Polacy są coraz bardziej eko

Coraz więcej Polaków oszczędza prąd oraz wodę. Te korzystne dla środowiska praktyki deklaruje już kolejno 81 proc. i 77 proc. konsumentów. Pod tym względem Polacy wypadają znacznie lepiej niż średnia światowa i europejska. Rośnie też liczba osób korzystających z przyjaznych planecie środków transportu. Coraz częściej konsumenci wybierają komunikację miejską, rower lub decydują się na zakup samochodu elektrycznego bądź hybrydowego. To wnioski z najnowszego badania „Green Gauge” opracowanego przez GfK – An NIQ Company.

Z raportu „Green Gauge”, który powstał na podstawie globalnego badania „Consumer Life”, wynika, że dbanie o środowisko na dobre weszło Polakom w krew. Aż 81 proc. badanych zadeklarowało, że oszczędza energię elektryczną. To znacznie więcej niż średnia europejska (74 proc.) i światowa (73 proc.). Analizy przeprowadzone przez GfK – An NIQ Company pokazują także, że polscy konsumenci są prawdziwymi mistrzami w ograniczaniu zużycia wody. Tego typu starania podejmuje już 77 proc. z nich. W tym przypadku także wypadamy lepiej niż Europa i świat – tutaj średnia wynosi kolejno 64 i 71 proc.

W Polsce przyjazne środowisku nawyki są praktykowane w większości gospodarstw domowych. W ten sposób wielu z nas dba nie tylko o planetę, ale także o kondycję własnych portfeli, która w czasach wysokiej inflacji została mocno nadszarpnięta. Można więc powiedzieć, że obecna sytuacja ekonomiczna sprzyja wzmacnianiu „zielonych” postaw – mówi Marcin Gromulski, project manager w GfK – An NIQ Company.

Ekologia na wiele sposobów

Z raportu „Green Gauge” wynika, że w polskich domach sposobów na dbanie o środowisko, a przy okazji oszczędzanie, jest mnóstwo. – Aby ograniczyć koszty energii i ogrzewania aż 83 proc. Polaków zwraca większą uwagę na wyłączanie świateł, a już ponad połowa używa energooszczędnych żarówek. Niemal co czwarty badany zabezpiecza drzwi i okna listwami uszczelniającymi chroniącymi przed wiatrem i zimnem, a co dziesiąty decyduje się na instalację nowych okien lub drzwi sztormowych – komentuje Marcin Gromulski.

W ostatnim czasie zwolenników zyskało także podróżowanie w sposób przyjazny dla środowiska. Coraz więcej konsumentów deklaruje, że zamiast zwykłego samochodu wybiera komunikację miejską, rower lub auto elektryczne bądź hybrydowe. Takie praktyki wcieliło w życie już ponad 50 proc. Polaków. To o 7 p.p. więcej niż jeszcze w 2021 roku.

Inwestorzy stawiają na bardziej agresywną strategię inwestycyjną na europejskim rynku nieruchomości

Z najnowszego badania ankietowego przeprowadzonego przez międzynarodową firmę doradczą Savills* wśród inwestorów zarządzających aktywami w Europie i krajach Bliskiego Wschodu o łącznej wartości przekraczającej 500 mld euro wynika, że prawie jedna trzecia z nich planuje przyjąć bardziej agresywną strategię inwestycyjną w najbliższych 12 miesiącach, poszukując okazji do lokowania kapitału w segmencie value-add. Oznacza to wzrost w porównaniu z ubiegłoroczną analizą, w której takie podejście deklarowało zaledwie 14 proc. respondentów. Ponadto zmniejszył się odsetek inwestorów preferujących bardziej ostrożną strategię w kolejnych 12 miesiącach – z 55 proc. do 28 proc.

Zdaniem inwestorów priorytetowe sektory to:

  1. Miejskie obiekty logistyczne
  2. Wielkopowierzchniowe obiekty logistyczne
  3. Mieszkania na wynajem
  4. Domy studenckie
  5. Domy senioralne

„Przewidujemy, że w najbliższych 12 miesiącach wielu inwestorów nadal będzie poszukiwać aktywów o wartości nieprzekraczającej 100 mln euro, ponieważ wysokie koszty finansowania dłużnego wciąż ograniczają możliwości zawierania większych transakcji. Co ciekawe, inwestorzy w Europie dwukrotnie chętniej będą inwestować kapitał w nieruchomości biurowe położone w COB niż inwestorzy w USA czy Kanadzie. Bez wątpienia ma to związek z faktem, że wskaźniki niewynajętej powierzchni biurowej w Europie są znacznie niższe niż w Ameryce Północnej, a także z dużym zainteresowaniem inwestorów nieruchomościami o wysokim standardzie i rywalizacją o nie w obliczu ograniczonej podaży obiektów w budowie” – mówi Tristam Larder, dyrektor działu europejskich rynków kapitałowych w Savills.

„Pomimo wciąż niesprzyjających uwarunkowań makroekonomicznych sektor logistyczny pozostaje w dobrej kondycji. Optymizmem napawa fakt, że głównym celem wielu inwestorów są miejskie, jak i wielkopowierzchniowe obiekty logistyczne w Europie. Jak zawsze wyzwaniem jest znalezienie odpowiedniego produktu inwestycyjnego we właściwej lokalizacji i w przystępnej cenie, ale obserwujemy zmniejszanie się różnic pomiędzy oczekiwaniami kupujących i sprzedających, co pozwala prognozować wzrost wolumenów transakcji inwestycyjnych w tym sektorze w najbliższych 12 miesiącach” – komentuje Marcus de Minckwitz, dyrektor działu nieruchomości przemysłowych i logistycznych w regionie EMEA, Savills.

„Strategie ESG posiadają wszyscy inwestorzy, z którymi rozmawialiśmy. Ponadto w porównaniu z ubiegłym rokiem zaobserwowaliśmy wzrost zainteresowania zakupem wyłącznie aktywów spełniających wymagania ESG oraz realizacją strategii zakładającej podejmowanie działań w kierunku ich spełnienia. To również tłumaczy, dlaczego niewystarczająca podaż odpowiednich produktów inwestycyjnych – oprócz niewystarczającej korekty cen i kosztów finansowania dłużnego – stanowi jedną z największych barier dla inwestorów na europejskim rynku nieruchomości komercyjnych” – dodaje Mike Barnes, Associate Director, dział badań w Europie, Savills.

„Najnowsze dane i transakcje sfinalizowane w sektorze nieruchomości przemysłowych i logistycznych w Polsce wskazują na fakt, że niektórzy inwestorzy nadal koncentrują się na poszukiwaniu najbardziej atrakcyjnych aktywów w tym segmencie. Pomimo sygnałów świadczących o negatywnych nastrojach na rynku nieruchomości zainteresowanie inwestorów sektorem przemysłowym i logistycznym w Polsce utrzymuje się na stabilnym poziomie i dotyczy głównie aktywów o wartości nieprzekraczającej 100 mln euro” – mówi Mark Richardson, dyrektor działu doradztwa inwestycyjnego Savills w Polsce.

Według wstępnych szacunków firmy doradczej Savills, wolumen transakcji inwestycyjnych na rynku nieruchomości w Polsce w okresie od stycznia do września 2023 r. był o około 65% niższy niż w roku ubiegłym. Analizowane dane wykazały też spadek średniej wartości transakcji o około 40%. Savills spodziewa się, że na przestrzeni kolejnych trzech kwartałów, sentyment inwestycyjny pozostanie relatywnie niezmienny, z lekkim trendem w kierunku ożywienia.

*Ankietę przeprowadzono we wrześniu 2023 roku i objęła ona 27 paneuropejskich inwestorów z różnych sektorów reprezentujących ponad 500 mld euro kapitału nieruchomości w Europie i na Bliskim Wschodzie.

Kryzys na Bliskim Wschodzie i inflacja w USA windują ceny złota

Weekendowy atak Hamasu na Izrael i otwarcie nowego konfliktu na Bliskim Wschodzie, a także wyższa od oczekiwanej inflacja w USA oddziaływały na ceny złota w tym tygodniu w największym stopniu.

Końcówka września przyniosła złotu sporą przecenę w związku jastrzębimi komunikatami płynącymi z FED. Cena złota, która w sierpniu i wrześniu lawirowała w przedziale 1 900-1 940 USD za uncję, spadła w okolice 1 840 na koniec miesiąca, a w ubiegłym tygodniu dobiła nawet do 1 820 dolarów.

Był to efekt przerzucenia uwagi części kapitału chociażby na amerykańskie obligacje, których rentowność wzrastała dzięki retoryce „wyżej i dłużej”, która wpływała na umacnianie się dolara i wzrost rentowności obligacji.

W czwartek Departament Pracy Stanów Zjednoczonych ogłosił najnowszy odczyt wskaźnika cen towarów i usług za wrzesień. Podobnie jak w sierpniu, wrześniowy odczyt kształtował się na poziomie 3,7 proc., co wprawdzie nie było wynikiem gorszym, jednak konsensus zakładał odczyt na poziomie 3,6 proc. Dane to spowodowało gwałtowne umocnienie dolara i osłabienie złota z poziomu 1 885 USD do 1 870 USD. Niemniej jednak już w piątek kruszec nadrobił chwilową słabość z nadwyżką, co pokazuje, że na dłuższą metę wzrost niepokoju na Bliskim Wschodzie, jak i obawy inflacyjne wzbudzają popyt na bezpieczne aktywa.

Inflacyjne wieści z USA, które świadczyć mogą o ograniczonej skuteczności zabiegów FED, przyniosły także spore przeceny na giełdach – zarówno na najważniejszych indeksach na Wall Street, jak i na innych indeksach na całym świecie – traciły niemiecki DAX czy francuski CAC.

Notowania złota kwotowane w polskim złotym również zakończyły tydzień na plusie. W poniedziałek uncja wyceniana była na 8 020-8 030 PLN. W piątek obserwowaliśmy już przebicie poziomu 8 150 PLN.

Czy FED podniesie jeszcze stopy procentowe?

Protokół z ostatniego posiedzenia FOMC (Komitet ds. Operacji Otwartego Rynku – odpowiedni Rady Polityki Pieniężnej) pokazuje dużą ostrożność amerykańskich bankierów centralnych wobec szybko zmieniającej się sytuacji. Maleje prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych w listopadzie. Wg CME FedWatch Tool prawdopodobieństwo podwyżki o 25 punktów bazowych w listopadzie wynosi zaledwie 9,7 proc. W grudniu jednak wzrasta do 30,5 proc. Pojawia się także 2,5-procentowe prawdopodobieństwo podwyżki o 50 pb.

Wypowiedzi przedstawicieli FED odnotowane przez media wskazują na brak jednomyślności w tej kwestii oraz dużą grupę „centrystów”, których nie można przypisać ani do gołębi, ani do jastrzębi, jak chociażby John Williams, prezes FED w Nowym Jorku, który powiedział, że w jego ocenie stopy procentowe znajdują się na poziomie maksymalnym lub blisko niego, w zakresie docelowym. Michael Barr, wiceprzewodniczący ds. nadzoru powiedział, że ważniejsze jest nie to, czy potrzebna jest dodatkowa podwyżka, ale to, jak długo stopy pozostaną na obecnym poziomie.

Michał Tekliński, dyrektor ds. rynków międzynarodowych w Grupie Goldenmark

KI Chemistry zwiększa zaangażowanie w Ciechu do 95,43% i podtrzymuje plan realizacji przymusowego wykupu pozostałych akcji

Akcjonariusze mniejszościowi Ciechu sprzedali na rzecz KI Chemistry 2,98% akcji chemicznej firmy. Udział spółki z Grupy Kulczyk Investments wzrósł tym samym do 95,43% z dotychczasowych 92,45%. W związku z przekroczeniem progu 95%, KI Chemistry podtrzymuje zamiar przeprowadzenia przymusowego wykupu akcji należących do pozostałych akcjonariuszy, a następnie wycofania akcji Ciechu z obrotu giełdowego.

Akcjonariusze mniejszościowi Ciechu sprzedali na rzecz KI Chemistry łącznie 1.572.145 akcji, stanowiących 2,98% kapitału zakładowego spółki. Łączna wartość zawartych transakcji wyniosła około 85 mln zł, a ich rozliczenie nastąpiło 12 i 13 października br.

– Z zadowoleniem przyjęliśmy informację, że w wyniku rozliczenia transakcji zaangażowanie KI Chemistry w Ciechu przekroczyło 95%. Daje nam to prawo do przeprowadzenia, w okresie 3 miesięcy od przekroczenia tego progu, przymusowego wykupu pozostałych akcji Ciechu, a następnie podjęcia pozostałych działań niezbędnych do wycofania akcji Ciechu z obrotu giełdowego, zgodnie z naszymi wcześniejszymi zapowiedziami. Chcielibyśmy serdecznie podziękować wszystkim akcjonariuszom za wspólne budowanie wartości Grupy CIECH w ostatnich latach. Jako inwestor strategiczny, zamierzamy ją nadal wspierać w jej planach globalnego rozwoju, w tym poprzez akwizycje. Formuła spółki niepublicznej pozwoli nam szybko i elastycznie reagować na zmieniające się uwarunkowania rynkowe i nadarzające się okazje – powiedział Dawid Jakubowicz, prezes Kulczyk Investments.

KI Chemistry została inwestorem strategicznym Ciechu w 2014 roku, kiedy to nabyła 51,14% akcji spółki. Od tego czasu z powodzeniem wspierała strategię i rozwój Grupy CIECH oraz jej transformację w nowoczesny holding o silnej pozycji na rynkach międzynarodowych. Od nabycia przez KI Chemistry pakietu kontrolnego w Ciechu wartość rynkowa spółki istotnie wzrosła. Dodatkowo, w latach 2015-2023 akcjonariusze Ciechu otrzymali dywidendy w łącznej kwocie około 1,09 mld zł, tj. 20,60 zł w przeliczeniu na jedną akcję.

Od kliku miesięcy KI Chemistry konsekwentnie zwiększa swoje zaangażowanie w Grupie CIECH, dążąc do jej pełnej integracji w ramach Grupy Kulczyk Investments. W wyniku transakcji przeprowadzonych od kwietnia do października br. udział KI Chemistry w kapitale zakładowym Ciechu wzrósł z 51,14% do 95,43%. Inwestor strategiczny przeznaczył na ten cel łącznie około 1,27 mld zł.

Czujemy się wypaleni zawodowo, potrzebujemy wsparcia psychologicznego

Z wrześniowych badań PSH Lewiatan zrealizowanych we współpracy z SW Research w ramach inicjatywy „Urodzeni Przedsiębiorcy” wynika, że Polacy narzekają na wypalenie zawodowe, marząc jednocześnie o pracy w firmach, które inwestują w kompetencje swoich specjalistów. Przedsiębiorcy, którym zależy na tym, by obniżyć rotację pracowników, osiągną to wówczas, gdy zadbają o dobrostan własnej załogi.

Dzisiaj, by zatrzymać pracownika w firmie na dłużej, nie wystarczy wypłacać mu wynagrodzenia na czas. Dla przedsiębiorcy koniecznością staje się stworzenie mechanizmów motywujących, które pozwolą pracownikom poczuć, że firma o nich dba i w nich inwestuje.

