Świetne wyniki Nvidia mimo niedoboru chipów. Czy Broadcom także pobije rynek?

W minioną środę swoje wyniki finansowe za pierwszy kwartał przedstawiła NVIDIA, znany producent układów i kart graficznych. Okazały się one znacznie lepsze od oczekiwań analityków. Przychody w kwartale wzrosły o 84 proc. do 5,7 mld. dolarów, to 13 proc. więcej niż w poprzednim kwartale. Wskaźnik EPS (zysk na akcję) wzrósł o 31 proc. do 3,03 dolara z 2,31 dolara w poprzednim kwartale. Największy wzrost przychodów (+106 proc.) dotyczy chipów i kart graficznych. Popyt na część produktów firmy jest tak duży, że na wielu rynkach pozostają one trudno dostępne. Szczególnie dotyczy

to zaawansowanych układów graficznych, które są wykorzystywane przez kopiących kryptowaluty. Podaż jest ograniczona przez problemy z dostępem do chipów, a stan taki utrzyma się prawdopodobnie do 2022 roku i będzie wpływał na wyniki spółki w najbliższych kwartałach. Pomimo tych problemów spółka w drugim kwartale planuje zwiększyć przychody do 6,3 mld. dolarów oraz podnieść poziom wypracowanej marży brutto z 66,2 proc. na 66,5 proc.

W czwartek producent mikroprocesorów Broadcom przedstawi wyniki za pierwsze trzy miesiące tego roku (drugi kwartał roku podatkowego). Ta spółka także jest poważnie dotknięta problemem dostępu do półprzewodników. Już w marcu spółka informowała, że zamówienie od klientów przekroczyły 90 proc. produkcji firmy na 2021 rok. Klienci, obawiając się problemów z dostępnością produktów, zwiększają zamówienia, co jeszcze bardziej powiększa niedobory. Pomimo tych problemów spółka spodziewa się wzrostu przychodów o 17 proc. k/k.

Otwartym pozostaje pytanie, czy firmy te firmy będą nadal radzić sobie z ograniczeniami podaży i zwiększać swoje przychody do czasu polepszenia dostępności chipów. Czy też wielkość sprzedaży zostanie ograniczona, uderzając zarówno w przychody, jak i rentowność?

Paweł Majtkowski, analityk eToro na polskim rynku

Przewidzieć ruch przeciwnika

Zapowiada się senny start tygodnia z uwagi na święta bankowe w Wielkiej Brytanii i USA. Cokolwiek mogłoby się zadziać w związku z rozliczeniami końca miesiąca, powinno zostać załatwione przed weekendem. Wyglądając w przyszłość, tematem nr 1 napięcia inflacyjne pozostają oraz co z nimi zamierzają zrobić bankierzy centralni. Dziś inflacja z Niemiec będzie ważną informacją dla EBC. Fed czeka na raport z rynku pracy w piątek.

Uproszczając, rozwijające się ożywienie gospodarcze i postępujący proces szczepień rysują optymistyczne perspektywy dla świata, co wspiera apetyt na ryzyko i umacnia aktywa ryzykowne. Przeszkodą dla rozwoju tego scenariusza jest nadmiernie przyspieszająca inflacja, która może przerazić banki centralne i zmusić je do zmiany nastawienia w stronę bardziej restrykcyjną. Wyższe stopy procentowe i mniej dostępnej płynności może wywołać lawinową ucieczkę z pozycji, prawdopodobnie w większej skali niż ruchy banków centralnych by to uzasadniały. Inwestorzy lubią jednak panicznie przereagowywać, ale znów bankierzy centralni zdają sobie z tego sprawę. W kolejnych miesiącach prawdopodobnie czeka nas gra w kotka i myszkę, gdzie inwestorzy będą chcieli przewidzieć ruchy banków centralnych, a te znów będą chciały w taki sposób dokonać modyfikacji w swojej polityce, aby nie wystraszyć tych pierwszych.

Na pierwsze korekty nastawienia zdecydowały się pomniejsze banki, jak Bank Kanady, Norges Bank, czy ostatnio RBNZ. Jastrzębie głosy pojawiły się też z Banku Anglii, choć na razie tylko w wypowiedziach jednego członka (Vlieghe), a nie w oficjalnej komunikacji. Oczywiście główna uwaga skupia się na Fed oraz EBC. W ubiegłym tygodniu wiceprezes Clarida zasugerował, że Fed bada temat redukcji tempa skupu aktywów, ale reakcja rynku była przytłumiona, gdyż inwestorzy zdają sobie sprawę z warunków koniecznych dla redukcji akomodacji. Jednym z nich jest wyraźna poprawa sytuacji na rynku pracy, a po dużym rozczarowaniu przed miesiącem (wzrost zatrudnienia tylko o 266 tys., prog. 1000 tys.), teraz dużą niewiadomą są ograniczenia po stronie podaży pracy i jak wielu Amerykanów wstrzymuje się od powrotu do pracy, ograniczając się do polegania na pomocy publicznej. Odpowiedź pracodawców na wyższe oczekiwania płacowe powinna przynieść przyspieszenie wzrostu zatrudnienia. Jeśli w maju przybędzie 700+ tys. nowych miejsc pracy, może to być wystarczająca liczba, by zachęcić Fed do rozpoczęcia dyskusji o ograniczaniu tempa skupu aktywów, choć sama decyzja pozostaje odległa raczej do początku 2022 r. Im bardziej korzystne wyższemu odczytowi zatrudnienia będą sygnały z ISM (wt, czw) oraz ADP (czw), tym bardziej można spodziewać się ustawiania się rynku pod silny NFP i redukcji krótkich pozycji w USD.

W strefie euro główna uwaga będzie na jutrzejszych wstępnych szacunkach inflacji, a jeszcze dziś preludium do nich będą dane o inflacji z Niemiec. W bloku inflacja ma przyspieszyć do 1,9 proc. r/r, czyli blisko celu EBC, choć wzrost jest głównie skutkiem wyższych cen energii i efektów niskiej bazy. Członkowie Rady Zarządzającej EBC prawdopodobnie będą traktować wyższą inflację jako zjawisko przejściowe, jednak ewentualny wzrost cen w kategoriach niezwiązanych z energią może skłaniać jastrzębich członków Rady do forsowania idei zmniejszenia tempa skupu aktywów.

W Polsce poznamy składowe wzrost gospodarczego w I kw. (pon), majowe PMI dla przemysłu i CPI (wt). Ten ostatni wskaźnik będzie najistotniejszy, gdyż dalsze przyspieszenie inflacji (prog. 4,8 proc. r/r) będzie wzmacniać presję na Radzie Polityki Pieniężnej, by rozpocząć cykl podwyżek stóp procentowych. Złoty może zyskiwać na jastrzębich oczekiwaniach, jednak nie sądzimy, aby żądania rynku zostały spełnione, stąd umocnienie PLN będziemy traktować jako przejściowe z ryzykiem odwrócenia po komunikacie RPP w następnym tygodniu.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Cena ropy rośnie z powodu odradzającego się popytu

Miniony tydzień przyniósł wzrosty cen ropy naftowej, która jest obecnie najdroższa od 2 lat. Cena baryłki ropy WTI podrożała o 5,3 proc. do 67,14 dolara. Od początku roku cena ropy skoczyła o 40 proc. Jest to oczywiście zasługa szybkiego odbicia gospodarczego. Obecne wzrosty są napędzane przez prognozy co do większego popytu na ropę w okresie wakacyjnym w USA i Europie. Po miesiącach w lockdownie wiele osób planuje dłuższe wyjazdy samochodowe lub podróże lotnicze, co będzie generować dodatkowy popyt. Szybko odradza się także branża transportowa i logistyczna, której sytuacja stanowi odbicie ogólnej sytuacji gospodarczej.

Jednak wzrost popytu nie ma jeszcze charakteru globalnego. Jest odbiciem sytuacji pandemicznej i szybkości akcji szczepień. Największy wzrost popytu na ropę obserwujemy w USA. Wzrost jest widoczny także w Europie i Chinach, gdzie akcje także idą sprawnie. Mniejsze zapotrzebowanie na ropę zgłaszają natomiast pozostałe kraje azjatyckie (np. Indie) czy kraje Ameryki Południowej.

Optymizm przeważa jednak nad obawami co do przyszłości. Nastroje są tonowane co prawda przez możliwy znaczący przyrost podaży ropy związany z powrotem Iranu na światowe rynki. Trwają bowiem negocjacje tego kraju z USA i innymi mocarstwami o powrocie do porozumienia nuklearnego z 2015 roku. W zamian za wyrzeczenie się produkcji broni atomowej zniesione mają zostać sankcje na Iran. A ropa stanowi najważniejszy irański produkt eksportowy. Wydaje się jednak, że rozpędzająca się światowa gospodarka będzie w stanie zaabsorbować zwiększoną podaż ropy, bez znaczących spadków jej ceny. Może to na pewien czas spowolnić wzrost cen.

Już jutro odbywa się spotkanie państw kartelu OPEC+, które będzie poświęcone m.in. powrotowi Iranu na światowe rynki ropy. Drugim tematem będzie proponowane przez Rosję zwiększanie limitów wydobycia w czerwcu i lipcu ponad wcześniej zaplanowane wzrosty. Rynki nie spodziewają się po tym spotkaniu niespodzianek, zatem nie powinno ono mieć znaczącego wpływu na ceny surowca.

Paweł Majtkowski, analityk eToro na polskim rynku

Pracownicy uciekają na elastyczne formy zatrudnienia, by przetrwać kryzys

Jednym z efektów kryzysu pandemicznego są zmiany na rynku pracy. W 2020 roku odnotowaliśmy wzrost zatrudnienia – pojawiło się 47 tysięcy więcej osób pracujących, w porównaniu z danymi przedpandemicznymi. Analiza tych wyników wskazuje jednak, że są one konsekwencją wzrostu liczby osób pracujących w rolnictwie lub samozatrudnionych. To oznacza, że wiele osób uciekało do takich form pracy albo ze względu na brak możliwości zatrudnienia się na umowę o pracę, lub z powodu żądania pracodawcy. Od lat obserwujemy bowiem zjawisko wypychania pracowników na samozatrudnienie – co łączy się z oszczędnością pracodawców, którym obniżają się koszty pracy zatrudnionej osoby. 47-tysięczny wzrost zatrudnienia wynika więc z przyspieszenia tego trendu, na co wskazuje również duży wzrost bezrobocia. Wraz z odbiciem się polskiej gospodarki będziemy szli w kierunku unormowania się sytuacji na rynku pracy. Oczekujemy, że zmniejszy się odsetek osób pracujących w niestandardowych formach zatrudnienia. Spodziewamy się także aktywizacji osób, które bądź popadły w bierność zawodową, bądź utraciły pracę i są zarejestrowane jako bezrobotne.

– Po półtora roku pandemii odnotowaliśmy niewątpliwie wzrost bezrobocia: osób zarejestrowanych jako bezrobotnych jest o ok. 180 tys. więcej. O 80 tys. wzrosła zaś liczba osób samozatrudnionych. To pokazuje, że spadek osób pracujących w oparciu o umowę o pracę dającą bezpieczeństwo socjalne został zrekompensowany wzrostem zatrudnienia w takich sektorach czy formach zatrudnienia, które są bardziej elastyczne i niekoniecznie korzystne dla pracowników – powiedziała serwisowi eNewsroom Paula Kukołowicz, analityczka Polskiego Instytutu Ekonomicznego. – Wzrosty w elastycznych formach zatrudnienia oraz w rolnictwie pozwalają przetrwać pracownikom i pracodawcom w czasie kryzysu. Wzrost zatrudnienia w rolnictwie jest odwrotny względem tego, co obserwowaliśmy w okresie ostatnich 20-30 lat. Możemy się spodziewać, że – wraz z polepszeniem koniunktury – pracownicy, którzy przeszli do rolnictwa z budownictwa, handlu czy produkcji, wrócą do zatrudnienia w tych dawnych sektorach. Jednak dane historyczne pokazują, że powrót rynku pracy do normalności zajmuje dłużej, niż powrót wskaźników makroekonomicznych – takich, jak PKB. Dlatego proces ten może być wydłużony. Odbicie na rynku pracy będzie wolniejsze, niż odbicie w produkcji czy w konsumpcji – podkreśla Kukułowicz.

Wyniki Sfinksa za 2020 pod znakiem lockdown i odpisów

Przychody ze sprzedaży gastronomicznej restauracji sieci Sfinks Polska, w tym Sphinx i Chłopskie Jadło, z wyłączeniem sprzedaży zrealizowanej przez sieć Piwiarni, wyniosły w 2020 r. 103,03 mln zł, tj. mniej o 49% w porównaniu z 2019 r. Przychody jednostkowe spółki, czyli głównie z restauracji własnych i opłat franczyzowych, osiągnęły w minionym roku wartość 71,27 mln zł wobec 159,43 mln zł rok wcześniej. Jednostkowy wynik netto Sfinksa w roku pandemii uplasował się na poziomie -63,20 mln zł (-54,86 po oczyszczeniu z wpływu MSSF16), podczas gdy na koniec 2019 wynosił -16,69 mln zł (13,75 bez wpływu MSSF16). Na roczne wyniki gastronomicznego operatora w największym stopniu wpłynął 4,5-miesięczny zakaz obsługi gości w lokalach, wyłączenie z sieci restauracji Fabryka Pizzy, a także odpisy księgowe będące również pokłosiem pandemii.

– W 2020 r. mieliśmy tylko dwa miesiące normalnej działalności – styczeń i luty. W tym czasie nasze wyniki sprzedaży były wyższe średnio o ponad 18% r/r i zgłosiło się ok. 900 kandydatów na franczyzobiorców. W pozostałych miesiącach działalność Sfinksa zdominowała pandemia, w tym dwa okresy lockdown dla gastronomii. Zmiany w otoczeniu spółki miały wpływ na liczebność, strukturę sieci i portfolio marek. Nie wszystkie jednak restauracje, które przestały być zaliczane do naszej sieci, zostały zamknięte. To dotyczyło m.in. Fabryki Pizzy, której lokale zostały wyłączone z grupy w związku z nową umową inwestycyjną, ale co do których nadal mamy opcję zakupu. W sieci Piwiarnia Warki 18 umów terminowych, zawartych według standardów obowiązujących przed przejęciem przez nas sieci, wygasło, natomiast w sieci Sphinx zrezygnowaliśmy z 20 restauracji, gdzie to my wypowiedzieliśmy umowy, gdy nie było możliwości dostosowania czynszów do pandemicznych realiów. W 2020 r. kluczowe było wsparcie sieci franczyzowej i to się udało. Co więcej, jesteśmy przekonani, że w przyszłości będziemy mogli wrócić do części lokalizacji, z których wyszliśmy, tym razem na nowych warunkach – mówi Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska.

Kryzys pandemiczny i jego różnorodne konsekwencje w dużym stopniu odbiły się na przychodach i wynikach Sfinksa. Na wynik netto – obok załamania sprzedaży – istotnie przełożyły się też czynniki księgowe, takie jak odpisy wynikające z ostrożnego podejścia do oceny przyszłości w związku z ciągle trudną do przewidzenia sytuacją epidemiczną i jej wpływem na wielkość sprzedaży w najbliższych dwóch latach. Mowa o odpisie na potencjalną utratę wartości księgowej znaku Chłopskie Jadło (ponad 10 mln zł) czy na utratę wartości środków trwałych związaną z zamknięciami lokali (ponad 12 mln zł).

– Analizując sytuację spółki warto mieć na uwadze, że część czynników rzutujących na wynik netto ma charakter księgowy, jak właśnie odpisy. Jeśli okaże się, że przyszła sprzedaż przekroczy założenia przyjęte do wyceny, zostaną one odwrócone w części lub całości, co wpłynie na wynik pozytywnie. Poza tym nie uprawomocniła się jeszcze decyzja sądu w sprawie układu z wierzycielami w ramach Uproszczonego Postępowania Restrukturyzacyjnego i nasze zobowiązania uwzględniają także te objęte układem. Jednocześnie cały czas należy pamiętać o wpływie MSSF16, który bardzo zaburza część kategorii rachunku wyników i bilansu in plus oraz in minus. Odpis księgowy dotyczący samych tylko różnic kursowych dotyczących umów najmu to 5 mln zł. Dlatego w raporcie podajemy jednocześnie wpływ MSSF16 na sprawozdania finansowe. Kondycja biznesu operacyjnego Sfinksa po pandemii, choć trudna, nie jest tożsama z poziomem wyniku netto. Dużo lepiej oddaje ją wynik EBITDA, który w ujęciu jednostkowym na koniec 2020 r. wyniósł 11,12 mln zł, a po oczyszczeniu z wpływu MSSF16 i zmienionych przepisów rachunkowych -8,60 mln zł – komentuje prezes Sfinksa.

W 2020 r. spółka podjęła szereg inicjatyw, by obronić spółkę i sieć przed destrukcyjnym wpływem pandemii. Wprowadziła nowe marki wirtualne dostępne w ramach oferty delivery poprzez własny portal Sfinksa – smacznieiszybko.pl – Yolo Chicken, Och! Pita czy Z Byka. Przed drugim lockdown, otworzyła m.in. nowe restauracje Sphinx w Kielcach, Ostrołęce i Starogardzie Gdańskim, zaś w listopadzie rozpoczęła, kluczowe dla stabilizacji spółki, Uproszczone Postępowanie Restrukturyzacyjne. Już w 2021 r. Sfinks otrzymał zgodę wierzycieli na zaproponowany układ, który oczekuje na uprawomocnienie się decyzji sądu. Równolegle w 2020 r. spółka wystąpiła do Agencji Rozwoju Przemysłu o wsparcie dla przedsiębiorstw w restrukturyzacji w ramach programu Polityka Nowej Szansy.

– Dopiero w maju 2021 r. otrzymaliśmy pozytywną decyzję ARP dotyczącą udzielenia naszej spółce dofinansowania w wysokości 14 mln zł na pokrycie luki płynnościowej, i obecnie czekamy na wypłatę środków. De facto od jesieni nie otrzymaliśmy więc żadnego wsparcia finansowego, mimo że ubiegły rok niewątpliwie mocno doświadczył naszą spółkę. Najważniejsze dla nas było jednak to, aby przetrwali nasi restauratorzy, więc wspieraliśmy ich najmocniej, jak mogliśmy w tej trudnej sytuacji i z wzajemnością, za co bardzo im dziękuję. Obecnie cieszymy się, że mimo bardzo trudnej sytuacji spółka i sieć mogą wznowić stacjonarną działalność oraz że wchodzimy w okres odmrożenia gastronomii z nowymi planami i zapałem osób, które chcą je realizować i wraz z nami widzą potencjał rozwoju naszych sieci. Otworzyliśmy już wraz z naszym partnerem franczyzowym pierwszą po odmrożeniu , restaurację, a kolejne są w przygotowaniu do otwarcia jeszcze latem, wszystkie franczyzowe – zapowiada prezes.

W połowie maja Sfinks uruchomił restaurację w Białymstoku. Spółka ma także podpisane umowy na lokale w Krośnie, Szczytnie, Bielsko-Białej, Krakowie, Częstochowie oraz Piastowie. Kolejne umowy z nowymi franczyzobiorcami oraz nowe lokalizacje są w trakcie uzgadniania.

Przegląd wydarzeń następnego tygodnia 31.05 – 4.06.2021

Rynki uspokoiły się w umiarkowanie pozytywnych nastrojach z dominacja trendów reflacyjnych, choć perspektywa rosnącej inflacji wzbudza spekulacje, który bank centralny i jak zamierza zaadresować problem. Jak na razie Fed i EBC wyraźnie podkreślają swoją gołębiość, jednak inwestorzy nie rezygnują z dyskontowania odmiennego scenariusza. Najbliższym testem sentymentu będzie raport z rynku pracy USA.

Wydarzenia tygodnia: NFP, ISM/PMI, inflacja z Eurolandu/Polski, PKB z Polski, RBA, rynek pracy i PKB z Kanady

USA

W USA tydzień startuje od wtorku (Dzień Pamięci w poniedziałek). W kalendarzu raport z rynku pracy (pt) będzie prawdziwą dziką kartą. Po dużym rozczarowaniu przed miesiącem (wzrost zatrudnienia o 266 tys., prog. 1000 tys.), teraz dużą niewiadomą są ograniczenia po stronie podaży pracy i jak wielu Amerykanów wstrzymuje się od powrotu do pracy, ograniczając się do polegania na pomocy publicznej. Odpowiedź pracodawców na wyższe oczekiwania płacowe powinna przynieść przyspieszenie wzrostu zatrudnienia. Jeśli w maju przybędzie 700+ tys. nowych miejsc pracy, może to być wystarczająca liczba, by zachęcić Fed do rozpoczęcia dyskusji o ograniczaniu tempa skupu aktywów, choć sama decyzja pozostaje odległa raczej do początku 2022 r. Ograniczenia podaży pracy w połączeniu z zakłóceniami w dostawach materiałów mogą hamować tempo ekspansji w przemyśle (wt) i usługach (czw), ale wskaźniki ISM wciąż pozostają na bardzo wysokich poziomach. Im bardziej korzystne wyższemu odczytowi zatrudnienia będą sygnały z ISM oraz ADP (czw), tym bardziej można spodziewać się ustawianiu się rynku pod silny NFP i redukcji krótkich pozycji w USD.

Strefa euro

W strefie euro główna uwaga będzie na wstępnych szacunkach inflacji (wt). Konsensus zakłada przyspieszenie do 1,9 proc. r/r, czyli blisko celu EBC, choć wzrost jest głównie skutkiem wyższych cen energii i efektów niskiej bazy. Członkowie Rady Zarządzającej EBC prawdopodobnie będą traktować wyższą inflacje jako zjawisko przejściowe, jednak ewentualny wzrost cen w kategoriach niezwiązanych z energią może skłaniać jastrzębich członków Rady do forsowania idei zmniejszenia tempa skupu aktywów. Poza tym indeksy PMI z Eurolandu i Wielkiej Brytanii (wt, czw) będą w większości rewizjami silnych odczytów opublikowanych dwa tygodnie wcześniej, więc uwaga na nich będzie mniejsza. Wielka Brytania ma w poniedziałek wolne.

Polska

W Polsce poznamy składowe wzrost gospodarczego w I kw. (pon), majowe PMI dla przemysłu i CPI (wt). Ten ostatni wskaźnik będzie najistotniejszy, gdyż dalsze przyspieszenie inflacji (prog. 4,8 proc. r/r) będzie wzmacniać presję na Radzie Polityki Pieniężnej, by rozpocząć cykl podwyżek stóp procentowych. Złoty może zyskiwać na jastrzębich oczekiwaniach, jednak nie sądzimy, aby żądania rynku zostały spełnione, stąd umocnienie PLN będziemy traktować jako przejściowe z ryzykiem odwrócenia po komunikacie RPP w następnym tygodniu.

Chiny

Poza tym rynek będzie śledził indeksy PMI z Chin (pon, wt, czw), gdzie większa wrażliwość będzie na oznaki spowalniania ekspansji w obliczu działań władz na rzecz ograniczenia akcji kredytowej oraz utrudnień dla produkcji z tytułu wysokich cen surowców.

Australia

W Australii RBA ma pozostawić stopę procentową bez zmian (wt), a komunikat raczej nie przyniesie niespodzianek. Rynek czeka na decyzję o kontynuacji programu skupu aktywów, ale w maju RBA powiedział, że taka decyzja nastąpi najwcześniej w lipcu.

Kanada

W Kanadzie marcowy PKB (wt) pokaże silne odbicie w związku z otwarciem gospodarki po zimowym lockdownie. Majowe dane z rynku pracy (pt) będą jednak obciążone przywróceniem restrykcji w usługach i prognozy zakładają spadek zatrudnienia. Mocno wykupiony CAD będzie bardziej podatny na negatywne zaskoczenia w danych.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Szybszy rozwój przemysłu utrudniony przez zakłócenia w łańcuchach dostaw

W tym tygodniu spośród wyników polskiej gospodarki najciekawsze okazały się dane dla kwietniowej produkcji przemysłowej, która wzrosła o niewiarygodne 44,5% r/r. Należy jednak zaznaczyć, że istotny wpływ na ten wynik miały dane z ubiegłego roku. W kwietniu 2020 r. w wielu firmach wstrzymano produkcję w związku wybuchem pandemii. Efekt bardzo niskiej bazy wpłynął zatem znacząco na te międzyroczne wyniki.

Najlepiej obrazującą produkcję przemysłową w kwietniu jest wyrównany sezonowo spadek o 0,4% w stosunku do poprzedniego miesiąca. Warto również wspomnieć o wzroście o 15,5% międzyrocznej produkcji przemysłowej za okres styczeń-kwiecień. Na podstawie tych wyników można stwierdzić, że polski przemysł nadal ma się dobrze. Jednak negatywnie wpływają na niego zakłócenia w łańcuchach dostaw, co generuje potencjalne straty i przyczynia się do wzrostu kosztów dla przedsiębiorstw.

Wśród innych danych z polskiej gospodarki warto wspomnieć o stopie bezrobocia. Tutaj zgodnie z oczekiwaniami nastąpił spadek do 6,3% i w przyszłości można spodziewać się dalszego trendu spadkowego.

Choć w tym tygodniu kurs złotego się wahał, to na koniec tygodnia powrócił do notowanego ostatnio poziomu. W piątek rano jego kurs wynosił 4,49 PLN/EUR. Notowania eurodolara również nie zmieniły się istotnie, pod koniec tego tygodnia kurs dla tej pary walutowej kształtował się na poziomie 1,218 USD/EUR.

AKCENTA

ZPP: Polski Ład sprzeczny z komunikatem KE ws. uproszczenia systemu podatkowego

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców z zadowoleniem przyjmuje komunikat Komisji Europejskiej „Opodatkowanie działalności gospodarczej w XXI wieku”, który ma na celu zmniejszyć obciążenia administracyjne, uprościć system podatkowy i stworzyć bardziej przyjazne otoczenie dla prowadzenia biznesu, jak również ułatwić przedsiębiorstwom odrabianie strat po kryzysie wywołanym pandemią koronawirusa. Nie sposób jednak nie zauważyć, że propozycje KE w zakresie systemu podatkowego wydają się całkowicie przeciwne intencjom twórców Polskiego Ładu, którzy mają zamiar podnosić obciążenia podatkowe. Jednocześnie, warty uwagi jest fakt, że KE stawia na uproszczanie systemu podatkowego, podczas gdy system ulg przewidzianych w Polskim Ładzie bez wątpienia doprowadzi do większego skomplikowania polskiego systemu podatkowego.

