Bioceltix 8 listopada zadebiutuje na New Connect

Uchwałą Giełdy Papierów Wartościowych na 8 listopada 2021 r. wyznaczono dzień debiutu wrocławskiej spółki biotechnologicznej Bioceltix na rynku New Connect.

Bioceltix jest spółką biotechnologiczną rozwijającą nowoczesne produkty lecznicze dla zwierząt towarzyszących ze szczególnym uwzględnieniem psów i koni. Firma rozwija autorską technologię wytwarzania leków biologicznych w oparciu o mezenchymalne komórki macierzyste. Przełomowość podejścia Bioceltix polega na wykorzystaniu metody umożliwiającej podanie komórek macierzystych pochodzących od niewielkiej liczby zdrowych dawców do dużej liczby pacjentów, czyli w modelu allogenicznym. Opracowane w ten sposób produkty lecznicze będą dostępne od ręki, na miejscu w klinice weterynaryjnej i gotowe do podania pacjentowi bezpośrednio po rozmrożeniu. Rozwijane w Bioceltix leki biologiczne mają szansę – obok działania objawowego – wykazywać również działanie przyczynowe poprzez wpływanie na środowisko zapalne oraz uruchomienie naturalnych mechanizmów odbudowy zmienionych chorobowo tkanek. Dzięki temu przyszłe leki Bioceltix mają szansę działać w sposób bardziej efektywny i długotrwały już po jednokrotnym podaniu.

Bioceltix zadebiutuje na New Connect 8 listopada b.r. o godz. 11:30. Wydarzenie będzie można śledzić online, na oficjalnym kanale GPW na YouTube.

Dzień banków centralnych

Dzisiejszy dzień na rynkach nie powinien wiać nudą. Dodatkową niespodzianką oprócz samych decyzji będzie godzina ich publikacji przez RPP, która nawet tym postanawia dodatkowo zaskakiwać rynek, wciąż mówiąc o stabilizacji.

Zbliża się decyzja RPP

Po ostatniej podwyżce i show na konferencji prasowej w wykonaniu prezesa Adama Glapińskiego wydawało się, że listopadowe posiedzenie będzie wiało nudą. Wynik inflacji z zeszłego tygodnia, gdzie wzrost cen niespodziewanie przyspieszył o niemal procent, nakazuje jednak zupełnie inaczej spojrzeć na problem. To, że 6,8% inflacji to problem, to większości osób nie trzeba przekonywać. W rezultacie znacznie bardziej prawdopodobna jest podwyżka stóp procentowych i to nawet taka w rodzaju 0,5%. Nie zmienia to faktu, że nawet gdyby zrealizować pomysł pana Zubilewicza, nie byłoby to nierozsądne. Dla przypomnienia od kilku spotkań wnioskował o podwyżkę do 2%, co wtedy wyglądało na szaleństwo. Jednym słowem, czeka nas duże zamieszanie na złotym. Wygląda na to, że podwyżka o 0,25% jest już dawno w cenach, zatem niski wzrost może nawet osłabić naszą walutę.

Czekając na FED

Posiedzenie RPP jest oczywiście ważne, ale z punktu widzenia Polski. Nie można zapomnieć, że na rynkach światowych ma dzisiaj miejsce znacznie ważniejsze posiedzenie, czyli FOMC. Federalny Komitet Otwartego Rynku to amerykański odpowiednik naszej RPP. W USA co prawda nikt nie spodziewa się jeszcze wzrostu stóp procentowych, ale oczekiwany jest początek wygaszania programu skupu aktywów. Wynosi on obecnie 120 mld dolarów miesięcznie, tak to więcej niż roczny budżet naszego kraju drukowane co miesiąc. Spodziewany poziom redukcji to 15 mld miesięcznie, czyli zakończenie programu w czerwcu 2022. Jeżeli scenariusz ten się potwierdzi, powinniśmy być świadkami umacniania się dolara.

Nie same decyzje

Pamiętajmy, że decyzje banków centralnych to jedno, ale są jeszcze potem komunikaty i konferencje prasowe. To one mogą pokazać przyszły kierunek zmian, przynajmniej w przypadku FED. Ma on znacznie większe zamiłowanie od RPP do transparentnej komunikacji z rynkiem. Jest to o tyle kluczowe, że tego typu wskazówki pozwalają rynkom przygotowywać się i uwzględniać zmiany stopniowo. Dzięki temu unikniemy sytuacji, która z bardzo dużym prawdopodobieństwem wydarzy się dzisiaj na złotówce.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
19:00 – USA – decyzja FOMC.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Nowy rozdział dla VMware: wydzielenie z Dell Technologies sfinalizowane

1 listopada ogłoszono zakończenie procesu rozdzielenia spółek. Oddzielenie od Dell Technologies, zapewni VMware większą swobodę w realizacji strategii multi-cloud, uprości strukturę kapitałową i model zarządzania oraz pozwoli na elastyczność operacyjną i finansową.

– Misja VMware to dostarczanie zaufanych narzędzi programistycznych, które przyspieszają innowacyjność — powiedział Raghu Raghuram, dyrektor generalny VMware. Jako samodzielne przedsiębiorstwo nadal będziemy wprowadzać w życie strategię multi-cloud, dostarczając naszym klientom moc, która pozwoli przyspieszyć ich działalność i kontrolować cele w nowej erze cyfrowości.

Warunki wydzielenia obejmowały specjalną dywidendę pieniężną w wysokości 11,5 mld USD. W dniu 1 listopada na rzecz wszystkich posiadaczy akcji VMware według stanu na koniec dnia 29 października 2021 roku („Dzień Ustalenia Praw”) wypłacono dywidendę w wysokości 27,40 USD na akcję. Dniem ustalenia prawa do dywidendy był 2 listopada 2021 roku.

VMware i Dell będą nadal współpracować, by dostarczać zróżnicowane rozwiązań dla swoich klientów. Ogłoszona wcześniej umowa handlowa wzmacnia synergię wypracowaną w ostatnich latach, co zapewni ciągłe wsparcie i usługi dla wspólnych klientów.

Lafarge w Polsce dokonuje nowych akwizycji w obszarze betonu

Lafarge w Polsce zamyka trzeci kwartał 2021 udanymi akwizycjami w obszarze betonu, rozwijając tym samym swoją działalność w tym obszarze. Wpływ tych działań na wynik firmy spodziewany jest już w 2022 roku.

Trzeci kwartał 2021 roku Lafarge zamyka realizacją czterech akwizycji w obszarze betonu zlokalizowanych w różnych częściach Polski – Ustroniu Morskim, Inowrocławiu (Alstal Beton), Włocławku (Budizol) oraz Lęborku, gdzie planowana jest budowa nowego zakładu. Główną działalnością wszystkich zakładów jest produkcja betonu. Transakcje te pozwolą na istotne zwiększenie wolumenu sprzedaży betonu przez Lafarge w ujęciu rocznym o około 120km³.

Dokonane transakcje to dalszy rozwój działalności betonowej w rejonie północnej Polski oraz zwiększenie dostępności oferowanych przez Lafarge innowacyjnych i zrównoważonych rozwiązań budowlanych. Klienci z tych rejonów zyskają dostęp m.in. do ECOPact, betonu o 40-50% mniejszym śladzie węglowym niż standardowy beton towarowy, Agilia Fibro, samozagęszczalnego betonu na fundamenty z włóknami stalowymi pozwalającego stosować między 40 a 50% mniej tradycyjnej stali, obniżając koszty i zmniejszając emisję ze stali. Poza tym w ofercie Lafarge znajdują się też Airium, lekka piana izolacyjna do ścian i stropów, która ma wysokie właściwości izolacyjne, nie zawiera związków lotnych i jest niepalna, a przez to bardzo bezpieczna. Posiada mniejszy ślad węglowy niż wełna i styropian oraz jest w 100% recyklingowalna.

Jako Lafarge stawiamy na zrównoważone rozwiązania budowlane, które mają zapewnić lepszy komfort tworzonych budynków, bezpieczeństwo i przede wszystkim przyczyniać się do obniżenia śladu węglowego nowych jak i tych remontowanych obiektów. Nowe akwizycje pozwolą zwiększyć dostępność takich rozwiązań na Polskim rynku – mówi Xavier Guesnu, Prezes Zarządu Lafarge w Polsce.

W sierpniu 2021 Lafarge zamknął proces zakupu spółki Polcalc Nawozy Wapniowe do której należał zakład produkcji nawozów wapniowych w Lubieniu Kujawskim. Połączenie pozwoliło na stworzenie uzupełniającej się oferty najwyższej jakości naturalnych nawozów dla rolnictwa, produkowanych na bazie wapienia.

Pracownikocentryzm – skup się na potrzebach pracowników albo ich stracisz

Przyszłość pracy to obecnie jeden z głównych tematów, którym żyje rynek. Pandemia zachwiała bowiem każdym obszarem ludzkiego życia, wprowadzając jednak nieodwracalne zmiany przede wszystkim w obszarze zawodowym. I choć wielu prognozowało odwrócenie trendu i powrót do „rynku pracodawcy”, obecna kondycja rynku pracy, jeszcze bardziej przeważyła szalę na stronę pracowników, którzy szczególnie w najbardziej topowych branżach, mogą obecnie dyktować warunki nie tylko w obszarze wynagrodzeń czy benefitów, ale przede wszystkim modelu pracy, wyznaczania granic pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym oraz decydowania o swoim dalszym rozwoju. Coraz więcej pracodawców doświadcza obecnie dużego odpływu pracowników zastanawiając się, co takiego robią źle, że tylu zatrudnionych decyduje się na odejście. Odpowiedź na to pytanie coraz częściej okazuje się niezwykle prosta – brak skupienia na pracownikach i ich aktualnych potrzebach, które przez ostatnie kilkanaście miesięcy uległy niewyobrażalnej zmianie. Wszystko wskazuje na to, że organizacje, które już teraz nie stawiają zatrudnionych w centrum uwagi, mierzą się z wieloma wyzwaniami, a niebawem mogą znaleźć się w położeniu, z którego w ekstremalnych przypadkach, może nie być już odwrotu. Co mogą zrobić pracodawcy, by szybko zareagować i zatrzymać w strukturach najcenniejszy obecnie zasób – pracowników?     

Pęknięta nic powiązania na linii pracownik-pracodawca

Jak pokazuje szereg badań przeprowadzonych w ostatnim czasie na pracownikach z różnych zakątków świata, w wyniku pandemii pękło silne połączenie na linii pracodawca-pracownik, które dotychczas było utrzymywane poprzez pracę w biurze i codzienny kontakt z przełożonymi oraz współpracownikami, w ramach obowiązującej hierarchii i wypracowanych procesów. Praca zdalna, wymuszona czynnikami zewnętrznymi, udowodniła rzeszom zatrudnionych, że w znacznej mierze można wykonywać codzienne obowiązki zawodowe z innego niż biuro miejsca i tak samo jak dotychczas, osiągać założone cele. Wielu menadżerów nie poradziło sobie ze skutecznym zdalnym zarządzaniem zespołami rozproszonymi, tracą przy tym kontakt i zaufanie podwładnych oraz zaniedbując elementy integrujące dotychczas zatrudnionych, a często niestety również w efekcie wprowadzając dodatkowy stres do ich codziennego funkcjonowania. Najważniejsze jednak było to, że część pracodawców wraz z utraconym kontaktem z pracownikami straciła również główny kanał informacji o ich aktualnych potrzebach, a w efekcie możliwość odpowiedzenia na nie. W wielu sytuacjach drogi organizacji i zatrudnionych w niej osób rozeszły się tak bardzo, że pracownicy zdecydowali się na odejście, a część firm obecnie stoi przed tym samym problemem w kontekście wdrażania nowego modelu pracy.

Hybrydowe miejsca pracy i zasoby ludzkie

Zebrane w ramach ostatnich badań dane pokazują, że nawet kilkadziesiąt procent zatrudnionych opuściło większe ośrodki miejskie i tymczasowo lub trwale zmieniło miejsce wykonywania pracy, deklarując jednocześnie, że nie chce już wracać do dawnego modelu, który na wielu wymuszał ponoszenie dodatkowych kosztów. Pandemia całkowicie zatarła dystans terytorialny w biznesie, pozwalając na pełne korzystanie z uroków pracy zdalnej przez wielu zatrudnionych, a jednocześnie stawiając pracodawców, żądnych stałej kontroli, w trudnej sytuacji.

Dodatkowo wielu zatrudnionych zrozumiało, że powrót do biura, wymuszany aktualnie przez część organizacji, nie powoduje automatycznego zniknięcia negatywnych objawów pracy w pandemii (zmęczenia, niepokoju, frustracji, itd.), zatem z ich punktu widzenia powrót do pracy stacjonarnej z określonego przez przełożonych miejsca, nie jest remedium na te dolegliwości. Wyrażając swoje potrzeby w tym obszarze, pracownicy dają do zrozumienia organizacjom, że rozwiązania pandemicznych problemów trzeba szukać gdzie indziej – w dopasowanych do obecnej sytuacji politykach HR, w nowej kulturze organizacji oraz skupieniu się na pracownikach i ich aktualnych potrzebach.

Stale bowiem rośnie różnica pomiędzy tym, jak przyszłość miejsca pracy widzą pracodawcy a tym, jak widzą ją sami zatrudnieni. Pracodawcy nadal uważają, że głównym miejscem pracy będzie biuro, w którym pracownicy będą pracować przez większość czasu. Pracownicy natomiast, preferują elastyczny model pracy, w którym mogą mieć możliwość samodzielnego wyboru miejsca, w którym pracują.

Aż 6 na 10 Polaków przebadanych przez Inquiry, po zakończeniu pandemii chce pracować zdalnie albo hybrydowo. Pozostali mimo, iż wybierają pracę w biurze nadal oczekiwać będą od pracodawcy elastyczności i pozostawienia możliwości pracy zdalnej przez przynajmniej kilka dni w miesiącu. W branży IT system pracy hybrydowej wybiera aż 93% specjalistów. Z danych tych wynika, że większość Polaków preferuje obecnie pracę poza biurem i nie chce być przymuszana do powrotu do dawnego systemu.

Ze względu na „odłączenie” biura od miejsca pracy, wprowadzanie twardego podziału home work – office work, które w ramach wypracowywania najlepszego obecnie modelu, zaczynają wprowadzać niektórzy pracodawcy, może wiązać się z utratą wartościowych pracowników. Stale rośnie pula zatrudnionych jasno komunikujących chęć zmiany miejsca pracy, gdy będą zmuszani do powrotu do biur, a często również konieczności zmiany miejsca obecnego zamieszkania – zmienionego niedawno w wyniku pandemii. Jak wynika z danych pochodzących z badania „Work Reimagined Employee Survey” przeprowadzonego przez EY, 54% ankietowanych deklaruje rozważenie odejścia od pracodawcy, jeśli nie zostanie im zapewniona możliwość elastycznej pracy, w zakresie tego „gdzie”, „kiedy” i „jak” będą wykonywać swoje obowiązki. W związku z tym już teraz pojawiają się nowe modele, które postulują wręcz przeprojektowywanie całej organizacji oraz jej kultury, stawiając odpowiedni nacisk na te elementy, które są obecnie kluczowe dla zatrudnionych.

Znalezienie odpowiedniego modelu pracy hybrydowej może potrwać nawet kilka lat. Nikt nie wie bowiem, co wydarzy się w najbliższych miesiącach i jak na kolejne zmiany zareagują zatrudnieni. Jednego możemy być jednak pewni, obecnie najważniejsze jest wsłuchanie się w potrzeby pracowników, i to na wielu płaszczyznach, oraz próba odpowiedzenia na nie. I nie chodzi tylko o dostosowanie samego modelu pracy, choć oferowanie możliwości pracy zdalnej nie jest już opcją, ale obowiązkiem pracodawcy. Chodzi również o wspieranie zatrudnionych w kolejnych fazach zmian – dostarczenie im benefitów adekwatnych do obecnej sytuacji, zapewnienie dalszego rozwoju w najbardziej odpowiedni dla nich sposób, ale także odpowiedzenie na ich oczekiwania w obszarze wynagrodzeń, zachwianych niestety stale rosnącą inflacją oraz zmianami, które wprowadzić Polski Ład, a które bez wątpienia będą miały przełożenie na wzrost tych oczekiwań. Rolą pracodawców jest zatem obecnie próba odbudowania nici łączącej zatrudnionych z samą organizacją, jednak przy jednoczesnym usłyszeniu, zrozumieniu i poszanowaniu ich aktualnych potrzeb, we wszystkich obszarach funkcjonowania w danych strukturach. Jakiekolwiek działanie podejmowane bez uwzględnienia ich perspektywy nie tylko nie przyniesienie oczekiwanych efektów, ale może wywołać nieoczekiwane straty, które szczególnie teraz, może być wyjątkowo ciężko uzupełnić, gdyż pozyskanie pracowników staje się coraz trudniejsze – mówi Grzegorz Święch, Wiceprezes i Partner w firmie szkoleniowej Nowe Motywacje.

Pracodawco posłuchaj

Najważniejszym obecnie zadaniem pracodawców jest poznanie potrzeb i opinii zatrudnionych w wielu obszarach. Na pierwszym miejscu postawić oczywiście należy kwestię wypracowania modelu pracy dostosowanego do oczekiwań zatrudnionych, tak by w zaproponowanych rozwiązaniach znalazła się przestrzeń zarówno dla tych chcących pracować zdalnie, ale także tych, którzy potrzebują powrotu do biur i osobistego kontaktu. Poza tym firmy muszą jak najszybciej znaleźć rozwiązania pozwalającej im na skuteczne zbieranie danych od poszczególnych zatrudnionych na temat ich oczekiwań również w innych obszarach: benefitów, wynagrodzeń, rozwoju, zasad funkcjonowania w nowych rolach wymuszonych przez obecną sytuację. Wymaga to nie tylko znalezienia odpowiednich narzędzi umożliwiających pozyskanie takich danych, ale przede wszystkim zmiany sposobu myślenia, ingerencji w dotychczas wypracowane wartości i kulturę, ale także procesy. Zmiana bowiem, z którą mierzymy się przez ostatnie kilkanaście miesięcy prowokuje kolejne, z którymi muszą skutecznie zmierzyć się organizacje. Zaniedbanie któregokolwiek elementu całego procesu może bowiem być niebezpieczne w skutkach, szczególnie jeśli dotyczy pracowników i jakiekolwiek możliwości ich utraty.

GK Kool2Play ogłasza plany wydawnicze

Przygotowania do debiutu Uragun oraz zakończenie pierwszej części prac nad Buffmaker należą do głównych planów GK Kool2Play do końca bieżącego roku. W marcu 2022 shooter zostanie wydany w ramach Early Access na platformie Steam, natomiast oprogramowanie autorstwa Kool Things przejdzie fazę szeroko zakrojonych zamkniętych testów

Debiut Uragun w wersji Early Access na platformie Steam planowany jest na marzec 2022. GK Kool2Play przewiduje, że pełna wersja gry będzie dostępna na PC, Switch, Xbox i PlayStation w II kwartale 2023 roku. Wydanie gry na inne platformy nie będzie stanowić jednak zakończenia prac nad grą – Kool2Play już teraz potwierdził popremierowe wsparcie gry, w postaci DLC.

Decyzja o przesunięciu została przez nas podjęta po wsłuchaniu się w rekomendację zespołu developerskiego. Uragun jest pierwszą dużą premierą autorstwa Kool2Play, dlatego pragniemy, aby wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Dodatkowe miesiące planujemy wykorzystać przede wszystkim na testowanie i balansowanie rozgrywki – wszystkie najważniejsze mechaniki mamy już gotowe – komentuje prezes GK Kool2Play, Marcin Marzęcki.

Na przyszły rok planowane są również szeroko zakrojone zamknięte testy oprogramowania tworzonego przez spółkę Kool ThingsBuffmaker, służącego do automatyzacji, przetwarzania i analityki danych usług marketingowych. Komercjalizacja rozwiązania przygotowywanego przez spółkę wchodzącą w skład GK Kool2Play przewidywana na I kwartał 2023 roku.

Prace nad Buffmaker idą zgodnie z wcześniejszymi planami i jeszcze w tym roku przeprowadzimy pierwsze, wewnętrzne testy. Wierzymy, że to innowacyjne oprogramowanie pozwoli nam zdystansować konkurencję, dzięki automatyzacji większości działań marketingowych i influencerskich. W naszej ocenie, potencjał komercyjny Buffmakera jest tak samo duży jak premiery gier K2P. Aby jednak być pewnym sukcesu naszego systemu, 2022 rok pragniemy przeznaczyć na testowanie naszego rozwiązania. – komentuje prezes GK Kool2Play – Buffmaker, pomimo swojej przełomowości, nie jest jednak naszą jedyną przewagą. W 2021 roku przeprowadziliśmy wzmocnienia zespołu, które okazały się strzałem w dziesiątkę. Pozwoliło nam to na szybsze niż zaplanowane skalowanie działalności. Mimo że jeszcze się nie zakończył, już teraz mogę powiedzieć, że 2021 to niezwykle udany rok pod względem nawiązywanych umów, jak również wzrostu przychodów i zysków – podpisaliśmy umowy m.in. z Bilibili, Private Division (część Take-Two Interactive), czy Sprite. – komentuje Marcin Marzęcki.

Równolegle Kool2Play pracuje nad dwoma planowanymi na kolejne lata produkcjami o kodowych nazwach Project X oraz Project Y. Pierwsza z wymienionych gier (znana wcześniej jako Restoration), została gruntownie zmieniona, a odświeżony projekt nosi nazwę Friendship. Będzie to nastawiona na kooperację gra multiplayer w której gracze łączą siły, by przetrwać w ciągle zmieniającym się labiryncie. Tytuł ten skierowany będzie do millenialsów i gen Z, którzy lubią niezobowiązujące i dynamiczne gry multiplayer. Premiera tej gry jest zapowiedziana na Q1 2023.

Technologia stworzona w ramach prototypowania Projektu X zostanie użyta w przyszłych produkcjach Kool2Playa, więc nie uznajemy poświęconego czasu za stracony. Covid-19 choć z branżą gier obszedł się bardzo łagodnie, miał pewien wpływ na zmiany trendów również i naszej branży. Olbrzymią popularność zaczęły zyskiwać gry z szeroko pojętego gatunku co-op multiplayer.  Dlatego też postanowiliśmy wpisać naszą drugą grę w ten rosnący trend – komentuje decyzję prezes GK Kool2Play, Marcin Marzęcki

Zarząd spółki poinformował również, że daty premiery trzeciej gry, „Project Y”, została wyznaczona na  r. na II kwartał 2024 r. “Każda z naszych 3 planowanych gier z założenia ma być jakościowym longsellerem, marką, która będzie monetyzowana przez wiele lat. Podobnie jest z Buffmakerem. Praca nad jakością wymaga jednak czasu, stąd przesunięcia premier w naszym planie wydawniczym.” dodaje Marcin Marzęcki.

Uragun to naładowany akcją futurystyczny top-down shooter, w którym gracz wciela się w uroczego, a zarazem zabójczego mecha, by następnie stanąć do walki z zastępami wrogów sterowanymi przez SI. Tytuł skierowany jest m.in. do fanów gier Hades, Enter the Gungeon, a dzięki unikalnej rozgrywce nastawionej na dynamiczną walkę z przeciwnikami, także do fanów serii DOOM. Najnowsze wideo promujące grę można zobaczyć m.in. na stronie gry w serwisie Steam.

Już w połowie miesiąca, 13 listopada, Uragun pojawi się na wydarzeniu MIX Next. Ta popularna, cyfrowa impreza to nic innego, jak pokaz najlepszych i najciekawiej zapowiadających się gier niezależnych z całego świata. Transmisja trafia do tysięcy widzów na całym świecie, dzięki m.in. emisjom na IGN, czy Gamespot.

Volkswagen akcjonariuszem EIT InnoEnergy

EIT InnoEnergy, wiodący globalny fundusz i akcelerator innowacji, od lat inwestujący w rozwiązania z obszaru zielonej transformacji energetycznej i grupa Volkswagen ogłosiły zawarcie strategicznego partnerstwa. Firmy chcą razem inwestować w rozwiązania wspierające dekarbonizację sektora transportowego i rozwój elektromobilności. W ramach porozumienia Volkswagen dołączy do grona udziałowców EIT InnoEnergy.

Jens Wiese, Head of Group M&A, Investment Advisory and Partnerships w grupie Volkswagen: „Osiągnięcie neutralności węglowej w sektorze transportu będzie wymagało wdrożenia wielu przełomowych technologii. Poza rozwojem własnych badań chcemy w coraz większym stopniu stawiać na współpracę ze startupami. Partnerstwo z EIT InnoEnergy pomoże nam docierać do najbardziej obiecujących firm, działających w obszarach związanych z transformacją energetyczną, aby wspierać ich rozwój i pomagać w skalowaniu ich działalności.”

Diego Pavia, dyrektor generalny w EIT InnoEnergy: „Sektor transportu przechodzi obecnie proces bezprecedensowych przemian. Firmy motoryzacyjne stoją przed wyborem – włączyć się w główny nurt zmian lub pozostać poza nim, tracąc wpływ na przyszły kształt sektora. Nasz partner wykorzystał okazję, by stanąć w awangardzie tej transformacji i aktywnie kształtować jej przebieg. Dlatego jesteśmy bardzo zadowoleni, że Grupa Volkswagen zdecydowała się dołączyć do grona naszych udziałowców i podnieść naszą współpracę na wyższy poziom. Połączone siły naszych 300 spółek portfelowych działających we wszystkich obszarach związanych z transformacją energetyczną i Grupy Volkswagen to szansa na realne przyspieszenie dekarbonizacji sektora transportu.”

