Co powie Powell? Przyspieszenie wzrostu cen w Polsce

Po ostatnich danych z amerykańskiego rynku pracy i wypowiedziach wielu członków FOMC w ostatnim czasie, inwestorzy nie powinni mieć wątpliwości, że decyzja o rozpoczęciu ograniczenia skupu obligacji przez Fed jest coraz bliższa. Urzędnicy nadal jednak nie zgadzają się co do terminu i tempa normalizacji. Dlatego też dzisiejsze wystąpienie prezesa Powella jest szczególnie mocno wyczekiwane przez uczestników rynku.

Wypowiedzi Powella odzwierciedlają konsensus całego FOMC. Nie powinno zatem dziwić to, że rynek tak mocno skupia się na dzisiejszych słowach. Dochodzi do tego wakacyjny klimat no i fakt, że o normalizacji polityki pieniężnej w USA mówi się coraz więcej. W ostatnim czasie słychać różne głosy wśród członków FOMC. Dlatego też, Powell może dziś przedstawić nieco jaśniejszy kierunek w sprawie „taperingu”. Nie mamy pewności czy dzisiejsze słowa wywołają znaczący ruch dolara. Być może Prezes nie powie nic nowego, ponieważ będzie chciał poczekać do kolejnego posiedzenia FOMC i najpierw poznać opinię swoich koleżanek i kolegów. Pamiętajmy, że Powell nie jest ekonomistą i dlatego prezentuje raczej pragmatyczny niż dogmatyczny sposób myślenia.

Wzrosty EUR/USD wyhamowały. Wczoraj widzieliśmy korektę ruchu wzrostowego. Piątkowe zwyżki nie zostały jednak w pełni zniwelowane, dlatego też uważam, że odbicie głównej pary walutowej jest jeszcze możliwe. Cały czas kurs znajduje się powyżej 1,1700. To techniczny bariera, która powinniśmy bacznie obserwować. Dzisiejsze wystąpienie może wywołać większą zmienność. Moim zdaniem, jeśli Powell nie powie nic nowego, a jedynie utarte frazy, powtarzane wielokrotnie, rynek EUR/USD pójdzie w górę. Z kolei jastrzębi charakter wypowiedzi może umocnić dolara.

Wczoraj dane na temat inflacji bazowej w Polsce pokazały przyspieszenie wzrostu cen. W ujęciu rocznym dynamika wyniosła 3,7 proc., w miesięcznym 0,4 proc. Jeden z najbardziej monitorowanych wskaźników inflacji bazowej NBP – 15-miesięczna inflacja oczyszczona – również urosła do 3,6 proc. r/r z 3,1 proc. w czerwcu. Pamiętajmy, że inflacja zasadnicza jest na poziomie 5 proc. Ceny żywności wykazują pewne oznaki szczytowego poziomu. Ich prawdopodobne obniżenie wpłynie na spadek CPI w przyszłości. Dlatego też gołębie skrzydło RPP raczej nie przejmuje się napływającymi danymi. Pamiętać jednak należy, że rośnie grono osób, które może w najbliższym czasie opowiedzieć się za podwyżkami. W ubiegłym tygodniu Jerzy Kropiwnicki stwierdził, że poprze wniosek za podwyżką o 15 pb na posiedzeniu, które odbędzie się 3 listopada. Wcześniej wskazywał, że dane inflacyjne mogą go skłonić do takiej decyzji. Do tej pory za podwyżkami byli Gatnar, Hardt i Zubelewicz. Kropiwnicki zasilając to skrzydło będzie dopiero czwartą osobą o podobnych poglądach. Pamiętajmy, że dopóki Adam Glapiński nie zmieni swojego zdania, podwyżka stóp będzie mało prawdopodobna. Wyższe odczyty inflacyjne mogą stopniowo wpływać na poglądy członków RPP ale raczej nie przełoży się to na konkretne działania w ciągu najbliższego kwartału a nawet do końca roku. Cały czas ujemna, realna stopa procentowa może ciążyć złotemu. Złoty w relacji do euro uległ wczoraj minimalnej aprecjacji, która wyniosła ok jednego grosza. Dziś o poranku widzimy ponowny ruch osłabiający polską walutę. EUR/PLN jest na poziomie 4,57.

Łukasz Zembik
DM TMS Brokers

VARSAV GAME STUDIOS podsumowuje wyniki po I półroczu 2021 r.

Z 1,7 do 2,1 mln zł wzrosły przychody VARSAV GAME STUDIOS ze sprzedaży w pierwszej połowie 2021 roku. Spółka jest w trakcie przygotowań do premiery Giants Uprising, a oprócz tej gry na nadchodzących targach zaprezentuje również The Path of Calydra oraz Everdream Valley.

Drugi kwartał był okresem przygotowań VARSAV GAME STUDIOS do premiery Giants Uprising. Jest to największy z projektów prowadzonych przez spółkę, a gra już niedługo zadebiutuje w formule Early Access na PC. Wprowadzone zmiany w rozgrywce spotkały się z pozytywnym odbiorem ze strony graczy oraz mediów, co przełożyło się na wzrost zainteresowania potencjalnych użytkowników, jak i influencerów. Filmy i materiały prezentujące rozgrywkę z dema obejrzano ponad 1 mln osób. Spółka planuje pokazać nowości z gry już w trakcie nadchodzących targów Gamescom, które odbędą się w dniach 25. – 27.08.

– Mamy bardzo różnorodny zestaw gier, które chcemy pokazać na targach. Najważniejszą produkcją VARSAV GAME STUDIOS prezentowaną na Gamescom będzie oczywiście Giants Uprising, ale startujemy także z marketingiem The Path of Calydra oraz Everdream Valley – przybliża plany spółki Łukasz Rosiński, prezes

Spółka w drugim kwartale odniosła niewielką stratę (40 tys. PLN) w zakresie działalności operacyjnej, co związane jest z przygotowaniami do premiery Giants Uprising w formule Early Access. Jednocześnie VARSAV GAME STUDIOS odnotował dobre wyniki sprzedażowe swojej najbardziej rozpoznawalnej produkcji – Bee Simulator. Gra, która została wydana na platformie Steam pod koniec 2020 roku, cieszy się dużą popularnością, szczególnie w czasie akcji promocyjnych na platformie Steam.

– Wyniki za Q2 2021 związane są z szeroko zakrojonymi działaniami promocyjnymi w zakresie premiery Giants Uprising. Jednocześnie jestem zadowolony z wyników finansowych spółki – zgodnie z naszymi przewidywaniami Bee Simulator nadal dobrze się sprzedaje, zwłaszcza, kiedy jej wydawca decyduje się na agresywniejszą politykę cenową. Uczestnictwo w przecenach Steam, przynosi satysfakcjonujące przychody – w samym Q2 2021 było to 177 tys. PLN. Mamy nadzieję, że podobna sprzedaż w dystrybucji cyfrowej będzie się utrzymywała w kolejnych kwartałach 2021 roku – kontynuuje prezes VARSAV GAME STUDIOS

Premiery pozostałych projektów prezentowanych w trakcie Gamescom – The Path of Calydra oraz Everdream Valley, planowane są po Giants Uprising, tak by studio mogło w pełni skupić się na marketingu poszczególnych produktów. Ponadto, jeszcze w tym roku, VARSAV GAME STUDIOS planuje zaprezentować materiały związane z kolejną dużą produkcją spółki.

– Najbliżej końca produkcji jest The Path of Calydra, którą przygotowujemy we współpracy z brazylijskimi weteranami gamedevu. Ostatnim tytułem prezentowanym przez nas na targach będzie Everdream Valley, za którą odpowiada spółka-córka Mooneaters. Obie produkcje świetnie wpisują się w nasze motto “gry z innej perspektywy”, dzięki czemu dobrze pasują do naszego portfolio wydawniczego. Jednocześnie pracujemy nad przygotowaniem materiałów marketingowych obejmujących m.in. cinematic trailer projektu Aria, tak by móc ją zapowiedzieć jeszcze w 2021 roku – kończy prezes Łukasz Rosiński.

Legimi z przychodami większymi o 54 proc. rdr. w II kw. 2021 r.

Legimi, pionier na polskim rynku e-książek działający w oparciu o model subskrypcyjny, podsumowuje II kw. 2021 r. W minionym kwartale przychody zwiększyły się o 54 proc. rdr. wynosząc ponad 11 mln zł, a skonsolidowany zysk netto w grupie osiągnął wartość blisko 0,5 mln. zł. Mogliśmy zaobserwować również dynamiczny wzrost KPI biznesu. Liczba klientów wzrosła do blisko 144 tys., a liczba abonentów zwiększyła się o 47 proc. rdr. zbliżając się do 102 tys.

– Miniony kwartał był okresem stopniowego łagodzenia restrykcji związanych z sytuacją pandemiczną COVID-19 w kraju i na świecie. Dla Legimi był to okres dalszej kontynuacji przyrostu bazy abonentów. Jednocześnie, wraz z ograniczaniem restrykcji i stopniowym powrotem społeczeństwa do normalnej aktywności, stopień czytelnictwa ebooków (i audiobooków) wrócił do poziomu z okresów poza pandemią i nieznacznie zmniejszyły się koszty treści ponoszone przez Legimi. Co oczywiście widać po zwiększonej rentowności. – komentuje Mikołaj Małaczyński, Prezes Zarządu Legimi.

W minionym kwartale Grupa Legimi wypracowała bardzo dobre wyniki: EBITDA wyniosła blisko 1,6 mln zł, a zysk netto osiągnął wartość około 0,5 mln zł. Spółka zredukowała również zadłużenie netto w stosunku do generowanych zysków i do sumy aktywów, a sytuacja płynnościowa uległa widocznej poprawie w porównaniu do sytuacji nie tylko z II kwartału 2020 roku, ale także do sytuacji w ubiegłym kwartale. Systematyczna poprawa sytuacji finansowej Legimi została doceniona także przez banki komercyjne, które zadecydowały o przyznaniu kredytu na kwotę 2 mln zł.

Legimi dalej będzie dążyło do obniżania wskaźników zadłużenia, jednocześnie poprawiając parametry finansowe. Również w celu zapewnienia inwestorom jak najlepszego wglądu na sytuację finansową i biznesową, po raz pierwszy zostały zaprezentowane skonsolidowane dane finansowe wszystkich spółek grupy kapitałowej, dla których Legimi SA jest podmiotem dominującym.

W II kw. 2021 r. kontynuowaliśmy  prace nad nową wersją aplikacji Legimi, określanej roboczo jako Legimi 4.0. Nowa wersja, w porównaniu do Legimi 3.0., będzie jeszcze bardziej wydajna, zawierać będzie również szereg innowacyjnych funkcjonalności spełniających obecne potrzeby użytkowników. W ramach pierwszych, zakończonych już prac, oddaliśmy nowe funkcjonalności tej platformy. Stale rozwijamy naszą aplikację i mamy na celu utrzymanie pozycji lidera innowacji w obszarze  czytelnictwa. – dodaje Mikołaj Małaczyński.

W ramach nowej wersji platformy, Legimi udało się uzyskać 3,7 mln zł dofinansowania z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju na algorytmy sztucznej inteligencji mające wspomóc rozwój technologii rekomendacyjnych. Działania te mają na celu zwiększyć lojalność oraz rentowność bazy klientów.

W II kwartale przy współpracy z Allegro i LubimyCzytać.pl odbyło się kolejne wydarzenie BookTarg, czyli imprezy online dla czytelników, która jest alternatywą Targów Książki w Warszawie. Miniona edycja odniosła duży sukces frekwencyjny i programowy.

Gminy nie odpuszczą podatku od paczkomatów. Pole do interpretacji przepisów jest spore

Trwa spór dotyczący paczkomatów. Dla jednych jest to automat do przechowywania przesyłek, natomiast dla innych – obiekt budowlany. Ta ostania opcja daje możliwość nałożenia dwuprocentowego podatku od nieruchomości, co dla gmin oznacza dodatkowe środki. Natomiast InPost zwraca uwagę na proces powstawania i konstrukcję urządzenia. Ale inne stanowisko mają np. urzędnicy w Elblągu, o czym świadczy wezwanie spółki do złożenia deklaracji na podatek od nieruchomości. Eksperci podkreślają, że niejasności zaczęły się od ubiegłorocznej zmiany przepisów ustawy Prawo budowlane. I wciąż mogą pojawiać się różnego rodzaju interpretacje. 

W przestrzeni publicznej dość często pojawiają się rozbieżne opinie na ten temat. Jak mówi Iwona Prószyńska, rzecznik prasowy Ministra Finansów, paczkomaty w przeważającej części można zakwalifikować jako wolnostojące urządzenia techniczne, stanowiące rodzaj budowli. Jednak wobec różnorodności rozwiązań stosowanych w konstrukcji obiektów, pełniących funkcję paczkomatu, jednak nie wszystkie one mogą być uznane za budowlę.

– Paczkomat jest automatem służącym do przechowywania przesyłek i stanowi urządzenie prefabrykowane, które powstaje w procesie przemysłowym, nie zaś budowlanym. Jego konstrukcja sprawia, że nie może być zatem uznany za obiekt budowlany, gdyż nie jest on ani wzniesiony z materiałów budowlanych, ani trwale związany z gruntem. Spółka posiada kilka ekspertyz technicznych, wydanych przez niezależnych rzeczoznawców m.in. z Politechniki Warszawskiej, Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie oraz Państwowej Akademii Nauk, potwierdzających powyższy wniosek – komentuje Wojciech Kądziołka z InPost-u.

Jednak nie wszyscy podzielają ten pogląd. W Elblągu wezwano InPost do złożenia deklaracji na podatek od nieruchomości za posiadane na terenie miasta obiekty budowlane (paczkomaty). Jak zaznacza Łukasz Mierzejewski z Biura Prasowego Urzędu Miejskiego w Elblągu, organ podatkowy stoi na stanowisku, że paczkomaty są przestrzenną konstrukcją posadowioną na płytach betonowych, która musi stawiać czoło parciu wiatrów oraz innych warunków atmosferycznych. Zatem musi być w odpowiedni technicznie sposób powiązana trwale z gruntem, nawet jeśli nie będzie zagłębiona w ziemi. Według Mierzejewskiego, wprawdzie w przepisie art. 3 pkt. 3 Prawo budowlane nie wymieniono wprost jako przykładu budowli w postaci paczkomatów, ale nie oznacza to, że nie jest on budowlą.

– Spośród obiektów, których definicje znalazły się w art. 3 ustawy Prawo budowlane, automaty przechowujące przesyłki wykazują największe podobieństwo do tymczasowych obiektów budowlanych, które przeznaczone są do czasowego użytkowania w okresie krótszym od ich trwałości technicznej. To np. kioski uliczne, pawilony sprzedaży ulicznej i wystawowe, urządzenia rozrywkowe, obiekty kontenerowe. One w większości przypadków, zgodnie z orzecznictwem sądów administracyjnych, nie podlegają opodatkowaniu podatkiem od nieruchomości jako budowle lub urządzenia budowlane – informuje Wojciech Lis, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Tarnobrzeg.

Jak podkreśla Marta Stachowiak, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Bydgoszczy, sprawę paczkomatów zapoczątkowała ubiegłoroczna zmiana przepisów ustawy Prawo budowlane. W wyniku jej nowelizacji, wymieniono nowe obiekty, dla których nie jest wymagane pozwolenie na budowę ani też zgłoszenie. To m.in. bankomaty, biletomaty, wpłatomaty, automaty sprzedające, przechowujące przesyłki lub służące do wykonywania innego rodzaju usług, o wysokości do 3 m włącznie. Jak zaznacza rzecznik, sam fakt włączenia automatów do przepisów prawa budowlanego nie przesądza, jaki to rodzaj obiektu. I nie powoduje, że automatycznie podlegają podatkowi od nieruchomości.

– Niejasna jest definicja budowli wskazana w ustawie o podatkach i opłatach lokalnych. Dodatkowo odsyła do przepisów prawa budowlanego, które z kolei przy ogólnej definicji wskazują, że chodzi o obiekty wzniesione z użyciem wyrobów budowlanych. Ustawa nie wymaga jednak, aby każdy element urządzenia musiał być wykonany przy użyciu wyrobów budowlanych. A to oznacza dużą dowolność interpretacyjną – stwierdza Marek Niczyporuk, doradca podatkowy i radca prawny z Kancelarii Ars AEQUI.

Natomiast Anna Kulbicka-Tondel, rzecznik prasowy prezydenta miasta Torunia, zaznacza, że paczkomaty nie stanowią konstrukcji wznoszonych z użyciem wyrobów budowlanych w procesie budowlanym. A to jest warunkiem do uznania za obiekt budowlany. Te automaty są wyprodukowane w procesie produkcyjnym (przemysłowym), następnie ustawiane w dogodnym miejscu i podłączane do prądu. To odbywa się bez przeprowadzania w tym zakresie jakichkolwiek prac budowalnych. Zdaniem rzecznik, paczkomatu nie można też uznać za urządzenie budowlane.

– Sprawa dotycząca opodatkowania paczkomatów jest u nas od kilku miesięcy analizowana. Zwróciliśmy się m.in. do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego o ustalenie charakteru tego typu obiektów. Po uzyskaniu wszystkich materiałów zostanie wszczęte postępowanie podatkowe – informuje Anna Bednarska-Fenrych, kierownik Oddziału Podatku od Nieruchomości Osób Prawnych w Wydziale Finansowym Urzędu Miasta Poznań.

Jak podsumowuje Marek Niczyporuk, urządzenie może być wykonane z materiału, który nie stanowi wyrobu budowlanego w rozumieniu przepisów prawa. Ale paczkomaty często są ustawiane np. na płycie betonowej przy użyciu wyrobów budowlanych. Nierzadko wymaga to przymocowania do podłoża przy pomocy różnego rodzaju kotw i zaczepów. Być może samorządy uznają, że automat należy traktować jako całość z płytą betonową. I tu pojawia się możliwość interpretacji, że jest to właśnie budowla.

InventionMed rozpoczyna budowę Centrum Innowacyjnych Symulacji Medycznych VR i AR w Bydgoszczy

InventionMed, technologiczna firma z branży medycznej, ma pozwolenie na budowę Centrum Innowacyjnych Symulacji Medycznych VR i AR. „Wirtualny szpital” to projekt dofinansowany przez Ministerstwo Rozwoju w kwocie 16 mln zł.

W listopadzie ubiegłego roku spółka dokonała zakupu nieruchomości o łącznej powierzchni 2072 mkw.

– Zgodnie z zapowiedziami rozpoczynamy budowę innowacyjnej na skalę światową inwestycji.  Centrum Innowacyjnych Symulacji Medycznych VR i AR w Bydgoszczy czyli „Wirtualny szpital” będzie miejscem, które pozwoli na kształcenie przyszłych lekarzy z wykorzystaniem zaawansowanych technologicznie rozwiązań z wykorzystaniem wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości – komentuje Tomasz Kierul, Prezes Zarządu InventionMed.

Centrum Innowacyjnych Symulacji Medycznych VR i AR w Bydgoszczy będzie pierwszą tego typu inwestycją na świecie. „Wirtualny szpital” umożliwi testowanie najnowocześniejszych rozwiązań technologicznych i prototypowych symulatorów medycznych stworzonych w oparciu o VR (virtual reality) i AR (augmented reality) oraz autorską technologię InventionMed – podwójną immersję.

Wstępny projekt zakłada budowę 5-kondygnacyjnego budynku. Całkowita wartość projektu to 29,5 mln zł. Realizację projektu wspiera notowana na NewConnect spółka SoftBlue. W maju ub.r. firmy zawarły list intencyjny w tej sprawie. SoftBlue udostępni zasoby technologiczne, a także wesprze InventionMed swoim wieloletnim doświadczeniem branżowym.

Nowe magazyny na nowe czasy

Rynek przemysłowo-logistyczny bije kolejne rekordy. Na koniec drugiego kwartału deweloperzy pracowali przy projektach, które powiększą zasoby o ponad 3,3 mln mkw. nowoczesnej powierzchni. To wynik dotychczas niespotykany w ujęciu kwartalnym, albowiem powierzchni w budowie jest o prawie 34% więcej niż w kwartale pierwszym 2021 roku. Najwięcej buduje się dziś na Górnym Śląsku (ponad 584 tys. mkw.) i w strefie Zachód (ponad 522 tys. mkw.). Przy zachodniej granicy powstają także największe obiekty. To położone bezpośrednio przy drodze krajowej nr 24 centrum logistyczne Hillwood Rokitno (112,5 tys. mkw) oraz dziesiąte centrum logistyczne Amazona w Polsce (203,5 tys. mkw), które rośnie w Świebodzinie. W obiekcie, należącym do giganta sprzedaży internetowej, zainstalowano już ponad 3 tys. robotów. Otwarcie planowane jest we wrześniu, a obecnie trwa rekrutacja pracowników.

Docelowo, w nowoczesnym centrum logistycznym stworzonych zostanie ponad tysiąc stałych miejsc pracy. Ponadto, jeszcze w trzech innych parkach pozostających w budowie, całkowita powierzchnia magazynowa przekroczy 100 tys. mkw., a wśród nich są Centrum Logistyczne GLP Lędziny (111,5 tys. mkw.), Panattoni Park Poznań (107,8 tys. mkw.), gdzie buduje się skrojona na miarę przestrzeń dla firmy spedycyjnej DHL, a także Hillwood Bydgoszcz (102 tys. mkw.).

