Wall Street lekko na minusie przed kluczowym raportem o inflacji. Bitcoin rośnie do rekordowych poziomów

Wall Street wczoraj zabarwiła się na kolor czerwony ale w umiarkowany sposób. Redukcja ryzyka nastąpiła na dzień przed publikacją raportu nt wydatków Amerykanów, który zawierać będzie preferowaną przez Fed miarę inflacji. Kurs EUR/USD spadł do poziomu 1,08 po czym w drugiej części dnia odbił w okolice 1,0840. Rentowności amerykańskich obligacji obniżyły się. Poszczególni przedstawiciele Rezerwy Federalnej opowiedzieli się wczoraj za obniżkami stów procentowych w tym roku. Bitcoin wyznaczył wczoraj nowy wielomiesięczny szczyt na poziomie 64 tys. USD i zbliżył się do rekordowej wyceny z 2021 roku.

Wczorajsze wypowiedzi przedstawicieli Fed-u były dość ostrożne, choć niektóre miały nieco bardziej gołębi wydźwięk. Susan Collins stwierdziła, że jeszcze w tym roku właściwe będzie rozpoczęcie łagodzenia polityki pieniężnej. Podkreśliła, że osiągnięcie celu inflacyjnego będzie „wyboiste” i ona osobiście chciałaby otrzymać więcej dowodów na trwałą trajektorię stabilności cen. John Williams dość jasno i wprost stwierdził, że Fed obniży koszt pieniądza w tym roku. Argumentami, które wskazał były: silna gospodarka i oczekiwany dalszy spadek inflacji. Jednocześnie uzależnił tempo redukcji od danych ekonomicznych. Na koniec dodał, że „przed Fedem jeszcze długa droga do osiągnięcia celu” – to chyba zdanie, które każdy z decydentów za każdym razem podkreśla, żeby przypadkiem rynek nie odebrał wcześniejszych słów jako mocno gołębie. Bostic z Atlanty ocenił jako słuszne cierpliwe podejście do polityki monetarnej. Jednoznacznie odrzucił ogłoszenie zwycięstwa w walce z inflacją.

Wczoraj rentowność 2-letnich obligacji skarbowych USA spadła o prawie 6 pb do 4,64 proc., a 10-letnich o 4 pb do 4,26 proc.. Niemieckie rządowe papiery dłużne 10-letnie pozostały bez zmian na poziomie 2,46 proc., a brytyjskie odpowiedniki spadły o 1 pb do 4,19 proc..
Jeśli chodzi o dane z USA, drugi szacunek PKB za IV kwartał został nieznacznie zrewidowany w dół do 3,2 proc. kw/kw w ujęciu rocznym z 3,3 proc. w szacunku wstępnym. Konsumpcja prywatna została zrewidowana w górę do 3 proc. z 2,8 proc. początkowo.

Dziś w centrum uwagi znajdzie się deflator PCE za styczeń, biorąc pod uwagę ostatnie wyższe niż oczekiwano raporty o inflacji CPI i PPI za styczeń. Konsensus rynkowy dla głównego deflatora PCE wynosi 2,4 proc. rok do roku (2,6 proc. poprzednio), a oczekiwania dla wskaźnika bazowego jest na poziomie 2,8 proc. (2,9 proc. poprzedni). Istnieje nieco większe ryzyko, że dzisiejsze cyfry będą wyższe, a jeśli tak się stanie wówczas dolar może się umocnić co będzie oznaczać, że kurs eurodolara może spaść poniżej 1,08. Przede wszystkim dynamika miesiąc do miesiąca deflatora PCE core nie „wróciła” jeszcze trwale do poziomów sprzed pandemii i to z pewnością będzie zauważone przez amerykańskich decydentów. Dodatkowo cały czas czynnikiem ryzyka jest wysoka presja płacowa, która wskazuje na ostrożne podejście banku centralnego, co będzie prawdopodobnie zobrazowane kontynuacją strategii „higher for longer”.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Ponad połowa Polaków boi się o przyszłość swojej pracy z powodu sztucznej inteligencji

Najnowszy raport Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) „Rynek pracy, edukacja, kompetencje – styczeń 2024” ukazuje dynamiczne zmiany na polskim rynku pracy. Dane wskazują, że blisko 60 proc. respondentów wyraża obawy związane z automatyzacją prac przez sztuczną inteligencję. To tylko jeden z wielu wniosków, które rzucają światło na rosnące znaczenie kompetencji cyfrowych i konieczność adaptacji do nowych technologii. Raport jednoznacznie podkreśla, że kluczowym elementem przyszłości pracy jest zdolność pracowników do efektywnego wykorzystywania możliwości oferowanych przez AI.

Rola sztucznej inteligencji w rekrutacji

Sztuczna inteligencja staje się nieodłącznym wsparciem w procesach rekrutacyjnych, znacząco zwiększając efektywność i obiektywność w selekcji kandydatów. Badanie „Nowe prawa rekrutacji”, przeprowadzone we wrześniu 2023 r. przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie serwisu Pracuj.pl, prezentuje aspekty wpływu sztucznej inteligencji na dziedzinę HR. Raport PARP wyróżnił kluczowe wnioski.

22 proc. Polaków obawia się wzrostu znaczenia AI i automatyzacji na swoim stanowisku pracy, a 36 proc. boi się, że przez AI w przyszłości może zmaleć liczba dostępnych miejsc pracy. To wskazuje na postrzeganie AI jako potencjalnego zagrożenia dla bezpieczeństwa zatrudnienia.

Tylko 13 proc. badanych korzystało dotychczas w pracy z narzędzi opartych o AI, co może sugerować, że szerokie wdrożenie AI na polskim rynku pracy jest wciąż w początkowej fazie.

1 na 4 respondentów wierzy, że sztuczna inteligencja uwolni czas na bardziej ambitne zadania, co sugeruje pozytywne oczekiwania, co do wpływu AI na jakość pracy.

51 proc. respondentów pozytywnie zareagowałoby na rekomendacje AI przedstawiające najbardziej dopasowane oferty pracy.

27 proc. deklaruje negatywny stosunek do wstępnej selekcji wysyłanych przez kandydatów CV przez AI (bez ingerencji człowieka), co podkreśla istniejące obawy dotyczące pełnego zautomatyzowania procesów rekrutacyjnych.

¾ Polaków pozytywnie ocenia swoje cyfrowe kompetencje w kontekście pracy, a 6 na 10 uważa, że jeśli nie będą nabywać nowych kompetencji cyfrowych, to coraz trudniej będzie im znaleźć nową pracę lub utrzymać swoje stanowisko. Połowa respondentów uważa, że wysokie kompetencje cyfrowe są ich atutem przy szukaniu pracy, podczas gdy 2 na 10 dostrzega w małej znajomości technologii wyzwanie w rekrutacji.

5 trendów HR, na które warto zwrócić uwagę w 2024 roku

W najnowszej edycji styczniowego raportu PARP „Rynek pracy, edukacja, kompetencje”, rynkowe trendy w obszarze zarządzania zasobami ludzkimi w 2024 roku rysują obraz znaczących przemian, które czekają przedsiębiorstwa. Analizując dane SD Worx, raport PARP wyłonił pięć kluczowych kierunków, które będą kształtować przyszłość pracy. Pierwszym z nich jest zacieranie się granic ról zawodowych, wynikające z niedoboru talentów i konieczności poszerzenia zakresu obowiązków pracowników. Drugim trendem jest coraz większe znaczenie dbałości o dobre samopoczucie pracowników. Wzrost wykorzystania sztucznej inteligencji to trzeci punkt, który zyskuje na znaczeniu w obszarze HR. Kolejnym aspektem jest dążenie do osiągnięcia harmonii między pracownikami a technologią, co jest szczególnie ważne, biorąc pod uwagę, że według badań SD Worx, czterech na dziesięciu pracowników w międzynarodowych firmach ma trudności z nadążaniem za aplikacjami cyfrowymi. Ostatnim, piątym trendem, jest przyjęcie podejścia „systemowego HR”, gdzie zespoły HR są aktywnie zaangażowane w niemal każdy aspekt działalności firmy, kładąc szczególny nacisk na przyciąganie i zatrzymywanie odpowiednich talentów.

Te prognozy z pewnością będą miały istotny wpływ na strategie HR w 2024 roku, wymagając od firm elastyczności i adaptacji do nowych realiów.

Stabilność na rynku pracy

Obserwuje się niewielkie fluktuacje w stopach bezrobocia, co wskazuje na stabilność rynku pracy, ale również na występujące lokalne i branżowe dysproporcje.

Stopa bezrobocia w Polsce wyniosła w grudniu 2023 r. 5,1 proc., co oznacza wzrost o 0,1 punktu procentowego w porównaniu z listopadem 2023 r. i spadek o 0,1 punktu procentowego w stosunku do grudnia 2022 r.

Jednocześnie zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw w grudniu 2023 r. wyniosło 6 495,3 tys., i było niższe o 9,4 tys. niż w grudniu 2022 r.

Przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w grudniu 2023 r. wyniosło 8 032,96 zł, wzrastając o 4,7 proc. w stosunku do listopada 2023 r. i o 9,6 proc. rok do roku.

Stopa bezrobocia w UE-27 w grudniu 2023 r. wyniosła 5,9 proc., bez zmian w porównaniu z listopadem, ale była niższa o 0,2 punktu procentowego rok do roku.

Wskaźnik Pracy Dorywczej na I kwartał 2024 roku wskazuje, że 22 proc. Polaków rozważa poszukiwanie pracy dorywczej, głównie z powodu rosnących kosztów życia.

„Rynek pracy, edukacja, kompetencje. Aktualne trendy i wyniki badań (styczeń 2024)” to raport PARP, który został przygotowany w ramach projektu pozakonkursowego FERS pt. „Usługa infobrokeringu na potrzeby realizacji projektu Rozwój i doskonalenie systemu sektorowych rad ds. kompetencji”.

Bitcoin – wszystko, co musisz wiedzieć o najpopularniejszej kryptowalucie

Świat kryptowalut jest wciąż nieznany szerokiej grupie ludzi. Nie ma co się temu dziwić. W przeciwieństwie do walut tradycyjnych te kryptograficzne istnieją dopiero od kilkunastu lat. Najpopularniejsza z nich i jednocześnie jedna z pierwszych to Bitcoin. Oto wszystko, co musisz wiedzieć na temat tej kryptowaluty.

Bitcoin — podstawowe informacje

Bitcoin to jedna z najstarszych na kryptowalut na rynku, która debiutowała w 2009 roku. Za jej stworzenie odpowiada Satoshi Nakamoto. Nie jest to jednak prawdziwe nazwisko a pseudonim. Pod tym pseudonimem ukrywa się twórca Bitcoina, nie wiadomo jednak czy był to jeden człowiek, czy też bliżej nieokreślona grupa osób lub nawet firm. Twórca Satoshi Nakamoto brał udział w tworzeniu Bitcoina od 2009 do 2010 roku, po czym oddał projekt w ręce innych osób.

Cyfrowa waluta opiera się na oprogramowaniu peer-to-peer oraz oczywiście kryptografii (tak jak inne kryptowaluty). Samo działanie Bitcoina jest dość skomplikowane i wymaga dobrej znajomości między innymi programowania. Najważniejsze jest to, że Bitcoin to cyfrowa waluta bez emitenta centralnego, nad którą kontroli nie sprawuje żaden bank, ani rząd.

Legalność Bitcoina

Bitcoin i jego status prawny to niezwykle kontrowersyjny temat. Prawa dotyczące Bitcoina oraz kryptowalut różnią się w zależności od państwa. Dla przykładu w Chinach, czy też Wenezueli transakcje z udziałem Bitcoina są nielegalne. W Wenezueli zakaz ten jest nieco szerszy, gdyż dotyczy również posiadania i wydobywania kryptowaluty.

Niektóre państwa decydują się na dodatkowe opodatkowanie. Tak jest na przykład w Finlandii, gdzie przy każdej wymianie pieniędzy na kryptowaluty i odwrotnie trzeba zapłacić stosowną opłatę. Na świecie istnieją też kraje, które wprowadziły Bitcoina jako pełnoprawny środek płatniczy. Na takich ruch zdecydował się Salwador w 2021 roku i Republika Środkowoafrykańska w 2022 roku.

Gdzie sprawdzić kurs Bitcoin?

Jak sprawdzić kurs Bitcoin? W dzisiejszych czasach jest to bardzo proste. Aktualny kurs kryptowaluty pokazywany jest na wielu stronach internetowych, takich jak na przykład Binance. Można tam szybko sprawdzić nie tylko aktualną cenę, ale zapoznać się z dokładnymi jej zmianami na przestrzeni ostatniego dnia, tygodnia, miesiąca czy nawet roku.

Na stronie Binance po zarejestrowaniu można także otworzyć swój własny portfel kryptowalut i wejść w posiadanie Bitcoina. Oczywiście można go kupować nawet w niewielkich ilościach. Najmniejsza jednostka to bowiem 1 satoshi. 1 Bitcoin to z kolei 100 milionów satoshi.

Na początku 2024 roku kurs Bitcoina dość tradycyjnie zalicza spore wahania. W pierwszych tygodniach stycznia osiągnął swój szczyt i przekroczył cenę 195 tysięcy złotych za 1 BTC. Potem pod kniec miesiąc zanotowano spory spadek. Kryptowaluta w najgorszym momencie wyceniana była na nieco ponad 155 tysięcy złotych. Na przełomie stycznia i lutego kurs ustabilizował się z kolei na poziomie 170-175 tysięcy złotych. daleko mu jednak do wartości rekordowych. Te Bitcoin osiągał w trakcie 2021 roku. Wiosną jego wycena wynosiła 234 tysiące złotych, a rekord pochodzi z listopada 2021 roku. Wtedy za 1 Bitcoina można było otrzymać aż 261 tysięcy złotych.

Revolucja w dziedzinie logistyki i produkcji dzięki automatyzacji

W ostatnich latach przemysł logistyczny i produkcyjny przeszedł gwałtowną transformację, głównie za sprawą zaawansowanych technologii. Szczytem tej ewolucji jest wprowadzenie autonomicznych mobilnych robotów (AMR) do codziennych operacji. Obserwujemy, jak tradycyjne metody są stopniowo zastępowane przez automatyzację, w tym 3pl logistyka, co ma na celu nie tylko usprawnienie procesów, ale także ich optymalizację. Czym dokładnie jest ta zmiana i jak wpływa na branżę?

Zalety automatyzacji w przemyśle mogą obejmować zredukowanie kosztów pracy, zwiększenie szybkości i dokładności operacji, oraz poprawę bezpieczeństwa dzięki zmniejszeniu ludzkiego udziału w niebezpiecznych lub powtarzalnych zadaniach. Firmy, które wdrażają takie systemy, mogą również zyskać przewagę konkurencyjną, reagując szybciej na zmieniające się warunki rynkowe i wymagania klientów.

Automatyzacja, szczególnie w kontekście logistyki i 3PL (trzeciorzędowych usług logistycznych), nie polega tylko na robotyzacji. Chodzi równie dobrze o inteligentne systemy zarządzania magazynem (WMS), planowanie zasobów przedsiębiorstwa (ERP), a także inne technologie cyfrowe, takie jak Internet Rzeczy (IoT), które umożliwiają stałe śledzenie i optymalizację przepływu produktów.

Z drugiej strony, automatyzacja może rodzić nowe wyzwania, takie jak konieczność przekwalifikowania siły roboczej lub inwestycje w nowoczesne technologie. Firmom, które chcą być na czele innowacji, przyjdzie zmierzyć się z tymi problemami i znaleźć odpowiednie rozwiązania, aby wykorzystać pełen potencjał oferowany przez automatyzację.

Wnioski są jednoznaczne – automatyzacja logistyki i produkcji to nieunikniony krok do przodu, który może przynieść branży niespotykane dotąd korzyści. Jesteśmy świadkami tego, jak automatyzacja logistyki zaczyna odgrywać kluczową rolę w kształtowaniu przyszłości przemysłu i usług.

Jak roboty zmieniają oblicze magazynowania

Wśród różnych sektorów, magazynowanie przeżywa prawdziwą rewolucję dzięki wprowadzeniu AMR. Roboty te, poruszające się niezależnie, odpowiadają za znaczną część działań logistycznych, takich jak sortowanie, przenoszenie i składowanie towarów. Efektem jest nie tylko zwiększenie wydajności operacyjnej, ale także obniżenie kosztów oraz poprawa bezpieczeństwa. Odpowiednie planowanie i implementacja tych narzędzi mogą w znaczący sposób przyczynić się do sukcesu każdej operacji magazynowej, wskazując na automatyzację w logistyce jako kluczowy czynnik sukcesu we współczesnym świecie.

Dodatkowo, zastosowanie systemów wizyjnych i sztucznej inteligencji w robotach AMR pozwala na coraz precyzyjniejsze rozpoznawanie obiektów oraz ich lokalizację w przestrzeni magazynowej. Inteligentne oprogramowanie pozwala również na samodzielną naukę robotów w oparciu o zgromadzone dane, co sprawia, że z każdym dniem działają one coraz sprawniej. W efekcie, magazyny stają się inteligentniejsze, a przepływ towarów odbywa się z minimalnym udziałem człowieka, co jest wynikiem stałego postępu w dziedzinie automatyzacji.

Transformacja sektora produkcyjnego dzięki robotom AMR

Produkcja, podobnie jak logistyka, korzysta z zalet autonomicznych mobilnych robotów. To właśnie factorio roboty logistyczne stają się nieodłącznym elementem nowoczesnych fabryk. Możliwość szybkiego dostosowania się do zmieniających się potrzeb produkcyjnych bez konieczności rekonfiguracji całej linii produkcyjnej jest nieoceniona. Dodatkowo, automatyzacja procesów za pomocą AMR przyczynia się do znacznego wzrostu jakości wypracowywanych produktów, zmniejszając zarazem ilość odpadów oraz błędów produkcyjnych.

Szybka adaptacja do potrzeb rynku to kolejna przewaga, jaką niosą roboty AMR w sektorze produkcyjnym. Elastyczne linie montażowe wyposażone w mobilne roboty mogą być szybko przekonfigurowane w odpowiedzi na zmieniające się zapotrzebowanie rynkowe czy wprowadzenie nowych produktów. To sprawia, że producenci mogą zachować konkurencyjność poprzez bieżące aktualizacje oferty produktowej oraz szybką reakcję na trend w dynamicznym środowisku biznesowym.

Rewolucja w 3pl logistyce

Logistyka zewnętrzna (3PL) również doświadcza znaczących zmian spowodowanych wprowadzeniem robotów AMR. Dzięki automatyzacji, firmy 3pl logistyka mogą korzystać z usprawnionego zarządzania zapasami, lepszej kontroli nad procesami wysyłkowymi oraz większej dokładności w realizacji zamówień. Te pozytywne zmiany prowadzą nie tylko do zwiększenia konkurencyjności na rynku, ale także do podnoszenia ogólnego zadowolenia klientów, co jest kluczowe w utrzymaniu stabilnej pozycji na rynku. Automatyzacja logistyki w sektorze 3PL otwiera nowe możliwości dla przewoźników i dostawców, umożliwiając im oferowanie szybszych, tańszych i bardziej niezawodnych usług.

Warto wspomnieć, że automatyzacja poprzez wprowadzenie robotów AMR do systemów 3PL otwiera drogę do personalizacji dostaw. Dzięki zastosowaniu zaawansowanych systemów analizy danych, firmy logistyczne są w stanie dostarczać indywidualnie dopasowane usługi, które jeszcze lepiej odpowiadają na specyficzne potrzeby klientów. Technologia ta umożliwia także integrację z globalnymi sieciami dostaw, co w połączeniu z automatyzacją może przedefiniować międzynarodowe łańcuchy dostaw.

Przyszłość operacyjnej wydajności z robotami

Wprowadzenie robotów AMR do sektora logistyki, magazynowania i produkcji jest nie tylko krokiem w kierunku automatyzacji, ale również w stronę zrównoważonego rozwoju. Korzyści związane z ich implementacją, takie jak redukcja odpadów, niższe zużycie energii, a także zmniejszenie śladu węglowego, przyczyniają się do bardziej ekologicznych operacji. Co więcej, nieustanne innowacje i adaptacje w tej dziedzinie wskazują, że przyszłość będzie należeć do firm, które najlepiej wykorzystają potencjał automatyzacji. W związku z tym, inwestycja w automatyzację w logistyce jest nie tylko krokiem ku efektywniejszym operacjom, ale również w stronę bardziej zrównoważonej i odpowiedzialnej przyszłości.

Monitoring i analityka zaawansowanych danych to kolejny krok na drodze do pełnej optymalizacji procesów logistycznych i produkcyjnych realizowanych przez roboty AMR. Gromadzenie danych w czasie rzeczywistym i ich analiza zapewniają nie tylko ciągłą ocenę wydajności, ale również umożliwiają prognozowanie przyszłych trendów i zapotrzebowania, co pozwala na jeszcze lepsze planowanie i redukcję niepotrzebnych kosztów operacyjnych.

KNF zatwierdza prospekt JR Holding

Notowana od 2012 r. na rynku NewConnect firma inwestycyjna JR Holding ASI uzyskała decyzję Komisji Nadzoru Finansowego o zatwierdzeniu prospektu emisyjnego sporządzonego w celu przejścia z małego rynku do notowań na głównym parkiecie GPW. Prospekt został złożony w KNF w maju 2022, a jego zatwierdzenie oznacza otwarcie drogi do debiutu JRH na rynku regulowanym.

Cieszymy się, że sporządzony przez nas dokument został pozytywnie oceniony przez KNF, jest to ukoronowanie niemal dwuletniej pracy zespołu JRH oraz naszych doradców. Przez ten okres byliśmy w stałym dialogu z Urzędem Komisji i odpowiadaliśmy wyczerpująco na wszystkie pytania. Jest to dla nas duży sukces i ważny krok na drodze do debiutu na głównym rynku Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie – powiedział January Ciszewski, inwestor i Prezes JR HOLDING.

JR Holding postrzega przeniesienie notowań z rynku NewConnect na tzw. „duży parkiet” jako ważny cel, jego osiągnięcie ma być istotnym czynnikiem wspomagającym rozwój spółki. Doświadczenia spółek przenoszących notowania z NewConnect na rynek regulowany pokazują, że można liczyć na istotny wzrost obrotów na ich walorach.

Liczymy na to, że wejście na GPW ułatwi przyciągnięcie inwestorów, którzy nie mają w swojej strategii inwestowania w spółki z NewConnect. Szczególnie dotyczy to większych podmiotów i inwestorów instytucjonalnych, ponieważ obrót na rynku NewConnect zdominowany jest, jak wiadomo, gównie przez inwestorów indywidualnych. Jest to dla nas duża szansa i zamierzamy ją dobrze wykorzystać – dodał Ciszewski.

Kolejnym krokiem jest zgoda Zarządu GPW i debiut notowań na rynku regulowanym. Spółka niezwłocznie składa wszystkie dokumenty i wnioski do GPW i KDPW, aby pierwsze notowanie na głównym rynku mogło się odbyć możliwie szybko.

Czeka nas jeszcze intensywny okres przed debiutem, z naszej strony jesteśmy gotowi z dokumentacją i liczymy na to, że będzie to proces sprawny – podsumował Prezes JRH.

Prospekt JR Holding ASI S.A. został sporządzony w związku z zamiarem ubiegania się o dopuszczenie do obrotu na rynku regulowanym akcji serii A, B, C, D i F. Datę pierwszego notowania wyznaczy Zarząd Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie S.A.

Dolar stabilny mimo danych

Kurs dolara był ostatnio pod tak silną presją, że nawet realnie bardzo słabe dane nie były już go w stanie dalej osłabiać. W tle przecena cen ropy i forinta węgierskiego.

Słabsze dane zza oceanu

Amerykańska gospodarka niespodziewanie łapie zadyszkę. Wczorajsze dane na temat zamówień okazały się wyraźnie słabsze od oczekiwań. Zamówienia na dobra bez środków transportu spadły o 0,3% w ujęciu miesięcznym. Analitycy spodziewali się 0,2% wzrostu. Należy pamiętać, że to pierwszy miesięczny spadek od kwietnia zeszłego roku. Spadały również zamówienia na dobra trwałego użytku. Dane te są jednak znacznie bardziej zmienne niż poprzednie, więc zdaniem wielu obserwatorów nie mają aż takiego wpływu na rynek. Co ciekawe, dolar niemal nie reagował mimo słabszych danych. Z drugiej strony dolar był blisko swoich najsłabszych poziomów od początku lutego. Wielu inwestorów szukało zatem momentu na kupienie dolara a nie jego sprzedaż. Nie powinno więc dziwić, że brakowało chętnych, by kontynuować obecny ruch i dolar pozostał na niemal niezmienionym poziomie. Stało się to nawet mimo słabszych danych w dalszej części dnia z Indeksu zaufania konsumentów.

Karuzela na rynku ropy

Ostatnie tygodnie na rynku czarnego złota, jak często nazywana jest ropa, należą do bardzo aktywnych. Niby nie ma bardzo dużych wyraźnych zmian, ale co chwila cena skacze raz w górę raz w dół. Spora część zmienności wynika oczywiście z konfliktu na Bliskim Wschodzie, bo konflikt rozszerza się niestety o kolejne grupy. Na rynek trafiają jeszcze oczywiście tradycyjne dane. Dobrym przykładem są wczorajsze zmiany zapasów paliw z USA. Wzrosły one o 8,43 miliona baryłek. To ponad 60% dziennej produkcji USA w ciągu tygodnia. Tak duża nadwyżka spowodowała, że inwestorzy zaczęli sprzedawać surowiec. W rezultacie od wczorajszej nocy, bo dane publikowane były o 22:40 polskiego czasu, ropa przeszła w trend spadkowy.

Forint w odwrocie

Zgodnie z oczekiwaniami większości inwestorów na wczorajszym posiedzeniu banku centralnego Węgier doszło do obniżki stóp procentowych. Analitycy dobrze przewidzieli wysokość cięcia na 1%. Główna stopa wynosi zatem 9% obecnie, czyli nadal jest zdecydowanie najwyższa w Unii Europejskiej. Drugie miejsce przypada obecnie Rumunii z 7%, a ze względu na wynik Czechów Polska nie mieści się na tym mało prestiżowym podium. Teoretycznie większość analityków dobrze wskazywała obniżkę o 1%, aczkolwiek patrząc na reakcję rynków, wyraźnie było widać, że część graczy oczekiwała podobnie jak przez cztery ostatnie posiedzenia obniżki o 0,75%. Widać bowiem było dużą wyprzedaż forinta węgierskiego względem euro, co świadczy o tym, że inwestorzy zakładali lepszy obrót spraw dla tej waluty.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – PKB rewizja danych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Wstępne wyniki finansowe Mercedes-Benz Group za 2023 rok

  • Generowanie środków pieniężnych: znaczne zwiększenie wolnych przepływów pieniężnych w sektorze przemysłowym – o 39%, do 11,3 mld euro (2022: 8,1 mld euro); płynność przemysłowa netto wzrosła o 19%, do 31,7 mld euro (2022: 26,6 mld euro)
  • Wyniki za cały rok: przychody grupy wzrosły o 2%, do 153,2 mld euro (2022: 150,0 mld euro), a zysk EBIT grupy wyniósł 19,7 mld euro (2022: 20,5 mld euro)
  • Rentowność: skorygowana rentowność sprzedaży Mercedes-Benz Cars wyniosła 12,6% (2022: 14,6%), a Mercedes-Benz Vans – 15,1% (2022: 11,2%); skorygowana stopa zwrotu z kapitału własnego Mercedes-Benz Mobility to 12,3% (2022: 16,8%)
  • Sprzedaż w 2023 roku: sprzedaż samochodów osobowych i dostawczych Mercedes-Benz wzrosła o 1,5%, do 2 491 800 pojazdów; sprzedaż pojazdów BEV wzrosła o 61%, do 240 700 sztuk (2022: 149 200); sprzedaż elektrycznych aut użytkowych wzrosła o 51%, do 22 700 sztuk (2022: 15 000)
  • Dywidenda: proponowana dywidenda w wysokości 5,30 euro na akcję (2022: 5,20 euro)
  • Wykup akcji: odkup akcji o wartości do 3 mld euro, wprowadzono nową politykę wykupu
  • Prognozy na 2024 rok: przychody grupy oczekiwane na poziomie ubiegłego roku, zysk EBIT grupy nieco poniżej poziomu z 2023 roku, wolne przepływy pieniężne w sektorze przemysłowym nieco poniżej poziomu z roku poprzedniego, skorygowana rentowność sprzedaży Mercedes-Benz Cars w przedziale 10–12 %, a Mercedes-Benz Vans – na poziomie 12–14%, skorygowana stopa zwrotu z kapitału własnego Mercedes-Benz Mobility na poziomie 10–12%

Firma Mercedes-Benz Group AG (symbol giełdowy: MBG) osiągnęła solidne wyniki finansowe za 2023 rok. Zwiększona koncentracja na pożądanych samochodach osobowych i dostawczych w połączeniu z nieprzerwaną dyscypliną kosztową zaowocowały zyskiem grupy przed odliczeniem odsetek i podatków (EBIT) w wysokości 19,7 mld euro (2022: 20,5 mld euro) oraz przychodami w wysokości 153,2 mld euro (2022: 150,0 mld euro). W 2023 roku, w wymagającym otoczeniu charakteryzującym się ograniczeniami w łańcuchu dostaw, a także zmiennością geopolityczną i makroekonomiczną, Mercedes-Benz Cars osiągnął skorygowaną rentowność sprzedaży na poziomie 12,6%, a Mercedes-Benz Vans – na poziomie 15,1%, natomiast skorygowana stopa zwrotu z kapitału własnego Mercedes-Benz Mobility wyniosła 12,3%.

„W 2023 roku Mercedes-Benz kontynuował swoją transformację, opracowując kolejne najnowocześniejsze innowacje w obszarze napędów elektrycznych oraz cyfrowych technologii, intensyfikując skalowanie pojazdów elektrycznych i osiągając solidne wyniki finansowe. Innymi słowy, w wymagających czasach zespół dalej realizował naszą strategię, dostarczając na rynek eSprintera i nową Klasę E. Jednocześnie przygotowaliśmy grunt dla produktów i platform nowej generacji, takich jak VAN.EA oraz MB.OS. Cel: utrzymać Mercedes-Benz w czołówce swojej branży” – powiedział Ola Kaellenius, dyrektor generalny Mercedes-Benz Group AG.

Przegląd wyników sprzedaży

 Mercedes-Benz Group IV kw.
2023 r.
IV kw.
2022 r.
Zmiana
w %
Cały
2023 r.
Cały
2022 r.
Zmiana
w %
Przychody* 40 261 41 003 -1,8% 153 218 150 017 +2,1%
Zysk przed odliczeniem odsetek i podatków (EBIT)* 4 326 5 411 -20,1% 19 660 20 458 -3,9%
Zysk przed odliczeniem odsetek i podatków (EBIT) – skorygowany* 4 456 5 071 -12,1% 20 004 20 665 -3,2%
Zysk/strata netto* 3 160 4 027 -21,5% 14 531 14 809 -1,9%
Wolne przepływy pieniężne (działalność przemysłowa)* 3 442 2 479 +38,8% 11 316 8 128 +39,2%
Zysk na akcję w euro 2,99 3,72 -19,7% 13,46 13,55 -0,7%
* w mln euro      

 

Inwestycje, wolne przepływy pieniężne i płynność netto

Wolne przepływy pieniężne w sektorze przemysłowym osiągnęły poziom 11,3 mld euro (2022: 8,1 mld euro), głównie dzięki wysokiej rentowności, wysokiemu współczynnikowi konwersji gotówki i niższemu kapitałowi obrotowemu. Płynność netto sektora przemysłowego wzrosła do 31,7 mld euro (na koniec 2022 r.: 26,6 mld euro). Inwestycje grupy w rzeczowe aktywa trwałe w całym roku wyniosły 3,7 mld euro (2022: 3,5 mld euro). Na wydatki na badania i rozwój przeznaczono 10,0 mld euro (2022: 8,5 mld euro).

Transformacja

Mercedes-Benz uzyskał homologację dla swojego warunkowo zautomatyzowanego systemu jazdy na poziomie 3 SAE do użytku na drogach szybkiego ruchu w Nevadzie i Kalifornii oraz otrzymał pozwolenie na testowanie swoich systemów L3 na drogach szybkiego ruchu w Pekinie. Innowacje te poprzedzają wprowadzenie systemu operacyjnego MB.OS; zadebiutuje on na rynku wraz z nową modułową architekturą Mercedes-Benz – MMA (Mercedes-Benz Modular Architecture), która wyznacza nowe standardy efektywności. Mercedes-Benz rozpoczął wdrażanie dedykowanej sieci stacji ładowania o wysokiej mocy, otwierając jej lokalizacje w Chinach, USA i Niemczech. Firma kontynuowała także rozwój swojego modelu sprzedaży bezpośredniej – ostatnio w Tajlandii. Sprzedaż bezpośrednia jest obecnie dostępna na 11 rynkach i obejmuje ponad 50% sprzedaży w Europie oraz ponad 30% w regionach pozaeuropejskich.

Wyniki dywizji

Skorygowany zysk Mercedes-Benz Cars przed odliczeniem podatków i odsetek (EBIT) wyniósł 14,3 mld euro (2022: 16,2 mld euro), a skorygowana rentowność sprzedaży – solidne 12,6% (2022: 14,6%). Tym samym korzystne czynniki wynikające z cen netto, niższych cen surowców i zoptymalizowanych kosztów produkcji zostały zrównoważone skutkami inflacji oraz wyższymi kosztami związanymi z łańcuchem dostaw.

Zwiększono wydatki na badania i rozwój przyszłych platform oraz technologii, zwłaszcza MB.OS. Znacznie wzrosły ceny netto i również w czwartym kwartale pozostały w pozytywnym trendzie, na zdrowym poziomie; średnia cena sprzedaży w 2023 r. zwiększyła się o 2%, do 74 200 euro.

Ogólny wolumen sprzedaży pozostał na poziomie niezmienionym względem 2022 r., osiągając poziom 2 044 100 sztuk, i obejmował wzrosty sprzedaży modeli Mercedes-Maybach (+19%), Klasy G (+11%) oraz Mercedes-AMG (+4%). Także miks modelowy pozostał niezmieniony i reprezentował wysoki udział pojazdów z najwyższej półki – ich sprzedaż w ubiegłym roku osiągnęła wynik 328 300 egzemplarzy. Klasa S pozostaje niekwestionowanym liderem w swoim segmencie, we wszystkich kluczowych regionach utrzymując udział w rynku na poziomie około 50%. Samochody BEV stanowią obecnie 12% całkowitej sprzedaży Mercedes-Benz Cars. W 2023 r. Mercedes-Benz osiągnął najwyższy udział pojazdów elektrycznych spośród wszystkich tradycyjnych zagranicznych producentów OEM w Stanach Zjednoczonych.

Ze względu na poprawę kapitału obrotowego skorygowany przepływ środków pieniężnych Mercedes-Benz Cars przed odliczeniem odsetek i podatków (CFBIT) wzrósł w ubiegłym roku o 10%, do 12,5 mld euro (2022: 11,4 mld euro), co przełożyło się na korzystny skorygowany współczynnik konwersji gotówki wynoszący 0,9 – w porównaniu do 0,7 w 2022 r.