Chcemy zwiększać kompetencje, potrzebujemy jasnych zasad

Aby zbadać, jak Polacy oceniają swoich pracodawców pod względem dbania o dobrostan, PSH Lewiatan zrealizowało we wrześniu badania, pokazujące z jakimi problemami polscy pracownicy zmagają się najczęściej. Czy chodzi o niskie zarobki lub spóźnienia w wypłacaniu pensji? Wcale nie. Na pytanie, które z problemów wymagają najszybszego rozwiązania w firmie, Polacy wskazywali przede wszystkim na wypalenie zawodowe i brak możliwości awansu – problem ten dotyka aż 30% aktywnych zawodowo. Straciliśmy ochotę do wykonywania obowiązków, a przy tym mamy dominujące poczucie, że pracodawcy nie robią nic, by inwestować w nasze kompetencje, organizując np. szkolenia czy warsztaty – tego zdania jest 20% respondentów. I dokładnie taka sama ich liczba przyznała, że firmy stosują niejasne kryteria oceny umiejętności zawodowych pracowników. Ponadto, w miejscu pracy brakuje nam jeszcze jednej ważnej rzeczy – wydarzeń firmowych, które służą wzmacnianiu więzi i zacieśnianiu wzajemnych relacji. Na to, że jest to problem do rozwiązania wskazało blisko 24% uczestników badania.

Przedsiębiorcy muszą sobie uświadomić, że wypłata na czas nie jest już jedynym narzędziem motywującym pracowników. Oni chcą się rozwijać, utrzymywać dobre relacje z współpracownikami i najzwyczajniej dobrze czuć się w miejscu, w którym spędzają aż 8 godzin dziennie. Młodzi pracownicy – reprezentanci pokolenia Z i millenialsów, którzy dominują obecnie na rynku pracy, oznaczają rewolucję w spojrzeniu na kluczowe wartości z nią związane. Jeśli przedsiębiorca chce uniknąć problemu nieustannej rotacji w firmie, musi wiedzieć, że jednym z najważniejszych współczesnych wyzwań, z którymi trzeba się zmierzyć jest umiejętne, a zarazem konieczne inwestowanie w dobrostan pracowników – mówi Katarzyna Długa, Menedżer ds. Marketingu i liderka obszaru ESG w Lewiatan Holding S.A.

Potrzebujemy wsparcia psychologicznego

Tymczasem jednym z najpoważniejszych problemów wymagających rozwiązania ciągle pozostaje mobbing w miejscu pracy – skarży się na niego 10% Polaków. Z kolei na niedotrzymywanie zobowiązań finansowych wynikających z umowy (tzn. wypłat pensji, premii, świadczeń, brak podwyżek, waloryzacji) narzeka nieco ponad 12% badanych. Już zdecydowanie lepiej wypadają odpowiedzi na pytania dotyczące atmosfery w pracy. Mimo krytycznego stosunku do wielu innych kwestii, ponad 72% respondentów ocenia, że ona jest dobra, albo przynajmniej neutralna.korzystnie brzmią odpowiedzi na pytanie, o to, czy firma zachęca pracowników do udziału w aktywnościach fizycznych, rekreacyjnych lub kulturalnych w celu poprawy ich zdrowia i samopoczucia – odpowiedzi „tak, czasami” udzieliło 34,7% badanych.

I dochodzimy do najbardziej jednoznacznej opinii pracowników związanej z kwestią odpowiedzialnego zarządzania kapitałem ludzkim przez firmy. Na pytanie o to, czy badani widzą potrzebę, aby te „zapewniały pomoc psychologiczną w celu wspierania pracowników w trudnych sytuacjach takich, jak np.: wojna, pandemia, wypalenie zawodowe, trudne relacje i konflikty między pracownikami”, twierdząco odpowiedziało blisko 58% z nichOkazuje się więc, że pomoc psychologiczna – miała na to wpływ pandemia i pogorszenie samopoczucia Polaków w trakcie jej trwania – zaczyna być traktowana przez pracowników jako niezwykle ważny benefit oferowany przez pracodawcę. Wsparcie, które przez długi czas wchodziło w zakres dodatkowych pakietów zdrowotnych, staje się powoli jednym z istotniejszych elementów polityki HR, w której dobro zatrudnionych traktowane jest priorytetowo.

Przedsiębiorcy widzą świat inaczej

A jak powyższe kwestie wyglądają z perspektywy przedsiębiorcy? Zaledwie niecałe 7% z tej grupy wskazało na to, że problemem koniecznym do rozwiązania jest kwestia wypalenia zawodowego i brak możliwości awansu. Niemal dokładnie tyle samo wskazało, że problemem w firmach są niejasne kryteria oceny umiejętności zawodowych pracowników. Tylko niecałe 13% z tej grupy wskazało na to, że firmy nie inwestują w kompetencje pracowników poprzez organizowanie warsztatów i szkoleń. Tylko w jednym przypadku wartości procentowe odpowiedzi przedsiębiorców zbliżały się do odpowiedzi pracowników. Na to, że problemem wymagającym rozwiązania jest brak wydarzeń wzmacniających więzi między pracownikami wskazało blisko 20% przedstawicieli grupy przedsiębiorców. Jeśli chodzi o ocenę potrzeby wsparcia psychologicznego tutaj przedsiębiorcy także są zgodni z pracownikami – blisko 56% przedstawicieli tej grupy odpowiedziało na to pytanie twierdząco.

Robert Rękas
Robert Rękas – Prezes Lewiatan Holding S.A.

Przeprowadzone badania ukazują niepokojącą prawidłowość – przepaść między opiniami pracowników, a opiniami przedsiębiorców na temat problemów, które w firmach wymagają rozwiązania jest olbrzymia. Przedsiębiorcy powinni zadać sobie pytanie – czy na pewno zrobiłem wszystko, by poznać opinie pracowników na temat mojej firmy? Czy wiem czego im brakuje, co jest im niezbędne do tego, by zostać u mnie na dłużej, zapewniając mi jako pracodawcy poczucie komfortu i możliwość spokojnego rozwoju? Takie podejście zwiększa szanse na zbudowanie silnego, solidnego zespołu poprzez unikanie uniknięcie nieustannych rotacji, które są dzisiaj zmorą wielu pracodawców. Empatia i dbałość o dobro pracowników opłaca się zresztą nam wszystkim – pracownicy stając się ważnym ogniwem łańcucha wartości zasługują na szacunek, bo przecież to oni w dużej mierze budują sukces biznesowy firm takich jak nasza – mówi Robert Rękas, Prezes Zarządu Lewiatan Holding S.A.

Zwiększanie satysfakcji pracowników z wykonywanej pracy poprzez wzmacnianie ich poczucia bezpieczeństwa, budowanie wzajemnych, głębszych relacji i zwiększanie zawodowych kompetencji – to wszystko musi stawać się obowiązującą normą w politykach HR – takie są trendy globalne. Dla zarządów polskich firm bywa to jednak wyzwaniem, wymagającym zmiany menedżerskiego mindsetu. Osiągnięcie sukcesu na tym polu oznacza m.in. konieczność nieustannego dialogu między władzami firmy, a jej pracownikami. W Lewiatan Holding realizowany jest on na kilka sposobów – pracownicy regularnie wypełniają ankiety dotyczące warunków pracy i poziomu zadowolenia z niej – wyniki z takich wewnętrznych badań stają się jednym z bardziej przydatnych źródeł informacji dla HR i zarządu. Natomiast regularnie organizowane szkolenia i kursy są przejawem dążenia firmy do tego, by jej konkurencyjność rynkową zwiększać m.in. poprzez wzmacnianie kompetencji pracowników i specjalistów. Działania te pozwalają uniknąć firmie wielu negatywnych zjawisk obecnych dzisiaj na rynku, takich jak chociażby niekontrolowana, duża rotacja pracowników.

Wybory w Polsce i konflikt w Izraelu wstrząsną rynkami

Weekendowe wybory parlamentarne, czyli najprawdopodobniej najważniejsze z wyborów w Polsce, na pewno nie pozostaną bez wpływu na złotego. Na rynkach światowych na pewno uważnie będą też się przyglądać sytuacji w Izraelu.

Inflacja za oceanem nie spadła

Wczoraj pomimo oczekiwanego spadku do 3,6% roczny wskaźnik wzrostu cen wyniósł 3,7%. W rezultacie USA, które jeszcze w czerwcu pokazywało wynik 3% i wydawało się, że wraca szybko do celu, obecnie po kwartale jest na istotnie wyższym poziomie. To właśnie dlatego inwestorzy wierzą w dłuższe utrzymywanie się stóp procentowych na podniesionych poziomach. To przekonanie z kolei odpowiada za wczorajsze umocnienie się kursu dolara amerykańskiego względem głównych walut. W tym samym czasie pokazano również lepsze dane z rynku pracy. W przypadku danych o wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych różnica jednego tysiąca wniosków w USA to nie jest coś, co ma większy wpływ na rynki walutowe, stąd analitycy wskazują inflację jako głównego winowajcę.

Korekta przedwyborcza

Inwestorzy, którzy kupowali złotego w ostatnim silnym trendzie powoli zaczęli realizować zyski. Jak już tu kilkakrotnie wspominaliśmy umocnienie polskiego złotego sprzed kilku dni najczęściej było połączone właśnie z wyborami w Polsce. Ruch ten jednak był na tyle silny, że część inwestorów nie czeka już na wynik wyborów, tylko realizuje zyski już teraz. Kurs euro w okolicach 4,55 to z perspektywy np. poziomów, jakie oglądaliśmy w wakacje, żadna atrakcja. Z drugiej strony od decyzji RPP podnoszącej stopy procentowe we wrześniu kurs euro oscylował pomiędzy 4,52 zł a niemal 4,70 zł. W rezultacie nie można się dziwić, że ktoś uważa obecne poziomy za potencjalnie atrakcyjne do kupna. Czeka nas ciekawe zamknięcie dnia dzisiaj i jeszcze ciekawszy poniedziałkowy poranek.

Karuzela cen ropy

Na rynku ropy naftowej jest ostatnio bardzo dużo silnych bodźców. Z jednej strony mamy walki w Izraelu. Z drugiej strony umocnienie dolara amerykańskiego zwyczajowo powoduje spadki na ropie. Do tego warto dodać wczorajszy gigantyczny wzrost zapasów surowca w USA. Wczorajsze dane pokazały ponad 10 milionów baryłek nadwyżki w ciągu tygodnia. To około 1,5% światowej produkcji nadwyżki w samym USA. Głównie z tego powodu wczoraj wieczorem cena ropy spadała. Dzisiaj z kolei rośnie. Musimy też pamiętać, że część inwestorów boi się tego, co w weekend wydarzy się w Izraelu, kiedy rynki będą zamknięte i nie będzie można reagować.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

16:00 – USA – Raport Uniwersytetu Michigan.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

ROBYG i Vantage: sprzedaż mieszkań na rekordowym poziomie

W ciągu trzech kwartałów 2023 roku Grupa TAG Immobilien sprzedała na rynku polskim 2883 mieszkań i rozpoznała w przychodach ponad 1500 lokali. Grupa TAG podpisała 2559 umów deweloperskich i przedwstępnych, Robyg 2245, a Vanatage 285. W tym okresie ROBYG podpisał w Warszawie, Trójmieście, Poznaniu i Wrocławiu 2562 umowy rezerwacyjne, a także rozpoznał w przychodach prawie 1300 lokali. Vantage w ciągu trzech kwartałów 2023 sprzedał 283 lokale oraz rozpoznał w przychodach około 200 lokali. Na koniec września 2023 w wynajmie posiadał ponad 2230 lokali, a łącznie w ofercie najmu prawie 2300 lokali.

„Sprzedaż mieszkań po 3 kwartałach bieżącego roku jest satysfakcjonująca i potwierdza, że cały rok będzie bardzo udany. Popyt na mieszkania cały czas jest duży – także wśród obcokrajowców, którzy coraz częściej wybierają Polskę jako swoje miejsce docelowe do życia. Z pewnością program „Bezpieczny kredyt” pozwoli na lepszą dostępność mieszkań dla ludzi młodych, często nie mogących pozwolić sobie na finansowanie na warunkach rynkowych. To bardzo dobra decyzja – rząd powinien maksymalnie ułatwiać obywatelom nabycie swojego pierwszego mieszkania – to element niezbędny dla poczucia bezpieczeństwa, wspierania przyrostu naturalnego i wzrostu gospodarczego. Dlatego wszelkie programy, obejmujące również łatwo dostępne i nisko oprocentowane kredyty, powinny być stałym elementem wspierania swoich obywateli i programów rządowych. Teraz najważniejsze jest, aby deweloperzy mogli płynnie wprowadzać inwestycje do sprzedaży, a więc zwiększać podać – która cały czas jest ograniczona przez powolne procedury administracyjne” – wskazał Oscar Kazanelson, przewodniczący rady nadzorczej ROBYG i Vantage.

W pierwszym półroczu 2023 roku Grupa ROBYG zanotowała przychody ze sprzedaży na poziomie 348 mln zł, podczas gdy marża brutto ze sprzedaży wyniosła 99 mln zł. EBIT wyniósł 112 mln zł, a wynik netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej wyniósł 89 mln zł. W 2023 roku ROBYG planuje sprzedaż w Polsce na poziomie ponad 3,3 tys. mieszkań, a przekazania w liczbie ok. 3,5 tys. lokali.

Zarówno ROBYG, jak i Vantage – podmioty w ramach Grupy TAG w Polsce – bardzo dobrze się rozwijają. ROBYG ma mocną pozycję w każdym mieście, w którym działa – jest pionierem najnowszych technologii w budownictwie mieszkaniowym i synonimem ekologicznych rozwiązań – jak ogrody deszczowe, zielone dachy, łąki kwietne, budki dla owadów, elewacje i chodniki antysmogowe, panele fotowoltaiczne, SMART HOUSE by Keemple, etc. Natomiast Vantage buduje rynek PRS w Polsce w oparciu o najlepsze doświadczenia Grupy TAG w Europie. Każda z firm dba również o wkład na rzecz lokalnych społeczności, inwestycji publicznych i wspiera potrzebujących. Od lat budujemy polski sektor nieruchomości mieszkaniowych z korzyścią dla Polaków” – powiedział Eyal Keltsh, prezes zarządu ROBYG i Vantage.

W maju 2023 ROBYG podpisał umowę joint venture z funduszem zarządzanym przez Centerbridge Partners, LP w celu inwestowania w portfolio nieruchomości mieszkaniowych. Centerbridge był jednym z inwestorów w Bricks Acquisitions Limited, który jest poprzednim akcjonariuszem ROBYG. Joint venture będzie realizować projekty deweloperskie w ramach obecnych inwestycji ROBYG, a także inwestować w nowe nieruchomości nabywane od innych podmiotów. Wstępne inwestycje obejmą nieruchomości o kubaturze ponad 100.000 m2 PUM w Trójmieście i Warszawie. Strony planują zwiększenie tej powierzchni do 200.000 m2 PUM, a docelowa wartość inwestycji wyniesie minimum 100 mln USD.