Kolejny kwartał w pandemii pokazuje, że magazyny i powierzchnie logistyczne nie tylko nie odczuły jej skutków, ale także dostały silny impuls do dalszego rozwoju. Stabilne fundamenty, przyspieszające zmiany na rynku e-commerce i nowe strategie korzystania z tego typu obiektów, w tym zmiany w łańcuchach dostaw, nearshoring czy zapotrzebowanie na mniejsze obiekty na terenach dużych aglomeracji piszą dla sektora optymistyczny scenariusz. – Igor Roguski, dyrektor Działu Powierzchni Magazynowych i Logistycznych, Europa Środkowo-Wschodnia, BNP Paribas Real Estate Poland

Pierwszą połowę roku rynek zamknął zasobami o łącznej wielkości prawie 22 mln mkw. powierzchni. W samym tylko drugim kwartale oddano do użytku obiekty o powierzchni prawie 420 tys. mkw., a najbardziej urosły rynki w Trójmieście, Krakowie i w strefie Warszawa II.
Autorzy raportu z działu Business Intelligence Hub and Consultancy w BNP Paribas Real Estate Poland podkreślają, że sektor magazynowy i logistyczny wciąż jest na fali, o czym świadczy choćby kolejny rekordowy wynik po stronie popytu brutto (bez umów krótkoterminowych). W trzech pierwszych miesiącach 2021 roku wyniósł on około 1,6 mln mkw., żeby w kolejnym kwartale zatrzymać się na poziomie ponad 1,78 mln mkw. W tym czasie największym wzięciem cieszyły się obiekty zlokalizowane na Górnym Śląsku (popyt brutto 345 tys. mkw.) i w okolicach Poznania (popyt brutto 287 tys. mkw.). O wyjątkowo dobrej kondycji sektora świadczy ponad 40 proc. wzrost popytu w ujęciu półrocznym, w porównaniu do roku 2021 i 2020. Eksperci BNP Paribas Real Estate Poland zwracają również uwagę, że 3 na 4 podpisywane umowy to nowe kontrakty (w tym umowy najmu podpisane na obiektach wciąż pozostających w budowie), bądź też ekspansje. To, że magazyny mają wzięcie, a komercjalizacja nowych obiektów przebiega wyjątkowo sprawnie pokazuje też niska średnia stopa pustostanów. Na koniec drugiego kwartału wynosiła ona około 5,8 proc. i była niższa niż ta w kwartale pierwszym (o 0,8 p.p.) oraz przed rokiem (o 1,2 p.p.).

Sektor przemysłowo-logistyczny rozkwita, popyt jest silny, a znaczna część nowobudowanych obiektów ma już zabezpieczone umowy najmu. Więcej magazynów oznacza więcej miejsc pracy. Dziś jak na dłoni widać, że doświadczeni i wykwalifikowani pracownicy są na wagę złota, rynek wchłania ich natychmiastowo. Pracodawcy mocno ze sobą konkurują, nie tylko wynagrodzeniem, ale także podnoszeniem standardów pracy i różnymi pakietami benefitów. – Klaudia Okoń, Konsultant w dziale Business Intelligence Hub and Consultancy, BNP Paribas Real Estate Poland

Nowe inwestycje logistyczne od kilku kwartałów konsekwentnie aktywizują lokalne rynki pracy, które w większości przypadków mierzą się z gospodarczymi skutkami pandemii. Autorzy raportu zwracają uwagę, że w samych tylko największych obiektach powstających na potrzeby gigantów e-handlu zatrudnienie znajdzie ponad 5 tys. osób.

Cloud Technologies z najlepszym kwartałem od ponad 3 lat

Cloud Technologies, notowana na NewConnect spółka specjalizująca się w monetyzacji danych z internetu i Big Data, zaprezentowała kolejne z rzędu wyniki kwartalne z istotnymi wzrostami we wszystkich kluczowych pozycjach. Dynamika przychodów w Q2 2021 r. wyniosła 31% r/r, co przełożyło się na 14,0 mln PLN kwartalnej sprzedaży. EBITDA osiągnęła 4,8 mln PLN, rosnąc o 613% r/r, a zysk netto wyniósł 2,2 mln PLN i był najwyższy od ponad 3 lat. Za dominującą część przychodów odpowiada kluczowy dla spółki segment – Data enrichment, który obejmuje monetyzację danych i technologii do ich przetwarzania.

Cloud Technologies to polska spółka technologiczna działająca na globalnym rynku danych, dostarcza wysokiej jakości anonimowe, cyfrowe informacje o internautach wykorzystywane do targetowania reklamy internetowej. Precyzyjna identyfikacja odbiorców przekłada się na wzrost efektywności kampanii marketingowych, a globalny rynek reklamy cyfrowej znajduje się w stałym trendzie wzrostowym. Według najnowszego raportu agencji Zenith, wartość rynku reklamy cyfrowej zanotuje w 2021 roku wzrost o 19% r/r, znacznie powyżej wzrostu globalnego rynku reklamy, którego dynamika wyniesie 11% r/r, osiągając około 669 mld USD.

Kluczowym segmentem biznesowym Grupy jest Data enrichment, obejmujący monetyzację danych w oparciu o autorską technologię DMP służącą do ich przetwarzania. Segment ten stanowi główne źródło wzrostu wyników Grupy, która konsekwentnie realizuje plany dalszej globalizacji sprzedaży danych, dokonuje międzynarodowych akwizycji oraz dąży do komercjalizacji swoich technologii.

– Mamy za sobą kolejny bardzo udany kwartał, zarówno wynikowo, jak i operacyjnie. Nasz kluczowy segment z perspektywy rozwoju całej Grupy czyli Data enrichment, odpowiada już za ponad 40% osiąganych przychodów i po raz drugi z rzędu zbliżył się poziomem marży do 70%, poprawiając ubiegłoroczny wynik aż o 45 p.p. Poziom EBITDA Grupy cały czas rośnie, napędzany przez segment Data enrichment, osiągając w II kwartale 4,8 mln PLN czyli 7x więcej niż w porównywalnym okresie ubiegłego roku, a zysk netto jest najwyższy od ponad 3 lat. W chwili obecnej dysponujemy modelem biznesowym o potwierdzonej skuteczności i z wysokim potencjałem do skalowania, na czym będziemy koncentrować się w kolejnych okresach. Fundamentem pod to było m.in. utworzenie spółki zależnej OnProspects Ltd w Londynie, która skupi się na komercjalizacji naszej platformy DSP, służącej do sprzedaży powierzchni reklamowej w internecie. Pozytywnie na wyniki segmentu Data enrichment wpłynie także nabycie udziałów w hiszpańskiej spółce The Linea1 MKT S.L., która posiada atrakcyjną dla nas sieć dystrybucji danych. – komentuje Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies.

Segment Data consulting obsługujący klientów agencyjnych oraz bezpośrednich zwiększył przychody r/r o 58% i znacząco poprawił poziom EBITDA, osiągając 0,7 mln PLN. Segment Data acquisition zanotował spadek przychodów i rentowności, co jest skutkiem inwestycji w dane o wyższej jakości, na czym korzysta przede wszystkim segment Data enrichment.

Segment Data acquisition jest w Grupie traktowany jako miejsce do pozyskiwania danych. Są one następnie wykorzystywane głównie w segmencie Data enrichment, który notuje dynamiczne wzrosty i obejmuje trzy obszary: sprzedaż danych, sprzedaż licencji na technologie oraz rozliczenia barterowe. Dynamika wzrostu w Q2 w tym segmencie wyniosła 144%, a sama dynamika sprzedaży danych, bez licencji na technologie i barterów, sięgnęła w skali kwartału 292% – wyjaśnia Piotr Soleniec, dyrektor finansowy Cloud Technologies – Ciągłe prace związane z usprawnianiem naszego modelu pozyskiwania danych, wiążą się z inwestowaniem w dane o wyższym poziomie kaloryczności, co pozwala nam zwiększać marżowość w segmencie Data enrichment i przyczynia się do dynamicznych wzrostów całej Grupy. W II kwartale kolejny raz z rzędu wzrosły nasze środki pieniężne, obecnie wynoszące 23 mln PLN. Jako spółka działająca na globalnym rynku danych stale inwestujemy w rozwój naszych technologii i analizujemy obecnie potencjał wykupu praw do technologii DSP, z której obecnie korzystamy na zasadzie licencji. Środki te są przez nas wykorzystywane także do potencjalnych akwizycji, czego przykładem jest nabycie w czerwcu 24% udziałów, z możliwością zwiększenia tego poziomu do 60% w przyszłości, w hiszpańskiej spółce The Linea1 MKT S.L. z branży marketingu internetowego. To pierwsza zagraniczna inwestycja w historii naszej Grupy. Aktywnie analizujemy rynek pod kątem mniejszych podmiotów, z których pomocą w szybki sposób możemy rozszerzyć naszą sieć dystrybucji danych. – dodaje.

Według raportu Zenith, udział reklamy online w globalnym rynku reklamowym wyniesie w tym roku 58%, to o 10 p.p. więcej niż jeszcze w 2019 roku. Odpowiedź na duże zapotrzebowanie ze strony przedsiębiorstw i agencji reklamowych na wysokiej jakości anonimowe cyfrowe dane o internautach to główna działalność Cloud Technologies. Dodatkowo, spółka koncentruje się przede wszystkim na rynku USA, który w 2021 roku będzie odpowiadał za 46% całego wzrostu globalnych wydatków reklamowych.

Cloud Technologies obchodzi w tym roku 10-lecie swojej działalności. Z firmy o początkowo lokalnym zasięgu, zmieniła się w globalny podmiot tworzący grupę kapitałową złożoną z czterech spółek: OnAudience.com, OnProspects.com, Audience Network i Online Advertising Network. W chwili obecnej Cloud Technologies pozyskuje dane z ponad 200 rynków na całym świecie i przetwarza ponad 100 mld anonimowych profili internautów.

Shoper przejmuje Shoplo za 17,5 mln zł

Shoper, właściciel platformy e-commerce do prowadzenia sklepu internetowego w modelu Software as a Service (SaaS), przejął trzecią najbardziej popularną tego typu platformę w kraju, liczącą około 4 700 sklepów. Na mocy umowy zawartej z SumUp Shoper nabył 100% udziałów w Shoplo Sp. z o.o. za kwotę 17,5 mln zł.

Dokonane przejęcie to element realizacji strategii Shoper w obszarze fuzji i przejęć, mające na celu umocnienie pozycji rynkowego lidera w segmencie sklepów internetowych w modelu Software as a Service (SaaS). Do 2026 r. Shoper planuje obsługiwać ponad 50 tys. sklepów internetowych.

– Dzięki tej inwestycji znacząco zwiększamy udział w rynku sklepów internetowych i powiększamy grono klientów o blisko 5 tysięcy firm prowadzących handel internetowy. Zyskają oni dostęp do szerokiej oferty usług, które będą wspierać ich rozwój sprzedaży i efektywność operacyjną – komentuje Marcin Kuśmierz, prezes zarządu Shoper.

W pierwszej połowie roku Shoper zainwestował w platformę do sprzedaży wielokanałowej (omnichannel) ErpBox, umożliwiającej m.in. sprzedaż przez polskie i zagraniczne platformy handlowe oraz integracje z systemami CRM i ERP. Lider rynku e-commerce prowadzi szereg projektów związanych z rozszerzeniem oferty dla małych i średnich firm. Użytkownicy platformy Shoper zyskali też dostęp do nowego systemu inteligentnych rekomendacji i usług finansowych (kup teraz, zapłać później). W drugiej połowie roku Shoper planuje wprowadzić do oferty m.in. nowe usługi logistyczne (np. fullfilment) a także rozszerzyć ofertę usług finansowych (np. finansowanie rozwoju merchantów).

Shoper działa w popularnym modelu SaaS, polegającym na oferowaniu usługi w formie abonamentu. W przypadku Shoper jest to kilka zróżnicowanych pod względem zawartości pakietów, pozwalających na elastyczne dopasowanie rozwiązania do wielkości i charakterystyki danego biznesu. Model biznesowy Spółki odznacza się wysokim poziomem skalowalności, co wpływa na poprawę marżowości wraz ze wzrostem liczby użytkowników platformy. Poza dystrybuowanym w formie abonamentu rozwiązaniem Shoper, wiele usług dodatkowych rozliczanych jest w modelu pay-as-you-grow, który polega na skorelowaniu przychodów Shoper z wielkością generowanych obrotów (GMV) przez sklepy na platformie Spółki. W okresie ostatnich 12 miesięcy, wartość GMV wygenerowana przez sklepy bezpośrednie na platformie Shoper zwiększyła się do 4,7 mld zł.

Shoplo, właściciel platformy e-commerce, to spółka działająca w modelu SaaS. Powstała w 2012 r. i w ostatnich latach dynamicznie się rozwijała. Na jej platformie działa około 4 700 sklepów, a szczególnie silnie reprezentowane kategorie to Ubrania, Dzieci i Hobby. GMV sklepów działających na platformie wyniosło w 2020 r. 537 mln zł, a w pierwszej połowie tego roku już 361 mln zł. Przychody Shoplo w 2020 r. osiągnęły około 6,7 mln zł, a w pierwszej połowie 2021 r. wyniosły około 4,0 mln zł.

– Spodziewamy się licznych synergii wynikających z tej transakcji, ponieważ Shoper i Shoplo adresowały swoimi rozwiązaniami ten sam fragment rynku i prowadziły względem siebie działalność konkurencyjną. Klienci już wkrótce będą korzystali z tej samej nowoczesnej platformy i wielokanałowej obsługi klienta – dodaje Marcin Kuśmierz. 

Przedmiotem zawartej dziś przez Shoper z SumUp umowy jest nabycie 100% udziałów w Shoplo Sp. z o.o. Shoper przejął klientów, umowy i partnerstwa biznesowe oraz zyskał prawa do marki Shoplo i jej domen internetowych. Ze względu na posiadanie własnej nowoczesnej platformy oraz odpowiednio zorganizowaną strukturę i zasoby kadrowe, Shoper nie przejął technologii oraz pracowników. Dotychczasowi użytkownicy platformy Shoplo skorzystają z atrakcyjnych rozwiązań platformy Shoper.

saas ecommerce
Źródło: Spółka; Analiza międzynarodowej firmy doradczej

Wczoraj, 16 sierpnia, Shoper opublikował wstępne szacunkowe wyniki finansowe. Przychody w I półroczu 2021 roku wyniosły 33,3 mln zł, co oznacza wzrost o 59% r/r, skorygowana managerska EBITDA osiągnęła poziom 15,4 mln zł, o 45% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość GMV sklepów bezpośrednich na platformie Shoper wzrosła z 1,8 mld zł do 2,5 mld zł, notując dynamikę na poziomie 41%. Za ostatnie 12 miesięcy zakończone w czerwcu 2021 r., GMV przekroczyło już 4,7 mld zł.

Spółka zadebiutowała 9 lipca br. na rynku głównym Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, wartość oferty publicznej akcji wyniosła 363 mln złotych. Po pierwszym miesiącu notowań, kurs akcji był o 31 proc. wyższy od ceny maksymalnej z oferty dla inwestorów instytucjonalnych i indywidualnych. W lipcu Spółka znalazła się w gronie trzydziestu spółek notowanych na GPW o największej wartości obrotu akcjami.

Klabater nawiązał współpracę z warszawską szkołą filmową i zapowiedział grę “Najlepszy miesiąc życia”

NAJLEPSZY MIESIĄC ŻYCIA (“Best Month Ever”) ukaże się na PlayStation 4/ 5, Xbox One i Series X/S, Switch, oraz na PC. Klabater odpowiedzialny jest za globalne wydanie gry oraz przygotowanie i wydanie adaptacji konsolowej.

Najlepszy Miesiąc Życia to pełna emocji i zwrotów akcji opowieść o samotnej matce, Louise i jej synu Mitchu. Bohaterka – młoda kelnerka samotnie wychowująca dziecko, pewnego dnia dowiaduje się, że jest śmiertelnie chora. Postanawia wyruszyć w podróż przez USA i odnaleźć ojca chłopca i rozliczyć się ze swoją trudną przeszłością.

W grze poruszane są ważne tematy związane z odpowiedzialnością, przemijaniem i wychowaniem. Najlepszy Miesiąc Życia to niezwykła gra stworzona przez zespół doświadczonych developerów i młodych filmowców związanych z Warszawską Szkołą Filmową pod kierownictwem weterana branży – Macieja Szcześnika (CD Projekt Red, 11Bit).

W grze da się od razu wyczuć klimat w stylu filmów z lat 60tych i 70tych. Szata graficzna, kolorystyka, kompozycja kadru, przekonujące postacie, mocne zwroty fabularne – wszystko tu jest – mówi Michał Gembicki, Joint CEO w Klabaterze. – Znajdą tu coś dla siebie i miłośnicy gier pokroju Life is Strange, ale i fani obyczajowych seriali telewizyjnych jak “Cudowne Lata”. Jednak tym, co stanowi o wyjątkowości Najlepszego Miesiąca Życia jest świetnie pokazana relacja matki i syna. 

Nie przejmuj się tym, że dzieci nigdy cię nie słuchają, Bądź czujny, bo ciągle cię obserwują!

Życie nigdy nie rozpieszczało Louise. Samotna matka, każdego dnia walczy, aby związać koniec z końcem. Pewnego dnia dowiaduje się, że jest nieuleczalnie chora, i że został jej miesiąc na zabezpieczenie przyszłości jedynego syna – Mitcha. Postanawiają więc oboje rzucić wszystko i wyruszyć w drogę, aby spędzić ten ostatni miesiąc życia razem.

W grze ciekawie ukazano dwie perspektywy – część wydarzeń odbywa się w latach 60-tych, a części innych faktów dowiadujemy się z retrospekcji i wspomnień dorosłego już Mitcha. Na tej podstawie gracz podejmie decyzję i zbuduje charakter Louise, oraz weźmie odpowiedzialność za to, na kogo wyrośnie Mitch.

“69’ to był dziwny rok. Rok…”

Wspólna podróż Louise i Mitcha odbywa się w szalonych lat 60-tych. Wybory jakich dokonują zmienią ich życie oraz przyszłość małego Mitcha. Tłem ich historii będą podzielone politycznie Stany Zjednoczone, społeczne nierówności oraz kwitnąca kontrkultura Dzieci Kwiatów.

Najlepszy Miesiąc Życia (”Best Month Ever” zostanie wydany przez Klabater na PC, Xbox One/Series X, PlayStation 4 i 5 oraz Switch.

ZnanyLekarz i Medtransfer chcą zrewolucjonizować sektor diagnostyki obrazowej

Badania.znanylekarz.pl, serwis należący do grupy Docplanner i Medtransfer – platforma do przesyłania plików z wynikami badań nawiązały współpracę partnerską. Dzięki niej zarówno lekarze jak i pacjenci będą mieli łatwy dostęp do badań obrazowych i ich wyników – online.

Według badań przeprowadzonych przez platformę badania.znanylekarz.pl, prawie 80% lekarzy chce korzystać z nowoczesnych rozwiązań, które mogą usprawniać ich pracę. Jedną z nich jest szybsza diagnostyka i analiza wyników badań, możliwa dzięki dostępowi do nich w formie online.

– Widzimy potrzebę wśród placówek i lekarzy współpracujących z nami na oferowanie alternatywy dla zapisu wyników badań obrazowych na płytach CD czy DVD. To naturalny krok – większość pacjentów nie ma już nawet jak otworzyć tego typu nośników w domu. Z drugiej strony chcemy mieć szybko wyniki, nawet po to, by móc je skonsultować z lekarzami z drugiego końca Polski czy nawet innego kraju – mówi Bogdan Marszałek, Global Diagnostics Manager w Docplanner.

Dzięki współpracy z Medtransfer, nowoczesnemu rozwiązaniu tworzonemu z krakowską firmą informatyczną Codete, pacjenci placówek wykonujących badania obrazowe, które nawiążą współpracę z serwisem badania.znanylekarz.pl, zyskają dostęp do cyfrowej kopii swojego badania obrazowego w postaci zaszyfrowanego linku. Jednocześnie mogą udostępnić lekarzowi swoje wyniki badań, takich jak rezonans magnetyczny czy RTG korzystając z tymczasowego linku. Wszystkie pliki są szyfrowane, a całość jest zgodna z RODO.

– Badania obrazowe takie jak rezonans, tomografia czy RTG to zwykle bardzo duże pliki, nie da się ich tak po prostu przesłać mailem. Najczęściej trzeba dostarczyć je do lekarza osobiście, pocztą lub nawet kurierem. Nie jest to niestety ani wygodne, ani szybkie, ani tym bardziej bezpieczne. Szczególnie w czasie pandemii koronawirusa – wyjaśnia Innocenta Dźwierzyńska, pomysłodawczyni i założycielka platformy Medtransfer. – Dzięki Medtransfer te same pliki można udostępnić w zaledwie kilka minut, a lekarz może je od razu odczytać – dodaje Dźwierzyńska.

Jak to działa?

Pacjent wykonuje dane badanie w placówce, która współpracuje z platformą badania.znanylekarz i korzysta z nowego rozwiązania. Wyniki otrzyma już nie tylko na płycie, ale także w wersji online. Za pomocą linku, otrzymanego mailem i kodu dostępu, który pacjent otrzymuje SMSem, może otworzyć badanie i przekazać je w łatwy sposób specjaliście, z którym chce je konsultować. Dla placówki medycznej to z kolei oszczędność czasu na nagrywanie płyt czy ręczne szyfrowanie i wysyłanie wyników. Wartością jest także automatyzacja całego procesu diagnostycznego, począwszy od wdrożenia, które jest bardzo szybkie.

Obydwie firmy widzą we współpracy przede wszystkim szansę na rozwój sektora badań obrazowych i jeszcze lepsze dostosowanie oferty do potrzeb pacjentów, lekarzy oraz placówek medycznych.

Jak przedsiębiorstwa zmieniają łańcuchy dostaw?

Skomplikowana sytuacja gospodarcza na arenie międzynarodowej zmusza przedsiębiorców do zmian organizacji w firmach. Widoczne na całym świecie straty oraz spadki PKB sprawiają, że przedsiębiorstwa próbują dywersyfikować proces dostawczy. Dodatkowo przewidywania dotyczące podaży są bardzo skrajne – co tylko potwierdza słuszność zmiany łańcuchów dostaw, tak aby zabezpieczyć firmę przed ewentualnym kryzysem. Dla Europy, szczególnie dla Niemiec, bardzo ciekawym miejscem do zamawiania towarów stała się Polska. Dzieje się tak, ponieważ jesteśmy dość blisko, rzadko stawiamy warunek ilościowy co do towarów, a także dopasowujemy asortyment do bieżących potrzeb klientów.