Współpraca partnerów trwa już od 5 lat. Jako kluczowi gracze Europejskiego Aliansu Bateryjnego (EBA – European Battery Alliance) Grupa Volkswagen i EIT InnoEnergy aktywnie angażują się w budowę silnego i konkurencyjnego europejskiego przemysłu bateryjnego. Zgodnie z aktualnymi przewidywaniami roczny wkład tego sektora w PKB już w 2025 r. osiągnie wartość 250 mld EUR i stworzy cztery miliony bezpośrednich i pośrednich miejsc pracy. Firmy łączą także wspólne inwestycje. Zainwestowały w spółkę H2 Green Steel (zdekarbonizowana stal) i firmę Northvolt (gigafabryka baterii litowo-jonowych). W marcu 2021 r. Grupa Volkswagen ogłosiła, że do 2030 r. wraz z partnerami zbuduje w Europie sześć gigafabryk baterii o łącznej mocy 240 GWh.

Zrównoważony rozwój cyfrowy w polskich firmach przemysłowych i architektoniczno-budowlanych

43,5% przedsiębiorstw postrzega zrównoważone praktyki jako ważne, jednak brakuje do nich formalnego podejścia. Dążenie do jak najniższej emisyjności, analiza danych oraz ciąg dalszy cyfrowej transformacji – to główne trendy w zakresie zrównoważonych działań w najbliższych 5–10 latach. Najnowsze badanie Autodesk pokazuje, na jakim etapie dojrzałości w kontekście zrównoważonego rozwoju są firmy w Polsce.

Dynamicznie zamieniająca się sytuacja na świecie, nie tylko w kontekście dostępu do zasobów, ale też wyzwań związanych z sytuacją klimatyczną zmusza firmy do prowadzenia działań z zakresu zrównoważonego rozwoju. Aby zilustrować tę trajektorię zmian, Autodesk, we współpracy z ASM – Centrum Badań i Analiz Rynku, zrealizował badanie pt. Zrównoważony rozwój cyfrowy w polskich firmach przemysłowych i architektoniczno-budowlanych.

Zrównoważony rozwój ma ważne miejsce w strategii, ale generuje koszty

Z badania wynika, że zrównoważony rozwój zajmuje kluczowe miejsce w strategii korporacyjnej większości firm, lecz w bardzo wielu przypadkach brakuje do tego zagadnienia formalnego podejścia. Najdobitniej świadczy o tym fakt, że w niemal 70% zbadanych przedsiębiorstw nie funkcjonuje oddzielny zespół ds. zrównoważonego rozwoju.

Zdaniem większości badanych, inicjatywy z zakresu zrównoważonego rozwoju często nie są opłacalne – generują koszty, a nie przynoszą dodatkowego zysku. Niespełna 10% badanych firm zamierza wydać w najbliższych latach więcej niż 500 tys. euro na inwestycje z zakresu zrównoważonego rozwoju, a w 24% przedsiębiorstw kwota przeznaczona na ten cel najprawdopodobniej nie przekroczy 10 tys. Euro. Warto zwrócić uwagę na fakt, że 25% badanych wskazało „brak środków finansowych” jako ważne wyzwanie dla firmy w związku z realizacją celów zrównoważonego rozwoju.

„Koncepcja zrównoważonego rozwoju nie jest nowa, lecz po nowemu wpisuje się w krajobraz biznesowy. Obecnie wiele firm w Polsce włącza zrównoważony rozwój w swój cykl biznesowy nie na zasadzie „nice-to-have”, lecz jako „must-have” w planowaniu i realizacji działań. Wyniki badania pokazują, że tylko 35% badanych firm podjęło nowe inicjatywy na rzecz zrównoważonego rozwoju w ciągu ostatniego pół roku. Misją Autodesk jest wsparcie firm i ułatwienie działań związanych ze zrównoważonym rozwojem – dlatego cieszę się, że dzięki naszemu badaniu widzimy dokładnie w jakim miejscu znajdują się polskie firmy i jak możemy im pomóc.” – mówi Grażyna Kołodziejek, Country Marketing Manager, Autodesk

Oczekiwania klientów motorem napędowym zrównoważonego rozwoju

W zakresie zrównoważonego rozwoju, firmy najwięcej inwestują w ograniczanie zużycia energii i materiałów (84,5%). Co więcej, 47,4% firm uważa, że w ciągu najbliższych dwóch lat inwestycje w tym zakresie wzrosną. Kolejno zgodność z przepisami prawa (67,7%) oraz technologia i oprogramowanie (60,4 %) to pozostałe sektory, w które firmy inwestują najwięcej. Dla 68,5% firm, z punktu widzenia realizacji strategicznych celów z zakresu zrównoważonego rozwoju, największe znaczenie ma wdrażanie innowacji niskoemisyjnych.

Tym, co motywuje firmy do zaangażowania się w zrównoważony rozwój, są oczekiwania klientów oraz partnerów biznesowych, a także presja wywierana przez regulacje i siły rynkowe.

Technologia w zrównoważonym rozwoju

Rola technologii w zakresie wspierania zrównoważonego rozwoju jest kluczowa – szczególnie na etapie projektowania oraz produkcji. Mimo, że uczestnicy rynku mają świadomość znaczenia technologii dla powodzenia inicjatyw zrównoważonego rozwoju, przyznają, że ich obecne wykorzystanie w badanych branżach jest stosunkowo niewielkie.

Zaangażowanie w działania związane ze zrównoważonym rozwojem będą przynosić korzyści, ale wymierne efekty pojawią się dopiero w dłuższej perspektywie. W wielu przypadkach przekłada się to teraz na „opieszałość” w podejmowaniu zrównoważonych inicjatyw. 42% ankietowanych oczekuje od firm technologicznych uproszczenia procesu rejestrowania oraz sprawozdania w zakresie zrównoważonych podejść

Polska na tle innych krajów europejskich

W 2020 r. na zlecenie Autodesk przeprowadzono analogiczne badanie dotyczące zrównoważonego rozwoju na rynkach brytyjskim, irlandzkim, w krajach nordyckich oraz krajach Beneluksu (WBINB) pt. Digital Sustainability. The Path to Net Zero for Design & Manufacturing and Architecture, Engineering, & Construction (AEC) Industries. Przy porównaniu wyników badania można zaobserwować, że firmy w Polsce charakteryzują się mniejszą znajomością dyrektyw unijnych w zakresie zrównoważonego rozwoju, w większości są na etapie zapoznawania się z nimi oraz czekają na regulacje krajowe.

Szczegółowe informacje i pełna wersja raportu dostępna jest pod adresem: autodesk.pl/sustainability

Metodologia badania
Raport powstał na podstawie wyników badania ilościowego wśród N=200 firm. Badanie zostało zrealizowane techniką CATI (wywiadów telefonicznych wspomaganych komputerowo), na przełomie maja i czerwca 2021 r. wśród managerów, kierowników wyższego stopnia, dyrektorów i osób decyzyjnych. W badaniu zastosowano celowy dobór próby. N=100 firmy przemysłowe (D&M), N=50 firmy budowlane (Construction), N=50 biura architektoniczne (A&C). Dodatkowo badanie zostało uzupełnione 11 wywiadami pogłębionymi z przedstawicielami wyżej wymienionych branż.

Aż 1/3 Polaków zdarzyło się skłamać na rozmowie o pracę, a dla 2/3 spotkanie z rekruterem oznacza stres. Wyniki badania

Badanie przeprowadzone przez serwis InterviewMe wykazało, że aż 34% kandydatów nie czuje stresu przed rozmową kwalifikacyjną. Jednocześnie 33% badanych przyznaje się do okłamania rekrutera. Najtrudniejsze pytanie zadawane kandydatom brzmi: Co powiedziałby o Tobie Twój poprzedni szef?

Badanie Jak przebiega rozmowa kwalifikacyjna w Polsce? zostało przeprowadzone w dniach 13-28 października 2021 roku. Wzięły w nim udział 474 osoby. Respondenci odpowiadali na pytania dotyczące najczęściej i najrzadziej zadawanych pytań na rozmowie o pracę.

Ankieta wykazała, że najczęściej zadawane przez rekruterów pytania to:

  • Powiedz nam coś o sobie.
  • Dlaczego chcesz u nas pracować?
  • Jak dowiedziałeś/aś się o tej ofercie pracy?
  • Jakie są Twoje mocne strony?

Co ciekawe, nie istnieje jedno uniwersalne pytanie, które pada na każdej rozmowie o pracę. To oznacza, że na spotkanie z rekruterem należy przygotować się bardzo dokładnie, nie oczekując, że zrealizuje się konkretny schemat rozmowy. Co prawda pytania zadawane przez rekruterów są typowe, ale ich zestaw zależy zarówno od pytającego, jak i od kandydata, branży czy stanowiska. — podsumowuje Marta Rojewska, autorka badania.

Ankietowani zostali również poproszeni o wskazanie tematów, które decydują się poruszyć na rozmowie kwalifikacyjnej. Co ciekawe, tylko 13% kandydatów pyta o benefity oferowane przez firmę.

W badaniu znajduje się również lista nietypowych pytań, zadawanych przez rekruterów, takich jak: Po co tu przyszedłeś bez CV?, Akceptujesz to, że szef ma czasem kaprysy? czy też Jak wytłumaczyłbyś kosmicie, jak przyrządzić omlet?

Rozmowa kwalifikacyjna z polskim rekruterem nie powinna zaskoczyć kandydata do pracy. Bardziej zaawansowane techniki selekcji kandydatów, jak np. pytania behawioralne, wykorzystywane są rzadko. Z kolei niepokojąco często polscy rekruterzy i pracodawcy decydują się zadawać pytania bardzo prywatne, dotyczące stanu cywilnego, potomstwa czy nawet niektórych kwestii związanych z życiem seksualnym kandydatów. — zauważa Wojciech Martyński, ekspert kariery w InterviewMe.

Oto inne ciekawe wyniki analizy:

  • Aż 46% z nas nie ma żadnych trudności z odpowiadaniem na pytania behawioralne.
  • Najczęściej (w 47% przypadków) rozmowa o pracę trwa 30 minut.
  • Pytania o zainteresowania nigdy nie usłyszało na rozmowie kwalifikacyjnej 12% badanych.
  • Tylko 9% badanych pyta o możliwość pracy zdalnej.
  • Najczęściej zadawanym przez kandydatów pytaniem jest pytanie o obowiązki na danym stanowisku. Zadaje je zawsze 64% badanych.

Inwestorzy wciąż aktywni w regionie EMEA

Jak wynika z najnowszego raportu Colliers, III kwartał br. na rynkach nieruchomości w regionie EMEA (Europa, Bliski Wschód i Afryka) upłynął pod znakiem dobrej koniunktury. Trend wzrostowy ma się utrzymać na głównych rynkach także w kolejnych miesiącach.

Od lipca do września, w wiodących miastach Europy, m.in. Londynie, Mediolanie, Paryżu i Frankfurcie, doszło do finalizacji kilku dużych transakcji zakupu pojedynczych aktywów. Potwierdza to wzrost zaufania inwestorów w stosunku do słabszego początku roku. Dla inwestorów poszukujących możliwości bezpiecznego ulokowania kapitału magnesem pozostają najlepsze aktywa biurowe zlokalizowane w centrach stolic państw.

– Wprowadzenie szczepień w całej Europie umożliwiło podróżowanie oraz pozwoliło większej liczbie kupujących na wizytację obiektów do zakupu. Znacznie zwiększyło to poziom zaufania oraz zachęciło inwestorów do wykorzystania okazji pojawiających się na rynkach i w różnych klasach aktywów — powiedział Luke Dawson, dyrektor zarządzający ds. transgranicznych rynków kapitałowych w regionie EMEA, Colliers.

W głównym obszarze zainteresowania inwestorów nadal znajdują się aktywa logistyczne, co wiąże się z ciągłym rozwojem handlu elektronicznego i ograniczeniami łańcucha dostaw uwypuklonymi przez pandemię.

Inwestorzy wciąż pozostają ostrożni w odniesieniu do mocno dotkniętych pandemią nieruchomości handlowych i hotelowych, jednak na niektórych rynkach, np. w Hiszpanii, aktywność w tych sektorach zaczyna rosnąć. Powrót turystów i osób podróżujących służbowo sprawia, że wartość niektórych aktywów, szczególnie hotelowych, może być niedoszacowana i tym samym mogą one stanowić dobrą okazję inwestycyjną.

Nadal dużym zainteresowaniem wśród inwestorów instytucjonalnych i indywidualnych w regionie cieszą się nieruchomości mieszkaniowe, w szczególności obiekty pod wynajem (ang. build-to-rent, BTR) zlokalizowane w obszarach miejskich w całym regionie.

Eksperci Colliers przewidują, że aktywność na rynkach EMEA utrzyma się także w IV kwartale, przy czym inwestorzy będą uważnie przyglądać się wzrostowi liczby przypadków COVID w miesiącach zimowych. Duże znaczenie dla nich będą miały wyniki negocjacji koalicyjnych w krajach, w których niedawno odbyły się wybory, np. w Niemczech i Czechach, choćby w kontekście rosnącej kontroli inwestycji na rynku mieszkaniowym w miastach takich, jak Berlin.

Niezależnie od krótkoterminowych trendów, w miarę zbliżania się nowego roku, oczekuje się, że nastroje pozostaną pozytywne.

– Inwestorzy wierzą, że sytuacja na rynku się odwróciła. W związku z tym dostosowują oni swoje strategie pod kątem powrotu stabilnego wzrostu gospodarczego i koncentrują się na zrównoważonym rozwoju, który w nadchodzących latach będzie pozytywnie kształtować regionalne rynki nieruchomości — powiedział Richard Divall, dyrektor ds. transgranicznych rynków kapitałowych w Colliers.

Niewielkie spadki w Wielkiej Brytanii

W III kwartale w brytyjski sektor nieruchomości zainwestowano ok. 11 mld funtów. To o 10% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, ale ok. 5 mld funtów mniej niż w II kwartale br. Jedocześnie wynik ten jest o ok. 25% poniżej pięcioletniej średniej kwartalnej. Spowolnienie to przypisuje się czynnikom sezonowym, takim jak wakacje, a także obowiązującym ograniczeniom w podróżowaniu i zawirowaniom związanym z tzw. „pingdemią”, czyli wprowadzeniem krajowego systemu śledzenia rozprzestrzeniania się COVID.

Rekordowa transakcja we Frankfurcie

Zakup budynku Tower 1 w kompleksie FOUR we Frankfurcie za ok. 1,4 mld euro przez firmę Allianz był największą krajową transakcją dotyczącą pojedynczego składnika aktywów w 2021 roku. Biura pozostają w Niemczech dominującą klasa aktywów – stanowią przedmiot 50% transakcji. Daleko w tyle pozostały aktywa handlowe, których udział w wolumenie wyniósł 16%.

Mniejsze transakcje we Francji

W ostatnich miesiącach obserwujemy gwałtowny napływ kapitału do miast regionalnych Francji. Na celownikach inwestorów, w dużej mierze również zagranicznych, znajdują się głównie aktywa logistyczne i handlowe. Podczas gdy całkowity wolumen transakcji w III kw. jest niższy niż w ubiegłym roku, ich liczba wykazuje mniejszy spadek. To efekt tego, że rynek ponownie skupił się na mniejszych transakcjach, głównie w przedziale od 50 do 100 mln euro.

We Włoszech dominuje logistyka

Transakcje w sektorze magazynowym stanowiły prawie 50% kwartalnego wolumenu inwestycji we Włoszech — to nowy rekord odzwierciedlający post-pandemiczne realia handlowe związane z dostawami na żądanie. W ciągu ostatniego roku włoski rynek inwestycyjny zdominowali inwestorzy zagraniczni – odpowiadają za 74% całkowitego wolumenu.

Rywalizacja o hiszpańskie hotele

Wraz ze zniesieniem ograniczeń w podróżowaniu po Europie inwestorzy zdali sobie sprawę, że niektóre aktywa hotelarskie mogą być niedoszacowane. To sprawiło, że III kwartał w Hiszpanii upłynął pod znakiem zaciętej rywalizacji o udział w sektorze hotelarskim. Powrót turystów na hiszpańskie plaże spowodował, że wartość inwestycji w tym sektorze przekroczyła 1,2 mld euro. Uwagę inwestorów przyciągają także aktywa alternatywne, m.in. centra przetwarzania danych i domy opieki.

Rosnący apetyt na nieruchomości typu core i rynek PRS w Polsce

W III kw. 2021 Polska odnotowała wolumen transakcji na poziomie ok. 1,5 mld euro. Od początku roku odbyło się tu blisko 40 transakcji, w których właścicieli zmieniło  sześćdziesiąt nieruchomości.

– Choć w głównych klasach aktywów odnotowujemy spadek aktywności inwestorskiej, został on zrekompensowany m.in. przez sektor PRS, którego udział w wolumenie transakcji wyniósł 15%. Tylko w tym roku w siedmiu transakcjach o łącznej wartości
600 mln euro inwestorzy podpisali umowy na budowę ok. 5 500 mieszkań pod wynajem – mówi Dorota Wysokińska-Kuzdra, Senior Partner, Dyrektor Działu Corporate Finance i Living Services na region Europy Środkowo-Wschodniej, Colliers.

Do największych transakcji w tym sektorze należało nabycie przez Heimstaden Bostad od Budimex Nieruchomości 2 496 mieszkań zlokalizowanych w głównych miastach Polski i podpisanie przez NREP umowy z YIT na realizację 1 071 mieszkań w Warszawie.

Ożywienie widać także w segmencie akademików prywatnych. W III kw. doszło tu do finalizacji dwóch transakcji na ponad 300 unitów łącznie.

Powoli wraca aktywność także na rynkach biurowym i magazynowym. Zwłaszcza ten ostatni cieszy się dużym zainteresowaniem inwestorów.

– Warszawa pozostaje w centrum aktywności inwestorów zainteresowanych rynkiem biurowym. Nabycie przez Morgan Stanley od DWS biurowca Metropolitan w warszawskim CBD za kwotę 240 mln euro oraz sprzedaż przez Echo Investment budynków G i H w inwestycji Browary Warszawskie funduszowi DEKA za 150 mln euro tworzą nowy punkt odniesienia do wycen w postpandemicznej rzeczywistości, a także świadczą o dużym apetycie inwestorów na nieruchomości typu core oraz ich zaufaniu do rozwoju warszawskiego sektora biurowego w perspektywie długoterminowej – mówi Piotr Mirowski, Senior Partner, Dyrektor Działu Doradztwa Inwestycyjnego Colliers w Polsce. – Wciąż dynamicznie rozwija się sektor magazynów. Wolumen transakcji w tej grupie aktywów utrzymuje się na wysokim poziomie przy rekordowej płynności, która tworzy dodatkową zwyżkową presję na ceny.

W ciągu trzech kwartałów 2021 r. sprzedano już ponad 2,1 mln mkw. nowoczesnej powierzchni magazynowej o łącznej wartości 1,6 mld euro. Przykładami transakcji z tego sektora są m.in. nabycie portfela pięciu parków logistycznych o łącznej powierzchni 209 000 mkw. GLA przez spółkę Reino Capital w imieniu Grosvenor Group, a także zakup gdańskiego parku logistycznego o powierzchni ok. 52 000 mkw. GLA przez firmę Generali. Sprzedającym był 7R.

Raport Colliers EMEA Market Snapshot – Q3 2021 można pobrać tutaj.

Wykładnia celowościowa a nie gramatyczna – po interwencji Rzecznika MŚP WSA w Szczecinie uchylił decyzję ZUS

Już kolejny WSA podzielił opinie rzecznika, że przy przyznawaniu zwolnienia ze składek liczy się wykładnia celowościowa a nie gramatyczna. Sąd potwierdził, że ustawodawca chciał przyznać tę ulgę faktycznie prowadzącym wymienioną w rozporządzeniu działalność a nie mającym wymieniony w rozporządzeniu kod PKD wpisany w REGON. W tym przypadku przedsiębiorca prowadzący realnie Agencję Eventową, której działalność została faktycznie zabroniona, nie otrzymałby zwolnienia ze składek pomimo, że PKD jego działalności było wymienione w rozporządzeniu tylko dlatego, że jako wiodące PKD miał w REGON wpisaną działalność doradczą.

Do Biura Rzecznika MŚP w Gdańsku zwrócił się przedsiębiorca, któremu ZUS na podstawie art. 31zo ust. 8 ustawy o COVID-19 odmówił zwolnienia z obowiązku opłacenia należności z tytułu składek za okres od 1 lipca 2020 r. do 30 września 2020 r. z uwagi na okoliczność, że podany przez przedsiębiorcę we wniosku o zwolnienie ze składek kod PKD przeważającej działalności 93.29.Z nie był zgodny z kodem przeważającej działalności podanym w rejestrze REGON. W ocenie organu kod PKD przeważającej działalności wpisany w rejestrze REGON na dzień składania przez przedsiębiorcę wniosku nie uprawniał do zwolnienia z obowiązku opłacania składek.

Rzecznik MŚP nie zgadzając się z decyzją ZUS wniósł skargę na ww. decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie. Decyzji ZUS zarzucił przede wszystkim naruszenie przepisów prawa materialnego, które miało wpływ na wynik sprawy, tj. art. 31zo ust. 8 ustawy COVID-19 poprzez bezzasadną odmowę przyznania przedsiębiorcy prawa do zwolnienia z obowiązku opłacania należności z tytułu składek za lipiec, sierpień i wrzesień 2020 roku wynikającą z bezpodstawnego przyjęcia, że dla przyznania ww. wsparcia konieczne jest prowadzenie przez płatnika przeważającej działalności według kodu PKD określonego ww. przepisie, a uwzględnionego w rejestrze REGON płatnika na dzień składania przez niego wniosku o zwolnienie, podczas gdy z przepisu tego wynika, iż ulgę należy przyznać, jeżeli płatnik na dzień złożenia wniosku rzeczywiście prowadzi działalność gospodarczą oznaczoną według PKD jako rodzaj przeważającej działalności z jednym ze wskazanych kodów, a art. 31zo ust. 8 ustawy o COVID-19 w celu weryfikacji tego warunku nie zawiera odesłania do rejestru REGON.

Po interwencji Rzecznika MŚP Wojewódzki Sąd Administracyjny w Szczecinie uchylił decyzję Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w przedmiocie odmowy zwolnienia z obowiązku opłacania należności z tytułu składek za okres od 1 lipca 2020 r. do 30 września 2020 r.

WSA w Szczecinie w wydanym wyroku wskazał między innymi, że z przepisów ustawy o COVID-19 obowiązujących w dniu złożenia wniosku nie wynikało, żeby organ, przy ocenie spełnienia przesłanek, związany był wyłącznie danymi wynikającymi z urzędowych rejestrów, w tym dotyczących kodów PKD. Oznacza to, że przedsiębiorca prowadzący rzeczywistą działalność gospodarczą odpowiadającą treści kodów PKD wymienionych w art. 31zo ust. 8 ustawy o COVID-19, jako przeważającą może zgłosić wniosek dowodowy w celu wykazania prawidłowego kodu PKD uprawniającego do skorzystania przez niego z ww. ulgi innego niż wydruk z bazy REGON.

3T Office Park emituje obligacje o wartości 105 mln zł

  • 3T Office Park Sp. z o.o. wyemitowała obligacje o wartości 105 mln złotych.
  • Całość emisji została objęta przez inwestorów instytucjonalnych.
  • Organizatorem i agentem emisji był Michael / Ström Dom Maklerski.

Warto zauważyć, że obligacje w całości objęły renomowane fundusze inwestycyjne, co świadczy o jakości naszego projektu, największego spośród realizowanych w historii Gdyni i bez wątpienia jednego z najbardziej atrakcyjnych obiektów biurowych w Trójmieście. Należy podkreślić sprawny przebieg transakcji, wynikający przede wszystkim z profesjonalizmu i zaangażowania domu maklerskiego – mówi Sergiusz Gniadecki, inwestor biurowca, prezes zarządu w 3T Office Park Sp. z o.o. 

Wyłącznym organizatorem i agentem emisji był Michael / Ström Dom Maklerski. Rolę doradcy prawnego w transakcji pełniła kancelaria DJM Dubiński Jeleński Masiarz i Wspólnicy.

Największy projekt biurowy w Gdyni

Biurowiec 3T Office Park otrzymał formalną zgodę na użytkowanie w październiku 2021 roku. Trzy wieże o łącznej powierzchni 38 460 m2 GLA znajdują się na granicy dobrze skomunikowanych gdyńskich dzielnic: Wzgórze Św. Maksymiliana i Redłowo. Wraz z biurowcami usytuowanymi przy ul. Łużyckiej oraz Pomorskim Parkiem Naukowo-Technologicznym obiekt tworzy najważniejsze centrum biznesowe w Gdyni i jedno z największych w Trójmieście. W bezpośrednim sąsiedztwie inwestycji znajduje się ponadto szereg obiektów handlowych, sportowych i rekreacyjnych.

Budynek posiada certyfikaty: BREEAM Interim na poziomie „Excellent” oraz „Obiekt bez barier, przyznawany przez Fundację „Integracja”. 3T Office Park zdobył także nagrodę „Best Office Development Poland 2020-2021” w konkursie European Property Awards.

Na liście potwierdzonych najemców biurowca znajdują się Asseco Poland S.A., Wartsila Polska, Maersk Polska, centrum medyczne i stomatologiczne Medicover, restauracja Meating Point oraz żłobek i przedszkole Mały Einstein. Warto podkreślić, że tegoroczna umowa inwestora 3T Office Park z Asseco Poland na wynajem ponad 3700 m2 należy do największych na Północy kraju od rozpoczęcia pandemii.

Elastyczna praca nową walutą przyciągania i zatrzymywania najlepszych talentów

78% specjalistów i menedżerów chce móc wykonywać pracę indywidualną w skupieniu w domu, a 56% z nich chce pracować kreatywnie z domu. Na to, jak bardzo kadra wyższego szczebla docenia elastyczność w miejscu pracy wskazuje również to, że co dziesiąty respondent byłby w stanie zaakceptować obniżkę wynagrodzenia w zamian za zwiększenie możliwości pracy zdalnej.

Druga edycja raportu Antal oraz Cushman & Wakefield „Elastyczność specjalistów i menedżerów na rynku pracy” opisuje trendy m.in. w zakresie elastyczności specjalistów i menedżerów w kontekście czasu pracy, miejsca jej wykonywania, ale także – zajmowanej przez nich roli.

