Co lepiej wybrać – ZUS czy indywidualne konto emerytalne?

Osoby pracujące i wykonujące działalność gospodarczą obłożone są obowiązkiem odprowadzania składek na ubezpieczenia społeczne do ZUS. Wśród nich jest również składka emerytalna, która uprawnia daną osobę do wypłaty emerytury z ZUS. Czy poprzestać tylko na takim, gwarantowanym przez ZUS świadczeniu, czy lepiej zdecydować się na dodatkowe oszczędzanie w ramach indywidualnego konta emerytalnego?

Zła wiadomość – emerytury będą maleć

Dzisiejsi 30-latkowie powinni robić wszystko, by samodzielnie odłożyć na swoją jesień życia, ponieważ emerytura zagwarantowana przez ZUS będzie bardzo niska. Jak wynika z najnowszego raportu przygotowanego na zlecenie ZUS przez dr. Jarosława Oczka z Wydziału Nauk Ekonomicznych i Zarządzania UMK w Toruniu wraz z zespołem, stopa zastąpienia w 2060 roku przy założeniu wieku emerytalnego 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn wyniesie około 18,7 proc.

Stopa zastąpienia jest wysokością przyszłych emerytur w stosunku do otrzymywanej pensji. Jednocześnie jeszcze w czerwcu w raporcie Komisji Europejskiej znalazły się wyliczenia, jakoby w 2060 roku emerytury Polaków miały stanowić 25 proc. ostatniej pensji. Przypomnijmy, że dziś wskaźnik ten wynosi około 54 proc. – więcej niż połowa ostatniej pensji wpływa co miesiąc na konto współczesnych emerytów.

Niestety, ale stopa zastąpienia w Polsce w przyszłości będzie jedną z najniższych w krajach rozwiniętych. To z kolei sprawia, że przyszli emeryci są zagrożeni życiem w ubóstwie. Dlatego na pytanie o to, czy lepiej wybrać ZUS czy IKE, należy powiedzieć, że do świadczenia z ZUS absolutnie potrzebne są dodatkowe wypłaty cykliczne, ponieważ w przeciwnym wypadku emeryt nie będzie mógł się samodzielnie utrzymać.

Dodatkowa emerytura – jak ją uzyskać?

Skoro świadczenie wypłacane w przyszłości przez ZUS będzie bardzo niskie, na pewno nie wystarczy emerytom na życie. Dlatego jak najwcześniej warto wybrać odpowiednią formę oszczędzania na jesień życia.

W ramach tzw. III filaru emerytalnego można dobrowolnie odkładać pieniądze np. za pomocą indywidualnego konta emerytalnego (IKE) czy indywidualnego konta zabezpieczenia emerytalnego (IKZE) lub pracowniczych programów emerytalnych (PPE).

IKE jest ciekawą formą budowania kapitału na przyszłą emeryturę. Środki przekazywane na takie konto są inwestowane w różne papiery wartościowe, odkładane na kontach oszczędnościowych, lokowane w jednostki funduszy inwestycyjnych itp. Warto wiedzieć, że istnieje dowolność w wyborze instytucji zarządzającej IKE, a raz zawarta umowa o IKE może zostać zmieniona, dzięki wypłacie transferowej i przenoszeniu pieniędzy pomiędzy różnymi kontami tego samego rodzaju.

Oszczędzanie w IKE nie wiąże się z płaceniem podatku od zysków kapitałowych od kwoty dochodu, o ile spełnisz dwa warunki:

  •   Osiągniesz wiek 60 lat lub 55 lat, jeśli wcześniej uzyskasz uprawnienia emerytalne.
  •   Będziesz wpłacać na IKE przez co najmniej 5 dowolnych lat kalendarzowych albo ponad połowy wartości wpłat na IKE dokonasz co najmniej 5 lat przed dniem złożenia wniosku o wypłatę.

Wówczas przy wybieraniu środków z IKE otrzymasz ulgę podatkową. Możesz złożyć dyspozycję wypłaty jednorazowo lub w ratach miesięcznych, które potraktujesz jak dodatkową emeryturę.

Limity wpłat na IKE

Nie jest tak, że możesz przelewać na IKE dowolne kwoty. Istnieją pod tym względem ograniczenia, którym musisz się podporządkować. Na IKE możesz co roku przekazać maksymalnie równowartość 300 proc. prognozowanego na dany rok przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. Dodatkowo limit ten w kolejnym roku nie może być niższy od limitu wpłat na IKE obowiązującego w roku poprzednim. W 2022 roku jest to 17 766 zł.

Co wybrać: ZUS czy IKE?

Na pytanie o to, czy wybrać emeryturę z ZUS czy IKE, należy odpowiedzieć, że emerytura z ZUS najprawdopodobniej będzie wypłacana w niskiej kwocie. Uzasadnione więc jest korzystanie z innych form oszczędzania na przyszłość, do czego IKE znakomicie się nadaje. 

Pośrednik w dropshippingu bez kosztów

Dropshipping jest coraz bardziej popularną formą sprzedaży towarów. Brak konieczności posiadania i utrzymywania własnego magazynu, dostęp do szerokiej gamy produktów, ograniczona odpowiedzialność za produkt – to niekwestionowane atuty tej opcji sprzedaż. Dropshipping wiąże się także z określonymi skutkami podatkowymi i odpowiednim wykazaniem tego rodzaju transakcji w księgach podatnika. Jednym z tematów do analizy jest możliwość zaliczenia zakupionych towarów do kosztów uzyskania przychodów.

Czego dotyczyła sprawa?

Przedsiębiorca sprzedawał sztuczną biżuterię, odzież, dekoracje oraz inne produkty pochodzące z Chin. Produkty były kupowane na platformach internetowych. Model sprzedaży produktów wyglądałby tak, że na platformie internetowej podatnika można by zamówić produkty bezpośrednio. Transport towarów byłby natomiast dokonywany bezpośrednio z Chin. W modelu tym podatnik pełniłby funkcję pośrednika w zamawianiu towaru z Chin, a towar nigdy nie stawałby się własnością podatnika. Innymi słowy podatnik pełniłby funkcję pośrednika w komunikacji pomiędzy polskim klientem, a chińskimi stronami internetowymi. Podatnik nie posiada magazynu, a towar transportowany będzie bezpośrednio od chińskiego dostawcy do polskiego klienta.

Płatność za zakupione towary dokonywana będzie na rzecz podatnika, który następnie będzie dokonywał płatności na rzecz chińskiego dostawcy. Wynagrodzeniem podatnika będzie różnica w cenie (dokonywanych płatnościach).

W związku z tak przedstawionym zdarzeniem przyszłym podatnik chciał potwierdzić, czy dowodem poniesienia kosztów uzyskania przychodu może być dowód przelewu bankowego do dostawcy produktów dokonany z rachunku firmowego tego samego, na który dokonano wpłaty za zakupioną bluzę.

Stanowisko organu

W interpretacji dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 19 lipca 2022 r. sygn. 0112-KDIL2-2.4011.392.2022.1.WS, Dyrektor KIS stwierdził, że w opisanej sytuacji dowód przelewu bankowego nie będzie stanowić dowodu poniesienia kosztów uzyskania przychodów, ponieważ zapłata za towar, którą dokumentuje ten przelew, nie będzie kosztem podatkowym w rozumieniu art. 22 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych.

Organ podatkowy przy analizie kwalifikacji wydatków do kosztów uzyskania przychodów wskazał ogólne przesłanki takie jak (i) związek przyczynowo – skutkowy pomiędzy ponoszonym wydatkiem, a przychodami lub zachowaniem źródła przychodów (ii) brak wykluczenia z kosztów uzyskania przychodów (art. 23 ust 1 ustawy o PIT) oraz (iii) posiadanie dokumentacji potwierdzającej poniesienie wydatku.

Następnie organ podatkowy wskazał jakie warunki powinien spełniać dokument, aby stanowić podstawę wpisu w podatkowej księdze przychodów i rozchodów. Zgodnie z odrębnymi przepisami co do zasady dowód opłat bankowych może stanowić dowód księgowy.

Niemniej organ podatkowy wskazał, że w niniejszej sprawie podatnik w ogóle nie powinien rozpoznawać kosztów uzyskania przychodów, bowiem jedynie pośredniczy w transakcji, czyli nie dokonuje zakupu oraz sprzedaży towarów we własnym imieniu i nie będzie ich właścicielem. Organ wskazał, że podatnik powinien rozliczyć się jedynie z przychodów, jakie w tym przypadku stanowią prowizje, czyli różnica pomiędzy przelewem od klienta oraz do dostawcy.

Komentarz

Poruszana problematyka nie jest nowa, a stanowisko organów podatkowych jest jednolite i oparte o przepisy podatkowe. Podatnicy w przypadku dropshoppingu świadczą bowiem usługę, a nie dostarczają towar. Jest to usługa pośrednictwa w transakcji sprzedaży, za którą pobierane jest wynagrodzenie. Nie mogą więc do kosztów podatkowych zaliczyć wydatków ponoszonych na zakup towaru, tak samo do przychodów nie zaliczą wydatków związanych ze sprzedażą towaru, do ceny zakupu. Sprzedaż powyżej ceny zakupu będzie stanowić marżę pośrednika i ta marża powinna zostać opodatkowana.

Organy podatkowe wypowiadały się także odnośnie kwestii księgowania przychodów z tego typu transakcji. W ich ocenie przychód nie powinien być księgowany jedynie w oparciu o różnice w przelewach bankowych. Oznacza to, że przedsiębiorca działający w modelu dropshippingu powinien przekazywać nabywcy dokument, w którym rozliczy on prowizję za dokonaną transakcję (np. interpretacja z dnia 19 lipca 2022 r. sygn. 0112-KDIL2-2.4011.392.2022.1.WS).

Należy zaznaczyć, że powyższa analiza dotyczy tylko podatku dochodowego, nie dotyczy podatku VAT, gdzie pojawiają się dodatkowe kwestie związane z koniecznością rozliczenia importu towarów, sprzedaży, często do innych krajów i rozliczania w procedurze OSS. Jeżeli więc przedsiębiorca decyduje się na dropshipping warto jest poznać wszystkie aspekty podatkowe tego typu transakcji.

Autor: Robert Nogacki, partner zarządzający Kancelarii Prawnej Skarbiec specjalizującej się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Nadchodząca zima przyniesie gigantyczny smog

Polskie powietrze od lat jest jednym z najgorszych w Unii Europejskiej. To już taka polska tradycja zimowa, że kiedy mamy wysokie stężenia pyłów zawieszonych w okresie zimowym, to Polska jest po prostu czerwoną plamą na mapie Unii Europejskiej. Dzieje się tak za każdym razem – każdej zimy okazuje się, że obraz jest dokładnie taki sam. Wszystko zależy od warunków pogodowych – ale w tym roku będzie co najmniej tak samo. Prawdopodobnie ta zima będzie smogowo dużo cięższa niż poprzednie. Wynika to z kilku powodów – rząd zawiesił normę jakości węgla, w związku z tym sprzedawany w Polsce węgiel nie musi spełniać żadnych norm jakości. Można założyć, że normy te będą zawieszone na następne dwa lata.

– Nie mamy norm jakości węgla – więc możemy kupić wszystko, co ma czarny kolor i leży na składzie. Tak na wiarę zakładamy, że to będzie węgiel, który będzie nam się palił. Pewnie jakoś tam się będzie palił, z naciskiem na “jakoś”, bo jakość będzie fatalna – powiedział serwisowi eNewsroom Piotr Siergiej z Polskiego Alarmu Smogowego. – Drugim czynnikiem, dosyć istotnym, są odpady. Niestety, o śmieciach też mamy bardzo złe doniesienia. Te śmieci są już wykorzystywane do palenia – na wysypiska dowozi się ich mniej, znikają plastikowe butelki wystawione do recyklingu, zbelowane kartony, opony, meble. Tutaj panika jest ewidentna – bardzo wielu ludzi próbuje się zabezpieczyć przed zimą zbierając cokolwiek, co ma wartość opałową. Oczywiście palenie śmieci jest wykroczeniem – ale panika wywołana niewłaściwą polityką energetyczną tego rządu jest silniejsza. Doszło do tego, że ludzie próbują się ratować tak, jak potrafią. A więc zbierają wszystko, co ma wartość opałową, albo wycinają drzewa, próbują kupić węgiel – wykorzystują wszelkie dostępne opcje – wskazuje Siergiej.

Karolina Opielewicz i Grzegorz Brona dołączają do Rady Nadzorczej Sygnis

Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie akcjonariuszy Sygnis SA powołało Karolinę Opielewicz i dr. Grzegorza Bronę na nowych członków Rady Nadzorczej. Karolina Opielewicz posiada cenne doświadczenie w obszarze realizacji polityki ESG oraz zielonej transformacji przedsiębiorstw.  Natomiast Grzegorz Brona może się pochwalić wieloletnim doświadczeniem w branży deeptech, które zdobył będąc m.in. prezesem i współzałożycielem Creotech Instruments. Nowi członkowie Rady Nadzorczej Sygnis pomogą spółce realizować założenia ambitnej strategii rozwoju na lata 2022- 2027.

– Obecnie na rynku obserwujemy rosnącą świadomość przedsiębiorstw i ich klientów w zakresie polityki ESG oraz zielonej transformacji energetycznej, dla których te dwa aspekty mają coraz większe znaczenie. Naukowcy Sygnis na co dzień realizują przełomowe projekty w obszarze technologii druku 3D, jednocześnie spółka przykłada dużą wagę do wcześniej wspomnianych czynników. Bardzo się cieszę, że będę miała okazję pomóc Sygnis w realizacji celów z zakresu polityki ESG. – komentuje Karolina Opielewicz, Członkini Zarządu Krajowej Izby Gospodarczej, Dyrektorka Biura Komunikacji i Spraw Członkowskich oraz nowa członkini Rady Nadzorczej Sygnis SA.

Karolina Opielewicz zainicjowała powstanie Komitetu ds. ESG, a w jego ramach Szkoły ESG oraz Krajowego Standardu ESG. Aktywnie wspiera polskie przedsiębiorstwa w procesie zielonej transformacji. Obecnie pełni funkcję Członkini Zarządu Krajowej Izby Gospodarczej oraz Dyrektorki Biura Komunikacji i Spraw Członkowskich.

– Technologia druku 3D dynamicznie się rozwija i pozwala na nowe zastosowania w kolejnych obszarach i branżach. Wdrażanie innowacyjnych rozwiązań technologicznych pozwalających rozwiązywać realne problemy jest immanentną cechą branży deeptech, w której z powodzeniem działają Creotech Instruments oraz Sygnis. Ogromnie się cieszę, że będę miał okazję wspomagać rozwój spółki, która już teraz pokazuje ogromny potencjał technologii, a w planach ma kolejne, ambitne projekty – komentuje Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments SA oraz nowy członek Rady Nadzorczej Sygnis SA.

Dr Grzegorz Brona jest prezesem Creotech Instruments, największej polskiej firmy produkującej i dostarczającej na światowy rynek technologie kosmiczne oraz specjalistyczną elektronikę i aparaturę, m.in. na potrzeby komputerów kwantowych, kryptografii kwantowej czy laboratoriów fizyki kwantowej i wysokich energii. Jest również m.in. koordynatorem Rady Sektorowej ds. Kompetencji Przemysłu Lotniczo-Kosmicznego oraz członkiem Komitetu Badań Kosmicznych i Satelitarnych Polskiej Akademii Nauk.

– Wdrażamy ambitny plan rozwoju, komercjalizujemy nasze projekty badawczo-rozwojowe i uruchamiamy kolejne, poszerzając spektrum zastosowań druku 3D. Niezmiernie cieszy nas fakt, że Karolina Opielewicz i Grzegorz Brona będą nas wspierać w realizacji planów i projektów jako członkowie  Rady Nadzorczej. Ich kompetencje i doświadczenie to ogromna wartość dla firmy takiej jak Sygnis – dynamicznie rosnącej spółki deeptechowej, która chce przesuwać granice zastosowania innowacyjnych technologii – komentuje Andrzej Burgs, prezes Zarządu Sygnis SA.

Grupa Sygnis, dzięki niedawnej akwizycji Zmorph, stała się największą grupą w polskiej branży druku 3D.  Spółka jest obecnie w trakcie realizacji strategii rozwoju na lata 2022- 2027, której celem jest stanie się największą firmą innowacji hardware w Europie Środkowej i Wschodniej. Naukowcy Sygnis jako pierwsi na świecie stworzyli technologię druku 3D ze szkła niskotemperaturowego. Maszyna Syglass_01, będąca rezultatem pięciu lat prac badawczo-rozwojowych, umożliwia minimum czternastokrotne skrócenie procesu produkcji jednego włókna światłowodu przy jednoczesnym obniżeniu kosztów.

Jesienią Sygnis zaprezentuje urządzenie przeznaczone dla wszystkich prowadzących badania nad materiałami oraz pracujących z elastyczną elektroniką i robotyką – uniwersalną drukarkę 3D z bezpośrednim nakładaniem tuszu, która odpowiada coraz większym potrzebom laboratoriów i grup badawczych z różnych dziedzin nauki. W przyszłym roku planuje natomiast wprowadzenie na rynek kolejnych maszyn 3D: Plumbo, przeznaczonej dla sektora energetycznego, oraz Sygpast –  wielofunkcyjnej hybrydowej drukarki 3D z systemem kontroli jakości w czasie rzeczywistym. Z kolei w 2024 planuje premierę biodrukarki Sygbio.

SpeedUp Group inwestuje w ReadyCode

ReadyCode ułatwi życie twórców gier i samych graczy. Polski zespół właśnie pozyskał ponad milion złotych i wkracza na rynek.

Dodawanie modowalności, czyli rozwijania treści i/lub zasad przez społeczność graczy, np. możliwość tworzenia własnych map, do gier od dawna uważane jest za święty graal branży gamingowej. Przyczyną jest wysoki poziom kosztów wprowadzenia takiej funkcjonalności po stronie twórców gier, a także niezbędna wiedza techniczna po stronie graczy. Niektóre tytuły posiadają opcję modowalności, lecz tylko te największe dostarczają graczom wygodne i przyjazne narzędzia do wprowadzania zmian. W mniej dopracowanych produkcjach edycja map, postaci czy logicznych zasad rozgrywki wymaga od graczy zaawansowanej wiedzy technicznej i mnóstwa czasu. Problem zarówno twórców gier, jak i samych graczy rozwiąże polski startup ReadyCode, który właśnie pozyskał finansowanie i planuje wykorzystać je do powiększenia zespołu oraz wejścia na rynek.

Zespół RedyCode stworzył narzędzie do zaawansowanego modowania i skryptowania gier ze wsparciem hot reloading, dzięki czemu dodanie do gry modowalności będzie proste i intuicyjne. Odpowiadamy na potrzeby rozwoju i komercjalizacji technologii związanej ze skryptowaniem gier komputerowych. Tworzymy technologie znacząco skracając czas potrzebny na wprowadzenie modyfikacji do mechaniki gry w trakcie tworzenia oraz umożliwiającej łatwe dodawanie do nich modowalności, co znacząco może wydłużyć każdorazową monetyzację projektów gamingowych. Rozwijamy technologię typu middleware integrującą się z popularnymi silnikami gier takimi jak Unity. – opisuje działalność spółki Julek Kopczewski, pomysłodawca i CTO ReadyCode.

Jak podkreślają założyciele startupu, Julek Kopczewski oraz Marcin Tchórzewski, gry od zawsze były ich wielką pasją. Julek doświadczenie w branży IT oraz gamingu zdobywał pracując dla Facebook’a w Dolinie Krzemowej, a także w założonym przez siebie wcześniej studio gier Noobz from Poland. Marcin z kolei w Polsce kojarzony jest z pierwszą w Polsce szkołą programowania Coders Lab.

Startup pozyskał ponad półtorej miliona złotych finansowania od idealnego na rundę pre-seed duetu VC i inwestora branżowego. Są nimi będący częścią SpeedUp Group fundusz SpeedUp Bridge Alfa oraz Izraelski gigant branży gamingowej – firma OverWolf z technologii której na całym świecie korzysta 20 milionów graczy miesięcznie. W najbliższej przyszłości ReadyCode planuje powiększyć swój zespół o kluczowe osoby m.in. takie jak COO oraz Business Development Manager. ,,Jesteśmy mocno nastawieni na pracę w modelu remote. Wierzymy, że dzięki temu szybko uda nam się współpracować z partnerami z całego świata. Jako startup technologiczny o międzynarodowych ambicjach chcemy pozyskać kolejną rundę finansowania na przestrzeni najbliższych 18 miesięcy, co pozwoli nam z pełnym impetem wkroczyć na rynek amerykański. Do tego właśnie potrzeba nam odpowiednich ludzi w zespole. – argumentuje Tchórzewski.

Sektor gamingu w ostatnich latach dynamicznie rośnie, obecnie jego wartość estymuje się na 174 miliardy USD, a do 2024 ma wzrosnąć do przeszło 200 miliardów USD. Co więcej na świecie jest blisko 3 miliardy graczy, a liczba ta nieustannie rośnie. W sektorze gier komputerowych występuje obecnie wysoki popyt na gry wspierające modowalność przez społeczność graczy, jak również gry wykorzystujące treści tworzone przez społeczność graczy (UGC). Gry zawierające te elementy charakteryzują się wyższym poziomem sprzedaży po pierwszym roku. Dzięki temu osiągają lepszą całkowitą sprzedaż przy zachowaniu niskich kosztów utrzymania – nowe treści są produkowane przez społeczność, nie wymagają zatem zaangażowania zespołu deweloperskiego studia gier. Z drugiej strony, rozwijanie gier wspierających modowalność i UGC wymaga obecnie od studiów gier wysokich nakładów pracy. Zależnie od parametrów projektu, całkowity koszt wytworzenia gry z taką funkcjonalnością w stosunku do tej samej gry bez niej może być wyższy nawet o 100%. Dodanie do projektu nawet najprostszej formy modowalności zajmuje wiele miesięcy. Dodanie jej zaawansowanej wersji – potencjalnie nawet lata. Problem ten idealnie rozwiązuje zespół ReadyCode – wskazuje na rynkową szansę Tomasz Czapliński, członek zarządu SpeedUp Bridge Alfa.

Ubezpieczenia zdrowotne – wyniki rynku po I półroczu 2022 r.

Na prywatne polisy zdrowotne na koniec drugiego kwartału 2022 r. Polacy wydali blisko 550 mln złotych. Liczba posiadaczy polis wzrosła o 11,6 proc. do blisko 4 mln ubezpieczonych r/r. Wyniki te wskazują, że Polacy, ze względu na trudną sytuację w publicznej ochronie zdrowia, szukają skuteczniejszych sposobów uzyskania pomocy medycznej.

  • 548,8 mln zł – składka przypisana brutto w ubezpieczeniach zdrowotnych na koniec drugiego kwartału 2022 r.
  • 3 950,7 tys. – liczba korzystających z prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych w Polsce.

Rosnący dług zdrowotny

Trwająca prawie trzy lata pandemia COVID-19 znacząco wpłynęła na zdrowie Polaków. Wzrósł tak zwany dług zdrowotny. Przez reorganizację i skupienie się szpitali i przychodni na pacjentach zakażonych koronawirusem, zamykanie innych oddziałów, przekładanie planowych zabiegów i operacji, a także lęk pacjentów przed kontaktem z placówkami ochrony zdrowia, pogorszył się ogólny stan zdrowia Polaków. Dotyczy to przede wszystkim tych, którzy chorują przewlekle, co staje się coraz większym problemem w Polsce. Niemal co trzeci Polak deklaruje, że ma zdiagnozowane nadciśnienie tętnicze, co ósmy chorobę serca, a co jedenasty cukrzycę. Choroby nowotworowe zdiagnozowano u 5 proc. ankietowanych, a u 3 proc. przewlekłą obturacyjną chorobę płuc[1].

Od kilku lat obserwujemy wzrost nakładów na ochronę zdrowia, jednak jest on konsumowany przez koszty walki z koronawirusem oraz rosnące koszty usług medycznych, wnikające z inflacji medycznej napędzanej przez wzrost cen oraz oczekiwania płacowe personelu. Z tego powodu rzeczywista liczba świadczeń i dostępność do usług realnie spada. To przekłada się na rosnący dług zdrowotny ­– komentuje Dorota M. Fal, doradca zarządu Polskiej Izby Ubezpieczeń. – Z drugiej strony widzimy, że mimo wzrostu kosztów życia, według danych PIU tylko 10 proc. agentów ubezpieczeniowych miało do czynienia wśród klientów z chęcią rezygnacji lub ograniczenia ubezpieczeń zdrowotnych. Co więcej, według naszych obserwacji jest to ostatnie z ubezpieczeń, od którego w ramach oszczędności odchodzą Polacy. Widzimy też, że coraz większa liczba nowych osób kupuje przynajmniej dobre i tanie polisy zdrowotne. To sygnał, że widzą potrzebę przetestowania takiego rozwiązania – dodaje Dorota M. Fal.