– Ostatnio wiele mówi się o zmianie łańcuchów dostaw, jednak temat ten jest na tyle szeroki, że powinno się go omawiać w kontekście międzynarodowym lub w odniesieniu do poszczególnych przedsiębiorstw – powiedział serwisowi eNewsroom Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej. – Obecnie obserwujemy wzmożone działanie firm w zakresie zmiany łańcuchów dostaw. Przedsiębiorstwa próbują znacząco zdywersyfikować proces logistyczny, nie polegając wyłącznie na jednym dostawcy. Wiąże się to z tym, że na rynku pojawiła się duża niepewność co do potrzeb działalności w najbliższej przyszłości. Wiele firm stara się dokonywać zamówień w inny sposób niż dotychczas. Kiedyś możliwe było dokonanie zamówienia z wyprzedzeniem nawet 3-4 kwartałów. W tej chwili doświadczamy zaskakującego wzrostu popytu. Przewidujemy dwie opcje – towaru może być skrajnie za mało lub za dużo, w związku z tym model zamawiania ulegnie zmianie. Oczywiście nadal część towarów będzie zamawiana z wyprzedzeniem. Spora część tego strumienia towarów będzie realizowana w niedalekim odstępie czasu od złożenia zamówienia. W tym przypadku kluczowe jest to, aby zamawiany towar nie pochodził z bardzo daleka. W związku z tym wielu europejskich odbiorców stara się zdywersyfikować łańcuch dostaw, aby ich znaczną część otrzymywać z niedalekich krajów oraz aby proces logistyczny był możliwie najkrótszy – tłumaczy Soroczyński.

69% przedsiębiorstw uważa, że w ostatnich 6 miesiącach pogorszyły się warunki prowadzenia biznesu

Dla 69% firm pogorszyły się warunki prowadzenia biznesu, 26% nie widzi znaczącej zmiany, a dla 5% warunki się poprawiły – wynika z badania, które na zlecenie Konfederacji Lewiatan przeprowadził CBM Indicator.

Warunki prowadzenia biznesu pogorszyły się dla 70% firm małych, 68% średnich i 64% dużych. Im mniejsza firma, tym gorsza ocena warunków prowadzenia działalności gospodarczej.

Nastroje przedsiębiorców dotyczące prowadzenia firmy w kontekście biznesowym są niekorzystne. 55% firm ma negatywne nastawienie do prowadzenia biznesu w 2021 roku. Tak uważa 56% dużych i małych firm oraz 50% średnich. Pozytywne nastawienie sygnalizuje tylko 44% respondentów. Większymi optymistami są średnie firmy. 47% spośród nich ma pozytywne nastawienie do prowadzenia biznesu w tym roku. Natomiast odsetek firm dużych, które myślą podobnie, wynosi 44%.

Przedsiębiorcom zadano też pytanie, co myślą o prowadzeniu firmy w 2021 r., w kontekście zmian w prawie i działań administracji. Aż 63% przedsiębiorstw obawia się takich zmian, w tym 66% dużych, 64% małych i 57% średnich. Tylko 36% firm ma pozytywne nastawienie (41% średnich, 35% małych i 34% dużych).

Cykliczne badanie nastrojów przedsiębiorców „Indeks Biznesu” przeprowadził w sierpniu br., na reprezentatywnej próbie przedsiębiorców, CBM Indicator na zlecenie Konfederacji Lewiatan.

PMR: Dyskonty będą rosły powyżej 7% rocznie

W latach 2021-2026 dyskonty będą najszybciej rozwijającym się kanałem na rynku spożywczym w Polsce, wynika z najnowszych prognoz PMR zawartych w raporcie „Handel detaliczny artykułami spożywczym w Polsce 2021. Analiza rynku i prognozy rozwoju na lata 2021-2026”. Średnioroczna stopa wzrostu (CAGR) w tym segmencie wyniesie ponad 7%.

Ponad 500 nowych sklepów dyskontowych w 2021 r.

Od 2008 roku liczba nowych placówek w kanale dyskontów systematycznie wzrasta. W latach 2010-2014 był to przyrost o 200-300 placówek rocznie, a w okresie 2015-2019 o ponad 100 placówek. W 2020 r. przyrost ponownie przekroczył 200 sklepów, z czego ponad połowę wygenerowała Biedronka. W 2021 r. prognozujemy duży wzrost liczby sklepów w kanale – o ponad 500 sklepów, co spowodowane jest przejęciem przez Netto sklepów Tesco i ich zmianą na format dyskontowy pod marką sieci.

Chociaż nasycenie kanału stopniowo wzrasta, należy podkreślić, że prognozy PMR cały czas wskazują na wzrost kanału dyskontowego w tempie powyżej wzrostów dla całego rynku. Mocne strony dyskontów to przede wszystkim oferta trafiająca w potrzeby klientów (marki własne tańsze lub w wersji premium, produkty markowe o specjalnej gramaturze dostępne wyłącznie w danej sieci sklepów), wizerunek marketów tanich lub najtańszych (co nie zawsze znajduje odzwierciedlenie w porównaniach cen koszyków produktów), a także wielkość sklepu i asortyment, które dobrze wpisują się w potrzeby klientów.

W ostatnich latach widać wyraźny trend supermarketyzacji dyskontów. Poszerzają one ofertę produktów świeżych i convenience, rozwijają ofertę produktów delikatesowych i premium marki własne, a także oferują wyselekcjonowane produkty pozaspożywcze. Uruchamiane są placówki w nowoczesnych formatach, takich jak Netto 3.0 czy Biedronka 3.0. Sieci dyskontów testują również zupełnie nowe formaty sklepów – w 2021 r. połowa z otwarć Biedronki ma być w mniejszym formacie. Netto prowadzi testy formatu convenience.

Biedronka częstym wyborem na codzienne zakupy

Niewątpliwym atutem dyskontów jest również ich bardzo wysoka rozpoznawalność. Dziewięciu na 10 Polaków zna Biedronkę, a niewiele mniejszy odsetek Lidla. Rozpoznawalność Netto i Aldi jest niższa, na poziomie pomiędzy 60% a 70%.

Aż 87% Polaków kupiło artykuły spożywcze w dyskoncie w ciągu ostatnich trzech miesięcy poprzedzających badanie PMR przeprowadzone w kwietniu 2021 r. Na czele najpopularniejszych sklepów, w których dokonano zakupów, co nie jest zaskoczeniem, uplasowały się Biedronka (86%) i Lidl (61%). Aż 69% Polaków kupuje w Biedronce przynajmniej raz w tygodniu, co jest odsetkiem zdecydowanie najwyższym spośród wszystkich sieci dyskontowych.

Lewiatan: 73% firm nie popiera Polskiego Ładu

73% przedsiębiorstw negatywnie ocenia Polski Ład. Poparcie dla niego deklaruje 27% respondentów – wynika z badania, które na zlecenie Konfederacji Lewiatan przeprowadził CBM Indicator.

Bardzo krytyczne nastawienie do Polskiego Ładu mają firmy średnie (81%). Nie cieszy się on także poparciem 71% firm małych i 66% dużych. Rozwiązania zawarte w Polskim Ładzie popiera 34% dużych firm, 29% małych i 19% średnich.

Cykliczne badanie nastrojów przedsiębiorców „Indeks Biznesu” przeprowadził w sierpniu br., na reprezentatywnej próbie przedsiębiorców, CBM Indicator na zlecenie Konfederacji Lewiatan.

Z dotychczas zaprezentowanych składowych Polskiego Ładu poznaliśmy jedynie projekt ustawy podatkowej. Zawiera on wiele propozycji dedykowanych przedsiębiorcom oraz osobom nie prowadzącym działalności gospodarczej. W ocenie projektodawców dla 18 mln obywateli planowane zmiany będą podatkowo korzystne albo neutralne. Z wyliczeń Lewiatana wynika jednak, że na zmianach stracą praktycznie wszyscy przedsiębiorcy. Zarówno opodatkowani na zasadach ogólnych, podatkiem liniowym, ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych oraz kartą podatkową.

Korzyści osiągną jedynie przedsiębiorcy z minimalnymi dochodami opodatkowani na zasadach ogólnych oraz osoby zatrudnione na etatach, jeżeli ich dochody nie przekroczą 5 700 zł brutto, tj. 4 095 zł netto. Korzyść dla pracownika z dochodem 5 000 zł brutto (4 095 zł netto) ma wynieść 47 zł miesięcznie, z dochodem 4 000 zł brutto (2 899 netto) 114 zł miesięcznie, natomiast z dochodem 3 000 zł brutto (2 196 netto) 153 zł miesięcznie.

– W praktyce jednak, te wyższe dochody będą miały niższą wartość nabywczą przez co także osoby najsłabiej uposażone stracą po wprowadzeniu Polskiego Ładu. Ogromna podwyżka obciążeń dla przedsiębiorców, wynosząca nawet 50%, spowoduje istotny wzrost cen towarów i usług. Zatem niewielka podwyżka wynagrodzenia netto tych osób, zostanie zniwelowana przez wyższe wydatki na towary i usługi pierwszej potrzeby. Nie jest możliwe, żeby tak istotne zwiększenie obciążeń podatkowo – składkowych dla przedsiębiorców nie spowodowało jeszcze szybszego niż ma to miejsce obecnie wzrostu cen. W konsekwencji, na proponowanych zmianach stracą wszyscy – mówi Przemysław Pruszyński, doradca podatkowy, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Części przychodów/ dochodów pozbawione zostaną także osoby, które wynajmują prywatne mieszkania. Spowodowane to będzie brakiem możliwości rozliczenia wynajmu na zasadach ogólnych, tj. opodatkowania faktycznie osiąganych dochodów po uwzględnieniu kosztów poniesionych na zakup i przystosowanie mieszkania do wynajmu. Osoba, która dzisiaj wynajmuje kupione na kredyt mieszkanie może uwzględnić w kosztach uzyskania przychodów wydatki ponoszone na spłatę kredytu. Otrzymując miesięcznie 2 000 zł przychodu z najmu, po zapłaceniu raty kredytu, nie osiąga dochodu. Dodatkowo wynajmowanie mieszkania wiąże się także z ponoszeniem innych kosztów związanych m.in. z bieżącymi naprawami, wyposażeniem czy remontami mieszkania.

Jeżeli Polski Ład wejdzie w życie wynajmujący zobowiązani będą do zapłaty podatku, tj. ryczałtu od przychodów w wysokości 8,5% do kwoty 100 000 zł i 12,5% po przekroczeniu 100 000 zł przychodu, także w sytuacji ponoszenia straty. W praktyce, osoba która uzyskuje z wynajmu mieszkania 2000 zł przychodu i nie osiąga przy tym dochodu, będzie zobowiązania do zapłaty 170 zł miesięcznie podatku, w skali roku będzie to 2 040 zł. Podatek wynoszący tyle ile wynoszą miesięczne przychody, będzie trzeba zapłacić także w przypadku braku dochodu albo ponosząc stratę.

Pozbawienie prawa do opodatkowania najmu prywatnego na zasadach ogólnych, będzie mieć wpływ na rynek wynajmu nieruchomości. Może spowodować wzrost cen najmu. Wynajmujący w celu zabezpieczenia się przed stratą, podniosą ceny, czego skutkiem będzie pogorszenie sytuacji osób, które na ten moment nie mogą sobie pozwolić na zakup własnego mieszkania.

– Te przykłady wyraźnie wskazują, że osób które per saldo zyskają na propozycjach zawartych w Polskim Ładzie będzie naprawdę niewiele, natomiast dla wielu milionów obywateli, będą to zmiany niekorzystne – dodaje Przemysław Pruszyński.

Konfederacja Lewiatan

ZPP: Inwestycje wciąż na historycznych minimach, rynek pracy niezmiennie w dobrej kondycji

Indeks nastrojów przedsiębiorców „Busometr” na drugie półrocze 2021 roku wyniósł 46,5 punktu (wzrost z 42,2 punktów w poprzednim półroczu), co oznacza, że nastroje przedsiębiorców wyraźnie się poprawiają. Wciąż najgorzej wypadają inwestycje, natomiast dobre perspektywy utrzymują się na rynku pracy.

W ostatnim badaniu odnotowaliśmy najlepsze od dwóch lat nastroje wśród przedsiębiorców. Co jednak istotne, poprzednie dwa badania odbywały się w dobie nadzwyczajnej sytuacji gospodarczo-ekonomicznej, spowodowanej pandemią COVID-19. Towarzyszące pandemii liczne obostrzenia sanitarne doprowadziły do zamrożenia działalności znacznej ilości przedsiębiorstw, głównie w obszarze gastronomii, turystyki i organizacji eventów.

Zniesienie większości restrykcji sanitarnych spowodowało powrót do gospodarczej normalności – twierdzi Cezary Kaźmierczak, prezes ZPP – większość branż i sektorów ma obecnie możliwość odrobienia strat, wynikających z przedłużającego się lockdownu. Spodziewamy się dalszej poprawy nastrojów, o ile sytuacja epidemiczna po raz kolejny nie wymknie się spod kontroli.

Analiza poszczególnych komponentów „Busometru” sugeruje, że nastroje przedsiębiorców są zróżnicowane, w zależności od tego, o który konkretnie fragment rzeczywistości gospodarczej są pytani.

35% respondentów jest zdania, że koniunktura gospodarcza pogorszy się w najbliższych miesiącach. Nieznacznie mniejszą (34%) grupę respondentów stanowią przedsiębiorcy, którzy uważają, że sytuacja gospodarcza nie ulegnie zmianie. Nie brakuje jednak optymistów, gdyż 31% badanych sądzi, iż koniunktura będzie się poprawiać.

Post-pandemiczne odbicie gospodarcze wyraźnie widać w ramach komponentu „Rynek pracy”. Przedsiębiorcy potrzebują kolejnych rąk do pracy, co jest widoczne w wynikach badania. 16% firm planuje zwiększenie zatrudnienia, podczas gdy redukcję etatów prognozuje jedynie 6% przedsiębiorstw. Istotne dla pracodawców jest także zatrzymanie obecnych pracowników, dlatego 17% firm planuje podwyżkę płac, natomiast obniżenie pensji przewiduje zaledwie 5% badanych.

Duże obawy wciąż budzi odczyt komponentu „Inwestycje”. Indeks odnotował nieznaczny wzrost do 29,9 punktów, w porównaniu do 29,2 punktów w poprzednim półroczu. Aż 65% przedsiębiorstw deklaruje, iż, nie planuje realizować w najbliższym czasie jakichkolwiek inwestycji.

Awersja do inwestycji, odnotowana we wcześniejszych odczytach była spowodowana niepewnością związaną z pandemią COVID-19. Jednakże, głównym powodem obaw wśród przedsiębiorców jest w dalszym ciągu niepewność regulacyjna, dodatkowo wzmożona przez kierunki zmian proponowane w Polskim Ładzie – podkreśla Jakub Bińkowski, członek zarządu oraz dyrektor Departamentu Prawa i Legislacji ZPP – Firmy boją się zwiększonych obciążeń podatkowych oraz rosnących kosztów działalności, dlatego rezygnują z nowych przedsięwzięć inwestycyjnych.

***

Busometr ZPP – Indeks Nastrojów Gospodarczych MSP, jest wskaźnikiem pokazującym stopień optymizmu małych i średnich przedsiębiorców i ich planowane działania w perspektywie najbliższego półrocza.

Na wartość Indeksu Busometr wpływ mają trzy komponenty: (1) koniunktury gospodarczej, (2) rynku pracy (płace i zatrudnianie) oraz (3) inwestycji.

Wartość każdego z komponentów mieści się w przedziale od 0 do 100.

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców oraz firma Maison&Partners prowadzą badania wśród przedsiębiorców w oparciu o próbę zróżnicowaną ze względu na liczbę zatrudnianych pracowników, próby małych i średnich firm w Polsce (do 250 zatrudnionych). Busometr ZPP jest publikowany co pół roku. Wielkość próby to N = 600 respondentów z sektora MSP.

Badanie jest realizowane od 2011 roku.

Dolar otrzymał istotny cios

Pod koniec ostatniego tygodnia dolar doświadczył wyprzedaży względem niemal wszystkich innych głównych walut po piątkowym odczycie nastrojów konsumenckich w USA. Umocnił się za to złoty, choć zmiany nie były znaczne.

W piątek 13 sierpnia rentowności obligacji USA w ciągu kilku godzin oddały swoje tygodniowe zyski. Wsparło to przede wszystkim waluty surowcowe, jednak nie zmieniło istotnie losów reala brazylijskiego, który był poddany presji przez krajowe problemy polityczne.

Niższe niż oczekiwano nastroje konsumentów w normalnych warunkach nie wpłynęłyby tak istotnie na rynek finansowy. Gwałtowny spadek indeksu w sierpniu w połączeniu z niższą płynnością sprawił, że ten drugorzędny odczyt miał jednak znaczny wpływ na rynki. Nawet dane o inflacji o znacznie większej wadze kilka dni wcześniej nie wywołały tak dużego poruszenia.

W tym tygodniu nie poznamy zbyt wielu ważnych wieści z USA i strefy euro. Dane o inflacji w Wielkiej Brytanii, które zostaną opublikowane w środę, mogą jednak istotnie wpłynąć na funta. Najważniejszym wydarzeniem w tym tygodniu będzie natomiast oczekiwana podwyżka stóp procentowych banku centralnego Nowej Zelandii w środę rano. Jeśli dojdzie do skutku, Nowa Zelandia będzie pierwszą rozwiniętą gospodarką, która zdecyduje się na taki ruch od czasu początku pandemii.

PLN

Miniony tydzień przyniósł umocnienie polskiego złotego. Zmiany te nie były jednak istotne: kurs EUR/PLN utrzymuje się w okolicy środka dość wąskiego przedziału
4,54–4,60, w którym para pozostaje od ponad miesiąca.

Na jego sytuację nie wpłynęły znacząco nowe dane z gospodarki. PKB Polski w drugim kwartale wzrósł o 1,9% w ujęciu kwartalnym i powrócił do poziomu sprzed pandemii. Bardziej interesujące okazały się dane o rachunku bieżącym, które potwierdzają zmniejszanie się nadwyżki. W ubiegłym roku wynosiła ona ok. 3,5% PKB, obecnie w ujęciu 12-miesięcznym sięga nieco ponad 2%. Nie sugeruje to jednak słabości eksportu, a raczej wskazuje na odradzającą się konsumpcję i inwestycje.

W najbliższych dniach poznamy dużo danych z Polski. Szczególnie skupimy się na tych z drugiej części tygodnia, które rzucą więcej światła na sytuację konsumpcji i produkcji przemysłowej na początku trzeciego kwartału.

EUR

Trwa okres typowego sierpniowego marazmu, charakteryzujący się brakiem istotnych publikacji i ogłoszeń dotyczących polityki Europejskiego Banku Centralnego. Kurs euro powinien się więc utrzymywać w wąskim przedziale w stosunku do innych głównych walut do czasu ważnego letniego wydarzenia: sympozjum bankierów centralnych USA w Jackson Hole pod koniec sierpnia. Uważamy, że dolna granica kursu euro względem dolara w 2021 r. – wynosząca 1,17 – powinna utrzymać się do tego czasu, potencjalnie zapewniając okazję do kupna waluty.

USD

Wyczekiwane dane o inflacji w Stanach Zjednoczonych w lipcu, opublikowane w zeszłym tygodniu, nie przyniosły większych niespodzianek. Wzrost cen ustabilizował się, choć na wysokim poziomie. Gołębio nastawieni decydenci z Fed wykorzystali to jako dowód, jakoby skok cen był przejściowy. Nie wpłynęło to istotnie na rynek walutowy ani na rentowności obligacji. Silnie spadły one dopiero dwa dni później, kiedy nadeszły słabe dane o nastrojach konsumentów.

W tym tygodniu otrzymamy głównie trzeciorzędne dane, a minutki z ostatniego posiedzenia FOMC raczej nie dostarczą wielu informacji ze względu na długi czas między nim a ich publikacją. Handel dolarem prawdopodobnie będzie charakteryzował się spokojem do czasu sympozjum w Jackson Hole pod koniec sierpnia.

GBP

Funt w ostatnim czasie pozostawał w trendzie bocznym, ale dane o inflacji w lipcu, które poznamy w tym tygodniu, mogą zmienić tę sytuację. Konsensus oczekuje spadku po czerwcowym wyższym odczycie. Naszym zdaniem globalny trend niespodziewanych zwyżek tego coraz bardziej kluczowego wskaźnika oznacza ryzyko, że również na Wyspach inflacja może ponownie wzrosnąć. Zwiększyłoby to presję na Bank Anglii, by zaczął rezygnować z akomodacyjnej polityki monetarnej – może już w pierwszym kwartale 2022 r. – co stanowiłoby wsparcie dla funta.

CHF

Frank szwajcarski zakończył ubiegły tydzień osłabieniem w relacji do każdej z pozostałych walut G10. Jego zła passa odwróciła się w piątek, kiedy po publikacji danych o nastrojach konsumenckich w USA doszło do silnego spadku rentowności amerykańskich obligacji i do ponowienia obaw o perspektywy globalnego wzrostu gospodarczego.

W tym tygodniu nie poznamy zbyt wielu danych dotyczących Szwajcarii. Będziemy mieć oko na dane o pozycjonowaniu spekulantów w CHF. Biorąc pod uwagę, że dla franka istotne są zmiany amerykańskich rentowności i ewolucja rynkowego sentymentu, skupimy się głównie na informacjach zewnętrznych.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk – analitycy Ebury

Oprogramowanie SaaS przyszłością sprzedaży B2B w Polsce

Dedykowane, duże systemy on-premise są wyznacznikiem zamożności organizacji i jej pozycji lidera? Wcale nie. Coraz więcej dużych graczy inwestuje w oprogramowanie SaaS (w chmurze). Poznaj realne wdrożenie dla lidera rynku e-commerce z segmentu dystrybucji elektroniki użytkowej, który postawił na SaaS.

Na początek zacznijmy od teorii. Czym jest to tajemnicze zwierzę SaaS?

SaaS w dosłownym tłumaczeniu z języka angielskiego oznacza “oprogramowanie jako usługa”. Dzięki temu użytkownicy mogą korzystać z oprogramowania dostarczanego przez dostawcę za pośrednictwem Internetu.

