Dolar znów rośnie w siłę, ropa znów szaleje, rusza wymiana hrywien w bankach

Bardzo długo w USA starano się unikać tematu podnoszenia stóp procentowych, by nie umocnić dolara, jednak ostatecznie nie udało się tego uniknąć. Wygląda na to, że wchodzimy w prawdziwy cykl.

Dolar znów rośnie w siłę

Amerykańska waluta od kilku dni zyskuje na wartości. Powodem są przewidywania względem znacznie większego, niż dotychczas szacowano, wzrostu stóp procentowych. Mówi się o tym, że do końca półrocza USA podniesie stopy procentowe jeszcze dwa razy o 0,5%, a do końca roku jeszcze 4 razy po 0,25%, finalnie osiągając 2,25%. Dlaczego spodziewanych jest 6 podwyżek? Dlatego, że Federalny Komitet Otwartego Rynku spotyka się dwa razy na kwartał, a nie co miesiąc. To właśnie 6 spotkań pozostało do końca roku. Podejście to potwierdza wczorajsza wypowiedź szefa Rezerwy Federalnej Jerome Powella. Powiedział on, że poprze podwyżkę o 0,5% w maju oraz zapowiedział ostrzejszą walkę z inflacją.

Ropa znów szaleje

Jeżeli komuś się wydaje, że pożegnaliśmy rekordowe ceny paliw, to niestety jest mocno w błędzie. Od tygodnia ropa niespodziewanie opuściła okolice 100 dolarów za baryłkę i dzisiaj zameldowała się już tuż poniżej 120 dolarów. Reakcję widać na hurtowych cenach paliw. Hektolitr podrożał już prawie 600 zł, to oznacza prawdopodobnie około 60 groszy droższe paliwo. Jak widać, oprócz taniego paliwa pożegnaliśmy się również ze stabilnymi cenami. Powodem wzrostów jest oczywiście strach przed odcięciem Rosji i brak alternatyw. Konkretnie jest to brak innych dyktatorów, którzy objęci są sankcjami już teraz, którym można pozwolić eksportować surowiec, by odciąć kolejnego dyktatora.

Rusza wymiana hrywien w bankach

Temat nie dotyczy co prawda rynków. Rozwiązuje on natomiast palący problem, który wciąż ma wielu ukraińskich uchodźców. Hrywna mianowicie nie jest bardzo popularną walutą, stąd olbrzymie problemy z jej sprzedażą. Szczególnie po rozsądnym kursie. Szkoda, że rozwiązanie problemu trwało niemal miesiąc, ale dobrze, że w ogóle się pojawia. Od piątku na razie tylko PKO BP (ale niewykluczone, że dołączą również inne banki) ruszą ze skupem ukraińskiej hrywny. Nie znamy dokładnego kursu, ale podobno ma to być zaokrąglony kurs rynkowy. Biorąc pod uwagę, że stacjonarne kantory potrafiły mieć ponad ⅓ marży, jest bardzo wątpliwe, by to rozwiązanie nie było zdecydowanie lepsze. Ma też wadę w postaci limitu kwotowego. Jest to 10 000 hrywien, czyli w zależności od przyjętego kursu 1300-1500 zł na dorosłego. Pozwoli to zatem zaspokoić podstawowe potrzeby.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Konkretny Powell bez wpływu na rynki

Na poniedziałkowym wystąpieniu podczas konferencji zorganizowanej przez National Association for Busienss Economics prezes Fed przedstawił argumenty przemawiające za serią podwyżek stóp procentowych oraz za podjęciem istotnych kroków w celu zmniejszenia bilansu banku centralnego. Na pytanie, co mogłoby powstrzymać Komitet Otwartego Rynku Fed przed podniesieniem stopy funduszy federalnych o 50 punktów bazowych od razu (zamiast zwyczajowych 25 punktów bazowych) na następnym posiedzeniu (4 maja), przewodniczący Jay Powell odpowiedział jednoznacznie: „Nic!”.

Trzeba sobie zdać sprawę, że taki ruch w tym momencie nie jest jeszcze przesądzony. Do maja może wiele się wydarzyć pod kątem gospodarczym oraz (głównie) na froncie wojennym. Pewne jest jednak to, że przewodniczący Fed chciał już teraz przygotować rynek i opinię publiczną na taki krok. Zatem wszystkie głosy, które słyszeliśmy od ostatniego posiedzenia w kierunku szybszego cyklu stóp procentowych, nie były jastrzębimi opiniami mniejszości, ale należy je traktować poważnie. Powell nie podziela obaw niektórych obserwatorów rynku, że amerykańska Rezerwa Federalna może doprowadzić do załamania gospodarki tak szybkimi podwyżkami stóp, ale wskazuje na rynek pracy, który – jego zdaniem – jest obecnie w dobrej kondycji. Powell jest przekonany, że tym razem – inaczej niż w przeszłości – Fed poradzi sobie ze spowolnieniem bez natychmiastowego zatrzymania gospodarki.

Obraz, który przywołuje szef Fed-u to gospodarka amerykańska ponownie uwikłana w stary konflikt między rozgrzaną gospodarką a nadmierną inflacją oraz Rezerwa Federalna, która przeprowadza ją przez ten konflikt za pomocą wystarczająco restrykcyjnej polityki monetarnej (w tym realnych stóp procentowych powyżej długoterminowych „normalnych” poziomów). Takiego stanu rzeczy nie widzieliśmy od 2008 roku.

Patrząc na rynek obserwujemy, że on nie do końca w to wierzy. Rynek pieniężny oczekuje spadku stopy funduszy federalnych ponownie w 2024 roku.

Przyczyn inflacji w USA należy szukać nie tylko w sytuacji gospodarczej ale może przede wszystkim w przesunięciach popytu spowodowanych zmianą wzorców konsumpcji w czasie pandemii oraz wąskich gardłach podaży. Teraz do tego dochodzi wojna i tlący się na horyzoncie kryzys energetyczny a może jeszcze bardziej niebezpieczny kryzys żywnościowy.

Rynek nie upatruje nowej siły dolara po jastrzębich słowach Powella Czy oznacza to, że podchodzi sceptycznie do wszystkich słów Powella? Dolar umocnił się kosmetycznie wczoraj popołudniu. Zmienność na głównej parze walutowej była symboliczna, można zaryzykować również stwierdzenie, że prawie jej nie było.

Łukasz Zembik, DM TMS Brokers

Grupa ORLEN rozpoczyna produkcję tworzyw z wykorzystaniem przepracowanych olejów spożywczych

Czeski zakład ORLEN Unipetrol w Litvinovie uzyskał certyfikację  umożliwiającą produkcję petrochemiczną z wykorzystaniem uwodornionych olejów roślinnych (HVO). Częściowe zastąpienie ropy naftowej alternatywnym surowcem umożliwia redukcję emisji i jest odpowiedzią na oczekiwania regulacyjne i rynkowe. Równolegle z rozpoczęciem przetwarzania HVO w Czechach, Grupa ORLEN rozwija innowacyjną technologię uwodornienia przepracowanych olejów spożywczych w rafinerii w Płocku.

Uwodornione oleje roślinne (HVO) są bio-surowcem, który może zastępować ropę naftową, jako wsad do produkcji biokomponentów do paliw oraz monomerów i polimerów. Do wytwarzania HVO można wykorzystywać między innymi powszechnie dostępne zużyte oleje posmażalnicze pochodzące z branży gastronomicznej i hotelarskiej, traktowane dotychczas jako materiały odpadowe. W ramach testów prowadzonych w zakładzie ORLEN Unipetrol w Litvinovie potwierdzono, że produkty uzyskiwane z użyciem HVO mają takie same właściwości jak materiały w całości wykonane z surowców konwencjonalnych.

– Zrównoważone inwestycje w segmencie petrochemicznym są kluczowym elementem strategii ORLEN2030, przybliżającym koncern do osiągnięcia neutralności emisyjnej. Wspieramy rozwój gospodarki w obiegu zamkniętym poprzez kolejne inwestycje w produkcję biomateriałów oraz wykorzystanie surowców z recyklingu. Do 2030 roku Grupa ORLEN osiągnie moce w recyklingu – przede wszystkim plastików – na poziomie do 0,4 mln ton – mówi Tomasz Wiatrak, Prezes Zarządu ORLEN Unipetrol.

– Po pierwszych testach oraz pomyślnym przejściu procesu certyfikacyjnego zrealizowaliśmy kolejne testy produkcyjne, w których uzyskaliśmy bio-cyrkularny polipropylen, tworzywo powszechnie wykorzystywane w branży budowlanej, motoryzacyjnej i opakowaniowej. Metoda ta może jednak posłużyć również do produkcji polietylenu, etylenu czy benzenu. Ze 100 ton materiału wsadowego uzyskaliśmy 95 ton certyfikowanego tworzywa. Obecnie jesteśmy w stanie przetwarzać ok. 5 tysięcy ton HVO rocznie, ale wkrótce nasze zdolności produkcyjne mają się podwoić – mówi Martin Růžička, dyrektor ds. rozwoju, technologii i efektywności w Grupie ORLEN Unipetrol.

Wyprodukowany w Czechach bio-cyrkularny polipropylen będzie wykorzystywany do dalszych testów i badań realizowanych we współpracy z wybranymi odbiorcami, którzy również są zobowiązani do przejścia procesu certyfikacyjnego, tak by cały łańcuch wartości był zgodny z założeniami certyfikacji. Zakończenie tego procesu umożliwi rozpoczęcie produkcji na skalę komercyjną.

Zgodnie ze strategią ORLEN2030 koncern realizuje szereg projektów w obszarze biopaliw, biomateriałów i recyklingu, wpisujących się w założenia gospodarki cyrkularnej. Technologie wykorzystujące uwodornione oleje roślinne zostaną również wdrożone w zakładzie PKN ORLEN w Płocku. Do 2024 roku powstanie tam instalacja HVO, w której na skalę przemysłową wprowadzona zostanie technologia uwodornienia oleju rzepakowego, oleju posmażalniczego (UCO) lub ich mieszanek. Produkt końcowy będzie stosowany jako dodatek do oleju napędowego lub paliwa lotniczego JET. Wydajność instalacji HVO może wynieść około 300 tys. ton uwodornionego oleju rocznie. To ekologiczne i innowacyjne rozwiązanie, zgodnie ze strategią ORLEN2030, wzmocni pozycję koncernu na rynku biopaliw. Szacowana wartość inwestycji to ok. 600 mln złotych.

Inwestycje wykorzystujące przetworzone oleje realizowane są również w biorafinerii ORLEN Południe w Trzebini. W listopadzie 2021 roku spółka podpisała umowę na budowę instalacji do produkcji i destylacji UCO FAME, która z olejów posmażalniczych i tłuszczów zwierzęcych będzie produkować 30 tys. ton estrów drugiej generacji oraz 7 tys. ton gliceryny technicznej rocznie. Inwestycja zostanie zrealizowana w pierwszym kwartale 2023 roku, a jej wartość jest szacowana na ok. 127.5 mln złotych.

W biorafinerii ORLEN Południe powstały również instalacje ekologicznego glikolu propylenowego produkowanego z roślin oleistych oraz kwasu mlekowego powstającego z melasy cukrowej.

W ORLEN Unipetrol w Litvinovie trwają testy recyklingu chemicznego z wykorzystaniem pirolizy, czyli rozkładu termicznego surowców w wysokich temperaturach. Technologia ta pozwoli wykorzystywać surowce odpadowe, takie jak tworzywa sztuczne do produkcji węglowodorów dla instalacji petrochemicznych.

TenderHut zamyka rok z przychodem 61 mln zł

Notowana na NewConnect, Grupa Kapitałowa TenderHut uzyskała w ubiegłym roku skonsolidowane przychody na poziomie 61 mln zł, co stanowi wzrost o 30% w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego. EBITDA za poprzedni rok wyniosła 6,7 mln zł, co oznacza spadek o 23% r/r.  Skonsolidowany zysk netto w 2021 roku spadł o 25% w stosunku do roku poprzedniego i wyniósł 4,4 mln zł. 

2021 rok dla technologicznej Grupy TenderHut stanowił ważny okres w rozwoju. W kwietniu grupa zadebiutowała na warszawskim rynku alternatywnym – NewConnect. Dwa miesiące później TenderHut przejął 100% udziałów programistycznej spółki Evertop, a także zainwestował w platformę crowdfundingową StockAmbit. Dodatkowo dwa start-upy wchodzące w skład grupy z sukcesem zakończyły rundy finansowania społecznego, zbierając z rynku kolejno 1,7 mln zł (Holo4Med) oraz 2,35 mln zł (Zonifero). W 2021 roku odbyła się także emisja akcji TenderHut przeprowadzona w okresie od 13 lipca do 12 października. Zakończyła się pozyskaniem do spółki nowego kapitału w kwocie 6,7 mln zł. Zgodnie z założeniami emisji serii D1 oraz strategii TenderHut pozyskany kapitał przeznaczony zostanie na realizację planów akwizycyjnych, których efekty można obserwować już w pierwszym kwartale roku 2022.

– Pod względem tempa rozwoju Grupa TenderHut utrzymała w ubiegłym roku wysoką dwucyfrową dynamikę wzrostu sprzedaży, z czego jestem bardzo zadowolony. Tak dobry wynik był zasługą zarówno silnego rozwoju organicznego, jak również efektem przeprowadzonej akwizycji. Zauważalny był jednak spadek rentowności niektórych obszarów naszej działalności, co skutkowało ujemną dynamiką zysków – mówi Robert Strzelecki, prezes zarządu Grupy TenderHut.

Jak podaje zarząd spółki, odnotowany spadek rentowności niektórych obszarów działalności spowodowany był dwoma głównymi czynnikami. Z jednej strony, miało to związek ze wzrostem kosztów osobowych obserwowanym w całej branży informatycznej, z drugiej zaś były to zwiększone inwestycje w rozbudowę kadr, które będą kluczowe dla utrzymania dalszego tempa rozwoju i pozycji rynkowej w kolejnych latach.

Zadanie związane z utrwaleniem dalszego dynamicznego wzrostu, wspierane jest obecnie przez dwóch nowo pozyskanych i bardzo doświadczonych menagerów. W ubiegłym roku stanowisko COO całej Grupy TenderHut objął Piotr Bieńko wzmacniając nadzór i efektywność operacyjną spółek zależnych. Z kolei, za rozwój i zarządzanie sprzedażą całej grupy odpowiedzialny jest Bob Poole, który objął stanowisko CSO w Grupie TenderHut.  – Liczymy na to, że międzynarodowe doświadczenie nowego szefa sprzedaży wzmocni grupę we wszystkich trzech głównych liniach biznesowych. Jestem przekonany, że szybciej niż kiedykolwiek będziemy umacniali naszą pozycję na rynkach zagranicznych rozwijając globalną sieć sprzedaży Grupy TenderHut, co w konsekwencji pomoże nam zrealizować ambitne cele, jakie postawiliśmy sobie w Grupie na 2022 rok – podsumowuje Strzelecki.

TenderHut to technologiczna grupa kapitałowa, działająca w szeroko rozumianym sektorze IT. Spółka rozwija się w oparciu o 3 filary działalności: outsourcing IT (Software Design and Development), wdrażanie systemów laboratoryjnych (Lab Systems) oraz Venture Building. W skład grupy wchodzi 15 spółek, w tym 5 podmiotów zagranicznych. W segmencie Software Design and Development spółka działa za pośrednictwem firm SoftwareHut, Evertop, BrainHint (systemy IT), ExtraHut (UI/UX/design), ProtectHut (cyberbezpieczeństwo) oraz LegalHut (doradztwo prawne dla sektora IT). Segment Lab Systems reprezentowany jest przez spółki zależne Solution4Labs (wdrożenia LIMS) i Holo4Labs (Mixed Reality w laboratoriach). W segmencie Venture Building spółka rozwija głównie startupy z sektora PropTech/WorkTech – Zonifero, MedTech – Holo4Med i HRTech – Grow Uperion.

Wojna w Ukrainie. Świat się jednoczy.

Mamy do czynienia z przyspieszeniem w transformacji geopolitycznej w skali globalnej. Zachód, wspólnota demokratyczna, zjednoczyła się w pomocy Ukrainie i w oporze wobec rosyjskiego agresora oraz rosyjskiej dominacji w regionie Azji i Europy. To ma ogromne konsekwencje. To także oznacza, że zjednoczona i skuteczna wspólnota państw demokratycznych – to taka, która potrafi odciąć wielkie mocarstwo, jakim mieni się być Rosja, od światowego obiegu finansowego, od światowego obiegu gospodarczego i światowego obiegu społecznego, politycznego.

– Ta wspólnota jest także w stanie w sposób skoordynowany i skonsolidowany konkurować z wielkim, rosnącym hegemonem – jakim mieni się być Chińska Republika Ludowa. To jest sytuacja bez precedensu i widać, że nie tylko Rosjanie, zwłaszcza elity władzy w Rosji, mają poważne powody by sądzić, że ich kres nadchodzi – powiedział serwisowi eNewsroom Grzegorz Cydejko, publicysta ekonomiczny. – Także Chińczycy mają prawo oczekiwać, że wobec ewentualnych agresywnych działań wobec Tajwanu czy sąsiadów Chin, czy także wewnętrznych – wobec mniejszości religijnych czy narodowych, wobec Tybetu – społeczność międzynarodowa będzie bardziej skonsolidowana i bardziej jednomyślna. To jest niezwykła przemiana. Niezwykła przemiana, która jest wewnętrzną przemianą w społeczności demokratycznych państw świata – stwierdza Cydejko.

Polska na 11. pozycji w rankingu “Women in Work Index”. To jeden z lepszych wyników w regionie

W najnowszym rankingu przygotowanym przez PwC – Women in Work Index, oceniającym sytuację kobiet na rynku pracy w krajach OECD, Polska znalazła się na 11 miejscu. To znacznie wyżej niż inne państwa naszego regionu, takie jak: Węgry (22), Czechy (21), Estonia (17) czy Słowacja (25). Wyjątkiem jest Słowenia, która ponownie znalazła się na ostatnim miejscu podium, tym razem za Nową Zelandią i Luksemburgiem.

Przygotowywany co roku przez PwC raport „Women in Work Index” to analiza rynków pracy w 33 państwach OECD pod kątem warunków pracy dla kobiet i ich aktywności zawodowej. W tym roku obchodzimy jego dziesięciolecie. Pod uwagę brane są takie czynniki jak: różnica w wynagrodzeniu kobiet i mężczyzn (gender pay gap), wskaźnik zatrudnienia i stopa bezrobocia w obu grupach, liczba osób pracujących w pełnym wymiarze godzin i na część etatu. Obecna edycja raportu PwC obejmuje dane za 2020 r. i daje nam możliwość przeanalizowania wpływu pandemii COVID-19 na życie kobiet, miejsca pracy i dobrobyt gospodarczy.

Zgodnie z opublikowanymi w raporcie danymi luka płacowa w Polsce na przestrzeni ostatnich lat uległa zmniejszeniu. Według zaktualizowanych danych Eurostatu i OECD gender pay gap, czyli zróżnicowanie wynagrodzenia ze względu na płeć, w Polsce wynosił w 2020 r. 6,5%, a w 2019 r. 8,5%. Jak podkreślają eksperci PwC, nie oznacza to, że luka na poziomie 6,5% w pełni oddaje skalę tego zjawiska, jest raczej pokazaniem trendu. Dane Eurostatu, na których w głównej mierze bazuje analiza PwC, mierzy różnicę w średnich godzinowych zarobkach wszystkich pracowników płci męskiej i żeńskiej dla wszystkich sektorów, oprócz rolnictwa i administracji publicznej. Warto nadmienić, że jest to tylko jeden ze stosowanych sposobów kalkulacji luki płacowej. Często występującym alternatywnym sposobem oceny luki płacowej jest uwzględnienie obiektywnych kryteriów, które obejmują wymogi związane z wykształceniem, wymogi zawodowe i szkoleniowe, umiejętności, wysiłek i odpowiedzialność, wykonywaną pracę oraz charakter wiążących się z nią zadań. Takie podejście znajdziemy m.in. w propozycji dyrektywy Equal Pay czy metodykach certyfikacji równości wynagrodzeń.

“Dlatego dla firm powinno stać się bardzo ważne – precyzyjne przyjrzenie się sprawie równych płac między kobietami i mężczyznami. W dojrzałych gospodarkach wchodzą w życie już stosowne regulacje i w ich oczekiwaniu polscy szefowie firm powinni rozważyć już teraz modyfikację swoich polityk wynagrodzeń” – mówi Katarzyna Komorowska, partnerka PwC Polska z zespołu People & Organization.

W najnowszym zestawieniu za 2020 r. gender pay gap Polskę wyprzedzają jedynie Luksemburg (1,3%), Grecja (3,6%), Nowa Zelandia (4,6%), Belgia (5%) i Włochy (5,5%). Autorzy raportu podkreślają, że na poziom luki płacowej wpływ ma co najmniej kilka czynników, w tym te makroekonomiczne. Niższa luka płacowa występuje w krajach, w których m.in. jest wyższy PKB, wyższe wydatki publiczne na świadczenia rodzinne oraz duży odsetek kobiet prowadzących własny biznes. Z kolei negatywny wpływ na lukę płacową mogą mieć długość płatnego urlopu macierzyńskiego i mniejsza liczba kobiet aktywnych zawodowo w porównaniu do aktywnych zawodowo mężczyzn.

Po dekadzie powolnego, ale systematycznego wzrostu udziału kobiet w rynku pracy w państwach OECD, Women in Work Index spadł po raz pierwszy w swojej historii. Dwa główne czynniki (w skali globalnej), które się do tego przyczyniły, to wyższe bezrobocie wśród kobiet oraz niższy poziom zatrudnienia wśród pań. Indeks szacuje „lukę COVID-19”, która porównuje utratę miejsc pracy ze wzrostem zatrudnienia przewidywanym przed pandemią. Według danych, gdyby nie doszło do pandemii, na rynku pracy byłoby o mniej 5,1 mln bezrobotnych kobiet i 0 5,2 mln więcej kobiet aktywnie uczestniczących w rynku pracy.

W porównaniu do danych z 2019 r. zmniejszyła się stopa bezrobocia wśród kobiet w Polsce z 3,7% do 3,3%. Pozostałe wskaźniki utrzymują się na zbliżonym poziomie. Zatrudnienie na pełen etat wzrosło z 91% w 2019 r. do 91,1% w 2020 r., a stopa zatrudnienia wzrosła z poziomu 63,4% do 63,6%. W porównaniu do 2019 r. znacznie zmalała reprezentacja kobiet w zarządach, z 19,9% do 13,7%.

Jak wynika z raportu, potrzeba większego zaangażowania rządów państw OECD w dążeniu do równości płciowej w miejscach pracy oraz wprowadzenia elastycznego i hybrydowego modelu pracy, zwłaszcza w kontekście pracy z domu i opieki nad dziećmi czy płatnych urlopów rodzicielskich, które pomagają rozłożyć ciężar odpowiedzialności związanej z wychowywaniem dzieci na obu rodziców. Ponadto, w ciągu najbliższej dekady gospodarki państw OECD będą przechodzić na emisję net-zero, co stworzy nowe miejsca pracy. Przy odpowiednim wsparciu rządów, można z wyprzedzeniem zadbać o procedury, dzięki którym reprezentacja kobiet i mężczyzn będzie na podobnym poziomie.

