Answear.com ze wzrostem sprzedaży online o ponad 29 proc. w 2023 r.

Answear.com, wiodący e-commerce oferujący modę, produkty home&lifestyle i outdoor w regionie CEE podsumowuje wyniki sprzedażowe w IV kw. br. Sprzedaż online w całym 2023 r. wyniosła 1,3 mld zł, co oznacza wzrost o ponad 29 proc. rdr. Z kolei w IV kw. 2023 r. sprzedaż online wzrosła o ponad 18 proc. rdr. i osiągnęła wartość 442,3 mln zł. Mimo trudnego otoczenia rynkowego Spółka nadal kontynuuje rozwój w dwucyfrowym tempie i pozostaje jednym z najszybciej rosnących fashion e-commerce w Europie.

Trudny rok 2023 r. zamykamy, według wstępnych danych, solidnym wzrostem sprzedaży online o ponad 29 proc. rdr. Mimo trudnej sytuacji makroekonomicznej i geopolitycznej w ostatnich miesiącach nadal rośniemy w dwucyfrowym tempie i pozostajemy jednym z najszybciej rosnących fashion e-commerce w Europie. Dodatkowo liczymy, że nowy rok powinien przynieść poprawę nastrojów w gospodarce, co powinno pozytywnie wpłynąć na nasz biznes – komentuje Krzysztof Bajołek, Prezes Zarządu Answear.com.

W samym IV kw. 2023 r. Answear.com obok słabnącego popytu konsumenckiego i niskich wskaźników sprzedaży detalicznej mierzył się również z blokadą przewoźników na granicy polsko-ukraińskiej, która wpłynęła na opóźnienia w dostawach i spowodowała spadek popytu na dotychczas bardzo dobrze performującym rynku ukraińskim. Niemniej, Spółka odnotowała najwyższe kwartalne przychody ze sprzedaży w historii, co świadczy o jej odporności na zmienne warunki rynkowe.

W ostatnim kwartale 2023 r. mieliśmy do czynienia z serią negatywnych zdarzeń, które bezpośrednio wpłynęły na nasz biznes. Do słabego popytu konsumenckiego, niskiej sprzedaży detalicznej oraz blokady na granicy polsko-ukraińskiej musimy dodać aprecjację polskiego złotego względem euro oraz pozostałych walut w regionie CEE. Jest to istotne, gdyż około 80 proc. naszej sprzedaży realizujemy poza Polską i tym samym uzyskujemy przychody w innej walucie – dodaje Jacek Dziaduś, Wiceprezes Zarządu ds. finansowych Answear.com.

W minionym okresie Answear.com uruchomił sprzedaż marki PRM na nowych rynkach, co wpłynęło na wzrost sprzedaży w segmencie luxury-streetwear. Nowy brand PRM kontrybuował do wzrostu osiągniętego w przychodach ze sprzedaży w IV kw. 2023 r. poprawą ich dynamiki o 6,4 pp., natomiast sprzedaż on-line marki PRM wzrosła względem III kw. 2023 r. o 84,7% kdk. i to pomimo dopiero rozpoczętych prac nad poprawą oferty tej marki, których wyniki powinny być widoczne od 2024 r.

Odczyt inflacji CPI w Niemczech jest zgodny z konsensusem

W Niemczech inflacja CPI wyniosła w grudniu 3,7 proc. r/r w porównaniu z 3,2 proc. w poprzednim miesiącu. Odczyt okazał się zgodny z konsensusem. Trend spadku inflacji w ujęciu rocznym się zatrzymał. W ujęciu miesięcznym obserwujemy wzrost cen o 0,1 proc. Wyższy odczyt w grudniu można przypisać cenom energii. Inflacja bazowa z kolei spada kolejny miesiąc i jest już poniżej szerokiego CPI. W grudniu wyniosła 3,5 proc. r/r wobec 3,8 proc. miesiąc wcześniej.

Odczyt niewiele zmienia w kontekście działań EBC. O przyszłej polityce monetarnej będą decydować kolejne napływające dane z gospodarek strefy euro. EBC pozostaje jeszcze w trybie pauzy i częściowo studzi oczekiwania co do szybkich obniżek stóp procentowych.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Turcja z inflacją powyżej 60%. Euforia na kryptowalutach powróciła, ale na krótko?

W Europie mamy już tylko jeden kraj z dwucyfrową inflacją. Jest to Turcja z wynikiem ponad 60%. Jak tak dalej pójdzie, to kraj ten niedługo pokaże inflację większą niż suma reszty państw europejskich.

Dane z USA

Wczoraj poznaliśmy pakiet danych z USA. Wśród nich najważniejszym odczytem był indeks ISM dla przemysłu. Okazało się, że są one delikatnie lepsze od oczekiwań, co oczywiście było dobrą wiadomością. Trzeba jednak pamiętać, że to nadal odczyt wynoszący 47,4 pkt, czyli wciąż poniżej magicznej granicy 50 pkt. Granica ta rozdziela przewagę odpowiedzi pozytywnych od negatywnych. Ostatni raz przewaga pozytywnych prognoz w badaniu ISM miała miejsce w październiku 2022 roku. Rynki przyjęły te dane dość spokojnie. Kurs dolara umacniał się delikatnie po publikacji.

Mocne otwarcie na kryptowalutach

Początek roku na rynku kryptowalut rozpoczął się od silnego wzrostu, ale tuż po nim nastąpił gwałtowny spadek. Przez 1,5 dnia kurs przebywał powyżej poziomu 45 tysięcy dolarów, po czym po kolejnych spekulacjach o działaniach SEC powrócił w okolice 43 tysięcy. Mowa ponownie o możliwości dopuszczenia lub nie funduszu opartego o bitcoina. Ostatnio każdy news oddalający ten ruch gwałtownie przecenia rynek kryptowalut. Z kolei każdy news przybliżający generuje kolejne wzrosty.

Inflacja w Turcji znów przyspiesza

Wczoraj poznaliśmy odczyt inflacji w Turcji. Wzrosła ona do 64,8%, co jest wynikiem o symboliczne przy tej skali 0,3% niższym niż oczekiwania analityków. To najwyższy wynik w Europie obecnie. Trzeba pamiętać, że drugie miejsce ma 8%, co pokazuje, w jak bardzo trudnym momencie jest obecnie turecka gospodarka. Kraj jest aktualnie w silnym cyklu podwyżek stóp procentowych, aczkolwiek pomimo tego nie udało się na razie zdusić wzrostu cen. Trzeba pamiętać, że 60% inflacji w Turcji to niestety nic nadzwyczajnego w ostatnich czasach, do listopada 2022 inflacja przekraczała 80%. Proporcjonalnie do inflacji traci też lira turecka. W zeszłym roku straciła ona na wartości prawie 60%.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Płatności cykliczne w Planach Inwestycyjnych XTB

  • Plany Inwestycyjne XTB, umożliwiające długoterminowe, pasywne inwestowanie w fundusze ETF, zyskały nową funkcjonalność
  • Klienci mogą teraz ustawić zlecenie regularnego zasilania każdego ze swoich portfeli inwestycyjnych stałą kwotą pobraną z wolnych środków na koncie z XTB, konta bankowego lub karty kredytowej
  • Środki będą następnie automatycznie inwestowane w fundusze ETF zgodnie ze zdefiniowaną wcześniej przez klienta alokacją

XTB dodał nową funkcjonalność do Planów Inwestycyjnych, tym samym ułatwiając regularne inwestowanie. Dzięki płatnościom cyklicznym klienci mogą teraz zasilać swoje pasywne portfele inwestycyjne wybraną, stałą kwotą. Cykliczne wpłaty są następnie automatycznie inwestowane w wybrane fundusze ETF zgodnie z określoną wcześniej docelową alokacją.

Od jesieni ubiegłego roku klienci XTB mogą inwestować średnio- i długoterminowo w instrumenty pasywne. W ramach Planów Inwestycyjnych można skonstruować maksymalnie 10 portfeli inwestycyjnych, każdy z indywidualną strategią opartą na wybranych funduszach ETF. W każdym portfelu może ich być maksymalnie 9, a minimalna wartość inwestycji wynosi zaledwie 50 zł (15 EUR lub 15 USD w przypadku kont w innych walutach).

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, XTB wzbogaciło teraz swój autorski produkt o możliwość automatycznego inwestowania stałych kwot bez konieczności pamiętania o regularnym zasilaniu portfeli inwestycyjnych. Dzięki funkcji płatności cyklicznych, każdy inwestor może ustawić jak często i jaką kwotę chce inwestować, a ustawienia można w każdym momencie zmienić i dopasować do aktualnych potrzeb i celów inwestycyjnych.

– Dzięki nowoczesnej technologii i wykorzystaniu handlu algorytmicznego, nasi klienci mogą teraz inwestować regularnie wybraną kwotę. Płatności cykliczne ułatwiają długoterminowe, pasywne inwestowanie i wykorzystanie globalnego potencjału, jaki dają fundusze ETF – komentuje Omar Arnaout, prezes zarządu XTB. – Stale poszerzamy naszą ofertę, wzbogacając ją o produkty dla osób, które są zainteresowane inwestowaniem, ale nie chcą poświęcać na to zbyt dużo wolnego czasu – dodaje. 

Poza Polską, Plany Inwestycyjne są dostępne na wybranych rynkach, w tym w Rumunii, Hiszpanii, Portugalii, Czechach, Słowacji, Włoszech i Wielkiej Brytanii. W kolejnych dniach produkt ten zadebiutuje również poza granicami Europy.

Omar Arnaout, prezes zarządu XTB
Omar Arnaout, prezes zarządu XTB

–  Widzimy obiecujące wyniki Planów Inwestycyjnych na wszystkich rynkach. Prym wiedzie rynek polski, gdzie produkt został dodany stosunkowo późno, natomiast dzięki dużemu zainteresowaniu klientów stał się liderem pod względem liczby i wartości portfeli inwestycyjnych – dodaje Omar Arnaout prezes zarządu XTB.

Coraz bogatsza oferta pasywnego inwestowania

XTB koncentruje się na oferowaniu swoim klientom aplikacji inwestycyjnej z coraz większą liczbą zarówno instrumentów, jak i również nowych produktów. W ostatnich miesiącach rozbudowana została oferta w segmencie pasywnego inwestowania, w której oprócz Planów Inwestycyjnych pojawiło się także oprocentowanie wolnych środków. Klienci XTB mogą skorzystać z rosnących stóp procentowych i zarabiać nawet wtedy, gdy nie inwestują aktywnie. Odsetki są naliczane codziennie i wpłacane co miesiąc. Dla nowych klientów oprocentowanie sięga 5 proc. w przypadku konta w dolarze amerykańskim, 4 proc. dla konta w polskim złotym oraz 3,8 proc. dla euro.

Cztery powody, dla których wzrosty na giełdzie w 2024 mogą wyglądać inaczej

RÓŻNICE: Panuje powszechna opinia, że w USA czeka nas pozytywny rok obniżek stóp procentowych i przyspieszenia wzrostu zysków, a zwroty z amerykańskiego rynku prawdopodobnie znacznie przekroczą przewidywany obecnie jednocyfrowy konsensus. Na tym jednak podobieństwa do zeszłorocznego rajdu się kończą, a to z następujących powodów: po pierwsze, zwroty będą prawdopodobnie niższe niż w 2023 r., kiedy to S&P 500 wzrósł o 26 proc. (jest to wzrost dwukrotnie wyższy od wieloletniej średniej).  Po drugie, może to oznaczać zwroty w II połowie 2024r., gdy rynki “przetrawią” niedawne wzrosty, zmierzą się z obecnymi na rynku realnymi ryzykami i będą czekać na potwierdzenie obniżki stóp procentowych właśnie w połowie roku. Po trzecie, widzimy dużą zmianę wśród liderów rynku akcji, z odejściem od spółek technologicznych na rzecz spółek cyklicznych i tańszych aktywów, najbardziej wrażliwych na obniżki stóp procentowych. Po czwarte, dzięki temu Europa i rynki wschodzące będą radzić sobie lepiej w porównaniu ze zdominowanym przez sektor technologiczny rynkiem w USA.

RYZYKO: Mamy obecnie do czynienia ze zrównoważonym ryzykiem, z możliwością rozczarowania tempem, ale nie kierunkiem zmian stóp procentowych. Obecny konsensus zakłada sześć agresywnych cięć w roku, które mają rozpocząć się już w I kwartale – zarówno w przypadku EBC, jak i FED (podwojenie “kropek” FED). W międzyczasie, nastroje panujące wśród inwestorów nie są już kontrariańskim (czyli zakładającym podejmowanie decyzji przeciwnych do ogólnych nastrojów inwestorów i trendów) wsparciem. Z kolei idiosynkratyczne czynniki (ryzyko zmian cen, dotyczące tylko szczególnych okoliczności) napędzające zyski, od trendów AI-tech po mniejszą presję inflacyjną na marże, powinny być widoczne w zbliżającym się sezonie publikacji wyników, podczas gdy niższa inflacja i stopy procentowe powinny pomóc utrzymać giełdowe wyceny powyżej średniej.

STYCZEŃ: Historycznie, jest to jeden z najlepszych miesięcy w roku i zazwyczaj nadający ton na cały rok. Ten tak zwany „styczniowy barometr” nie jest nieomylny, ale ma znaczny wskaźnik trafności – na poziomie 70 proc. Istnieje jednak krótkoterminowe ryzyko związane z weryfikacją rzeczywistości, która wynika z protokołu z posiedzenia FOMC z 13 grudnia. Protokół okazał się być bardziej “gołębi” niż zaobserwowany zwrot Powella. Piątkowe dane o zatrudnieniu w Stanach Zjednoczonych z prawdopodobnymi powolnymi spadkami oraz szacowany wzrost inflacji w Europie raczej nie wpłyną na potwierdzenie scenariusza agresywnych sześciu obniżek stóp procentowych, obecnie wycenianych po obu stronach Atlantyku.

Ben Laidler, strateg rynków globalnych w eToro

Mieszkanie na start – wzrost cen nieruchomości w 2024 roku

W 2024 roku rynek nieruchomości nadal będzie charakteryzował się wzrostem cen, napędzanym częściowo przez nowy program rządowy Mieszkanie na start. Ten trend jest kontynuacją polityki rządu, która w przeszłości już wpływała na ceny nieruchomości, lecz z wstępnych założeń wynika, że wpływ nowego programu na dodatkowy popyt i obciążenia dla podatników będzie mniejszy niż w przypadku programu „Bezpieczny kredyt 2%”.

Mieszkanie na start – nowy rządowy program mieszkaniowy

Rządowy program, który ma zastąpić „Bezpieczny kredyt 2%”, wejdzie w życie w połowie 2024 roku. Będzie on oferował preferencyjne oprocentowanie kredytów na zakup pierwszego mieszkania, jednak wyłączony z niego zostanie segment osób najlepiej zarabiających. To strategiczne podejście ma na celu skierowanie wsparcia do osób, które bez dopłat stać byłoby na kredyt, co ma być regulowane przez progi dochodowe ustalone przez ministerstwo.

Koszty i skutki dla budżetu

W porównaniu do poprzedniego programu, nowa inicjatywa ma być mniejszym obciążeniem dla budżetu państwa. Szacuje się, że w pierwszym roku działania programu, jego koszt wyniesie pół miliarda złotych, generując 50 tysięcy preferencyjnych kredytów. Pomimo tych założeń, istnieje niepewność co do realności tych przewidywań, szczególnie w świetle doświadczeń z „Bezpiecznym Kredytem 2%”.

Wpływ na ceny nieruchomości

Kuba Karliński, założyciel spółki Magmillon i autor książki „Zarabiajmy na nieruchomościach”, prognozuje, że w 2024 roku wzrost cen mieszkań może się utrzymać na poziomie 8-10%. Jest to mniej niż potencjalne wzrosty, które mogłyby wynikać z ponownego wprowadzenia dużego strumienia taniego pieniądza na rynek.

Kwalifikacje do programu

Maksymalne miesięczne zarobki brutto kwalifikujące do programu zostały ustalone w zależności od wielkości gospodarstwa domowego, zaczynając od 10 tys. zł dla jednoosobowego gospodarstwa, aż do 33 tys. zł dla pięcioosobowego. Kwoty preferencyjnych kredytów także będą się różnić w zależności od wielkości rodziny, dochodząc do 500 tys. zł dla gospodarstwa czteroosobowego.

Perspektywy inwestycyjne

Inwestowanie w nieruchomości w 2024 roku nadal będzie atrakcyjną opcją, szczególnie w kontekście ochrony przed inflacją, która w 2023 roku przekroczyła 11%. Szczególnie korzystne mogą okazać się inwestycje w mniejsze mieszkania, biorąc pod uwagę, że czynsze wzrosły w niektórych miastach nawet o 20% w 2023 roku. Brak dostępnych mieszkań do wynajęcia na rynku stanowi dodatkowy argument przemawiający za tego typu inwestycjami.

Lokum Deweloper z 62% wzrostem sprzedaży mieszkań w 2023 r.

Lokum Deweloper, deweloper działający na dolnośląskim i małopolskim rynku nieruchomości, w minionym roku wyraźnie poprawił wyniki sprzedaży w stosunku do roku poprzedniego. Od stycznia do grudnia 2023 r. objął umowami deweloperskimi i przedwstępnymi 706 mieszkań, odnotowując tym samym wzrost o 62% r/r.

Grupa Lokum Deweloper, oferująca mieszkania o podwyższonym standardzie zawarła w 2023 roku 706 umów deweloperskich i przedwstępnych (+62% r/r): 455 we Wrocławiu i 251 w Krakowie. Klientom przekazano 774 lokale (+6% r/r): 475 we Wrocławiu oraz 299 w Krakowie. W nowy rok Grupa wkracza z ofertą obejmującą 361 mieszkań, z których 274 są gotowe do odbioru. W realizacji są 392 lokale, które zostaną ukończone w 2025 roku. Harmonogram realizacji budów nie przewiduje zakończenia żadnej z nich w 2024 roku.

– W minionym roku mieliśmy do czynienia z normalizacją na rynku mieszkaniowym. Sytuacja finansowa klientów i dostępność kredytów uległy znaczącej poprawie. Nic więc dziwnego, że obserwowaliśmy realizację wcześniej odłożonych potrzeb mieszkaniowych. W 2023 rok wkraczaliśmy z dużą ofertą gotowych mieszkań, wytworzonych jeszcze w niższych kosztach, dzięki czemu mogliśmy sprostać oczekiwaniom nabywców. Dziś zarówno oferta rynkowa, jak też i nasza, jest dużo szczuplejsza. Przeszkodą do jej poszerzania są bardzo wysokie koszty działek i realizacji. Od kilku miesięcy obserwujemy jednak wzrost cen mieszkań i jeśli ten trend utrzyma swą dynamikę, to stworzy to szansę na odbudowanie oferty. Kluczem jest tu też sprawne procedowanie przez samorządy dokumentów planistycznych, uzgodnień drogowych i sieciowych, oraz wydawanie pozwoleń na budowę. Bardzo dobrym rozwiązaniem w tym zakresie wydaje się stosowanie specustawy mieszkaniowej, dzięki której odpowiedzialne samorządy w stosunkowo krótkim czasie mogą istotnie poprawiać sytuację mieszkaniową klientów na lokalnym rynku mówi Bartosz Kuźniar, prezes zarządu Lokum Deweloper.

Lokum Deweloper dysponuje bogatym bankiem ziemi, który poza inwestycjami w budowie pozwala na realizację ponad 11 tys. lokali.

Prywatne ubezpieczenia zdrowotne: wzrost o 15 proc. w 3 kwartale 2023 r.

Na koniec III kwartału 2023 r. prywatne ubezpieczenie zdrowotne miało 4,69 mln Polaków, co oznacza wzrost o prawie 15 proc. w porównaniu z analogicznym okresem w roku poprzednim. W ciągu 9 miesięcy 2023 r. Polacy wydali na te polisy niemal 1,2 mld zł, czyli o blisko 34 proc. więcej r/r. Mimo nieuniknionego, spowodowanego inflacją, wzrostu cen prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych, liczba klientów objętych ochroną stale rośnie.

Prywatne ubezpieczenia zdrowotne po III kwartale 2023 roku:

  • 4,69 mln – liczba osób korzystających z prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych w Polsce
  • 1 174,5 mln zł – składka przypisana brutto w ubezpieczeniach zdrowotnych

Rośnie świadomość znaczenia prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych

Na wzrost zebranej składki wpływają dwa główne czynniki: stały rozwój rynku ubezpieczeniowego, tzw. nowa sprzedaż, czyli nowi klienci i nowe produkty oraz nieunikniony wzrost cen polis, który jest efektem inflacji i zwiększających się cen usług medycznych, przede wszystkim wizyt lekarskich.

W III kwartale 2023 r. nastąpił wzrost składek, będący odzwierciedleniem inflacji z poprzednich okresów – według GUS przez ostatnie trzy lata indeks CPI, oznaczający zmianę wartości towarów i usług konsumpcyjnych, wzrósł aż o 37,8 proc. By załagodzić skutki zwiększających się składek, ubezpieczyciele postanowili rozłożyć dostosowanie cen prywatnych polis zdrowotnych na kolejne miesiące. Obecni i potencjalni klienci wykazują się dużym zrozumieniem tej sytuacji, czego dowodzi rosnąca liczba umów. Istotne przyrosty odnotowano zarówno w ubezpieczeniach indywidualnych, jak i grupowych, głównie pracowniczych.

