Cyberprzestępcy wykorzystują nowe wektory ataków, by ominąć tradycyjne mechanizmy obronne

  • Co tydzień dokonywanych jest przeszło 1000 cyberataków na pojedynczą organizację w skali globalnej oraz ponad 600 prób w Polsce.
  • Najczęściej wykorzystywanymi przez cyberprzestępców narzędziami były infostealer Formbook (wykryty w 3 proc. organizacji na świecie), downloader FakeUpdates (2 proc.) oraz trojan zdalnego dostępu Remcos (1 proc.). Polskie sieci infekowały z kolei głównie trojan Nanocore (2,1 proc.), ransomware Snatch (1,95 proc.) oraz trickler Tofsee (1,78 proc.).
  • Najczęściej wykorzystywaną luką jest „Command Injection Over HTTP”, która dotknęła 45 proc. organizacji na świecie.

1000 ataków w skali świata i 600 prób tygodniowo na pojedynczą polską organizację. W listopadzie jedną z większych kampanii hakerskich była AsyncRAT, w której złośliwe pliki HTML zostały użyte do rozpowszechniania ukrytego malware’u. Cyberprzestępcy ponownie korzystają również z downloadera JavaScript FakeUpdates, który stał się drugim najczęściej wykorzystywanym złośliwym oprogramowaniem na świecie, ustępując wyłącznie Formbookowi – tak wynika z analiz specjalistów cyberbezpieczeństwa z Check Point Research.

Krajobraz zagrożeń cybernetycznych zmienia się praktycznie z tygodnia na tydzień. Eksperci Check Point Research ujawnili najnowsze dane dotyczące ataków hakerskich, których średnia ilość na świecie w listopadzie wynosiła 1000 na pojedynczą organizację w skali tygodnia. W Polsce ta wartość była sporo niższa – pojedyncze przedsiębiorstwo działające w Polsce doświadczało średnio 600 prób ataków w skali tygodnia. Choć wartość ta wydaje się ogromna, to jest to jeden z najniższych wyników na przestrzeni ostatnich lat.

Czy cyberprzestępcy odpuścili polskim firmom?

Najczęściej wykorzystywanymi przez cyberprzestępców narzędziami były infostealer Formbook (wykryty w 3 proc. organizacji na świecie), downloader FakeUpdates (2 proc.) oraz trojan zdalnego dostępu Remcos (1 proc.). Polskie sieci infekowały z kolei głównie trojan Nanocore (2,1 proc.), ransomware Snatch (1,95 proc.) oraz trickler Tofsee (1,78 proc.).

Analitycy bezpieczeństwa wracają jednak szczególną uwagę na AsyncRAT, czyli trojan dostępu zdalnego (RAT) znanego ze swojej zdolności do zdalnego monitorowania i kontrolowania systemów komputerowych bez wykrycia. Szkodnik, który w zeszłym miesiącu znalazł się na szóstym miejscu najczęściej wykrywanego złośliwego oprogramowania, wykorzystuje różne formaty plików, takie jak PowerShell i BAT, do przeprowadzania wstrzykiwania procesów. W listopadzie brał udział w kampanii, w której odbiorcy otrzymali e-mail zawierający osadzony link. Po kliknięciu linku pobierany zostawał złośliwy plik HTML, który umożliwiał wgranie trojana.

Uwagę przykuwa również downloader FakeUpdates. Po dwumiesięcznej przerwie ponownie pojawił się na liście najpopularniejszych szkodliwych programów. Napisana w języku JavaScript platforma dystrybucji złośliwego oprogramowania nakłania użytkowników do uruchomienia fałszywych aktualizacji przeglądarki. Doprowadzało to do dalszych naruszeń za pośrednictwem wielu innych złośliwych programów, w tym GootLoader, Dridex, NetSupport, DoppelPaymer i AZORult. Głównymi celami FakeUpdates były organizacje z sektora edukacji i badań.

Kampania AsyncRAT i odrodzenie się FakeUpdates podkreślają trend, w którym napastnicy wykorzystują zwodniczą prostotę, aby ominąć tradycyjne mechanizmy obronne. Przypadki te podkreślają potrzebę przyjęcia przez organizacje wielowarstwowego podejścia do bezpieczeństwa, które nie polega tylko na rozpoznawaniu znanych zagrożeń, ale ma także możliwość identyfikowania nowych wektorów ataków, zapobiegania im i reagowania na nie, zanim wyrządzą szkody – powiedziała Maya Horowitz, wiceprezes ds. badań w Check Point Software. Check Point Research ujawniło również, że najczęściej wykorzystywaną luką jest „Command Injection Over HTTP”, która dotknęła 45 proc. organizacji na świecie.

Lidl Polska podnosi wynagrodzenia. 240 mln złotych na podwyżki i nowe miejsca pracy

Sieć Lidl Polska od lat przyciąga kandydatów bardzo atrakcyjnymi warunkami pracy i wysokimi zarobkami – jednymi z najwyższych w handlu. To jednak nie jest ostatnie słowo Lidl Polska – sieć podejmuje kolejne działania, aby być liderem wśród pracodawców. Wynagrodzenia pracowników sklepów i magazynów od stycznia ponownie wzrosną. W 2024 roku firma przeznaczy na podwyżki i stworzenie kolejnych miejsc pracy ponad 240 mln złotych.

Rok 2024 Lidl Polska rozpocznie z ambitnymi planami w zakresie podwyżek płac. Zespół firmy liczy aktualnie blisko 27 tys. osób. Sieć w dalszym ciągu ma zamiar systematycznie zwiększać zatrudnienie. W 2024 planuje wzrost zatrudnienia łącznie o ponad 600 osób – w sklepach, magazynach oraz centrali Lidl Polska.

Firma dba o docenienie całego swojego zespołu, którego pracę i zaangażowanie nagradza kolejnymi podwyżkami wynagrodzeń. Od stycznia 2024 r. pracownicy sklepów będą zarabiać od 4 550 zł brutto do 5 550 zł brutto na początku zatrudnienia. Już po roku pracy pracodawca gwarantuje wzrost płacy do poziomu – od 4 800 zł brutto do 5 750 zł brutto, a po dwóch latach stażu pracy od 5 000 zł brutto do 6 000 zł brutto. Poziom wynagrodzenia jest każdorazowo definiowany w umowie o pracę.

Natomiast w przypadku pensji załogi magazynów, po podwyżkach wyniesie ona od 5 050 zł brutto do 5 650 zł brutto na początku zatrudnienia. Już po roku pracy wzrośnie do poziomu od 5 350 zł brutto do 6 000 zł brutto. Po dwóch latach zatrudnienia wyniesie od 5 600 zł brutto do 6 300 zł brutto, a po trzech latach pracy od 5 950 zł brutto do 6 600 zł brutto.

Z kolei menedżerowie sklepów mogą liczyć na wynagrodzenie w wysokości od 7 250 zł brutto. Co więcej, w Lidl Polska wszystkim menedżerom sklepów przysługuje komfortowy samochód służbowy. O wysokości podwyżki decyduje zajmowane stanowisko. Łącznie firma przeznaczy na wzrost wynagrodzeń ponad 240 mln zł.

W Lidl Polska naszą misją jest oferowanie produktów wysokiej jakości, w atrakcyjnych niskich cenach, wyprodukowanych w sposób zrównoważony. Jednak aby takie działanie było możliwe, potrzeba pracy całego zespołu. Dziękuję każdej pracowniczce i pracownikowi naszej firmy! Cieszę się, że jako #teamlidl sprostaliśmy oczekiwaniom klientek i klientów. Bardzo doceniam obecność oraz zaangażowanie wszystkich osób pracujących w Lidl Polska, które są z nami na co dzień i od święta – szczególnie w tym grudniowym czasie, wyjątkowo intensywnym dla handlu. Zapewnienie zespołowi Lidl Polska możliwości rozwoju, a także awansów, wysokich wynagrodzeń oraz benefitów pozapłacowych to jeden z naszych kluczowych celów. Dlatego właśnie od stycznia 2024 roku wynagrodzenia pracowników sklepów i centrów dystrybucji ponownie wzrosną. Dodatkowo planujemy wzrost zatrudnienia o ponad 600 osób. Na podwyżki wynagrodzeń oraz utworzenie nowych stanowisk przeznaczymy łącznie ponad 240 mln złotych. Jestem dumny z całego zespołu tworzącego firmę Lidl Polska komentuje Włodzimierz Wlaźlak, Prezes Zarządu Lidl Polska.

Poza wysokimi wynagrodzeniami – jednymi z najwyższych w handlu, Lidl Polska gwarantuje swojej załodze szeroki pakiet benefitów pozapłacowych, takich jak: prywatna opieka medyczna, ubezpieczenie grupowe i turystyczne, karty MultiSport oraz Medicover Sport, szkolenia, wyprawki „dla maluszka” oraz pierwszoklasisty, a także bezpłatny program wsparcia psychologa, prawnika i doradcy finansowego. Wprowadzono także dodatkowy benefit, czyli roczne ubezpieczenia NNW dla dzieci i wnuków pracowników, obejmujące nieszczęśliwe wypadki do 25. roku życia. Dzięki temu zabezpieczeniu, w razie nieszczęśliwego wypadku, koszty leczenia, rehabilitacji oraz inne wydatki medyczne nie stanowią już takiego obciążenia finansowego dla rodzin pracowników.

W grudniu, który jest szczególnym wyzwaniem dla branży handlowej, Lidl Polska zaprosił swoich pracowników do wzięcia udziału w kolejnej odsłonie wielkiej akcji promocyjnej aplikacji Lidl Plus, w ramach której otrzymali oni kupony rabatowe o łącznej wartości 1000 złotych na zakupy w sklepach sieci. Promocja skierowana jest do pracowników oraz współpracowników, a także osób zatrudnionych przez niektórych kontrahentów. Celem akcji jest dotarcie z aplikacją do jak najszerszego grona użytkowników – uczestnicy będą więc mogli zaprosić do udziału dowolnie wybrane osoby, w tym swoich bliskich i znajomych. Ponadto, z okazji Świąt Bożego Narodzenia Lidl Polska przygotował łącznie około 24 tysiące paczek dla najmłodszych, czyli wszystkich dzieci pracowników do 13. roku życia. Pakiety były zróżnicowane w zależności od wieku dzieci.

Bezpieczeństwo przede wszystkim: jak wybrać odpowiednie ubranie BHP?

Przestrzeganie norm i procedur BHP jest niezbędne, aby praca przebiegała w bezpiecznych, jak również komfortowych warunkach. Dotyczą one nie tylko postępowania w konkretnych sytuacjach, lecz także odzieży i obuwia, jakie należy nosić w pracy. Sprawdźmy, czym się kierować przy wyborze produktów z tej kategorii.

Zadaniem odzieży roboczej jest zapobieżenie zabrudzeniu, uszkodzeniu o ogólnie zniszczeniu własnych ubrań pracownika. Poza tym chroni ona jego ciało przed trudnymi, potencjalnie szkodliwymi warunkami, jakie panować mogą w miejscu pracy: wysokimi bądź niskimi temperaturami, iskrami i płomieniami, wyładowaniami elektrostatycznymi, substancjami chemicznymi lub biologicznymi, wilgocią, śliskim podłożem, smarami i olejami, twardymi, ostrymi lub ciężkimi przedmiotami oraz wieloma innymi. Funkcję tę pełni podkategoria ubioru roboczego, jakim jest odzież ochronna. W miejscach, gdzie praca nie przebiega w trudnych warunkach, odzież robocza pomaga budować wizerunek marki i utożsamiać się z nią, pełni również funkcję reklamową.

Odzież robocza – jak ją wybrać?

Jak każde inne ubranie, odzież robocza i ochronna powinna być wygodna oraz zapewniać swobodę ruchów. Dlatego bardzo ważne jest jej dopasowania do ciała i sylwetki pracownika – chodzi nie tylko o jego komfort, ale też o bezpieczeństwo, czyli zapobieżenie otarciom czy innym obrażeniom. Jeśli stawiamy na ubiór ochronny, pamiętajmy, że aby zapewnił on pracownikowi odpowiedni poziom bezpieczeństwa, musi być odpowiedni do warunków panujących w danym środowisku pracy i chronić użytkownika właśnie przed nimi. Przykładowo, do pracy w niskich temperaturach niezbędna będzie odzież ocieplana, w miejscu, gdzie jest kiepska widoczność potrzebne będą elementy odblaskowe, itd. Oczywiście, do tego dochodzi praktyczność i ergonomia. Dobry strój roboczy wyposażony jest w liczne kieszenie, które ułatwiają rozmieszczenie potrzebnych narzędzi.

odzież robocza jak ją wybrać

W każdym przypadku istotną cechą odzieży roboczej jest jej trwałość i niezawodność. Aby mieć pewność odnośnie tych cech, zdecydowanie warto skierować swoją uwagę na produkty Marki JHK z hurtowni DawpolBHP. Ten hiszpański producent wytwarza różnorodne typu ubrań bardzo wysokiej jakości, które zapewnią pracownikom komfort oraz bezpieczeństwo w każdych warunkach. Co ważne, cechują się one wysoką niezawodnością, dzięki zastosowaniu świetnej jakości materiałów są odporne na zużycie. JHK produkuje również odzież reklamową, dzięki czemu jej oferta zaspokoi potrzeby licznych przedsiębiorstw oraz instytucji.

Coś dla rąk i stóp

W miejscu pracy ogromnie istotna jest ochrona dłoni i stóp, a także, rzecz jasna, zapewnienie im wysokiego komfortu. Dłońmi wykonujemy niemal wszystkie czynności, toteż nie powinniśmy narażać ich na przemrożenie lub poparzenie, zranienie ani inne urazy natury mechanicznej. Skutecznie zapobiegną temu rękawiczki robocze, przy okazji gwarantując pracownikom wysoki poziom wygody. Rękawice powinny być wykonane z materiałów adekwatnych do danego miejsca pracy oraz wykonywanych obowiązków zawodowych. W wielu branżach doskonale sprawdzają się rękawice tekstylne.

coś dla rąk i stóp

Niezwykle ważne jest też obuwie robocze, zadaniem którego pozostaje chronienie stóp i nóg pracownika przed poobijaniem, stłuczeniem, pokaleczeniem czy złamaniem, jak również przed przemoczeniem i przemarznięciem. Dlatego zainwestować warto w wygodne i odporne na liczne szkodliwe czynniki buty robocze damskie oraz męskie, które idealnie sprawdzą się zarówno na budowie, jak i w każdym miejscu pracy.

Badanie „Leasing Index 2023” – nastroje przedsiębiorców pozytywne, gorzej z koniunkturą

Najnowsza edycja badania „Leasing Index” zrealizowanego przez Santander Leasing wskazuje, że w poszczególnych branżach firmy oceniają swoją sytuację pozytywnie – 41 proc. uważa ją za dobrą, a większość bo 58 proc. uważa, że nie ulegnie ona zmianie w 2024 r. (23 proc. ocenia, że może się poprawić). Inaczej przedsiębiorcy postrzegają ogólną sytuację gospodarczą w Polsce –  aż 70 proc. respondentów określa ją  jako złą.nastroje przedsiębiorców pozytywne, gorzej z koniunkturą

Z badania „Leasing Index” wynika, że firmy oceniają sytuację w swojej branży lepiej niż w całej polskiej gospodarce. Najbardziej pozytywnie w tym zakresie wypowiadają się przedstawiciele branży usługowej i produkcyjnej, gdzie bardzo dobrze i dobrze sytuację w swoim sektorze ocenia 49 i 48 proc. firm. Jako złą lub bardzo złą sytuację w tych branżach ocenia 10 proc. przedsiębiorców produkcyjnych i 7 proc. usługowych. Pozostałe dwie branże, czyli budowlana oraz handlowa pozytywnie oceniają obecne warunki na poziomie 36 i 29 proc. Odmiennego zdania jest 26 proc. firm z sektora budowlanego oraz 25 proc. przedsiębiorstw usługowych.

– Sygnały napływające z gospodarki krajowej i globalnej oraz z rynków finansowych pozostają niejednoznaczne. Potwierdza to również nasze badanie i różne wskazania przedstawicieli analizowanych branż. W krajowych wskaźnikach widzimy coraz więcej potwierdzenia tego, że aktywność gospodarcza zaczęła delikatnie poprawiać się
w trzecim kwartale. GUS wskazywał na lekkie ożywienie, które jest widoczne m.in.
w odsezonowanych danych o sprzedaży detalicznej, produkcji budowlano-montażowej, a także produkcji sprzedanej przemysłu. Jak wskazują analitycy ten trend powinien być kontynuowany, a sprzyjać mu będzie silny rynek pracy i wyraźny wzrost realnych dochodów gospodarstw domowych
– podkreśla Mariusz Włodarczyk, dyrektor zarządzający Santander Leasing. – Należy jednak wskazać, że dynamika zysków przedsiębiorstw będzie niższa niż w roku ubiegłym głównie za sprawą długotrwałego efektu wzrostu cen i kosztów produkcji. Popyt konsumpcyjny zmalał, udział inwestycji w PKB jest historycznie niski, jednak nie hamuje to popytu na rynku leasingu, który
w I połowie 2023 odnotował niecałe 15 proc. wzrostu, a w naszym przypadku uzyskał jeszcze lepszy wskaźnik gdyż wyniósł 16 proc.
– dodaje.

Inwestycje oraz bariery w rozwoju firm

43 proc. przedsiębiorstw, które wzięły udział w badaniu deklaruje, że chce rozwijać skalę swojej działalności, co jednak stanowi spadek o 13 punktów procentowych w porównaniu do badania w 2019 roku. Najczęściej wskazywanym (80 proc.) obszarem rozwoju jest poszerzenie portfolio o nowe produkty lub usługi. Spada natomiast chęć przedsiębiorców do rozwoju firm poprzez zwiększanie zatrudnienia.nastroje przedsiębiorców pozytywne, gorzej z koniunkturą 2

– Aż o połowę więcej firm niż w 2019 roku chce rozwijać się w oparciu o wprowadzenie nowych produktów i usług. Jednak w rozbiciu na branże pojawiają się zauważalne dysproporcje, co jednoznacznie wskazuje, że firmy wyznaczają priorytety inwestycyjne w zależności  od aktualnej koniunktury danego sektora. Z drugiej strony należy wskazać, że zgodnie z najnowszymi danymi GUS za trzy kwartały br. wskaźnik cen nakładów inwestycyjnych w stosunku do trzech kwartałów 2022 r. wyniósł 104,9
co stanowi wzrost o 4,9 proc.
– podkreśla Mariusz Włodarczyk.

W przypadku branży produkcyjnej ponad połowa badanych firm (54 proc.) deklaruje chęć rozwoju głównie w oparciu o poszerzanie portfolio (74 proc.), rzadziej zaś poprzez zwiększenie mocy produkcyjnych (26 proc.) czy też zwiększenie zatrudnienia lub sieci dystrybucji (15 proc.). Podobnie kształtuje się podejście sektora usługowego. Skłonność inwestycyjną wskazuje co druga badana firma, z czego zdecydowana większość  (89 proc.) chce to osiągnąć poprzez  nowe produkty i usługi, rzadziej zaś chcą stawiać na zwiększenie zatrudnienia (25 proc.) i nowe oddziały (11 proc.). Z kolei tylko 38 proc. firm handlowych i 31 proc. budowalnych w ogóle deklaruje chęć rozwoju prowadzonej działalności.

– Warto podkreślić, że niemal sześć na dziesięć przedsiębiorstw uznało, że ogólna sytuacja rynkowa (58 proc.) oraz wysokie koszty prowadzenia działalności (58 proc.)
to główne przeszkody hamujące ich rozwój. Wpływ trudnej sytuacji na rynku odczuwa
blisko trzykrotnie więcej firm niż w 2021 roku, a wysokie koszty niemal dwukrotnie więcej. Oddziaływanie konkurencji, które w 2021 roku znajdowało się na drugim miejscu, a obecnie jest na trzecim (27 proc.), a jego istotność wzrosła o 5 pp.
w porównaniu do 2021 roku
– wskazuje Mariusz Włodarczyk.

Wskaźnik koniunktury gospodarczej

Z najnowszej edycji badania „Leasing Index” wynika, że aż 70 proc. badanych firm określa ogólną sytuację gospodarczą w Polsce jako (raczej lub zdecydowanie) złą
i jedynie 13 proc. przedsiębiorców uważa, że w 2024 roku koniunktura w Polsce ulegnie poprawie.

– Biorąc pod uwagę ocenę małych firm w zakresie obecnej i przyszłej sytuacji
w gospodarce,
w poszczególnych branżach oraz sytuacji w badanych firmach obliczyliśmy, że uśredniony wskaźnik koniunktury gospodarczej w 2023 roku wynosi 58 proc. – wskazuje Mariusz Włodarczyk.

Jako złą i bardzo złą ocenę bieżącej sytuacji gospodarczej w Polsce wskazuje aż 80 proc. firm budowlanych, 69 proc. handlowych, 67 proc. produkcyjnych oraz 64 proc. usługowych.

Szukając mimo wszystko pozytywów, warto jednak zwrócić uwagę na dane makro jeśli chodzi o spodziewany przez OECD wzrost PKB na poziomie 2,6 proc. w 2024 r. i 2,9 proc. w 2025 r. Najnowsze dane GUS za III kwartał br. mówią, że PKB (wyrównany sezonowo) zwiększył się realnie o 1,5 proc. w porównaniu z poprzednim kwartałem
i był wyższy niż przed rokiem o 0,6 proc. Te wskaźniki wraz ze wzrastającą, po okresie załamania, podażą na środki trwałe przez przedsiębiorców dają mocne podstawy
do utrzymania prognozowanego ponad 10 proc. wzrostu leasingu w roku 2024
– podsumowuje Mariusz Włodarczyk.

Strefa Q&A od Inelo – bądź na bieżąco w branży transportowej

Strefa Q&A od Inelo jest wszechstronnym narzędziem, które zapewnia dostęp do aktualnych informacji, możliwość interakcji z ekspertami oraz szkolenia, co czyni ją niezbędną platformą dla każdego, kto chce być na bieżąco z branżą transportową. Sprawdź, co oferuje i dlaczego warto z niej korzystać.

Strefa Q&A – nowoczesne rozwiązanie od Inelo

Strefa Q&A od Inelo to innowacyjne narzędzie, które rewolucjonizuje sposób, w jaki przedsiębiorcy i specjaliści z branży transportowej mogą pozostać na bieżąco z najnowszymi trendami, regulacjami i praktykami w swoim sektorze. Ta platforma, będąca odpowiedzią na dynamicznie zmieniające się potrzeby rynku, oferuje nie tylko aktualne informacje, ale również interaktywną przestrzeń do zadawania pytań i wymiany doświadczeń.

Baza wiedzy i nie tylko 

Pierwszym kluczowym aspektem Strefy Q&A jest jej baza wiedzy, która jest regularnie aktualizowana o najnowsze informacje dotyczące branży transportowej. Dzięki temu użytkownicy mogą szybko uzyskać dostęp do danych na temat zmian w przepisach, nowych technologii czy strategii zarządzania flotą. Platforma skupia się na dostarczaniu rzetelnych i praktycznych porad, co jest szczególnie ważne w branży, gdzie przepisy często ulegają zmianom, a ich niezrozumienie może prowadzić do poważnych konsekwencji prawnych i finansowych.

Możliwość wymiany doświadczeń

Kolejnym istotnym elementem Strefy Q&A jest możliwość interakcji z ekspertami i innymi użytkownikami. Użytkownicy mogą zadawać pytania, na które odpowiadają doświadczeni specjaliści z różnych dziedzin związanych z transportem. Pozwala to na szybką wymianę wiedzy i doświadczeń, a także na uzyskanie spersonalizowanych odpowiedzi na konkretne, często skomplikowane zagadnienia. Ta funkcjonalność jest szczególnie cenna, gdyż pozwala na dostosowanie informacji do indywidualnych potrzeb i specyfiki działalności każdego przedsiębiorstwa.

Zadaj pytanie ekspertom Inelo

Dodatkowo, Strefa Q&A od Inelo oferuje możliwość zadania pytań ekspertom, którzy na co dzień prowadzą m.in. webinary i szkolenia. To świetny sposób, by pogłębiać wiedzę na wybrane tematy. Pytania mogą dotyczyć zarówno ogólnych kwestii, jak i bardziej szczegółowych. Strefa Q&A to doskonała okazja do pogłębienia wiedzy, a także do zadawania pytań i prowadzenia dyskusji w czasie rzeczywistym.

Efektywne zarządzanie flotą

Dzięki Strefie Q&A przedsiębiorcy i specjaliści mogą nie tylko unikać problemów prawnych i operacyjnych, ale także efektywniej zarządzać swoimi flotami i dostosowywać się do szybko zmieniającego się otoczenia rynkowego. Tu znajdziesz szczegółowe informacje: https://inelo.pl/strefa-qa/. 

Akcje Archicom powracają do indeksów sWIG80 i sWIG80TR

W dniu 15 grudnia br. przeprowadzona została kwartalna korekta portfeli indeksów, o której w swoim komunikacie poinformowała spółka GPW Benchmark. W wyniku korekty, w indeksach sWIG80 i sWIG80TR ponownie znajdą się akcje spółki Archicom. Dołączenie do grona największych spółek giełdowych potwierdza słuszność przyjętej strategii, która zakłada wypracowanie pozycji ogólnopolskiego dewelopera pierwszego wyboru oraz sprzedaż na poziomie 4 tys. mieszkań rocznie.

Dołączenie Archicom do rankingu indeksów sWIG80 i sWIG80TR GPW Benchmark ogłosiła w komunikacie z dnia 30 listopada 2023 r. Po kwartalnej korekcie portfeli indeksów przeprowadzonej po sesji w dniu 15 grudnia br., ogólnopolski deweloper dołączył do grona 140 największych spółek notowanych w ramach trzech głównych indeksów na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych (WIG20, mWIG40, sWIG80).

Warto podkreślić, że akcje Archicom zajęły w indeksach sWIG80 i sWIG80TR od razu wysoką pozycję, plasując się na 23. miejscu. To bezwzględnie potwierdza znaczący wzrost płynności w obrotach spółki na giełdzie. Wysłaliśmy do rynku komunikat o tym, że w przypadku akcji Archicom dopełniony jest warunek stosownego poziomu minimalnej płynności obrotów. Możemy spodziewać się, że w dłuższej perspektywie obecność w indeksach przyniesie spółce wymierne i odczuwalne korzyści. Należą do nich m.in. konsekwencje pełnoprawnego uczestnictwa w rankingu małych i średnich spółek – mówi Agata Skowrońska-Domańska, Wiceprezes Zarządu Archicom S.A.

Konsekwencje dołączenia do rankingu indeksów giełdowych

Akcje spółki wchodzącej do indeksu sWIG80 automatycznie powodują włączenie jej do segmentu tzw. małych i średnich spółek notowanych na GPW. W efekcie awansu do indeksu można spodziewać się m.in. dodatkowego zainteresowania walorami Spółki przez analityków rynkowych, zarówno ze strony funduszy inwestycyjnych, jak i biur maklerskich specjalizujących się w obsłudze inwestorów indywidualnych.

Zakładamy, że popyt na akcje Archicom w przyszłości powinien wzrosnąć. Nie tylko ze względu na sam fakt dołączenia do koszyka akcji spółek indeksowanych, ale także przez istotny wzrost kapitalizacji Archicom S.A. oraz zainteresowanie Spółką wygenerowane przez uczestników rynku kapitałowego. Zarówno tych aktywnych, którzy zarządzają, inwestują lub budują swoje portfele w oparciu o akcje indeksowe z gwarantowaną minimalną płynnością, jak i biernych dążących do odwzorowania swoich portfeli według kryterium składu indeksów, np. ETF. W przypadku GPW pierwszy ETF jest obecny na sWIG80TR – dodaje Agata Skowrońska-Domańska, Wiceprezes Zarządu Archicom S.A.