18 maja br. Komisja Europejska opublikowała komunikat w sprawie opodatkowania przedsiębiorstw w XXI wieku. Jego celem jest wspieranie solidnego, skutecznego i sprawiedliwego systemu podatkowego dla przedsiębiorstw w Unii Europejskiej. Komunikat przedstawia zarówno długo- jak i krótkoterminową wizję wychodzenia z kryzysu wywołanego pandemią koronawirusa oraz zapewnienia odpowiednich przychodów budżetowych w nadchodzących latach. Największy nacisk jest położony na stworzenie sprawiedliwego i stabilnego otoczenia dla biznesu, które pobudzi trwały i sprzyjający tworzeniu miejsc pracy wzrost gospodarczy w UE. W rezultacie, uproszczenie systemu podatkowego ma doprowadzić do wzmocnienia pozycji gospodarczej UE i osiągnięcia strategicznej autonomii.

Przechodząc do szczegółów planu Komisji Europejskiej, można wymienić trzy podstawowe filary planu. Po pierwsze, do 2023 roku KE zaproponuje nowe ramy opodatkowania przedsiębiorstw w UE, które zmniejszą obciążenia administracyjne, usuną przeszkody podatkowe oraz stworzą bardziej przyjazne otoczenie dla prowadzenia działalności gospodarczej na jednolitym rynku.

W ramach projektu „Business in Europe: ramy regulacyjne opodatkowania dochodów” (lub BEFIT) zostanie stworzony jednolity zbiór przepisów dotyczący podatku dochodowego od osób prawnych w UE. Ważnym celem BEFIT jest uzyskanie bardziej sprawiedliwego podziału praw do opodatkowania pomiędzy państwami członkowskimi. Co istotniejsze, BEFIT ograniczy obciążenia administracyjne, zmniejszy koszty zgodności, a poprzez uproszczenie systemu, zmniejszy możliwości unikania opodatkowania i będzie wspierać zatrudnienie oraz inwestycje.

Od strony formalnej BEFIT zastąpi propozycję wspólnej skonsolidowanej podstawy opodatkowania osób prawnych (CCCTB), który zostanie wycofany. BEFIT ma również być przyczynkiem do szerszej dyskusji o przyszłości unijnego opodatkowania, które zostanie sympozjum podatkowym w 2022 r.

Po drugie, w komunikacie KE nakreśliła agendę podatkową na najbliższe dwa lata. KE wyróżniła dwie kategorie środków. Pierwsza nakierowana jest na zwiększenie przejrzystości poprzez zaproponowanie, aby niektóre duże przedsiębiorstwa działające w UE publikowały swoje efektywne stawki opodatkowania. Tymczasem druga skupia się na wspieraniu ożywienia gospodarczego poprzez zlikwidowanie nierówności między długiem a kapitałem w obecnym systemie opodatkowania przedsiębiorstw, w którym finansowanie dłużne przedsiębiorstw jest traktowane w sposób bardziej uprzywilejowany niż finansowanie kapitałowe.

Trzeci filar komunikatu KE został poświęcony kwestii start wywołanych przez pandemię koronawirusa. Również w dn. 18 maja br. Komisja Europejska rekomendacje w sprawie rozliczania strat, w których zachęca państwa członkowskie do umożliwienia przedsiębiorstwom przenoszenia strat co najmniej na poprzedni rok podatkowy. W naszej ocenie, taka rekomendacja jest przyjazna dla biznesu i ułatwi odbudowę gospodarczą po pandemii koronawirusa. Jak zauważa sama KE, środek ten będzie miał pozytywny wpływ w szczególności na sytuację małych i średnich przedsiębiorstw.

Podejście zaprezentowane przez KE można w skrócie opisać jako przyjazne dla biznesu. Tego rodzaju propozycji, w ocenie ZPP, zabrakło w Polskim Ładzie. Propozycje zawarte w punkcie „Dobry klimat dla firm” stanowią de facto recykling znanych już wcześniej zapowiedzi oraz rozwiązań, nad którymi prace toczą się od jakiegoś czasu. Dla przedsiębiorców Polski Ład nie oferuje zatem żadnych istotniejszych nowości. Jednocześnie, Polski Ład zdecydowanie podnosi efektywne obciążenia dla samozatrudnionych ze względu na zmianę systemu rozliczania składki zdrowotnej oraz komplikuje polski system podatkowy, wprowadzając liczne ulgi, mające na celu ograniczyć negatywny wpływ nowych rozwiązań na poszczególne grupy społeczne.

Mając powyższe na uwadze, należy stwierdzić, że zmiany zaproponowane przez rządzących w ramach Polskiego Ładu są sprzeczne z kierunkiem upraszczania systemu podatkowego oraz ułatwiania prowadzenia biznesu wyznaczonym przez Komisję Europejską w komunikacie „Opodatkowanie działalności gospodarczej w XXI wieku”.

Praca w Austrii – legalne zatrudnienie we współpracy z agencją

By zobaczyć, jak duże jest zainteresowanie pracą za granicami kraju wśród Polaków, wystarczy wpisać losowe hasło dotyczące jej w wyszukiwarkę internetową. Wyników dla “oferty pracy Austria” są dosłownie tysiące – zarówno ze strony poszukujących zatrudnienia, jak i tych, którzy potrzebują siły roboczej. Aby jednak nie zgubić się w setkach ofert i zyskać ostatecznie legalne zatrudnienie, warto jest skorzystać z usług sprawdzonej agencji pracy. To szczególnie ważne, gdy nigdy wcześniej nie szukałeś zatrudnienia poza granicami własnego kraju. Co w ten sposób zyskujesz?

Jeśli jesteś jednym z Polaków, który od jakiegoś czasu przegląda dostępne w sieci oferty pracy w Austrii, musisz zachować czujność. Znalezienie zatrudnienia nie jest wcale takie łatwe, zwłaszcza jeśli nie znasz języka na zaawansowanym poziomie i nie zapoznałeś się szczegółowo z obowiązującym na miejscu prawem. Należy zdawać sobie sprawę, że nieuczciwy pracodawca może zdarzyć się wszędzie, a konsekwencje braku umowy czy niekorzystnych zapisów w niej odczujesz nie kto inny, ale właśnie pracownik. Praca w Austrii z pewnością bardzo często przynosi wymierne korzyści finansowe, jednak należy poszukiwać jej i wybrać ją w sposób odpowiedzialny. Najbezpieczniejszym rozwiązaniem zawsze będzie skorzystanie z usług doświadczonej agencji pracy. Przekonaj się, dlaczego to takie ważne.Praca Austria

Praca w Austrii – jak zatrudnić się legalnie?

Gdy wpiszesz w okienko wyszukiwarki internetowej hasło “spawacz Austria” czy “elektryk Austria”, od razu się przekonasz, że jest spore zapotrzebowanie na wyspecjalizowanych pracowników. Musisz jednak uważać, by nie trafić na ogłoszeniodawcę, który chce znaleźć Polaków chcących pracować nielegalnie lub nieświadomie przedstawia im fikcyjne umowy. Gdy wyjedziesz i na miejscu przekonasz się, że trafiłeś na właśnie taką osobę, może się zdarzyć, że w chwili bezradności przyjmiesz nie tylko niekorzystną, ale także i niebezpieczną dla ciebie propozycję. Tymczasem współpraca z agencją mogłaby cię od tego uchronić. Co zyskujesz?

Najważniejsze jest to, że współpracując z agencją zatrudnienia za granicą, podejmujesz pracę legalnie. Oznacza to, że oprócz wynagrodzenia, pracodawca odprowadza odpowiednie składki, które pozwalają ci na korzystanie ze świadczeń zdrowotnych czy emerytalnych, a ty możesz uczciwie odprowadzić podatek od dochodu. Gdy praca w Austrii jest w kręgach twoich zawodowych zainteresowań, dla własnego dobra powinieneś zdecydować się na przedstawiciela. Ten będzie reprezentował cię w rozmowach z potencjalnym pracodawcą, a więc zadba o godne wynagrodzenie za twoją pracę i długoterminową umowę. Musisz mieć na względzie to, że jako osoba z profesjonalnej agencji, ma on większe możliwości niż pojedynczy obywatel innego kraju. Dzięki niemu zyskasz również gwarancję zakwaterowania na dni pracy, co szczególnie na początku jest bardzo dużym ułatwieniem.

Dlaczego jeszcze warto skorzystać z oferty pracy w Austrii, która pojawiła się na stronie profesjonalnej agencji pracy? Czasami zdarza się, że po pewnym okresie pracodawca jest z niezależnych od ciebie ani od niego przyczyn zmuszony do rozwiązania waszej umowy. W takiej sytuacji przedstawiciel agencji, z którą podjąłeś współpracę, zagwarantuje ci odpowiednią opiekę i w miarę możliwości zaproponuje nowe miejsce pracy. Co istotne, w ramach umowy z agencją najczęściej możesz liczyć również na pomoc przy nowym zakwaterowaniu oraz – co niezwykle wygodne – przeprowadzce.

Oferty pracy Austria – tylko u sprawdzonych specjalistów

Przeszukiwanie internetowych ofert spod hasła “praca Austria” może skończyć się owocną współpracą. Musisz jednak zachować dużo rozsądku. Pamiętaj bowiem, że nie tylko zagraniczni pracodawcy mogą cię oszukać – należy również dokładnie przyjrzeć się wystawiającym ogłoszenie agencjom. Jak sprawdzić, czy wybrana przez ciebie firma jest godna twojego zaufania?

Jeśli praca w Austrii to twój cel na bliższą lub dalszą przyszłość i zależy ci na owocną współpracę z profesjonalną agencją, która będzie cię reprezentować, koniecznie sprawdź jej legalność. Zawsze korzystaj z krajowego rejestru agencji zatrudnienia i wybieraj te miejsca, które widnieją w nim jako agencje pośrednictwa do pracy za granicą. W ten sposób możesz wyjechać do pracy spokojnie i nie martwić się, że zostałeś oszukany.

Kiedy warto skorzystać z doradztwa cyfrowego?

O rewolucji przemysłowej 4.0 czy transformacji cyfrowej słyszała pewnie większość osób prowadzących własny biznes. Sama znajomość tych pojęć nie wystarczy jednak, by samodzielnie przeprowadzić firmę przez zmiany w tym obszarze. Z jakiego wsparcia warto korzystać, by wdrożenie produktów cyfrowych przyniosło oczekiwane efekty?

Jak mądrze korzystać z możliwości, jakie daje transformacja cyfrowa?

Transformacja cyfrowa w firmie to proces, który obejmuje znacznie więcej niż obszary związane z IT. Zmiany pojawiają się we wszystkich aspektach biznesu: administracji, HR, marketingu czy produkcji. Proces transformacji cyfrowej to wyzwanie, tym bardziej że menedżerowie firm mają do dyspozycji bardzo dużą ilość narzędzi i produktów cyfrowych: do obsługi księgowej, zarządzania relacjami z klientami, planowania pracy, tworzenia dokumentacji.

Jak wybrać właściwą drogę do transformacji cyfrowej przedsiębiorstwa? Firmy bardzo rzadko robią to na własną rękę. Jeśli chcesz mieć pewność, że proces zostanie przeprowadzony prawidłowo, rozważ skorzystanie z pomocy firmy doradczej.

Czego możesz oczekiwać, korzystając z doradztwa cyfrowego? Przykładem mogą być usługi świadczone przez GlobalLogic, lidera w branży inżynierii cyfrowej. Punktem wyjścia jest zawsze dokładne poznanie potrzeb firmy. Na tej podstawie proponuje się konkretne rozwiązania: innowacyjne produkty, strategię zarządzania, usługi projektowe. Doradcy nie ograniczają się do przedstawienia propozycji, ale towarzyszą klientowi na kolejnych etapach transformacji cyfrowej, aż do wdrożenia gotowych produktów.

Kompetencje osób świadczących usługi doradztwa cyfrowego

Doradztwo w zakresie cyfryzacji biznesu wymaga posiadania szczególnego zestawu cech i umiejętności. Eksperci z tego zakresu powinni oczywiście być doskonale zorientowani w tematyce innowacji, rozwiązań dla biznesu, nowoczesnego oprogramowania. Aby usługi doradcze rzeczywiście wpisały się w potrzeby klienta, potrzeba jednak czegoś więcej: umiejętności analitycznego myślenia, planowania strategicznego i szerokiego spojrzenia na działalność firmy.

Na jakich etapach rozwoju firmy może być przydatne doradztwo cyfrowe?

Czy z usług doradczych korzystają wyłącznie osoby nowe w świecie biznesu i nowych technologii? Takie wsparcie nie jest zarezerwowane tylko dla początkujących. Z doradztwa cyfrowego możesz skorzystać, gdy:

  • Zakładasz nową firmę lub tworzysz nową markę i pracujesz nad jej koncepcją
  • Oferowany przez Ciebie produkt lub usługa wymagają modyfikacji
  • Szukasz nowych źródeł przychodu dla swojej firmy
  • Chcesz usprawnić procesy w firmie: obsługę klientów, zarządzanie danymi, produkcję lub inne obszary.

Wzrost gospodarczy napędza ceny surowców

Rok 2021 przyniósł wzrosty kursów większości surowców. Ceny wzrosły od stali po zboże i od drewna po miedź. Popandemiczne wyniki gospodarcze są znacznie lepsze od oczekiwań, a gospodarka wychodzi na prostą znacznie szybciej, niż przewidywano. Odbija się to na rosnących cenach surowców i trudno oczekiwać zmian tego trendu. Otwierające się światowe gospodarki będą potrzebować w najbliższym czasie jeszcze więcej surowców. Spędza to z powiek sen menadżerom w firmach, które wykorzystują je do produkcji. Ich rosnące ceny przekładają się na ceny gotowych produktów, za które konsumenci muszą płacić więcej. A to znowu napędza oczekiwania inflacyjne.

Złoto przychodzi nam do głowy jako pierwsze, gdy myślimy o surowcach. Cena tego kruszcu niedawno przekroczyła 1900 dolarów za uncję i ma duże szanse, by w najbliższych miesiącach przebić ponownie magiczny poziom 2000 dolarów. Złoto drożeje za sprawą rosnącego popytu ze strony branży jubilerskiej (wzrost w pierwszym kwartale 2021 o 50 proc. r/r). Powoli powraca także popyt inwestycyjny, który spadł w pierwszym kwartale o 70 proc. r/r. Złoto jest postrzegane jako ważne narzędzie dywersyfikacji ze względu na niską korelację z innymi klasami aktywów. Dodatkowo jest postrzegane jako narzędzie chroniące przed inflacją, która ostatnio gwałtownie rośnie na całym świecie. Im bardziej rynki będą przekonywać się do średnio- i długoterminowego charakteru inflacji, tym bardziej może wzrosnąć popyt na złoto. Pamiętajmy jednak, że w globalnym świecie zwykle nie występuje już prosta zależność między inflacją a cenami surowców, ma to charakter bardziej złożony. To nie zmienia faktu, że złoto może być dobrym punktem wyjścia do zabezpieczenia się przed skutkami inflacji.

W przypadku ropy naftowej wzrosty są także związane ze wzrostem aktywności gospodarczej. Od początku roku baryłka ropy WTI podrożała z 48 na 66 dolarów (37 proc.). Odradzająca się gospodarka generuje i będzie generować rosnący popyt na nośniki energii. Z drugiej strony wzrosty są limitowane obawami co do możliwego znaczącego skoku podaży ropy w wyniku osiągnięcia nowego porozumienia z Iranem. Wydaje się jednak, że odradzająca się gospodarka jest w stanie wchłonąć irańską produkcję ropy bez istotnych spadków cen.

Inwestorzy, którzy chcą inwestować w surowce, mają wiele możliwości. Pierwszym, jest fizyczny zakup danego surowca. Jest on popularny w przypadku metali szlachetnych takich jak złoto, srebro czy platyna. Ich wysoki ciężar właściwy powoduje, że sztabki złota o wadze kilku czy kilkunastu kilogramów mają niewielkie rozmiary. Trudniej wyobrazić sobie zakup w tej formie ropy naftowej czy drewna, w przypadku których koszt magazynowania mógłby przewyższyć zyski ze wzrostu ceny. Złoto możemy kupować zarówno w postaci monet bulionowych, których cena jest równa cenie kruszcu w nich zawartego, jak i w postaci monet numizmatycznych. Pamiętajmy jednak, że w tym drugim wypadku cena numizmatu może być bardziej skorelowana z sytuacją na rynku monet niż ceną kruszcu. W przypadku biżuterii warto pamiętać, że cena takich wyrobów jest zwykle znacznie wyższa od ceny użytego surowca, z powodu kosztów wykonania, ale też konieczności zapłaty podatku VAT, co może obciążać naszą inwestycję.

Innym sposobem jest inwestowanie pośrednie w spółki, fundusze ETF czy fundusze inwestycyjne oparte o rynek surowców. Na przykład SPDR Gold Trust jest największym na świecie funduszem ETF odzwierciedlającym ceny złota. Podobnie jak iShares Gold Trust

ETF dla złota i iShares Silver Trust ETF dla srebra. Ostatnim sposobem na inwestowanie może być także zakup kontraktów terminowych (CFD) na surowce takie jak złoto, srebro, nikiel, platynę, czy miedź. Jednak to jest instrument dla bardziej zaawansowanych inwestorów.

Wzrost gospodarczy i rosnąca inflacja to elementy, które w najbliższym czasie będą kształtować rynek surowców na świecie. Choć za sobą mamy już duże, czasem nawet rekordowe, wzrosty wielu surowców, to wciąż ich ceny mogą jeszcze rosnąć. Na wielu rynkach surowcowych mamy bowiem do czynienia z ogromną nierównowagą i znaczną przewagą popytu nad podażą.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Urlopy 2021 – jakie nowe uprawnienia ma pracodawca, a jakie pracownik?

Wielu Polaków planuje już wakacyjny wypoczynek. Eksperci z firmy inFakt przypominają, jakie zmiany w przepisach urlopowych zaszły w wyniku wprowadzenia stanu epidemii, kiedy pracodawca może nie zgodzić się na urlop lub odwołać z niego pracownika oraz jak wykorzystać zaległe dni wolne za poprzedni rok.

Zgodnie z Kodeksem pracy każdemu pracownikowi przysługuje coroczny, nieprzerwany oraz płatny urlop i nie można się tego prawa zrzec. Urlop powinien być udzielony w roku, za który jest należny. Na wniosek pracownika może być podzielony na części, ale przynajmniej jedna z nich musi trwać minimum 14 dni. – Urlop niewykorzystany w danym roku kalendarzowym staje się urlopem zaległym i musi zostać wykorzystany do końca września kolejnego roku. Nie ma możliwości wypłacenia ekwiwalentu za zaległy urlop, trzeba te dni po prostu wykorzystać – podkreśla Mateusz Boguszewski, główny księgowy w firmie inFakt. Pracodawca ustala plan urlopów, biorąc pod uwagę wnioski pracowników i konieczność zapewnienia normalnego toku pracy przedsiębiorstwa. Nie musi tego robić, jeśli zakładowa organizacja związkowa wyraziła na to zgodę lub jeżeli nie ma jej u danego pracodawcy.

Odmowa lub odwołanie z urlopu

Jeśli w firmie nie ma planu urlopów, pracodawca ustala termin z pracownikiem, na podstawie dat wskazanych we wniosku urlopowym. W szczególnych przypadkach pracodawca może odmówić udzielenia urlopu. Zgodnie z Art. 164 par. 2 Kodeksu Pracy, przesunięcie terminu urlopu jest dopuszczalne ze względu na szczególne potrzeby pracodawcy, jeśli nieobecność pracownika mogłaby poważnie zakłócić tok pracy. – Może to być np. sytuacja, w której pracodawca nie może zastąpić pracownika lub wszyscy pracujący na danym stanowisku zawnioskowali o urlop w tym samym czasie. W takim wypadku pracodawca musi udzielić urlopu w innym, uzgodnionym z pracownikiem terminie – wskazuje Mateusz Boguszewski.

Jeżeli pracownik uważa, że pracodawca nie miał prawa odmówić mu wypoczynku, może dochodzić swoich praw przed sądem pracy. Wyjątkiem są pracownicy tzw. infrastruktury krytycznej, która pełni kluczową rolę w zwalczaniu epidemii. Zaliczają się do niej m.in. sektor energetyczny, telekomunikacyjny oraz paliwowy. Zgodnie z przepisami tarczy antykryzysowej pracodawcy z tego sektora mogą odmówić udzielenia urlopu bez podawania przyczyny.

Każdy pracodawca może także odwołać pracownika z urlopu, jednak tylko w przypadku, kiedy okoliczności powodujące tę konieczność nie były znane przed rozpoczęciem urlopu. Bez względu na przyczynę odwołania, pracownikowi przysługuje w takiej sytuacji zwrot poniesionych kosztów, np. biletów lotniczych czy kosztów wykupionej wycieczki.

Stan epidemii a urlopy

W związku z panującym stanem epidemii ustawodawca przewidział możliwość udzielenia pracownikowi urlopu bez jego zgody – dotyczy to jednak tylko urlopu zaległego. Jeżeli pracownik nie wykorzystał w całości urlopu przysługującego mu za rok 2020, pracodawca może skierować go na urlop w dogodnym dla siebie terminie. – Trzeba jednak podkreślić, że żaden z przepisów wprowadzanych w związku z pandemią nie przewiduje przymusowego udzielania bieżącego urlopu wypoczynkowego ani urlopu bezpłatnego. Na każdy z nich pracownik nadal musi wyrazić zgodę – podkreśla ekspert inFakt.

Urlop na żądanie – kiedy możliwa jest odmowa?

Oprócz planowego urlopu pracownikowi przysługuje też 4 dni tzw. „urlopu na żądanie”. Pracodawca jest zobowiązany go udzielić pod warunkiem, że pracownik zgłosi żądanie otrzymania dnia wolnego przed rozpoczęciem pracy. Ekspert inFakt zwraca jednak uwagę, że do rozpoczęcia takiego urlopu wymagana jest zgoda pracodawcy, który może go odmówić, np. w przypadku braków kadrowych, grożących przerwaniem ciągłości pracy. Podstawą do odmowy może też być artykuł Kodeksu pracy według którego pracownik zobowiązany jest do dbania o dobro zakładu pracy lub sytuacja, w której pracownik wiedział wcześniej o swojej nieobecności, a pracodawca nie udzielił mu urlopu wypoczynkowego w tym samym terminie.

Centrum Medyczne enel-med z 37-proc. wzrostem EBITDA w 1Q 2021 roku

Firma Enel-med w 1Q 2021 roku 106 mln zł przychodów ze sprzedaży, wobec 107,5 mln zł w 1Q 2020 roku. EBITDA grupy (z wyłączeniem wpływu MSSF 16) w analizowanym okresie wyniosła 6,5 mln zł, co oznacza wzrost rok do roku o 37,5 proc. Zysk brutto grupy (z wyłączeniem wpływu MSSF 16) wzrósł w 1Q 2021 roku do 0,2 mln zł, z -1,6 mln zł w 1Q 2020 roku.

– Przychody wygenerowane w kanale FFS (fee for service) od klientów indywidualnych wzrosły rok do roku w 1Q 2021 roku o 13,4 proc., do 25,4 mln zł, co pokazuje wzmożoną aktywność pacjentów m.in. dzięki normalizacji sytuacji epidemicznej. Wpływy z abonamentów (Enel-Care) oraz ubezpieczeń (Medi Care) wyniosły w analizowanym okresie 34,7 mln zł, co stanowi 65,6 proc. łącznej sprzedaży w pierwszych trzech miesiącach bieżącego roku. Stabilna baza klientów abonamentowych i ubezpieczeniowych oraz wzrost popytu na nasze usługi wśród klientów komercyjnych pozwalają nam z optymizmem patrzeć na kolejne kwartały 2021 roku – komentuje Jacek Rozwadowski, prezes enel-med.

Wzmożony okres zachorowalności, który przypada na pierwszy kwartał, skutkuje wyższym wykorzystaniem abonamentów medycznych przez klientów korporacyjnych, czyli też wyższym poziomem generowanych kosztów. Efektywne zarządzenie siecią oraz zdywersyfikowana struktura sprzedaży pozwalają nam osiągać korzystne wskaźniki rentowności. W 1Q 2021 roku marża EBITDA (z wyłączeniem wpływu MSSF 16) wyniosła 6,1 proc., co oznacza wzrost rok do roku o 1,7 p.p. – dodaje Rozwadowski.

Nieznaczny spadek sprzedaży w ujęciu rok do roku w 1Q 2021 roku, wynoszący 1,5 proc., jest konsekwencją wstrzymywania decyzji zakupowych przez część klientów z segmentu B2B w związku z pandemią i ograniczeniami gospodarczymi. 

Skonsolidowane wyniki finansowe bez MSSF 16 Grupy Kapitałowej ENEL-MED

  1Q 2020 rok 1Q 2021 rok Zmiana
Przychody (mln zł) 107,7 106,0 -1,5%
EBITDA (mln zł) 4,7 6,5 +37%
Zysk brutto (mln zł) -1,6 0,2 +112,5%
Marża EBITDA (proc.) 4,4% 6,1% +1,7 p.p.

Na koniec marca 2021 roku grupa dysponowała środkami pieniężnymi w kwocie 19 mln zł
w porównaniu z 8,1 mln zł na koniec marca 2020 roku. Wartość wskaźnika zadłużenia oprocentowanego netto[1] do EBITDA[2] na koniec analizowanego okresu wyniosła 0,35x.

Spółka w ramach realizowanej strategii 18 maja 2021 roku podpisała dziesięcioletnią umowę najmu lokalu położonego w centrum handlowo-usługowo-rozrywkowym pod nazwą Dom Mody „KLIF” w Warszawie na potrzeby oddziału enel-med.

[1] Zadłużenie oprocentowane netto rozumiane jest jako oprocentowane kredyty i pożyczki minus saldo gotówki.

[2] Wskaźnik EBITDA rozumiany jest jako zysk operacyjny plus amortyzacja.