Mercedes-Benz Cars (w tym smart) IV kw.
2023 r.
IV kw.
2022 r.
Zmiana
w %
Cały
2023 r.
Cały
2022 r.
Zmiana
w %
Sprzedaż jednostkowa 514 258 536 181 -4,1% 2 044 051 2 040 719 +0,2%
– w tym: xEV-y 112 043 111 046 +0,9% 401 943 333 490 +20,5%
– w tym: BEV-y 66 197 53 539 +23,6% 240 668 149 227 +61,3
Przychody* 29 569 30 557 -3,2% 112 756 111 601 +1,0%
Zysk przed odliczeniem odsetek i podatków (EBIT)* 2 912 4 243 -31,4% 14 224 16 340 -12,9%
Zysk przed odliczeniem odsetek i podatków (EBIT) – skorygowany* 2 970 4 088 -27,3% 14 252 16 245 -12,3%
Rentowność sprzedaży w % 9,8 13,9 -4,1 p.p. 12,6 14,6 -2,0 p.p.
Rentowność sprzedaży w % – skorygowana 10,0 13,4 -3,4 p.p. 12,6 14,6 -2,0 p.p.
Przepływy pienieżne przed odliczeniem odsetek i podatków (CFBIT)* 3 438 3 104 +10,8% 12 336 10 718 +15,1%
Przepływy pienieżne przed odliczeniem odsetek i podatków (CFBIT) – skorygowane* 3 478 3 233 +7,6% 12 535 11 413 +9,8%
Współczynnik konwersji gotówki – skorygowany* 1,2 0,8 0,9 0,7
* w mln euro      

Przychody Mercedes-Benz Vans wzrosły o 18%, do 20,3 mld euro (2022: 17,2 mld euro), a skorygowany EBIT zwiększył się o 59%, do 3,1 mld euro (2022: 1,9 mld euro), przy wzroście sprzedaży jednostkowej o 8%, do rekordowego poziomu 447 800 sztuk (2022: 415 300 sztuk).

Dobre wyniki finansowe są wynikiem atrakcyjnej substancji produktu, korzystnych trendów w zakresie premii cenowej i asortymentu produktów, solidnych cen netto oraz niższych kosztów surowców. Czynniki te, w połączeniu ze środkami efektywnościowymi, pomogły zrównoważyć wyższe koszty związane z inflacją oraz logistyką. Zgodnie ze strategią zwiększania wartości, skupiającą się na segmentach premium, sprzedaż została zdominowana przez duże samochody dostawcze, co zaowocowało rekordowymi dostawami w USA, a także pozycjami lidera Sprintera w swoim segmencie w Europie oraz Mercedes-Benz Vans w Niemczech. Dostarczając 237 400 dużych, 178 900 średnich i 31 500 małych samochodów dostawczych, Mercedes-Benz Vans uzyskał najlepszy jak dotąd roczny wynik w każdym segmencie.

W Stanach Zjednoczonych sprzedaż wzrosła o 13%, osiągając rekordowy roczny wynik 75 100 sztuk. Dostawy elektrycznych samochodów dostawczych w 2023 r. wzrosły o 51%, do 22 700 sztuk, co stanowi 5% całkowitej sprzedaży. W ubiegłym roku odbyły się premiery nowego eSprintera i lifting gamy średniej wielkości samochodów dostawczych. Od 2023 r. Mercedes-Benz Vans każdy swój model oferuje również w wersji całkowicie elektrycznej: eCitan, EQT (WLTP: zużycie energii elektrycznej w cyklu łączonym: 19,3–20,7 kWh/100 km; emisje CO₂ w cyklu łączonym: 0 g/km), eVito, eVito Tourer, EQV i eSprinter. Ze względu na skupienie się na inwestycjach w architekturę dla elektrycznych aut dostawczych (VAN.EA) wzrosły koszty badań i rozwoju. Inwestycje w rzeczowe aktywa trwałe zwiększono z uwagi na modernizację fabryk pod kątem budowy nowego eSprintera, lifting średniej wielkości samochodów dostawczych oraz budowę całkowicie nowej generacji elektrycznych pojazdów dostawczych. W całym roku skorygowane przepływy pieniężne wzrosły o 48%, do 3,0 mld euro (2022: 2,0 mld euro), co przełożyło się na wysoki skorygowany współczynnik konwersji gotówki wynoszący 1,0 (2022: 1,1).

Mercedes-Benz Vans IV kw.
2023 r.
IV kw.
2022 r.
Zmiana
w %
Cały
2023 r.
Cały
2022 r.
Zmiana
w %
Sprzedaż jednostkowa 124 317 122 733 +1,3% 447 790 415 344 +7,8%
Przychody* 5 611 5 114 +9,7% 20 288 17 217 +17,8%
Zysk przed odliczeniem odsetek i podatków (EBIT)* 855 670 +27,6% 3 138 1 897 +65,4%
Zysk przed odliczeniem odsetek i podatków (EBIT) – skorygowany* 809 501 +61,5% 3 063 1 927 +59,0%
Rentowność sprzedaży w % 15,2 13,1 +2,1 p.p. 15,5 11,0 +4,5 p.p.
Rentowność sprzedaży w % – skorygowana 14,4 9,8 +4,6 p.p 15,1 11,2 +3,9 p.p.
Przepływy pieniężne przed odliczeniem odsetek i podatków (CFBIT)* 650 665 -2,3 % 2 817 1 731 +62,7%
Przepływy pieniężne przed odliczeniem odsetek i podatków (CFBIT) – skorygowane* 714 741 -3,6% 3 018 2 040 +47,9%
Współczynnik konwersji gotówki – skorygowany* 0,9 1,5 1,0 1,1
* w mln euro  

Dywizja Mercedes-Benz Mobility odnotowała 7-procentowy wzrost w obszarze nowej działalności biznesowej – do 62,0 mld euro (2022: 58,0 mld euro), i to w konkurencyjnym otoczeniu rynkowym z ponadprzeciętnymi współczynnikami penetracji finansowanych lub leasingowanych pojazdów elektrycznych. Całkowity portfel w 2023 r. wzrósł do 135,0 mld euro (2022: 132,4 mld euro). Na wyniki wpłynęła niższa marża portfela, wynikająca z wyższych stóp refinansowania i wzmożonej konkurencji w sektorze usług finansowych.

W rezultacie skorygowany zysk przed odliczeniem podatków i odsetek wyniósł 1,7 mld euro (2022: 2,4 mld euro). Wpłynęły na niego również wydatki na tworzenie infrastruktury ładowania. Kontynuowano globalny rozwój działalności w tym zakresie, otwierając stacje z punktami ładowania o wysokiej mocy w Niemczech, USA i Chinach. W efekcie skorygowana stopa zwrotu z kapitału własnego wyniosła 12,3% (2022 r.: 16,8%).

Mercedes-Benz Mobility IV kw.
2023 r.
IV kw.
2022 r.
Zmiana
w %
Cały
2023 r.
Cały
2022 r.
Zmiana
w %
Przychody* 7 012 6 858 +2,2% 26 718 26 954 -0,9%
Nowa działalność* 16 715 15 121 +10,5% 62 014 58 031 +6,9%
Wolumen umów (31 grudnia)* 135 027 132 379 +2,0% 135 027 132 379** +2,0%
Zysk przed odliczeniem odsetek i podatków (EBIT)* 228 494 -53,8% 1 302 2 428 -46,4%
Zysk przed odliczeniem odsetek i podatków (EBIT) – skorygowany* 345 494 -30,2% 1 695 2 428 -30,2%
Stopa zwrotu z kapitału własnego w % 6,8 14,0 -7,2 p.p. 9,5 16,8 -7,3 p.p.
Stopa zwrotu z kapitału własnego w % – skorygowana 10,3 14,0 -3,7 p.p. 12,3 16,8 -4,5 p.p.
* w mln euro; ** dane na koniec 2022 r.  

Dywidenda

Na zwyczajnym walnym zgromadzeniu w dniu 8 maja 2024 r. zarząd i rada nadzorcza zaproponują dywidendę w wysokości 5,30 euro na akcję (2022: 5,20 euro). Propozycja ta odzwierciedla również efekt wzrostu zysku na akcję (EPS) wynikający z obecnego programu skupu akcji własnych.

Polityka wykupu akcji

Mercedes-Benz podjął decyzję o wdrożeniu nowej polityki wykupów. Wszelkie dostępne przyszłe wolne przepływy pieniężne z działalności przemysłowej (po potencjalnych fuzjach i przejęciach na małą skalę) przekraczające wskaźnik wypłaty dywidendy na poziomie ok. 40% dochodu grupy netto zostaną wykorzystane na finansowanie wykupu akcji własnych w celu umorzenia akcji.

W tym kontekście Mercedes-Benz ogłosił także dodatkowy program skupu akcji własnych, mający na celu odkupienie na giełdzie akcji własnych o wartości do 3 mld euro (bez kosztów dodatkowych). Następnie nabyte akcje zostaną umorzone.

Wykup nastąpi na podstawie zezwolenia zwyczajnego walnego zgromadzenia Mercedes-Benz Group AG z dnia 8 lipca 2020 r., zezwalającego zarządowi na nabycie, za zgodą rady nadzorczej, udziałów własnych do maksymalnie 10% kapitału zakładowego, do 7 lipca 2025 r. Skup rozpocznie się niezwłocznie po zakończeniu trwającego programu skupu akcji ogłoszonego 16 lutego 2023 r. i ma zakończyć się przed wygaśnięciem aktualnego pełnomocnictwa zwyczajnego walnego zgromadzenia.

Firma zamierza wystąpić o odnowienie zezwolenia na odkup akcji własnych na zwyczajnym walnym zgromadzeniu w 2025 r., w celu kontynuacji skupu zgodnie ze swoją polityką w tym zakresie. Polityka ta ma na celu systematyczne zwiększanie zysku na akcję (EPS) i dywidendy na akcję (DPS) w ciągu najbliższych lat. W przypadku każdego programu odkupu akcji firma zachowa elastyczność w jego realizacji w przypadku nieoczekiwanych zmian sytuacji na rynku.

Perspektywy

Sytuacja gospodarcza i rynki motoryzacyjne w dalszym ciągu charakteryzują się wyjątkowym stopniem niepewności. Nieoczekiwane zmiany mogą w szczególności wynikać z wydarzeń geopolitycznych oraz polityki handlowej. Należą do nich: obecny konflikt na Bliskim Wschodzie, wojna rosyjsko-ukraińska i inne kryzysy regionalne. Inne potencjalne niepewności obejmują zaostrzenie napięć między Chinami a Stanami Zjednoczonymi oraz pogorszenie stosunków politycznych między Unią Europejską a Chinami. Istotnym czynnikiem ryzyka pozostają dalsze zakłócenia w łańcuchu dostaw, a w szczególności wąskie gardła w dostępności kluczowych komponentów. Mogą one mieć wpływ na łańcuchy dostaw oraz kształtowanie się cen surowców i energii. Dodatkowy wpływ na światową gospodarkę i rynki motoryzacyjne mogą mieć: wyższe od oczekiwań inflacja i stopy procentowe, potencjalne zakłócenia na rynkach finansowych oraz jeszcze wyraźniejsze spowolnienie wzrostu gospodarczego.

Od 2024 r. Mercedes-Benz wprowadzi nowe wytyczne w zakresie kluczowych wskaźników, dotyczące udziału pojazdów xEV w sprzedaży nowych samochodów osobowych i dostawczych. Zastąpi to obecne wskaźniki dotyczące emisji CO₂ dla floty nowych samochodów w Europie, odzwierciedlając globalne działania Mercedes-Benz Group.

Wytyczne dotyczące sprzedaży: w 2024 r. firma spodziewa się sprzedaży jednostkowej Mercedes-Benz Cars na poziomie z roku poprzedniego, pomimo zmniejszania się obecnych wąskich gardeł w obszarze dostaw. Jednak pewne kwestie wciąż pozostają aktualne i będą miały wpływ na tegoroczną sprzedaż. Potrwa to prawdopodobnie przez całą pierwszą połowę roku i w szczególności wpłynie na sprzedaż w pierwszym kwartale, która to ma być niższa od poziomu z poprzedniego roku.

Oczekuje się, że udział pojazdów xEV utrzyma się na poziomie około 19–21% sprzedaży nowych samochodów.

Oczekuje się, że skorygowana rentowność sprzedaży w wymagającym środowisku, przy stałych wolumenach i utrzymującym się wysokim udziale sprzedaży pojazdów najwyższej klasy, wyniesie solidne 10–12%. Mercedes-Benz Cars będzie dążyć do obrony i utrzymania cen na poziomie z 2023 r. Oczekuje się, że sprzedaż samochodów używanych w wartościach bezwzględnych utrzyma się na zdrowym, dodatnim poziomie, jednak nieco poniżej wyników 2023 r. Firma spodziewa się mniejszych niekorzystnych zmian w zakresie kursów walut, a wydatki na badania i rozwój pozostaną na niezmienionym poziomie. Znacznie wyższe będą inwestycje w środki trwałe, głównie za sprawą platformy MMA. Widoczne są pewne istotne niekorzystne zmiany w kosztach surowców i oczekuje się dalszych niekorzystnych zmian w kosztach związanych z łańcuchem dostaw. Ogólnie rzecz biorąc, jeśli chodzi o koszty materiałów, w 2024 r. spodziewany jest niewielki wzrost tych kosztów. Oczekuje się, że średnioterminowy cel ograniczenia inwestycji (B+R oraz PP&E) o 20% w porównaniu z poziomem z 2019 r. zostanie osiągnięty w drugiej połowie dekady, dzięki przyspieszeniu realizacji planu produktów BEV wraz z MB.EA.

Przedział dla skorygowanego współczynnika konwersji gotówki (CCR) dla Mercedes-Benz Cars nadal plasuje się na poziomie 0,8–1,0.

Oczekuje się, że całkowita sprzedaż Mercedes-Benz Vans spadnie w drugiej połowie 2024 r., a w całym 2024 r. będzie nieco niższa – ze względu na dobry pierwszy kwartał. Firma spodziewa się, że udział xEV-ów wyniesie od 6% do 8%. Na początku 2024 r. w sprzedaży będzie dostępny nowy eSprinter.

Inwestycje w rzeczowe aktywa trwałe oraz wydatki na badania i rozwój będą wyraźnie wyższe niż w roku ubiegłym – ze względu na inwestycje w specjalną architekturę dla modeli elektrycznych o nazwie VAN.EA.

Skorygowana rentowność sprzedaży ma kształtować się w przedziale 12%–14%. Spodziewany jest solidny rozwój w obszarze cen netto i miksu produktów, a skorygowany współczynnik konwersji gotówki dla samochodów dostawczych Mercedes-Benz będzie kształtować się na poziomie od 0,6 do 0,8.

Wolumen portfela Mercedes-Benz Mobility ma utrzymać się na tym samym poziomie co w 2023 r., przy nieznacznie pozytywnym rozwoju nowych transakcji. Skorygowana stopa zwrotu z kapitału własnego ma kształtować się w przedziale 10%–12%. W pierwszej połowie 2024 r. marża odsetkowa pozostanie pod presją. Pogarszająca się marża akwizycji zaczęła się poprawiać, choć potrzeba czasu, aby przełożyło się to na portfel. W pierwszym kwartale Mercedes-Benz Mobility spodziewa się marży poniżej korytarza całorocznych wytycznych.

Mercedes-Benz Group zakłada, że przychody grupy w 2024 r. utrzymają się na poziomie z poprzedniego roku. Oczekuje się, że we wciąż trudnym otoczeniu rynkowym EBIT grupy będzie nieco niższy od poziomu z poprzedniego roku, co wynika z wytycznych dywizji. Wolne przepływy pieniężne grupy w sektorze przemysłowym mają kształtować się nieco poniżej bardzo wysokich poziomów z 2023 r., ze względu na niższy EBIT w segmencie samochodów osobowych i dostawczych oraz niższy współczynnik konwersji gotówki w segmencie aut dostawczych.

Strategiczne priorytety

Mercedes-Benz będzie w dalszym ciągu koncentrować się na obietnicy swojej marki: budowaniu najbardziej pożądanych samochodów na świecie. Pozostanie przy tym strategicznie skoncentrowany i elastyczny taktycznie, podejmując niezbędne kroki, aby przejść na napędy wyłącznie elektryczne. Tempo transformacji będą wyznaczać klienci i warunki rynkowe. Firma planuje być w stanie zaspokoić różne potrzeby klientów
– niezależnie od tego, czy będzie to napęd w pełni elektryczny, czy zelektryfikowany silnik spalinowy – aż po lata 30. XX wieku.

Producent luksusowych samochodów ze Stuttgartu spodziewa się, że w drugiej połowie dekady sprzedaż modeli xEV osiągnie nawet 50% udziału w całkowitym wolumenie sprzedaży. Fabryki są dostosowywane do popytu, tak aby uchwycić punkt zwrotny w epoce napędów całkowicie elektrycznych. Mercedes-Benz wyznaczył już odpowiedni kurs, opracowując szereg nowych platform konstrukcyjnych. Punktem wyjścia będzie przyszły rok i premiera zupełnie nowego, w pełni elektrycznego CLA. Nadchodzące modele wyznaczą rynkowe standardy dzięki poprawie efektywności i skróceniu czasu ładowania; co więcej, firma wierzy, że w ciągu kilku najbliższych lat koszt baterii w przeliczeniu na kilowatogodzinę może zostać obniżony o ponad 30% – za sprawą zoptymalizowanej konstrukcji ogniw i modułów, lepszej integracji konstrukcyjnej pojazdów, dalszego rozwoju chemii ogniw (np. NMC, nowa generacja LFP), aktualizacji ogniw w trakcie cyklu życia oraz umów w zakresie ciągłych udoskonaleń podpisywanych z dostawcami.

Jeśli chodzi o obszar cyfrowy, oczekuje się, że ważnym kamieniem milowym w dziedzinie samochodowego oprogramowania stanie się należący do firmy system operacyjny MB.OS. Co więcej, Mercedes-Benz będzie w dalszym ciągu pionierem postępu w dziedzinie zautomatyzowanej jazdy. Firma zamierza również kontynuować optymalizację swojego zasięgu przemysłowego oraz bazy kosztowej, np. dążąc do uzyskania strukturalnie niższych kosztów materiałów – w ścisłej współpracy ze swoimi dostawcami.

Wdrażając tę strategię, Mercedes-Benz spodziewa się dostarczać esencję swojej marki: unikalne połączenie ikonicznego luksusu i wiodących technologii.

Co 3 dni zamyka się jedna księgarnia w Polsce. Czy ustawa o książce je uratuje?

Co 3 dni zamykana jest w Polsce jedna księgarnia. Najczęściej nieduża, lokalna, prowadzona przez właściciela. Oznacza to, że każdego roku rynek księgarski kurczy się o 2-3 procent. O słabej kondycji branży świadczy też rosnący zaległy dług sprzedających książki, zarejestrowany w bazach BIG InfoMonitor i BIK. Na koniec 2023 roku, po wzroście o 1,3 mln zł wyniósł on 14,3 mln zł. O poprawę sytuacji po raz kolejny postanowili zawalczyć członkowie organizacji branżowych.

Jak wynika z raportu Biblioteki Narodowej Stan czytelnictwa książek w Polsce w 2022 roku, co najmniej jedną lekturę rocznie czyta mniej więcej 1/3 z nas. Po 7 lub więcej książek sięga natomiast co 10. Polak. Wartości te od lat pozostają na bardzo podobnym poziomie. Niewielki wzrost widoczny był jedynie na początku pandemii w 2020 roku. Istotny jest fakt, że większość czytelników książki zazwyczaj kupuje lub dostaje w prezencie, a zamiłowanie do czytania najczęściej deklarują ludzie o wyższych dochodach. Dlaczego więc od 2010 roku z polskiego rynku zniknęło blisko 1000 księgarń, czyli niemal co trzecia? Według ekspertów główną przyczyną jest nierówna konkurencja, jaką stworzyły tanie księgarnie internetowe.

– W tej chwili wygląda to tak, że duże sieci i dyskonty internetowe mogą sobie pozwolić na sprzedaż książek z ogromnymi rabatami. Wydawcy idą na rękę księgarniom z własnym kanałem sprzedaży w postaci np. księgarni internetowej i dają im zniżki sięgające nawet 50 proc. ceny z okładki. W rezultacie często zdarza się, że klient indywidualny kupuje w internecie książkę taniej niż lokalny księgarz w hurcie. Trudno w takich warunkach prowadzić biznes – wyjaśnia Szymon Szwajger, były księgarz, absolwent Polskiej Akademii Księgarstwa.

Księgarń ubywa, a zadłużenie rośnie

Według danych Dun & Bradstreet na koniec 2023 roku w Polsce działało 2,2 tys. księgarń. W 95 proc. są to mikro i małe przedsiębiorstwa, często jednoosobowe działalności gospodarcze. – Małe księgarnie nie są w stanie konkurować ceną z dużymi sieciami. Są w stanie konkurować „kultowością”, jakością obsługi, atrakcyjnością wizualną, oryginalnym pomysłem na siebie (popularna i pewnie też ratująca budżet firmy jest np. forma księgarni z kawiarnią) – zauważa Justyna Wydra, pisarka i redaktorka prowadząca w dużym wydawnictwieRozszerzanie oferty poza książki nie przynosi jednak w pełni oczekiwanych skutków, bo księgarnie nadal upadają.

Księgarń ubywa, a zadłużenie rośnie 

Źródło: Dane BIG InfoMonitor dotyczące zaległego zadłużenia przedsiębiorców posługujących się PKD 4761Z Sprzedaż detaliczna książek prowadzona w wyspecjalizowanych sklepach

Na przestrzeni ostatniej dekady, średnio rynek kurczy się rok do roku w tempie od 2 do 3 proc. Dodatkowo, jak pokazują dane  Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz bazy informacji kredytowych BIK, przeterminowane zadłużenie tej branży rośnie coraz szybciej. Na koniec 2023 roku było o ponad 10 proc. wyższe (1,33 mln zł) niż rok wcześniej i sięgnęło 14,3 mln zł. Trzy lata wcześniej wynosiło niecałe 12,3 mln zł. Problemy z regulowaniem zobowiązań wobec dostawców i banków miały 174 aktywne, zawieszone i zamknięte firmy. Jednocześnie 66 właścicieli księgarskich biznesów miało kłopoty ze spłatą blisko 8 mln zł kredytów zaciągniętych na prywatne potrzeby.  – Szczególnie w małych biznesach zacierają się granice między finansami firmowymi i prywatnymi, bo przedsiębiorcy na różne sposoby starają się wspomóc prowadzoną działalność gospodarczą. W konsekwencji kłopoty firmy pociągają za sobą również problemy z obsługą kredytów zaciągniętych na prywatne konto. Czterech na 10 prowadzących księgarnie, które mają zaległości, nie daje również rady spłacać na czas swoich prywatnych kredytów. Ogólnie patrząc zwykle zła sytuacja firmy przekłada się na problemy z regulowaniem prywatnych kredytów w 3 na 10 przypadków – zwraca uwagę Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

kondycja księgarni

Źródło: Dun & Bradstreet Poland

Kłopoty finansowe mają jednak nie tylko księgarze, ale też autorzy książek. Według baz BIG InfoMonitor i BIK m.in. ich nieuregulowane w terminie zobowiązania w ostatnich latach przyrastają w tempie kilkunastu procent rocznie. Na koniec zeszłego roku zaległości (artystów, pisarzy i niezależnych dziennikarzy – Artystyczna i literacka działalność twórcza PKD 90.03Z ) przekroczyły 10,8 mln zł.

zadłużenie autorów książek

Źródło: Dane BIG InfoMonitor dotyczące zaległego zadłużenia przedsiębiorców posługujących się PKD 9003Z Artystyczna i literacka działalność twórcza

Księgarze wołają o pomoc

 W związku z trudną sytuacją na rynku książki w Polsce, działania postanowili podjąć księgarze i organizacje branżowe. Na początku lutego wystosowali list otwarty, w którym dopominają się o podjęcie rozmów w celu ratowania polskiego księgarstwa i czytelnictwa. Naszym wspólnym celem powinno być stworzenie warunków do istnienia w każdym mieście i miasteczku co najmniej jednej księgarni. Czytelnictwo w Polsce nie wzrośnie, jeśli nie odrodzą się polskie księgarnie. Sprzedaż internetowa nigdy nie zastąpi księgarni stacjonarnej,  często jedynego miejsca kultury w miasteczku – czytamy w liście.

Księgarze proponują regulację rynku za pomocą ustawy o książce. Jak podkreślają, takie rozwiązanie funkcjonuje z powodzeniem w wielu krajach. – Dzięki ustawie znikną takie paradumpingowe, czy wprost dumpingowe praktyki, jak sprzedaż popularnego tytułu w dniu premiery z 35 proc. rabatem, co w tej chwili, w największych sieciach jest w zasadzie normą – podkreśla Szymon Szwajger. – Idea proponowanych zmian polega na tym, by przez jakiś, określony prawem czas od wydania – pół roku, rok, etc. – cena danego tytułu była taka sama dla kupującego, niezależnie od tego, gdzie zdecyduje się dokonać zakupu – dodaje Justyna Wydra.

 To nie pierwszy raz, gdy środowisko księgarskie proponuje takie rozwiązanie. Sprawa pojawia się w dyskusji publicznej od wielu lat, ale nadal nie spotkała się z wystarczającą uwagą prawodawców. Autorzy listu zauważają, że nowe prawo może przynieść same korzyści. Nie tylko pozytywnie wpłynie na sytuację lokalnych księgarń, ale też powinno skutkować spadkiem cen książek. – Z jednej strony stale słyszymy, że książki są za drogie, z drugiej cena okładkowa jest obecnie de facto fikcją, sztucznym tworem – z góry zakłada się, że zostanie od niej udzielony wysoki. rabat dla dużych dystrybutorów – mówi Szymon Szwajger. Czasowe zamrożenie cen książek pozwoli wydawcom od razu ustalać je na racjonalnym, niższym niż dotychczas poziomie. A na tym skorzystają głównie czytelnicy.

Ceny kakao wciąż rosną. Polacy odczują to już przed świętami

Słodycze i desery już są najmocniej drożejącą kategorią produktową w sklepach. W styczniu rdr. zdrożały o ponad 14%. A to nie koniec podwyżek, ponieważ kakao staje się coraz bardziej kosztowne na całym świecie. Na amerykańskich giełdach jego ceny wzrosły do ponad 6 tys. dolarów za tonę. Nieco gorzej jest w Europie. Na brytyjskich giełdach wartość tego surowca zbliża się już do 6 tys. funtów. Według ekspertów, ceny ziaren kakaowca mogą niedługo przebić poziom 7 tys. dolarów za tonę. W efekcie słodycze i desery dalej będą szybko drożały. I tak samo będzie z innymi produktami mającymi w składzie kakao, jak choćby z kosmetykami, lekami czy suplementami. Do tego znawcy rynku dodają, że może wystąpić również tzw. zjawisko shrinkflacji.

Kakao na światowych rynkach drożeje w zasadzie od dwóch lat. Niedawno po raz pierwszy ceny surowca na amerykańskich giełdach wzrosły do wartości ponad 6,5 tys. dolarów, czyli ponad 25,8 tys. złotych, za tonę. Bardziej nerwowo zrobiło się na europejskich giełdach. W Wielkiej Brytanii za tonę tego surowca trzeba zapłacić już blisko 5,8 tys. funtów, czyli 29,2 tys. złotych. Za niemal 75% światowych zbiorów ziaren kakaowych odpowiadają cztery kraje – Wybrzeże Kości Słoniowej, Ghana, Kamerun i Nigeria, gdzie odnotowano wyjątkowo kiepskie zbiory, a to jest głównym powodem obecnej sytuacji.

– Kraje z tego regionu zmagają się z konsekwencjami zmian klimatu, rosnących cen frachtu, spowodowanych wojną w Jemenie i Izraelu, a także z cenami nawozów, które wzrosły po sankcjach na Rosję – mówi dr Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku. – Producenci potrzebują od 1,5 roku do 3 lat na ograniczenie deficytu kakao. Już jesienią rozpoczęto dodatkowe inwestycje w Brazylii i w innych krajach Ameryki Południowej. Globalny deficyt kakao może w tym roku sięgać 375 tys. ton – dodaje ekspert.

W efekcie notowania na nowojorskiej giełdzie od ostatniego lokalnego szczytu z pierwszej połowy grudnia 2023 roku wzrosły o ponad 36%, aby pod koniec lutego osiągnąć nowy rekord – ponad 6,5 tys. dolarów za tonę. Nie brakuje też głosów, że niedługo możemy być świadkami przebicia kolejnej granicy, tym razem 7 tysięcy dolarów za tonę. Tak uważają eksperci z UCE RESEARCH i wskazują, że sytuacja jest bardzo dynamiczna. Zbyt wiele problemów się spiętrzyło, żeby ceny zaczęły hamować. Rosną przecież od dwóch lat. Trudno sobie też wyobrazić, że w prosty sposób zastąpi się dostawy z Afryki.

– Upał i susza zagrażają plantacjom, w związku ze zjawiskiem pogodowym, nazywanym El Niño. A choroby drzew kakaowych w Nigerii i Kamerunie dodatkowo pogłębiają problem niedoboru kakao na światowych rynkach – tłumaczy dr Joanna Wieprow z Uniwersytetu WSB Merito Wrocław. – Światowa Organizacja Kakao prognozuje większe zbiory w kolejnych latach, ale stale rosnący popyt na kakao, zwłaszcza w Chinach, sugeruje, że dalszy wzrost cen czekolady i innych słodyczy jest nieunikniony –podkreśla dr Wieprow.

Zdaniem Grzegorza Rykaczewskiego, analityka z Banku Pekao, trudno stwierdzić, czy ceny osiągnęły już szczyt. Poprawie nastrojów nie sprzyja fakt, iż przez ostatnie dwa sezony na światowym rynku popyt przewyższał podaż, więc spadły zapasy. – Negatywny wpływ wysokich cen kakao dla producentów słodyczy częściowo zrekompensuje spadek notowań cukru. Są one nadal na historycznie wysokim poziomie. Ich spadek nie będzie więc w stanie w całości neutralizować zwyżki kosztów kakao – dodaje ekspert.

Kakao to kluczowy składnik, potrzebny do produkcji czekolady. Wzrost cen ma wpływ nie tylko na producentów. Odczują go także konsumenci. Według comiesięcznego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, w styczniu br. ceny słodyczy i deserów rok do roku poszły w górę o ponad 14%. Widać to np. po batonach w czekoladzie oraz wafelkach, które rdr. zdrożały odpowiednio o blisko 22% i o przeszło 16%.

– To są artykuły, na które w dość krótkim czasie może spaść popyt w przypadku wysokich cen. Nie są to przecież produkty pierwszej potrzeby, a propagowanie zdrowego trybu życia jeszcze bardziej wspiera odrzucenie ich z codziennej diety. Jednak z powodu drożejącego surowca możemy odczuć wzrosty cen również w innych kategoriach, takich jak kosmetyki, leki czy suplementy, które także bazują na kakao – przewiduje dr Justyna Rybacka z Uniwersytetu WSB Merito Gdynia.

Analitycy przypominają, że zbliżający się sezon wielkanocny to obok grudnia okres największego wzrostu sprzedaży wyrobów czekoladowych. Silne podwyżki cen kakao na światowych rynkach odczują producenci artykułów spożywczych, zakłady przetwórcze, a także cukiernie i restauracje. W konsekwencji te wszystkie podmioty przeniosą wyższe koszty produktów na końcowego odbiorcę, czyli zwykłego konsumenta. Innej możliwości nie będzie. Pierwsze tego symptomy odczujemy już przed Wielkanocą.

– Czekoladowe słodycze i desery będą drożeć w koszykach zakupowych. Możemy też mieć do czynienia z tzw. shrinkflacją, czyli ze zmniejszeniem wielkości batonów i czekolad albo ze zmianą ich składów na tańsze dla producentów, bez istotnych różnic w wadze i objętości produktów – ostrzega dr Piotr Arak. Z kolei eksperci z UCE RESEARCH twierdzą, że konsumenci nie od razu zauważą różnice. Ale z czasem będą one coraz bardziej widoczne.

– Koszt kakao w tabliczce czekolady stanowi od 5% do 7% jej ceny. Nawet jeśli ceny surowca podwoją się, to produkt zdrożeje właśnie o ww. pułap – łagodzi pesymistyczne nastroje Michel Arrion, dyrektor wykonawczy Światowej Organizacji Kakao. – Jeśli cena surowca wzrośnie, będzie to zachętą dla rolników do wytwarzania większej ilości kakao i zrównoważenia podaży oraz popytu. Ale zwiększenie produkcji zajmuje średnio 4 lub 5 lat. Tyle trwa, by drzewo kakaowe wydało owoce – wyjaśnia ekspert.

Z kolei Piotr Bielski, dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych Santander Bank Polska, zauważa, że choć rosnące światowe ceny kakao i cukru sprzyjają drożeniu słodyczy i deserów na polskim rynku, to tendencja jest przynajmniej częściowo hamowana przez umacniający się kurs złotego. – Niemniej, gdyby ceny kakao dalej szybowały w górę, należałoby się liczyć ze wzrostem kosztów zakupów słodyczy i deserów w polskich sklepach. Pełne przełożenie na krajowe ceny detaliczne może zająć przynajmniej sześć miesięcy – analizuje dyrektor Bielski.

Ekspert z Santander Bank Polska informuje, że rynki finansowe póki co nie obstawiają kontynuacji czarnego scenariusza. Kontrakty terminowe na giełdach w Nowym Jorku i Londynie przewidują stopniowy spadek cen kakao w kolejnych miesiącach, w skali kilkunastu procent w ciągu roku. Natomiast Światowa Organizacja Kakao zauważa, że większość rolników uprawiających kakao żyje w skrajnym ubóstwie. – Znaczny wzrost cen międzynarodowych jest koniecznym, ale niewystarczającym warunkiem do podniesienia cen skupu i osiągnięcia dochodu zapewniającego rolnikom utrzymanie – podsumowuje Michel Arrion.

Co trzecia firma w Polsce odnotowała w 2023 r. przynajmniej jeden incydent cyberbezpieczeństwa

W 2023 roku 66% firm w Polsce odnotowało przynajmniej jeden incydent polegający na naruszeniu bezpieczeństwa, a 34% firm zauważyło wzrost intensywności prób cyberataków. Połowa organizacji wskazuje na trudności związane z rekrutacją i utrzymaniem wykwalifikowanych pracowników jako największy problem w osiągnięciu odpowiedniego poziomu zabezpieczeń. Z badania KPMG w Polsce wynika, że spadły obawy firm związane z działaniami zorganizowanych grup cyberprzestępczych, które są uznawane za największe zagrożenie w sieci. Jednocześnie dla zdecydowanej większości organizacji RODO jest priorytetowym standardem zgodności IT i ochrony danych osobowych.

W 2023 roku 66% firm w Polsce badanych przez KPMG odnotowało incydenty polegające na naruszeniu bezpieczeństwa – co stanowi wzrost o 8 p.p. w porównaniu z 2022 rokiem. 1 na 10 badanych organizacji w ciągu poprzedniego roku zarejestrowała ponad 30 cyberincydentów. W tej grupie prawie jedną trzecią stanowiły duże firmy zatrudniające powyżej 250 pracowników. Jedna trzecia firm zaobserwowała w 2023 roku znaczący wzrost liczby prób cyberataków. 60% firm uważa, że ich liczba pozostała na podobnym poziomie – w porównaniu z 2022 rokiem.