Geneza giełdowego sukcesu

Powrót akcji Archicom do indeksów sWIG80 i sWIG80TR bezwzględnie stanowi dla nas powód do dumy, zapewnia prestiż i uwiarygadnia w oczach inwestorów, ale przede wszystkim odzwierciedla słuszność wszystkich podejmowanych przez nas kroków. Pracowaliśmy na ten sukces na przestrzeni wielu miesięcy, realizując strategię, która ma doprowadzić nas do pozycji lidera na rynku nieruchomości mieszkaniowych i dewelopera pierwszego wyboru w Polsce. Nadajemy priorytet przemyślanej polityce finansowej, która umożliwia nam poszerzanie banku ziemi będącego fundamentem dla dalszego dynamicznego rozwoju. Dzięki udanym emisjom akcji i obligacji udało nam się m.in. pozyskać atrakcyjne grunty we Wrocławiu i Łodzi. Zapewniamy, że nie zwalniamy tempa, a w najbliższej przyszłości będziemy stopniowo zbliżać się do naszego średniookresowego celu, jakim jest sprzedaż 4 tys. mieszkań w skali roku – podsumowuje Waldemar Olbryk, Prezes Zarządu Archicom S.A.

Indeks sWIG80 jest sporządzany na podstawie obrotów z ostatnich 12 miesięcy oraz wartości akcji pozostających w wolnym obrocie. Oznacza to, że rankingowana spółka zapewnia uczestnikom gwarancję płynności obrotów na poziomie nie niższym niż minimum wymagane do obecności w danym indeksie.

KSeF w branży TSL: martwy twór czy rewolucja?

Po wielu latach przygotowań, Krajowy System eFaktur w końcu stanie się powszechny, a pierwsza grupa firm zostanie zobowiązana do korzystania z KSeF w lipcu 2024 roku. Cyfryzacja faktur ma za zadanie usprawnić przepływ dokumentacji, zmniejszyć koszty ich procesowania i zwiększyć bezpieczeństwo. W branży TSL elektroniczny obieg dokumentów mógłby pomóc w eliminacji jednej z największych bolączek branży, czyli długich terminów płatności.

Krajowy System eFaktur (KseF) to nazwa platformy dla podatników VAT, stworzonej z myślą o wystawianiu faktur strukturyzowanych drogą elektroniczną. Faktura strukturyzowana to dokument cyfrowy w formacie .xls generowany za pośrednictwem rządowej platformy, co odróżnia go od standardowych faktur elektronicznych wysyłanych kontrahentom mailowo w ramach prywatnej korespondencji.

Przedsiębiorcy zyskali możliwość wystawiania faktur strukturyzowanych już w 2022 roku, jednak było to rozwiązanie dobrowolne, towarzyszące standardowym rozliczeniom. 1 lipca 2024 roku korzystanie z platformy KSeF stanie się obowiązkowe dla dużych firm, a 1 stycznia 2025 roku również małe i średnie przedsiębiorstwa będą zobligowane do wystawiania faktur za jej pośrednictwem.

Zyska rząd i przedsiębiorcy

Centralizacja procesu rejestracji faktur, któremu służy platforma KSeF, ma przede wszystkim uszczelnić polski system podatkowy i zmniejszyć tzw. lukę VAT. Korzyści dla państwa są więc oczywiste, ale system to również sporo ułatwień dla jego użytkowników, czyli przedsiębiorców. Wśród nich znajduje się skrócenie podstawowego terminu zwrotu podatku VAT z 60 do 40 dni, przyspieszenie obiegu faktur czy automatyzacja procesów księgowych – mówi Agnieszka Nosal, Marketing&Sales Area Leader w Transcash.eu.

Użytkownicy KSeF nie będą musieli również przesyłać Jednolitego Pliku Kontrolnego, a wystawiane przez nich faktury mają być przechowywane w systemie przez 10 lat, co zdecydowanie ułatwi proces archiwizacji. Korzystanie z KSeF i wdrożenie go w codzienność firmy będzie wymagało zmian technologicznych i szkoleń, ale wszystko wskazuje na to, że przedsiębiorców czeka zmiana w dobrą stronę.

Plaga późnych płatności w branży TSL

Wprowadzenie KSeF to szansa na zwalczenie jednego z największych problemów branży TSL, czyli długich terminów płatności. Ma on związek ze specyfiką sektora, w którym zdecydowana większość zleceń ma charakter międzynarodowy. To oznacza, że dokumenty przewozowe, będące podstawą rozliczenia, również docierają do firmy z opóźnieniem i w praktyce to właśnie termin ich wpływu wyznacza początek odliczania terminu płatności. W związku z tym do pierwotnego terminu płatności zwykle trzeba doliczyć od kilku do nawet kilkunastu dni, a to nie koniec. W niektórych firmach stosuje się sztywne terminy wysyłki przelewów, np. w konkretne dni tygodnia lub miesiąca, co skazuje przewoźnika na jeszcze dłuższe oczekiwanie na płatność.

Jak tłumaczy Agnieszka Nosal, takie praktyki to domena dużych zleceniodawców, którzy wykorzystując swoją dominującą pozycję, są w stanie wymusić na przewoźniku warunki korzystne dla siebie:

Dla przewoźnika przymus czekania na pieniądze ma oczywiste, negatywne konsekwencje, od opóźnień zapłaty własnych zobowiązań po ryzyko powstania długów i problemów, które stwarzają.

Długi czas oczekiwania na płatność to nie jedyny problem związany z papierowymi rozliczeniami. Zlecenia transportowe często zawierają zapisy narzucające termin dostarczenia faktury i innych dokumentów, którego niedotrzymanie powoduje naliczanie kar umownych.

KSeF nie zmieni zwyczajów branży

Obowiązkowa cyfryzacja faktur to szansa na usprawnienie i przyspieszenie obiegu dokumentów – faktura wystawiona w konkretnym dniu automatycznie trafia do odbiorcy, więc data wpływu równa się dacie odliczania terminu płatności. Tyle teorii – w praktyce zastosowanie tej procedury wymaga zgody obu stron. KSeF jest platformą do wystawiania faktur i pozwala na ich odbiór tą samą drogą, pod warunkiem, że płatnik faktury wyrazi na to zgodę. Jeśli tego nie zrobi, fakturę wystawioną za pośrednictwem platformy trzeba mu dostarczyć inaczej, na przykład mailem lub pocztą. Wszyscy płatnicy podatku VAT będą więc zobligowani do wystawiania faktur za pośrednictwem systemu, ale ich odbiór tą samą drogą jest całkowicie dobrowolny. Biorąc pod uwagę, że w branży TSL zdecydowana większość rozliczeń z płatnikami nadal odbywa się na papierze, trudno przypuszczać, że rządowa platforma wymusi zmianę tych zwyczajów.

e-CMR to przełom w cyfryzacji transportu?

O stosunku branży TSL do płatności elektronicznych najlepiej świadczy niewielka popularność elektronicznych listów przewozowych.

Choć z e-CMR można korzystać już od czterech lat, zapisy ustawy o transporcie drogowym i ustawy prawo przewozowe nadal nie regulują jego funkcjonowania w polskim prawie. W teorii przewoźnicy mogą więc stosować elektroniczny list przewozowy, ale w praktyce nadal muszą wozić ze sobą plik papierowych dokumentów – zwraca uwagę ekspertka Transcash.eu.

Problemy z e-CMRem to jednak nie tylko polska specyfika – zgodnie z szacunkami, elektroniczne listy przewozowe stanowią zaledwie 1% wszystkich stosowanych przez przewoźników. Ten stan rzeczy ma jednak ulec zmianie już w sierpniu 2021 roku, gdy w życie wejdzie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2020/1056 z 15 lipca 2020 roku w sprawie elektronicznych informacji dotyczących transportu towarowego (Electronic Freight Transport Information, w skrócie eFTI). Na jego mocy wszystkie organy kontroli działające na terenie UE będą musiały mieć możliwość odbierania elektronicznych informacji dotyczących transportów oraz będą zobowiązane do akceptowania cyfrowych wersji dokumentów przewozowych. Dzięki temu wożenie papierowej dokumentacji nie będzie konieczne, a cały proces obiegu dokumentacji zostanie zcyfryzowany. Korzyści z tego rozwiązania są tożsame z tymi, które powinien przynieść KSeF – oszczędność czasu, redukcja kosztów związanych z przygotowaniem i przechowywaniem papierowych dokumentów, większa kontrola nad ich przepływem, a docelowo również szybsze płatności.

2024 rok będzie więc czasem próby dla branży transportowej, która do tej pory nie była chętna cyfryzacji. Jeśli wdrożenie nowych przepisów realnie wpłynie na usprawnienie płatności w sektorze, czeka nas jedna z największych rewolucji we współczesnej historii branży TSL – mówi Agnieszka Nosal.

Avallon MBO inwestuje w MPPK Group – dostawcę karm dla psów i kotów z segmentu premium

  • Avallon MBO podpisał umowę nabycia w ramach transakcji IBO 100% udziałów w spółce MPPK Group i czeka na zgodę UOKiK. Spółka jest jednym z liderów branży pet food w Polsce, koncentrując się na karmach suchych i mokrych dla psów i kotów z segmentu premium i mid-premium.
  • Spółka z dolnośląskiego Szymanowa rozpoczęła działalność operacyjną w 2013 r., budując szeroką ofertę produktów przeznaczonych dla zwierząt domowych w ramach segmentu karmy bytowej. Najbardziej rozpoznawalne marki spółki to in. Wiejska Zagroda i Pan Mięsko, a ofertę uzupełniają dystrybuowane marki Alpha Spirit i Primal Spirit.
  • Najbliższe plany MPPK Group to wprowadzanie nowych, komplementarnych produktów, pozyskiwanie kolejnych partnerów i wzrost skali biznesu. Jednym z planowanych kierunków rozwoju jest również nabycie udziałów lub połączenie sił z producentem wysokiej jakości karm.

Fundusz private equity Avallon MBO podpisał umowę o nabyciu całościowego pakietu udziałów w spółce MPPK Group. To ósma transakcja w ramach Avallon MBO Fund III. Ta działająca od 2013 r. spółka z siedzibą w Szymanowie na Dolnym Śląsku oferuje zbilansowaną pod względem odżywczym karmę dla zwierząt domowych pod markami Wiejska Zagroda i Pan Mięsko oraz jest wyłącznym dystrybutorem hiszpańskich marek Alpha Spirit i Primal Spirit. Jej produkty są dostępne w ponad 2 tys. punktów sprzedaży w całej Polsce: stacjonarnych sklepach zoologicznych, gabinetach weterynaryjnych, sklepach online oraz u hodowców.

W 2022 r. przychody spółki wyniosły 110 mln zł, notując wzrost rok do roku aż o 49 proc. Zdecydowaną większość sprzedaży MPPK stanowią brandy Wiejska Zagroda i Pan Mięsko. Flagowy produkt spółki sprzedawany pod marką Wiejska Zagroda to karma premium powstała z połączenia wysokiej jakości suszonego i świeżego mięsa, bez zbóż, soi, sztucznych konserwantów i wypełniaczy. Poszerzając portfolio produktów, spółka zamierza wzmocnić segment produktów dedykowanych dla kotów, wprowadzić do sprzedaży saszetki, a także przekąski i psie smaczki. Dostępne w ofercie od 2021 r. produkty pod marką Pan Mięsko – to karma segmentu mid-premium z wysokiej jakości suszonego mięsa, łącząca przystępną cenę z dobrą jakością.

Cieszymy się, że udało nam się wraz z zespołem przeprowadzić zakup spółki w segmencie pet food, któremu się przyglądaliśmy. Wypełniliśmy tym samym stawiane przed nami zadanie, jakim było wejście w trzy nowe obszary rynkowe: branżę IT (Globema rok 2022), nowoczesną żywność (Hortimex rok 2022) i w segment jakościowej żywności dla zwierząt – tłumaczy Izabela Ciąćka, menedżer inwestycyjny w Avallon MBO, odpowiedzialna za wykreowanie i przeprowadzenie transakcji. – Dostrzegamy ogromny potencjał dla tego typu produktów. Psy i koty domowe są w coraz większym stopniu traktowane przez nas jak członkowie rodziny, a to ma znaczenie przy podejmowaniu decyzji o jakości kupowanej karmy. Konsumenci są coraz lepiej wyedukowani i świadomi wpływu żywienia na zdrowie i kondycję swoich pupili, więc coraz częściej poszukują karm bez zboża oraz mających dodatkowe korzyści zdrowotne, a także produktów wykorzystujących wysokiej jakości składniki. Polska ma szóstą co do wielkości populację psów w Europie. Nasz rynek jest wciąż jednak stosunkowo młody, a popularność gotowej karmy dla zwierząt domowych nadal jest znacznie mniejsza niż w Europie Zachodniej. Tylko 35 proc. psów w Polsce otrzymuje gotową karmę, podczas gdy w Belgii czy Niemczech odsetek ten szacowany jest na znacznie wyższym poziomie. Potencjał do wzrostu jest bardzo duży, a sprzedaż psiej karmy na naszym krajowym rynku sukcesywnie wzrasta – dodaje.

Wielkość światowego rynku karmy dla zwierząt domowych przekroczyła w 2021 r. 113 mld dolarów. Oczekuje się, że do 2027 r. nastąpi wzrost o 5,1 proc. (CAGR). Sprzedaż detaliczna karmy dla psów osiągnęła w 2023 roku 3,1 mld zł i ma rosnąć przy obecnej wartości CAGR na poziomie 7 proc., do prognozowanej wartości 4,4 mld zł. Portfolio marek oferowanych przez MPPK Group ma szacunkowy udział w rynku w Polsce na poziomie ok. 4 proc. 29,2% 32,0%

Po zakupie MPPK Group w portfelach funduszu Avallon znajduje się jeszcze 10 innych spółek: Wosana i Hortimex – z branży spożywczej, platforma zakupowa Marketplanet, firma marketingowa EDC Expert, Clovin – przedsiębiorstwo zajmujące się produkcją środków czystości, Globema dostawca oprogramowania geoprzestrzennego i usług IT, producent domów mobilnych Letniskowo, Norlys – producent wysokiej jakości opraw zewnętrznych, sprzętu oświetleniowego, TES – producent maszyn i komponentów elektrycznych oraz spółka SAT – właściciel sieci sklepów segmentu sport & fashion S’portofino.

Księgowość w JDG z biurem rachunkowym – czy warto?

Decyzja o prowadzeniu księgowości w ramach jednoosobowej działalności gospodarczej (JDG) może determinować efektywność i sukces biznesowy na wielu płaszczyznach. Każdy przedsiębiorca szybko odkrywa, że poświęcanie czasu na rozliczenia finansowe i podatkowe to codzienność, która może znacząco obciążać jego zasoby i uwagę. W tym kontekście współpraca z biurem rachunkowym jawi się jako rozwiązanie mogące przywrócić równowagę między prowadzeniem działalności a obowiązkami księgowymi. Przeanalizujmy, dlaczego warto rozważyć taką opcję.

Dlaczego współpraca z biurem rachunkowym to dobra decyzja dla JDG?

Współpraca z biurem rachunkowym przynosi przedsiębiorcom wiele korzyści. Przede wszystkim, profesjonalna obsługa księgowa zapewnia pewność, że wszystkie zobowiązania podatkowe są spełniane terminowo i zgodnie z obowiązującymi przepisami. To nie tylko kwestia zgodności z prawem, lecz również unikanie potencjalnych kar i nieprzyjemności związanych z urzędami skarbowymi.

Po drugie, biuro rachunkowe stanowi wsparcie merytoryczne w doborze najkorzystniejszych form opodatkowania oraz optymalizacji kosztów. Eksperci doradzają w zakresie możliwych ulg, dotacji oraz sposobów rozliczania, które mogą przynieść realne oszczędności dla JDG.

Po trzecie, biura rachunkowe często oferują dodatkowe usługi, takie jak przygotowywanie analiz finansowych czy planów budżetowych, które są cennym źródłem informacji dla strategicznego planowania rozwoju firmy. Przedsiębiorca otrzymując profesjonalne raporty, może lepiej zrozumieć finansowe aspekty swojej działalności i szybciej reagować na ewentualne problemy.

Oszczędność czasu i spokój umysłu – korzyści z zewnętrznej księgowości dla jednoosobowych działalności

Delegowanie obowiązków związanych z księgowością do zewnętrznych podmiotów znacząco wpływa na efektywność czasową przedsiębiorcy. Zamiast godzinami zmagania się z fakturami, rozliczeniami VAT czy składkami ZUS, można ten czas przeznaczyć na rozwijanie kluczowych obszarów biznesu, co z kolei przekłada się na jego szybszy rozwój i możliwość osiągania wyższych dochodów.

Dodatkowo, wybór doświadczonego partnera w obszarze księgowości niesie za sobą spokój umysłu. Przedsiębiorca, mając pewność, że wszystkie aspekty finansowe jego działalności są w rękach profesjonalistów, może lepiej skupić się na swoich kompetencjach i kierowaniu firmą.

Biuro rachunkowe Precyzja – Twój klucz do efektywnej księgowości w JDG

Biuro rachunkowe Precyzja to sprawdzony partner dla wszystkich przedsiębiorców w obszarze JDG, który oferuje kompleksowe usługi księgowe, umożliwiające skupienie się na rozwoju firmy. Firma ta wyróżnia się nie tylko bogatym doświadczeniem, ale także indywidualnym podejściem do każdego klienta.

Biuro Precyzja oferuje nie tylko prowadzenie podstawowej dokumentacji księgowej, ale również doradztwo podatkowe, przygotowywanie deklaracji podatkowych, a także pomoc w sprawach związanych z ZUS i innymi instytucjami. Dzięki temu klienci mogą mieć pewność, że ich sprawy finansowe są w pełni uregulowane i zgodne z obowiązującymi przepisami.

Podjęcie współpracy z Biurem rachunkowym Precyzja to krok w kierunku profesjonalnej i efektywnej księgowości, co ma istotne znaczenie dla każdego przedsiębiorcy pragnącego skoncentrować się na rozwoju własnego biznesu, przy jednoczesnym zachowaniu pełnej kontroli nad finansami swojej firmy. Czy warto? Odpowiedź wydaje się być oczywista dla tych, którzy cenią swój czas, spokój umysłu i sukces w biznesie.

APRS SA. pozyskał nowych inwestorów i robi kolejny krok w stronę NewConnect

Spółka APRS oferująca innowacyjne rozwiązania dotyczące ochrony wód powierzchniowych oraz mikrokapsułkowania zakończyła emisję akcji serii C. W ramach subskrypcji prywatnej inwestorzy objęli wszystkie oferowane akcje spółki na łączną kwotę 1 mln zł, która zostanie przeznaczona na rozwój działalności produkcyjnej firmy oraz dalsze prace R&D. APRS w drugiej połowie 2024 r. planuje zadebiutować na rynku NewConnect.

– Emisja akcji zwykłych na okaziciela serii C APRS S.A. została zamknięta. Wszystkie oferowane akcje zostały objęte i opłacone. Świadczy to o dużym zaufaniu ze strony inwestorów, ale również atrakcyjności naszych rozwiązań. Grono akcjonariuszy istotnie się rozszerzyło o inwestorów z dużym doświadczeniem na rynku kapitałowym, co dodatkowo buduje wiarygodność prowadzonego przeze mnie projektu. Spółka pozyskała potrzebną jej kwotę i dzięki niej zrealizuje krótkoterminowe cele. Tym bardziej podtrzymujemy plan debiutu na rynku NewConnect w 2024 roku, na który patrzymy obecnie z jeszcze większym optymizmem. – informuje Grzegorz Brenk, Prezes Zarządu APRS SA.

APRS SA. w ub. r. wypracowała 2 mln zł przychodów ze sprzedaży. W tym roku przychody Spółki przekroczą 7,8 mln zł, a prognozowany zysk netto ponad 3 mln zł.

APRS SA prowadzi swoją działalność w kilku obszarach, w których wypracowała oraz pozyskała innowacyjne technologie i patenty. Pierwszym z nich jest świadczenie usług z zakresu rekultywacji wód, w ramach których spółka oferuje innowacyjne technologie, które umożliwiają skuteczną rekultywację i zabezpieczenie wód m.in. w obszarach rolniczych narażonych na zanieczyszczenia azotanami i fosforanami, czyli biogenami. Kolejnym obszarem działalności jest rozwijanie systemu mikrokapsułkowania na skalę przemysłową. To rozwiązanie dedykowane jest różnym branżom, ze szczególnym uwzględnieniem sektorów kosmetycznego, spożywczego oraz weterynaryjnego. Ponadto, APRS SA świadczy usługi badawcze (R&D) w zakresie formulacji dotyczących mikrokapsułkowania oraz mikrobiologii.

Firma APRS w 2018 r. zakończyła budowę Centrum Badawczo-Rozwojowego w Nielbarku, które składa się z 740 m kw. doskonale wyposażonej przestrzeni laboratoryjno-produkcyjnej. Spółka intensywnie rozwija swoje innowacyjne technologie. Dotyczy to przede wszystkim zastosowania mikrokapsułkowania w nowych branżach m.in. rolnictwie. Kolejnym celem jest optymalizacja produktów BioKer i hydrożelowych biokompozytów. Te prace Spółka skalkulowała ogółem na ponad 3,5 mln zł, ale tylko cześć tych prac zrealizowana zostanie w 2024 roku, a pozostała w roku 2025. Spółka szacuje, że przychody z nowych produktów B+R będą przynajmniej na poziomie 25-30% wszystkich przychodów osiągniętych w 2025 r.

Rosną zaległości producentów słodyczy

Czekoladowe mikołaje, kruche ciasteczka, czy aromatyczne pralinki. Słodycze to obowiązkowy element świąt. Kiedyś większość przygotowywano w domach, dzisiaj wybieramy raczej gotowe produkty i to nie tylko od święta. Nic więc dziwnego, że liczba firm, które zajmują się w Polsce produkcją ciastek i czekolady wciąż rośnie, rosną też jednak ich przeterminowane zobowiązania. Piekarnie i cukiernie, producenci wyrobów czekoladowych i ciastek mają dziś łącznie ponad 275 mln zł zaległości wobec firm i banków. To blisko 12 mln zł więcej niż przed ubiegłorocznymi świętami i prawie dwa razy tyle niż przed pandemią, wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK.

Wartość polskiego rynku słodyczy w okresie lipiec 2022 – czerwiec 2023 osiągnęła 10,3 mld zł, jest to wzrost wartościowo o 17,3 proc. rdr. Od kilku lat utrzymujemy też wysoką pozycję (4. w 2022 r.) jeśli chodzi o eksport wyrobów czekoladowych. Podział rynku w ubiegłym roku jasno wskazywał natomiast, że Polacy najchętniej sięgają po ciastka (40,5 proc.) i lody (29,5 proc). Czekolada stanowi 5,2 proc. rodzimego rynku słodyczy, a jej spożycie stale rośnie. Obecnie zjadamy jej średnio 5,8 kg rocznie, ale już w 2028 roku ma to być 6,2 kg. Jak wynika z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor, te dobre, wydawałoby się dane nie przeszkadzają jednak rosnąć finansowym zaległościom firm z branż ciastkarskiej i czekoladowej.

Branża słodyczy stale rośnie, tak jak jej zaległości

Największa suma zaległości przypada na piekarnie i cukiernie, bo też tych firm w porównaniu z liczbą producentów czekolady czy ciastek jest najwięcej. W marcu 2020 roku, czyli przed pandemią koronawirusa, gdy gospodarka miała się nieźle, 1014 aktywnych, zawieszonych i zamkniętych piekarni i cukierni miało zgłoszone w Rejestrze Długów BIG InfoMonitor nieopłacone w terminie zobowiązania, opiewające na ponad 111 mln zł. Problemy z rozliczeniami miało 6,4 proc. firm. Od tego czasu spadł wprawdzie odsetek (5,3 proc.) i liczba (939) niesolidnych podmiotów z tego segmentu, ale ich przeterminowane zadłużenie wobec dostawców i banków wzrosło o ponad 100 proc. do 232 mln zł. Szczególnie zabójczy okazał się gwałtowny wzrost cen energii w 2022 r., który część biznesów doprowadził nawet do bankructwa. Wydaje się, że najtrudniejsze chwile już minęły, bo w ciągu ostatnich 12 miesięcy przybyło 7,1 mln zł, czyli ponad 3 proc. zaległości, podczas gdy w całej gospodarce było to ok. 8 proc.

Niestety o tym, że sytuacja zmienia się na lepsze nie można powiedzieć w przypadku firm produkujących kakao, czekoladę i wyroby cukiernicze. Mimo, że Polska należy do liderów branży czekoladowej, z ponad 7 proc. udziałem w światowym rynku i stałym wzrostem sprzedaży. Tylko w minionym roku zaległości tych producentów zanotowały dwucyfrową dynamikę wzrostu. Po tym jak doszło 4,4 mln zł mają 38,4 mln zł długów. Od początku pandemii zwiększyły się one o niemal 60 proc. (13,7 mln zł). Liczba niesolidnych podmiotów to 76, czyli 7,2 proc. aktywnych, zawieszonych i zamkniętych firm branży.

– Biorąc pod uwagę zmiany wartości opóźnionych faktur i rat kredytów na przestrzeni ostatnich lat, w najlepszej sytuacji przed nadchodzącymi świętami są przedsiębiorstwa produkujące długoterminowe wyroby ciastkarskie. Ich nieopłacone zobowiązania wiosną 2020 r. wynosiły 6,2 mln zł, a w rejestrze widniało 41 firm, teraz jest to niecałe 5 mln zł i 27 firm – mówi dr hab. Waldemar Rogowski, Główny Analityk BIG InfoMonitor.

Przyczyn rosnącego zadłużenia producentów słodyczy można by dopatrywać się w zmianie nawyków żywieniowych konsumentów i spadku sprzedaży. 91 proc. Polaków informuje bowiem, że z powodu rosnących cen oszczędza na żywności. Produkty, z których rezygnują rodacy lub których ilość ograniczają, aby zaoszczędzić to przede wszystkim alkohol (52 proc.), gotowe dania ze sklepu (47 proc.) oraz właśnie słodycze (43 proc.). Deklaracje te nie znajdują jednak odzwierciedlenia w danych na temat sprzedaży. Słodycze i przekąski nadal pozostają największym segmentem rynku spożywczego w Polsce, z udziałem na poziomie 18 proc. i jak szacują eksperci, w najbliższej przyszłości się to nie zmieni.

Zapytani przez BIG InfoMonitor mali i średni przedsiębiorcy, za trudną sytuację swoich firm winią przede wszystkim inflację, a co za tym idzie duży wzrost kosztów prowadzenia działalności gospodarczej, w tym energii i paliwa (30 proc.), ale też podatków (10 proc.) czy zatrudnienia pracowników (13 proc.). – Istotnym problemem, okazują się być niesolidni kontrahenci (28 proc.), którzy opóźniają opłacanie swoich zobowiązań lub wcale ich nie rozliczają, przez co zaburzają płynność finansową swoich partnerów – zwraca uwagę dr hab. Waldemar Rogowski. Nie bez znaczenia jest też ogromny wzrost cen głównych składników słodyczy. Cena cukru wzrosła o 100 proc. rdr., mleka o 80 proc., a kakao jest najdroższe od blisko pół wieku i kosztuje 75 proc. więcej niż w ubiegłym roku.

Zdaniem ekspertów producenci słodyczy mogą mimo wszystko spać spokojnie, bo rynek nadal będzie rósł. Problemy odbiją się jednak na cenach widocznych na sklepowych półkach. Można się zatem spodziewać, że w najbliższym czasie opakowania słodyczy będą zatem droższe lub… mniejsze, albo jedno i drugie.