Wkroczyliśmy w pewnym sensie w wyjątkowe czasy, kiedy pierwszy raz możemy decydować o stylu pracy w zależności od jej specyfiki czy konkretnych zadań do wykonania. Pojawiają się też setki nowych możliwości – między innymi dostęp do kompetencji ulokowanych w jakimkolwiek miejscu na świecie. 41% ankietowanych w ogóle nie pracuje w biurze, natomiast niemal co trzeci specjalista wrócił do pracy w modelu hybrydowym, łącząc pracę z biura z pracą zdalną. Pracodawcy, którzy chcą zatrzymać najlepszych ludzi teraz i w przyszłości, będą musieli umieścić pojęcie elastycznej pracy na pierwszym miejscu i wokół niego budować strategię działania firmy – mówi Artur Skiba, Prezes Zarządu Antal.

Pracownicy, których firmy pozwalają im decydować, kiedy, gdzie i jak pracują, byli bardziej zadowoleni ze swojej pracy, osiągali lepsze wyniki i postrzegali swoją firmę jako bardziej innowacyjną niż konkurenci, którzy nie oferowali takiego wyboru – komentuje Magdalena Stańczuk, Senior Workplace Strategy Consultant, Cushman & Wakefield.

Zachwiany work-life balance

Ponad 30% specjalistów i menedżerów uważa, że pracuje więcej niż przed pandemią i ma trudności w rozgraniczaniu czasu pracy i czasu wolnego. Przy tym ponad połowa ankietowanych jest zdania, że pracuje tyle samo co zwykle i również tyle samo czasu przeznacza na rozwój prywatny. 67% pracujących w branży IT i telekomunikacji jest zdania, że ilość ich pracy się nie zmieniła. Natomiast co 5 ankietowany reprezentujący branżę nieruchomości oraz budowlaną twierdzi, że obecnie pracuje mniej niż zwykle.Zachwiany work-life balance

Zgodnie z Raportem Płacowym Antal z marca 2021 roku prawnicy skorzystali najbardziej podczas pandemii. Ich średnie miesięczne wynagrodzenie wyniosło 12 742 zł brutto. Na bardzo dobry rok zarówno dla kancelarii, jak i prawników in-house wpłynęła sytuacja gospodarcza – zmiany w prawie podatkowym i prawie pracy. Może być to powiązane z tym, że ¾ specjalistów i menedżerów reprezentujących kancelarie prawnicze uważa, że pracuje więcej niż do tej pory i nie jest im łatwo rozgraniczyć czas pracy od czasu wolnego – komentuje Agnieszka Tymoszyk, Senior Client Manager, Antal.

Jakie zadania wykonywane są efektywniej z domu, a jakie z biura?

Kwestia pracy zdalnej dzieli menedżerów oraz pracowników korporacji na dwie niemal równe grupy. Jedni twierdzą, że to praca poza biurem daje większą efektywność. Drudzy uważają, że prawdziwa praca jest w biurze i jeśli nie widzą swoich pracowników, to znaczy, że oni nie pracują. 88% badanych uważa, że pracodawcy powinni oferować większe możliwości pracy zdalnej, a 86% respondentów, że biura powinny być bardziej elastyczne i zapewniać szybką zmianę miejsc dla pracowników w zależności od wykonywanych zadań.Jakie zadania wykonywane są efektywniej z domu, a jakie z biura

W przypadku spotkań specjaliści i menedżerowie zdecydowanie preferują biuro niż dom bądź inne miejsce, z którego mogliby łączyć się online. Ankietowani zauważają potrzebę budowania zaangażowania poprzez kontakty face to face, szczególnie w przypadku burzy mózgów w zespole (59%), spotkań zewnętrznych z potencjalnym klientem (57%) oraz wewnętrznych w ramach firmy (56%). W przypadku pracy indywidualnej oraz kreatywnej ankietowani preferują wykonywanie swoich obowiązków z domu – odpowiednio 78% i 56%.

Jest wiele argumentów za i przeciw pracy zdalnej, ma ona tyle samo przeciwników, co zwolenników.

Z badania “Elastyczność specjalistów i menedżerów w dobie zmiany” wynika jednak jasno, że łączenie pracy z biura i domu to przyszłość. Już teraz większość warszawskich firm wdraża schemat 2 na 3, co oznacza, że zależnie od firmy pracujemy 2 dni w domu, a 3 w biurze, albo odwrotnie – komentuje Dominika Kowalska, Associate, Workplace Strategy, Office Department, Cushman & Wakefield. Część firm w ogóle nie wyznacza stałego miejsca pracy, można pracować wyłącznie zdalnie.

Te scenariusze sprawiają, że coraz więcej pracowników biurowych, którzy mogą wykonywać pracę niezależnie od miejsca, będzie chciało w tej kwestii elastyczności – dodaje.

Planowanemu ograniczeniu liczby stałych stanowisk pracy towarzyszy potrzeba zwiększenia liczby salek do spotkań, miejsc do samodzielnej pracy, a także powiększenia przestrzeni przeznaczonych na nieformalne spotkania – mówi Kacper Remiśko, Associate, Office Department, Cushman & Wakefield.

Wideokonferencje ważnym aspektem organizacji dnia w pracy

Jednym z rezultatów pandemii jest wzrost znaczenia i organizowania wideokonferencji. Połowa specjalistów i menedżerów stwierdza, że w tygodniu poświęca na spotkania online poniżej 5 godzin. ¼ spędza tygodniowo od 6 do 10 godzin, a 11% badanych poświęca od 11 do 15 godzin na wideokonferencje. Ponad połowa badanych jest zdania, że liczba wirtualnych spotkań w ciągu tygodnia jest odpowiednia, podczas gdy więcej niż co 5 specjalista uważa, że jest ich zbyt dużo.
praca zdalna

Wchodząc w nowy rok 2021 kadry zarządzające przedsiębiorstwami miały świadomość, że system pracy zdalnej to coś, co bez wątpienia pozostanie z nami na dłużej i należy kontynuować działania związane z wdrażaniem narzędzi i rozwiązań, które powodują jej usprawnianie i płynność, a tym samym cyfrowy rozwój organizacji. Jednym z takich narzędzi są aplikacje i programy pozwalające na spotkania online.

Czas poświęcany na wideokonferencje wpływa na organizację dnia pracy i na zmniejszenie ilości godzin przeznaczanego na pozostałe zadania w ciągu dnia. Pracodawcy powinni odpowiednio dobierać liczbę i pory dnia na wideokonferencje, aby pracownik nie poczuł się nimi zmęczony. Warto zadbać o odpowiednie przeszkolenie kandydata co do ergonomii pracy i korzystania z tego typu narzędzi, potrzebnych przerw, aby spotkania w formie on-line nie były ani trochę mniej efektywne niż te in-person – komentuje Karolina Bucka, Team Leader Antal, IT Services. Według dyrektora i założyciela Stanford Virtual Human Interaction Lab, profesora Jeremy Bailensona spędzanie godzin na platformach do wideorozmów niesie za sobą konsekwencje psychologiczne. Zarówno ilość kontaktu wzrokowego, jaki nawiązujemy na czacie wideo, jak i wielkość twarzy na ekranach jest nienaturalna. Dodatkowo, takie aspekty jak widok siebie podczas czatów wideo w czasie rzeczywistym czy liczba zdalnie przechwyconych informacji i bodźców jest męcząca – dodaje.

O badaniu

Badanie Antal oraz Cushman & Wakefield „Elastyczność specjalistów i menedżerów na rynku pracy” zostało zrealizowane metodą CAWI na próbie 1384 specjalistów i menedżerów w II kwartale 2021 roku. Raport do pobrania na stronie: https://antal.pl/wiedza/raport/elastycznosc-specjalistow-i-menedzerow-na-rynku-pracy

Dziś liczy się tylko Fed i RPP

Kalendarz marko jest dziś na tyle przepełniony, że o podwyższoną zmienność nie powinniśmy się martwić. Szczególna uwaga jednak będzie skupiona na wydarzeniach wieczornych, kiedy Rezerwa Federalna będzie podejmować decyzje o kształcie prowadzonej polityki pieniężnej w przyszłości. Zatem dolar, złoto, obligacje oraz indeksy mogą być szczególnie wrażliwe na doniesienia. Na krajowym podwórku dziś decyzja RPP. W ostatnich dniach narosły oczekiwania na kolejny ruch na stopach procentowych.

FOMC najprawdopodobniej ogłosi stopniowe ograniczanie zakupu obligacji na obecnym posiedzeniu. Aktualnie wynoszą one 120 mld USD i rynek oczekuje, że Fed zacznie redukować je sukcesywnie o 15 mld USD w proporcach: 10 mld USD obligacje skarbowe i 5 mld USD listy zastawne. Program zakończył by się w połowie 2022 roku. Takie działania rynek w dużej mierze już wycenił, więc jeśli nic nowego się nie pojawi, wówczas możemy obserwować sprzedaż faktów. Pamiętajmy o narosłej długiej pozycji na dolarze na kontraktach futures. To stwarza ryzyko realizacji zysków.

Prawdopodobieństwo takiego ruchu ze strony Fed-u jest wysokie, a wynika to z faktu, że „znaczący dalszy postęp” w kierunku celu inflacyjnego i poziomu zatrudnienia (który Fed wskazał w grudniu jako warunek wstępny taperingu) najprawdopodobniej już nastąpił na co wskazują liczne wypowiedzi urzędników amerykańskich. Przypomnijmy, że zakupy od lutego 2020 roku zwiększyły stan posiadania papierów wartościowych przez Fed o 4,2 bln USD i aktualnie przekraczają 8 bln USD. To równowartość 35 proc. PKB USA. Zanim Rezerwa Federalna po raz pierwszy rozpoczęła masową politykę luzowania ilościowego (kryzys subprime), jej zasoby obligacji wynosiły ok 5 proc. PKB z niewielkimi wahaniami. To pokazuje skalę działania.

Rynki finansowe będą chciały otrzymać jakąkolwiek wskazówkę dotyczącą daty pierwszej podwyżki stóp procentowych. W tym momencie nie powinniśmy oczekiwać żadnych zmian do początku 2023 roku. Jerome Powell na konferencji prasowej będzie starał się nie podsycać tych oczekiwań jeszcze bardziej.

Dawno nie było tak gorąco wokół NBP oraz decyzji w sprawie stóp procentowych w naszym kraju. Po ostatnim odczycie inflacyjnym (6,8 proc. r/r) narosły oczekiwania co do podwyżki na dzisiejszym posiedzeniu. Konsensus PAP-u zakłada wzrost o 50 pb., natomiast prognozy podawane przez agencję Bloomberg zostały zmienione w ostatnim czasie z 25 pb do 75 pb. Osobiście uważam, że dziś istotniejsze dla PLN będzie komunikat, czy rozpoczęliśmy cykl czy nie. Nasz konsensus zakłada podwyżkę o 25 pb. w listopadzie oraz 25 pb. w grudniu. Frakcja gołębi w NBP nadal jest silna i uważam, że musi zaistnieć pewien kompromis w całej RPP. Złotemu nie pomagał w ostatnim czasie ranking bankierów centralnych robiony przez Global Finance. Prezes Glapiński otrzymał notę C, podobnie jak przedstawiciele instytucji na Ukrainie i Białorusi. To najgorsza ocena w Europie, która dodatkowo psuje i tak kiepski wizerunek polskiego banku.

Łukasz Zembik
DM TMS Brokers

Październik 2021 r. w TIM SA: ponad miliard przychodów od początku roku, miesięczny rekord sprzedaży online

Ze wstępnych szacunków wynika, że w październiku 2021 r. miesięczne przychody TIM SA ze sprzedaży netto towarów i usług związanych bezpośrednio ze sprzedażą towarów wyniosły 120,2 mln zł (+37,2% r/r). To drugi najlepszy miesiąc od rozpoczęcia działalności przez TIM. Suma przychodów po 10 miesiącach 2021 r. przekroczyła 1,03 mld zł (+35,1% r/r).

Październikowe przychody ze sprzedaży online realizowanej samodzielnie przez klientów po raz drugi w historii i podobnie jak miesiąc wcześniej przekroczyły 80 mln zł, osiągając rekordowy poziom 85,9 mln zł (+39,5% r/r). Ich suma od stycznia do października 2021 r. wynosi już 728,4 mln zł (+34,7% r/r).

Październik 2021 roku już przeszedł do historii TIM-u. To będzie miesiąc-symbol, w którym przychody ze sprzedaży TIM-u, liczone narastająco od początku roku, po raz pierwszy przekroczyły miliard złotych – mówi Krzysztof Folta, prezes Zarządu TIM SA. – Nie osiągnęlibyśmy tego, gdy nie zaufanie rynku, które utrzymujemy ze strony dotychczasowych, ale i ciągle pozyskujemy u nowych klientów. To jeden z najważniejszych elementów wspierających sprzedaż online. Receptą na nie jest nie tylko szeroka oferta asortymentowa, ale i kompetentny zespół – zarówno w TIM-ie, jak i u naszego partnera logistycznego 3LP. Bez sprawnych, kompleksowych rozwiązań logistycznych nie ma szans na sukces w e-commerce. Doceniają je nie tylko klienci TIM-u, ale i innych firm sprzedających online, które korzystają z usług 3LP. Wierzę, że w już wkrótce docenią je także inwestorzy w związku z planowaną przez nas ofertą publiczną i debiutem spółki na warszawskim parkiecie – dodaje Krzysztof Folta.

Idealny pracodawca dla fachowca, czyli jaki?

Rozpoznawalny, stabilny, dobrze zlokalizowany i terminowy w kwestii wynagrodzeń – taki jest najczęściej pracodawca, którego preferują pracownicy fizyczni badani przez Pracuj.pl. Według raportu „Fachowcy o lepszej pracy” 8 na 10 pracowników fizycznych zwraca podczas rekrutacji uwagę na opinię firmy. Jednak powody decydujące o wyborze oferty konkretnego pracodawcy są tak różne, jak profile kandydatów.

  • Co piąty badany pracownik fizyczny ma złe relacje ze swoim szefem.
  • 85% fachowców jest skłonnych przyjąć nową ofertę zatrudnienia.
  • Dobry pracodawca oferuje odpowiednią pensję, łatwy dojazd i stabilizację.
  • Pracownicy fizyczni preferują rozpoznawalnych i stabilnych pracodawców.
  • 80% fachowców zwraca podczas rekrutacji uwagę na opinię firmy.

W poszukiwaniu dobrego pracodawcy

W dwóch poprzednich materiałach poświęconych raportowi Pracuj.pl „Fachowcy o lepszej pracy” przyglądaliśmy się postawom rekrutacyjnym pracowników fizycznych i ich podejściu do zarobków i podwyżek. W ostatniej odsłonie serii przedstawiamy natomiast portret wymarzonego środowiska pracy, jaki wyłania się z wypowiedzi badanych fachowców.

Czym charakteryzuje się według pracowników fizycznych dobry pracodawca? Najlepiej pracuje się im dla rozpoznawalnych i transparentnych firm, cieszących się dobrą rynkową opinią i gwarantujących stabilność zatrudnienia. Bardzo istotną kwestią jest regularne wywiązywanie się ze zobowiązań wobec zespołu, jak również przejrzysta komunikacja warunków zatrudnienia. Przyjrzyjmy się dokładniej portretowi dobrego pracodawcy, jaki tworzą badani fachowcy.W poszukiwaniu dobrego pracodawcy

Z szefem za pan brat, lecz czegoś brak

Jak wynika z najnowszych badań Pracuj.pl, relacje większości fachowców z obecnymi przełożonymi można określić jako przynajmniej przyzwoite. Połowa badanych przyznaje, że ich szef szanuje ich zdanie, traktując pracownika po partnersku, a tylko 20% nie zgadza się z tym stwierdzeniem. Warto zauważyć, że badani nieco częściej czują się doceniani przez przełożonych poprzez pochwały (51% respondentów) niż poprzez realne podwyżki i premie (44%). Wciąż jednak mówimy o sytuacji, w której zdecydowana mniejszość fachowców wyrażała wyraźnie negatywne odczucia wobec szefów.

Jak podkreślaliśmy w poprzednich materiałach serii, zdecydowana większość pracowników fizycznych byłaby gotowa przyjąć atrakcyjną ofertę nowej pracy. Jaki powinien być pracodawca, który zachęci fachowca do zmiany miejsca zatrudnienia?

Zdecydowanie najczęściej wskazywanym czynnikiem decydującym o wyborze pracodawcy jest dla nich odpowiednie oferowane wynagrodzenie – 82% badanych wymieniło je wśród trzech najbardziej istotnych kwestii przy ocenie pracodawcy. Dominujące znaczenie zarobków jako motywacji do zmiany pracy przetacza się w wielu badaniach Pracuj.pl i jest wspólne dla wszystkich grup kandydatów. Nie da się jednak ukryć, że czynnik ten zyskuje dodatkowe znaczenie w sytuacji rosnącej presji płacowej i rywalizacji o kandydatów.

W poszukiwaniu dobrego pracodawcy 2

Warto jednocześnie zauważyć, że duży udział respondentów wskazał również łatwy i szybki dojazd (53%) oraz stabilność i bezpieczeństwo firmy (45%) wśród najważniejszych cech pracodawcy oferującego pracę. To dwa czynniki, które wyraźnie wybijają się na tle innych kwestii. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na kwestie stabilności i bezpieczeństwa firmy.

Mimo, że nie spełniły się negatywne scenariusze dla gospodarki tworzone przez część ekspertów na początku pandemii COVID-19, stabilizacja utrzymała się na dobre na szczycie listy ważnych cech nowego miejsca pracy dla fachowców. Z jednej strony obserwujemy więc wśród pracowników fizycznych świadomość szansy na wyższe wynagrodzenia zarówno w razie zmiany pracy, jak i w przypadku negocjacji z obecnym pracodawcą. Z drugiej strony ważne dla tej grupy jest także bezpieczeństwo miejsca zatrudnienia. Te dwie tendencje zdają się być kluczowe dla kształtu rynku pracy fizycznej w najbliższych latach i już teraz mocno wyróżniają się w strategiach wizerunkowych czy rekrutacyjnych pracodawców – komentuje Agata Dzierlińska, HR Business Partner w Grupie Pracuj.

Rzeczywiście – kwestie bezpieczeństwa i płac przeplatają się w wielu dyskusjach o pracy fizycznej. Pracodawcy starają się za pomocą tych argumentów nie tylko zdobywać nowych pracowników, ale też utrzymywać obecnych. Jak zauważaliśmy w poprzednim tekście dotyczącym raportu „Fachowcy o lepszej pracy” 51,5% fachowców badanych przez Pracuj.pl otrzymało podwyżkę w ciągu 12 miesięcy od badania.

Wymarzony, czyli duży, znany i stabilny

Badacze Pracuj.pl zapytali fachowców o profil preferowanej firmy, dla której chcieliby pracować. Niewątpliwie ich szczególnym zaufaniem częściej cieszą się pracodawcy o wypracowanej renomie, działający na rynku od dłuższego czasu. 79% pracowników fizycznych preferuje pracę dla firmy, o której jest dostępnych wiele wiarygodnych informacji, a 70% – dla powszechnie znanej marki. Wyraźna przewaga widoczna jest także w przypadku stabilnych firm o długiej tradycji – preferuje je 61% respondentów.

Badani nie wykazali natomiast bardzo wyraźnych preferencji dotyczących skali przedsiębiorstwa, struktury właścicielskiej czy rozmiaru jego siedziby. Warto zauważyć, że dużą estymą wśród badanych cieszą się firmy pochodzące z Polski – preferuje je jako pracodawców 71% fachowców. Eksperci Pracuj.pl zauważają jednak, że w praktyce rekrutacyjnej ten czynnik często nie jest decydujący – kandydaci równie chętnie aplikują na oferty pracodawców polskich, jak i zagranicznych.
W poszukiwaniu dobrego pracodawcy 3

Zaufany pracodawca – czyli jaki?

Aż 80% fachowców uczestniczących w badaniu Pracuj.pl zwraca uwagę na dobrą opinię pracodawcy i jego rynkową renomę, w tym rozpoznawalność i wiarygodność. Niewiele mniej, bo 71% kandydatów traktuje te kwestie jako istotne czynniki decydujące o aplikowaniu o pracę w konkretnej firmie. Odpowiedzi wskazują, że pracownicy fizyczni szczególnie cenią sobie oferty firm, które można nazwać zaufanymi pracodawcami.
W poszukiwaniu dobrego pracodawcy 4

Co jednak dokładnie oznacza ten termin według badanych? Poprosiliśmy respondentów o zaznaczenie trzech cech, które według nich są najbardziej istotne. Ponownie na szczycie listy znajduje się kwestia związana z wynagrodzeniami, czyli terminowe rozliczanie pensji dla pracowników – jako cechę zaufanego pracodawcy zaznaczyło je 69% fachowców. Na kolejnym miejscu znalazła się stabilna sytuacja finansowa firmy (44%), kolejny raz podkreślając dużą wagę przykładaną przez pracowników fizycznych do bezpieczeństwa zatrudnienia. Co ważne z punktu widzenia rekrutujących – jako trzeci najczęstszy wyróżnik zaufanego pracodawcy pojawia się podawanie dokładnych warunków zatrudnienia (37%). Ta kwestia okazała się bardziej istotna nawet od dobrej opinii o firmie wśród znajomych i przyjaciół (34%) czy od opinii dostępnych w sieci (26%).
W poszukiwaniu dobrego pracodawcy 5

Wiele możliwości – różne priorytety

Jak podkreśla raport „Fachowcy o lepszej pracy”, popyt na fachowców w Polsce i na świecie w ostatnim czasie znacznie się zwiększył – co przekłada się na lepsze warunki oferowane przez pracodawców i mocniejszą pozycję kandydatów. Jedną z podstaw udanej kariery zawodowej nadal pozostaje jednak wybór środowiska pracy dobrze dopasowanego do naszych indywidualnych oczekiwań – nie inaczej jest w przypadku pracowników fizycznych.

Obecne tendencje na rynku pracy sprzyjają poszukiwaniom przez fachowców środowiska, które odpowiada na ich priorytetowe potrzeby. Pracownicy fizyczni między styczniem i wrześniem 2021 roku mogli wybierać na Pracuj.pl z 84 514 ofert zatrudnienia. Badanie Pracuj.pl wykazało, że choć wyróżnić można dominujące cechy ich wymarzonego pracodawcy, lista potencjalnych priorytetów jest szeroka. Część kandydatów zwróci uwagę na wysoką pensję, niektórzy na dobrą lokalizację miejsca pracy, a jeszcze inni – na ugruntowaną pozycję firmy, gwarantującą spokój o stanowisko. Ważne, że liczba dostępnych możliwości w ostatnich latach wyraźnie wzrosła.

Czym wyczyścić tablicę suchościeralną? Tablica do pisania w domu

Tablice suchościeralne stają się coraz bardziej popularnym elementem wyposażenia nie tylko biur czy pomieszczeń szkolnych, lecz także domów i mieszkań. Dzięki wszechstronnym zastosowaniu oraz ogromnej różnorodności tablice mogą także pełnić funkcję estetycznych dodatków, które dopełnią wystrojowi każdego wnętrza. Aby tablica służyła nam jak najdłużej warto wiedzieć o tym jak o nią dbać, oraz czym ją czyścić, by na jak najdłużej zachowała swoje właściwości. W poniższym artykule odpowiemy na najważniejsze pytania dotyczące korzystania oraz konserwacji tablic suchoscieralno-magnetycznych.

Tablica suchościeralna – łatwa organizacja życia domowego

Zarówno w życiu zawodowym, jak i w życiu rodzinnym bardzo ważna jest odpowiednia organizacja. W pracy musimy pamiętać o licznych spotkaniach, terminach oddania dokumentów i zbliżających się dead-linach, w domu czekają na nas wyzwania o nieco odmiennym obliczu. Wizyty u lekarzy, umówione odwiedziny, ważne daty i wydarzenia niezapisane często ostatecznie giną w otchłani naszej pamięci. Tablica suchościeralno-magnetyczna pozwala na widoczne zapisanie najważniejszych rzeczy. W ten sposób możemy mieć pewność, że nie zapomnimy o istotnych wydarzeniach i spotkaniach. Dzięki magnetycznej powierzchni, tablica może również stać się miejscem przyczepiania dokumentów, planów lekcji, czy rodzinnych zdjęć, które z pewnością będą stanowiły piękny dodatek.

Jaki marker do tablicy suchościeralnej?

Markery dedykowane użyciu na powierzchni tablic suchościeralnych tworzone są z myślą o prostym usunięciu za pomocą gąbki lub szmatki. Markery dobrej jakości nie będą stanowiły kłopotu, nie pozostawiając po sobie żadnych śladów. Dzięki bardzo szerokiemu wyborowi markerów różnych producentów łatwo dobrać odpowiadający nam kolor i grubość pisania. Najbardziej popularnymi barwami pisaków, które pojawiają się na tablicach, są czarny, czerwony, zielony oraz niebieski. Zapisując na tablicy informacje, warto pamiętać o tym, by stosować różne kolory. W ten sposób już na pierwszy rzut oka można wyodrębnić najważniejsze części, które dzięki temu szybciej zapamiętamy. Co natomiast w sytuacji pomyłki markera do tablicy suchościeralnej z tym permanentnym?

Jak usunąć marker permanentny z tablicy suchościeralnej?

Każdy długoletni użytkownik z pewnością w pewnym momencie napotkał problem śladu markera permanentnego na powierzchni swojej tablicy. Nic straconego, tablica nie jest zrujnowana! Oto kilka prostych sposobów na wyczyszczenie jej powierzchni.

