Restrukturyzacja zatrudnienia w Sabre

Sabre Corporation ogłosiło nową strategię będącą odpowiedzią na zmiany zachodzące na globalnym rynku. W ramach tej strategii, firma planuje dostosować swoje długoterminowe cele, koncentrując się na poszukiwaniu nowych źródeł przychodów, maksymalizacji zwrotu z obecnych inwestycji oraz wprowadzeniu planu oszczędnościowego.

Rosnąca inflacja, sytuacja geopolityczna na świecie, długotrwałe skutki pandemii czy problemy energetyczne nie pozostały bez wpływu na spowolnienie gospodarcze, czego konsekwencją są zmiany na rynku IT. W ostatnich trzech kwartałach redukcje zatrudnienia nie ominęły zarówno mniejszych firm, jak i gigantów technologicznych.

Dostosowując się do panujących warunków, Sabre Corporation przedstawiło nową strategię, która skupia się na optymalizacji jej działalności w odpowiedzi na bieżące wyzwania rynkowe. Zaprezentowany plan zakłada wykorzystanie nowych możliwości rozwoju oraz doskonalenie istniejącej oferty, w celu osiągnięcia trwałego wzrostu przychodów oraz nowych inwestycji.

W odpowiedzi na zachodzące zmiany Sabre Corporation zdecydowało o konieczności zredukowania zatrudnienia o 15% w skali globalnej. Optymalizacja struktury zatrudnienia objęła wszystkie 55 oddziałów na całym świecie. Pod koniec roku 2022 Sabre zatrudniało prawie 7500 osób, zwolnienia dotknęły więc około 1100 pracowników, we wszystkich lokalizacjach firmy. Taki krok ma zapewnić środki na dalszą transformację technologiczną spółki, a tym samym przyczynić się do utrzymania i zrealizowania długoterminowego celu dotyczącego wzrostu spółki oraz rozwoju produktów dla jej klientów. Zmiany kadrowe przyniosą oszczędności na poziomie 100 milionów dolarów w drugiej połowie 2023 roku.

Dla Sabre priorytetem pozostają inwestycje w strategiczne inicjatywy rozwojowe, obejmujące dalszą koncentrację na rozwoju technologii oraz plany ekspansji w innych segmentach rynku i regionach geograficznych. Plany te zakładają m.in. rozszerzenie oferty technologicznej dla istniejących i nowych klientów, czy rozbudowę usług płatniczych, dzięki niedawnemu przejęciu Conferma Pay i partnerstwu z Mastercard.

Zmiany w Sabre Polska

Zgodnie z przyjętą strategią Sabre Corporation, w polskim oddziale Sabre zredukowano poziom zatrudnienia o 7,5%. Zwolnienia dotyczą pracowników wszystkich szczebli i obszarów, jednak w mniejszym stopniu dotknęły one pracowników technologicznych. Polski oddział niezmiennie pozostaje jednym z najważniejszych centrów technologicznych Sabre.
Decyzja o restrukturyzacji była trudna, ale konieczna do utrzymania stabilności, długoterminowego rozwoju i dostosowania struktury kosztów do panującej na rynku sytuacji. Ożywianie sektora podróżniczego po pandemii to nierównomierny i przedłużający się proces, którego tempo jest poza naszą kontrolą. Musimy się temu podporządkować i odpowiednio reagować na otaczającą nas rzeczywistość – tłumaczy Wojciech Gworek, prezes zarządu Sabre Polska, VP Software Engineering.

Sabre Polska przygotowało szeroki pakiet świadczeń dla osób dotkniętych restrukturyzacją – w tym m.in. odprawy pieniężne większe niż te określone w ustawie dotyczące zwolnień grupowych.

Dokładamy wszelkich starań, by pracownikom dotkniętym przez zmiany zapewnić pełne wsparcie, w tym pakiet odpraw i innych świadczeń znacząco wykraczających poza to, co wynika z prawa pracy. Mamy nadzieję, że te działania pozwolą im płynnie i bezpiecznie zaadaptować się do nowej sytuacji – dodaje Gworek.

Polski oddział Sabre, powstały w 2000 roku, pełni istotną rolę jako jedno z kluczowych centrów technologicznych w ramach Sabre Corporation, a polski rynek oraz krakowski oddział Sabre ma wartość priorytetową dla całej spółki. W polskim oddziale tworzone i rozwijane są produkty i oprogramowanie wspierające branżę turystyczną na całym świecie, a Sabre Polska od lat pozostaje jednym z głównych pracodawców IT w regionie i w kraju.

Inżynieria społeczna i ChatGPT staną się największym zagrożeniem dla naszych danych

W 2023 r. taktyka inżynierii społecznej będzie kluczową metodą hakerów do pozyskiwania danych i poświadczeń pracowników. Ponad 75% ukierunkowanych cyberataków zaczyna się od fałszywych wiadomości e-mail. Cyberprzestępcy wykorzystują ChetGPT do konstruowania nowych technik wprowadzania w błąd ofiar – alarmują eksperci Check Point. 

Zagrożenia bezpieczeństwa na świecie prawdopodobnie staną się z czasem bardziej wyrafinowane, a tym samym droższe: eksperci przewidują, że globalne koszty cyberprzestępczości osiągną 10,5 biliona dolarów do 2025 roku, co stanowi wzrost o 15% z 3 bilionów dolarów w 2015 roku. – Oszustwa z wykorzystaniem socjotechniki stanowią rosnącą i znaczącą część cyberzagrożeń. Najpowszechniejszym sposobem wyłudzania danych i pieniędzy są fałszywe oferty inwestycji lub pilnych nakazów zapłaty za usługi firm. Na poziomie technicznym tworzenie złośliwego oprogramowania staje się coraz łatwiejsze. Mówiąc o inżynierii społecznej, ChatGPT może być użyty do napisania idealnej elektronicznej wiadomości phishingowej w bardzo krótkim czasie. Pozwala też – nawet osobom bez stosownej wiedzy eksperckiej – na napisanie kodu, który zbiera informacje, łącząc się z infrastrukturą będącą celem nieuprawnionego ataku – podkreśla Wojciech Głażewski, dyrektor zarządzający Check Point Software w Polsce.

Obawy podziela Biuro Informacji Kredytowej, które w najnowszym raporcie „Cyberbezpieczeństwo Polaków” (kwiecień 2023) alarmuje – już niemal 7 na 10 ankietowanych obawia się, że oszuści podszyją się pod jakąś instytucję albo osobę, a oni w dobrej wierze odpowiedzą i przekażą im swoje dane czy dostęp do konta. Związek Banków Polskich ocenia wartość udaremnionych prób wyłudzeń z wykorzystaniem danych osobowych na 48 mln złotych kwartalnie (ZBP raport InfoDok). Z analiz BIK wynika, że według ankietowanych w największym stopniu nasiliło się zagrożenie wyłudzeniami metodą podszywania się pod instytucję publiczną (68 proc) oraz zagrożenie phishingiem (68 proc.).

– Typowe przypadki wyłudzeń to przede wszystkim manipulacja socjotechniczna w rozmowie telefonicznej, w której oszust podszywa się pod pracowników banku, firmy telekomunikacyjnej, policji, znanej instytucji finansowej czy firmy, wywołująca u rozmówcy poczucie zagrożenia, strach. W takiej sytuacji jesteśmy skłonni do podania wrażliwych danych osobom, które oferują nam pomoc tłumaczy Andrzej Karpiński, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Grupy BIK.

Schemat ataku inżynierii społecznej (Check Point Software Technologies)Schemat ataku inżynierii społecznej CERT Orange Polska (IV 2023) również zwraca uwagę na rosnące zagrożenie inżynierią społeczną, wskazując metody działań i techniki stosowane przez atakujących, wśród których najpopularniejsze w Polsce to: hakowanie (73%), które obejmuje m.in. przełamywania haseł, ataki DDoS, złośliwe oprogramowanie (65%), czyli działania z wykorzystaniem oprogramowania przejmującego kontrolę nad urządzeniem, wykradającego dane czy szpiegującego; oraz socjotechnika (niemal 60%), czyli manipulacja, podszycie się. Podsumowując 2022 rok CERT Orange wskazuje na ponad 130 tysięcy zablokowanych fałszywych stron wyłudzających dane i przeszło 5 milionów ochronionych internautów.

Socjotechnika pozostaje jedną z najniebezpieczniejszych technik hakerskich stosowanych przez cyberprzestępców, głównie dlatego, że opiera się raczej na ludzkim błędzie niż na lukach technicznych. To sprawia, że ​​ataki te są jeszcze bardziej niebezpieczne — o wiele łatwiej jest oszukać człowieka niż włamać się do systemu bezpieczeństwa. I jasne jest, że hakerzy o tym wiedzą: według raportu Verizon Data Breach Investigations, 85% wszystkich naruszeń danych wiąże się z interakcją człowieka.

Ataki socjotechniczne nie tylko stają się coraz bardziej powszechne wobec przedsiębiorstw i małych i średnich firm, ale są również coraz bardziej wyrafinowane. Hakerzy – dzięki wykorzystaniu ChatGPT – opracowują coraz sprytniejsze metody oszukiwania pracowników i osób fizycznych w celu pozyskania cennych danych.  

Od czasu pandemii COVID-19, FBI odnotowało 300% wzrost liczby cyberataków na świecie. Jednocześnie ponad połowa firm na świecie dziś korzysta z tzw. pracowników zdalnych (freelancerów). A – jak wynika z analiz FBI – 53% dorosłych zgadza się, że praca zdalna znacznie ułatwiła hakerom i cyberprzestępcom wykorzystywanie ludzi. Firma CyberArk, zajmująca się bezpieczeństwem cybernetycznym, poinformowała, że 96% organizacji pozwala pracownikom zewnętrznym na dostęp do krytycznych systemów, otwierając ścieżkę dostępu do swoich danych, którą hakerzy mogą wykorzystać.

Jeden z najgłośniejszych przykładów ataku socjotechnicznego było ujawnienie (na początku 2021 r) przez hakerów danych osobowych ponad 214 milionów kont na Facebooku, Instagramie i Linkedin. Hakerzy uzyskali dostęp do danych, włamując się do zewnętrznego kontrahenta o nazwie Socialarks, który był zatrudniony przez wszystkie trzy firmy i miał uprzywilejowany dostęp do ich sieci.

Facebook to często wykorzystywana platforma do ataków. Hakerzy wykorzystali pretekst – śmierć celebryty Robina Williamsa kierując do użytkowników serwisu Facebooka fałszywą wiadomość phishingową, która zachęcała użytkowników do kliknięcia łącza i obejrzenia ekskluzywnego filmu, na którym Robin Williams żegna się przez telefon komórkowy. Oczywiście nie było to wideo, lecz link prowadził do fałszywej strony z wiadomościami BBC, która próbowała nakłonić użytkowników do kliknięcia innych linków prowadzących do oszukańczych ankiet online.

W Polsce o zuchwałym przejęciu danych osobowych pisał Maciej Jakubowski na Blogu Home.pl, kiedy 9 listopada 2022 roku tysiące widzów TVP Sport na YouTube zobaczyło w miejsce materiału z nowinkami sportowymi, “transmisję live” z Elonem Muskiem w roli głównej, zachęcającym do inwestycji w kryptowaluty. Określenie “live” było efektem użycia technologii deepfake, która służyła do podszywania się pod inną, najczęściej znaną osobę z użyciem sztucznej inteligencji. Celem akcji było pozyskanie od widzów wpłat poprzez fałszywą stronę, która była podlinkowana na czacie wydarzenia. Aby uwiarygodnić transmisję, hakerzy zmienili nazwę i zdjęcie kanału na “Twitter”, a po niedługim czasie na “Tesla – live”. Jednocześnie oszuści usunęli wszystkie poprzednie materiały wideo.

W tym przypadku cyberprzestępcy stosowali socjotechnikę – mogli pozyskać od użytkowników serwisu ciasteczka sesyjne (dane z plików cookies) do YouTube, które pozwoliły przejąć kontrolę nad kontem.

Wystarczyło, że hakerzy wysłali odpowiednio spreparowanego maila z załącznikiem, który zawierał odpowiedni skrypt lub makro. Przed tym oszustwem nie ochroni nawet zabezpieczenie konta kluczem U2F – ostrzegał autor bloga.

W kwietniu 2023 roku analitycy Check Point Research odkryli hakerskie oprogramowanie (trojan) wymierzone w popularny system Android, nazwanego FakeCalls. Oprogramowanie mogło podszywać się pod ponad 20 aplikacji finansowych i imitować rozmowy telefoniczne z pracownikami banku. Ten rodzaj ataku nazywany jest phishingiem głosowym (AKA Vishing). Hakerzy za cel obrali sobie klientów w Korei Południowej. Według raportu opublikowanego na rządowej stronie Korei Południowej straty finansowe spowodowane phishingiem głosowym wyniosły w 2020 r. około 600 mln USD, a liczba ofiar sięgnęła nawet 170 000 osób w okresie od 2016 do 2020 r. Oszustwa phishingowe w Korei Południowej spowodowały szkody o wartości ponad 1,24 miliarda dolarów w ciągu ostatnich pięciu lat, przy czym odzyskano mniej niż 30% skradzionych pieniędzy.

Phishing i podszywanie się pod inne osoby w wiadomościach e-mail wciąż ewoluują, obejmując nowe trendy, technologie i taktyki. Na przykład liczba ataków związanych z kryptowalutami wzrosła o prawie 200% między październikiem 2020 r. a kwietniem 2021 r. i prawdopodobnie pozostanie poważnym zagrożeniem, ponieważ Bitcoin i inne waluty oparte na łańcuchu bloków nadal rosną pod względem popularności i ceny.  Zaledwie w ciągu roku (2021-2022) platformy kryptograficzne straciły szacunkowo 44 miliardy dolarów z powodu działań hakerów wykorzystujących niezabezpieczone portfele, włamania do kart SIM lub kradzież fraz odzyskiwania i haseł (socjotechnika)

Co to jest atak socjotechniczny?

Ataki socjotechniczne zazwyczaj obejmują jakąś formę manipulacji psychologicznej, polegającą na nakłonieniu niczego niepodejrzewających użytkowników lub pracowników do przekazania poufnych lub wrażliwych danych. Zwykle inżynieria społeczna obejmuje e-maile lub inną komunikację, która wywołuje u ofiary pilną potrzebę, strach lub podobne emocje, prowadząc ofiarę do natychmiastowego ujawnienia poufnych informacji, kliknięcia złośliwego łącza lub otwarcia złośliwego pliku. Ponieważ inżynieria społeczna obejmuje czynnik ludzki, zapobieganie takim atakom, podobnie jak zapobieganie atakom typu phishing, może stanowić wyzwanie dla przedsiębiorstw.

Źródła:

  1. Badanie na zlecenie BIK, pt. „Cyberbezpieczeństwo Polaków”, marzec/kwiecień 2023 r., CAWI, Polacy w wieku 18+, N 1057.
  2. Biuro Informacji Kredytowej, raport „Cyberbezpieczeństwo Polaków” kwiecień 2023
  3. Raport CERT Orange Polska: https://cert.orange.pl/raporty-cert
  4. Check Point Blog : https://blog.checkpoint.com/2023/03/14/beware-of-fake-calls-its-not-really-your-bank-calling-check-point-research-draws-attention-to-a-new-android-malware/

Jak firmy zamierzają radzić sobie z wysoką inflacją? Mniej podwyżek, więcej kredytów i zwolnień

Dalszego wzrostu inflacji i kosztów prowadzenia działalności – tego obawia się odpowiednio 91% i 72% mikro, małych i średnich firm w Polsce. A jak zamierzają sobie z tym radzić? Z Barometru EFL wynika, że w pierwszej kolejności przedsiębiorcy planują rezygnować z premii i podwyżek dla pracowników (44%) lub pozyskać finansowanie zewnętrzne (44%). Co trzecia firma rozważa inwestycje mające na celu ograniczenie zużycia energii, a 17% badanych niestety zmniejszy zatrudnienie.

– Z najnowszych danych GUS wynika, że inflacja w kwietniu wyniosła 14,7%, co oznacza niewielki spadek w porównaniu do marca, kiedy wynosiła 16,1%. Prognozy jednak nie są optymistyczne – najpewniej w tym roku nie pożegnamy się z dwucyfrowym wzrostem cen towarów i usług konsumpcyjnych, a w związku z tym także koszty prowadzenia bieżącej działalności gospodarczej będą wciąż bardzo wysokie. Przedsiębiorcy w swoich strategiach kosztowych muszą to uwzględniać i wdrażać w życie rozwiązania, które pozwolą im w miarę normalnie prowadzić biznes czy wręcz go utrzymać. Jak wynika z naszego badania, najwięcej stracą na tym pracownicy, ale są też pozytywne reakcje. Mam tutaj na myśli inwestycje sprzyjające redukcji zużycia energii. Bo jak w każdym trudnym momencie – można narzekać i zmniejszać biznes lub wykorzystać moment i zainwestować w coś, co długoterminowo przyniesie wymierne efekty – mówi Radosław Woźniak, prezes zarządu EFL.

Po pierwsze, koniec premii i podwyżek

Z Barometru EFL wynika, że rozwiązaniem preferowanym przez największą część przedsiębiorców jest rezygnacja z premii i podwyżek. Tak z wysokimi kosztami działalności zamierza radzić sobie 44% zapytanych. Skłonność do tego kroku jest tym większa, im mniejsza jest firma. Mówi tak 47% mikro firm, 45% małych firm i 36% średnich firm.

Po drugie, więcej kredytów

Taka sama część firm jak w przypadku podwyżek planuje wesprzeć się zewnętrznym finansowaniem w postaci kredytu, pożyczki czy dotacji (44%). Najczęściej z zewnętrznego wsparcia planują korzystać przedstawiciele takich branż jak HoReCa (50%), budownictwo (47%) oraz usługi (46%).

Po trzecie, mniej energii

Wzrost kosztów energii elektrycznej był jednym z najwyższych w ostatnich miesiącach, stąd i w tym obszarze planują działania przedsiębiorcy. 36% planuje dokonać inwestycji ograniczających zużycie energii. W szczególności ten krok planują średnie firmy (42% wskazań), rzadziej małe (33%). Patrząc na branże, ponownie to HoReCa będzie najczęściej inwestować w obniżki cen energii (58%).

Po czwarte, będą zwolnienia

17% mikro, małych i średnich firm rozważa zmniejszenie zatrudnienia. Skłonność do tego kroku jest tym większa, im większa jest firma. Mówi tak 9% mikro firm, 18% małych firm i 29% średnich firm. W ujęciu branżowym to przemysł najczęściej myśli o redukcji zatrudnienia (28%).

Po piąte, koniec działalności

Najczarniejszy scenariusz, czyli zawieszenie działalności gospodarczej, rozważa 11% zapytanych przedsiębiorców. Im mniejsza firma tym częściej. Mówi tak 17% mikro firm, 10% małych firm i 4% średnich firm. W ujęciu branżowym to handel najczęściej myśli o zawieszeniu biznesu (18%).

Po szóste, niższe wynagrodzenia

Tylko 3% rozważa zmniejszenie płac swoim pracownikom. Wśród branż najczęściej o takim kroku myślą firmy transportowe (6%) oraz produkcyjne (4%).

Po siódme, przebranżowimy się

Co ciekawe, niewielka część szefów firm zastanawia się, czy w związku z tak trudną sytuacją, przebranżowić się (2%). Najczęściej dotyczy to firm najmniejszych zatrudniających do 9 pracowników (4%).

Po ósme, szukamy inwestora

Niecałe 0,5% firm myśli o poszukaniu inwestora, który wsparłby ich biznes zarówno finansowo jak i poprzez swój know-how. W szczególności o takim kroku myślą firmy produkcyjne (3%).

Co czwarta firma jeszcze nie wie

Aż 25% przedsiębiorców, choć ma świadomość wysokich kosztów prowadzenia działalności gospodarczej, nie ma jeszcze pomysłu, jak sobie z nimi poradzić. Najczęściej planu B nie mają najwięksi uczestnicy sektora MŚP – 33% firm średnich. Patrząc na branże to firmy budowlane i transportowe jeszcze nie wiedzą, co zrobią, żeby odpowiedzieć na rosnące koszty (odpowiednio 42% i 40%).

Wraca temat opłaty recyklingowej. Eksperci: Powinniśmy płacić za tzw. zrywki. Ministerstwo nie planuje zmian

Jak informuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska, obecnie nie jest podejmowany temat zmian dotyczących opłaty recyklingowej za torby na zakupy z tworzywa sztucznego. Wśród ekspertów nie brakuje opinii, że jest to wybiórcze rozwiązanie, a problem jest dużo szerszy. Resort za to przekonuje, że założony cel redukcji zużycia ww. toreb został osiągnięty i nie jest wymagana interwencja w tym zakresie. Natomiast znawcy tematu wskazują działania, dzięki którym można byłoby znacznie poprawić aktualną sytuację. To edukacja ekologiczna oraz wprowadzenie opłaty za tzw. zrywki. 

Zmiany (nie)potrzebne

Obecnie Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ) nie rozważa wprowadzania zmian dotyczących opłaty recyklingowej pobieranej od konsumenta nabywającego torbę na zakupy z tworzywa sztucznego. Od 2018 roku, kiedy rozwiązanie zaczęło obowiązywać, stawka opłaty recyklingowej wynosi 20 groszy za jedną siatkę. Jak stwierdza prof. Włodzimierz Urbaniak z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, aktualnie nie ma potrzeby modyfikacji przepisów. Ale sytuację należy uważnie obserwować. Nie wiemy, jakie będą trendy w przyszłości. Zdaniem eksperta, w kolejnych latach może się okazać konieczne podniesienie ww. opłaty, ponieważ obecna stawka stanie się niewiele znacząca.

– Opłata recyklingowa, która ma charakter opłaty produktowej, to jest wybiórcze rozwiązanie. Ona pojawiła się pod presją społeczną i w wyniku niezadowolenia z tego, że nie mamy szerszych ograniczeń dotyczących odpadów, w szczególności plastikowych. Jednorazowa torba plastikowa stała się symbolem walki o środowisko, a to nie rozwiązuje problemu. Resort powinien skupić się na dobrym wdrożeniu dyrektywy rozszerzonej odpowiedzialności producenta za produkt. U nas są wręcz symboliczne, wielokrotnie niższe niż w Niemczech czy Czechach, opłaty np. za tonę plastiku odpadów plastiku używanego do opakowań i przemyśle – komentuje Radosław Gawlik, były sekretarz stanu w Ministerstwie Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa.

Jak informuje MKiŚ, przed wprowadzeniem regulacji roczne zużycie toreb na zakupy z tworzywa sztucznego wszystkich grubości zostało oszacowane na ok. 300 sztuk na jednego mieszkańca. W wyniku wprowadzenia opłaty recyklingowej zużycie lekkich toreb na zakupy z tworzywa sztucznego w 2018 r. zostało obliczone na ok. 9 sztuk. Od 1 września 2019 r. obowiązek pobierania opłaty recyklingowej dotyczył także toreb grubszych od lekkich. W tym roku zużycie lekkich oraz pozostałych (powyżej 50 mikrometrów) toreb na zakupy z tworzywa sztucznego, które były objęte opłatą recyklingową, zostało sprawozdane na poziomie odpowiednio 8,75 oraz 16,44 sztuki na mieszkańca. Według resortu, założony cel redukcji zużycia toreb na zakupy z tworzywa sztucznego został osiągnięty i nie jest wymagana interwencja w tym zakresie.

– Można powiedzieć, że jest to opłata o charakterze karnym dyscyplinującym, żeby zwrócić uwagę na istniejący problem. Patrząc na dane z resortu, wybrana metoda okazuje się skuteczna. Zredukowano bowiem zużycie toreb na zakupy, a przy tym osiągnięto wpływy do budżetu – analizuje prof. Urbaniak.

Radosław Gawlik dostrzega pozytywny efekt wprowadzenia opłaty recyklingowej. Ekspert zauważa, że w sklepach sieciowych zmniejszyła się ilość zużywanych toreb, ale tylko tych grubszych. Tylko to jedynie pewien wycinek strumienia odpadów opakowaniowych. Jednocześnie wciąż widać spore zużycie najcieńszych toreb, tzw. zrywek, które w sklepach nadal są bezpłatne. Jednocześnie ekspert zaznacza, że resort 3 lata pracował nad ustawą o kaucjach na różne rodzaje opakowań, po czym wstrzymał te działania. Te przepisy bardzo zmieniłyby cały rynek opakowań trafiających do środowiska. Ale ustawa wciąż jest zamrożona w Ministerstwie Klimatu i Środowiska.

Walka z problemem

– Jeśli z tytułu opłaty recyklingowej w ostatnich latach wpływa do budżetu po ok. 175 milionów zł rocznie, to część z tych środków powinna trafiać na specjalne akcje informujące. Edukacji ekologicznej nigdy za wiele, nie powiemy, że już jej wystarczy. Mogłyby się tym zajmować różnego rodzaju organizacje, które promowałyby obniżenie zużycia opakowań czy zwracałyby uwagę na istniejący problem – podkreśla prof. Włodzimierz Urbaniak.

Natomiast były sekretarz stanu stwierdza, że można w łatwy sposób zmniejszyć zużycie toreb na zakupy z tworzywa sztucznego. Wystarczyłoby wprowadzenie opłaty, np.10-50 groszy, za tzw. zrywki. To zmieniłoby zachowania konsumentów na bardziej racjonalne. Oni ograniczyliby zabieranie ze sklepów takich jednorazówek na zapas. Częściej przychodziliby też na zakupy z własnymi torbami lub raz zakupione zrywki używane byłyby wiele razy.

– Jeśli nastąpiłby wyraźny wzrost zużycia toreb z tworzywa sztucznego, np. dwukrotny, to wtedy potrzebna byłaby terapia szokowa. Myślę tu o podniesieniu opłaty recyklingowej. Wówczas zrobiłby się szum wokół tematu, ludzie zaczęliby o tym rozmawiać, ale też zastanawiać się nad problemem. Natomiast nie wydaje mi się, żeby coś takiego było konieczne w tym roku, może po następnym – dodaje ekspert z UAM w Poznaniu.