Żart, który zerwał się ze smyczy. Na czym polega fenomen Dogecoina?

Spadki cen po odcinku podcastu? Bezprecedensowe wzrosty za sprawą wyłącznie jednego tweeta? Tak w ogromnym skrócie zachowują się światowe kryptowaluty. W teorii niezależne od banków centralnych czy innych instytucji fiskalnych wirtualne nominały stały się nie tylko sporą częścią portfeli inwestycyjnych, ale także elementem popkultury. Nic dziwnego, że w końcu obok Bitcoina, Ethereum, Tethera zadebiutował nawiązujący do popularnego mema z pieskiem rasy Shiba – Dogecoin. Na czym polega fenomen coraz poważniejszej na rynku kryptowaluty, która pierwotnie miała być… żartem?

“Pieseł” na giełdzie

Rok 2013. Amerykanin Billy Markus jest programistą w IBM, a Australijczyk Jackson Palmer zajmuje się marketingiem dla Adobe Systems w Sydney. Pierwszy zaczepia na Twitterze przyszłego wspólnika, pisząc: “jestem pewien, że inwestowanie w Dogecoina będzie dużą rzeczą”. Dokładnie 10 dni później pracowali już nad systemem, który pozwoliłby na dystrybucję własnej waluty rodem z mema o psie Shiba (w Polsce znanym, jako “Pieseł”). Pierwszego miesiąca witryna dogecoin.com odnotowała ponad milion odwiedzających. Wtedy też sami twórcy stwierdzili, że ich internetowy żart powinien potrwać nieco dłużej.

Wiatru w dogecoinowe żagle dały również Chiny, które równolegle do powstania nowej kryptowaluty zakazały krajowym bankom inwestowania w podobne instrumenty. Na przekór chińskiemu rządowi prywatni entuzjaści podobnych ciekawostek podbili wartość Dogecoina o 300 proc. w pierwszych dwóch tygodniach kariery waluty na rynku międzynarodowym. W ciągu kolejnych lat analitycy szacowali, że twór Markusa i Palmera zanotował łączny wzrost rzędu 1400 proc., osiągając cenę z wyjściowych 0,045 dolara do 0,7 dolara w rekordowym momencie istnienia Dogecoina. Co ważne, w dyskusji o rekordowych wycenach jest kilka konkurencyjnych głosów i brak jednolitych danych. Według CoinMarketCap dokładnie 13 kwietnia 2021 roku padła cena nawet 0,09518 dolara, a 8 maja jego kurs miał osiągnąć 0,740796 dolarów.

Honda za kryptowalutę

Wraz ze wzrostem popularności kryptowalut media zaczęły donosić o nowych milionerach, którzy nawet w kilka miesięcy zdobyli kapitał pozwalający im na rozpoczęcie całkowicie nowego rozdziału w ich życiu. Takim przykładem jest, chociażby Aziz McMahon, szef rynków wschodzących w londyńskim Goldman Sachs, który po 14 latach pracy w City chce za Dogecoiny otworzyć własny fundusz hedgingowy. Co jednak z samymi twórcami? Oni z kolei nie udzielają się w social mediach, a w jednym z nielicznych wywiadów dla portalu Decrypt Jackson Palmer w roku 2018 stwierdził, że nie traktuje Dogecoina jako elementu kariery, a raczej niezobowiązujące hobby. Z kolei w 2015 roku Billy Markus sprzedał większość swoich udziałów, a środki z transakcji wystarczyły mu na… używaną Hondę Civic.

– Bez wątpienia Dogecoin, ale również inne, bardzo podobne projekty wzbudzają ogromne emocje. Kryptowaluta, o której mówimy, osiągnęła na początku maja kapitalizację rzędu ponad 64 mld dolarów, po czym jej umowna wartość spadła do 45 mld dolarów [stan na 25 maja 2021 roku – przyp. red.]. i Mimo gigantycznego ryzyka, Dogecoin przyciąga coraz większą uwagę zwłaszcza początkujących drobnych inwestorów na całym świecie. Takie instrumenty mogą przynieść ogromne zyski, ale równie dobrze mogą się pojawić gwałtowne spadki prowadzące do bankructwa inwestorów. Wszystko jest dla ludzi, ale nie wkładałbym w Dogecoina oszczędności życia. Przy takich decyzjach sprawdzają się o wiele bardziej odpowiedzialne fundusze. To nie przypadek, że amerykański FED oficjalnie odradza korzystania z tego typu “okazji” – komentuje Łukasz Blichewicz, prezes Grupy Assay, ekspert w zakresie rozwoju i finansowania spółek technologicznych.

Wszystko w rękach Muska

Ze względu na brak większych powiązań Dogecoina z konwencjonalnym systemem bankowym, na wycenę waluty wpływają inne, często bardzo niestandardowe czynniki. Dla przykładu tweety Elona Muska o projekcie Markusa i Palmera często windowały kurs Dogecoina, choć pierwotnie większość wpisów CEO Tesli była podszyta niemałą kpiną. Aby w pewien sposób odciąć się od wcześniejszego firmowania wirtualnych monet z Shibą na rewersie, Musk podczas majowego skeczu “Saturday Night Live” wcielił się w rolę “eksperta” od kryptowalut. Według szacunków Binance przed emisją satyrycznego SNL kurs Dogecoina wynosił 0,65 dolara, aby od razu po odcinku runął o 35 proc. do poziomu 0,416 dolara. Powód? Pozornie niewinna (i bardzo sarkastyczna) wymiana zdań między prowadzącym show Michaelem Che a Muskiem. Che zapytał miliardera, czym właściwie jest Dogecoin, na co ten odpowiedział, że jest to “przyszłość walut, finansowa maszyna obejmująca już cały świat, której nie da się zatrzymać”. “Więc to ściema?” – zapytał Che. “Tak, to przekręt” – zażartował Musk.

– Wystarczy odcinek podcastu, w którym jeden z czołowych graczy Doliny Krzemowej stwierdzi, że Dogecoin to przyszłość światowej finansjery, albo show z Elonem Muskiem w roli gościa specjalnego i Dogecoin zalicza automatyczne wzrosty lub spadki. O ile obserwacja tych wahań z perspektywy osoby trzeciej może być nawet pewną formą rozrywki, to już osobom, które zainwestowały swoje oszczędności w kryptowaluty, raczej nie jest do śmiechu. To naturalne, że inwestorzy indywidualni chcą szybkich zwrotów, ale trzeba pamiętać, że kryptowaluty nie mają jednak oparcia w konkretnej przeliczalnej wartości, tak jak np. akcje konkretnych przedsiębiorstw. Ciekawym kompromisem jest zasilanie swoich portfeli np. udziałami innowacyjnych start-upów mających potencjał wzrostu. Jest to o wiele bardziej racjonalny ruch, który nie przekreśla możliwości dużych wzrostów, a zarazem trzyma nasz kapitał w ryzach, ze względu na wsparcie zarządzających portfelem analityków – podsumowuje Łukasz Blichewicz, prezes Grupy Assay, która wspiera polskie startupy.

Dogecoin, podobnie jak inne kryptowaluty wdarł się do świata finansów z niemałym przytupem, a entuzjastów wirtualnych nominałów jest coraz więcej. Oczywiście nie wszyscy inwestorzy zwracają uwagę na ogromne ryzyko związane z lokowanie kapitału w takie instrumenty, ale nie ma powodów także do ich demonizacji. Najpewniej kluczem do pełniejszej ewolucji kryptowalut jest stopniowe dojrzewanie środowiska inwestycyjnego. W tej kategorii przydadzą się również prawidła znane z wykształconego już ekosystemu start-upów, czyli innowacja i ciągły rozwój, przy rozsądnym ważeniu ryzyka.

I kwartał 2021 r. pod znakiem bardzo dobrych wyników finansowych GK GPW

  • Przychody Grupy Kapitałowej GPW wyniosły 112,3 mln zł w I kw. 2021 r. (+15,5% rdr)
  • Zysk EBITDA w tym okresie wyniósł 53,6 mln zł (+7,1% rdr)
  • Zysk netto ukształtował się na poziomie 38,7 mln zł (+32,1% rdr)
  • Rekomendacja wypłaty dywidendy za 2020r. w wysokości 104,93 mln zł (2,50 zł na akcję)

Grupa Kapitałowa Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GK GPW) w I kw. 2021 r. wypracowała 112,3 mln zł przychodów ze sprzedaży, zysk EBITDA w tym okresie wyniósł
53,6 mln zł, a zysk netto 38,7 mln zł. Wskazane wyżej parametry finansowe są znacznie lepsze niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.

Skonsolidowane przychody ze sprzedaży wzrosły o 15,5% wobec I kw. 2020 r. i spadły o 3,1% wobec IV kw. 2020 r. Wzrost przychodów w porównaniu do I kwartału 2020 r. wynika przede wszystkim z wyższych o 11,7 mln zł, tj. o 28,1% przychodów osiągniętych z obsługi obrotu na rynku finansowym. Wzrost przychodów z obsługi obrotu na rynku finansowym to głównie efekt wyższych o 12,7 mln zł, tj. o 39,7% przychodów z tytułu obrotu akcjami i innymi instrumentami o charakterze udziałowym.

– Na każdym poziomie (przychody, EBITDA, zysk netto) osiągnęliśmy jeszcze lepsze wyniki niż rok termu pomimo mniejszej zmienności na rynkach. Praktycznie w każdej grupie produktowej nastąpiła znacząca poprawa, a szczególnie cieszy utrzymanie pozycji europejskiego lidera pod względem dynamiki obrotów na rynku akcji. Przyszłość też się rysuje w jasnych barwach – od początku roku zadebiutowało dwadzieścia jeden przedsiębiorstw, w tym trzy spółki przeszły z rynku NewConnect na Główny Rynek akcji – mówi Marek Dietl, Prezes Zarządu GPW.

Zarząd GPW zarekomendował wypłatę dywidendy za 2020 r. w wysokości 104,93 mln zł, co daje 2,50 zł na akcję i stanowi 69,3% zysku skonsolidowanego (77,3% zysku netto przypadającego akcjonariuszom jednostki dominującej skorygowanego o udział w zyskach jednostek stowarzyszonych). Decyzję w tej sprawie podejmie Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy GPW, które zostało zwołane na 21 czerwca 2021 r.

Omówienie wyników finansowych Grupy GPW za I kw. 2021 r.

Zysk netto

Zysk netto Grupy GPW w I kw. 2021 r. wyniósł 38,7 mln zł, o 32,1% więcej niż rok wcześniej i o 17,2% mniej niż w IV kw. 2020 r. Wzrost zysku netto w porównaniu do I kwartału 2020 r. to efekt wyższych przychodów z rynku finansowego o 14,0 mln zł oraz stabilnych przychodów z rynku towarowego, które spadły o 0,1 mln zł.

Przychody z rynku finansowego

W I kw. 2021 r. przychody ze sprzedaży na rynku finansowym wyniosły 72,7 mln zł, co oznacza wzrost względem poprzedniego roku o 23,8% oraz spadek o 7,5% kdk. Tym samym przychody z rynku finansowego stanowiły 64,8% całkowitych przychodów ze sprzedaży Grupy GPW w I kw. 2021 r. w porównaniu do 60,4% w I kw. 2020 r. i 67,8% w IV kw. 2020 r. Na przychody z rynku finansowego składają się przychody z tytułu: obsługi obrotu, obsługi emitentów i sprzedaży informacji.

  • Obsługa obrotu na rynku finansowym

W I kw. 2021 r. przychody z obsługi obrotu na rynku finansowym wyniosły 53,2 mln zł w porównaniu do 41,5 mln zł rok wcześniej. Jest to wzrost o 28,1% rdr i spadek
o 10,7% kdk. Na wynik największy wpływ miał wzrost przychodów z obrotu akcjami i innymi instrumentami o charakterze udziałowym, które wzrosły o 39,7% rdr oraz spadły o 12,2% kdk. Wzrost przychodów w ujęciu rocznym wynika głównie ze wzrostu wartości obrotów akcjami na Głównym Rynku. W I kw. 2021 r. obroty w ramach arkusza zleceń wyniosły 93,7 mld zł vs. 62,1 mld zł w analogicznym okresie rok wcześniej.

W I kw. 2021 r. przychody z obrotu instrumentami pochodnymi spadły o 15,4% rdr i o 6,0% kdk. Spadku przychodów w tej linii biznesowej, można w znacznej mierze upatrywać w niższej rdr zmienności notowań indeksu WIG20, która w I kw. 2021 r. wyniosła 22,7% vs. 32,9% przed rokiem. Wolumen obrotów kontraktami terminowymi na WIG20
w I kw. 2021 r. spadł o 15,6% rdr oraz o 6,5% kdk.

  • Obsługa emitentów

W I kw. 2021 r. przychody Grupy GPW z obsługi emitentów na rynku finansowym wyniosły 6,2 mln zł w porównaniu do 5,4 mln zł w I kw. 2020 r. i 5,2 mln zł w IV kw. 2020 r. Przychody z tytułu opłat za notowania wyniosły 4,6 mln zł w I kw. 2021 r. (+1,0% rdr i +10,2% kdk). W I kw. 2021 r. na Głównym Rynku i NewConnect łączna wartość emisji IPO wyniosła 1 775 mln zł vs. 3 mln zł w Q1’20 vs. 9 542 mln zł w Q4’20. Łączna wartość SPO wyniosła 278 mln zł w Q1’21 vs. 903 mln zł w Q1’20 vs. 1 975 mln zł w Q4’20. W nadchodzących kwartałach GPW oczekuje dalszego ożywienia na rynku IPO/SPO.

  • Sprzedaż informacji

Przychody ze sprzedaży informacji w I kw. 2021 r. osiągnęły poziom 13,3 mln zł, co oznacza wzrost o 12,5% rdr i spadek o 3,7% kdk. Przychody z tej linii stanowiły 11,9% przychodów
ze sprzedaży Grupy GPW.

Przychody z rynku towarowego

W I kw. 2021 r. przychody ze sprzedaży na rynku towarowym wyniosły 38,0 mln zł, o 0,3% mniej niż rok wcześniej i o 4,0% więcej kdk. Ich udział w całkowitych przychodach Grupy GPW w I kw. 2021 r. wyniósł 33,9%. Na przychody z rynku towarowego składają się przychody z tytułu: obsługi obrotu, prowadzenia rejestru świadectw pochodzenia i rozliczenia transakcji.

  • Obsługa obrotu na rynku towarowym

Przychody z obsługi obrotu na rynku towarowym w I kw. 2021 r. spadły o 4,9% rdr oraz 0,8% kdk, do poziomu 18,0 mln zł.

Przychody z obrotu energią wyniosły 3,9 mln zł w I kw. 2021 r., notując spadek o 18,6%rdr oraz o 25,3% kdk. Łączny wolumen obrotów na rynku energii prowadzonym przez TGE wyniósł 47,8 TWh w I kw. 2021 r. (-18,8 TWh, tzn. -28,3% rdr)

Przychody z obrotu gazem spadły o 7,3% rdr oraz o 9,5% kdk i ukształtowały się na poziomie 3,1 mln zł. Wolumen obrotu gazem ziemnym na parkiecie TGE w I kw. 2021 r. wyniósł 36,5 TWh (-3,4 TWh, -8,5% rdr).

Przychody z tytułu obrotu prawami majątkowi do świadectw pochodzenia spadły w I kw. 2021 r. o 4,1% rdr i jednocześnie wzrosły o 14,6% kdk, do poziomu 7,0 mln zł. W I kw. 2021 r. wolumen obrotu tymi prawami wyniósł 2,1 TWh (-0,6 TWh, tzn. -23,4% rdr)

Przychody z tytułu innych opłat od uczestników rynku towarowego w I kw. 2021 r. wyniosły 3,9 mln z, co oznacza wzrost o 14,0% rdr i 18,1% kdk. Składają się na nie: opłaty
od uczestników rynków TGE w wysokości 2,7 mln zł, przychody InfoEngine z tytułu prowadzenia działalności operatora handlowego w wysokości 0,5 mln zł oraz przychody Izby Rozliczeniowej Giełd Towarowych, które w analizowanym okresie wynosiły 0,8 mln zł.

  • Prowadzenie Rejestru Świadectw Pochodzenia

W I kw. 2021 r. przychody z prowadzenia RŚP wyniosły 6,8 mln zł, co oznacza wzrost o 16,3% rdr oraz o 23,6% kdk. Wzrost przychodów z tytułu prowadzenia RŚP jest związany ze wzrostem liczby wystawionych certyfikatów OZE w I kw. 2021 r.

  • Rozliczenie transakcji

W I kw. 2021 r. przychody z rozliczenia transakcji utrzymały się na podobnym poziomie jak w analogicznym okresie 2020 r. i wyniosły 13,0 mln (-0,8% rdr i +2,4% kdk). Przychody z rozliczania transakcji na rynku energii elektrycznej wyniosły 3,2 mln zł, na rynku gazu 7,0 mln zł oraz 2,8 mln zł z rozliczania obrotu prawami majątkowymi.

  • Sprzedaż informacji

Przychody ze sprzedaży informacji na rynku towarowym w I kw. 2021 r. osiągnęły poziom 260 tys. zł. wobec 291 tys. zł w I kw. 2020 r. i 243 tys. zł w IV kw. 2020.

Koszty działalności operacyjnej

W I kw. 2021 r. koszty działalności operacyjnej wyniosły 66,8 mln zł, czyli o 19,2% więcej niż w I kw. 2020 r. i o 16,1% więcej niż w IV kw. 2020 r.

W I kw. 2021 r. GK GPW zawiązała wyższą w porównaniu do analogicznego kwartału 2020 r. rezerwę z tytułu opłat za nadzór nad rynkiem kapitałowym na poziomie 14,2 mln zł wobec 10,0 mln zł w I kw. 2020 r. Kwoty ujmowane w wynikach pierwszych kwartałów poszczególnych lat obrotowych dotyczą całego roku i nie są równomiernie rozkładane w czasie. Grupa nie ma wpływu na wysokość opłat na rzecz KNF. Rzeczywista opłata za nadzór za 2021 będzie opublikowana przez KNF w trzecim kwartale 2021 r.

Koszty osobowe i inne koszty osobowe Grupy wyniosły łącznie 26,9 mln zł (+20,6% rdr i -7,4% kdk) i były rezultatem m. in. wyższych kosztów w GPW o 3,6 mln zł, w TGE o 0,5 mln zł, w IRGiT o 0,2 mln zł i w GPW Benchmark o 0,1 mln zł. Wzrost kosztów osobowych w GK GPW wynika ze stopniowego zwiększania zatrudnienia podyktowanego większym nakładem pracy związanym z realizacją przedsięwzięć w ramach strategii #GPW2022.

Opłaty eksploatacyjne wyniosły 1,1 mln zł i pozostały na podobnym poziomie do analogicznego okresu 2020 r. Na koszty opłat eksploatacyjnych składały się przede wszystkim opłaty związane z utrzymaniem kompleksu Centrum Giełdowe.

Koszty amortyzacji w I kw. 2021 r. spadły w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego i wyniosły 8,8 mln zł (-10,0% rdr i 0,0% kdk), w tym 3,1 mln zł stanowiła amortyzacja rzeczowych aktywów trwałych, 4,3 mln zł amortyzacja wartości niematerialnych, a 1,4 mln zł amortyzacja związana z leasingiem.

W I kw. 2021 r. koszty usług obcych wyniosły 13,9 mln zł (+22,2% rdr i -15,0% kdk). Wzrost w ujęciu rdr był wypadkową wzrostu: kosztów IT (usługi serwisowe dla sprzętu IT, gwarancyjnie oraz modyfikacja oprogramowania), kosztów usług dotyczących międzynarodowego rynku energii (uczestnictwo TGE w integracji europejskiego rynku energii, dalszych prac rozwojowych, w tym dalszych prac nad rynkiem dnia bieżącego XBiD oraz rynkiem dnia następnego), kosztów promocji, edukacji i rozwoju rynku oraz kosztów serwisów informacyjnych (koszt Programu Wsparcia Pokrycia Analitycznego).

Udział w zyskach jednostek wycenianych metodą praw własności

W I kw. 2021 r. zysk Grupy GPW z tytułu udziału w zyskach jednostek wycenianych metodą praw własności wyniósł 5,4 mln zł (+170,5% rdr i +11,5% kdk). Wyższy udział w zyskach jednostek wycenianych metodą praw własności wynika głównie z wyższych wyników Grupy KDPW w porównaniu do analogicznego kwartału 2020 r. Wyższe przychody z prowadzenia depozytu i rozrachunku instrumentów rynku kasowego, ze względu na wyższą kapitalizację papierów wartościowych dla których KDPW jest depozytem macierzystym, związane są z lepszą koniunkturą rynkową oraz nowymi emisjami. Dodatkowo wyższe przychody pochodzą z tytułu rejestracji papierów wartościowych, głównie ze względu na wejście w życie obowiązku rejestracji akcji spółek niepublicznych.

Drobne sprawy

Zbliżając się do długiego weekendu dla inwestorów z Wielkiej Brytanii i USA, na rynku nie widać większych zmian. Rozliczenia końca miesiąca tylko na chwilę w środę przyniosły odbicie USD, podczas gdy w ostatnich godzinach drobne sprawy decydują o zmienności (GBP, NZD). Jako że inflacja pozostaje w centrum uwagi, dzisiejsze dane z USA mogą jeszcze skupić na moment uwagę.

To był dość bezbarwny tydzień dla EUR/USD z umiarkowanym wpływem komentarzy bankierów centralnych. Wpierw rynek zrezygnował ze zbyt agresywnych oczekiwać na redukcję programu QE przez Fed, ale później gołębie z EBC przypomniały, że ekspansja monetarna po tej stronie Atlantyku także ma znaczenie (by zahamować aprecjację EUR). Kto zrobi co i kiedy w temacie polityki monetarnej pozostanie głównym tematem na kolejne miesiące. Najbliższe punkty kontrolne stanowią raport NFP w przyszły piątek i posiedzenie EBC 10 czerwca. Po drodze dziś uwagę skupi preferowana przez Fed miara inflacji – deflator PCE Core. Ma on skoczyć z 1,8 proc. r/r w marcu do 2,9 proc. w kwietniu – najwyżej od początku lat 90. Rynek jest już przygotowany na silne przyspieszenie inflacji (zapowiedziane przez odczyt CPI), więc tym razem poruszenie powinno być mniejsze. Miesięczny wzrost o 0,6 proc. ma być niższy od wskazań CPI (0,9 proc.) m.in. z powodu mniejszego udziału cen używanych samochodów. Zatem jeśli PCE Core będzie niższy, wzmocni to argumentację Fed o przejściowym charakterze inflacji wynikającym z kategorii podbitych przez pandemię.

Temat dyskusji o przyszłej ścieżce polityki pieniężnej nie jest jednak wyłącznie zarezerwowany dla EBC i Fed. GBP/USD odbija do 1,42 z pomocą jastrzębich komentarzy G. Vlieghe z Banku Anglii. Wczoraj powiedział, że prawdopodobnie do pierwszego kwartału przyszłego roku przyjdzie poczekać, aby mieć jasny obraz sytuacji na rynku pracy, „więc wzrost stopy banku może będzie odpowiedni wkrótce potem, po nieco bardziej stromej ścieżce niż w moim głównym scenariuszu”. Siła aktywności po otwarciu gospodarki skupia uwagę decydentów z BoE i skłania do testowania rynku pod kątem gotowości na zacieśnianie monetarne. Teraz może wzrosnąć wrażliwość funta na dane makro, jeśli będą interpretowane za lub przeciw szybszej reakcji BoE.

Nie byłyby to pierwsze sugestie otwartości do podwyżek w tym tygodniu. W ostatnich dniach także RBNZ naszkicował w prognozach pierwszą podwyżkę stóp procentowych w III kw. 2022 r. oraz usunął z komunikatu odniesienie do możliwego wprowadzenia ujemnych stóp procentowych. NZD może teraz swobodniej korzystać z trendów reflacyjnych, a dzisiejsze spadki wyglądają tylko na klasyczną realizację zysków po mocnym skoku ze środy i nie powinny martwić.

Ustabilizował się handel na złotym z EUR/PLN dryfującym w przedziale 4,48-4,50. W tle trwa dyskusja, jak interpretować środową decyzję NBP, by w ramach operacji QE skupić mniej niż połowę z oferowanych instrumentów. Rynek długu dyskontuje potencjalną zmianę retoryki NBP, wycofywanie się z luzowania ilościowego i przybliżanie podwyżki stóp procentowych, ale na złotym nie widać większego poruszenia. Niestety nie da się stwierdzić, kto jest bliżej prawdy bez usłyszenia oficjalnego stanowiska NBP. Na to przyjdzie jednak poczekać co najmniej dwa tygodnie do czasu posiedzenia RPP i konferencji prezesa Glapińskiego.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

JR HOLDING finalizuje kolejne inwestycje

Notowana na NewConnect Alternatywna Spółka Inwestycyjna – JR HOLDING zawarła w czwartek dwie kolejne transakcje, obejmując pakiety udziałów w spółkach Minte.ai oraz Cypher.dog. Inwestycje w spółki z sektora nowych technologii oraz sztucznej inteligencji wpisują się w realizację strategii JR HOLDING na lata 2020-2022.

Minte.ai dostarcza platformę automatyzującą proces oceny szkody ubezpieczeniowej na podstawie dokumentacji medycznej, przez analizę z wykorzystaniem NLP (Natural Language Processing), algorytmów z zakresu sztucznej inteligencji oraz modeli eksperckich. Jej przydatność została już potwierdzona w jednym z największych towarzystw ubezpieczeniowych na rynku, a w drugim prace mające na celu jej potwierdzenie trwają. Spółka pozyskała już potencjalnych klientów zainteresowanych funkcjonalnością oferowaną w modelu subskrypcyjnym (abonament). Platforma jest skalowalna i możliwa jest jej komercjalizacja na rynkach zagranicznych.

W wyniku realizacji podpisanej umowy inwestycyjnej JR HOLDING obejmie docelowo 18,99% udziałów w Minte.ai w drodze podniesienia kapitału zakładowego w zamian za łącznie 4,65 mln zł w ciągu 12 miesięcy od zawarcia umowy.