Ubezpieczyciele obserwują wzrost poziomu świadomości wśród klientów, którzy doceniają ubezpieczenia zdrowotne i korzystają z nich – zarówno z oferowanej profilaktyki, jak i wizyt specjalistycznych – mówi Dorota M. Fal, doradca zarządu Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Kluczowy dostęp do prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych

Wydatki związane z absencją wyniosły według ZUS w 2022 r. 25,5 mld zł – 1 mld zł więcej niż rok wcześniej. Według opracowań Polskiej Izby Ubezpieczeń łączną stratę ekonomiczną związaną z absenteizmem i prezenteizmem można oszacować na ponad 170 mld zł. Tak więc dostęp do dobrej i szybkiej opieki zdrowotnej jest kluczowy nie tylko dla obywateli, ale również dla państwa i pracodawców. Zgodnie z wyliczeniami na poprawie zdrowia, poprzez pozytywny wpływ na podatki, składki ZUS i NFZ oraz wydatki funduszu chorobowego pracujących, w 20 proc. zyskają pracownicy, w 40 proc. pracodawcy i w 40 proc. finanse publiczne.

Publiczny system opieki zdrowotnej mierzy się z wieloma wyzwaniami, a ostatnie zmiany ustawowe dotyczące podwyżki płac czy jakości będą stanowiły ogromne obciążenia finansowe dla obecnego rządu. Istotne jest podejście nowych władz do określenia, co, w jakim zakresie i w jakim czasie system publiczny zapewni obywatelom oraz jaka będzie rola prywatnej opieki zdrowotnej, w tym ubezpieczeń.

Wszyscy oczekujemy też pierwszych decyzji nowej Minister Zdrowia, zwłaszcza że jednym z punktów wpisanych w umowę koalicyjną jest poprawa dostępności do ambulatoryjnej opieki zdrowotnej. Jest to szczególnie ważne w momencie, kiedy system zmaga się z kryzysem demograficznym, dotykającym też rynku pracy – podsumowuje Dorota M. Fal.

Nest Bank wchodzi na rynek leasingu

Grupa Nest Bank S.A. powołała do życia spółkę leasingową. Nest Leasing rozpocznie działalność operacyjną w II kwartale 2024 roku.

Nest Leasing skupi się na finansowaniu zarówno samochodów, pojazdów transportu ciężkiego, jak i maszyn budowlanych czy sprzętu medycznego. W ofercie spółki znajdzie się także szeroka paleta produktów dodatkowych takich jak ubezpieczenia komunikacyjne i majątkowe. W zarządzie spółki znalazł się Lech Stabiszewski, działający w branży leasingowej od ponad 20 lat.

Janusz Mieloszyk, Pierwszy Wiceprezes Zarządu Nest Banku oraz Przewodniczący Rady Nadzorczej Nest Leasing, podkreśla: Chcemy być partnerem pierwszego wyboru dla polskich przedsiębiorców. Dążymy do tego, aby nasza oferta dla sektora MŚP była kompletna i posiadała wszystkie usługi, których potrzebuje mały i średni biznes. Dlatego leasing, który stanowi ważną formę finansowania działalności MŚP, wkrótce również zostanie włączony do naszej oferty produktowej. Budowanie spółki leasingowej powierzyliśmy najbardziej doświadczonym specjalistom na rynku. Wierzymy, że dzięki nim Nest Leasing szybko dołączy do grona najlepszych leasingodawców w Polsce.

Lech Stabiszewski, Członek Zarządu Nest Leasing S.A., dodaje: Mamy jasny cel – chcemy stworzyć ofertę leasingową idealnie dopasowaną do potrzeb małych i średnich firm. Stawiamy na szybkość i efektywność procesów, współpracę z wiarygodnymi partnerami oraz najwyższy standard obsługi klienta, wykorzystując zaawansowane technologie cyfrowe, aby szybko dostosowywać się do potrzeb przedsiębiorców.

Start operacyjny spółki Nest Leasing zaplanowany jest na II kwartał 2024 roku. Szczegółowe informacje dotyczące oferty spółki, w tym warunki finansowania i dostępne pakiety, zostaną ujawnione w najbliższym czasie.

Grupa Nest Bank S.A. kieruje swoją ofertę przede wszystkim do mikroprzedsiębiorców oraz do małych i średnich firm. Wśród dostępnych produktów i usług Grupy znaleźć można bankowość transakcyjną, czyli np. konta, lokaty i wymianę walut, szeroką ofertę płatności mobilnych, a także kredyty dla firm.

2023 – drugi najlepszy sprzedażowo rok w historii TIM SA

Ze wstępnych szacunków wynika, że przychody TIM SA ze sprzedaży netto towarów i usług związanych bezpośrednio ze sprzedażą towarów przekroczyły w 2023 r. poziom 1,38 mld zł (-4,6% rdr.). Szacowana sprzedaż w grudniu 2023 r. wyniosła 93,5 mln zł (-15,6% rdr.).

Sprzedaż online realizowana samodzielnie przez klientów przyniosła w 2023 r. ponad
939 mln zł (-6,6% rdr.), zaś w grudniu 2023 r. – niemal 62,6 mln zł (-13,8% rdr.).

– Biorąc pod uwagę okoliczności, uważam miniony rok, drugi sprzedażowo w ponad trzydziestopięcioletniej historii TIM-u, za udany – stwierdza Krzysztof Folta, prezes Zarządu TIM SA.

I półrocze 2023 r. od początku było dużym wyzwaniem ze względu na negatywny efekt bardzo wysokiej bazy wynikającej z ponadprzeciętnej sprzedaży osiągniętej w pierwszych sześciu miesiącach 2022 r., głównie z powodu wojny w Ukrainie oraz obaw o łańcuchy dostaw, ale także zmian w programie „Mój Prąd”. Z kolei w II połowie minionego roku TIM odczuł skutki wyraźnego spowolnienia w branży budowlanej.

– Moim zdaniem, dekoniunktura dotknęła nas w stosunkowo niewielkim stopniu za sprawą naszego modelu biznesowego, co potwierdzają wzrosty zarówno liczba klientów TIM-u, jak i ich lojalności. Sprzedaży w ostatnim miesiącu roku nie sprzyjał kalendarz – grudzień 2023 roku miał bowiem mniej dni roboczych niż grudzień 2022 roku. Jeśli jednak porównamy przychody ze sprzedaży na dzień roboczy w obu tych miesiącach, okaże się, że spadek wyniósł tylko -1,9% rok do roku – zauważa Krzysztof Folta.

Korekta na Wall Street przyspiesza, ropa rośnie

Korekta na Wall Street coraz mocniej się napędza. Wczoraj główne indeksy z Wall Street traciły. Nasdaq Composite zamknął dzień z wynikiem -1,2 proc. a Dow Jones oraz SP500 spadły o 0,8 proc. Protokół z grudniowego posiedzenia FOMC potwierdził, że Fed prawdopodobnie zakończył zacieśnianie polityki i jest przygotowany do obniżenia stóp procentowych w tym roku. Kurs EUR/USD lekko urósł wczoraj wieczorem i kontynuuje zwyżki dziś rano osiągając poziom 1,0940. Mocno zyskała ropa naftowa co było pokłosiem wydarzeń na Morzu Czerwonym.

Wczorajszy protokół z posiedzenia FOMC potwierdził oczekiwania rynku dotyczące zmiany polityki Fed. Jednocześnie inwestorzy otrzymali informację, że warunki monetarne pozostaną na restrykcyjnym poziomie przez pewien czas. Komunikat z pewnością nie był aż tak gołębi jak słowa Powella. Minutki nie zawierały też niczego innego i dlatego tez nie wywołały większej zmienności na rynku. Mimo, ze przekaz był gołębi, rynek akcyjny stracił na koniec dnia. Dolar lekko osłabł względem euro, ale ten ruch też należy uznać za kosmetyczny. Rynek teraz skupiony jest na raporcie ADP (dziś) oraz NFP (jutro).

Wycena rynkowa wciąż jednak daje blisko 70 proc. szans na obniżkę stóp przez Fed już w marcu, choć moim zdaniem taki scenariusz jest mało prawdopodobny a bardziej realnym terminem jest połowa roku. W całym 2024 roku rynek widzi redukcję o łącznie 146 punktów bazowych co daje 6 cięć, każda po 25 pb. To dwa razy więcej niż wskazują ostatnie prognoz amerykańskiej instytucji.

Ciekawie było wczoraj na rynku ropy naftowej. Cena surowca urosła o ponad 3 proc. i zniwelowała wtorkowe zniżki. Odmiana brent ponownie zbliżyła się do poziomu 79 USD za baryłkę. Zwyżki nastąpiły po tym, jak doniesienia o zakłóceniu na głównym libijskim polu naftowym zwiększyły obawy o podaż wynikające z napięć na Morzu Czerwonym. Wspierane przez Iran jemeńskie ugrupowanie poinformowało w środę, że „wzięło na cel” kontenerowiec płynący do Izraela, dzień po tym, jak Centralne Dowództwo USA (CENTCOM) stwierdziło, że Houthi wystrzelili dwie przeciw-okrętowe rakiety balistyczne na południowym Morzu Czerwonym.

Notowania ropy brent zbliżyły się do bariery technicznej, którą stanowi górne ograniczenie kanału spadkowego, trwającego od października 2023 roku. Cały czas w grze jest realizacja scenariusza sugerowanego przez potencjalną formację odwróconej głowy z ramionami. Układ nie jest książkowy, ale mimo wszystko sugeruje, że buduje się na wykresie średnioterminowy dołek.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Przedsiębiorcy chcą odroczenia KSeF. „Polski Ład nauczył nas, że pośpiech w podatkach i fakturach to zły pomysł”

Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie popiera postulat Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców dotyczący przesunięcia w czasie terminu wdrożenia Krajowego Systemu e-Faktur. Jest to projekt oceniany przez przedsiębiorców pozytywnie, ale jego wprowadzanie spowoduje dużo organizacyjnego chaosu w firmach. W obecnej sytuacji sektor MŚP oraz większe firmy dążą do spokoju i uporządkowania swoich spraw organizacyjnych po trudnych latach pandemii, wojny i skoków inflacyjnych. – To nie jest czas na duże reformy podatkowo-organizacyjne – przekonuje Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej. –  Polski Ład nauczył nas, że zmiany powinny być planowane nie na kilka miesięcy, a kilka lat do przodu. Szczególnie jeżeli mówimy o sprawach księgowych – dodaje Hanna Mojsiuk.

Nie wszystkie firmy są gotowi na zmiany w systemie fakturowym

W grudniu Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców Adam Abramowicz zaapelował do Ministra Finansów o przesunięcie w czasie wdrożenia Krajowego Systemu e-Faktur. Przedsiębiorcy od kilku tygodni mogą już dobrowolnie korzystać z KSeF. Ich doświadczenia są bardzo różne. Problemem bywa obsługa systemu, konfiguracja sprzętu z systemami fakturującymi czy dotarcie do odpowiedniej wiedzy, by przeszkolić pracowników.

– Chcemy uniknąć chaosu, a niestety wdrożenie KSeF w najbliższych miesiącach będzie się z tym wiązać. Widzimy sporo znaków zapytania. Przedsiębiorcy nie są gotowi merytorycznie do wprowadzenia zmian, brakuje podmiotów szkolących w tym zakresie, nie wszyscy zdążyli sprzętowo i strukturalnie przygotować się do wdrożenia systemu – mówi Hanna Mojsiuk. Jak dodaje Prezes Mojsiuk przedsiębiorcy nie są przeciwni zmianom, ale doświadczenie Polskiego Ładu każe ostrzegać, gdy biznes nie jest gotowy na wdrażanie nowych rozwiązań.

– Nasz postulat dla nowego rządu to dłuższe vacatio legis dla rozwiązań podatkowych. Koniec z wdrażaniem zmian z kwartału na kwartał. Oczekujemy przynajmniej dwóch-trzech lat, by przygotować się na zmiany – mówi Hanna Mojsiuk.

Problemem są także kadry księgowe.

– Dobra księgowa jest dzisiaj na wagę złota. Wielu przedsiębiorców zrzeszonych w Północnej Izbie Gospodarczej zgłasza nam, że zespoły kadrowe nie są jeszcze gotowe, by wdrażać KSeF. Słyszymy także o księgowych firmach outsourcingowych, które bardzo mocno od nowego roku wywindowały ceny obsługi firm MŚP argumentując to właśnie wejściem w życie i obsługą KSeF – dodaje Hanna Mojsiuk.

Michał Wojtas: „Biznes potrzebuje więcej czasu”

Przypomnijmy, że zgodnie z przepisami obligatoryjny KSeF ma wejść w życie 1 lipca 2024 r. dla czynnych podatników VAT, a od 1 stycznia 2025 r. – dla podatników zwolnionych z VAT.

– Ministerstwo Finansów wciąż nie wypowiedziało się w sprawie wielu dostrzeżonych przez ekspertów problemów dot. wejścia w ten system np. przedsiębiorców zagranicznych i wpływu ewentualnych ich uchybień na polskich odbiorców, w kontekście ryzyka zakwestionowania ich rozliczeń VAT – mówi ekspert podatkowy i skarbnik Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Michał Wojtas.

– Ogrom prac informatycznych jakie muszą być wdrożone w firmach mających indywidualnie dostosowane systemy księgowe, CRM, magazynowe i sprzedażowe, w tym integracja z wymogami systemu KSeF, a więc odrębnym systemem akceptowania wystawionych faktur przez system i odrębna numeracja nadawana przez KSeF wymagają więcej czasu dla biznesu, mimo iż wydawało się, że jest go dużo. Wystarczy przypomnieć, że po stronie rządowej także system e-doręczeń w ostatniej chwili został w grudniu ubiegłego roku opóźniony – dodaje Michał Wojtas.

Rzecznik MŚP oraz Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie wnioskują, by od 1 lipca 2024 r. obligatoryjny KSeF objął tylko duże podmioty, natomiast średnie od 1 stycznia 2025 r., małych podatników od 1 lipca 2025 r., a mikroprzedsiębiorców od 1 stycznia 2026 r.

7 na 10 firm zadba o wellbeing pracowników i utrzyma talenty w organizacji – to priorytety firm na 2024 r.

Z nieopublikowanego jeszcze raportu ManpowerGroup „Niedobór talentów” wynika, że dla 72% polskich pracodawców podczas planowania strategii HR na 2024 rok priorytetem jest wellbeing pracowników, a dla 69% z nich utrzymanie zatrudnienia na niezmienionym poziomie. 68% firm znad Wisły postawi w najbliższych 12 miesiącach na rekrutacje na stanowiska specjalistyczne. Jakie jeszcze są priorytety dla organizacji w nadchodzących miesiącach? Na co stawiały polskie firmy planując strategie HR?

Dla 72% polskich pracodawców wellbeing pracowników jest najważniejszym priorytetem podczas planowania strategii na rok 2024. Niemal tyle samo z nich (69%) położy nacisk na utrzymanie talentów w organizacji, nawet jeśli ich role nie są aktualnie niezbędne w firmie, a także wzmocni rekrutacje na stanowiska specjalistyczne (68%). Ważne dla organizacji zlokalizowanych nad Wisłą jest również zatrzymanie w strukturach emerytowanych pracowników a także ich ponowne zatrudnienie (65%) oraz ustanowienie nowych zasad pracy, wymagających częściowego działania z biura – to dane z nieopublikowanego jeszcze raportu ManpowerGroup „Niedobór talentów”. Badanie zostało zrealizowane w październiku 2023 roku, zatem dostarcza najnowszych danych na temat sytuacji na polskim rynku pracy, potrzeb rekrutacyjnych pracodawców oraz ich priorytetów.

Jak mówi Marta Szymańska, ekspertka rynku pracy i manager zatrudnienia stałego w Manpower, aktualnie polskie organizacje zdają sobie sprawę z kluczowego znaczenia dobrego samopoczucia w długofalowym planowaniu strategii rozwoju, dlatego kładą nacisk na wellbeing talentów. – Pracownicy czerpiący satysfakcję z pełnienia swoich obowiązków, tacy, którzy czują że ich praca ma znaczenie i sens, wykazują wyższy poziom zaangażowania, większą kreatywność. Wszystko to przy właściwym modelu zarządzania przekłada się z kolei na zwiększoną wydajność, innowacyjność oraz ogólny sukces organizacji. Tworzenie zrównoważonego, przyjaznego środowiska pracy nie tylko wpływa na mniejszą rotację, ale także stanowi kluczowy czynnik w procesie pozyskiwania nowych talentów. Optymalizacja dobrostanu pracowników staje się więc integralną częścią strategicznego planowania przedsiębiorstw w dążeniu do trwałego sukcesu – dodaje. Ekspertka podkreśla też, że emerytowani pracownicy to ogromne źródło bogactwa doświadczenia, wiedzy i umiejętności, a zatrudnienie osób w wieku emerytalnym przyczynia się do wprowadzenia różnorodnych perspektyw, skutecznie wspomaga rozwiązywanie biznesowych problemów. – Co istotne, większość osób z tej grupy wiekowej charakteryzuje się wyjątkową lojalnością oraz wysoką etyką biznesową. W przeszłości ta grupa zawodowa była mniej chętnie zatrudniana m.in. ze względu na krzywdzące stereotypy dotyczące wydajności czy adaptacji do nowych technologii. Jednak aktualnie firmy doceniają wartość, jaką te doświadczone osoby mogą wnieść do organizacji, dostrzegając potencjał ich długotrwałej ścieżki kariery – podkreśla Szymańska.

Z badania ManpowerGroup wynika także, że chcąc przeciwdziałać niedoborowi talentów, pracodawcy w dużej mierze planują zwiększenie elastyczności w zakresie miejsca i czasu pracy (45%), a także zwiększenie wynagrodzenia (39%). Pracodawcy w Polsce chcieliby również otworzyć się na bardziej elastyczne formy względem czasu pracy, jak zatrudnienie na niepełny etat oraz dobór godzin pracy (30%).

– Obserwowany obecnie trend częściowego powrotu do biur stanowi istotny element procesu rekrutacji, zyskując coraz większe uznanie wśród pracodawców. Wydaje się, że korzyści płynące z modelu hybrydowego są zdecydowanie bardziej wszechstronne, niż te wynikające z pracy całkowicie zdalnej lub tylko z biura. Pracodawcy podkreślają, że działanie z siedziby firmy pozytywnie wpływa także na budowanie więzi między członkami zespołu. Bezpośredni kontakt ze współpracownikami sprzyja atmosferze, ułatwia dynamiczną wymianę wiedzy, co stanowi kluczowy element dla osiągnięcia sukcesów zespołowych. Ponadto, powrót do biura postrzegany jest jako efektywny środek wspierający kreatywność i innowacyjność, to natomiast wpływa na rozwój organizacji. Warto zaznaczyć, że oferowanie elastycznego modelu pracy hybrydowej zdecydowanie wpływa na atrakcyjność oferty, a organizacja zyskuje w oczach potencjalnych kandydatów. To także sposób na dostosowanie do zróżnicowanych preferencji i potrzeb pracowników, stwarzając tym samym bardziej satysfakcjonujące środowisko pracy – podsumowuje ekspertka Manpower.

Jest coraz gorzej. 40 proc. pracowników doświadcza mobbingu

Jak wynika z najnowszego raportu, w relacji rocznej nieznacznie wzrósł odsetek Polaków, którzy w ciągu ostatnich 6 miesięcy doświadczyli znamion mobbingu. Już rok wcześniej był on na wysokim, 40-proc. poziomie. Ostatnio nieodpowiednie zachowania ze strony przełożonych, kolegów z pracy lub podwładnych dotykały głównie najmłodszych pracowników. Uczestnicy najnowszego badania najczęściej skarżyli się na przydzielanie im bezsensownych zadań, obmawianie i rozsiewanie plotek, wydawanie sprzecznych poleceń, tworzenie komentarzy świadczących o zazdrości lub zawiści i używanie krzyku, przekleństw oraz wyzwisk. I w tej ostatniej kwestii nastąpił wyraźny spadek w porównaniu z pierwszą edycją badania.

Według raportu pt. „Mobbing w polskich firmach. Druga edycja – 2023 vs. 2022”, autorstwa UCE RESEARCH i platformy ePsycholodzy.pl, w ciągu ostatnich 6 miesięcy znaczna część Polaków doświadczyła znamion mobbingu. Tak wykazał sondaż przeprowadzony wśród ponad tysiąca pracowników. Najnowsze wyniki porównano z danymi zebranymi rok wcześniej, w ramach pierwszej edycji badania. I okazało się, że z 40% do 41,4% wzrósł odsetek rodaków, których dotknął ww. problem.

– Wzrost rdr. jest niewielki. To dowodzi, że zjawisko nieetycznych praktyk w polskich organizacjach jest utrwalone. Byśmy w niedalekiej przyszłości mogli zobaczyć poprawę, potrzebne są zmiany w kilku obszarach. Wśród nich należy wymienić wprowadzanie instytucjonalnych mechanizmów wspierających etyczne miejsce pracy, edukację w zakresie etyki w biznesie i akcje uświadamiające oraz publiczną dyskusję na temat mobbingu – mówi Alicja Kotłowska, wykładowczyni Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu SWPS, badaczka rynku pracy.

Z kolei Agnieszka Czarnecka z firmy Hays uważa, że w Polsce wciąż jesteśmy w procesie uczenia się i wychodzenia z charakterystycznego dla minionej epoki twardego czy autorytarnego stylu zarządzania. Z obserwacji ekspertki wynika, że wiele osób pełniących funkcje kierownicze musi nadal pracować nad umiejętnościami zarządzania oraz dopasowywania stylu menedżerskiego do potrzeb różnych członków zespołu.

