Zaplanuj swoją karierę w 2019 roku. Niech to będzie Twój rok!

Nowy Rok sprzyja postanowieniom, zmianom i planom. Jeśli chcesz, by Twoja kariera weszła na nowy poziom warto znać swoje mocne i słabe strony
i zainwestować czas w rozwój osobisty. Skorzystaj z poniższych wskazówek,
by kolejny rok Twojego życia był wyłącznie pasmem sukcesów.

Dla wielu z nas nadszedł czas podsumowań i planów. Zamiast powtarzać jak mantrę,
że Nowy Rok będzie lepszy, będę więcej zarabiał, mniej pracował, zmienię pracę, awansuję itd. wyznacz konkretne cele i dąż do ich realizacji. Warto znać również skuteczne sposoby, które pomogą nam zrealizować plany.

Odkryj swoje mocno i słabe strony

Zacznij od siebie. Aby dobrze zaplanować karierę, warto znać swoje mocne i słabe strony. Wielu z nas nawet nie wie, co tak naprawdę hamuje rozwój osobistej kariery. Skutecznym sposobem na zbadanie osobowości są Kwestionariusze Hogana.

To metoda naukowo badawcza, która wskazuje na jakim stanowiskui w jakiego typu firmie będziemy odnosić sukcesy. Dodatkowo pokaże cechy i tendencje, jakie mogą prowadzić do „wykolejenia” kariery oraz identyfikuje zachowania, które utrudniają utrzymywanie relacji w pracy i hamują produktywność. Metoda wskazuje także nasze pragnienia i prawdziwą motywację oraz wartości, które wzmacniają lub wpływają  negatywnie na naszą efektywność.

Dzięki znajomości swojej osobowości jesteśmy w stanie podjąć właściwe decyzje odnośnie swojej zawodowej kariery. Być może brak sukcesów na aktualnym stanowisku nie jest wynikiem źle wykonanej pracy, a jedynie błędnym dopasowaniem do stanowiska, zespołu, czy organizacji. Warto znać swoje „prawdziwe ja”, by cieszyć się zarówno życiem osobistym jak i zawodowym. – mówi Magdalena Giryn, Country Manager, Assessment Systems Polska.

Pogłębiaj swoją wiedzę i kompetencje

Dzisiejsze organizacje są nastawione przede wszystkim na wynik. Ważniejsze
są wydajność, efektywność i osiągnięcia niż umiejętności i rozwój. Postaraj się wygospodarować przynajmniej 1 godzinę w tygodniu na poszerzanie swojej wiedzy. Możliwości są ogromne. W Internecie jest dostępne mnóstwo przydatnych webinarów, które często są bezpłatne lub ich koszt nie przekracza jednej wizyty w kawiarni. Sporo ciekawych kursów i szkoleń w przystępnym cenach organizują też uczelnie wyższe i co najważniejsze – nie są już one wyłącznie dla studentów! Pamiętajmy, że pogłębiania wiedzy jest niezwykle istotne. Nasza przyszłość zależy od ciągłej aktualizacji wiedzy.

Systematycznie przeglądaj ofert pracy i sprawdzaj interesujące Cię firmy

Nawet jeśli w najbliższym czasie nie planujesz zmiany pracodawcy warto „być
na bieżąco”. Przeglądając oferty wiesz, jakie kwalifikacje są wymagane na danym stanowisku i dostajesz konkretne informacje, w których obszarach powinieneś podnosić kwalifikacje. To również dobry sposób na sprawdzanie pracodawców – być może jest firma, do której bardzo pasujesz, ale nie wiesz o jej istnieniu.

Niech to będzie Twój rok – Powodzenia!

Jula otwiera w Warszawie biuro zakupowe na region CEE

Z początkiem stycznia 2019 roku sieć szwedzkich multimarketów Jula otworzy w Warszawie nowe biuro zakupowe. Będzie to nowa spółka – Jula CEE Sp. z o.o. Stanowić ona będzie część globalnej struktury zakupowej firmy i będzie trzecią, po Szwecji i Chinach, jednostką sourcingową na świecie. Jula CEE Sp. z o.o. będzie odpowiedzialna za rozwój i koordynację współpracy z dostawcami z regionu Europy Środkowo-Wschodniej.

Nowe biuro będzie integralną częścią Global Sourcing, globalnej struktury zakupowej firmy oraz trzecim po Szwecji i Chinach tego typu ośrodkiem na świecie. Decyzja o otwarciu biura w Warszawie to potwierdzenie ambitnych zamiarów rozwoju marki Jula w tym regionie.
Nowe biuro zakupowe będzie odpowiedzialne za wszelkie aspekty relacji z dostawcami w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, w tym: negocjacje umów, kontrolę jakości i opiekę nad łańcuchem dostaw.

Stworzenie dobrych warunków do rozwoju biznesu z dostawcami w Polsce i Europie
Środkowo-Wschodniej jest dla nas niezwykle istotne. Dzięki tej decyzji pojawią się możliwości dla producentów na dostarczanie towarów do sklepów Jula także na rynki skandynawskie. To również potwierdzenie, że Jula dostrzega potencjał krajów Europy Środkowo Wschodniej i chce się w tym regionie rozwijać – wyjaśniają Lars Bergmann, Director Global Sourcing/CEO Jula CEE oraz Roman Guźniczak, Head of Sourcing Office.

Dostawcy, którzy chcieliby nawiązać współpracę z Jula, proszeni są o kontakt na adres: [email protected].

Droższy prąd tylko dla polskich supermarketów?

Sieci handlowe na nierównych prawach w opłatach za dostawę energii. Zagraniczne sieci korzystają z preferencyjnych cen zagranicznych dostawców.

Ostatnie zapowiedzi podwyżki cen energii zaniepokoiły polskich przedsiębiorców branży spożywczej – jednego z największych (obok sektora hutniczego i innych branż energochłonnych) płatników za dostawy energii. Skarżą się, że zagraniczne sieci korzystają z tańszej energii od dostawców ze swoich centrali.

Jak wynika z analiz serwisu wnp.pl polskie firmy działające w tym sektorach płacą za energię elektryczną więcej niż konkurenci w innych krajach Unii Europejskiej. Koszt zakupu energii elektrycznej mają olbrzymi udział w funkcjonowania tych firm – może być szacowany na poziomie 40 proc.  Aby zrównoważyć różnice przedstawiciele wybranych branż zastanawiają się one nad importem tańszego prądu zza granicy.

Temat importu tańszego prądu zza granicy pojawia się coraz częściej w branży spożywczej za sprawą oficjalnych informacji niemieckich sieci Lidl. Otóż, niemiecka ta sieć detaliczna ogłosiła, iż wkrótce będzie dostarczała ekologiczną energię elektryczną. Nowa usługa, zwana „Lidl-Strom”, będzie dostępna będzie dzięki współpracy Lidl z niemieckim dostawcą energii E.on.

Detalista przekonuje, że ​​”Lidl-Strom” zapewni „znaczną przewagę cenową” w porównaniu do większości lokalnych dostawców, a do 31 stycznia 2019 r. będzie oferował gwarancję ceny.  Lidl twierdzi, że program pozwoli mu ugruntować pozycję odpowiedzialnego sprzedawcy detalicznego. Zielona energia elektryczna dostarczona przez E.on pochodzi z takich źródeł jak energia wiatrowa, energia słoneczna lub energia wodna, a także z elektrowni certyfikowanych przez Tüv.

Już dziś słychać o preferencyjnych warunkach zakupu energii przez niemieckie sieci obecne w Polsce. A należy pamiętać, że Lidl jest częścią Grupy Schwarz, która posiada również sieć hipermarketów Kaufland. Obecnie w wielu krajach Europy istnieje około 10.000 sklepów Lidl, a w Polsce ponad 600 – podkreślają przedstawiciele polskich sieci detalicznych i sklepów spożywczych.

Tym bardziej niepokojące dla polskiej branży handlowej są zapowiedzi przedstawicieli niemieckiej sieci, którzy twierdzą, że „razem z E.on oferujemy naszym klientom zieloną energię elektryczną po rozsądnej cenie’’ – Jan Bock, dyrektor zarządzający działem zakupów w Lidl Niemcy. (www.dlahandlu.pl, 2017)

Michał Sadecki, prezes Polskiej Grupy Supermarketów (PGS)
Michał Sadecki, prezes Polskiej Grupy Supermarketów (PGS)

Ceny energii na polskiej giełdzie są najwyższe w naszym rejonie. Importowana energia pochodząca z np. z Niemiec, Czech, Słowacji, Rumunii a nawet z Ukrainy jest znacznie tańsza. Tymczasem polskie sieci są zmuszone do korzystania z polskiej sieci bez możliwości negocjacji preferencyjnych warunków.

Przedstawiciele polskiej branży kupieckiej wnioskują do rządu RP o wsparcie w zakresie negocjacji stawek za energię w celu zachowania podstawowych warunków konkurencji pomiędzy polskimi i zagranicznymi podmiotami – podsumowuje Michał Sadecki, prezes Polskiej Grupy Supermarktów.

Według wyliczeń branży spożywczej, bak pomocy rządu może doprowadzić do upadku ok. 80.000 podmiotów działających w handlu w 2019 roku jako skutek podwyżki stawek energii.

Upadłość konsumencka – kiedy jest możliwa i jak przebiega?

Upadłość konsumencka jest postępowaniem, które kierowane jest do osoby fizycznej niebędącej przedsiębiorcą. Powinno być prowadzone w taki sposób, aby dłużnik uzyskał oddłużenie. Postępowanie upadłościowe wobec konsumenta może być też prowadzone m.in. wtedy, gdy dłużnik nie posiada żadnego majątku lub ma tylko jednego wierzyciela. W przeciwieństwie do upadłości przedsiębiorcy powyższe okoliczności nie stanowią żadnego problemu na etapie postępowanie w przedmiocie ogłoszenia upadłości. Niemniej, upadłość konsumencka jest możliwa w ściśle określonych warunkach.

Warunki ogłoszenia upadłości konsumenckiej

Podstawową kwestią determinującą to, czy dłużnik może się ubiegać o oddłużenie w ramach upadłości jest jego obecna kondycja finansowa. Nie ma możliwości ogłoszenia upadłości wobec osoby, która jest wypłacalna i posiada zdolność do spłaty wierzycieli. Niewypłacalność jest zatem kryterium warunkującym losy dalszej procedury.

W ramach weryfikacji stanu faktycznego dłużnika przez sąd, dochodzi do ustalenia przyczyn tejże niewypłacalności. Jeśli zostanie stwierdzone, że dłużnik doprowadził do niej umyślnie lub na skutek rażącego niedbalstwa, albo pogłębiał powstałą już niewypłacalność w tenże sposób, to sąd powinien oddalić wniosek o upadłość konsumencką. Wobec tych tzw. przesłanek negatywnych bezwzględnych nie występują żadne wyjątki.

Oprócz ww. warunków, okoliczności powstania niewypłacalności są konfrontowane z innymi przesłankami. Wśród nich wymienia się m.in. to, czy dłużnik wcześniej złożył wniosek o upadłość w terminie, jeśli miał taki obowiązek (zasada ta dotyczy byłych przedsiębiorców i członków zarządu spółek), czy było prowadzone wcześniej postepowanie upadłościowe wobec dłużnika (jeśli tak, to z jakich przyczyn doszło do umorzenia), bądź czy dłużnik dokonał czynności prawnej uznanej prawomocnym wyrokiem sądu za krzywdzącą wierzycieli (skarga pauliańska). Należy jednak mieć na uwadze, że w przypadku przesłanek negatywnych względnych można wykorzystać tzw. klauzule rozsądku, które umożliwiają ogłoszenie upadłości mimo ich wystąpienia.

Etapy postępowania upadłościowego wobec konsumenta

Procedura inicjowana jest poprzez złożenie wniosku o upadłość do właściwego sądu rejonowego. Początkowo toczy się postępowanie w przedmiocie ogłoszenia upadłości. W momencie wydania postanowienia o upadłości dłużnika do postępowania przyłącza się syndyk. Jego zadaniem jest spieniężenie majątku upadłego i zaspokojenie wierzycieli w ramach ostatecznego planu podziału. Gdy zaspokojenie wierzycieli nie jest możliwe z uwagi na ubóstwo masy upadłościowej, to stosunkowo szybko powinno dojść do ustalenia planu spłaty wierzycieli. Plan ten nie jest obligatoryjny w ramach upadłości konsumenckiej. Może on zostać ustalony, jeśli upadły ma realne szanse wywiązać się z określonych płatności ustalonych przez sąd. Płatność upadłego jest dopasowana wcześniej do jego możliwości zarobkowych oraz bieżących kosztów utrzymania. Co więcej, może on zostać ustanowiony na maksymalnie 36 miesięcy. W momencie wykonania planu spłaty wierzycieli dochodzi do umorzenia pozostałych zobowiązań upadłego, które nie zostały zaspokojone na skutek likwidacji majątku i wykonania planu.

Najwięcej korzyści z ogłoszenia upadłości mają osoby, które nie posiadają żadnego majątku, ani możliwości zarobkowych. Wtedy postępowanie powinno ograniczyć się do niezbędnego minimum i w stosunkowo krótkim czasie dochodzi do oddłużenia. Ustawodawca zabezpieczył też potrzeby osób, które tracą nieruchomość faktycznie zamieszkiwaną na skutek upadłości. Tacy upadli mogą liczyć na uzyskanie odpowiedniej kwoty na wynajem innego lokalu mieszkalnego na okres od roku do dwóch lat.

Źródło: https://www.upadlosc-kancelaria.pl

Szwedzi i Amerykanie podnoszą stopy. Ukraina ze wsparciem MFW

Zarówno Amerykanie, jak i Szwedzi podnoszą stopy procentowe. Szczególnie to drugie jest niespodzianką dla rynków. MFW uruchamia kredyt dla Ukrainy.

Stopy procentowe w USA w górę

Zgodnie z oczekiwaniami Federalny Komitet Otwartego Rynku podniósł stopy procentowe. Była to decyzja zgodna z oczekiwaniami, ale część inwestorów wyraźnie wierzyła, że ostatnie prośby prezydenta Donalda Trumpa mogą odnieść skutek. Widać to było po samej decyzji, kiedy dolar zyskiwał na wartości. Oznaczało to, że inwestorzy odwracają pozycję dokupując amerykańską walutę. Prezydent USA jest otwartym przeciwnikiem podwyżek stóp. Im wyższe stopy procentowe tym mocniejsza waluta. W rezultacie przeszkadzają w amerykańskiej wojnie handlowej. Mocny dolar utrudnia eksport, a import pomimo ceł wciąż jest opłacalny.

Szwedzi podnoszą stopy

Szwedzi podnieśli główną stopę procentową z -0,5% do -0,25%. O tym, że decyzja ta była niespodzianką świadczy umacnianie się korony szwedzkiej po samej decyzji. Rano korona kosztowała 0,4140. Obecnie jest to 0,4175. To proporcjonalnie tak jakby nagle euro podrożało o 3,5 grosza. Dlaczego Szwedzi podnoszą stopy? Po pierwsze Unia Europejska powoli również normalizuje politykę monetarną, na razie co prawda tylko wyłączając nowe środki w programie QE. Po drugie od prawie trzech lat widać stopniowy wzrost inflacji w kraju.

Wsparcie dla Ukrainy

Międzynarodowy Fundusz Walutowy uruchomił kolejną transzę pomocy dla Ukrainy. Wynosi ona 3,9 mld dolarów. Dla odniesienia skali jest to kwota niemal 4% PKB Ukrainy. Dotychczas środki były ponad 1,5 roku zablokowane, gdyż Ukraina zwlekała z wprowadzaniem reform i walką z korupcją. Dodatkowym argumentem był kształt budżetu na 2019, który zyskał uznanie Funduszu. Część analityków zwraca uwagę, że postępy Kijowa na drodze reform dalej nie są zadowalające, ale być może Zachód chciał dać wyraźny sygnał poparcia w związku z ostatnimi napięciami z Rosją. Hrywna co prawda odrobiła już spadki po incydencie na morzu, ale sezon grzewczy jeszcze się nie kończy i można spodziewać się kolejnych problemów.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 13:00 – Wielka Brytania – decyzja w sprawie stóp procentowych,
  • 14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

Polisy OC podsumowanie 2018 r. i prognozy na 2019

Ile kosztują polisy OC w końcówce 2018 roku? Jest stabilnie, lokalnie notujemy nawet obniżki!

Ceny OC to gorący temat. Tej zimy będziemy jednak chłodzić nastroje. Cena OC w ciągu całego roku 2018 wzrosła co najwyżej symbolicznie. Jeśli więc Ty płacisz znacząco więcej niż rok temu, prawdopodobnie przepłacasz. Ile powinno kosztować OC w końcówce 2018? Czego możemy spodziewać się w kolejnych miesiącach?

Historyczne wzrosty cen OC w latach 2015-2016 przyniosły kierowcom ponad 50% podwyżki. W wielu miejscach cena za OC wzrosła prawie dwukrotnie, a użytkownicy czterech kółek bili na alarm, zwłaszcza że eksperci byli zgodni: to nie koniec podwyżek.

Na szczęście te przewidywania nie do końca się sprawdziły i analiza cen OC według stanu na początek stycznia 2018 roku pokazała, że kierowcy mogą odrobinę odetchnąć. Ten trend utrzymał się przez cały rok, a średnia cena polisy OC zmieniła się zaledwie o 2 % na plus. W wielu miejscach mamy jednak do czynienia nie z podwyżkami, ale z obniżką taryfy.
Ile kosztują polisy OC w końcówce 2018 roku

Ceny polis stoją w miejscu – wahania wyłącznie symboliczne

– Średnia cena polisy OC od dwóch lat oscyluje w okolicy 1000 zł. Warto podkreślić, że do średniej wliczamy najtańsze polisy, które ciągle można kupić w kwocie bliskiej 300 – 400 zł, oraz te najdroższe, za które kierowcy płacą nawet powyżej 2000 złotych – zauważa Bartosz Salwiński z porównywarki ubezpieczeń mfind.

Skąd tak duże różnice w cenie polis? Cena OC zależy od wielu czynników, ale najważniejsze z nich to historia ubezpieczeniowa kierowcy, jego wiek, miejsce zamieszkania i rodzaj ubezpieczanego pojazdu.

Średnia cena OC na starcie 2018 roku wynosiła 1032 zł i była zaledwie o 5 zł wyższa niż na początku 2017 roku. Ile średnio płacimy za polisę OC w końcówce grudnia 2018? Kwota ta jest wyższa od tej ze stycznia, ale zmiana nie jest duża – średnia wynosi 1057 zł.

– Oprócz niewielkich podwyżek średniej ceny polisy OC, obserwujemy też znaczne obniżki w segmencie najmniej szkodowych kierowców, o których ubezpieczyciele rywalizują przede wszystkim taryfą – podkreśla Bartosz Salwiński.

Zwraca on także uwagę, że większość kierowców w Polsce za polisę płaci mniej niż wspomniana średnia, a mediana ceny OC wynosi około 800 zł.

Średnia w górę, ale w wielu miejscach obniżki

Mimo, że średnia cena OC poszła odrobinę do góry, to w wielu miejscach notujemy obniżki. Wynika to z różnic w stawkach między poszczególnymi ośrodkami miejskimi. Tradycyjnie już, od wielu miesięcy najdrożej było we Wrocławiu, Gdańsku i Warszawie.

– Sytuacja w tym względzie nie zmieniła się, w tych miastach kierowcy nadal płacą najwięcej, ale mamy również dobre wiadomości – zauważa Bartosz Salwiński z mfind.

Średnia cena we Wrocławiu spadła z 1509 zł do 1370 zł, czyli blisko o 10 %. Średnia cena w Warszawie również jest znacząco niższa niż na początku roku: różnica to ponad 100 zł ( z 1202 zł średniej ceny polisy w styczniu do 1099 zł w grudniu). Podobnie jest w Gdańsku, gdzie cena także jest niższa niż na początku roku i spadła z 1303 zł do 1240 zł.

Prognozy cen polis OC na 2019 rok

– Sytuacja na rynku polis komunikacyjnych jest stabilna, a ubezpieczyciele oddychają z ulgą po ciężkich latach – Nastrojów nie popsuły ani podwyżki sum gwarancyjnych z OC, które mieliśmy w końcówce tego roku, ani decyzja Sądu Najwyższego w sprawie zadośćuczynień, która może wpłynąć znacząco na wysokość wypłacanych odszkodowań. Póki co kierowcy mogą spać spokojnie, a nastroje na przyszły rok są optymistyczne. Warto jednak podkreślić, że tanio już było i znaczących obniżek w taryfach ubezpieczycieli nie ma sensu się spodziewać. Jeśli chcemy mieć możliwość zakupu polisy w dobrej cenie, powinniśmy porównywać oferty różnych towarzystw i przyzwyczaić się do decyzji o okresowej zmianie ubezpieczyciela. -Bartosz Salwiński, mfind.pl

Sezon świąteczny to czas żniw dla cyberprzestępców

Święta to czas wzmożonej aktywności nie tylko złodziei kieszonkowych, ale także cyberprzestępców. Coraz więcej prezentów kupujemy bowiem w sieci. Natężenie tego ruchu sprawia, że crackerzy mają większe możliwości, by zastawić swoje sidła. Według raportu firmy badawczej Carbon Black liczba cyberataków w grudniu 2017 r. wzrosła o ponad 57 proc. względem poprzednich miesięcy. Zdaniem analityków, w tym roku będzie podobnie. Uważać powinni wszyscy – zarówno sklepy internetowe, jak i sami klienci.

Raport Carbon Black wskazuje, że ten sezon świąteczny może być prawdziwym żniwem dla cyberprzestępców. W roku 2016 liczba cyberataków na konsumentów i sklepy online w okresie świątecznym wzrosła o 21,5 proc. względem poprzednich miesięcy. Rok temu był to wzrost już na poziomie 57 proc. Analitycy prognozują, że w tym roku wynik ten będzie zbliżony, a nawet większy, szczególnie że coraz więcej osób świąteczne zakupy robi online. Deloitte prognozuje, że w grudniu br. ponad 60 proc. zakupów zostanie zrobionych w Internecie.

– Według analityków Black Carbon za wzrost liczby cyberataków odpowiadać będą przede wszystkim braki kadrowe w zespołach IT. Te bowiem, mając ograniczone zasoby, będą się skupiać na podtrzymaniu działania systemów sprzedażowych, a nie na bezpieczeństwie transakcji czy danych klientów. Cyberprzestępcy skorzystają więc z okazji i będą wyjątkowo intensywnie szukać luk w firmowych procedurach bezpieczeństwa – komentuje Adam Dzielnicki, kierownik produktu z Atmana, lidera polskiego rynku data center.

Konsument = słabe ogniwo bezpieczeństwa

Carbon Black w swoim raporcie zwraca uwagę także na cyberhigienę samych konsumentów, którzy często stanowią najsłabsze ogniwo bezpieczeństwa IT. Wielu z nich, choć zdaje sobie sprawę z zagrożeń, podejmuje ryzyko, żeby wykorzystać dobrą okazję zakupową. Trend potwierdzają badania DomainTools „Cyber Monday Consumer Survey”, według których ponad 62 proc. globalnych konsumentów chętnie zrobiłoby zakupy w e-sklepie, który już kiedyś padł ofiarą cyberataku, o ile ten zaoferowałby wyjątkowe promocje. Szukając atrakcyjnych ofert w sieci, wielu klientów bezrefleksyjnie otwiera również zainfekowane maile czy wiadomości w social mediach. Popularną formą ataku staje się tzw. spear phishing.

– Podobnie jak w przypadku standardowego ataku phishingowego, ofiary otrzymują wiadomość e-mail, która wydaje się pochodzić od zaufanej osoby lub organizacji. Jednak w spear phishingu cyberprzestępcy nie rozsyłają takich samych zainfekowanych e-maili do milionów przypadkowych użytkowników, lecz wybierają swoje ofiary indywidualnie i w oparciu o zebrane o nich dane wzmacniają iluzję autentyczności  – tłumaczy Adam Dzielnicki z Atmana. – Zbierają informacje m.in. w portalach społecznościowych, a następnie wysyłają  odpowiednio przygotowane wiadomości, zawierające np. fałszywy link do interesującej daną osobę oferty zakupowej. Użytkownik, który otworzy taki e-mail i kliknie w odnośnik, musi liczyć się z tym, że przestępca może zdobyć dostęp do poufnych informacji, np. hasła dostępowego do konta bankowego – dodaje Dzielnicki.

Jak można obronić się przed tego typu atakiem? Analitycy Carbon Black zalecają wzmożoną czujność. Przede wszystkim użytkownicy sieci powinni dokładnie sprawdzać tekst podejrzanych e-maili. Często gramatyka, styl czy poprzekręcane słowa mogą najszybciej pomóc nam wykryć oszustwo. Lampka ostrzegawcza powinna nam się także zaświecić, jeśli nadawca prosi nas o podanie danych osobowych lub bankowych, czy wręcz wykonanie przelewu na konto. Uwagę konsumentów powinny zwracać też podejrzane załączniki, zwłaszcza przesyłane przez nieznanego lub niewzbudzającego zaufania nadawcę.

Detalisty sposób na crackera

Polityka bezpieczeństwa retailerów również nie zachwyca. Zdaniem Gartnera detaliści na całym świecie przeznaczają na cyberbezpieczeństwo zaledwie 4 proc. swoich budżetów IT. W Polsce sytuacja nie wygląda lepiej.

– Rzadko kiedy polskie firmy wykorzystują systemy pozwalające na wykrycie zagrożeń, zanim te wnikną w infrastrukturę. Wiele e-sklepów nie tworzy kopii zapasowych swoich danych ani nie opracowuje planów działania na wypadek wystąpienia cyberataku. Tymczasem posiadanie odpowiedniego planu awaryjnego i wykonywanie backupu danych to podstawa firmowego bezpieczeństwa – podkreśla Adam Dzielnicki z Atmana. – Problemem dla wielu firm są oczywiście braki kadrowe. Organizacjom brakuje ludzi, którzy są w stanie zająć się bezpieczeństwem na właściwym poziomie. Wyjściem z sytuacji może być wykorzystanie zewnętrznych specjalistów w zakresie zarządzania danymi, którzy swoją fachową wiedzą mogą wspomóc firmy w zabezpieczeniu infrastruktury IT i przetwarzanych cyfrowych informacji – podpowiada Dzielnicki.

Bezcenne bezpieczeństwo

Ostatni raport firmy F-Secure wskazuje, że w ciągu 2017 roku podjęto ponad 6 milionów prób cyberataków na nasz kraj. Niemal 1,5 miliona prób cyberataków pochodziło z USA. Co ciekawe, aż jedną trzecią z nich przeprowadzono w Boże Narodzenie. Obecne trendy wyraźnie pokazują, że cyfrowa transformacja wymusza wpisanie polityki bezpieczeństwa do ogólnej strategii rozwoju firmy – ochrona przed zagrożeniami cyfrowymi może bowiem mieć wpływ na wyniki przedsiębiorstwa. Działania crackerów tylko to potwierdzają. Atak wirusa WannaCry spowodował na całym świecie szkody szacowane na 1,5-4 mld dolarów.

Bonifacy i Honorata – roboty, które zastępują pracowników

Wystawianie i księgowanie faktur, wprowadzanie zleceń do systemu, zamykanie rachunków bankowych, weryfikacja klientów, wysyłka zamówień – to zadania, które już dziś zastępują roboty. Przykładem jest Bonifacy – robot wcielony w szeregi rekruterów Antal, czy Honorata, zajmująca się księgowaniem faktur transportowych od jednego z dostawców w międzynarodowej firmie. Jak wskazują eksperci – zastępowanie powtarzalnych procesów przez roboty jest możliwe w branżach takich jak: księgowość, finanse, bankowość, controlling czy logistyka.

Jak wynika z danych GUS – nigdy nie powstało tak dużo wakatów jak w pierwszym półroczu 2018 roku – 426 tys. nowych miejsc pracy. Jednocześnie nieobsadzonych jest ponad 160 tys. stanowisk. Problemy z pozyskiwaniem pracowników, brak kandydatów oraz odpowiednich kwalifikacji niezbędnych szczególnie na stanowiskach specjalistycznych, stanowi dziś barierę do rozwoju wielu firm.

Bonifacy – robot, który został rekruterem

Dzisiejsze procesy rekrutacyjne wymagają doskonale dopasowanych do preferencji kandydatów oraz sprawnie przeprowadzanych działań rekrutacyjnych. Najczęściej jednak kandydaci wysyłają swoje aplikacje nie zapoznając się wcześniej z ogłoszeniami i wymaganiami na danym stanowisku. W pozostałych przypadkach – w ogóle nie szukają aktywnie zatrudnienia. Stąd aż 72% pracodawców przyznaje, że potrzebuje wsparcia nowych technologii w docieraniu do kandydatów i pozyskiwaniu ich aplikacji.

W 2018 roku Antal zatrudnił w swoich szeregach wirtualnego pracownika – Bonifacego. Bonifacy jest robotem, algorytmem napisanym we współpracy konsultantów Antal wraz z partnerem zewnętrznym. Robot szybciej od ludzi przeprowadza rekrutację i skraca proces o jedną trzecią. Można mu przekazać najbardziej pracochłonne i kosztowne zadania takie jak poszukiwanie oraz selekcję kandydatów. Bonifacy został stworzony właśnie w celu maksymalizacji efektywności tej części procesu. Dzięki temu rekruterzy zyskali więcej czasu na spotkania i rozmowy z kandydatami, które są sensem działania każdego headhuntera. Teraz mogą przeznaczyć go na dbałość o jakość współpracy i prowadzonych rekrutacji.

Artur Skiba, dyrektor zarządzający Antal International
Artur Skiba, dyrektor zarządzający Antal International

Powyższe doświadczenia oraz potrzeby obecnego rynku pracy, zainspirowały nas do pójścia o krok dalej i wdrożenia robota na stanowiskach w innych branżach. Tak powstała Agencja Pracy Robotów w ramach dywizji Antal Robotic Process Automation. Roboty mogą zostać wdrożone wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia z pracą rutynową i powtarzalną. Mowa o takich zadaniach jak wystawianie i księgowanie faktur, wprowadzanie zleceń do systemu, zamykanie rachunków bankowych, weryfikacja klientów czy wysyłka zamówień. Agencja Pracy Robotów to zatem nic innego jak możliwość wdrożenia lub wypożyczenia robotów do wykonywania najbardziej żmudnej pracy. Standaryzacja i automatyzacja wspomnianych procesów umożliwi pracownikom skupienie się na zadaniach kreatywnych, ambitnych i ukierunkowanych na rozwój, a to zapewni firmom nieustanny, ekonomiczny wzrost – mówi Artur Skiba, prezes Antal.

