Poselski projekt ustawy o zmianie ustawy KPC oraz KPK – doręczenie przesyłek sądowych

W dniu 5 sierpnia 2022 r. do Sejmu został wniesiony poselski projekt ustawy o zmianie ustawy z dnia 17 listopada 1964 r. – Kodeks postępowania cywilnego oraz ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks postępowania karnego, który ma na celu umożliwienie odbioru przesyłek sądowych w postępowaniu sądowym przez osobę, której adresat udzielił pełnomocnictwa w formie aktu notarialnego zawierającego umocowanie do odbioru korespondencji. Potencjalna nowelizacja będzie również miała wpływ na doręczenie przesyłek sądowych w postępowaniu sądowoadministracyjnym.

Obecny kształt przepisów pozwala na odbiór awizowanych przesyłek sądowych adresatowi, a także osobie upoważnionej na podstawie pełnomocnictwa pocztowego do odbioru przesyłek pocztowych, o którym mowa w art. 38 ustawy z dnia 23 listopada 2012 r. – Prawo pocztowe. Skutkuje to tym, że pracownicy Poczty Polskiej odmawiają wydania przesyłek sądowych osobom legitymującym się m.in. pełnomocnictwem sporządzonym przed notariuszem. Tym samym trudno uznać taki stan prawny za racjonalny.

W uzasadnieniu do projektu nowelizacji trafnie przywołano przykład, w którym osoba umocowana w drodze pełnomocnictwa notarialnego do nabycia lub zbycia nieruchomości albo do działania w sprawach związanych z podmiotem podlegającym wpisowi do rejestru sądowego, jednocześnie nie może w imieniu swojego mocodawcy odebrać korespondencji z sądu wieczystoksięgowego czy rejestrowego.
Stąd też powyższy projekt ustawy ma na celu wprowadzenie trzeciej możliwości odbioru przesyłek sądowych, jakim będzie udzielenie pełnomocnictwa w formie aktu notarialnego zawierającego umocowanie do odbioru korespondencji.

Pełnomocnictwo to jednostronna czynność prawna, która polega na upoważnieniu określonej osoby do działania w imieniu mocodawcy. Udzielone w formie aktu notarialnego gwarantuje, że umocowanie do podjęcia konkretnej czynności nastąpiło w sposób prawidłowy i zgodny z obowiązującymi przepisami.

Na gruncie obowiązujących przepisów pełnomocnictwo pocztowe jest udzielane przez adresata w obecności pracownika operatora pocztowego w placówce pocztowej tego operatora. Zatem nie ulega wątpliwości, że sporządzenie pełnomocnictwa przed notariuszem tym bardziej gwarantuje pewność tego dokumentu w obrocie.
Tak więc należy podkreślić, iż umożliwienie pełnomocnikowi odbioru korespondencji sądowej, która z uwagi na jej charakter musi zostać bezwzględnie doręczona do jej adresata stanowi istotne ułatwienie dla wielu osób. Ponadto pełnomocnictwo może również obejmować umocowanie do dokonania innych czynności, dlatego tym bardziej powinno się przychylnie spojrzeć na proponowane zmiany przepisów.

Warto również zwrócić uwagę, że udzielenie pełnomocnictwa zaufanej osobie stanowi znaczące udogodnienie w codziennym życiu. Mając na uwadze konieczność zagospodarowania odpowiedniej ilości czasu, czy też kwestie zdrowotne, osobisty odbiór korespondencji, która następnie nieraz wymaga od adresata ustosunkowania się do jej treści, może być problematyczny.

Projektowane zmiany należy ocenić pozytywnie, zarówno pod kątem bezpieczeństwa obrotu prawnego, jak również w wymiarze czysto praktycznym.

Choć obejmują one nowelizację kodeksu postępowania cywilnego i kodeksu postępowania karnego, to będą miały także wpływ na doręczenia w postępowaniu sądowoadministracyjnym. Zgodnie z art. 65 § 2 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, do doręczania pism w postępowaniu sądowym przez operatora pocztowego stosuje się tryb doręczania pism sądowych w postępowaniu cywilnym.

Jeżeli projekt przejdzie ścieżkę legislacyjną to w świetle Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 czerwca 2004 r. w sprawie maksymalnych stawek taksy notarialnej, opłata za sporządzenie aktu notarialnego dokumentującego pełnomocnictwo do dokonania jednej czynności wyniesie 30 zł (plus 23% VAT), natomiast przy czynnościach zawierających umocowanie do dokonania więcej niż jednej czynności – 100 zł (plus 23% VAT). W związku z tym wydaje się, że w większości przypadków wystarczające będzie poniesienie niższej z wymienionych kwot.

Autor: adw. Michał Jabłoński, Kancelaria Prawna Chałas i Wspólnicy

Czy jest szansa na dalsze wzrosty dolara?

Przemówienie w Jackson Hole – traktowane jako jastrzębie – umocniło dolara i wywołało wyprzedaż na rynku akcji. W poniedziałek jednak nie widzieliśmy już kontynuacji aprecjacji USD. Para EUR/USD wczoraj w dużej części wymazała piątkowe spadki i osiągnęła poziom ponownie powyżej parytetu. Indeksy kontynuowały przecenę, jednak dominacja niedźwiedzi nie była już tak wyraźna jak przed weekendem.

Wczoraj prezes Minneapolis – Neel Kashkari – powiedział, że gwałtowny spadek cen akcji przed weekendem pokazał, że ludzie teraz zaczynają rozumieć powagę zaangażowania Fed-u w sprowadzeniu inflacji z powrotem do celu 2 proc. Odniósł się również do lat 70-tych i przestrzegł, że Rezerwa Federalna nie może ponowić błędu z tego okresu, kiedy zbyt wcześnie stwierdzono, że inflacja znajduje się na dobrej drodze do spadku. Podobne odwołania wykonywał Powell w Jackson Hole, cytując Paula Volckera i odwołując się do jego sukcesu w opanowaniu inflacji, czego kosztem była recesja. Powell starał się być jastrzębi – ucinał plotki o możliwym cięciu stóp już w 2023 oraz dał jasno do zrozumienia, że przekłada ryzyko inflacji nad wzrost gospodarczy.

Ruch piątkowy na indeksach był zdecydowanie większy niż na rynku FX. SP500, Dow Jones czy Nasdaq są nadal na bardzo wysokich poziomach i maja „z czego spadać”. W przypadku dolara widzę jednak, że ruch był ograniczony. Mam tu na myśli fakt, że główna para walutowa nie zdołała przełamać kluczowego w tym momencie wsparcia technicznego na 0,9900 a wczorajsza sesja spowodowała, że aprecjacja piątkowa USD w dużej części wyparowała. Sama zmienność w piątek była duża, bo od dziennego szczytu do dołka kurs głównej pary walutowej zmienił się o ponad 160 pipsów – to jak na jeden dzień wynik ponad przeciętny. Indeks dolarowy rośnie nieprzerwanie od maja 2021 – co może oznaczać, że większość z tego co zrobi Fed w niedalekiej przyszłości zostało już po prostu zdyskontowane.

Wycena rynkowa przyszłych stóp procentowych w USA nie zmieniła się jakoś znacznie w odpowiedzi na wydarzenia w Jackson Hole. Minimalnie wzrósł oczekiwany ruch na wrześniowym posiedzeniu FOMC do 68 pb z 67 pb w czwartek – dzień przed przemówieniem. Aktualnie rynek widzi zakończenie cyklu w okolicach poziomu 3,83 proc. podczas gdy jeszcze w czwartek było to blisko 3,79. Tu również nie zaszła jakaś diametralna zmiana. Rynek nie zmienił swojego podejścia co do obniżek, które mają nastąpić od maja 2023 pomimo zaprzeczeń płynących ze strony przewodniczącego. Co prawda sama ścieżka została mocno „wygładzona” w porównaniu do tego co widzieliśmy jeszcze kilka tygodni temu, ale to „wygładzenie” było już widoczne przed sympozjum bankierów centralnych w Górach Skalistych.

EUR/USD może jeszcze znaleźć się na niższych poziomach. Wykres jednak na ten moment sugeruje, że przełamanie przez EUR/USD 0,9900 nie będzie takie oczywiste. Trzykrotne odbicie kursu od tego poziomu sugeruje, że rynek chce wykonać większą korektę. Należy jednak pamiętać, że po drugiej stronie mamy euro, które w najbliższym czasie będzie prawdopodobnie wykazywać się nadal dużą słabością ze względu na problemy energetyczne Starego Kontynentu.

Łukasz Zembik OANDA TMS Brokers

Jak Zachód powinien reagować na wojnę w Ukrainie?

Należy mieć świadomość, że Rosja nie zatrzymuje się widząc słabość. Rosja nie zatrzyma się widząc ustępstwa i uległość – co pokazało między innymi brak pokojowego rozwiązania konfliktu na Wschodzie Ukrainy przez ostatnie kilka lat. Rosja w tym czasie przygotowywała kolejne narzędzia inwazji militarnej, Rosja przygotowywała też ideologiczną podmurówkę pod te konflikty, pod pełnoskalowy konflikt z Ukrainą. Te same argumenty widać w przypadku państw nadbałtyckich – Polski, Czech czy Słowacji. Coraz częściej słyszymy narrację o denazyfikacji. Wprost zostało to powiedziane w stosunku do Ukrainy. Coraz głośniej też wybrzmiewa w stosunku do państw Europy Środkowo-Wschodniej. Rosyjska machina propagandowa, dezinformacji oraz przekazy płynące od społeczeństwa rosyjskiego pokazują, że jest przyzwolenie społeczne na taką politykę. Nadal widać bardzo wysokie ratingi poparcia społecznego dla Vladimira Putina oraz dla jego polityki. A także bardzo wysoki współczynnik poparcia dla dalszego ekspansjonizmy rosyjskiego wobec innych państw. Dlatego Zachód musi dalej utrzymywać kolektywne wsparcie dla Ukrainy w różnym wymiarze. Od wojskowego, po polityczny i gospodarczy – po to, żeby rosyjskie koszty inwazji były na tyle duże, by opóźnić lub osłabić realizację dalszych imperialnych kroków Rosji.

– Jeżeli popatrzymy na to, jak Zachód reaguje – czy powinien zareagować na politykę Rosji – to przede wszystkim musimy pamiętać o tym, że polityka rosyjska, szczególnie pod rządami Vladimira Putina, opiera się na rosyjskim nowym imperializmie – powiedział serwisowi eNewsroom  Mariusz Marszałkowski, ekspert portalu BiznesAlert. – Czyli mało tego, że mówimy o resentymencie do Związku Radzieckiego – ale mówimy też o odradzaniu się polityki Rosji na kształt Związku Sowieckiego. Związku Sowieckiego lat 30-tych dwudziestego wieku. Czyli tego bytu, który przez politykę ekspansji, przez siłę militarną chciał zagarniać kolejne ziemie, kolejne terytoria i rozszerzać swoje strefy wpływów nie tylko w wymiarze politycznym, kulturalnym i gospodarczym – ale także w typowym wymiarze militarnym i terytorialnym. Polityka rosyjska weszła na tory otwartej konfrontacji z Zachodem. Oczywiście głównie przez podaż czy regulację podaży surowców energetycznych. Dlatego jeżeli Zachód opuści Ukrainę w momencie, kiedy trwa najbardziej gorący etap konfliktu rosyjsko-ukraińskiego to jest ryzyko, że Rosjanie za kilka kilkanaście lat zapukają do kolejnych drzwi Europy: państw bałtyckich – możliwe, że nawet Polski. To już nie jest myśl political science fiction, wydumanego zagrożenia – ostrzega Marszałkowski.

Biznes zmaga się z rosnącymi kosztami – rekordziści mają długi na ponad 20 mln zł

Na koniec pierwszego półrocza zaległości polskich firm widniejące w Krajowym Rejestrze Długów sięgały 9,18 mld zł. Najbardziej do tego wyniku przyczynili się dłużnicy-rekordziści. Niechlubne miejsce na podium należy tu do firm z województwa śląskiego, mazowieckiego i świętokrzyskiego. Suma przeterminowanych zobowiązań finansowych każdej z nich przekracza 20 mln zł. Co ciekawe, rekord zadłużenia padł w Katowicach i należy do tamtejszej spółdzielni mieszkaniowej. Jej członkowie mają do zapłaty aż 24,7 mln zł za… ogrzewanie. Jak pokazuje najnowsze badanie NFG, w najbliższym czasie 85,5 proc. przedsiębiorstw spodziewa się dalszych podwyżek cen produktów i usług niezbędnych do prowadzenia ich działalności.

Według danych Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej, największe sumy do oddania mają firmy z województwa mazowieckiego (łącznie 2 mld zł), śląskiego (1,19 mld zł) oraz wielkopolskiego (924,8 mln zł). Najmniejsze zaległości w biznesie charakteryzują przedsiębiorstwa z Podlasia (153,2 mln zł), Opolszczyzny (158,6 mln zł) i Świętokrzyskiego (177,1 mln zł). Jednak co ciekawe, zarówno wśród najmniej, jak i najbardziej zadłużonych województw działają krajowi rekordziści, którzy „dorobili się” wielomilionowych zaległości.

Długi na 8-cyfrowe kwoty

Numerem jeden wśród dłużników niebędących konsumentami wpisanych do KRD jest katowicka spółdzielnia mieszkaniowa. Od kwoty, na którą zalega swoim wierzycielom, może zrobić się gorąco. Jej nieopłacone rachunki z ciepłowni sięgają aż 24,7 mln zł. Drugi największy dług na liście rekordzistów również należy do podmiotu z branży nieruchomości. To warszawska spółka akcyjna zajmująca się wynajmem i zarządzaniem nieruchomościami własnymi lub dzierżawionym. Zalega ze spłatą ponad 20,5 mln zł z tytułu niezwróconej pożyczki z funduszu poręczeniowego. Problem ze zwrotem takiego finansowania miał także trzeci największy dłużnik – świętokrzyska spółka z branży metalowej. W sumie do uregulowania ma 20,2 mln zł.

Poza wspomnianą trójką działającą w sektorze budownictwa i przemysłu, swoich własnych rekordzistów mają również inne kluczowe branże. W przypadku handlu 12,7 mln zł nie zapłaciła swoim kontrahentom poznańska firma zajmująca się sprzedażą mięsa i jego przetworów. Większość tej kwoty to nieuregulowane faktury za dostawy towaru oraz leasing.

W branży TSL rekord należy do warszawskiej spółki zajmującej się magazynowaniem towarów. Jej zaległości sięgają 11 mln zł. To głównie niezapłacone rachunki za energię elektryczną.

Firmy, które są przytłoczone ogromnymi, idącymi w miliony długami, mają małe szanse, aby wyjść na prostą. Często jedyną drogą dla nich jest ogłoszenie restrukturyzacji albo upadłości. W pierwszej połowie bieżącego roku na taki krok zdecydowało się łącznie ponad 1 tys. przedsiębiorstw, które w momencie ogłoszenia niewypłacalności winne były 84,5 mln zł. Ich wierzyciele mogą tych pieniędzy już nie odzyskać. Dlatego tak ważne jest sprawdzanie i monitorowanie kondycji swoich partnerów biznesowych. Przedsiębiorcy mogą i powinni stale weryfikować, czy kontrahent płaci innym oraz czy nie jest właśnie takim ekstremalnym dłużnikiem na skraju bankructwa. I nie powinno być to jedynie jednorazowe sprawdzenie. Sytuacja w biznesie dynamicznie się zmienia, każda firma może popaść w tarapaty. A lepiej zapobiegać niż leczyć i reagować, gdy u kontrahenta pojawią się pierwsze oznaki problemów z płatnościami – zaznacza Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Mikrofirmy też mają makrozobowiązania

Milionowe zaległości to jednak nie tylko domena dużych przedsiębiorstw i spółek. Rekordowe długi mają też jednoosobowe działalności gospodarcze. Na czele dłużników w tym sektorze stoi sprzedawca wyrobów tekstylnych z Kujawsko-Pomorskiego, który ma do zapłacenia 6,7 mln zł z tytułu leasingu.

W najbliższych miesiącach unikanie długów może być dla mikro, małych i średnich firm coraz trudniejsze. Jak wynika z najnowszego badania IMAS International dla firmy faktoringowej NFG pt. „Zakupy firmowe” 95 proc. przedsiębiorców sektora MŚP, którzy dokonują zakupów firmowych, zauważyło w ostatnich sześciu miesiącach wzrost cen produktów i usług niezbędnych do prowadzenia ich działalności. Najbardziej podrożało paliwo (78 proc. wskazań), następnie opłaty za media (68 proc.) oraz surowce, półprodukty i produkty potrzebne do funkcjonowania firmy (60 proc.). Przeciętny wzrost cen wyniósł 37,4 proc.

Myśląc o najbliższym półroczu, 85,5 proc. respondentów spodziewa się dalszej podwyżki cen. Jedynie 5 proc. respondentów ma co do tego wątpliwości, a pozostali nie mają zdania.

Zdaniem ekspertów NFG, nadchodzące miesiące jesienno-zimowe, nie tylko z uwagi na sezon grzewczy, ale też wzmożoną zwykle działalność firm w II połowie roku, mogą być dla wielu z nich trudnym sprawdzianem.

Przedsiębiorcy będą musieli zacisnąć pasa albo sięgnąć głębiej do firmowej kasy. Z naszego badania wynika, że w ostatnich sześciu miesiącach 29 procent mikro i małych firm zaciągnęło kredyt, pożyczkę lub leasing w celu nabycia produktów i usług niezbędnych do prowadzenia działalności. W kolejnych miesiącach spodziewają się dalszych wzrostów cen, co może oznaczać dalsze zadłużanie się. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem dla firm w tej sytuacji jest kupowanie produktów i usług firmowych na raty lub finansowanie krótkoterminowe w postaci faktoringu. Nie obciąża to tak budżetu jak kredyt czy leasing, a do tego chroni płynność finansową przedsiębiorstw – mówi Emanuel Nowak, ekspert NFG.

O badaniu:

Ogólnopolskie badanie „Zakupy firmowe” zostało przeprowadzone w sierpniu 2022 r. przez IMAS International na zlecenie firmy faktoringowej NFG na grupie 462 mikro i małych firm, techniką mieszaną CAWI oraz CATI.

Czego pragną pracownicy? Raport ManpowerGroup

93% wszystkich pracowników zauważyło, że elastyczność poprawiła jakość ich pracy, 73% chce przejścia na model czterech dni w tygodniu z zachowaniem pięciodniowego wynagrodzenia, a dla 53% talentów najważniejszym czynnikiem związanym z elastycznością jest wybór godziny rozpoczęcia i zakończenia dnia pracy – to tylko niektóre z wniosków opublikowanego dziś raportu ManpowerGroup „Czego pragną pracownicy”, prezentującego najnowsze dane na temat aktualnych trendów w zakresie oczekiwań talentów.

Raport ManpowerGroup „Czego pragną pracownicy” opisuje pięć głównych obszarów związanych z aktualnymi trendami dotyczącymi oczekiwań pracowników. Badanie pokazuje, że możliwości takie jak praca z domu i elastyczność zyskana podczas pandemii są dla talentów bardzo ważna – 93% respondentów zauważyło, że poprawiła ona jakość ich pracy. 7 na 10 osób (73%) chciałoby także przejścia na model pracy czterech dni w tygodniu (z zachowaniem pięciodniowego wynagrodzenia). Najważniejszymi czynnikami związanymi z elastycznością miejsca pracy są dla talentów możliwość wyboru godzin rozpoczęcia i zakończenia obowiązków służbowych (ważne dla 53% badanych), pełna elastyczność w zakresie wyboru miejsca pracy (41%) oraz dłuższy urlop (41%). Istotne dla pracowników są także zwiększenie liczby dni płatnego urlopu wypoczynkowego (33%) oraz możliwość częstszej realizacji zadań z domu, niż biura (23%).

– Elastyczność jest obecnie jednym z ważniejszych elementów oceny atrakcyjności zarówno oferty, jak i organizacji. Zatrudnione osoby cenią sobie możliwość wyboru pracy z biura lub z domu, zależnie od codziennych potrzeb. Firmy otworzyły się na nieporównywalnie większą elastyczność niż jeszcze kilka lat temu w podejściu do miejsca i godzin pracy swoich zespołów. Liderzy nauczyli się zarządzania talentami, z którymi kontaktują się często online. Pamiętajmy jednak, że dla wielu pracowników możliwość bezpośredniego kontaktu i przebywania w biurze jest również ważna, co zapewniają m.in. modele hybrydowe – mówi Luiza Luranc – Jaworek, dyrektor sprzedaży ManpowerGroup w Polsce.

Korzyści płynących z elastyczności w miejscu pracy jest wiele, w czołówce tych najważniejszych wskazanych przez respondentów znalazły się więcej czasu spędzanego z rodziną, przyjaciółmi (46%) oraz przeznaczonego na odpoczynek i regenerację (44%), a także krótszy czas dojazdu do pracy (36%). 3 na 10 talentów może poświęcić więcej czasu na realizowanie pozazawodowych aktywności (33%) oraz zauważyło, że elastyczność wpływa na większą produktywność tygodnia pracy (30%).

Najnowsza publikacja ManpowerGroup poruszyła także kwestię 4 dniowego tygodnia pracy. 7 na 10 pracowników (73%) preferuje skompresowanie godzin pracy w modelu 4-dniowego tygodnia pracy za 5-dniowe wynagrodzenie, 17% wskazało możliwość 7-dniowej dostępności z możliwością wykonywania obowiązków w dowolnym czasie, a 10% ankietowanych chciałoby realizować działania służbowe 4 dni w tygodniu w zamian za proporcjonalnie zmniejszoną wypłatę.

– O skróceniu tygodnia pracy do 4 dni mówi się coraz głośniej, również w Polsce. Pojawiają się firmy, które już podjęły tę decyzję, w wielu miejscach na świecie trwają testy weryfikujące na ile wiąże się to z ryzykiem spadku efektywności. Wyniki analiz są tu wyjątkowo obiecujące, wstępnie nie wskazują na pogorszenie rezultatów, wręcz przeciwnie, zauważono wzrost zaangażowania, motywacji, jak i ogólnej satysfakcji pracowników – dodaje Luiza Luranc – Jaworek.

Raport zawiera informacje na temat aktualnej roli liderów w organizacjach. Odpowiedzi respondentów pokazały, że pracownicy oczekują od liderów sprawiedliwego wynagrodzenia (94%), bezpiecznych warunków pracy (89%), a dla niemal 9 na 10 talentów (87%) ważna jest praca z osobami którym ufają i z którymi się dogadują. Priorytetowymi czynnikami związanymi z celami i wartościami firmy są dla talentów docenienie efektów realizowanych działań przez kierownictwo (81%), motywacja i pasja do pracy (76%), a także możliwość zdobywania nowych umiejętności (75%).

– W dobie niedoboru talentów na rynku pracy, firmy muszą szerzej patrzeć na potrzeby pracowników odpowiadając na ich oczekiwania. Pracownicy zwracają coraz większą uwagę na elementy pozapłacowe, kluczowym elementem jest także motywacja i pasja do pracy. Dzisiejszy pracownik nie chce tylko wykonywać tożsamych zadań przez całą swoją karierę, to osoba o wysokich ambicjach i chęci do rozwijania swoich umiejętności. Organizacje, które świadomie i długoterminowo budują swoją strategię personalną rozszerzają szerokorozumiane procesy wewnętrznych badań satysfakcji pracowników, które stają się później podstawą do podejmowania działań. Ma to szczególne zastosowanie w przypadku diagnozowania zrozumienia strategii i wizji firmy, poziomu utożsamiania się z nią czy także jej budowania np. w obszarze ESG. Wszystko to w oparciu właśnie o zdanie pracowników. Pracodawcy otwarci na opinie zespołów mogą liczyć na ich determinację we współtworzeniu i realizacji strategii oraz budowaniu nowoczesnej kultury organizacyjnej – mówi Kamil Sadowniczyk, dyrektor Manpower w Polsce.

W analizie ManpowerGroup poruszona została również kwestia zdrowia psychicznego, wypalenia zawodowego oraz wsparcia talentów przez firmy w tym obszarze. Ponad połowa (51%) pracowników mówi o tym, że w zapobieganiu wypaleniu zawodowemu pomocna byłaby większa pula dni urlopowych, a 44% wskazało zapewnienie elastyczności w pracy, jak na przykład wybór czasu i miejsca z jakiego wykonuje pracę. 4 na 10 (39%) zatrudnionych deklaruje, że chciałoby się rozwijać i zdobywać nowe umiejętności, a także oczekiwałoby od organizacji dodatkowych dni wolnych w celu zadbania o zdrowie psychiczne (36%).

– Wypalenie zawodowe może dotyczyć każdego pracownika. Branża nie jest tutaj żadnym wyznacznikiem narażenia na wypalenie, każdy z nas niezależnie od zajmowanego stanowiska i obszaru może wpaść w tę pułapkę. Obecne czasy obfitują w mnóstwo wyzwań, jak pandemia, konflikty zbrojne czy zmiany klimatyczne, a odsetek zestresowanych pracowników wciąż pozostaje wysoki. Jeśli dodamy do tego niesprzyjające środowisko pracy, presję czasu i przeciążenie obowiązkami – mamy gotowy sposób na wypalenie zawodowe. Pamiętajmy, że w naszym kręgu kulturowym mówienie o problemach natury psychicznej wciąż nie jest łatwe, wiele osób może nie przyznawać się do odczuwanego stresu. Na wypalenie szczególnie narażone są osoby ambitne, zdeterminowane, silnie zorientowane na sukces. Należy zwrócić tu uwagę na branżę IT, w której często pracuje się tylko zdalnie o różnych porach dnia ze względu na zespoły globalne, a kontakt ze współpracownikami jest ograniczony. To obszar bardzo wymagający, konieczne jest nieustanne śledzenie trendów i podnoszenie kompetencji – podsumowuje Justyna Mazur, liderka odpowiedzialna za linię biznesową realizującą rekrutacje stałe z obszaru IT w Experis.