Najprościej mówiąc, użytkownik uzyskuje dostęp do gotowego oprogramowania bez konieczności instalowania go na swoim komputerze. Może uruchomić taki system na dowolnym urządzeniu z dostępem do Internetu i przeglądarką internetową. Loguje się i już działa. A dostawca przejmuje na siebie wszystkie kwestie związane z bezpieczeństwem, utrzymaniem i aktualizacją danego systemu.

Dlaczego oprogramowanie SaaS zdobywa popularność i zaufanie wśród większych firm?

Badanie IDC wskazuje, że wydatki na usługi biznesowe oparte na chmurze przekroczą 1 trylion dolarów do 2024 roku. Najczęściej za przejściem na oprogramowanie w chmurze przemawiają następujące czynniki:

  • Niskie koszty wdrożenia – miesięczne rozliczanie na zasadzie abonamentu jest nieporównywalne z wydatkiem ponad 250 tys. zł na własne oprogramowanie on-premise i późniejszymi kosztami jego utrzymania.
  • Gotowe rozwiązanie z niezbędnymi funkcjonalnościami – dział sprzedaży B2B może pracować na gotowym narzędziu zaraz po jego zakupie, bez konieczności oczekiwania na zakończenie prac deweloperskich, utrzymując ciągłość działania firmy.
  • Większa elastyczność – około 63% firm wybiera SaaS, ponieważ chce sprawnie reagować na zmieniające się warunki biznesowe.
  • Brak kłopotów związanych z utrzymaniem oprogramowania – jak pisaliśmy wyżej, wszystkie te kwestie są obsługiwane w całości przez software house, który dostarcza rozwiązanie SaaS. Klient może po prostu robić swoje. Dostarczanie bezpiecznego oprogramowania jest priorytetem dla dostawcy SaaS.

Podsumowując część teoretyczną, oprogramowanie SaaS daje możliwość szybkiego i efektywnego kosztowo włączenia się do gry zwanej cyfrową transformacją sprzedaży B2B. Przejdźmy teraz do części praktycznej.

Liderzy rynku inwestują w oprogramowanie SaaS

Do grona klientów platformy e-commerce B2B Saly dołączył lider polskiego rynku e-commerce z segmentu dystrybucji elektroniki użytkowej – Morele.net.

Na potrzeby Morele.net platforma e-commerce B2B biznes.morele.net została skonfigurowana jako system zamówieniowy, z dedykowanym projektem panelu klienta i zaawansowaną analityką danych sprzedażowych, zintegrowany ze środowiskiem informatycznym firmy.

Co Morele.net uznało za must have w oprogramowaniu SaaS dedykowanym do obsługi klientów biznesowych?

  • Możliwość definiowania indywidualnych cenników

Firmy handlowe B2B, w przeciwieństwie do B2C, wymagają znacznie większej elastyczności, aby sprostać różnym wymaganiom klientów biznesowych.

Dlatego możliwość efektywnego zarządzania polityką cenową jest jedną z najważniejszych funkcjonalności e-commerce B2B. To właśnie ona sprawia, że platforma B2B jest platformą B2B. Dzięki temu można definiować i udostępniać indywidualne cenniki wynikające z polityki handlowej firmy nie tylko dla pojedynczego klienta biznesowego, ale także dla całych grup klientów.

  • Integrację z systemem ERP

Przeciętna firma codziennie korzysta z wielu systemów wspierających jej działalność. Aby zwiększyć wydajność i zaoszczędzić czas, kluczowa jest praca na jednym strumieniu danych, aktualizowanych w czasie rzeczywistym.

Saly został zintegrowany z ERP Comarch XL oraz jednocześnie z autorskim panelem stojącym za morele.net. Dzięki takiemu rozwiązaniu i integracji z wykorzystaniem już istniejących mechanizmów, Morele.net jest w stanie automatycznie synchronizować nie tylko kartoteki towarowe czy stany magazynowe. Jego klienci biznesowi mają dostęp do wszystkich swoich zamówień i płatności niezależnie od ich źródła. Nie ma znaczenia czy zamówienie zostało złożone drogą mailową czy przez Saly. Pełne wsparcie omnichannel pozwoliło Morele.net w jasny i czytelny sposób kontrolować np. kredyty kupieckie.

Efekty? Klienci biznesowi i pracownicy Morele.net zawsze pracują na aktualnych danych, bez konieczności przełączania się między różnymi systemami w firmie. Pełna integracja zapewnia szybką i wydajną pracę oraz ogranicza powstawanie błędów. Nikt przecież nie musi ręcznie wprowadzać tych informacji do platformy B2B.

Prezentacja aktualnych stanów magazynowych i ceny produktu

  • Szybki import bazy produktowej

Import bazy produktów Morele.ent, zawierającej prawie 180 000 pozycji, trwał zaledwie 7 minut. Dużym zaskoczeniem dla klienta Saly było to, że migracja danych na platformę B2B nie musiała trwać kilka godzin, jak przewidywali inni dostawcy rozwiązań SaaS.Cała oferta B2B jak na dłoni, dzięki rozbudowanym drzewom produktów

  • Pozytywny Customer Experience

Każdy nowy klient odwiedzający po raz pierwszy platformę B2B szuka produktów w jak najprostszy sposób. Dlatego tak ważne jest dla Morele.net dysponowanie wewnętrzną wyszukiwarką z zaawansowanymi możliwościami filtrowania, która szybko przeszukuje całą bazę danych i szybko reaguje na każde “zapytanie” klienta. Dzięki Saly, nie ma znaczenia, czy klienci wpisują nazwę produktu z literówką, czy posługują się numerami SKU.Wygodne filtrowanie i wyszukiwanie produktów w katalogu

  • To, że gotowa platforma e-commerce B2B jest zgrana z kluczowym oprogramowaniem dla klientów B2C i zapewnia spójne, pozytywne Customer Experience, jest dla nas największą wartością. Możemy skutecznie obsługiwać klientów biznesowych dzięki dostępności funkcjonalności dedykowanych dla tego typu sprzedaży, np. możliwości definiowania indywidualnych cenników nie tylko dla pojedynczego klienta biznesowego, ale również dla całych grup klientów – podkreśla Grzegorz Czernecki, Kierownik Działu Sprzedaży Projektowej B2B Morele.net.

Efekty współpracy dla obu stron

Dział B2B Morele.net otrzymał gotowe oprogramowanie SaaS do prowadzenia sprzedaży B2B online bez konieczności angażowania do tego swoich zasobów ludzkich. Mając do dyspozycji platformę e-commerce B2B, mogą skuteczniej obsługiwać klientów biznesowych dzięki dostępności funkcjonalności dedykowanych dla tego typu sprzedaży.

Platforma e-commerce B2B Saly wzbogaciła się o silnego partnera, dzięki czemu będzie dynamicznie rozwijana o funkcjonalności dedykowane dla segmentu Enterprise.

  • Wdrożenie oprogramowania Saly do tak znanej marki e-commercowej jak Morele.net jest dla nas bardzo dużym wyróżnieniem i jednocześnie wyzwaniem. Wiemy, jak ważna jest świetna obsługa klienta B2B i dostarczanie aktualnych informacji handlowych partnerom biznesowym „w locie”, co przy ok. 180 000 indeksów towarowych może stanowić wyzwanie, z którym Saly radzi sobie świetnie – mówi Sebastian Religa, CEO Saly S.A.

Jeśli, podobnie jak Morele.net, uważasz, że oprogramowanie SaaS to przyszłość (i teraźniejszość) sprzedaży B2B – proponujemy Ci wypróbowanie demo takiej platformy. Wystarczy tylko wypełnić formularz.

Eksport odrobił starty po pandemii i znów bije rekordy

Odpracowując straty wywołane pandemią polski eksport mocno się rozpędził, zwracają uwagę eksperci Akcenty, międzynarodowej instytucji płatniczej. W porównaniu do I połowy w 2020 r., gdy obroty handlowe spadły (o 7 proc. r/r), w I półroczu br. sprzedaż nie tylko udało się odbudować, ale jeszcze dodatkowo rozwinąć. Eksport liczony w euro wzrósł bowiem wg danych GUS aż o blisko 23 proc. w porównaniu do wyniku zanotowanego na koniec czerwca w czasie pierwszego lockdownu. Podobny przyrost zanotował także import (o 23,6 proc.).

Polski eksport po raz kolejny pokazał swoją siłę. Z wynikiem sprzedaży towarów rzędu 136,8 mld euro (621,2 mld zł) w I półroczu 2021 r. pobił swój ubiegłoroczny wynik aż o 22,9 proc. (27,4 proc. dla danych liczonych w zł). Jak zauważają eksperci instytucji płatniczej Akcenta, tak wysoki skok to po części wynik niskiej bazy z roku ubiegłego, gdy mieliśmy do czynienia z najtrudniejszym okresem pandemii i ogólnoświatowym lockdownem. Jednak nawet biorąc pod uwagę ten czynnik, wzrost jest imponujący i przewyższa odrabianie strat z poprzedniego roku.

–  Wpływ pandemii na handel zagraniczny widać było bardzo szybko w danych. Już w kwietniu 2020 r. sprzedaż zanurkowała i to od razu o 5,3 proc. rok do roku, przerywając tym samym wieloletnie pasmo wzrostów. Kolejne miesiące nie były lepsze, jednak ani razu spadki nie przekroczyły 10 proc., a więc nie były dramatyczne. Mimo ogromnych trudności i niepewności na koniec biegłego roku eksporterom udało się wysłać za granicę towary na kwotę bliską do tej notowanej przed pandemią, a nawet wypracować niewielki wzrost, o 0,7 proc. rok do roku. W normalnych czasach pewnie byłoby to kilka procent na plusie, jednak przy takich okolicznościach, to naprawdę dobry wynik – podkreśla Radosław Jarema, dyrektor polskiego oddziału Akcenty.

Pandemiczne przetasowania

W porównaniu do pierwszej połowy ubiegłego roku największy wzrost sprzedaży towarów polscy eksporterzy zanotowani na kierunku włoskim. Tu skok sięgał aż 44,8 proc. r/r. Był to jednak kraj, który pandemia dotknęła najciężej i gdzie polski wywóz osłabł najbardziej (o 19,1 proc. r/r w I poł. 2020 r.) wśród najważniejszych rynków zbytu dla polskiej wymiany handlowej.

Bardzo wysoki przyrost obrotów eksporterzy zanotowali także na kierunku francuskim i hiszpańskim, odpowiednio o 31,3 proc. oraz 29,1 proc. r/r. Nastąpiło przez to przetasowanie na liście pierwszej dziesiątki najważniejszych rynków zbytu dla polskiego eksportu. Francja awansowała na drugą pozycję, wyprzedzając Czechy i Wielką Brytanie, które zajmowały na zmianę drugą i trzecią pozycję od kilku lat. Hiszpania z kolei pojawiła się w tym zestawieniu na 10. miejscu, rok temu to miejsce należało do Węgier. Niezmienna pozostała jednak pozycja naszego głównego odbiorcy towarów – Niemiec. Wywóz do naszego zachodniego sąsiada urósł o 24,1 proc., co, jak podkreślają eksperci Akcenty, jest bardzo znaczącą zmianą. Odpowiadają mu bowiem znaczące kwoty. Wartość polskiego eksportu do Niemiec sięga 39,2 mld zł (178,1 mld zł) i stanowi 28,7 proc. całego wywozu. To niemal 5-krotnie więcej niż w przypadku kolejnych na liście państw – Francji czy Czech. Wzrost sprzedaży za Odrę przekłada się więc najmocniej na wyniki polskich eksporterów.

Na uwagę zasługuje także sytuacja na kierunku brytyjskim. Zjednoczone Królestwo spadło na czwartą pozycję wśród najważniejszych destynacji dla polskich eksporterów. Sprzedaż na ten rynek zanotowała też jedne z niższych przyrostów (6,9 proc. r/r). W pierwszej dziesiątce słabiej odbił jedynie wywóz do USA (3,5 proc. r/r). – Nawet bez pojawienia się Covid-19 stosunki handlowe z Wielką Brytanią pewnie uległyby osłabieniu. Brexit jednak bardzo niefortunnie nałożył się w czasie z pandemią. Przez to także ciężko realnie ocenić jego wpływ. Pandemia bardzo mocno go przyćmiła. Można się jednak spodziewać, że rozwijanie sprzedaży na tym kierunku może być dla polskich eksporterów trudniejsze i znacznie wolniejsze – dodaje Radosław Jarema.

Uwaga na ryzyko kursowe

I półrocze 2021 r. polski handel zagraniczny zamyka na plusie. Saldo obrotów jest dodatnie i wynosi 3,8 mld euro (17,3 mld zł). Na tegoroczne wyniki wpływ mają i będą mieć także kursy walut. Dotychczas słaby złoty znacząco wspierał polski eksport i jego konkurencyjność. Oczywiście na jego kurs wobec głównych walut, jak euro czy dolar, miała wpływ pandemia. – W czasie niepewności i zawirowań na wartości zyskują waluty uznawane za bezpieczne, w tym właśnie euro czy dolar, w których najczęściej zawierają również kontrakty firmy handlujące z zagranicą. Wysoki kurs w stosunku do złotówki pomaga zarabiać eksportowi. Jednak taka sytuacja nie będzie trwać wiecznie. Sądzę, że w dłuższej perspektywie złoty może się nieco umocnić w stosunku do najważniejszego dla naszej wymiany euro. Raczej nie nastąpi to w najbliższym czasie, za miesiąc czy dwa, ale takich ruchów w notowaniach spodziewam się w perspektywie około 6 miesięcy – mówi Miroslav Novák, główny analityk Akcenty i dodaje, że z punktu widzenia złotego ważne jest także to, jak Rada Polityki Pieniężnej zareaguje na obecny wysoki wzrost inflacji. – Sądzę, że RPP podniesie stopy procentowe w listopadzie, co może być ważnym impulsem do umocnienia złotego, zwłaszcza w 2022 roku.

Niekorzystne zmiany kursów to ryzyko wpisane w działalność polskich eksporterów i importerów. Nie muszą jednak oddziaływać na ich marże. Firmy mają bowiem dostęp do narzędzi finansowych, które pozwalają im zabezpieczyć kurs po jakim zrealizują swój zagraniczny kontrakt. Jednym z najprostszych jest transakcja forward, dzięki której przedsiębiorca zamraża kurs dla konkretnego kontraktu na określony w umowie z instytucją finansową czas. Może dzięki temu wymienić zapłatę za zrealizowane zamówienie na złotówki, po z góry wiadomym mu kursie. Rozwiązania pomagające zabezpieczyć się przed nieprzewidywalnością notowań zyskały na popularności w czasie pandemii. Akcenta, oferująca poza wymianą walut dla firm także narzędzie do eliminowania rynka kursowego, zanotowała znaczący wzrost zainteresowania tymi narzędziami. W 2020 r. wartość zabezpieczanych przez nią kontraktów w Polsce wzrosła rok do roku aż 4,5-krotnie.

Czy będziemy mieć kolejny czynnik ryzyka?

Inwestorzy z pewnym niepokojem patrzą na wydarzenia w Azji. Oprócz niewątpliwej tragedii ludzkiej w Afganistanie relacjonowanej przez główne media pojawia się też kwestia czy i jak będą reagować rynki.

Dolar traci na zakończenie tygodnia

Gdyby nie piątek, miniony tydzień byłby bardzo dobry dla dolara. W piątek jednak inwestorzy najwyraźniej szukali pretekstów do realizacji zysków z umocnienia amerykańskiej waluty. A skoro szukali, to w końcu znaleźli. Od rana trwała przecena, podczas gdy jedynymi istotnymi danymi był bilans handlu zagranicznego strefy euro. Wystarczyło to jednak, by kapitał spływał do Europy. Po południu straty dolara przyspieszyły. Tym razem jednak znalazł się realny winny. Raport Uniwersytetu Michigan okazał się wyraźnie gorszy od oczekiwań. 70,2 pkt to nie tylko aż 11 pkt poniżej oczekiwań, ale też wynik gorszy niż to, co widzieliśmy przez ostatnie lata w tym pandemię. Nie może zatem dziwić, że odpływ od dolara przyspieszył.

Dane z Chin

Dzisiaj w nocy poznaliśmy dane z Chin. Produkcja przemysłowa rośnie o 6,4% w skali roku, a nie jak sądzono o 8%. Z kolei sprzedaż detaliczna wzrosła o 8,5%, podczas gdy oczekiwano 11,5%. Słabiej wypadły również inwestycje w aglomeracjach miejskich, ale to mniej znaczący odczyt. Dane te nie miały wpływu na kurs juana, ale pokazują, że sytuacja największej fabryki świata nie jest tak dobra, jak dotychczas sądzono. Z drugiej strony to dalej wysokie wzrosty, po prostu nie tak wysokie, jak oczekiwania.

Afganistan a waluty

Sytuacja w Afganistanie jest dużym zaskoczeniem dla wielu analityków. Proces przejmowania władzy przez Talibów, który jeszcze kilka dni temu oceniany był na tygodnie, przebiega znacznie sprawniej. Trwa paniczna ewakuacja, a analitycy zastanawiają się, jaki to będzie miało wpływ na rynki. Z jednej strony gospodarczo Afganistan jest niezauważalny. Z drugiej strony wzmocnienie ekstremistycznych nastrojów w krajach produkujących ropę nie jest marginalnym ryzykiem. Kolejne tygodnie mogą zatem zawierać dodatkowy element: niepewność. Przy tym, jak to ryzyko jest na razie daleko od Polski, nie powinno mieć to negatywnego wpływu na złotego.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – indeks NY Empire State,
22:00 – USA – napływ kapitałów do USA.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Ovid Works podsumowuje II kw. 2021 r.

Ovid Works S.A., notowane na NewConnect niezależne studio gamingowe z Warszawy, podsumowuje miniony kwartał. W tym czasie Spółka odnotowała stratę na poziomie rentowności EBITDA i zysku netto. W II kw. 2021 r. Ovid Works kontynuował prace nad dwoma głównymi projekty: Interkosmos 2 oraz Nemesis Distress, co naturalnie wiązało się z kosztami produkcji gier.

Przed nami dwa ważne projekt, które realizujemy od ponad roku – są to Nemesis: Distress oraz kontynuacja gry Interkosmos na VR. Oczywiście traktujemy je, jako inwestycje, dlatego w minionym okresie odnotowaliśmy straty. Jednak mocno wierzymy w nowe produkcje i dokładamy wszelkich starań, abyśmy po ich wydaniu mogli zacząć zbierać owoce naszej pracy. ­­– komentuje Jacek Dębowski, prezes zarządu Ovid Works.

Ovid Works wspólnie z firmą Awaken Realms realizuje projekt Nemesis: Distress. Rozgrywka będzie się odbywać w mrocznym i trzymającym w napięciu klimacie statku kosmicznego, gdzie na przebywając na jego pokładzie gracze będzie czekać śmiertelne zagrożenie. W grze będą występowały elementy współpracy oraz konieczność podejmowania ciężkich decyzji, którym to gracze będą musieli stawić czoła – decyzji, które mogą być nierzadko fatalne w skutkach dla innych członków załogi. Premiera gry w wersji Early Access planowana jest jeszcze w tym roku.

Prace w projekcie Nemesis przebiegają zgodnie z planem, aktualnie koncentrujemy się na realizacji i usprawnianiu mechanik dostępnych dla każdego gracza. Jestem bardzo zadowolony również z przebiegu prac nad warstwą graficzną i muzyczną – w tym w szczególności w obszarze muzyki adaptacyjnej. Już teraz mogę powiedzieć, że cała ta oprawa nada grze unikalny klimat. Dodatkowym atutem naszego tytułu jest fakt, że będzie to gra wieloosobowa, a jak na razie w naszym portfolio nie mamy żadnej odsłony gry, gdzie gracze mogą razem ze sobą cieszyć się rozgrywką. – komentuje Jacek Dębowski, prezes zarządu Ovid Works.

Oprócz Nemesis: Distress Ovid Works pracuje jeszcze nad projektem VR. Gra nazywa się Interkosmos 2 i jest sequelem gry Interkosmos, która cieszyła się bardzo pozytywnymi opiniami. Firma chce wykorzystać popularność, którą zdobyła pierwsza odsłona gry i w oparciu o nią zbudować nową grę sprawiając, aby była bardziej otwarta i wymagająca. Jednymi z nowości, jakie ujrzymy będzie m. in.  modularność gry i opcja rozgrywania kilku różnych scenariuszy, w oparciu o nowostworzony system orbitalny. Co więcej spółka dużo pracuje nad optymalizacją gry na Oculus Quest, dopracowują mechaniki oraz warstwę wizualną. Warto dodać, że firma rozpoczęła pracować nad fabułą wspólnie z Klubem Komediowym. Produkcja będzie wydawana na urządzenia VR i PC.

Rekordy indeksu WIG

Ostatnie tygodnie stoją pod znakiem rekordowych wartości Warszawskiego Indeksu Giełdowego (WIG), który odzwierciedla nastroje całego Głównego Rynku GPW. Wartość WIG-u oscyluje obecnie w granicach 69 tys. pkt przebijając dotychczasowe rekordy ustanowione 14 lat temu.

– Pierwszym impulsem była paniczna wyprzedaż w marcu 2020 r., która doprowadziła do niskich wycen na rynku akcji. To zachęciło inwestorów, szczególnie tych bardziej aktywnych, do wejścia na rynek, ponieważ zaczęły rosnąć ceny akcji a osiągane stopy zwrotu były coraz wyższe. (…) Nie bez znaczenia jest sytuacja na rynku stóp procentowych. W naturalny sposób osoby, które trzymają pieniądze na lokatach bankowych zastanawiają się co mogą zrobić ze swoimi pieniędzmi. Jednym z pomysłów jest giełda – powiedział  Maciej Bombol, Dyrektor Działu Rynku Pierwotnego GPW, w cotygodniowym „Wideokomentarzu GPW” zamieszczonym na oficjalnym kanale Giełdy w mediach społecznościowych. – Polska giełda podlega podobnym trendom, jak giełdy światowe. Zarówno na giełdach światowych, jak i polskiej mamy do czynienia z hossą. Kolejnym ważnym czynnikiem wpływającym na dobrą sytuację na polskiej giełdzie jest ożywienie na rynku IPO z jakim mieliśmy do czynienia w ostatnim roku. (…) Kluczowym elementem wpływającym na taki stan rzeczy jest wzrost wycen na rynku akcji, (…) co zachęciło emitentów do wejścia na giełdę  – dodał.

