Rada Polityki Pieniężnej po raz dziewiąty podniosła stopy procentowe. Stopa referencyjna poszła w górę z 5,25 do 6 proc. To podwyżka zgodna z oczekiwaniami. Taka jest odpowiedź na wciąż rosnącą inflację. Ekonomiści przewidują, że główna stopa procentowa może dojść do nawet 8 proc. Problemem może być nadchodzące spowolnienie wzrostu gospodarczego.
Rada Polityki Pieniężnej na czerwcowym posiedzeniu podniosła stopy procentowe o 0,75 punktu procentowego. To już dziewiąta z rzędu podwyżka. Stopa referencyjna wzrosła z 5,25 do 6 proc., a do października ubiegłego roku wynosiła zaledwie 0,1 proc. Inflacja rośnie dynamicznie od wiosny 2021 r., a w maju sięgnęła 13,9 proc., czyli poziomu najwyższego od marca 1998 r.
Większość ekonomistów przewiduje, że czeka nas jeszcze mocniejszy wzrost wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych, choć szczytu spodziewają się w najbliższych miesiącach. W najnowszej prognozie analitycy Pekao SA szacują, że w sierpniu lub wrześniu inflacja może sięgnąć nawet 15,5-16 proc., z ryzykiem jeszcze większego wzrostu. Średnia prognoz ekonomistów na ten rok to 13,6 proc., a na przyszły 10 proc. Wiele zależeć będzie w tej kwestii od notowań surowców energetycznych oraz towarów rolnych. Złą informacją są prognozy mówiące o tym, że z wysoką – choć stopniowo malejącą – inflacją będziemy mieć do czynienia nawet do 2024 r.
Spadająca dynamika inflacji, w połączeniu z osłabieniem koniunktury gospodarczej, którego pierwsze sygnały już widać, może wkrótce skłonić Radę Polityki Pieniężnej do zakończenia cyklu zaostrzania swego nastawienia. Jednak zanim to nastąpi, możliwy jest wzrost podstawowej stopy procentowej nawet w okolice 8 proc. To oczywiście pociągnie za sobą podwyższenie przez banki oprocentowania lokat, co pozwoli na częściowe złagodzenie inflacyjnej erozji oszczędności. Na lokaty trafia coraz większy strumień pieniędzy. Według danych NBP w kwietniu ich saldo zwiększyło się o prawie 9,5 mld zł.
Na razie konsumentom i oszczędzającym sprzyja wysoka, sięgająca w kwietniu 14,1 proc. dynamika wzrostu przeciętnego wynagrodzenia, ale trzeba pamiętać, że dane te dotyczą jedynie form zatrudniających powyżej dziewięciu pracowników, a także świadczą o tym, że wzrost płac nakręca inflacyjną spiralę. W ujęciu realnym wzrost płac jest coraz słabszy, a ostatnio wręcz symboliczny, bowiem sięga w ostatnich miesiącach zaledwie kilku dziesiątych procenta. Wzrost kosztów płac pociąga za to za sobą pogorszenie się rentowności przedsiębiorstw, a w konsekwencji spowolnienie gospodarcze” – analizuje Maciej Pieczkowski, Dyrektor Generalny Oddziału Inbank w Polsce.
Rada Polityki Pieniężnej ogłosiła dziś podniesienie stóp procentowych o 75 pb., w konsekwencji stopa referencyjna wzrośnie do 6,0%. Ostatni raz na takim poziomie była w 2008 r. Reakcja złotego na informacje z RPP była minimalna, co potwierdza, że rynek uznawał podwyżkę o 75 pb. za najbardziej prawdopodobny scenariusz.
W przeciwieństwie do trzech ostatnich posiedzeń tym razem skala podwyżki nie jest zaskoczeniem: zarówno konsensus, jak i my zakładaliśmy, że stopy wzrosną o 75 pb.
Czerwcowy komunikat po posiedzeniu RPP jest podobny do majowego. Jego wydźwięk w kontekście sytuacji gospodarczej interpretujemy jednak jako bardziej negatywny – akcenty rozkładają się inaczej, mniej jest pochwał sytuacji gospodarczej. Natomiast w zakresie dalszych kroków banku centralnego komunikat jest identyczny jak w ostatnich miesiącach i wskazuje na to, że „decyzje będą zależne od napływających informacji”.
Decyzja i komunikat nie wywołały istotnych zmian w rynkowej percepcji w zakresie dalszych podwyżek stóp procentowych. Wyceny kontraktów FRA wskazują, że w ocenie rynku w perspektywie kilku najbliższych miesięcy stopy powinny wzrosnąć do ok. 7,5%.
Co dalej ze stopami?
Nadal zakładamy, że kolejne miesiące przyniosą kontynuację podwyżek stóp procentowych w Polsce, a stopy w perspektywie kilku miesięcy wzrosną do ok. 7%. W naszej ocenie decydenci w coraz większym stopniu powinni jednak przenosić uwagę na aktywność gospodarczą, co oznacza, że tempo wzrostu stóp procentowych może być niższe niż w ostatnich miesiącach. Dużo zależeć będzie od napływających danych pokazujących skalę spowolnienia gospodarczego.
Z uwagą będziemy obserwować konferencję prasową prezesa Glapińskiego, która rozpocznie się w czwartek 09.06 o 15:00. Być może doda ona nieco kontekstu do decyzji i rzuci nieco światła na to, jak mogą kształtować się stopy w przyszłości.
Czy czeka nas powrót do węgla? Jaka będzie przyszłość polskiej energetyki? – rozmawiali w środę uczestnicy debaty „Transformacja Energetyczna – szansa czy zagrożenie dla polskiej gospodarki”, zorganizowanej przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Uczestnikami rozmowy był m.in. podsekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych Piotr Pyzik.
W dyskusji udział wzięli także dziennikarz portalu Energetyka24.com Daniel Czyżewski, Włodzimierz Ehrenhalt – Główny Ekspert Związku Przedsiębiorców i Pracodawców ds. Energetyki oraz prowadząca – Dominika Taranko, dyrektorka Forum Energii ZPP. Punktem wyjścia do ich rozmowy była kolejna edycja raportu ZPP autorstwa Włodzimierza Ehrenhalta poświęconego transformacji energetycznej i temu, jakie szanse i zagrożenia jej towarzyszą.
Rozpoczynając debatę Dominika Taranko zauważyła, że energetyka przestała ostatnio być tematem wyłącznie gospodarczym czy politycznym, a zaczęła dotyczyć także indywidualnych odbiorców i biznesu. „To, co będzie się działo w Polsce w najbliższych latach, będzie dotyczyło wszystkich, także polskich przedsiębiorstw. Stąd koncepcja, żeby w ramach Forum Energii ZPP prowadzić dyskusję nt. pragmatycznych, realnych kroków, które musimy podjąć, żeby przynajmniej zbliżyć się do celów klimatycznych na 2030 i 2050 rok” – powiedziała.
„Dzisiejsza debata ma być przyczynkiem do omówienia tez kolejnego raportu ZPP, publikowanego od 2019 roku. W najnowszym dokumencie zebraliśmy nasze wnioski za poprzedni rok. Mimo tego, że Rosja zaatakowała Ukrainę i nasza sytuacja geopolityczna zauważalnie się zmieniła, zdecydowaliśmy się go zaprezentować i poddać pod dyskusję, także żeby wyznaczyć horyzont rozmowy o energetyce, którą jako ZPP chcemy prowadzić” – dodała Dominika Taranko.
Włodzimierz Ehrenhalt wyjaśnił, że raport wskazuje, co może się stać, jeśli nie oprzemy polskiej produkcji na zielonej energii. „To właśnie zielona energia jest fundamentem gospodarki proeksportowej. W raporcie wskazuję, że jeśli nie będziemy jej produkować, to nie będziemy mogli sprzedawać naszych towarów do krajów Unii Europejskiej – od jogurtów, przez lokomotywę, meble, aż po części samochodowe. Dlatego przejście na zieloną energię jest dziś ważniejsze, niż wszystkie inne zobowiązania jakie mamy” – powiedział.
Jak podkreślił Główny Ekspert ZPP ds. Energetyki, następne dwadzieścia lat zadecyduje o pozycji gospodarczej Unii Europejskiej w ogólnoświatowej gospodarce. Jego zdaniem całkowita realizacja pakietu Fit for 55 – zakładającego redukcję emisji netto CO2 o co najmniej 55 proc. (w porównaniu z 1990 r.) do 2030 roku – w polskich warunkach nie jest możliwa. Dlatego potrzeba dyskusji na poziomie europejskim, uwzględniającej polskie warunki i zaszłości – słowem, przebieg polskiego procesu transformacji powinien uwzględniać specyficzne, historyczne uwarunkowania związane z pozycją węgla w naszej gospodarce.
W opinii Włodzimierza Ehrenhalta decydenci sektora energetycznego powinni mieć dwa cele na najbliższe lata: zapewnienie dostaw energii na poziomie umożliwiającym dotychczasowe funkcjonowanie państwa w oparciu o własne źródła oraz zapewnienie z zewnątrz możliwie jak najtańszych dostaw energii. „To zadanie polityczne, bo trzeba się dobrze zastanowić, gdzie ta energia będzie najtańsza, i rozsądnie operować, żeby ją pozyskać” – powiedział Ehrenhalt.
Piotr Pyzik z Ministerstwa Aktywów Państwowych przyznał, że – również jako Ślązak – uznaje transformację nie tylko za wątek energetyczny, ale też cywilizacyjny. „Górnictwo to nie tylko energia, ale też kultura i zwyczaje. Chciałbym, żeby z perspektywy Warszawy to zjawisko zostało zauważone” – mówił.
Zdaniem ministra projektując transformację nie możemy zapominać, że jej celem ma być m.in. utrzymanie konkurencyjności polskiej, a co za tym idzie europejskiej gospodarki na jak najwyższym poziomie. „To obecnie podstawa naszych działań. Nie możemy też zaprzeczać, że równie ważna jest po prostu zmiana klimatu” – powiedział.
Jak zauważył Piotr Pyzik, rozwiązania dotyczące przechodzenia na zieloną energię powinny być jednak możliwie jak najbardziej rozważne, racjonalne i sensowne. „Nie powinno być tak, że do wytworzenia siłownika wiatrowego zużyto więcej energii, niż on przez cały czas swojego funkcjonowania wyprodukuje” – dodał. „Mówiąc o zielonej energii trzeba mówić po prostu realistycznie” – podkreślił i dodał, że – choć byśmy chcieli – nie tak szybko pozbędziemy się węgla z polskiego krajobrazu energetycznego. „Przede wszystkim dlatego, że nie mamy go czym zastąpić. Węgiel obecnie jest nam po prostu potrzebny” – mówił.
Z tą tezą zgodził się Daniel Czyżewski z portalu Energetyka24.com. Dziennikarz zwrócił jednak uwagę na kwestię, czy konieczność przejścia na zieloną energię jest zrozumiała dla większości społeczeństwa. „Nasuwa mi się pytanie, czy wszyscy są też w stanie ponieść ewentualne koszty związane z przejściem na nią” – powiedział.
„Na pewno mogę zgodzić się z tezą, że transformacja energetyczna – wraz z pełnym pakietem legislacji, m.in. pod nazwą Europejski Zielony Ład – to zmiana cywilizacyjna, zauważalnie już zresztą ugruntowana w kulturze. Zastanawiam się jednak, czy wszyscy rozumieją, jak bardzo duża to będzie dla nas wszystkich zmiana” – powiedział.
Rada Polityki Pieniężnej podniosła już po raz dziewiąty z rzędu stopy procentowe NBP. Jak zwykle w ostatnich czasach prognozy obstawiały zakres ruchu RPP w granicach 75-100 pb. Główna stopa w odpowiedzi na blisko 14-procentową spiralę inflacyjną poszybowała tym razem o 75 pb. do poziomu 6 proc., który jeszcze niedawno przewidywano jako docelowy.
Na chwilę obecną proces windowania kosztu rodzimego pieniądza jest dla uczestników rynku nieruchomości z pewnością doświadczeniem najbardziej traumatycznym od bardzo dawna, jeśli nie od początku transformacji ustrojowej. Nie tylko bowiem jak szalona rośnie inflacja CPI, a za nią stopy NBP i raty kredytów mieszkaniowych, ale praktycznie z tygodnia na tydzień coraz wyżej szybują prognozy poziomów docelowych przedmiotowych wskaźników. W efekcie mówi się już o dwucyfrowym poziomie stopy referencyjnej i 20 procentowej inflacji, nawet w kilkumiesięcznej perspektywie.
Tym samym trudno się dziwić skrajnie jastrzębiej retoryce Rady Polityki Pieniężnej, która po ogłaszaniu kolejnych podwyżek stóp zapowiada kontynuację zacieśniania polityki pieniężnej NBP aż do skutku, czyli powstrzymania spirali inflacyjnej.
Tymczasem, jak wyliczyli eksperci RynekPierwotny.pl, już przy obecnej wartości stopy referencyjnej raty kredytów mieszkaniowych uległy podwojeniu w stosunku do okresu sprzed podwyżek, często przekraczając stuprocentową dynamikę od jesieni ub. roku. Rata kredytu o wartości 350 tys. zł zaciągniętego na 25 lat z marżą równą 2 proc. rośnie już od początku października ub. roku z poziomu 1520 zł do 3030 zł, czyli niemal dokładnie dwukrotnie. Natomiast miesięczna spłata analogicznego zobowiązania w wysokości 450 tys. zł z okresem spłaty 30 lat pójdzie w górę z 1711 zł do 3680 zł, a więc już o około 115 proc.
Pierwszoplanowym efektem marszu stóp procentowych jest załamanie statystyk kredytów mieszkaniowych. Indeks BIK popytu na kredyty mieszkaniowe w tegorocznym maju uległ tąpnięciu o 51,6 proc. w relacji rok do roku, natomiast spadek wnioskujących o kredyt spadł o ponad połowę do niespełna 24 tys. Wskazuje to na najgorszą koniunkturę krajowego rynku hipotek od 2008 roku.
Sytuacja ta mocno odbija się na sprzedaży mieszkań deweloperskich. Najnowszy raport BIG DATA RynekPierwotny.pl informuje o majowym załamaniu sprzedaży nowych mieszkań do poziomu zaledwie 2447 lokali na siedmiu największych rynkach kraju. Oznacza to spadek miesiąc do miesiąca o 35 proc. i rok do roku aż o blisko połowę. W tym przypadku również trudno sobie przypomnieć, kiedy podobna sytuacja miała miejsce w pierwotnym segmencie krajowej mieszkaniówki. W sytuacji wciąż rosnących stóp NBP nie jest łatwo również o prognozę docelowego poziomu spadkowej tendencji deweloperskich kontraktacji.
Z kolei bodaj najszybciej rosnącym obecnie parametrem mieszkaniowego rynku pierwotnego jest udział transakcji gotówkowych. Z przeprowadzonej przez RynekPierwotny.pl pod koniec maja sondy wśród największych deweloperów mieszkaniowych wynika, że średni odsetek takich zakupów wzrósł z poziomu 35 proc. w roku ubiegłym do ok. 60-70 proc. obecnie, czyli niemal dwukrotnie. Jest to kolejny argument za tym, ze obecna sytuacja przypomina rynkową aberrację, nie notowaną jeszcze w historii krajowej mieszkaniówki.
W tej sytuacji samo nasuwa się pytanie o ostateczny próg bólu dłużników hipotecznych, czyli poziom stóp procentowych powyżej którego dalsza, systematyczna spłata zadłużenia będzie zadaniem trudnym do realizacji na dłuższą metę. Oczywiście największym problemem pozostaje 330 tys. hipotek o wartości ponad 100 mld zł udzielonych w okresie „zerowych” stóp w latach 2020 – 2021. Są to kredyty obciążone największym ryzykiem ze wszystkich dotychczas udzielonych w kraju. Już w perspektywie najbliższych miesięcy, w okolicznościach dalszego zacieśniania polityki pieniężnej NBP mogą coraz bardziej przypominać pamiętny casus kredytów subprime, które 13 lat temu doprowadziły do globalnego kryzysu finansowego. Pytanie, czy planowane rządowe wentyle bezpieczeństwa będą w stanie zapobiec ewentualnemu kryzysowi subprime w wydaniu krajowym, gdy ryzyko dobicia stopy referencyjnej NBP do dwucyfrowego poziomu ulegnie materializacji.
Rzecznik MŚP Adam Abramowicz interweniuje w Ministerstwie Rozwoju i Technologii w sprawie konieczności zwrotu subwencji finansowej z Tarczy Finansowej 2.0 PFR przez przedsiębiorców, którzy nie mogli prowadzić działalności w kwietniu, maju i czerwcu 2021 r. ze względu na obowiązujące ówcześnie restrykcje covidowe.
Regulamin PFR przewiduje, że środki z subwencji mogą być rozliczone wyłącznie z uwzględnieniem strat za I kwartał 2021 r. Niestety rząd, pomimo wielokrotnych pism Rzecznika MŚP, aby nie blokować działalności firm i pozwolić im zarabiać na swoje utrzymanie, utrzymał lockdown dla części branż w II kwartale 2021 r. Wiele z firm utrzymało pracowników i uniknęło bankructwa, wykorzystując nadwyżkę środków przyznanych im przez PFR do wykorzystania w I kwartale 2021 r, licząc na to, że ponieważ są zamknięte w II kwartale, to regulamin się zmieni i będzie możliwość uwzględnienia przy rozliczeniu subwencji także strat za czas zamknięciapo 31 marca 2021 r. Nie miały zresztą wyjścia, ponieważ jako zamknięte nie mogły generować przychodów, z których mogłyby pokrywać koszty stałe, więc gdyby nie użyły nadwyżki, musiałyby się zamknąć i zwolnić pracowników. Zbliża się termin zwrotu nadwyżki do PFR, a problem nie został rozwiązany. Jeżeli regulamin PFR nie zostanie zmieniony, to firmy te nie będą miały pieniędzy na zwrot, co pociągnie za sobą falę bankructw. Po co zatem wydano publiczne środki, aby ratować firmy w I kwartale, jeżeli nie zaplanowano pieniędzy na rekompensaty za cały okres zamknięcia?
Do Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców napływają liczne wnioski przedsiębiorców, m.in. z branż dotkniętych restrykcjami covidowymi po 31 marca 2021 r. (m.in. gastronomia, teatry, branża eventowa, siłownie, kluby fitness), którzy w świetle postanowień Regulaminu Tarczy finansowej 2.0 Polskiego Funduszu Rozwoju zobowiązani są do zwrotu „nadwyżki” otrzymanej subwencji w terminie do 30 czerwca 2022 r. jednorazowo, pod rygorem obowiązku zwrotu całej kwoty subwencji finansowej.
Dostrzegając problem braku wsparcia dla przedsiębiorców dotkniętych obostrzeniami w maju i czerwcu 2021 r., Rzecznik MŚP wielokrotnie występował w tej sprawie do organów władzy publicznej. Niestety, przedmiotowy problem wciąż nie został rozwiązany w sposób kompleksowy, w związku z czym Rzecznik MŚP wystąpił do Ministra Rozwoju i Technologii Waldemara Budy z postulatem udzielenia pomocy przynajmniej tym przedsiębiorcom, którzy otrzymali środki z Tarczy finansowej 2.0 i obecnie muszą liczyć się z ryzkiem zobowiązania do zwrotu całości uzyskanej subwencji w razie braku rozliczenia nadwyżki we wspomnianym wyżej terminie do 30 czerwca 2022 r.
Mając na uwadze, że pomoc oferowana w ramach Tarczy Finansowej 2.0 miała na celu ochronę rynku pracy i zapewnienie firmom płynności finansowej w okresie poważnych zakłóceń w gospodarce w związku z falą pandemii COVID-19, Rzecznik MŚP zaapelował o wprowadzenie możliwości zwolnienia z obowiązku zwrotu nadwyżki przedsiębiorców prowadzących działalność w branżach dotkniętych restrykcjami covidowymi w drugim kwartale 2021 r. w zakresie proporcjonalnym do czasu obowiązywania tych restrykcji.
Rzecznik MŚP zaproponował dwa rozwiązania, które mogłyby być wdrożone:
Wprowadzenie możliwości zwolnienia z obowiązku zwrotu nadwyżki w części odpowiadającej stratom poniesionym w drugim kwartale 2021 r. przez przedsiębiorców działających w branżach dotkniętych restrykcjami w tym okresie – na zasadach analogicznych do zasad zwolnienia z obowiązku zwrotu Subwencji Finansowej przyznanej w oparciu o straty poniesione w pierwszym kwartale 2021 r.
Wprowadzenie możliwości korekty wysokości Subwencji Finansowej, do uzyskania której przedsiębiorcy byli uprawnieni zgodnie z obecnymi postanowieniami Regulaminu Tarczy finansowej 2.0, poprzez podwyższenie jej kwoty o straty poniesione przez tych przedsiębiorców w drugim kwartale 2021 r. w związku z obowiązywaniem restrykcji nałożonych na ich branże w tym okresie. W efekcie wysokość ewentualnej nadwyżki do zwrotu uległaby odpowiedniemu zmniejszeniu.
Obecnie toczy się dyskusja na temat wielkości długu publicznego oraz ograniczeń nałożonych przez Konstytucję, czyli 60% PKB. Zmiana konstytucyjnego limitu nie jest dobrym pomysłem, bo tylko dzięki dyscyplinie można pilnować, aby dług publiczny nie urósł w sposób niepohamowany. Dlatego trzeba bardzo ostrożnie przyjmować propozycje, które rekomendują wyłączyć z tej puli wydatki na obronność. Po pierwsze dlatego, że często trudno sprecyzować, które wydatki stanowią te na obronność – najczęściej myślimy tu bezpośrednio o broni, jak bomby, miny, karabiny, czołgi, samoloty, okręty. Tymczasem wydatkiem na obronność jest na przykład dodatkowa droga, którą można przegrupować wojsko albo którą wojsko jeździ,. To może być dodatkowa sieć teletechniczna, teleinformacyjna – która będzie poprawiała łączność wojsku. Pod hasłem obronności można wpisać bardzo wiele rzeczy – dodatkowy most, dodatkowy port, dodatkowe rozszerzenie lotniska. Tych wydatków może być sporo i jeżeli nie zawęzimy tego w odpowiedni sposób to może się okazać, że będzie to bardzo duży kanał do dodatkowych, niekontrolowanych wydatków.
– W Polsce dług publiczny dawno przekroczył 50%. Wzrost tego wskaźnika powyżej ograniczeń konstytucyjnych byłby dewastujący dla gospodarki. Niestety, w miarę pojawiania się nadzwyczajnych potrzeb – w ostatnim czasie mieliśmy pandemię, teraz pojawiły się dodatkowe wydatki związane z obronnością – rodzi się pokusa, żeby zdobyć dodatkowe środki poza formalnymi blokadami – powiedział serwisowi eNewsroom Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej (KIG). – Tych dodatkowych środków, które już zostały wydane poza dozwolonym limitem długu publicznego, jest prawdopodobnie około kilkunastu procent PKB. A więc realny dług publiczny Polski nie wynosi ponad 50%, ale dodatkowo jeszcze około 15%. Czyli około 70%. Myślenie o kolejnych wydatkach na obronność poza limitem długu publicznego może dodatkowo zwiększyć zadłużenie Polski o kilka procent PKB – wyjaśnia Soroczyński.
No Fluff Jobs, portal z ogłoszeniami pracy dla IT, przygotował raport „Praca zdalna i hybrydowa w IT. Jak chcemy pracować po pandemii?”, z którego wynika, że w Polsce 74,6% specjalistów(-ek) IT deklaruje, że cały czas pracuje w pełni zdalnie (najmniejszy odsetek wśród badanych krajów – 45,5 proc. na Węgrzech). Jak się okazuje, pracodawcy stanęli na wysokości zadania, ⅓ pracowników otrzymała dodatkowy sprzęt do pracy z domu. Specjaliści i specjalistki IT najczęściej pracują z pokoju dziennego (37,5 proc.). 26,5 proc. ankietowanych ma zorganizowane biuro domowe, a ⅕ deklaruje, że pracuje z sypialni.
61 proc. specjalistów(-ek) IT w Europie Środkowo-Wschodniej pracuje zdalnie przez 5 dni w tygodniu. Jak się okazuje, Polacy w tym zestawieniu wychodzą najlepiej, bo 74,6 proc. respondentów(-ek) z tej branży zatrudnionych nad Wisłą pracuje z domu. Na końcu listy znalazły się Węgry, gdzie w tym trybie pracuje 45,5 proc. ankietowanych. Warto dodać, że choć pomiędzy państwami ujętymi w badaniu (Polska, Węgry, Czechy, Słowacja) były różnice, to w każdym z nich praca zdalna pojawiała się na pierwszym miejscu możliwych trybów pracy.
IT nie chce wracać do biur
Wszystko wskazuje na to, że pracownicy i pracowniczki branży IT pozytywnie oceniają pracę zdalną. Zdecydowana większość z nich (ponad 96 proc.) deklaruje, że nie chce wracać do biur. Mało tego, 56 proc. ankietowanych powiedziało, że jeśli straci możliwość pracy zdalnej, zacznie szukać nowego zatrudnienia (w przypadku utraty możliwości pracy hybrydowej 55 proc. osób również zacznie szukać nowego pracodawcy).
Co najbardziej cenimy w pracy zdalnej? Na pierwszym miejscu znalazł się brak konieczności dojazdów do biura (40 proc. respondentów wskazało ten czynnik). Na kolejnych miejscach znalazły się: możliwość pracy z dowolnego miejsca (18,2 proc.), możliwość pracy z domu (11,6%) i wyższa wydajność w pracy (10,5%).
Gdzie najchętniej specjaliści IT organizują biuro domowe?
Jak się okazuje pokój dzienny najczęściej staje się biurem domowym dla pracowników IT (37,5 proc.). 26,5 proc. ankietowanych zadeklarowało, że ma w domu specjalnie wyznaczoną przestrzeń tylko do pracy. Z kolei blisko ⅕ respondentów przyznała, że pracując z domu, wybiera sypialnię.
Mamy więcej czasu i swobody w IT, ale więcej spotkań oraz dłużej pracujemy
Firma No Fluff Jobs postanowiła również sprawdzić, jak praca zdalna oddziałuje na pracowników(-czki) IT w Europie Środkowo-Wschodniej. Wyniki badania są jednoznaczne. Ankietowani zadeklarowali, że praca z domu zapewnia im więcej swobody (średnia 4,37 punktów na 5), czasu na obowiązki domowe (3,86 punktów na 5), więcej czasu dla siebie (3,84 punktów na 5) oraz pozwala odczuwać większą więź z rodziną (3,75 punktów na 5).
Ankietowani zostali zapytani również o negatywne skutki, jakie zauważają podczas pracy zdalnej. W tym przypadku wyniki nie były tak wysokie. Dwie najwyżej punktowane odpowiedzi to: mam więcej spotkań (średnia 2,92 punktów na 5) oraz pracuję dłużej (2,86 punktów na 5). Kolejnymi niedogodnościami były: często odczuwam zmęczenie (2,22 na 5), odczuwam dolegliwości fizyczne (2,20 na 5), mam gorsze relacje ze współpracownikami (2,13 na 5), nie potrafię się skupić na zadaniach (1,97 na 5), mój nastrój się pogorszył (1,94 na 5), mam mniej czasu dla siebie (1,84 na 5) oraz mam poczucie zaniedbywania pracy (1,80 na 5). Warto zwrócić uwagę, że większość tych odpowiedzi uzyskała wynik na poziomie 2 lub mniej punktów, co oznacza, że problemy te występują bardzo rzadko lub w ogóle.
Ponad połowa pracowników IT ma lepsze samopoczucie i wyższą produktywność podczas pracy zdalnej
Jak się okazuje, zdecydowanie więcej niż połowa, bo 62,8 proc. pracowników IT po przejściu na pracę zdalną zauważyło u siebie lepsze samopoczucie. Co czwarta osoba nie zauważyła zmiany, a jedynie 10 proc. ankietowanych zadeklarowało niższe samopoczucie, od kiedy pracuje z domu. Podobnie sytuacja wygląda, jeśli chodzi o produktywność. 57,7 proc. specjalistów IT uważa, że w domu pracuje efektywniej niż w biurze, a 29,3 proc. ankietowanych przyznało, że nie widzi różnicy.
Jeśli chodzi o wzrost produktywności podczas pracy zdalnej, najlepiej radzą sobie Słowacy, których 64,8 proc. zadeklarowało wzrost efektywności przy pracy zdalnej oraz Czesi (62,2 proc. zadeklarowało wyższą produktywność przy pracy z domu).
– Nowa normalność w branży IT (i nie tylko) oznacza przede wszystkim możliwość pracy z dowolnego miejsca. W trybie zdalnym/hybrydowym specjaliści i specjalistki IT najbardziej doceniają więcej czasu dla siebie i rodziny, lepsze samopoczucie, brak konieczności dojazdu do biura oraz zwiększoną produktywność. Okazało się, że postpandemiczny tryb działania wcale nie zaburza efektywnej pracy. Jak na nową rzeczywistość powinny reagować organizacje? Odpowiedź jest prosta: elastycznie. Stawiać na dialog, wolność wyboru i zaufanie, że stwarzając pracownikom(-czkom) możliwie jak najlepsze warunki do pracy, zyskamy lojalny i zaangażowany zespół – komentuje Magdalena Gawłowska-Bujok, COO w No Fluff Jobs.
Czy pracodawcy w IT stanęli na wysokości zadania?
Jak wynika z badania firmy No Fluff Jobs, pracownicy IT wysoko oceniają podejście swoich pracodawców. W pytaniu wykorzystano 5-stopniową skalę, gdzie 1 oznacza „w ogóle się nie zgadzam”, a 5 „zdecydowanie się zgadzam”. W sumie pracodawcy w IT otrzymali od ankietowanych ocenę 4,2 na 5, jeśli chodzi o poziom ich przygotowania na przejście na model zdalny/hybrydowy.
Specjaliści IT ocenili również własne przygotowanie do nowego modelu współpracy i tu również padł wysoki wynik. W 5-stopniowej punktacji pracownicy i pracowniczki tego sektora oceniają swoje przygotowanie na 4,3 punkty. Branża IT wypada pod tym względem bardzo dobrze, niewątpliwie wpływ na to miał fakt, że osoby z tego sektora miały możliwość pracy zdalnej jeszcze przed pandemią. Przed pandemią 35,7 proc. pracowników IT pracowało z domu.