Wzrost opóźnień w spłacie i spadek sprzedaży kredytów dla mikrofirm w lipcu 2022

W lipcu 2022 r., w porównaniu do lipca 2021 r., banki udzieliły mniej kredytów mikroprzedsiębiorcom zarówno w ujęciu liczbowym (-24,0%), jak i wartościowym (-20,6%).

Sprzedaż kredytów dla mikrofirm według produktów kredytowych

W ujęciu liczbowym banki przyznały o (-40,0%) mniej kredytów inwestycyjnych oraz o (-26,1%) kredytów w rachunku bieżącym. W przypadku kredytów obrotowych dynamika również jest ujemna i wyniosła (-19,9%). Spadła w porównaniu do lipca 2021 r. wartość udzielonych kredytów inwestycyjnych o (-44,2%), kredytów obrotowych o (-21,0%) oraz wartość kredytów w rachunku bieżącym o (-6,1%).

W okresie styczeń–lipiec 2022 r. liczba udzielonych kredytów w porównaniu z analogicznym okresem 2021 r. spadła o (-11,2%), a w ujęciu wartościowym o (-6,0%). Przy czym w ujęciu ilościowym ujemna dynamika wystąpiła w przypadku wszystkich rodzajów kredytów, a najwyższa w przypadku kredytów inwestycyjnych (-31,2%). W ujęciu wartościowym ujemna dynamika (-24,1%) dotyczyła kredytów inwestycyjnych oraz kredytów obrotowych (-3,1%). Natomiast dodatnia dynamika charakteryzowała kredyty w rachunku bieżącym (+3,6%).

Jakość portfeli kredytów mikroprzedsiebiorców według produktów kredytowych

Lipcowy odczyt Indeksu jakości kredytów mikroprzedsiębiorców wyniósł 4,72% w ujęciu wartościowym. Nadal jest on na bezpiecznym poziomie. Produktowe Indeksy jakości w lipcu 2022 r. kształtowały się w ujęciu wartościowym następująco: kredyty inwestycyjne 2,69%, kredyty w rachunku bieżącym 3,22%, oraz kredyty obrotowe 8,56%.

W lipcu 2022 r. w porównaniu do czerwca 2022 r. pogorszył się (wzrósł) ogólny Indeks jakości o (+0,29). Natomiast Indeks polepszył się (spadł) w porównaniu do lipca 2021 o (-0,09).

W okresie 12-miesięcznym polepszyły się odczyty Indeksu kredytów obrotowych (-0,24) i Indeksu kredytów w rachunku bieżącym (-0,20).
Pogorszeniu uległ jednak Indeks kredytów inwestycyjnych (+0,12).
Niestety w porównaniu od czerwca oraz kwietnia indeksy dla wszystkich produktów kredytowych pogorszyły się (wzrosły).

Sprzedaż kredytów dla mikroprzedsiębiorców według sektorów

Na 9,9 tys. kredytów udzielonych mikroprzedsiębiorcom w lipcu br., 4,7 tys. zaciągnęły firmy usługowe (47,9%) i 2,3 tys. handlowe (23,2%). Łącznie więc ponad 71% udzielonych w lipcu 2022 r. kredytów przypada na te dwa sektory.

Z całkowitej kwoty 1,573 mld zł, banki udzieliły 567 mln zł (36,0%) kredytów firmom z sektora usług oraz 459 mln zł (29,2%) mikroprzedsiębiorcom prowadzącym działalność handlową. Finansowanie tych dwóch sektorów to w lipcu 2022 r. 65,2% łącznej wartości udzielonych kredytów mikroprzedsiębiorcom. W lipcu 2022 r. najwyższy spadek r/r liczby udzielonych kredytów dotyczył finansowania handlu (-28,1%) oraz produkcji (-25,0%). W ujęciu wartościowym w lipcu 2022 r. w porównaniu do lipca 2021 r. ujemna dynamika dotyczyła kredytów dla wszystkich sektorów. Najwyższa ujemna dynamika dotyczyła wartości udzielonych kredytów firmom produkcyjnym (-36,7%) oraz budowlanym (-22,5%).

W okresie styczeń–lipiec 2022 r. banki udzieliły mniej kredytów w porównaniu do analogicznego okresu ub.r. we wszystkich sektorach. Najbardziej spadła o (-16,6%) liczba kredytów udzielonych firmom handlowym oraz produkcyjnym (-16,1%). W ujęciu wartościowym banki udzieliły w siedmiu miesiącach br. 2022 r. w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku niższego finansowania firmom z dwóch sektorów. Najwyższy spadek dotyczył udzielenia finansowania firmom produkcyjnym (-21,6%). W tym okresie wzrosła wartość udzielonych kredytów firmom budowlanym o (+6,0%) oraz usługowym (+0,5%).

Jakość Portfeli Kredytów dla mikroprzedsiębiorców według branż

Według odczytów Indeksu Jakości najgorzej (najwyższy poziom wskaźnika) w lipcu 2022 r. spłacane były kredyty przez firmy handlowe – wartość Indeksu wyniosła 4,98%. Najlepszy (najniższy) odczyt w lipcu br. odnotował Indeks Jakości firm z sektora produkcji i wyniósł 4,42%.

W porównaniu do lipca 2021 r. Indeks polepszył się (spadł) w dwóch branżach: usługach o (-0,25) oraz handlu o (-0,17). Pogorszył się (wzrósł) w budownictwie (+0,46) oraz produkcji (+0,36).

Niepokoić może fakt, że w lipcu w porównaniu do czerwca, czyli w ciągu miesiąca Indeks pogorszył się (wzrósł) we wszystkich branżach. Najbardziej w produkcji (+0,76).

Brazylia przygotowuje się do powrotu do przyszłości

WYBORY: Dnia 16 sierpnia rozpoczęła się kampania wyborcza do brazylijskiego parlamentu. Lewicowy były prezydent Lula jest faworytem do odzyskania władzy w wyborach 30 października, ale wyścig ewidentnie się zaostrza. Spowolniona gospodarka skorzysta na mniejszej niepewności związanej z wyborami konsumenckimi i inwestycyjnymi, ponieważ musi stawić czoła spadającym cenom surowców i wyższym stopom procentowym w USA. Jednak niezależnie od tego, kto wygra, będzie musiał wzmocnić sytuację fiskalną i przeprowadzić reformy gospodarcze po „straconej dekadzie” stagnacji PKB. Połączenie większej widoczności politycznej, szczytowych stóp procentowych oraz najtańszych na świecie wycen akcji to coś co zdecydowanie wyróżnia ten rynek.

GŁOSOWANIE: Już 2 października, 156 milionów Brazylijczyków pójdzie do urn, a jeśli nikt nie zdobędzie 50 proc. głosów, 30 października odbędzie się dogrywka. Wybory są spolaryzowane; konkurencja rozgrywa się pomiędzy prawicowym kandydatem Bolsonaro a lewicowym byłym prezydentem (2003-2011) Lulą. Sondaże kurczą się, gdy Bolsonaro rozbudowuje programy socjalne i ogranicza podwyżki paliw, co zwiększa ryzyko unieważnienia wyborów. Lula musiałby jednak przegrać, a dzięki wybranemu przez siebie kandydatowi na wiceprezydenta, Alckminowi, wzmocnił swoje kontakty z biznesem i rynkami.

WPŁYW: Real brazylijski w tym roku wypada najlepiej na tle innych walut: wzrósł o 9 proc. w stosunku do dolara i pozostaje niedowartościowana. Jest to jeden z niewielu krajów o dodatnich realnych stopach procentowych. Brazylia (EWZ) jest również jednym z niewielu globalnych rynków akcji, które w tym roku odnotowały wzrost. Ze wskaźnikiem P/E poniżej 9x i niskimi oczekiwaniami wobec zysków, pozostaje najtańszym rynkiem na świecie. Najważniejsze lokalne akcje to Petrobras, Vale i bank Itau. To 12. największa gospodarka świata, dominująca w regionie LatAm, z globalnym wpływem akcji od amerykańskiego Mosaic aż po hiszpański Santander.

Ben Laidler, strateg ds. rynków globalnych w eToro

Czego kandydaci oczekują od pracy marzeń? | Wyniki badania Michael Page

Kandydaci nie szukają już tylko stanowiska, na którym otrzymają odpowiednie wynagrodzenie. Chcą znaleźć pracę marzeń – i mają konkretne oczekiwania względem idealnego pracodawcy. Ogólnoeuropejskie badanie Candidate Pulse, przeprowadzane cyklicznie przez firmę Michael Page, pokazuje najistotniejsze trendy, jakie zaszły w ostatnim czasie w preferencjach kandydatów. Z odpowiedzi 5000 respondentów wynika, że większość z nich nie wyobraża sobie powrotu do pracy w biurze w pełnym wymiarze godzin. Dla coraz większej liczby pracowników silną motywacją są możliwość rozwoju osobistego i dostęp do szkoleń. Aż 75 proc. z nich chciałoby pracować w społecznie odpowiedzialnej firmie. Co sprawia, że dobra praca staje się pracą marzeń?

Wirtualnie i na żywo

W podejściu respondentów do warunków wypełniania codziennych obowiązków zawodowych widać rosnące znaczenie wartości innych niż tylko praca i sukces. Nie jest zaskoczeniem, że w czasach COVID-u i home office, według aż 88 proc. ankietowanych idealne miejsce zatrudnienia powinno pozwalać na utrzymanie odpowiedniej równowagi między życiem zawodowym i prywatnym. Jednocześnie większość respondentów nie wyobraża sobie już powrotu do pracy w biurze w pełnym wymiarze. 59 proc. najchętniej pracowałaby wyłącznie zdalnie lub w systemie hybrydowym, przy czym możliwość taka jest ważniejsza dla kobiet (63 proc.) niż dla mężczyzn (53 proc.).

To ważny sygnał dla pracodawców, bo bardziej elastyczne podejście do liczby godzin spędzanych poza domem jest jednym z czynników, który mógłby się przyczynić też do większej reprezentacji kobiet na rynku pracy – mówi Magdalena Wołowiec, Senior Marketing Executive w firmie rekrutacyjnej Michael Page. – Jednocześnie nie możemy zapomnieć o znaczeniu osobistego kontaktu i relacji w miejscu zatrudnienia. Idealnym, najbardziej pożądanym wariantem są trzy dni pracy w biurze i dwa w domu – takie rozwiązanie zadowoliłoby 36 proc. ankietowanych. 19 proc. chciałoby pracować zdalnie co najmniej cztery dni w tygodniu, ale pełny tydzień pracy w domu chętnie spędzałoby już tylko 10 proc. To pokazuje, że sami pracownicy dostrzegają wartość przebywania ze swoimi zespołami. Wielu z nich po prostu lubi pracować w biurze i kontaktować się bezpośrednio z ludźmi – 60 proc. ceni sobie nieformalne rozmowy, a 50 proc. więzi społeczne i chwile relaksu, które możliwe są tylko w siedzibie firmy – dodaje Magdalena Wołowiec.

Rozwój i opieka zdrowotna

Badanie Michael Page pokazuje wyraźnie, że dominującą potrzebą osób poszukujących wymarzonej pracy lub rozważających jej zmianę jest możliwość doskonalenia swoich umiejętności i awansu. Numerem 1 wśród korzyści są bowiem szkolenia i rozwój kariery, na które wskazało aż 71 proc. respondentów. Jednocześnie awans lub przynajmniej nowy zakres obowiązków są uważane za istotną formę wyrażenia docenienia przez 58 proc., co niemal zrównuje je pod względem znaczenia z gratyfikacją finansową (57,9 proc).

Drugą najważniejszą potrzebą jest poczucie bezpieczeństwa, jeśli chodzi o zdrowie swoje i najbliższych. Dlatego benefitem, którego znaczenie z pewnością dodatkowo wzmocniło doświadczenie pandemii, jest prywatna opieka zdrowotna dla pracownika i jego rodziny – to ważny argument dla 51 proc. badanych – mówi Magdalena Wołowiec, Senior Marketing Executive w Michael Page.

Nie samą pracą…

Badania Michael Page pokazują, że rośnie znaczenie wartości reprezentowanych przez firmę, które wpływają na jakość życia, takich jak relacje z otoczeniem – rozumianym zarówno jako środowisko naturalne, jak i stosunek do problemów społecznych na poziomie lokalnym i globalnym. Aż 75 proc. ankietowanych zadeklarowało, że wymarzona firma powinna być zaangażowana w społeczną odpowiedzialność biznesu, przy czym oznacza to przede wszystkim działania na rzecz praw człowieka (97 proc.), troskę o środowisko (96 proc.) oraz odpowiedzialność ekonomiczną (94 proc.).

– Zmiany po doświadczeniu pandemii obejmują przede wszystkim potrzebę rozwoju kompetencji, a także jakość relacji zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym, większą równowagę pomiędzy pracą i domem oraz odpowiedzialność społeczną. Przepis na pracę marzeń wydaje się więc jasny i od tego, w jakim stopniu firmom uda się go zrealizować, będzie w najbliższej perspektywie zależeć ich konkurencyjność i efektywność – podsumowuje Magdalena Wołowiec z Michael Page.

Salesforce: technologia i dane są kluczowe dla branży motoryzacyjnej

Z najnowszego raportu Salesforce wynika, iż 93% dyrektorów z branży motoryzacyjnej twierdzi, że dane własne przyczynią się do poprawy jakości obsługi klienta. Dane mogą zwiększyć rentowność firm motoryzacyjnych w obliczu zaostrzającej się konkurencji na rynku międzynarodowym i rynku samochodów elektrycznych.

Sektor motoryzacyjny zmaga się z presją zewnętrzną i niepewną przyszłością, w miarę jak wkracza w świat cyfrowy. W sytuacji, gdy wszystko – od zakupów pojazdów po naprawy – odbywa się online, jakie zagrożenia i możliwości stoją przed nami?

Po okresie utrzymującego się popytu sprzedaż aut zaczyna zwalniać. Rosnące ceny, problemy z łańcuchami dostaw, inwestycje w pojazdy elektryczne, nowe przepisy i globalna konkurencja wpływają na marże zysku.

W ramach pierwszego w historii raportu Salesforce pt. „Trends in Automotive” (Trendy w branży motoryzacyjnej) przepytano 500 decydentów z całej branży motoryzacyjnej, w tym producentów OEM, przedstawicieli spółek zależnych zajmujących się finansowaniem zakupu aut oraz dealerów z całego świata. Wyniki badań podkreślają trudny charakter cyfrowej transformacji:

  • 73% badanych firm motoryzacyjnych uważa, że osiąga wysokie wyniki, jeśli chodzi o transformację cyfrową.
  • Tymczasem, tylko 26% producentów OEM i 23% sprzedawców detalicznych uważa, że ich firmy dobrze przystosowały się do sprzedaży online.
  • Ponadto, mniej niż jedna na pięć firm motoryzacyjnych uważa, że ich sklepy internetowe są atrakcyjne i przyjazne dla urządzeń mobilnych oraz dostarczają dokładnych danych o stanie zapasów.

Tymczasem aż  99% klientów jest niezadowolonych z tradycyjnej obsługi związanej z zakupem samochodu.

  • Większość z nich oczekuje podawania dokładnych cen online i możliwości cyfrowego wypełniania wniosków kredytowych.
  • Przejrzystość i usprawnione udzielanie pożyczek są w czołówce wymagań klientów, ale branża pozostaje daleko od ich spełnienia. Tylko 24% liderów branży motoryzacyjnej stwierdziło, że ceny na ich stronie internetowej konsekwentnie odpowiadają temu, za co klienci faktycznie płacą.

Jest jednak nadzieja – firmy motoryzacyjne widzą w nowych modelach przychodów, opartych na wykorzystaniu bezproblemowej technologii, sposób na zniwelowanie tej luki.

  • Firmy wykorzystują subskrypcje i partnerstwa jako czynniki generujące przychody – 68% producentów OEM i 62% sprzedawców detalicznych już inwestuje w aplikacje Internetu rzeczy (IoT), takie jak Apple CarPlay i inteligentne urządzenia domowe.
  • Przytłaczająca większość, tj. 93% firm, zgodziła się, że dane własne, takie jak interakcje na stronie internetowej, korzystanie z aplikacji oraz historia zakupów/usług, pomogą im znacząco poprawić obsługę klienta.

Achyut Jajoo, wiceprezes i dyrektor generalny Salesforce ds. sektorów produkcyjnego i motoryzacyjnego, wyjaśnia:

„Dane są niezbędne do zapewniania spersonalizowanej obsługi, której oczekuje większość konsumentów, ale dziś ponad trzy czwarte firm nie potrafi dostosować komunikacji w oparciu o konkretne grupy klientów, a nawet ich skargi. Pojazdy połączone z siecią stwarzają dla branży ogromne możliwości w zakresie bardzo potrzebnych nowych strumieni przychodów płynących z partnerstw i usług abonamentowych, a także poprzez dostarczanie informacji o klientach, które są niezbędne do zapewnienia spersonalizowanej obsługi na dużą skalę. Nie jest niespodzianką, że firmy w tym raporcie zgodziły się, że dane, które uzyskają z pojazdów połączonych z siecią, są najlepszym rozwiązaniem, jeśli chodzi o poprawę obsługi klienta”.

Szersza perspektywa

Dominacja pojazdów elektrycznych, pojazdów połączonych z siecią i międzynarodowej konkurencji określi, kto będzie święcić triumfy, a kto upadnie w gospodarce przyszłości.

  • Stany Zjednoczone właśnie przekroczyły 5% punkt krytyczny dla masowego upowszechnienia się pojazdów elektrycznych. Jednakże 85% firm uważa, że koszty badań i rozwoju związane z przejściem na pojazdy elektryczne będą istotnym zagrożeniem dla zysków branży w ciągu najbliższych pięciu lat.
  • Połowa badanych firm poinformowała, że intensywnie inwestuje w wykorzystanie danych własnych z pojazdów połączonych z siecią, jak również w funkcje IoT i komfort jazdy.
  • Chińscy producenci OEM prześcigają swoich globalnych odpowiedników pod względem upowszechnienia swojej oferty wśród konsumentów, cen na rynku masowym, kosztów produkcji i innowacji technologicznych.

Matthew Simpkins, regionalny wiceprezes Salesforce ds. branży motoryzacyjnej (Wielka Brytania oraz Europa, Bliski Wschód i Afryka) wyjaśnia: „Chińczycy są o lata świetlne przed kimkolwiek w branży pod względem produkcji oraz dojrzałości technologii ogniw i ładowania. To zapewni im przewagę konkurencyjną i atrakcyjność cenową”.

Pełny raport dostępny jest tutaj: https://www.salesforce.com/resources/research-reports/trends-in-automotive-form/chapter-1/

Co decyduje o atrakcyjności lokali użytkowych w osiedlach mieszkaniowych?

Dynamiczny rozwój budownictwa mieszkaniowego poza ścisłym centrum miast oraz zmiana zachowań konsumentów, nastawionych na lokalność życia i zakupów, otwierają nowe możliwości dla najemców z sektora handlowo-usługowego. W efekcie stale rośnie popyt na lokale w osiedlach mieszkaniowych, o czym świadczy m.in. niski współczynnik pustostanów – na poziomie 12%, jak podają eksperci Colliers w raporcie pt. „Ulice handlowe w warszawskich osiedlach mieszkalnych”. Oznacza to, że z 3430 przebadanych przez nich lokali wolnych pozostaje ok. 440 o łącznej powierzchni ok. 4 700 mkw.[1] Większość odznacza się wysoką jakością, są jednak zróżnicowane pod względem powierzchni i infrastruktury. Decydując się na obecność w osiedlach mieszkaniowych, warto więc zwrócić uwagę na kilka aspektów, które przesądzają o tym, że lokal jest atrakcyjny i będzie przyciągać klientów.

Daj się zauważyć

Jednym z czynników decydujących o atrakcyjności lokali użytkowych jest ich widoczność w ciągu handlowym i dostępność dla różnych grup odbiorców. Z badań przeprowadzonych przez Colliers wynika, że aż 99% z przeanalizowanych lokali posiada witryny i bezpośrednie wejścia z ulicy. To lokalizacje wysokiej jakości, znajdujące się w parterach nowych budynków. W niektórych inwestycjach zdarzają się jednak bariery architektoniczne takie jak schody, platformy, podcienie czy mała architektura, które obniżają atrakcyjność powierzchni handlowo-usługowych. Ukryte za nimi lokale stają się słabo widoczne dla potencjalnych klientów oraz niedostępne dla osób, które nie są w stanie swobodnie się poruszać. Wyzwaniem dla tych ostatnich są także pomieszczenia dwupoziomowe, zwłaszcza z piwnicami.

Lokal dla branży

Wybierając lokal, warto także wziąć pod uwagę specyfikę branży, w której działa najemca. Inne potrzeby będzie miała firma z branży medycznej, dla której ważna jest np. dostępność światła dziennego, inne najemca gastronomiczny, dla którego dużą rolę odgrywa możliwość zorganizowania ogródka w sezonie letnim.

Zadbaj o parking

Niewystarczająca liczba miejsc parkingowych, brak zatoczek i podjazdów, które umożliwiałyby zaparkowanie skutera, roweru czy hulajnogi przy sklepach to jedna z najczęstszych bolączek lokali usytuowanych w warszawskich osiedlach mieszkaniowych. Ich brak zamyka możliwość obsługi większej liczby klientów, zwłaszcza tych z dalszych części dzielnicy, a nawet innych części miasta. Jeśli więc zależy nam na poszerzeniu strefy oddziaływania, warto rozeznać się, czy w okolicy lokalu znajduje się jakikolwiek darmowy parking lub zatoczka umożliwiająca chwilowe pozostawienie pojazdu.

Funkcję ponadlokalną, a tym samym atrakcyjność powierzchni, zwiększają także dostęp do komunikacji publicznej oraz rozbudowana infrastruktura drogowa. Na ruch pieszy w warszawskich dzielnicach wpływają przede wszystkim przebieg linii tramwajowych, linii metra i lokalizacja stacji, a na samochodowy – funkcjonujące arterie i obwodnice. Potencjał lokalizacji można więc łączyć z liczbą potencjalnych klientów w strefie oddziaływania i jej osiedlowym lub dzielnicowym zasięgiem. Jak to określić? Wyznaczając strefę czasową.

Strefa pięciu minut

Na potrzeby analizy w raporcie Colliers przyjęliśmy, że akceptowalnym przez klientów dystansem do pokonania pieszo w celu dokonania szybkich zakupów jest 5-minutowy spacer. Wyniki wykazały, że liczba mieszkańców, którzy mogą dojść z miejsca zamieszkania do lokalu handlowo-usługowego w ciągu tego czasu waha się w przedziale od 1 600 do 8 000 i zależy przede wszystkim od gęstości zabudowy, zarówno tej nowej, jak i starej, która graniczy z ulicą handlową. Ponadto liczba mieszkańców ze strefy pięciominutowej, w zależności od wielkości i specyfiki osiedla, stanowi od 12% do 43% wszystkich jego mieszkańców i zależy od tego, w jakiej części osiedla została wytyczona przez nową zabudowę oraz jak ta ulica i jej zabudowa integruje się z pozostałymi budynkami mieszkaniowymi w osiedlu.

Na ten aspekt trzeba jednak patrzeć indywidualnie, ponieważ lokale w ulicach mieszkalnych są ściśle związane z miejscami, w których powstały, ich gęstością zabudowy oraz stopniem zintegrowania z tkanką miejską.

Czy atrakcyjny lokal można zaprojektować na etapie planowania?

Można, a nawet trzeba! Ważne jest, żeby na etapie projektowania parterów handlowych w budynkach mieszkalnych deweloperzy z wyprzedzeniem planowali, jakie usługi czy branże są potrzebne w ich projekcie. Z jednej strony umożliwia to techniczne dostosowanie modułów powierzchni do przyszłych funkcji i zachowanie odpowiednich regulacji prawnych w tym kontekście. Przykładowo, inaczej projektuje się kanały wentylacyjne dla lokalu, w którym będzie restauracja, a inaczej dla usług fryzjerskich. Źle zaprojektowane lokale usługowe wykluczają w przyszłości obecność potencjalnych najemców, co z kolei może się przełożyć na atrakcyjność całej ulicy handlowej.

I w tym miejscu dochodzimy do kolejnego aspektu związanego z planowaniem lokali użytkowych – dywersyfikacji najemców. Zróżnicowanie oferty sklepów i punktów usługowych już na etapie planowania, tzw. „tenant mix”, w przyszłości nie będzie stwarzało dla lokalnych biznesów ryzyka związanego ze zwiększeniem konkurencyjności. Istotne w tym kontekście jest też utrzymanie „zdrowej” proporcji między sklepami sieciowymi a konceptami indywidualnymi. Te pierwsze przyciągają klientów znanym logiem, z kolei koncepty indywidualne tworzą „atmosferę miejsca”, aktywizują i integrują społeczność, co jest niezbędne dla funkcjonowania lokalnej ulicy handlowej i budowania atrakcyjności samych lokali.

[1] Eksperci Colliers przebadali 3430 lokali w 40 ciągach handlowych w 14 dzielnicach Warszawy

Komentarz ekspercki Karola Milczarskiego, Senior Associate w Dziale Powierzchni Handlowych w Colliers

Rekordowo niski współczynnik pustostanów w magazynach i rosnące czynsze

Rynek powierzchni magazynowych jest aktualnie najszybciej rosnącym sektorem nieruchomości komercyjnych w Polsce. W okresie od stycznia do czerwca 2022 roku do użytku najemców trafiło 2,4 mln m2 nowoczesnej powierzchni magazynowej. Mimo bardzo wysokiej nowej podaży dostarczonej na rynek w pierwszym półroczu 2022 roku, współczynnik pustostanów na rynku magazynowym w Polsce odnotował kolejny spadek. Jednocześnie, należy oczekiwać dalszych wzrostów czynszów wywoławczych.

Całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowej w Polsce na koniec czerwca 2022 roku przekroczyły 26,1 mln m2, zwiększając swój wolumen w ciągu roku o ponad 16%. Największymi zasobami powierzchni magazynowej dysponuje warszawski obszar koncentracji, który oferuje 5,5 mln m2 (21 % całkowitego wolumenu powierzchni magazynowej w Polsce), region Górnego Śląska z 4,6 mln m2 (17%), oraz Polski Centralnej dysponujący 3,8 m2 powierzchni magazynowej (15% zasobów).