Łączna wartość debiutów na obu parkietach warszawskiej giełdy od początku 2020 r. zbliża
się do 20 mld zł. W 2020 r. na Głównym Rynku zadebiutowało 7 spółek, których wartość IPO wyniosła 11 mld zł. Na rynku NewConnect odbyło się 14 debiutów o wartości ok. 50 mln zł. W 2021 r. odbyło się dotąd 28 debiutów o łącznej wartości 6,85 mld zł. 11 spółek zadebiutowało na Głównym Rynku GPW. Wartość ich IPO to ponad 6,8 mld zł. Z kolei 17 debiutów na NewConnect miało wartość ok. 86 mln zł. Kolejnych debiutów możemy spodziewać się w nadchodzących tygodniach sierpnia.

Spłata cudzych długów nie jest podatkowym kosztem na podstawie interpretacji 0111-KDIB1-1.4010.149.1.2021.ŚS

Organy podatkowe konserwatywnie podchodzą do kwalifikacji podatkowej instytucji spłaty cudzych długów, nawet w sytuacji, gdy od spłaty tych długów uzależnione jest osiąganie przychodów podatnika. Konsekwentnie odmawiają one podatnikowi prawa do kwalifikacji takich wydatków do kosztów uzyskania przychodów. Stanowisko fiskusa stoi jednak w sprzeczności z wyrokami sądów administracyjnych. Przykładowo Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w wyroku z 12 września 2018 r., sygn. akt III SA/Wa 3689/17, wskazał, że spłata cudzych długów mogłaby zostać zakwalifikowana jako koszty uzyskania przychodów w sytuacji, gdy spłata tych długów jest warunkiem atrakcyjniejszych umów najmu. Poniżej omówione zostało jedno z ostatnich stanowisk Dyrektora KIS w tym temacie (interpretacja podatkowa z dnia 25 czerwca 2021 r. nr 0111-KDIB1-1.4010..149.1.2021.ŚS).

Stan faktyczny sprawy

Wnioskodawca, prowadzący działalność polegającą głównie na transporcie, składowaniu oraz przeładunku towarów, a także obsłudze logistycznej transportów kolejowych dokonywanych na Ukrainę i z Ukrainy, zawarł umowę dzierżawy na plac, tor oraz infrastrukturę kolejową niezbędną do wykonywania swoich usług. Uzasadnieniem biznesowym było wykorzystanie infrastruktury w prowadzonej działalności oraz korzystne położenie terenu do świadczenia usług. Przedmiot dzierżawy był już wcześniej wykorzystywany przez innego dzierżawcę, który zalega względem wydzierżawiającego z zapłatą czynszu najmu wraz z odsetkami. Warunek spłaty poprzedniego dzierżawcy był wprost wskazany w umowie trójstronnej pomiędzy właścicielem, poprzednim oraz nowym dzierżawcą.

W związku z zaistniałym stanem faktycznym wnioskodawca chciał potwierdzić w ramach wniosku o interpretację indywidualną, czy wydatki związane ze spłatą cudzych długów wynikających z nieuregulowanych opłat z tytułu dzierżawy infrastruktury mogą zostać zaliczone do kosztów uzyskania przychodów na podstawie art. 15 ust. 1 ustawy o CIT oraz w drugiej kolejności, czy poniesione wydatki mogą stanowić tzw. koszty pośrednie, tj. stanowią koszty w dacie poniesienia stosownie do art. 15 ust. 4d ustawy o CIT.

Kiedy wydatek może być kosztem uzyskania przychodu?

Ustawy o podatku dochodowym wskazują, jakie kryteria powinny być spełnione, aby można było zakwalifikować wydatek do kosztów uzyskania przychodów. Zgodnie z art. 15 ust. 1 zd. 1 ustawy o CIT „kosztami uzyskania przychodów są koszty poniesione w celu osiągnięcia przychodów ze źródła przychodów lub w celu zachowania albo zabezpieczenia źródła przychodów, z wyjątkiem kosztów wymienionych w art. 16 ust. 1”. W pierwszej więc kolejności wydatek powinien zostać poniesiony w związku z prowadzoną działalnością, czyli – jak w niniejszej sprawie – zobowiązanie zostało uregulowane przez wnioskodawcę w związku z zawarciem porozumienia trójstronnego. Kolejny warunek to poniesienie wydatku w celu osiągnięcia przychodów albo zachowania/zabezpieczenia ich źródła. Zatem w momencie dokonywania wydatku powinny istnieć obiektywne przesłanki umożliwiające powiązanie wydatku z przychodami w sposób bezpośredni lub pośredni. Dodatkowo wydatek powinien mieć charakter definitywny, tj. nie może zostać podatnikowi w żaden sposób zwrócony.

Wydatek powinien też zostać udokumentowany. W przypadku zaistniałego stanu faktycznego zawarta została umowa, wystąpiły dokumenty rozliczeniowe, zatem wymóg dokumentacyjny został spełniony. Ostatnim warunkiem jest brak umieszczenia wydatku na liście wydatków nieuznawanych za koszty podatkowe, wskazanych w art. 16 ust. 1 ustawy o CIT. Kwestia tego warunku została zmarginalizowana przez wnioskodawcę. W szczególności nie odniósł się on do punktu 10) lit b tego przepisu, który wskazuje, że za koszty uzyskania przychodów nie uznaje się wydatków na spłatę innych zobowiązań.

Podsumowując, wnioskodawca stanął na stanowisku, że w jego ocenie warunki formalne do zakwalifikowania wydatku do kosztów uzyskania przychodów zostały spełnione, a celowość i potrzeba poniesienia danego wydatku leży w gestii podatnika, a nie organu podatkowego. Tu wnioskodawca wskazał, że głównym celem spłaty zadłużenia poprzedniego dzierżawcy była możliwość rozpoczęcia współpracy i świadczenia usługi przez nowego dzierżawcę.

Stanowisko organu

W interpretacji indywidualnej z dnia 25 czerwca 2021 r. nr 0111-KDIB1-1.4010..149.1.2021.ŚS Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej uznał stanowisko podatnika za nieprawidłowe, opierając się w głównej mierze na treści art. 16 ust. 1 pkt 10 lit b) ustawy o CIT. W szczególności organ podkreślił szczególny charakter tego przepisu oraz jego związek ze spłatą zobowiązań innego podmiotu, wynikających z zaciągniętych przez ten podmiot długów. W konsekwencji w ocenie Dyrektora KIS celem poniesienia wydatków na spłatę zobowiązania innego podmiotu nie było uzyskanie przychodu przez wnioskodawcę z tytułu prowadzonej działalności czy zabezpieczenie źródła przychodu.

Komentarz

Wnioskodawca we wniosku o interpretację zbyt mało uwagi poświęcił kwestii określenia związku pomiędzy poniesieniem wydatku na spłatę cudzych długów a przychodami wnioskodawcy. Ogólne wskazanie, że dzięki spłacie długów będzie mógł rozpocząć działalność w nowym miejscu, okazało się dla organu podatkowego niewystarczające dla uznania, że zaistniał związek przyczynowo-skutkowy. Zgodzić należy się z wnioskodawcą, że o celowości poniesienia danego wydatku decyduje podatnik, niemniej powinien istnieć obiektywny związek przyczynowo-skutkowy, który winien być we wniosku o interpretację podatkową dokładnie opisany. Wtedy szansa na pozytywną ocenę Dyrektora KIS byłaby większa.

Ponadto wyżej wymieniona sytuacja podatnika jasno wskazuje, że konsekwencje podatkowe zawieranych umów spłaty cudzych długów powinny być wcześniej analizowane i powinny posiadać odpowiednie uzasadnienie biznesowe, najlepiej stanowiące część zawieranych umów. Uzależnienie spłaty długu od lepszych warunków rynkowych albo innych okoliczności, które wpływałyby na przychód już na poziomie umowy, mogłoby w jasny i czytelny sposób rozwiązać powyższe wątpliwości w zakresie kosztów uzyskania przychodów.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Polskie firmy w lepszych nastrojach

W branży małych firm i mikroprzedsiębiorstw widać zdecydowaną poprawę nastrojów. W II kwartale 2021 roku odnotowano 92 445 rejestracji firm, czyli o 43,5% więcej niż w analogicznym okresie ub. roku. Upadłości było 84, czyli o 46,5% mniej niż w II kwartale 2020 roku – podaje Główny Urząd Statystyczny. Czy to jasny sygnał o kondycji polskiej gospodarki?

Rejestracje przedsiębiorstw – czekanie na „Polski Ład”?

W II kwartale 2021 r. liczba nowych firm wyniosła 92 445. W analogicznym okresie roku poprzedniego – 64 410. Drugi kwartał przyniósł wzrost liczby rejestracji we wszystkich rodzajach działalności gospodarczej: w informacji i komunikacji aż o 97,4%, w usługach o 51,4%, w budownictwie o 41,4%, w zakwaterowaniu i gastronomi o 36,5%, w przemyśle o 38,4%, w transporcie i gospodarce magazynowej o 26,8%, w handlu; naprawie pojazdów samochodowych o 20,7%. W wyróżnionych formach prawnych największy wzrost rejestracji nastąpił w spółkach jawnych (o 212%), a największy spadek w spółkach komandytowych (o 84,4%). Osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą stanowiły 84% wszystkich rejestracji przedsiębiorstw, a spółki z ograniczoną odpowiedzialnością 13,5%.

Taka sytuacja jest zawsze dobrym sygnałem płynącym z gospodarki. Inna sprawa, czym jest podyktowana. Być może tylko optymalizowaniem kosztów podatkowych? A może jest to tylko powrót na rynek już działających kiedyś podmiotów. Pełny obraz będziemy mieli za kilka miesięcy wraz ze zbliżającym się „Polskim Ładem”. Jego wejście w życie może mocno zamieszać w polskim biznesie – uważa Szymon Mojzesowicz z firmy doradczej Lege Advisors.

Upadłości przedsiębiorstw – rzeczywistość jest inna

Liczba upadłości przedsiębiorstw w II kwartale 2021 r. wyniosła 84 i była o 46,5% mniejsza niż rok wcześniej. Spadek liczby upadłości odnotowano w przemyśle (17 wobec 40), handlu; naprawie pojazdów samochodowych (20 wobec 41), usługach (12 wobec 25), budownictwie (16 wobec 19) oraz transporcie i gospodarce magazynowej (6 wobec 13). Wzrost liczby upadłości zanotowano w zakwaterowaniu i gastronomii (6 wobec 5) oraz informacji i komunikacji (4 wobec 3). Mniejszą liczbę upadłości zanotowano we wszystkich wyróżnionych formach prawnych, w tym w spółkach z ograniczoną odpowiedzialnością było to 50 wobec 84 jednostek, a w osobach fizycznych prowadzących działalność gospodarczą 20 wobec 35. Wśród podmiotów, dla których ogłoszono upadłość 59,5% stanowiły spółki z ograniczoną odpowiedzialnością (wobec udziału 53,5% w II kwartale 2020 r.), a 23,8% osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą (wobec udziału 22,3% w II kwartale 2020 r.).

– Faktem jest, że ostanie tygodnie to zdecydowana poprawa sytuacji finansowej firm. Po lockdownie wzrósł mocno popyt i biznes z tego korzysta. Nie wszystkie branże tego doświadczają, ale w ogólnym rozrachunku nastroje i obroty się poprawiły. Jeśli chodzi o samą liczbę upadłości, to nie należy brać jej dosłownie. Upadłość firmy w Polsce to trudny proces, który wymaga m.in. majątku. Wiele wniosków sądowych z powodu braku majątku jest odrzucanych. Trzeba też pamiętać o wsparciu finansowym Państwa i „uproszczonej restrukturyzacji”, która uratowała w ostatnich miesiącach wiele firm. Oficjalne liczby nie pokazują nam więc pełnego obrazu sytuacji – tłumaczy Szymon Mojzesowicz z firmy doradczej Lege Advisors.

Źródło: GUS/Lege Advisors

Raport ADP: Ogół rynku zaczyna odrabiać straty do firm Nowoczesnej Gospodarki

Mimo że w II kw. 2021 r. firmy Nowoczesnej Gospodarki wciąż zatrudniały z większą skutecznością niż ogół rynku, to jednak różnica między nimi znacznie zmalała, kształtując się na najniższym w czasie pandemii poziomie (1,97 p.p.) – wynika z raportu „Zatrudnienie w Nowoczesnej Gospodarce Q2 2021”, przygotowanego przez ADP Polska. Od kwietnia do czerwca firmy wdrażające innowacyjne rozwiązania zwiększyły zatrudnienie o 3,17 proc. (vs II kw. 2020 r.), natomiast ogół rynku o 1,12 proc. (vs II kw. 2020 r. wg Głównego Urzędu Statystycznego). W wyniku tego Wskaźnik Nowoczesnej Gospodarki nieznacznie wzrósł i wyniósł 139,41.

Chociaż wiele sektorów gospodarki wciąż zmaga się z wyzwaniami wynikającymi z pandemii
COVID-19, to poprawiająca się sytuacja na rynku pracy może napawać optymizmem. W II kw. 2021 r. zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw, według danych Głównego Urzędu Statystycznego, osiągnęło po raz pierwszy od początku pandemii dodatni rezultat, zwiększając zatrudnienie o 1,2 proc. (vs II kw. 2020 r.). Zmniejszył się tym samym dystans między ogółem rynku a firmami Nowoczesnej Gospodarki, czyli przedsiębiorstwami wdrażającymi innowacyjne rozwiązania, które w analizowanym okresie osiągnęły 3,17 proc. wzrost (vs II kw. 2020 r.). W wyniku tego Wskaźnik Nowoczesnej Gospodarki zwiększył się o 1,97 i wyniósł 139,41[1].

– Rosnąca z miesiąca na miesiąc liczba ofert pracy, coraz wyższe płace, a także niska stopa bezrobocia – te aktualne dane rynkowe wskazują, że rynek pracy w dobrym stylu wraca do stanu sprzed pandemii. Nie dziwi zatem odnotowany w drugim kwartale tego roku wzrost zatrudnienia w firmach ogółu rynku. Jednak to wciąż przedsiębiorstwa Nowoczesnej Gospodarki skuteczniej – również w czasie pandemii – zwiększają zatrudnienie. To właśnie te nowoczesne i elastyczne firmy nie tylko lepiej radzą sobie z pojawiającymi się wyzwaniami, ale również są bardziej konkurencyjne i aktywniej oraz skuteczniej przyciągają nowych pracowników – mówi Anna Barbachowska, szefowa pionu zarządzania zasobami ludzkimi w ADP Polska. – Oczywiście, są to tylko symptomy pozytywnych zmian i dopiero kolejne kwartały pokażą, czy tendencja ta się utrzyma – dodaje ekspertka.

Duże firmy usługowe stanowią o sile Nowoczesnej Gospodarki

Firmy usługowe Nowoczesnej Gospodarki jako pierwsze odczuły konsekwencje wynikające z pandemii COVID-19, odnotowując w II kw. 2020 r. mniejszą dynamikę wzrostu zatrudnienia niż przedsiębiorstwa produkcyjne (+2,96 proc. vs +5,46 proc.). Od tamtego momentu jednak to właśnie ten sektor utrzymuje wysoką dynamikę wzrostu, osiągając w II kw. tego roku 4,34 proc. wzrostu (vs II kw. 2020 r.). O sile firm usługowych stanowią przedsiębiorstwa zatrudniające ponad 500 osób, które w analizowanym okresie zwiększyły zatrudnienie o 5,61 proc. (vs II kw. 2020 r.).

– Wyniki pokazują, że w sytuacji znacznej konkurencji na rynku pracy, to duże przedsiębiorstwa usługowe, które często działają w sposób scentralizowany, skuteczniej przyciągają nowe talenty. Duży, globalny gracz jest często dla pracowników gwarancją bezpieczeństwa, wyższej pensji, a także międzynarodowych standardów.  To właśnie innowacyjne, duże przedsiębiorstwa trzeci kwartał z rzędu odnotowują najwyższą w zestawieniu dynamikę wzrostu – wyjaśnia Anna Barbachowska. – Po pierwszym szoku na początku pandemii i zamrożeniu procesów rekrutacyjnych, firmy usługowe bardzo szybko dostosowały się do nowych realiów, reorganizując podstawowe procesy funkcjonowania, dzięki czemu niezależnie od tego czy w trybie zdalnym, czy stacjonarnym są w stanie utrzymać stabilność biznesu, która obecnie jest kluczowa dla osób poszukujących nowego miejsca pracy – dodaje.

Produkcja utrzymuje status quo

W I kw. 2021 r. zatrudnienie w przedsiębiorstwach produkcyjnych Nowoczesnej Gospodarki wzrosło o zaledwie 1,12 proc. (vs I kw. 2020 r.), co było najniższą dynamiką wzrostu w tym sektorze w historii raportu. II kw. 2021 r. nie przyniósł istotnych zmian – dynamika wzrostu (vs. II kw. 2020 r.) wyniosła 1,26 proc. (vs II kw. 2020 r.). Co istotne, podobny wzrost odnotowały zarówno firmy zatrudniające powyżej 500 osób (+1,15 proc. vs. II kw. 2020 r.), jak i małe przedsiębiorstwa (+1,28 proc. vs. II kw. 2020 r.)

– Na początku pandemii, gdy społeczeństwo skupiło się na magazynowaniu dóbr, firmy produkcyjne utrzymały wysoką dynamikę zatrudnienia, aby odpowiedzieć na ponadprzeciętne zapotrzebowanie. Jednak kiedy popyt się unormował, wiele firm produkcyjnych musiało wyhamować produkcję, co odbiło się to również na poziomie zatrudnienia w tym sektorze. Od trzech kwartałów w produkcji odnotowujemy utrzymującą się niską dynamikę wzrostu zatrudnienia, co może oznaczać stabilizację w tym obszarze – analizuje Anna Barbachowska.

[1] Metodologia opracowywania Wskaźnika bazuje na analizie różnicy w poziomu zatrudnienia w firmach Nowoczesnej Gospodarki oraz ogółu rynku. Dane do obliczenia wskaźnika gromadzone są na podstawie analiz własnych ADP oraz ogólnodostępnych źródeł (np. raportów Głównego Urzędu Statystycznego). Wartość bazowa wskaźnika wynosząca 100 przypada na 1.01.2019 r. Dane aktualizowane są w ujęciu kwartalnym.

Transition Technologies MS S.A. złożyła prospekt w KNF

Spółka Transition Technologies MS S.A. (“TTMS” lub “Spółka”) – szybko rosnący dostawca nowoczesnego outsourcingu IT dla globalnych korporacji złożyła prospekt w Komisji Nadzoru Finansowego w związku z planowaną pod koniec 2021 roku ofertą publiczną („Oferta publiczna”) i debiutem Spółki na rynku regulowanym Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie S.A.

TTMS jest szybko rosnącym dostawcą nowoczesnego outsourcingu IT skierowanego głównie do dużych korporacji międzynarodowych i należy do Grupy Transition Technologies, jednego z największych podmiotów branży IT w Polsce. Spółka specjalizuje się w świadczeniu usług IT w najbardziej zaawansowanym modelu tzw. managed services (usługi zarządzane), które wyróżniają się kompleksowym podejściem do realizowanych zamówień poprzez budowanie dedykowanych zespołów, odpowiedzialność za realizację projektów oraz utrzymanie wiedzy dziedzinowej. Dzięki temu proces dostarczania usług jest skuteczniejszy, zespół bardziej świadomy celów biznesowych, co wpływa na jakość i optymalizację kosztową realizowanych projektów.

Grupa TTMS działa globalnie (poprzez spółki zależne lub przedstawicielstwa handlowe) w Polsce oraz 5 innych krajach (w Malezji, Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych, Singapurze oraz Austrii). Działania sprzedażowe prowadzi także w krajach skandynawskich, w szczególności Danii i Szwecji. W latach 2018-2020 średnioroczny wzrost przychodów ze sprzedaży Grupy TTMS sięgał 23,8%.

Grupa koncentruje swoją działalność na sektorach stosunkowo odpornych na wahania koniunktury, o wysokich barierach wejścia i potencjale wzrostowym, takich jak: sektor farmaceutyczny i medyczny, przemysł, sektor edukacyjny oraz zbrojeniowy i kosmiczny. Większość z tych obszarów okazała się nie tylko być odporna na kryzys związany z pandemią, ale część z nich wręcz znacząco się rozwinęła, co miało wpływ również na wzrost Grupy TTMS.

Grupa TTMS odnotowuje stały wzrost przychodów i rentowności generowanych przepływów pieniężnych. W latach 2018-2020 przychody Grupy TTMS ze sprzedaży wzrosły do 102,5 mln zł w 2020 r. z 66,8 mln zł w 2018 r. (CAGR na poziomie 23,8%), EBITDA Grupy wzrosła w tym samym okresie do 19,0 mln zł z 7,0 mln zł (średnioroczny wzrost na poziomie 65%). Zysk netto wzrósł w tym okresie do 12,6 mln zł z 3,6 mln zł.wyniki spółki TT

Jesteśmy silnym, lokalnym graczem działającym globalnie. W ostatnich latach regularnie notowaliśmy wzrosty na poziomie sprzedaży jak i zyskowności. W 2020 roku wypracowaliśmy rekordowe w naszej historii przychody i zysk netto.  Bardzo duża część naszego biznesu opiera się na wieloletniej współpracy i długoterminowych umowach ramowych ze światowymi liderami w swoich dziedzinach. Obserwujemy rosnące zapotrzebowanie na nowoczesny outsourcing usług IT. Pandemia przyspieszyła procesy cyfryzacji. Wszystkie obszary, w których działa firma okazały się odporne na kryzys, część z nich nawet znacząco przyspieszyła. 