Cypher.dog jest producentem zaawansowanego oprogramowania szyfrującego służącego do bezpiecznej komunikacji i transferu danych bez wykorzystania tzw. „strony trzeciej” w procesie uwierzytelniania, co zapewnia pełną poufność przechowywanych i przekazywanych danych. Oprogramowanie Cypher.dog wykorzystuje unikalne i autorskie rozwiązana, takie jak infrastruktura klucza prywatnego oraz jego przechowywanie, szyfrowanie end-to-end i anonimizację metadanych. Rozwiązanie Cypher.dog podlega ochronie przez wnioski patentowe w Stanach Zjednoczonych. Oprogramowanie oferowane będzie w modelu subskrypcyjnym.

Na mocy umowy JR HOLDING obejmie 30,07% udziałów w spółce oraz prawa do 30% udziałów w Cypherdog Security Inc. z siedzibą w USA, która będzie docelowym podmiotem prowadzącym działalność operacyjną Cypher.dog. Objęcie udziałów nastąpiło w drodze odkupu udziałów od jednego z dotychczasowych wspólników oraz podniesienia kapitału zakładowego za łączną kwotę 3 mln zł w ciągu 9 miesięcy od dnia podpisania umowy.

Obydwie dzisiejsze transakcje, pomimo że nie są ze sobą powiązane, wpisują się w realizację strategii JR HOLDING – inwestycji w nowe technologie, w tym sztuczną inteligencję. Obie spółki oferują zaawansowane i innowacyjne odpowiedzi na potrzeby potencjalnych klientów. Jesteśmy przekonani, że wsparcie kapitałowe z strony JR HOLDING oraz dostęp do know how i naszej bazy klientów przyczynią się do dynamicznego rozwoju obu spółek, co przełoży się na wartość dla akcjonariuszy JR HOLDING – powiedział Artur Jedynak – wiceprezes Zarządu JR HOLDING ASI S.A.

Publikacje zza oceanu

Zarówno wczoraj, jak i dzisiaj będziemy świadkami publikacji ważnych danych z USA. Wczorajsze dane nie miały jednak szczególnie dużego wpływu na rynki. Zobaczymy, czy dzisiejsze dane przywrócą zmienność na głównej parze walutowej.

Pakiet danych z USA

Wczoraj o 14:30 poznaliśmy serię danych zza oceanu. Najważniejsze wydają się wnioski o zasiłek dla bezrobotnych. Było ich zaledwie 406 tysięcy, co pokazuje korzystną tendencję. Z drugiej strony należy pamiętać, że zeszłotygodniowe (wówczas również najlepsze od początku pandemii) dane skorygowano aż o 32 tysiące wniosków w górę. Nie zmienia to faktu, że jeszcze trochę i będzie można mówić o stabilizacji rynku pracy. Kolejnym ważnym odczytem była lepsza od oczekiwań rewizja danych o wzroście PKB w USA. Do tego należy dodać lepsze dane z zamówień bez środków transportu i słabsze na dobra trwałe. Inwestorzy przyjęli te dane jako łącznie korzystne dla dolara i wczoraj rozpoczął się symboliczny ruch umacniający dolara względem euro.

Rynek nieruchomości za oceanem

Półtorej godziny po tym pakiecie danych poznaliśmy indeks podpisanych umów kupna domów. Tutaj mieliśmy spadek o 4,4% przy oczekiwanym wzroście o 0,6%. Dane te były wyraźnie słabsze, ale wpisują się w inne dane z amerykańskiego rynku nieruchomości, który w trakcie pandemii, kiedy groziły nam lockdowny, przyspieszył. Teraz z kolei, gdy szansa na lockdown jest znacząco mniejsza, nagle zainteresowanie kupnem domu spadło. Dane te najwyraźniej nie poruszyły inwestorów, bo nie miały większego wpływu na dolara.

Niesamowite odczyty z Hiszpanii

Nie tylko Polska może się pochwalić w ostatnim czasie danymi, które wyglądają, jakby się przecinek przesunął o jedno pole. Dzisiejszy odczyt wzrostu sprzedaży detalicznej w Hiszpanii wygląda dokładnie tak samo. Opublikowano odczyt wzrostowy o 41% przy oczekiwaniach na poziomie 29%. Tak 41%, a nie 4,1%. Patrząc jednak na dane sprzed roku na początku pandemii, sprzedaż w tym kraju spadła o ponad 31%. Oznacza to, że efektywnie poziom sprzedaży detalicznej jest w Hiszpanii obecnie poniżej poziomu z kwietnia 2019 roku. Nie brzmi to jak dobra wiadomość, z drugiej strony, jeżeli spojrzymy na oczekiwania analityków mówiące o wzroście o 29%, poziom ten byłby znacznie niższy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – dochody i wydatki Amerykanów,
15:45 – USA – indeks Chicago PMI,
16:00 – USA – Raport Uniwersytetu Michigan.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

I kwartał br. na lekkim plusie w motoryzacji. Polacy zarejestrowali więcej nowych osobówek niż rok wcześniej

Jak wynika z danych przekazanych przez Ministerstwo Cyfryzacji, w I kwartale br. w Polsce zostało zarejestrowanych ponad 117 tys. nowych pojazdów osobowych. To o prawie 10% więcej niż w analogicznym okresie 2020 roku. Znawcy tematu nie są tym zaskoczeni i wskazują na tzw. zassanie popytu niezrealizowanego wcześniej. Przeszło 28% z ww. przypadków odnotowano w województwie mazowieckim. Dalej w zestawieniu widzimy śląskie i wielkopolskie, a na końcu – podlaskie.

117 463 nowe pojazdy osobowe zostały zarejestrowane w I kwartale 2021 roku. Jak informuje Ministerstwo Cyfryzacji, to o przeszło 10 tys. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wówczas takich przypadków było 107 150.

– Tegoroczne wzrosty mnie nie dziwią, mimo że wciąż mamy pandemię. Przewidywałem, że społeczeństwo kiedyś się przyzwyczai do kryzysowej sytuacji. Moim zdaniem, to właśnie nastąpiło. Ludzie inaczej reagują na obostrzenia niż na początku wiosny ub.r. Jednak zainteresowanie nowymi samochodami osobowymi wciąż jest mniejsze niż w 2019 roku, czyli w ostatnim roku przed pandemią – komentuje Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

Marek Konieczny, prezes Związku Dealerów Samochodów, również nie jest zaskoczony ww. wynikami. Jak podkreśla ekspert, w Europie kryzys sprzedaży rozpoczął się w drugiej połowie marca ub.r. W niektórych przypadkach trwał nawet do początku czerwca. Natomiast sytuacja w Polsce nie wyglądała tak dramatycznie jak w innych państwach. A tegoroczny wzrost jest spowodowany przede wszystkim dwoma czynnikami. Pierwszy to tzw. zassanie popytu niezrealizowanego w 2020 roku. Drugi to przyzwoita kondycja polskiej gospodarki, wynikająca głównie z programów pomocowych.

– Mniej więcej trzy czwarte nowych pojazdów trafia do firm, gdzie służą jako narzędzia pracy. Są  samochodami, które muszą być kupione. Natomiast klienci indywidualni nieco mniej chętnie dokonują takich transakcji. Wpływa na to m.in. obawa o zarobki i brak stabilności pracy – zaznacza ekspert PZPM.

Jak podkreśla prezes Konieczny, w pandemii proces decyzyjny jest szybszy niż wcześniej. Widać zjawisko bardzo mocnego parcia na zakup samochodów. Dotyczy to głównie pojazdów używanych, ale także nowych. Dzieje się tak przede wszystkim ze względu na mniejszy wybór. Potencjalni nabywcy boją się, że jeśli teraz nie zamówią albo nie kupią pojazdu, to później go nie będzie lub podrożeje.

– Ceny rosną i będą mocno szły w górę ze względu na planowane ograniczenia w zakresie emisji dwutlenku węgla Jeden z prezesów bardzo poważnego koncernu niedawno powiedział, że musimy liczyć się z tym, że po wejściu nowej normy Euro 7 mały samochód będzie kosztował nawet 2 razy tyle co dzisiaj – dodaje prezes Faryś.

Z danych z okresu od stycznia do marca br. wynika, że przeszło 28% nowych pojazdów zostało zarejestrowanych w województwie mazowieckim – 33 202 (rok wcześniej – 33 038). Jak stwierdza prezes Faryś, przyczynia się do tego spora liczba przedsiębiorstw działających na tym obszarze, zwłaszcza w Warszawie. Do tego dochodzą też urzędy centralne, co oznacza regularną wymianę wielu aut każdego roku. Ponadto istotnym czynnikiem jest również zamożność mieszkańców.

– Trzeba też pamiętać o sytuacji firm leasingowych, które w większości mają siedziby w województwie mazowieckim. One zwykle rejestrują pojazdy na swoim terenie. W efekcie ogromna ilość samochodów leasingowych porusza się z warszawskimi lub mazowieckimi rejestracjami po innych regionach Polski – podkreśla prezes Związku Dealerów Samochodów.

Na kolejnych miejscach w zestawieniu znajdują się takie województwa jak śląskie – 15 157 (rok wcześniej – 13 071), wielkopolskie – 12 599 (10 465), małopolskie – 10 476 (8 985) i dolnośląskie – 10 017 (8 444). Na końcu listy są podlaskie – 1 600 (1 567), świętokrzyskie – 1 628 (1 540) oraz opolskie – 1 701 (1 697).

– Na koniec tego roku liczba zarejestrowanych nowych pojazdów osobowych powinna być nieco wyższa niż w ubiegłym roku, ale ciągle niższa niż w 2019 roku. Oczywiście, zakładając, że nie wydarzy się nic drastycznego w jedną czy drugą stronę. Mam tu na myśli wygaśnięcie pandemii w ciągu dwóch miesięcy, co wydaje się zupełnie niemożliwe, czy kolejne zamknięcie gospodarki na dłuższy okres – stwierdza prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

Zdaniem Marka Koniecznego, poziom z 2019 roku rynek osiągnie najprawdopodobniej w 2022 roku. Według eksperta, wtedy do mocnego odbicia może przyczynić się Krajowy Plan Odbudowy. W nim mowa jest m.in. o różnych projektach infrastrukturalnych. W przeszłości program 500+ wpłynął na zainteresowanie zakupami aut. A w tym przypadku wsparcie będzie znacznie szersze.

Który sektor ma największą zdolność kształtowania cen w strefie euro i Polsce?

Zdolność kształtowania cen jest dla przedsiębiorstw kluczowym czynnikiem umożliwiającym wyjście z kryzysu wywołanego pandemią Covid-19, zwłaszcza w obecnej sytuacji rosnących kosztów środków produkcji i ożywienia gospodarczego. Możliwość podnoszenia cen przez przedsiębiorstwa jest w gruncie rzeczy niezbędna, aby zwiększyć obroty i marże. A więc który sektor ma największą zdolność kształtowania cen w strefie euro? To pytanie zadali sobie eksperci Euler Hermes w raporcie: Zdolność kształtowania cen: w jaki sposób sektory poradzą sobie w teście warunków skrajnych dotyczących inflacji w strefie euro?.

  • W perspektywie długoterminowej większość sektorów ma (pewną) zdolność kształtowania cen. Na podstawie porównania kształtowania się cen detalicznych ze zmianami cen producentów w 19 sektorach strefy euro Euler Hermes ustalił, że tylko nieliczne sektory nie posiadają długoterminowej zdolności kształtowania cen: sektor włókienniczy, sprzętu gospodarstwa domowego, środków czystości, usług telefonicznych i restauracyjny. Natomiast według analityków Euler Hermes 3 sektory o największej długoterminowej zdolności kształtowania cen to sektor elektroniki użytkowej, farmaceutyczny i przewozów lotniczych.
  • Sytuacja wygląda jednak inaczej w przypadku krótkoterminowej zdolności kształtowania cen przedsiębiorstw ze strefy euro. Euler Hermes ustalił, że tylko 5 sektorów jest w stanie podnieść ceny detaliczne: spożywczy, włókienniczy, komputerowy, elektroniczny i restauracyjny. Ten brak krótkoterminowej zdolności kształtowania cen dla wielu sektorów oznacza niskie ryzyko inflacyjne w strefie euro. W związku z tym nic nie wskazuje na to, by inflacja w strefie euro miała trwale wzrosnąć.
  • Na które sektory wzrost cen środków produkcji nie będzie miał wpływu? Aby odpowiedzieć na to pytanie, analitycy Euler Hermes opracowali autorski indeks oparty na:

1) krótkoterminowej zdolności kształtowania cen,

2) elastyczności popytu,

3) tendencji w zakresie rentowności,

4) ostatnich zmianach cen środków produkcji

5) zdolności do zrekompensowania rosnących cen środków produkcji za pomocą eksportu.

W rezultacie tylko trzy sektory nie znajdą się pod presją finansową wynikającą z rosnących cen środków produkcji: farmaceutyczny, komputerowy i elektroniki użytkowej. Inne sektory mogą odczuwać presję na marże w ciągu najbliższych kilku miesięcy, ponieważ przewiduje się, że ceny środków produkcji spadną dopiero w III kwartale 2021 roku.

  • W Polsce zdolność sektorów do kształtowania cen w perspektywie krótkoterminowej przedstawia się trochę inaczej, chociaż podobną obecnie siłę cenową co w strefie euro mają polskie sektory elektroniki, sprzętu komputerowego oraz restauracyjny. Odmienną, czyli nie tak wysoką jak w strefie Euro bieżącą siłę cenową ma w Polsce sektor włókienniczy (i szerzej odzieżowo-obuwniczy). Również odmienną, ale na drugim krańcu skali – czyli wysoką siłę cenową ma sektor budowlany (przede wszystkim materiałów budowlanych, chociaż dobrze tez prezentuje się siła cenowa sektora usług budowlanych).

Odrębnym przypadkiem jest zaś jest sektor spożywczy, przynajmniej nie tak jednoznacznym jak na rynkach strefy euro, mającym w Polsce pewną zdolność do kształtowania cen, ale niewystarczającą. Pomimo dużej skali produkcji jak i popytu (także eksportowego) oraz – co ważne stosunkowo wysokiego wzrostu cen w skali roku, nie oznacza to iż ceny są adekwatne do wzrostu kosztów i pozwalają je zrekompensować. Otóż – i to może być dla niektórych zaskakujące – tak nie jest z kilku powodów: skala wzrostu kosztów była w Polsce wyższa niż na innych rynkach (m.in. kwestie podatkowe), większe były straty z powodu pandemii (większa skala produkcji na europejski rynek HoReCa), większa był niwelująca wzrost cen nadprodukcja w sektorze mięsnym i owocowo-warzywnym (choroby trzody i drobiu, ograniczenia w eksporcie).

KoronaBilans MŚP: co trzeci przedsiębiorca przyznaje, że nie płaci w terminie

Pandemia wpłynęła wyraźnie na zdolność firm do terminowego regulowania zobowiązań. Obecnie co trzeci przedsiębiorca przyznaje, że płaci z opóźnieniem. Mimo to, jak pokazuje VIII edycja badania Krajowego Rejestru Długów „KoronaBilans MŚP”, 43% właścicieli firm dobrze ocenia swoją sytuację ekonomiczną, a 28% spodziewa się poprawy w najbliższych trzech miesiącach.

  • NOWOŚĆ: 36% właścicieli firm przyznaje, że zdarza im się płacić po terminie za zakupione towary czy usługi. Prawie 80% z nich spóźnia się z zapłatą do miesiąca czasu.
  • Obecnie 45% firm wskazuje, że pandemia zdecydowanie wpływa na prowadzenie biznesu, a to o 1,4 pp. mniej niż w poprzedniej edycji badania. W większości przypadków ten wpływ jest negatywny.
  • Mimo to 43% firm pozytywne ocenia swoją aktualną sytuację finansową. O złej sytuacji ekonomicznej mówi co czwarty przedsiębiorca.
  • Prawie 28% firm liczy na poprawę sytuacji ekonomicznej w najbliższych trzech miesiącach.
  • W VIII edycji badania 66% właścicieli firm uznało, że wprowadzenie dotychczasowych obostrzeń w gospodarce było zasadne.

Prawie 36% właścicieli firm przyznaje otwarcie, że zdarza im się płacić po terminie za zakupione towary czy usługi. W tym zdecydowana większość bo blisko 80% spóźnia się zapłatą do miesiąca czasu. Niecałe 15% przyznaje, że opóźnienia w płatnościach z ich strony trwają od 2 do 3 miesięcy. Zapytani, dlaczego nie płacą na czas, najczęściej odpowiadają, że sami czekają na zapłatę od swoich kontrahentów (52%).

– Teoretycznie nie wygląda to źle, bo cóż to jest miesięczne opóźnienie. Tyle, że dla 43 proc. firm z sektora MŚP opóźnienie płatności o 21-30 dni już się odbija negatywnie na ich działalności. A argument „nie płacę, bo mi nie płacą” to już klasyka. To przekłada się także na malejące zaufanie między przedsiębiorstwami. Jak pokazuje nasze badanie „Rok biznesu w pandemii”, blisko połowa firm z sektora MŚP mniej ufa swoim kontrahentom niż przed pandemią, w marcu 2020 roku. Do tego w dużej mierze przyczyniły się właśnie problemy finansowe ich partnerów biznesowych – zauważa Andrzej Kulik, ekspert Rzetelnej Firmy.

Co trzeci przedsiębiorca brak płatności w terminie tłumaczy spadkiem sprzedaży i zleceń w firmie, a co za tym idzie, brakiem pieniędzy na regulowanie należności. Trudną sytuacją firmy zasłania się prawie 27% badanych. Niecałe 14% wskazuje na błąd księgowości lub zapomnienie o płatności. Dla 13% priorytetem w opłacanych rachunkach są wynagrodzenia pracowników. 10% twierdzi, że nie płaci w terminie, ponieważ musi zaangażować środki w kolejne zlecenie albo opłacić raty kredytowe (6,5%). Inni nie płacą na czas, ponieważ zleceniodawca nie upomina się o płatności (5,6%) bądź w dokumentach są widoczne braki (4,6%).

Z drugiej strony 56,8% właścicieli firm utrzymuje, że należności za zakupiony towar lub wykonaną usługę opłaca na czas. Co ciekawe 6 na 10 przedsiębiorców deklaruje, że w najbliższych trzech miesiącach nie przewiduje problemów z terminowym regulowaniem faktur wobec swoich kontrahentów. 28% twierdzi, że takie problemy mogą się pojawić.

Wiosenny powiew optymizmu

Aktualnie 43% właścicieli firm z sektora MŚP dobrze ocenia swoją sytuację ekonomiczną. To o 4,7 pp. więcej niż w poprzedniej edycji badania. Teraz, kiedy w Polsce coraz więcej osób jest zaszczepionych, luzowane są obostrzenia, a liczba zachorowań spada, przedsiębiorcy z większym optymizmem patrzą w przyszłość. Prawie 28% badanych przedsiębiorców ma nadzieję, że w najbliższych trzech miesiącach sytuacja ekonomiczna ich firmy poprawi się w stosunku do obecnej. Nadal dość wysoki odsetek firm utrzymuje, że sytuacja nie ulegnie zmianie. Aktualnie takie przypuszczenia ma prawie 57% badanych firm.
Analizując dane z KoronaBilansu rok do roku, widać, że liczba optymistów wzrosła z 13,7% w maju 2020 r. do prawie 28% obecnie. Najwyższy wskaźnik optymizmu zanotowano w czerwcu zeszłego roku – 33%. Wtedy powszechne było przekonanie, że najgorsze mamy za sobą, nikt też zapewne nie wyobrażał sobie takiej skali zachorowań podczas kolejnych fal zarazy. Jednocześnie o 39,3 pp. zmalała liczba pesymistycznych wskazań.

– Od początku pandemii w ocenach przyszłej sytuacji ekonomicznej nad optymistami przeważali pesymiści. Sytuacja odwróciła się dopiero teraz, kiedy negatywne prognozy na temat własnej sytuacji zgłasza jedynie 15 proc. badanych. To oznacza, że w przedsiębiorcach budzi się nadzieja na powrót do czasów sprzed pandemii – zauważa Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów.

Lockdown był potrzebny

Coraz mniej firm odczuwa również wpływ koronawirusa na prowadzenie działalności. Obecnie 45,8% przyznaje, że pandemia zdecydowanie wpływa na prowadzenie biznesu, a to o 19,2 pp. mniej niż w pierwszej edycji badania i o 1,4 pp. mniej niż w poprzedniej edycji badania. W większości przypadków ten wpływ jest negatywny. Zaledwie 6,1% mówi o zwiększeniu produkcji, sprzedaży bądź świadczeniu usług. Pozostali widzą ograniczenie (66%), częściowe zawieszenie (20,8%) bądź całkowite zawieszenie produkcji, sprzedaży czy świadczenia usług (7,1%).
W VIII edycji badania właściciele firm uznali również, że wprowadzenie dotychczasowych ograniczeń było raczej zasadne (46,5%) lub zdecydowanie zasadne (20%). W sumie wprowadzone obostrzenia popiera ponad 66% firm z sektora MŚP. Głównie dlatego, iż, jak twierdzą, większe ryzyko zachorowania pracowników wiąże się z większym ryzykiem długoterminowego paraliżu firmy (54,4%). Inni argumentują, że w ten sposób zapewnia się ludziom bezpieczeństwo (54%), połowa (49,5%) wierzy, że dzięki temu pandemia szybciej się skończy. 41% przedsiębiorców popierających wprowadzone obostrzenia jest zdania, że zdrowie jest ważniejsze od zysków. 38% uważa, że w ten sposób chroni się osoby z grupy ryzyka. Co trzeci ankietowany popiera wprowadzony lockdown, ponieważ boi się choroby.

Przeciwnicy zamrożenia gospodarki z kolei są przekonani, że ta sytuacja za bardzo sparaliżowała gospodarkę (59,4%) czy pozbawiła ludzi źródła pracy bądź utrzymania (55,4%). Niektórym nie podobało się, że część branż działała bez zmian, a inne były całkowicie zamknięte. Sądzą, że wprowadzenie obostrzeń w wybiórczej formie nie miało sensu (54,5%). Pojawiły się również opinie, że lockdown nie obniżył ryzyka zachorowania (28,7%) czy, że COVID-19 nie jest tak groźny, aby wprowadzać obostrzenia (15,8%).

– Rosnąca liczba zaszczepionych osób czy spadek zachorowań w Polsce to dobry symptom powrotu do normalności. Teraz, kiedy jesteśmy na ostatniej prostej w walce z kryzysem, trzeba się wspierać. Polski biznes względnie dobrze zniósł pandemię. Liczba upadłości w zeszłym roku była mniejsza niż się spodziewano. Firmy otrzymały wsparcie w postaci programów pomocowych, z których skorzystały. Niestety teraz szkodliwym zjawiskiem w gospodarce może okazać się wstrzymywanie płatności. Warto być lojalnym i terminowo regulować należności, by nie narażać innych na bankructwo. Trzeba również pamiętać, że opóźnianie płatności i trzymanie pieniędzy „na czarną godzinę”, szkodzi całej gospodarce. Abyśmy szybciej podnieśli się po kryzysie, pieniądze muszą być w obiegu – podsumowuje Andrzej Kulik, ekspert Rzetelnej Firmy.

VIII edycja ogólnopolskiego Badania „KoronaBilans MŚP” została przeprowadzona przez IMAS International na przełomie kwietnia i maja 2021 r. na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. Objęła grupę 301 firm z sektora MŚP, w tym: mikro (zatrudniające 3-9 osób), małe (10-49) i średnie przedsiębiorstwa (50-249). Technika badawcza: CATI/CAWI.

SUNEX odstąpił od emisji akcji

Akcjonariusze SUNEX S.A. zdjęli z porządku obrad WZA projekt uchwały dotyczący planowanego podwyższenia kapitału. Przegłosowano jednocześnie wypłatę dywidendy w wysokości ponad 0,8 mln zł, czyli 0,04 zł na jedną akcję.

SUNEX S.A. wycofał z porządku obrad Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy zwołanego na 27 maja br. projekt uchwały w sprawie podwyższenia kapitału zakładowego spółki w drodze emisji akcji serii C z wyłączeniem prawa poboru. Planowana emisja akcji miała nastąpić w drodze oferty publicznej, skierowanej do szerokiego grona potencjalnych inwestorów.

– Spółka znajduje się w bardzo dobrej sytuacji finansowej. Osiągamy dynamiczny wzrost obrotów, przy rosnących możliwościach generowania gotówki. Widzimy jednocześnie potencjał pozyskania finansowania z innych źródeł bez konieczności podwyższania kapitału. Z jednej strony chcemy poznać szczegóły zapowiedzianego w ostatnim czasie rządowego programu Polski Ład oraz założeń przygotowywanych innych projektów wsparcia, w tym m.in. trzeciej edycji programu dofinansowań w ramach programu Mój Prąd 2021. Dodatkowo na wsparcie prowadzonych prac badawczych staramy się regularnie pozyskiwać dofinansowanie ze środków unijnych. Dlatego uznaliśmy, że podejmowanie uchwały emisyjnej jest obecnie bezprzedmiotowe podkreślił Romuald Kalyciok, Prezes Zarządu SUNEX S.A. Dodał jednocześnie, że wszystkie strategiczne plany w zakresie rozbudowy mocy produkcyjnych w obszarze urządzeń opartych o odnawialne źródła energii będą konsekwentnie realizowane.

Podczas WZA akcjonariusze czołowego producenta i dystrybutora innowacyjnych rozwiązań opartych o odnawialne źródła energii zatwierdzili natomiast wypłatę dywidendy w wysokości ponad 0,8 mln zł, czyli 0,04 zł na jedną akcję.

Vivid Games zaprezentował wyniki za I kwartał

Przychody za I kwartał 2021 to 5,2 mln zł, a stan środków na rachunkach na koniec marca to ponad 5,5 mln zł. Po spłaceniu wszystkich wymaganych w 2021 rat układowych spółka skupia się na rozwoju. Celem dla największych tytułów jest wzmocnienie zaangażowania i retencji długoterminowej. Równolegle obok czerwcowego debiutu Eroblast przygotowywana jest kolejna premiera wciągającej gry typu RPG – Mythical Showdown. Zespół projektowy analizuje pierwsze wyniki rozpoczętej 19 maja fazy soft launch.