– Często spotykam się ze stwierdzeniem, że w Polsce etyka i biznes to dwa osobne światy, a jedynym celem biznesu jest zysk. Warto jednak zauważyć, że przedsiębiorstwa to nie tylko maszynki do robienia pieniędzy, ale także społeczne struktury, które są platformą do relacji międzyludzkich. W pracy spędzamy większość dnia, a w sumie 1/3 naszego życia, zatem ważne jest, aby zadbać o etyczne miejsce pracy. Od tych relacji i od wzajemnego szacunku zależy atmosfera, która odbija się nie tylko na dobrostanie pracowników, ale także, ostatecznie, na wynikach i reputacji firmy – zaznacza Kotłowska.

Ekspertka z firmy Hays podkreśla, że dzisiaj od firm oraz przełożonych oczekujemy więcej niż kiedyś. Stres i konflikty oczywiście mogą zdarzyć się każdemu, ale nie powinny być stałym elementem pracy. W szczególności źródłem takich problemów nie powinien być bezpośredni przełożony. Pracownicy mają tego świadomość, więc rośnie w nich niezgoda na takie działania. Obecnie bardziej niż kiedykolwiek wcześniej są uważni i wrażliwi na wszelkie przejawy niesprawiedliwości, nierówności czy braku kultury pracy. Ten trend jest ważny i potrzebny dla budowania świata biznesu opartego na szacunku i współpracy. Z kolei wykładowczyni Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu SWPS dodaje, że w dzisiejszych czasach dla młodych ludzi informacje o atmosferze w firmie są jednym z wyznaczników tego, czy chcą ubiegać się o stanowisko u danego pracodawcy.

– W Polsce wśród pracowników oraz ich menedżerów wciąż rośnie świadomość kwestii związanych z kulturą pracy oraz ze zdrowiem psychicznym, a także czynników motywujących do pracy lub ją zakłócających. Tym samym coraz surowiej oceniają oni swoich przełożonych, dostrzegając po ich stronie zachowania, które są krzywdzące lub zwyczajnie demotywujące. To może powodować, że delikatnie, ale jednak rośnie odsetek osób deklarujących doświadczanie znamion mobbingu w pracy – stwierdza Agnieszka Czarnecka.

Z badania również wynika, że wzrósł odsetek mężczyzn, którzy w ciągu ostatnich 6 miesięcy doświadczyli znamion mobbingu. Pod koniec 2022 roku było 43,5% takich ankietowanych, a już rok później – 46,2%. Za to liczba kobiet, które miały ww. problem, pozostała bez zmian – 36%. Michał Murgrabia z platformy ePsycholodzy.pl wiąże to z tradycyjnymi normami społecznymi, które dotyczą mężczyzn.

– Kulturowe oczekiwania dotyczące siły lub niezależności mogą sprawić, że mężczyźni są bardziej skłonni ukrywać doświadczenia mobbingu. W dodatku na przykład wzmożona konkurencja w miejscu pracy czy wzrastające oczekiwania dużej wydajności mogą prowadzić do zwiększenia ryzyka mobbingu wśród mężczyzn. Kobiety mogą być bardziej skłonne do dzielenia się swoimi doświadczeniami i szukania wsparcia społecznego – uważa Murgrabia.

Zebrane dane pokazują także, że z mobbingiem najczęściej mają do czynienia młodzi ludzie. W 2023 roku 53,6% osób w wieku 18-24 wskazało, że doświadczyło jakiejś jego formy. Michał Murgrabia łączy to z faktem, że młode osoby często znajdują się w początkowych etapach kariery zawodowej. Konkurencja, zmiany w strukturze organizacji oraz presja związana z budowaniem kariery mogą zwiększać ryzyko doświadczania mobbingu.

– Brak doświadczenia zawodowego i bardziej hierarchiczna struktura relacji w pracy mogą sprawić, że młodzi pracownicy są bardziej podatni na negatywne zachowania ze strony współpracowników lub przełożonych. Z badania wynika również, że mobbingu najczęściej doświadczają osoby zarabiające co miesiąc na rękę w przedziale 5000-8999 zł – ok. 50% wskazań. Najmniejszy odsetek pojawia się wśród ankietowanych z zarobkami – 2999 zł – 24,4%, a także powyżej 9000 zł – 36% – relacjonuje ekspert z platformy ePsycholodzy.pl.

W 2023 roku w TOP5 najczęstszych problemów w relacjach zawodowych ankietowani wskazali otrzymywanie bezsensownych zadań – 10,3%, bycie obiektem obmawiania i plotek – 9,8%, dostawanie sprzecznych poleceń – 9,6%, padanie ofiarą komentarzy świadczących o zazdrości lub zawiści – 9%, doświadczanie krzyku, przekleństw i wyzwisk – 8,4%. W 2022 roku w firmach, w których panował mobbing, dominowała natomiast ta ostatnia forma przemocy – 13%. Dalej w zestawieniu było widać przydzielanie bezsensownych zadań – 12,1%, obmawianie i rozsiewanie plotek – 12%, wydawanie sprzecznych poleceń – 9,3%, a także tworzenie komentarzy świadczących o zazdrości lub zawiści – 8,5%.

– Używanie krzyku, przekleństw i wyzwisk wydaje się najmniej wyrafinowanym zachowaniem mobbingowym. Wiele szkoleń i wytycznych dotyczy ograniczenia właśnie tego typu działań menedżerów wobec pracowników. Stosunkowo łatwo jest też rejestrować takie zdarzenia. Obecnie każdy ma w ręce dyktafon, w postaci choćby telefonu – twierdzi Michał Pajdak z platformy ePsycholodzy.pl.

Do tego ekspert dodaje, że z innych badań wiadomo także, iż ta forma perswazji nie jest efektywna w stosunku do pracowników. Świadome swoich kompetencji osoby mogą rezygnować z pracy, w której źle się czują. Organizacje są wtedy narażone na koszty poszukiwania nowych osób do pracy. Dlatego firmie nie opłaca się, żeby występowały w jej strukturach takie zjawiska.

– Przydzielanie bezsensownych zadań i wydawanie sprzecznych poleceń wiąże się często z brakiem kompetencji menedżerskich. Pseudopraca i brak efektywności organizacji pracy jest niestety dużym wyzwaniem dla polskich firm. W tym zakresie ważne są szkolenia podnoszące kompetencje osób zarządzających. Jeśli chodzi o inne kategorie, np. krzyczenie i obmawianie, są to praktyki związane z normami społecznymi i kulturą osobistą. W tym zakresie samo szkolenie nie wystarczy. Potrzebne są działania przywódcze, płynące z samej góry, z zarządu, aby promować etyczną kulturę organizacyjną – podsumowuje Alicja Kotłowska z Uniwersytetu SWPS.

Gi Group Holding przejmuje europejski oddział agencji rekrutacyjnej Kelly za 130 mln euro

Gi Group Holding ogłosił dzisiaj zakończenie przejęcia europejskiego oddziału agencji doradztwa personalnego Kelly (Nasdaq: KELYA, KELYB), wiodącego globalnego dostawcy specjalistycznych rozwiązań HR. To największa transakcja w historii Gi Group Holding, która zwiększy przychody grupy do pięciu miliardów euro.

Przejęcie przyśpiesza realizację strategii rozwoju Gi Group Holding, zakładającej osiągnięcie pozycji lidera w globalnej branży rekrutacyjnej – holding rozszerza swoją działalność w jedenastu krajach, m.in. we Francji, Portugalii, Szwajcarii i Polsce oraz będzie oferować swoje usługi w Belgii, Luksemburgu i Norwegii. Spółka Kelly ma ogromną wiedzę i doświadczenie w obszarze usług rekrutacyjnych, co ugruntuje pozycję Gi Group Holding jako zaufanego, kompetentnego i niezawodnego partnera.

Przejęcie umożliwi Gi Group Holding wzmocnienie oferty HR w zakresie Life Sciences (sektor usług farmaceutycznych i sprzętu medycznego), pracy tymczasowej i potencjału RPO (recruitment process outsourcing), które staną się elementem propozycji wartości Grupy. Zgodnie z przyjętą strategią holding rozwija swój ekosystem HR, żeby oferować kompleksowe usługi i rozwiązania.

„To bardzo ważny dzień, ponieważ finalizujemy nasze 51. przejęcie. Jest to w dotychczasowej historii rozwoju spółki największa transakcja, która pozwoli nam stać się światowym liderem usług HR” – podkreślił założyciel i dyrektor generalny Gi Group Holding, Stefano Colli-Lanzi.  „Chcemy w dalszym ciągu wprowadzać pozytywne zmiany na rynku pracy i bardzo cieszymy się, że naszym partnerem jest spółka Kelly posiadająca ofertę dopełniającą nasze usługi. Już niedługo powitamy w rodzinie Gi Group Holding setki nowych kolegów i koleżanek, którzy wniosą cenny wkład w realizację naszej misji promocji i wprowadzania zrównoważonej pracy na całym świecie”.

SEO i UX – procesy, które powinny się uzupełniać. Jak user experience wpływa na pozycjonowanie?

UX design to projektowanie produktów cyfrowych na potrzeby użytkownika. Proces ten jest coraz ważniejszy także w SEO, na co nacisk kładzie samo Google. Stąd też zupełnie nowe pojęcie, łączące w sobie założenia SEO i UX, czyli SXO. Jak user experience wpływa na pozycjonowanie i w jaki sposób wyszukiwarka ocenia użyteczność stron?

Rosnący wpływ UX na SEO

W tym roku wyszukiwarka Google obchodziła swoje 25 urodziny. Przez ten czas zmieniły się nie tylko layout i mechanizmy działania, ale i sposoby wyszukiwania informacji przez użytkowników. Niewątpliwie wpływ na to miał rozwój technologiczny – zarówno w zakresie użytkowania urządzeń mobilnych, jak i w ramach doświadczeń użytkowników. Google w coraz większym stopniu kładzie nacisk na reakcje osób korzystających z wyszukiwarki, m.in. badając ich satysfakcję i zwracając uwagę na szybkość ładowania stron.

Rosnący wpływ UX na SEO odzwierciedla wprowadzenie przez Google wskaźników Core Web Vitals, weryfikujących użyteczność strony w czasie rzeczywistym. Dotyczą one następujących aspektów:

  • szybkości ładowania witryny,
  • interaktywności,
  • stabilności wizualnej.

Core Web Vitals poszerzyły katalog Page Experience – wskaźników, na podstawie których Google ocenia, jak użytkownicy odbierają stronę i jakie są ich reakcje. Poza Core Web Vitals w katalogu są ujęte:

  • dostosowanie strony do urządzeń mobilnych,
  • bezpieczeństwo witryny,
  • korzystanie z HTTPS,
  • brak natrętnych reklam.

Ze względu na tak silne powiązanie Google’a z doświadczeniami użytkownika w branży zaczęto używać nowego pojęcia – SXO. Odnosi się ono do działań, które mają na celu nie tylko przyciągnięcie użytkownika na stronę z wyników wyszukiwania, ale i dostarczenie dobrze dobranych, wartościowych treści oraz doprowadzenie do konwersji.

Czym tak właściwie jest UX?

UX, czyli user experience, to szereg działań skoncentrowanych na poprawie doświadczeń użytkownika i dostarczeniu mu użytecznych produktów. W przypadku SXO tym produktem jest strona internetowa. Tworzenie witryn zgodnie z zasadami UX obejmuje:

  • projektowanie interakcji użytkownika ze stroną,
  • projektowanie architektury informacji,
  • troskę o czytelność informacji oraz ich dokładność,
  • zapewnienie funkcjonalności strony.

Witryna zaprojektowana pod kątem UX powinna wywoływać pozytywne wrażenia oraz być atrakcyjna i użyteczna. Nadrzędnym punktem odniesienia w UX jest użytkownik i to do jego potrzeb należy optymalizować strony internetowe.

Łączenie UX i SEO – chwilowy trend czy długookresowa strategia?

Coraz większe zaangażowanie Google’a w badanie zachowań użytkowników i dążenie do dostarczania im satysfakcjonujących wyników wyszukiwania to trend obserwowany w branży od wielu lat. W ten sposób wyszukiwarka niejako zmusza pozycjonerów do podejmowania działań z zakresu UX.

Google premiuje strony stosujące się do wytycznych UX. Oznacza to, że SXO powinno stać się strategią wykorzystywaną przez specjalistów SEO i może pozwolić na osiąganie satysfakcjonujących wyników. Działania mogą obejmować zarówno audyty SXO (przedstawiające wnioski z analizy pod kątem SEO oraz użyteczności), jak i optymalizację techniczną czy poprawę publikowanej treści.

Jakie strony w teorii powinny podbić topowe pozycje w rankingu SERP?

  • Użyteczne od strony technicznej – właściwie zaprojektowane i zoptymalizowane, intuicyjne w obsłudze, proste w nawigacji, bezpieczne, a także zgodne z wytycznymi Core Web Vitals.
  • Rozwiązujące problemy użytkownika – zaspokajające intencję wyszukiwania, wzbudzające zaangażowanie, udzielające odpowiedzi na pytania i realizujące swój cel, czyli przekazujące informacje.

 

Czym są słowa kluczowe i jakie jest ich znaczenie w pozycjonowaniu?

Słowa kluczowe, czyli wyrażenia wykorzystywane przez użytkowników do wyszukiwania, są nieodzowną częścią strategii SEO. To dzięki nim możliwe jest pozycjonowanie stron w wynikach wyszukiwania. Jednak aby proces ten był efektywny, należy rozumieć również inne pojęcia, a także istotę targetowania fraz. Czytaj dalej, a słowa kluczowe nie będą miały dla Ciebie żadnych tajemnic!

Słowa kluczowe – definicja 

Za słowa kluczowe (ang. keywords) uznaje się zarówno pojedyncze słowa, jak i całe frazy, jakie użytkownicy wpisują w wyszukiwarkę internetową w określonym celu. Keywordsy możemy uznać za most pomiędzy treścią dostępną w danej witrynie a celem zapytania użytkownika, czyli intencją. To dzięki odpowiednim słowom kluczowym – między innymi – możliwe jest opracowanie strategii SEO, która wywinduje stronę na szczyty list wyszukiwania.

Słowa kluczowe a wyszukiwane hasła

Musimy jednak zaznaczyć, że definiowanie słowa kluczowego jako czegoś wpisywanego w wyszukiwarkę to spore uproszczenie. Keywordy są wykorzystywane w świadomej optymalizacji witryn internetowych, z kolei ciągi znaków lub słów wprowadzane przez użytkowników do okna wyszukiwarki noszą nazwę zapytań lub wyszukiwanych haseł (ang. Search queries).

Zapytania są wykorzystywane przez przeglądarki do dopasowywania treści wyświetlanej w wynikach wyszukiwania. Analiza haseł, jakie generują ruch na stronie, pomaga w zrozumieniu, czego szukają użytkownicy i czy jest to zgodne z przyjętą strategią treści.

Słowa kluczowe a entities

Omawiając znaczenie słów kluczowych nie sposób pominąć zagadnienia entities, czyli encji. To właśnie one pomagają wyszukiwarkom zrozumieć treść i kontekst strony internetowej, dzięki czemu wyniki wyszukiwania są bardziej precyzyjne. Encje to składniki słów kluczowych, które można jednoznacznie zdefiniować. Zaliczymy do nich takie elementy, jak:

  • nazwy miejscowości,
  • miejsca,
  • osoby,
  • nazwy własne,
  • brandy,
  • wydarzenia,
  • abstrakcyjne idee.

Jak już wspomnieliśmy, entities nie są tym samym co słowa kluczowe. Keywords skupiają się na konkretnych słowach i frazach, jakie użytkownicy wprowadzają do okna wyszukiwarki, a encje pozwalają wskazać kontekst i relacje między jednostkami informacji, bez względu na frazy wykorzystane w zapytaniu.

Entities są wykorzystywane w bardziej zaawansowanych strategiach SEO umożliwiających efektywniejsze pozycjonowanie. Zrozumienie i spełnienie oczekiwań użytkowników nie jest jednak tak proste, jak się wydaje. Dlatego też w celu osiągnięcia satysfakcjonujących efektów warto zwrócić się po pomoc do specjalistów w tej dziedzinie, na przykład agencji SEO takaoto.pro.

Targetowanie słów kluczowych

Wykorzystywanie słów kluczowych do tego, aby dana strona wyświetlała się w wynikach wyszukiwania po wpisaniu ich do wyszukiwarki, nosi nazwę targetowania. Jeśli proces ten jest prowadzony konsekwentnie, powinien działać skutecznie i nie sprawiać większych problemów. Do targetowania słów kluczowych stosuje się między innymi optymalizację tagu title, H1 oraz adresu URL. Należy zadbać o to, aby każda podstrona witryny była dopasowana do przyporządkowanego jej słowa kluczowego także pod względem pozostałych treści tekstowych. Content powinien pokrywać temat i wpisywać się w intencję stojącą za danymi słowami kluczowymi.

W tym kontekście warto zaznaczyć, że targetowanie słów kluczowych pod pozycjonowanie jest czymś zupełnie innym niż dobór fraz semantycznych budujących pokrycie tematyczne strony. W pierwszym przypadku wykorzystujemy keyworda, np. „pozycjonowanie”. Z kolei w drugiej sytuacji możemy sięgnąć m.in. po encje (np. „wyniki wyszukiwania”, „optymalizacja” czy „słowa kluczowe”), dzięki którym treść zostanie uznana za bardziej wartościową.

Należy pamiętać, że w skutecznych działaniach SEO niezbędna jest konsekwencja. Zatem po wyborze właściwych słów kluczowych i optymalizowaniu witryny należy zadbać także o prawidłowe zakotwiczenie linków.

FABRITY (GPW) skupi do 192,5 tys. akcji własnych po 40 zł

Do 192,5 tys. akcji po 40 zł za sztukę to finalne parametry planowanego skupu akcji własnych w celu ich umorzenia, o czym zdecydowali akcjonariusze podczas Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia, które odbyło się 3 stycznia 2024 roku.

– W poprzednich latach wypłacaliśmy wysokie dywidendy, natomiast obecnie – zgodnie z tym, co sygnalizowaliśmy – ze względów formalnych nie jest możliwa dystrybucja środków do akcjonariuszy jedynie w drodze wypłaty dywidendy. Dlatego Zarząd zaproponował skup akcji własnych. Akcjonariusze finalnie zdecydowali, na bazie propozycji Zarządu, o pozostawieniu bez zmian łącznej kwoty przeznaczonej na skup tj. 7,7 mln zł, przy jednoczesnym zwiększeniu liczby akcji, jaka ma być nabyta w ramach skupu i odpowiednim ustaleniu ceny zakupu jednej akcji na 40 zł – mówi Artur Piątek, Wiceprezes Zarządu Fabrity Holding S.A.

Po sprzedaży spółek marketingowych z końcem września zeszłego roku Zarząd Fabrity Holding w pierwszych symulacjach wskazywał na możliwość łącznej dystrybucji około 15 mln zł w formie dywidendy i/lub skupu akcji własnych, zaznaczając jednocześnie potrzebę weryfikacji kwoty i sposobu dystrybucji środków przed formalnymi propozycjami uchwał na Walne Zgromadzenie. Uchwalenie dywidendy z zysku roku 2023 będzie możliwe po zamknięciu roku finansowego, co powinno dokonać się podczas stosownego Walnego Zgromadzenia.

Do akcjonariuszy za lata 2021-2022 trafiło tytułem dywidendy łącznie 12,4 zł na akcję. Jest to efektem skutecznego rozwoju i dochodowości biznesów grupy oraz sprzedaży spółki Oktawave w czerwcu 2022. Kolejna dystrybucja środków do akcjonariuszy jest związana z sukcesem sprzedaży biznesów marketingowych we wrześniu br. Poza dynamicznie rosnącym software house’m Fabrity (spółka zależna), w portfolio notowanej na GPW Fabrity Holding pozostaje też PerfectBot – czatbot nowej generacji, który obecnie komercjalizuje nową wersję produktu opartego na rozwiązaniach AI – model językowy OpenAI (ChatGPT).

Sukces transformacji wielobranżowej Grupy K2 w technologiczną Grupę Fabrity, skupioną wokół software house’u Fabrity, oznaczał wejście w nowy etap rozwoju. Jego podkreśleniem jest nie tylko zmiana nazwy z K2 Holding na Fabrity Holding, ale także powierzenie od listopada zeszłego roku sterów Grupy Fabrity Tomaszowi Burczyńskiemu, prezesowi i twórcy sukcesu Fabrity.

Polacy nie są Omnibusami w tematach finansowych. A jak na tle społeczeństwa wypadają seniorzy?

Blisko 40 proc. Polaków uważa, że ich wiedza finansowa jest mała lub raczej mała – tak wynika z badania opinii „Poziom wiedzy finansowej Polaków 2023” przeprowadzonego na zlecenie Fundacji Warszawski Instytut Bankowości oraz Fundacji GPW. [1] Co trzeci rodak ma odmienne zdanie i sądzi, że o finansach wie raczej dużo lub bardzo dużo (31 proc.), ale podczas weryfikacji tej wiedzy w praktyce już nie jest tak kolorowo. Tylko co drugi Polak zdaje sobie sprawę, że może odstąpić od umowy kredytowej w ciągu 14 dni. Wielu z rodaków nie wie też jak działa RRSO, w jaki sposób zweryfikować firmę pożyczkową (część myśli, że wystarczy ją sprawdzić w mediach społecznościowych) ani jak bezpiecznie korzystać z bankowości elektronicznej. A jak na tle społeczeństwa wypadają seniorzy?