Dostrzegamy, że postępująca cyfryzacja, szybkie zmiany rynkowe i praca w lockdownie spowodowały, że coraz więcej firm wybiera opcję kompleksowego outsourcingu IT w formie managed services jako niezbędne wsparcie pracowników ich działów IT. Usługi zarządzane stanowią coraz większą część naszych przychodów i pozwalają na zbudowanie partnerskich i długoterminowych relacji z naszymi klientami. Mamy doświadczenie w uruchamianiu zagranicznych spółek zależnych, pozyskujemy także klientów poprzez sieć przedstawicielstw handlowych oraz firmy partnerskie. Rozwijamy się organicznie, ale rozważamy także zagraniczne akwizycje, które mogą nam pomóc w dalszym zwiększaniu skali działania. W naszej ocenie światowa sytuacja post-covid będzie nadal tworzyć korzystne warunki dla usług związanych z nowoczesną informatyką. – mówi Sebastian Sokołowski, Prezes Zarządu Transition Technologies MS S.A.

Oferta TTMS jest kierowana do międzynarodowych korporacji – naszym celem jest osiągnięcie pozycji wiodącego dostawcy usług IT na poziomie globalnym, korzystającego z unikalnych kompetencji polskich programistów dodaje Sebastian Sokołowski, Prezes Zarządu Transition Technologies MS S.A.

Otoczenie rynkowe

Szeroko rozumiany sektor outsourcingu usług IT stanowi jeden z najszybciej rozwijających się sektorów w zakresie nowoczesnych usług biznesowych w Polsce. Globalny trend cyfryzacji generuje stały wzrost popytu na usługi rynku technologii informacyjnych i komunikacyjnych (ICT), dzięki czemu rynek ten jest jednym z najszybciej rozwijających się obszarów gospodarki światowej. Wartość światowego rynku ICT w 2019 r. (według raportu: Perspektywy rozwoju branży ICT do roku 2025, Ministerstwo Rozwoju, Polska Agencja Przedsiębiorczości) jest szacowana na około 4,9 bln USD.

Rynek outsourcingu usług IT szacuje się na około 32% rynku usług IT. Na koniec 2019 r. wartość globalnego rynku outsourcingu usług IT szacowano na poziomie 334 mld USD. Według prognoz rynek outsourcingu usług IT osiągnie w 2022 r. 5,5 bln USD, co będzie stanowiło wzrost o 5,8% w stosunku do szacowanej wartości rynku na koniec 2021. Z kolei na koniec 2025 r. poziom ten może sięgnąć 398 mld USD.

Spokojnie, to tylko inflacja

Dolar osłabił się w ubiegłym tygodniu. Rynek ostatnie dane inflacyjne zinterpretował w ten sposób, że został osiągnięty szczyt a kolejne miesiące mogą przynieść spadek dynamiki – tak jak to prognozuje Rezerwa Federalna. Deprecjacyjny ruch został podsycony bardzo słabymi nastrojami konsumentów. Indeks Uniwersytetu Michigan uplasował się na poziomie najniższym od 2011 roku. Wielokrotnie wspominany przeze mnie poziom 1,17 na EUR/USD został obroniony i na jego przełamanie będzie potrzebny kolejny twardy argument, za szybszą normalizacją polityki monetarnej w USA.

To, że inflacja lekko spowolniła w USA nie oznacza, że spadły oczekiwania co do „taperingu” (ograniczania QE przez Rezerwę Federalną). Rynek pracy pokazał swoją siłę na początku sierpnia, więc nadal w długim terminie dolar może zyskać. Istnieje szansa, że Fed rozpocznie redukcję QE już w IV kwartale. Z kolei EBC twardo trzyma się swojego programu skupu aktywów, który może być zwiększony. Dlatego też euro w najbliższym czasie nie będzie miało wsparcia ze strony europejskiej instytucji. Odreagowanie eurodolara wypadło (moim zdaniem nie przypadkowo) na horyzontalnym wsparciu oraz psychologicznym, okrągłym poziomie 1,17. Rajd dolara wyczerpał się. Naturalnym zjawiskiem jest odreagowanie. Moim zdaniem, krótkoterminowo jest szansa, że zobaczymy 1,19, czyli szczyty z przełomu lipca i sierpnia. Zmienność jednak w najbliższym czasie będzie niewielka. Wakacyjny czas i brak kluczowych danych utrzyma najprawdopodobniej główną parę walutową w trendzie boczny między 1,19 a 1,17 a na przełamanie jednego z tych poziomów będziemy musieli poczekać albo do końca sierpnia (Jackson Hole) albo do września (NFP 3.09, CPI 14.09 a potem FOMC 22.09).

Z kolei w tym tygodniu poznamy dane inflacyjne z Kanady. BoC w kwietniu rozpoczął ograniczanie cotygodniowych zakupów aktywów i trzyma się tego konsekwentnie. Na każdym posiedzeniu zmniejszał wolumen zakupów o 1 mln (w kwietniu z 4 do 3 mln, w czerwcu z 3 do 2 mln. Gospodarka Kanady rozwija się w dobrym tempie, proces szczepień postępuje a oczekiwania inflacyjne są stabilne. Rynek pracy ma się całkiem dobrze. Stopa bezrobocia spada. Jeśli BoC utrzyma tempo redukcji, zakończenie QE może nastąpić już w październiku (najpóźniej w grudniu). Na jesieni poznamy również nowe prognozy banku. Tym samym BoC będzie jednym z pierwszych banków centralnych (wśród krajów G10 oczywiście), który zakończy skup i tym samym stworzy podwaliny pod podwyżkę stóp procentowych. Dlatego też średnioterminowa polityka instytucji kanadyjskiej wskazuje na aprecjację CAD-a w długim terminie. W krótkim horyzoncie czasowym aprecjacja waluty może być w pewnym stopniu ograniczana przez spadające ceny ropy. Innym ryzykiem dla umocnienia CAD-a jest fakt, że BoC oraz rząd kanadyjski odnowią w tym roku porozumienie w sprawie celu inflacyjnego (jak to zwykle czynią raz na pięć lat). Istnieje prawdopodobieństwo, że Stephen Poloz (prezes BoC) weźmie przykład z rozwiązania Fedu i będzie dążył do osiągniecia średniego celu inflacyjnego. Tak, czy inaczej krótkoterminowo środowe dane jeśli zaskoczą in plus mogą spowodować, że para USD/CAD znajdzie się na niższych niż obecnie poziomach.

Dziś (o 14:00) poznamy dane na temat inflacji bazowej w Polsce. NBP w ostatnim czasie podniósł swoje prognozy dotyczące wzrostu dynamiki cen, jednak Prezes nie zmienia zdania, że jest to zjawisko przejściowe. Nadal większość członków RPP nie widzi powodów do zacieśniania polityki monetarnej, choć część „gołębi” zmienia nieco swoje stanowisko. Polska ma obecnie najbardziej ujemną realną stopę procentową w regionie, co może powodować presję na dalsze wzrosty EUR/PLN w kierunku 4,60. Aktualnie para walutowa jest kwotowana po 4,5650, choć jeszcze w czwartek widoczne były poziomy 4,5930.

Łukasz Zembik
DM TMS Brokers

Medicofarma Biotech prezentuje wyniki za drugi kwartał 2021

Biotechnologiczna spółka w raporcie okresowym poinformowała, że zakończyła II kwartał 2021 r. z prawie 300 tys. zł zysku netto. Za wypracowaną nadwyżkę finansową odpowiada głównie sprzedaż testów wykrywających wirusa SARS-CoV-2: MediPAN-2G+ FAST COVID. Spółka planuje dalszy rozwój tej technologii i wykorzystanie jej potencjału rynkowego.

Ostatnie miesiące były dla Medicofarma Biotech przełomowe. Spółka przyjęła strategię na lata 2021-2023 r., zaktualizowaną o nowy profil działalności, która skupiać się będzie na pracach badawczo-rozwojowych w zakresie biotechnologii i farmacji. Wybranych zostało 6 projektów wpisujących się w krótko- i długoterminowe plany rozwojowe.

W okresie, który obejmuje ostatni raport finansowy, nastąpiło kupno akcji serii G i H przez spółki VITAMA S.A. oraz Medicofarma S.A. W czerwcu dodatkowo zarejestrowano podwyższenie kapitału zakładowego w związku z emisją akcji, a spółka zamierza ubiegać się o wprowadzenie akcji serii G i H do obrotu w alternatywnym systemie obrotu.

Aby zrealizować stawiane przed sobą cele, Medicofarma Biotech inwestuje w dwa centra B+R – w Lublinie i Poznaniu.

  • W obu Centrach Badawczo – Rozwojowych stawiamy na opracowywanie innowacyjnych leków około-onkologicznych. Ośrodek w Lublinie skupia się dodatkowo na suplementach diety do stosowania w terapii schorzeń jamy ustnej. Z kolei Centrum w Poznaniu rozwijać będzie produkty lecznicze do rehabilitacji postcovidowej – mówi prezes Medicofarma Biotech, Cezary Kilczewski.

Jak poinformowano, w II kwartale 2021 r. spółka osiągnęła przychody netto ze sprzedaży w wysokości 834.710,00 zł. Sprzedaż obejmowała głównie testy wykrywające wirusa SARS-CoV 2. Medicofarma Biotech nabyła licencję na metodologię wykonywania testu wraz z systemem kontroli gwarantującym poprawność jego przeprowadzenia.

Kwartał spółka zakończył z zyskiem netto w wysokości 297.616,86 zł, względem straty 89.547,71 zł w analogicznym okresie w poprzednim roku.

DANE Z MS: Konsumenci zdominowali sądy w kwestii ogłaszania upadłości. Firmy daleko z tyłu

Dane Ministerstwa Sprawiedliwości pokazują, że w I połowie br. do sądów w Polsce wpłynęło blisko 13 tys. spraw o ogłoszenie upadłości. Prawie 12 tys. z nich dot. osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej, a tysiąc – firm. Rok wcześniej 9,4 tys. przypadków objęło konsumentów i 1,6 tys. – przedsiębiorców. W I półroczu 2019 r. analogicznie było 10,2 tys. ww. przypadków, 8 tys. i 2,2 tys. Ponadto resort informuje, że od stycznia do czerwca br. ogłoszono 9,1 tys. upadłości, w tym 8,9 tys. – konsumenckich. W analogicznym okresie ub.r. było ich 4,8 tys. i 4,5 tys. Dwa lata temu zarejestrowano 4 tys. i 3,7 tys. W I i II kwartale tego roku upadłość ogłosiło 229 firm, 2020 r. – 310, a 2019 r. – 292.

Jak wynika z danych Ministerstwa Sprawiedliwości, w I połowie br. do sądów wpłynęło 12,9 tys. spraw o ogłoszenie upadłości. Aż 11,9 tys. z nich dotyczyło osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej. W analogicznym okresie ub.r. odnotowano odpowiednio 11 tys. oraz 9,4 tys. ww. przypadków. Zatem w I połowie 2021 r. tysiąc firm złożyło wskazane wnioski, a w I półroczu 2020 r. – 1,6 tys. W przypadku przedsiębiorstw nastąpił spadek o ponad 33%.

– Wskazany ubytek jest związany z częstszym korzystaniem z upadłości konsumenckiej jako podstawowej drogi do uzyskania oddłużenia przez byłych przedsiębiorców. Obecnie większość działalności gospodarczych prowadzą osoby fizyczne w oparciu o wpis do CEDiG. Wykreślenie z tego rejestru pozwala na uzyskanie statusu konsumenta i skorzystanie z ww. rozwiązania – komentuje Adrian Parol, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny.

Podobną opinię ma Łukasz Goszczyński, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny. Jak informuje ekspert, od 24 marca 2020 r. byli przedsiębiorcy mogą wnioskować o ogłoszenie upadłości konsumenckiej, która jest dla nich korzystniejsza. Dotyczy to osób, które prowadziły jednoosobową działalność gospodarczą, a w czasie przewidzianym prawem upadłościowym nie złożyły wniosku o ogłoszenie upadłości z ramienia firmy.

– W I półroczu tego roku sytuacja firm była dużo lepsza niż rok wcześniej. Przede wszystkim były już przygotowane na nadejście lockdownów, a sama pandemia nie stanowiła dla nich zaskoczenia. Podmioty gospodarcze dokonały również redukcji zatrudnienia i kosztów. Poprawie uległy też nastroje przedsiębiorców co do potencjalnego ożywienia gospodarczego po zaszczepieniu znacznej części społeczeństwa. Nie bez znaczenia były też państwowe programy wsparcia dla poszkodowanych branż – stwierdza Mariusz Rutke z Wyższej Szkoły Bankowej w Chorzowie.

W I połowie 2019 roku, a więc jeszcze przed pandemią, do sądów wpłynęło 10,2 tys. spraw o ogłoszenie upadłości, w tym 8 tys. dotyczyło upadłości konsumenckiej. Z tego wynika, że 2,2 tys. wniosków dotyczyło upadłości firm. W tym roku widzimy więc spadek o prawie 53%.

– W najbliższej przyszłości zwiększona inflacja, dynamiczny wzrost kosztów prowadzenia działalności i niekorzystne zmiany podatkowe będą skutkowały zwiększoną liczbą upadłości. Niestety należy się tego spodziewać – zaznacza mec. Parol.

Z danych resortu wynika też, że w I połowie br. ogłoszono 9,1 tys. upadłości. 8,9 tys. z nich dotyczyło konsumentów. W analogicznym okresie zeszłego roku zarejestrowano ich znacznie mniej – odpowiednio 4,8 tys. i 4,5 tys. W I połowie 2019 roku odnotowano jeszcze mniej ww. przypadków, tj. 4 tys. i 3,7 tys. Natomiast w ciągu 6 miesięcy br. było mniej upadłości firm niż we wcześniejszych okresach – 229 (2021 r.), 310 (2020 r.) oraz 292 (2019 r.).

– Tegoroczny wzrost liczby upadłości wśród osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej związany jest z przesunięciem czasowym dokonywania zwolnień przez firmy, m.in. dzięki programom pomocowym. Na początku pandemii nie było też jasne, czy będą kolejne lockdowny, więc pracodawcy nie ograniczali zatrudnienia – mówi ekspert z Wyższej Szkoły Bankowej.

Jak podkreśla Łukasz Goszczyński, wzrost liczby orzeczonych upadłości w stosunku do osób fizycznych związany jest z liberalizacją przepisów. Ekspert przewiduje, że w kolejnych kwartałach liczba wniosków o ogłoszenie upadłości składanych przez przedsiębiorców prowadzących działalność w formie spółek handlowych utrzyma się na podobnym poziomie jak dotychczas. Wpłynie na to możliwość skorzystania przez nich z dość szybkiej i taniej formy nowego postępowania restrukturyzacyjnego – uproszczonego postępowania o zatwierdzenie układu. Została ona wprowadzona na mocy „Tarczy 4.0”.

– W przypadku znacznych ograniczeń związanych z IV falą pandemii należy spodziewać się zwiększonej liczby upadłości ogłaszanych przez osoby fizyczne nieprowadzące działalności gospodarczej oraz firmy. Dla przedsiębiorstw kluczowe znaczenie będzie miało nasilenie restrykcji i ograniczanie wydatków wskutek wyczerpania rezerw finansowych, a w konsekwencji – zmniejszenie przychodów. W przypadku konsumentów podstawowym zagrożeniem może być ryzyko utraty źródła dochodów i braku możliwości regulowania zobowiązań, np. dot. kredytów hipotecznych – podsumowuje Mariusz Rutke.

Projekty fintech poszukiwane!

Bank Pekao wspólnie z Huge Tech uruchomił nabór dla start-upów i spółek technologicznych do akceleratora IDEA Global. Zwycięskie firmy otrzymają dofinansowane z programu ScaleUp Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości na realizację – we współpracy bankiem – pilotażu zgłoszonych projektów. Maksymalna wysokość grantu może wynieść nawet 190 000 zł. Aplikacje przyjmowane są do 27 sierpnia za pośrednictwem formularza dostępnego na stronie Programu Idea Global.

Chcemy otworzyć się na kooperację ze startupami, dlatego zdecydowaliśmy się nawiązać współpracę z akceleratorem ScaleUp Idea Global. Jej celem jest wyłonienie i przeprowadzenie testów (proof-of-concept) trzech rozwiązań technologicznych, które przyśpieszą proces transformacji cyfrowej naszego banku  – mówi Bartosz Zborowski, Dyrektor Departamentu Innowacji i Płatności Banku Pekao.

W obszarze zainteresowania Pekao znajdują się start-upy, które:

  • oferują automatyczne rozpoznawanie i wykrywanie treści dokumentów (Optical Character Recognition), a tym samym przyspieszające proces ich digitalizacji. Poszukiwany jest zaawansowany moduł eksploracji danych (text mining), służący do wydobywania ich z tekstu i późniejszej obróbki,
  • umożliwiają weryfikację tożsamości i podpisywanie dokumentów na odległość,
  • wspierają proces płatności zagranicznych, dzięki czemu transakcje klientów banku
    z zagranicznymi podmiotami mogłyby odbywać się natychmiast,
  • rozwiążą problem transportu gotówki pomiędzy oddziałami, bankomatami a centralą banku,
  • tworzą dodatkową, atrakcyjną usługę dla klientów banku z segmentów detalicznego, mikro, małych i średnich przedsiębiorstw (Value Added Services),
  • proponują rozwiązania, które pozwolą na dotarcie do nowych klientów. Mogą to być projekty związane z komunikacją, jak również z analityką danych,
  • pomogą w komunikacji wewnątrz banku i przyczynią się do dalszego wzrostu zaangażowania pracowników, dając możliwość – w przypadku teamu rozproszonego, pracującego zdalnie – wspólnego i interaktywnego realizowania zadań,
  • przeciwdziałają wykluczeniu cyfrowemu. Pekao chce być bankiem dostępnym dla każdego,
    odpowiadającym na potrzeby różnych grup klientów i spełniającym ich oczekiwania zarówno w świecie realnym, jak i on-line,
  • pozytywnie wpływają na środowisko – pomogą policzyć i zmniejszyć ślad węglowy, osiągnąć neutralność klimatyczną i zwiększyć efektywność energetyczną działalności banku.

Do akceleracji mogą zgłaszać się podmioty zarejestrowane w Polsce, które funkcjonuję na rynku nie dłużej niż pięć lat. Udział w programie ScaleUp jest bezpłatny i nie wymaga przekazywania udziałów. Jego uczestnicy dołączą do grona alumnów akceleracji Idea Global oraz uzyskają możliwość dotarcia ze swoim projektem do wiodących funduszy Venture Capitals w kraju.

Minimalny koszyk zakupowy w lipcu droższy o 5,99% w skali roku

Rekordowy poziom inflacji zaczyna być widoczny w sieciach handlowych. Jak wynika z najnowszego Badania i Raportu Koszyk Zakupowy® autorstwa ASM Sales Force Agency w lipcu 2021 r. wartość koszyka minimalnego, czyli zestawu analizowanych produktów dostępnych w sieciach handlowych w najniższych cenach, wzrosła o 5,99%. Średnie ceny podstawowych produktów wzrosły o 2,25% wobec czerwca. E-grocery pozostaje najdroższym kanałem zakupów. Lidl wyprzedził w lipcu Auchan w rankingu najtańszych sieci handlowych.

Rekordowy poziom inflacji

Ze wstępnych danych GUS wynika, że w lipcu br. inflacja wyniosła w Polsce 5% wobec 4,4% w czerwcu i jest to najwyższy poziom od ponad 10 lat. Tak wysoki poziom inflacji odbija się na cenach produktów spożywczych. W lipcu br. Badanie i Raport Koszyk Zakupowy® przeprowadzone przez ASM Sales Force Agency wykazało średnią cenę koszyka na poziomie 229,98 zł. To wzrost o 5,05 zł (2,25%) w porównaniu do czerwca br. i o 0,97 zł (0,42%) w porównaniu do lipca 2020 r.

Z danych zebranych przez ASM Sales Force Agency wynika, że w 9 na 11 sieci objętych badaniem, ceny w lipcu br. były wyższe niż w czerwcu. Największy spadek średniej ceny koszyka zakupowego miał miejsce w sieci Lidl (5,78%). W ujęciu rocznym podobnie jak w miesięcznym, w dziewięciu sieciach odnotowano wzrost cen wobec 2020 roku. Były to min.: Tesco (6,43%), e-grocery (3,43%), czy Carrefour (3,29%).

– Powszechną drożyznę potwierdza nasze najnowsze Badanie i Raport Koszyk Zakupowy®. Według niego wartość koszyka minimalnego wzrosła w lipcu o niemal 6% w ujęciu rocznym. Lipiec jest kolejnym miesiącem z rzędu, gdy obserwujemy wzrost tej wartości. Z kolei koszyk maksymalny był w lipcu tańszy niż przed rokiem o 7,73%, co oznacza, że właściciele sieci handlowych wciąż poszukują sposobów na przyciągnięcie do siebie Klientów, poprzez prowadzenie aktywnej polityki cenowej w niektórych grupach produktów – komentuje wyniki badania Patryk Górczyński, Dyrektor Zarządzający ASM Sales Force Agency.

Największy spadek cen koszyka odnotowano w sieci Makro, w której średnia cena w lipcu 2021 r. była niższa o 23,88zł niż przed rokiem. To o 9,83% mniej.

Auchan zdetronizowany

W pierwszym miesiącu wakacji Lidl zdetronizował Auchan w wyścigu o pozycję lidera w rankingu najtańszych sieci handlowych. Za zestaw analizowanych produktów w sklepach sieci Lidl należało zapłacić 213,51 zł. To o 5,49 zł mniej, niż koszyk należący do Auchan.

Najwięcej w lipcu 2021 r. trzeba było ponownie wydać w sieci Tesco, gdzie wartość zakupów wyniosła 245,44 zł, czyli o blisko 15% więcej niż w najtańszych sklepach Lidl. E-grocery pozostaje niezmiennie najdroższym kanałem zakupów. Tam średnia suma koszyka zakupowego kształtowała się na poziomie 258,41 zł, co stanowi wzrost cen w tym kanale o 6,31 zł (2,5%) wobec czerwca.