Współpraca dla zdrowia

Bieżące wydatki prywatne na ochronę zdrowia zwiększyły się w 2021 r. porównaniu do 2020 r. o 5,4 mld zł (12,5 proc.) i wyniosły w 2021 r. 47,4 mld zł, co stanowi 1,8 proc. PKB. Na ich wzrost wpływ miało m.in. zwiększenie bezpośrednich wydatków gospodarstw domowych, które wyniosły 33,8 mld zł, tj. o 4,1 mld (14 proc.) więcej niż w roku poprzednim. W tym czasie bieżące wydatki publiczne zwiększyły się również o 14 proc. i wyniosły 125,5 mld zł[2]. Wzrost nakładów publicznych na ochronę zdrowia w 2021 wzrósł o 25 mld zł, czyli o 21,5%. Jednak szpitale udzieliły w 2021 roku o 22 proc. mniej świadczeń niż w 2020 i o 15 proc. mniej niż w 2019 roku[3].

Według opracowanej przez PIU „Mapy ryzyka Polaków” 81 proc. Polaków obawia się nowotworu, 80 proc. utraty sprawności, a 76 proc. uszkodzenia mózgu. 7 na 10 ankietowanych boi się braku dostępności opieki medycznej. Tyle samo badanych stwierdziło, że mogłoby opłacać dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne, gdyby możliwe było odliczenie tej kwoty od podatku[4].

Prywatne ubezpieczenia zdrowotne nie powinny być postrzegane jako konkurencja czy zastępowanie świadczeń przysługujących z tytułu obowiązkowych ubezpieczeń zdrowotnych. Docelowy model powinien łączyć oba rozwiązania, które pozwolą szybciej i efektywniej zarządzać całym procesem diagnostyczno-leczniczym: od planowania działań profilaktycznych, wdrażania zdrowego stylu życia poprzez wizyty u lekarza pierwszego kontaktu, konsultację ze specjalistami po hospitalizację, zabiegi, rekonwalescencję i dalsze prowadzenie pacjenta ‒ komentuje Dorota M. Fal, doradca zarządu Polskiej Izby Ubezpieczeń. ‒ Jednak w takim modelu powinien istnieć jasny sygnał ze strony decydentów oraz system zachęt dla obywateli do inwestowania w swoje zdrowie. Jest to szczególnie ważne w sytuacji, w której wzrost kosztów usług medycznych będzie wzrastał. To istotna bariera dla wielu pacjentów, która wraz ze wzrostem inflacji będzie się pogłębiać ‒ dodaje Dorota M. Fal.

[1] https://narodowytestzdrowia.medonet.pl/

[2] https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/zdrowie/zdrowie/wydatki-na-ochrone-zdrowia-w-latach-2019-2021,27,2.html

[3] https://serwisy.gazetaprawna.pl/zdrowie/artykuly/8403161,badania-diagnostyczne-pandemia-przyjecia-szpitalne.html

[4] https://piu.org.pl/raporty/mapa-ryzyka-polakow-jak-ubezpieczyciele-odpowiadaja-na-potrzeby-spoleczenstwa/

Na kredyty mieszkaniowe nie ma chętnych. Kontynuacja spadków we wrześniu

Wartość BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe (BIK Indeks – PKM) informuje o rocznej dynamice wartości wnioskowanych kredytów mieszkaniowych. Wartość Indeksu oznacza, że we wrześniu 2022 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę niższą o 68,7% w porównaniu do września 2021 r.

We wrześniu 2022 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało łącznie 13,58 tys. potencjalnych kredytobiorców, w porównaniu do 41,94 tys. rok wcześniej – jest to spadek o 67,6%. W porównaniu do sierpnia 2022 r. liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy jednak wzrosła o 9,6%.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego we wrześniu br. wyniosła 337,82 tys. zł i była niższa o 3,4% w relacji do wartości z września 2021 r. ale o 0,3% wyższa w porównaniu do sierpnia 2022 r.

– Wrześniowy odczyt BIK Indeksu Popytu na Kredyty Mieszkaniowe potwierdza, że wysokie stopy procentowe, zaostrzenie wymogów regulacyjnych oraz obawy przed skutkami spowolnienia gospodarczego, a nawet możliwej recesji, skutecznie zamroziły popyt na kredyty mieszkaniowe. We wrześniu odnotowujemy jednak pierwsze oznaki „życia”. W porównaniu do sierpnia br. drgnęły oba komponenty, w oparciu o które liczony jest Indeks tj. wzrosła liczba wnioskujących i średnia kwota wnioskowanego kredytu. Oczywiście w porównaniu do września ub.r. nadal spadki są wysokie – mówi prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK i dodaje, że wrześniowa wartość Indeksu pomimo tego, że nie jest najniższa, to jest jedną z najniższych w całej 14 letniej historii pomiaru.

– Na wrześniową wartość Indeksu negatywnie wpłynęła mniejsza o prawie 68% niż przed rokiem liczba wnioskodawców. Jest to drugi najniższy wynik od stycznia 2007 r. czyli od 15 lat, odkąd BIK analizuje liczbę wnioskodawców. Pojawiło się jednak małe światełko w tunelu. Po raz pierwszy od 6 miesięcy w ujęciu m/m wzrosła liczba wnioskodawców. Częściowo może być to spowodowane wzrostem liczby współkredytobiorców starających się o ten sam kredyt, aby zwiększyć zdolność kredytową. Zjawisko to będziemy monitorowali na poziomie udzielonych kredytów. Również pozytywny jest fakt, że we wrześniu po 6 miesiącach spadków, nieznacznie wzrosła średnia kwota wnioskowanego kredytu. Dwie jaskółki nie czynią jednak wiosny, tym bardziej, że przecież zbliżamy się wielkimi krokami do zimy. Zobaczymy co się wydarzy w kolejnych miesiącach. Nadal możliwy jest bowiem scenariusz negatywny, w którym zarówno liczba wnioskujących, jak i średnia kwota wnioskowanego kredytu, spadną. Oba scenariusze są więc nadal w grze – tłumaczy prof. Rogowski.

Kontynuacja spadków we wrześniu

Związek Cyfrowa Polska: za kilka lat możemy mieć spory problem z zużytymi panelami fotowoltaicznymi

Panele fotowoltaiczne, jako ekonomiczny i ekologiczny sposób dostarczenia energii gospodarstwom domowym, zdobywają popularność w całej Polsce. Ale bez długofalowej strategii ich recyklingu, za kilka lat możemy mieć spory problem – znacząco wzrośnie liczba zużytych paneli, co bezpośrednio przełoży się na koszty instalacji i użytkowania fotowoltaiki. Dlatego eksperci Związku Cyfrowa Polska proponują ulepszenie istniejących rozporządzeń.

O temacie recyklingu zużytych paneli fotowoltaicznych mówi się od dawna. Luki prawne w istniejącym prawodawstwie doprowadziły do sytuacji, w której odpowiednia utylizacja fotowoltaiki staje się droga i skomplikowana. Ministerstwo Klimatu i Środowiska przedstawiło właśnie projekt nowych przepisów, mających znacznie uprościć postępowanie z zużytymi panelami. Tyle że i one, w ocenie ekspertów, nie są do końca adekwatne.

Bardzo cieszymy się z faktu, że ministerstwo dostrzegło problem z odpowiednim recyklingiem paneli fotowoltaicznych – mówi Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska, reprezentującego branżę elektroniczną i nowych technologii w Polsce. – Uważamy jednak, że zaproponowane rozwiązania nie do końca odpowiadają na wszystkie wątpliwości rynku. Żeby prawo było faktycznie dostosowane do realiów, a cały system był bardziej sprawiedliwy, potrzebne są zmiany – przekonuje Michał Kanownik. I dodaje, że Cyfrowa Polska wystosowała już niezbędne uwagi do projektu rozporządzenia.

Jak jest obecnie?

Aktualnie przepisy regulują obrót zużytym sprzętem elektrycznym i elektronicznym. Dystrybutorzy są zobowiązani do osiągania minimalnych rocznych poziomów zbierania zużytego sprzętu. Jeśli ich nie wypełnią – ponoszą opłaty na rzecz recyklingu. Wysokość opłat uzależniona jest od sklasyfikowania urządzenia w ramach jednej z sześciu grup. Inne stawki płaci się więc za lampy, inne za lodówki, a inne za sprzęt AGD i RTV wielko– i małogabarytowy.

Całość systemu opiera się na założeniu, że sprzęty elektroniczne są na bieżąco wycofywane z rynku i zastępowane przez nowsze odpowiedniki. Przykładowo – przy wprowadzeniu na rynek drukarki  albo głośnika bluetooth, dystrybutor jest w stanie zutylizować inny niewielki sprzęt RTV, który w tym samym czasie ląduje na śmietniku. Jednak ten – nienajgorzej działający – system gorzej sprawdza się w przypadku paneli fotowoltaicznych. Urządzenia tego typu mają bowiem długą żywotność, a większość paneli pojawiła się na polskich domach stosunkowo niedawno.

To z kolei prowadzi do sytuacji, w której dystrybutorzy fotowoltaiki, nie będąc w stanie spełnić dotychczas nakładanych wymogów prawnych, muszą rekompensować wprowadzenie paneli recyklingiem innych urządzeń z tej samej grupy urządzeń. Czyli np. wież HiFI, komputerów wielkogabarytowych czy pralek.

Proponowane przepisy niesprawiedliwe gospodarczo

Kwestię niewydolności aktualnych przepisów dostrzegło Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Jednak zaproponowane zmiany także nie są dostosowane do realiów rynkowych. – Resort proponuje, aby wydzielić panele fotowoltaiczne jako oddzielną kategorię sprzętu, dla której roczny poziom zbierania oblicza się jako procent masy zużytego sprzętu wytworzonego w Polsce . To ruch, który doraźnie rozwiąże problem, ale w przyszłości może skutować drastycznym wzrosztem kosztów i problemami z recyklingiem – twierdzi Michał Kanownik.

Prezes Cyfrowej Polski precyzuje, że problem nabrzmieje za kilkanaście lat, kiedy zużyje się większość używanych obecnie paneli. – Znaczoąco zwiększą się koszty gospodarki odpadami tego typu. Będziemy mieli problem z odpowiednią utylizacją tak sporych ilości wycofywanej fotowoltaiki, a jej koszty, w dużo większym stopniu, poniosą dystrybutorzy. Którzy będą musieli znacząco podnieść ceny dla ostatecznych odbiorców – mówi.

Sytuacja, w której koszty wprowadzania sprzętu na rynek będą jednoznacznie powiązane z aktualnym stopniem jego recyklingu, cechuje się pewną niesprawiedliwością: opłaty będą ponosić nie aktualni dystrybutorzy sprzętu, ale firmy wprowadzające panele w przyszłości. Eksperci Cyfrowej Polski alarmują, że może to prowadzić do powstania nieuczciwych praktyk: firmy będą się formalnie zamykać, a następnie otwierać działalność pod inną nazwą. Ostatecznie koszty recyklingu poniesie państwo, czyli… my wszyscy.

Jak powinno być w przyszłości?

Dlatego Związek Cyfrowa Polska postuluje rozwiązanie hybrydowe: pozostawienie aktualnych metod zbierania zużytego sprzętu, ale zmianę (urealnienie) opłaty ponoszej w momencie nieosiągnięcia limitu zbiórki. Jak czytamy w opinii Związku: „obecnie koszty zbiórki i przetworzenia sprzętu z grupy 4. kształtują się na poziomie 0,30-0,50 zł za 1 kg wprowadzonego sprzętu. Dlatego zasadnym rozwiązaniem byłoby ustalenie (…) stawki na poziomie 0,80-0,90 zł za 1 kg wprowadzonego sprzętu”. Widoczna różnica w cenie za kilogram miałaby podziałać mobilizująco, tak, aby producentom faktycznie opłacało się zbierać z rynku zużyty sprzęt.

Główna korzyść takiego rozwiązania to ciągłość finansowania systemu gospodarki zużytym sprzętem przez wprowadzających panele fotowoltaiczne. Dzięki temu za kilkanaście lat branża nie odczuje znaczącego szoku cenowego, mogącego bezpośrednio przełożyć się na ceny fotowoltaiki.

Ponadto opłaty ponoszone w sposób ciągły pomogą finansować publiczne kampanie edukacyjne, które przyczynią się do kształtowania świadomości ekologicznej w zakresie fotowoltaiki. – Od lat przekonujemy, że regularne prowadzenie kampanii edukacyjnych jest kluczowe dla podwyższenia świadomości społeczeństwa oraz faktycznych zachowań w odniesieniu do zużytego sprzętu – mówi Michał Kanownik. – Koniec końców właściwe nawyki konsumentów pomagają w dużo skuteczniejszym recyklingu zużytego sprzętu. Co wydajnie wspomaga dbałość o środowisko, a ponadto obniża koszty procesów gospodarki odpadami – dodaje prezes Cyfrowej Polski.

Inflacja zagląda do salonów samochodowych. Ruch w nich coraz mniejszy

Według analizy Proxi.cloud i UCE RESEARCH, w ciągu roku liczba unikalnych klientów salonów samochodowych segmentu ekonomicznego spadła o blisko 25%. W tym samym czasie w grupie premium odnotowano spadek o nieco ponad 5%. Konsumenci odwiedzający placówki marek luksusowych wciąż stanowią zdecydowaną mniejszość, choć ostatnio zwiększyli swój udział w całym rynku.

W ciągu roku o 5,1% zmniejszyła się liczba unikalnych klientów salonów samochodowych segmentu premium, a o 24,4% – sektora ekonomicznego. Analitycy firmy technologicznej Proxi.cloud i platformy analityczno-badawczej UCE RESEARCH zebrali dane obejmujące okres od września 2021 roku do sierpnia 2022 roku i porównali je z wynikami z dwunastu wcześniejszych miesięcy. Monitoringiem objęto ponad 864 tys. konsumentów oraz ponad 1,7 tys. placówek. W analizie uwzględniono 35 marek, w tym 26 z segmentu ekonomicznego i 9 z premium.

– Widzimy stale rosnące ceny, przez co potencjalnych kupców, gotowych zainwestować pieniądze w nieużywane samochody, jest coraz mniej. Ponadto spadek dostępności oraz długi okres oczekiwania na zamówione auta mógł wpłynąć na mniejszy ruch. Zauważalny był chwilowy wzrost zainteresowania w lipcu, który jednak nie odwrócił trendu spadkowego dla branży – komentuje Mateusz Chołuj z Proxi.cloud.

Jak podkreśla Miłosz Sojka, analityk w Proxi.cloud, inflacja i ograniczona dostępność dotykają mocniej ludzi rozważających zakup samochodu z segmentu ekonomicznego. Wiele wskazuje na to, że w najbliższym czasie kupno nowego pojazdu z tej grupy będzie wydatkiem, z jakiego zrezygnuje co najmniej ¼ Polaków, którzy zdecydowaliby się na niego w normalnych okolicznościach. Ekspert dodaje, że marki premium nie mają tak znaczących spadków zainteresowania. Może to także wynikać z tego, że inflacja mniej uderzyła w portfele bardziej zasobnych rodaków. Ponadto spadek ruchu w salonach samochodowych w dużej mierze ma związek z tym, że klienci nie chcą czekać na nowe auta. Decydują się na używane pojazdy, które są tańsze, a także dostępne od ręki, co w tej sytuacji stanowi ich dużą przewagę.

– Patrząc na działania marketingowe branży automotive, widzimy zdecydowane cięcie budżetów. Kampanie coraz częściej komunikują o tym, że samochód jest dostępny od ręki, zamiast, jak dawniej wskazywać na mocne cechy danego modelu. W czasie przestoju i długiego oczekiwania na auto, bardziej świadomi producenci dbają także o wizerunek swojej marki. To bardzo dobry kierunek, który na pewno zapunktuje, gdy sytuacja w końcu się unormuje. Promowane są samochody elektryczne i często podkreślane są rozwiązania eko. Wraz z normalizacją sytuacji łańcucha dostaw, producenci będą musieli znacząco zwiększyć efektywność swoich działań sprzedażowych, żeby zachęcić konsumentów do wizyty w salonie – zwraca uwagę Jakub Pijanowski z Proxi.cloud.

Ponadto z badania wiemy, jak wyglądał udział klientów według segmentu w porównywanych okresach. Widzimy, że od września 2021 roku do sierpnia 2022 roku wynik dla sektora ekonomicznego wyniósł 83%, a dla premium – 17%. W statystykach z wcześniejszych dwunastu miesięcy zanotowano odpowiednio 86% i 14%.

– Pomimo spadku, segment ekonomiczny dalej znacznie przeważa nad premium, biorąc pod uwagę ogół klientów, co rynkowo jest zrozumiałe. Marki premium jednak zdecydowanie lepiej radziły sobie przez ostatni rok, notując prawie 5-krotnie mniejszy spadek liczby klientów – podsumowuje Mateusz Chołuj.

PragmaGO rozpoczyna zapisy na obligacje w ramach III Publicznego Programu Emisji Obligacji

6 października PragmaGO rozpocznie zapisy na obligacje w ramach Publicznej Oferty Obligacji Zabezpieczonych. Spółka planuje pozyskać z emisji do 20 mln zł, oferując obligatariuszom oprocentowanie zmienne, oparte o WIBOR 3M powiększony o marżę w wysokości 4% (przy obecnym poziomie WIBOR 3M, odsetki w skali roku wyniosą 11,16%*). PragmaGO to doświadczony emitent, obecny na rynku Catalyst od 2011 roku. Od początku działalności Spółka wyemitowała obligacje o łącznej wartości nominalnej 296 mln zł, z czego spłaciła dotychczas 209 mln zł i wypłaciła inwestorom 42 mln zł tytułem odsetek.

„Wszystkie dotychczasowe emisje obligacji PragmaGO zostały uplasowane w całości. Zapadalne emisje zostały przez nas spłacone w terminie lub przed, zawsze gotówkowo, bez tzw. rolowania. Nasz wskaźnik zadłużenia finansowego (relacja długu oprocentowanego pomniejszonego o gotówkę do kapitałów własnych) wynosi tylko 105% (przy konwenantowym wskaźniku możliwości zadłużenia do poziomu 400%). Utrzymujemy wysoką płynność – większość aktywów PragmaGO to należności krótkoterminowe, które rotują gotówkowo ponad 5 razy w roku. Dbamy o dywersyfikację portfela – zarówno pod względem klientów, jak i dłużników, co przekłada się bezpośrednio na rozproszenie ryzyka biznesowego i niskie wskaźniki szkodowości. Trafiamy do klientów o niskim ryzyku kredytowym. Często są to przedsiębiorcy, którzy równocześnie korzystają z usług bankowych, wybierający nasze produkty przede wszystkim ze względu na wygodę, szybkość i przyjazne rozwiązania User Experience. Mamy stabilne wskaźniki finansowe, a obligacje PragmaGO są notowane na rynku Catalyst oraz zabezpieczone portfelem wierzytelności i rachunkiem bankowym” – mówi Tomasz Boduszek, Prezes Zarządu PragmaGO.

W pierwszym półroczu 2022 PragmaGO odnotowała dynamiczny wzrost wartości udzielonego finansowania (65% r/r), przychodów (68% r/r) i zysku netto, który wyniósł 3,45 mln zł (wzrost o 190% r/r).  28.09.2022 NWZA Spółki podjęło uchwałę o emisji akcji serii I i tym samym podwyższeniu wartości kapitałów własnych PragmaGO o kolejne 8 mln zł – do poziomu 100 mln zł, co pozwoli na dalszy prężny wzrost skali działalności.

PragmaGO jest jedną z największych niebankowych instytucji zajmujących się udzielaniem finansowania online w formie faktoringu i pożyczek w segmencie MŚP.  Jest też największym dostawcą usług embedded finance dla B2B w Polsce. To usługi finansowe wbudowywane w środowiska (np. platformy marketplace), w których klienci przebywają na co dzień. PragmaGO wprowadza rozwiązania embedded finance we współpracy z partnerami. Spółka pozyskała już 100 partnerów, z rozwiązań embedded finance skorzystało 12 000 klientów biznesowych. PragmaGO planuje dalsze inwestycje w rozwój tego obszaru.

Bank Pekao: Polska może odegrać ważną rolę w odbudowie Ukrainy

Odbudowa Ukrainy ze zniszczeń wojennych będzie dużym wyzwaniem, a trwająca wojna powoduje, że perspektywa jej odbudowy ze zniszczeń wydaje się bardzo odległa. Mimo to warto już teraz dobrze się do niej przygotować. Istnieją dobre powody, aby Polska i inne kraje zainwestowały w odbudowę Ukrainy. W przypadku Polski łączne korzyści dla gospodarki mogą wynieść 3,6-3,8 proc. PKB – szacują w najnowszym raporcie „Największa odbudowa nowoczesnej Europy” analitycy Banku Pekao S.A.

Odbudowa Ukrainy będzie niezwykle kosztownym i trudnym przedsięwzięciem. Bezpośrednie straty materialne wywołane wojną, głównie w postaci zniszczonej infrastruktury Kijowska Szkoła Ekonomii szacowała we wrześniu na blisko 115 mld USD. Do tego dochodzą straty pośrednie w postaci utraconego potencjału gospodarczego. Szacuje się, że Ukraina utraciła dotąd co najmniej 5 milionów miejsc pracy, a jej zdolności wytwórcze (PKB) obniżyły się o 30-45 proc. Z każdym kolejnym dniem aktywnej wojny straty te powiększają się. Odbudowa Ukrainy będzie wymagać nie tylko odtworzenia zniszczonych budynków, zakładów pracy oraz infrastruktury, lecz także stabilizacji fundamentów makroekonomicznych tego kraju i włączenia go ponownie w globalne łańcuchy dostaw.

Aby przywrócić Ukrainę na ścieżkę zrównoważonego wzrostu, państwa Zachodu będą musiały łącznie zainwestować 300-500 mld USD w odbudowę Ukrainy, a pozyskanie takich środków w sytuacji wysokiego zadłużenia państw i rosnących stóp procentowych nie będzie łatwe, piszą analitycy Banku Pekao.

Mimo to istnieją dobre powody, aby Polska i kraje Zachodu, zainwestowały w odbudowę Ukrainy.  Przemawiają za tym, poza moralnymi, względy gospodarcze. Ukraina jest kluczowa dla globalnego bezpieczeństwa żywnościowego oraz posiada duże zasoby cennych surowców, w tym metali ziem rzadkich, nieodzownych dla zielonej transformacji.

Zdaniem ekspertów Banku Pekao, Polska może odegrać ważną rolę w odbudowie Ukrainy
z korzyścią dla obydwu krajów. Odbudowa Ukrainy będzie bowiem w dużej mierze polegać
na integracji z Unią Europejską, infrastrukturalnej i regulacyjnej. Podobny proces przechodzi od dwóch dekad Polska. Polskie instytucje publiczne i firmy mogą dzielić się tym doświadczeniem oraz potencjałem wykonawczym z Ukrainą.

Według raportu Polska musiałaby wejść w nową rolę – z biorcy pomocy międzynarodowej stać się jej sponsorem. Łączne korzyści dla gospodarki Polski mogą wynieść 3,6-3,8 proc. PKB i będą rozłożone na przynajmniej dekadę. Złożyłyby się na to z jednej strony bezpośrednie korzyści z tytułu udziału krajowych podmiotów w odbudowie kraju sąsiada, z drugiej zaś znacznie większe korzyści pośrednie związane z powrotem Ukrainy do trajektorii gospodarczej sprzed wybuchu wojny i procesu jej konwergencji gospodarczej i integracji z Unią Europejską.

Odbicie na rynkach kapitałowych. Słabszy dolar

Ze swych piątkowych 22-miesięcznych minimów odbiły się wczoraj dosyć silnie główne amerykańskie indeksy (S&P 500 +2,59 proc., DJIA +2,66 proc., Nasdaq Composite +2,27 proc.). Dziś rano ta zwyżka była dosyć dynamicznie kontynuowana na rynku kontraktów na terminowych (S&P 500 +1,42 proc.).

W Azji chińskie giełdy są zamknięte od 1 do 7 października z racjo obchodów chińskiego święta narodowego. Na pozostałych rynkach dominowały wzrosty (wyłamał się tylko nowozelandzki NZX50 -0,21 proc.). Najsilniejsze wzrosty – o 3,74 proc. i 3,53 proc. – notowały – odpowiednio – australijski All Ordinaries oraz filipiński PSEi.

W Europie rosły dziś rano wszystkie indeksy (DAX +1,9 proc., CAC 40 +2,43 proc.).