W opinii Radosława Gawlika, w tym roku zużycie toreb na zakupy z tworzywa sztucznego utrzyma się na podobnym poziomie jak w 2022 roku. Jednak biorąc pod uwagę wysoką inflację, a także sytuację ekonomiczno-gospodarczą, Polacy już racjonalizują zakupy. Część produktów podrożała bowiem o 30-40%, a nawet więcej w ciągu roku. Wiele osób to odczuwa, dlatego też ograniczają wydatki. To może przyczynić się do rzadszego korzystania z tych płatnych toreb. Ludzie chętniej będą je zabierali z domów lub będą inwestowali w trwałe torby wielokrotnego użytku.

– Mamy 2 takie przeciwstawne trendy. Z jednej strony, wysoka inflacja sprawia, że Polacy kupują mniej. To oznacza, że do zabrania zakupów ze sklepów potrzeba też mniej toreb. Jednocześnie ludzie, którzy liczą swoje pieniądze, wiedzą, że można zaoszczędzić na reklamówkach. Z drugiej strony, 20 groszy jest mniej warte niż kiedyś. Znaczenie ekonomiczne opłaty recyklingowej relatywnie spada, a ustawa zezwala na podniesienie jej do jednego złotego. Rozporządzeniem można byłoby szybko zmienić wysokość opłaty w ciągu roku. Moim zdaniem, biorąc pod uwagę ww. trendy, w tym roku nie należy spodziewać się dużych zmian w kwestii zużycia toreb na zakupy – podsumowuje prof. Urbaniak.

Nocny zakaz sprzedaży alkoholu w Krakowie

W środę, 17 maja, podczas nadchodzącej sesji Rady Miasta Krakowa, radni podejmą decyzję w sprawie projektu uchwały, który został przedstawiony przez prezydenta Krakowa. Projekt ten dotyczy wprowadzenia ograniczeń w godzinach nocnych sprzedaży alkoholu na terenie miasta. Zgodnie z proponowanymi zmianami, sprzedaż alkoholu byłaby zabroniona między północą a godziną 5:30 rano we wszystkich dzielnicach Krakowa, z wyjątkiem restauracji i barów. Uchwała miałaby wejść w życie od 1 lipca 2023 roku.

Nie jest to pierwszy raz, kiedy podejmowane są próby ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu w Krakowie. W 2016 roku Rada Miasta zwróciła się do Sejmu i Senatu RP z prośbą o zwiększenie uprawnień samorządu w regulowaniu godzin otwarcia sklepów sprzedających alkohol. W 2018 roku przeprowadzono konsultacje społeczne w poszczególnych dzielnicach Krakowa dotyczące wprowadzenia nocnej prohibicji w sklepach. Jednak uchwała w tej sprawie podjęta przez Radę Miasta Krakowa w 2018 roku nie została wprowadzona w życie ze względu na decyzję Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie. W sierpniu 2022 roku Naczelny Sąd Administracyjny uchylił ten wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie. W lutym 2023 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargi przedsiębiorców na uchwałę Rady Miasta Krakowa z 2018 roku. Wyrok ten jest jednak nieprawomocny, a przedsiębiorcy złożyli kolejną skargę.

Od września 2019 roku na terenie Gminy Miejskiej Kraków obowiązywała roczna umowa społeczna pod nazwą „Krakowskie Porozumienie – Dobre Praktyki w Zakresie Odpowiedzialnej Sprzedaży”, zawarta z 154 przedsiębiorcami prowadzącymi sprzedaż alkoholu do spożycia poza miejscem sprzedaży. Umowa ta nie obejmowała stacji benzynowych i sieci hipermarketów. Zgodnie z tym porozumieniem, przedsiębiorcy zobowiązali się do nieświadczenia sprzedaży alkoholu między północą a 5:30 rano. Umowa ta przyczyniła się do zmniejszenia liczby interwencji w rejonach sklepów monopolowych w Krakowie o 7% na początku 2020 roku.

Mocny złoty pomoże w walce z inflacją? Dlaczego RPP nie obniża stóp procentowych

Rekordowa inflacja bazowa jest przede wszystkim naszym produktem wewnętrznym. To ją odróżnia od inflacji ogólnej, która dużo bardziej zależna jest od cen światowych. Inflacja bazowa będzie rosnąć, osłabiając nadziej na obniżki stóp procentowych.

W Polsce stopy pozostają stabilne od września zeszłego roku i inwestorzy oraz przede wszystkim kredytobiorcy zastanawiali się, czy ta stabilność utrzyma się do końca tego roku, czy jednak RPP zdecyduje się na cięcia stóp procentowych. Okazuje się, że profesor Glapiński, szef Rady oraz NBP może być bardziej jastrzębi niż się wydawało.

– Podstaw do dyskusji o obniżce stóp procentowych nie powinno być jeszcze przez dłuższy czas pomimo spadku głównego wskaźnika inflacyjnego do 14,7% – mówi w rozmowie z MarketNews24 Michał Stajniak, ekspert XTB. – Bliżej nam do jednocyfrowej inflacji konsumenckiej niż przekraczającej 20% rok do roku, jednak jest to związane w dużej części z efektem wysokiej bazy przed rokiem w wyniku wzrostu cen energii.

Wysoka i rosnąca inflacja bazowa (12,3% za marzec) w zasadzie przekreśla szanse na obniżki stóp procentowych i wydaje się, że bagatelizowanie problemu wysokich cen bazowych mogło być lekkim otwarciem furtki do dyskusji na temat potencjalnej obniżki na koniec tego roku. Z drugiej strony szef NBP powiedział, że w Radzie wciąż jest bliżej do rozmowy o kolejnej podwyżce niż obniżce, co może być dosyć sporym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę to, że podczas poprzednich konferencji prezes Glapiński wskazywał na to, że chciałby mieć podstawy do takiego ruchu na koniec roku. Widzi on szanse na to, że pod koniec roku inflacja znajdzie się w zakresie 7-9%. Jego zdaniem sugestie ze strony niektórych członków dotyczące możliwej obniżki są jeszcze zdecydowanie przedwczesne. Warto też zauważyć, że RPP cieszy się z mocnego złotego, co ma odzwierciedlać polskie fundamenty i może doprowadzić do szybszego osłabienia się inflacji.

– Najwyższe spadki krajowej inflacji CPI będą miały miejsce w czerwcu i lipcu, ze względu na ceny żywności i paliw – komentuje ekspert XTB. – W sierpniu też powinniśmy oczekiwać spadku inflacji ponieważ rok wcześniej mieliśmy rekordowe ceny gazu w Europie, wynosiły 300 euro za megawatogodzinę, a spadły do 40 euro.

Spadkowi inflacji ogólnej będą więc bardzo sprzyjać czynniki zewnętrzne. Jest bardzo prawdopodobne, że inflacja bazowa liczona przez NBP w wariancie bez cen energii i żywności za kilka miesięcy okaże się wyższa od inflacji ogółem. Inflacja coraz bardziej będzie naszym wewnętrznym produktem krajowym. I to właśnie inflacja bazowa będzie coraz bardziej widocznym efektem polityki RPP, bo choć rosła podstawowa stopa procentowa NBP, to jednocześnie zwiększane wydatki rządowe w postaci różnych transferów osłabiały wpływ działań podejmowanych przez Radę.

Co ciekawe rynek (inwestorzy) obstawia wariant, że do końca tego roku dojdzie do obniżki stóp procentowych o 40 punktów bazowych. Rynek agresywnie wycenia potencjalne obniżki stóp procentowych.

W majowym komunikacie RPP szczególnie ciekawe wydaje się eksponowanie znaczenia mocnego złotego.

– RPP sygnalizuje, że osłabieniu inflacji sprzyjać będzie mocny złoty – mówi M.Stajniak z XTB. – Polska waluta w ostatnich tygodniach prezentuje się z mocnej strony, kurs euro zbliżył się do poziomu sprzed wybuchu wojny w Ukrainie. Jeżeli siła złotego się utrzyma, to inflacja ogółem będzie spadać szybciej niż wynikałoby to z projekcji NBP. Jednak droga do powrotu do celu inflacyjnego nadal długa przed nami.

Kraków bierze się za hulajnogi

Wczoraj, w poniedziałek, 15 maja, odbyło się kolejne spotkanie między przedstawicielami miasta a operatorami hulajnóg, które dotyczyło problemu nieprawidłowo zaparkowanych pojazdów. Miasto zaproponowało zakończenie okresu darmowego korzystania z miejskiej przestrzeni oraz wprowadzenie miejskiego patrolu, który byłby finansowany przez operatorów poprzez kary za niewłaściwe parkowanie hulajnóg oraz opłaty za korzystanie z terenów gminy – powiedział zastępca prezydenta Krakowa, Andrzej Kulig, po spotkaniu.

Przedstawiciele operatorów poinformowali o swoich własnych regulacjach. Od 12 maja trzy firmy wprowadziły limit maksymalnej liczby hulajnóg w punktach mobilności na terenie ograniczonym drugą obwodnicą. Ustalono, że w każdym z 103 punktów w centrum Krakowa może być zaparkowanych tylko 30 hulajnóg (10 od każdej firmy).

Operatorzy złożyli również wniosek o wyznaczenie nowych punktów mobilności i możliwość wprowadzenia drugiego rodzaju takich miejsc, na przykład korzystając z istniejących stojaków rowerowych. W tych nowych punktach użytkownicy mogliby kończyć i rozpoczynać wypożyczenia, ale w przeciwieństwie do obecnych punktów mobilności, nie byłyby tam pozostawiane hulajnogi przez operatorów, a liczba hulajnóg byłaby znacznie niższa.

Operatorzy mają czas do czwartku, 18 maja, aby przesłać propozycje nowych lokalizacji punktów mobilności do Zarządu Transportu Publicznego, wraz z oznaczeniem tych parkingów w centrum Krakowa, które ich zdaniem są najważniejsze i wymagają większej pojemności.

Rozmowy między stronami będą kontynuowane.

Kurs EUR/PLN poniżej 4,50 zł, WIG-20 najwyżej od roku

W pierwszej turze wyborów prezydenckich w Turcji ani Recep Tayyip Erdogan, ani Kemal Kilicdaroglu nie przekroczyli progu 50 proc. zdobywając odpowiednio 49,51 proc. oraz 44,88 proc. Druga tura wyborów odbędzie się 28 maja. Kurs euro wobec tureckiej lity, która na początku poprzedniego tygodnia osiągnął swój historyczny rekord, a potem lekko spadał, w poniedziałek i dziś rano wznowił spadki. Z ewentualnym zwycięstwem Kemala Kilicdaroglu wiązano nadzieje na zmianę prowadzonej w Turcji polityki pieniężnej, w ramach której przy 50,5 proc. rocznej dynamice CPI, główna stopa procentowa banku centralnego wynosi zaledwie 8,5 proc.

Dziś na rynkach akcji Azji i Oceanii zwracało uwagę kolejne cykliczne maksimum japońskiego Nikkei 225 (+0,73 proc.), który osiągnął swój najwyższy poziom od listopada 2021. Na pozostałych giełdach brak było jakiejś dominującej tendencji.

Dziś ok. godz. 9:45 kontrakty na główne amerykańskie indeksy giełdowego wykazywały niewielkie zmiany (S&P 500 -0,06 proc.).

Na giełdach europejskich również panował we wtorkowy poranek marazm (DAX +0,13 proc., CAC 40 -0,02 proc. ok. godz. 9:40).

Na GPW WIG-20 próbujący trwale pokonać swe szczyty ze stycznia i kwietnia br. zaliczyć dziś swój najwyższy poziom od kwietnia ub.r. (+0,83 proc. ok. godz. 10:00). Najwyżej od listopada 2021 był na początku wtorkowej sesji również sWIG-80. Wśród składników mWIG-u 40 swe nowe cykliczne maksima zaliczyły dziś kursy akcji Develii i PKP Cargo. Wśród akcji wchodzących w skład sWIG-u 80 podobne osiągnięcie stano się udziałem kursów akcji spółek Mostosotal Zabrze, Vercom, Atal, Rainbow Tours i CI Games.

Znajdującą się w konsolidacji w strefie ok. 3,3-ok. 3,6 proc. rentowność amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych lekko dziś spadała (3,47 proc.). Podobnie działo się w przypadku 10-latek polskiego rządu, których rentowność korygowała wczorajszy – najsilniejszy od 10 lutego br. – podskok.

Kurs EUR/USD, który w piątek spadł poniżej poziomu 1,09, a wczoraj lekko się odbił w górę, dziś ok. godz. 9:35 wykazywał niewielkie zmiany (+0,09 proc.). Japoński jen minimalnie umacniał się względem amerykańskiego dolara (USD/JPY -0,17 proc.).

Kurs EUR/PLN, który z poziomu swego historyczne szczytu z marca ub.r. (5,00 PLN) spadł już o 10 proc., „nieuchronnie” zmierzał w kierunku swego bezpośrednio przedwojennego minimum z lutego ub.r. Ówczesne lokalne minimum z 16 lutego wypadło na poziomie 4,49269 PLN. Dziś ok. godz. 9:40 kurs EUR/PL wynosił 4,49352 PLN. Jeśli kurs EUR/PLN spadnie poniżej poziomu lokalnego minimum z lutego 2022, to znajdzie się na najniższym poziomie od czerwca 2021.

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara zdaje się walczyć z poziomem oporu wyznaczanym przez jego lokalne minima z 28 marca br. (27455 USD) i 24 kwietnia br. (27649 USD). Ok. godz. 9:30 spadał o 0,65 proc. do poziomu 27203 USD. W okolicach poziomu 25000 USD znajduje się na wykresie kursu BTC/USD wyznaczana przez szczyty z sierpnia ub.r. i lutego br. „linia szyi” formacji „odwróconej głowy z ramionami”. Formacja ta kształtowała się od czerwca ub.r. i zostało opuszczona górą w marcu br. Osłabienie z ostatniego miesiąca można interpretować jako klasyczny „ruch powrotny” do poziomu przełamanego oporu.

W poniedziałek na swój najniższy od stycznia ub.r. poziom spadła cena kontraktów na węgiel kamienny w Rotterdamie. Najniżej od ponad 1,5 roku były również ceny kontraktów na gaz ziemny notowanych w Wielkiej Brytanii i Holandii. Dziś rano ok. godz. 9:45 cena kontraktów na amerykański gaz ziemny notowanych na NYMEX-ie lekko spadała (-0,29 proc.). Lekko – o 0,24-0,28 proc. – drożały dziś rano kontrakty na ropę naftową na NYMEX-ie i ICE. Taniały dziś rano metale szlachetne (złoto -0,51 proc., srebro -1,13 proc., platyna -0,44 proc., pallad -0,61 proc.) i miedź (-0,87 proc.).

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Nastroje konsumenckie się pogarszają, co wpływa na zmianę zachowań zakupowych

Rośnie pesymizm konsumentów: 31% badanych negatywnie ocenia swoją sytuację, o 20 pkt proc. więcej niż w poprzedniej edycji badania, a 35% pesymistycznie patrzy w przyszłość. Zmienia to zachowania zakupowe Polaków. Ponad połowa respondentów (53%) kupuje tylko niezbędne artykuły, a zdecydowana większość (90%) chce bardziej świadomie i ostrożnie podchodzić do swoich wydatków; 91% szuka tańszych miejsc do zakupów – wynika z najnowszej odsłony badania EY Future Consumer Index.

Sytuacja makroekonomiczna, w której niska dynamika wzrostu gospodarczego występuje równolegle z wysoką (i utrzymującą się) inflacją, wysoką niepewnością co do rozwoju sytuacji geopolitycznej na świecie i gospodarczej w kraju sprawia, że Polacy coraz bardziej pesymistycznie oceniają swoją sytuację – wynika z badania EY Future Consumer Index 2023. 31% respondentów ocenia swoją sytuację gorzej niż 3-4 miesiące temu. To istotna zmiana dynamiki nastrojów wynikająca z cyklicznej ankiety, bo oznacza wzrost o 20 pkt proc. w porównaniu z poprzednią edycją badania.

Nastroje konsumenckie

Co więcej, 35% respondentów pesymistycznie patrzy w przyszłość w perspektywie średnioterminowej (najbliższych trzech lat). 70%. z nich obawia się dalszego pogorszenia sytuacji ze względu na rosnące koszty życia, 56% ma obawy dotyczące gospodarczych perspektyw kraju, a 48% – napiętej sytuacji międzynarodowej i konfliktów zbrojnych. Ankietowani wskazują, przy tym, również na niepokój związany z wynikiem wyborów powszechnych w Polsce, stanem finansów osobistych i zmianami klimatycznymi.

Nastroje konsumenckie 2

Pogarszające się nastroje wśród konsumentów wpływają na zmiany w preferencjach zakupowych Polaków. Kupujemy bardziej rozważnie, polujemy na promocje, oszczędzamy na artykułach, które nie są niezbędne a oszczędność coraz częściej wygrywa z wygodą – mówi Grzegorz Przytuła, Partner EY-Parthenon, ekspert ds. sektora handlu i produktów konsumenckich.

Ograniczenie konsumpcji w reakcji na pogorszenie się sytuacji

Obawy konsumentów napędzają konkretne działania – większość z nich wiąże się z ograniczaniem konsumpcji. Ponad połowa respondentów (53%) utrzymuje, że „kupują tylko to co niezbędne” (wzrost z 29% w poprzedniej edycji badania), a 45% deklaruje, że „wydaje mniej na rzeczy mniej istotne”, a 67% obawia się rosnących kosztów żywności, mediów i artykułów pierwszej potrzeby. W efekcie 90% respondentów chce bardziej świadomie i ostrożnie podchodzić do wydatków w najbliższym czasie.

Nastroje konsumenckie 3

Jednym z głównych skutków ograniczonych możliwości zakupowych i pesymistycznych nastrojów Polaków jest zwiększone zainteresowanie zakupami produktów marek własnych sklepów – 26% respondentów chce częściej kupować tego typu produkty, to dwukrotny wzrost (o 13 pkt proc.) w porównaniu z poprzednią edycją badania. Utrwalają się też zachowania, które rozpowszechniły się w czasie pandemii – chętniej spędzamy czas w domu (27%, wzrost o 1 pkt proc.), gotujemy w domu (37%, bez zmian w porównaniu do poprzedniej edycji) czy korzystamy z rozrywki w domu (18%, bez zmian).

Największy potencjalny wpływ zmian zachowań zakupowych odczuć mogą firmy sprzedające odzież i obuwie oraz branża urody i kosmetyków, gdyż odpowiednio 43% i 38% konsumentów deklaruje, że będzie kupować mniej tego typu artykułów. Deklaracje istonych oszczędności dotyczą także kategorii napojów alkoholowych i bezalkoholowych, gdzie odpowiednio 41% i 37% konsumentów deklaruje zmniejszenie wolumenów zakupów oraz elektronika, gdzie 17% konsumentów deklaruje, że w ogóle zrezygnowało z zakupów – mówi Grzegorz Przytuła.

Tendencje te mogą się utrwalić w dłuższej perspektywie: 68% konsumentów deklaruje, że cena będzie głównym kryterium zakupów za trzy lata (wzrost z 34% poprzedniej edycji badania).

O badaniu

Szósta edycja polskiego badania EY Future Consumer Index została przeprowadzona w Polsce w marcu 2023 r. na próbie 1 tysiąca osób w wieku 18 – 65 lat. Swoim szerokim zasięgiem objęło ono obszar całego kraju oraz wszystkie grupy społeczne. W skali globalnej badanie EY Future Consumer Index obejmuje swoim zasięgiem 27 krajów i 21 tysięcy respondentów.

Pokolenie 55+ wydaje na samochody najwięcej – w porównaniu do generacji Z wybiera auta o 13 proc. droższe

  • 12 proc. umów finansowania na platformie Automarket.pl zostało zawartych przez klientów w wieku 55 lat i wyższym.
  • Osoby, które ukończyły 55 rok życia, decydują się na najdroższe auta, a utrzymująca się inflacja pogłębia różnicę w cenach wybieranych aut pomiędzy nimi i najmłodszym pokoleniem.
  • Starsi klienci są otwarci na bardziej nowoczesne rozwiązania, takie jak automatyczne skrzynie biegów i napędy hybrydowe. Jednocześnie wybierają marki słynące z niezawodności, takie jak np. Toyota.
  • pl wychodzi naprzeciw potrzebom najstarszej grupy klientów, umożliwiając finansowanie auta do nawet 80 roku życia.

Według danych platformy Automarket.pl, grupą wiekową, która w 2023 roku decyduje się na najdroższe samochody, są klienci w wieku 55 lat i starsi, wybierający modele średnio o 13 proc. droższe niż generacja Z, czyli najmłodsze osoby, które nie ukończyły 25 roku życia. Decydują się również na wyżej wycenione auta niż klienci mający od 26 do 54 lat.

Srebrne Tsunami kontra Generacja Z

W większości dokumentów dotyczących polityki senioralnej osoby starsze to te, które ukończyły 60 rok życia. Według GUS w 2021 roku prawie 10 milionów Polaków należało do tej grupy wiekowej, co stanowiło około 25 proc. populacji kraju. Na rynku konsumenckim coraz więcej mówi się o zjawisku srebrnego tsunami, czyli o rosnącej populacji osób w wieku co najmniej 55 lat i tym, jak jej potrzeby i przyzwyczajenia redefiniują wiele biznesów. Z drugiej strony coraz ważniejszą rolę gospodarczą odgrywa pokolenie Z, czyli osoby do 25 roku życia wychowane w erze cyfryzacji i powszechnego dostępu do internetu. Społecznym i ekonomicznym wyzwaniem jest pogodzenie potrzeb obu tych grup.

– Od rozpoczęcia działalności platformy Automarket.pl w 2020 roku 12 proc. umów leasingu lub wynajmu samochodów zostało zawartych przez osoby w wieku 55 lat i wyższym. Tym, co obecnie wyróżnia tę grupę, jest znacznie większe zainteresowanie droższymi samochodami, a długotrwała inflacja zdaje się pogłębiać tę różnicę. W tym roku klienci, którzy mają 55 lat i więcej, wybierali auta droższe o średnio 13 proc. niż pokolenie Z. Przewidujemy, że ze względu na brak zobowiązań w postaci kredytu hipotecznego, brak dzieci na utrzymaniu, a przede wszystkim akumulację kapitału w poprzednich dekadach, pozycja najstarszej grupy na rynku konsumenckim będzie w najbliższych latach jeszcze mocniejsza – mówi Tomasz Otto, Dyrektor Departamentu Strategii i Marketingu PKO Leasing odpowiedzialny za rozwój platformy Automarket.pl

Doświadczeni kierowcy chętnie wybierają hybrydy, automaty i… Toyoty

Najpopularniejsze marki wśród klientów 55+, którzy skorzystali z finansowania auta na Automarket.pl, to Hyundai, Toyota i Opel, stanowiące odpowiednio 17 proc., 14 proc. i 13 proc. ich wyborów od początku działalności platformy. Młodzi kierowcy prawie dwa razy częściej wybierali Ople (24 proc.), ale zdecydowanie rzadziej Toyoty, na które zdecydowało się tylko 3 proc. z nich. Odwrotnie jest z Fordami – auta tej marki sfinansował co 10. przedstawiciel pokolenia Z i tylko 2 proc. osób mających 55 lat i więcej.

– Różnice w preferencjach naszych najstarszych i najmłodszych klientów dotyczą także najchętniej wybieranych modeli oraz konfiguracji samochodów. Starsi konsumenci znacznie częściej decydują się na napęd hybrydowy, który wybierało 7 proc. z nich. Dla porównania, taki rodzaj napędu wybrało tylko 2 proc. klientów do 25 roku życia. Doświadczeni kierowcy chętniej decydują się także na auta z automatyczną skrzynią biegów. Może to też świadczyć o większej zamożności tej grupy, ponieważ bardziej zaawansowane rozwiązania zazwyczaj podnoszą cenę samochodu – wskazuje Tomasz Otto.

Większy komfort, względy bezpieczeństwa czy podwyższona konstrukcja, dzięki której wygodniej wsiada się do auta – to tylko niektóre z zalet samochodów typu SUV, które mogą docenić osoby starsze. Dane z platformy Automarket.pl potwierdzają, że klienci w wieku 55+ najchętniej ze wszystkich przedziałów wiekowych decydują się na takie pojazdy, ponieważ wybrało je aż 32 proc. tej grupy klientów. Młodzi kierowcy sięgają po nie rzadziej, ponieważ SUV-a wybrało tylko 10 proc. z nich. Preferencje dotyczące charakterystyki auta to niejedyny kluczowy aspekt przy wyborze odpowiedniej oferty. Ważne jest również odpowiednie finansowanie, najlepiej takie, które w obliczu rosnących cen naprawy pojazdów zabezpieczy dostęp do sprawdzonego serwisu w cenie miesięcznej raty.

Finansowanie zakupu samochodu nawet do „osiemdziesiątki”

Grupa osób w wieku 55+ oraz zawężona – 65+, czyli w wieku poprodukcyjnym, z roku na rok jest coraz liczniejsza. Odpowiedź na jej motoryzacyjne potrzeby będzie w najbliższych latach stanowiło wyzwanie, przed którym stanie cała gospodarka. Odpowiednie przygotowanie produktów finansowych może natomiast okazać się kluczowe dla realizacji tych potrzeb, także w zakresie sprzedaży i finansowania samochodów.