Według badań PwC, przejście gospodarek na emisję net-zero spowoduje ogólny wzrost liczby miejsc pracy w większości sektorów. Największych wzrostów spodziewamy się w usługach użyteczności publicznej, budownictwie i produkcji, w których reprezentacja kobiet jest niższa od średniej. W powyższych sektorach zatrudnienie znajduje niemal ⅓ mężczyzn i zaledwie 11% kobiet.

“Jeśli nie zostaną podjęte działania, które doprowadzą do zwiększenia reprezentacji kobiet w tych sektorach gospodarek, szacujemy, że różnica w zatrudnieniu kobiet i mężczyzn w państwach OECD wzrośnie o 1,7% do 2030 r. Zarówno biznes jak i administracja publiczna mogą zrobić znacznie więcej, aby zapewnić kierunkowe wsparcie dla kobiet, zwłaszcza w obszarze nowopowstających, zielonych miejsc pracy. Wymaga to zidentyfikowania barier, systematycznego zwiększania kwalifikacji, pomocy przy ewentualnym przekwalifikowaniu pracujących kobiet i dostępu do finansowania dla kobiet prowadzących własne przedsiębiorstwa” – dodaje Katarzyna Komorowska.

Informacje o raporcie PwC „Women in Work Index 2020”

Raport „Women in Work Index” analizuje sytuację kobiet na rynku pracy oraz ich wpływ na gospodarkę w 33 państwach należących do Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Indeks powstaje w oparciu o dane OECD, Eurostatu oraz BLS i jest średnią ważoną wskaźników takich jak: różnica w wynagrodzeniu kobiet i mężczyzn, stopa bezrobocia wśród kobiet, bezpieczeństwo zatrudnienia, forma zatrudnienia (pełny lub niepełny etat). Najnowsza edycja raportu obejmuje dane za 2020 rok. Pełna treść raportu jest dostępna na stronie www.pwc.co.uk/womeninwork

Aktualizacja danych pokazała, że Polska w poprzedniej edycji raportu „Women in Work Index” obejmującego dane za 2018 r. powinna znaleźć się na 11. pozycji, a nie na 8.

Przystąpienie do długu jako forma zabezpieczenia wierzytelności – co warto o nim wiedzieć?

Przystąpienie do długu to forma osobistego zabezpieczenia wierzytelności. W jakim celu stosuje się taką konstrukcję? Na czym polega w praktyce? Jak sporządzić umowę przystąpienia do długu? Podpowiadamy.

Przystąpienie do długu polega na przejęciu współodpowiedzialności za dług przez osobę trzecią. Jeśli tak właśnie się stanie, wierzyciel będzie miał prawo egzekwować spłatę zadłużenia nie tylko od pierwotnego dłużnika, ale także od współodpowiedzialnego. Przystąpienie do długu może nastąpić z mocy ustawy lub na skutek umowy zawartej pomiędzy dłużnikiem a osobą, która chce przystąpić do długu.

 Kto może przystąpić do długu?

Osobą współodpowiedzialną za zadłużenie może być każda osoba pełnoletnia posiadająca pełną zdolność do czynności prawnych.

 Przystąpienie do długu a odpowiedzialność dłużników

Przystępując do długu dłużnika, przystępujący ponosi dokładnie taką samą odpowiedzialność jak pierwotny. Obaj dłużnicy odpowiadają więc za wierzytelność solidarnie, całym swoim majątkiem.

 Jakie korzyści dla dłużnika ma przystąpienie do długu osoby trzeciej?

Z perspektywy pierwotnego dłużnika przystąpienie do długu osoby trzeciej jest z reguły bardzo korzystne. Dlaczego? Dzięki takiej konstrukcji zyska on bowiem wartościowe wsparcie, które pomoże uniknąć negatywnych konsekwencji, jakie niesie za sobą zadłużenie. Może być to wpisanie danych do rejestru dłużników Biura Informacji Gospodarczej, np. BIG InfoMonitor, skierowanie sprawy na drogę postępowania sądowego czy egzekucja komornicza. Przystąpienie do długu pomoże tu także szybciej „wyjść na prostą”, odbudować swoją płynność finansową i odzyskać życiową stabilność.

 Czy przystąpienie do długu jest korzystne dla wierzyciela?

Instytucja przystąpienia do długu jest korzystna także dla wierzyciela. Dzięki temu, że do zadłużenia przystąpiła kolejna osoba, solidarnie odpowiedzialna z pierwotnym dłużnikiem, może on skuteczniej egzekwować wierzytelność, zabezpieczając tym samym swoje interesy.

 Czy przystąpienie do długu osoby trzeciej wymaga zgody wierzyciela?

Przystąpienie do długu osoby trzeciej nie wymaga zgody wierzyciela. O współodpowiedzialności za zadłużenie należy go jednak poinformować.

 Jak sporządzić umowę przystąpienia do długu?

Choć prawo nie nakłada obowiązku stworzenia umowy przystąpienia do długu w formie pisemnej, zdecydowanie warto to zrobić. Taka forma pozwoli uniknąć niedomówień, błędów interpretacyjnych i precyzyjnie ureguluje istotne dla obu dłużników kwestie. Tworząc dokument, zadbaj o to, aby zawierał on:

  • wskazanie stron umowy — pierwotnego dłużnika oraz dłużnika przystępującego do długu;
  • dane wierzyciela;
  • oświadczenie woli przystępującego o przyjęciu długu i solidarnej odpowiedzialności z pierwotnym dłużnikiem;
  • szczegółowe informacje o długu uwzględniające kwotę, tytuł, ewentualne odsetki i termin spłaty;
  • zasady rozwiązywania sporów;
  • podpisy obu dłużnikó

Dodatkowo:

  • jeśli strony zdecydowały, że każdy z dłużników weźmie na siebie określony procent sumy długu, w treści umowy koniecznie zawrzyj taką informację;
  • jeśli to dłużnik przystępujący spłaci cały dług, określ zasady zwrotu środków przez dłużnika pierwotnego.

 Czy przystąpienie do długu jest tym samym co poręczenie?

Wbrew obiegowej opinii przystąpienie do długu nie jest tym samym co poręczenie. Osoba, która jest poręczycielem, stanie w obowiązku uregulowania długu dopiero w momencie, kiedy pierwotny dłużnik nie ureguluje go w terminie. Przystąpienie do długu nakłada na obu dłużników obowiązek solidarnej odpowiedzialności aż do jego pełnej spłaty.

 Czym różni się przystąpienie do długu od przejęcia długu?

Jeśli jako dłużnik zawrzesz umowę przystąpienia do długu, poniesiesz solidarną z przystępującą do zadłużenia osobą odpowiedzialność. Instytucja przejęcia długu zwolni Cię natomiast z długu, przenosząc go w pełni na osobę trzecią.

Jak Polacy rozumieją pojęcie klasy średniej?

Do klasy średniej zalicza siebie 69% Polaków. Jednocześnie 59% uważa, że Polski Ład uderza w interesy tej grupy. Wyniki badania.

Badanie przeprowadzone przez serwis InterviewMe wykazało, że 69% Polaków uważa się za przedstawicieli klasy średniej. Jednocześnie 59% badanych krytykuje Polski Ład za to, że tę klasę osłabia. Według 61% państwo powinno ją szczególnie chronić.

Serwis kariery InterviewMe.pl przeprowadził badanie „Gra w klasy. Polacy definiują klasę średnią”, w którym zapytano 1000 respondentów o kryteria przynależności do klasy średniej, a także o to, z którą klasą społeczną się identyfikują.

Ankieta wykazała, że aż 85% Polaków rozumie pojęcie klasy społecznej. Jednocześnie badani mieli trudność ze wskazaniem konkretnych zawodów, charakterystycznych dla klasy średniej, z którą tak wielu z nich (69%) się identyfikuje.

Nie było też zgody wśród respondentów co do zarobków typowego przedstawiciela klasy średniej. Według 35% jest to kwota 6–8 tysięcy brutto. Nieco mniej, bo 29% respondentów wskazywało na zarobki 4–6 tys. zł brutto, a 22% na przedział 8–10 tys. brutto.

Respondenci deklarują, że o przynależności do klasy średniej decydują przede wszystkim niezłe zarobki. Wykształcenie, kapitał społeczny czy wykonywany zawód mają mniejsze znaczenie. Jednak, gdy zapytałam ich o to, czy świetnie zarabiający youtuber zalicza się według nich do klasy średniej — większość (57%) odpowiedziała przecząco. Jednocześnie aż 59% stwierdziło, że nauczyciel akademicki zarabiający nieco ponad 3 tys. zł brutto jest przedstawicielem klasy średniej. — komentuje wyniki ankiety jej autorka Marta Rojewska.

Co interesujące, aż 87% badanych twierdzi, że osoba bez wyższego wykształcenia może należeć do klasy średniej.

Z badania InterviewMe wynika, że Polacy identyfikują przedstawicieli klasy średniej przede wszystkim na podstawie zarobków. Wyraźnie widać, że właściwie przedstawiciel każdego zawodu może dołączyć do klasy średniej, jeśli tylko uda mu się osiągnąć ze swojej pracy odpowiednie dochody. Jednocześnie większość badanych negatywnie ocenia działania rządu, który według ankietowanych powinien klasę średnią chronić, zamiast obciążać kolejnymi podatkami. — zauważa Wojciech Martyński, ekspert kariery w InterviewMe.

Oto inne ciekawe wyniki analizy:

  1. Aż 87% Polaków uważa, że osoba bez dyplomu może należeć do klasy średniej.
  2. Tylko 3% Polaków identyfikuje się z klasą wyższą.
  3. Do aspirowania do klasy średniej przyznaje się 22% badanych.
  4. Najczęściej wymieniane zawody, charakterystyczne dla klasy średniej to nauczyciel, lekarz, pielęgniarka, fryzjer.

Niemal ¼ rekruterów uważa, że oczekiwania płacowe pracowników IT są za wysokie. 82 proc. ekspertów zarabia ponad 8 tys. zł netto

No Fluff Jobs wraz z Uniwersytetem SWPS w swoim badaniu postanowili m.in. skonfrontować wymagania rekruterów z rzeczywistymi oczekiwaniami oraz kompetencjami pracowników IT. Z raportu Kompetencje w IT. Perspektywy kandydatów, specjalistów i rekruterów” przygotowanego przez organizacje wynika, że dla niemal ¼ rekruterów oczekiwania finansowe specjalistów IT są za wysokie. Z kolei głównym motorem zmian pracodawcy dla 61 proc. specjalistów IT z doświadczeniem na poziomie średniozaawansowanym i zaawansowanym jest wysokość zarobków i management firmy (37 proc.). Sytuacja kształtuje się podobnie wśród najbardziej doświadczonych w branży, czyli ekspertów, którzy jednak częściej niż specjaliści zmieniają miejsce pracy ze względu na panującą w niej atmosferę (37 proc.) i brak wyzwań (34 proc.).

Deklarowane wynagrodzenia przez pracowników IT i forma zatrudnienia

W badaniu zapytano pracowników IT na różnych szczeblach kariery o ich poziom miesięcznych zarobków netto. Okazało się, że zdecydowana większość początkujących (79 proc.), czyli stażystów i juniorów, zadeklarowała zarobki w przedziale od 2001-6000 zł netto. Jedynie 4 proc. z nich zarabia poniżej 2000 zł netto, a 3,5 proc. jest na bezpłatnym stażu. W przypadku specjalistów IT – z doświadczeniem na poziomie średniozaawansowanym (tzw. midów) oraz zaawansowanym (tzw. seniorów) – blisko 71 proc. może liczyć na zarobki w przedziale od 6 do 10 tys. zł. Nieco ponad 20 proc. otrzymuje wynagrodzenia w przedziale od 10,1 do 16 tys. zł, a ponad 6 proc. – od 16,1 do 24 tys. zł. Ponad 24 tys. zł zarabia jedynie 2,6 proc. Z kolei w przypadku najbardziej doświadczonych w branży, na stanowiskach eksperckich, aż 81,6 proc. z nich deklaruje zarobki powyżej 8 tys. zł. Największy odsetek wskazań wśród tej grupy uzyskały przedziały od 8,1 do 10 tys. zł (16 proc.) i 10,1-12 tys. zł (13 proc.).

W ubiegłym roku umowę B2B oferowano w niemal ¾ ofertach pracy opublikowanych na portalu No Fluff Jobs. A jakie formy zatrudnienia zadeklarowali sami pracownicy IT? Jak wynika z badania, odsetek pracujących w oparciu o Umowę o pracę był niemal identyczny dla wszystkich poziomów doświadczenia (57 proc.). Różnice dostrzec można w przypadku umów B2B – tylko 11 proc. początkujących wskazało ten typ umowy. U doświadczonych specjalistów oraz ekspertów odsetek wskazań był podobny – kolejno 34,6 i 35,2 proc.

Dlaczego pracownicy IT zmieniają pracę? Ważne nie tylko finanse, ale i szef

W zależności od stażu pracy, powody zmian pracodawcy wśród pracowników IT są różne. Początkujących motywuje do tego najczęściej brak możliwości rozwoju (48 proc.) i zbyt niskie wynagrodzenie (46 proc.). Grupa ta, częściej niż pozostałe, wskazywała również na atmosferę w miejscu pracy (39 proc.). Dla średniozaawansowanych i zaawansowanych specjalistów motywatorem, skłaniającym ich do zmiany pracy jest wysokość wynagrodzenia (61 proc.) oraz kadra zarządzająca (37 proc.). Podobnie sytuacja wygląda w przypadku ekspertów, dla których zmiana pracodawcy spowodowana jest nie tylko niesatysfakcjonującym wynagrodzeniem (42 proc.). Częściej niż specjaliści wskazywali oni na atmosferę w miejscu pracy (37 proc. wskazań) i brak wyzwań (34 proc.). Jest to grupa, która częściej niż pozostałe wskazywała także na problem zarządzania w firmie (39 proc.).

O ile zmiana pracy najczęściej wiąże się z chęcią poprawienia sytuacji finansowej na lepszą, to dane z naszego kolejnego raportu pokazują, że równie istotnymi powodami są problem mikrozarządzania oraz niesprzyjająca atmosfera w pracy. Tzw. micromanagement najboleśniej dotyka tych najbardziej doświadczonych pracowników i pracowniczki ITmówi Magdalena Gawłowska-Bujok, COO w No Fluff Jobs. W zrealizowanym wspólnie z Uniwersytetem SWPS badaniu czytamy także, że największą bolączką juniorów(-ek) jest brak możliwości rozwoju. Jako firma stale podkreślamy, że wspieranie najmłodszych stażem to długofalowa inwestycja, która może przynieść niesamowite korzyści, zwłaszcza w dobie niedoborów kadrowych w branży IT.

Największe bolączki rekruterów z branży IT

Rekrutacja pracowników z branży IT nie należy do najłatwiejszych, co potwierdza raport przygotowany przez No Fluff Jobs i USWPS. Najczęściej poszukiwani, czyli doświadczeni specjaliści są trudno uchwytni. Największym utrapieniem jest dla rekrutujących duża liczba ofert pracy kierowanych do pracowników z sektora IT (27 proc.), a także ich zbyt wysokie oczekiwania płacowe (24 proc.). W pierwszej trójce znalazło się także wzbudzenie zainteresowania ofertą (18 proc.), część z rekruterów wskazało także na trudności w dotarciu do kandydata (15 proc.). Najmniej z nich zdaje się narzekać na kwestie takie jak niskie kwalifikacje kandydatów (10 proc.) czy ich niechęć do zmiany pracy (zaledwie 5 proc. wskazań).

–  W pracy spędzamy 8-10 godzin dziennie. To miejsce, w którym chcemy nie tylko realizować się zawodowo, ale też po prostu dobrze się czuć. A to jest ściśle powiązane z atmosferą, jaka panuje w zespole, dobrą komunikacją i zarządzaniem, które nie jest skupione jedynie na wyznaczaniu celów i zadań. Umiejętności intra- i interpersonalnych nie da się nauczyć z dnia na dzień. Powinien być to przemyślany proces. 56,3 proc. rekruterów podkreśla, że to właśnie kompetencje miękkie decydują o zatrudnieniu mówi Łukasz Skorupski, dyrektor kreatywny Uniwersytetu SWPS oraz pomysłodawca raportu. – Raport „Kompetencje w IT. Perspektywy kandydatów, specjalistów i rekruterów”  potwierdza, że to, na co zwracamy szczególną uwagę na Uniwersytecie SWPS, czyli kształcenie zdolności interpersonalnych, jest istotne na każdym etapie rozwoju zawodowego.  Dlatego dla pracowników branży IT ważne jest nie tylko wynagrodzenie finansowe, ale również zapewnienie im i ich przełożonym przestrzeni do rozwoju takich umiejętności jak komunikacja, asertywność, kreatywność czy dbanie o własny dobrostan.

Wyniki rynku pożyczkowego w lutym 2022 r.

W lutym 2022 r. firmy pożyczkowe udzieliły łącznie 245,6 tys. nowych pożyczek na wartość 623 mln zł. W porównaniu do lutego 2021 r. w ujęciu wartościowym firmy pożyczkowe współpracujące z BIK udzieliły pożyczek na kwotę wyższą o 43,2%, a w ujęciu liczbowym o 26,8% więcej.
Średnia wartość nowo udzielonej w lutym 2022 r. pożyczki pozabankowej wyniosła 2 291 zł i była wyższa od średniej wartości pożyczki udzielonej w lutym 2021 r. o 12,3%.

W lutym 2022 r. 42,3% wartości nowo udzielonych pożyczek firmy pożyczkowe przyznały na kwoty powyżej 5 tys. zł, które w ujęciu liczbowym stanowiły jednak tylko 10,0% sprzedaży. W ujęciu liczbowym dominowały pożyczki do kwoty 1 tys. zł, które stanowiły 45,4% liczby udzielonego finansowania. W ujęciu wartościowym pożyczki na kwoty poniżej 1 tys. zł miały 10,5% udział w sprzedaży.

W lutym 2022 r. nowo udzielone pożyczki ze wszystkich przedziałów kwotowych i to zarówno w ujęciu liczbowym, jak i wartościowym odnotowały dodatnie dynamiki. Najwyższe dodatnie dynamiki w ujęciu liczbowym w porównaniu do lutego 2021 r. odnotowały pożyczki ze skrajnych przedziałów: niskokwotowe do 500 zł (+40,8%) oraz wysokokwotowe powyżej 5 tys. zł: (+31,5%). W ujęciu wartościowym najwyższą dynamiką charakteryzowały się pożyczki z przedziału powyżej 5 tys. zł (+48,0%) oraz niskokwotowe do 500 zł (+42,9%).

ID Logistics podsumowuje 2021 rok

Poprawa wszystkich wskaźników finansowych, w odniesieniu do dobrych wyników za 2020 r.:

  • Przychody: wzrost o 16,3% do 1,91 mld euro
  • Zysk z działalności operacyjnej: wzrost o 25% do 75,6 mln euro
  • Przepływy pieniężne: wzrost o 22,5% do 188,9 mln euro po inwestycjach operacyjnych
  • Zadłużenie finansowe: ograniczone do 0,9x EBITDA z wyłączeniem MSSF 16

Grupa ID Logistics, jeden z europejskich liderów logistyki kontraktowej, ogłosiła wyniki finansowe za 2021 rok. Firma odnotowała wzrost przychodów o 16,3% do 1,91 mld euro. Zysk z działalności operacyjnej zwiększył się o 25% i wyniósł 75,6 mln euro.

Eric Hémar, prezes i dyrektor generalny ID Logistics, komentuje: „W 2021 roku ID Logistics odnotował duży wzrost wszystkich wskaźników finansowych. Dobre wyniki odzwierciedlają siłę naszego modelu, zarówno we Francji, jak i na rynkach międzynarodowych, a zwiększenie wydajności magazynów pozwoliło nam zrównoważyć liczne start-upy. Wzmocnieni osiągnięciem dobrych wyników, byliśmy w stanie dokonać trzech strategicznych przejęć, w krajach Beneluksu, Stanach Zjednoczonych i w obszarze dystrybucji e-commerce do klientów indywidualnych we Francji”.

KOLEJNY ROK ZRÓWNOWAŻONEGO WZROSTU PRZYCHODÓW O 16,3%

W 2021 r. przychody ID Logistics wyniosły 1,91 mld euro, wzrastając o 16,3% i 17% w ujęciu like-for-like:

we Francji odnotowano wzrost przychodów o 7,6% do 775,9 mln euro, na co największy wpływ miała realizacja 14 projektów wdrażanych od 2020 r.,

– przychody z działalności na rynkach międzynarodowych, wyniosły 1,13 mld euro, o 23,1% więcej niż rok wcześniej. Wynik ten uwzględnia wpływ efektu walutowego, który ogólnie pozostaje niekorzystny, zwłaszcza w Ameryce Łacińskiej, oraz konsolidację pod koniec ub.r. firmy GVT, przejętej w krajach Beneluksu. Z wyłączeniem tych pozycji, przychody wzrosły o 24,4%.

Wynik osiągnięty przez ID Logistics jest tym bardziej znaczący, że już w 2020 r. firma odnotowała wzrost o 7,1% w porównaniu z 2019 r. Obsługa i udział sektora e-commerce w działalności ID Logistics wciąż się zwiększa, w 2021 r. osiągając poziom 28%.

ZYSK Z DZIAŁALNOŚCI OPERACYJNEJ WZRÓSŁ O 25% DO 75,6 MLN EURO

Mimo kryzysu Covid-19 i kosztów związanych z uruchomieniem 22 nowych magazynów, rentowność operacyjna Grupy poprawiła się.  Zysk z działalności operacyjnej zwiększył się o 25% do 75,6 mln euro w porównaniu z 60,5 mln euro w 2020 r., co oznacza bazową marżę operacyjną w wysokości 4%, wyższą o 30 punktów bazowych:

We Francji zysk z działalności operacyjnej wzrósł do 32,2 mln euro, co stanowi 4,2% przychodów, w porównaniu z 26,6 mln euro i 3,7% w 2020 r. W ub.r. Grupa ID Logistics lepiej zrównoważyła bezpośrednie i pośrednie koszty dodatkowe związane z kryzysem Covid-19, zwiększono też wydajność nowych projektów przy jednoczesnej kontroli rozpoczętych start-upów.

– Wzrósł też zysk z działalności operacyjnej na rynkach międzynarodowych, osiągając poziom 43,4 mln euro, co stanowi marżę 3,8%, w porównaniu z 33,9 mln euro i 3,7% w 2020 r. Podobnie jak we Francji, skutki kryzysu Covid-19 zostały już całkowicie zniwelowane, a ostatnie projekty pokazują wyraźną, ogólną poprawę wydajności.