Metodologia badania
Badanie zostało wykonane w dniach 1.04.2022 – 20.05.2022 za pomocą metody CAWI. Kraje zamieszkania respondentów(-ek), którzy wzięli udział w analizie to: Polska, Czechy, Słowacja, Węgry. Łącznie zadano pytania 2569 osobom. Poziom ufności to 99%, a błąd maksymalny 3%. Główne specjalizacje reprezentowane przez respondentów(-ki) to Backend (11,6%), Fullstack (9,4%), Testing (6,3%), Project Management (5,8%), Frontend (5,7%), IT Support (5,2%), Marketing (4,8%), Business Analysis (3,9%), DevOps (3,6%), IT Administrator (3,5%), Product Management (2,7%), Business Intelligence (2,7%), pozostałe (34,8%).
Aby wypracować przewagę konkurencyjną i elastycznie reagować na zmienne warunki rynkowe, firmy powinny odpowiednio zaplanować swoją transformację organizacyjną – pokazuje badanie przeprowadzone przez PMR na zlecenie Dassault Systèmes. Badanie, zatytułowane „Transformacja organizacyjna przedsiębiorstw przemysłowych w Polsce”, przeprowadzono w Q1&Q2 2022 roku na próbie 100 średnich i dużych firm produkcyjnych z sektorów: Transport i mobilność, Urządzenia przemysłowe, Lotnictwo oraz Home & Lifestyle.
W związku ze zmieniającymi się oczekiwaniami klientów oraz zakłóceniami gospodarczymi ostatnich lat, firmy są coraz bardziej świadome konieczności przeprowadzenia zmian w funkcjonowaniu, metodach zarządzania i relacjach z ekosystemem. Sektor produkcyjny jest coraz bardziej zaawansowany w procesie transformacji cyfrowej, ale w wielu firmach wciąż
brakuje odpowiedniej technologii do przeprowadzenia rzeczywistej zmiany, a system zarządzania często opiera się na krótkoterminowej perspektywie.
Kluczowe wnioski z raportu:
Digitalizacja jest postrzegana przez firmy produkcyjne raczej w kontekście optymalizacji procesów niż doskonałości biznesowej. Niemniej jednak, respondenci dobrze identyfikują cele cyfrowej integracji przedsiębiorstw. Podkreślają oni szybszy przepływ informacji (84%), sprawniejsze zarządzanie przedsiębiorstwem (77%) oraz stworzenie bardziej efektywnego i zintegrowanego środowiska pracy (74%). Firmy dostrzegają duży potencjał np. we współpracy w czasie rzeczywistym oraz współpracy z siecią tworzenia wartości w przyspieszaniu innowacyjności, ale przyznają, że brakuje im zaawansowanych systemów, aby w pełni wykorzystać potencjał tych procesów.
Wyzwania związane z łańcuchem dostaw: 77% firm doświadczyło trudności w łańcuchach dostaw w ciągu ostatnich 2 lat. Chociaż zakłócenia w globalnych łańcuchach dostaw są raczej długoterminowe, to deklarowane próby zaradzenia sytuacji mają raczej charakter doraźny. Badane firmy, w procesie poszukiwania nowych dostawców, koncentrowały się raczej na dostępności towarów (78%), niż na lokalizacji fabryki nowego kontrahenta. Ponad połowa badanych firm przyznała, że planuje dalszą dywersyfikację i skrócenie łańcuchów dostaw, ale 41% firm wciąż nie podjęło decyzji co do dalszej strategii.
Zrównoważony rozwój pełni coraz bardziej znaczącą rolę w polskich przedsiębiorstwach produkcyjnych. W przypadku 14% firm jest on określany jako bardzo ważny, a 43% przedsiębiorstw uznaje go za raczej ważny. Bycie firmą, która wdraża zasady zrównoważonego rozwoju, zdaniem respondentów może stanowić
o przewadze konkurencyjnej na rynku. Twierdzi tak 70% badanych.
Digitalizacja usprawnia współpracę. Respondenci bardzo pozytywnie oceniają wpływ cyfrowych platform na poprawę współpracy pomiędzy poszczególnymi obszarami przedsiębiorstwa, relacji z klientami, usprawnienie procesu podejmowania decyzji czy efektywność komunikacji wewnątrz firmy. Ponad 60% ankietowanych firm planuje rozszerzać korzystanie z cyfrowych platform w kolejnych latach.
W ramach projektu zespół PMR zbadał następujące obszary związane z transformacją organizacyjną: integracja cyfrowa, skracanie łańcuchów dostaw, zrównoważony rozwój oraz pracownicy przyszłości. Celem badania była diagnoza doświadczeń i znaczenia tych obszarów dla polskich przedsiębiorstw.
Jak podaje międzynarodowa firma doradcza Savills, podaż nowej powierzchni biurowej na rynkach regionalnych w I kw. 2022 r. wyniosła rekordowe 243 500 m kw., przebijając poprzedni rekord z IV kw. 2019 r. o 5%. W ciągu zaledwie trzech pierwszych miesięcy bieżącego roku do użytku oddano więcej powierzchni, niż w całym 2021.
Całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej na głównych rynkach poza stolicą, tj. w Krakowie, Wrocławiu, Trójmieście, Katowicach, Poznaniu, Łodzi, Lublinie i Szczecinie w I kw. 2022 r. wynosiły łącznie 6,27 mln m kw. Zgodnie z najnowszym raportem Savills „Spotlight: Rynek biurowy w miastach regionalnych” niezmiennie największym rynkiem biurowym w regionach jest Kraków (1,64 mln m kw.).
„Utrzymująca się przewaga nowych umów najmu nad ich przedłużeniami, daje bardzo dobre perspektywy do dalszego rozwoju krakowskiego rynku biurowego. Stabilny wzrost podaży w połączeniu ze zwiększonym popytem, powinny przyczynić się w kolejnych kwartałach do stopniowej absorpcji niewynajętej powierzchni” – mówi Agnieszka Kuehn, menadżer regionalny, dział powierzchni biurowych, Savills.
Od początku roku na rynkach regionalnych do użytku oddano 16 nowych inwestycji o łącznej powierzchni 243 500 m kw. To o 8% więcej niż w całym 2021 roku i jednocześnie najwyższy wynik kwartalny w historii rynków regionalnych. Do największych nowych projektów należą: Global Office Park A1 i A2 (55 200 m kw. w Katowicach), KTW II (39 900 m kw. w Katowicach) oraz Midpoint71 (36 200 m kw. we Wrocławiu).
Na koniec marca 2022 r. najwięcej nowej powierzchni biurowej w budowie pozostawało we Wrocławiu (172 000 m kw.). To również w tym mieście odnotowano najwyższy popyt w pierwszym kwartale (38 400 m kw.).
„W stolicy Dolnego Śląska obserwujemy rosnącą aktywność najemców. Dzięki nowym projektom, już niedługo poszerzy się oferta biur spośród których firmy będą mogły wybierać miejsce na swoją nowa siedzibę. Wrocław przyciąga przede wszystkim operatorów centrów BPO/SSC oraz firmy IT planujące zadebiutować w Polsce” – komentuje Bartosz Plewa, menadżer regionalny, dział powierzchni biurowych, Savills.
Zgodnie z danymi Savills w I kw. 2022 r. na rynkach regionalnych wynajęto 153 500 m kw., co stanowi 57% wzrost w porównaniu do analogicznego okresu 2021 r. i 29% spadek w stosunku do poprzedniego kwartału. Pomimo wysokiego poziomu absorpcji (ponad 117 400 m kw.), średnia stopa pustostanów wzrosła do 15,5%. Wskaźnik ten zmniejszył się jedynie w Szczecinie i Poznaniu.
„Poznań plasuje się na piątym miejscu wśród biurowych rynków regionalnych pod względem wielkości. W I kw. 2022 r. deweloperzy nie oddali w tym mieście jednak żadnego nowego budynku, co przełożyło się na nieznaczny spadek wskaźnika pustostanów” – Piotr Skuza, menadżer regionalny, dział powierzchni biurowych, Savills.
Poziom czynszów za powierzchnie biurowe w miastach regionalnych póki co pozostaje na stabilnym poziomie i waha się od 10 do 15,5 euro za m kw. miesięcznie. Wyjątkiem były rynki w Łodzi i Katowicach, gdzie miała miejsce drobna korekta w dół. Zgodnie z prognozami Savills, w najbliższym czasie, wraz z postępującą absorpcją powierzchni, rosnącymi kosztami budowy i inflacją, spodziewany jest wzrost czynszów.
Ceny na półkach sklepowych wciąż idą w górę. Maj był kolejnym miesiącem dwucyfrowych wzrostów.
Monitoring blisko 40 tys. sklepów pokazał, że w maju br. konsumenci odczuli ponad 16% wzrost cen w skali roku. Pierwsze miejsce w rankingu drożyzny zajmują art. tłuszczowe z podwyżką o 54,8%. Tu rekordzistą jest olej, który zdrożał o 57,9%. W ścisłej czołówce widać też tzw. inne produkty oraz pieczywo – 36,9% i 29,9%. Dwucyfrowe wzrosty objęły ponadto mięso – 26,8%, nabiał – 24,1%, art. sypkie – 22,4%, używki – 13,4%, a także dodatki spożywcze – 11,8%. Eksperci komentujący wyniki ostrzegają, że to jeszcze nie koniec podwyżek, a ich szczyt może nastąpić dopiero na przełomie sierpnia i września br. Po głębszej analizie bieżących danych dostrzegają też, że wojna w Ukrainie zaczyna negatywnie wpływać na ceny Polsce.
Ponad 16% wzrost
Jak wykazał cykliczny raport pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH” (ICwSD), autorstwa UCE RESEARCH i Wyższych Szkół Bankowych, w maju br. na rynku było drożej średnio o 16,7% niż rok wcześniej. Łącznie zestawiono ze sobą blisko 24 tys. cen z prawie 40 tys. placówek należących do 63 sieci handlowych. Badaniem objęto wszystkie, działające w 16 województwach, dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience oraz cash&carry.
– Na wzrost cen dóbr konsumpcyjnych głównie wpływają dynamicznie rosnące opłaty za energię elektryczną i drożejące paliwa. Kluczowe znaczenie mają też ekonomiczne skutki wojny toczącej się za granicą. Do tego drożyznę podbijają takie czynniki, jak nieznany poziom produkcji zbóż w br. w Ukrainie i nieuregulowana forma ich transportu – mówi dr Hubert Gąsiński z Wyższej Szkoły Bankowej w Warszawie.
Według poprzednich raportów, w kwietniu br. ceny w sklepach były wyższe o 21,8% rdr. Natomiast w marcu zanotowano wzrost o 15,6%. Jak zauważa dr Tomasz Kopyściański z WSB we Wrocławiu, ostatnio dynamika wzrostu cen w skali roku była nieco mniejsza niż dwa miesiące temu, patrząc na to rok do roku. Niestety jest to głównie efektem tego, że w ub.r. w sklepach było drożej w maju niż w kwietniu.
– Od wielu miesięcy drożały surowce rolne, aż znalazły się na rekordowych poziomach. Dotyczyło to zbóż, mięsa, produktów mlecznych i roślin oleistych. Dynamiki wzrostu cen w relacji rocznej sięgały w niektórych przypadkach nawet 60-70%. Podwyżki w sklepach rdr. mogą różnić się w poszczególnych miesiącach m.in. z powodu polityk promocyjnych sieci handlowych. Jednak wspólnym mianownikiem dla większości art. spożywczych jest ogólnie wysoki wzrost cen – podkreśla Grzegorz Rykaczewski, analityk sektora rolno-spożywczego w Santander Bank.
Największe podwyżki
Na 12 monitorowanych kategorii w maju po raz kolejny w skali roku najmocniej poszły w górę art. tłuszczowe – średnio o 54,8%. Wśród nich znowu najbardziej zdrożał olej – o 57,9%. Po nim znalazło się masło z podwyżką o 52,7%.
– Na rosnące ceny art. tłuszczowych mocno wpływa wojna za wschodnią granicą. Ukraina i Rosja miały wcześniej bardzo duży udział w ich produkcji i eksporcie do Polski. Dodatkowo na ceny tłuszczy silnie oddziałują czynniki z ostatniego kwartału 2021 roku. Wówczas mocno podrożały oleje pochodzenia roślinnego na globalnych rynkach z powodu niskich zbiorów rzepaku – wyjaśnia ekspert z WSB we Wrocławiu.
W ścisłej czołówce drożyzny znajdują się też tzw. inne produkty z podwyżką o 36,9% rdr. W tej grupie towarów karma dla psów średnio zdrożała o 61,8%, a dla kotów – o 14,8% rdr. Natomiast pieluchy dla dzieci zanotowały wzrost o 17,6% rdr.
– Wzrost cen karm dla zwierząt domowych spowodowany był tym, że podrożały surowce potrzebne do ich produkcji. Co więcej, wytwarzanie tych towarów pochłania znaczną ilość energii, która również ostatnio istotnie zdrożała – tłumaczy dr Gąsiński.
Natomiast na trzecim miejscu w zestawieniu najbardziej drożejących kategorii znalazło się pieczywo. Poszło w górę średnio o 29,9% rdr.
– Wzrosły ceny mąki i jaj, a także energii elektrycznej. Do tego zdrożał koszt transportu. Konsumenci powinni się nastawić na powolny, ale sukcesywny wzrost cen wszelkiego rodzaju pieczywa. Zatrzymać go może dopiero ustabilizowanie cen mąki oraz ropy – oznajmia ekspert z WSB w Warszawie.
Mocne zwyżki
Dalej w rankingu widać kolejne, mocne dwucyfrowe wzrosty w skali roku. Na czwartej pozycji znalazło się mięso, które średnio zdrożało o 26,8% rdr. Wołowina skoczyła o 36%. Drób podrożał – o 25,1%. Wieprzowina stała się droższa o 12,7%.
– Mięso zdrożało głównie przez silne wzrosty kosztów produkcji, w tym cen pasz. Maleje rentowność wytwarzania, czego przejawem jest ograniczanie w skali światowej liczby gospodarstw rolnych i przedsiębiorstw skoncentrowanych na produkcji wyrobów mięsnych – wskazuje dr Tomasz Kopyściański.
Na piątym miejscu jest nabiał, który średnio zdrożał o 24,1% rdr. Dalej w rankingu są produkty sypkie ze wzrostem o 22,4% rdr. Ostatnio najmocniej w górę poszła mąka, bo o 47,7%. Cukier podrożał o 41,5%, a makaron – o 30,7%. Z kolei sól średnio potaniała o 9,8%. Za nim są używki – 13,4%, a także dodatki spożywcze – 11,8% rdr.
– Wyższa cena mąki to skutek ograniczonego dostępu do produktów zbożowych. Cukier zdrożał przez mniejszą dostępność buraków. Istotne były też obawy odnośnie możliwości uzupełnienia i zapewnienia trwałych dostaw w kolejnych kwartałach. Sól jest wyjątkiem, bo zapotrzebowanie na nią w całości zaspokaja produkcja krajowa – przekonuje ekspert z WSB we Wrocławiu.
Mniejsze skoki i spadek
Ze wszystkich badanych kategorii najmniej zdrożała rok do roku chemia gospodarcza – średnio o 4,9%. Niewielki wzrost rdr. zanotowały napoje – o 7,6%, a także warzywa – średnio o 9,2%.
– Ceny ww. kategorii najsłabiej rosną, bo nie są mocno uzależnione od dostaw z krajów objętych konfliktem zbrojnym. Dodatkowo ostatnio maleje popyt na produkty chemii gospodarczej. W przypadku warzyw znaczenie miał wzrost podaży. W maju pojawiały się już w sklepach produkty z nowych krajowych zbiorów – zwraca uwagę dr Kopyściański.
Spośród 12 monitorowanych kategorii 11 wyżej wymienionych zdrożało rdr. W kwietniu wszystkie były na plusie. Natomiast ostatnio potaniały owoce – średnio o 6,4%.
– Nieznaczny spadek cen owoców był spowodowany zwiększeniem importu cytrusów z krajów Morza Śródziemnego oraz nadprodukcją jabłek w Polsce, których nie można było eksportować do Rosji i Białorusi. Do tego w maju pojawiły się pierwsze tegoroczne krajowe truskawki – komentuje dr Hubert Gąsiński.
Dalsze prognozy
Eksperci z WSB ostrzegają, że najgorsze podwyżki są dopiero przed nami. Jak stwierdza dr Kopyściański, każdy tydzień konfliktu zbrojnego za naszą wschodnią granicą będzie podbijał coraz wyżej ceny detaliczne w sklepach. W razie dalszego blokowania możliwości importu zbóż i tłuszczy z Ukrainy, zwłaszcza po sezonie zbiorów, sytuacja na rynku żywności może ulec dramatycznemu pogorszeniu.
– Pod dużym znakiem zapytania są możliwości eksportu płodów rolnych z Ukrainy. Z powodu zamknięcia ukraińskich portów na Morzu Czarnym, kraj ten planuje jak najwięcej surowców przenieść na transport kolejowy. Pojawiają się jednak wątpliwości dotyczące logistyki. Jest prawdopodobne, że Ukraina nie będzie w stanie zrealizować w pełni dostaw eksportowych, co będzie miało wpływ na ceny produktów spożywczych – stwierdza analityk z Santander Bank.
Jak podsumowuje dr Gąsiński, szczyt wzrostu cen detalicznych może wystąpić na przełomie sierpnia i września, po ustaleniu wielkości zbiorów produktów rolnych. W ocenie eksperta będą one bezpośrednim czynnikiem dalszych zmian w indeksach cen produktów dóbr konsumpcyjnych.
Po wejściu w życie Polskiego Ładu księgowi mają więcej pracy, a w dodatku są z niej mniej zadowoleni. Życzyliby sobie rzadszych zmian w prawie podatkowym i więcej czasu dla bliskich – wynika z badania, które firma inFakt przeprowadziła z okazji Dnia Księgowego przypadającego 9 czerwca.
W ubiegłym roku prawo podatkowe w Polsce zmieniało się średnio co dwa tygodnie. Obecnie przez Parlament przetacza się proces nowelizowania Polskiego Ładu. Projekt ten jest tak skomplikowany, że budził zastrzeżenia nawet wśród pracowników Urzędów Skarbowych, którzy zgłaszali problemy z interpretacją wprowadzanych przepisów.
W tej sytuacji dla wielu przedsiębiorców księgowy stał się kimś więcej niż tylko osobą rozliczającą koszty prowadzenia działalności i wyliczającą podatek. – Do niedawna księgowy sprawdzał dokumenty przekazane przez klienta i informował go wysokości zobowiązań podatkowych. Myślę, że obecnie dla przedsiębiorcy księgowy to osoba darzona szczególnym zaufaniem, która pełni rolę doradcy, powiernika, a nawet nauczyciela – mówi Joanna Grochala, księgowa w firmie inFakt.
Więcej pracy, która nie daje satysfakcji
Poziom skomplikowania przepisów Polskiego Ładu spowodował, że księgowi od 1 stycznia mają więcej pracy – wskazało tak 97% ankietowanych przez inFakt specjalistów. W dodatku jest to praca, która nie przynosi im satysfakcji. Aż 77% badanych przyznało, że odczuwa spadek zadowolenia z wykonywanych obowiązków.
Ankietowani wskazali również, że przez brak czasu musieli odmówić podjęcia się obsługi nowego klienta. Taka sytuacja spotkała 67% z nich. A zapytań od przedsiębiorców jest wciąż sporo. – Nowi klienci często są gotowi zapłacić za usługi księgowe więcej niż wcześniej tylko po to, by mieć poczucie, że są w profesjonalnych rękach. Mam klientów, którzy zmienili księgowego w tym roku, bo jak podkreślali, chcą mieć pewność co do rozliczeń swoich podatków, składek ZUS itd. – opowiada księgowy w firmie inFakt Adam Pietrzak.
Ilość pracy przekłada się na wzrost cen za obsługę – 83% księgowych potwierdziło, że w związku z Polskim Ładem było zmuszonych podnieść stawki. Nowe przepisy spowodowały też konieczność dokształcania się. Aż 98% badanych w ciągu ostatnich sześciu miesięcy brało udział w szkoleniach i kursach dotyczących przepisów Polskiego Ładu.
Klienci doceniają i nadal ufają
Adam Pietrzak wskazuje też na inny efekt Polskiego Ładu: klienci mają zdecydowanie więcej pytań do księgowych i bardziej doceniają ich pracę. Potwierdzają to wyniki badania – 73% respondentów odpowiedziało, że w ciągu ostatnich 6 miesięcy poczuło się docenionych przez klientów. Ponadto, pomimo chaosu w zmianach podatkowych, poziom zaufania na linii przedsiębiorcy-księgowi nie spada. – W tym duecie zapadają najważniejsze decyzje dotyczące prowadzenia działalności, a to buduje lepsze relacje – uważa Joanna Grochala.
Czego księgowi sobie życzą?
Badani przez inFakt specjaliści chcieliby przede wszystkim większej stabilizacji przepisów podatkowych – wskazało tak aż 84% spośród nich. W odniesieniu do życia zawodowego życzą sobie też uproszczenia przepisów dotyczących PIT i CIT (48%), ZUS (46%) i VAT (45%), a także częstszych wyrazów docenienia ze strony klientów (30%).
A prywatnie? Księgowi wskazali, że potrzebują przede wszystkim więcej wolnego czasu. Najchętniej spędziliby go w gronie swoich bliskich (54%) oraz poświęcili na realizację hobby (27%). Z kolei 35% badanych odpowiedziało, że potrzebuje urlopu – i to dłuższego niż zazwyczaj. – Chciałbym, żeby klienci rozumieli, że gramy z nimi w jednej drużynie, że księgowy to nie osoba, która utrudnia im życie, bo przykładowo nie chce uznać zakupu okularów korekcyjnych jako kosztu uzyskania przychodu. I chciałbym poznać wreszcie mitycznego „księgowego kolegi”, który tak prowadzi księgowość, że kolega nie płaci podatków – śmieje się Adam Pietrzak.
Metodologia badania
Badanie ankietowe zostało przeprowadzone w dniach 3-6 czerwca 2022 roku wśród 180 księgowych współpracujących z firmą inFakt.
Firma Knight Frank opublikowała kolejny, kwartalny Global House Price Index – indeks śledzący zmiany cen nieruchomości mieszkaniowych w 56 krajach i regionach na świecie. Biorąc pod uwagę rosnącą inflację, w indeksie uwzględniliśmy procentową zmianę cen nieruchomości w ujęciu nominalnym i realnym (skorygowaną o inflację). Indeks pokazuje procentową zmianę cen na koniec I kwartału 2022 roku w stosunku do końca I kwartału 2021 roku.
Najważniejsze wnioski:
Turcja notuje najwyższy wzrost cen, spośród wszystkich śledzonych rynków. W stosunku do końca I kwartału 2021 r., ceny nieruchomości wzrosły o 110%. Procentowy wzrost skorygowany o inflację wyniósł 30,3%.
W 46% badanych krajach obserwowaliśmy dwucyfrowe wzrosty cen nieruchomości mieszkaniowych.
Globalnie ceny nieruchomości wzrosły o 10,2%.
Średni wzrost cen nieruchomości mieszkaniowych w Stanach Zjednoczonych wyniósł 18,6%.
W Polsce ceny wzrosły o 12,1%. Procentowy wzrost skorygowany o inflację wyniósł 3,1%.
Ceny nieruchomości spadły tylko w Malezji (-0,1%) i Maroku (-7,5%).
Majowe odczyty nastroju w handlu tradycyjnym (NHT) wskazują na lekki optymizm wśród osób prowadzących małe i średnie sklepy – wynika z majowego badania M/platform. Ocena maja była na poziomie 50,4 pkt. i była wyższa od ocen kwietnia o 2 pkt. Nie była jednak tak wysoka, jak się spodziewano w kwietniu – prognoza wyniosła 60,5 pkt. Tylko 22% badanych uznało maj za gorszy od poprzednich miesięcy.
Wskaźnik wyprzedzający na czerwiec (NHT+1) wyniósł 56,7 pkt., co wskazuje na dobre nastroje, mimo wysokiej inflacji. W okresie letnim następuje duży wzrost sprzedaży napojów, co w największym stopniu wpływa na panujące nastroje. Jednak dalsze wzrosty odczytów inflacji mogą tę atmosferę studzić.
W sklepach handlu tradycyjnego zdecydowanie dynamiczniej rośnie wartość obrotów niż liczba transakcji. Podczas wizyty kupujemy trochę mniej, ale płacimy więcej. Konsument średnio wydał podczas jednej wizyty w sklepie 22,73 zł, czyli o 1,47 zł więcej niż przed rokiem.
W maju 2022 obroty w sklepach handlu tradycyjnego wzrosły o 10,9% w porównaniu do maja rok wcześniej, przy jednoczesnym wzroście liczby wizyt o 3,8%. W maju nasz koszyk zakupowy zawierał średnio 4,6 produktu. Rok wcześniej było to 4,8 produktu – różnica niewielka, jednak warto pamiętać, że to najniższa średnia od dwóch lat. Jednocześnie podczas wizyty w sklepie wydajemy o 6,9% więcej, czyli 22,72 zł, to jest o 1,46 zł więcej niż przed rokiem – skomentowała Ewa Rybołowicz, dyrektorka ds. analiz rynkowych M/platform.
Do wzrostu całkowitych obrotów najbardziej przyczyniają się wzrosty wartości sprzedaży następujących kategorii: wyroby tytoniowe (+7,7%), piwo (+8,5%), napoje bezalkoholowe (+4,8%) czy nabiał (+11,7%). Poza piwem, inne alkohole notują spadki obrotów: wódka (-3%), wino (-5,2%), whisky, gin, rum i likiery (-1,3%).
Oleje i oliwy wciąż są kategorią, której cena przez rok wzrosła najbardziej +71%. Dwucyfrowe wzrosty wartości tych kategorii w koszykach widać także w żywności suchej (mąka, kasze, makarony, ryż) +27%, w wyrobach piekarskich i cukierniczych +20%, nabiale +16%, kawie, herbacie i kakao +18%.
Porównując maj do kwietnia bieżącego roku widać natomiast, że kupowaliśmy więcej, ale wartość średniego koszyka zakupowego była niższa. Dane wskazują na wzrost liczby wizyt aż o 11,7%, wzrost liczby kupowanych produktów o 5,2%, przy jednoczesnym spadku średniej wartości koszyka aż o 2,05 zł.
Niższa średnia wartość transakcji nie wynika ze spadających cen, a zmiany struktury zakupów. W maju była znacznie lepsza pogoda niż w kwietniu oraz długi weekend majowy, które łącznie wpłynęły na wzrost wartości sprzedaży kategorii sezonowych oraz impulsowych, takich jak piwo +17%, napoje bezalkoholowe +13% czy lody +161%. Należy także pamiętać, że w kwietniu wyższa średnia wartość koszyka wynikała z zakupów świątecznych, podczas których wydawaliśmy więcej – dodała Ewa Rybołowicz.
Analitycy M/platform, cyfrowej platformy usług, wspierającej tradycyjne punkty handlowe, na początku każdego miesiąca analizują nastroje wśród właścicieli i kierowników tradycyjnych sklepów. Wyniki badania pozwalają określić ogólne nastroje w handlu detalicznym, a także prognozy na kolejne miesiące. Najnowsze badanie zostało przeprowadzone na przełomie maja i czerwca br. na reprezentatywnej próbie sklepów N= 3358 wybranych spośród ponad 12 tys. sklepów handlu tradycyjnego z M/platform.
—
Metodologia NHT: Wskaźniki mogą przyjmować wartość od 0 do 100. Wynik powyżej 50 świadczy o nastrojach optymistycznych, a poniżej o przewadze opinii negatywnych. Oba wskaźniki będą publikowane na początku każdego miesiąca.
Działające dotychczas w modelu online CMK zaprasza pacjentów do swojej kliniki stacjonarnej zlokalizowanej w budynku Mennica Residence przy ul. Waliców 11 w Warszawie. W planach placówki oferującej kompleksowe terapie oparte na konopiach medycznych jest otwarcie kolejnych klinik w innych miastach wojewódzkich. Od lat branża konopna w Europie w tym w Polsce rozwija się dynamicznie. Dane z raportu „The Poland Cannabis White Papers” pokazują, że wartość rodzimego rynku konopnego może sięgnąć nawet 2 mld euro w 2028 roku.
Szerokie spektrum specjalizacji lekarzy, dwa gabinety, lokalizacja w ścisłym centrum miasta i wykwalifikowany personel służący doradztwem i pomocą pacjentom – tak w skrócie można opisać pierwszą klinikę stacjonarną stworzoną przez CMK w stolicy.
– Przez ostatnie miesiące nasze działania koncentrowały się przede wszystkim na klinice. Cieszymy się, że w końcu możemy zaprosić do niej pacjentów. Otwarcie placówki stacjonarnej to krok milowy w rozwoju naszego biznesu. Pacjenci i to zarówno Ci, którzy skorzystają z naszych usług bezpośrednio w klinice, jak i Ci, którzy korzystają z porad naszych lekarzy online, mogą liczyć na kompleksową opiekę specjalistów, polegającą na wsparciu w zakresie korzystania z oferowanych przez nas usług oraz objaśnianiu poszczególnych procesów terapii roślinami konopi – mówi Konrad Gładkowski, prezes Centrum Medycyny Konopnej.
Misją CMK jest zapewnienie najwyższej jakości usług osobom szukającym ulgi w codziennym cierpieniu, jak i tym, którym współczesna medycyna nie jest w stanie zaoferować nic więcej. Czynnikiem wyróżniającym Centrum Medycyny Konopnej na tle innych placówek jest innowacyjne i nowoczesne podejście do rozwiązywania problemów pacjentów.
– W naszej codziennej pracy wykorzystujemy tzw. EBM, czyli proces medyczny bazujący na wiarygodnych i naukowych dowodach skuteczności terapii opartych na konopiach. Współpracujemy też z instytucjami badawczymi i stale prowadzimy obserwacje kliniczne pacjentów. Uruchomienie placówki stacjonarnej jest odpowiedzią na głosy naszych pacjentów, a także zapotrzebowanie samego rynku, który do tej pory w zdecydowanej większości obejmuje usługi online. Jest to również ważny element strategii rozwoju CMK, którą Spółka planuje realizować w kolejnych miesiącach – podkreśla Grzegorz Ciężadło, członek zarządu Centrum Medycyny Konopnej.