W 2022 roku ROBYG i VANTAGE rozpoczęły budowę synergii w ramach Grupy TAG Immobilien, a ROBYG przejął kompetencje nadzorcze i zarządcze w Vantage. Na stanowisko prezesa zarządu (CEO) obu spółek został powołany Eyal Keltsh. Oscar Kazanelson, przewodniczący Rady Nadzorczej ROBYG od ponad 20 lat, przejął dodatkowo funkcję przewodniczącego Rady Nadzorczej Vantage. Niezależnie od połączonego zarządu oraz nadzoru każda ze spółek kontynuuje swoją dotychczasową działalność. ROBYG buduje i sprzedaje mieszkania, a także zarządza generalnym wykonawstwem oraz sprzedażą inwestycji Vantage. Spółka Vantage Rent prowadzi działalność w segmencie PRS – czyli mieszkań na wynajem. Każda ze spółek jest finansowana niezależnie.

W 2022 roku ROBYG zanotował przychody ze sprzedaży na poziomie 1,5 mld zł, co oznacza 16% wzrost w porównaniu do 2021 roku. Zysk brutto ze sprzedaży wyniósł 410,8 mln zł, czyli o 11% więcej niż w 2021 roku. EBIT wyniósł 438,8 mln zł a wynik netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej wyniósł 354,2 mln zł. W 2022 roku ROBYG podpisał w Warszawie, Trójmieście, Poznaniu i Wrocławiu 2144 umowy deweloperskie i przedwstępne. Spółka sfinalizowała w tym okresie 2114 umowy rezerwacyjne i przekazała klientom około 3500 lokali.

W 2022 roku Grupa TAG Immobilien na rynku polskim sprzedała 2419 mieszkań i przekazała klientom ponad 4500 lokali (wraz z mieszkaniami na wynajem) w ramach operacji ROBYG i Vantage, w tym Vantage sprzedał 275 lokali oraz przekazał 309 lokali nabywcom. W eksploatacji jest blisko 800 lokali z przeznaczeniem na najem. Oferta Vantage Rent na koniec roku obejmowała 1 153 lokale na wynajem, z czego 740 było już wynajętych. Aż 408 lokali z 413 pozostających do wynajęcia zostało oddanych w grudniu 2022 roku. Portfel mieszkań na wynajem będzie systematycznie powiększany, już na koniec I kwartału 2023 wyniósł prawie 2 300 lokali, a na koniec 2024 ponad 3 300.

ROBYG to ponad 30.000 sprzedanych lokali i ponad 90.000 zadowolonych klientów.

Najważniejsze dane ROBYG:

  2020 2021 2022
Umowy deweloperskie i przedwstępne 2738 4308 2144
Lokale uznane w przychodach 2715 2940 3500
Przychody 1,11 mld zł 1,3 mld zł 1,5 mld zł

Amerykańska inflacja wzrosła w wyniku drożejącej benzyny

Amerykańska inflacja we wrześniu wyniosła 3,7 proc. To trzeci z rzędu miesiąc, w którym inflacja CPI rośnie, przy jednoczesnym spadku inflacji bazowej. Najbardziej do wzrostu inflacji przyczyniła się cena benzyny, która na amerykańskich stacjach podrożała przez miesiąc o 8,5 proc. Dla porównania, w tym samym czasie, przy tych samych cenach światowych, paliwa w Polsce staniały o 3,1 proc.

Amerykańska inflacja to obecnie najważniejszy wskaźnik jakiemu przyglądają się ekonomiści i inwestorzy. Jej wysokość ma bowiem najistotniejszy wpływ na decyzje FED dotyczące poziomu stóp procentowych w USA. Będą one wpływać na stan światowej gospodarki, a także portfele wielu oszczędzających. We wrześniu, inflacja konsumencka w USA wyniosła 3,7 proc. r/r, gdy rynek spodziewał się wzrostu o 3,6 proc r/r. To trzeci miesiąc, w którym inflacja w ujęciu rocznym rośnie, choć nieznacznie. W ujęciu miesięcznym, inflacja zwolniła z 0,6 proc. w sierpniu do 0,4 proc. we wrześniu.

Źródłem wzrostu inflacji konsumenckiej były rosnące ceny energii powiązane ze wzrostem cen ropy naftowej na świecie. Najbardziej do wzrostu inflacji przyczyniła się cena benzyny, która na amerykańskich stacjach podrożała przez miesiąc o 8,5 proc. Dla porównania, w tym samym czasie, przy tych samych cenach światowych (wzrost ceny ropy brent o 11 proc.), benzyna i olej napędowy w Polsce staniały o 3,1 proc. co, według wielu ekonomistów, jest efektem utrzymywania przez Orlen zaniżonych cen paliw przed wyborami.

Z 4,3 proc. w sierpniu do 4,1 proc. spadła natomiast inflacja bazowa. Jednocześnie, po raz dziewiąty z rzędu spadły ceny usług (z wyłączeniem czynszów) w ujęciu rocznym. To  wskaźnik, któremu z uwagą przyglądają się przedstawiciele FED. Wydaje się zatem, że raport o inflacji może nie być katalizatorem dla kolejnych podwyżek stóp procentowych w USA. Inflacja w usługach wzrosła w ujęciu miesięcznym, ale ten trend nie powinien się utrzymywać w kolejnych miesiącach.

Inflacja w USA w ciągu ostatniego roku mocno spadła od szczytu na poziomie 9 proc. r/r. Mimo obecnych wzrostów, szanse by wymknęła się spod kontroli pozostają niewielkie. Tym bardziej, że jastrzębia polityka FED mocno trzyma gospodarkę w ryzach i w tym momencie recesja może być większym zmartwieniem niż kolejny skok cen. Jednak podwyższona inflacja – nawet na poziomie 3-4 proc. r/r – jeśli utrzymuje się przez dłuższy czas, może wypaczyć sposób w jaki konsumenci myślą o pieniądzach. Dłużej utrzymujące się wysokie stopy procentowe, mogą wywoływać poważne skutki gospodarcze.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

WEI: Polacy oddają państwu 60% swojego wynagrodzenia

Pracownik zatrudniony na podstawie umowy o pracę opłaca obowiązkowe składki na ubezpieczenie społeczne, zdrowotne, a także podatek dochodowy. Robiąc zakupy w sklepie spożywczym, pośrednio płaci podatek VAT, a gdy tankuje auto na stacji benzynowej, ponosi przy tym koszty akcyzy. Raz na rok musi zapłacić podatek od nieruchomości, a co miesiąc ponosi koszty związane z wywozem śmieci i opłatą za abonament TV. Gdy zsumuje się wszystkie daniny fiskalne, okazuje się, że pracownik oddaje państwu aż 60% wypracowanego dochodu brutto miesięcznie!

Po uwzględnieniu wszystkich kosztów podatkowych wychodzi na to, że polskiemu konsumentowi pozostaje do dyspozycji tylko 40 proc. wynagrodzenia brutto. Wielość podatków i opłat, które polski rząd nakłada na obywatela oraz ich łączna wysokość znacząco wpływa na średnią wysokość dochodów obywateli, powoduje upadek wielu małych i średnich przedsiębiorstw oraz zmniejszenie liczby inwestycji dokonywanych na terenie naszego kraju. Konsekwencją działań fiskalnych rządu jest także migracja zarobkowa z Polski, która wpływa na zwiększenie problemu niżu demograficznego.

  • W 2023 roku podatek dochodowy od osób fizycznych, wraz ze składkami na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne, odpowiada za przeszło 27 proc. obciążenia przeciętnego dochodu brutto. Osoba fizyczna zatrudniona na umowie o pracę, która nie korzysta ze zwolnień czy ulg podatkowych w PIT oraz pracuje w miejscowości zamieszkania, zarabiając przeciętne wynagrodzenie w kwietniu 2023 r., może liczyć na wypłatę w wysokości 5395,84 zł netto.
  • Podatek od towarów i usług (VAT) odpowiada za ok. 4,3 proc. obciążenia przeciętnego dochodu brutto. VAT jest jednym z kluczowych podatków odpowiadających za zasilanie budżetu państwa. Po uzyskaniu danych na temat przeciętnych wydatków konsumpcyjnych osoby prowadzącej jednoosobowe gospodarstwo domowe okazuje się, że średnia wysokość podatku VAT przypadająca na obywatela wynosi 320,66 zł miesięcznie.
  • Wpływ podatków i opłat lokalnych na całkowity ciężar podatkowy wynosi 2,4 proc. przeciętnego dochodu brutto. Samotny mieszkaniec Warszawy, zamieszkujący średniej wielkości mieszkanie własnościowe o metrażu ok. 64 m2, musi liczyć się z obciążeniem fiskalnym z tytułu podatku od nieruchomości, a także opłaty abonamentowej oraz opłaty na wywóz śmieci, w wysokości właśnie 2,4 proc. jego dochodu brutto.
  • Akcyza na wybrane produkty (alkohol, tytoń, benzyna i zakup samochodu osobowego) może osiągnąć nawet 26 proc. w ciągu miesiąca! 
  • Analiza systemów wybranych państw UE: Słowacji, Czech i Niemiec pokazuje, że skomplikowany system podatkowy nie jest wyłącznie polskim problemem. W Czechach i na Słowacji suma opodatkowania przypadająca na obywatela oscyluje wokół 60 proc., a w Niemczech mamy do czynienia z bardzo wysokim opodatkowaniem pracy wynoszącym ok. 28 proc.
  • Suma opodatkowania w Polsce przypadająca na obywatela obejmuje nawet 60 proc. dochodu brutto w ciągu miesiąca! Po uwzględnieniu wszystkich kosztów podatkowych wychodzi na to, że polskiemu konsumentowi pozostaje do dyspozycji tylko 40 proc. wynagrodzenia brutto.

Grupa Recykl kończy kluczowe inwestycje i wypłaci 0,70 zł dywidendy na akcję

Grupa Recykl, notowany na NewConnect lider rynku zagospodarowywania odpadów poużytkowych w postaci zużytych opon, 12 października zakończył ostatnią kluczową inwestycję „Strategii 2030” przedstawionej w IV kw. 2021 r. Inwestycja zrealizowana przez firmę Refa Energy o wartości 6,2 mln zł i mocy 1,8 MW w założeniach pozwoli pokryć niemal 1/4 rocznego zapotrzebowania zakładu w Śremie i planowana jest jej rozbudowa do mocy 3,5 MW. Intencją spółki jest kontynuacja zapisanej w ww. dokumencie strategicznym polityki dywidendowej. Zarząd i Rada Nadzorcza Grupy Recykl podjęły decyzję o rekomendacji zwołanemu na 26 października Walnemu Zgromadzeniu Akcjonariuszy wypłaty dywidendy w wys. niemal 1,16 mln zł, tj. 0,70 zł na akcję.

Zakończenie inwestycji nastąpiło w związku z podłączeniem Farmy do stacji transformatorowej spółki, co pozwoli od drugiej połowy października br. na korzystanie przez zakład w Śremie z produkowanego przez Farmę prądu. Do realizacji inwestycji zostały użyte panele marki Sunova Solar o mocy 550W typu bifacial (dwustronne) oraz falowniki Kehua Tech. Powierzchnia farmy wynosi ok. 1 ha, a jej zakładana roczna produkcja nominalna: 1,74 tys. kWh, z wykorzystaniem systemu bifacial: 1,97 tys. kWh. Wartość projektu wyniosła 6,2 mln zł (dotychczas Grupa poniosła wydatki w wys. ok. 80 proc. ww. kwoty) i przy założeniu pełnego własnego wykorzystania produkowanej energii (w założeniach część będzie sprzedawana do sieci), inwestycja pokryje ok. 23% zapotrzebowania energetycznego zakładu w Śremie.  Wykonawcą farmy była spółka Refa Energy z siedzibą w Warszawie, specjalizująca się w dużych instalacjach fotowoltaicznych, magazynach energii i hybrydowych systemach OZE.

– Sfinalizowaliśmy kolejną kluczową inwestycję wchodzącą w zakres „Strategii 2030”. Naszym celem jest nie tylko systematyczny wzrost skali biznesu poprzez rozbudowę mocy produkcyjnych i portfolio produktowego, ale także wzrost efektywności biznesu prowadzący m.in. do optymalizacji kosztowej. To zadanie spełnia uruchamiana farma PV, która w założeniach pozwoli na produkcję energii pokrywającej niemal 1/4 rocznego zapotrzebowania naszego zakładu w Śremie. Co więcej, niniejsza inwestycja jest zgodna z naszym podejściem związanym z zasadami zrównoważonego rozwoju i ESG. Podjęliśmy także decyzję o dalszym rozbudowie farmy do mocy 3,5 MW, która zakończy się w IV kw. 2024 r. – mówi Maciej Jasiewicz, Prezes Zarządu Grupy Recykl S.A.

Status projektów inwestycyjnych ramach ogłoszonej w 2021 r. strategii rozwoju przedstawia się następująco:

  • Rozbudowa zakładu w Krośnie Odrzańskim:

W II kw. 2023 r. nastąpiło całkowite zakończenie inwestycji i przekazanie do eksploatacji. Jej koszt wyniósł 13,2 mln. Zł (ok. 45% kosztów kwalifikowanych pokryła dotacja Banku Gospodarstwa Krajowego w ramach kredytu technologicznego). W efekcie inwestycji wzrosły roczne moce produkcyjne zakładu: SBR – 2 tys. ton (+20%), czysty złom stalowy – 3,5 tys. ton (+100%), paliwo alternatywne – 5 tys. ton (+70%).

  • Rozbudowa linii do granulacji opon w Śremie:

Inwestycja ukończona w IV kw. 2021 r. W wyniku jej realizacji moce produkcyjne w zakresie wytwarzania granulatów gumowych SBR w zakładzie w Śremie wzrosły o ok. 4 tys. ton w skali roku (+20%).

  • Budowa drugiej linii do granulacji opon w Chełmie:

Inwestycja została zakończona w IV kw. 2022 r. Efektem realizacji inwestycji jest wzrost mocy produkcyjnych zakładu w Chełmie o 12 tys. ton granulatu SBR rocznie (+100%).

  • Linie do odkamieniania granulatów w Śremie i Chełmie:

Obie linie zostały uruchomione w 2021 r. co skutkuje uzyskaniem możliwości wytwarzania granulatów gumowych całkowicie pozbawionych krzemionki.

– Miło nam poinformować o zakończeniu wszystkich kluczowych projektów inwestycyjnych, nakreślonych w założeniach strategicznych przed dwoma latami. W najbliższych kwartałach i latach chcielibyśmy rozwijać się poprzez działania akwizycyjne, dostrzegamy perspektywiczne cele w regionie państw CEE i DACH, które mogą pozwolić Grupie Recykl konsolidować rynku zagospodarowania zużytych opon. Co ważne, rozważamy inwestycje tylko w firmy zajmujące się zbliżoną do naszej działalnością – dodaje Maciej Jasiewicz.

Jednym z filarów „Strategii 2030” jest przyjęta polityka dywidendowa, zakładająca wypłaty zysku netto osiągniętego przez spółkę w danym roku kalendarzowym w wys. do 30% jego wysokości, a łącznie w okresie obowiązywania strategii, łącznie 30 mln zł.