DOCHÓD NETTO WZRASTA O 26,6% DO 35,7 MLN EURO

Dochód netto uwzględnia koszty jednorazowe w wysokości 9,8 mln euro (w porównaniu z 3,4 mln euro w 2020 r.), w tym 7,2 mln euro kosztów, głównie socjalnych, związanych z zamknięciem wszystkich nierentownych operacji dla Opla w Hiszpanii.

Łącznie dochód netto za ub.r. wyniesie 35,7 mln euro, co oznacza wzrost o 26,6% w porównaniu z rokiem 2020.

ZARZĄDZANIE ŚRODKAMI PIENIĘŻNYMI I DUŻA ZDOLNOŚĆ INWESTYCYJNA

W 2021 r. ID Logistics udowodnił, że dobrze zarządza zapotrzebowaniem na kapitał obrotowy. Grupa przyspieszyła tempo inwestycji, o 82,4 mln euro w porównaniu z 57,8 mln euro w 2020 r. Przepływy pieniężne z działalności operacyjnej wyniosły 188,9 mln euro, o 22,5% więcej niż rok wcześniej.

W grudniu ID Logistics sfinalizował przejęcie GVT w krajach Beneluksu za łączną kwotę 67,7 mln euro, z uwzględnieniem kosztów akwizycji.

Po tym przejęciu dług finansowy netto z wyłączeniem MSSF 16 pozostaje pod kontrolą na poziomie 105,1 mln euro na koniec 2021 r. w porównaniu z 61 mln euro na koniec 2020 r. Jest on ograniczony do poziomu 0,9x EBITDA.

PERSPEKTYWY ROZWOJU

W tym roku ID Logistics będzie koncentrować się na integracji ostatnich przejęć: GVT w krajach Beneluksu, Colisweb we Francji (finalizacja w styczniu 2022 r.), a przede wszystkim Kane Logistics w USA (akwizycja wciąż wymaga zatwierdzenia przez amerykańskie urzędy antymonopolowe).

ID Logistics skupi się też na wzroście wydajności najnowszych projektów i kontroli projektów, które dopiero zostaną uruchomione, na poziomie podobnym do ubiegłego roku. Jednocześnie ID Logistics kontynuuje realizację ambitnego programu CSR, w oparciu o cele przedstawione w październiku ub.r.

Prototyp komercyjnego bezemisyjnego statku średniej wielkości z ogniwami paliwowymi Toyoty

Firma EODev zaprezentowała prototyp statku średniej wielkości Energy Observer 2* z bezemisyjnym napędem wodorowym. Toyota jest współudziałowcem spółki EODev i jako dostawca ogniw paliwowych współuczestniczy w procesie wprowadzenia statku na komercyjny rynek. Nowy statek powstał na bazie doświadczeń i technologii wypracowanych podczas rejsu dookoła świata eksperymentalnego jachtu Energy Observer.

Energy Observer to samowystarczalny energetycznie eksperymentalny katamaran, wyposażony w przystosowane do pracy na morskim jachcie ogniwa paliwowe z Toyoty Mirai. Jacht realizuje od kilku lat rejs dookoła świata – wyprawa przez trzy oceany stanowi ekstremalny test, który pozwolił wypracować optymalne technologie i rozwiązania. Doświadczenie to stało się podstawą dla działalności spółki EODev, komercyjnego ramienia zespołu naukowców i inżynierów stojących za projektem Energy Observer. Toyota jest jednym z udziałowców tej firmy, która obecnie oferuje na rynku dwa wodorowe generatory prądu do zastosowań morskich i stacjonarnych na bazie ogniw paliwowych dostarczanych przez producenta sedana Mirai.

Energy Observer 2 z napędem wodorowym

Zespół Energy Observera zaprezentował niedawno swój nowy produkt, który przyspieszy dekarbonizację towarowego transportu morskiego. Energy Observer 2 to wielozadaniowy statek towarowy zasilany ciekłym wodorem, oferujący bardzo duże możliwości transportowe i znaczną autonomię. Jego bezemisyjny napęd wykorzystuje generator EODev RexH2 z ogniwami paliwowymi Toyoty.

Specyfikacja statku stanowi odpowiedź na pilną potrzebę odnowienia flot wielozadaniowych statków towarowych o nośności do 5000 ton. Używane na trasach przybrzeżnych i wewnątrzkontynentalnych, stanowią alternatywę dla transportu drogowego i mogą zawijać do mniejszych portów bez angażowania rozbudowanej logistyki. Statki tej wielkości stanowią prawie 37% światowej floty, a często są to stare jednostki, produkujące wiele zanieczyszczeń. Dlatego zespół Energy Observera oraz partnerzy projektu postanowili skoncentrować się właśnie na tej części rynku, aby przyspieszyć transformację branży morskiej w kierunku neutralności klimatycznej i środowiskowej.

Energy Observer 2 ma długość 120 metrów, szerokość 22 metry, zanurzenie 5,5 metra i nośność 5000 ton. Powierzchnia żagli wynosi 1450 m². Ekonomiczna średnia prędkość to 12 węzłów. Statek jest napędzany silnikiem elektrycznym o mocy 4 MW, zasilanym przez generator RexH2 z ogniwami paliwowymi Toyoty o mocy 2,5 MW. Wodór, który trafia do generatora RexH2, jest magazynowany w ciekłej postaci w zbiornikach o pojemności 1000 m3, które mieszczą 70 ton tego paliwa. Zapewniają one zasięg do 4000 mil morskich, czyli 7400 km.

„Dzięki prototypowemu statkowi chcemy przejść pełną drogę do dekarbonizacji średnich statków transportowych, wykorzystujących wodór jako paliwo. Wierzymy w zdolność francuskiego przemysłu morskiego, by stał się benchmarkiem dla całej branży dzięki współpracy z innowacyjnym hubem realizującym badania i rozwój oraz wdrożenia nowych technologii” – powiedział Victorien Erussard, założyciel i prezydent Energy Observer.

„Transformacja w kierunku dekarbonizacji transportu morskiego jest realizowana od kilku lat. Prowadzone są prace nad statkami napędzanymi LNG i wieloma innymi innowacjami, w tym powrotem do napędu wiatrowego. Na innowacyjnych rozwiązaniach Energy Observera 2, bezemisyjnego statku średniej wielkości o wielu zastosowaniach, skorzysta wiele branż powiązanych z transportem morskim, w tym armatorzy, stocznie, producenci różnego rodzaju sprzętu, dostawcy energii, porty, firmy usługowe, a także uczelnie i ośrodki badawcze. Jest to też istotny wkład w rozwój francuskiego przemysłu” – powiedział Frédéric Moncany de St-Aignan, prezes Cluster Maritime Français.

Znaczenie Energy Observera dla branży morskiej

Transport morski odpowiada za 3% rocznych emisji CO2 na świecie. Ambicją zespołu Energy Observera, Toyoty oraz pozostałych partnerów projektu było opracowanie i przetestowanie rozwiązań, które pozwolą transportować towary drogą morską bez żadnych emisji.

Technologia wodorowa to najważniejszy element projektu Energy Observer i główny powód zaangażowania Toyota Motor Europe. Toyota zaprojektowała dostosowaną do użytku na morzu wersję systemu ogniw paliwowych i zainstalowała ją w eksperymentalnym katamaranie. Koncern jest od początku partnerem tego projektu. System ogniw paliwowych Toyoty został zaprojektowany jako konstrukcja modułowa, którą łatwo zaadaptować do różnych zastosowań. Obecnie są one wykorzystywane w seryjnych autach osobowych, ciężarówkach, autobusach, jachtach morskich, pociągach i instalacjach stacjonarnych.

Po sześciu latach trwania projektu zastosowane na nim technologie są już dojrzałe i sprawdzone. Dotyczy to zarówno przystosowanych do morskiego środowiska ogniw paliwowych Toyoty, jak i masowej produkcji ogniw paliwowych czy systemu magazynowania ciekłego wodoru. Zespół Energy Observera wraz z partnerami rozwiązuje obecnie ostatnie kwestie technologiczne. EODev, spółka odpowiedzialna za komercjalizację technologii wypracowanych w projekcie Energy Observer, dzięki współpracy z Toyotą jest ekspertem w dziedzinie technologii wodorowych dla branży morskiej.

Energy Observer – francuski projekt badawczo-rozwojowy

Energy Observer to nazwa pierwszego bezemisyjnego, samowystarczalnego energetycznie jachtu napędzanego wodorem, który pełni rolę laboratorium transformacji ekologicznej. Rozwój niezawodnych, zrównoważonych, bezemisyjnych i przystępnych pod względem ekonomicznym rozwiązań energetycznych stanowi główny cel wyprawy i fundament działalności spółki EODev. Podróż Energy Observera dookoła świata trwa już 7 lat. Jacht zatrzymuje się w znanych na całym świecie miastach, by nawiązywać kontakty z pionierami i innowatorami, którzy pracują nad rozwojem zrównoważonych, ekologicznych rozwiązań. Jako pierwszy francuski ambasador 17 Celów Zrównoważonego Rozwoju ONZ, zespół Energy Observera realizuje misję podnoszenia świadomości w kwestii transformacji ekologicznej i poszukiwania rozwiązań, które umożliwią osiągnięcie neutralności klimatycznej i środowiskowej.

Energy Observer otrzymał Wysoki Patronat Prezydenta Republiki Francuskiej Emmanuela Macrona. Posiada oficjalne wsparcie Ministerstwa Transformacji Ekologicznej, UNESCO i Unii Europejskiej.

*Zdjęcia: Energy Observer 2 ©JB Epron Design / ©Kadeg Boucher.

Pyramid Games z 35 proc. wzrostem przychodów netto w 2021 roku

Ponad 3 mln zł przychodów netto ze sprzedaży w 2021 roku wypracował notowany na rynku NewConnect producent gier komputerowych z Grupy PlayWay Pyramid Games. Oznacza to wzrost o 35 proc. w porównaniu r/r, kiedy w 2020 r. przychody spółki wyniosły ponad 2,2 mln zł. W najbliższych miesiącach br. lubelskie studio zapowiada premiery gier Dinosaur Fossil Hunter oraz Occupy Mars: The Game.

W ubiegłym roku Pyramid Games odnotowało stratę netto na poziomie prawie 385 tys. zł, a stan środków pieniężnych na koncie spółki na koniec grudnia 2021 roku wyniósł ponad 423 tys. zł.

– Na wynik finansowy w 2021 roku największy wpływ miała kontynuacja prac nad naszymi flagowymi projektami, a dodatkowy wkład pozwolił na znaczne podniesienie ich jakości. Ponadto zainwestowaliśmy w nowe projekty, które w naszej ocenie mogą wpłynąć pozytywnie na sytuację finansową spółki – podsumowuje Jacek Wyszyński, prezes zarządu Pyramid Games S.A.

W minionym roku Pyramid Games ukończyło prace nad trzema tytułami PC: Castle Flipper, DLC z łazikiem Perseverance, do gry Rover Mechanic Simulator oraz Farming Life. Spółka rozwinęła również dostępność Rover Mechanic Simulator na platformy konsolowe – w ubiegłym roku premiery miały wersje na konsole Xbox i Playstation, a w 2022 roku na Nintendo Switch. W 2021 roku lubelski developer zintensyfikował współpracę outsourcingową, w ramach której realizuje grafikę i modele 3D, animacje, usługi Motion Capture, postprocessing oraz efekty wizualne dla innych gier i spółek m.in. z grupy PlayWay. Pozwoliło to na lepsze zarządzanie płynnością finansową, a także na utrzymanie zatrudnienia ponad 60-osobowego zespołu.

W 2022 roku na rynku pojawią się nowe gry stworzone przez Pyramid Games, z którymi studio wiąże ogromne nadzieje Dinosaur Fossil Hunter i Occupy Mars: The Game. Obie są obecnie na etapie serii beta-testów, po których zostaną ustalone daty ich premier. Pierwszy tytuł zgromadził już ponad 90 tys. graczy na wishliście Steam, a drugi ponad 230 tys. Na graczy czeka też premiera gry ZooKeeper, która znajduje się na końcowym etapie prac obecnie trwa jej balansowanie i dodawanie do niej dodatkowych mechanik. Jednak to nie wszystkie tytuły, nad którymi aktualnie pracuje studio. 

Podczas zeszłorocznej jesiennej edycji Festiwalu Steam opublikowaliśmy po raz pierwszy wersję demo gry Soyuz Constructors. Po zebraniu feedbacku od graczy przystąpiliśmy do pracy nad prologiem, a także pełną wersją gry. W związku z aktualnym konfliktem rosyjsko-ukraińskim przyszłość projektu stanęła pod znakiem zapytania, ponieważ był kierowany w dużej części na rynek rosyjski. Rozważamy rebranding projektu, jednak prace nadal trwają – podkreśla Jacek Wyszyński, prezes zarządu Pyramid Games S.A.

W ub. roku Pyramid Games opublikowało również pierwszy trailer gry Car Mechanic Manager 2023. Projekt jest realizowany na zlecenie Manager Games S.A. Lubelskie studio podpisało także umowę ze spółką True Games Syndicate S.A. na wyprodukowanie gry pokazującej życie młodego gangstera o roboczej nazwie District.

Wiosną rekrutacje planuje co czwarta firma

Pomiędzy kwietniem a czerwcem rekrutacje nowych pracowników planuje 26% firm, natomiast o redukcji etatów mówi 23%. Blisko połowa badanych pracodawców (46%) chce pozostawić zatrudnienie na niezmienionym poziomie, a 5% organizacji nie ma jeszcze sprecyzowanych planów rekrutacyjnych. Największe zapotrzebowanie na ręce do pracy zgłaszają przedsiębiorcy reprezentujący sektor produkcji przemysłowej oraz IT & technologii, telekomunikacji, komunikacji i mediów. Szczególnie intensywnej rywalizacji o talenty należy spodziewać się w regionie Południowo-Zachodnim. Więcej w opublikowanym dziś raporcie ManpowerGroup „Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia”, prezentującym prognozy rekrutacyjne firm na II kwartał roku.

ManpowerGroup opublikował dziś swój najnowszy raport, przedstawiający plany zatrudnienia firm. Prognoza netto zatrudnienia* prezentująca nastroje rekrutacyjne pracodawców na okres kwiecień-czerwiec firm wynosi +5%. Chociaż wynik wskazuje na pozytywne perspektywy dla osób poszukujących pracy to w porównaniu z ubiegłym kwartałem zgłaszana przez firmy chęć rozbudowywania zespołów znacząco się zmniejszyła. Jeszcze 3 miesiące temu wskaźnik wynosił +21% i odzwierciedlał bardzo duży optymizm przedsiębiorców oraz silną potrzebę intensywnego pozyskiwania nowych pracowników.

– W najnowszym raporcie przedstawiamy wyniki badania, które zostało zrealizowane w drugiej połowie stycznia. W tym czasie byliśmy świadkami niezwykle dynamicznego rozwoju kolejnej fali pandemii COVID-19, a prognozy epidemiologów były pesymistyczne dla polskiego rynku. Według ich przewidywań aż jedna trzecia pracowników miała wkrótce nie być zdolna do pracy, z powodu zachorowania, kwarantanny lub izolacji. Takie informacje niewątpliwie wpłynęły na pogorszenie się i tak niestabilnego z powodu pandemii otoczenia biznesowego. Z drugiej strony firmy znacznie zwiększały zatrudnienie w minionym roku, uzupełniając luki kadrowe z początków pandemii, dlatego wiele organizacji mogło zrealizować swoje potrzeby związany z pozyskaniem nowych kadr – mówi Tomasz Walenczak, dyrektor generalny ManpowerGroup w Polsce. – Na ochłodzenie się prognoz rekrutacyjnych firm niewątpliwie miały wpływ bieżące wydarzenia w naszym kraju, takie jak rosnąca inflacja, podniesienie stóp procentowych oraz rosnące ceny paliw. Obserwowaliśmy również wzrost kosztów związanych z prowadzeniem biznesu jak na przykład wzrost kosztów pracowniczych, rosnąca presja płacowa a jednocześnie bardzo niska dostępność pracowników. Wielu pracodawców wybiera bezpieczniejsze rozwiązanie w postaci przeczekania obecnego czasu i obserwacji rynku. To wszystko wprost przekłada się na wzrost odsetka firm, które w najbliższym czasie nie planują żadnych zmian personalnych – dodaje Tomasz Walenczak.

Pomiędzy kwietniem a czerwcem 2022 roku największe zapotrzebowanie na personel zgłaszają przedsiębiorcy reprezentujący sektor produkcji przemysłowej, z prognozą netto zatrudnienia wynoszącą +30%. Chęć intensywnego pozyskiwania nowych talentów prezentują także przedstawiciele IT, technologii, telekomunikacji, komunikacji i mediów (+13%) oraz innych branż (+14%). Nieco bardziej zachowawcze, lecz wciąż pozytywne plany rekrutacyjne deklarują pracodawcy z obszaru handlu hurtowego i detalicznego (+7%) oraz edukacji, służby zdrowia i administracji państwowej (+3%) i budownictwa (+2%). Należy jednak zaznaczyć, że nie we wszystkich sektorach przedsiębiorcy zamierzają zwiększać zatrudnienie. Firmy z obszaru bankowości, finansów, ubezpieczeń i nieruchomości oraz pracodawcy reprezentujący inne usługi liczą się z koniecznością redukcji etatów, o czym świadczą prognozy na poziomie -3%. Największych zwolnień należy jednak spodziewać się w sektorze restauracji i hoteli (-6%) oraz produkcji podstawowej (-11%).Wiosną rekrutacje planuje co czwarta firma

Najbardziej intensywna rywalizacja o talenty przewidywana jest w regionie Południowo-Zachodnim (+12%). Duża liczb ofert pracy czekać będzie także na osoby poszukujące zatrudnienia w Centrum (+8%), na Północy (+8%) i na Wschodzie (+6%). Mniej korzystnych perspektyw dla kandydatów należy natomiast spodziewać się w regionie Północno-Zachodnim (0%) oraz na Południu, z prognozą netto zatrudnienia na poziomie -1%, wskazującą na potrzebę nieznacznej redukcji etatów w firmach.Wiosną rekrutacje planuje co czwarta firma

Niezależnie od regionu to duże firmy w Polsce są najbardziej otwarte na dalsze powiększanie swoich zespołów, zgłaszając prognozę zatrudnienia równą +10%. Nieco mniej aktywnie zamierzają pozyskiwać nowych pracowników organizacje średnie (+6%) i małe (+3%), natomiast w mikro przedsiębiorstwach (-3%) pracodawcy liczą się z koniecznością zwolnienia części personelu.

– Przyglądamy się temu, co dzieje się za naszą wschodnią granicą, a jednocześnie prowadzimy działania w Polsce, aby wesprzeć uchodźców z Ukrainy i pomóc im w znalezieniu nowej pracy. To, co będzie kluczowe dla polskiego rynku pracy to usprawnienia w firmach, które dostosują miejsca pracy i umożliwią zatrudnienie kobiet, a z drugiej strony wsparcie systemowe, które pozwoli zorganizować opiekę nad ich dziećmi. Biorąc pod uwagę skalę niedoboru talentów, z którą mierzyliśmy się w ostatnich latach, nowe ręce do pracy będą niezwykle potrzebne. Ale niezbędne będzie wyposażenie kandydatów z Ukrainy w nowe kompetencje, które są pożądane przez pracodawców, ponieważ dzięki temu będą mieli szanse na zatrudnienie. Dlatego w Polsce uruchomiliśmy nasz autorski program rozwojowy MyPath dla osób z Ukrainy, który obejmuje naukę języka polskiego oraz wyposażenie w kompetencje potrzebne dziś na rynku pracy. Chcemy pomagać uchodźcom w ukończeniu niezbędnych szkoleń oraz pozyskaniu specyficznej wiedzy z konkretnych branż. Każdy pracodawca w Polsce ma możliwość dołączenia do tego projektu – podsumowuje Tomasz Walenczak.

W regionie EMEA (Europa, Bliski Wschód, Afryka) największe zapotrzebowanie na ręce do pracy zgłaszane jest przez przedsiębiorców ze Szwecji (+38%). Dużą chęć pozyskiwania nowych talentów deklarują także organizacje w Holandii (+36%), Belgii (+34%) oraz Irlandii (+32%) i RPA (+32%). Wśród naszych bezpośrednich sąsiadów najaktywniej zamierzają rekrutować niemieccy pracodawcy (+22%). Czechy i Słowacja zgłaszają prognozę netto zatrudnienia na identycznym poziomie +11%, natomiast Polska plasuje się w końcówce światowego rankingu, prezentującego rekrutacyjne plany przedsiębiorców.

W regionie EMEA (Europa, Bliski Wschód, Afryka) największe zapotrzebowanie na ręce do pracy zgłaszane jest przez przedsiębiorców ze Szwecji (+38%). Dużą chęć pozyskiwania nowych talentów deklarują także organizacje w Holandii (+36%), Belgii (+34%) oraz Irlandii (+32%) i RPA (+32%). Wśród naszych bezpośrednich sąsiadów najaktywniej zamierzają rekrutować niemieccy pracodawcy (+22%). Czechy i Słowacja zgłaszają prognozę netto zatrudnienia na identycznym poziomie +11%, natomiast Polska plasuje się w końcówce światowego rankingu, prezentującego rekrutacyjne plany przedsiębiorców.

* Prognoza netto zatrudnienia – obliczona na podstawie danych różnica między odsetkiem firm planujących wzrost a odsetkiem planującym spadek liczby etatów. Wskaźnik uwzględnia korektę sezonową.

Branża transportowa na zakręcie – brak pracowników i rosnące koszty coraz większym problemem

Branża transportowa zaliczyła udany powrót po pandemicznym 2020 roku. Mimo różnych wyzwań i trudności ubiegły rok napawał optymizmem na nadchodzące miesiące. Jednak wojna w Ukrainie całkowicie zmieniła sytuację, sprawiając, że na horyzoncie pojawiły się nowe wyzwania – brak pracowników i jeszcze szybciej rosnące koszty działania.

Ubiegły rok polscy przewoźnicy drogowi towarów mogą uznać za udany. Zwiększona została ilość przewozów, na co wskazują dane GUS o masie przewiezionych towarów (+1,4%), a także liczba kilometrów przejechanych po płatnych drogach w Niemczech (+11,2%). O rosnącym i wysokim popycie świadczą także dane z badania koniunktury dla Polski i UE, choć na przełomie roku 2021 i 2022 widać było pogorszenie nastrojów. Polska jest obecnie liderem w przewozach drogowych towarów w UE. Na przestrzeni lat 2011-2020 udział naszych przewoźników w przewozach UE według pracy przewozowej wzrósł z 13% do prawie 20%. W przewozach międzynarodowych udział Polski wzrósł o 12 pkt. proc. do 33%, jeszcze większe wzrosty i udziały uzyskano w cross-trade i kabotażu.Branża transportowa na zakręcie

Na podstawie liczby kilometrów przejechanych przez polskich przewoźników po płatnych drogach w Niemczech można domniemywać, że ten trend w skali całej Europy utrzymywał się również w 2021 roku. W minionym roku udział Polski w kilometrażu zagranicznych przewoźników wzrósł do 42% i do 17,5% wszystkich przewoźników. W obu przypadkach uzyskano wzrost o nieco ponad 1 punkt procentowy.