Księgowa Honorata

Kolejnym robotem, funkcjonującym z sukcesem, jest Honorata, która zajmuje się księgowaniem faktur transportowych od jednego z dostawców w międzynarodowej firmie. Wdrożenie polegało przede wszystkim na optymalizacji wolumenowej części procesu. Miesięcznie firma otrzymuje aż 2000 faktur od jednego z dostawców za transport towarów. Dane z dokumentów muszą zostać wprowadzone do systemu SAP. Dedykowany do tego pracownik robił to ręcznie, jednak ta praca była dla niego monotonna i nużąca. Ponadto w dziale finansowym firmy czekało na niego wiele projektów, znacznie ciekawszych i bardziej rozwijających.

Wyzwanie

  • pracownik przepisywał dane z jednej faktury do systemu SAP przez 10 minut;
  • dziennie był w stanie zaksięgować nie więcej niż 60 faktur;
  • pracując na cały etat nie był w stanie obsłużyć 2000 faktur;
  • księgowanie 2000 faktur zajęłoby mu ponad 330 godzin;
  • rosły zaległości oraz frustracja pracownika.

Rozwiązanie i opis procesu:

Firma zdecydowała się rozwiązać ten problem korzystając z technologii Robotic Process Automation i zatrudniając robota. Cyfrowy pracownik nazwany Honoratą, codziennie loguje się na skrzynkę pocztową,  pobiera faktury, które są załącznikami w formacie PDF, kopiuje dane z faktur, loguje się do systemu SAP oraz wpisuje do systemu kwoty z faktur.

Ile czasu zajmuje robotowi obsługa procesu?

Cyfrowy pracownik księguje jedną fakturę średnio przez 4 minuty, co daje 200 faktur dziennie. Rozwiązanie takie powoduje że proces ten nie jest narażony na błędy oraz prowadzony jest szybciej.

Jak szybko uzyskano zwrot inwestycji? 6 miesięcy.

Korzyści z wdrożenia:

  • ograniczenie kosztów procesu o 80%;
  • znacznie przyśpieszenie procesu księgowania faktur (o 98%) – dawniej faktura czekała średnio 60 dni na zaksięgowanie, dziś księgowana jest nie później niż 24h po otrzymaniu;
  • wyeliminowanie błędów księgowych;
  • robot nadrobił trzymiesięczne opóźnienie w trakcie 2 tygodni;
  • uwolnienie pracownika od monotonnych działań i wykorzystanie jego kompetencji do bardziej zaawansowanych zadań.

Robota można również wypożyczyć, czyli model try&hire

Z opisanego przykładu wynika, że część powtarzalnych procesów może być zastąpiona z sukcesem i korzyścią dla organizacji. Warto jednak najpierw przeanalizować, czy dany zakres obowiązków pracownika, jest na tyle zaawansowany, że wymaga optymalizacji. Po wstępnych szacunkach możliwe jest programie rozwiązania, które trwa od 7 do 40 dni. Następnie Antal wypożycza robota z kosztem miesięcznym porównywalnym do wynagrodzenia 1 pracownika i na bieżąco wspiera proces jego pracy. Dzięki temu firma nie ponosi kosztów wyprodukowania i zakupu robota oraz może przetestować rozwiązanie ocenić zwrot inwestycji czy zdecydować o zatrudnieniu kolejnych robotów do swojej organizacji.

Automatyzacja? Nie ma się czego bać

Roboty przejmują najbardziej powtarzalne, wolumenowe procesy i dają możliwość rozwoju pracowników w bardziej zaawansowanych obszarach funkcjonowania przedsiębiorstwa. Pozwalają również na oszczędności w kontekście kosztów zatrudnienia, zmniejszają ryzyko powstawania błędów, ale co najważniejsze powodują że przedsiębiorstwo może skupiać się na dodatkowych aktywnościach.

5 trendów, mających szansę odmienić oblicze przemysłu

Świat zmienia się na naszych oczach, a tempo technologicznego rozwoju bije kolejne rekordy. Od złożenia patentu na żarówkę przez Thomasa Edisona minęło zaledwie 139 lat. W tym krótkim okresie powstało więcej przełomowych wynalazków niż w całym minionym tysiącleciu.

W samym przemyśle miały miejsce 3 rewolucje, wywołane kolejno elektryfikacją i informatyzacją. Ostatnia, polegająca na dogłębnej cyfryzacji i automatyzacji procesów, trwa w najlepsze, a eksperci — zdumieni tempem zachodzących zmian — starają się odpowiedzieć na pytanie, jaki kształt obierze produkcja przemysłowa w najbliższej przyszłości?

Według analityków z CB Insights, przez dwie najbliższe dekady przemysł 4.0 polegać będzie głównie na podstawowej digitalizacji. Pojawią się również maszyny lepiej przystosowane do działania w cyfrowym środowisku. Dopiero później otworzy się przed nami prawdziwy potencjał konserwacji i inteligencji predykcyjnej. Istnieją jednak firmy, które pod tym kątem rozwijają się szybciej od pozostałych. Przedstawiamy 5 trendów, mających szansę odmienić oblicze przemysłu, z którymi już dziś eksperymentują liderzy cyfrowej transformacji.

Zaawansowana automatyzacja

Ludzie są omylni i nieprzewidywalni, a gdy w grę wchodzi żmudne powtarzanie czynności, cechy te okazują się dość problematyczne. Nic więc dziwnego, że producenci starają się zastąpić pracowników etatowych maszynami. — Fabryka przyszłości będzie miała tylko dwóch pracowników: człowieka i psa. Zadaniem człowieka będzie karmienie psa. Pies będzie tam po to, aby odciągnąć człowieka od dotykania sprzętu — przewiduje Warren Bennis, badacz problematyki przywództwa oraz zagadnień stosunków przemysłowych. Wytwórcy przemysłowi z różnych sektorów, produkujący leki, samochody, elektronikę czy inne dobra materialne, stawiają na robotyzację, by zachować konkurencyjność i przyspieszyć produkcję.

W fabrykach przyszłości u boku ludzi pracować  będą coboty  —  łatwe w obsłudze maszyny, które dzięki algorytmom sztucznej inteligencji doskonale radzą sobie w środowisku pracy. — Największą zaletą takich maszyn jest łatwość, z jaką można zlecać im zadania. Większość z nich coboty potrafią wykonać, naśladując człowieka, bez potrzeby dodatkowego programowania. Co ważne, zaprojektowano je w taki sposób, by interakcja z pracownikami przebiegała bezpiecznie, a ich obecność na hali produkcyjnej w żaden sposób nie zagrażała zdrowiu pracujących tam ludzi — tłumaczy Piotr Rojek z DSR SA, wrocławskiej firmy wspierającej producentów we wdrażaniu technologii dla przemysłu 4.0.

Zaawansowana automatyzacja zapewne wpłynie na zmniejszenie liczby etatów w fabrykach, zwłaszcza tych najnowocześniejszych, jednak póki co, pracownik etatowy to podstawowa jednostka wykonująca pracę w zakładach produkcyjnych. Powtarzalne czynności z pewnością spadną na maszyn. Ludzie natomiast zajmą się tym, co kreatywne, wymagające krytycznego myślenia, przewidywania i wrażliwości. — 10 lat temu rodzice mówili swoim dzieciom, by nie szły do pracy w fabrykach. Przemysł 5.0 sprawi, że fabryka stanie się miejscem, gdzie kreatywni ludzie znajdą dla siebie miejsce — przekonuje Esben Østergaard, dyrektor techniczny duńskiego producenta ramion robotycznych Universal Robots. Istotny dla rynku pracy jest również fakt, że roboty nie obejdą się bez konserwacji. Im więcej maszyn, tym więcej napraw, a co za tym idzie – większe zapotrzebowania kadrowe.

Druk 3D

Drukowanie przestrzenne wchodzi w nową, bardziej dojrzałą fazę, znajdując coraz szersze zastosowanie. Według ekspertów czołowym odbiorcą tej technologii będzie sektor przemysłowy. — Druk 3D. Przede wszystkim może usprawnić produkcję krótkoseryjną czy na żądanie”, ale to nie wszystko. Pomoże też zredukować koszty magazynowania i transportu — ocenia Julio Vial, research manager w IDC. Ekspertowi z USA wtóruje Paweł Kaleta, inżynier ds. Systemów Automatyki z DSR — Drukarki 3D, które niedawno pojawiły się na rynku, posiadają szybsze i lepiej połączone automatyczne systemy. Dzięki tym usprawnieniom przetwarzanie wstępne i końcowe uległo skróceniu. Wiemy od naszych klientów, że to właśnie przedłużające się w czasie przetwarzanie było głównym czynnikiem, jaki powstrzymywał ich przed inwestycją w tę technologię — mówi specjalista.

Przyspieszanie rozwoju produktów jest głównym priorytetem dla firm implementujących druk 3D, wynika z raportu The State of 3D Printing 2018. Aż 93 proc. objętych badaniem przedsiębiorstw chwali się, że w ten sposób jest w stanie uzyskać przewagę nad konkurencją, skrócić czas wprowadzania produktów na rynek i zwiększyć elastyczności realizując krótsze serie produkcyjne. Nie dziwi więc fakt, że 20 proc. największych korporacji do 2021 roku ma powołać specjalne działy poświęcone drukowi przestrzennemu — wynika z szacunków Gartnera. Johnson & Johnson, Boeing czy Rolls Royce posiadają już takie centra.

Druk przestrzenny rekordy popularności bije w przemyśle lotniczym. Wykorzystano go m.in. w produkcji silnika turbośmigłowego GE ATP Engine. Pochodzi z niego aż 35 proc. elementów urządzenia. Nowy, „wydrukowany” silnik daje o 10% więcej mocy przy mniejszym o 20% zużyciu paliwa. Czas i koszty związane z przygotowaniem i wdrożeniem przez GE Aviation silnika były również niższe, niż ma to miejsce w przypadku konwencjonalnych rozwiązań.

Wirtualna i rozszerzona rzeczywistość

Większość prototypów w branży produkcyjnej powstaje z wykorzystaniem metodologii CAD, czyli projektowania wspomaganego komputerowo. Popularne oprogramowanie tej klasy ma być zastąpione rozwiązaniami opartymi o wirtualną i rozszerzoną rzeczywistość. W niektórych przypadkach wirtualne projekty mogą wyeliminować potrzebę drukowania fizycznych modeli 3D. To więcej niż udogodnienie. Po wdrożeniu takiego rozwiązania firmy mogą spodziewać się redukcji kosztów i szybszego wprowadzania produktów na rynek.

O prym na rynku rozwiązań VR i AR dla przemysłu walczą najwięksi gracze. Jednym z nich jest Autodesk — firma, której zawdzięczamy popularny wśród specjalistów program do projektowania AutoCAD. Z informacji podanych CB Insights wiadomo, że nad podobnym rozwiązaniem pracuje również Apple. Gigant z Cupertino zarejestrował patent na oprogramowanie nakładające wirtualne warstwy na obiekty w świecie rzeczywistym. Ma ono pozwolić projektantom przemysłowym na wprowadzanie drukowanych przestrzennie zmian w już istniejących lub jeszcze nieukończonych obiektach.

Badacze z nowojorskiego Uniwersytetu Cornella udowodnili niedawno, jak duży potencjał drzemie w połączeniu technologii rozszerzonej rzeczywistości z drukiem 3D. W przedstawionym przez nich eksperymencie projektant korzysta ze specjalnych okularów i ręcznych kontrolerów do tworzenia wirtualnego modelu warstwa po warstwie. Po ukończeniu każdego elementu, ramię robota nanosi go na rzeczywisty prototyp. — Najlepsze jest to, że robot drukuje projekt użytkownika w tym samym czasie i miejscu. W ten sposób twórca dostaje namacalną informację zwrotną we wczesnej fazie projektowania i może sprawnie wprowadzać poprawki. Kombinacja AR i robota drukującego umożliwia użycie wydrukowanej chwilę wcześniej części do projektowania kolejnego elementu — powiedział Huaishu Peng, doktorant na wydziale informatyki Uniwersytetu Cornella.

W przyszłości zespoły R&D wykorzystywać będą AR i VR w połączeniu z drukiem 3D oraz tradycyjnymi prototypami, zacieśniając lukę pomiędzy procesami projektowania i wytwarzania. Nie jest to odległa przyszłość. — Już w pierwszym kwartale 2019 r. rozpoczniemy testy pilotażowe okularów AIRe Lens firmy Konica Minolta, z którą współpracujemy od 2016 r. przy wprowadzaniu okularów AR na rynek europejski — mówi Grzegorz Pawłowski kierownik marketingu w firmie DSR.

Blockchain w ERP

System do planowania zasobów przedsiębiorstwa śledzi alokację środków, począwszy od zamówień surowców, na narzędziach do prowadzenia relacji z klientem kończąc. Tymczasem niektóre biznesy mogą posiadać tak wiele systemów ERP, że zamiast uproszczonego obiegu danych posiadają bałagan poplątanego ze sobą oprogramowania. Z raportu PwC wynika, że wielu największych producentów przemysłowych posiada nawet po 100 różnych systemów ERP.

Receptą na ten problem ma być blockchain i technologia rozproszonych rejestrów. W ostatnim czasie pojawiło się wiele projektów łączących dane pochodzące z różnych firmowych procesów oraz te, od interesariuszy w uniwersalną strukturę. Jak donosi firma analityczna CB Insights, wielu gigantów korporacyjnych realizuje już projekty oparte o blockchain, mające na celu zmniejszenie złożoności i rozbieżności w bazach danych. W zeszłym roku British Airways testowała rozwiązanie wykorzystujące technologię blockchain. Pozwoliło ono na stworzenie ujednoliconej bazy danych o lotach. Celem projektu była eliminacja sprzecznych informacji, które często pojawiały się w bramkach, na monitorach lotniskowych, stronach linii lotniczej oraz w jej aplikacjach mobilnych.

Gdy w grę wchodzi śledzenie pozyskiwanych części i surowców, zdecentralizowana dokumentacja nie ma sobie równych. Ponieważ w łańcuchu dostaw produkty przechodzą z ręki do ręki, łatwo o opóźnienia, dodatkowe koszty, błędy ludzkie, a nawet oszustwa. — Technologia blockchain może poprawić kwestie przejrzystości i identyfikacji w łańcuchu dostaw poprzez odporną na oszustwa, rozproszoną bazę danych. Umożliwi ona gromadzenie informacji o pochodzeniu i wędrówce każdego pojedynczego składnika wykorzystanego w procesie produkcyjnym. To nowy poziom transparentności i bezpieczeństwa —  tłumaczy Piotr Rojek z DSR.

Inteligentne czujniki

Przypuszczalnie, fabryki przyszłości wyglądać będą jak wielkie, samowystarczalne cyber-fizyczne organizmy, które sporadycznie wymagają ludzkiej interwencji. Niemniej, przed nami jeszcze długa droga, nim ta ambitna wizja stanie się bliska rzeczywistości.

Zgodnie ze wskaźnikami lean manufacturing (mierzonymi przez ogólną efektywność sprzętu lub OEE), światowej klasy zakłady produkcyjne pracują na 85 proc. swojej teoretycznej wydajności. Tymczasem przeciętna fabryka funkcjonuje na 60 proc. swoich możliwości. Oznacza to, że producenci dysponują sporym polem do popisu w obszarze usprawniania procesów i optymalizacji działań. Nie jest tajemnicą, że technologią, która może tu zdziałać najwięcej, jest przemysłowy internet rzeczy (IIoT). – Potrafimy zmniejszyć lub nawet całkowicie wyeliminować zjawiska obniżające jakość wyrobów i podwyższające koszty produkcji. Jest to możliwe dzięki mierzeniu oraz poddaniu analizie komputerowej w czasie rzeczywistym wielu parametrów technologicznych. W podobny sposób działa analityka predykcyjna, w której wykorzystanie np. specjalnych czujników drgań harmonicznych i analiza strumienia danych daje szerokie możliwości w zakresie wykrywania i identyfikacji konkretnych usterek, zanim dojdzie do uszkodzenia całej maszyny, i w konsekwencji wstrzymania procesu produkcyjnego – wylicza Jan Skowroński, R&D manager w DSR.

Jego zdaniem na IIOT trzeba mieć pomysł, a umieszczanie tanich czujników tam, gdzie tylko jest to możliwe, nie jest dobrym rozwiązaniem. Więcej pożytku przyniesie inwestycja w mniejszą liczbę czujników, lecz bardziej wyspecjalizowanych, dokładniejszych i inteligentnych. Obliczenia komputerowe dokonywane w urządzeniach monitorujących to nowy, obiecujący trend w architekturze IIOT. Peter Levine z a16z wieszczy całkowity koniec obliczeń dokonywanych w chmurze dla wielu urządzeń, w tym dronów i zaawansowanych czujników IOT.

Istnieją dwa podejścia do tego tematu. Pierwsze reprezentuje np. firma Saguna Networks, specjalizująca się w edge computingu. Polega on na wykonywaniu obliczeń w małej odległości do punktu zbierania danych. Tymczasem Foghorn Systems proponuje swoim klientom tzw. fog computing. To nic innego jak „nisko wisząca chmura”, czyli umieszczona w najbliższym otoczeniu maszyn, która w filozofii działania przypomina sieć LAN. Obie metody charakteryzują się dużą przepustowością i eliminują opóźnienia występujące przy  przesyłaniu informacji do klasycznej chmury obliczeniowej.

Dzięki takim rozwiązaniom oraz postępowi w rozwoju sztucznej inteligencji, w niedalekiej przyszłości infrastruktura IOT funkcjonować będzie niezależnie od scentralizowanej chmury. Oznacza to, że przesyłanie tysięcy wiadomości pomiędzy maszynami stanie się zbędne, a wiele decyzji urządzenia podejmować będą automatycznie.

Wchodzące technologie dają firmom nowe możliwości i pozwalają osiągnąć cele, których realizacja dotychczas była niemożliwa lub nieopłacalna, jednak ich implementacja nie może odbiegać od realnych potrzeb przedsiębiorstwa. – Testowanie nowych technologii to zawsze dobry pomysł. Gdy przyglądamy się im w działaniu, rodzą się ciekawe pomysły na ich wykorzystanie. John Cleese powiedział kiedyś, że wystarczy utrzymać umysł w sporze z tematem w przyjazny, ale uporczywy sposób, a wcześniej czy później dostanie się nagrodę od swojej nieświadomości. Pomiędzy testowaniem a wdrażaniem jest jednak spora różnica. Każda implementacja powinna odbywać się oparciu o pogłębione badanie potrzeb przedsiębiorstwa i jego pracowników, inaczej będzie tylko ozdobą i nie przyczyni się do rozwiązania realnych problemów – zwraca uwagę Irek Piętowski, trener i konsultant innowacji w DT Makers, firmie specjalizującej się w design thinking.

Artykuł powstał na bazie publikacji firmy analitycznej CB Insights “Future Factory: How Technology Is Transforming Manufacturing”.

Prognozy inwestycyjne na 2019 rok. Co czeka inwestorów? Jaki będzie rynek?

Co czeka inwestorów? Jak będzie wyglądał rynek finansowy? Czego się spodziewać na rynkach akcji Europy Zachodniej? Czy złoto ma szansę na wzrost? Oto kilka noworocznych prognoz zespołu inwestycyjnego Vienna Life TU na Życie S.A.

Ostatni rok hossy na rynku amerykańskim

Stare rzymskie przysłowie mówi Nihil semper floret, tj. nic nie kwitnie wiecznie. O końcu trwającej od 2009 hossy w Stanach Zjednoczonych mówi się średnio od 5-6 lat i jak dotąd taki scenariusz się nie sprawdził. Jednak wszystko wskazuje na to, że kres wzrostów jest już bliski. Nie oznacza to oczywiście nagłego, punktowego odwrócenia trendów na amerykańskim rynku akcji. Rynek amerykański ma  natomiast przed sobą wyboisty okres końcowej fazy hossy, po której stąpamy już dziś. Uważamy jednak, że jeszcze w nadchodzącym roku zobaczymy wzrosty na amerykańskich indeksach, chociaż będą one kosztować inwestorów dużo więcej nerwów niż w latach poprzednich. Dotychczasowych liderów wzrostów, czyli spółki FAANG*[1], zastąpić mogą inne spółki technologiczne. Dużo lepiej powinny zachowywać się defensywne spółki z tak zwanej starej gospodarki, gdyż inwestorzy będą stopniowo przygotowywać się na pogorszenie nastrojów giełdowych. Stąd odpowiednia selekcja i dywersyfikacja portfela jeszcze nigdy nie miała tak dużego znaczenia.

Utrzymanie wysokiej zmienności na giełdach

Zmienność jest słowem, do którego należy się będzie przyzwyczaić. Jeszcze niedawno dzienne zmiany indeksów o 3-5% automatycznie trafiały na pierwsze strony serwisów internetowych. W ostatnich miesiącach tak duża wahliwość rynków stała się normą. Inwestowanie stanie się grą dla osób o silnych nerwach, co jest symptomatyczne dla obecnego etapu globalnej hossy i cyklu koniunkturalnego. Oznacza to również, że zmianie ulec będzie musiało podejście inwestycyjne. Alokację na dłuższy okres w perspektywiczne sektory zastąpi ciągłe poszukiwanie okazji inwestycyjnych, zaś sam okres trzymania inwestycji będzie znacząco krótszy. Wygrają Ci inwestorzy, którzy lepiej i szybciej dostosują się do zmieniających warunków giełdowych.

Złoto z szansą na wzrosty

Większa niepewność na rynkach może skłonić inwestorów do szukania tak zwanych bezpiecznych przystani. Jedną z nich jest na pewno złoto. Ceny tego kruszcu od kilku lat poruszają się w dość szerokim przedziale 1150 -1350 USD za uncję. Wzrost niepewności na rynkach akcji, spowodowany możliwymi dalszymi walkami o gospodarczą supremację pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami (obecnie, możliwe porozumienie jest w naszej ocenie tylko czasowym zawieszeniem broni), może wspierać notowania złota. Kluczem do sukcesu będą dwa czynniki. Pierwszym z nich jest inflacja, która stopniowo, acz konsekwentnie budzi się do życia, wspierana normalizacją polityki przez główne banki centralne. Drugim z nich są losy amerykańskiego dolara. Jeśli amerykańska rezerwa federalna zdecydowałaby się zmniejszyć tempo podwyżek stóp procentowych, wpłynęłoby to negatywnie na kurs dolara, co miałoby bezpośrednie przełożenie na notowania złotego kruszcu. W przeciwnym scenariuszu to właśnie dolar utrzyma swoją rolę bezpiecznej przystani, chociaż trudno już oczekiwać tak silnej dynamiki wzrostów USD jak miało to miejsce w 2018 roku.

Rynek finansowy w Polsce w 2019 roku.

Ubiegły rok nie rozpieszczał inwestorów na krajowym rynku. Afera GetBack i jej skutki, a również późniejsze zamieszanie wokół KNF trwale wpłynie na obraz rynku w kolejnych latach. Jednym z jej skutków będzie konsolidacja polskiego rynku zarządzania aktywami. Część TFI zniknie z rynku, część się połączy, by móc efektywnie funkcjonować w świetle nowych regulacji nakładanych na spółki finansowe. Bezpośrednim skutkiem dla klienta będzie mniejszy wybór palety produktów dostępnych do inwestowania. W naszej ocenie tendencje konsolidacyjne na krajowym rynku finansowym, obserwowane już w 2018 roku, ulegną w kolejnych latach przyspieszeniu, co jeszcze zawęża pole wyboru dla indywidualnego inwestora.

Kolejnym czynnikiem ryzyka, który identyfikujemy, jest dalszy rozwój rynku funduszy obligacji korporacyjnych. Bezpośrednim skutkiem afery GetBack jest wzrost awersji do ryzyka wśród inwestorów zainteresowanych wcześniej tym segmentem. Spółkom trudniej będzie ulokować na rynku nowe emisje, a możliwe spowolnienie wzrostu gospodarczego w 2019 roku zintensyfikuje negatywne wydarzenia w tym segmencie, gdyż część mniejszych przedsiębiorstw może nie być w stanie spłacić swojego zadłużenia. Ponadto, zmiana wyceny obligacji korporacyjnych w portfelach funduszy zwiększy ich zmienność, co może zniechęcić część bardziej konserwatywnych inwestorów. Stąd inwestując w fundusze z komponentem obligacji korporacyjnych, należy, w naszej opinii, podchodzić do nich z dużą rezerwą, gdyż skutki negatywnych czynników opisanych powyżej mogą odbić się na wynikach części z nich. Oczywiście część funduszy ze zdrowym portfelem wyjdzie z tego bez większego szwanku, ale w naszej ocenie należy zachować w tym segmencie szczególną ostrożność.

Rynki akcji Europy zachodniej w II połowie roku.

Cykl koniunkturalny w Europie Zachodniej spowalnia już od początku 2018 roku. Długoterminowe tendencje obrazowane przez takie wskaźniki wyprzedzające jak PMI w dość dobry sposób, przynajmniej historycznie, prognozowały koniunkturę giełdową w Europie Zachodniej, w szczególności na giełdzie niemieckiej. Cały 2018 rok był okresem spadków wartości tych wskaźników, co w bezpośredni sposób przekładało się na wyniki niemieckiego DAX-a. Negatywną informacja jest, że wskaźniki te będą prawdopodobnie jeszcze przez kilka miesięcy w trendzie spadkowym. Z pozytywnych czynników można wskazać to, że duża część wspomnianych spadków jest już prawdopodobnie za nami. Jedno ze starych prawideł giełdowych mówi, że rynki akcji antycypują przyszłość. Może się więc okazać, że II połowa 2019 roku będzie okresem odwrócenia negatywnych tendencji w europejskiej gospodarce, zaś rynki akcji będą rosnąć na bazie oczekiwań na poprawę koniunktury. Co warto zauważyć, w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych wyceny europejskich spółek uległy normalizacji, co oznacza, że zwiększyła się przestrzeń do wzrostów. Ponadto, inwestorzy obecni na rynku amerykańskim mogą w II połowie roku szukać innych obszarów geograficznych na lokatę kapitału, w tym scenariuszu Europa Zachodnia wydaje się ciekawym wyborem.

[1] Największe amerykańskie spółki technologiczne: Facebook, Amazon, Apple, Netflix i Google (Alphabet)

Rekord goni rekord – historyczny rok dla rynku nieruchomości komercyjnych

Firma doradcza JLL przeanalizowała tegoroczną aktywność inwestorów na rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce i przedstawia wstępne szacunki za 2018 r.

Agata Sekuła, Dyrektor Działu Rynków Kapitałowych Nieruchomości Handlowych w Europie Środkowo – Wschodniej, JLL
Agata Sekuła, Dyrektor Działu Rynków Kapitałowych Nieruchomości Handlowych w Europie Środkowo – Wschodniej, JLL

„Szacujemy, że inwestycje w nieruchomości komercyjne w 2018 roku przekroczą rekordową wartość ponad 6,3 mld euro – najwyższą w historii rynku inwestycyjnego w Polsce. Co więcej, sektor biurowy dogonił dotychczasowego lidera – sektor handlowy, w każdym z nich spodziewamy się finalizacji transakcji za ponad 2,4 mld euro. To o 200 mln euro więcej niż w rekordowym dla biur 2006 roku i dokładnie tyle samo, ile 12 lat temu kupiono na rynku handlowym. Mocne rezultaty prognozujemy też w segmencie nieruchomości magazynowych, z transakcjami kupna/sprzedaży na poziomie ponad 1,3 mld euro. To potwierdza, że międzynarodowy kapitał jest zainteresowany różnorodną klasą aktywów zlokalizowanych w Polsce, co umacnia pozycję polskiego rynku inwestycyjnego”, komentuje Agata Sekuła, Dyrektor Działu Rynków Kapitałowych Nieruchomości Handlowych w Europie Środkowo-Wschodniej, JLL.

Spodziewana wartość tegorocznych transakcji inwestycyjnych w segmencie hotelowym to ok. 70 mln euro.

Największą transakcją w sektorze nieruchomości handlowych w tym roku była sprzedaż przez ARES/AXA/Apollo Rida portfela 28 nieruchomości handlowych za łączną kwotę około miliarda euro na rzecz Chariot Top Group. W sektorze nieruchomości biurowych HB Reavis sprzedał Gdański Business Center II do EPF za ponad 200 milionów euro. W obydwu tych transakcjach pośredniczyła firma JLL.

Z kolei największą transakcją magazynową zrealizowaną w 2018 był zakup przez Mapletree Investments portfolio Prologis za ok. 260 mln euro.

RANKING: 50 najlepszych i najgorszych inwestycji w ostatnich 12. miesiącach

Polacy, którzy nie boją się ryzyka i zainwestowali samodzielnie rok temu pieniądze w wybrane spółki giełdowe stracili aż 92% swojego kapitału lub zarobili nawet 109% netto. Z kolei powierzając pieniądze funduszom inwestycyjnym zyskali 10,55% netto – w przypadku najlepszego,  albo utracili blisko ¼ wartości w najsłabszym z nich.  Najpopularniejsze kryptowaluty przyniosły straty, a na lokatach praktycznie nic się nie zarobiło, po uwzględnieniu podatku i inflacji. Jak wyglądały inwestycje w inne  popularne instrumenty finansowe?

Platforma Rentier.io przygotowała ranking 50 inwestycji, w które najchętniej inwestują Polacy, zaprezentowane w kolejności od wartości przynoszących największą stopę zwrotu (ROI) na przestrzeni ostatnich 12. miesięcy, po przykłady, w których inwestorzy stracili ponad 90% zainwestowanego kapitału.

W pierwszej dziesiątce najlepszych inwestycji rankingu Rentiera, znajdują się przede wszystkim spółki notowane na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych oraz inwestycje w mieszkania. Najlepszy wynik odnotowała firma XTPL z blisko 110% zyskiem netto, tj. po uwzględnianiu podatku i inflacji, dzięki czemu uplasowała się na pierwszym miejscu w zestawieniu. Wśród najlepszej piątki znalazły się jeszcze cztery inne spółki giełdowe, tj. Playway z blisko 98% zysku, IAI ponad 76%, Polenergia ponad 50% oraz Bioton z wartością ponad 48% większą niż rok wcześniej.