– Zdajemy sobie sprawę, że procesy demograficzne podążają w tym kierunku, że osób w „srebrnym wieku”, nie tylko wśród naszych klientów, będzie z czasem coraz więcej. Społeczeństwo się starzeje, więc staramy się dostosować naszą ofertę finansowania do potrzeb tej rosnącej grupy. W związku z tym przychód w postaci emerytury traktujemy w dokładnie taki sam sposób jak dochody z umowy o pracę – informuje Tomasz Otto i dodaje: najstarszy kierowca, który wybrał finansowanie na platformie Automarket.pl, w wieku 77 lat zdecydował się na 36-miesięczny leasing Hyundaia i20. W pełni skorzystał więc z preferencyjnego limitu wieku na zakończenie umowy finansowania pojazdu, wynoszącego obecnie aż 80 lat.

Fortinet ogłosił wyniki finansowe za pierwszy kwartał 2023 roku

Fortinet przedstawił wyniki finansowe za pierwszy kwartał 2023 roku, który zakończył się 31 marca.

  • Przychody z produktów: 500,7 mln USD, wzrost o 35% (rok do roku)
  • Przychody ze świadczonych usług: 761,6 mln USD, wzrost o 30% (rok do roku)
  • Przychody ogółem: 1,26 mld USD, wzrost o 32% (rok do roku)
  • Kwota zafakturowanych zamówień: 1,5 mld USD, wzrost o 30% (rok do roku)
  • Przychody przyszłych okresów: 4,88 mld USD, wzrost o 33% (rok do roku)
  • Przychody z działalności operacyjnej liczone według zasad GAAP: 273,5 mln USD, wzrost o 81% (rok do roku)
  • Przychody z działalności operacyjnej liczone według zasad innych niż GAAP: 334 mln USD, wzrost o 59% (rok do roku)
  • Marża operacyjna GAAP: 21,7%
  • Marża operacyjna inna niż GAAP: 26,5%
  • Rozwodniony dochód netto GAAP na akcję przypisany Fortinet, Inc: 0,31 USD, wzrost o 82% (rok do roku)
  • Rozwodniony dochód netto na akcję według standardów[1] Non-GAAP przypisany Fortinet, Inc.: 0,34 USD, wzrost o 79% (rok do roku) 1
  • Przepływy środków pieniężnych z działalności operacyjnej: 677,5 mln USD
  • Przepływy wolnych środków pieniężnych: 647,2 mln USD

– Wzrost przychodów w pierwszym kwartale wyniósł 32% dzięki znacznemu zwiększeniu zarówno wpływów z produktów, jak i usług. Wzrost dochodów ze sprzedaży produktów o 35% udowadnia, że kontynuujemy zdobywanie udziału w rynku, będąc jednocześnie wiodącą firmą w branży cyberbezpieczeństwa pod względem przychodów z produktów. Wpływy z usług wzrosły o ponad 30% w kwartale po raz pierwszy od sześciu lat. Uważamy, że mamy duże możliwości dalszego zwiększania przychodów z usług poprzez dodatkową sprzedaż wartości dodanej usług bezpieczeństwa do naszej dużej bazy stałych klientów – powiedział Ken Xie, założyciel, prezes i dyrektor generalny Fortinet. – Firmy różnej wielkości coraz częściej dostrzegają, że zintegrowana technologia FortiOS i custom ASIC firmy Fortinet mogą zapewnić niższy całkowity koszt użytkowania rozwiązań ochronnych, przy jednoczesnej poprawie ich wydajności i skuteczności zabezpieczeń.

[1] Wszystkie przedstawione tu kwoty za akcje i na akcje zostały skorygowane z mocą wsteczną, aby odzwierciedlić terminowy podział akcji na pięć za jeden, który wszedł w życie 22 czerwca 2022 r.

Wyniki Grupy PTWP w I kwartale 2023 roku

Grupa Kapitałowa PTWP podsumowuje I kwartał br. – wypracowała między innymi wyraźnie wyższe niż przed rokiem przychody netto ze sprzedaży. Dynamiczny rozwój Grupy odnotowano w każdym z trzech głównych obszarów działalności: prowadzeniu serwisów online, organizowaniu wydarzeń i zarządzaniu obiektami.

W raportowanym okresie przychody netto ze sprzedaży Grupy PTWP w wysokości 19,7 mln zł były o prawie 6 mln zł wyższe w stosunku do analogicznego okresu w 2022 r., kiedy to wyniosły 13,98 mln zł.  W pierwszych trzech miesiącach tego roku Grupa Kapitałowa osiągnęła zysk brutto w wysokości 102,2 tys. zł, a EBITDA wyniosła 156,0 tys. zł. Ostateczny wynik Grupy PTWP na koniec I kwartału 2023 r. to strata netto w wysokości 30,0 tys. zł.

– W pierwszy kwartał 2023 roku wchodziliśmy z niepokojącymi informacjami wskazującymi na spowolnienie gospodarcze. Negatywne sygnały, takie jak galopująca inflacja, wzrost kosztów i energii, niestabilność i niepewność otoczenia gospodarczego i prawnego przekładały się na nastroje naszych klientów. Analizując otoczenie, przygotowując się na zachodzące zmiany, wdrożyliśmy niezbędne kroki dostosowujące naszą organizację do niestabilnych warunków biznesowych i społecznych, które przełożyły się na dobre wyniki finansowe w raportowanym okresie – mówi Wojciech Kuśpik, prezes Grupy PTWP.

Wzrost przychodów z działalności internetowej był pochodną m.in. sukcesywnego wdrażania nowych rozwiązań, produktów i serwisów branżowych, a także sięgania po reklamy w modelu programmatic buying. W efekcie portale Grupy PTWP odwiedza już 15,4 mln unikalnych użytkowników miesięcznie. Każdy z serwisów jest lub dąży do bycia liderem w swojej specjalizacji, niezmiennie utrzymując mocną pozycję na rynku medialnym.

I kwartał br. to również wydarzenia, które były dla partnerów i uczestników forami wymiany wiedzy i doświadczeń. 14,5 tys. gości; najlepsi architekci i projektanci z Polski i zagranicy, najwięksi inwestorzy, deweloperzy, znani producenci, władze miast oraz cenieni eksperci; 75 ważnych dyskusji na 7. scenach – tak Grupa PTWP podsumowała 4 Design Days 2023. Z kolei aż 3 700 uczestników (w tym 1 500 online), 2 dni i ponad 350. prelegentów to skala Kongresu Wyzwań Zdrowotnych. W tym samym kwartale Grupa PTWP zorganizowała także wydarzenie poprzedzające Europejski Kongres Gospodarzy – EEC Trends, targi ExpoGołębie, spotkania dla sektora rolniczego pn. „Kierunek Innowacja”. Pierwsze trzy miesiące 2023 roku to także intensywny czas przygotowań do XV Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Nie mniej ważne dla podsumowania ostatniego kwartału jest skuteczne zarządzanie obiektami: Spodkiem i Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach, które w pierwszym kwartale br. stały się arenami prestiżowych wydarzeń: Mistrzostw Świata w Piłce Ręcznej Mężczyzn oraz ESL Intel Extreme Masters. Spodek i MCK gościły również koncerty, stand-upy, spektakle teatralne, imprezy sportowe, a także kongresy, konferencje i targi tematyczne.

–  Już pod koniec raportowanego okresu zauważyliśmy poprawę nastrojów wśród klientów, co znalazło swoje odzwierciedlenie w złożonych zamówieniach, a także pozwala nam z optymizmem spojrzeć na kolejne miesiące. Osiągane przez nas wyniki są w dużym stopniu skorelowane z sezonowością działalności, stąd prognozy na kolejne kwartały są jeszcze lepsze – podsumowuje Wojciech Kuśpik.

NCBR ogłasza nabór wniosków w ramach FERS dla uczelni oraz jednostek naukowych

Dotychczasowe programy Narodowego Centrum Badań i Rozwoju dowodzą, że każda złotówka zainwestowana w nowoczesną dydaktykę na uczelniach przynosi długofalowe efekty. Tym razem 50 mln zł z programu Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego (FERS) wesprze projekty służące podnoszeniu kwalifikacji i kompetencji kadry dydaktycznej uczelni i podmiotów posiadających uprawnienia do prowadzenia szkół doktorskich. Konkurs „Rozwój kwalifikacji i kompetencji kadry realizującej dydaktykę” właśnie wystartował!

W wyniku naboru wniosków, który prowadzony będzie w dniach 22 maja – 17 lipca br., NCBR chce wyłonić projekty, które najbardziej przyczynią się do podniesienia kwalifikacji lub kompetencji kadry prowadzącej dydaktykę na uczelni, a także kompetencji lub kwalifikacji doktorantów.

Projekty można będzie realizować samodzielnie lub w partnerstwie. Ich spodziewany efekt to uzyskanie lub podniesienie przez kadrę bądź doktorantów przede wszystkim następujących kwalifikacji lub kompetencji:

  • dydaktycznych – w tym wykorzystania nowoczesnych metod dydaktycznych oraz metodyki kształcenia,
  • cyfrowych,
  • na rzecz zielonej transformacji.

Pula środków przewidzianych na ten cel to 50 mln zł. Aplikować mogą uczelnie oraz jednostki naukowe. Maksymalna kwota dofinansowania wynosi 97% wartości projektu, wkład własny przyszłych beneficjentów wymagany jest więc na poziomie co najmniej 3% wydatków kwalifikowalnych przewidzianych w projekcie.

Motywować do rozwoju przez nowoczesną dydaktykę

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju ma szereg dobrych doświadczeń związanych z wdrażaniem Programu Wiedza Edukacja Rozwój w poprzedniej perspektywie finansowej Unii Europejskiej. Dotacje unijne przekazywane za pośrednictwem NCBR uczelniom przysłużyły się do wzmocnienia szkolnictwa wyższego m.in. w takich aspektach, jak: podniesienie kompetencji studentów, odpowiadających potrzebom gospodarki, rynku pracy i społeczeństwa, zwiększenie jakości i efektywności kształcenia na studiach doktoranckich, przeprowadzenie zmian organizacyjnych na uczelniach czy poprawa dostępności.

Program Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego pozwala te działania kontynuować i rozwijać, stosownie do nowych potrzeb i wyzwań. A tych nie brakuje!

– Konkurs „Rozwój kwalifikacji i kompetencji kadry realizującej dydaktykę” uczy patrzeć i myśleć perspektywicznie. Wysoka jakość kształcenia, nie tylko w obliczu zmian, przed którymi obecnie stoi nasza gospodarka, zależy w ogromnej mierze od przygotowania merytorycznego i dydaktycznego kadry zaangażowanej w proces kształcenia, w tym doktorantów jako przyszłych dydaktyków – mówi dr Jacek Orzeł, p.o. dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. – Program Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego stawia m.in. na podniesienie skuteczności systemów kształcenia i szkolenia w ich powiązaniu z rynkiem pracy, oczywiście w sposób mierzalny. Dlatego oczekujemy konkretnych efektów naszego konkursu, wyrażonych liczbą uczelni, które rzeczywiście dostosowały kształcenie do wyzwań rozwojowych polskiej gospodarki, z akcentem na zielono-cyfrową zmianę, jak również liczbą osób z kadry akademickiej oraz doktorantów objętych wsparciem w zakresie nabywania i rozwoju konkretnych kompetencji lub kwalifikacji, przede wszystkim z obszaru nowoczesnej dydaktyki, zielonej transformacji i cyfryzacji – dodaje.

W projektach można zaplanować takie działania, jak np. udział w szkoleniach, stażach czy wizytach studyjnych – zarówno krajowych, jak i międzynarodowych, bezpośrednio związanych z aktualną lub przyszłą aktywnością dydaktyczną lub dydaktyczno-naukową. Dodatkowo, poza obowiązkowym zestawem kompetencji i kwalifikacji wskazanym wyżej, można będzie wspierać rozwój kadry w macierzystej uczelni bądź u partnera (w przypadku projektów realizowanych w partnerstwie) w zakresie projektowania uniwersalnego, przedsiębiorczości i komercjalizacji efektów badań naukowych oraz innych kompetencji merytorycznych.

W trakcie oceny wniosków premiowane będzie zaangażowanie w realizację projektu uczelnianych komórek odpowiedzialnych za doskonalenie dydaktyczne kadry, które powstały lub zostały rozwinięte w projekcie pozakonkursowym „Doskonałość dydaktyczna uczelni”, realizowanym przez Ministerstwo Edukacji i Nauki w ramach Programu Wiedza Edukacja Rozwój. Liczyć się będzie także zatrudnienie do realizacji projektu osoby z niepełnosprawnością, w wymiarze co najmniej ½ etatu.

200 mln zł na kształcenie dla branż kluczowych

Warto przypomnieć, że wzmacnianiu nowoczesnego szkolnictwa wyższego, które trafnie odpowiada na wyzwania gospodarcze i związane z nimi potrzeby rynku pracy, służy także ogłoszony przed tygodniem konkurs „Kształcenie na potrzeby branż kluczowych”. Jego budżet to 200 mln zł.

W jego ramach uczelnie skoncentrują się na kierunkach studiów kształcących na potrzeby wybranych branż istotnych dla rozwoju gospodarki, takich jak: energetyka odnawialna, rolnictwo i przemysł spożywczy, przemysł lotniczo-kosmiczny oraz transport. Nabór wniosków w tym konkursie NCBR będzie prowadzić w dniach 15 maja – 10 lipca br. Wnioskodawcami mogą być uczelnie, realizujące projekty samodzielnie lub w partnerstwie – czy to z inną uczelnią, czy też z innym podmiotem funkcjonującym w otoczeniu społeczno-gospodarczym.

Dofinansowanie można otrzymać na projekty, które będą obejmować szereg działań, tworzących kompleksowy program wsparcia, realizowany na kierunku lub kierunkach studiów dotyczących wytypowanych branż i zapewniający rozwój studentów i kadry zaangażowanej w realizację procesu kształcenia – w celu dostosowania oferty podmiotów systemu szkolnictwa wyższego do potrzeb rozwoju gospodarki oraz zielonej i cyfrowej transformacji.

Zbiór działań obowiązkowych w projekcie przewiduje:

  • tworzenie nowych lub modyfikację istniejących programów kształcenia we współpracy z pracodawcami, praktykami lub podmiotami funkcjonującymi w otoczeniu społeczno-gospodarczym wskazanych branż,
  • realizację dodatkowych elementów kształcenia, w tym elementów praktycznych, podnoszących kompetencje studentów, np. staże, kursy/szkolenia, wizyty studyjne, zajęcia dodatkowe prowadzone przez praktyków,
  • realizację działań zmierzających do ograniczenia zjawiska przedwczesnego kończenia nauki,
  • rozwój kompetencji kadry zaangażowanej w realizację procesu kształcenia.

Możliwe do sfinansowania są działania związane z aktywnością dydaktyczną lub naukowo-dydaktyczną kadry akademickiej, poprzez m.in. udział w kursach, szkoleniach, stażach, wizytach studyjnych (krajowych i międzynarodowych) oraz innych formach wymiany wiedzy i doświadczenia z praktykami działającymi zawodowo w branżach będących przedmiotem zainteresowania w konkursie.

Maksymalny dopuszczalny poziom dofinansowania w konkursie „Kształcenie na potrzeby branż kluczowych” wynosi 97% wartości projektu. Tu też wymagany jest wkład własny beneficjentów na poziomie minimum 3% wydatków kwalifikowalnych przewidzianych w projekcie. Można zaplanować też wydatki związane z zakupem infrastruktury oraz adaptacją pomieszczeń do realizacji nowych lub zmodyfikowanych kierunków studiów.

Oba konkursy, ukierunkowane na podnoszenie jakości edukacji i rozwój kompetencji, realizowane są w priorytecie „Umiejętności” Programu Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego.

Informacja o obniżce ceny – co trzeba wiedzieć? Najnowsze wyjaśnienia Prezesa UOKiK

Długo oczekiwane przez przedsiębiorców wytyczne Prezesa Urzędu dotyczące prawidłowego stosowania Dyrektywy Omnibus w zakresie informowania o obniżce ceny to obszerny, bo liczący blisko 80 stron dokument. W artykule prezentujemy najważniejsze kwestie z punktu widzenia przedsiębiorcy i konsumenta.

W Wyjaśnieniach zawarte są wskazówki dotyczące zagadnienień, które na co dzień sprawiały trudność zarówno konsumentom, jak i przedsiębiorcom. W dokumencie znajduje się wiele przykładów z dotychczasowej praktyki branży, ze wskazaniem na rozwiązania prawidłowe oraz te, które nie spełniają wymogów przepisów Dyrektywy Omnibus.

Prezes UOKiK odnosi się również do prezentowania obniżek m.in. przez platformy handlowe i porównywarki cenowe, a także dla uczestników programów lojalnościowych.

Poniżej przybliżamy stanowisko organu w zakresie tych zagadnień.

Wśród wątpliwości, które organ starał się rozwiać, znalazły się m.in takie kwestie jak:

Kiedy nie ma obowiązku informowania o obniżce ceny?

W wyjaśnieniach organ potwierdził, że określenie „informowanie o obniżce” należy interpretować szeroko, obejmując różnorodne metody prezentacji ofert, które sugerują możliwość zakupu po niższej cenie.  Niemniej jednak, nadal istnieje wyzwanie w zweryfikowaniu, czy konkretne praktyki spełniają tak szeroką definicję. Wydaje się, że łatwiej będzie określić, kiedy przedsiębiorca nie będzie musiał informować o obniżce ceny.

Zatem, obowiązek informowania o obniżce ceny nie powstanie, gdy przedsiębiorca m.in.:

  • zmniejsza cenę bez zwracania na to uwagi konsumentowi à czyli obniży cenę regularną „na stałe”, a nie w ramach ograniczonej czasowo promocji;
  • zmniejsza cenę towaru niepełnowartościowego lub towaru pod koniec terminu jego przydatności bez informowania wprost o jej obniżce à czyli zaoferuje taki towar w cenie niższej niż cena regularna jego pełnowartościowego odpowiednika;
  • zmniejsza cenę ostatnich sztuk towaru pełnowartościowego bez informowania wprost o jej obniżce à czyli obniży cenę regularną, bez wskazywania wprost, że jest to obniżka względem dotychczasowej ceny regularnej;
  • przyznaje kody rabatowe, które nie odnoszą się do konkretnego towaru lub ich grupy à czyli oferuje tzw. kody koszykowe na dowolny produkt, na kolejne zamówienie;
  • oferuje rabaty dla uczestników programów lojalnościowych, które nie odnoszą się do konkretnego towaru lub ich grupy à czyli przyznaje rabaty na dowolny produkt lub na kolejne zamówienie, udostępnia promocję typu cashback czy też umożliwia wymianę punktów zgromadzonych w ramach programu lojalnościowego na dowolny towar spośród puli produktów objętych tych programem;
  • prezentuje ofertę warunkową lub wiązaną, tj. promocje typu „3 w cenie 2”, „kup produkty za X zł i otrzymaj X% upustu na zakupy”;
  • porównuje „swoją” cenę towaru z ceną rekomendowaną przez producenta – o ile nie korzysta z oznaczeń sugerujących obniżkę, np. „-20%” czy przekreślenia ceny producenta;
  • zestawia cenę abonamentu miesięcznego w subskrypcji miesięcznej i rocznej;
  • obniżenie ceny wynika z rozwiązań ustawowych, np. Karty Dużej Rodziny, redukcji VAT.

W jaki sposób obliczać obniżkę ceny?

W Wyjaśnieniach Prezes UOKiK zwrócił także uwagę na trudności, jakie napotykali przedsiębiorcy przy obliczaniu obniżki ceny, ujawnione podczas kontroli.

Organ wskazał, że okres odniesienia dla obliczenia najniższej ceny z 30 dni przed obniżką należy ustalić w taki sposób, aby ostatnim jego dniem był dzień poprzedzający ten, w którym po raz pierwszy można było kupić towar w obniżonej cenie. Innymi słowy, w przypadku obniżki ceny wprowadzonej 10 maja 2023 r. okres odniesienia będzie obejmował przedział 10.04-09.05.2023, a w razie obniżki ceny zastosowanej 10 czerwca 2023 r. – 11.05-09.06.2023.

Jednocześnie Prezes UOKiK potwierdził, że przedsiębiorca nie musi podawać okresu, na podstawie którego obliczył najniższą cenę, ani konkretnego dnia lub dni, gdy ona obowiązywała.

Największych problemów przysparzała jednak kwestia punktu odniesienia dla wskazywania korzyści cenowej wynikającej z zastosowania obniżki. Rozwiewając wątpliwości, organ wprost stwierdził, że korzyści wynikające z obniżki (np. -20%) należy liczyć względem najniższej ceny z 30 dni przed obniżką – również w przypadku wskazywania ceny regularnej.

W praktyce oznacza to, że przedsiębiorca, decydując się na prezentowanie trzech cen, tj. : 1) ceny po zastosowaniu obniżki; 2) najniższej ceny z 30 dni przed obniżką; oraz 3) ceny regularnej, ma obowiązek podać korzyść cenową w odniesieniu przede wszystkim do najniższej ceny z 30 dni przed obniżką. Podkreślenie oszczędności względem ceny regularnej jest opcjonalne i obliczanie wielkości obniżki wyłącznie w odniesieniu do niej jest nieprawidłowe.

Informacja o zastosowaniu obniżki w przypadku prezentowania trzech cen będzie musiała więc zawierać następujące elementy:

cena po zastosowaniu obniżki: 90 zł
najniższa cena z 30 dni przed obniżką: 100 zł
cena regularna: 180 zł

Problem kodów rabatowych

Prezes UOKiK zwrócił również uwagę na rabaty wynikające z ogólnie dostępnych oraz indywidualnych kodów rabatowych.

W Wyjaśnieniach wskazał, że jeśli na stronie internetowej sklepu sprzedawca informuje o możliwości uzyskania rabatu na daną grupę produktów, nawet bez wskazania konkretnych towarów, a konsument po wybraniu produktu widzi rabat i cenę po jego zastosowaniu, należy podać cenę z 30 dni przed obniżką, również w sytuacji, gdy kod rabatowy miałby zostać wpisany dopiero w koszyku. Obowiązek informowania o najniższej cenie z 30 dni przed obniżką nie odnosi się natomiast do kodów rabatowych, które nie dotyczą konkretnych towarów lub grup produktów, takich jak rabat na dowolny produkt z okazji urodzin klienta.

Podsumowanie

Z długo wyczekiwanymi Wyjaśnieniami Prezesa UOKiK branża wiązała duże nadzieje, licząc na rozwianie wielu wątpliwości, jakie towarzyszyły przedsiębiorcom od pierwszych dni obowiązywania Dyrektywy Omnibus. Na co dzień bowiem zastosowanie się do jej wymogów nastręczało wielu trudności praktycznych, a w związku z brakiem jasnych wytycznych rynek zmuszony był samodzielnie wypracować wiele niepewnych rozwiązań, które podczas kontroli przeprowadzonych na początku roku okazały się według organu nieprawidłowe.

Czas pokaże, czy Wyjaśnienia Prezesa UOKiK pomogły przedsiębiorcom dostosować się do przepisów, czy jednak dodatkowo skomplikowały ten proces, narażając konsumentów na jeszcze większy chaos w promocjach.

Autor:

Aleksandra Cisoń-Kurdziel, Adwokat w Everberg.

Aleksandra Krawczyk, Aplikant adwokacki w Everberg.

Salesforce uruchamia SlackGPT – AI zmienia modele biznesowe gigantów technologicznych

Salesforce rozszerza Slack’a o rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji – tworząc SlackGPT. Nowa platforma ma za zadanie nie tylko zmienić sposób komunikacji ale diametralnie wpłynąć na produktywność swoich użytkowników.

Technologiczny gigant twierdzi, że produkt opiera się na przełomowym doświadczeniu generatywnej sztucznej inteligencji i ma na celu podnoszenie produktywności zespołów poprzez integrację zdolności dużych modeli językowych (LLM) z danymi i wiedzą swoich użytkowników.

Jak będzie działać nowy SlackGPT?

SlackGPT koncentruje się na trzech kluczowych aspektach: natywnych funkcjach AI w aplikacji Slack, zautomatyzowanych przepływach pracy z wykorzystaniem AI oraz integracji z Einstein GPT. Salesforce dodaje, że Einstein GPT – generatywny asystent AI, pojawi się na Slack’u jako oddzielna aplikacja.

Jak wyjaśnia spółka, SlackGPT będzie miał na celu zwiększenie produktywności zespołów poprzez rozbudowanie funkcji komunikatora. Umożliwi to nie tylko zbieranie leadów, ale również ułatwi komunikację z klientami, przenosząc ją bezpośrednio do Slack’a, który jak wygląda z doniesień spółki – będzie pełnił funkcję CRMu Użytkownicy będą mieć również możliwość generowania treści za pomocą AI.

Oprócz tego SlackGPT może też pomóc w ich uporządkowaniu. Jeśli w kanale użytkownika znajduje się np. wiele nieprzeczytanych wiadomości, jednym kliknięciem może uzyskać podsumowanie omawianych tematów lub wygenerować podsumowanie rozmowy i zobaczyć przypisane jej uczestnikom zadania. Użytkownicy mogą również skorzystać z asystenta pisania, znajdującego się jako przycisk w kompozytorze wiadomości i na pulpicie Slacka.

Co ważne, SlackGPT będzie wspomagać pracę zespołów korzystających z dowolnie wybranego narzędzia. Finalnie, aplikacja będzie dostępna w ekosystemie Slacka, w którym obecnie znajduje się około 2600 aplikacji.

– To już kolejny gigant technologiczny, który zmienia swoją strategię biznesową w odpowiedzi na rewolucję związaną ze sztuczną inteligencją. Gra na pewno jest warta świeczki, ponieważ zaledwie 27%1 firm obecnie korzysta z narzędzi AI w celu zwiększenia efektywności swoich zespołów. Podobny wysiłek podjął już Microsoft, który obecnie pracuje nad integracją Microsoft 365 Copilot – funkcji łączących duże modele językowe (LLMs) z danymi w Microsoft Graph i aplikacjami pakietu Microsoft 365, komentuje Janusz Mieloszyk, Pierwszy Wiceprezes Zarządu Nest Banku.