Mythical Showdown to niezwykle rozbudowany tytuł. Jestem przekonany, że wersja skierowana do globalnej premiery da graczom wiele satysfakcji. Od 10 dni gra znajduje się na pierwszym etapie fazy soft launch oraz w testach UA. Analizujemy wyniki przeprowadzonych AB testów. W najbliższych tygodniach będziemy rozszerzać soft launch na kolejne kluczowe dla nas kraje. Ostateczną datę premiery podamy po przeanalizowaniu wyników testów i dostosowaniu do nich tytułu –  podkreśla Wojciech Mazur, product owner tytułu po stronie Vivid Games.

Sytuacja spółki jest stabilna, realizowana strategia zapewnia nam regularne przychody. Nie spoczywamy jednak na laurach, chcemy wejść na wyższy poziom. Dla zwiększenia skali przychodów i poprawy wyniku netto w kolejnych okresach podejmujemy inwestycje w nowe i obecne tytuły – przede wszystkim Real Boxing 2 i Knights Fight 2. W najbliższym czasie odbędą się dwie premiery. Do globalnej dystrybucji trafi bardzo interesujący projekt – symulator randek – Eroblast. Później portfolio wzmocni Mythical Showdown. W fazie soft launch jest już pozyskana w kwietniu karcianka Mobbles Cards. Dużo dzieje się także w dziale gier casual, który testuje nowe tytuły i wersje wzmocnione znanymi IP. Do fazy soft launch w Wielkiej Brytanii trafiła właśnie casualowa gra zręcznościowa OmNom Golf bazująca na wizerunku znanej kreskówkowej marki – podkreśla prezes Vivid Games Jarosław Wojczakowski

Od początku roku spółka rozszerza działania z zakresu uczenia maszynowego. ‘’Zbudowaliśmy modele do przewidywania LTV (Lifetime Value – ocena wartości użytkownika w czasie) użytkowników pochodzących z kampanii UA. Modele te będą stale monitorowane i cyklicznie aktualizowane. Obecnie rozpoczynamy prace nad modelami churnowymi (badającymi odejścia) dla użytkowników Real Boxing 2 i Knights Fight 2. Implementację planujemy na początek III kwartału. Modele te służą identyfikacji graczy z wysokim prawdopodobieństwem wyjścia z gry i będą wykorzystywane w procesach retencyjnych ze szczególnym uwzględnieniem retencji najbardziej wartościowych dla nas graczy. Dzięki temu będziemy w stanie zmniejszyć liczbę graczy, którzy rezygnują oraz zwiększyć zaangażowanie wszystkich’’ – podkreśla Katarzyna Czesak-Woytala, zarządzająca zespołem ML w Vivid Games.

Poza ww. premierami na platformach iOS i Android, w kolejnych miesiącach na Nintendo Switch trafią porty gier z portfela Vivid w tym Real Boxing II i Mayhem Combat.

Agrowoltaika potrzebuje dobrej legislacji

Agrowoltaika to kierunek rozwoju fotowoltaiki, który pozwala na jednoczesne wykorzystanie gruntów pod uprawę lub hodowlę oraz do produkcji energii słonecznej. Jest to jedno z rozwiązań, w których eksperci dopatrują się przyszłości fotowoltaiki. Agrowoltaika nie będzie jednak konkurować z farmami świetlnymi, produkującymi przemysłowe ilości energii. Panele nad polami zajmują dużo mniejszą powierzchnię gruntu, są droższe i produkują mniej prądu. Na pewno więc energia produkowana w ten sposób nie będzie konkurować z energią pozyskiwaną przemysłowo. Agrowoltaika daje jednak więcej możliwości, które mogą przekonać rolników do inwestycji w panele nad swoimi polami. Procent zajęcia terenu pod rozwiązania agrowoltaiczne nie może być większy niż 30%. To oznacza, że 70% gruntu nadal pozostaje pod uprawami rolnymi. Żeby rolnicy chcieli inwestować w agrowoltaikę potrzebne jest rozwiązanie legislacyjne, nad którym trwają prace na poziomie europejskim. Chodzi o to, żeby nie pozbawiać rolników dopłat na terenach, które są zajęte pod agrowoltaikę.

– Agrowoltaika przynosi efekty, których nie da się bezpośrednio wyliczyć. Jest to ochrona przed przesuszaniem, zmniejszona perspiracja, zatrzymywanie wody w środowisku, a także wzmacnianie rolników i dawanie im dodatkowych źródeł zarobkowania – powiedział serwisowi eNewsroom Roman Karbowy, przewodniczący grupy roboczej ds. agrowoltaiki, Polskie Stowarzyszenie Fotowoltaiki. – Co więcej, rozwiązania agrowoltaiczne są świetne dla energetyki rozproszonej. Są mniejsze – ale produkują energię tam, gdzie jest ona odbierana. Jest to więc dobre rozwiązanie dla klastrów energetycznych i spółdzielni energetycznych. Pracujemy razem z Polskim Stowarzyszeniem Fotowoltaiki nad tym, by w Polsce fotowoltaika nie wymagała odrolnienia gruntu. Dzięki temu nie zmniejszałaby powierzchni zielonej. To jest istotny element bardzo zachęcający dla gmin i miast, które mają problemy z ilością powierzchni zielonych. Może zachęcić je do zainwestowania, a także dać możliwość inwestycji w jakąkolwiek fotowoltaikę na ich terenie. Ważną kwestią są także dopłaty dla rolników. Stoimy na stanowisku, że elementy fotowoltaiczne są związane z produkcją rolną i chronią uprawy. Zostawmy więc dopłaty obszarowe w takim kształcie, jaki mają obecnie na rynku upraw – apeluje Karbowy.

Kiedy właściciel popełnia przestępstwo wchodząc do wynajmowanego mieszkania

Kwestia dotycząca kontroli właściciela nad stanem „M” wzbudza kontrowersje. Wyjaśniamy, czy właściciel lokalu może złożyć najemcy niezapowiedzianą wizytę.

Powody sporów na linii właściciel mieszkania – lokator na pewno bywają bardzo różne. Wydaje się jednak, że można wskazać kilka najważniejszych „punktów zapalnych”. Jednym z nich na pewno jest nieterminowa płatność czynszu. Spory bardzo często dotyczą też możliwości kontrolowania przez właściciela stanu wynajętego mieszkania. Wspomniana kwestia wiąże się także z wchodzeniem do lokalu pod nieobecność najemcy. Z uwagi na kontrowersje, jakie wzbudza ten temat, postanowiliśmy go omówić nieco dokładniej. Z całą pewnością, warto powołać się na ciekawe orzecznictwo sądowe. Jest to konieczne, bo same przepisy nie mówią wszystkiego na temat tego, jak daleko sięga prawo najemcy do prywatności.

Poniżej rozwijamy temat dotyczący możliwości kontrolowania stanu wynajętego lokum przez jego właściciela.

Kontrola pod nieobecność najemcy nie jest dobrym pomysłem …

Wielu właścicieli nieruchomości uważa, że mimo podpisania umowy wynajmu mają prawo dokonywać niezapowiedzianych kontroli. Takie podejście jest ryzykowne, ponieważ najemca może powołać się między innymi na Postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 21 lipca 2011 r. (sygn. I KZP 5/11). To orzeczenie wskazuje, że w przypadku właściciela domu lub lokalu także istnieje możliwość popełnienia przestępstwa określonego przez artykuł 193 kodeksu karnego. Wspomniane postanowienie SN jest istotne, ponieważ art. 193 KK mówi, że: „Kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”.

Dosłowne brzmienie cytowanego powyżej przepisu może sugerować, że nie dotyczy on sytuacji związanej z kontrolą stanu lokalu lub domu przez jego właściciela. „Sąd Najwyższy był jednak innego zdania i stwierdził, że zwrotu „cudzego domu” nie należy traktować zupełnie dosłownie. Takie stanowisko jest respektowane przez sądy niższych instancji” – zaznacza Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl

Przestępstwo nie musi być związane z siłowym wejściem do lokum

Praktyka pokazuje, że zdarzały się już przykłady skazania na podstawie art. 193 KK dotyczące sytuacji, w której właściciel wszedł do mieszkania bez wcześniejszego uzgodnienia albo pod nieobecność lokatora. Przestępstwo naruszenia miru domowego ma miejsce także wtedy, gdy wbrew żądaniom najemcy właściciel nie opuszcza mieszkania lub domu. „Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 9 maja 2018 roku (sygn. akt V KK 406/17) wskazuje, że wdarcie się do lokum wcale nie musi być związane z pokonaniem fizycznej przeszkody” – tłumaczy Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl

Sąd zawsze bierze pod uwagę okoliczności sprawy związanej z naruszeniem miru domowego najemcy – takie jak np. obawy właściciela o stan lokum (zobacz przykładowo Wyrok Sądu Rejonowego Gdańsk – Południe z 17 listopada 2015 r. o sygn. akt II K 792/14). Tym niemniej, ryzyko odpowiedzialności karnej sugeruje, że należy unikać wizyt nieuzgodnionych z najemcą. „Chodzi również o możliwość oskarżeń związanych z przywłaszczeniem sobie przedmiotów należących do najemcy w czasie niezapowiedzianej wizyty” – wyjaśnia Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl

Wizyty właściciela mieszkania powinny być wcześniej uzgodnione

W świetle powyższych wyjaśnień wydaje się, że najlepszym rozwiązaniem jest po prostu ustalenie z najemcą zasad, wedle których właściciel mieszkania będzie mógł je wizytować w celu sprawdzenia stanu technicznego. Strony umowy najmu dość często uzgadniają, że właściciel po wcześniejszym ustaleniu terminu może pojawić się w mieszkaniu np. raz na miesiąc (oczywiście pod obecność najemcy). Ustawa o ochronie praw lokatorów potwierdza, że najemca po wcześniejszym ustaleniu terminu powinien udostępnić mieszkanie lub dom w przypadku konieczności wykonania okresowego lub szczególnie uzasadnionego doraźnego przeglądu stanu lokum. „Taka sama zasada dotyczy zastępczego wykonania przez właściciela prac obciążających finansowo lokatora” – dodaje Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl

W razie awarii wejście do lokum może być niezapowiedziane …

Warto wiedzieć, że umowa najmu nie musi precyzować kwestii dotyczących wejścia właściciela do lokum w razie awarii. Ten temat został już bowiem wyczerpany przez ustawę z dnia 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego (Dz.U. 2001 nr 71 poz. 733). Wspomniany akt prawny mówi, że w razie awarii wywołującej szkodę lub zagrażającej jej powstaniem, lokator musi niezwłocznie udostępnić lokum. Jeżeli najemca jest nieobecny albo odmawia otwarcia drzwi, to właściciel może wejść do środka w obecności policjanta lub strażnika miejskiego. W razie potrzeby, możliwa jest też pomoc strażaka. „Jeśli otwarcie lokum nastąpiło pod nieobecność osoby dorosłej (najemcy lub pełnoletniego domownika), właściciel powinien zabezpieczyć lokal i przedmioty znajdujące się w środku. Taką czynność należy odnotować w protokole” – podsumowuje Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl

Źródło: Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl

Branża fitness podlicza straty i długi

Kluby fitness, baseny i siłownie otworzą się w piątek 28 maja, jeden dzień wcześniej niż pierwotnie planowano. Niestety do wakacji został już niecały miesiąc, dlatego w przyspieszonym tempie muszą wrócić do kondycji i formy zarówno klienci jak i firmy prowadzące obiekty sportowe. Jednym przybyło kilogramów, drugim zaległości. Jak wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i BIK przeterminowane zobowiązania branży wzrosły przez rok panowania Covid-19 o jedną piątą, do niemal 113 mln zł. Staraniom o poprawę sytuacji towarzyszy obawa czy nie przeszkodzi w tym zmiana wynikająca z nawyków Polaków wyniesionych z pandemii.

Wyczekiwane z niecierpliwością dalsze znoszenie obostrzeń od 28 maja obejmie prowadzących sale gimnastyczne, siłownie, kluby fitness i kryte baseny. Startu tych placówek nie mogą się doczekać nie tylko właściciele, ale i klienci spragnieni powrotu do normalności.

Obiekty sportowe i baseny będą mogły prowadzić działalność przy zachowaniu 50 proc. obłożenia. Dotyczy to również publiczności – zajęte może być co drugie miejsce na widowni. Natomiast w zajęciach i wydarzeniach sportowych na świeżym powietrzu będzie mogło uczestniczyć maksymalnie 250 osób. W siłowniach, klubach fitness i solariach będzie obowiązywał limit jednej osoby na 15 m kw.

Od 28 maja nie tylko w ogródkach, ale też wewnątrz będą mogły działać restauracje, kawiarnie i lokale weselne. Możliwe będzie także organizowanie wydarzeń okolicznościowych (np. wesel i komunii) dla maksymalnie 50 osób, przy czym do limitu osób nie wliczają się w pełni zaszczepieni przeciwko COVID-19.

Branża podlicza straty i długi

Przedstawiciele branży szacują, że jej straty od połowy października 2020 r. do wiosny wyniosły około 2,3 mld zł, a finansowego wsparcia nie otrzymało około 100 tys. osób związanych zawodowo z dbaniem o kondycję fizyczną rodaków. Tymczasem z tarczy PFR udało się skorzystać jedynie 15 proc. firm sektora i otrzymały one niecałe 380 mln zł. Z kolei z tarczy 6.0, o wsparcie z której mogło starać się 85 proc. podmiotów branży, wypłacono im ok. 46 mln zł.

– Spadek zachorowań na koronawirusa, osiągany dzięki coraz powszechniejszym szczepieniom przeciw Covid-19, sukcesywnie przekłada się na luzowanie obostrzeń w kolejnych obszarach gospodarki, dotarł też do branży fitness. Jej start z uwagi na obopólną korzyść prowadzących je firm jak i kondycji oraz zdrowia klientów jest naprawdę wyjątkowo dobrą informacją. Choć większość firm oraz konsumentów uważa, że po ponad roku pandemii zmienimy trwale część swoich zachowań i nawyków, należy mieć nadzieję, że będzie to większa dbałość o zdrowie i kondycję fizyczną, a nie oglądanie seriali – mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor. Szczególnie, że jak podają badania w ostatnich miesiącach aż 42 proc. z nas przybrało na wadze średnio 5,7 kg. A problem nadwagi lub otyłości dotyczy co drugiego Polaka. – Nie pozostaje teraz nic innego jak podjąć decyzję, by spalić nadmiarowe kilogramy uprawiając sport pod okiem profesjonalistów jednocześnie pomagając w pokonaniu problemów finansowych firmom oferującym tego rodzaju usługi – zachęca Sławomir Grzelczak.

Zamknięte dla klientów obiekty i nie pokrywająca wszystkich potrzeb pomoc państwa przełożyły się na spory przyrost zaległości branży fitness. Od marca zeszłego roku do marca br. podwyższyły się one o 19,3 mln zł do 112,6 mln zł, wynika z danych zgromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie BIK. Skala tej zmiany – 21 proc. pokazuje, że pandemia dała się mocno we znaki obiektom sportowym i pracującym w nich zwykle na jednoosobowej działalności gospodarczej trenerom. Dla porównania zaległości branży beauty podwyższyły się o 12 proc. do 96,5 mln zł, a gastronomii o 10 proc., choć akurat w tym przypadku mowa jest o wielokrotnie wyższej kwocie płatniczych problemów, bo niemal 728 mln zł.

Na koniec marca zaległości miało niecałe 4 proc. podmiotów prowadzących Działalność sportową, rozrywkową i rekreacyjną, gdzie mieszczą się też szeroko pojęte kluby fitness. Oznacza to, że płatności opóźnione o co najmniej 30 dni na kwotę min. 500 zł wobec partnerów biznesowych i banków wykazywała co 25. firma z tej branży. Łączna kwota zaległości 1552 przynależących do niej przedsiębiorstw (aktywnych, zawieszonych i zamkniętych firm) przekroczyła 112,6 mln zł. Przez rok przybyło 76 podmiotów z problemami w rozliczeniach. Średnia zaległość przypadająca na firmę związaną ze sportem czy rozrywką to już ponad 72,5 tys. zł.

zaległości Branża fitness
Źródło: Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor i BIK

Największy przyrost nieuregulowanych zaległości zanotowali prowadzący obiekty sportowe, których zobowiązania zwiększyły się w ciągu roku o 8,8 mln zł. Nieznaczny spadek można zauważyć wśród klubów sportowych (o 0,3 mln zł), co zapewne można tłumaczyć rosnącą liczbą członków chcących ćwiczyć nawet mimo ograniczeń.

zaległości Branża fitness 2
Źródło: Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor i baza BIK

– Należy myśleć optymistycznie, cieszyć się z odbicia, jednak zachować przy tym chłodne, racjonalne działanie i być ostrożnym w doborze partnerów biznesowych. A także dbać o spływ należności w terminie. Obecni i potencjalni kontrahenci, mimo luzowania gospodarki wciąż mogą mieć problemy z zachowaniem płynności finansowej. Firmy, którym uda się przetrwać, w dużej mierze liczą jednak, że odbiją sobie gorsze czasy. 39 proc. spodziewa się, że gdy tylko zniesione zostaną wszelkiego rodzaju obostrzenia, ich sprzedaż będzie lepsza niż przed pandemią, 45 proc. zakłada, że utrzyma obroty, a tylko 4 proc. przewiduje, że im się pogorszy – dodaje Sławomir Grzelczak, powołując się na badanie zrealizowane dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor.

Irlandzki producent rozwiązań chmurowych otwiera oddział w Polsce i planuje rozwój na rynkach CEE

Wyspecjalizowana w rozwianiach do ochrony i zarządzania danymi, międzynarodowa spółka Stryve formalnie rozpoczyna działalność na polskim rynku. Początkowy okres działalności warszawskiego biura ma koncentrować się na wzmocnieniu zespołu i rozszerzeniu kanałów sprzedaży.

“Polska w ostatnich latach stała się ważnym centrum biznesowym w regionie CEE, m.in. ze względu na nowe ośrodki badawczo-rozwojowe i ciągły rozwój branży usług biznesowych. Te trendy napędzają popularność rozwiązań chmurowych, co sprawia, że dla Stryve Polska jest idealną lokalizacją do rozwoju w regionie CEE” – mówi Andrew Tobin, prezes Stryve.

Warszawskim biurem Stryve będzie zarządzał Sami-Daniel Guetat, który ma szerokie doświadczenie w branży teleinformatycznej i tworzeniu kanałów sprzedaży B2B.

“ Oferujemy rozwiązania do ochrony i odzyskiwania danych, ich archiwizacji, synchronizacji i udostępniania, które działają w środowiskach fizycznych, na platformach mobilnych lub w chmurze. Są one dostępne również w formie usług SaaS i przeznaczone dla firm różnej wielkości we wszystkich gałęziach przemysłu. Nasza oferta to m.in. tworzenie strategii chmurowych wykorzystujących chmurę prywatną i publiczną. Mamy swoją infrastrukturę data centre w Irlandii, Wielkiej Brytanii i Polsce dzięki czemu możemy zaoferować również firmom z sektora MŚP praktyczne wsparcie w transformacji cyfrowej. Nasze usługi cyberbezpieczeństwa gwarantują dodatkową ochronę tego co w gospodarce cyfrowej jest najważniejsze czyli danych i systemów informatycznych klientów. Co więcej, są one zaprojektowane w taki sposób aby minimalizować ich wpływ na bieżące procesy biznesowe, dając jednocześnie maksimum bezpieczeństwa” mówi Sami-Daniel Guetat, dyrektor zarządzający Stryve Polska.

Irlandia z 35 centrami danych takich firm jak Apple, Facebook, Microsoft, Amazon, Google i kolejnymi w budowie stała się jednym z europejskich technologicznych centrów w sektorze chmury, jej bezpieczeństwa i biznesowych aplikacji. Stryve chce wykorzystać te doświadczenia na rynku polskim gdzie już wkrótce swoje centra danych uruchomią Microsoft i Google.

Andrew Tobin, prezes Stryve
Andrew Tobin, prezes Stryve

„Chmurowe rozwiązania oraz sztuczna inteligencja  systemy są katalizatorem wzrostu dla małych i średnich przedsiębiorstw, można je wykorzystać w ecommerce, internecie rzeczy, analityce biznesowej, aby sprawniej konkurować na rynku. Nie można jednak zapominać o zagrożeniach, takich jak ransomware czy Denial of Service, które nasiliły się w pandemii ze względu na konieczność pracy zdalnej. Aby uniknąć biznesowych katastrof rekomendujemy firmom zadbanie o procedury tworzenia kopii zapasowych systemów oraz danych i ich odzyskiwania. W tej dziedzinie mamy głęboką wiedzę i gotowe produkty, która wdrożyliśmy u klientów na ponad 20 rynkach na całym świecie” mówi Andrew Tobin.

Przedstawiciele irlandzkiej spółki zapowiadają również szereg działań rekrutacyjnych. Poszukiwane będą przede wszystkim osoby, które obejmą odpowiedzialność za działania sprzedażowe i wsparcie techniczne dla polskich partnerów oraz klientów końcowych.

Testuj innowacje w 5G LAB Łódzkiej SSE. Pierwszy w Polsce kampus 5G dla startupów

Autonomiczne wózki widłowe, cyfrowe bliźniaki fabryk, czy transmisje VR-owe z kamerami 360 stopni – to tylko niektóre innowacyjne rozwiązania, które będą testowane w sieci 5G Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Wszystko dzięki 5G LAB, czyli przestrzeni do tworzenia i testowania innowacji wykorzystujących sieć piątej generacji. Od dziś młode technologiczne firmy mogą korzystać z infrastruktury 5G, którą ŁSSE stworzyła we współpracy z partnerami: Orange, Ericsson, UKE.

– Łódzka strefa od lat z powodzeniem promuje, wspiera i stwarza dobry klimat inwestycyjny do realizacji innowacyjnych projektów technologicznych, także w oparciu o współpracę między światem nauki i biznesu. Pandemia koronawirusa tylko potwierdziła wzrastające zapotrzebowanie na tego typu inicjatywy. 5G LAB może stać się inkubatorem innowacyjnych rozwiązań, a w niedalekiej przyszłości przyczynić się do zwiększenia potencjału polskich firm, w szczególności start-upów – podkreśla wiceminister rozwoju, pracy i technologii i pełnomocnik rządu ds. inwestycji zagranicznych Grzegorz Piechowiak.

– Technologia 5G i Internet rzeczy to ogromne szanse dla biznesu. Budujemy dla inwestorów szeroką ofertę wsparcia opartą na nowoczesnych technologiach. Kolejnym krokiem jest 5G Lab – przestrzeń dedykowana młodym technologicznym firmom. Łączymy startupy z inwestorami by wspólnie mogli pracować nad innowacjami 5G i testować je, dzięki stworzonej przez nas wewnętrznej sieci 5G. Między innymi za tak nowatorskie działania zostaliśmy nagrodzeni tytułem 3. najlepszej strefy ekonomicznej na świecie i pierwszej w Europie – mówi Marek Michalik, prezes ŁSSE.

5G Lab w siedzibie Łódzkiej SSE w Łodzi powstało jako odpowiedź na potrzeby startupów. Firmy, które w programie Łódzkiej Strefy o nazwie „S5 – Akcelerator Technologii 5G” tworzą innowacje oparte o 5G potrzebowały miejsca do przeprowadzania testów zanim ich rozwiązania na stałe wejdą do użytku w fabrykach inwestorów i partnerów biznesowych Strefy.

 – Zbudowany przez nas ekosystem 5G na terenie Strefy otwiera przed młodymi, technologicznymi firmami szerokie możliwości kreowania i testowania innowacji. Tworzone przez startupy rozwiązania oparte o technologię 5G będą korzystać z infrastruktury zapewniającej minimalne opóźnienia umożliwiające zarządzanie fabrykami na odległość, w czasie rzeczywistym, komunikację maszyn oraz przepływ dużej ilości danych. Dzięki akceleratorowi S5 i 5G Lab będziemy świadkami pierwszych w Polsce przemysłowych zastosowań sieci piątej generacji – dodaje Agnieszka Sygitowicz, wiceprezes ŁSSE.

Orange Polska od ponad dwóch lat testuje 5G w laboratoriach i w terenie. Operator czerpie też z doświadczeń Grupy Orange w innych krajach europejskich, gdzie pierwsze wewnętrzne sieci 5G już powstały. Sieć 5G w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej obejmuje budynek siedziby i Centrum Kreatywności Fabryka. Do jej budowy Orange wykorzystał 10 anten działających w docelowym dla 5G paśmie 3,6 GHz i w paśmie 2100 MHz. Zapewniają one zasięg na powierzchni ponad 1000 mkw. Orange gwarantuje też wsparcie swoich ekspertów związane z zastosowaniem technologii 5G w przemyśle.

Bardzo nas cieszy, że mogliśmy uruchomić pierwszą w Polsce wewnętrzną sieć 5G w docelowej częstotliwości. Liczymy na to, że podobnych wdrożeń będzie w naszym kraju przybywać i że szybko pokażą one w praktyce korzyści, jakie niesie ze sobą sieć nowej generacji. 5G to jeden z filarów strategii Orange. Jako dobre przykłady wdrożeń sieci 5G zrealizowanych już przez Orange można wymienić choćby fabrykę Schneider Electric w Le Vaudreuil we Francji, port Le Havre, czy bliższą nam fabrykę Miele w nieodległym od Łodzi Ksawerowie. Jesteśmy przekonani, że 5G LAB przyczyni się do powstania innowacyjnych rozwiązań, które będą miały wpływ na rozwój gospodarczy regionu łódzkiego i całego kraju – powiedział Piotr Jaworski, Członek Zarządu Orange Polska ds. Sieci i Technologii.

W budowanie sieci 5G w siedzibie Łódzkiej Strefy zaangażowany był globalny gracz na szeroko pojętym rynku telekomunikacyjnym, wieloletni partner i inwestor strefy, firma Ericsson. Eksperci szwedzkiego giganta zaprojektowali i dostarczyli urządzenia potrzebne do uruchomienia sieci wewnętrznej. Zapewniają również indywidualny transfer wiedzy, nie tylko do specjalistów Łódzkiej Strefy, ale także do partnerów biznesowych i startupów współpracujących z ŁSSE. To wsparcie biznesowe i przede wszystkim technologiczne dla przemysłowych zastosowań technologii 5G.