Pomimo większej liczby zaobserwowanych naruszeń bezpieczeństwa w 2023 roku, w tegorocznej edycji badania zauważalny jest spadek obaw przedsiębiorstw związanych z zagrożeniami ze strony różnych cyberprzestępców. O 17 p.p. zmniejszyły się obawy dot. działania zorganizowanych grup cyberprzestępczych, które wciąż pozostają w oczach respondentów największym zagrożeniem w sieci (53% wskazań). Z kolei o 14 p.p. zmniejszył się odsetek firm, które obawiają się cyberterrorystów. Połowa respondentów obawia się zagrożenia wynikającego z działalności pojedynczych hakerów. Blisko ¼ firm dostrzega zagrożenie płynące z działania niezadowolonych lub podkupionych pracowników. W kontekście trwającej wojny w Ukrainie, odsetek firm wskazujących na zagrożenie ze strony grup wspieranych przez obce państwa zmniejszył się z 38% do 24%.

Wysoce niepokoi zmniejszenie obaw polskich firm względem zaawansowanych grup cyberprzestępczych. Przy obecnej sytuacji geopolitycznej nasilenie cyberataków ze strony grup wspieranych przez obce państwa jest bardzo prawdopodobne. Cyberwojna trwa. Szczególnie narażeni na cyberataki są operatorzy usług kluczowych. Konieczne jest dziś zwiększenie czujności oraz zapewnienie pełnej gotowości zespołów cyberbezpieczeństwa. Wykrycie zaawansowanych hakerów, którzy mogą być już w sieci, wymaga proaktywnych działań oraz wsparcia nowoczesnymi narzędziami – mówi Michał Kurek, Partner w Dziale Consultingu, Szef Zespołu Cyberbezpieczeństwa w KPMG w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.

Firmy najbardziej obawiają się wyłudzenia danych uwierzytelniających

Firmy biorące udział w badaniu KPMG zadeklarowały, że największym cyberzagrożeniem są dla nich wyłudzenia danych uwierzytelniających (phishing) oraz wycieki danych za pośrednictwem złośliwego oprogramowania (malware). W czołówce zagrożeń organizacje wymieniają również: kradzież danych przez pracowników oraz zaawansowane ataki ze strony profesjonalistów (Advanced Persistent Threat). Ponad jedna trzecia firm za całkowicie nieistotne niebezpieczeństwa cyfrowe uznała ataki na łańcuch dostaw za pośrednictwem partnerów biznesowych.

Jedna piąta respondentów zadeklarowała pełną dojrzałość swoich zabezpieczeń w większości analizowanych obszarów – co stanowi wynik lepszy o 6 p.p. w stosunku do poprzedniej edycji badania. Najwyższy poziom bezpieczeństwa organizacje zgłaszają w obszarze bezpieczeństwa styku z internetem, ochroną przed złośliwym oprogramowaniem oraz reagowaniem na incydenty bezpieczeństwa. Podobnie wysoko oceniane jest bezpieczeństwo sieci wewnętrznej, które również zostało uznane za obszar w pełni dojrzały przez ponad 40% ankietowanych.

Brak pracowników największą barierą w budowaniu bezpieczeństwa IT

Największym wyzwaniem dla firm w osiągnięciu odpowiedniego poziomu zabezpieczeń są obecnie trudności związane z rekrutacją i utrzymaniem wykwalifikowanych pracowników, na które wskazało 53% organizacji. Brak wystarczających budżetów, choć wciąż istotny, spadł na drugie miejsce (43% wskazań). Dodatkowo na zbliżonym poziomie pozostają inne wyzwania: brak klarownie zdefiniowanych wskaźników oraz brak pełnego zaangażowania biznesu i najwyższego kierownictwa. Jedna czwarta badanych wskazała również brak odpowiedniego przypisania odpowiedzialności w zakresie bezpieczeństwa.

Jednym ze sposobów dbania o cyberbezpieczeństwo w firmach jest zlecanie realizacji funkcji lub procesów bezpieczeństwa na zewnątrz. Zdecydowana większość badanych przez KPMG firm zleca różnorodne aspekty bezpieczeństwa danych zewnętrznym dostawcom. W 2023 roku z outsourcingu korzystało 84% organizacji. Do najczęściej zlecanych na zewnątrz zadań należą programy podnoszenia świadomości pracowników (42% wskazań), wsparcie w reakcji na cyberataki (40% wskazań) oraz analiza złośliwego oprogramowania (39% wskazań).

RODO dla większości firm stanowi priorytetowy standard zgodności IT

Standardy zgodności IT i ochrony prywatności danych odgrywają kluczową rolę w cyfrowym świecie, dostarczając ram dla efektywnej ochrony informacji oraz przestrzegania przepisów dotyczących prywatności. 85% badanych firm zadeklarowało, że RODO stanowi najważniejszy aspekt w ich strukturze organizacyjnej (95% wskazań w przypadku największych firm). Na kolejnych miejscach znalazły się ustawa o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, na którą wskazało 59% firm. Z kolei mniej znaczące dla respondentów wydają się regulacje dotyczące klasyfikowania systemów sztucznej inteligencji według ryzyka i wprowadzania zróżnicowanych wymagań dotyczących ich rozwoju i użytkowania (AI Act), a także regulacja Parlamentu i Rady Europejskiej dotycząca operacyjnej odporności cyfrowej sektora finansowego (DORA).

W odpowiedzi na rosnące cyberzagrożenia, Unia Europejska wprowadza inicjatywy regulacyjne, takie jak dyrektywa NIS2 i rozporządzenie DORA, mające na celu zwiększenie cyberodporności regionu. DORA wprowadza nadzór nad dostawcami kluczowych usług ICT, ujednolicając poziom bezpieczeństwa w ramach całego łańcucha dostaw w sektorze finansowym, podczas gdy NIS2 rozszerza ochronę na nowe sektory gospodarki, podkreślając strategiczne znaczenie cyberbezpieczeństwa. Implementacja tych przepisów może być wyzwaniem dla przedsiębiorstw, wymagając adaptacji do nowych wymogów i przygotowania na dynamiczne zmiany w regulacjach cyberbezpieczeństwa w Europie – mówi Marcin Kieszkowski, Starszy Menedżer w Dziale Consultingu w Zespole Cyberbezpieczeństwa w KPMG w Polsce.

Zaangażowanie w nowy kodeks postępowania branżowego RODO w kontekście cyberbezpieczeństwa jest częścią procedury dostosowania się do regulacji ochrony danych osobowych oraz elementem procesu podnoszenia standardów bezpieczeństwa. W odpowiedzi na to wyzwanie 82% organizacji zadeklarowało swoje zaangażowanie w ten proces.

Bezpieczeństwo danych osobowych, ze względu na powszechność regulacji RODO, jest od kilku lat najistotniejszym wyzwaniem, z którym mierzą się przedsiębiorcy. Wsparciem w uzyskaniu zgodności mogą być branżowe kodeksy postępowania. Większość takich dokumentów jest jeszcze na etapie projektowania, ale przykłady już zatwierdzonych kodeksów oraz ogromne zainteresowanie zaangażowaniem w nowe inicjatywy świadczą o istotności tego narzędzia – mówi Piotr Burzyk, Starszy Menedżer w Dziale Consultingu w Zespole Cyberbezpieczeństwa w KPMG w Polsce.

Istotnym elementem wspierającym organizację w utrzymaniu wysokiego poziomu bezpieczeństwa informatycznego oraz spełnianiu obowiązujących norm i przepisów jest monitorowanie i raportowanie zgodności z wymogami IT. Ponad trzy czwarte respondentów wskazało wewnętrzne narzędzia, a ponad połowa zdecydowała się na zewnętrzne audyty jako najskuteczniejsze metody ochrony danych. Jednocześnie 45% organizacji jest przekonanych, że są bardzo dobrze lub dobrze przygotowane do zmieniających się regulacji.

Mądra (polska) firma po szkodzie?

Firmy, które w przeszłości zetknęły się z naruszeniem zgodności IT, deklarują, że w ramach podjętych kroków naprawczych przede wszystkim zorganizowało szkolenia dla pracowników (44% wskazań). 39% organizacji wzmocniło swoje zabezpieczenia IT, a 1/3 firm wprowadziła całkowicie nowe procedury bezpieczeństwa lub dokonała aktualizacji istniejących polityk bezpieczeństwa. Zaskakujący jest fakt, że 32% respondentów nie zrobiło nic po wykrytym naruszeniu zgodności IT.

W zapewnieniu cyberbezpieczeństwa kluczowe jest również zapewnienie bezpiecznych partnerstw z innymi firmami. Z badania KPMG w Polsce wynika, że firmy stosują różnorodne strategie i procedury mające na celu skuteczną weryfikację oraz nadzór nad swoimi podwykonawcami. Najczęściej jest to ankieta ochrony danych wypełniana na etapie wyboru dostawcy lub zawarcia umowy (51% wskazań). Inne popularne narzędzia weryfikacji to ankieta bezpieczeństwa (42% wskazań) oraz audyt bezpieczeństwa informacji u podwykonawcy (34% wskazań).

O RAPORCIE:

Raport KPMG w Polsce pt. „Barometr cyberbezpieczeństwa. Na fali, czy w labiryncie regulacji?” powstał na podstawie badania przeprowadzonego na próbie 100 organizacji w Polsce o przychodach powyżej 50 mln złotych. Jest to siódma edycja badania przeprowadzonego przez KPMG w Polsce, którego celem jest poznanie dynamiki i charakterystyki cyberataków oraz przygotowania na nie przez firmy w Polsce. Badanie zostało zrealizowane metodą wywiadów telefonicznych CATI wśród osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo IT w firmach (członków zarządu, dyrektorów ds. bezpieczeństwa, prezesów, dyrektorów IT lub innych osób odpowiedzialnych za ten obszar) na przełomie 2023 i 2024 roku przez firmę Norstat Polska.

Inteligentne fabryki stają się rzeczywistością. GenAI i metawersum na celowniku

Po latach funkcjonowania w niestabilnej rzeczywistości geopolitycznej i gospodarczej, przedstawiciele sektora przemysłowego zaczynają bardziej optymistycznie patrzeć w przyszłość. Poszukujący nowych możliwości rozwoju producenci coraz chętniej sięgają po narzędzia wykorzystywane do cyfrowej transformacji, takie jak internet rzeczy, generatywna AI czy metawersum. Jak wynika z raportu “2024 Manufacturing Outlook”, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte z technologii metawersum globalnie korzysta już co piąty przedstawiciel branży przemysłowej. Wśród zalet cyfryzacji podstawowych procesów w firmach produkcyjnych niezmiennie pozostają: poprawa efektywności, wzrost odporności łańcuchów dostaw, zwiększenie konkurencyjności oraz spadek emisyjności produkcji.

Najnowsza publikacja Deloitte ukazuje bieżące trendy w branży produkcyjnej oraz przedstawia nastroje przedstawicieli sektora dotyczące najbliższej przyszłości. Opisywane zjawiska dotyczą przede wszystkim roli nowoczesnych technologii takich jak sztuczna inteligencja czy metawersum w przemyśle, zjawiska cyfryzacji łańcuchów dostaw oraz kwestii dekarbonizacji procesu produkcyjnego.

Autorzy publikacji wskazują, że na początku 2024 r. w branży panuje ostrożny optymizm studzony słabszymi od oczekiwań odczytami PMI w grudniu 2023 i w styczniu 2024. Po kilku trudnych latach, naznaczonych brakiem stabilności oraz zaburzeniami łańcuchów dostaw, przemysł zdaje się powracać na ścieżkę wzrostu. Jest to istotny sygnał przede wszystkim dla polskiego sektora, który od 2004 r. rozwija się w tempie trzykrotnie przekraczającym średnią unijną, a jego udział w krajowym PKB jest jednym z najwyższych spośród wszystkich krajów UE.

– 2023 rok nie był łatwy dla polskiego i unijnego sektora przemysłowego, co było powodowane przede wszystkim ograniczonym popytem, wysokimi cenami surowców oraz zaburzeniami łańcuchów dostaw. Dzisiaj kwestie te schodzą na dalszy plan, podczas gdy coraz większym wyzwaniem stają się szybko rosnące koszty pracy. W 2024 roku pojawiają się sygnały poprawy nastrojów dla przetwórstwa przemysłowego. Strukturalne czynniki stojące za sukcesem polskiego przemysłu w ostatnich dekadach – otwarcie na rynek unijny, wzrost produktywności, duża liczba poddostawców i dostępność wykwalifikowanych pracowników, a także konkurencyjność cenowa wciąż nam sprzyjają – mówi Aleksander Łaszek, senior manager w zespole ds. analiz ekonomicznych, Deloitte.

Fabryki coraz bardziej inteligentne

Dążenie do maksymalizacji efektywności procesu produkcyjnego stanowi główną przyczynę wzrostu popularności technologii cyfrowych w przemyśle. Przejawem tego zjawiska jest zyskująca na znaczeniu koncepcja inteligentnych fabryk, czyli zakładów produkcyjnych coraz chętniej korzystających z narzędzi takich jak internet rzeczy, generatywna AI czy metawersum. Zdaniem autorów raportu zastosowanie najnowszych technologii korzystnie wpływa na m.in. elastyczność procesu produkcyjnego oraz efektywność organizacji. Producenci, którzy dotychczas skorzystali z inteligentnych rozwiązań, obniżyli koszty produkcji o jedną trzecią oraz poprawili o 20 proc. jakość wytwarzanych produktów. Aż 83 proc. ankietowanych producentów uważa, że rozwiązania z zakresu „inteligentnych fabryk” zmienią sposób działania ich firm w ciągu najbliższych pięciu lat.

Implementacja nowoczesnych narzędzi ma korzystny wpływ na konkurencyjność danej organizacji. Dzięki np. wykorzystaniu generatywnej sztucznej inteligencji w procesie analizy danych pochodzących z produkcji przedsiębiorstwa oczekują korzyści w postaci ograniczenia kosztów produkcji czy wyższej wydajności operacyjnej. Obecnie co piąty przedstawiciel branży produkcyjnej eksperymentuje z wykorzystaniem AI w bieżącej działalności lub uwzględnia jej wykorzystanie w swojej strategii biznesowej.

Wielu producentów jest świadomych, że maksymalizacja wydajności przy jednoczesnym budowaniu odporności może zostać osiągnięta głównie dzięki dalszej transformacji cyfrowej. Firmy produkcyjne coraz częściej przyjmują koncepcję inteligentnej fabryki jako swój docelowy stan. Poprzez eksplorację przemysłowego metawersum i badanie możliwości generatywnej sztucznej inteligencji szukają oni najbardziej efektywnej strategii umożliwiającej wygenerowanie dodatkowego potencjału i zwiększenia swojej siły na rynku – mówi Krzysztof Radziwon, partner, lider sektora produkcyjnego, Deloitte.

Coraz więcej cyfrowych bliźniaków

Jednym z najistotniejszych wyzwań dla przemysłu ostatnich lat była stabilność łańcuchów dostaw. Wszelkie zaburzenia w obszarze zaopatrzenia mają długofalowy charakter, co wielu producentów odczuwa do dziś. Aby uniknąć podobnych zdarzeń w przyszłości 76 proc. ankietowanych twierdzi, że analizują swoje ekosystemy zaopatrzenia z wykorzystaniem najnowszych technologii, umożliwiających identyfikację wrażliwych obszarów działalności. Przejawem tego trendu jest chociażby wzrost popularności koncepcji cyfrowego bliźniaka. Autorzy badania definiują ten termin jako wirtualny model np. łańcucha wartości czy linii produkcyjnej, umożliwiający symulację potencjalnych scenariuszy rzeczywistych. Szereg możliwych korzyści oferowanych przez tę technologię sprawia, że ponad 90 proc. ankietowanych rozważa wdrożenie lub testuje wykorzystanie wirtualnej rzeczywistości w swojej działalności.

– Popularność cyfrowych replik maszyn, linii produkcyjnych czy nawet całych zakładów przemysłowych wyraźnie rośnie. Już teraz odgrywają one istotną rolę w symulowaniu procesów wytwórczych oraz identyfikowaniu wrażliwych elementów. W zależności od konkretnego przypadku mogą one odwzorowywać prawa fizyki, zjawiska chemiczne, a nawet wybrane komponenty łańcucha wartości. Jedną z najważniejszych zalet cyfrowych bliźniaków jest możliwość prognozowania oraz tworzenie zaawansowanych symulacji działania często niezwykle kosztownych instalacji bez ryzyka ich uszkodzenia i bez zagrożenia dla bezpieczeństwa pracowników – wskazuje Krzysztof Radziwon.

Technologia w służbie dekarbonizacji

Oprócz wyzwań związanych ze stabilnością i odpornością sektor produkcyjny mierzy się z koniecznością ograniczenia emisyjności swojej działalności. Kluczową dla procesu dekarbonizacji kwestią jest m.in. maksymalizacja efektywności energetycznej, wskazują eksperci Deloitte. Ograniczenie zapotrzebowania na energię zaczyna się od skutecznego monitorowania jej zużycia, w czym istotną rolę również odgrywają narzędzia cyfrowe. Co więcej, umożliwiają one spełnienie nowych wymogów środowiskowych takich jak znowelizowane w 2023 r. przepisy unijne, zwiększające liczbę podmiotów mających obowiązek przeprowadzania audytów energetycznych.

W przypadku dekarbonizacji kluczowym czynnikiem jest ukierunkowanie branży na niskoemisyjne źródła energii. W dłuższej perspektywie będzie to miało korzystny wpływ na konkurencyjność rodzimego sektora przemysłowego. Dywersyfikacja może z kolei ograniczyć ryzyko związane z wahaniami cen mediów. Zarówno dzięki efektywności energetycznej, jak i niskoemisyjnym źródłom energii polski sektor może uzyskać kluczową dla dzisiejszego przemysłu odporność biznesową i bezpieczeństwo.

O raporcie

Raport Manufacturing Outlook powstał na podstawie badań przeprowadzonych wśród przedstawicieli sektora produkcyjnego w Stanach Zjednoczonych. W odniesieniu do globalnej publikacji, eksperci Deloitte w Polsce przygotowali lokalną analizę opisującą bieżące trendy dotyczące Polski i Europy Środkowej.

Euforia na bitcoinie trwa w najlepsze

We wtorek doświadczyliśmy kolejnej ostrożnej i spokojnej sesji na amerykańskim rynku akcyjnym. Wyniki indeksów giełdowych były mieszane. Dow Jones lekko stracił ale SP500 oraz Nasdaq Composite na koniec dnia uplasowały się na umiarkowanych plusach. Dziś od rana kurs EUR/USD zniżkuje w stronę 1,0815 po wczorajszym wyznaczeniu maksimum w okolicy 1,0865. Bitcoin kontynuuje rajd. Od początku tygodnia zyskał już ok 15 proc. NZD osłabił się po decyzji RBNZ. Z danych makro otrzymaliśmy gorszy wynik indeksu zaufania konsumentów Conference Board. Inwestorzy czekają na jutrzejszą publikację raportu nt. wydatków Amerykanów.

Rynek wciąż wycofuje się ze swoich optymistycznych założeń dotyczących szybkich obniżek stóp procentowych przez Fed. Aktualnie wycena jest zbliżona do prognoz Rezerwy Federalnej z grudnia, kiedy to były zaprezentowane nowe projekcje oraz wykres „kropkowy”. Prawdopodobieństwo redukcji kosztu pieniądza w czerwcu spadło w okolice 54 proc. Marzec jest całkowicie odrzucony a szansa zmiany parametrów polityki monetarnej w maju oscyluje poniżej 20 proc.

Sekretarz Skarbu USA Janet Yellen podkreśliła rolę Stanów Zjednoczonych, zauważając, że „amerykańska ścieżka do miękkiego lądowania wspiera globalny wzrost”. Powiedziała o zagrożeniach dla perspektyw, w tym o przedłużających się konfliktach na Ukrainie i Bliskim Wschodzie, które mogą podnieść ceny towarów i zakłócić łańcuchy dostaw, oraz o kłopotach z zadłużeniem niektórych krajów.

Z danych otrzymaliśmy indeks zaufania konsumentów Conference Board, który spadł do 106,7 pkt. (konsensus 115), a styczniowy został zrewidowany w dół do 110,9 z 114,8 pkt. Regionalny wskaźnik Richmond Fed dla przemysłu był mniej ujemny niż oczekiwano i wyniósł -5 pkt. (prognoza -9 pkt.) wobec -15 pkt. poprzednio. Słabo wypadły również zamówienia na dobra trwałe (-6,1 proc. m/m) a te z wyłączeniem transportu zniżkowały o 0,3 proc. m/m. Dziś poznamy drugi szacunek PKB dla USA za IV kwartał. Konsensus rynkowy zakłada niezmieniony odczyt na poziomie 3,3 proc. kw/kw w ujęciu rocznym.

Dziś w nocy RBNZ pozostawił stopy procentowe na niezmienionym poziomie (5,5 proc.). Wydźwięk komunikatu był jednak gołębi, ponieważ decydenci stwierdzili, że ryzyko dla perspektyw inflacji stało się bardziej zrównoważone. Rynek w pewnym stopniu zakładał wcześniej, że bank centralny może zdecydować się na jeszcze jedną podwyżkę. Teraz taki scenariusz stał się mało prawdopodobny i tym samym NZD stracił na wartości. Para NZD/USD spadła w okolice 0,61 z 0,6175 przed decyzją.

Kurs EUR/USD kontynuuje spadki dziś rano i zmierza w kierunku horyzontalnego wsparcia na 1,08. Złoto znajduje się wciąż w obrębie górnego ograniczenia kanału spadkowego, w którym znajduje się do końca 2023 roku.

Dziś cena głównej kryptowaluty ponownie dynamicznie rośnie. Zwyżki sięgają 2,6 proc. a od początku tygodnia to już niespełna 15 proc. Kontrakt CFD oparty o bitoina jest najdroższy od listopada 2023 roku. Przypomnijmy, że w tym roku nastąpi halving – czyli proces redukcji nagrody dla górników wydobywających nowe kryptowaluty. W styczniu Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) w USA zatwierdziła pierwszy ETF oparty o bitcoin.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Rekordowe wyniki i pierwsza w historii wypłata dywidendy – Alior Bank podsumowuje 2023 r.

Alior Bank wypracował kolejne rekordowe wyniki. W 15. roku działalności przychody wyniosły 5,632 mld zł, czyli o prawie 30 proc. więcej niż w 2022 r. Zysk netto uplasował się na poziomie 2,03 mld zł, co stanowi wzrost o niemal 200 proc. w ujęciu rocznym. Wynik odsetkowy wzrósł o 34 proc., osiągając 4,77 mld zł. Alior odnotował najwyższą – wśród czołowych banków – marżę odsetkową NIM na poziomie 5,89 proc. Stabilną sytuację kapitałową potwierdzają wskaźniki TIER I na poziomie 17,15 proc. oraz TCR na rekordowym poziomie 17,83 proc. Dzięki wypracowanej nadwyżce kapitałowej Zarząd Alior Banku zapowiada zarekomendowanie – pierwszej w historii – wypłaty dywidendy w wysokości ok. 570 mln zł, co stanowi 28 proc. skonsolidowanego zysku netto za rok 2023.

Zysk netto Alior Banku w 2023 r. wyniósł 2,03 mld zł i wzrósł o 1,347 mld zł, czyli prawie 200 proc. w porównaniu z wynikiem z 2022 r. Ostatni kwartał minionego roku został zamknięty z wynikiem netto w wysokości 587 mln zł, co stanowi wzrost o 226 mln zł w porównaniu z ostatnim kwartałem 2022 r. Wysoki poziom nadwyżki kapitałowej jest podstawą do pierwszej w historii Alior Banku wypłaty dywidendy.

Wyniki finansowe za IV kwartał i cały 2023 r. potwierdzają utrzymanie przez Alior Bank wzrostowego trendu we wszystkich kluczowych segmentach. Osiągnęliśmy historycznie wysoki zysk, który pozwolił nam na zbudowanie silnej pozycji kapitałowej. Dzięki nadwyżce kapitałowej, pierwszy raz w historii, Zarząd Alior Banku zamierza zarekomendować Walnemu Zgromadzeniu Akcjonariuszy wypłatę dywidendy. Zamierzamy rekomendować wypłatę w wysokości 28 proc. skonsolidowanego zysku netto za 2023 r, czyli około 570 mln zł. Wypłata dywidendy była jednym z celów strategicznych, jaki zawarliśmy w strategii „Bank na co dzień, Bank na przyszłość”. Jestem bardzo dumny z jego realizacji. To przełomowy moment w działalności  Alior Banku – mówi Grzegorz Olszewski, Prezes Zarządu Alior Banku.

Przychody ogółem w 2023 r. wyniosły 5,632 mld zł, wzrastając o prawie 30 proc. w porównaniu z 2022 r. Wynik odsetkowy zwiększył się o 34 proc. osiągając 4,77 mld zł, natomiast wynik prowizyjny wzrósł o 5 proc., do 838 mln zł. Rentowność kapitału własnego (ROE) w ostatnim kwartale wyniosła 26,1 proc., o 1,5 pp. więcej rok do roku. Marża odsetkowa (NIM) w IV kwartale była na poziomie 6,22 proc., natomiast w całym 2023 r. wyniosła 5,89 proc., wzrastając odpowiednio o 0,30 i 1,25 pp. rok do roku. Wskaźnik kapitałowy TCR wyniósł 17,83 proc.

 

W wyniku transformacji strategii zarządzania ryzykiem kredytowym oraz dzięki pozytywnym zdarzeniom o charakterze jednorazowym, wskaźnik COR, czyli koszty ryzyka, w 2023 r. wyniosły 0,98 proc.

– Kontynuacja pozytywnego trendu i wyniki kosztów ryzyka w 2023 r. to efekt konsekwentnej poprawy profilu ryzyka banku na przestrzeni ostatnich lat. Zostały one wsparte zyskami ze sprzedaży portfeli niepracujących (NPL), które wyniosły 114 mln zł. Co szczególnie warte uwagi, przeprowadziliśmy – prawdopodobnie pierwszą w Polsce – sprzedaż portfelową niepracujących ekspozycji korporacyjnych zabezpieczonych na nieruchomościach o łącznej wartości zadłużenia 2,1 mld zł i wartości brutto aktywów 327 mln zł. Transakcja została rozliczona w ostatnim kwartale 2023 r. oraz w pierwszych miesiącach 2024 r. To bardzo znaczący krok, który pozwolił nam na wypracowanie rozwiązań wspierających realizację podobnych projektów i dalszą redukcję NPL grupy Alior Banku w przyszłości. Na ten moment nie identyfikujemy ryzyk, które mogłyby istotnie wpłynąć na poziom CoR. Spodziewamy się, że koszty ryzyka Grupy Alior Banku w 2024 będą na poziomie około 1 proc. – mówi Tomasz Miklas, Wiceprezes Zarządu Alior Banku odpowiedzialny za ryzyko.

Bank zamknął kolejny już kwartał z nadwyżką kapitałową i płynnościową znacznie przekraczającą wymogi regulatorów. Współczynniki TIER I oraz TCR na koniec 2023 r. przekraczają minima regulacyjne o odpowiednio 850 pb., czyli 4,2 mld zł oraz 718 pb. (3,6 mld zł). Skonsolidowany wskaźnik minimalnych wymogów w zakresie funduszy własnych i zobowiązań kwalifikowalnych MREL Grupy Alior Banku na koniec 2023 r. wyniósł 20,51 proc.

Rok 2023 zakończyliśmy ze stanem aktywów wynoszącym 90,1 mld zł, czyli 9 proc. więcej niż w 2022 r. Wolumen kredytów brutto wzrósł o 5 proc. do 65,1 mld zł, natomiast wolumen kredytów pracujących zwiększył się z 56 mld zł w 2022 r. do 59,4 mld zł w 2023 r. To bardzo mocne liczby, które pokazują, że sukcesywnie poprawiamy jakość i rozmiar portfela kredytowego, jednocześnie utrzymując rentowny model biznesowy banku – dodaje Radomir Gibała, członek Zarządu Alior Banku odpowiedzialny za obszar finansów.

W minionym roku, po kilku latach przerwy, Alior Bank powrócił w skład indeksu WIG-20 na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Poprawie uległy też notowania czołowych agencji ratingowych. Fitch Ratings Ltd. podniosło perspektywę ratingową banku na „pozytywną”. Odnotowano także poprawę ratingu kredytowego S&P do poziomu „BB+”. Do tego wartość akcji w minionym roku wzrosła o ponad 120 proc.

Bank chmurowy

We współpracy z firmami Teradata i Microsoft, Alior Bank przeprowadził migrację hurtowni danych do chmury publicznej. Dzięki tej integracji znacząco zwiększy się efektywność procesów analitycznych, w tym w obszarze sztucznej inteligencji oraz uczenia maszynowego. Pozwoli to na niemal nieograniczone skalowanie danych. Wdrożenie chmury odegra także kluczową rolę w kontekście zwiększania bezpieczeństwa danych. Dzięki automatycznej zdolności do przenoszenia w razie awarii ośrodka przetwarzania danych do innego regionu, bank uzyskuje większą odporność na ewentualne awarie systemu czy niebezpieczeństwa związane z czynnikami geopolitycznymi. Wdrożenie, dzięki redukcji wydatków na energię elektryczną potrzebną do zasilania i chłodzenia powierzchni fizycznej na serwery oraz kosztów administracji środowiskiem, przyniesie także istotne oszczędności związane z utrzymaniem infrastruktury serwerowej. Decyzja, dzięki wykorzystaniu zielonej energii, wspiera także politykę ESG.

Klienci indywidualni

W ostatnim kwartale 2023 r. Alior Bank osiągnął rekordowe wyniki w ramach rządowego programu „Pierwsze Mieszkanie”, finansując blisko 5 tys. transakcji związanych z nieruchomościami – to trzykrotnie więcej, niż kwartał wcześniej. Łącznie, liczba wniosków obsłużonych w ramach „Bezpiecznego Kredytu 2%” przekracza 20 tys. Liczba zawartych umów zapewnia bankowi aż 12- proc. udział w rynku. Wolumen decyzji pozytywnych wynosi ponad 4 mld zł.

Bank osiągnął najwyższe do tej pory poziomy wolumenu kredytów hipotecznych. Sprzedaż kredytów w tym segmencie sięgnęła w IV kwartale prawie 2,1 mld zł, co stanowi imponujący wzrost o 446 proc. w ujęciu rocznym i 109 proc. w perspektywie kwartalnej. Osiągnięto historycznie najwyższe poziomy sprzedaży, przekraczając kolejno w dwóch ostatnich miesiącach roku poziomy 770 mln zł w skali miesiąca. Liczba klientów z kredytem hipotecznym wzrosła o 8 proc. rok do roku. Wartość portfela brutto w tym zakresie pod koniec 2023 r. wyniosła 18,4 mld zł,  czyli o 15 proc. więcej niż w IV kwartale 2022 r., zapewniając bankowi udział w rynku na poziomie 3,6 proc.

W ostatnim kwartale ub.r. Alior Bank wystartował z szeroką kampanią marketingową promującą Alior Pay. Wzrost sprzedaży usługi wzrósł o blisko 40 proc. w ujęciu kwartalnym, a wskaźnik satysfakcji klientów (NPS) wyniósł 80 proc.

W segmencie pożyczek gotówkowych bank zanotował delikatny spadek w ujęciu kwartalnym, jednak rok do roku wynik wzrósł o 4 proc., do wartości 1,38 mld zł. Udział sprzedaży zdalnej wyniósł rekordowe 52 proc. – z przyrostem rocznym na poziomie 34 proc. Portfel kredytów konsumpcyjnych brutto wyniósł 16,3 mld zł, zapewniając tym samym bankowi 10,5 proc. udziału w rynku.

Wzrost udziału sprzedaży online zapewnił Alior Bankowi rekordowe wyniki w zakresie sprzedaży kredytów ratalnych, których wartość w IV kwartale 2023 r. osiągnęła 1,91 mld zł. To o 34 proc. więcej niż w III kwartale 2023 r. oraz 62 proc. więcej w ujęciu rocznym. Portfel kredytów consumer finance na koniec ub.r. miał wartość 5 mld zł, a udział w rynku to niemal 20 proc. O 12 proc. wzrosła liczba klientów z takim produktem.

W minionym roku bank skupił się na umacnianiu znaczenia kanałów cyfrowych i budowaniu trwałych relacji z klientami. Ich liczba wzrosła do 4,36 mln, z czego 1,08 mln to użytkownicy aplikacji mobilnych. O niemal 25 proc. wzrosła liczba transakcji zleconych za pośrednictwem aplikacji Alior Mobile. Za pomocą usługi BLIK wykonano prawie 19 mln operacji. Użytkownicy „mobile only” stanowią już niemal połowę klientów korzystających z kanałów cyfrowych. Natomiast Konto Jakże Osobiste, czyli jeden z flagowych produktów Alior Banku, ma obecnie 761 tys. rachunków – to wzrost o 20 proc. w ujęciu rocznym.

Klienci biznesowi

Umacnianie wyników w segmencie klientów biznesowych było kolejnym z głównych założeń strategii rozwoju Alior Banku. Jej wdrożenie przyniosło efekty w postaci wzrostu udziału rynkowego w sprzedaży nowego limitu kredytowego do 4,5 proc., co jest najwyższym wynikiem w trzech ostatnich latach. Znaczące zwiększenie odnotowano we wszystkich warstwach zaangażowania – ponad 7 proc. w warstwie do 5 mln zł dla jednoosobowych działalności gospodarczych oraz 7 proc. udziału rynkowego w warstwie zaangażowania od 20 do 60 mln zł.

Jak na cyfrowego lidera przystało, Alior Bank odnotował wzrostowy trend kluczowych mierników efektywności w tym segmencie. Udział decyzji automatycznych w nowej sprzedaży dla małych firm urósł do 67 proc., o 19 pp. w porównaniu z IV kw. 2022 r. Dzięki nowemu, szybszemu procesowi, taki sam trend utrzymał się w sprzedaży rachunków online w segmencie mikro. W IV kw. wzrosła ona o 115 proc. w odniesieniu do analogicznego okresu rok wcześniej. Prawie 70 proc. dyspozycji było w ostatnim kwartale realizowanych zdalnie, a sprzedaż produktów transakcyjnych wzrosła ponad trzykrotnie rok do roku.

W segmencie klientów biznesowych konsekwentnie poprawia się także struktura portfela. Saldo aktywów  w regularnej obsłudze małych, średnich i dużych firm wynosi niemal 11 mld zł, czyli o 2 proc. więcej w ujęciu rocznym. O 0,5 pp. zwiększył się udział portfela pracującego w rynku. Systematycznie poprawia się także jego jakość. W IV kw. saldo aktywów w windykacji udało się obniżyć o 12 proc. w ujęciu rok do roku, do wyniku 2,1 mld zł.

Ostatni rok obfitował w nowe, cyfrowe wdrożenia. Nowy wygląd i opcję personalizacji zyskała aplikacja mobilna Alior Mobile. Poza możliwością dopasowania układu do własnych preferencji, klienci mogą teraz korzystać z sekcji „zapisani odbiorcy”. Umożliwiła ona szybkie przejście do wykonania transakcji na wskazane konto bankowe. Opcja objęła m.in. odbiorców przelewów krajowych, podatkowych czy doładowań.

Dla przedsiębiorców prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą, którzy korzystają z aplikacji mobilnej Alior Mobile, udostępniono opcję płatności za pomocą BLIK. Usługa umożliwia szybkie, wygodne i bezpieczne płatności kodem BLIK w internecie, terminalach POS oraz wypłaty z bankomatów. W module sprzedażowym Alior Online rozszerzono zakres funkcjonalności chatbota. Dodany został proces informacyjny dotyczący wnioskowania o nowy produkt kredytowy dla zalogowanych klientów. Proces umożliwia rozmowę na temat zakupu nowego produktu kredytowego, m.in. pożyczki gotówkowej czy kredytu konsolidacyjnego.