Finansowa wiedza Polaków jest coraz większa, ale wciąż jest wiele do naprawienia. Podczas badania opinii na temat wiedzy finansowej Polaków, przeprowadzonego przez CBM Indicator, ankietowani mieli możliwość sprawdzenia tej wiedzy w praktyce. Tylko co drugi z nich (52 proc.) wiedział, że może odstąpić od umowy kredytowej w ciągu 14 dni bez podania przyczyny. Co trzeci myślał (błędnie), że kredyt o stałym oprocentowaniu ma stałą wysokość raty przez cały okres kredytowania a co dziesiąty (15 proc.) że koszt kredytu hipotecznego jest wyższy niż koszt kredytu gotówkowego. Wielu Polaków nie wiedziało też jak działa RRSO, a co dziesiąty sądził, że wystarczy sprawdzić wiarygodność firmy pożyczkowej w mediach społecznościowych, zamiast na stronie KNF.

Niektórzy rodacy są też nieco na bakier z czytaniem umów zawieranych z instytycjami finansowymi. Co trzeci Polak (33 proc.) przyznaje, że czyta taką umowę bardzo dokładnie i konsultuje się gdy ma wątpliwości, a 43 proc. twierdzi, że stara się czytać dokładnie choć nie wszystkie zapisy rozumie. Co piąty sprawdza jedynie podstawowe zapisy i zgodność danych osobowych a 5 proc. deklaruje, że przegląda dokumenty pobieżnie.

Skąd Polacy czerpią wiedzę o finansach i ekonomii?

Przede wszystkim z Internetu. Aż 45 proc. czerpie ją z blogów i portali internetowych, a 16 proc. z podcastów i materiałów wideo. W pytaniu o źrodła wiedzy Polacy mieli możliwość wielokrotnego wyboru, więc wielu deklarowało, że dowiaduje o tematach finansowych z mediów (43 proc.), od banków i innych instytucji z sektora finansowego (39 proc.) od instytucji publicznych (32 proc.). Co ciekawe 15 proc. czerpie wiedzę od ekspertów, a 14 proc. od bliskich lub znajomych.

Jak wykazało ostatnie badanie Funduszu Hipotecznego DOM emeryci czerpią wiedzę finansową przede wszystkim z mediów (45 proc.), gdzie główny prym wiedzie telewizja. Na drugim miejscu jest rodzina (14 proc.) oraz znajomi (13 proc.). Bezpośrednio z banków wiedzę finansową czerpie tylko 7 proc. emerytów, podobny procent pozyskuje wiedzę z kampanii edukacyjnych.[2] Trzeba tu jednak podkreślić, że emeryci – być może z racji swojego doświadczenia – uważają, że mają dużą wiedzę na tematy finansowe i ekonomiczne – w badaniu FH DOM tak zadeklarowało aż 58 proc. ankietowanych. Co trzeci emeryt przyznał, że coś tam wie, ale nie czuje się pewnie (30 proc.), 6 proc. uznało, że w ogóle nie interesuje się tematami finansowymi, a 5 proc. powiedziało, że to dla nich „czarna magia”. [3]

Które obszary, według Polaków, wymagają poprawy i edukacji?

Rodacy biorący udział w badaniu „Poziom wiedzy finansowej Polaków 2023” wskazywali przede wszystkim tematy związane z cyberbezpieczeństwem (tak odpowiedziało 44 proc.), inwestowaniem (33 proc.), kredytami i pożyczkami (24 proc.), systemem podatkowym (23 proc.), ale też oszczędzaniem (19 proc.), czy ubezpieczeniami (17 proc.). Tylko 13 proc. osób twierdzi, że system emerytalny to temat, który wymaga doedukowania.

Z kolei seniorzy biorący udział w badaniu Funduszu Hipotecznego DOM potrzebowaliby szerszej edukacji przede wszystkim w zakresie zarządzania domowym budżetem na emeryturze (19 proc.), w szczególności tego jak podreperować ten budżet (17 proc.) oraz jak inwestować (13 proc.). Cześć z nich potrzebowałaby wiedzy jak bezpiecznie zaciągnąć pożyczkę (11 proc.) oraz jak bezpiecznie podpisać umowę renty dożywotniej (8 proc.). Co ciekawe największa grupa ankietowanych (21 proc.) nie umiała nawet wskazać w jakim obszarze chciałaby poszerzyć swoją wiedzę finansową, a 11 proc. odpowiedziało, że w żadnym.

Komentarz ekspercki Roberta Majkowskiego, Prezesa Funduszu Hipotecznego DOM

Pamiętajmy, że seniorzy są jedną z grup społecznych najbardziej narażonych na nadużycia. Ich wiedza finansowa jest duża, ale często nie ewoluuje z czasem i nie obejmuje nowinek technologicznych, czy kwestii dotyczących cyberbezpieczeństwa. Na dodatek są to osoby niejednokrotnie samotne, które – zwyczajnie – nie mają się z kim skonsultować w sprawie zapisów dotyczących umowy kredytowej czy innych dokumentów. Seniorzy, z którymi rozmawiamy na co dzień często podkreślają, że obawiają się tematów finansowych, czy ekonomicznych, bo słyszą medialne ostrzeżenia o oszustwach, a jednocześnie nie mają takiej wiedzy, by połapać się w gąszczu różnych ofert, klauzul, czy zapisów. Docierają zatem do nich ostrzeżenia, ale kampanie edukacyjne już niekoniecznie. A to oznacza, że tej edukacji i wsparcia powinno być w tej grupie społecznej jeszcze więcej. Mam wrażenie, że brakuje nie tylko edukacji finansowej ale również tej, która dotyczy stricte emerytur. Wciąż mało mówi się o tym, by oszczędzać na emeryturę. Mało mówi się o tym, jak zarządzać pieniędzmi na emeryturze, jak budować swój budżet, by nie opierał się wyłącznie na świadczeniach otrzymywanych z ZUS. Wciąż mało mówi się o roli renty dożywotniej w poprawianiu jakości życia finansowego na emeryturze, o tym jak można wykorzystać swój majątek do poprawy sytuacji gospodarstw emerytalnych. W Wielkiej Brytanii edukowanie seniorów w tym zakresie jest dużo bardziej rozwinięte. Każdy obywatel, który zbliża się do emerytury otrzymuje profesjonalne doradztwo ze strony Państwa, u nas jeszcze takiego sformalizowanego podejścia brakuje.

[1] Badanie „Poziom wiedzy finansowej Polaków 2023” przeprowadzone przez CBM Indicator na zlecenie i przy współpracy merytorycznej z Fundacją Warszawski Instytut Bankowości oraz Fundacją GPW w dniach 10-20 lutego 2023. Metodologia CATI, próba = 1000. Szczegóły: https://www.gpw.pl/pub/GPW/files/PDF/KEFiP_2023.pdf

[2] Badanie opinii Funduszu Hipotecznego DOM, realizowane w październiku 2023 wśród osób w wieku 65+. Próba = 343.

[3] Tamże.

Ile złota powinna mieć Polska w swoich rezerwach? Czy zakupy aktywa przez NBP były zasadne?

Patrząc na ubiegłoroczne, bardzo imponujące zakupy złota Narodowego Banku Polskiego, które od kwietnia u.br. aż do tej pory wyniosły ok. 130 ton, można zastanowić się, dlaczego tyle go kupujemy i gdzie znajduje się granica tychże zakupów. Jeśli spojrzymy na całość naszych rezerw złota, to obecnie szacowane są one na ok. 358,7 ton. Z kolei odnosząc się do wszystkich aktywów rezerwowych, udział złota wynosi w nich ok. 12,6%. Czy poziom ten jest wystarczający? Czy zapowiedzi o kolejnych zakupach są zasadne?

Po co nam złoto?

Warto wiedzieć, że złoto monetarne jest idealnym elementem dywersyfikującym strukturę rezerw. W długim terminie zachowuje siłę nabywczą, a przechowywane pod własną kontrolą pozbawione jest ryzyka kontrahenta. Ponadto jest aktywem o bardzo wysokiej płynności, które można niemal natychmiast zamienić na dowolną walutę, a popyt na ten kruszec występuje praktycznie na całym globie. Niewątpliwie jego posiadanie podnosi więc poziom bezpieczeństwa.

Złoto monetarne jako aktywo będące z nami od kilku tysięcy lat, które przy okazji udowodniło zdolność do przenoszenia siły nabywczej, w przeciwieństwie do walut fiducjarnych, jest postrzegane jako element podnoszący rangę danego państwa w oczach globalnego kapitału inwestycyjnego.

W jednym z niedawnych wywiadów prezes NBP, prof. Adam Glapiński sygnalizował, że chciałby, aby złoto stanowiło 20% całości rezerw. Obecnie jest to ok. 12,6%. Zakładając, że wartość rezerw walutowych oraz cena złota znacząco się nie zmienią, Polska musiałaby mieć ok. 570 ton złota w swoich rezerwach, wobec obecnych 358,7 ton.

Co ciekawe, jeśli weźmiemy pod uwagę 50 krajów o największych rezerwach złota i odniesiemy je do całości rezerw, to średnia wynosi ok. 23%, a więc bardzo blisko udziału złota w rezerwach, do którego dążyć może NBP.

Z kolei biorąc do kalkulacji wszystkie globalne banki centralne, średni poziom rezerw złota w stosunku do całości rezerw oscyluje w rejonie 15%. Warto dodać, że na początku lat 80-tych, a więc dekadę od zakończeniu standardu złota przez prezydenta Nixona, udział ten przekraczał 70%. Historyczna średnia z tych ponad już 5 dekad znajduje się z kolei na poziomie 40%.

Wyrównanie rezerw złota względem PKB w Europie

W ostatnich latach bardzo interesujące spostrzeżenia na temat gromadzonego przez banki centralne złota ma holenderski analityk z serwisu Gainsville Coins, Jan Nieuwenhuijs. Przedstawił on koncepcję użycia złota będącego w posiadaniu banków centralnych strefy euro do odpisania zgromadzonych w ich bilansach obligacji skarbowych. Takowe umorzenie długu mogłoby się odbyć poprzez przeszacowanie ceny złota do odpowiednio wysokiego poziomu, a zysk z takiego przeszacowania pokryłby wówczas wartość zadłużenia – wskazuje Tomasz Gessner, główny analityk firmy Tavex. Jednak, aby odbyło się to w skoordynowany (najprawdopodobniej na poziomie Banku Rozrachunków Międzynarodowych w Bazylei – tzw. banku centralnego dla banków centralnych) sposób, wszystkie kraje musiałyby wyrównać w określony sposób swoje rezerwy. Wiąże się to chociażby z tym, że każdy z nich ma inną, średnią cenę zakupu posiadanego złota, inną jego ilość, ale też inną wartość rządowych obligacji w swoim bilansie – dodaje.

Niektóre kraje strefy euro (np. Holandia) otwarcie przyznają, że wielkość rezerw złota dostosowują nie tyle co względem całości swoich rezerwowych aktywów, czy europejskiej średniej w tym zakresie, ale względem wielkości gospodarki, a więc PKB. Holenderski Bank Centralny posiada złoto o wartości ok. 4% PKB, podobnie jak ma to miejsce w przypadku Francji, Włoch i Niemiec. Gdyby Polska, wciąż nie będąca członkiem strefy euro, miała podążać w analogicznym kierunku, powinniśmy posiadać ok. 450 ton złota.

Opierając się na średnim udziale złota w rezerwach banków centralnych, deklaracjach prezesa NBP czy też na spekulacjach dotyczących wyrównywania rezerw względem PKB w strefie euro, można ostrożnie założyć, że wielkość rezerw złota NBP może docelowo znaleźć się w zakresie 450-570 ton.

Dolar atakuje 4zł

Nowy rok i nowe emocje na rynkach. Dolar wraca do ważnego pułapu 4 zł ze względu na siłę tej waluty na rynkach światowych oraz odpływ kapitału z Europy. Polska giełda zaczyna rok z zadyszką.

Indeksy PMI lepsze od oczekiwań

Jeżeli chce się coś powiedzieć dobrego o koniunkturze w strefie euro, to użycie sformułowania „lepsza od oczekiwań” byłoby tym trafionym. Wynik 44,4 punktów w ramach indeksów PMI to poziom sugerujący nadchodzące poważne spowolnienie. Analitycy spodziewali się jednak wyniku 44,2 pkt, zatem mamy lepiej. Do tego można dodać jeszcze, że to najlepszy wynik od mają i zaczyna brzmieć to już nawet pozytywnie. Problem w tym, że takie nie jest. Widać to chociażby po wczorajszych zmianach na rynkach walutowych. Dolar umacniał się gwałtownie względem euro.

Odpływ kapitału z Europy

Wczorajsza słabość euro względem dolara nie pozostała bez wpływu na polskiego złotego. Kurs euro wyskoczył tego dnia o prawie trzy grosze, sięgając pierwszy raz od listopada poziomu 4,37 zł. Jeszcze większe zmiany miały miejsce na kursie dolara amerykańskiego. Dotarł on z poziomu 3,94 zł aż do 3,99 zł. Tutaj jednak kurs jest najwyższy tylko od pierwszej połowy grudnia. Na najdłuższe maksimy wybił się natomiast kurs franka, który dotarł do poziomu najwyższego od października. Co ciekawe, zarówno forint węgierski, jak i korona czeska oparły się tej tendencji. Z drugiej strony polski złoty był znacznie silniejszy wcześniej i może właśnie słabnie po entuzjazmie powyborczym.

Słaby początek roku nie tylko waluty

Nie tylko polski złoty może zaliczyć początek tego roku do nieudanych. Szybki rzut oka na warszawski parkiet pokazuje, że polska waluta wcale nie trzyma się tak źle. WIG20 na moment pisania tego tekstu znajduje się już 3% pod kreską od początku roku. Szeroki indeks spada o 2%, co pozwala sądzić, że to raczej wycofywanie się zagranicznego kapitału, który zwyczajowo inwestuje w większe podmioty o dużej płynności. Takie spółki znajdują się oczywiście w WIG20. Problemy widać też na rynku długu, gdzie trwa wyraźny wzrost rentowności polskich papierów dłużnych. Nie jest to dobra wiadomość dla nowego ministra finansów. Dotychczas mówiono o nowelizacji budżetu z powodu przesunięć wydatków a nie rosnących kosztów obsługi długu.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Spadki na Wall Street i umocnienie dolara na otwarciu nowego roku

Pierwsza sesja w nowym roku przyniosła spadki indeksu Nasdaq Composite o 1,6 proc. Szeroki SP500 stracił blisko 0,6 proc. Dolar umocnił się a kurs EUR/USD spadł poniżej 1,0950. Rentowności amerykańskich obligacji urosły na całej krzywej dochodowości. Rynek spogląda teraz na dane z rynku pracy USA oraz protokół z grudniowego posiedzenia FOMC.

Komentarze Jay’a Powella po ostatnim posiedzeniu FOMC, które miało miejsce 13 grudnia, brzmiały „gołębio”. Spowodowały one, że dolar amerykański stracił na wartości a kurs EUR/USD z poziomu 1,08 urósł powyżej 1,11. Teraz widoczna jest korekta tego ruchu wzrostowego. Obecnie rynek zastanawia się czy ta reakcja nie była przesadzona. Z technicznego punktu widzenia aktualnie spadki głównej pary walutowej pokonały wsparcie horyzontalne na 1,10. Notowania podążają cały czas od początku listopada w dość regularnym kanale wzrostowym. Pod koniec 2023 roku para walutowa zbliżyła się znacznie do jego górnej bariery. Obecne zniżki są jak na razie mniejsze od tych, które wystąpiły na przełomie listopada oraz grudnia. Zatem na ten moment uwaga powinna być skupiona na tym, gdzie szukać potencjalnego dołka bieżących spadków. Optymalnym poziomem wydaje się być 1,0870-1,0880. W tych okolicach przebiega bowiem dolne ograniczenie wspomnianego kanału oraz linia zniesienia wewnętrznego Fibo 38,2 proc. Jeśli spadki zakończyłyby się właśnie w tych okolicach, wówczas bylibyśmy świadkami zjawiska „równości korekt”.

Wracając do dzisiejszych „minutek” z FOMC, rynek na podstawie ich będzie chciał obiektywnie ocenić, co tak naprawdę miały na myśli amerykańskie władze monetarne oraz czy „gołębia” interpretacja uwag Powella była przesadzona czy nie. Ciężko sobie wyobrazić jednak, żeby zapiski bardziej niż słowa przewodniczącego sugerowały łagodzenie polityki pieniężnej. Zatem istnieje większe ryzyko, że publikacja protokołu może umocnić USD i spowodować dalsze osuwanie się głównej pary walutowej. Nie zapominajmy, że wcześniej poznamy istotne dane z amerykańskiej gospodarki. O 16:00 zaprezentowany zostanie raport ISM dla przemysłu oraz ankieta JOLTS. Jutro z kolei opublikowany zostanie ADP oraz tygodniowe dane na temat liczby wniosków o zasiłek. Rynek jednak tak naprawdę czeka na raport NFP, który tradycyjnie podany zostanie w pierwszy piątek miesiąca. Tu oczekuję się kolejnego sygnału ochłodzenia w postaci mniejszej liczby nowych miejsc pracy (170 tys.) oraz wzrostu stopy bezrobocia do 3,8 proc.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Aktywność inwestorów na rynkach Grupy GPW – grudzień 2023 r.

  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 39,4% rdr do 23,8 mld zł
  • Spadek wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń na NewConnect o 21,2% rdr do 170,9 mln zł
  • Wzrost wolumenu obrotu kontraktami terminowymi na indeksy o 3,0% rdr do poziomu 786,2 tys. szt.
  • Wzrost łącznej wartości obrotu ETF i ETC o 51,3% rdr do 116,8 mln zł
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 27,9% rdr do 14,5 TWh
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu gazem ziemnym o 31,7% rdr do 12,0 TWh

W grudniu 2023 r. łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 24,1 mld zł, czyli o 38,9% więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wzrosła o 39,4% rdr do poziomu 23,8 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wyniosła 1,25 mld zł, o 54,1% więcej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec grudnia wyniosła 78 459,91 pkt. i była o 36,5% wyższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect w grudniu odnotowano spadek łącznej wartości obrotu akcjami o 19,3% rdr do poziomu 181,1 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect spadła o 21,2% rdr i wyniosła 170,9 mln zł.

Na rynku GlobalConnect wartość obrotów akcjami w grudniu wyniosła 2,29 mln zł wobec 0,18 mln zł w analogicznym okresie ubiegłego roku.

Łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi w grudniu wyniósł 1,7 mln szt., czyli o 3,0% więcej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy wzrósł o 3,0% rdr do poziomu 786,2 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na waluty wzrósł o 6,8% rdr do 756,2 tys. szt., a wolumen obrotu kontraktami na akcje spadł o 11,5% rdr do 103,7 tys. szt.

W grudniu odnotowano spadek wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 15,7% rdr do poziomu 138,5 mln zł oraz wzrost łącznej wartości obrotów ETF oraz ETC o 51,3% rdr do 116,8 mln zł.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła na koniec grudnia 112,3 mld zł, wobec 92,6 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość obrotu obligacjami na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń wzrosła o 37,6% rdr do poziomu 531,8 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP wyniosła 20,3 mld zł wobec 20,6 mld zł rok wcześniej, co oznacza spadek o 1,3% rdr.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym wyniósł w grudniu br. 14,5 TWh, co oznacza wzrost o 27,9% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku spot wzrósł o 72,0% rdr do poziomu 5,9 TWh. Na rynku forward wolumen wzrósł o 8,8% rdr do poziomu 8,6 TWh.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym spadł o 31,7% rdr do 12,0 TWh. Na rynku spot wolumen obrotu spadł o 29,3% do poziomu 1,9 TWh. Na rynku terminowym odnotowano spadek o 32,2% rdr do poziomu 10,1 TWh.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”)[2], na rynku spot wyniósł 1,4 TWh, co oznacza spadek o 27,6% rdr.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) spadł o 14,0% rdr do poziomu 10,2 ktoe[3].

Obrót Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE spadł o 57,2% rdr, do wolumenu 2,3 TWh.

Kapitalizacja 371 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku w grudniu 2023 r. wyniosła 760,2 mld zł (174,8 mld EUR).

Łączna kapitalizacja 413 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła 1 440,3 mld zł (331,3 mld EUR).

Na Rynku Głównym zadebiutowały akcje spółki: MURAPOL S.A. (wartość oferty: 363,5 mln zł).

Na rynku NewConnect zadebiutowały akcje spółki: QNA TECHNOLOGY S.A. (wartość oferty: 15,6 mln zł).

W grudniu br. na GPW odbyło się 19 sesji giełdowych w porównaniu do 21 sesji rok wcześniej.

W załączeniu dane o obrotach na rynkach prowadzonych przez Grupę GPW.

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

[2] świadectwa pochodzenia związane z efektywnością energetyczną (tzw. białe certyfikaty) są wystawiane, notowane i rozliczane w innych jednostkach metrycznych niż pozostałe świadectwa na TGE (toe – tona oleju ekwiwalentnego; energetyczny równoważnik jednej metrycznej tony ropy naftowej o wartości opałowej równej 10.000 kcal/kg)

[3] ktoe = 1000 toe, Mtoe = 1000 000 toe

Bio Planet kończy rok z kolejnym wzrostem sprzedaży

Bio Planet zamknęło rok z kolejnym sukcesem. Sprzedaż w grudniu 2023 r. osiągnęła 21,7 mln złotych i jest wyższa o 18 % od wyników w grudniu 2022 r., które wyniosły wówczas 18,4 mln zł. W całym 2023 roku sprzedaż uplasowała się na poziomie 256,0 mln złotych, oznacza to, że w stosunku r/r wzrosła aż o rekordowe 27%. Zdaniem Zarządu, to dobry prognostyk w kontekście rozpoczętego 2024 roku.