W dyskontach najtaniej, przez Internet najdrożej

Badanie koszyka zakupowego przeprowadzone przez ASM Sales Force Agency w lipcu 2021 r. wskazało, że w tym miesiącu najtańsze zakupy można było zrobić w dyskontach – 217,89 zł. Za zakupy w najdroższym kanale e-grocery, trzeba było zapłacić o 18,6% więcej niż w najtańszych dyskontach.

Lipiec 2021 r. przyniósł nieznaczny wzrost cen w kanale e-grocery w stosunku do czerwca br. Koszt zakupów online wzrósł o 2,5% względem czerwca. Obecnie spośród 10 analizowanych grup produktów 5 było najdroższych w tym kanale sprzedaży. Najwięcej najtańszych grup produktowych (5) można było znaleźć w sieci Lidl (chemia domowa i kosmetyki, dodatki, mrożonki, słodycze i produkty sypkie). Dwie najtańsze grupy produktów stwierdzono w sieci Makro (nabiał i napoje). Ani jednej najtańszej grupy produktów nie było w lipcu w kanale e-grocery oraz w sieciach Biedronka, Intermarché, Kaufland, Tesco oraz w innej sieci Cash&Carry.

W największym stopniu w skali roku, podobnie jak przed miesiącem, staniały produkty sypkie (17,81%), używki i alkohol (4,43%) oraz kategoria mięso, wędliny i ryby (3,17%). W największym stopniu po raz kolejny zdrożały napoje, w lipcu wzrost ten wyniósł prawie 13,50% wobec 2020 r.

Analizując koszyk złożony wyłącznie z produktów najtańszych moglibyśmy zapłacić 187,07 zł (więcej o 9,97 zł niż w czerwcu), natomiast koszyk produktów najdroższych – 295,09 zł (więcej o 4,95 zł niż w czerwcu). Różnica między najtańszym a najdroższym koszykiem w lipcu 2021 r. wyniosła 108,02 zł i jest ona o 5,02 zł mniejsza niż w czerwcu. Dane w ujęciu rocznym wskazują, że suma koszyka minimalnego w lipcu 2021 r. była wyższa o 5,99% niż przed rokiem, natomiast koszyk maksymalny był w lipcu br. tańszy o 7,73% niż w 2020 r.

Zgodnie z przyjętą metodologią, w Badaniu i Raporcie Koszyk Zakupowy® przeanalizowano ceny przykładowego koszyka zakupowego, w którym znalazły się najpopularniejsze artykuły FMCG z podstawowych kategorii (tj. nabiał, mięso i wędliny, napoje, słodycze, alkohole, chemia domowa, kosmetyki i inne). ASM Sales Force Agency bada ceny tych samych 40 produktów w 11 sieciach handlowych zarówno w sklepach tradycyjnych jak i w kanale e-commerce.

Grupa PTWP znacząco poprawia wyniki finansowe po drugim kwartale br.

Grupa PTWP, do której należy spółka PTWP On-line, jeden z liderów wśród wydawców specjalistycznych serwisów internetowych, wypracowała w drugim kwartale br. 3,9 mln zł zysku brutto, wobec straty w analogicznym okresie 2020 roku, która wyniosła 1,9 mln zł. Od kwietnia do czerwca br. Grupa odnotowała 3,5 mln zł zysku netto. Narastająco, osiągnięty zysk brutto wyniósł 4 mln zł, po pierwszym półroczu 2020 Grupa miała 3,33 mln zł starty. PTWP wyraźnie zwiększyła swoje dochody dzięki koncentracji biznesu na portalach online, budowie platform e-commerce oraz wykorzystaniu nowych technologii także w działalności pozostałych spółek Grupy – np. w interaktywnych transmisjach i organizacji eventów w formie hybrydowej.  

  • Grupa PTWP – jeden z liderów wśród wydawców specjalistycznych serwisów internetowych – zakończyła drugi kwartał 2021 roku z zyskiem 4 mln zł brutto
  • Portale należące do grupy PTWP miesięcznie odwiedza do 8 mln unikalnych użytkowników
  • Grupa PTWP obecnie koncentruje się na rozwoju segmentu online i e-commerce
  • W Grupie PTWP zostanie przeprowadzony program motywacyjny dla kluczowych pracowników. Akcje zostaną zaoferowane pod warunkiem wygenerowania co najmniej 5 mln zł skonsolidowanego zysku brutto w 2021 r.

– Pierwsze półrocze było niezwykle dynamiczne w kontekście rozwoju naszej działalności. Bogatsi o pandemiczne doświadczenie podjęliśmy działania, które wpłynęły na wyraźną poprawę obecnych wyników finansowych oraz kolejnych, w dalszej  perspektywie. W ich efekcie Grupa PTWP osiągnęła prawie 3,6 mln zł zysku netto, podczas gdy drugi kwartał 2020 roku zakończyliśmy z 2,1 mln zł straty. W okresie pandemii mocno postawiliśmy na biznes online, stworzenie nowych platform e-commerce oraz organizację eventów w formie hybrydowej. Nasze działania pozytywnie przełożyły się na dynamikę wzrostu przychodów w ostatnich miesiącach. Liczymy na równie dobrą drugą połowę 2021 roku – mówi Wojciech Kuśpik, prezes grupy PTWP i największy akcjonariusz spółki.

Grupa PTWP wydaje 20 internetowych serwisów tematycznych, które miesięcznie odwiedza do 8 mln unikalnych użytkowników. W jej strukturach znajdują się także podmioty działające w branży e-commerce, chodzi o platformy Property Stock i Giełda Rolna. Spółka Grupy jest także organizatorem eventów stacjonarnych, hybrydowych i online, takich jak Europejski Kongres Gospodarczy.

– Serwisy internetowe Grupy PTWP mają za sobą bardzo dobry okres. Notujemy zarówno wzrost miesięcznej liczby unikalnych użytkowników – do 8 mln UU, jak i przychodów. Tak dobre statystyki naszych portali sprawiły, że podjęliśmy decyzję o zintensyfikowaniu działań w internecie, w obszarze online i digital. W najbliższym czasie głównie chcielibyśmy skupić się na rozwoju i wprowadzaniu nowych projektów onlinedodaje Wojciech Kuśpik.

W Grupie PTWP zostanie przeprowadzony program motywacyjny dla kluczowych pracowników. O jego wdrożeniu zadecydują akcjonariusze na NWZA, które zaplanowane jest na 26 sierpnia br. Maksymalna wielkość programu to 4 proc. obecnego kapitału zakładowego. Akcje zostaną zaoferowane pod warunkiem wygenerowania co najmniej 5 mln zł skonsolidowanego zysku brutto w 2021 r.

Klabater prezentuje wyniki za II kw. 2021

Klabater, notowany na NewConnect producent i wydawca gier wideo, wypracował w drugim kwartale 2021 blisko 1,2 mln zł przychodów. Istotna część przychodów pochodzi ze sprzedaży produkcji własnych Spółki. Tymczasem już we wrześniu będzie miała miejsce premiera kolejnej gry własnej: The Amazing American Circus.

– W drugim kwartale odnotowaliśmy znaczny wzrost udziału przychodów z gier na konsole. Związane to było z premierami gier Crossroadss Inn oraz Heliborn na platformie Xbox – komentuje Robert Wesołowski, członek zarządu SA. – Budowany przez lata katalog wydawniczy pozwala na utrzymanie bieżącej działalności oraz rozwój kolejnych projektów developerskich. Skupiamy się na maksymalizacji zysków z gier własnych, dzięki czemu odnotowaliśmy w tym kwartale wzrost przychodów z tych tytułów o 125% względem analogicznego okresu zeszłego roku – kończy.

Przychody wypracowane w drugim kwartale 2021 były wyższe o ponad 39% od przychodów zrealizowanych w poprzednim kwartale bieżącego roku. Narastająco przychody Spółki przekroczyły 2 mln zł. W kalendarzu wydawniczym Klabatera na drugie półrocze jest jeszcze 6 premier, a wśród nich – The Amazing American Circus. Premiera tytułu planowana jest na 16 września na wszystkich platformach sprzętowych – PC, Nintendo Switch, PlayStation 4/5 oraz Xbox One. Gra zostanie wkrótce zaprezentowana na największych targach w Europie – Gamescom.

– W pierwszej połowie roku przeprowadziliśmy szereg otwartych i zamkniętych testów gry skierowanych do ekspertów branżowych, mediów i graczy. Dzięki tym szeroko zakrojonym działaniom zespół pozyskał wiele cennych uwag I wskazań od graczy, i wdrożył usprawnienia do finalnej wersji The Amazing American Circus. Wierzymy, że przesunięcie premiery na wrzesień dało nam czas potrzebny na doszlifowanie wszystkich aspektów gry – komentuje Michał Gembicki, Członek zarządu SA.

QubicGames prezentuje wyniki za rekordowy H1 2021

Ponad 5.9 mln złotych przychodu ze sprzedaży produktów na poziomie jednostki wypracował QubicGames w pierwszej połowie 2021 roku. Osiągnięte zyski zostały zainwestowane w nowo powołane spółki należące do Grupy Kapitałowej – naptime.games oraz Another Moon. Jednocześnie już w tym tygodniu, QubicGames rozpocznie kolejną kampanię promocyjną w Ameryce Północnej, Europie i Australii na konsolach Nintendo Switch i Sony PS4.

– Ostatnie miesiące minęły pod znakiem dynamicznego rozwoju Grupy Kapitałowej QubicGames. Powołałiśmy dwie kolejne jednostki zależne – naptime.games oraz Another Moon. Obie spółki rozpoczęły działalność w oparciu o doświadczenie  i  zespół  QubicGames  i  planują  dynamiczny  rozwój  portfolio  projektów  oraz  zespołów produkcyjnych w najbliższych miesiącach. Wierzymy, że wraz z rozwojem spółek Untold Tales, Another Moon i naptime.games skonsolidowane wyniki będą coraz lepsze z każdym kolejnym kwartałem – komentuje Jakub Pieczykolan, prezes GK QubicGames

Wydawca gier Indie Premium, Untold Tales, w II kwartale bieżącego roku pozyskał kapitał na finansowanie rozwoju. Największa ze spółek zależnych QubicGames, w wyniku prywatnej Emisji akcji serii C pozyskała  aż 3.5 miliona złotych, co umożliwiło jej dalszy, dynamiczny rozwój i podpisanie kolejnych umów wydawniczych. Już na początku września na rynku pojawi się kolejna gra wydawnictwa – Golf Club Wasteland na konsole PC, Nintendo Switch, Xbox One oraz PlayStation 4 – pierwszy projekt Untold Tales wydawany na release jednocześnie na komputery i konsole. Zespół docelowo ma wydawać 4-6 gier rocznie, a w przyszłości (2022-2023) planuje rozpoczęcie starań o debiut na GPW.

Sama spółka QubicGames rozpoczęła w trzecim kwartale bieżącego roku redukcję zatrudnienie na poziomie jednostki, skupiając się na działalności wydawniczej na konsoli Nintendo Switch, a w przyszłości urządzeniach mobile.  Największą z tegorocznych premier Premium będzie bestseller autorstwa Vivid Games – gra Real Boxing 2, która zadebiutuje na przełomie trzeciego i czwartego kwartału. Spółka planuje w tym roku jeszcze trzy duże kampanie na konsoli Nintendo Switch, z których pierwsza rozpocznie się już w tym tygodniu. W kampaniach będą brały udział także gry innych wydawców, między innymi All In! Games.

Na drugie półrocze mamy zaplanowane wiele wydarzeń na konsoli Nintendo Switch, premiery nowych gier, w tym Real Boxing 2, oraz kampanie promocyjne, w których obok naszych tytułów pojawią się także gry innych wydawców. Podobnie jak w przypadku poprzednich akcji marketingowych QubicGames, przy promocji wydarzeń będziemy współpracować z youtuberami i influencerami związanymi z Nintendo Switch, a do uzyskania jak najlepszych wyników wykorzystamy nasze ogromne doświadczenie na konsolach Nintendo. – kończy prezes QubicGames.

Bloober Team z rekordowym półroczem

Ponad 30 mln złotych przychodu i 14 mln zysku netto wypracowała GK Bloober Team w pierwszym półroczu 2021 roku. Na historyczne wyniki krakowskich mistrzów horroru wpłynęła głównie premiera gry The Medium na platformach PC i Xbox Series X oraz realizacja umowy z globalnym wydawcą.

Pierwsza połowa bieżącego roku to okres dynamicznego rozwoju działalności całej GK Bloober Team. Najważniejszymi wydarzeniami była w tym czasie były premiera The Medium oraz podpisanie umowy strategicznej z KONAMI. Te wydarzenia pokazują, jak silna jest pozycja naszej firmy na światowym rynku – komentuje Piotr Babieno, prezes GK Bloober Team.

Grupa Kapitałowa Bloober Team w pierwszym półroczu 2021 r. odnotowała blisko 50% wzrost przychodów netto ze sprzedaży w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego – z 20.5 do ponad 30,6 mln zł. Jednocześnie zysk netto spółki osiągnął rekordowe 14 mln zł. Zdecydowany wzrost przychodów, pozwolił Bloober Team osiągnąć w H1 2021 ponad 7,65 mln zł zysku ze sprzedaży – o 46% więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Wyniki związane są przede wszystkim z utrzymywaniem się wysokiego poziomu sprzedaży gier oraz realizacją umowy z globalnym wydawcą.

The Medium odniosło ogromny sukces komercyjny, ale do wyczerpania potencjału tej gry  jest jeszcze bardzo daleko – produkcja w dalszym ciągu osiąga dobre wyniki, a już we wrześniu tytuł zadebiutuje na PlayStation 5. Progres, jaki odnieśliśmy na przestrzeni ostatnich lat nie jest dziełem przypadku – jasna i konsekwentnie realizowana strategia długoterminowa pozwala nam na istotny wzrost znaczenia naszej marki na światowych rynkach. Stopniowo, ale dynamicznie zwiększamy skalę naszych produkcji oraz dążymy do zapewnienia graczom doznań najwyższej jakości, bez względu na platformę, z której korzystają – kontynuuje prezes.

Coraz lepiej w Grupie Kapitałowej Bloober Team prezentuje się również Feardemic. Spółka w ostatnim kwartale odniosła okresie jeden z pierwszych sukcesów wydawniczych za sprawą gry DARQ Complete Edition. Tytuł spotkał się z dużym uznaniem na konsolach Nintendo Switch i PlayStation 5 i zbierał oceny wyższe niż wydana samodzielnie przez twórców wersja PC.

– II kwartał stanowił przełom dla Feardemic. Poza udaną premierą DARQ Complete Edition, spółka znalazła szereg produkcji do swojego portfolio wydawniczego.  Najważniejszą z nich jest gra Dark Fracture, która zadebiutuje na wszystkich platformach w 2022 roku. W sierpniu prezesem spółki został Scott Millard, który posiada wieloletnie doświadczenie w branży i rynku azjatyckim. Wierzymy, że pod jego przywództwem, Feardemic stanie się rozpoznawalnym graczem na globalnym rynku horrorów – mówi Piotr Babieno prezes GK Bloober Team.

Już wkrótce na rynku zadebiutuje The Medium w wersji na platformę Playstation 5. Nie jest to koniec istotnych informacji ze spółki.

– Od dłuższego czasu staramy się mówić wyłącznie o faktach, a nie opierać atmosfery wokół firmy na podstawie czczych zapowiedzi, które mają skłonić inwestorów do spekulacji naszymi akcjami. Tworzymy silne fundamenty – liderujemy sektorowi gier na New Connect nie tylko pod kątem przychodów i zysków, ale przede wszystkim sytuacji finansowej spółki mierzonej ilością gotówki na kontach (na koniec półrocza to ponad 26 milionów). Ta sytuacja pozwala nam więc na zrobienie kolejnych kroków rynkowych i odsłonięcia nowych kart z działaniami, które prowadzimy już od dłuższego czasu. Mamy nadzieję dać wkrótce wiele radości nie tylko naszym fanom i zespołowi, ale również Akcjonariuszom i Sympatykom Spółki – kończy Babieno.

Polska największym użytkownikiem autogazu w UE

Rok 2021 nie jest łatwy dla użytkowników LPG w Polsce – nie tylko kierowców samochodów z instalacją zasilaną autogazem, ale także użytkowników kuchenek i tych, którzy ogrzewanie domów oparli o ciekły gaz. Dodatkowo, najbliższe tygodnie i miesiące mogą okazać się jeszcze trudniejsze. Pod względem konsumpcji gazów ciekłych, Polska plasuje się na 5. miejscu czołówki Unii Europejskiej. Na pierwszym miejscu znajdują się Niemcy, drugie miejsce należy do Włochów, trzecie zajmują Holendrzy, a czwarte przypada Belgom. Sytuacja jest nieco inna, jeżeli chodzi o konsumpcję autogazu, który wykorzystywany jest w celu zasilania silników samochodowych. W tym przypadku Polska znajduje się na pierwszym miejscu.

– Około 16% samochodów poruszających się w Polsce napędzana jest LPG. Ponad 80% naszego zapotrzebowania na gazy ciekłe oparte jest na imporcie. Z własnej produkcji produkujemy około 20% – jeżeli chodzi o wolumeny, to jest 520 tysięcy ton LPG rocznie. Natomiast roczne zużycie autogazu przez Polskę wynosi około 2,4 milionów ton LPG – zarówno w celach grzewczych, jak i napędowych – powiedział serwisowi eNewsroom Mariusz Marszałkowski, ekspert portalu BiznesAlert. – W wielu miejscach nie ma dostępu do gazu ziemnego, wówczas trzeba skorzystać z jednej z alternatyw, jaką jest zastosowanie gazu skroplonego do ocieplana domów oraz w celach kuchennych. Przechodząc do struktury importu – naszym głównym partnerem handlowym jest Rosja, z której sprowadzamy około 65% surowca. Pozostali partnerzy to Białoruś, Kazachstan oraz Szwecja. Jeżeli chodzi o Rosję – sprowadzamy gaz głównie drogą morską do terminali gazowych w Gdańsku, ale również drogą kolejową – wyjaśnia Marszałkowski.

Shoper z blisko 60% wzrostem przychodów w I półroczu 2021 roku

Shoper opublikował wstępne szacunkowe wyniki finansowe. Przychody w I półroczu 2021 roku wyniosły 33,3 mln zł, co oznacza wzrost o 59% r/r, skorygowana managerska EBITDA osiągnęła poziom 15,4 mln zł, o 45% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość GMV sklepów bezpośrednich na platformie Shoper wzrosła z 1,8 mld zł do 2,5 mld zł, notując dynamikę na poziomie 41%. Za ostatnie 12 miesięcy zakończone w czerwcu 2021 r., GMV przekroczyło już 4,7 mld zł.

Shoper udostępnia swoim użytkownikom zainteresowanym prowadzeniem własnej sprzedaży w kanale online, kompleksowy ekosystem do funkcjonowania na rynku e-commerce. Głównym jego elementem jest rozbudowana, ale prosta w obsłudze platforma do tworzenia i prowadzenia własnego sklepu internetowego, wokół której Spółka oferuje szereg usług dodatkowych, pozwalających na zwiększenie wielkości oraz efektywności sprzedaży swoich klientów. Do najważniejszych usług należą m.in. Shoper Kampanie (do prowadzenia kampanii reklamowych zorientowanych na pozyskanie zamówień do sklepu), Shoper Płatności (obsługa płatności w e-sklepie) czy Shoper Przesyłki (wsparcie sprzedawców w zakresie logistyki produktów). Dzięki autorskiemu rozwiązaniu w postaci Shoper Aplikacje, ekosystem platformy jest otwarty także na zewnętrznych deweloperów, którzy mogą udostępnić swoje aplikacje i rozwiązania jako dodatki do Shoper.

– Wyniki finansowe są odzwierciedleniem solidnej pracy, którą wspólnie wykonujemy z małymi i średnimi firmami w zakresie rozwoju handlu internetowego. Mamy dobre rozumienie ich potrzeb i oczekiwań oraz chętnie dzielimy się wiedzą i doświadczeniem. Dynamika wzrostu GMV na platformie Shoper była bardzo wysoka co kolejny raz pokazuje potencjał rozwoju tkwiący w segmencie MŚP. Na pozostałą część roku patrzymy z optymizmem – kontynuujemy inwestycje związane z rozwojem oferty usług ecommerce i pozyskaniem kolejnych specjalistów ecommerce – komentuje Marcin Kuśmierz, prezes zarządu Shoper.

Spółka prowadzi szereg projektów związanych z rozszerzeniem oferty ecommerce dla małych i średnich firm. W pierwszej połowie roku dokonała inwestycji w platformę do sprzedaży wielokanałowej (omnichannel) ErpBox, umożliwiającej m.in. sprzedaż przez polskie i zagraniczne platformy handlowe oraz integracje z systemami CRM i ERP. Użytkownicy platformy Shoper zyskali też dostęp do nowego systemu inteligentnych rekomendacji i usług finansowych (kup teraz, zapłać później). W drugiej połowie roku Shoper planuje wprowadzić do oferty m.in. nowe usługi logistyczne (np. fullfilment) a także rozszerzyć ofertę usług finansowych (np. finansowanie rozwoju merchantów).

Spółka działa w popularnym modelu SaaS, polegającym na oferowaniu usługi w formie abonamentu, w przypadku Shoper jest to kilka zróżnicowanych pod względem zawartości pakietów, pozwalających na elastyczne dopasowanie rozwiązania do wielkości i charakterystyki danego biznesu. Rynek SaaS cechuje się stałą i wysoką dynamiką wzrostu, która przyspieszyła w okresie pandemii w roku 2020.

Model biznesowy Shoper odznacza się wysokim poziomem skalowalności, co wpływa na poprawę marżowości wraz ze wzrostem liczby użytkowników platformy. Poza dystrybuowanym w formie abonamentu rozwiązaniu Shoper, wiele usług dodatkowych rozliczanych jest w modelu pay-as-you-grow, który polega na skorelowaniu przychodów Shoper z wielkością generowanych obrotów (GMV) przez sklepy na platformie Spółki. W okresie ostatnich 12 miesięcy, wartość GMV wygenerowana przez sklepy bezpośrednie na platformie Shoper zwiększyła się do 4,7 mld zł.