Ład korporacyjny i odpowiedzialność społeczna

Miniony rok był też okresem, w którym Alior Bank koncentrował swoje działania także na realizacji założeń strategii ESG. W obszarze dbałości o ład korporacyjny udostępniono wszystkim pracownikom banku e-learning dotyczący ESG oraz wyznaczono cele ESG dla kadry kierowniczej. W 2023 r. Alior Bank – pierwszy raz w swojej historii – przystąpił do pogłębionego ratingu ESG Sustainalytics. W efekcie podjętych prac, w styczniu 2024 r., uzyskał rating na poziomie 24,3.

Podejmowano również liczne aktywności dotyczące obszaru „S”, czyli odpowiedzialności społecznej. W jej ramach działa profilaktyczno-rozwojowa inicjatywa „ONA”, dzięki której zrealizowano m.in. badanie społeczne i wydano raport dotyczący social bankingu. Kontynuowano także projekt „Aktywni z Aliorem”, czyli serię wydarzeń sportowo-kulturalnych w kilkunastu lokalizacjach w całej Polsce, nad którymi bank objął patronat. W ramach wolontariatu pracowniczego, który rozwijany jest w banku, pracownicy mogą sami proponować nowe aktywności. Na realizację takich przedsięwzięć mają dodatkowe dwa dni pełnopłatnego urlopu. Starania w zakresie rozwoju polityki pracowniczej doceniły niezależne instytucje. W ostatnim roku Alior Bank zdobył znaczące na tym polu nagrody, m.in. Top Employer Polska 2023, Pracodawca Godny Zaufania, czy wyróżnienie w kategorii Wizjoner Pracodawca za działania prozdrowotne. Dodatkowo, bank może pochwalić się certyfikatem Friendly Workplace.

W zakresie produktowym, bank wprowadził do oferty kredyt inwestycyjny do grantu OZE. Kredyt można przeznaczyć na zakup, montaż oraz budowę lub modernizację instalacji odnawialnego źródła energii.

Kluczowe wskaźniki finansowe Grupy Alior Banku w 2023 r:

  • Przychody: 5,632 mld zł
  • Zysk netto: 2,03 mld zł
  • Bezpieczna pozycja kapitałowa Banku: współczynnik TIER 1 na poziomie 17,15 proc., a TCR 17,83 proc. Nadwyżka ponad minima regulacyjne dla TIER 1 wynosi 850 pb., a TCR 718 pb.
  • CoR (koszty ryzyka): 0,98 proc.
  • NPL (wskaźnik kredytów niepracujących): 8,58 proc.
  • NIM (marża odsetkowa netto): 5,89 proc.
  • ROE (rentowność kapitału własnego): 26,3 proc.
  • C/I (koszty do dochodów): 35,1 proc.

Polska z rekordową liczbą niewypłacalności

  • W 2023 r. 3/4 krajów odnotowało wzrost liczby niewypłacalności przedsiębiorstw, co oznacza wzrost o +7% na poziomie globalnym
  • Rok 2024 może oznaczać koniec nadrabiania zaległości (ale nie poprawę), ponieważ trzeci z rzędu wzrost liczby niewypłacalności przedsiębiorstw (+9%) spowodował, że 2 z 3 krajów przekroczyły poziomy sprzed pandemii
  • Po tych stopniowych, ale kolejnych wzrostach, globalna liczba niewypłacalności przedsiębiorstw mogą ustabilizować się w 2025 r. (0%), ale na wysokim poziomie
  • Polska – rekordowa liczba niewypłacalności w 2023 (+70% r/r) już nie powinna rosnąć, ale nienajlepsza kondycja (a zwłaszcza rentowność) MSP nadal będzie oddziaływać na rynek

Allianz Trade publikuje dziś swój najnowszy Globalny Raport Niewypłacalności i przedstawia zaktualizowane prognozy na lata 2024 i 2025. Według wiodącego na świecie ubezpieczyciela należności handlowych, po dwóch latach stopniowego zwiększania się liczby niewypłacalności w 2022 r. (+1%) i 2023 r. (+7%), dynamika zwiększenia ich liczby przyspieszy bardziej w 2024 r. (+9%) przed ustabilizowaniem się w 2025 r. (0%) na wysokim poziomie.

Polska jako pierwsza i na największa skalę doświadczyła wzrostu niewypłacalności – stąd ich skok już za nami, ale wrażliwość (zwłaszcza MSP) utrzymuje się

Polska jest w gronie 26 krajów, które odnotowały dwucyfrowy wzrost niewypłacalności przedsiębiorstw w roku 2023, przy czym 11 z nich doświadczyło ponad +30% wzrostu liczby niewypłacalności. W tym gronie Polska z 70% wzrostem liczby niewypłacalności w ub. roku została wyprzedzona tylko przez Węgry (+146% r/r). W porównaniu do sytuacji sprzed pandemii mamy już niewątpliwie najwyższy w skali globalnej wzrost liczby niewypłacalności, bo aż o +357% w okresie od 2019 do 2023 roku. W dużym stopniu poprzez inne podejście niż na większości rynków – zmiany w ramach postępowania restrukturyzacyjnego w tym trudnym czasie ułatwiły i przyspieszyły procedury restrukturyzacyjne (a nie zostały one de facto zawieszone, jak na wielu innych rynkach). Po czterech kolejnych latach wzrostów do rekordowego poziomu 4 467 spraw w 2023 r. spodziewamy się „normalizacji” ich liczby nie tylko z powodu wysokiej bazy odniesienia, ale także z powodu większego wpływu poprawiających się fundamentów gospodarczych w Polsce. Jednak pomimo lepszych perspektyw spodziewamy się, że wzrost gospodarczy pozostanie poniżej trendu sprzed pandemii, a słabość strukturalna (m.in. niska rentowność) utrzyma się, zwłaszcza w przypadku MŚP. Wszystko to sprawia, że oczekujemy tylko nieznacznie niższej liczby niewypłacalności: około 4000 przedsiębiorstw w 2024 r. (-10% r/r) i 3450 przypadków w 2025 r. (-14%).

W Polsce jak dotychczas niewypłacalne są głównie firmy najmniejsze, a podstawową przyczyną nie są opóźnienia należności (one są zazwyczaj efektem wtórnym), tylko niska rentowność. MSP najgorzej sobie radzą z dostosowywaniem do wzrostu kosztów cen swoich usług czy produktów, jednocześnie mogąc korzystać z unikalnego narzędzia dalece uproszczonej restrukturyzacji.

Powszechność zjawiska niewypłacalności w Polsce przekłada się na zagrożenie efektem domina – skumulowana skala problemów małych firm oznaczać może wyzwanie także dla tych większych, będących ich dostawcami. Zwłaszcza, że realna może być tendencja koncentracji i trwałego zmniejszenia liczby polskich firm: nie ma już warunków sprzyjających samozatrudnieniu, przeciwnie – duży popyt na pracę  (rekordowo niskie, nawet na tle UE bezrobocie) sprzyja nie tylko podnoszeniu pensji dla pracowników na etacie ale jednocześnie także wzrostowi obciążeń składek społecznych dla MSP. Stąd też rekordowa liczba firm zamykanych i zawieszanych – w 2023 było ich blisko 600 tys. – zauważa Sławomir Bąk, członek zarządu Allianz Trade w Polsce ds. oceny ryzyka, likwidacji szkód i odzyskiwania należności.Polska z rekordową liczbą niewypłacalności

Niewypłacalność jest (już) powyżej poziomu sprzed pandemii w większości rozwiniętych gospodarek

Zgodnie z oczekiwaniami, w 2023 r. odnotowano szybkie i szeroko zakrojone odbicie liczby niewypłacalności przedsiębiorstw, a rok 2024 rozpoczął się od niewypłacalności powyżej poziomów sprzed pandemii w większości gospodarek rozwiniętych. Liczba niewypłacalności przedsiębiorstw wzrosła w trzech z czterech krajów w 2023 r., przy czym większość z nich odnotowała dwucyfrowy wzrost. Gwałtowne wzrosty odnotowaliśmy w Stanach Zjednoczonych (+40% w 2023 r.) i w strefie euro (+14%), z Holandią (+52%), Francją (+35%) i Niemcami (+23%) na czele.

„Wzrost liczby niewypłacalności na świecie przyspieszył o +6 punktów procentowych (p.p.) w 2023 r. w porównaniu z 2022 r., moderowany jedynie przez spadki obserwowane w Chinach (-14%) i na rynkach wschodzących, takich jak RPA (-13%) i Indie (-8%). Europa Zachodnia pozostała kluczowym regionem przyczyniającym się do globalnego wzrostu liczby niewypłacalności przedsiębiorstw, pomimo niewielkiego spowolnienia (+15% w 2023 r., -8 punktów procentowych w porównaniu z 2022 r.). Ameryka Północna również przyczyniła się do globalnego wzrostu liczby niewypłacalności, odnotowując gwałtowne przyspieszenie ich przyrostu (+41%, +43 p.p.). Kolejnym niepokojącym czynnikiem jest wzrost liczby niewypłacalności dużych przedsiębiorstw[1] , co może generować dalsze ryzyko braku płatności dla mniejszych dostawców: w 2023 r. odnotowano jeden przypadek dziennie na całym świecie (365)”, wyjaśnia Maxime Lemerle, główny analityk ds. badań nad niewypłacalnością w Allianz Trade.

Niewypłacalność przedsiębiorstw w 2023, zmiana r/r w %

niewypłacalności firm świat

Globalne przyspieszenie niewypłacalności jeszcze się nie dokonało, ale nadrabianie zaległości dobiega końca

Niższy wzrost, zakłócenia w handlu i niepewność geopolityczna przygotowują grunt pod kolejny wzrost liczby niewypłacalności przedsiębiorstw na świecie w 2024 roku. Allianz Trade spodziewa się trzeciej z rzędu eskalacji w tym roku (+9%), napędzanej ciągłym zwiększaniem się ich liczby w czterech na każde pięć krajów. Największe wzrosty spodziewane są w Stanach Zjednoczonych (+28%), Hiszpanii (+28%) i Holandii (+31%).

„Ten szeroko zakrojony wzrost spowodowałby, że już w obecnym, 2024 r. dwie trzecie krajów przekroczyłyby liczbę niewypłacalności sprzed pandemii[2]. Rynek po tak licznych wstrząsach niesie ze sobą wiele przeciwności i wyzwań. Odporność przedsiębiorstw na te wyzwania będzie teraz pod dodatkową presją, gdyż doświadczenia ostatnich 3 lat uczyniły je bardziej podatnymi i wrażliwymi. Oczekujemy, że rozwój sytuacji doprowadzi do tego, że niewypłacalność przedsiębiorstw ustabilizuje się na wysokim poziomie w 2025 roku: +12% powyżej poziomu z 2019 r. w USA, +8% we Francji i +6% w Niemczech”, stwierdza Aylin Somersan Coqui, dyrektor generalny Allianz Trade.

Mapa gorących miejsc – oczekiwany poziom niewypłacalności przedsiębiorstw w 2024 w odniesieniu do poziomu sprzed kryzysuoczekiwany poziom niewypłacalności przedsiębiorstw w 2024

Reality check – weryfikacja rzeczywistości w 5 kluczowych dla firm obszarach w nadchodzących latach

Allianz Trade nie spodziewa się tsunami niewypłacalności przedsiębiorstw, jakie odnotowano w następstwie wielkiego kryzysu finansowego, kiedy to globalna liczba niewypłacalności gwałtownie wzrosła o +17% i +19% odpowiednio w 2008 i 2009 roku. Nadrabianie zaległości powinno być jednak zauważalne w kilku krajach, w szczególności w rozwiniętych gospodarkach Europy, ze względu na specyficzne firmy (najbardziej narażone na kwestie rentowności i finansowania) i określone sektory (zwłaszcza sektory związane z B2C – usługi i handel oraz z budownictwem).

Allianz Trade identyfikuje zatem 5 sprawdzianów rzeczywistości dla firm w nadchodzących latach:

  1. Zbliża się spadek rentowności. Zanim firmy skorzystają z globalnego ożywienia, które ma nastąpić w 2025 r., będą musiały poradzić sobie ze spowolnieniem globalnego popytu. W kilku krajach poziom aktywności prawdopodobnie nie osiągnie minimum wymaganego do przynajmniej ustabilizowania liczby niewypłacalności . Według Allianz Trade, zarówno strefa euro, jak i Stany Zjednoczone potrzebowałyby średnio +0,7 punktu procentowego dodatkowego wzrostu PKB w latach 2024-2025, aby ustabilizować liczbę niewypłacalności.
  2. Niepewność rośnie: od geopolityki po rosnące ryzyko braku płatności . Po serii wstrząsów w ostatnich latach, napięty kalendarz wyborczy w 2024 r. zwiększy niepewność gospodarczą, ponieważ do urn idą w tym roku kraje, które odpowiadają za 60% światowego PKB. Ten złożony kontekst komplikuje analizę biznesową i zwiększa kalkulację ryzyka w przyszłych operacjach, utrudniając firmom sporządzanie dokładnych prognoz i planów biznesowych oraz powodując zmienność kosztów nakładów. Co więcej, rośnie również liczba regulacji, co może zmusić firmy do podjęcia dodatkowych kosztownych wysiłków w celu zapewnienia zgodności z przepisami. Nasza ocena ryzyka braku płatności oparta na naszej własnej ekspozycji kredytowej pokazuje, że firmy są coraz bardziej zaniepokojone brakiem płatności, a wskaźnik jest na najwyższym poziomie od 2022 roku.
  3. Warunki finansowania i płynność są nadal na cenzurowanym. Firmy będą nadal borykać się z wysokim kosztem finansowania, co podtrzymuje obawy o ich zdolność do absorpcji kosztów pożyczek i brak złagodzenia presji na ogólną rentowność. Jednocześnie ograniczona dostępność finansowania narazi na ryzyko najbardziej zagrożone sektory a liczba niestabilnych (zagrożonych utratą płynności) firm pozostaje zauważalnie istotna m.in. w Wielkiej Brytanii (15%), Francji (14%), Włoszech (9%) i Niemczech (7%).
  4. Nowe firmy staną przed pierwszym prawdziwym testem odporności. Spodziewamy się, że odbicie w otwieraniu nowych przedsiębiorstw po pandemii zwiększy „naturalny” wzrost liczby niewypłacalności przedsiębiorstw. W Europie w latach 2021-2023 zarejestrowano o 14% więcej nowych firm niż w latach 2016-2019. Dla tych firm rok 2024 będzie pierwszym „prawdziwym” testem odporności, zwłaszcza w krajach, w których ostatnio powstało ich najwięcej, w szczególności we Francji (+47%), Holandii (+28%) i Belgii (+14%).
  5. Niektóre sektory stwarzają większe ryzyko dla zatrudnionych i dla całej gospodarki. Sektory i firmy najbardziej narażone na ryzyko związane z utrzymującym się przez dłuższy czas obniżonym popytem oraz przedłużającymi się wysokimi kosztami finansowania to te, które opierają się na wydatkach uznaniowych (produkcja i sprzedaż detaliczna towarów nieistotnych, hotele, restauracje, turystyka i inne zajęcia rekreacyjne) oraz pracochłonne (budownictwo, transport drogowy, hotele, restauracje, opieka zdrowotna, określone usługi biznesowe). Budownictwo i nieruchomości, które już doświadczyły zauważalnych skoków liczby niewypłacalności przedsiębiorstw w Europie i Azji w 2023 r., nadal będą zwiększać ich liczbę z powodu cyklicznego spowolnienia gospodarczego i z przyczyn demograficznych. Kontynuacja dotychczasowego tempa (niewypłacalności w tych branżach) oznaczałaby upadek ponad 16 000 firm we Francji, ponad 7 000 w Wielkiej Brytanii, blisko 4 000 w Niemczech i 2 000 we Włoszech.

[1] Firmy o rocznych obrotach przekraczających 50 mln euro

[2] (2016- 2019 średnia)

Nadchodzą złote czasy dla open source?

Blisko 40 proc. największych organizacji na świecie zwiększyło wykorzystanie otwartych technologii w 2023 roku[1] – raport.

Nawet 50 mld USD – tyle według Marketsand Markets osiągnie rynek usług open source do 2026 roku, co oznacza stopę wzrostu na poziomie 130 proc. Według najnowszego raportu OpenLogic, The State of Open Source 2024, aż 95 proc. organizacji w ciągu ostatniego roku zwiększyło lub utrzymało na stałym poziomie wykorzystanie oprogramowania typu open source, a co 3. badany przyznał, że ten wzrost był znaczący (33 proc.). Dla porównania, zaledwie 2 lata temu w tym samym raporcie odsetek ten wynosił analogicznie 77 proc. do 36 proc. Co napędzało inwestycje w otwarte technologie w ubiegłym roku i pod znakiem jakich trendów upłynie 2024 rok zdaniem ekspertów i analityków branży? 

Co napędzało inwestycje w OS w 2023 r.? – raport

Ubiegły rok był kolejnym rokiem potwierdzającym, że open source jest obecny i powszechny w każdym rodzaju oprogramowania, w tym także dla rozwiązań zamkniętych, gdzie interoperacyjność i funkcje bazowe realizowane są przy wsparciu open source. Jakie były najczęstsze powody korzystania z tego typu rozwiązań w 2023 roku? Między innymi brak kosztów licencji i ogólna redukcja wydatków, możliwość szybszego wprowadzenia produktów na rynek, a także dostęp do innowacji w zakresie programowania.[2]

W okresie poprzednich miesięcy mogliśmy również obserwować dalszy, dynamiczny wzrost społeczności developerów realizujących projekty o otwartym kodzie źródłowym, czego potwierdzenie można znaleźć w raporcie Octoverse – Stan Open Source i rozwój sztucznej inteligencji w 2023.

Warto zaznaczyć, że ubiegły rok był również czasem transformacji w myśleniu o projektach, zasadach licencjonowania oraz bezpieczeństwie logistycznym oprogramowania. Na kanwie tych zmian pojawiły się próby zamykania lub znacznego ograniczania dostępu do kodu, niektórych popularnych i znanych w branży projektów, argumentowane zapewnieniem bezpieczeństwa logistycznego, a w rzeczywistości często podyktowane jedynie chęcią zysku niektórych firm czy rynków. Wspomniane decyzje wywołały żywe dyskusje w środowiskach IT, które w rezultacie wpłynęły na zwiększenie zainteresowania praktykami i metodami zarządzania ryzykiem licencyjnym w obszarze open source, by móc się przed takimi zmianami zabezpieczyć. To właśnie jeden z obszarów, w którym aktywnie wspieramy naszych klientów mówi Dariusz Świąder, CEO Linux Polska.

Znaczenie open source dla gospodarki

Według specjalistów Linux Polska pozycja otwartego oprogramowania w poszczególnych branżach przemysłu i usług jest kluczowa i stabilna. Open Source jest w powszechnym użyciu, ponieważ umożliwia firmom szybkie budowanie konkurencyjności i sprawności operacyjnej. To, nad czym warto pracować w kolejnych latach to zmiana sposobu myślenia o wartości otwartych projektów na poziomie administracji państwowej. Dlaczego?

– Gospodarki wielu krajów są dzisiaj napędzane lokalnymi inicjatywami, wspieranymi nie tylko przez fundusze, ale przede wszystkim przez administrację rządową, gdzie o oprogramowaniu i danych myśli się jak o dobru publicznym. Analizy wykonywane przez Unię Europejską jednoznacznie wskazują na sens użycia i regionalizacji projektów open source. Przykładem możemy być rynek niemiecki, gdzie według raportu PWC blisko 6 na 10 organów administracji publicznej korzysta z oprogramowania open source.[3] Te dane odzwierciedlają globalne trendy w dostrzeganiu przez firmy i władze publiczne korzyści płynących z otwartego oprogramowania. Inaczej jest w przypadku Polski, gdzie nadal pozostajemy konsumentami komercyjnego open source, mimo że nasi programiści mają istotny udział w kreowaniu rozwiązań, od systemów operacyjnych po chmurę, dla podmiotów zagranicznych – dodaje Dariusz Świąder.

Standaryzacja procesów

Dzisiaj oprogramowanie Open Source jest powszechnie stosowanym komponentem w środowiskach IT. Rosnąca złożoność aplikacji utrudnia dotarcie do informacji gwarantujących bezpieczeństwo i pełną kontrolę. Jednym z wyzwań tego roku zdaniem ekspertów Linux Polska będzie wypracowanie standardów operacyjnych w zakresie stosowania open source, których obecnie w organizacjach brakuje, a które znacząco wpływają na zwiększenie bezpieczeństwa korzystania z otwartych rozwiązań.

– Przyjęte standardy powinny obejmować przede wszystkim to, jak postępować z oprogramowaniem otwartym, jakim modelem oceny ryzyka oceniać integrowane z naszym rozwiązaniem komponenty, jakiej bazy danych czy też poczty elektronicznej używać. W zakresie bezpieczeństwa, SBOM (Software Bill of Materials), CVSS (Common Vulnerability Scoring System) wraz z SCA to właśnie przyszłość open source – mówi Tomasz Dziedzic, CTO Linux Polska.

Fokus na bezpieczeństwo i analizę ryzyka

Upowszechnianie się rozwiązań bazujących na otwartym kodzie sprawia, że na znaczeniu zyskuje i będzie zyskiwać kwestia zabezpieczeń cyfrowych organizacji. Sprzyjają temu również globalne uwarunkowania polityczne, a także nasilenie cyberataków na firmy i organizacje publiczne. Ten rok będzie szczególny ze względu na to, że 24 października wdrożona zostanie dyrektywa unijna NIS2, która sprawi, że wiele firm będzie musiało wykonać audyt bezpieczeństwa, by sprawdzić stopień przygotowania organizacji do nowych zmian prawnych. Tymczasem, kiedy w badaniu OpenLogic zapytano ponad 2 tysięcy specjalistów obszaru IT o to z jakich narzędzi bezpieczeństwa korzystają w swojej firmie – blisko co 3. z nich odpowiedział, że… nie wie.

Biorąc pod uwagę wszystkie czynniki, konieczne stało się bieżące i dokładne analizowanie innych elementów mogących mieć wpływ na bezpieczeństwo oprogramowania, jak np. lokalizacja developerów, rodzaj licencji, jakość umów związanych z oprogramowaniem, aktywność developerów w projekcie, autorstwo kodu i częstotliwość zmian kodu, czas aplikowania poprawek czy dbałość o używane biblioteki. Służą temu zaawansowane systemy analizy ryzyka dostępne na rynku. Open source daje niemal nieograniczone możliwości budowania i rozwijania bezpiecznych i użytecznych funkcjonalnie rozwiązań. Otwieranie projektów publicznych po to, aby doskonalić je również pod kątem bezpieczeństwa, powinno być standardem gospodarki cyfrowej – mówi Tomasz Dziedzic.

Rozwój open source w dobie AI

Sztuczna inteligencja stała się tematem numer 1 w wielu branżach. Nic więc dziwnego, że nie ominęła również rynku open source. Użytkownicy już teraz mogą korzystać z rozwiązań opartych na uczeniu maszynowym, czego najprostszym przykładem są narzędzia dostępne w WordPress. Powstają również zupełnie nowe FOSS na bazie AI, a efekty uzyskane przy ich pomocy są porównywalne do tych, które dają rozwiązania komercyjne. Ponadto programiści wykorzystują sztuczną inteligencję w analizie ryzyka tworzonego oprogramowania.

Rozwiązania oparte na AI już teraz znacząco zwiększają bezpieczeństwo tworzonego oprogramowania. Mogą przykładowo bardzo szybko przeanalizować nawet najbardziej rozbudowane kody źródłowe, co ułatwia identyfikację potencjalnych błędów i zagrożeń. W przypadku skomplikowanych projektów, przy których pracuje wiele osób, taka opcja jest sporym udogodnieniem. Dla użytkowników końcowych to szansa na jeszcze lepsze i bezpieczniejsze oprogramowanie open source – wyjaśnia Radosław Żak-Brodalko, enterprise architect, Linux Polska.

Czy AI zupełnie zmieni standardy rynku open source? Jak będzie wyglądała najbliższa przyszłość branży? O tych i wielu innych kwestiach będą rozmawiać eksperci podczas Open Source Day – konferencji techniczno-technologicznej, która odbędzie się 18 kwietnia w Warszawie. Wydarzenie będzie nie tylko okazją do rozmowy o przyszłości branży, lecz także pretekstem do podsumowania największych sukcesów i niepowodzeń w ostatnich latach rozwoju otwartego oprogramowania.

Wzrost znaczenia danych, multicloud i konteneryzacja

W kontekście rozwoju AI nie powinno dziwić coraz większe znaczenie danych w rozwoju oprogramowania open source. To właśnie bazy i technologie danych znalazły się na pierwszym miejscu spośród kategorii OSS, w które organizacje inwestują najwięcej budżetu i zasobów. W badaniach przeprowadzonych na potrzeby raportu The State of Open Source 2024 opcję tę wskazało 35 proc. ankietowanych[4] – to niemal 3 razy więcej niż w przypadku narzędzi do zarządzania SDLC, które były najczęściej wskazywane w ubiegłorocznej edycji raportu.

Co ciekawe, silną pozycję zachowały technologie chmurowe i kontenerowe – ponad 30 proc. organizacji najbardziej inwestuje właśnie w te kategorie. W przypadku rozwiązań chmurowych widać coraz większe zainteresowanie korzystaniem z opcji multicloud, która zwiększa elastyczność i skalowalność, a przede wszystkim pozwala zoptymalizować koszty i uniknąć sytuacji, w której firma uzależnia się od usług jednego dostawcy.

Rynek pracy w IT – potrzeba nowych kompetencji

Dynamiczny rozwój open source sprawia, że na rynku rośnie także zapotrzebowanie na specjalistów z tego obszaru. Tymczasem, już kilka lat wcześniej – managerowie ds. rekrutacji mówili o trudności w znalezieniu wymaganych kompetencji. Aż 93 proc. z nich w raporcie Open Source Job 2022 wskazywało na ten problem. – Poszukiwani są nie tylko programiści, ale przede wszystkim specjaliści CI/CT.CD, którzy potrafią zadbać o to, by w trakcie dostarczania oprogramowania nie dopuścić do wstrzyknięcia kodu wrogiego lub niskiej jakości. W najbliższym czasie pojawi się zapewne potrzeba posiadania w organizacji ekspertów z zakresu bezpieczeństwa open source i specjalistów z obszaru prawno-licencyjnegododaje Radosław Żak-Brodalko, Linux Polska.

Firmy stojące przed wyzwaniem luk kompetencyjnych coraz aktywniej działają w obszarze poszukiwania talentów wykorzystując do tego różne narzędzia, w tym popularne job boardy. Szkolą swoich pracowników w zakresie nowych narzędzi do automatyzacji chmury, orkiestracji czy narzędzi zwiększających produktywność programistów, żeby w jak największym stopniu kompetencje w danej firmie nadążały za innowacjami, a także wspierają się zewnętrznymi konsultantami, aby uniknąć opóźnień w ważnych projektach – dodaje Izabela Foltyn, Aplikuj.pl.

[1] The 2024 State of Open Source – OpenLogic

[2] J.w.

[3] PwC, Open Source Software – Current Trends and Developments, 2023

[4] The 2024 State of Open Source – OpenLogic

Dwa lata wojny w Ukrainie – wpływ na Europę

Minęły dwa lata od rosyjskiej inwazji na Ukrainę, która spowodowała gwałtowny wzrost cen energii i inflacji, intensyfikując zacieśnianie polityki pieniężnej na całym świecie. Allianz Trade podsumowuje konsekwencje gospodarcze dla Europy i rynków kapitałowych:

  • Europa: dwukrotnie wyższa inflacja, dwukrotnie wyższe stopy procentowe. Allianz Trade oblicza, że wojna spowodowała wzrost i tak już wysokiej inflacji w Europie o dodatkowe +5 punktów procentowych, co skłoniło EBC do podniesienia stóp procentowych o +200 punktów bazowych więcej, niż miałoby to miejsce w przypadku braku wojny na Ukrainie. Europejskie przedsiębiorstwa skorzystały na swojej sile cenowej, utrzymując rentowność na stabilnym poziomie. Jednak siła nabywcza gospodarstw domowych spadła, a rachunki za energię i żywność wzrosły odpowiednio o 673 EUR i 1 316 EUR (średniorocznie dla gosp. domowego), pomimo znacznego wsparcia rządowego (dla kraju członkowskiego było to średnio 4% PKB), które jeszcze bardziej nadwyrężyło europejskie finanse publiczne.
  • Rynki kapitałowe: wyższe oprocentowanie obligacji, wyższa zmienność. Choć wydaje się, że rynki kapitałowe odzyskują nieco zwyżkową dynamikę, a motory wzrostu przedsiębiorstw wydają się bardziej odporne niż wcześniej przewidywano, dodatkowe podwyżki stóp procentowych EBC doprowadziły do dodania dodatkowych 50-70 pb do długiego końca europejskich krzywych obligacji skarbowych, do dodatkowego spadku wyników na rynku akcji o 5-10% oraz dodatkowego rozszerzenia spreadów korporacyjnych o około 40-50 pb, co doprowadziło do znacznych dodatkowych strat w portfelach z ekspozycją na euro.

Europa: podwojona inflacja, podwojone stopy procentowe

Gdyby nie wojna, i tak już wysoka inflacja w Europie byłaby o około -5 punktów procentowych niższa – wynika z analiz Allianz Trade. Podczas gdy dolar amerykański korzystał ze swojego statusu bezpiecznej przystani, wygodnej pozycji eksportera netto energii i korzystnej zmiany warunków handlowych, euro odczuwało presję związaną z bliskością konfliktu. Gdyby ceny ropy naftowej i oczekiwania inflacyjne pozostały stabilne, a euro nie straciłoby na wartości w stosunku do dolara amerykańskiego, szacujemy, że inflacja byłaby o 5 punktów procentowych niższa w porównaniu z poziomami historycznymi (wykres 1). Model dekompozycji inflacji potwierdza, że największy wkład w szok inflacyjny w 2022 r. miała energia, a nie popyt (wykres 2). Ścieżka inflacji byłaby niższa, mimo że luka produktowa spadłaby mniej po 2022 roku. Wzrost PKB byłby o około +0,8 punktu procentowego silniejszy w latach 2022-2023, ponieważ konsumenci byliby w stanie wydać więcej w ujęciu realnym przy niższej inflacji energii i żywności (patrz poniżej).

Wykres 1: Alternatywna ścieżka inflacji dla strefy euro w scenariuszu braku wojny (%)

Wykres 1 Alternatywna ścieżka inflacji dla strefy euro w scenariuszu braku wojnyŹródła: LSEG Datastream, Allianz Research

Wykres 2: Dekompozycja szoku inflacyjnego w strefie euro

Wykres 2 Dekompozycja szoku inflacyjnego w strefie euroŹródła: LSEG Datastream, Allianz Research

Niższa inflacja pozwoliłaby EBC być mniej jastrzębim, prowadząc do wzrostu stóp tylko o 250 pb zamiast 450 pb obserwowanych do tej pory. Prosty model reguły Taylora z wygładzaniem stóp procentowych wskazuje, że znacznie niższa ścieżka inflacji w scenariuszu braku wojny doprowadziłaby do mniejszej presji na EBC, aby zaostrzyć stopy procentowe tak bardzo, jak widzieliśmy do tej pory. Zamiast podnosić stopę depozytową z -0,5% do 4,0% między lipcem 2022 r. a wrześniem 2023 r., wystarczyłoby podnieść ją do 2,0%, aby osiągnąć podobny wzorzec (wykres 3).[1] Najbardziej znaczący wkład w niższą stopę sugerowaną przez model wynika z niższej o 5 punktów procentowych inflacji, pomimo mniej ujemnej luki popytowej przy wyższym wzroście PKB. Jednak pozytywny wpływ mniej jastrzębiego EBC na wzrost gospodarczy byłby mniejszy, niż można by się spodziewać, ponieważ realna stopa procentowa pozostawałaby wyższa przez wiele kwartałów w scenariuszu bez wojny ze względu na znacznie niższe stopy inflacji.

Wykres 3: Stopy procentowe EBC i reguła Taylora (%)

Wykres 3 Stopy procentowe EBC i reguła TayloraŹródła: LSEG Datastream, Allianz Research

Wojna w opinii Allianz Trade dodatkowo nadwyrężyła finanse publiczne Europy, choć gwałtowny wzrost inflacji pomógł obniżyć relację długu publicznego do PKB. Po dużych wysiłkach finansowych podjętych przez europejskie rządy podczas pandemii, spodziewalibyśmy się stopniowego powrotu do trendów fiskalnych przynajmniej sprzed Covid-19 (a tym samym zmniejszenia deficytów fiskalnych). Decydenci polityczni musieli jednak ponownie zintensyfikować działania, aby przeciwdziałać negatywnym skutkom kryzysu energetycznego wywołanego wojną (wykres 4). Co więcej, dynamika długu publicznego do PKB szacowana przed wojną na Ukrainie napotkałaby różne ścieżki i kierunki. Na przykład w Niemczech spodziewalibyśmy się bardziej zdecydowanej redukcji wskaźnika zadłużenia w scenariuszu bez wojny, podczas gdy we Francji dług publiczny miał spadać w wolniejszym tempie. Oprócz efektu zrewidowanego mianownika, głównym czynnikiem wpływającym na spadek był tzw. efekt kuli śnieżnej (różnica między odsetkami płaconymi od zadłużenia a wzrostem nominalnym). Z drugiej strony, ekspansja sald pierwotnych krajów przeciwdziałała pozytywnemu wpływowi na wskaźnik. Porównanie na koniec 2023 r. ze scenariuszem braku wojny jest nieistotne dla Niemiec, podczas gdy Francja i Włochy odnotowały spadek relacji długu do PKB odpowiednio o 9 i 13 punktów procentowych (w porównaniu do 120% i 154% w scenariuszu braku wojny).

Wykres 4: Wsparcie rządowe w celu ochrony gospodarstw domowych i firm przed wyższymi cenami energii (okres 2021-I kw. 2023)

Wykres 4 Wsparcie rządowe w celu ochrony gospodarstw domowychŹródła: Bruegel, Allianz Research

Europejskie przedsiębiorstwa w większości skorzystały z ekonomii wojennej, ponieważ mogły przenieść wzrost cen nakładów na ceny sprzedaży – wynika z analiz Allianz Trade… Pomimo początkowego szoku (wykres 5), zyski przedsiębiorstw dość szybko się poprawiły i na koniec 2023 r. w Niemczech były nawet powyżej trendu, dzięki dużej sile cenowej (wiążącej się m.in. z innowacyjnością, rozpoznawalną i cenioną marką, zaufaniem i oferowanym wsparciem, jakością etc.) i odpornemu popytowi. Niektóre sektory, takie jak transport oraz ropa i gaz, skorzystały bardziej niż inne, ale ogólna rentowność w Europie pozostała solidna. Prawdziwe wyzwania stoją jednak przed nami, ponieważ popyt słabnie, wyższe koszty finansowania są dotkliwe, a wysokie ceny energii będą nadal osłabiać konkurencyjność europejskich firm.