Drugą piątkę najlepszych inwestycji ostatniego roku zdominowały inwestycje w mieszkania. Na szóstym miejscu znalazł się zakup mieszkania w Poznaniu z wzrostem wartości metra kwadratowego netto na poziomie 11,39%. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że w przypadku mieszkań zysk netto został obliczony poprzez odjęcie od zysku brutto podatku, inflacji, a także średniego rocznego kosztu czynszu na poziomie 4 200 zł. Co powodowało w dużo większym stopniu zmniejszenie wyniku brutto, niż w przypadku pozostałych analizowanych w tym zestawianiu instrumentów finansowych; bowiem dla tych narzędzi nie były uwzględnianie inne koszty, np. prowadzenia rachunku bankowego lub prowizji kupna/sprzedaży, oprócz opisanych powyżej, tj. podatku i inflacji. Na siódmym, ósmym i dziesiątym miejscu rankingu znalazły się inwestycje w nieruchomości zlokalizowane w Gdańsku, Łodzi i Krakowie z zyskiem netto na poziomie 11,35%, 11,18% oraz 8,8% (odpowiednio).

Inwestycje na giełdzie dają możliwość uzyskania sporych zysków. Jednak istnieje zdecydowanie największe ryzyko niepowodzenia, związane z utratą 80 – 90% zainwestowanych środków czy nawet 100% w przypadku bankructwa firmy, jak to miało miejsce na warszawskiej GPW w ostatnim roku – mówi Anton Bubiel, prezes zarządu Rentier.io. – Z kolei inwestycje w mieszkania są dużo bezpieczniejszym instrumentem finansowym, praktycznie pozbawionym ryzyka, a jednocześnie od kilkudziesięciu miesięcy odnotowują stabilny wzrost wartości, który nie odnosi się to tylko do wybranego miasta. Średni zysk netto za ostatnie 12. miesięcy dla siedmiu największych miast wyniósł  8,07%, co w porównaniu z typowymi, bezpiecznymi instrumentami finansowymi takimi jak lokaty czy obligacje, jest poziomem nieosiągalnym, a przez to bardzo atrakcyjnym dla inwestorów; stąd tak duża popularność inwestycji w mieszkania w ostatnim roku – informuje Anton Bubiel z Rentier.io.

Czy na nich na pewno można było zarobić?

Polacy najchętniej wybierają bezpieczne instrumenty finansowe, takie jak lokaty czy obligacje. Jednak jak pokazuje ranking Rentier.io,  te niestety pozwalają cieszyć się zyskami na bardzo niskim poziomie lub wręcz jego brakiem. Choć zysk brutto faktycznie występuje, to po uwzględnieniu podatku i inflacji, okazywało się, że zwrot był albo na symbolicznym plusie albo nawet na lekkim minusie. Wśród bezpiecznych instrumentów finansowych najwyższe miejsce w rankingu, tj. 22., zajęła lokata 12-miesięczna NEST LOKATA LOJALNA w Nest Banku z zyskiem netto 0,43%. Wiele lokat dostępnych na rynku, których oprocentowanie brutto było na poziomie 2,4 – 2,3% w skali roku, praktycznie nie dawało  zysku netto, gdyż był on na poziomie 0,1% lub 0,02% (odpowiednio). W przypadku obligacji dwu i trzyletnich zysk netto był ujemny, czyli inwestycja w ich zakup oznaczała po 12. miesiącach stratę w wysokości 0,06% i 0,14% (odpowiednio).

Duże i małe straty

Ostatnią piątkę zestawienia Rentier.io i zarazem największe straty wygenerowały spółki notowane na warszawskiej GPW. Pokazuje to jednoznacznie, że tego typu inwestycje obarczone są największym ryzykiem niepowodzenia. Do „najgorszej” piątki trafiły trzy spółki należące do miliardera Leszka Czarneckiego, tj. Idea Bank, Getin i Getin Nobel. Dołączyły do nich także firmy Auxilia i Cloud. Inwestorzy, którzy kupili akcje tych pięciu spółek 12. miesięcy temu sprzedając je dziś stracili na każdej z nich między 82% a 92% netto, tj. po uwzględnieniu inflacji. Wybierając spółki z indeksu NCINDEX czy SWIG80 także traciło się odpowiednio 30% i 25% netto zainwestowanej kwoty. W przypadku firm z indeksu WIG czy WIG 20 strata była mniejsza, bo wyniosła niecałe 13% i 12%. Zatem nabywanie akcji na WGPW w ostatnim roku stwarzało, w dużym stopniu, możliwość nietrafionych  inwestycji.

Wśród instrumentów finansowych, które nie pozwoliły zarobić w ciągu ostatnich 12. miesięcy były także kryptowaluty. Najwięcej inwestorzy stracili na Ethereum blisko ¾ wartości, Monero ponad 60% oraz Bitcoin „tylko” ponad ½ zainwestowanych środków; miejsca w rankingu od 43 do 45 (odpowiednio).

Funduszowa loteria

Powierzając pieniądze funduszom inwestycyjnym, można było zarówno stracić, jak i zyskać. O efekcie końcowym decydowało duże wyczucie co do wyboru firmy, której powierzało się swoje środki finansowe, jak i samego rodzaju funduszu oraz wybranego produktu. Wiele funduszy działających w Polsce odnotowało straty. Wśród trzech najgorszych był m.in. fundusz inwestycyjny akcji polskich małych i średnich firm Pekao Dynamicznych Spółek (Pekao FIO) –  strata netto na poziomie blisko ¼ wartości zainwestowanych pieniędzy, fundusz inwestycyjny akcji polskich małych i średnich firm BGŻ Małych i Średnich Spółek (BGŻ SFIO) – strata netto ponad 23% oraz fundusz inwestycyjny akcji europejskich rynków rozwiniętych Aviva Investors Europejskich Akcji (Aviva Investors FIO) ze stratą netto ponad 18%. Z drugiej strony były także fundusze, które dały zarobić swoim klientom. Wśród najlepszej trójki znalazły się fundusz inwestycyjny Esaliens Okazji Rynkowych (Esaliens Parasol Zagraniczny SFIO) z zyskiem netto, tj. po odjęciu podatku i inflacji, 10,55% dzięki czemu znalazł się w rankingu Rentier.io na 9. miejscu, fundusz inwestycyjny Trigon Medycyny i Innowacji FIZ 7,88% oraz fundusz inwestycyjny UniAkcje Biopharma (UniFundusze SFIO) 4,32%. Wynik omawianych dwóch ostatnich funduszy pozwolił im zająć 12. i 15. pozycję w zestawieniu.

Ranking 50 najlepszych i najgorszych inwestycji w ostatnich 12. miesiącach przygotowany przez Rentier.io

Miejsce w rankingu Nazwa instrumentu finansowego Ile można było zarobić lub stracić brutto Ile można było zarobić lub stracić netto

(tj. po odjęciu od ROI brutto podatku i inflacji, w przypadku mieszkań także po odjęciu rocznego czynszu)

1 XTPL – spółka giełdowa 138,00% 109,94%
2 Playway – spółka giełdowa 123,00% 97,79%
3 IAI – spółka giełdowa 97,00% 76,73%
4 Polenergia – spółka giełdowa 65,00% 50,81%
5 Bioton – spółka giełdowa 62,00% 48,38%
6 Mieszkanie w Poznaniu – średnia zmiana wartości metra kwadratowego, rynek wtórny 16,58% 11,39%
7 Mieszkanie w Gdańsku – średnia zmiana wartości metra kwadratowego, rynek wtórny 16,28% 11,35%
8 Mieszkanie w Łodzi – średnia zmiana wartości metra kwadratowego, rynek wtórny 16,32% 11,18%
9 Fundusz inwestycyjny Esaliens Okazji Rynkowych (Esaliens Parasol Zagraniczny SFIO) 15,30% 10,55%
10 Mieszkanie w Krakowie – średnia zmiana wartości metra kwadratowego, rynek wtórny 13,39% 8,80%
11 Mieszkanie – średnia dla metra kwdratowego w 7. największych miastach, rynek wtórny 12,49% 8,28%
12 Fundusz inwestycyjny Trigon Medycyny i Innowacji FIZ 12,00% 7,88%
13 Mieszkanie w Warszawie – średnia dla metra kwdratowego, rynek wtórny 10,87% 6,96%
14 Mieszkanie w Katowice – średnia dla metra kwdratowego, rynek wtórny 8,67% 5,18%
15 Fundusz inwestycyjny UniAkcje Biopharma (UniFundusze SFIO) 7,60% 4,32%
16 Fundusz inwestycyjny Ipopema Short Equity (Ipopema SFIO) 6,70% 3,59%
17 Fundusz inwestycyjny Open Finance Obligacji Przedsiębiorstw Rentier FIZ D 6,60% 3,51%
18 Fundusz inwestycyjny QUERCUS short (Parasolowy SFIO) 6,40% 3,34%
19 Fundusz inwestycyjny Pekao Dochodu USD (Pekao Funduszy Globalnych SFIO) 5,70% 2,78%
20 Fundusz inwestycyjny Opera Alfa-plus.pl (Opera SFIO) 5,50% 2,61%
21 Fundusz inwestycyjny ALTUS Short (FIO Parasolowy) 5,00% 2,21%
22 Lokata 12-miesięczna NEST LOKATA LOJALNA w Nest Banku 2,80% 0,43%
23 Lokata 12 – miesięczna EnergoLokata w neoBANK 2,70% 0,35%
24 Fundusz inwestycyjny dłużne polskie korporacyjne UniWIBID Plus (UniFundusze SFIO) 2,50% 0,18%
25 Lokata 12-miesięczna EKOlokata Plus w BOŚ Banku 2,50% 0,18%
26 Fundusz inwestycyjny dłużne polskie korporacyjne AGIO Kapitał (AGIO SFIO) 2,40% 0,10%
27 Lokata 12-miesięczna Lokata Cloud w IDEA Banku 2,40% 0,10%
28 Lokata 12-miesięczna Depozyt Plus w Toyota Banku 2,30% 0,02%
29 Obligacje 3-letnie TOZ 2,20% -0,06%
30 Obligacje 2-letnie DOS 2,10% -0,14%
31 Fundusz inwestycyjne konserwatywny ALTUS Absolutnej Stopy Zwrotu Dłużny (FIO Parasolowy) -0,20% -2,04%
32 Fundusz inwestycyjny konserwatywny SGB Zagraniczny (UniFundusze SFIO) -4,60% -6,44%
33 Fundusz inwestycyjny akcji amerykańskich AXA Akcji Amerykańskich (AXA SFIO) -5,80% -7,64%
34 Giełda indeks WIG 20 -10,15% -11,99%
35 Fundusz inwestycyjny konserwatywny QUERCUS Stabilny (Parasolowy SFIO) -10,90% -12,74%
36 Giełda indeks WIG -11,06% -12,90%
37 Fundusz inwestycyjny akcji amerykańskich Esaliens Małych Spółek Amerykańskich (Esaliens Parasol Zagraniczny SFIO) -15,40% -17,24%
38 Fundusz inwestycyjny akcji europejskich rynków rozwiniętych  Aviva Investors Europejskich Akcji (Aviva Investors FIO) -16,60% -18,44%
39 Fundusz inwestycyjny akcji polskich małych i średnich firm BGŻ Małych i Średnich Spółek (BGŻ SFIO) -21,40% -23,24%
40 Fundusz inwestycyjny akcji polskich małych i średnich firm Pekao Dynamicznych Spółek (Pekao FIO) -22,10% -23,94%
41 Giełda indeks SWIG80 -23,24% -25,08%
42 Giełda indeks NCINDEX -30,04% -31,88%
43 BITCOIN – KRYPTOWALUTA -56,14% -57,98%
44 Monero – KRYPTOWALUTA -59,11% -60,95%
45 Ethereum – KRYPTOWALUTA -72,90% -74,74%
46 Getin Noble – spółka giełdowa -81,00% -82,84%
47 Cloud – spółka giełdowa -88,00% -89,84%
48 Getin – spółka giełdowa -90,00% -91,84%
49 Auxilia – spółka giełdowa -91,00% -92,84%
50 Idea Bank – spółka giełdowa -91,00% -92,84%

Jak Rentier.io opracował ranking?

Wyniki (ROI) netto najlepszych i najgorszych inwestycji zostały obliczone jako różnica pomiędzy ROI brutto a sumą podatku dochodowego w wysokości 19% oraz inflacji za ostatnie 12. miesięcy. ROI dla mieszkań liczone było tylko dla różnicy wartości nieruchomości, bez doliczania do wyniku dochodu z najmu. Od uzyskanego ROI brutto dla lokali zostały odjęte koszty rocznego średniego czynszu, w wysokości 4200 zł. Dla pozostałych instrumentów finansowych nie były liczone inne koszty, np. opłaty prowizyjne lub miesięczne opłaty za prowadzenie rachunków giełdowych, niż podatek dochodowy i inflacja. Do rankingu wyselekcjonowanych zostało pięć spółek, które w trakcie ostatnich 12. miesięcy miały najlepsze wyniki, w zakresie ROI, oraz pięć, które miało najgorsze wyniki. Zostały pominięte, dla przejrzystości niniejszego zestawienia, pozostałe spółki uzyskujące gorsze niż najlepsza 5. lub lepsze niż najsłabsza 5. firm notowanych na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych; dane w tym zakresie pochodziły z artykuły Hity i Kity Giełdowe 2018 opublikowanym na portalu money.pl. W rankingu zaprezentowano tylko fundusze, które osiągnęły najlepsze lub najgorsze rezultaty; pozostałe zostały pominięte dla przejrzystości rankingu. Wyniki rankingu zostały obliczone przez Rentier.io, na podstawie porównania wyników dla poszczególnych instrumentów finansowych z dnia 22.XI.2017 i 22.XI.2018. W przypadku mieszkań, dane analizowane przez platformę Rentier.io dotyczyły okresu XI 2017 i XI 2018, dla siedmiu polskich miast: Gdańska, Katowic, Łodzi, Krakowa, Wrocławia, Poznania i Warszawy dla 19 607 ofert sprzedaży mieszkań upublicznionych w internecie.

Boom inwestycyjny w mieszkaniówce wciąż trwa, pytanie – jak długo jeszcze …

Ostatnia w bieżącym roku informacja GUS, komunikująca dane budownictwa mieszkaniowego w okresie od stycznia do listopada, wciąż nie sygnalizuje jakichkolwiek symptomów spowolnienia aktywności budowlanej inwestorów. Jednak gasnąca dynamika wzrostów sugeruje, że dobiegający końca rok 2018 będzie ostatnim rekordowym inwestycyjnie etapem w bieżącym cyklu koniunkturalnym.

Inwestycyjny optymizm wciąż w cenie

W ostatnich latach można zdecydowanie zapomnieć o jakiejkolwiek sezonowości rynku budowlanego, przynajmniej w odniesieniu do jego segmentu mieszkaniowego. Roboty budowlane w inwestycjach mieszkaniowych postępują  w niewiele różniącym się tempie latem, zimą czy jesienią. Wg ekspertów portalu RynekPierwotny.pl po części to efekt sprzyjających warunków atmosferycznych, czyli ciepłych okresów jesienno-zimowych, po części zaś determinacji deweloperów w ciągłym dążeniu do intensyfikacji produkcji mieszkań.

I tak w listopadzie deweloperzy rozpoczęli budowę kolejnych ponad 11 tys. lokali. Jeszcze rok temu o takim wyniku mówilibyśmy jako o rekordowym, dziś natomiast nie budzi już większych emocji. Natomiast od początku roku ruszyła budowa już prawie 124 tys. mieszkań, co pozwala oszacować całoroczny wynik na około 135 tys. nowych budów deweloperskich. Oczywiście będzie to rekordowy poziom przedmiotowych statystyk w historii rynku deweloperskiego.

Nieco inaczej wygląda sytuacja u inwestorów indywidualnych. Ci z kolei zdecydowanie respektują zasady sezonowości w budownictwie mieszkaniowym. I tak w listopadzie rozpoczęli budowę zaledwie 5,4 tys. domów, co jest wolumenem o około połowę mniejszym od średniej z okresu wiosenno-letniego.

W sumie w ramach wszystkich form budownictwa mieszkaniowego od stycznia do listopada br. rozpoczęto budowę prawie 211 tys. lokali mieszkalnych, co oznacza progres rok do roku rzędu 8,8 proc., wypracowany rzecz jasna głównie przez deweloperów.

Rekordy mieszkań oddanych i nowych pozwoleń

Z  miesiąca na miesiąc rośnie liczba mieszkań oddanych do użytkowania, która w przypadku deweloperów od maja tego roku rysuje kolejną wyraźną falę wzrostową. Jej efektem jest jeden z najwyższych historycznie wyników miesięcznych w listopadzie na poziomie bez mała 11 tys. oddanych lokali deweloperskich. Z kolei od początku roku wolumen takich mieszkań jest już bliski 100 tys., co oznacza wzrost w stosunku do analogicznego okresu ub. roku o 4,4 proc.

W ramach wszystkich form budownictwa od początku roku oddano już 164 tys. lokali, tym razem o 2,5 procent więcej licząc rok do roku.

Jak tłumaczą eksperci portalu RynekPierwotny.pl statystyki mieszkań oddawanych do użytku nie zależą jednak od aktualnej sytuacji rynkowej, ale są efektem stanu koniunktury sprzed około dwóch lat, a więc okresu odpowiadającego cyklowi inwestycyjnemu w budownictwie mieszkaniowym. W kolejnych miesiącach i kwartałach niezależnie od bieżącej koniunktury należy więc oczekiwać kontynuacji tendencji utrzymywania się tych danych na rekordowo wysokich poziomach.

Już od dłuższego czasu elementem comiesięcznych raportów GUS z rynku mieszkaniowego, który budzi największe emocje, są statystyki dotyczące ilości mieszkań, na realizację których wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia z projektem budowlanym. Liczba pozwoleń w deweloperskich portfelach rośnie jak na drożdżach od początku roku, a średnia miesięczna ich wolumenu utrzymuje się na historycznie rekordowym poziomie.

Tym razem listopadowy rezultat ponad 13 tys. nowych pozwoleń deweloperskich, choć wygląda imponująco, to jednak nie dorównuje osiąganym w tym roku rekordowym statystykom miesięcznym. W sumie deweloperzy do listopada osiągnęli już poziom blisko 147 tys. pozwoleń, co oznacza, że na koniec roku ich wolumen może przekroczyć nieprawdopodobną wręcz, rekordową liczbę 160 tys.

Statystyki nowych pozwoleń na budowę są podstawowym parametrem oceny potencjału popytowego rynku w przyszłych okresach przez deweloperów. Można zatem na ich podstawie dowiedzieć się, jak deweloperzy oceniają perspektywy rozwoju koniunktury pierwotnego segmentu mieszkaniówki w dłuższym terminie. Jak widać z prezentowanych danych, branża deweloperska ocenia wciąż rynkowe perspektywy jako wręcz rewelacyjne. Pytanie, czy aby wciąż słusznie.

Siła rynkowej inercji

W kończącym się roku w ramach pierwotnego segmentu krajowej mieszkaniówki pojawiło się szereg czynników charakterystycznych dla okresów schyłkowych koniunktury rynkowej, występujących w czasie kształtowania szczytu cyklu koniunkturalnego. Do najważniejszych z nich należą przyśpieszone wzrosty cen nowych mieszkań skorelowane z oczekiwanym, kilkunastoprocentowym spadkiem ich sprzedaży, czy choćby wyraźna przecena akcji deweloperów mieszkaniowych na giełdzie. Pytanie, dlaczego wciąż nie widać jakichkolwiek symptomów spowolnienia w aktywności inwestycyjnej deweloperów.

Wygląda na to, że obecna sytuacja na pierwotnym rynku mieszkaniowym jest dokładną odwrotnością tej sprzed pięciu lat, a więc z początku boomu. Wówczas ożywienie inwestycji deweloperskich na początku 2014 roku nastąpiło z grubo ponad półrocznym opóźnieniem w stosunku do momentu ożywienia sprzedaży z 2013 roku. Z kolei obecnie inwestycje deweloperskie za sprawą swoistej siły inercji wciąż osiągają bliskie rekordowym poziomy, przy dość wyraźnie zwalniającym rynku i sygnałach wyczerpywania się jego potencjału popytowego. W tej sytuacji ostatecznym potwierdzeniem koniunkturalnego przesilenia będzie pojawienie się pierwszych gusowskich statystyk budownictwa mieszkaniowego z ujemnymi dynamikami zmian liczonych rok do roku, które najprawdopodobniej pojawią się już w jednym z pierwszych przyszłorocznych raportów.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Kiedy przedawniają się zaległe podatki i składki ZUS? Jak liczyć odsetki?

Każdy wg prawa polskiego jest zobowiązany do płacenia podatków w terminie. Jednak nawet najbardziej rzetelnemu płatnikowi może przydarzyć się sytuacja, że nie dotrzymał terminu zapłaty za podatek. Szymon Kwiatoń, koordynator procesu w Move On Finance podpowiada, kiedy zadłużenia w ZUS-ie i Urzędzie Skarbowym się przedawniają oraz w jaki sposób są liczone odsetki.

Jak powszechnie wiadomo najlepiej spłacać swoje zobowiązania podatkowe w terminie, ponieważ konsekwencją nieterminowego ich opłacania jest konieczność zapłaty odsetek karnych. Osoba prywatna bądź przedsiębiorca, który nie zapłaci swoich składek w terminie, jest zmuszona uiścić odsetki od zaległości, które wyliczane są od daty, kiedy środki powinny wpłynąć na konta urzędów do dnia faktycznej zapłaty. Przytoczona zasada tyczy się zarówno zaległości wobec Urzędów Skarbowych, jak i ZUS-ów.

Gdzie sprawdzić wysokość odsetek od zadłużenia podatkowego?

ZUS

Stopa procentowa odsetek jest zmienna. Gdy za okres opóźnienia obowiązuje więcej niż jedna stopa procentowa, wówczas odsetki trzeba wyliczyć odrębnie za okresy, w których obowiązywała w danej wysokości. Ostatnim krokiem jest zsumowanie wszystkich wyodrębnionych kwot.

  • Aktualna stawka odsetkowa za zwłokę w płatnościach w ZUS-ie wynosi 8% w stosunku rocznym.

Kalkulator do obliczania odsetek dla płatników składek ZUS można znaleźć pod tym linkiem: http://www.zus.pl/firmy/rozliczenia-z-zus/kalkulator-odsetkowy-dla-platnikow-skladek-zus.

Urząd Skarbowy

Przepisy dotyczące wysokości oprocentowania odsetek skarbowych związanych z zaległościami wobec Urzędów Skarbowych reguluję natomiast ordynacja podatkowa. Stawka odsetek za zwłokę jest równa sumie 200% podstawowej stopy oprocentowania kredytu lombardowego, plus 2%. Warto pamiętać, że stawka ta nie może być niższa niż 8%.

  • Wszystkim zainteresowanym wyliczeniem swoich bieżących odsetek skarbowych serdecznie polecam kalkulator znajdujący się na stronie Ministerstwa Finansów: https://www.finanse.mf.gov.pl/pit/kalkulator-odsetek.

Kiedy zadłużenie się przedawnia?

ZUS

W przypadku zaległości w ZUS-ie zadłużenie przedawnia się po 5 latach, licząc od dnia, w którym stało się ono wymagalne. Przedawnienie skutkuje tym, że nasze zobowiązanie wygasa i nie może już być dochodzone. Przedawnieniu podlegają należności z tytułu składek za ubezpieczenie społeczne i zdrowotne oraz odsetki za zwłokę, jak i koszty upomnień oraz koszty egzekucyjne.

Pamiętajmy jednak, że ZUS ma parę sposobów, żeby ściągnąć należności składkowe od swoich dłużników. Do najczęstszych z nich należą:

  • Kara grzywny w wysokości do 5 tys. zł.
  • Opłata dodatkowa w wysokości do 100% wartości nieopłaconych składek (może być zastosowana jednorazowo).
  • Zastawy skarbowe na ruchomościach i nieruchomościach dłużnika (przymusowy wpis do hipoteki).
  • Egzekucja z majątku dłużnika.

Urząd Skarbowy

Nasz dług wobec Urzędu Skarbowego zgodnie z art. 70 § 1 ordynacji podatkowej przedawnia się z upływem 5 lat, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym upłynął termin płatności podatku.

Tak samo, jak w przypadku ZUS-u również Urząd Skarbowy ma swoje sposoby, żeby ściągnąć od nas egzekucyjnie swoje należności w przypadku zaległości. Oto kilka z nich:

  • Zajęcie konta bankowego.
  • Wizyta poborcy podatkowego w miejscu zamieszkania celem zajęcia należących do Ciebie ruchomości takich jak np. samochód, sprzęt RTV i AGD i innych wartościowych przedmiotów.
  • Zajęcie wynagrodzenia z tytułu zatrudnienia. Urząd Skarbowy wysyła bezpośrednio do pracodawcy zawiadomienie o zajęciu wynagrodzenia.

Komentarz eksperta: Szymon Kwiatoń, koordynator procesu w Move On Finance.

Świąteczne spojrzenie na dłużników alimentacyjnych

Świąteczna atmosfera nie udziela się każdemu. Większości rodziców niepłacących alimentów nie przeszkadza brak kontaktu z dzieckiem w Boże Narodzenie. Nie zamierzają nawet kupić im prezentu, jeśli już zdobywają się na spotkanie i upominek to częściej przy okazji urodzin dziecka niż Gwiazdki. Tak w skrócie wygląda obraz polskiego dłużnika alimentacyjnego – wynika z badania przeprowadzonego przez BIG InfoMonitor. Do Rejestru Dłużników BIG wpisanych jest obecnie prawie 307,6 tys. niesolidnych rodziców. Łączna zaległość z tytułu nie opłaconych alimentów przekroczyła 11,8 mld zł.

Czterech na pięciu niepłacących alimentów rodziców nie utrzymuje kontaktu z dzieckiem – wynika z badania* „Społeczne spojrzenie na dłużników alimentacyjnych” przeprowadzonego przez BIG InfoMonitor wśród osób, które nie otrzymują zasądzonych świadczeń. Najczęstszą przyczyną braku kontaktów jest po prostu niechęć – takiej właśnie odpowiedzi udzieliło aż 77 proc. ankietowanych. Zdarza się też, że samo dziecko nie chce spotykać się z rodzicem, ale tych wskazań jest niewiele, bo około 8 proc. Są też rodzice, którzy mają zakaz sądowy kontaktowania się z dzieckiem, według badania prawie 5 proc.

Jeśli już rodzic chce zobaczyć się z dzieckiem czy z nim porozmawiać, to zdarza się to sporadycznie, przy większych okazjach takich jak urodziny czy święta – postępuje tak co trzeci rodzic, a co czwarty utrzymuje kontakt z potomkiem rzadziej niż raz w tygodniu. W niemal dwóch trzecich przypadków są to zarówno rozmowy przez telefon jak i spotkania (63 proc.). Co piąty rodzic (22 proc.) ogranicza się wyłącznie do telefonów.

Finanse to trudny temat, mimo tego 57 proc. niealimentowanych dzieci wie, że ich drugi rodzic nie płaci. Jeśli nie są o tym informowane przez zajmujących się nimi opiekunów, to najczęściej dlatego, że są zbyt małe (70 proc.). Co czwarty rodzic nie mówi jednak o tym „głośno”, bo nie chce sprawiać dziecku dodatkowych przykrości.

Dlaczego dziecko nie wie o tym, że rodzic nie płaci alimentów?

Dlaczego dziecko nie wie o tym, że rodzic nie płaci alimentów
Źródło: BIG InfoMonitor

– W okresie Świąt Bożego Narodzenia problem niepłaconych długów alimentacyjnych jest szczególnie nagłaśniany, ale zjawisko to jest permanentne. Dane BIG InfoMonitor pokazują, że mimo wysiłków podejmowanych przez wiele stron i coraz większego społecznego ostracyzmu, liczba dłużników alimentacyjnych wciąż jest bardzo wysoka. W naszym rejestrze obecnie wpisanych jest 306,7 tys. osób – Halina Kochalska, ekspert BIG InfoMonitor.

Tylko co czternaste dziecko otrzymuje coś na Gwiazdkę zamiast alimentów

W przeprowadzanym badaniu zapytaliśmy też czy zdarzały się sytuacje w których rodzic niepłacący alimentów dał jednak dziecku pieniądze lub prezent. Trzy czwarte ankietowanych wskazało, że nie. Jeśli jest inaczej, to wówczas częstszą okazją są urodziny – 14 proc. niż Gwiazdka – 7 proc.

Tylko co czternaste dziecko otrzymuje coś na Gwiazdkę zamiast alimentów
Źródło: BIG InfoMonitor

Dłużnik alimentacyjny najczęściej kupuje zabawki – 42 proc. i ubrania – 38 proc., co piąty żywność, a co ósmy przybory szkolne. Nieliczni rodzice wspierają dzieci kupując im sprzęt elektroniczny czy opłacając wyjazdy wakacyjne i zimowe – po niecałe 16 proc. Według ankietowanych dłużnicy alimentacyjni w ogóle nie przykładają ręki do opłacania dzieciom korepetycji, przedszkola, żłobka ani czesnego za studia.

Częściej w święta z mamą niż tatą na Śląsku i Mazowszu

Jak wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor – 95 proc. niepłacących rodziców to ojcowie. Znalazło to odzwierciedlenie wśród osób nieotrzymujących alimentów, które wzięły udział w badaniu „Społeczne spojrzenie na dłużników alimentacyjnych”. Wśród ankietowanych, tylko 1 proc. stanowili panowie nieotrzymujący alimentów.

W sumie na koniec listopada BIG InfoMonitor odnotował w swojej bazie prawie 307,6 tys. dłużników alimentacyjnych, z których większość nie płaci od lat. W największym stopniu problem ten dotyka Śląska – 38 325 niepłacących rodziców, Mazowsza – 33 198, Dolnego Śląska – 30 902 dłużników oraz  Wielkopolski z liczbą 23 153 niezainteresowanych płaceniem rodziców. Średnio na jednego przypada 38 374 zł zaległości. Łącznie jest to ponad 11,8 mld zł.