Badanie „Wydatki na żywność i marnowanie żywności”, Quality Watch dla BIG InfoMonitor

Skaner sektora MŚP. Badanie omnibusowe, ilościowe CATI wśród mikro, małych i średnich firm, 4Q2023. Instytut Keralla Research na zamówienie BIG InfoMonitor październik 2023 r.

Branża dóbr luksusowych: wzrost o 23 proc. w 2022, ale spowolnienie w 2023 r.

Przychody ze sprzedaży 100 największych firm z sektora dóbr luksusowych wyniosły w minionym roku obrotowym (zakończonym 31 grudnia 2022 r.) 347 mld dolarów, czyli o 23 proc. więcej niż rok wcześniej. Liderem pozostaje francuski koncern LVMH. Choć 2023 rok przyniósł branży więcej wyzwań natury makroekonomicznej, perspektywy są nadal dobre i w nadchodzących latach należy spodziewać się kontynuacji wzrostów. Jak wynika z raportu Global Powers of Luxury Goods 2023. Game changing steps in luxury, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte, sektor dóbr luksusowych w krótkim czasie stał się jednym z innowatorów eksperymentujących z nowoczesnymi technologiami.

Przychody ze sprzedaży 100 największych firm z sektora dóbr luksusowych wyniosły w minionym roku obrotowym 347 mld dolarów. To aż o 23 proc. więcej niż rok wcześniej. Złożona marża zysku netto za 2022 rok wyniosła natomiast 13,4 proc. rok do roku. – W 2022 roku odnotowano najlepszy rezultat w historii zestawienia. Łączne wyniki 100 najlepszych spółek w poprzednim roku finansowym odzwierciedlają ożywienie, które nastąpiło po pandemii Covid-19. Otwarcie sklepów stacjonarnych i ożywienie w turystyce wpłynęły znacząco na odrodzenie się popytu konsumenckiego w tym segmencie. Z kolei w 2023 roku na branżę dóbr luksusowych wpłynęła niepewna sytuacja ekonomiczna oraz geopolityczna, która przyczyniła się m. in. do spowolnienia na kluczowych dla sektora rynkach amerykańskim i chińskim – mówi Bartosz Bobczyński, partner, lider Consumer Industry w Polsce i CE, Deloitte.

Historycznie segment dóbr luksusowych wykazuje się znaczną odpornością na zawirowania ekonomiczne, niemniej ostatnie miesiące okazały się pod wieloma względami wyjątkowe trudne. W Stanach Zjednoczonych mówi się o zjawisku „richcession”, czyli spowolnieniu gospodarczym, które dotyka przede wszystkim najbogatszych konsumentów, czyli klientów kupujących produkty luksusowe. Prognozy ekspertów Deloitte wskazują jednak, że spowolnienie nie zniweluje pozytywnych tendencji roku poprzedniego, a sektor dóbr luksusowych czeka stabilny wzrost.

Dziewięćdziesiąt jeden firm ze 100 ujętych w zestawieniu odnotowało wzrost sprzedaży w 2022 roku, w porównaniu do siedemdziesięciu czterech rok wcześniej i jedynie dwudziestu trzech w 2020 roku. Dwucyfrowym wzrostem sprzedaży może się pochwalić aż 77 firm. Marże zysku netto również wzrosły. Dziewięć na dziesięć podmiotów z analizowanej setki było rentownych, w porównaniu z 80 proc. w poprzednim raporcie i z 60 proc. dwa lata temu. Średnia wartość przychodów przypadająca na spółkę wynosiła 3,5 mld dolarów. Aby znaleźć się w zestawieniu, należało osiągnąć minimum przychodów w wysokości 284 mln dolarów.

Niezagrożona pozycja lidera

Pierwsze miejsce ponownie zajął koncern LVMH, w którego portfolio znajdują się marki takie jak Louis Vuitton, Fendi, Givenchy czy Christian Dior. Udział francuskiego potentata w sprzedaży wygenerowanej przez TOP 10 firm wynosi prawie 31 proc. Na drugim miejscu pojawiła się kolejna francuska spółka – Kering SA, właściciel marek Gucci czy Yves Saint Laurent. Na najniższym stopniu podium znalazł się szwajcarski koncern Compagnie Financière Richemont SA (m.in. Cartier, Montblanc), który po kilku latach zmienił na tej pozycji Estee Lauder. Producenci z TOP 10 wygenerowali w sumie aż 56 proc. sprzedaży całej setki.

Pierwsza dziesiątka firm zwiększyła swoją sprzedaż o 22,8 proc. Podmioty z tej grupy przyczyniły się do ponad 63 proc. wzrostu sprzedaży firm z pierwszej setki, a ich udział w łącznym zysku netto wynosi niemal 76,4 proc., co pokazuje siłę największych graczy w tej branży. Po roku przerwy do TOP 10 wrócił PVH Corp., właściciel tak popularnych marek jak Tommy Hilfiger oraz Calvin Klein. Poza pierwszą dziesiątkę wypadł za to China National Gold Group Gold Jewellery – mówi Bartosz Bobczyński.

Wstępne dane sugerują, że w 2023 roku część firm i marek luksusowych odnotowało pewne spadki. Tak jest w przypadku spółki Kering SA, której marki Gucci i Bottega Veneta odczuły wpływ sytuacji ekonomicznej. Na tle sektora są jednak firmy, które mimo wyzwań radzą sobie dobrze – sprzedaż marki Hermès utrzymuje się na wysokim poziomie.

Najwięcej spółek w ogólnym zestawieniu to firmy produkujące ubrania i buty (37 proc.), które wyprzedzają producentów biżuterii i zegarków (33 proc.). Z kolei, jeżeli chodzi o największy udział w sprzedaży, to liderem są firmy produkujące różnorodny asortyment dóbr luksusowych (38,4 proc.).

Podczas gdy Włochy mogą pochwalić się największą liczbą producentów dóbr luksusowych (łącznie 23 firmy), to siedem francuskich spółek notowanych w rankingu wygenerowało ponad jedną trzecią całkowitej sprzedaży osiągniętej przez pierwszą setkę w 2022 roku.

Luksus w sztucznej inteligencji

Marki luksusowe tradycyjnie reprezentują szczyt rzemiosła i ekskluzywności. Jednak w ostatnich latach branża ta przoduje również we wdrażaniu technologii i cyfryzacji. W orbicie zainteresowania firm z tego sektora znajduje się szczególnie sztuczna inteligencja. Marki luksusowe wykorzystują ją do zapewniania spersonalizowanych rekomendacji produktów, porad dotyczących stylizacji oraz obsługi klienta w czasie rzeczywistym za pośrednictwem chatbotów i wirtualnych asystentów zakupowych. Ta transformacja technologiczna ma na celu stworzenie bardziej wyjątkowych i przyjemnych doświadczeń zakupowych.

Ze sztuczną inteligencją eksperymentuje wiele koncernów z tego segmentu, w tym m.in. LVMH czy Richemont, które w oparciu o chmurę rozwijają rozwiązania w zakresie AI. Z kolei jeden z pionierów wykorzystywania technologii w segmencie dóbr luksusowych – firma Burberry, za pomocą sztucznej inteligencji rozpoznaje podrobione produkty.

W stronę gospodarki o obiegu zamkniętym

Branża luksusowa zmierza w stronę modelu gospodarki o obiegu zamkniętym, trendu wspieranego przez technologię, w tym sztuczną inteligencję. – Firmy z sektora dóbr luksusowych już niebawem zaczną wdrażać cyfrowe paszporty produktów i cyfrowe identyfikatory, które pozwalają na dokumentowanie zrównoważonego rozwoju i obiegu zamkniętego produktu w całym cyklu jego życia. Korzyści z tych inicjatyw są szerokie, obejmują m.in. wzrost zaufania konsumentów, zwiększenie sentymentu wobec marki, zmniejszenie ryzyka greenwashingu czy liczby towarów w obrocie oraz poszukiwanie potencjalnych nowych modeli biznesowych – mówi dr Marta Karwacka, starsza menedżerka, Sustainability Consulting, Deloitte.

Firmy modowe są również zmuszone do zmiany swojego podejścia ze względu na rosnące regulacje prawne. Unia Europejska już wdrożyła kluczowe dyrektywy (CSRD) i regulacje, a także wciąż pracuje nad nowym zestawem przepisów, których celem jest wzięcie odpowiedzialności przez firmy m.in. z sektora mody za wpływ, jaki wywierają na środowisko i społeczeństwo w całym łańcuchu wartości. Strategia na rzecz tekstyliów zrównoważonych i o obiegu zamkniętym ma wpłynąć na rozwiązywanie problemu nadprodukcji, słabej jakości ubrań oraz odpowiedzialne pozyskiwanie i konsumpcję materiałów. Nowe regulacje mają na celu zachęcanie firm do przyjmowania praktyk związanych z obiegiem zamkniętym w całej Unii Europejskiej.

Pełny raport do pobrania znajduje się tutaj.

O raporcie

Raport przedstawia stu największych na świecie producentów dóbr luksusowych, w oparciu o skonsolidowaną wielkość sprzedaży za rok obrotowy 2022 (definiowany jako każdy rok obrotowy obejmujący okres 12 miesięcy od 1 stycznia do 31 grudnia 2022) i ogólnie dostępne dane, oraz zawiera ocenę wyników w podziale na poszczególne regiony geograficzne i sektory produktów. Raport omawia również kluczowe trendy kształtujące rynek dóbr luksusowych.

Aktywa funduszy obligacji korporacyjnych przekroczyły w listopadzie 10 mld zł

Fundusze obligacji korporacyjnych zarobiły w listopadzie średnio 1,36 proc., a tym samym ich średnia stopa zwrotu za ostatnie 12 miesięcy to 10,93 proc.  Stopy zwrotu wspierają wpłaty netto ze strony inwestorów,  a kombinacja tych czynników sprawia, że aktywa funduszy obligacji korporacyjnych przekroczyły w listopadzie 10 mld zł.

Inwestorzy do tej kategorii funduszy wpłacili w listopadzie 322 mln zł netto. Tym samym był to szósty miesiąc z rzędu z dodatnimi napływami, a od czerwca inwestorzy wpłacili do nich 1,67 mld zł netto. Warto też zaznaczyć, że 322 mln zł napływów z listopada to trzeci najlepszy wynik w tym roku, po rekordowych 411 mln z września i 341 mln z sierpnia.Fundusze obligacji korporacyjnych stopa zwrotu

Pieniądze inwestorów płyną do funduszy obligacji korporacyjnych szerokim strumieniem, a to w połączeniu ze średnią stopą zwrotu za ostatnie 12 miesięcy w wysokości 10,93 proc. przekłada się na wzrost aktywów tej grupy funduszy do 10,248 mld zł. Tylko od początku roku aktywa te wzrosły o około 2 mld zł. Warto wspomnieć, że jeszcze w kwietniu balansowały na granicy 7,5 mld zł. Przy czym obie z tych wartości mają bardzo daleką drogę do rekordowych poziomów ponad 18 mld zł w roku 2018, czy ponad 15 mld zł jeszcze w roku 2021.Fundusze obligacji korporacyjnych bilans

Listopad pod kątem napływów do funduszy ogólnie był najlepszym miesiącem w tym roku. Dodatkowo aktywa wszystkich funduszy inwestycyjnych wzrosły o prawie 7 mld zł i w konsekwencji osiągnęły najwyższy poziom w historii w wysokości 314,99 mld zł.

Dobra passa obligacji korporacyjnych trwa. Objawia się to nie tylko wynikami i aktywami funduszy, ale także wieloma emisjami skierowanymi zarówno do inwestorów indywidualnych, jak i instytucjonalnych. Rynek emisji publicznych tylko w drugim, niezakończonym jeszcze półroczu przekroczył 1 mld zł popytu zgłoszonego przez inwestorów.

Atrakcyjne stopy zwrotu wspierane wysokimi stopami procentowymi (większość obligacji opartych o WIBOR), brak materializacji ryzyka kredytowego, spadająca atrakcyjność lokat i depozytów, zmienność na giełdach – to tylko niektóre z czynników, które kierują uwagę inwestorów w kierunku obligacji korporacyjnych.

A przypominam, że do rekordowych ponad 18 mld zł aktywów tej grupy funduszy wciąż jeszcze bardzo daleka droga.

Autor: Szymon Gil, Makler Papierów Wartościowych, Certified International Investment Analyst (CIIA). Michael / Ström Dom Maklerski.

EUR/USD z szansą na wyjście powyżej 1,10

Nie ulega wątpliwości, że sytuacja związana z inflacją w USA oraz Europie znacząco się poprawiła. Dlatego też prawdopodobnie Fed jak i EBC obniżą swoje stopy procentowe wcześniej niż wskazywały na to wcześniejsze prognozy. Cięcia nie będą jednak tak szybkie i nie będzie ich aż tyle ile w tym momencie zakłada rynek. Tu oczekiwania na obniżki moim zdaniem są wciąż przesadzone i w pewnym momencie będą musiały zostać skorygowane.
Ten tydzień przyniósł dużą zmienność na rynku. Tak z reguły jest, kiedy główne banki centralne decydują o kształcie polityki monetarnej. Tym razem rynek oczekiwał pewnego rodzaju przełomu i można powiedzieć, że go otrzymał. O ile EBC przyjął podobnie restrykcyjną postawę jak miesiąc wcześniej, o tyle w przypadku Fed-u możemy mówić o zwrocie w polityce monetarnej, mimo, że parametry jej nie uległy żadnej zmianie.

W okresie poprzedzającym środowe posiedzenie FOMC zastanawiano się, czy rynki nie posunęły się za daleko ze swoimi oczekiwaniami i czy w związku z tym amerykański bank centralny będzie działał przeciwko nim w swojej komunikacji. Prezes Fed Powell zaskoczył inwestorów, dając w pewnym stopniu błogosławieństwo tym spekulacjom. Wyraził zadowolenie ze spadku inflacji, który był znacznie szybszy niż pierwotnie oczekiwano. Powell oczywiście uznał za przedwczesne całkowite wykluczenie kolejnych podwyżek stóp procentowych. Stało się jednak jasne, że on – i inni członkowie Fed – nie uważają ich już za bardzo prawdopodobne. Wydaje się, że cele dotyczące inflacji i pełnego zatrudnienia są teraz na równi. Wcześniej priorytetem była walka z „drożyzną”.

Obecnie uwaga koncentruje się na pytaniu, jak długo Fed utrzyma swoje kluczowe stopy procentowe na najwyższym poziomie. Od lipca docelowy zakres dla funduszy federalnych wynosi 5,25 – 5,5 proc. Miękkie lądowanie, na które liczy Fed i które uważa za prawdopodobne na podstawie swoich zaktualizowanych prognoz, byłoby ułatwione, gdyby kluczowe stopy procentowe wkrótce spadły. Fed zakłada obecnie trzy obniżki w 2024 r. (wcześniej projekcje sugerowały tylko dwie), a zmiana w komunikacji skłania przypuszczać, że nastąpią one nieco wcześniej.

Z kolei przed czwartkowym posiedzeniem EBC rynki finansowe już niemal w pełni wyceniły pierwszą obniżkę stóp procentowych o 25 punktów bazowych w marcu 2024 roku. Oczekiwano również redukcji kosztu pieniądza w łącznej wysokości 150 pb. do końca przyszłego roku. Lagarde jednak w skuteczny sposób wyszła naprzeciw tym spekulacjom, mówiąc wprost, że o obniżkach w ogóle nie było rozmowy w Radzie Prezesów. Szybkie cięcia zostały zanegowane, pomimo, że prognozy inflacyjne EBC na kolejne lata są bardziej korzystne. Ekonomiści z banku oczekują, że w 2024 roku będzie ona wynosić średnio poniżej 3 proc. Z oświadczenie usunięto nawet stwierdzenie, że inflacja pozostanie „zbyt wysoka przez zbyt długi czas” i zastąpiono to przekazem brzmiącym: „oczekuje się, że inflacja będzie stopniowo maleć w ciągu przyszłego roku, zanim zbliży się do celu EBC wynoszącego 2 proc. w 2025 roku”. Tu z pewnością dużą rolę odegrały najnowsze odczyty za listopad, a pozytywny wpływ na nie miały niższe ceny usług. Oczywiście istnieją czynniki ryzyka, które mogą podbić dynamikę wzrostu cen. Mowa tu oczywiście o wciąż rosnących wynagrodzeniach, które zwiększą koszty przedsiębiorstw i spowodują, że zostaną one w dużym stopniu przerzucone na konsumentów.

Kurs EUR/USD ponownie znalazł się przy 1,10. W dwa dni dwutygodniowe spadki zostały odrobione. Na ten moment polityki monetarne w USA i strefie euro zaczęły ponownie wskazywać pewnego rodzaju dywergencję. Nie jest ona jakoś szczególnie wielka bowiem obydwie instytucje w dającej się przewidzieć przyszłości prawdopodobnie rozpoczną luzowanie monetarne. Teraz jednak widać, że to podejście Fed jest bardziej gołębie od tego, które prezentuje Lagarde i jej współpracownicy Na tej podstawie można zakładać, że wyjście głównej pary walutowej powyżej 1,10 jest jedynie kwestią czasu.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Zaległości alimentacyjne w Polsce rosną w zastraszającym tempie

Zaległości alimentacyjne biją kolejne rekordy. Według danych zgromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor kwota nieuregulowanych świadczeń zbliżyła się na koniec listopada do 15 mld zł. Grono niepłacących rodziców przez rok powiększyło się o 10 tys. osób do niemal 290 tys. Brak alimentów to fragment smutnej rzeczywistości. Niestety niesolidni rodzice nie sprawdzają się również pod innymi względami. Tylko nieliczni w zamian za niepłacone alimenty (10 proc.), proponują opiekę. Podobnie niewielu jest też gotowych dać dziecku prezent na Gwiazdkę.

Okazji do obdarowywania swoich dzieci prezentami jest w ciągu roku wiele, ale dłużnicy alimentacyjni korzystają z nich rzadko, bo nie są szczególnie skłonni do kontaktu ze swoim potomstwem. Zainteresowanie dziećmi przejawia jedynie co dziesiąty rodzic, który notorycznie unika płacenia alimentów. Tylu m.in. deklaruje zaangażowanie w opiekę, w zamian za nieuregulowane alimenty, ale od zapowiedzi do czynów przechodzi jeszcze mniej – wynika z badania zrealizowanego w social mediach przez BIG InfoMonitor we współpracy ze Stowarzyszeniem Dla Naszych Dzieci. O prezentach dla dzieci, dłużnicy alimentacyjni przypominają sobie głównie w Święta Bożego Narodzenia, na Dzień Dziecka i w urodziny. Ostatecznie na zakup prezentu zdobywa się niewielu (ok. 7 proc.) co oznacza, że w najlepszym przypadku jedynie co 10. dziecko dostanie coś na Gwiazdkę od rodzica, który nie partycypuje w kosztach jego wychowania. To zdecydowanie za mało, aby niealimentowane dzieci poczuły prawdziwą magię świąt. Biorąc pod uwagę szacunki, że bez finansowej pomocy jednego z rodziców wychowywane jest w Polsce ok. 1 mln dzieci, ok. 900 tys. z nich nie zobaczy pod choinką podarku od ojca lub matki, którego zabraknie też przy wigilijnym stole.

Prawie 52 tys. zł winien jest jeden rodzic

Z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor wynika, że na koniec listopada br. alimentów nie płaciło prawie 289 tys. zobowiązanych do tego osób, z czego 96 proc. stanowią ojcowie. W rok przybyło 9 957 nowych dłużników. A kwota alimentacyjnych zaległości po wzroście o 1,6 mld zł zbliżyła się do 15 mld zł i pobiła nowy rekord. Średnio na dłużnika alimentacyjnego przypada obecnie 51 845 zł – o 3 779 zł więcej niż przed rokiem. Na zmianę wpłynął m.in. fakt, że informacje o zaległościach dłużników alimentacyjnych nie są już usuwane z Biur Informacji Gospodarczej po 6 latach od ich powstania, lecz dopiero po spłacie długu wobec Skarbu Państwa.

– Niestety dane naszego rejestru to tylko część smutnej rzeczywistości, bo do BIG trafiają głównie osoby, zgłaszane przez gminy za to, że w wypłacie świadczenia na dziecko wyręczył je Fundusz Alimentacyjny. Ale nie każdy rodzic dziecka, pozbawionego alimentów od ojca czy matki, może z tego Funduszu skorzystać, bo dostęp do pomocy państwa ogranicza próg dochodowy. Gdyby nie to, w rejestrach BIG byłoby widać pełną skalę zjawiska, no i mniej dzieci, żyłoby w trudnych warunkach materialnych – mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Wśród uczestników badania Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i Stowarzyszenia Dla Naszych Dzieci, jest dwa razy więcej osób (36 proc.), które ze względu na dochody nie otrzymują z FA alimentów na dzieci, niż tych którzy z pomocy państwa korzystają (17 proc.). Obowiązujący od października br. próg dochody na osobę w gospodarstwie domowym wynosi 1209 zł, a przy jego przekroczeniu do pewnego momentu obowiązuje przelicznik złotówka za złotówkę. Maksymalne alimenty z FA na jedno dziecko to nie więcej niż 500 zł. W opinii 4 na 5 uczestników badania nie powinno być żadnych ograniczeń w dostępie do wsparcia państwa.

Rozkład zaległości alimentacyjnych w województwach – na Mazowszu prawie 2 mld zł, najwięcej dłużników wśród mieszkańców woj. warmińsko-mazurskiego

Najwięcej długów alimentacyjnych jest na Mazowszu, gdzie zaległości wynoszą już prawie 2 mld zł. Tutaj jest też najwyższa średnia nieopłaconych świadczeń na osobę – prawie 59 tys. zł. 1,6 mld zł przekroczyły długi alimentacyjne na Śląsku. Po ponad 1,2 mld zł jest na Pomorzu i Dolnym Śląsku, a powyżej 1,1 mld zł mają Wielkopolska i woj. kujawsko-pomorskie. Największą liczbą dłużników wyróżnia się Śląsk, który ma ich niemal 36 tys.długi alimentacyjneŹródło: Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor

Statystycznie na 100 pełnoletnich mieszkańców województwa, najwięcej dłużników alimentacyjnych przypada w woj. warmińsko-mazurskim, lubuskim oraz na Pomorzu i w regionie kujawsko-pomorskim. Stosunkowo najlepiej wygląda sytuacja pod tym względem na Podkarpaciu i w Małopolsce.

Badanie zrealizowane we współpracy ze Stowarzyszeniem Dla Naszych Dzieci na profilach FB na próbie 338 osób wychowujących samodzielnie dziecko lub dzieci, na które zasądzone zostały alimenty, sierpień 2023 r.

Gospodarcze powiązanie obiektów nie może decydować o opodatkowaniu ich jako całości

Jeśli poszczególne obiekty, z których każdy posiada cechy pozwalające uznać go za odrębny przedmiot opodatkowania, są wykorzystywane do osiągnięcia konkretnego celu gospodarczego i z tego powodu zostały funkcjonalnie połączone, to nie można z nich tworzyć jednego przedmiotu opodatkowania podatkiem od nieruchomości. Tak orzekł sąd w Gdańsku uchylając interpretację indywidualną organu podatkowego, który chciał opodatkować podatkiem od nieruchomości całość instalacji wykorzystywanej przez firmę w swojej działalności.

Działania skarbówki sprzeczne z Konstytucją RP

Przedsiębiorcy na co dzień muszą walczyć z praktyką organów podatkowych, które zawyżają stawki opodatkowania posiadanych przez nich nieruchomości tylko dlatego, że należą właśnie do nich, czyli do podmiotów prowadzących działalność gospodarczą. Działania fiskusa są tak powszechne, że wypowiedział się w ich sprawie sam Trybunał Konstytucyjny. W wyroku z 24 lutego 2021 r. potępił takie działania orzekając, że interpretowanie przepisów ustawy o podatkach i opłatach lokalnych w ten sposób, że o związaniu gruntu, budynku lub budowli z prowadzeniem działalności gospodarczej decyduje wyłącznie posiadanie tych nieruchomości przez przedsiębiorcę lub inny podmiot prowadzący działalność gospodarczą, jest sprzeczne z Konstytucją RP (sygn. akt SK 39/19).

Organy chcąc respektować wyrok Trybunału, ale jednocześnie nie rezygnować z poboru wyższych wpływów z opodatkowania, innymi ścieżkami starają się zawyżać stawki danin obciążających należące do przedsiębiorców nieruchomości.

Zespół niezależnych elementów tworzących całość

Spółka akcyjna zobowiązała się do wykonania konstrukcji węzła betoniarskiego. Węzeł składa się z wielu niezależnych od siebie elementów – urządzenia głównego i szeregu instalacji uzupełniających. Ten zespół urządzeń stanowi użytkową całość, powiązaną funkcjonalnie do celów produkcji betonu. Jednak poszczególne jego elementy mogą stanowić samodzielne konstrukcje, spełniające odrębne funkcje, mogą być demontowane bez istotnej zmiany dla całości węzła i utraty jego funkcji.

Spółka stała na stanowisku, że obiekt ten należy kwalifikować jako zespół pojedynczych, niezależnych od siebie elementów, stąd i każdy z nich powinien być odrębnie oceniany z punktu widzenia podatkowego. Zdaniem przedsiębiorcy, tylko fundamenty pod maszyny i urządzenia, jako odrębne pod względem technicznym części przedmiotów składających się na całość użytkową, które zostały wprost wskazane w art. 3 pkt 3 ustawy Prawo budowlane, spełniając definicję budowli, podlegają opodatkowaniu podatkiem od nieruchomości. Pozostałe elementy nie są bowiem trwale związane z gruntem, mogą być dowolnie i bez żadnego uszczerbku demontowane i przenoszone w inne miejsce i w dalszym ciągu będą spełniać swoje funkcje.

W opinii organu to jedna, podlegająca opodatkowaniu budowla

W opinii organu podatkowego, wykazanie związku techniczno-użytkowego danej konstrukcji pozwala na objęcie jej podatkiem od nieruchomości jako budowli, o której mowa w art. 2 ust. 1 pkt 3 w zw. z art. 1a ust. 1 pkt 2 ustawy o podatkach i opłatach lokalnych, jako dotyczące prowadzenia działalności gospodarczej urządzenie budowlane związane z obiektem budowlanym, które zapewniają możliwość użytkowania obiektu zgodnie z jego przeznaczeniem. Ponieważ wskazany przez spółkę węzeł betoniarski stanowi zespół urządzeń powiązanych funkcjonalnie do celów produkcji betonu, to spełnia on definicję budowli w rozumieniu ww. przepisu. Powinien więc w całości być kwalifikowany jako podlegająca podatkowi od nieruchomości budowla związana z prowadzeniem działalności gospodarczej.

Kolejny precyzyjny wyrok TK na korzyść przedsiębiorców, o którym zapominają organy

Spółka zaskarżyła tę interpretację organu. Powołała się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 13 grudnia 2017 r., w którym TK stwierdził, że na potrzeby opodatkowania podatkiem od nieruchomości przesądzającym nie może być związek funkcjonalny połączonych w obiekt elementów. Również w wyroku z 26 stycznia 2022 r., sygn. akt III FSK 2135/21, Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, że niedopuszczalne jest wyodrębnianie przedmiotu opodatkowania, nie ze względu na jego fizyczne właściwości, a z uwagi na połączenie techniczno-użytkowe. Jednym przedmiotem opodatkowania może być wyłącznie to, co wchodzi w jego skład i nie może być od niego odłączone bez uszkodzenia lub istotnej zmiany, któregoś z rozłączonych przedmiotów.