Wykres 5: Zyski przedsiębiorstw (2018=100)

Wykres 5 Zyski przedsiębiorstwŹródła: LSEG Datastream, Oxford Economics, Allianz Research

…podczas gdy europejskie gospodarstwa domowe odnotowały natychmiastowy spadek swojej siły nabywczej: rachunek za energię wzrósł średnio o 673 EUR, a rachunek za żywność o 1 316 EUR. Ogólnie rzecz biorąc, tempo wzrostu PKB zmniejszyło się (w związku ze spadkiem popytu) średnio -0,8 punktu procentowego w ciągu dwóch lat, a szybka reakcja polityki fiskalnej zapobiegła dodatkowej utracie -2 punktów procentowych. Większość europejskich konsumentów nadal boryka się z cenami energii (które są o +35% wyższe niż przed wojną) oraz z cenami żywności (które są o +28% wyższe) zwłaszcza na Węgrzech, w Czechach, Polsce, Włoszech i Niemczech (wykres 6). W wartościach bezwzględnych ogólne rachunki za żywność wzrosły bardziej niż rachunki za energię, z wyjątkiem Włoch i Czech, gdzie wzrost był stosunkowo podobny i wysoki (wykres 7). Szacujemy, że wpływ wzrostu kosztów energii i żywności dla samych gospodarstw domowych na wzrost PKB wahał się od -0,4 punktu procentowego w Holandii do -1,6 punktu procentowego w Rumunii, przy średniej wynoszącej -0,8 punktu procentowego w głównych gospodarkach Europy Zachodniej i Wschodniej (wykres 8). Gdyby rządy nie subsydiowały na masową skalę cen energii o łącznie 4% PKB w UE i Wielkiej Brytanii, poprzez bezpośrednie wsparcie lub obniżki podatków, średni wzrost PKB w latach 2022-23 mógłby być niższy nawet o -2 punkty procentowe.

Wykres 6: Ceny konsumpcyjne energii i żywności, wzrost w latach 2022-2023

Wykres 6 Ceny konsumpcyjne energii i żywnościŹródła: różne, Allianz Research

Wykres 7: Wzrost rachunków za energię i żywność na gospodarstwo domowe według kraju, 2022-2023 (GBP dla Wielkiej Brytanii, EUR dla innych krajów)

Energia Żywność
Niemcy 1078 1759
Hiszpania 106 1370
Francja 568 1308
Włochy 1294 1224
Belgia 334 1784
Holandia 713 1626
WIELKA BRYTANIA 857 876
Czechy 1004 1036
Węgry 502 1565
Polska 659 1089
Rumunia 410 967
Średnia 673 1316

Źródła: różne, Allianz Research

Wykres 8: Wpływ zwiększonych kosztów energii i żywności dla gospodarstw domowych na wzrost PKB, 2022-2023 (p.p.)

Wykres 8 Wpływ zwiększonych kosztów energiiŹródła: różne, Allianz Research

Euro wypada również z łask w transakcjach SWIFT po raz pierwszy od czasu kryzysu zadłużeniowego, co jest kolejną oznaką niepewności geopolitycznej wpływającej na perspektywy. Badania sugerują, że istnieje znaczny stopień bezwładności w stosowaniu waluty w płatnościach transgranicznych, co odzwierciedla silne efekty powiązań sieciowych oraz koszty zmiany (walut). Jednak od połowy 2023 r. wykorzystanie euro w transakcjach SWIFT spadło, a dolar amerykański zyskał udział w rynku. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce podczas kryzysu zadłużeniowego w latach 2012-2013, co sugeruje postrzeganie zwiększonego ryzyka związanego z perspektywami gospodarczymi regionu.

Wykres 9: Ewolucja udziału walut w płatnościach SWIFT

Wykres 9 Ewolucja udziału walut w płatnościach SWIFTŹródła: Refinitiv, BIS, Allianz Research

Rynki kapitałowe: wyższe oprocentowanie obligacji, wyższa zmienność

Gdyby nie wojna, oprocentowanie długoterminowych obligacji skarbowych byłoby niższe – wynika z analiz Allianz Trade. Ponownie zakładając, że EBC podniósłby stopy tylko o 250 pb zamiast 450 pb i zakładając mniej agresywne zacieśnienie ilościowe, a także niższy wzrost oczekiwań inflacyjnych, 10-letnie stopy procentowe w Niemczech wzrosłyby tylko do około 1,9% zamiast obecnych 2,4%. W Stanach Zjednoczonych Fed prawdopodobnie również powstrzymałby się od podnoszenia stóp procentowych w takim stopniu, w jakim to zrobił, biorąc pod uwagę, że niższe ceny energii były również odczuwalne w USA; jednak presja inflacyjna w USA była ogólnie mniej powiązana z działaniami Rosji niż w strefie euro. Według szacunków opartych na naszym modelu, 10-letnie stopy procentowe w USA wzrosłyby do około 3,6% )gdyby nie było wojny) w porównaniu do obecnych 4,3% (wykres 10).

Wykres 10: Rentowność długoterminowych obligacji skarbowych w USA i Niemczech

Wykres 10 Rentowność długoterminowych obligacji skarbowych bWykres 10 Rentowność długoterminowych obligacji skarbowych

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research

Rynki finansowe odnotowałyby również znacznie mniejszą zmienność, co częściowo złagodziłoby obserwowane spowolnienie rynkowe. Jednak impet trendów reflacyjnych związanych z ponownym otwarciem gospodarczym nie odwróciłby w pełni ustalonych niedźwiedzich skłonności. Jeszcze przed inwazją uczestnicy rynku przyjmowali ostrożną postawę ze względu na nadmiar płynności (gotówki) i strategiczne wykorzystanie zgromadzonych oszczędności z okresu Covid-19, co zwiększyło ryzyko zacieśnienia polityki przez banki centralne. W związku z tym inwestorzy uwzględnili już przewidywane dodatkowe podwyżki stóp wynikające z potencjalnej zmienności cen surowców, zwłaszcza w sektorze energetycznym. W tym środowisku najbardziej ucierpiały sektory wrażliwe na stopy procentowe, a „przewartościowane i nadmiernie lewarowane” sektory, takie jak nieruchomości, mocno ucierpiały podczas początkowego gwałtownego przyspieszenia inflacji (wykres 11). W liczbach, Eurostoxx spadł o około 4% do czasu inwazji, wyceniając już spowolnienie rynku z powodu wyższych stóp procentowych banku centralnego i późniejszego dostosowania zarówno wycen, jak i względnej atrakcyjności. Następnie spadł o %, a następnie o kolejne 10%, ponieważ zaczął wyceniać jeszcze bardziej stromą ścieżkę polityki i stagflacyjne wiatry.

Wykres 11: Wyniki Eurostoxx 2022 w podziale na sektory (w %)

Wykres 11 Wyniki Eurostoxx 2022 w podziale na sektoryŹródła: LSEG Datastream, Allianz Research

Innymi słowy, inwazja spowodowała natychmiastową zmianę dynamiki rynku. Konflikt przekształcił wcześniej łagodny pogląd na inflację i rolę akcji jako zabezpieczenia przed nią w scenariusz, w którym strach przed stagflacją doprowadził do drastycznego przewartościowania aktywów. Zmiana ta spowodowała ujemną korelację między wartością akcji a inflacją/krótkoterminowymi stopami procentowymi, co doprowadziło do znacznej korekty rynkowej. W szczególności dodatkowe 200 punktów bazowych w podwyżkach stóp procentowych wywołanych inwazją przełożyło się na szacowany dodatkowy spadek indeksu Eurostoxx o 8% do 10% w 2022 r. oraz 20% spadek w sektorze nieruchomości. Gdyby inwazja nie miała miejsca, przejście od łagodnej do szkodliwej inflacji byłoby bardziej stopniowe, powodując jedynie niewielki negatywny wpływ na ogólny indeks i mniejszy wpływ na sektory wrażliwe na stopy procentowe (wykres 12). Ogólnie rzecz biorąc, trajektoria wyników giełdowych byłaby stosunkowo stabilna, choć nieznacznie ujemna, w 2022 r. (około 0%) i wykazywałaby tendencję wzrostową w 2023 r. (od 5 do 10%). Ten hipotetyczny scenariusz sugeruje, że inwestorzy i uczestnicy rynku mogliby uniknąć gwałtownego spadku, a następnie szybkiego ożywienia, często opisywanego jako korekta i odbicie w kształcie litery V, które faktycznie miały miejsce w latach 2022 i 2023 (wykres 13).

Wykres 12: Rolling Beta pomiędzy krótkoterminowymi stopami procentowymi a wynikami akcjiWykres 12 Rolling Beta pomiędzy krótkoterminowymi stopami procentowymi a wynikami akcji

Źródła: LSEG Datastream, Allianz Research. Uwaga: 3-letnia krocząca beta między stopami krótkoterminowymi a wynikami akcji

Rysunek 13: Symulacja Eurostoxx bez konfliktów

Rysunek 13 Symulacja Eurostoxx bez konfliktówŹródła: LSEG Datastream, Allianz Research

Jednak odbicie w 2023 r. było napędzane głównie przez wybraną grupę spółek osiągających najlepsze wyniki, co nieco przesłania średnio- i długoterminowe skutki wojny na Ukrainie – wynika z analiz Allianz Trade. Pomimo negatywnej presji na wyceny akcji i ich atrakcyjność, szeroki europejski indeks akcji odnotował dwucyfrowe dodatnie zwroty w 2023 r. dzięki wysokim zyskom i marżom (wykres 14). Stanowi to znaczące zwycięstwo inwestorów w indeksy szerokiego rynku, choć nieco zaciemnia to pełen obraz sytuacji, iż pozostała część indeksu nie osiągała i nie osiąga tak imponujących wyników, jak 10% najlepszych spółek. Podkreśla to rozbieżności w ramach szerokich indeksów europejskich, gdzie kilka spółek osiągających najlepsze wyniki może zniekształcić postrzeganie ogólnej kondycji rynku.

Wykres 14: Realne rentowności EUR a Eurostoxx

Wykres 14 Realne rentowności EUR a EurostoxxŹródła: LSEG Datastream, Allianz Research

Historia akcji rozciąga się również na dług korporacyjny, który jest często ściśle powiązany z wynikami rynku akcji, szczególnie w okresach spadków na rynku. Używając Stanów Zjednoczonych jako hipotetycznej alternatywy, brak inwazji prawdopodobnie złagodziłby znaczną część rozbieżności obserwowanych między tymi regionami po obu stronach Atlantyku. Nawet jeśli oba regiony są porównywalne, europejskie przedsiębiorstwa stanęły przed większymi wyzwaniami, pozostając po stronie niedźwiedzi, głównie ze względu na różnice w źródłach finansowania, generowaniu zysków i bliskości konfliktu. Pod tym względem europejskie spółki były mniej proaktywne niż ich amerykańskie odpowiedniki w zakresie refinansowania w erze Covid-19, co uczyniło je bardziej podatnymi na przewidywany wzrost kosztów finansowania. W przypadku braku wojny, zamiast rozszerzenia do około 220 pb, spready dla euro o ratingu inwestycyjnym byłyby bardziej zbliżone do 180 pb w 2022 r., a następnie zawęziłyby się do około 120 pb w 2023 r.. Korekta ta stanowiłaby bardziej stopniową erozję wiarygodności kredytowej, niż początkowo zakładały rynki (wykres 15).

Wykres 15: Spready dla przedsiębiorstw o ratingu inwestycyjnym w EUR i USA (pb)

Wykres 15 Spready dla przedsiębiorstw o ratingu inwestycyjnymŹródła: LSEG Datastream, Allianz Research

[1] W alternatywnym scenariuszu nie zmieniliśmy późnej reakcji EBC na już wysokie stopy inflacji w 2021 r., odzwierciedlonej przez znacznie wcześniejszy cykl podwyżek sugerowany przez regułę Taylora.

Atak na 4,30 na euro. Bitcoin przebija 57 000 dolarów

Optymizm na rynku trwa, ale nie wiadomo czy wystarczy mu sił, by złamać ważny psychologiczny poziom. Inwestorzy starają się dostosować portfele do nadchodzących zmian stóp procentowych.

Walka o 4,30 zł na euro

Od piątku kurs euro do złotego atakuje poziom 4,30 zł. Dzisiaj przez bardzo krótki moment nawet go naruszył, ale wyraźnie widać, że znaleźli się od razu kupujący, bo kurs gwałtownie odbił. Podobnie sytuacja wygląda z kursem franka, tam jednak psychologicznym progiem jest poziom 4,50 zł. Powodem ostatniego umocnienia złotego jest dobry sentyment na rynku po informacjach o środkach unijnych. W kolejnych dniach brakuje ważnych danych z kraju, zobaczymy zatem, jak silny jest ten ruch.

Giełdy na szczytach

Ostatnie dni przynoszą kolejne rekordy indeksów giełdowych. Na historycznych maksimach zameldował się w piątek zarówno niemiecki DAX, francuski CAC, jak i amerykański S&P 500. Szeroki WIG również dołączył do tego grona. Poniedziałek przyniósł co prawda stabilizację, ale nadal widać, że chętnych na to, by się załapać na ten ruch, nie brakuje. Dlaczego właśnie teraz giełdy idą w górę? Na rynku trwają spekulacje o obniżkach stóp procentowych. Ten sam mechanizm, który powoduje, że inwestycje w konkretne waluty i powiązane z nimi papiery dłużne okazuje się mniej atrakcyjny, sprawia również, że bardziej ryzykowne inwestycje stają się atrakcyjniejsze. Najlepiej widać to na polskim przykładzie. Przy głównej stopie procentowej na 5,75% można przyzwoicie zarobić nie tylko na rynku długu, ale nawet na lokatach. To między innymi dlatego złoty jest relatywnie silny względem głównych walut. Inwestorzy, szukając alternatyw, trafiają na giełdę. Należy jednak pamiętać, że to, które waluty w tym procesie stracą, a które względem nich zyskają, będzie zależeć od skali cięć stóp procentowych w poszczególnych krajach. Przykład tego zjawiska zobaczymy prawdopodobnie już dzisiaj o 14:00 na forincie węgierskim.

Bitcoin przebija 57 000 dolarów

Pomimo oddalających się ostatnio podwyżek stóp procentowych w głównych gospodarkach światowych inwestorzy kontynuują poszukiwania alternatywnych miejsc do inwestowania. Znajdują je nie tylko, jak wspominaliśmy powyżej na giełdach, ale również w innych miejscach. Dobrym przykładem jest bardzo popularny, aczkolwiek wciąż nieuregulowany i co za tym często idzie niebezpieczny, rynek kryptowalut. Napływ nowego kapitału spowodował, że w ciągu ostatnich dwóch dni rynek wyskoczył w górę o niemal 10%. Tutaj jednak pojawia się jeszcze jedno dodatkowe zjawisko. Inwestorzy grający na spadki kryptowalut muszą zamykać swoje pozycje spekulacyjne. Mamy zatem do czynienia z podobną sytuacją jak bardzo medialny kilka lat temu Gamestop Należy pamiętać, że skala inwestycji w kryptowaluty, które przeważnie wyceniane są w dolarze, jest wciąż na tyle niska, że nie wpływa to jeszcze na kurs dolara amerykańskiego względem głównych walut.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Węgry – decyzja w sprawie stóp procentowych,

14:30 – USA – zmówienia na dobra,

16:00 – USA – indeks zaufania konsumentów.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl

Niezbędne akcesoria dla każdego kierowcy – sprawdź, w co warto wyposażyć swoje auto

Niezbędne akcesoria dla każdego kierowcy – sprawdź, w co warto wyposażyć swoje auto

Podczas prowadzenia samochodu niezwykle ważne są małe dodatki, które mogą znacząco wpłynąć na komfort i bezpieczeństwo kierowcy, a  także jego pasażerów podczas jazdy. Sprawdź, w jakie akcesoria warto wyposażyć swój pojazd i co każdy kierowca powinien mieć pod ręką, aby być przygotowanym na niespodziewane i niebezpieczne sytuacje. To nie tylko kwestia wygody, ale spokoju ducha i poczucia odpowiedzialności na drodze.

Alkomat przyjacielem każdego kierowcy

Zacznijmy od alkomatu. To niewielkie urządzenie może okazać się nieocenionym towarzyszem każdego kierowcy, zwłaszcza po udanych spotkaniach towarzyskich. Dlaczego to takie ważne? Wyobraź sobie sytuację, kiedy nie jesteś pewien, czy ta jedna lampka wina na kolacji nie wpłynęła na Twoją zdolność do bezpiecznej jazdy. Tutaj z pomocą przychodzą alkomaty elektrochemiczne. Dzięki wykorzystaniu zaawansowanej technologii zapewniają precyzyjne wyniki pomiarów, co jest nieocenione, gdy musisz podjąć decyzję o prowadzeniu. To nie tylko kwestia prawa, ale przede wszystkim bezpieczeństwa – Twojego i innych uczestników ruchu drogowego.

Wybór profesjonalnego alkomatu – dlaczego to ważne?

Profesjonalne alkomaty, zwłaszcza te z sensorem elektrochemicznym, oferują nie tylko precyzyjne wyniki pomiarów, ale także są bardziej niezawodne. To właśnie one dają większą pewność, że pomiar zawartości alkoholu w wydychanym powietrzu jest dokładny. Wybierając alkomat możesz być spokojny, że otrzymujesz produkt wysokiej klasy, który pomoże podjąć odpowiedzialną decyzję o tym, czy możesz bezpiecznie wsiąść za kółko. Pamiętaj, że decyzja o jeździe pod wpływem alkoholu nie tylko narusza prawo, ale przede wszystkim zagraża Twojemu bezpieczeństwu i bezpieczeństwu innych.

Alkomaty dla każdego – od użytku indywidualnego do profesjonalnego wykorzystania

Nie każdy z nas potrzebuje profesjonalnego alkomatu. Czasami wystarczy prostsze urządzenie do użytku indywidualnego, które pozwoli sprawdzić, czy jesteśmy w stanie bezpiecznie prowadzić. Bogaty asortyment producentów oferuje szeroką gamę alkomatów, od tych bardziej przystępnych cenowo, po zaawansowane modele dla wymagających użytkowników. Niezależnie od tego, czy potrzebujesz taniego alkomatu do sporadycznego użytku, czy precyzyjnego urządzenia z roczną darmową kalibracją to z pewnością znajdziesz alkomaty idealne dla siebie.

Znaczenie wyboru akcesoriów wysokiej jakości do samochodu

Wybierając akcesoria samochodowe, jak alkomaty czy wideorejestratory, kluczowe jest postawienie na jakość. Dlaczego to tak ważne? Przede wszystkim chodzi o niezawodność i dokładność. Weźmy na przykład alkomaty – te wysokiej klasy, z sensorami elektrochemicznymi, zapewniają dokładne wyniki, które możemy zaufać. To nie tylko komfort, ale też bezpieczeństwo, gdyż na podstawie tych danych podejmujemy decyzje o prowadzeniu. Podobnie jest z wideorejestratorami. Modele wysokiej jakości oferują lepszą jakość obrazu, co jest kluczowe, gdy potrzebujemy dowodu w przypadku kolizji lub wypadku. Wybierając produkty renomowanych marek, zyskujesz pewność, że w krytycznych momentach nie zawiodą. To inwestycja w bezpieczeństwo, spokój ducha i ochronę przed nieprzewidzianymi i niebezpiecznymi sytuacjami. Weź pod uwagę to, że oszczędzając na akcesoriach samochodowych, często ryzykujesz znacznie więcej.

Niezawodne wideorejestratory Twoim sprzymierzeńcem na drodze

W ostatnich latach wideorejestratory stały się nieodłącznym elementem wyposażenia wielu kierowców. Producenci oferują wiele innowacyjnych modeli, które pasują do różnych potrzeb i budżetów. Zastanawiasz się, dlaczego warto zainwestować w taki gadżet? Po pierwsze, oferują one różnorodność – od prostych modeli rejestrujących podróż, po zaawansowane urządzenia z dodatkowymi funkcjami, jak na przykład nagrywanie w nocy czy automatyczne zapisywanie nagrania w momencie wykrycia wstrząsu.

Co więcej, wyższej klasy wideorejestrator oferuje lepszą jakość obrazu, co jest nieocenione przy próbie odtworzenia szczegółów zdarzenia drogowego. Dzięki temu, jeśli znajdziesz się w sytuacji wymagającej dowodu – na przykład w razie kolizji – będziesz miał klarowny i wyraźny materiał wideo. Dostępne na rynku wideorejestratory są łatwe w obsłudze i instalacji, co dodatkowo podnosi komfort użytkowania.

Podejmij słuszną decyzję i zadbaj o bezpieczeństwo!

Pamiętaj, że inwestycja w dobrej jakości akcesoria to nie tylko wydatek, to przede wszystkim inwestycja w Twój spokój ducha. Wsiadając za kierownicę, chcesz być pewien, że masz wszystko, co potrzebne, aby podróż przebiegła bezpiecznie i przyjemnie. A w końcu, bezpieczeństwo na drodze zaczyna się od nas – od naszych decyzji i od narzędzi, które wybieramy, by nas wspierać. Więc kiedy następnym razem będziesz zastanawiał się nad zakupem akcesoriów do swojego auta, miej na uwadze, że Intercars.pl jest miejscem, gdzie znajdziesz nie tylko produkty, ale i wsparcie, porady i pewność, że dbasz o siebie i swoich bliskich najlepiej, jak potrafisz.

Styczeń 2024 r. był rekordowym miesiącem pod względem wartości udzielonych kredytów.

W styczniu 2024 r., w porównaniu do stycznia 2023 r., w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej wszystkich rodzajów produktów kredytowych: kredytów mieszkaniowych (+304,9%), ratalnych o (+115,4%), gotówkowych (+14,7%) oraz kart kredytowych (+3,8%). Wzrosła również wartość wszystkich udzielonych kredytów: (+403,4%) w kredytach mieszkaniowych, (+48,3%) w kredytach ratalnych, (+23,5%) w kredytach gotówkowych i (+3,2%) w limitach na kartach kredytowych.

W styczniu 2024 r. banki i SKOK-i udzieliły znacznie więcej wszystkich rodzajów kredytów i na wyższą wartość niż w styczniu 2023 r.

Największe dynamiki wzrostu odnotowały kredyty mieszkaniowe zarówno pod względem liczby (+304,9%), jak i wartości (+403,4%). Przyczyną tak wysokiego ożywienia kredytowego mogą być m.in. rosnące ceny nieruchomości i większa dostępność kredytów hipotecznych.

– W styczniu br. wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych przekroczyła 10 mld zł i tym samym była największa w historii. W porównaniu do stycznia 2023 r. (2,05 mld zł) wartość tegorocznej styczniowej akcji kredytowej wzrosła aż pięciokrotnie – mówi Sławomir Nosal, kierownik Zespołu Analiz Biura Informacji Kredytowej.

– Rekordowy styczniowy wynik, to efekt sukcesywnego procedowania wniosków w ramach ubiegłorocznego programu Bezpieczny Kredyt 2%. Co prawda, wnioski na te kredyty można było składać tylko do końca grudnia 2023 r., ale w przypadku kredytów mieszkaniowych proces kredytowy w bankach trwa 1 – 2 miesiące od złożenia wniosku. W związku z tym uruchomienie wnioskowanych w grudniu ub.r. kredytów, odbywa się w styczniu i nadal w lutym – wyjaśnia Sławomir Nosal.

Według statystyk BIK, wartość kredytów udzielonych w ramach programu Bezpieczny Kredyt 2% wyniosła w styczniu 2024 r. 6.051 mln zł i była wyższa niż w poprzednich miesiącach.

Do połowy lutego br. udzielono w ramach tego programu kredytów na łączną kwotę 30,6 mld zł

Nie tylko kredyty mieszkaniowe, ale również gotówkowe, ratalne i karty kredytowe cieszyły się większym zainteresowaniem w styczniu br. w porównaniu do stycznia 2023 r.

Kredyty gotówkowe wykazały umiarkowany wzrost liczby (+14,7%) i wartości (+23,5%). Karty kredytowe były jedynym rodzajem kredytu, który nie zmienił się znacząco ani pod względem liczby (+3,8%) ani wartości (+3,2%).

Na uwagę zasługuje także dużo wyższa niż przed rokiem liczba przyznanych kredytów ratalnych (+115,4%), których wartość wzrosła prawie o połowę (+48%) w porównaniu do stycznia ub.r. Warto jednak zauważyć, że w ujęciu miesiąc do miesiąca, kredyty ratalne jako jedyne zanotowały spadek pod względem liczby (-13,5%) oraz wartości (-14,5%).

– W styczniu tego roku banki udzieliły kredytów gotówkowych na wartość 6,44 mld zł. Było to mniej niż w okresie maj-listopad 2023 r., czyli siedmiomiesięcznej wartości sprzedaży. Niska wartość akcji kredytowej w styczniu jest typowym zjawiskiem, choć trzeba przyznać, że w porównaniu ze styczniem poprzednich trzech lat, tegoroczna wartość nowo udzielonych kredytów gotówkowych jest wyraźnie wyższa – tłumaczy Sławek Nosal i dodaje:

– Podobnie, jak w przypadku kredytów gotówkowych, tegoroczna wartość nowo udzielonych kredytów ratalnych jest wyraźnie wyższa (dynamika +48,3% r/r), porównując ze styczniem poprzednich trzech lat. Wprawdzie wartość sprzedaży w styczniu br. na poziomie 2,07 mld zł była niższa niż w listopadzie i grudniu 2023 r., ale są to tradycyjnie miesiące o najwyższej w roku sprzedaży tego produktu z uwagi na szczyt zakupowy, świąteczne promocje w sklepach stacjonarnych oraz internetowych.

Jak sztuczna inteligencja wpływa na produktywność programistów

Produktywność pracy programistów staje się jednym z kluczowych wyzwań dla firm na całym świecie. Specjaliści ci ponad połowę swojego czasu pracy przeznaczają na poprawianie kodu i obsługę infrastruktury cyfrowej, wynika z raportu Tech Trends 2024 przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. Wsparciem może okazać się sztuczna inteligencja, której rosnąca popularność tworzy jednocześnie szereg wyzwań m.in. w obszarze bezpieczeństwa użytkowników.

Najnowsza edycja raportu Deloitte opisuje wynikające z rozwoju technologii procesy oraz zjawiska, mające istotny wpływ na funkcjonowanie przedsiębiorstw. Autorzy publikacji analizują trendy, które w najbliższej przyszłości mogą wyznaczać kierunki rozwoju współczesnych firm, zarówno tych stricte technologicznych, jak i funkcjonujących w sektorach innych niż IT. Wątkami, jakie poruszono w ostatniej edycji Tech Trends są m.in. zjawisko długu technologicznego, rola deweloperów oprogramowania i ich postrzeganie miejsca pracy oraz wyzwania związane z tworzeniem treści cyfrowych przez AI.

Deweloperzy na wagę złota

Jednym z opisywanych trendów jest rola twórców oprogramowania w procesie rozwoju i działalności współczesnych firm. Chociaż w 2024 r. liczba deweloperów IT na całym świecie ma sięgnąć ok. 29 mln, to popyt na ich pracę nadal pozostaje niezaspokojony. Co więcej, liczba ofert pracy dla twórców oprogramowania ma wzrosnąć o 25 proc. w trakcie najbliższej dekady, czyli trzykrotnie więcej niż w przypadku innych profesji. Tym ważniejsza staje się więc kwestia developer experience (DevEx), czyli subiektywnych odczuć programisty dotyczących jego codziennej pracy. Wyznacznikami w tej kwestii są takie elementy jak satysfakcja z wykonywanych zadań czy produktywność zespołów IT. Mają one bowiem bezpośredni wpływ na zdolność danego podmiotu do tworzenia innowacji i bycia konkurencyjnym.

– W dzisiejszym, coraz bardziej cyfrowym świecie zdolność organizacji do pozyskania deweloperów i tworzenia z nimi długofalowej relacji staje się kluczowa. Liderzy rynkowi są tego świadomi, o czym świadczą podejmowane w ostatnich latach zmiany w sposobie organizacji pracy, takie jak upowszechnienie metodyk zwinnych czy rozwój technologii chmurowych. Poprawa efektywności środowiska pracy wpływa na satysfakcję kadry specjalistycznej i docelowo wyniki finansowe firmy. Osiem na dziesięć podmiotów, które zainwestowały w rozwój DevEx odnotowało bowiem średni lub znaczący wpływ tej inwestycji na swoją rentowność – mówi Maciej Żwirski, partner associate w zespole Strategii Technologii i Architektury, Deloitte.

Jednym z największych wyzwań w obszarze DevEx jest kwestia produktywności zespołów IT. Przeciętny deweloper pracuje ok. 41 godzin w tygodniu. Połowę tego czasu przeznacza na naprawianie źle napisanego kodu oraz integrację urządzeń czy modyfikowanie stosowanych narzędzi. W efekcie światowa gospodarka rocznie ponosi koszty alternatywne w wysokości 85 mld dolarów. Kluczowe staje się więc rozpoznawanie potrzeb działów IT, tworzenie kultury pracy odpowiadającej potrzebom specjalistów oraz automatyzacja powtarzalnych czynności.

Prawda w czasach AI

Jednym z ważniejszych obecnie trendów technologicznych jest dynamiczny rozwój sztucznej inteligencji (ang. Artificial Intelligence – AI). Rosnąca powszechność AI tworzy jednocześnie szereg wyzwań dla użytkowników nowoczesnych technologii, o czym piszą autorzy raportu Deloitte. Już teraz co piąty konsument ma trudności z odróżnieniem treści tworzonych przez człowieka od tych przygotowanych przez sztuczną inteligencję. O możliwościach, jakie daje nowa technologia wiedzą także cyberprzestępcy, którzy coraz częściej posługują się nią do wyłudzania danych (phishingu), tworzenia fałszywych treści (deep fake) czy rozprzestrzeniania dezinformacji. Najczęstszym rodzajem cyberataków jest pierwsza z wymienionych kategorii. Tylko w 2021 r. za pomocą phishingu cyberprzestępcy ukradli ok. 44,2 mln dolarów.

– Bezpieczeństwo cyfrowe staje się jednym z ważniejszych wyzwań zarówno dla indywidualnych użytkowników, jak i dużych organizacji. Wielu osobom coraz trudniej jest odróżnić prawdziwe treści od tych fałszywych, co może nieść poważne konsekwencje, także finansowe. Kluczową kwestią staje się więc zarówno zwiększanie świadomości firm i jednostek z zakresu cyberzagrożeń, jak i inwestowanie w rozwiązania umożliwiające ochronę danych, czyli jednego z kluczowych aktywów XXI wieku – mówi Ścibor Łąpieś, partner, Zespół Technology & Cyber M&A, Deloitte.

Brak świadomości i zdolności do odróżniania nieprawdziwych treści może zwiększać podatność na manipulacje i upowszechniać tym samym zjawisko dezinformacji. Zdaniem autorów raportu w ramach zwiększania ochrony firm przed cyberzagrożeniami związanymi z AI zalecane jest działanie wielotorowe. Jedna z rekomendacji dotyczy systematycznego szkolenia decydentów z zakresu technik rozpoznawania fałszywych informacji. Równolegle firmy powinny stawiać na rozwój narzędzi umożliwiających weryfikację potencjalnych zagrożeń. Jest to tym bardziej istotne, jeśli weźmie się pod uwagę szacunki wskazujące na to, że do 2025 r. aż 9 na 10 cyfrowych treści będzie generowana maszynowo.

– Nie od dziś wiadomo, że czynnikiem ułatwiającym cyberprzestępcom odniesienie sukcesu jest błąd ludzki. Zwiększanie świadomości w obszarze zagrożeń stanowi podstawę bezpiecznego funkcjonowania w sieci, ale w dzisiejszym świecie jest to działanie niewystarczające. Organizacje powinny inwestować w technologie i rozwiązania wspierające bezpieczeństwo użytkowników. AI w końcu nie służy tylko przestępcom. Odpowiednio wykorzystane, może okazać skutecznym narzędziem umożliwiającym rozpoznawanie zagrożeń na wczesnym etapie – dodaje Ścibor Łąpieś.

Zarządzanie długiem technologicznym

Dynamiczny przyrost nowoczesnych technologii, umożliwiających zwiększenie efektywności i usprawnienie procesów wymaga od liderów podjęcia działań z zakresu modernizacji infrastruktury IT. Jednym z wyznaczników dojrzałości podmiotu w tym obszarze jest poziom długu technologicznego, opisywany w raporcie jako potencjalny koszt wykorzystywania przestarzałej lub niepoprawnie wdrożonej technologii. 70 proc. liderów działów IT wskazuje ten element jako przeszkodę dla innowacyjności i główny powód spadku produktywności ich organizacji. O skali zjawiska świadczy kwota 1,5 bln dolarów będąca równowartością całkowitego długu technologicznego amerykańskich firm w 2022 r. Nie bez znaczenia jest także wpływ konieczności zarządzania tym obszarem na opisywane w raporcie doświadczenia deweloperów. Około jedną trzecią swojego czasu pracy muszą oni poświęcać na obsługę zaległości technicznych, co zmniejsza efektywność ich codziennej pracy i obniża satysfakcję z wykonywanych obowiązków.

Chociaż przedsiębiorcy są świadomi skali problemu i od 10 do 20 proc. budżetów działów technologicznych wydają na rozwiązywanie problemów powodowanych przestarzałymi systemami, to tego typu działania mają charakter reaktywny. Zdaniem autorów raportu kluczową kwestią z punktu widzenia redukcji braków technicznych jest przeprowadzanie systematycznej oceny potrzeb firmy w tym zakresie, ewaluacja możliwości podjęcia skutecznych działań i podchodzenie do nich w sposób holistyczny. Zaangażowanie podmiotu w modernizację infrastruktury IT daje wymierne korzyści – liderzy, którzy w sposób aktywny zarządzają i redukują dług techniczny, dostarczają produkty na rynek nawet o połowę szybciej niż pozostałe podmioty.

– Tempo przyrostu innowacji cyfrowych sprawia, że przedsiębiorcy muszą być na bieżąco z pojawiającymi się rozwiązaniami. Z drugiej strony monitorowanie rozbudowanego środowiska IT może stanowić wyzwanie, dlatego warto pochylić się nad możliwościami, jakie daje AI czy machine learning. Najnowsze technologie pozwalają bowiem w sposób skuteczny identyfikować obszary wymagające poprawy dzięki wspieraniu podejmowania optymalnych decyzji inwestycyjnych, mających bezpośrednie przełożenie na pozycję organizacji w coraz bardziej zdigitalizowanym świecie – mówi Maciej Żwirski.

Indeksy wciąż w obrębie historycznych rekordów

Giełda na Wall Street rozpoczęła tydzień od niewielkiej zmienności. Co prawda Sp500 spadł o 0,4 proc., Dow Jones o 0,2 proc. a Nasdaq Composite o 0,1 proc. ale wciąż indeksy znajdują się w niedalekiej odległości od historycznych rekordów. W Europie Dax zakończył dzień bez zmian a WIG20 stracił ok. 0,5 proc. Duży ruch wzrostowy miał miejsce na bitcoinie. Główna kryptowaluta zyskała prawie 5,8 proc. a dziś rano wzrosty są kontynuowane. Kurs EUR/USD zyskał, notowania z poziomu 1,0815 urosły do 1,086. Inwestorzy czekają na czwartkowy raport nt. wydatków Amerykanów.

Dzisiejszy kalendarz makro podobnie jak wczorajszy nie będzie obfitował w kluczowe dane makro. Bank Węgier zdecyduje o poziomie stóp procentowych. Postępujący proces dezinflacyny zobrazowany obniżeniem się inflacji w styczniu do 3,8 proc. r/r wskazuje, że realny jest ruch w dół o 100 pb. Dla USA poznamy zamówienia na dobra trwałe (prognoza wskazuje na spadek) a także ceny nieruchomości w grudniu oraz indeks nastrojów konsumentów Conference Board (to prognoza wskazuje na podobną wartość jak miesiąc wcześniej, czyli 114,9 pkt.)

