Notowania srebra wystrzeliły w poniedziałek na nowe historyczne maksima, przekraczając poziom 57 dolarów za uncję trojańską. Od początku roku biały metal podrożał już o blisko 100 procent, wyraźnie dystansując złoto, które w tym samym czasie zyskało około 60 procent. W trakcie sesji kontrakty futures na srebro sięgnęły chwilowo nawet 58,61 dolarów za uncję. Na rynku narasta przekonanie, że mamy do czynienia z jedną z najbardziej dynamicznych hoss na metalach szlachetnych w ostatnich dekadach.
Za rekordowymi wycenami stoi kombinacja czynników makroekonomicznych i strukturalnych. Dolar amerykański pozostaje wyraźnie słabszy, a inwestorzy coraz śmielej obstawiają dalsze luzowanie polityki pieniężnej w USA. Dodatkowy impuls przyniosły spekulacje dotyczące możliwej nominacji Kevina Hassetta na stanowisko szefa Fed – ekonomisty postrzeganego jako zwolennik głębszych obniżek stóp procentowych. Tego typu scenariusz tradycyjnie sprzyja metalom szlachetnym, które nie wypłacają odsetek, ale zyskują na atrakcyjności przy spadających realnych stopach procentowych.
Rynek kontraktów terminowych wycenia obecnie bardzo wysokie, sięgające blisko 90 procent, prawdopodobieństwo obniżki stóp procentowych przez Fed w grudniu. Inwestorzy obawiają się jednocześnie większej nieprzewidywalności amerykańskiej polityki monetarnej w kontekście zmian personalnych i politycznych w Waszyngtonie. – Słabość dolara oraz rosnące wątpliwości co do dalszego kursu Fed to dziś kluczowe paliwo dla wzrostów na srebrze – komentuje Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ. Na rynku widać wyraźny napływ kapitału zarówno ze strony inwestorów instytucjonalnych, jak i detalicznych.
Najgłębsze źródła wzrostu cen leżą jednak po stronie podaży. Według danych Silver Institute, globalny rynek srebra zanotuje w 2025 r. piąty z rzędu rok deficytu, szacowanego na około 95 mln uncji. Skumulowany niedobór od 2021 r. sięga już blisko 820 mln uncji, co odpowiada mniej więcej rocznemu wydobyciu metalu na świecie. W październiku londyński rynek hurtowy był bliski wyczerpania zapasów fizycznego srebra, a koszt pożyczania kruszcu (tzw. lease rates) wspiął się na rekordowe poziomy.
Srebro pozostaje jednak przede wszystkim metalem przemysłowym. Około 60 procent globalnego popytu generują zastosowania w przemyśle, z czego ponad jedną piątą odpowiada sektor fotowoltaiczny. Od 2020 r. zapotrzebowanie branży paneli słonecznych na srebro wzrosło o 158 procent, co jest bezpośrednim efektem boomu na instalacje OZE i rosnących wymogów efektywności. Dla producentów oznacza to, że nawet przy spowolnieniu inwestycji finansowych popyt przemysłowy pozostanie silnym, długoterminowym wsparciem dla cen.
Dodatkowo, w 2025 r. srebro zostało w USA oficjalnie wpisane na listę surowców krytycznych. Decyzja ta uruchomiła falę wyprzedzających zakupów do strategicznych magazynów i skarbców. Od października do amerykańskich magazynów miało trafić około 75 mln uncji srebra, co jeszcze bardziej zaostrzyło globalny deficyt. W efekcie rynek zaczął wyceniać premię za bezpieczeństwo dostaw, podobnie jak wcześniej w przypadku innych surowców o strategicznym znaczeniu.
Zmiany widać także w relacji cenowej między złotem a srebrem. Na początku roku współczynnik gold/silver ratio przekraczał poziom 100, co oznaczało, że za jedną uncję złota trzeba było zapłacić ponad sto uncji srebra. Obecnie wskaźnik ten spadł w okolice 74–76, co analitycy odczytują jako sygnał nadrabiania zaległości przez srebro. Zdaniem wielu ekspertów proces normalizacji tej relacji może jeszcze potrwać, co pozostawia przestrzeń do dalszych wzrostów cen białego metalu względem złota.
Na wyjątkowo korzystnym otoczeniu dla srebra może skorzystać polska gospodarka. KGHM, należący do grona największych producentów srebra na świecie, do końca października 2025 r. wyprodukował 1106,7 tony tego metalu. Przy obecnych cenach każda dodatkowa tona sprzedanego kruszcu oznacza wyraźną poprawę przychodów i marż koncernu. Inwestorzy na warszawskiej giełdzie uważnie śledzą więc zarówno notowania srebra, jak i informacje dotyczące wolumenów produkcji miedziowo-srebrnego giganta z Lubina.
Perspektywy na kolejne lata pozostają optymistyczne, choć nie brakuje ostrzeżeń przed możliwymi korektami. W październikowej ankiecie Reutersa średnia prognozowana cena srebra na 2026 r. została podniesiona do 50,2 dolara za uncję, wobec 37,7 dolara oczekiwanych zaledwie trzy miesiące wcześniej. Najbardziej bycze scenariusze przewidują, że ceny mogą sięgnąć nawet 76,2 dolara za uncję. Analitycy podkreślają jednak, że przy tak dynamicznych wzrostach rynek pozostaje podatny na krótkoterminowe wahania, a każde zaskoczenie ze strony Fed może wywołać gwałtowne ruchy korekcyjne.