W okresie od stycznia 2022 do czerwca 2022 roku cały czas obserwowaliśmy dynamiczny rozwój sektora magazynowego. Michał Kozdrój, Dyrektor działu Powierzchni Magazynowych i Przemysłowych w Knight Frank precyzuje, żew tym okresie na rynek trafiło 2,4 mln m2 nowoczesnej powierzchni magazynowej i jest to najwyższy półroczny wolumen zarejestrowany w historii rynku. Wśród regionów prym wiodą Wielkopolska (350 tys. m2), Polska Centralna (350 tys. m kw.), Dolny Śląsk (330 tys. m2) oraz Górny Śląsk (300 tys.). Aktywność deweloperów pozostaje wysoka. Na koniec I półrocza 2022 roku w realizacji cały czas było 4,35 mln m2, czyli o 20% więcej niż rok wcześniej. Sytuacja może się jednak zmienić w najbliższych kwartałach, ponieważ deweloperzy ograniczyli realizację projektów spekulacyjnych. Zmiany te można już było zauważyć w II kwartale 2022 roku, kiedy to w budowie było 10% powierzchni mniej niż w kwartale I-szym.”

„Wpłynęły na to wojna na Ukrainie oraz konsekwencje gospodarcze jakie agresja Rosji wywołała w naszej części Europy. Wzrost cen materiałów budowlanych, brak dostępnych pracowników w sektorze budowlanym, inflacja, rosnące stopy procentowe oraz związane z tym wyższe koszty finansowania spowodowały, że część inwestorów zaczęła wycofywać się z planowanych inwestycji, w szczególności tych o charakterze spekulacyjnym. Nie oznacza to jednak braku aktywności, gdyż wiele podmiotów z Europy Zachodniej i Środkowo-Wschodniej nadal pozostaje w grze. W drugim kwartale rynek zanotował kilka debiutów, a obecne dotychczas w Polsce podmioty powiększyły swoje portfele. To dobry znak na przyszłość.” – dodał Michał Grabara, Dyrektor w dziale Rynków Kapitałowych, Knight Frank.

Wysokie zainteresowanie najemców powierzchnią magazynową w Polsce przełożyło się na 3,8 mln m2 powierzchni wynajętej w pierwszym półroczu 2022. Najwięcej powierzchni wynajęte zostało w obszarze Górnego Śląska (770.000 m2 , co stanowi 20% udział w całkowitym wolumenie zawartych umów), w II strefie warszawskiej (630.000 m2; 16% wynajętej powierzchni) oraz w obszarze Polski Centralnej (450.000 m2; 12% wolumenu transakcji).

Elżbieta Czerpak, Dyrektor działu Badań Rynku zauważa, żemimo bardzo wysokiej nowej podaży dostarczonej na rynek w pierwszym półroczu 2022 roku, współczynnik pustostanów na rynku magazynowym w Polsce odnotował kolejny spadek i obniżył się do rekordowo niskiego poziomu szacowanego aktualnie na nieco ponad 3%. We wszystkich rejonach koncentracji powierzchni magazynowej podaż wolnej powierzchni jest bardzo ograniczona, a ze względu na niewielką ilość projektów realizowanych spekulacyjnie nie należy oczekiwać znaczących zmian w tym zakresie w kolejnych kwartałach.%.

W I połowie 2022 roku odnotowano również wzrost stawek czynszów wywoławczych na głównych rynkach magazynowych w Polsce. „Utrzymujące się wysokie zainteresowanie najemców powierzchnią magazynową oraz niski współczynnik pustostanów, a także prognozy dotyczące spodziewanej niższej podaży w kolejnych miesiącach stawiają w lepszej sytuacji negocjacyjnej wynajmujących. Należy spodziewać się dalszych wzrostów czynszów wywoławczych, a nowi najemcy mogą spodziewać się, że deweloperzy oferować będą mniejsze pakiety zachęt, co w rezultacie przekładać się będzie na wzrost stawek efektywnych.”  – ostrzega Michał Kozdrój, Dyrektor działu Wynajmu Powierzchni Magazynowych i Przemysłowych w Knight Frank.

Rynek inwestycyjny nieruchomości komercyjnych w Europie Środkowo-Wschodniej po pierwszym półroczu 2022. Wolumen inwestycyjny 30 proc. w górę

W co inwestować w czasach niepewności, wojny, szalejącej inflacji i gwałtownie rosnących stóp procentowych? Avison Young prezentuje wyniki analizy rynku inwestycyjnego nieruchomości komercyjnych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej (CEE) po I półroczu 2022 roku

Jak czytamy w raporcie Avison Young, w pierwszym półroczu 2022 roku wartość wolumenu transakcyjnego w regionie CEE wzrosła o 30 proc. w ujęciu rocznym, osiągając 5,4 mld euro. Jest to wynik niezły, jednak o 12 proc. niższy niż 6,1 mld euro, odnotowane w pierwszym półroczu 2020 roku, kiedy rynek nie był jeszcze dotknięty skutkami pandemii.

– Warto również pamiętać, że skutków wojny w Ukrainie i rekordowo wysokiej inflacji nie odczuliśmy jeszcze w kwartale drugim br. Dodatkowo, w pierwszym półroczu zamykały się transakcje przeniesione z 2021 roku. Jednak w czwartym kwartale 2022 spodziewamy się już niższego wolumenu i mniejszej ilości finalizowanych transakcji – mówi Paulina Brzeszkiewicz-Kuczyńska,  Research and Data Manager w Avison Young.

Polska zdecydowanym liderem

Wszystkie kraje CEE odnotowały wzrost wolumenów w pierwszych sześciu miesiącach 2022 roku Polska pozostaje numerem jeden pod względem wolumenu transakcji z wynikiem 2,9 miliarda euro, co jest jednocześnie najlepszym od 2016 roku wynikiem dla pierwszego półrocza w naszym kraju. W 2022 roku znaczny wpływ na ten wynik miały 3 duże transakcje: akwizycja biurowej części The Warsaw Hub przez Google (585 mln euro) oraz zbycie przez EPP udziałów w dwóch portfelach nieruchomości handlowych – do PIMCO i do I Group o łącznej wartości około 654 mln euro.

Na drugim miejscu plasują się Czechy – 1,2 miliarda euro to 30 procentowy wzrost rok do roku. Wolumen inwestycyjny ukształtował między innymi zakup portfela centrów handlowych obejmujący IGY Ceske Budejovice, City Park Jihlava i OC Gecko Ceske Budejovice przez słowackiego inwestora 365.invest (215 mln euro) a także sprzedaż Borislavka Office & Retail Centre, nieruchomości wielofunkcyjnej w Pradze na rzecz REICO za szacowaną wartość około 180 mln euro. Aktywa z sektora magazynowego nadal pozostawały atrakcyjne dla inwestorów, co świetnie odzwierciedla zakupienie przez Hines praskiego portfela nieruchomości logistycznych o szacowanej wartości około 100 mln euro.

Z kolei Słowacja osiągnęła wynik około 620 mln euro, który zawdzięcza w głównej mierze dużej transakcji (szacunkowo około 300 mln euro) przeniesienia własności części biurowego portfela Penta do nowopowstałego dewelopera Alto Real Estate (należącego do Jozefa Oravkina, byłego Partnera w Penta). Biurowce, których dotyczyła ta transakcja to m.in. Jurkovičova Tepláreň, Sky Park Offices i Digital Park – jedne z największych budynków biurowych na rynku.

Druga największa transakcja w pierwszym półroczu na Słowacji to sprzedaż centrum handlowego Atrium Optima w Koszycach dwóm słowackim inwestorom prywatnym za 118 mln euro.

Na Węgrzech odnotowany wolumen to 619 mln euro – więcej niż w roku ubiegłym w analogicznym okresie (590 mln euro). Największa w półroczu transakcja dotyczyła sprzedaży i częściowego leasingu zwrotnego portfela nieruchomości handlowych Tesco, który nabyty został przez Adventum Investment Fund Management. W portfelu złożonym z 13 aktywów zlokalizowanych na Węgrzech i 4 w Czechach, węgierska część obejmowała 273 tys. mkw. powierzchni o wartości około 219 mln euro. Najważniejszą transakcją w sektorze przemysłowym było przejęcie Airport City Logistic Park przez WING od CPI w szacowanej kwocie około 59 mln euro. Segment biurowy zapisał się w wolumenie transakcyjnym przejęciem od DWS obiektu Akademia Business Center przez Europa Capital i lokalnego partnera ConvergenCE, w kwocie około 49 mln euro. Ponadto, fundusz zarządzany przez Groupama Gan REIM wszedł na rynek węgierski, kupując od grupy SCC historyczny obiekt Freedom Palace.

Rumunia również podniosła nieznacznie poprzeczkę w porównaniu do ubiegłego roku i zbliżyła się do wolumenu 320 mln euro. Na rumuńskim rynku biurowym największą transakcją była sprzedaż Expo Business Park za kwotę około 110 mln euro. Drugą największą transakcją był zakup Record Park, znajdującego się w Cluj Napoca, przez Aya Properties Fund z udziałem partnerów belgijskich, za kwotę około 35 mln euro.

Sektor biurowy i handlowy na topie

W skali całego regionu, sektor biurowy z udziałem 36 proc. i handlowy, odpowiedzialny za 32 proc. wartości inwestycji to nowi liderzy rynku pod względem zrealizowanego wolumenu. Sektor magazynowy osiągnął z kolei 20 proc. udziału, a główny czynnik wpływający na ten wynik to ograniczona liczba dostępnych na rynku aktywów.

Najbardziej atrakcyjnymi stopami kapitalizacji w regionie CEE, jak podaje Avison Young, może pochwalić się sektor parków handlowych. Najniższe stopy kapitalizacji (5,25 proc.) odnotowywane zostały tylko w Czechach, natomiast w pozostałych krajach regionu kształtują się w przedziale 6,50 – 7,25 proc. Atrakcyjnymi aktywami są również nieruchomości magazynowe w Rumunii, których stopy kapitalizacji w pierwszej połowie br. oscylowały wokół 7,50 proc., jednakże w ciągu najbliższych 12 miesięcy prognozowana jest ich kompresja.

W ubiegłym półroczu, najbardziej aktywni na rynkach inwestycyjnych w analizowanych krajach byli inwestorzy z regionu CEE, a w zasadzie z dwóch krajów – z Czech i z Węgier. Ich łączny udział w wolumenie regionu w pierwszym półroczu 2022 wyniósł 41 proc. i był wynikiem o około 10 punktów procentowych wyższym niż w roku ubiegłym. Poza udziałem lokalnych inwestorów, Avison Young  zwraca uwagę na szerokie spektrum innych inwestorów, o zdywersyfikowanym pochodzeniu, lokujących w tym roku kapitał w krajach CEE.

Wojna w Ukrainie i wysoka inflacja zastąpiły COVID-19 jako główne źródło niepewności w 2022 roku

Branża znajduje się obecnie w trudnym otoczeniu makroekonomicznym z rekordowymi poziomami inflacji oraz prawdopodobieństwem kryzysu energetycznego. Na rządzących wywierana jest ogromna presja, aby stawić czoła wzrostowi kosztów energii. Stanowi to również wyzwanie dla inwestorów i najemców oraz wzmacnia uzasadnienie posiadania strategii ESG dla nieruchomości. Efektywność energetyczna jest dziś koniecznością – jest mierzalna i dlatego jest pierwszym, istotnym krokiem przy wdrażaniu strategii ESG.

Nieruchomości zawsze były świetnym zabezpieczeniem przed wyższą inflacją, ponieważ stawki czynszów są co roku waloryzowane. W przyszłym roku inwestorzy skorzystają na zwiększonych przychodach z najmu, które zostaną zindeksowane o wysoki wskaźnik inflacji. Niemniej jednak, dla najemców, połączenie rosnących czynszów i rosnących kosztów eksploatacyjnych będzie stanowić wyzwanie; zwłaszcza dla tych, operujących w biznesach o niskiej marżowości.

Istotną wartością dla inwestorów w tych, niepewnych czasach będą zapewne aktywa wynajęte renomowanym najemcom i przynoszące stabilny dochód. Będą korzystać z indeksowanych przychodów, ale także z elastyczności w dostosowywaniu swoich czynszów w  przypadku takiej potrzeby.

Wzrost stóp procentowych i większe koszty finansowania

Wysoka inflacja zmusiła banki centralne na całym świecie do podniesienia stóp procentowych. Wysokie stopy procentowe w CEE, zwłaszcza w walutach lokalnych, oznaczają znaczny wzrost kosztów finansowania projektów deweloperskich. Dodatkowo wysoka inflacja, która wpływa na wzrost kosztów materiałów i robocizny, sprawiają, że jest to szczególnie trudny okres dla deweloperów, którzy zwiększyli ostrożność przy ocenie rentowności nowych projektów.

Również aktywa z czynszami denominowanym w walucie lokalnej będą trudne do sfinansowania w obecnych warunkach bez istotnego wpływu na poziom zwrotów inwestorów.

Wyższy koszt kredytu (również w euro) powoduje pewien wzrost stóp kapitalizacji, jednak eksperci Avison Young oceniają, że płynność na rynkach wciąż wygląda dobrze, a przewagę uzyskują inwestorzy, którzy gotowi są sfinansować akwizycje w 100 proc. z kapitału własnego.

Zmiany w dynamice inwestycyjnej

Aktywa z sektora logistyczno-przemysłowego, tak poszukiwane przez inwestorów w 2021 roku, pozostały na szczycie listy zakupów, choć segment odnotował w pierwszej połowie br. niższą wartość wolumenu inwestycyjnego z powodu słabej dostępności produktu. Popyt na nieruchomości magazynowe jest napędzany przez niemal zerowy poziom pustostanów w całym regionie, co nakręca wzrost stawek czynszowych na wszystkich rynkach CEE. W Czechach i Słowacji dostrzegalna jest kompresja stóp procentowych, w Polsce i Rumunii stopy utrzymują się na stabilnym poziomie, podczas gdy na Węgrzech rosną. Płynność w tym segmencie pozostaje bardzo wysoka, a szczególnie atrakcyjnie, zarówno pod względem stóp kapitalizacji jak i stawek czynszu, wypadają Rumunia i Węgry.

Na rynku biurowym tylko w Rumunii odnotowano kompresję stóp kapitalizacji w tym sektorze rok do roku. Główni inwestorzy zawęzili swoje kryteria inwestycyjne w związku z obecnymi kosztami finansowania zakupu oraz wymogami ESG, pozostawiając łowcom okazji przestrzeń do zakupu istniejących już nieruchomości w atrakcyjnych cenach.

Poważny wzrost kosztów budowy w ostatnich latach sprawił, że wiele nieruchomości sprzedanych zostało po kosztach lub poniżej ceny. Analitycy Avison Young prognozują wzrost stawek czynszowych na większości rynków biurowych CEE. Te dwa czynniki zapewniają właścicielom istniejących już nieruchomości przewagę konkurencyjną i lepsze zwroty z inwestycji w porównaniu z nowymi projektami.

Sektor handlowy na Węgrzech, dzięki dużej transakcji portfelowej miał aż 35 proc. udziału w całkowitym wolumenie inwestycyjnym. Także na rynku inwestycyjnym w Polsce nadal jest obserwowane ogromne zainteresowanie obiektami typu convenience. Węgry, Rumunia i Polska oferują atrakcyjne produkty o wysokich stopach kapitalizacji.
Kiedy wyraźniej odczujemy skutki wysokiej inflacji, inwestorzy tego sektora powinni koncentrować się na dyskontach – oceniają eksperci Avison Young, ponieważ większość kupujących ograniczy niepotrzebne zakupy i będzie bardziej selektywna przy wyborze tych, które są konieczne. W związku z tym, można spodziewać się, że dyskonty wraz z ich łańcuchami dostaw obronią się w czasie wysokiej inflacji. Oznacza to supermarkety, wybrane platformy e-commerce i ich łańcuchy dostaw. Węgry, Rumunia i Polska posiadają produkty inwestycyjne w tym sektorze z atrakcyjnymi stopami kapitalizacji.

Segment mieszkaniowy w regionie CEE wciąż się rozgrzewa, pomimo rosnących stóp procentowych. Zwiększa się ilość inwestorów instytucjonalnych, którzy postrzegają ten sektor jako bezpieczny, szczególnie u progu makroekonomicznego spowolnienia. Wysoko oprocentowane kredyty zmuszają część potencjalnych nabywców do wynajmowania mieszkań, co napędza popyt i podnosi stawki najmu. Coraz większa liczba deweloperów mieszkaniowych buduje drugi filar swojej działalności, utrzymując część projektów w portfolio, by tworzyć specjalne fundusze mieszkaniowe lub sprzedawać lokale inwestorom instytucjonalnym.

Czy Polsce grozi 20-ty stopień zasilania?

Przy tak rosnących cenach energii i zapowiedziach, że będą drastycznie wzrastały o kilkadziesiąt procent na koniec tego roku, a także na początku 2023 roku, następuje dezintegracja gospodarki – podobnie jak w przypadku inflacji. Rozpadają się procesy, które były przez lata dopracowywane i dochodzi do sytuacji, w której rynek energetyczny przy tak silnym i wysokim udziale rządu oraz koncentracji nie jest w stanie reagować w czasie kryzysu ani zwiększać swojej produkcji. W Polsce brakuje uwolnienia możliwości produkcji energii oraz zintegrowanego zarządzania wszystkimi możliwymi mocami. Stąd polska energetyka wymaga pilnego uwolnienia – abyśmy nie weszli w stadium dramatycznego kryzysu, który część pokoleń pamięta z lat 80 ubiegłego wieku – kiedy były tak zwane dwudzieste stopnie zasilania. Wtedy energia w ciągu dnia była dostępna przez kilka godzin – tak, jak to dzisiaj ma miejsce na Kubie.

– Od roku 2018 Centrum im. Adama Smitha publicznie wielokrotnie nawoływało do uwolnienia produkcji energii. W Polsce trzeba pamiętać, energia jest pod bardzo daleko idącą kontrolą rządu i ponad dziewięćdziesiąt kilka procent energii wytwarzają firmy zależne od polskiego rządu. Brak nadprodukcji prądu, energii musi prowadzić do zwyżki cen i to już miało miejsce przed okresem ogłoszonej pandemii. Jeżeli nie doprowadzi się do uwolnienia możliwości produkcji energii – to będziemy mieli cały czas coraz bardziej dramatyczną sytuację rosnących rachunków nie tylko dla obywateli – powiedział serwisowi eNewsroom Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha. – Już widać to w przypadku polskiego przemysłu i rolnictwa – co sprawia, że część fabryk podjęła decyzję o uruchomieniu procesu przenoszenia się do innych państw Unii Europejskiej. Nawet jeżeli koszty pracy są tam większe, to przynajmniej bardziej przewidywalna jest cena energii – która rekompensuje wysokie koszty pracy. Już dzisiaj widać, że wszystkie plany polityki energetycznej polskiego rządu się nie zrealizowały – bo przewidywany udział energii ze źródeł odnawialnych, zwłaszcza z fotowoltaiki, notowano tylko przez moment kiedy został rozszczelniony – alarmuje Sadowski.

Amerykanie nie wycofują się. Dolar znów droższy od euro

Prezes FED potwierdził, że walka z inflacją jest priorytetem jego organizacji. Może boleć, ale ze wzrostem cen trzeba wygrać. Spekulacje o możliwym poluzowaniu sytuacji, by osłabić dolara trafiają do kosza.

Dane z USA

Piątek upływał pod dyktando danych ze Stanów. Zaczęło się o godzinie 14:30 od danych na temat wydatków i dochodów Amerykanów. Oczekiwania były wyższe od faktycznych danych. Mowa tutaj zarówno o wydatkach jak i o dochodach. Z drugiej strony należy pamiętać, że to dane miesięczne, co powoduje, że charakteryzują się one jednak dość dużą zmiennością. Słabe informacje rozpoczęły spekulacje, że może FED nie będzie aż tak zaciskał pasa. W rezultacie byliśmy świadkami wyraźnego osłabienia dolara. Ruch ten, o ile był silny, był też dość krótki. O 16:00 gdy swoje wystąpienie rozpoczynał Jerome Powell, zobaczyliśmy również wyraźnie lepszy od oczekiwań Indeks Uniwersytetu Michigan.

Wypowiedź Powella

Wystąpienie prezesa FED nie pozostawiło wiele wątpliwości. Jedno trzeba oddać Amerykanom – komunikacja z rynkiem jest przejrzysta. Potwierdzony został scenariusz walki z inflacją. Zwrócono uwagę, że może to być bolesne zarówno dla rynku pracy jak i rynków finansowych. Jeżeli nie chce się dopuścić do dalszego niekontrolowanego wzrostu cen te ruchy są konieczne. Rynki nie miały wątpliwości jak to interpretować. Widać to chociażby po kontraktach na stopy procentowe. To na ich podstawie przewiduje się dalsze zmiany stóp procentowych. Obecnie na wrzesień oczekiwany jest już wzrost o 0,75%. Co więcej, rośnie szansa, że w obecnym cyklu stopy procentowe osiągną 4%. Byłby to najwyższy poziom od kryzysu z 2008 roku. W wyniku tych zmian dolar znów stał się droższy od euro.

Jak zareagowały rynki

Świat finansów nie kończy się na walutach. Wypowiedź prezesa FED dla walut była jednak relatywnie łaskawa. Dużo więcej działo się na rynkach akcyjnych. W piątek S&P spadł o 3,37%. Europejskie indeksy rozłożyły spadki na dwa dni, gdyż przemówienie miało miejsce w piątek o 16:00 naszego czasu. WIG20 nurkuje dzisiaj o około 2,5%. Mniej traci indeks niemiecki, ale ze względu na godziny notowań większość strat przyjął jeszcze w piątek. W dół szły również kryptowaluty. Wygląda na to, że rynek przyjął tryb ucieczki od ryzykownych aktywów.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Igor Klaja, twórca OTCF (właściciela marki 4F) łączy siły z marką Moliera2

Przedsiębiorca Igor Klaja, twórca OTCF – właściciela marki 4F nawiązał współpracę ze znanym polskim dystrybutorem odzieżowych marek luksusowych – Moliera2 S.A. Celem współpracy obu podmiotów jest zdobycie pozycji lidera w segmencie sprzedaży internetowej i stacjonarnej dóbr luksusowych. To pierwsza taka inwestycja Igora Klai w firmę spoza portfolio OTCF.

Igor Klaja to wielokrotnie nagradzany przedsiębiorca, właściciel OTCF – firmy z ponad 20-letnim doświadczeniem w branży odzieży sportowej. Należy do niej m.in. marka 4F, która jest obecna w 42 krajach świata i aktualnie jest liderem rynku odzieży sportowej. Celem biznesmena i ekskluzywnej sieci sklepów Moliera2, jest zdobycie pozycji lidera wśród przedsiębiorstw działających na rynku Europy Środkowo-Wschodniej w segmencie sprzedaży internetowej i stacjonarnej marek luksusowych dla wymagającego i zamożnego klienta.

Cieszymy się, że do grona naszych inwestorów dołącza Igor Klaja – właściciel OTCF, przedsiębiorstwa z wieloletnim doświadczeniem na rynku odzieżowym. W ramach współpracy otrzymamy m.in. wsparcie operacyjne od zespołu Igora Klai. Jestem przekonany, że połączenie naszych kompetencji zaowocuje fantastycznym efektem – mówi Marcin Michnicki, prezes zarządu Moliera2 S.A..

Podjęta przez obie strony współpraca przewiduje m.in., że Igor Klaja (partner) lub osoby przez niego wskazane będą działać wewnątrz struktury spółki Moliera2, aby opracować strategię rozwoju firmy, która umożliwi realizację wspólnie zaplanowanego celu biznesowego. Partner nie wyklucza także powołania go w skład Rady Nadzorczej Moliera2.

Stale się rozwijamy i nie boimy się nowych wyzwań, stąd po raz pierwszy zdecydowaliśmy się nawiązać współpracę z marką spoza portoflio OTCF. Wymiana doświadczeń i wzajemne wsparcie z pewnością umożliwią nam realizację wspólnych planów. Dziś klienci wymagają od nas coraz więcej i aby sprostać ich oczekiwaniom, chcemy współpracować z najlepszymi – mówi Igor Klaja, prezes zarządu OTCF.

Wraz z podpisaniem listu intencyjnego strony rozpoczęły negocjacje, ustalające szczegółowe zasady i warunki współpracy. Zakłada ona także zaangażowanie kapitałowe partnera na rzecz marki Moliera2.

Niskie bezrobocie i rekordowa liczba zatrudnionych obcokrajowców. Minęło pół roku od wybuchu wojny w Ukrainie

Jak podał GUS, stopa bezrobocia w lipcu utrzymała się na rekordowo niskim poziomie 4,9 %, czyli tym samym, co w czerwcu. Co to oznacza i jaki wpływ na niskie bezrobocie mają uchodźcy z Ukrainy? Jeszcze nigdy na naszym rynku pracy nie było legalnie zatrudnionych tak wielu obywateli innych krajów. Wg danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych blisko 1,25 mln cudzoziemców jest zarejestrowanych do ubezpieczenia emerytalnego.

Niski poziom bezrobocia a cudzoziemcy

24 sierpnia minęło pół roku od napaści zbrojnej Rosji na Ukrainę. Od początku wybuchu wojny, na mocy uproszczonych procedur zatrudnienia uchodźców, pracę w naszym kraju znalazło blisko 390 tys. osób, we wszystkich sektorach gospodarki. Jedynie 4,3% z nich zarejestrowanych jest nadal, jako bezrobotni.

– Jednym z powodów spadków bezrobocia w kraju może być fakt, że z początkiem roku wielu Ukraińców rejestrowało się w urzędach pracy, po czym osoby te znajdowały pracę lub wracały na Ukrainę, więc się wyrejestrowywały – mówi Mikołaj Zając, ekspert rynku pracy, prezes polskiej firmy doradczej Conperio.

Z danych Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej wynika, że pod koniec lipca w Polsce zatrudnionych było niemal 736 tys. Ukraińców. Pozostali obcokrajowcy zatrudnieni w kraju nad Wisłą to m.in. Białorusini oraz Gruzini.