W 2022 roku wypłaciliśmy naszym Akcjonariuszom 0,50 zł dywidendy na akcję, w tym roku naszą intencją jest jej wzrost do 0,70 zł na akcję. W kolejnych latach chcemy kontynuować obraną politykę – uzupełnia Zbigniew Fleszar, Członek Zarządu i dyrektor finansowy Grupy Recykl S.A.

Zgodnie z uchwałami zwołanego na 26 października Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Grupy Recykl S.A., wysokość dywidendy wyniesie 1.156.403,50 zł (0,70 zł na akcję), dniem dywidendy będzie 31 października, a jej wypłaty: 6 listopada.

Piątek trzynastego, ale na razie dzieje się niewiele

Po rajdzie w górę z ostatnich dni dziś koniunktura na rynkach akcji w Azji i Oceanii uległa lekkiemu osłabieniu (japoński Nikkei 225 –0,55 proc., australijski All Ordinaries -0,6 proc.). Również w na giełdach europejskich dzień rozpoczął się niewielkimi spadkami (DAX -0,33 proc., CAC 40 –0,28 proc. ok. godz. 10:10). Na GPW WIG-20 nie wykazywał dziś ok. godz. 10:30 większych zmian (-0,02 proc.).

Najwyżej w swojej historii był dziś kurs akcji spółki Kruk. Drugi dzień o ponad 10 proc. spadał kurs akcji spółki CI Games (dziś premiera wyprodukowanej przez spółkę gry „Lords of the Fallen”.). Swój najwyższy poziom w historii osiągnął dziś kurs akcji spółki Selena FM.

Po silnym wczorajszym wzroście dziś rano rentowność 10-letnich obligacji skarbowych spadała (4,644 proc. ok. godz. 10:30). Rentowność 10-latek polskiego rządu trzymała się w okolicach poziomów swoich 3-tygodniowych minimów (5,76 proc.).

Swe wczorajsze duże straty próbował odrobić dziś rano kurs EUR/USD (+0,21 proc. ok. godz. 10:20). Kurs amerykańskiego dolara względem japońskiego jena prowokuje władze finansowe Japonii utrzymując się dziś rano tuż poniżej poziomu 150 JPY.

Kurs złotego był dziś rano stabilny (EUR/PLN +0,13 proc., USD/PLN -0,11 proc. ok. godz. 10:20).

Dopóki kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara pozostaje powyżej poziomu ok. 25000 USD droga do dalszych wzrostów w średnim terminie wydaje się być otwarta. Dziś ok. godz. 10:25 kurs BTC/USD rósł o 0,34 proc.

Po spadkach z trzech ostatnich sesji próbowały się dziś rano odbić w górę kontrakty na ropę naftową (ok. godz. 10:10 WTI +2,35 proc., Brent +2,2 proc.). Można zastanawiać się nad utrzymującym się wpływem sytuacji w Izraelu na rynek tego surowca. Taniały dziś rano kontrakty na gaz ziemny notowane na NYMEX-ie (1,67 proc. ok. godz. 10:15), ale utrzymywały się nadal w pobliżu swoich osiągniętych w tym tygodniu najwyższych od stycznia br. poziomów.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Wojna w Izraelu nie wywołała wstrząsu na rynkach. Inwestorzy czekają na Fed

Wojna w Izraelu nie wywołała wstrząsu na rynkach finansowych. Nerwowość widać było na złocie, ale nie trwała długo. Rynki interesują bardziej zmiany stóp procentowych związane z walką z inflacją.

– Jeżeli ktoś obserwuje rynki finansowe, to wie kiedy i jak reagują rynki, a to jest wycena scenariuszy liczonych w pieniądzach – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Dla rynków ważne jest ile z powodu danego wydarzenia zarobi np. Apple na sprzedaży swoich telefonów, albo czy ropy przez to będzie więcej lub mniej.

Cena ropy naftowej brent przez tydzień, od dnia poprzedzającego niespodziewany wybuch konfliktu, zmieniała się pomiędzy 85-89 USD za baryłkę. Po tygodniu jest droższa o ok. 2 dolary, a na zmienność jej ceny miały wpływ także inne czynniki niż wojna. Nie przebiła więc 90 USD, a przecież można byłoby wyobrażać sobie, że przekroczy nawet 100 USD.

To przed wybuchem konfliktu bardziej rosły ceny ropy naftowej, ponieważ popyt utrzymywał się dość wysoko, a jednocześnie OPEC+ obniżył podaż. Jednak PEC+ zrobił to na tyle ostrożnie, aby światowa gospodarka nie wpadła w recesję, co spowodowałoby spadek popytu na ropę i załamanie jej ceny.

– To jest jak ostrożne przeciąganie liny przez Arabię Saudyjską w rozgrywce z administracją USA – komentuje ekspert XTB.

Natomiast sama wojna na Bliskim Wschodzie nie zmieniła światowego rynku ani pod względem podaży, ani pod względem popytu, choć rynek właśnie teraz jest bardzo zbilansowany.

Bardziej nerwowa była reakcja na złocie. Jego cena wzrosła w ciągu tygodnia od 1 824 USD za uncję do 1 890 USD, ale jednak zaczęła spadać.

Jednak w tym czasie nieco osłabił się też dolar, a rentowności 10-letnich obligacji USA zaczęły też nieco tracić. Taka sytuacja sprzyjała wzrostowi cen złota.

Rynki finansowe bardziej żyją tym czy nie dojdzie do listopadowej podwyżki stóp procentowych w wykonaniu Fed. Zwłaszcza, że Fed jest coraz bardziej „gołębi”.

Kto obniży podatki, a kto zlikwiduje ZUS? Podsumowanie obietnic wyborczych

W trwającej kampanii wyborczej komitety składają wiele propozycji kierowanych do przedsiębiorców. Obiecują im m.in. uproszczenie przepisów PIT i CIT, możliwość czasowego zawieszenia płatności składek na ZUS w postaci miesięcznych wakacji bez ZUS. Partie chcą również przekonać do siebie wyborców poprzez szereg propozycji dotyczących rynku pracy i świadczeń społecznych. Na trzy dni przed wyborami eksperci inFakt podsumowują i porównują najważniejsze obietnice wyborcze ogólnopolskich komitetów.

W podsumowaniu wzięto pod uwagę propozycje sześciu komitetów wyborczych startujących w wyborach parlamentarnych w 2023 roku: Koalicji Obywatelskiej, Konfederacji, Lewicy, Prawa i Sprawiedliwości, Trzeciej Drogi i Bezpartyjnych Samorządowców.

Prostsze i niższe podatki

W programach wyborczych partie wiele uwagi poświęcają kwestiom podatkowym. Propozycje dotyczą m.in. obniżenia podatków, wprowadzenia kwoty wolnej, reformy systemu opodatkowania dochodów oraz ułatwień dla przedsiębiorców.Podatki

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt: Poza partią rządzącą, każde inne ugrupowanie proponuje zmiany podatkowe. Wszystkie komitety poza PiS chcą obniżki podatku VAT: Trzecia Droga proponuje obniżkę stawki z 23% do 20% oraz stawki uproszczonej z 8% do 7%; Konfederacja chce zmniejszenia VAT-u na konkretne towary, np. paliwo, energię czy węgiel, a Koalicja Obywatelska postuluje obniżkę do 8% dla branży beauty oraz do 0% na transport publiczny. Lewica jedynie wskazuje ogólnie na potrzebę obniżki VAT, ale w jej programie brak jest konkretnych rozwiązań. W podatku dochodowym największą rewolucję proponują Bezpartyjni Samorządowcy, którzy chcą wprowadzić stawkę PIT w wysokości 0%, a więc de facto zlikwidować ten podatek Konfederacja w swoim programie ma zapis o jednolitej stawce PIT w wysokości 12%, o kwocie minimalnej na poziomie dwunastokrotności minimalnego wynagrodzenia oraz o likwidacji 15 różnych podatków, głównie lokalnych. Koalicja Obywatelska chce wprowadzić kwotę wolną na poziomie 60 tys. zł. Lewica proponuje progi podatkowe oraz podwyższenie kosztów uzyskania przychodów dla pracowników, ale i w tym wypadku brakuje konkretów. KO i Bezpartyjni Samorządowcy chcą natomiast wprowadzenia kwoty wolnej przy podatku Belki w kwocie 100 tys. zł, a Konfederacja całkowitą likwidację tej daniny. Dodatkowo Trzecia Droga proponuje brak podwyżek podatków do 2026 r., a zmiany w podatkach miałyby być ogłaszane najpóźniej do połowy roku. Według komitetów, wszystkie ich obietnice mają przynieść korzyści podatnikom. Pozostaje pytanie, czy takie rozwiązania byłyby dobre dla budżetu państwa?

Przedsiębiorczość: ułatwienia i mniej biurokracji

W swoich programach komitety skupiają się na stworzeniu korzystnego środowiska dla przedsiębiorców poprzez redukcję biurokracji, uproszczenie procedur biznesowych, wspieranie inwestycji i małych oraz średnich przedsiębiorstw, a także nowe regulacje dotyczące składek ZUS.Przedsiębiorczość

Piotr Juszczyk: Trzecia Droga oraz Koalicja Obywatelska chcą wprowadzenia kasowego PIT. Dla przedsiębiorców oznaczałoby to, że dopóki nie otrzymają zapłaty za fakturę, dopóty nie zapłacą podatku. Podobne rozwiązanie funkcjonuje obecnie w przypadku płatności VAT, jednak skorzystać z niego mogą tylko mali podatnicy. PiS natomiast chciałby ochrony dla firm przed nadużyciami ze strony dużych konkurentów oraz w przypadku upadłości wierzycieli. Lewica i Trzecia Droga chciałyby z kolei „promowania polskiej przedsiębiorczości”. Moim zdaniem, nie są to zmiany, które mogłyby zrewolucjonizować i pobudzić przedsiębiorczość w Polsce. 

Dla dobra pracowników

W propozycjach partii istotną rolę odgrywa kwestia rynku pracy. Proponowane zmiany dotyczą wzmocnienia praw pracowniczych, elastyczności zatrudnienia, wsparcia dla bezrobotnych oraz sprawowania opieki nad dziećmi.Rynek pracy

Piotr Juszczyk: W sprawach ochrony pracowników najwięcej proponują Lewica i Trzecia Droga. PiS obiecuje dofinansowania do pracy zdalnej, która od wiosny 2023 roku została uregulowana przepisami Kodeksu Pracy. Konfederacja nie zamierza przeprowadzać w tej kwestii żadnych zmian, a Koalicja Obywatelska chce wsparcia finansowego dla matek. Obecnie rynek pracy w Polsce jest w dobrej kondycji i w mojej ocenie nie należy mu przeszkadzać. Zbyt radykalne zmiany mogłyby go zaburzyć. Propozycje przedwyborcze to raczej usystematyzowanie przepisów niż ich znaczne modyfikacje, które zmieniłyby sposób kształtowania stosunku pracy. Uważałbym jednak na postulat likwidacji umów zleceń, gdyż pamiętajmy, że są one pożądane przez wiele osób.

Mała rewolucja w ZUS

Większość komitetów proponuje przynajmniej nieznaczne zmiany w systemie ubezpieczeń społecznych. Mówią m.in. o dobrowolności ZUS, obniżeniu składek czy możliwości ich zawieszenia. Interesująca jest też propozycja dotycząca wypłaty świadczenia chorobowego przez ZUS już od pierwszego dnia nieobecności pracownika.ZUS

Piotr Juszczyk: Od wprowadzenia przepisów tzw. Polskiego Ładu w 2022 roku składka zdrowotna przeszła rewolucję. Należy nazwać rzeczy po imieniu: stała się ona de facto podatkiem uzależnionym od dochodu lub przychodu przedsiębiorców. PiS nie mówi o jakichkolwiek zmianach w tym zakresie. Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga, Konfederacja oraz Bezpartyjni Samorządowcy chcą powrotu do stanu sprzed 2022 roku. Lewica w obietnicach wprost nie informuje o tym, jednak w przestrzeni publicznej pojawiają się informacje, że jest takiemu rozwiązaniu przychylna.

Przypomnę, że w 2021 roku po odliczeniu części składki zdrowotnej od podatku ZUS wynosił 1130 zł miesięcznie. W 2024 r. to będzie to już minimum blisko 2000 zł. Minimum, gdyż składka zdrowotna jest nielimitowana, nie ma górnej granicy jej wysokości.

Dodatkowo Koalicja Obywatelska i Trzecia Droga proponują, żeby za chorobowe pracownika ZUS płacił już od pierwszego dnia zwolnienia, co zmniejszyłoby koszty pracodawcy. Te dwa ugrupowania chcą również zawieszenia płatności składek na jeden miesiąc, a Konfederacja i Bezpartyjni postulują dobrowolny ZUS. W mojej ocenie ze względu na budżet nie jest to możliwe w dzisiejszych realiach.

Creotech Instruments pozyskał ok. 60 mln PLN w ofercie Akcji Serii J

Creotech Instruments, polski producent satelitów, systemów i podzespołów satelitarnych, poinformował o objęciu przez inwestorów wszystkich 396.557 oferowanych w ofercie publicznej akcji zwykłych na okaziciela serii J Spółki. Cena emisyjna za jedną akcję została ustalona na poziomie 150,00 PLN, co oznacza, że całkowita wartość przeprowadzonej oferty publicznej brutto wyniosła ok. 60 mln PLN. Środki pozyskane z emisji akcji pozwolą wdrożyć Spółce zaplanowane działania inwestycyjne w celu osiągnięcia przez Creotech Instruments pozycji wiodącego dostawcy technologii mikrosatelitarnych w Unii Europejskiej. Spółka zamierza w kolejnych latach zrealizować inwestycje w trzech kluczowych obszarach: rozbudowy portfolio produktowego, zwiększenia zdolności produkcyjnych, a także wzmocnienia działu sprzedażowego. W procesie Spółka wspierana była przez cc group – stałego doradcę IR oraz doradcę finansowego, a Menadżerami Oferty byli Pekao Investment Banking S.A., Trigon Dom Maklerski S.A. oraz Bank Polska Kasa Opieki S.A. – Biuro Maklerskie Pekao.

Oferta Creotech Instruments objęła 396.557 akcji zwykłych na okaziciela serii J emitowanych przez Spółkę w trybie subskrypcji prywatnej, które po zakończonym z sukcesem procesie budowania Księgi Popytu i objęciu akcji przez inwestorów, a następnie po rejestracji podwyższenia kapitału zakładowego Spółki będą reprezentować łącznie 16,67 proc. wszystkich akcji Spółki. Oferta publiczna akcji była skierowana do inwestorów wybranych przez Zarząd Spółki, zgodnie z postanowieniami uchwały emisyjnej podjętej przez Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Spółki.