*Badanie „Społeczne spojrzenie na dłużników alimentacyjnych” zostało przeprowadzone przez BIG InfoMonitor na grupie 356 internautów, grudzień 2018 r.

Stopy w górę. Kurs dolara zyskuje, złoty traci 

Podwyżka stóp w USA nie zatrzymała spadku rentowności obligacji. Posiedzenie Fed nie takie gołębie dla dolara jak sądzono. Kurs EUR/USD spadł do 1,136. Na wartości zaczął tracić złoty.

Podwyżka FED umocniła dolara, złoty traci na wartości, wzrost cen obligacji

W środę najważniejszym wydarzeniem na rynkach finansowych było posiedzenie amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Zgodnie z oczekiwanymi koszt pieniądza w USA po raz czwarty w tym roku został podniesiony w górę do w przedziale  2,25-2,50%. Równocześnie wskazano na dwie, a nie trzy jak poprzednio, kolejne podwyżki stóp w 2019 roku i jeszcze jedną w 2020. Choć zasygnalizowano, że zacieśnianie polityki pieniężnej zbliża się ku końcowi w obliczu zmienności na rynkach finansowych i spowolnienia globalnego wzrostu, w grudniowym komunikacie FOMC utrzymała możliwość „kolejnych, stopniowych podwyżek przedziału stopy funduszy federalnych”. Kolejne decyzje uzależnione będą jednak już nie tylko od nadchodzących danych z gospodarki, ale też „wydarzeń w światowej gospodarce i na rynkach finansowych”.

Zapowiedź dwóch podwyżek stóp w przyszłym roku, przy spadku oczekiwań rynku, który przed grudniowym posiedzeniem FOMC wyceniał co najwyżej jedną podwyżkę, umocniła dolara. W rezultacie kurs EUR/USD spadł do 1,136. Na wartości dzisiaj od rana traci też złoty, z kursem EUR/PLN zbliżającym się do 4,29.

W oczekiwaniu na wynik spotkania kurs EUR/PLN stabilizował się w okolicach 4,28-4,285 przy EUR/USD notowanym powyżej 1,14. Częściowo, te relatywnie wysokie notowania euro do dolara podczas handlu w Europie wspierały też doniesienia o osiągnięciu przez Włochy nieformalnego porozumienia z Komisją Europejską w sprawie spornego budżetu na rok 2019 co nasiliło „rozsądne oczekiwania”, że ocena nowej włoskiej propozycji budżetowej (2,04% deficytu wobec zanegowane 2,4%) będzie pozytywna.

W kraju GUS opublikował dane produkcyjne za listopad. Choć dynamika produkcji obniżyła się do 4,7% r/r z 7,4% w październiku, to jednak sama skala spadku pozytywnie zaskoczyła ekonomistów. Rynek zakładał bowiem możliwy silnie negatywny wpływ na dane kalendarza (w tym dodatkowego nieplanowanego wolnego dnia 12 listopada) i spadku produkcji do 3,6% (wg TR). Nadal dobrze radzi sobie budowlanka, napędzana inwestycjami publicznymi, w ubiegłym miesiącu odnotowując wzrost na poziomie 17,1%. Tym samym, jak zauważają ekonomiści Banku, listopadowe dane wskazują na solidny stan polskiej gospodarki, która  jak do tej pory opiera się płynącym z zagranicy oznakom spowolnienia. Dane nie będą miały jednak wpływu na styczniową decyzję RPP dot. stóp procentowych. Choć wskazują na wciąż dobry stan polskiej gospodarki, to towarzyszy mu jednak coraz niższa inflacja, również liczona w cenach producenta (w listopadzie wskaźnik PPI spadł w do 2,7% r/r z 3,2% miesiąc wcześniej). Dane nie miały wpływu na notowania złotego.

Na lokalnym rynku stopy procentowej środa przyniosła stabilizację notowań, w oczekiwaniu na wieczorną decyzję Fed. Wspomniane dane krajowe, chociaż zaskoczyły wyższą dynamiką wzrostu, nie wpłynęły na rynek. W Europie widać było z kolei silny spadek dochodowości włoskich obligacji, co związane było z informacją o zawarciu porozumienia w sprawie budżetu pomiędzy rządem Włoch a Komisją Europejską.

Mimo oczekiwanej w USA podwyżki stopy funduszy federalnych o 25 pb. do 2,25%-2,50% rentowności amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych wyraźnie spadły w okolice 2,75% (-6 pb.). Chociaż ton komentarza FOMC został złagodzony, to bazowy scenariusz po grudniowej korekcie zakłada wzrost podstawowej stopy o 50 pb. w 2019 r. Dla porównania rynek wyceniał przed posiedzeniem tylko jedną podwyżkę. Również ścieżka PKB i PCE praktycznie pozostały na niezmienionych poziomach. Mamy zatem sytuację, w której Fed nawet nie zbliżył się do scenariusza wycenianego przez rynek, a mimo to doszło do spadku rentowności obligacji. Widać zatem, że inwestorzy mocno wierzą w scenariusz spowolnienia globalnej gospodarki, a w konsekwencji w bardziej umiarkowane podwyżki stóp w USA w relacji do ścieżki prezentowanej na grudniowym posiedzeniu.

Reakcja po decyzji Fed sprzyja globalnemu rynkowi długu, w tym polskim obligacjom. Dodatkowo w Polsce wyceny wzmacniają dane makroekonomiczne i krótkookresowo niższa podaż. Niemniej potencjalny wzrost cen obligacji nie powinien być silny ze względu na już bardzo wysokie wyceny.

Wykres dnia: Rentowności amerykańskich obligacji skarbowych w sektorze rocznym i 5-letnim właśnie się zrównały. Kontynuacja dotychczasowych trendów będzie prowadzić do inwersji krzywej.

Rentowności amerykańskich obligacji skarbowych w sektorze rocznym i 5-letnim właśnie się zrównały
Źródło: Thomson Reuters

Autorzy / Źródło: Joanna Bachert, Mirosław Budzicki / Centrum Analiz PKO Bank Polski

Fed miał dostarczyć gołębią podwyżkę i to zrobił

Za nami kolejne posiedzenie FOMC, z którego każdy wyciąga takie wnioski, jakie mu bardziej pasują. Gołębia podwyżka była tym, czego inwestorzy oczekiwali od Fed, choć ukrycie liczyli na coś więcej. Częściowe rozczarowanie przynosi kontynuację spadków na giełdach i podtrzymanie obaw o spowolnienie globalnego ożywienia. Rynek walutowy jest w rozkroku.

Fed miał dostarczyć gołębią podwyżkę i to zrobił. Cel dla stopy rezerw federalnych został podniesiony o 25 pb do 2,25-2,50 proc., a z technicznych powodów stopa rezerw obowiązkowych w zrosła tylko o 20 pb. W projekcji członków FOMC na kolejne lata usunięto jedną podwyżkę z 2019 r. (teraz Fed zakłada tylko dwie), jeszcze jedną w 2020 r. i bez zmian w 2021 r. Komunikat i konferencja prasowa były zbliżone do oczekiwań rynkowych dotyczących złagodzenia przekazu, choć nie dały jasnego wskazania, że Fed jest bliżej przerwania cyklu podwyżek. Innymi słowy nie da się całkowicie wykluczyć następnej podwyżki w marcu, nawet jeśli prezes Powell uwarunkował kontynuację zacieśniania od realizacji optymistycznych prognoz gospodarczych. W przekazie nie brakowało gołębich wzmianek. Fed uważa, że potrzeba tylko „nieco” dalszego stopniowego podnoszenia stóp procentowych, a ryzyka dla perspektyw gospodarczych przestały być, a tylko wydają się „z grubsza zrównoważone”. Zmiany w komunikacie pokazują, że część członków FOMC poważniej obawia się skutków ostatnich wydarzeń na świecie i na rynkach i jest gotowa już teraz nieco przyhamować z cyklem zacieśniania. Nie są oni jednak w większości. Innym gołębim punktem było też obniżenie mediany prognozy długoterminowej stopy neutralnej do 2,75 proc. z 3 proc. oraz przyznanie przez Powella, że stopy procentowe są teraz mniej więcej na pułapie zbieżnym z dolnym zakresem szacunków stopy neutralnej.

Tragizm rynków polega na tym, że choć inwestorzy otrzymali od Fed to, co zakładali, to jednak ukrycie liczyli na coś więcej po stronie gołębiości. Fed miał być lekarstwem na poprawie nastrojów rynkowych i poprzez ogłoszenie końca cyklu podwyżek (lub silnego złagodzenia komunikatu w inny sposób) dać impuls do rajdu apetytu na ryzyko i stworzenia iluzji, że polityka monetarna nie zdławi ożywienia. Optymizm Fed dotyczący sytuacji w gospodarce został odebrany jako ignorancja, która przynosi pogłębienie spadków na rynku akcji. Rentowności obligacji skarbowych USA spadają, bo rynek dalej upiera się przy swoim – według niego Fed nie będzie w stanie przeprowadzić jeszcze trzech podwyżek, a raczej może jedną. Na rynku walutowym inwestorzy nie wiedzą, czy kochać dolara, czy nim gardzić i w końcowym rozrachunku przeważa porządkowanie pozycji przed świąteczną przerwą.

Osobiście uważam, że wczorajsza reakcja na przekaz Fed jest dowodem odklejenia się inwestorów od fundamentalnej oceny gospodarki. Niepewność wokół potencjalnych czynników ryzyka potęguje obawy o spowolnienie gospodarcze, co też prowadzi do wyolbrzymiania niektórych sygnałów. Niebezpieczne jest to, że przy podtrzymywanym pesymizmie rynkowym niepewność inwestorów może przerodzić się w niepewność konsumentów i przedsiębiorców, w efekcie czego spowolnienie gospodarcze pogłębi się. Wówczas inwestorzy stwierdzą, że od początku mieli rację, nie widząc tego, że byli sprawcami.

Festiwal banków centralnych G10 nie kończy się na Fed. W nocy bez echa przeszła decyzja Banku Japonii – bank utrzymał parametry polityki bez zmian, tak jak i treść komunikatu. Bank Anglii przed dzisiejszą decyzją ma sporo do przedyskutowania, ale potęgowana niepewność nie przełoży się na konstruktywny komunikat. GBP pozostaje słaby z perspektywą nagłych skoków pod wpływem politycznych nagłówków. Szwedzki Riksbank do ostatniej chwili podtrzymywał oczekiwania, że podwyżka stóp procentowych może wystąpić w grudniu, albo w lutym przyszłego roku. Ale po rozczarowującym odczycie inflacji CPI w ubiegłym tygodniu, Riksbank ma solidny argument, by zwlekać. Rynek jednak agresywnie podtrzymuje wycenę na 50 proc., zatem przy każdej decyzji ktoś będzie zaskoczony, a SEK nie będzie stał w miejscu.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

innogy Polska będzie kupować więcej energii elektrycznej z farm wiatrowych

  • innogy Polska S.A. nawiązała współpracę z Warszawskim Przedsiębiorstwem Mostowym Mosty Sp. z o.o. sp. k. -właścicielem farm wiatrowych – w zakresie zakupu energii elektrycznej pochodzącej ze źródeł odnawialnych
  • Dzięki współpracy innogy zwiększy udział zielonej energii w miksie energetycznym sprzedawanym swoim Klientom
  • Umowa to element długofalowej polityki Grupy innogy, która od lat aktywnie uczestniczy w transformacji polskiego rynku energetycznego

Umowy podpisane między innogy Polska S.A. a Elektrownią Wiatrową Zonda Sp. z o.o. oraz Elektrownią Wiatrową EOL Sp. z o.o., których właścicielem jest WPM Mosty Sp. z o.o. sp. k., pozwolą zwiększyć bezpieczeństwo dostaw energii, a także zdywersyfikują bazę dostawców energii. Jednocześnie, dzięki zawartym kontraktom, innogy Polska S.A. może zwiększyć udział energii pochodzącej ze źródeł odnawialnych co pozwoli w najbliższym roku zapewnić zieloną energię elektryczną kolejnym 40 tysiącom gospodarstw domowych w całej Polsce.

innogy Polska z roku na rok sukcesywnie zwiększa ilość energii pozyskiwanej ze źródeł odnawialnych. Oprócz nabywania energii pochodzącej z farm wiatrowych Grupy, innogy Polska równie aktywnie działa na rynku hurtowym, intensyfikując zakupy bezpośrednio od wytwórców energii elektrycznej – komentuje Piotr Grzejszczak, Senior Manager z innogy Polska S.A.

W kolejnych latach Grupa innogy będzie kontynuować strategię polityki współpracy z wytwórcami energii elektrycznej, zarówno w przypadku małych instalacjach biogazowych czy kogeneracyjnych, jak również i z podmiotami będącymi zarządcami dużych farm wiatrowych lub fotowoltaicznych. W odpowiedzi na potrzeby i oczekiwania Klientów, firma oferuje również szereg produktów i usług umożliwiających efektywne korzystanie z energii elektrycznej.

Ustawa o PPK – jak będą finansowane składki?

Rząd przedstawił zatwierdzony przez partnerów społecznych projekt ustawy o Pracowniczych Planach Kapitałowych. Wprowadzone do niej zmiany należy ocenić pozytywnie. Dotyczą one głównie ułatwień dla osób zarabiających poniżej 120 proc. płacy minimalnej. Chodzi o finansowanie składek po ich stronie na poziomie niższym niż standardowo – czyli 0,5 proc. wynagrodzenia brutto. Pozostałe grupy pracowników mają płacić składki na poziomie 2 proc. uzyskiwanej pensji.

– Takie rozwiązanie przy zachowaniu dotychczasowego poziomu finansowania składek przez pracodawcę oraz przez państwo zapewni wyższy poziom partycypacji zatrudnionych w systemie PPK, a to przełoży się na wyższy poziom jego powszechności – powiedział serwisowi eNewsroom Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP) – Drugim elementem zmian wprowadzonych do projektu ustawy jestzliberalizowanie warunków zwalniających przedsiębiorców prowadzących Pracownicze Plany Emerytalne z konieczności tworzenia PPK w swoich zakładach pracy. To zmiana także idąca w dobrą stronę. Warto docenić otwartość strony rządowej na wszelkiego rodzaju merytoryczne uwagi zgłaszane przez partnerów społecznych w procesie konsultacji projektu – wskazał Kozłowski.

Trwa gorący sezon na lotniskach. Przewoźnicy tej zimy oferują ponad 2 mln miejsc więcej niż przed rokiem

Trwa gorący sezon na lotniskach. Przewoźnicy tej zimy oferują ponad 2 mln miejsc więcej niż przed rokiem 1

W sezonie zima 2018/2019 oferta linii lotniczych operujących ze wszystkich polskich lotnisk wyniesie prawie 18,87 mln miejsc. To o 2,25 mln więcej niż w poprzednim sezonie, co oznacza wzrost o 13,5 proc. – wynika z opracowań portalu Pasażer.com. Ekspert wrocławskiej WSB dr Damian Ostrowski podkreśla, że z roku na rok na polskich lotniskach przybywa podróżnych, a Polacy pokochali latanie. Jednak teraz – w grudniu – trzeba się liczyć z perturbacjami związanymi z faktem, że jest to sezon wysoki. Wielu rodaków wyjeżdża lub wraca do domu na Boże Narodzenie i Nowy Rok albo udaje się na zimowe wakacje. Na lotniskach trzeba się liczyć ze ściskiem i opóźnionymi lotami.

– Jak zwykle grudzień jest takim miesiącem, w którym diametralnie wzrasta ruch na lotniskach ze względu na święta, okres noworoczny, urlopy Polaków, którzy chcą spędzać wakacje poza krajem, oraz gości, którzy przylatują na święta do Polski do rodziny i przyjaciół – mówi agencji Newseria Biznes dr Damian Ostrowski, ekspert Instytutu Logistyki w Wyższej Szkole Bankowej WSB we Wrocławiu.

W grudniu pasażerowie linii lotniczych powinni się liczyć z możliwymi opóźnieniami i innymi perturbacjami wynikającymi z faktu, że jest to okres wysoki, w którym wielu Polaków wyjeżdża lub wraca do domu na Boże Narodzenie i Nowy Rok albo udaje się na zimowe wakacje. Z sondażu IQS wynika, że w ubiegłym sezonie zima 2017/2018 na taki wyjazd udało się 20 proc. Polaków.

Z danych portalu Pasażer.com, który sprawdził, jak zmieniła się oferta linii lotniczych w porównaniu do poprzedniego sezonu zimowego, wynika, że w sezonie zima 2018/2019 oferta linii lotniczych operujących ze wszystkich polskich lotnisk wyniesie prawie 18,87 mln miejsc. To o 2,25 mln więcej niż w poprzednim sezonie (wzrost o 13,5 proc.), o ponad 4,75 mln więcej niż dwa lata temu i blisko 6 mln niż w sezonie 15/16.

Lotnisko Chopina podaje, że już w listopadzie obsłużyło 1,3 mln osób, czyli o 10,5 proc. więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Dotychczasowe wyniki wskazują na to, że na koniec grudnia – po raz pierwszy w historii – Okęcie obsłuży ponad 17 mln podróżnych.

– W okresach wysokich, jak Boże Narodzenie czy Nowy Rok, musimy się spodziewać perturbacji związanych z pogodą oraz pewnymi przepisami prawnymi. Tutaj mamy do czynienia głównie z overbookingiem – jest to unormowana przez prawo unijne forma zachowania linii lotniczych, które sprzedają większą liczbę biletów niż rzeczywista liczba miejsc w samolotach. To może spowodować, że pasażer, który przybędzie na lotnisko zbyt późno, nie poleci tym samolotem, bo jego miejsce zostanie zajęte przez kogoś innego – mówi dr Damian Ostrowski.

Overbooking jest stosowany przez wszystkich przewoźników, którzy latają po europejskim niebie. Jednak pasażerowie powinni pamiętać, że przysługuje im prawo do odszkodowania z tego tytułu, sięgające od 250 do 600 euro. Podstawą ubiegania się o rekompensatę jest karta pokładowa albo bilet lotniczy. Prawa pasażera regulują również wysokość odszkodowania należnego w przypadku odwołanego bądź opóźnionego lotu.

– Linie lotnicze starają się maksymalnie zapełnić miejsca w samolotach, dlatego stosują tego typu mechanizm. W przypadku każdego rejsu może się zdarzyć, że pasażer się spóźni, nie dojedzie, z różnych powodów zrezygnuje z danego lotu – i wówczas te dodatkowe osoby uzupełniają braki – mówi dr Damian Ostrowski.

Jak podkreśla, Polacy pokochali latanie – od wejścia do UE diametralnie wzrosła liczba osób, które korzystają z przewozów lotniczych. W ubiegłym roku polskie lotniska obsłużyły w sumie blisko 40 mln pasażerów, co stanowiło 18-proc. wzrost rok do roku. Urząd Lotnictwa Cywilnego szacuje, że już w 2035 roku polskie lotniska będą obsługiwać średnio 94 mln pasażerów rocznie, czyli ponad dwukrotnie więcej niż obecnie.

– Największym portem lotniczym w Polsce jest Warszawa-Okęcie, który w zeszłym roku przyjął ok. 16 mln pasażerów. Później mamy Kraków, Gdańsk, Katowice, Modlin i Wrocław. Na polskim niebie góruje Ryanair, następnie polski LOT i węgierski Wizz Air. Tradycyjni przewoźnicy są skoncentrowani na przewozach długodystansowych i biznesowych, z kolei Ryanair i inne tanie linie są nastawione na krótkie przewozy, łączące Europę w ramach siatki połączeń – mówi dr Damian Ostrowski.

Ekspert wrocławskiej WSB zwraca uwagę na fakt, że rynek lotniczy jest bardzo elastyczny, szybko dostosowuje się do wymagań klientów i zmieniającego się popytu. Stąd, kiedy zwiększa się ruch turystyczny np. do krajów południa, w tym kierunku rozbudowywana jest również siatka połączeń lotniczych.

Suwerenność technologiczna to warunek bezpieczeństwa. Nadmierne uzależnienie od urządzeń zagranicznych grozi osłabieniem państwa i paraliżem systemów

Suwerenność technologiczna to warunek bezpieczeństwa. Nadmierne uzależnienie od urządzeń zagranicznych grozi osłabieniem państwa i paraliżem systemów 2

Suwerenność technologiczna jest kluczowa z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. Zagrożeniem dla niej są m.in. wszelkie cyberincydenty oraz nadmierne uzależnienie od technologii, a także urządzeń produkowanych za granicą. Eksperci podkreślają, że dbaniem o suwerenność technologiczną musi się zajmować państwo. Chodzi m.in. o opracowanie odpowiednich regulacji, które kompleksowo zajmą się tą kwestią. Przykładem może być obowiązująca od kilku miesięcy ustawa o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa.

– Jesteśmy potwornie uzależnieni od przestrzeni elektronicznej i mobilnych sieci komórkowych. Stąd pytanie, na ile jesteśmy w stanie utrzymać suwerenność. Tym bardziej że ten sprzęt jest produkowany za granicą. Problem w tym, że jedne państwa są na tyle rozsądne, że nie uzależniają się w sposób całkowity od innych, ale drugie niestety to czynią i stają się krajami niesuwerennymi. Chodzi o to, żeby korzystając z tych technologii, które przychodzą do nas zza granicy, zachować ostrożność – mówi agencji Newseria Biznes prof. Antoni Dudek, politolog i historyk z UKSW.

Jak podkreśla, brak ostrożności w tym obszarze może mieć tragiczne skutki.

 Jeżeli przekroczymy pewną linię i przestaniemy być suwerenni na jakimś obszarze, to się może na nas dramatycznie zemścić. W pewnym momencie może się okazać, że jeden niewinny program komputerowy, do którego nie przywiązywaliśmy wagi, sparaliżuje nam działanie całej administracji państwowej – mówi prof. Antoni Dudek.

 Mówimy o coraz większym komponencie sztucznej inteligencji w technologiach. Budując algorytmy, maszyny, które potrafią same się uczyć, potem wnioskować i wykonywać pewne operacje dzięki temu, czego się nauczyły, my, którzy to wykorzystujemy, powinniśmy to rozumieć, a nawet tworzyć. Na tym polega dla mnie suwerenność technologiczna. Nad pewnymi komponentami, które decydują o kluczowych funkcjonalnościach, o bezpieczeństwie narodowym, warto mieć kontrolę i rozumieć, jak one działają – mówi Krzysztof Silicki, dyrektor NASK.

Jak podkreśla, suwerenność technologiczna to szerokie zagadnienie, które dotyka rozwiązań nie tylko stricte technologicznych, lecz także warstwy legislacyjnej, ustaw, dyrektyw. Ze względu na to, że Polska jest członkiem UE, konieczne jest współdziałanie i wypracowywanie pewnych rozwiązań zapewniających tę suwerenność również na gruncie europejskim.

– Krok po kroku będziemy dochodzić do sytuacji, w której legislacja będzie pewne rzeczy normowała. Przykładem jest chociażby ustawa o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa. Są w niej przewidziane takie mechanizmy, które zahaczają o suwerenność technologiczną. Mówię tutaj między innymi o kolegium ds. cyberbezpieczeństwa, o pełnomocniku ds. cyberbezpieczeństwa – te instytucje dopiero się kształtują, ale to jest pierwszy krok w kierunku systemowego podejścia – mówi Krzysztof Silicki.

Ustawa o KSC, która weszła w życie w sierpniu br., to pierwszy w Polsce akt prawny dotyczący tego obszaru. Wdraża na gruncie krajowym wymogi unijnej dyrektywy NIS, przyjętej w 2016 roku, której celem jest zapewnienie wysokiego poziomu bezpieczeństwa sieci i systemów informatycznych na terytorium całej Unii Europejskiej. W Polsce ta regulacja ma bardziej szczegółowy charakter i nakłada dodatkowe obowiązki m.in. na sektor telekomunikacyjny, finansowy, administrację publiczną i samorządy. Te – w ciągu 24 godzin od wykrycia incydentu naruszenia bezpieczeństwa – będą musiały m.in. zaraportować o tym do właściwego Zespołu Reagowania na Incydenty Bezpieczeństwa Komputerowego. Jednym z nich jest NASK, który w rezultacie zyska dane pozwalające budować skuteczny, krajowy system cyberbezpieczeństwa.

– Cyberbezpieczeństwo jest czymś, o co trzeba dbać, bo już jesteśmy od niego uzależnieni, a będziemy jeszcze bardziej. Jestem przekonany, że tym musi zająć się państwo i nie ma tu alternatywy. Żaden podmiot prywatny nie będzie miał prawa ani możliwości, żeby kontrolować pewne obszary – ocenia prof. Antoni Dudek.

Dyrektor departamentu polityki międzynarodowej w Ministerstwie Cyfryzacji Maciej Groń podkreśla też, że rolą państwa w dzisiejszym zdigitalizowanym świecie jest ochrona interesów obywateli i polskich przedsiębiorców tak, aby zapewnić im jak największe bezpieczeństwo i konkurencyjność na europejskim i globalnym rynku. W tym kierunku powinny zmierzać nowe regulacje.

– W dzisiejszych czasach bardzo istotne jest to, żeby obywatele korzystający z internetu, mieli możliwość wpływu na to, w jaki sposób są traktowani, żeby ich prawa były chronione. To jest dla nas bardzo istotne. Podobnie jak to, żeby zmiany legislacyjne zapewniały polskim przedsiębiorcom możliwość rozwoju i konkurencyjność w jak najszerszym zakresie. Chodzi nie tylko o bezpieczeństwo, bo na suwerenność nie patrzymy tylko pod tym kątem. Patrzymy również pod kątem praw autorskich, dóbr osobistych, praw człowieka, wolności słowa – wymienia Maciej Groń.

Polacy spędzają w internecie średnio 11 godzin dziennie. To prawie dwa razy więcej niż dwa lata temu

Polacy spędzają w internecie średnio 11 godzin dziennie. To prawie dwa razy więcej niż dwa lata temu 3

Statystyczny Polak korzysta z internetu łącznie o 5 godzin więcej niż jeszcze dwa lata temu. Jednocześnie prawie podwoił się odsetek tych, którzy chętnie testują nowe technologie i kupują gadżety. Eksperci McKinsey & Company zwracają uwagę na to, że cyfrowa rewolucja w polskim społeczeństwie szybko postępuje. Z drugiej strony rośnie również zaufanie Polaków do cyfrowych innowacji, czego dobrym przykładem jest rosnąca popularność usług finansowych i handlu online. Opracowanie strategii działania w internecie to dziś jedno z głównych wyzwań, przed jakim stoją przedsiębiorstwa. 

– Polacy spędzają coraz więcej czasu online. Dziś jest to średnio 11 godzin dziennie. Jest to spowodowane głównie faktem, że Polacy są podłączeni do sieci na wielu różnych urządzeniach jednocześnie – słuchają muzyki, komunikują się ze znajomymi, odbierają e-maile. Coraz częściej korzystają też z internetu jako podstawowego kanału komunikacji – dziś jest to już blisko 80 proc. całej komunikacji Polaków. Jednocześnie bardzo istotnie wzrosło korzystanie z mediów społecznościowych – najbardziej w ramach średniej i starszej grupy wiekowej – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Wojciech Bogdan, partner i lider Praktyki Dóbr Konsumpcyjnych i Handlu Detalicznego w McKinsey & Company.

Z ostatniego raportu firmy doradczej McKinsey & Company „Cyfrowi Polacy – przyspieszenie e-rewolucji” wynika, że internet i cyfrowe technologie odgrywają w życiu Polaków coraz ważniejszą rolę, zmieniając ich zachowania i nawyki. W ciągu dwóch lat o 16 pkt proc. wzrósł odsetek osób korzystających ze smartfonów (do 94 proc.). Niemal tyle samo cyfrowych Polaków (93 proc.) ma już dostęp do sieci Wi-Fi. Co ciekawe, na przestrzeni ostatnich dwóch lat prawie podwoił się odsetek Polaków, którzy chętnie testują nowe technologie i kupują gadżety.

– Rewolucja cyfrowa w polskim społeczeństwie znacząco przyspieszyła w ostatnich dwóch latach. Procent tych najbardziej zaawansowanych cyfrowo, mierzony jako odsetek całej populacji wzrósł z blisko 20 do 43 proc. Nazywamy ten segment cyfrowymi wszystkożercami. Jednocześnie pozostałe segmenty istotnie zwiększyły korzystanie z internetu i różnice między nimi się zatarły. Dziś ponad 44 proc. Polaków twierdzi, że internet jest ważną częścią ich życia i jest to wzrost o 10 pkt proc. w odniesieniu do 2016 roku – mówi Wojciech Bogdan.

Eksperci McKinsey & Company zwrócili też uwagę na fakt, że rośnie zaufanie Polaków do cyfrowych innowacji, co dobrze widać na przykładzie usług finansowych.

– Blisko 30 proc. społeczeństwa korzysta już z prostych usług bankowych za pomocą kanału online. Jest to głównie obsługa rachunków bankowych, kart płatniczych i kredytowych – mówi Wojciech Bogdan.

Dane pokazują, że ponad dwie trzecie (68 proc.) Polaków sprawdza swoje konto oszczędnościowe za pomocą telefonu co najmniej 1–2 razy w tygodniu. Średnio co trzeci korzysta w internecie z podstawowych usług finansowych, a 14 proc. z bardziej skomplikowanych takich jak rachunek maklerski czy IKE. Zdecydowana większość, bo aż 80 proc., jest zadowolona z usług finansowych dostępnych online, co przekłada się na rosnące zaufanie do ich dostawców. Dlatego dość wysoki jest odsetek Polaków (61 proc.), którzy dokonując płatności internetowych, są skłonni zaufać innym instytucjom niż banki i zapisać dane karty kredytowej w wyszukiwarce.

Badanie McKinsey pokazuje również, że im wyższy poziom ucyfrowienia, tym większa skłonność konsumentów do udostępniania swoich danych. 28 proc. Polaków jest skłonnych udostępnić instytucjom finansowym informacje o sobie (geolokalizacja, historia połączeń w telefonie, media społecznościowe) w zamian za preferencyjne warunki cenowe.