Gdzie znaleźli zatrudnienie obywatele Ukrainy?

Jak pokazało ostanie pół roku, rynek pracy był chłonny i gotowy na przyjęcie setek tysięcy nowych pracowników. Głównie w przetwórstwie przemysłowym, transporcie, produkcji, usługach, rolnictwie i budownictwie, choć nie tylko. Na portalach z ofertami pracy znaleźć można ogłoszenia w języku ukraińskim od pracodawców, którzy szukają pracowników na stanowiska: lekarz, pielęgniarka, pomocniczy personel medyczny, czy opiekun osoby starszej. Jak podkreśla Mikołaj Zając, cudzoziemcy w Polsce mogą znaleźć pracę praktycznie w każdym sektorze gospodarki.

– Przedsiębiorcy chętnie zatrudniają pracowników z Ukrainy, zarówno do prostych prac niewymagających wysokich kompetencji, jak również w zawodach przeznaczonych dla specjalistów. W Polsce brakowało m.in. szwaczek, kucharek, tłumaczy czy pracowników administracji. Warto również pamiętać, że znaczna część podzespołów, przede wszystkim z branży automotive i zbrojeniowej jest dziś produkowanych w Polsce i eksportowanych np. do Niemiec. Podjęcie pracy w tej branży jest dużo prostsze, ponieważ bariera językowa nie stanowi aż tak dużego problemu – wyjaśnia Mikołaj Zając, prezes polskiej firmy doradczej Conperio.

Dla obywateli Ukrainy przygotowano szereg odgórnych ułatwień, które pomagają im w wejściu na polski rynek pracy. Coraz więcej punktów pomocy rzeczowej i żywieniowej zamienia się w biura ułatwiające poszukiwanie źródła utrzymania. Do minimum złagodzono również zakres zatrudniania, w tym m.in. nauczycieli akademickich czy na stanowiskach pomocniczych i obsługi w urzędach oraz jednostkach samorządowych.

Jednym z ważniejszych kroków jest modyfikacja zapisów specustawy o pomocy obywatelom Ukrainy, dzięki której m.in. ma zostać stworzony specjalny portal internetowy, ułatwiający nawiązywanie kontaktów pomiędzy pracodawcami, a osobami które poszukują pracy. Państwo w tym temacie podąża za sektorem prywatnym, który już od dawna silnie wspiera Ukraińców – analizuje Mikołaj Zając.

Jak długo utrzyma się niskie bezrobocie?

Zdaniem eksperta rynek pracy jako ostatni zareaguje na pogorszenie koniunktury. Nagły drastyczny scenariusz zwiększania się stopy bezrobocia do końca roku nie wydaje się realny. Możliwa redukcja zatrudnienia – o ile w ogóle się zacznie – może, choć nie musi, dotyczyć osób z Ukrainy.

– Istnieje prawdopodobieństwo, że osoby te nie zgłoszą się do urzędów pracy po utracie zatrudnienia, więc statystyka bezrobocia ich nie uwzględni – dodaje Mikołaj Zając.

Część ekonomistów zauważa, iż w lipcu nie nastąpił spadek bezrobocia względem poprzedniego miesiąca i może to zwiastować nadchodzącą zmianę trendu. Zdaniem Mikołaja Zająca utrzymanie się bezrobocia na tym samym poziomie może być spowodowane m.in. brakiem pracowników sezonowych.

– Plantatorzy już w maju i czerwcu sygnalizowali wyraźnie, że nie ma chętnych do pracy sezonowej przy zbiorach szparagów czy truskawek. Część tych pracowników stanowili Ukraińcy, którzy zostali na Ukrainie by bronić swoich najbliższych. Ponadto większość uchodźców znalazło mieszkanie w miastach i najczęściej tam szukali pracy – podsumowuje ekspert rynku pracy.

Prawnicy o sytuacji nadodrzańskich przedsiębiorców: fala pozwów bardzo prawdopodobna, ale winnych nie ma

Pomoc dla nadodrzańskich firm niewystarczająca, a droga do odszkodowań długa i kręta.

Prawnicy zrzeszeni w Północnej Izbie Gospodarczej w Szczecinie zwracają uwagę, że ogłoszone przez ministrów przewidywane wsparcie dla przedsiębiorców nadodrzańskich nie jest wystarczające. Może to oznaczać, że niebawem do sądów trafi fala pozwów, bo przedsiębiorcy będą próbowali ratować swoje firmy uzyskując rekompensaty i odszkodowania. Eksperci zwracają uwagę, że nie będzie to łatwe, bo nie ustalono konkretnej przyczyny katastrofy oraz nie ogłoszono stanu klęski żywiołowej.

Przedsiębiorcy rozczarowani niskim wsparciem. Na Odrze nadal trwa katastrofa ekologiczna

Jak mówi mecenas Marek Jarosiewicz z kancelarii Wódkiewicz & Sosnowski, jeden z prawników zajmujących się sprawą przedsiębiorców znad Odry, sytuacja jest trudna. Przewidywane wsparcie nie jest wystarczające i nie bierze pod uwagę sezonowego charakteru działalności nad rzeką, a z drugiej strony trudno jest wskazać konkretnego adresata pozwu. Może to być Rząd lub agenda rządowa jeżeli udowodnione zostaną jej zaniechania lub sprawca zanieczyszczenia jeżeli ten zostanie wykryty. Obie opcje wiążą się z długą i skomplikowaną sprawą sądową.

– Rządowy projekt opiera się na założeniu, że o pomoc będą mogli ubiegać się przedsiębiorcy prowadzący działalność w strefie objętej katastrofą ekologiczną, z określonym kodem PKD i odnotowujący przynajmniej 50% spadek przychodów w sierpniu 2022 roku względem wcześniejszego miesiąca lub tego samego okresu w roku 2021. Pomoc będzie wypłacana w kwocie 3010 złotych za każda osobę zgłoszoną do ubezpieczeń społecznych. Taką kwotę należy traktować jako pomoc de minimis spełniającą określone kryteria – mówi mec. Marek Jarosiewicz.

– Trudno powiedzieć dlaczego ustawodawca zdecydował się na takie rozczarowanie mając w pamięci szerokie wsparcie dla przedsiębiorców z tzw. „ściany wschodniej”, gdy wprowadzono stan wyjątkowy w regionach przy granicy z Białorusią. Tam rozwiązania legislacyjne przewidywały między innymi odszkodowania uzależnione od odsetka utraconych przychodów – dodaje mec. Jarosiewicz.

Droga prawna będzie kręta i skomplikowana, bo… nie ma winnego katastrofy.

Eksperci sugerowali możliwość np. wprowadzenie „wakacji kredytowych” dla przedsiębiorców działających nad Odrą czy zwolnienia podatkowe na okres całego roku 2022. Stanowisko w tej sprawie zajęła Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie krytykując niewystarczające wsparcie zaproponowane przez Rząd RP.

– Trudno teraz ocenić, jaka będzie droga prawna dla przedsiębiorców, których nie usatysfakcjonuje oferta Rządu RP. Na ten moment nie ma wskazanego winnego katastrofy. Przedsiębiorcy więc mogą kierować swoją uwagę w stronę podmiotów publicznych, które zaniedbały swoją pracę i to po ich stronie może leżeć wina za katastrofę. Udowodnienie zaniechań otwiera drogę do odszkodowań od Skarbu Państwa. Drugą grupą podmiotów są osoby fizyczne czy firmy, które przez swoje działanie spowodowały katastrofę – mówi mec. Jarosiewicz. Od ustaleń ekspertów i naukowców zależą szansę przedsiębiorców na uzyskanie odszkodowań – mówi ekspert Północnej Izby Gospodarczej.

Prawnicy zwracają uwagę, że zamknięcie możliwości korzystania z Odry do odwołania na kolejne dni blokuje możliwość korzystania z rzeki przedsiębiorcom. Najbardziej przejrzystą formą regulacji byłoby wprowadzenie stanu klęski żywiołowej. – Sugerują to zarówno prawnicy jak i przedsiębiorcy. Stan katastrofy na Odrze trwa już miesiąc, a wsparcie jednorazowe nie pokrywa nawet ułamka poniesionych przez nadodrzańskie firmy strat – mówi mec. Marek Jarosiewicz.

Sytuacja mikro, małych i średnich przedsiębiorstw w latach 2021-2022 – raport Banku Pekao

Najnowszy, 12-sty już raport Banku Pekao S.A. pokazuje, że sytuacja małych i średnich przedsiębiorstw poprawiła się względem poprzedniego z 2020 roku. Ogólny Wskaźnik Koniunktury Mikro, Małych i Średnich Firm (MMŚF) mierzący nastroje przedsiębiorców wyniósł w badanym okresie 93,9 pkt. To lepiej niż w poprzednim badaniu, jednak do rekordowego wyniku 102,6 pkt. za 2019 rok jeszcze dużo brakuje. Zaobserwowano duży wzrost wskaźnika w województwach: lubuskim (+4,61 pkt.), warmińsko-mazurskim (+4,30 pkt.), podlaskim (+3,75 pkt.) oraz wielkopolskim (+3,45 pkt.). Przedsiębiorcy także lepiej oceniają stan polskiej gospodarki oraz ogólnie sytuację w swojej branży.

Minął już ponad rok od publikacji poprzedniej edycji raportu Banku Pekao dotyczącego kondycji mikro, małych i średnich firm. Ubiegłoroczna odsłona stanowiła portret sektora MMŚP pogrążonego w kryzysie związanym z pandemią. Po osiągniętym w 2019 roku rekordowym wyniku 102,6 pkt. (na skali 50-150 pkt), rezultat za 2020 r. spadł poniżej „neutralnego” progu 100 pkt. i wyniósł jedyne 91,4 pkt. Gospodarka po początkowym okresie szoku i gorączkowego dostosowywania się do nowej rzeczywistości, mogła zacząć nadrabiać straty dopiero w kolejnym roku.

I rzeczywiście, Ogólny Wskaźnik Koniunktury za rok 2021 miał, wedle estymacji zawartych w ubiegłorocznym raporcie, osiągnąć wartość 94,5 pkt. Faktyczny wynik – 93,9 pkt – jest potwierdzeniem słuszności tych prognoz, ale jednocześnie sygnałem, że sektor MMŚP w Polsce nie znajduje się w najlepszej kondycji. Przedsiębiorcy nieco bardziej optymistycznie spoglądają jednak w przyszłość – Ogólny Wskaźnik Koniunktury na kolejne 12 miesięcy wyniósł 95,7 pkt., podczas gdy za ostatnie 12 miesięcy (przedsiębiorcy porównują dzisiejszą sytuację do tej sprzed roku) wyniósł zaledwie 92,0 pkt.

Najnowsze wydanie raportu Banku Pekao o sytuacji mikro, małych i średnich firm w Polsce w latach 2021-2022 to opracowanie poruszające szereg istotnych dla sektora MMŚP tematów: wzrost gospodarczy, perspektywy wzrostu konsumpcji i inwestycji, sytuacja na rynku pracy i wynagrodzeń, a także oczywiście inflacja. Wszelkie dane statystyczne zawarte w opracowaniu można wygodnie przeanalizować, zarówno na szczeblu regionów, jak i podregionów, z podziałem na branże czy wielkość firm.

I tak najlepszą koniunkturę w skali kraju odnotował sektor budowlany, najgorszą natomiast – handlowy, który wciąż najdotkliwiej odczuwał wszelkie konsekwencje związane z pandemicznymi regulacjami i ograniczeniami. Utrzymuje się także obserwowana już od kilku lat korelacja pomiędzy wielkością firmy a jej statystycznym Ogólnym Wskaźnikiem Koniunktury.

Najlepiej radzą sobie średnie firmy, które jako jedyne, wybiły się powyżej neutrum, uzyskując 101,6 pkt. W przypadku małych firm jest to 94,4 pkt., a mikrofirm – 93,8 pkt.

W momencie opracowywania raportu ankietowani przedsiębiorcy przejawiali optymizm odnośnie nadchodzącego roku. Trzeba jednak pamiętać, że sytuacja zarówno na arenie krajowej, jak i międzynarodowej, zmienia się bardzo dynamicznie.

Trudna sytuacja zawsze może być postrzegana jako wyzwanie prowadzące do wypracowania nowych rozwiązań – mówi Magdalena Zmitrowicz, wiceprezes Banku Pekao, zarządzająca Pionem Bankowości Przedsiębiorstw. – Dlatego tym bardziej doceniamy udział tak licznej grupy przedsiębiorców w opracowaniu raportu. Pogłębione wywiady składające się z pytań otwartych pozwoliły nam lepiej zrozumieć sytuację sektora MMŚP w Polsce i stanowią doskonałe dopełnienie do zebranych przez nas danych ilościowych.

Tradycyjnie raport posiada, oprócz części ogólnej, także część poświęconą tematowi specjalnemu. Tym razem brzmi on: „Sinusoida nastrojów – w cieniu kolejnych wyzwań”. Tytuł nawiązuje do rozrastającego się katalogu czynników negatywnie wpływających na gospodarkę, wzrost niepewności panującej wśród przedsiębiorców oraz zaniepokojenie pracowników. Rosnąca amplituda owej sinusoidy to wynik między innymi rosnącej inflacji, podwyżek stóp procentowych i zmian na rynku pracy. Autorzy raportu przeprowadzili prawie 7 tys. rozmów z przedsiębiorcami, każdemu zadając taki sam zestaw pytań, np. o presję na zwiększenie wynagrodzeń ze strony pracowników albo o plany na przyszłość. Zakrojone na tak szeroką skalę badanie pozwoliło uzyskać bardzo ciekawy, a przy tym stosunkowo kompletny obraz „sinusoidy nastrojów”.

Raport nie byłby pełny bez rozmów z ekspertami – ekonomistami czy wykładowcami akademickimi. Do analizy ilościowej, której wyniki podzielone są na regiony i podregiony, została dołączona część analityczna, która pozwala pełniej zrozumieć zawarte informacje. Publikacja najnowszego raportu zbiega się bowiem z wyjątkowo trudnym czasem dla Polski i Europy: przewiduje się, że jesienią nastąpi uderzenie kolejnej fali koronawirusa, a napaść Rosji na Ukrainę wywiera wpływ nie tylko na nasz kraj, ale i cały kontynent.

Tegoroczna edycja raportu trafia na grunt szczególnych potrzeb – mówi Dominika Byrska, dyrektor Biura Produktów i Procesów Kredytowych w Banku Pekao. – Napięta, skomplikowana sytuacja, zarówno w kraju, jak i w skali globalnej, wywołuje w przedsiębiorcach, ekonomistach i analitykach naturalną potrzebę posiadania dokładnych, kompleksowo zebranych i przejrzyście opracowanych informacji. Jestem pewna, że najnowszy raport Banku Pekao spełnia tę potrzebę w odniesieniu do sektora mikro, małych i średnich firm. Bank Pekao należy do grona instytucji, które chcą posiadać na ten temat możliwie dokładne dane, aby zapewnić najwyższą jakość usług swoim klientom z sektora MMŚP i jak najlepiej rozumieć ich potrzeby – dodaje dyrektor.

Raport Banku Pekao jest przygotowywany co roku już od 12 lat. Badaniem objęte są mikro, małe i średnie firmy, czyli takie, które zatrudniają do 249 osób. Z pełną treścią raportu można zapoznać się na stronie (link): https://www.pekao.com.pl/raport-msp/

International Finance Corporation z Grupy Banku Światowego potencjalnym akcjonariuszem Elemental Holding

Elemental Holding – jeden z globalnych liderów w recyklingu metali szlachetnych – otrzymał propozycję inwestycyjną od International Finance Corporation (IFC) z Grupy Banku Światowego. W ramach transakcji IFC może przejąć pakiet zamiennych, uprzywilejowanych akcji spółki o wartości do 75 mln USD.

Potencjalna transakcja jest elementem szerszej, niepublicznej emisji akcji Elemental Holding. Jej celem jest sfinansowanie kolejnego etapu rozwoju spółki – zarówno organicznego, jak i opartego o akwizycje działających na całym świecie podmiotów zajmujących się recyklingiem i zieloną produkcją metali szlachetnych. Elemental Holding współpracuje także z innymi instytucjami i prywatnymi inwestorami w celu zabezpieczenia finansowania planowanych działań rozwojowych i inwestycyjnych. W realizacji transakcji spółce doradza Morgan Stanley & Co. International plc.

Zaangażowanie IFC w akcjonariat Elemental Holding oznacza, że jako działająca w skali globalnej Grupa spełniamy najwyższe standardy zrównoważonego rozwoju. Dzięki pozyskanemu w wyniku transakcji finansowaniu chcemy wzmocnić naszą pozycję na globalnym rynku zielonej produkcji metali strategicznych. Zapotrzebowanie na te metale stale rośnie wraz z postępującą świadomością w zakresie ESG, informatyzacją przemysłu, elektryfikacją motoryzacji oraz dalszemu zwrotowi ku odnawialnym źródłom energii i technologiom wodorowym. Wspólnie z IFC, jesteśmy przekonani, że radykalne zwiększenie poziomu recyklingu metali jest kluczowe, by sprostać rosnącym wyzwaniom społecznym i klimatycznym – podkreśla Paweł Jarski, prezes Elemental Holding.

Grupa Elemental Holding jest producentem strategicznych dla gospodarki surowców, pozyskiwanych w sposób zrównoważony i przyjazny dla środowiska, m.in. poprzez przetwarzanie zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego, katalizatorów samochodowych, obwodów drukowanych i metali nieżelaznych. Grupa jest obecna w 15 krajach świata – w Europie, Azji i Ameryce Północnej. Elemental Holding jest także jednym z 18 europejskich podmiotów notyfikowanych przez Komisję Europejską w ramach europejskiej polityki przemysłowej, mającej na celu stworzenie w UE łańcucha wartości zrównoważonej mobilności. W oparciu o pozyskane w ten sposób finansowanie Grupa realizuje budowę pierwszego w UE zakładu recyklingu baterii litowo-jonowych wykorzystywanych w samochodach elektrycznych. Instalacja zostanie uruchomiona w 2023 roku w Zawierciu.

IFC z Grupy Grupy Banku Światowego jest największą w skali świata instytucją rozwoju działającą w sektorze prywatnym na rynkach wschodzących. W roku podatkowym IFC zainwestowała w rozwój prywatnych firm i instytucji finansowych rekordową kwotę 31,5 mld USD. Aktualnie IFC jest obecna w ponad 100 krajach świata.

Rośnie liczba sporów pomiędzy najemcami a galeriami handlowymi

W obliczu słabnącej koniunktury gospodarczej coraz częściej właściciele centrów handlowych spotykają się z próbami negocjacji przez najemców stawek czynszów. Prawnicy kancelarii DLA Piper spodziewają się, że niespotykana wcześniej fala sporów między galeriami a najemcami, która rozpoczęła się wraz z wybuchem pandemii, będzie narastać w najbliższych miesiącach.

Podczas sporów z wynajmującymi, właściciele sklepów i punktów usługowych najczęściej powołują się na przepisy Kodeksu cywilnego, według których wcześniej zawarte umowy można zmienić, gdy dochodzi do nadzwyczajnej zmiany stosunków gospodarczych. Zdaniem najemców takie wydarzenia jak pandemia, wybuch wojny w Ukrainie, słabnący złoty czy galopująca inflacja odbiły się negatywnie na prowadzonej przez nich działalności. W związku z tym występują oni z żądaniami obniżenia czynszów bądź skrócenia okresu obowiązywania umów, grożąc galeriom sporami sądowymi.

Branża handlowa jeszcze do niedawna była sektorem, gdzie toczyło się niewiele postępowań spornych – mówi Krzysztof Kycia, partner współzarządzający oraz szef praktyki postępowań sądowych i arbitrażowych w DLA Piper w Warszawie. – Pandemia wiele w tym zakresie zmieniła. W miejsce polubownych negocjacji, właściciele galerii spotykają się coraz częściej z działaniami prawnymi najemców, którzy formułują swoje żądania w oparciu o rzadko stosowany jeszcze do niedawna przepis o możliwości zmiany treści lub rozwiązania umowy w przypadku wystąpienia nadzwyczajnych okoliczności.

Jak podkreślają eksperci kancelarii, pomimo, że przepisy dają najemcom pewien instrument w prowadzeniu sporów, to od strony dowodowej wykazanie, że nadzwyczajne zjawisko miało faktycznie wpływ na działalność danego podmiotu nie jest już łatwe.

Trzeba odróżnić to, co się w tej chwili dzieje w branży handlowej jako wynik wydarzeń nadzwyczajnych od tego, co jest efektem normalnego cyklu koniunktury – zauważa Szymon Sakowski, adwokat w zespole postępowań sądowych i arbitrażowych w DLA Piper. – W przypadku pandemii, sądy właściwie nie miały wątpliwości, że doprowadziła ona do nadzwyczajnej zmiany stosunków gospodarczych. Jednak najemcy często mają problem z wykazaniem, że właśnie ta okoliczność doprowadziła do rażącej straty. Ponadto, najemcy w swojej argumentacji zwykle nie uwzględniają faktu, że otrzymali już pomoc ze strony państwa, jak również ze strony wynajmujących w formie upustów lub odroczenia płatności.

Z doświadczenia kancelarii DLA Piper wynika, że znaczną część sporów między najemcami a galeriami udaje się rozstrzygnąć polubownie, nawet jeśli niektóre z nich już wcześniej trafiły do sądu. Strony starają się znaleźć porozumienie, by uniknąć długoletniego postępowania w sądach powszechnych, jak również wysokich opłat sądowych czy też kosztów sporządzenia opinii przez biegłych, a przede wszystkim by wrócić do współpracy i relacji biznesowych.

Prawnicy DLA Piper zwracają uwagę, że o ile wynajmujący są w dużej mierze skłonni do zawierania ugód, to ich możliwości negocjacyjne nie są nieograniczone. Centra handlowe oraz ich właściciele również często ponieśli straty podczas pandemii oraz otrzymali mniejsze wsparcie rządowe w porównaniu do większości najemców. Ponadto, w wielu przypadkach właścicielami centrów są fundusze, których inwestycje zostały sfinansowane ze środków zewnętrznych, co ogranicza im możliwość obniżenia czynszów czy też skrócenia okresu najmu z powodu zawartych umów kredytowych. Rosną także koszty działalności galerii handlowych w związku ze wzrostem cen energii i płac.

Bez wątpienia weszliśmy w nowy etap relacji pomiędzy galeriami a najemcami. Spadek obrotów spowodowany mniejszym ruchem w centrach handlowych w związku m.in. z wprowadzeniem zakazu handlu w niedzielę, pandemią czy rosnącą popularnością e-commerce powoduje, że o konflikt na linii najemca-właściciel jest coraz łatwiej – twierdzi

Paweł Bartosiewicz, radca prawny w zespole postępowań sądowych i arbitrażowych w DLA Piper.

ANWIL wznawia produkcję nawozów oraz dostawy surowego CO2

W trosce o zagwarantowanie bezpieczeństwa żywnościowego kraju oraz ochrony zdrowia Polaków, pomimo trudnych warunków makroekonomicznych, ANWIL z Grupy ORLEN podjął decyzję o wznowieniu produkcji nawozów azotowych. Tym samym spółka zapewni również dostarczanie surowego CO2, który po przetworzeniu wykorzystywany jest m.in. w produkcji żywności oraz przemyśle farmaceutycznym. ANWIL na bieżąco monitoruje sytuację na rynku i podejmuje działania, które uwzględniają zarówno wyzwania biznesowe, jak i społeczną odpowiedzialność firmy.

– Bezprecedensowy wzrost cen gazu uderzył w branżę nawozową nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. ANWIL, jako jedna z nielicznych firm, przez dłuższy czas utrzymywał ciągłość produkcji, aby zapewnić dostępność nawozów na polskim rynku. Jej wstrzymanie wynikało wyłącznie z przesłanek biznesowych, niezależnych od Grupy ORLEN. Widzimy jednak olbrzymie zapotrzebowanie ze strony branży spożywczej, ale też medycznej, w tym transplantologii na skroplony CO2 oraz suchy lód. Mając na uwadze potrzebę zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego w Polsce zdecydowaliśmy o uruchomieniu instalacji nawozowych, co umożliwi przywrócenie również dostaw półproduktu wytwarzanego we włocławskim zakładzie produkcyjnym – surowego CO2. Podejmiemy przy tym działania, aby ograniczenia wynikające z wysokich cen gazu miały możliwie minimalny wpływ na Grupę ORLEN – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN.

ANWIL nie jest dystrybutorem CO2, jest to produkt uboczny, który powstaje w trakcie procesu produkcji nawozów azotowych. Mając jednak na względzie bezpieczeństwo żywnościowe w kraju, spółka podjęła rozmowy z kontrahentem, jedynym odbiorcą tego produktu. Ich celem jest zabezpieczenie dostaw surowego CO2 i wykorzystanie go do produkcji i realizacji dostaw dla branż i sektorów kluczowych dla życia publicznego w Polsce, w szczególności mających znaczenie dla życia, zdrowia, bezpieczeństwa publicznego oraz zapewnienia dostępności towarów na rynku. Spółka ANWIL umożliwi odbiór surowego CO2 w ciągu najbliższych 48 godzin.

Cena nawozów po wznowieniu ich produkcji będzie odzwierciedlała aktualną cenę gazu ziemnego oraz uwarunkowania rynkowe. Jednocześnie ANWIL oczekuje na ustabilizownie się sytuacji na rynku gazu oraz wypracowanie rozwiązań wspierających branżę nawozową.

Jastrzębi Powell, silny dolar

W trakcie obserwowanego z wielką uwagą piątkowego przemówienia na dorocznym sympozjum w Jackson Hole przewodniczący Rezerwy Federalnej Jerome Powell postraszył rynki deklaracjami kontynuowania przez FED zdecydowanej walki z inflacja, która ostatnio osiągnęła w USA najwyższe poziomu od ponad 40 lat. Powell ostrzegł, że może to oznaczać „dłuższy okres wzrostu poniżej trendu” oraz „ból dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw”.