  • Pokrycie śladu markera permanentnego markerem do tablicy suchościeralnej – prosty i zdobywający coraz większą popularność sposób, którego skuteczność potwierdziło wiele osób. Po dokładnym pokryciu pisakiem śladu niezmywalnego markera wystarczy całość dokładnie wytrzeć gąbką lub szmatką. Jeśli na tablicy dalej jest ślad powtórzyć cały proces do skutku.
  • Zmycie śladu zmywaczem do paznokci – skład chemiczny zwykłego zmywacza do paznokci zawiera środki, które błyskawicznie rozprawią się ze śladem po markerze. W trosce o kondycję powierzchni tablicy nie należy często korzystać z tego sposobu.
  • Zmycie śladu mleczkiem typu cif do czyszczenia łazienek – najmniej popularny sposób, który również poradzi sobie z markerem permanentnym. Ze względu na to, że mleczka do czyszczenia zawierają silne związki chemiczne, mogą mieć zły wpływ na kondycję powierzchni tablicy.

Czym zmyć tablice suchościeralne?

Utrzymanie tablicy suchościeralnej w odpowiedniej kondycji jest bardzo ważne, ponieważ gwarantuje nam długoletnie bezproblemowe z niej korzystanie. Wbrew wszelkim instynktom raczej odradza się używania w celu czyszczenia zwykłej wody. Sama nazwa tablicy wskazuje na to, że powinno się ją ścierać na sucho. Specjalna gąbeczka magnetyczna lub ścierka powinny świetnie sprawdzać się w rolach głównych przyrządów czyszczących. Aby zadbać o zabezpieczenie powierzchni tablicy, warto zaopatrzyć się w specjalny płyn lub jednorazowe nasączone ściereczki do tablic, które używane raz na jakiś czas skutecznie zakonserwują tablicę.

Artykuł powstał we współpracy z tableo.eu 

Pudełka kartonowe – pudełka na każdą okazję!

Chociaż możemy nie zdawać sobie z tego sprawy, różnorodne kartonowe pudła i opakowania stały się nieodłącznymi elementami naszego codziennego życia. W dużych kartonach wysyłamy paczki oraz towary, mniejsze pudełka świetnie sprawdzają się jako pomoc w organizacji przestrzeni domowej oraz biurowej. Dzięki ogromnej różnorodności opakowań, w prosty i szybki sposób możemy dobrać odpowiadającą naszym potrzebom wielkość, kształt oraz kolor. Do czego jeszcze stosujemy pudełka kartonowe? Podpowiadamy!

Jak ładnie zapakować prezent? Pudełko na prezent

Ach prezenty – każdy lubi je dostawać, ale czasem jeszcze większą radość może przynosić ich dawanie. Odpowiednio dobrany podarunek dla bliskiej nam osoby wywoła uśmiech na jej twarzy, który da nam ogromną satysfakcję. W zależności od gabarytu oraz kształtu prezentu jego zapakowanie może sprawiać trochę problemu. Upominki, które kupujemy od razu w pudełkach takie jak elektronika, czy zabawki nie stanowią dużego wyzwania podczas pakowania, wystarczy użyć ładnej torebki albo ozdobnego panieru. Niewymiarowe prezenty, które nie mają dedykowanego pudełka, należy w takowy wyposażyć. Dzięki umieszczeniu upominku w kartonowym opakowaniu nie tylko ułatwiamy sobie pracę podczas pakowania, ale także sprawiamy, że całość wygląda bardziej estetycznie, a sam prezent dostaje dodatkową warstwę ochronną.

Karton do paczkomatu – wymiary paczkomatu

Nie zależnie od tego czy jesteś osobą prywatną, która często korzysta z paczkomatów, czy prowadzisz firmę, która wysyła swoje towary za pomocą tej technologii, z pewnością potrzebujesz kartonów dostosowanych wymiarami do gabarytów danych skrytek. Kartony do paczkomatów charakteryzuje nie tylko określona wielkość, ale także solidne wykonanie, które zapewnia maksymalny poziom bezpieczeństwa dla wysyłanego towaru. Aby dopasować gabaryty opakowania do wielkości skrytki oraz objętości wysyłanej rzeczy warto wiedzieć, na jakich wielkościach opiera się producent paczkomatów, dla InPost jest to:

  • Gabaryt A – wymiary: 8 X 38 X 64 cm, czyli niewielka, płaska paczka. W takich opakowaniach często wysyłane są ubrania, oraz inne płaskie produkty takie jak niektóre gry planszowe, czy mała elektronika.
  • Gabaryt B – wymiary: 19 X 38 X 64 cm, pudełko średnie bardzo często wybierane przez klientów ze względu na swoją uniwersalność.
  • Gabaryt C – wymiary: 41 X 38 X 64 cm, największe pudełko, które mieści się do paczkomatów. Należy pamiętać, że nawet ten największy gabaryt nie może przekraczać granicznych dla takich przesyłek 25 kilogramów.

Pudełka fasonowe – kartony o rozmaitych kształtach

Pudełka fasonowe zdobywają coraz większą popularność wśród właścicieli sklepów wysyłkowych. Dzięki wielu kształtom i rozmiarom tych kartonów bardzo łatwo dopasujemy opakowanie do wysyłanego towaru. Wytrzymałe, kilkuwarstwowe ścianki ochronią zawartość paczki nawet podczas długiej podróży. Zazębiające się skrzydełka kartonu pozwalają na dokładne zamknięcie go bez użycia dodatkowej taśmy klejącej. Pudełka fasonowe wykorzystywane są zarówno do wysyłki produktów o małych gabarytach takich jak książki, czy ubrania, oraz większych rzeczy, na przykład dużej elektroniki czy sprzętu sportowego.

Artykuł powstał we współpracy z sklep.margopack.pl

Skończył się pat z napojami energetycznymi. Ceny poszły mocno w górę

Według analityków, napoje energetyczne zdrożały średnio o 12% w relacji rocznej. Ceny najbardziej skoczyły w sieciach cash & carry i w dyskontach – odpowiednio o ponad 28% i 15%. Najmniejszy wzrost był w formacie convenience – o przeszło 5%. Na rynku przybyło też promocji ww. produktów o ponad 15%, patrząc rok do roku. Największy przyrost tego typu aktywności zanotowały dyskonty – o przeszło 86%. Hipermarkety i sieci convenience miały ich więcej o ponad 23%, a supermarkety – o prawie 9%. Tylko sieci cash & carry zaliczyły spadek – o blisko 21%. Tak wskazuje najnowsza analiza Hiper-Com Poland i UCE RESEARCH.

Dane zebrane w III kwartale tego i ubiegłego roku pokazują, że napoje energetyczne podrożały średnio o 12%. Jak twierdzi Julita Pryzmont z Hiper-Com Poland, taka podwyżka nie jest niczym zaskakującym z kilku powodów. Wśród nich wymienia m.in. nowy podatek cukrowy wprowadzony na początku roku, a także wzrost cen żywności i surowców, w tym m.in. paliw, gazu oraz energii.

– Warto zwrócić uwagę na to, że w analogicznym okresie w 2020 roku w porównaniu do 2019 roku napoje energetyczne były tańsze w sklepach o ponad 5%. Tutaj należy wskazać, że dwa lata temu w III kwartale nie było żadnych obostrzeń pandemicznych. Natomiast rok temu sytuacja była zupełnie inna. Ludzie w większości pracowali i uczyli się w domach, a w związku z tym dużo mniej korzystali z tzw. energetyków. Dlatego też w sklepach nastąpił widoczny spadek cen. Chciano w ten sposób zachęcić klientów do zakupów – uważa Karol Kamiński z Centrum Analiz Grupy AdRetail.

Analiza wykazała też, że ceny najbardziej poszły w górę w sieciach typu cash & carry, tj. o 28,4%. Na drugim miejscu znalazły się dyskonty z wynikiem 15%. Z kolej najmniej zdrożały tego typu produkty w formacie convenience – o 5,4%, a także w hipermarketach – o 7,6%. W środku uplasowały się supermarkety z podwyżką o 9,7%. Jak zauważa ekspert z Hiper-Com Poland, sklepy convenience są miejscem impulsowych zakupów, co może być przyczyną ostrożniejszej polityki cenowej. Z kolei sieci cash & carry mogły odczuwać na tyle silny popyt ze strony małego biznesu, że nie obawiały się nagłego spadku sprzedaży w przypadku sporej podwyżki.

– Duży wzrost w sieciach cash & carry może świadczyć o tym, że zaopatrujące się w nich małe sklepy zauważyły potencjał wzrostu sprzedaży tego napoju. Natomiast drugie w zestawieniu dyskonty mogły zwiększyć cenę, bo po długim okresie pandemii poczuły wzrost sprzedaży. Porównując wyniki z III kwartałów lat 2019-2020, można zauważyć, że zarówno formaty cash & carry, jak i dyskonty zaliczyły spadki cen o mniej więcej 3% – zaznacza Karol Kamiński.

Z raportu wynika również, że ogólnie sieci handlowe zwiększyły liczbę promocji tego typu napojów o 15,3%, patrząc rok do roku. Tutaj sytuacja jest analogiczna do podnoszenia cen, co podkreślają analitycy z UCE RESEARCH. I dodają, że sieci zauważyły wzrost sprzedaży i nie tylko podniosły ceny, ale też zwiększyły liczbę promocji. Warto też wskazać, że w analogicznym okresie ub.r. sieci notowały spadek promocji w relacji rocznej średnio o 7,5%. Tak więc widać, że odbicie jest solidne.

– Z obserwacji ostatnich kilku lat wynika, że liczba promocji tego typu napoi ciągle się zwiększa. Wprawdzie w całym minionym roku wzrost był minimalny w porównaniu ze skokowym w 2019 roku, bo na poziomie niespełna 2%, ale trend się utrzymuje. Nie spodziewam się, że polityka sieci ulegnie w tym zakresie gwałtownej zmianie. Należy podkreślić, że energetyki oparły się spadkowi sprzedaży, jaki zanotowały inne napoje słodzone, których ceny również zdrożały w wyniku wprowadzenia podatku cukrowego – zwraca uwagę Julita Pryzmont.

Widać też, że w kwestii samych promocji największy przyrost tego typu akcji zanotowały dyskonty i to aż o 86,1%. Następne w zestawieniu są hipermarkety – 23,5%, a także sieci convenience – 23,4%. Supermarkety odnotowały wzrost o 8,9%, a sieci typu cash & carry miały spadek o 20,8%.

– Tutaj ewidentnie widać, że dyskonty chcą powalczyć tym towarem, bo tego typu wzrost jest naprawdę spory. Druga pozycja w zestawieniu, tj. sieci convenience, też jest godna zauważenia, bo przecież placówki, które są blisko naszych domów, najczęściej sprzedają takie napoje. Całość tych wyników wskazuje na to, że po ciężkim okresie pandemii sklepy zaczęły zwiększać sprzedaż i promocję tzw. energetyków. I znowu stawiają spore nakłady na ten asortyment, licząc na większą sprzedaż – podkreśla ekspert z Centrum Analiz Grupy AdRetail.

Z kolei patrząc na III kwartał ub.r. w porównaniu do analogicznego okresu 2019 roku wyraźnie widać, że z takich promocji częściowo zrezygnowały sieci cash & carry oraz hipermarkety – spadek odpowiednio o 13,5% oraz 19%. Natomiast pozostali gracze, nawet pomimo pandemii notowali więcej tego typu aktywności, tj. dyskonty – o 74,1%, supermarkety – o 26,3%, a sieci convenience – o 11,9%.

Dane pochodzą z analizy agencji badawczo-analitycznej Hiper-Com Poland oraz UCE RESEARCH. Sprawdzono ponad 5 tys. cen oraz przeszło 3,3 tys. promocji z III kwartału tego i ubiegłego roku. Pod uwagę wzięto wszystkie na rynku dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience i cash & carry.

Czy podwyżka stóp procentowych załagodzi problem inflacyjny?

Inflacja w Polsce wyniosła 6,8 proc. w październiku. Jest to zaskakującą wartość – bo średnia ocen analityków mówiła o 6,4 proc., a tylko najwięksi pesymiści szacowali 7 proc., a nawet 7,1 proc. Czy NBP powinien zatem podwyższać stopy procentowe? Banki centralne w krajach rozwiniętych – na przykład w Anglii – podnoszą stopy procentowe pomimo tego, że powody inflacji leżą poza ich wpływem. Mowa o gospodarce, która w ostatnich latach przeszła Brexit, a wzrost gospodarczy jest słabszy niż w Polsce. Co więcej, perspektywy są dużo słabsze niż w Polsce. Podobnie będą działać banki centralne w naszym regionie. Banki centralne na świecie chcą przeciwdziałać oczekiwaniom inflacyjnym – unikając takiej sytuacji, w której społeczeństwo i gospodarka uwierzą w trwałość wysokiej inflacji. Jak zatem powinien działać Narodowy Bank Polski?

– Czesi podnieśli już stopy procentowe o 100 punktów bazowych i w najbliższym czasie mogą zrobić to ponownie. Podejrzewam, że NBP wkrótce dołączy do banków sąsiednich i będzie stopniowo podnosił stopy procentowe. Zakładamy, że docelowa stopa procentowa w Polsce to około 2%. Z jednej strony widzimy trwałość inflacji – co sugeruje konieczność działania banku centralnego – powiedział serwisowi eNewsroom Rafał Benecki, główny ekonomista ING Bank Śląski. – Z drugiej, Europejski Bank Centralny nie kwapi się z podwyżkami stóp. Może to nastąpić w roku 2024 lub 2025 – to górna granica podwyżek sugerująca, żeby z nimi nie przesadzić. Oznaczałoby to bowiem nieproporcjonalnie wysokie stopy w Polsce w stosunku do naszego głównego partnera handlowego. Stąd też mówimy o 2% jako docelowej stopie. Niemniej jednak kwestia ta jest bardzo rozwojowa. Globalna inflacja zaskakuje od pół roku. Obecnie możemy powiedzieć, że pewne przyczyny inflacji wygasną prędzej czy później – ale szok gazowy pokazuje, jak bardzo nieprzewidywalna jest obecna sytuacja. Nasze oczekiwania są wyższe od konsensusu ekonomistów. Bierzemy pod uwagę tę niepewność – lecz na razie trzymamy się podwyższenia stóp procentowych do 2%, jako docelowego poziomu – podkreśla Benecki.

Sunday Energy podsumowuje III kwartał 2021 roku

Zarząd Sunday Energy S.A., dostawcy rozwiązań z rynku odnawialnych źródeł energii, podjął decyzję o rozszerzeniu działalności handlowej na kraje Europy Zachodniej. Spółka dotychczas realizowała sprzedaż paneli i komponentów OZE na Węgrzech i w krajach bałtyckich. Sunday Energy planuje w listopadzie opublikować raport finansowy za III kwartał br., w którym firma osiągnęła sprzedaż 100 pomp ciepła (czterokrotny wzrost kw./kw.). W tym okresie spółka uruchomiła Outlet OZE typu marketplace: SundayMarket.pl oraz rozpoczęła sprzedaż paneli premium marki ZNShine pokrytych grafenem, które wykazują właściwości samooczyszczające i są trudnopalne.

Działalność Sunday Energy opiera się na imporcie i sprzedaży klientom profesjonalnym paneli fotowoltaicznych oraz innych komponentów OZE (m.in. inwertery, pompy ciepła, magazyny energii). Spółka kieruje swoją ofertę również do klientów indywidualnych poprzez sklep e-commerce sundayenergy.pl i rozwija projekty deweloperskie własnych farm fotowoltaicznych. Dodatkowo Sunday Energy oferuje usługi wsparcia dla instytucji finansujących rynek OZE (w zakresie demontażu, testowania, serwisu, magazynowania i dalszej odsprzedaży komponentów OZE).

– Cenne doświadczenia z rynku węgierskiego i pierwsze transakcje sprzedaży w krajach bałtyckich skłaniają nas do decyzji o rozszerzeniu działalności naszej spółki o kolejne rynki zagraniczne. W 2022 roku zamierzamy oferować produkty OZE pod marką Sunday Energy w krajach Europy Zachodniej. Rozwój spółki poza Polską opiera się na współpracy z partnerami z rynków lokalnych i decyzja o wejściu do poszczególnych regionów zależy od efektów rozmów z potencjalnymi kontrahentami. Z drugiej strony naszym podstawowym rynkiem jest i pozostanie rynek krajowy, na którym generujemy większość przychodów – mówi Michał Sochacki, Prezes Zarządu Sunday Energy S.A.

Jak dodaje, współpraca w oparciu o model partnerski umożliwia Sunday Energy zaoferowanie klientom zagranicznym oferty produktowej zgodnej z dedykowaną dla odbiorców krajowych (na korzystnych warunkach z uwagi na efekt skali spółki), z drugiej spółka zyskuje know how i wiedzę dotyczącą specyfiki lokalnych rynków i ich uwarunkowań.

Rozwijanie działalności zagranicznej Sunday Energy wpisuje się w tendencje obserwowane na rynkach europejskich. Dotychczasowym celem UE było osiągnięcie w 2030 roku 33 proc. udziału energii pozyskiwanej z OZE. W lipcu br. Komisja Europejska zaproponowała podniesienie poziomu do 40 proc., który ma znaleźć się w nowelizacji dyrektywy dot. odnawialnych źródeł energii. W Polsce według Agencji Rynku Energii w sierpniu łączna moc zainstalowana w OZE wyniosła 14,9 GW, co stanowiło 27,9% udziału w miksie energetycznym kraju. W tym, moc zainstalowana w fotowoltaice to 5,97 GW (+106,6 proc. r/r). Zainstalowana moc w PV przekroczyła cel Polityki Energetycznej kraju (5,1 GW), wyznaczony na 2025 rok.

III kwartał 2021 roku był najbardziej udanym okresem dla naszej spółki od rozpoczęcia działalności operacyjnej z początkiem poprzedniego roku. W kontekście oczekiwania na debiut Sunday Energy na rynku NewConnect, chcielibyśmy przedstawić naszym akcjonariuszom raport finansowy za III kwartał br. Dokument zamierzamy opublikować w połowie listopada – uzupełnia Michał Sochacki. 

Firmy mają coraz większe trudności ze znalezieniem pracowników

W październiku br. PMI dla polskiego przemysłu osiągnął 53,8 punktów – podała firma badawcza IHS Markit.

Indeks Menedżerów Logistyki (PMI) ustabilizował się w okolicach 53 pkt. W październiku wartość wskaźnika wzrosła o 0,4 pkt, zatrzymując się na 53,8 pkt. Tym samym PMI zaczyna wchodzić w typową fazę bocznego trendu, nadal jednak utrzymując się powyżej granicy wyznaczającej wzrost gospodarczy (50 pkt).

Wzrosty indeksu, podobnie jak miesiąc wcześniej, były hamowane przez wzrosty cen oraz trudności w zatrudnianiu. Firmy w obawie przed coraz większą niepewnością, zarówno tą dotyczącą sytuacji epidemicznej w Polsce, ale i na świecie oraz niespotykanymi wzrostami cen produktów i surowców kupują dobra, gdy tylko pojawiają się w sprzedaży, nawet gdy aktualnie ich nie potrzebują. Z drugiej strony już kolejny miesiąc z rzędu składowa odpowiadająca za rynek pracy wskazuje jedynie niewielkie wzrosty, co sugeruje pogłębiający się problem z zatrudnianiem pracowników. Okazuje się, że wcześniejsza, pandemiczna polityka chronienia zatrudnienia, w tej chwili przynosi efekty. Kto wtedy zdecydował się na utrzymywanie pracowników mimo wprowadzanych obostrzeń ten może w tej chwili czuć się wygranym.

Komentarz IHS Markit – autora indeksu wskazuje również, że pogłębiają się problemy z łańcuchami dostaw. Firmy wskazują na zmniejszenie popytu ze strony państw spoza UE, przy jednoczesnym wyhamowaniu nowych zamówień. Na szczęście polski eksport opiera się w głównej mierze na wywozie produktów do krajów UE, tym samym wydaje się, że przemysł w kolejnych miesiącach będzie się nadal rozwijał w tempie zbliżonym nawet do 10% r/r.

Mariusz Zielonka, ekspert ekonomiczny Konfederacji Lewiatan

Spokojna emerytura? To raczej nie w Polsce

Polska nie jest najlepszym miejscem dla emerytów, wynika z ostatniej analizy firmy BlackTower. W rankingu 37 państw europejskich znaleźliśmy się dopiero na 26 pozycji1. Wyprzedziły nas m.in. Litwa, Łotwa, Węgry czy Chorwacja. Czy rzeczywiście nad Wisłą jest aż tak źle? Co można zrobić, by ochronić swoje oszczędności i jednocześnie zabezpieczyć się na starość?

Przeciętny emeryt wydaje na swoje utrzymanie 1336 złotych miesięcznie, podaje Główny Urząd Statystyczny2. To ponad 80 złotych więcej niż wynosi wysokość najniższego świadczenia emerytalnego3. Patrząc na rekordowo wysoką inflację i galopujące ceny, los emerytów nad Wisłą może być w najbliższej przyszłości naprawdę trudny. Czy poza naszymi granicami jest podobnie, a może jesteśmy wyjątkiem?

Nerwowa emerytura Polaków

Brytyjska firma Blacktower, zajmująca się doradztwem finansowym, opracowała raport The best European countries for retirement, w którym sklasyfikowano 37 europejskich państw, biorąc pod uwagę to, jak żyje się tam emerytom. Twórcy uwzględnili różnorodne czynniki determinujące komfort życia: przestępczość, koszty utrzymania, procent populacji powyżej 65 roku życia, ceny nieruchomości oraz długość życia.

Jak więc na tle innych krajów Starego Kontynentu wypadła Polska? Biorąc pod uwagę wyłącznie pozycję – słabo. Zostaliśmy sklasyfikowani dopiero na 26 miejscu. Co ciekawe, autorzy raportu docenili bezpieczeństwo, wynikające z niskiego wskaźnika przestępczości oraz stosunkowo niskie koszty utrzymania w naszym kraju. Skąd zatem miejsce w trzeciej dziesiątce? Przyczyny są dwie. Wysokie ceny nieruchomości w odniesieniu do naszych zarobków, a także długość życia, wynosząca w Polsce zaledwie nieco ponad 77 lat. Oczywiście są kraje, w których żyje się krócej, chociażby nasi sąsiedzi ze Wschodu. Niechlubne pierwsze miejsce przypadło Ukrainie. Średnia długość życia wynosi tam zaledwie 71 lat. Dla porównania jednym z najwyższych wyników mogą pochwalić się Szwajcarzy. Mieszkańcy tego alpejskiego kraju żyją o około 7 lat dłużej niż przeciętny Polak. I choć długość życia jest tylko jednym z kryteriów, budzi to wątpliwość: w jaki sposób już dziś zadbać o swoją przyszłość… i jednocześnie uchronić zgromadzone dotychczas oszczędności przed inflacją?

Czas na alternatywy

Seniorom z aż 25 państw żyje się lepiej niż mieszkańcom Polski, wynika z raportu Blacktower.  Właściwie oznacza to, że w tych krajach, odkładając środki na emeryturę zgodnie z przyjętym regulacjami, ich obywatele mogą liczyć na bardziej atrakcyjne warunki życia na emeryturze niż nasi rodacy. I my w przyszłości.

Nasuwa się pytanie: skoro nie Polakom, to którym emerytom żyje się najlepiej? Na pierwszym miejscu rankingu uplasowali się Finowie. Obywatele Finlandii mogą przejść na emeryturę już miesiąc po 62 urodzinach. Patrząc na przeciętną długość życia w tym kraju, daje to Finom niemal 20 lat spędzonych w roli emeryta. Na podium nie zabrakło również słonecznej Hiszpanii, która znalazła się tuż za liderem, a także Słowenii, zamykającej pierwszą trójkę zestawiania. Choć koszty utrzymania w każdym z tych państw są znacznie wyższe niż w Polsce, to jak wynika z raportu BlackTower, jakość i komfort życia również. Stanowi to cenną wskazówkę: warto wziąć sprawy w swoje ręce i zadbać o przyszłość jeszcze przed emeryturą. Podobnie jak już dziś robi znaczna część Polaków, co tłumaczy Radek Gołaszewski:

Z przeprowadzonego przez nas badania Prudential Family Index wynika, że Polacy chętnie oszczędzają. Już prawie 40 proc. rodaków korzysta z jakiejś formy pomnażania kapitału. Co więcej, nie ograniczamy się do lokat i rachunków oszczędnościowych. Blisko 7 na 10 respondentów z oszczędzających poszukuje alternatywnych dla lokat instrumentów finansowych. Myślimy o przyszłości, w tym także o emeryturze – sygnalizuje Radek Gołaszewski, dyrektor Departamentu Rozwoju Produktów w Prudential. – Choć Polska pobiera jedne z najwyższych składek emerytalnych4, to świadczenia wypłacane seniorom wciąż nie są wysokie, a przede wszystkim niewystarczające, by mogli prowadzić godne i spokojne życie. To mobilizuje Polaków do tego by na własną rękę szukać rozwiązań finansowych, które zapewnią im godną jesień życia – dodaje ekspert.

Przygotowani na nieznane

Na koniec roku 2020 stopa zastąpienia, czyli relacja przeciętnej emerytury do przeciętnego wynagrodzenia wyniosła w Polsce 42,4 proc5. To o 1,2 pkt. proc. mniej niż w 2019 (43,6 proc.). Co gorsze, prognozy ZUS wskazują, że w najbliższych latach wysokość nowo przyznanych świadczeń dla osób odchodzących z rynku pracy, będzie jeszcze niższa. Już dziś przeciętna emerytura stanowi zdecydowanie mniej niż połowę przeciętnego wynagrodzenia. Entuzjazmu nie wzbudza również fakt, że według prognoz ZUS w roku 2060 stopa zastąpienia może wynosić nawet 18,7% (przy założeniu obecnego wieku emerytalnego 60/65)6.  Warto zatem wziąć sprawy we własne ręce.