Związek gospodarczy nie może mieć znaczenia dla istnienia obowiązku podatkowego

WSA w Gdańsku stanął po stronie spółki. Przywołując wyroki NSA z 5 maja 2022 r., sygn. akt III FSK 2141/21 oraz III FSK 4165/21 i z 7 kwietnia 2022 r., sygn. akt III FSK 419/21, wskazał, że z punktu widzenia obowiązku podatkowego znaczenie ma nie tyle fakt gospodarczego powiązania zespołu obiektów, ile to, czy poszczególne elementy stanowią jeden przedmiot materialny, samoistny pod względem technicznym. W przedmiotowej sprawie, spółka wskazała na odrębność poszczególnych elementów węzła, natomiast organ podatkowy potraktował je jako tworzące węzeł całość.

Sąd zgodził się z przedsiębiorcą, że w swoim wyroku z 2017 r. TK wyraźnie stwierdził, iż związek funkcjonalny nie może mieć znaczenia dla istnienia obowiązku podatkowego. A argumentacja organu na takim właśnie związku została oparta. Organ powiązania techniczno-użytkowe obiektu wziął za decydujące dla uznania go za jeden obiekt budowlany, podlegający opodatkowaniu podatkiem od nieruchomości jako budowla. Uchylając zaskarżoną interpretację organu podatkowego gdański sąd podkreślił, że w przypadku złożonych konstrukcji gospodarczych o kwalifikacji do opodatkowania jako jeden obiekt budowlany powinno decydować to, czy wszystkie jej elementy składają się na jeden wyodrębniony fizycznie przedmiot materialny. Jeśli tak będzie, wówczas jeden element wyodrębniony spośród reszty będzie mógł zostać potraktowany jako przedmiot opodatkowania – jako budynek lub jako budowla.

„Nawet, jeżeli poszczególne pod względem fizycznym obiekty, z których każdy spełnia cechy pozwalające uznać go za odrębny przedmiot opodatkowania, są wykorzystywane do osiągnięcia konkretnego celu gospodarczego i z tego powodu zostały funkcjonalnie połączone (np. za pomocą rur, kabli, szyn, taśmociągów), nie można tworzyć z ich sumy jednego przedmiotu opodatkowania, w rozumieniu art. 2 ust 1 u.p.o.l.” (wyrok WSA w Gdańsku z 17 stycznia 2023 r., sygn. akt I SA/Gd 975/22).

Podsumowanie

W omawianej sprawie sąd słusznie przyjął interpretację korzystną dla przedsiębiorcy. Linia orzecznicza jest ugruntowana i wyraźnie uznaje za niedopuszczalne wyodrębnianie przedmiotu opodatkowania z uwagi na jego połączenie funkcjonalne, zamiast adekwatnie do jego fizycznych właściwości. Sprawa potwierdza tylko, że organy często wybierają pro fiskalną wykładnię prawa podatkowego, stojąc na straży interesu Skarbu Państwa. Zwłaszcza gdy po drugiej stronie barykady stoi przedsiębiorca. Jak widać, podatnicy mogą się jednak skutecznie bronić, chroniąc interes swój i swojej firmy.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Kontynuacja słabości dolara

Po wielu dniach konsekwentnego umacniania się względem euro dolar przyjął dwa silne ciosy. Jeden z FED w środę i wczoraj z EBC. Szwajcarzy nie zaskoczyli rynków, za to Norwedzy niespodziewanie podnieśli stopy procentowe.

EBC zaskoczył

Europejski Bank Centralny dołączył do grona banków, w których decyzje są mniej znaczące niż konferencje prasowe. Co w sumie jest dość zdrowe z perspektywy przewidywalności rynków. Problem w tym, że zdaniem wielu komentatorów EBC, delikatnie mówiąc, mija się z oczekiwaniami. Brak zmian stóp procentowych, utrzymanych na poziomie 4,5%, nikogo nie zaskoczył. Zaskakująca była natomiast twarda deklaracja utrzymywania przez „odpowiednio długi czas” stóp procentowych na obecnym poziomie. Celem oczywiście jest 2% inflacja w średnim okresie. Dlaczego jest to takim zaskoczeniem? Wielu analityków wskazuje, że sytuacja gospodarcza w strefie euro wymusi obniżki stóp procentowych znacznie szybciej. Spowalniająca gospodarka potrzebuje bowiem dodatkowego tlenu, tym tlenem jest tańszy pieniądz. W rezultacie euro znów odbiło w górę. Powodem był fakt, że inwestorzy spodziewali się podobnego komunikatu jak w USA i zapowiedzi obniżek. Skoro otrzymali perspektywę dłuższego utrzymywania się obecnych poziomów, to rynki kupują euro.

Pozostałe banki centralne

Szwajcaria również nie zmieniła stóp procentowych. Główna stopa pozostała na poziomie 1,75%. Biorąc pod uwagę, że od czerwca inflacja znajduje się poniżej 2%, można oczekiwać, że mimo tego, że na tle innych państw jest to bardzo tani pieniądz, jest on na wystarczająco wysokim poziomie. Znacznie ciekawiej jest jednak w Norwegii. We wrześniu inflacja spadła w ujęciu rocznym do 3,3% i wydawało się, że idziemy w dobrą stronę. Obecnie po październikowym i listopadowym odbiciu ceny rosną już o 4,8%. W rezultacie by ratować sytuację, podniesiono wczoraj główną stopę procentową z 4,25% na 4,5%. Po tej decyzji byliśmy świadkami gwałtownego umocnienia korony norweskiej względem kursu euro.

Dane z USA

Wczorajsze lepsze dane ze Stanów Zjednoczonych utonęły w tle konferencji EBC. Sprzedaż detaliczna rosła w ujęciu miesięcznym o 0,3%, wobec oczekiwanego symbolicznego spadku. Z kolei liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych spadła do 202 tysięcy. Są to obiektywnie dobre poziomy, aczkolwiek część analityków wskazuje na pewne cuda statystyczne na rynku pracy. Spadek bezrobocia jest bowiem większy niż wzrost liczby nowych miejsc pracy, co może sugerować, że pewna grupa osób niemogących znaleźć pracy w ogóle zniknęła z rynku a tym samym ze statystyk. Nie zmienia to faktu, że takie odczyty w standardowych warunkach powinny przekładać się na umocnienie euro.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na publikację indeksów PMI dla przemysłu.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Ranking Rzetelności Konsumentów: Małopolska najrzetelniejszym regionem w Polsce. Dolny Śląsk na dnie

W województwach małopolskim, podkarpackim i świętokrzyskim niezmiennie znajdziemy najsumienniej płacących rachunki konsumentów. W aktualnym Rankingu Rzetelności Konsumentów Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA i Rzetelnej Firmy widać również tych, którzy nie mogą przypisać sobie tej cechy. Zaliczają się do nich mieszkańcy Pomorza, Warmii i Mazur oraz Dolnego Śląska.

Rzetelna Firma oraz Krajowy Rejestr Długów ponownie oceniły rzetelność polskich konsumentów, analizując nie tylko łączne kwoty zadłużenia w poszczególnych regionach, lecz także uwzględniając ich wielkość i zaludnienie. Eksperci porównali łączny dług w każdym województwie, ale w przeliczeniu na tysiąc mieszkańców, średnią wartość zaległości statystycznego dłużnika w każdym z nich oraz wielkość odsetka osób zadłużonych wśród wszystkich mieszkańców.

– Stworzyliśmy obiektywny wskaźnik, który pozwala na uzyskanie kompleksowego obrazu rzetelności konsumentów w poszczególnych obszarach kraju. To pozwala na identyfikację regionów charakteryzujących się lepszą lub gorszą dyscypliną finansową. Wysokie miejsce w rankingu wskazuje, że konsumenci danego obszaru są bardziej rzetelni w regulowaniu swoich zobowiązań finansowych – wyjaśnia Katarzyna Starostka, ekspertka Rzetelnej Firmy.

Geografia rzetelności – od Małopolski po Podlasie

Skład najbardziej rzetelnej piątki województw w rankingu od marcowej edycji się nie zmienił, jednak doszło do wymiany miejsc między liderami. Województwo podkarpackie oddało I miejsce małopolskiemu, świętokrzyskie utrzymało swoją pozycje na 3 miejscu. Podlasie spadło o jedno miejsce, a awans na 4 miejsce zaliczyła Wielkopolska. Porównując obecne zestawienie do poprzedniego, największą różnicę widać w średnim zadłużeniu statystycznego dłużnika wpisanego do KRD – w podlaskim wzrosło o 1909 zł, w podkarpackim o 1747 zł, w świętokrzyskim o 1447 zł, w Małopolsce o 1163 zł i Wielkopolsce zaledwie o 565 zł.

Na pozycję lidera konsumenckiej rzetelności wysunęli się mieszkańcy województwa małopolskiego – jako jedyni w rankingu przekroczyli próg 40 punktów. Wśród Małopolan znajdziemy 4,36 proc. dłużników, zadłużenie na tysiąc mieszkańców wynosi 864 tys. zł, a na jednego dłużnika przypada średnio niecałe 20 tys. zł. Na drugim miejscu z 39 punktami znalazło się Podkarpacie, gdzie odnotowano najniższy odsetek zadłużonych wśród mieszkańców, zaledwie 3,45 proc. Na tysiąc mieszkańców przypada tu 697 tys. zł zadłużenia, a statystyczny dłużnik ma do spłaty średnio 20 tys. zł. Podium zamyka województwo świętokrzyskie, w którym żyje 5 proc. nierzetelnych konsumentów spośród wszystkich zamieszkujących ten region. Dług na tysiąc mieszkańców wynosi milion złotych, a na jedną osobę przypada średnio 20 tys. zł, czyli tyle samo co w pozostałych najbardziej rzetelnych województwach. Ten wynik przyniósł mu 37 punktów w Rankingu Rzetelności Konsumentów.

Dolny Śląsk niezmiennie na dnie

Niechlubna piątka również nie zmieniła swojego składu, różnicę widać jedynie w miejscu 4 i 5 od końca. Dolny Śląsk zajmuje niezmiennie ostatnie miejsce, Warmia i Mazury pozostały na przedostatniej pozycji, Pomorze utrzymało trzecie miejsce od końca. Jedynie konsumenci z województwa zachodniopomorskiego pogorszyli swoją sytuację i w aktualnym rankingu znaleźli się na czwartym miejscu od końca, a na ich marcowe piąte miejsce awansowali mieszkańcy kujawsko-pomorskiego.

Mieszkańcy Dolnego Śląska zdobyli zaledwie 8 punktów, na tysiąc mieszkańców przypada tutaj 1,8 mln zł nieopłaconych rachunków. Dłużnicy stanowią aż 9 proc. spośród wszystkich tu zamieszkałych.

Długi a demografia

– Bardzo często w takich rankingach ostatnie miejsca zajmują te najbardziej ludne. W tak dużych skupiskach ludności łączne zadłużenie dłużników jest zawsze największe, zatem od lat jako najmniej rzetelni byli wymieniani mieszkańcy województw śląskiego i mazowieckiego. A zaraz za nimi wielkopolskiego, małopolskiego i dolnośląskiego. Tymczasem, jeśli zrelatywizować te wskaźniki, okazuje się że sytuacja w nich nie jest w cale zła. Oczywiście poza Dolnym Śląskiem. Ale Małopolanie z drugiej strony są wzorem płatniczej rzetelności – komentuje Katarzyna Starostka.

Z kolei Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej, zwraca uwagę na inny ciekawy wniosek wynikający z analizy rankingu.

– Pięć najbardziej rzetelnych województw leży na terenach dawnej Rzeczpospolitej, na których ludność jest osiadła od stuleci. Piątka najbardziej nierzetelnych zlokalizowana jest na ziemiach przejętych po II wojnie światowej i zamieszkałych przez ludność napływową. To pokazuje, jak duży wpływ na nasze zachowania mają więzi lokalne. Tam, gdzie ludzie się znają od pokoleń, znacznie większą uwagę przykłada się do opinii sąsiadów i nie robi rzeczy, które nie są społecznie akceptowane. Np. nie robi się długów. A z drugiej strony to pokazuje też, jak długo te więzi muszą się budować. Wszak od zakończenia wojny minęło prawie 80 lat i na świat przyszło już kilka urodzonych na tych terenach pokoleń – dodaje Adam Łącki.

EBC tłumi oczekiwania na obniżki stóp. Kurs euro umacnia się

Lagarde podczas wczorajszej konferencji prasowej starała się stłumić oczekiwania rynkowe na obniżkę stóp procentowych co w pewnym stopniu jej się udało. Było to odzwierciedlone w umacniającym się kursie euro. Jednocześnie prezeska EBC wyraziła optymizm co do perspektyw inflacji. Stopy procentowe w strefie euro nie uległy zmianie po raz kolejny. BoE brzmiał jastrzębio i umocnił GBP. Z kolei frank szwajcarski stracił a mocno zyskała korona norweska, co było pokłosiem restrykcyjnego nastawienia Norges Banku.

Przed wczorajszym posiedzeniem rynki finansowe w pełni wyceniły pierwszą obniżkę stóp proc. o 25 punktów bazowych w marcu 2024 roku. Łącznie oczekiwano cięć o 150 pb do końca przyszłego roku. Taka interpretacja nie podobała się przedstawicielom europejskiego banku. Stłumienie tych spekulacji okazało się skuteczne a w efekcie kurs EUR/USD urósł prawie do poziomu 1,10 i wyrównał szczyt wyznaczony pod koniec listopada.

Lagarde nie mówiła już, że inflacja pozostanie „zbyt wysoka przez zbyt długi czas”. Wyjaśniła również, że w przeciwieństwie do Rezerwy Federalnej, Rada Prezesów EBC nie dyskutowała wczoraj o obniżkach stóp procentowych. Podkreśliła również silny wzrost płac, który napędza krajową inflację, oraz że EBC nie obniży swojej czujności.

Podczas konferencji podkreślono jednocześnie, że bazowa miara inflacji była ostatnio niższa od prognoz. Podczas odpowiedzi na pytania prezeska EBC nie powtórzyła stwierdzenia, że stopy pozostaną na obecnym poziomie przez kilka kwartałów. Bank prognozuje, że inflacja oraz wskaźnik „core” spadnie w horyzoncie prognozy do celu na poziomie 2 proc. Ostatnie niższe odczyty CPI ze strefy euro (2,4 proc. r/r) to efekt m.in. niższych cen usług.

Mimo wszystko spadki inflacji będą ograniczane przez wciąż silny wzrost płac, co dostrzega EBC, zatem stopy proc. pozostaną prawdopodobnie na podwyższonym poziomie dłużej a pierwsza obniżka raczej będzie mieć miejsce później niż start cyklu luzowania, który planuje Rezerwa Federalna.

Dobrą sesję ma za sobą również funt szterling. Zgodnie z oczekiwaniami Bank Anglii pozostawił wczoraj stopy procentowe na niezmienionym poziomie (5,25 proc.) Co ważniejsze, w przeciwieństwie do Fed, w dalszym ciągu podkreślał ryzyko inflacji. Para GBP/USD urosła do najwyższego poziomu od sierpnia br. i ustanowiła lokalny szczyt w okolicach 1,2790. BoE nie pokusił się o wykorzystanie znacznego spadku inflacji jako okazji do odejścia od ostrożnego nastawienia. Gubernator Andrew Baily przyznał, że nie można jeszcze z całkowitą pewnością stwierdzić, że stopy procentowe osiągnęły szczyt. Jednocześnie otwarcie przyznał, że w BoE nie odbyła się żadna dyskusja na temat obniżek, ponieważ jest jeszcze za wcześnie na taki ruch łagodzący warunki monetarne. Rynek odebrał decyzję oraz słowa prezesa banku jako zdecydowanie „jastrzębie” co wzmocniło wycenę funta.

Frank szwajcarski stracił (głównie do euro) po decyzji SnB o utrzymaniu poziomu kosztu pieniądza na tym samym poziomie 1,75 proc. Prezes SNB Thomas Jordan zwrócił wczoraj uwagę, że bank centralny „nie skupia się już na sprzedaży walut obcych”. W II kwartale instytucja w celu sztucznego wsparcia CHF sprzedała rezerwy walutowe o wartości ponad 40 mld CHF. Projekcje banku dotyczące inflacji zostały obniżone i zbliżają się do docelowego przedziału SnB 0-2 proc. Wczoraj kurs EUR/CHF urósł w momencie decyzji a wzrosty przyspieszyły popołudniu, kiedy do głosu doszedł EBC.

Z kolei wciąż mocno restrykcyjne nastawienie wykazuje Norges Bank. Stopy procentowe w Norwegii zostały podniesione o 25 punktów bazowych do 4,5 proc. Co więcej, według przedstawicieli instytucji prawdopodobnie pozostaną one na tym poziomie przez jakiś czas – do jesieni 2024 r. Dalsze podwyżki nie zostały w pełni wykluczone. Jednocześnie nie skreślono też scenariusza wcześniejszych obniżek, gdyby norweska gospodarka wyraźnie spowolniła lub inflacja spadła mocniej niż wskazują na to projekcje. Spadek kursu EUR/NOK do 11,50 był zdecydowany i dynamiczny. Konferencja prasowa EBC nie zdołała trwale podbić kursu i aktualnie notowania znajdują się w obrębie wczorajszych minimów.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Murapol debiutuje na GPW. Spółka wyceniona na 1,35 mld zł

Debiut MURAPOL na GPWAkcje Murapol S.A., jednego z największych i najbardziej doświadczonych deweloperów mieszkaniowych w Polsce, od dzisiaj notowane są na rynku podstawowym Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Debiut na warszawskim parkiecie jest zwieńczeniem oferty publicznej akcji, której wartość sięgnęła około 404 mln zł. Kapitalizacja Spółki, wynikająca z ostatecznej ceny akcji sprzedawanych w ofercie, wynosi około 1,35 mld zł.

Zarząd MURAPOL - debiut na GPWKomentując dzisiejsze wydarzenie, Nikodem Iskra, prezes Grupy Murapol, powiedział:

„Od ponad 22 lat Grupa Murapol z sukcesem współtworzy polski rynek mieszkaniowy, a dzisiaj dołącza do grona spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. To dla nas szczególny dzień – rozpoczynamy nowy etap w rozwoju naszej firmy, z nowymi akcjonariuszami na pokładzie. Są wśród nich zarówno inwestorzy zagraniczni, jak i krajowe fundusze oraz spore grono inwestorów indywidualnych. Giełda to krok niewątpliwie otwierający nowe możliwości rozwoju, zwłaszcza w relacjach z rynkami finansowymi i akcjonariuszami spółki. Rozmowy w trakcie oferty, konfrontacja naszej wizji rozwoju, tego co Murapol wyróżnia, z rynkowymi oczekiwaniami, utwierdziły nas w przekonaniu, że zmierzamy we właściwym kierunku. Uważamy, że przychylność rynku i zainteresowanie naszym biznesem przyniosły sukces oferty. Posiadamy liczne przewagi konkurencyjne, w tym ugruntowaną pozycję rynkową, ofertę produktową skierowaną do szerokiego grona klientów oraz sprawdzony model biznesowy, który okazał się skuteczny także w okresie zmiennej koniunktury. Mamy także jasną strategię dalszego rozwoju Grupy Murapol, która wierzymy, że umożliwi nam budowanie wartości dla wszystkich akcjonariuszy.”

Podsumowanie oferty publicznej akcji Murapol S.A. („Oferta”):

  • Ostateczna liczba akcji oferowanych w Ofercie wyniosła 12.240.000 (w tym 1.224.000 akcji stabilizujących), co stanowi 30% kapitału zakładowego Murapol S.A. („Spółka”). Oferta obejmowała wyłącznie istniejące akcje, sprzedawane przez większościowego akcjonariusza Spółki, tj. AEREF V PL Investment S.à r.l. („Akcjonariusz Sprzedający”), podmiot należący do funduszy Real Estate zarządzanych przez Ares Management („Ares”), wiodącego globalnego menadżera zarządzającego inwestycjami alternatywnymi.
  • Ostateczna cena akcji oferowanych dla inwestorów indywidualnych oraz ostateczna cena akcji oferowanych dla inwestorów instytucjonalnych została ustalona na poziomie 33 zł za jedną akcję. Łączna wartość Oferty wyniosła tym samym około 404 mln zł, a wynikająca z ustalonej ceny akcji kapitalizacja Spółki wynosi około 1,35 mld zł.
  • Inwestorom indywidualnym przydzielono 855.000 akcji (tj. około 7% ostatecznej liczby akcji oferowanych), a do inwestorów instytucjonalnych trafiło łącznie 11.385.000 akcji. Średnia stopa redukcji zapisów złożonych przez inwestorów indywidualnych wyniosła 84,63%.
  • Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, w Ofercie uczestniczyli również członkowie Zarządu oraz niektórzy członkowie Rady Nadzorczej, którzy nabyli akcje Spółki.
  • W związku z Ofertą Akcjonariusz Sprzedający powołał Biuro Maklerskie Pekao do pełnienia roli menadżera stabilizującego w celu umożliwienia dokonywania działań stabilizujących cenę rynkową akcji Spółki poprzez nabywanie akcji Spółki na GPW. Działania stabilizacyjne będą mogły objąć nie więcej niż 10% ostatecznej liczby akcji oferowanych (tj. nie więcej niż 1.224.000 akcji) i będą mogły być dokonywane jedynie w okresie 30 dni kalendarzowych od dnia pierwszego notowania akcji Spółki (włącznie).
  • Spółka, Akcjonariusz Sprzedający, jak również członkowie Zarządu oraz określeni członkowie Rady Nadzorczej w odniesieniu do akcji Spółki, które będą posiadać po przeprowadzeniu Oferty, zobowiązali się, że nie będą oferować ani sprzedawać akcji Spółki od daty zobowiązania do upływu okresu 360 dni (a w przypadku Hampont 540 dni) od dnia pierwszego notowania akcji Spółki, z pewnymi zwyczajowymi wyłączeniami (umowy lock-up).
  • Erste Group Bank AG, Erste Securities Polska S.A., Pekao Investment Banking S.A., Santander Bank Polska S.A. – Santander Biuro Maklerskie oraz Banco Santander S.A. pełnili rolę Globalnych Współkoordynatorów i Współprowadzących Księgę Popytu. Biuro Maklerskie Pekao pełniło rolę Firmy Inwestycyjnej pośredniczącej w ofercie publicznej akcji oferowanych oraz Współprowadzącego Księgę Popytu i Menadżera Stabilizującego. Erste Securities Polska S.A. i Santander Bank Polska S.A. – Santander Biuro Maklerskie pełnili również rolę firm inwestycyjnych współpośredniczących w ofercie publicznej.
  • Niezależnym doradcą finansowym Spółki w związku z Ofertą był Rothschild & Co.

Black Pearls VC sprzedaje Telemedi austriackiemu Mavie

Jako fundusz venture capital zaangażowany we wspieraniu rozwoju spółek technologicznych, z radością ogłaszamy kolejne udane wyjście z jednej z naszych​ spółek portfelowych, którą jest Telemedi. Mavie, austriacki dostawca usług medycznych, nabył większościowy pakiet udziałów w spółce, co zaowocowało pełnym wyjściem z inwestycji dla naszego funduszu. W ramach długoterminowego partnerstwa Mavie zapewni wsparcie na poziomie strategicznym dla Telemedi, które nadal będzie rozwijane przez założyciela Pawła Sieczkiewicza.

Telemedi jest dostawcą usług telemedycznych i jedną z największych tego typu platform w Europie Środkowo-Wschodniej. Nasza współpraca z firmą rozpoczęła się, 4 lata temu gdy poprowadziliśmy rundę pre-seed, stając się pierwszym inwestorem VC, który dołączył do spółki. Od tego czasu mieliśmy zaszczyt wspierać Pawła Sieczkiewicza i zespół na kolejnych etapach rozwoju biznesu: od pre-seedu, poprzez serię A o wartości 5,5 mln euro, w której aktywnie uczestniczyliśmy, aż do osiągnięcia efektywności kapitałowej i naszego wyjścia z inwestycji. Przez cały ten czas pozostawaliśmy jednym z największych udziałowców spółki. Dzięki naszemu wsparciu pomagaliśmy zespołowi Telemedi w podejmowaniu kluczowych decyzji strategicznych, a także w codziennych wyzwaniach, koncentrując się na dostarczaniu wartości wszystkim akcjonariuszom i klientom. Ponadto wspieraliśmy zespół w rozwoju organizacyjnym i pozyskiwaniu funduszy, pomagając Telemedi zabezpieczyć kapitał potrzebny do skalowania działalności.

Telemedycyna jest ważnym filarem opieki zdrowotnej w Polsce. Korzysta z niej 80% Polaków. Działamy w tym obszarze od 2014 roku i w ostatnich latach bardzo się on rozwinął. Mamy duże doświadczenie w tym, co jest potrzebne i akceptowane przez pacjentów. Z naszych usług korzysta ponad 300 000 osób, a rocznie obsługujemy około pół miliona zapytań medycznych. Jesteśmy zaufanym partnerem dla wszystkich największych polskich firm ubezpieczeniowych, pomagając im w obsłudze ich produktów ubezpieczeń zdrowotnych, a także dla sektora publicznego. Cieszę się, że dzięki Mavie mamy partnera, który wzmocni naszą bazę, zaoferuje nowe usługi i wprowadzi nasze know-how na inne rynki. Chciałbym także podziękować moim inwestorom i partnerom, którzy pomagali w budowaniu biznesu. Aleksander i zespół Black Pearls VC byli zawsze dostępni, gdy potrzebowałem wsparcia w tym żeby spojrzeć na coś z innej perspektywy lub zakwestionować jakiś pomysł. Jednocześnie zawsze czułem, że ufają moim decyzjom, co jest bardzo ważne dla założyciela”. – Paweł Sieczkiewicz, Prezes Zarządu Telemedi

W Mavie postawiliśmy sobie za cel wspieranie ludzi w poprawianiu i utrzymywaniu ich zdrowia w dobrej kondycji przez całe życie. Chcemy wspierać różne grupy wiekowe naszych klientów, oferując usługi profilaktyczne i rehabilitacyjne. Dlatego analizujemy luki i obszary problemowe w obecnej opiece zdrowotnej i koncentrujemy się na innowacyjnych usługach, które uwzględniają potrzeby zdrowotne ludzi. Telemedycyna zyskała na znaczeniu w ostatnich latach. Telemedi jest jednym z największych lokalnych dostawców cyfrowych rozwiązań w zakresie opieki zdrowotnej, posiadającym rozległą wiedzę na temat tego, które rozwiązania telemedyczne są istotne i w jaki sposób mogą najlepiej dotrzeć do pacjentów. Firma wykazała znaczny wzrost w ostatnich latach. Widzimy duży wspólny potencjał we wzmacnianiu portfolio Telemedi o nowe dodatkowe usługi, ale także w ekspansji na inne rynki poza Polską.”

Erich Kruschitz i Lukas Mayrl, dyrektorzy zarządzający Mavie.

Mavie i Telemedi planują współpracować w celu osiągnięcia efektywnego wzrostu, zapewniając dostęp do opieki zdrowotnej swoim klientom w Europie Środkowo-Wschodniej. Spółki skoncentrują się na rozszerzeniu portfolio produktowego i eksploracji nowych rynków dla oferowanych rozwiązań.

Z dumą informujemy, że dzięki naszemu frameworkowi tworzenia wartości i naszej strategii inwestycyjnej, osiągnęliśmy 15,2-krotny zwrot Cash on Cash z naszej początkowej inwestycji w Telemedi. Ogólny zwrot na inwestycji uwzględniając nasze transkacje follow-on wyniósł 3,5x. Oznacza to, że po raz trzeci w tym roku zwracamy kapitał naszym Limited Partnerom, co stawia nas w czołówce funduszy VC, którzy zapewnianie inwestorom płynność niezbędną w obecnej sytuacji rynkowej.