Spółka zadebiutowała 9 lipca br. na rynku głównym Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, wartość oferty publicznej akcji wyniosła 363 mln złotych. Obecny kurs akcji Shoper jest o 34 proc. wyższy od ceny maksymalnej z oferty dla inwestorów instytucjonalnych i indywidualnych. W lipcu Spółka znalazła się w gronie trzydziestu spółek notowanych na GPW o największej wartości obrotu akcjami.

Wstępne szacunkowe wyniki finansowe Shoper S.A.:

mln zł I półrocze 2021 I półrocze 2020 Różnica % Zmiana
Przychody 33,3 20,9 12,4 59%
EBITDA skorygowana 15,4 10,7 4,8 45%
Zysk brutto 20,9* 7,6 13,3 174%
GMV (mld zł) 2,5 1,8 0,7 41%
GMV LTM (mld zł) 4,7 3,0 1,7 56%

*10,7 mln zł  (+3.1mln/+40%) po wyłączeniu finalnego rozliczenia inwestycji w spółkę InSales RUS O.O.O.

Columbus zamknął pierwsze półrocze 2021 przychodami wyższymi o 32% r/r

W pierwszym półroczu 2021 r. Grupa Columbus Energy osiągnęła ponad 335 mln zł przychodów, czyli o 32% więcej niż w analogicznym okresie 2020 r. Znacząco wzrosły też aktywa Grupy – z 240 mln zł po pierwszym półroczu 2020 r. do prawie 690 mln zł w połowie bieżącego roku.

Jak wynika z opublikowanego dziś skonsolidowanego raportu kwartalnego Grupy Kapitałowej Columbus Energy, przychody Grupy w II kwartale 2021 r. wyniosły 178 mln zł i były o 38% wyższe niż w I kwartale br. Narastająco Grupa osiągnęła 335 mln zł przychodów, wobec 254 mln zł w analogicznym okresie 2020 r. Wynik EBITDA Grupy Columbus w ujęciu półrocznym był nieznacznie niższy i wyniósł prawie 31 mln zł wobec 38 mln zł w pierwszym półroczu 2020 r.

– Pierwsze półrocze 2021 r. było nietypowe w porównaniu do ubiegłych lat. Skończyła się dotacja z programu Mój Prąd, a zamieszanie medialne wokół nowej ustawy prosumenckiej w drugim kwartale powodowało niepewność wśród potencjalnych klientów. Większość firm z naszego sektora zanotowała spadek przychodów, a niejednokrotnie straty. Otworzyło to duże możliwości do przejmowania zespołów sprzedażowych i instalatorskich. W Columbus dobrze wykorzystaliśmy ten czas: Grupa wypracowała przychód większy o 32% niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, notując przyzwoitą rentowność – wyjaśnia Dawid Zieliński, Prezes Zarządu Columbus Energy S.A.

Jak podkreśla Zarząd Spółki w Liście do Akcjonariuszy, główny wysiłek Columbus jest skierowany na rozwój biznesów, które przyniosą długoterminową wartość. Stąd też inwestycje i działania Grupy w obszarach: perowskitów, obrotu energią, tokenizacji i przede wszystkim inwestycji we własne aktywa wytwórcze w zdywersyfikowanych technologiach, produktów na rynku ciepła i termomodernizacji, elektromobilności oraz wielu innych, pokrewnych inicjatywach.

– Dane ze sprawozdania finansowego doskonale odzwierciedlają tempo rozwoju Grupy Columbus i nasze zaangażowanie w budowę długoterminowej wartości. Już nie tylko przychody, ale także suma bilansowa uległa znacznemu przeskalowaniu: w ciągu roku nasze aktywa wzrosły z poziomu 240 mln zł do prawie 690 mln zł. Koszty tego rozwoju w oczywisty sposób obciążają krótkoterminowy wynik EBITDA, jednak naszym celem jest budowa biznesu z wizją przyszłości – uzasadnia Dawid Zieliński.

Zarząd podkreśla też, że chociaż prawie 90% przychodów Columbus w minionym półroczu stanowiła fotowoltaika dla domów jednorodzinnych, to szybki rozwój segmentu pomp ciepła wśród klientów indywidualnych oraz fotowoltaiki dla biznesu będą stopniowo zwiększać przychody, jednocześnie je dywersyfikując.

W podsumowaniu pierwszego półrocza 2021 r. mocno wybrzmiewa też temat farm fotowoltaicznych. Obecnie Columbus posiada już 44 MW w pełni operacyjnych farm i 56 MW po wybudowaniu, na końcowym etapie elektryfikacji, gdzie wartość rynkowa tylko tych aktywów to ok. 400 mln zł.

– Do budowy jest przygotowywanych kolejnych prawie 100 MW, a cały portfel deweloperski urósł w tym półroczu do ponad 6 GW! Jest to jeden z największych portfeli projektów fotowoltaicznych w Polsce, a może nawet w regionie – zauważa Dawid Zieliński.
Największe nadzieje Columbus pokłada w rozwoju nowoczesnych technologii, które transformują rynek energetyki.

– Fotowoltaika 2.0 to przyszłość. Ogniwa perowskitowe będą nieodłącznym elementem architektury, budownictwa, urządzeń elektronicznych oraz każdego elementu, który potrzebuje energii, i można na nim nadrukować ogniwo perowskitowe. Ten przełom następuje właśnie teraz, za sprawą firmy Saule, z Olgą Malinkiewicz na czele. Cały świat patrzy dziś w kierunku Wrocławia, gdzie kilkanaście tygodni temu otworzyliśmy pierwszą, pilotażową fabrykę ogniw perowskitowych. Za kilka dni w Lublinie zostanie uruchomiona pierwsza na świecie fasada z łamaczami światła, pokrytymi perowskitem, a na początku października kolejna instalacja będzie prezentowana podczas wystawy EXPO w Dubaju, gdzie Saule będzie jednym z gospodarzy polskiego pawilonu. To już nie jest etap laboratorium i nadziei wynalazców. To początek wielkiej komercjalizacji, w której Columbus, jako największy udziałowiec Saule, odegra jedną z kluczowych ról – twierdzi Prezes Columbus.

Przegląd wydarzeń tygodnia 16.08 – 20.08.2021

Kalendarz publikacji ekonomicznych w nadchodzącym tygodniu jest zdecydowanie bardziej rozbudowany, aniżeli w przypadku mijającego, a co za tym idzie wpływ publikacji na rynki finansowe będzie większy. Na ogólne nastroje inwestorów najsilniej wpłynie publikacja tzw. „minutek” z ostatniego posiedzenia FOMC. Kluczowy z punktu widzenia rynków finansowych będzie fragment dyskusji dotyczący potencjalnego terminu rozpoczęcia zacieśniania warunków finansowych. Publikacja z pewnością poruszy notowania eurodolara, z których presja rozleje się po innych klasach aktywów. Ruchy będą jednak mitygowane przez lokalne odczyty, w tym decyzje ws. poziomu stóp procentowych (Nowa Zelandia, Norwegia) czy protokół z posiedzenia RBA w przypadku dolara australijskiego. Spoglądając na krajowy rynek nie sposób ominąć danych o produkcji przemysłowej czy sprzedaży detalicznej, które z pewnością pokażą charakterystykę odbicia gospodarczego w ostatnich miesiącach. Niezmiennie na rynku przewija się temat koronawirusa i jego wpływu na tempo ożywienia w kolejnych kwartałach. Niebezpiecznie rozwija się sytuacja epidemiczna w Azji, gdzie kolejne kraje decydują się na lokalne restrykcje.

Najważniejsze wydarzenia: protokół FOMC, protokół RBA, inflacja i PKB ze Strefy euro, decyzja ws. poziomu stóp procentowych w Nowej Zelandii.

USA

Tradycyjnie uwaga inwestorów skupi się na danych z USA. Na przestrzeni tygodnia poznamy m.in. lokalne wskaźniki koniunktury z Filadelfii oraz Nowego Jorku, a także lipcową sprzedaż detaliczną. Oczekuje się, że jej wartość spadnie minimalnie w ujęciu miesięcznym, co będzie naturalną konsekwencja wzrostu bazy po zrealizowaniu się znacznej części odroczonego popytu w ostatnich miesiącach. Kluczowa z punktu widzenia rynkowych nastrojów będzie jednak publikacja opisu dyskusji z ostatniego posiedzenia FOMC (środa). Inwestorzy przyjrzą się temu, jak Rezerwa Federalna spogląda na kwestię zacieśniania monetarnego. Pod koniec mijającego tygodnia obserwujemy skromne odejście od dolara, jednak w dalszym ciągu sentyment do amerykańskiej waluty jest pozytywny, po tym jak Fed zdecydował się na zaostrzenie retoryki w kwestii ograniczenia skali skupu aktywów (QE). Niechybnie przyspiesza to proces podwyżki stóp procentowych, o czym świadczyć mogą m.in. opinie przedstawicieli Fed, którzy będą mieli głos w kolejnym roku. Z perspektywy inwestorów warto jednak pamiętać, że skrajnie pozytywne nastroje względem dolara to również spora przestrzeń do rozczarowania w przypadku niewystarczająco jastrzębiego tonu protokołu z ostatniego posiedzenia.

Strefa euro

Wpływ publikacji z USA może być częściowo łagodzony przez odczyty ze strefy euro. Wprawdzie zmiana celu inflacyjnego w EBC w praktyce uniemożliwia podwyżki stóp procentowych na podstawie tego kryterium, jednak dane o wzroście cen zawsze wywołują dodatkowe emocje. W środę Eurostat przedstawi ostateczną wartość CPI za lipiec. Wcześniej (we wtorek) opublikowane zostaną szacunku dynamiki PKB za drugi kwartał br. Konsensus zakłada dynamikę na poziomie 13,7 proc. r/r.

Nowa Zelandia

Ciekawie zapowiada się tydzień na Antypodach, gdzie we wtorek zostanie opublikowany protokół z ostatniego posiedzenia RBA. Bank centralny Australii w trakcie ostatniego posiedzenia podtrzymał swoje jastrzębie nastawienie, pomimo niekorzystnego rozwoju sytuacji epidemicznej, toteż inwestorzy poszukają uzasadnienia takich, a nie innych decyzji. O kształcie polityki pieniężnej w środę zdecyduje RBNZ. Dobre dane gospodarcze z Nowej Zelandii karzą przypuszczać podwyżkę stóp procentowych o 25 punktów bazowych, co zresztą rynek wycenia. Niewykluczona jest również kolejna podwyżka do końca br., co silnie wspiera notowania NZD. Wątpię, aby niedawny wzrost liczby zachorowań na COVID19 w Azji i związane z tym ryzyko spowolnienia gospodarczego w Nowej Zelandii były powstrzymały RBNZ od dalszego zacieśniania warunków finansowych.

Polska

W Polsce opublikowane zostaną dane o produkcji przemysłowej (czwartek) oraz sprzedaży detalicznej (piątek). Oba odczyty raczej nie wpłyną na postrzeganie złotego, a jedynie dopełnią informacji odnośnie ożywienia gospodarczego i pokażą jego strukturę. Nastroje na rynku złotego nieco się poprawiły, głównie naśladując poczynania rynków bazowych. Czynnik ryzyka politycznego zdaje się chwilowo nie ciążyć notowaniom PLN, co nie znaczy, że w pewnym momencie szumy polityczne nie dadzą o sobie ponownie znać. Wiele wskazuje jednak na to, że wiodącym czynnikiem wzrostu PKB w drugim kwartale była konsumpcja, gdzie silnie widoczny jest również efekt niskiej bazy. Dobre dane gospodarcze i wciąż wysoka inflacja sprawiają, że presja na RPP stale się zwiększa. Decydenci stale podkreślają, że kluczowe dla kształtu polityki pieniężnej w Polsce będą listopadowe prognozy DA NBP, ale wciąż najbardziej prawdopodobne jest utrzymanie głównych parametrów na niezmienionym poziomie do końca roku.

Maciej Made
DM TMS Brokers

Igrzyska Olimpijskie przez pryzmat popularności mediów

Igrzyska Olimpijskie w Tokio to kolejne, po Euro 2020, wydarzenie sportowe o globalnym zasięgu, które odbyło się tego lata. Podobnie jak święto futbolu, przyciągnęło przed ekrany komputerów i telewizorów rzesze kibiców, co przełożyło się na znaczące wzrosty popularności serwisów sportowych i transmitujących zawody stacji telewizyjnych.

Analiza dzień po dniu zagregowanych danych dla wszystkich serwisów sportowych wyraźnie wskazuje, że start Igrzysk Olimpijskich był momentem, w którym zainteresowanie internautów sportem znacząco wzrosło. Jest to istotnie widoczne na wykresie prezentującym liczbę odsłon.

VIEWS

Igrzyska Olimpijskie przez pryzmat popularności mediów
Źródło: Mediapanel, 1.07 – 11.08, kategoria Sport, Views

Szczegółowej analizie poddaliśmy serwisy sportowe, które miały największą liczbę użytkowników w czerwcu. Efekt Igrzysk jest wyraźnie widoczny w przypadku serwisów sportowych należących do Wirtualnej Polski – liczba przeglądających je codziennie użytkowników przekroczyła nawet wyniki osiągane podczas Euro 2020. Rekord liczby RU padł 29 lipca i wyniósł blisko 2,7 mln – był to wynik o ok. 700 tys. wyższy niż w dniu finałowego meczu Mistrzostw Europy (blisko 2 mln). Podobną sytuację można zaobserwować w przypadku sportowych serwisów Onetu, które w dniu największej aktywności internautów (28 lipca) odwiedziło 2,3 mln osób – o ponad 700 tys. więcej niż podczas spotkania Anglia – Włochy.

REAL USERS

Igrzyska Olimpijskie przez pryzmat popularności mediów – REAL USERS
Źródło: Mediapanel, 1.07 – 11.08, serwisy sportowe, Views

Duże zainteresowanie Igrzyskami Olimpijskimi widać także w danych prezentujących liczbę odsłon na analizowanych stronach. Ponownie liderem zestawienia są serwisy Wirtualnej Polski – rekord liczby wygenerowanych odsłon padł w ich przypadku 3 sierpnia i wyniósł 15,3 mln. Tego dnia na olimpijskim stadionie triumfowały polskie młociarki – Anita Włodarczyk i Malwina Kopron – które wywalczyły złoty i brązowy medal olimpijski. W przypadku serwisów Onetu najwięcej odsłon użytkownicy wykonali 28 lipca (8,3 mln), w dniu tenisowego miksta z udziałem Igi Świątek i Łukasza Kubota oraz spotkania reprezentacji siatkarzy z zespołem z Wenezueli.

VIEWS

Igrzyska Olimpijskie przez pryzmat popularności mediów – VIEWS
Źródło: Mediapanel, 1.07 – 11.08, serwisy sportowe, Views

A w jaki sposób kształtowała się liczba widzów oglądających kanały transmitujące olimpijskie zmagania? W przypadku TVP 1 i TVP Sport wyniki były niższe niż podczas Euro 2020, kiedy to w dni finału mistrzostw czy meczów Polaków padały rekordowe liczby RU.

REAL USERS

REAL USERS
Źródło: Gemius, 1.07 – 11.08, wybrane stacje telewizyjne, RU

Warto natomiast przyjrzeć się kanałom Eurosport 1 i Eurosport 2, które dzięki olimpijskim transmisjom przyciągnęły przed ekrany znacznie większe niż zwykle grono widzów. Średnia dzienna liczba widzów wynosiła w trakcie Igrzysk Olimpijskich (23.07 – 8.08) 2,8 mln w przypadku Eurosport 1 i 1,5 mln w przypadku Eurosport 2. To ok. 3 razy więcej, niż wyniosły średnie dzienne dla tych stacji w okresie poprzedzającym Igrzyska (1-22 lipca).

REAL USERS

wybrane stacje telewizyjne
Źródło: Gemius, 1.07 – 11.08, wybrane stacje telewizyjne, RU

Od 1 lipca można zakładać prostą spółkę akcyjną (P.S.A.) – czy warto?

Od 1 lipca 2021r. obowiązują regulacje w KSH, które wprowadziły do porządku prawnego nowy typ spółki kapitałowej, która w swojej istocie łączy w sobie rozwiązania przewidziane dla spółki z ograniczoną odpowiedzialnością i spółki akcyjnej.

Prosta spółka akcyjna, która jest tym nowym rozwiązaniem, jest podatnikiem podatku dochodowego od osób prawnych. W praktyce oznacza to, że jej opodatkowanie nie różni się zasadniczo od opodatkowania pozostałych spółek kapitałowych.

Zyski w pierwszej kolejności – podobnie jak w przypadku innych spółek kapitałowych – podlegają opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób prawnych na poziomie spółki 19% lub 9% w przypadku posiadania statusu małego podatnika (tj. gdy przychody będą niższe niż 2 mln euro).

Należy pamiętać, że w odniesieniu do 9% stawki podatku nie w każdym przypadku stawka ta znajdzie zastosowanie, bowiem np. w odniesieniu do podatnika, który został utworzony w wyniku przekształcenia przedsiębiorcy będącego osobą fizyczną (tj. wykonującego we własnym imieniu działalność gospodarczą lub spółki niebędącej osobą prawną),

– A więc 9% stawka nie będzie mogła zostać zastosowana w roku podatkowym, w którym podatnik rozpoczął działalność (w przekształconej formie) oraz w roku podatkowym bezpośrednio po nim następującym – mówi w rozmowie z MarketNews24 Marcin Rozbicki, Associate, Kancelaria Ożóg Tomczykowski. – W przypadku dystrybuowania zysków do akcjonariuszy, będą one podlegały 19% zryczałtowanemu podatkowi dochodowemu. Innymi słowy prosta spółka akcyjna tak jak pozostałe spółki kapitałowe jest opodatkowana na poziomie samej spółki oraz następnie na poziomie jej wspólników.

Co istotne, z perspektywy samych wspólników, przepisy KSH przewidują, że wkładem niepieniężnym na pokrycie akcji może być wszelki wkład mający wartość majątkową, w szczególności świadczenie pracy lub usług. I mając to na uwadze, zwracam uwagę, że zgodnie z ustawą PIT w przypadku akcjonariuszy prostej spółki akcyjnej opodatkowaniu podlega wniesienie wkładów niepieniężnych w postaci rzeczy oraz praw majątkowych – co oznacza, że w przypadku wniesienia wkładu niepieniężnego – poprzez świadczenie pracy lub usług dla spółki, taki wkład nie będzie podlegał opodatkowaniu.

W odniesieniu do opodatkowania wspólników prostej spółki akcyjnej, co do zasady zysk wypłacany wspólnikom – osobom fizycznym – będzie opodatkowany zryczałtowanym podatkiem dochodowym. W odniesieniu zaś do wspólników będących osobami prawnymi należy pamiętać o tym, że ustawa CIT przewiduje zwolnienie od opodatkowania wypłacanych zysków przez spółkę do innych osób prawnych.

Należy jednak pamiętać o tym, że aby wspólnik mógł z niego skorzystać, musi spełnić warunki wskazane w ustawie, w szczególności powinien on posiadać co najmniej 10% akcji oraz zadeklarować, że będzie on posiadał je przez co najmniej 2 lat.

Co istotne, w ślad za przepisami dotyczącymi prostej spółki akcyjnej, wypłaty z kapitału akcyjnego (jego zmniejszenia / wycofania) zostały zaliczone do kategorii przychodów z zysków osób prawnych. Wynika to wprost z regulacji ustawowych, zgodnie z którymi:

*W przypadku CIT – za przychody z zysków kapitałowych uważa się przychody z udziałów w zyskach osób prawnych stanowiące przychody faktycznie uzyskane z tego udziału, w tym: przychód ze zmniejszenia kapitału akcyjnego w prostej spółce akcyjnej.

*W odniesieniu zaś do PIT – dochodem (przychodem) z udziału w zyskach osób prawnych jest dochód (przychód) faktycznie uzyskany z tego udziału, w tym także: przychód ze zmniejszenia kapitału akcyjnego w prostej spółce akcyjnej

W praktyce oznacza to, że zakwalifikowanie przychodu ze zmniejszenia kapitału akcyjnego w prostej spółce akcyjnej do kategorii przychodów z zysków kapitałowych, będzie opodatkowane 19% zryczałtowanym podatkiem dochodowym pobieranym przez płatnika.

– Jeżeli zatem, podmiot inwestujący w polską spółkę akcyjną, który zainwestował 0.5 mln zł, będzie chciał wycofać zainwestowane środki, będzie musiał liczyć się z tym, że będą one podlegały opodatkowaniu zaś na samej czynności podatek wyniesie 95.000,00zł – wyjaśnia M.Rozbicki.

Co istotne, osobie takiej nie będzie przysługiwała możliwość pomniejszenia podstawy opodatkowania o poniesione koszty, przez co dla przyszłych inwestorów może okazać się mało intratnym rozwiązaniem.

W odniesieniu do prostych spółek akcyjnych, które zamierzają prowadzić działalność badawczo-rozwojową będą one mogły skorzystać z ulg na tego rodzaju działalność innowacyjną. Prosta spółka akcyjna przy spełnieniu wymogów ustawowych, może korzystać z ulgi na działalność badawczo rozwojową, IP Box oraz tzw. Innovation Box.

– Zwracam jednak uwagę, że na chwilę obecną regulacja w zakresie ryczałtu od dochodów spółek kapitałowych, w dalszym ciągu jest przewidziana jedynie dla podmiotów prowadzących działalność w formie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością albo spółki akcyjnej, której odpowiednio udziałowcami albo akcjonariuszami są wyłącznie osoby fizyczne nieposiadające praw majątkowych związanych z prawem do otrzymania świadczenia jako założyciele (fundatorzy) lub beneficjenci fundacji, trustu lub innego podmiotu albo stosunku prawnego o charakterze powierniczym – dodaje M.Rozbicki z Kancelarii Ożóg Tomczykowski. – Co oznacza, że na chwilę obecną, przepisy te nie są dostosowane do prostej spółki akcyjnej.