Mawia się, że jesteś tak dobry, jak Twój plan B. Dlatego chcąc utrzymać dotychczasowy poziom życia, przyszli emeryci nie mogą ograniczyć się wyłącznie do ZUS-owskich świadczeń. Nie ma na co czekać, już dziś powinniśmy zastanowić się nad tym, jak zabezpieczyć swoją przyszłość – mówi Radek Gołaszewski i następnie dodaje: – Dotychczas jednym z najchętniej wybieranych przez Polaków rozwiązań było inwestowanie w nieruchomości, wynika z przeprowadzonego przez nas badania. Niemal co czwarty respondent deklarował, że to właśnie w ten sposób chce uchronić oszczędności przed rosnącą inflacją. Jednak taka forma inwestycji wymaga od razu sporych nakładów finansowych. Dziś Polacy chętniej testują nowe formy lokowania kapitału. Produkty te rozpatrują w kategoriach zamiennika dla lokaty. Zachodnie społeczeństwa chętnie korzystają ze strategii dywersyfikacji portfela inwestycyjnego, gdzie posiadane środki dzielimy pomiędzy różne instrumenty finansowe, z różnym poziomem ryzyka inwestycyjnego.– radzi ekspert.

Chociaż prognozy ZUS nie są optymistyczne, warto docenić fakt, że świadczenia wypłacane przez państwo dla wielu przyszłych emerytów będą tylko jedynym z kilku filarów finansowania emerytury. Wykorzystanie produktów inwestycyjnych umożliwiających łączenie wielu form inwestycyjnych jest z pewnością jednym z nich.

Źródła:

[1] https://www.blacktowerfm.com/best-eu-countries-for-retirement/

2 https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/warunki-zycia/dochody-wydatki-i-warunki-zycia-ludnosci/sytuacja-gospodarstw-domowych-w-2020-r-w-swietle-badania-budzetow-gospodarstw-domowych,3,20.html

3 https://www.zus.pl/swiadczenia/emerytury/kwoty-najnizszych-swiadczen-emerytalno-rentowych

4 https://www.blacktowerfm.com/best-countries-for-pensions-in-the-world/

5 https://www.prawo.pl/kadry/ile-wyniosla-stopa-zastapienia-na-koniec-2020-r-i-jaka-jest,506424.html

6https://www.zus.pl/documents/10182/874079/13++Jak+zatroszczy%25C4%2587+si%25C4%2599+o+zabezpieczenie+na+staro%25C5%259B%25C4%2587+os%25C3%25B3b+o+niskich+dochodach.pdf/d3c3bb66-5784-44b2-bf1a-d98528603e60

Portfel Satoshi Nakamoto aktywowany. Bitcoin utrzymuje pozycję

Wydaje się, że bitcoin trzyma się mocno po kolejnym tygodniu spędzonym przeważnie w okolicy poziomu 60 000 dolarów. Po szybkim wycofaniu się z najwyższego poziomu wszechczasów 21 października, otworzył się w zeszłym tygodniu na poziomie 60 855 dolarów i zamknął nieco wyżej, osiągając 61 356 dolarów. W międzyczasie osiągnął on najwyższy poziom 63 620 dolarów w poniedziałek wieczorem i szybko powrócił z najniższego poziomu w środku tygodnia wynoszącego 58 311 dolarów. Rezultatem był łączny zysk BTC w październiku o ponad 40 proc.

Idąc w jego ślady, Ethereum osiągnął w tym tygodniu swój własny rekord wszech czasów. Po cenie zaledwie 3919 dolarów w czwartek rano, w piątek po południu skoczyła do ponad 4444 dolarów, nieznacznie przewyższając swój poprzedni rekord z maja tego roku.

W weekend ETH spadł poniżej poziomu 4300 dolarów, ale nadal zamknął tydzień zwyżką o 5,3 proc, a miesiąc o 43,2 proc. Dobry sposób na rozpoczęcie listopada.

Gigant gier przenosi się do krypto

Główny deweloper gier, Ubisoft, ogłosił, że zamierza włączyć technologię blockchain do swojej działalności.

W opublikowanych w czwartek (29 października) wynikach za III kwartał firma ogłosiła, że „eksploruje” technologię blockchain. Posunięcie to zwiększa perspektywę, że deweloper może wkrótce zacząć tworzyć tak zwane gry „play-to-earn”, w których gracze są nagradzani za czas spędzony w grach z zasobami cyfrowymi.

Branża gier coraz częściej flirtuje z technologią blockchain, ale nie wszyscy uczestnicy są jeszcze do niej przekonani, a deweloper Valve zakazał ostatnio wszelkich działań związanych z blockchainem na swojej platformie Steam.

Mastercard daje biznesowy dostęp do krypto

Mastercard, globalna firma technologiczna działająca w obszarze płatności, poinformowała, że planuje „wkrótce” otworzyć swoją infrastrukturę płatniczą na transakcje kryptograficzne dla firm.

Mastercard współpracuje z Bakkt, zakulisowym dostawcą usług powierniczych, który specjalizuje się w kryptowalutach. Współpraca ta oznacza, że tysiące firm i miliony posiadaczy kart Mastercard mogą wkrótce mieć bezpośredni dostęp do infrastruktury umożliwiającej płatności kryptowalutami.

Karty kredytowe i debetowe zostaną wyposażone w funkcjonalność umożliwiającą wydawanie pieniędzy za pomocą kryptowalut. Możliwe będzie także funkcjonowanie kryptowalutowych programów lojalnościowych i nagród w ramach sieci. Dzięki temu użytkownik będzie mógł dokonać zamiany nagród od firm, takich jak linie lotnicze, na kryptowaluty.

Według firmy na całym świecie jest ponad 2,8 miliarda użytkowników Mastercard, co zapewnia bezprecedensowy potencjalny wzrost dostępności krypto w punkcie zakupu.

Portfel twórcy Bitcoin aktywowany

Portfel bitcoin powiązany z Satoshi Nakamoto, pseudonimowym twórcą największej na świecie kryptowaluty, został aktywowany.

Według Independent, portfel, który był uśpiony od 17 maja 2010 r., zawiera 50 BTC. To nie pierwszy raz, kiedy aktywowany został portfel powiązany z tajemniczym twórcą bitcoina. We wrześniu aktywowano większy portfel o wartości 616 BTC związany z Nakamoto.

Chociaż niemożliwe jest określenie tożsamości posiadacza, zawartość portfela można śledzić za pośrednictwem blockchain, ponieważ informacje te są przekazywane w sposób przejrzysty.

Simon Peters, analityk kryptowalut na platformie eToro

Logitech publikuje wyniki kwartalne

Szwajcarski producent sprzętu peryferyjnego do komputerów opublikował raport kwartalny z działalności firmy. Logitech konsekwentnie od półtora roku odnotowuje wzrost sprzedaży swoich produktów.

Logitech opublikował raport giełdowy z podsumowaniem II kwartału. Sprzedaż netto w tym okresie osiągnęła 1,31 mld USD, co przekłada się na wzrost o 4% w porównaniu II kwartału w ubiegłym roku i o 82% do wyników z 2019 roku. Producent konsekwentnie zwiększa swój udział w rynku kluczowych kategorii produktów. Firma zakłada, że w roku fiskalnym 2022 uda jej się zrealizować wzrost sprzedaży na poziomie 800 mln USD oraz do 850 mln USD dochodu operacyjnego bez uwzględnienia GAAP.

Odnotowaliśmy w tym trudnym czasie bardzo dobre wyniki, oprócz wyzwań związanych z pandemią, pojawiły się światowe problemy w łańcuchu dostaw. Pomimo tego Logitech utrzymuje wzrost, dlatego jestem przekonany, że to długofalowa prognoza i efekty naszych działań znajdą odzwierciedlenie w raportach za III i IV kwartał – powiedział Bracken Darrell, prezes i dyrektor generalny Logitech.

Ważną gamą produktów oferowanych przez Logitech są rozwiązania Video Collaboration, na które od czasów pandemii jest zwiększony popyt. Według raportu sprzedaż w tym segmencie wzrosła dwucyfrowo we wszystkich regionach. Logitech oferuje rozwiązania i urządzenia, które wspierają komunikację w zespołach pracujących w trybie zdalnym i hybrydowym. Firma jest również producentem cenionego na rynku sprzętu peryferyjnego dla użytkowników indywidualnych i gamerów.

Inflacja w Polsce najwyższa od 20 lat

W piątek GUS podał dane dotyczące wstępnego odczytu inflacji CPI. W październiku wskaźnik ten wyniósł 6,8% r/r, czyli najwięcej od maja 2001 roku, jednocześnie rosnąc o niemal 1 punkt procentowy w porównaniu do odczytu wrześniowego. Odczyt ten był kolejny raz negatywnym zaskoczeniem dla rynku.

Również w strefie euro odczyt inflacji zaskoczył w górę. Jak poinformowało biuro statystyczne Unii Europejskiej, inflacja zharmonizowana w październiku wyniosła 4,1% r/r wobec oczekiwanej wysokości 3,8% i wrześniowego odczytu 3,4%. W miniony czwartek miało miejsce posiedzenie Rady Prezesów Europejskiego Banku Centralnego. Nie przyniosło ono jednak zmian w polityce pieniężnej w strefie euro, a stopy procentowe zostały utrzymane na dotychczasowych poziomach.

W najbliższą środę odbędzie się posiedzenie RPP. Ze względu na wysoki odczyt inflacji za październik rynek oczekuje kolejnej podwyżki stóp procentowych. Rynek stopy procentowej wycenił już wzrost stopy referencyjnej o 50 punktów bazowych. Istotnym wydarzeniem tego dnia będzie również konferencja prezesa NBP z uzasadnieniem decyzji RPP. Będzie ona miała miejsce o godzinie 16. choć biorąc pod uwagę zmienną i niejasną komunikację Rady w ostatnim czasie, może ona nie mieć istotnego wpływu na oczekiwania rynkowe, które obecnie zakładają kontynuację podwyżek stóp w kolejnych miesiącach.

Również z USA napłyną w tym tygodniu ważne dane. W środę 3 listopada zostanie ogłoszona decyzja FOMC dotycząca polityki pieniężnej Stanów Zjednoczonych. Oczekuje się, że J. Powell ogłosi początek taperingu. W piątek z kolei zostaną opublikowane dane z rynku pracy (non-farm payrolls).

Departament Zarządzania i Analiz
SUPERFUND TFI S.A.

Jak inflacja wpływa na zachowania konsumentów

Z pozoru wyniki sprzedaży detalicznej w tym kwartale były dobre. Globalne wydatki online w III kwartale 2021 roku wzrosły o 11% w ujęciu rok do roku. Oznacza to ożywienie w porównaniu ze skromnym 2-procentowym wzrostem w II kwartale. W sektorze mebli w III kwartale po raz kolejny odnotowywano dobre wyniki, a także największy wzrost w porównaniu z wszystkimi innymi sektorami (59% rok do roku). Największy spadek wydatków odnotowano w sektorze elektroniki i akcesoriów – o 9% w porównaniu z rokiem ubiegłym. Trwające lockdowny w regionie Australii i Nowej Zelandii spowodowały, że stały się one liderem pod względem wzrostu wydatków w sektorze cyfrowym, odnotowując 55-procentowy wzrost GMV (sumarycznej wartości zawartych transakcji) online rok do roku. Jest to najwyższy wzrost, jaki do tej pory zaobserwowaliśmy w danych porównawczych od początku pandemii Covid-19.

Co tak naprawdę napędza ten wzrost? Zwiększenie wydatków online jest zawsze wypadkową wzrostu ruchu w sieci i wydatków w sieci. W tym roku po raz pierwszy byliśmy świadkami wzrostu wydatków na zakupy, podczas gdy ruch w sieci zmniejszył się. Globalny ruch na rynku zakupów internetowych spadł o 2%. Spadek ten nie jest wielkim zaskoczeniem: w miarę jak świat wychodzi z długotrwałych przestojów, konsumenci tęsknią za powrotem do normalnego życia, co niewątpliwie oznacza mniejszą liczbę wizyt w Internecie i większy ruch w sklepach stacjonarnych. Jednak wzrost wydatków w sklepach (obliczany jako wzrost wydatków w przeliczeniu na wizytę) powstrzymuje obecnie całościowy wzrost w sektorze cyfrowym. Wydatki klientów w sklepach wzrosły w III kwartale o 13%. Czy konsumenci składają po prostu większe zamówienia, ale robią to rzadziej? A może chodzi o coś innego? Nasza analiza przedstawia wpływ inflacji na wydatki konsumentów oraz trzy sposoby, w jakie dzisiejsi konsumenci dostosowują swoje działania do tego podstępnego podatku.

Inflacja i jej wpływ

Rząd USA ostrzegał konsumentów o inflacji na początku tego roku, prognozując, że będzie ona tymczasowa. Wraz z wychodzeniem gospodarki z nadzwyczajnej sytuacji związanej z pandemią Covid w 2020 roku zakładano, że takie przywracanie równowagi będzie miało tylko przejściowy wpływ na ceny konsumenckie. Po ośmiu miesiącach stało się jednak jasne, że inflacja utrzyma się znacznie dłużej, niż początkowo sądzono. Jak wyraźnie widać, bezprecedensowy popyt konsumentów, wydatki rządów, niedobór siły roboczej i kryzysy w łańcuchach dostaw sprawiają, że inflacja ma znaczny wpływ na portfele konsumentów.

Jak duży jest to wpływ? Amerykańskie Biuro Statystyki Pracy (ang. Bureau of Labor Statistics – BLS) szacuje, że wrześniowa inflacja we wszystkich sektorach wyniosła 5,4% i wynikała głównie z gwałtownego wzrostu cen energii. Jeśli pominiemy żywność i energię, inflacja we wrześniu 2021 roku wyniosła 4,0%. Nasze dane pokazują jednak, że inflacja jest o wiele bardziej podstępna, niż wynika to z danych BLS.

Zanim szczegółowo omówimy nasze dane, musimy wyjaśnić, że sposób, w jaki firma Salesforce sporządza raporty na temat inflacji, różni się zasadniczo od sposobu, w jaki robi to BLS.BLS gromadzi dane na podstawie połączenia ankiet konsumenckich i danych zebranych ze sklepów detalicznych, profesjonalnych biur, agencji wynajmu i innych przedsiębiorstw w całym kraju. W Salesforce analizujemy dane transakcyjne związane z zakupami online. W naszej analizie bierzemy pod uwagę ceny, jakie konsumenci płacą w tym roku (w porównaniu z rokiem ubiegłym) za te same towary, jak również ceny nowych produktów, które wchodzą na rynek w tym roku (również w porównaniu z rokiem ubiegłym). Mimo że nasze dane różnią się od danych BLS, tendencje są zasadniczo takie same.

Z naszych danych wynika, że inflacja jest obecna w sektorze detalicznym i dóbr konsumpcyjnych, ale jej tempo jest znacznie większe. W III kwartale 2021 r. konsumenci na całym świecie zapłacili o 12% więcej za ten sam koszyk towarów w porównaniu z ubiegłym rokiem. Jakie produkty napędzają ten wzrost? Największy wzrost cen odnotowano w sektorze mebli – to 32% w stosunku do III kwartału ubiegłego roku. Nie jest to zaskakujące, biorąc pod uwagę, jak trudne wyzwania związane z łańcuchem dostaw stoją przed przemysłem meblowym od początku pandemii. W sektorze elektroniki i zabawek również odnotowaliśmy bezprecedensowy wzrost cen – w obu przypadkach wzrosły one o 21% w stosunku do ubiegłego roku.

Dane są również szokujące na poziomie regionalnym. Liderem rynku pod względem wzrostu cen jest Kanada: w tym kraju konsumenci odnotowali 26-procentowy wzrost cen w ciągu ostatniego roku. Kolejne miejsca zajmują Wielka Brytania i Irlandia (24%), Francja (19%) oraz USA (18%).

Jeśli przyjrzymy się nowym produktom wprowadzanym na rynek, wzrost okaże się jeszcze bardziej agresywny. Nowe pozycje katalogowe, które weszły na rynek w III kw. 2021 roku, są notowane w średniej cenie o 14% wyższej niż nowe pozycje wprowadzone do sprzedaży w III kw. 2020 roku. Sektory, w których ten wzrost jest największy, to uroda, zabawki, wyposażenie wnętrz i dekoracje oraz torebki.

Mimo że dane ze wszystkich tych źródeł różnią się między sobą, wszystkie z nich są zgodne co do tego, że konsumenci mają do czynienia z nowym, podstępnym podatkiem. Przyjrzyjmy się, jak rosnąca i utrzymująca się inflacja wpływa na zachowania konsumentów.

Indeks Zakupowy za III kwartał – informacje ogólne

  • W listopadzie i grudniu odnotowano 7-procentowy wzrost globalnego handlu cyfrowego w ujęciu rok do roku (spowolnienie z 50% rocznego wzrostu w 2020 r.).
  • Oczekuje się, że całkowita sprzedaż cyfrowa osiągnie rekordowa wartość 1,2 biliona dolarów na całym świecie.
  • Wzrost handlu cyfrowego będzie napędzany przez 20-procentowy wzrost cen konsumenckich – pomimo prognozowanej mniejszej liczby zamówień świątecznych na świecie (-2%).

Rozwój handlu elektronicznego:

  • Globalne przychody z działalności cyfrowej wzrosły w III kwartale o 11% rok do roku, co było znacznie większym wzrostem niż w II kwartale (3%).
  • Wiele krajów odnotowało w III kwartale wyższy wzrost przychodów z działalności cyfrowej w ujęciu rok do roku.
    • Największy wzrost odnotowano w regionie Australii i Nowej Zelandii, gdzie przychody wzrosły o 55% rok do roku.
    • W Europie Wschodniej przychody z działalności cyfrowej wzrosły o 40%.
    • W regionie Azji i Pacyfiku (z wyłączeniem Japonii, Australii i Nowej Zelandii) odnotowano 31-procentowy wzrost przychodów z działalności cyfrowej rok do roku.

Wzrost ruchu i zamówień:

  • Ogólny ruch na świecie spadł o 2% w ujęciu rok do roku, co oznacza znacznie niższy wynik niż w II kwartale (wzrost o 8%).
    • Globalny ruch na urządzeniach mobilnych spadł o 1% rok do roku, podczas gdy ruch na komputerach stacjonarnych spadł o 3% rok do roku.
  • Globalna liczba zamówień spadła o 2% rok do roku, co daje wartość zbliżoną do 4-procentowego spadku w II kwartale.
    • Globalny wzrost zamówień na platformach mobilnych wyniósł 5%, co oznacza wzrost z 0% w II kwartale.
    • Globalna liczba zamówień na platformach stacjonarnych spadła o 8% rok do roku.
  • Pomimo globalnego spadku w wielu obszarach ruchu i liczby zamówień, niektóre kraje nadal odnotowywały wzrost.
    • W regionie Australii i Nowej Zelandii odnotowano wzrost zamówień o 50% i wzrost ruchu o 6%.
    • Europa Wschodnia odnotowała wzrost zamówień o 33% i wzrost ruchu o 11%.

Korzystanie z funkcji wyszukiwania:

  • Na całym świecie podczas 8% sesji zakupowych korzystano z pasków narzędzi wyszukiwania w witrynach internetowych. Od tych kupujących pochodziło 14% wszystkich zysków.
    • W Europie Wschodniej tylko 3% kupujących korzystało z pasków wyszukiwania, ale generowali oni 18% przychodów.
    • Funkcja paska narzędzi wyszukiwania jest najbardziej popularna wśród kupujących w Australii i Nowej Zelandii – korzysta z niej 16% kupujących, którzy generują 40% przychodów.

Współczynnik konwersji w III kwartale:

  • Najwyższy współczynnik konwersji w III kwartale, 3,6%, odnotowano w Australii i Nowej Zelandii.
  • Drugie miejsce zajęła Holandia z wynikiem 3,2%.
  • Globalny wskaźnik wyniósł 2,4%.
  • Ameryka Łacińska, Hiszpania i Włochy odnotowały najniższy wskaźnik konwersji: w każdym z tych regionów wyniósł on 1,2%.

Wydatki kupujących:

  • Globalny średni wydatek w przeliczeniu na wizytę w sklepie wyniósł 2,80 USD. Jest to wzrost w porównaniu ze średnim wydatkiem na poziomie 2,50 USD w III kwartale 2020 r.
  • Stany Zjednoczone odnotowały najwyższy średni wydatek na wizytę, wynoszący 3,45 USD, co stanowi wzrost w stosunku do średniej z III kwartału 2020 r., która wynosiła 3,13 USD.
  • Dla porównania, w regionie Azji i Pacyfiku (z wyłączeniem Japonii, Australii i Nowej Zelandii) odnotowano najniższy średni wydatek na wizytę, który wyniósł 0,90 USD, jednak był to wzrost w porównaniu z wartością 0,75 USD na wizytę w III kwartale 2020 r.
  • Australia i Nowa Zelandia odnotowały największy kwartalny wzrost: średni wydatek na wizytę wyniósł 3,10 USD – w porównaniu z wartością 2,10 USD w II kwartale 2021 r.

Średnia wartość zamówienia i stopa dyskontowa:

  • Średnia globalna wartość zamówienia wyniosła w tym kwartale 103,43 USD – w porównaniu z 94,56 USD w III kwartale 2020 r.
    • Ameryka Łacińska, USA i Niemcy osiągnęły najwyższe wartości zamówień, odpowiednio 151, 121 i 112 USD.
  • Globalne stopy dyskontowe pozostały na stałym poziomie 17% w III kwartale 2021 roku i III kwartale 2020 roku.
    • W regionie Azji i Pacyfiku (z wyłączeniem Japonii, Australii i Nowej Zelandii) odnotowano najwyższe stopy dyskontowe, które w III kwartale wyniosły 52%, co stanowi znaczny wzrost w porównaniu z wartością 17% w III kwartale 2020 r.

Wskaźnik porzuconych koszyków:

  • Wskaźnik porzuconych koszyków w kategorii mobilnej pozostaje najwyższy i wynosi 86%, co oznacza spadek z 93% w III kwartale 2020 roku. Wskaźniki porzuconych koszyków w przypadku komputerów stacjonarnych i tabletów również spadły w porównaniu z III kwartałem 2020 roku i wynoszą odpowiednio 77% i 81%.

Ruch generowany przez media społecznościowe:

  • Ogólny udział ruchu generowanego przez media społecznościowe (udział wizyt, w których źródłem odsyłającym są media społecznościowe) wzrósł nieznacznie z 8% do 9% w stosunku do III kwartału 2020 r.
    • Największy wzrost odnotowano na tabletach, w przypadku których ruch był o 4% większy w porównaniu z III kwartałem 2020 r. Ruch na urządzeniach mobilnych i komputerach pozostał natomiast na poziomie z III kwartału 2020 r. i wyniósł odpowiednio 11% i 2%.

Wzrost kategorii:

  • Kategorie produktów o największej dynamice wzrostu w III kwartale (w porównaniu z II kwartałem 2021 r.):
    • Meble domowe (59%)
    • Torebki i torby (37%)
    • Luksusowe torebki (30%)
  • Kategorie produktów o największym spadku w III kwartale (w porównaniu z II kwartałem 2021 r.):
    • Uroda, pielęgnacja włosów (-36%)
    • Żywność i napoje (-21%)
    • Uroda, makijaż (-19%)

Wpływ inflacji:

Zmiana nr 1: konsumenci kupują rzadziej

Wzrost liczby zamówień wyhamował drugi kwartał z rzędu, a marki i sprzedawcy detaliczni na całym świecie odnotowali w III kwartale spadek zamówień online o 2% w ujęciu rok do roku. W Wielkiej Brytanii i USA odnotowano jeszcze większy spadek zamówień, odpowiednio o 5% i 7%. Z kolei w Ameryce Łacińskiej – regionie, który dotyka obecnie bardzo szybko postępująca inflacja – odnotowano spadek liczby zamówień o zawrotną wartość 33%.

Pomimo niezwykle gwałtownych podwyżek cen internetowe sklepy meblowe zdołały przełamać panujący trend i odnotowywać silny wzrost skali zamówień: w III kwartale ich liczba wzrosła o 22%. Popyt na meble pozostaje silny – pomimo sytuacji na rynkach – prawdopodobnie ze względu na konkurencyjność sektora mieszkaniowego i rosnące ostatnio na sile trendy migracyjne. Inne sektory, które również padły ofiarą gwałtownej inflacji, nie były jednak tak odporne na kaprysy konsumentów. Elektronika, uroda (zwłaszcza makijaż), wyposażenie wnętrz i dekoracje to obszary, w których odnotowano spadek zamówień o 18%, natomiast w sektorze zabawek spadek wyniósł 11% w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Czy oznacza to, że konsumenci składali po prostu mniej zamówień, a produkty kupowali w innych miejscach? Niekoniecznie. Większość sektorów odnotowała spadek liczby produktów na transakcję lub liczba ta pozostała na niezmienionym poziomie, co wyraźnie pokazuje, że konsumenci dostrzegają wpływ inflacji na ich portfele i odpowiednio dostosowują swoje wydatki.

Zmiana nr 2: zainteresowania nabywców ulegają zmianie

W obliczu inflacji konsumenci mają tendencję do sięgania po twarde aktywa, aby zapobiec negatywnym skutkom, jakie inflacja może mieć na ich osobisty majątek. Nieruchomości, surowce i obligacje to tylko niektóre z przykładów. Tego typu dobra są w stanie zachować lub zwiększyć swoją wartość – nawet w warunkach niepewnej sytuacji gospodarczej.

Jedną z kategorii produktów, która wydaje się być teraz odporna na recesję, są meble. Pomimo opóźnień w uzupełnianiu stanów magazynowych i dostawach konsumenci nadal inwestują w swoje domy. W tym kwartale meble ponownie były najszybciej rosnącą kategorią produktów. Ale inna kategoria również szybko nabiera rozpędu: są to dobra luksusowe. Sprzedaż luksusowej odzieży i torebek wzrosła odpowiednio o 23% i 30%, co czyni je jednymi z najszybciej rozwijających się kategorii spośród tych, które śledzimy.

Zmienia się również to, czego szukają konsumenci. W USA 4 z 10 najczęściej wyszukiwanych fraz dotyczyły marek luksusowych. W Wielkiej Brytanii i Irlandii – kurczaków i serów.