Salesforce zaznacza, że wdrożenie SlackGPT jeszcze chwilę potrwa, zanim dotrze do użytkowników końcowych. Podkreśla, że możliwości AI są wciąż rozwijane i testowane w ramach nowej platformy Slack.

1 Badanie zlecone przez Salesforce pt. „The State of Work”

MLP Group zwiększa skalę projektów spekulacyjnych

MLP Group rozpoczyna w trzech parkach logistycznych budowę obiektów na zasadach spekulacyjnych, których łączna powierzchnia wyniesie około 75 tys. mkw. Będą gotowe do użytkowania już pod koniec tego i na początku przyszłego roku. Wszystkie inwestycje będą spełniały najwyższe standardy ekologiczne i zostaną poddane certyfikacji BREEAM.

„Sytuacja w branży nowoczesnych powierzchni magazynowych cały czas jest bardzo dobra. Obserwujemy zwiększającą się lukę rynkową – pomimo trochę mniejszego popytu podaż nowej powierzchni znacznie zmalała i jest nieproporcjonalna. Widzimy duży popyt najemców szukających atrakcyjnych obiektów. Dlatego podjęliśmy decyzję o zwiększeniu skali realizacji projektów spekulacyjnych. Chcemy mieć w swoim portfelu więcej gotowych powierzchni, które będziemy mogli od ręki zaoferować potencjalnym najemcom. Widzimy, że w taką stronę ewoluuje część rynku. Dzięki powierzchni gotowej do wynajmu będziemy nie tylko w stanie zaspokoić wysoki popyt najemców, ale także generować wyższe stopy zwrotu z najmu” – podkreśliła Agnieszka Góźdź, Członek Zarządu, Chief Development Officer, MLP Group S.A.

Rozpoczynane przez MLP Group inwestycje spekulacyjne będą realizowane w czterech parkach logistycznych na terenie naszego kraju. Projekty dostarczą łącznie około 75 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni. Największa część, bo aż blisko połowa, powstanie w MLP Pruszków II. Gotowe powierzchnie będą dostępne również w, MLP Gorzów Wielkopolski oraz MLP Gliwice. Obiekty będą oddawane do użytkowania już pod koniec tego i na początku przyszłego roku.

MLP Group w ramach rozbudowy portfela magazynowego mocno stawia na zrównoważony rozwój. Zgodnie ze standardem Grupy wszystkie realizowane nowe inwestycje są obligatoryjnie objęte certyfikacją BREEAM na poziomie co najmniej „Very Good”. Strategia MLP Group w zakresie rozwiązań ekologicznych zakłada dostosowywanie także istniejących obiektów do wymogów zielonych certyfikatów.

Przy budowie obiektów stosowane będą nowatorskie materiały oraz przyjazne dla środowiska. Budynki wyposażane będą w urządzenia, które zapobiegają nadmiernemu zużyciu mediów. Zastosowanie opomiarowania instalacji (elektrycznej, wodnej, gazowej) z podziałem na poszczególne sekcje obiektu oraz możliwością zdalnego odczytu zużycia mediów pozwoli na optymalizację ich wykorzystania. Instalowane będą także zbiorniki na wodę deszczową. MLP Group prowadzi działania w zakresie bioróżnorodności poprzez m.in. sadzenie drzew, tworzenie łąk kwietnych, stawianie budek dla owadów, tworzenie terenów zielonych. Zachęca również do jazdy rowerami budując wiaty rowerowe. W planie jest sortowanie i recykling odpadów we wszystkich parkach logistycznych poprzez uruchomienie programu „zero waste”. Strategicznym zadaniem MLP Group jest również rozwój instalacji fotowoltaicznych.

Zgodnie ze strategią „build & hold” MLP Group po zakończeniu budowy parków logistycznych utrzymuje je w swoim portfelu i samodzielnie nimi zarządza. Wszystkie projekty realizowane przez Grupę wyróżnia również bardzo atrakcyjna lokalizacja parków logistycznych, stosowanie rozwiązania typu built-to-suit oraz wsparcie najemcy w trakcie trwania umowy najmu.

Carbon Studio zamyka I kwartał z 4-krotnym wzrostem zysku netto

Carbon Studio, notowany na NewConnect ekspert w dziedzinie developmentu gier VR, wypracował 1,9 mln zł jednostkowych przychodów netto ze sprzedaży w I kwartale 2023 r., co oznacza 2-krotny wzrost wyniku w porównaniu rdr. Jednocześnie w prezentowanym okresie zysk netto spółki był 4-krotnie wyższy w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego i wyniósł 0,9 mln zł. Z kolei wskaźnik EBITDA wyniósł ponad 1,2 mln zł. Wpływ na znakomite wyniki spółki miała m.in. rosnąca sprzedaż autorskich produkcji, w tym gier z flagowej serii The Wizards oraz największego projektu studia – Warhammer Age of Sigmar w wersji na Meta Quest i PC VR. Zarząd Carbon Studio chcąc utrzymać osiągniętą dynamikę wzrostu, na bieżąco rozwija swoje portfolio. Najnowszą propozycją jest Crimen – Mercenary Tales. Gra trafi na Meta Quest 2 oraz Pico już 25 maja br.

W I kwartale 2023 roku Carbon Studio znacząco poprawiło wyniki finansowe. Od stycznia do marca br. spółka odnotowała 1,9 mln zł jednostkowych przychodów netto ze sprzedaży, co dało 2-krotny wzrost wyniku rdr. Jednocześnie jednostkowy zysk netto wzrósł 4-krotnie, osiągając wartość 0,9 mln zł. W prezentowanym raporcie okresowym, Zarząd spółki poinformował również o skonsolidowanym zysku netto, który liczył 0,7 mln zł, kiedy to w analogicznym okresie roku ubiegłego Grupa Carbon Studio odnotowała stratę netto na poziomie 153 tys. zł.

Cieszę się, że znaczenie technologii VR konsekwentnie wzrasta. Fani urządzeń VR, jak i świata fantasy od początku doceniają nasze produkcje, co przekłada się na ich zadowalającą sprzedaż. Do tego dochodzą coraz to lepsze i nowocześniejsze sprzęty, które zdecydowanie wpływają na jakość rozgrywki, a trzeba pamiętać że przy grach VR jest to szczególnie istotne. Odzwierciedlenie tego wszystkiego znajdujemy w naszych wynikach finansowych, które w minionym kwartale odnotowały znaczące wzrosły, zarówno w ujęciu jednostkowym, jak i całej Grupy Kapitałowej Carbon Studio. – mówi Błażej Szaflik, Prezes Zarządu w Carbon Studio S.A.

Carbon Studio ma na swoim koncie kilka ciekawych tytułów. Jednym z ogólnoświatowych hitów jest gra The Wizards – Dark Times. Tytuł od kilku lat cieszy się niesłabnącą popularnością, zarówno wśród graczy PC VR jak i entuzjastów gogli Meta Quest. Pod koniec 2022 roku gry spod szyldu The Wizards osiągnęły łączną sprzedaż w liczbie ponad 350 tys. egz. Obecnie trwają prace nad rozbudowaną aktualizacją do gry The Wizards – Dark Times pod nazwą Brotherhood, która oprócz ulepszeń do trybu dla jednego gracza, wprowadzi wyczekiwany kooperacyjny tryb multiplayer. Aktualnie trwają prace nad balansem coopowej rozgrywki oraz dostosowywaniem projektu do specyfikacji platform VRowych.

Najnowszą zaś propozycją od Carbon Studio jest Crimen – Mercenary Tales. Projekt swoją premierę będzie miał już w przyszłym tygodniu – 25 maja. Tego dnia pierwszoosobowa gra akcji typu VR slasher trafi na platformę Meta Quest 2 oraz Pico.

– Liczymy na to, że odpowiednio realizowana strategia rozwoju i udane premiery najnowszych produktów Grupy, tj. Crimen – Mercenary Tales, czy Hunt Together od Iron VR, pozwolą nam nie tylko utrzymać obecną dynamikę wzrostu, ale i osiągać coraz to lepsze wyniki finansowe. – komentuje Błażej Szaflik.

Poza rozwojem produktowym, Carbon Studio na bieżąco realizuje swoje cele biznesowe. W minionym kwartale firma zawarła umowę z jedną ze spółek z grupy Kepler Interactive. Na tej podstawie Carbon Studio stworzy tytuł VR na podstawie istniejącej już gry wydanej na inne urządzenia, dla jednego ze studiów ww. grupy Kepler Interactive. Koszt przeniesienia gry na platformy VR pokryje przedmiotowa spółka z grupy Kepler Interactive, a po jej wydaniu Carbon Studio będzie uczestniczyło w podziale zysków z gry. – Oczekiwany dochód z gry, jak i samo rozpoczęcie współpracy z grupą Kepler Interactive, jest istotne z perspektywy rozwoju naszej spółki. Cieszę się, że nasi partnerzy doceniają nasze doświadczenie i dostrzegają potencjał do ciekawej współpracy – mówi Karolina Koszuta, członkini zarządu Carbon Studio SA.

Vivid Games otrzymała informację o wycofaniu dofinansowania w ramach Szybkiej Ścieżki

Wczoraj, z końcem dnia Spółka otrzymała z NCBiR informację o wycofaniu dofinansowania przyznanego w konkursie Szybka Ścieżka, dla realizowanego od grudnia 2022 projektu technologicznego. Sytuacja jest co najmniej zaskakująca, ponieważ w lutym NCBiR zawarło z Vivid Games umowę o dofinansowanie. W ocenie Spółki nie ma podstaw do jej rozwiązania.

Vivid Games realizuje w ramach programu Szybka Ścieżka projekt pt. “Prototyp platformy do automatyzacji generowania, rozgrywania i wyznaczania stopnia trudności poziomów blast, oparty o AI i Machine Learning”. W związku z kontrolą prowadzoną w NCBiR, wypłaty zaliczek, a nawet refundacje poniesionych zgodnie z zawartą umową wydatków, nie były dotychczas wypłacane. Na pokontrolnej liście rankingowej, opublikowanej przez NCBiR 9 maja, projekt Vivid Games widnieje jako wybrany do dofinansowania.

Jestem zaskoczony lakoniczną informacją o wycofaniu dofinansowania naszego projektu, przekazaną przez NCBiR. Nie wiemy na jakiej podstawie prawnej lub faktycznej instytucja podjęła takie kroki. Byliśmy przekonani, że kontrola jedynie odsuwa w czasie dofinansowanie, którego gwarantem jest zawarta w lutym umowa z NCBiR. Jesteśmy w trakcie analizy naszych możliwości i tego, co w obecnej sytuacji przyniesie Spółce największe korzyści. Po otrzymaniu szczegółowych wyjaśnień podejmiemy decyzję co do dalszego losu projektu oraz kroków, które powinniśmy podjąć wobec NCBiR” – podkreśla Piotr Gamracy, Prezes Vivid Games. “Mamy oczywiście przygotowane scenariusze alternatywne i spośród nich wybierzemy plan B, najlepszy dla Spółki. Realizacja kluczowych założeń strategii nie jest zagrożona. Prace nad Real Boxing 3 oraz rozwój dotychczasowego portfolio, w tym Real Boxing 2, Eroblast i Knights Fight 2, które są obecnie w najlepszej od wielu miesięcy kondycji, będą przebiegać bez zakłóceń. Podobnie jak poszukiwanie partnerów strategicznych” – dodaje Gamracy.

DRAGO entertainment ze wzrostem zysku EBIT w I kwartale 2023 r. o 39 proc. rdr.

Notowana na NewConnect spółka DRAGO entertainment osiągnęła w I kwartale br. 0,6 mln zł zysku z działalności operacyjnej (EBIT), co oznacza wzrost na poziomie 39 proc. rdr. W raportowanym okresie zysk netto wyniósł 0,4 mln zł, zaś przychody netto ze sprzedaży osiągnęły ponad 3,5 mln zł, rosnąc o 56 proc. rdr. Na wypracowane wyniki wpływ miała sprzedaż autorskich tytułów studia, zwłaszcza stabilna monetyzacja hitu Gas Station Simulator. Jednym z nadrzędnych celów spółki pozostaje ciągły rozwój w zakresie produkcyjnym oraz wydawniczym.

W I kwartale 2023 roku DRAGO entertainment wypracowało ponad 3,5 mln zł przychodów ze sprzedaży, co dało wzrost o 56 proc. względem analogicznego okresu roku ubiegłego. W raportowanym okresie zysk netto osiągnął wartość 0,4 mln zł. Zysk z działalności operacyjnej EBIT oraz wynik EBITDA były na porównywalnym do siebie poziomie, wynoszącym 0,6 mln zł (dało to wzrosty odpowiednio o 39 i 19 proc. rdr).

Za nami udany kwartał, w którym osiągnęliśmy satysfakcjonujące nas wyniki finansowe. To efekt przemyślanej strategii rozwoju i stabilnej monetyzacji naszych tytułów, przede wszystkim longsellera Gas Station Simulator. Miniony kwartał, to także czas, w którym udało nam się rozpocząć prace nad nowymi celami wydawniczymi, m.in. dzięki umowie z Codebusters Studio SA. Pierwszą z produkcji, nad którą pracujemy z naszym partnerem jest gra Farm Simulator. Wierzymy, że to propozycja, która spotka się z ciepłym przyjęciem szerokiej grupy odbiorców. Aktualnie koncentrujemy się na budowie wishlisty, planujemy także cross promocję własnych symulatorów z projektami tworzonymi przez warszawskie studio, co mam nadzieję w efekcie przyniesie obopólne korzyści. Liczymy więc na długofalową współpracę i korzystną synergię przy kolejnych wspólnych projektach. – mówi Joanna Tynor, Prezes Zarządu DRAGO entertainment. – Jako doświadczony developer gier wideo, chcemy się rozwijać w oparciu o projekty z różnych gatunków. Do tej pory znani byliśmy przede wszystkim z gier symulacyjnych. To nasz ,,konik’’, natomiast chcemy w pełni wykorzystać nasz potencjał i odpowiednio dywersyfikować nasze portfolia – dodaje.

Równolegle do rozbudowy portfolio wydawniczego, team DRAGO entertainment na bieżąco realizuje swoje założenia produkcyjne. Obecnie spółka koncentruje się na rozwoju swojego globalnego hitu – Gas Station Simulator, do którego 26 kwietnia zostało wydane płatne DLC „Airstrip”. Dodatek bardzo szybko się zwrócił, a po dwóch tygodniach sprzedaż przekroczyła 20 tys. sztuk, jednocześnie pozostałe produkty DRAGO zanotowały duży wzrost sprzedaży.  Spółka pracuje także nad doszlifowaniem swojego największego, nie wydanego jeszcze, tytułu – Winter Survival, którego premiera w Early Access zaplanowana jest na październik br.

Na tym nie koniec, krakowski zespół chcąc utrzymać odpowiednią dynamikę przychodów, konsekwentnie dywersyfikuje także kanały dystrybucyjne swoich tytułów. Stąd też, z początkiem 2023 roku krakowska firma zawarła ze spółką Ultimate Games umowy na porting i dystrybucję swoich dwóch tytułów: Food Truck Simulator oraz Treasure Hunter Simulator. Pierwszy produkt pojawi się na konsolach PlayStation, Xbox oraz Nintendo Switch. Drugi trafi w ręce użytkowników Nintendo Switch.

Jak widać, DRAGO entertainment konsekwentnie realizuje wyznaczone sobie kamienie milowe, zarówno te produktowe, jak i biznesowe.

Wyniki Grupy InPost w I kwartale 2023 r.

Grupa InPost w pierwszym kwartale 2023 roku osiągnęła imponujące rezultaty na wszystkich kluczowych rynkach. Przychody w pierwszym kwartale wzrosły o 29% r/r, osiągając 1 996 mln zł, skorygowana EBITDA wzrosła o 36% r/r, osiągając wartość 557 mln zł, natomiast wolumen obsłużonych przesyłek zwiększył się w pierwszym kwartale o 21% r/r, sięgając 198,7 mln sztuk. Dynamika wzrostu obsługiwanych wolumenów na rynkach międzynarodowych wyniosła 28% r/r i była wyższa niż w Polsce (18% r/r).

InPost konsekwentnie realizuje strategię rozbudowy swojej europejskiej sieci urządzeń Paczkomat®. W Wielkiej Brytanii oraz Francji osiągnęliśmy kolejne kroki milowe kończąc kwartał z ponad 5000 maszynami w Wielkiej Brytanii oraz 3000 urządzaniami Paczkomat® we Francji. InPost wykorzystuje opracowany w Polsce, zaawansowany i unikatowy system logistyczny, z powodzeniem implementując go na europejskich rynkach. W całej Europie InPost koncentruje się nie tylko na dużych miastach, ale także – tak jak w Polsce – na mniejszych miejscowościach.

Za nami kolejny kwartał imponujących wzrostów liczby przesyłek. Nadal rośniemy szybciej niż branża e-commerce na wszystkich naszych kluczowych rynkach. Wyniki te udało nam się osiągnąć mimo, że pierwszy kwartał jest sezonowo najmniej dynamicznym kwartałem w roku.

W Polsce odnotowaliśmy nie tylko mocny wzrost obsługiwanych wolumenów – o 18% w porównaniu z I kwartałem ubiegłego roku – ale także znaczną poprawę marży. Również Mondial Relay zanotował silny wzrost wolumenów, zarówno we Francji jak i na pozostałych rynkach. We Francji pozytywny jest w szczególności wzrost wolumenu w segmencie B2C, co potwierdza słuszność przyjętej strategii.

W Wielkiej Brytanii zanotowaliśmy poprawę rentowności prowadzonych operacji, co pozwala z optymizmem patrzeć na perspektywy rozwoju na tym rynku. W kolejnych kwartałach nadal będziemy koncentrować się na usprawnianiu logistyki, co pozwoli nam na uwolnienie naszego potencjału wzrostu.

Pomimo imponującego wzrostu wolumenu w Q1 2023, jesteśmy świadomi spowolnienia rynku e-commerce. Pozostajemy jednak przekonani, że jesteśmy w stanie spełnić nasze ambitne oczekiwania i cele zapowiadane na początku roku. – Rafał Brzoska, założyciel i prezes zarządu InPost

KLUCZOWE INFORMACJE

InPost zanotował w pierwszym kwartale 2023 roku zdecydowany wzrost przychodów na wszystkich głównych rynkach, przede wszystkim dzięki wzrostowi obsłużonych wolumenów, poprawie dźwigni operacyjnej, poprawie efektywności procesów oraz przeprowadzonemu procesowi zmian cen.

  • W I kwartale liczba obsłużonych przesyłek wzrosła o 21% do 198,7 mln sztuk; rynki międzynarodowe i Polska odnotowały odpowiednio wzrost o 28% i 18% r/r.
  • Przychody Grupy wyniosły 1 996 mln zł, po wzroście o 29% r/r.
  • Skorygowana EBITDA Grupy wyniosła 557 mln zł, co oznacza wzrost o 36% r/r, głównie dzięki zwiększeniu rentowności w Polsce.
  • W I kwartale 2023 roku Grupa InPost wygenerowała wolne przepływy pieniężne (FCF) w wysokości 117,3 mln zł.
  • W Polsce I kwartał 2023 był drugim najlepszym w historii firmy (po Q4 2022 r.) pod względem wolumenu obsłużonych paczek. W I kwartale obsłużono 132 miliony przesyłek, przy znacznym wzroście wolumenów dostarczanych zarówno do urządzeń Paczkomat® InPost, jak i przez dostawy kurierskie, co pozwoliło na wzrost udziału w rynku.
  • We Francji, Mondial Relay odnotował silny wzrost wolumenu, głównie w segmencie B2C (pierwszy tak wysoki wzrost w tym segmencie) oraz C2C. Mondial Relay na wszystkich rynkach odnotował wysoką dynamikę ekspansji swojej sieci punktów odbioru paczek (zarówno PUDO jak i urządzeń Paczkomat®), kończąc I kwartał 2023 z 23 219 punktami (+25% r/r).
  • W Wielkiej Brytanii i we Włoszech InPost dostarczył w I kwartale 2023 10,3 mln paczek, a przychody z tej części segmentu międzynarodowego wzrosły ponad trzykrotnie r/r.

PERSPEKTYWY NA ROK 2023

Grupa InPost podtrzymuje prognozę na rok 2023 i nadal będzie się koncentrować na trzech obszarach:

  • Wzroście wolumenu w Polsce ponad rynek, przy jednoczesnym wzroście marży.
  • Zwiększeniu rentowności Mondial Relay, wzroście wydajności operacyjnej i zwiększeniu udziału w rynku B2C.
  • Polepszaniu operacji logistycznych w Wielkiej Brytanii, co ma pozwolić na wzrost udziału w rynku B2C i dalszy wzrost ponad rynek.

Mangata Holding publikuje wyniki za I kwartał 2023 r.

Mangata Holding, polska grupa przemysłowa działająca w segmentach produkcji podzespołów i komponentów dla motoryzacji, armatury i automatyki przemysłowej oraz elementów złącznych, w I kwartale br. zaraportowała 277,3 mln zł skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży, osiągnięty wynik były wyższy o 5,3% w porównaniu do analogicznego kwartału ubiegłego roku. W raportowanym okresie Grupa zachowała wysoką rentowność na sprzedaży brutto, która wyniosła 22,6%. EBITDA za I kwartał 2023 r. wyniosła 40,8 mln zł wobec 41,2 mln zł analogicznym okresie 2022 r. Holding wypracował skonsolidowany zysk netto w wysokości 22,1 mln zł.

Wypracowaliśmy rekordowy poziom kwartalnych przychodów. To już piąty kwartał z rzędu, w którym przychody przekraczają 250 milionów złotych. Sprzedażowo wchodzimy na nową trajektorię, biorąc jednak pod uwagę sytuację makroekonomiczną zakładamy pewną stabilizację biznesu. Pomimo wysokiej inflacji utrzymujemy dobrą rentowność. – mówi Leszek Jurasz, prezes zarządu – dyrektor generalny spółki Mangata Holding – W dłuższej perspektywie na popyt rynkowy we wszystkich segmentach operacyjnych Holdingu wpłynąć mogą sygnały o spowolnieniu gospodarczym. Portfele zamówień w spółkach Grupy nadal utrzymują się na bezpiecznych poziomach, jednak odnotowujemy przesunięcia w terminach zamówień klientów, a także spowolnienia w napływie nowych zamówień do realizacji. – dodaje.

Struktura kapitałowa świadczy o wysokim poziomie bezpieczeństwa finansowego. Sytuacja finansowa i płynnościowa Grupy jest stabilna, a posiadane środki pieniężne oraz dostępne linie kredytowe świadczą o wysokiej elastyczności finansowej. Spółki Grupy nie doświadczają problemów w obszarze terminowej regulacji należności przez kontrahentów.

– Posiadamy odpowiednie środki finansowe pozwalające na optymalne funkcjonowanie Holdingu oraz realizację naszego programu inwestycyjnego. Jeśli chodzi o zadłużenie to w raportowanym okresie zredukowaliśmy dług netto o 11 mln zł – do kwoty 159 mln zł. Dzięki utrzymaniu wysokiego skumulowanego wyniku EBITDA, wskaźnik zadłużenia netto Grupy spadł poniżej 1 pkt do wartości 0,95. – powiedział Kazimierz Przełomski, wiceprezes zarządu – dyrektor finansowy spółki Mangata Holding.

Mangata konsoliduje potencjały spółek z branży automotive

Segment podzespołów dla motoryzacji i komponentów pozostaje najważniejszym segmentem sprzedaży Grupy, generując 56% ogółu przychodów Holdingu. Po trzech miesiącach 2023 r. spółki segmentu zwiększyły poziomy przychodów o 9,1 mln zł do kwoty 155,7 mln zł. Sprzedaż podzespołów do samochodów ciężarowych i dostawczych odpowiada za około 31% przychodów ze sprzedaży segmentu, a sprzedaż podzespołów do samochodów osobowych stanowi około 27% wypracowywanych w tym obszarze przychodów. Wpływ na wzrost przychodów miały indeksacje cenowe wynikające ze wzrostów cen kluczowych surowców i energii, a także wybrany asortyment, zarówno do samochodów osobowych jak i ciężarowych.

Sukcesywnie wdrażana dywersyfikacja branżowa wspiera rozwój sprzedaży zarówno poza branże automotive, ale także w ramach branży automotive. Rynek jest nadal narażony na wahania wynikające z ograniczonej dostępności komponentów elektronicznych. W pierwszym kwartale spółki segmentu mierzyły się także z przesunięciami w zamówieniach ze strony klientów, postojami w niektórych zakładach OEM, które były efektem zaburzeń w łańcuchach dostaw do fabryk motoryzacyjnych. Wyniki po I kwartale 2023, potwierdzają przewidywania o odbudowującym się potencjale na rynku i dobrych perspektywach całego roku 2023. Należy jednak zauważyć, że wyniki branży automotive na świecie (a szczególności w Europie) będą jeszcze dalekie od tych sprzed pandemii. W II kwartale i dalszej części 2023 roku przewidujemy wzrosty produkcji w branży automotive. Sygnalizowane spowolnienie oraz spadki na rynku energii, surowców, powodują także obniżenie poziomu zamówień z branż innych niż motoryzacja. Firmy, zwłaszcza z Niemiec, zintensyfikowały poszukiwania dostawców z obszarów o niskich kosztach energii czy robocizny, jak Indie czy Turcja. Mimo wielu wyzwań, spółki Grupy uruchamiają nowe projekty także w segmencie komponentów do samochodów elektrycznych, budując kompetencje w tej grupie wyrobów.  mówi Leszek Targosz, członek zarządu – dyrektor ds. strategii rynkowej spółki.

W grudniu ub.r. spółki Kuźnia Polska i MCS przyjęły plan połączenia. Kluczowymi celami połączenia spółek jest wzmocnienie pozycji rynkowej połączonych podmiotów oraz zwiększenie efektywności procesowej/operacyjnej. Pod koniec kwietnia br. akcjonariusze Kuźni Polskiej oraz wspólnicy MCS podjęli decyzję o połączeniu firm. Spółki złożyły wniosek do rejestru przedsiębiorców KRS o rejestrację połączenia na dzień 1 czerwca.