„Wyniki sprzedaży w grudniu, podobnie jak w poprzednich miesiącach dają powody do zadowolenia. Nadal sprzyjają nam ogólnoświatowe trendy, ale też dostrzegamy efekty naszej strategii rozwoju. Powiększenie zespołu handlowców czy zwiększenie liczby oferowanych produktów wpłynęło pozytywnie na zrealizowaną sprzedaż. Na 2024 rok mamy ambitne plany, co pozwala nam oraz naszym akcjonariuszom patrzeć z optymizmem w przyszłość” – mówi Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

Sprzedaż narastająco po 12 miesiącach 2023 r. wzrosła o 27% osiągając poziom 256,0 mln zł w stosunku do 202,3 mln po 12 miesiącach 2022 roku. Spółka w ujęciu kwartalnym również osiągnęła wyższe wyniki r/r. W IV kwartale 2023 r. sprzedaż wyniosła 68,7 mln zł i jest wyższa o 29% od sprzedaży w IV kwartale2022 r., która wynosiła 53,4 mln zł. Bio Planet S.A. jest liderem wśród dostawców żywności ekologicznej w Polsce. Działalność Spółki skupia się na konfekcjonowaniu oraz dystrybucji żywności ekologicznej. W ofercie posiada ok. 8,0 tys. indeksów sprzedażowych obejmujących produkty trwałe oraz produkty świeże. Od 2007 roku produkty Bio Planet S.A. posiadają certyfikat AGRO BIO TEST, który jest podstawą kwalifikowania żywności oferowanej przez Spółkę jako żywności ekologicznej (żywności bio).

AGH w drodze na Księżyc – uczelnia zawarła umowę z firmą Orbital Space

Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie zawarła porozumienie
o współpracy z firmą Orbital Space działającą w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Umowa umożliwia studentom z Krakowa m.in. rozwijanie oraz testowanie urządzenia „Lunaris”, służącego do badania interakcji wybranych materiałów i powłok z pyłem księżycowym – regolitem.

Zawarta umowa jest pokłosiem sukcesu koła naukowego AGH Lunar Technologies, które zwyciężyło w konkursie pod nazwą „Experiment on the Moon: Lunar Payload Mission” organizowanym w maju 2023 roku przez firmę Orbital Space pokonując ponad 400 projektów z całego świata. Nagrodą główną jest możliwość wysłania w 2025 roku zaprojektowanego urządzenia na Księżyc, którego lot zapewniony będzie przez Orbital Space. Będzie to pierwsza tego typu misja, w której znajdzie się ładunek skonstruowany przez polski zespół oraz jedna z pierwszych współprac Polski i Zjednoczonych Emiratów Arabskich w sektorze kosmicznym.

Aby umożliwić studentom rozwijanie projektu i doskonalenie go do czasu startu Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie podpisała z organizatorem i sponsorem konkursu firmą Orbital Space porozumienie o współpracy. Przebieg umowy i współpracę z firmą będzie koordynować Centrum Technologii Kosmicznych.

Z dużym zaangażowaniem wspieramy wszelkie tego typu inicjatywy studentów. Są one niezwykle ważne nie tyko z punktu widzenia edukacyjnego, ale również istotne dla udziału polskich inżynierów i naukowców w zdobywaniu kosmosu. Zgodnie z naszą misją udzielamy znacznego wsparcia technicznego, ułatwiamy kontakt z firmami, które są zainteresowane sponsorowaniem projektu, jak również pomagamy przygotować wszelkie związane z misją dokumenty – wyjaśnia prof. Tadeusz Uhl, Dyrektor CTK.

Dyrektor Orbital Space dr Bassam Alfeeli dodaje: – Jesteśmy podekscytowani współpracą z AGH. Będziemy wspierać zespół studencki z Polski w realizacji ich marzeń. Obie nasze instytucje zobowiązują się także do zapewnienia mentoringu, wskazówek i wszelkiego możliwego wsparcia studentom w ich wyjątkowej misji, jaką jest wysłanie ładunku na powierzchnię Księżyca. Misją Orbital Space jest uczynienie kosmosu dostępnym dla wszystkich, zwłaszcza dla studentów – przekazał dyrektor Orbital Space dr Bassam Alfeeli.

Współpraca między AGH i Orbital Space zakłada także m.in. prowadzenie działań edukacyjnych i inicjatyw mających na celu podniesienie świadomości społecznej na temat eksploracji kosmosu. Strony umowy zakładają także możliwość współorganizowania warsztatów, webinarów, konferencji, konkursów, zawodów studenckich czy kursów z obszaru zastosowanie technologii kosmicznych.

Lunaris – w 2025 roku poleci na Księżyc

Nadrzędnym celem porozumienia jest rozwijanie eksperymentu studentów „Lunaris”, który zostanie przeprowadzony na powierzchni Księżyca. Członkowie koła naukowego za cel stawiają sobie badanie interakcji materiałów i powłok z regolitem, czyli sypką skałą księżycową. Studenci oprócz konstrukcji, do której zbudowania wykorzystali techniki szybkiego prototypowania, opracowali elektronikę oraz oprogramowanie urządzenia. Gotowy ładunek musiał również spełnić wymogi dotyczące wymiarów 10 x 10 x 10 cm oraz wagi – do 200g. Do badanie wykorzystana zostanie  optyczna metoda pomiarowa, która pozwoli na zrozumienie interakcji regolitu z różnymi materiałami. Regolit charakteryzuje się dużą pylnością, ostro zakończonymi krawędziami oraz naładowanymi elektrostatycznie cząstkami. Te oraz inne właściwości pyłu księżycowego powodują wiele trudności w doborze odpowiedniego materiału.

Lunaris będzie jednym z pierwszych ładunków księżycowych wydrukowanych w technologii druku 3-D, co pozwoli na uzyskanie geometrii, która przy wykorzystaniu innych metod byłaby trudna do osiągnięcia. Urządzenie zostanie wytworzone z materiału przystosowanego do ekstremalnych warunków panujących w kosmosie. Nazwa projektu „Lunaris” powstała poprzez połączenie słów. Pierwszy człon to łacińskiego słowa „luna” oznaczające Księżyc. Druga część, to ukłon w stronę inspirującej twórczości Stanisława Lema i jego najsłynniejszej powieści „Solaris”. Badania nad interakcją materiałów z regolitem mają kluczowe znaczenie dla przyszłych misji eksploracji Księżyca. Wyniki projektu „Lunaris” mogą znaleźć zastosowanie w konstrukcji narzędzi, skafandrów astronautów, kabli i złącz używanych na lądownikach księżycowych i łazikach, które będą odporne na kontakt z księżycową powierzchnią.

Ceny ofertowe nowych mieszkań – grudzień 2023 (wstępne dane)

Ostatnim akordem minionego roku na rynkach mieszkaniowych największych miast był duży wzrost średniej ceny metra kwadratowego nowych mieszkań w Warszawie i Trójmieście.  Jednak to w tej drugiej metropolii  podrożały one w 2023 r. najbardziej – wynika ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl.

Jeszcze w październiku to Kraków był liderem podwyżek średniej ceny metra kwadratowego mieszkań dostępnych w ofercie firm deweloperskich – przypomina Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Po szalonym trzecim kwartale, w którym średnia cena metra kwadratowego wzrosła aż o 11%,  końcówka ubiegłego roku przyniosła w tym mieście pierwsze symptomy stabilizacji cen. Ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że w grudniu ich średnia, w przeliczeniu na metr kwadratowy, utrzymała poziom z listopada, a w całym czwartym kwartale wzrosła o 2%.  Za to w Trójmieście podwyżki rozkręciły się w drugiej połowie ubiegłego roku, a czwarty kwartał był wręcz rekordowy pod tym względem. Średnia cena metra kwadratowego wzrosła tu bowiem aż o 10%! Wyk. 1 - Ceny mieszkań - grudzień 2023-cena m kw.K

Warto zwrócić uwagę, że od lipca, czyli od momentu pojawienia się w ofercie banków „Bezpiecznego Kredytu 2%”, niemal we wszystkich metropoliach nastąpiło wyraźne przyspieszenie cenowe. Oazą stabilności wśród największych metropolii była Łódź. I to zarówno pod względem wielkości oferty, jak i średniej ceny nowych mieszkań, która wzrosła w  tym roku najmniej, bo „tylko” o 8%. W pozostałych metropoliach mieliśmy do czynienia z dwucyfrowymi podwyżkami średniej ceny metra kwadratowego.Wyk. 2 - Ceny mieszkań - grudzień 2023-cena m kw.R

Najbardziej, bo aż o 27% wzrosła ona w 2023 r. w Trójmieście. W Krakowie podwyżka wyniosła 24%, a w Warszawie średnia cena metra kwadratowego mieszkań w ofercie deweloperów wzrosła  o 23%.

W zupełnie innych niż przed rokiem nastrojach są deweloperzy oraz kupujący od nich mieszkania klienci. Wśród nich jest najpewniej wielu takich, którzy bardzo żałują, że zwlekali z zakupem lokalu w oczekiwaniu na spadek cen, na który zanosiło się po 2022 r. – komentuje Marek Wielgo.

Oczywiście najdrożej jest w Warszawie. Ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że pod koniec grudnia 2023 r. średnia cena metra kwadratowego mieszkań, które znajdowały się w ofercie warszawskich firm deweloperskich przekraczała 16,7 tys. zł. Tak więc za 50-metrowe nowe mieszkanie w stolicy Polski trzeba było zapłacić średnio niemal 837 tys. zł, czyli o ok. 155 tys. więcej niż przed rokiem, gdy za lokum o podobnym metrażu płaciło się średnio niespełna 682 tys. zł.  Dysponując obecnie taką kwotą, można było kupić nie 50-, a 41-metrowe lokum, czyli o 9 m kw. mniejsze.

Z kolei w Krakowie zakup mieszkania o powierzchni 50 m kw. oznacza obecnie wydatek średnio o ok. 151 tys. zł wyższy niż pod koniec ubiegłego roku, a w Trójmieście – aż o ok. 160 tys. zł.  Poszukujący, którzy nie są w stanie dołożyć takiej kwoty do zakupu 50-metrowego mieszkania, muszą zadowolić się mniejszym metrażem aż o odpowiednio 10 i 11 m kw.

„Bezpieczny Kredyt 2%” praktycznie „wyczyścił” ofertę deweloperów z najtańszych mieszkań. Zjawisko wyprzedaży najtańszych lokali i podnoszenia ich cen najlepiej obrazuje struktura cen mieszkań w ofercie firm deweloperskich. Na przykład w Trójmieście, gdzie średnia cena metra kwadratowego wrosła najbardziej, oferta lokali z ceną poniżej 9 tys. zł skurczyła się w ubiegłym roku z 24% do 7%. Za to odsetek mieszkań z ceną powyżej 15 tys. zł za metr zwiększył się z 17% do 42%.Wyk.3 - Ceny mieszkań - grudzień 2023-struktura cen m kw.R

Eksperci portalu RynekPierwotny.pl zwracają uwagę, że aby średnia cena metra kwadratowego mieszkań na rynku pierwotnym przestała rosnąć, deweloperzy musieliby radykalnie zwiększyć podaż mieszkań w segmencie popularnym, czyli budowanych z myślą o klientach kredytowych. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w Łodzi, gdzie w grudniu odsetek mieszkań z ceną poniżej 9 tys. zł za m kw. zwiększył się z 34% do 36%. Niestety, istnieje ryzyko, że na początku 2024 r. deweloperzy działający w największych metropoliach ograniczą swoją aktywność inwestycyjną z powodu spadku popytu na budowane przez nich mieszkania. Może do tego doprowadzić zawieszenie programu „Bezpieczny Kredyt 2%” na skutek wyczerpania środków na dopłaty w tegorocznym budżecie państwa. Ponadto ceny mieszkań osiągnęły poziom, który coraz mniej kupujących, zwłaszcza posiłkujących się kredytem, jest w stanie zaakceptować.

Z drugiej strony trudno dziś sobie wyobrazić spadek cen atrakcyjnych działek oraz kosztów budowy. Tym bardziej, że od kwietnia zaczną obowiązywać zmiany w warunkach technicznych dotyczących budynków i ich usytuowania. Dla kupujących mieszkania nowe regulacje są korzystne pod względem komfortu zamieszkania. Trzeba też jednak zaznaczyć, że wzrosną koszty budowy, a równocześnie skurczy się powierzchnia nieruchomości przeznaczonych na sprzedaż. To może wpłynąć na wzrost cen nowych lokali.

Na początku tego roku można spodziewać się wysypu pozwoleń na budowę i zgłoszeń budowy, ponieważ takie projekty będą mogły być realizowane na podstawie obecnych wymagań technicznych. To przypomina sytuację sprzed trzech lat, kiedy wprowadzano dużo bardziej rygorystyczne normy energetyczne dla budynków mieszkalnych.

Autor: RynekPierwotny.pl

Ochrona konsumentów a manipulacyjne strategie w interfejsach bankomatów

Ostatnie zmiany w interfejsie bankomatów firmy Euronet wywołały falę niepokoju wśród użytkowników i zwróciły uwagę na ewentualne praktyki wprowadzające w błąd oraz dodatkowe opłaty związane ze sprawdzaniem salda rachunku. Nowy układ opcji transakcyjnych na ekranie bankomatu, prezentujący „Wypłatę w PLN i saldo” oraz „Inne usługi”, budzi wątpliwości konsumentów, szczególnie w kontekście pobierania opłat za sprawdzenie salda przez niektóre banki przy korzystaniu z bankomatów zewnętrznych operatorów, takich jak właśnie Euronet.

Klikając opcję „Wypłata w PLN i saldo”, konsument naraża się na dodatkową opłatę za weryfikację stanu konta. Natomiast, jeśli chce wypłacić pieniądze bez sprawdzania salda, musi wybrać „Inne usługi”. Ta zmiana w interfejsie może prowadzić do nieświadomego ponoszenia opłat za weryfikację salda, co stanowi niespodziewane obciążenie finansowe dla wielu użytkowników. Obawy i zgłoszenia konsumentów zwróciły uwagę Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który podjął się weryfikacji tej sprawy [1].

Coraz częściej mówi się o tzw. „dark patterns” – praktykach projektowania interfejsu, celowo zaprojektowanych w taki sposób, aby wprowadzać użytkowników w błąd lub manipulować ich zachowaniem. Te techniki wykorzystują psychologiczne mechanizmy lub subtelne techniki, aby zwiększyć szanse na podjęcie określonych działań przez użytkownika. Często stosowane są w aplikacjach mobilnych, na stronach internetowych, w sklepach internetowych czy w interfejsach urządzeń elektronicznych.

Warto tu zwrócić uwagę na obowiązek udzielania konsumentom/kom rzetelnej, prawdziwej i pełnej informacji oraz zakaz stosowania nieuczciwych praktyk rynkowych lub czynów nieuczciwej konkurencji [2]. Nieuczciwą praktyka rynkową jest przy tym taka praktyka, która jest sprzeczna z dobrymi obyczajami i w istotny sposób zniekształca lub może zniekształcić zachowanie rynkowe przeciętnego/ej konsumenta/ki przed zawarciem umowy dotyczącej produktu, w trakcie jej zawierania lub po jej zawarciu – w szczególności praktyka wprowadzająca w błąd [3]. Chodzi o zniekształcenie procesu decyzyjnego konsumenta/ki poprzez wytworzenie w jego/jej umyśle mylnego przekonania co do transakcji, w którą chce się zaangażować. W rezultacie tego mylnego przekonania, konsument/ka podejmuje decyzję o zaangażowaniu lub wycofaniu się z danej decyzji. Istotne jest to, że takiej decyzji by nie podjął/podjęła, gdyby nie nieuczciwe działania przedsiębiorcy.

„Dark patterns”, choć mogą być skuteczne z biznesowego punktu widzenia, prowadzą do wprowadzania w błąd konsumentów, skłaniając ich do podejmowania decyzji niezgodnych z ich intencjami lub interesem. W związku z tym, wywołują obawy w kontekście ochrony konsumenta.

Organizacje ds. ochrony konsumentów i instytucje, takie jak Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, starają się monitorować i regulować tego typu praktyki, dbając o interesy konsumentów oraz zapewniając uczciwość rynku konsumenckiego. Wzrasta więc świadomość tych praktyk i dąży się do eliminacji dark patterns z interfejsów, aby zapewnić bardziej przejrzyste i uczciwe środowisko dla użytkowników, co jest dobrym kierunkiem społeczeństwa informacyjnego.

Autorka – r.pr. Edyta Oleszczuk-Romańska, Associate w Kancelarii Prawnej „Chałas i Wspólnicy”

[1] Bankomaty Euronetu eksponują płatną usługę. UOKiK wszczął postępowanie [online:] https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/euronet-bankomat-oplata-sprawdzenie-salda-kara
[2] Art. 24 ust. 2 pkt 3) i 4) Ustawy z dnia 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów (t.j. Dz. U. z 2023 r. poz. 1689 z późn. zm.).
[3] Art. 4 ust. 1 i 2 Ustawy z dnia 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (t.j. Dz. U. z 2023 r. poz. 845).

EUR/USD słabnie, ropa naftowa zyskuje

Podany dziś rano prywatny wskaźnik PMI Caixin dla gospodarki Chin urósł do poziomu 50,8 pkt. co oznacza, że aktywność fabryk w Państwie Środka wzmożyła się co jest efektem m.in. większej liczby nowych zamówień. Zaufanie biznesowe na 2024 r. pozostaje jednak przytłumione. Ostatnia sesja na Wall Street zakończył się umiarkowanymi spadkami. SP500 stracił blisko 0,3 proc. a Nasdaq Composite ponad 0,5 proc. Kurs EUR/USD wykonuje korektę techniczną i zniżkuje do 1,1030. Od rana zyskuje ropa naftowa. WTI jest wyżej o ponad 1,5 proc. i zbliża się do pułapu 73 USD za baryłkę.

Wskaźnik PMI dla przemysłu Caixin/S&P Global wzrósł do 50,8 na koniec 2023 r. z 50,7 w listopadzie, co daje najlepszy wynik od 4 miesięcy. Podana liczba przewyższyła prognozę analityków, która oscylowała wokół pułapu 50,4. Sektor produkcyjny znalazł się pod presją słabego popytu w 2023 roku, a spowolnienie na rynku nieruchomości, czynniki geopolityczne i ograniczone wydatki konsumentów zaważyły na ożywieniu po pandemii.

Chińscy politycy pod koniec ubiegłego roku zobowiązali się do dostosowania prowadzonej polityki w celu wsparcia ożywienia gospodarczego w 2024 roku. Rynek czeka na kolejne środki stymulacyjne.

Wskaźnik Caixin PMI dla przemysłu kontrastuje z oficjalnymi wynikami opublikowanymi w niedzielę. Dane wykazały, że aktywność produkcyjna w grudniu kurczyła się w szybszym tempie i bardziej niż oczekiwano. Usługi z kolei okazały nieco silniejsze nic miesiąc wcześniej a wskaźnik urósł z 50,2 pkt. do 50,4 pkt.

Słabszy popyt spowodował, że fabryki redukowały zatrudnienie czwarty miesiąc z rzędu i było to najwyższe tempo od maja. Chociaż koszty produkcji nadal rosły pod koniec roku, stopa inflacji w listopadzie spadła do najniższego poziomu od wielu miesięcy (-0,5 proc.) i wskazała na spadek cen. Nie tylko ceny konsumenckie zniżkują, również niższe w relacji rok do roku ostatnio znalazły się ceny producenckie, co wynika ze wskaźnika PPI (-3 proc.).

Na Wall Street piątkowa sesja zakończył się umiarkowanymi spadkami. Z trzech głównych benchmarków największe straty poniósł Nasdaq Composite spadając o 0,56 proc. W Europie otrzymaliśmy lekkie wzrosty a DAX zakończył rok z wynikiem +0,3 proc. Na rynku walutowym panował spokojny handel. Kurs głównej pary walutowej drugi dzień z rzędu spadał osiągając minima dziś rano na poziomie 1,1020.

Dziś w centrum uwagi znajdą się finalne odczyty PMI z Europy dla sektora produkcji a popołudniu podobne dane zaprezentują Stany Zjednoczone. W tym tygodniu najważniejszą publikacją będzie natomiast piątkowy raport z rynku pracy USA, który ukaże w jakiej był on kondycji w grudniu.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Ostatni dzień notowań w tym roku przyniósł nieoczekiwane zwroty akcji

Ostatni dzień notowań w tym roku miał być relatywnie nudny, a dzieje się sporo. Surowce energetyczne domykają rok wyraźną przeceną. Frank szwajcarski gwałtownie umocnił się na ostatniej prostej, a w Polsce zbliżają się obniżki stóp procentowych.