Z licznych badań prowadzonych na całym świecie wynika, że terapia marihuaną medyczną jest skuteczna w przypadku zmagań z wieloma problemami zdrowotnymi. Zalicza się do nich m.in. zaburzenia snu i lękowe, migrenę, nerwicę, depresję, padaczkę czy choroby onkologiczne i otępienne. Terapię konopiom medyczną zaleca się również w zmaganiach z bólem. Z danych wynika, że 5% Polaków cierpi na ból ostry, a aż 27% populacji na przewlekły. Z kolei niespełna 38% dorosłych Europejczyków ma co najmniej jedną chorobę, która kwalifikowałaby ich do leczenia medyczną marihuaną – stanowi to około 320 milionów osób. Dzięki stosowaniu leków z roślin konopi duży odsetek pacjentów rezygnuje z terapii farmakologicznej, zmniejsza dawki lub wybiera zdecydowanie słabsze leki.
– Mamy nadzieję, że dzięki naszym działaniom jeszcze więcej osób zauważy potencjał tkwiący w medycznej marihuanie. Chcemy oswajać z nią obecnych i przyszłych pacjentów, wierząc, że może im ona naprawdę pomóc. Wkrótce zamierzamy też opublikować rezultaty badań dotyczących świadomości wśród Polaków na temat tego leku. Liczymy na to, że ich wyniki będą interesujące – dodaje Konrad Gładkowski, prezes Centrum Medycyny Konopnej.
W planach CMK jest otwarcie kolejnych klinik stacjonarnych. W marcu tego roku inwestorem Spółki został fundusz WP2 Investments, który strategicznie i kapitałowo wspiera firmy w ich rozwoju.
Medyczna marihuana to jeden z najmłodszych i najszybciej rosnących rodzajów terapii medycznych zarówno pod względem liczby wskazań (chorób), w których można stosować preparaty konopi medycznych, jak i ilości i wartości sprzedaży preparatów konopi medycznych na receptę.
Ponad połowa (52%) ankietowanych Europejczyków w wieku 15–24 lat stwierdziła, że w ciągu ostatniego roku kupiła, celowo lub przypadkowo, co najmniej jeden podrobiony produkt w Internecie, a jedna trzecia (33%) – że uzyskała dostęp do treści cyfrowych z nielegalnych źródeł.
Jeśli chodzi o osoby, które zrobiły to celowo, 37% zakupiło produkt podrobiony, a 21% używało, odtwarzało, pobierało lub transmitowało treści z nielegalnych źródeł.
W Polsce 44% młodych ludzi celowo kupiło podróbkę, a 19% świadomie uzyskało dostęp do pirackich treści.
Z drugiej strony 60% młodych Europejczyków – w porównaniu z 50% w 2019 r. – stwierdziło, że woli korzystać z treści cyfrowych pochodzących z legalnych źródeł. W Polsce ten odsetek wynosi 57% młodych osób.
W kontekście kupowania produktów podrobionych i korzystania z pirackich treści cyfrowych głównymi czynnikami są nadal cena i dostępność, jednak coraz ważniejsze stają się także oddziaływanie otoczenia i wpływ społeczny.
Do głównych czynników odstraszających należą cyberzagrożenia, oszustwa cybernetyczne i wpływ na środowisko.
Zestawienie wskaźników dotyczących własności intelektualnej i młodych ludzi, edycja z 2022 r. – opublikowane dziś przez Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) – zawiera aktualne informacje o zachowaniach młodych ludzi w odniesieniu do naruszania praw własności intelektualnej w sytuacji po pandemii.
W tym badaniu ankietowym analizuje się dwa aspekty naruszania praw własności intelektualnej: trendy w zakresie kupowania przez młodych ludzi towarów podrobionych oraz uzyskiwania przez nich dostępu do treści pirackich, przy czym ocena obejmuje okres od roku 2016.
Ponad połowa (52%) ankietowanej młodzieży w ciągu ostatniego roku kupiła co najmniej jeden podrobiony produkt w Internecie, celowo lub przypadkowo, a jedna trzecia (33%) – uzyskała dostęp do nielegalnych treści online.
Zakup podróbek
Uwzględniając sytuację po pandemii, w nowym badaniu potwierdzono, że 37% młodych ludzicelowo kupiło co najmniej jeden podrobiony produkt, co stanowi znaczny wzrost w porównaniu z poprzednimi wynikami (14% w 2019 r.). Ten odsetek różni się znacznie w poszczególnych krajach: najwyższy jest w Grecji (62%), a najniższy w Czechach (24%).
Produkty podrobione kupowane przez młodych ludzi celowo to najczęściej odzież i akcesoria (17%), a w dalszej kolejności obuwie (14%), urządzenia elektroniczne (13%) oraz artykuły higieniczne, kosmetyki, wyroby do higieny osobistej i perfumy (12%).
Jednak młodzi są także zwodzeni, żeby kupować podróbki: nieświadomy zakup produktów podrobionych stanowi również 37% ([1]), a respondenci potwierdzili, że mają trudności w odróżnieniu towarów autentycznych od podrobionych. 48% respondentów nie kupiło takich produktów lub nie miało co do tego pewności.
Piractwo internetowe
Jeśli chodzi o treści cyfrowe, legalne źródła zyskują na popularności wśród młodszych pokoleń. 60% stwierdziło, że w minionym roku nie używało, odtwarzało, pobierało ani transmitowało treści z nielegalnych źródeł, w porównaniu z 51% w 2019 r. i 40% w 2016 r. Jest to potwierdzeniem istniejącej tendencji.
Umyślne piractwo pozostaje jednak na stałym poziomie: 21% (jedna piąta) młodych konsumentów potwierdza, że świadomie korzystało z pirackich treści w minionych 12 miesiącach. Znaczna część młodych ludzi została wprowadzona w błąd, aby korzystali oni z pirackich treści. 12% uzyskało dostęp do pirackich treści przypadkowo, a 7% nie wie, czy to miało miejsce. Głównym rodzajem pirackich treści były filmy (61%) i seriale telewizyjne (52%), w dalszej kolejności była muzyka (36%). Do korzystania z nich używano głównie specjalnych stron internetowych, aplikacji i kanałów w mediach społecznościowych.
W świetle tych nowych wyników dyrektor wykonawczy EUIPO Christian Archambeau powiedział:
Trzecia edycja zestawienia wskaźników dotyczących własności intelektualnej i młodych ludzi, opublikowana w Europejskim Roku Młodzieży, potwierdza tendencje rozpoznane w poprzednich edycjach i dostarcza więcej szczegółowych informacji o nastawieniu i postawach młodzieży. W czasie, gdy handel elektroniczny i konsumpcja produktów cyfrowych znacznie się nasilają, wzrost celowego i nieświadomego kupowania towarów podrobionych jest niepokojącym trendem. Jeśli chodzi o piractwo, nie zmniejsza się ono, nawet pomimo że młodzi konsumenci w coraz większym stopniu preferują treści z legalnych źródeł. Ta nowa analiza stanowi cenne narzędzie wspomagające zainteresowane podmioty, decydentów, a także edukatorów i organizacje społeczeństwa obywatelskiego w kształtowaniu inicjatyw informacyjnych, które mają pomóc w dokonywaniu świadomych wyborów przez młodych obywateli i konsumentów.
Najważniejsze czynniki skłaniające do kupowania podróbek i korzystania z pirackich treści
Chociaż cena i dostępność w dalszym ciągu są głównymi powodami celowego kupowania podrobionych produktów i korzystania z pirackich treści, na znaczeniu przybiera wpływ otoczenia społecznego, np. zachowania rodziny, przyjaciół lub znajomych.
Inne czynniki to: nieprzywiązywanie wagi do tego, czy produkt jest podrobiony (lub czy treści pochodzą z nielegalnego źródła), niedostrzeganie różnicy między produktami oryginalnymi a podrobionymi oraz łatwość znajdowania lub zamawiania podrobionych produktów w Internecie. Jeden na 10 respondentów przywołał rekomendacje uzyskane od influencerów lub sławnych osób.
Co skłania młodych ludzi do zastanowienia się?
Zarówno w przypadku produktów, jak i w przypadku treści cyfrowych, młodzi ludzie wskazują osobiste zagrożenia oszustwami cybernetycznymi oraz cyberzagrożenia jako ważne czynniki ograniczające ich zachowania. Ponadto młodzi respondenci obecnie coraz częściej wymieniają większą świadomość negatywnego wpływu na środowisko lub na społeczeństwo.
O badaniu:
Badanie z 2022 r. jest kontynuacją pierwszej i drugiej edycji zestawienia wskaźników dotyczących własności intelektualnej i młodych ludzi z 2016 r. i 2019 r. Celem badania jest zrozumienie postrzegania własności intelektualnej przez młodych ludzi i ich zachowań w odniesieniu do własności intelektualnej w sytuacjach, gdy korzystają z treści cyfrowych lub kupują fizyczne towary. W dniach 7–28 lutego 2022 r. przeprowadzono analizę ilościową dla roku 2022 dla łącznej próby 22 021 młodych osób w wieku 15–24 lat w 27 państwach członkowskich UE. Zestawienie wskaźników z 2022 r. zawiera szczegółowe dane ilościowe i jakościowe dotyczące postaw i zachowań młodych konsumentów oraz ocenę trendów zachodzących od czasu poprzedniego badania w 2019 r. Obejmuje także nowe obszary, co ma pomóc zainteresowanym podmiotom i decydentom w dostosowaniu polityki i opracowaniu odpowiednich inicjatyw informacyjnych.
([1]) Dane liczbowe z 2022 r. nie sumują się do 100%, ponieważ w przypadku danej kategorii produktów respondenci mogli nabyć podrobiony towar zarówno celowo, jak i nieświadomie w dowolnym momencie w ostatnich 12 miesiącach.
Bieżący tydzień był stosunkowo ubogi w kluczowe dane makroekonomiczne z europejskiej gospodarki, a trendy na rynkach walutowych determinowane były przede wszystkim przez nastroje i wskaźniki wyprzedzające. Do głównych wskaźników wiodących należą indeksy menedżerów zakupów PMI. Indeksy te oparte są na comiesięcznych badaniach przedstawicieli firm produkcyjnych z sektora prywatnego, przy czym wartość powyżej 50 wskazuje na poprawę postrzegania sytuacji, a poniżej 50 na pogorszenie. Warto wspomnieć o wynikach PMI dla sektora produkcyjnego, który w lipcu wyniósł 49,8 pkt w strefie euro, a tylko 42,1 pkt w Polsce. W dalszym ciągu na pesymizm w sektorze produkcyjnym wpływają przede wszystkim rosnące koszty czynników produkcji (indeks cen producentów PPI wyniósł w lipcu w strefie euro 35,8% r/r), zaburzone łańcuchy dostaw oraz utrzymująca się niepewność polityczna i gospodarcza, związana nie tylko z wojną w Ukrainie. Pogarszające się perspektywy europejskiego sektora wytwórczego znajdują również odzwierciedlenie w kraju, który jest liderem europejskiego przemysłu, czyli w Niemczech. Tutaj zamówienia przemysłowe spadły w czerwcu o 0,4% m/m i 9,0 % r/r, natomiast czerwcowa produkcja przemysłowa wzrosła o 0,4 % m/m i spadła o 0,5 % r/r.
Złoty nie zdołał utrzymać tendencji wzrostowej w tym tygodniu i po umocnieniu w pierwszej połowie tygodnia w piątek był notowany na poziomie 4,71 PLN/EUR. Natomiast eurodolar był notowany na poziomie 1,023 USD/EUR.
Magdalena Peterko, analityczka instytucji płatniczej AKCENTA
Budżet na mobilność miejską staje się pożądanym benefitem pracowniczym w polskich firmach, podobnie jak możliwość pracy zdalnej, wykazało badanie Kantar dla FREE NOW, superaplikacji mobilności miejskiej[1]. 53% polskich pracowników przyznaje też, że zrezygnowałoby z auta służbowego na rzecz dedykowanego budżetu na współdzielone przejazdy. Oznacza to, że auto służbowe jest coraz mniej atrakcyjnym świadczeniem dla pracowników, którzy są gotowi zastąpić je bardziej zrównoważonymi i elastycznymi środkami transportu.
Wśród benefitów pracowniczych najczęściej wskazywanych jako pożądane przez Polaków, na pierwszym miejscu znalazła się opieka zdrowotna, a następnie kolejno: praca zdalna i oferta na mobilność. Co trzeci badany w Polsce obecnie korzysta z auta służbowego, jednak koszty paliwa i brak miejsc parkingowych są wskazywane jako największa uciążliwość dla 40-60% ich posiadaczy.
Badani zapytani o wybór pomiędzy autem służbowym a budżetem na mobilność miejską, w 44% wybrałoby tę drugą opcję. Jako zaletę takiego rozwiązania, 4 na 10 z nich wskazuje przyjazność środowisku i redukcję CO2. Idea otrzymywania od pracodawcy dedykowanego budżetu na przejazdy różnymi środkami współdzielonego transportu w ramach jednej platformy, jest interesująca dla aż 8 na 10 polskich pracowników. 63% z nich wyznaje też, że taka oferta zachęciłaby ich do powrotu do pracy w biurze.
Zmieniające się trendy w codziennym przemieszczaniu się do biura płyną także z raportu McKinsey & Company, który potwierdził, że aż 70% pracowników biurowych jest otwartych na korzystanie z mikromobilności, np. współdzielonych hulajnóg, w codziennych dojazdach do biura. Najnowsze badanie FREE NOW potwierdziło natomiast, że zdecydowanie wzrasta świadomość na temat zrównoważonego transportu wśród polskich pracowników biurowych. Aż 67% z nich oczekuje od pracodawcy promowania przyjaznych środowisku środków transportu.
Mobilność miejską w formie benefitu pracowniczego rozwija już FREE NOW, które w ramach oferty dla biznesu proponuje Budżet Mobilności.
Zauważamy zmieniające się potrzeby pracowników, na które wpływ miała niezaprzeczalnie pandemia i przejście w tryb pracy hybrydowej. Rozwijana przez nas usługa: Budżet Mobilności FREE NOW, może stać się źródłem benefitów dla pracowników, podobnie jak karnety sportowe czy auta firmowe. Pracodawca będzie mógł alokować pracownikom budżet na przejazdy prywatne, w formie abonamentu z limitem do wykorzystania dla pracownika na jego osobiste potrzeby, ale także dojazdy do biura. Pracownik za pośrednictwem naszej aplikacji skorzysta ze wszystkich usług dostępnych lokalnie – taksówek, hulajnóg, rowerów, skuterów i carsharingu. Ta usługa jest już testowana w niektórych krajach europejskich, a wkrótce udostępnimy ją także firmom w Polsce– mówi Krzysztof Urban, dyrektor zarządzający FREE NOW w Polsce.
Podobne wnioski – o rosnącej otwartości pracowników biurowych na rezygnację z auta służbowego oraz oczekiwaniu zrównoważonych działań względem pracodawcy, płyną z ankiet przeprowadzonych wśród pracowników z innych krajów europejskich w badaniu FREE NOW. Z drugiej strony, tylko 1 na 5 ankietowanych europejczyków przyznaje, że ich pracodawca podejmuje aktywne działania na rzecz ograniczenia emisji węglowych powodowanych przejazdami służbowymi pracowników.
[1] Badanie Kantar dla FREE NOW, przeprowadzone na przełomie kwietnia i maja 2022 roku, w formie ankiety internetowej, wśród 5 tys. pracowników biurowych w 10 krajach europejskich, w tym 500 osobach z Polski.
Polscy producenci mebli apelują do rządu o umożliwienie recyklingu drewna poużytkowego.
Szybujące w górę ceny surowców drzewnych i rosnące koszty produkcji zagrażają naszej branży meblarskiej, która w ogromnej mierze napędza polski eksport. Ratunkiem dla polskich producentów, a także dla środowiska, mogłyby być regulacje, dzięki którym możliwe byłoby powtórne wykorzystywanie drewna poużytkowego. O wprowadzenie takich przepisów apeluje Ogólnopolska Izba Gospodarcza Producentów Mebli.
30 maja 2022 r. Prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli, Jana Szynaka wystosował oficjalne pismo do Prezesa Rady Ministrów, Mateusza Morawieckiego. W liście, w imieniu całej branży, postuluje o zaangażowanie premiera w kwestie uregulowania możliwości wykorzystywania w przemyśle drzewnym, w tym meblarskim drewna poużytkowego (odzysku, a także importu). Jak pisze, wprowadzenie rozwiązań prawnych pozwalających na recykling drewna poużytkowego zmniejszyłoby presję na zakupy pełnowartościowego surowca drzewnego, a tym samym mogłoby zapobiec dalszym podwyżkom podstawowych surowców drzewnych. Podwyżki te przekładają się na lawinowy wzrost kosztów produkcji meblarskiej, co stanowi poważne zagrożenie dla utrzymania konkurencyjności polskich producentów mebli na rynkach zagranicznych oraz – na skutek malejących marż – generuje problemy na poziomie finansowania inwestycji czy rozwoju produktów.
Polski przemysł oparty na przerobie surowca drzewnego od lat postuluje, aby wprowadzić w Polsce rozwiązania prawne, które umożliwiłyby recykling drewna poużytkowego. Niestety wciąż wszelkie pozostałości, chociażby z obróbki płyt drewnopochodnych, traktowane są jako odpady bez możliwości ich dalszego przerobu lub traktowania jako biomasy. Tymczasem, w wielu krajach unijnych przepisy pozwalają na dalszy przerób określonych pozostałości drewnopochodnych, dzięki czemu zmniejsza się presja na zakupy pełnowartościowego surowca drzewnego.
Warto dodać, że Lasy Państwowe od kilku lat nie są w stanie sprostać potrzebom przemysłu drzewnego. W dodatku, spora część drewna jest eksportowana poza granice Polski lub spalana na potrzeby energetyki. To sprawia, że polscy producenci muszą się zmagać nie tylko z brakiem surowca na rynku, ale również z praktycznie najwyższymi jego cenami w Europie.
Światowy rynek pojazdów elektrycznych (EV) przeżywa boom: W 2021 roku sprzedaż wzrosła ponad dwukrotnie, a udział tego rodzaju pojazdów w rynku wyniósł około 8%. Ta pozytywna dynamika powinna się utrzymać, a na 2022 rok przewidywany jest wzrost na poziomie +50%. Dynamika będzie jednak różna w poszczególnych krajach, ze względu na różnice w zakresie stosowanej polityki.
Inwestycje w transport zelektryfikowany stanowiły ponad 36% globalnych inwestycji w transformację energetyczną, przy czym w krajach takich jak Niemcy i Wielka Brytania ich udział przekroczył 50%. W przyszłości powinien pozostać kluczową siłą napędową transformacji energetycznej. Aby jednak uniknąć luki w dostawach na poziomie ponad 500.000 ton węglanu litu do 2030 roku, która zaszkodziłaby wprowadzaniu pojazdów elektrycznych, sektor musi inwestować zarówno w technologie zwiększające produkcję, jak i w poszukiwania surowców.
Jednocześnie, dopóki rynek nie osiągnie krytycznej wielkości, polityka publiczna będzie miała zasadnicze znaczenie dla przyspieszenia rozwoju infrastruktury służącej do ładowania i akceptacji pojazdów przez konsumentów.
Rok 2021 był znakomitym rokiem dla pojazdów elektrycznych, a globalna sprzedaż podwoiła się w stosunku do 2020
W wartościach bezwzględnych, sprzedaż pojazdów elektrycznych w 2021 roku wyniosła na całym świecie 6,75 miliona sztuk. Najbardziej prężnym rynkiem były Chiny, na które przypadła prawie połowa globalnej sprzedaży – liczba ta odpowiada całkowitej sprzedaży na świecie w roku 2020. W grudniu 2021, sprzedaż pojazdów nowej energii (NEV) w Chinach stanowiła 21% całkowitej sprzedaży samochodów. W 2022 roku, ponieważ dotacje na pojazdy NEV zmniejszą się o -30% przed stopniowym wycofaniem w 2023 roku, chiński rynek prawdopodobnie nieco zwolni, ponieważ albo producenci, albo konsumenci będą musieli ponieść dodatkowe koszty. Jednak sprzedaż pojazdów elektrycznych powinna wzrosnąć o około 50% w roku 2022.
Wykres 1 – Sprzedaż pojazdów elektrycznych na świecie
Źródła: EV-Volumes, Dział Analiz Allianz
W Europie sprzedaż również gwałtownie wzrosła: w grudniu 2021 r. udział pojazdów elektrycznych w rynku wynosił aż 29%. Ponieważ w tym roku i prawdopodobnie w kolejnych latach nadal będą obowiązywać hojne dotacje, oczekujemy, że w 2022 roku sprzedaż pojazdów elektrycznych wzrośnie o około +60%. W USA sprzedaż podwoiła się w 2021 roku, ale wolumen pozostaje niski (około 600.000 sztuk, wzrost z 300.000), a udział EV w rynku wynosił około 4% w 2021 roku – znacznie mniej niż w Europie i Chinach. W latach 2022 i 2023 sprzedaż powinna nadal rosnąć o około +50%. W USA może jednak dojść do pozytywnej niespodzianki. Rok 2022 może być przełomowy, jeżeli plan Build Back Better zostanie ostatecznie uchwalony. Dzięki dopłatom w wysokości do 12.500 USD do zakupu samochodu elektrycznego, plan ten może zmienić sytuację na rynku w USA.
Użytkowe pojazdy elektryczne i autobusy elektryczne to segmenty, które dopiero się rozwijają; pomimo dwucyfrowego wzrostu, wolumeny pozostają niewielkie. Większość sprzedaży autobusów elektrycznych nadal ma miejsce w Chinach, a inne kraje pozostają w tyle.
Pomimo silnego wzrostu sprzedaży, inwestycje w infrastrukturę ładowania pojazdów są nadal powolne
W 2021 roku globalne wydatki związane z pojazdami elektrycznymi (pojazdy i ładowanie) wzrosły o ponad +75%. Podczas gdy w poprzednich latach stanowiły one niewielki ułamek globalnych inwestycji w transformację energetyczną, w 2021 roku odpowiadały za ponad 36% całkowitych inwestycji, przy czym inwestycje w energię odnawialną stanowiły około połowy. W niektórych krajach europejskich, takich jak Niemcy i Wielka Brytania, inwestycje w zelektryfikowany transport stanowiły ponad 50% całkowitych inwestycji w transformację energetyczną. Oczekujemy, że w najbliższych latach zelektryfikowany transport pozostanie kluczowym elementem inwestycji w transformację energetyczną. Jednak inwestycje są silnie ukierunkowane na zakup nowych pojazdów (patrz Wykres 2), a inwestycje w ładowanie – zarówno ładowanie w miejscach publicznych, jak i ładowanie przydomowe – muszą wzrosnąć, aby umożliwić kontynuację transformacji. Na przykład: w UE w 2021 roku będzie około 230.000 publicznych stacji ładowania, czyli zaledwie jedna stacja na każde 10 sprzedanych pojazdów elektrycznych właśnie w 2021 roku. Jeszcze w 2014 roku UE twierdziła, że na jedną publiczną stację ładowania w danym obszarze powinno przypadać na jedną publiczną stację ładowania w danym obszarze powinno przypadać maksymalnie 10 pojazdów elektrycznych, a jej celem jest ponad 1 mln stacji do 2025 roku. Podkreśla to, jak trudna droga jest przed nami.
Wykres 2 – Globalne inwestycje w transport zelektryfikowany (mld USD)
Źródła: Bloomberg NEF, Dział Analiz Allianz
Sektor powinien ponadto zwiększyć inwestycje, aby rozwiązać problem ograniczonej podaży litu – kluczowego surowca w akumulatorach napędowych. Wraz z gwałtownym wzrostem liczby pojazdów elektrycznych wzrósł popyt na lit: podczas gdy na początku 2010 roku popyt na lit do akumulatorów stanowił zaledwie jedną czwartą całkowitego popytu, do 2030 roku ma stanowić aż 95%. Ponieważ oczekuje się, że do 2030 roku pojazdy elektryczne będą stanowiły około 50% sprzedaży pojazdów lekkich, a do tego czasu będzie się sprzedawało ponad 50 milionów samochodów rocznie, podaż litu będzie musiała dotrzymać kroku popytowi. W latach 2020-2021 podaż wzrosła o prawie jedną trzecią, przy czym 90% pochodzi z zaledwie trzech krajów (tj. z Chin, Australii i Chile). Zgodnie z obecnymi szacunkami i przewidywanym wzrostem zapotrzebowania na pojazdy elektryczne, szacując na podstawie obecnie znanych zasobów, gospodarka światowa może do 2030 roku stanąć w obliczu luki podażowej w wysokości ponad 500.000 ton (patrz Wykres 3).
W celu zwiększenia produkcji, aby zajść dalej w zakresie pojazdów elektrycznych, należy nacisnąć dwie dźwignie: (i) inwestycje w nowe technologie (np. bezpośrednie wydobycie litu) oraz (ii) rozszerzenie poszukiwań.
Wykres 3 – Globalna podaż litu i zapotrzebowanie na niego (tys. ton węglanu litu)
Źródła: MineSpans, McKinsey, Dział Analiz Allianz
Impuls regulacyjny powinien rozwiązać utrzymujące się problemy
Decydenci są świadomi, że transport jest kluczowym sektorem dla ekologizacji gospodarki. Wiele rządów krajowych i regionalnych już wyznaczyło daty wycofania ze sprzedaży silników spalinowych (np. od 2030 do 2040 roku w większości krajów europejskich, 2035 roku w Kanadzie oraz stanach Nowy Jork i Kalifornia itd.). Ponadto ponad jedna trzecia najnowszego planu rozwoju infrastruktury w USA została przeznaczona na finansowanie ekologizacji sektora transportowego poprzez dotacje. Natomiast unijne przepisy Fit for 55 mają na celu przecięcie powiązań między sektorem transportu a uzależnieniem od paliw kopalnych, kładąc nacisk na stosowanie czystszych, bezemisyjnych technologii i paliw alternatywnych.
Nadal jednak istnieje znaczna luka w zakresie finansowania. Nasze poprzednie analizy wykazały, że chociaż na infrastrukturę ładowania w 27 krajach UE byłoby przeznaczone około 13,4 mld EUR rocznie, to nie wystarczy, aby zrealizować dążenia UE do ograniczenia globalnego ocieplenia do 1,5°C[1]. Potrzebne będą jeszcze 4 mld EUR rocznie do 2030 roku.
Rządy mają również do odegrania ważną rolę w rozwiązaniu dwóch największych problemów konsumentów: infrastruktury ładowania i kosztów (patrz Wykres 4). W szczególności powinny zająć się trzema kluczowymi kwestiami: (i) zmniejszeniem obciążeń regulacyjnych, aby przyspieszyć wydawanie pozwoleń na budowę stacji ładowania, (ii) modernizacją sieci elektrycznej, aby sprostać nowemu zapotrzebowaniu oraz (iii) zmniejszeniem kosztów, ponieważ ładowarka o mocy 350 kilowatów (kW) może kosztować w Europie ponad 100.000 EUR. Ogólnie rzecz biorąc, polityka publiczna pozostanie kluczowa w nadchodzących latach, dopóki rynek nie osiągnie wielkości krytycznej.
Wykres 4 – Największe obawy konsumentów związane z zakupem lub leasingiem pojazdów BEV
Źródła: Alix Partners, Dział Analiz Allianz
[1]Zob. raport Transport in a zero-carbon EU: Pathways and opportunities [Transport w UE wolnej od CO2: Ścieżki i możliwości].
Dodatkowo prawie 1/4 (22%) badanych uważa swoją pracę za społecznie nieprzydatną. Mimo to 81% Polaków twierdzi, że lubi swoją pracę, a 74% — że przynosi im ona poczucie satysfakcji i spełnienia.
Na łamach serwisu LiveCareer.pl przeprowadzono badanie „Jak Polacy podchodzą do swojej pracy?” inspirowane artykułem „On the Phenomenon of Bullshit Jobs: A Work Rant” amerykańskiego antropologa Davida Greabera (i książką, którą napisał po ogromnym odzewie, z jakim spotkał się esej). W ankiecie ponad 1000 respondentów podzieliło się swoimi opiniami na temat tego, jak traktują pracę.
Ponad połowa badanych (60%) przyznała, że podjęła pracę zawodową jedynie po to, żeby mieć z czego żyć. Warto dodać, że wśród pracowników sektora edukacji, zaledwie 37% zgodziło się z powyższym stwierdzeniem. Wśród zatrudnionych w przemyśle, finansową motywacją kierowało się aż 85% pracujących.
Dokładnie 1/3 respondentów uznała, że gdyby ich zawód nie istniał, społeczeństwo nie poniosłoby żadnych konsekwencji. Uważa tak 37% mężczyzn oraz 27% kobiet.
Co więcej, zaledwie 27% ankietowanych stwierdziło, że mogłoby wykonywać społecznie użyteczną pracę za zarobki mniejsze niż obecne. Z drugiej strony 87% respondentów sądzi, że osoby wykonujące społecznie pożyteczną pracę powinny zarabiać więcej.
Obecnie w wielu krajach wysokorozwiniętych zawody, bez których społeczeństwo nie jest w stanie skutecznie funkcjonować, są niestety bardzo nisko opłacane, a w związku z tym coraz mniej osób podejmuje w nich pracę. Na pewno częściowo z tym związane są ogromne braki kadrowe w ochronie zdrowia czy edukacji w kraju — co stało się jeszcze bardziej oczywiste podczas pandemii COVID-19 (w końcu Polska plasuje się w niechlubnej czołówce krajów z największą liczbą nadmiarowych zgonów). Oczywiście nie ma nic złego w tym, że pracownicy chcą zatrudniać się na stanowiskach, które pozwolą im na zachowanie poczucia bezpieczeństwa finansowego. Jednak jeśli system nie przejdzie reformy, a pracownicy tych sektorów nie będą sprawiedliwie wynagradzani, nie będziemy mieli sprawnie działających usług publicznych m.in. krótszych kolejek do lekarzy specjalistów czy edukacji na wysokim poziomie — komentuje Żaneta Spadło, ekspertka ds. kariery LiveCareer.pl.
Ponieważ w pracy spędzamy bardzo wiele czasu, nie ma szans, żeby nie odbijała się na naszym zdrowiu psychicznym. W grupie badanych, którzy nie lubią swojej pracy, za społecznie nieprzydatną uznaje ją prawie połowa (49%).