Partnerem odpowiedzialnym po naszej stronie za transakcję był Aleksander Dobrzyniecki, który ściśle współpracował z założycielem Telemedi Pawłem Sieczkiewiczem od samego początku naszej współpracy w 2019 roku. Aleksander dołączył również do zarządu spółki, pełniąc ostatnio funkcję przewodniczącego Rady Nadzorczej:

Przez lata Paweł i jego zespół zbudowali Telemedi jako lidera rynku dzięki nieustannej egzekucji swojej strategii i motywacji do wzrostu biznesu. Będąc pierwszym inwestorem VC, który dołączył do podróży Telemedi w 2019 roku, aktywnie wspierając rozwój firmy, jesteśmy szczęśliwi, że kolejnym rozdziałem w rozwoju Telemedi jest partnerstwo z Mavie. Transakcja wyjścia jest doskonałym przykładem realizacji naszej strategii inwestowania na wczesnym etapie i utrzymywania dużego pakietu udziałów współce. Dzięki niej mamy możliwość wspierania najlepszych założycieli od etapu pre-seedu aż do wyjścia z inwestycji”. – Aleksander Dobrzyniecki, partner w Black Pearls VC

Exit z Telemedi jest naszym szóstym wyjściem z pozytywnym zwrotem z inwestycji od 2021 roku. Najważniejszymi transakcjami wyjścia od tego czasu był: exit Skyrise.tech przejętego przez Etteplan ze zwrotem 18,6x w 2021 r., przejęcie Nordigen przez fintechowego jednorożca GoCardless w 2022 r., wyjście z Nomi Biotech Corporation do inwestora strategicznego czy też sprzedaż Solwit do Alten Group z Francji ze zwrotem 3,16x. Sprzedaż naszych udziałów w Telemedi do Mavie Next ze zwrotem 3,5x jest potwierdzeniem wysokiej skuteczności naszej strategii inwestycyjnej.

Ponieważ nasz czas współpracy z firmą dobiega końca, życzymy wszystkiego najlepszego Mavie i zespołowi Telemedi i jesteśmy przekonani, że to partnerstwo przyniesie ogromną wartość zarówno klientom, jak i pacjentom w całej Europie Środkowo-Wschodniej i poza nią.
Nasze inwestycje w spółkę pochodziły z kilku różnych wehikułów inwesytcyjnych. Chcielibyśmy podziękować naszym indywidualnym i instytucjonalnym inwestorom, w tym Narodowemu Centrum Badań i Rozwoju, FNP Ventures, Bankowi Gospodarstwa Krajowego (wspieranemu przez RPO Województwa Zachodniopomorskiego) oraz Kozminski Business Hub. Chcielibyśmy podziękować wszystkim naszym Limited Partnerom za nieustające zaufanie na przestrzeni lat. Nasze sukcesy nie byłyby możliwe bez Waszego wsparcia.

Największe kryzysy wizerunkowe 2023 r.

Największy kryzys wizerunkowy 2023 roku w polskim świecie publicznym to afera wizowa. W gronie firm i organizacji – PKN Orlen i oskarżenia o manipulacje cenami przed wyborami, zaś w sferze marek osobistych na pierwszym miejscu znaleźli się influencerzy zamieszani w tzw. Pandoragate. Takie są wyniki badania Kryzysometr 2023/2024 przeprowadzonego przez agencję Alert Media Communications wśród panelu eksperckiego ponad stu ekspertów ds. komunikacji największych polskich firm, organizacji i instytucji.

Kryzysy w sferze publicznej

W sferze publicznej kryzysem wizerunkowym roku była afera wizowa MSZ wskazana przez 41% respondentów Kryzysometru, czyli ponad stu dyrektorów i managerów PR oraz rzeczników prasowych z kluczowych firm rynkowych, instytucji publicznych oraz organizacji pozarządowych. Na drugim miejscu zestawienia, podobnie jak w ubiegłym roku, znalazł się Narodowy Bank Polski i Prezes Adam Glapiński w związku z publicznymi oskarżeniami o niekompetencję w ocenie i zarządzaniu inflacją oraz krytyką dotyczącą upolitycznienia tej instytucji (37% wskazań[1]). Kryzysowe podium tego rankingu hurtowo uzupełnia Prawo i Sprawiedliwość wraz z kryzysem władzy: butą, aferami personalnymi i instytucjonalnymi oraz błędami w komunikacji prowadzącymi do utraty zaufania społecznego, a w efekcie rządu (34% głosów).

Na dalszych miejscach zestawienia znalazło się: Radio Szczecin, które ujawniło poufne dane pozwalające zidentyfikować syna posłanki opozycji jako ofiarę molestowania (31% głosów) oraz Kościół Katolicki i jego fatalna reakcja na orgię z udziałem księży i męskiej prostytutki na plebanii w Dąbrowie Górniczej (25% wskazań).

„Trzy pierwsze miejsca w tej części rankingu tak naprawdę wskazują razem na szeroki kryzys władzy, której nadmierne upolitycznienie i niewystarczające kompetencje negatywnie zostały ocenione nie tylko przez wyborców, ale i ekspertów naszego branżowego panelu. Jesteśmy bardzo ciekawi, czy Kryzysometr w przyszłym roku pokaże, czy w sferze publicznej – tak silnie związanej z polityką – nastąpi zmiana jakościowa, której tak bardzo oczekują zarówno eksperci, jak i zwykli obywatele. Warto też zwrócić uwagę, że są dwa podmioty, które regularnie utrzymują wysokie miejsca w zestawieniu kryzysów – to Kościół i NBP. A to znaczy, że brakuje tam wystarczającego wyciągania wniosków i uczenia się na błędach, a to prowadzi lub może prowadzić do konsekwencji nie tylko wizerunkowych, ale też bardzo wymiernych, jak m.in. postępujący odpływ wiernych z Kościoła Katolickiego czy duże prawdopodobieństwo postawienia szefa NBP przed Trybunałem Stanu” – komentuje Adam Łaszyn, CEO Alert Media Communications.

Kryzysy w biznesie i sferze społecznej zdominowane przez… politykę

W rankingu kryzysów organizacji – zarówno biznesowych, jak i społecznych – po raz kolejny znalazł się podmiot, któremu zarzuca się upolitycznienie, czyli PKN Orlen, oskarżany o manipulacje cenami przed wyborami, którym towarzyszyła dziwna „plaga” awarii dystrybutorów. Takie były wskazania aż 74% ankietowanych, co jest najwyższym wynikiem w historii Kryzysometru. Na drugim miejscu znalazły się zbiorczo spółki skarbu państwa ze wspólnym zarzutem zaangażowania w finansowanie komunikacji i kampanii wspierającej referendum odbywające się równolegle z wyborami (33% wskazań), a pierwszą trójkę zamknął Polski Związek Piłki Nożnej w związku z aferą dotyczącą zaproszenia na mecz Polska-Mołdawia skazanego za korupcję działacza piłkarskiego  (25%).

„W tegorocznym rankingu problemów wizerunkowych organizacji biznesowych pierwsze dwa miejsca to kryzysy okołopolityczne. Tak dzieje się kolejny rok z rzędu, potwierdzając, że życie firm czysto rynkowych nie jest tak medialnym tematem jak emocje wywoływane politycznymi kontekstami funkcjonowania spółek skarbu państwa. To może być interpretowane jako brak akceptacji dla politycznego zaangażowania tych przecież bardzo dużych przedsiębiorstw. Niskie pozycje apolitycznych kryzysów biznesowych i brak w rankingu znanych marek rynkowych, w tym międzynarodowych, wskazuje, że firmy kierujące się zdrowym zarządzaniem rynkowym, a nie wykonywaniem politycznych zadań są mniej zagrożone i – to na pewno! Znacznie lepiej wiedzą, jak sytuacjami kryzysogennymi zarządzać. Potwierdzają to jeszcze inne dane z naszego Kryzysometru, zgodnie z którymi 7 na 10 ankietowanych managerów ds. Public Relations stwierdziło, że w minionym roku dzięki pracy ich i ich zespołów udało się zażegnać potencjalne sytuacje kryzysowe” – ocenił Krzysztof Tomczyński, Partner i Account Director w Alert Media Communictions.

Kryzysowe marki osobiste

W rankingu marek osobistych pierwsze miejsce zajął bohater zbiorowy i osoby zaangażowane w tzw. Pandoragate w związku z oskarżeniami wobec Stuu i innych influencerów dot. wykorzystywania nieletnich (71% głosów). Drugie miejsce to kontrowersje wokół naginania rzeczywistości, ogłaszania sukcesów i przebiegu kariery aktorskiej Natalii Janoszek (37% głosów), a podium zamknął ultratriatlonista Robert Karaś, w którego organizmie wykryto substancje dopingowe (30% głosów).

„Kryzysy celebrytów i infleuncerów to nie tylko ich osobisty problem, ale także wyzwanie dla marek, z którymi współpracują, bo automatycznie pojawiają się pytania o to, czy firma wiedziała o kontrowersjach i jak reaguje na zarzuty wobec tych celebrytów. W tym roku obserwowaliśmy kilka mniej lub bardziej głośnych zerwań tego typu współprac. Można nawet mówić o widocznej recesji na rynku współpracy z influencerami. Widać też, że w firmach rośnie świadomość zagrożeń płynących z wykorzystywania takich narzędzi komunikacji, bo problemy wywołane przez influencerów lub nietrafione kampanie marketingowe z nimi znalazły się w czołowej piątce zagrożeń na 2024 w naszym Kryzysometrze. I to jeden z większych wzrostów w tym roku. Dlatego przed startem kampanii lub współpracy zawsze warto jest przygotować i przeprowadzić audyt potencjalnego ryzyka. Przygotować się na meandry współpracy obarczonej, jak się okazuje, coraz większym ryzykiem wizerunkowym – podsumowuje Beata Łaszyn, wiceprezeska Alert Media Communications.

W szerokim panelu eksperckim badania Kryzysometr 23/24, przeprowadzonego przez agencję Alert Media Communications na przełomie listopada i grudnia 2023 r., wzięło udział 107 rzeczników, dyrektorów i managerów PR z wiodących polskich firm, instytucji państwowych i samorządowych oraz organizacji pozarządowych. Wskazali oni największe kryzysy roku z podziałem na sferę publiczną (zdominowaną przez politykę), biznesową (tu zamieściliśmy organizacje i firmy) oraz marki osobiste.

[1] W głosowaniu można było wskazać do trzech odpowiedzi, dlatego wyniki nie sumują się do 100.

XTB tworzy nowy dział AI. Tomasz Gawron na czele

XTB, fintech oferujący dostęp do światowych rynków finansowych poprzez platformę inwestycyjną online i aplikację mobilną, zatrudnił Tomasza Gawrona na stanowisku Head of AI. Nowo powstały dział, w ramach zespołu odpowiedzialnego za Produkt i Technologie, będzie skupiał się na wdrożeniu technologii bazujących na sztucznej inteligencji (AI) zarówno w procesach biznesowych, jak i w platformie inwestycyjnej i aplikacji mobilnej XTB.

Head of AI odpowiada za stworzenie i zarządzanie zespołem, który pracuje nad przygotowaniem i realizacją strategii wdrożenia nowoczesnych, innowacyjnych technologii bazujących na sztucznej inteligencji. Do jego najważniejszych zadań należy monitorowanie i analiza nowoczesnych rozwiązań AI oraz identyfikowanie możliwości ich wdrożenia zarówno w obecnych, jak i przyszłych produktach oferowanych przez XTB.

– Jako fintech z globalną bazą klientów chcemy być w czołówce naszej branży jeśli chodzi o innowacje oraz wdrażanie rozwiązań z zakresu sztucznej inteligencji i machine learning. Head of AI to nowe stanowisko w XTB, które skupia odpowiedzialność za przyspieszenie tempa, w jakim wdrażamy zaawansowane technologie. Postrzegamy je nie tylko jako sposób na poprawę efektywności, sposobu analizy danych, procesów związanych z onboardingiem czy wsparciem klientow, ale także jako drogę do podniesienia efektywności naszych pracowników – powiedział Adam Dubiel, Chief Product & Technology Officer at XTB.

Efektywne wdrożenie nowoczesnych technologii wymaga przede wszystkim koncentracji na aspektach operacyjnych tych rozwiązań, dlatego zespół AI w XTB będzie odpowiadał za prototypowanie i testy produktów i procesów opartych na AI, aby zapewnić ich wysoką jakość, spójność i zgodność z celami strategicznymi spółki. Zadaniem zespołu będzie również śledzenie aktualnych trendów i technologii AI, a także dzielenie się tą wiedzą oraz edukacja pracowników XTB, by byli oni w stanie wykorzystywać najnowsze technologie w swojej codziennej pracy z uwzględnieniem potencjalnych ograniczeń regulacyjnych.

Cieszę się, że zostałem częścią najdynamiczniej rozwijającego się fintechu w Polsce – mówił Tomasz Gawron, Head of AI w XTB. – Rozwój własnej technologii oraz wprowadzanie rozwiązań wykorzystujących sztuczną inteligencję, które będą mieć na celu szerzenie dostępu do optymalnych rozwiązań inwestycyjnych to niezwykle inspirująca wizja pracy. Wierzę, że dzięki zastosowaniu nowoczesnych technologii XTB stanie globalnym liderem wśród platform inwestycyjnych – dodał Gawron.

Tomasz Gawron jest doświadczonym programistą, ekspertem w dziedzinie robotyki. Ma bogate doświadczenie dydaktyczne i szkoleniowe, zdobyte podczas pracy ze studentami robotyki i informatyki na Politechnice Poznańskiej. Zanim dołączył do XTB, był kierownikiem badań i inżynierii AI w Wunderman Thompson Technology, w którym zbudował dział badań nad sztuczną inteligencją  i nadzorował realizację strategii firmy w zakresie AI oraz koordynację projektów. Tomasz Gawron jest doktorem automatyki i robotyki na Politechnice Poznańskiej.

Nowe postawy konsumentów, demokratyzacja sztucznej inteligencji oraz kryzys kreatywności będą oddziaływać na biznes w 2024 roku

  • Raport Accenture Life Trends 2024 identyfikuje pięć globalnych makrotrendów, które będą oddziaływać na biznes i społeczeństwo w 2024 r.
  • Jak wynika z badania Accenture Song, od wybuchu pandemii połowa społeczeństwa zaczęła redefiniować życiowe priorytety, kładąc większy nacisk na stabilność zawodową i emeryturę, niż np. na zdobycie wyższego wykształcenia. Równocześnie 48 proc. badanych przyznaje, że myśli o swojej przyszłości na mniej niż 12 miesięcy naprzód lub w ogóle nie robi planów.
  • Stawiając czoła wyzwaniom ekonomicznym, firmy muszą także wziąć pod uwagę nowe postawy życiowe i oczekiwania konsumentów. To zadanie utrudnia nadchodzący kryzys kreatywności, na który wskazują wyniki raportu. Przykładowo, aż 40 proc. respondentów w wieku 18-24 lata jest zdania, że aplikacje wielu firm są nie do odróżnienia.

Zmiany światopoglądowe konsumentów, związane m.in. z dynamicznym rozwojem technologii, przekładają się na kwestionowanie tradycyjnych ścieżek życiowych. Poszukując swojego miejsca w świecie, ludzie dekonstruują dotychczasowe systemy wartości, co skutkuje niepewnością oraz brakiem stabilności w świecie biznesu.

–  Przed nami okres dekonstrukcji napędzany przez zmiany wartości istotnych dla konsumentów, demokratyzację i popularyzację sztucznej inteligencji oraz nieustające tempo transformacji, – mówi Rainer Balensiefer, Managing Director w Accenture Song Poland. – Dekonstruujemy indywidualne i społeczne wzorce życiowe, do których przyzwyczailiśmy się przez ostatnie dziesięciolecia. Dla wielu ludzi tradycyjne kamienie milowe (czyli plan A) związane z wykształceniem, pracą, karierą zawodową, małżeństwem, zakupem mieszkania, założeniem rodziny i oszczędzaniem na emeryturę, stają się coraz mniej pożądane i uzasadnione. W wyniku ich dekonstrukcji kształtują się alternatywne pomysły na życie (plan B), które wytyczają nowy kierunek w pozycjonowaniu marek. Aby wyróżniać się i oferować rozwiązania dostosowane do aktualnych potrzeb i nowych ścieżek życiowych konsumentów, niezbędna jest kreatywność i innowacyjność, – podkreśla.

Accenture Song w raporcie Life Trends 2024 zidentyfikowało pięć globalnych makrotrendów, które znacząco wpłyną na to, w jaki sposób marki będą mogły się wyróżnić i przyspieszyć swój rozwój.

  1. Where’s the love? (Co z troską o klienta?) Dzięki korelacji między pozytywnym doświadczeniem klienta a wzrostem przychodów przedsiębiorstwa, klienci od lat stanowili centralny punkt strategii i działań firm. Obecne wyzwania ekonomiczne skłaniają przedsiębiorstwa do poszukiwania oszczędności i przywrócenie rentowności poprzez podniesienie cen, obniżanie jakości i lawinę niechcianych subskrypcji. To powoduje napięcia w relacji klient-firma. Prawie połowa konsumentów (47 proc.) z powodu trudności w kontakcie z firmą lub braku wsparcia ze strony obsługi klienta czuje się mniej ceniona. Obniżenie jakości produktów lub zmniejszenie ich rozmiarów („shrinkflacja”), spadek jakości i dostępności usług („skimpflacja”) oraz niedociągnięcia w obsłudze klienta i niechciane subskrypcje, sprawiają wrażenie, że firmy wycofują się ze swoich obietnic. Działania marek podejmowane w celu przetrwania, część klientów interpretuje jako chciwość.
  2. The great interface shift (Wielka zmiana interfejsów). Już 77 proc. społeczeństwa na świecie miało styczność z konwersacyjną sztuczną inteligencją, co świadczy o przynależności tego typu technologii do kultury masowej. Generatywna sztuczna inteligencja przenosi doświadczenia użytkowników z poziomu transakcyjnego na personalny. Duże modele językowe (LLM) nie tylko umożliwiają inteligentne, dwukierunkowe konwersacje, ale również dostarczają konstruktywne i kreatywne propozycje rozwiązań, a nie tylko odpowiedź na zapytanie.

Jak wynika z raportu Accenture Song, 42 proc. konsumentów czuje się komfortowo, korzystając ze sztucznej inteligencji (takiej jak ChatGPT) do wyszukiwania rekomendacji produktów, wykonywania zadań w pracy (44 proc.), a także pozyskiwania porad w zakresie zdrowia i wellness (33 proc.).

To technologia, która docelowo zmieni większość interfejsów i dostarczy firmom dane do projektowania hiperpersonalizowanych produktów, usług i doświadczeń. Inteligentne przedsiębiorstwa (smart brands) pójdą o krok dalej – w kierunku responsywnego rozwoju marki.

  1. Meh-diocrity (Kryzys kreatywności). Dotychczas głównym celem kreatywnej twórczości było nawiązanie dialogu z odbiorcą, uruchamiając jego emocje i wyobraźnię. Obecnie kontakt pomiędzy twórcą a odbiorcą często odbywa się poprzez media społecznościowe, którymi rządzą dane i algorytmy. W efekcie promowane mogą być treści niekoniecznie kreatywne, lecz te najbardziej angażujące. Choć może to mieć negatywny wpływ na rezultat, twórca akceptuje tę sytuację albo ryzykuje pozostać niezauważonym. W branży rozrywkowej konsumenci są zasypywani remake’ami filmów i rozszerzeniami linii produktów. Aż 35 proc. respondentóważa, że aplikacje wielu firm są nie do odróżnienia; w grupie wiekowej 18-24 lata tego zdania jest 40 proc. ankietowanych, co wskazuje, że mamy do czynienia z okresem kreatywnej stagnacji.

Problem przeciętności nie rozwiąże się sam, a wraz z rosnącą rolą generatywnej sztucznej inteligencji w procesach twórczych, może się wręcz pogłębić. Wytrawni przedsiębiorcy dostrzegą w tym wyzwaniu szansę, ponieważ oryginalność zawsze wyróżni się w tłumie – podobnie, jak w przypadku firm inwestujących w kreatywne talenty.

  1. Error 429: Human request limit reached (Błąd 429. Zbyt wiele żądań). Relacje ludzi z technologią znajdują się w punkcie krytycznym. Prawie jedna trzecia konsumentów uważa, że technologia utrudniła ich życie w równym stopniu, co je uprościła. Technologia bardziej przydarza się ludziom niż im służy, bywa zbyt wymagająca i często nie wpływa pozytywnie na ich samopoczucie. Prawie jedna trzecia ankietowanych (31 proc.) twierdzi, że o trybie korzystania z personalnych urządzeń elektronicznych decydują otrzymywane powiadomienia, 27 proc. respondentów uważa, że odpowiada za to potrzeba nieustannego przewijania treści (tzw. scrollowania) lub algorytmy (również 27 proc.). W konsekwencji konsumenci zaostrzają samokontrolę: jedna trzecia osób usuwa powiadomienia, jedna na pięć korzysta z funkcji limitu czasu przed ekranem, a jedna czwarta osób kasuje aplikacje lub całkowicie rezygnuje z korzystania z urządzeń elektronicznych. To efekt napięcia w relacji ludzi z technologią, która wyczerpuje ich zasoby i chęci niezbędne do postawienia ich dobrego samopoczucia na pierwszym miejscu.

Firmy muszą zastanowić się, jakie rozwiązania technologiczne będą pasować do stylu życia ludzi i czego od nich wymagać. Czasu? Nowych umiejętności? Marki, które zaoferują konsumentom bardziej dopasowane sposoby interakcji (w tym bez pośrednictwa technologii), zyskają zaufanie klientów, przywracając im pożądane poczucie kontroli.

  1. Decade of deconstruction (Dekada dekonstrukcji). Za sprawą nowych ograniczeń, potrzeb i możliwości, tradycyjne ścieżki życiowe ulegają transformacji, Ludzie kwestionują dotychczasowe przekonania, kształtując nowe role, sposoby myślenia i działania. Wkraczamy w okres dekonstrukcji, która będzie miała długoterminowy wpływ na zasady kształtujące nie tylko prywatne życie, ale również sposób, w jaki korzystamy z produktów i usług.

Obecnie ludzie uwzględniają w swoich planach perspektywę czasową nie dłuższą niż rok. 48 proc. ankietowanych w badaniu Accenture Song planuje na mniej niż 12 miesięcy lub wcale. Ponadto w ciągu ostatnich trzech lat nastąpił spadek znaczenia tradycyjnych kamieni milowych w życiu człowieka, takich jak zawarcie małżeństwa (o 9 p.p.), ukończenie studiów (o 6 p.p.) i wyprowadzka z rodzinnego domu (również o 6 p.p.). Nowe sposoby myślenia zmienią perspektywy dla produktów i usług. Dzięki elastycznemu podejściu i zdolności kwestionowania dotychczasowych norm, firmy będą mogły tworzyć pozytywne doświadczenia klientów, wspierając ich indywidualne wybory życiowe.

– Aby odgrywać istotną rolę w życiu konsumentów marki muszą skupić się na dopasowaniu i stosowaniu nowopowstających narzędzi do obecnych wyzwań – podkreśla David Droga, CEO w Accenture Song. – Tempo w jakim ewoluują zachowania konsumentów jest szybsze niż zmiany zachodzące w firmach, dlatego dotrzymanie im kroku stanowi dla biznesu ciągłe wyzwanie. Zidentyfikowane trendy odzwierciedlają interakcje, zachowania i postawy ludzi w odniesieniu do świata biznesu, technologii i życia społecznego w środowisku nieustannych zmian. Dzięki nim firmy mogą zrozumieć motywacje konsumentów i na tej podstawie generować wzrost.

Pełny raport Accenture Life Trends 2024, który zawiera wskazówki dla firm i liderów, można przeczytać tutaj.

O metodologii

Na podstawie corocznego badania crowdsourcingowego wśród członków globalnej społeczności Accenture Song, do której należą projektanci, pracownicy kreatywni oraz eksperci z obszarów technologii, socjologii i antropologii, formułowane są prognozy najważniejszych cyfrowych trendów oraz rekomendacji działań biznesowych na nadchodzący rok. W sierpniu 2023 r. Accenture przeprowadziło ankietę weryfikującą trendy na rok 2024 wśród ponad 15 tys. respondentów z 21 krajów.

Wyrok TSUE z dnia 14 grudnia wytrącił z rąk banków ostatni oręż w walce z frankowiczami

Wyrokiem z dnia 14 grudnia TSUE wytrącił z rąk banków ostatni oręż w walce z frankowiczami. Tym samym padły też głoszone przez niektórych sędziów koncepcje co do sposobu liczenia terminów przedawnienia roszczeń banków. Trybunał potwierdził, że uzależnianie początku biegu przedawnienia roszczeń przedsiębiorcy od działań podejmowanych przez kredytobiorcę w toku postępowania sądowego jest niezgodne z Dyrektywą 93/13 w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich. Oznaczałoby to bowiem ogromną asymetrię w uprawnieniach banku i kredytobiorcy, a to z tego względu, iż roszczenia kredytobiorcy zaczynają ulegać przedawnieniu już od momentu, kiedy dowiedział się on, że jego umowa zawiera nieuczciwe klauzule. Zdaniem TSUE, sytuacja taka może zatem tym bardziej zachęcać przedsiębiorcę, w następstwie pozasądowej reklamacji konsumenta, do pozostania bezczynnym lub do wydłużenia etapu pozasądowego poprzez przedłużenie negocjacji, aby termin przedawnienia roszczeń konsumenta upłynął, zanim termin przewidziany dla jego własnych roszczeń w ogóle się rozpocznie.

Jest rzeczą oczywistą, że skoro kredytobiorca najpierw wzywa bank do zwrotu zapłaconych rat powołując się na nieważność umowy, a następnie składa pozew o zapłatę kategorycznie twierdząc, że umowa jest nieważna, to jest to wystarczający sygnał dla banku, iż dana osoba nie chce „uzdrowienia” umowy kredytowej i utrzymania jej w mocy. Tym samym w momencie uzyskania takiej wiedzy przez bank rozpoczyna się dla niego okres przedawnienia roszczeń o zwrot kapitału. Przeciwna koncepcja doprowadziłaby do tego, że przedsiębiorca oferujący nieuczciwe umowy byłby całkowicie zwolniony z odpowiedzialności za ich skutki do czasu, aż konsument nie podjąłby aktywnych działań zmierzających do zakwestionowania umowy i dochodzenia należnych mu roszczeń. A już zupełnie niezgodne z zasadami ochrony konsumentów jest przerzucanie na kredytobiorcę obowiązku wystąpienia z tymi roszczeniami na drogę sądową. Konsument powinien być chroniony przed nieuczciwymi działaniami banków z mocy prawa, niezależnie od tego, czy ma co do tego świadomość i odpowiednią wiedzę. Uzależnianie więc powstania konsekwencji prawnych niekorzystnych dla banków od podejmowania przez kredytobiorcę takich działań jak złożenie pozwu, mogłoby prowadzić do bezkarności banków i czerpania korzyści z własnego bezprawia. Brak perspektywy przedawnienia roszczeń o zwrot kapitału zniwelowałby efekt odstraszający Dyrektywy, który ma zniechęcić banki do stosowania nieuczciwych klauzul w umowach kredytowych.

W swoim wyroku TSUE zajął się również kwestią podnoszonych przez banki w toku procesów zarzutów zatrzymania. Uwzględnienie takiego zarzutu przez sąd oznacza, że bank może powstrzymać się ze spełnieniem świadczenia na rzecz kredytobiorcy do czasu zaofiarowania przez niego, lub zabezpieczenia środków na zapłatę bankowi kapitału. W konsekwencji po stronie banku ustaje skutek opóźnienia, a więc kredytobiorcy nie należą się odsetki za czas opóźnienia.