Wall Street zareagowała na te twarde słowa najsilniejszym od 13 czerwca spadkiem S&P 500 o 3,37 proc. Indeks znalazł się na najniższym poziomie od miesiąca. Średnia przemysłowa Dow Jonesa straciła 3,03 proc., a Nasdaq Composite tąpnął o 3,94 proc. Spadały w piątek również – chociaż w mniejszym stopniu – główne indeksy innych giełd w obu Amerykach. Wyjątkiem był chilijski IPSA, który minimalnie wzrósł osiągając najwyższy poziom od 3,5 lat.

Dziś rano kontrakty na główne amerykańskie indeksy kontynuowały zniżkę (ok. godz. 9:05 S&P 500 -0,67 proc., DJIA –0,51 proc., Nasdaq 100 -1,03 proc.).

Piątkowy silny spadek cen akcji w USA oczywiście przełożył się na słabość rynków akcji w Azji i Oceanii w poniedziałek. Najwięcej – ponad 2 proc. – straciły główne indeksy giełd w Japonii, na Tajwanie, w Korei Południowej i Australii. Spadków uniknęły główne indeksy kontynentalnych Chin, Filipin i Malezji.

Spadały dziś właściwie wszystkie główne indeksy rynków akcji w Europie (DAX -1 proc., CAC 40 -1,04 proc.). Najsłabszy w Europie był dziś rano polski WIG-20 (-2,62 proc. ok. godz. 9:30), który spadł na najniższy poziom od listopada 2020. Najniżej od 1,5 roku był dziś rano WIG-Banki (-1,93 proc. ok. godz. 9:35). Lekki wzrost notował dziś rano jedynie WIG-Spożywczy (+0,72 proc. ok. godz. 9:35). Wśród składników WIG-u 20 swe nowe cykliczne minima osiągnęły dziś rano ceny akcji Pekao, CD Projekt, CCC, PKO BP i PZU. Jeśli chodzi o składniki mWIG-u to podobnie stało się w przypadku ceny akcji ING BSK. Wśród składników sWIG-u 80 nowy cykliczny dołek osiągnął kurs akcji Newagu.
Amerykański rynek 10-letnich obligacji skarbowych zareagował w piątek i poniedziałek rano na wystąpienie Powella lekkimi spadkami rentowności, która jednak nadal utrzymywała się powyżej poziomu 3 proc. (3,024 proc.). Rentowność amerykańskich 2-latek utrzymywała się tuż poniżej poziomu swego czerwcowego szczytu (3,3783 proc.). Do najwyższego poziomu od 2 miesięcy wzrosły dziś rano rentowności 10-latek głównych krajów strefy euro. Lekko natomiast spadała dziś rano rentowność 10-latek polskiego rządu (6,244 proc.).

Kontrakty na brytyjski gaz ziemny notowane na ICE wzrosły w piątek o 6,45 proc. do najwyższego poziomu w historii. W poniedziałek rano o niecałe 0,8 proc. drożały kontrakty na ropę naftową. Do najniższych poziomów od miesiąca spadały dziś rano metale szlachetne (ok. godz. 9:25 złoto -0,91 proc., srebro –2,21 proc., platyna -2,09 proc., pallad -0,47 proc.). O 3 proc. spadała ok. 9:25 cena kontraktów na miedź na COMEX-ie.

Amerykański dolara umacniał się w piątek i poniedziałek rano. Kurs USD względem japońskiego jena zbliżył się do poziomu swego lipcowego 24-letniego szczytu. Słabło względem dolara również euro (dziś rano -0,23 proc.), ale kursu EUR/USD nie spadł poniżej swego prawie 20-letniego minimum z ubiegłego tygodnia. Amerykański dolara ustanowił swe nowe cykliczne maksima względem chińskiego juana, indyjskiej rupii, koreańskiego wona, tajwańskiego dolara, brytyjskiego funta i islandzkiej korony.

Słabł dziś rano złoty (ok. 9:30 USD/PLN +0,34 proc., EUR/PLN +0,1 proc.).
Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara spadł w piątek o 4,37 proc. a w sobotę o 3,63 proc. wracając poniżej poziomu 20000 USD do najniższego poziomu od 13 lipca.

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Ranking rzetelności polskich przedsiębiorstw: wschodnia Polska liderem uczciwości

Solidność w biznesie można mierzyć na różne sposoby. W oparciu o dane Krajowego Rejestru Długów, eksperci Rzetelnej Firmy sprawdzili, które województwa mogą pochwalić się największą grupą rzetelnych przedsiębiorców. Jak wynika z ich ustaleń, sytuacja wygląda najlepiej we wschodniej Polsce – na Podlasiu, Lubelszczyźnie i Podkarpaciu. Najgorzej jest z kolei na Śląsku i Mazowszu.

Jak wynika z danych Krajowego Rejestru Długów na koniec lipca 2022 r., najwięcej do oddania mają przedsiębiorcy z województwa mazowieckiego. Ich zaległości wynoszą ponad 2 mld zł. Kolejne na liście dłużników są firmy ze Śląska (1,2 mld zł) oraz Wielkopolski (925 mln zł). Na drugim biegunie znalazły się z kolei województwa: podlaskie (153 tys. zł), opolskie (159 tys. zł) oraz świętokrzyskie (177 tys. zł). Autorzy zestawienia zrezygnowali jednak z porównywania przedsiębiorców wyłącznie ze względu na wartość zadłużenia.

Żeby obiektywnie zweryfikować rzetelność firm w poszczególnych województwach, eksperci Krajowego Rejestru Długów i Rzetelnej Firmy wzięli pod uwagę: zadłużenie w KRD w przeliczeniu na 1000 firm działających w danym regionie, średnie zadłużenie przypadające na jednego dłużnika oraz odsetek dłużników w województwie w stosunku do wszystkich działających tu firm. Im mniejsze zaległości, tym więcej punktów i wyższa pozycja danego regionu w rankingu. Po zsumowaniu wszystkich kategorii, uzyskano wskaźnik, który pokazuje poziom rzetelności polskich przedsiębiorców.

Wschodnia Polska na czele rzetelnych

W tym roku najlepiej zaprezentowały się województwa podlaskie (42 pkt.) i podkarpackie (40 pkt.). Trzecie miejsce na podium zajęło województwo lubelskie (35 pkt.). Najgorzej zaś wypadł Śląsk, który we wszystkich kategoriach znajdował się wśród trzech najniżej ocenianych regionów. Przedsiębiorcy z tej części Polski uzyskali łącznie zaledwie 5 pkt. Na przedostatnim miejscu znalazły się firmy z województwa mazowieckiego (7 pkt.), a niechlubne podium zamknęły województwa kujawsko-pomorskie oraz pomorskie (po 13 pkt.).

Biorąc pod uwagę wyłącznie wysokość zadłużenia, zobaczylibyśmy ranking, w którym najmniej rzetelne okazałyby się najbardziej uprzemysłowione regiony. Czyli takie, w których działa największa liczba firm. Tymczasem nie jest to odzwierciedlenie rzeczywistości. Przykładem są województwa dolnośląskie, wielkopolskie i kujawsko-pomorskie. Pierwsze dwa, pomimo wysokiej ogólnej kwoty zadłużenia, nie znalazły się wcale na samym dole rankingu. Niechlubne 14 miejsce, na 16 możliwych, zajęło za to województwo kujawsko-pomorskie, które pod względem łącznego zadłużenia notowanego w KRD plasuje się pośrodku stawki – mówi Andrzej Kulik, ekspert Rzetelnej Firmy.

Dwie twarze przedsiębiorców z Dolnego Śląska i Małopolski

Pierwszym czynnikiem, który eksperci Rzetelnej Firmy i KRD wzięli pod uwagę, jest średnie zadłużenie jednego przedsiębiorcy. Najwięcej do oddania mają przeciętnie dłużnicy z województwa mazowieckiego (ponad 37 tys. zł). Kolejni na liście są przedsiębiorcy z Małopolski (35 tys. zł) oraz Śląska (34,7 tys. zł). W porównaniu do nich znacznie lepiej wyglądają z kolei firmy z województw: zachodniopomorskiego (28,2 tys. zł), lubuskiego (29,5 tys. zł) oraz dolnośląskiego (29,6 tys. zł). Niestety dla przedsiębiorców z tego ostatniego, była to jedyna kategoria, w której zaprezentowali się tak dobrze.

Średnie zadłużenie przypadające na jednego dłużnika to jednak nie wszystko. Warto również sprawdzić, jaki ich odsetek w danym województwie stanowią dłużnicy notowani w KRD. Im niższy poziom tego wskaźnika, tym wyższe miejsce w rankingu rzetelności. Najlepiej pod tym względem wyglądają firmy z Podkarpacia. Tylko niespełna 7 proc. z nich figuruje w bazie danych Krajowego Rejestru Długów. Dobrze wypadli także przedsiębiorcy z Małopolski i Podlasia, gdzie odsetek zadłużonych to niewiele ponad 7 proc. wszystkich firm.

Przykład województwa dolnośląskiego pokazuje, dlaczego przy ocenie rzetelności przedsiębiorców warto brać pod uwagę kilka wskaźników. Firmy z tego regionu wypadły bowiem bardzo dobrze w zestawieniu uwzględniającym średnie zadłużenie w bazie KRD, a równocześnie miały drugi najgorszy wynik w statystyce pokazującej odsetek zadłużonych. Kolejnym dowodem jest województwo małopolskie, gdzie sytuacja była odwrotna: bardzo wysokie średnie zadłużenie szło w parze z korzystnym współczynnikiem wszystkich firm zalegających ze spłatą zobowiązań w województwietłumaczy Andrzej Kulik, ekspert Rzetelnej Firmy.

Firmy z Górnego i Dolnego Śląska z wysokim odsetkiem dłużników

Problem nieterminowego regulowania zobowiązań wyraźnie widać na Górnym Śląsku, gdzie zadłużona jest co dziewiąta firma (11,43 proc.). Niewiele lepiej jest w województwie dolnośląskim, gdzie trudności z płaceniem na czas ma ponad 11 proc. przedsiębiorców. Podobna sytuacja występuje w województwie kujawsko-pomorskim (prawie 11 proc.).

Do KRD trafiają dłużnicy, którzy nie regulują na czas swoich zobowiązań finansowych. Oczywiście wpływ na to ma szereg czynników. Te problemy mogą wynikać między innymi z nietrafionych inwestycji, błędów w zarządzaniu, utraty klientów, a w tym roku także z kryzysu gospodarczego spowodowanego wojną za wschodnią granicą. Jednak część przedsiębiorców używa wcześniej opisanych okoliczności wyłącznie jako wymówki, by opóźniać bądź wstrzymywać płatności. W ten sposób kredytują swoją działalność kosztem innych firm, które przez to stają się niewypłacalne – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA.

Ostatnim czynnikiem, który autorzy zestawienia wzięli pod uwagę, oceniając rzetelność polskich przedsiębiorstw, było podzielenie łącznego długu w konkretnym województwie na 1000 działających tam firm. Pod tym względem najlepiej prezentuje się województwo podlaskie (niespełna 2,2 mln zł). Na drugim miejscu znalazły się firmy z Podkarpacia (ponad 2,2 mln zł), a ostatnie miejsce na podium przypadło województwu małopolskiemu (prawie 2,5 mln zł). Najgorzej wypadły firmy ze Śląska (blisko 4 mln zł), Mazowsza (ponad 3,9 mln zł) oraz województw: kujawsko-pomorskiego i pomorskiego, w których zadłużenie na 1000 firm wyniosło ponad 3,6 mln zł.

Wskaźnik Rzetelności Polskich Przedsiębiorstw
Województwo Zadłużenie na 1000 firm Pkt. Średnie zadłużenie dłużnika w KRD Pkt. Odsetek zadłużonych wśród wszystkich firm Pkt. Suma punktów  
PODLASKIE 2 168 262 zł 16 30 572 zł 12 7,09% 14 42  
PODKARPACKIE 2 240 390 zł 15 32 758 zł 9 6,84% 16 40  
LUBELSKIE 2 589 720 zł 12 30 602 zł 11 8,46% 12 35  
ŚWIĘTOKRZYSKIE 2 540 332 zł 13 32 950 zł 8 7,71% 13 34  
OPOLSKIE 2 770 150 zł 11 30 670 zł 10 9,03% 11 32  
ZACHODNIOPOMORSKIE 2 969 704 zł 10 28 227 zł 16 10,52% 6 32  
MAŁOPOLSKIE 2 477 666 zł 14 34 995 zł 2 7,08% 15 31  
LUBUSKIE 3 099 872 zł 9 29 488 zł 15 10,51% 7 31  
WARMIŃSKO-MAZURSKIE 3 147 424 zł 8 30 326 zł 13 10,38% 8 29  
WIELKOPOLSKIE 3 222 204 zł 7 34 083 zł 5 9,45% 10 22  
DOLNOŚLĄSKIE 3 281 055 zł 6 29 610 zł 14 11,08% 2 22  
ŁÓDZKIE 3 325 068 zł 5 34 009 zł 6 9,78% 9 20  
POMORSKIE 3 624 517 zł 4 34 254 zł 4 10,58% 5 13  
KUJAWSKO-POMORSKIE 3 630 145 zł 3 33 083 zł 7 10,97% 3 13  
MAZOWIECKIE 3 918 637 zł 2 37 020 zł 1 10,59% 4 7  
ŚLĄSKIE 3 970 236 zł 1 34 740 zł 3 11,43% 1 5  

 

Spada liczba zadłużonych Polaków. W najlepszej sytuacji są najmłodsi

Jak wynika z danych, pochodzących z największych rejestrów długów, średnie zadłużenie Polaków pod koniec I półrocza br. wahało się od ponad 10 tys. do 28 tys. złotych. W relacji rocznej zmniejszyła się liczba dłużników. Według BIG InfoMonitor i BIK, na koniec I połowy tego roku było ich 2 676 205, a rok wcześniej – 2 740 875. W KRD ostatnio odnotowano 2 415 940 zadłużonych, a poprzednio – 2 416 379. BIG InfoMonitor i BIK podaje, że najwyższy średni dług dotyczy osób mających od 45 do 54 lat. KRD wskazuje rodaków w wieku 46-55 lat, a ERIF – seniorów po 65. roku życia. Z kolei najmniejsze średnie zadłużenie we wszystkich rejestrach dot. najmłodszej grupy wiekowej. Natomiast różnice między województwami z najwyższym i najniższym średnim długiem wynoszą od ponad 4 tys. zł (KRD) do przeszło 16,8 tys. zł (BIG InfoMonitor i BIK).

Mniej dłużników

Z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK wynika, że na koniec czerwca br. średnie zadłużenie Polaków wyniosło 28 335 zł. Było nieco niższe niż rok wcześniej, gdy miało wartość 28 667 zł. W przypadku dłużników wpisanych do KRD można dostrzec taką samą zależność. Ostatnio była to kwota 18 707,92 zł, a w końcówce I połowy 2021 roku – 19 692,90 zł. Spadło też średnie zadłużenie w ERIF (monitorowane bez długów alimentacyjnych). Na koniec czerwca br. było na poziomie 10 137,49 zł, a w analogicznym okresie 2021 roku – 10 236,86 zł.

– Spadki były efektem ożywienia w gospodarce, wynikającego z zakończenia pandemicznych restrykcji.  Firmy zaczęły normalnie funkcjonować, zatrudniać pracowników na pełne etaty i w dużej części odzyskały płynność finansową. Przełożyło się to na poprawę sytuacji ekonomicznej dłużników – komentuje radca prawny i doradca restrukturyzacyjny Adrian Parol.

Biorąc pod uwagę dane z poszczególnych rejestrów, widać, że średnie zadłużenie Polaków pod koniec I półrocza br. wahało się od 10 137,49 do 28 335 zł. W ocenie ekonomisty Marka Zubera, stosunkowo dobra sytuacja dłużników w I połowie tego roku wynikała m.in. z tego, że mocno wzrosły wynagrodzenia. Na przełomie maja i czerwca inflacja zaczęła już rosnąć szybciej niż pensje. I dlatego w kolejnych miesiącach średnie zadłużenie znacząco się zwiększy.

– Średnie długi są relatywnie niewielkie. Jednak zważywszy na wysokość średniomiesięcznego wynagrodzenia w Polsce, są niemożliwe do spłacenia przez przeciętnego Kowalskiego. Opłacając rosnące rachunki i kupując drożejące produkty, nie jest on w stanie wygospodarować nadwyżek – zwraca uwagę Adrian Parol.

Jak wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK, rdr. zmniejszyła się liczba dłużników. Na koniec czerwca br. było ich 2 676 205, a rok wcześniej – 2 740 875. Spadek zaobserwowano też w KRD. Ostatnio odnotowano 2 415 940 zadłużonych, a poprzednio – 2 416 379.

– Spadek liczby dłużników w I półroczu br. w dużej mierze wynikał z szerszego otwarcia gospodarki, w szczególności handlu i usług po ciężkim okresie pandemii. Co prawda, był on niewielki, ale jednak zauważalny – podkreśla Adrian Parol.

Najmłodsi w najlepszej sytuacji

Według danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK, najwyższy średni dług mają osoby w wieku 45-54 lat – 39 687 zł (rok wcześniej – 39 060 zł). W KRD to Polacy mający 46-55 lat – 26 941,15 zł (28 426,68 zł). W ERIF są to ludzie po 65. roku życia – 12 391,38 zł (poprzednio 12 454,64).

– Grupy wiekowe z największym zadłużeniem mają z reguły dłużą historię kredytową. Niektórzy zadłużeni, będąc w wieku np. 45 lat, są jeszcze daleko od zakończenia aktywności zawodowej, ale posiadają już bogate doświadczenie i mogli zaciągać wysokie kredyty – zauważa Marek Zuber.

We wszystkich rejestrach najmniejsze średnie zadłużenie dot. najmłodszej grupy wiekowej. W BIG InfoMonitor i BIK to są Polacy w wieku 18-24 lat. Ich długi wynosiły ostatnio – 6 788 zł (rok wcześniej – 8 162 zł). W KRD to rodacy między 18. a 25. rokiem życia – 4 417,91 zł (3 862,36 zł). W ERIF to ludzie mający od 18 do 24 lat – 3 696,60 zł (3 806,61 zł).

– Dług młodej osoby wynika najczęściej z potrzeb stricte konsumpcyjnych. I z reguły dotyczy zakupu nowoczesnego telefonu bądź innego elektronicznego gadżetu. Nie stanowi dużego problemu, np. z uwagi na możliwości zarobkowe i fakt zamieszkiwania z rodzicami – wyjaśnia mec. Parol.

W dwóch rejestrach mężczyźni mają większe średnie zadłużenie niż kobiety. W BIG InfoMonitor i BIK ostatnio wynosiło odpowiednio 31 002 i 24 084 zł (rok wcześniej – 31 072 i 24 864 zł). W KRD odnotowano 21 392,51 oraz 14 032,13 zł (poprzednio – 22 554,89 i 14 728,82 zł). Odwrotnie jest w przypadku ERIF. Tu większe średnie zadłużenie wykazują kobiety niż mężczyźni – 10 699,71 vs 9 784,17 zł (wcześniej – 10 773,60 i 9 896,73 zł).

– W rejestrach, w których mężczyźni mają większe średnie zadłużenie, różnice między ich długami i kobiet są dość wyraźne. Na tej podstawie można wnioskować, że zaległości kobiet są w Polsce z reguły mniejsze – stwierdza Marek Zuber.

Mazowieckie „liderem”

W Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie informacji kredytowych BIK najwyższy średni dług występuje w woj. mazowieckim – 39 950 zł, małopolskim – 29 663 zł, a także pomorskim – 29 482 zł. W KRD na czołowych pozycjach widać mazowieckie – 21 255,20 zł, lubelskie – 19 881,58 zł, jak również małopolskie – 19 640,35 zł.

– To kwestia zamożności województw z najmniejszą stopą bezrobocia. Tam, gdzie jest największy potencjał do zaciągania kredytów, występuje ich najwięcej. Ludzie nie boją się ich brać – tłumaczy Zuber.

Do tego warto dodać, że wg BIG InfoMonitor i BIK najniższy średni dług dot. woj. opolskiego – 23 127 zł, świętokrzyskiego – 23 165 zł, jak również lubuskiego – 23 523 zł. W KRD są to dłużnicy bez wskazanego adresu – 12 825,67 zł, z lubuskiego – 17 247,96 zł, a także z woj. wielkopolskiego – 17 549,37 zł.

– Województwo lubuskie występuje w trzech rejestrach. Osoby tam zameldowane często pracują w Niemczech i mają wysokie zarobki. Trudniej jest odzyskać ich długi wobec braku możliwości zajęcia wynagrodzenia. Co więcej, egzekucja wymaga poniesienia znaczących nakładów, co czyni ją w znacznym stopniu nieopłacalną – zaznacza mec. Parol.

Różnice między województwem z największym i najmniejszym średnim długiem wynoszą od ponad 4 tys. zł (KRD) do przeszło 16,8 tys. zł (BIG InfoMonitor i BIK). Jak przewiduje radca prawny i doradca restrukturyzacyjny Adrian Parol, te rozbieżności będą się zwiększać. Największe problemy ze spłatą zaległości będą mieli mieszkańcy województw z najwyższym zadłużeniem wobec pogorszenia sytuacji finansowej Polaków, wynikłej ze wzrostu kosztów życia.

Stan gospodarki komplikuje politykę pieniężną

Najnowsze dane GUS dotyczące kondycji polskiej gospodarki jeszcze bardziej komplikują perspektywy dla polityki pieniężnej, które mają istotny wpływ na sytuację oraz decyzje podejmowane zarówno przez posiadaczy oszczędności, jak i zadłużonych osób oraz firm.

Według wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego, w drugim kwartale tego roku polska gospodarka skurczyła się w porównaniu z pierwszymi trzema miesiącami roku aż o 2,3 proc. To jeden z największych spadków w najnowszej historii. Dynamika wzrostu PKB w ujęciu rok do roku była o połowę niższa niż w pierwszym kwartale, uwzględniając wpływ czynników sezonowych. Tak duże i niespodziewane pogorszenie się koniunktury prawdopodobnie nie pozostanie bez wpływu na decyzje z obszaru polityki pieniężnej. Już wcześniej sygnały płynące z tego zakresu ze strony przedstawicieli władz monetarnych były niejednoznaczne, a w kontekście najnowszych informacji stopień niepewności może jeszcze się zwiększyć. Teoretycznie zależność między polityką pieniężną a koniunkturą gospodarczą jest prosta: podwyższanie stóp procentowych powoduje wzrost kosztów finansowania, co ogranicza zarówno skłonność do konsumpcji gospodarstw domowych, jak i gotowości do inwestycji oraz pogorszenie się wyników finansowych firm. Obie te okoliczności wpływają w znaczącym stopniu na kondycję i perspektywy gospodarki. Od października ubiegłego roku priorytetem władz monetarnych, nie tylko polskich, była walka z nasilającą się inflacją, przy jednoczesnym utrzymywaniu się do niedawna dobrej koniunktury gospodarczej. Gdy tempo wzrostu gospodarczego maleje lub wręcz PKB zaczyna spadać, polityka pieniężna z reguły jest modyfikowana, czyli cykl zaostrzania warunków monetarnych wytraca tempo lub jest wstrzymywany, a gdy pojawia się zagrożenie recesją, w grę zaczyna wchodzić jego odwracanie, czyli obniżanie stóp procentowych.

Obecnie, w warunkach spadków dynamiki wzrostu PKB i jednoczesnego utrzymywania się najwyższej od dziesięcioleci inflacji, władze monetarne w większości krajów świata stawiane są przed bardzo dużymi wyzwaniami. Zmiany są już widoczne w kilku państwach. Drastyczne obniżenie się tempa wzrostu chińskiej gospodarki skłoniło tamtejsze władze monetarne do pierwszego od kilku lat obniżenia stóp procentowych. Mimo dwóch kwartałów z rzędu spadku amerykańskiego PKB, rezerwa federalna na razie nie rezygnuje z zacieśniania polityki pieniężnej. W tej kwestii nie ma jasnych deklaracji ze strony Europejskiego Banku Centralnego. Trudno przewidywać także posunięcia polskich władz monetarnych – deklaracje już wcześniej były niejednoznaczne. Analitycy z Departamentu Analiz Ekonomicznych Narodowego Banku Polskiego w najnowszej projekcji inflacyjnej kreślili raczej pesymistyczne scenariusze zarówno względem inflacji, jak i koniunktury gospodarczej. Biorąc pod uwagę najnowsze dane, najbliższa, listopadowa projekcja może mieć wydźwięk jeszcze bardziej pesymistyczny. Jeszcze kilka tygodni temu przedstawiciele NBP sugerowali, że szczyt zjawisk inflacyjnych jest bliski, a jako najbardziej prawdopodobny scenariusz przyjmowano jeszcze jedną niewielką podwyżkę stóp procentowych we wrześniu i perspektywę rozpoczęcia łagodzenia polityki pieniężnej pod koniec przyszłego roku. Z niedawnych wypowiedzi prezesa NBP wynika, że dyskusja o rozpoczęciu dyskusji o możliwości obniżek stóp procentowych „nie jest bliską perspektywą”, nie precyzując horyzontu czasowego. Nie wiadomo także, jak zmieni się nastawienie władz monetarnych po najnowszych danych makroekonomicznych oraz w perspektywie kolejnych publikacji dotyczących kondycji polskiej gospodarki. Kluczowe będą więc kolejne dane, a sygnały dotyczące posunięć w zakresie polityki monetarnej mogą pojawić się na wrześniowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej. Obecnie oprocentowanie lokat nadal rośnie, zaś z rynku instrumentów finansowych płyną niejednoznaczne sygnały. Stawki WIBOR stabilizują się na wysokim poziomie, zaś rentowność dziesięcioletnich obligacji skarbowych po kilku tygodniach zdecydowanej tendencji spadkowej, w ostatnim czasie mocniej poszła w górę.

Autor komentarza: Tomasz Rzeski, Country Sales Manager Oddziału Inbank w Polsce

Masz dług? Przepisanie majątku na bliską osobę nie uchroni go przed komornikiem. Jak działa skarga pauliańska?