Wdrożenie 5G niesie za sobą olbrzymi potencjał dla przedsiębiorców z wielu sektorów, ale wymaga również odpowiedniego przygotowania. Kluczową rolę w tym procesie odgrywa transfer wiedzy. Technologia 5G umożliwia rozwój nowych usług, ekosystemów i nowych źródeł przychodów dla polskich firm, jednak jeśli chcemy innowacji, na początek potrzebna jest wiedza. Angażując się w 5G LAB mogliśmy dostarczyć nie tylko technologie umożliwiające budowę sieci, ale przede wszystkim współpracować z młodymi innowatorami pomagając im w tworzeniu rozwiązań, które mogą zrewolucjonizować polską i światową gospodarkę. Z niezwykłą satysfakcją patrzę jak rozwiązania przyszłości powstają na naszych oczach. Już niedługo będzie o nich głośno mówi Martin Mellor, szef firmy Ericsson w Polsce.

Z wewnętrznej sieci 5G skorzystają startupy działające w akceleratorze S5 Łódzkiej Strefy, gdzie trafia do nich wsparcie merytoryczne, mentorskie i finansowe (skorzysta 40 startupów do których trafi blisko 13 mln zł wsparcia). 5G Lab Łódzkiej Strefy pozwoli osiągnąć prędkość pobierania na poziomie 850 mb/s przy zachowaniu minimalnych opóźnień. Pozwoli to startupom testować przygotowane dla inwestorów i partnerów biznesowych Łódzkiej Strefy innowacje oparte na najnowszej technologii komunikacyjnej.

– Zbudowaliśmy system dbający o bezpieczeństwo żywności w handlu, gastronomii i transporcie – mówi Michał Olszewski, cofounder spółki Arktikus. – Nasze bezprzewodowe sensory wysyłają z wnętrza urządzeń chłodniczych informacje o panującej tam temperaturze. Wykorzystanie technologii 5G powoduje, że nasz system jest energooszczędny i działa nawet w warunkach bardzo słabego zasięgu. Nasz projekt dostrzegła i wspiera ŁSSE w Akceleratorze S5 – to dzięki niemu już wkrótce będziemy mogli pochwalić się pierwszymi wdrożeniami – dodaje Michał Olszewski.

– Poprzez współpracę z ŁSSE otrzymałyśmy możliwość stworzenia rozwiązania, które w pełni wykorzystuje kluczowe właściwości technologii 5G jakimi są wysokie prędkości danych, niskie opóźnienia oraz niezawodność sieci. Nasza aplikacja Omniview VR/360 zrewolucjonizuje sposób prowadzenia m.in. zdalnych konferencji, transmisji  „na żywo” z wydarzeń kulturalnych oraz sportowych, zapewniając użytkownikom, znajdujących się w zasięgu sieci 5G, odczucie bycia na miejscu danego wydarzenia. Udział w programie „S5 – Akcelerator Technologii 5G” oznacza dla nas wsparcie finansowe, merytoryczne oraz możliwość weryfikacji i testowania naszego rozwiązania w środowisku dojrzałego biznesu skupionego wokół ŁSSE. To w praktyce przełożyło się na nasz niezwykle dynamiczny rozwój” –  mówi Firuza Piechucka, która razem z Mają Raczkowską rozwija w ramach Akceleratora startup Omniview.

– ŁSSE stworzyła jako pierwsza w Polsce wspaniałe warunki do rozwoju systemów opartych na technologii 5G. Dzięki udziałowi w programie S5,  cthings może realnie budować innowacyjne rozwiązania dla współczesnego przemysłu. System Intelliventory pozwala w pełni wykorzystać potencjał szybkiej i niezawodnej transmisji ogromnej ilości danych np. dla usprawnienia procesów produkcyjnych w czasie rzeczywistym – Marcin Urbaniak, Business Development Manager w cthings.co.

– Nasza technologia WindTAK 5G VG oferuje branży wiatrowej unikalną możliwość synergii między podniesieniem efektywności energetycznej, a monitoringiem turbin z użyciem nowoczesnych czujników i transferu danych sprawiającego, że turbiny dosłownie komunikują się między sobą, z pominięciem stacji centralnej. Doczekaliśmy czasu, kiedy wszystko to jest możliwe tu, w jednym miejscu w centrum kraju będącego u progu przełomowych zmian – razem z właściwymi ludźmi, przestrzeniami innowacji typu 5G LAB i sprzyjającymi warunkami inwestorskimi, a także technologicznymi – mówi dr inż. Maciej Karczewski, Członek Zarządu WindTAK sp. z o.o.

Wpływ inflacji na polski rynek nieruchomości

Rynek nieruchomości coraz bardziej odgrywa rolę tarczy osłabiającej atak inflacji na nasze portfele. W kwietniu wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych wzrosła o 41 proc. r/r, a liczba kredytów o 24 proc.

Na rynku sprzedaży mieszkań I kw. był bardzo udany, zwłaszcza w porównaniu do II kw. 2020, który należał do najgorszych w ostatnich latach, ze względu na początek ekspansji pandemii. Spowolnienie na tym rynku było widoczne przez co najwyżej kilka pierwszych miesięcy epidemii. Koniunktura wróciła bardzo szybko i wszyscy przystąpili do nadrabiania zaległości z pierwszego zamknięcia gospodarki. W ciągu zaledwie roku deweloperzy odrobili zaległości.

Zapoznaj się z aktualnymi cenami mieszkań na sprzedaż w Gorzowie Wielkopolskim www.edom-nieruchomosci.pl/mieszkania-na-sprzedaz-gorzow-wielkopolski.html

Tylko dzięki decyzjom wydanym w kwietniu br. deweloperzy mogą zacząć budować kolejnych 16,9 tysięcy mieszkań. Mamy do czynienia z najlepszym kwietniowym wynikiem w historii.

– Sprzedaż mieszkań jest coraz bardziej napędzana już nie dochodami z rynku najmu, ale potrzebą chronienia oszczędności przed inflacją – mówi w rozmowie z MarketNews24 Dariusz Węglicki, dyrektor zarządzający funduszu Catella Polska.

W niektórych dużych miastach ceny najmu spadły nawet o ponad 10 proc. Związane jest to także z tym, że większość mieszkań, które do tej pory były oferowane na krótkie terminy, została przesunięta na rynek najmu długoterminowego.

Spośród największych polskich miast najsilniejsze spadki cen najmu rok do roku dotknęły Kraków (9,6 proc.), Warszawę i Łódź (po 9,5 proc.). Najmniejszej korekcie uległy stawki w Poznaniu, gdzie w ciągu 2020 r. ceny wynajmu spadły o 5,7 proc. Dane z I kw. br. są jeszcze mniej optymistyczne. Stawki najmu małych mieszkań w Krakowie zmalały o 14 proc., o tyle samo spadły ceny mieszkań średnich w Warszawie.

Pogorszył się wskaźnik rentowności wynajmu. W stolicy, jak podają rynkowi analitycy, mieścił się w przedziale od 3,4 proc. do 4 proc. (najwyższe są dla lokali 1-pokojowych). Wskaźniki dla Krakowa są niemal identyczne. Rentowność najmu jest niższa, ale popyt na nowe mieszkania rośnie, powodem jest przekraczająca już 5 proc. inflacja konsumencka, przed którą w różnych aktywach chcemy chronić swoje oszczędności.

– W maju obserwujemy powrót do wynajmowania mieszkań, najszybciej zapełniają się mieszkania o średnim standardzie i lokale luksusowe, z czasów pandemii pozostaje jednak ta zmiana, że okresy najmu są zwykle krótsze – wyjaśnia D.Węglicki. – Na tempo najmu ma wpływ tempo szczepień, z którymi Polska nie radzi sobie dobrze. Do nas zaczynają wracać obcokrajowcy, ze względu na podejmowaną pracę, ale także i studenci, w akademiku w Krakowie mamy już opłaconą rezerwację od czterdziestu hiszpańskich studentów. Powroty do cen wynajmu sprzed pandemii potrwają jednak jeszcze kilka miesięcy – w optymistycznej wersji. W mniej optymistycznej, od roku do trzech lat.

Polski rynek nieruchomości będzie zmieniał się w kierunku rozwoju segmentu mieszkań na wynajem. Rynek coraz bardziej będą zmieniać fundusze inwestycyjne.

– Jako fundusz kupujemy bardzo dużo, w tym roku zainwestujemy ponad 1 mld euro w nieruchomości w całej Europie, a mamy też w planach kolejną nieruchomość w Warszawie – dodaje D.Węglicki z Catella Polska. – Fundusze instytucjonalne będą na nim coraz bardziej obecne na polskim rynku mieszkań na wynajem, kosztem udziału w rynku inwestorów indywidualnych.

Według danych GUS od stycznia do kwietnia 2021 roku przekazano klucze do 72,2 tys. mieszkań, czyli o 13,3 proc. więcej niż przed rokiem. Z tej puli ponad połowę lokali (41,9 tys.) oddali do użytku deweloperzy, a pozostałe mieszkania (28,8 tys.) inwestorzy indywidualni. Na rynku pojawiło się o 2,4 proc. więcej mieszkań deweloperskich i o 32,4 proc. więcej lokali wybudowanych przez pozostałych inwestorów. Przeciętna powierzchnia użytkowa jednego mieszkania wyniosła 94,7 m kw.

CVI Dom Maklerski wiceliderem rankingu private debt w Europie

CVI Dom Maklerski zajął drugie miejsce w rankingu najaktywniejszych firm private debt w Europie. Zestawienie przygotowane przez Debtwire, międzynarodową organizację zbierającą dane o transakcjach bilateralnego finansowania przedsiębiorstw, obejmuje 21 podmiotów.

CVI Dom Maklerski zajął drugą pozycję pod względem liczby zrealizowanych transakcji
w pierwszym kwartale 2021 r., co oznacza 7,5 proc. udział w europejskim rynku private debt. Przez pierwsze trzy miesiące roku firma zapewniła finansowanie piętnastu przedsiębiorcom z Polski oraz Rumunii. Wśród nich znalazły się m. in. Huta Małapanew, producent akumulatorów Autopart oraz sieć hoteli Holiday Park & Resort.

W tym roku zadebiutowaliśmy w rankingu Debtwire i od razu znaleźliśmy się na wysokiej, drugiej pozycji. Jesteśmy polską firmą, ale bez kompleksów gramy w europejskiej lidze
i rywalizujemy z najlepszymi. Skupiamy się na Europie Środkowo-Wschodniej, gdzie widzimy ogromy potencjał i wiele możliwości inwestycyjnych. Status wicelidera rankingu
z pewnością pomoże nam w pozyskaniu inwestorów do kolejnego funduszu private debt, nad którym obecnie pracujemy
– podkreślił Marcin Leja, prezes zarządu CVI Dom Maklerski.

Finansowanie private debt to oferta dla firm, które poszukują elastyczniejszego finansowania niż kredyt bankowy, a jednocześnie nie chciałyby umniejszać roli obecnych udziałowców poprzez debiut na giełdzie czy sprzedaż do funduszu private equity. Formuła ta charakteryzuje się bardzo szerokimi możliwościami wykorzystania, w związku z tym może służyć zarówno finansowaniu bieżącej działalności przedsiębiorstwa, np. wsparciu finansowania kapitału obrotowego czy nakładów inwestycyjnych. Równie często wykorzystywana jest w transakcjach kapitałowych, jak przejęcia innych przedsiębiorstw, również za granicą, a także np. do wykupu wspólników czy też restrukturyzacji zadłużenia. Rynek private debt na świecie jest wart ponad 800 mld USD i dynamicznie rośnie.

Podwyżka stóp procentowych w Polsce zatrzyma szalejącą inflację

Wzrost cen w Polsce jest najwyższy od dwudziestu lat. Natomiast wynagrodzenia rosną najsilniej od lutego 2019 r. Temat podwyżki stóp procentowych staje się coraz bardziej aktualny, przynajmniej tak powinno być.

Jak podał Eurostat, inflacja HICP w Polsce wyniosła w kwietniu 5,1 proc. rok do roku (są to dane wyższe niż podaje GUS – 4,3 proc.). To najwyższy odczyt od czerwca 2001 r. Po raz pierwszy od siedmiu miesięcy Polska nie znalazła się na pierwszym miejscu w zestawieniu krajów UE z najszybszym wzrostem cen, wyprzedziły nas Węgry.

Szybko rosną też wynagrodzenia, co ma wpływ na inflację. Zgodnie z danymi GUS, nominalna dynamika wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 9 osób wyniosła 9,9% r/r w kwietniu wobec 8,0% r/r w marcu, kształtując się poniżej konsensusu rynkowego (10,4%). W ujęciu realnym, po skorygowaniu o zmiany cen, wynagrodzenia w firmach zwiększyły się w kwietniu o 5,3% r/r wobec wzrostu o 4,7% w marcu, co jest ich najsilniejszym wzrostem od lutego 2019 r.

Gdy na Węgrzech inflacja osiągnęła 5,1 proc. wiceprezes banku centralnego Węgier zapowiedział, że do podwyżki podstawowej stopy procentowej może dojść w tym kraju już w czerwcu br. Inne banki centralne też będą przygotowywać się do takiej decyzji?

– Inflacja jest teraz na różnym poziomie w różnych krajach, a jest zależna od wielu czynników, które mają charakter przejściowy, zasłaniając obraz presji inflacyjnej – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Przed rokiem mieliśmy bardzo niskie ceny ropy naftowej i restrykcje związane z pandemią, które na firmach wymuszały obniżanie cen, ponieważ chciały utrzymać się na rynku.

Teraz sytuacja jest inna, a banki powinien interesować proces zmian a nie jednomiesięczna zmiana inflacji, która może być wywołana jednostkowym zdarzeniem, takim był w Polsce wzrost opłat za wywóz śmieci. Do banków centralnych należy więc ocena czy wysoka inflacja jest krótkoterminowym zdarzeniem, czy też w kraju powstała już presja inflacyjna, ponieważ konsumenci mają dużo pieniędzy, których nie chcą trzymać w bankach komercyjnych.

– W Polsce widać już presję inflacyjną w różnych kategoriach i to jest ważniejsze niż samo przekroczenie 5 proc. poziomu inflacji – komentuje ekspert XTB. – Istotne jest, że konsumenci aprobują wzrost cen, na które mają wpływ podejmując decyzje o zakupach. I na taką sytuację trzeba reagować. Potrzebny jest sygnał, ze strony RPP, że inflacja nie jest jej obojętna.

Podwyżka stóp procentowych o 15 pkt. bazowych byłaby takim sygnałem. Jest nam potrzebna i to jak najszybciej, ocenia P.Kwiecień. Nawet, gdyby w poszczególnych miesiącach inflacja spadała, ze względu na efekt bazy. Istotna jest obrona celu inflacyjnego, który został przekroczony.

Lenovo ogłasza rekordowe wyniki finansowe za rok fiskalny 2020/21

Rekordowe wyniki za czwarty kwartał i nowy kamień milowy w rozwoju Lenovo – ponad 60 miliardów dolarów przychodów i najwyższe w historii firmy zyski w skali roku.

Grupa Lenovo (HKSE: 992) (ADR: LNVGY) przedstawiła dziś rekordowe wyniki za czwarty kwartał oraz cały rok fiskalny, wykazujące nadzwyczajny wzrost we wszystkich obszarach działalności grupy. Wyniki finansowe pokazują wyraźnie, że grupa jest odporna na rynkowe zawirowania i może kontynuować zrównoważony, konsekwentny i trwały rozwój poprzez dalszą dywersyfikację i transformację działalności, zgodnie ze strategią korporacyjną 3S (Smart IoT, Smart Infrastructure i Smart Verticals).

W czwartym kwartale przychody Lenovo wzrosły o 48% rok do roku do 15,6 mld USD. Stopa wzrostu zysku odnotowała najwyższy poziom od dwóch lat. Zysk brutto wyniósł 380 mln USD, a zysk netto, 260 mln USD, co oznacza wzrost, odpowiednio, o 392% i 512%. Wyniki czwartego kwartału zamknęły rekordowy rok, a roczne przychody grupy przekroczyły poziom 60 mld USD, czyli o ponad 10 mld USD więcej niż w poprzednim roku obrotowym. Zysk rósł jeszcze szybciej i wyniósł prawie 1,8 mld USD brutto i 1,2 mld USD netto. Obie te wartości wzrosły o ponad 70% rok do roku.

Zarząd Lenovo ogłosił, że wysokość końcowej dywidendy za rok obrotowy zakończony 31 marca 2021 roku wyniesie 3,09 centów dolara amerykańskiego lub 24 centy dolara hongkońskiego na akcję.

Wybrane dane finansowe:

  R 20/21

w mln USD

R 19/20

w mln USD

Zmiana

 

  IV kw. 20/21

w mln USD

IV kw. 19/20

w mln USD

Zmiana

 

Przychody grupy 60 742 50 716 20% 15 630 10 579 48%
Zysk brutto 1 774 1 018 74% 380 77 392%
Zysk netto

(zysk akcjonariuszy)

1 178 665 77% 260 43 512%
   
Podstawowy zysk na akcję (w centach USD) 9,54 5,58 3,96 2,19 0,36 1,83

 

Yuanqing Yang, prezes i dyrektor naczelny grupy: 

Rekordowe wyniki w czwartym kwartale są napędzane dwucyfrowym wzrostem przychodów, które są odnotowane jednocześnie we wszystkich podstawowych obszarach działalności Lenovo:

  • Ostatni kwartał był dla działu PC and Smart Devices (PCSD) najlepszym czwartym kwartałem w historii. Osiągnięto 12,4 mld USD przychodu, wzrost o 46% rok do roku i rentowność na rekordowo wysokim poziomie 6,7%.
  • We wszystkich regionach odnotowano wysoki dwucyfrowy wzrost przychodów z segmentów PCSD, a wielkość sprzedaży komputerów osobistych Lenovo wzrosła bardziej niż cały rynek, co jeszcze bardziej umacnia firmę na pozycji lidera w sprzedaży komputerów osobistych.
  • Czwarty kwartał okazał się też przełomowy dla tabletów – dostawy wzrosły o 157% rok do roku, czyli około trzy razy szybciej niż rynek.
  • Imponujące tempo wzrostu i wielkości sprzedaży w segmencie premium (gaming, laptopy Thin & Light, produkty z linii Chromebook i Visuals) nadal przewyższają wskaźniki rynkowe w tym zakresie i zapewniają silne dwu- lub trzycyfrowe wskaźniki wzrostu.
  • Przychody działu Mobile Business Group (MBG) odnotowały ogromny wzrost rzędu 86% rok do roku, osiągając wartość 1,54 mld USD, w tym 21 milionów USD dochodu przed opodatkowaniem – rekordowy poziom od czasu przejęcia Motoroli.
  • Rozwój relacji z operatorami i bogate portfolio produktów, w tym produktów 5G, pozwoliły Lenovo osiągnąć trzycyfrowy wzrost sprzedaży smartfonów w Ameryce Północnej, Europie i regionie Azji i Pacyfiku.
  • Udział Lenovo w rynku smartfonów w naszym tradycyjnym bastionie w Ameryce Łacińskiej osiągnął rekordowy poziom prawie 21%.
  • Przychody Data Center Gropu (DCG) są także imponujące, wzrost o 32% rok do roku pozwolił osiągnąć poziom 1,6 mld USD, co stanowi piąty kwartał z rzędu, w którym przychody tej jednostki osiągają wyniki lepsze niż wskaźniki rynkowe. Jednocześnie rentowność poprawiła się o 4,4 punktu rok do roku.
  • Działalność dostawców usług chmurowych wzrosła o 73% rok do roku i osiągnęła 61-punktową przewagę w stosunku do rynku.
  • Największe w historii przychody w czwartym kwartale zostały też osiągnięte w segmencie serwerów, pamięci masowych, infrastruktury definiowanej programowo, oprogramowania oraz rozwiązań HPC oraz sztucznej inteligencji (AI). Szczególnym zainteresowaniem cieszył się segment tradycyjnej pamięci masowej, w którym odnotowano wzrost o 73% rok do roku.
  • W rozwijającym się dopiero segmencie technologii Edge także dało się zauważyć silne oznaki przyszłego wzrostu.
  • Działy Lenovo zajmujące się inteligentną transformacją również znajdują się w punkcie szczytowego rozkwitu, napędzanego przez nadal utrzymujący się silny wzrost przychodów* ze sprzedaży usług oraz oprogramowania, który podniósł się o 44% rok do roku. Przychody* z usług zarządzanych (DaaS, TruScale) wzrosły prawie dwukrotnie, a przychody* z rozwiązań wzrosły o 65% rok do roku.

Kamień milowy w historii Lenovo został osiągnięty dzięki wykorzystaniu naszych podstawowych kompetencji, które obejmują jasno określoną strategię, innowacyjne produkty, doskonałość operacyjną i model łączenia globalnego i lokalnego podejścia do biznesu.

  • Po raz pierwszy przychody Grupy Lenovo przekroczyły 60 mld USD, powiększając się o ponad 10 mld USD, czyli 20%, rok do roku w ciągu zaledwie 12 miesięcy.
  • Działy Intelligent Devices Group (PCSD i MBG) oraz Data Center Group osiągnęły wzrost przychodów odpowiednio o 20% i 15%.
  • Nadal trwa proces transformacji grupy w działalność opartą w znacznym stopniu na usługach. Przychody ze sprzedaży oprogramowania i usług rosły dwa razy szybciej niż całkowite przychody Grupy Lenovo, o prawie 40% rok do roku, osiągając rekordowy poziom 4,9 mld USD, co obecnie stanowi 8%* przychodów Grupy.

Najważniejsze informacje operacyjne

  • 1 kwietnia 2021 r. Grupa Lenovo połączyła zespoły i zasoby związane z usługami oraz rozwiązaniami całej grupy w specjalny dział Solutions & Services Group (SSG). Dział ten dodatkowo wzmocni naszą ofertę usług towarzyszących, zwiększy wskaźnik sprzedaży oprogramowania towarzyszącego, ulepszy i rozszerzy zakres usług zarządzanych oraz opracuje rozwiązania, które będzie można w powtarzalny sposób wdrażać w kluczowych branżach wertykalnych.
  • Globalny łańcuch dostaw Grupy Lenovo pozostaje najlepszy w swojej klasie, a jego zasięg rozszerza się właśnie o nową fabrykę Lenovo budowaną na Węgrzech, która osiągnie pełną operacyjność pod koniec 2021 roku. Niedawno firma Gartner uwzględniła Lenovo na liście 25 firm z najlepszymi łańcuchami dostaw na świecie, wyróżniając ją za znakomite wyniki w zakresie transformacji biznesowej zorientowanej na klientów, a także wykorzystywanie zaawansowanych technologii, takich jak 5G, blockchain i sztuczna inteligencja w celu optymalizacji dostaw produktów i rozwiązań dla klientów na 180 rynkach.
  • Tempo postępu i realizacji ambicji grupy w zakresie zrównoważonego rozwoju utrzymuje się na wysokim poziomie, przy czym emisje gazów cieplarnianych z zakresu 1 i 2 zostały zmniejszone o 92% w ciągu ostatniej dekady. Lenovo wyznaczyło również nowe, bardzo ambitne cele oparte na danych naukowych na 2030 rok, aby jeszcze bardziej przyspieszyć redukcję emisji. Osiągnięcia Lenovo zyskały też uznanie firmy Corporate Knights, która uwzględniła grupę w swoim rankingu 100 najbardziej zrównoważonych firm na świecie.
  • Firma została uznana za jedną z najbardziej innowacyjnych firm na świecie przez Boston Consulting Group – zajmując 25 miejsce w pierwszej pięćdziesiątce rankingu.

Prognoza biznesowa

Wyzwania z roku obrotowego 2020/21 utrzymują się w różnym zakresie także w roku bieżącym. Niemniej jednak, mimo przyspieszenia trwałych zmian rynkowych w ciągu ostatniego roku, perspektywy Lenovo na resztę roku 2021 oraz rok obrotowy 2021/22 pozostają pozytywne. W ostatnim roku zmiany rynkowe napędzały trzy główne trendy, które Lenovo wykorzystuje do rozwoju własnej działalności. Po pierwsze, nastąpiła modernizacja konsumpcji mediów i informacji – klienci spędzają więcej czasu, korzystając z urządzeń elektronicznych, więcej ich kupują i częściej je aktualizują. Po drugie, nastąpiła modernizacja infrastruktury, w wyniku której klienci przechodzą z etapu kupowania produktów do obsługi centrów danych do zakupu kompletnych rozwiązań infrastrukturalnych. Wreszcie nastąpiła też modernizacja aplikacji – inteligentna transformacja, wspierana przez sztuczną inteligencję, staje się rzeczywistością dzięki znacznie przyspieszonej cyfryzacji. Potwierdzone osiągnięcia Lenovo w zakresie realizacji założeń i zadań, model operacyjny łączący globalne i lokalne podejście oraz nowa struktura organizacyjna dostosowana do wspomnianych powyżej trendów sprawiają, ze grupa jest jeszcze lepiej przygotowana do osiągnięcia długofalowego, zrównoważonego wzrostu.

* należne przychody

GRUPA LENOVO PODSUMOWANIE WYNIKÓW FINANSOWYCH

Za kwartał i rok obrotowy zakończony 31 marca 2021 r.

(w milionach USD, poza wartościami w przeliczeniu na akcję)

    IV KW. 20/21 IV KW.

19/20

 

ZM R/R

   

R 20/21

 

R 19/20

 

ZM R/R

Przychody   15 630 10 579 48%   60 742 50 716 20%
Zysk brutto   2 688 1 861 44%   9 768 8357 17%
Marża zysku brutto   17,2% 17,6% (0,4) pkt.   16,1% 16,5% (0,4) pkt.
Koszty operacyjne   (2 209) (1 695) 30%   (7 588) (6 918) 10%
Stosunek kosztów do przychodów   14,1% 16,0% (1,9) pkt.   12,5% 13,6% (1,1) pkt.
Zysk operacyjny   479 166 188%   2 180 1 439 52%
Inne koszty pozaoperacyjne – netto   (99) (89) 11%   (406) (421) (3)%
Zysk brutto   380 77 392%   1 774 1018 74%
Opodatkowanie   (95) (14) 585%   (461) (213) 116%
Zysk za okres/rok   285 63 350%   1 313 805 63%
Udziały niekontrolujące   (25) (20) 20%   (135) (140) (3)%
Zysk przypadający na akcjonariuszy   260 43 512%   1 178 665 77%
Zysk na akcję (w centach USD)
Podstawowy
Rozwodniony
  2,19
1,94
0,36
0,35
1,83
1,59
  9,54
8,91
5,58
5.43
3,96
3.48

 

INC przyjmuje politykę dywidendową i po raz pierwszy w historii podzieli się zyskiem

Zarząd INC, notowanej na GPW grupy kapitałowej specjalizującej się w doradztwie i pozyskiwaniu finansowania dla innowacyjnych podmiotów, rekomenduje wypłatę pierwszej w historii spółki dywidendy. Zgodnie z propozycją zarządu do akcjonariuszy może trafić blisko 1,45 mln zł, czyli 12 groszy na jedną akcję. Zarząd przyjął również politykę dywidendową, zgodnie z którą od przyszłego roku do akcjonariuszy co roku trafiać będzie co najmniej 20 proc. jednostkowego zysku netto.