Po dobrym 2021, przed branżą wiele wyzwań

Jeszcze do niedawna prognozy na 2022 rok były optymistyczne. Komisja Europejska na początku lutego przewidywała dalszy wzrost gospodarki UE o 4,0% w tym i o 2,8% w przyszłym roku. Natomiast Transport Intelligence w listopadzie ubiegłego roku prognozował CAGR w latach 2021-2025 dla wartości europejskiego rynku transportu drogowego na poziomie 4,4%. Wybuch wojny w Ukrainie będzie jednak oznaczał spadek popytu na transport. Według przewidywań ekonomistów spowoduje zmniejszenie tempa wzrostu gospodarczego w Europie, w tym w Polsce.

Działania wojenne w Ukrainie hamują działalność tamtejszego przemysłu i handlu. Zawieszenie lub wycofanie się z eksportu do Rosji oraz prowadzenia w tym kraju działalności ogłosiło wiele międzynarodowych koncernów i regionalnych korporacji. Zerwanie łańcuchów dostaw wynika także z sankcji nakładanych na Rosję, co więcej podobnych działań można się spodziewać wobec Białorusi, w sytuacji jej większego zaangażowania w konflikt. Do tego sami przewoźnicy ograniczają wysyłanie pojazdów za wschodnią granicę, w trosce o bezpieczeństwo kierowców. Połączenie tych czynników może powodować znaczny i długotrwały spadek wolumenu przewozów na kierunku wschodnim – komentuje Radosław Pelc, analityk ds. sektora transportu i logistyki w Santander Bank Polska. 

Wojna znacznie ogranicza też przewozy tranzytowe, przede wszystkim Chiny-Europa, w tym istotne również dla przewoźników drogowych połączenia kolejowe. Zagrożeniem jest możliwość całkowitego zamknięcia wschodnich granic, a także zniszczenie infrastruktury – dróg, mostów, linii kolejowych. Jednak spadki wolumenów na wschodzie nie są głównym problemem polskiej branży z uwagi na stosunkowo małą ekspozycję na ten kierunek. Przewozy międzynarodowe realizowane w 2020 roku przez krajowych przewoźników dla Rosji, Ukrainy i Białorusi stanowiły zaledwie 2% wykonanej przez nich pracy przewozowej. Biorąc pod uwagę mimo wszystko nadal wysoki popyt na transport w Europie i relatywnie niską podaż, straty na kierunku wschodnim byłyby łatwe do zniwelowania.

Największym problemem dla krajowych przewoźników może być ograniczona dostępność kierowców z Ukrainy, w przypadku, gdy wojna będzie trwała kolejne tygodnie czy miesiące. Negatywny bilans migracji, który może wyniknąć z mobilizacji i zakazu opuszczania Ukrainy przez mężczyzn w wieku 18-60 lat, a do tego powrotu na Ukrainę kierowców pracujących wcześniej w Polsce, aby wstąpić do armii – to czynniki, które mocno wpłyną na możliwości przewozowe naszej branży. Szacuje się, że w pierwszych dniach wojny około 30% ukraińskich kierowców nie stawiło się do pracy i zgłosiło wyjazd na Ukrainę – dodaje Radosław Pelc, analityk ds. sektora transportu i logistyki w Santander Bank Polska. Branża transportowa na zakręcie

Spadek dostępności kierowców ma miejsce w sytuacji i tak już sporych strukturalnych problemów z zatrudnieniem w transporcie. Szacuje się, że w Europie brakuje około 400 tysięcy kierowców. W Polsce niedobór wynosi 60-80 tysięcy, podobnie jak w Niemczech, większe zapotrzebowanie jest tylko w Wielkiej Brytanii (80-100 tys.).

Szybki wzrost kosztów

Potencjalne braki kadrowe to nie jedyne problemy, z którymi będzie musiała poradzić sobie branża transportowa w najbliższych miesiącach. Już teraz widać na horyzoncie szybki wzrost kosztów na wielu polach – płac, paliwa czy leasingu.

Wysoki popyt na transport i strukturalne niedobory kadrowe powodowały, że wynagrodzenia kierowców od lat rosły szybciej niż średnio w sektorze przedsiębiorstw. Obecny exodus kierowców na Ukrainę może zwiększyć tempo tego wzrostu. Jeszcze przed wybuchem wojny obawiano się znacznego zwiększenia kosztów wynagrodzeń w związku z wejściem w życie kolejnych regulacji Pakietu Mobilności (zasady delegowania i wynagradzania). Szacuje się, że mogą one ulec zwiększeniu z tego tytułu o 17-30%, w zależności od rodzaju wykonywanych przewozów międzynarodowych. Przy udziale wynagrodzeń w kosztach na poziomie 20-30%, oznacza to wzrost kosztów o 4-9%.Branża transportowa na zakręcie

Wojna w Ukrainie ma jeszcze większy wpływ na koszt paliwa. Cena ropy wystrzeliła w marcu do ponad 130 USD za baryłkę, cena gazu podwoiła się wobec poziomów z lutego. Przy udziale paliwa w kosztach przewozów na poziomie około 30%, wzrost cen ropy o połowę (około 110 USD/bbl) w relacji do średniej z 2021 roku (70 USD/bbl) oznacza wzrost kosztów o 15%. Perspektywy dla ropy i gazu są bardzo niepewne. Można zakładać, że ceny będą się utrzymywały na wysokich poziomach, możliwa jest też ich duża zmienności zależnie od rozwoju sytuacji w Ukrainie, polityki wobec Rosji czy podaży z innych źródeł.

Dodatkowo, zakłócenia w łańcuchach dostaw ograniczające produkcję pojazdów przy wysokim na nie popycie powodowały wzrost cen o kilkanaście procent. Koszty nabywania taboru zwiększają również rosnące stopy procentowe, które według przewidywań mogą dalej rosnąć, z obecnych 3,5% (referencyjna) nawet do ponad 5% jeszcze w 2022 roku.

Wyzwanie – utrzymać rentowność

Utrzymanie dotychczasowej, wysokiej rentowności całego sektora stoi pod znakiem zapytania. Mimo wojny popyt powinien być nadal dosyć wysoki, jednak mniejsza podaż kierowców z Ukrainy może spowodować wzrost stawek, ale też spadek realizowanych wolumenów i wzrost wynagrodzeń. Co więcej, należy założyć utrzymanie się wysokich ceny paliw i taboru.

Szczególnie trudna do utrzymania może być rentowność małych przewoźników, to efekt m.in. dużej konkurencji, relatywnie małej siły przetargowej, niskiej dywersyfikacji klientów, niższej efektywności, regulacji zmuszających do inwestowania w nowoczesne technologie, dużego udziału kosztów stałych oraz większej podatności na grzywny czy mandaty. Mali przewoźnicy są również bardziej wrażliwi na pojedyncze kwarantanny i zachorowania kierowców, które mogą znacznie zmniejszać możliwości realizacji przez nich zleceń, co oznacza spadek przychodów, ale może też wiązać się z naliczaniem kar umownych. Wpływ może mieć także rosnąca skłonność dużych przewoźników do zlecania podwykonawstwa coraz większym podmiotom z uwagi na stabilność współpracy i mniejsze ryzyko związane z egzekwowaniem ewentualnych kar za niewywiązywanie się z umów.

Niska rentowność i materializacja powyższych zagrożeń w przypadku małych podmiotów może powodować problemy również z płynnością. Według KRD dług przeterminowany całego sektora TSL wzrósł od marca 2020 roku do listopada 2021 roku o 27%, tzn. do 1,24 mld PLN. Ponad 90% tej wartości (1,1 mld PLN) stanowiły zobowiązania transportu drogowego. Większość obejmowała przeterminowane zobowiązania małych podmiotów – zadłużonych było 21,2 tys. przewoźników drogowych, a około 3/4 wartości długu dotyczyło jednoosobowych działalności gospodarczych. Z drugiej strony badanie Coface pokazuje, że ponowienie rosła długość opóźnień w płatnościach wobec przewoźników.

Cały raport do pobrania znaleźć można na stronie: https://www.santander.pl/korporacje/rozwiazania-sektorowe/transport-i-logistyka#1=1

FREE NOW wprowadza usługę przejazdów taxi tylko dla kobiet i wyłącznie z kierowczyniami

“Dla niej” to nowa usługa w aplikacji FREE NOW, przeznaczona wyłącznie dla pasażerek, które chcą zamówić przejazd z kierowczynią taxi. To pierwsza tego typu usługa w Polsce, a jej celem jest promowanie kobiet w zawodach postrzeganych stereotypowo jako męskie, a także udostępnienie alternatywy dla tych pasażerek i kierowczyń, które preferują przejazd z kobietą. Aż 95% badanych kierowczyń współpracujących z platformą FREE NOW przyznaje, że pasażerki czują się bardziej komfortowo jadąc z kobietą, a 82% zgadza się, że taka usługa pozytywnie wpłynie na promowanie kobiet w branży taxi[1]. Usługa „Dla niej” we FREE NOW pojawia się testowo w Trójmieście.

Aż 7 na 10 badanych kierowczyń taxi przyznaje, że pasażerowie reagują zdziwieniem widząc kobietę wykonującą ten zawód. Taki sam odsetek uważa, że dobrym kierunkiem w promowaniu kobiet w zawodach stereotypowo uznawanych za męskie, jest zwiększanie ich widoczności. Co druga badana spotyka się ze stereotypem, że kobiety gorzej prowadzą auto. Kierowczynie FREE NOW zapytane o powody, dla których lubią swój zawód, aż w 70% wskazują na fakt, iż lubią prowadzić samochód, a także doceniają elastyczność czasową i niezależność tej pracy. Co czwarta przyznaje, że w branży taxi nie ma różnic płacowych pomiędzy płciami, a współpraca z aplikacją daje im poczucie bezpieczeństwa.

Jesteśmy dumni, że jako pierwsi na polskim rynku taxi wprowadzamy usługę przeznaczoną wyłącznie dla kobiet. Tym samym pragniemy zwrócić uwagę na nadal występujące w XXI wieku przekonanie jakoby branża taxi lub prowadzenie auta miało być domeną mężczyzn. Istnienie tego stereotypu zauważa aż 65% badanych przez nas kierowczyń taxi. Mamy nadzieję, że usługa “Dla niej” będzie impulsem dla wielu kobiet do podejmowania zajęć, które wciąż uznawane są za typowo męskie. Jednocześnie, obok wielu innych opcji zamówienia przejazdu dostępnych w naszej aplikacji, dajemy dodatkową alternatywę dla pasażerek, które z różnych powodów – w tym związanych z bezpieczeństwem – mogą preferować przejazd z kobietą – mówi Izabela Skonieczna, dyrektorka marketingu FREE NOW w Polsce. 

 

Trójmiasto zostało wybrane jako miasto pilotażowe dla usługi ze względu na wysoki odsetek kierowczyń współpracujących z platformą FREE NOW w tej lokalizacji. FREE NOW nie wyklucza rozszerzenia usługi “Dla niej” w kolejnych polskich miastach. Decyzja o udostępnieniu takiej usługi jest także motywowana rosnącą liczbą kobiet przybywających do Polski z Ukrainy.

Jeśli testy w Trójmieście przebiegną prawidłowo, rozwiniemy tę usługę w pozostałych polskich lokalizacjach, takich jak Warszawa i Kraków, gdzie notujemy stosunkowo wysoki odsetek kierowczyń. Spodziewamy się także, że w obliczu rosnącej liczby przybywających do Polski uchodźczyń z Ukrainy, praca w zawodzie taxi w usłudze FREE NOW “Dla niej” może być dla nich szansą na rozpoczęcie pracy zarobkowej w komfortowych warunkach. Mamy też świadomość, że dla pasażerek z Ukrainy, które są w naszym kraju od niedawna, korzystanie z usługi tylko dla kobiet może być bardziej preferowane. Z myślą o nich, w ostatnich dniach udostępniliśmy naszą aplikację także w języku ukraińskim mówi Krzysztof Urban, dyrektor zarządzający FREE NOW w Polsce. 

Usługa “Dla niej” w aplikacji FREE NOW widoczna jest dla wszystkich użytkowników w Trójmieście oraz wyłącznie dla kierowczyń taxi. Kierowczyni może odrzucić pojawiające się zlecenie na etapie jego przyjmowania w aplikacji – widząc męskie imię pasażera lub po przyjeździe na miejsce odbioru, bez konsekwencji w postaci opłaty anulacyjnej. Kierowczynie współpracujące z FREE NOW nadal mają dostęp do wszystkich innych zleceń pojawiających się na platformie, a ich przyjmowanie jest dla nich dobrowolne.

Ze względu na stosunkowo niski udział kierowczyń taxi we flocie FREE NOW, czas oczekiwania na taki przejazd może być dłuższy niż w innych usługach (np. Lite czy Comfort). Ceny za przejazd w usłudze “Dla niej”, podobnie jak w pozostałych opcjach FREE NOW, są gwarantowane i znane z góry.

[1]  Badanie w formie ankiety internetowej, przeprowadzone zostało w lutym 2022 roku, wśród ponad 100 kierowczyń taxi z różnych polskich miast, współpracujących z platformą FREE NOW.

Złoty zyskuje mimo wojny i jastrzębiego Fedu

Aprecjacja złotego w zeszłym tygodniu trwała. Wpływ rosyjskiej inwazji na Ukrainę na rynki jest mniejszy, a reakcja na jastrzębi Fed przypomina realizację słynnej rynkowej maksymy „kupuj plotki i sprzedawaj fakty”. Choć to sytuacja w Ukrainie będzie mieć nadal decydujący wpływ na wycenę polskiej waluty i skalę zacieśniania polityki monetarnej, w kontekście zachowania głównych walut warto obserwować również odczyty makro.

Ruchy na giełdzie i aktywach w zeszłym tygodniu były ogólnie imponujące. Przykładem optymizmu przenikającego rynek może być to, że europejskie indeksy akcji zamknęły tydzień blisko poziomów, na których były przed inwazją. Na rynku walutowym najlepiej radziła sobie korona szwedzka, zaś będący walutą safe haven jen japoński znalazł się na dole tabeli G10. Waluty rynków wschodzących wciąż zyskują. Dotyczy to w szczególności walut Ameryki Łacińskiej – zarówno ze względu na to, że gospodarki tamtejszych krajów są oparte na eksporcie surowców, jak i z uwagi na dużą odległość od wojny. Warto odnotować, że nasz faworyt, real brazylijski, góruje w tym roku w tabelach pośród głównych walut i zyskał już znacznie ponad 10% względem dolara amerykańskiego.

Poza informacjami dotyczącymi sytuacji w Ukrainie w tym tygodniu w centrum uwagi inwestorów będą czwartkowe odczyty wskaźników PMI dla aktywności gospodarczej w strefie euro i Wielkiej Brytanii. Pokażą one wpływ rosyjskiej inwazji, więc niepewność jest wyjątkowo wysoka. Konsensus oczekuje spadku indeksów, ale wciąż mają one pokazywać poziomy solidnej ekspansji. Poza tym w tym tygodniu przemawiać będzie co najmniej sześciu członków Rezerwy Federalnej – oczekujemy, że rozjaśnią kwestie dotyczące zacieśnienia polityki pieniężnej. Obecnie wydaje się, że punkt ciężkości planowanego cyklu będzie znajdować w jego początkowej fazie. Póki co dolar zdecydowanie nie zyskał na jastrzębich komunikatach Fedu w zeszłym tygodniu. Środowy raport dotyczący inflacji w Wielkiej Brytanii w lutym powinien zaś pokazać kolejny skok do wartości najwyższych od dziesięcioleci.

PLN

Ubiegły tydzień przyniósł kontynuację umocnienia polskiego złotego, co wiążemy z tym, że rynek skupiał się głównie na pozytywnych sygnałach dotyczących rozmów Ukrainy i Rosji. Inwestorzy lgną do jakichkolwiek korzystnych informacji, jednocześnie jednak przyzwyczajają się do obecnej sytuacji, jakkolwiek tragiczna by ona nie była. Złoty reaguje i powinien nadal reagować głównie na zmiany nastrojów rynkowych w związku z wojną w Ukrainie. Zmienność jest mniejsza, rynek jest dość optymistyczny, niemniej niepewność pozostaje.

Mimo że z oczywistych względów dane makro straciły na znaczeniu, warto zwrócić uwagę na to, że niemal wszystkie lutowe dane z Polski z ostatnich dni pokazały odczyty wyższe od oczekiwań. Dotyczy to m.in. wszystkich odczytów inflacji (CPI, bazowej, PPI) oraz danych o płacach, pokazujących dwucyfrową, najwyższą od 2008 r. dynamikę (11,7%).

Wraz z danymi o produkcji sprzedanej przemysłu, które pokazały, że znajduje się ona znacznie powyżej przedpandemicznego trendu, odczyty te stanowią argument za kontynuacją zacieśniania polityki pieniężnej w Polsce. Niemniej tempo podwyżek stóp procentowych powinno zależeć przede wszystkim od sytuacji w Ukrainie: im lepsze wieści, tym podwyżki powinny być mniej agresywne, a maksymalny poziom stóp – niższy.

EUR

W strefie euro było w ostatnich dniach spokojnie – jedynymi odczytami były obecnie już mało aktualny raport o produkcji przemysłowej w styczniu i ogromny, lecz spodziewany spadek oczekiwań inwestorów dotyczących wzrostu gospodarczego po szoku spowodowanym rosyjską inwazją. Ten drugi wskaźnik nie był jednak ostatnio szczególnie pomocny w przewidywaniu wzrostu. Był to zmienny tydzień dla euro, które jednak zdołało się umocnić i zakończyło go powyżej poziomu 1,10 względem dolara.

Najważniejszym wydarzeniem kolejnych dni będzie publikacja wstępnych odczytów wskaźników PMI w marcu, które dadzą pierwszy ogląd stagflacyjnego wpływu wojny na europejską gospodarkę. Oprócz tego w tym tygodniu będą przemawiać prezeska EBC Christine Lagarde i główny ekonomista Philip Lane.

USD

Rezerwa Federalna potwierdziła oczekiwania podwyżki stóp procentowych na każdym z przyszłych posiedzeń w 2022 r. Dot plot pokazał, że członkowie FOMC spodziewają się łącznie 7 ruchów o 25 pb. w 2022 r. Prognozy dotyczące długiego okresu były bardziej gołębie, lecz biorąc pod uwagę ich dotychczasowy rozwój, nie pokładalibyśmy w nich szczególnego zaufania.

Dolar nie umocnił się w następstwie posiedzenia ze względu na dwa czynniki. Pierwszym jest ogólna poprawa sentymentu do ryzyka, która jest niekorzystna dla dolara, zachowującego się jak typowa waluta safe haven od początku inwazji na Ukrainę. Drugi zaś to poczucie rynków, że na obecnym poziomie wyceny rynkowe już są wysokie i przez to dalsza aprecjacja może być ograniczona. W tym tygodniu powinno się wyjaśnić, który z tych czynników jest decydujący.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury

Fabryka Plast-Box w Czernihowie na Ukrainie zniszczona podczas ataku rakietowego

Grupa Plast Box, jeden z najnowocześniejszych producentów opakowań z tworzyw sztucznych w Polsce i w Europie,  poinformowała o pożarze w zakładzie produkcyjnym Plast-Box Ukraina w Czernihowie, który wybuchł w wyniku prowadzonych działań wojennych wojsk rosyjskich. Zniszczeniu uległa hala produkcyjna i magazynowa, a także pomieszczenia biurowe. Obecnie, ze względu na utrzymujące się wysokie ryzyko zagrażające bezpieczeństwu, całość strat trudna jest do ustalenia.

Na naszych oczach zmaterializowało się ryzyko, które jeszcze kilka tygodni temu było trudne do oszacowania. W momencie rozpoczęcia rosyjskiej agresji na Ukrainę nasza fabryka znalazła się na terenach bezpośrednio narażonych na działania wojenne. W miniony weekend stała się ona celem ataku rakietowego. Zniszczenie fabryki, naszej dumy, stanowi dla nas ogromny cios. Stał za nią potężny wysiłek inwestycyjny, zaangażowanie, pasja wielu ludzi oraz ich miejsca pracy – mówi Grzegorz Pawlak, prezes zarządu Plast-Box S.A. – Jednak, tak jak Ukraina, my dalej będziemy walczyć. Mamy dużo wiary i siły, dlatego odbudujemy to miejsce i ten biznes – deklaruje.

Każdy kryzys to jednocześnie nowe otwarcie, które wyzwala determinację, siłę do działania i daje nowe szanse dla producentów i eksporterów. Już dzisiaj Plast-Box zastanawia się, jak racjonalnie zaangażować się w powojenną odbudowę biznesu w Ukrainie.

W tym trudnym czasie nasza solidarność i jedność mają większe znaczenie niż kiedykolwiek. Straty to nie tylko aktywa, ale przede wszystkim ludzie. Podjęliśmy już kroki w celu zapewnienia bezpieczeństwa naszym pracownikom pochodzącym z Ukrainy i ich rodzinom, tym, którzy ucierpieli w trakcie wojny. Na bieżąco monitorujemy sytuację i zadeklarowaliśmy wsparcie oraz podjęcie odpowiednich działań, aby jak najszybciej reagować na pojawiające się potrzeby – informuje Grzegorz Pawlak.

Mieszkaniówka odreagowuje po słabym początku roku

Najnowsza informacja GUS, prezentująca wstępne wyniki budownictwa mieszkaniowego w lutym br., wskazuje na naturalne wzrostowe odreagowanie statystyk po ich styczniowym załamaniu. Pytanie jednak, czy oznacza to tylko krótkotrwałe odbicie czy początek powrotu do wysokiej formy, koniunktury inwestycyjnej na mieszkaniowym rynku pierwotnym.

Odreagowanie styczniowego tąpnięcia

Początek bieżącego roku bardzo wyraźnie zasygnalizował perspektywę słabnięcia koniunktury inwestycyjnej rynku mieszkaniowego w kolejnych miesiącach. Mocno korekcyjny charakter styczniowych danych GUS solidarnie dotknął wszystkich trzech rodzajów statystyk inwestycyjnych mieszkaniówki, czyli:

  • mieszkań oddanych do użytkowania,
  • nowych pozwoleń oraz
  • inwestycji rozpoczętych.

Jak tłumaczą eksperci portalu RynekPierwotny.pl w przypadku budownictwa mieszkaniowego, niezależnie od stanu koniunktury rynkowej, dość mocno utrwaloną od lat tradycją jest widoczne hamowanie aktywności inwestycyjnej w pierwszych tygodniach każdego roku. W efekcie miesiąc styczeń jest od lat regularnie i niezawodnie najsłabszym miesiącem w mieszkaniówce pod względem statystyk nowo rozpoczynanych budów. Pojawia się więc wątpliwość, czy styczniowe hamowanie do minimalnych kilkuletnich wartości było tylko wypadkiem przy pracy, czy też może początkiem cyklicznego spowolnienia inwestycyjnego w mieszkaniówce.