Liczba niespłaconych zobowiązań, które trafiają do egzekucji komorniczej rośnie w bardzo szybkim tempie: według danych Krajowej Rady Komorniczej, w 2021 r. prowadzonych było aż 7,9 mln spraw egzekucyjnych (!), czyli 66 proc. więcej niż zaledwie rok wcześniej[1].  Są spore szanse na to, że ta liczba będzie jeszcze wyższa, ponieważ 15 kwietnia zniesiono obowiązujący w pandemii zakaz eksmisji, czyli „zawieszone” postępowania odzyskały swój bieg. Można podejrzewać, że od tamtej pory wiele zadłużonych osób znów zadaje sobie pytania: „Jak uratować mój majątek? Co zrobić, aby komornik go nie zajął?” Niektórzy sądzą, że rozwiązaniem w tej sytuacji jest natychmiastowa sprzedaż lub przepisanie domu czy mieszkania na najbliższych: dzieci, małżonka czy rodzeństwo. Chcą w ten sposób „zabezpieczyć” swój majątek i pozostawić go w rodzinie, ale bardzo często nie zdają sobie sprawy, że w praktyce takie działanie może jeszcze bardziej zaszkodzić im i ich bliskim! Komornik i tak będzie musiał prowadzić swoje działania, a oprócz tego w sprawę zostanie wciągnięta osoba trzecia, której mogą grozić poważne problemy prawne i finansowe. Dlaczego? Niewiele osób wie o istnieniu skargi pauliańskiej, czyli specjalnego narzędzia prawnego, przysługującego wierzycielom, które sprawia, że takie wyzbycie się majątku jest w rozumieniu prawa nieskuteczne. Jak w praktyce działa skarga pauliańska i co trzeba o niej wiedzieć? O tym w najnowszym materiale z cyklu „Ogarniam finanse”.

Czym jest skarga pauliańska?

Skarga pauliańska to rodzaj powództwa, które ma prawo wnieść wierzyciel, gdy osoba zadłużona świadomie pozbyła się swojego majątku na rzecz osoby trzeciej, a wierzyciel nie może przez to odzyskać należnych mu świetle prawa pieniędzy[2]. Wierzycielem może być tu inna osoba prywatna, instytucja lub przedsiębiorstwo także firma windykacyjna, działająca w ich imieniu.

W praktyce skarga pauliańska może być wniesiona w sytuacji, gdy dochodzi do darowizny lub sprzedaży często po zaniżonej cenie np. domu lub mieszkania, które mogłyby podlegać zajęciu przez komornika. Wierzyciel ma wtedy prawo do ochrony swoich interesów przed takim postępowaniem, właśnie składając w sądzie skargę pauliańską. Jeśli sąd uzna, że darowizna lub sprzedaż była dokonana po to, by uniemożliwić czynności komornikowi, to skarga będzie zasadna, a wierzyciel nadal będzie mógł na drodze egzekucji komorniczej odzyskać zaległe środki. Wtedy, choć w praktyce dany majątek będzie już w posiadaniu innej osoby, to dług nie znika, ale tak naprawdę przechodzi właśnie na osobę trzecią, od której wierzyciel może domagać się uregulowania należności z przepisanych przedmiotów majątkowych. Tym sposobem nabywca lub „obdarowany”, zamiast cieszyć się z korzyści, sam będzie musiał zmierzyć się z komornikiem.

Chociaż skarga pauliańska jest skutecznym narzędziem, to warto wiedzieć, że wierzyciel nie sięga po nią od razu. Przede wszystkim, jeśli zlecił odzyskanie należności profesjonalnej firmie windykacyjnej, to zanim sprawa uzyska bieg prawny i w ogóle dojdzie do możliwości wniesienia skargi pauliańskiej, to zawsze windykator podejmuje najpierw próbę kontaktu z osobą zadłużoną, wykorzystując windykację polubowną. Windykator, jeśli uzyska od osoby zadłużonej wszystkie potrzebne informacje, będzie mógł przeanalizować jej sytuację finansową i pomóc ustalić indywidualny harmonogram spłat, który ułatwi stopniowe wychodzenie z zadłużenia:

– Działania windykatora i komornika są nadal powszechnie mylone. Komornik działa na podstawie tytułu wykonawczego i wniosku egzekucyjnego wysłanego przez wierzyciela. Tymczasem trzeba pamiętać, że jeśli kontaktuje się z nami windykator, to dzięki rozmowie z nim możemy ustalić taki harmonogram spłaty, który będzie dla nas wykonalny, biorąc po uwagę wysokość naszych dochodów. Dlatego unikanie kontaktu z windykatorem może jedynie pogłębić problemy i w konsekwencji sprawić, że jedyne, co wierzyciel może zrobić, to skierować sprawę do komornika, a potem, jeśli zaistnieją do tego przewidziane prawem okoliczności, także wykorzystać prawo do złożenia skargi pauliańskiej – mówi Wioleta Sobiech, ekspert Intrum.

Podstawy do złożenia skargi pauliańskiej

Jakie dokładnie warunki muszą zaistnieć, aby wierzyciel faktycznie miał podstawy do wniesienia skargi pauliańskiej? Według prawa[3], powinno być tu spełnionych 5 przesłanek:

  1. Osoba zadłużona dokonała czynności prawnej (np. formalnej sprzedaży nieruchomości lub przekazania darowizny).
  2. Czynność prawna dokonana przez osobę zadłużoną doprowadziła do pokrzywdzenia wierzyciela, gdyż dłużnik stał się niewypłacalny (albo stał się niewypłacalny w wyższym stopniu, niż był przed dokonaniem czynności).
  3. Osoba trzecia uzyskała na skutek tej czynności korzyść majątkową.
  4. Osoba zadłużona była świadoma swojego działania, doskonale wiedziała, że takim sposobem szkodzi wierzycielowi.
  5. Osoba trzecia, która uzyskała korzyść majątkową, wiedziała (lub przy zachowaniu należytej staranności mogła się dowiedzieć) o tym, że dłużnik działa ze świadomością pokrzywdzenia swojego wierzyciela.

Skarga pauliańska a sprzedaż majątku

Najważniejszą i najczęściej analizowaną przez sąd przesłanką, jest piąta – dotycząca tego, czy osoba trzecia wiedziała lub przy zachowaniu należytej staranności, mogła dowiedzieć się o tym, że dłużnik pozbywając się części majątku, działał na niekorzyść wierzyciela. Dlatego, nawet, gdy sami nie mamy długów, ale kupimy „zadłużoną” własność, to, gdy wierzyciel wniesie w tej sprawie zasadną skargę pauliańską, jako osoba trzecia możemy mieć duże kłopoty finansowe! Dlaczego?

– Jesąd uzna skargę za zasadną, osoba trzecia, która nabyła daną własność, może utracić nie tylko środki, które zapłaciła osobie zadłużonej, ale również zakupioną rzecz czy nieruchomość, a taki gwałtowny obrót sprawy, może szybko doprowadzić do zadłużenia. Poszkodowanej osobie pozostaje w takiej sytuacji wystąpienie na drogę sądową
i pozwanie sprzedawcy o odszkodowanie. Dlatego, aby uniknąć ryzyka, że skarga pauliańska obejmie nas swoim działaniem jako osobę trzecią, przed zakupem nieruchomości czy innego składnika majątku, zawsze warto zweryfikować sprzedawcę – nawet jeśli jest to nasz zaufany znajomy lub członek rodziny. Można zrobić to np. poprzez zweryfikowanie go w Krajowym Rejestrze Długów –
wyjaśnia Wioleta Sobiech, ekspert Intrum.

Ryzykowna darowizna, czyli jak „uciekanie z majątkiem” szkodzi osobie zadłużonej i „obdarowanemu”?

W przypadku darowizny sytuacja jest nieco inna, bo niezależnie od tego, czy odbyła się na rzecz członka rodziny, czy innej osoby trzeciej – automatycznie uznaje się, że przesłanka dotycząca wiedzy została spełniona. W takiej sytuacji, nawet gdy osoba obdarowana faktycznie nie wiedziała i przy zachowaniu należytej staranności nie mogła się dowiedzieć o szkodliwym dla wierzyciela działaniu, może on wystąpić ze skargą pauliańską.

Uznanie skargi pauliańskiej nie oznacza, że dana umowa staje się nieważna, a określony składnik majątkowy wraca do osoby zadłużonej – stroną w procesie egzekucji staje się nowy właściciel majątku. Może to być np. córka, która nieświadoma długów ojca, została obdarowana przez niego mieszkaniem. To względem niej będzie toczyło się postępowanie egzekucyjne i to na niej będą ciążyć związane z nim koszty sądowe.

– Bywa, że osoby zadłużone, powodowane strachem lub wstydem, zatajają przed najbliższymi swoje problemy finansowe. Zdarzają się sytuacje, w których w zamian za opiekę, rodzice lub dziadkowie, nie dysponując odpowiednią wiedzą, jak bardzo może to szkodzić, przepisują swoim dzieciom i wnukom mieszkania już objęte lub potencjalnie podlegające działaniom komornika. Obdarowani – wdzięczni i nieświadomi zadłużenia, przyjmują darowiznę. O tym, że mieszkanie może być przedmiotem egzekucji, dowiadują się dopiero od komornika. Trzeba mieć świadomość, że taka próba „ochrony” majątku szkodzi wtedy obu wymienionym stronom, a istniejący dług i tak będzie trzeba spłacić – tłumaczy Wioleta Sobiech, ekspert Intrum.

Kiedy skarga pauliańska jest nieważna?

Prawo do skorzystania ze skargi pauliańskiej przysługuje wierzycielowi przez 5 lat, licząc od dnia, w którym osoba zadłużona dokonała czynności z pokrzywdzeniem wierzyciela. Po upływie tego czasu, wierzyciel traci możliwość jej wniesienia. 

– Jak pokazuje praktyka, niestety wśród osób zadłużonych zdarzają się też takie, które mimo, że mają pełną świadomość zagrożeń płynących z możliwości wniesienia wobec nich skargi pauliańskiej, i tak decydują się na ryzykowną sprzedaż lub przekazanie majątku w darowiźnie. Liczą na to, że w przeciągu 5 lat wierzyciel nie zdąży się „zorientować” o podjętym przez nich działaniu lub uzna, że ich zadłużenie jest zbyt niskie, aby składać wobec niego skargę. Prawo dopuszcza jednak użycie skargi nawet w przypadku relatywnie małego zadłużenia – mówi Wioleta Sobiech, ekspert Intrum.

Warto dodatkowo zaznaczyć, że istnienie i stosowanie skargi pauliańskiej służy nie tylko interesom wierzyciela, ale jest ważne dla nas wszystkich jako konsumentów:

– W szerszym, makroekonomicznym znaczeniu, każdy niespłacony dług to obciążenie dla gospodarki. „Zamrożone” w zaległych należnościach środki powodują zatory płatnicze, a te bezpośrednio przekładają się na powszechnie wzrastające ceny usług i produktów dla całego społeczeństwa. Na mocy skutecznej skargi pauliańskiej dług wciąż może zostać odzyskany, więc jej zastosowanie daje szansę na to, by poprawić przepływ środków pieniężnych w perspektywie całej gospodarki – podsumowuje Wioleta Sobiech, ekspert Intrum.

Z punktu widzenia osoby zadłużonej, najlepszy sposób na to, by uniknąć kłopotów związanych ze skargą pauliańską, to podjąć wszelkie starania, aby krok po k roku regulować swoje długi. A jeśli to my kupujemy własność lub przyjmujemy od kogoś darowiznę, zawsze zadbajmy o to, by sprawdzić, czy nie podlega ona działaniom komorniczym.

[1] Dane Krajowej Rady Komorniczej.

[2] Skardze pauliańskiej i szczegółowym zasadom jej działania poświęcony jest Art. 527 Kodeksu cywilnego.

[3] Art. 527 § 1 oraz 528 Kodeksu cywilnego.

Przez 16 lat najmu zapłaciliśmy dwa razy więcej niż bankowi

Dwukrotny wzrost wysokości rat kredytów mieszkaniowych w ostatnich miesiącach spowodował, że część klientów, którzy posiadają zdolność kredytową wstrzymała się z decyzją o zakupie własnego M. Alternatywą dla nich wciąż jest rynek najmu, mimo wzrostu czynszów do najwyższego w historii poziomu. Przed podjęciem poważnych decyzji mieszkaniowych, trzeba brać pod uwagę długoterminowe zależności. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl postanowili zatem sprawdzić jak od 2006 roku wyglądała długookresowa relacja poziomu czynszów i rat w dużych miastach.

Długookresowy wzrost czynszów był bardzo wyraźny

Eksperci serwisu RynekPierwotny.pl porównali w swojej analizie wysokość i wieloletnią sumę czynszów oraz rat kredytu z okresu III kw. 2006 r. – I kw. 2022 r. Analitycy sprawdzili, jak przez niemal 16 lat wyglądał bilans wydatków dotyczący najmu typowego lokum o powierzchni 50 mkw. oraz zakupu podobnego M na kredyt w III kw. 2006 r. Porównanie odnosi się do kosztów dalszej spłaty kredytu przez prawie 16 kolejnych lat oraz wynajmu podobnego lokum o dobrym standardzie.

Poniżej, na wykresie zaprezentowano średni kwartalny poziom czynszu za pięćdziesięciometrowy lokal (2 pokoje z kuchnią), a także raty kredytu zaciągniętego latem 2006 r. na takie mieszkanie z oferty dewelopera. Założono, że przykładowa „hipoteka” cechuje się marżą 1,50%, trzydziestoletnim okresem spłaty oraz wkładem własnym wynoszącym 20%.

Analizowane wyniki dotyczą Warszawy oraz sześciu innych dużych miast analizowanych łącznie (Kraków, Łódź, Wrocław, Poznań, Gdańsk i Gdynia). Zaprezentowane kwoty pokazują, że dysproporcja pomiędzy ratami kredytu z III kw. 2006 r. oraz późniejszymi kosztami najmu była ogromna. Niskiemu poziomowi rat przez długi okres (lata 2014 – 2021) towarzyszyły systematyczne wzrosty czynszów.

Długoterminowo zakup „M” okazał się świetnym interesem

W przypadku Warszawy, suma rat za zakup lokalu 50 mkw. wyniosła 216 639 zł a czynszów – 460 849 zł. Oznacza to, że w ciągu niemal 16 lat osoby, które kupiły M na własne potrzeby zaoszczędziły ponad 244 tys. zł względem kosztów wynajmu. Co ważne, podane sumy nie uwzględniają kosztów eksploatacji mieszkania wynajmowanego lub kupionego na kredyt.

Jeżeli chodzi o sześć miast analizowanych łącznie, to długookresowa różnica zsumowanych czynszów (319 409 zł) i rat za mieszkanie 50 mkw. (163 533 zł) okazuje się około dwukrotna. Omawiane wyniki są między innymi konsekwencją dobrej decyzji zakupowej z 2006 r. Przykładowy kredytobiorca skorzystał na niskich jeszcze cenach mieszkań i długim okresie taniego kredytu.Wyk.1 Rata vs czynsz

Wartość mieszkań znacząco wzrosła

Warto pamiętać o jeszcze jednym istotnym aspekcie w kontekście omawianego porównania. Mowa o wzroście wartości przykładowego mieszkania. Jeżeli zakładamy zakup po średniej cenie 1 mkw. nowego lokalu z III kw. 2006 r. oraz wycenę według przeciętnych stawek transakcyjnych na rynku wtórnym w I kw. 2022 r., to wzrost wartości M liczącego 50 mkw. może wynieść:

  • Warszawa – 292 314 zł
  • sześć dużych miast (Kraków, Łódź, Wrocław, Poznań, Gdańsk i Gdynia) – 219 458 zł

Taki wzrost wartości rynkowej zapewnia dużą rezerwę na wydatki związane z początkowym wykończeniem M (w 2006 r.) oraz ewentualnym remontem – na przykład po 15 – 16 latach. Nawet konieczność przeznaczenia np. 80 000 zł – 100 000 zł na obydwa cele oznacza spory dodatni bilans.

Jakie są ważne dla młodych Polaków wnioski z prezentowanej analizy? Mianowicie, wybierając optymalny wariant związany ze swoimi potrzebami mieszkaniowymi, trzeba mieć na uwadze długoterminowe koszty zakupu oraz wynajmu mieszkania. Istnieje bowiem duże prawdopodobieństwo, że czynsze na terenie największych miast nadal będą szybko rosły. Niedobór mieszkań na wynajem to długoletni i strukturalny problem, który dodatkowo powiększyła presja związana z napływem uchodźców.Tab. 1 Rata vs czynsz

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu rynekpierwotny.pl

Handel w internecie czekają zmiany. Nowe regulacje dla e-commerce już w styczniu 2023

W Ministerstwie Finansów zakończyły się prekonsultacje dotyczące nowych przepisów prawa podatkowego dla e-commerce. Głównym celem regulacji jest przeciwdziałanie szarej strefie i kontrola opłacania podatku VAT.

Nowelizację przepisów wymusiły dwie unijne dyrektywy dyrektywa 2021/514 (zwana także DAC7), dotycząca platform e-commerce i dyrektywa 2020/284, która wprowadza zmiany dla dostawców usług płatniczych. Jako członek UE, Polska ma obowiązek zaimplementować ustalenia zawarte w tych dokumentach do końca 2022 roku.

Zmiany dla platform e-commerce

Pierwsza planowana zmiana ma uszczelnić rynek e-commerce. Unijna dyrektywa DAC7 dotyczy e-handlu i najmu przez internet lokali mieszkalnych, miejsc parkingowych, samochodów czy innych środków transportu. DAC7 nałoży nowe obowiązki na właścicieli internetowych platform, które umożliwiają handel i najem.

Witryny takie jak Allegro, eBay czy Booking będą zobowiązane do prowadzenia wykazu sprzedawców oraz ich nieruchomości, które są wynajmowane na terenie UE. Rejestrowane będą kwoty dokonywanych przez sprzedawców transakcji. Sprzedawcy będą musieli też być informowani o zakresie danych gromadzonych przez administratorów portali. Wprowadzenie wykazu ma na celu śledzenie dochodów uzyskiwanych przez sprzedających i najemców oraz sprawdzanie, czy wywiązują się z obowiązku opłacania podatku VAT.

Rejestr będzie uwzględniał dochody sprzedawców uzyskane zarówno w Polsce, jak i za granicą. Administratorzy portali będą na wezwanie przedstawiać rejestr szefowi Krajowej Administracji Skarbowej (KAS).

Pozostałe zobowiązania platform e-commerce

Dodatkowo administratorzy portali umożliwiających handel czy najem przez internet będą zobligowani do:

  • uzyskania numeru identyfikacyjnego na potrzeby prowadzonego rejestru;
  • dokładnej weryfikacji sprzedawców i dostosowania swoich systemów tak, aby prawidłowo pobierały dane wymagane w rejestrze;
  • stosowania się do przepisów w zakresie ochrony danych osobowych (RODO).

Administratorzy, którzy nie dostosują się do nowych przepisów, ryzykują karę grzywny w wysokości od 100 tysięcy do 5 milionów złotych lub wykreślenie z rejestru podatników VAT.

Dostawców usług płatniczych też czekają zmiany

Uszczelnione zostaną również przepisy dotyczące dostawców usług płatniczych, w tym banków krajowych, oddziałów banków zagranicznych czy agencji kredytowych. Od stycznia 2023 roku instytucje te będą miały obowiązek prowadzenia ewidencji płatności oraz gromadzenia informacji o sprzedawcach zajmujących się handlem transgranicznym.

Dostawcy usług płatniczych, np. popularny PayPal, będą musieli też zbierać i przechowywać dane wszystkich użytkowników, którzy dokonują co najmniej 25 transakcji w ciągu kwartału. W rejestrze znajdą się też informacje o wartości transakcji oraz odbiorcy płatności.

Prowadzenie ewidencji będzie obowiązkowe tylko dla transakcji transgranicznych, a wykazy będą aktualizowane raz na kwartał. Rejestry zostaną następnie przekazane szefowi Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) oraz umieszczone w unijnym systemie CESOP, gdzie będą przechowywane przez 3 lata po zakończeniu danego roku podatkowego. Nowe regulacje dla dostawców usług płatniczych mają kontrolować, czy prowadzący handel w internecie rozliczają się z podatku VAT.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Kluby piłkarskie i sportowe na celowniku hakerów

Eksperci bezpieczeństwa cybernetycznego z firmy Avanan, specjalizującej się w zabezpieczaniu poczty elektronicznej, udaremnili atak phishingowy, w którym cyberprzestępcy podszywali się pod dyrektora finansowego jednej z dużych organizacji sportowych. Ich celem było przekonanie pracownika niższego szczebla do dokonania przelewu wprost na konto hakerów. To nie pierwsze takie wydarzenie w świecie sportu – wcześniej w wyniku działań hakerów ucierpiały m.in. kluby piłkarskie Lazio Rzym oraz Boca Juniors.

Badacze z Avanan, firmy należącej do Check Point Software, przeanalizowali cyberataki, wycelowane w jedną z wiodących organizacji sportowych (jej nazwa i kraj pochodzenia został utajniony). Zastosowana w nich technika nosi nazwę Business Email Compromise (BEC) i polega na podszywaniu się pod przełożonego w celu uzyskania korzyści finansowych.

Podający się za dyrektora finansowego przestępca próbował nakłonić pracownika niższego szczebla do dokonania transferu pieniężnego bezpośrednio na konto hakerów. W przesłanym do „podwładnego” mailu przedstawił prośbę o uregulowanie faktury za usługi ubezpieczeniowe, za pomocą ACH (przelewu dokonywanego przez sieć Automated Clearing House). Gdyby nie interwencja oprogramowania zabezpieczającego korespondencję, środki najprawdopodobniej trafiłyby w ręce cyberprzestępców.

Eksperci Avanan zaznaczają, że jak na razie niewiele wiadomo o hakerach, którzy próbowali powtórzyć technikę ataku.  – Oszustwa typu „BEC” postrzegamy jako część szerszego trendu. Firmy i organizacje dokonujące transferów dużych sumy pieniężnych, powinny zdawać sobie sprawę, że mogą znajdować się w kręgu zainteresowania cyberprzestępców – ostrzega Wojciech Głażewski, Country Manager firmy Check Point Software Technologies w Polsce.

Niestety, podobne cyberataki są na tyle przekonujące, że – jak wskazuje FBI – od 2016 roku odnotowano w ich wyniku straty sięgające 43 miliardów dolarów! Kilka lat temu ofiarą analogicznego ataku stała się drużyna piłkarska Lazio Rzym. Wykorzystując scamming, przestępcy przejęli 2 miliony Euro, które powinny trafić na konto Feyenoordu Rotterdam. Środki stanowiły ostatnią ratę za transfer Stefana de Vrija, przechodzącego z holenderskiego klubu do Lazio. Sprawa wyszła na jaw dopiero, gdy klub z Rotterdamu wysłał upomnienie w sprawie zaległości ostatniej raty. Niemal identyczna sytuacja miała miejsce podczas rozliczeń pomiędzy francuskim PSG, a Boca Juniors Buenos Aires. W tym wypadku cyberprzestępcy przejęli jedną z trzech rat wynagrodzenia za transfer Leonardo Paredesa.

Wg FBI w latach 2016-2019 odnotowano niemal ćwierć miliona tego typu incydentów, natomiast między lipcem 2019 a grudniem 2021 roku nastąpił ponad 60-proc. wzrost strat spowodowanych oszustwami typu BEC.

Zarejestruj książeczkę mieszkaniową. Co grozi tym, którzy zignorują ten wymóg?

Tylko 1% posiadaczy PRL-owskich książeczek mieszkaniowych zarejestrowało je w PKO BP – ustalił portal GetHome.pl. I ostrzega, że z przykrą niespodzianką muszą się liczyć ci, którzy w tym roku nie dopełnią tej formalności.

Wymóg rejestracji książeczek mieszkaniowych założonych przed 24 października 1990 r. obowiązuje od 2021 r. – przypomina ekspert GetHome.pl  Marek Wielgo.

W ten sposób rząd chce sprawdzić, czy w rękach Polaków faktycznie jest jeszcze milion książeczek mieszkaniowych z prawem do premii gwarancyjnej, która wynosi obecnie od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Wprawdzie rząd nie określił terminu rejestracji, ale warto załatwić tę formalność do końca 2022 r. Dlaczego? Bo od 1 stycznia 2023 r. zacznie obowiązywać przepis, który sprawi że ci, którzy w tym roku nie zarejestrują książeczki, będą mogli ubiegać się o wypłatę premii gwarancyjnej dopiero w roku następującym po rejestracji.

To może być przykra niespodzianka dla tych posiadaczy książeczek mieszkaniowych, którzy np. w 2023 r. postanowią kupić albo wyremontować mieszkanie, a okaże się, że owszem premię uzyskają, ale dopiero w 2024 r.

Portal GetHome.pl ustalił, że PKO BP prowadzi około miliona mieszkaniowych rachunków oszczędnościowych z czasów PRL. Czyli teoretycznie tyle powinno być książeczek mieszkaniowych. Tymczasem zarejestrowano ich do tej pory ok. 10 tys., czyli zaledwie 1%. Niewykluczone, że ogromna część książeczek mieszkaniowych uległa zniszczeniu lub ich właściciele nie są w stanie ich znaleźć po czterdziestu czy więcej latach od ostatniej wpłaty na mieszkaniowy rachunek w PKO BP. Może o tym świadczyć malejąca z każdym rokiem liczba likwidowanych książeczek.Wykres 1 - Liczba zlikwidowanych książeczek mieszkaniowych

Na szczęście można uzyskać duplikat zniszczonej lub zagubionej książeczki mieszkaniowej. Osoba, do której ona należy, powinna zgłosić ten fakt w PKO BP. Bank wystawi nową książeczkę po umorzeniu starej, za co pobierze opłatę w wysokości 30 zł – informuje ekspert GetHome.pl.

Czy gra jest warta świeczki?

Warto przypomnieć, że w dużych miastach Polacy oszczędzali w ten sposób na spółdzielcze mieszkanie lokatorskie lub własnościowe, bo na zakup mieszkania na zasadach komercyjnych stać było nielicznych. Niestety, z czasem system oszczędzania zamienił się w piramidę finansową, która w 1989 r. runęła wraz ze zmianą ustroju. Na lodzie pozostało kilka milionów posiadaczy książeczek mieszkaniowych, często z zawinkulowanym wkładem, co oznaczało, że zgromadzili 10-20% wymaganych przez spółdzielnie kosztów budowy mieszkania lub domu.