Rosnące ucyfrowienie Polaków odbija się też we wzroście rynku e-commerce. Z danych McKinsey & Company wynika, że handel internetowy rośnie w tempie sięgającym 14 proc. rocznie i w ubiegłym roku osiągnął wartość 38,4 mld zł. Rozwój tego rynku pociąga za sobą rosnące oczekiwania konsumentów. Podczas gdy jeszcze do niedawna kluczowym czynnikiem zakupowym była atrakcyjna cena, dziś liczy się również szybkość dostawy, zakupu i wygoda płatności. Kupujący oczekują też szerszej obecności marek w sieci.

– Dziś obecność w internecie jest już koniecznością, a jednocześnie wspaniałą szansą na wykorzystanie możliwości, jakie stwarza ten kanał. Tu obowiązują inne niż w realnym świecie zasady działania – chociażby jeśli chodzi o możliwość porównywania produktów, uzyskania rekomendacji czy wygody dostawy, obsługi zwrotów lub obsługi posprzedażowej. Firmy muszą się nauczyć korzystać z tych możliwości. Przede wszystkim muszą się zastanowić nad tym, jak powinna wyglądać ich strategia działania w internecie – podkreśla partner w McKinsey & Company.

Bez innowacji firmy ubezpieczeniowe przegrają walkę o klientów. Nowi gracze będą odbierać im rynek

Bez innowacji firmy ubezpieczeniowe przegrają walkę o klientów. Nowi gracze będą odbierać im rynek 4

Zmieniające się oczekiwania klientów i pojawienie się na rynku nowych graczy – insurtechów, które mają lepiej dostosowane do ich potrzeb produkty – wymusza na ubezpieczycielach zwrot ku innowacjom i wdrażanie cyfrowych rozwiązań. Większość dużych firm postrzega jednak cyfryzację jako kosztowne wyzwanie, przynoszące efekty dopiero w perspektywie długofalowej. Korzystanie z przestarzałych technologii utrudnia im elastyczność i konkurencyjność, a to rodzi ryzyko, że przegrają walkę o klienta z nowymi graczami.

Rosnące oczekiwania klientów są dziś jednym z głównych czynników napędzających zmiany w sektorze ubezpieczeń.

– Żyjemy w czasach rewolucji technologicznej, co oznacza, że nowe technologie i rozwiązania zmieniają sposób życia, pracy i komunikacji ludzi, czyli także klientów firm ubezpieczeniowych. Oznacza to, że dojdzie – i już doszło – do zmiany oczekiwań konsumentów w zakresie obsługi. Będą oni również potrzebować zupełnie innych produktów ubezpieczeniowych niż dotychczas – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Marcin Pluta, partner zarządzający w Sollers Consulting.

Zwrot ku innowacjom w sektorze ubezpieczeń wymusza również fakt, że na rynek wchodzą nowi gracze – ubezpieczeniowe firmy technologiczne zwane insurtechami, lepiej dostosowane do nowych potrzeb konsumentów. Nie ma ich jednak zbyt wiele i jak na razie odgrywają dość marginalną rolę.

– Obecnie klienci porównują ceny produktów z różnych źródeł, a dla firm ubezpieczeniowych niezwykle ważne jest podtrzymanie zainteresowania klienta. Jakiekolwiek nieprzyjemne doświadczenie w zakresie obsługi może skutkować zmianą firmy ubezpieczeniowej – mówi Marcin Grabowski, chief of digital product w Sollers Consulting.

Jak podkreśla, duże firmy ubezpieczeniowe dysponują nieporównywalnie większym potencjałem danych niż nowi gracze na rynku. Z drugiej strony są mniej elastyczne i nie mają takiego wpływu na relacje z klientem, który pozwoliłby im wykorzystać ten potencjał w ramach płynnej i wielokanałowej podróży klienta (customer journey).

Stosowanie przestarzałych technologii przez firmy ubezpieczeniowe często utrudnia wdrażanie i korzystanie z nowych rozwiązań i architektur. Przykładem usług, jakie oferujemy naszym klientom, jest pomoc w skalowaniu obecnych platform poprzez wdrażanie nowych rozwiązań w chmurze, co może stanowić odpowiedź na problemy. Zajmujemy się również innymi technologiami, w tym sztuczną inteligencją, która często nie jest wykorzystywana w pełnym zakresie ze względu na brak danych, które są niezbędne np. do automatyzacji obsługi klienta – mówi Marcin Pluta.

Zastosowanie przez ubezpieczycieli nowych technologii i rozwiązań umożliwia konfigurowalność procesów i zwiększa elastyczność obsługi klienta. Dzięki temu konsument może liczyć na spersonalizowaną obsługę niezależnie od wybranego produktu.

Dlatego firmy o ugruntowanej pozycji muszą się przygotować do zmian i przejść proces cyfryzacji, aby oferować nowe produkty i usługi na jeszcze większą skalę.

– Z punktu widzenia firmy ubezpieczeniowej cyfryzacja stanowi wyzwanie, jest czymś skomplikowanym i kosztownym, przynoszącym efekty w perspektywie długofalowej – mówi Marcin Pluta. – Dlatego Sollers Consulting wspiera klientów w realizacji tych projektów. Zawsze próbujemy rozwiać ich obawy i pomóc w sprostaniu wyzwaniom, które przed nimi stoją.

O sukcesach i wyzwaniach związanych z wdrożeniem nowych technologii będą rozmawiać uczestnicy konferencji „Innovation in Insurance”, organizowanej przez Sollers Consulting już po raz siódmy. Tegoroczna edycja odbędzie się 14 stycznia 2019 roku w warszawskim Centrum Nauki Kopernik i wezmą w niej udział przedstawiciele wiodących firm ubezpieczeniowych z całej Europy. Będą oni dyskutować także na temat tego, jak wkrótce będą wyglądały produkty ubezpieczeniowe oraz co powinni zrobić ubezpieczyciele, aby sprostać oczekiwaniom klientów.

 Na styczniowej konferencji omówimy sposoby skalowania w cyfryzacji poprzez tworzenie portali w modelu lean, w tym tworzenie wielu, spersonalizowanych podróży klientów i rozwijanie działalności na drodze płynnej współpracy z wieloma partnerami biznesowymi – mówi Marcin Grabowski.

Polacy wiedzą coraz więcej o zmianach klimatycznych. To zasługa COP24 w Katowicach

Polacy wiedzą coraz więcej o zmianach klimatycznych. To zasługa COP24 w Katowicach 5

„Ambitnym kompromisem, który przerósł oczekiwania” nazwał premier Mateusz Morawiecki ustalenia szczytu COP24 w Katowicach. Po wydłużeniu negocjacji o ponad 30 godzin został przyjęty Pakiet Katowicki, stanowiący mapę wdrożeniową dla Porozumienia Paryskiego. Prezes Schneider Electric Polska Jacek Łukaszewski podkreśla jednak, że najważniejszym osiągnięciem COP24 jest podniesienie świadomości w kwestii zrównoważonego rozwoju w oczach przeciętnego konsumenta czy użytkownika energii. – Teraz kluczowe jest rozpoczęcie praktycznego wdrażania zmian, bo będzie to proces rozłożony na długie lata i bardzo kosztowny – podkreśla ekspert.

– Wnioskiem, który wszyscy powinniśmy wyciągnąć ze szczytu klimatycznego, jest kwestia uciekającego czasu. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że ślad energetyczny czy generalnie rozwój na Ziemi odbywa się dosyć dużym kosztem naszego środowiska i te procesy przyspieszają. Zgodnie z naukowymi doniesieniami jesteśmy przed momentem, w którym uwalnianie się gazów cieplarnianych zgromadzonych w tajdze czy w wiecznej zmarzlinie, może doprowadzić do sprzężenia zwrotnego i przyspieszenia negatywnych procesów klimatycznych. Nawet jeżeli politycy i poszczególne kraje nie we wszystkim się zgadzają, to wszyscy mają świadomość, że zegar tyka nieubłaganie i coś musimy z tym zrobić – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Jacek Łukaszewski, prezes Schneider Electric Polska.

Międzynarodowa umowa, przyjęta przez wszystkie państwa członkowskie ONZ podczas szczytu w Paryżu, kładzie radykalny nacisk na ograniczenie emisji gazów cieplarnianych do atmosfery. Głównym zadaniem negocjatorów i polityków podczas COP24 w Katowicach było ustalenie zasad (tzw. mapy drogowej), na których to porozumienie będzie wdrażane w życie przez poszczególne kraje oraz wypracowanie wspólnego, transparentnego systemu monitorowania działań podejmowanych przez wszystkie państwa.

Pakiet Katowicki obejmuje ok. 20 szczegółowych decyzji, wypracowanych w drodze kompromisu, mających na celu ograniczenie emisji dwutlenku węgla i gazów cieplarnianych. Na mocy przyjętych ustaleń każde z państw musi opracować własny plan redukcji emisji i aktualizować go co pięć lat, przy czym każdy kolejny musi być ambitniejszy od poprzedniego. Zadeklarowano wsparcie finansowe dla biedniejszych państw rozwijających się. Co istotne, po raz pierwszy w globalną politykę klimatyczną realnie włączą się Chiny, które zapowiedziały zatrzymanie emisji do 2030 roku. Natomiast UE zamierza do tego czasu zredukować emisję gazów cieplarnianych minimum o 40 proc.

Prezes Schneider Electric Polska Jacek Łukaszewski podkreśla jednak, że COP24 w Katowicach jest sukcesem przede wszystkim dlatego, że podniósł świadomość kwestii zrównoważonego rozwoju w oczach przeciętnego Kowalskiego.

– Świadomość społeczna jest podstawą przyszłych zmian. Jeżeli mówimy o działaniach środowiskowych, jest to niemały sukces. Szczególnie w naszym kraju, gdzie kwestie uzależnienia gospodarki od węgla zostały dosyć mocno uwypuklone. Nawet osoby, które były neutralne poglądowo, po COP24 wiedzą na pewno więcej, niż przedtem – mówi Jacek Łukaszewski.

Jak ocenia, podczas katowickiego szczytu Polska zaprezentowała się jednak w sposób kontrowersyjny, stawiając akcenty na węgiel kamienny. W polskim pawilonie w Katowicach znalazły się m.in. kosze wypełnione nieobrobionym węglem kamiennym oraz biżuteria i kosmetyki z węgla.

– Z jednej strony staraliśmy się nie odstawać i promować technologie zeroemisyjne, energooszczędne. Z drugiej strony wystawa węgla kamiennego, która była tuż przy polskim stoisku, wzbudziła wiele kontrowersji, ale to też przyczyniło się do dyskusji. Uczestniczyłem w wielu panelach międzynarodowych, gdzie byłem jedynym Polakiem, i musiałem często tłumaczyć, dlaczego tak się dzieje – mówi Jacek Łukaszewski.

W trakcie COP24 organizacja ekologiczna CAN (Climate Action Network) przyznała Polsce antynagrodę – tytuł Skamieliny Roku. W uzasadnieniu ekolodzy podali, że została ona przyznana właśnie za promowanie węgla kamiennego oraz fakt, że szczyt w Katowicach sponsorowały państwowe spółki, wykorzystujące głównie paliwa kopalne.

– Nawet jeżeli mielibyśmy władze polityczną w 100 proc. optującą za odnawialnymi źródłami energii, to fizyczny proces przejścia do gospodarki niskoemisyjnej w Polsce i tak musiałby być rozłożony na wiele lat, ponieważ nasz punkt startowy jest zupełnie inny niż wielu gospodarek zachodnich. Francja budowała swoją gospodarkę atomową przez 30–40 lat, kraje nordyckie budowały elektrownie wodne przez 50–60 lat. My zaczynaliśmy 20 lat temu od energetyki praktycznie w 100 proc. uzależnionej od węgla. Bez względu na takie czy inne sympatie polityczne, ten proces w Polsce będzie wyglądał inaczej, będzie dużo dłuższy i dużo bardziej kosztowny – zauważa prezes Schneider Electric Polska.

Opracowana przez Polaków inteligentna opaska ratuje życie. Mierzy parametry życiowe, pozwoli także dokładnie zlokalizować chorego

Opracowana przez Polaków inteligentna opaska ratuje życie. Mierzy parametry życiowe, pozwoli także dokładnie zlokalizować chorego 6

Co 4 sekundy demencja atakuje kolejną osobę. Już w 2050 roku w Polsce osób powyżej 65 lat będzie przynajmniej 40 proc. Starzejące się w wysokim tempie społeczeństwo będzie wymagać częstszych wizyt lekarskich, tymczasem pod względem stosunku liczby lekarzy do mieszkańców, Polska plasuje się pod koniec europejskiej stawki. Rozwiązaniem jest telemedycyna. W przyszłości nawet 70–80 proc. wizyt pierwszego kontaktu będzie realizowanych za pomocą nowych technologii. Polacy opracowali specjalną opaskę, która mierzy parametry życiowe, pozwala zlokalizować chorego nawet wewnątrz budynku, a w przyszłości będzie na bieżąco wykonywać EKG.

– Opaska Sidly Care oraz Sidly One to są systemy skierowane do teleopieki oraz do telemedycyny. Służą do monitorowania parametrów życiowych, jak i pewnych zachowań, głównie osób starszych, natomiast docieramy także do np. dzieci chorych na epilepsję, do osób z chorobami kardiologicznymi – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje Michał Pizon, wiceprezes Sidly.

Według Międzynarodowego Stowarzyszenia Alzheimerowskiego obecnie na świecie żyje aż 44 mln osób z demencją, a co 4 sekundy choroba atakuje kolejną osobę. To wyzwanie, zwłaszcza dla najbliższych, którzy niejednokrotnie muszą zrezygnować z własnego życia, by opiekować się chorym. W takich sytuacjach telemedycyna jest niezastąpiona. Pozwala zdalnie monitorować stan zdrowia chorego i sprawdzać parametry życiowe. Opaska Sidly Care niedługo ma być też wyposażona w monitoring kardiologiczny, który pozwoli szybciej reagować w niebezpiecznej sytuacji.

– Urządzenie Sidly Care pozwala nam mierzyć temperaturę skóry, jak również tętno. W opracowaniu w tym momencie mamy funkcjonalności, które rozszerzają aspekt związany z monitoringiem kardiologicznym, m.in. badanie arytmii serca, które planujemy wdrożyć w 2019 r., oraz monitoring EKG, który będziemy prawdopodobnie uruchamiali na początku 2020 roku – mówi Michał Pizon.

Na rynku pojawia się coraz więcej urządzeń, które pozwalają samodzielnie kontrolować swój stan zdrowia i wykonać podstawowe badania. Opaski nakładane na rękę umożliwiają zdalną opiekę – osoba opiekująca się chorym może będąc w pracy sprawdzić, w jakim stanie jest pacjent, czy jak wygląda jego aktywność. Druga z opasek polskiego producenta – Sidly One pozwala nawiązać połączenie głosowe z chorym.

– Sidly One nie ma pomiarów medycznych, natomiast działa jako system przyzywowy, pozwala nawiązać połączenie głosowe i jest to ogromna wartość dla teleopieki, ogromna wartość dodana dla użytkownika, jak i opiekuna, że natychmiastowo możemy się skomunikować z naszym podopiecznym i zweryfikować, co się wydarzyło – tłumaczy ekspert.

Urządzenia Sidly mają wbudowany detektor upadku, w Sidly One upadek wyzwala dodatkowo automatyczne połączenie głosowe z opiekunem. Urządzenia przypominają o zażyciu leków, umożliwiają nawiązywanie i odbieranie połączeń, a w przypadku naciśnięcia przycisku SOS, opiekun jest o tym automatycznie powiadamiany. Tym samym opaski umożliwiają opiekę zdalną i szybką reakcję w razie potrzeby.

Obie opaski mają nie tylko wbudowane modemy komunikacyjne, lecz także modemy lokalizacyjne. Pozwalają więc korzystać z usług lokalizacyjnych przez GPS, jak WiFi, dzięki czemu lokalizacja pacjenta jest bardzo precyzyjna.

– Mieliśmy nawet pierwsze wdrożenia systemu opartego na technologii Beacons, pozwalającej nam bardzo dokładnie zlokalizować pacjenta wewnątrz budynku – wskazuje ekspert.

Opaski, choć stworzone dla seniorów i osób z demencją, mogą się sprawdzić znacznie szerzej – u osób z problemami kardiologicznymi, niewydolnością oddechowo-krążeniową czy u osób z epilepsją.

Według raportu mHealth Intelligence rynek telemedycyny rozwija się bardzo dynamicznie. Do 2020 roku jego wartość ma osiągnąć 49 mld dol.

Naukowcy poszukują akumulatorów przyszłości. Mają być wystarczająco wydajne i bezpieczne, aby sprawdzić się np. w pojazdach elektrycznych

Naukowcy poszukują akumulatorów przyszłości. Mają być wystarczająco wydajne i bezpieczne, aby sprawdzić się np. w pojazdach elektrycznych 7

Wraz z wprowadzeniem na drogę pierwszych pojazdów elektrycznych na rynku pojawiło się zapotrzebowanie na wydajne i bezpieczne akumulatory, które pozwolą przejechać na jednym ładowaniu kilkaset kilometrów. Mimo że kolejne generacje ogniw litowo-jonowych wykazują się coraz większą wydajnością, możliwości tej technologii są ograniczone. Dlatego naukowcy szukają alternatywnych źródeł zasilania oraz nowych rozwiązań, które usprawnią klasyczne baterie litowo-jonowe.  ​ 

– Źródła energii można podzielić na dwie części: akumulatory kwasowo-ołowiowe i litowo-jonowe. Inne to tylko niszowe zastosowania. Ołowiowe wciąż są aktualne, gdyż są tanie. To ekonomia decyduje o tym, jakie akumulatory mamy na rynku. Litowo-jonowe wypierają je coraz bardziej i to jest przyszłość, jednak potrzebują wsparcia w rodzaju superkondensatorów, wtedy przedłużylibyśmy ich żywotność – mówi w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Innowacje Elżbieta Frąckowiak profesor na Politechnice Poznańskiej.

Naukowcy z całego świata pracują nad opracowaniem nowych, wydajniejszych źródeł zasilania. Inżynierowie z Caltech, NASA i Hondy połączyli swoje siły, aby stworzyć baterie wykorzystujące fluorki w miejscu litu. Ich eksperymentalne ogniwa są dziesięciokrotnie wydajniejsze niż akumulatory litowo-jonowe o tej samej gęstości, a ich produkcja wymaga zużycia mniejszej liczby surowców.

Baterie fluorkowo-jonowe mają jeszcze jedną istotną przewagę nad akumulatorami obecnej generacji – nie przegrzewają się, dlatego nie wywołają pożaru. Ich największą wadą jest to, że dopiero niedawno udało się opracować baterie zdolne do pracy w temperaturze pokojowej, a na ich wdrożenie do powszechnej produkcji inżynierowie będą potrzebowali wielu lat. Rozwijane są także inne technologie.

– W przyszłości oczekuje się, że akumulatory litowo-jonowe będą absolutnie bezpieczne, czyli nie będziemy mieć pożaru w dreamlinerze czy palących się samochodów. Bezpieczeństwo i jednocześnie ekonomia to jest klucz. To są ogniwa wydajne, ich przyszłość jest rzeczywiście gwarantowana, ale są już następne generacje. To być może lit-tlen, być może lit-siarka, ale są one na razie w powijakach – mówi ekspertka.

Alternatywą dla klasycznych akumulatorów mogą się okazać ogniwa wodorowe, które z każdym kolejnym rokiem stają się coraz popularniejsze wśród użytkowników samochodów. Prym w sprzedaży aut wodorowych wiedzie Toyota ze swoim modelem Mirai, który na 5 kg wodoru może przejechać do 750 km.

W tę technologię inwestują również polskie firmy. Jastrzębska Spółka Węglowa zapowiedziała, że jest gotowa produkować z gazu koksowniczego, jeśli tylko znajdzie się spółka, która zobowiąże się do powołania floty pojazdów wodorowych. JSW dysponuje środkami do produkcji 70 tys. ton wodoru rocznie, co pozwoliłoby napędzić od 700 do 900 autobusów.

– Stworzenie ogniwa paliwowego byłoby możliwe wtedy, kiedy np. wodór byłby produkowany z termicznej energii, czyli przez termolizę (rozkład – przyp. red.) wody. Wtedy otrzymalibyśmy nadmiar wodoru, który mógłby służyć do takich celów. Ale na razie zarówno wytworzenie wodoru, jak i jego przechowywanie za dużo. Na razie nie mamy energii jądrowej w Polsce, ale w dalekiej przyszłości widziałabym taką wizję –  mówi Elżbieta Frąckowiak.

Analitycy z firmy badawczej Market Research Engine szacują, że w ciągu najbliższych lat globalny rynek akumulatorów litowo-jonowych będzie się rozwijał w tempie 16 proc., a do 2022 roku osiągnie wartość 69 mld dol.

Karanie członków rad nadzorczych w projekcie ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych

  • Tryb pracy nad rządowym projektem ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych jest kolejnym przykładem lekceważenia partnerów społecznych i podważa ich zaufanie do organów administracji rządowej.
  • Wprowadzony, na końcowym etapie prac nad ustawą, przepis o odpowiedzialności karnej członków rad nadzorczych, dotyczy bezpośrednio funkcjonowania przedsiębiorstw.
  • Kontrowersyjna regulacja godzi w wizerunek Polski w oczach przyszłych i już obecnych na naszym rynku inwestorów – napisali w liście do prezydenta, premiera, ministrów, szefowie BCC, Konfederacji Lewiatan, ZPP i Związku Rzemiosła Polskiego.

W liście pracodawców do najważniejszych osób w państwie czytamy, że na końcowym etapie prac nad rządowym projektem ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych w jego treści znalazł się nowy, bardzo kontrowersyjny, przepis zmieniający ustawę – kodeks karny (art. 296 kk). Wprowadza on podstawę prawną do pociągnięcia do odpowiedzialności karnej członków rad nadzorczych i komisji rewizyjnych, którzy – nawet w wyniku nieumyślnego niedopełnienia obowiązków – stworzyli warunki umożliwiające popełnienie przestępstwa nadużycia zaufania w obrocie gospodarczym lub nie zapobiegli jego popełnieniu.

Zmiana ta ma charakter systemowy. Dotychczasowym brzmieniem art. 296 kk objęte były, bowiem wyłącznie osoby obowiązane do zajmowania się sprawami majątkowymi lub działalnością gospodarczą. Propozycja ta dotyczy bezpośrednio funkcjonowania przedsiębiorców.

Pomimo tego, zmianę w art. 296 kk wprowadzono do projektu bez jakichkolwiek konsultacji ze stroną społeczną, w tym organizacjami przedsiębiorców. Przypominamy, że projekt jest już na finiszu prac rządowych i czeka na przyjęcie przez Radę Ministrów. W żadnej z wersji projektu, które podlegały konsultacjom, a nawet skierowanej do prac Komisji Prawniczej tej propozycji nie było.

Ustawa o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych sama w sobie budzi olbrzymie zaniepokojenie środowisk przedsiębiorców. Dotąd zasadą jest, że podmiot zbiorowy podlega odpowiedzialności, jeżeli wcześniej prawomocnym wyrokiem skazano osobę działającą w jego imieniu. W projekcie zrezygnowano z tej przesłanki. Intencja, aby karać podmiot zbiorowy za działania osób zatrudnionych oraz osób trzecich powiązanych z przedsiębiorstwem w bardzo szerokim rozumieniu tego słowa oznacza w praktyce, że jakakolwiek realizacja celu gospodarczego przez przedsiębiorcę będzie obarczona olbrzymim ryzykiem.

Wprowadzenie, przy okazji prac nad tą ustawą, zmiany w art. 296 kk, a w szczególności bardzo nietransparentny tryb jej przeprowadzenia podważa zaufanie przedsiębiorców do administracji rządowej i godzi w wizerunek Polski w oczach przyszłych i już obecnych na naszym rynku inwestorów – dodają szefowie organizacji pracodawców.

Paweł Kacprzyk obejmie stanowisko CEO Nationale-Nederlanden w Polsce

Z dniem 1 lutego Paweł Kacprzyk obejmie stanowisko CEO Nationale-Nederlanden w Polsce. Nastąpi to po zatwierdzeniu jego nominacji przez Komisję Nadzoru Finansowego.

Paweł Kacprzyk - CEO Nationale-Nederlanden w Polsce
Paweł Kacprzyk – nowy CEO Nationale-Nederlanden w Polsce

Paweł Kacprzyk pracuje obecnie jako niezależny doradca ds. strategii. Legitymuje się doświadczeniem w branży ubezpieczeniowej oraz rynku opieki zdrowotnej, co potwierdził przez ostatnie 20 lat, piastując pozycje zarządcze oraz role CEO. W latach 2015-2017 jako CEO spółki PZU Zdrowie S.A. oraz Dyrektor Zarządzający Pionu Ubezpieczeń Zdrowotnych Grupy PZU, Paweł był odpowiedzialny za rozwój linii biznesowych dedykowanych zdrowiu. Ponadto, od 2011 do 2014 roku był CEO oraz Prezesem Zarządu Grupy Medicover.

W swojej nowej roli, jako CEO Nationale-Nederlanden w Polsce, Paweł Kacprzyk skupi się na dalszym wzmacnianiu komercyjnej pozycji Nationale-Nederlanden, jak również dalszym wzroście biznesu.

Zmiany w prawie i podatkach w 2019 r.

Krzysztof Borżoł, adwokat, senior associate w Kancelarii Taylor Wessing w Warszawie
Krzysztof Borżoł, adwokat, senior associate w Kancelarii Taylor Wessing w Warszawie

Zestawienie istotnych dla przedsiębiorców zmian prawnych i podatkowych w 2019 r. opracował: Krzysztof Borżoł, adwokat, senior associate w Kancelarii Taylor Wessing w Warszawie.

PRAWO CYWILNE

Ustawa z dnia 9 listopada 2018 r. o zmianie niektórych ustaw w celu wprowadzenia uproszczeń dla przedsiębiorców w prawie podatkowym i gospodarczym (zwana dalej: „ustawą”. Dz. U. 2018 poz. 2244), tzw. pakiet MSP)

  1. Ustawa wprowadza daleko idące zmiany m.in. w zakresie przepisów prawa cywilnego, handlowego i prawa pracy.
  2. W art. 1 ustawa wprowadza zmianę art. 39 Kodeksu cywilnego, przepisu dotyczącego skutków zawarcia umowy przez osobę działającą w charakterze organu osoby prawnej bez umocowania lub z jego przekroczeniem. Osobą taką może być przykładowo członek zarządu spółki z o.o., którego mandat wygasł i który przez przeoczenie nie został powołany na kolejną kadencję. Nowe uregulowanie uzależnia ważność zawartej przez taką osobę umowy od jej potwierdzenia przez osobę prawną, w której imieniu została ona zawarta (tzw. bezskuteczność zawieszona).
  3. W przypadku jednostronnych czynności prawnych, ich wykonanie bez umocowania lub z przekroczeniem jego zakresu, w braku zgody adresata oświadczenia woli jest bezwzględnie nieważne. Nowowprowadzony art. 39 k.c. jest zatem symetryczny do przepisów art. 103 i 104 k.c., mających zastosowanie do pełnomocnika. Jednoznaczna regulacja rozstrzyga dotychczasowe spory w doktrynie i orzecznictwie.

Wejście w życie: 1 stycznia 2019 r.

PRAWO SPÓŁEK

Ustawa z dnia 9 listopada 2018 r. o zmianie niektórych ustaw w celu wprowadzenia uproszczeń dla przedsiębiorców w prawie podatkowym i gospodarczym (tzw. pakiet MSP)

Pakiet MSP wprowadza zmiany również w Kodeksie spółek handlowych, przede wszystkim dla spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, spośród których najważniejsze to:

  1. Usunięcie części dotychczasowych ograniczeń w podejmowaniu uchwał przez wspólników na odległość, w trybie obiegowym. Do tej pory w ten sposób nie mogły być podejmowane tzw. uchwały końcowo roczne, podejmowane przez zwyczajne zgromadzenie wspólników. Nowela MSP usuwa przepis ustanawiający to ograniczenie. W trybie pisemnym w dalszym ciągu nie mogą być podejmowane m.in. uchwały rozstrzygane w sposób tajny.
  2. Wprowadzenie procedury rezygnacji ostatniego w spółce członka zarządu poprzez wprowadzenie przepisu art. 202 § 6 k. s. h., zgodnie z którym, jeżeli w wyniku rezygnacji członka zarządu żaden mandat w zarządzie nie byłby obsadzony, członek zarządu składa rezygnację wspólnikom, zwołując jednocześnie zgromadzenie wspólników. Rezygnacja taka będzie skuteczna dopiero z dniem następującym po dniu, na który zwołano zgromadzenie wspólników.

Rozwiązanie to wprawdzie częściowo zapobiega istnieniu spółek z nieobsadzonym zarządem, niezdolnych do działania, tworzy wyjątek od ogólnej zasady wynikającej z kodeksu cywilnego, zgodnie z którą oświadczenie woli, które ma być złożone innej osobie, jest złożone z chwilą, gdy doszło do niej w taki sposób, że mogła ona zapoznać się z jego treścią. Nowy art. 202 § 6 k. s. h. stoi ponadto w opozycji do uchwały siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 31 marca 2016 r. (sygn. akt III CZP 89/15), częściowo ją dezaktualizując.

W efekcie planowanych zmian rodzi się ryzyko, że ostatni członek zarządu będzie przez pewien czas zmuszony do sprawowania niechcianej funkcji i ponoszenia związanej z nią odpowiedzialności, np. w razie wystąpienia przesłanek ogłoszenia upadłości. Powyższy tryb rezygnacji znajduje odpowiednie zastosowanie do ostatniego członka rady nadzorczej spółki z o.o., o ile organ ten został ustanowiony.

Analogiczną zmianę wprowadzono dla spółki akcyjnej, z tą różnicą, że ostatni członek zarządu składa rezygnację radzie nadzorczej, a gdy żaden mandat w radzie nadzorczej nie jest obsadzony, akcjonariuszom, zwołując jednocześnie walne zgromadzenie. Również w tym przypadku uregulowanie jest odpowiednio stosowane do członka rady nadzorczej.