Nawet GPW podnosiła się dziś ze swoich poniedziałkowych cyklicznych minimów (WIG-20 +2,53 proc. ok. godz. 9:50). Rosły również wszystkie indeksy sektorowe GPW (ok. 9:50 WIG-Media i WIG-Górnictwo zyskiwały ponad 4 proc.). Rosły również ceny akcji wszystkich składników WIG-20 (najsilniej o ponad 4 proc. zwyżkowały kursy KGHM i PGE). Za wyjątkiem kursów akcji Budimex-u i 11 but studios, które nie zmieniały ceny, rosły dziś rano również kursy wszystkich składników mWIG-u 40.

Spadały dziś rentowności 10-letnich obligacji skarbowych we wszystkich (za wyjątkiem Rumunii) krajach rozwiniętych. Wczoraj najwyżej od początku 2012 roku była rentowność węgierskich 10-latek (9,85 proc.).

Wczoraj o 9-10 proc. potaniały kontrakty na gaz ziemny w Europie osiągając najniższy poziom od końca lipca br. Dziś rano ceny kontraktów na ropę naftową lekko rosły (WTI +0,38 proc., Brent +0,51 proc.). Drożały dziś metale szlachetne (złoto +0,92 proc., srebro +2,13 proc., platyna +1,64 proc., pallad +3,26 proc.). Pallad osiągnął dziś najwyższy poziom od przełomu kwietnia i maja. Srebro na COMEX-ie było dziś najwyżej od końca czerwca. Wczoraj na COMEX-ie o 7,13 proc. spadła cena kontraktów na rudę żelaza osiągając najniższy poziom od listopada ub.r. Cena kontraktów na sok pomarańczowy na ICE wzrosła wczoraj do najwyższego poziomu od 2016 roku.

Słabł dziś amerykański dolar. Kurs EUR/USD wzrósł dziś do najwyższego poziomu od 8 sesji (+0,66 proc. ok. godz. 9:20). Jednym z nielicznych wyjątków, który dziś rano nie zyskiwał względem USA był japoński jen (+0,02 proc. ok. godz. 9:20).

Umacniał się dziś rano złoty (EUR/PLN -0,42 proc., USD/PLN -1,02 proc.).
Kurs USD/BTC utrzymywał się dziś rano tuż poniżej poziomu 20000 USD (+1,84 proc. ok. godz. 9:20).

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

W I półroczu br. najem podrożał nawet o 40%

Napływ uchodźców oraz malejąca zdolność kredytowa Polaków spowodowały ożywienie na rynku najmu w I półroczu br. Raport Evaluer Index IH 2022 opracowany przez Emmerson Evaluation podaje, że w ciągu 6 miesięcy stawki za mieszkania wzrosły od 18% w Warszawie do nawet 40% w Gdyni. Średnio w 13 analizowanych lokalizacjach chętni na wynajem musieli płacić o ok. 28% więcej niż na początku roku. Wraz z dużym popytem poprawiła się rentowność najmu. Stopy zwrotu osiągały poziom od 3,6 do 5,7%.

W 13 analizowanych przez Emmerson Evaluation miastach, największe wzrosty czynszów najmu w I połowie 2022 r. odnotowano w Gdyni, Białymstoku i Sopocie – odpowiednio o 40,1%, 38,4% oraz 36% w stosunku do poprzedniego półrocza. Najmniejsze podwyżki miały miejsce w Warszawie i Poznaniu, tylko tu  nie przekroczyły one progu 20%, osiągając poziom 18% i 18,4%.

najem podrożał nawet o 40%

O ile podczas pandemii wiele mieszkań stało pustych, to wojna za wschodnią granicą i napływ uchodźców zdecydowanie ożywiły rynek najmu. Ukraińcy, którzy mieli możliwość wynajmu lokali za gotówkę, napędzili popyt, a tym samym również czynsze najmu. Dodatkowo, zainteresowanie rynkiem najmu wzrosło ze względu na malejącą zdolność kredytową Polaków. Na zwiększone koszty najmu wpłynęły również podwyżki stóp procentowych i kosztów eksploatacyjnych. Część mieszkań przeznaczonych na wynajem jest kupiona na kredyt, a więc aby zrównoważyć rosnący WIBOR właściciele musieli podnieś stawki czynszów posiadanych lokali – wskazuje Robert Korczyński, członek Zarządu Emmerson Evaluation.

Stopy zwrotu między 3,6 a 5,7%

W pierwszym półroczu średnie stopy zwrotu[1] z wynajmu kształtowały się między 3,6% a 5,7%. Najwyższą rentownością cechowały się Katowice. Stopy zwrotu były tu wysokie dla wszystkich rodzajów mieszkań. Sięgały 4,9% dla 1-pokojowych, 5,5% dla 2-pokojowych oraz 5,4% w przypadku 3-pokojowych. Kolejnym najbardziej rentowym miastem była Łódź z najwyższą wśród analizowanych miast stopą zwrotu (5,7%) dla lokali z 1 pokojem. Nieco mniejsze zyski przynosiły mieszkania z dwoma i trzema pomieszczeniami (odpowiednio 4,8% i 5,2%). Nadal dobrze radził sobie rynek najmu w Szczecinie, gdzie stopy zwrotu osiągnęły od 4,7 do 5,3%. najem podrożał 2022

Trójmiasto również pozostaje jednym z najatrakcyjniejszych miejsc do inwestowania w najem. Turyści tłumnie odwiedzają to miejsce, nie tylko ze względu na Bałtyk, ale też na wyjątkową architekturę i interesującą ofertę turystyczną. Trójmiasto posiada także prężnie rozwijający się rynek pracy, więc deweloperzy chętnie budują tu kolejne inwestycje – dodaje ekspert Emmerson Evaluation.

Najbardziej rentownym miastem na rynku trójmiejskim jest Gdańsk i Gdynia, gdzie stopy zwrotu mieszczą się w przedziale 4,2%-5,1%. Natomiast ich najniższy poziom wśród analizowanych w raporcie miast cechował Białystok (3,7%-4,1%). Na dole zestawienia uplasowały się także Warszawa i Kraków. Stołeczne lokale dawały od 3,8 do 4,4% zwrotu, dla stolicy Małopolski przedział ten zamykał się na 4,5%.

Zbliża się najgorętszy sezon dla najmu

Autorzy raportu Evaluer Index IH 2022 r. zwracają uwagę, że w tym roku przed osobami nie posiadającymi własnego lokum pojawił się nie lada problem, bo aktualnie zarówno pozyskanie kredytu hipotecznego, jak i wynajęcie mieszkania, może okazać się trudne. Koszty kredytu przy tak wysokich stopach procentowych są bardzo dużym obciążeniem dla domowego budżetu. Dodatkowo, wiele osób ma problem z otrzymaniem finansowania lub ich zdolność kredytowa nie jest na tyle wysoka, aby wystarczyło na zakup wymarzonego mieszkania. Jednocześnie wzrosły ceny najmu mieszkań, a oferta mocno się skurczyła w obliczu popytu ze strony uchodźców zza wschodniej granicy.

Na drugie półrocze przypada najgorętszy okres na rynku. Jak co roku spodziewany jest zwiększony popyt na najem w październiku, kiedy to na uczelnie wrócą studenci, stanowiący znaczną grupę wśród wynajmujących. Może to stanowić kolejny powód dla wzrostu cen, szczególnie, że liczba dostępnych ogłoszeń dotyczących wynajmu jest niska – dodaje Robert Korczyński z Emmerson Evaluation.

Raport Evaluer Index IH 2022 jest dostępny pod adresem: https://www.emmerson-evaluation.pl/wp-content/uploads/2022/09/raport-evaluer-index-1h2022.pdf.

[1] W raporcie Evaluer Index stopa zwrotu z wynajmu została obliczona jako relacja rocznego dochodu możliwego do uzyskania z wynajmu do ceny transakcyjnej mieszkania. Cena transakcyjna została powiększona o koszt wykończenia mieszkania (w przypadku mieszkań zakupionych na rynku pierwotnym) i koszty remontu mieszkania w celu przygotowania pod najem (w przypadku transakcji z rynku wtórnego). Koszt remontu przyjęto jako 50% kosztów ponoszonych na wykończenie mieszkania. Dochód z najmu mieszkania został pomniejszony o kwotę, którą właściciel przeznacza na remont mieszkania przewidziany raz na 10 lat od roku rozpoczęcia najmu. Powyższa kwota została wyliczona jako iloczyn powierzchni mieszkania i 50% kosztów wykończenia. Przyjęty model uwzględnia zryczałtowany podatek od przychodów z wynajmu w wysokości 8,5% oraz straty w dochodach związane z 2-miesięcznym okresem przeznaczonym na poszukiwanie najemcy.

Savills przejmuje w Polsce zespół zarządzania nieruchomościami firmy Knight Frank

Międzynarodowa firma doradcza Savills podpisała umowę z firmą Knight Frank, która obejmuje przejęcie zespołu zarządzania nieruchomościami komercyjnymi zlokalizowanymi w Polsce. W ramach zawartego porozumienia do Savills przeszło 35 pracowników, a portfel zarządzanych przez Savills obiektów w Polsce przekroczył milion dwieście tysięcy metrów kwadratowych.

„Wzmocnienie usług zarządzania nieruchomościami jest jednym z głównych priorytetów strategii rozwoju Savills w Europie. Zespół zarządzania nieruchomościami firmy Knight Frank w Polsce cieszył się znakomitą opinią na rynku i bardzo cieszymy się, że od teraz stają się częścią naszego biznesu. Polska jest dla nas ważnym rynkiem, na którym chcemy się dalej rozwijać” – mówi James Sparrow, CEO Savills w Wielkiej Brytanii oraz regionie Europy, Afryki i Bliskiego Wschodu.

Przejęty portfel nieruchomości komercyjnych, którymi od tej pory zarządzać będzie Savills, obejmuje w większości budynki biurowe zlokalizowane w Warszawie oraz największych miastach w Polsce. W połączeniu z nieruchomościami, którymi dotychczas zarządzał Savills, w tym obiektami handlowymi i mixed-use, budynki te stworzą duży, zróżnicowany portfel aktywów. Wśród najbardziej rozpoznawalnych obiektów, które przechodzą pod opiekę Savills, znajdują się m.in.: kompleks biurowy West Station I i II (115 900 m kw.) oraz Miasteczko Orange (77 100 m kw.) w Warszawie, a także kompleks Maraton A i B (39 300 m kw.) w Poznaniu, Green Towers A i B (36 600 m kw.) we Wrocławiu, Arkońska Business Park (30 800 m kw.) w Gdańsku oraz budynki Kapelanka (22 000 m kw.), Jacobs CH2M Center (18,000 m kw.) i MK29 (11,000 m kw.) w Krakowie.

„Dokonaliśmy bardzo ważnego kroku w kierunku dalszego rozwoju Savills w Polsce, który pozwoli na podwojenie skali naszej działalności w obszarze zarządzania nieruchomościami i na znaczące wzmocnienie naszej pozycji w sektorze biurowym. Przekraczając wyraźnie próg miliona metrów kwadratowych zarządzanej powierzchni, Savills dołącza do ścisłej czołówki zarządców nieruchomości komercyjnych na polskim rynku. Nie zamierzamy na tym poprzestawać i planujemy dalszą rozbudowę portfela. Jestem przekonany, że nasi nowi klienci skorzystają m.in. na dostępie do najnowszych technologii, jakie wdrożyliśmy w ostatnim czasie, a nowi pracownicy szybko poznają zalety naszej kultury organizacyjnej i poczują się częścią zespołu Savills” – mówi Tomasz Buras, CEO Savills w Polsce.

Na czele rozbudowanego zespołu zarządzania stać będzie Michał Bryszewski, pełniący od czerwca 2021 roku funkcję dyrektora działu zarządzania nieruchomościami w Savills. Dyrektorką zespołu odpowiadającego za sektor biurowy będzie Izabela Miazgowska, doświadczony ekspert, przez ostatnich 10 lat związana z Knight Frank, która w nowej roli współpracować będzie z Wiolettą Nowotnik. Dyrektorką zespołu nieruchomości handlowych i mixed-use w Savills pozostaje Marta Mikołajczyk-Pyrć, a sektor nieruchomości magazynowych obejmie Przemysław Piórek.

„W ramach grupy projektowej odpowiedzialnej za akwizycję, do której należeli również przedstawiciele firmy Knight Frank, przygotowywaliśmy się do połączenia obu zespołów już od wielu miesięcy. Dzięki temu, na długo przed sfinalizowaniem transakcji, wypracowaliśmy wspólnie nowy model działania, który zagwarantował płynność całego procesu i pozwoli na efektywne wspieranie naszych dotychczasowych i nowych klientów już od pierwszego dnia. Jestem szczególnie dumny, że zaowocowało to tym, że wszyscy klienci oraz członkowie zespołu zarządzania nieruchomościami naszego partnera zdecydowali się na dołączenie do Savills” – mówi Michał Bryszewski, dyrektor działu zarządzania nieruchomościami, Savills.

W ramach transakcji, do Savills dołączy również czteroosobowy zespół inżynierów Knight Frank kierowany przez Urszulę Łuszpińską, który będzie realizował projekty dla klientów działu zarządzania nieruchomościami oraz działu doradztwa budowlanego i projektowego Savills, na czele którego stoi Jakub Jędrys.

Zasoby polskiego rynku najmu instytucjonalnego wynoszą około 7400 lokali. W budowie jest kolejnych 12 tysięcy

Rynek PRS (Private Rented Sector) w Polsce jest dopiero w początkowej fazie rozwoju, jednak od momentu powstania ponad 5 lat temu systematycznie rośnie. Zasoby tego typu obiektów są wciąż stosunkowo niewielkie, jednak przewidujemy, że do 2028 r. na rynku będzie ponad 63 tys. mieszkań. Według stanu na połowę 2022 roku największymi graczami na rynku są polskie podmioty: Resi4Rent i PFRN, dysponujące łącznie ok. 4,5 tys. lokalami, co odpowiada ponad 60% istniejących zasobów. Spodziewamy się stałego napływu zagranicznych inwestorów, z globalnymi graczami, takimi jak Heimstaden, NREP i Zeitgeist, rozbudowujących swoją platformę – wynika z raportu “Przegląd rynku PRS w Polsce – I poł. 2022 r.” opracowanego przez PwC Polska.

 

Warszawa, 4 października – Najwięcej zasobów znajduje się w Warszawie, 3611 istniejących lokali, 5758 w trakcie budowy, następny jest Wrocław z 1077 istniejącymi lokalami i 1065 w budowie, na trzeciej pozycji plasuje się Kraków z 894 dostępnymi lokalami i 1228 w budowie. Poza Warszawą, największy przyrost obserwujemy w Łodzi, w której powstaje 2573 nowych obiektów.

 

“Po ciepłym przyjęciu naszego ostatniego raportu, który ukazał się w maju “Najem instytucjonalny – trwały trend, a nie chwilowa moda”, zespół nieruchomości M&A postanowił kontynuować cykliczne, półroczne przeglądy dynamicznie rozwijającego się rynku najmu instytucjonalnego w Polsce. Niniejszy raport podsumowuje obecny stan rynku, skupiając się na 6 największych miastach, a także na przeszłych transakcjach na rynku inwestycyjnym. W każdym wydaniu Przeglądu rynku PRS, różne zespoły PwC wniosą swój wkład i zapewnią dodatkowe informacje na temat branży z różnych perspektyw biznesowych. Z przyjemnością informuję, że niniejsza edycja została wsparta przez Zespół Prawny PwC i zawiera kompleksowy przegląd ram prawnych w sektorze PRS” – mówi Kinga Barchoń, partner i lider Zespołu Nieruchomości PwC Polska.

Szacujemy, że łączna liczba nieruchomości na wynajem w Polsce wynosi 1,21 mln jednostek, przy czym jednostki  dostępne obecnie na rynku PRS stanowią nieznaczną część zasobów mieszkaniowych na wynajem w Polsce (około 0,62%). Biorąc pod uwagę prognozowaną podaż nowych mieszkań na wynajem w najbliższych latach (średnio 22 600 mieszkań rocznie w siedmiu największych miastach do 2028 r.), procent dostarczanego corocznie produktu PRS wyniesie około 40% podaży. Do 2028 r. istniejące zasoby na rynku najmu instytucjonalnego wyniosą 4,7% całego rynku najmu mieszkań w siedmiu największych polskich miastach.

“W części prawnej niniejszego raportu poruszamy najbardziej aktualne, z punktu widzenia inwestorów instytucjonalnych, zagadnienia dotyczące inwestycji PRS w Polsce. Inwestycje PRS coraz wyraźniej zaznaczają swoją obecność na polskim rynku. Potrzebna jest dyskusja na temat ram regulacyjnych, w szczególności w zakresie przeznaczenia nieruchomości pod inwestycje PRS oraz najmu lokali.. Chociaż polskie prawo nie przewiduje jeszcze odrębnej kategorii odpowiadającej inwestycjom PRS, praktyka prawna stopniowo dostosowuje się do zmieniających się trendów na rynku mieszkaniowym” – mówi Marta Hincz, radca prawny i counsel w Zespole Nieruchomości w PwC Legal Polska.

Obecne nasycenie segmentu najmu instytucjonalnego w całkowitej liczbie dostępnych mieszkań na wynajem w każdym z aktywnych miast kształtuje się na niskim, jednocyfrowym procencie. Warszawa jest najbardziej nasyconym rynkiem, gdzie ok. 2,5% produktu na wynajem stanowią zasoby PRS. Według stanu na I półrocze 2022 r. najniższe nasycenie odnotowano w Katowicach (0,71%), które było nieco wyższe od średniej krajowej wynoszącej 0,61%. Można również zaobserwować, że w kilku kluczowych miastach regionalnych, takich jak Szczecin, Bydgoszcz, Lublin i inne, nie istniał żaden projekt PRSowy.

Producenci mebli apelują do premiera o pomoc

Prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli, Jan Szynaka, napisał list do premiera Mateusza Morawieckiego, w którym apeluje o pomoc dla zagrożonej zapaścią i zwolnieniami grupowymi branży meblarskiej.

Prezes Izby zwraca uwagę na trudną sytuację, w jakiej obecnie znalazła się polska branża meblarska, która do tej pory była światowym liderem w produkcji i eksporcie. Tylko w okresie od marca do czerwca br. ilość sprzedawanych za granicę mebli spadła prawe o 100 tysięcy ton. Złą koniunkturę w branży potwierdzają badania GUS, według których sytuacja gospodarcza przedsiębiorstw meblarskich jest najgorsza od stycznia 2014 roku. Widać to także w  pogłębiającym się spadku zamówień krajowych i zagranicznych, który osiągnął już poziom -35,7 proc.

Dynamiczny wzrost kosztów energii elektrycznej, materiałów stosowanych w produkcji mebli, wynagrodzeń i innych kosztów okołoprodukcyjnych spowodowały, że polska branża meblarska traci konkurencyjność cenową na rynkach zagranicznych. Według prognoz OIGPM i B+R Studio, w 2023 roku nastąpi spadek o 8 proc. wartości i aż o 30 proc. wolumenu produkcji sprzedanej w sektorze meblarskim.

W związku z coraz trudniejszą sytuacją polskich producentów mebli, Jan Szynaka apeluje do premiera o działania, które uchroniłyby branżę przed zapaścią i zwolnieniami grupowymi pracowników. Postuluje o pilne objęcie polskiej branży meblarskiej systemem rekompensat związanych z dynamicznym wzrostem cen energii elektrycznej oraz niewprowadzanie w niej tzw. podatku od nadmiarowych zysków. Prosi również o rozwiązanie kwestii związanych ze sprzedażą surowca drzewnego przez Lasy Państwowe. Jak wskazuje, konieczne jest wstrzymanie dalszych podwyżek cen surowca drzewnego, jego eksportu na rynki zagraniczne i dotowania przemysłowego spalania drewna. Apeluje również o utrzymanie i pilne przywrócenie certyfikacji FSC we wszystkich dyrekcjach regionalnych Lasów Państwowych. Utrata tego certyfikatu, wymaganego przez większość kontrahentów, spowoduje bowiem dalsze spadki zamówień na polskie meble.

W liście zwrócono także uwagę na ignorowanie merytorycznego głosu całej polskiej branży drzewnej, w tym meblarskiej, przez Lasy Państwowe oraz Ministerstwo Klimatu i Środowiska. W ciągu ostatnich kilku miesięcy organizacje branżowe, reprezentujące przemysł drzewny, wystosowały kilkanaście pism z propozycjami zmian w systemie sprzedaży surowca drzewnego. „Muszę z dużą przykrością stwierdzić, iż nasze postulaty były ignorowane, a strona rządowa w moim odczuciu przestała się interesować losem kilkudziesięciu tysięcy polskich firm drzewnych, w tym meblarskich, dających bezpośrednie zatrudnienie ponad 400 000 pracowników” – pisze Jan Szynaka.

Miejmy nadzieję, że tym razem branża meblarska zostanie w końcu wysłuchana i będzie mogła nadal być podawana jako przykład sukcesu polskiej gospodarki.

Osteopatia a leczenie bólu pleców

Osteopaci stosują szeroką gamę łagodnych zabiegów manualnych, aby złagodzić ból pleców i zapobiec jego nawrotom. Terapia ma na celu uwolnienie napięcia i poprawę mobilności ciała pacjenta. Osteopata przedstawia również zalecenia dotyczące ćwiczeń, które pomogą złagodzić, lub wyeliminować problem powodujący dyskomfort.

Wśród najczęstszych przyczyn bólu pleców możemy wymienić:

  • Napięcie ścięgien lub mięśni. Mięśnie pleców i więzadła mogą być napięte przez powtarzające się ciężkie podnoszenie lub nagły niezręczny ruch. Ciągłe obciążenie pleców może powodować silne skurcze mięśni u osób o złej kondycji fizycznej.
  • Artretyzm. Choroba zwyrodnieniowa stawów może wpływać na dolną część pleców. W niektórych okolicznościach zapalenie stawów kręgosłupa może powodować zwężenie kręgosłupa, zaburzenie charakteryzujące się zwężeniem obszaru otaczającego rdzeń kręgowy.
  • Osteoporoza. Jeśli kręgi kręgosłupa stają się porowate i kruche, mogą wystąpić bolesne złamania.
  • Problem z dyskiem. Dyski służą jako wyściółka między kręgami kręgosłupa. Miękka substancja w dysku może puchnąć lub pękać, powodując ucisk nerwów. Niemniej jednak przepuklina lub pęknięty dysk może nie powodować bólu pleców. Wiek może powodować, że dyski stają się bardziej płaskie i mniej ochronne (choroba zwyrodnieniowa dysków).
  • W razie wypadku, takiego jak kolizja samochodu lub upadek, kręgi kręgosłupa mogą ulec złamaniu. Niektóre zaburzenia (takie jak spondyloliza lub osteoporoza) zwiększają ryzyko złamań.

Co się dzieje, gdy pacjent z dolegliwościami pleców odwiedza osteopatę?

1. Identyfikacja problemu

Pierwsze wizyty u osteopatów często trwają od 45 do 60 minut. Osteopata pyta o dolegliwości pleców, ogólny stan zdrowia i choroby na jakie pacjent jest leczony oraz leki, które zażywa. Prawdopodobnie poproszą cię o zdjęcie części ubrania, aby mogli cię zbadać. Osteopata zbada całe twoje ciało i może zobaczyć, jak wykonujesz proste ćwiczenia rozciągające i ćwiczenia.

2. Zgoda po otrzymaniu informacji

Przed przystąpieniem do terapii osteopata omawia z pacjentem wyniki swoich obserwacji. Wyjaśnią zalecane leczenie, a także związane z tym korzyści. Powinien również omówić liczbę sesji, których prawdopodobnie będziesz potrzebować, i związane z nimi koszty.

3. Techniki osteopatii

Osteopata użyje zabiegów manualnych, aby spróbować zmniejszyć dyskomfort pleców. Zabiegi osteopatyczne pomagają zwiększyć ruchomość stawów i złagodzić napięcie mięśni.

Poniżej przedstawiono podstawowe techniki, z których może korzystać osteopata.

  • Masaż. To wtedy osteopata wywiera bezpośredni nacisk na miękkie tkanki pleców. Został zaprojektowany, aby zmniejszyć stres pleców i złagodzić dyskomfort.
  • Przeciwnapięcie. Oznacza to, że osteopata stopniowo przenosi cię do najmniej bolesnej postawy. Utrzymają cię w tej pozycji przez chwilę, podczas gdy będą sprawdzać miejsca na twoim ciele, które powodują twój ból.
  • Rozluźnienie mięśniowo-powięziowe jest to forma głębokiego masażu, podczas której osteopata stara się złagodzić napięcie i sztywność mięśni.
  • Techniki pomp limfatycznych. Zabiegi te mają na celu poprawę przepływu płynu limfatycznego w całym ciele i wyeliminowanie wszelkich przeszkód. Opierają się na założeniu, że nagromadzenie limfy w tkankach może powodować problemy zdrowotne.