Wskutek hiperinflacji, która w 1990 r. przekroczyła poziom 1000%, a potem denominacji, oszczędności gromadzone w latach 70. czy 80. utraciły realną wartość. Szacuje się, że posiadacze książeczek mogli stracić nawet 8 mld dzisiejszych złotych! Na otarcie łez państwo wypłaca im premię gwarancyjną. W 2021 r. było to przeciętnie blisko 13 tys. zł.

Wykres 2 - Przeciętna wysokośc premii gwarancyjnejProblem w tym, że wypłata premii jest sporym obciążeniem dla budżetu państwa. Dlatego ograniczone zostały możliwości uzyskania tego rodzaju dotacji. W praktyce reglamentacja polega na określeniu celów mieszkaniowych, na które przysługuje premia. Z czasem ta lista była rozszerzana. Np. od 19 stycznia 2021 r. obowiązują poprawki do „ustawy o pomocy państwa w spłacie niektórych kredytów mieszkaniowych, udzielaniu premii gwarancyjnych…”, które rozszerzyły możliwości uzyskania premii gwarancyjnej m.in. o zakup ułamkowej części mieszkania, wymianę okien i termomodernizację.Wykres 3 - Warunki przyznania premii gwarancyjnej właścicielom książeczek mieszkaniowych

Autor: Marek Wielgo, ekspert portalu GetHome.pl

3010 brutto za każdego pracownika – to rządowa propozycja wsparcia dla przedsiębiorców dotkniętych nadodrzańskim kryzysem

– Doceniamy szybkość propozycji spotkania w sprawie kryzysu nadodrzańskiego ze strony Rządu,  nie możemy jednak  uznać propozycji za satysfakcjonująca. To kropla w morzu potrzeb i tak naprawdę zostawienie przedsiębiorców z kryzysem samych sobie. Propozycja rządowa byłaby dobra, gdyby odrzańska katastrofa trwała miesiąc, a potem wszyscy wrócili do pracy, a wiemy, że tak nie jest. Nie można oceniać branży sezonowej jak turystyka i rybactwo z perspektywy jednego słabszego miesiąca – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– Przedsiębiorców rozczarowała propozycja jednorazowego świadczenia . Liczymy na kolejne kroki i konkretną specustawę, która dotleni przedsiębiorców – mówi Hanna Mojsiuk. Jesteśmy otwarci na dialog z Rządem i na bieżąco będziemy informować  o bieżącej sytuacji i potrzebach przedsiębiorców dotkniętych katastrofą ekologiczną  – dodaje.

„Jeżeli nie będzie nowej propozycji to wiele firm w których imieniu walczymy po prostu zbankrutuje”

Propozycja rządowa zakłada, że przedsiębiorca będzie mógł liczyć na 3 tysiące złotych brutto wsparcia na jednego pracownika jeżeli jego dochód spadł rok do roku lub miesiąc do miesiąca o 50%. W opinii Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie propozycja dla nadodrzańskich przedsiębiorców nie jest wystarczającą odpowiedzią na skalę problemu.

– Przedsiębiorcy takich branż jak turystyka, rekreacja czy rybactwo zarabiają kilka miesięcy w roku na całoroczne utrzymanie. Nie można wytrącić im z harmonogramu najważniejszego miesiąca w roku, dać szczątkową rekompensatę przychodu i powiedzieć, że już jest wszystko ok. Jeżeli nie będzie nowej propozycji to wiele firm w których imieniu walczymy po prostu zbankrutuje – mówi Hanna Mojsiuk. – Jest wiele niuansów o których Rząd nie pomyślał. Przykłady? Branże sezonowe nie zatrudniają na umowy o pracy i nie zatrudniają za płace minimalne. Sezonowe zarobki znacznie przekraczają 3 tysiące złotych brutto. To nie jest więc pełna rekompensata, a zaledwie część wsparcia. Poza tym nikt nie myśli o tym, jak utrzymać jesienią i zimą firmy, które przestały zarabiać w szczycie sezonu – dodaje Hanna Mojsiuk.

Postulaty Izby: całoroczne zwolnienie z PIT/CIT, wsparcie dla samorządów

Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie na bieżąco konsultuje się z przedsiębiorcami i przygotowała pakiet propozycji, które zostaną przedłożone Rządowi RP. Zamierzamy również przedyskutować nasze postulaty z władzami samorządowymi: prezydentem Piotrem Krzystkiem, marszałkiem Olgierdem Geblewiczem i wojewodą Zbigniewem Boguckim.

–  Postulujemy o większe i szybsze wsparcie – mówi skarbnik Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Michał Wojtas.

– Brakuje szybkiego wsparcia w: zwolnieniu w opłacaniu składek ZUS i NFZ – od lipca do końca roku, zwolnienia z PIT/CIT za cały 2022 r.  Można byłoby odzyskać zapłacone zaliczki i zwiększyć płynność przedsiębiorców.  Przekazać samorządom pieniądze na zwolnienie przedsiębiorców z podatku od nieruchomości i dzierżaw dla gmin – dodaje Michał Wojtas.  – Nie powinniśmy pozwolić, by przedsiębiorcy zostali zostawieni sami sobie i musieli np. sami występować o warunkowe zwolnienia z opłat ZUS i US – dodaje Wojtas.

Prawnicy: „wakacje kredytowe” dla przedsiębiorców w kryzysie

Mecenas Marek Jarosiewicz z kancelarii Wódkiewicz & Sosnowski zwraca także uwagę na sytuacje przedsiębiorców pod kątem bieżących zobowiązań.

– Kwestie związane z kredytami i leasingami są bardzo ważne dla wielu przedsiębiorców, bo dla wielu spośród nich stanowią znaczną część stałych, comiesięcznych kosztów. O ile z nieinstytucjnoalnymi kontrahentami czasem istnieje możliwość podjęcia negocjacji i odroczenia niektórych przynajmniej płatności, o tyle taką elastycznością rzadko wykazują się banki i leasingodawcy, zwłaszcza w ostatnim czasie, w związku z wprowadzonymi „wakacjami kredytowymi”. Dlatego też dostrzegam potrzebę wsparcia przedsiębiorców w tym zakresie poprzez szczególne regulacje prawne – mówi mec. Marek Jarosiewcz.

Czekają na to, co powie Powell. Złoty mocny mimo odbicia dolara

Dziś to będzie kolejny dzień z tych, w których inwestorzy czekają na to, co stanie się w USA. Tym razem głównym bohaterem będzie prezes FED Jerome Powell.

Rewizje danych na plus

Nie tylko niemieckie PKB w finalnych danych pokazało lepsze od oczekiwań rezultaty. Lepsze okazały się też popołudniowe dane z USA. Tam akurat wskaźnik jest annualizowany, co utrudnia interpretację, niemniej poprawa to zawsze korzystny bodziec. Do tego warto zwrócić uwagę na lepszą od oczekiwań konsumpcję prywatną oraz najniższą od niemal dwóch miesięcy liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Lepsze od oczekiwań dane spowodowały kolejne umocnienie dolara amerykańskiego. Tym samym na głównej parze walutowej świata znów znajdujemy się poniżej poziomu 1,0000.

Czekając na FED

Dzisiaj na sympozjum w Jackson Hole o godzinie 16:00 odbędzie się wystąpienie szefa FED Jerome Powella. Jest to ważne wystąpienie, szczególnie że w ostatnich dniach powoli, ale systematycznie rosną szanse na silniejsze podwyżki stóp procentowych. Jeszcze w połowie sierpnia dominował scenariusz podwyżki o 0,5% we wrześniu. Dzisiaj jest to 0,75%. Dlaczego to wystąpienie jest takie ważne? Inwestorzy czekają na wskazówki. Jeżeli przewodniczący FED utrzyma nastawienie, powinniśmy spodziewać się utrzymywania sytuacji, w której dolar jest mocniejszy od euro. Z drugiej strony niewykluczone, że Jerome Powell zrobi woltę. Walka z inflacją jest ważna, ale nie jest to jedyny problem gospodarki. Są nim chociażby trudności importerów i eksporterów, wynikające z mocnego dolara. Dlatego część analityków uważa, że Jerome Powell może chcieć tonować nastroje, by osłabić dolara ponownie w okolice 1,02-1,03 na EURUSD.

Złoty mocny mimo odbicia dolara

Wczorajsze umocnienie dolara wbrew obawom analityków nie spowodowało osłabienia się polskiego złotego. Strach ten wynikał z faktu, że zwyczajowo mocny dolar powoduje zasysanie kapitału z Europy, a to z kolei powoduje słabość złotego. Tym razem jednak okazało się, że inwestorzy postanowili wykorzystać wysokie rentowności obligacji i zainwestować w Polsce na dłużej. Z drugiej strony napływ kapitału widoczny jeszcze na wczorajszym otwarciu giełdy dzisiaj jest już zupełnie niewidoczny. Należy patrzeć na to optymistycznie. Jeszcze w tym tygodniu zastanawialiśmy się, kiedy CHF osiągnie 5 zł. Dzisiaj mamy 4,92 zł i kredytobiorcy wreszcie łapią oddech.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – dochody i wydatki Amerykanów,
16:00 – USA – Raport Uniwersytetu Michigan,
16:00 – USA – Wystąpienie publiczne prezesa FED.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Na co zwracać uwagę, wybierając hurtownię dropshipping?

Decydując się na prowadzenie sklepu internetowego w dropshippingu, musisz mieć na uwadze, że satysfakcja Twoich klientów nie zależy wyłącznie od Ciebie. Na jakość świadczonych usług w dużej mierze będzie wpływała wiarygodność i rzetelność hurtowni, które wybierzesz do współpracy. W naszym poradniku podpowiemy Ci zatem, na jakie kryteria zwracać uwagę, podpisując umowy z dostawcami w dropshippingu.

Dlaczego wybór hurtowni dropshippingowych wpływa na renomę Twojego sklepu?

Dropshipping to model logistyczny polegający na przekazaniu hurtowni odpowiedzialności za magazynowanie, pakowanie i wysyłkę towaru. Dzięki temu właściciel sklepu internetowego oszczędza czas i pieniądze, które może przeznaczyć na rozwój swojego biznesu. Takie rozwiązanie powinno też zagwarantować mu wysoką jakość usług logistycznych, ponieważ pozostają one po stronie doświadczonych specjalistów.

Tyle w teorii. W praktyce hurtownie dropshippingowe mogą okazać się niewiarygodne. Nie przykładając należytej uwagi do jakości świadczonych usług, narażałyby Twoje dobre imię, renomę sklepu i satysfakcję klientów. Decydując się na outsourcing kluczowych procesów logistycznych, musisz więc zadbać o wybór dostawcy, który zagwarantuje Ci wysoką jakość usług.

Im bardziej doświadczona hurtownia, tym większe szanse, że sprosta ona oczekiwaniom Twoich klientów. Pamiętaj, że nie powinni oni nawet wiedzieć, skąd wysyłane są ich zamówienia. Za ewentualne problemy z dostawą czy jakością produktów będziesz więc odpowiadać osobiście. Znajdzie to z pewnością odzwierciedlenie w wynikach finansowych Twojej firmy.

Finanse to zresztą kolejny aspekt zależny od wyboru hurtowni dropshippingowej. Zauważ, że model ten ma pomóc Ci zoptymalizować budżet i zminimalizować ryzyko inwestycyjne. Za zamawiany towar nie płacisz bowiem do momentu, aż znajdziesz na niego kupca. W Twoim interesie jest zatem znalezienie dostawcy, który zaoferuje Ci atrakcyjne cenniki, progi rabatowe czy kredyty kupieckie. Dzięki temu zachowasz elastyczność finansową i w pełni wykorzystasz potencjał dropshippingu.

Na co zwracać uwagę, wybierając hurtownie dropshippingowe?

Na rynku e-commerce działa całe mnóstwo hurtowni dropshippingowych, więc możesz mieć nie lada problem z wyborem tych odpowiednich. Sytuację ułatwi pewnie fakt, że wykorzystywane przez Ciebie oprogramowanie sklepowe będzie dysponowało ograniczoną liczbą gotowych integracji z dostawcami. W przypadku takiej platformy jak Sky-Shop wciąż są to jednak setki hurtowni. Czym więc należy się kierować podczas ich selekcji?

W pierwszej kolejności zwróć uwagę na asortyment dostawców. Wybierz tych, których produkty chcesz zaoferować swoim klientom. Następnie przyjrzyj się bliżej warunkom współpracy i sprawdź, czy wpisujesz się w wymagania poszczególnych hurtowni. Często bowiem spotkasz się z sytuacją, w której nie będą one chciały podpisać umowy z osobą fizyczną, oferując swoje usługi jedynie zarejestrowanym firmom. Z tego względu najlepiej zresztą założyć własną działalność gospodarczą.

Analizując warunki współpracy z hurtownią dropshippingową, pod uwagę należy wziąć również takie kryteria jak:

Opisy i zdjęcia produktów

Dzięki integracji sklepu z hurtowniami dropshippingowymi możesz liczyć na błyskawiczne wprowadzenie produktów do oferty, a także automatyczne aktualizowanie ich stanów magazynowych oraz cen. Wystarczy parę kliknięć, aby pobrać na swoją stronę wszystkie najważniejsze dane produktowe. Z tego względu warto współpracować z dostawcą, który dysponuje wysokiej jakości opisami i zdjęciami towaru. W przeciwnym razie klienci nie uzyskają niezbędnych informacji w Twojej witrynie i zwrócą się ku konkurencji.

Pamiętaj, że najlepsze efekty zapewnią Ci autorskie opisy i oryginalne zdjęcia produktów. Niemniej, na ich stworzenie będziesz potrzebować trochę czasu, a Twoim celem powinno być możliwie sprawne wejście na rynek. Z początku, gotowe treści pobierane z hurtowni będą więc miały dla Ciebie ogromne znaczenie. Dopiero z czasem podmienisz je na własne, by zmaksymalizować ruch na stronie oraz współczynnik konwersji.

Szczególną uwagę zwróć na takie elementy oferty jak:

  • Parametry techniczne produktów – stanowią bardzo ważne informacje dla klientów, więc ich ewentualne braki zmuszą Cię do poszukiwania niezbędnych danych na stronach producentów. To z kolei może Ci zająć bardzo dużo czasu.
  • Wysokiej jakości zdjęcia – nie bez powodu mówi się, że konsument kupuje oczami. Odpowiednie fotografie mogą wyróżnić Twoją ofertę na tle konkurencji i przekonać klienta do zakupu.
  • Opisy produktów – odgrywają bardzo istotną rolę zarówno ze względu na potrzeby klientów, jak i na proces pozycjonowania Twojego sklepu w wyszukiwarce.
  • Intuicyjne drzewko kategorii – odpowiednie zgrupowanie produktów ułatwi nawigację w Twojej witrynie i pozwoli Ci zaoszczędzić czas potrzebny na opracowanie struktury kategorii sklepu.

Panel do składania zamówień

Początkowo możesz przekazywać zamówienia do hurtowni drogą mailową. Wraz z rosnącą liczbą klientów takie rozwiązanie stanie się jednak męczące i czasochłonne. Warto więc podjąć współpracę z dostawcą, który dysponuje zautomatyzowanym panelem do składania zamówień. Taki system pozwoli Ci sprowadzić cały proces do schematycznego uzupełniania odpowiednich pól formularza.

Obsługa zwrotów

Jednym z problematycznych aspektów dropshippingu może okazać się dla Ciebie polityka zwrotów. Większość hurtowni dropshippingowych nie świadczy bowiem usług w tym zakresie. Jeżeli klient zdecyduje się odesłać dany produkt, musisz wziąć na siebie jego przyjęcie i magazynowanie. To o tyle ryzykowne, że w dropshippingu nie posiadasz własnego magazynu. Miejsce na przechowywanie odesłanych towarów może Ci się zatem szybko skończyć.

Na rynku znajdziesz jednak nieliczne hurtownie, które akceptują przyjmowanie zwrotów. Współpraca z takimi dostawcami będzie dla Ciebie zdecydowanie wygodniejszym rozwiązaniem. Mogą oni zaoferować Ci jedno z dwóch rozwiązań:

  • Magazynowanie odesłanych produktów w hurtowni – nie odzyskujesz pieniędzy, ale dany towar czeka w magazynie na kolejnego nabywcę. Twoje następne zamówienie jest już zatem opłacone.
  • Korekta faktury – kwota równa wartości odesłanego produktu jest Ci przyznawana na kolejne zakupy w hurtowni.

System do obsługi reklamacji

W przeciwieństwie do obsługi zwrotów, przyjmowanie reklamacji należy do obowiązków każdej hurtowni dropshippingowej. Przekazywanie dostawcy pojedynczych produktów nie powinno Ci sprawić większych problemów, lecz w przypadku działalności na większą skalę warto zadbać o system do obsługi reklamacji. Wybierając hurtownię do współpracy, upewnij się więc, że dysponuje ona takim rozwiązaniem.

Dostęp do kredytów kupieckich

Kredyt kupiecki to możliwość wydłużenia terminu zapłaty za produkty hurtowni dropshippingowej. Jeżeli zaoferuje Ci ona takie udogodnienie, zamówienia będą wysyłane do Twoich klientów natychmiast, a Ty będziesz regulować wszystkie należności na przykład pod koniec każdego miesiąca. W przeciwnym razie konieczne byłoby opłacanie każdego zamówienia z góry, co wydłużyłoby czas oczekiwania na przysyłkę.

Warto więc zainteresować się tym, czy dana hurtownia udziela sprzedawcom kredytów kupieckich. Dzięki takiemu rozwiązaniu odraczasz terminy zapłaty i przyspieszasz wysyłkę towaru do klientów. Zauważ jednak, że na to udogodnienie trzeba sobie zapracować. Nie przysługuje ono nikomu na starcie współpracy – uprawnia do niego dopiero kilkumiesięczna terminowa spłata zobowiązań.

Progi rabatowe

Każda hurtownia kieruje się własną polityką cenową. Przed rozpoczęciem współpracy zainteresuj się nie tylko cennikiem, ale także możliwością uzyskania rabatów w momencie przekroczenia określonych progów. Dzięki temu odpowiednie obroty czy też czas, w jakim uda Ci się je wypracować, uprawnią Cię do nabywania towarów po obniżonych cenach. To z kolei pozwoli Ci oferować produkty taniej, a więc zyskać przewagę konkurencyjną, a przy okazji zmaksymalizować marżę.

Szeroki wybór metod dostawy

W dzisiejszych czasach elastyczność w wyborze metod dostawy jest coraz ważniejsza dla konsumentów. Podejmij więc współpracę z hurtownią, która oferuje wysyłkę produktów nie tylko pod wskazane adresy, ale także do paczkomatów i innych punktów odbioru. Dzięki temu jeszcze lepiej dostosujesz swój sklep do potrzeb klientów.

Na co zwracać uwagę, wybierając hurtownię dropshipping? Podsumowanie

Kierując się naszymi wskazówkami, z łatwością wybierzesz odpowiednie hurtownie dropshippingowe ( https://sky-shop.pl/integracje-hurtownie-dropshipping/ )do współpracy. Pamiętaj, aby pod uwagę brać nie tylko rodzaj asortymentu i ceny towaru, ale także indywidualne warunki umowy. Zastanów się, które udogodnienia są najważniejsze w Twojej sytuacji biznesowej, i zyskaj dzięki nim przewagę na rynku e-commerce!

Pożyczki krótkoterminowe – czym się charakteryzują i na jakich zasadach są udzielane?

Bywają sytuacje, kiedy potrzebujemy tak zwanego zastrzyku gotówki.  Kiedy nie mamy czasu na oczekiwanie na wypłatę, jak również załatwianie formalności – z pomocą przychodzą pożyczki krótkoterminowe. Czym są  i na jakich zasadach się je udziela? Podpowiadamy.

Czym jest pożyczka krótkoterminowa?

Aby odpowiedzieć sobie na pytanie: Co to jest pożyczka krótkoterminowa i na jakich zasadach jest udzielana?, najpierw trzeba zrozumieć istotę tego pojęcia. Pożyczka krótkoterminowa jest produktem finansowym, którego termin spłacalności jest stosunkowo krótki. Na rynku pozabankowym dostępne są również takie oferty, które zaczynają się od jednego dnia, a kończą na 45 dniach. Cechą charakterystyczną takiej formy świadczeń jest duża łatwość w procesie wnioskowania. Zazwyczaj wymagane są tylko podstawowe informacje o kliencie oraz jego dochodzie. Aby otrzymać taką ofertę, która będzie dopasowana do naszych potrzeb, możemy złożyć wniosek przez telefon, Internet lub osobiście w placówce bankowej.

Jeśli szukamy zestawienia informacji o tym, gdzie można pożyczyć gotówkę na krótki okres, warto korzystać z porównywarek finansowych. Są to bowiem narzędzia, które ułatwiają odnajdywanie atrakcyjnych ofert. Na podstawie rankingów wiele firm tworzy zestawienia przykładowych przedsiębiorstw, z których ofert możemy skorzystać w razie nagłej potrzeby.

Na jakiej zasadzie udzielane są pożyczki krótkoterminowe?

Proces wnioskowania o pożyczkę krótkoterminową jest stosunkowo prosty. Pierwszym krokiem powinno być dopasowanie oferty. Najczęściej firmy pożyczkowe na swoich stronach internetowych umożliwiają nam wybranie dogodnej opcji. Niektóre z nich przygotowują w tym celi suwak, za pomocą którego wybierzemy interesującą nas kwotę i czas spłaty. W innych przypadkach jest to rozwijalna lista. Za każdym razem sprawdzajmy jednak, czy wiemy, jakie są szacowane koszty naszej pożyczki. Pożyczkodawcy mają obowiązek nas o tym poinformować.

Kolejnym etapem jest wypełnianie wniosku. Najczęściej klienci proszeni są o podanie podstawowych danych osobowych, takich jak imię, nazwisko, datę urodzenia, numer PESEL oraz numer dowodu osobistego. Dodatkowo potrzebne są dane kontaktowe w postaci adresu zamieszkania, numeru telefonu komórkowego czy adresu e-mail. Aby uiścić opłatę, konieczne są również dane do przelewu, a także informacje o dochodach. Najczęściej jest to rodzaj umowy lub pobierane świadczenia socjalne, ewentualne alimenty czy inne, niespłacone zobowiązania.

Rynek kryptowalut odreagowuje po weekendowych spadkach

  • Rynek odreagowuje po weekendowych spadkach
  • Ethereum tym razem traci do BTC
  • Ekstremalny strach powrócił

Rynek odreagowuje po weekendowych spadkach

Po bardzo dobrym lipcu, sytuacja na rynku kryptowalut zmieniła się na gorsze w okolicach połowy sierpnia. Kulminacja spadków nastąpiła pod koniec zeszłego tygodnia i na weekend, kiedy praktycznie wszystkie czołowe kryptowaluty pogrążyły się w czerwieni. Całkowita kapitalizacja rynku spadła na moment nawet ponownie poniżej 1 bln dolarów.

Bitcoin stracił swój silny impet wzrostowy z poprzednich tygodni i po gwałtownej korekcie w zeszły piątek zameldował się poniżej 21 tys. dolarów – najniżej od czterech tygodni. Co istotne, największa kryptowaluta wypadła poniżej linii trendu wzrostowego, rozpoczętego jeszcze pod koniec czerwca. Po weekendzie nastąpiło odreagowanie i kryptowaluty rozpoczęły mozolne odrabianie strat. Całkowita kapitalizacja wróciła powyżej granicy 1 bln dolarów, a BTC walczy o przebicie poziomu 22 tys. dolarów. Możliwe, że w ciągu następnych kilku dni dojdzie do re-testu i próby powrotu Bitcoina do kanału wzrostowego. Jeśli jednak to się nie powiedzie, spodziewać się można dalszej kontynuacji spadków, aż do strefy wsparcia w okolicach 19 tys. dolarów. tydzień na rynku kryptowalut 

Ethereum tym razem traci do BTC

Ethereum doświadczyło jeszcze gwałtowniejszej wyprzedaży niż Bitcoin, odreagowując ostatni rajd wzrostowy przed Ethereum Merge. W zeszły piątek ETH straciło nawet około 12 proc. swojej wartości w ciągu jednego dnia. Po odrobieniu części strat, Ethereum jest notowane obecnie nieznacznie poniżej 1700 dolarów.

Dzienny RSI powoli podnosi się i wskazuje na poziom 50, który jest uważany za neutralne terytorium. ETH, które znacznie przewyższało BTC w ciągu ostatnich kilku miesięcy, osiągnęło w zeszłym tygodniu udział w rynku powyżej 21 proc. Po ostatnich spadkach dominacja Ethereum spadła jednak o 1 punkt procentowy do poziomu 20 proc.

Para ETH/BTC spadła do obszaru wsparcia 0.0732, a następnie poruszyła się z powrotem w górę powyżej 0.0784. Średnia ruchoma nadal rośnie, sugerując, że ETH jest silniejsze niż BTC na wykresach o wyższych ramach czasowych.tydzień na rynku kryptowalut  btc eth

Ekstremalny strach powrócił

Wskaźnik Fear and Greed Index w ostatnich tygodniach powoli podnosił się z terytorium skrajnego strachu w kierunku obszaru neutralnego, osiągając nawet poziom 47 punktów. Nastroje rynkowe po ostatnim załamaniu uległy jednak pogorszeniu, a odczyt w okolicach 25 punktów oznacza, że sentyment inwestorów można ponownie klasyfikować jako ekstremalny strach.