Zmiana nr 3: konsumenci zwracają się ku alternatywnym metodom płacenia

Zmienia się również sposób, w jaki konsumenci wydatkują środki na większe wydatki. Wykorzystanie alternatywnych metod finansowania znacznie wzrosło w ciągu ostatniego roku. Udział płatności ratalnych wzrósł o 45% na całym świecie w III kwartale 2021 roku w porównaniu do III kwartału 2020 roku. To czyni je najszybciej rozwijającą się formą płatności online na świecie. Prześcignęła ona również wszystkie inne typy płatności jako najpopularniejsza metoda płatności (za kartami kredytowymi i PayPal), z 8% wszystkich globalnych transakcji wykorzystujących opcje finansowania. To stawia płatności typu „kup teraz, zapłać później” przed popularnymi opcjami portfela mobilnego, takimi jak ApplePay.

W Stanach Zjednoczonych wykorzystanie płatności ratalnych rosło jeszcze szybciej w III kwartale, osiągając poziom 66% rok do roku i stanowiąc 4% wszystkich zamówień. W UKI płatności ratalne stanowiły 13% wszystkich zakupów w III kwartale, co oznacza wzrost o 47% w porównaniu z rokiem ubiegłym. Porównując, regiony o najwyższym wskaźniku przyjmowania płatności ratalnych również rozwijają się bardzo szybko. Niemcy i Holandia odnotowały wzrost odpowiednio o 13% i 36%, przy czym w każdym z tych regionów odpowiednio 29% i 22% zamówień pochodziło z tej metody.

Istnieje coraz więcej dowodów na to, że nastawienie konsumentów do płatności ratalnych nie tylko rośnie, ale również, że konsumenci korzystają z płatności ratalnych w podobny sposób, jak z kart kredytowych. Globalna średnia wartość zamówienia w transakcjach z wykorzystaniem funkcji „kup teraz, zapłać później” wyniosła w III kwartale 120 dolarów. Stawia to tę metodę na szczycie listy pod względem średniej wartości zamówienia i na równi z kartami kredytowymi. W miarę jak konsumenci przekonują się do płatności ratalnych, spodziewamy się, że korzyści lojalnościowe, podobne do kart kredytowych, mogą również zacząć się pojawiać w miarę nasilania się rywalizacji o portfel konsumenta.

Podsumowanie

Co to wszystko oznacza dla globalnego konsumenta i gospodarki? Jeśli popyt nadal będzie trudny do przewidzenia, podaż będzie ograniczona, a bezrobocie pozostanie duże, możemy zmierzać ku okresowi stagflacji. Problem ten wymaga rozwiązania na poziomie globalnego łańcucha dostaw i musi być rozwiązany szybko.

Metodologia

Indeks Zakupów za III kwartał, oparty na danych z platformy Commerce Cloud, pozwala pozyskać rzeczywiste informacje na temat zakupów poprzez analizę aktywności i statystyk zakupów online ponad miliarda kupujących w ponad 54 krajach – ze szczególnym uwzględnieniem 12 kluczowych rynków: Stanów Zjednoczonych, Kanady, Wielkiej Brytanii i Irlandii, Niemiec, Francji, Włoch, Hiszpanii, Japonii, Holandii, Australii i Nowej Zelandii, Azji i Pacyfiku (z wyłączeniem Japonii, Australii i Nowej Zelandii) oraz krajów skandynawskich. Taki zestaw danych referencyjnych zapewnia dogłębny wgląd w ostatnich dziewięć kwartałów i aktualny stan handlu elektronicznego. Ekstrapolacja bieżących wartości dla szeroko rozumianego sektora handlu detalicznego jest oparta na wielu czynnikach, a przedstawione tu rezultaty nie stanowią wskaźników wydajności firmy Salesforce.

Zdolność polskich przedsiębiorstw do udziału w rynku mocy. Firmy nie wiedzą, jak zarabiać na DSR

W programach DSR deklaruje udział jedynie ok. 2 proc. przedsiębiorstw przemysłowych, chociaż mogłoby uczestniczyć w nich dużo więcej.

Jak wynika z raportu „Polski przemysł wobec transformacji energetycznej”, przedsiębiorstwa przemysłowe w Polsce uważają udział w programach DSR za opłacalny. Często jednak nie są świadome swojej zdolności do uczestnictwa w rynku mocy. Firmy gremialnie przyznają, że brak im wiedzy na temat programów DSR. W efekcie korzysta z nich jedynie 2% przedsiębiorstw.

Raport Enel X „Polski przemysł wobec transformacji energetycznej” oparty został na badaniu pracowni SW Research, przeprowadzonym na grupie 330 polskich przedsiębiorstw działających w branży spożywczej, chemicznej, materiałów budowlanych, recyklingu i opakowań. Raport dotyczy konsumpcji energii, podnoszenia efektywności energetycznej i redukcji jej kosztów oraz opinii na temat stabilności systemu elektroenergetycznego, rynku mocy i możliwości uczestnictwa w nim odbiorców energii.

 

Jak pokazały badania, przedsiębiorstwa są bardzo ostrożne w ocenie swoich zdolności do ograniczenia poboru mocy w przypadku jej krytycznego deficytu, który jest podstawowym warunkiem udziału w programach DSR. Co znamienne, brak wiedzy na ten temat zgłosiło co piąte przedsiębiorstwo (21 proc.).

– Firmy przemysłowe najczęściej obawiają się wpływu redukcji poboru mocy na ciągłość produkcji i braku realizacji celów produkcyjnych. Jednak jednym z podstawowych działań pozwalających na czasowe ograniczenie poboru mocy jest przesunięcie produkcji w czasie na godziny pozaszczytowe – tłumaczy Jacek Misiejuk, dyrektor zarządzający Enel X w Polsce.

Takie działanie trochę przypomina tworzenie własnego magazynu energii, w którym energia jest magazynowana jako zapasy produkcyjne. Koszty takiego „magazynu” energii są dużo niższe od rzeczywistych magazynów energii. Dodatkowo można zmieniać na krótki okres parametry procesów lub stopień komfortu, jak np. temperaturę procesów, szybkość produkcji czy sposób działania wentylacji.

Innym popularnym sposobem czasowego ograniczania poboru mocy jest wykorzystanie własnych źródeł wytwarzania energii. Posiadają je zwykle przedsiębiorstwa, których proces produkcyjny jest szczególnie wrażliwy na niespodziewane przerwy w dostawach energii lub potrzebna jest lokalna produkcja ciepła, które może być wytwarzane w skojarzeniu z energią elektryczną. Jak wynika z badań Enel X, własne źródła energii posiada 36 proc. ankietowanych firm. W grupie przedsiębiorstw szczególnie energochłonnych, których roczne zużycie przekracza 10 000 MWh, odsetek ten wzrasta do 51 proc. W zdecydowanej większości (92 proc. wskazań) są to agregaty prądotwórcze służące jako zasilanie awaryjne na wypadek zakłóceń w dostawach energii elektrycznej. Jako takie mogą z powodzeniem służyć do czasowego ograniczenia poboru mocy z sieci, nawet całkowitego w niektórych przystosowanych do tego obiektach.

Jak pokazują badania Enel X, ponad trzy czwarte (76 proc.) przedsiębiorstw uważa rozwiązania takie jak programy DSR za opłacalne, natomiast aż 82 proc. zgadza się, że są one „przyszłościowe”. Jednocześnie prawie wszyscy respondenci (aż 93 proc.) zgadzają się z twierdzeniem, że wiedza o programach DSR jest w Polsce mało rozpowszechniona. Chociaż firmy deklarują, iż wiedzą czym jest rynek mocy (co potwierdziło 85 proc. ogółu badanych), aż 83 proc. przyznało, że nie wie, czym jest DSR.

– Przedsiębiorstwom brakuje wiedzy na temat możliwości zarabiania na rynku mocy oraz własnych zdolności do udziału w programach DSR – komentuje Jacek Misiejuk. – Nasze doświadczenia pokazują, że przedsiębiorstwa często nie wiedzą, w jaki sposób mogłyby wykazać się zdolnością do redukcji poboru mocy, co jest warunkiem przystąpienia do programu. Tymczasem wiele firm ma takie możliwości i zdolność do redukcji mogłoby osiągnąć dzięki naprawdę prostym działaniom.

Branża sportowa wraca do gry?

Rynek dóbr sportowych urośnie w Europie do 30,74 mln USD w 2025 r. – wynika z raportu European Sporting Goods Market: Size, Trends & Forecasts (2021-2025 Edition). Prognozy wzrostów obrazują fakt, że po długim okresie pandemicznych restrykcji, branża sportowa rozpoczyna odrabiać finansowe straty i wracać do gry. Nastrojom na rynku sprzyjają decyzje administracji państwowych, które z coraz większą niechęcią patrzą w stronę „twardych” lockdownów, a także rosnąca świadomość i przekonanie ludzi do zdrowego trybu życia. Jednak warto postawić pytanie – z jakimi wyzwaniami będzie musiała zmierzyć się w najbliższym czasie branża sportowa?

Sytuacja na placu „gry”

Rynek artykułów sportowych, wspierany przez zdrowy styl życia oraz rozwijającą się infrastrukturę, dynamicznie rósł – rok 2019 był bardzo dobrym dla całej branży. Jednakże pandemiczne zamknięcie społeczeństwa w domach zmieniło trend i przyniosło straty. Co ciekawe, rynek pomimo tego wciąż ma dużą wartość – w Polsce przychód całego sektora fitness wynosi ok. miliard dolarów rocznie – wynika z badania „Zdrowie za miliard dolarów – branża fitness w Polsce i jej znaczenie dla ducha, ciała i PKB” autorstwa Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Pomimo trudnego czasu za branżą sportową jesteśmy optymistycznie nastawieni do najbliższych kilku miesięcy. Patrząc na obecne tendencje sprzedażowe oraz badania rynku spodziewamy się wzrostu zainteresowania ofertą sportową przez klientów. Rynek produktów sportowych wspierają obecnie takie czynniki jak: rosnąca świadomość społeczeństwa w zakresie pro-zdrowotnych zachowań oraz znaczenia sprawności fizycznej. Intensywne życie zawodowe przekonuje ludzi do włączenia sportu do swoich codziennych nawyków – mówi Marek Kaczmarek, Prezes Zarządu, INTERSPORT Polska S.A.

W ostatnich latach obserwuje się coraz większe zaangażowanie Polaków w uprawianie sportu – szacuje się, że w 2020 r. w okresach, w których nie obowiązywały ograniczenia związane z COVID-19, w aktywności fizycznej uczestniczyło około 47% ludności (w 2008 r. było to tylko 37,5%) – wynika z raportu Głównego Urzędu Statystycznego.

Co dalej?

Branża sportowa obecnie znajduje się u progu sezonu zimowego, którego w ubiegłym roku prawie nie było z uwagi na ograniczenia pandemiczne. Konsumenci z niecierpliwością czekają na wymarzoną zimę oraz „białe” aktywności sportowe. Rządowe zapowiedzi braku lub łagodniejszych restrykcji dają nadzieję miłośnikom ruchu na udany sezon. „Udanym sezonem” był też czas wiosenno-letni dla INTERSPORT Polska S.A.

Wyniki sprzedażowe firmy za I półrocze roku obrotowego 2021/2022 wskazują, że pandemia nie zniechęciła Polaków i najprawdopodobniej nie zniechęci do uprawiania sportu. Łączne przychody netto spółki ze sprzedaży wyniosły 106,5 mln zł i były wyższe o 30 proc. w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku (81,9 mln zł). Co więcej, firma zanotowała zysk na poziomie 623 tys. zł (przy stratach z poprzednich lat na poziomie kilku milionów). To pierwszy raz od 5 lat, kiedy przedsiębiorstwo może pochwalić się brakiem strat.

Za spółką INTERSPORT S.A. dobry czas, aczkolwiek czekają nas kolejne wyzwania. Jest ich kilka – to potencjalny problem z dostawami, sytuacja związana z rozwojem COVID-19 na świecie, ale także postpandemiczna zmiana profilu klienta. Zachowania konsumenckie uległy modyfikacji. Klienci wybierając się na zakupy są zdecydowanie bardziej świadomi swoich potrzeb i zdeterminowani na konkretny produkt. Zmieniły się najbardziej popularne kategorie – na wartości zyskały bardzo te aktywności, które można uprawiać w samotności, bądź swoim wąskim gronie z najbliższymi, na łonie natury. Dobrymi przykładami są np. turystyka, rowery czy rolki – wyjaśnia Marek Kaczmarek, Prezes Zarządu, INTERSPORT Polska S.A.

Producenci produktów sportowych widzą i rozumieją zachodzące zmiany. Odpowiednia polityka komunikacyjna, dostarczenie potrzebnego produktu czy posiadanie szerokiej oferty przekonują klienta do wyboru konkretnego (e)sklepu. Dobre wykorzystanie najbliższych miesięcy może być kluczowe w przełamaniu trendu – czas ten tworzy możliwość powrotu do gry całego sektora sportowego.

Co hossa Holandii mówi nam o Europie

Holandia (EWN, AEX) jest najlepiej prosperującym rynkiem głównym w tym roku (patrz wykres), o 10 punktów procentowych więcej niż nr 2. Dominująca lokalna giełda ASML wzrosła o 75%. Ale lepsze wyniki dotyczą szerszych tematów popierających nasz optymistyczny pogląd na Europę (EZU): 1) przeoczona europejska technologia, 2) Holandia jako centrum notowań nowych technologii, 3) wysokie globalne przychody, 4) ożywienie banków.

SKUPIENIE NA TECHNOLOGII

Europejska technologia jest w tym roku niedocenianym liderem i jest notowana na poziomie jednych z najwyższych wycen na świecie. Odzwierciedla to zarówno względną premię za niedobór, jak i brak przeszkód prawnych. Start Up nation Holland przekształciło się również w centrum notowań technologicznych, zarówno lokalnych, jak i zagranicznych, w tym płatności Adyen (ADYEN.NV), inwestor Prosus (PRX.NV), Just Eat (TKWY.NV), polski InPost i hiszpański Allfunds. Inne holenderskie jednorożce wybrały USA, takie jak firma zajmująca się systemami wyszukiwania Elastic (ESTC) i w zeszłym tygodniu DevOps GitLab.

MNIEJ MODNIE

Holandia skorzystała również na silnym globalnym PKB i ożywieniu handlu. 80% holenderskich przychodów korporacyjnych pochodzi z zagranicy, trzeci najwyższy z głównych rynków i dwukrotnie wyższy od średniej. Nic dziwnego, w końcu ma niską populację i bogate dziedzictwo. Pomogła też hossa banków. Największy bank ING (INGA.NV) zyskał 70%, konkurując z ASML, do czego przyczyniły się zarówno wyższe zyski z obligacji, jak i ostatnio złagodzone zasady dystrybucji kapitału.

hossa w holandii

Ben Laidler, stratega ds. rynków globalnych w eToro

COP 26 – nadal nie wiadomo, jaki kurs obierze Polska

W trwający właśnie COP 26 wkroczyliśmy z wyjątkowo złej pozycji. Statystyki produkcji polskiej energetyki są dość porażające – udział paliw kopalnych (węgiel, gaz) wcale nie spada i osiąga dalej niebotyczne poziomy 85%. OZE wcale nie rośnie – nie tylko nie osiągnęliśmy własnych planów 19% udziału w 2020 roku, ale właściwie zanotowaliśmy regres. W porównaniu z naszym ledwo niskim kilkunastoprocentowym udziałem energetyki zeroemisyjnej, wszyscy nasi bezpośredni sąsiedzi z UE odpowiadają się już miksem, w którym ponad połowę stanowią OZE i atom. Absolutna większość krajów UE już podjęła szybką decyzję całkowitego odejścia od węgla. Mówi już nie o odejściu od węgla (to przesądzone), ale także i szybkim zastępowaniu gazu wodorem. Oczywiście ostatnie miesiące to też perturbacje rynku energii, wysokie ceny, problemy w dostawach i rekompensaty dla najuboższych, jednak można się spodziewać, że temat ten z pewnością nie będzie motywem przewodnim COP 26.

Nadal właściwie nie wiadomo, jaka jest polska strategia na COP 26. Nie ma żadnych dokumentów, stanowisk, wstępnych prezentacji – tak jakby Polska była zaskoczona datą światowego szczytu klimatycznego. Na dodatek na tydzień przed jego rozpoczęciem doszło do fundamentalnej zmiany na stanowisku Ministra Klimatu i Środowiska. Odchodzi Michał Kurtyka, który mimo wszystko brawurowo poradził sobie z prowadzeniem COP 24 w Katowicach w 2018. Co powie Polska w sytuacji, gdy jest liderem „produkcji” śladu węglowego w energetyce europejskiej? Dziś wydaje się, że najlepszą strategią byłoby to, co wcześniej wydawało się złym kursem – polski greenwashing, czyli spokojne potwierdzenie udziału w transformacji światowej, zwrócenie uwagi na konieczność transformacji, pokazanie trudnego punktu startu, ale i wielkich wysiłków oraz kluczowych programów, w których Polska plasuję się jako europejski lider.

Patrząc z perspektywy tego, jak wyglądają COP i jakie są oczekiwania wszystkich uczestników, takie rozwiązanie wydaje się znacznie lepsze niż „całkowite zderzenie ze ścianą” i rodzaj „wejścia rzeźnika na kongres wegetarian” jeśli na przykład chcielibyśmy przytoczyć ostatnie protesty górników w Luksemburgu i prezentacje o konieczności utrzymania stabilizującej roli taniej energii z węgla w nowych czasach, w których OZE nie zapewnia bezpieczeństwa energetycznego. Nadal nie wiadomo, jaki kurs obierze Polska.

Autor: prof. Konrad Świrski

Nieprzerwanie od 1995 Prezes Zarządu Transition Technologies S.A., od wielu lat związany z energetyką, optymalizacją produkcji energii i technologiami informatycznymi dla energetyki, gazownictwa i przemysłu. Jest profesorem zwyczajnym Politechniki Warszawskiej. Od lat wykłada na Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa.

Połączenie działań naukowych oraz wieloletnia obecność w biznesie pozwoliły mu na komercjalizację wielu prac badawczych, ma na swoim koncie kilkadziesiąt wdrożeń w elektrowniach w Polsce, USA i Azji, szereg polskich i światowych patentów, nagrody naukowe oraz komercyjne. Jest autorem wielu artykułów oraz prac naukowych, laureatem szeregu nagród zarówno tych, które odnoszą się do jego pracy naukowo-dydaktycznej, jak również do działalności komercyjnej jako prezesa zarządu. Od 9 lat prowadzi eksperckiego bloga, w którym stara się przybliżać czytelnikom świat energetyki i nie tylko.

Ceny mieszkań rosną lawinowo. Winne rosnące koszty robocizny i ceny materiałów budowlanych?

W 2021 r. ceny niektórych materiałów budowlanych wystrzeliły w górę. Analitycy portalu GetHome.pl zbadali, jak wpłynęło to na koszt budowy, a w konsekwencji – ceny mieszkań.

Od kilku miesięcy słyszymy, że rosnące ceny materiałów budowlanych spędzają inwestorom sen z powiek. Sprawdziliśmy więc, czy i jak bardzo podrożyło to budowanie mieszkań – mówi ekspert portalu GetHome.pl Marek Wielgo.

Ekspert sięgnął po dane serwisu Intercenbud, który analizuje ceny zawarte w kosztorysach sporządzanych przez inwestorów i wykonawców robót budowlanych. Okazuje się, że tylko w trzecim kwartale ceny wyrobów stalowych poszły w górę średnio o 42%, drewna – o 33%, a materiałów ociepleniowych – o 32%.

Oczywiście w skali całego roku podwyżki są jeszcze wyższe. Przykładowo ceny drewna poszły w górę aż o blisko 75%!

–  Jest to średni wzrost, co oznacza, że w niektórych rejonach kraju podwyżki były niższe, ale nierzadko przekraczały i 100% – wyjaśnia Grzegorz Lusa z Intercenbudu.

Dodajmy, że w razie nieprzewidzianych podwyżek tego typu dane służą wykonawcom do renegocjowania zawartych wcześniej kontraktów. Wprawdzie wyceny wykonawców zawierają pewien margines na ewentualny wzrost kosztów, ale tak dużych podwyżek raczej nikt się nie spodziewał.Wykres 1

Jeszcze trzy lata temu, zwłaszcza w przypadku dużych zamówień, producenci zapewniali odbiorcy niezmienność ceny. W tym roku nie można już na nią liczyć. A co gorsza, na niektóre materiały trzeba czasem czekać miesiącami, bo nie ma ich w bieżącej sprzedaży. Np. popyt na drewno jest tak duży, że inwestorzy szukają go w całym kraju – opowiada Grzegorz Lusa.

Marek Wielgo dodaje, że tego typu problemy dotyczą przede wszystkim tych materiałów, na które jest globalny popyt, czyli m.in. stali, drewna czy styropianu. Problemy z zaopatrzeniem występują też i w innych krajach.Wykres 2

Na szczęście gliny, wody, piasku, wapna i cementu mamy pod dostatkiem, więc przynajmniej ceny cegieł nie wariują. Oczywiście materiały drożeją z powodu wzrostu kosztów produkcji. Rosną przecież ceny energii, płace pracowników czy koszty transportu. Naszym krajowym producentom cementu sen z powiek spędzają drożejące uprawnienia do emisji dwutlenku węgla oraz lawinowo rosnący import, głównie z Białorusi – mówi ekspert portalu GetHome.pl.Wykres 3

I dodaje, że podwyżki cen materiałów budowlanych wpłynęły na koszty budowy mieszkań. Pytanie, jak bardzo? Trudno jest precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie, bo koszty realizacji danej inwestycji zależą od wielu czynników, m.in. technologii wybranej do budowy domów czy standardu ich wykończenia.

 

Grzegorz Lusa przyznaje, że w budownictwie wielorodzinnym mniej więcej połowa kosztów deklarowanych w kosztorysach inwestorskich i wykonawczych przypada na robociznę, a ta podrożała średnio o 1%. Materiały budowlane odpowiadają za ok. 46% łącznych kosztów budowy. Pozostałe 4% to koszty sprzętu.

Intercenbud przedstawił wyliczenia dotyczące czterokondygnacyjnego budynku wielorodzinnego. Jego konstrukcja składa się z elementów żelbetowych, ściany murowane są z bloczków z betonu komórkowego, zaś dach częściowo kryty jest dachówką ceramiczną, a częściowo papą.

Z zestawienia cen w kosztorysach w trzecim kwartale 2020 i 2021 r. wynika, że koszty prac ogólnobudowlanych wzrosły średnio o 5,7%, czyli o tyle, ile w tym okresie wyniosła inflacja. Oczywiście w poszczególnych miastach podwyżki są zróżnicowane. Problem w tym, że mieszkania na sprzedaż drożały w dużo szybszym tempie. Według portalu RynekPierwotny.pl w III kw. 2021 r. ich średnie były nawet i kilkanaście procent wyższe niż rok wcześniej.Wykres 4

Pamiętajmy jednak, że rosły nie tylko ceny materiałów budowlanych, ale także koszty zakupu i zagospodarowania działki. Ponadto ceny mieszkań uwzględniają też tzw. koszty inwestycyjne, czyli koszt projektu, wszelkiego rodzaju badań i analiz, nadzoru, koszty finansowe (obsługa kredytu) oraz… marżę deweloperską. – Do tej pory deweloperom udawało się przerzucać na klientów rosnące koszty budowy. Czy tak będzie nadal? Wiele wskazuje na to, że ceny mieszkań osiągnęły poziom, który coraz mniej kupujących będzie w stanie zaakceptować. Jeśli trend wzrostowy na rynku materiałów budowlanych się utrzyma, deweloperzy mogą być zmuszeni do obniżenia swoich marż – komentuje ekspert GetHome.pl.

Przeniesienie własności nieruchomości w zamian za zaległości podatkowe a odpłatna dostawa towarów w podatku VAT

Podatnicy posiadający zaległości podatkowe zastanawiają się, jak je uregulować, przy czym nie zawsze mają wystarczające środki finansowe, aby to zrobić. Jedną z form wygaśnięcia zobowiązania podatkowego przewidzianą w art. 66 Ordynacji podatkowej jest przeniesienie własności rzeczy oraz praw majątkowych na rzecz Skarbu Państwa oraz jednostek samorządu terytorialnego. Prosty przepis budzi jednak liczne problemy interpretacyjne i jest przedmiotem sporów podatników z fiskusem.

Wyrok TSUE

Na wstępie rozważań warto odnieść się do wyroku TSUE z dnia 11 maja 2017 r. w sprawie Ministra Finansów przeciwko Posnania Investment SA – C-36/16. W wyroku tym TSUE wskazuje, że przeniesienie własności nieruchomości przez podatnika podatku VAT na rzecz Skarbu Państwa lub jednostki samorządu terytorialnego (gminy, powiatu, województwa) nie stanowi odpłatnej dostawy towarów podlegającej podatkowi od wartości dodanej.

W wyroku TSUE odniósł się do definicji podatku jako pieniężnej daniny pobieranej przez władzę publiczną. Co do zasady podatek powinien być w ocenie TSUE przeznaczony na usługi użyteczności publicznej, przy czym świadczenie to nie rodzi po stronie Skarbu Państwa żadnych zobowiązań. Sama zapłata podatku (zobowiązania podatkowego) powoduje wygaśnięcie tej zaległości. Innymi słowy, TSUE podsumował, że płatność za zobowiązania podatkowe nie może stanowić dostawy towarów ani świadczenia usług w rozumieniu ustawy o VAT.

Wyrok ten jest bardzo istotny i stanowi wytyczne, szczególnie dla sądów administracyjnych, jak rozstrzygać podobne spory.