Zdecydowanie najgorzej wypadły z początkiem roku najważniejsze dane, z punktu widzenia oceny bieżącej koniunktury, dotyczące nowych budów deweloperskich. Pociągnęły one za sobą przedmiotowe statystyki ogółem do poziomu jednego z najgorszych wyników miesięcznych w historii, i najsłabszego od grudnia 2018 roku.

Tymczasem w lutym nastąpiło dość jednoznaczne odreagowanie wolumenu nowych budów mieszkaniowych do poziomu ogółem blisko 18 tys. jednostek, czyli o ponad połowę w stosunku do styczniowego dna. Na taki wynik solidarnie zapracowali inwestorzy indywidualni i budujący na sprzedaż lub wynajem. Jednak o ile ci pierwsi rozpoczęli w dwóch pierwszych miesiącach nawet nieco więcej mieszkań niż w analogicznym okresie ub. roku, to deweloperzy wciąż mają na koncie mniej rozpoczętych budów rdr o ponad 16 proc.

Nowe pozwolenia wciąż w cenie

Z kolei w przypadku statystyk nowych pozwoleń na budowę lub zgłoszeń z projektem budowlanym, luty zaowocował korekcyjnym odreagowaniem, o nieco mniej spektakularnym wymiarze, niż w przypadku mieszkań rozpoczętych. GUS doliczył się ich ogółem w ubiegłym miesiącu 25,5 tys., czyli 15 proc. więcej w relacji mdm, ale jednocześnie ponad 6 proc. mniej rdr.

Co ciekawe jednak, w przypadku deweloperów wynik za dwa pierwsze miesiące br. na poziomie ponad 33 tys. decyzji administracyjnych, jest niemal identyczny z osiągniętym w okresie styczeń-luty 2021. Czyli rusza  wyraźnie mniej nowych budów deweloperskich, ale nowe pozwolenia wciąż pozostają w cenie. A jak wiadomo statystyki nowych pozwoleń na budowę są bardzo wiarygodnym parametrem oceny potencjału popytowego rynku w przyszłych okresach przez deweloperów, nie sugerując tym samym spadku ich optymizmu inwestycyjnego.

Mieszkania oddane w kierunku średnich wartości

W ostatnich czasach bardzo mocnym ogniwem GUS-owskich danych sygnalnych budownictwa mieszkaniowego pozostawały statystyki mieszkań oddanych do użytkowania. Od siedmiu miesięcy ostro pięły się w górę aż do rekordowego od lat poziomu w ubiegłorocznym grudniu.

W tym przypadku po styczniowym osłabieniu mamy na tyle wyraźne odreagowanie, że bardzo prawdopodobny wydaje się powrót do średnich wartości z ostatnich miesięcy. Wynik w lutym ogółem 18,4 tys. był nie tylko wyższy mdm o jedną piątą, ale i rdr o kilkanaście procent. W rezultacie tegoroczny jak i zeszłoroczny okres styczeń-luty zaowocowały niemal identycznym wynikiem.

Statystyki mieszkań oddawanych do użytku nie zależą od aktualnej sytuacji rynkowej, ale są efektem stanu koniunktury inwestycyjnej sprzed około dwóch lat, a więc okresu odpowiadającego cyklowi budowlanemu w mieszkaniówce. W związku z tym, w tym przypadku, można liczyć na szybkie odbicie tych danych w kolejnych miesiącach, w odróżnieniu do bardziej problematycznych nowych pozwoleń i budów rozpoczętych.

Już za dwa tygodnie notowani na GPW deweloperzy mieszkaniowi zaprezentują swoje wyniki sprzedażowe za pierwszy kwartał br. Raczej przesądzony wydaje się istotny statystycznie spadek kontraktacji zarówno w relacji rok do roku jak i kwartał do kwartału. Trudno jednak jednoznacznie ocenić, czy bieżący, okresowy spadek popytu na nowe lokale będzie miał radykalny wpływ na długoterminowe widoki rodzimego mieszkaniowego rynku inwestycyjnego.

Prawdopodobnie już niebawem rozgorzeje medialna dyskusja nad wpływem wojny w Ukrainie na rozwój krajowej mieszkaniówki. Niekończący się strumień wojennych uchodźców, liczony już nie w setkach tysięcy, ale w milionach jednostek, zapewne nie pozostanie bez wpływu na jej perspektywy w długim terminie.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Branża SEO w Polsce – coraz więcej firm pozycjonuje się w Google

Marketing w sieci rozwija się nieustannie, dotyczy to także rynku polskiego. Szczególnym powodzeniem cieszy się pozycjonowanie sklepów internetowych, które uwzględnia w swoich budżetach większość przedstawicieli sektora e-commerce. Zapoznaj się z poniższym artykułem i przekonaj się, jak wygląda obecnie branża SEO w naszym kraju!

Polska branża e-commerce

Zakupy online cieszą się powodzeniem na całym świecie, także w Polsce. Sklepy internetowe są odwiedzane nie tylko przez młode osoby, ale coraz częściej również przez seniorów. Znaczny wzrost popularności takiej formy nabywania towarów odnotowano w 2020 roku, kiedy to z powodu pandemii wiele stacjonarnych punktów sprzedaży przeniosło się do sieci. Jednak także wcześniej branża e-commerce przeżywała znaczny wzrost i wszystko świadczy o tym, że powinien on się utrzymać. 

Dane statystyczne z 2020 roku wskazują, że obecnie 73% Polaków regularnie robi zakupy w sieci. Nieustannie pojawiają się kolejne sklepy internetowe, które proponują konsumentom zróżnicowany asortyment towarów i usług. W naszym kraju funkcjonuje już ponad 400 000 punktów sprzedaży online i ta liczba najprawdopodobniej będzie stale rosnąć. 

Pozycjonowanie sklepów internetowych

Wzrost popularności sklepów online przekłada się na rozwój branży SEO. Optymalizacja serwisów www pod kątem widoczności w wynikach Google to sprawdzony sposób na promocję w sieci. Trudno z góry określić, jaki budżet należy przeznaczyć na pozycjonowanie – cennik jest uzależniony od kilku czynników. Kluczem do sukcesu jest wybór odpowiedniej agencji, która ma doświadczenie w działaniach SEO i korzysta z nowoczesnych narzędzi w swojej pracy. Taka firma zatrudnia też sztab specjalistów z różnych dziedzin, którzy wspólnie pracują nad projektami klientów. 

Na cennik pozycjonowania wpływa przede wszystkim rozmiar serwisu. Sklepy internetowe różnią się między sobą ilością sprzedanego towaru i tym samym liczbą podstron, które muszą zostać zoptymalizowane pod kątem widoczności w przeglądarkach. Na ostateczny koszt usługi wpływa też copywriting, czyli wypełnianie serwisu treściami zgodnymi z zasadami SEO. Zlecając tworzenie opisów agencji, można zwiększyć skuteczność jej pracy.

Coraz więcej firm z polskiej branży e-commerce decyduje się na sprzedaż swoich towarów za granicą. Tutaj kluczem do sukcesu jest także agencja SEO, która pomoże zoptymalizować serwis na potrzeby rynków w innych krajach. Taka opcja wymaga zwiększenia budżetu na pozycjonowanie, cennik musi bowiem uwzględniać m.in. tworzenie treści w języku obcym. 

Poza tym pozycjonowanie sklepów internetowych może obejmować też następujące działania.:

  • wybór i optymalizację grafik,

  • link building,

  • tworzenie artykułów blogowych. 

Pozycjonowanie sklepów internetowych dla branży e-commerce

Sprzedaż towarów online to prosty sposób na zwiększenie zysków firmy! Warto uwzględnić też pozycjonowanie sklepów internetowych, aby poprawić widoczność swojej oferty w wyszukiwarce Google. W tym celu najlepiej zgłosić się do agencji SEO, która przygotuje plan na pozycjonowanie – cennik, zakres prac oraz przewidziane rezultaty.

Rekordowe zainteresowanie magazynami w Polsce

Według najnowszego raportu pt. „Rynek magazynowo-przemysłowy w Polsce”, opublikowanego przez firmę doradczą Newmark Polska, wolumen transakcji w 2021 roku osiągnął rekordowy poziom 7,35 mln mkw., co stanowi wzrost o 41% rok do roku i 175% średniej rocznej z lat 2016-2020.

– W ubiegłym roku mieliśmy do czynienia z niespotykaną dotąd aktywnością zarówno deweloperów, jak i najemców. Odnotowane poziomy popytu, nowej podaży, jak i powierzchni w budowie nigdy w historii polskiego rynku magazynowo-przemysłowego nie były tak wysokie. Jednocześnie obserwowaliśmy szybko kurczącą się dostępność wolnej powierzchni magazynowej oraz presję na wzrost czynszów w całej Polsce – mówi Jakub Kurek, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych w firmie doradczej Newmark Polska.

Zasoby nowoczesnych powierzchni magazynowych i przemysłowych wyniosły 23,8 mln mkw. na koniec 2021 r., co oznacza wzrost o 15,1% w ciągu roku. Deweloperzy dostarczyli na rynek ok. 3,1 mln mkw. powierzchni, co jest rekordowym wynikiem. Najwięcej powierzchni oddano do użytku na Śląsku i Mazowszu, odpowiednio 618 100 mkw. i 426 100 mkw.

Na koniec IV kwartału 2021 r. w budowie pozostawała rekordowa ilość powierzchni magazynowej – prawie 4,65 mln mkw., tj. o 131% więcej niż pod koniec 2020 r. Najwięcej nowych obiektów powstawało w Centralnej Polsce (848 400 mkw.), na Dolnym Śląsku (814 600 mkw.) oraz na Górnym Śląsku (701 900 mkw.). Najbardziej aktywnym deweloperem pozostawał niezmiennie Panattoni, którego projekty w budowie obejmowały ponad 2,6 mln mkw., co stanowiło 56% całkowitego wolumenu powierzchni w przygotowaniu.

Całkowity wolumen powierzchni wynajętej w 2021 r. osiągnął rekordowy poziom 7,35 mln mkw. (z wyłączeniem umów krótkoterminowych), co stanowi wzrost o 41% rok do roku i 175% średniej wartości rocznej z lat 2016-2020. Najwyższą aktywność najemców odnotowano w województwach mazowieckim, śląskim i wielkopolskim, których udział w całkowitym wolumenie transakcji wyniósł odpowiednio 17,1%, 15,7% i 14,8%.

Największy udział procentowy w wolumenie transakcji miały nowe umowy najmu (60%), a w dalszej kolejności renegocjacje (22%), umowy dotyczące obiektów BTS (14%) oraz ekspansje (5%). W 2021 r. odnotowano zwiększoną liczbę umów najmu zawieranych na krótszy okres (do jednego roku), w ramach których najemcy wynajęli łącznie na ok. 437 500 mkw.

Udział najemców z sektora e-commerce wzrastał w ciągu roku w bardzo szybkim tempie. W 2021 r. odnotowano także zwiększony popyt ze strony operatorów logistycznych 3PL, firm kurierskich i dystrybutorów detalicznych prowadzących działalność e-commerce, a także lekkiej produkcji.

Wśród największych transakcji zawartych w 2021 r. znalazły się między innymi: realizacja przez Panattoni obiektu BTS o powierzchni 146 000 mkw. dla Zalando w Bydgoszczy, budowa magazynu BTS o powierzchni 109 tys. mkw. w Panattoni Park Poznań XI dla DHL Supply Chain czy obiektu BTS o powierzchni 104 400 mkw. w Hillwood Bydgoszcz dla Zalando.

Wskaźnik pustostanów dla całej Polski wyniósł 3,7% na koniec IV kwartału 2021 r., co oznacza spadek o 3,2 p.p. w ujęciu rok do roku. W istniejących budynkach do wynajęcia pozostawało 877 300 mkw. w porównaniu z 2 152 200 mkw. w obiektach będących w budowie. Najwyższe poziomy wakatów zaobserwowano na Górnym Śląsku (7,8%) oraz w województwie lubelskim (6,2%) i mazowieckim (4,2%), natomiast brak dostępnej powierzchni bądź niewielki udział pustostanów w całkowitych zasobach odnotowano w Białymstoku, Olsztynie oraz Małopolsce.

Łączna wielkość transakcji na rynku inwestycyjnym w sektorze magazynowym i przemysłowym w 2021 r. była rekordowo wysoka i wyniosła blisko 3 mld EUR, co oznacza wzrost o 8% w porównaniu z rokiem poprzednim. Z uwagi na duże zainteresowanie inwestorów obiektami z sektora magazynowego, szczególnie tymi wynajętymi najemcom z sektora e-commerce, stopy kapitalizacji uległy kompresji w 2021 r.

PROGNOZA

– Wpływ inwazji Rosji na Ukrainę na rynek magazynowy w Polsce jest trudny do oszacowania. Z jednej strony obserwujemy zwiększony popyt na powierzchnie magazynowe, natomiast z drugiej strony jeszcze bardziej zakłócone będą łańcuchy dostaw materiałów budowlanych, w tym stali, co zapewne wydłuży procesy budowlane obiektów magazynowych. Najemcy już odczuwają skutki obecnej sytuacji – na ich działalność wpłynął zarówno wzrost cen paliw, jak i wysoki kurs EUR – mówi Jakub Kurek, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych w firmie doradczej Newmark Polska.

Całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowej w 2022 roku mogą wzrosnąć do 30 mln mkw. Obok wielkiej piątki – Mazowsza, Górnego Śląska, Centralnej Polski, Dolnego Śląska i Wielkopolski – coraz szybciej będą się rozwijały też inne dobrze skomunikowane lokalizacje, takie jak Polska Zachodnia, a w szczególności województwa: lubuskie, zachodniopomorskie i kujawsko-pomorskie. Na coraz większym znaczeniu zyskuje Trójmiasto. W tyle nie pozostają również inne regiony – obecnie w województwach podlaskim, podkarpackim, świętokrzyskim i lubelskim znajduje się prawie 800 tys. mkw. magazynów.

– Spodziewamy się utrzymania relatywnie wysokiego poziomu aktywności deweloperów ze względu na duże zapotrzebowanie zgłaszane przez operatorów logistycznych 3PL, firmy kurierskie i dystrybutorów detalicznych, co związane jest z dalszą ekspansją sektora e-commerce. Wzrost kosztów materiałów budowlanych i eksploatacji obiektów magazynowych będzie skłaniał najemców i deweloperów magazynów do coraz powszechniejszego wdrażania rozwiązań z zakresu ESG oraz zaawansowanych technologii – mówi Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa w Newmark Polska.

Tarcza Antyputinowska w ocenie przedsiębiorców powinna być bardziej precyzyjna

– Inicjatywę „Tarczy Antyputinowskiej” oceniamy bardzo pozytywnie. Uważamy jednocześnie, że  skala tej pomocy powinna być jeszcze szerzej rozpostarta na cały sektor MŚP. Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że tak naprawdę wojna dotyka całą gospodarkę, a nie tylko sektory, które bezpośrednio kooperowały z Rosją, Ukrainą czy Białorusią. Należy uczciwie spojrzeć, że inflacja i wzrosty cen surowców będą mocno odczuwalne zarówno w przemyśle, jak i np. handlu, usługach, produkcji, transporcie, budownictwie czy działalnościach pokrewnych. Postulujemy, by wsparcie osłonowe objęło te firmy, które będą w stanie wykazać, że sytuacja w Europie odbija się na ich działalności – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie. Jak mówi Hanna Mojsiuk firmy z Pomorza Zachodniego już zgłaszają problemy wynikające z bieżącej sytuacji geopolitycznej. To przede wszystkim znaczące wzrosty cen i problemy kadrowe.

Północna Izba Gospodarcza: więcej konkretów dla MŚP

Założenia ramowe „Tarczy Antyputinowskiej” Premier Mateusz Morawiecki zaprezentował w ostatni piątek. Jak mówi Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk pomysł należy oceniać pozytywnie,  czekamy jednakże  na  konkrety w  ustawie , które mogłyby usatysfakcjonować sektor MŚP.

– Przedsiębiorcy z jednej strony doceniają  inicjatywę rządu , choć  mają obawę, że lakoniczność komunikatu premiera nie przełoży się na żadne konkretne działania, a te już teraz są przez biznes bardzo oczekiwane. Premier mówił o dofinansowaniu rolnictwa i to nie budzi naszych wątpliwości, podobnie jak to, by stawiać na dywersyfikację energii. Mamy jednak obawy, czy wpisywanie 13 emerytury jako rozwiązania pro-gospodarczego jest dobrą diagnozą problemów przedsiębiorców. Zwiększanie konsumpcji w bezpośredni sposób nie przyczyni się do obniżania cen. Wręcz przeciwnie. Naszym zdaniem Rząd powinien zmierzać do tego, by jak najmocniej odciążyć przedsiębiorców, co pozwoli im utrzymać płynność finansową i operacyjną bez konieczności przerzucania kosztów na konsumentów. Obecnie widzimy, że czeka nas kolejna korekta cen. Rosną ceny energii, gazu i paliwa. To wszystko jest elementem koszyka cenowego, który powoduje, że MŚP nie mogą już utrzymywać cen w ryzach – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– Pozytywnie należy ocenić działania mające na celu wyeliminowanie z polskiej gospodarki elementów rosyjskich  , to bardzo ważna decyzja rządu , która pokazuje kto w Europie jest solidarny z Ukrainą  wobec bezpardonowego  ataku ze strony  rosyjskiego agresora . Polscy obywatele i polski rząd w tym momencie jest przykładem właściwej postawy  , w obliczu zbrojnej napaści na Ukrainę i tej potwornej arogancji, jaką prezentuje Rosja wobec całego świata. Uczciwość nakazuje, by przestać handlować z wrogiem – dodaje Hanna Mojsiuk.

Przedsiębiorcy wskazują branże, które potrzebują pomocy i wsparcia

Jak mówi Prezes Hanna Mojsiuk zdanie Premiera „Różne branże podlegają różnym analizom” w kontekście wsparcia rządowego w ramach „Tarczy Antyputinowskiej” jest zdaniem zbyt ogólnym, by uspokoić przedsiębiorców.

– Podpowiadamy rządzącym  czego potrzebują przedsiębiorcy: pakietu osłonowego dla transportu, bo koszty cen paliwa i braki kadrowe zaraz zaczną wykańczać sektor gospodarki, który w ostatnich latach stał się jednym z flagowych w Polsce. Należy przyjrzeć się również sytuacji sektora budowlanego. Wydaje się, że to jest sektor, który nie będzie potrzebować dopłat, to byłaby arogancja, możliwe jednak, że konieczne będą np. gwarancje bankowe, które pozwolą pewne inwestycje odsunąć w czasie bez konsekwencji dla wykonawcy. W trudnej sytuacji jest handel, szczególnie mowa o firmach, które opierały swoją działalność na imporcie i eksporcie z krajami objętymi dzisiaj działaniami wojennymi – mówi Hanna Mojsiuk.

Jak dodaje Hanna Mojsiuk pożądane są także działania mające na celu wspieranie przedsiębiorców zatrudniających osoby z Ukrainy. Powinny być tutaj w ofercie darmowe kursy  językowe i  różnego rodzaju kursy dokształcające. Obecnie na rynku pracy nie ma jeszcze wielkiego zainteresowania rekrutacjami, co powinno w najbliższym czasie się zmienić.

Ważny wyrok dla milionów kredytobiorców: Sankcja Kredytu Darmowego

9 lutego 2022 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie orzekł, że w sytuacji, gdy zasady, na podstawie których bank oblicza raty kredytu hipotecznego, nie są jednoznaczne, precyzyjnie opisane i zrozumiałe, kredytobiorca oddaje bankowi jedynie pożyczoną kwotę, bez odsetek i innych kosztów.

– Ale zacznijmy od początku – mówi Joanna Sułek, radca prawny z katowickiej kancelarii JKM i Partnerzy. – Sankcja kredytu darmowego (SKD) ma zastosowanie tylko do kredytów konsumenckich zawartych po 18 grudnia 2011 r. – uściśla.

Warto od razu doprecyzować, że pod pojęciem kredytu konsumenckiego rozumiemy kredyt udzielony osobie fizycznej na cele niezwiązane z jej działalnością gospodarczą, w wysokości do 255 500 zł lub równowartości tej kwoty w innej walucie.

– Przesłanką do skorzystania z sankcji kredytu darmowego jest wystąpienie w umowie kredytowej określonych błędów lub braków – wyjaśnia J. Sułek.

Wady te ustala się na podstawie ustawy o kredycie konsumenckim. Art. 30 tej ustawy wskazuje bardzo dokładnie, jakie informacje (postanowienia) powinna zawierać każda umowa kredytowa. W przypadku braku którejś z informacji lub obecności informacji nieprawidłowej klient może złożyć kredytodawcy oświadczenie o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego.

– W takiej sytuacji mamy do czynienia z przekształceniem tego konkretnego kredytu w kredyt darmowy. Wówczas kredytobiorca zwraca jedynie kapitał kredytu (bez jakichkolwiek kosztów – odsetek, prowizji, innych opłat). Tym samym kredytodawca zostaje pozbawiony przychodu z tytułu takiej umowy – wyjaśnia mecenas Sułek.

Hipoteczne także

Warszawski Sąd Apelacyjny rozpatrywał jednak sprawę nie kredytu konsumpcyjnego, lecz hipotecznego. Uznał, że kredyt hipoteczny powinien być darmowy, ponieważ umowa zawierała błędną informację dotyczącą całkowitego kosztu kredytu (jest to jedna z obowiązkowych informacji, które powinny znaleźć się w umowie zgodnie z wyżej wspomnianymi wymogami ustawy o kredycie konsumenckim). Z możliwości dochodzenia swoich praw może skorzystać każdy, kto zawarł umowę kredytu hipotecznego w latach 2011–2017. Pierwsze korzystne dla klientów i prawomocne wyroki zapadały już w roku 2020[1].