Prezentowany przez nas model biznesowy, który opiera się na dwóch perspektywicznych obszarach w postaci segmentu kosmicznego oraz segmentu kwantowego, pozwolił nam z sukcesem zakończyć ofertę Akcji Serii J i zbudować Księgę Popytu na wszystkie oferowane akcje. Uzyskana cena emisyjna była o ok. 50% wyższa od ceny emisyjnej w naszej ostatniej ofercie publicznej w 2022 roku, gdy Creotech Instruments przechodził na rynek główny GPW. To oznacza, że pozyskaliśmy ok. 60 mln PLN brutto, które zamierzamy przeznaczyć na wszystkie zaplanowane inwestycje, które przyczynią się do jeszcze szybszego tempa wzrostu Spółki, a przede wszystkim, do osiągnięcia w kolejnych latach pozycji wiodącego dostawcy technologii mikrosatelitarnych w Unii Europejskiej w projektach obronnych i komercyjnych komentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

Zaplanowane inwestycje mają zostać sfinansowane ze środków pozyskanych z emisji Akcji Serii J (pomniejszonych o koszty tej emisji) w proporcji około 60%-70% środków na rozbudowę portfolio produktowego, około 15%-25% środków na zwiększenie zdolności produkcyjnych i około 15%-20% środków na wzmocnienie działu sprzedażowego. Wskazane proporcje mają charakter wstępny i szacunkowy, a także mogą podlegać zmianom w przyszłości w zależności od m.in. sytuacji w sektorze, warunków makroekonomicznych, pozyskanych przez Spółkę kontraktów i harmonogramu realizowanych projektów.

Przyspieszeniu naszego rozwoju sprzyjają również zawarte i rozpoczęte w tym roku istotne kontrakty o strategicznym znaczeniu dla obronności na szczeblu krajowym, a także europejskim. Wybór Creotech Instruments do projektu dla Skarbu Państwa – Agencji Uzbrojenia czy projektu REACTS dla Europejskiego Funduszu Obrony, obok firm kosmicznych o takiej wielkości i skali działania jak DLR, OHB czy Airbus, to najlepsza możliwa referencja, którą już wykorzystujemy w toczących się rozmowach biznesowych z Europejską Agencją Kosmiczną, Ministerstwem Obrony Narodowej i Komisją Unii Europejskiej. Łączna wartość potencjalnych projektów, których dotyczą te rozmowy, może osiągnąć około 300 mln EUR w najbliższych latach. Warto podkreślić, że obok segmentu kosmicznego, nasz segment kwantowy także posiada obiecujące perspektywy wzrostu, a my już teraz budujemy ekspercką pozycję Creotech do obsługi kluczowych, dużych europejskich zleceń w przyszłościdodaje dr hab. Grzegorz Brona.

Creotech Instruments w lipcu br. przedstawił strategię finansowania projektów kosmicznych. Strategia zakłada realizację w kolejnych latach szeregu inwestycji, w trzech kluczowych obszarach, w celu osiągnięcia pozycji wiodącego dostawcy technologii mikrosatelitarnych w Unii Europejskiej w projektach obronnych i komercyjnych. Pierwszym obszarem jest rozbudowa portfolio produktowego, w tym m.in. przeskalowanie autorskiej platformy HyperSat do 200 kg, co pozwoli uczestniczyć Spółce w najbardziej perspektywicznym segmencie rynku satelitarnego, czyli mikrosatelitów (10-100 kg) i minisatelitów (100-500 kg). Drugim jest rozbudowa zdolności produkcyjnych obejmująca m.in. doposażenie zaplecza produkcyjnego i rozwój zaplecza laboratoryjnego, w odpowiedzi na rosnący popyt na rozwiązania Spółki. Trzecim obszarem jest wsparcie działań sprzedaży i marketingu, w tym przynajmniej 2-krotne zwiększenie tego zespołu i budowa dedykowanych działów produktowych oraz wsparcia posprzedażowego.

Obecna faza rozwoju Creotech Instruments pozwala na rozpoczęcie realizacji pierwszych dużych projektów, które Spółka zamierza kontynuować na poziomie krajowym, ze szczególnym uwzględnieniem potrzeb publicznych i projektów obronnych – faza 0 i A projektu dla Skarbu Państwa – Agencji Uzbrojenia, a także na poziomie UE, jako wiodący dostawca w projektach europejskich – konsorcjant i lider segmentu satelitarnego w projekcie REACTS, koordynujący w ramach tego segmentu działania m.in. Airbus France i OHB.

W lipcu 2023 roku Polska podjęła strategiczną decyzję o zwiększeniu krajowego zaangażowania w budżet ESA o dodatkowe 295 mln euro w latach 2023-2025. Mechanizm składki krajowej do ESA pozwala na odzyskanie niemal całości wpłaconych środków w postaci projektów i zleceń od ESA dla krajowych firm. Na przestrzeni ostatnich 10 lat Creotech zrealizował wspólnie z ESA ponad 25 projektów kosmicznych, stając się jednym z największych polskich kontrahentów i firmą pierwszego wyboru w Europie Środkowej dla kluczowych projektów Agencji. Spółka prowadzi obecnie rozmowy z ESA na temat 4 różnych misji kosmicznych opartych na jej autorskiej platformie mikrosatelitarnej HyperSat.

Zastrzeżenia prawne

Niniejsza publikacja ma charakter wyłącznie informacyjny i nie służy w jakikolwiek sposób, bezpośrednio lub pośrednio, promowaniu oferty, emisji i subskrypcji Akcji Serii J i nie jest materiałem promocyjnym ani reklamą, w rozumieniu art. 22 Rozporządzenia UE 2017/1129 („Rozporządzenie Prospektowe„), przygotowanym lub opublikowanym przez Spółkę na potrzeby promowania Akcji Serii J lub ich subskrypcji albo zachęcania, bezpośrednio lub pośrednio, do ich objęcia. Spółka nie opublikowała dotychczas jakichkolwiek materiałów mających na celu promocję Akcji Serii J lub ich subskrypcji.

Niniejsza publikacja nie stanowi prospektu ani jakiegokolwiek innego memorandum lub dokumentu informacyjnego ani ofertowego. W związku ze sprawami będącymi przedmiotem niniejszej publikacji nie będzie udostępniany prospekt a sporządzenie takiego prospektu nie jest wymagane zgodnie z Rozporządzeniem Prospektowym. Niniejsza publikacja nie zawiera ani nie stanowi oferty sprzedaży ani objęcia papierów wartościowych ani zaproszenia do złożenia oferty nabycia papierów wartościowych lub zachęty/rekomendacji do nabycia papierów wartościowych, w tym nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej w rozumieniu Rozporządzenia w sprawie nadużyć na rynku (Rozporządzenie (UE) nr 596/2014) oraz Rozporządzenia delegowanego Komisji (UE) 2016/958 z dnia 9 marca 2016 uzupełniającego Rozporządzenie w sprawie nadużyć na rynku oraz w żadnych okolicznościach nie stanowi podstawy do podejmowania decyzji o nabyciu papierów wartościowych Spółki.

Akcje Serii J nie były i nie będą przedmiotem rejestracji, zatwierdzenia lub notyfikacji zgodnie z przepisami Rozporządzenia Prospektowego lub Amerykańskiej Ustawy o Papierach Wartościowych z 1933 r., ze zmianami („Amerykańska Ustawa o Papierach Wartościowych”) i nie mogą być oferowane ani sprzedawane poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej (w tym na terenie innych państw Unii Europejskiej oraz Stanów Zjednoczonych Ameryki), chyba że w danym państwie taka oferta lub sprzedaż mogłaby zostać dokonana zgodnie z prawem, bez konieczności spełnienia jakichkolwiek dodatkowych wymogów prawnych przez Spółkę i jej doradców. Każdy inwestor zamieszkały bądź mający siedzibę poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej powinien zapoznać się z właściwymi przepisami prawa polskiego oraz przepisami praw innych państw, które mogą się do niego stosować w tym zakresie.

Niniejsza publikacja nie jest przeznaczona do rozpowszechniania ani wykorzystywania przez żadną osobę lub podmiot w jakiejkolwiek jurysdykcji, gdzie takie rozpowszechnienie lub wykorzystywanie byłoby sprzeczne z miejscowymi przepisami prawa lub innymi regulacjami, lub które kreowałyby obowiązek w zakresie autoryzacji, notyfikacji, zezwolenia lub innych wymogów wynikających z odpowiednich przepisów. Rozpowszechnianie niniejszej publikacji oraz innych informacji z nią związanych może być ograniczone przepisami prawa, a osoby, które wejdą w posiadanie jakiegokolwiek dokumentu lub innych informacji, o których mowa w niniejszym materiale, powinny zasięgnąć informacji o takich ograniczeniach oraz je przestrzegać. Nieprzestrzeganie wspomnianych ograniczeń może stanowić naruszenie przepisów prawa dotyczących papierów wartościowych w danej jurysdykcji. W niektórych jurysdykcjach rozpowszechnianie niniejszej publikacji może być niezgodne z prawem.

IKEA Retail w Polsce podsumowuje rok finansowy 2023: przychód ponad 6 mld zł i 30% udział kanału online

IKEA Retail Polska w roku finansowym 2023* odnotowała przychód przekraczający 6 miliardów złotych, co oznacza wzrost o 9% względem roku ubiegłego. W całości przychodów kanał online osiągnął udział 30%. W lipcu br. firma obchodziła też 80-lecie działalności na świecie oraz 62 lata obecności w Polsce. Obecnie co piąty produkt sprzedawany w sklepach IKEA na całym świecie pochodzi z polskich fabryk.

Marina Dubakina, Prezeska i Dyrektorka Generalna ds. Zrównoważonego Rozwoju w IKEA Retail w Polsce
Marina Dubakina, Prezeska i Dyrektorka Generalna ds. Zrównoważonego Rozwoju w IKEA Retail w Polsce

„Miniony rok finansowy, choć pełen wyzwań, ponownie pokazuje, że biznes oparty na wartościach ma sens. Wciąż odpowiadamy na rosnące oczekiwania klientów i klientek, rozwijając nasz cały ekosystem omnikanałowy, na który składają się sklepy, nowe formaty czy zdalne punkty kontaktu. Chcemy być bliżej ludzi oraz realnie wspierać ich w prowadzeniu lepszego życia na co dzień. Sytuacja zewnętrzna pokazała nam, że kierunki strategiczne, jakie obraliśmy wiele lat temu, np. rozwój nowych miejsc spotkań z klientami, inwestycje w odnawialne źródła energii, praca z efektywnością energetyczną na poziomie sklepów oraz optymalizacja sieci logistyczno-magazynowej, mogą pozytywnie oddziaływać na naszą planetę i pozwalają równocześnie budować naszą odporność na trudniejsze czasy. Życie w domu nigdy nie było ważniejsze, a tworzenie lepiej pomyślanego domu zawsze będzie naszym celem” – mówi Marina Dubakina, Prezeska i Dyrektorka Generalna ds. Zrównoważonego Rozwoju w IKEA Retail w Polsce.

Ekosystem sprzedaży omnikanałowej

W 80. rocznicę powstania firma stawia sobie za cel rozwój, inwestując i przekształcając sklepy w celu zwiększenia możliwości sprawnej realizacji zamówień, jednocześnie tworząc ekosystem sprzedaży omnikanałowej, w którym konsumenci mogą wchodzić w interakcje z marką w najwygodniejszy dla siebie sposób. Polska jest jednym z pierwszych rynków na świecie, gdzie IKEA wprowadziła swój mniejszy format – Studia planowania i zamówień. Firma zamknęła rok finansowy 2023 z 9 nowymi miejscami spotkań z klientami: w Opolu, Lubinie, Bielsku-Białej, Olsztynie, Kielcach, Toruniu, Rzeszowie i w Warszawie (Westfield Mokotów oraz Wola Park).

IKEA zainwestowała w infrastrukturę magazynowo-logistyczną kanału e-commerce, co w konsekwencji wpłynęło na poprawę doświadczeń zakupowych. Klientki i klienci mogą teraz zamawiać za pośrednictwem IKEA.pl, przez telefon czy Aplikację mobilną IKEA zarówno materace, jak i mniejsze meble oraz elementy takich systemów, jak szafy PAX czy regały BESTA z szybszą i tańszą dostawą. Dostarczenie do klientów 2 milionów paczek pozwoliło osiągnąć 30% udział kanału online w całości przychodów za rok 2023.

Odpowiedzialny rozwój IKEA

Lepsza planeta to lepszy dom dla wszystkich. IKEA pracuje nad tym, aby stać się firmą działającą w oparciu o zasady cyrkularności. Jednym ze sposobów na osiągnięcie tego celu jest opracowanie nowych produktów i usług cyrkularnych umożliwiających pielęgnację, naprawę i przekazywanie przedmiotów dalej, gdy przestaną być potrzebne. IKEA sukcesywnie odnotowuje wzrost zainteresowania usługą „Oddaj i Zyskaj”. W ubiegłym roku finansowym z usługi skorzystało ponad 3 razy więcej klientów i klientek niż rok wcześniej. IKEA udostępniła również możliwość rezerwacji online produktów z działu „Okazje na Okrągło”, gdzie poza używanymi meblami i akcesoriami znajdują się także te pochodzące ze zwrotów, ekspozycji, ostatnie sztuki lub z niewielkimi wadami, które nie wpływają na ich funkcję i bezpieczeństwo. Tutaj również zainteresowanie było większe niż rok wcześniej – sprzedano 1,8 mln sztuk różnych produktów, co daje 16% wzrost względem roku finansowego 2022.

Szwedzka marka chce także oferować konsumentom różnorodne wybory żywieniowe, w tym roślinne dania w tej samej lub niższej cenie, co mięsne odpowiedniki. Dziś dania roślinne IKEA Food stanowią 43% całej oferty.

Dzięki 80 turbinom wiatrowym na sześciu farmach wiatrowych, IKEA wygenerowała ponad 386 GWh. To oznacza, że produkuje więcej zielonej energii niż zużywa we wszystkich jednostkach Grupy Ingka w Polsce.

W ubiegłym roku fiskalnym firma angażowała się również w pomoc grupom narażonym na wykluczenie, w szczególności osobom z doświadczeniem uchodźczym, docierając z pomocą do ponad tysiąca osób. Sukcesem zakończyły się 2 edycje półrocznego programu stażowego „Liczą się umiejętności!’. Łącznie 56 osób z różnych krajów, m.in. Afganistanu, Iraku, Turkmenistanu, Białorusi czy Czeczenii otrzymało szansę na zdobycie kluczowych kompetencji do rozpoczęcia aktywności na polskim rynku pracy. IKEA do programu włączyła także inne firmy, inspirując ponad 30 biznesów do wdrożenia podobnych działań.

*Rok finansowy trwający od 1 września 2022 do 31 sierpnia 2023 roku.

Roman Rewald dołącza do CRIDO jako senior strategic advisor

Roman Rewald objął stanowisko senior strategic advisor w CRIDO, wzmacniając tym samym kompetencje firmy w zakresie doradztwa dla amerykańskich klientów. To kolejny krok w realizacji strategii rozwoju międzynarodowych praktyk CRIDO. 

Roman Rewald jest byłym przewodniczącym Rady Dyrektorów Amerykańskiej Izby Handlowej (AmCham) w Polsce. Obecnie pełni funkcję prezesa Centrum Mediacji Konfederacji Lewiatan i jest arbitrem w Sądach Arbitrażowych przy Konfederacji Lewiatan oraz przy Krajowej Izbie Gospodarczej.

To jeden z najbardziej uznanych i doświadczonych prawników, który od ponad 30 lat wspierał amerykańskich klientów w Polsce. Niezmiernie cieszy mnie fakt, że Roman Rewald dołącza do CRIDO jako senior strategic advisor i w ten sposób wzmocni nasze kompetencje biznesowe m.in. w zakresie doradztwa dla firm z USA – mówi Andrzej Puncewicz, partner zarządzający CRIDO.