Co więcej, 52% ankietowanych przyznało, że praca sprawia, że nie mają czasu na zajmowanie się hobby, a 53% — że brakuje im na nie energii. Mimo to ogromna większość (85%) badanych zgadza się ze stwierdzeniem: „pracuję, więc jestem wartościowym członkiem społeczeństwa”.
Z badania wyraźnie wynika, że praca jest dla Polaków wartością samą w sobie i to niezależnie od tego, czym się zajmują — nawet jeśli szczerze przyznają, że nie są w stanie utrzymać zdrowego work-life balance, albo ich obowiązki ich nudzą, czy nie sprawiają satysfakcji. To prosta droga do wypalenia zawodowego i szybkiej utraty motywacji, a w związku z tym potencjalnych problemów ze zdrowiem psychicznym. Jako społeczeństwo przywiązujemy ogromną wagę do życia zawodowego, w wyniku czego cierpi nasze życie prywatne. Być może testowane obecnie na świecie rozwiązania, jak skrócenie czasu pracy do 4 dni w tygodniu lub 35 godzin albo bezwarunkowy dochód podstawowy, są receptą na zmianę naszego podejścia i rewolucję na rynku pracy — komentuje Małgorzata Sury, autorka badania i ekspertka ds. kariery LiveCareer.pl.
Oto inne ciekawe wyniki badania:
Aż 65% badanych przyznało, że często zdarza im się wykonywać swoje obowiązki w czasie krótszym niż przewidziany.
Za najmniej społecznie przydatne zawody Polacy uznają: polityków, influencerów, księży, telemarketerów, a także… lekarzy i straż miejską.
Za najbardziej społecznie użyteczną swoją pracę uznają pracownicy sektora edukacji (95%), a za najmniej — osoby zatrudnione w przemyśle (70%).
Główne amerykańskie indeksy zakończyły wczorajszą sesję wzrostami o 0,8-0,95 proc. zbliżając się do poziomów szczytów z ostatnich dni. Dziś rano kontrakty na amerykańskie indeksy oddawały mniej więcej połowę wtorkowej zwyżki.
Za wyjątkiem głównych indeksów giełd w Nowej Zelandii i Singapurze, które lekko dziś zniżkowały, pozostałe rynki akcji w Azji i Oceanii zwyżkowały środę (najsilniej – o 2,16 proc. – rósł Hang Seng osiągając najwyższy poziom od 2 miesięcy).
W Europie brak było w środowy poranek jakiejś zdecydowanej tendencji (DAX -0,16 proc., CAC 40 –0,21 proc.). Najwyżej w historii był dziś turecki XU100. Najwyższy poziom od 2014 roku osiągnął dziś portugalski PSI20.
Na tle pozostałych rynków słabo dziś na otwarciu sesji zachowywał się WIG-20, który ok. 9:30 notował najsilniejszy w Europie spadek (-0,92 proc.). Najniższy od marca 2020 poziom osiągnęły dziś ceny akcji Cyfrowego Polsatu. Wśród składników mWIG-u 40 najniżej od 2019 były dziś ceny akcji Ten Square Games.
Rentowności 10-letnich obligacji skarbowych generalnie dziś rosły na świecie. Te papiery rządu USA były o krok od powrotu ich rentowności powyżej poziomu 3 proc. (2,992 proc.). Wczoraj swe nowe cykliczne maksima osiągnęły 10-latki rządów Szwajcarii, Finlandii, Wielkiej Brytanii i Kanady, a dziś rano podobnie było w przypadku tych papierów wyemitowanych przez rząd Indii.
Z rzadko widzianym ostatnio zjawiskiem – najniższymi od ponad roku cenami kontraktów na jeden z surowców – mieliśmy do czynienia wczoraj na LME, gdzie cena kontraktów na złom stalowy („steel scrap”) spadły do najniższego poziomu od lutego 2021. Pojawia się myśl, że wojna na Ukrainie może być wydajnym źródłem stalowego złomu, ale to zapewne jedynie zbieg okoliczności. Dziś rano ceny kontraktów na ropę naftową lekko rosły (WTI +0,39 proc., Brent +0,22 proc.) utrzymując się w okolicach 120 dolarów za uncję.
Kurs USD względem japońskiego jena (133,26) po raz kolejny był dziś rano najwyżej od 20 i zbliżał się do poziomu swego szczytu z lutego 2002 (134,99 jenów). Jeśli go przekroczy znajdzie się najwyżej od czasu lata 1998 czyli okresu bezpośrednio poprzedzającego wybuch kryzysu azjatyckiego. Euro było najsilniejsze względem jena od stycznia 2015. Złoty lekko dziś rano słabł (EUR/PLN +0,15 proc., USD/PLN +0,3 proc.).
Bitcoin kontynuował swój taniec w okolicach poziomu 30000 USD (dziś rano -3,15 proc.).
Każdy zna uczucie oczekiwania na coś stresującego, co raczej na pewno się wydarzy, ale nadal ma nadzieję, że nie będzie aż tak źle. Dziś nie piszemy matur, ale wielu Polaków z wiadomych powodów czuje stres z tyłu głowy. Wczoraj otrzymaliśmy nie najgorsze dane z Kanady, czym nie mogą pochwalić się dziś Węgry.
W oczekiwaniu na decyzję
Po raz kolejny nadszedł dzień, w którym oczy Polaków zwrócone są w kierunku Rady Polityki Pieniężnej. Tak jak w większości państw godzina ogłoszenia decyzji w sprawie wysokości stóp procentowych jest znana, tak w Polsce musimy uzbroić się w cierpliwość i (nerwowo) co jakiś czas wciskać F5, w celu odświeżenia kalendarza makroekonomicznego. Kierunek, w którym pójdziemy, nie budzi już chyba wątpliwości u nikogo. Analitycy wskazują dojście do poziomu 6% jako absolutne minimum. Pytanie, czy to posunięcie umocni polskiego orła na szerokim rynku, czy może poziom 6% jest już wliczony w cenę, pozostawię Państwu do subiektywnej oceny. Pewnym jest jednak, że wzrost stóp po raz kolejny negatywnie wpłynie na budżet domowy milionów Polaków. Po publicznym ogłoszeniu wartości stóp czeka nas komunikat profesora Glapińskiego odnoszący się do podjętej decyzji. Miejmy nadzieję, że w nowej kadencji prezes poważnie podejdzie do problemu i tym razem obędzie się bez zbędnego żartowania, które w obecnej sytuacji jest co najmniej nie na miejscu.
Umocnienie CAD
Wczoraj po południu napłynęły do nas raczej pozytywne dane z Kanady. Co prawda bilans handlu zagranicznego był o prawie 800 mln. CAD niższy od prognozowanego to od początku 2022 roku wskaźnik ten nieustępliwie przyjmuje wartości dodatnie. Nieco później poznaliśmy wartość Indeksu Ivey PMI, który osiągnął poziom równych 72 punktów. Indeks ten jest uznawany za prognozę aktywności całej gospodarki Kanady. Dane tworzone są na podstawie ankiet przeprowadzanych z menedżerami zaopatrzenia firm z sektorów publicznych, jak i prywatnych. Wartość powyżej 50 punktów wskazuje na dalszy rozwój gospodarczy i tak było też tym razem. Obydwa wyżej wymienione odczyty wpłynęły pozytywnie na dolara kanadyjskiego, który wczoraj od południa umacniał się w stosunku do “zielonego”. Umocnienie to najprawdopodobniej było napędzane także osłabieniem dolara amerykańskiego stosunku do euro, które wczoraj po południu było widoczne na kursie EUR/USD. We wtorek po godzinie 16 na głównej parze walutowej świata na chwile wyszliśmy na poziomy powyżej 1,07$, wróciliśmy do nich w godzinach nocnych, jednak w środowy poranek granice 1,07$ oglądamy od dołu.
Dwucyfrowa inflacja w kolejnym kraju
Po godzinie 9 jesteśmy po wszystkich odczytach zaplanowanych na dzisiejszą sesję z węgierskiej gospodarki. Dane nie są dobre dla forinta, który holistycznie patrząc, słabnie od czasu wybuchu wojny. Produkcja przemysłowa na Węgrzech okazała się niższa od prognozowanej, a także od tej sprzed roku. Bilans handlu zagranicznego od lipca 2021 roku utrzymuje się na ujemnych poziomach. Na to wszystko nałożyła się wysoka inflacja konsumencka, która wyniosła 10,7%, będąc jednocześnie wyższą od konsensusu. Tym samym Węgry dołączyły do już licznego grona państw, (nie) mogących się pochwalić dwucyfrową inflacją CPI. Patrząc na te dane, nie może dziwić fakt dzisiejszego osłabienia forinta w stosunku do PLN, EUR i USD.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
11:00 – PKB dla strefy euro
16:30 – Tygodniowa zmiana zapasów paliw w USA.
Osoby, które chcą zaciągnąć kredyt w banku czy też pożyczkę w prywatnej firmie muszą być gotowe na to, że będą musiały spełnić kilka podstawowych warunków. Niestety nie każda osoba może otrzymać dodatkowe środki pieniężne, a wpływ na odmowną decyzję kredytową może mieć naprawdę wiele czynników. Warto jednak wiedzieć, że większość instytucji finansowych stawia przed swoimi klientami podobne wymagania i warto, jest je znać. Co trzeba zrobić, aby konsolidacja chwilówek była możliwa i gdzie szukać korzystnych ofert?
Konsolidacja chwilówek – wymagania
Jeśli chcesz otrzymać kredyt na spłatę chwilówek, to musisz spełnić kilka podstawowych wymagań, które można spotkać w większości instytucji finansowych. Przede wszystkim kredytobiorca musi mieć ukończone 18 lat i mieć pełną zdolność do czynności prawnych. Samodzielnie pożyczki nie uzyskają osoby, które są częściowo lub też całkowicie ubezwłasnowolnione. Oprócz tego przed udzieleniem kredytu na spłatę chwilówek kredytodawca przeanalizuje naszą zdolność oraz historię kredytową. Zdolność kredytowa to indywidualna zdolność każdego z nas do spłaty zobowiązania w wyznaczonym na umowie terminie.
Zdolność kredytowa kredytobiorcy jest obliczana na podstawie kilku czynników. Liczy się, chociażby: wiek, wysokość dochodów, liczba zobowiązań, rodzaj umowy, na której pracujemy itd. Bardzo ważne są jednak dochody i to od nich w dużej mierze zależy to, jaką kwotę otrzymamy. Dochodem może być nie tylko pensja z pracy, ale także emerytura. Niestety osoby, które mają wysokie dochody, ale przy tym mają wiele zobowiązań np. alimenty, raty kredytów itd. mogą otrzymać negatywną decyzję kredytową.
Gdzie szukać korzystnej oferty konsolidacji chwilówek?
Na ten moment kredyt konsolidacyjny jest dostępny w większości banków. Jest to zobowiązanie, które cieszy się coraz większą popularnością i może być sposobem na rozwiązanie problemów finansowych. Korzystne oferty możesz znaleźć online lub też w stacjonarnych oddziałach różnych instytucji finansowych. W wybraniu najlepszej z nich może Ci pomóc profesjonalny doradca kredytowy, który wie gdzie szukać najlepszych ofert konsolidacji chwilówek dla swoich klientów.
Dzięki skorzystaniu z usług doradcy możesz zaoszczędzić sporo czasu na szukaniu atrakcyjnej oferty konsolidacji chwilówek. Taka osoba poszuka ją za Ciebie i wskaże Ci najlepsze rozwiązanie Twoich problemów finansowych. Warto jest poważnie rozważyć taką pomoc, ponieważ możesz dzięki temu raz na zawsze pozbyć się swoich problemów ze spłatą pożyczek i chwilówek i zacząć nowe, lepsze życie bez zadłużenia.
Zbiorniki dla branży spożywczej, zwłaszcza dla produktów mlecznych muszą spełniać szczególne wymagania, normy i przepisy związane z kwestią zachowania higieniczności. Produkty tego typu należy przechowywać w odpowiednich warunkach, takich, by całkowicie wykluczyć możliwość kontaktu z zanieczyszczeniami i drobnoustrojami. Przetwórstwo mleczne to specyficzny rodzaj przemysłu, w przypadku którego od producenta zbiorników wymaga się specjalnych konstrukcji i najwyższej jakości ich wykonania. W Gpi doskonale zdajemy sobie z tego sprawę.
Szczególny projekt zbiornika na mleko
Zbiornik na produkty mleczne powinien być wytrzymały na wszelkie niesprzyjające warunki. Dlatego projekt techniczny musi uwzględniać takie czynniki jak odporność na działanie produktu, korozję, ciśnienie, różnice temperatur czy środków czyszczących. Z tego powodu stosuje się najodpowiedniejszy do tego materiał – stal nierdzewną typu 1.4404 oraz uszczelki EPDM. Stal szlachetna nie wpływa na cechy organoleptyczne, co oznacza, że nie zmienia składu chemicznego lub fizycznego danego medium.
Co więcej, aby produkt mógł swobodnie spływać, powierzchnia zbiornika musi mieć spadek minimum 3° skierowany w stronę odpływu. Co ważne, wszelkie elementy takie jak łożyska, śruby, sprężyny, nie mogą mieć kontaktu z produktem, dlatego są montowane poza wnętrzem zbiornika. Oprócz tego, że cała powierzchnia zbiornika jest pasywowana i wytrawiana, jego krawędzie są równie istotne, dlatego są szlifowane i zaokrąglane promieniem o wartości co najmniej 3 mm.
Nie sposób nie wspomnieć o szeregu norm i przepisów, jakie obowiązują spożywkę. Zbiornik, który ma kontakt z produktem spożywczym, musi spełniać m.in. wymogi EHEDG (The European Hygienic Engineering & Design Group). Norma ta jest gwarantem bezpieczeństwa żywności podczas wszystkich etapów jej produkcji i przetwarzania, oparta na poprawie technologii oraz metod projektowania.
Różnorodność zbiorników dla branży spożywczej
Za każdym zbiornikiem do magazynowania lub przetwarzania mleka kryje się indywidualny projekt, ściśle dopasowany do potrzeb klienta i jego przedsiębiorstwa. Różnorodność procesów, jakie mogą zachodzić w przypadku surowego mleka lub przetworzonych jego produktów, zobowiązuje do bycia elastycznym w produkcji różnych rodzajów zbiorników. Dlatego w Gpi produkujemy dla przemysłu spożywczego, w tym mleczarstwa, zbiorniki procesowe, buforowe, zbiorniki do magazynowania, czy fermentatory.
W przypadku mleka nieprzetwarzanego zbiorniki wyposażone są zazwyczaj w mieszadła boczne, powodujące stałe, delikatne mieszanie, co zapobiega tworzeniu się śmietany. Pochylony kształt dna natomiast zapewnia swobodny przepływ produktu, co także ma wpływ na niezmienność substancji.
Izolacja zbiornika ze stali nierdzewnej
Zbiorniki na produkty mleczne są zabezpieczone również na zewnątrz konstrukcji. Mleko i inne produkty mleczne jak śmietana, serwatka, kefir, ser, jogurt wymagają specjalnego przechowywania, dlatego wyposażone są w izolację z wełny mineralnej, zazwyczaj o grubości 120 mm, która dzięki temu, że nie posiada chlorków, dodatkowo zabezpiecza przed wilgocią. Ponadto, jako ochronę całego zbiornika stosuje się montaż blachy trapezowej. Tak przygotowana izolacja zapewnia utrzymanie odpowiedniej temperatury, która jeśli chodzi o produkty mleczne, ma niezwykle istotny wpływ na ich strukturę i jakość.
Dokładne samooczyszczenie
W przypadku produktów mlecznych, klienci najczęściej decydują się na dodatkowe doposażenie w postaci przyłącza CIP (cleaning-in-place), które zdecydowanie jest ułatwieniem w procesie czyszczenia i zachowania sterylności. Systemy CIP sukcesywnie zaczynają zastępować ręczne procesy czyszczenia w różnych gałęziach przemysłu. Dla sektora spożywczego, w tym mleczarskiego, systemy te są idealnym rozwiązaniem. W przechowywaniu lub przetwarzaniu produktów mlecznych konieczne jest częste, dokładne i szybkie czyszczenie powierzchni zbiornika. Samoczyszczące się systemy zapewniają największą możliwość zachowania higieniczności, ale także zdecydowanie większą oszczędność czasu niż w przypadku czyszczenia manualnego.
Kontrola przede wszystkim
Testy, kontrole i wszelkie przeglądy stanowią w Gpi bardzo ważny element w całym procesie produkowania zbiorników. Jednym z takich testów jest wizualna kontrola spawów, zwana EN ISO 17637 oraz EN ISO 5817, pozwalająca ocenić właściwości złączy zbiornika. Inną wizualną kontrolą jest sprawdzenie, czy na każdym etapie produkcji zbiornik i jego części są zgodne z charakterystyką zawartą w rysunku technicznym.
Innym rodzajem testu jest również pomiar chropowatości spoin. W standardzie chropowatość powinna wynosić Ra ≤ 0,8 μm. Poza tym, dokonuje się też krótkookresowego testu mieszadła, w którym sprawdza się, czy nie zachodzą otarcia o inne elementy we wnętrzu zbiornika oraz czy wibracja działa prawidłowo.
Ostatni test zbiornika test ryboflawinowy, który daje możliwość sprawdzenia, z jaką skutecznością wymywany jest produkt ze ścian zbiornika oraz króćców, włazów, dennic czy głowic myjących. Dzięki płynowi ryboflawinowemu i lampy UV, wskazywane są miejsca, które trzeba poprawić.
Polski rynek nieruchomości magazynowych w I kw. 2022 r. zachowywał się stabilnie, z nieznacznym spadkiem obserwowanym w zakresie popytu wynoszącym 1,56 mln mkw. (-2,5% r/r). Po stronie podaży deweloperzy zrealizowali projekty o łącznej powierzchni ponad miliona mkw. (+44% r/r). W budowie pozostaje rekordowe 4,9 mln mkw., przy czym takie czynniki, jak inflacja oraz wzrost cen materiałów i wykonawstwa wpływają na stopniowe podnoszenie stawek czynszów. Nie bez znaczenia dla całego sektora pozostaje również napięta sytuacja geopolityczna za południowo-wschodnią granicą Polski, która w kolejnych kwartałach roku może wpłynąć na czasowe zwiększenie popytu najemców relokujących biznes ze wschodu Europy. AXI IMMO prezentuje wyniki polskiego rynku magazynowego w okresie styczeń – marzec 2022 r. w raporcie „Polski Rynek Magazynowy w I kw. 2022 r.”.
Pierwszy kwartał 2022 r. był wyraźnie spokojniejszy pod względem transakcji z udziałem nieruchomości czy portfeli magazynowych. Wygenerowane ok. 190 mln EUR stanowiło 11% całości wolumenu rynku inwestycyjnego. Wśród największych transakcji do końca marca br. znalazły się zakup przez koreański podmiot projektu BTS Amazon Świebodzin od Panattoni w Polsce Zachodniej (200 000 mkw.|4 kondygnacje), przejęcie przez Partners Group & Peakside Capital Advisors (JV) portfela nieruchomości Cromwell/White Star o powierzchni 72 500 mkw. (docelowo do 150 000 mkw.) w regionie warszawskim oraz zakup działki inwestycyjnej w Małopolsce przez Revetas Capital od Panattoni, na której może powstać nieruchomość z przeznaczeniem przemysłowo-logistycznym na ok. 55 000 mkw.
„Utrzymujący się od ponad dwóch lat wyraźny, bo ponad 50% udział aktywów magazynowych na rynku inwestycyjnym pozornie zaczyna wyhamowywać. Wedle sygnalizowanych od kilku miesięcy scenariuszy jesteśmy w fazie braku wysokiej jakości produktów, przy czym spodziewamy się, że w najbliższych kwartałach sytuacja ta unormuje się. Na dodatek, fakt rosnących stawek czynszów może przyczynić się do ponownego rozważenia zakupu aktywów magazynowych przez inwestorów, którzy dotychczas zwlekali z wejściem na polski rynek. Trzecim istotnym czynnikiem pozostaje spełnianie wytycznych ESG, które po pierwsze ułatwi uruchomienie finansowana nowego projektu, a po drugie zagwarantuje wyższą stopę zwrotu ze sprzedaży,” analizuje Renata Osiecka, Partner Zarządzająca, AXI IMMO.
Na koniec marca br. popyt brutto na polskim rynku magazynowym wyniósł 1,56 mln mkw. (-2,5% r/r), z kolei w ramach samych nowych kontraktów najemcy podpisali umowy na ponad 1,12 mln mkw. (ok. 72% popytu brutto). Największą aktywność na początku roku tradycyjnie zarejestrowano na Górnym Śląsku, Warszawie i Polsce Centralnej. Wśród największych transakcji najmu w I kw. 2022 r. znalazły się m.in. przedłużenie umowy i ekspansja firmy z branży handlowej na 65 300 mkw. w SEGRO Logistics Park Gliwice, następnie klient z sieci handlowej zajmie 47 700 mkw. w Hillwood Łowicz Południe, a 45 500 mkw. wynajmie operator logistyczny na potrzeby firma z sektora e-commerce w Hillwood Słubice II.
„Podobnie, jak w poprzednich kwartałach, największą aktywność najemców rejestrujemy z sektorów logistyki, sieci handlowych oraz e-commerce. Rozpatrujemy ten stan jako stały trend, który pozostanie z nami jeszcze przez długi czas. Możliwy niespodziewany popyt, który będzie bardziej widoczny w drugim kwartale oraz półroczu 2022 r. wygenerują firmy dotychczas rozwijające się na wschodzie Europy. W wyniku agresji Rosji w Ukrainie poszukują one bezpiecznego miejsca do czasowej lub stałej relokacji. Obserwowaliśmy już w I kw. 2022 r. duże zainteresowanie chęcią wynajęcia powierzchni magazynowej tuż przy granicy z Ukrainą, a także wzdłuż autostrady A4. Kontynuacja tego trendu może w kolejnych miesiącach przyczynić się do znacznego obniżenia poziomu pustostanów w całej Polsce,” wyjaśnia Anna Głowacz, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych, AXI IMMO.
Nie bez znaczenia dla kondycji rynku magazynowego pozostają nowe realia, jak utrzymująca się wysoka inflacja, braki w dostawie kluczowych do budowy magazynów materiałów i surowców oraz rosnące koszty wykonawstwa, które istotnie wpływają na czas realizacji nowych inwestycji. Pomimo niesprzyjających okoliczności deweloperzy nie zwalniają tempa i w I kw. 2022 r. dostarczyli 1,02 mln mkw. (+44% r/r), które pozwoliło na powiększenie całkowitych zasobów powierzchni magazynowej do 27 mln mkw. (+27% r/r). Wśród największych dostarczonych projektów znalazły się Hillwood Bydgoszcz (105 000 mkw.), P3 Poznań II (82 300 mkw.) Hillwood Stryków BTS (72 900 mkw.) i 7R Park Goleniów II (62 500 mkw.). W kontekście nowej podaży na koniec marca br. w realizacji znajdowało się 4,9 mln mkw. (+113% r/r), z czego ponad 58% stanowiły projekty spekulacyjne. Najwięcej w regionach buduje się na Górnym Śląsku (ponad 900 tys. mkw.), na Dolnym Śląsku (725 tys. mkw.) oraz w regionie Warszawy i Polski Centralnej (po ponad 680 tys. mkw.). Nowa podaż nieznacznie wpłynęła na wzrost poziomu pustostanów, który na koniec marca br. wyniósł ok. 4% w całej Polsce. Regiony z największą procentowo dostępnością powierzchni to rynek Kujawsko-Pomorski (16%), Szczecin (13%) i Polska Wschodnia (11%), natomiast poziom pustostanów oscylujący poniżej 3% znajduje się w Poznaniu, Dolnym Śląsku i Trójmieście. W I kw. 2022 r. obserwowaliśmy kontynuację trendu związanego z rosnącym czynszem, który przekłada się na średni wzrost ofertowanych stawek najmu od 0,2 do 0,4 euro/mkw.
„Analiza pierwszych trzech miesięcy 2022 r. wskazuje jasno, że rynek magazynowy w Polsce w kontekście popytu ma perspektywy i szanse na dalszy stały rozwój. Pomimo czynników wpływających na ograniczenie podaży nie spodziewamy się stagnacji w sektorze. Wysoki współczynnik projektów budowanych spekulacyjnie oraz rosnące stawki najmu mogą wpłynąć na nieco niższą dynamikę po stronie popytu. Istotne w kontekście kolejnych miesięcy 2022 r. będą decyzje rządu dotyczące polityki związanej z inflacją czy znalezieniem nowych alternatywnych łańcuchów dostaw surowców energetycznych oraz materiałów budowlanych po agresji Rosji w Ukrainie. W obliczu wymienionych wyzwań oraz w kontekście wchodzenia w kolejną fazę dojrzałości, polski rynek magazynowy przestaje być najtańszy w Europie, przy czym pozostanie wciąż atrakcyjny dla najemców i inwestorów. W efekcie wyjściowe stawki czynszów zaczynają konkurować z tymi obserwowanymi na zachodzie Europy,” podsumowuje Renata Osiecka.
Już w środę 8 czerwca rozpocznie się posiedzenie Senatu, podczas którego izba wyższa zajmie się poprawkami do nowelizacji Polskiego Ładu. Wśród proponowanych zmian są m.in. przywrócenie możliwości pełnego rozliczania dla samotnie wychowujących dzieci czy zwiększenie wysokości odpisów na rzecz organizacji pożytku publicznego do 1,5% podatku.
Zmiany dla samotnie wychowujących
Senatorowie będą głosowali łącznie nad czterema propozycjami zmian do projektu, który trafił do nich z Sejmu. Pierwsze z nich dotyczą powrotu do możliwości pełnego rozliczania się osób samotnie wychowujących dzieci. Projekt przegłosowany niedawno przez Sejm likwiduje taką możliwość, wprowadzając zamiast niej dzielenie dochodów przez 1,5 (zamiast na pół). Senat zajmie się także powrotem do sytuacji, kiedy wspólnie z dzieckiem może rozliczać się oboje opiekunów sprawujących opiekę naprzemienną.
Więcej na organizacje pożytku publicznego
Jednym z efektów podniesienia kwoty wolnej do 30 tys. złotych i drugiego progu do wysokości 120 tys. zł. oraz obniżki stawki podatku dla pierwszego progu do 12% będą niższe kwoty PIT odprowadzane przed podatników. Tym samym kwoty przekazywane na rzecz organizacji pożytku publicznego w ramach 1% będą niższe. W związku z tym Senat chce, aby zwiększyć wysokość odpisów na rzecz opp z 1 do 1,5%.
Już w tym roku po części zrównano podstawę wyliczania składki zdrowotnej z podatkiem dochodowym m.in. poprzez zmiany dotyczące remanentu. W mojej ocenie dochód dla celów obliczenia podatku jak i składki zdrowotnej powinien być zrównany na każdej płaszczyźnie, tak aby podatnik nie musiał się zastanawiać, czym ten dochód właściwie jest.
Podatek – ale według jakich zasad?
Obecnie, zgodnie z ustawą przegłosowaną przez Sejm, podatnicy, którzy są uprawnieni do skorzystania z ulgi dla klasy średniej, a więc których roczny przychód mieścił się w przedziale 68 412 zł – 133 692 zł, będą mogli wyliczyć podatek dochodowy za 2022 rok według zasad:
z 2021 r.,
z pierwszego półrocza 2022;
z drugiego półrocza 2022;
i następnie wybrać najkorzystniejsze dla siebie rozwiązanie. Przypomnijmy, że ulga dla klasy średniej będzie zlikwidowana 1 lipca z mocą wsteczną od 1 stycznia. Jednak ze względu na to, że dla niektórych podatników jej zasady mogłyby być korzystne, to ustawodawca wciąż daje możliwość skorzystania z niej.
Senat natomiast proponuje, aby każdy podatnik rozliczający się na skali podatkowej mógł wybrać, według których zasad chce rozliczyć swój podatek za 2022 rok.
Niewątpliwie sporządzenie zeznań za rok 2022 będzie nie lada wyzwaniem. Jednak ze względu na specyficzne zmiany przepisów propozycja Senatu wydaje się rozsądnym rozwiązaniem.
Po przegłosowaniu zmian w izbie wyższej projekt ustawy trafi ponownie do Sejmu, który zadecyduje o ich przyjęciu bądź odrzuceniu.
Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt
Jakie wyniki sprzedaży odnotowali deweloperzy mieszkaniowi w pierwszych miesiącach bieżącego roku? Czy na przestrzeni ostatniego roku zmieniły się preferencje kupujących? Jakie mieszkania cieszą się teraz największym powodzeniem? Sondę opracował serwis nieruchomości dompress.pl
Andrzej Oślizło, prezes zarządu Develia S.A.
Pierwszy kwartał 2022 roku był dla nas dobry pod kątem sprzedaży. Znaleźliśmy nabywców na 603 lokale. Dla porównania, w analogicznym okresie ubiegłego roku podpisaliśmy 580 umów. Taki wynik był możliwy dzięki znacznemu zwiększeniu oferty. Od początku roku wprowadziliśmy do sprzedaży około 1500 mieszkań. Spodziewamy się jednak, że na skutek kolejnych podwyżek stóp procentowych i wejścia w życie nowelizacji tzw. rekomendacji S Komisji Nadzoru Finansowego zainteresowanie klientów w kolejnych miesiącach br. będzie się zmniejszać.
Andrzej Gutowski, Wiceprezes, dyrektor Sprzedaży Ronson Development
W pierwszych czterech miesiącach 2022 roku sprzedaliśmy 130 mieszkań. Ten wynik wpisuje się w nasz tegoroczny plan sprzedażowy, choć nie jest tajemnicą, że rynek skurczył się o blisko 40 proc. Wpływa na to ma wzrost stóp procentowych i związana z tym ograniczona dostępność do kredytów, ale też rosnące koszty budowy, które są dodatkowym czynnikiem cenotwórczym. W związku z tym rośnie procent klientów-inwestorów, którzy płacą gotówką i kupują mieszkania o kompaktowych metrażach, idealnych pod wynajem.
Piotr Ludwiński, dyrektor ds. Sprzedaży i Obsługi Klientów w Archicom S.A.