– Podkreślam: sankcja kredytu darmowego dotyczy również kredytów hipotecznych, ale tylko tych zawartych w latach 2011–2017. W tym czasie obowiązywały bowiem stosowne przepisy ustawy o kredycie konsumenckim, umożliwiające zastosowanie tej sankcji. Ówczesny art. 35 ustawy o kredycie konsumenckim wskazywał, jakie elementy (informacje) powinna zawierać każda umowa kredytu hipotecznego. Z kolei art. 46 przewidywał, że w przypadku naruszenia obowiązków informacyjnych przez kredytodawcę poniesie on konsekwencje w postaci możliwości skorzystania przez kredytobiorcę z sankcji kredytu darmowego. Powyższe przepisy zostały uchylone w 2017 r., w związku z uchwaleniem odrębnej ustawy dla kredytów hipotecznych, tj. ustawy o kredycie hipotecznym oraz o nadzorze nad pośrednikami kredytu hipotecznego i agentami. Ustawodawca nie zdecydował się już jednak na wprowadzenie do tej ustawy przepisów zezwalających na zastosowanie sankcji kredytu darmowego. Zatem w przypadku kredytów hipotecznych zawartych po 22 lipca 2017 r. (data wejścia w życie ustawy) brak jest możliwości skorzystania z sankcji kredytu darmowego – zaznacza wyraźnie mecenas Joanna Sułek i dodaje: – Jak wskazałam wyżej, możliwość zastosowania sankcji kredytu darmowego w przypadku kredytów hipotecznych wynika z przepisów prawa. Orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Warszawie potwierdza tę tezę, a nadto stanowi dobry sygnał dla kredytobiorców, że instytucja sankcji kredytu darmowego rzeczywiście znajduje zastosowanie w praktyce. Świadomość obecności sankcji kredytu darmowego nadal jest niewielka i każde kolejne orzeczenie sądu w tej kwestii będzie ważne i potrzebne.

Nie tylko w bankach

Czasem można się spotkać z pytaniem, czy w przypadku SKD znaczenie ma, czy kredyt został zaciągnięty w banku, czy w firmie pożyczkowej.

– Nie – odpowiada J. Sułek. – Sankcja kredytu darmowego ma zastosowanie zarówno w przypadku kredytów i pożyczek udzielanych przez banki, jak i w przypadku pożyczek oferowanych przez inne instytucje finansowe, zwane potocznie parabankami.

Zamiast podsumowania

Warto pamiętać, że sankcja kredytu darmowego dotyczy kredytów spłacanych i spłaconych. W przypadku tych drugich obowiązuje limit czasowy, tj. klient może skorzystać z SKD w terminie jednego roku od zakończenia umowy. Przez zakończenie umowy rozumiemy sytuację, w której żadna ze stron nie zalega już ze świadczeniami na rzecz drugiej. Tak że jeśli np. bank do tej pory nie zwrócił klientowi proporcjonalnej części prowizji w związku z wcześniejszą spłatą kredytu, to umowy nie uznajemy za zakończoną.

[1] https://www.money.pl/banki/darmowy-kredyt-hipoteczny-bank-odzyskal-tyle-ile-pozyczyl-6510379543623809a.html, dostęp: 17.03.2022.

JR HOLDING inwestuje w THE BATTERIES, które docelowo zadebiutuje na GPW

JR HOLDING ASI poinformowała o podpisaniu porozumienia Term-Sheet w sprawie inwestycji JRH do 12 mln zł w spółkę THE BATTERIES, a następnie wprowadzenia jej do notowań na GPW w drodze odwrotnego przejęcia spółki NEXITY GLOBAL. THE BATTERIES opracowała i opatentowała nowatorski proces produkcji cienkowarstwowych baterii półprzewodnikowych na rynek elektroniki użytkowej.

THE BATTERIES to polska spółka założona przez światowej sławy inżynierów, którzy wcześniej zaprojektowali niestandardowe urządzenia do produkcji próżniowej dla Apple, Samsung, Sharp i innych międzynarodowych korporacji. Spółkę stanowi zespół specjalistów z ponad 20-letnim doświadczeniem w technologii cienkowarstwowej, chemii i fizyce powierzchni, komercjalizacji technologii i operacjach w dużych firmach.

THE BATTERIES opracowuje nowy typ urządzeń do produkcji cienkowarstwowych baterii wykorzystujący proces parowania plazmowego. Ten przełom inżynieryjny w zakresie rozwoju tego typu technologii, umożliwi osiągnięcie znacząco niższych kosztów produkcji baterii.  Efektem jest ekonomicznie opłacalna produkcja i wynikająca z niej przewaga konkurencyjna zaawansowanych baterii cienkowarstwowych, która umożliwi ich szeroką komercjalizację na rynku elektroniki użytkowej.

Fundusze pozyskane od JR HOLDING umożliwią nam realizację kolejnych etapów projektu w tym uruchomienie linii pilotażowej do produkcji baterii cienkowarstwowych. Dodatkowo wejście do notowań na rynku głównym pozwoli nam na dalszy intensywny rozwój, w tym pozyskanie w przyszłości dalszych środków na skalowanie produkcji” – deklaruje Jacek Błoński, Przewodniczący Rady Nadzorczej THE BATTERIES.

Plan projektu dzieli się na trzy kluczowe etapy. Pierwszym z nich jest sfinalizowanie badań i pierwszego seryjnego rozwoju produktu polegającego na uzyskaniu certyfikatów, przejściu testów baterii z partnerami i przyszłymi klientami, a także skonfigurowaniu i wdrożeniu pełnoprawnej dystrybucji. Kolejnym kluczowym  etapem  jest opracowanie pilotażowej fabryki produkcyjnej in-line w laboratorium dla technologii demonstracyjnej w produkcji masowej. Ostatnim etapem jest masowa rozbudowa produkcji poprzez rozwój nowych zdolności produkcyjnych lub licencjonowanie technologii.

Jesteśmy przekonani, że technologia opracowana przez zespół THE BATTERIES jest przełomowa i znajdzie szerokie zastosowanie w produkcji baterii do urządzeń elektronicznych. Inwestycja ta pasuje do innych spółek z naszego portfela działających w sektorze innowacji w energetyce. Zakładamy, że te technologie wpiszą się w trend transformacji energetycznej i mają przed sobą perspektywę intensywnego rozwoju” – komentuje January Ciszewski, Prezes JR HOLDING ASI S.A.

Podpisane porozumienie zakłada przystąpienie JRH do inwestycji w THE BATTERIES i objęcie docelowo 12,5% kapitału spółki w zamian za 12 mln zł, w dwóch transzach, przy czym druga zostanie zrealizowana po osiągnięciu założonych celów. Strony porozumienia wstępnie ustaliły, że kolejnym krokiem będzie odwrotne przejęcie przez THE BATTERIES notowanej na GPW spółki NEXITY GLOBAL tj. wniesienie przedsiębiorstwa THE BATTERIES do NEXITY.

Dlaczego oprocentowanie lokat nie wzrasta?

Na marcowym posiedzeniu RPP po raz szósty z rzędu podniosła stopy procentowe. Referencyjna stopa procentowa wzrosła o 75 pb. do poziomu 3,5%. Jest to reakcja na gwałtowane osłabienie złotego oraz utrzymującą się wysoką inflację. Należy pamiętać, że od wysokości głównej stopy NBP uzależniony jest poziom WIBOR. Aktualnie stawka WIBOR3M wynosi 4,37%. Zestawiając ze sobą dwie wspomniane powyżej stopy można zauważyć, że obecna różnica pomiędzy nimi wynosi 0,87 p.p. Jest to wartość wyższa niż notowana na przestrzeni ostatnich lat, gdzie kształtowała się średnio w okolicach 0,2 p.p. Powodem wystąpienia tak dużej rozbieżności jest przede wszystkim wycenianie przez rynek scenariusza szybkiego tempa zacieśniania polityki pieniężnej. Bazując na notowaniach kontraktów FRA WIBOR 3M może wzrosnąć w ciągu kilku miesięcy do ponad 5%. W miarę upływu czasu, w przypadku, gdy rynek nie będzie wyceniał kolejnych podwyżek stóp procentowych, można się spodziewać, że różnica pomiędzy WIBOR 3M a stopą referencyjną powinna ustabilizować się na poziomie zbliżonym do 0,2 p.p.

Wykres: Różnica pomiędzy WIBOR 3M a stopą referencyjną NBP

Różnica pomiędzy WIBOR 3M a stopą referencyjną NBP
Źródło: opracowanie własne na podstawie danych NBP

Konsekwencje wzrastającej stopy WIBOR odczuwają m.in. kredytobiorcy. Zdecydowana większość kredytów hipotecznych bazuje na oprocentowaniu zmiennym, opartym na stawkach WIBOR 3M lub 6M. Oznacza to, że koszt kredytu rośnie wraz z podwyżką stóp procentowych. Z drugiej strony rosnący WIBOR nie przekłada się na istotny wzrost średniego oprocentowania lokat. Według danych NBP średnie oprocentowanie depozytów gospodarstw domowych z terminem pierwotnym do 3 miesięcy wyniosło w styczniu 0,91%. Różnica między stopą WIBOR 3M a średnim oprocentowaniem lokat* w tym okresie wyniosła więc ok. 2,11%. Od końca stycznia WIBOR 3M wzrósł ponadto o 1,3%. Dane o średnim oprocentowaniu lokat dla kolejnych miesięcy nie zostały jeszcze opublikowane, jednak nie wydaje się, żeby oprocentowanie wzrastało proporcjonalnie do WIBORU.

Wykres: Różnica pomiędzy WIBOR 3M a średnim oprocentowaniem depozytów*

Różnica pomiędzy WIBOR 3M a średnim oprocentowaniem depozytów
*depozyty gospodarstw domowych i instytucji niekomercyjnych działających na rzecz gospodarstw domowych z terminem pierwotnym powyżej 1 miesiąca do 3 miesięcy włącznie (dane do końca stycznia 2022)
Źródło: opracowanie własne na podstawie danych NBP

Powyższe wynika przede wszystkim z dużej nadpłynności polskiego sektora bankowego, czyli przewagi posiadanych depozytów nad udzielonymi kredytami. Należy zauważyć, że stosunek kredytów do depozytów wynosi około 80%.

Nadpłynność sektora, mierzona wartością popytu na bony pieniężne przedstawiono na wykresie poniżej.

Wykres: Popyt na bony pieniężne NBP (w mld zł)

Popyt na bony pieniężne NBP
Źródło: opracowanie własne na podstawie danych NBP

Nadpłynność na przestrzeni ostatnich lat mocno wzrosła. Aktualnie wynosi ok. 250 mld zł. W porównaniu do średniej z lat 2015-2019, która wynosiła 83 mld zł, popyt na bony pieniężne wzrósł trzykrotnie. Jest kilka czynników, które wpłynęły na wzrost płynności sektora bankowego. Znaczna część nadwyżki płynności pochodzi od przedsiębiorstw, które były beneficjentami rządowych tarcz pomocowych związanych z pandemią COVID. Konsekwencją powyższego jest także niski popyt na kredyty ze strony przedsiębiorstw. Dodatkowo banki uzyskały kolejne źródło płynności w postaci programu skupu aktywów. NBP rozpoczął 19 marca 2020 strukturalne operacje otwartego rynku (outright buy), których celem było utrzymanie płynności na rynku wtórnym obligacji skarbowych i poprawienie struktury płynności w sektorze bankowym w długim okresie. Ostatni przetarg przeprowadzony był w listopadzie 2021 r. Przez ten okres NBP skupił od banków komercyjnych obligacje o łącznej wartości nominalnej ok. 144 mld zł. Kolejnym czynnikiem, który już teraz ma istotny wpływ na płynność sektora, jest spadający popyt gospodarstw domowych na kredyty. Na podstawie najnowszych danych NBP można zauważyć, że wartość udzielonych nowych kredytów spada od października. Spadek popytu dotyczy wszystkich raportowanych kategorii kredytów (konsumpcyjne, mieszkaniowe, pozostałe).

Wskazana powyżej nadwyżka płynności banków oznacza, że nawet w środowisku rosnących stóp procentowych banki nie muszą podnosić oprocentowania lokat i pozyskiwać nowego kapitału. Średnie oprocentowanie lokat powinno istotnie wzrosnąć dopiero wtedy, gdy nadpłynność sektora się zmniejszy. Wpływ na jej częściowe ograniczenie będzie mieć podwyższenie stopy rezerwy obowiązkowej. Stopa od 31 marca wzrośnie z dotychczasowych 2% do 3,5%. Szacuje się, że taki ruch może prowadzić do ograniczenia nadpłynności sektora bankowego o ok. 25 mld zł. Wydaje się jednak, że skala powyższego będzie zbyt mała, biorąc pod uwagę, że banki każdego tygodnia lokują w bonach pieniężnych średnio 250 mld zł.

Po stronie kredytowej obserwujemy natomiast dwa podejścia do kryteriów udzielania kredytów i prognozowanego popytu, które są uzależnione od rodzaju kredytu. Zgodnie z przeprowadzoną w lutym ankietą NBP kryteria udzielania kredytów mieszkaniowych ulegają zaostrzeniu. Jest to uzasadnione wzrostem stóp procentowych i pogorszeniem prognoz sytuacji gospodarczej. Natomiast wobec kredytów dla przedsiębiorstw i MŚP kryteria te mogą ulec złagodzeniu. Tym samym banki przewidują, że popyt na kredyty mieszkaniowe istotnie spadnie, a popyt na kredyty w sektorze przedsiębiorstw wzrośnie. Wydaje się jednak, że inwazja Rosji na Ukrainę wpłynęła, miejmy nadzieję, że krótkoterminowo, na popyt na kredyty i zrewidowała w dół oczekiwania banków. Dodatkowym aspektem wpływającym na popyt na kredyty mieszkaniowe jest nowa rekomendacja KNF. Komisja zaleca w niej zwiększenie bufora na wzrost stopy procentowej do co najmniej 5 p.p. Powyższe wpłynie na spadek zdolności kredytowej. W przedstawionej sytuacji ciężko oczekiwać, że banki będą chciały agresywnie pozyskiwać nowy kapitał oraz dynamicznie podnosić oprocentowanie lokat.

Powyższe okoliczności wpływają natomiast pozytywnie na wyniki finansowe banków. Wzrost oprocentowania udzielonych kredytów przy niższym wzroście kosztów odsetkowych z tytuły lokat widoczny jest przede wszystkim w uzyskiwanej marży odsetkowej netto. Banki już w ostatnim kwartale 2021 roku były beneficjentem rosnących stóp procentowych. W tych okolicznościach w całym 2022 roku wyniki odsetkowe banków mogą być jeszcze lepsze.

Bartosz Wałecki, Analityk, Michael / Ström Dom Maklerski

Kolejny weekend bez eskalacji

Rosyjska ofensywa na Ukrainie wyraźnie się zatrzymała. Rynki wciąż jednak bardzo ostrożnie podchodzą do tematu, wiedząc jak niewiarygodnym partnerem stała się Rosja w ostatnich tygodniach. Złoty odzyskuje jednak coraz więcej swojej wartości.

Dane z Polski

W piątek poznaliśmy dwa ważne odczyty dla polskiego złotego. Był to wzrost produkcji przemysłowej oraz dane na temat wynagrodzeń i zatrudnienia. Produkcja przemysłowa rośnie o 17,6%, to wolniej niż miesiąc temu, ale i tak powyżej oczekiwań. Tak wysoki wzrost wynika głównie z korekty po poprzednich słabszych odczytach, do których się ta procentowa zmiana odnosi. Wynagrodzenia rosną o imponujące 11,7% rocznie, to ponad 3% szybciej niż inflacja. Trzeba jednak pamiętać, że o ile faktycznie rosną tyle, to jest to wartość średnia. Nie wszystkie pensje rosną o tyle. Z drugiej strony nadal widzimy wzrost zatrudnienia o 2,2% w skali roku.

Odbicie złotego

Piątek pomimo dobrych wskaźników makroekonomicznych był trudnym dniem dla złotego. Powodem był strach inwestorów, przed tym co przyniesie weekend. W rezultacie ponownie sprzedawali oni bardziej ryzykowne aktywa w tym polską walutę. Sytuacja na Wschodzie mimo heroicznego oporu Ukrainy w dalszym ciągu może eskalować, stąd by zmniejszyć ryzyko w piątek, byliśmy świadkami odwrotu. Dzisiaj jednak, skoro nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego, mamy powrót do poprzednich poziomów. Euro po raz kolejny kosztuje poniżej 4,70 zł, powoli zbliżając się do wysokich stanów przed inwazją Rosji.

Egipt walczy z problemami

Ceny rosną o 8,8% w skali roku nad Nilem. To właśnie dlatego, bojąc się negatywnych wpływów wojny na Ukrainie, Bank Centralny Egiptu postanowił na nadzwyczajnym posiedzeniu podnieść stopy procentowe. Główna stawka poszła od razu 1% w górę i wynosi obecnie 9,25%. Jest to pierwsza podwyżka od czasu gwałtownych obniżek w czasie pandemii. Trzeba pamiętać, że w tym kraju nie są to jeszcze nadzwyczajne poziomy. Egipcjanie pamiętają jednak problemy z 2018 roku, gdy inflacja wynosiła ponad 30%, a stopy procentowe sięgnęły 18,75%. Z drugiej strony na egipskiego funta były ostatnio silne naciski, a dzisiaj mimo podwyżek stóp procentowych postanowiono zdewaluować walutę o 10%, by ustabilizować rynek.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Dobry pierwszy kwartał na rynku inwestycyjnym w Europie

Ze wstępnych danych międzynarodowej firmy doradczej Savills wynika, że całkowity wolumen transakcji inwestycyjnych na rynku nieruchomości komercyjnych w Europie w pierwszym kwartale bieżącego roku wyniesie ok. 70 mld euro, co oznaczałoby wzrost o 19,5% rok do roku. Pomimo ostatnich wydarzeń geopolitycznych aktywność inwestycyjna w Europie do końca roku utrzyma się na wysokim poziomie, głównie za sprawą dużych transakcji portfelowych oraz fuzji i przejęć.

Według prognoz firmy Savills, wolumen transakcji inwestycyjnych na europejskim rynku nieruchomości komercyjnych w 2022 r. może zamknąć się w przedziale od 300 do 330 mld euro i być wyższy od średniej pięcioletniej o 5-10%, o ile wojna pomiędzy Rosją i Ukrainą nie potrwa zbyt długo i nie wpłynie długofalowo na gospodarkę europejską.

„Zważywszy na obecną sytuację, przewidujemy, że aktywność inwestycyjna w tym roku skupi się na rynkach Europy Zachodniej, a zwłaszcza Wielkiej Brytanii, Niemiec i Francji. Z naszych wstępnych danych za pierwszy kwartał wynika, że udział tych trzech krajów w całkowitym wolumenie transakcji inwestycyjnych w Europie za pierwsze trzy miesiące wzrósł z 61,4% w ubiegłym roku do 66,6%” – mówi Lydia Brissy, dyrektorka w dziale badań rynków europejskich, Savills.

„Działania wojenne w Ukrainie mają silniejszy wpływ na polski rynek nieruchomości niż na rynki Europy Zachodniej. Deweloperzy muszą się zmagać z poważnymi ograniczeniami w dostawach materiałów i zmniejszoną dostępnością pracowników na budowach. Najemcy już wcześniej odczuwali skutki inflacji i wzrostu cen energii, które obecnie zostały spotęgowane przez osłabienie złotówki w stosunku do euro, w którym denominowane są czynsze. Widać natomiast skok popytowy na rynku najmu mieszkań oraz zwiększoną ilość zapytań związanych z wynajmem powierzchni biurowych i magazynowych ze strony firm, które chcą lub są zmuszone przenieść swoją działalność do Polski. Zagraniczni inwestorzy mogą w najbliższych tygodniach wykazywać się większą ostrożnością. W konsekwencji może to doprowadzić do krótkotrwałego spadku wolumenów inwestycyjnych, ale z perspektywą dynamicznego odbicia, w przypadku szybkiego pokojowego zakończenia konfliktu” – Tomasz Buras, CEO Savills w Polsce.

„Chyba pierwszy raz od wybuchu pandemii Covid-19 wysokiej klasy budynki biurowe są postrzegane jako coraz bardziej atrakcyjne i bezpieczne aktywa inwestycyjne, ponieważ zapewniają one względną ochronę przed wzrostem inflacji dzięki indeksacji czynszów w największych miastach europejskich. Z naszych wstępnych danych wynika, że stopy kapitalizacji dla najlepszych nieruchomości biurowych w pierwszym kwartale 2022 r. uległy dalszej kompresji o średnio 17 punktów bazowych rok do roku, obniżając się do poziomu 3,40%. Różnice w wysokości stóp kapitalizacji dla budynków biurowych i stopy wolnej od ryzyka wskazują na atrakcyjność sektora biurowego pomimo wzrostu rentowności obligacji w ostatnim czasie. Z tego względu uważamy, że możliwości dalszej kompresji stóp kapitalizacji są ograniczone, a ceny mogą utrzymywać się w całym 2022 r. na stabilnym poziomie” – dodaje James Burke, dyrektor w dziale doradztwa inwestycyjnego w regionie EMEA, Savills.

GUS o e-handlu w lutym – eksperci komentują

Według najnowszych danych GUS w lutym 2022 r. w porównaniu ze styczniem odnotowano spadek wartości sprzedaży detalicznej przez Internet w cenach bieżących (o 8,9%). Udział sprzedaży przez internet w sprzedaży detalicznej wyniósł 10% względem 11,1% na koniec stycznia.

Poniżej najnowsze dane komentują eksperci z Unity Group i Insightland:

Grzegorz Rudno-Rudziński – Managing Partner w Unity Group:

Końcówka lutego dla handlu pełna zawirowań. Kolejne miesiące pod znakiem niepewności

Jak co miesiąc, dane GUS – tym razem za luty – są tylko fotografią stanu na koniec analizowanego okresu. W rzeczywistości był to czas bez wyraźnego trendu, targany różnymi czynnikami wewnętrznymi i zewnętrznymi, często będącymi poza naszą kontrolą. Na kondycję narodowej gospodarki i portfeli Polaków wpływały z jednej strony galopująca inflacja, a z drugiej wojna w Ukrainie. Pamiętajmy jednak, że nie wszystkie czynniki będą w równym stopniu odzwierciedlone w wynikach e-handlu, ponieważ w strukturze sprzedaży e-commerce w Polsce nadal największą rolę odgrywają dobra nie służące zaspokojeniu fundamentalnych potrzeb wg piramidy Maslowa. Nałożyły się na to również strukturalne zmiany w zakresie finansowania zakupów online obserwowane od lat a nasilające się teraz, a mianowicie rosnące znaczenie sprzedaży ratalnej i płatności odroczonych w e-commerce.

W związku z tym przyspieszająca inflacja i stale rosnące stopy procentowe spowodowały w przypadku wielu e-sklepów spadki obrotów, gdyż w takich warunkach klienci stracili zdolność kredytową i obniżyła się ich zdolność nabywcza. Ale są też takie, które w tym samym czasie notowały wzrosty wartości obrotów. To np. przedstawiciele branży budowlanej, gdzie wzrost kosztów materiałów został szybko przeniesiony na klientów końcowych, którzy zmuszeni byli, niezależnie od skali wzrostu wydatków, wykończyć rozpoczęte wcześniej inwestycje.