Firmy ze Stanów Zjednoczonych należą do czołówki zagranicznych inwestorów w Polsce. W 2022 roku obroty handlowe między Polską i Stanami Zjednoczonymi osiągnęły rekordową wartość 27,2 mld dolarów.

Siedemdziesiąt procent naszych klientów to międzynarodowe korporacje. Od wielu lat wspieramy te firmy we wszelkich kwestiach biznesowych, podatkowych i prawnych związanych z wejściem na polski rynek i ich późniejszym funkcjonowaniem. Działamy w ramach różnych międzynarodowych sekcji: m. in.  niemieckojęzycznej (kraje DACH), francuskiej czy anglosaskiej (UK & USA). Doświadczenie Romana pozwoli nam na lepsze zrozumienie specyfiki działania firm amerykańskich i rozszerzenie naszej oferty. Jesteśmy też przekonani, że Roman będzie źródłem inspiracji dla członków zespołu CRIDO, szczególnie dla licznej grupy prawników firmy  – dodaje Andrzej Puncewicz

Amerykańscy inwestorzy odegrali ogromną rolę od początku transformacji w Polsce inwestując swój kapitał, umożliwiając dostęp do rynku międzynarodowego, wprowadzając nowoczesne zarządzanie, kształcenie dla utalentowanych menadżerów i wnosząc wiele innych ważnych wartości. W rezultacie często osiągali znakomite rezultaty gospodarcze. Dziś ciągle jest miejsce w Polsce na nowoczesne inwestycje amerykańskie i kolejne dobre wyniki ekonomiczne – mówi Roman Rewald.

Roman Rewald, specjalizował się w sprawach korporacyjnych oraz tematyce energetycznej i nieruchomościowej. Posiada również bogate doświadczenie w obsłudze firm joint venture, inwestycji bezpośrednich, bankowości oraz w dziedzinie fuzji i przejęć. Ma wykształcenie prawnicze zarówno polskie, jak i amerykańskie: jest licencjonowanym adwokatem w Michigan (USA), w Polsce był wpisany na listę prawników zagranicznych przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie. W 1991 r. przyjechał z USA do Polski, gdzie został doradcą Banku Światowego w zakresie finansowania budownictwa mieszkaniowego. W 1992 r. rozpoczął pracę w nowojorskiej firmie prawniczej Weil, Gotshal & Manges w biurze w Warszawie, do 2016 r. był partnerem tej kancelarii (obecnie jest partnerem emerytowanym).

Obniżki stóp procentowych napędzają rynek leasingu

  • Jak obecny poziom stóp procentowych i poziom PKB przekłada
    się na rynek leasingu?
  • Czy dostęp do leasingu staje się droższy czy może tańszy?
  • Czy dostrzegamy wzrost czy spadek zainteresowania leasingiem? 

Komentarza udziela Paweł Piotrowski, dyrektor ds. controllingu i finansowania
w Santander Leasing.

Należy przede wszystkim podkreślić, że ostatnia a łącznie już dwukrotna obniżka stóp procentowych (o 1 punkt procentowy), to zdecydowanie dobra informacja zarówno dla rynku leasingowego, jak i podobnie dla kredytów. Nie ma to jeszcze bardzo istotnego wpływu na wysokość rat leasingowych. Przeciętna rata na samochód osobowy wartości ok. 100 tys. zł maleje zaledwie o kilkadziesiąt złotych, ale powszechne oczekiwanie rynkowe ma już jeden widoczny kierunek – w okresie najbliższych 3 lat stopy będą spadać. Oznacza to stabilizację i przewidywalność ceny w średnim okresie, a jest to jednoznaczny czynnik który pozwala na pewniejsze planowanie przez przedsiębiorców ewentualnych inwestycji.

Należy wskazać, że przewidywany wzrost PKB w Polsce w 2023 roku
to zaledwie 0,5 proc. Zatem dynamika zysków przedsiębiorstw będzie niższa niż w roku ubiegłym głównie za sprawą długotrwałego efektu wzrostu cen i kosztów produkcji. Popyt konsumpcyjny zmalał, udział inwestycji w PKB jest historycznie niski, jednak nie hamuje to popytu na rynku leasingu, który w I połowie 2023 odnotował niecałe 15 proc. wzrost, a w naszym przypadku uzyskał jeszcze lepszy wskaźnik gdyż wyniósł 16 proc.

Przewidywany wzrost PKB w 2024 roku to już co najmniej 2,5 proc. – wzrastająca, po okresie załamania, podaż środków trwałych odpowiada na zapotrzebowania przedsiębiorców dając podstawy do utrzymania prognozowanego ponad 10 proc. wzrostu leasingu w roku 2024.

Lords of the Fallen – wielka szansa dla Ci Games

Premiera długo wyczekiwanej gry “Lords of the Fallen” będzie miała miejsce już jutro, 13 października. Flagowa produkcja studia developerskiego CI Games ma być kontynuacją, a raczej rebootem gry o tej samej nazwie z roku 2014. Tym razem, “Lords of the Fallen” startuje z zupełnie innej półki. Budżet gry jest nieporównywalnie większy, a sama przestrzeń wirtualnego świata ma być 5-razy większa nie w oryginalnej grze.

Fabuła gry

“Lords of the Fallen” można zaliczyć do gier typu RPG w klimacie dark fantasy. Fabuła oferuje graczom złożoną krainę do eksploracji, czerpiąc inspiracje z udanej wersji poprzedniej oraz topowych gier z tej kategorii. Gra wyróżnia się kompleksową personalizacją postaci. Biorąc pod uwagę, że gra została opracowana przy użyciu silnika Unreal Engine 5 i wydana wyłącznie na platformy obecnej generacji, gracze mogą spodziewać się wciągających wrażeń wizualnych.

Zgodnie ze statystykami udostępnionymi przez oficjalne konto na twitterze, produkcja uzasadnia wysoki budżet z racji kompleksowości fabuły oraz opcji wyboru. Gracz może wybierać spośród 194 rodzajów broni i tarczy, 76 zaklęć oraz 339 elementów zbroi. Gra oferuje również różne klasy graczy oraz 30 bossów do pokonania. Całkowity czas potrzebny do przejścia tej produkcji ma wynosić ponad 40 h.

Budżet gry

Według szacunków budżet produkcyjny gry wynosi ok. 200 mln zł, z czego prawie połowa przypada na działania marketingowe. W wywiadzie, Marek Tymiński, CEO CI Games potwierdził że obecnie spółka planuje przeznaczyć ok. 20 mln euro (ok. 90 mln zł) na marketing. Jest to stosunkowo niewielka kwota w porównaniu przykładowo to budżetu Cyberpunka 2077 w wysokości ponad 1,2 miliarda złotych. Porównywalną produkcją, do której często odnosi się zarząd CI Games jest produkcja „Elden Ring” studia From Software. Jest to gra w tej samej kategorii wydana w lutym 2022 roku, która stała się hitem sprzedażowym. Do marca 2023 roku, czyli przez pierwszy rok od wydania sprzedaż wyniosła ponad 20 mln egzemplarzy. Szacowany budżet „Elden Ring” wyniósł ok. 450-900 mln zł, czyli również kilka razy więcej niż „Lords of the Fallen”.

Mimo to spółka kwalifikuje swoją grę do ekskluzywnego grona spółek typu AAA, co zdają się potwierdzać najnowsze statystyki ze Steama. „Lords of the Fallen” znajduje się obecnie na 3. miejscu na liście top sellerów oraz 7. miejscu na wishliście steama. Dla porównania Cyberpunk 2077 obecnie znajduje się na pozycji 11., po ostatnio wydanej aktualizacji gry.

Lords of the Fallen od CI Games Źródło: Steam

Równie wysoko jak statystyki na Steamie, gra została wyceniona przez CI Games. Cena podstawowej wersji gry wynosi 59,99 euro. Za podobną cenę jest sprzedawany obecnie Cyberpunk 2077. Również jest to taka sama cena, jak podstawowej wersji w momencie wydania wyżej wspomnianej gry „Elden Ring”. Choć obecnie ta gra jest przeceniona blisko 34% i kosztuje niewiele mniej niż 40 euro.

Sprzedaż

Zakładając wyżej wspomniany budżet na poziomie 200 mln zł oraz podstawową wersję gry na poziomie 59,99 euro można założyć, że aby sprzedaż osiagnęła początkowe nakłady gra musi się sprzedać w co najmniej 724 000 egzemplarzach. Według zarządu, punkt przecięcia znajduje się na poziomie ok 1 mln sztuk. Co przy uwzględnieniu różnego rodzaju prowizji od sprzedaży, kosztów dystrybucji i innych może być nawet optymistycznym założeniem. Niemniej jednak, poprzeczka nie jest wysoko, aby wyjść na zero, a cele zarządu są postawione zdecydowanie wyżej. Gra „Lords of the Fallen” ma być początkiem długoterminowej strategii przychodowej całego uniwersum. Tryb multiplayer ma również pomóc osiągnąć te cele. Pierwszy dodatek o nazwie „Ancient Labyrinth” do gry ma pojawić się już na przełomie 2023-2024 roku. Patrząc na notowania giełdowe Ci Games można zdecydowanie stwierdzić, że oczekiwania inwestorów są również wysokie. Jednak patrząc na rozmach produkcji oraz nakłady można znaleźć uzasadnienie takiej wyceny. Otwartym pytaniem pozostaje co powiedzą pierwsi gracze, a na to znajdziemy odpowiedź pewnie już w najbliższych tygodniach. CI Games zapowiedziało, że pierwszy raport ze sprzedaży przekaże inwestorom do końca października.

Notowania CI Games

Oczekiwania inwestorów są zdecydowanie wysokie co może potwierdzać fakt wzrostu kursu w miarę zbliżania się daty premiery. W pewnym momencie kapitalizacja CI Games przekroczyła magiczną barierę 1 mld zł, a obecnie znajduje się nieco niżej. W ciągu roku notowania spółki zyskały blisko 3 krotnie osiągając swoje ATH na poziomie ok 7 zł. Największe wzrosty rozpoczęły się w okolicach połowy marca 2023 roku, kiedy to spółka poinformowała rynek o finalizowaniu umów dystrybucyjnych oraz pozyskaniu dodatkowego finansowania od banków. Kilka dni później prezes CI Games powiedział, że w jego ocenie wycena spółki po wydaniu gry powinna być ok 3-5 krotnie wyższa niż obecna, co napędziło kolejną falę wzrostów. Te słowa padły przy kursie ok 3 zł za akcję. Mimo, to wycena akcji powędrowałą maksymalnie 130% w górę i od tamtej pory kurs powoli osuwa się w miarę zbliżania się daty premiery.xStation 5

Źródło: xStation 5

Z jednej strony mamy do czynienia z oczywistym zagraniem „sell the news” ze strony inwestorów. Jednak z drugiej strony do spadków może dokładać się niepokój inwestorów, związany z powtórką premiery Cyberpunka 2077. W tamtym czasie oczekiwania były również wysokie, gra była wywindowana na szczyty statystyk. Jednak pierwsze oceny oraz wyniki sprzedażowe pokazały bolesną prawdę. „Lords of the Fallen” jest grą o nieco mniejszej skali, jednak zachowanie rynku jest podobne.

Popularność gry “Lords of the Fallen”

Popularność gry “Lords of the Fallen” i konkurencyjnej gry “Elden Ring” w wyszukiwarce Google na podstawie wyszukiwań haseł. Skala liczona jest od 0-100, gdzie 100 jest momentem szczytu popularności. Źródło: opracowanie własne, Google Trends

Patrząc na pierwsze oceny z przedpremierowej sprzedaży, pozycję na liście top sellerów na steam, można uznać, że koszmarna powtórka z premiery Cyberpunka 2077, która spędza sen z powiek inwestorów nie powinna mieć miejsca. Z drugiej jednak strony, pozytywne opinie na steamie to nie wszystko. Porównują częstotliwość wyszukiwania tytułu gry w google trends z porównywanym wcześniej „Elden Ring” daje pewien pogląd na różnice w popularności. “Elden Ring” jest półtora roku po premierze, a gra nadal pozostaje popularna w wyszukiwarce Google. Jednakże, popularność gra zyskała głównie w pierwszych dniach premiery co może również oznaczać, że to co najlepsze dla CI Games jest również przed nami. Wszystko okaże się tuż po premierze. Wtedy też inwestorzy otrzymają pierwsze twarde dane na temat ocen pierwszych graczy. A do końca października wstępny raport ze sprzedaży powinien definitywnie rozwiać wszelkie wątpliwości oraz powiedzieć ostateczne „sprawdzam”.

Autor: Bartłomiej Mętrak, analityk XTB

Czy środowisko jest ważne dla komitetów wyborczych? Recyklerzy sprawdzają

Ochrona środowiska i recykling nieistotne dla największych. Tylko trzy komitety wyborcze przedstawiły stanowiska w sprawie recyklingu.

Tylko trzy komitety wyborcze są zainteresowane i posiadają wiedzę na temat recyklingu w Polsce. 27 września 2023 roku Stowarzyszenie „Polski Recykling” rozesłało do dziewięciu komitetów wyborczych prośbę o przedstawienie stanowiska w kwestiach dotyczących realnego wsparcia i planowanych działań na rzecz zrównoważonego rozwoju i recyklingu w Polsce. Odpowiedziały zaledwie trzy.

Recykling, pomimo faktu, iż jest kluczowym elementem i konstytucyjnym obowiązkiem Państwa w zakresie ochrony środowiska, nie został ujęty w żadnej z kampanii wyborczych. Zagadnienia poruszone w piśmie Stowarzyszenia do komitetów dotyczyły bieżących wyzwań stojących przed branżą recyklingową: braku Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta, braku wpisania recyklingu do sektora branż energochłonnych, niekorzystnych przepisów dotyczących wydawania decyzji środowiskowych oraz braku programów wsparcia rozwoju recyklingu w Polsce. Stanowisko w tej sprawie przedstawiły: Komitet Wyborczy Nowa Lewica oraz KKW Trzecia Droga PSL-PL2050 Szymona Hołowni, a także Komitet Wyborczy Bezpartyjni Samorządowcy.

– Wyborcy powinni wiedzieć jakie jest stanowisko ich ugrupowań w sprawach tak kluczowych jak recykling i ochrona środowiska, czyli kwestiach mających często bezpośredni wpływ na ich życie i zdrowie. Bacznie przyglądaliśmy się debatom wyborczym i na próżno szukaliśmy jakichkolwiek konkretnych wypowiedzi w tym temacie. W obliczu tak pasywnej postawy zarówno komitetów, jak i instytucji organizujących debaty, postanowiliśmy jako Stowarzyszenie, zgodnie z naszą misją, zareagować w tej sprawie – podkreśla Szymon Dziak-Czekan, prezes Stowarzyszenia „Polski Recykling”.

Jak zatem odpowiedziały komitety?