Sejmowa komisja finansów

Wydarzenia na sejmowej komisji finansów musimy podzielić na dwie kategorie. Z jednej strony mamy wymianę uprzejmości pomiędzy oponentami politycznymi, która w wielu mediach jest treścią samą w sobie oraz, co ważniejsze, kwestie merytoryczne. W wypowiedziach merytorycznych warto zwrócić uwagę na spadające oczekiwania inflacyjne konsumentów i przedsiębiorców. Co prawda pani wiceprezes NBP przypisała ten sukces do polityki komunikacyjnej Banku, co wielu analityków przyjęło z dużym zdziwieniem. Wskazywany jest scenariusz niższy od tego, który był zakładany na listopadowej projekcji. Jako powód wskazywane jest dalsze zamrożenie cen energii i gazu. Należy jednak pamiętać, że kiedyś trzeba będzie je urealnić. Biorąc pod uwagę obecne ceny rynkowe, mógł to być całkiem dobry moment. Polityczny konflikt dotyczył tego, że jedna strona słusznie uważa, że 6,6% inflacji to nie jest sukces, druga zwraca uwagę, że udało jej się to 6,6% uzyskać po rozpędzeniu jej wcześniej do 18,4%, a więc ten spadek do teraz jest sukcesem. Rynki zwracają uwagę, że wypowiedzi wiceprezes mogą być odbierane jako zapowiedź przyspieszenia obniżek stóp.

Niespodzianka na ropie

Od dwóch dni trwa istny rajd w dół cen czarnego złota. Uspokojenie sytuacji w okolicach Kanału Sueskiego jest tutaj oczywiście istotnym tematem, ale dzieje się to wbrew bardzo dużej liczbie odczytów. Wczorajsze dane z USA pokazały w ciągu tygodnia spadek o 7,11 mln baryłek ropy, to ponad 1% światowej produkcji z tego tygodnia. Tak duża zmiana powinna informować rynek, że mamy na nim duże niedobory. To z kolei powinno windować ceny w górę. Powinno, ale nie winduje. Co więcej, w USA cały czas spada liczba aktywnych odwiertów. Sugeruje to, że rynek w dłuższym okresie przygotowuje się do spadków. Część analityków wskazuje, że obecne spadki to również korekta po optymistycznych wnioskach wyciągniętych z zapowiadanej serii obniżek stóp procentowych. Jaki by nie był powód, wygląda na to, że ropa zakończy rok jako tańsza, niż się wydawało jeszcze kilka dni temu.

Cichy dramat frankowiczów

Ostatnie zmiany na rynkach powodują, że kupowanie walut obcych jest relatywnie tańsze. Problemem jest jednak frank szwajcarski. Waluta ta bije kolejne rekordy względem euro. 28 grudnia był już kolejnym dniem najsilniejszego franka względem euro od pamiętnego uwolnienia kursu tej waluty. Do 15 stycznia 2015 Bank Szwajcarii interweniował na rynku, by bronić pieniądza. Tego dnia jednak podjął decyzję, że proces ten jest zbyt drogi i rozpoczęło się gwałtowne umocnienie szwajcarskiej waluty, które większość kredytobiorców frankowych świetnie pamięta. Ostatni umocnienie nie są aż tak mocne, aczkolwiek nic nie skłania do ugody z bankiem, o ile jest ona rozsądna, tak mocno, jak gwałtownie drożejący frank.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Cyfrowa transformacja planowania produkcji w erze Sztucznej Inteligencji – odpowiedzią na trudne czasy

W roku 1750 rozpoczęła się „złota era pary” będąca główną siłą napędową rewolucji przemysłowej. To był czas przełomu i rewolucyjnych zmian w technologiach produkcyjnych, rozwoju społeczeństw i gospodarek poszczególnych krajów. Historia zatacza krąg i w chwili obecnej jesteśmy świadkami nowej „złotej ery sztucznej inteligencji”. 

Znamiennym jest fakt, że mając na uwadze znaczenie pary w kontekście rewolucji przemysłowej, której rozpoczęcie datuje się na 1750 roku, przyjęcie innowacji takich, jak silnik parowy, postępowało powoli i stopniowo. Wiele zmian przemysłowych już nastąpiło, zanim nowatorska technologia parowa zaczęła zdobywać popularność, a wiele sektorów rozwijało się i doskonaliło bez jej udziału. Początkowo koszty stanowiły istotną barierę dla wprowadzenia nowych rozwiązań opartych o parę, ponieważ przedsiębiorcy korzystali z alternatywnych źródeł energii np. turbin wodnych, aby zminimalizować koszty uruchomienia i uniknąć znacznego ryzyka. Niektórzy przedsiębiorcy przyjmowali konserwatywne podejście, z początku oporne na nowości, a następnie stopniowo dostosowywali się do nowych technologii opartych o parę. Co równie ważne, w początkowym okresie maszyny wprowadzone do użytku były mało efektywne, zużywały duże ilości węgla, będącego podstawowym źródłem energii i wymagały zaangażowania znacznej ilości sprzętu produkcyjnego. W tym czasie większość sektora przemysłowego działała na niewielką skalę. Dopiero w latach 30. i 40. XIX wieku, gdy ceny energii, zaczęły spadać, a przemysł osiągnął wystarczającą skalę, proces adaptacji technologii nabrał rozpędu. Czyż nie brzmi to znajomo w kontekście tego co aktualnie dzieje się w Polskim przemyśle w obszarze zastosowań rozwiązań sztucznej inteligencji?

Dzisiaj firmy, mierzą się coraz większa zmiennością otoczenia rynkowego, jego niestabilnością i zaburzeniami. Rozchwianie globalnej gospodarki to rezultat zdarzeń takich jak, pandemia COVID-19, wojna na Ukrainie i Bliskim Wschodzie, zmiany w otoczeniu geopolitycznym, czy perturbacje wynikające ze zmiany klimatu. Zmienność otoczenia gospodarczego będzie bardzo wysoka również w kolejnych latach, co będzie zmuszać firm do maksymalnej elastyczności w budowaniu stabilnych i zdywersyfikowanych łańcuchów dostaw, jak również elastycznego planowania bieżącej produkcji.

Liderami rynku zostaną te firmy, które podejmą wysiłki i działania w zakresie zbudowania odpowiednich mechanizmów, narzędzi i zmian w organizacji, które pozwolą im się dostosować do fluktuującego otoczenia rynkowego. Głównym czynnikiem sukcesu tych działań będzie cyfrowa transformacja oraz wdrożenia odpowiednich narzędzi i technologii IT ze sztuczną inteligencją (SI) na czele.

DSR S.A. jest sprawdzonym partnerem technologicznym, który wspiera cyfrową transformację swoich Klientów. Firma ponad 7 lat buduje i rozwija w ramach posiadanego Departamentu R&D rozwiązania SI w produkcji. W ten sposób powstała rodzina produktów AI 4FACTORY – będących rozwiązaniem dla wszystkich, którzy chcą efektywniej produkować. Oparte na doświadczeniu ekspertów, alternatywa dla wielkich inwestycji. Pozwalające uzyskać inteligentne rekomendacje zmian poprzez przetwarzanie gromadzonych danych z zastosowaniem sztucznej inteligencji, dostępnej teraz także dla firm produkcyjnych. Wdrożenie odpowiednich możliwości SI połączonych z najnowszymi osiągnięciami naukowymi w obszarze planowania produkcji opartych o Algorytmy Ewolucyjne pozwala na głęboką analizę danych i reakcję na wszelkie zaburzenia oraz zmiany w procesach produkcyjnych, w czasie zbliżonym od rzeczywistego. Daje to możliwość zespołom operacyjnym firm produkcyjnych zachować maksymalną równowagę pomiędzy wydajnością, a odpornością procesów na zmiany otoczenia. Firmy będą mogły tak dostosować swoje plany produkcyjne, by optymalnie zbilansować ryzyka i korzyści. W ten sposób DSR S.A. zamierza dostarczyć swoim klientom narzędzia, które nie tylko pozwolą im przetrwać i uodpornić się na zmienność otoczenia w nadchodzących trudnych czaszach, ale będą kluczowym czynnikiem budowy przewagi konkurencyjnej i ich sukcesu rynkowego. „Orient Ekspres” napędzany sztuczną inteligencją już ruszył i pędzi z coraz większą prędkością. Wszystkie Polskie firmy produkcyjne powinny zadać sobie pytanie, czy chcą do niego wsiąść i zająć miejsce wśród liderów i elit w świecie produkcji? Czy też zostaną na peronie, machaniem żegnając najlepszych?

Autor: Sławomir Lasota, Senior Innovation & Project Manager, DSR S.A.

Projekt współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego: Inteligentny Rozwój na lata 2014-2020, Działanie: Projekty B+R przedsiębiorstw, Poddziałanie: Badania przemysłowe i prace rozwojowe realizowane przez przedsiębiorstwa, Konkurs: 1/1.1.1/2022 – Szybka ścieżka – Innowacje cyfrowe pt. „DPS-EA (Dynamic Production Scheduling based on Evolutionary Algorithm) – innowacyjne narzędzie planowania, harmonogramowania i optymalizacji pracy dynamicznych środowisk produkcyjnych, służące do rozwiązywania dynamicznych jednokryterialnych problemów NP-trudnych z wykorzystaniem nowoczesnych technik dekompozycji struktury problemu” nr projektu POIR.01.01.01-00-0149/22Projekt współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego

Ceny cukru w Europie rekordowe, a spadku nie widać

Cukier był jednym z najmocniej drożejących towarów na całym świecie, co związane było z rosnącym popytem oraz brakiem odpowiedniego wzrostu produkcji. Chociaż sama produkcja w Brazylii i Indiach wyraźnie odbiła od covidowego dołka, to w przypadku krajów Unii Europejskiej obserwujemy wyraźny spadek produkcji.

Cukier produkowany przez Indie i Brazylię różni się pochodzeniem od tego, który produkowany jest w Europie. W pierwszym przypadku cukier produkuje się z trzciny, a w drugim przypadku z buraków cukrowych. Chociaż sam produkt jest wymienny, to jednak globalne zawirowania i decyzje doprowadziły do tego, że ceny są nawet dwukrotnie wyższe niż na początku 2020 roku. Pojawiła się nadzieja, że cukier może być tańszy, za sprawą działań indyjskiego rządu. Wydaje się jednak, że ma to wpływ jedynie bardzo lokalny. Czy w takim razie nie możemy liczyć na spadek cen tego towaru?

Indie chcą niższych cen

Od dawna wiadomo, że wybory wygrywa i przegrywa  się przede wszystkim tym, czy w kieszeniach obywateli zostaje więcej, czy mniej pieniędzy. Zwykle zapowiedzi dotyczące różnego rodzaju regulacji nie mają większego znaczenia dla większości społeczeństwa. Dokładnie tak samo jest w przypadku najliczniejszego, ponad 1 miliardowego narodu na świecie, czyli Indii, które jednocześnie są największą demokracją. Obecna władza stara się jak najmocniej obniżyć cenę kluczowych w tym kraju produktów takich jak… cebula i cukier! Władze zabroniły eksportu cebuli, zakazały używania trzciny cukrowej do produkcji etanolu, który jest coraz ważniejszym biopaliwem na świecie. Oprócz tego krajowa spółka żywnościowa co tydzień będzie dokonywać dodatkowej sprzedaży pszenicy. Spadek cen kluczowych produktów rolnych pozwolił na obniżenie inflacji za październik poniżej 5% w ujęciu rocznym. Wybory generalne w Indiach odbędą się na przełomie kwietnia oraz mają i obecna władza z Narendra Modim na czele, nie chce rezygnować ze sterów, które utrzymywane są bez zmian od ostatnich kilkunastu lat.

Potężny wzrost cen w Europie

Produkcja cukru jest jednym z najbardziej energochłonnych procesów, które mają miejsce w branży spożywczej. Dodatkowo, w Europie zdecydowana większość produkcji odbywa się przy wykorzystaniu gazu, który wciąż pozostaje relatywnie wysoko w porównaniu do cen, które obserwowaliśmy przed inwazją Rosji na Ukrainie i ograniczeniu dostaw do krajów europejskich. Kiedy ceny gazu sięgały 300 EUR za MWh, wiele przedsiębiorstw ograniczyło produkcję i doszło również do zmniejszenia samych upraw. To jednak nie koniec. Dążenia władz UE do ograniczenia stosowania różnego rodzaju chemii do upraw może spowodować zmniejszenie produkcji i znacznego zwiększenie kosztów produkcji, co według niektórych przedsiębiorców może zagrozić uprawie buraków cukrowych. Już teraz obserwujemy, że średnia cena w Europie w październiku wzrosła do 850 EUR za tonę, choć nierzadko w wielu krajach przekracza 1000 EUR za tonę. To ponad 130% wzrost w porównaniu do początku 2020 roku i zdecydowanie większy niż w przypadku amerykańskiego benchmarku czy cen w Indiach, które minimalnie ograniczyły 3-letni wzrost cen.

Wzrost cen trzech najważniejszych benchmarków cen cukru od 2020 roku

Wzrost cen trzech najważniejszych benchmarków cen cukru od 2020 roku. Chociaż ceny w USA drastycznie spadły w odpowiedzi na działania indyjskiego rządu, nie można oczekiwać podobnego spadku w przypadku cen na rynku w Europie. Źródło: Bloomberg Finance LP, XTB

Czy amerykański benchmark zaliczył spadek jedynie na chwilę?

Najbardziej znanym benchmarkiem na świecie jest cukier ze Stanów Zjednoczonych, choć sam ten kraj jest dopiero na 6. miejscu pod względem produkcji cukru na świecie, natomiast pierwsza trójka to Brazylia, Indie i Unia Europejska. Cena amerykańska sięgała w tym roku cen 28 centów za funta, co było najwyższym poziomem od 2011 roku. W odpowiedzi na działania indyjskiego rządu i odbicia produkcji w Brazylii ceny spadły niemal 30% do poziomu 20 centów za funta. Chociaż nie można wykluczyć kontynuacji spadków w krótkim terminie, to wydaje się, że dołek cenowy może być już blisko. Jest to związane z tym, że indyjskie władze już teraz nieco zmniejszają restrykcje dotyczące przeznaczenia trzciny cukrowej i zezwalają cukrowniom na pewną swobodę. Co więcej, oczekuje się, że już w pierwszym kwartale przyszłego roku ma dojść do zniesienia zakazu produkcji etanolu z trzciny, ale jednocześnie mają być utrzymane ograniczenia eksportowe, co nie wspomoże mocno napiętego rynku w Europie. W takim wypadku może się okazać, że obecnie obserwowany globalny spadek cen może nie utrzymać się na dłuższą metę, chyba że dojdzie do większego kryzysu, który doprowadziłby do załamania konsumpcji, tak jak było to chwilowo w trakcie pandemii COVID-19.

Cena cukru odbiła w dwóch największych krajach producenckichCena cukru odbiła w dwóch największych krajach producenckich, ale od kilku lat widzimy regularny spadek produkcji w krajach UE. Źródło: USDA, XTB

Czy ukraiński cukier załagodzi sytuację cenową?

Wzrost cen cukru w krajach europejskich był jednym z najmocniejszych na całym świecie, ale jednocześnie jest łagodzony przez dosyć mocny wzrost importu ukraińskiego cukru przez kraje UE, które w chwili agresji na Ukrainę ze strony Rosji zniosły cło na ten towar. Cukrownie obawiają się zwiększenia negatywnego wpływu na ceny, choć patrząc na perspektywy produkcji w krajach UE i chęć wprowadzenia limitów na import ukraińskiego towaru, raczej nie ma co liczyć na drastyczny spadek cen cukru na sklepowych półkach. Jeśli teraz cena nierzadko przekracza 7 zł za kilogram, nie ma co liczyć na spadek cen w okolice 3 zł, które obserwowaliśmy jeszcze w 2021 roku. Niemniej do wzrostu cen w okolice 10 zł za kilogram musielibyśmy zauważyć potężny spadek produkcji w Brazylii i Indiach, który nie jest do końca wykluczony, patrząc na szalejące zjawisko pogodowe El Nino, które w wielu miejscach na świecie powoduje rozległe susze.

Autor: Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Sylwester 2023: Polacy wydadzą więcej, ale nadal świętują w domu

Choć Sylwester głównie kojarzy się z fajerwerkami i szampańską zabawą, to w rzeczywistości Polacy spędzają go raczej spokojnie, w domowym zaciszu. Według badania przeprowadzonego na zlecenie BIG InfoMonitor, 63 proc. z nas planuje w sylwestrową noc zostać u siebie, w towarzystwie najbliższych. Prywatkę organizowaną we własnym mieszkaniu lub u znajomych wybierze jedna czwarta osób, wyjazdy 4 proc., imprezę w lokalu 3 proc., a teatr, kino i plener jedynie 2 proc. Na świętowanie Sylwestra wydamy w tym roku średnio 258 zł, ale co piąty badany nie zamierza z tego tytułu ponosić jakichkolwiek kosztów.

Czy wysoka wciąż inflacja będzie miała wpływ na nasze sylwestrowe plany? Z pewnością nie w przypadku 22 proc. badanych, którzy w ogóle nie planują świętowania i związanych z tym wydatków. Inaczej wygląda jednak sytuacja tych, którzy zamierzają się bawić. Jedna czwarta z nich przyznaje, że ze względu na inflację wyda mniej, ale pozostali z różnych powodów m.in. właśnie przez rosnące koszty, wydadzą więcej. W rezultacie na sylwestrowe zakupy przeznaczymy w tym roku średnio o 32 proc. więcej niż rok temu, zamiast 195 zł – 258 zł.

Sylwestrowe wydatki

Sylwester niekoniecznie z marzeń

Domówka, bal, plenerowa impreza, a może zorganizowany wyjazd gdzieś w Polsce albo za granicą? Nasze sylwestrowe marzenia najczęściej spełnią się w tym pierwszym przypadku. Imprezę u siebie w domu lub u znajomych planuje bowiem 24 proc. Polaków. Choć możliwości bardziej wystawnego świętowania jest wiele, to na przyjęcie zorganizowane w lokalu zdecyduje się tylko 3 proc. badanych. Jeszcze mniej, bo zaledwie 2 proc. chce spędzić Sylwestra w kinie, teatrze, operze czy na imprezie pod gołym niebem. Sylwestrowy wyjazd również będzie spełnionym marzeniem tylko nielicznych. Na wyjazd w kraju uda się w tym czasie 3 proc. ankietowanych, a za granicę 1 proc.

Zabawa i wyjazdy to głównie domena młodych i zamożnych

O ile Boże Narodzenie celebrują niemal wszyscy (prawie 98 proc.), to już świętowanie Sylwestra w dużym stopniu zależne jest od wieku i grubości portfela – wynika z badania zleconego przez BIG InfoMonitor. Wśród 18-24 latków, w ten czy inny sposób bawić się będzie 60 proc. osób, podczas gdy w gronie 65 plus – 26 proc. Na jeszcze większe podziały wpływa nasz status materialny. Wśród osób, które żyją na granicy ubóstwa na zabawę pozwoli sobie jedynie co dziesiąty, a wśród zamożnych – 6 na 10 ankietowanych.

— W przypadku Sylwestra pozostajemy tradycjonalistami. Od lat świętowanie w domu wybiera niemal 90 proc. Polaków. Niekoniecznie decydują o tym jedynie koszty, ale też upodobania i wzorce kulturowe. Być może wielu z nas marzy o zagranicznym wyjeździe czy sylwestrowym balu, ale gdy przychodzi co do czego to w zdecydowanej większości preferujemy spotkanie w domu, z rodziną i znajomymi, a wyjazd zagraniczny pozostaje w sferze marzeń— mówi dr hab. Waldemar Rogowskigłówny analityk BIG InfoMonitor (Grupa BIK).

Pomysły na Sylwestra

Na Sylwestra najczęściej wydamy od 100 do 200 złotych, ale znacznie przybyło tych, którzy chcą przeznaczyć więcej

Jeśli już planujemy jakieś imprezowe wydatki to za ile? Według badania zleconego przez prowadzący rejestr dłużników BIG InfoMonitor, blisko połowa z nas (48 proc.) chce się zmieścić w przedziale od 100 do 200 zł. Zdecydowanie przybyło jednak osób, które na Sylwestra i Nowy Rok zakładają wydać więcej niż 200 zł. Ich udział wzrósł z 23 do 30 proc. Dla przykładu ponad 500 zł deklarowało na zabawę w roku 2022 – 5 proc. badanych, a obecnie już 8 proc. O 1 punkt procentowy (czyli do 10 proc. badanych w 2023 r.) wzrosła także liczba osób chcących zmieścić się w przedziale 300-500 zł. Średnie wydatki na Sylwestra w tym roku wyniosą więc 258 zł, ale ponad jedna piąta Polaków (22 proc.) nie planuje ich ponosić w ogóle. Przed rokiem zrobiło tak 24 proc. osób.

Tylko w październiku przybyło niemal 600 mln zł zaległości Polaków

— Podobnie, jak w przypadku Świąt Bożego Narodzenia, nie zamierzamy zmieniać naszych przyzwyczajeń związanych z obchodzeniem Sylwestra. Ale widać również, że nie chcemy też kolejny raz w takim stopniu jak wcześniej, oszczędzać na świętowaniu zmiany roku. Stąd zapewne deklarowane wzrosty sylwestrowych wydatków aż o jedną trzecią, czyli znacznie powyżej panującej inflacji. Trzeba jednak mieć na uwadze, że ze względu na wciąż utrzymujące się wysokie ceny, wielu z nas będzie uważniej przyglądać się temu, ile i za ile kupuje. Zwłaszcza, że sporo Polaków odczuwa już finansowe skutki świąt Bożego Narodzenia. Według realizowanego dla nas badania, w tym roku 47 proc. rodaków podało, że nadmierne wydatki na organizację Wigilii odbijają się na ich budżecie nawet do kwietnia. A prawdziwe finansowe tarapaty mogą dotknąć aż 12 proc. osób — komentuje dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor (Grupa BIK).