Osteopata może również doradzić, jak poprawić postawę i inne ćwiczenia, które pacjent może wykonywać, aby złagodzić dyskomfort pleców.

Czego możesz oczekiwać po osteopatii?

  • Możesz odczuwać dyskomfort przez kilka dni po zabiegu.
  • Aby wyleczyć ból pleców, możesz wymagać kilku zabiegów. Podczas każdej sesji osteopata oceni aktualne postępy, omówi i jeżeli to potrzebne zaproponuje zmiany w planie leczenia.
  • Terapie manualne, takie jak te oferowane przez osteopatę, są zazwyczaj tylko jednym z elementów leczenia bólu pleców. Bardzo ważne jest, abyś stosował się do zaleceń swojego osteopaty lub innego pracownika służby zdrowia w zakresie pielęgnacji pleców i ćwiczeń. To zmaksymalizuje Twoje szanse na szybki powrót do zdrowia i zapobiegnie nawrotowi bólu pleców.

Jakie korzyści może przynieść osteopatia?

Osteopatyczne zabiegi manualne mogą skutecznie złagodzić ból pleców i poprawić ruchomość ciała.

Najlepszy miesiąc dla deweloperów od maja. We wrześniu sprzedaż mieszkań poszła w górę

Z danych portalu mieszkaniowego tabelaofert.pl za wrzesień tego roku wynika, że łączna sprzedaż nowych mieszkań na siedmiu największych rynkach w Polsce wzrosła o prawie 13% w stosunku do sierpnia. Jednocześnie, jeśli chodzi o wolumen sprzedaży, wrzesień był najlepszym miesiącem dla deweloperów od maja. Wzrost ten zaobserwowano na każdym z analizowanych rynków. Jednak w porównaniu z wrześniem ubiegłego roku sprzedaż spadła o ponad 46%. Pomimo tego nie spadają jednak ceny, choć realnie są one niższe dzięki powszechnym promocjom i rabatom.

We wrześniu na siedmiu największych rynkach w Polsce – Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań, Łódź, Katowice oraz Trójmiasto – sprzedano łącznie 2 876 mieszkań, co stanowi wzrost o 12,74% w stosunku do sierpnia, ale spadek o 46,5% w stosunku do analogicznego miesiąca ubiegłego roku. Był to najlepszy miesiąc dla deweloperów od maja. Jeśli porównamy wolumen sprzedaży do średnich wartości za okres wakacji (czerwiec, lipiec, sierpień), to wyraźnie widać wzrosty we wszystkich analizowanych rynkach. Najszybciej sytuacja poprawia się w Katowicach, gdzie wzrost w stosunku do średniej sprzedaży z wakacji wyniósł 41%, jednak to wciąż spadek o ponad 35% w stosunku do ubiegłego roku. Na drugim biegunie jest Kraków, gdzie zanotowany wzrost miał charakter symboliczny i wyniósł niespełna 0,7%. Łączna sprzedaż w tych miastach była we wrześniu większa o 8,3% niż średnia sprzedaż w miesiącach wakacyjnych (czerwiec, lipiec, sierpień).

Tab. 1. Sprzedaż mieszkań we wrześniu 2022 r. w porównaniu do wybranych miesięcy.

Wrzesień 2021 Wrzesień 2022 zmiana r/r Sierpień 2022 Wrzesień 2022 zmiana m/m
Warszawa 1 833 736 -59,8% 728 736 1,1%
Kraków 799 586 -26,7% 574 586 2,1%
Wrocław 596 493 -17,3% 464 493 6,3%
Trójmiasto 987 405 -59,0% 388 405 4,4%
Poznań 484 326 -32,6% 168 326 94,0%
Łódź 501 218 -56,5% 148 218 47,3%
Katowice 173 111 -35,8% 81 111 37,0%
Razem – 7 rynków 5 373 2 875 -46,5% 2 551 2 875 12,7%

Źródło: Tabelaofert.pl przy współpracy z REDNET Consulting

Tab. 2. Sprzedaż mieszkań w ujęciu wrzesień 2022 r. do września 2021 r.Sprzedaż mieszkań w ujęciu wrzesień 2022

Tab. 3. Sprzedaż mieszkań w ujęciu wrzesień 2022 r. do sierpnia 2022 r. Tab. 3. Sprzedaż mieszkań w ujęciu wrzesień 2022 r. do sierpnia 2022 r.

Do danych za wrzesień należy podchodzić bardzo ostrożnie. Trzeba pamiętać, że właśnie zakończone wakacje to okres, kiedy ludzie po raz pierwszy od wybuchu pandemii nie mieli poważnych restrykcji covidowych i tłumnie wyjechali na wakacje. Zwiększona sprzedaż może wynikać po prostu z powrotu kupujących z wakacji – zastrzega Robert Chojnacki, założyciel serwisu tabelaofert.pl. W dalszym ciągu bardzo zróżnicowana jest struktura sprzedaży – lepiej sprzedają się mieszkania gotowe oraz te które mają atrakcyjne rabaty i promocje. Jednak tam gdzie projekt ma odległy termin oddania i dodatkowo brak promocji, sprzedaż jest bardzo słaba – dodaje Robert Chojnacki.

Portal mieszkaniowy tabelaofert.pl opublikował także dane dotyczące cen sprzedanych mieszkań. Wynika z nich, że ceny ofertowe nowych mieszkań ustabilizowały się, a zmiany w stosunku do ubiegłego miesiąca są symboliczne.

Publikowane ceny mieszkań nie uwzględniają powszechnie udzielanych obecnie rabatów oraz czasowych promocji – zaznacza Robert Chojnacki. Analizując dane o sprzedaży i cenach za ostatnie miesiące, można zaryzykować hipotezę, że klienci gotówkowi, którzy oczekiwali głębszych spadków, powoli tracą cierpliwość i zaczynają wracać na rynek, zwłaszcza że podaż nowych projektów jest rekordowo niska ze względu na masowe wstrzymywanie się deweloperów z wprowadzaniem na rynek nowych inwestycji. Jeżeli taka teza jest prawdziwa, to w kolejnych miesiącach powinniśmy obserwować powolne wzrosty sprzedaży. Kolejne podwyżki stóp procentowych nic tu nie zmienią, bo zakupów na kredyt i tak nie ma, a szaleństwo cenowe na rynku najmu pokazuje, po pierwsze, że mieszkań brakuje, po drugie, że zakup mieszkania na wynajem za gotówkę jest bardzo dobrym sposobem na ochronę kapitału przed inflacją – prognozuje Robert Chojnacki.

Tab. 4. Średnie ceny ofertowe mieszkań sprzedanych we wrześniu 2022 r. w porównaniu do sierpnia 2022 r. i września 2021 r.

Wrzesień 2021 Wrzesień 2022 zmiana r/r Sierpień 2022 Wrzesień 2022 zmiana m/m
Warszawa 11 626 13 115 12,8% 13 264 13 115 -1,1%
Kraków 10 545 11 544 9,5% 11 465 11 544 0,7%
Wrocław 10 330 10 921 5,7% 10 910 10 921 0,1%
Gdańsk 10 526 11 137 5,8% 11 062 11 137 0,7%
Poznań 8 288 9 567 15,4% 9 533 9 567 0,4%
Łódź 7 508 8 554 13,9% 8 575 8 554 -0,2%
Katowice 8 880 9 421 6,1% 9 311 9 421 1,2%

Źródło: Tabelaofert.pl przy współpracy z REDNET Consulting

Obecnie przy zastosowaniu rozsądnej strategii rabatowej nie ma problemu ze sprzedażą mieszkań gotowych. Na jednym ze sprzedawanych przez nas projektów deweloperskich w Katowicach we wrześniu sprzedaliśmy więcej mieszkań niż przez całe wakacje, a dziennie mamy kilka spotkań z nowymi klientami. Widzimy też, że coraz więcej klientów inwestycyjnych, którzy wstrzymywali się z decyzjami, wraca na rynek, negocjuje cenę i po otrzymaniu finalnej propozycji rabatu decyduje się na podpisanie umowy – zauważa Katarzyna Tworska, dyrektor zarządzająca redNet 24, firmy specjalizującej się w sprzedaży mieszkań deweloperskich.

Światowy Dzień Mieszkalnictwa w cieniu spadku dostępności mieszkań i wzrostu kosztów ich utrzymania

Organizacja Narodów Zjednoczonych (ONZ) wyznaczyła pierwszy poniedziałek października każdego roku jako Światowy Dzień Mieszkalnictwa. Eksperci GetHome.pl zwracają uwagę, że w naszym kraju jest on obchodzony w minorowych nastrojach. Poprawiające się od lat wskaźniki obrazujące sytuację mieszkaniową najpewniej wyraźnie się pogorszą.

Światowy Dzień Mieszkalnictwa po raz pierwszy obchodzony był w 1986 r. pod hasłem „ Mieszkanie to moje prawo”. Ten dzień ma przypominać światu o jego zbiorowej odpowiedzialności za przyszłość mieszkalnictwa. W naszym kraju kwestia mieszkaniowa jest jednym z najbardziej palących wyzwań – mówi ekspert portalu GetHome.pl Marek Wielgo.

Przyznaje, że kolejne rządy oraz władze samorządowe próbowały w miarę skromnych możliwości budżetowych poprawiać sytuację mieszkaniową. Od 2004 r. z pomocą przyszła Unia Europejska, której staliśmy się członkiem. Na budowę instalacji wodociągowo-kanalizacyjnej gminy dostały ogromne dotacje. Wciąż jednak warunki mieszkaniowe, w jakich żyją na co dzień Polacy są jednymi z najgorszych w Europie. Pokazują to dane Eurostatu. Np. na każdego mieszkańca naszego kraju przypada 1,2 pokoju. Gorzej lub podobnie jak u nas jest tylko w Rumunii, Chorwacji, Słowacji i na Łotwie.

Innym miernikiem sytuacji mieszkaniowej jest wskaźnik pokazujący odsetek populacji żyjącej w przeludnionych mieszkaniach. U nas jest on jednym z najwyższych w UE i wynosi aż 35,7%. Gorzej jest tylko w Bułgarii i Rumunii i na Łotwie. Z drugiej strony, w ostatnich latach mogliśmy się szczycić tym, że w Europie Polska zajmowała trzecie miejsce, po Francji i Niemczech, pod względem liczby budowanych mieszkań, na co w dużej mierze zapracowali deweloperzy. Niestety, naszego kraju próżno szukać w europejskiej czołówce, jeśli chodzi o dostępność mieszkań, czyli relację ich cen do zarobków.

Wprawdzie Eurostat nie publikuje tego typu danych, ale robi to od kilku lat międzynarodowa firma doradcza Deloitte. Według niej mamy wprawdzie jedne z najtańszych mieszkań w Europie – w 2021 r. średnio 1729 euro za m kw. Problem w tym, że aby na nie zarobić, musimy pracować dużo dłużej niż np. Niemcy, Belgowie czy Duńczycy.Wykres 1 - Odsetek ludności mieszkającej w przepełnionych mieszkaniach

W Deloitte policzyli, że w 2021 r. 70-metrowe lokum w Polsce kosztowało równowartość 7,8 rocznych pensji brutto. Na 19 sklasyfikowanych w tym rankingu europejskich krajów dało to nam 11 miejsce. Możemy pozazdrościć zwłaszcza Irlandczykom, którzy na własne 70-metrowe M muszą wydać równowartość 3,1 rocznych pensji. Nam z kolei mogą jednak pozazdrościć w Czechach i Słowacji, gdzie przeciętny mieszkaniec musiałby swoją pensję brutto odkładać przez ok. 13 lat.

Z raportu wynika również, że dość drogi jest u nas najem mieszkań. W Warszawie średnie stawki czynszu w przeliczeniu za m kw. są wyższe niż np. w Wiedniu czy Berlinie. Niestety, ten rok przyniesie najpewniej duży regres w budownictwie mieszkaniowym. Wskutek gwałtownego wzrostu kosztów budowy nowe mieszkania mocno podrożały. Równocześnie możliwości finansowe potencjalnych nabywców drastycznie się skurczyły wskutek wzrostu stóp procentowych oraz zaostrzenia kryteriów oceny zdolności kredytowej przez Komisję Nadzoru Finansowego. Efektem tego jest spadek sprzedaży mieszkań, na co deweloperzy odpowiedzieli wstrzymaniem inwestycji.

Przy okazji Światowego Dnia Mieszkalnictwa nie sposób więc nie wspomnieć o perspektywach mieszkaniowych młodego pokolenia Polaków, a te w tym roku wyraźnie się pogorszyły. Pamiętajmy, że nasz kraj ma jeden z najwyższych w Europie odsetek tzw. gniazdowników, jak nazywani są młodzi dorośli, którzy mimo ukończenia studiów i znalezienia pracy wciąż mieszkają pod jednym dachem z rodzicami. Najnowsze statystyki Eurostatu wskazują, że w 2020 r. było to 43,9%, czyli znacznie powyżej średniej UE, która wynosi 30,5%.

Warto podkreślić, że w największych miastach ceny mieszkań osiągnęły poziom, który coraz mniej kupujących, zwłaszcza posiłkujących się kredytem, jest w stanie zaakceptować. W tej sytuacji coraz więcej osób, zwłaszcza młodych, jest skazanych na najem. Tymczasem przez siedem lat odkąd rząd Zjednoczonej Prawicy przyjął Narodowy Program Mieszkaniowy, nie udało się ożywić budowy tanich czynszówek. Udział mieszkań komunalnych i społecznych czynszowych w łącznym bilansie mieszkań rozpoczętych w tym roku wciąż jest symboliczny i wynosi zaledwie ok. 1%. Bardzo skromne są też efekty rynkowej części programu „Mieszkanie Plus”.Wykres 2 - Mieszkania, których budowę rozpoczęto

Tymczasem napływ uchodźców z ogarniętej wojną Ukrainy spotęgował problem szybko kurczącej się oferty mieszkań na wynajem. Duży popyt w warunkach niskiej podaży nakręca zaś czynsze. Zdaniem eksperta GetHome.pl do tego dochodzi potężny problem wzrostu cen energii. Koszty utrzymania mieszkań i domów w każdym kraju UE stanowią duże obciążenie budżetu gospodarstw domowych.

Według Eurostatu, mieszkańcy UE przeznaczają na ten cel przeciętnie jedną piątą dochodu do dyspozycji. Dla porównania w naszym kraju – 17,1%. Gorzej, gdy tego typu wydatki przekraczają 40% dochodu, który gospodarstwa domowe mają do dyspozycji. Eurostat mówi wtedy o przeciążeniu kosztami mieszkania. W 2020 r. najwyższe wskaźniki Eurostat odnotował w miastach w Grecji (36,9%), Niemczech (22,2%) i Danii (20,3%). W naszym kraju przeciążonych kosztami mieszkania było tylko 5,4% mieszkańców miast. Jednak w tym roku ten wskaźnik najpewniej mocno poszybuje.

Ekspert GetHome.pl przytacza najnowsze dane GUS, z których wynika, że w sierpniu utrzymanie mieszkania, wliczając w to energię, kosztowało średnio o 27,4% więcej niż w analogicznym okresie przed rokiem. Tempo wzrostu jest więc znacznie szybsze od sierpniowego wskaźnika inflacji, który GUS oszacował na 16,1%.Wykres 3 - Opłaty za mieszkanie a inflacja

Najbardziej dotkliwe dla budżetów domowych wielu gospodarstw domowych są podwyżki cen opału, w tym węgla. W sierpniu był on aż o 156,9 droższy niż rok wcześniej. Z kolei gaz podrożał przez rok o 36,6%, a energia dostarczana z ciepłowni – o 16,5%.Wykres 4 - Odsetek gospodarstw z zaległymi opłatami mieszkaniowymi

Autor: Marek Wielgo, ekspert portalu GetHome.pl

Rosyjscy hakerzy z Killnet atakowali polskie porty lotnicze

  • Naukowcy z Check Point Research wyróżnili nowy model haktywizmu – charakteryzuje się określoną ideologią polityczną, hierarchią przywództwa oraz wykorzystaniem PR-u.
  • Wśród reprezentatków modelu jest rosyjski Killnet, który od końca lutego do września przeprowadziła ponad 550 ataków.
  • Killnet atakował Polskę co najmniej 41 razy – m.in. polską policję oraz porty lotnicze!

Haktywizm to zjawisko, które zyskuje na popularności na całym świecie. Do tej pory związany był ze spontanicznymi oddolnymi ruchami społecznymi w cyberprzestrzeni. Dziś, wg badaczy z Check Point Research, wyłania się jego nowy model – o jasno określonej ideologii politycznej, hierarchii przywództwa oraz wykorzystujący PR. Przykładem takiej organizacji jest rosyjski Killnet, grupa hakerska, która w tym roku zaatakowała m.in. Polskę.

Celem ataków i rosnącego zainteresowania rosyjskiej grupy haktywistów Killnet są domeny rządowych instytucji, policji i infrastruktura transportowa naszego kraju, w tym porty lotnicze. – Po tym, jak w lipcu zaatakowano kilkanaście portów lotniczych, co najmniej 5 systemów lokalnych lotnisk było zablokowanych, zmuszając operatorów do szybkiego działania i wprowadzania nowych zabezpieczeń – ujawnia Sergey Shykevich, Threat Intelligence Group Manager w firmie Check Point Software. Według przedstawiciela Check Point Software zagrożenie nadal jest realne.

Grupa Killnet, aktywna po wybuchu konfliktu zbrojnego na Ukrainie, skoncentrowała się na wspieraniu rosyjskich interesów geopolitycznych na całym świecie. Grupa twierdziła, że od końca lutego do września przeprowadziła ponad 550 ataków. Tylko 45 z nich było wymierzonych przeciwko Ukrainie (mniej niż 10% ogólnej liczby ataków). Reszta wycelowana została głównie w kraje wspierające Ukrainę. Najwięcej z nich w Estonię (214) oraz Łotwę (103). W czołówce znalazła się również Polska, która doświadczyła ze strony Killnetu co najmniej 41 ataków na różne instytucje.

Historycznie ataki Killnetu rozkładają się następująco:

  1. Marzec: grupa przeprowadziła atak DDoS na międzynarodowe lotnisko Bradley w Connecticut (USA)
  2. Kwiecień: strony internetowe należące do rządu rumuńskiego, takie jak Ministerstwo Obrony, Straż Graniczna, Państwowa Spółka Transportowa i bank komercyjny, przez kilka godzin były niedostępne.
  3. Maj: masowe ataki DDOS zostały przeprowadzone przeciwko dwóm głównym krajom UE, Niemcom i Włochom
  4. Czerwiec: Wykonano dwie bardzo znaczące fale ataków na Litwę i Norwegię w odpowiedzi na poważne wydarzenia geopolityczne między tymi krajami a Rosją
  5. Lipiec: Killnet skoncentrował swoje wysiłki na Polsce i spowodował, że kilka rządowych stron internetowych było niedostępnych.
  6. Sierpień: Cyberataki zostały przeprowadzone na instytucje Łotwy, Estonii i USA
  7. Wrzesień: grupa po raz pierwszy zaatakowała Azję i skoncentrowała swoje wysiłki na Japonii dzięki wsparciu Japonii dla Ukrainy

Haktywizm w nowym modelu działania

Haktywizm, to jeden z bieżących trendów krajobrazu cyberzagrożeń. Do tej pory opierał się o zdecentralizowane grupy o podobnych poglądach, wykorzystujących – najczęściej w nielegalny sposób – komputery i Internet do szerzenia określonych poglądów politycznych i społecznych. Zjawisku od dłuższego czasu przyglądają się analitycy Check Point Research, którzy wskazali na jego nowy model – lepiej zorganizowany, uporządkowany i wyrafinowany.

Haktywizm to już nie tylko grupy społeczne o płynnych programach. Obecnie jest lepiej zorganizowany, uporządkowany i bardziej wyrafinowany. Uważam, że w ciągu ostatniego roku wszystko się zmieniło, zwłaszcza z początkiem wojny ukraińsko-rosyjskiej – wskazuje Sergey Shykevich.

Specjaliści zauważają, że grupy haktywistów nie składają się już z kilku przypadkowych osób, które przeprowadzają małe ataki DDoS lub dokonują zniszczeń (defacement) na stronach niskiej rangi. Dziś są to skoordynowane organizacje o wyraźnych, wcześniej niespotykanych cechach. Wg Check Point Research są to:

  • Spójna ideologia polityczna (manifesty i/lub zbiory zasad)
  • Hierarchia przywództwa (mniejsze grupy przekazują rozkazy ataku „dowódcom”)
  • Formalny proces rekrutacji (na podstawie minimalnych wymagań)
  • Narzędzia, które grupy zapewniają swoim członkom (Zaawansowane narzędzia do rozgłosu)
  • Solidne funkcje public relations (obecności na głównych stronach internetowych)

Zmiany w modelu haktywizmu miały zacząć się mniej więcej dwa lata temu, z pojawieniem się takich grup jak Hackers of Saviour, Black Shadow i Moses Staff, które koncentrowały się wyłącznie na atakowaniu Izraela, jednak to wojna rosyjsko-ukraińska znacząco rozprzestrzeniła nowy model haktywizmu. Przykładowo, IT Army of Ukraine została publicznie zmobilizowana przez rząd ukraiński do ataku na Rosję. W nowym haktywizmie pojawiły się również grupy, które wspierały rosyjską narrację geopolityczną, takie jak Xaknet, From Russia with Love (FRwL), NoName057(16) oraz właśnie Killnet.

– Istnieje kilka kluczowych cech, które wyróżniają nowy model haktywizmu, w tym spójna ideologia polityczna, jasna hierarchia przywództwa, formalne procesy rekrutacji, wyrafinowany zestaw narzędzi i solidne możliwości PR. Chociaż zmiana rozpoczęła się w określonych regionach geograficznych związanych z konfliktami, teraz rozprzestrzeniła się na zachód, a nawet dalej. Główne korporacje i rządy w Europie i Stanach Zjednoczonych są silnie atakowane przez ten pojawiający się typ haktywizmu. Wszystko to pozwala nowym grupom haktywizmu mobilizować się wedle rządowych narracji i osiągać strategiczne i szeroko zakrojone cele jeszcze skuteczniej – i ze znacznie szerszym wpływem na opinię publiczną – niż kiedykolwiek wcześniej – dodaje ekspert Check Pointa.

Rekordowa inflacja i… spadki na GPW

Jakkolwiek dziwnie to brzmi, orędzie Władimira Putina, mimo że kuriozalne oraz anektujące część suwerennego państwa, które wcześniej bestialsko zaatakował, uspokoiło sytuację na rynkach walutowych.

Rosja uważa, że przyłączyła sobie część Ukrainy

W piątek miało miejsce orędzie prezydenta Federacji Rosyjskiej Władimira Putina. Powiedzenie, że obyło się bez niespodzianek to jakby nie powiedzieć nic. Od wielu miesięcy niemal wszyscy wiedzieli, że Rosjanie spróbują powtórzyć manewr krymski. Skoro odbyły się referenda, ogłoszenie ich rezultatu było tylko kwestią czasu. Co ciekawe na rynkach nawet czuć było lekki oddech ulgi. Część analityków wiedząc o nieobliczalności rosyjskiego agresora, zastanawiała się, czy nie dorzuci on czegoś jeszcze. W rezultacie widać nawet ucieczkę kapitału z bezpiecznych przystani i powolny powrót do Europy. Dobrym dowodem jest nie tylko delikatne odbicie na polskim złotym, ale przede wszystkim wyraźna korekta na franku względem euro. To między innymi dlatego za franka nie płaci się już ponad 5,10 zł jak przez ostatnie trzy dni a poniżej 5 zł.

Giełdy szukają dna

Polski parkiet giełdowy to ostatnio piękna powtórka z historii polski. Ponieważ w kwietniu na WIG20 zeszliśmy poniżej poziomu 2000 punktów, rozpoczęło się przyporządkowanie kolejnym poziomom historycznych dat. Jeszcze tydzień temu ekscytowaliśmy się sukcesem Jagiełły w bitwie pod Grunwaldem. Dzisiaj jesteśmy w połowie okresu rządów Kazimierza Wielkiego, a fundamenty giełdy zgodnie z odwołaniem do początku jego rządów nie są zbyt solidne. Polska giełda traci więcej niż jej zachodni koledzy. Powodem są dodatkowe poszukiwania pieniędzy w ramach nadmiarowych zysków. Być może spółki mają nadmiarowe zyski, ale wyceny mimo nich spadają. Powodem jest coraz droższy kapitał, który powoduje, że stopa zwrotu, która jeszcze rok temu wydawała się ekscytująca, nie jest już taka i kapitał płynie w inne miejsca.