Wybuch wojny u naszych sąsiadów 24 lutego wywołał w pierwszych dniach lęki o przetrwanie i bezpieczeństwo osobiste oraz spowodował gwałtowną reakcję w postaci gromadzenia gotówki. W efekcie w ostatnich dniach minionego miesiąca konsumenci dodatkowo ograniczyli zakup dóbr, z wyjątkiem jedzenia oraz paliwa, którego przez internet nie są w stanie kupić, z dostawą do domu. Dlatego na ostatniej prostej lutego część firm znów zmniejszyła obroty i podniosła ceny, gdyż towary będą niedostępne, a część – obniżyła ceny, aby zacząć wyprzedawać towar przeznaczony na świadomie porzucone rynki Rosji i Białorusi. Bardzo ważnym aspektem całej sytuacji jest też potężne zaangażowanie firm w aktywną pomoc zarówno ludziom (swoim pracownikom i uchodźcom), jak i w logistykę wokół niesienia pomocy na Ukrainę. Za to należy im się wielki szacunek. Jednocześnie, biorąc pod uwagę chłodne, czysto biznesowe realia, na pewno w jakimś stopniu „odbije się” to na ich działalności w marcu, czego zapowiedź już widzieliśmy w samej końcówce lutego. Dalszej perspektywy nie sposób dziś analizować – zbyt wiele mamy niewiadomych i znaków zapytania.

Katarzyna Iwanich – prezes zarządu Insightland z grupy Hexe Capital:

Utrzymująca się wysoka inflacja nie zachęca do zakupów. Polacy mocno odczuwają jak siła nabywcza ich pieniędzy maleje i że podstawowe zakupy i bieżące opłaty pochłaniają coraz większą część ich domowych budżetów. Do tego dochodzą wzrosty cen paliw a rosnące stopy procentowe sprawiają, że dla coraz większej liczby osób spłata kredytów zaczyna być bardzo obciążająca.

Choć w całym lutym kluczowy jest ostatni jego tydzień i wybuch wojny w Ukrainie, bo jej skutki będą miały bardzo silny wpływ na kolejne miesiące. Osłabienie pozycji złotego i jeszcze większe podwyżki cen paliw odbiją się na cenach i nastrojach konsumenckich. Na te ostatnie wpływa też silnie ogromna fala uchodźców płynąca do Polski i zaangażowanie Polaków w pomoc Ukraińcom. Wielu z nas rezygnuje z zakupów ubrań czy akcesoriów do domu, przeznaczając część środków na produkty potrzebne w publicznych zbiórkach. To sytuacja bez precedensu, niemniej naprawdę silnie wpływa na wyniki firm z branży e-commerce. Niemal całe polskie społeczeństwo zaangażowało się w pomoc dla Ukrainy, a ta będzie widoczna w marcowych statystykach dotyczących handlu detalicznego.

Biden w piątek w Polsce. Czy rynki nie są zbyt optymistyczne?

W piątek WIG-20 lekko się odbił od „przedwojennych” minimów (nieco ponad poziomem 2100 pkt.) tracąc 1,22 proc. i zamykając tydzień +3,23 proc. wzrostem na poziomie 2113,08 pkt. Dziś rano ten indeks ponownie rósł (+1,06 proc. w okolicach 9:30). Wszystkie pozostałe główne indeksy polskiego rynku akcji również dziś rano zwyżkowały.

Zwracało dziś rano nowe cykliczne maksimum (najwyższe od 2019 roku) WIG-CHEMIA. W tym indeksie dominując akcje Grupy Azoty (55,2 proc. udziału; dziś rano +6,3 proc., najwyżej od 2019 roku) oraz Ciechu (28,3 proc. udziału, dziś rano +3,9 proc.).

Wcześniej rano na giełdach w Azji i Oceanii brak było jakiejś dominującej tendencji: najsilniej o +0,59 proc. zwyżkował główny indeks giełdy na Tajwanie, największy spadek notował filipiński PSEi (-1,1 proc.). W Europie na początku poniedziałkowej sesji również nie widać było jakichś silnych ruchów (w okolicach 9:30 DAX -0,15 proc., CAC 40 -0,3 proc.). Ceny kontraktów na amerykańskie indeksy minimalnie dziś rano spadały. W poprzednim tygodniu S&P 500 zanotował najsilniejszy od początku listopada 2020 +6,16 proc. wzrost.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych ponownie dziś rano rosły, ale nowe cykliczne maksima osiągnęły tylko te z Australii.

Dziś rano najwyższy poziom od 2011 osiągały ceny kontraktów na bawełnę. Ropa drożała o 2-4 proc.

Po lekkim osłabieniu w piątek złoty umacniał się dziś rano w stosunku do głównych walut o niecałe 0,5 proc.

Kurs BTC/USD od drugiej połowy stycznia tkwi w obrębie formacji „trójkąta symetrycznego” i nadal nie może się zdecydować na kierunek, w którym się z niej wybije (dziś rano -0,41 proc.).

Autor: Wojciech Białek, TMS Brokers

Kontakt z działem obsługi klienta ING Bank Śląski – artykuł informacyjny

ING Bank Śląski to jeden z najbardziej popularnych banków na terenie Polski, który zdobywa uznanie ze względu na swoje bogate doświadczenie. Klienci ING Banku Śląskiego większość spraw mogą załatwić przez Internet lub wykorzystując do tego kontakt telefoniczny. Dużym zainteresowaniem cieszy się też aplikacja mobilna Moje ING. Co istotne nie ma żadnych trudności ze znalezieniem najbliższej placówki bankowej lub bankomatu.

ING Bank Śląski – jak skontaktować się z obsługą klienta?

Kontakt z obsługą klienta w ING Banku Śląskim nie jest skomplikowany. Sporo informacji klienci znajdą na stronie internetowej banku. Do dyspozycji jest kilka różnych dróg kontaktu:

  • kontakt telefoniczny – dla klientów indywidualnych +48 32 357 00 69 (infolinia czynna 24 godziny na dobę), a dla przedsiębiorców +48 32 357 00 96 (infolinia czynna w dni robocze od 8 do 20 oraz w soboty od 8 do 16),
  • czat – z jego pomocą bez wychodzenia z domu można porozmawiać z doświadczonym, wykwalifikowanym i starannie przeszkolonym specjalistą. Trzeba pamiętać o tym, że nie zawsze klient jest zobowiązany do umówienia się na wizytę w oddziale banku, większość spraw załatwi się zdalnie,
  • wirtualny asystent – wystarczy zalogować się do aplikacji Moje ING i zadać odpowiednie pytanie. To jedna z najszybszych metod kontaktu z obsługą klienta,
  • formularz kontaktowy – wybiera się właściwe zagadnienie (temat rozmowy) i dokładnie opisuje zaistniały problem. Odpowiedź klienci otrzymają na podany adres e-mail.

Jak widać nikt nie powinien natrafić na żadne problemy, a numer kontaktowy do ING Bank można sobie sprawdzić w dowolnym momencie (np. w drodze z pracy lub uczelni, ale też na wyjeździe rekreacyjnym).

Kontakt z obsługą klienta ING Bank Śląski – jakie sprawy można załatwić?

Godne podkreślenia jest to, że kontaktując się z obsługą klienta ING Bank Śląski można załatwić wiele różnych i ważnych spraw. Chodzi m.in. o zastrzeżenie karty, rozwiązanie problemów z aplikacją mobilną, zmianę danych adresowych czy też uzyskanie niezbędnych informacji na temat zaciągnięcia kredytu hipotecznego.

Wizyta w oddziale banku może zająć zainteresowanym bardzo dużo czasu, a nie każdy może sobie na to pozwolić. Lepiej zająć się tym przez Internet lub telefon i zapewnić sobie maksymalny komfort oraz brak stresu/nerwów. Na samym początku warto wybrać jednak odpowiedni kanał kontaktu z obsługą klienta ING Bank Śląski. Możliwości jest sporo, a wpływ na ostateczną decyzję klienta może mieć to, z jaką konkretnie sprawą zwraca się do pracowników banku.

Mieszkania dla Ukraińców w Warszawie się kończą

Od początku ataku Rosji na Ukrainę do Polski przyjechało już ponad 1,5 miliona uchodźców. W Warszawie jest 12 proc. więcej ludności niż przed wybuchem wojny. Najważniejszą potrzebą wszystkich osób, które przyjeżdżają z Ukrainy jest zadomowienie się i znalezienie stałego lokum. Wsparcie dla uchodźców chętnie oferowali sami mieszkańcy Warszawy. Jeszcze kilka dni temu mieszkania można było zorganizować od ręki lub przez znajomych – teraz nie jest to już takie proste. Dlatego powstały bazy mieszkań organizowane przez miasto, czy różne fundacje – które zarządzają mieszkaniami, przyjmują gości i znajdują im miejsce pobytu. Zostało zgłoszonych już blisko 4 tys. miejsc dla uchodźców w prywatnych domach. Jednak osoby, które zostały przyjęte, będą niebawem szukać mieszkań na własną rękę – bo jasnym jest, że nie da się długo w ten sposób funkcjonować.

– Dosyć szybko stanie się tak, że takie mieszkania dla uchodźców się skończą. Nie mówimy o mieszkaniach, które ktoś zasiedlił za darmo – bo takich też jest mnóstwo i one też są potrzebne oczywiście. Uchodźcy często pracują zdalnie, są przygotowani na różne sytuacje i mogą płacić za mieszkanie – powiedziała serwisowi eNewsroom Anna Dąbrowska, wolontariuszka. – Osoby, które zajmują się rynkiem nieruchomości mówią, że rynek warszawski wcale nie jest taki duży jak nam się wydawało. Przy takiej skali przyjazdu – jeśli dziś w nocy przyjechało 2 czy 3 tysiące osób – za chwilę będziemy mieć problem, bo nie będzie już mieszkań na wynajem. Niestety to jest moment, kiedy nasze państwo powinno się do tego przygotowywać – podkreśla Dąbrowska.

Kolejny rekordowy rok Bloober Team. Ponad 21,7 mn zł zysku netto w 2021 r.

Bloober Team drugi rok z rzędu zanotował rekordowe wyniki finansowe zarówno na poziomie jednostkowym, jak i skonsolidowanym. Krakowski developer wypracował w 2021 r. prawie 22 mln zł zysku netto, co oznacza wzrost o 125 proc.  To efekt świetnej sprzedaży The Medium oraz realizacji umów z wydawcami. Spółka planuje wynagrodzić artystów oraz pracowników stojących za sukcesem The Medium realizując program akcji pracowniczych (ESOP). Nadchodzące miesiące upłyną na przygotowaniach do kolejnego skokowego rozwoju marki Bloober Team.

Do 74,8 mln zł wzrosły przychody ze sprzedaży Bloober Team w 2021 r. To prawie trzykrotnie więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Wypracowane wyniki to efekt przede wszystkim utrzymujących się przychodów z bestsellerowej gry The Medium, która w 2021 roku zadebiutowała na PC, PlayStation 5 i Xbox Series X oraz realizacji kolejnych kamieni milowych umów z globalnymi wydawcami. Wzrost przychodów oraz ograniczenie kosztów operacyjnych, pozwoliły spółce osiągnąć w 2021 r. ponad 12,55 mln zł zysku ze sprzedaży (o 97% więcej niż w roku ubiegłym). Pozyskane dotacje (11,18 mln zł) oraz dodatnie różnice kursowe (1,64 mln zł) sprawiły, że zysk netto Bloober Team wzrósł w zakończonym roku do 21,78 mln zł.

Miniony rok pokazuje, jak ogromną pracę wykonaliśmy w ostatnich latach. Był to dotychczas najmocniejszy produktowo rok w historii Bloober Team, ale wierzę, że rok 2022 i lata kolejne będą równie dynamiczne jeśli chodzi o wzrost przychodów z tytułu sprzedaży gier naszego autorstwa, a przede wszystkim nasza spółka wyrasta na jeden z najbardziej unikalnych podmiotów na światowym rynku gier   – komentuje Piotr Babieno, prezes Bloober Team.

Nadchodzące miesiące będą okresem przygotowań do kolejnego, skokowego rozwoju marki Bloober Team. Prowadzone obecnie przez spółkę projekty – te oficjalnie ogłoszone przez spółkę, jak również te owiane tajemnicą – tworzone są we współpracy z największymi podmiotami w branży: KONAMI, Private Division i Rouge Games. Już w najbliższym tygodniu prezes Bloober Team osobiście będzie mógł omówić postępy prac w trakcie spotkań, które odbędą się w kuluarach największych światowych targów dla game developerów – GDC. Wydarzenie odbędzie się w San Francisco w dniach 21.03 – 25.03.

Stoimy obecnie przed nowym celem – osiągnięciem pozycji światowego lidera w tworzeniu gatunku horror. Całość podjętych dotychczas działań, zarówno pod kątem realizacji konkretnych projektów, pozyskania zasobów ludzkich czy organizacji pracy, są kolejnymi elementami budowania tej pozycji. Naszym celem nie jest wyłącznie strategia krótkoterminowa, ale budowa jednego z największych i najlepiej zorganizowanych przedsiębiorstw w branży gier. Pod tym kątem rok 2021 był kluczowy, wystarczy wspomnieć najbardziej istotne zdarzenia – rozpoczęliśmy oficjalnie współpracę strategiczną z KONAMI, podpisaliśmy umowę z Private Division, stanowiącego część Take Two, a później do grona naszych partnerów dołączył także Rogue Games. Przy tych wszystkich przedsięwzięciach pamiętamy o najważniejszych aspektach naszego DNA – moralności, partnerskim traktowaniu naszych pracowników i współpracowników. Chcemy aby Bloober Team był czymś więcej niż tylko jedną z firm na rynku gier. Wizja ta jest na tyle atrakcyjna, że w minionym roku największym akcjonariuszem Bloober Team SA został najważniejszy na świecie fundusz technologiczny – Tencent – kontynuuje Piotr Babieno.

Prezes GK Bloober Team ponownie odniósł się do realizowanego przez firmę programu ESOP. Rozwija on założenia programu motywacyjnego uchwalonego w 2019 roku, a akcje Bloober Team dostępne dla pracowników będą objęte 3 letnimi lock-upami oraz umową lojalnościową. Cena akcji obowiązująca w programie odnosi się do średniego kursu obowiązującego w dniu uchwalenia planu (2019), wynoszącego 6,70 zł. Uchwalony wczoraj program motywacyjny ma na względzie przyszłość firmy i budowanie jej fundamentalnych wartości, w oparciu o najcenniejsze aktywa każdej firmy – czyli pracowników.

Jak już niejednokrotnie podkreślałem, Bloober Team obecnie posiada najlepszych specjalistów i artystów dostępnych na polskim rynku i pragnę, aby ten stan rzeczy był naszą wizytówką. Wierzę, że członkowie naszego zespołu powinni zostać wynagrodzeni za dotychczasowe sukcesy i zostać zachęceni do związania się z naszą marką na stałe. Myśląc o przyszłości jasnym wydaje się, że razem możemy zbudować znacznie większą wartość, ale w tym celu musimy zadbać o odpowiednią retencję talentu. Uchwalając ten program zadbaliśmy o długofalowy interes firmy, a co za tym idzie – także naszych Akcjonariuszy – kończy prezes Bloober Team, Piotr Babieno.

Columbus podsumował 4 kwartał 2021 r.

W czwartym kwartale Columbus osiągnął 208 mln zł przychodów, czyli najwięcej w całym 2021 r., jednak presja na cenę komponentów dała ujemny wynik z działalności operacyjnej. Z drugiej strony, w ciągu 3 lat Columbus zainwestował już w projekty farmowe i ich budowę ok. 500 mln zł.

Jak wskazuje Zarząd Columbus Energy w Liście do Akcjonariuszy, rok 2021 r. był najbardziej skomplikowany w historii Spółki. Zamieszanie związane z nową ustawą o OZE dla prosumentów oraz zakończenie programu Mój Prąd mocno wpłynęły na stabilność sprzedaży w całym roku.

Oba te zdarzenia, przeplatające się z falami pandemii i kryzysem energetycznym w Chinach, destabilizującym łańcuch dostaw, nie pozwoliły nam skutecznie realizować strategii, planować zakupów i efektywnie dostosowywać kosztów stałych do sytuacji rynkowejkomentuje Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy S.A.

Nawet gdy w ostatnim kwartale nagle dynamicznie wzrósł popyt na instalacje fotowoltaiczne, bo właściciele domów chcieli zdążyć przed nowym prawem prosumenckim, presja małych instalatorów skutecznie obniżyła cenę sprzedaży, a koszty monterów i podwykonawców poszybowały w górę, wpływając na marżę. Stąd w omawianym okresie Grupa odnotowała ujemny wyniki EBITDA, na poziomie 24,8 mln zł. Należy jednak zwrócić uwagę, że znaczną część tego wyniku, w wysokości             16,7 mln zł, stanowią korekty i rezerwy (czyli pozycje czysto księgowe, niegotówkowe), o których Spółka informowała raportem bieżącym w dniu 19 marca br.

Wyniki finansowe Grupy Columbus nie są zgodne z naszymi oczekiwaniami. Mogliśmy bardziej ostrożnie podejść do planowania ubiegłego roku i wolniej budować struktury. Jednak spieszyliśmy się z nowymi rozwiązaniami, aby teraz być gotowi na nową rzeczywistość rynkową. Dzięki temu nasza organizacja jest gotowa do wprowadzania kolejnych produktów i usług na rynek. Zainwestowaliśmy w wewnętrzne struktury, produkty, R&D, co będzie się zwracać w najbliższych kwartałach i latach – wyjaśnia Dawid Zieliński.

Cały poprzedni rok Zarząd Columbus ocenia jednak bardzo pozytywnie wskazując, że  strategia Grupy jest długoterminowa.

Budujemy organizację, która będzie liderem nowoczesnej energetyki w regionie. Oczekując na nowe prawo, wdrożyliśmy usługę Prąd jak Powietrze 2.0, czyli bilansowanie energii 1:1. Ta usługa działa tak samo jak stare prawo prosumenckie, z tą różnicą, że nie zabieramy 20% energii. Co ciekawe, jest to jedyna tego typu oferta od firmy fotowoltaicznej na rynku i jedna z niewielu, jeśli chodzi o korporacje. Obecnie fotowoltaika, magazyny energii, pompy ciepła, wiatr i energetyka wodorowa zyskały na wartości i znaczeniu bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Dlatego zdecydowaliśmy się zaktualizować strategię Grupy, którą przedstawimy w najbliższych tygodniach – dodaje Dawid Zieliński.

– W ciągu 3 lat Columbus zainwestował w projekty farmowe już ok. 500 mln zł. W najbliższych miesiącach będziemy zmniejszać zadłużenie, znajdujące się bezpośrednio w spółce Columbus Energy S.A., w zamian za finansowanie SPV, gdzie budujemy farmy fotowoltaiczne. Jesteśmy w trakcie kolejnych rund refinansowania farm, a nasz inwestor zdecydował się zaangażować dodatkowe 70 mln zł w w ten biznes. Podtrzymujemy ambicje wybudowania w najbliższych latach 1 GW mocy własnych elektrowni fotowoltaicznych, co pozwoli osiągnąć pozycję jednego z wiodących wytwórców zielonej energii w Polsce. Wartość tych aktywów będzie rosła, bo uruchamiamy sprzedaż energii z farm w formule cPPA twierdzi Dawid Zieliński.

Rynek sprzedaży online w Polsce to już ćwierć miliona firm. W 2021 r. 120 tys. sklepów poszerzyło swoją działalność o kanał online

W ciągu ostatnich pięciu lat 178 tys. firm dodało do swojej głównej działalności kod branżowy oznaczający sprzedaż w Internecie, jak wynika z analizy KRS. Aż 70 proc. tej liczby przypada na rok 2021. Firm, które od początku sprzedaż przez Internet miały zarejestrowaną jako główną działalność, jest obecnie 52,6 tys., jednak ponad połowa z nich znajduje się w słabej lub złej kondycji finansowej.

W Polsce działa obecnie ok. 250 tys. firm prowadzących sprzedaż w Internecie, jak wynika z analizy przeprowadzonej w połowie marca przez globalną wywiadownię gospodarczą Dun & Bradstreet. Z tej liczby 52,6 tys. przedsiębiorstw jest od początku zarejestrowanych w KRS jako sklepy internetowe, a pozostała część to firmy, które z czasem rozszerzyły swoją podstawową działalność o kanał online i dodały do niej kod PKD oznaczający sprzedaż przez Internet. W ciągu ostatnich pięciu lat, od 2017 r., zrobiło tak w sumie 178 tys. firm, z czego niemal 120 tys., czyli 67 proc., tylko w 2021 r. To o 70 proc. więcej niż rok wcześniej. Ten trend odpowiada zachowaniom konsumentów – w ciągu ostatnich dwóch lat niemal połowa internetowych konsumentów zaczęła częściej lub nawet znacznie częściej kupować online, jak wynika z raportu Advox Studio.

Dzięki nowej analizie danych za rok 2021 pierwszy raz zobaczyliśmy, jak duży jest tak naprawdę rynek eCommerce w Polsce. Po zsumowaniu firm działających całkowicie online, hybrydowo oraz będących w trakcie transformacji do online’u, okazał się 5-krotnie większy, niż do tej pory zakładano – składa się na niego aż 250 tys.podmiotów. Takie liczby nie powinno nikogo dziwić – pandemia pokazała, że w eCommerce tkwi olbrzymi potencjał, a firmy świadome sytuacji rynkowej już na starcie wygrają z tymi, które ociągają się w transformacji cyfrowej. Co więcej, analizy zachowań konsumentów pokazują, że z roku na rok coraz większy odsetek Polaków dokonuje zakupów online. Nie jest to zaskakujące, biorąc pod uwagę fakt, że na rynku funkcjonuje coraz więcej millenialsów, którzy kontakt z Internetem mają od lat dziecięcych. Możemy się więc spodziewać, że odsetek firm działających online (całkowicie lub hybrydowo) będzie się jedynie zwiększał – podsumowuje Rafał Gadomski, CEO Advox Studio.

Liczba polskich sklepów ze sprzedażą online jako głównym PKD w 2022 r. może przekroczyć 55 tys.

Od początku roku 2022 liczba sklepów, zarejestrowanych w KRS, których głównym PKD jest sprzedaż przez Internet, wzrosła o ponad 250 – przedsiębiorcy zarejestrowali ponad 1930 nowych działalności, ale jednocześnie ponad 1670 zostało wykreślonych. Według przewidywań ekspertów z Dun & Bradstreet ich liczba na polskim rynku może w tym roku przekroczyć 55 tys. Z analizy ich sytuacji finansowej sklepów internetowych wynika jednak, że kondycję zaledwie 7 proc. z nich można określić jako silną, a 37,5 proc. jako dobrą. W słabej sytuacji finansowej znajduje się prawie 33 proc. sklepów internetowych, a w złej aż 23 proc. – a więc niemal ¼.

8 na 10 konsumentów widzi problemy w działaniu sklepów internetowych

Ostatnie dwa lata w branży eCommerce przyniosło wiele dynamicznych zmian związanych z rozrostem rynku, a nie każdy przedsiębiorca potrafi za nimi nadążyć i dostosowywać się do nieustannie pojawiających się nowych trendów – mówi Rafał Gadomski, CEO Advox StudioDo najważniejszych należą obecnie quick commerce, czyli zakupy z gwarancją dostawy tego samego dnia, czasem nawet w ciągu kilkunastu minut, live commerce, czyli sprzedaż prowadzona na żywo, czy dropshipping, czyli wysyłka towaru bezpośrednio od dostawcy. Ciągle rośnie popularność marketplace’ów, czyli platform sprzedażowych typu Allegro albo Zalando, które są bardzo wygodne dla konsumentów, a obecność na nich może się sprzedającym opłacić. Oprócz tego już 55 proc. konsumentów zwraca uwagę na działania firm związane z ekologią i odpowiedzialnością biznesu, jak podaje Izba Gospodarki Elektronicznej. 