– Z danych zgromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor oraz w bazie informacji kredytowych BIK, z końca października, czyli jeszcze chwilę przed świętami, wynika, że problemy z terminową spłatą rachunków i rat kredytów miało blisko 2,7 mln osób, czyli niemal 9 proc. dorosłej populacji. Ich łączne zaległości wyniosły 84,2 mld zł, co daje średnio na osobę ponad 31,2 tys. zł. Przez rok kwota ta wzrosła o blisko 7 mld zł, tylko w październiku przybyło 600 mln zł nowych nieopłaconych na czas zobowiązań – dodaje Rogowski.

Dalszy spadek kursu dolara, złoty traci

Dolar kontynuuje swoje osłabienie. Ropa naftowa znów się cofa pomimo słabnącego dolara. W tle polski złoty i inne waluty naszego regionu nie radzą sobie najlepiej.

Słabość dolara

Poświąteczna środa minęła pod dyktando przeceny dolara amerykańskiego. Powodem jest rosnące przekonanie o nadchodzących dużych obniżkach stóp procentowych w 2024 roku. Obecnie dominuje scenariusz 6 obniżek w przyszłym roku. Oznacza to, że jeżeli pierwsza będzie w marcu, to do końca roku mamy tylko jedno posiedzenie bez obniżki stóp procentowych. Powodem tych oczekiwań jest z jednej strony spadająca inflacja. Z drugiej mamy jednak spekulacje na temat potencjalnego spowolnienia gospodarczego na świecie. W takiej sytuacji słabszy dolar jest tym, co może pomóc amerykańskiej gospodarce przejść przez trudniejsze czasy spokojniej. Słabszy dolar to bowiem wsparcie eksporterów, których towary będą relatywnie bardziej konkurencyjne. Jest to też cios w dobra importowane, przez co więcej opłaca się tworzyć w kraju. Rynki już teraz reagują przeceną dolara widząc, co nadchodzi. Od wczoraj dolar osłabił się niemal cent względem euro.

Niespodzianka na ropie

Zwyczajowo wraz ze słabszym dolarem ceny ropy naftowej rosną. Dzieje się tak dlatego, że dzięki temu cena ropy w lokalnych walutach pozostaje bardziej stabilna. Obecnie jednak pomimo osłabiającego się dolara mamy do czynienia ze spadkiem cen ropy. Powodów jest kilka. Najprostszym jest wzrost zapasów ropy w USA, które pomimo oczekiwanych spadków jednak rosną. Drugim odbicie się od szczytów, które osiągnięto w tym tygodniu. Trzecim z kolei jest powrót kolejnych firm logistycznych do Kanału Sueskiego. Pomaga oczywiście operacja militarna USA, gdzie strącono wiele dronów jemeńskich, co pozwoliło ustabilizować sytuację. Należy jednak pamiętać, że ewentualna eskalacja sytuacji na Bliskim Wschodzie, której patrząc na działania Izraela, nie można wykluczyć, może bardzo szybko skierować ropę znów na ścieżkę wzrostów.

Polski złoty w odwrocie

Koniec roku nie sprzyja polskiej walucie. Pomimo wyraźnego odpływu kapitału od dolara do euro polski złoty ledwo utrzymuje wartość względem euro. Zwyczajowo w takich czasach powinien się wyraźnie umacniać. Jest to jednak część szerszego procesu. Podobne problemy widać z koroną czeską i forintem węgierskim. Inwestorzy nie są najwyraźniej zainteresowani zamykaniem roku z tak silną ekspozycją w tej części świata. Widać to również na obligacjach państwowych, gdzie rentowność 10-letnich papierów w ciągu tygodnia poszła w górę o 0,2%. Nowy deficyt budżetowy będzie jeszcze droższy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
  • 15:00 – Polska – wystąpienie prezesa NBP Adama Glapińskiego.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Ailleron pozywa Bank Pekao. Firma domaga się zapłaty 44,2 mln zł

Ailleron, dostawca technologii dla branży bankowej, wniósł do Sądu Okręgowego w Warszawie pozew przeciwko Bankowi Pekao o zapłatę sumy około 44,2 miliona złotych. Te żądania wynikają z umowy, która obejmowała wdrożenie, uruchomienie, licencjonowanie oraz zapewnienie wsparcia i rozwoju dla internetowej platformy bankowości dla przedsiębiorstw.

Umowę tę zawarto w 2018 roku, ale w 2023 roku Ailleron zdecydował się na jej jednostronne rozwiązanie. Firma argumentowała tę decyzję wielomiesięcznymi, jednak bezowocnymi, rozmowami z bankiem na temat modyfikacji umowy, co ostatecznie doprowadziło do zakończenia współpracy. Ailleron był przygotowany na potencjalny spór prawny z bankiem, który nie zgadzał się z przyczynami wypowiedzenia umowy przedstawionymi przez Ailleron. Rafał Styczeń, prezes Ailleron, w trakcie konferencji prasowej zwrócił uwagę także na brak zapłaty za pierwszy etap projektu.

Roszczenia Aillerona obejmują:

  • wynagrodzenie za prace wykonane w ramach umowy i złożone na jej podstawie zamówienia,
  • kwotę z tytułu waloryzacji (podwyższenia) wynagrodzenia ryczałtowego za wykonane prace,
  • wynagrodzenie za prace dodatkowe, wykonane poza pierwotnym zakresem umowy.

Ailleron podkreśla, że podtrzymuje wolę polubownego rozwiązania sporu z Bankiem.

Rynek pracy w 2024 roku: powrót na ścieżkę wzrostu, ale z nowymi wyzwaniami

Nie wrócimy do tego, co było przed pandemią. To pewne. Mimo to, 2024 zapowiada się, jako rok powrotu na ścieżkę wzrostu. Co będzie determinowało rynek pracy w przyszłym roku wskazuje Wojciech Ratajczyk, wiceprezes Polskiego Forum HR i prezes agencji zatrudnienia Trenkwalder.

UTRZYMANE STATUS QUO

Odchodzący rok na rynku pracy to w skrócie utrzymane status quo. Inflacja i związana z nią presja płacowa, wstrzymane dość mocno nowe zatrudnienia w firmach, dużo zmian prawnych i dalszy postęp digitalizacji. Niedobór kandydatów, związany już nie tyle z luką kompetencyjną, co z brakiem ilościowym (rekordowo niskie bezrobocie w okolicy 5 proc.), sprawił, że pracodawcy skupili się bardziej na zatrzymaniu istniejących zespołów, niż na zatrudnianiu nowych pracowników. W rekrutacjach stałych ani pracownicy, ani pracodawcy nie wykazywali chęci do zmian. Rynek pracy tymczasowej skurczył się i zmierza w kierunku outsourcingu pracowniczego lub outsourcingu procesów. Wyraźny boom widać było natomiast w czasowych wyjazdach do pracy za granicą.

W 2023 roku zaobserwowaliśmy rekordowe zainteresowanie kandydatów poszukiwaniem pracy za granicą. Dotyczyło to szczególnie wyjazdów czasowych – na okres do 1 roku. Powodem była oczywiście wysoka inflacja, a co za tym idzie rosnące koszty życia w Polsce. Wynagrodzenia w Niemczech nadal są dwa razy wyższe niż u nas. Praca tymczasowa za granicą to dla wielu osób sposób na szybkie podreperowanie budżetu domowego, czy zebranie środków finansowych na konkretny cel, np. studia, czy wkład na mieszkanie.mówi Wojciech Ratajczyk, Wiceprezes Polskiego Forum HR i Prezes agencji zatrudnienia Trenkwalder.Praca za granicą to bardzo silny trend, który będzie trwał przez kilka następnych lat.dodaje Ratajczyk.

2023 rok charakteryzował się także dość dużą ilością zmian prawnych. Uregulowana prawnie została m.in. praca zdalna, choć nie miało to większego wpływu na rynek pracy, bo raczej usankcjonowało rozwiązania istniejące już w firmach od kilku lat. Najmocniejszym akcentem prawnym było uregulowanie nowych okresów próbnych i zatrudnienia na czas określony, który w jakimś sensie jest także okresem próbnym. Pracodawca może zatrudnić pracownika na okres próbny na miesiąc i później na czas określony do
6 miesięcy lub na okres próbny na 2 miesiące z okresem na czas określony od 6 do 12 miesięcy.

W świetle obecnych przepisów, zwłaszcza kiedy mamy lukę kompetencyjną i braki kadrowe, pracodawcy muszą mocno zastanawiać się, jaki wariant zatrudnienia na okres próbny i czas określony wybrać. Możemy zatrudnić pracownika na krótszy czas i okaże się być idealnym kandydatem, ale dostanie w międzyczasie lepszą ofertę i odejdzie, a z drugiej strony, pracownik, którego zatrudniliśmy na dłuższy okres próbny nie spełni naszych oczekiwań, ale będziemy musieli z nim pracować przez rok. W obie strony jest ryzyko, które pracodawca musi dobrze oszacować.zaznacza Wojciech Ratajczyk.

2024 – PROGNOZY RYNKU PRACY

Chociaż sytuacja na rynku pracy z punktu widzenia pracodawcy jest trudna i nie unikniemy presji płacowej i związanej z nią rotacji, to widać pewne ożywienie i optymizm. Jest to związane z nowym otwarciem politycznym i zapowiedzią wprowadzenia przez rząd rozwiązań prawnych, które będą sprzyjać rozwojowi firm, jak np. kasowy PIT czy wakacje ZUS-owe. To dwie ważne zmiany, zwłaszcza dla mikroprzedsiębiorstw, a tych jest w Polsce najwięcej. Według badań przeprowadzonych przez agencje pracy, co 4 przebadana firma deklaruje chęć zatrudnienia. Można spodziewać się także wzrostu inwestycji zagranicznych. Silnymi trendami na rynku pracy w 2024 roku będą na pewno coraz głębsze wdrażanie rozwiązań cyfrowych w firmach, robotyzacja i wykorzystanie sztucznej inteligencji na rynku pracy, zmiany w kulturze pracy oraz otwarcie rynku na pracowników z innych kontynentów jak Azja, Afryka czy Ameryka południowa.

TRANSFORMACJA CYFROWA W FIRMACH

W 2023 roku nie było skoku technologicznego, a skok rynkowy – firmy w dużym stopniu zdały sobie sprawę, że digitalizacja procesów to konieczność. W 2024 roku, firmy będą szukać i bardziej powszechnie wdrażać nowoczesne rozwiązania mobilne i przyspieszające ich pracę, bo takie są wymogi rynku, pracowników.

Widać to doskonale w procesach rekrutacji. Kandydaci oczekują, że jadąc metrem, na swoim smartfonie w 10 sekund przeczytają ogłoszenie o pracę, zdążą na nie odpowiedzieć, ewentualnie porozmawiać z chatbotem rekrutacyjnym, a następnie przejść do kolejnego etapu rekrutacji. Ważny będzie szybki feedback. Nie mniej ważne będzie partnerstwo w rozmowach – kandydaci będą od początku chcieli znać swoje wynagrodzenie i zasady zatrudnienia, co zdecydowanie skróci cały proces rekrutacji.podkreśla Wojciech Ratajczyk.

GENERATYWNA AI NA RYNKU PRACY

W 2024 roku zastosowanie rozwiązań z obszaru AI będzie miało wpływ na zwiększenie efektywności, na szybkość i jakość pracy milionów ludzi na świecie. Kompetencje cyfrowe pracowników oraz umiejętność dostosowywania się do zmian technologicznych będą liczyły się na rynku pracy bardziej, niż kiedykolwiek. Coraz bardziej powszechne będą stanowiska pracy związane z obsługą technologii AI.

Sztuczna inteligencja już potrafi pisać programy i w najbliższym czasie może zastąpić mniej wyspecjalizowanych programistów. Z drugiej strony, im bardziej skomplikowany system, a takim jest AI, tym więcej specjalistów  będzie potrzebnych do jego obsługi. Dzisiaj „pasterz robotów” to kierunek na uczelniach wyższych, a w 2024 roku może to być już stanowisko pracy. – stwierdza Wojciech Ratajczyk.

ZMIANY W KULTURZE ORGANIZACYJNEJ

Pandemia przyspieszyła transformację cyfrową, a ta zmieniła nasze podejście do pracy. To, gdzie i kiedy praca jest wykonywana będzie miało dużo mniejsze znaczenie. Miejsce etatów zajmie bardziej elastyczna praca hybrydowa i praca w zespołach projektowych złożonych ze specjalistów pracujących zadaniowo (gig economy). W firmach coraz większą rolę będzie odgrywać kultura organizacyjna oparta na budowaniu zaangażowania pracowników, ich poczucia sprawczości i współodpowiedzialności za firmę.

Większe znaczenie będzie miał rozwój kompetencji miękkich wśród menedżerów, od których będzie się oczekiwać budowania zaangażowania pracowników i bycia liderem. Bardzo duże znaczenie będzie miał też autentyczny employer branding, czyli taki, który nie ogranicza się tylko do budowania atrakcyjności pracodawcy w oczach kandydatów i pracowników, ale jest ściśle powiązany z kulturą organizacyjną firmy i wykorzystywany w tworzeniu zespołów o danej kulturze organizacyjnej. Obietnica składana w ogłoszeniach o pracę musi być dotrzymana i musi być atrakcyjna z punktu widzenia kandydata, który pasuje do danej organizacji.podkreśla Wojciech Ratajczyk, Wiceprezes Polskiego Forum HR i Prezes agencji zatrudnienia Trenkwalder.

AUTOMATYZACJA ALBO PRACOWNICY Z ZAGRANICY

Statystyki pokazują, że polskie społeczeństwo się starzeje i już obecnie liczba osób odchodzących z rynku pracy na emeryturę jest wyższa niż liczba osób wchodzących na rynek pracy. Zmiany demograficzne i dodatkowo odpływ pracowników z Ukrainy spowodowany wojną, sprawiły, że na polskim rynku drastycznie brakuje rąk do pracy.

Od co najmniej 3 lat rozmawiamy otwarcie w branży już nie tyle o luce jakościowej, co ilościowej, która dotyczy całej Polski. I niestety podwyższanie wynagrodzeń nic tu nie zmieni, bo od tego nie przybędzie pracowników. Trzeba wprowadzić nowych ludzi na rynek pracy. Automatyzacja albo pracownicy z zagranicy to dzisiaj i w najbliższych latach jedyne rozwiązania.podkreśla Wojciech Ratajczyk, Wiceprezes Polskiego Forum HR, Prezes agencji zatrudnienia Trenkwalder.

Około 100 tysięcy pracowników z Ukrainy z blisko 1 miliona pracujących w Polsce wyjechało w momencie wybuchu wojny. Przyjechały kobiety z dziećmi, które trudno było aktywizować zawodowo, a do tego nasze sektory poszukiwały bardziej pracowników w zawodach typowo męskich. Zanotowaliśmy także odpływ pracowników z Ukrainy do Niemiec, Holandii czy Skandynawii, krajów które oferują wyższe wynagrodzenie. W tej sytuacji rozwiązaniem jest większe otwarcie w 2024 roku polskiego rynku pracy na cudzoziemców.

Nie mamy uregulowanej zarobkowej polityki migracyjnej. To jest absolutnie niezbędne, bo jeśli tego nie zrobimy nie będziemy się rozwijać jako gospodarka. Pracowników z zagranicy rekrutuje się dzisiaj głównie do  przemysłu, do prostych prac, w których Polacy nie chcą już pracować, jak choćby w przetwórstwie spożywczym. mówi Wojciech Ratajczyk.

W związku z brakiem pracowników z krajów byłego ZSRR, których można zatrudniać w Polsce na zasadzie uproszczonej procedury, coraz częściej polscy przedsiębiorcy spoglądają w kierunku Dalekiego Wschodu,  Wietnamu czy Filipin w poszukiwaniu pracowników.

– Językiem urzędowym w Filipinach jest angielski, co bardzo ułatwia komunikację z pracownikiem. Nie ma też dużych różnic religijnych i kulturowych, co pozwala na lepszą asymilację w Polsce. Przy czym pamiętajmy, że mówimy o pracownikach zatrudnionych na czas określony – na pół roku, na rok i do konkretnej pracy, którzy potem wracają do swojego kraju. Polscy pracownicy nie powinni się obawiać, że cudzoziemcy odbiorą im pracę i zaleją nasz rynek pracy. podkreśla Wojciech Ratajczyk.

Listopad z rekordowym popytem na pożyczki

W listopadzie wyraźnie wzrosło zainteresowanie finansowaniem pozabankowym. W porównaniu do zeszłego roku liczba odpytań ws. klientów aplikujących o pożyczkę wzrosła aż o 26 procent. Wysoki popyt nie przekłada się jednak na nagły wzrost sprzedaży. Instytucje pożyczkowe, z wyłączeniem segmentu BNPL, udzieliły w poprzednim miesiącu 324 tys. pożyczek na kwotę 1,120 mld zł, co w porównaniu do listopada 2022 r. oznacza wzrost o 4,1 proc. w ujęciu liczbowym, ale jednocześnie 15 proc. spadek w ujęciu wartościowym.

Wysoki popyt na pożyczki

Listopadowy odczyt liczby odpytań ws. klientów aplikujących o finansowanie pozabankowe był najwyższy w tym roku, wynosząc dokładnie 1,037 mln odpytań, co oznacza wzrost o 4,3 proc. w relacji miesiąc do miesiąca i wzrost o 26,7 proc. względem listopada 2022 roku. Jak zauważa Fundacja Rozwoju Rynku Finansowego, wysokie zainteresowanie pożyczkami może wynikać z wielu promocji i sezonowych wyprzedaży organizowanych z okazji tzw. Black Friday, a także rozpoczynających się przygotowań do Bożego Narodzenia.

Średnia wartość pożyczki to 3457 zł

Liczba przyznanych pożyczek konsumenckich w listopadzie wyniosła 324 tys. sztuk wobec 326 tys. miesiąc wcześniej (-0,8 proc.) i wobec 311 tys. w listopadzie 2022 roku (+4,1 proc.). Z kolei wartość udzielonego finansowania była niemal idealnie równa wobec wartości sprzed miesiąca, wynosząc 1,120 mld zł w porównaniu do 1,124 mld zł w październiku (-0,3 proc.). Równocześnie jest to spadek o 15,1 proc. w stosunku do listopada 2022 r., kiedy instytucje pożyczkowe udzieliły pożyczek na kwotę 1,319 mld złotych. Średnia wartość pojedynczej pożyczki wyniosła w poprzednim miesiącu 3457 złote.

Sprzedaż BNPL bije kolejne rekordy

W październiku, za który są dostępne najnowsze dane CRIF, segment płatności odroczonych odnotował rekordowy poziom aktywności. Dostawcy finansowania w formule buy now, pay later udzielili finansowania o wartości 363,5 mln złotych, co w porównaniu do września, gdy wskaźnik ten wyniósł 304,6 mln, oznacza wzrost o 19,4 procent. W relacji rok do roku wzrost jest jeszcze wyższy, wynosząc 44,3 procent. Wyraźnie wzrosła także liczba transakcji. W październiku przekroczyła poziom 1 mln sztuk, podczas gdy we wrześniu wynosiła 823 tys. sztuk, a rok temu 668 tys. sztuk. Oznacza to, że w ujęciu liczbowym operatorzy BNPL odnotowali 23 proc. wzrost w relacji miesiąc do miesiąca i 51 proc. wzrost w relacji rok do roku. Średnia kwota pojedynczej transakcji wyniosła 360 złotych.

Wzrost liczby i wartości kredytów dla mikroprzedsiębiorców w listopadzie 2023 r.

W listopadzie 2023 r., w porównaniu do listopada 2022 r., banki udzieliły mikroprzedsiębiorcom więcej kredytów (+21,7%) i na wyższą wartość (+32,6%).

Sprzedaż kredytów dla mikroprzedsiębiorców według produktów kredytowych

Banki udzieliły więcej kredytów obrotowych (+40,2%) i kredytów inwestycyjnych (+3,2%), a mniej kredytów w rachunku bieżącym (-2,0%). W ujęciu wartościowym dynamikę wzrostu odnotowały kredyty obrotowe (+56,6%) oraz kredyty inwestycyjne (+83,3%). Ujemną dynamiką charakteryzowały się kredyty w rachunku bieżącym (-6,6%).

W okresie styczeń–listopad 2023 r. w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku banki udzieliły więcej o (+13,3%) kredytów mikroprzedsiębiorcom i na kwotę wyższą o (+12,5%). W okresie tym banki udzieliły mniej o (-7,3%) i o niższej wartość (-7,3%) kredytów inwestycyjnych. Wzrosty w aspekcie liczbowym i wartościowym dotyczą kredytów obrotowych odpowiednio: (+21,1%) i (+20,3%) oraz kredytów w rachunku bieżącym: (+0,2%) i (+4,9%).

Jakość Portfeli Kredytów dla mikroprzedsiębiorców według produktów kredytowych

Listopadowy odczyt Indeksu jakości kredytów mikroprzedsiębiorców wyniósł 5,24% w ujęciu wartościowym. Nadal jest on na w miarę bezpiecznym poziomie. Produktowe Indeksy jakości w listopadzie 2023 r. kształtowały się w ujęciu wartościowym następująco: kredyty inwestycyjne 2,96%, kredyty w rachunku bieżącym 3,92%, oraz kredyty obrotowe 9,06%. W listopadzie 2023 r. w porównaniu do października 2023 r. polepszył się (obniżył) ogólny Indeks jakości o (-0,41).