W nocy poznaliśmy dane inflacyjne z Japonii. Bazowy wskaźnik spadł w styczniu do 2 proc. r/r z 2,3 proc. (prognoza 1,8 proc.). Indeks zasadniczy obniżył się i uplasował się na poziomie 2,2 proc., poprzednio w grudniu wskazał wartość 2,6 proc. Rynek w pewnym stopniu wciąż zakłada, że Bank Japonii niebawem zacieśni swoją politykę monetarną. Dane za luty wskażą najprawdopodobniej ponowny wzrost, co będzie wynikać z faktu, że tarcze antyinflacyjne wdrożone przez rząd w ubiegłym roku przestają oddziaływać. Notowania USD/JPY dotarły do oporu technicznego na 150,80 i aktualnie lekko zniżkują. Naruszona zostaje dziś rano linia trendu wzrostowego.

W poniedziałek poznaliśmy opinie kilku decydentów Europejskiego Banku Centralnego. Prezes Banku Grecji (Y. Stournaras) wskazał, że czerwiec powinien być momentem rozpoczęcia łagodzenia warunków monetarnych w strefie euro. Z kolei Lagarde (szefowa EBC) ponownie zwróciła uwagę na dynamikę wzrostu płac. Stwierdziła, że dane za I kwartał mogą być kluczowe jeśli chodzi o decyzję w sprawie stóp.

Wczoraj kurs EUR/USD zyskał i osiągnął poziom zbliżony do 1,0860. Wzrosty są mozolne, najbliższym oporem technicznym jest obszar 1,0885 – 1,09. Strefa ta wynika ze szczytów oraz dołków z poprzednich kilkunastu tygodni. Kurs GBP/USD znajduje się cały czas w obrębie górnego ograniczenia kanału spadkowego, która trwa od początku roku.

Cena bitcoina ponownie mocno urosła. Wczoraj zwyżki sięgały 5,8 proc., dziś kryptowaluta ponownie zyskuje ponad 2 proc. Widoczny jest ewidentny trend wzrostowy a uformowana w II połowie lutego formacja chorągiewki skutecznie prognozowała kontynuację zwyżek. Notowania znajdują się najwyżej od 28 listopada 2023 roku i wskazują poziom 56 400 USD.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Poradnik – Jak przeprowadzić postępowanie spadkowe?

Spadkobiercą zostaje się automatycznie wraz ze śmiercią spadkodawcy. Jednak dla potwierdzenia praw do spadku niezbędne jest przeprowadzenie postępowania spadkowego. Dopiero po przeprowadzeniu postępowania spadkowego spadkobiercy mogą rozporządzać przedmiotami wchodzącymi w skład spadku.

Krok 1: Oświadczenie o przyjęciu lub odrzuceniu spadku

Po śmierci spadkodawcy, spadkobierca ma prawo złożyć oświadczenie o prostym przyjęciu lub z dobrodziejstwem inwentarza albo o odrzuceniu spadku. Oświadczenie takie składa się w sądzie rejonowym właściwym dla miejsca zamieszkania lub pobytu osoby składającej oświadczenie lub przed notariuszem. Oświadczenie należy złożyć w ciągu 6 miesięcy od dnia, w którym spadkobierca dowiedział się o powołaniu do spadku. Przedmiotowe oświadczenia mogą być składane również przed sądem spadku, przed którym toczy się postępowanie o stwierdzenie nabycia spadku. Na temat złożenia oświadczenia o odrzuceniu spadku w imieniu osoby małoletniej można przeczytać na blogu JKM Kancelaria Radców Prawnych Jarzec-Koślacz Miśkiewicz s.c. „Nowelizacja prawa spadkowego – przegląd istotnych zmian” – JK&M Kancelaria Prawna (jkmkancelaria.pl)

W przypadku nie złożenia oświadczenia i upływu 6 miesięcznego terminu, spadkobierca nabywa spadek z mocy prawa z dobrodziejstwem inwentarza, to znaczy, że za długi spadkowe spadkodawcy spadkobierca odpowiada do wysokości majątku spadkowego. Samo złożenie oświadczenia o przyjęciu spadku, lub upływu ustawowego terminu na dokonanie tej czynności nie powoduje, że spadkobierca może dysponować majątkiem spadkodawcy, w tym celu niezbędne jest przeprowadzenie postępowania spadkowego. Pomocy prawnej w przeprowadzeniu postępowania spadkowego udzieli nasz doświadczony radca prawny z Warszawy.

Krok 2: Postępowanie sądowe lub akt poświadczenia dziedziczenia

Postępowanie spadkowe może zostać przeprowadzone przed sądem lub u notariusza. Jeżeli nie ma wątpliwości, co do kręgu spadkobierców osoby zmarłej, wszyscy spadkobiercy są znani i gotowi do współpracy, mogą udać się do notariusza w celu sporządzenia aktu poświadczenia dziedziczenia. Uczestnicy postępowania spadkowego powinni przedłożyć notariuszowi niezbędne dokumenty: dowody tożsamości, odpisy aktów urodzenia spadkobierców, a także odpis aktu małżeństwa gdy osoba zmieniła nazwisko, odpis aktu zgonu spadkodawcy, a także testament jeżeli został sporządzony.

Gdy przeprowadzenie czynności u notariusza nie jest możliwe, pozostaje droga sądowa. Może mieć to miejsce, jeśli pomiędzy spadkobiercami nie ma zgody lub nie wszyscy spadkobiercy są znani lub brak jest kontaktu z którymkolwiek ze spadkobierców. W takiej sytuacji należy skierować wniosek do sądu o stwierdzenie nabycia spadku. Sądem właściwym do rozpoznania sprawy zgodnie z art. 628 k.p.c. jest sąd ostatniego miejsca zwykłego pobytu spadkodawcy, a jeżeli jego miejsca zwykłego pobytu w Polsce nie da się ustalić, sąd miejsca, w którym znajduje się majątek spadkowy lub jego część (sąd spadku). W braku powyższych podstaw sądem spadku jest sąd rejonowy dla m.st. Warszawy.

Uczestnikami postępowania o stwierdzenie nabycia spadku są wszyscy potencjalni spadkobiercy ustawowi spadkodawcy, zgodnie z kolejnością ich dziedziczenia. We wniosku o stwierdzenie nabycia spadku należy wskazać imię, nazwisko, numer PESEL oraz adres zamieszkania Wnioskodawcy oraz imiona, nazwiska i adresy wszystkich znanych wnioskodawcy spadkobierców (uczestników postępowania). Składając wniosek o stwierdzenie nabycia spadku wnioskodawca wskazuje,  czy wnosi o stwierdzenie nabycia spadku na podstawie ustawy czy na podstawie testamentu. Do wniosku o stwierdzenie nabycia spadku należy dołączyć odpis skrócony aktu zgonu spadkodawcy, odpis aktu stanu cywilnego osoby wnioskującej celem wykazania pokrewieństwa ze spadkodawcą, oryginał testamentu jeżeli został sporządzony. Dziedziczenie na podstawie testamentu ma pierwszeństwo przed dziedziczeniem ustawowym. Co oznacza, że jeżeli spadkodawca pozostawił po sobie testament, to sąd w pierwszej kolejności będzie zmierzał do stwierdzenia nabycia spadku na podstawie testamentu.

Po złożeniu sprawy do sądu, sąd przesyła egzemplarze wniosku do wszystkich uczestników postępowania zobowiązując ich do zajęcia stanowiska i wypowiedzenia się w przedmiocie złożonego wniosku o stwierdzenie nabycia spadku. Jeżeli którykolwiek z uczestników postępowania kwestionuje złożony wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, to ma prawo do wskazania swoich twierdzeń. Jeżeli np. uczestnik postępowania ma wiedzę lub jest w posiadaniu testamentu sporządzonego przez spadkodawcę (innego niż ten, który został przedłożony w sądzie), lub np. kwestionuje testament przedłożony do akt sprawy, powyższe powinien opisać w swojej odpowiedzi na wniosek. Najczęściej podnoszonym zarzutem co do przedstawionego testamentu własnoręcznego jest zarzut, iż nie został sporządzony własnoręcznie w całości przez spadkodawcę. W celu ustalenia, czy testament został sporządzony własnoręcznie przecz spadkodawcę, czy też nie, w toku postępowania sądowego powoływany jest biegły sądowy z zakresu badania pisma ręcznego i dokumentów. Postępowania spadkowe często wymagają wsparcia prawnika od spraw spadkowych Warszawa.

Opłata od wniosku

Zgodnie z art. 49 ust. 1 pkt 1 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych od wniosku o stwierdzenie nabycia spadku pobiera się opłatę stałą w kwocie 100 zł.

Wpis do Rejestru Spadkowego

Dodatkowo, składając wniosek o stwierdzenie nabycia spadku należy uiścić dodatkową opłatę za wpis postanowienia do Rejestru Spadkowego. Wysokość opłaty za wpis dokonany w Rejestrze Spadkowym wynosi 5 złotych.

Krok 3: Rozprawa sądowa

Zgodnie z art. 670 § 1 k.p.c., sąd spadku z urzędu bada, kto jest spadkobiercą testamentowym oraz spadkobiercą ustawowym. W szczególności bada, czy spadkodawca pozostawił testament oraz wzywa do złożenia testamentu osobę, co do której będzie uprawdopodobnione, że testament u niej się znajduje. Jeżeli testament zostanie złożony, sąd dokona jego otwarcia i ogłoszenia. Jednym z dowodów dzięki któremu sąd może ustalić tzw. krąg spadkobierców po osobie zmarłej jest zapewnienie spadkowe. Zazwyczaj zapewnienie spadkowe sąd odbiera od wnioskodawcy. Zapewnienie spadkowe stanowi oświadczenie co do wszystkiego, co jest osobie składającej oświadczenie wiadome o istnieniu lub nieistnieniu osób, które wyłączałyby znanych spadkobierców od dziedziczenia lub dziedziczyłyby wraz z nimi, o testamentach spadkodawcy.

Krok 4: Postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku

Na podstawie zebranych dowodów, po przeprowadzeniu rozprawy, sąd wydaje postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku, w którym wskazuje kto i w jakich udziałach dziedziczy po spadkodawcy oraz czy nabycie spadku następuje na podstawie ustawy czy testamentu. Wydane postanowienie jest postanowieniem nieprawomocnym. Od wydanego postanowienia każda strona postępowania może złożyć wniosek o sporządzenie i doręczenie uzasadnienia postanowienia. Termin na złożenie wniosku wynosi 7 dni od dnia wydania przez sąd orzeczenia. Po otrzymaniu uzasadnienia postanowienia wraz z postanowieniem, strona w terminie 14 dni od ich odebrania ma prawo złożyć apelację. Po uprawomocnieniu się postanowienia, wskazany w postanowieniu spadkobierca może dysponować majątkiem spadkodawcy. Jeżeli jest więcej niż jeden spadkobierca, mogą oni przeprowadzać dalsze czynności zmierzające do dokonania działu spadku.

Krok 5: Zgłoszenie nabycia spadku w Urzędzie Skarbowym

Każde nabycie spadku powoduje konieczność zgłoszenia tego faktu do właściwego Urzędu Skarbowego. Obowiązek ten powstaje z momentem uzyskania prawomocnego postanowienia w sprawie stwierdzenia nabycia spadku lub sporządzenia i zarejestrowania notarialnego aktu poświadczenia dziedziczenia. Niektórzy spadkobiercy zwolnieni są z zapłaty podatku od spadków i darowizn, ale aby ze zwolnienia mogli skorzystać, niezbędne jest złożenie odpowiedniej deklaracji we właściwym terminie. Osoby zwolnione z podatku powinny nabycie spadku zgłosić w terminie 6 miesięcy od chwili uprawomocnienia się postanowienia sądu o stwierdzeniu nabycia spadku albo uzyskania aktu poświadczenia dziedziczenia. Spadkobiercy, którzy nie będą podlegali zwolnieniu od podatku, mają miesięczny termin na dokonanie zgłoszenia do Urzędu Skarbowego i rozliczenia podatku.

Postępowanie spadkowe jest procesem, który wymaga od uczestników zrozumienia przepisów prawnych i dokładności w działaniu. Pomimo jego złożoności, należy pamiętać, że jego głównym celem jest sprawiedliwe i zgodne z prawem rozdysponowanie majątkiem zmarłej osoby. W celu uniknięcia potencjalnych problemów i komplikacji, zaleca się skorzystanie z profesjonalnego wsparcia prawnika od spraw spadkowych Warszawa.

Vercom z ponad 54 proc. wzrostem EBITDA w 2023 r.

Vercom SA., grupa technologiczna specjalizująca się w dostarczaniu globalnych usług komunikacji w modelu SaaS, podsumowuje wstępnie wyniki finansowe w 2023 r. Miniony rok to kolejny rekordowy okres dla Grupy Vercom. Marża brutto wyniosła 181 mln zł, co oznacza wzrost o 56 proc. rdr., skorygowana EBITDA zwiększyła się o 54 proc. rdr. do 85 mln zł, z kolei wolne przepływy pieniężne osiągnęły wartość 73 mln zł, co oznacza wzrost o 62 proc. rdr. Dodatkowo Vercom podwoił zysk netto z działalności kontynuowanej do 60 mln zł, co stwarza jeszcze większą przestrzeń do wypłaty rekordowej dywidendy.

Nie zwalniamy tempa, za nami kolejny rekordowy rok i mocne wyniki w IV kw. 2023 r. Bardzo dobrze pokazuje to przekroczenie o 5 mln zł naszego wewnętrznego celu EBITDA za miniony rok związanego z programem motywacyjnym. Możemy odważnie powiedzieć, że jesteśmy na dobrej drodze do realizacji celu, jakim jest podwajanie skali co 2 lata – komentuje Krzysztof Szyszka, prezes zarządu Vercom.

Vercom w IV kw. 2023 r. odnotował wysoką dynamikę wzrostu organicznego, która wyniosła ponad 30 proc. rdr. Przełożyło się to na rekordowe poziomy marży brutto i EBITDA za cały rok. Wzrost udziału usług SaaS skierowanych do klientów SME wpłynął bezpośrednio na wysokie przepływy pieniężne z działalności operacyjnej, które odpowiadały wartości EBITDA w kwocie 85 mln zł. Dodatkowo warto podkreślić znaczne obniżenie zadłużenia. Stosunek długu netto do wartości EBITDA na koniec 2023 r. wyniósł 0,6x, w porównaniu do 2,0x na koniec 2022 r.

– Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyników wypracowanych w minionym roku. W szczególności chciałbym podkreślić rekordowe przepływy pieniężne oraz niski poziom zadłużenia. Nasz model wyróżnia się wyjątkową zdolnością generowania gotówki, co potwierdza wysoka konwersja EBITDA na wolne przepływy pieniężne w wysokości 85 proc. To wszystko sprawia, że mamy jeszcze większą przestrzeń na wypłatę dywidendy i kolejne akwizycje – dodaje Łukasz Szałaśnik, dyrektor finansowy Vercom.

Na koniec roku liczba klientów Spółki sięgnęła niemal 80 000. Oznacza to imponujący przyrost o ponad 13 000 klientów rok do roku, co średnio przekłada się na zdobywanie ponad 1 000 nowych klientów miesięcznie, głównie przedstawicieli segmentu SME korzystających z oferowanych przez Vercom usług SaaS w modelu self-service. Koncentracja na sprzedaży usług w modelu self-service pozwala Grupie szybciej skalować działalność na rynku globalnym oraz pozytywnie przekłada się na wysokość marży brutto na sprzedaży, która rdr. wzrosła o 9 p.p.

Niezaangażowani, niedoceniani, zestresowani pracą. Jak pomóc polskim pracownikom?

Światowe trendy jednoznacznie wskazują, że zaangażowanie pracowników utrzymuje się na stosunkowo niskim poziomie. Ponadto, pracownicy w Europie są jednymi z najmniej zaangażowanych, a nasz kraj wypada słabo nawet na tym tle. Udowadnia to potrzebę lepszego zrozumienia potrzeb zatrudnionych oraz wdrożenia odpowiedniej strategii zarządzania. Wyniki raportu „Zaangażowanie 2023”, z badań na platformie Enpulse, prezentujemy poniżej.

Co charakteryzuje zaangażowanego pracownika?

Przede wszystkim, zaangażowanie pracownika nie wyraża się wyłącznie w liczbie przepracowanych godzin. Można je określić jako wypadkową kilku ważnych czynników. Zaangażowany pracownik to taki, który czuje przynależność, akceptuje wartości organizacji, oraz rozumie jej cele. Jego motywacja przejawia się nie tylko w wysiłku, ale również innowacyjności, kreatywności i chęci działania.

Warto w tym miejscu zauważyć, że wszystkie światowe badania wskazują, że zaangażowanie pracowników przyczynia się do sukcesu organizacji, wpływa pozytywnie na produktywność, zmniejsza rotację w zespole, a tym samym związane z tym koszty. Zaangażowani pracownicy dobrze mówią o firmie, chcą w niej pozostać, czują się zmotywowani do wykonywania swoich zadań, a nawet wykraczania poza zakres swoich obowiązków. To oni stanowią rdzeń zespołu.

Wyniki raportu „Zaangażowanie 2023”

Ogólny wskaźnik zaangażowania w 2023 wyniósł 65%, jest to identyczny wynik względem poprzedniego roku. Cieszyć może stabilizacja, jednak oznacza on dalszą konieczność podnoszenia świadomości na ten temat.

Według przyjętej metodologii Enpulse, o zaangażowanych pracownikach można mówić, jeśli wartość wskaźnika przekracza 70%. Ogólny wynik badania oznacza więc, że ankietowani należą do grupy pracowników włączonych. Grupę tę cechuje ograniczona identyfikacja z firmą, brak poczucia silnego przywiązania oraz rzadkość podejmowania inicjatywy na jej rzecz. Jest to grupa zadowolona z pracy, ale nieszczególnie zmotywowana do działania.

Analizując raport według trzech wymiarów zaangażowania, najwyższy wynik osiągnął wymiar racjonalny (66%), następnie motywacyjny (65%), podczas gdy wymiar emocjonalny uzyskał nieco niższy wynik (64%), spadając o 1 punkt procentowy w porównaniu z rokiem poprzednim. Zważywszy na ostrzeżenia WHO dotyczące globalnego wypalenia zawodowego, ważne jest zwiększenie uwagi na aspekty emocjonalne zaangażowania pracowników.

Odsetek pracowników zaangażowanych wzrósł o 4 p.p. względem poprzedniego roku i wyniósł 46%. To najwyższy wynik ze wszystkich edycji badania. Musimy mimo to pamiętać, że to Ci pracownicy są najbardziej zagrożeni wypaleniem zawodowym, badania przeprowadzone przez Yale University Center for Emotional Intelligence, we współpracy z Faas Foundation, na grupie 1000 pracowników, wykazały, że u osób zaangażowanych w pracę jest też jedno z najwyższych prawdopodobieństw odejścia z pracy, w porównaniu z pozostałymi grupami – dodaje Magda Pietkiewicz, twórczyni platformy Enpulse.

Wyzwania w komunikacji z pracownikiem

Podczas gdy odsetek pracowników niezaangażowanych wzrósł z 12% w 2022 roku do 14% w 2023 roku, odsetek osób rozczarowanych zmniejszył się o 4 punkty procentowe, osiągając poziom 19%. Ważne jest również zauważenie, że co czwarty ankietowany nie wyraził opinii na temat dumy z miejsca pracy ani preferencji w rekomendacji produktów i usług firmy. Natomiast aż 81% respondentów wyraziło chęć pracy w firmie, która stawia na ich rozwój.

36% respondentów uznaje pracę za źródło nadmiernego stresu, a dla kolejnych 29% jest to kwestia, na którą nie wyrazili swojej opinii. Daje nam to aż 65% respondentów, dla których praca wiąże się ze stresem. To w obliczu coraz większej liczby zwolnień lekarskich wydawanych z powodów psychicznych (dane ZUS) stanowi ogromne niebezpieczeństwo również dla pracodawców, którzy mogą borykać się z jeszcze większą trudnością w dostępności pracowników.

Warto zwrócić uwagę, że jedynie połowa respondentów zgadza się, że awans w ich firmie opiera się na jasnych i obiektywnych kryteriach. To zatrważające, szczególnie w kontekście obowiązujących regulacji prawnych i dążenia do zapewnienia równych szans w organizacjach. Wygląda na to, że zabiegi w obszarach CSR czy ESG są w dużej mierze „na papierze” a nie w faktycznych działaniach.

W Raporcie znajdziemy informacje na temat bieżącego doceniania w pracy, które jest istotne w kwestiach nie tylko wzmacniania zaangażowania w pracę ale również w podnoszeniu własnej wartości, bezpieczeństwa psychicznego i ogólnego dobrostanu – spada odsetek ankietowanych, którzy czują się doceniani pozafinansowo, osiągając 49% w roku 2023. Tylko 50% respondentów uważa, że są doceniani przez przełożonych, a wysoki odsetek (22%) nie miało zdania na ten temat, co sugeruje potencjalne negatywne inklinacje.

Dlaczego warto badać zaangażowanie?

Badanie zaangażowania pracowników nie tylko pozwala zrozumieć aktualny stan motywacji i zaangażowania w organizacji, ale także stanowi kluczowy punkt wyjścia do opracowania skutecznych strategii zarządzania personelem. Poprzez zgłębianie przyczyn i czynników wpływających na zaangażowanie pracowników, firmy mogą identyfikować obszary do poprawy oraz wypracowywać działania mające na celu zwiększenie motywacji i lojalności wśród personelu.

Takie badanie dostarcza także konkretnej wiedzy na temat tego, co napędza zaangażowanie pracowników w danej organizacji, w danym zespole oraz co może je hamować. Dzięki temu menedżerowie i liderzy mogą podejmować bardziej świadome decyzje personalne i strategiczne. Regularne monitorowanie poziomu zaangażowania pracowników pozwala na śledzenie zmian w organizacji oraz identyfikowanie potencjalnych problemów na wczesnym etapie, co umożliwia szybką interwencję i dostosowanie strategii zarządzania – kończy Magda Pietkiewicz.

Polskie firmy narażone na ryzyko związane z sankcjami gospodarczymi – badanie EY

Niemal wszyscy ankietowani respondenci (88 proc.) zdają sobie sprawę z dotkliwości kar za nieprzestrzeganie przepisów prawa związanych z łamaniem sankcji gospodarczych. Mimo to wiele polskich firm nie dochowuje należytej staranności przy sprawdzaniu wiarygodności swoich kontrahentów. Taki wniosek można wyciągnąć z przeprowadzonego przez EY badania „Ryzyko związane z sankcjami gospodarczymi”.

74 proc. badanych przedsiębiorstw deklaruje, że podjęło dodatkowe działania w kontekście zarządzania ryzykiem sankcyjnym. Mimo to, co trzecie z nich (31 proc.) było narażone na ryzyko niezamierzonego naruszenia sankcji, a co szóste (16 proc.) przyznaje, że je naruszyło.

Brak skutecznego przestrzegania sankcji wiąże się nie tylko z dotkliwymi karami, ale może rzutować na działalność operacyjną i reputację firmy – mówi Tomasz Dyrda, Partner w Dziale Zarządzania Ryzykiem Nadużyć EY Polska komentując wnioski wynikające z raportu.

Właściwa weryfikacja kontrahentów to klucz do ograniczenia ryzyka

Firmy biorące udział w badaniu deklarują, że weryfikują swoich kontrahentów, choć zakres prowadzonych analiz jest jednak zróżnicowany. Zdecydowana większość przedsiębiorstw deklaruje, że dokonuje analizy kontrahentów wyłącznie pod kątem możliwości realizacji umowy lub wypłacalności partnera biznesowego (odpowiednio 73 i 70 proc. wskazań). Jedynie ponad połowa firm (56 proc.) posiada za to stosowne procedury oparte na ryzyku.
Co trzecia firma narażona na ryzyko niezamierzonego naruszenia sankcji

Skuteczna, z punktu widzenia ryzyka sankcyjnego, weryfikacja kontrahentów powinna obejmować ustalenie struktury właścicielskiej i rzeczywistych beneficjentów kontrahentów. Do ich prawidłowej identyfikacji niezbędny jest dostęp do odpowiednich danych i znajomość lokalnych języków. Nie dziwi zatem duży odsetek (69 proc.) odpowiedzi twierdzących na pytanie o korzystanie z usług zewnętrznych doradców w tym zakresie. – mówi Wojciech Niezgodziński, Partner w Dziale Zarządzania Ryzykiem Nadużyć EY Polska, współautor badania.

Kluczowe wyzwania dla przedsiębiorstw

Wybuch wojny i wprowadzenie sankcji miało istotny wpływ na działalność przedsiębiorstw funkcjonujących na rynkach międzynarodowych. Większość badanych firm (67 proc.) zrezygnowało z importu lub eksportu towarów lub usług z/do rynków wschodnich. Ponad połowa (54 proc.) zakończyła współpracę z którymś z partnerów. Zmiany związane z reżimem sankcyjnym znalazły również odzwierciedlenie w kontraktach zawieranych z kontrahentami. Ponad dwie trzecie badanych przedsiębiorstw (69 proc.) zdecydowało się na modyfikacje zapisów umów zawartych ze swoimi partnerami biznesowymi.

Jak potwierdza nasze badanie, sankcje mają duży wpływ na działalność przedsiębiorstw. W podejmowaniu trafnych biznesowo decyzji pomaga prowadzenie i bieżące aktualizowanie oceny ryzyka – nie tylko bezpośredniego złamania sankcji, ale także nieumyślnego ich naruszenia lub omijania, przykładowo poprzez współpracę z pośrednikami handlującymi z podmiotami objętymi sankcjami – stwierdza Tomasz Dyrda.

Jak często należy weryfikować kontrahentów

Brak systematyczności i cyklicznego procesu monitorowania zmian w strukturze właścicielskiej rodzi poważne ryzyko sankcyjne. Ponad połowa przedsiębiorstw (52 proc.) dokonuje takiej weryfikacji co najmniej raz w roku. Co czwarta firma (24 proc.) przeprowadza taką analizę w przypadku wystąpienia przesłanek mogących świadczyć o podwyższonym ryzyku współpracy. Co dziewiąta firma (13 proc.) nie przeprowadza okresowej weryfikacji kontrahentów, a proces ten stosuje jedynie przy rozpoczęciu współpracy.

Biorąc pod uwagę częstotliwość zmian w obszarze sankcji weryfikowanie kontrahentów tylko podczas nawiązywania współpracy lub raz na dwa lata jest niewystarczające. Wytyczne Komisji Europejskiej wskazują, że weryfikacja kontrahentów pod kątem sankcyjnym powinna być prowadzona w oparciu o analizę ryzyka – zauważa Tomasz Dyrda.weryfikować kontrahentówEdukacja przedsiębiorców i budowanie świadomości
W przeciągu ostatnich dwóch lat, byliśmy świadkami przyjęcia przez Unię Europejską trzynastu pakietów sankcyjnych, a kolejny ma być wkrótce opracowywany. Doświadczenie pokazuje ponadto, że struktury właścicielskie firm dynamicznie się zmieniają. Rozsądnym jest zatem ciągłe aktualizowanie wiedzy w tym zakresie. Dokładnie połowa badanych (50 proc.) zdaje się wychodzić z podobnego założenia gdyż w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy przeprowadziła szkolenie w zakresie sankcji dla wszystkich pracowników.

Ze względu na skomplikowanie zagadnień sankcyjnych, niezbędne jest prowadzenie szkoleń. Najlepiej, aby szkolenia te miały charakter wprowadzający (ukierunkowany na wyjaśnienie istoty sankcji) i regularny, przypominający oraz informujący o zmianach – podkreśla Tomasz Dyrda.

O badaniu
Badanie „Ryzyko związane z sankcjami gospodarczymi” zostało zrealizowane na zlecenie EY przez CubeResearch na próbie 204 firm metodą łączoną – CATI (wywiady telefoniczne) i CAWI (wywiady online). Głównym jego celem było sprawdzenie w jaki sposób firmy działające na terenie Polski zarządzają ryzykiem związanym z sankcjami i na jakie wyzwania w tym obszarze napotykają. Badanie dostępne jest na stronie internetowej EY Ryzyko związane z sankcjami gospodarczymi – badanie EY | EY Polska

Główne pary bez dużych zmian, za to złoty mocniejszy

Zeszły tydzień był wyjątkowo ubogi w odczyty makro i wieści dotyczące polityki monetarnej, a większość głównych walut utrzymywała się w bardzo wąskich przedziałach. Mimo to złotemu udało się umocnić do najsilniejszej pozycji od połowy grudnia.

Funt i euro poruszały się bardzo podobnie, zyskując nieznacznie względem dolara, ostatecznie nie było jednak widać żadnego głównego trendu. W tym tygodniu powinniśmy zobaczyć więcej zmienności, chociaż wciąż będzie stosunkowo mało danych zdolnych poruszyć rynki. Najważniejsze będą publikacja preferowanej przez Fed miary inflacji PCE za styczeń (czwartek 29.02) i wstępny odczyt lutowej dynamiki cen w strefie euro (piątek 01.03). Tydzień dopełni szereg wystąpień oficjeli Rezerwy Federalnej, Europejskiego Banku Centralnego i Banku Anglii.

PLN

Złotego charakteryzowała w ubiegłym tygodniu pewna siła – radził sobie lepiej niż pozostałe waluty regionu i waluty G10, umacniając się do najsilniejszej od połowy grudnia pozycji względem euro (4,30). Wiążemy to z pozytywnym sentymentem do ryzyka i korzystnymi wieściami lokalnymi – w szczególności potwierdzeniem, że Komisja Europejska zamierza w tym tygodniu odblokować 137 mld euro z funduszy spójności oraz odbudowy, co przewodnicząca Ursula von der Leyen ogłosiła podczas piątkowej wizyty w Polsce. Niemniej, biorąc pod uwagę, że inwestorzy po październikowych wyborach spodziewali się odblokowania środków, trudno powiedzieć z pewnością, czy nie skończy się na krótkotrwałym impulsie. Możliwy jest scenariusz, w którym rynki szybko przeniosą uwagę na inne tematy.

Poza powyższym ubiegły tydzień przyniósł też wiele odczytów makroekonomicznych z Polski, które rysują raczej mieszany obraz początku I kwartału. Solidna sprzedaż detaliczna i silny wzrost płac są pozytywne. Zawiodły jednak produkcja przemysłowa i fatalne dane o produkcji budowlano-montażowej, co sugeruje, że ożywienie jest nierówne, a gospodarka potrzebuje jeszcze czasu, by stanąć na nogi. Niepewność w zakresie inflacji nie spada, sygnały jej dotyczące są bowiem podobnie niejednoznaczne. Dodatkowy kontekst w tym tygodniu zapewnią czwartkowa (29.02) rewizja PKB w IV kwartale oraz piątkowy (01.03) odczyt PMI dla przemysłu. Nie wpłyną one jednak raczej na złotego, którego kurs powinien zależeć w większym stopniu od wieści z zewnątrz, zmian sentymentu do ryzyka oraz pozycjonowania.

EUR

Wskaźniki PMI dla strefy euro w dalszym ciągu rysują obraz kurczącej się gospodarki, którą ciągną w dół problemy sektora przemysłowego i kiepski popyt w Chinach. Pojawiły się jednak pewne optymistyczne sygnały. Po pół roku PMI dla usług powrócił do granicznego poziomu 50 pkt, w wyniku czego indeks zbiorczy wzrósł do 48,9, co może oznaczać światełko w tunelu.

Wstępny odczyt inflacji (01.03) będzie kluczowy dla określenia terminu cięć stóp EBC, których niezmiennie spodziewamy się wcześniej niż ze strony Fedu.

USD

Ubiegłotygodniowe dane z USA w większości w dalszym ciągu rysują obraz silnej amerykańskiej gospodarki. Zbiorczy PMI nieznacznie spadł, pociągnięty przez wskaźnik dla usług. W przeciwieństwie do sytuacji w strefie euro, wszystkie kluczowe miary wskazują na ekspansję, a PMI dla przemysłu jest najwyższy od 17 miesięcy. Co więcej, liczba wstępnych deklaracji bezrobotnych (która powróciła do poziomu ok. 200 tys.) świadczy o utrzymującej się sile amerykańskiego rynku pracy.

W tym tygodniu zarówno rynki, jak i Fed skupią się na odczycie preferowanej przez bank miary inflacji PCE – a dokładniej na tym, czy będzie równie niepokojący, jak styczniowa inflacja CPI. Wszelkie zaskoczenia w górę mogą pozwolić dolarowi na wyłamanie się z wąskiego przedziału, w którym utrzymuje się w lutym.

GBP

Wskaźniki PMI dla aktywności biznesowej wzmocniły optymizm dotyczący perspektyw wzrostu brytyjskiej gospodarki w 2024 r. Indeks zbiorczy nieznacznie przewyższył oczekiwania. Poziom 53,3 pkt wskazuje na dość zdrową ekspansję ciągniętą przez usługi, podczas gdy przemysł zostaje w tyle.

Odczyty z Wielkiej Brytanii stanowią kontrast dla tych ze strefy euro i są naszym zdaniem głównym czynnikiem pozwalającym funtowi na tak dobre wyniki w 2024 r. W tym tygodniu nie poznamy żadnych kluczowych danych, kurs brytyjskiej waluty będzie więc zależał w większości od wieści spoza kraju.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Zrównoważone budownictwo zmieni obraz powierzchni magazynowych

Maciej Madejak, Chief Development Officer i założyciel MDC2
Maciej Madejak, foto: MDC2

Wypowiada się: Maciej Madejak, Chief Development Officer i założyciel MDC2

Branża magazynowa dąży do maksymalizacji energooszczędności i ograniczenia emisji CO2. Najemcy podążają za tym trendem. Na popularności zyskują nowoczesne, przyjazne środowisku magazyny. Dziś praktycznie każde przedsiębiorstwo handlowe, które sprzedaje stacjonarnie, ma także sklep online. E-commerce pobudza popyt na nowe powierzchnie magazynowe.

Ewolucja i przyszłość centrów logistycznych – jak rozwijają się centra logistyczne, aby sprostać rosnącym wymaganiom rynku?

Z pewnością kierunek rozwoju centrów logistycznych wyznacza ekologia, bo to jest przyszłość, z której niektórzy jeszcze nie zdają sobie sprawy. Branża magazynowa będzie dążyć do maksymalizacji energooszczędności oraz cyrkularności. Współczesne obiekty są także coraz częściej projektowane z myślą o potrzebach pracowników.. Powierzchnie biurowe w przestrzeniach magazynowych są dziś projektowane w taki sposób, by były możliwie najbardziej przyjazne pracownikom. Ten aspekt wpływa też na ocenę atrakcyjności miejsca pracy i motywacji do pracy. Ma to duże znaczenie także w kontekście pracodawców, którzy coraz częściej zachęcają pracowników do powrotu do pracy w biurach.
Zmienia się także otoczenie wokół magazynów. Ważna jest bioróżnorodność, zielona architektura czy przestrzeń do odpoczynku na świeżym powietrzu oraz do firmowych spotkań po pracy. Jeśli chodzi o procesy wewnątrz magazynów, to oczywiście automatyzacja oraz rozwiązania AI wpłyną na usprawnienie ich funkcjonowania.