Inflacja pokonała płaskowyż

Zapowiadany przez prezesa płaskowyż niestety nie zatrzymał inflacji, a wspinaczka trwa w najlepsze. Wynik 17,2% pokazuje, że jesteśmy na takim samym poziomie, jak nasi południowi sąsiedzi. Problem w tym, że Czesi do poziomu 17,2% spadli z 17,5%, my niestety wskoczyliśmy z 16,5%. Tendencja jest zatem znacznie słabsza. Odczyt ten stawia pod znakiem zapytania utrzymanie stóp procentowych na niezmienionych poziomach na środowym posiedzeniu RPP. To właśnie prognoza wzrostu o 0,25% powoduje, że złoty odzyskuje trochę wartości po ostatnich stratach.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych dzień publikacji indeksów koniunktury.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Inflacja nie zatrzymuje inwestorów na polskim rynku nieruchomości

Mimo inflacji i rosnących stóp procentowych polskie nieruchomości wciąż cieszą się zainteresowaniem inwestorów, zwłaszcza tych zagranicznych – ponad 90% z nich to duże fundusze inwestycyjne. Rodzimy kapitał stanowi w Polsce rzadkość, m.in. ze względu na brak inwestorów instytucjonalnych. Wyjątkiem jest tu fundusz PZU FIZ AN Sektora Nieruchomości 2.

W praktyce oznacza to, że w naszym kraju osoby prywatne nie mają możliwości zbiorowego inwestowania w fundusze nieruchomości. Inaczej sytuacja wygląda np. w Czechach, gdzie taka forma oszczędzania jest popularna i dobrze się rozwija. Biorąc pod uwagę mniejszą niż w Polsce dostępność nieruchomości komercyjnych na czeskim rynku, inwestorzy z Czech zwracają się w kierunku Polski. Jako przykład można podać nabycie od Echo Investment biurowca MidPoint71 we Wrocławiu za kwotę ok. 110 mln euro przez czeski fundusz Trigea oraz inwestycje REICO, Wood&Company czy Investika. W ostatnich miesiącach na polskim rynku obserwujemy zresztą znaczną aktywność kapitału środkowo-wschodnioeuropejskiego.

Korzystniej w euro

Rynek nieruchomości komercyjnych w Polsce jest denominowany w euro, co w obecnych realiach makroekonomicznych stanowi niewątpliwą zaletę. Finansowanie projektów inwestycyjnych w euro, np. uzyskiwanie kredytów pod inwestycje, okazuje się być tańsze niż w złotówkach. Dlaczego? Podczas gdy główna stopa NBP, po kilkunastu podwyżkach z rzędu, sięga obecnie 6,75%, stopy procentowe ustalane przez Europejski Bank Centralny (EBC) wynoszą 1,25%. Krótko mówiąc – koszt uzyskania pieniądza w euro jest niższy. Z tego powodu wzrost kosztów finansowania denominowanego w euro nie był tak drastyczny, jak w przypadku rodzimej waluty i nie powoduje zatrzymania inwestycji na polskim rynku nieruchomości komercyjnych – mimo rosnącej inflacji.

Inwestorzy działają, deweloperzy czekają

Chociaż dynamicznie rosnąca inflacja w Polsce nie wstrzymała aktywności inwestorów, to wpływa na działania deweloperów na rynkach regionalnych. Mimo że dostępne są tu grunty pod inwestycje i istnieją projekty z pozwoleniami na budowę, to barierą nowej podaży okazują się dwucyfrowe wskaźniki pustostanów, mniej dynamiczny popyt ze strony najemców i wysokie, nieprzewidywalne koszty budowy. Czynniki te stawiają pod znakiem zapytania opłacalność nowych inwestycji i wydaje się, że dopóki nie zmniejszy się stopa pustostanów w regionach, nie spadną koszty budowy oraz nie wzrosną stawki czynszów, nie możemy liczyć na ożywienie działalności deweloperskiej. Światełkiem w tunelu może się jednak okazać normalizowanie się rynku – po zaskakującym i skokowym wzroście cen surowców i materiałów budowlanych na początku roku w związku konfliktem w Ukrainie, ceny te powoli się stabilizują, chociaż oczywiście na wyższym poziomie niż na przykład rok temu.

Rynek nieruchomości biurowych odżywa

Nieco inaczej kształtuje się sytuacja, jeśli chodzi o istniejące obiekty biurowe na rynkach regionalnych. Przez ostatnie dwa lata rynek nieruchomości komercyjnych funkcjonował w cieniu pandemii, która przyczyniła się do bardziej ostrożnego podejścia inwestorów do nabywania obiektów biurowych. Było one skoncentrowane na najbardziej atrakcyjnych, centralnie położonych nieruchomościach w Warszawie, z kolei aktywność inwestycyjna na rynkach regionalnych była wówczas stosunkowo niewielka. Po pandemii okazało się jednak, że biura – i to nie tylko w Warszawie – wciąż są potrzebne najemcom, choć w inny sposób niż jeszcze trzy lata temu wykorzystują oni przestrzeń. Co więcej, podczas pandemii wiele przedsiębiorstw zatrudniło nowych pracowników, zwiększając skalę działalności. Przyczyniło się to do ożywienia wśród inwestorów. Dziś regionalne kompleksy biurowe oferują atrakcyjne stopy zwrotu, a inwestorzy mają też w perspektywie wzrost dochodu z czynszów. Dodatkowym czynnikiem budującym atrakcyjność tych obiektów jest ich wysoka jakość wykonania oraz fakt, że zazwyczaj są to nieruchomości już wynajęte. Najlepszym przykładem wzrostu zainteresowania inwestycjami w budynki biurowe na rynkach regionalnych jest zakup przez fundusz Lone Star trzech nieruchomości biurowych we Wrocławiu i Krakowie od spółki Cavatina. Obserwując sytuację na rynku, możemy zakładać, że w 2022 r. wolumen transakcji biurowych na rynkach regionalnych (poza Warszawą) może osiągnąć miliard euro.

Również nieruchomości w Warszawie, ze stabilnymi najemcami, są cały czas uważane za bardzo bezpieczne i atrakcyjne. Tym bardziej że o ile w tym roku podaż nowej powierzchni będzie stosunkowo duża, o tyle już przez najbliższe trzy lata w stolicy wskaźnik ten będzie się kształtował na rekordowo niskim poziomie. W czasie pandemii rozpoczęto realizację mniejszej liczby obiektów, a biorąc pod uwagę czas procesu inwestycyjnego, który wynosi minimum 2-3 lata, deweloperzy nie będą w stanie zapewnić nowej podaży na rynku warszawskim. To dobra informacja dla właścicieli budynków w Warszawie. W najbliższym czasie na stołecznym rynku nie pojawi się bowiem znacząca konkurencja.

Magazyny równie stabilną inwestycją

Rozwój e-commerce przyspieszony pandemią COVID-19 oraz przeniesienie przez wiele firm operacji i produkcji bliżej europejskich rynków zbytu, m.in. do Polski, przyczyniły się do wzrostu rynku magazynowego. Ten sektor nieruchomości komercyjnych nadal dynamicznie rośnie – w każdym kwartale ostatnich dwóch lat przybywało ok. 1 mln mkw. powierzchni. Naturalnie za tym trendem podążała też aktywność inwestycyjna i wzrost cen tego rodzaju nieruchomości. Przy niskich stopach procentowych (co równało się taniemu finansowaniu projektów) inwestorzy byli skłonni akceptować coraz niższe stopy zwrotu – do tego stopnia, że na przełomie 2021 r. i 2022 r. ceny nieruchomości logistycznych odzwierciedlały stopy zwrotu niższe niż te notowane dla najatrakcyjniejszych nieruchomości biurowych w Warszawie. Obiekty magazynowe były zatem postrzegane jako równie stabilne inwestycje, jak biura w centrum Warszawy. Dziś rynek nieruchomości logistycznych pozostaje płynny, ale nie zauważamy już na nim aktywności inwestorów zorientowanych na „grę na dalszy wzrost cen”. W związku z nieprzewidywalnością i wzrostem kosztów budowy odnotowujemy z kolei coraz mniej transakcji typu forward funding, podczas których inwestorzy na wczesnym etapie partycypują w realizacji konkretnego projektu.

Czy przyszłość zaskoczy inwestorów?

Droższe finansowanie w złotówkach w oparciu o WIBOR powoduje, że duża części firm będących właścicielami nieruchomości szuka alternatywnej formy finansowania. Coraz bardziej popularne na rynku inwestycyjnym stają się transakcje leasingu zwrotnego (tzw. Sale and Leaseback), podczas których dotychczasowy właściciel sprzedaje nieruchomość, jednocześnie zawierając umowę najmu tej samej nieruchomości z inwestorem. Ponieważ stawki czynszu są wyrażane w euro, nabywca może zaakceptować stosunkowo niską stopę zwrotu. Koszt najmu dla przyszłego najemcy może być wtedy niższy niż koszt np. finansowania bankowego lub obligacji, które byłyby emitowane w złotówkach. Również inwestorzy są zainteresowani tego typu transakcjami – zapewniają stabilny dochód i najemcę na długie lata.

Sami inwestorzy, uwzględniając wzrost stóp procentowych i tym samym kosztów finansowania inwestycji, oczekują korekty stóp kapitalizacji, szczególnie na do niedawna rozgrzanym rynku logistycznym. Obecnie stopy zwrotu z nieruchomości komercyjnych są wyższe niż jeszcze pół roku temu i – co istotne – można zainwestować w projekt już ukończony i wynajęty, a konkurencja wśród kupujących jest mniejsza.

Komentarz ekspercki Pawła Surackiego, Dyrektora w Dziale Doradztwa Inwestycyjnego w Colliers

Inwestycje spekulacyjne to dobry sygnał dla rynku

Na rynku magazynowym zachodzą dynamiczne zmiany. Aktywność deweloperów lekko wyhamowała, ale popyt znajduje się na dotychczasowym, wysokim poziomie. W tle jest ciągle bardzo niski poziom pustostanów, który może doprowadzić do chwilowej luki podażowej w niektórych regionach. Jednocześnie na rynku są deweloperzy gotowi podjąć ryzyko i budować spekulacyjnie – mówi Jakub Kurek, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych w Newmark Polska.

Od kilku miesięcy najemcy zadają sobie pytanie: czy to już koniec podwyżek czynszów. Jak obecna sytuacja gospodarcza w Polsce i w Europie wpływa na rynek magazynowy w kraju?

Sytuacja na rynku jest bardzo dynamiczna, wpływa na nią wiele czynników, jak postępująca inflacja oraz rosnące koszty materiałów budowlanych i wykonawstwa. W ciągu kilkunastu ostatnich miesięcy podrożały praktycznie wszystkie surowce, jak stal, drewno czy żwir. Pojawiły się problemy z dostawami części surowców pozyskiwanych zza wschodniej granicy, na przykład żwiru z Białorusi czy stali z Ukrainy. Można powiedzieć, że po raz kolejny zerwane zostały łańcuchy dostaw – tym razem chodziło o dostawy materiałów budowlanych. Podwyżki na całym rynku musiały przełożyć się na wzrosty czynszów, które przez wiele miesięcy były utrzymywane na dość niskim stabilnym poziomie, mimo wzrostu kosztów budowlanych. Deweloperzy nie są już jednak w stanie budować i wynajmować po dotychczasowych stawkach. Szacujemy, że od początku roku czynsze wzrosły o około 15-20 proc., w zależności od lokalizacji.

Na szczęście w ostatnich tygodniach ceny surowców wracają do względnej równowagi, obserwujemy nawet niewielkie spadki tych cen. Czy to znaczy, że czynsze magazynowe również ulegną obniżce?

Czynsze zaczynają się stabilizować i myślę, że do końca roku powinny zatrzymać się na akceptowalnym dla wszystkich stron poziomie. Musimy jednak pamiętać, że na koszty najmu, oprócz cen samej budowy, wpływ mają również inne czynniki. Większość dużych deweloperów w kraju korzysta z zewnętrznego finansowania, dlatego składową ostatecznego kosztu wybudowania magazynu jest również ciągle rosnący koszt pozyskania kapitału. Rośnie oprocentowanie kredytów, a dodatkowo instytucje finansujące zaostrzają wymagania dla kredytobiorców. Finansując budowę, banki wymagają od deweloperów przednajmu nawet na poziomie 50 proc. Kilkanaście miesięcy temu te same instytucje wymagały ok. 20 proc. To wszystko ostatecznie wpłynęło na sposób liczenia rentowności inwestycji oraz na poziom czynszów za wynajem.

Czy trudniejsze finansowanie i wydłużony czas budowy magazynów mogą doprowadzić do luki podażowej na tym rynku?

Istnieje takie ryzyko, szczególnie na rynkach z najniższym poziomem pustostanów. Z naszych obserwacji wynika, że większość najemców zaakceptowała już wyższe czynsze, ponieważ ich firmy się rozwijają, a elementem tego rozwoju jest zapotrzebowanie na nowe hale magazynowe albo produkcyjne. Dlatego popyt nie wyhamował, wręcz przeciwnie, w pierwszym półroczu tego roku utrzymywał się na wysokim poziomie 3,82 mln mkw., co oznacza wzrost o 12,7% rdr. Poziom pustostanów średnio w całej Polsce na koniec pierwszego półrocza wynosił 3,1 proc., co może być sygnałem, że wolumen wolnej powierzchni niebezpiecznie się kurczy i zaczyna jej już brakować. Na niektórych rynkach może to zwiastować lukę podażową. Rekordowo niskie wakaty mamy w Trójmieście, Poznaniu czy Krakowie. Dostępnej od ręki powierzchni magazynowej brakuje również w województwach podkarpackim, podlaskim i warmińsko-mazurskim. Warto wspomnieć, że zdrowy dla rynku i jednocześnie bezpieczny wakat oscyluje między 5 – 7 proc.

Jednocześnie liczba magazynowych metrów w budowie w ostatnim kwartale skurczyła się o około 380 tys. mkw…

Deweloperzy są ostrożniejsi z rozpoczynaniem nowych projektów, co wynika z powodów, o których już wcześniej mówiłem, czyli globalnego zakłócenia w łańcuchach dostaw i trudności z dostępem do materiałów budowlanych oraz ich wysokich cen. Z tych samych powodów czas oczekiwania na nowe obiekty wydłużył się nawet do 12 miesięcy, a jeszcze rok – półtora roku temu magazyn powstawał w ciągu pół roku. Najemcy przyzwyczaili się do poprzedniej dość komfortowej sytuacji, nie chcą dzisiaj czekać na powierzchnię, bo ich firmy rosną i potrzebują magazynów „od zaraz”.

Jaką mają alternatywę?

 

Najemca, któremu bardzo zależy na czasie, może wybrać starszy i trochę tańszy magazyn na rynku wtórnym. Jednak nie wszystkie firmy, ze względu na specyficzne wymagania dotyczące dostosowania powierzchni do swojej działalności, będą chciały i mogły z tej alternatywy skorzystać. I tutaj tworzy się przestrzeń dla inwestycji spekulacyjnych.

Na rozpoczęcie budowy niezabezpieczonej umowami przednajmu mogą zdecydować się deweloperzy, którzy są w stanie zaakceptować pewne ryzyko, zdobyć finansowanie, ale widzą w tym również swoją szansę. Na największych rynkach logistycznych w kraju (Mazowsze, Śląsk, Centralna Polska, Dolny Śląsk, Wielkopolska oraz Trójmiasto) nie powinno być problemu z wynajęciem takich obiektów. Na koniec pierwszej połowy 2022 r. prawie 30% powierzchni magazynowej będącej w budowie było realizowane w 100% spekulacyjnie. Dzisiaj przykładami budów spekulacyjnych są: nowa inwestycja Hillwood Łódź II, która dostarczy docelowo na rynek ponad 97 tys. metrów magazynowych, Hillwood Kutno (39 000 mkw.), Prologis Park Wrocław III (49 000 mkw.), 7R City Flex Wrocław Airport II (11 000 mkw.), Panattoni Park Tuszyn (57 800 mkw.) czy kolejny magazyn GLP w Lędzinach, na Górnym Śląsku, o powierzchni 18 tys. mkw. Dodatkowo CTP buduje obecnie ponad 400 tys. mkw. powierzchni spekulacyjnej, m.in. w Kobyłce, Zabrzu, Katowicach, Iłowie, Mszczonowie i Sulechowie.

W budowie nadal znajduje się ponad 4,3 mln metrów magazynów. Którzy deweloperzy są najbardziej aktywni?

Bardzo duży udział w wolumenie powierzchni w budowie, tradycyjnie już, posiada Panattoni. Pod koniec czerwca br. w rozpoczętych inwestycjach tego dewelopera znajdowało się 2,8 mln. mkw. nowoczesnej powierzchni logistycznej. Największe z nich to BTS dla Zalando w Bydgoszczy (146 tys. mkw.) i BTS Gorzyczki (82 tys. mkw.). Największe inwestycje prowadzone aktualnie przez innych deweloperów to Hillwood Łódź II (97 000 mkw.) oraz budowany w systemie BTS przez Kajima Poland – Exeter Park Świebodzin (100 tys. mkw.).

Wyjątkowo trudno jest dzisiaj przewidywać przyszłość. Jeśli jednak miałby się Pan pokusić o prognozy na kolejny rok, pół roku, co by Pan powiedział?

Faktycznie czasy są wyjątkowo zaskakujące, a zmiany dzieją się dynamicznie. Problemy z materiałami budowlanymi, wysoka inflacja i podwyżki spowodowały na rynku pewne perturbacje. Obecnie kolejne wyzwanie stanowi wzrost cen energii i gazu. Najwięksi deweloperzy budują, chociaż już nie tak dużo, jak wcześniej. Wolumen powierzchni magazynowych w budowie nieznacznie się skurczył, ale popyt znajduje się na dotychczasowym, wysokim poziomie. W tle jest ciągle bardzo niski poziom pustostanów, jeśli jeszcze bardziej się obniży, to możemy mieć do czynienia z luką podażową w niektórych regionach. Jednocześnie na rynku są deweloperzy gotowi ją zapełnić, podejmując ryzyko i budując powierzchnie spekulacyjnie. Myślę, że rynek musi się do tych wszystkich zmian dostosować. Czynsze do końca roku powinny osiągnąć poziom akceptowalny dla wszystkich stron. Przypuszczam, że ilość inwestycji spekulacyjnych w najbliższych miesiącach się zwiększy. Polski rynek powierzchni magazynowych cieszy się nadal dużym zainteresowaniem inwestorów i utwierdza swoją silną pozycję w Europie. Jesteśmy nadal bardzo konkurencyjni w regionie – mamy relatywnie przystępne grunty w porównaniu z Zachodem, rozsądne koszty budowy oraz ludzi zmotywowanych do pracy.

Rynki kryptowalutowe zachowują ostrożność

Rynki kryptowalut w zeszłym tygodniu podążały ostrożną ścieżką wśród wzmożonej presji makroekonomicznej i presji rynku inwestycyjnego, emanującej z rynków obligacji i walut fiducjarnych.

Bitcoin rozpoczął tydzień od handlu w zakresie 18 750 dolarów, ale we wtorek odnotował skok powyżej 20 000 dolarów. Ten rajd nie był jednak trwały i kryptowaluta spadła do poziomu około 19 000 dolarów i dziś rano pozostaje stabilna.

Ethereum rozpoczęło tydzień powyżej 1 275 dolarów, a we wtorek przekroczyło 1 375 dolarów. Tego stanu również nie udało się utrzymać, a cena spadła do około 1 280 dolarów.

Simon Peters, analityk kryptowalut eToro

Tylko w pierwszej połowie 2022 r. parki handlowe i centra convenience urosły o ponad 183 000 mkw.

Parki handlowe oraz centra codziennych zakupów (tzw. centra convenience) okazały się najbardziej odpornymi formatami handlowymi w czasie pandemii COVID-19. Ten format handlowy w Polsce dynamicznie się rozwija, a parki wiodą prym pod względem przyrostu podaży. W pierwszej połowie 2022 r. deweloperzy oddali 183 200 mkw. powierzchni najmu, z czego 66% w ramach parków handlowych oraz centrów convenience. Przewiduje się, że na rynku do końca tego roku pojawi się kolejne 341 700 mkw. powierzchni najmu, z czego 53% będą stanowiły parki handlowe. To byłby kolejny rekordowy rok w historii tego sektora pod względem dostarczenia nowej podaży.

JLL i Trei Real Estate Poland, autorzy trzeciej edycji raportu „Parki handlowe i centra convenience w Polsce”, podsumowują sytuację na koniec I półrocza 2022 oraz nakreślają perspektywy rozwoju tego sektora w Polsce.

Podaż – ponad 3 mln mkw. w parkach handlowych i centrach convenience

W pierwszym półroczu 2022 roku ponad 183 000 mkw. powierzchni GLA trafiło na rynek w regionalnych i tradycyjnych parkach handlowych oraz centrach convenience (układ parku handlowego). Przekłada się to na 23 nowe projekty: 11 parków handlowych i 12 centrów convenience. Oprócz tego rozbudowano dwa parki handlowe.

„Obecnie podaż parków handlowych, zarówno regionalnych, jak i tradycyjnych oraz centrów convenience w układzie parku handlowego wynosi 3,22 mln mkw. GLA. Regionalne parki handlowe stanowią 49% tej powierzchni”, komentuje Agnieszka Tarajko-Bąk, Starszy Analityk Rynku, JLL.

Podaż na mniejszych rynkach stopniowo zaczyna przewyższać tą w głównych aglomeracjach (58% wobec 42%). Porównując jednak rok 2022 do 2021, największą różnicę widać pomiędzy głównymi obszarami metropolitalnymi (42% w I półroczu 2022 r. w porównaniu z 46% w I półroczu 2021 r.) a miastami poniżej 50 tys. mieszkańców (33% w I półroczu 2022 r. wobec 29% w I półroczu 2021 r.), co wskazuje na to, że mniejsze rynki są na fali wzrostowej.

Aktywność budowlana pozostaje wysoka, a ponad 290 000 mkw. GLA w tych dwóch formatach ma trafić na rynek do końca 2023 r.

„W drugiej połowie roku planujemy uruchomić nowe budowy w Mielcu, Zambrowie, Krakowie, Gorzowie Wielkopolskim i Szczecinie. Wciąż kupujemy grunty pod kolejne parki handlowe. Sfinalizowaliśmy też budowę i otwarcia dwóch w 100% wynajętych Vendo Parków w Otwocku i Skarżysku-Kamiennej. Tym samym nasze portfolio w Polsce urosło do 31 parków handlowych. Pod koniec ubiegłego roku razem z Patron Capital utworzyliśmy spółkę joint venture o wartości 140 mln euro na realizację nowych parków handlowych w naszym kraju. Wspólnie planujemy wybudować 15-20 nowych Vendo Parków w przeciągu kilku najbliższych lat”, mówi Jacek Wesołowski, dyrektor zarządzający Trei Real Estate Poland.

Popyt – sklepy value retailers najbardziej aktywnymi najemcami

W związku z mocnymi fundamentami polskiego rynku handlowego oraz obiecującymi prognozami wzrostu sprzedaży detalicznej od lipca 2021 do czerwca 2022 r. siedem zagranicznych marek zdecydowało się otworzyć swoje pierwsze sklepy w Polsce. Większość z nich to marki modowe. W 2021 r. w Galerii Mokotów w Warszawie otwarto ekskluzywny butik francuskiego projektanta Karla Lagerfelda. Niemiecka marka luksusowa, Philip Plein, otworzyła swój pierwszy sklep w Domu Dochodowym w Warszawie. Brytyjski JD Sports wzbogacił ofertę centrum handlowego Posnania w Poznaniu. Niemiecka sieć DM Drogerie Markt, jeden z największych graczy na europejskim rynku drogeryjnym, otworzyła swój pierwszy sklep we Wrocławiu w kwietniu 2022 roku. Pierwszy monobrandowy sklep Haribo pojawił się niedawno w Factory Ursus w Warszawie. Długo wyczekiwana marka Uniqlo oraz flagowy sklep Adidasa pojawiły się w Wars Sawa Junior w Warszawie.

„Od początku roku obserwujemy stałe wzrosty w funkcjonowaniu centrów handlowych pod względem parametrów odwiedzalności i obrotów oraz niesłabnące zainteresowanie formatem parków handlowych u wszystkich uczestników rynku – inwestorów, deweloperów, najemców i klientów. Najbardziej aktywnymi najemcami obecnie są marki wynajmujące powierzchnie średnie i duże (400 – 2,000 mkw.), w szczególności value retailers, sieci spożywcze oraz drogeryjne, a najemcy są zainteresowani obecnością w coraz mniejszych miastach poniżej 20 000 mieszkańców”, podkreśla Anna Wysocka, Dyrektor Działu Wynajmu Powierzchni Handlowych, JLL.