Natomiast w okresie 12 miesięcy czyli w porównaniu do listopada 2022 r., ogólny Indeks polepszył się (spadł) o (-0,46). W okresie 12- miesięcznym polepszyły się (spadły) także Indeksy wszystkich rodzajów kredytów: kredytów inwestycyjnych (-0,82), kredytów obrotowych (-0,72) oraz kredytów w rachunku bieżącym (-0,09).

Sprzedaż kredytów dla mikrofirm według sektorów

Na 13,9 tys. kredytów udzielonych mikroprzedsiębiorcom w listopadzie br., 6,8 tys. zaciągnęły firmy usługowe (48,7%) i 3,4 tys. handlowe (24,3%). Łącznie 73% udzielonych w listopadzie 2023 r. kredytów przypada na te dwa sektory. Z całkowitej kwoty 1,941 mld zł, banki udzieliły 761 mln zł (39,2%) kredytów firmom z sektora usług oraz 577 mln zł (29,7%) mikroprzedsiębiorcom prowadzącym działalność handlową. Finansowanie tych dwóch sektorów w listopadzie 2023 r. to 68,9% łącznej wartości udzielonych kredytów mikroprzedsiębiorcom.

W listopadzie 2023 r. najwyższy wzrost r/r liczby udzielonych kredytów dotyczył finansowania handlu (+23,5%) oraz usług (+21,8%). W ujęciu wartościowym, w porównaniu do listopada 2022 r., dodatnia dynamika dotyczyła również kredytów dla firm ze wszystkich branż. Najwyższe dynamiki odnotowały kredyty udzielone firmom usługowym (+36,4%) oraz handlowym (+33,1%).

W ciągu jedenastu miesięcy 2023 r. w porównaniu do analogicznego okresu 2022 r. dodatnie dynamiki w ujęciu liczbowym dotyczyły kredytów udzielonych firmom ze wszystkich czterech sektorów. Najwyższa dynamika dotyczyła firm usługowych (+14,5%) oraz budowlanych (+13,2%).

W ujęciu wartościowym w tym okresie banki udzieliły o (+16,6%) wyższą kwotę kredytów firmom budowlanym oraz o (+13,6%) usługowym.

Jakość Portfeli Kredytów dla mikroprzedsiębiorców według branż

Według odczytów Indeksu Jakości najgorzej (najwyższy poziom wskaźnika) w listopadzie 2023 r. spłacane były kredyty przez firmy produkcyjne – wartość Indeksu wyniosła 5,61% oraz handlowe (5,45%). Najlepszy (najniższy) odczyt w listopadzie br. odnotował Indeks Jakości firm z sektora budownictwa i wyniósł on 4,73%.

W porównaniu do listopada 2022 r. Indeks pogorszył się (wzrósł) tylko w przypadku firm produkcyjnych (+0,52). Indeks polepszył się (spadł) w branży usługowej (-0,87) oraz budownictwie (-0,61).

Rynki finansowe w 2024 r. nie odpoczną od niepewności i niespodzianek

Mijający rok to przede wszystkim okres wyjątkowo wysokiej inflacji. Z tym problemem mierzyły się rządy, firmy i konsumenci nie tylko nad Wisłą. Banki centralne w USA i strefie euro przez większą część roku podwyższały stopy procentowe, zacieśniając tym samym politykę pieniężną. Większe spowolnienie inflacji w strefie euro (inflacja HICP rok do roku w listopadzie 2,4%) oraz w USA (inflacja CPI rok do roku w listopadzie 3,1 %) w ostatnich miesiącach spowodowało nawet silne oczekiwania, że zarówno EBC, jak i Fed w 2024 roku mocno obniżą stopy procentowe.

W Polsce po wiosennych rekordach wzrostów cen w dalszych miesiącach widać było już zauważalne wyhamowanie inflacji konsumenckiej. Po tym jak inflacja CPI w ujęciu rocznym osiągnęła swój szczyt w lutym (18,4%), w listopadzie dynamika wzrostu w ujęciu rocznym spowolniła do 6,5%. Jednocześnie spowolnienie inflacji CPI w Polsce było dla Rady Polityki Pieniężnej argumentem, aby we wrześniu zaskoczyć rynki finansowe mocną obniżką stóp procentowych o 75 punktów bazowych, a następnie dokonać kolejnej obniżki stóp procentowych na spotkaniu w październiku. Niemniej zaskakujący był późniejszy zwrot w polityce pieniężnej NBP w listopadzie, kiedy RPP zaczęła pośrednio sygnalizować stabilność stóp procentowych co najmniej do marca 2024 r., co zbiegło się z wynikami październikowych wyborów parlamentarnych w Polsce.

Jeśli chodzi o wzrost gospodarczy, nadzieje z początku tego roku na większe ożywienie gospodarcze w strefie euro nie spełniły się. Wiosną z Niemiec zaczęły napływać coraz słabsze wskaźniki wyprzedzające (PMI, IFo), a największa europejska gospodarka wciągnęła latem całą strefę euro w stagnację gospodarczą. Prawdopodobieństwo wystąpienia płytkiej recesji w strefie euro w drugiej połowie 2023 roku jest wysokie. Z drugiej strony, wzrost gospodarczy w USA był w tym roku zaskakująco silny, a odporność amerykańskiej gospodarki do dziś zadziwia. Należy jednak dodać, że istotnym czynnikiem była tu bardzo ekspansywna polityka fiskalna rządu amerykańskiego. Biorąc pod uwagę te okoliczności, polska gospodarka nie radziła sobie w tym roku wcale tak źle i w III kwartale br. rosła zarówno kwartał do kwartału (1,4% kw./kw.), jak i rok do roku (0,5% r/r). Polska jest jednym z krajów UE, który najszybciej odbudowały swoją gospodarkę po pandemii.

Mocny złoty

Na rynku walutowym w pierwszej połowie tego roku USD nie radził sobie wobec EUR najlepiej, który, z pewnymi wyjątkami (mały kryzys bankowy w marcu), osłabił się do nieco poniżej 1,13 USD/EUR w drugiej połowie lipca. Jednak w okresie od końca lipca do końca października dolar radził sobie dobrze, umacniając się do poziomu 1,05 USD/EUR i odrabiając straty z pierwszej połowy roku. Jednak na początku listopada amerykańska waluta zaczęła ponownie tracić na wartości, po tym jak rynki finansowe przestały wierzyć, że amerykański Fed będzie w dalszym ciągu podnosił stopy procentowe. Notowania PLN w stosunku do EUR zaczęły być ciekawsze dopiero w II kwartale 2023 r., w którym złoty umocnił się nieco powyżej poziomu 4,40 PLN/EUR. Od września para walutowa EURPLN charakteryzuje się dużą zmiennością. Na początku września złoty osłabił się najpierw bardzo mocno do poziomu nieco poniżej 4,70 PLN/EUR w odpowiedzi na znaczną obniżkę stóp procentowych przez RPP, następnie w październiku i listopadzie nie mniej gwałtownie umocnił się do prawie 4,30 PLN/EUR, w odpowiedzi na wyniki wyborów parlamentarnych w Polsce oraz na informację, że RPP nie będzie dalej obniżać stóp procentowych.

Czego można się spodziewać w przyszłym roku?

Mimo dość pozytywnej końcówki 2023 roku (silny wzrost giełd w listopadzie), uważam, że nie należy mieć zbyt optymistycznych oczekiwań na przyszły rok, gdyż wciąż utrzymuje się szereg czynników ryzyka, które omówię poniżej.

Oczekiwania rynków finansowych, że banki centralne Stanów Zjednoczonych i strefy euro radykalnie obniżą stopy procentowe w przyszłym roku, są bardzo optymistyczne. Podobnie potencjał wzrostu gospodarczego strefy euro i USA w przyszłym roku jest niski. Choć inflacja konsumencka będzie spadać, to wysokie stopy procentowe będą miały negatywny wpływ w wielu wymiarach (odczują je gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa, jak i cała gospodarka). W 2024 r. ma zostać zaostrzona także polityka fiskalna w strefie euro.

Z kolei recesja, przed którą w tym roku udało się uciec USA, w przyszłym dosięgnie amerykański kontynent. Ważnym czynnikiem będzie połączenie uszczuplenia oszczędności amerykańskich gospodarstw domowych po pandemii oraz wysokich stóp procentowych. Czy będzie to miękkie lądowanie, czy też recesja gospodarcza w USA będzie głębsza? O tym możemy na razie tylko spekulować. Dodatkowo, w 2024 roku w Stanach szykują się wybory prezydenckie, a żadna partia rządząca nie chciałaby, aby rok wyborczy przypadał w czasie recesji. Nawet z tego punktu widzenia 2024 rok może szykować wiele niespodzianek i niepewności.

W strefie euro połączenie wysokich stóp procentowych i słabego wzrostu nominalnego PKB może doprowadzić do powtórki kryzysu euro, tym razem z epicentrum we Włoszech. W 2024 roku polska gospodarka powinna skorzystać przede wszystkim na ożywieniu popytu krajowego (zarówno spożycia gospodarstw domowych, jak i sektora rządowego), w mniejszym stopniu na inwestycjach, a rozwój popytu zagranicznego stoi pod znakiem zapytania. Jeśli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego, wzrost polskiej gospodarki w 2024 roku powinien wynieść 2-3%.

Duża niepewność złotego

Zakładam, że europejska gospodarka przynajmniej przez pierwszą połowę przyszłego roku będzie znajdować się na skraju stagnacji i łagodnej recesji, a inflacja bazowa także będzie powyżej celu inflacyjnego Europejskiego Banku Centralnego, wynoszącego 2%. Kolejnym prawdopodobnym scenariuszem jest to, że w przyszłym roku EBC rozpocznie obniżki stóp procentowych wcześniej (w II kwartale) i szybciej niż amerykański Fed. To doprowadzi do osłabienia EUR wobec USD, natomiast na koniec 2023 roku i I kwartału 2024 zakładam, że notowania będą się poruszały głównie w przedziale 1,05-1,10 USD/EUR. W przypadku złotego spodziewam się stopniowego osłabienia polskiej waluty. Po pierwsze zakładam, że euforia po wynikach wyborów parlamentarnych zacznie słabnąć i złoty odda część zysków. Po drugie, zakładam, że inflacja CPI w Polsce będzie w przyszłym roku znacznie wyższa niż w strefie euro, natomiast realne stopy procentowe w strefie euro będą dodatnie (nominalne stopy procentowe minus inflacja), zatem w Polsce realne stopy procentowe mogą kształtować się w okolicach zera lub nawet na minusie. Po trzecie, złoty jest wrażliwy na zwiększoną awersję do ryzyka na rynkach finansowych i spodziewam się, że w przyszłym roku będziemy świadkami negatywnych niespodzianek. Dlatego polski biznes powinien się na takie scenariusze przygotować i zadbać o swoje finanse i bezpieczeństwo transakcji walutowych. Takie możliwości mają już nawet mniejsze firmy z sektora MŚP, dzięki wyspecjalizowanym instytucjom płatniczym, pozwalającym zabezpieczać kurs wymiany dla konkretnego kontraktu czy korzystnie i szybko wymieniać waluty. Takie dodatkowe rozwiązania będą bardzo przydatne w zapowiadającym się na dość nieprzewidywalny 2024 roku.

Prognoza dla kursów walut w 2024 r.

Żródło: Akcenta

1M 3M 6M 12M
EURUSD 1,07 1,05 1,03 1,03
EURPLN 4,40 4,50 4,60 4,70
USDPLN 4,11 4,29 4,47 4,56
GBPPLN 5,12 5,17 5,23 5,34
CZKPLN 0,1789 0,1822 0,1840 0,1880
CHFPLN 4,63 4,79 4,95 5,11

Miroslav Novák, główny analityk międzynarodowej instytucji płatniczej Akcenta

Dolár słabnie, ropa rośnie

Słabsze dane z USA pchnęły amerykańską walutę w dół. Za jedno euro trzeba już płacić więcej niż dolara i 10 centów. Ropa przebija 80 dolarów za baryłkę. Na szczęście bezrobocie stoi w miejscu.

Dane osłabiają dolara

Piątkowe dane nie pomogły amerykańskiej walucie. Na jej niekorzyść zdecydowanie grały słabsze wydatki Amerykanów. Wzrost był niższy, niż oczekiwano o 0,1% ale już to wystarczyło, by pomimo dobrych danych na temat zamówień inwestorzy odwrócili się od dolara. Patrząc na ostatnie dni, od dawna szukano pretekstu, by przekroczyć na głównej parze walutowej poziom 1,10. Te dane, jak widać, były wystarczające. Nie zatrzymał inwestorów nawet bardzo dobry raport Uniwersytetu Michigan. Trzeba jednak pamiętać, że inwestorzy spodziewali się dobrego wyniku. Dzisiaj ten ruch osłabiający dolara jest zresztą kontynuowany. Co ciekawe, nie przełożyło się to na złotego. Kurs polskiej waluty pozostaje od kilku dni niemal niezmienny wobec euro.

Kolejne szczyty ropy

Baryłka ropy naftowej Brent po raz pierwszy od początku grudnia przekroczyła barierę 81 dolarów. Ropa amerykańska WTI sięgnęła z kolei 76 dolarów. Wśród powodów wzrostów jest wymieniane oczywiście zamieszanie na Morzu Czerwonym, będącym jedyną drogą do Kanału Sueskiego. Z drugiej strony pierwsze z dużych firm zaczęły już wracać w ten region, widząc brak eskalacji działań, co z kolei działa stabilizująco. Dużym tematem są też oczekiwania względem stóp procentowych. Bardzo głośno się mówi na rynku o możliwej marcowej obniżce stóp procentowych przez FED. Patrząc na notowania kontraktów terminowych na stopę procentową jest to bardzo racjonalne oczekiwanie. Jeszcze miesiąc temu szansa na obniżkę wynosiła około 20%. Dzisiaj przekracza 80%. Spadające stopy procentowe powinny pobudzić gospodarkę, a tym samym zwiększyć popyt na ropę.

Stopa bezrobocia bez zmian

Piątkowe dane na temat bezrobocia w Polsce nie zaskoczyły analityków. Oczekiwano stopy bezrobocia wynoszącej 5% i otrzymaliśmy wynik dokładnie równy 5%. Należy pamiętać jednak, że mamy do czynienia z bezrobociem, mierzonym poprzez wnioski o zasiłek dla bezrobotnych, a nie poprzez osoby aktywnie poszukujące pracy i niemogące jej znaleźć. Ta druga metoda nazwana BAEL (Badanie Aktywności Ekonomicznej Ludności) daje niższe wyniki. By lepiej pokazać skalę różnic, warto wskazać, że według tej metody na koniec 3 kwartału bezrobocie w Polsce wynosiło 2,7%.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

ORLEN zwiększa zasoby gazu na Norweskim Szelfie Kontynentalnym

PGNiG Upstream Norway AS (PUN) z Grupy ORLEN podpisało umowę z Wintershall Dea Norge AS dotyczącą wymiany udziałów w aktywach wydobywczych w Norwegii. PUN uzyska udziały w złożu Idun Nord i zwiększy stan posiadania w złożach Adrianna i Sabina. W zamian przekaże Wintershall Dea część swoich udziałów w złożu Ærfugl Nord. Efektem transakcji będzie zwiększenie zasobów wydobywalnych Spółki o ponad 0,4 mld m sześc. gazu ziemnego. Wymiana aktywów pozwoli również zoptymalizować PUN udziały w koncesjach na obszarze Skarv, co poprawi efektywność i zmniejszy koszty zarządzania tymi aktywami.

– Grupa ORLEN jest dziś w czołówce firm wydobywczych na Norweskich Szelfie Kontynentalnym. To wynik integracji naszych norweskich spółek, rozwoju organicznego oraz kolejnych akwizycji. Dysponujemy szerokim i atrakcyjnym portfelem koncesji, którym możemy aktywnie zarządzać poprzez wymianę udziałów z innymi spółkami działającymi na tym rynku. Nadrzędnym celem tych działań jest wzrost możliwości wydobywczych Grupy ORLEN, zwłaszcza gazu ziemnego. Podpisana dziś umowa z Wintershall Dea Norge, zwiększy nasze zasoby na Szelfie o ponad 0,4 mld m sześc. gazu i przyczyni się do utrzymania stabilnego poziomu dostaw tego surowca do Polski w kolejnych latach, tym samym wzmacniając bezpieczeństwo energetyczne kraju – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN.

Zgodnie z umową pomiędzy PGNiG Upstream Norway (PUN) i Wintershall Dea Norge, w zamian za 3,08 proc. udziałów w złożu Ærfugl Nord, Grupa ORLEN otrzyma 11,92 proc. udziałów w złożu Idun Nord i 1,92 proc. udziałów w koncesji PL211 CS, obejmującej złoża Adriana i Sabina.

Transakcja będzie miała pozytywny wynik na łączne zasoby wydobywalne gazu Grupy ORLEN na Norweskim Szelfie Kontynentalny – Koncern zwiększy swoje zasoby netto o 0,42 mld m sześc. Dodatkowo PUN zyska możliwość optymalizacji swojego profilu produkcyjnego. Ponieważ eksploatacja złóż Idun Nord oraz Adraina i Sabina nie zostało jeszcze uruchomiona, transakcja umożliwi Spółce przesunięcie części wydobycia na kolejne lata, kiedy w sposób naturalny zmniejszy się produktywność aktualnie eksploatowanych złóż. Transakcja przyczyni się więc do stabilizacji ilości gazu pochodzącego z własnego wydobycia na Norweskim Szelfie Kontynentalnym, który Grupa ORLEN przesyła do Polski gazociągiem Baltic Pipe.

Po realizacji transakcji, która wymaga jeszcze zatwierdzenia przez norweską administrację naftową, udział PUN we wszystkich złożach będących przedmiotem wymiany, bedzie wynosił 11,92 proc., a więc tyle samo, co w złożu Skarv, który stanowi główny ośrodek działalności Grupy ORLEN na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Ujednolicenie udziałów pozwoli uzyskać synergie, których efektem będzie między innymi bardziej efektywne zarządzanie całym obszarem i zwiększenie wartości posiadanego tam pakietu aktywów.

Złoże Idun Nord to złoże, którego zasoby wydobywalne oceniane są na 3,3 mln m sześc. ekwiwalentu ropy naftowej. Dominuje w nich gaz ziemny w ilości 3 mld m sześc. gazu, z czego na PUN będzie przypadało 0,35 mld m sześc. W lipcu 2023 r. norweskie władze zaakceptowały plan zagospodarowania złoża, które będzie eksploatowane z wykorzystaniem instalacji wydobywczych złoża Skarv. Uruchomienie produkcji jest przewidziane na 2027 r. Po realizacji transakcji, partnerami PUN na Idun Nord będą: Equinor (36,17 proc. udziałów), Wintershall Dea Norge (28,08 proc.) oraz Aker BP (23,84 proc., operator).

PGNiG Upstream Norway jest już właścicielem 10 proc. udziałów w koncesji obejmującej złoża Adriana i Sabina, które spółka kupiła w czerwcu tego roku. Złoża zostały odkryte w I kwartale 2021 r., a ich łączne zasoby wydobywalne – według wstępnych szacunków – mogą wynosić od 38 do 88 milionów baryłek ekwiwalentu ropy naftowej. Potwierdzenie tych wolumenów będzie możliwe po wykonaniu odwiertu rozpoznawczego, co jest planowane na początku 2024 roku. Złoża mogą zostać zagospodarowane przez podłaczenie do instalacji na złożu Ærfugl i stamtąd do infrastruktury złoża Skarv. Po sfinalizowaniu transakcji, partnerami PUN ma koncesji będą: Wintershall Dea Norge (38,08 proc. udziałów, operator), Petoro (35 proc.) i Aker BP (15 proc.).

Zagospodarowanie Idun Nord, Adriana i Sabina, z wykorzystanie instalacji wydobwyczych na złożu Skarv zwiększy rentowność eksploatacji tego obszaru poprzez obniżenia kosztów uruchomienia produkcji z nowych złóż oraz jeszcze efektywniejsze wykorzystanie istniejącej infrastruktury. Obniży to również emisjność procesu wydobywczego, która dla złoża Idun Nord jest szacowana na zaledwie 4,5 kg CO2 na każdą wydobytą baryłkę ekwiwalentu ropy.

W wyniku wymiany aktywów udział PUN w złożu Ærfugl Nord zmniejszy się o 3,08 proc. do 11,92 proc. Pozostałymi partnerami koncesyjnymi będą Aker BP (30 proc., operator), Equinor (30 proc.), Witershall Dea Norge (28,08 proc.).

Wymiana aktywów z Wintershall Dea Norge to kolejna w tym roku transakcja Grupy ORLEN na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Oprócz transakcji kupna 10 proc. udziałów w złożach Adriana i Sabina, w listopadzie PGNiG Upstream Norway kupiło wszystkie udziały w spółce KUFPEC Norway, obejmującej udziały w pięciu produkujacych już złożach. W jej wyniku, od przyszłego roku wydobycie PUN wzrośnie o 1 mld m sześc gazu do 4 mld m sześc. rocznie.

Norweski Szelf Kontynentalny jest jednym z kluczowych rynków zagranicznych, na których działa Grupa ORLEN. Dzięki rurociągowi Baltic Pipe koncern może dostarczyć do Polski ponad 8 mld m sześc. norweskiego gazu rocznie, z rosnącym udziałem własnego wydobycia. Do końca 2030 roku koncern chce zwiększyć produkcję gazu ze swoich norweskich złóż do ponad 6 mld m sześc. rocznie.