Komentarz opracował: Lukas Enzersdorfer – Konrad, szef ds. rozwoju produktu oraz zastępca dyrektora generalnego Bitpanda

EY: Polacy wciąż stawiają na stacjonarne zakupy, jednak coraz chętniej spoglądają w kierunku e-commerce

Wyniki piątej, polskiej, edycji badania EY – Future Consumer Index – wskazują, że wraz ze znoszeniem pandemicznych restrykcji Polacy chętniej decydowali się na powroty do sklepów stacjonarnych. Podczas, gdy jeszcze w marcu 2021 r. 43% respondentów deklarowało, że odwiedza je rzadziej, to w maju 2022 r. ten odsetek spadł do 20%. Równocześnie rośnie grono konsumentów, którzy wybierają kanał e-commerce. W maju 2022 r. 33% Polaków deklarowało, że będzie zamawiać produkty online zamiast kupować je w sklepach stacjonarnych. To o 9 punktów procentowych (wzrost z 24%) więcej niż jeszcze w marcu 2021 roku. Równocześnie aż 37% ankietowanych uznaje wysokie koszty dostawy za jeden z najbardziej frustrujących czynników podczas zakupów on-line, a 36%, że nie ma zaufania do sprzedawców działających wyłącznie w świecie cyfrowym. Niezmiennie jednak o wszystkim decydować będzie cena, gdyż aż 61% ankietowanych twierdzi że rosnące koszty sprawiają że nie stać ich już na wszystko i muszą szukać oszczędności.

Pandemia przyczyniła się do szybkiego rozwoju segmentu e-commerce oraz zmian postaw konsumentów, ale jak pokazują wyniki badania EY – Future Consumer Index – w wielu przypadkach było to działanie wynikające „z potrzeby chwili”. W maju 2022 roku już tylko 20% badanych przyznawało, że rzadziej odwiedza sklepy stacjonarne, podczas gdy jeszcze w marcu 2021 r. ten odsetek wynosił 43%. Różnica wynikająca ze znoszenia pandemicznych ograniczeń wynosi więc aż 23 punkty procentowe. Jednakże, rosnące grono konsumentów wykazuje trwałą zmianę swoich nawyków zakupowych. W maju 2022 r. 33% Polaków deklarowało, że będzie zamawiać online zamiast kupować produkty w sklepach stacjonarnych. W marcu 2021 r. było to 24% – różnica to 9 punktów procentowych. Warte podkreślenia jest fakt, że coraz częściej w tym procesie decyzyjnym korzystają ze wsparcia asystentów głosowych – w maju 2022 r. wskazywało na to 22% ankietowanych (wzrost o 3 pkt. proc. w porównaniu do marca 2021 r.).

– Znoszenie związanych z pandemią restrykcji zadziałało w dwojaki sposób. Dla części konsumentów oznaczało to szybki powrót do starych przyzwyczajeń i robienia zakupów w stacjonarnych sklepach. Inne kontynuowali jednak swoje przyzwyczajenia zakupów on-line lub powrócili do tego modelu po wizycie w galerii handlowej Tymczasem, od kilku miesięcy kluczowym czynnikiem, który ma wpływ na rozwój e-commerce jest inflacja. Dlatego w utrzymaniu dynamiki wzrostu rynku e-commerce największe znaczenie będą miały inwestycje w innowacje, mające wpływ na niższe koszty realizacji zamówień, a także konsolidacja tego sektora w wyniku której dzięki efektom skali sprzedawcy będą mogli zaoferować konsumentom atrakcyjne ceny– mówi Michał Płotnicki, Partner EY Polska, Lider Sektora E-commerce.

Wyniki badanie EY – Future Consumer Index – wskazują, że to właśnie kosztowne dostarczenie zamówionych produktów (37%), brak możliwości wyboru danego towaru online (24%) oraz uszkodzenie artykułu w czasie dostawy (20%) są uznawane za jednej z najbardziej frustrujących czynników podczas zakupów. Jednocześnie 36% Polaków uważa, że dostępność dostaw stała się w ostatnim czasie jednym z ważniejszych kryteriów zakupowych. Niska jakość usług w tych obszarach może zwiększać prawdopodobieństwo odejściem konsumentów od danego dostawcy lub zwiększaćchęć powrotu do stacjonarnego modelu robienia zakupów. W szczególności, gdy rosnąca inflacja ma coraz większy wpływ na decyzje konsumentów. Już 61% Polaków twierdzi że coraz wyższe koszty towarów i usług sprawiają, że nie stać ich na wszystko i muszą oszczędzać.

Future Consumer Index

Rozrywka w trybie on-line. Finanse w trybie off-line

Konsumenci w Polsce coraz chętniej – aczkolwiek wciąż z dużym poziomem ostrożności – wchodzą w świat wirtualnej rzeczywistości. Poza obszarem zakupów, dla większości to na razie strefa rozrywki. Należy spodziewać się dalszego rozwoju tego obszaru życia – już teraz 19% Polaków planuje w dłuższej perspektywie spędzać więcej czasu grając w gry elektroniczne. Co ciekawe, aż 16% ankietowanych zamierza kupować w przyszłości mniej przedmiotów fizycznych, ponieważ więcej czasu spędza w przestrzeni cyfrowej. Należy spodziewać się, że wraz z rozwojem platform takich jak Metaverse ten odsetek będzie rósł.

Coraz szersze wypieranie świata rzeczywistego przez cyfrowy napotyka jednak blokadę w obszarze zaufania. Obecnie 36% konsumentów nie ma go (lub posiada w minimalny stopniu) do sprzedawców wyłącznie internetowych. Równocześnie, aż 76% Polaków wstrzymuje się od korzystania z usług finansowych za pośrednictwem kanałów cyfrowych, a 36% nie wykonuje w ten sposób żadnych transakcji obawiając się o wyciek swoich danych. W dalszym ciągu preferowany jest również bezpośredni kontakt z fizyczną osobą – 47% ankietowanych nie skorzystałoby z usług bota przy podejmowaniu decyzji dotyczących oszczędności i inwestycji.

Future consumer index EY

– Pandemia sprawiła, że Polacy na masową skalę odkryli usługi cyfrowe. Dotyczy to obszaru dokonywania zakupów lub poszukiwania rozrywki. Bez wątpienia w tych segmentach należy spodziewać się dalszych wzrostów, zwłaszcza w sytuacji gdy konsumenci masowo poszukują oszczędności, a internet daje im szerokie możliwości porównywania cen w różnych źródłach. Jednak na tym etapie kończy się często również zaufanie Polaków do cyfrowego świata. W obszarach związanych z finansami pozostajemy nadal tradycjonalistami, a proces przejścia do świata cyfrowego jest znacznie wolniejszy niż w przypadku zakupów lub rozrywki. Wpływ na taki stan rzeczy może mieć percepcja potencjalnych zagrożeń. Nieudane zakupy niosą za sobą o wiele mniejsze konsekwencje niż potencjalny wyciek wrażliwych danych osobowych i finansowych – podsumowuje Grzegorz Przytuła, Partner EY-Parthenon, ekspert Sektora Handlu i Produktów Konsumenckich.

O badaniu
Piąta polska edycja badania EY – Future Consumer Index – przygotowana przez EY Polska przeprowadzona została w dniach 17-27 maja 2022 roku na grupie 1000 osób w wieku 18-65 lat.

Swoim zasięgiem badanie objęło cały kraj i wszystkie grupy społeczne. Respondenci odpowiadali na pytania dotyczące obecnych zachowań zakupowych, nastrojów i przewidywanych postaw w najbliższej przyszłości.

CDRL notuje wzrost marży na sprzedaży w I półroczu

Grupa CDRL w I półroczu 2022 roku zwiększyła marżę na sprzedaży, która wyniosła 51,4 procent i jest wyższa względem analogicznego okresu o 1,1 pkt. proc. W omawianym czasie Grupa osiągnęła 188 mln zł przychodów – jest to wynik wyższy 2,1 proc. r/r. Spółka konsekwentnie rozwija segment e-commerce zwiększając dotarcie do konsumentów oraz funkcjonalność platformy.

W II kwartale, spółka odnotowała o 2,3 proc. wyższe jednostkowe przychody r/r., które wyniosły 67,2 mln zł. W tym okresie nastąpił wzrost sprzedaży w sklepach stacjonarnych, które wyniosły 37,7 mln zł i były o 21 proc. wyższe niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Polski sklep internetowy wygenerował 10,9 mln przychodów, czyli na porównywalnym poziomie jak w II kwartale 2021 r.

– I półrocze był to czas pełen wyzwań nie tylko dla Grupy CDRL, ale dla całej branży handlowej. Choć trwająca wojna w Ukrainie nadal wpływa na nastoje konsumenckie, to liczymy na unormowanie sytuacji w kolejnych kwartałach. Nieustannie pracujemy nad zwiększaniem dostępności naszych produktów w Internecie. W pierwszym półroczu uruchomiliśmy nowy kanał sprzedaży na Amazon.de, a także wprowadziliśmy produkty marki Lemon na Allegro. Została również wdrożona usługa click and collect  oraz zwroty online – offline – komentuje Marek Dworczak, prezes CDRL.

W ostatnich miesiącach spółka pozyskała nowego dystrybutora w Serbii, otworzyła dwa nowe kornery w Mołdawii oraz w Czarnogórze. Na rynku polskim powstał salon agencyjny w Tomaszowie Lubelskim, a w okresie letnim funkcjonuje 12 salonów sezonowych w nadmorskich miejscowościach. Spółka wprowadziła również zmiany technologiczne – między innymi wdrożono Magento Commerce oraz dokonano optymalizacji usługi BNPL (buy now pay later).

W samym II kwartale spółka osiągnęła mocne wyniki operacyjne. W tym okresie spółka wygenerowała 7,7 mln zł skonsolidowanego zysku netto. Wynik ten został obniżony o 3,5 mln zł przez odpis aktualizujący wartość aktywów wynikający ze sprzedaży udziałów w spółce zależnej z siedzibą w Rosij.

Ekipa Holding publikuje strategię

Notowana na rynku NewConnect spółka zaprezentowała założenia nowej strategii rozwoju na lata 2022-2024. Fundament rozwoju stanowić mają kolejne segmenty działalności spółki skupione wokół już istniejących i nowych IP, w tym marki EKIPA. Ponadto duży nacisk zostanie położony na rozwój spółki zależnej – Laniakea Pictures, odpowiadającej za produkcje filmowe.

Ekipa Holding S.A. jako organizacja powstała w drugiej połowie 2020 roku, a pod jego koniec zaczęła zawiązywać spółki zależne, rozpoczynając budowę struktury grupy kapitałowej. Następnie w pierwszym i drugim kwartale 2021 Ekipa Holding S.A. pozyskała od inwestorów prywatnych kapitał na poziomie 10,3 mln złotych i przeznaczyła go na realizację celów strategicznych. Było to przede wszystkim wzmocnienie i poszerzenie działalności, gdzie spółka koncentrowała się na rozwoju i wsparciu spółek portfelowych w celu budowania komplementarnej grupy kapitałowej. Istotnym elementem działalności spółki wraz ze spółkami celowymi było wytwarzanie, agregowanie i komercjalizacja własnych IP jak i zwiększanie rozpoznawalności posiadanych znaków towarowych.

W ramach dostępnych możliwości rozwijany był segment rynku FMCG z produktami licencjonowanymi oraz w oparciu o umowy o wspólnym zarządzaniu prawami. Przy współpracy z istotnymi partnerami grupy na rynek zostały wprowadzone produkty takie jak „Lody EKIPA”, „Napoje EKIPA”, „Donuty EKIPA”, czy zeszyty z logiem EKIPA. W III kwartale br. planowany jest debiut kolejnego produktu powiązanego z tą marką.

W ciągu dwóch lat udało nam się zbudować holding spółek wokół projektu „EKIPA”. 11 maja bieżącego roku zakończył się proces odwrotnego przejęcia i tym samym spółka formalnie zadebiutowała na giełdzie. Od 31 maja jesteśmy notowani pod zmienionym tickerem EEE i skróconą nazwą EKIPA. Budowa holdingu i debiut na giełdzie były dla nas ważnymi celami. Teraz chcemy zaprezentować inwestorom nasze nowe cele strategiczne dla poszczególnych segmentów biznesu. – wskazuje Zarząd.

Podstawowym działaniem Ekipa Holding jest akumulowanie posiadanych w grupie praw intelektualnych i dystrybuowanie ich do spółek celowych, które zajmują̨ się̨ komercjalizacją poszczególnych praw w sektorach, w których się specjalizują. Celem spółki holdingowej jest zwiększenie liczby agregowanych IP oraz pogłębienie komercjalizacji tych marek w spółkach celowych. Ponadto spółka będzie pracować nad rozszerzeniem portfolio oferowanych produktów na rynku FMCG.

Spółka zależna Ekipa Management zajmuje się zarządzaniem wizerunkami oraz kampaniami reklamowymi realizowanymi przez Twórców, zrzeszonych w ramach struktury. Ważną aktywnością jest produkcja materiałów audio-wideo, umieszczanych następnie w serwisach społecznościowych. Spółka komercjalizuje posiadane prawa licencyjne w oparciu o influencer marketing. Istotnym kierunkiem rozwoju są kolaboracje produktowe z podmiotami zewnętrznymi, w obrębie których powstają produkty sygnowane wizerunkami lub markami posiadanymi przez grupę, np. EKIPA, GENZIE. W ostatnich miesiącach w Spółce trwają zintensyfikowane działania projektu EKIPA, w ramach którego powstają nowatorskie na skalę europejską produkcje filmowe. Spółka, poza związanymi Twórcami, inwestuje również w pozyskanie lub wypromowanie nowych Twórców oraz budowę ich marek osobistych. Z dużą aprobatą spotkał się realizowany obecnie projekt GENZIE, skierowany do młodszej grupy docelowej.

Bardzo istotną częścią działalności Holdingu jest spółka Laniakea Pictures. W ramach spółki trwają̨ obecnie prace rozwojowe nad sześcioma projektami fabularnymi (pełnymi metrażami, serialami, animacjami). Celem firmy jest wytworzenie globalnie rozpoznawalnych marek rozrywkowych wykorzystujących różne media. Będą to projekty audiowizualne oraz interaktywne dla różnorodnych grup docelowych. Główny projekt jest na zaawansowanym etapie prac koncepcyjnych (wizualnych i literackich). To wysokobudżetowy serial oparty o oryginalne IP wykorzystujące motyw dinozaurów. Trwają̨ rozmowy prowadzące do podpisania umowy z nadawcą i globalnym dystrybutorem produkcji. Docelowe rynki, na jakie jest skierowany projekt, to Ameryka północna, Azja oraz Europa.

– Jest to dla nas jeden z kluczowych projektów. W III kwartale, w celu zabezpieczenia wytwarzanych praw autorskich oraz w związku z bezpośrednią współpracą z amerykańskimi partnerami zostanie założona spółka zależna Laniakea Pictures LLC, będąca przedłużeniem działalności Laniakea Pictures Sp. z o.o. na terenie USA. Do końca 2022 roku zaprezentujemy szczegóły realizowanych produkcji przez Laniakea Pictures Sp. z o.o. – wskazuje Mateusz Kowalski, Prezes Zarządu Laniakea Pictures Sp. z o.o.

Kolejną spółką w ramach holdingu jest Ekipatonosi, która obsługuje sklepy internetowe działające w ramach grupy. Odpowiada ona za projektowanie, konfekcję i wysyłkę odzieży oraz akcesoriów oferowanych w domenach www.ekipatonosi.pl, www.genzie.store, www.krakowkings.store oraz www.indeste.pl. Celem strategicznym w tym obszarze jest zwiększenie rozpoznawalności marek zależnych od spółki oraz poszerzenie świadomości funkcjonowania marek w innych niż obsługiwane grupach docelowych.

Spółka GGBay odpowiada za wydanie pierwszej mobilnej gry „My Dino Firend”. Spółka zamierza również rozpocząć prace nad kolejnymi tytułami poprzez wykreowanie treści gry i jej wykonawstwo przez zewnętrznego partnera (studio) lub udzielając licencji na gry osadzone w posiadanych uniwersach/markach.

Ekipa Holding S.A. posiada też swoje inwestycyjne ramię Ekipa Investment ASI, które niedawno informowało o pierwszych inwestycjach. Celem spółki w tym obszarze jest pozyskanie kolejnych projektów inwestycyjnych w celu osiągniecia zadowalających stóp zwrotu z projektów.

Oprócz aktualizacji strategii Ekipa Holding zaprezentowała też wyniki za pierwsze półrocze. Skonsolidowane przychody wyniosły 11,1 mln zł, skonsolidowana strata netto wyniosła 191 tys. zł.

– Wyniki są zgodne z naszymi przewidywaniami. W tym roku realizujemy bardzo duże i rozciągnięte w czasie inwestycje co ma swoje odzwierciedlenie w osiąganych wynikach. Oczekujemy, że owoce tych inwestycji będziemy zbierać w przyszłych latach – podsumował Zarząd.

Wyprawka szkolna droższa rdr. średnio o ponad 14 proc. Ceny przeszło 70 proc. artykułów poszły w górę

Jak wynika z raportu UCE RESEARCH i Hiper-Com Poland, latem ceny artykułów szkolnych wzrosły średnio o 14,2% w porównaniu z analogicznym okresem ub.r. Znawcy tematu nie są zaskoczeni tym, że ww. wynik jest niższy od oficjalnego poziomu inflacji. Jednocześnie prognozują, że lada dzień w sklepach może być najdrożej. Ceny większości z 59 analizowanych produktów poszły w górę rdr. Za okładki na zeszyty i notatniki trzeba było zapłacić o prawie 93% więcej niż rok wcześniej. Ale co czwarty artykuł potaniał. Najmocniej spadły ceny markerów do tablic – o blisko 55%. Tańsze są też długopisy klasyczne – o przeszło 35%, pióra wieczne – o prawie 33%, a także długopisy automatyczne żelowe – o 18,5%.

Drożej, ale poniżej inflacji

Według raportu UCE RESEARCH i Hiper-Com Poland, ceny artykułów szkolnych wzrosły rdr. średnio o 14,2%. Autorzy analizy porównali dane z dni od 1 lipca do 15 sierpnia br. z analogicznym okresem ub.r. Dotyczyło to 22 podstawowych kategorii i 59 najczęściej wybieranych przez konsumentów artykułów. Łącznie zestawiono ze sobą ponad 14,1 tys. cen detalicznych pochodzących z ponad 40 tys. sklepów, należących do 38 sieci handlowych. Badaniem objęto wszystkie na rynku dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience oraz cash&carry.

– To nie jest zaskoczenie, że ten wzrost rdr. jest poniżej inflacji. Tu mamy do czynienia z grupą o wielu kategoriach i poziomach jakościowo-cenowych. Zatem prawdopodobne jest to, że w pakiecie ofertowym są tańsze propozycje, m.in. marki własne czy duże promocje. Ponadto produkty te w znacznym stopniu zostały z zeszłorocznych zakupów pandemicznych, robionych na zapas – komentuje dr Andrzej Maria Faliński, były wieloletni dyrektor generalny POHID-u.

Jak podkreśla Marcin Luziński, ekonomista Santander Bank Polska, mimo że inflacja wynosi ok. 15%, to są produkty, których ceny nie rosną. One jednak stanowią mniej niż 1% koszyka dóbr konsumpcyjnych. Z kolei ok. 2% kategorii podrożało o ponad 50%. Ekspert dodaje, że na zmiany cen poszczególnych artykułów wpływa zależność między popytem, podażą a kosztami produkcji. Wiele mówi się o drożejącej energii. Ponadto w ostatnich miesiącach wysoka była też cena ropy, co ma przełożenie na droższą produkcję tworzyw sztucznych. Stąd też coraz więcej trzeba płacić za towary zawierające dużo plastiku. Z kolei branża papiernicza borykała się z ograniczonym dostępem do surowca, który często importowano z Ukrainy.

– Nie spodziewam się, że te artykuły będą tańsze bliżej roku szkolnego. Konsumenci nie zaopatrują się już, jak to bywało dawniej, z ogromnym wyprzedzeniem. Obecnie dostępność elementów szkolnej wyprawki jest duża. Wielu rodziców kupuje takie rzeczy wręcz na ostatnią chwilę, tj. na koniec wakacji lub nawet w pierwszym tygodniu roku szkolnego. Najwyższe ceny prawdopodobnie zobaczymy na przełomie sierpnia i września. Wtedy popyt jest największy i dodatkowo odbywają się wypłaty świadczeń z rządowego programu Dobry start. To zachęci sklepy do podnoszenia cen – mówi Katarzyna Grochowska z Hiper-Com Poland.

Ponad 70 proc. towaru zdrożało

Spośród 59 artykułów objętych analizą, 43 podrożały rdr. Najbardziej wzrosły ceny okładek na zeszyty i notatniki – o 92,7%. Dalej w zestawieniu są przyborniki na biurko – 83,4%, farby plastyczne akrylowe – 49,4%, zeszyty na spirali – 48,2%, a także bloki techniczne białe – 43,4%.

– Z produktów, które najbardziej zdrożały, można wyłonić dwie kategorie – artykuły z materiałów syntetycznych oraz z papieru. Jednym z głównych producentów tworzyw sztucznych są Chiny, a począwszy od 2020 roku obserwujemy dynamiczny wzrost kosztów logistycznych. Do tego ich produkcja jest wysoce energochłonna, a ceny energii i surowców energetycznych są coraz wyższe. Natomiast papier drożeje systematycznie już od wielu lat. Dodatkowo obecne uwarunkowania ekonomiczno-polityczne napędziły to zjawisko, powodując prawie dwukrotny wzrost na początku br. – zaznacza Julita Pryzmont z Hiper-Com Poland.

Ponadto z raportu wynika, że 15 artykułów potaniało rdr. Zestawienie otwierają markery do tablic, których ceny spadły o 54,9%. Następne są markery zmywalne – 47,8%, długopisy klasyczne – 35,8%, pióra wieczne – 32,9%, a także długopisy automatyczne żelowe – 18,5%. Jak zauważa Julita Pryzmont, najbardziej potaniały artykuły piśmiennicze. Według eksperta, może to być związane z tym, że lockdowny przyspieszyły w szkołach cyfryzację i korzystanie z technologii. Pomimo powrotu do nauki stacjonarnej, pewne procesy i praktyki, wprowadzone w tamtym okresie, pozostały. Tym samym zmniejszyło się zapotrzebowanie na tego typu towary.

– Tu wyniki są zaskakujące. Jedną z istotnych przyczyn może być przedłużający się czas nauki zdalnej w zeszłym roku szkolnym. Większość prac wykonywano przez komputer, co spowodowało nagromadzenie zapasów mniej używanych produktów. Teraz wymagają one jak najszybszego upłynnienia – podsumowuje dr Faliński.

W Kolorado powstaje wodorowy magazyn energii z ogniwami paliwowymi Toyoty. Będzie gotowy w tym roku

Toyota wspólnie z agencją rządową USA buduje wielkoskalowy wodorowy magazyn energii, który zwiększy wydajność i bezpieczeństwo sieci energetycznej. System opiera się na ogniwach paliwowych Toyoty o mocy 1 MW. Montaż generatora wodorowego rozpoczął się tego lata, a cała instalacja zostanie oddana do użytku przed końcem roku.

Toyota Motor North America dołączyła do projektu Narodowego Laboratorium Energii Odnawialnej (NREL) Departamentu Energii Stanów Zjednoczonych (DOE), aby wspólnie skonfigurować, zainstalować i przetestować wodorowy magazyn energii o przemysłowej skali. System zdolny do magazynowania 600 kg wodoru wykorzystuje generator na ogniwa paliwowe Toyoty o mocy 1 megawata oraz elektrolizer wody o mocy 1,25 MW. Instalacja zostanie podłączona do sieci energetycznej, a jej oddanie do użytku nastąpi jeszcze w tym roku.

Instalacja powstaje w NREL Flatirons Campus na przedmieściach Denver w Kolorado. Urządzenie Toyoty będzie elementem zintegrowanego z siecią przesyłową, elastycznego systemu produkcji wodoru ze źródeł odnawialnych, jego magazynowania oraz produkcji energii, który obok generatora na wodór obejmuje elektrolizer wody PEM (proton exchange membranę) o mocy 1,25 MW i system magazynowania wodoru o pojemności 600 kg. Wodorowy generator łączy wiele modułów ogniw paliwowych Toyoty w większy system, zdolny do wytwarzania prądu stałego i przemiennego.

Ogniwa paliwowe zastosowane w projekcie to efekt 25 lat badań Toyoty nad technologiami wodorowymi oraz ośmiu lat doświadczeń w stosowaniu napędu wodorowego w seryjnie produkowanych pojazdach oraz innych urządzeniach – od samochodów osobowych i ciężarowych, przez autobusy i jachty po generatory stacjonarne i uniwersalne moduły ogniw paliwowych oferowane innym producentom z różnych gałęzi przemysłu. Na potrzeby 1-megawatowego generatora prądu dla NREL Toyota opracowała zintegrowany system sterowania pracą modułów ogniw paliwowych, którego zadaniem jest zapewnienie jak największej wydajności i żywotności urządzenia.

„Osiągnięcie neutralności klimatycznej wymaga od nas wszystkich poszukiwania nowych zastosowań dla bezemisyjnych technologii wodorowych, w tym ich integracji z innymi rozwiązaniami” – powiedział Christopher Yang, wiceprezes Toyoty ds. technologii ogniw paliwowych i rozwoju biznesu. – „Zastosowanie naszych modułów FC w instalacjach tej skali pokazuje uniwersalność technologii ogniw paliwowych Toyoty, które mogą być stosowane w zestawach dowolnej wielkości – od samochodów osobowych po duże systemy przemysłowe”.

Współpraca Toyoty i NREL została zaplanowana na 3 lata, a wartość projektu częściowo finansowanego przez różne agencje Departamentu Energii wynosi 6,5 miliona dolarów. Po uruchomieniu prototypowego systemu naukowcy NREL będą go monitorować pod kątem utrzymania wydajności podczas dłuższej eksploatacji oraz sprawności działania po zintegrowaniu z innymi magazynami energii oraz z OZE.

„Będziemy badać możliwości skalowania systemów ogniw paliwowych do stacjonarnego wytwarzania energii na dużą skalę, aby sprawdzić, jakie problemy mogą się pojawić w takich kwestiach jak wydajność, trwałość czy integracja systemu” – powiedział Daniel Leighton, szef projektu i pracownik naukowy NREL. – „Nasz projekt stwarza też nowe możliwości testowania ogniw paliwowych Toyoty w megawatowej instalacji”.