Deweloperzy będą dostarczać budynki z naciskiem na lepszą jakość oraz energooszczędność i zrównoważony rozwój. Z biznesowej zaś perspektywy ważne są dla nas zarówno potrzeby klienta docelowego, jak i inwestora. Wiele podmiotów nie sfinansuje bowiem budynku, który nie spełnia wymogów budownictwa zgodnego z ideą zrównoważonego rozwoju. Naszą rolą jest edukacja obu stron (inwestora i najemców) bo to deweloper odpowiada za finalny produkt i realizację projektu. W MDC2 używamy motta „Building For Good”, które oznacza, że budujemy na dobre dla zrównoważonej przyszłości naszych najemców, inwestorów, społeczności, środowiska, a także dla naszej branży.

Jakie są trendy i przewidywania dotyczące przyszłości rynku magazynowego w obliczu rosnącej popularności e-commerce?

E-commerce to silna branża, której rozwój napędza też popyt w sektorze nieruchomości logistycznych. Jeszcze do niedawna na polskim rynku e-commerce byli dwaj główni gracze: Zalando i Amazon, a dziś praktycznie każde przedsiębiorstwo handlowe, które sprzedaje stacjonarnie, ma także sklep online. Można śmiało powiedzieć, że sprzedaż online cały czas rośnie, co widać choćby po coraz gęstszej siatce paczkomatów. To oczywiście wpłynie na większe zapotrzebowanie na obiekty magazynowe, coraz ważniejszym czynnikiem będzie duża różnica w kosztach utrzymania – powierzchnie handlowych versus magazynowych – te pierwsze są nawet dziesięciokrotnie droższe w utrzymaniu od magazynowych.

Nie bez znaczenia jest także skracający się czas dostaw. Dziś, gdy konsument zamawia buty, to oczekuje, że paczka dotrze do niego następnego dnia. By sprostać tym wymaganiom i być bliżej klientów, przedsiębiorstwa będą rozwijały swoje sieci magazynowe pod kątem krajowej i europejskiej dystrybucji. Dostawa z jednego magazynu centralnego będzie bowiem trwała zbyt długo. Można przewidywać więc, że więcej magazynów powstanie bliżej dużych aglomeracji, a magazyny centralne będą lokowane nie tylko w centrum, ale też bliżej granic kraju, by móc z nich obsługiwać także rynki europejskie.

Umocnienie złotego po odblokowaniu środków z KPO

Odblokowanie środków z funduszy Unii Europejskiej to mocny impuls dla złotego. Na rynkach reakcja była zdecydowanie pozytywna. W tle wzrost bezrobocia na Węgrzech i Niemiecka recesja.

Odblokowanie środków unijnych

W piątek pojawiły się informacje o odblokowaniu środków z KPO. Te zaczną spływać do Polski w ciągu dwóch miesięcy od formalnego potwierdzenia tej decyzji przez komisarzy europejskich, co ma nastąpić jeszcze w tym tygodniu. Środki europejskie mają być wsparciem m.in. w finansowaniu programów w sektorze transformacji energetycznej i cyfryzacji. Niech o tym, czy te środki są korzystne dla Polski i złotego, świadczy choćby reakcja rynków. Po tych danych złoty umocnił się o ponad dwa grosze względem głównych walut. Powodem umocnienia oprócz spodziewanej poprawy wyników jest również fakt, że środki popłyną do nas w walucie obcej, a wydawane będą w złotych. W rezultacie sprzedaż dużej liczby euro za złotego powinna go umocnić.

Bezrobocie na Węgrzech

Węgry radzą sobie ostatnio bardzo przyzwoicie z inflacją. Niestety nie radzą sobie już tak dobrze z bezrobociem. W styczniu parametr ten podskoczył do 4,6%. Jest to najwyższy wynik od wyskoku z początku pandemii. Poprzednio wyższe bezrobocie miało miejsce podczas kryzysu w 2008 roku, osiągając wówczas dwucyfrowe poziomy. Podobny przebieg tego wskaźnika zauważamy też w Polsce, jednak u nas, jak na razie, wzrost bezrobocia wynika głównie z czynników sezonowych. Węgrzy z kolei w trend wzrostu liczby bezrobotnych weszli już od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę, co jest złym prognostykiem dla forinta. Doskonale widać wpływ tych danych na rynki. W piątek polski złoty umacniał się względem euro, korona czeska też, a forint jednak tracił.

Niemcy potwierdzają recesję

Piątkowe dane nie pozostawiają złudzeń – niemiecka gospodarka skurczyła się o 0,4% w zeszłym roku. Było to potwierdzenie danych za IV kwartał 2023 roku. Pokazuje to, w jak złej sytuacji jest niemiecka gospodarka obecnie. Z drugiej strony wiele gospodarek chciałoby spadać z pozycji, w której są obecnie Niemcy zamiast być w tej, w której są. Słabsze wyniki tego kraju to jednak spore obciążenie dla europejskiej waluty. Piątkowe dane były zgodne z oczekiwaniami, zatem nie było widać negatywnego wpływu na euro.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl

Rynek hotelowy w Warszawie w 2023 roku: rosnące obłożenie, ceny i zainteresowanie inwestorów

Eksperci międzynarodowej firmy doradczej Cushman & Wakefield spodziewają się zwiększenia aktywności transakcyjnej inwestorów na rynku hotelowym w Polsce w 2024 roku – z uwagi na poprawiające się kluczowe wskaźniki efektywnościowe, jak i rosnącą presję wśród inwestorów na lokowanie kapitału. Chociaż 2023 rok zamknął się wolumenem transakcji inwestycyjnych poniżej tego z 2019 roku, to ubiegłoroczna ich wartość na poziomie blisko 83 mln euro oznacza wzrost o 82% r/r. Warszawa, Wilno i Edynburg to jedyne trzy miasta spośród głównych hotelowych rynków Europy, które odnotowały w minionym roku wzrost obłożenia. Jednocześnie Warszawa w 2023 roku znalazła się na trzecim miejscu pod kątem wzrostu ADR[1] (EUR) r/r – o 20,1%.

Dalsza poprawa lokalnego popytu, jak i utrzymująca się kluczowa rola Polski w humanitarnym, militarnym i dyplomatycznym wsparciu Ukrainy, przyczyniły się do wzrostu obłożenia hoteli w Warszawie do 73% w 2023 roku. Tym samym Warszawa utrzymała pozycję w top 10 największych europejskich rynków hotelowych o najwyższym wskaźniku obłożenia – stolica Polski uplasowała się na 9 pozycji. Jednocześnie stołeczny rynek hotelowy odnotował najwyższy wskaźnik obłożenia wśród krajów CEE, wyższy również od średniej europejskiej – 73% vs. 69%

Według danych Oxford Economics, w 2023 roku 64% zapotrzebowania na noclegi w Warszawie wygenerowane zostało przez popyt krajowy – to wzrost w porównaniu do 2019 roku, kiedy wskaźnik ten był na poziomie 61%. W 2024 roku spodziewane jest utrzymanie się trendu rosnącego popytu ze strony Polaków na noclegi hotelowe i prognozuje się, że może on być nawet o 30% wyższy niż przed pandemią, podczas gdy ten zagraniczny będzie porównywalny lub lekko wyższy w stosunku do 2019 roku. Warto zauważyć, że w przypadku gości spoza kraju zdecydowanie zwiększył się udział wizyt turystycznych – z 44% w 2019 do 72% w 2023 roku”, mówi Maciej Prończuk, Consultant, Hospitality CEE & SEE, ekspert ds. rynku hotelowego Cushman & Wakefield.

Stale rosnąca liczba połączeń między polskimi lotniskami a różnymi krajami, zwłaszcza tych oferowanych przez tanie linie lotnicze, ma pozytywny wpływ na liczbę osób odwiedzających nasz kraj. Liczba pasażerów na dwóch warszawskich lotniskach (Lotnisko Chopina i Lotnisko Modlin) w 2023 roku wzrosła o 25% r/r. Jednocześnie mieliśmy do czynienia z powrotem do poziomu liczby pasażerów notowanego przed wybuchem pandemii. Prognozy wskazują, że ruch pasażerski będzie dalej rósł w 2024 roku, ale już w wolniejszym tempie. Ten trend wzrostowy na warszawskich lotniskach może być zaburzony przez ostatnio ogłoszoną informację linii Ryanair dotyczącą przeniesienia części połączeń w sezonie letnim z Modlina. Jednakże będzie to szansa dla innych lotnisk w Polsce na rozwinięcie siatki połączeń w 2024 roku.

Poprawna rentowności na przekór rosnącym kosztom

Jak wynika z danych HotStats, hotele w Warszawie odnotowały w 2023 roku średni udział procentowy operacyjnego zysku brutto w całkowitych przychodach na poziomie 35%, co jest wynikiem gorszym niż w konkurencyjnych destynacjach takich jak Praga (37%) i Budapeszt (36%), ale lepszym niż w Wiedniu (26%) czy Berlinie (26%). Właściciele hoteli położyli nacisk na wzrost wskaźnika ADR, aby zminimalizować wszelkie negatywne skutki rosnących kosztów operacyjnych. Było to możliwe również dzięki zmianie charakteru popytu na więcej indywidualnych gości rekreacyjnych, którzy zazwyczaj płacą wyższe stawki niż grupy lub goście konferencyjni.

Wzrost ADR w Warszawie o prawie 25% (w porównaniu do 2019 roku, w EUR) jest niższy niż w Budapeszcie (34%) i w całej Europie (27%), ale wyższy niż na innych rynkach w CEE-6 takich jak Praga, Sofia, Bratysława i Bukareszt. Warto zauważyć, że chociaż warszawskie hotele nadal mają najniższy ADR wśród stolic CEE-6, to RevPAR – średni przychód na dostępny pokój (w EUR) – dla Warszawy w 2023 roku był wyższy niż w Bukareszcie, Bratysławie i Sofii dzięki wysokiemu wskaźnikowi obłożenia”, tłumaczy Maciej Prończuk, Consultant, Hospitality CEE & SEE, ekspert ds. rynku hotelowego Cushman & Wakefield.

Stopniowy powrót do inwestycyjnej aktywności na rynku hotelowym

Krajobraz inwestycji transakcyjnych na rynku hotelowym w Polsce wraca do stabilności po COVID-19, kryzysie energetycznym, pomimo trwających wyzwań geopolitycznych i ekonomicznych, takich jak rosyjska wojna w Ukrainie czy konflikty na Bliskim Wschodzie. Wolumen transakcji na rynku hotelowym w Polsce osiągnął w 2023 roku poziom blisko 83 mln euro. To nadal poniżej wyników notowanych w 2019 roku, ale zdecydowanie więcej niż w 2022 roku.

Chociaż daleko nam jeszcze do wolumenu transakcji inwestycyjnych na rynku hotelowym notowanego w Polsce przed wybuchem pandemii, to zdecydowanie rok 2023 był dobrym prognostykiem na kolejne miesiące. Odnotowaliśmy cztery transakcje dotyczące łącznie ponad 760 pokoi hotelowych. Chociaż kilka z nich dotyczyła zakupów dokonanych przez polskich inwestorów, to niewątpliwie kulminacyjnym punktem roku była transakcja zakupu przez francuski fundusz hoteli Crown Plaza oraz Holiday Inn Express w The Warsaw HUB, w której pośredniczył Cushman & Wakefield. To jaskółka zwiastująca kolejne transakcje z udziałem międzynarodowego kapitału”, mówi Maciej Prończuk, Consultant, Hospitality CEE & SEE, ekspert ds. rynku hotelowego Cushman & Wakefield.

Stopy kapitalizacji na rynku hotelowym w Warszawie w 2023 roku wzrosły o 25 pb. w porównaniu z 2022 rokiem. Negatywny wpływ na wartości nieruchomości został złagodzony dzięki wyraźnej poprawie dochodów.

W 2024 roku, w związku z przewidywaniem co do spowolnienia tempa wzrostu inflacji, co może mieć pozytywny wpływ na wysokość stóp procentowych, oczekujemy stabilizacji stóp kapitalizacji na rynku hotelowym”, podsumowuje Maciej Prończuk.

PHN uplasował emisję obligacji serii D o wartości 230 mln zł

Polski Holding Nieruchomości pozyskał 230 mln zł z emisji obligacji korporacyjnych. Pieniądze zostaną przeznaczone sfinansowanie nowych inwestycji w segmencie biurowym i logistycznym oraz refinansowanie części zadłużenia.

Grupa PHN, jeden z liderów rynku nieruchomości w Polsce posiadający portfel aktywów inwestycyjnych o wartości 3,7 mld PLN kontynuuje dynamiczny rozwój. Giełdowa spółka pozyskała właśnie finansowanie na rozwój zaplanowanych projektów w kluczowych segmentach działalności. W zakończonym w piątek procesie book buildingu inwestorzy złożyli zapisy na niezabezpieczone 3-letnie obligacje serii D o łącznej wartości 230 mln zł. Oprocentowanie wyznaczono na poziomie wskaźnik WIBOR 6M + 3,90% marży. Obligacje serii D będą notowane na giełdowym rynku Catalyst, co pozwoli na ich rynkową wycenę i umożliwi swobodny obrót papierami.

Nasi inwestorzy, zwłaszcza fundusze inwestycyjne, doceniają zrealizowane przez nas projekty, zapewniające atrakcyjne stopy zwrotu, i dlatego chcą dalej wspierać rozwój spółki poprzez udział w finansowaniu dłużnym. Emisja obligacji serii D zakończyła się dużym sukcesem, czego potwierdzeniem są jej wartość, jak i atrakcyjne warunki, jakie udało się nam uzyskać przy sprzedaży tych papierów. Pieniądze pozyskane z emisji zostaną przeznaczone przez nas na finansowanie nowych inwestycji biurowych i logistycznych oraz refinansowanie zadłużenia – powiedział Marcin Mazurek, prezes zarządu Polskiego Holdingu Nieruchomości.

Siedmioletni program emisji obligacji o łącznej wartości nominalnej do 1 mld PLN obecny zarząd PHN ustanowił w 2019 r. W ramach programu uplasowane zostały dotychczas trzy emisje o łącznej wartości 705 mln PLN, które były obejmowane przez inwestorów kwalifikowanych i przy korzystnych dla spółki marżach, niższych niż średnia rynkowa w segmencie nieruchomości.

Pieniądze pozyskane z trzech emisji obligacji przeznaczono m.in. na rozbudowę portfela powierzchni biurowej o nowo wybudowane budynki klasy premium SKYSAWA i INTRACO Prime, o łącznej wartości ok. 840 mln PLN czy rozwój projektów logistycznych. Warszawskie biurowce SKYSAWA i INTRACO Prime powiększyły zarządzaną przez PHN powierzchnię biurową o 48 tys. mkw. do 470 tys. mkw. Ich komercjalizacja pozwoliła na uwolnienie potencjału do rozpoczęcia kolejnych dużych projektów inwestycyjnych w segmentach: biurowym i logistycznym, kluczowych z punktu widzenia uzyskiwanych przychodów i uznawanych za najbardziej perspektywiczne. Pod koniec stycznia 2024 r. rozpoczęła się realizacja kolejnego biurowca klasy w Warszawie – VENA o 15 tys. mkw. powierzchni użytkowej i o wartości 200 mln zł. W przygotowaniu jest projekt biurowy – Marina Office w Gdyni (27,5 tys. mkw. GLA). PHN wraz partnerem branżowym amerykańską firmą Hillwood w ramach joint ventures planują już wkrótce rozpocząć budowę centrum logistycznego pod Zgorzelcem, przy polsko-niemieckiej granicy o 220 tys. mkw. powierzchni.

Analiza PEST jest dziś niezbędna dla inwestorów i menedżerów

Wycena firmy to proces, który wymaga indywidualnego podejścia. W zależności od rodzaju firmy i celu, jaki wycena ma spełnić, stosuje się odmienne metody. Niezwykle ważne jest przeanalizowanie wszystkich czynników, którym może podlegać szacowanie. Dlatego istotne znaczenie ma analiza PEST, która służy do oceny warunków zewnętrznych mogących wpływać na sytuację i wartość przedsiębiorstwa.

Wycenianie firmy jest kluczowym elementem w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych, w fuzjach i przejęciach oraz w planowaniu strategicznym. Analiza PEST pozwala zrozumieć otoczenie firmy, umożliwiając podejmowanie świadomych decyzji strategicznych, przewidywanie zmian i aktywne reagowanie na czynniki zewnętrzne. Dzięki temu inwestorzy i osoby zajmujące się wyceną firmy mogą bardziej kompleksowo ocenić jej wartość.

Cztery ważne aspekty analizy PEST

Zastosowanie analizy PEST umożliwia inwestorom i menedżerom lepsze zrozumienie ryzyk i możliwości, które mogą wpłynąć na wartość przedsiębiorstwa. To metoda badania czterech kluczowych czynników zewnętrznego środowiska biznesowego: politycznego, ekonomicznego, społecznego i technologicznego. PEST pozwala na identyfikację i ocenę tych czynników, które mogą mieć wpływ na działalność i rentowność firmy.tłumaczy Aneta Pałdyna z firmy doradczej Lege Advisors.

Aspekty polityczne: to stabilność polityczna, polityka podatkowa, przepisy handlowe i regulacje środowiskowe mają bezpośredni wpływ na działalność przedsiębiorstw. Na przykład, zmiany w prawie pracy mogą wpłynąć na koszty operacyjne firmy.

Aspekty ekonomiczne: wskaźniki takie jak inflacja, stopa bezrobocia, PKB i polityka monetarna, bezpośrednio wpływają na siłę nabywczą klientów oraz koszty finansowania. Zrozumienie tych czynników jest kluczowe przy prognozowaniu przyszłych przychodów i zysków.

Aspekty społeczne: demografia, zmiany w stylu życia, świadomość ekologiczna i preferencje konsumenckie mogą wpływać na popyt na produkty i usługi. Firmy, które są w stanie przewidzieć i dostosować się do tych zmian, mają większe szanse na sukces.

Aspekty technologiczne: innowacje technologiczne mogą zarówno tworzyć nowe rynki, jak i zagrażać istniejącym modelom biznesowym. Wycena firmy musi uwzględniać jej zdolność do adaptacji i inwestycji w nowe technologie.

Zastosowanie analizy PEST w strategii

Rozumiejąc wpływ czynników politycznych, ekonomicznych, społecznych i technologicznych, firmy mogą włączyć tę wiedzę do swoich procesów planowania biznesowego. Na przykład wiedza o nadchodzących zmianach regulacyjnych może pomóc w odpowiednim dostosowaniu operacji biznesowych i strategii. Spostrzeżenia uzyskane z analizy PEST wesprą określenie kierunku rozwoju firm, np. czy rozszerzyć działalność na nowe rynki, zainwestować w określone technologie lub dostosować się do zmieniających się zachowań konsumentów.wyjaśnia Aneta Pałdyna z firmy doradczej Lege Advisors.

W dynamicznie zmieniającym się świecie, takie narzędzia jak analiza PEST stają się niezbędne do podejmowania świadomych i efektywnych decyzji biznesowych. W praktyce PEST pomaga ocenić, jak zewnętrzne czynniki wpłyną na przyszłe ścieżki wzrostu i rentowności firmy. Dzięki temu można dokładniej określić wartość przedsiębiorstwa, uwzględniając nie tylko bieżącą sytuację finansową, ale także potencjalne zmiany w otoczeniu biznesowym. Branie pod uwagę tak ważnych czynników zewnętrznego środowiska pozwala na bardziej kompleksową i przemyślaną ocenę wartości firmy. A to jest kluczowe zarówno dla inwestorów, jak i menedżerów.

Polityka rządu wobec dzierżawców gospodarstw rolnych

Czy wywołujący protesty obowiązek okresowego ugorowania 4 proc. gruntów rolnych to większy problem niż bezwzględne wywłaszczenie dzierżawców z 30 proc. gruntów?

Ekonomiczne, polityczne i społeczne aspekty polityki rządu wobec dzierżawców gospodarstw rolnych prezentuje raport Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN (IWRiR) i Europejskiego Funduszu Rozwoju Wsi Polskiej (EFRWP). (1)

Już w latach 90. następowały wyłączenia części dzierżawionych (‘popegeerowskich’) gruntów z wielkotowarowych gospodarstw rolnych, które powstały na nieruchomościach tzw. Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa. Deklarowany cel wyłączeń: poprawa struktury obszarowej gospodarstw rodzinnych. Proces ten został nagle przyspieszony w 2011 r. przez nie w pełni przemyślaną ustawę, która wzbudziła poważne wątpliwości co do zgodności z Konstytucją RP. (2) Zastosowanego rozwiązania nie poddano rzetelnej ocenie prawnej, co pozwoliło „twórczo” je rozwinąć w ustawach przygotowanych przez kolejną ekipę rządzącą. W efekcie kontrolowane wyłączenia dzierżawionych gruntów przerodziły się w stopniową parcelację wielkotowarowych gospodarstw rolnych, ze szkodą dla ich efektywności.

Trwają właśnie protesty rolników, którzy jako jedną z przyczyn niezadowolenia wymieniają obowiązek ugorowania 4 proc. gruntów. To jest  warunek otrzymania dopłat unijnych (notabene, ugorowanie, jako dobra praktyka rolnicza, znana przynajmniej od czasów średniowiecza, pozwala utrzymać glebę w dobrej kondycji i zapewnić wysoką jej produktywność). Tymczasem narzucone ustawą z 2011 r. trwałe wyłączenie z wielkich gospodarstw dzierżawców 30 proc. gruntów uprawnych (często najlepszych) stanowiło wręcz zamach na ich integralność, choć nie wywołało to wówczas masowych protestów, prawdopodobnie z uwagi na mniejszą liczebność dotkniętych tym producentów rolnych. Środowisko to zresztą preferowało inne, jak się okazuje mniej skuteczne, niż obecne blokady, metody: dialog, argumenty prawne.

W ocenie autorów raportu IRWiR parcelacja wielkotowarowych gospodarstw rolnych prowadzonych przez dzierżawców, które powstały na gruntach Skarbu Państwa, ma przesłanki czysto ideologiczne: dążenie do „powrotu polskiej ziemi w polskie ręce” oraz przeświadczenie o konieczności wspierania „rolnictwa rodzinnego”. Obie przesłanki są wątpliwe, zwłaszcza w zderzeniu z obecną praktyką dowodzącą, że u podstawy działań prowadzących do parcelacji leży niejednokrotnie najzwyklejszy polityczny cynizm.

Wnioski z raportu IRWiR i EFRWP:

  1. Zarówno ustawa z 2011 r. nakazująca dużym gospodarstwom dzierżawiącym grunty rolne Skarbu Państwa, jak i ustawa z 2016 r. ograniczająca możliwości zakupu ziemi rolnej (i późniejsze przedłużenia tych ograniczeń), okazują się w przypadku kilku uregulowań sprzeczne z Konstytucją RP. Powodują erozję zaufania do państwa oraz nadwątlają i tak już słabe tkanki społeczeństwa obywatelskiego.
  2. Ustawa z 2011 r. pogarsza strukturę agrarną, a tym samym obniża potencjał produkcyjny rolnictwa. Jednocześnie w wielu przypadkach prowadzi do osłabienia lub wręcz zaniku lokalnych relacji gospodarczych, gdy zostaje ograniczona lub wyeliminowana współpraca dużych gospodarstw z miejscowymi rolnikami, dla których były one nabywcami lokalnych płodów rolnych i ośrodkami transferu innowacji oraz wiedzy rolniczej.
  3. Ustawa ta działa wbrew wymogom zrównoważonego rolnictwa, zakłócając potrzebny stały postęp w jego ekologizacji, w znacznej mierze wprowadzany przez duże gospodarstwa wykorzystujące innowacyjny dorobek nauki i zdolne do sprostania zaostrzającym się wymogom środowiskowym.
  4. Rezultatem likwidacji dużych gospodarstw dzierżawiących grunty Skarbu Państwa lub zmniejszenia skali ich działalności są (i dalej będą) napięcia na lokalnych rynkach pracy, powodujące często powrót strukturalnego bezrobocia lub nasilenie wyludniania się niektórych obszarów już dotkniętych procesami depopulacji.
  5. Ograniczenie działalności dużych gospodarstw rolnych prowadzi do zmniejszenia, a nawet eliminacji ich roli w kształtowaniu lokalnego życia społecznego i kulturalnego. To skutek zmniejszenia wpływów z ich podatków do budżetów lokalnych, jak i wycofywania się wielkich gospodarstw z partycypacji w lokalnych przedsięwzięciach i inicjatywach.
  6. Wprowadzenia ustawy w życie nie mogło zaspokoić popytu na ziemię. W wielu lokalnych środowiskach rolnych często jej realizacja miała skutki wręcz przeciwne, powodując lokalne konflikty, a nawet stymulując działalność przestępczą i korupcyjną. (3)

Autorzy raportu rekomendują zmianę przepisów kształtujących sytuację prawną dzierżawców – tak, by wyeliminować negatywne skutki naruszeń Konstytucji RP. Ustawodawca powinien usunąć naruszające ją konsekwencje art. 4 ustawy z 2011 r. Przywrócona też powinna zostać sprzedaż gruntów jako możliwa forma zagospodarowania nieruchomości rolnych Skarbu Państwa. Autorzy zwracają także uwagę, że trzeba umożliwić dzierżawcom wyrównanie poniesionych strat majątkowych.

Należy mieć nadzieję, że raport i zawarte w nim rekomendacje uchronią przed likwidacją przynajmniej kilkadziesiąt bardzo dobrze zorganizowanych gospodarstw rolnych – z korzyścią dla lokalnych społeczności i gospodarki, a także bezpieczeństwa żywnościowego kraju.

Grzegorz Brodziak, Członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich

Powolna odbudowa branży pożyczkowej. Wyniki branży pożyczkowej i BNPL

Po trudnym okresie zmian legislacyjnych, kiedy rynek pożyczek mocno wyhamował, teraz powoli wraca do równowagi – wskazują na to dane za styczeń, który jest pierwszym miesiącem, gdy branża weszła pod nadzór KNF. Z analizy Fundacji Rozwoju Rynku Finansowego wynika, że instytucje pożyczkowe, z wyłączeniem segmentu BNPL, przyznały w styczniu 334 tys. pożyczek na kwotę 1,177 mld złotych, co w porównaniu do wyników z zeszłego roku stanowi wzrost o 11,5 proc. w ujęciu liczbowym i niemal 15 proc. wzrost pod względem wartości udzielonego finansowania. Dwucyfrowe dynamiki wzrostu nie są jednak oznaką ożywienia na rynku, a jest to efekt niskiej bazy porównawczej z zeszłego roku, po zaostrzeniu przepisów regulujących rynek pożyczkowy.

Początek roku w branży pożyczkowej jest zwyczajowo gorszym okresem pod względem sprzedaży. Po wyraźnie zwiększonej sprzedaży w okresie świątecznym, styczeń i luty charakteryzują się zwykle głębokimi spadkami. Tym razem wyniki sektora mogą zaskakiwać. Instytucje pożyczkowe przyznały  w styczniu 334 tys. sztuk pożyczek wobec 330 tys. miesiąc wcześniej (+1,5 proc.) i 300 tys. w analogicznym miesiącu poprzedniego roku (+11,5 proc.). Wartość udzielonego finansowania sięgnęła kwoty 1,177 mld zł w styczniu w porównaniu do 1,143 mld zł w grudniu (+3,0 proc.) i 1,025 mld zł przed rokiem, tj. aż o 14,8 proc. więcej r/r.

Jak podkreśla Fundacja Rozwoju Rynku Finansowego, na korzystne wyniki sektora wpływ miały dwa czynniki: większa liczba dni roboczych w styczniu 2024  r. w stosunku do porównywanych okresów, a także słabe wyniki branży z poprzedniego roku, gdy rynek dopiero dostosowywał się do nowych warunków podyktowanych nowymi przepisami. Styczeń 2023 roku był pierwszym pełnym miesiącem obowiązywania nowych regulacji znacznie ograniczających wysokość kosztów pozaodsetkowych kredytu konsumenckiego, które to stanowią główne źródło przychodu instytucji pożyczkowych. Wówczas obserwowaliśmy mocno obniżoną podaż pożyczek przy istotnie zwiększonym popycie na finansowanie pozabankowe. Jak wynika z danych CRIF, zainteresowanie pożyczkami nie osłabło i wciąż utrzymuje się na wyższym poziomie – w styczniu liczba odpytań ws. klientów aplikujących o pożyczkę osiągnęła rekordową wartość 1,136 mln szt., co oznacza wzrost o 10,5 proc. wobec grudnia i wzrost o 26,2 proc. rok do roku.

Grudzień mniej hojny dla rynku BNPL niż listopad

Rynek BNPL, dla którego są dostępne najnowsze dane CRIF za grudzień 2023 r., odnotował delikatne spadki sprzedaży w porównaniu do wyników za listopad. Nie oznacza to jednak, że rynek BNPL hamuje – wręcz przeciwnie, biorąc pod uwagę wyniki w relacji do roku, które charakteryzują się wysokim dwucyfrowym wzrostem. Tym razem jest to w dużej mierze efekt sezonowości. Listopadowe promocje w e-commerce związane z Black Friday oraz Cyber Monday mocno napędzają sprzedaż płatności odroczonych, przez co mamy do czynienia z wysoką bazą porównawczą w relacji miesiąc do miesiąca. Liczba transakcji w formule buy now pay later wyniosła w grudniu 1,08 mln sztuk, podczas gdy miesiąc wcześniej wynik był ten o 11,4 proc. wyższy (1,21 mln transakcji). Z kolei wartość udzielonego finansowania przez operatorów płatności odroczonych była o 14,4 proc. niższa niż w listopadzie, osiągając w grudniu poziom 353,1 mln złotych. Nadal jednak w relacji rok do roku odnotowywane wyniki są na wyraźnym plusie: 36,9 proc. w ujęciu liczbowym i 32,7 proc. w ujęciu wartościowym, co potwierdza tezę, że rynek nadal znajduje się w fazie wzrostu. Liczba klientów korzystających z płatności odroczonych wyniosła w listopadzie około 500 tysięcy, a średnia kwota pojedynczej transakcji wyniosła 327 złotych.

Elemental i Huawei będą wspólnie odzyskiwać metale strategiczne

Elemental Strategic Metals („ESM”), spółka należąca do Grupy Elemental będącej globalnym liderem w dziedzinie urban miningu i odzyskiwania zielonych metali oraz Huawei Polska („Huawei”), światowy lider na rynku technologii cyfrowych podpisały porozumienie dotyczące przyszłej współpracy w zakresie recyklingu baterii litowo-jonowych oraz zużytej elektroniki.

Podpisane porozumienie pozwoli połączyć wiedzę i zasoby Huawei i ESM w zakresie zbiórki i przetwarzania zużytych baterii Li-Ion oraz zużytego sprzętu elektrycznego
i elektronicznego („WEEE”), a następnie odzyskiwanie z nich strategicznych metali.

ESM jest w trakcie budowy zakładu recyklingu baterii litowo-jonowych na południu Polski.  Komisja Europejska pracuje nad nowelizacją dyrektywy bateryjnej
i proponuje, żeby w 2030 r. procesom odzysku poddawane było aż 95 proc. miedzi, niklu i kobaltu oraz 70 proc. litu. Dlatego w właśnie w Zawierciu powstaje strategiczny zakład recyklingu baterii samochodowych do pojazdów elektrycznych. Spełni on wszystkie standardy środowiskowe i w sposób zrównoważony będzie pozyskiwał nie tylko lit, ale także inne pierwiastki, takie jak nikiel, kobalt, platynę, pallad czy rod.

Zasoby metali rzadkich wykorzystywanych do produkcji m.in. baterii do pojazdów elektrycznych są ograniczone. Dlatego konieczne jest tworzenie takich partnerstw jak to Elemental Strategic Metals i Huawei, które pozwala na skuteczniejsze działania w ramach gospodarki obiegu zamkniętego i tym samym lepsze wykorzystywanie surowców. Jestem przekonany, że planowana współpraca między naszymi firmami przyniesie w przyszłości korzyści dla obu stron – podsumował Michał Zygmunt, Prezes Zarządu Elemental Strategic Metals.

Nasze porozumienie stanowi kolejny dowód zaangażowania Huawei w budowę zrównoważonej gospodarki. Już teraz podejmujemy wspólne działania z Elemental Strategic Metals, liderem w obszarze urban mining, aby z wyprzedzeniem stworzyć w Polsce zaplecze i ekspertyzę, które pozwolą nam sprostać wymogom Komisji Europejskiej i wspierać zrównoważony rozwój. Niezmiernie cieszymy się, że jako firma obecna w Polsce od 20 lat przyczyniamy się do rozwoju polskiej gospodarki, czyniąc ją bardziej zieloną. Jestem przekonany, że nasze wspólne doświadczenie i współpraca przyczynią się do efektywnej synergii w zakresie lepszego wykorzystywania pozyskiwanych surowców – dodaje Ryszard Hordyński, Dyrektor ds. strategii i komunikacji w Huawei Polska.

Na mocy podpisanego porozumienia ESM i Huawei będą wspólnie działać na rzecz efektywnej zbiórki WEEE oraz baterii Li-Ion na terenie Europy, a następnie poddawać te urządzenia procesowi recyklingu w zakładzie ESM w Zawierciu. Strony deklarują współpracę na wielu płaszczyznach oraz dalszy rozwój w ramach odpowiedzialnej gospodarki obiegu zamkniętego.

Mieszane nastroje na Wall Street, złoty umacnia się na fali unijnych pieniędzy

Piątek przyniósł mieszane wyniki na Wall Steet. Nasdaq Composite stracił 0,3 proc., Sp500 nie wykazał większej zmiany a przemysłowy Dow Jones zyskał 0,2 proc. Kurs głównej pary walutowej oscylował wokół poziomu 1,0820 a dziś rano notowania lekko urosły w kierunku 1,0835. Rentowności amerykańskich obligacji skarbowych spadły w ubiegły piątek, głównie na długim końcu. Spowodowało to spłaszczenie krzywej rentowności. W piątek poznaliśmy indeks instytutu Ifo dla Niemiec. W tym tygodniu rynek czeka na raport na temat wydatków Amerykanów (czwartek). Perspektywa odblokowania pieniędzy unijnych wspierają złotego.

Najważniejszymi publikacjami danych z USA w tym tygodniu będzie deflator PCE za styczeń, publikowany w czwartek. Przyciągnie on szczególną uwagę po mocniejszych niż oczekiwano raportach o inflacji CPI i PPI za styczeń w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Konsensus rynkowy zakłada, że główny deflator PCE spadnie do 2,4 proc. r/r wobec 2,6 proc. w grudniu, a bazowy wskaźnik wyniesie 2,8 proc. r/r wobec 2,9 proc. w grudniu.

Piątkowy odczyt indeksu Ifo (indeks klimatu biznesowego) pokazał jedynie lekki wzrost z 85,2 pkt. do 85,5 pkt. To pokazuje, że nastroje pozostają słabe. Niestety nadal nie ma oznak ożywienia w Niemczech, mimo że, sytuacja w wielu innych krajach nieco się poprawiła w ostatnich miesiącach. Oczywiście firmy w Niemczech cierpią z powodu wielu obciążeń strukturalnych, takich jak biurokracja, długie procedury zatwierdzania, wysokie ceny energii i podatki, a rząd nie podejmuje zdecydowanych działań. Ocena bieżącej sytuacji biznesowej pozostałą na poziomie 86,9 pkt. a oczekiwania na kolejne sześć miesięcy nieznacznie się poprawiły z 83,5 do 84,1 pkt.

Złoty pozostaje mocny zarówno względem euro oraz dolara amerykańskiego. Siłę złotego wsparła wizyta szefowej Komisji Europejskiej, która poinformowała, że w nadchodzących dniach środki europejskie zostaną odblokowane lda Polski (łącznie 137 mld euro: 60 mld z KPO oraz 76 mld euro z polityki spójności). Srodki te spowodują, że w 2024 roku w Polsce będziemy obserwować dodatnią dynamikę inwestycji w gospodarce. Dodatkowo pieniądze te zmniejszą zapotrzebowanie na zagraniczne finansowanie.