Należy zaznaczyć, że procesy frankowe trwają obecnie kilka lat, a zarzut zatrzymania podnoszony jest przez banki często na kilka dni przed rozprawą apelacyjną. Prowadzi to do sytuacji, kiedy banki mogły bezkarnie wykorzystywać długość trwania procesu i nie płacić z tego tytułu żadnych odsetek. W tej kwestii TSUE zajął również kategoryczne stanowisko stwierdzając, że przepisy unijne sprzeciwiają się takie interpretacji polskich przepisów, które powodują utratę przez kredytobiorcę prawa do odsetek od momentu wezwania do zapłaty na skutek podniesienia przez bank zarzutu zatrzymania.

Komentując ostatnie wydarzenia w TSUE trzeba tez wspomnieć o jednym, bardzo ważnym orzeczeniu, które zapadło 11 grudnia w sprawie o sygn. C-756/22. W sprawie tej Trybunał jednoznacznie rozstrzygnął, że banki nie mogą żądać żadnej waloryzacji, potwierdzając ostatecznie i jednoznacznie, że w razie stwierdzenia nieważności umowy kredytowej bankom przysługuje jedynie zwrot kapitału w wartości nominalnej, oraz odsetki od wezwania kredytobiorcy do zapłaty. Z wyroku wydanego dzisiaj w sprawie C-28/22 wynika zaś, że roszczenia te mogą ulec przedawnieniu w braku podjęcia przez bank aktywnych działań, zmierzających do ich odzyskania.

Kredytobiorcy nie muszą już więc obawiać się wystąpienia przeciwko bankom na drogę sądową. Trzeba jednak pamiętać, że tak jak roszczenia banków się przedawniają, tak samo dzieje się z roszczeniami kredytobiorców – nie można więc zwlekać z podjęciem działań w nieskończoność.

Autor: Izabela Libera – Radca prawny

Polskie firmy coraz bardziej świadome cyberzagrożeń związanych z AI

Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana zarówno do cyberataków, jak i obrony przed nimi. Z badania EY – Jak polskie firmy wdrażają AI – wynika, że niemal wszyscy respondenci (92%) analizują aspekt cyberbezpieczeństwa przy wdrażaniu tego narzędzia. Przy czym 37% z nich bierze pod uwagę ten obszar tylko w ograniczonym stopniu. O rosnącej świadomości przedsiębiorstw w zakresie sztucznej inteligencji świadczy fakt, że 66% ankietowanych wdrożyło procedury dotyczące jej stosowania przynajmniej dla ogólnodostępnych systemów, a kolejne 30% rozważa wprowadzenie takich zasad. Co ciekawe, rodzime firmy deklarują, że odpowiednio zarządzają ryzykiem. Tylko 3% z nich nie zastanawiało się nad tym, jakie zagrożenia niesie ze sobą sztuczna inteligencja.

Stosowanie rozwiązań opartych na AI w wielu firmach staje się już normą i szansą na istotne zwiększenie efektywności swoich działań. Jednak jak każda technologia, również i ta niesie ze sobą zarówno szanse, jak i zagrożenia, na czele z wirtualnymi ryzykami. Wyniki badania EY – Jak polskie firmy wdrażają AI – wskazują, że dla rodzimych przedsiębiorców kwestie dotyczące cyberbezpieczeństwa przy implementacji narzędzi AI są istotne. Ponad połowa z nich (55%) rozważa ten aspekt, a kolejne 37% bierze go pod uwagę w ograniczonym zakresie. Zaledwie 3% respondentów zupełnie ignoruje ten temat.

– Wraz ze wzrostem zastosowań sztucznej inteligencji pojawiają się nowe zagrożenia, które wymagają ochrony sieci i systemów informatycznych przed atakami. Firmy w Polsce deklarują, że analizują potencjalne ryzyka, jednak praktyka w wielu przypadkach wygląda mniej optymistycznie. AI jest postrzegana głównie jako technologiczna nowość i kojarzona z takimi rozwiązaniami jak chatboty. Tymczasem to zupełnie nowy obszar ryzyka, a wiele przedsiębiorstw nie jest przygotowanych na cybernetyczne zagrożenia. Zaliczymy do nich ataki z wykorzystaniem spersonalizowanych wiadomości phishingowych, próby wyłudzeń z użyciem komunikatów zawierających nagranie głosowe łudząco podobne do głosu znanych nam osób czy też łatwiejsze pisanie kodów przez hakerów chcących znaleźć luki w oprogramowaniu. Efektem coraz swobodniejszego i niebezpiecznego wykorzystania narzędzi AI jest coraz rosnący problem z wyciekiem wrażliwych danych – tłumaczy Piotr Ciepiela, Partner EY, Lider Zespołu Cyberbezpieczeństwa w regionie EMEIA.

Wykres 1. Czy wprowadzając narzędzia oparto o AI analizowane były aspekty dot. cyberbezpieczeństwa?
Czy wprowadzając narzędzia oparto o AI analizowane były aspekty dot. cyberbezpieczeństwa

Nowe polityki dotyczące narzędzi AI

Ważnym typem działań w zakresie cyberbezpieczeństwa jest wprowadzenie odpowiednich procedur dotyczących używania systemów AI. Z badania EY wynika, że najwięcej respondentów (40%) wdrożyło politykę korzystania zarówno z wewnętrznych, jak i ogólnodostępnych narzędzi AI np. chatbotów. Pod kontrolą 26% firm znajduje się używanie wyłącznie zewnętrznych systemów, a 30% dopiero zastanawia się nad przyjęciem jakichkolwiek zasad.

Wdrożenie polityk dotyczących korzystania z ogólnodostępnych rozwiązań AI pozwoli organizacji uchronić się przed negatywnymi skutkami ich używania, np. wyciekiem zastrzeżonych czy wrażliwych danych. Jeśli pracownik bez nadzoru korzysta z zewnętrznych narzędzi do wykonywania obowiązków służbowych i przekazuje chatbotowi poufne informacje lub szczegóły ważnych projektów, może to narazić firmę na nieprzewidziane reperkusje. Dlatego tak ważne jest stosowanie systemów AI w sposób odpowiedzialny i zgodny z zasadami etycznymi firmy, co pozwoli zminimalizować potencjalne ryzyka.

Wykres 2. Czy wdrażane były szczegółowe zasady i procedury dotyczące używania systemów AI?Czy wdrażane były szczegółowe zasady i procedury dotyczące używania systemów AI

Respondenci mają świadomość zagrożeń, dlatego chatboty coraz częściej stają się przedmiotem regulacji w wielu firmach. Niemal połowa (47%) dopuszcza możliwość korzystania z nich w określonych przypadkach, zaś 15% pozwala na to tylko w celach służbowych. Co czwarta organizacja (24%) nie wprowadziła jeszcze żadnych polityk w tym obszarze, ale analizuje taką możliwość.

Minimalizowanie zagrożeń

Firmy w Polsce stosują różne podejścia do zarządzania ryzykiem związanym z wdrożeniem systemu AI. Niemal co trzeci ankietowany (31%) zidentyfikował najważniejsze zagrożenia związane z jego implementacją w swojej organizacji i stara się im zapobiegać. Drugą grupę stanowią przedsiębiorstwa, które jeszcze przed wdrożeniem konkretnego systemu przeprowadzają analizę ryzyka (26% odpowiedzi). Znaczny odsetek (27%) stanowią respondenci, którzy orientują się w ogólnych, typowych ryzykach związanych z AI, nie skupiając się na aspektach specyficznych dla swojej organizacji. Z kolei co dziesiąta firma (10%) zarządza ryzykiem przy adopcji narzędzi sztucznej inteligencji, stosując takie samo podejście, jak przy wdrożeniu każdego innego systemu IT.

Najsłabszym ogniwem w procesie utrzymywania wysokiego poziomu cyberbezpieczeństwa są pracownicy – ich niewystarczający poziom wiedzy lub błędy najczęściej doprowadzają do narażenia firmy na ataki cybernetyczne. Aby temu przeciwdziałać, organizacje implementujące narzędzia AI zawczasu się zabezpieczają. Jednym z najpopularniejszych sposobów jest wprowadzenie rozwiązań proceduralnych (np. szkoleń dla pracowników), które wskazało 36% respondentów. Inną opcją jest zwiększenie liczby rozwiązań na poziomie narzędzi (31% odpowiedzi), a co piąta firma (20%) wdrożyła zarówno zabezpieczenia proceduralne, jak i narzędziowe.

– Choć implementacja narzędzi AI jest coraz powszechniejsza w rozmaitych branżach, to jednak dla wielu organizacji oznacza to dużą zmianę ze względu na kompleksowość takiego projektu. Na pewno należy zadbać o przeszkolenie wszystkich pracowników, by poznali jasne zasady korzystania zarówno z wewnętrznych, jak i ogólnodostępnych systemów sztucznej inteligencji. Warto także przeprowadzić szczegółową analizę ryzyka jeszcze przed samym wdrożeniem AI. Pozwoli to zbudować skuteczną strategię działania i zidentyfikować obszary, na które należy zwrócić szczególną uwagę, takie jak ochrona danych osobowych czy kwestie prawne – radzi Patryk Gęborys, Partner EY Polska, Zespół Bezpieczeństwa Informacji i Technologii.

Wykres 3. Czy wprowadzono w formie firmowej polityki zasady korzystania z ogólnodostępnych narzędzi opartych o AI?Czy wprowadzono w formie firmowej polityki zasady korzystania z ogólnodostępnych narzędzi opartych o AI

O badaniu
Badanie – Jak polskie firmy wdrażają AI – zostało opracowane na zlecenie EY Polska przez Cube Research w okresie sierpień – wrzesień 2023 roku na próbie 501 dużych i średnich przedsiębiorstw działających w branżach produkcyjnej, usługowej i handlowej.

Rynek walutowy reaguje na decyzję FED, złoty zyskuje

Amerykanie co prawda nie obniżają stóp, ale zapowiadają obniżki. Rynki zareagowały natychmiastową wyprzedażą dolara. W następstwie tego szukano alternatyw, jedną z nich był polski złoty, który wyraźnie zyskuje na wartości.

FED jak RPP

Porównywanie amerykańskich decydentów w sprawie polityki monetarnej do polskich mocno nobilituje tych drugich. Nie zmienia to faktu, że mamy obecnie bardzo podobną sytuację, gdzie przy znanej decyzji rynki czekały już tylko na konferencję prasową. W przypadku USA się jednak nie zawiodły. Komitet Otwartego Rynku rozważa bowiem obniżki stóp procentowych. „Rozważa” jeszcze niewiele mówi, aczkolwiek inwestorzy już zaczęli się dostosowywać do nowej rzeczywistości. Jeszcze wczoraj szansa na jedną lub więcej obniżkę stóp w marcu wynosiła ledwie 40%. Dzisiaj jest już to niemal 90%. Na reakcję rynków walutowych nie trzeba było czekać. Skoro spada oczekiwana wysokość stóp procentowych, trwa wyprzedaż dolara. W ciągu pierwszej godziny po decyzji dolar stracił względem euro około centa. Potem ten ruch stracił jednak gwałtownie impet, co nie dziwi biorąc pod uwagę, że konferencja prasowa miała miejsce o 20:30.

Reakcja złotego

Czasem szybkość reakcji na rynkach potrafi zaskoczyć. Wraz z napływem kapitału do Europy wywołanym konferencją prasową prezesa FED wstrząsy wtórne widzieliśmy również w innych państwach. Kapitał przepływał bowiem ze strefy euro do gospodarek silnie powiązanych. Tuż po decyzji kurs euro do złotego spadł z poziomu 4,32 zł nawet poniżej 4,30 zł. W rezultacie znaleźliśmy się w sytuacji najtańszego euro od 2020 roku. Jeszcze silniejszy ruch był na dolarze amerykańskim. Tam spadek był ponad 5-groszowy. Nie powinno to dziwić. Skoro dolar tracił względem euro, a złoty zyskiwał względem euro, to kurs dolara względem złotego skumulował oba zjawiska. Podobne reakcje do polskiego złotego miały czeska korona i forint węgierski.

Ropa testuje roczne minima

Ostatnie wydarzenia na świecie i oczekiwane spowolnienie gospodarcze powodują, że oczekiwany popyt na ropę spada. Z drugiej strony ograniczenia produkcji przez kartel OPEC nie są na razie na tyle skuteczne, by znów wywindować ceny w górę. W rezultacie wczoraj ropa brent zbliżała się do granicy 72 dolarów za baryłkę. Są to ważne granice, bo w tym roku w marcu, maju i czerwcu surowiec odbijał się wielokrotnie w okolicach 70-72 dolarów za baryłkę, ani razu nie przekraczając tej granicy. Jest to zatem bardzo ważny poziom wsparcia. Należy też pamiętać, że w analizach cen surowców nie uwzględniamy cen realnych, czyli po inflacji. Gdyby je uwzględnić, bylibyśmy jeszcze bliżej tamtych poziomów. Wczoraj jednak pod koniec dnia oprócz decyzji FED poznaliśmy stan zapasów w USA, który oddalił nas trochę od tych poziomów.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:15 – strefa euro – decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Dolar osłabia się, złoto zyskuje, giełdy rosną po decyzji Fed

Wczorajsza decyzja Fed była zgodna z oczekiwaniami. Po raz trzeci z rzędu instytucja pozostawiła stopy procentowe na niezmienionym poziomie (5,25 – 5,5 proc.). Według zaktualizowanych prognoz, amerykański bank centralny spodziewa się teraz trzech obniżek w przyszłym roku zamiast dwóch. Jednocześnie oczekuje się, że gospodarka będzie miała miękkie lądowanie. W związku ze spadkiem inflacji wzrosło prawdopodobieństwo, że Fed obniży stopy procentowe przed połową przyszłego roku. W efekcie dolar stracił na wartości, spadły rentowności amerykańskich obligacji a indeksy giełdowe zyskały.

Wczorajsza decyzja była jednogłośna. Co prawda w oświadczeniu Rezerwa Federalna nie wyklucza kolejnej podwyżki, ale tak naprawdę taki scenariusz jest w tym momencie już raczej nierealny. Komunikat taki został jedynie wygłoszony, żeby pozostawić przez Fed możliwość działania w przypadku, gdyby sytuacja z inflacją nieco bardziej się skomplikowała. Zostały złagodzona jednak niektóre sformułowania. Komentarze Powella sugerowały , że Fed nie uważa już tego scenariusza za prawdopodobny w realizacji.

Prezes Fed na konferencji prasowej, wskazał na to, że kluczowa stopa procentowa jest bardzo bliska lub już osiągnęła swój szczyt, co potwierdził również wykres kropkowy. Teraz na pierwszy plan wysuwa się pytanie o to, jak długo Fed pozostanie na szczycie stóp. Powell po raz pierwszy potwierdził, że Fed rozpoczął dyskusję na temat nadchodzących obniżek. Co prawda, ponownie usłyszeliśmy, że jest za wcześnie, aby ogłosić zwycięstwo nad inflacją. Rynek tak naprawdę nic nie zrobił sobie z tego znanego już stwierdzenia i skupił się na „gołębim” zwrocie w komunikacji.

Fed dostrzega wyraźny postęp w procesie dezinflacyjnym i dostrzega również postęp w spadku cen usług. Podkreślono pozytywne odczyty danych z wczoraj (PPI) oraz z wtorku (CPI) oraz przyznano, że skłoniły one niektórych uczestników spotkania do skorygowania swoich prognoz. Powell podał również szacunki wskaźników PCE oraz PCE core – to preferowana przez bank miara inflacji. Wyniosły one 2,6 proc. oraz 3,1 proc. w przypadku miary bazowej.

Wracając do wykresu kropkowego tu nastąpiła zmiana dotyczące tego o ile Fed planuje ciąć koszt pieniądza w 2024 roku. Teraz mediana oczekiwań przedstawicieli FOMC wskazuje na redukcję o 75 punktów bazowych (do 4,6 proc.), we wrześniu konsensus sugerował dwa cięcia do 5,1 proc. (wówczas zakładano, że na koniec roku będziemy wyżej na poziomie 5,6 proc.) Mamy tutaj zmianę o 50 punktów bazowych i złagodzenie nastawienia w polityce monetarnej.

Fed zmienił swoje prognozy dotyczące inflacji oraz wzrostu gospodarczego. W tym roku realne PKB ma wynieść 2,6 proc. (poprzednio było to 2,1 proc.) a w 2024 roku gospodarka ma rozwijać się w tempie średniorocznym 1,4 proc. (poprzednio 1,5 proc.). Wskaźnik PCE ma ukształtować się na poziomie 2,8 proc. (we wrześniu prognozowano 3,3 proc.). W kolejnym roku szacunki wskazują 2,4 proc. a nie 2,5 proc. jak sugerowały wrześniowe projekcje. W przypadku miary bazowej również nastąpił spadek. Z 3,7 proc. do 3,2 proc. w 2023 roku oraz z 2,6 proc. do 2,4 proc. w przyszłym roku.

Reakcja rynkowa było jednoznaczna. Widać było, że inwestorzy nie mają problemu z interpretacją danych oraz słów Powella. Prezes Fed dokonał w pewnym stopniu zwrotu w polityce monetarnej, co sugerowały już wcześniejsze wypowiedzi poszczególnych przedstawicieli banku. Dolar osłabił się a główna para walutowa „zawędrowała” do pułapu 1,09 i tym samym została przełamana potencjalna linia szyi formacji oRGR. Złoty zyskał a kurs EUR/PLN spadł do 4,30 a USD/PLN do 3,95. Słabość USD powoduje z reguły umocnienie złota i tak też było tym razem. Uncja obecnie kosztuje ok 2030 USD choć wczoraj cena zbliżyła się do poziomu 2040 USD. Widoczny był zdecydowany ruch na obligacjach (spadek rentowności) a Wall Street przyjęła informacje z dużym optymizmem, czego skutkiem były zdecydowanie wzrosty indeksów na poziomie ok 1,4 proc. Dow Jones wyznaczył nowe historyczne maksima.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Rynek obligacji korporacyjnych rozgrzany w drugiej połowie 2023 r.

Mamy dopiero początek grudnia, a w drugiej połowie tego roku emitenci obligacji korporacyjnych przeprowadzili emisje publiczne[1] na ponad 800 mln zł, a wartość zapisów złożonych przez inwestorów to aż 1,144 mld zł. Sprawia to, że średnia redukcja zapisów wyniosła 30 proc., a mówimy wyłącznie o emisjach zakończonych do 12 grudnia 2023 r. Mamy zatem jeszcze cały miesiąc, a aktualnie są aż cztery kolejne emisje publiczne w toku (Kruk, PCC Rokita, Cavatina Holding i Victoria Dom) na kwotę dodatkowych ponad 180 mln zł. Zakładając, że zamknął się one w całości mówimy o około 1 mld zł emisji publicznych w drugiej połowie tego roku.

W drugiej połowie roku mieliśmy 20 publicznych emisji obligacji firm[2], a kolejne 4 są w toku. Wyraźnie widać stałe grono bywalców obligacyjnych salonów, bo spośród tych 24 emisji mamy 11 często powtarzających się emitentów. Dwie największe emisje w tym czasie przeprowadził Kruk, odpowiednio na 75 i 90 mln zł i zresztą obie były zakończone redukcjami (39 proc. i 9 proc.). Największa spółka z branży windykacyjnej w Polsce, rekordowe wyniki, notowana w WIG20, duże zainteresowanie obligacjami Kruk-a nie powinno dziwić. Kolejny kwotowy rekordzista to deweloper komercyjny Ghelamco, który po swojej pierwszej emisji publicznej w tym roku na 75 mln zł, zakończonej redukcją w wysokości 44 proc., od razu ruszył z kolejną emisją, tym razem na 50 mln zł. Ta druga również zakończyła się redukcją zapisów, tym razem na 55 proc.

Tylko 3 z 20 zakończonych emisji nie zakończyły się pełnym uplasowaniem i redukcją. Pierwsza z nich to Marvipol, który z emisji na 60 mln zł zebrał od inwestorów 55,5 mln zł. W tym przypadku mieliśmy jednak do czynienia z dosyć sporą jak na emisje dewelopera kwotą i to w tym miejscu należy się doszukiwać źródła takiego stanu rzeczy. Drugą z emisji jest natomiast windykacyjny Best, który z emisji na 50 mln zł, zebrał jedynie 19 mln zł. W tym przypadku możemy zdecydowanie mówić o niepowodzeniu oferty. Chociaż w  miejscu warto zauważyć, że dwie jego wcześniejszy oferty na odpowiednio 20 i 30 mln zł kończyły się znaczącymi redukcjami wynoszącymi 39 proc. i 20,6 proc. Trzecie to emisja Kredyt Inkaso, które zebrało 37,7 mln z planowanych 50 mln.

Grono „wysokokwotowych” emisji zamyka Echo Investment z emisją na 50 mln zł (redukcja 28 proc.) oraz wciąż trwająca emisja kolejnego dewelopera mieszkaniowego, czyli Victorii Dom. Ta ostatnia emisja kończy się 13 grudnia i parę dni później będzie można ją podsumować.

Inwestorów do rynku emisji publicznych przyciąga zapewne kilka czynników. Jednym z nich z pewnością jest oprocentowanie. Najmniej ze wskazanych emitentów „płaci” PCC Rokita, Kruk oraz Echo Investment, czyli odpowiednio 3,20 proc. oraz 4,00 proc. ponad WIBOR. A najwięcej Budlex Finance, Cavatina Holding oraz Kredyt Inkaso – odpowiednio 6,50 proc., 6,00 proc., oraz 5,50 proc. ponad WIBOR. Tym samym średnie oprocentowanie ponad WIBOR emisji publicznych w tym półroczu wyniosło 4,91 proc. (na podstawie zakończonych emisji).

Zamknięte emisje publiczne

Zamknięte emisje publiczne

Źródło: Michael / Ström Dom Maklerski, opracowanie własne.[3]

Obecnie trwają kolejne 4 emisje publiczne. W tym najwyższa kwotowo w tym półroczu, czyli Victoria Dom na 100 mln zł. Oprócz tego kolejne emisje spółek Cavatina oraz PCC Rokita. Dodatkowo mamy kolejną „dogrywkową” emisję Kruk-a w EURO. Po sukcesie pierwszej z nich, zakończonej redukcją na ponad 70 proc., gdzie przy emisji na 5 mld euro popyt przekroczył 17 mld euro – Kruk właściwie od razu ruszył z emisją uzupełniającą. Suma tych emisji to kolejne ponad 186 mln zł. Na tę chwilę trudno oszacować prawdopodobne redukcje, jednak biorąc pod uwagę średni ich poziom w tym roku – prawdopodobnie są one możliwe. Chociaż warto zaznaczyć, że dla emisji Victorii na 100 mln zł – redukcję trudno byłoby uzyskać. Szczególnie w znaczącej skali.

Suma wartości zakończony emisji publicznych w tym półroczu to ponad 800 mln zł. Emisje na kolejne 186 mln zł są w toku. Razem daje to 988 mln zł emisji publicznych w 2H2023. W 1H23 wartość tych emisji wyniosła 300 mln zł – co razem daje kwotę 1,288 mld zł emisji publicznych w roku 2023.

Trwające emisje

Emitent Wartość emisji

(mln)

Oprocentowanie Tenor (lata) Data Wielkość zapisów (mln)
PCC Rokita 25 3,20%+WIB3M 5 grudzień W toku
Cavatina Holding 40 6,00%+WIB6M 3,5 grudzień W toku
Victoria Dom 100 5,95%+WIB6M 3 grudzień W toku
Kruk 21,691 4,00%+EURIBOR3M 5 grudzień W toku
Suma 186,691
Łączna suma trwających i zamkniętych emisji publicznych w 2H2023 988
Kurs euro na 6.12.2023 4,3382

 

Źródło: Michael / Ström Dom Maklerski, opracowanie własne.[4]

Inwestorzy w tym roku ewidentnie rozkochali się w obligacjach korporacyjnych. Świadczy o tym i duży popyt (redukcje) i duża podaż (duża liczba emisji). Wszystkie emisje publiczne w tym roku miały zmienne oprocentowanie, czyli ich oprocentowanie oparte było o WIBOR. Wysokie stopy procentowe, a także oczekiwania, co do ich przyszłego poziomu z pewnością sprzyjają rynkowi obligacji korporacyjnych. Szczególnie kiedy nie materializują ryzyka kredytowego (default emitenta). Wielu emitentów ma wciąż aktywne prospekty emisyjne, do tego limit emisji bezprospektowych wynosi obecnie 5 mln euro (wcześniej 2,5 mln euro), a na rynku ewidentnie widać i zainteresowanych inwestorów i emitentów. Wydaje się, że z optymizmem można patrzeć na rok 2024.

Autor: Szymon Gil, Makler Papierów Wartościowych, Certified International Investment Analyst (CIIA). Michael / Ström Dom Maklerski.

[1] Emisje publiczne na kwotę powyżej 20 mln zł

[2] Emisje publiczne na kwotę powyżej 20 mln zł

[3] Emisje publiczne na kwotę powyżej 20 mln zł

[4] Emisje publiczne na kwotę powyżej 20 mln zł

Niniejszy materiał:

  1. nie stanowi rekomendacji w ramach usługi doradztwa inwestycyjnego w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi;
  2. nie jest badaniem inwestycyjnym w rozumieniu rozporządzenia delegowanego Komisji (UE) 2017/565 z dnia 25 kwietnia 2016 r. uzupełniające go dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/65/UE w odniesieniu do wymogów organizacyjnych i warunków prowadzenia działalności przez firmy inwestycyjne oraz pojęć zdefiniowanych na potrzeby tej dyrektywy;
  3. nie spełnia standardów rekomendacji inwestycyjnej określonych w rozporządzeniu delegowanym Komisji (UE) 2016/958 z dnia 9 marca 2016 r. uzupełniającym rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 w odniesieniu do regulacyjnych standardów technicznych dotyczących środków technicznych do celów obiektywnej prezentacji rekomendacji inwestycyjnych lub innych informacji rekomendujących lub sugerujących strategię inwestycyjną oraz ujawniania interesów partykularnych lub wskazań konfliktów interesów.

Sekurytyzacja wierzytelności handlowych w Europie i Polsce: stabilny wzrost i perspektywy

Europejski rynek sekurytyzacji wierzytelności handlowych odnotowuje stabilne tempo wzrostu, a obecne warunki makroekonomiczne, w szczególności utrzymujące się wysokie stopy procentowe, powinny sprzyjać jego dalszemu rozwojowi również w Polsce, uważają eksperci kancelarii prawnej DLA Piper.

Jak wynika z najnowszego raportu Stowarzyszenia na Rzecz Rynków Finansowych w Europie (AFME) wartość rynku prywatnych sekurytyzacji w Europie wyniosła na koniec 2022 roku około 196 mld euro. Największy udział w rynku miały sekurytyzacje wierzytelności zabezpieczone należnościami handlowymi (ang. trade receivables securitizations – TRS). Stanowiły one ponad połowę rynku, a ich zannualizowane tempo wzrostu wyniosło na koniec 2022 roku około 13 proc., wynika z danych AFME. Kolejnym istotnym segmentem rynku były sekurytyzacje zabezpieczone wierzytelnościami z tytułu spłaty rat kredytu i leasingu samochodowego.

– Te analizy potwierdzają, że TRS są bardzo dobrym źródłem finansowania dla spółek, które posiadają duży portfel zdrowych, rotujących wierzytelności – mówi Paweł Turek, counsel w zespole rynków finansowych, projektów infrastrukturalnych i restrukturyzacji w DLA Piper w Warszawie. – Mogą być również odpowiedzią na trudności związane z aktualnymi warunkami makroekonomicznymi.