W pierwszym kwartale 2022 roku nie odnotowaliśmy zmian w sprzedaży w porównaniu do analogicznego czasu w 2021 roku. Jesteśmy jedyną spółką giełdową, która osiągnęła sprzedaż na poziomie powyżej 100 mieszkań i nie zanotowała spadków. Nie oznacza to jednak, że sytuacja nie ulegnie zmianie w perspektywie długoterminowej, biorąc pod uwagę coraz trudniejszy dostęp do kredytów hipotecznych. Warto podkreślić, że nie obserwujemy braku zainteresowania kupnem mieszkania wśród potencjalnych klientów. Biorąc pod uwagę aktualny poziom i prognozy dotyczące inflacji uważamy, że mieszkania nadal są atrakcyjną inwestycją umożliwiającą ochronę kapitału. To, co obserwujemy to zmiany w popycie efektywnym, wyrażanym fizyczną możliwością zakupu.
Ostatnie sytuacje, pandemia oraz konflikt zbrojny w Ukrainie przyczyniły się do weryfikacji naszych potrzeb i ponownie uwrażliwiły nas na wartości, jakie daje rodzina, dom, czy poczucie bezpieczeństwa. Warto pamiętać, że mieszkanie nie ma substytutu, jeśli więc zmieniają się nasze preferencje np. ze względu na obecną sytuację ekonomiczną, musimy zweryfikować swoje marzenia i dopasować je do aktualnych możliwości lub przeczekać. W takich okolicznościach często decydujemy się na wynajem mieszkania, które też ma swojego właściciela będącego inwestorem. W ten sposób rynek nieruchomości nieustannie się rozwija.
Małgorzata Ostrowska, dyrektor Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.
W pierwszych miesiącach roku otoczenie rynkowe nie było dla deweloperów wsparciem. Podwyżki stóp procentowych, wzrost cen materiałów budowlanych i robocizny, pandemia i najazd Rosji na Ukrainę to czynniki, które spowolniły sprzedaż mieszkań. Jednak warto podkreślić, że w naszym przypadku w porównywalnym stopniu, co w pierwszym kwartale ubiegłego roku utrzymywało się zainteresowanie zakupem lokali w celach inwestycyjnych i sprzedaż w tym segmencie była dla nas dużym wsparciem. Zakup mieszkania, które nadaje się na wynajem nadal chroni przed inflacją, a roczna stopa zwrotu tylko z wynajmu apartamentu, który można kupić np. w inwestycji Pileckiego 59 w Warszawie za 295 tys. zł., wynosi około 8 proc. brutto. Wysokie stopy procentowe wstrzymują decyzje zakupowe części klientów, którzy potrzebują mieszkań dużych. Przy zakupie mieszkania o małym metrażu, np. w Osiedlu Kościuszki w Chorzowie, gdzie ceny wynoszą od 218 tys. zł do 258 tys. zł, raty kredytowe będą z pewnością niższe niż koszt najmu.
Adrian Potoczek, dyrektor ds. rozwoju w Wawel Service
Nasi klienci nadal chętnie inwestują w nieruchomości, ponieważ zdają sobie sprawę, że w przypadku wysokiej inflacji kupno mieszkania jest wciąż dobrą lokatą kapitału. Zauważyliśmy jednak przeniesienie zainteresowania nabywców z większych lokali na mniejsze mieszkania, najczęściej dwupokojowe.
Zbigniew Juroszek, prezes Atal S.A.
W pierwszych czterech miesiącach 2022 roku zawarliśmy łącznie 968 umów deweloperskich i przedwstępnych. Za kwiecień dane są następujące: 214 umów deweloperskich i przedwstępnych oraz 210 umów rezerwacyjnych. Na koniec kwietnia posiadaliśmy 413 aktywnych umów rezerwacyjnych. Mieszkania sprzedają się wolniej niż rok temu, natomiast dotyczy to klientów, którzy zamierzają posiłkować się kredytem hipotecznym i którzy przez wyższy poziom stóp procentowych utracili zdolność kredytową. Klienci gotówkowi nadal kupują mieszkania. Wielu z nich chroni się w ten sposób przed skutkami rosnącej inflacji. Pod względem preferencji klientów nie zauważamy większych zmian. Zakup mieszkania to zwykle wybór na wiele lat, który klienci starają się dopasować do swoich potrzeb i możliwości.
Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic
W pierwszych czterech miesiącach tego roku odnotowaliśmy zmniejszenie sprzedaży głównie większych lokali, trzy i czteropokojowych. Zakup takich mieszkań klienci finansowali częściowo lub w większości posiłkując się kredytem. Z danych NBP wynika, że sprzedaż hipotek w kwietniu 2022 roku w ujęciu rocznym spadła o blisko 40 proc., co musiało się przełożyć na sprzedaż.
Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest
Dobrze oceniamy sprzedażowo pierwsze cztery miesiące roku, pomimo trudnej sytuacji geopolitycznej związanej z wojną w Ukrainie, wzrostem stóp procentowych, galopującej inflacji, czy spadku zdolności kredytowej przez wielu klientów. Generalnie jesteśmy zadowoleni z wyników, chociaż sprzedaż była mniejsza niż rok temu. Natomiast jest to związane z czynnikami zewnętrznymi, na które nie mamy wpływu. Największym zainteresowaniem obecnie cieszą się mieszkania o niedużych metrażach, kupowane za gotówkę w celach inwestycyjnych. Z kolei klienci kredytowi musieli zweryfikować swoją sytuację, bo niektórych po prostu nie stać obecnie na większy metraż.
Edyta Kołodziej, dyrektor sprzedaży i marketingu w Nickel Development
Pierwsze cztery miesiące tego roku minęły pod znakiem niepewności. Początek roku był obiecujący, jednak po rosyjskiej agresji na Ukrainę liczba zapytań wyraźnie zmalała. Malejący ruch ze strony osób kupujących mieszkania dla siebie zastąpili inwestorzy, kupujący nawet po kilka mieszkań. Tych ostatnich przyciągnęły zmiany na rynku najmu, gdzie czynsze wzrosły znacząco z korzyścią dla wynajmujących. Do grona potencjalnych najemców dołączyli uciekający przed wojną Ukraińcy i Białorusini, a także Polacy, których podwyżki stóp procentowych skutecznie wykluczyły z rynku pierwotnego. W przypadku naszych klientów nie widać znaczącej różnicy w preferencjach względem wcześniejszych lat. W dalszym ciągu najchętniej kupują oni mieszkania dwupokojowe, o powierzchni do 40 mkw., niezależnie od tego, czy mówimy o inwestorach, czy kupujących na własny użytek.
Michał Witkowski, dyrektor ds. sprzedaży Lokum Deweloper S.A.
W przypadku wyników sprzedaży możemy mówić o stałym trendzie rosnącym w ciągu roku, uwzględniając w wyniku również umowy rezerwacyjne. Z jednej strony obserwujemy niesłabnące zainteresowanie nieruchomościami nabywanymi w celach inwestycyjnych, a z drugiej wciąż niezaspokojone potrzeby w zakresie kupna mieszkania na własny użytek. Jednocześnie widzimy obniżenie wpływu czynników emocjonalnych na decyzje nabywców oraz obecność gotówki na rynku. Nie możemy pominąć faktu odczuwalnego spowolnienia sprzedaży, ze względu na to, że wynika on z trudniejszego dostępu do finansowania przez klientów kredytowych. Zauważamy jednak zainteresowanie ze strony nabywców gotówkowych, natomiast u klientów kredytowych zrozumienie wysokości rat oraz determinację w realizacji planów. Prowadzimy rozmowy z klientami zarówno o mieszkaniach, jak i o mechanizmach, które wpływają na dzisiejszy koszt kredytu i jego osłabione w czasie oddziaływanie na cenę zakupu.
Preferencje wyjściowe kupujących są bardzo zbliżone do tych, z którymi klienci przystępowali do rozmów również w roku poprzednim. Dotyczy to, zarówno inwestorów, jak i kupujących na użytek własny. Są one poddawane weryfikacji w momencie, w którym dochodzimy do kwestii możliwości finansowania. Wówczas nabywcy decydują się na mniejszą powierzchnię nieruchomości lub zmianę lokalizacji, żeby odpowiednio dopasować cenę mieszkania do swojej zdolności kredytowej.
Teresa Witkowska, dyrektor ds. Sprzedaży i Marketingu Napollo Residential
W pierwszy kwartale tego roku osiągnęliśmy zakładane wyniki sprzedaży. Zainteresowaniem naszymi mieszkaniami jest spore, a wynika to z faktu, że budujemy w atrakcyjnych lokalizacjach, blisko węzłów komunikacji zbiorowej, w pobliżu szkół, w sąsiedztwie terenów zielonych. Dodatkowo mamy inwestycje, które są w znacznym stadium zaawansowania budowy, co też przyciąga klientów. Dotychczasowe preferencje klientów nie uległy zmianie. Niemniej jednak zauważamy, że częściej zwracają oni uwagę na oferowany standard, na możliwości wprowadzania zmian lokatorskich, czy na elastyczny harmonogram płatności. Jesteśmy deweloperem, który odpowiada na potrzeby rynku, potrafimy dostosować się do tych oczekiwań i zaoferować klientowi każdą z powyższych opcji.
Marcin Michalec, CEO Okam
Zainteresowanie oferowanymi przez nas mieszkaniami utrzymuje się od wielu miesięcy na stabilnym poziomie. Przed nami kolejne, ważne fazy poszczególnych inwestycji . W zależności od osobistych potrzeb nabywcy sięgają po zróżnicowane metraże. Rodziny z dziećmi preferują większe powierzchnie, zaś single lokale jedno i dwupokojowe. Z uwagi na sytuację ekonomiczną, trudności z uzyskaniem kredytów hipotecznych i rosnące stopy procentowe zmniejszają się oczywiście możliwości zakupu mieszkań przez konsumentów nieposiadających dużego wkładu własnego czy pełnego finansowania. W perspektywie może to zmniejszyć minimalnie popyt, ale ten obecnie wciąż przewyższa podaż. Jeśli chodzi o dodatkowe preferencje, po wybuchu pandemii z pewnością więcej osób poszukuje mieszkań z zieloną przestrzenią oraz dodatkowymi udogodnieniami na osiedlach, jak kluby mieszkańca, które znajdą się także w naszych inwestycjach, czy licznymi usługami w okolicy.
Joanna Chojecka, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu na Warszawę i Wrocław w Grupie Robyg
Od początku 2022 roku mieliśmy wiele wydarzeń w Europie i w Polsce. Istotny wpływ na rynek miała wojna na Ukrainie, napływ uchodźców, a także nowe przepisy podatkowe i ogromna inflacja. Trudno jeszcze ocenić długoterminowe trendy, jakie pojawią się na rynku nieruchomości mieszkaniowych. Grupa Robyg już w marcu ogłosiła aktualizację swojej strategii w związku z pozyskaniem nowego właściciela i strategicznego partnera – Tag Immobilien. Naszym celem jest posiadanie 20 000 mieszkań do wynajęcia do końca 2027 roku. Planujemy dalszą sprzedaż mieszkań na poziomie 2500 lokali rocznie.
Joanna Janowicz, dyrektor zarządzająca w firmie Constructa Plus
Trudno jest porównywać okres od rozpoczęcia roku z tym, co działo się po rosyjskiej agresji na Ukrainę. Przez pierwsze półtora miesiąca od wybuchu wojny sprzedaż w bardzo widoczny sposób wyhamowała, natomiast potem zaczęliśmy nadrabiać to spowolnienie. Aktualnie mamy takie samo tempo sprzedaży, jak przed rokiem o tej porze. Preferencje naszych klientów pozostają niezmienne. Od lat najbardziej popularne mieszkania dwupokojowe w dalszym ciągu są przedmiotem zapytań klientów. Nic się pod tym względem u nas nie zmieniło.
Mariola Żak, dyrektor sprzedaży i marketingu w Aurec Home
Pomimo dużych zmian na rynku nieruchomości, od początku 2022 roku realizujemy założone plany sprzedażowe. Lata 2020 i 2021 pod względem popytu zaskoczyły niejednego analityka i dewelopera. Nie porównujemy naszych założeń sprzedażowych do minionego roku, ale w rozsądny sposób analizujemy sytuację rynkową. Droższy pieniądz przełożył się na mniejsze zainteresowanie zakupem mieszkań. Nie pomaga także niepewna oferta dla kredytobiorców oraz wciąż niejasne kryteria programu rządowego Mieszkanie Bez Wkładu Własnego. Zauważyliśmy jednak, że klienci tak łatwo nie rezygnują z zakupu mieszkania. Część z nich decyduje się na mniejsze lokale lub szuka alternatywnych sposobów na zakup własnego M. Nadal największym zainteresowaniem cieszą się mieszkania dwupokojowe o metrażu 40 – 45 mkw.
Agata Zambrzycka, dyrektor ds. Relacji z Klientem w Aria Development
Sprzedaż jest stabilna, choć obserwujemy spowolnienie. Wzrosły koszty kredytu oraz znacząco spadła zdolność kredytowa nabywców. Obecnie przeważają klienci, którzy nie korzystają z finansowania i wybierają mieszkania o mniejszej powierzchni.
Sebastian Barandziak, prezes zarządu Dekpol Deweloper
Biorąc pod uwagę pierwsze cztery miesiące ubiegłego roku i obecnego, nie ma znaczącej różnicy, jeśli chodzi o liczbę zawartych umów. Różnica nie przekracza 10 proc. Spowolnienie w decyzyjności klientów o zakupie było zauważalne w końcówce lutego i w marcu 2022, co było spowodowane wybuchem wojny w Ukrainie. W kwietniu i w maju tego roku widzimy jednak powrót do sytuacji sprzed wojny.
Na rynku mieszkaniowym kwestię kluczową przy decyzji odgrywa cena w związku z podwyżkami stóp procentowych i zmianą zdolności kredytowej klientów. Na potrzeby zamieszkania wybierane są najczęściej lokale o relatywnie niewielkiej powierzchni i niskiej cenie całkowitej, ale umożliwiające aranżację dwóch, trzech i nieco rzadziej czterech pokoi. Klienci ostrożniej rozpatrują zakup lokali o dużej powierzchni z uwagi na cenę, ale nabywcy gotówkowi nadal się na nie decydują.
Osoby poszukujące lokali inwestycyjnych pod wynajem, w związku z odbiciem rynku najmu, wybierają najczęściej lokale dwupokojowe o jak najmniejszej powierzchni ze strefą dzienną i sypialną, ponieważ daje im to najszersze grono odbiorców oraz satysfakcjonującą cenę najmu. W segmencie premium preferencje nie uległy zmianom, ale z uwagi na wybuch wojny w Ukrainie oraz w obliczu zmian gospodarczych klienci są ostrożniejsi przy podejmowaniu decyzji mocno obciążających ich portfel. Niektórzy zrezygnowali z zakupu w Polsce i rozważają inne rynki.
W mediach toczy się dyskusja o rosnącym wpływie wirtualnej rzeczywistości (VR) na otaczający świat, rozrywkę, naukę, kreowanie własnego wizerunku w sieci. Wyniki badań przeprowadzonych przez Instytut IPC wskazują jednak, że temat ten budzi wśród Polaków więcej obaw niż entuzjazmu.
Przeprowadzone przez Instytut IPC na zlecenie grupy Evry1 badanie dotyczy postrzegania wirtualnej rzeczywistości przez dorosłych Polaków oraz gotowości do zakupu cyfrowych produktów, które można wykorzystać tylko w wirtualnym świecie. W badaniu przeprowadzonym metodą CAWI wzięło udział 1090 osób.
Wirtualna rzeczywistość? Nie znam
VR polega na multimedialnym kreowaniu komputerowej, trójwymiarowej wizji przedmiotów, przestrzeni i zdarzeń. Technologia ta opiera się zarówno na elementach świata fikcyjnego, jak i realnego, dając odbiorcom możliwość wchodzenia w interakcję z nimi. Zanurzenie się w wirtualnej rzeczywistości ma przekonać nasz mózg, że to, czego doświadczamy, jest realne. Tymczasem jeden na dziesięciu badanych deklaruje, że nie wie, czym jest wirtualna rzeczywistość.
Emeryci się boją, młodzi stawiają na rozrywkę
Popularyzacja przeznaczonych do domowego użytku urządzeń wykorzystujących technologię VR znacznie zwiększyła liczbę osób, które mają możliwość przetestowania jej w praktyce. Wciąż jednak budzi ona wiele obaw. 30% respondentów postrzega wirtualną rzeczywistość głównie jako zagrożenie dla relacji międzyludzkich w świecie rzeczywistym. W grupie emerytów wartość ta wzrasta do 41%. Świat gier online, ale także wirtualnych działek budowlanych, sieciowych relacji z ludźmi/awatarami dla wielu osób jest czymś odległym, niebezpiecznym.
Na drugim biegunie znajdują się entuzjaści. Wśród ankietowanych VR jako szansę na nowe doświadczenia i przeniesienie rozrywki na wyższy poziom postrzega 27% osób. Procent ten jest jeszcze wyższy w młodszych grupach wiekowych (18–34 lata) oraz wśród mężczyzn.
Andrzej Rabsztyn, Managing Partner w hyperCREW wskazuje: Wśród entuzjastów VR znaleźć można przede wszystkim grupę gamerów. Młodzi ludzie już teraz spędzają wolny czas ze znajomymi, grając np. w „League of Legends”, który działa na podobnej zasadzie. Wybieramy postać (już narzuconą przez grę), podpinamy się do Discorda i gramy, jednocześnie rozmawiając live ze znajomymi. Dla tej grupy gry online, także te oparte na VR, stanowią istotny aspekt zarówno rozrywkowy, jak i budujący relacje, a wirtualny świat jest realnie ważnym miejscem.
Rzeczywistość umiarkowanie uzależniająca
Niebezpieczeństwo uzależnienia się od technologii VR dostrzega 17% ankietowanych, przy czym procent ten zwiększa się wśród badanych w małych miastach i z podstawowym wykształceniem.
Dostrzeżenie i zrozumienie obaw i motywacji związanych z wirtualną rzeczywistością wśród różnych grup społecznych nabiera jeszcze większego znaczenia w kontekście intensywnych prac nad rozwojem Metaverse. Dla wielu użytkowników mediów społecznościowych ta przestrzeń może stać się alternatywą dla codzienności i szansą na stworzenie wersji siebie bez licznych ograniczeń realnego świata, takich jak dystans liczony w kilometrach, wygląd zewnętrzny, stan konta.
Zimowa kurtka dla awatara
Wśród toczących się dyskusji o wartości NFT oraz zmianie, którą wprowadzają niewymienne tokeny, badanie pokazuje, że Polacy są niechętni do wydawania rzeczywistych pieniędzy online. Niemal połowa respondentów deklaruje „zdecydowanie nie” w odpowiedzi na pytanie: „Czy kupiłbyś produkt cyfrowy, z którego można skorzystać tylko w wirtualnym świecie?”.
Jednocześnie jedynie 16% badanych wskazuje, że wirtualna rzeczywistość to dla nich przede wszystkim możliwość kreowania wizerunku dzięki tworzeniu własnych awatarów, projektowaniu otoczenia, pokazaniu swojej wyjątkowości.
Wypowiedzi ankietowanych potwierdzają, że w Polsce rynek wirtualnych dóbr, ubrań i dodatków dla postaci z gry to wciąż jeszcze raczej rozrywka dla pasjonatów i sposób na wyrażenie swojego statusu przez nielicznych.
Autor: Alicja Miazga, Marketing Manager, grupa Evry1
O badaniu:
Badanie wykonane przez Instytut IPC.
Badanie CAWI na ogólnopolskiej próbie liczącej N=1090 osób.
Kwoty dobrane według reprezentacji w populacji Polaków w wieku 18 lat i więcej dla płci, wieku i wielkości miejscowości zamieszkania.
Metoda: CAWI.
Branża finansowa zanotowała wyraźny spadek oceny satysfakcji klientów, tracąc niemal połowę wyniku NPS (ang. Net Promoter Score) – wynika z badania KPMG „Customer Experience Excellence”, w którym respondenci kolejny rok z rzędu ocenili doświadczenia oferowane przez marki z sektora finansowego. Wnioski z badania zostały zaprezentowane podczas dedykowanego panelu na Europejskim Kongresie Finansowym. Wypowiedzi reprezentantów sektora bankowego biorących udział w panelu potwierdzają, że ewoluujące oczekiwania klientów, przyspieszająca digitalizacja i rosnąca konkurencja ze strony fintechów, będą wpływały na zewnętrzne i wewnętrzne funkcjonowanie organizacji finansowych, które będą poszukiwać możliwości budowania nowej przewagi konkurencyjnej i innowacyjnych modeli organizacyjnych i biznesowych.
Między wiodącymi bankami zorientowanymi na klienta, a pozostałymi bankami istnieje znacząca luka. Wg badania KPMG, lidera sektora od instytucji zamykającej stawkę dzieli niemal aż 85 punktów we wskaźniku NPS. Badanie wskazuje również, że ta luka może się jeszcze bardziej poszerzyć. Zasadniczo sektor bankowy jest jednym z najbardziej spolaryzowanych pod kątem oceny klientów. W przeciwieństwie do poprzedniej edycji badania, realizowanej w warunkach szczytu pandemii COVID-19, banki nie odnotowały znaczących wzrostów NPS. Liderzy polskiego sektora bankowego jedynie nieznacznie poprawili lub utrzymali swoje wyniki, a większość instytucji została oceniona przez klientów gorzej, niż w trakcie pandemii.
Ogólna ocena sektora bankowego spadła o 47% z 17 do 9 punktów wskaźnika NPS. Średnio o 5% pogorszyła się ocena 6 filarów Customer Experience – wiarygodności, rozwiązywania problemów, oczekiwań, czasu i wysiłku, personalizacji oraz empatii, czyli elementów budujących NPS. Szczególną uwagę zwracają spadki w dwóch ostatnich filarach – personalizacji i empatii, odpowiednio o 5,3% i 5,6%. Oznacza to, że większość przedstawicieli sektora bankowego wciąż stoi przed wyzwaniem polegającym na budowaniu przewagi bazując na filarach wyróżniających.
To kluczowe czasy dla sektora bankowego. Choć branża obronną ręką przeszła przez okres pandemii i w ostatnich kwartałach zanotowała rekordowe wzrosty przychodów, obecne otoczenie biznesowe jest zupełnie inne. Banki mierzą się z wieloma czynnikami, które wymagają ciągłej transformacji nie tylko podstawowej działalności, ale również odkrywania i definiowania na nowo swojej misji i celu oraz wprowadzania innowacji w bezprecedensowym tempie. Przede wszystkim zmieniają się zachowania i oczekiwania dotychczasowych klientów, uchodźcy z Ukrainy stanowią nową grupę kliencką, której istotność dla banków skokowo rośnie – mówi Andrzej Gałkowski, Partner w Dziale Usług Doradczych dla Sektora Finansowego, Lider doradztwa dla sektora bankowego w KPMG w Polsce.
Zmieniające się oczekiwania klientów i otoczenie biznesowe wyzwaniem dla banków
Preferencje klientów w zakresie dokonywania codziennych czynności bankowych w sposób cyfrowy sięgają 85%, średnio we wszystkich ankietowanych grupach wiekowych, a wśród osób poniżej 35. roku życia jest to już niemal 100%. Oznacza to konieczność rewizji i przyspieszenia transformacji cyfrowej w bankach. Jednocześnie klienci oczekują coraz większej personalizacji i empatii, szczególnie kiedy ich sytuacja materialna, zdolności konsumpcyjne i kredytowe pogarszają się w związku z rosnącą inflacją.
Banki poprzez zapewnienie potrzebnego obecnie klientom wsparcia i poczucia bezpieczeństwa mogą zapewnić sobie ich długoterminową lojalność. Rośnie również grupa klientów uciekających z Ukrainy, których obsługa wymaga dokonania inwestycji w zapewnienie uchodźcom pełnego dostępu do bankowości, począwszy od nowych interfejsów, poprzez dostosowanie oferty produktowej i usługowej. Jednocześnie na horyzoncie widnieją potencjalne trudności gospodarcze, globalnie obserwujemy kolejną falę powstawania fintechów, które dynamicznie skalując swoją działalność, mogą z czasem stać się również konkurencją dla polskich banków. Nadal zaostrza się otoczenie regulacyjne, a pojawiające się nowe technologie w coraz mniejszym stopniu stanowią o przewadze konkurencyjnej ze względu na demokratyczny dostęp do nich wszystkich instytucji.
Jakie działania mogą podjąć banki, aby budować i zwiększać przewagę konkurencyjną?
Zmiana niesie ze sobą jednak również szanse. Banki, które potrafią w sposób kompleksowy i zintegrowany umieszczać doświadczenie klienta w centrum swojej działalności i traktując CX jako główny cel swojej transformacji, już teraz zapewniają sobie znaczącą przewagę.
Liderzy sektora bankowego w Europie i na świecie koncentrują się obecnie na 5-ciu kluczowych obszarach: strategii i transformacji opartej o CX, czyli koncentracji na doświadczeniu klienta we wszystkich segmentach klienckich w celu poprawy skuteczności planowania strategicznego i transformacyjnego; integracji wszystkich funkcji organizacyjnych wokół klienta, aby dostarczać doskonałe doświadczenia; adaptacji nowych sposobów pracy zwiększających szybkość, innowacyjność i skuteczność w dostarczaniu rozwiązań i zwiększaniu satysfakcji pracowników; optymalizacji kosztów, ponieważ banki klientocentryczne są średnio niemal 2-krotnie bardziej efektywne kosztowo od ich konkurencji; tworzeniu nowych modeli biznesowych w celu dywersyfikowania swojej działalności i dostarczaniu wartości dla klientów poza podstawowym biznesem bankowym – mówi Marcin Popadiuk, Customer & Strategy Lead w Dziale Usług Doradczych dla Sektora Finansowego w KPMG w Polsce.
****
O badaniu:
Badanie rynkowe przeprowadzone zostało w trzecim kwartale 2021 r. przez niezależną firmę badawczą metodą CAWI (ang. Computer-Assisterd Web Interview) na próbie ponad 5 000 polskich konsumentów, reprezentatywnej dla mieszkańców Polski w wieku powyżej 16. roku życia. Badanie zostało zrealizowane wg tej samej metodologii KPMG Nunwood, która jest wykorzystywana do badań w 20 innych krajach. Podstawą porównań pomiędzy markami, branżami i krajami jest indeks CEE (ang. Customer Experience Excellence). Wskaźnik obliczany jest na podstawie oceny Sześciu FilarówTM Customer Experience z uwzględnieniem ich indywidualnego wpływu na budowę doświadczeń klientów w danym kraju. Tymi filarami są: Wiarygodność, Rozwiązywanie problemów, Oczekiwania, Czas i wysiłek, Personalizacja oraz Empatia. Filary pozwalają lepiej zrozumieć, jakie aspekty są szczególnie istotne dla klienta w całym cyklu relacji z marką i jej produktami, co przekłada się na satysfakcję i lojalność klienta oraz skłonność do rekomendacji marki.
Wbrew początkowym oczekiwaniom, kompleksowe sankcje nie pogrążyły Rosji w kryzysie walutowym, gwałtowny wzrost wartości rubla mógł jednak osiągnąć już punkt zwrotny i może w końcu wywołać odwrotny skutek.
W przeciwieństwie do innych walut rynków wschodzących w okresie napięć, rosyjski rubel doświadczył krótkotrwałej deprecjacji. Po gwałtownym spadku w pierwszych dniach inwazji Moskwy na Ukrainę, rubel zanotował znaczącą poprawę i wzrósł ponad dwukrotnie w stosunku do dolara amerykańskiego od czasu marcowego załamania, stając się od początku roku osiągającą najlepsze wyniki walutą rynków wschodzących. Poniżej skrót wniosków z raportu Allianz Trade.
W uzupełnieniu ustalenia kursu rubla wobec złota, władze Rosji podjęły próbę przewalutowania eksportu gazu na ruble. Ponieważ niższy popyt na pieniądz zmniejsza przepływ dochodów walutowych z eksportu energii do banku centralnego, Rosja zażądała od klientów z nieprzyjaznych jej krajów, aby płacili za import gazu bezpośrednio w rublach. Ten krok, w połączeniu z oparciem kursu rubla na złocie, skutecznie związał rosyjski eksport gazu z ceną złota. W ten sposób CBR mógł również złagodzić zamrożenie swoich rezerw zagranicznych z powodu sankcji, skutecznie delegując interwencję walutową na banki dostarczające ruble importerom energii.
Kilka czynników tłumaczy, dlaczego Rosja uniknęła kryzysu walutowego pomimo zamrożenia większości rezerw banku centralnego.
W pierwszym kwartale 2022 roku nadwyżka bilansu obrotów bieżących osiągnęła rekordowy poziom 58 mld USD i może wzrosnąć nawet do 250 mld USD (w przypadku braku kompleksowego embarga na eksport energii i zmniejszenia importu na skutek sankcji).
Władze Rosji podjęły również w porę środki zaradcze w celu zorganizowania „interwencji walutowej przez delegację”, obejmujące rygorystyczną kontrolę kapitału, tymczasowe ustalenie kursu rubla wobec złota i żądanie od importerów energii, aby dokonywali płatności w rublach, wraz z gwałtowną podwyżką stóp procentowych w celu ustabilizowania rubla po jego gwałtownym spadku.
„Rublizacja” rosyjskiego gazu prawdopodobnie przyczyniła się do odbudowy kursu waluty. Chociaż zasada obowiązkowej płatności została ogłoszona w kwietniu, to jeszcze dwa tygodnie temu dokładny termin jej wprowadzenia pozostawał nieznany. Jednak już samo ogłoszenie miało natychmiastowy wpływ na walutę. Dodatkowo – większość krajów europejskich przyjęła rozwiązanie płatnicze, które pozwala im zaspokoić rosyjski popyt bez naruszenia obecnych sankcji finansowych (szczegóły w raporcie Allianz Trade).
Gwałtowny wzrost wartości rubla mógł jednak osiągnąć już punkt zwrotny i może w końcu wywołać odwrotny skutek. Ponieważ obroty rublami prowadzone są na bardzo słabym rynku (i to głównie na rynku krajowym, biorąc pod uwagę dramatyczny spadek popytu poza Rosją spowodowany sankcjami), jego niedawna aprecjacja świadczy o trudnościach w gospodarce krajowej, która w tym roku prawdopodobnie wpadnie w poważną recesję, co będzie mieć realne konsekwencje. Ponieważ większość eksportu energii jest denominowana w walucie obcej, silniejszy rubel szkodzi równowadze budżetowej państwa, obniżając wartość lokalnej waluty, na którą dodatkowo może wpłynąć możliwość nałożenia przez UE ceł na eksport rosyjskiej energii podczas stopniowego odchodzenia od importu ropy.