Kurs EUR/PLN pozostaje w poniedziałek rano w okolicach lokalnych dołków i wskazuje poziom 4,31. Notowania USD/PLN oscylują wokół 3,98.

Łukasz Zembik

Polski sektor bankowy w obliczu wyzwań: transformacja energetyczna, ESG i cyberbezpieczeństwo

Zdolność do finansowania wzrostu gospodarczego Polski, ESG oraz cyberbezpieczeństwo stanowią główne wyzwania dla polskiego sektora finansowego. Uczestnicy konferencji „Zarządzanie Ryzykiem i Kapitałem” wskazywali, że odpowiedzią na obecne uwarunkowania gospodarcze jest wzmocnienie stabilności regulacji oraz zacieśnienie współpracy na linii banki – regulator. Prelegenci zwracali także uwagę zarówno na konieczność sfinansowania transformacji energetycznej polskiej gospodarki, jak i na potrzeby kapitałowe regionu związane z odbudową Ukrainy. Partnerem strategicznym wydarzenia jest firma doradcza Deloitte.

Czternasta odsłona konferencji organizowanej przez Centrum Myśli Strategicznych w ramach Europejskiego Kongresu Finansowego poświęcona była wyzwaniom, z jakimi mierzy się polski sektor bankowy. Uczestnicy wydarzenia dyskutowali m.in. na temat wpływu zmian regulacyjnych na zdolność do finansowania rozwoju gospodarczego, roli banków w procesie wdrażania ESG oraz szans i wyzwań związanych z rozwojem nowoczesnych technologii.

Regulacje a gospodarka

Pierwsza z debat dotyczyła obecnej sytuacji polskiego sektora bankowego oraz jego zaangażowania w transformację zarówno rodzimej, jak i światowej gospodarki. Uczestnicy debaty podkreślili, że kluczowym wyzwaniem dla Europy Środkowej będzie kwestia odbudowy Ukrainy, która według szacunków będzie wymagała finansowania na poziomie ponad 400 mld dol. Zwrócono jednocześnie uwagę na niską atrakcyjność rodzimego sektora finansowego dla zagranicznych inwestorów. Zdaniem prelegentów połączenie tych czynników może utrudnić przyciągniecie zagranicznych środków do Polski.

– W najbliższych latach polska gospodarka, aby powrócić na ścieżkę dynamicznego rozwoju, będzie wymagała kapitału na poziomie setek miliardów złotych rocznie. Jednocześnie istniejące ryzyka oraz prawdopodobieństwo pojawienia się kolejnych wyzwań skłania uczestników sektora finansowego do przeznaczania środków na zarządzanie nimi. Tym istotniejsza staje się identyfikacja największych ryzyk dla rodzimego sektora finansowego i podjęcie działań zmierzających do neutralizacji zagrożeń. Tylko w ten sposób będziemy w stanie wykorzystać ograniczone środki do finansowania dalszego rozwoju gospodarki – powiedział Przemysław Szczygielski, lider usług dla sektora finansowego w Polsce, partner zarządzający działem Risk Advisory w Polsce i państwach bałtyckich, Deloitte.

Uczestnicy dyskusji zwrócili uwagę na korzystny moment, w jakim obecnie znajduje się polski sektor bankowy. Środowisko wysokich stóp procentowych tworzy ich zdaniem idealny moment dla opracowania planu działań zmierzających do przygotowania branży na zmianę warunków. Eksperci podkreślili kluczową rolę regulatora, który odpowiada za przewidywalność i stabilność przepisów prawa. Podkreślono, że wyjaśnienie i ustabilizowanie kwestii takich jak reforma wskaźników przyniesie korzyści nie tylko samym bankom, ale również klientom. Dzięki temu będą oni mogli bowiem liczyć na lepsze warunki i niższe koszty kredytu.

– Kluczowym obszarem działań, jakie powinny zostać podjęte, są inicjatywy zmierzające do zwiększenia stabilizacji i przewidywalności otoczenia, przede wszystkim w zakresie regulacji prawnych. Chociaż ścieżek dojścia do tego celu jest wiele, to istotne jest, aby wybrać jedną, której będziemy się trzymać. Osobnym zagadnieniem są obszary mające wpływ na sytuację sektora, takie jak kwestia podatku bankowego czy reforma wskaźników. Również i w przypadku tych kwestii najważniejsze jest wypracowanie trwałych i przewidywalnych rozwiązań – podkreślił Przemysław Szczygielski.

Banki a ESG

Biorący udział w konferencji przedstawiciele czołowych instytucji finansowych oraz sektora bankowego dyskutowali także na temat roli branży we wdrażaniu rozwiązań z zakresu ESG. Zdaniem prelegentów kwestie te stanowią obecnie jedno z najistotniejszych wyzwań, szczególnie w procesie finansowania transformacji energetycznej. O skali tej zmiany i kapitału, jaki jest potrzebny do jej przeprowadzenia świadczy szacunkowa wycena całego procesu dla Polski, wynosząca 1,6 bln złotych.

Uczestnicy debaty wskazali, że sytuacja banków i ich zdolność do finansowania różnych inwestycji jest mocno powiązana z działaniami prawodawcy. Zwrócono także uwagę na kilka czynników stanowiących największe wyzwanie dla przedsiębiorców. Zdaniem prelegentów zalicza się do nich dynamicznie rosnącą liczbę regulacji, konieczność ustandaryzowania wymagań w zakresie raportowania ESG oraz potrzebę wsparcia transformacji ze strony instytucji finansowych. Podkreślono, że dekarbonizacja gospodarki stanowi szansę dla polskiego sektora finansowego na przyciągnięcie zagranicznego kapitału, co jednak wymaga powszechnego dialogu i zrozumienia oczekiwań różnych stron.

Zaangażowanie sektora bankowego i rynku kapitałowego w finansowanie transformacji jest kluczowe dla jej powodzenia. Potrzebne są nowe instrumenty finansowe, wspierające zrównoważone inwestycje, a także wsparcie dla przedsiębiorstw w tym procesie. Dodatkowo, instytucje finansowe i inwestorzy potrzebują od przedsiębiorstw wiarygodnych informacji w zakresie ESG – zarówno na potrzeby wypełnienia wymogów regulacyjnych, jak i zarządzania ryzykiem. Konieczny jest aktywny dialog między różnymi stronami, prowadzący do wypracowania właściwych praktyk zarówno w zakresie pozyskiwania środków, jak i raportowania w zakresie ESG – mówi Anna Kowalewska, partner, Sustainability Consulting CE, Deloitte.

AI w bankowości

W miarę postępu digitalizacji światowej gospodarki coraz większym wyzwaniem dla różnych sektorów, w tym bankowego, staje się cyberbezpieczeństwo. Według danych przytoczonych podczas panelu, w samym 2023 r. szacunkowe koszty cyberprzestępstw popełnionych na świecie wyniosły 8,15 bln dolarów. Obecnie większość ataków (około 60 proc.) jest dokonywana przy wykorzystaniu metod socjotechnicznych takich jak phishing, vishing lub smishing polegających na wykorzystaniu fałszywych maili, telefonów lub smsów.

Uczestniczący w dyskusji przedstawiciele banków oraz instytucji nadzorczych zastanawiali się także nad tym, czy wykorzystanie sztucznej inteligencji i generatywnej AI jest szasną czy raczej zagrożeniem dla sektora. Z jednej strony wykorzystanie tej technologii ułatwia przestępcom przygotowanie nieprawdziwych komunikatów i lepsze adresowanie ataków. Z drugiej zaś łatwiejsze jest wychwytywanie fałszywych informacji oraz identyfikowanie zagrożeń. Dzięki sztucznej inteligencji instytucje finansowe mogą również analizować ogromną ilość danych pochodzących z logów oraz urządzeń monitorujących prawidłową pracę infrastruktury bankowej. W dalszej kolejności narzędzia te mogą służyć do przewidywania oraz identyfikowania działań stanowiących zagrożenie dla klientów banków. Paneliści podkreślili, że kluczową kwestią jest działanie dwutorowe: rozwijanie AI w taki sposób, aby właściwie identyfikowała zagrożenia dla bezpieczeństwa sektora oraz edukowanie klientów w zakresie przeciwdziałania cyberprzestępstwom. Tylko w ten sposób możliwa będzie maksymalizacja zalet nowoczesnych technologii przy jednoczesnym ograniczeniu ryzyk z nimi związanych.

– Obserwując światowe trendy w zakresie cyberbezpieczeństwa i przeciwdziałania oszustwom zauważyliśmy, jak istotna jest rola połączenia różnego rodzaju źródeł danych w celu zbudowania szerokiej platformy wymiany danych sektorowych. Dotyczy to takich obszarów jak przeciwdziałanie praniu pieniędzy – w zakresie identyfikacji klientów, monitorowanie transakcji, fraudów i cyberprzestępstw. Tylko w ten sposób będziemy w stanie stworzyć odpowiednią infrastrukturę kompleksowo odpowiadającą na rosnącą skalę cyberprzestępstw. Należy również pamiętać o czynniku ludzkim jako jednym największych wyzwań dla bezpieczeństwa danych. Rolą naszą oraz przedstawicieli sektora bankowego jest opracowanie rozwiązań, które dzięki wykorzystaniu nowoczesnych technologii umożliwią maksymalizację bezpieczeństwa ostatecznego użytkownika – mówi Paweł Spławski, partner, Risk Advisory, Financial Services, Deloitte.

Do Zarządu Grupy Selena dołącza Walter Brattinga jako Chief Commercial Officer

Rada Nadzorcza Seleny FM S.A. zdecydowała 23 lutego 2024 o powołaniu w skład zarządu firmy Waltera Brattingi, który od 15 lutego br. pełni także funkcję Chief Commercial Officer (CCO). Swoje obowiązki, jako nowy członek zarządu ds. handlowych, obejmie z dniem 1 marca br. i będzie odpowiadał za tworzenie i wdrażanie strategii handlowej spółki. Decyzja ta ma na celu zwiększenie sprzedaży i wzmocnienie globalnej pozycji rynkowej Grupy Selena. Wcześniej rolę CCO pełnił obecny prezes Grupy, Sławomir Majchrowski.

Walter Brattinga niedawno dołączył do Grupy Selena i objął stanowisko Chief Commercial Officer. Teraz wejdzie on także do zarządu Grupy, co stanowi podkreślenie wagi działań w strategicznym kierunku firmy czyli globalnym rozwoju handlu. Walter Brattinga dysponuje ponad 10-letnim doświadczeniem w zarządzaniu oraz wieloletnim know-how w zakresie współprac B2B i B2C. Posiada szerokie kompetencje w zakresie strategii biznesowej i rozwoju, jak również zarządzania marką i portfolio produktowym. W Grupie Selena będzie odpowiedzialny za cały obszar komercyjny firmy. Swoje nowe obowiązki, jako członek zarządu, obejmie 1 marca 2024.

Przed dołączeniem do Grupy Selena Walter Brattinga pełnił funkcję dyrektora zarządzającego w Grupie Coram, oferującej wyposażenie łazienek renomowanych producentów. Wcześniej przez ponad 20 lat pracował dla niemieckiego koncernu chemicznego Henkel, gdzie pełnił rolę m.in. dyrektora marketingu w Henkel China, z siedzibą w Szanghaju, nadzorując strategię i pozycjonowanie marek koncernu w Chinach, Japonii, Korei Południowej, Tajlandii, Nowej Zelandii i Australii oraz dyrektora generalnego działu klejów konsumenckich w brytyjskim oddziale firmy, odpowiadając za rynki Wielkiej Brytanii, Irlandii, Szwecji, Norwegii, Finlandii i Danii. Brattinga rozpoczął swoją karierę zawodową jako Brand Manager w Moët Hennessy Netherlands, gdzie zarządzał takimi markami jak Dom Pérignon, Moët & Chandon, Hennessy, Glenmorangie i Drambuie.

Na każdym etapie swojej kariery Walter Brattinga konsekwentnie budował swoje profesjonalne kompetencje w zakresie zarządzania zespołami, koordynacji zmian oraz wdrażania innowacji i strategicznych inicjatyw wzrostu, które nie tylko przyniosły korzyści kierowanym przez Niego firmom, ale także znacząco przyczyniły się do wyników biznesowych ich klientów i partnerów.

Jest absolwentem Nyenrode Business Universiteit w Holandii na kierunku Business Administration. Ukończył również program zarządzania na Cranfield University (2006), a także zaawansowany program zarządzania w IESE Business School (2010).

Jakie są najpopularniejsze rodzaje kont bankowych i które z nich warto założyć?

W zarządzaniu finansami pomaga wiele różnych usług. Jednak to właśnie konto bankowe ma największy wpływ na efektywne gospodarowanie środkami. Jakie rodzaje rachunków stanowią najczęstszy wybór konsumentów? Oto popularne produkty do przechowywania pieniędzy i realizacji różnorodnych transakcji.

ROR – podstawowy produkt w każdym banku

ROR to akronim utworzony od pierwszych liter słów rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy. Zarówno skrótowiec, jak i pełna nazwa są stosowane do nazwania konta osobistego, które stanowi podstawowy produkt bankowy.

Ten rodzaj rachunku jest przeznaczony dla osób fizycznych i służy do gromadzenia środków finansowych. Dlatego to właśnie na ROR wpływają wynagrodzenia, emerytury, stypendia czy inne świadczenia.

Konto osobiste umożliwia też realizację różnorodnych transakcji pieniężnych. Za sprawą ROR-ów można wypłacać środki w bankomacie, a także dokonywać bieżących płatności kartą czy rozliczeń internetowych.

Korzystanie z rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego jest wygodne, ponieważ ma on charakter a vista. Oznacza to, że ROR pozwala dysponować zgromadzonymi środkami bez żadnych ograniczeń czasowych. Pieniądze, które trafiają na konto osobiste, są dostępne na żądanie. Zatem transakcje da się zrealizować zawsze wtedy, gdy zachodzi taka potrzeba.

Konto oszczędnościowe – co warto o nim wiedzieć?

Konto oszczędnościowe to rozwiązanie, które łączy w sobie cechy wspomnianego wyżej rachunku osobistego i lokaty. Podstawowa różnica pomiędzy ROR-em a produktem przeznaczonym do oszczędzania jest taka, że ten oferuje atrakcyjne oprocentowanie zgromadzonych środków.

Według informacji, które zawiera ranking kont oszczędnościowych, korzystanie z tego typu produktów bankowych może przynieść zysk w postaci nawet 7% od wpłaconej sumy. Odsetki naliczane są po upływie okresu kapitalizacji. Ten mechanizm przypomina trochę lokatę.

Jednak warto wiedzieć, że konto oszczędnościowe zapewnia większą elastyczność w zarządzaniu środkami niż wspomniane rozwiązanie inwestycyjne. Wpłacenie pieniędzy na lokatę jest jednoznaczne z ich tymczasowym zamrożeniem. Aby skorzystać z funduszy, które zostały odłożone w taki sposób, trzeba zlikwidować lokatę. To wiąże się natomiast z utratą naliczonych odsetek.

Natomiast właściciel konta oszczędnościowego w każdej chwili może użyć odłożonych pieniędzy. W razie potrzeby wystarczy wykonać przelew na rachunek osobisty i skorzystać z jego opcji dysponowania finansami.

Przenoszenie środków z konta oszczędnościowego na ROR zwykle bywa darmowe, ale niektóre instytucje pobierają za takie operacje niewielkie opłaty. Niemniej nawet uiszczenie wspomnianej należności z reguły jest bardziej opłacalne niż utrata narastających odsetek w przypadku przedterminowego zamknięcia lokaty bankowej.

Konto dla firm – komu będzie potrzebny taki rachunek?

W ofercie większości banków znajduje się jeszcze jeden niezwykle popularny rodzaj rachunku. Mowa tu o koncie firmowym. Ten produkt powstał z myślą o przedsiębiorcach, którzy potrzebują narzędzia do rozliczania swojej działalności gospodarczej.

Warto wiedzieć, że korzystanie z tego produktu bankowego nie jest obowiązkowe dla każdego biznesmena. Kto powinien sprawdzić ranking kont firmowych i wybrać najbardziej atrakcyjne z nich?

Prowadzenie omawianego rachunku jest obligatoryjne, gdy przedsiębiorca realizuje transakcje z innymi firmami i jednorazowa wartość takich umów przekracza 15 tys. zł.

Ta kwota stanowi próg, który decyduje o konieczności wpisania działalności na białą listę podatników VAT. Aby zarejestrować przedsiębiorstwo w tym spisie, należy podać numer rachunku firmowego. Stąd potrzeba założenia takiego konta.

Czy warto założyć konto firmowe, gdy nie ma takiego obowiązku?

Choć firmowy rachunek nie zawsze jest obowiązkowy, to każdy przedsiębiorca powinien zastanowić się nad jego założeniem. Ten typ konta okazuje się bardzo przydatny w prowadzeniu działalności gospodarczej.

Korzyści płynące z posiadania tego produktu są widoczne, gdy rachunek zostanie odpowiednio dopasowany do potrzeb konkretnego biznesmena. Jak wybrać konto firmowe? Podczas podejmowania decyzji o jego zakładaniu warto zwrócić uwagę na kwestie takie jak:

    • brak opłat za podstawowe operacje (np. przelewy do ZUS-u i urzędu skarbowego, które trzeba regularnie realizować);
    • możliwość zamówienia terminala płatniczego;
  • opcja finansowania faktur czy księgowości online;
  • dostęp do bankowego kantoru walutowego;
  • występowanie opłat za utrzymanie konta i warunki zwalniające z tych kosztów.

Wybór konta firmowego warto uzależnić również od oferty kredytowej danego banku. Trzeba pamiętać, że właściciele tradycyjnych ROR-ów nie mają dostępu do takich samych opcji finansowania, co osoby prowadzące rachunki przeznaczone do realizacji transakcji w ramach działalności gospodarczej.

Dlatego przed założeniem konta dla firmy każdy przedsiębiorca powinien zorientować się, jakie opcje i szanse na rozwój biznesu dają różne instytucje finansowe.

Choć dostęp do rozbudowanej oraz atrakcyjnej oferty kredytowej w chwili otwierania rachunku może wydawać się drugorzędny, to później przeważnie okazuje się niezwykle istotny. Dlatego warto myśleć perspektywicznie i dbać o możliwości rozkwitu swojej działalności z wyprzedzeniem.

Konto walutowe – jak działa i czy warto je zakładać?

Do najpopularniejszych produktów bankowych należy zaliczyć także konto walutowe. Ten typ rachunku jest prowadzony w obcej walucie, czyli innej niż złotówki. Za jego pomocą można wykonywać przelewy i płatności kartą bez każdorazowych opłat za przewalutowanie.

Takie rozwiązanie przydaje się zwłaszcza w przypadku wyjazdów poza Polskę, realizowania transakcji w zagranicznych sklepach czy spłacania kredytu w obcej walucie.

Nad założeniem konta walutowego powinny zastanowić się również osoby, które pracują za granicą lub otrzymują przelewy od bliskich przebywających w innych krajach.

Fed okiełznał inflację bez recesji? Perspektywy dla amerykańskiej gospodarki

W ostatnich kilkunastu miesiącach trwa walka z inflacją. Nie dobiegła ona do końca, choć Rezerwa Federalna poczyniła duże postępy w tej materii. Fed masowo podnosił swoje kluczowe stopy procentowe od marca 2022 roku. Efekty tych działań nie przełożyły się jednak na mocne spowolnienie gospodarki. Podobny manewr wykonał Volcker na początku lat 80-tych. Wówczas szczyt inflacji uplasował się w okolicach prawie 11 proc. Została ona opanowana, jednak kosztem był znaczny wzrost stopy bezrobocia. Obecnie wskaźnik ten w USA utrzymuje się na niskim poziomie. Rynek pracy jest wciąż mocny ale jednocześnie widać znaczny proces dezinflacyjny. W całym 2023 roku gospodarka amerykańska urosła o 2,5 proc. a w 2022 roku o 1,9 proc.

Powodów takiej sytuacji może być kilka. Jednym z nich jest fakt, że aktualnie oczekiwania inflacyjne nie wzrosły w ciągu ostatnich dwóch lat i pozostają stabilne. Inaczej było ponad 40 lat temu. Wówczas podążały one za rosnącymi cenami. Dlaczego tak się stało? Można to tłumaczyć faktem, że w USA przez długi czas inflacja była na niskim poziomie a Fed cieszył się dużą wiarygodnością. Instytucja zareagowała zdecydowanie (choć pierwsza decyzja o podwyżce była odrobinę spoźniona) a kolejne ruchy nawet o 75 pb. w górę pokazały wysoką determinację Fed-u do walki z tym niepożądanym zjawiskiem ekonomicznym. W latach 80-tych USA doświadczyły już długiego okresu wysokiej inflacji, co spowodowało, że społeczeństwo zaczęło wątpić w skuteczność oraz chęć banku centralnego do walki z nią. W dalekiej przeszłości, w obliczu oczekiwanej, utrzymującej się wysokiej inflacji, pracownicy domagali się wyższych podwyżek płac, co spotykało się z mniejszym oporem ze strony firm, ponieważ zakładały one, że mogą nadal przerzucać ten koszt na klientów. Aby zatrzymać ten proces, Fed musiał zahamować gospodarkę. Ze względu na obecne stabilne oczekiwania inflacyjne, Powell musiał osłabiać popyt w znacznie mniejszym stopniu, a zatem był w stanie uczynić politykę pieniężną mniej restrykcyjną niż dobre czterdzieści lat temu zrobił to Volcker.

Nie zapominajmy także o polityce fiskalnej w USA, która w pewnym stopniu zrównoważyła tłumiący efekt podwyżek stóp proc. Mocny proces wsparcia ze strony rządu popłynął wraz z wybuchem pandemii. Te pieniądze wyczerpały się w 2021 oraz 2022 roku co obniżyło tempo wzrostu gospodarki amerykańskiej. Ten czynnik hamujący dobrą koniunkturę wygasł jednak w dużym stopniu w II połowie 2022 roku i jednocześnie zaczęły być widoczne negatywne efekty ostatnich działań Fed. Biden uruchomił następnie ustawę o redukcji inflacji (IRA) a także powstała inna o nazwie CHIPS, która ma spowodować niezależność USA od półprzewodników z Chin i zwiększyć ogólnie konkurencyjność całego przemysłu. Te programy mają oczywiście mniejszy zakres niż te poprzednie, ale mimo wszystko generują impuls dla gospodarki.

Inflacja nie wymknęła się spod kontroli, choć popularne były głosy właśnie takiego scenariusza. To efekt wspomnianych stabilnych oczekiwań ale również elastycznego rynku pracy. Po kryzysie pandemicznym wskaźnik aktywności zawodowej w szybkim tempie wrócił do normy. Dla porównania, po załamaniu z 2009 roku długo wracał on do poziomu sprzed kryzysu. Mamy również efekt pozytywnego szoku podażowego populacji. W USA wzrosła mocno imigracja w okresie 2022-2023. To wpłynęło pozytywnie na popyt i wzmocniło gospodarkę. Obcokrajowcy często podejmowali pracę o niższych zarobkach, co wpłynęło hamująco na ich wzrost.

Nie można oczywiście wykluczyć mocniejszego spowolnienia. Po ostatnim kryzysie finansowym różnica między pierwszą podwyżką stóp a recesją wynosiła 3,5 roku. Bardziej jednak prawdopodobnym scenariuszem jest jej uniknięcie. Obciążenie gospodarki spowodowane procesem zacieśniania polityki przekroczyło już swój szczyt. Widać to po stabilizacji sektora budowlanego w USA, który jest jednym z najważniejszych kanałów transmisji polityki pieniężnej. Ceny domów ponownie rosną, na co wskazuje indeks S&PCase/Shiller. Zostały także złagodzone warunki udzielania kredytów. Oprocentowanie finansowania hipotecznego spadło o jeden punkt procentowy, co było wypadkową ostatnich oczekiwań rynku na zbliżające się obniżki.

Zadaniem Fed jest zapobieganie ponownemu wzrostowi inflacji, a niedawny jej podbicie wymaga tutaj ostrożności. Jednocześnie jednak instytucja chce zapobiec recesji w amerykańskiej gospodarce. W związku z tym Fed prawdopodobnie zrównoważy swoją politykę pieniężną w nadchodzących miesiącach. Niektórzy decydenci zwrócili już uwagę, że realna stopa procentowa wzrosła z powodu niższej inflacji, a zatem polityka stała się bardziej restrykcyjna.

Fed nie ma noża na gardle. Ryzyko recesji jest niskie, więc dynamiczne obniżanie stóp nie jest konieczne. Bank centralny będzie chciał co najwyżej dostosować parametry polityki monetarnej, ale powrót do niskich stóp procentowych (które obserwowaliśmy w przeszłości: 2009-2015 oraz 2020 – 2021) jest w przeciągu kolejnych 2 – 3 lat mało prawdopodobne.

W nadchodzącym tygodniu uwaga inwestorów powinna być skupiona na publikacji raportu na temat wydatków Amerykanów (czwartek), który zawiera preferowana przez Fed miarę inflacji. Istotny wydaje się również piątkowy odczyt ISM dla przemysłu w Stanach Zjednoczonych. Rynek będzie też spoglądał na wynik PKB USA za czwarty kwartał (środa). Ze strefy euro oraz z Niemiec, Włoch i Francji napłyną dane o wstępnej inflacji HICP za luty. Europa zaprezentuje również finalne miary wskaźników PMI dla przemysłu (również Polska). Dodatkowo poznamy w jakim tempie rozwijała się ostatecznie krajowa gospodarka w IV kwartale.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Wojna w Ukrainie a świat: dwa lata później

Dokładnie 24 lutego 2022 roku rozpoczęła się pełnoskalowa inwazja Rosji na Ukrainę. Po dwóch latach wojny obecna sytuacja na wschodzie wydaje się już codziennością w krajach zachodnich, choć w przypadku Ukrainy jest to wciąż tak samo ciężka walka o własne terytorium, jak przez ostatnie kilkadziesiąt miesięcy. Co zmieniło się na świecie od 24 lutego 2022 roku? Jak wygląda obecnie rynek finansowy, a w szczególności rynek surowców? Czy świat dalej chętnie pomaga Ukrainie? Co ewentualna zmiana władzy w USA może zmienić w pomocy militarnej dla Ukrainy?

Każdy stracił

Konflikt zbrojny, który wg Rosji miał skończyć się kapitulacją Ukrainy w ciągu pierwszych kilkudziesięciu godzin natarcia, trwa już dwa lata. Przez te dwa lata doszło do potężnego uszczerbku ukraińskiej gospodarki, ale jej wpływ przenosi się również szerzej na cały świat. Według badań National Institute of Economic and Social Research Rosja straciła na wojnie w 2022 i 2023 roku nieco ponad 11% PKB. W przypadku Ukrainy te straty liczymy już w kilkudziesięciu procentach. Dla świata wpływ ten jest ograniczony i wynosi ok. 1 punktu procentowego. Z kolei dla strefy euro jest to już strata rzędu 1,2 i 1,5 punktu procentowe w przeciągu dwóch poprzednich lat.

Konflikt doprowadził do załamania wielu szlaków handlowych, ale przede wszystkim wpłynąć do potężnego wzrostu cen surowców. Rosja jest dużym producentem i eksporterem takich surowców i towarów jak ropa, gaz ziemny, pszenica, kukurydza, aluminium, pallad czy nawozy sztuczne. Chwilowy brak dostępu do rosyjskiego rynku, wywołany m.in. sankcjami doprowadził do tego, że ceny poszybowały nierzadko o kilkaset procent. To oczywiście napędziło jedynie rosnącą inflację, która reagowała na znaczny przypływ kapitału ze strony rządów i banków centralnych po pandemii. Sam wpływ wojny pomiędzy Rosją i Ukrainą mógł dodać do światowej inflacji ok. 1.8 punktu procentowego w 2022 roku oraz 0.9 punktu procentowego w 2023 roku. Z racji bliskości konfliktu najbardziej narażone były oczywiście kraje europejskie. Brak dostępności tanich surowców energetycznych z Rosji doprowadził do potężnych wzrostów cen w Polsce, Słowacji, Czechach, Węgrzech czy również krajach bałtyckich. Ostatecznie udało się zastąpić rosyjskie dostawy, ale z pewnością nie można mówić o żadnych pozytywnych aspektach tej sytuacji poza zwiększeniem dywersyfikacji i zwiększeniem bezpieczeństwa energetycznego na przyszłość.

Świat surowców powrócił do normy, a wraz z nim inflacja

Ceny surowców unormowały się relatywnie szybko, biorąc pod uwagę dosyć duże obawy o dostępność. Ropa naftowa utrzymywała się powyżej 100 dolarów za baryłkę od lutego do czerwca, ale brak dużych spadków w eksporcie ze strony Rosji, która przekierowała swój surowiec na rynek azjatycki oraz znalezienie innych dostawców przez Europę doprowadziło do tego, że cena ropy spadła o 50% od szczytów z 2022 do dołków z 2023. Bardzo podobna sytuacja miała miejsce w przypadku pszenicy. Porozumienie z Rosją w stosunku do eksportu pszenicy z Ukrainy drogą morską pozwoliło na znalezienie również innych rynków zbyt i przeniesienie transportu na drogę lądową, choć to z kolei doprowadziło do potężnych problemów dla europejskich rolników, którzy zostali zmuszeni do konkurowania z ukraińską pszenicą i innymi towarami rolnymi. Z racji tego, że transport drogowy jest kilkukrotnie droższy niż morski, towary rolne kończyły swoją podróż w krajach ościennych, co oczywiście jest znaczącym problemem, chcąc pogodzić własne interesy z dalszym wspieraniem państwa ukraińskiego w walce z najeźdźcą.

Zdecydowanie burzliwiej było w przypadku gazu. Gaz rosyjski do Europy trafiał przede wszystkim gazociągami, dlatego rezygnacja z tego surowca nie była taka oczywista. Przecież jeszcze kilka lat wcześniej Niemcy naciskały na zmianę miksu energetycznego z głównym nastawieniem na gaz, przede wszystkim ten rosyjski. Obecnie w Niemczech trwa stagnacja, która jest powiązana z tym, że kraj rozwijał się dynamicznie dzięki tanim surowcowym, a tych w tym momencie brakuje.ceny gazu ziemnego

Ceny gazu ziemnego w Europie powracają do poziomów sprzed pandemii. Warto jednak zauważyć, że rosły one już w 2021 roku, kiedy Rosja straszyła możliwością zawieszenia dostaw do Europy. Teraz brak rosyjskiego gazu w Europie nie jest już problemem. Źródło: Bloomberg Finance LP, XTB

Europa przestawiła się jednak na gaz LNG i w tym momencie ceny zaczynają zbliżać się do poziomów sprzed pandemii, co związane jest ze wzrostem konkurencyjności na rynku gazu skroplonego. Europa dalej ściąga gaz z Rosji w postaci LNG, ale od prywatnych firm i w minimalnym stopniu, choć również ten import ma się w najbliższym czasie zakończyć. Niemniej warto pamiętać, że dla Rosji najbardziej dotkliwy jest brak dostępności rynku europejskiego dla ropy, choć również w tym wypadku znaleziono również obejścia. Nierzadko dochodziło do przeładunków czy zmiany bandery czy po prostu sprzedaży produktów ropopochodnych z wcześniej nieistniejących kierunków. Warto zauważyć, że do Europy trafiają w tym momencie paliwa z Indii. Jednocześnie europejscy producenci znacznie zwiększyli eksport swoich produktów do Kazachstanu i innych krajów byłego Związku Radzieckiego. Raczej trudno mówić tu o braku związku z sankcjami.

Uwaga Amerykanów skierowana również w inną stronę

Przez te dwa lata świat przywyknął jednak do konfliktu. Nie wszyscy są chętni do dalszego dokładania do konfliktu, nawet ryzykując możliwość rozprzestrzenienia się go na inne kraje. Stany Zjednoczone już przed konfliktem były mało zainteresowane Europą i patrzyły raczej w kierunku Tajwanu. Do tego teraz dochodzi sytuacja na Bliskim Wschodzie, nie tylko w związku z konfliktem między Izraelem oraz Hamasem, ale również atakami ze strony Houthi, którzy wspierani są przez Iran na statki handlowe. Biorąc pod uwagę tę sytuację, rynek ropy mógłby stać się jeszcze bardziej napięty niż w przypadku wojny pomiędzy Rosją oraz Ukrainą, jeśli doszłoby do dalszej eskalacji.

Dalsze sankcje, ale wstrzymana pomoc

Rosja w dużej mierze została odizolowana od światowego systemu finansowego, a wiele aktywów zagranicznych zostało jej zamrożone. Trwają prace nad zajęciem tych środków i przeznaczeniem ich na odbudowę Ukrainy, ale biorąc pod uwagę skomplikowane prawo, będzie to z pewnością trudna i bardzo długa droga.

Tymczasem obecna sytuacja na froncie utknęła w martwym punkcie, choć mówi się również o dużych problemach Ukrainy w związku z brakiem odpowiedniej liczby sprzętu wojskowego. Amerykański Senat przegłosował ustawę wartą 95 mld USD, w której duża część miała być przeznaczona na pomoc Ukrainie, Izraelowi oraz Tajwanowi. Spiker Izby Reprezentantów zdecydował się jednak wysłać Kongresmenów na 2 tygodniowe wakacje i środki są na ten moment wstrzymane, co jest oczywiście powiązane z politycznymi rozgrywkami. Środki te prędzej czy później powinny być uruchomione, co doprowadzi do zwiększenia całej amerykańskiej pomocy do poziomu 170 mld dolarów, chociaż od objęcia większości przez Republikanów w Izbie Reprezentantów od stycznia 2023 roku, nie zatwierdzono żadnej większej pomocy dla Ukrainy. To z kolei skłania nas do zadania pytania, co jeśli Donald Trump wygra wybory?

Wybory w USA mogą być kluczowe dla Ukrainy

Nie ma chyba osoby, która nie usłyszałaby o ostatnich słowach Donalda Trumpa na temat chęci wycofania się z NATO czy nawet pośredniego nakłaniania Rosji do ataku na kraje, które niedostatecznie się zbroją. Dla większości krajów europejskich nie jest to problem. Polska ma największy udział wydatków na zbrojenia w stosunku do PKB w całym NATO, większym nawet od Ukrainy. Do grona państw wydających więcej niż 2% do PKB dołączają również Niemcy oraz Francja. Niemniej przemysł zbrojeniowy w Europie nie ma się tak dobrze jakby mogło się wydawać. Dostawy z Europy do Ukrainy są niewystarczające, co doprowadziło również do jeszcze większego nastawienia Ukrainy na własną produkcję.

Wracając jednak do Trumpa, nie tylko zagrożona będzie sytuacja w Europie, ale przede wszystkim w Azji czy również na Bliskim Wschodzie. Najprawdopodobniej moglibyśmy spodziewać się kolejnej wojny handlowej, która mogłaby przerodzić się w większy konflikt. Trump z kolei pod względem militarnym mógłby skupić się na Bliskim Wschodzie, co również mogłoby doprowadzić do potężnych ruchów na rynku surowców energetycznych. Chociaż sama wygrana Trumpa mogłaby dobrze wróżyć w kontekście podatkowym dla Amerykanów czy amerykańskich spółek (tak jak było to w 2016 roku), to jednak konsekwencje innych działań mogą być zabójcze.

Autor: Działu Analiz XTB