  1. Jednoznaczne uregulowanie trybu zmiany umowy spółki z o.o. w organizacji poprzez dodanie art. 161 § 4 k. s. h., zgodnie z którym zmiana umowy spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w organizacji wymaga zawarcia umowy przez wspólników. Przepisu nie stosuje się do umowy spółki zawartej w systemie teleinformatycznym. Brzmienie nowego art. 161 § 4 k. s. h. jest zgodne z Postanowieniem SN z 25.2.2009 r., (sygn. akt II CSK 489/08) i potwierdza dotychczasową praktykę w tym zakresie.
  2. Uregulowanie kwestii związanych z dywidendą w braku uchwały wspólników na ten temat, tj. dnia dywidendy (według którego ustala się listę akcjonariuszy uprawnionych do dywidendy za dany rok obrotowy) i terminu wypłaty dywidendy. Zgodnie z nowym art. 193 § 3 zd. 2 k. s. h., jeżeli uchwała zgromadzenia wspólników nie określa dnia dywidendy, dniem dywidendy jest dzień powzięcia uchwały o podziale zysku. Z kolei w myśl zmienionego art. 193 § 4 k. s. h., jeżeli zgromadzenie wspólników nie określi terminu wypłaty dywidendy jej wypłata powinna nastąpić niezwłocznie po dniu dywidendy. Dotychczas kwestia dnia dywidendy oraz terminu wypłaty dywidendy, w sytuacji braku uchwały wspólników w tym zakresie, wywoływała duże wątpliwości w praktyce.
  3. Uregulowanie zwrotu zaliczki na dywidendę poprzez dodanie art. 195 § 11 k. s. h., zgodnie z którym w przypadku, gdy w danym roku obrotowym zaliczka na poczet przewidywanej dywidendy została wypłacona wspólnikom, a spółka odnotowała stratę albo osiągnęła zysk w wysokości mniejszej od wypłaconych zaliczek, wspólnicy zwracają zaliczki w: 1) całości – w przypadku odnotowania straty, albo 2) części odpowiadającej wysokości przekraczającej zysk przypadający wspólnikowi za dany rok obrotowy – w przypadku osiągnięcia zysku w wysokości mniejszej od wypłaconych zaliczek na poczet przewidywanej dywidendy.

Kwestia ta była dotychczas nieuregulowana. Dotychczas konieczne było określanie zasad zwrotu zaliczki na dywidendę w umowie spółki, a w przypadku ich braku, odwołanie się do przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu.

  1. Wprowadzenie możliwości odwołania zwołanego zgromadzenia wspólników poprzez dodanie art. 236 § 3, zgodnie z którym wspólnik lub wspólnicy, którzy zażądali zwołania nadzwyczajnego zgromadzenia wspólników, mają wyłączne prawo jego odwołania.
  2. Zaakcentowanie konieczności każdorazowego dołączenia pełnomocnictwa do reprezentowania wspólnika na zgromadzeniu wspólników do księgi protokołów.

Pakiet MSP wprowadza ponadto zmiany w Kodeksie spółek handlowych dotyczące spółek osobowych, m.in. poprzez:

  1. Dodanie nowego art. 97 § 3 k. s. h., dotyczącego spółki partnerskiej, w której powołany został zarząd. Zgodnie z tym przepisem, członkiem zarządu jest zawsze co najmniej jeden partner, a jedynie dodatkowo może być nim także osoba trzecia. Rozwiązanie to jest spójne z istotą spółki partnerskiej, jako spółki zrzeszającej specjalistów i przez nich zarządzanej.
  2. Zmiana art. 149 § 1 k. s. h. dotyczącego spółki komandytowo-akcyjnej, stanowiącego, że wypowiedzenie umowy spółki przez komplementariusza i jego wystąpienie ze spółki jest dopuszczalne. W chwili obecnej wystąpienie takie jest możliwe jedynie, gdy zezwala na to statut spółki.

Wejście zmian w życie: 1 stycznia 2019 r.

RACHUNKOWOŚĆ

Ustawa z dnia 9 listopada 2018 r. o zmianie niektórych ustaw w celu wprowadzenia uproszczeń dla przedsiębiorców w prawie podatkowym i gospodarczym (tzw. pakiet MSP)

  1. Ustawa znacząco skraca obowiązkowy okres przechowywania zatwierdzonych rocznych sprawozdań finansowych przez jednostki obowiązane do ich sporządzania. Zgodnie z nową ustawą okres ten wyniesie co najmniej 5 lat, licząc od początku roku następującego po roku obrotowym, w którym nastąpiło ich zatwierdzenie.
  2. Zgodnie z obecnie obowiązującym art. 74 Ustawy o rachunkowości, zatwierdzone roczne sprawozdania podlegają trwałemu przechowywaniu.
  3. Warto przypomnieć, że począwszy od 1 października 2018 r. sprawozdania finansowe sporządza się w postaci elektronicznej i opatruje kwalifikowanym podpisem elektronicznym lub podpisem potwierdzonym profilem zaufanym ePUAP.
  4. Zmieniony przepis art. 74 Ustawy o Rachunkowości ma mieć zastosowanie po raz pierwszy do sprawozdań finansowych sporządzonych za rok obrotowy rozpoczynający się po dniu 31 grudnia 2018 r.

Wejście zmiany w życie: 1 stycznia 2019

PRZEDSIĘBIORCZOŚĆ

Ustawa z dnia 9 listopada 2018 r. o Krajowym Rejestrze Zadłużonych

Istotne zmiany w art. 19e ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym wprowadza uchwalona przez Sejm Ustawa z dnia 9 listopada 2018 r. o Krajowym Rejestrze Zadłużonych.

  1. Zgodnie z nowym brzmieniem przepisu Zgłoszenie opatruje kwalifikowanym podpisem elektronicznym albo podpisem zaufanym co najmniej jedna osoba fizyczna, której numer PESEL jest ujawniony w Rejestrze, wpisana jako uprawniona samodzielnie lub łącznie z innymi osobami do reprezentowania podmiotu, prokurent, syndyk, zarządca w postępowaniu restrukturyzacyjnym albo likwidator. Zmiana polega na rozszerzeniu katalogu składających dokumenty finansowe m.in. o prokurenta, adwokata, radcę prawnego i prawnika zagranicznego. Potwierdzono tym samym prawdziwość podnoszonego stanowiska, że składanie dokumentów finansowych w myśl znowelizowanej Ustawy o KRS stanowi wyjątek od ogólnych reguł reprezentacji przewidzianych m.in. w kodeksie spółek handlowych. Ten sam katalog podmiotów będzie mógł podpisać kopie składanych dokumentów finansowych.
  2. Powyższa zmiana rozwiązuje problem, przed którym od marca 2018 r. stanęły podmioty z organami zarządzającymi składającymi się w całości z obcokrajowców. Podpisywanie i składanie kopii dokumentów finansowych możliwe było bowiem jedynie dla osób posiadających PESEL. Jednocześnie nie było możliwości podpisywania kopii i składania ich przez prokurenta, czy też profesjonalnego pełnomocnika.

Etap legislacyjny: Ustawa została przekazana prezydentowi do podpisu

Warto przypomnieć, że zgodnie z przepisami Ustawy o rachunkowości, które weszły w życie 1 października 2018 r., sprawozdanie finansowe sporządza się w postaci elektronicznej oraz opatruje się kwalifikowanym podpisem elektronicznym lub podpisem potwierdzonym profilem zaufanym ePUAP. W przypadku jednostek wpisanych do rejestru przedsiębiorców KRS, sprawozdanie sporządza się w strukturze logicznej oraz formacie udostępnianych w Biuletynie Informacji Publicznej Ministra ds. finansów publicznych.

Wejście zmiany w życie:  1 stycznia 2019 r.

PRAWO PODATKOWE

Ustawa z dnia 9 listopada 2018 r. o zmianie niektórych ustaw w celu wprowadzenia uproszczeń dla przedsiębiorców w prawie podatkowym i gospodarczym (tzw. pakiet MSP)

  1. Wprowadzona zostanie możliwość jednorazowego rozliczenia straty podatkowej do wysokości 5 mln zł (dopiero nadwyżka tej kwoty byłaby rozliczana na dotychczasowych zasadach, uwzględniających maksymalnie 50 proc. w jednym roku).
  2. Podwyższenie progu sprzedaży, który uprawnia do uzyskania statusu „małego podatnika” – z 1,2 mln euro do 2 mln euro. To rozwiązanie zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2020 roku.
  3. Status „małego podatnika” przewiduje preferencje w zakresie amortyzacji, rzadszego obowiązku wpłacania zaliczek na PIT i CIT oraz do niższego opodatkowania (w CIT):
    • „mały podatnik” ma prawo do jednorazowej amortyzacji, czyli jednorazowego zaliczenia całej wartości środków trwałych w koszty uzyskania przychodu w miesiącu wprowadzenia do ewidencji (wartość maksymalna do 50 000 euro rocznie); nie ma konieczności rozdzielania kosztu zakupu na cały okres amortyzacji,
    • kwartalny sposób rozliczania zaliczek na podatek dochodowy – przedsiębiorca może płacić zaliczki na podatek co kwartał. Oznacza to mniej formalności związanych ze składaniem deklaracji oraz dokonywaniem przelewów (4 przelewy zamiast 12).
  4. Zwolnienie podatkowe w CIT od niektórych dochodów alternatywnych spółek inwestycyjnych (ASI) uzyskanych ze zbycia udziałów/akcji (sprzedaż udziałów/akcji, gdy ogółem posiadano co najmniej 10 proc. udziałów w spółce oraz nie krócej niż 2 lata).
  5. Zwolnienie z podatku dochodowego (wypłaconych od ubezpieczyciela) kwot odszkodowań przeznaczonych na odtworzenie zniszczonego majątku. Zwolnienie to będzie dotyczyć wszystkich środków trwałych, z wyjątkiem samochodu osobowego.
  6. Ujednolicenie formularzy deklaracji podatkowych w przypadku podatków lokalnych (podatku od nieruchomości czy leśnego) oraz umożliwienie składania ich drogą elektroniczną. Obecnie formularze są bardzo zróżnicowane – opracowują je samorządy. Utrudnia to przedsiębiorcom, posiadającym nieruchomości na terenie więcej niż jednej gminy, rozliczanie podatków należnych samorządom.
  7. Skrócenie terminu uprawniającego wierzyciela, który nie otrzymał należności, do skorzystania z ulgi na złe długi w VAT ze 150 do 90 dni.

Zmiany w ustawie CIT

  1. Preferencyjna 9% stawka CIT:
    • będzie przysługiwać wyłącznie małym podatnikom oraz podatnikom rozpoczynającym prowadzenie działalności gospodarczej,
    • gdy przychody osiągnięte w bieżącym roku podatkowym (wcześniej w poprzedzającym roku) nie przekroczyły wyrażonej w złotych kwoty odpowiadającej równowartości 1,2 mln EUR.

Jest to zmiana niekorzystna dla podmiotów, które osiągnęły przychód poniżej ustawowego limitu w poprzednim roku podatkowym, a równocześnie osiągnęły wyższe od ww. limitu przychody w bieżącym roku.

  1. Exit tax – podatek od niezrealizowanych zysków.
  • Zgodnie z dyrektywą unijną 2016/1164 (ATAD), wszystkie kraje UE do końca 2019 roku są zobowiązane do wprowadzenia tzw. exit tax. Celem wymienionej dyrektywy jest zapewnienie, aby podatki były płacone w miejscu osiągania zysku.
  • Jest to nowy podatek obejmujący podmioty, które przenoszą całość lub część majątku związanego z działalnością prowadzoną dotychczas na terytorium Polski  za granicę, przenoszą zakład prowadzony na terytorium RP lub dokonują zmiany rezydencji podatkowej.
  • W przypadku osób fizycznych, obejmie przychody związane z prowadzoną działalnością gospodarczą, udziały w spółkach, instrumenty pochodne i fundusze inwestycyjne.
  • W przypadku podatników CIT wyniesie 19% wartości majątku (bez względu na wartość majątku), natomiast dla podatników PIT przewidziano stawki 19% i 3%, gdy wartość przenoszonych składników majątkowych przekracza 4 000 000 zł.
  1. Zmiany w podatku u źródła (WHT- withhold tax).
  • Zasadniczo zmiany będą dotyczyć wypłat należności (z katalogu zawartego w art. 21 ust. 1 Ustawy CIT), powyżej kwoty 2 000 000 zł.
  • Po przekroczeniu ww. progu podatnik będzie zobowiązany do zapłaty podatku według podstawowych stawek (wówczas nie znajdą zastosowania zwolnienia, obniżone stawki podatku).
  • Podatnik może uniknąć zapłaty podatku, jeżeli złoży oświadczenie (pod rygorem odpowiedzialności karnej), że posiada odpowiednie dokumenty pozwalające na zastosowanie preferencyjnej stawki podatku, a ponadto, że nie posiada wiedzy o okolicznościach wyłączających możliwość niepobrania podatku na podstawie właściwej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania lub zastosowanie zwolnienia lub stawek przewidzianych w przepisach szczególnych.
  1. IP BOX
  • Wprowadzone zostaną przepisy przewidujące preferencyjne opodatkowanie dochodów z kwalifikowanych praw własności intelektualnej.
  • Korzyść podatkowa będzie dot. nie tylko praw wytworzonych przez podatników, ale także praw przez niego ulepszonych, rozwiniętych.
  • Podatek dochodowy będzie wynosić 5%, o ile podatnik będzie prowadził działalność bezpośrednio związaną z wytworzeniem, rozwinięciem lub ulepszeniem prawa własności intelektualnej.
  • Przy ustaleniu podstawy opodatkowania będzie brana pod uwagę suma kwalifikowanych dochodów z kwalifikowanych praw własności intelektualnej, w oparciu o wskazany w ustawie wzór.

Ordynacja podatkowa

  1. Regulacje MDR – przekazywanie schematów podatkowych.
    • Wprowadzono całkiem nowy obowiązek zgłaszania Szefowi KAS uzgodnień, które stanowią tzw. schematy podatkowe – nie każde uzgodnienie stanowi schemat.
    • Będzie on nałożony w pierwszej kolejności na promotorów, którzy tworzą, udostępniają, wdrażają schematy podatkowe. „Promotorem” określa się m. in. doradcę podatkowego, adwokata, radcę prawnego czy pracownika banku.
    • W określonych sytuacjach zobowiązani do przekazywania schematów będą podatnicy, którzy korzystają ze schematów podatkowych.
    • Ustawa określa przesłanki uznania uzgodnień pomiędzy promotorami a korzystającymi za schematy podatkowe m. in. w oparciu o określone cechy: 1) ogólne, 2) szczególne i 3) inne szczególne. Dodatkowo w przypadku cechy ogólnej, warunkiem uznania uzgodnienia za schemat podatkowy jest spełnienie kryterium tzw. głównej korzyści. Wyróżniono ponadto schematy transgraniczne, które muszą posiadać odpowiednie cechy.
    • Po spełnieniu wskazanych w ustawie kryteriów promotor lub korzystający (podatnik) ma obowiązek przekazać informacje o stosowanym lub planowanym schemacie Szefowi KAS w formie elektronicznej, zasadniczo w terminie 30 dni.
    • Uchybienie obowiązkowi przekazania schematu zagrożone jest grzywną w wysokości 720 stawek dziennych, tj. max. do 21,6 mln zł.
    • Zasadniczo promotor/korzystający ma obowiązek złożenia informacji o schemacie w ciągu 30 dni od jego udostępnienia, wdrożenia, opracowania.
    • Należy zaznaczyć, że zgodnie z przepisami przejściowymi obowiązek raportowania obejmie schematy wdrożone po 25 czerwca 2018 r. w przypadku transgranicznych i od 1 listopada 2018 w przypadku pozostałych. Na przekazanie informacji o tych schematach zobowiązani mieli czas do końca czerwca 2018.
  1. Dodatkowe zobowiązanie podatkowe
  • Od 1 stycznia 2019 r. organy będą mogły przy wydawaniu decyzji ustalać dodatkowe zobowiązanie podatkowe.
  • Będzie to dotyczyło sytuacji, gdy organ wyda decyzję z zastosowaniem:
  1. a) generalnej klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania z art. 119 a Ordynacji podatkowej

– 10% w przypadku podatków dochodowych

– 40% w przypadku innych podatków (z wyłączeniem VAT)

  1. b) małych klauzul przeciwko unikaniu opodatkowania z ustaw CIT i PIT

–  w wysokości 10% sumy nienależnie wykazanej straty lub niewykazanego dochodu,

  1. c) środków ograniczających umowne korzyści (z umów o unikaniu podwójnego opodatkowania), w wysokości 10% sumy nienależnie wykazanej straty lub niewykazanego dochodu,
  2. d) przepisów o cenach transferowych

– w wysokości 10% sumy nienależnie wykazanej straty lub niewykazanego dochodu

  1. e) art. 30 § 1 Ordynacji podatkowej – gdy oświadczenie pozwalające na zwolnienie/obniżenie podatku u źródła zbyło niezgodne z prawdą, płatnik nie dokonał weryfikacji lub weryfikacja była błędna

– w wysokości 10 podstawy opodatkowania należności.

  • W szczególnych przypadkach stawki te mogą ulec podwojeniu lub potrojeniu

Zmiany w ustawie Kodeks karny skarbowy

  1. W 2019 r. stawka dzienna grzywny za przestępstwo skarbowe wyniesie od 75 do 30 tys. zł. Kara grzywny nie będzie mogła być niższa niż 750 zł. Maksymalna wysokość kary grzywny wyniesie 21,6 mln zł. Wyrokiem nakazowym będzie można wymierzyć karę do 6 mln zł. Natomiast kara grzywny za wykroczenie skarbowe wyniesie od 225 zł do 45 tys. zł. Mandat karny nie będzie mógł być natomiast wyższy niż 4,5 tys. zł. Maksymalna kara grzywny nałożona wyrokiem nakazowym wyniesie 22 500 zł.

Wzrost kar ma związek z podwyższeniem stawki minimalnego wynagrodzenia.

  1. Ponadto zostaną wprowadzone nowe typy przestępstw związanych z: uchybieniem obowiązkowi złożenia informacji o sporządzeniu dokumentacji cen transferowych, złożenia dokumentacji cen transferowych; brakiem raportowania schematów podatkowych, złożenia niezgodnego z prawdą oświadczenia warunkującego zwolnienie z WHT lub obniżenie stawki podatku.

PRAWO PRACY I UZBEZPIECZEŃ SPOŁECZNYCH

Ustawa z dnia 9 listopada 2018 r. o zmianie niektórych ustaw w celu wprowadzenia uproszczeń dla przedsiębiorców w prawie podatkowym i gospodarczym (tzw. pakiet MSP)

  1. Pakiet MŚP likwiduje obowiązek okresowych szkoleń BHP dla blisko 6 mln pracowników branż, które są najmniej wypadkowe. Zmiana obejmie pracowników administracyjno-biurowych, zatrudnionych u pracodawcy zakwalifikowanego do grupy działalności, dla której ustalono nie wyższą niż trzecia kategorię ryzyka, w rozumieniu przepisów o ZUS. Obecnie pracodawca ponosi koszt związany z zakupem usługi i przeprowadzeniem szkolenia.
  2. Ustawa podnosi także z 20 do 50 pracowników próg, do którego pracodawca – jeżeli jest zakwalifikowany do nie wyższej kategorii ryzyka niż trzecia w rozumieniu przepisów o ZUS – nie musi zatrudniać specjalisty od BHP, tylko sam może pełnić zadania służby BHP.

Zmiany w ustawie z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy.

  1. Nastąpi skrócenie czasu przechowywania akt pracowniczych z 50 do 10 la
  2. Od 2019 roku akta pracownice będzie można przechowywać w formie elektronicznej.
  3. Zgodnie nowelizacją kodeksu pracy w zakresie zasad wypłaty wynagrodzenia pracownikom. Od 1 stycznia 2019 (zgodnie z art. 86 § 3 kodeksu pracy) wypłata wynagrodzenia będzie dokonywana na wskazany przez pracownika rachunek płatniczy, chyba że pracownik złoży w postaci papierowej lub elektronicznej wniosek o wypłatę wynagrodzenia do rąk własnych. Wcześniej zasadą była wypłata wynagrodzenia do rąk pracownika.
  4. Jeśli pracownik nie posiada konta bankowego i jednocześnie nie złożył wniosku o wypłatę wynagrodzenia do rąk własnych, wówczas jego pensja zostanie przekazana na podstawowy rachunek bankowy. Jest to bezpłatny rachunek, które od sierpnia 2018 roku jest obowiązkowo zakładany przez banki. Otwarcie i prowadzenie takiego rachunku, służącego wyłącznie do odbioru wynagrodzenia, jest bezpłatne.
  5. Pracodawca oprócz świadectwa pracy, będzie zobowiązany do przekazania pracownikowi dodatkowych informacji o nowowprowadzonych zasadach przechowywania akt pracowniczych, tj.:
  • okresie przechowywania dokumentacji pracowniczej – 10 lat, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym stosunek pracy uległ rozwiązaniu lub wygasł, chyba że odrębne przepisy przewidują dłuższy okres przechowywania dokumentacji pracowniczej (chyba, że ze względu na toczące się postępowanie – okres ten ulegnie wydłużeniu);
  • możliwości odbioru przez pracownika dokumentacji pracowniczej do końca miesiąca kalendarzowego następującego po upływie okresu przechowywania dokumentacji pracowniczej;
  • zniszczeniu dokumentacji pracowniczej w przypadku jej nieodebrania.

Pozostałe zmiany

Od 1 stycznia 2019 roku:

  • minimalne wynagrodzenie za pracę wyniesie 2.250 zł brutto.
    • minimalna stawka godzinowa dla zleceniobiorców lub usługodawców wyniesie 14,70 zł.

PRAWO KONKURENCJI I KONSUMENTÓW

Ustawa z dnia 9 listopada 2018 roku o zmianie niektórych ustaw w związku ze wzmocnieniem nadzoru nad rynkiem finansowym oraz ochrony inwestorów na tym rynku.

Poprzez wprowadzenie ustawy o wzmocnieniu nadzoru nad rynkiem finansowym prezes urzędu UOKiK otrzymał większe uprawnienia:

Prezes UOKiK uprawniony jest do nałożenia kary na kadrę menadżerską w przypadku wykrycia, że umyślnie przyczynił się do naruszenia zbiorowych interesów konsumentów lub stosowanie klauzul niedozwolonych w umowach handlowych.

W drodze decyzji prezes UOKiK, będzie mógł nałożyć karę na osobę fizyczną do 20 mln złotych a w przypadku kadry menadżerskiej do 5 mln złotych.

Wejście w życie: 15 grudnia 2018 r.

PRAWO WŁASNOŚCI PRZEMYSŁOWEJ

W chwili obecnej trwają prace sejmowe nad znowelizowaniem ustawy o własności przemysłowej. Zmiana ma dostosować polskie przepisy do dyrektywy 2015/2436 z dnia 16 grudnia 2015 roku.

Istotną zmianą będzie zmiana definicji znaku towarowego i rezygnacji z wymogu graficznego przedstawienia znaku. Ma to odpowiadać na wykorzystanie nowych technologii w obrocie gospodarczym. Zgłaszany znak musi nadawać się do przedstawienia w rejestrze znaków towarowych w sposób pozwalający na ustalenie jednoznacznego i dokładnego przedmiotu ochrony.

Zmianie ma ulec mechanizm przedłużenia prawa ochronnego. Samo wniesienie opłaty będzie skutkowało przedłużeniem ochrony. W ten sposób zlikwidowana zostanie potrzeba składania wniosku i wydawania przez Urząd Patentowy odrębnej decyzji.

Rozszerzona zostanie również ochrona roszczeń z tytułu naruszeni praw do znaku towarowego. W chwili obecnej przysługuje jedynie właścicielowi znaku oraz licencjobiorcy wyłącznemu a licencja została wpisana do rejestru znaków towarowych. Po nowelizacji roszczenie będzie przysługiwało każdemu licencjobiorcy.

Etap prac: 14 grudnia 2018 roku przedstawiono do pierwszego czytania w sejmie. 

 

Do czego Polacy używają Internetu?

Do czego Polacy używają internetuWedług raportu firmy doradczej Deloitte z internetu w Polsce korzysta przeszło 26 milionów Polaków. Można zatem powiedzieć, że większość z nas ma z nim do czynienia. Dla części Polaków internet jest narzędziem pracy, a dla innych narzędziem rozrywki. Sprawdźmy, jak korzystamy z internetu i do czego używamy globalnej sieci.

Polacy w internecie – czego używamy do łączenia się z siecią?

Internet w Polsce zdecydowanie przyśpieszył, a wszystko dzięki światłowodom, które pozwoliły uzyskać dostęp do szybkiej sieci. Np. mieszkańcy Warszawy, którzy zdecydują się na internet światłowodowy w UPC, już teraz mogą korzystać z internetu z prędkością do 1 GB/s! W mniejszych miastach jeszcze nie ma takiej możliwości, ale wszystko jest kwestią czasu. Popularność światłowodów rośnie, ale generalnie Polacy korzystają nie tylko z internetu stacjonarnie, ale również mobilnie. Informacje o tym, na jaki dostęp do sieci stawiamy, znajdziemy w raporcie przygotowanym przez Urząd Komunikacji Elektronicznej. Są to dane z badania przeprowadzonego w listopadzie 2017 roku. Jego wyniki są następujące:

  • 70,2 proc. Polaków ma dostęp do internetu stacjonarnego,
  • 25,5 proc. korzysta z internetu mobilnego,
  • 49,8 proc. ma dostęp do internetu mobilnego w telefonie.

Dużo ciekawych informacji na temat tego, jak Polacy korzystają z sieci, dostarcza nam raport GUS, który również dotyczy 2017 roku. Dowiadujemy się z niego m.in., jak wyglądamy pod względem dostępu do sieci na tle Europy. W 2017 roku dostęp do internetu miało 82 proc. gospodarstw domowych w Polsce, z czego 78 proc. – dostęp szerokopasmowy. Średnia europejska wynosi odpowiednio 87 i 85 proc., zatem jeszcze nam trochę do niej brakuje.

Do czego Polacy używają internetu?

Z kolejnych stron raportu GUS możemy się dowiedzieć m.in. tego, do czego Polacy używali internetu w omawianym okresie. Niektóre pozycje mogą być trochę zaskakujące:

  • 60,3 proc. – używało sieci do czytania lub pobierania gazet i czasopism,
  • 59,8 proc. – korzystało z poczty elektronicznej,
  • 48 proc. – używało serwisów społecznościowych,
  • 45 proc. – szukało porad zdrowotnych,
  • 39,8 proc. – korzystało z usług swojego banku,
  • 22,6 proc. – używało serwisów turystycznych,
  • 22,3 proc. – umieszczało w sieci własną twórczość.

Wśród innych popularnych zastosowań internetu znalazły się m.in. korzystanie z serwisów urzędowych, pobieranie programów, granie w gry online i szukanie pracy.

Ile czasu Polacy spędzają w sieci?

Polacy spędzają w sieci coraz więcej czasu, a ile dokładnie, możemy się dowiedzieć z badania Gemius/PBI. Dane pochodzą z lutego 2018 roku. Średnio Polacy spędzali dziennie w sieci 2 godziny i 6 minut – jeśli pomnożymy to przez liczbę dni w roku, to okaże się, że przeciętnie miesiąc rocznie spędzamy w internecie. W badaniu tym wskazane zostało dokładnie, ile czasu spędzają w sieci mieszkańcy poszczególnych województw. Pomiędzy nimi nie ma szczególnie dużej różnicy. Najmniej czasu w sieci spędzali mieszkańcy woj. opolskiego – 1 godz. 51 min, a najwięcej mieszkańcy mazowieckiego – 2 godz. 21 min, czyli różnica wynosi dokładnie 30 minut dziennie. Jeśli chodzi o podział na płeć, to dominują panowie. Nieznacznie więcej panie korzystały z sieci w województwach pomorskim i mazowieckim – to jedyne takie przypadki, jak wynika z badania. Kolejną sprawdzoną kwestią były urządzenia, z jakich korzystali badani. W przypadku wszystkich województw powtarza się ten sam schemat – korzystamy z sieci zarówno na komputerach, jak i na urządzeniach mobilnych. Dokładnie przyznało to – w zależności od województwa – od ponad 55 do blisko 70 proc. badanych.

Internet jeszcze popularniejszy

W kolejnych latach Polacy będą korzystać z jeszcze szybszego internetu, zmieni się też zapewne liczba korzystających z sieci. Rozwój internetu jest nieunikniony i będzie on wkraczał w nasze życie w coraz większej liczbie dziedzin.

Otwarcie niemieckiego rynku pracy łagodniejsze niż oczekiwano

Niemiecki rząd podjął dziś decyzję o obniżeniu barier dla imigracji wykwalifikowanych pracowników spoza Unii Europejskiej do Niemiec. Zmiany w niemieckim prawie są łagodniejsze niż oczekuje tego gospodarka naszych zachodnich sąsiadów – oceniają eksperci Personnel Service. To dobra wiadomość dla polskiego rynku pracy i polskiego PKB.

Zgodnie z przyjętym projektem ustawy, bariery dla imigrantów zarobkowych z krajów spoza UE, w tym Ukraińców, zostaną zmniejszone, ale wciąż będą oni podlegać wielu obostrzeniom. Łatwiej w Niemczech pracę znajdą przede wszystkim osoby z dyplomem uczelni wyższej, posiadające konkretne kwalifikacje zawodowe. Wybrane założenia to:

  • ujednolicenie definicji pracownika wykwalifikowanego, obejmującej absolwentów wyższych uczelni oraz pracowników posiadających kwalifikacje zawodowe;
  • ułatwienia dla osób wykwalifikowanych, znających język i zapewniających sobie utrzymanie podczas poszukiwania pracy,
  • uproszczenie procedur w organach imigracyjnych.

Dodatkowo, w celu zwiększenia imigracji wykwalifikowanych pracowników z krajów trzecich, niemiecki rząd federalny zamierza usprawnić procedury administracyjne. Chodzi m.in. o procedury wizowe, działania reklamowe, przyspieszenie uznawania zagranicznych kwalifikacji edukacyjnych oraz wsparcie językowe.

Zgodnie z niedawnym badaniem przeprowadzonym przez niemiecką Izbę Przemysłowo-Handlową, znacznie ponad połowa niemieckich firm jest otwarta na rekrutację specjalistów z krajów spoza UE[1]. Dlatego zaakceptowane dziś zmiany w niemieckim prawie nie odpowiadają w pełni potrzebom rynku pracy naszych zachodnich sąsiadów, który zmaga się obecnie z drugim najniższym w Europie poziomem bezrobocia – 3,3% (wg danych Eurostatu za październik 2018).