Wbrew początkowym oczekiwaniom, kompleksowe sankcje nie pogrążyły Rosji w kryzysie walutowym. W przeciwieństwie do innych walut rynków wschodzących w okresie napięć, rosyjski rubel doświadczył krótkotrwałej deprecjacji. Po gwałtownym spadku w pierwszych dniach inwazji Moskwy na Ukrainę, rubel zanotował znaczącą poprawę i wzrósł ponad dwukrotnie w stosunku do dolara amerykańskiego od czasu marcowego załamania, stając się od początku roku osiągającą najlepsze wyniki walutą rynków wschodzących.
Kilka czynników tłumaczy, dlaczego Rosja uniknęła kryzysu walutowego pomimo zamrożenia większości rezerw banku centralnego. W pierwszym kwartale 2022 roku nadwyżka bilansu obrotów bieżących osiągnęła rekordowy poziom 58 mld USD i może wzrosnąć nawet do 250 mld USD (w przypadku braku kompleksowego embarga na eksport energii i zmniejszenia importu na skutek sankcji). Władze Rosji podjęły również w porę środki zaradcze w celu zorganizowania „interwencji walutowej przez delegację”, obejmujące rygorystyczną kontrolę kapitału, tymczasowe ustalenie kursu rubla wobec złota i żądanie od importerów energii, aby dokonywali płatności w rublach, wraz z gwałtowną podwyżką stóp procentowych w celu ustabilizowania rubla po jego gwałtownym spadku.
Gwałtowny wzrost wartości rubla mógł jednak osiągnąć już punkt zwrotny i może w końcu wywołać odwrotny skutek. Ponieważ obroty rublami prowadzone są na bardzo słabym rynku (i to głównie na rynku krajowym, biorąc pod uwagę dramatyczny spadek popytu poza Rosją spowodowany sankcjami), jego niedawna aprecjacja świadczy o trudnościach w gospodarce krajowej, która w tym roku prawdopodobnie wpadnie w poważną recesję, co będzie mieć realne konsekwencje. Ponieważ większość eksportu energii jest denominowana w walucie obcej, silniejszy rubel szkodzi równowadze budżetowej państwa, obniżając wartość lokalnej waluty, na którą dodatkowo może wpłynąć możliwość nałożenia przez UE ceł na eksport rosyjskiej energii podczas stopniowego odchodzenia od importu ropy. Dwa tygodnie temu bank centralny zareagował trzecią od kwietnia obniżką stóp procentowych, aby powstrzymać aprecjację waluty. Obecna presja wzrostowa na rubla prawdopodobnie z czasem osłabnie, ponieważ niektóre z rosyjskich środków zaradczych wygasną, eksport rosyjskiej energii stanie się mniej konkurencyjny, a pogarszające się perspektywy gospodarcze zaczną ciążyć na kursach walut.
Oprócz skutków dla rosyjskiej waluty, „militaryzacja finansów” mająca na celu sparaliżowanie rosyjskiej gospodarki może mieć również długotrwałe konsekwencje dla światowego systemu finansowego. Chociaż niektóre z sankcji, takie jak zamrożenie prawie dwóch trzecich rezerw walutowych Rosji, były celowe z politycznego punktu widzenia, to jednak budzą też pytania o suwerenność finansową w systemie monetarnym silnie zdominowanym przez dolara amerykańskiego. Możemy być świadkami, jak niektóre kraje z czasem zaczną odchodzić od dolara i/lub zdominowanej przez Zachód globalnej architektury finansowej – zwłaszcza te, które czują, że w pewnym momencie mogą zostać objęte sankcjami. Co więcej, krótkotrwałe ustalenie przez Rosję kursu rubla wobec złota może posłużyć jako wzór dla poważniejszych prób krajów, które mają wystarczające rezerwy złota (lub eksport towarów), aby odejść od obecnego systemu opartego na walutach fiducjarnych.
Rosji udało się uniknąć kryzysu walutowego mimo dotkliwych sankcji
Chociaż koncepcja „militaryzacji finansów” nie jest nowa,[1] jednak w następstwie inwazji Rosji na Ukrainę osiągnęła bezprecedensową skalę. Z dnia na dzień około 55% przedwojennych rezerw walutowych Rosji o wartości 630 mld USD (wykres 1) zostało zamrożone i nie może być wykorzystane, pozostawiając Centralny Bank Rosji (CBR) głównie z krajowymi rezerwami złota. Co więcej, wykluczenie większości rosyjskich banków z międzynarodowego systemu przekazu płatności SWIFT, które w końcu zostało rozszerzone i objęło również zakończenie relacji z bankami korespondentami, praktycznie uniemożliwia rosyjskim bankom dokonywanie transakcji z ich zachodnimi kontrahentami (Aneks, Tabela 1).[2] Wspomnianym sankcjom finansowym towarzyszą zakazy eksportu w różnych sektorach, wpis na czarną listę niektórych dostaw oraz ukierunkowane ograniczenia działalności gospodarczej firm i osób prywatnych, w tym częściowe embargo na eksport energii. Sankcje nie spowodowały jednak całkowitego zamknięcia rachunku zagranicznego Rosji. Kluczowe firmy i banki związane z surowcami nie zostały dotknięte sankcjami, co pozwoliło na kontynuację przepływu gazu i ropy, ale także napływu pieniędzy do Rosji.
Wykres 1: Rosja – rezerwy międzynarodowe w rozbiciu na waluty (styczeń 2022, w mld USD)
Źródła: CBR, Dział Analiz Allianz. Skład pozycji „Inne” nie jest znany, ale obejmuje między innymi SDR i rezerwy utrzymywane w „przyjaznych” krajach.
Wydaje się, że początkowo sankcje były bardzo skuteczne. W początkowej fazie wojny na Ukrainie rubel uległ deprecjacji aż o 40% w stosunku do głównych walut rezerwowych (Wykres 2); taki rozwój sytuacji był spodziewany, biorąc pod uwagę wcześniejsze kryzysy walutowe w gospodarkach rynków wschodzących (Aneks, Tabela 1). Jednak po upływie dwóch miesięcy zmienność kursu zaczęła się zmniejszać, a rubel zasadniczo powrócił do poziomu sprzed inwazji – mimo że CBR miał częściowo związane ręce z powodu zamrożenia rezerw walutowych, co pozostawiło mu mniejsze pole manewru.
Wykres 2: Rosja – zmiany kursów walut i porównanie z historycznymi kryzysami nagłego zatrzymania
Zmiany kursów (RUB do USD) 1/
Obraz wcześniejszych kryzysów walutowych 2/
Źródła: Refinitiv, Dział Analiz Allianz. Uwaga: 1/ na podstawie kursu wymiany do dolara amerykańskiego, 2/ 100 = dzień przed rozpoczęciem ostrej dewaluacji.
* Kupon lub płatność kuponowa to roczna stopa procentowa płacona od obligacji, wyrażona jako procent wartości nominalnej i wypłacana od dnia emisji do dnia zapadalności. Kupony są zwykle określane jako stopa kuponowa (suma kuponów wypłacanych w ciągu roku podzielona przez wartość nominalną danej obligacji).
W jaki sposób Rosji udało się uniknąć kryzysu walutowego? W odpowiedzi na sankcje, władze rosyjskie przyjęły zestaw wzajemnie uzupełniających się środków zaradczych. Po pierwsze, nałożyły surowe środki kontroli kapitału (uzupełniające spowolnienie odpływu kapitału z powodu sankcji handlowych na import do Rosji) polegające na żądaniu od banków, eksporterów i gospodarstw domowych scedowania większości (80%[3]) swoich zasobów walutowych na rzecz CBR. Celem „rublizacji” nadwyżki bilansu obrotów bieżących było zapobieżenie nadmiernej deprecjacji rubla przy jednoczesnym budowaniu – w miarę możliwości – rezerw walutowych, które mogłyby zastąpić te zamrożone.
CBR zwiększył również ponad dwukrotnie (z 8,5% do 20%) politykę referencyjną. W obliczu kompleksowych sankcji zacieśnienie polityki pieniężnej było potrzebne raczej do powstrzymania odpływu środków finansowych (nieobjętych istniejącą kontrolą kapitału) niż do powstrzymania gwałtownego wzrostu importowanej inflacji (poprzez zmniejszenie zagregowanego popytu). W odróżnieniu od ostatniego kryzysu z 1998 roku (oraz w porównaniu z innymi bankami centralnymi podczas wcześniejszych kryzysów walutowych), CBR zareagował zdecydowanie i szybko.[4] Od tego czasu Centralny Bank Rosji obniżył referencyjną stopę procentową do 11%, a następnie dwukrotnie ją zredukował, ostatnio 26 maja.
Chociaż ustalenie kursu waluty w stosunku do złota było krótkotrwałe, to stanowiło dodatkowe wsparcie dla rubla. Rosja znacznie zwiększyła swoje rezerwy złota od 2005 roku, ale przestała kupować złoto po I kwartale 2020 roku, kiedy rubel osłabł, a cena złota gwałtownie wzrosła. Na początku inwazji CBR ogłosił, że wznowi zakupy złota, aby zabezpieczyć swoje rezerwy na wypadek, gdyby konieczna była monetyzacja. Wkrótce jednak był zmuszony wstrzymać zakupy od banków, które musiały zaspokoić rosnący popyt detaliczny na złoto przy dramatycznie słabnącym rublu. Gdy pod koniec marca popyt krajowy osłabł, CBR ponownie rozpoczął skup złota od banków po tymczasowo ustalonej cenie 5.000 rubli za gram (co przy panującym kursie RUB/USD i międzynarodowej cenie złota było kosztowne, tzn. wartość godziwa rubla w przeliczeniu na złoto była niższa; Wykres 3). To rozwiązanie (które miało obowiązywać do końca czerwca) zostało wkrótce zarzucone (8 kwietnia), a cena jest ponownie negocjowana na podstawie popytu na pieniądz. Dokładniejsza analiza rosyjskich agregatów monetarnych i rezerw złota sugeruje, że dla CBR byłoby wyzwaniem wprowadzenie na stałe ustalania kursu rubla opartego na złocie (Wykres 3).
Wykres 3: Rosja – ustalenie kursu waluty wobec złota i agregaty pieniężne
Cena złota w USD i rublach rosyjskichZmiana podaży pieniądza i rezerw złota
Źródła: CBR, Refinitiv, Dział Analiz Allianz.
W uzupełnieniu ustalenia kursu rubla wobec złota, władze Rosji podjęły próbę przewalutowania eksportu gazu na ruble. Ponieważ niższy popyt na pieniądz zmniejsza przepływ dochodów walutowych z eksportu energii do banku centralnego, Rosja zażądała od klientów z nieprzyjaznych jej krajów, aby płacili za import gazu bezpośrednio w rublach. Ten krok, w połączeniu z oparciem kursu rubla na złocie, skutecznie związał rosyjski eksport gazu z ceną złota. W ten sposób CBR mógł również złagodzić zamrożenie swoich rezerw zagranicznych z powodu sankcji, skutecznie delegując interwencję walutową na banki dostarczające ruble importerom energii.
„Rublizacja” rosyjskiego gazu prawdopodobnie przyczyniła się do odbudowy kursu waluty. Chociaż zasada obowiązkowej płatności została ogłoszona w kwietniu, to jeszcze dwa tygodnie temu dokładny termin jej wprowadzenia pozostawał nieznany. Jednak już samo ogłoszenie miało natychmiastowy wpływ na walutę. Od momentu osiągnięcia dołka w kwietniu, rubel umocnił się o ponad 50% w stosunku do euro dzięki rosnącemu popytowi zewnętrznemu na ruble w obrocie energią, a kurs wymiany jest obecnie na poziomie sprzed wojny w Ukrainie. Warto zauważyć, że od początku roku kurs rosyjskiego rubla osiąga najlepsze wyniki w stosunku do dolara (+30%) od początku roku.
Większość krajów europejskich przyjęła rozwiązanie płatnicze, które pozwala im zaspokoić rosyjski popyt bez naruszenia obecnych sankcji finansowych. Obecne rozwiązanie przewiduje, że w obsłudze płatności w twardej walucie „nieprzyjaznych importerów” pośredniczy Gazprombank (który z kolei przekazuje ruble Gazpromowi)[5]. Komisja Europejska wydała w minionym tygodniu zalecenie, w którym stwierdza, że taka płatność nie będzie naruszać obowiązujących restrykcji, jeżeli „operatorzy z UE […] wyraźnie oświadczą, że uważają swoje zobowiązania umowne za wypełnione w momencie wpłaty EUR lub USD do Gazprombanku [a nie po przeliczeniu płatności na ruble]”. Jednocześnie operator unijny powinien uzyskać od strony rosyjskiej potwierdzenie, że płatność została sfinalizowana niezwłocznie po dokonaniu przelewu w EUR/USD; oznacza to również, że operator unijny nie jest zobowiązany do uiszczenia opłaty za transakcję walutową (Wykres 4). W ten sposób importerzy unikają obrotu w rublach, który naruszałby obowiązujące sankcje.[6]
Wykres 4: Procedura proponowana przez CBR dla płatności w RUB
[opis rysunku]
Europejski dystrybutor gazu
Rosyjski bank nie objęty sankcjami
Rachunek w EUR
Rachunek w RUB
Zabezpieczenie
Pożyczka
Centralny Bank Rosji (CBR)
Źródła: Bruegel, CBR, Dział Analiz Allianz
Jednak pierwsze kostki domina w rosyjskim gambicie „rublizacji” gazu już upadły. Prawie miesiąc po ogłoszeniu, że „nieprzyjazne” kraje będą musiały płacić za importowany gaz w rublach, 27 kwietnia rosyjski państwowy gigant gazowy Gazprom odciął dostawy gazu do Polski i Bułgarii, ponieważ kraje te nie zgodziły się na nowe warunki płatności. Kilka tygodni później, 21 maja, po złożeniu wniosku o członkostwo w NATO odcięta została również Finlandia. Kraje odmawiające powoływały się na obawy, że zaproponowana przez rosyjski bank centralny „umowa o płatności na dwa rachunki” (za pośrednictwem Gazprombanku) może nadal naruszać obowiązujące sankcje. Niemniej jednak połączenie wszystkich trzech środków stanowiło de facto „interwencję walutową przez delegację” za pośrednictwem rosyjskich banków, zaspokajającą zewnętrzny popyt na ruble (przy ograniczonej sile rażenia CBR).
Czy aprecjacja rubla może wywołać odwrotny skutek?
Ostatni rajd rubla zaskoczył analityków finansowych, którzy spekulowali na temat dalszej presji sprzedaży. Rubel nawet na krótko umocnił się do poziomu 51 do dolara amerykańskiego, ostatnio widzianego w 2015 roku, po tym jak na początku marca na krótko spadł powyżej 150. Jednak płynność obrotu rublem drastycznie się zmniejszyła, a znaczna ilość rubli zmieniała właściciela po cenach spoza oficjalnego fixingu rubla przez CBR (Wykresy 5 i 6). Ponieważ obroty rublami prowadzone są na bardzo słabym rynku (i to głównie na rynku krajowym, biorąc pod uwagę dramatyczny spadek popytu poza Rosją spowodowany sankcjami), jego orientacyjny kurs może być mylący i świadczy o borykającej się z problemami gospodarce krajowej, która według prognoz w tym roku wpadnie w poważną recesję. Ponieważ większość eksportu energii jest denominowana w walutach obcych, silniejszy rubel szkodzi równowadze budżetowej rządu poprzez obniżenie wartości lokalnej waluty. Biorąc pod uwagę, że wygasły sankcje amerykańskie wyłączające płatności kuponów od rosyjskiego długu publicznego, pogarszający się bilans fiskalny może zachęcić Rosję do niewywiązania się ze spłaty zaległego zadłużenia, szczególnie biorąc pod uwagę jej szybko zmniejszającą się zależność od międzynarodowych rynków kapitałowych.
CBR wkroczył do akcji, aby poskromić ostatnią aprecjację rubla poprzez rozluźnienie polityki monetarnej. W ubiegły czwartek bank centralny Rosji obniżył główną stopę procentową o 3 punkty procentowe do 11% (z 14%) w związku ze spowolnieniem inflacji. Silniejszy rubel sprawił, że import stał się tańszy, co pomogło utrzymać na wodzy inflację, która w ostatnich tygodniach zaczęła się zmniejszać. Na dzień 20 maja roczna inflacja spowolniła do 17,5% z 17,8% w kwietniu, przy zauważalnym spadku przewidywań dotyczących inflacji. Trzecia obniżka stóp procentowych od początku kwietnia pomaga w dalszym odreagowaniu początkowej podwyżki stóp do 20% pod koniec lutego w celu ustabilizowania rubla po gwałtownym spadku jego kursu w początkowej fazie wojny w Ukrainie.
Źródła: Centralny Bank Rosji (CBR), Global Trade Information Services, Refinitiv, Dział Analiz Allianz
Wykres 6: Rozbieżność pomiędzy oficjalnie ustalonym (CBR) i handlowym kursem wymiany RUB/USD
Źródła: Centralny Bank Rosji (CBR), Global Trade Information Services, Refinitiv, Dział Analiz Allianz
Nasze modele wyceny walutowej sugerują, że rubel jest obecnie dość wysoko wyceniany (Wykres 7). W początkowej fazie wojny w Ukrainie gwałtowna dewaluacja rubla sprawiła, że stał się on jedną z najbardziej niedowartościowanych walut. Późniejsza silna aprecjacja nominalnego kursu waluty odwróciła ten trend. Mimo że obecne sankcje uniemożliwiają normalną interakcję między podażą a popytem, a tym samym utrudniają uzyskanie precyzyjnej oceny zewnętrznej, to uważamy, że niedawne ożywienie kursu rubla jest zasadniczo zgodne z podstawami, zwłaszcza dzięki zyskom w zakresie warunków wymiany handlowej, do których przyczyniły się wysokie ceny ropy i gazu. Duża nadwyżka bilansu obrotów bieżących (dzięki utrzymującemu się eksportowi energii przy zmniejszającym się imporcie spowodowanym sankcjami handlowymi) czyni Rosję szczególnym przypadkiem w porównaniu z kryzysami walutowymi w krajach wschodzących w przeszłości (kiedy te kraje wykazywały deficyt obrotów bieżących, po czym z czasem przywracały równowagę do nadwyżek; Aneks, Tabela 1).
Źródła: Refinitiv, Dział Analiz Allianz. Uwaga: Parytet siły nabywczej (PPP): odchylenie realnego efektywnego kursu walutowego (REER) od długoterminowej średniej; behawioralny model kursu równowagi (BEER): uwzględnia kluczowe czynniki cykliczne, takie jak warunki wymiany handlowej i produktywność, jak również zmienne fiskalne, takie jak stosunek długu do PKB, wpływające na zmiany REER; fundamentalny model kursu równowagi (FEER): łączy zmiany REER z dynamiką bilansu płatniczego, który ujmuje wszystkie przepływy finansowe i transakcje pomiędzy rezydentami i nierezydentami. Wynik „Końcowy” opiera się na wadze każdego modelu dla rubla rosyjskiego, uzyskanej na podstawie pierwiastka błędu średniokwadratowego (RMSE). Oznacza to, że modele z największymi błędami są karane.
Przy braku całkowitego embarga na rosyjski eksport ropy i gazu, silny bilans zewnętrzny będzie stanowił wsparcie dla rubla w przyszłości (Wykres 8). Nadwyżka bilansu obrotów bieżących Rosji nawet wzrosła, dzięki częściowo niezamierzonemu, spowodowanemu sankcjami zmniejszeniu importu. W przeciwieństwie do poprzednich kryzysów walutowych, Rosja była w stanie zgromadzić rezerwy dzięki ograniczonemu, ale ciągłemu handlowi energią w połączeniu ze ścisłą kontrolą kapitału, podczas gdy surowe sankcje doprowadziły do nieuniknionego zmniejszenia importu (w ten sposób również do ujarzmienia importowanej inflacji).[7] Rosyjskie nadzieje opierają się na zwiększeniu eksportu do krajów niezachodnich (głównie Chin i Indii). Wobec obowiązujących sankcji rosyjskie towary są obecnie sprzedawane z dyskontem (nawet w rublach), co może stanowić zachętę cenową. Indie podobno zwiększają zakupy, a Chiny również rozważają taką możliwość. W ślad za nimi mogą pójść również inne kraje, chociaż o mniejszym znaczeniu w całkowitym zużyciu ropy zwłaszcza, że nadciągające ryzyko kryzysu żywnościowego zagraża stabilności społecznej (np. Pakistan).
Wykres 8: Rosja – zmiany w bilansie płatności i rezerw
Źródła: Refinitiv, Dział Analiz Allianz.
Jednak w ostatnich tygodniach warunki gospodarcze w Rosji nadal się pogarszają, ponieważ wojna na Ukrainie przedłuża się, a izolacja gospodarcza kraju wzrasta z powodu eskalacji sankcji. Oczekujemy, że w 2022 roku gospodarka rosyjska doświadczy głębokiej całorocznej recesji (-8% w 2022, a następnie dalszy spadek o -3% w 2023 roku; Wykres 9). Prawdopodobny wydaje się kolejny pakiet sankcji UE, obejmujący embargo na ropę naftową i odcięcie Sberbanku, głównego banku Rosji, od systemu SWIFT, który spowoduje dalszą izolację gospodarki. Możliwość nałożenia przez UE ceł na rosyjski eksport energii podczas stopniowego wycofywania się z importu ropy naftowej może znacząco wpłynąć na dochody państwa. Galopująca inflacja i wyższe stopy procentowe będą miały negatywny wpływ na wydatki konsumpcyjne, podczas gdy exodus kapitału zagranicznego w połączeniu z wyższymi stopami procentowymi uderzy w działalność inwestycyjną. Ponieważ ograniczenia pozostają w mocy, obecna presja wzrostowa na rubla prawdopodobnie osłabnie, ponieważ eksport energii stanie się mniej konkurencyjny, a pogarszające się perspektywy gospodarcze zaczną ciążyć na kursie walutowym. W przypadku nagłego ponownego otwarcia obrotów kapitałowych, rubel może poważnie stracić na wartości.
Zakres sankcji finansowych może mieć trwałe skutki dla światowej polityki gospodarczej
Zamrożenie rezerw walutowych dużej gospodarki jest bezprecedensowym posunięciem i może być prawnie kwestionowane – przy czym szanse powodzenia takiego zaskarżenia są prawdopodobnie mniejsze w UE niż w USA.[8] Może to również spowodować, że niektóre banki centralne będą się izolować od politycznego ryzyka sankcji finansowych, przesuwając swoje rezerwy poza zasięg amerykańskich oraz unijnych decydentów i organów nadzoru. Abstrahując od przekonań politycznych, fakt, że podmioty utraciły dostęp do swoich rezerw – nie mogą wypełniać swoich zobowiązań jako pożyczkodawcy ostatniej instancji i agenta rozliczeniowego w zakresie wymiany walut – rodzi pytania dla innych krajów, które mogą być zagrożone sankcjami finansowymi w przyszłości.
Wykres 10: Rozbicie rezerw banku centralnego (według walut).
Źródła: BIS, MFW, Dział Analiz Allianz.
Chociaż jest bardzo mało prawdopodobne, aby obecne wydarzenia mogły w najbliższym czasie zaszkodzić obecnemu systemowi finansowemu skoncentrowanemu na dolarze amerykańskim (lub dominującemu statusowi dolara), to w dłuższej perspektywie wpisują się w narrację o potencjalnym przejściu do innego reżimu monetarnego.
Chociaż w ciągu ostatniej dekady udział dolara amerykańskiego w aktywach rezerwowych banków centralnych zmniejszył się, pozostaje zdecydowanie dominującą walutą rezerwową na świecie (Wykres 10). Jako największa i najbardziej otwarta gospodarka z największym systemem finansowym, Stany Zjednoczone są głównym importerem kapitału na świecie (dwie trzecie światowych aktywów jest denominowanych w dolarach amerykańskich). Co więcej, ponad 40% światowego handlu jest fakturowane w dolarach amerykańskich (Wykres 11). Nawet euro nie jest bliskim substytutem dolara amerykańskiego. Niemniej jednak, pojawienie się Chin i szybko rozwijający się system finansowy, w tym digitalizacja systemów płatniczych nasuwa pytanie, czy dominacja dolara amerykańskiego i jego rola jako kotwicy w systemie monetarnym po Bretton Woods może z czasem zmaleć (Ramka 1).
Wykres 11: Otwartość finansowa
Źródła: Australijski Urząd Statystyczny, GeoNames, Microsoft, Navinfo, OpenStreetMap, TomTom, Chinn and Ito (2021), Dział Analiz Allianz. Uwaga: Wskaźnik Chinn-Ito (1 = całkowicie otwarty; 0 = całkowicie zamknięty). Górne wykresy przedstawiają ewolucję wybranych krajów w latach 1970-2019, natomiast mapy (dolne wykresy) pokazują kontrast pomiędzy obiema datami dla wszystkich krajów objętych badaniem.
Impulsem do takiej zmiany mogą być w szczególności następujące zjawiska, wynikające ze zbiegu zahamowania globalizacji na rzecz regionalizacji lub tworzenia bloków oraz rosnących rozbieżności między rozwiniętymi i wschodzącymi gospodarkami rynkowymi:
Geo-strategiczny onshoring i merkantylizm. Po kryzysie związanym z Covid-19, wojna w Ukrainie nie tylko doprowadziła do rozerwania rynków energetycznych i wzrostu cen towarów, ale także wywołała ponowne przemyślenia na temat wrażliwości globalnego handlu poprzez wydajne, ale złożone relacje w łańcuchu dostaw. Bolesne wnioski z kryzysu Covid-19, dotyczące zakłóceń w globalnych łańcuchach dostaw, zostały spotęgowane przez gospodarcze skutki sankcji handlowych i rosyjskich środków zaradczych. W przyszłości „wstrzymana” globalizacja, a nawet ryzyko deglobalizacji może spowodować, że polityka monetarna będzie musiała sprostać wyzwaniom związanym z zarządzaniem dynamiką inflacji w obliczu negatywnych wstrząsów po stronie podaży i wyższych cen spowodowanych przeniesieniem produkcji do kraju (onshoring).
Powstanie bloków regionalnych i rozbieżności między zaawansowanymi i wschodzącymi gospodarkami rynkowymi. Wojna w Ukrainie uwydatniła napięcia geopolityczne, co może doprowadzić do regionalizacji lub tworzenia bloków państw. Dalsze pogorszenie stosunków USA-Chiny, w tym niedawna retoryka dotycząca statusu Tajwanu, może doprowadzić do autoselekcji krajów, które mają lepszą pozycję strategiczną, aby chronić swój kanał handlowy poprzez ściślejsze powiązanie z USA lub Chinami.
Dywersyfikacja walut rezerwowych i ucieczka od dolara amerykańskiego. Państwa zagrożone potencjalnymi sankcjami w przyszłości (lub postrzegane jako takie ze względu na swoje ambicje geopolityczne) będą prawdopodobnie zaniepokojone skalą sankcji nałożonych na Rosję, szczególnie w odniesieniu do zamrożenia rezerw walutowych przechowywanych za granicą. Dywersyfikacja walut rezerwowych – coś, co już się zaczęło (Arslanalp, Eichengreen i Simpson-Bell, 2022) – oraz rozwój alternatywnych systemów płatniczych mogą stać się realną alternatywą, ponieważ kraje szukają zabezpieczeń. Obejmuje to również stosowanie walut lokalnych w wymianach dwustronnych, w których nie uczestniczy żaden z krajów posiadających waluty rezerwowe, co będzie miało miejsce głównie pomiędzy dużymi gospodarkami rynków wschodzących (np. stosowanie RUB i INR w transakcjach Indie-Rosja), ale również fakturowanie kluczowych światowych towarów w innych walutach (np. rublizacja gazu, petrojuan zamiast petrodolara).
Ogólnie rzecz biorąc uważamy, że w dającej się przewidzieć przyszłości dolar amerykański pozostanie główną walutą światową. Ogólnie rzecz biorąc uważamy, że w dającej się przewidzieć przyszłości dolar amerykański pozostanie główną walutą światową. Jego wpływ będzie się jednak z czasem prawdopodobnie zmniejszać na korzyść alternatywnych aktywów rezerwowych, w tym krypto-aktywów, oraz poza zakresem innych głównych walut w koszyku SDR (jen japoński, euro, funt szterling i chiński juan).
Ramka 1. Perspektywa chińska: malejące narażenie na militaryzację finansów
Sankcje nałożone na Rosję stanowią również lekcję dla Chin w obliczu rosnących napięć handlowych i geopolitycznych z USA, zwłaszcza w kontekście przyszłości Tajwanu. W szczególności nasuwają się dwa kluczowe pytania: (1) czy możliwe byłoby skoordynowanie skutecznych sankcji finansowych gospodarek zachodnich wobec Chin oraz (2) jeśli tak, w jaki sposób Chiny mogłyby się przygotować na taki obrót wydarzeń.
Odcięcie Chin od światowej gospodarki będzie z pewnością dużo trudniejsze do skoordynowania i dużo bardziej bolesne do wdrożenia, biorąc pod uwagę ich znacznie większe znaczenie i wzajemne powiązania w zakresie światowych inwestycji, handlu i finansów. Chiny odpowiadają za 12% światowego handlu towarami i usługami (w porównaniu z niecałymi 2% w przypadku Rosji). W pozostałej części świata wykorzystuje się chińskie środki produkcji o wartości prawie 1,3 bln USD; dla porównania, środki pochodzące z Rosji warte są mniej niż 400 mld USD (większość z nich to raczej towary, a nie wytworzone półprodukty). Ekspozycja banków w odniesieniu do Chin jest również znacznie większa (Wykres 12). Na koniec należy dodać, że udział zagranicznych inwestycji bezpośrednich Chin wynosi 5% całkowitej wartości światowej, w porównaniu z 1% w przypadku Rosji.
Wykres 12. Po lewej: Ekspozycja banków w odniesieniu do Chin i Rosji. Po prawej: Udział roszczeń z tych dwóch krajów w całkowitej wartości roszczeń zagranicznych (%)
Źródła: BIS, Dział Analiz Allianz
Pomimo ograniczonego pola manewru w perspektywie średnioterminowej, Chiny mogą próbować strategicznie oddzielić i/lub spróbować zdywersyfikować swoje rezerwy. W marcu 2022 roku Chiny posiadały amerykańskie obligacje skarbowe o wartości ponad 1 bln USD, tj. około 15% portfela w posiadaniu zagranicznym i 5% wszystkich obligacji. Szybka likwidacja tej ekspozycji bez wpływu na płynność rynku i wycenę wydaje się praktycznie niemożliwa.