Z projektów uchwał na WZA wynika, że proponowanym dniem dywidendy jest 2 lipca 2021 r., a sama dywidenda trafi do akcjonariuszy 12 lipca 2021 r. Propozycję Zarządu musi zaakceptować Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy, które zaplanowane jest na 23 czerwca 2021 r.

Budowana od wielu lat pozycja rynkowa INC zaowocowała przyjęciem długofalowej polityki dywidendowej, która będzie obowiązywać od podziału zysku za 2021 r. Zdaniem Zarządu jest to dowód powtarzalności wyników wypracowywanych przez firmę.

– Rozwijamy się dynamicznie, ale w oparciu o solidne fundamenty. Jednym z motorów naszego rozwoju jest kompleksowy ekosystem dla finansowania innowacyjnych firm, który budowaliśmy w ostatnich latach. Składa się na niego nie tylko platforma crowdinvestingowa CrowdConnect, ale również nasza oferta dla większych firm pozyskujących kapitał na rozwój. Ważnym jej elementem jest również obszar inwestycji na etapie preIPO, który pozwala z jednej strony na wsparcie ciekawych, technologicznych projektów, a z drugiej strony na systematyczne zwiększanie wartości dla akcjonariuszy INC. Coraz większe znaczenie w wynikach spółki ma również segment usług, który systematycznie rośnie z kwartału na kwartał. Dowodem na sprawność działania tych wszystkich elementów są wyniki finansowe za ubiegły rok, który był przełomowym dla Grupy pod wieloma względami. Natomiast osiągnięcia z 2020 r. nie byłyby możliwe, gdyby nie fundamenty, które wypracowaliśmy w poprzednich latach. Dzięki nim również bardzo dobrze radzimy sobie w bieżącym roku, co pozwala nam optymistycznie spoglądać w przyszłość i nabierać pewności co do powtarzalności naszych wyników – komentuje Paweł Śliwiński, prezes Zarządu INC S.A.

W 2020 r. Grupa INC osiągnęła 19,9 mln zł skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży ogółem, co oznacza prawie 3-krotny wzrost r/r. Skonsolidowany zysk na działalności operacyjnej wyniósł 18,3 mln zł, a zysk netto 14,6 mln zł, w tym wynik przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej to 11,9 mln zł. Wyniki jednostkowe INC S.A. były równie wysokie: przychody ze sprzedaży ogółem wyniosły 14,7 mln zł, zysk na działalności operacyjnej 11,4 mln zł, a zysk netto 8,9 mln zł.

– Dołączenie do grona spółek dywidendowych było jednym z naszych celów. Cieszymy się, że realizujemy te plany i pokazujemy jednocześnie, że mamy solidne fundamenty dla regularnego dzielenia się zyskami z akcjonariuszami. Teraz naszym kolejnym celem jest zapewnienie trwałego wzrostu wartości dywidendy wypłacanej dla akcjonariuszy poprzez wypracowywanie coraz lepszych wyników finansowych  – dodaje Wojciech Iwaniuk, członek zarządu INC.

Grupa INC ma ambitne plany na cały 2021 r. W ciągu bieżącego roku chce wprowadzić na giełdę około 20 spółek. Dotychczas w 2021 r. INC S.A. jako autoryzowany doradca w debiutach na NewConnect wspierała 5 spółek, podczas gdy w ubiegłym roku było to 6 spółek. Celem należącego do  Grupy INC Domu Maklerskiego INC jest realizacja dla klientów ofert publicznych o wartości ponad 100 mln zł w całym 2021 r.

Model biznesowy Grupy INC opiera się na działalności w trzech obszarach biznesowych: usługi doradcze, oferowanie instrumentów finansowych oraz inwestycje na rynku kapitałowym.

ORLEN zakończył emisję zielonych obligacji o łącznej wartości 500 mln euro

PKN ORLEN zakończył emisję 5 tys. obligacji o łącznej wartości 500 mln euro, wyemitowanych w ramach programu EMTN. Pierwsza w historii Koncernu oraz Polski benchmarkowa emisja 7-letnich zielonych euroobligacji spotkała się z ogromnym zainteresowaniem inwestorów. W ramach budowy księgi popytu złożono aż 234 zapisy na łączną kwotę blisko 3 mld euro. Oznacza to, że popyt na zielone obligacje PKN ORLEN aż 6-krotnie przewyższył wartość emisji. Koncern podzielił 5 tys. euroobligacji pomiędzy 182 inwestorów z 26 krajów. 

– Duży sukces pierwszej emisji zielonych euroobligacji to potwierdzenie, że stanowią one bardzo atrakcyjną opcję inwestycyjną, zarówno dla krajowych, jak i międzynarodowych inwestorów. Wynika to zarówno z silnych fundamentów finansowych Koncernu, jak i kompleksowego podejścia do zagadnień ESG, zaprezentowanego przez nas podczas procesu przygotowań do emisji. Środki z emisji zielonych euroobligacji przeznaczone zostaną na inwestycje związane ze zrównoważonym rozwojem Grupy ORLEN, zwłaszcza w odnawialne źródła energii oraz infrastrukturę ładowania aut elektrycznych. Ich realizacja wzmocni naszą pozycję konkurencyjną i pozwoli osiągnąć neutralność emisyjną do 2050 roku – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN.

Pierwszy 1 mld euro zapisów udało się zebrać w niespełna półtorej godziny od rozpoczęcia procesu budowy księgi popytu. Wyjątkowo wysokie zainteresowanie zielonymi euroobligacjami Koncernu przełożyło się również na bardzo atrakcyjny poziom cenowy oferowanych obligacji. W trakcie procesu zbierania zapisów PKN ORLEN dwukrotnie obniżał warunki cenowe oferowanych papierów, z pierwotnego poziomu 160-165 punktów bazowych, poprzez 135-140 punktów bazowych, dochodząc finalnie do poziomu 125 punktów bazowych ponad Mid-Swap. Zaoferowana w ramach emisji zielonych euroobligacji cena jest jednocześnie najniższą w historii Koncernu.

Emisja ma międzynarodowy charakter i w większości zostanie objęta przez zagranicznych inwestorów. Ostatecznie zielone euroobligacje zostały przydzielone 182 inwestorom z 26 krajów, przy czym największy udział mieli inwestorzy z krajów Europy Środkowej (Niemcy, Austria i Szwajcaria) – 44% oraz Polski – 23%. W emisji uczestniczyło wiele międzynarodowych funduszy typu asset management, w tym duże grono tych najbardziej zielonych. Aż 62% obligacji trafiło do funduszy skoncentrowanych na inwestycjach w zielone aktywa (tzw. green investors).

Zielone euroobligacje PKN ORLEN zostaną wyemitowane w ramach utworzonego 13 maja br. Programu emisji średnioterminowych euroobligacji (EMTN) o łącznej wartości do 5 mld euro. Będzie to pierwsza benchmarkowa emisja zielonych euroobligacji uplasowana przez spółkę z Polski. Środki pozyskane w ramach emisji posłużą na sfinansowanie realizowanych przez Grupę ORLEN zielonych projektów w zakresie budowy i akwizycji nowych mocy produkcyjnych OZE, dalszego rozwoju sieci szybkich ładowarek aut elektrycznych oraz infrastruktury tankowania autobusów i samochodów wodorowych, a także rozwój instalacji do recyklingu odpadów.

Będzie to również pierwsza polska emisja zielonych euroobligacji zrealizowana przez firmę spoza sektora finansowego, która uzyskała certyfikat Climate Bonds Initiative (CBI), świadczący o zastosowaniu najlepszych rynkowych standardów w zakresie integralności klimatycznej, transparentności oraz wykorzystania środków pochodzących z emisji. Certyfikat CBI potwierdza, że projekty zrealizowane ze środków pochodzących z emisji pozytywnie kontrybuują do osiągnięcia celów zapisanych w Porozumieniu Paryskim w zakresie ograniczenia globalnego ocieplenia do wartości poniżej 2°C oraz osiągnięcia zero emisyjności najpóźniej do roku 2050.

PKN ORLEN, aby zapewnić sobie możliwość wyemitowania zielonych euroobligacji opracował i opublikował na swojej stronie internetowej zasady zielonego i zrównoważonego finansowania, czyli tzw. Green Finance Framework. W dokumencie tym określone zostały cele zielonego finansowania oraz rodzaje inwestycji, na które przeznaczane będą środki z emisji euroobligacji, tj. rozwój odnawialnych źródeł energii, czysty transport i przeciwdziałanie zanieczyszczeniu środowiska, w tym recykling. Realizacja tych celów zarówno w zakresie wydatkowania środków z emisji, jak i ich wpływu na środowisko będzie poddawana cyklicznej, minimum raz w roku, weryfikacji przez audytora Grupy ORLEN oraz raportowana przez PKN ORLEN, aż do momentu wykupu zielonych obligacji.

Przygotowany przez PKN ORLEN Green Finance Framework został również poddany weryfikacji przez Vigeo Eiris, spółkę zależną Moody’s Corporation, oceniającą działalność emitentów w obszarze ESG. Na tej podstawie Vigeo Eiris wydało dla PKN ORLEN niezależną opinię, która potwierdza zgodność zasad Green Finance Framework przygotowanych przez spółkę z międzynarodowymi standardami w tym obszarze (Green Bond Principles i Climate Transition Finance Handbook).

Euroobligacje zostaną zarejestrowane w międzynarodowym systemie rejestracji papierów wartościowych prowadzonym przez Euroclear Bank lub Clearstream Banking. Spółka będzie ubiegać się o dopuszczenie euroobligacji do obrotu na rynku regulowanym Euronext Dublin oraz Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.

W przygotowaniu transakcji udział wzięli BNP Paribas, ING Bank N.V., Bank Pekao S.A. oraz UniCredit Bank AG jako Globalni Koordynatorzy i Współprowadzący księgę popytu, a także  CaixaBank S.A. i SMBC Nikko Capital Markets Europe GmbH jako Współprowadzący księgę popytu. Doradcami prawnymi w transakcji byli White & Case LLP i White & Case M. Studniarek i Wspólnicy – Kancelaria Prawna sp.k. oraz Allen & Overy LLP I Allen & Overy, A. Pędzich sp. k. Auditorem emitenta był Deloitte Audyt Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Sp. k.

Wcześniej PKN ORLEN dwukrotnie wyemitował na rynku polskim obligacje zrównoważonego rozwoju z oprocentowaniem opartym o poziom ratingu ESG.

Zrównoważony rozwój i odpowiedzialny biznes to kluczowe elementy strategii neutralności emisyjnej spółki do 2050 roku. W ramach jej realizacji PKN ORLEN zadeklarował do 2030 roku redukcję emisji CO2 o 20% z obecnych aktywów rafineryjnych i petrochemicznych oraz o 33% CO2/MWh z produkcji energii elektrycznej. Zgodnie z założeniami, inwestycje realizowane w ramach strategii neutralności emisyjnej będą współfinansowane m.in. poprzez obligacje zrównoważonego rozwoju i obligacje zielone emitowane przez PKN ORLEN na europejskim rynku.

Eksperci o AI: Podstawą budowanie świadomości i edukacji o sztucznej inteligencji, aby w pełni wykorzystać rewolucję technologiczną

W Polsce potrzebne są inwestycje dotyczące sztucznej inteligencji w obszarze edukacji oraz przystosowania pracowników do nowych wymogów rynku pracy – to jeden z wniosków konferencji Polska tech-rewolucja i miejsce dla AI” zorganizowanej przez Związek Cyfrowa Polska.

Eksperci dyskutowali o szansach i możliwościach, jakie przyniesie polskiej gospodarce rozwój sztucznej interligencji. Robert Kroplewski, pełnomocnik Ministerstwa Cyfryzacji ds. społeczeństwa informacyjnego przypomniał, że Polska ma już swoją uchwaloną strategie rozwoju tej technologii i możemy być z niej dumni.  – Cyfryzacja zdynamizowała rewolucję przemysłową i dziś mamy do czynienia z przodownictwem USA oraz Chin. Tymczasem to Unia Europejska jest obszarem, gdzie odbywa się najwięcej prac naukowych, które stają się podstawą do współpracy międzynarodowej. Nasz kraj jeszcze w 2018 r. dołączył do tych międzynarodowych prac. Dziś jesteśmy jednym z 60 krajów, która ma swoją strategię. I to dokument perspektywiczny – zauważył.

Kroplewski przyznał  przy tym, że obecnie problemem w rozwoju takich technologii jak AI, które należy jak najszybciej rozwiązać, jest migracja pracowników, także z Polski. – Te gospodarki, które pozyskują kompetencje, budują siłę kreatywności i siłę sprawczą w konkurencji międzynarodowej. Te, które tracą swoje kadry, tracą również możliwość budowania suwerennej gospodarki – powiedział. I dodał: – Polska idzie w kierunku zrównoważenia migracji. To ważne, by w ten obszar zainwestować i temu służy polityka sztucznej inteligencji, aby wzmocnić obszar edukacji od przedszkola po życie zawodowe.

Według Kroplewskiego, ok. 33 proc. polskiego społeczeństwa to tzw. klasa kreatywna. Co roku polskie uczelnie opuszcza ponad 110 tys. absolwentów kierunków naukowo-technicznych. – Przyszłość nie należy już do kapitału surowców, ale aktywów niematerialnych. Przede wszystkim jest to kapitał ludzki. Największy udział w przyszłości będzie miała wiedza – przekonywał. Podkreślił, że celem Polski we wdrażaniu AI jest zwiększenie dynamiki PKB nawet o 2,65 pp w każdym roku. Wśród założeń znalazło się również to, by do 2030 r. zautomatyzować ok. 49 proc. czasu pracy w Polsce, jednocześnie generując lepiej płatne miejsca pracy w kluczowych sektorach.

AI to nie tylko przemysł

Podczas konferencji Związku Cyfrowa Polska dr hab. Dariusz Szostek prof. Uniwersytetu Opolskiego przyznał, że nasz kraj ma jeszcze wiele do nadrobienia, jeśli chodzi o wykorzystanie sztucznej inteligencji.

 – AI jest wielką szansą dla Polski, ale w ostatnich latach wcale z niej nie skorzystaliśmy. 6 proc. rodzimych  firm korzysta z uczenia maszynowego, a 2 proc. przedsiębiorstw korzysta z przetwarzania języka naturalnego. Polska obok Malty i Cypru zamyka europejską stawkę na tym polu – wyliczał statystyki Dariusz Szostek.

Według niego cieszą jednak przyjmowane strategie i przepisy, także na poziomie ujnijnym. Np. propozycja UE zawarta w Rozporządzeniu harmonizującym AI, w którym definicja sztucznej inteligencji jest na tyle szeroka, że obejmuje również algorytmy. – Nie chodzi przecież tylko o AI, ale również o algorytmy i urządzenia, które pozwalają zastępować proces podejmowania decyzji. Przyniesie to ogromne zmiany na rynku pracy i w gospodarce – podkreślił.

Dr hab. Dariusz Szostek zaznaczył że nie powinno się ograniczać pojęcia rozwoju AI tylko do obszaru przemysłu. – Choć sztuczna inteligencja wytwarza  nowe miejsca pracy, to generuje je w zupełnie innych sferach. W ciągu dekady co czwarte miejsce pracy zajmowane dziś przez przedstawicieli klasy średniej zostanie zautomatyzowane. Dlatego tak istotne jest kształcenie. Musimy sprostać temu zagadnieniu – powiedział. Według niego rozwój AI musi mieć również charakter międzynarodowy, a nie tylko krajowy. – Możemy mówić o narodowym rozwoju kompetencji, ale wyłącznie w kontekście wspólnoty. Potrzebujemy nowego podejścia do kształcenia z naciskiem na interdyscyplinarność – dodawał.

Uczenie maszynowe

Sylwia Giepmans-Stępień z firmy Google przekonywała z kolei, że istotne w rozwoju gospodarki jest również uczenie maszynowe (machine learning – ML) – to węższa od AI kategoria oferująca techniki wspierające naukę programów na podstawie danych. ­– Przewagą rozwiązań z zakresu uczenia maszynowego nad tradycyjnymi programami jest fakt, że znacznie lepiej ulegają skalowaniu. Świetnie sprawdza się np. przy filtrowaniu spamu spośród wiadomości e-mail, czy przewidywaniu wystąpienia korków na drogach – zauważyła ekspertka Google. I dodała, że uczenie maszynowe stosowane jest we wszystkich usługach Google. Ale nie tylko – dziś możliwości ML stosowane są np. w diagnostyce medycznej czy prognozowaniu pogody.

Dlaczego Google zależy na ML? – Celem firmy jest umożliwienie użytkownikom wydajnego wyszukiwania informacji w sieci – nie tylko w postaci tekstu. ML pozwala lepiej rozumieć zapytania i dostarczać precyzyjne odpowiedzi – mówiła Sylwia Giepmans-Stępień. – AI daje ogromne możliwości. W Google wierzymy jednak, że należy wykorzystywać je odpowiedzialnie. Dlatego powstał swoisty kodeks etyczny „AI Principles” dotyczący stosowania sztucznej inteligencji w sposób bezpieczny i pożyteczny dla społeczeństwa. Na podstawie tych przyjętych zasad odrzucono np. rozwój narzędzi do wydobycia ropy i gazu, czy systemów rozpoznawania twarzy na potrzeby nadzoru obywateli – dodała.

Według niej unijne regulacje dotyczące AI są konieczne i idą w słusznym kierunku. Ważne, by jasno definiowały jednak zakazane praktyki, zasady przejrzystości działania usług, czy obowiązki udostępniania kodu źródłowego.

Automatyzacja zawodów

Eksperci dyskutowali również o korzyściach związanych z wdrażaniem sztucznej inteligencji do gospodarki.

– Dzięki sztucznej inteligencji jako klienci mamy dostęp do coraz lepszych usług. Jednak AI nie powinna być tylko domeną gigantów. I żeby tak było, trzeba zadbać o to, by wyrównywać start. W Polsce najbardziej utalentowani ludzie niestety nadal postanawiają rozwijać swoje biznesy poza Polską ­­– powiedział podczas konferencji Michał Dżoga z Intel Corporation.

Według niego sztuczna inteligencja będzie miała duży wpływ na rynek pracy. Duża część obecnych zawodów zostanie w jakiejś części zautomatyzowana z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. I to nie chodzi tylko o proste zawody, ale też bardzo wymagające. – AI wykorzystywana jest przez firmy do zdobywania przewagi konkurencyjnej. Dlatego sztuczna inteligencja nie będzie domeną tylko dużych korporacji – podsumował Michał Dżoga.

Z kolei zdaniem Miłosza Staszewskiego, założyciela K7 mechanizmy uczące pozwalają już dziś korzystać nam z technologii, którą znamy. Kiedyś przeskokiem było przejście na ekran dotykowy w telefonach. Teraz  tworzymy nowe modele interakcji. Przykładem: pisanie rysikiem na ekranie.

– Za mało poświęca się dziś uwagi z niedostępnościami, np. osobom, które niedowidzą czy niedosłyszą. Technologia jest wtedy tylko warta, kiedy wszyscy mogą z niej korzystać – stwierdził. Jego zdaniem bardzo duża część społeczeństwa czy naszej gospodarki mogłaby być bardziej wydajna, gdyby potrafiła sięgać i korzystać z mechanizmów, które już są.  – Polska to wszechstronna gospodarka. Z tego wynika nasz wielki potencjał na powszechne wdrażanie rozwiązań AI. Mamy ogromny zasób wykształconych, młodych ludzi gotowych do wdrażania tych technologii. Jeśli postaramy się zainspirować młodzież do pracy z nimi, zbudujemy silną pozycję w globalnych łańcuchach dostaw – dodał.

Bezpieczeństwo AI

Dr hab. Jakub Radoszewski, Principal Data Scientist w Samsung Research Poland podczas konferencji Związku Cyfrowa Polska przypomniał, że sztuczna inteligencja ma na koncie liczne wielkie sukcesy: tłumaczenie automatyczne, rozpoznawanie obrazów, autonomiczne auta. Niestety, ma równie za sobą porażki: nietrafione tłumaczenia czy wypadki z udziałem autonomicznych samochodów. – Doświadczenia naukowców z zakresu rozpoznawania obrazu, dźwięku, czy tekstu również ukazują skazy na bieżących możliwościach AI – zauważył. I dodał: – Sieci neuronowe stosowanie w rozwiązaniach AI uczą się w sposób odmienny niż ludzie. Źródłem błędów i potencjalnych oszustw w kontekście systemów rozpoznawana obrazów jest nieraz ta odmienność i swoista funkcja celu – system doskonali się, aby popełniać możliwie najmniej błędów na dostarczonych mu danych treningowych, lecz narażony jest na znikomą szansę pomyłki przy danych spoza tego zbioru, co można wykorzystać w trakcie celowego ataku.

Zapobiegać takim sytuacjom, można według dr. Radoszewskiego m.in. na poziomie tworzenia kodu, ale również przeciwdziałając udostępnieniu niepożądanym osobom szczegółów na temat systemu AI. – Przede wszystkim AI może dziś działać skutecznie nawet w 99.999 proc., ale nie należy jej bezgranicznie ufać – przestrzegał.

I dodał, że ryzykiem w tworzeniu rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji są „zatrute” dane. Aby ich unikać, należy korzystać z zaufanych źródeł danych treningowych i – ponownie – nie udostępniać szczegółów kodu niepożądanym osobom. – AI niesie ze sobą pewne zagrożenia, o których należy pamiętać. Trzeba jednak też mieć na uwadze, że istnieją gotowe rozwiązania tych problemów – choćby z zastosowaniem innych systemów AI – skwitował dr Jakub Radoszewski.

Grupa Kapitałowa PHN zwiększyła zysk netto w I kw. 2021

Grupa Kapitałowa PHN zwiększyła zysk netto w pierwszym kwartale 2021 roku do 31,9 mln PLN z 29,6 mln PLN w analogicznym okresie ubiegłego roku. Zysk z działalności operacyjnej Grupy Kapitałowej PHN wzrósł w pierwszym kwartale do 46,2 mln zł z 36,3 mln PLN. Wynik z najmu wyniósł 26,7 mln PLN wobec 25,6 mln PLN, a z działalności deweloperskiej 25,0 mln PLN wobec 13,4 mln PLN.

W pierwszym kwartale tego roku PHN osiągnął dobre rezultaty na poziomie operacyjnym i netto pomimo utrzymujących się trudnych warunków makroekonomicznych spowodowanych przez pandemię koronawirusa. Poprawa wyników miała miejsce dzięki utrzymaniu stabilnych wyników z najmu, działalności deweloperskiej oraz utrzymywaniu w ryzach kosztów. Celem strategicznym Grupy PHN pozostaje zwiększanie wartości Spółki i dalsza poprawa efektywności.

Grupa PHN znajduje się w dobrej sytuacji finansowej, a jej solidne fundamenty pozwalają myśleć z ostrożnym optymizmem o przyszłości – powiedział Marcin Mazurek, Prezes Zarządu Polskiego Holdingu Nieruchomości.

Istotny wpływ na wyniki Grupy w pierwszych trzech miesiącach roku miała działalność deweloperska. Zakończenia kolejnych inwestycji w tym segmencie, a w efekcie rozpoznania przychodów z działalności deweloperskiej spodziewamy się w przyszłym roku – powiedział Marcin Mazurek.

Spółka uważnie obserwuje sytuację w obszarze wynajmu, elastycznie dostosowując swoją ofertę do zmieniających się potrzeb klientów w sytuacji zmian w funkcjonowaniu wielu firm z powodu pandemii. Portfel Grupy PHN obejmuje obecnie 154 aktywa nieruchomościowe o łącznej wartości ponad 3,3 mld PLN, co plasuje spółkę w czołówce największych firm deweloperskich w Polsce.

W pierwszym kwartale spółka kontynuowała inwestycje w segmencie nieruchomości komercyjnych, w tym kluczowych projektów jak biurowce SKYSAWA i INTRACO Prime w Warszawie. Prace na tych budowach prowadzone są zgodnie z harmonogramem. W trzecim kwartale planowane jest uzyskanie pozwolenia na użytkowanie niższego budynku w projekcie SKYSAWA realizowanego w samym centrum stolicy.

Grupa PHN rozwija także segment mieszkaniowy. W tym roku PHN rozpoczął inwestycję mieszkaniową INSTA 21 w warszawskiej dzielnicy Włochy i planuje rozpocząć prace przy budowie nowego osiedla w Bydgoszczy przy ulicy Nakielskiej. Jednocześnie spółka kontynuuje budowę Osiedla Olimpijczyk w łódzkiej dzielnicy Polesie, jak również osiedla Młoda Białołęka w Warszawie.

Strategia rozwoju PHN zakłada także dalsze inwestycje w segmencie magazynowym. Wraz z rozwojem usług e-commerce spółka dostrzega rosnące zainteresowanie klientów najmem wysokiej klasy nieruchomości magazynowych zlokalizowanych w atrakcyjnych miejscach w Polsce. W tym roku spółka podpisała z firmą MAZOP aneks dotyczący najmu powierzchni w parku magazynowym w Pruszkowie, w wyniku którego powierzchnia tego centrum logistycznego została wynajęta w całości.

We współpracy z Polskim Holdingiem Hotelowym, Grupa PHN zwiększa także zaangażowanie w sektorze usług hotelarskich. Jej spółka zależna PHN Property Management zawarła w lutym 2021 r. z syndykiem masy upadłościowej umowę nabycia zorganizowanej części przedsiębiorstwa Cosmar, funkcjonującego pod nazwą Regent Warsaw Hotel.