8 na 10 osób robiących zakupy online dostrzega problemy w działaniu sklepów internetowych i nie jest do końca usatysfakcjonowanych zakupami*. Jak wynika z raportu Advox Studio, szczególnie istotne jest bezpieczeństwa płatności przez Internet – na ten aspekt zwraca uwagę już 91 proc. kupujących online. Dla ponad połowy przy wyborze konkretnego sklepu kluczowe są opinie, jakie można o nim znaleźć w sieci. Blisko połowa internetowych konsumentów o ofertach e-sklepów dowiaduje się z reklam w mediach społecznościowych, a dla ponad 70 proc. oferty dopasowane do ich zainteresowań i potrzeb stanowią zachętę do podjęcia decyzji o zakupie.

Dane cytowane w tekście pochodzą z badania Dun & Bradstreet przeprowadzonego w połowie marca 2022 r. Analizie poddano dane z rejestru KRS. W przypadku spółek prawa handlowego sytuacja finansowa firmy była oceniana na podstawie bilansu i rachunków wyników, natomiast w przypadku podmiotów nieprowadzących pełnej księgowości, co wśród sprzedawców detalicznych zdarza się dość często, oparto się na przychodach, kosztach i wyniku finansowym firmy. Główne czynniki wpływające na ocenę to wskaźnik płynności, zadłużenia, rentowności, zdolność finansowa, poziom zarejestrowanych przeterminowanych płatności oraz zarejestrowane wnioski o upadłość, lub postępowanie naprawcze, ogłoszenie upadłości, rozpoczęcie procesu likwidacji oraz negatywne sygnały prasowe.

*https://eizba.pl/raport-co-ugryzie-e-commerce-21-wskazowek-dla-e-commerce-na-2021-rok/

Wysoka inflacja zmusiła Fed do zaostrzenia polityki pieniężnej

W tym tygodniu rynki finansowe po raz pierwszy od czasu wybuchu wojny na Ukrainie uspokoiły się. Głównym wydarzeniem na rynku walutowym było posiedzenie amerykańskiego Fedu, który podniósł główną stopę procentową o 25 punktów bazowych do 0,25-0,50%. Według opublikowanej przez członków FOMC prognozy dla stóp, w tym roku powinno nastąpić kolejne sześć podwyżek. Opublikowano również nową prognozę makroekonomiczną uwzględniającą konflikt na Ukrainie i jego konsekwencje dla gospodarki. Według nowej prognozy wzrost PKB w USA powinien wynieść w tym roku 2,8%, a inflacja 4,3%. Ponadto Fed planuje w przyszłości zmniejszyć swój bilans, ale konkretne informacje nie zostały ujawnione.

Pomimo trwającego konfliktu na Ukrainie, w tym tygodniu złoty ponownie znacząco się umocnił i w piątek rano był notowany na poziomie 4,69 PLN/EUR. Rynki uspokoił przede wszystkim fakt, że konflikt nie eskaluje i szanse na jego rozprzestrzenienie się poza Ukrainę są bardzo małe. Kurs eurodolara wzrósł i na koniec tygodnia był na poziomie 1,106 USD/EUR. Trzeba jednak podkreślić, że fundamenty euro w stosunku do dolara nie są zbyt korzystne. Gospodarka amerykańska jest mniej dotknięta konfliktem na Ukrainie niż strefa euro, a Fed jest gotowy do zacieśniania polityki pieniężnej znacznie szybciej niż EBC.

Roksana Cicha, analityczka instytucji płatniczej AKCENTA

Koszty mieszkaniowe wzrosły w ciągu roku aż o 14%

Najnowszy odczyt ogólnej inflacji konsumenckiej wskazuje na wzrost poziomu cen wynoszący 8,5% w stosunku do lutego 2021 roku. Doniesienia o rosnących cenach gazu, prądu i opału dla gospodarstw domowych sugerują, że warto przyjrzeć się bardziej szczegółowym danym GUS na temat kosztów utrzymania mieszkań oraz domów.

Eksperci portalu RynekPierwotny.pl postanowili sprawdzić, czy obecnie to właśnie ceny mediów i nośników energii są głównym motorem napędowym mieszkaniowej inflacji. Warto przypomnieć, że jeszcze niedawno taką rolę pełniły podwyżki opłat za wywóz odpadów komunalnych.

Informacje zebrane przez GUS potwierdzają, że wzrost kosztów eksploatacji mieszkań i domów miał spory wpływ na obecny, bardzo wysoki poziom inflacji. Główny Urząd Statystyczny podaje, że pomiędzy lutym 2021 r. oraz lutym 2022 r. wspomniane koszty wzrosły aż o 14,3%. Zmiana względem grudnia 2021 r. wyniosła pokaźne 5,2%. Niewielkim pocieszeniem jest fakt, że lutowy poziom kosztów mieszkaniowych był nieco mniejszy od wyniku ze stycznia 2022 roku (spadek o 0,4%).

W dokładniejszym ujęciu, wzrosty kosztów związanych z użytkowaniem mieszkań i domów przedstawiają się następująco:

  • Opłaty na rzecz właścicieli (czynsz) – wzrost o 8,1% względem lutego 2021 roku/wzrost o 2,9% względem grudnia 2021 r.
  • Zaopatrywanie w wodę – 4,1%/0,7%
  • Wywóz śmieci – 11,3%/4,4%
  • Usługi kanalizacyjne – 7,8%/2,8%
  • Nośniki energii – 18,8%/6,8%
  • Energia elektryczna – 5,0%/5,0%
  • Gaz – 39,9%/18,2%
  • Opał – 41,2%/1,4%
  • Energia cieplna – 8,1%/3,8%

Rodzime gospodarstwa domowe w ostatnim czasie odczuły bardzo wyraźny wzrost cen opału i gazu. Podwyżki kosztów dotyczące usług kanalizacyjnych, wywozu śmieci, energii elektrycznej, dostarczania wody oraz ciepła sieciowego były mniejsze, ale również wywarły znaczący wpływ na ogólny poziom mieszkaniowej inflacji.Tabela kosztów eksploatacji mieszkań i domów

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Serwisy informacyjne po trzech tygodniach od rosyjskiej agresji na Ukrainę – analiza

Po trzech tygodniach od rozpoczęcia wojny zainteresowanie informacjami w internecie słabnie, choć nadal pozostaje znacznie wyższe niż przed inwazją.

Analizie poddano serwisy z kategorii „Informacje i publicystyka – ogólne” w dniach od 24 lutego do 16 marca 2022 w zestawieniu z analogicznym okresem poprzedzającym rosyjską inwazję. W okresie trzech tygodni poprzedzających wybuch wojny serwisy z kategorii „Informacje i publicystyka – ogólne” odwiedzało średnio dziennie 7,9 mln polskich internautów, a maksymalna liczba odwiedzających w jednym dniu sięgnęła 9,2 mln użytkowników. Łączny czas spędzony na serwisach informacyjnych wynosił 1,2 mln godzin, co daje średni dzienny czas korzystania z takich serwisów na poziomie 9 minut. 24 lutego, w dniu rosyjskiej inwazji, zainteresowanie informacjami mocno wzrosło. Serwisy z omawianej kategorii odwiedziło aż 13 milionów polskich internautów, a łączny czas korzystania z nich wzrósł prawie czterokrotnie, do 4,3 mln godzin. Wartość ta przekłada się na średni czas korzystania z omawianych stron na poziomie prawie 20 minut.

Kolejne tygodnie przyniosły jednak spadki korzystania z serwisów informacyjnych. O ile w dniach 24 lutego – 2 marca średnia dzienna liczba odwiedzających takie serwisy wynosiła 12,3 mln dziennie, a łącznie w tym tygodniu informacje w internecie czytało 20,2 mln użytkowników, o tyle w drugim tygodniu wojny liczby te spadły odpowiednio do 10,7 mln dziennie i 18,8 mln tygodniowo, a w trzecim – do 10 milionów dziennie i 18 milionów tygodniowo. Nadal jest to jednak znacznie większa liczba internautów niż przed 24 lutego, kiedy to serwisy informacyjne odwiedzało 7,9 mln internautów dziennie i 16,3 mln w tygodniu.

Skróceniu uległ też średni czas spędzany przez internautów na stronach informacyjnych. O ile w tygodniu rozpoczęcia inwazji wynosił on 1 godzinę i 28 minut, to w kolejnych spadał odpowiednio do 1 godziny i 6 minut w drugim oraz 58 minut w trzecim tygodniu konfliktu. Nadal jest to jednak prawie trzykrotnie dłużej, niż wynosiła średnia sprzed wybuchu wojny (30,5 minuty tygodniowo w okresie 2-23 lutego). Równoczesny wzrost liczby użytkowników i wydłużenie korzystania z serwisów informacyjnych spowodowały też znaczny wzrost łącznego czasu poświęconego na przeglądanie informacji. O ile w okresie 2-23 lutego na czytaniu treści informacyjnych spędzono łącznie 24,9 mln godzin, to w okresie 24 lutego-16 marca było to 67,7 mln godzin łącznie.

Serwisy informacyjne po trzech tygodniach od rosyjskiej agresji na Ukrainę - analiza

Programiści pracujący w zespołach nie mogą starać się o IP BOX? Nieprawda. Tłumaczymy zamieszanie

Pracujesz w zespole programistów i boisz się, że IP BOX nie jest dla ciebie? Uspokajamy, nadal możesz skorzystać z ulgi podatkowej. Co prawda Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu wydał w jednej ze spraw negatywny wyrok, ale sytuacja dotyczy bardzo konkretnego przypadku i jak zapewniają eksperci, nie ma ona przełożenia na dalsze funkcjonowanie ulgi IP BOX.

Na początku tego roku na programistów już korzystających lub chcących przejść na ulgę IP BOX padł blady strach. Zaczęli kolportować między sobą informacje, jakoby WSA w Poznaniu odmówił prawa do ulgi podatkowej tym programistom, którzy pracują w zespołach, a nie indywidualnie, a przecież niemal każdy program komputerowy tworzony jest przez grupy programistów.

Siła rozprzestrzeniania się “newsa” w internecie jest ogromna, ale tutaj mamy przypadek jeśli nie “fake newsa”, to przynajmniej głębokiego niezrozumienia tematu. Zacznijmy od sprawy fundamentalnej, w Polsce nie obowiązują precedensy, czyli żaden sąd tak powszechny czy administracyjny nie jest związany wyrokiem innego sądu, który dotyczył podobnej sprawy. W skrócie – nawet taki sam stan faktyczny – może być oceniony przez dwa zespoły sędziowskie w kompletnie inny sposób. Po drugie i chyba najważniejsze. Przypadek, nad którym pochylił się poznański sąd, został poddany w mediach tradycyjnych i społecznościowych uogólnieniu, a diabeł tkwi w szczegółach – mówi Marek Czyżewski, prezes zarządu serwisu Pravna.pl, który przez internet świadczy usługi prawne dla biznesu.

Możemy jednoznacznie stwierdzić, że wyrok sądu w Poznaniu nie jest zagrożeniem dla pozostałych programistów, którzy już korzystają lub dopiero chcą korzystać z IP BOX, a swoją pracę wykonują zespołowo – zdecydowanie podkreśla Czyżewski, którego firma przygotowała już blisko dwa tysiące wniosków o przyznanie ulgi IP BOX dla swoich klientów, a co ciekawe poznańska sprawa dotyczy klienta Pravnej.

Nie o zespół się rozchodziło, a o brak innowacji

O co więc dokładnie chodzi w sprawie, w której wyrok wydał WSA w Poznaniu? Omawiany przypadek dotyczył w części negatywnie rozpatrzonego wniosku o indywidualną interpretację przez Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej. Zdaniem KIS, a następnie sądu wnioskodawca realnie nie tworzył osobnych innowacyjnych programów komputerowych w ramach rozwijania istniejącego oprogramowania. Jego praca przy tego typu działaniach sprowadzała się do czynności powtarzalnych, gdzie wprawdzie powstawały utwory, lecz nie można było ich nazwać programami komputerowymi.

Sąd wyraźnie wskazał podczas ustnych motywów wyroku, że jest on związany treścią konkretnego wniosku o wydanie interpretacji z KIS. Co to oznacza? Wyrok nie ma zastosowania dla wszystkich programistów pracujących w zespołach. Przedstawiane do tej pory opisy sytuacji z Poznania były błędne już u źródła. Bowiem nikt zajmujących się sprawą nie wniósł o uzasadnienie wyroku i opierano się wyłącznie na treści interpretacji, która nie zawiera wszystkich niezbędnych faktów – mówi Czyżewski z serwisu Pravna.

Jak zaznacza nie możemy jednak też zapominać o bogatym orzecznictwie TSUE, w których podkreśla się, że już jedna linijka kodu źródłowego może zostać uznana za program komputerowy, podlegający wszelkiej ochronie prawnej.

Uspokajamy, że sytuacja się nie pogorszyła i jeszcze raz podkreślamy, że programiści pracujący w zespołach — tak, jak do tej pory — mogą rozliczać uzyskaną ulgę i również ubiegać się o ulgę podatkową IP BOX – mówi Czyżewski z Pravna.pl – serwis ma imponującą, bo 99,8% skuteczność przy uzyskiwaniu dla swoich klientów ulgi IP BOX.

Dla kogo jest to ulga?

Przypomnijmy, że z ulgi IP BOX może skorzystać każdy, kto prowadzi działalność innowacyjną w zakresie tworzenia lub rozwijania m.in. programów komputerowych. Dzięki temu zapłaci podatek dochodowy, który wynosi zaledwie 5%. Jednym z ustawowych wyznaczników „innowacyjności” jest konieczność wylegitymowania się kwalifikowanym prawem własności intelektualnej. Na tzw. kwalifikowane IP mogą składać się np. patenty czy autorskie prawa do autorskich programów komputerowych.  Od 2022 roku można łączyć ulgę IP Box z ulgą B+R.  Dzięki temu, korzystając z dodatkowej ulgi, pracownik IT może odliczyć kwalifikowane koszty od kosztów uzyskania przychodu i podstawy opodatkowania.

Podkreślmy to jeszcze raz, by rozwiać wszelkie powstałe w ostatnim czasie wątpliwości: o ulgę IP BOX mogą ubiegać się programiści pracujący w zespołach.

Brytyjczycy podnoszą stopy, Turcja chce iść na rekord

Tuż po Amerykanach również Brytyjczycy podnoszą stopy procentowe. Turcja z kolei próbuje udawać, że problem sam się rozwiąże. Jednak ten, zamiast się rozwiązać, eskaluje.

Wielka Brytania podnosi stopy

Wczorajsze posiedzenie Banku Anglii przyniosło zgodnie z oczekiwaniami podwyżkę stóp procentowych o 0,25% w górę. W rezultacie główna stopa wynosi już 0,75%. Jedyną niespodzianką w decyzji jest fakt, że decyzja nie została poparta przez jednego z członków gremium. Wielka Brytania tym samym podnosi po raz trzeci od początku pandemii stopy procentowe. Powodem jest jak w wielu innych krajach inflacja. Ta na Wyspach osiągnęła już imponujące 5,5%. Pojawiły się jednak znacznie bardziej gołębie nuty w wystąpieniu. Oznacza to, że inwestorzy oczekują wstrzymania serii podwyżek. To właśnie ta zmiana nastroju w komunikacie najprawdopodobniej odpowiada za większość wczorajszego osłabienia funta po decyzji.

Turcja zaklina rzeczywistość

Inflacja nad Bosforem wynosi już imponujące 54,44%. W rezultacie można by się spodziewać, że skoro misją banku centralnego jest dbanie o stabilność cen, to będzie on reagował. Niestety nie w Turcji. Tutaj politykę monetarną z niezrozumiałych powodów nadzoruje prezydent i uważa on, że to wysokie stopy procentowe napędzają inflację. W rezultacie pozostają one na poziomie 14%, a ceny z miesiąca na miesiąc gwałtownie rosną. Trzy miesiące temu było to 21,31%, jednakże wtedy obniżano stopy procentowe. Nie można się dziwić, że również waluta Turcji nie ma się najlepiej.

Ropa znów straszy

Wczorajsze doniesienia o braku postępów w rozmowach pokojowych spowodowały wyraźny wzrost napięcia na rynku. Powodem jest stanowisko Rosji mówiące o braku postępów w negocjacjach. Z drugiej strony jest to też potencjalny fragment ich strategii negocjacyjnej. Skoro informują publicznie, że nie idzie, to wywierają presję na drugą stronę. Ukraina jednak ma silne argumenty, których Rosjanie się nie spodziewali. Zakładali, że takich argumentów Ukraina nie będzie mieć już kilka dni po rozpoczęciu inwazji. Efekt widać jednak na rynku ropy. Wczoraj baryłka po wielu dobrych dniach poszła imponujące 10 dolarów w górę, co przekłada się od razu na ceny paliw.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

10 ciekawostek dotyczących rocznych rozliczeń PIT

Trwa okres rozliczania podatków dochodowych za 2021 rok. Warto pamiętać o kilku zasadach, które mogą pomóc w sprawnym i korzystnym rozliczeniu się z fiskusem. Z jakich ulg można skorzystać i kto nie musi składać PIT?

1. Ulga na internet

Podatnik ma prawo odliczyć od podatku wydatki na internet do kwoty 760 zł. Co ważne, w przypadku małżonków ulga dotyczy każdego z nich osobno. Jednak nie oznacza to, że mogą obydwoje odliczyć po 760 złotych, jeśli tyle łącznie kosztuje ich dostęp do internetu. Nie można też podwajać wymiaru ulgi i od łącznych dochodów małżonków odliczać razem 1520 zł. Odliczenie przysługuje łącznie tylko na kwotę, na którą posiada się prawidłowo wystawione faktury.

Przykład: pan Jan ma faktury za korzystanie z internetu na 760 zł. W zeznaniu rocznym małżonkowie stwierdzają, że ulga przysługuje im obojgu, więc każde z nich ma po 760 zł do odliczenia. Niestety, będzie to błąd. Wydają 760 i razem mają do odliczenia tylko tę kwotę.

2. Nie każdy ma obowiązek złożenia rozliczenia PIT

Jeżeli podatnik nie prowadzi działalności gospodarczej i nie zarobił w danym roku ani złotówki lub uzyskał wyłącznie przychody zwolnione z opodatkowania, to nie ma obowiązku składać zeznania podatkowego. Dotyczy to także tych, którzy w poprzednich latach osiągali przychody i składali zeznanie.

3. Dochody małoletnich dzieci

Jeżeli podatnik dolicza do swoich dochodów także dochody osiągnięte przez małoletnich dzieci, to składa PIT-36 – nawet jeśli uzyskuje wyłącznie przychody, które normalnie rozliczyłby na PIT-37, a więc przychody z umowy o pracę, umowy zlecenie, zasiłków czy emerytur. Podatnik nie może jednak doliczyć w zeznaniu tych dochodów dziecka, które pochodzą z pracy (również ze zlecenia, dzieła itp.), stypendiów oraz przedmiotów oddanych dziecku do swobodnego użytku.

Przykład: Pan Jan ma syna Karola, który nie ukończył jeszcze 18 lat. Karol dostał od ojca rower, który sprzedał miesiąc po otrzymaniu. Przychód ten rozliczy Karol Kowalski, a nie ojciec, gdyż rower został oddany dziecku do swobodnego użytku. Karol musi więc złożyć własne roczne zeznanie podatkowe PIT.

4. Ulga prorodzinna

Ulga prorodzinna przysługuje również za rok, w którym dziecko ukończyło 18. rok życia i 25. w przypadku dzieci uczących się. Jeśli w lipcu 2021 r. Karol – student politechniki kończy 25 lat, w roku 2021 rodzice mogą ostatni raz skorzystać z ulgi prorodzinnej – proporcjonalnie za miesiące do daty 25. urodzin dziecka.

5. Wspólne rozliczenie małżonków, gdy jeden z nich nie pracuje

Wspólne rozliczenie PIT jest możliwe także wtedy, gdy dochody uzyskuje tylko jedno z małżonków. Przykład: pan Jan pracuje, pani Janina opiekuje się dziećmi w domu. Pan Jan zarobił 120 tys. zł. W tej sytuacji może rozliczyć się wspólnie z żoną, która nie uzyskała w tym roku przychodów i dzięki temu pozostanie w najniższym progu podatkowym (17%).

6. Wspólne rozliczenie nowożeńców

Od 2021 roku wspólnie mogą się rozliczyć także osoby będące w związku małżeńskim – nawet jeśli był to tylko 1 dzień w danym roku. Wcześniejsze przepisy pozwalały złożyć wspólne zeznanie podatkowe dopiero w drugim roku po ślubie. Ważne jest, by w okresie, za który będzie dokonywane rozliczenie, trwała wspólność majątkowa.

7. Zakup gruntu i sprzedaż nieruchomości

Jeżeli podatnik nabył grunt, a następnie wybudował na nim budynek, to do obliczenia 5 letniego okresu, po którym sprzedaż nie podlega opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób fizycznych, decydująca jest data nabycia gruntu, a nie data wybudowania budynku. Sprzedaż domu po 5 latach od końca roku, w którym nabyto grunt nie będzie podlegała opodatkowaniu.

8. Zawieszona działalność gospodarcza a rozliczenie roczne

Jeżeli podatnik cały rok miał zawieszoną działalność gospodarczą i nie zarobił w tym czasie ani złotówki, to i tak musi złożyć roczne zeznanie podatkowe.

9. Deklaracja papierowa a brak podpisu

Jeżeli podatnik składa deklarację w postaci papierowej i jej nie podpisze, będzie to traktowane jako błąd formalny, który musi zostać uzupełniony. Ustawodawca za „deklaracje” uznaje wszystkie formularze podatkowe składane przez podatników, nawet jeżeli zawierają braki formalne. W praktyce często zdarza się, że urzędnicy, w ramach czynności sprawdzających informują podatnika, że musi złożyć podpis. Warto też jednak samemu o tym pamiętać – jeżeli brak nie zostanie uzupełniony, to deklaracja nie wywoła skutków prawnych.

10. Brak PIT-11 a obowiązek złożenia rozliczenia rocznego

Pracownik powinien do 28.02 otrzymać od pracodawcy PIT-11. Jeżeli jednak się tak nie stało, to i tak musi wypełnić roczną deklarację podatkową. Warto pamiętać, że PIT-11 nie decyduje o tym, jakiej wysokości podatek powinien być opłacony, może też zawierać błędy. Podatnik sam odpowiada za prawidłowe wypełnienie deklaracji rocznej PIT.

Joanna Grochala, księgowa inFaktu