Sekurytyzacja należności handlowych pozwala spółkom na pozyskanie kapitału poprzez zamianę wierzytelności na papiery wartościowe, które stają się przedmiotem obrotu. Zdaniem ekspertów DLA Piper, TRS mogą być szczególnie atrakcyjne dla spółek, które planują się dynamicznie rozwijać także poprzez akwizycje, ponieważ pozwalają pozyskać znacznie wyższe finansowanie niż wskazuje na to ich bilans (dług netto/EBITDA). Mogą one także być skierowane do spółek o ratingu inwestycyjnym gorszym niż portfel ich należności. Jest to także forma finansowania długoterminowego, co jest szczególnie ważne w okresie zawirowań gospodarczych.

– Do rozwoju polskiego rynku TRS mogą przyczynić się zawirowania na rynkach kapitałowych i utrzymujące się wysokie stopy procentowe, które ograniczają spółkom dostęp do kapitału – dodaje Bartosz Matusik, partner kierujący praktyką podatkową w warszawskim biurze DLA Piper. – Prognozy zakładają, że liczba transakcji TRS będzie rosła. Trend ten jest zrozumiały, ze względu na korzyści, które mogą uzyskać emitenci dzięki tym transakcjom.

Eksperci DLA Piper zwracają uwagę również na znaczenie rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady UE regulującego rynek sekurytyzacji, zwanego SECR. Weszło ono w życie 1 stycznia 2019 roku i ustanowiło jednolite ramy prawne dla wszystkich rodzajów sekurytyzacji oraz wymogi dotyczące m. in. obowiązku należytej staranności, zatrzymania ryzyka i transparentności.

Dzięki rozporządzeniu sekurytyzacja jest pierwszym produktem finansowym o jednolitej regulacji obowiązującej we wszystkich krajach UE – dodaje Paweł Turek. – Rozporządzenie jest bardzo szczegółowe, a wymogi rygorystyczne, dzięki temu jednak rośnie zaufanie inwestorów, a tym samym zainteresowanie sekurytyzacją.

Zdaniem przedstawicieli DLA Piper następnym krokiem w rozwoju rynku będzie przeprowadzanie publicznych transakcji sekurytyzacyjnych.

Co stanie się z kursem euro w Polsce na początku 2024 roku? Opinie ekspertów

Euro to jedna z najważniejszych walut na świecie. W związku ze zmianą rządu w Polsce ponownie realne stało się przyjęcie euro również w naszym kraju. Proces ten najpewniej potrwa jeszcze całe lata. Niemniej, zmiana władzy bardzo szybko wpłynęła na kurs europejskiej waluty wobec polskiej złotówki. Co stanie się z kursem euro w Polsce na początku 2024 roku? Zapytaliśmy o opinie ekspertów strony https://kantor.live w tej dziedzinie.     

Najwyższy kurs euro w Polsce

Począwszy od 15 października 2023 roku, gdy jasne stało się, że zmieni się władza w Polsce, złotówka zaczęła się wyraźnie umacniać, zarówno wobec dolara amerykańskiego, jak i euro. Jeszcze 15 października kurs EUR w NBP wynosił 4,4614 PLN. W ostatnim czasie jednak wyraźnie spadł. Zmiana ta już teraz jest spora i należy spodziewać się, że wraz z odzyskiwaniem kolejnych sektorów przez liberałów trend ten będzie się utrzymywał.

Może więc okazać się, że w najbliższym czasie najkorzystniejszą opcją będzie sprzedaż euro. Żeby nie być stratnym na tego typu transakcji, należy znaleźć najkorzystniejszy kurs. Polacy mogą kupować i sprzedawać europejską walutę na wiele różnych sposobów. Wśród dostępnych opcji są:

  • banki,    
  • kantory naziemne,     
  • kantory internetowe.

 Świetną i wygodną opcją jest skorzystanie z usług kantorów naziemnych. Oferują one na ogół znacznie korzystniejsze od klientów ceny walut niż te dostępne w bankach. Nie wymagają również posiadania konta w internetowych serwisach i dokonywania transakcji online. Tym samym, nie ma lepszej alternatywy dla kupna i sprzedaży euro w gotówce. Bazę najlepszych kantorów, które mają najlepszy euro kurs prognozy, znajdziesz w naszej wyszukiwarce.

Aktualny kurs euro w Polsce a przewidywania na przyszłość

Aktualnie, złotówka przeżywa najlepszy okres w roku. Kurs euro wobec złotówki dzisiaj to jest 13.12.2023, wynosi on 4,326 PLN. Inwestorzy znów zaczęli przychylnie patrzyć na polski rynek, a przewidywany zastrzyk gotówki w ramach Krajowego Programu odbudowy może jeszcze bardziej rozruszać polską gospodarkę.

Ponadto, na początku grudnia opublikowane zostały pozytywne odczyty z polskiej gospodarki, które pozwalają Polakom pozytywnie patrzeć w przyszłość. Dobrą wiadomością był przede wszystkim wzrost PKB w III kwartale 2023 o 0,5%, który sprawił, że realny stało osiągnięcie wskaźnika na poziomie 3% w ujęciu rocznym. Innym pozytywnym sygnałem był wzrost wskaźnika PMI dla przemysłu do 48,7 punktu. Biorąc pod uwagę nawarstwiające się problemy gospodarcze liderów UE, Niemiec, wiele wskazuje na to, że złotówka w dalszym ciągu będzie umacniać się wobec EUR.

Czy dzisiejszy kurs euro w Polsce się utrzyma?

Chociaż w grudniu doszło do pewnej stabilizacji kursu EUR, nie należy spodziewać się, że będzie on przez dłuższy czas utrzymywał się w najbliższym czasie na tym samym poziomie. Nie będzie przesadą twierdzenie, że złotówka odzyskała swój blask sprzed kryzysu – w IV kwartale nie ma sobie równych na świecie. Przed PLN prawdopodobnie miesiące wzrostu wartości wobec najważniejszych globalnych – nie tylko euro, ale również dolara amerykańskiego, franka szwajcarskiego i brytyjskiego funta.

Jaki jest przewidywany kurs euro w Polsce w 2024 roku?

Analitycy przewidują, że PLN w 2024 roku pozostanie prymusem na rynkach walutowych. Analitycy przewidują, że dzięki stosunkowo silnemu wzrostowi gospodarczemu uda mu się odrobić straty do EUR do poziomu przedpandemicznego, a więc do kursu na poziomie poniżej 4,25 PLN. Innymi motorami napędowymi będzie najpewniej zakończenie konfliktu z Unią Europejską, a w efekcie – odblokowanie funduszy na jeszcze większą skalę

Kurs euro w Polsce – czy warto sprzedać walutę?

Podsumowując, wydaje się, że na chwilę obecną warto sprzedawać euro, w szczególności, jeśli nie chcemy być stratni w najbliższych kilku miesiącach. Polska stała się ponownie bardzo atrakcyjnym rynkiem do inwestycji, co oznacza, że złotówka najpewniej będzie umacniać się wobec waluty europejskiej. Jeśli więc posiadasz euro i planujesz w niedalekiej przyszłości inwestycję, to polecam rozważenie sprzedaży tej waluty, zanim złotówka jeszcze bardziej się wobec niej umocni.

Wyłączenie odpowiedzialności

Artykuł ten ma charakter informacyjny i nie stanowi porady inwestycyjnej. Treść artykułu nie powinna być traktowana jako rekomendacja do podejmowania jakichkolwiek decyzji finansowych.

Inwestycje wiążą się z ryzykiem. Zawsze istnieje możliwość utraty części lub całości zainwestowanych środków. Przed podjęciem decyzji o inwestycji należy dokładnie zapoznać się z ryzykami związanymi z danym instrumentem finansowym.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek straty poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie informacji zawartych w tym artykule.

Jak działają giełdy kryptowalut?

Giełdy kryptowalut odgrywają kluczową rolę, umożliwiając inwestorom handel różnorodnymi aktywami cyfrowymi. Wraz z rozwojem technologii blockchain i rosnącym zainteresowaniem inwestorów, kryptowaluty, takie jak Bitcoin, Ethereum czy Ripple, zyskują na popularności. Jednakże, dla wielu osób, koncepcja działania giełd kryptowalut może wciąż pozostawać tajemnicza i pełna zagadek. Jak więc działają giełdy kryptowalut? Zobacz, co warto o nich wiedzieć

Rejestracja i weryfikacja

Pierwszym krokiem dla inwestora chcącego handlować na giełdzie kryptowalut jest rejestracja konta. Proces ten zazwyczaj obejmuje podanie podstawowych informacji osobistych oraz przejście przez proces weryfikacji tożsamości. W przypadku Bittrex https://cryps.pl/gielda/bittrex/ giełda ta stawia na bezpieczeństwo swoich użytkowników, co oznacza dokładną weryfikację.

Po zakończeniu rejestracji inwestor otrzymuje dostęp do portfela kryptowalutowego na giełdzie. Jest to wirtualny portfel, w którym przechowywane są zakupione kryptowaluty. Portfele te są zabezpieczone zaawansowanymi technologiami kryptograficznymi, aby zapewnić bezpieczeństwo aktywów.

Ile kosztują kryptowaluty? 

Giełdy kryptowalut oferują różnorodne rynki, na których można handlować. Rynki te dzielą się na pary walutowe, na przykład BTC/USD czy ETH/BTC, gdzie inwestorzy mogą kupować lub sprzedawać jedną kryptowalutę w zamian za inną. Cena kryptowalut ustalana jest na podstawie popytu i podaży na danym rynku. Warto jednak pamiętać, że kryptowaluty wyróżniają się znaczną zmiennością. Wartość danej krypto może w szybkim czasie zarówno znacznie spaść, jak i wzrosnąć. Z tego względu nigdy nie inwestuj więcej, niż jesteś w stanie stracić. 

Warto przy tym wiedzieć, że inwestorzy na giełdzie kryptowalut mogą składać różne rodzaje zleceń. Najczęstsze to zlecenia rynkowe, gdzie inwestor kupuje lub sprzedaje kryptowaluty po aktualnej cenie rynkowej, oraz zlecenia limitowe, które pozwalają określić cenę, po której inwestor jest gotów kupić lub sprzedać.

Jakie ryzyko wiąże się z inwestowaniem w kryptowaluty? 

Wielu inwestorów korzysta z opcji lewarowania, czyli inwestowania większej kwoty niż posiada na koncie. Choć lewarowanie może zwiększyć zyski, to jednocześnie zwiększa ryzyko straty. Dlatego istotne jest, aby być świadomym, ryzyka związanego z lewarowaniem i stosować odpowiednie strategie zarządzania ryzykiem.

Bezpieczeństwo danych oraz środków inwestorów to priorytet dla giełd kryptowalut. W przypadku Bittrex platforma ta stosuje zaawansowane środki bezpieczeństwa, takie jak dwuskładnikowa weryfikacja, szyfrowanie danych i monitorowanie transakcji w czasie rzeczywistym.

Jak więc widzisz, giełdy kryptowalut stanowią kluczowy element ekosystemu kryptowalutowego, umożliwiając inwestorom handel różnorodnymi aktywami cyfrowymi.  Jednak poznanie procesów działania giełd oraz stosowanie właściwych strategii handlowych to kluczowe kwestie dla osiągnięcia sukcesu na tym dynamicznym rynku. Warto również pamiętać o zasadach bezpieczeństwa, aby chronić swoje aktywa przed ewentualnymi zagrożeniami. Dlatego wybieraj tylko giełdy, które są wysoko w rankingach bezpieczeństwa.

Rynek hotelowy w Polsce: wzrost popytu i poprawa wyników, modernizacja i ESG w tle

Jak wynika z najnowszego raportu Trends Radar „Nieruchomości na fali zmian” przygotowanego przez zespół międzynarodowej agencji doradczej Cushman & Wakefield, rynek hotelowy w Polsce notuje konsekwentny wzrost popytu i kluczowych wskaźników dotyczących wyników hoteli. Tak pozytywna sytuacja powinna mieć swoją kontynuację również w 2024 roku, kiedy spodziewana jest między innymi odbudowa liczby noclegów udzielonych gościom zagranicznym. Długoterminowo rynek mocniej skoncentruje się na modernizacjach istniejących obiektów hotelowych, wdrażaniu w nich nowoczesnych rozwiązań technologicznych i tych związanych z ESG.

Na rynku widać wzrost popytu

Jak podaje Trends Radar, na rynku hotelowym w Polsce możemy obserwować konsekwentny wzrost popytu. Dla przykładu, w 2022 roku sektor zanotował 23-procentowy wzrost r/r liczby noclegów, a prognozy na zamknięcie 2023 roku mówią o spodziewanych 5% na plusie r/r.

Tak pozytywne tendencje są przede wszystkim rezultatem wzmocnienia popytu krajowego, natomiast odbudowa liczby noclegów udzielanych gościom zagranicznym jest spodziewana w 2024 roku. Według prognoz, w przyszłym roku liczba noclegów w polskich hotelach ma szansę przekroczyć o 7% poziom zanotowany w 2019 roku, tłumaczy Maciej Prończuk, ekspert ds. rynku hotelowego Cushman & Wakefield.

Dalsze ożywienie na polskim rynku hotelowym będzie w dużej mierze zależało również od wzrostu liczby podróży biznesowych. Podczas gdy Oxford Economics prognozuje powrót do przedpandemicznego poziomu popytu w segmencie biznesowym w Polsce w 2027 roku, wiele wskazuje na to, że może to nastąpić znacznie wcześniej.

Warszawskie hotele już odnotowują wzrost popytu generowanego ze strony firm. Na koniec III kwartału tego roku liczba noclegów oraz przychody związane z popytem biznesowym stanowiły odpowiednio 81% i 98% poziomów odnotowanych w 2019 roku. Z kolei popyt konferencyjny w warszawskich hotelach wzrósł w tym czasie o prawie 20% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku i choć był o 25% niższy od poziomu z 2019, to warto zauważyć, że jednocześnie wygenerował przychody o zaledwie 5% mniejsze niż w tym samym okresie w 2019 roku, dodaje Maciej Prończuk.

Na większą liczbę gości mogą też liczyć hotele zlokalizowane przy polskich lotniskach. Dane pokazują, że liczba pasażerów linii lotniczych na polskich lotniskach powróciła do poziomów sprzed pandemii, a nawet je przekroczyła – w pierwszej połowie 2023 była wyższa o 4% w porównaniu z pierwszym półroczem 2019. Według prognoz ten korzystny trend utrzyma się w najbliższych miesiącach.

Wzrosty notują też kluczowe wskaźniki efektywności

Jak podaje Trends Radar, wskaźnik przychodu na jeden dostępny pokój (RevPAR) w polskich hotelach w okresie od stycznia do października 2023 wzrósł o ponad 19% w stosunku do analogicznego okresu 2022 roku a dodatkowo był o 23% wyższy od poziomu odnotowanego w tym samym okresie w roku 2019.

Trend ten może utrzymać się w 2024 roku, ale musimy mieć też na uwadze, że spodziewane tempo wzrostu spowolni. Wskaźniki obłożenia już teraz są zbliżone do poziomów sprzed pandemii, a możliwości podnoszenia średnich stawek dziennych (ADR) będą ograniczone, na co wpływ będzie mieć między innymi inflacja. Po okresie dynamicznego ożywienia rynek hotelowy w Polsce stabilizuje się, co oznacza bardziej umiarkowany wzrost wyników, dodaje Maciej Prończuk.

Warto podkreślić, że mimo iż hotelarze borykają się z wieloma wyzwaniami wynikającymi z między innymi inflacji, wzrostu kosztów wynagrodzeń i mediów, hotele pozostają rentowne. Na przykład, według danych HotStats, całkowite koszty od początku bieżącego roku do września w hotelach w Warszawie wzrosły o 25%-30%1. Jednocześnie jednak dzięki silnemu wzrostowi przychodów zysk operacyjny brutto na jeden zajęty pokój wzrósł w warszawskich hotelach od 7% do nawet 17% w stosunku do analogicznego okresu 2019 roku.

Jednakże, pomimo coraz lepszych wyników hoteli w Polsce, na rynku nie ma wielu nowych inwestycji hotelowych w budowie. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, skumulowany średni roczny wskaźnik wzrostu liczby pokoi hotelowych w latach 2015-2023 wyniósł 3%. W najbliższych latach prognozowany jest dalszy średni przyrost bazy hotelowej w Polsce. Jak wynika z raportu Cushman & Wakefield „Hotel Operator Beat H1 2023”, pomimo znacznej aktywności deweloperskiej w regionie CEE, realizacja ok. 17% projektów opóźnia się, a kolejnych 11% zostało wstrzymanych. Jest to spowodowane przede wszystkim wysokimi kosztami budowy i trudnościami związanymi z pozyskaniem finansowania dłużnego, na co zwraca uwagę odpowiednio 65% i 35% ankietowanych operatorów. Według 40% respondentów, opóźnienia w realizacji inwestycji hotelowych najczęściej wynoszą od 6 do 12 miesięcy.

Przyszłość rynku pod znakiem modernizacji i ESG

Rosnące oczekiwania gości hotelowych, coraz wyższe koszty operacyjne, a także konieczność sprostania kryteriom ESG sprawia, że coraz więcej inwestorów działających na rynku hotelowym decyduje się na modernizację istniejących instalacji, systemów i procedur oraz inwestowanie w nowe technologie.

Warto podkreślić, że jak wynika z raportu Cushman & Wakefield oraz CMS „Hotel Investment Scene in CEE: Getting Real about ESG in Hotel Real Estate”, Warszawa znalazła się w pierwszej dziesiątce największych rynków europejskich pod względem udziału hoteli posiadających uznane certyfikaty ekologiczne, który w stolicy sięga niemal 10%. Co więcej, pomimo niższego poziomu certyfikacji w porównaniu z sektorem nieruchomości biurowych, Polska jest liderem wśród sześciu państw CEE pod względem liczby hoteli, które posiadają certyfikat BREEAM czy LEED. Mimo to operatorzy wciąż mają dużo do zrobienia, aby ograniczyć ślad węglowy hoteli, dodaje Maciej Prończuk.

Aspekty związane z ESG stanowią wyzwanie, ale jednocześnie i szansę, ponieważ realizacja polityki zrównoważonego rozwoju może mieć pozytywny wpływ na wysokość przychodów oraz umożliwić obniżenie kosztów operacyjnych.

ESG staje się również istotnymi kryterium w procesach decyzyjnych operatorów oraz instytucji udzielających finansowania dłużnego. Z badania Cushman & Wakefield „Hotel Operator Beat H1 2023”, wynika, że 42% ankietowanych operatorów jest skłonnych zaoferować wyższy czynsz, a 30% – zaproponować właścicielom wyższy depozyt zabezpieczający (key money) w przypadku hoteli spełniających najwyższe standardy w zakresie zrównoważonego rozwoju i ESG, podsumowuje Maciej Prończuk.

1 W przeliczeniu na jeden zajęty pokój w porównaniu z analogicznym okresem w 2019 roku.

Czy wprowadzenie kasowego PIT będzie korzystne dla przedsiębiorców? Ekspert podatkowy ocenia propozycję nowego rządu

Jedną z obietnic wyborczych Koalicji Obywatelskiej było wprowadzenie tzw. kasowego PIT. Teraz zamiar ten potwierdził w swoim exposé premier Donald Tusk. Wdrożenie tego rozwiązania przyniosłoby zmiany dla przedsiębiorców, którzy płaciliby podatek dochodowy dopiero po otrzymaniu środków z tytułu opłaconej faktury, a nie w momencie jej wystawienia.

Eksperci zwracają uwagę, że wprowadzenie kasowego PIT przyniosłoby przedsiębiorcom dodatkowy obowiązek weryfikacji faktury, a konkretniej dnia, w którym została ona zapłacona. Przyjmując np., że usługa została wykonana 31 grudnia, to według aktualnie obowiązujących zasad, zostałaby ona ujęta dla podatku dochodowego również pod tą datą. Natomiast w przypadku kasowego PIT trzeba będzie sprawdzić, kiedy opłacono tę fakturę lub kiedy otrzymano płatność. Jest to dodatkowy obowiązek weryfikacyjny, ponieważ często w fakturach wskazuje się 14-dniowy termin płatności.

Z pewnością dodatkowa weryfikacja przysporzyłaby wielu problemów. Odzwierciedleniem tego jest metoda kasowa w podatku VAT, który stosuje bardzo mało przedsiębiorców, pomimo faktu, że mogą z niego skorzystać podatnicy, którzy osiągają przychód rzędu 2 milionów euro rocznie. Biorąc pod uwagę kryterium przychodu, zdecydowana większość podatników w Polsce mogłaby skorzystać z kasowego VAT, ale nie robi tego, bo jest to po prostu często utrudnienietłumaczy Piotr Juszczyk, Główny doradca Podatkowy w firmie inFakt.

Ulga na złe długi z jednym warunkiem i krótszym terminem

Zdaniem eksperta, chcąc zadbać o przedsiębiorców i ich płynność finansową, powinno się znieść warunki do skorzystania z ulgi na złe długi. Ulga ta pozwala na obniżenie podstawy opodatkowania o te faktury, które nie zostały zapłacone lub uregulowane. W konsekwencji mogłoby to spowodować, że przedsiębiorcy rzeczywiście odnosiliby korzyść z jej stosowania. Jednak obecnie ulga na złe długi jest obarczona różnymi warunkami, dlatego powinny one zostać usunięte z ustawy o PIT i ustawy o podatku VAT. W zamian powinien pozostać tylko jeden warunek skorzystania z ulgi – sytuacja, w której drugi przedsiębiorca nie zapłacił za daną fakturę, chociaż powinien.

Oprócz zniesienia warunków dotyczących ulgi na złe długi, powinien zostać skrócony termin możliwości skorzystania z niej. Obecnie wynosi on 90 dni od terminu płatności. Warto rozważyć skrócenie tego czasu do 30 czy nawet 15 dni, albo wprowadzenie systemu, w którym, jeśli np. 20. dnia miesiąca nie mamy należności za fakturę, to tej faktury nie musimy uwzględniać w podatku dochodowym. Stosując taki system, przedsiębiorca mógłby liczyć podatek dochodowy na zasadach uproszczonych, ale jeśli jakieś faktury nie ma uregulowanej, to nie będzie musiał jej wykazywać – wskazuje Piotr Juszczyk.

Rozważając wprowadzenie takiego systemu, warto uwzględnić fakultatywny charakter jego stosowania, tzn. niewykazywanie płatności w danym rozliczeniu podatkowym byłoby możliwością dla przedsiębiorców, a nie obowiązkiem.

Wakacje od ZUS – ulga czy kłopot?

Eksperci ostrożnie oceniają również obietnicę wprowadzenia wakacji podatkowych dla przedsiębiorców. –  Chwilowe likwidowanie u przedsiębiorców problemu braku płynności finansowej poprzez to, że nie zapłacą raz w roku składek ZUS, nie jest rozsądnym rozwiązaniem. Wszystko dlatego, że przedsiębiorcy przez 11 miesięcy muszą dalej je płacić. W mojej ocenie tutaj mamy już też gotowe rozwiązanie, tylko należałoby je bardziej zliberalizować. Mowa o Małym ZUS plus – wskazuje ekspert inFakt.

Obecnie Mały ZUS plus działa w taki sposób, że przedsiębiorca, który osiąga przychody do 180 tys. zł, posiada koszty prowadzenia działalności na poziomie 160 tys. zł, co równa się dochodowi w wysokości 20 tys. zł., nie może sobie pozwolić na skorzystanie z tej ulgi, bo nie będzie go na nią stać. W 2024 roku wartość rocznego podstawowego ZUS będzie wynosiła blisko 24 tys. zł.

W sytuacji dochodu rocznego rzędu 20 tys. zł, przedsiębiorca będzie musiał dodatkowo dołożyć w jakiś sposób 4 tys. zł do swojego dochodu, żeby zapłacić składki ZUS. Natomiast w przypadku przedsiębiorcy osiągającego przychód w wysokości 80 tys. zł, mającego koszty na poziomie 20 tys. zł, dochód wynosi 60 tys. zł i taki przedsiębiorca może skorzystać z Małego ZUS plus. Wszystko dlatego, że warunkiem skorzystania z tej ulgi jest nieprzekroczenie granicy 120 tys. przychodu.

W mojej ocenie Mały ZUS plus powinien zostać wprowadzony na stałe i bez warunku przychodowego, a z dochodem, zamiast stosowania wakacji od składek ZUS – podkreśla Piotr Juszczyk.

Recesyjne obawy wywołają gołębi zwrot EBC?

Istotne zmiany otoczenia gospodarczego od czasu październikowego posiedzenia sugerują, że Europejski Bank Centralny może przyjąć w czwartek bardziej gołębi ton. Naszym zdaniem zmiana komunikacji jest uzasadniona, bank będzie jednak zapewne bardzo ostrożny, by nie wzmocnić już agresywnych oczekiwań rynkowych dotyczących cięć stóp procentowych. Przy sprawnej komunikacji ze strony banku wspólna waluta ma szansę na umocnienie po posiedzeniu.

Oczekiwania inwestorów w kontekście łagodzenia polityki monetarnej w strefie euro w ciągu ostatnich dwóch miesięcy znacznie wzrosły, do czego przyczyniły się słabe dane dotyczące aktywności gospodarczej i dalszy spadek presji cenowej. Szczególnie widoczne było to pod koniec listopada, po publikacji ostatniego raportu inflacyjnego. Obecnie rynki spodziewają się rozpoczęcia cięć już w marcu (wyceniane w 60%) i w sumie 130 pb. obniżek w 2024 r.

Wykres 1: Inflacja HICP w strefie euro (2014 – 2023)

Inflacja HICP w strefie euro
Źródło: LSEG Datastream Data: 12.12.2023

Obawy przed recesją w strefie euro nie wygasają

Listopadowy odczyt inflacji przyciągał uwagę. Obie miary spadły znacznie silniej, niż tego oczekiwano – główna z 2,9% do 2,4%, bazowa zaś z 4,2% do 3,6%. Wartości te, szczególnie druga z nich, są wciąż za wysokie, miara główna odbiega jednak aktualnie od celu o mniej niż 0,5 pp. – wyraźnie widać więc postępy w walce z inflacją.

Publikowane z dużym opóźnieniem wskaźniki aktywności gospodarczej w strefie euro wskazują, że gospodarka jest na krawędzi płytkiej recesji lub już jej doświadcza. Szereg danych ankietowych wskazuje w ostatnim czasie na pewną poprawę sytuacji, wskaźniki PMI są jednak bliskie niedawnych minimów i wyraźnie poniżej oddzielającej kurczenie się i ekspansję granicy 50 pkt. Ostatnie dane dotyczące kredytów również potwierdziły, że polityka banku dość skutecznie ogranicza popyt, co jest niekorzystne dla wzrostu gospodarczego, pozytywne jednak dla perspektyw inflacji. Wątły stan popytu we wspólnym bloku i skala ostatniego spadku dynamiki cen sugerują, że odwracanie polityki pieniężnej może rozpocząć się w nie tak dalekiej przyszłości.

Wykres 2: Wskaźniki PMI w strefie euro (2020 – 2023)

Wskaźniki PMI w strefie euro (2020 – 2023)
Źródło: LSEG Datastream Data: 12.12.2023

EBC w pewnym stopniu przyznał, że rzeczywistość gospodarcza uległa zmianie. Jastrzębie skrzydło banku jest od jakiegoś czasu spokojne, a być może najważniejsza jego przedstawicielka Isabel Schnabel w swoim niedawnym wywiadzie zasugerowała, że podwyżki stóp procentowych nie wchodzą w grę. Minutki z październikowego posiedzenia banku również zawierały gołębie tony. Poza potwierdzeniem, że bazowy scenariusz banku nie uwzględnia dalszych podwyżek stóp, zasugerowały wzrost obaw dotyczących perspektyw gospodarczych.