Funkcjonujemy w nieprzewidywalnych i mocno zmieniających się warunkach. Dlatego wzmacniamy naszą strukturę. Temu też ma służyć konsolidacja spółek z Żor i Skoczowa. Osiągnięte synergie i ograniczenie kosztów funkcjonowania zapewnią nam wzrost konkurencyjności na rynku. – mówi Michał Jankowiak, członek zarządu oraz dyrektor ds. strategii operacyjnej i inwestycji Mangaty Holding.

Stabilna sprzedaż elementów złącznych oraz w segmencie armatury i automatyki przemysłowej

Poziom sprzedaż w segmencie elementów złącznych, reprezentowany przez spółkę Śrubena Unia, utrzymał się na takim samym poziomie jak w analogicznym okresie w 2022 r. i wyniósł 62,7 mln zł (62,9 mln zł w I kwartale 2022 r.). Wzrost cen sprzedaży zamortyzował niższy, w porównaniu do 3 miesięcy 2022 roku, wolumen sprzedaży.

W segmencie armatury i automatyki przemysłowej (pomimo ograniczenia sprzedaży na rynki rosyjski, białoruski oraz ukraiński) w I kwartale br. odnotowano wzrost sprzedaży o 8,7% w stosunku do 3 miesięcy 2022 roku, do kwoty 58,4 mln zł. Wysoki poziom dywersyfikacji produktowej (w zakresie armatury i odlewów) oraz geograficznej pozwolił nam na rozwój nowych kierunków sprzedaży. Podobnie jak w przypadku pozostałych segmentów, czynnikiem wpływającym na wartość przychodów ze sprzedaży były indeksacje cenowe wynikające z wyższych cen materiałów i energii.

Udana dywersyfikacja geograficzna

Grupa sukcesywnie dywersyfikuje geograficznie przychody ze sprzedaży realizując sprzedaż na ok. 70 rynkach zagranicznych. Sukcesywnie wdrażane kolejne sankcje dotyczące sprzedaży na rynki rosyjski i białoruski ograniczyły rozwój sprzedaży segmentu armatury w tym regionie. Mając na uwadze perspektywę dalszych ograniczeń dla rynku rosyjskiego, Grupa intensyfikuje działania rynkowe segmentu armatury szczególnie na rynku krajowy.

W I kwartale br. udział sprzedaży na rynki zagraniczne wyniósł 72,7%, podczas gdy w okresie styczeń-marzec 2022 r. 66,6%. Mangata Holding zanotowała wzrost sprzedaży o 4,4% (do wartości 140,1 mln zł) do krajów Unii Europejskiej, które są jej największym odbiorcą. Z uwagi na malejący wewnętrzny popyt na rynku rodzimym, sprzedaż w Polsce w omawianym okresie spadła o 12,3 mln zł do 75,6 mln zł. Natomiast skonsolidowane przychody do pozostałych obsługiwanych rynków zagranicznych wzrosły w pierwszym kwartale aż o 48,9% do kwoty 61,7 mln zł. Głównymi kierunkami wśród krajów Unii Europejskiej są Niemcy, Finlandia oraz Czechy. W gronie kluczowych odbiorców pozostają również klienci z USA.

3,2 mln zł przychodów ze sprzedaży oraz 0,5 mln zł EBITDA One2tribe w pierwszym kwartale 2023 r.

Notowana na rynku NewConnect One2tribe SA. w pierwszym kwartale br. osiągnęła ponad 3,2 mln zł jednostkowych przychodów netto ze sprzedaży oraz ponad 0,5 mln zł zysku EBITDA. Spółka w kolejnych miesiącach planuje skoncentrować się na realizacji celów nowoprzyjętej strategii, która m.in. zakłada adaptację narzędzi AI w każdym procesie organizacji oraz zwiększenie przychodów.

Pierwszy kwartał z reguły jest dla nas etapem działań operacyjnych związanych z nowymi projektami oraz startami kampanii. W tym kwartale nastąpiło przesunięcie rozliczania nagród za kampanie z zeszłego roku z naszymi partnerami, co miało wpływ aktualne wyniki. Zgodnie z przyjętą w maju uchwałą w sprawie aktualizacji Polityki Rachunkowości Spółki, dokonaliśmy niezbędnych odpisów amortyzacyjnych związanych z tzw. wartością firmy, wynikających z wcześniejszego połączenia. Utrzymujemy nadal wysoką marżowość naszych działań, co niewątpliwie przyniesie znaczny efekt w momencie dalszego skalowania działalności – podkreśla Radosław Sosnowski, prezes zarządu One2tribe SA.

W pierwszym kwartale 2023 r. spółka uzyskała ponad 3,2 mln zł jednostkowych przychodów netto ze sprzedaży w porównaniu do zerowych wyników w 2022 r. EBITDA w okresie od stycznia do marca 2023 r. wyniosła 0,5 mln zł, przy ujemnej w ubiegłym roku. Natomiast jednostkowy zysk netto wyniósł 62 tys., w porównaniu ze stratą w analogicznym okresie ubiegłego roku, wynoszącą prawie 42 tys. zł. Tak duże rozbieżności spowodowane są marginalnymi wynikami JWA SA przed połączeniem z One2tribe sp. z o.o.

W kwietniu 2023 r. zarząd One2tribe przedstawił strategię rozwoju spółki na lata 2023 – 2026, stawiając za główne cele zwiększenie przychodów z licencji produktu z zagranicy, wykorzystanie narzędzi AI w każdym procesie w firmie oraz nowe kierunki rozwoju platformy Tribeware. Ponadto wśród kluczowych celów finansowych wyznaczono wzrost przychodów spółki na poziomie minimum 50 proc. r/r. do końca roku 2024.

Na przestrzeni kolejnych miesięcy zamierzamy sukcesywnie realizować nasze główne cele, zarówno rozwojowe, jak też finansowe, które przyjęliśmy w strategii One2tribe na kolejne lata. Opieramy nasze założenia na dynamicznie rosnącym rynku sztucznej inteligencji i maszynowego uczenia, jednak nasza decyzja nie wynika z chęci dopasowania się do aktualnych trendów, lecz z naszego bogatego doświadczenia w tym obszarze. Od 2017 r. prowadzimy badania i  planujemy pierwsze  wdrożenia tego typu rozwiązań wśród naszych partnerów – dodaje Wojciech Ozimek, wiceprezes i współzałożyciel One2tribe SA.

W maju br. spółka poinformowała o podpisaniu ramowej umowy z Bayer sp. z.o.o. dotyczącą licencjonowania platformy Tribeware. Umowa umożliwia zamawianie licencji oprogramowania i kampanii motywacyjnych na podstawie cyklicznych zamówień, z czego pierwsze przekracza kwotę 100 tys. zł netto.

One2tribe oferuje narzędzia do zarządzania wydajnością i motywowania pracowników, wykorzystując dane i algorytmy, a także rozwiązania psychologii behawioralnej. Głównym produktem firmy jest platforma Tribeware, która łączy w sobie funkcje planowania i przydzielania zadań, pracownikom i kontrolowanie ich realizacji oraz system e-commerce do dystrybucji nagród. Z aplikacji o cechach systemu motywacyjnego korzysta obecnie ponad 80 tys. użytkowników na 7 rynkach (Polska i kraje arabskie). Są to głównie firmy z branży sprzedaży detalicznej (retail), farmaceutycznej oraz finansowej. Wśród największych klientów można wyróżnić takie marki jak Lidl, Sanofi, Play, IKEA czy Vision Express.

Nowa strategia rozwoju Cloud Technologies. 100 mln PLN na rozwój i rekomendacja dywidendy

Cloud Technologies, spółka dostarczająca dane do targetowania reklamy internetowej, które zasilają kampanie największych marek na świecie, zaprezentowała strategię rozwoju na lata 2023 – 2025. W ciągu trzech lat zamierza zainwestować w dalszy rozwój do 100 mln PLN i kontynuować zwiększanie swojego udziału w globalnym rynku. Spółka chce rozwijać się przede wszystkim organicznie zwiększając sprzedaż danych, ale planuje również nowe akwizycje oraz inwestycje.

– Z sukcesem zrealizowaliśmy cele strategii na lata 2021-2023. Rośniemy szybciej niż rynek, osiągnęliśmy pozycję jednego z wiodących dostawców na globalnym rynku danych i skutecznie konkurujemy z największymi firmami na świecie. Nowa strategia, będąca ewolucją naszego sprawdzonego modelu rozwoju biznesu, pozwoli w jeszcze większym stopniu wykorzystać posiadane przewagi konkurencyjne. Wśród nich należy wymienić technologię i dane, które coraz częściej są paliwem dla systemów AI – komentuje Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies.

Celem strategicznym Cloud Technologies w perspektywie 2023-2025 jest dalszy dynamiczny rozwój sprzedaży danych w obecnych i nowych obszarach o dużym potencjale wzrosstu. Spółka poprzez pozyskiwanie nowych kanałów i optymalizację obecnych zamierza zwiększać przychody na rynku reklamy internetowej, który według Insider Intelligence do 2025 roku będzie rósł w tempie dwucyfrowym, osiągając wtedy poziom 735 mld USD. Intensywnie rozwijanym obszarem o dużym potencjale rozwoju będzie również rynek sztucznej inteligencji, do którego spółka już teraz dostarcza dane. Rynek ten do 2030 roku ma rosnąć w średniorocznym tempie przekraczającym 38%.

W ramach nowego planu inwestycyjnego, którego budżet na lata 2023 – 2025 to 100 mln PLN, Cloud Technologies planuje przeznaczyć do 60 mln PLN na akwizycje oraz inwestycje. Akwizycje będa dotyczyły podmiotów o potwierdzonej zdolności do generowanie przychodów, które przyczynią się do zwiększenia dynamiki wzrostu sprzedaży wysokiej jakości danych. Natomiast inwestycje planowane przez spółkę będą dotyczyły firm na wczesnym etapie rozwoju, które dzięki danym i technologii Cloud Technologies, przyczynią się do wzrostu konsumpcji danych w nowych obszarach zastosowań, co umożliwi dalszy dynamiczny rozwój spółki również w długiej perspektywie.

Cloud Technologies planuje jednocześnie przeznaczyć do 10 mln PLN na prace badawczo-rozwojowe. Mają one na celu zwiększenie efektywności przetwarzania danych i służą eksplorowaniu nowych obszarów zastosowań dla danych, takich jak narzędzia oparte na algorytmach sztucznej inteligencji.

W zaprezentowanej strategii Zarząd przedstawił również propozycję wprowadzenia polityki dywidendowej, rekomendując wypłatę dywidendy w wysokości około 20% oczyszczonego wyniku EBITDA.

– Jesteśmy spółką o wysokim potencjale wzrostu, której dane znajdują skuteczne zastosowanie na dwóch dynamicznie rozwijających się rynkach, czyli w reklamie internetowej oraz wśród narzędzi AI. Dlatego 80% oczyszczonego wyniku EBITDA chcemy reinwestować w celu zwiększania skali działalności i udziału w rynku. Jednocześnie korzystając z bardzo dobrej sytuacji finansowej oraz doceniając zaufanie naszych akcjonariuszy zamierzamy rekomendować regularną wypłatę dywidendy w wysokości około 20% oczyszczonego wyniku EBITDA. Dodatkowo z uwagi na nadwyżkę środków z realizacji skupu akcji w ramach poprzedniej strategii rekomendujemy wypłatę dywidendy w kwocie 4,6 mln PLN już za 2022 rok – komentuje Piotr Soleniec, członek Zarządu i CFO Grupy Cloud Technologies.

W związku z ambitnymi planami spółka w horyzoncie 2023-2025 planuje również kontynuację skupu akcji na potrzeby programu motywacyjnego, mającego na celu utrzymanie kluczowej kadry zarządzającej w spółce. Cloud Technologies zamierza przeprowadzić skup do 250 000 akcji, a na ten cel w dwóch transzach chce przeznaczyć w sumie do 30 mln PLN. Objęcie akcji przez kadrę managerską będzie możliwe w przypadku zrealizowania KPI w wysokości 110 mln EBITDA łącznie za lata 2023-2025, po oczyszczeniu o koszty programu motywacyjnego.

Cloud Technologies osiągnęło wszystkie cele założone w strategii na lata 2021- 2023. Przychody z wysokomarżowego segmentu sprzedaży danych w 2022 roku wzrosły do poziomu 38,5 mln PLN (+53% r/r), a spółka stała się jednym z wiodących dostawców na globalnym rynku danych. W lipcu 2022 r. Cloud Technologies dokonało akwizycji hiszpańskiej spółki TL1 za 1,9 mln EUR, a w grudniu spółka przeszła z rynku NewConnect na Główny Rynek GPW, zaliczając udany debiut. Z kolei w lutym br. spółka sfinalizowała proces zakupu kodów źródłowych do platformy DSP, co zwiększa niezależność w funkcjonowaniu grupy kapitałowej na rynku reklamy internetowej. W ramach realizacji poprzedniej strategii (2021-2023) Cloud Technologies przeprowadziło skup akcji własnych na potrzeby programu motywacyjnego, skupując łącznie 250 000 akcji za 11,2 mln PLN oraz z powodzeniem zrealizowało projekty B+R o wartości 3,3 mln zł.

Czyny nieuczciwej konkurencji w galeriach handlowych

Wyrok Sądu Najwyższego, który zapadł całkiem niedawno, jest przełomowym wyrokiem dla całej branży centrów handlowych – a w szczególności dla najemców w galeriach handlowych. Sąd Najwyższy w swoim bardzo ważnym wyroku wskazał, że faworyzowanie najemców w zakresie kosztów wspólnych polegające na tym, że jedni najemcy płacą mniejsze koszty i te obniżki przerzucane są na pozostałych najemców, jest czynem nieuczciwej konkurencji. Po pierwsze mniejsi najemcy nie wiedzą, jakie będą ostatecznie płacić koszty. Po drugie, mniejsi najemcy dotują swoją konkurencję – nie wiedząc nawet o tym, kto jest dotowany przez nich, kto jest uprzywilejowany. Kluczowe w wypowiedzi Sądu Najwyższego jest wskazanie, że czynem nieuczciwej konkurencji jest brak rzeczowego i jasnego kryterium uprzywilejowania niektórych najemców. A więc nie wiadomo, jakie są kryteria uprzywilejowania – kto jest uprzywilejowany, na jakiej zasadzie wynajmujący wybiera uprzywilejowanych najemców oraz w jakim zakresie, czyli w jakiej wysokości finansowej. Okazuje się, że uprzywilejowanych najemców w galerii może być większość, a więc ponad 50% – co w praktyce daje sytuację, w której mniejszość dotuje większość, mimo że wszyscy konkurują ze sobą. To w sposób nieuprawniony narusza uczciwą konkurencję.

– A więc jak najemca może konkurować z innym najemcą, kiedy sklep A płaci koszty swoje i koszty sklepu B? Czy może konkurować ceną? Dzisiaj to głównie cena jest kluczowym faktorem wyboru konsumentów. I ten mechanizm, który dotychczas uznawany był przez galerie handlowe za standard rynkowy, został przez Sąd Najwyższy zakwestionowany – powiedział serwisowi eNewsroom.pl adw. dr Tomasz Henclewski, partner w Kancelarii Henclewski&Wyjatek. – Standard rynkowy polegający na tym, że faworyzuje się większych najemców, tak zwanych anchors – zdaniem wynajmujących wynika z tego, że tylko dzięki dużym, rozpoznawalnym markom dana galeria jest przez konsumentów chętniej odwiedzana i przy okazji ci konsumenci również trafią do mniejszych najemców, którzy korzystają na tym, że obok nich są duzi najemcy. Właśnie dlatego zdaniem wynajmujących duzi najemcy powinni mieć preferencyjne warunki funkcjonowania w galerii, a tym samym mniej płacić. I z tym wydaje się, że można się teoretycznie zgodzić. Natomiast pytanie jest, dlaczego ta obniżka ma być przerzucana na mniejszych najemców? Dlaczego to sam wynajmujący nie dotuje ze swoich pieniędzy tych dużych najemców? A jeśli nawet już wynajmujący chce zrobić rabat dużemu najemcy, to powinno być to transparentne dla pozostałych najemców. Czyli najemca wchodząc do danej galerii powinien wiedzieć kto jest uprzywilejowany, jakie płaci koszty i powinien wiedzieć jakie ostatecznie koszty będą go obciążały – gdyż w dotychczasowym mechanizmie nie jest to jasne. Najemcy płacą co miesiąc zaliczki na koszty wspólne i po zakończeniu roku kalendarzowego są informowani przez wynajmujących, że ich zaliczki nie pokryły kosztów funkcjonowania galerii. A więc są zobowiązani dopłacić określoną kwotę. I to było zawsze ogromne zaskoczenie dla najemców. Dlaczego tak dużo muszą dopłacić, skoro płacili zaliczki wyliczone wcześniej przez samego wynajmującego? Otóż okazuje się, że te dopłaty są tak duże dlatego, że najemcy dopłacają do dużych najemców, którzy w ciągu roku zwiększają swoje lokale, pojawiają się nowi, odchodzą inni – a więc dzieje się coś, na co mali najemcy nie mają wpływu. Nie byli o tym informowani. Nie są tego świadomi. A wpływa to bardzo istotnie na ich biznes i na ich rentowność działalności – wskazuje dr Henclewski.

Bloober Team publikuje raport za pierwszy kwartał 2023 r.

Bloober Team rekordowo rozpoczyna 2023 rok. Grupa Kapitałowa Bloober Team wypracowała 27,41 mln złotych przychodu netto ze sprzedaży i 6,90 mln zysku netto. W nowy rok spółka weszła z zaktualizowaną strategią na lata 2023-2027 oraz nową siedzibą w Krakowie. Ponadto studio przygotowuje się do premiery Layers of Fear już 15 czerwca oraz przejścia na główny parkiet GPW. To dopiero pierwsze kroki spółki w celu realizacji planu strategicznego – osiągnięcia pozycji lidera gatunku horror.

Wykazywany wciąż wysoki poziom przychodów związany jest przede wszystkim z realizacją umów z globalnymi wydawcami oraz utrzymywaniem się wysokiego poziomu sprzedaży poszczególnych gier  – komentuje Piotr Babieno, prezes Bloober Team. – Na początku tego roku zmieniliśmy główną siedzibą naszej spółki, a w najbliższych planach mamy otwarcie nowych biur w Warszawie oraz Los Angeles. Jako firma chcemy jeszcze w tym roku przenieść nasze akcje na główny parkiet GPW. Przejście jest techniczne, bez emisji, dlatego też liczę, że będzie to szybki i sprawny proces. To nie tylko ugruntowanie naszej pozycji, ale przede wszystkim zabezpieczenie celu, którym jest pozostanie niezależnym developerem.

Ostatnio Piotr Babieno został nagrodzony przez magazyn CEO Today prestiżową nagrodą „CEO Today Global Awards”. Jest to coroczna inicjatywa, której zadaniem jest wyróżnienie najbardziej szanowanych liderów i partnerów biznesowych. To już druga statuetka polskiego prezesa

– rok temu został wybrany najlepszym prezesem w Polsce. W tym roku został liderem na świecie.

Obecnie firma skupia się nad dwiema dużymi produkcjami – SILENT HILL 2 wraz z Konami oraz projektem o kodowej nazwie “C” – grze na własnym IP we współpracy z Private Division (Take-Two Interactive). Dodatkowo, we współpracy z Anshar Studios Bloober Team pracuje nad Layers of Fear, którego premiera już 15 czerwca tego roku.

Tegoroczna premiera Layers of Fear to zamknięcie dla nas etapu Bloober 2.0., a przy okazji realizacja strategii o współpracy z partnerami, którzy wnoszą wartość dodaną do firmy. Liczymy, że graczom spodoba się efekt naszych działań. Dla nas zaś to oficjalne zakończenie pewnego okresu w spółce i wejście w nowy, którym początkiem będzie SILENT HILL 2. Wierzę, że stawiamy milowy krok w kierunku naszego strategicznego celu – komentuje Piotr Babieno.

Producenci zabawek zwiększają aktywność z okazji Dnia Dziecka

Przypadający 1 czerwca Dzień Dziecka co roku jest dobrą okazją do promocji ofert producentów zabawek i artykułów dla dzieci. Na bazie wyników z badania gemiusAdReal przeanalizowaliśmy aktywność reklamową branży zabawkarskiej w maju. Kiedy rozpoczęła się reklamowa ofensywa i kto był w niej najbardziej aktywnym graczem?

Analizie poddaliśmy aktywność reklamową marek z branży zabawkarskiej w maju 2023, porównaliśmy ją też z okresem poprzedzającym Boże Narodzenie.

Jak wynika z danych, we wskazanym okresie branża zabawek wygenerowała ponad 588 mln kontaktów reklamowych. Zdecydowana większość z nich, bo aż 61%, miała miejsce w telewizji. W tym czasie marki z analizowanej branży nie wykorzystywały w swojej komunikacji radia.

Producenci zabawek zwiększają aktywność z okazji Dnia Dziecka

Najbardziej aktywną reklamowo marką z kategorii „Zabawki” była marka Lego, której Share of Voice w całej branży wyniósł 17% (101 mln kontaktów reklamowych). Na drugim miejscu znalazła się marka De Agostini, która odnotowała 37 mln kontaktów reklamowych.

Jeśli chodzi o strategie komunikacyjne marek przed Dniem Dziecka, wzrost liczby kontaktów reklamowych nastąpił od drugiego tygodnia maja i utrzymywał się na wyższym poziomie do końca miesiąca.Producenci zabawek zwiększają aktywność z okazji Dnia Dziecka

Należy jednak zauważyć, że wzrost aktywności reklamowej branży zabawkarskiej związany z Dniem Dziecka był nieporównywalnie mniejszy niż ten związany ze Świętami Bożego Narodzenia, kiedy to w samym grudniu 2022 w ramach kategorii „Zabawki” odnotowaliśmy 1,73 miliarda kontaktów reklamowych.

Dzienną liczbę kontaktów reklamowych marek z branży „Zabawki” w okresie od czerwca 2022 do maja 2023 prezentuje poniższy wykres.Producenci zabawek zwiększają aktywność z okazji Dnia Dziecka

Analizie zostały poddane marki z kategorii „Zabawki”. Nie uwzględnia ona aktywności promocyjnej sklepów sprzedających i reklamujących zabawki.

Dolar ostro w górę, ale złoty nie daje za wygraną

Gwałtowne umocnienie dolara było nieco sprzeczne z intuicją, ponieważ amerykańskie dane o inflacji i płacach świadczą o powolnym trendzie spadkowym presji inflacyjnej. Pomogły one utwierdzić pogląd, że Fed skończył podnosić stopy procentowe i pozostaną one w czerwcu bez zmian. Głównych przyczyn umocnienia amerykańskiej waluty dopatrujemy się więc w zmianach rynkowego pozycjonowania oraz ucieczce inwestorów w kierunku walut safe haven w wyniku niezbyt optymistycznych odczytów makroekonomicznych.

Po dynamicznym wzroście pary EUR/USD z poniżej poziomu parytetu do powyżej 1,10 zgodnie ze wskaźnikami pozycjonowania mamy do czynienia z wyjątkowo wysoką liczbą długich pozycji na euro. Ogranicza to potencjał wzrostowy wspólnej waluty w krótkim terminie. Słabe dane z Chin, w tym bardzo niskie odczyty inflacyjne, podające w wątpliwości ożywienie światowej gospodarki, doprowadziły także do pewnej awersji do ryzyka. Sprzyjało to walutom safe haven, w tym dolarowi amerykańskiemu, który okazał się mocniejszy od wszystkich pozostałych walut G10. Trwający od początku roku imponujący rajd kontynuowały także waluty Ameryki Łacińskiej.

Ten tydzień nie obędzie obfitował w publikacje makro z głównych gospodarek – na wyróżnienie zasługuje jedynie kwietniowy raport z rynku pracy w Wielkiej Brytanii. Nieco więcej będzie się działo w kontekście polityki monetarnej – czeka nas wyjątkowo dużo przemówień członków Rezerwy Federalnej, Europejskiego Banku Centralnego i Banku Anglii, od których oczekuje się rozjaśnienia ich perspektyw. Warto zwrócić również uwagę na szereg drugorzędnych danych z całego świata, które mogą potwierdzić spowolnienie obserwowane od kilku tygodni w danych ekonomicznych.

PLN

Siła złotego trwa. Polska waluta w ubiegłym tygodniu radziła sobie najlepiej w regionie, a w relacji do korony czeskiej jest najsilniejsza od września. Choć kierunkowo umocnienie złotego z ostatnich tygodni wpisuje się w nasze oczekiwania, nie jesteśmy przekonani, czy tak duża skala ruchu kursu EUR/PLN jest uzasadniona. Może istnieć pole do korekt, szczególnie że sytuacja zewnętrzna wydaje się zmieniać w mniej korzystnym kierunku (m.in. obserwujemy umocnienie dolara).

Niemniej czynniki krajowe wspierają złotego, a przynajmniej mu nie wadzą. Ton komunikacji RPP z ubiegłego tygodnia nie był gołębi, zaś ostatnie sygnały zmian w polityce fiskalnej zwiększają oczekiwania, że popyt będzie silniejszy, a wysokie stopy procentowe pozostaną z nami na dłużej. Przed nami kilka odczytów z gospodarki krajowej, w tym wstępne dane o PKB za I kwartał i inflacji bazowej w kwietniu (wtorek 16.05).

EUR

Mimo znacznego zmniejszenia różnic między stopami procentowymi w strefie euro i USA euro powróciło do środka przedziału, w którym utrzymuje się od początku roku. Nastroje osłabiła nieco pewna słabość zmiennych wskaźników gospodarczych ze strefy euro, jak niemieckie dane o produkcji przemysłowej i zamówieniach fabryk. Sądzimy jednak że główną przyczyną aprecjacji dolara było pokrywanie przez inwestorów krótkich pozycji.