Reformy strukturalne mogą pomóc Chinom przyspieszyć umiędzynarodowienie CNY od bardzo niskiego poziomu wyjściowego. W dłuższej perspektywie Chiny mogą rzucić wyzwanie dominacji dolara amerykańskiego, ponieważ CNY powoli staje się coraz bardziej powszechny:
· Transakcje finansowe. Według danych z systemu SWIFT, udział transakcji w CNY wyniósł na początku 2022 roku 3,2% w porównaniu z 1,7% dwa lata wcześniej.
· Fakturowanie wymiany handlowej. Udział całkowitej wymiany handlowej Chin rozliczanej w CNY wzrósł z 10% w 2012 roku (kiedy rozpoczęto raportowanie danych) do szczytowego poziomu 30% w III kwartale 2015 roku, po czym spadł z powodu obaw przed CNY w latach 2015-16. W ciągu ostatnich kilku lat udział ten wzrasta, z około 15% w 2017 roku do 21% na koniec 2021. Chiny mogłyby wykorzystać swoją kluczową pozycję w światowym handlu i łańcuchach dostaw do zwiększenia zastosowania swojej waluty.
· Rezerwy banku centralnego. Jeśli chodzi o globalne alokowane rezerwy walutowe, na koniec 2021 roku 2,8% stanowią aktywa denominowane w CNY. Wzrost ten jest wart odnotowania, ponieważ aktywa wyrażone w CNY zaczęły być konsekwentnie włączane do rezerw walutowych dopiero w IV kwartale 2016 roku (wraz z włączeniem tej waluty do koszyka IMF SDR). Udział CNY jest już wyższy niż dla CAD, AUD i CHF, ale nadal znacznie niższy niż dla USD i EUR (i o połowę niższy niż dla JPY).
· Swapy walutowe banku centralnego. Od 2009 roku Chiny podpisały dwustronne umowy swapów walutowych z 32 partnerami. Zawieranie kolejnych takich umów powinno w dalszym ciągu wspierać chiński handel i inwestycje oraz międzynarodowe wykorzystanie CNY.
W związku z internacjonalizacją CNY, Chiny mogą dążyć do dalszego rozwoju infrastruktury rynku finansowego. Pomimo znaczącego postępu, nie można jej uznać za poważną alternatywę dla istniejącego światowego systemu finansowego skoncentrowanego na USD. W 2015 roku Chiny stworzyły system płatności (CIPS), ale pozostaje on nadal niewielki. Amerykański odpowiednik (CHIPS) ma prawie 10 razy więcej uczestników i przetwarza 40 razy więcej transakcji. Dodatkowo CIPS nadal opiera się na międzybankowym systemie komunikacyjnym, jakim jest SWIFT. Pojawiają się jednak doniesienia o szybko rosnącym wykorzystaniu CIPS, a zwiększony udział zagranicznych banków w CIPS może sygnalizować rosnącą akceptację dla alternatywnej infrastruktury finansowej Chin. Chiny mogą potencjalnie stać się liderem w rozwoju waluty cyfrowej banku centralnego (CBDC), która może wypełnić część obecnego zapotrzebowania na infrastrukturę dla bardziej efektywnych transgranicznych transakcji bankowych (a tym samym zastąpić instytucje rozliczeniowe i SWIFT).
Ogólnie rzecz biorąc, znaczenie Chin dla gospodarki światowej i rosnący sektor finansowy sprawią, że prawdopodobieństwo, iż staną się one celem militaryzacji finansów będzie mniejsze. Niemniej jednak, Chiny powinny przyspieszyć reformy strukturalne, aby zwiększyć międzynarodowe wykorzystanie CNY i opracować alternatywy dla dominacji infrastruktury finansowej skoncentrowanej na dolarze amerykańskim. W dłuższej perspektywie wysiłki Chin mogą doprowadzić do powstania dwóch konkurujących ze sobą bloków finansowych (jeden skoncentrowany na USD, drugi na CNY), nakładających się na siebie, jeżeli utrzymają się powiązania handlowe i inwestycyjne, lub rozdzielających się w scenariuszu negatywnym..
ANEKS
Stany Zjednoczone
Unia Europejska
Wielka Brytania
Szwajcaria
Gospodarcze i finansowe
Zamrożenie rezerw walutowych rosyjskiego banku centralnego ( ukierunkowanie na nowe zadłużenie, przechowywane w depozycie za granicą)
Sankcje na rezerwy złota rosyjskiego banku centralnego, warte około 130 mld USD
Usunięcie większości rosyjskich banków z systemu SWIFT (blokuje finansowanie wymiany handlowej dla rosyjskiego eksportu/importu) i ograniczenia w działalności banków korespondentów
Sektor bankowy
Sberbank i Alfa Bank, które do początku kwietnia podlegały niższego szczebla sankcjom USA, zostały całkowicie zablokowane.
Bruksela rozszerza sankcje finansowe na Sberbank, co sprawia, że Gazprombank pozostaje jedynym pośrednikiem w zakresie europejskich płatności za energię.
Odcięcie banków od funtów szterlingów i uniemożliwienie rozliczania płatności za pośrednictwem Wielkiej Brytanii.
Uniemożliwienie bankom szwajcarskim przyjmowania depozytów > 100.000 CHF od obywateli Rosji.
Odcięcie głównych banków rosyjskich od amerykańskiego systemu płatniczego (m.in. Sberbank, VTB Bank)
Rozszerzenie wykluczenia z systemu SWIFT na Sberbank, Credit Bank of Moscow i Rosyjski Bank Rolny
Zamrożenie aktywów wszystkich rosyjskich instytucji finansowych, w tym Narodowego Funduszu Majątkowego
Zamrożenie aktywów osób i firm notowanych na giełdzie ze skutkiem natychmiastowym (obok zakazu nawiązywania nowych kontaktów biznesowych)
Rynki kapitałowe
Ograniczenia w zakresie wskaźnika zadłużenia do kapitału własnego dla kluczowych rosyjskich instytucji finansowych i przedsiębiorstw państwowych
Uniemożliwienie świadczenia usług inwestycyjnych w zakresie papierów wartościowych i instrumentów rynku pieniężnego (od 12 kwietnia)
Zakaz ratingu rosyjskich spółek przez agencje ratingowe UE oraz świadczenia usług ratingowych na rzecz rosyjskich klientów
Wielka Brytania odebrała Moskiewskiej Giełdzie Papierów Wartościowych (MOEX) status uznanej giełdy papierów wartościowych, co utrudnia inwestorom dostęp do określonych korzyści podatkowych w przyszłości przy obrocie papierami wartościowymi na MOEX
Żadne zbywalne papiery wartościowe denominowane w euro nie mogą być sprzedawane rosyjskim osobom ani podmiotom
Tabela 1. Omówienie najważniejszych sankcji finansowych i handlowych nałożonych przez państwa zachodnie na Rosję
Tabela 1. Omówienie najważniejszych sankcji finansowych i handlowych nałożonych przez państwa zachodnie na Rosję (c.d.)
Stany Zjednoczone
Unia Europejska
Wielka Brytania
Szwajcaria
Handel i inwestycje
Handel i inwestycje Cofnięcie Rosji statusu MFN (odmowa normalnej ochrony w ramach WTO) umożliwia krajom G7 nakładanie znacznie wyższych ceł na rosyjski eksport (np. Kanada nałożyła cło w wysokości 35%)
Energia
Zakaz importu rosyjskiej ropy i gazu
Ograniczenie możliwości pozyskiwania środków finansowych na rynku amerykańskim dla dwóch głównych producentów gazu i ropy (obok ograniczeń dla Gazpromu)
Zakaz importu do Europy rosyjskiej ropy naftowej w ciągu sześciu miesięcy, a produktów naftowych do końca 2022 roku (jednak Węgry nadal są w tej sprawie głównym hamulcowym)
Zakaz importu węgla w całej UE
Stopniowe wycofanie importu rosyjskiej ropy, produktów ropopochodnych i węgla do końca 2022 roku
Przyjęcie sankcji podobnych do restrykcji dotyczących sprzętu dla przemysłu naftowo-gazowego, które UE wprowadziła od 2014 roku
Technologia
Dalszy nacisk na kontrolę eksportu poprzez ukierunkowanie na rosyjski przemysł morski i lotniczy, największego operatora transportowego i komunikacyjnego
Zakaz eksportu technologii krytycznych dla modernizacji rafinerii ropy naftowej oraz firm farmaceutycznych
Zawieszenie licencji na eksport produktów podwójnego zastosowania i ograniczenia w wymianie handlowej prowadzonej przez rosyjski przemysł zaawansowanych technologii (np. zasobów naturalnych i obronny)
Zakaz eksportu towarów i technologii związanych z sektorami lotniczym, kosmicznym i rafineryjnym (zgodnie ze środkami UE)
Przemysł
Dalszy nacisk na kontrolę eksportu poprzez ukierunkowanie na rosyjski sektor techniczny, morski, lotniczy i elektroniczny
Zakaz importu rosyjskich towarów luksusowych, wyrobów żelaznych i stalowych (wartość eksportu samej stali wynosi 3,3 mld)
Zakaz importu rosyjskich produktów z żelaza i stali oraz eksportu do Rosji technologii kwantowych, zaawansowanych materiałów i towarów luksusowych
Zakaz importu, transportu i zakupu wyrobów żelaznych i stalowych (w tym udzielania pomocy technicznej lub finansowej)
Tabela 2. Najważniejsze kryzysy walutowe na rynkach wschodzących: kluczowe wskaźniki makroekonomiczne dotyczące nierównowagi wewnętrznej i zewnętrznej
Obroty bieżące / PKB
Inflacja wskaźnika cen konsumenckich (CPI) w ujęciu rocznym
Państwowe zadłużenie zewnętrzne / PKB
Saldo fiskalne
Przed kryzysem
1 rok po /1
Przed kryzysem
1 rok po
Przed kryzysem
1 rok po
Przed kryzysem
1 rok po
MEX 1994
-5,4 %
0,6 %
7,1 %
48,5 %
16 %
24 %
-2,4 %
-2,4 %
THA 1997
-7,0 %
10,0 %
4,6 %
10,6 %
11 %
23 %
-1,7 %
-9,0 %
RUS 1998
-1,9 %
8,9 %
7,9 %
126 %
33 %
69 %
-7,4 %
-3,6 %
TUR 2001
-4,1 %
2,6 %
36,2 %
73,7 %
16 %
20 %
-8,4 %
-11,7 %
ARG 2002
-2,5 %
0,8 %
-0,5 %
28,0 %
29 %
74 %
-5,3 %
-1,9 %
RUS 2022
6,9%
10,3%
8,7 %
19,0%
3,5 %
4,4%
0,7%
-2,0%
Tabela 3. Najważniejsze kryzysy walutowe na rynkach wschodzących: omówienie reakcji w zakresie polityki państwa
Dewaluacja kursu waluty
Reżim kursowy
Polityka w zakresie zmiany efektywnej stopy
Środki kontroli kapitału 3/
Reakcja w zakresie polityki państwa
Wczesna reakcja /2
1 rok po
Przed kryzysem
1 miesiąc po
Maksimum*
MEX 1994
-40 %
-55 %
Powiąz. z USD
+20 pkt proc.
+55 pkt proc.
Nie
Wsparcie USA
THA 1997
-20 %
-38 %
Powiąz. z USD
+3,5 pkt proc.
+7,5 pkt proc.
Nie
Kredyt MFW
RUS 1998
-72 %
-75 %
Powiąz. z USD
–
duże wzrosty przed kryzysem
Tak
Pomoc MFW**
TUR 2001
-42 %
-50 %
Powiąz. z USD
+73 pkt proc.
+73 pkt proc.
Nie
Pomoc MFW
ARG 2002
-50 %
-70 %
Powiąz. z USD
+2 pkt proc.
+70 pkt proc.
Tak
MFW wstrzymał wsparcie
RUS 2022
-45 %
–
Zmienny
+11,5 pkt proc.***
+11,5 pkt proc.
Tak
Sankcje, zamrożenie rezerw
Źródła: Refinitiv, Dział Analiz Allianz. Uwaga: daty kryzysu = Meksyk 19/12/1994, Tajlandia 01/07/1997, Rosja 13/08/1998 i 25/02/2022, Turcja 21/02/2001, Argentyna 04/01/2002. Ponieważ zmienna salda fiskalnego ma charakter roczny, wartość przedkryzysowa pochodzi z roku, w którym wystąpił kryzys, jeżeli miał miejsce po 30/06, lub z roku poprzedzającego, jeżeli wystąpił przed 30/06. */ skumulowane, **/ niewystarczające, ***/ Efektywna zmiana stóp procentowych wynosi obecnie tylko +2,5 pkt. proc. po drugiej obniżce stóp procentowych przez CBR do 11%, co oznacza dalszy odwrót od podwyżki do 20% na początku kryzysu w celu ustabilizowania waluty. 1/ Jeden rok po w przypadku Rosji 2022 to szacunki Działu Analiz Allianz na koniec roku 2022. 2/ Wczesna reakcja oznacza maksymalne doświadczenie spadku w ciągu miesiąca od rozpoczęcia kryzysu. 3/ Aby uzyskać standardową miarę, przypisujemy „tak”, gdy indeks Chinn-Ito (Wykres 8) otwartości kapitałowej spadł w stosunku do okresu przed kryzysem
[1] Podobne środki (choć w różnym stopniu) były już podejmowane przeciwko mniejszym i słabiej rozwiniętym gospodarkom, takim jak Afganistan, Iran, Syria czy Wenezuela. Administracja USA zaproponowała na przykład niedawno wykorzystanie 7 mld USD z zamrożonych aktywów afgańskich na odszkodowania dla ofiar ataków z 11 września i na działania pomocowe.
[2] Środek ten ma również pośredni wpływ na transakcje między podmiotami rozliczane między bankami rosyjskimi i ich odpowiednikami zarejestrowanymi w krajach, które nie nałożyły sankcji finansowych na Rosję.
[3] Obecnie wymóg ten został obniżony do 50% w zależności od sektora, ponieważ główny cel został osiągnięty – a nawet spowodował umocnienie rubla w stosunku do okresu sprzed nałożenia sankcji.
[4] W czasie innych kryzysów walutowych wiele banków centralnych reagowało zbyt późno, starając się powstrzymać odpływ kapitału drenującego ich rezerwy ( lub, co gorsza, próbując bronić reżimu stałego kursu walutowego).
[5] CBR wyjaśnia procedurę, zgodnie z którą powinni działać „nieprzyjaźni” nabywcy zagraniczni tutaj. W związku z tym należy pamiętać, że Gazprombank posiada licencję i nadal prowadzi działalność w UE oraz Wielkiej Brytanii za pośrednictwem oddziałów w Londynie i Luksemburgu.
[6] Zewnętrzne rozważania na temat naruszenia sankcji i importu gazu z Rosji mogą również ustać, ponieważ (1) kraje UE wstrzymują import, ponieważ żądanie przez Rosję płatności w rublach (nawet w ramach powyższej procedury) stanowi naruszenie umowy lub (2) Rosja jednostronnie wstrzymuje eksport gazu jako środek odwetowy (co również stanowiłoby naruszenie umowy).
[7] W przeciwieństwie do poprzedniego kryzysu walutowego, tym razem niewiele zagranicznych artykułów stało się niedostępnych cenowo, lecz ich zakup stał się niemożliwy.
[8] W przeciwieństwie do USA, gdzie sankcje są prawnie chronione klauzulą bezpieczeństwa narodowego, w UE jurysdykcję nad sankcjami sprawują sędziowie, co sprawia, że są one łatwiejsze do podważenia w sądzie. Ponadto, UE opracowuje i zatwierdza sankcje, ale ich faktyczne wdrożenie należy do sądów krajowych i rządów. Na przykład w latach 2008-2015 UE przegrała około dwóch trzecich procesów dotyczących sankcji – dowiadujemy się z badania przeprowadzonego na zlecenie Parlamentu Europejskiego.
Rynek inwestycyjny jeszcze nie zdążył się do końca ustabilizować po pandemii, kiedy przed głównymi graczami sektora nieruchomości stanęły kolejne wyzwania. O ile wolumen transakcji inwestycyjnych, które zamknięto w I kwartale roku był wynikiem lepszym o 30% od analogicznego okresu w roku poprzednim, o tyle za większą część całości z ponad 1,65 mld euro odpowiadają 3 duże transakcje. Jakie konsekwencje może mieć wojna w Ukrainie na decyzje inwestorów w poszczególnych sektorach i kiedy możemy spodziewać pierwszych konsekwencji konfliktu za wschodnią granicą?
Wolumen transakcji inwestycyjnych, które zamknięto w I kwartale 2022 roku przekroczył 1,65 mld euro, co było wynikiem o 30% lepszym od analogicznego okresu w roku poprzednim. Warto jednak podkreślić, że około 70% tego wolumenu przypadło na trzy transakcje – nabycie budynku biurowego Warsaw HUB przez Google od Ghelamco oraz zbycie przez EPP ok. 50% udziałów w dwóch portfelach nieruchomości handlowych – do PIMCO i do I Group – w konsekwencji wycofania się EPP z giełd w Johannesburgu i Luksemburgu.
Analizując szczegółowo wolumen, bez uwzględnienia w nim trzech wspomnianych transakcji, w dalszym ciągu pozycję lidera utrzymuje sektor magazynowy. W pierwszych trzech miesiącach aktywa logistyczne zostały zakupione za kwotę około 190 mln. euro. Na drugim miejscu uplasował się sektor biurowy, w ramach którego sfinalizowano transakcje opiewające na 147 mln euro, a podium zamyka sektor handlowy, w który zainwestowana 75 mln euro.
„Pozytywny sygnał jakim jest stosunkowo wysoka wartość transakcji w pierwszym kwartale, dla obiektywnego komentarza należy przeanalizować nieco szerzej. Warto podkreślić, że sfinalizowane w pierwszym kwartale procesy negocjacyjne rozpoczęły się jeszcze w 2021 roku, a więc polski rynek inwestycyjny nie odnotował jeszcze konsekwencji wybuchu wojny w Ukrainie. Według naszych prognoz, skutki tego konfliktu będą widoczne nie wcześniej niż w III kw. tego roku, gdyż wielu inwestorów, którzy planowali rozpocząć procesy akwizycyjne w pierwszym kwartale, po wybuchu wojny zdecydowała się przyjąć strategię „wait and see”,” – komentuje Michał Grabara, Dyrektor w dziale Rynków Kapitałowych Knight Frank.
Stopy kapitalizacji w przypadku najlepszych wielonajemcowych obiektów magazynowych, zlokalizowanych w głównych obszarach koncentracji w Polsce, kształtowały się na stabilnym poziomie około 5,00-5,50%. Na bardziej atrakcyjne stopy oscylujące na poziomie 4,35-4,50% mogłyby liczyć projekty prime o dłuższych niż standardowe umowach najmu – powyżej 10 lat. Stopy kapitalizacji typu prime dla budynków biurowych oscylowały wokół 4,50% (potwierdzone transakcją pomiędzy Google a Ghelamco). W I kwartale 2022 roku nie było transakcji najlepszymi projektami typu prime z sektora handlowego, jednak można szacować, że gdyby takie negocjacje miały miejsce, projekty te osiągnęłyby stopę ok. 5,25%. Zdecydowana większość inwestycji w tym sektorze obejmowała mniejsze projekty (małe parki handlowe i centra typu convenience), które cieszą się niezmiennym zainteresowaniem ze strony inwestorów w ostatnich kwartałach.
„Z naszych obserwacji i wniosków wynika, że w kolejnych miesiącach na nastroje oraz decyzje inwestorów w dużej mierze będzie wpływać wojna w Ukrainie, a także konsekwencje, które będzie ona miała dla polskiej gospodarki. Już teraz mówi się, że niepewność związana z wybuchem wojny oraz wywołanym przez nią pogorszeniem się sytuacji w sektorze budowlanym będzie skutkować trudnością w pozyskaniu materiałów budowalnych oraz wzrostem ich cen i problemem z naborem pracowników z Ukrainy. W poprzednim roku, głównym zmartwieniem inwestorów był systematyczny wzrost inflacji i odpowiedź na ten trend ze strony Rady Polityki Pieniężnej w postaci serii podnoszonych stóp procentowych (zapoczątkowanej w październiku 2021 roku). Rezultatem tych działań był wzrost kosztów kredytów oraz spadek zwrotów z inwestycji. W związku z tym, w kolejnych miesiącach można oczekiwać spadku liczby rozpoczynanych budów w różnych sektorach nieruchomości w Polsce,” – wyjaśnia Magdalena Czempińska, Dyrektor w dziale Badań Rynku Knight Frank.
Obserwowane obecnie niepewności będą miały swoje odzwierciedlenie w nadchodzących miesiącach. W średnim okresie może przełożyć się na ograniczoną podaż nowoczesnej powierzchni komercyjnej, co wytworzy presje na wzrost czynszów. Z drugiej strony, zauważalna w ostatnim czasie niepewność w gospodarce, rosnąca inflacja i w konsekwencji również stopy procentowe mogą wpłynąć na wyhamowanie wzrostów cen aktywów, a być może nawet lekką korektę stóp kapitalizacji.
Fiskus odmówił firmie odliczenia VAT od zakupu towarów i usług związanych z naprawą szkody powstałej z jej winy podczas prowadzonych robót ziemnych, ponieważ uznał, że wydatki te nie są związane z przedmiotem działalności firmy. Spółka wygrała jednak w sądzie.
Prawo do odliczenia VAT
Art. 5 ust. 1 pkt 1 ustawy o podatku od towarów i usług stanowi, iż opodatkowaniu VAT podlega odpłatna dostawa towarów i odpłatne świadczenie usług. Natomiast zgodnie z art. 86 ust. 1 podatnikom przysługuje prawo do obniżenia kwoty podatku należnego o kwotę podatku naliczonego (odliczenie VAT) w zakresie, w jakim w jakim towary i usługi są wykorzystywane do wykonywania czynności opodatkowanych.
Wydatki na naprawę szkody wynikłej w trakcie prowadzonej przez firmę działalności
Trudniąca się wydobyciem węgla i wytwarzaniem energii elektrycznej oraz ciepła spółka akcyjna, czynny podatnik VAT, podczas wykonywania robót odwodnieniowych złóż naruszyła ziemię tak, że powstał w niej lej depresji powodujący obniżenie poziomu wód gruntowych. Władze gminy, na której terenie wykonywano prace podniosły, że spółka jest winowajcą zaistniałych w gminie niedoborów wody. Firma przyjęła odpowiedzialność i zadeklarowała naprawę szkody na własny koszt. Wystąpiła przy tym do Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z zapytaniem, czy będzie mogła odliczyć VAT od zakupu towarów i usług niezbędnych do jej naprawienia.
Naprawa szkody niezwiązana z przedmiotem działalności spółki
W wydanej we wrześniu 2021 r. interpretacji indywidualnej Dyrektor KIS poinformował, że spółka jest w błędzie. Zdaniem organu wydatki poniesione na naprawę szkody nie mają bezpośredniego związku z prowadzoną przez nią działalnością, będą więc bezpośrednio służyły do wykonania czynności nieopodatkowanych podatkiem od towarów i usług, niepodlegających VAT, a zatem nie będą mogły zostać objęte odliczeniem w świetle art. 5 ust. 1 i art. 86 ust. 1 ustawy o VAT.
Ryzyko spowodowania szkody wpisane w prowadzenie działalności gospodarczej
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi stanął jednak po stronie przedsiębiorcy. Przytoczył przepisy działu VIII ustawy Prawo geologiczne i górnicze, stanowiące, że właściciel nieruchomości nie może się sprzeciwić zagrożeniom spowodowanym ruchem zakładu górniczego, który jest prowadzony zgodnie z ustawą. Ryzyko to rekompensuje właścicielowi przyznane mu uprawnienie żądania naprawienia wyrządzonej tym ruchem szkody. Zatem obowiązek przedsiębiorcy prowadzącego ruch zakładu górniczego do naprawienia szkody spowodowanej tym ruchem jest nałożony na niego ustawowo, zatem jest wpisany w ryzyko prowadzonej przez niego działalności gospodarczej. Już tylko to jest wystarczające do stwierdzenia, że likwidacja szkód powstałych przy pracach górniczych jest standardowym elementem, wpisanym w charakter prowadzonej działalności. Zatem i wydatki poniesione na likwidację szkód pozostają w naturalnym związku z tą działalnością.
Rozumienie przepisów przez organ jest niezgodne z ich celem
Sąd zaakcentował, że dokonana przez organ podatkowy wykładnia przepisów prowadząca do ograniczenia prawa przedsiębiorcy do odliczenia VAT jedynie do wydatków poniesionych na nabycie towarów i usług służących dalszej odsprzedaży jest niezgodna z celem tych przepisów, jak i samym charakterem podatku VAT. Wydatki mogą mieć bowiem również pośredni związek z prowadzoną działalnością, jeśli całościowo są skorelowane z inwestycją. Potwierdzają to wyroki Naczelnego Sądu Administracyjnego: z 3 września 2019 r., sygn. akt I FSK 592/19, z 13 listopada 2013 r., sygn. akt I FSK 1606/12, z 31 sierpnia 2018 r., sygn. akt I FSK 1370/16.
Dla odliczenia VAT wydatki nie muszą mieć absolutnego związku z działalnością firmy
Łódzki sąd wskazał organowi podatkowemu przykład firmy, która prowadząc działalność wyłącznie opodatkowaną nabywa np. usługi sprzątania biura, czy środki czystości. Choć zakupy tych towarów i usług nie mają żadnego bezpośredniego związku z konkretną czynnością opodatkowaną VAT wykonywaną przez firmę, to jednak w szerszej perspektywie sprzątnięcie biura jest codziennym elementem prowadzonej przez tę firmę działalności.
„… wbrew temu, co przyjął organ (…) nie można absolutyzować wymogu istnienia bezpośredniego związku jako warunku odliczenia podatku naliczonego. W niektórych przypadkach bowiem związek tego rodzaju nie występuje, chociaż nabyte towary i usługi niewątpliwie służą wyłącznie czynnościom opodatkowanym” (wyrok WSA w Łodzi z 23 lutego 2022 r., sygn. akt I SA/Łd 926/21).
Podsumowanie
W tej sprawie sąd orzekł o jeszcze jednej bardzo istotnej kwestii. W uzasadnieniu swojego wyroku podkreślił, że organ podatkowy naruszył także przepisy prawa procesowego w postaci zasady zaufania, pomijając korzystny dla przedsiębiorcy element stanu faktycznego, czyli ustawowe obciążenie spółki odpowiedzialnością za szkody górnicze. To kolejny przykład
nadużyć fiskusa, który interpretuje przepisy w sposób niekorzystny dla przedsiębiorców, usiłując pozbawić ich prawa do odliczeń podatkowych, do których mają prawo.
Autor: adwokat Paweł Chmielowiec, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców.
Wiele firm poszukuje specjalistów z branży IT, jednak zwłaszcza na początku ścieżki zawodowej ciężko jest znaleźć ciekawą ofertę pracy. Dlatego zanim zaczniemy przeglądać ogłoszenia, powinniśmy przygotować sobie profesjonalne CV i portfolio prezentujące nasze umiejętności. Jak i gdzie skutecznie szukać pracy w branży IT? Podpowiadamy.
Po pierwsze: dobre CV i portfolio
Zwłaszcza osoby, które są dopiero na początku swojej ścieżki zawodowej i poszukują pracy w branży IT, powinny się przyłożyć, tworząc swoje CV i portfolio. Gdy nie możemy pochwalić się dużym doświadczeniem, powinniśmy wyeksponować w nim adekwatne do stanowiska kompetencje miękkie. Wśród nich wyróżnia się między innymi zdolność analitycznego myślenia, komunikatywność, asertywność, umiejętność pracy w zespole, czy pod presją czasu. Warto umieścić w nim również swoje dotychczasowe sukcesy i doświadczenia. W CV nie może zabraknąć też informacji o tym jakie języki programowania znamy i jakie narzędzia biegle obsługujemy.
W portfolio z kolei warto umieścić wszystkie swoje dotychczasowe największe sukcesy — może to być stworzenie strony internetowej, czy optymalizacja sklepu. Doświadczeni specjaliści w tym miejscu powinni zamieścić informacje o najważniejszych projektach, które zrealizowali oraz ich efektach.
Po drugie: branżowe portale z ogłoszeniami
Szukając pracy, warto rozpocząć od przeglądania ofert na dedykowanych platformach dla branży IT takich jak portal pracy it No Fluff Jobs. Strona ta jest bardzo przyjazna dla użytkownika, a przede wszystkim wymaga od pracodawców publikacji widełek wynagrodzenia, co pozwoli nam zaoszczędzić sporo czasu, ponieważ łatwo prześlemy CV jedynie w takie miejsca, które spełniają nasze oczekiwania finansowe. Ogłoszenia pogrupowane są na konkretne technologie lub poziom zaawansowania wymagany na stanowisku, co znacznie ułatwia wyszukiwanie ciekawych ofert. Portale, w których umieszczane są propozycje pracy dla wszystkich branż, warto zostawić sobie na sam koniec, kiedy wszystkie inne zawiodą.
Po trzecie: znajomi
Warto poinformować swoich znajomych, że obecnie poszukuje się pracy w branży IT. Być może mamy w swoim otoczeniu osoby, które wiedzą o wakatach w swojej lub zaprzyjaźnionej firmie. Nie ma nic złego w wykorzystaniu podczas poszukiwania pracy znajomości, ponieważ i tak będziemy musieli przejść rozmowę kwalifikacyjną, której wynik uzależniony jest od tego jak się na niej zaprezentujemy.
Często rekruterzy z branży IT poszukują pracowników z polecenia. Dlatego warto poszerzać stale swoją sieć kontaktów, ponieważ być może znane nam osoby w najbliższym czasie zostaną poproszone o rekomendacje, dzięki czemu zdobędziemy interesujące nas stanowisko.