EBC wykona pivot – ale stopniowo

Dane dotyczące aktywności gospodarczej opublikowane od czasu ostatniego posiedzenia raczej nie rozwieją obaw EBC w kontekście wzrostu. Raport inflacyjny HICP może pozwolić zaś na pewien optymizm w odniesieniu do dynamiki cen i naszym zdaniem ośmielić Radę Prezesów do niewielkiej korekty tonu w gołębią stronę.

Jednocześnie uważamy, że jest zbyt wcześnie na istotny zwrot w polityce banku, a ruchy w tym kierunku będą zapewne bardzo stopniowe, szczególnie biorąc pod uwagę, że EBC jest znany jako jeden z najostrożniejszych banków centralnych G10.

Prawdopodobna ostrożna komunikacja bez forward guidance

Prezeska Christine Lagarde postara się naszym zdaniem nie zdradzić wiele podczas swojej konferencji prasowej i będzie unikać przekazania czegokolwiek, co można by uznać za forward guidance. Co prawda nie może ona zaprzeczyć postępom w walce z inflacją, może jednak spróbować złagodzić przekaz, sugerując, że nie jest to jeszcze walka wygrana, podkreślając przy tym niepewność dotyczącą perspektyw.

W kontekście wzrostu może również zdecydować się na to, by nie brzmieć zbyt pesymistycznie – zauważając niepewne oznaki, że najgorsze może być już za nami, lub przynajmniej, że część danych ankietowych zmierza w dobrym kierunku. Możliwe, że zdecyduje się także odsunąć agresywne wyceny rynkowe dotyczące cięć stóp procentowych, co może okazać się kluczowe dla reakcji euro. Wyraźne wskazanie, że jest zbyt wcześnie na rozważanie obniżek, prawdopodobnie wsparłoby wspólną walutę.

Uwagę rynku mogą zwrócić także komentarze dotyczące reinwestycji w ramach Pandemicznego Programu Zakupów Awaryjnych (PEPP). Mają one być kontynuowane przynajmniej do końca 2024 r., ostatnie komentarze Lagarde sugerują jednak, że będzie to wkrótce poddane dyskusji – nie bylibyśmy zaskoczeni, gdyby temat ten wypłynął podczas grudniowego posiedzenia.

Poza tonem komunikatów Lagarde istotne dla rynku będą zrewidowane projekcje makroekonomiczne. Uwaga skupi się na skali obniżek prognoz wzrostu i inflacji w średnim terminie oraz nowych perspektywach długoterminowych, pojawią się bowiem pierwsze prognozy na 2026 r.

EUR/USD z szansą na umocnienie

Biorąc pod uwagę drastyczną zmianę oczekiwań dotyczących obniżek stóp procentowych EBC, do której doszło w ostatnich tygodniach, poprzeczka dla gołębiego zaskoczenia wydaje się zawieszona bardzo wysoko. Trudno sobie wyobrazić, jak EBC mógłby istotnie zwiększyć rynkowe oczekiwania dotyczące rozluźniania polityki. Sugeruje to, że bilans ryzyk dla euro przed posiedzeniem skierowany jest w górę. Niemniej nie możemy całkowicie wykluczyć niewielkich strat wspólnej waluty, jeśli Lagarde nie zarządzi odpowiednio komunikacją lub jeśli „źródła powiązane z EBC” podważą stanowisko prezentowane na posiedzeniu, jak z niepokojącą regularnością zdarzało się w ostatnim czasie.

Decyzja w sprawie polityki EBC zostanie ogłoszona w czwartek (14.12) o godz. 14:15, a konferencja prasowa rozpocznie się 30 minut później.

Autor: Roman Ziruk; Matthew Ryan, CFA – analitycy Ebury

Pracownicy chcą premii, nie prezentów

Planujesz świąteczne podarki dla pracowników? Dobrze się zastanów. Prawdopodobnie oni… wcale nie chcą prezentów, a przynajmniej 88% z nich. Z danych Gi Group Holding wynika, że tylko 4% pracowników czeka na firmowy upominek. Reszta woli kartę prezentową albo dzień wolny od pracy. Czego naprawdę oczekują polscy pracownicy?

Gi Group Holding przeprowadził ankietę dotyczącą świątecznych benefitów. Odpowiedzi mogą być zaskakujące: tylko 12% z 580 respondentów wybrało niepieniężną (czyli prezentową) formę benefitu świątecznego. Z tego prawie połowa (47%) chciałaby dostać kartę prezentową na zakupy. Na upominek firmowy wskazało jedynie 4% respondentów.

Dlaczego pracownicy nie chcą dostawać prezentów?

Jak mówi ekspert rynku pracy, ten stan rzeczy może mieć kilka przyczyn.

– Premia pieniężna daje pracownikom wolność wyboru w zakresie tego, jak chcą wykorzystać otrzymane środki. Ponadto święta to czas, kiedy wiele osób ponosi duże wydatki, a dodatkowa gotówka może pomóc w pokryciu tych kosztów. To ważne szczególnie w okresie ekonomicznej niepewności, nie tylko dla osób o ograniczonych dochodach, ale także dla specjalistów czy managerów – mówi Małgorzata Parzych ekspert ds. Administracji Personalnej i Legalizacji Zatrudnienia Cudzoziemców w Grafton Recruitment.

Premia świąteczna jest więc najczęstszym wyborem pracowników. A co na to pracodawcy? Vouchery czy prezenty mogą być równie wartościowe a nawet droższe, jednak nie są postrzegane tak samo.

– Firmy lubią skupiać się na prezentach w formie fizycznej, ponieważ w wielu przypadkach mogą potraktować je jako koszty uzyskania przychodu, więc zmniejszają ich obowiązki podatkowe. W przypadku świadczenia pieniężnego i zatrudnienia na umowę o pracę trzeba brać również pod uwagę konieczność opłacenia większego ZUS-u – dodaje Małgorzata Parzych.

Pieniądze albo psikus?

Gi Group Holding zapytało specjalistów również o to, jaki rodzaj fizycznego prezentu jest dla nich najbardziej atrakcyjny. Kartę upominkową wskazało 47% respondentów, dodatkowy dzień wolny od pracy – 37%, a 12% uczestników wybrało bilet na wydarzenie kulturalne. Upominek firmowy wskazało tylko 4% osób.

W świetle wyników ankiety o wybór świadczeń pieniężnych i niepieniężnych ta odpowiedź nie zaskakuje. Wynika z niej, że pracownicy chcą otrzymać prezent, który będzie stanowił dla nich realną wartość w postaci wsparcia domowego budżetu czy uwolnienia wolnego czasu. Warto wziąć to pod uwagę przy wyborze świątecznych podarunków dla pracowników.

FED nie zaskoczy

Zapowiada się neutralne posiedzenie Rezerwy Federalnej. W Polsce mamy nowy rząd i nowy powód do pojawiania się w zagranicznej prasie. Bezrobocie na Wyspach Brytyjskich stabilne.

Inflacja w USA bez niespodzianek

Wczoraj poznaliśmy dane na temat wzrostu cen w USA. Tempo wzrostu spadło zgodnie z oczekiwaniami symbolicznie o 0,1% do 3,1%. Jest to zatem drugi najniższy wynik po czerwcowym dołku od początku tego cyklu wyższej inflacji. Warto jednak zwrócić uwagę, że inflacja bazowa stoi w miejscu, co nie jest dobrym prognostykiem. O tym, że dane te nie zmieniają nic w dotychczasowych przewidywaniach co do poziomu stóp procentowych, najlepiej świadczy reakcja rynków. Kontrakty terminowe na stopę procentową niemal nie drgnęły, mimo tego, że decyzja o stopach procentowych zostanie podjęta już dzisiaj wieczorem. Na rynku walutowym po publikacji danych było widać chwilowe umocnienie dolara, ale rynek bardzo sprawnie wrócił na poprzednie poziomy. Zapowiada się zatem nudne posiedzenie FED.

Mamy nowy rząd

Wydawało się wczoraj, że kumulacją emocji tego dnia będzie dyskusja na temat powołania nowego rządu Donalda Tuska. Koalicji zależało na czasie między innymi z powodu rychłej wizyty w Brukseli. Opozycja, również z tego powodu, zamierzała to blokować. Show jak się okazuje skradł jednak jeden z posłów opozycji, którego uczucia religijne obraziła świeca Chanukowa. W rezultacie, w wielu mediach światowych zamiast informacji o nowym gabinecie, silniej przebiła się informacja o gaszeniu owej świecy gaśnicą. Pomimo tego incydentu, na szczęście tylko wizerunkowego, złoty wczoraj zyskiwał. Powodem było między innymi to, że nie zrealizowały się żadne ryzyka przed wybraniem nowego rządu. Część inwestorów bała się, że na ostatniej prostej proces zostanie wstrzymany lub opóźniony jakąś sztuczką formalną.

Bezrobocie na Wyspach

Wczoraj poznaliśmy również dane z brytyjskiego rynku pracy. Bezrobocie utrzymuje się na poziomie 4,2% już 3 miesiąc. Warto natomiast zwrócić uwagę na spadającą liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. 16 tysięcy to z jednej strony nadal wzrost, ale mniejszy niż oczekiwane 20,3 tysiąca. Jest to zatem krótkoterminowo korzystna niespodzianka, ale niedająca perspektyw na długoterminową poprawę. W zeszłym roku też w okolicach listopada mieliśmy stabilizację stopy bezrobocia. Była to jednak stabilizacja na poziomie 3,7%, a nie obecnych 4,2%. Inwestorzy nie wierzą jednak za bardzo w funta. Dane te zostały wykorzystane do częściowej korekty umocnienia funta brytyjskiego.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – inflacja producencka,
20:00 – USA – decyzja w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Kraków wzmacnia pozycję na rynku biurowym. Nowe inwestycje i stabilny popyt

Według najnowszego raportu przygotowanego przez Newmark Polska, rynek biurowy w Krakowie w 2023 roku wykaże wzrost zasobów o 5,5%, przekraczając 1,8 mln mkw. powierzchni, przy jednoczesnym utrzymaniu wysokiego zainteresowania najemców, pomimo globalnych wyzwań gospodarczych. Krakowem najbardziej zainteresowani są najemcy z sektorów technologii, finansów i nowoczesnych usług wspólnych.

Mimo wyraźnego spowolnienia w budowie spowodowanego wzrostem kosztów finansowania i budowy do końca listopada 2023 roku oddano do użytku 97 000 mkw. nowych biur. Do największych nowych projektów zrealizowanych w 2023 roku należą: kolejny etap kompleksu Ocean Office Park (budynek B o pow. 28 600 mkw., I kw.), Kreo (24 000 mkw., III kw.), Fabryczna Office Park B5 (14 000 mkw., I kw.) oraz Mogilska 35 Office (13 500 mkw., IV kw.). Spodziewana nowa podaż biurowa w ciągu całego roku nie przekroczy 100 000 mkw. i tym samym będzie niższa od ubiegłorocznej o 4% i o ponad 39% od średniej z lat 2016-2020 (158 000 mkw.).

– Najemcy wciąż są bardzo zainteresowani krakowskim rynkiem biurowym, aczkolwiek obserwujemy zwiększoną aktywność w zakresie relokacji i renegocjacji obecnych umów. Jest to związane z trendem optymalizacji kosztów wynajmowanej powierzchni i zwiększenia efektywności jej wykorzystania – mówi Patryk Kowalkowski, Doradca w dziale powierzchni biurowych, Newmark Polska.

W okresie od stycznia do września 2023 roku podpisano umowy najmu na łącznie prawie 121 100 mkw. biur, co daje miastu trzecie miejsce wśród miast regionalnych pod względem wolumenu popytu, za Trójmiastem (127 100 mkw.) i Wrocławiem (121 900 mkw.). W strukturze popytu dominowały nowe umowy najmu (56%), z renegocjacjami i ekspansjami stanowiącymi odpowiednio 29% i 10%. Sektor nowoczesnych usług dla biznesu, w tym centra ITO, odpowiadały za 30% zarejestrowanego popytu.

– Branża IT w Krakowie przeżywa szybki rozwój, co przekłada się na rosnącą liczbę ofert pracy. Liczba ogłoszeń pracy w branży IT w Krakowie podwoiła się w stosunku do roku poprzedniego, co jest związane z dynamicznym rozwojem sektora IT w Polsce – mówi Katarzyna Kucharek, Strategic Business Development Manager, Randstad.

– Kraków to miasto, które potrafi łączyć – tradycję z nowoczesnością, ekologię z innowacjami, inwestycje z troską o środowisko i jakość życia mieszkańców. Liczba zlokalizowanych tu inwestycji zagranicznych i rozwój rodzimej przedsiębiorczości świadczą o tym, że Kraków ma wszystko, czego firmy oczekują od lokalizacji idealnej do prowadzenia biznesu – podkreśla Jacek Majchrowski, Prezydent Krakowa.

– Mimo wyzwań związanych z kosztami i budową, deweloperzy nadal planują nowe inwestycje biurowe, zwiększając atrakcyjność rynku dla przyszłych najemców. W przygotowaniu znajdują się m.in. biurowce: Nowy Format, Wita Stwosza, Tischnera Green Town czy nowa inwestycja Cavatina Holding, które po ukończeniu dostarczą kolejne 150 000 mkw. nowoczesnej powierzchni biurowej. Kraków, z bogatą ofertą biur i atrakcyjnymi cenami czynszów, nadal przyciąga firmy poszukujące nowoczesnych i innowacyjnych rozwiązań w swoich biurowcach –podsumowuje Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa, Liderka ds. ESG, Newmark Polska.

Dzięki bogatej ofercie biur najemcy mają do dyspozycji powierzchnie biurowe w różnym standardzie i cenie. Obecnie średnie czynsze w Krakowie mieszczą się w przedziale od 13,50 do 14,50 euro /mkw./miesiąc, ale w najbardziej poszukiwanych i atrakcyjnych lokalizacjach sięgają nawet 15,50-17,50 euro/mkw./miesiąc. Warto jednak odnotować, że deweloperzy prześcigają się w dostarczaniu coraz to bardziej zawansowanych oraz innowacyjnych rozwiązań zarówno technologicznych, jak i z zakresu ESG, by nowe projekty były nie tylko nowoczesne, ale też ponadczasowe i przyjazne dla środowiska.

ORLEN, Lafarge i Air Liquide z grantem na terminal CO2 w Gdańsku

Morski terminal przeładunkowy dwutlenku węgla – wspólne przedsięwzięcie ORLEN, Lafarge Cement S.A. i Air Liquide Polska – uzyskał grant Komisji Europejskiej na przygotowanie dokumentacji projektowej inwestycji oraz studiów wykonalności łańcucha dostaw. Budowa terminala przyczyni się do realizacji strategicznych celów Koncernu w zakresie ograniczania emisji własnych CO2. Umożliwi także świadczenie usług związanych z zarządzaniem dwutlenkiem węgla na rzecz firm, dla których wychwytywanie i sekwestracja CO2 jest jedyną dostępną technologią umożliwiającą redukuję emisji. W latach 2027–2030 ORLEN będzie dysponować potencjałem zagospodarowania lub sekwestracji 3 mln ton CO2 rocznie.

Planowany terminal CO2 jest częścią inicjatywy „PL-EU Interconnector”, wpisanej na listę Projektów Wspólnego Zainteresowania (PCI), na którą trafiają projekty szczególnie istotne z punktu widzenia realizacji polityki energetycznej i klimatycznej UE. Celem projektu jest finalizacja badań inżynieryjnych i transportowych, niezbędnych do budowy multimodalnego terminala dwutlenku węgla w Gdańsku. Grant w wysokości 2,54 mln euro został przyznany w ramach programu „Łącząc Europę” (CEF Energy PCI „Studies”) i posłuży do przygotowania dokumentacji projektowej, w tym do realizacji Front–End Engineering Design (FEED) dla terminala morskiego.

Budowa terminala będzie podzielona na dwa etapy, przy czym w pierwszym instalacja ma uzyskać przepustowość 3 mln ton CO2 rocznie. Około 1 mln ton CO2 przypadnie ORLEN na potrzeby sekwestracji dwutlenku węgla z Zakładu Produkcyjnego w Płocku, ok. 1 mln ton wykorzysta spółka Lafarge Cement S.A., a pozostały ok. 1 mln ton zostanie udostępniony w ramach usług komercyjnych. Z takiego rozwiązania skorzystają branże, w których uniknięcie emisji CO2 jest trudne z powodów technologicznych, skutkujących brakiem możliwości istotnego ograniczenia emitowanego dwutlenku węgla, w szczególności sektor hutniczy i cementowy.

Przewidywanym miejscem budowy terminala jest Gdańsk. Według założeń, dwutlenek węgla będzie dostarczany do instalacji z zakładów przemysłowych centralnej i północnej części kraju, a następnie przeładowywany na statki i transportowany do docelowych miejsc sekwestracji zlokalizowanych pod dnem morza. Początkowo transport dwutlenku węgla do terminala będzie realizowany koleją, jednak docelowym rozwiązaniem jest budowa rurociągu przesyłającego CO2.

Spółka Lafarge Cement S.A., będąca partnerem ORLEN, w styczniu 2023 roku podpisała umowę na dofinansowanie projektu Kujawy Go4ECOPlanet w ramach konkursu Innovation Fund. Projekt przewiduje uruchomienie w 2027 r. w Cementowni Kujawy instalacji do wychwytywania CO2, która umożliwi całkowitą redukcję śladu węglowego z wypału klinkieru.

Budowa terminala morskiego CO2 to pierwsza tego typu inwestycja w Polsce i jedna z pierwszych w regionie. Projekt pozwoli Grupie ORLEN zbudować pozycję lidera usług zarządzania emisjami dwutlenku węgla oraz ułatwi osiągnięcie przez Koncern neutralności emisyjnej do 2050 roku. Inwestycja przyczyni się do rozwoju infrastruktury dla transportu CO2 w Europie Środkowej i Centralnej.

Dodatkowo we wrześniu tego roku ORLEN wspólnie z partnerami: spółkami Lafarge Cement S.A. i Air Liquide Polska oraz we współpracy z ORLEN Lietuva, uzyskał dla projektu ECO2CEE (kontynuacja projektu „EU CCS Interconnector”) status projektu PCI na nowej liście projektów PCI/PMI, co umożliwi ubieganie się w latach 2024-2025 o dofinansowanie prac wykonawczych terminalu z programu CEF Energy PCI „Works”.

Pracownicy w Polsce: Chaos i nagłe zmiany rujnują komfort pracy

Komfort pracy jest stanem, do którego z oczywistych względów dążą wszyscy pracownicy. Każdy chce funkcjonować w dobrych, sprzyjających warunkach i doświadczać jak najmniej przeszkód, pełniąc codzienne obowiązki. Tymczasem, jak wynika z najnowszego badania Hays Poland, specjalistki i specjaliści mierzą się z wieloma trudnościami w pracy. Wśród najczęściej wymienianych znalazły się chaos w procesach i projektach zespołowych oraz dużo nagłych zmian lub zadań ad hoc.

Choć wynagrodzenie niezmiennie od lat pozostaje głównym powodem satysfakcji z pracy, to dla pracowników liczy się też coś więcej. Ważne są dla nich możliwości rozwoju, dobre relacje ze współpracownikami, czy zwyczajnie komfort pracy. Jednak jak wykazuje badanie Hays – spokój ten nie zawsze jest łatwy do osiągnięcia.

Brak organizacji pracy i nagłe zmiany

Ostatnie lata wymagały od pracowników i pracodawców dużej elastyczności oraz konieczności szybkiego dostosowania się do zmian. Nie dość, że transformacji uległy potrzeby i oczekiwania rynku, to zaczęto zmieniać dotychczasowe modele współpracy. Obecnie pracownicy znacznie częściej niż jeszcze kilka lat temu pracują w zespołach zdalnych i międzynarodowych. Bez wątpienia był to wyczerpujący czas.

Czy po okresie wielu zmian udało się ustabilizować i unormować sposób działania organizacji? Nie zawsze i nie do końca, bowiem 46 proc. respondentów najnowszego badania Hays Poland, przeprowadzonego wśród blisko 1200 specjalistów na przełomie listopada i grudnia 2023, za największą przeszkodę w pracy uważa chaos panujący w procesach i projektach zespołowych.

Powodów takiego stanu rzeczy można upatrywać w wielu źródłach – niewystarczająco uporządkowanej strukturze organizacji, wysokiej rotacji pracowników czy nieefektywnym zarządzaniu, które może być połączone z niedostatecznymi kompetencjami liderskimi wśród kadry menedżerskiej.

W obliczu podobnych problemów zgłaszanych przez pracowników, kluczowe staje się dokładne przeanalizowanie sytuacji przez kadrę wyższego szczebla. Warto zastanowić się, jak realnie wygląda współpraca i kształtowanie procesów w firmie, co minimalizuje ich efektywność i jak często wprowadzane są zmiany. Nieocenione w stawianiu czoła tej przeszkodzie będą również indywidualne rozmowy z pracownikami lub zewnętrznymi ekspertami z zakresu HR, którzy dostarczą obiektywnej, niezależnej opinii – tłumaczy Agnieszka Kolenda, Executive Director w Hays Poland.

Zdaniem pracowników problem tkwi także w dużej liczbie zmian wprowadzanych zbyt nagle lub pospiesznie oraz liczbie wcześniej niezaplanowanych, lecz wymagających natychmiastowej uwagi zadań ad hoc (37 proc.). To właśnie one najczęściej powodują wypadanie z rytmu w trakcie pracy, konieczność ciągłej zmiany priorytetów oraz ogólny bałagan i zagubienie.

Braki kadrowe prowadzące do nadgodzin

Niemal 1/4 respondentów jako przeszkodę w pracy wskazuje również niewystarczającą liczbę pracowników. Może się to przekładać się na zwiększenie liczby obowiązków w przeliczeniu na jedną osobę, a w konsekwencji prowadzić do nadgodzin, przemęczenia oraz spadku efektywności pracy. To, że obecnie jest to rzeczywiście duży problem, potwierdza raport Hays i Baker McKenzie „Nadgodziny 2023”.

Ponadto niemal co piąty ankietowany przyznaje, że firma ma słabe zaplecze technologiczne lub skomplikowane regulacje i zasady, co zamiast ułatwiać pracę, jedynie ją utrudnia. Trudno bowiem efektywnie i sprawnie pracować w sytuacji, gdy przykładowo wiele prostych zadań administracyjnych nadal trzeba wykonywać manualnie, otrzymywać zgodę na uzyskanie określonych danych z kilku źródeł lub wielokrotnie sprawdzać rezultaty po zawodnej technologii.

Dobra informacja jest taka, że zaledwie 5 proc. respondentów jako przeszkodę w pracy wskazała złe relacje ze współpracownikami. – Fakt, że niewielki odsetek pracowników jako główną przeszkodę w pracy wskazuje na złe relacje z kolegami i koleżankami, może oznaczać, że pracodawcy – mimo doświadczania rynkowej niepewności – dbają o integrację i dobrą atmosferę w zespołach. Jest to niezwykle ważne, ponieważ wzbudza poczucie jedności u pracowników, co z kolei wzmacnia wzajemne wsparcie i zaufanie – dodaje Agnieszka Kolenda.

Z jakimi przeszkodami mierzysz się w pracy?

Chaos w procesach i projektach zespołowych 46%
Dużo nagłych zmian/ zadań ad hoc 37%
Za mały zespół 23%
Słabe zaplecze technologiczne 19%
Skomplikowane regulacje i zasady 17%
Brakuje mi pewnych umiejętności/ rozwoju 15%
Międzynarodowy zespół/ kultura 9%
Złe relacje ze współpracownikami 7%
Za duży zespół 5%

Źródło: badanie Hays Poland, listopad-grudzień 2023
Procenty nie sumują się do 100, gdyż możliwe było zaznaczenie kilku odpowiedzi

Problem jest, wsparcia nie ma?

Pomimo licznych przeszkód doświadczanych przez pracowników, tylko 33 proc. jednoznacznie stwierdza, że otrzymuje wsparcie od pracodawcy w walce z nimi. Jednocześnie prawie 40 proc. z reguły nie otrzymuje go wcale, a 28 proc. nie jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Czym może być to spowodowane? Prawdopodobnych scenariuszy jest wiele.

Potencjalnym powodem jest luka w komunikacji. Może być tak, że pracownicy w sposób niewystarczający komunikują przełożonym problemy, z jakimi się mierzą. Niewykluczone jest również to, że to szefowie nie zawsze są w stanie je rozwiązać.

Wspieranie pracowników to bardzo często już sama umiejętność wysłuchania tego, co mówią i prawdziwego zrozumienia wyzwań, z jakimi się mierzą. W pracy zawsze będziemy mieć do czynienia z sytuacjami, na które ani zatrudniony, ani przełożony nie mają dużego wpływu, np. zmiany prawne, sytuacja rynkowa czy decyzje klienta. Wówczas menedżer powinien nakierować wysiłki pracownika na obszar, w którym może coś zdziałać. Wspólne spojrzenie na problem często pozwala znaleźć rozwiązanie, które wcześniej nie było tak oczywiste. Ponadto uświadomienie sobie, że nie ma idealnych organizacji i ról w pracy, pozwala z większą wyrozumiałością patrzeć na trudności, które napotykamy – tłumaczy Agnieszka Kolenda.

Przeszkody zauważone, ale co dalej?

Doświadczane przez pracowników problemy często pociągają za sobą dalsze przemyślenia. Specjalistki i specjaliści pochylają się nad problemem, lecz jak pokazuje badanie – w samotności i nierzadko z poczuciem zrezygnowania. Ponad 1/4 ankietowanych przyznaje, że pozostawiona sama sobie z przeszkodą, stara się na własną rękę minimalizować jej skutki.

Jakie są Twoje przemyślenia na temat wskazanych przeszkód?

Staram się samodzielnie minimalizować ich skutki 27%
Męczą mnie na tyle, że myślę o zmianie pracy 22%
Uważam, że można byłoby je łatwo rozwiązać 20%
Demotywują mnie i utrudniają osiągnięcie sukcesu w pracy 15%
Staram się je ignorować i skupiać na pozytywach 8%
Trudno powiedzieć 8%

Źródło: badanie Hays Poland, listopad-grudzień 2023

Nieco ponad 1 na 5 respondentów deklaruje, że przeszkody w pracy są na tyle męczące, że stają się motywatorem do rozważań na temat zmiany pracy, a kolejne 20 proc. sądzi, że przy odrobinie dobrej woli można by było łatwo je wyeliminować. Pokazuje to zatem, że nagromadzenie się nawet niewielkich problemów w organizacji, może powodować demotywację i frustrację wśród pracowników.

Jednocześnie zaledwie 8 proc. ankietowanych jest wobec nich optymistycznie (a może nawet nieco idealistycznie) nastawiona. Grupa ta ma świadomość problemu, jednak stara się go ignorować i w pracy skupiać wyłącznie na pozytywnych aspektach.

Co dane te oznaczają dla pracodawców? Przede wszystkim dobrze jest przeprowadzać regularne rozmowy z pracownikami nie tylko o ich wynikach i rozwoju, ale w szczególności o samopoczuciu, satysfakcji z pracy oraz – jak wykazało badanie – przeszkód w niej doświadczanych. Być może dodatkowo pozwoli to na zatrzymanie odpływu pracowników z organizacji. Pomocne może być także tworzenie grup projektowych, w skład których będą wchodzili przedstawiciele różnych działów i kadry zarządzającej, mające na celu lepsze zarządzanie najczęstszymi problemami pojawiającymi się w organizacji.