Krzysztof Inglot, Prezes Zarządu Personnel Service
Krzysztof Inglot, Prezes Zarządu Personnel Service

Łagodniejsze niż przewidywano zmiany na niemieckim rynku pracy to dobra wiadomość dla polskiego rynku i naszego PKB. Dla większości obywateli Ukrainy podjęcie legalnego zatrudnienia u naszych zachodnich sąsiadów nadal będzie trudne. Mimo to przewidujemy, że z Polski może wyjechać od 200 do 250 tys. pracowników z Ukrainy. Oczywiście najłatwiej o pracę będzie odpowiednio wykwalifikowanym pracownikom spoza UE, ale dzisiejszy krok niemieckiego rządu może skłonić do wyjazdu z Polski także osoby mniej wykwalifikowane, szczególnie pracujące w szarej strefie w takich branżach jak budownictwo, rolnictwo i ogrodnictwo. Musimy także pamiętać, że o pracowników z Ukrainy nie przestają zabiegać Czesi, Węgrzy i Słowacy – mówi Krzysztof Inglot, Prezes Zarządu Personnel Service, ekspert rynku pracy.

Dlatego powinniśmy jak najszybciej podjąć kolejne działania, które zachęcą Ukraińców do przyjazdu i pozostania w Polsce na dłużej. Z danych Personnel Service wynika, że dwie trzecie polskich pracodawców chciałoby, żeby Ukraińcy mogli zostawać w Polsce legalnie dłużej niż 6 miesięcy – nawet do 18 miesięcy. Chce tego też 3 na 4 Ukraińców.

Źródło:

https://www.bundesregierung.de/breg-de/aktuelles/mehr-fachkraefte-fuer-deutschland-1563122

[1] https://www.dihk.de/

Jak uniknąć przestojów w dostępie do sklepu internetowego?

Żyjemy w świecie, w którym cyfryzacja zajmuje czołowe miejsce, a technologia wymusza na wszystkich branżach szybsze, wygodniejsze i prostsze świadczenie usług. Zmienia się również sposób prowadzenia działalności przez firmy, które — w większości przypadków — muszą wdrażać nowe technologie i modele biznesowe, aby zachować konkurencyjność, zyskać zwinność i lepiej reagować na zmieniające się potrzeby klientów.

Andrzej_Niziolek_Veeam
Andrzej Niziołek, starszy menedżer regionalny Veeam Software w północnej i południowej części Europy Wschodniej

Rozwój handlu elektronicznego, czyli branży e-commerce jest jednym z głównych przykładów na to, jak bardzo usługodawcy muszą dostosować się do potrzeb klientów, którzy żądają możliwości robienia zakupów w sieci w dowolnym czasie i za pomocą każdego urządzenia — jednocześnie oczekując równie wysokiego poziomu obsługi. W rezultacie sklepy internetowe muszą zapewniać swoim klientom nieprzerwaną dostępność.

Czas przed  świętami Bożego Narodzenia to krytyczny dla sprzedawców detalicznych okres, w którym następuje znaczny wzrost natężenia ruchu na stronach internetowych — klienci tworzą bowiem cyfrowe „kolejki”, aby skorzystać z najlepszych okazji świątecznych. Jak wynika z raportu firmy Gemius pt. „E-commerce w Polsce 2018[1]”, ponad połowa (56 proc.) konsumentów robi zakupy w sieci, a tendencja ta wciąż rośnie z uwagi na nieprzerwaną dostępność marek, jaką zapewnia Internet. Wartość internetowego handlu detalicznego w Polsce szacuje się obecnie na kwotę 40 miliardów złotych, a w 2020 r. ma ona wynieść aż 70 miliardów[2].

Nadchodzący okres szczytowej sprzedaży wywiera coraz większą presję na zespoły ds. IT, które muszą zapewnić dostępność świadczonych usług oraz infrastrukturę, która będzie w stanie obsłużyć szybko rosnącą liczbę operacji i pozwoli uniknąć nieplanowanych przestojów.

Swoje zdanie na temat upowszechniania handlu elektronicznego w Polsce wyraził Andrzej Niziołek, dyrektor regionalny na obszar Europy Północnej i Południowo-Wschodniej w firmie Veeam:

„Handel elektroniczny w Polsce szybko się rozwija i staje się rynkiem o coraz większej dynamice. Wraz z rozprzestrzenianiem się Internetu i zakazem handlu w niedzielę konsumenci kierują swoją uwagę ku smartfonom, aby robić zakupy gdzie, kiedy i jak tylko chcą. W rezultacie rynek staje się coraz bardziej konkurencyjny, a sprzedawcy detaliczni muszą zapewnić klientom dostępność swoich usług — w przeciwnym razie ryzykują utratę potencjalnych transakcji w przypadku awarii strony internetowej”.

Poniżej prezentujemy pięć najlepszych wskazówek dla sprzedawców internetowych, które zdaniem Andrzeja Niziołka pomogą przezwyciężyć potencjalne problemy.

  1. Zapotrzebowanie na przepustowość. Aby określić potencjalne szczytowe obciążenia serwerów danej witryny, nie należy opierać się jedynie na przypuszczeniach. Dobrym rozwiązaniem jest zestawienie zgromadzonych dotychczas danych w połączeniu z usługą monitorowania oraz zaplanowaniu stosunku wzrostu do tego, co miało miejsce dotychczas.
  2. Przygotowanie z wyprzedzeniem. Bardzo istotna jest świadomość istniejących potencjalnych problemów. Należy zdefiniować to, czy sklep internetowy dysponuje prostą metodą otrzymywania powiadomień o problemach związanych z kopiami zapasowymi i środowiskiem wirtualnym w krytycznych momentach oraz czy jest w stanie uniknąć przestojów i dotrzymać warunków umów o poziom usług (SLA). Właściwe podejście pozwoli nie tylko przyspieszyć rozwiązywanie problemów i diagnozowanie ich przyczyn źródłowych, lecz także umożliwi pozbycie się niewielkich usterek, zanim przerodzą się w duże problemy.
  3. Przede wszystkim testy. Z pewnością większość sprzedawców ma sporządzony harmonogram tworzenia kopii zapasowych. Nie zawsze jednak jest to wystarczające. Należy odpowiedzieć na kilka istotnych pytań, jak na przykład o to, ile czasu zajmuje przywrócenie kopii zapasowej? Czy możliwe jest przywrócenie konkretnego pliku, czy tylko całego systemu? Jak często testowane są kopie zapasowe, w celu sprawdzenia, czy działają poprawnie i czy mogą posłużyć jako punkt odtwarzania systemu? Jak często nie udaje się wykonanie kopii? W każdym kwartale testuje się mniej niż 6 proc. utworzonych kopii zapasowych, podczas gdy w rzeczywistości ponad 16 proc. nie nadaje się do przywrócenia.
  4. Odpowiednia ochrona przed zagrożeniami. W ostatnich miesiącach możemy zaobserwować stały wzrost liczby ataków typu ransomware i DoS (denial-of-service), które w dalszym ciągu przypominają nam o konieczności zapewnienia ochrony danych w witrynach związanych z handlem elektronicznym. Obecnie mamy do czynienia z coraz bardziej wyrafinowanymi atakami oprogramowania ransomware, które prowadzą do utraty danych, strat finansowych i utraty wizerunku marki. Co ważne, zjawisko to może dotyczyć firm każdej wielkości. Niezawodna ochrona danych wymaga proaktywnego podejścia, dokładnego planowania oraz wdrażania najlepszych procedur. Takie rozwiązanie pozwoli zapewnić wysoki poziom redundancji, a także zoptymalizować ochronę danych oraz czas pracy aplikacji bez przestojów.
  5. Unikanie negatywnych skutków planowanych przestojów. Co czułby klient, gdyby natrafił na awarię strony internetowej w czasie dokonywania płatności za wymarzone prezenty gwiazdkowe? Poziom jego frustracji z pewnością byłby wysoki. Brak dostępności usług jest jednym z powodów utraty zaufania klientów do marki, a to może mieć negatywne skutki finansowe. Co ważne, zjawisko to dotyczy każdej branży — nie tylko handlu. Oznacza to, że nawet planowane przestoje — uważane niegdyś za rutynę — stają się dziś dużym problemem, który wymaga odpowiedniego zarządzania. Firmy muszą polegać na nowatorskich rozwiązaniach, które pozwolą im zapewnić dostępność wszystkich aspektów działalności — w tym świadczonych usług. Potrzebne jest zastosowanie proaktywnego podejścia do zarządzania danymi, w którym zespoły ds. IT dysponują pojedynczym punktem wglądu w stan zasobów informatycznych — a tym samym mają większą kontrolę nad danymi biznesowymi. Dzięki temu możliwe będzie wyizolowanie jednego serwera na potrzeby kopii zapasowych lub konserwacji, podczas gdy inny serwer będzie dbał o działanie usług i ich dostępność dla klientów.

Andrzej Niziołek, starszy menedżer regionalny Veeam Software w północnej i południowej części Europy Wschodniej

[1] https://www.gemius.pl/wszystkie-artykuly-aktualnosci/internauci-zaufali-e-sklepom-raport-e-commerce-w-polsce-2018-juz-dostepny.html

[2] Źródło: https://interaktywnie.com/biznes/artykuly/raporty-interaktywnie-com/raport-interaktywnie-com-e-commerce-2018-256819

Zmiany w ustawie o prawie lotniczym ułatwią realizację projektu CPK

14 grudnia 2018 r. Sejm niemal jednomyślnie przyjął zmiany w ustawie – Prawo Lotnicze. Jest to najważniejszy akt prawny dotyczący transportu powietrznego w Polsce. Wejście w życie ustawy to kolejny krok w kierunku przygotowania otoczenia regulacyjnego do realizacji inwestycji Centralnego Portu Komunikacyjnego

14 grudnia 2018 r. Sejm przyjął rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo Lotnicze, który jednogłośnie poparły wszystkie kluby poselskie. Projekt zakłada m.in. powołanie Rzecznika Praw Pasażerów oraz dostosowuje nasze prawo do 23 aktów wydanych przez UE. Za projektem ustawy zagłosowały jednomyślnie wszystkie kluby poselskie, udowadniając tym samym ponadpartyjne podejście do potrzeby modernizacji rynku lotniczego. Ustawa jest krokiem milowym w stronę usprawnienia działania rynku lotniczego, co ma istotne znaczenie względem realizacji projektu Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Projekt przewiduje nowe rozwiązania w zakresie koordynacji rozkładów lotów, czasu pracy załóg lotniczych, wyposażania samolotów, czy opłat administracyjnych. Pasażerowie zyskają Rzecznika Praw Pasażerów, działającego przy Urzędzie Lotnictwa Cywilnego, który ma zapewnić możliwość dochodzenia roszczeń w każdym indywidualnym przypadku, bez wstępowania na drogę sądową. – mówi Mikołaj Wild, Pełnomocnik Rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego. Wszystkie te elementy będą miały istotny wpływ na sposób projektowania i funkcjonowania komponentu lotniczego CPK. Dzięki zmianom w ustawie znacząco poprawi się jakość obsługi i bezpieczeństwo pasażerów na polskich lotniskach. Słowem – nasze lotniska będą bardziej atrakcyjne. A to z kolei przełoży się na większe zainteresowanie potencjalnych inwestorów.

Przygotowania do realizacji inwestycji

Intensywne prace nad Centralnym Portem Komunikacyjnym rozpoczęły się w kwietniu 2017 r. kiedy to na stanowisko Pełnomocnika Rządu ds. CPK powołano Mikołaja Wilda. Pół roku później przedłożona przez niego uchwała w sprawie „Koncepcji przygotowania i realizacji inwestycji Port Solidarność – Centralny Port Komunikacyjny dla Rzeczypospolitej Polskiej” została przyjęta przez Radę Ministrów. 1 czerwca 2018 r. Prezydent podpisał ustawę określającą m.in. zasady i warunki przygotowania, finansowania i realizacji inwestycji w zakresie budowy CPK oraz infrastruktury towarzyszącej. Specustawa określa również zasady i warunki rezerwacji terenu, wydania decyzji lokalizacyjnej oraz nabywania nieruchomości. W tym samym miesiącu uruchomiono w Baranowie punkt informacyjno-konsultacyjny, w którym konsultanci udzielają odpowiedzi na najważniejsze pytania związane z inwestycją.

Powołanie spółki celowej ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego

Centralny Port Komunikacyjny Sp. z o.o. rozpoczął działalność operacyjną w pierwszych dniach grudnia 2018 r. Na czele spółki stoi Prezes Zarządu Jacek Bartosiak, a stanowiska członków zarządu objęli: Dariusz Sawicki, Piotr Malepszak i Michał Wrona. Trzej członkowie zarządu będą kierować odpowiednio:  zaplanowaniem i realizacją komponentu lotniczego, budową infrastruktury kolejowo – drogowej oraz finansami. Do kluczowych zadań spółki celowej należy realizacja i koordynacja programu inwestycyjnego największego projektu infrastrukturalnego w historii Polski. 

Inwestycje towarzyszące CPK

Budowa międzynarodowego hubu przesiadkowego zakłada intensywny rozwój infrastruktury drogowej. Lokalizacja CPK planowana jest 37 km na zachód od Warszawy na terenie Baranowa, położonego bezpośrednio przy istniejącej już autostradzie A2, łączącej Łódź i Warszawę. 6 grudnia 2018 r. minister infrastruktury zatwierdził do realizacji inwestycję polegającą na poszerzeniu autostrady A2 o dodatkowe pasy ruchu na całym jej odcinku. Dzięki temu, zostanie ona dostosowana do prognozowanego natężenia ruchu związanego z budową Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Trwają również prace nad programem inwestycyjnym komponentu kolejowego CPK, w ramach którego przewidziana jest budowa 1300 km linii kolejowych, w tym linii w standardzie kolei dużych prędkości. Dzięki realizacji programu kolejowego, CPK uzyska bezpośrednie połączenie z 120 miastami, zamieszkałymi przez łącznie 13 mln mieszkańców, w czasie dojazdu nie dłuższym niż 2-2,5 godz.

Centralny Port Komunikacyjny jest obecnie najważniejszą polską inwestycją infrastrukturalną. W ramach projektu zostanie wybudowane nowoczesne lotnisko, którego lokalizacja planowana jest 37 km na zachód od Warszawy. CPK zakłada ponadto intensywny rozwój sieci połączeń kolejowych oraz drogowych na terenie całego kraju. Umożliwią one przejazd pomiędzy Warszawą a największymi polskimi miastami w czasie poniżej trzech godzin. Inwestycja ma stworzyć ponad 150 tys. nowych miejsc pracy, a jej wartość w pierwszym etapie wyniesie 35 mld złotych.

Cyberzagrożenia w Polsce: Kryptominer Coinhive wciąż dominuje

Malware „kopiący” kryptowalutę Monero jest najpopularniejszym złośliwym oprogramowaniem zarówno w Polsce jak i na świecie – wskazują eksperci ds. cyberbezpieczeństwa z firmy Check Point Software Technologies. Choć wciąż wśród zagrożeń dominują kryptominery, to w listopadzie badacze zidentyfikowali szereg kampanii sezonowych, które rozpowszechniały botnet Emotet.

Stworzony przez badaczy indeks zagrożeń wskazuje, że botnet Emotet znalazł się na 7. miejscu pierwszej dziesiątki najpowszechniejszych zagrożeń, po tym, jak rozprzestrzenił się on w kilku kampaniach, w tym w kampanii związanej ze świętem dziękczynienia. Dawniej botnet Emotet był używany jako trojan bankowy, ale ostatnio jego użycie zmieniło się, ze względu na to, że pozwala on atakującym na wdrażanie innych złośliwych programów i złośliwych kampanii. Jego dystrybucja za pośrednictwem poczty elektronicznej – zawierającej świąteczne motywy, linki i załączniki – zwiększyła się aż o 25% w porównaniu z ubiegłym miesiącem.

Na podstawie analizy polskich sieci firmowych, firma Check Point udostępniła również dane o czołowych zagrożeniach wykrytych w Polsce w listopadzie. Liderem był Coinhive (złośliwa koparka kryptowaluty Monero), infekujący około 13,5% polskich firm. Drugie miejsce, z zasięgiem ponad 11% należy do Roughted, kampanii malwertisingowej, dostarczającej różnego rodzaju scam, adware, exploit kity oraz ransomware. Może być ona przeprowadzona w atakach na każdy typ platform i systemów operacyjnych! Podium zamyka z kolei trojan Emotet (zasięg 8,2%), wysyłający informacje o systemie do wielu serwerów kontrolnych i pobierający liczne pliki konfiguracyjne i inne komponenty. Podobno kampania ta jest kierowana do klientów niektórych banków.

W globalnym rankingu cyberzagrożeń, cztery z dziesięciu pierwszych miejsc zajmują kryptominery, które powoli ustępują miejsca bardziej wielofunkcyjnemu złośliwemu oprogramowaniu, które może dostarczyć różnego rodzaju „ładunki” za jednym zamachem. Kryptominer Coinhive jest niekwestionowanym, światowym liderem Indeksu od grudnia 2017 roku! Ten typ kryptominera wykorzystywał zasoby aż 24% organizacji na całym świecie, podczas gdy całościowy wpływ kryptominerów wyniósł 38%!

TOP3 malware na świecie:

  1. ↔ Coinhive – krypominer przeznaczony do wydobywania kryptowaluty Monero bez zgody użytkownika odwiedzającego stronę internetową. Coinhive pojawił się dopiero we wrześniu 2017 r., ale już w tym czasie infekował 12% organizacji na całym świecie.
  2. ↔ Cryptoloot – Cryptominer wykorzystujący moc procesora lub procesora graficznego ofiary oraz istniejące zasoby do wytworzenia nowej waluty. Dodaje transakcje do tzw. Blockchainu, wprowadzając nową walutę.
  3. ↑ Andromeda – Modułowy bot używany głównie jako backdoor do dostarczania dodatkowego złośliwego oprogramowania na zainfekowanych hostach, ale może być modyfikowany w celu utworzenia różnego rodzaju botnetów.

W przypadku urządzeń mobilnych wciąż króluje Triada, czyli modułowy backdoor dla systemu Android. Hiddad wspiął się na drugie miejsce, zastępując Android banking Trojan i info-stealer Lokibot, który spadł na trzecie miejsce.

Top 3 mobilnego malware:

  1. Triada – Modułowy backdoor dla systemu Android, który nadaje uprawnienia superusera do pobierania złośliwego oprogramowania.
  2. Hiddad – złośliwe oprogramowanie na Androida, które przepakowuje legalne aplikacje, a następnie udostępnia je do sklepów stron trzecich. Jego główną funkcją jest wyświetlanie reklam, jednak może również uzyskać dostęp do kluczowych szczegółów zabezpieczeń wbudowanych w system operacyjny, co pozwala atakującemu uzyskać poufne dane użytkownika.
  3. Lokibot – trojan bankowy na Androida oraz złodziej danych, który w przypadku nadania uprawnień administratorskich jest również w stanie zablokować telefon.

Badacze Check Point przeanalizowali również najczęściej wykorzystywane cyberpodatności. Po raz kolejny CVE-2017-7269 znajduje się na pierwszym miejscu listy najczęściej wykorzystywanych podatności, z oddziaływaniem na 48% organizacji w skali światowej. OpenSSL TLS DTLS DTLS Heartbeat Information Disclosure utrzymuje drugie miejsce z globalnym zasięgiem 44%. CVE-2016-6309, będąca podatnością w funkcji tls_get_message_body OpenSSL jest obecnie na trzecim miejscu i występuje w przypadku 42% organizacji!

Aleksander Widera: PSD2 to szansa – co czeka FinTechy w 2019 roku?

Rok 2018 kończy się przyznaniem licencji dla kilku znanych marek fintechowych. Rok 2019 również zapowiada się ciekawie ze względu na implementację dyrektywy w sprawie usług płatniczych w ramach rynku wewnętrznego UE, czyli PSD2. Będziemy obserwować zmiany w zakresie uwierzytelniania płatności w e-commerce, a także wzrost otwartości banków na FinTechy.

Dynamika zmian zachodzących na rynku usług finansowych w ostatnich latach spowodowała konieczność wprowadzenia regulacji na obszarze całej Unii Europejskiej. Dla klientów to większe bezpieczeństwo i ochrona przed nieuczciwymi praktykami. Dyrektywa PSD2 reguluje nie tylko zmiany w płatnościach bezgotówkowych, ale również kwestie związane z dostępem do danych zgromadzonych na rachunkach bankowych.

Aleksander Widera, pomysłodawca i prezes platformy Kredytmarket
Aleksander Widera, pomysłodawca i prezes platformy Kredytmarket

– Wdrożenie PSD2 to szansa dla wszystkich FinTechów, nawet jeśli wymaga dostosowania się do wymogów prawnych, czy ubiegania się o licencję – uważa Aleksander Widera, pomysłodawca i prezes platformy Kredytmarket – Dotychczasowe doraźne rozwiązania były korzystne kosztowo, ale zbyt różnorodne pod względem interfejsu czy infrastruktury IT, aby zapewnić transparentność rynku. Dlatego Unia zażądała ujednolicenia i standaryzacji po stronie FinTechów, a większej otwartości po stronie banków. m.in. w postaci bankowych open API.

Dla wielu FinTechów 2019 będzie pierwszym rokiem podlegania regulacjom unijnym. Jednak już w mijającym roku dało się zauważyć trend związany z występowaniem o licencje bankowe (m.in. brytyjskie firmy Zopa i Revolut), a do 20 grudnia o licencje powinny były postarać się wszystkie firmy świadczące usługę dostępu do informacji o rachunku (ang. Account Information Service Provider – AISP).

– To rozwiązanie, z którego korzystamy również w Kredytmarkecie – dodaje Aleksander Widera. – Nasi klienci logują się do swojego konta bankowego, a my, dzięki technologii firmy Kontomatik, będącej właśnie licencjonowanym podmiotem AISP, analizujemy zdolność kredytową na podstawie obrotów na rachunku. Im więcej będzie się mówić na rynku o tym, że banki są zobowiązane do udostępniania informacji licencjonowanym podmiotom AISP, tym więcej przedsiębiorców będzie chętnych do korzystania z finansowania online. Spodziewam się, że pod koniec przyszłego roku dostarczanie informacji o rachunkach bankowych będzie równie popularne jak obecnie płatności w sklepach internetowych. Jednak dużo zależy od samych FinTechów i tego, w jaki sposób będą prowadziły swoją komunikację.

Jak działa system SENT? Poradnik dla fleet managerów

Transport ciężarówkaTwoja firma ma dużą flotę pojazdów, a Ty zajmujesz się zarządzaniem nimi? Jeśli przewozicie ładunki „wrażliwe”, np. biopaliwa, preparaty dla przemysłu chemicznego, oleje ropy naftowej czy alkohole o mocy powyżej 80%, spoczywa na Was obowiązek rejestracji takich przewozów w systemie PUESC. Można to zrobić przy pomocy aplikacji SENT GEO. Zobacz, jak to działa i w jaki sposób uprościć sobie to zadanie.

Zmiany w Ustawie o systemie monitorowania drogowego i kolejowego przewozu towarów weszły w życie 1 października 2018 roku. Nowelizacja zaostrzyła zasady związane z rejestrowaniem przewozu towarów wrażliwych. Zgodnie z nowymi regułami firma, która realizuje takie transporty, jest zobowiązana do ich rejestrowania oraz przesyłania raportów do systemu PUESC (platforma usług elektronicznych Służby Celnej). Muszą one zawierać dane geolokalizacyjne z całej trasy przejazdu, które obejmują:

  • dane o zmianie pozycji pojazdu z przypisaną do nich godziną,
  • prędkość poruszania się pojazdu,
  • jego azymut,
  • ewentualne błędy w przekazie informacji satelitarnych,
  • numer lokalizatora lub ZSL (zewnętrznego systemu lokalizacji), przy pomocy którego zarejestrowano przejazd.

Jak działają elektroniczne lokalizatory przy przewozie towarów?

Zarejestrować przejazd i przesłać raport możesz przy pomocy aplikacji SENT GEO. To oprogramowanie opracowane przez Ministerstwo Finansów do komunikacji z platformą PUESC. Można je zainstalować np. na smartfonie lub tablecie – jest bezpłatne.

Pamiętaj, że:

  • smartfon lub tablet wykorzystywany do rejestracji danych geolokalizacyjnych musi się znajdować w pojeździe przez cały czas, aby precyzyjnie zarejestrował zmianę pozycji,
  • należy zwrócić szczególną uwagę na sprawność działania urządzenia wykorzystywanego jako lokalizator – jeśli po drodze dojdzie do przerwy w jego działaniu, która będzie trwała dłużej niż 1 godzinę, kierowca jest zobowiązany zatrzymać się na najbliższym parkingu lub w zatoce postojowej,
  • aplikacja SENT GEO jest prosta w obsłudze, ale kierowca musi pamiętać, aby nacisnąć przycisk „START” jeszcze przed rozpoczęciem jazdy i aby wcisnąć „STOP” po zakończeniu trasy.

Warto wiedzieć, że obecnie, tj. od 1 października 2018 r. do 31 grudnia 2018 roku obowiązuje okres przejściowy, w którym błędy w przesyłaniu raportów / ich niewysłanie nie będzie skutkowało sankcjami finansowymi. Jednak już od 1 stycznia 2019 roku:

  • nieprzesłanie raportu do PUESC może oznaczać karę dla firmy w wysokości 10 000 zł,
  • nieprawidłowe zarejestrowanie danych – np. wyłączenie przez kierowcę aplikacji SENT GEO podczas trasy – może skutkować nałożeniem na niego mandatu w wysokości 5-7 tys. zł.

ZSL, czyli jak ułatwić sobie przesyłanie raportów do PUESC

Lokalizator oraz system SENT, to nie jedyna metoda spełnienia obowiązku ustawowego związanego z monitoringiem przewozów towarów wrażliwych. Jeśli chcesz sobie ułatwić to zadanie i zyskać pewność, że zostanie wykonane poprawnie – zintegruj przesyłanie raportów z działaniem monitoringu GPS. Jeśli Twoja flota korzysta np. z systemu oferowanego przez Konsalnet (który działa jako operator ZSL), wysyłanie danych geolokalizacyjnych może się odbywać automatycznie, bez ingerencji kierowcy. To znacznie ułatwia tę procedurę i daje Ci nad nią większą kontrolę. Wszystko dlatego, że ZSL Konsalnet zapewnia stały nadzór nad poprawnością przesyłania danych do PUESC – tak, by niezbędne informacje zostały przesłane w wymaganej wersji, na czas i niezawodnie.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak działają systemy monitoringu GPS zintegrowane z PUESC, skontaktuj się z firmą, która dostarcza takie rozwiązania.

Pracodawcy RP podsumowują 2018 rok

Rok 2018 był kolejnym okresem dobrej światowej koniunktury, którego nie udało się jednak wykorzystać do rzeczywistej restrukturyzacji polskiej gospodarki. A szkoda, bo mieliśmy sporo atutów do wykorzystania – wysokie tempo wzrostu PKB, niską stopę bezrobocia, pełzającą inflację, stabilny kurs walutowy, niskie stopy procentowe oraz zasobny budżet państwa.

W mijającym roku napędzaliśmy wzrost gospodarczy rosnącą konsumpcją, ale nie udało się uruchomić innej, bardziej istotnej, siły motorycznej rozwoju. Inwestycji i innowacji. Co więcej – spada zaufanie do rządzących i tym samym – pogłębia się inwestycyjna zapaść. Dominującym odczuciem u przedsiębiorców nadal pozostaje niepewność, będąca pokłosiem partyjnych przepychanek, zawłaszczania państwa, relegowania inwestorów zagranicznych i przede wszystkim – złego prawa. Polskie prawodawstwo wciąż ma chaotyczny charakter, przepisy prawa zmieniane są w mało przemyślany sposób, powstają pośpiesznie, bez niezbędnych analiz i bez konsultacji z interesariuszami.

W rezultacie mieliśmy do czynienia ze sprzecznością w rodzaju dalszego dokręcania fiskalnej śruby z równoczesnym wprowadzaniem Konstytucji biznesu. Absolutną klapę poniósł program Mieszkanie+, zabrakło sensownej reakcji na zbliżające się podwyżki cen energii elektrycznej oraz postępujący kryzys w branży budowlanej. Z drugiej strony pojawiły się korzystne zmiany dla innowatorów oraz szansa na udrożnienie zatorów płatniczych. Tak w pigułce można podsumować pierwszy rok rządu pod kierownictwem Mateusza Morawieckiego, pokrywającego się de facto z całym rokiem gospodarczym 2018. Jak mawia młodzież, szału nie ma!

Paradoksalnie jednym z największych plusów mijającego roku jest spowolnienie biegu parlamentarnej legislacji, a nazywając rzecz po imieniu – partyjnej maszynki do głosowania. Mniej było zarówno poselskich wrzutek, jak i wszystkich projektów razem wziętych, czyli mniej było przypadków psucia prawa. Czy jest to jednak zasługa rządu, czy efekt przyczyny obiektywnej – sezonu wyborczego? W pierwszej połowie 2018 r. przedsiębiorcy musieli dać twardy odpór projektowi ustawy o jawności życia publicznego, w drugiej połowie br. rolę pałki na przedsiębiorców przejął projekt ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych. Oba projekty łączy zwiększanie ryzyka prowadzenia biznesu, wyższe koszty oraz więcej obowiązków. Łączy je także to, że idą w poprzek ustawom z pakietu Konstytucji biznesu, podważając uczciwość przedsiębiorców i czyniąc z nich potencjalnych przestępców, których trzeba surowo ukarać. Można śmiało stwierdzić, że nadal nie udało się pokonać „Polski resortowej”. Stanowczo zbyt powoli rozkręca się rządowe Centrum Analiz Strategicznych, które dawało nadzieję na mitygowanie zjawiska silosowości administracji.

Przed nami rok podwójnych wyborów – parlamentarnych oraz do Europarlamentu. Z jednej strony powinno to jeszcze bardziej uspokoić legislację, z drugiej może zachęcić rząd do rozdawania kosztownych dla budżetu prezentów, głównie o socjalnym charakterze. Nic nie wskazuje jednak na to, że dojdzie do uchwalenia niezwykle potrzebnej nowej ustawy – Prawo zamówień publicznych.

Podsumowanie 2018 r.