Najczęstszą kategorią najemców w tradycyjnych parkach handlowych i centrach convenience są sklepy value retailers – zajmują 37% powierzchni GLA. Co więcej, ich obecność tylko się wzmocniła w porównaniu do wyników raportu z zeszłego roku (wzrost o 4 pp.).

„Trwająca pandemia zmusza sprzedawców do zmiany strategii biznesowych. Marki nieustannie poszukują nowych konceptów, aby poprawić wrażenia zakupowe klientów. Jednym z przykładów jest Castorama, która otworzyła nowy format małego sklepu pod marką Castorama Express. Charakteryzuje się on kompaktowym, przejrzystym i intuicyjnym układem sklepu. Półki sklepowe nie przekraczają dwóch metrów wysokości, dzięki czemu wybór najpotrzebniejszych materiałów jest znacznie łatwiejszy. Taki format coraz częściej pojawia się w parkach handlowych”, dodaje Anna Wysocka, Dyrektor Działu Wynajmu Powierzchni Handlowych, JLL.

Bez podwyżki czynszów

Czynsze za najlepsze obiekty utrzymują się na poziomie zbliżonym do ubiegłorocznego, a umowy są podpisywane na długi okres. Czynsze i opłaty eksploatacyjne w parkach handlowych i centrach typu convenience są nieporównywalnie niższe niż w centrach handlowych. Wynika to z cech charakterystycznych dla tego typu obiektów, tj. braku przestrzeni wspólnych, prostego układu parterowego, jednopoziomowego parkingu zewnętrznego i często peryferyjnej lokalizacji, jednak można się spodziewać, że na poziom opłat eksploatacyjnych będzie miał wpływ wzrost kosztów operacyjnych, a w szczególności wzrost kosztów mediów. Czynsze typu prime, dotyczące lokali o powierzchni ok. 2 000 mkw. w najlepiej prosperujących parkach handlowych, wynoszą obecnie 8 – 12 EUR / mkw./ miesiąc, a opłaty eksploatacyjne są na poziomie 1,5 – 2 EUR / mkw./ miesiąc.

Aktywność inwestorów przyspiesza transformację ESG w parkach

Łączna wartość transakcji w I poł. 2022 r. wyniosła ok. 760 mln euro, choć w dużej mierze była wynikiem dwóch transakcji portfelowych związanych z zejściem z giełdy Spółki EPP. Po wyłączeniu tych transakcji łączny wolumen spada do poziomu poniżej 200 mln euro, w porównaniu do 290 mln euro z I połowy 2021 r. Przy mniejszej liczbie zakończonych transakcji, w I poł. 2022 r. rynek inwestycyjny pozostawał wciąż bardzo aktywny, a liczne parki i centra handlowe typu convenience weszły w fazę wyłączności.

„Uwaga inwestorów nadal skupia się głównie wokół mniejszych obiektów handlowych oferujących szybkie i wygodne zakupy, tj. parków handlowych, małych centrów typu convenience, marketów budowlanych i sklepów spożywczych. Szczególnie atrakcyjne inwestycyjnie są parki handlowe i centra convenience, które posiadają stabilnego i długoterminowego najemcę z branży spożywczej”, wyjaśnia Agnieszka Kołat, Dyrektor Działu Rynków Kapitałowych Nieruchomości Handlowych, JLL.

Parki handlowe i centra convenience stały się atrakcyjnym aktywem inwestycyjnym dla zagranicznych funduszy. Przekłada się to na rosnące zainteresowanie deweloperów i właścicieli kwestiami zrównoważonego rozwoju i ochrony środowiska. Do najczęściej spotykanych rozwiązań ESG w parkach handlowych należą: ładowarki samochodowe, większa ilość terenów zielonych, wykorzystanie odnawialnych źródeł energii. Również sieci handlowe działają zgodnie ze strategią ESG. Sprzedawcy wprowadzają bardziej ekologiczne rozwiązania, takie jak zrównoważone kolekcje modowe (np. H&M, Reserved, Esprit), idee ponownego wykorzystania produktów (IKEA, Decathlon) oraz tworzą działy second-hand (4F, Auchan).

„Jeszcze rok temu o ESG w parkach nie mówiło się zbyt wiele. Teraz, kiedy ten format znalazł się na celowniku inwestorów, stopniowo będziemy wdrażać rozwiązania związane energooszczędnością i ochroną środowiska. Przykładem podjętych przez Trei działań jest Vendo Park w Skarżysku-Kamiennej, który zasilany się energią z paneli fotowoltaicznych. W tym roku rozpoczęliśmy również proces pozyskiwania certyfikatów BREEAM dla naszych nieruchomości handlowych”, podsumowuje Jacek Wesołowski, dyrektor zarządzający Trei Real Estate Poland.

GfK: polscy konsumenci w coraz gorszych nastrojach

Rekordowa inflacja, widmo kryzysu energetycznego i wojna w Ukrainie – to główne czynniki, które wpływają na dalsze spadki nastrojów konsumenckich w Polce. We wrześniu padł kolejny – negatywny – tegoroczny rekord. Niskie wskaźniki napędzają przede wszystkim osoby ze starszych grup wiekowych.

Barometr Nastrojów Konsumenckich GfK, czyli syntetyczny wskaźnik ilustrujący aktualne nastroje Polaków w zakresie postaw konsumenckich, wyniósł w sierpniu br. -20,3 i spadł o 1,1 p.p. w stosunku do poprzedniego miesiąca. W przypadku Polski to jeden z najgorszych wyników w historii pomiarów, a niżej wskaźnik znajdował się jedynie na początku pandemii – w marcu 2020 r. Jeszcze mocniejszy spadek nastąpił w całej Unii Europejskiej, gdzie średnia dla barometru wynosi -29,9. To wynik o 3,5 pkt słabszy niż przed miesiącem i jednocześnie najniższy w historii.

Według badań GfK we wrześniu po raz kolejny spadły wszystkie kluczowe składniki barometru – gorszy wynik odnotowano zarówno w zakresie bieżącej oceny sytuacji ekonomicznej, jak i prognoz na przyszłość.GfK polscy konsumenci w coraz gorszych nastrojach

Badanie wyraźnie pokazuje, że coraz więcej osób negatywnie ocenia obecną sytuację, nie wierząc przy tym w jej szybką poprawę. Wprawdzie spadek nastrojów nie jest gwałtowny, ale już niewiele brakuje, aby wskaźniki osiągnęły rekordowy poziom z wiosny 2020 roku, gdy pandemia dotarła do Polski. Wówczas mierzyliśmy się jednak ze zjawiskiem nowym i zaskakującym. Teraz głównym źródłem naszych obaw i niepokoju jest oczywiście inflacja – zjawisko teoretycznie znane, ale w tej skali nieobserwowane od dawna. Jego skalę doskonale obrazują twarde liczby. Z trackingu GfK Current Consumer Mood wiemy, że obawy związane z inflacją są aktualnie niemal dwa razy silniejsze niż nawet wojna w Ukrainiemówi Barbara Lewicka, Senior Director w GfK.

We wrześniu br. ujemne nastroje konsumenckie dotyczyły wszystkich grup wiekowanych analizowanych przez GfK. Najwyższy wynik odnotowano w grupie od 23 do 29 lat (-1,6), zaś najniższy wskaźnik (-33,2) zarejestrowano wśród dojrzałych osób (50-59 lat). Zgodnie z danymi gromadzonymi przez GfK, niezmiennie wraz ze wzrostem wieku, wskaźnik nastrojów konsumenckich w Polsce osiąga proporcjonalnie niższy poziom, a w ostatnich miesiącach dysproporcje zaczynają być coraz bardziej widoczne.

W przypadku podziału na płeć wyniki dla mężczyzn i kobiet okazały się bardzo zbliżone, z nieco niższym wynikiem zarejestrowanych wśród panów. Większe dysproporcje możemy zaobserwować w przypadku różnych poziomów wykształcenia, gdzie osoby z dyplomem uczelni oraz wykształceniem średnim deklarują znacznie gorsze nastroje od osób z wykształceniem podstawowym.

Znaczących różnic w nastrojach konsumenckich nie widać w przypadku podziału na miejsce zamieszkania. Duże wahania pojawiają się zaś, gdy pod uwagę weźmiemy różne fazy życia,
w których znajdują się badani konsumenci. W grupie młodych, wolnych osób wrześniowy wskaźnik barometru GfK osiągnął -11, wśród młodych małżeństw -13,8, zaś wśród starszych pracujących osób bez dzieci aż -29.

We wrześniu br. kluczowe składowe Barometru Nastrojów Konsumenckich kształtowały się następująco:nastroje konsumenckie

Informacje o badaniu

Badanie zrealizowano w dniach 9-14 września 2022 r. w ramach wielotematycznego badania omnibusowego e-Bus metodą CAWI (wspomaganych komputerowo wywiadów z respondentami z wykorzystaniem ankiety umieszczonej w internecie) na kwotowej, reprezentatywnej przedmiotowo, ogólnopolskiej próbie n=1000 osób. Struktura respondentów została dobrana z zachowaniem rozkładu wybranych parametrów społeczno-demograficznych odzwierciedlającego rozkład tych cech w populacji generalnej.

Barometr może przyjmować wartości od –100 do +100 i jest to saldo pomiędzy opiniami pozytywnymi a negatywnymi. Dodatnia wartość barometru wskazuje na to, iż w danej fali badania liczba konsumentów nastawionych optymistycznie przeważa nad liczbą konsumentów nastawionymi pesymistycznie. Wartość ujemna barometru oznacza odwrócenie tej proporcji.

Barometr jest zagregowanym wskaźnikiem sporządzanym na zlecenie Komisji Europejskiej, wyliczanym od 1985 roku. Obecnie indeks obejmuje 27 krajów. Dane dla Polski pochodzą z badania GfK współfinansowanego przez Komisję Europejską.

Nowe cykliczne minima WIG i WIG-20

iniony tydzień zakończył się w piątek ustanowieniem przez główne indeksy rynku akcji USA swych nowych cyklicznych minimów (S&P 500 -1,51 proc., DJIA -1,71 proc., Nasdaq 100 -1,73 proc.; Nasdaq Composite nadal utrzymywał się minimalnie powyżej swego czerwcowego dołka. Dziś rano kontrakty na główne amerykańskie indeksy notowały niewielkie zmiany (S&P 500 +0,19 proc.).

Swe nowe cykliczne minima osiągnęły dziś główne indeksy w Malezji, Hong Kongu, na Filipinach i Tajwanie. Najsilniej – o 1,95 proc. – spadał dziś filipiński PSEi. Najsilniej – o 1,07 proc. – rósł dziś japoński Nikkei.

Na giełdach europejskich dominowały dziś rano spadki (DAX -0,97 proc., CAC 40 –0,98 proc. ok. godz. 9:40).

Jedynymi głównymi indeksami europejskiego rynku akcji, który ustanawiały dziś swe nowe cykliczne minima były dziś WIG i WIG-20 (-0,97 proc. i -1,5 proc. odpowiednio ok. godz. 9:40). WIG-20 był najniżej od marca 2020, WIG najniżej od listopada 2020. Poza WIG-Nieruchomości spadały dziś rano wszystkie indeksy sektorowe polskiego rynku akcji. WIG-Media był dziś najniżej od końca 2020 roku. Wśród składników WIG-20 swe nowe cykliczne minima osiągnęły dziś ceny akcji Pekao i Santander Bank Polska.

Rentowność amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych, która w środę dotknęła na chwilę poziomu 4 proc. (najwyższego od kwietnia 2010) spadała dziś rano (3,77 proc. ok. godz. 9:20). Swe najwyższe poziomu od 2008 roku odwiedziły dziś rentowności 10-letnich obligacji skarbowych Malezji i Singapuru. W piątek najwyżej od 10 lat była rentowność węgierskich 10-latek (9,775 proc.). Rentowność polskich 10-latek pozostawała powyżej poziomu 7 proc. (7,149 proc.).

Ceny ropy naftowej odrabiały dziś piątkowe straty (WTI +3,51 proc., Brent +3,35 proc. ok. godz. 9:15) osiągając okolice lokalnych szczytów z poprzedniego tygodnia. Ceny kontraktów na gaz ziemny w Wielkiej Brytanii osiągnęła w piątek najniższy poziom od pierwszej dekady sierpnia.

Amerykański dolar ustanowił dziś swe nowe cykliczne maksima względem koreańskiego wona i malezyjskiego ringgita. Kurs USD względem malezyjskiego waluty osiągnął poziom swego historycznego szczytu ustanowionego podczas kryzysu azjatyckiego w styczniu 1998. Kurs USD względem koreańskiego wona był najwyższy od marca 2009. Kurs EUR/USD przebywał minimalnie poniżej poziomu 0,98 (-0,07 proc. ok. godz. 9:10). USD/JPY utrzymywał się nieco poniżej poziomów na których nastąpiła niedawno pierwsza od 1998 roku interwencja Bank of Japan w obronie japońskiej waluty.

Lekko umacniał się dziś rano polski złoty (EUR/PLN -0,33 proc., USD/PLN –0,35 proc.).
Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara spadł na początku dzisiejszych notowań poniżej poziomu 19000 USD, ale później powrócił ponad ten poziom ok. godz. 9:05 notując minimalną dzienną zmianę (+0,11 proc.).

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Zadłużenie generacji Z spada, ale trend może się nie utrzymać. Młodych już dosięgnęła inflacja

Nowy rok akademicki to dla wielu młodych ludzi początek nowego etapu w życiu. Studia to jednak wysiłek nie tylko intelektualny, ale i finansowy. Młodzi pobierający naukę, w znakomitej większości nie mogą pozwolić sobie na podjęcie pełnoetatowej pracy, a koszty życia rosną. Mimo że – jak pokazują dane zgromadzone w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie informacji kredytowych BIK – w grupie wiekowej 18-24 jest dziś o blisko 27 tys. niesolidnych dłużników mniej niż w marcu 2020 r., a ich zaległy dług jest mniejszy o 347 mln zł, to zaległe zadłużenie wciąż jest faktem. W bazach nadal widnieje 125 tys. niesolidnych płatników, którzy zalegają ze spłatą 853 mln zł. Co więcej, tendencja spadkowa w przyszłości może być trudna do utrzymania, w związku z sytuacją gospodarczą, która już wpłynęła na stosunek tej grupy wiekowej do wydawania posiadanych środków.

Polska studentami stoi. Według danych GUS, pod koniec 2021 r., w krajowych uczelniach kształciło się ponad 1,2 mln osób[1]. To ponad połowa wszystkich Polaków między 19 a 24 r.ż.[2]. Znakomitą większość żaków, od niepobierających nauki rówieśników, odróżnia brak możliwości podjęcia pełnoetatowej pracy, a to może negatywnie wpłynąć na ich sytuację finansową. A jak ona wygląda? Z Raportu InfoDług przygotowanego na podstawie danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz bazy informacji kredytowych BIK wynika, że suma zaległych zobowiązań Polaków w wieku od 18 do 24 lat wyniosła po pierwszym półroczu 2022 ponad 853 mln zł. To nieco mniej niż pod koniec roku ubiegłego, gdy suma ta oscylowała w granicach 900 mln zł i zdecydowanie mniej niż przed pandemią, bo w marcu 2020 r. przeterminowane zadłużenie wynosiło 1,2 mld zł. To, czy ta tendencja się utrzyma, może budzić jednak wątpliwości. Dlaczego? Z publikacji „Portfel Studenta 2022” – przygotowanej przez Fundację „Warszawski Instytut Bankowości” i Związek Banków Polskich – wynika, że średnie miesięczne wydatki polskiego studenta wciąż rosną i wynoszą teraz około 3 177 zł. Dla porównania, przed rokiem było to 2 740 zł, a przed dwoma laty – 2 652 zł. W efekcie, więcej niż co trzeci respondent (38 proc.) zadeklarował pogorszenie swojej sytuacji finansowej i materialnej [3].

Potwierdzają to wyniki badania przeprowadzonego przez Quality Watch na zlecenie Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor. Wynika z niego, że co trzeci (34 proc.) ankietowany w wieku od 18-24 lat nie ma w tej chwili oszczędności (min. 3 wynagrodzenia) i taki stan rzeczy utrzymuje się już od pół roku. Co piąty (21 proc.) zabezpieczenie finansowe posiadał, ale stracił je w ciągu ostatnich 6 miesięcy[4]. – Z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy stwierdzić, że rezerwy zostały przeznaczone na codzienne wydatki, które są w tej chwili nieporównywalnie wyższe niż przed kilkoma miesiącami. Młodzi-dorośli – bez względu na to, czy już pracują, czy jeszcze się uczą – mogą niedługo znaleźć się w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Ci aktywni zawodowo dopiero wchodzą na rynek pracy, ich wynagrodzenia często nie są wysokie i nie wystarczają na pokrycie wszystkich potrzeb. Ci studiujący mogą natomiast pracować wyłącznie dorywczo, a przy tym nie zawsze mają możliwość skorzystać ze wsparcia rodziców czy dziadków, którzy również mierzą się z konsekwencjami kryzysu – mówi Sławomir Grzelczak, Prezes BIG InfoMonitor.

Zobowiązań najczęściej nie spłacają młodzi mężczyźni, a rekordzista ma ponad 700 tys. zł długuZobowiązań najczęściej nie spłacają młodzi mężczyźni, a rekordzista ma ponad 700 tys. zł długu

– Pandemia oraz jej konsekwencje, tj. twardy lockdown i nauka zdalna, bez wątpienia przysłużyły się portfelom młodych osób. Powrót do domów rodzinnych i korzystanie z gościnności rodziców sprawiły, że wielu studentom odpadła spora część kosztów związanych z samodzielnym utrzymaniem – czynsz, codzienne zakupy. Analizując zgromadzone przez nas dane, możemy zauważyć, że w latach 2018-2020 ich zaległości zwiększały się dwa razy szybciej niż ogółu społeczeństwa, a od marca 2020 systematycznie spadają – dodaje prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

O spłaceniu długu zdecydowanie częściej zapominają młodzi mężczyźni. W Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie BIK widnieje bowiem 77 006 panów (zaległość – 520 mln zł) i 47 638 pań (zaległość – 333 mln zł) między 18 a 24 r.ż.Zobowiązań najczęściej nie spłacają młodzi

Najbardziej zadłużeni w tej kategorii wiekowej są mieszkańcy woj. śląskiego. Łącznie mają niemal 118 mln zł nieuregulowanych płatności. Stąd pochodzi także rekordzista. 21-latek zalega bankom i instytucjom finansowym na ponad 708 tys. zł. Kolejne miejsca zajmują zameldowani w województwach mazowieckim (111 mln zł) i dolnośląskim (93 mln zł). Najmniej niespłaconych długów mają natomiast osoby z woj. świętokrzyskiego (15 mln zł).  Najwyższe średnie zaległe zadłużenie obserwujemy w woj. wielkopolskim (7 502 zł), a najniższe w lubelskim (5 430 zł).Zobowiązań najczęściej nie spłacają młodzi 3 Zobowiązań najczęściej nie spłacają młodzi 3

Alimenty, rachunki, czynsz – z tymi płatnościami młodzi mają największy problem

Z danych zgromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK wynika, że największy udział w łącznej kwocie zaległego zadłużenia młodych-dorosłych mają zaległości pozakredytowe. Łączna kwota zaległych zobowiązań takich jak bieżące rachunki, czynsz czy alimenty, wynosi bowiem ponad 464 mln zł. To średnio 4853 zł na osobę. Jeżeli pod uwagę weźmiemy tylko niezapłacone w terminie alimenty, średnia wyniesie już 9811 zł. W przypadku mandatów za jazdę bez biletu będzie to 295 zł, a rachunków telekomunikacyjnych – 3378 zł. Więcej tego typu zaległości mają zdecydowanie mężczyźni. W Rejestrze widnieje ich niemal 60 tys. i mają oni ponad 278 mln zł zaległych zobowiązań pozakredytowych. Dla porównania, kobiet jest tylko 36 tys., a suma ich zadłużenia nie przekracza 186 mln zł.

Mimo, że w przypadku zobowiązań kredytowych łączna kwota zaległych długów jest nieco mniejsza, bo nie przekracza 389 mln zł, to średnie zadłużenie na osobę jest wyższe i wynosi 6 tys. zł. To oczywiste z uwagi na fakt, że kwoty rat są w przeważającej większości dużo wyższe niż bieżące rachunki. Średnia wartość zaległego długu to aż 57 tys. zł w przypadku kredytu mieszkaniowego i 6 tys. zł w przypadku konsumpcyjnego. Również tutaj przewagę mają mężczyźni. Niesolidnych dłużników jest 37 tys., a dłużniczek – 25 tys.Alimenty, rachunki, czynsz – z tymi płatnościami młodzi mają największy problem

Źródła:

  1. GUS, Szkolnictwo wyższe w roku akademickim 2021/2022 (wyniki wstępne)
  2. GUS, Polska w liczbach 2022
  3. Warszawski Instytut Bankowości, Związek Banków Polskich, Portfel Studenta 2022
  4. Stosunek Polaków do oszczędzania, Badanie Quality Watch zrealizowane w dn. 9-12 września 2022 metodą CAWI (komputerowo wspomagany wywiad internetowy) wśród Polaków w wieku 18+, Próba: 1077

Inflacja zagląda do portfeli firm – przedsiębiorcy będą ciąć wydatki lub opóźniać płatności

Rosną koszty prowadzenia działalności w Polsce. Wzrost cen usług, towarów, półproduktów i surowców potwierdza już 95 proc. przedsiębiorców. Skłania to właścicieli firm do weryfikacji swoich planów zakupowych: szukania promocji, tańszych zamienników lub… całkowitej rezygnacji z niektórych wydatków. Co dziesiąty przedsiębiorca obawia się, że będzie miał problemy z zapłatą w terminie – wynika z najnowszego badania firmy faktoringowej NFG „Zakupy firmowe”.

Według danych GUS, inflacja we wrześniu wyniosła 17,2 proc. rok do roku, co stanowi wynik najwyższy od marca 1997 r., kiedy to osiągnęła poziom 16,6 proc. Najbardziej podrożały: żywność i energia. Zwłaszcza to ostatnie daje się przedsiębiorcom mocno we znaki. Podwyżki cen energii mają bowiem bezpośredni wpływ na prowadzenie wielu działalności w kraju. A jak wskazują sami przedsiębiorcy – najbardziej dotkliwe są dla nich właśnie drożejące paliwa i wysokie opłaty za media (gaz, prąd, woda).

Jest źle, a może być jeszcze gorzej

Badanie przeprowadzone w sierpniu na zlecenie firmy faktoringowej NFG, pokazuje, że aż 95 proc. przedsiębiorców z sektora MŚP odczuło wzrost cen produktów i usług niezbędnych do prowadzenia działalności. Najczęściej wskazywanym produktem, który zdrożał, jest paliwo (78 proc. wskazań), następnie opłaty za media (68 proc.) oraz surowce, półprodukty i produkty (60 proc.). Zdaniem badanych firm, przeciętny wzrost cen w ostatnich sześciu miesiącach wyniósł 37,4 proc. Nie pozostaje to bez wpływu na budżety firm. Jednym ze sposobów radzenia sobie z drożyzną, jest korzystanie z elastycznych form finansowania.

Istotnie, w ostatnich miesiącach zaobserwowaliśmy zwiększone zapotrzebowanie przedsiębiorstw, by rozkładać na raty nie tylko faktury z przyszłą datą płatności, ale też faktury proforma. Nie tylko zakupy różnych towarów i usług firmowych, ale też paliwa. Od momentu wprowadzenia przez nas Fakturatki na rynek przedsiębiorcy sfinansowali z jej pomocą zakupy za ponad 6 mln zł – wylicza Emanuel Nowak, ekspert NFG.

Oprócz mediów i paliw drożeją też usługi, z jakich na co dzień korzystają przedsiębiorcy. Mikrofirmy biorące udział w badaniu, istotnie częściej niż firmy małe wskazują na wzrost kosztów związanych z wynajmem lokalu (33 proc. do 21 proc.) oraz cen sprzętu biurowego (30 proc. do 19 proc.). Z kolei małe firmy częściej niż mikroprzedsiębiorstwa wskazują na wzrost kosztów związanych z zakupem surowców i półproduktów (67 proc., o 13 pp. więcej, niż w firmach mikro).Inflacja zagląda do portfeli firm

Niestety to nie koniec negatywnych wskazań. Przed nami jesień i zima, czyli tzw. sezon grzewczy. Przedsiębiorcy z obawą patrzą w przyszłość. 85,5 proc. z nich spodziewa się w najbliższych 6 miesiącach kolejnych podwyżek cen. Jedynie 5 proc. respondentów ma co do tego wątpliwości, a pozostali nie mają zdania.Inflacja zagląda do portfeli firm 2

W naszym badaniu 29 procent mikro i małych firm wskazywało, że zaciągnęło kredyt lub pożyczkę w celu nabycia produktów i usług niezbędnych do prowadzenia działalności. We wrześniu Rada Polityki Pieniężnej po raz kolejny podniosła stopy procentowe. W efekcie, są one teraz najwyższe od 2012 roku, co ma przełożenie na jeszcze wyższe raty kredytów. W tej sytuacji zaciąganie długoterminowych zobowiązań finansowych staje się dla firm niekorzystne, a nawet niebezpieczne. Może bowiem skutkować utratą płynności finansowej i niewypłacalnością. Kupując produkty i usługi do firmy, przedsiębiorcy będą więc zmuszeni ograniczać wydatki lub przerzucą ryzyko transakcji na swoich kontrahentów – prognozuje Emanuel Nowak, ekspert NFG.