Po czwarte: media społecznościowe
Media społecznościowe obecnie odgrywają znaczącą rolę w procesie rekrutacji. Zwłaszcza w branży IT większość rekruterów szuka na różnego rodzaju portalach potencjalnych kandydatów do pracy. Dlatego warto zadbać o to, aby w nich zaistnieć. Dobrze jest uzupełnić swój profil i umieścić w nim wszelkie informacje, które można znaleźć w CV, czyli ukończone szkoły, kursy, znane nam technologie i narzędzia, a także doświadczenie zawodowe.
Warto również poszerzać na takich portalach swoją sieć kontaktów i zapraszać do obserwowania nie tylko osoby, które znamy, ale również rekruterów i przedstawicieli branży IT. Dodatkowo po każdym wykonanym zleceniu można poprosić klienta o wystawienie rekomendacji na naszym profilu, ponieważ taka opinia stanowi potwierdzenie naszych umiejętności.
Po piąte: wydarzenia branżowe
Osoby, które poszukują pracy w IT, powinny brać udział w spotkaniach dedykowanych tej branży. Często odbywają się one w formie wykładów lub prelekcji podczas których można dowiedzieć się wiele o nowościach, czy sytuacji w danym sektorze. Dodatkowo jest to świetny sposób na poznanie przedstawicieli wielu firm i nawiązanie nowych znajomości. W trakcie takich meet-upów często pracownicy różnych przedsiębiorstw informują, że prowadzą rekrutację.
Ceny czarnego złota pozostają od wczoraj na wysokich poziomach. Bank Rezerwy Australii niespodziewanie podnosi stopy procentowe bardziej, niż wskazywały na to prognozy analityków. Od wczorajszego wieczora na głównej parze walutowej świata silnie odznacza się umocnienie dolara.
Ropa nie ustępuje
Wtorkowy poranek na ropie absolutnie nie sugeruje silniejszego odreagowania wczorajszego wzrostu cen. WTI i BRENT oscylują na poziomach niższych o maksymalnie 2$ w stosunku do wczorajszych szczytów. Analitycy wskazują dwa główne powody umocnienia czarnego złota w tym tygodniu. Pierwszy to oczywiście luzowanie obostrzeń w Chinach, czyli wzrost popytu na ten surowiec. Bezpośrednio z tym związana jest druga domniemana przyczyna wczorajszych wzrostów, a mianowicie podwyższenie przez koncern Aramco (największego eksportera ropy na świecie) cen surowca sprzedawanego do Azji i Europy. Podwyżka o 2,10$ na baryłce była dużo wyższa od spodziewanej zmiany o 1,50$.
Zawirowania na dolarze australijskim
Tuż po północy poznaliśmy indeks PSI dla usług w Australii, który osiągnął wartość 49,2. Jest to pierwszy w tym roku odczyt poniżej neutralnej wartości 50. Indeks PSI opracowywany jest na podstawie ankiet wypełnianych przez kadrę kierowniczą w około 200 firmach. Na jego podstawie prognozuje się aktywność sektora danej gałęzi gospodarki na przyszły miesiąc. Odczyty poniżej wartości 50 sugerują spowolnienie w stosunku do poprzedniego miesiąca i odwrotnie. Patrząc na wykresy EUR/AUD oraz USD/AUD, zauważyć można silne poranne osłabienie dolara australijskiego. Wygląda to tak, jakby na dzisiejszy odczyt z antypodów nałożyła się niepewność co do decyzji Banku Rezerwy Australii w związku z wysokością stóp procentowych w tym kraju. Po ogłoszeniu informacji o podwyższeniu stóp o 0,5% do poziomu 0,85%, AUD szybko odrobił stratę, lecz nadal utrzymuje się na poziomach nieco niższych niż sprzed porannego osłabienia.
Aprecjacja USD
Wczoraj po południu na głównej parze walutowej świata zeszliśmy poniżej poziomu 1,07$ i nie był to koniec. Dziś ruch ten był kontynuowany i zakończył się przy poziomach ok. 1.066$. Z technicznego punktu widzenia spadek ten mógł się zakończyć jeszcze niżej. Ostatni miesiąc wskazywałby na lokalne wsparcie w granicach 1.063$, jednak (po dzisiejszym muśnięciu 1,066$) euro wygląda tak, jakby w tym kierunku (póki co) nie chciało nawet patrzeć.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
Zakładamy, że kolejna podwyżka stóp o 75 pb. na jutrzejszym (8.06) posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej jest bardzo prawdopodobna. Przybywa jednak argumentów za tym, że tempo podwyżek w kolejnych miesiącach będzie wolniejsze.
Zdecydowana większość ekonomistów, w tym my, zakłada, że RPP w środę podniesie stopy o 75 pb. – do 6,0% w przypadku stopy referencyjnej. Byłby to ruch o takiej samej skali jak w maju, warto jednak zaznaczyć, że bank centralny wydaje się mieć skłonność do zaskakiwania i na trzech ostatnich zebraniach podnosił stopy o wartość inną niż zakładana przez konsensus.
Mając to na uwadze, nie bylibyśmy zaskoczeni podwyżką o 50 pb. Tempo podwyżek prawdopodobnie niedługo spadnie, szczególnie że gospodarka się ochładza. Wciąż jednak zakładamy, że stopa referencyjna zostanie podniesiona do ok. 7% w perspektywie kilku miesięcy.
Sygnały z RPP istotne dla złotego
Trudno dokładnie określić, co wycenia rynek w związku z nadchodzącym zebraniem, lecz przypuszczamy, że podwyżka mniejsza niż 75 pb. miałaby negatywny wpływ na złotego. Nawet ruch o tej skali może nie wystarczyć, by waluta od razu doświadczyła umocnienia.
Poza samym ruchem istotna dla złotego może być komunikacja banku – oświadczenie publikowane po decyzji i komentarze prezesa NBP Adama Glapińskiego na konferencji prasowej następnego dnia. Nie liczymy na żadne precyzyjne wskazówki, lecz będziemy uważnie wypatrywać wszelkich sygnałów, które mogą dać nam lepszy obraz skali przyszłych zmian stóp procentowych.
Wzrosty cen skłaniają do dalszych podwyżek stóp
Najważniejszym argumentem za kontynuacją podwyżek stóp w Polsce jest uparcie wysoka inflacja, która wciąż rośnie. Zgodnie ze wstępnym odczytem osiągnęła w maju 13,9%, co jest najwyższym poziomem od 1997 r. Momentum było silne – ceny wzrosły o 1,7% w skali miesiąca w porównaniu do 2% w kwietniu. Wzrosty cen w maju były szerokie. Najmocniej rosły ceny paliw, zaś tempo wzrostu cen żywności spadło z ogromnych 4,1% w skali miesiąca do 1,3%.
Wykres 1: Inflacja w Polsce (2012 – 2022)
Źródło: Bloomberg Data: 06.06.2022
Dane dotyczące inflacji bazowej zostaną opublikowane w połowie czerwca, wstępny odczyt sugeruje jednak, że wyniosła ona ok. 8,5% w porównaniu do 7,7% w kwietniu. Dynamika cen utrzymuje się znacznie powyżej celu NBP (2,5% ± 1 p.p.) i choć największy szok może już mijać, w krótkim terminie inflacja pozostanie najprawdopodobniej na nieakceptowalnie wysokim poziomie. Co więcej, perspektywy jej powrotu do docelowego przedziału są niewielkie nie tylko w tym, ale również w przyszłym roku.
Oznaki spowolnienia nie bez wpływu na decyzje NBP
Zeszłotygodniowy odczyt pokazał, że PMI dla przemysłu Polski spadł w maju do 48,5 pkt – najniżej od czerwca 2020 r. Spadek poniżej poziomu 50, który jest granicą rozdzielającą ekspansję i kurczenie się sektora, był niespodziewany.
Wykres 2: PMI dla przemysłu Polski (2019 – 2022)
Źródło: Bloomberg Data: 06.06.2022
Inne gospodarki regionu również odnotowały spadki indeksu, recesyjny wynik Polski odstawał jednak na ich tle. Większość pozostałych danych jest silna – PMI obejmuje tylko jeden, w dodatku nie najważniejszy, sektor. Niemniej część ekonomistów obawia się, że to punkt zwrotny dla gospodarki.
Naszym zdaniem te obawy nie są bezpodstawne, szczególnie biorąc pod uwagę wysoką inflację, zewnętrzne zagrożenia i globalne zacieśnianie polityki monetarnej. Spowolnienie gospodarki jest spodziewane, pytanie dotyczy tylko czasu jego wystąpienia i skali. Decydenci muszą mieć to na uwadze i prawdopodobnie będą coraz bardziej skupiać się na aktywności gospodarczej, szczególnie w drugiej połowie roku.
Decyzja w sprawie polityki RPP zostanie ogłoszona w środę (08.06). Konferencja prasowa prezesa Adama Glapińskiego odbędzie się w czwartek o 15:00.
Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury
Kurs USD względem japońskiego jena wyszedł dziś na swe nowe 20-letnie maksimum powyżej poziomu 135 jenów i zbliżał się do poziomu swego szczytu z lutego 2002 (134,99 jenów). Euro po raz kolejny ustanawiało dziś 7-letnie maksimum względem japońskiego jena. Kurs euro wobec amerykańskiego dolara był stabilny (-0,04 proc.).
Pomimo większej niż oczekiwania ekonomistów skali podwyżki wysokości podstawowej stopy procentowej przez bank centralny Australii (o 50 punktów bazowych do 0,85 proc.). australijski dolar nie wykonywał dziś rano większych ruchów (USD/AUD -0,01 proc.).
Złoty lekko dziś słabł względem euro (+0,13 proc.) i dolara (+0,16 proc.).
Wczorajsza sesja na rynku akcji w USA zakończyła się lekkim wzrostem (S&P 500 +0,31 proc., Nasdaq Composite +0,4 proc.), ale dziś rano kontrakty na te indeksy oddawały te zyski (S&P 500 -0,37 proc., Nasdaq 100 -0,52 proc.).
Na giełdach Azji i Oceanii lekko przeważały dziś spadki. Najsilniej – o 1,63 proc. – zniżkował koreański Kospi. Największy wzrost – o 0,85 proc. – notował Shanghai B-Share Index.
W Europie również przeważały spadki (DAX –0,69 proc., CAC 40 -0,57 proc.). Najwyższy poziom w swej historii osiągnął dziś po raz kolejny turecki XU100.
Również na GPW oddawane były wczorajsze zyski (WIG-20 -0,93 proc.). Najniżej od ponad 2 lat były dziś ceny akcji Cyfrowego Polsatu i spółki Amica. Do najwyższego od 2010 roku poziomu doszły dziś ceny akcji Arctic Paper.
Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Kanady wyszła wczoraj na najwyższy poziom od 2011 roku (3,198 proc.). Również wczoraj najwyższy poziom od 2014 roku osiągnęła rentowność brytyjskich 10-latek (2,2575 proc.). Dziś rano swe nowe cykliczne maksima ustanowiły rentowności 10-letnich papierów skarbowych w Indiach i Południowej Korei.
Cena kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie wyszła dziś na najwyższy poziom od 2008 roku. Ceny kontraktów na ropę naftową oscylowały w pobliżu najwyższych od marca poziomów (WTI +0,52 proc., Brent +0,49 proc.). Ceny kontraktów na biały cukier na ICE były dziś najwyżej od 2016 roku.
Bitcoin po silnym wczorajszym wzroście (+5,09 proc.) dziś jeszcze silniej (-6,09 proc.) spadał wracając poniżej poziomu 30000 USD.
Do zespołu i Zarządu Emmerson Evalaution dołączyła Agata Bazyly-Ciniewska. Jej zadaniem na nowym stanowisku będzie optymalizacja i rozwój działu sektora nieruchomości komercyjnych. Agata Bazyly-Ciniewska była związana z Emmerson Evaluation na początku swojej drogi zawodowej. Obecnie wraca z ponad 12-letnim doświadczeniem w obszarze nieruchomości i finansów.
– Przez ostatnie lata byłam odpowiedzialna m.in. za monitoring i zarządzanie zabezpieczeniami w banku. Zajmowałam się optymalizacją tych procesów, tak aby były czytelniejsze, a uzyskane dane były lepszej jakości. Tworzyłam i opiekowałam się również procedurami dotyczącymi zabezpieczeń klientów. Miałam okazję współpracować z wieloma specjalistami i analitykami, dzięki czemu mam szerokie spojrzenie na różne etapy procesów, które dotyczą wycen nieruchomości. Teraz chciałabym wykorzystać zdobytą wiedzę i doświadczenie do rozwoju na nowym stanowisku – mówi Agata Bazyly-Ciniewska, Członkini Zarządu Emmerson Evaluation.
W swoich działaniach jako Członkini Zarządu Emmerson Evaluation Agata Bazyly-Ciniewska zamierza skupić się na rozwinięciu sektora obsługi nieruchomości komercyjnych. Planuje popracować nad organizacją zespołu i skupić się na optymalizacji procesów wycen nieruchomości przy jednoczesnym wzroście ich jakości oraz wolumenu sprzedaży usług.
Powrót po latach
Ścieżka kariery Agaty Bazyly-Ciniewskiej już raz przecięła się z Emmerson Evaluation. Na początku swojej drogi zawodowej przez cztery lata pracowała w firmie jako Ekspert ds. wyceny nieruchomości we Wrocławiu. W roku 2014 na blisko 8 lat związała się z mBankiem, gdzie pełniła rolę m.in. Starszego specjalisty ds. wyceny nieruchomości, a następnie Starszego specjalisty ds. monitoringu i jakości zabezpieczeń. Doświadczenie zdobywała również pełniąc funkcję Product ownera w projektach wewnątrzbankowych. Jako analityk i specjalista w zespole zajmującym się wyceną nieruchomości mieszkalnych i komercyjnych, w tym analizą portfela nieruchomości klientów korporacyjnych i private bankingu, Agata Bazyly-Ciniewska była odpowiedzialna za poprawę jakości procesów bankowych związanych z monitoringiem zabezpieczeń oraz ich optymalizację pod kątem efektywności czasowej i jakościowej.
Agata Bazyly-Ciniewska ukończyła studia magisterskie na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu ze specjalizacją Gospodarka nieruchomościami. Na stanowisku Członka Zarządu Emmerson Evaluation zastąpi Michała Mrowca, który rozstał się z firmą pod koniec 2021 r.
Jeszcze kilka tygodni temu głównym źródłem zmartwień sektora turystycznego była wojna w Ukrainie i brak rezerwacji turystów z zagranicy. Obecnie sytuacja wojenna nieco się uspokoiła, ale hotele i gastronomia nadal znajdują się w poważnym potrzasku. – Inflacja jest dla turystyki większym zagrożeniem niż COVID i wojna w Ukrainie. Polaków po prostu coraz częściej nie stać na urlop nad morzem. Kondycja konsumentów odbija się bardzo mocno na przedsiębiorcach, którzy coraz częściej zgłaszają nam, że sytuacja jest trudna. Nie brakuje odwoływanych rezerwacji. Pojawiły się także inne zwiastuny tego, że Polacy będą oszczędzać na urlopach np. rezygnują z posiłków w restauracjach czy z kupowania pamiątek czy korzystania z wakacyjnych rozrywek – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.
„Przedsiębiorcy wiedzą, że nie mogą przerzucać kosztów na klienta, bo wychodzą z tego później „paragony grozy”, a one jeszcze mocniej odstraszają turystów”
Sytuacja sektora turystycznego od 2020 roku jest bardzo trudna do jednoznacznego oszacowania. Z jednej strony COVID zabierał turystów, a z drugiej napędzał popyt wewnętrzny i obecność turystów z Polski nad Bałtykiem. W tym roku perturbacje spowodowała wojna, ale i rosnąca inflacja i galopujące stopy procentowe.
– Obecność turystów z Polski w kurortach turystycznych będzie na pewno słabsza niż w ubiegłym roku. Wysoka inflacja, rekordowe ceny paliwa, galopujące raty kredytów, brak bonu turystycznego. Polacy rezygnują z urlopów, bo zmuszeni są do oszczędzania. To w naturalny sposób odbija się na przedsiębiorcach. Tracą hotelarze, tracić będą również przedstawiciele gastronomii czy szeroko rozumianego sektora rozrywkowego. W kurortach powstało wiele przedsiębiorstw, które utrzymują się z tego, ile pieniędzy zostawią u nich turyści, a Ci na pewno nie są tak skłonni do wydawania pieniędzy jak jeszcze rok temu – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej.
– Hotelarze nie podnieśli cen radykalnie. Problem ma gastronomia, bo tutaj ceny produktów i koszty pracownicze są kilkadziesiąt procent wyższe niż przed rokiem. Przedsiębiorcy wiedzą, że nie mogą przerzucać kosztów na klienta, bo wychodzą z tego później „paragony grozy”, a one jeszcze mocniej odstraszają turystów. Gofry nie mogą kosztować 20 złotych, a gałki lodów 7 złotych. Przestrzegamy jako Izba przedsiębiorców, by nie nakręcać spirali, która mocno odbija się na całym sektorze turystycznym – mówi Hanna Mojsiuk.
Polscy turyści oszczędzają. Powodem wysokie ceny i rosnące zobowiązania kredytowe. „Negocjują ceny, rezygnują z wyżywienia”
Jak mówi ekspert Północnej Izby Gospodarczej ze Świnoujścia, dyrektor zarządzający hotelu Hamilton Roman Kucierski, sytuacja branży hotelarskiej nie jest najlepsza. – Nad morze powoli wracają turyści z Niemiec, co jest dobrym zwiastunem, bo jeszcze miesiąc temu był z tym problem. Kiedy udało się delikatnie opanować konsekwencje wojny to problemem stała się galopująca inflacja i fakt, że Polscy turyści naprawdę oszczędzają na wakacjach – wyjaśnia ekspert. – Pojawiają się próby negocjacji cen. Inflacja jest czynnikiem jeszcze mocniej wstrzymującym decyzje turystyczne niż wojna. Ludzie cały czas są w zawieszeniu: co będzie dalej? Wakacje są jednak towarem luksusowym. Nie myślimy o urlopach, gdy skaczą nam do góry raty kredytu czy kiedy nagle okazuje się, że nie mamy z czego oszczędzać – przyznaje Kucierski.
Andrzej Mielcarek, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Koszalinie mówi, że sektor turystyczny w pasie nadmorskim nie panikuje, bo obłożenie nie jest złe, ale na pewno nie można mówić, że jest to czas spokojny dla branży. Najpierw pandemia, potem wojna, a teraz galopująca inflacja i wzrosty cen powoduje, że klienci bardzo oszczędzają.
– Mamy informacje szczególnie od mniejszych hoteli i pensjonatów, że sytuacja nie jest najlepsza. Hotele luksusowe, adresujące swoją ofertę do bogatych turystów i osób z zagranicy, nie narzekają na obłożenie – mówi Mielcarek. – Mamy informacje o odwoływanych rezerwacjach czy o tym, że turyści preferują rezerwacje apartamentów czy pokojów hotelowych bez opcji z wyżywieniem. Szukają również oszczędności na rozrywkach. Sytuacja jest bardzo dynamiczna i na pewno wiele rodzin, widząc swoją sytuację finansową będzie podejmowało decyzje o rezygnacji z wakacji albo o wakacjach zdecydowanie skromniejszych – mówi prezes Izby w Koszalinie.
Jak informuje Zakład Ubezpieczeń Społecznych, od stycznia do marca br. przeprowadzono ponad 7300 kontroli płatników składek. To o przeszło 4 tys. procent więcej niż w analogicznym okresie ub.r. Ostatnio najwięcej takich działań podjęły oddziały Warszawa I, Kraków oraz Lublin, a najmniej – Słupsk, Piła i Gorzów Wielkopolski. Eksperci komentujący te dane nie są zaskoczeni wzrostem, ponieważ przede wszystkim łączą go z procesem wychodzenia z pandemii. Jednocześnie prognozują, że w najbliższym czasie liczba kontroli nie spadnie, a może nawet się zwiększy, bo urzędnicy będą chcieli wrócić do stanu sprzed obostrzeń związanych z COVID-19.
Powrót kontroli
Według danych udostępnionych przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych, w I kw. br. przeprowadzono 7302 kontrole płatników składek. Natomiast w analogicznym okresie ub.r. było ich tylko 168, czyli nastąpił wzrost o przeszło 4,2 tys. procent. Jak stwierdza Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, ten wzrost wynika z powrotu do normalności po okresie pandemii. Jeszcze na początku 2021 roku liczba prowadzonych kontroli była symboliczna. To miało związek z koniecznością zachowania dystansu społecznego i brakiem możliwości prowadzenia działań w terenie. Trudno wyobrazić sobie kontrolę prowadzoną wyłącznie w sposób zdalny.
– W ub.r. firmy miały mnóstwo problemów, m.in. nieobecności pracowników związane z chorobą i kwarantanną czy zerwane łańcuchy dostaw. To nie był dobry moment na kontrole ZUS-u, bo one tylko powodowałyby stany napięć. Warto jednak przypomnieć, że w przyszłości im więcej będziemy mieli samokontroli, tym mniejsza będzie potrzeba kontroli zewnętrznej. Nie można tolerować łamania prawa, bo bezkarność powoduje, że zjawisko nieprzestrzegania przepisów się rozlewa – komentuje Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan, były członek Rady Nadzorczej ZUS-u.
Według Łukasza Kozłowskiego, 7,3 tys. kontroli w ciągu kwartału nie szokuje. Przed pandemią liczba takich działań malała z roku na rok. W całym 2015 roku przeprowadzono ich 81 tysięcy, a w 2019 roku – 55 tysięcy. Jak przekonuje ekspert, wynika to z coraz skuteczniejszej analizy ryzyka oraz trafniejszego typowania podmiotów do kontroli. ZUS coraz rzadziej kontroluje „na ślepo”. Natomiast częściej prowadzi działania jedynie w przypadku wystąpienia konkretnych przesłanek uzasadniających dokonanie pewnej weryfikacji. To oczywiście pozytywny kierunek, dzięki któremu firmy doświadczają mniejszych utrudnień w bieżącym prowadzeniu działalności ze względu na kontrole.
– Wzrost liczby kontroli rdr. jest ogromny. Oprócz czynników pandemicznych w latach 2020-2021 ZUS brał udział także w rozliczeniach środków z tarcz antykryzysowych. Pomoc państwa odbywała się m.in. w zakresie zwolnień i dofinansowań do składek. Na etapie rozpatrywania wniosków, Zakład był instytucją, która weryfikowała poprawność formalną wielu warunków ubiegania się o wsparcie. Obecnie przyszedł zapewne czas na weryfikowanie zasadności uzyskanej pomocy. Stąd tak duże wzrosty – analizuje Marek Niczyporuk, doradca podatkowy i radca prawny z Kancelarii Ars AEQUI.
Oddziały w akcji
Uwzględniając dane z 43 Oddziałów ZUS-u, widać, że w pierwszym kwartale br. najwięcej kontroli płatników składek przeprowadziła Warszawa I – 308 (w I kw. ub.r. – 0). Dalej plasuje się Kraków – 307 (4), Lublin – 307 (7), Gdańsk – 281 (0) oraz Toruń – 277 (11). Natomiast na końcu listy znajduje się Słupsk – 53 (3), Piła – 58 (3), Gorzów Wielkopolski – 67 (1), Siedlce – 79 (0) oraz Sosnowiec – 83 (0). Ponadto najniższy tegoroczny wynik zanotowany w Słupsku jest większy od najwyższego w I kw. 2021 roku, który wystąpił w Opolu. Od stycznia do marca 2021 roku 14 Oddziałów nie przeprowadziło żadnej kontroli w tym zakresie, a w czterech przypadkach wynik jest dwucyfrowy (od 10 do 17).
– Zróżnicowanie natężenia kontroli w różnych oddziałach w tym roku jest zupełnie zrozumiałe, bo mamy różny potencjał przedsiębiorstw w poszczególnych Oddziałach. Specjalnie nie używam określenia „liczba” przedsiębiorstw, tylko „potencjał”. Na danym obszarze może być bardzo wiele firm i to w dodatku dużych, a liczba i wielkość mają przecież wpływ na natężenie kontroli – mówi ekspert z Konfederacji Lewiatan.
Jak dodaje Łukasz Kozłowski, w największych polskich metropoliach, takich jak Warszawa czy Kraków, koncentruje się najbardziej intensywna działalność gospodarcza. W nich zatrudnianych i zgłaszanych do ubezpieczeń jest najwięcej pracowników. Tam też największe przedsiębiorstwa mają swoje główne siedziby.
– Znaczny wzrost liczby kontroli dotyczył przede wszystkim dużych miast, w których znajdują się największe skupiska firm, zwłaszcza związanych z gastronomią, turystyką oraz rozrywką. Obostrzenia covidowe dotknęły je najbardziej – dodaje Marek Niczyporuk.
Nadciągają kontrole
Jak podkreśla Jeremi Mordasewicz, kiedyś pojawił się pomysł, żeby nie kontrolować przedsiębiorców zatrudniających poniżej 10 osób, bo ewentualne nieprawidłowości są niewielkie. Ale niestety poczucie bezkarności powoduje upowszechnianie się złych zachowań. Według eksperta, kontrole powinny być jednak możliwie mało uciążliwe i odbierane jako sprawiedliwe. Inaczej należy spojrzeć na wykroczenie wynikające z niejasności przepisów niż na oczywiste łamanie prawa i w dodatku w sytuacji recydywy. Trzeba też zadbać o jednoznaczność i stabilność regulacji dot. ubezpieczeń społecznych.
– Należy spodziewać się stabilizacji liczby kontroli w kolejnych kwartałach, a nawet ich pewnego wzrostu. Wynika to z całkowitego zniesienia obostrzeń związanych z pandemią, które utrudniały lub uniemożliwiały prowadzenie czynności w siedzibie płatnika. Być może tymczasowe zintensyfikowanie będzie miało związek ze swego rodzaju nadrabianiem zaległych działań, które nie zostały przeprowadzone ze względu na pandemię – stwierdza główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.
Zdaniem Marka Niczyporuka, liczba kontroli nie spadnie, lecz utrzyma się na podobnym poziomie jak w pierwszym kwartale br. Wpłynie na to nie tylko wsparcie udzielone w ramach tarcz antykryzysowych. Przyczynią się do tego również zmiany w zakresie kontroli zwolnień lekarskich. Do tego dochodzą jeszcze wprowadzone regulacje PPK i masowe wręcz rezygnowanie z nich pracowników i pracodawców.
– Spodziewam się, że kontrole będą coraz lepiej adresowane, skupią się na firmach, gdzie jest uzasadnione podejrzenie łamania przepisów. Jeżeli przestaniemy kontrolować dopływ składek, to pogłębi się chroniczny deficyt systemu ubezpieczeń społecznych, tym bardziej że rząd oferuje kolejne świadczenia socjalne, np. tzw. trzynastą i czternastą emeryturę, nie dbając o zrównoważenie dochodów i wydatków. Przecież pracujący nie płacą dodatkowych składek – trzynastej i czternastej. W takiej sytuacji pogłębia się deficyt systemu ubezpieczeń społecznych – podsumowuje były członek Rady Nadzorczej ZUS-u.
Escola przedstawiła wyniki finansowe za I kwartał 2022 roku. Spółka wypracowała 2,1 mln zł przychodów. Firma w raportowanym okresie rozwijała działalność w dwóch głównych obszarach – rozwój spółek zależnych (Venture Building) i jako software house. Pozyskała również znaczącego inwestora dla spółki, Marcina Kuśmierza. Spółki zależne w perspektywie 1-3 lat mogą stać się niezależnymi segmentami Grupy Kapitałowej. Firma podtrzymuje plan debiutu na rynku NewConnect w 2022 roku.
– Wypracowaliśmy przychody na poziomie 2,1 mln zł, i 1,1 mln straty EBITDA w I kwartale 2022 roku, zgodnie z zapowiadanymi inwestycjami, które mają wpływ na zysk spółki. Ostatnie miesiące były dla nas czasem rozbudowy grupy kapitałowej między innymi o wysokiej klasy programistów i rozwój spółek zależnych. Rośniemy nie tylko przez spółki zależne, ale i bazową działalność usługową software house – mówi dr Krzysztof Wojewodzic, prezes Escola. – Od początku 2022 roku rośnie także sprzedaż naszych usług. Szacujemy, że od stycznia do maja wygenerowaliśmy ponad 5,4 mln zł przychodów. Prognoza za sam maj to już 1,68 mln zł przychodu, a więc więcej niż styczeń i luty razem wzięte.Na zyskGrupy Kapitałowej wpływ mają spółki zależne, w które mocno inwestujemy. Dążymy do tego, by w przyszłości spółki te stały się niezależnymi, istotnymi dla rynku firmami – dodaje Krzysztof Wojewodzic.
Escola S.A. planuje zadebiutować na giełdzie w 3 lub 4 kwartale 2022 roku. Spółka zrealizowała wszystkie cele emisyjne z kampanii crowdfundingowej w 2021 roku. Escola rozwija się poprzez usługi software house, a także fuzje i przejęcia oraz venture building. Dotychczas firma przejęła m.in. firmę ClickMaster z Krakowa, stając się właścicielem marki konferencji Mobile Trends, a w kwietniu przyjęła do Escola doświadczony zespół programistów z katowickiej spółki IT.focus. Spółka rozwija również działalność w kierunku data science i segment związany z konsultingiem IT. W skład spółek zależnych grupy kapitałowej Escola wchodzą: aplikacja Frivo rozwijana przez Frivo Sp. z o.o, aplikacja Meetinga.com, platforma e-learnignowa Wellms.io, platforma kursów on-line MyVOD.io oraz platforma e-commerce Heseya.
– Pierwszy kwartał tego roku był bardzo dynamiczny. Dołączył do nas Marcin Kuśmierz, najpierw jako członek rady nadzorczej, a od niedawna jako znaczący inwestor. Rozwijamy nasze spółki zależne i prowadzimy rozmowy z inwestorami. W nadchodzących miesiącach chcemy skoncentrować się również na debiucie giełdowym i podpisaniu inwestycji z funduszami do spółek zależnych – dodaje dr Krzysztof Wojewodzic.
W ubiegłym roku Escola zajęła 1. miejsce spośród polskich spółek, a 8. miejsce w Europie Środkowo-Wschodniej w rankingu Deloitte Technology Fast 50 Central Europe 2021 w kategorii „Growth Stars”. Escola uplasowała się również na 6. miejscu w światowym rankingu najszybciej rosnących firm IT według Clutch ze średnim wzrostem przychodów wynoszącym 180 proc. za lata 2019-2020.