Dostawa towarów a przeniesienie prawa własności nieruchomości

W powyższym wyroku TSUE przeanalizował także kwestię dostawy towarów w rozumieniu ustawy o VAT w kontekście przeniesienia własności nieruchomości. Zwrócił uwagę, że w pierwszej kolejności musi wystąpić przeniesienie własności, do czego w niniejszej sprawie doszło. Drugi warunek to posiadanie przez sprzedawcę statusu podatnika VAT czynnego i bez wątpienia w niniejszej sprawie spółka posiadała taki status. Podsumowując, spełnienie dwóch powyższych przesłanek nie budziło w sprawie żadnych wątpliwości.

Kolejna przesłanka to miejsce dostawy towarów, którym co do zasady powinna być Polska. W niniejszej sprawie nieruchomość znajdowała się na terytorium Polski. Zatem przesłankę miejsca opodatkowania transakcji należało uznać za spełnioną.

Ostatnia kwestia dotyczyła odpłatnego charakteru transakcji przeniesienia własności nieruchomości na podmiot publiczny. TSUE wskazał, że istnieje stosunek prawny będący podstawą transakcji, łączący wierzyciela i dłużnika. Pomimo to w ocenie TSUE nie można tu wskazać na odpłatny charakter transakcji. Zatem ostatni warunek dostawy towarów nie został spełniony.

Sposób zapłaty

Przepisy art. 66 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Ordynacja podatkowa wskazują, że możliwe jest wygaśnięcie zobowiązania podatkowego nie tylko przez zapłatę podatku w formie pieniężnej, ale także poprzez przeniesienie własności posiadanych rzeczy oraz praw majątkowych. Innymi słowy, podatnik może w inny sposób niż w formie pieniężnej uregulować zaległość podatkową. Ustawodawca dopuścił taką możliwość i zasadniczo w przypadku zaległości przypadających na rzecz Skarbu Państwa jej nie kwestionuje. Największy problem pojawia się w przypadku jednostek samorządu terytorialnego, które w zakresie niektórych czynności są także podatnikiem VAT.

Wyroki sądów administracyjnych

WSA w Gdańsku w wyroku z dnia 7 września 2021 r., sygn. I SA/Gd 849/21, stwierdził, że przekazanie przez podatnika sieci kanalizacji deszczowej na rzecz gminy nie stanowi odpłatnej dostawy towarów w rozumieniu ustawy o VAT, lecz jest jednostronną czynnością polegającą na wywiązaniu się ze zobowiązań podatkowych. Warto wskazać, że w wyroku tym WSA odniósł się nie tylko do pozytywnego dla podatnika orzeczenia TSUE, lecz także do wyroku Sądu Najwyższego z dnia 14 listopada 2018 r., sygn. I CSK 285/18, gdzie SN wyraził podobny pogląd do prezentowanego przez TSUE.

Ostatecznie WSA w Gdańsku uznał za błędną klasyfikację dokonaną przez organ podatkowy, w myśl której instytucja uregulowania zobowiązań podatkowych poprzez przeniesienie prawa własności instalacji może być zaliczona do „wszelkich innych darowizn” i w konsekwencji opodatkowana VAT zgodnie z art. 7 ust. 2 pkt 2 ustawy o VAT. WSA wskazał ponadto, że czynności podejmowane w ramach art. 66 Ordynacji podatkowej wiążą się z umową cywilnoprawną, gdzie brak jest ekwiwalentności świadczeń (odpłatności).

W konsekwencji można przyjąć, że wykształtowała się już pozytywna dla podatników linia orzecznicza umożliwiająca wygaśnięcie zobowiązania podatkowego nie tylko poprzez zapłatę w formie pieniężnej, lecz także w inny sposób, np. poprzez przeniesienie praw własności instalacji, praw wieczystego użytkowania czy własności nieruchomości.

Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Komentarz ZPP ws. ulg planowanych w ramach „Polskiego Ładu”

W październiku organizacja Tax Foundation opublikowała najnowszy raport dotyczący przyjazności systemów podatkowych w państwach OECD. W rankingu International tax competitiveness Index 2021 Polska zajęła 36 na 37 miejsc[1]. Warto podkreślić, że nie po raz pierwszy uplasowaliśmy się na drugim od końca miejscu, podobny wynik osiągnęliśmy w ubiegłym roku, zaś dwa lata temu uplasowaliśmy się na 33 miejscu. Obecnie mniej przyjazny system podatkowy posiadają jedynie Włochy. Nie ulega zatem wątpliwości, że postulat pilnych zmian w prawie podatkowym jest słuszny, a jednym z najważniejszych celów tych zmian powinno być uproszczenie systemu podatkowego, sprawienie by był przyjazny obywatelom i przedsiębiorcom chcącym działać na naszym rynku. Nie jest bowiem tajemnicą, że ramy prawne oraz stabilność i przejrzystość systemu prawnego są jednym z głównych czynników wpływających na rozwój gospodarczy, sytuację rodzimych przedsiębiorców i na strategiczne decyzje dotyczące Bezpośrednich Inwestycji Zagranicznych. Postanowiliśmy zatem prześledzić jak wygląda upraszczanie systemu podatkowego w Polsce.

Podstawowym programem rządowym w ostatnich miesiącach, którego jednym z głównych elementów jest wprowadzenie szeregu zmian dotyczących prawa podatkowego jest „Polski Ład”. Proponowane w jego podatkowej części zmiany w niektórych punktach są bardzo pożądane i postulowane od wielu lat, jak na przykład podwyżka kwoty wolnej od podatku oraz zmiana jej charakteru z degresywnej na stałą, czy też podniesienie drugiego progu podatku dochodowego od osób fizycznych. Z drugiej strony projekty ustaw zawierają cały szereg przepisów, które uderzą w polskie przedsiębiorstwa i przyniosą więcej szkody niż pożytku, jak np. zmiany dotyczące składki zdrowotnej opłacanej przez przedsiębiorców. Negatywnie postrzegamy także wprowadzenie szeregu niezrozumiałych odstępstw od generalnych reguł opodatkowania w postaci ulg podatkowych. W naszym przekonaniu zasady dotyczące opodatkowania poszczególnych podmiotów powinny być przejrzyste, jasne i skonstruowane w taki sposób, by godzić interes Skarbu Państwa i podatnika bez konieczności tworzenia bardzo długiej listy ulg, których zasady nie są do końca zrozumiałe, szczególnie dla przeciętnego obywatela nieposiadającego szerokiej wiedzy z zakresu prawa podatkowego. Na oficjalnej stronie Ministerstwa Finansów możemy spotkać się z hasłem wprowadzania pakietów uproszczeń dla przedsiębiorców, a poniżej przeczytać wyliczenie katalogu ulg i odstępstw od podstawowych zasad, na których opierać się ma system podatkowy. Katalog ten (wraz z krótkim uzasadnieniem) prezentuje się następująco:

  • Ulga B+R wspierająca prace koncepcyjne nad nowym produktem.
  • Ulga na prototyp, wspomagająca przeniesienie pomysłu na język praktyki i produkcji.
  • Ulga na wsparcie innowacyjnych pracowników, ułatwiająca konkurowanie o specjalistów o kluczowych umiejętnościach i kompetencjach.
  • Ulga na robotyzację, która ułatwi otwarcie dedykowanej produktowi linii produkcyjnej.
  • Ulga IP Box, która zmniejszy obciążenie na etapie jego sprzedaży.
  • Ulga na IPO wraz z ulgą na inwestycje w giełdowych debiutantów, która ułatwi polskim firmom wejście na giełdę i znalezienie potrzebnych im inwestorów.
  • Ulga konsolidacyjna kierowana do firm, które poprzez połączenie się z innym podmiotem zdecydują się na uratowanie np. swojego kontrahenta, dostawcy lub innego biznesu potrzebującego wsparcia.
  • Ulga na ekspansje, dzięki której wydatki na poszukiwanie nowych rynków dla polskich produktów będą mogły zostać odliczone 2 razy.
  • Atrakcyjne podatkowo zasady inwestowania za pośrednictwem Venture Capital, które będą zachętą do lokowania kapitału w innowacyjne polskie przedsiębiorstwa i start-upy.
  • Zmodyfikowany i uatrakcyjniony Estoński CIT. To nowoczesny sposób opodatkowania, który promuje inwestycje i minimalizuje formalności przy rozliczeniu podatków.
  • Ulga na powrót pracowników i małego biznesu, czyli podatkowa zachęta do powrotu ze zdobytym za granicą doświadczeniem i kapitałem.
  • Ryczałt dla nowych inwestorów, czyli zachęta dla przedsiębiorców, którzy osiągnęli sukces za granicą do przeniesienia centrum zarządzania swoim biznesem do Polski.
  • Korzystne podatkowo warunki działalności sponsoringowej, które będą ułatwiały społecznie odpowiedzialną działalność firm oraz gwiazd biznesu, kultury czy sportu.
  • Program powrotu kapitału, czyli propozycja dla tych, którzy w przeszłości podjęli ryzykowne decyzje podatkowe i chcą prowadzić biznes w Polsce z „czystą kartą”[2].

W naszej ocenie proponowane zmiany doprowadzą nie tylko do większego skomplikowania przepisów podatkowych, ale także do stworzenia dodatkowego ryzyka prawnego. Każda indywidualna sprawa, w której zastosowano konkretną ulgę będzie bowiem wiązała się z zagrożeniem zakwestionowania takiej możliwości przez organy skarbowe. Konieczne może okazać się uzyskiwanie indywidualnych interpretacji podatkowych, a często wielomiesięczne spory prawne generujące dodatkowe koszty po stronie przedsiębiorców, ale też niepotrzebne obciążenie samych organów podatkowych. Tworzenie zachęt dla rozwoju przedsiębiorczości w postaci katalogu ulg podatkowych w warunkach dynamicznie rozwijającej się gospodarki, która zajmuje istotne miejsce na mapie Europy mija się z celem. Wiele dużych podmiotów funkcjonujących na naszym rynku płaci jedynie symboliczne podatki, często korzystając z optymalizacji podatkowej. Małe i średnie przedsiębiorstwa potrzebują natomiast stabilnych i jasnych zasad podatkowych bardziej niż szerokiego katalogu ulg. Tymczasem proponuje się z jednej strony bardzo znaczące zwiększanie efektywnych obciążeń publicznoprawnych przez np. zmiany w zasadach opłacania składek ubezpieczenia zdrowotnego, a z drugiej tworzenie skomplikowanego systemu ulg podatkowych, z których przedsiębiorcy najprawdopodobniej nie będą w stanie skorzystać bez fachowej pomocy specjalistów, co wiąże się z dodatkowymi kosztami działalności.

Obawiamy się, że proponowane zmiany doprowadzą do tego, że system podatkowy, który i tak jest obecnie jednym z najbardziej skomplikowanych na świecie stanie się jeszcze mniej przejrzysty. Jeśli proponowane ulgi mają wpłynąć na rozwój przedsiębiorstw, to z całą pewnością taki skutek odniosą w zakresie usług doradztwa podatkowego. W innych sektorach gospodarki obawiamy się odwrotnego skutku.

***

[1] Tax Foundation, International tax competitiveness Index 2021.
[2] https://www.gov.pl/web/finanse/projekt-przepiso… (dostęp na dzień 2 listopada 2021 r.)

Aktywność inwestorów na rynkach Grupy GPW – październik 2021 r.

  • Spadek wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 16,3% rdr do 31,6 mld zł
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu instrumentami pochodnymi o 15,6% rdr do poziomu 821,4 tys.
  • Wzrost łącznego obrotu obligacjami na TBSP o 92,9% rdr do 36,4 mld zł
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 3,4% do poziomu 24,2 TWh
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu gazem ziemnym o 11,3% rdr do 15,1 TWh
  • Wzrost obrotu Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE o 312,5% rdr do 3,0 TWh

W październiku 2021 r. łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 32,1 mld zł, czyli o 31,4% mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń spadła o 16,3% rdr do poziomu 31,6 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wyniosła 1 502,8 mln zł, o 12,3% mniej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec października wyniosła 73 586,32 pkt i była o 66,9% wyższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect w październiku odnotowano spadek łącznej wartości obrotu akcjami o 82,6% rdr do poziomu 468,2 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect spadła o 86,0% rdr i wyniosła 373,8 mln zł.

Łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi w październiku wyniósł 821,4 tys. szt., czyli o 15,6% mniej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy spadł o 29,5% rdr do poziomu 387,3 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na akcje spadł o 5,3% rdr do 191,9 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na waluty wzrósł o 22,2% rdr do 219,7 tys. szt., a wolumen obrotu opcjami spadł o 45,8% rdr do 22,5 tys. szt.

W październiku zanotowano wzrost wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 50,4% rdr do poziomu 293,8 mln zł oraz spadek obrotów ETF-ami o 14,4% rdr do 36,0 mln zł.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła na koniec października 98,0 mld zł, wobec 96,7 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość obrotu obligacjami nieskarbowymi na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń spadła o 4,7% rdr do poziomu 234,0 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP wyniosła 36,4 mld zł wobec 18,8 mld zł rok wcześniej, co oznacza wzrost o 92,9% rdr.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym wyniósł w październiku br. 24,2 TWh, co oznacza wzrost o 3,4% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku spot spadł o 11,2% rdr do poziomu 2,8 TWh. Na rynku forward wolumen wzrósł o 5,6% rdr do poziomu 21,4 TWh.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym wzrósł o 11,3% rdr do 15,1 TWh. Na rynku spot wolumen obrotu spadł o 24,8% do poziomu 2,1 TWh. Na rynku terminowym odnotowano wzrost o 20,5% rdr do poziomu 13,1 TWh.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”)[2], na rynku spot wyniósł 2,0 TWh, co oznacza wzrost o 27,5% rdr.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) spadł o 29,0% rdr do poziomu 8,5 ktoe[3].

Obrót Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE wzrósł o 312,5% rdr, do wolumenu 3,0 TWh.

Kapitalizacja 378 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku w październiku 2021 r. wyniosła 729,1 mld zł (157,8 mld EUR).

Łączna kapitalizacja 425 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła 1 345,4 mld zł (291,2 mld EUR).

Na rynku NewConnect w październiku br. zadebiutowały akcje spółek: CREOTECH INSTRUMENTS S.A. (wartość oferty: 11,3 mln zł) oraz URTESTE S.A. (wartość oferty: 9,5 mln zł).

We październiku 2021 r. na GPW odbyło się 21 sesji giełdowych, w porównaniu do 22 sesji rok wcześniej.

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

[2] świadectwa pochodzenia związane z efektywnością energetyczną (tzw. białe certyfikaty) są wystawiane, notowane i rozliczane w innych jednostkach metrycznych niż pozostałe świadectwa na TGE (toe – tona oleju ekwiwalentnego; energetyczny równoważnik jednej metrycznej tony ropy naftowej o wartości opałowej równej 10.000 kcal/kg)

[3] ktoe = 1000 toe, Mtoe = 1000 000 toe

Grupa CCC zamyka Q3 2021 najwyższą w historii sprzedażą i dwucyfrową rentownością EBITDA

Grupa CCC zamyka trzeci kwartał roku obrotowego 2021 (sierpień-październik) najwyższą w historii sprzedażą kwartalną, tj. 2,1 mld PLN (+28% rdr). Osiągnięty wynik to efekt wysokiej sprzedaży kolekcji jesienno-zimowej wszystkich szyldów Spółki, w tym udanej akcji Back-to-School. Grupa z sukcesem kontynuowała rozwój sieci HalfPrice w Polsce i zagranicą. Koncept ten odnotował ponad dwukrotnie większe przychody niż kwartał wcześniej. Ponownie wzrósł udział kanału e-commerce w przychodach Spółki, który dziś stanowi już 45% sprzedaży.

– Modne produkty, będące odpowiedzią na światowe trendy, bardzo dobre przygotowanie operacji sprzedażowych w całej Grupie, dobre zatowarowanie oraz nowoczesna, realizowana w modelu 360 stopni komunikacja z klientem, zaprocentowały. Nie zatrzymujemy się – pracujemy nad rozszerzeniem oferty produktowej oraz rozwojem modelu omnichannelowej sprzedaży. Naszą ambicją jest zapewnienie najlepszej oferty wszystkim klientom, niezależnie od miejsca, w którym dokonują zakupu – mówi Marcin Czyczerski, Prezes Zarządu Grupy CCC.

W trzecim kwartale roku obrotowego 2021 (sierpień-październik) sprzedaż Grupy CCC wyniosła 2,1 mld PLN – co stanowi wzrost o 28% rdr, a także poprawę w stosunku do Q3’19 (+41%). Wysoki przychód osiągnęły wszystkie szyldy Spółki, w tym najnowszy koncept – HalfPrice. W minionym kwartale zanotował sprzedaż na poziomie 82 mln PLN, czyli ponad dwa razy wyższą niż w okresie maj-lipiec br. Sieć sklepów stacjonarnych w kategorii off-price obecna jest dziś w Polsce, Austrii, Czechach i na Węgrzech. Pod koniec roku marka pojawi się także w Chorwacji, a w listopadzie zadebiutuje w kanale online.

Wysoka dostępność towaru oraz odpowiedzialna polityka cenowa i rabatowa Grupy przełożyły się na poprawę marży brutto (5,3 p.p. rdr). Spółka utrzymała także wysoką dyscyplinę kosztową – kontrolowany wzrost w tym obszarze wynikał głównie z dynamicznej ekspansji e-commerce (wzrost przychodów online o 49% rdr) oraz szybkiego rozwoju sieci HalfPrice (otwarcie 13 salonów w Q3, zaawansowane prace dotyczące startu e-commerce), które mają charakter inwestycji w jeszcze lesze wyniki w przyszłości. W związku z tym, kolejny kwartał z rzędu, Grupa CCC osiągnęła dwucyfrową rentowność EBITDA, tj. 11%. Od sierpnia do października br. Spółka wypracowała zysk EBITDA na poziomie 226 mln PLN (+55% rdr).

– Wysokie dynamiki sprzedaży w sieci detalicznej i e-commerce oraz dwucyfrowa rentowność EBITDA to rezultat, z którego jesteśmy zadowoleni. Utrzymujemy dyscyplinę kosztową w kanale tradycyjnym, a w obszarze e-commerce oraz off-price inwestujemy zgodnie ze strategią – mówi Kryspin Derejczyk, Wiceprezes Zarządu Grupy CCC ds. Finansowo-Księgowych.

Dalsze umacnianie segmentu e-commerce

W trzecim kwartale 2021 Grupa CCC utrzymała wysoką dynamikę sprzedaży e-commerce. Udział tego kanału w przychodach wzrósł o 6,6 p.p. do poziomu 45%.

Grupa eobuwie.pl trwale wzmacnia swoją pozycję na rynku e-commerce w branży fashion. Przychody Spółki we wspomnianym okresie były wyższe o 44% rdr, przy czym samo eobuwie.pl wypracowało sprzedaż w wysokości 699 mln PLN (+37% rdr), a MODIVO 123 mln PLN (+113% rdr – dynamika jeszcze wyższa niż w ubiegłym kwartale). Udział sprzedaży tej platformy w Grupie eobuwie.pl wyniósł już 15% (+3 p.p. kdk).

Marża brutto Grupy eobuwie.pl istotnie wzrosła, osiągając poziom 45,3% (+1,6 p.p. rdr). Dynamika kosztów w trzecim kwartale była zbliżona do tempa wzrostu przychodów. Rentowność EBITDA Grupy eobuwie.pl osiągnęła 8,5% – zgodnie z celami strategii GO.22 (narastająco marża EBITDA powyżej 8,5%).

– Grupa eobuwie.pl rośnie w siłę zarówno w Polsce, jak i na kluczowych dla jej działalności rynkach europejskich. To efekt koncentracji na kliencie i jego potrzebach. Znamy oczekiwania konsumentów i wdrażamy rozwiązania dostosowane do ich stylu zakupów oraz przyzwyczajeń. Dzięki temu liczba naszych klientów przekroczyła 8 mln i rośnie w dwucyfrowym tempie. W trzecim kwartale wprowadziliśmy dla naszych klientów między innymi takie udogodnienia jak 100 dni na darmowy zwrot w 12 krajach oraz dostęp do esize.me w aplikacji mobilnej na 4 kolejnych rynkach – mówi Damian Zapłata, Prezes Zarządu eobuwie.pl. – Konsekwentnie kontynuujemy rozwój w obranym kierunku.

Dobre wyniki sprzedażowe w okresie od sierpnia do października br. osiągnęły także pozostałe platformy online Grupy. CCC.eu rosło w tempie 54% rdr i stanowiło już 13% udziałów w segmencie CCC (+2,9 p.p. rdr). Przychody DeeZee wzrosły o 3 mln PLN rdr (+17%) – ich dynamika była pod wpływem m.in. realizowanych inwestycji w zmianę procesów logistycznych, w tym uruchomienia nowego systemu ERP.

Omnichannelowy ekosystem i aktualizacja strategii

Mocny segment e-commerce stanowi fundament wielokanałowego modelu sprzedaży. W jego ramach Grupa CCC cyfryzuje sieć stacjonarną i wprowadza innowacyjne rozwiązania łączące kanały online i offline. Po testowym wdrożeniu w około 200 sklepach, Spółka rozszerzyła dostępność e-kiosków, na blisko 750 punktów w Europie Środkowej. Dzięki nim klienci salonów otrzymali dostęp do bogatej oferty online. Co więcej, CCC jako pierwsza sieć handlowa w Polsce i jedna z pierwszych w Europie wprowadziła płatności odroczone w sklepach stacjonarnych. Dzięki usłudze PayPo, klienci mogą zabrać buty do domu i zapłacić za nie po 30 dniach. W nadchodzących kwartałach Spółka planuje wprowadzić również kolejne rozwiązania polepszające doświadczenia zakupowe. Będzie to m.in. system OMS, który pozwoli na zintegrowanie zapasu sklepowego z zapasem w centralnym magazynie e-commerce. Zwiększy to dostępność produktów oraz usprawni wysyłki zakupów online bezpośrednio ze sklepów.

Jednocześnie, Grupa CCC finalizuje proces rewizji strategii GO.22, której szczegóły zostaną zaprezentowane w listopadzie. To odpowiedź na dynamiczny rozwój Grupy w szybko ewoluującym otoczeniu rynkowym.

Kurs franka zbliża się do 4,40

Dzień wolny na rynku wzrosty kursu euro. Zmiany na rynkach światowych powodują jednak, że tej samej stabilizacji nie odczuwają frankowicze, którzy będą cierpieć.

Piątkowa korekta dolara

Po tym, jak w czwartek działania EBC (a raczej ich brak) spowodowały gwałtowny wzrost euro względem dolara, przyszedł czas na korektę. Piątek przyniósł niemal 1,5 centa umocnienia amerykańskiej waluty. Działo się to przy przyzwoitych, aczkolwiek wcale nie wybitnych danych makroekonomicznych. Rosły wydatki Amerykanów, ale spadały dochody, co może znowu przypominać o ciążących na nich kredytach. Lepiej od oczekiwań wypadły też indeksy koniunktury. Ważniejszym wydarzeniem jest jednak zmiana oczekiwań inwestorów względem stóp procentowych. Nowa prognoza Goldman Sachs mówi obecnie o wzroście w lipcu 2022 roku zaraz po końcu zmniejszania programu skupu aktywów.

Stabilizacja złotego

1 listopada to dzień wolny nie tylko w Polsce. Fakt, że to święto obchodzone jest jeszcze na Węgrzech i na Słowacji nie wstrzymuje notowań. Był to jednak dość dobry dzień dla polskiej waluty, której udaje się wybić z trendu spadkowego względem euro. Stabilizacja w okolicach 4,62 zł jest czymś, co zdecydowanie bardziej sprzyja eksporterom niż osobom zainteresowanym kupnem walut. Należy jednak spojrzeć na pewien problem, który tworzy umacnianie się franka względem euro. W ciągu dwóch tygodni umocnił się on o niemal dwa centymy. Oznacza to, że nawet gdyby euro nie drożało w tym czasie frank i tak podrożałby o około 8 groszy. To właśnie ten ruch odpowiada za to, że nowy miesiąc kredytobiorcy frankowi rozpoczęli od niemiłej niespodzianki w postaci franka za 4,38 zł.

Zmiana czasu

W weekend mieliśmy zmianę czasu z letniego na zimowy. Niby rzecz oczywista, ale trzeba pamiętać, że nie cały świat zmienia godzinę w ten sam weekend. Polska zmienia ją razem z Unią Europejską, więc tutaj problemu nie ma. Amerykanie zmieniają jednak tydzień po nas. Oznacza to, że wszystkie dane makroekonomiczne publikowane będą w tym tygodniu godzinę wcześniej niż zwykle. Jest to i tak mała różnica względem pomysłu niezmieniania czasu z letniego na zimowy, gdyby zmiana miała nie dotyczyć wszystkich.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Diagnoza zdrowia polskich miast

Postępująca urbanizacja i „rozlewanie się miast” zdecydowanie przyczyniają się do zatruwania powietrza, którym oddychamy. Jak wynika z danych Europejskiej Agencji Środowiska, każdego roku w Polsce przedwcześnie z powodu zanieczyszczonego powietrza umiera ponad 45 tys. osób, a niektóre źródła podają, że faktyczna liczba jest dwukrotnie wyższa. Walczące od lat z problemem emisyjności szkodliwych substancji miasta stoją przed wyzwaniami, które pomogą ograniczyć negatywne skutki rozwoju cywilizacyjnego, a jednocześnie nie zahamują działalności gospodarczej. W obliczu toczących się lokalnie i międzynarodowo dyskusji, Knight Frank przeprowadził globalne badanie, obejmujące 286 największych miast na świecie, którego wyniki zaprezentowano w raporcie Active Capital. Efektem tej publikacji jest też ranking największych miast atrakcyjnych dla inwestorów, wiodących pod względem zrównoważonego rozwoju.

Raport Active Capital przedstawia analizę oraz ocenę czynników, na które składało się ponad 150.000 danych i 500 zmiennych. Na podstawie ich wyników można było ocenić poziom zrównoważenia poszczególnych miast według ilości terenów zielonych, zielonej certyfikacji budynków, inicjatyw ograniczających zmiany klimatyczne i samo ryzyko klimatyczne oraz presję urbanizacyjną.