Plusy:

  1. Zgodnie z zapowiedziami Rządu, uchwalono pakiet ustaw tzw. Konstytucji biznesu. Najważniejszą rolę pełni tu ustawa – Prawo przedsiębiorców, która daje szansę na nowe otwarcie w relacjach biznesu z administracją. Wreszcie wprowadzono domniemanie uczciwości przedsiębiorcy, a wątpliwości prawne i faktyczne mają być rozstrzygane na rzecz przedsiębiorców. Jeśli przedsiębiorca zachowywał się zgodnie z urzędowymi wytycznymi, nie może ponieść też odpowiedzialności za nagłą zmianę linii interpretacyjnej urzędu.
  2. Realizujący postulaty branży telekomunikacyjnej projekt nowelizacji ustawy o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych – propozycje usunięcia barier, zmniejszenia kosztów, racjonalizacji procesu inwestycyjnego, szansa na sprawne wdrożenie sieci 5G w Polsce.
  3. Zgodnie z planem Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii udało się uchwalić ustawę pozwalającą na przeprowadzenie sukcesji w firmach rodzinnych. Dotychczas śmierć właściciela najczęściej oznaczała koniec działalności przedsiębiorstwa, teraz zachowa ono nazwę, pracowników oraz decyzje administracyjne.
  4. Pozytywnie należy ocenić zmianę filozofii wspierania przedsiębiorców w ramach specjalnych stref ekonomicznych – teraz obszar całej Polski może pełnić rolę SSE, a wsparcie zależy od lokalnej sytuacji na rynku pracy i wartości inwestycji. O pomoc mogą ubiegać się też mniejsi przedsiębiorcy.
  5. Skrócenie okresu przechowywania dokumentacji pracowniczej i akt osobowych pracowników z 50 do 10 lat i wprowadzenie możliwości prowadzenia i przechowywania dokumentacji w formie elektronicznej.
  6. W zakresie zatrudniania cudzoziemców – zwolnienie z tzw. testu rynku pracy ok. 20 grup profesji zawodowej (zwolnienie z obowiązku uzyskiwania od starosty informacji o braku możliwości zaspokojenia w kraju potrzeb kadrowych) oraz wydłużenie okresu zatrudnienia przy pracy sezonowej z 6 do 9 miesięcy. Jest to jednak kropla w morzu potrzeb.
  7. Pozytywnie należy ocenić obniżenie stawki CIT z 15 do 9 proc. dla małych oraz rozpoczynających działalność gospodarczą przedsiębiorstw. Wielu podatników skorzysta na tej obniżce. Trzeba jednak mieć świadomość, iż przekroczenie 1,2 mln euro przychodów w ciągu roku podatkowego spowoduje powrót do stawki podstawowej, czyli 19 proc., co może dla niektórych okazać się przykrą niespodzianką.
  8. Korzystną zmianą jest również, iż w przypadku poniesienia straty możliwe będzie obniżenie jednorazowo dochodu uzyskanego z danego źródła przychodów w jednym z najbliższych kolejno po sobie następujących pięciu lat podatkowych o kwotę 5 mln zł.
  9. Od nowego roku obowiązywać będą również nowe ulgi inwestycyjne, w tym tzw. innovation box.
  10. Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii podjęło inicjatywę i przedstawiło propozycje legislacyjne zmierzające do ograniczenia zatorów płatniczych. Zaproponowane rozwiązania mogą wpłynąć pozytywnie na kulturę regulowania zobowiązań.

Minusy:

  1. Lekceważenie dialogu społecznego, procesu konsultacji społecznych przez rządzących – Rada Dialogu Społecznego praktycznie nie podejmuje trójstronnych uchwał (natomiast bardzo dużo jest uchwał strony społecznej, co pokazuje potrzebę dialogu i zdolność do kompromisu pracodawców oraz związków zawodowych), ważne projekty nadal procedowane są bez udziału partnerów społecznych (wolny dzień 12 listopada, zaostrzenie zakazu handlu w niedziele). Partnerzy społeczni wiązali duże nadzieje z nowym otwarciem dialogu społecznego poprzez powołanie RDS w miejsce Komisji Trójstronnej. Niestety, wygląda to głównie na zmianę szyldu – rządzący się zmieniają, nie zmienia się jednak ich podejście do dialogu.
  2. Brak reakcji decydentów na systematycznie pogarszającą się sytuację w branży budowlanej. Potrzebne są klauzule waloryzacyjne dla już podpisanych umów; wprowadzenie w nowym Prawie zamówień publicznych realnej waloryzacji kontraktów trwających dłużej niż 12 miesięcy; wprowadzenie dobrych praktyk w zakresie zrównoważonych warunków umownych, terminów ogłaszania i rozstrzygania przetargów, kryteriów wyłaniania najlepszych ofert, wykonywania nadzoru nad realizowanymi inwestycjami oraz rozstrzygania sporów.
  3. Wbrew zapowiedziom nie udało się przedstawić projektu nowego Prawa zamówień publicznych w drugiej połowie 2018 r. Znacząco zmniejsza to szanse uchwalenia tej ustawy jeszcze w obecnej kadencji Sejmu, co z kolei przekłada się na dłuższe obowiązywanie niekorzystnych przepisów.
  4. Forsowanie skrajnie niekorzystnego dla przedsiębiorców projektu ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary. Projekt resortu sprawiedliwości przyznaje dużą władzę prokuratorom, pozwala na rozwiązywanie przedsiębiorstwa, nakładanie wysokich kar, zakazywanie prowadzenia określonej działalności czy reklamy etc. Przedsiębiorcy mają ponosić odpowiedzialność nawet za działania swoich kontrahentów. Znacząco zwiększa to ryzyko prowadzenia działalności. Projekt ten nigdy nie powinien zostać uchwalony. W pierwszej połowie 2018 r. podobnie niekorzystny i szkodliwy projekt ustawy o jawności życia publicznego został wstrzymany po wielu miesiącach prac oraz licznych spotkaniach konsultacyjnych i uzgodnieniowych.
  5. Wbrew oczekiwaniom nie udało się skierować do Sejmu projektu Kodeksu urbanistyczno-budowlanego. Wszystko wskazuje na to, że wieloletni wysiłek ekspertów nad stworzeniem tej ważnej ustawy zostanie stracony. Rząd zamiast trudnej, acz niezbędnej i pożądanej reformy znowu poszedł na skróty – specustawy i nowelizacje obowiązujących przepisów uchwala się szybko i prosto, lecz one co najwyżej odsuwają problemy na później.
  6. Fiasko prac Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy, która wypracowała dwa projekty kodeksów, lecz trafiły one natychmiast do szuflady. Wbrew zapowiedziom strony rządowej nie będą procedowane żadne rozwiązania zaproponowane przez Komisję. Ponadto nie należy się spodziewać nowelizacji ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, która od dłuższego czasu jest przedmiotem posiedzeń Zespołu problemowego ds. prawa pracy RDS. Wątpliwości budzi też sam sposób funkcjonowania RDS – wciąż bez udziału strony rządowej (list organizacji pracodawców do Prezydenta RP ws. dialogu społecznego)
  7. Fiaskiem zakończyła się także próba kompleksowej reformy rynku pracy (poprzez ustawę o rynku pracy), a debatę nad polityką migracyjną i zatrudnianiem cudzoziemców cały czas utrudniają kwestie polityczne. Projekt ustawy o rynku pracy zniknął ze strony RCL, a pracodawcom coraz częściej brakuje pracowników, których dotąd rekrutowali wśród cudzoziemców.
  8. Rozszerzenie prawa koalicji związkowej na osoby zatrudnione na innej podstawie niż stosunek pracy. Osoby zatrudnione w zakładzie pracy doraźnie, a nawet wolontariusze mogą założyć związek zawodowy. Zostały im przyznane takie same prawa jak pracownikom, np. ochrona przed zwolnieniem. Podkreślenia wymaga, że uchwalając ustawę rząd zupełnie nie uwzględnił głosu pracodawców.
  9. Cele w ochronie zdrowia wyznaczył w swoim expose Premier Mateusz Morawiecki. Po raz pierwszy zmiany w obszarze zdrowia zostały zaadresowane jako cele rządu na tak wysokim priorytecie. Niestety ich realizacja nie przebiegła bezproblemowo. Rząd miał się skupić na dwóch obszarach, które generują największą śmiertelność – kardiologię i onkologię. Niestety w 2019 r. nie udało się wiele zrealizować, a na ocenę tego co się udało musimy poczekać. Wprowadzono pilotażowo program trombektomii mechanicznej (udowodniona naukowo skuteczna metoda, nie wiadomo czemu pojawiła się tylko jako pilotaż). W zakresie onkologii minister pracuje nad modelem kompleksowej opieki poprzez tworzenie tzw. Unitów w obszarze raka piersi oraz raka płuca. Trwają także prace nad siecią szpitali onkologicznych, ale propozycja rozporządzenia budzi bardzo dużo negatywnych emocji.
  10. Minister Zdrowia zakończył protest lekarzy rezydentów i w lipcu doprowadził do nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Dzięki temu wydatki na ochronę zdrowia wzrosną do 6 proc. PKB do 2024. Niestety drugą ręką pieniądze te wydał na nieuporządkowany wzrost wynagrodzeń pracowników medycznych co powoduje, że kolejne grupy zawodowe występują o podwyżki. Brak podejścia systemowego powoduje szybką eskalację oczekiwań finansowych. Grozi to tym, że pacjenci nie zauważą wzrostu finansowania ochrony zdrowia.
  11. Minister Zdrowia wiele projektów zaniedbał. Sieć szpitali po roku funkcjonowania nie doczekała się ewaluacji, a zapowiedzi zmian i usprawnień nie zostały zrealizowane. Także wiele innych zapowiadanych projektów nie ujrzało światła dziennego.
  12. Wbrew zapowiedziom projekt Nowej Ordynacji podatkowej nie spełnił oczekiwań podatników. Nie daje on szansy na prawidłowe funkcjonowanie systemu podatkowego oraz stworzenia procedur regulujących prawa i obowiązki zarówno podatników, jak i organów podatkowych. Dodatkowo projekt został „zmiażdżony” przez Radę Legislacyjną, która oceniła, iż projekt jest tak niskiej jakości, że należy porzucić nad nim prace.
  13. W obszarze prawa podatkowego nadal obserwujemy wprowadzanie zmian, które zwiększają koszty prowadzenia działalności, tj. m. in. zmiany dot. leasingu i użytkowania samochodów osobowych (ustawodawca postanowił ograniczyć możliwość zaliczania rat leasingowych do kosztów do 150 000 zł . Dzisiaj takie ograniczenie nie obowiązuje), wprowadzenie nowych danin, czyli tzw. daniny solidarnościowej i exit-tax (podatku od niezrealizowanych jeszcze zysków w związku z przeniesieniem przez podatnika do innego państwa aktywów), który może objąć również podmioty nie stosujące agresywnej optymalizacji podatkowej. W 2018 r. uchwalono również liczne zmiany w podatkach dochodowych i w podatku u źródła, które mogą utrudnić prowadzenie działalności i zwiększyć jej koszty. Ponadto zauważalne jest zaostrzanie sankcji dla podatników za ewentualne błędy w rozliczeniach oraz za niedopełnienie niektórych obowiązków.
  14. W 2018 r. po raz kolejny zawieszono stosowanie przepisów o tzw. podatku handlowym – do końca 2019 r. Nie wiadomo jednak, czy podatek w ogóle będzie obowiązywał, a jeśli tak, to w jakiej formie. Po serii niepowodzeń z nim związanych tj. przede wszystkim nieudanymi próbami rozwiania wątpliwości Komisji Europejskiej co do zgodności uchwalonych przepisów z prawem unijnym, Ministerstwo Finansów nadal zdaje się nie porzucać swojego pomysłu i może podejmować próby skutecznego wprowadzenia nowej daniny.
  15. Wbrew zapowiedziom Minister Finansów polityka podatkowa nie jest prowadzona zgodnie ze strategią 3P, czyli regulowania prawa podatkowego w sposób przejrzysty, prosty i przyjazny. Działania resortu finansów nadal zaskakują podatników, a uchwalane przepisy są skomplikowane i niskiej jakości pod względem legislacyjnym.
  16. Zgodnie z przewidywaniami Pracodawców RP wprowadzenie split-payment utrudniło prowadzenie działalności i zwiększyło skalę zatorów płatniczych.
  17. W odniesieniu do szeroko rozumianego sektora energetyki polscy przedsiębiorcy i konsumenci oczekiwali przede wszystkim wypełnienia podstawowego jej zadania – zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego, tj. ciągłych dostaw energii po społecznie akceptowalnej cenie, która nie tylko pokryje koszty uzasadnione wytwórców energii, ale także nie spowoduje utraty konkurencyjności przez całą polską gospodarkę i nie wydrenuje kieszeni statystycznego Polaka. Choć w 2018 roku katastrofa na tym polu jeszcze nie wystąpiła – to niewątpliwie za sprawą rosnących cen energii elektrycznej wkraczamy w 2019 rok w stanie kompletnego chaosu cenowego, niemal całkowicie sparaliżowani sprzecznymi informacjami i deklaracjami Rządu oraz właściwie bez jakiekolwiek antidotum na przyszłość.
  18. U progu 2018 roku, Pracodawcy RP pod adresem Rządu RP nadzorującego energetykę (nota bene znacznie powiększoną w ramach tzw. repolonizacji, by nie rzec – monopolizacji) formułowali jedno podstawowe oczekiwanie – przejścia z obietnic do rzeczywistej i szybkiej ich realizacji. Pytaliśmy się o formalny dokument o strategii dla energetyki oraz sposoby i tempo rozstrzygnięcia dylematów polskiej energetyki, dotyczące tzw. miksu energetycznego, udziału OZE i kierunków ich rozwoju, energetyki jądrowej, przebudowy sieci oraz budowy połączeń transgranicznych itp. Opracowany w resorcie Energii projekt „Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku” Minister Energii skierował do konsultacji publicznych z terminem do 15 stycznia 2019 roku dopiero w dniu 23 listopada 2018 roku. Biorąc dodatkowo pod uwagę fakt, iż nie zostały także sfinalizowane prace nad „Krajowym planem na rzecz energii i klimatu w latach 2021-2030”, który miał być skorelowany z polityką energetyczną Polski – należy uznać 2018 rok za rok stracony.

Famed Żywiec podsumowuje 2018 rok

W 2018 roku dobry odbiór produktów żywieckiej marki przekłada się na dynamikę sprzedaży. W bieżącym roku spółka notuje wzrost przychodów o 25 proc., w porównaniu do analogicznego okresu poprzedniego roku.              

Światowa premiera Famed Flare, stołu operacyjnego do obrazowania medycznego o rekordowo niskim parametrze przezierności (0,36 mm Al*), odbyła się w trakcie listopadowych targów Medica w Dusseldorfie. Uczestnicy światowego forum medycyny docenili opracowane w Żywcu rozwiązanie. Dzięki niemu została zmniejszona dawka promieniowania przekazywana podczas badania, co przekłada się na bezpieczeństwo pacjentów i personelu, narażonych na negatywne skutki częstej ekspozycji na radiację rentgenowską. W Niemczech szczególną uwagę zwracano także na zastosowanie włókna węglowego w innych niż blat elementach stołu. Włókno węglowe charakteryzuje się dużą wytrzymałością mechaniczną, co jest nie bez znaczenia dla komfortu pracy chirurgów.

Marek Suczyk - , wiceprezes Famed Żywiec
Marek Suczyk – , wiceprezes Famed Żywiec

– Podczas jednego z najważniejszych spotkań medycznych chcieliśmy zaakcentować nasz potencjał, którego potwierdzeniem jest wprowadzanie, w Famed Flare, innowacji
o globalnej skali. Zainteresowanie naszymi rozwiązaniami i pozytywne opinie jednoznacznie potwierdzają, że udało się ten cel w pełni zrealizować. Cieszę się, że dzięki umiejętnemu odpowiadaniu na potrzeby każdego z rynków, na których funkcjonujemy, jesteśmy postrzegani jako wiarygodny partner, co przekłada się na efekt sprzedażowy. Szacujemy, że w 2018 roku sprzedaż naszych stołów operacyjnych przeznaczonych do obrazowania wzrosła trzykrotnie – mówi Marek Suczyk, wiceprezes Famedu.

Famed konsekwentnie rozwija działalność. Spółka w 2018 roku notuje wzrost przychodów o 25 proc., w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego. W ciągu minionych 12 miesięcy, podobnie jak w 2017 roku, jej krajowa sprzedaż (r/r) zwiększyła się o ponad 50 proc. Do osiągnięcia dobrych wyników na rynku krajowym przyczynia się sprzedaż urządzeń do obrazowania medycznego – Famed jest jednym z wiodących w Europie Środkowej i Wschodniej dystrybutorów GE Healthcare, amerykańskiego producenta ramion C. Nastąpił również 20 proc. wzrost sprzedaży realizowanej przez zagranicznych dystrybutorów marki. Po raz pierwszy od 2012, liczba łóżek szpitalnych dostarczonych odbiorcom przekroczyła liczbę stołów operacyjnych, które stanowiły dotychczas największy wolumen sprzedaży spółki.

W bieżącym roku Famed zwiększył liczbę sprzedanych egzemplarzy łóżek szpitalnych
o 254 proc.  Wśród nich hitem eksportowym z Żywca jest łóżko Nexo – stworzone z myślą m.in. oddziałach opieki długoterminowej oraz intensywnej opieki medycznej. Odbiorcy chętnie wybierają także łóżka NANO i Prodigy 3 (LE-13). Również w segmencie stołów operacyjnych spółka może pochwalić się rozwiązaniami docenianymi przez branżę. Obok tegorocznej premiery Famed Flare, w ubiegłym roku wprowadziła do oferty Hyperion, model o przełomowym udźwigu 500 kg, ułatwiający prowadzenie operacji bariatrycznych. W 2018 roku sprzedaż stołów bariatrycznych wzrosła niemal dwukrotnie. Sprzęt Famedu jest dystrybuowany w 90 państwach, w tym na tak wymagających rynkach jak Stany Zjednoczone czy Chiny.

– Rosnąca liczba zamówień i przychody są potwierdzeniem, że przyjęliśmy optymalną strategię rozwoju. Jej konsekwentna realizacja skutkuje umacnianiem naszej pozycji zarówno w Polsce, jak i za granicą. Symboliczny moment – większy wolumen sprzedanych łóżek szpitalnych – uwypukla skalę możliwości dalszego rozwoju spółki – podsumowuje Marek Suczyk.

* Każde urządzenie medyczne znajdujące się pomiędzy pacjentem, a aparatem rtg, stanowi barierę dla promieni rentgenowskich, której stopień określony jest parametrem przezierności, wyrażonym w milimetrach Aluminium (Al) tj. ekwiwalentem aluminium. Stół operacyjny z parametrem o wartości 0,36 stanowi dla ramienia C barierę w przenikalności odpowiadającą 0,36 mm blachy aluminium, według określonego standardu jej konstrukcji.

Dziś spotkanie FOMC. Co zrobi Rezerwa Federalna?

W minionym tygodniu inwestorzy z uwagą słuchali przemówienia Mario Draghiego podczas konferencji prasowej po spotkaniu EBC. Dziś wyczekują z kolei na decyzję amerykańskiego Federalnego Komitetu ds. Operacji Otwartego Rynku. Na co konkretnie czekają?

Zmienność na PLN we wtorek była wyjątkowo niska. Złoty niespecjalnie reagował na informacje zewnętrzne. Krajowe dane jak zwykle również przeszły bez echa, jednak warto o nich wspomnieć. Odczyty były mieszane. Z jednej strony dynamika zatrudnienia spadła z poziomu 3,2% notowanego w październiku do 3% rocznie w listopadzie (aczkolwiek było to oczekiwane). Z drugiej strony natomiast pozytywnie zaskoczyła dynamika płac, która wyniosła 7,7% rocznie. Po uwzględnieniu inflacji (która ostatnio znacząco spadła), realne płace w listopadzie rosły najszybciej od ponad 3 lat. Jedne z najważniejszych krajowych danych opublikowane dziś zaskoczyły pozytywnie – widać wprawdzie spowolnienie w przemyśle (dynamika spadła z 7,4% w październiku do 4,7% rocznie w listopadzie), jednak było ono niższe od oczekiwań. Na przemysł w listopadzie, oprócz ogólnego wyhamowania, które obserwujemy, negatywnie wpływał dodatkowo tegoroczny kalendarz, w którym 12 listopada był dniem wolnym od pracy.

Dziś kluczowym wydarzeniem będzie wieczorna decyzja FOMC w sprawie stóp procentowych. Oprócz samej decyzji (rynki raczej spodziewają się podwyżki stóp, jednak podchodzą do spotkania z rezerwą) kluczowe znaczenie będzie miał „dot plot”, który pokaże nam, jak członkowie FOMC ustosunkowują się do podwyżek w przyszłym roku. Jeszcze we wrześniu spodziewali się oni średnio trzech ruchów w górę, jednak teraz niewykluczone, że będą oczekiwali zaledwie jednego. Warto będzie obserwować również projekcje makroekonomiczne oraz sam ton konferencji prasowej po spotkaniu banku centralnego.

SPOJRZENIE NA GŁÓWNE WALUTY

EUR

Kurs EUR/PLN we wtorek zakończył dzień na niemal niezmienionym poziomie, wahając się w widełkach 4,28-4,29. Wtorek był dość dobry dla wspólnej europejskiej waluty, euro wspierała m.in. słabość dolara amerykańskiego. Obecnie pomagać zdają się również pozytywne informacje z Włoch. Co tyczy się tego ostatniego: zgodnie z doniesieniami płynącymi z Rzymu kraj zawarł wczoraj nieformalne porozumienie ze stroną europejską w kwestii planowanego budżetu. Zakładany deficyt w przyszłym roku ma wynieść 2,04%, a nie 2,4%, jak planowano wcześniej. Dziś otrzymaliśmy oficjalne potwierdzenie owych informacji. Konsekwencje tych wieści widać w przypadku włoskich obligacji – rentowności 10-letnich papierów dłużnych spadły od wczoraj z poziomu 2,95% do okolic 2,80%.

GBP

Kurs GBP/PLN we wtorek wzrósł o 0,1%, wahając się w widełkach 4,75-4,78. Brytyjska waluta cały czas pozostaje dość słaba, wczoraj jednak nieco zyskała m.in. z uwagi na słabość dolara amerykańskiego. W ostatnim czasie funtowi nie pomagają doniesienia o tym, że rośnie prawdopodobieństwo Brexitu bez porozumienia (no-deal Brexit), a przynajmniej, że przygotowuje się do niego Theresa May. Nie wiadomo, czy nie jest to jednak strategia zmierzająca do tego, żeby parlament w styczniowym głosowaniu ostatecznie poparł forsowane przez nią porozumienie.

Dzisiejsze dane o inflacji w Wielkiej Brytanii pokazały, że dynamika CPI w listopadzie wyniosła 2,3% rocznie, wskaźnik bazowy wyniósł z kolei 1,8% w ujęciu rocznym. Oba odczyty były zgodne z szacunkami konsensusu, a ich wpływ na rynek był ograniczony. Inwestorzy obecnie skupiają się przede wszystkim na kwestiach związanych z Brexitem.

USD

Kurs USD/PLN we wtorek spadł o 0,2%, wahając się w widełkach 3,76-3,78. Amerykańska waluta wtorek zakończyła osłabieniem w relacji również do głównych walut. Dolarowi nie sprzyja m.in. osłabienie oczekiwań względem działań FOMC (mamy do czynienia z jeszcze głębszym cofnięciem rynkowych szacunków podwyżek w 2019 r).

KLUCZOWE PUBLIKACJE

  • 14:30 – rachunek bieżący USA w III kwartale br.
  • 16:00 – dane z amerykańskiego rynku nieruchomości w listopadzie
  • 20:00 – spotkanie i decyzja w sprawie stóp procentowych FOMC
  • 20:30 – konferencja prasowa FOMC

Autor: Roman Ziruk, Ebury Polska

2018 r. – podsumowanie roku w gospodarce i na rynkach finansowych

1,3 proc.

Tyle wyniosła inflacja w listopadzie. Równie niska była w marcu, a poprzednio niższa była w grudniu 2016 r. W 2017 r. najniższy wzrost inflacji miał miejsce w czerwcu, gdy wyniósł 1,5 proc.

1,5 proc.

Podstawowa stopa procentowa NBP utrzymuje się na rekordowo niskim poziomie już od marca 2015 r. i wszystko wskazuje na to, że nie ulegnie ona zmianie jeszcze przez co najmniej kilkanaście miesięcy. Rada Polityki Pieniężnej nie zdecyduje się na jej podwyżkę w warunkach niemal pewnego spowolnienia tempa wzrostu gospodarczego, nawet jeśli inflacja miałaby znacząco pójść w górę.

1,5 proc.

Tyle wynosi średnie oprocentowanie lokat bankowych o terminie do dwóch lat. Nie zmienia się ono od października 2017 r. i raczej nie ulegnie zmianie, dopóki Rada Polityki Pieniężnej nie podniesie stóp procentowych.

794 mld zł

Tyle pieniędzy trzymały gospodarstwa domowe na rachunkach i lokatach w bankach na koniec października. To o 66 mld zł więcej niż rok wcześniej, co oznacza wzrost o 9 proc. Wartość środków na rachunkach bieżących wyniosła 501,5 mld zł i była wyższa niż w październiku 2017 r. o prawie 68 mld zł, czyli o ponad 15 proc. Na lokatach terminowych Polacy trzymali nieco ponad 292 mld zł, co oznacza spadek w porównaniu do października 2017 r. o 2,1 mld zł., czyli o 7 proc.

11,6 mld zł

Taką kwotę wydali do listopada nabywcy detaliczni na obligacje skarbowe. To wartość najwyższa w historii sprzedaży tego typu papierów. Większość rodzajów obligacji zapewnia odsetki wyższe niż lokaty bankowe, za wyjątkiem papierów trzymiesięcznych, których oprocentowanie wynosi 1,5 proc., czyli tyle samo, co przeciętnie oferują banki.

5,7 proc.

Najniższą stopę bezrobocia w historii zanotowano we wrześniu i październiku. W październiku liczba zarejestrowanych bezrobotnych wyniosła 937,3 tys. i była niższa niż rok wcześniej o 132,2 tys. Poniżej miliona zeszła już w czerwcu 2018 r.

4921,39 zł

Tyle wynosiło w październiku średnie wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw (zatrudniających powyżej 9 pracowników), co oznacza wzrost o 7,6 proc. w porównaniu z październikiem 2017 r. Wyższe było jedynie w grudniu ubiegłego roku, gdy wyniosło 4973,73 zł., ale wynik grudniowy zwykle podbijają wypłaty rocznych nagród i premii. Podobnie powinno być i w tym roku. W 2018 r. najmocniej, bo o 7,8 proc. średnie wynagrodzenie w firmach wzrosło w kwietniu. W 2019 r. dynamika średniej płacy powinna utrzymać się na wysokim poziomie, sięgającym 6-7 proc.

2247,67 zł

Tyle w październiku wynosiła średnia emerytura i renta brutto. To rekordowo wysoki poziom, ale tylko o 3,5 proc. wyższy niż przed rokiem, a w dodatku stanowił jedynie nieco ponad 45 proc. średniego wynagrodzenia w firmach. Ta relacja, zwana stopą zastąpienia, w przyszłości będzie się zdecydowanie pogarszać.

10,3 proc.

O tyle wzrosła produkcja przemysłowa w lipcu. Mocniej rosła w marcu i w październiku ubiegłego roku (odpowiednio o 11 i 12,3 proc.), a wcześniej wyższą dynamikę osiągała na przełomie lat 2010-2011.

16 593

To najwyższa, osiągnięta w sierpniu, liczba mieszkań oddanych do użytku. Pod tym względem rynek mieszkaniowy nieco wyhamował. W lipcu ubiegłego roku oddano do użytku 17 344 mieszkania, a w grudniu 18 570.

5,3 proc.

O tle wzrósł PKB w pierwszym kwartale. Nieznacznie wyższy wzrost (5,4 proc.) ostatnio zanotowano jedynie w trzecim kwartale 2017 r., a wcześniej w pierwszych miesiącach 2008 r. (5,8 proc.). Wbrew obawom, w 2018 r. nie doszło do spowolnienia w gospodarce, która rosła w drugim i trzecim kwartale o 5,1 proc. W 2019 r. tempo wzrostu będzie jednak już słabsze.

5,3 proc.

O tyle zwiększyło się spożycie gospodarstw domowych w pierwszym kwartale. Poprzednio mocniejszy wzrost notowano u szczytu poprzedniego cyklu koniunktury w 2008 r., gdy dynamika konsumpcji sięgała 5,8-6,8 proc.

9,9 proc.

O tyle wyższe niż przed rokiem były w trzecim kwartale nakłady brutto na środki trwałe. Wcześniej dynamika wydatków na inwestycje była wyższa w pierwszych miesiącach 2014 r., gdy wyniosła 12 proc. Rosną głównie inwestycje publiczne, zaś w przypadku firm prywatnych wciąż mamy do czynienia ze słabą dynamiką.

3,32 zł

To najniższy, osiągnięty w lutym, kurs dolara. W kolejnych miesiącach amerykańska waluta mocno podrożała. Najwięcej, prawie 3,84 zł, a więc o ponad 15 proc. drożej, trzeba było za nią płacić pod koniec października. To efekt podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych oraz licznych napięć na światowym rynku finansowym. W połowie grudnia dolar potaniał do niespełna 3,8 zł.

4,14 zł

To najniższy, osiągnięty w lutym kurs euro. Wspólna waluta najdroższa była na początku lipca, gdy trzeba było za nią płacić prawie 4,4 zł. (wzrost o ponad 6 proc.). Pod koniec roku potaniała do 4,29 zł.

2630 punktów

To najwyższa w 2018 r., osiągnięta pod koniec stycznia, wartość indeksu największych spółek, notowanych na warszawskiej giełdzie. Kolejne miesiące przyniosły spore spadki notowań. W połowie grudnia WIG20 wynosił niewiele ponad 2300 punktów, był więc o 12,5 proc. niżej niż w styczniu. Najmocniej, o prawie 21 proc., zniżkował pod koniec października. Jeszcze gorzej radziły sobie indeksy średnich i małych spółek, tracąc od końca stycznia do połowy grudnia odpowiednio prawie 20 i 28 proc.

Roman Przasnyski, Główny Analityk GERDA BROKER