Great Place to Work® ogłosił listę Najlepszych Miejsc Pracy Polska 2021

Tegoroczna lista Najlepszych Miejsc Pracy w Polsce – ogłoszona przez Great Place to Work® 27 maja – to już trzynasta edycja tego wydarzenia. Lista laureatów nigdy nie była tak długa i nigdy nie było na niej tak wielu debiutów. W tym roku wyróżniono aż 39 firm w trzech kategoriach, zależnych od liczby zatrudnionych pracowników. Aż 21 firm znalazło się na liście po raz pierwszy. Mimo czasów pandemii 84% pracowników wyróżnionych organizacji potwierdziło, że pracują w świetnych miejscach pracy. To więcej niż w poprzednim badaniu. W tym roku wszystkie 3 kategorie otwierają firmy z branży IT: Covenant.dev S.A. to zwycięzca wśród firm z zatrudnieniem do 50 osób, Idego Group zajęło pierwsze miejsce w kategorii firm zatrudniających poniżej 500 osób, a początek stawki w kategorii firm zatrudniających powyżej 500 osób otwiera Sii Polska.

Listę Najlepszych Miejsc Pracy tworzą firmy, które budują swoją przewagę konkurencyjną w oparciu o politykę wzajemnego zaufania i tworzenia świetnego miejsca pracy dla wszystkich. Co więcej, te starania są dostrzegane i doceniane przez samych pracowników, którzy pozytywnie mówią o swoich pracodawcach w anonimowej ankiecie.

„W metodologii Great Place to Work® to właśnie opinie pracowników stanowią podstawę klasyfikacji firm. W tym roku 84% pracowników wyróżnionych firm potwierdziło, że pracują w świetnych miejscach pracy. Dla porównania w przypadku średniej krajowej odsetek ten wyniósł zaledwie 54%. W tym szczególnym pandemicznym okresie pracownicy wysoko ocenili także autentyczną troskę pracodawców o nich: 85% zgodziło się z twierdzeniem, że przełożeni widzą w nich przede wszystkim ludzi, a nie jedynie pracownikówkomentuje tegoroczne wyniki Maria Zakrzewski, Prezes Zarządu Great Place to Work® Polska.

W edycji 2020-2021 Great Place to Work® przebadał 93 firmy. Laureaci konkursu zostali wyłonieni spośród firm, które wcześniej otrzymały wyróżnienie Great Place to Work CertifiedTM. Certyfikaty przyznawane są firmom, które osiągnęły próg 65% pozytywnych ocen w ankiecie Trust IndexTM. Ale, aby zakwalifikować się na listę Najlepszych Miejsc Pracy, trzeba spełnić wyższe wymagania. Liczy się nie tylko sam wskaźnik zaufania, ale także spójność doświadczeń pracowników w przekroju całej organizacji.

  Nazwa organizacji Branża
Kategoria firm zatrudniających poniżej 50 osób
1 Covenant.dev S.A. Technologie informatyczne
2 SC Johnson Sp. z o.o. Dystrybucja
Kategoria firm zatrudniających poniżej 500 osób
1 Idego Group Technologie informatyczne
2 Novo Nordisk Pharma Sp. z o.o. Biotechnologia i farmaceutyki
3 GROHE Poland Usługi profesjonalne
4 Hilton w Polsce Hotele i restauracje
5 SIX Global Services Usługi profesjonalne
6 Equinix Poland Technologie Informatyczne
7 The Adecco Group Usługi profesjonalne
8 GE Healthcare Digital Technology Technologie informatyczne
9 SoftServe Poland Technologie informatyczne
10 Lundbeck GBS Krakow Usługi profesjonalne
11 Volvo Trucks Polska Produkcja
12 SAS Institute Sp. z o.o. Technologie informatyczne
13 Biogen Poland Biotechnologia i farmaceutyki
14 4Kraft Sp. z o.o. Handel
15 Freightliner PL Sp. z o.o. Transport
16 DB Schenker Technology Center Warsaw Technologie informatyczne
17 Amgen w Polsce Biotechnologia i farmaceutyki
18 DCG Usługi profesjonalne
19 Hoist Finance Polska Działalność wspomagająca usługi finansowe
20 VFS Usługi Finansowe Polska Usługi finansowe i ubezpieczenia
21 Worldline Polska Usługi Finansowe i ubezpieczenia
22 ITMAGINATION Sp. z o.o. Technologie informatyczne
Kategoria firm zatrudniających powyżej 500 osób
1 Sii Polska Technologie informatyczne
2 Cisco Poland Technologie informatyczne
3 Akamai Technologies Poland Technologie informatyczne
4 DHL Parcel Polska Transport
5 Grupa ANG S.A. Usługi finansowe i ubezpieczenia
6 NEUCA S.A. Ochrona zdrowia
7 Netguru S.A. Technologie informatyczne
8 3M Service Center EMEA Usługi profesjonalne
9 Robert Bosch Sp. z o.o. Handel
10 DPD Polska Transport
11 Coca-Cola HBC Polska Produkcja
12 ASTEK Polska Technologie Informatyczne
13 Objectivity Technologie informatyczne
14 DOZ S.A. Ochrona zdrowia
15 ALTEN Polska Technologie informatyczne

 

„W tym niełatwym roku, jaki mamy za sobą, miłym zaskoczeniem jest duże zainteresowanie pracodawców dialogiem z pracownikami, gotowość do wsłuchiwania się w ich opinie i odpowiadania na ich potrzeby. Cieszy fakt, że blisko 1/3 laureatów to firmy debiutujące na naszej liście. Ale nie mniej cieszy nas i to, że wielokrotni laureaci rankingu nie zadowalają się wcześniejszymi sukcesami, że nie spoczywają na laurach. W dowód uznania dla ich starań już po raz drugi wyróżniliśmy firmy, które przez 5 lat z rzędu znalazły się wśród laureatów listy Najlepszych Miejsc Pracy w Polsce. W tym roku tytuł Legendy 2021 otrzymały 4 firmy: 3M Service Center EMEA, Akamai Technologies Poland, DOZ S.A. oraz GROHE Polandmówi Marzena Winczo-Gasik, szef zespołu Culture Audit w Great Place to Work® Polska.

Ogłoszeniu listy Najlepszych Miejsc Pracy w Polsce już po raz trzeci towarzyszyła lista 10 Najlepszych Miejsc Pracy dla Milenialsów. Laureaci tego rankingu wybierani są z grona firm wyróżnionych w głównym konkursie głosami pracowników z pokolenia Y, czyli osób urodzonych po 1980 roku. Mimo że firmy z branży informatycznej stanowią równo połowę wśród wyróżnionych w tym roku, podium należy do przedstawicieli trzech innych sektorów. Zwycięzcą została firma farmaceutyczna Novo Nordisk Pharma Sp. z o.o. Na drugim miejscu znalazła się Grupa ANG S.A., reprezentująca branżę finansową, a na trzecim spółka GROHE Poland, działająca w sektorze usług profesjonalnych.

10 Najlepszych Miejsc Pracy dla Milenialsów

  Nazwa organizacji Branża
1 Novo Nordisk Pharma Sp. z o.o. Biotechnologia i farmaceutyki
2 Grupa ANG S.A. Usługi finansowe i ubezpieczenia
3 GROHE Poland Usługi profesjonalne
4 Cisco Poland Technologie informatyczne
5 DHL Parcel Polska Transport
6 Akamai Technologies Poland Technologie informatyczne
7 Sii Polska Technologie informatyczne
8 GE Healthcare Digital Technology Technologie informatyczne
9 SIX Global Services Usługi profesjonalne
10 SoftServe Poland Technologie informatyczne

Podobnie jak w ubiegłych latach UN Global Compact Network Poland, wieloletni Partner Strategiczny uroczystości ogłoszenia rankingu Najlepszych Miejsc Pracy, przyznał kolejnym laureatom tytuł Rzecznika Standardu Etyki. W tym roku do grona firm spełniających Standardy Programu Etycznego, dokumentu opracowanego w 2015 r. przez Global Compact Network Poland w oparciu o wytyczne ONZ, dołączyło kolejnych 17 laureatów konkursu Great Place to Work®.

Więcej informacji o tegorocznych laureatach oraz uroczystości ogłoszenia wyników, wraz z zarejestrowanym materiałem z jej przebiegu, można znaleźć na stronie www.greatplacetowork.pl

Partnerami strategicznymi konkursu Great Place to Work® w Polsce są Konfederacja Lewiatan i UN Global Compact Network Poland. Patronat honorowy sprawują: Prezydent M.St. Warszawy, Instytut Humanites, Stowarzyszenie Kongres Kobiet oraz Forum Odpowiedzialnego Biznesu.

Badanie Great Place to Work® ma ponad trzydziestoletnią historię i niezmiennie jest największym globalnym badaniem jakości miejsc pracy na świecie. Swoim zasięgiem obejmuje ponad 150 krajów. Konkurs na Najlepsze Miejsca Pracy jest prowadzony w oparciu o obiektywną metodologię, która od wielu lat stanowi światowy standard. O miejscu na liście decyduje przed wszystkim wynik ankiety pracowniczej (wskaźnik zaufania w firmie, Trust IndexTM). Na finalną ocenę ma także wpływ wynik audytu kulturowego (Culture Audit™), którego wiodącymi obszarami są: skuteczne przywództwo, powszechna innowacyjność oraz wartości.

Polska gospodarka radzi sobie mimo pandemii – raport Skanska i SpotData

W 2020 r. sytuacja gospodarcza w Europie Środkowo-Wschodniej kształtowała się znacznie korzystniej, niż w przypadku innych regionów Starego Kontynentu, a w bieżącym roku spodziewana jest dalsza poprawa. Inwestycje zagraniczne, niskie bezrobocie, bardzo silny wzrost eksportu usług biznesowych i najbardziej atrakcyjna lokalizacja w CEE pod kątem usług nearshoringowych* – to tylko niektóre z trendów wymienionych w raporcie opracowanym przez centrum analityczne SpotData we współpracy ze spółką biurową Skanska.

Światowa gospodarka ze skutkami pandemii radzi sobie lepiej, niż pierwotnie zakładano. Jak pokazuje raport „100 najważniejszych trendów w gospodarkach Europy Środkowo-Wschodniej”, rozwiązania takie jak m.in. hybrydowy tryb pracy, telekonferencje, wirtualne wydarzenia czy nowe modele biznesowe pozwoliły na pokonanie trudności w wielu branżach. Wyraźnie widać też poprawiającą się konkurencyjność rynku CEE, w tym m.in. Polski, na tle innych krajów w Europie. Przykładowo, jeszcze w 2010 roku, tylko jedna na dziesięć bezpośrednich inwestycji zagranicznych w UE była ulokowana w tej części kontynentu, podczas gdy w 2020 r. udział ten wzrósł do 15%. Odzwierciedla to rosnące znaczenie regionu w międzynarodowych łańcuchach wartości, zarówno w przemyśle, jak i usługach biznesowych.

– Obserwujemy pojawiające się na rynku nowe trendy i przemiany biznesowe, które będą kształtować przyszłość całego regionu. Wraz z firmą analityczną SpotData umieściliśmy je w naszym raporcie i chcemy pokazać ich wpływ na Europę Środkowo-Wschodnią. Po wielu analizach i dyskusjach z różnymi interesariuszami jesteśmy przekonani, że Europa Środkowo-Wschodnia ma świetlaną przyszłość i jest dobrym miejscem do inwestowania mówi Katarzyna Zawodna-Bijoch, prezeska i CEO spółki biurowej Skanska w regionie CEE.

– Sytuacja gospodarcza na świecie, w tym m.in. w Europie Środkowo-Wschodniej, pozwala postawić tezę, że pandemia nie pozostawiła po sobie tak drastycznych szkód, jakich można było się spodziewać. Większość państw z regionu CEE nie odczuła kryzysu ekonomicznego tak mocno, jak inne kraje europejskie, a nawet poradziła sobie od nich lepiej pod względem gospodarczym, mimo bardzo dotkliwego kryzysu epidemicznego. Raport zawiera analizę najważniejszych trendów gospodarczych, które będą wyznaczać kierunek rozwoju rynku CEE w 2021 roku, a także prognozy na kolejne latamówi Ignacy Morawski, założyciel serwisu SpotData, który od czerwca 2017 r. analizuje zjawiska makroekonomiczne zachodzące w strefie euro i innych krajach Unii Europejskiej.

Autorzy raportu wyróżniają główne tendencje rynkowe, które będą napędzać dalszy rozwój państw z regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Analiza objęła między innymi Polskę, Rumunię, Czechy, Węgry czy Słowację.

NAJWAŻNIEJSZE TRENDY Z RAPORTU W ZAKRESIE POLSKIEJ GOSPODARKI:

  1. Długoterminowe koszty pandemii COVID-19 w Europie Środkowo-Wschodniej będą niższe aniżeli średnia w ujęciu globalnym. Większość państw z tego regionu, w tym Polska, uniknęły głębokiej recesji i osiągnęły lepsze wyniki gospodarcze w porównaniu do pozostałych krajów Unii Europejskiej.
  2. Można spodziewać się rosnącej inflacji w CEE, a ograniczenie presji cenowej będzie stanowiło wyzwanie dla banków centralnych. Od wybuchu pandemii, ceny w regionie CEE rosły szybciej niż w całej UE. Koronawirus zmusił banki centralne Europy Środkowo-Wschodniej do poluzowania polityki pieniężnej. Będą one teraz musiały zwrócić większą uwagę na lokalne ryzyka inflacyjne. Największe ryzyko dotyczy Polski oraz Węgier, które choć teraz już mają najwyższe wskaźniki inflacji w całej UE, wciąż pozostają w trendzie wzrostowym.
  3. Od lat Polska jest w trakcie dużych zmian w strukturze zatrudnienia. Rośnie liczba pracowników biurowych, nie tylko w sektorze usługowym, ale również przemysłowym. WPolsce wskaźnik ten urósł aż o 36% – najwięcej w regionie CEE. Dla porównania, w przypadku pracowników fizycznych zatrudnienie wzrosło o 2%.
  4. Główne inwestycje zagraniczne w regionie CEE dotyczą obszaru finansów, usług biznesowych i technologii oraz – w następnej kolejności – sektora produkcyjnego. Polska to dobry przykład w kontekście struktury inwestycji zagranicznych w regionie. Większość inwestycji dotyczy sektora KIS (usług opartych na wiedzy) – w ciągu następnych dziesięciu lat spodziewany jest wzrost takich inwestycji.
  5. Według danych ABSL, ponad 77% centrów biznesowych w Polsce planowało zwiększyć zatrudnienie w 2020 r. Mimo wybuchu pandemii, finalnie tylko nieznacznie ograniczyły one swoje plany. Co więcej, firmy chciały rozszerzyć swoja obecność w Polsce – te, które prowadziły już działalność w kraju, miały w planach otworzenie w pierwszej połowie 2020 roku ponad 78 nowych centrów biznesowych.
  6. Wzrost usług biznesowych w regionie CEE jest jednym z najsilniejszych na całym świecie. Dobrym przykładem są Polska i Rumunia, które w latach 2005-2019 odnotowały wzrost w zakresie eksportu usług biznesowych na poziomie 500%. Dzieje się tak m.in. ze względu na stosunkowo niższe koszty siły roboczej oraz postęp w zakresie technologii telekomunikacyjnej. Co więcej, według Kearney Global Services Locations, Polska jest najbardziej atrakcyjnym miejscem w regionie dla usług nearshoringowych. Jest to szczególnie widoczne w branży IT i sektorze usług biznesowych – według danych ABSL w 2020 r. w sektorze usług biznesowych było zatrudnionych 340 tys. osób, co oznacza prawie siedmiokrotny wzrost w odniesieniu do 2008 r.
  7. Wartość transakcji inwestycyjnych na rynku nieruchomości w Polsce wyniosła 5,6 mld euro, co oznacza 30% spadek w stosunku do rekordowego wyniku z 2019 r. Jednak w dalszym ciągu był to trzeci najlepszy wynik w historii.

W raporcie poruszone zostały także inne obszary, jak m.in. edukacja, praca, społeczeństwo, digitalizacja i nowe technologie czy wpływ obecnej sytuacji na sektor nieruchomości.

Raport „100 najważniejszych trendów w gospodarkach Europy Środkowo-Wschodniej” powstał we współpracy z centrum analitycznym SpotData.

Warszawa wśród najbardziej atrakcyjnych rynków biurowych w Europie

Jak podaje międzynarodowa firma doradcza Savills, nieruchomości biurowe w dzielnicach City i West End w Londynie oraz w Paryżu i Warszawie należą do najbardziej atrakcyjnie wycenianych w tym roku w Europie.

Atrakcyjność nieruchomości w tych lokalizacjach dla inwestorów wynika między innymi z możliwości kompresji stóp kapitalizacji, a także atrakcyjnych różnic pomiędzy stopami kapitalizacji a wartością stopy wolnej od ryzyka.

Zgodnie z danymi Savills, wskaźniki pustostanów na rynkach europejskich wzrosły w pierwszym kwartale 2021 roku średnio o 170 pb w ujęciu rocznym do poziomu 7,1%, co spowodowane jest przez wzrost ilości powierzchni biurowej dostępnej na podnajem. Jednak według Savills od stycznia dostrzegalna jest poprawa nastrojów wśród najemców, którzy coraz częściej wycofują oferty podnajmu z rynku. Trend ten może przyspieszyć w kolejnych miesiącach pierwszego półrocza, ponieważ coraz więcej firm zaczyna analizować model pracy, w jakim chcą docelowo funkcjonować po zakończeniu pandemii.

„Stopy kapitalizacji dla nieruchomości biurowych w dzielnicach West End i City wynoszą odpowiednio 3,5% i 4%, co oznacza, że rynek londyński jest wyceniany z dyskontem w stosunku do głównych rynków na kontynencie europejskim. Stopy kapitalizacji dla najlepszych biurowców w paryskim COB utrzymały się na stabilnym poziomie 2,75% w pierwszym kwartale, natomiast w Warszawie wzrosły od trzeciego kwartału 2020 roku o 10 pb do 4,6%, ale przewidujemy, że spadną ponownie w najbliższych 12 miesiącach” – mówi Mike Barnes, Associate, dział badań rynków europejskich w Savills.

„W przeciwieństwie do wielu ośrodków biznesu w Europie Zachodniej, poziom czynszów biurowych w Warszawie nie uległ znaczącym zmianom od blisko 10 lat, podczas gdy sama inflacja wyniosła w tym czasie ponad 20%. Poziom czynszów jest dość efektywnie regulowany przez podaż powierzchni biurowych, a wahania czynszów w poszczególnych strefach wynikają w głównej mierze ze zmian w trendach dotyczących mikrolokalizacji biurowych w obrębie miasta, np. w następstwie budowy drugiej linii metra. W ujęciu inwestycyjnym, kompresja stóp kapitalizacji, jaka miała miejsce w poprzednich latach przełożyła się na relatywnie mniejszy wzrost wartości nieruchomości biurowych w Warszawie, gdzie nie odnotowano znaczącego wzrostu czynszów, w porównaniu do innych rynków Europy Zachodniej, gdzie czynsze wyraźnie wzrosły, co powoduje, że poziom cen nieruchomości biurowych w Warszawie może być postrzegany jako atrakcyjny a ryzyko korekt cenowych relatywnie mniejsze” – mówi Michał Stepień, Associate, dział doradztwa inwestycyjnego, Savills.

„Pomimo wzrostu wskaźników pustostanów, nadal obserwujemy ograniczoną dostępność powierzchni biurowej o wysokim standardzie na głównych rynkach Europy Zachodniej. Przewidujemy, że perspektywy wzrostu czynszów będą się poprawiały w najbliższych miesiącach, co spowoduje, że niektóre rynki będą niedoszacowane i staną się jeszcze bardziej atrakcyjne dla inwestorów” – mówi Chris Gillum, dyrektor działu nieruchomości biurowych, zespół doradztwa inwestycyjnego w regionie EMEA, Savills.

Po 5 latach ulgi B+R słyszało o niej 51% firm

Z badania Opinia24* przeprowadzonego dla Ayming Polska wynika, że spośród firm, które słyszały o uldze badawczo-rozwojowej, 48 proc. skorzystało z tego mechanizmu. Dla niemal połowy (44 proc.) było to jednorazowe doświadczenie, a mniej niż co trzecia rozliczyła ulgę dwukrotnie. Biorąc pod uwagę wielkość firmy, aż 70 proc. przedsiębiorców zatrudniających od 250 pracowników choć raz skorzystało z tej preferencji podatkowej. Najrzadziej ulgę B+R rozlicza sektor MŚP, a to w nim dodatkowe środki finansowe na wprowadzanie innowacji przydałyby się najbardziej – czytamy w raporcie Ayming „Biznes oddychający z ulgą. 5 lat ulgi B+R w Polsce”.

Choć ulga badawczo-rozwojowa obowiązuje w naszym kraju od 2016 r., wciąż nie jest to rozwiązanie powszechnie stosowane. Dzieje się tak przede wszystkim z dwóch powodów. Po pierwsze, ulga przynosi wymierną korzyść wyłącznie przedsiębiorcom prowadzącym działalność badawczo-rozwojową, którzy odprowadzają podatek dochodowy (PIT lub CIT), a to znacząco ogranicza liczbę beneficjentów. Po drugie, okazuje się, że wciąż nie jest to mechanizm szeroko znany i wymaga dalszego promowania.

51 proc. naszych ankietowanych, którzy słyszeli o uldze badawczo-rozwojowej, dowiedziało się o niej najczęściej z Internetu (44 proc.), następnie z prasy (19 proc.) i z własnego działu finansowego lub księgowego (13 proc.). Rządowe źródła, takie jak dzienniki ustaw, strony Ministerstwa Finansów lub Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, poinformowały co dziesiątego respondenta. Nie jest zaskoczeniem, że to głównie innowacyjne firmy zetknęły się z tym mechanizmem. O uldze badawczo-rozwojowej słyszało 60 proc. przedsiębiorców deklarujących wysoki poziom własnej innowacyjności w porównaniu do konkurencji międzynarodowej oraz 38 proc. tych, którzy wykazują niższą samoocenę – wyjaśnia Magdalena Burzyńska, Dyrektor Zarządzająca Ayming Polska.

Finansowanie innowacji

Znalezienie budżetu na projekty innowacyjne w dalszym ciągu pozostaje w Polsce dużym wyzwaniem.  Z raportu Ayming wynika, że dla 41 proc. respondentów brak wystarczających środków finansowych to największa bariera uniemożliwiająca wzrost innowacyjności. Jedynie połowa przedsiębiorców przyznała, że posiada wydzielony budżet na projekty B+R. Dla 76 proc. jest on wystarczający, a 18 proc. badanych przyznało, że nie zaspokaja ich potrzeb związanych z prowadzeniem działań badawczo-rozwojowych. 88 proc. ankietowanych firm finansuje projekty B+R z własnych zasobów. Na drugim miejscu (43 proc.) znajdują się dotacje unijne, a podium zamykają dotacje krajowe (24 proc.). Ulga badawczo-rozwojowa, jako źródło finansowania innowacji, jest wykorzystywana przez 16 proc. respondentów, choć rozliczyło ją co czwarte badane przedsiębiorstwo.

– Środki pochodzące z rozliczenia ulgi badawczo-rozwojowej zasilają przede wszystkim dalszą działalność B+R (80 proc. wskazań) oraz są inwestowane w rozwój firmy (68 proc.). W mniejszym stopniu przeznacza się je na podnoszenie kompetencji pracowników (36 proc.) lub bieżącą działalność przedsiębiorstwa (20 proc.). Bardzo ciekawie przedstawia się kwestia tego, na ile środki płynące z rozliczenia ulgi B+R są istotne dla budżetu firmy. Taki sam odsetek ankietowanych (po 48 proc.) deklaruje, że są ważnym źródłem dodatkowego finansowania, jak i że nie odgrywają istotnej roli w budżecie – zauważa Agnieszka Hrynkiewicz-Sudnik, Dyrektor Obszaru podatków i finansowania innowacji w Ayming Polska.

Polska ulga na tle Europy

Ulga badawczo-rozwojowa została w Polsce wprowadzona 11 lat później niż w Czechach, podczas gdy niemieccy podatnicy mogą z niej korzystać dopiero od 2020 roku. Wysokość odliczenia wynosi nad Wisłą 19 proc. dla płatników CIT i 17 proc. dla PIT-owców. Bezkonkurencyjna pod tym względem jest Portugalia, gdzie hojność podatkowa sięga aż 40 proc. Wyższe odliczenia przysługują przedsiębiorcom również m.in. we Francji (30 proc. dla firm R&D i 20 proc. dla MŚP), Irlandii i Niemczech (po 25 proc.), jednak na korzyść Polski przemawia stosunkowo szeroki katalog kosztów kwalifikowanych. Pod względem liczby lat przeszłych możliwych do rozliczenia nasz kraj ustępuje jedynie Hiszpanii, gdzie podatnicy mogą skorzystać z ulgi B+R aż do 18 lat wstecz. W Polsce i we Włoszech jest to 5 lat wstecz, w Niemczech – 4 lata, w Wielkiej Brytanii – 2 lata, a w Czechach – tylko rok wstecz.

– Na tle innych europejskich krajów samo skorzystanie z ulgi badawczo-rozwojowej jest w Polsce stosunkowo proste. Wystarczy złożyć deklarację podatkową wraz z załącznikiem CIT-BR lub PIT-BR. Nie podlega ona ocenie przez żadną komisję, a podatnik nie musi posiadać dodatkowych zaświadczeń, na przykład certyfikatu poświadczającego prowadzenie działalności badawczo-rozwojowej (taki wymóg jest np. we Włoszech
i Niemczech). Należy jednak zadbać o przygotowanie odpowiedniej dokumentacji wewnętrznej, która zawiera opisy projektów badawczo-rozwojowych, oraz stworzyć ewidencję księgową kosztów kwalifikowanych. Przedsiębiorcy mogą również przejść kontrolę skarbową za okres pięciu ostatnich lat rozliczeniowych
– dodaje Marek Dalka, Manager Działu innowacji, ulg i dotacji w Ayming Polska.