„Biorąc pod uwagę wyniki badania, zdecydowaliśmy się skupić na wybranych miastach europejskich, bazując na kilku kryteriach. Co za tym idzie, bliższej analizie poddanych zostało 118 miast w Europie, które zebraliśmy w raporcie „Dobra Forma Miasta. Trendy, które zmieniają miasta”. Badane ośrodki miejskie w Polsce charakteryzowały się zbliżoną do innych miast europejskich wartością czynnika określającego odporność na ryzyka zmian klimatycznych, dlatego przeprowadzona przez Knight Frank w Polsce analiza uwzględnia wyniki osiągnięte przez wybrane ośrodki w dwóch kategoriach: poziomu redukcji emisyjności i ekologiczności. W ramach diagnozy przeanalizowane zostały między innymi takie aspekty jak: rozwój infrastruktury komunikacji publicznej, udział terenów zielonych w powierzchni miasta, jakość powietrza w miastach, liczba certyfikowanych zielonych budynków, zmiany temperatury, tempo urbanizacji i działania ukierunkowane na redukcję emisji CO2,” – wyjaśnia Elżbieta Czerpak, Dyrektor działu Badania Rynku w Knight Frank.wykres 1_Dobra Forma Miasta wykres 2_Dobra Forma Miasta

Emisyjność zanieczyszczeń i ekologiczność miast

W badaniu tych aspektów, przeprowadzonym w oparciu o duży zbiór danych dotyczących największych ośrodków miejskich na świecie, pod lupę wzięto 118 europejskich miast. Wiodącą pozycję w rankingu osiągnęły Londyn i Paryż, które zarówno pod kątem ekologiczności, jak i ograniczania emisji zanieczyszczeń osiągnęły najlepsze wyniki. Spośród polskich miast najwyższą ocenę uzyskała Warszawa, która zajęła 20. miejsce w zestawieniu. Kolejne polskie miasta już tak dobrymi wynikami nie mogą się pochwalić – Kraków uplasował się na 65. pozycji, natomiast Wrocław, Łódź, Poznań i Gdańsk zajęły odpowiednio 89., 97., 98. i 105. miejsce. „Wpływ na lokaty polskich miast miała przede wszystkich niska jakość powietrza, ale dodatkowo zespoły miejskie muszą ograniczyć negatywne skutki urbanizacji i polepszyć jakość życia mieszkańców,” – wyjaśnia Lidia Zawiła, Konsultant w dziale Badania Rynku Knight Frank.

Jednym z kluczowych problemów współczesnych miast jest zanieczyszczenie powietrza, które bada się pod kątem obecności dwóch rodzajów pyłów zawieszonych w powietrzu: PM2,5 oraz PM10. Ich źródłem, poza naturalnym pochodzeniem, jest przede wszystkim działalność człowieka – procesy produkcyjne i spalanie paliw.

Szkodliwość smogu podkreśla fakt, że według Światowej Organizacji Zdrowia jest on przyczyną przedwczesnej śmierci 7 milionów ludzi rocznie, a zanieczyszczenie powietrza stanowi obok zmian klimatycznych jedno z największych zagrożeń dla życia ludzkości. Co więcej, już w 2013 roku Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem Światowej Organizacji Zdrowia (IARC) zakwalifikowała zanieczyszczenie powietrza oraz pył zawieszony jako substancje rakotwórcze. Warto jednocześnie podkreślić, że według WHO w 2019 roku ponad 90% populacji zamieszkiwało obszary, na których stężenie PM2,5 przekraczało dopuszczalne poziomy ustalone przez Światową Organizację Zdrowia.

Polskie ośrodki miejskie w czołówce niechlubnego rankingu

Według danych opublikowanych w raporcie Global Carbon Atlas w 2019 roku Polska zajmowała wysokie, czwarte miejsce wśród 27 krajów Unii Europejskiej pod względem emisji dwutlenku węgla. Wyprzedziły ją jedynie Francja, Włochy i Niemcy.

W opublikowanych przez WHO raporcie na temat jakości powietrza w Europie w 2018 roku na 50 najbardziej zanieczyszczonych miast aż 36 znajdowało się w Polsce.

Wyludnianie się polskich miast

Niska jakość powietrza w miastach, migracje wewnętrzne oraz ujemny przyrost naturalny są przyczyną przestrzennego rozlewania się największych ośrodków na przedmieścia, a co za tym idzie – malejącej od lat liczby ich mieszkańców. W latach 1990-2015 wszystkie z badanych przez Knight Frank polskich miast, tj. Warszawa, Kraków, Wrocław, Łódź, Poznań i Gdańsk, odnotowały spadek populacji (średnio o 9%), podczas gdy wiele z europejskich ośrodków miejskich zarejestrowało przyrosty w liczbie ludności. Ten trend jest szczególnie widoczny w miastach skandynawskich, a jest to rezultat podejmowanych od lat działań zapobiegających rozlewaniu się miast, rozwoju ośrodków miejskich do wewnątrz i dogęszczania zabudowy w centrum miasta.

Postępująca urbanizacja, czyli gwałtowny wzrost ilości powierzchni zabudowanych

„Urbanizacja, która jest nieodłącznym elementem procesu rozwoju miast, w ostatnich dziesięcioleciach nabrała dynamicznego tempa. Wraz z nią zwiększył się poziom hałasu, często przekraczający przyjęte normy oraz zmniejszył się udział terenów zielonych, a oba skutki niestety mają negatywny wpływ na komfort życia w mieście,” – wyjaśnia Magdalena Czempińska, Dyrektor w dziale Badania Rynku Knight Frank.

Jak pokazują wyniki w przeprowadzonym przez Knight Frank badaniu, na tle europejskich miast wyróżnia się Kraków, który pomimo wysokiego wzrostu powierzchni zabudowanej (65%) zdołał zanotować jeden z najwyższych przyrostów wskaźnika zieleni w obszarach zabudowanych spośród uwzględnionych w analizie miast. Dla porównania taki sam wynik odnotowała Lizbona, a wyższym wskaźnikiem mogą pochwalić się tylko trzy europejskie miasta: Rennes, Lyon i Genewa. Jednocześnie Warszawa zarejestrowała w latach 1975-2015 aż 70% wzrost powierzchni zabudowanej, co plasuje stolicę Polski na 3. pozycji na tle analizowanych europejskich miast. Pod tym względem Warszawę wyprzedzają tylko Madryt (wzrost o 83%) oraz Kijów (86%). Do grona miast, które zanotowały najmniejsze przyrosty obszarów zabudowanych w analizowanym okresie należały Londyn (10%), Zurych i Barcelona (po 12%), Mediolan (13%), Monachium i Manchester (po 14%) oraz Berlin (15%).

„Dokładniejsza analiza wzrostu powierzchni zurbanizowanej o wysokiej gęstości zaludnienia i powierzchni zabudowanej w wybranych miastach w latach 1975-2015 wyraźnie wskazuje, że w tym okresie miasta Europy Środkowo-Wschodniej (m.in. Praga, Kijów, a także analizowane polskie miasta) doświadczyły procesu rozlewania się miast, podczas gdy wiele europejskich ośrodków, zwłaszcza miasta skandynawskie, dogęszczało swoje centra zgodnie z założeniami nowego urbanizmu i ideą zrównoważonego rozwoju, co widać na przykładzie takich miast jak Helsinki, Monachium, Oslo, Zurych, Kopenhaga i Sztokholm,” – komentuje Lidia Zawiła.

Gra w zielone polskich miast

Wspomniany komfort życia uzależniony jest w znacznym stopniu od obecności zieleni w mieście. Według HUGSI 2020 Index oceniającego poziom zazielenienia obszarów zurbanizowanych, który objął 155 ośrodków miejskich z całego świata, Kraków zajął 3. miejsce wśród europejskich miast oraz 5. pozycję na świecie. Analiza została przeprowadzona za pomocą obrazów satelitarnych i skupiała się wokół faktycznego procentowego udziału przestrzeni zielonych w metropoliach. Stolica Małopolski w klasyfikacji obejmującej miasta europejskie wyprzedziła pod tym względem Stuttgart, Zurych, Hamburg czy Pragę, ustępując jedynie Dortmundowi i Wilnu. Inne polskie miasta podlegające analizie – Wrocław i Warszawa – zajęły w rankingu odpowiednio 16. i 17. miejsce w Europie i 22. oraz 23. na świecie. Tereny zielone zajmują 54% powierzchni stolicy Dolnego Śląska, natomiast w Warszawie i Krakowie – odpowiednio 51% i 57% powierzchni miasta. Ranking został zdominowany przez miasta niemieckie – w pierwszej setce znalazło się ich aż 20.

Ekomobilność w trosce o środowisko

Zanieczyszczenie powietrza jest również ściśle związane ze stale rosnącą liczbą samochodów. W 2019 roku w Krakowie przypadało 685 samochodów na 1.000 mieszkańców, podczas gdy w Wiedniu i Berlinie – odpowiednio 372 i 324. Pozostałe polskie miasta odnotowały liczby nawet wyższe niż Kraków. W 2020 roku w Warszawie były 833 samochody/1.000 osób, w Katowicach – 854, w Poznaniu – 850, a we Wrocławiu – 690. Warto dodać, że liczba samochodów w miastach Europy Zachodniej systematycznie maleje, a kolejne ośrodki wprowadzają ograniczenia dotyczące wjazdu do centrum dla transportu samochodowego.

„Rozbudowana sieć transportu szynowego stanowi ważny aspekt komunikacji miast europejskich. Oczywiście mówimy tutaj zarówno o metrze, jak i kolei podmiejskiej. Biorąc pod uwagę obie formy w Europie wyróżniają się takie miasta jak Londyn, Moskwa, Paryż i Madryt, ale jedną z najdłuższych sieci kolei podmiejskich posiada Warszawa,” – dodaje Magdalena Czempińska.

Sektor pożyczkowy ze stratą 279 mln zł za 2020 rok

Branża pożyczkowa zamknęła 2020 rok ze stratą 279 mln złotych – wynika z analizy sprawozdań finansowych instytucji pożyczkowych dokonanej przez Fundację Rozwoju Rynku Finansowego. W stosunku do 2019 r. branża pogłębiła w poprzednim roku stratę o 56 procent. Przychody ze sprzedaży stopniały ponad 1 mld złotych. Ujemne wyniki to efekt pandemii COVID-19, w tym przede wszystkim towarzyszących jej regulacji obniżających limit kosztów pozaodsetkowych.

Rynek instytucji pożyczkowych już od dłuższego czasu znajduje się pod kreską i przestał być rentowny. Słabą kondycję sektora potwierdzają jego zeszłoroczne wyniki. Z danych ze sprawozdań finansowych za 2020 rok wynika, że przychody ze sprzedaży przeanalizowanych spółek zmniejszyły się z 3,88 mld zł do 2,83 mld zł, co oznacza spadek o 27 proc. w stosunku do danych sprzed dwóch lat. Zamrożona akcja kredytowa w trakcie pandemii odbiła się nie tylko na spadku przychodów, ale też na poziomie aktywów branży, które na koniec 2020 r. wyniosły 5,9 mld zł wobec 7,5 mld zł w 2019 roku. I choć aktywa instytucji pożyczkowych wyraźnie się skurczyły, to wynik finansowy pozostał ujemny, wynosząc -279 mln złotych.

Obniżona podaż jako reakcja branży na zawirowania prawne i gospodarcze

„Dane za poprzedni rok dobitnie odzwierciedlają problemy sektora, z jakimi ten mierzył się w czasie pandemii COVID-19. Obniżony popyt na produkty kredytowe, konieczność wdrożenia wakacji kredytowych, obniżka stóp procentowych czy wreszcie ograniczenie maksymalnej wysokości kosztów pozaodsetkowych o ponad 60 proc. – to tylko niektóre z nich” – wylicza Agnieszka Wachnicka, prezes Fundacji Rozwoju Rynku Finansowego. Jako czynnik najbardziej dotkliwy w skutkach branża wskazuje nagłe obniżenie limitu pozaodsetkowych kosztów pożyczek: do 21 proc. dla kredytów udzielanych na okres powyżej 30 dni i 5 proc. dla produktów z krótszym niż 30-dniowy terminem zapadalności. W nowych warunkach rynkowych, przy jednoczesnym wzroście ryzyka kredytowego oraz negatywnym sentymencie inwestorów do branży, a co za tym idzie trudnościach sektora z pozyskaniem finansowania, instytucje pożyczkowe miały problem ze skonstruowaniem rentownej oferty. A to z kolei spowodowało wycofanie się z rynku przez około 25 proc. podmiotów i mocne ograniczenie rozmiaru akcji kredytowej przez pozostałe. Przypomnijmy, że według danych CRIF wolumen udzielonych pożyczek spadł w poprzednim roku o 34 procent.

Ujemna rentowność to kolejny obraz rynku, jaki wyłania się z analizy zeszłorocznych danych. Zarówno wskaźnik ROA, jak i ROE przyjęły w 2020 r. ujemne wartości. Pierwszy z nich wyniósł -4,7 proc., zaś wskaźnik rentowności kapitału spadł do -18,2 proc., podczas gdy w przedpandemicznym 2019 roku dla tej samej grupy przeanalizowanych podmiotów wynosiły odpowiednio: -2,4 proc. oraz -10,5 procent.

Covidowe restrykcje najmocniej uderzyły w największe firmy

Z analizy sprawozdań finansowych wynika również, że nie wszystkie firmy pożyczkowe w takim samym stopniu odczuły covidowe restrykcje. Bo choć ci najwięksi gracze – z kilkoma wyjątkami – odnotowali stratę, to jednak niektórzy pożyczkodawcy odnieśli nawet kilkuset procentowe wzrosty zysku netto.

Jak tłumaczy Agnieszka Wachnicka, prezes FRRF: „Sektor instytucji pożyczkowych jest mocno zróżnicowany. W rejestrze prowadzonym przez KNF oficjalnie widnieje 532 podmioty, z czego tylko nieco więcej niż połowa spółek prowadziła pozabankową działalność kredytową oraz złożyła do tej pory sprawozdania finansowe za ostatnie dwa lata. Łącznie takich firm jest 274, przy czym to 25 instytucji pożyczkowych odpowiada za 87 proc. udziałów w rynku mierzonych wartością aktywów. Jak dodaje: „Koncentrując się wyłącznie na tej grupie, można zauważyć, że to właśnie najwięksi pożyczkodawcy, dostosowując się do nowych reguł, odnotowali najwyższą stratę – powyżej 230 mln złotych. Mniejsi gracze poradzili sobie w trudnych warunkach, co jest o tyle zaskakujące, że z reguły to właśnie najmniejsi przedsiębiorcy są najbardziej narażeni na utratę zysku i płynności ”.

***
Pełna metodologia badania dostępna na stronie:
https://frrf.pl/branza-pozyczkowa-ze-strata-blisko-280-mln-za-2020-rok/

KUKE/PZPB: Stabilna sytuacja budowlanki pomimo rosnących kosztów

W III kwartale br. sądy ogłosiły sześć upadłości firm z branży budowlanej w porównaniu z dziewięcioma rok wcześniej – wynika z danych zawartych w Monitorze Sądowym i Gospodarczym. Spadła również liczba restrukturyzacji – z 19 do 13. W efekcie w III kw. tego roku doszło do 19 przypadków niewypłacalności podmiotów z sektora budowlanych wobec 30 kwartał wcześniej i 28 przed rokiem, gdy właśnie zaczęły obowiązywać przepisy wprowadzające procedurę uproszczonego postępowania o zatwierdzenie układu znacznie zwiększające liczbę restrukturyzacji. W ciągu ostatnich 12 miesięcy sądy ogłosiły 31 upadłości likwidacyjnych, co stanowi 8 proc. wszystkich bankructw spółek prawa handlowego w tym czasie.

Sporządzany przez KUKE i PFR indeks upadłości w budownictwie wyniósł na koniec września 0,67 proc. w porównaniu z 0,73 proc. w czerwcu i 1,05 proc. przed rokiem. Wskaźnik rozpoczętych restrukturyzacji przyniósł spadek do 1,61 z 1,74 proc. w czerwcu (0,94 proc. rok wcześniej).

We wrześniu wskaźnik klimatu koniunktury GUS w sektorze budowlanym ukształtował się na poziomie -7,9 wobec -7,0 w sierpniu i – 5,5 w czerwcu oraz – 15,0 rok wcześniej. Składowa prognostyczna wskaźnika obniżyła się jeszcze bardziej – z – 2,1 w czerwcu do – 6,3 w sierpniu i – 10,0 we wrześniu. Niezmiennie prawie 70 proc. badanych podmiotów jest przekonana, że w obecnych warunkach jest w stanie przetrwać na rynku co najmniej trzy miesiące. Nie zmienia się „ranking” negatywnych skutków epidemii koronawirusa dla sektora: wzrost kosztów, zakłócenia w łańcuchach dostaw, spadek sprzedaży skutkujący niższymi przychodami oraz brak pracowników. Kolejny kwartał, tym razem o prawie 5 pkt, spadł za to odsetek (do 12,1 proc.) wskazań na problemy z bieżącym finansowaniem. I spośród wszystkich sektorów gospodarki najwięcej jest odpowiedzi (21,9 proc.), że pandemia nie wywołała żadnych negatywnych skutków dla branży. Z drugiej strony, firmy budowlane zakładają jednak spadek (-3,4) zamówień ze strony klientów.

Janusz Władyczak, prezes zarządu KUKE:

Nastroje w branży budowlanej stopniowo się pogarszają, podobnie zresztą jak w innych sektorach gospodarki, wraz z pogłębiającym się szokami cenowym i przedłużającymi się trudnościami w dostępie do materiałów i komponentów. Spadek odczuwanej koniunktury był we wrześniu jednak mniejszy niż w przemyśle czy gastronomii i hotelarstwie. W porównaniu z innymi krajami zaledwie 10 proc. polskich firm budowlanych zgłasza niedobory materiałów, a – jak podaje Polski Instytut Ekonomiczny – w Niemczech, Austrii i na Węgrzech ten odsetek wynosi ponad 30 proc., a we Francji i w Czechach ok. 20 proc. Analitycy oczekują dalszego wzrostu skali niedoborów, co będzie przekładać się na wyższe ceny materiałów, a tym samym na wyższe koszty realizowanych inwestycji. W efekcie inwestycje osłabną w najbliższych kwartałach, nie tylko w budowie mieszkań, ale też w innych segmentach rynku budowlanego, ponieważ część przetargów może nie być rozstrzygana, biorąc pod uwagę zaplanowane budżety i niepewność co do zmian cen rynkowych.

Do tego dochodzi rozpoczęcie – jak się należy spodziewać – cyklu podwyżek stóp procentowych w Polsce. Sądząc po skali działań banków centralnych Czech i Węgier przed nami seria podwyżek kosztu pieniądza, co zweryfikuje założenia inwestycyjne wielu podmiotów oraz zdejmie część presji z rynku budownictwa mieszkaniowego, przekierowując część środków na oszczędności. Osobną kwestią pozostaje oczekiwanie na napływ różnych środków z Unii Europejskiej, które również miały trafić na inwestycje, przede wszystkim samorządowe, a w konsekwencji do sektora budowlanego. Należy przy tym pamiętać również m.in. o jego ograniczeniach związanych z rosnącymi kosztami zatrudnienia i problemami z pozyskiwaniem pracowników.

Skutkiem takiej sytuacji może być urealnienie oczekiwań oraz coraz częstsze spoglądanie polskich firm budowlanych na zamówienia z rynków międzynarodowych. Oczywiście krajowe instytucje finansowe będą bacznie obserwować kondycję klientów z tego sektora, w szczególności działających w sektorze kolejowym i to, jak wygląda realizacja projektów zakontraktowanych przez rynek jeszcze przed pandemią. W ostatnim czasie wskaźniki niewypłacalności są na generalnie bezpiecznych poziomach.

Dr Damian Kaźmierczak, główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa:

Spadek liczby niewypłacalności firm budowlanych wskazuje na stabilną kondycję finansową sektora budownictwa który przez cały rok 2021 mierzy się bezprecedensowym wzrostem cen surowców i materiałów. Rosnące koszty powinny być jednak widoczne w sprawozdaniach finansowych przedsiębiorstw dopiero w kolejnych miesiącach. Będzie to zależało m.in. od wielkości spółki, struktury portfela zleceń, daty podpisania nowych kontraktów i momentu zakupu materiałów.

W gorszej sytuacji wydają się być generalni wykonawcy, którzy pozyskali kontrakty w II poł. 2020 r., ale nie zdążyli nabyć materiałów przed rekordowym wystrzałem cen, który nie był możliwy do przewidzenia na podstawie zdarzeń historycznych. Większe straty na kontraktach prawdopodobnie odnotują firmy działające w segmencie publicznym, w którym obowiązuje wynagrodzenie ryczałtowe lub quasi-ryczałtowe. Nowe klauzule waloryzacyjne w segmencie drogowym i kolejowym rekompensują wykonawcom niekontrolowany wzrost kosztów tylko częściowo. Z tego powodu należałoby poważnie rozważyć ich modyfikację, aby zdjąć z firm budowlanych nadmierną ekspozycję na wahania cen materiałów, którymi nie są w stanie aktywnie zarządzać. Mechanizmy waloryzacyjne nie rozpowszechniły się jeszcze w energetyce i bardzo brakuje ich w segmencie samorządowym. W przeciwieństwie do zamawiających publicznych, prywatni inwestorzy są zdecydowanie bardziej skłonni renegocjować z wykonawcami warunki wynagrodzenia, ale nie jest to regułą i nie można przyjmować tego za pewnik.

Najbardziej dotknięte problemem drożejących materiałów mogą być mniejsze firmy podwykonawcze, które z jednej strony mierzą się ze znacznym wzrostem kosztów, a z drugiej strony mają ograniczone pole do zwiększania przychodów w warunkach umiarkowanego pogorszenia klimatu inwestycyjnego w branży budowlanej. Jego przyczyn nie należy jednak upatrywać w niesłabnącej epidemii COVID-19, tylko w naturalnym cyklu koniunkturalnym w budownictwie, które jest silnie uzależnione od napływu środków UE. To między innymi z tego powodu nie może obecnie wystartować duża część inwestycji samorządowych, dołek inwestycyjny na kolei jest głębszy od tego z pamiętnych lat 2014-2016, a także opóźnia się proces modernizacji i przebudowy krajowego sektora energetyki. W konsekwencji wśród firm nasila się konkurencja o pozyskanie nowych zleceń w innych segmentach budownictwa. Jest to chyba najbardziej widoczne w segmencie drogowym. Wprawdzie inwestycje na drogach są realizowane w relatywnie dobrym tempie, ale branża drogowa dysponuje jeszcze wolnymi mocami przerobowymi, które pozwalają stronie publicznej na zwiększenie nakładów inwestycyjnych w obszarze drogownictwa w kolejnych latach. Świetna koniunktura panuje na rozgrzanym segmencie mieszkaniowym, w którym deweloperzy mogliby znacząco zwiększyć liczbę nowych inwestycji, gdyby nie mnożące się ograniczenia podażowe, które zaczynają destabilizować funkcjonowanie całego sektora budownictwa. Coraz więcej firm odczuwa niedobór podstawowych materiałów, który wydłuża realizację wielu projektów inwestycyjnych. Ponadto, już prawie połowa firm ankietowanych przez GUS uznaje brak wykwalifikowanych pracowników jako poważną barierę rozwojową. Na rynku budowlanym bardzo szybko rośnie więc liczba pracowników z zagranicy, ale ich pozyskanie wciąż wiąże się dla przedsiębiorstw z nadmiernie skomplikowanymi procedurami prawnymi, które nie ułatwiają sprawnego uzupełniania luki pracowniczej.

Ograniczony potencjał krajowej branży budowlanej budzi uzasadnione obawy przed nadchodzącą kumulacją inwestycji we wszystkich segmentach budownictwa. Według wszelkiego prawdopodobieństwa może ona wystąpić z całą mocą i ze wszystkimi negatywnymi konsekwencjami już w latach 2022-2025. Przyspieszenie projektów publicznych w segmencie drogowym, kolejowym, energetycznym, hydrotechnicznym i samorządowym może zbiec się z dalszą poprawą koniunktury lub odbudową klimatu inwestycyjnego w niektórych obszarach segmentu prywatnego, tj. mieszkaniowym, biurowym, logistycznym i przemysłowym. Każde spiętrzenie robót budowlanych zazwyczaj wiąże się z niekontrolowanym wzrostem cen surowców, materiałów i usług, a także poważnym deficytem rąk do pracy, wzrostem cen robocizny i przyspieszeniem dynamiki wynagrodzeń w sektorze budownictwa. Wprawdzie najwięksi generalni wykonawcy dysponują odpowiednimi zasobami do przyciągania nowych talentów i ograniczania fluktuacji własnej kadry, ale tego samego nie można powiedzieć o mniejszych firmach wykonawczych i podwykonawczych, które zazwyczaj najbardziej cierpią na deficyt wykwalifikowanych specjalistów. To dlatego w takiej sytuacji niezwykle ważne jest umiejętne i rozważne rozplanowanie wszystkich inwestycji publicznych, aby uniknąć doprowadzenia branży budowlanej na skraj załamania. Jednym z najczęściej rozważanych pomysłów na zwiększenie mocy wykonawczej krajowego budownictwa, aby sprostać wyjątkowo ambitnym wyzwaniom inwestycyjnym w kolejnych latach, jest szersze uchylenie drzwi do polskiego rynku budowlanego dla nowych podmiotów z zagranicy. Taka strategia wydaje się jednak bardzo krótkowzroczna, a przede wszystkim pozbawiona większego sensu, ponieważ na rynku zabraknie polskich firm podwykonawczych gotowych do podjęcia współpracy z zagranicznymi wykonawcami. W efekcie nie można wykluczyć scenariusza, w którym firmy spoza naszego kraju pozyskają wiele kontraktów publicznych, ale nie będą w stanie ich zrealizować, bo nie dysponują w Polsce żadnym potencjałem wykonawczym.