Zakupy po nowemu, problemy po staremu

Blisko 80 proc. badanych firm przyznaje, że podwyżki cen wpłyną na zmianę sposobu dokonywania przez nich zakupów. Wśród najczęściej podawanych preferencji i zwyczajów zakupowych wymieniają: poszukiwanie promocji i okazji cenowych (44 proc.), poszukiwanie tańszych zamienników i chęć ograniczenia wydatków (po 36 proc.). Przy czym mikrofirmy częściej zapowiadają rezygnację z zakupów, a firmy małe częściej zamierzają negocjować dłuższe terminy płatności oraz finansować zakupy kredytem.inflacja

Prawdziwie niepokojące sygnały płyną jednak z firm, które zapowiadają potencjalne opóźnienia płatności. To głównie mikrofirmy oraz przedsiębiorstwa z branż budowlanej i handlowej,

Co 10. przedsiębiorca z badania NFG wskazuje, że może mieć problemy z terminowymi płatnościami za zakupy firmowe. Oznacza to brak wynagrodzenia dla dostawcy i ryzyko powstania zatorów płatniczych w transakcjach handlowych. Już dziś do KRD wpisanych jest 260 tysięcy firm, które nie są w stanie spłacić swoich zobowiązań finansowych. W pierwszym półroczu tego roku 197 firm ogłosiło upadłość, a 862 wybrało postępowanie restrukturyzacyjne. Liczby te w najbliższym czasie mogą się jednak zwiększyć. Sporym zagrożeniem dla biznesu jest bowiem inflacja, wywołana w głównej mierze przez rosnące ceny energii i paliw. Przedsiębiorstwa muszą utrzymać rentowność w dynamicznym, nieprzewidywalnym otoczeniu. W najtrudniejszej sytuacji są firmy, które swoje koszty szacują z dużym wyprzedzeniem i nie mogą ich potem skorygować. Tak jest chociażby w budownictwie. Spodziewamy się, że w tej branży niewypłacalności będzie przybywać – komentuje Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Wydatki można podzielić

Nie bez powodu budownictwo jest jedną z branż najbardziej zainteresowanych usługą ratalną. Jak pokazuje niedawne badanie NFG „Finansowanie zakupów firmowych”, co dziesiąta firma z sektora MŚP rezygnuje z zakupów ze względu na zbyt wysoką cenę, ale niemal 30 proc. przedsiębiorstw jest zainteresowanych zakupami na raty: po to, by odroczyć płatności o miesiąc, wybierając na przykład płatność w jednej racie, albo by podzielić duży wydatek na kilka mniejszych bez konieczności wydawania naraz większej sumy pieniędzy. A jak twierdzą twórcy Fakturatki, na raty można dzisiaj kupić niemal wszystko: usługi biznesowe (faktury za prąd, karty paliwowe czy nawet remont lokalu), towary (w tym materiały, surowce, półprodukty), środki trwałe (jak maszyny i urządzenia) czy wartości niematerialne (na przykład licencje za oprogramowanie).

O badaniu:

Ogólnopolskie badanie „Zakupy firmowe” zostało przeprowadzone w sierpniu 2022 r. przez IMAS International na zlecenie firmy faktoringowej NFG na grupie 462 mikro i małych przedsiębiorstw, techniką mieszaną CAWI oraz CATI.

Mustang Mach 1, klasyk z pazurem, trafił na aukcję

Adam Klimek wystawił swojego Forda Mustanga Mach 1 z 1973 r. na platformie aukcyjnej Bidcar. Cena wywoławcza to 1 proc. wartości samochodu, licytować można do 12 października.

50 lat, silnik o mocy 400 koni i tylko 50 tys. km przebiegu. Adam Klimek, najbardziej znany mechanik w Polsce, przez siedem miesięcy pracował nad Mustangiem, by przywrócić mu dawny blask i dodać pazura. Teraz wystawił go na aukcji na nowej platformie aukcyjnej z samochodami używanymi Bidcar.

Aukcja Mustanga Mach 1 od Adama Klimka, w której każdy może wziąć udział, rozpoczęła się 2 października o 20:00 i potrwa 10 dni – do 12 października. Cena wywoławcza to 1 proc. kwoty, na jaką samochód wycenił rzeczoznawca. Ponadto Adam Klimek udzielił gwarancji przybicia, a więc zwycięzcą aukcji automatycznie zostanie osoba, która złoży najwyższą ofertę.Mustang Mach 1 Adam KlimekMustang Mach 1 Adam Klimek Mustang Mach 1 Adam Klimek

Drugie życie klasyka

Historię wystawionego na aukcję Forda Mustanga Mach 1 z 1973 r. dobrze znają fani programu “Samochód marzeń Adama Klimka” w TVN Turbo. Auto w opłakanym stanie Adam Klimek kupił w Stanach Zjednoczonych za 55 tys. zł. Aby przywrócić mu świetność, mechanik poświęcił 7 miesięcy swojego życia, a na części wydał blisko 160 tys. zł.

Mustang Mach 1 Adam KlimekSamochód został całkowicie rozebrany, wszystkie nadające się do tego części odnowione, a pozostałe wymienione. W Stanach Zjednoczonych kupione zostały chociażby fabrycznie nowe elementy nadwozia, których nie dało się uratować – podłoga, tylny pas, błotniki, przednie prawe drzwi. Prace nad samym nadwoziem, od demontażu do powtórnego złożenia w całość, pochłonęły około 1000 roboczogodzin.

Jednostkę napędową Adam Klimek zbudował na bazie silnika Cleveland Cobra Jet 351, który został gruntownie stuningowany. W zasadzie pozostał z niego  tylko blok, w którym zamontowano aluminiowe głowice z dużymi zaworami Edelbrock, sportowy wałek rozrządu, duży gaźnik oraz kute tłoki.

W aucie wymieniona została również skrzynia biegów – automat zastąpiła czterostopniowa skrzynia manualna. Zmodyfikowane zostało też zawieszenie, tylny dyferencjał i most z mechaniczną szperą (torsen).

Efektem pracy Adama Klimka jest, dający wyjątkowe doznania z jazdy, klasyk z czterystukonnym silnikiem pod maską, który do setki rozpędza się w mniej niż 6 sekund. A dzięki aukcji na Bidcar znajdzie on wkrótce nowego właściciela.  Adam Klimek postanowił sprzedać swoje auto marzeń właśnie przez tę platformę, bo jak sam mówi: Bidcar daje mi nadzieję, że sprzedawanie – ale i kupowanie – stanie się wreszcie wygodne. Tak naprawdę, nie teoretycznie.

https://www.youtube.com/watch?v=q7LISKFrYXI&t=4s

Mustang: Co kryje raport rzeczoznawcy?

Mustang Mach 1 Adam KlimekKażdy samochód przed wystawieniem na aukcję na Bidcar, poddawany jest inspekcji i wycenie niezależnego rzeczoznawcy. Przygotowana przez niego dokumentacja oraz raport AutoDNA, który zawiera między innymi informacje o przebiegu, uszkodzeniach oraz dane techniczne, udostępniane są zainteresowanym zakupem za darmo.

Również Mustang Mach 1 Adama Klimka przeszedł szczegółową inspekcję rzeczoznawcy. Raport zawiera kilkadziesiąt zdjęć ogólnych, oblachowania, oświetlenia i wnętrza. rzeczoznawca sprawdził dane techniczne i wyposażenie pojazdu – standardowe i dodatkowe. Zmierzył grubość powłoki lakierowej na wszystkich elementach karoserii i wysokość bieżnika opon. Przeprowadził próbę rozruchową i jazdę próbną. Odczytał przebieg samochodu 31.358 mil – czyli 50.466 km. Na kilkudziesięciu zdjęciach pokazał wszystkie widoczne uszkodzenia pojazdu, takie jak otarcia lakieru, pęknięcia na zderzaku czy brak dźwigni składania oparcia fotela pasażera.

Stworzyliśmy Bidcar, aby walczyć z patologiami przy sprzedaży samochodów używanych: ukrywaniem informacji o wypadkach, przekręcaniem liczników, zawyżaniem cen – mówi Artur Kopania. Twórcy platformy twierdzą, że dzięki modelowi aukcyjnemu, unikalnemu na rynku, ich platforma umożliwia ustalenie uczciwej dla obu stron, bo rynkowej ceny pojazdu. – Nie dziwi więc, że swoje auto Adam Klimek postanowił sprzedać właśnie na Bidcar – dodaje współzałożyciel platformy.

***

Bidcar to pierwsza w Polsce internetowa platforma aukcyjna samochodów używanych,  dla klientów indywidualnych. Stworzona została przez zespół managerów z Europejskiego Centrum Remarketingu (ECR) – Radosława Kopanię, Mateusza Laskę, Artura Kopanię i Przemysława Wałasza. Doświadczenie – zdobyte m.in. przy prowadzeniu serwisu aukcyjnego B2B Poleasingowe.pl – pozwoliło im przygotować platformę, na której z aukcyjnego modelu handlu samochodami korzystać mogą wszyscy.

Garnitur biznesowy na miarę – na jaki model postawić?

Nasz strój jest naszą wizytówką, czy tego chcemy, czy nie. Kiedy więc szykujemy się do pracy, musimy postawić na takie ubranie, które będzie podkreślać nasze kompetencje i profesjonalizm. Jeżeli zajmujemy wysokie stanowisko lub w firmie obowiązuje dress code, podstawowym elementem naszej służbowej garderoby będzie garnitur.

Garnitur to bezsprzecznie jeden z obowiązkowych strojów w męskiej szafie, a jeśli do tego chodzimy w nim na co dzień do pracy, najlepiej zaopatrzyć się w więcej niż jeden model. Jak podejść do jego wyboru, by pasował na codzienne wyjścia do biura?

Wybierając garnitur biznesowy, stawiamy na klasykę

Zacznijmy od tego, że praca nie jest miejscem, w którym możemy sobie pozwolić na dużą oryginalność i podążanie za najnowszymi trendami. Znacznie lepiej sprawdzi się klasyka. Jest ponadczasowa i zawsze elegancka. Krój powinien być prosty i tradycyjny. Należy też zrezygnować z garniturów z marynarką dwurzędową, która byłaby zbyt ekstrawagancka. Spodnie powinny być proste, nie kupujmy modeli z mankietami i zakładkami.

Kolory, na jakich należałoby się skupiać to modele w odcieniach szarości, grafitowe lub granatowe. Będą doskonale pasować z eleganckimi białymi lub błękitnymi koszulami. Zrezygnujmy z garniturów we wzory. Pomimo tego, że krata jest bardzo modna, to jest jednocześnie mniej formalna, a tym samym nie jest dobrym wyborem do pracy.

Klasyka nie musi być nudna

Wydawałoby się, że skoro mamy skupiać się na modelach klasycznych, to nasza stylizacja będzie przeciętna i nie będzie w niej nic atrakcyjnego. Są jednak kroje, które są modne, klasyczne, a przy tym podkreślają męską sylwetkę. Tak jest w przypadku garniturów o kroju slim. Ich cechą charakterystyczną jest obecność lekko taliowanej marynarki. To idealna propozycja dla nas, jeśli jesteśmy szczupłej budowy ciała.

Dobry garnitur idealnie leży na sylwetce

Chociaż każdy mężczyzna może w garniturze wyglądać fantastycznie, to nie znaczy, że możemy się garniturem wymienić lub od razu kupić ten sam model, jaki ma ktoś inny. Każda osoba ma zupełnie inną sylwetkę i wymiary, a garnitur jest wymagający. Będziemy prezentować się świetnie, tylko jeśli będzie idealnie pasować. Ponieważ w grę wchodzi strój, który będzie pomocny w rozwoju naszej kariery i będzie rzutować na relacje ze współpracownikami i klientami, warto wziąć pod uwagę szycie na miarę. Wtedy zyskamy gwarancję, że nogawki spodni i rękawy marynarki będą odpowiedniej długości, nie będzie nigdzie marszczeń, a materiał wykorzystany do produkcji jest wysokiej klasy. Jeżeli interesuje nas garnitur na miarę w Warszawie, zapoznajmy się z tym, co może nam zaproponować Cafardini.

Dodatki dopełnieniem stylizacji

Chociaż na pierwszym planie będzie garnitur i elegancka koszula, nie możemy zapominać o dodatkach, które wykończą cały strój. Zwróćmy uwagę na to, by buty były eleganckie, proste i skórzane. Nie zapominajmy również o pasku i krawacie. Bez nich nasz strój wyglądałby na niechlujny i niedokończony.

Od zera do eksperta na LinkedIn

Jeśli jesteś w firmie osobą decyzyjną, to zapewne stale poszukujesz sposobów na networking oraz poznanie coraz to nowych wartościowych osób. Oczywiście z takimi osobami można zarówno tworzyć nowe biznesy, ale również uczyć się od nich, pozyskiwać wiedzę, dowiadywać się czegoś nowego. Z pewnością słyszałeś już, że na LinkedIn jest obecnie prawie 97% osób na stanowiskach decyzyjnych z całego świata. Jeśli chcesz wiedzieć, w jaki sposób ten portal może się przyczynić do Twojego dalszego rozwoju, to koniecznie przeczytaj ten artykuł.

LinkedIn –  co to jest?

Jest to nic innego jak portal społecznościowy z przeznaczeniem dla ludzi aktywnych zawodowo. Jest on międzynarodowy a jego łączna liczba użytkowników to ponad 800 mln. Większa część tych osób jest bardzo chętna do nawiązywania nowych kontaktów biznesowych i znajomości networkingowych.

LinkedIn to źródło niezwykle cennych informacji o jego użytkownikach. Większość z nas na swoich profilach opisuje gdzie pracuje obecnie, jakie miało poprzednie zajęcia oraz w czym się specjalizuje, oraz jakie zajmuje stanowisko. To idealna droga, aby dotrzeć do ludzi lub firm, które są naszym targetem.

Warto zaznaczyć, że założenie profilu na LinkedIn jest w 100% darmowe, więc konto może posiadać tam każdy. Nawet jeśli nie miałeś wcześniej styczności z tym serwisem, to nie ma się czym przejmować, bo na każdym kroku będziesz dostawał informację i podpowiedzi, w jaki sposób uzupełnić profil, aby był on kompletny i atrakcyjne dla innych użytkowników.

Jak działa portal LinkedIn

Portal działa na zasadach innych portali społecznościowych. Można go porównać do Facebooka tylko przeznaczonego do kontaktów głównie biznesowych. Warto zaznaczyć, że na LinkedIn użytkownicy są bardzo otwarci na zawieranie nowych znajomości i poszerzanie swojej sieci kontaktów. Z tego też powodu nie mówimy tu o „znajomych”, a właśnie o kontaktach. Nie musisz kogoś znać, by wysłać mu zaproszenie do nawiązania kontaktu. LinkedIn pozwala na wysłanie do 500 zaproszeń tygodniowo, to pokazuje, że element networkingowy jest dla niego bardzo istotny. Jak możesz się domyślać nowe kontakty to każdorazowo szansa na znalezienie nowego klienta, inwestora, partnera biznesowego, czy udziałowca.

Tę skuteczność potwierdzają również specjaliści z Agencji Sales Robots, specjalizujący się w kampaniach komunikacyjnych na tym właśnie portalu.

LinkedIn w Polsce — statystyki

Często się mówi, że do Polski trendy czy zachowania z Ameryki oraz zachodu Europy przychodzą zawsze z lekkim opóźnieniem. Tak samo jest w przypadku LinkedIn. W stanach nawet połowa obywateli ma założone swoje konto na tym portalu. W Polsce na ten moment mamy 4,4 mln użytkowników. Ta liczba jednak z miesiąca na miesiąc stale rośnie i nie ma wątpliwości, że naszych rodzimych użytkowników będzie tylko przybywać.

Oczywiście nawet 4,4 mln to jest duża grupa. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że to mogą być nasi przyszli klienci czy inwestorzy, to nie da się ukryć, że prowadzenie tam aktywnie profilu może być bardzo opłacalne. Dodatkowo pamiętaj, że osoby wchodzące na LinkedIn nie robią tego po to, by ślepo scrollować swoją tablicę (jak to się często dzieje na Facebooku), tylko podchodzą do tego bardziej biznesowo.

Czym jest profil prywatny na LinkedIn?

Prywatny profil na LinkedIn może założyć każdy z nas. Nie ma żadnych odgórnych ograniczeń, a samo założenie konta oraz jego późniejsze prowadzenie jest całkowicie darmowe. Prywatny profil może służyć jako nasza wizytówka (jeśli chcemy z niego korzystać biernie / pasywnie) lub jako nasze centrum do pozyskiwania wartościowych kontaktów, wiadomości, treści, jeśli korzystamy z niego aktywnie.

Ważną informacją jest też to, że na sam nasz profil możemy dodać praktycznie nieograniczoną liczbę nowych kontaktów, bo limit ustawiony przez serwis to aż 30 000 osób.

Czym jest profil firmowy na LinkedIn?

Na serwisie można również założyć profil firmowy, który zdecydowanie różni się od profilu prywatnego. Jest to dużo bardziej bierne miejsce, bo o ile nadal możemy na nim publikować treści, to niestety osiągają one dużo mniejsze zasięgi niż to się dzieje na prywatnym profilu.

Oczywiście posiadanie profilu firmowego swojej firmy jest nadal atrakcyjna ze względów wizerunkowych, bo to dobrze świadczy o firmie jak jest obecna na LinkedIn.

Sprzedaż na LinkedIn – najważniejsze informacje

Serwis LinkedIn jest dobrym miejscem na generowanie sprzedaży dla naszej firmy. Codziennie możemy kontaktować się z innymi wartościowymi osobami i proponować swój produkt lub usługę. Oczywiście nie musimy robić tego w tak aktywny sposób. Niektórzy wolą dzielić się swoją wiedzą oraz opisywać to, co oferują w ramach regularnych postów. To dla wielu użytkowników jest lepszy sposób, bo nie wszyscy lubią klasyczne techniki sprzedażowe, z którymi spotykamy się niemal na co dzień.

Warto powiedzieć, że LinkedIn jest dobrym miejscem również dla przedstawicieli handlowych, marketingowców i innych osób, którym zależy na powiększaniu sieci kontaktów i relacjach biznesowych.

Serwis posiada również bardzo dobre narzędzie, dzięki któremu możemy jeszcze skuteczniej wyszukiwać nowe kontakty. To narzędzie nazywa się Sales Navigator i jest dostępne w ramach pakietu premium na LinkedIn.

Generowanie nowych leadów na LinkedIn

Każdemu z nas zależy na pozyskiwaniu leadów. LinkedIn ma 3 bardzo dobre metody na to. Możesz je wykorzystywać kompletnie niezależnie od siebie. Posiadają one różną skuteczność, ale też wymagają innego zaangażowania:

  • Bezpośrednie prywatne wiadomości, które potrafią osiągnąć nawet do 10% skuteczności. To bardzo dobre rozwiązanie dla każdego, bo wiadomo, że prywatne wiadomości sprawdza każdy. Jeśli dobierzesz do tego indywidualny przekaz, to możesz być pewien, że użytkownicy chętnie będą Ci odpisywać. Taka prywatna wiadomość i idealne miejsce na to, aby zaproponować wszystko, co tylko oferujesz.
  • Zaproszenia do udziału w wydarzeniu, potrafią osiągać do 15% skuteczności. Wydarzenia trochę się różnią od wiadomości, bo tu mówimy bardziej o zachęceniu do pojawienia się w pewnym miejscu. Ktoś jeszcze nie dostał od nas przekazu i konkretnego komunikatu. To dopiero na tym wydarzeniu go otrzyma i zdecyduje się, czy to go interesuje.
  • Publikowanie postów niestety ma ono bardzo niską skuteczność. Pamiętaj, że ilość postów, którą widzi każdego dnia przeciętny użytkownik jest bardzo duża. Co za tym idzie, aby zwrócił uwagę akurat na Ciebie musisz być najlepszy spośród wszystkich postów. Dodatkowo, jeśli użytkownik przeczyta Twój post, to jeszcze nie jest pewne, że pomyśli, by się w ogóle z Tobą skontaktować.

Rekrutacja na LinkedIn

Proces rekrutacji na LinkedIn jest rzeczą bardzo popularną zarówno dla rekruterów, jak i dla osób poszukujących pracy. Ofert jest bardzo dużo i każdego dnia dochodzą nowe. Dzięki temu, że teraz praca zdalna jest coraz popularniejsza, to ograniczenia geograficzne często przestają mieć znaczenie. Dzięki temu możesz znajdować kandydatów z całej polski, a oni mogą pisać i aplikować do wymarzonej firmy, nawet jeśli jest ona 500 kilometrów od nich.

Jak znaleźć pracę na LinkedIn – zobacz jakie to proste

Szukanie nowej pracy najlepiej zacząć od poinformowania na profilu, że jest się otwartym na zmianę obecnej lub na poszukiwania nowej pracy. Jak już to zrobisz, to zobacz czy Twój profil jest odpowiednio uzupełniony. Jeśli nie, to koniecznie uzupełnij brakujące informację. Po co masz to robić? Bo możesz być pewnym, że Twój pracodawca będzie patrzył na Twój profil w tym właśnie serwisie. Jeśli nie będzie się on prezentował odpowiednio profesjonalnie możesz nie dostać swojej szansy. Jeśli natomiast pracy chcesz poszukiwać bardziej aktywnie, to poszukaj ciekawych ogłoszeń lub nawet sam pisz bezpośrednio do firm, lub rekruterów w tych firmach. Nic przecież nie tracisz.

Jak znaleźć pracownika na LinkedIn – zobacz jakie to proste

Sytuacja odwrotna. Jeśli to Ty poszukujesz pracowników pamiętaj, że nie każdy musi być ekspertem od LinkedIn. Jeśli widzisz nie do końca wypełniony profil lub brakujące informacje, to nie warto skreślać już na starcie osoby. Nawiąż kontakt, porozmawiaj. Może się okaże, że ta osoba właśnie jest w trakcie zmiany i aktualizacji profilu, a Ty trafiłeś akurat na moment zmian. Nigdy nie wiadomo.

Cennik LinkedIn – lista płatnych usług na platformie

Jak już wspomnieliśmy wcześniej założenie i prowadzenie konta jest darmowe. Istnieje jednak szereg dodatkowych możliwości, które możesz wykupić. Są to:

  • LinkedIn Premium Sales Navigator – bez wątpienia najpopularniejsza rzecz. Dzięki niemu masz możliwość korzystania z unikatowej wyszukiwarki nowych kontaktów. Dostajesz możliwość użycia wielu dodatkowych filtrów, które są niedostępne bez tego pakietu. Warto zaznaczyć, że cena takiego pakietu to około 500 zł
  • Recruiter — pomaga wyszukiwać kandydatów po ich umiejętnościach.
  • Career — pomaga w poszukiwaniu pracy.
  • Business — zestaw kursów o tematyce biznesowej.

Reasumując LinkedIn to bardzo potężny portal, który daje multum możliwości. Warto wykorzystać wszystkie jego funkcje, bo będzie się on stale rozwijał, a polskich użytkowników z każdym miesiącem będzie przybywać. To pozwala Ci już teraz wyprzedzić konkurencję i przede wszystkim pozyskać nowych klientów i inwestorów do Twojego biznesu.

Jak zaistnieć w internecie? Poradnik dla początkujących przedsiębiorców

Prowadzenie własnego biznesu e-commerce wymaga przede wszystkim dobrze zaplanowanych działań marketingowych. Bez tego Twoje szanse na zaistnienie w internecie i przyciągnięcie uwagi potencjalnych klientów są naprawdę nikłe. Nie masz doświadczenia w tym zakresie? Poproś o pomoc agencję interaktywną z doświadczeniem, a Twoja firma na pewno odniesie sukces!

Na tę chwilę praktycznie każda działalność powinna część swoich działań przenieść tylko do internetu. W dobie rozwoju nowoczesnych technologii to bardzo ważne, aby pozyskiwać klientów nie tylko lokalnie, ale i poprzez sieć globalną. Do przyciągnięcia uwagi odbiorców przydają się przejrzyste i intuicyjne strony internetowe.