Najważniejsze dla wspólnej waluty powinny być w tym tygodniu liczne przemówienia członków EBC, w tym prezeski Christine Lagarde. Nie spodziewamy się znaczącej zmiany tonu komunikatów banku; prezeska powtórzy zapewne, że decyzje banku pozostają zależne od danych. Obecnie rynki niemal w pełni wyceniają jeszcze dwie podwyżki stóp procentowych o 25 pb. w najbliższych miesiącach, kolejne zaskakujące w górę odczyty inflacyjne mogą jednak sprawić, że i owe szacunki okażą się nazbyt konserwatywne.

USD

Kwietniowe dane dotyczące inflacji były nieco słabsze niż oczekiwano (inflacja CPI niespodziewanie spadła z 5% do 4,9%), co pomogło scementować pogląd, że Fed skończył podnosić stopy procentowe i pozostaną one w czerwcu bez zmian. Spadek naszym zdaniem najlepszej miary dynamiki amerykańskich płac – Atlanta Fed Wage Growth Tracker – również na to wskazuje, podobnie jak wyraźny trend wzrostowy liczby cotygodniowych deklaracji bezrobotnych i rozluźnienie na rynku pracy widoczne w wakatach w raporcie JOLTs.

Te oznaki spowolnienia największej gospodarki świata powodują krótkoterminową aprecjację walut safe haven, w szczególności dolara. Możliwe, że trend spadkowy amerykańskiej waluty powróci dopiero po majowych danych o inflacji i czerwcowych posiedzeniach banków centralnych. W międzyczasie we wtorek 16.05 otrzymamy dane dotyczące produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej w kwietniu, które mogą przykuć uwagę części inwestorów.

GBP

Na ubiegłotygodniowym posiedzeniu Bank Anglii (BoE) dokonał kolejnego zwrotu komunikacyjnego. Zaskoczeniem nie były ani podwyżka o 25 pb., ani utrzymanie forward guidance w niezmienionej formie, co wyraźnie wskazuje, że czeka nas jeszcze co najmniej jedna podwyżka na kolejnym posiedzeniu komitetu decyzyjnego w czerwcu. Bank dokonał jednak największej w historii (projekcje PKB są publikowane od 1997 r.) rewizji w górę swoich prognoz makroekonomicznych, podkreślając, że nie spodziewa się już recesji. Co więcej, zrewidował w górę również prognozy inflacji, co sugeruje, że ostateczne stopy procentowe w Wielkiej Brytanii mogą być w 2023 r. wyższe, niż wcześniej oczekiwano.

W najbliższych tygodniach wiele czynników powinno zapewnić funtowi wsparcie. Obecna stosunkowo niska wycena oraz względna jastrzębiość BoE powinny sprzyjać walucie. Funtowi, w przeciwieństwie do euro, nie doskwiera kwestia pozycjonowania.

CNY

Juan znalazł się w minionym tygodniu pod presją. Kurs USD/CNY zbliżył się do psychologicznej bariery 7,0, waluta osłabiła się także w ujęciu ważonym handlem. Wydaje się, że – poza szerokim umocnieniem dolara – do wyprzedaży istotnie przyczynia się słabość krajowych danych makroekonomicznych. Kwietniowe dane dot. inflacji konsumenckiej okazały się niższe od oczekiwań (0,1%), pogłębiony spadek odnotowaliśmy także w cenach producenckich (-3,6%). Zawiodły także dane kredytowe. Wartość nowych kredytów spadła w kwietniu do 718,8 mld, co stanowi zaledwie ok. połowy oczekiwanego poziomu. Dane dotyczące ogólnego finansowania okazały się równie słabe.

Przedstawione powyżej wieści oraz towarzyszące im słabe dane dot. importu wzbudzają pewne wątpliwości odnośnie do siły ożywienia oraz stopnia, w jakim wpłynie ono na globalne perspektywy gospodarcze. Przyczynia się to także do spekulacji na temat potencjalnego wsparcia gospodarki ze strony władz. Bank Ludowy Chin utrzymał dziś stopę MLF (Medium-Term Landing Facility) na niezmienionym poziomie, rolując także zapadające w tym miesiącu kredyty o wartości 100 mld juanów oraz zapewniając 25 mld juanów dodatkowej płynności. W tym tygodniu skupimy się głównie na wtorkowej (16.05) publikacji kluczowych kwietniowych danych makroekonomicznych, w których skład wejdą m.in. sprzedaż detaliczna oraz produkcja przemysłowa.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Najwięcej buduje się we Wrocławiu

Aktywność deweloperów w stolicy Dolnego Śląska utrzymuje się na wysokim poziomie. Mimo że w pierwszym kwartale roku oddano do użytku zaledwie jeden obiekt, to w budowie odnotowano najwyższy wynik podaży spośród miast regionalnych.

Zasoby biurowe Wrocławia w I kwartale 2023 roku powiększyły się o 20 850 m kw. w ramach ukończenia kolejnego etapu projektu Centrum Południe 3 (Skanska Property Poland). Zrealizowana nowa podaż stanowiła niecałe 31% całkowego wolnemu powierzchni oddanej w miastach regionalnych w minionym kwartale. Zasoby biurowe Wrocławia na koniec marca wyniosły ponad 1,31 mln. m kw., co pozwoliło zachować miastu pozycję wicelidera pod względem wielkości wśród rynków regionalnych w Polsce.

„Deweloperów we Wrocławiu nie zniechęcają wysokie koszty budowy. Dzięki realizowanym obecnie projektom, wrocławski rynek charakteryzuje się najwyższym wolumenem powierzchni w budowie spośród miast regionalnych. Na koniec marca 2023 roku w trakcie realizacji pozostawało blisko 145 800 m kw. powierzchni biurowej. Co więcej, przy dotrzymaniu planowanych terminów blisko 60% realizowanej powierzchni trafi na rynek w kolejnych kwartałach bieżącego roku,” – komentuje Maciej Moralewicz, Dyrektor Regionalny w Knight Frank.

Projektami na etapie budowy są Infinty (22 000 m kw. Avestus Real Estate) oraz Quorum Office Park A i B (łącznie 71 000 m kw., Cavatina Holding).

“Popyt na powierzchnię biurową we Wrocławiu w I kwartale utrzymywał się na zbliżonym poziomie do analogicznego okresu w roku 2022, jednakże w zestawieniu z poprzednim kwartałem zanotował spadek o 30%. Od stycznia do marca najemcy podpisali umowy na ponad 36 200 m kw. Wynik ten stanowił 21% całkowitego wolumenu transakcji zawartych w miastach regionalnych,” – dodaje Katarzyna Bojar, Konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

Największy udział w strukturze popytu przypadł nowym umowom – 49%, niewiele mniej renegocjacjom – 47%, natomiast ekspansje wyniosły zaledwie 4% wolumenu podpisanych umów.
Współczynnik pustostanów na koniec marca 2023 roku wyniósł 17,3%, notując wzrost zarówno w odniesieniu do poprzedniego kwartału o 1,7 pp., jak i analogicznego okresu w roku 2022 o 1,5 pp. Wartość wskaźnika była na zbliżonym poziomie do tego uzyskanego na rynku biurowym w Krakowie – 17,4% i należała do jednego z wyższych odnotowanych w badanych miastach regionalnych. Obecnie najwyższy zanotowano w Łodzi – 20,5%.

Czynsze wywoławcze we Wrocławiu w I kw. 2023 roku pozostały na stabilnym poziomie wahając się od 10,00 EUR do 16,00 EUR za m kw. miesięcznie. Utrzymujące się wysokie koszty budowy, a także wciąż wysokie koszty obsługi kredytów budowlanych hamują możliwości negocjacyjne inwestorów, dlatego zwłaszcza w nowych budynkach możliwy jest dalszy wzrost stawek czynszów.

Jednocześnie, ze względu na rosnące koszty mediów i usług, zauważalny jest również wzrost stawek opłat eksploatacyjnych, które na koniec marca 2023 roku we Wrocławiu wahały się od 16,00 do 36,00 PLN/m kw./miesięcznie.

Gorący początek gorącego tygodnia

Weekend zadbał o to, by rynek miał czym grać już od samego początku tygodnia. Wybory w Turcji wciąż pozostają nierozstrzygnięte. W Polsce rozsiedliśmy się już wygodnie na karuzeli przedwyborczych obietnic. A to dopiero początek wydarzeń, tych nie zabraknie w nadchodzących dniach.

Pan dostanie, pani dostanie, każdy dostanie

Lokalnie najważniejszym wydarzeniem weekendu była konwencja programowa rządzącej partii. Jako że wybory zbliżają się wielkimi krokami, każdy spodziewał się ofensywy obietnic przedwyborczych i zaskoczeń tu nie było. Głównym punktem konwentu jest aktualizacja programu 500+, który od początku przyszłego roku zostanie przemianowany na 800+. Od miesięcy było wiadomo, że właśnie tą drogą pójdzie Prawo i Sprawiedliwość, niejasna pozostawała tylko wysokość podwyżki tego świadczenia. Oprócz tego dostaliśmy kolejne programy socjalne, a w nich darmowe leki dla seniorów oraz dzieci. Wszystko to podlane sosem z darmowych autostrad i dróg szybkiego ruchu. Jak to zwykle bywa z obietnicami wyborczymi, dostaliśmy propozycje wydawania środków, a nie ich pozyskiwania. Rynek już teraz spekuluje, jak mocno wzrosną potrzeby pożyczkowe rządu w przypadku realizacji tych obietnic. Co więcej, należy się zastanowić, jak to wpłynie na politykę NBP, ten niby pozostaje niezależny, no ale przecież nie pozwoli na niewypłacalność państwa. Dlatego na nowo rozgorzały spekulacje na temat szybszego rozpoczęcia obniżek stóp procentowych. I to pomimo wciąż dwucyfrowej inflacji…

Sułtan się nie poddaje

W szerszej perspektywie inwestorzy zerkają nad Bosfor. W Turcji w niedzielę odbyły się tzw. super wybory, czyli połączenie wyborów prezydenckich z tymi do parlamentu. Partia obecnego prezydenta, czyli Sojusz Ludowy prawdopodobnie zdobyła większość głosów, przekraczając próg 50%. Co ważniejsze jednak tej sztuki nie udało się dokonać samemu Erdoganowi, któremu według różnych źródeł, zabrakło od 0,5% do 1,0%. Oznacza to, że przed nami druga tura i dopiero ona wyłoni nowego prezydenta. Przeciwnik wyborczy Kemal Kilicdaroglu zdobył 45% głosów, więc czeka nas gorący okres w Turcji. Jak na razie obie strony sprzedają te wyniki jako własny sukces. Dawno analitycy nie byli tak mocno podzieleni. Przed wyborami jednemu i drugiemu kandydatowi wróżono zwycięstwo w pierwszej rundzie. Recep Erdogan rządzi Turcją już od 20 lat, w tym czasie doprowadził do zmiany ustroju, który daje większość władzy prezydentowi, daje jej tak dużo, że często jest on nazywany sułtanem.

Ciekawy tydzień

Czasu na roztrząsanie wydarzeń z weekendu jednak nie ma za dużo, ponieważ nadchodzący tydzień jest wypchany istotnymi wydarzeniami. Jeszcze dzisiaj dostaniemy od Komisji Europejskiej kolejne prognozy dotyczące dynamiki PKB w krajach członkowskich. Dodatkowo odbędzie się spotkanie ministrów finansów Eurogrupy. W Polsce poznaliśmy finalny odczyt inflacji CPI z podziałem na kategorie. Przed nami w tym tygodniu także gusowskie odczyty dotyczące inflacji bazowej i dynamiki gospodarczej. Te ostatnie zostaną opublikowane także dla strefy euro. Ze Stanów w nadchodzących dniach otrzymamy raporty o produkcji przemysłowej oraz sprzedaży detalicznej.

Złoty tydzień zaczyna jednak niemrawo, oscylując w okolicach piątkowego zamknięcia. Euro kosztuje 4,51 zł, dolar – 4,15 zł, funt – 5,175 zł, a frank szwajcarski – 4,625 zł.

Krzysztof Adamczak, dealer walutowy InternetowyKantor.pl

Rodzinny kredyt mieszkaniowy wyjdzie z cienia?

W marcu br. zmieniły się zasady rodzinnego kredytu mieszkaniowego. Rząd planuje kolejne zmiany. Dlatego kredyt rodzinny zacznie wzbudzać większe zainteresowanie.

Obecnie uwaga dziennikarzy branżowych i komentatorów skupia się na wprowadzanym programie Bezpieczny Kredyt 2%, co nie powinno szczególnie dziwić. Portal RynekPierwotny.pl przypomina jednak, że na początku marca br. zostały wprowadzone ważne zmiany rządowego programu kredytów bez wkładu własnego. Teraz funkcjonuje on pod nazwą „Rodzinny kredyt mieszkaniowy”. Co więcej, ustawa wprowadzająca Bezpieczny Kredyt 2% zawiera kolejne zmiany dotyczące zasad rodzinnego kredytu mieszkaniowego. Przy okazji Międzynarodowego Dnia Rodzin eksperci portalu RynekPierwotny.pl postanowili wyjaśnić, czy rodzinny kredyt mieszkaniowy w nowym wydaniu może być atrakcyjny. To ważna kwestia, bo rząd proponuje gwarancję wkładu własnego i dużą spłatę zadłużenia (60 000 zł) po narodzinach trzeciego dziecka.

Marcowe zmiany zwiększyły dostępność mieszkań

Zmiany z marca br. można uznać za nowe otwarcie w programie kredytów mieszkaniowych z rządową gwarancją. Wspomniane kredyty wcześniej nie cieszyły się dużym zainteresowaniem. Informacje portalu GetHome.pl wskazują, że od początku sierpnia do końca grudnia 2022 r. banki udzieliły około 200 kredytów z rządową gwarancją. Trudno uznać taki wynik za imponujący – nawet w warunkach kredytowego regresu. Zmiany obowiązujące od 1 marca 2023 r. powinny jednak zwiększyć zainteresowanie rządową propozycją. Chodzi bowiem nie tylko o zmianę nazwy z „gwarantowany kredyt mieszkaniowy” na „rodzinny kredyt mieszkaniowy”.

Najistotniejsze marcowe zmiany w rządowym programie są związane z podniesieniem limitów ceny 1 mkw. lokali kupowanych na rodzinny kredyt. Nie wnikając w obliczeniowe szczegóły warto wspomnieć, że obecne limity cenowe dotyczące nowych mieszkań z Warszawy i Krakowa wynoszą odpowiednio 11 824 zł/mkw. oraz 10 223 zł/mkw. W IV kw. 2022 r. analogiczne stawki były dużo mniejsze (10 693 zł/mkw. i 9090 zł/mkw.). Poza tym rząd zwiększył dostępność rodzinnych kredytów mieszkaniowych poprzez:

  • usunięcie ograniczenia związanego z minimalnym poziomem gwarancji zastępującej wkład własny (10%)
  • wprowadzenie możliwości zaciągnięcia rodzinnego kredytu mieszkaniowego z większym wkładem własnym wynoszącym do 200 000 zł i równocześnie do 20% lub 30% wartości zakupu/budowy (limit 30% dotyczy kredytów z okresowo stałym oprocentowaniem)
  • wyłączenie budowy domu z działką jako jedynym wkładem z powyższych limitów wysokości wkładu własnego, przy czym całkowita wartość inwestycji nie może przekraczać 1 mln zł

Zmianie nie uległa natomiast zasada, zgodnie z którą częściowa spłata kredytu wynosi odpowiednio 20 000 zł (za drugie dziecko w rodzinie) oraz 60 000 zł (po narodzinach trzeciego lub kolejnego dziecka).

Rząd zamierza znów zliberalizować zasady programu

Nie należy zapominać, że zmiany w zasadach funkcjonowania rodzinnego kredytu mieszkaniowego przewiduje również procedowana właśnie przez Senat ustawa z dnia 14 kwietnia 2023 r. o pomocy państwa w oszczędzaniu na cele mieszkaniowe. Ten akt prawny wprowadzający jednocześnie program Bezpieczny Kredyt 2%, dodatkowo zwiększy dostępność rodzinnych kredytów mieszkaniowych. Nowe przepisy modyfikują bowiem ogólną zasadę, zgodnie z którą rodzinny kredyt mieszkaniowy jest przeznaczony dla osób nieposiadających obecnie lokum. Wspomniana zasada już teraz nie dotyczy rodzin wychowujących co najmniej dwójkę dzieci, które mają ciasne lokum i niewielki wkład własny (do 10%).

Lektura ustawy z dnia 14 kwietnia 2023 r. wskazuje, że utrzymane będzie wykluczenie z rodzinnego kredytu osób, które w ostatnich 5 latach darowały swoje lokum krewnemu z I lub II grupy podatkowej. Rząd postanowił natomiast wprowadzić nowy wyjątek od reguły zakładającej przyznawanie rodzinnych kredytów wnioskodawcom nie posiadającym aktualnie w gospodarstwie domowym żadnego domu, lokalu lub spółdzielczego prawa do mieszkania. Kredyty ze spłatą rodzinną już niebawem zaciągną też osoby, które otrzymały w spadku co najwyżej 50% domu, lokalu lub spółdzielczego prawa i nie zamieszkują w odziedziczonym lokum od co najmniej roku.

Bezpieczny Kredyt 2% będzie jednak atrakcyjniejszy?

W nawiązaniu do opisywanych wcześniej zmian prawnych z marca br. oraz tych właśnie analizowanych przez Sejm i Senat rodzi się pytanie, czy rodzinne kredyty mieszkaniowe mogą popularnością dorównać Bezpiecznemu Kredytowi 2%. Taki scenariusz wydaje się mało prawdopodobny, gdyż realne korzyści finansowe w postaci spłaty części rodzinnego kredytu przez państwo są uzależnione od narodzin drugiego lub kolejnego dziecka.

Tym niemniej, rodzinny kredyt mieszkaniowy może być ciekawym rozwiązaniem dla osób niespełniających wymagań związanych z Bezpiecznym Kredytem 2%. Chodzi o limit wieku co najmniej jednego kredytobiorcy (45 lat) i nieposiadanie wcześniej żadnej nieruchomości mieszkaniowej (poza nielicznymi wyjątkami). Wydaje się natomiast, że sam rodzinny kredyt mieszkaniowy nie przyczyni się do znaczącego zwiększenia dzietności. Taki wniosek można wysnuć np. na podstawie stosunkowo niewielkiej liczby spłat kredytów z programu MdM, które państwo przyznało po narodzinach dzieci.

O ocenę programu Rodzinny Kredyt Mieszkaniowy oraz dostępność lokali spełniających jego wymogi, zapytaliśmy również firmy deweloperskie. Poniżej przedstawiamy odpowiedzi:

Cezary Grabowski, Dyrektor Sprzedaży i Marketingu Bouygues Immobilier Polska

Ten program to zdecydowanie dobry ruch i z pewnością wpłynie on pozytywnie na klientów, którzy poszukują swojego pierwszego mieszkania, a także inwestorów skupiających się na realizacji kolejnych inwestycji. W naszych biurach sprzedaży już pojawiają się pierwsze osoby zainteresowane naszymi osiedlami i pytają o lokale do 700 tys. zł, bo akurat tyle wynosi dopłata do kredytu dla singli i maksymalna wartość wkładu własnego. Obecnie 40 proc. wszystkich mieszkań, które mamy w sprzedaży, spełnia wymogi nowego programu mieszkaniowego. Najwięcej takich lokali mamy w Warszawie na osiedlu Nova Talarowa, zlokalizowanym w zielonej części Tarchomina i świetnie skomunikowanym z pozostałymi częściami miasta. W pobliżu znajduje się park, a nieco dalej nabrzeże Wisły. Na terenie inwestycji jest strefa do relaksu dla mieszkańców i plac zabaw dla dzieci. Drugą inwestycją, na którą warto zwrócić uwagę, jest osiedle Lune de Malta w Poznaniu. To idealny wybór dla rodzin z dziećmi – przy klatkach schodowych będą wózkownie, a za budynkami znajdzie się rozległa strefa do wypoczynku wraz z boiskiem wielofunkcyjnym do gry w piłkę, ścieżkami spacerowymi i placem zabaw.

Tomasz Kaleta, dyrektor Departamentu Sprzedaży, Develia S.A.

Jednym z najważniejszych problemów dla osób planujących zakup mieszkania jest utrudniony dostęp do finansowania bankowego. Na skutek podwyżek stóp procentowych wielu potencjalnych nabywców utraciło zdolność kredytową lub została zmniejszona. Popieramy wszelkie inicjatywy, które mogą poprawić sytuację tej grupy klientów. Dzięki rozwiązaniu „Bezpieczny Kredyt 2 proc.”, które będzie funkcjonować w ramach rządowego programu „Pierwsze Mieszkanie”, część z nich będzie mogła zrealizować swoje plany mieszkaniowe. Obserwujemy duże zainteresowanie tą formą wsparcia. Już dziś oferujemy im możliwość zarezerwowania wybranego lokalu z naszej oferty. Po 1 lipca, kiedy program wejdzie w życie, kupujący będą mogli złożyć wniosek o kredyt i po otrzymaniu pozytywnej decyzji z banku – podpisać umowę deweloperską.

Katarzyna Unold, Dyrektorka Zarządzająca ACCIONA w Polsce

Proponowany przez rząd program niewątpliwie wpłynie na zwiększony popyt na rynku nieruchomości. Już teraz obserwujemy, że klienci wrócili na rynek i to z dużo większym entuzjazmem zakupowym. Jednak nie wszyscy ze względu na sam program – myślę, że jest to obecnie ok. 30 proc. potencjalnych zainteresowanych. Pozostali to natomiast osoby, które teraz realizują zakupy odłożone rok temu na później. To, co również zauważamy, to zdecydowanie szybszą decyzyjność, jeśli chodzi o rezerwację mieszkań. Niezależnie od proponowanych zmian czy programów, Polska nadal zmaga się z bardzo niską podażą, która przekłada się nie tylko na wyższe ceny, ale i ograniczoną możliwość wyboru. Niemniej jednak w ACCIONA 100% realizowanych przez nas obecnie inwestycji ma produkty spełniające warunki przyznania kredytu na preferencyjnych warunkach. Ale czy program się sprawdzi? Tego dowiemy się, gdy z teorii przejdziemy w praktykę.

Angelika Kliś, członek zarządu ATAL

Program nie rozwiązuje i nie rozwiąże problemu niezdolności kredytowej. Brak wkładu własnego nie spowoduje, że Kowalskiego stać będzie na mieszkanie na kredyt. Jeżeli ktoś nie ma oszczędności na wkład własny, to prawdopodobnie nie będzie go także stać na spłacanie kredytu. Ponadto warunki spłaty rodzinnej zakładają powiększenie się rodziny o kolejne dziecko, a więc dotyczą tylko pewnej części beneficjentów programu.

Mamy w swojej ofercie projekty kwalifikujące się do programu, np. osiedle Zakątek Harmonia w Warszawie.  Od wejścia w życie programu nikt, spośród naszych klientów, z niego nie skorzystał! To pokazuje, jak niszowy on jest i mało istotny, jeśli chodzi o skalę oddziaływania na rynek.

Patrycja Pilarczyk, Biuro Sprzedaży inwestycji Nowa Murowana

 

Program „Rodzinny Kredyt Mieszkaniowy” stanowi dosyć ważny akcent na rynku mieszkaniowym, a jego idea jest dobra – wspomóc osoby, które wprawdzie mają zdolność kredytową, ale nie zgromadziły odpowiedniego wkładu własnego. Ten program pomoże osobom, które np. wynajmują mieszkanie na rynku komercyjnym, przez co koszty utrzymania są tak duże, że trudno odłożyć oszczędności na wkład własny. Tym bardziej, że w pewnym momencie banki wymagały aż 20 procent nieruchomości. Natomiast w ostatnim czasie było trudno o zdolność kredytową, w związku z np. wysokimi stopami procentowymi. Właśnie dlatego został wprowadzony program „Pierwsze Mieszkanie” i „Bezpieczny Kredyt 2%” i to właśnie o ten program mamy aktualnie więcej zapytań. Z naszej perspektywy – to dobrze, że są 2 takie programy i wspieramy naszych klientów w przygotowaniu formalności.

 

Patryk Komisarczyk, Reliance Polska

Rodzinny Kredyt Mieszkaniowy to tak naprawdę lifting poprzedniego programu rządowego, czyli Gwarantowanego Kredytu Mieszkaniowego. Niestety nawet nowa odsłona nie pomaga w zwiększeniu zdolności kredytowej. Zmiany przede wszystkim polegają na zwiększeniu limitów cenowych 1 mkw. kupowanego mieszkania, zasad gwarancji oraz możliwości skorzystania z kredytu bez konieczności korzystania z gwarancji BGK. Zmiany mają na celu przede wszystkim poszerzenie grona osób, które mogą ubiegać się o finansowanie nieruchomości, korzystając z tzw. spłaty rodzinnej. Pierwotna wersja programu “ładnie wyglądała” w dzienniku ustaw, natomiast w praktyce była zbyt nieosiągalna. Nie każdy bank komercyjny udzielał takich kredytów, a także znalezienie mieszkania, które spełniało kryteria limitów ceny, było dość problematyczne, co w efekcie prowadziło do patologii, gdzie znaczący koszt nieruchomości stanowił np. garaż, aby cena mieszkania była dopasowana do programu. Obecna odsłona programu jest nieco bardziej przystępna, jednak to niestety wzrost limitów cen nie został zwiększony proporcjonalnie do wzrostu cen nieruchomości. W związku z powyższym w dalszym ciągu przewiduje, że tylko ograniczone grono obywateli będzie mogło skorzystać z tego programu.