KKW Trzecia Droga PSL-PL2050 Szymona Hołowni przedstawił Stowarzyszeniu obszerną odpowiedź na każde z zadanych pytań. W swoim oświadczeniu komitet zwraca szczególną uwagę na konieczność stworzenia mocniejszych mechanizmów prawnych regulujących składowanie odpadów niebezpiecznych oraz usprawnienie rejestru odpadowego wspierającego zarządzanie odpadami komunalnymi. Jako kluczową i priorytetową zmianę Trzecia Droga wskazuje wprowadzenie Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta. Komitet zwraca też uwagę na kwestię inwestycji w instalacje termicznego przetwarzania odpadów, których rola powinna jego zdaniem maleć na rzecz rozwiązań wspierających gospodarkę obiegu zamkniętego: ekoprojektowanie opakowań i recykling odpadów.

Z kolei KW Nowa Lewica stawia w tej kwestii na rozwój recyklingu i ograniczenie odpadów oraz wprowadzenie, na wzór dobrych praktyk Europy Zachodniej, systemu kaucyjnego, pomagającego zmniejszyć ilość wytwarzanych odpadów i obniżyć ceny wywozu śmieci. Komitet oświadcza też, że w pełni wdroży system Rozszerzonej Odpowiedzialności Producentów i w swoim programie przewiduje osiągnięcie 60% recyklingu odpadów do 2030 roku. Planowane jest także przeznaczenie dodatkowych środków na neutralizację składowisk niebezpiecznych odpadów rozsianych w całej Polsce.

Bezpartyjni Samorządowcy postulują działania związane z szeroko pojętą ochroną środowiska. Dla tego komitetu istotna jest kwestia oddzielenia definicji „odpadu” oraz „rzeczy używanej”, wspierającej odpowiednie ich zagospodarowanie. Opowiada się również za doprecyzowaniem przepisów o kontroli interwencyjnej w przedsiębiorstwach, pod kątem sposobu przeprowadzania takich kontroli oraz ich dopuszczalnej częstotliwości i zakresu.

Według Zarządu Stowarzyszenia „Polski Recykling” odpowiedzi świadczą o zainteresowaniu ochroną środowiska, jednak tylko w przypadku Trzeciej Drogi i Lewicy możemy mówić o wiedzy na temat gospodarki o obiegu zamkniętym w Polsce.

Jestem zaskoczony, że największe ugrupowania nie są zainteresowane odpowiedzią na tak ważne tematy. Przecież to, jak gospodarujemy odpadami świadczy o naszej świadomości ekologicznej lub jej braku a tymczasem kampanie wyborcze partyjnych gigantów nawet nie dotknęły tych tematów – komentuje Szymon Dziak-Czekan.

Polskie Stowarzyszenie Zero Waste, w związku z niewielkim zainteresowaniem polityków kwestiami środowiskowymi, rekomenduje ugrupowaniom, które wygrają nadchodzące wybory, skupienie się na trzech kwestiach w ramach gospodarki odpadami.

Po pierwsze na szybkim wprowadzeniu do polskiego systemu prawnego zapisów dyrektywy o odpadach, definiującej znaczenie ROP, wraz z jej kluczowymi elementami, czyli zapewnieniem pokrycia przez producentów 100% kosztów zbiórki i przygotowania do recyklingu wprowadzonych przez nich na rynek opakowań – komentuje Joanna Kądziołka, prezeska Polskiego Stowarzyszenia Zero Waste. Następnie wzmocnienie w polskim prawie różnych modeli ponownego użycia przedmiotów, od systemów kaucyjnych na wielorazowe opakowania, po ułatwienia i zachęty prawne czy podatkowe dla tworzenia punktów napraw i ponownego użycia produktów AGD, RTV, mebli i innych. No i wreszcie ograniczenie marnowania zasobów przez składowanie i spalanie odpadów, jak również minimalizacja odpadów u źródła, poprzez ekoprojektowanie i ekomodulację oraz znaczącą poprawę jakości selektywnej zbiórki, a przez to poprawienie poziomów recyklingu – kontynuuje Joanna Kądziołka.

Według danych Stowarzyszenia „Polski Recykling”, w Polsce kilka milionów Polaków wspiera czyste środowisko i ekologię. Jednak w debacie wyborczej nie padł ani jeden postulat dotyczący poprawy jakości powietrza, czystości wody, którą pijemy czy łąk, parków i lasów, do których chodzimy. Tym samym Stowarzyszenie apeluje do rządu, który zostanie powołany po 15 października, o postawienie w kwestiach ekologii i recyklingu na zrównoważony rozwój wspierany przez przedsiębiorczość oraz podjęcie wszelkich działań na rzecz wdrożenia w naszym kraju gospodarki obiegu zamkniętego. W ocenie Stowarzyszenia, tylko taki rozwój zagwarantuje branży stabilny wzrost gospodarczy, miejsca pracy, szacunek do zasobów naturalnych i środki finansowe, które zapewnią obywatelom zdrowie i bezpieczeństwo.

Klauzula przeciw unikaniu opodatkowania – niekorzystny wyrok

Szef Krajowej Administracji Skarbowej może kwestionować rzetelność przeprowadzonych przez podatników transakcji także tych dokonanych przed 15 lipca 2016 r., czyli przed dniem wejścia w życie tzw. klauzuli przeciw unikaniu opodatkowania. Tak wynika z rozstrzygnięcia Naczelnego Sądu Administracyjnego z 22 sierpnia 2023 r. Wyrok oznacza, że fiskus będzie mógł badać działania podjęte przez podatników przed wielu laty i w przypadku stwierdzenia, że ich główmy celem było osiągnięcie korzyści podatkowej, pozbawić przedsiębiorcę tej korzyści, samemu określić skutki podatkowe, oraz wymierzyć dodatkowe zobowiązanie fiskalne.

Przyzwolenie na wsteczne zastosowanie klauzuli

Wydany przez NSA 22 sierpnia 2023 r. wyrok (sygn. akt III FSK 354/23, III FSK 489/23, III FSK 490/23, III FSK 491/23 III FSK 492/23, III FSK 493/23, III FSK 494/23, III FSK 495/23) może mieć jednak ogromny wpływ także na sytuację podatników, którzy przeprowadzili transakcje przed 15 lipca 2016 roku. W sprawie jednej z polskich spółek, która na początku 2009 r. zawarła ze spółką powiązaną umowę sprzedaży i leasingu zwrotnego nieruchomości, NSA orzekł, że co prawda organy skarbowe chcąc zastosować klauzulę muszą wykazać, że celem transakcji była głównie korzyść podatkowa, to jednak mogą nią objąć również działania podatnika podjęte przed 15 lipca 2016 r., jeśli ich skutki podatkowe wystąpiły po tej dacie.

Przedsiębiorcy nie mogą być karani za działania, które w chwili ich podejmowania karalne nie były

Zważywszy na jedną z fundamentalnych zasad nieretroaktywności prawa (zakaz nadawania aktom normatywnym mocy obowiązującej wstecz), wyrok NSA wydaje się co najmniej kontrowersyjny. Reguła lex retro non agit stanowiąca, że prawo nie działa wstecz, funkcjonuje nie tylko na gruncie prawa karnego [art. 1. Kodeksu karnego: odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto popełnia czyn zabroniony pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia (§ 1), a nie popełnia przestępstwa sprawca, jeśli nie można mu przypisać winy w czasie czynu (§ 3)]. Art. 3 Kodeksu cywilnego również wyraża generalną zasadę, ze ustawa nie ma mocy wstecznej. Co prawda na gruncie systemu prawa funkcjonuje pojęcie autonomii jego poszczególnych gałęzi, jednak w przypadku retroaktywności należy być szczególnie ostrożnym, by nie podważyć i naruszyć konstytucyjnie gwarantowanych praw i wolności. Między innymi art. 64 ust. 3 Konstytucji RP zapewnia, że własność może zostać ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności. A nie sposób odmówić w przedmiotowej sprawie spółce, że dysponując swoją nieruchomością przed 15 lipca 2016 r. korzystała z istoty należnego jej prawa własności w sposób, który nie był kwalifikowany przez obowiązującą wówczas ustawę jako niedozwolony przejaw unikania opodatkowania.

Nie można odbierać obywatelom praw przez nich nabytych

NSA w swoim wyroku wydaje się, że zapomniał o fundamentalnej z punktu widzenia bezpieczeństwa prawnego obywateli zasadzie ochrony praw niewadliwie nabytych. O konieczności jej przestrzegania przypominał wielokrotnie Trybunał Konstytucyjny. Ustanawia ona zakaz pozbawiania obywateli nadanych im na mocy ustaw praw, jeśli odebraniu nie towarzyszy pełen ekwiwalent za ich utratę. W orzeczeniu z 4 października 1989 r. (sygn. K 3/88) TK stwierdził, że zasada ta stanowi oparcie dla wiarygodności państwa i jego organów wobec obywateli. Odbieranie nadanych im uprawnień powoduje utratę przez nich szacunku dla idei prawa, skoro nie mogą mieć pewności, co do wiarygodności źródeł, na mocy których prawa im te nadano. Choć jak zauważa się w literaturze, ochrona praw nabytych nie ma na gruncie prawa podatkowego charakteru absolutnego to odstępstwo od niej dopuszcza się tylko w sytuacjach nadzwyczajnych i tylko w drodze zmiany ustawodawstwa podatkowego (A. Gomułowicz, D. Mączyński, Podatki i Prawo podatkowe, Warszawa 2022).

Obejmując przedsiębiorców sankcjami za unikanie opodatkowania w zakresie działań gospodarczych, które w chwili gdy je podejmowali za takie nie mogły być uznane, stanowi przejaw prawotwórczego działania sądu, który swym rozstrzygnięciem niejako zastąpił ustawodawcę podatkowego.

Skutki wyroku mogą dosięgnąć szerokie grono podatników

Zgodnie z art. 8 wciąż obowiązującej Ustawy z dnia 6 marca 2018 r. Prawo przedsiębiorców, przedsiębiorca może podejmować wszelkie działania, z wyjątkiem zakazanych przez prawo. Można go zobowiązać do określonego zachowania tylko na podstawie przepisów prawa. Należy więc mieć nadzieję, że wyrok NSA nie utrwali się w orzecznictwie sądów i zostanie wkrótce „naprawiony”. W przeciwnym razie jego skutki mogą dosięgnąć szerokiego grona przedsiębiorców i innych podatników, którzy dokonali działań optymalizacyjnych swojej działalności i swojego majątku przed 15 lipca 2016 r. Szczególnie narażone są firmy wykorzystujące transgraniczne struktury organizacyjne i spółki zagraniczne. Każda nowa furtka otwarta dla fiskusa jest przez niego natychmiast wykorzystywana do zwiększenia kontroli nad podatnikami. Wystarczy przypomnieć, że przez pierwsze 2,5 roku obowiązywania klauzuli przeciw unikaniu opodatkowania Szef KAS wszczął przeciw podatnikom tylko 6 postępowań z jej zastosowaniem. Po tym, jak w 2019 r. znowelizowano przepisy klauzulowe, dopuszczając do objęcia sankcjami szerszego grona podatników, w kolejnych dwóch latach KAS wszczęła aż 15 razy więcej takich postępowań.

Autor: Robert Nogacki, radca prawny, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec, specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Pułapki unijnych regulacji chmurowych

Branża cyfrowa: Unijne regulacje dotyczące cyberbezpieczeństwa chmury zawierają wiele pułapek, które mogą zaszkodzić rozwojowi tej technologii.

Współpraca państw i biznesu w zakresie ochrony rozwiązań chmurowych przed cyberatakami jest kluczowa i wymaga rozsądnych regulacji. Jednak zaproponowany przez Komisję Europejską i ENISA unijny program certyfikacji chmury w zakresie cyberbezpieczeństwa (EUCS) zawiera wiele potencjalnych pułapek, które mogą utrudnić rozwój tej technologii w Unii Europejskiej – przestrzega Związek Cyfrowa Polska w apelu skierowanym do przedstawicieli Parlamentu Europejskiego i państw członkowskich.

Projekt programu certyfikacji cyberbezpieczeństwa usług chmurowych w Unii Europejskiej został przygotowany przez Komisję Europejską oraz Europejską Agencję Cyberbezpieczeństwa (ENISA). W jego powstaniu uczestniczyły także państwa członkowskie UE. To inaczej – program dobrowolnej certyfikacji, w ramach, którego zostały zdefiniowane wymagania bezpieczeństwa dla aplikacji oraz infrastruktury chmurowej. Obecnie Komisja Europejska pracuje nad jego ostatecznym tekstem.

– To kluczowy akt, który ujednolici standardy i praktyki w zakresie cyberbezpieczeństwa rozwiązań chmurowych w całej Unii Europejskiej. Obecne rozdrobnienie i różne podejście w ramach Wspólnoty uniemożliwia budowanie odporności i skutecznego zwalczania rosnących zagrożeń stwarzanych przez cyberataki. Istnieje zatem ściślejsza współpraca w tym zakresie – mówi Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska. Organizacja reprezentująca polską branżą cyfrową zgadza się z ideą, która przyświeca aktowi. Jednocześnie zauważa, że proponowane zapisy zawierają wiele potencjalnych pułapek, które mogą zaszkodzić rozwojowi technologii chmurowych na terenie Unii Europejskiej. Swoje zastrzeżenia Związek przesłał do przedstawicieli Parlamentu Europejskiego i państw członkowskich.

Kraje UE mogą zostać pozbawione zaawansowanych technologii

Eksperci Cyfrowej Polski zwracają uwagę przede wszystkim na proponowany w projekcie wymóg, aby dostawcy usług w chmurze mieli siedzibę w Unii Europejskiej. W ocenie organizacji, może to oznaczać, że wielu światowej klasy i zaufanych dostawców tego typu technologii może zostać pozbawianych możliwości funkcjonowania na europejskim rynku. Zaostrzając wpływ tych dyskryminujących środków, najnowszy projekt EUCS wydaje się przewidywać znacznie szerszy zakres tych przepisów dotyczących suwerenności niż deklarowany zamiar ograniczenia ich wyłącznie do zbiorów danych dotyczących bezpieczeństwa narodowego. Ten szeroki zakres poziomu wysokiego obejmuje obecnie ryzyko uwzględnienia danych gospodarczych i danych dotyczących zdrowia, a także innych otwartych kategorii, co może spowodować, że duża część europejskiego przemysłu i usług publicznych będzie pozbawiona dostępu do zaawansowanych technologii przetwarzania w chmurze” – czytamy w liście ekspertów Związku Cyfrowa Polska.

W ocenie organizacji takie podejście wpłynie na jakość bezpieczeństwa i odporności systemów chmurowych, a także spowoduje nieproporcjonalny wzrost kosztów dla sektora publicznego i prywatnego. Związek zwraca przy tym uwagę na to, że obecnie niektórym państwom członkowskim brakuje odpowiedniej infrastruktury do przechowywania znacznych ilości danych i będą one miały problem ze spełnieniem unijnych wymagań.