Więcej na ten temat znajdziesz pod adresem: https://coolbrand.pl/strony-internetowe-warszawa/.

O czym trzeba pamiętać, aby wyróżnić swoją firmę spośród konkurencji?

Jeśli chcesz, aby Twoja marka zaistniała w internecie, koniecznie zainwestuj w dobrze zaplanowane działania marketingowe, ale także identyfikację wizualną. W tej kwestii pomocna będzie agencja interaktywna, która zajmie się tymi kwestiami już od podstaw. Co to oznacza? Aby wyróżnić się na rynku, warto zadbać o takie aspekty, jak:

  • pełna identyfikacja marki – logo, bannery, slogany, ulotki, wizytówki,
  • strategia marketingowa – to podstawa, aby móc wyróżnić się z tłumu konkurencji,
  • dobrze zaprojektowana strona internetowa, która będzie przyjazna dla użytkownika.

Oczywiście to tylko podstawy jeśli chodzi o działania w internecie. Samo tworzenie stron www w Warszawie i innych miastach w Polsce możesz zlecić profesjonalistom. To samo tyczy się opracowania strategii marketingowej, zaprojektowania logo, a nawet przeprowadzenia audytu rynkowego. Takimi zadaniami zajmuje się agencja interaktywna CoolBrand, gdzie otrzymasz rzetelną pomoc i wsparcie doświadczonych specjalistów z branży IT oraz marketingowców.

W dzisiejszych czasach budowa stron internetowych, które przyciągają uwagę odbiorców wymaga poświęcenia nie tylko czasu, doświadczenia, ale i znajomości specyfiki konkretnej branży. Samodzielne budowanie strony, jak i planowanie działań marketingowych nigdy nie przynosi tak dobrych efektów, jak współpraca z profesjonalną agencją.

Z jakich usług warto skorzystać na etapie budowania marki w internecie?

Jeśli już planujesz rozwój swojej firmy, koniecznie nawiąż współpracę z dobrą agencją interaktywną. Po podpisaniu umowy możesz liczyć na pomoc w zakresie:

  • projektowania stron internetowych i sklepów online,
  • przeprowadzania audytów rynku i analiz,
  • budowania aplikacji mobilnych,
  • projektowania identyfikacji wizualnej,
  • copywritingu,
  • prowadzenia social mediów.

Jak widzisz, zakres usług agencji interaktywnej jest naprawdę szeroki, a Ty po nawiązaniu współpracy nie musisz martwić się już o efekty działań w prowadzonych w internecie. Kiedy dobrze zaprojektujesz swój brand oraz stworzysz funkcjonalną stronę w sieci, na pewno szybko osiągniesz sukces niezależnie od branży, w jakiej aktualnie działasz.

Sfinks ze wzrostem sprzedaży i zysku netto w I półroczu 2022 r.

Sprzedaż gastronomiczna w sieciach należących do Sfinks Polska w I półroczu 2022 r. wyniosła 77,80 mln zł i była zdecydowanie wyższa niż w analogicznych okresach lat 2021 i 2020, objętych wpływem lockdown dla gastronomii (odpowiednio: 22,63 mln zł i 54,15 mln zł). Co istotne, sprzedaż gastronomiczna porównywalnej sieci restauracji w I półroczu 2022 r. wzrosła o blisko 7% wobec I półrocza 2019 r., czyli w okresie przed pandemią. W ujęciu skonsolidowanym grupa, do której należą sieci SPHINX, Chłopskie Jadło i Piwiarnia, odnotowała po I półroczu 2022 r. przychody na poziomie 46,58 mln zł oraz 17,83 mln zł zysku netto i 28,90 mln zł EBITDA (po oczyszczeniu z wpływu MSSF16 odpowiednio: 18,19 mln zł i 20,12 mln zł).

W pierwszym półroczu 2022 r wyraźnie widać odbicie sprzedaży w restauracjach grupy Sfinks i powrót do sprzedaży z okresu  sprzed ograniczeń dla gastronomii. W pierwszym półroczu 2022 r. w stosunku do pierwszego półrocza 2019 r. na porównywalnej sieci restauracji widać, że sprzedaż gastronomiczna wypracowana przez wszystkie restauracje jest wyższa o około 7% r/r, a w przypadku lokali SPHINX ten wzrost wynosi nawet 9% r/r. Trzeba także pamiętać, że wynik ten jest jeszcze cały czas obciążony w jakimś stopniu wpływem ograniczeń związanych z pandemią. Natomiast nie zaobserwowaliśmy w tym okresie wpływu wojny na Ukrainie na wielkość sprzedaży. Jednak jednocześnie coraz ważniejszym czynnikiem mającym wpływ na sprzedaż jest nasz program lojalnościowy i aplikacja mobilna Aperitif, która daje dostęp do ofert specjalnych. Goście korzystający z tych rozwiązań zapewnili nam ponad  20% sprzedaży restauracji. Zwłaszcza w dzisiejszych, niełatwych czasach goście coraz częściej śledzą promocje i chętnie z nich korzystają – mówi Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska.

Obecnie w aplikacji Aperitif jest zarejestrowanych ponad 430 tys. osób, z czego ponad 50 tys. stanowili nowi użytkownicy, którzy przybyli od początku półrocza. Dodatkowo Sfinks wprowadził ofertę e-menu, z której korzysta 320 tys. użytkowników. Oba te narzędzia stanowią ważne narzędzia komunikacji z klientami restauracji. Obecnie w ramach Sfinksa działa 120 lokali, w tym 73 restauracje SPHINX, 39 Piwiarni, 6 restauracji Chłopskie Jadło, a także otwarte w pierwszym półroczu tego roku 2 nowe restauracje The Burgers. Ta ostatnia marka to koncept gastronomiczny, który zaczął działać jako marka wirtualna (wyłącznie w dostawie) w okresie pandemii, a obecnie też w formule stacjonarnej w Gdyni oraz w Stargardzie Gdańskim.

– W trudnym okresie pandemicznym wzmocniliśmy także sprzedaż dań na wynos oraz wprowadziliśmy ofertę dań gotowych pod marką SPHINX, które można kupić w sklepach. Wprowadzenie dań gotowych o odpowiedniej jakości jest długotrwałym i trudnym procesem. Rozpoczęliśmy go jeszcze przed wybuchem pandemii. Obecnie liczba oferowanych dań gotowych stale rośnie i do końca roku powinno ich być kilkanaście rodzajów z różnych kuchni świata. Jest to jeden z ważnych kierunków dalszego rozwoju Grupy sfinks – dodaje Sylwester Cacek.

Przychody ze sprzedaży dań dostawie stanowiły w I półroczu 7,4% przychodów gastronomicznych. Równolegle Sfinks prowadzi działania związane z ofertą dań gotowych. Na koniec czerwca liczba dań pod marką SPHINX wzrosła do dziewięciu, a latem została przygotowana oferta dań kuchni włoskiej, zaś na jesień zaplanowano wprowadzenie dań kuchni azjatyckiej.

– Istotny wpływ na wyniki finansowe Sfinksa w II kwartale 2022 r. miało uprawomocnienie się postanowienia sądowego zatwierdzającego układ spółki z wierzycielami w ramach Uproszczonego Postępowania Restrukturyzacyjnego. W ramach tego porozumienia zmienił się harmonogram spłat zobowiązań, część długu zostaje zamieniona na akcje, a część umorzona. Prawomocny układ ma zatem znaczny pozytywny wpływ na sytuację spółki i formalnie mógł zostać uwzględniony w rachunku wyników i bilansie spółki w raporcie za I półrocze 2022. Chciałbym serdecznie podziękować wszystkim partnerom, którzy wierzyli w nas i mocno wspierali w trudnym okresie pandemicznym, w tym wszystkim którzy przyczynili się do przyjęcia układu. Pozytywny finał postępowania restrukturyzacyjnego, jak też uzyskanie wsparcia w ramach działań pomocowych ARP nie byłoby możliwe bez wielkiego zaangażowania współpracowników, którym jeszcze raz bardzo dziękuję – mówi Sylwester Cacek.

 

Spółka odnotowała w II kwartale 2022 r. w pozostałych przychodach operacyjnych 22,2 mln zł z tytułu umorzenia zobowiązań bilansowych oraz 6,1 mln zł w przychodach finansowych, gdzie ujęto umorzenie odsetek, zobowiązań pobocznych oraz wpływu dyskonta z tytułu wydłużenia terminów spłaty zobowiązań handlowych i pozostałych. Po pomniejszeniu tych wartości o VAT przypadający na umorzone zobowiązania i podatek odroczony na rozliczeniu układu, całkowity wpływ UPR na wynik netto spółki wyniósł 26,3 mln zł. W efekcie jednostkowy zysk netto za I półrocze 2022 r. był wyższy od ubiegłorocznego o 21,19 mln zł i wyniósł 14,03 mln zł, a 14,48 mln zł po skorygowaniu o wpływ MSSF16). Jednostkowy wynik EBITDA za minione półrocze zaś wniósł 27,96 mln zł (19,36 mln zł po oczyszczeniu z wpływu MSSF16) przy przychodach jednostkowych w wysokości 45,79 mln zł.

***

Przychody gastronomiczne to przychody wszystkich lokali działających pod markami należącymi do Grupy Sfinks Polska, z wyłączeniem sieci Piwiarnia Warki.

Odbicie na euro

Drugi dzień odbicia na euro. Złoty nie odzyskał co prawda nic względem eurowaluty, ale dolar spadł już do 4,93 zł. W dół idzie też frank, ale 5,05 zł to nadal bardzo dużo.

Co z tą inflacją u Niemców?

Jeszcze nie tak dawno słuchaliśmy o osiągnięciu szczytów inflacji. Słuchaliśmy o spadkach w kolejnych odczytach. Teraz nagle inflacja we wstępnych danych w Niemczech sięga 10%. Oczekiwania były wzrostowe, aczkolwiek oczekiwano poziomu 9,4%. To oczywiście i tak dużo więcej niż 7,9% miesiąc temu, ale obecny odczyt to wzrost o imponujące 2 punkty procentowe. Nie można zatem mówić, że sytuacja jest pod kontrolą. Jaki ma to wpływ na waluty? Widać to najlepiej na parze euro do dolara. Inwestorzy, widząc wyższy wzrost cen w głównej gospodarce strefy euro, wyceniają wyżej szanse podwyżek stóp procentowych. Nie bez znaczenia są też wybory we Włoszech. Zwycięstwo dość radykalnej prawicy powoduje, że EBC mniej będzie się bał wpędzenia tego kraju w problemy gospodarcze.

Spadkowy kwartał w USA

Drugi kwartał w amerykańskiej gospodarce zakończył się spadkiem PKB. Nie zaskoczyło to rynków, które oczekiwały dokładnie tego rezultatu. Niespodzianka przyszła jednak z rynku pracy. Niespodziewanie kolejny siódmy już tydzień z rzędu spada liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. W tym tygodniu wyjątkowo mocno, bo jest to spadek z 213 tysięcy tydzień temu na 193 tysiące teraz. Sytuacja gdzie gospodarka ma problemy, a rynek pracy nie, jest zadziwiająca, ale ostatnio każdy kolejny kryzys uczy nas czegoś nowego. Pomimo tych danych to jednak sygnały z Europy i potwierdzony spadek PKB okazały się ważniejsze i dolar się cofa.

Czesi nie zmieniają stóp procentowych

Czeski Narodowy Bank postanowił pozostawić stopy procentowe na poziomie 7%. Poziom ten jest zgodny z oczekiwaniami. Decydenci postanowili przerwać cykl podwyżek pomimo inflacji wynoszącej imponujące 17,2%. Owszem ceny rosną wolniej niż miesiąc temu o 0,3 punktu procentowego, ale to nadal ponad 10% powyżej stóp procentowych. Powodem tego podejścia jest oczekiwanie, że nadchodzące spowolnienie gospodarcze i tak zdusi inflację. Wysokie stopy procentowe wówczas nadmiernie docisnęłyby gospodarkę. Jest to odważna koncepcja, szczególnie że ostatnio widzimy, że rządy potrafią zadrukować kryzys pustymi pieniędzmi. W takiej sytuacji inflacja u naszych południowych sąsiadów może eksplodować. U nas zresztą też.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – dochody i wydatki Amerykanów,
15:45 – USA – Indeks Chicago PMI,
16:00 – USA – Raport Uniwersytetu Michigan.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Minutor Energia podnosi moc budowanego wielkoskalowego magazynu energii

Minutor Energia, notowana na New Connect spółka, która specjalizuje się w sprzedaży fotowoltaiki i produkcji magazynów energii, podała, że spółka zależna, MTR Farm PV2 sp. z o.o. otrzymała zgodę na podniesienie mocy przyłączeniowej do sieci elektroenergetycznej budowanego magazynu wielkoskalowego do 8 MW oraz zwiększenie jego pojemności do 16 MWh. W sierpniu tego roku spółka informowała, że uzyskała warunki przyłączenia dla magazynu o mocy do 2,5 MW i pojemności 8 MWh budowanego w mieście wojewódzkim.

­– Obecna sytuacja geopolityczna i związane z nią zagrożenie blackoutu pokazuje jak ważne są stałe i stabilne dostawy energii elektrycznej. Jednym z kierunków, który zapewnia krajom i regionom większą przewidywalność zużycia jak również jego bilansowanie w momentach szczytowanego zapotrzebowania są magazyny energii. Zdecydowaliśmy więc zawnioskować o zwiększenie mocy budowanego wielkoskalowego magazynu, który stanie w samym centrum miasta wojewódzkiego i taką zgodę otrzymaliśmy.  – powiedział Zbisław Lasek, prezes Grupy MINUTOR Energia.

W sierpniu MINUTOR informował, że jego spółka zależna, MTR Farm PV2 sp. z o.o. zawarła także umowę dzierżawy gruntu na 15 lat o powierzchni 75 m2, na której ulokuje magazyn energii. Wartość czynszu dzierżawnego nie odbiega od średnich rynkowych w tego typu umowach. W związku ze zwiększeniem mocy i pojemności magazynu jego zakładany termin oddania do użytkowania zostaje przesunięty na II połowę 2023 r.

– Wierzmy, że trwająca na Ukrainie wojna i wynikający z niej kryzys energetyczny przyczyni się do przyspieszenia budowania przez Europę niezależności energetycznej. A jednym z najważniejszych jej kierunków są odnawialne źródła energii jak również jej magazynowanie – powiedział Zbisław Lasek, prezes Grupy MINUTOR Energia.

MINUTOR Energia prowadzi obecnie emisję akcji serii D o wartości do 3 mln zł, której celem jest m.in. podwyższenie kapitału zakładowego w spółce-córce, odpowiadającej za produkcję magazynów energii.

BioMaxima podsumowuje I poł. 2022 roku: wejście na GPW, rekordowe zyski i nowe produkty

Grupa Kapitałowa BioMaxima opublikowała dziś raport podsumowujący pierwszą połowę 2022 roku, która rozpoczęła się z wyjątkowym przytupem: wejściem na warszawską Giełdę Papierów Wartościowych jako pierwsza spółka 2022 roku, a zakończyła osiągnięciem 117,47 mln zł skonsolidowanych przychodów netto, oraz zyskiem netto 27,64 mln zł. BioMaxima zakończyła również skup akcji własnych.

Wypracowana przez Grupę Kapitałową BioMaxima SA w I połowie 2022 r. wartość przychodów netto wykazuje dynamikę 283 proc. w stosunku do I połowy roku ubiegłego. Z kolei skonsolidowany zysk z działalności operacyjnej powiększony o amortyzację (EBITDA) wyniósł 34 761 tys. zł, przy 9 367 tys. zł za I półrocze 2021, a zysk netto grupy za I półrocze 2022 r. to 27 638 tys. zł z dynamiką 400 proc do osiągniętego w analogicznym okresie roku ubiegłego.

Spółka poinformowała również, w dniu publikacji raportu, że zakończyła prowadzony od czerwca skup akcji własnych. Program odkupu akcji własnych zakończył się, wobec wykorzystania całości przeznaczonych środków. Spółka zawarła transakcje nabycia 180.187 akcji własnych, stanowiących 4,163% kapitału, dających 180.187 głosów na Walnym Zgromadzeniu.

Wpływ na rekordowe wyniki miała m.in. realizowana od stycznia do kwietnia umowa z jednostką finansów publicznych na dostawę testów do diagnostyki SARS-Cov-2 o wartości 94,8 mln zł. BioMaxima odnotowała również w I półroczu 2022 skokowy wzrost sprzedaży krążkowych systemów dyfuzyjnych do oznaczania lekowrażliwości (antybiogramów), na poziomie 275 proc. rok do roku. Spółka jest jedynym w Polsce i jednym z niewielu na świecie producentów tego asortymentu. Emitent podał, że na dzień publikacji raportu miesięczne zamówienia sięgają 400 tys. zł i kontrybuując do przychodów i rentowności będą częściowo zastępowały asortyment związany z SARS-CoV-2 w kolejnych kwartałach. Obecnie Spółka nie jest w stanie obsługiwać zapotrzebowania rynku, ale już realizowane są inwestycje mające na celu zwiększenie mocy wytwórczych tego asortymentu jeszcze w bieżącym roku.

Zgodnie z realizowanym modelem biznesowym, BioMaxima adaptuje swoje platformy diagnostyczne, aby na bieżąco zaspokajać aktualne potrzeby służby zdrowia, związane z chorobami zakaźnymi. W pierwszym półroczu 2022 roku zarejestrowano i wprowadzono do obrotu m.in. dwa nowe produkty: testy do detekcji wirusa małpiej ospy. Test do diagnostyki genetycznej MPXV Real Time PCR LAB-KIT™ oraz szybki test antygenowy Monkeypox Ag Rapid są dostępne w stale rosnącej sieci dystrybucyjnej spółki na terenie Unii Europejskiej.

W pierwszym półroczu 2022 roku konsekwentnie realizowaliśmy naszą strategię rozwoju oferty i rozbudowy sieci dystrybucji. Stabilna sytuacja finansowa i organizacyjna pozwoliły nam skupić się na intensyfikacji działań marketingowych, zarówno w Polsce, jak i na rynkach zagranicznych. Bardzo dobra kondycja spółki w połączeniu z widocznie rosnącym po pandemii COVID-19 zainteresowaniem potencjalnych odbiorców naszą ofertą pozwalają nam zakładać, że również druga połowa 2022 przyniesie liczne powody do zadowolenia – podsumowuje Łukasz Urban, prezes zarządu BioMaxima.

W pierwszym półroczu 2022 roku Spółka rozpoczęła prace budowlane związane z nowym zakładem produkcyjnym z powierzchnia magazynową i biurową o łącznej powierzchni 2350 m. kw., którego oddanie do użytku przewidziane jest w II kw. 2023 roku.

Wzrost minimalnego wynagrodzenia oznacza wyższe kary za przestępstwa karno-skarbowe. Droższe będą także mandaty

W 2022 r. pensja minimalna wynosi 3 010 zł brutto, ale już od 1 stycznia 2023 r. ma wzrosnąć aż do 3 490 zł i nie jest to ostatnia planowana podwyżka, kolejna zapowiedziana jest na lipiec 2023 r. Podwyżka pensji minimalnej to jednak nie tylko zmartwienie dla pracodawców i powód do radości dla część pracowników. Wzrost minimalnego wynagrodzenia za pracę przekłada się również na wymiar kar za uchybienia podatkowe.

– Przede wszystkim wzrost minimalnej wynagrodzenia za pracę oznacza przesunięcie granicy między wykroczeniem skarbowym a przestępstwem skarbowym w przypadkach, gdy czyn zabroniony polega na uszczupleniu lub narażeniu na uszczuplenie należności publicznoprawnej – mówi w rozmowie z MarketNews24 Agnieszka Ławnicka, Senior Associate, radca prawny, doradca podatkowy, Kancelaria Ożóg Tomczykowski. – Limitem różnicującym wykroczenie od przestępstwa jest pięciokrotność wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę w czasie popełnienia czynu zabronionego. W 2022 r. granica ta przypada na kwotę 15 050 zł. Począwszy od stycznia 2023 r. będzie to granica na poziomie 17 450 zł.

Wysokość minimalnego wynagrodzenia ma również wpływ na wymiar grzywien grożących za przestępstwa i wykroczenia skarbowe.

W przypadku wykroczeń skarbowych kalkulacja mandatu lub grzywny jest bezpośrednio związana z wynagrodzeniem minimalnym:

– mandat karny może być nałożony w granicach od 1/10 do 2-krotnej wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę, zaś
– kara grzywny może być nałożona w granicach od 1/10 do 20-krotnej wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę.

Kalkulacja wysokości grzywny za przestępstwa skarbowe obejmuje natomiast dwa etapy. Przepisy regulujące poszczególne przestępstwa skarbowe wskazują na zagrożenie grzywną co do zasady od 10 do 720 stawek dziennych.

– Aby ustalić ostateczną wysokość grzywny koniecznym jest zatem nie tylko orzeczenie stawek dziennych grzywny, ale określenie wysokości jednej stawki dziennej– komentuje A .Ławnicka z Kancelarii Ożóg Tomczykowski. – Stawka dzienna nie może być niższa od 1/30 części minimalnego wynagrodzenia ani przekraczać 400-krotności minimalnego wynagrodzenia – rozpiętość jest zatem olbrzymia.

Obecnie są to stawki od 100,33 zł do nawet 40 132 zł.

Najniższa grzywna wnosi zatem 1 003 zł zaś najwyższa może osiągnąć kwotę 28 895 040 zł.

W związku ze znaczącym wzrostem wynagrodzenia minimalnego, wysokość dziennej stawki grzywny, a w konsekwencji również dopuszczalny wymiar grzywny również istotnie wzrosną i będą wynosiły od 1 163,30 zł aż do 33 503 040 zł.

Inflacja w Polsce wkrótce może sięgnąć 20 proc.

Inflacja we wrześniu znowu osiągnęła rekord – 17,2 proc. Rośnie także inflacja w Niemczech i strefie euro. Wkrótce inflacja w Polsce może przekroczyć 20 proc. Czekają nas też kolejne podwyżki stóp procentowych. Polacy na lokatach tracą 14,5 proc. rocznie.

We wrześniu inflacja w Polsce znowu wzrosła, wynosząc 17,2 proc. r/r. To kolejny rekord inflacji – obecnie, jest najwyższa od ponad 20 lat. Za kolejny skok inflacji odpowiadały wzrosty cen żywności i nośników energii przy spadku cen benzyny. A to jeszcze nie koniec wzrostów, bo przy tej dynamice, inflacja wkrótce może sięgnąć 20 proc r/r.

Od wczoraj dwucyfrową inicjację, wynoszącą 10 proc. mają także Niemcy. Jest to najwyższy odczyt od lat 50-tych XX wieku. Tutaj także najbardziej wzrosły ceny żywności i nośników energii, które istotnie wpływają na wzrost kosztów utrzymania. O 11:00 poznamy natomiast wyniki inflacji w strefie Euro, która także wzrośnie, zbliżając się do granicy 10 proc. Najbardziej prawdopodobny odczyt to 9,7 proc. r/r.

Takie odczyty inflacji zwiększają presję na podniesienie stóp procentowych. Na mocno rosnącą inflację, będzie musiała zareagować RPP, choć ostatnio dynamika podwyżek w Polsce osłabła. Po całej serii podwyżek o 0,75 pp., ostatnio rada poniosła stopy o 0,25 pp., sygnalizując chęć zakończenia cyklu podwyżek. Jednak dalszy wzrost inflacji niweczy ten plan. Prawie pewna staje się kolejne podwyżka stóp w strefie euro o 0,75 pp. Takie podwyżki mogą pomóc w zatrzymaniu spadku lub niewielkim wzroście wartości, bardzo słabych ostatnio walut – euro i złotego.

Rekordowa inflacja to także rekordowe straty Polaków na lokatach. Na przeciętnej rocznej lokacie bankowej założonej na początku października 2021 roku i zakończonej we wrześniu 2022 roku, realna strata jej posiadacza wyniosła aż 14,5 proc.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Inflacja w Polsce nie zwalnia. We wrześniu wyniosła 17,2%

Inflacja nie chce przestać rosnąc i ponownie zaskakuje ekonomistów i analityków. Inflacja w Polsce we wrześniu wyniosła 17,2% przy konsensusie 16,5%. Prawdziwym zaskoczeniem jest jednak inflacja bazowa, która podskoczyła do 10,6 – 10,7%. Złoty traci a RPP stoi pod ścianą. RPP nie ma wyboru: chciała kończyć podwyżki stóp, ale wbrew oczekiwaniom daleko nam do stabilizacji cen towarów i usług. W październiku najprawdopodobniej czeka nas kolejna podwyżka stóp procentowych.