Karolina Opach, Kierownik Działu Sprzedaży w spółce Q3D Locum

Co do zasady każdy z programów wspomagający zakup mieszkań, jest korzystny dla deweloperów i ma szansę na ożywienie rynku nieruchomości. Niestety program, w którym określany jest limit ceny za m2 mieszkania, mocno zawęża możliwość wyboru oraz pulę dostępnych lokali. Kwota przewidziana dla mieszkań rynku pierwotnego w Krakowie jest o ok. 2000 zł/m2 niższa niż średnia cena dostępnych mieszkań. Szczęśliwie dla klientów inwestycji Park Leśny Bronowice, niemal wszystkie mieszkania, które posiadamy w ofercie na ten moment spełniają założenia programu.

 

Tomasz Delowski, Tętnowski Development

 

Formuła Kredytu Rodzinnego to formuła skierowana do pewnej wybranej części klientów i jako element szerszego programu mieszkaniowego, stanowiłaby jego ważną część. Problem polega jednak na tym, że tego szerszego programu brak. To powoduje, że obserwujemy dużą ilość zapytań klientów o możliwość nabycia mieszkania z tym kredytem, jednocześnie jednak pojawia się znacząca obawa przed podwyżkami cen. Dodatkowo nie wiemy, jaki procent pytających klientów, będzie spełniał wymogi banków dotyczące zdolności kredytowej. Jeżeli chodzi o posiadane przez nas inwestycje mieszkaniowe, będące na ukończeniu albo te już ukończone, które spełniają wymogi Kredytu, to w Krakowie ok. 30% mieszkań mieści się w limitach określonych w ustawie (inwestycja Nowa Drożdżownia, Krowodrza Park, Osiedle Pasteura), natomiast w Katowicach jest to 90% mieszkań (inwestycja Słoneczne Apartamenty). Różnica wynika z tego, że inwestycja w Katowicach jest już ukończona i pozostała tam do sprzedaży niewielka liczba lokali w „starych” cenach. Koszty budowy dla nowych inwestycji spowodują, że do Kredytu klasyfikować się będą jedynie mniejsze mieszkania, więc jest to pewnie ostatni moment, by kupić większe lokum, mieszczące się w limitach kwotowych.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Polskę czeka niski wzrost i gwałtowne zwiększenie liczby upadłości w 2023 r.

W opinii Allianz Trade Polska gospodarka prawdopodobnie wpadnie w techniczną recesję po wyraźnym osłabieniu aktywności gospodarczej w I kwartale 2023 roku. Z najnowszych danych wynika, że skorygowana sezonowo produkcja przemysłowa zmniejszyła się w marcu o -1,0% w ujęciu miesięcznym i -2,4% w ujęciu rocznym, co oznacza spadek w ujęciu kwartalnym do -0,6% w I kwartale 2023 roku (Wykres 1). Spadek w sektorze przemysłowym spowodowały przedsiębiorstwa użyteczności publicznej i górnictwo, podczas gdy produkcja zdołała wzrosnąć o +0,8% w ujęciu kwartalnym. Tymczasem w marcu spadła również skorygowana sezonowo sprzedaż detaliczna, o -1,3% w ujęciu miesięcznym i o -7,0% w ujęciu rocznym, co spowodowało znaczne zmniejszenie o -3,0% w ujęciu kwartalnym w I kwartale, już trzeci kwartał z rzędu, kiedy to wciąż wysoka inflacja i zacieśniona polityka pieniężna nadal ograniczały wydatki konsumpcyjne. Popyt zewnętrzny również pozostaje słaby: dane dotyczące eksportu towarów za pierwsze dwa miesiące 2023 roku sugerują, że wielkość eksportu prawdopodobnie zmniejszyła się o około -2% w I kwartale po tym, jak spadek w IV kwartale wyniósł -7,2%. Ogólnie rzecz biorąc w opinii Allianz Trade dane sugerują, że w I kwartale roku realne PKB prawdopodobnie zmniejszyło się drugi kwartał z rzędu, po spadku o -2,4% w IV kwartale 2022 roku, co oznacza techniczną recesję.

Wykres 1: Polska – wskaźniki aktywności gospodarczej (rzeczywisty wzrost w ujęciu kwartalnym, skorygowany sezonowo)

Polska – wskaźniki aktywności gospodarczej
Źródła: Refinitiv, GUS, Dział Analiz Allianz

Wartości wskaźników nastrojów gospodarczych są mieszane, co sugeruje, że gospodarka nie jest jeszcze nastawiona na wyraźny zwrot. Indeks PMI dla Polski spadł w kwietniu do 46,6 punktów, co oznacza 12. miesiąc z rzędu poniżej kluczowego poziomu 50,0 punktów oznaczającego brak zmian i najniższy miesięczny wynik w tym roku. Warunki biznesowe zostały osłabione przez znaczne spadki produkcji komponentów, nowych zamówień i nowych zamówień eksportowych. Z kolei wskaźnik zaufania konsumentów publikowany przez Główny Urząd Statystyczny w kwietniu nadal się poprawiał, choć w porównaniu do standardów historycznych pozostaje słaby (Wykres 2). Chociaż wpływ wysokich stóp procentowych jest nadal odczuwalny, spadek płac realnych prawdopodobnie zmniejszy się w najbliższych miesiącach, ponieważ inflacja stopniowo maleje – inflacja zasadnicza spadła z najwyższego poziomu 18,4% rocznie w lutym do 14,7% w kwietniu. Jednak utrzymująca się słabość w strefie euro będzie nadal ciążyć na polskim eksporcie. Ogólnie rzecz biorąc, w II kwartale spodziewamy się stabilizacji gospodarki, jednak na razie bez silnego odbicia.

Wykres 2: Polska – indeks PMI i wskaźnik zaufania konsumentów

Polska – indeks PMI i wskaźnik zaufania konsumentów
Źródła: Refinitiv, S&P Global, GUS, Dział Analiz Allianz

W Polsce gwałtownie wzrasta liczba upadłości przedsiębiorstw i utraty należności, ponieważ osłabienie gospodarki zbiera swoje żniwo. Rekordowa liczba upadłości polskich firm rosła z miesiąca na miesiąc w I kwartale 2023 roku. W marcu było ich aż 421, co oznacza, że w I kwartale liczba ta osiągnęła rekordowy poziom 1083 przypadków. W ciągu ostatnich 12 miesięcy w Polsce odnotowano 3.249 przypadków niewypłacalności, co stanowi kolejny rekordowy wynik i +54% więcej niż w ciągu poprzednich 12 miesięcy (Wykres 3). W przeciwieństwie do sytuacji na świecie, gdzie wzrost liczby upadłości dotyczy dużych firm (o obrotach 50 mln EUR i więcej), wzrost liczby upadłości w Polsce dotyczy prawie wyłącznie upadających małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP); tylko dwie z 421 niewypłacalnych firm w marcu miały obroty powyżej 20 mln EUR. Choć MŚP są szczególnie narażone na zaostrzenie warunków finansowania, wzrost kosztów (np. paliwa i płac) oraz utratę rynków zbytu (Rosja i częściowo Ukraina), wiele dużych polskich firm zdołało skonsolidować swój udział w rynku i pozycję finansową, a niektóre nawet zwiększyły rentowność i dokonały przejęć.

Wykres 3: Polska – upadłości firm

Polska – upadłości firm
Uwaga: Gwałtowny wzrost od połowy 2020 do połowy 2021 roku był w dużej mierze spowodowany zmianą polskiego prawa upadłościowego.
Źródła: Statystyki krajowe, Dział Analiz Allianz

Podsumowując, w 2023 Allianz Trade nadal spodziewa się umiarkowanego wzrostu i gwałtownego wzrostu liczby upadłości przedsiębiorstw w Polsce. Oczekujemy wzrostu PKB o +0,9% w 2023 roku, jednak wstępne dane o PKB za I kwartał, które ukażą się w przyszłym tygodniu, mogą spowodować niewielką korektę w dół. Liczba upadłości przedsiębiorstw prawdopodobnie wzrośnie w 2023 roku o +30% (w porównaniu z naszą poprzednią prognozą na poziomie +18%).

Badanie EY: rozwój sztucznej inteligencji nie wpływa na plany pracownicze polskich firm

Badanie EY Polska – Wpływ AI na rynek pracy – wskazuje, że w kwestiach pracowniczych polskie firmy pozostają jeszcze obojętne na wpływ sztucznej inteligencji. Aż 59% organizacji nie planuje żadnych zmian w zatrudnieniu na przestrzeni najbliższych dwóch lat, a jedynie 13% pozostaje na etapie analizy. Wzrost znaczenia AI chwilowo nie wpływa również na działania w obszarze modeli operacyjnych, gdzie żadnych zmian nie planuje 43% firm. W efekcie aspekty takie jak skrócenie dziennego czasu pracy (9%) czy oddelegowanie powtarzanych zadań do wykonania przez sztuczną inteligencję (6%) to ciągle pieśń przyszłości. Na taki stan rzeczy mogą mieć wpływ bariery technologiczne, prawne lub organizacyjne – żadnych trudności nie doświadczyło jedynie 7% ankietowanych organizacji. Na wyższe ryzyko zastąpienia przez narzędzia bazujące na sztucznej inteligencji narażone są osoby związane z branżą obsługi klienta (37%) i produkcją przemysłową (32%).

Ostatnie miesiące stoją pod znakiem wzmożonej dyskusji na temat rozwoju narzędzi wykorzystujących sztuczną inteligencję, a także ich wpływu na rynek pracy. Badania przeprowadzone na zlecenie EY Polska wskazują jednak, że polskie firmy są dalekie od podejmowania kluczowych decyzji w zakresie planów pracowniczych.

Aż 59% nie rozważa, w perspektywie dwóch najbliższych lat, żadnej redukcji zatrudnienia wynikającej z rozwoju sztucznej inteligencji, a 13% wręcz planuje zwiększenie załogi. Jednak dokładnie ten sam odsetek firm (13%) zaznacza, że aktualnie znajduje się na etapie analizy dotyczącej możliwych zmian wynikających z rozwoju narzędzi wykorzystujących sztuczną inteligencję. Należy się jednak spodziewać, że w kolejnych miesiącach ten odsetek się zwiększy.

Analizując możliwy rozwój sytuacji na rynku pracy, ankietowane osoby wskazywały, że najbardziej narażone na zastąpienie przez rozwój sztucznej inteligencji są osoby związane z sektorem obsługi klienta (37%), produkcji przemysłowej (32%) oraz marketingu i komunikacji (22%).

Nie ulega wątpliwości, że proces szerszych zmian wynikających z rozwoju narzędzi sztucznej inteligencji już się rozpoczął. Są one powszechnie wykorzystywane m.in. w branży e-commerce. Wiele organizacji prowadzi procesy transformacyjne, dostosowujące je do wymogów współczesnego, coraz bardziej cyfrowego świata. Jednak w przypadku sztucznej inteligencji firmy w Polsce nie znajdują się jeszcze na etapie, w którym dla organizacji to zjawisko jest równoznaczne ze zmianami w strukturze zatrudnienia. Część z nich rozpoczęła analizy, jednak dla większości zakres możliwych zastosowań dla sztucznej inteligencji pozostaje wciąż zbyt ograniczony dla wprowadzania szerszych zmian, uwarunkowanych wyłącznie tym rozwiązaniem – mówi Artur Miernik, Partner EY Polska i Lider Praktyki Workforce Advisory w ramach People Advisory Services.

Zamiast czterodniowego tygodnia pracy – większa elastyczność zatrudnienia
Wyniki badania EY – Wpływ AI na rynek pracy – wskazują, że rozwój narzędzi wykorzystujących rozwiązania sztucznej inteligencji nie ma obecnie znaczącego wpływu na modele operacyjne w polskich przedsiębiorstwach.

Aż 43% nie planuje żadnych zmian w tym obszarze, a kolejne 19% ma niesprecyzowaną opinię. Z organizacji, które mają w planach podejmowanie konkretnych działań największy odsetek (21%) wskazuje na większą elastyczność w formie zatrudnienia np. współpracę na zasadach projektowych. Bardziej zaawansowane rozwiązania, takie jak oddelegowanie powtarzalnych zadań do wykonania przez sztuczną inteligencję (6%), skrócenie dziennego czasu pracy (9%) lub przejście na czterodniowy tydzień pracy (3%) wskazuje znikomy odsetek badanych organizacji.

Obecnie żadna transformacja biznesowa nie może odbyć się bez udziału technologii. Jednak pierwszym krokiem jest zawsze zrozumienie zasad funkcjonowania danego rozwiązania i wpływu na usprawnienie konkretnych procesów w ramach organizacji. Fakt, że na temat rozwiązań z zakresu sztucznej inteligencji toczona jest szeroka dyskusja w mediach lub na konferencjach biznesowych nie znaczy, że w sposób powszechny jest już wdrażana w różnych gałęziach gospodarki. Ten etap dopiero czeka wiele polskich firm, a wraz z nim nastąpi coraz większe uelastycznienie modeli operacyjnych. Zwłaszcza w połączeniu z takimi zjawiskami demograficznymi jak mniejsza liczba osób w wieku produkcyjnym i starzenie się społeczeństwa – dodaje Wioletta Marciniak-Mierzwa, Senior Managerka w zespole People Advisory Services, EY Polska.

Firmy podejmujące już działania zmierzające do wprowadzenia sztucznej inteligencji przede wszystkim napotykają na bariery organizacyjne (26%) i techniczne (25%). Na dalszych miejscach znalazły się aspekty związane z ograniczeniami w zakresie kompetencji (16%) lub poczuciem bezpieczeństwa (15%). Bariery prawne zostały wskazane przez 10% ankietowanych, co może być wynikiem wstępnego etapu prac nad wrażaniem AI w organizacjach. Jedynie 7% nie napotkało żadnych trudności, a 26% nie rozpoczęło działań zmierzających do wprowadzenia systemów opartych o sztuczną inteligencję.

Efektywne wdrożenie innowacyjnych rozwiązań, zwłaszcza tak zaawansowanych i wielowątkowych jak sztuczna inteligencja, wymaga szeregu przygotowań. Są one skupione wokół kwestii technologicznych czy organizacyjnych, odkłada się aspekty prawne na bok, co może okazać się znaczącym błędem. Już od 2018 r. UE pracuje nad uregulowaniem bezpiecznego i etycznego wykorzystywania sztucznej inteligencji oraz ustanowieniem zasad odpowiedzialności. Do tej pory przyjęto strategię AI, „białą księgę” dot. AI, a także rezolucję w sprawie odpowiedzialności cywilnej za AI. Obecnie trwają prace nad rozporządzeniem ws. sztucznej inteligencji (AI Act) i dyrektywą w sprawie odpowiedzialności za AI.

Wiele kwestii, które mają zostać uregulowane w rozporządzeniu ws. AI będzie miało znaczący wpływ na firmy, które opracowują, importują, dystrybuują i wykorzystują systemy sztucznej inteligencji, zwłaszcza w zakresie zarządzania ryzykiem i danymi. Regulacje będą również określać rodzaje systemów AI, których wprowadzenie do obrotu i użytkowanie będzie zakazane. Zgodność rozwiązań AI z projektowanymi rozwiązaniami prawnymi może być kluczowa dla powodzenia całego procesu. W szczególności, że na podstawie przeprowadzonej oceny ryzyka należy wprowadzić szczególne środki bezpieczeństwa, aby systemy AI były przejrzyste, zrozumiałe, solidne, dokładne, bezpieczne i niedyskryminacyjne. Należy wprowadzić szczegółowe procedury, w tym dotyczące zarządzania ryzykiem i danymi oraz zapewnić odpowiedzialność, przejrzystość i nadzór ludzki. Co istotne, zarządzanie ryzykiem jest procesem ciągłym i wymaga regularnego monitorowania – podsumowuje Justyna Wilczyńska-Baraniak, Partnerka EY, Liderka Zespołu Prawa Własności Intelektualnej, Technologii, Danych Osobowych w Kancelarii EY Law.

O badaniu
Badanie – Wpływ AI na rynek pracy – zostało przeprowadzone w maju 2023 roku na zlecenie EY Polska przez ARC Rynek i Opinie na grupie 100 osób zajmujących się w firmach powyżej 50 pracowników kwestiami związanymi z HR.

Złoty i forint najmocniejsze względem euro od ponad 2 lat

Na rynkach akcji Azji i Oceanii brak było w pierwszym dniu nowego tygodnia dominującej tendencji, ale zwracał uwagę kolejny 1,5 roczny rekord japońskiego Nikkei 225. Wydaje się, że w przypadku wykresu tego indeksu możliwe są dwie interpretacje. W pierwszej indeks zbliża się do znajdującego się w okolicach 30000 pkt. stanowiącego opór górnego ograniczenia kanału średnioterminowego trendu wzrostowego, w obrębie którego Nikkei przebywa od marca ub.r. W drugiej dochodzi na tym rynku do wybicia z kilkunastomiesięcznej konsolidacji w strefie 24698-29223 pkt.

Dziś rano ceny kontraktów na główne indeksy amerykańskiego rynku akcji odrabiały piątkowe niewielkie straty (S&P 500 +0,34 proc. ok. godz. 9:45).

Na giełdach w Europie nowy tydzień rozpoczynał się od niewielkich wzrostów (DAX +0,15 proc., CAC 40 +0,39 proc. ok. godz. 9:45).

WIG-20 atakował w poniedziałek poziom oporu wyznaczany przez swojej szczyty ze stycznia i kwietnia br. Indeks ten – podobnie jak WIG – zaliczył dziś najwyższy poziom od przynajmniej roku. Wśród indeksów sektorowych warszawskiej giełdy swe przynajmniej roczne maksima osiągnęły dziś WIG-Media, WIG-Nieruchomości oraz WIG-Odzież. Wśród składników WIG-u 20 najwyżej od roku był kurs akcji LPP. Wśród akcji wchodzących w skład mWIG-u 40 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły w poniedziałek ceny akcji spółek PKP Cargo, Amrest i Wirtualna Polska. Wśród składników sWIG-u 80 najwyżej od przynajmniej roku były kursy akcji Echo Investment, Atal, Comp i CI Games.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych utrzymywała się w obrębie trwającej od 2 miesięcy konsolidacji w strefie ok. 3,3-3,6 proc. lekko rosnąc dziś rano. Rentowność 10-latek polskiego rządu, która pod koniec ubiegłego tygodnia atakowała swoje minimum z początku lutego dosyć silnie dziś odbijała w górę (5,838 proc. ok. godz. 9:40).

Kurs EUR/USD lekko sią dziś rano umacniał (+0,14 proc. ok. godz. 9:15), ale pozostawał poniżej poziomu 1,09 USD. Kurs USD/JPY był dziś najwyżej od 8 sesji (+0,12 proc.). Kurs euro względem węgierskiego forinta był dziś najniżej od kwietnia 2022.

Kurs EUR/PLN był dziś najniżej od lutego 2022 roku (-0,29 proc. ok. godz. 9:15) i zbliżał się do poziomu 4,5 PLN. Kurs USD/PLN spadał dziś rano o 0,39 proc.

W piątek kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara spadł przez chwilę poniżej poziomu 26000 USD, a dziś wrócił powyżej poziomu 27000 (+1,95 proc. do 27445 USD ok. godz. 9:20) próbując przełamać opór wyznaczany przez minima z 28 marca br. (27455 USD) i 24 kwietnia br. (27649 USD).

W piątek silnie – o ok. 6 proc. – spadły ceny kontraktów na gaz ziemny notowanych w Wielkiej Brytanii i Holandii osiągając najniższe poziomy od 2021 roku. Kurs kontraktu na gaz ziemny notowanego na NYMEX-ie, który 5 tygodni temu spadł do najniższego poziomu od 2020 roku, utrzymywał się powyżej poziomu 2 USD/mmBtu (+1,63 proc. ok. godz. 9:30). Po trzech kolejnych spadkowych sesjach dziś rano ceny kontraktów na ropę naftową na NYMEX-ie i ICE minimalnie spadały o odpowiednio 0,01 proc. i 0,11 proc. ok. godz. 9:35). Lekko drożały dziś metale szlachetne i miedź (złoto +0,17 proc. srebro +0,58 proc., platyna +0,32 proc., pallad +0,41 proc., miedź +0,52 proc. ok. godz. 9:35). Najwyżej od 2016 roku była dziś cena kontraktów na kakao na ICE.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Grupa Kapitałowa Kool2Play wygenerowała 1,2 mln zysku w Q1 2023

Grupa kapitałowa Kool2Play w pierwszym kwartale 2022 roku wygenerowała skonsolidowany zysk w wysokości 1,2 mln złotych. Skonsolidowane przychody ze sprzedaży produktów i usług wyniosły natomiast 1,5 mln złotych. Obecnie priorytetem grupy są prace nad drugim tytułem studia Kool2Play o kodowej nazwie Project X: Friendship. Spółka inwestuje również intensywnie w rozwój technologii AI i GPT, która w przyszłości obniży koszty produkcji gier oraz zwiększy konkurencyjność grupy kapitałowej za sprawą możliwości uatrakcyjnienia rozgrywki.

Mimo niezadowalającej sprzedaży Uraguna, wyniki finansowe GK utrzymują się na stabilnej pozycji. Zysk wygenerowany w pierwszym kwartale 2022 r. powstał przede wszystkim w wyniku rozliczenia dotacji – komentuje Marcin Marzęcki, prezes GK Kool2Play. – Obecnie koncentrujemy się na naszej drugiej grze – Project X: Friendship, która budzi zainteresowanie wydawców. Dostaliśmy od nich dużo cennego feedbacku, który aktualnie wdrażamy do produkcji i prowadzimy z nimi dalsze rozmowy. Friendship tworzymy zupełnie inaczej niż Uraguna. Zanim wybraliśmy gatunek, gruntowanie przeanalizowaliśmy rynek pod kątem tego co jest modne albo trendujące. Zdecydowaliśmy się na co-op party game z elementami roguelite. Produkcja ta od początku projektowana jako rozrywka multiplayer dla szerokiego grona fanów Among us, Fall Guys czy Loot River. Gra jest w zaawansowanej fazie produkcji, jesteśmy ja w stanie wydać jeszcze w tym roku, ale ostateczne decyzje zapadną po zamknięciu rozmów z wydawcami.  

Równocześnie Kool2Play prowadzi prace koncepcyjne do trzeciego tytułu, przy dewelopmencie którego wykorzystuje wiele elementów powstałych podczas tworzenia Uraguna.

Mniej znany jednak niezwykle ciekawy jest fakt, że Kool2Play od ponad dwóch lat za pomocą środków własnych i dotacji inwestuje w rozwój sztucznej inteligencji. Głównym celem rozwoju technologii jest obniżenie kosztów produkcji oraz uatrakcyjnienie gier poprzez odejście od skryptowanych zachowań otoczenia i przeciwników. W ubiegłym roku firma zakończyła projekt badawczy rozwoju AI, który dotyczył zmian w środowisku leveli napędzanych sztuczną inteligencją. Wynik prac zostanie wykorzystany w najbliższych grach Kool2Play. Spółka pracuje obecnie nad programem do testowania gier opartym na AI. W planach są też działania nad rozwojem silnika do prototypowania gier napędzanego czatem GPT.

To, że AI i GPT jest przyszłością, nie ulega wątpliwości. Rozwiązania, które ta technologia przynosi znajdują również szerokie zastosowanie w produkcji gier wideo.  Już za kilka lat sztuczna inteligencja w mniejszym lub większym stopniu będzie sterowała nie tylko przeciwnikami w grach, ale też zachowaniem środowiska leveli. Będzie się zajmowała również testowaniem, prototypowaniem czy wykonywaniem innych stosunkowo prostych, ale czasochłonnych, a więc i kosztownych zadań. Widzimy te zależności, dlatego inwestujemy dużo w innowacje i jesteśmy zdania, że z czasem będzie to olbrzymim atutem naszej GK. – ocenia prezes.

Raport ABB: Koszty energii są dla polskich firm przemysłowych większym wyzwaniem niż pandemia

Rosnące koszty energii budzą większe obawy wśród polskich firm przemysłowych niż pandemia – wynika z najnowszego badania ABB. Aż 90 proc. respondentów uważa, że wyzwanie, przed którym teraz stoją, stanowi zagrożenie dla rentowności.

Firma ABB przeprowadziła globalne badanie na grupie ponad 2500 menedżerów, prezesów i właścicieli firm z 11 krajów. Polskę reprezentowało 250 właścicieli średnich i dużych przedsiębiorstw przemysłowych*. Ponad dwie trzecie badanych polskich firm spodziewa się, że w 2023 roku koszty energii będą miały większy udział w całkowitych kosztach operacyjnych niż rok wcześniej – wynika z raportu ABB Energy Insights 2023.

– Scenariusz na przyszłość, który wyłania się z badań, jest niepokojący. Koszty energii w sposób bezpośredni przekładają się na zmniejszoną rentowność i konkurencyjność firm. Pomimo swojego ciężkiego wpływu na gospodarkę, COVID-19 w różnym stopniu oddziaływał na poszczególne sektory. Z energią jest inaczej, bo praktycznie wszystkie firmy są uzależnione od rynku energii – mówi Tomasz Wolanowski, wiceprezes ABB Sp. z o.o.

Wysokie rachunki zachęcą do wydatków

W ostatnim roku aż 70 proc. polskich firm przemysłowych doświadczyło negatywnych skutków rosnących cen energii. To pokazuje, że skala zjawiska jest powszechna. W rezultacie spadły marże zysku (40 proc.) i zwiększyły się ceny wyrobów gotowych (31 proc.). Mało tego, wyższe rachunki za prąd przyczyniły się również do zmniejszenia wydatków (19 proc.) i przyhamowania produkcji (15 proc.). Miały też wpływ na opóźnienia (11 proc.), a nawet anulowanie (4 proc.) inwestycji. Część firm (10 proc.) zdecydowała się na zamrożenie rekrutacji, a niektóre nawet na zwolnienia (4 proc.).

61 proc. firm spodziewa się, że sytuacja prędko się nie zmieni i rosnące ceny energii w ciągu 3 do 5 lat wywrą negatywny wpływ na ich działalność. Będzie to m.in. obniżenie rentowności (32 proc.) i ograniczenie ekspansji na nowe rynki (14 proc.). Nic dziwnego, że przynajmniej część firm chce się zabezpieczyć – ponad połowa (58 proc.) respondentów planuje inwestycje w technologie zwiększające efektywność energetyczną w ciągu najbliższych 36 miesięcy. Sęk w tym, że większość z tych wdrożeń będzie umiarkowana w skali i skupi się tylko na wybranych obszarach działalności (40 proc.).

Przedsiębiorcy zwracają uwagę na kilka potencjalnych problemów. Oprócz tego oczywistego, czyli coraz wyższych rachunków za energię (83 proc.), wymieniana jest również sytuacja geopolityczna i przyszłe regulacje, które mogą wpłynąć na dostępność energii (18 proc.). Inne potencjalne wyzwania to przerwy w dostawie energii (13 proc.) czy też narzucane ograniczeń w jej zużyciu (10 proc.).

– Na szczęście ponad połowa firm przemysłowych planuje inwestycje w technologie zwiększające efektywność energetyczną. Jednocześnie prawie 80 proc. podejmuje lub planuje działania podnoszące poziom bezpieczeństwa i samowystarczalności energetycznej, inwestując m.in. w odnawialne źródła energii. To pokazuje, że firmy są świadome problemu i starają się w pewnym stopniu uniezależnić od niepewności na rynku energii – uważa Tomasz Wolanowski.

Rynek energii: świat również w niepewności

Wysokie cen energii to oczywiście nie tylko polska przypadłość. Stanowią one zagrożenie dla konkurencyjności firm na wszystkich badanych rynkach. Taka deklaracja padła z ust ponad 90 proc. pytanych. Badanie globalne, które przeprowadzono na grupie 2300 menedżerów (i w którym zadano podobne pytania, co w badaniu na polskim rynku), pokazuje, że jedna trzecia firm musiała obniżyć marże i zmniejszyć wydatki w jakimś obszarze działalności.

Warto podkreślić, że na prawie wszystkich dziesięciu badanych rynkach zagranicznych rosnące ceny energii uderzają rykoszetem w pracowników w większym stopniu niż w przypadku polskich przedsiębiorstw. Sumując wyniki badania globalnego można dojść do wniosku, że trzy z pięciu najważniejszych obszarów, w których dokonuje się redukcji budżetu, są związane z rynkiem pracy: 42 proc. firm wyda mniej na rekrutację, 38 proc. zmniejszy wydatki na wynagrodzenia, nadgodziny i premie, a 37 proc. na szkolenia i rozwój pracowników.

Jednak nie tylko cięcia wydatków mają stanowić panaceum na drożyznę. 34 proc. pytanych w badaniu globalnym zamierza zwiększyć inwestycje w efektywność energetyczną, a 40 proc. planuję instalację OZE, aby zmniejszyć zależność firmy od publicznej sieci energetycznej. Inwestycje w OZE są wymieniane na pierwszym miejscu, podobnie jak w badaniu wśród polskich przedsiębiorstw.

Energia stanowi istotne, wielopoziomowe obciążenie dla firm – zwłaszcza w przemyśle, który jest jedną z najbardziej energochłonnych branż.

Jednak decydenci są świadomi problemów i – uogólniając – starają się podejmować odpowiednie działania. Większe koszty energii i wyzwania związane z bezpieczeństwem energetycznym przełożą się więc na mniejszą energochłonność przedsiębiorstw i rosnącą adopcję nowych technologii. To z kolei może przyspieszyć transformację energetyczną.

*Badanie na zlecenie ABB zrealizowała firma SW Research metodą wywiadów telefonicznych (CATI) w kwietniu 2023

NBP znów kupuje złoto, a kurs kruszcu trzyma się mocno

Polskie rezerwy złota, po ostatnich zakupach NBP, to już 243,5 tony. Królewski metal, mimo niewielkich spadków w ubiegłym tygodniu, w dalszym ciągu wyraźnie kontynuuje trend wzrostowy, zapoczątkowany w marcu. W niepewnym otoczeniu ekonomicznym rośnie rola kruszcu jako „bezpiecznej przystani”.

Złoto rozpoczęło miniony tydzień na poziomie 2 015 USD za uncję, osiągając w środę pułap nawet 2 045 USD. W czwartek nastąpił spadek będący efektem publikacji pozytywnego odczytu inflacji za kwiecień w USA. Jednocześnie umocnił się nieco dolar amerykański.

W rodzimej walucie notowania kruszcu odzwierciedlały notowania dolarowe – na początku tygodnia uncja wyceniana była na 8 370 PLN, w szczytowym momencie otarła się o 8 460 PLN i w końcówce tygodnia spadła poniżej ceny z początku tygodnia.

Mocny początek roku dla złota

Najnowsza publikacja Światowej Rady Złota podaje, że w I kwartale roku globalny popyt na złoto utrzymuje się na wysokim poziomie – 1 081 ton. Jest to ilość o 13 proc. większa niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, w którym doszło do inwazji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę.

W dalszym ciągu na wysokim poziomie utrzymuje się popyt generowany przez indywidualnych inwestorów – ponad 200 ton. Przy czym nieco mniej złota zakupili Europejczycy, a nieco więcej Amerykanie, dla których dużo bardziej odczuwalne było chociażby bankructwo Silicon Valley Bank i panika bankowa.

Warto wspomnieć, że na wysokim poziomie pozostaje także popyt ze strony banków centralnych, który wyniósł 228,4 tony. Największych zakupów dokonały: Singapur – 69 ton, Chiny – oficjalnie 58 ton, Turcja – 30 ton oraz Indie – 7 ton. Choć raport za pierwszy kwartał tego nie obejmuje, warto wspomnieć, że NBP zakupił w kwietniu 15 ton. Tym samym bank zwiększył polskie rezerwy złota do poziomu 243,5 ton.

FED zmieni kurs?

Inflacja w USA w kwietniu wyniosła 4,9 proc. wobec oczekiwanych 5 proc. oraz 5 proc. w marcu. Oznacza to, że ostatnia podwyżka stóp procentowych o 25 pb. może być ostatnią w ogóle, a jeszcze w tym roku (mówi się o wrześniu) możemy zobaczyć pierwsze obniżki. Wiele jednak zależy od tego, jak będzie wyglądała inflacja w najbliższych miesiącach.

W sytuacji, gdy tempo wzrostu cen nie będzie zbliżało się w okolice celu inflacyjnego wynoszącego 2 proc. lub proces ten będzie zbyt powolny, FED może zdecydować się na dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej. Wśród bankierów nie brakuje jastrzębich głosów – to chociażby Neel Kashkari, przewodniczący FED z Minneapolis, który uważa, że polityka pieniężna powinna pozostać zaostrzona przez dłuższy czas.

W Polsce rośnie liczba upadłości konsumenckich

Inflacja konsumencka w kwietniu wg wstępnych danych GUS wyniosła 14,7 proc. wobec 16,1 proc. w marcu oraz konsensusu zakładającego tempo wzrostu cen na poziomie 15 proc. Choć jest to spadek, niepokoi utrzymująca się na nieproporcjonalnie wysokim poziomie inflacja bazowa (bez cen energii i żywności), która w dalszym ciągu mieści się w przedziale 12,3-12,4 proc. NBP ósmy miesiąc z rzędu utrzymał w maju stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Stopa referencyjna wynosi 6,75 proc.

Tymczasem Centralny Ośrodek Informacji Gospodarczej opublikował dane za pierwszy kwartał roku, które wykazują wzrost upadłości konsumenckich wśród Polaków. W ciągu pierwszego kwartału bankructwo ogłosiło 5352 osoby, co stanowi 1/3 całego roku ubiegłego, wskazując tym samym na trend wzrostowy. Jest to efekt zarówno utrzymującej się na wysokim poziomie inflacji, jak i wyższych stóp procentowych, przekładających się na wyższe raty kredytów.

Michał Tekliński, dyrektor ds. rynków międzynarodowych w Grupie Goldenmark

Ceny luksusowych nieruchomości na świecie spadają po raz pierwszy od 2009 roku

Według indeksu śledzącego zmiany cen na rynku najmu nieruchomości luksusowych, Prime Global Cities Index, publikowanego kwartalnie przez firmę Knight Frank, ceny luksusowych nieruchomości w 46 miastach na świecie spadły w ciągu 12 miesięcy o 0,4%. To oznacza diametralny spadek w stosunku do cen, które na koniec IV kwartału 2021 roku urosły o 10,1%. Spadek cen jest efektem wysokiej inflacji oraz zaostrzania polityki pieniężnej.

Najważniejsze wnioski:

  • W pierwszym kwartale 2023 r. odnotowaliśmy spadek cen nieruchomości luksusowych po raz pierwszym od 2009 roku, czyli od czasów kryzysu finansowego.
  • Indeks śledzący ceny w 46 światowych metropoliach na koniec marca 2023 roku zanotował spadek o 0,4% w ujęciu r/r. Oznacza to gwałtowną zmianę w stosunku do IV kwartału 2021 roku, kiedy to rynek notował rekordowy wzrost cen wynoszący 10,1%.
  • Spadek ceny widoczny jest na 16 z 46 śledzonych rynków. Należy zauważyć, że dwie trzecie miast nadal odnotowuje wzrost cen, ale wysoki procent spadków cen w części miast spowodował, że ​​ogólny indeks był ujemny.
  • Na szczycie tabeli, z 44% rocznym wzrostem cen znalazł się Dubaj. Drugie miejsce zajęło Miami (11%). Oba miasta jako jedyne zanotowały dwucyfrowy wzrost cen. Zurych (9,4%), Berlin (5,7%) i Singapur (5,5%) uzupełniają pierwszą piątkę rynków – wskazując jednocześnie na odporność na zmiany ekonomiczne najbogatszych. Berlin natomiast stał się kierunkiem inwestycyjnym.
  • Wzrost cen w Dubaju o 149% w okresie pandemii (od marca 2020 roku do teraz) świadczy o strukturalnych zmianach jakie przechodzi ten rynek.
  • Nowa Zelandia dominuje w zestawieniu pod kątem spadków cen. W Wellington spadły one o 27%,w Auckland o 17%, a w Christchurch o 15,3%.

Pierwsze produkty bankowe oparte o WIRON na przełomie II i III kwartału

Pierwszych produktów bankowych opartych o nową stawkę referencyjną oprocentowania należy spodziewać się na przełomie II i III kwartału. Wprowadzane zmiany są istotne także dla rynku leasingowego i factoringowego, obligacji oraz instrumentów pochodnych.

Stopy procentowe od września 2022 r. już nie rosną. Główna stopa NBP pozostaje na poziomie 6,75%. Od ponad czterech miesięcy na poziomie ok. 6,90%. ustabilizowała się stawka WIBOR, która najbardziej interesuje grono złotowych kredytobiorców. Wprawdzie RPP formalnie nie zakończyła jeszcze cyklu podwyżek, ale niemal nikt w dalszy wzrost stóp nie wierzy, zwłaszcza przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi.

Na początku września 2022 r., Komisja Nadzoru Finansowego poinformowała, że dotychczas stosowana stawka WIBOR®, zostanie zastąpiona przez WIRON®, który wcześniej znany był pod nazwą WIRD®, czyli Warszawski Indeks Rynku Depozytowego. W przeciwieństwie do innych propozycji, w tym WIRF czy WRR, WIRON® stawka ta uwzględnia również dane z dużych przedsiębiorstw, a nie tylko z banków. Sprawia to, że jego zasób informacyjny jest znacznie szerszy. Różnica pomiędzy oboma wskaźnikami waha się w okolicach 1 pp, jest więc istotna dla kredytobiorców, ale także dla posiadaczy niektórych obligacji skarbowych.

Wskaźnik WIRON® jest więc ustalany na podstawie oprocentowania depozytów overnight, czyli depozytów zakładanych na jeden dzień. Pod uwagę brane są transakcje, które są przeprowadzane między bankami, instytucjami finansowymi i dużymi przedsiębiorstwami.

Zgodnie z zapisami znajdującymi się w mapie drogowej, która została opracowana przez Komitet Sterujący Narodowej Grupy Roboczej ds. reformy wskaźników referencyjnych w 2023 r. banki mogą wprowadzać do oferty kredyty stosujące indeks WIRON równolegle z dotychczas oferowanymi kredytami na WIBOR.

– Jesteśmy w trakcie realizacji mapy drogowej, mamy zakończony bardzo ważny etap przygotowania całej infrastruktury w zakresie tzw. nowej produkcji, a mamy na to cały 2023 r. – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Tadeusz Białek, prezes Związku Banków Polskich (ZBP). – Jest to olbrzymie przedsięwzięcie dla instytucji finansowych.

Od 2024 r. banki będą zobowiązane do oferowania kredytów hipotecznych oprocentowanych według stopy składanej na podstawie indeksu WIRON® przy jednoczesnym rozwoju rynku kredytów mieszkaniowych stosujących stałą bądź okresowo stałą stopę procentową. Natomiast gotowość do zaprzestania kalkulacji i publikacji stawek referencyjnych WIBID i WIBOR została zaplanowana na 2025 r.

Wprowadzane zmiany są istotne nie tylko dla kredytów hipotecznych i gotówkowych, ale także dla rynku leasingowego i factoringowego, obligacji oraz instrumentów pochodnych.

– Pierwszych produktów opartych o nową stawkę należy spodziewać się na przełomie drugiego i trzeciego kwartału – wyjaśnia nowy prezes ZBP. – Zapowiadają to niektóre duże banki w obszarze kredytów hipotecznych.

Przed bankami jest także inne wyzwanie logistyczne dotyczące konwersji, czyli zamiany starego wskaźnika na nowy w zawartych już umowach kredytowych.

Sprzedaż opon w Q1 2023 r. – spadki we wszystkich segmentach oprócz motocykli

W pierwszym kwartale 2023 roku sprzedaż opon na rynek zmniejszyła się we wszystkich segmentach z wyjątkiem motocykli: opony do samochodów osobowych spadły o -25%, do SUV o -15%, dostawczych -30%, do maszyn rolniczych -34%, przemysłowych -61%, a do samochodów ciężarowych -37%. Wzrosty zanotowano tylko w segmencie opon motocyklowych +2%. Spadki widać też w większości segmentów na rynkach europejskich.2023 Q1 POLSKA

Dane za I kwartał tego roku są odbiciem sytuacji gospodarczej i niepewności, jaka jest udziałem dystrybutorów opon w Polsce, ale i w całej Europie. Spowolnienie jest widoczne we wszystkich segmentach. Mamy nadzieję, że druga połowa roku przyniesie poprawę – tak, aby producenci opon, zatrudniający w Polsce łącznie ponad 11 tys. osób, mogli kontynuować swoje inwestycje oraz zwiększać możliwości na polskim rynku pracypodkreśla Jacek Pryczek, prezes zarządu Polskiego Związku Przemysłu Oponiarskiego (PZPO).

Członkowie PZPO są przedstawicielami największych w Polsce i na świecie producentów opon. Reprezentują branżę zatrudniającą bezpośrednio w naszym kraju ponad 11.000 pracowników w 6 fabrykach i firmach handlowych. Codziennie z tych fabryk wyjeżdża ponad 135 tys. opon z napisem „made in Poland” do samochodów osobowych, ciężarowych, autobusów, czy maszyn rolniczych i przemysłowych.

– W wielu segmentach wróciliśmy do poziomów sprzedaży do dystrybucji z 2020 roku – czyli z czasów pandemii. W części jednak nawet poniżej tamtych minimów. Widać, że panuje niepewność wśród dystrybutorów, co będzie w połowie roku. Mamy nadzieję, że jest to stan tymczasowy i wraz ze spadającą inflacją w drugim półroczu rynek się odbije – i, jak w przypadku samochodów, tak też z oponami dystrybutorzy będą korygować w górę swoje zakupy. Jest więc szansa na poprawę wyników od połowy roku. Z drugiej strony jednak dużym problemem dla fabryk są wysokie ceny energii do produkcji opon. Przy tych poziomach cen dla przemysłu zachodzi niebezpieczeństwo braku opłacalności produkcji w naszym kraju – dodaje Piotr Sarnecki, dyrektor generalny PZPO.

Europejski rynek opon

Europejski rynek oponW Europie segment opon konsumenckich odnotował spadek o -12% w pierwszym kwartale 2023 r. w porównaniu do pierwszego kwartału 2022 r. Rynek opon do samochodów ciężarowych i autobusów również spadł, o -18%. Podobnie w przypadku opon rolniczych, gdzie sprzedaż spadła o -39%. Spadek sprzedaży opon do motocykli wyniósł -3%. W porównaniu z pierwszym kwartałem 2019 r. sprzedaż opon do samochodów ciężarowych i autobusów pozostała na tym samym poziomie, ale sprzedaż opon konsumenckich spadła o -4,5%.

– Po negatywnych trendach w drugiej połowie 2022 roku, wolumeny sprzedaży firm członkowskich ETRMA w pierwszym kwartale 2023 r. spadły we wszystkich kategoriach produktowych w porównaniu z pierwszym kwartałem 2022 r. Spadek ten należy rozpatrywać w kontekście utrzymującej się wysokiej inflacji na wszystkich rynkach europejskich oraz negatywnego wpływu wojny w Ukrainie, w szczególności na ceny energii – powiedział Adam McCarthy, nowo mianowany sekretarz generalny Europejskiego Związku Producentów Opon i Gumy (ETRMA).

Polacy coraz chętniej inwestują w akcje

Statystyki nie pozostawiają żadnych wątpliwości. Polscy inwestorzy częściej spoglądają w kierunku akcji i ETF-ów. Coraz większy odsetek klientów XTB stanowią inwestorzy operujący na rynku kapitałowym. Obecnie ten kierunek lokowania wolnych środków może stać się jeszcze bardziej popularny. Wszystko za sprawą nowego produktu polskiego fintechu.

Ma 34 lata, jest mężczyzną i przeważnie inwestuje za pomocą smartfona. W portfelu inwestycyjnym posiada siedem spółek – tak na podstawie statystyk XTB można opisać inwestora akcyjnego w Polsce. To pokazuje, że obraz typowego maklera, którego mogliśmy oglądać w hollywoodzkich produkcjach ulega zmianie. Co więcej, trend ten może zostać utrzymany, a wszystko za sprawą zmniejszania się progu wejścia dla inwestorów.

Polacy coraz chętniej spoglądają w kierunku akcji i ETF-ów

Zainteresowanie rynkiem kapitałowym jest na rekordowych poziomach. Wystarczy spojrzeć na dane KDPW[1], które pokazują, że spotykamy się z rekordową liczbą rachunków maklerskich. Te same statystyki wskazują na przełom w 2020 roku, kiedy to można było odnotować znaczący przyrost nowych inwestorów giełdowych.

Ten trend potwierdzają również dane zaprezentowane przez XTB. Jeszcze w 2020 roku zaledwie 34 proc. klientów polskiego fintechu stanowili inwestorzy nabywający akcje oraz fundusze ETF. Natomiast w 2022 roku odsetek ten na polskim rynku stanowi już 44 proc.

Nasz kraj w tym trendzie nie jest odosobniony. Przyglądając się danym udostępnionym przez XTB można zobaczyć, iż zwiększone zainteresowanie rynkiem kapitałowym jest zauważalne w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Rekordy pod względem zainteresowania akcjami oraz ETF-ami bije Rumunia, w której odsetek tych inwestorów to aż 55 proc. Ponad połowa inwestorów tym kierunkiem lokowania kapitału interesuje się także w Czechach (51 proc.)Polacy coraz chętniej inwestują w akcje

Źródło: dane z platformy XTB za 2022 rok

Co ciekawe, profil inwestora różni się nieco ze względu na region czy kraj. Polscy inwestorzy akcyjni na platformie XTB są wyraźnie młodsi (34 lata) niż np. w Hiszpanii (40 lat). W przypadku naszego kraju zauważalne jest, iż średnia wieku z roku na rok obniża się. Jeszcze w 2020 roku było to 36 lat, a rok później 35 lat. Zauważalna jest również inna tendencja – systematycznie rośnie zainteresowanie akcjami i ETF-ami wśród kobiet. Obecnie stanowią one 10 proc. tych inwestorów, natomiast jeszcze trzy lata temu było to 8 proc.

Polacy coraz chętniej inwestują w akcje

Źródło: dane z platformy XTB za 2022 rok

Warto również podkreślić, że coraz mocniej dostrzegalna jest zmiana sposobu inwestowania na rynku kapitałowym. Jeszcze niedawno mogło wydawać się, iż możliwość zawierania transakcji online sprzed własnego komputera jest szczytem niezależności inwestorów indywidualnych. Teraz jednak i to ulega zmianie. Obecnie przeważać zaczynają transakcje zawierane za pomocą smartfonów. To wyraźnie pokazuje przemianę w operowaniu klientów na rynku inwestycyjnym.

Polacy coraz chętniej inwestują w akcje

Źródło: dane z platformy XTB za 2022 rok

Ostatnie lata to czas wzmożonego zainteresowania inwestowaniem w akcje oraz ETF-y. Pandemia COVID-19, szalejąca inflacja oraz wysokie stopy procentowe spowodowały, że wiele osób zdecydowało się samodzielnie zainwestować wolne środki – mówi Omar Arnaout, prezes zarządu XTB. – Akcje przez lata wydawały się być dla wielu inwestorów indywidualnych czymś niedostępnym. Jednak ten stereotyp wraz z biegiem lat uległ zmianie. Dzisiaj już wiele barier wejścia zostało zminimalizowanych, m.in. przez popularyzację edukacji związanej z inwestowaniem czy też rozwojem cyfryzacji – tłumaczy Arnaout.

Inwestowanie dostępne jak nigdy wcześniej

Wśród barier wejścia dla inwestorów indywidualnych, którzy chcą rozpocząć swoją przygodę z akcjami oraz ETF-ami najczęściej wyróżnia się dwa czynniki. Pierwszym z nich jest wiedza, a drugim kapitał potrzebny na zbudowanie odpowiednio zbilansowanego portfela inwestycyjnego. Dlatego XTB dąży do tego, aby te przeszkody jak najbardziej zminimalizować. Platforma inwestycyjna od lat słynie z oferowania bezpłatnej edukacji finansowej dla swoich klientów, dostarczania aktualnych danych rynkowych, organizowania spotkań LIVE z analitykami oraz konferencji edukacyjnej – XTB Investing Masterclass. W ten sposób fintech dba o to, aby inwestorzy korzystający z platformy byli odpowiednio przygotowani do lokowania swoich oszczędności.

Teraz zminimalizowana zostanie również kolejna bariera, jaką był brak odpowiedniego kapitału. XTB do swojej oferty wprowadza nowy produkt – Akcje Ułamkowe. Od 15 maja inwestorzy w Polsce nie muszą nabywać całej akcji, a mogą zainwestować jedynie w jej część i to już od 10 złotych. W ten sposób inwestorzy będą mogli łatwiej budować swoje portfele inwestycyjne oraz uzyskają możliwość pełnego równoważenia rachunku. Co więcej, start nowego produktu w Polsce zbiega się również z rozszerzeniem oferty dostępnych Akcji Ułamkowych, m.in. o spółki z GPW. Obecnie będzie to 926 spółek z parkietów zarówno europejskich, jak i amerykańskich. Ponadto, dostępnych będzie 136 europejskich ETF-ów.

Mogę powiedzieć, że wdrożenie Akcji Ułamkowych na kolejnych rynkach przebiega zgodnie z założonym harmonogramem. Jesteśmy zadowoleni z zainteresowania tym produktem. Jest on wykorzystywany zarówno przez osoby chcące zebrać doświadczenie w inwestowaniu, jak i te funkcjonujące na rynku kapitałowym zdecydowanie dłużej – mówi Omar Arnaout. – Polska to dla nas rynek wyjątkowy, dlatego ze startem Akcji Ułamkowych czekaliśmy nieco dłużej. Obecnie oferta zarówno spółek, jak i ETF-ów jest znacznie większa niż podczas wdrożenia produktu w Rumunii. Co więcej, polscy inwestorzy będą mogli także nabyć Akcje Ułamkowe dotyczące spółek z GPW do swojego portfela inwestycyjnego – dodał Arnaout.

Akcje Ułamkowe dają nowe możliwości

W 2022 roku inwestorzy akcyjni w Polsce byli zainteresowani głównie znanymi, rodzimymi spółkami. Mowa tutaj o akcjach takich spółek, jak Allegro, PKN Orlen oraz Jastrzębska Spółka Węglowa. Firmy te mają dwie cechy wspólne – są znane dla polskich inwestorów oraz są stosunkowo tanie. To wszystko powoduje, iż obecnie wydają się być wyjątkowo atrakcyjne.

Polacy coraz chętniej inwestują w akcje

Źródło: dane z platformy XTB za 2022 rok

Akcje Ułamkowe eliminują konieczność nabywania od razu całej akcji. W przypadku najdroższych akcji można nabyć Akcje Ułamkowe w XTB, czyli powiernicze prawo do części akcji lub ETF notowanych na rynkach regulowanych. Pozwala to rozpocząć inwestowanie już od niewielkiej kwoty, np. 10 złotych. Co więcej, inwestując w Akcje Ułamkowe, inwestorzy uzyskują proporcjonalną część korzyści ekonomicznych, takich jak dywidendy.

Warto również zwrócić uwagę, że ułamki tej samej akcji są sumowane w ramach jednego portfela inwestycyjnego. Gdy suma ułamków osiągnie wartość całkowitą, inwestor staje się pełnoprawnym właścicielem akcji danej spółki. Do tego czasu jednak właścicielem akcji pozostaje XTB, zaś inwestor dysponuje prawem powierniczym do ułamkowej części akcji.

[1] https://www.sii.org.pl/16364/analizy/newsroom/rachunkow-maklerskich-znow-przybylo-xtb-bm-mbanku-i-dm-bos-z-najwiekszymi-wzrostami.html