Kluczowa współpraca transatlantycka i otwarta debata

Cyfrowa Polska proponuje, aby Unia Europejska postawiła na współpracę z krajami spoza UE o podobnych poglądach w celu opracowania wspólnego podejścia do ochrony chmury. Jako przykład podaje istniejące już ramy ochrony danych między UE–USA. „Przepływy danych między Europą a Stanami Zjednoczonymi są największe na świecie, a wspólne ramy pomogły w ustaleniu jasnych zasad dla nich. Podobnie w tym przypadku, aby zapewnić ochronę danych obywateli UE, także gdy są one zlokalizowane poza EOG, należy ustanowić wspólny zbiór przepisów. W ten sposób UE zapewniłaby bezpieczeństwo danych obywateli i zgodność z prawem unijnym, rozwijając jednocześnie system, który jest skuteczny i umożliwia przekazywanie danych do innych liberalnych demokracji” – podkreśla Cyfrowa Polska.

Ekspertów niepokoi też fakt, że w dyskusji o przepisach dot. certyfikacji chmury pominięto wiele uwag ze strony państw członkowskich. W ocenie przedstawicieli polskiej branży cyfrowej brakuje szerszej kontroli nad tym procesem i szerokiej debaty, co stwarza ryzyko wprowadzenia radykalnych zmian w europejskich standardach cyberbezpieczeństwa bez odpowiedniego nadzoru. „Decydenci muszą zabrać głos i zadbać o to, aby EUCS zawierało rozsądne rozwiązania zwiększające europejskie cyberbezpieczeństwo, a nie wybierać przestarzałe przepisy, które mogłyby utrudniać korzystanie z najbardziej niezawodnych technologii i narażać obywateli Europy na ryzyko” – podsumowują eksperci Cyfrowej Polski.

Stabilizacja w strefie euro

Dane na temat inflacji w Niemczech nie zaskoczyły. Zaskoczyła natomiast wyższa od oczekiwań inflacja konsumencka za oceanem. W tle rosną ceny gazu, co biorąc pod uwagę kumulacje negatywnych bodźców, nie powinno dziwić.

Ceny za Odrą bez niespodzianek

Wczoraj opublikowano ostateczne dane na temat zmian cen. Wynik jest zgodny z pierwotnymi odczytami i wynosi 4,5%. Jest to rezultat delikatnie, bo o 0,2%, wyższy od średniej dla strefy euro. Z drugiej strony średnia unijna wynosi 5,9%, co długo będzie wskazywane jako zaleta wejścia do unii walutowej. Kontrą z drugiej strony będę prawdopodobnie państwa nadbałtyckie, które wyraźnie przekroczyły 20% poziomu inflacji. Niemcy są zatem dokładnie na poziomie stóp procentowych, co powoduje, że realna stopa procentowa jest dokładnie neutralna.

Wzrost inflacji za oceanem

Na szczęście mowa o nie wzroście inflacji konsumenckiej a producenckiej. Jest to parametr bardzo ważny, gdyż rosnące koszty producentów przekładają się na koszty dla konsumentów prędzej czy później. Z drugiej strony pomimo tego, że wskaźnik jest aż o 0,6% powyżej oczekiwań to zwyczajowo duże odchylenie od oczekiwań. Na korzyść dolara działa jednak fakt, że pomimo negatywnej niespodzianki wynik 2,2% to nadal bardzo przyzwoity rezultat, pozwalający trzymać zmianę cen pod kontrolą. Na dolarze nadal trwa jednak odwrót. Z drugiej strony po tylu tygodniach umocnienia się kursu dolara wobec kursu euro na takie zmiany trzeba patrzeć po części jako korektę. Inwestorzy w końcu chcą zamknąć pozycję inwestycyjną i realizować zyski. W rezultacie po tak długiej dobrej passie nawet słabsze sygnały mogą wywoływać nieproporcjonalny efekt.

Gaz w górę

Początek sezonu grzewczego to moment, kiedy uważniej rynki zaczynają śledzić ceny gazu. Okazuje się, że znów wraca temat naszych przyjaciół w Australii. Dzieje się tak, ponieważ pracownicy firmy Chevron znów wznowili strajk. Temat strajków jest w przypadku gazu topowym tematem w ostatnich miesiącach. Kiedy do tego dodamy wydarzenia w Izraelu oraz zamknięcie nitki pod Bałtykiem pomiędzy Finlandią a Estonią, mamy całkiem nieciekawą sytuację. Nie może zatem dziwić, że ceny surowca rosną, tym bardziej że prognozy naprawy fińskiej nitki mówią obecnie o kilku miesiącach, co realnie wyłącza ją z większości okresu grzewczego. Już teraz jesteśmy blisko 6-miesięcznych szczytów cenowych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – inflacja konsumencka,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Fabrity Holding: 15 mln zł dla akcjonariuszy po sprzedaży biznesów marketingowych

Większość wartości transakcji sprzedaży biznesów marketingowych Grupy Fabrity Holding ma trafić do akcjonariuszy. Zdecyduje o tym Walne Zgromadzenie po zakończonym roku finansowym.

Sprzedaliśmy spółki zależne K2 Precise i Agencja K2 w transakcji o wartości 21,7 mln zł. Sygnalizowaliśmy wówczas, że zamierzamy przekazać w związku z tym kolejną istotną kwotę akcjonariuszom. Na dzień dzisiejszy przewidujemy do dystrybucji około 15 mln zł w formie potencjalnej dywidendy lub skupu akcji. Są to pierwsze symulacje i rekomendowana kwota jak również sposób dystrybucji będą weryfikowane. Aktualnie pracujemy nad konkretnymi rozwiązaniami, a ostateczną decyzję podejmie Walne Zgromadzenie komentuje Artur Piątek, Wiceprezes Zarządu Fabrity Holding.

To kolejne ponadprzeciętnie wysokie transfery do akcjonariuszy – dywidendy za lata 2021-2022 to łącznie 12,4 zł na akcję. Od objęcia sterów spółki przez Prezesa Zarządu Pawła Wujca, co nastąpiło w lutym 2020 roku, zwrot z inwestycji w akcje K2/Fabrity uwzględniający dywidendy to około +470%. To oznacza, że 1 zł zainwestowany przed niewiele ponad 3,5 roku oznacza aż 5,7 zł obecnie. Dla porównania, dla szerokiego rynku giełdowego w Polsce (WIG) wzrost wartości od lutego 2020 roku to +13%, czyli 1 zł zainwestowana na koniec stycznia 2020 roku oznacza 1,13 zł dzisiaj. Jest to efektem m.in. właściwej strategii i jej realizacji, zbudowania kompetencji tworzenia jakościowych, dynamicznie rozwijających się biznesów. Oprócz przemodelowania spółek marketingowych i sukcesu ich sprzedaży, nawet w nie do końca sprzyjającym otoczeniu, należy wymienić spółkę Oktawave, zajmującą się usługami chmurowymi, która została sprzedana za 33,7 mln zł w czerwcu 2022 roku do Netii z Grupy Polsat Plus. Poza dynamicznie rosnącym software housem Fabrity (spółka zależna), w portfolio notowanej na GPW spółki Fabrity Holding pozostaje też PerfectBot – czatbot nowej generacji, który obecnie rozpoczyna komercjalizację produktu, opierającego się na rozwiązaniach AI – model językowy OpenAI (ChatGPT).

Jednocześnie sukces transformacji wielobranżowej Grupy K2 w technologiczną Grupę Fabrity, skupioną wokół software house’u Fabrity oznacza wejście w nowy etap rozwoju. W rezultacie trwa proces sukcesji na stanowisku CEO Fabrity Holding. Od listopada br. Pawła Wujca, który ma przejść do Rady Nadzorczej, zastąpi Tomasz Burczyński, prezes i twórca sukcesu Fabrity oraz od ponad roku wiceprezes  giełdowej spółki holdingowej.

Dziś dane na temat CPI w USA, kontrakty na S&P 500 najwyżej od 3 tygodni

Tematem dnia będą dzisiaj popołudniowe dane na temat CPI w USA. Ekonomiści oczekują, że roczna dynamika tego indeksu cen detalicznych lekko spadła we wrześniu z poziomu 3,7 proc. w sierpniu br. do 3,6 proc., a roczna dynamika wskaźnika inflacji bazowej obniżyła się we wrześniu do 4,1 proc. z 4,3 proc. Dziś ok. godz. 10:55 kontrakty na S&P 500 rosły o 0,28 proc. osiągając swój najwyższy poziom od 3 tygodni. Najwyższe poziomu od końca września notowały dziś również niemiecki DAX (+0,58 proc.) i francuski CAC 40 (+0,49 proc.).

Na GPW WIG-20 trzymał się w okolicach osiągniętego wczoraj najwyższego od prawie miesiąca poziomu (-0,13 proc. ok. godz. 11:00).
Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych zaliczyła dziś rano swój najniższy od końca września poziom, ale później wróciła w okolice poziomu wczorajszego zamknięcia (4,563 proc.). Najniżej od 3 tygodni była dziś rentowność 10-latek polskiego rządu (5,742 proc.).

Zmiany kursu amerykańskiego dolara wobec euro i japońskiego jena były dziś rano kosmetyczne (EUR/USD +0,03 proc., USD/JPY 0,0 proc. ok. godz. 10:45).

Po silnej fali aprecjacji z ostatniego miesiąca równowagę próbował złapać polski złoty (EUR/PLN +0,08 proc., USD/PLN +0,05 proc. ok. godz. 10:50).

Po wczorajszym spadku do najniższego od końca września poziomu dziś rano kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara próbował się odbijać w górę (+0,25 proc. ok. godz. 10:50).

Swój najniższy od grudnia 2021 poziom zaliczyła dziś cena kontraktów na soję na CBOT, ale ok. godz. 10:40 kontrakty te notowały wzrost o 0,48 proc. Po wczorajszym spadku o prawie 3 proc. próbowały w górę odbijać ceny kontraktów na ropę naftową (WTI +0,61 proc., Brent +0,89 proc.). Cena kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie, która w tym tygodniu osiągnęła swój najwyższy od stycznia br. poziom, spadała dziś ok. godz. 10:45 o 1,07 proc. Drożały dziś rano metale (złoto +0,32 proc., srebro +0,81 proc., platyna +0,31 proc., pallad +0,11 proc., miedź +0,84 proc.).

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Zamówienia publiczne mogą być waloryzowane

Wykonawcy zamówień publicznych znaleźli się obecnie w sytuacji dynamicznego wzrostu kosztów, które są konsekwencją m.in. wojny w Ukrainie – ale również gwałtownego wzrostu płacy minimalnej, rekordowego wzrostu przeciętnego wynagrodzenia, a w związku z tym ogromnej presji płacowej. Wszystkie strony zaangażowane w zamówienia publiczne potwierdzają, że obecna sytuacja jest nadzwyczajna. Jak w takiej sytuacji waloryzować i urealniać umowy w zamówieniach publicznych? Bardzo ważne jest to, aby zamawiający rozumieli potrzebę waloryzacji i współpracowali z wykonawcami – aby realizowane zamówienia mogły być kontynuowane przez przeszkód. W tym obszarze obowiązuje opinia UZP potwierdzająca możliwość waloryzacji kontraktów publicznych.

– Oczywiście nie ma jednej recepty i nie ma jednej odpowiedzi właściwej do każdego stanu faktycznego. Natomiast wydaje się, że w obecnej sytuacji – czyli z kontraktami, które były zawierane i realizowane we wcześniejszym czasie – mieliśmy do czynienia ze zderzeniem z nadzwyczajną sytuacją, z gwałtowną sytuacją oraz ze skutkami tej sytuacji – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Hubert Nowak, Prezes Urzędu Zamówień Publicznych, Urząd Zamówień Publicznych. – I w takim przypadku, jeżeli występowały różne oczekiwania ze strony czy wykonawców, czy ze strony zamawiających – to ja ze swojej strony mogę rekomendować dialog, konsyliację, rozmowy, próbę zrozumienia racji jednej strony, racji drugiej strony. I myślę, że jeżeli w ten sposób będą przeprowadzone rozmowy, to ramy prawne do tego są i każda ze stron może być usatysfakcjonowana – bez konieczności strzelania do siebie roszczeniami, czy niekorzystnymi wpływami na realizację poszczególnych kontraktów. Przepisy i ramy prawne dla waloryzacji są stworzone – szczegóły oczywiście zależą od konkretnego stanu faktycznego – wskazuje Nowak.

Obietnice podatkowe Bezpartyjnych Samorządowców

Ruch Bezpartyjnych Samorządowców skupia samorządowców i przedsiębiorców. W swoim programie wyborczym wiele miejsca poświęcają osobom prowadzącym działalność gospodarczą w Polsce. Proponują im m.in. zerową stawkę PIT, wprowadzenie podatku przychodowego zamiast CIT oraz odliczanie składki zdrowotnej od podatku. Ekspert z firmy inFakt tłumaczy, co te obietnice oznaczają dla przedsiębiorców.

W ramach cyklu „inFakt Check – Wybory 2023” eksperci z firmy inFakt analizują obietnice wyborcze Polski 2050, Konfederacji, Koalicji Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości, Lewicy oraz Bezpartyjnych Samorządowców. W każdym materiale eksperci biorą pod lupę kwestie dotyczące przedsiębiorczości i prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. 

Każdy komitet startujący w wyborach 2023 ma swój pomysł na polski system podatkowy. Bezpartyjni Samorządowcy proponują m.in. wprowadzenie zerowej stawki PIT dla wszystkich, co ma spowodować wzrost wynagrodzeń pracowniczych i emerytur oraz obniżyć koszty ponoszone przez pracodawców. Komitet chce również zastąpić podatek CIT ryczałtem od przychodów ewidencjonowanych, czyli podatkiem przychodowym. Bezpartyjni Samorządowcy proponują wprowadzenie kwoty wolnej od podatku Belki w wysokości do 100 tys. zł dochodu rocznie oraz możliwość odliczania składki zdrowotnej od podatku. Komitet zapowiada reformę administracji skarbowej, aby traktowała ona obywatela jak klienta, a nie jak petenta.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt: Propozycja wprowadzenia zerowej stawki podatku PIT to duży uszczerbek dla budżetu. Jeśli obejmie wszystkich, czyli pracowników i przedsiębiorców, może spowodować stratę ponad 100 mld zł rocznie. Tej propozycji w mojej ocenie nie da się zrealizować. Dodatkowo stoi ona w sprzeczności z pomysłem odliczania składki zdrowotnej od podatku. Przecież brak PIT spowoduje, że nie będzie od czego odliczyć tej składki. Zmiana w CIT opodatkowania na ryczałt, oznaczałaby opodatkowanie przychodów. W mojej ocenie wybór tylko takiego opodatkowania to zbyt dalekie posunięcie, które negatywnie wpłynęłoby na podatników CIT. Bezpartyjni proponują jednak wprowadzenie kwoty wolnej od podatku Belki w wysokości 100 000 zł, co mogłoby podatnikowi przynieść nawet do 19 000 zł oszczędności rocznie. W mojej ocenie propozycje ruchu Bezpartyjnych Samorządowców są w większości niemożliwe do zrealizowania.

Szereg ułatwień dla przedsiębiorców

Program wyborczy Ruchu Bezpartyjnych Samorządowców zawiera wiele propozycji dla przedsiębiorców, dlatego, że ich przedstawiciele są częścią komitetu i znają realia prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. Komitet chce więc wprowadzić dobrowolny ZUS dla przedsiębiorców i zlikwidować obowiązek opłacania składki zdrowotnej przy jednoosobowej działalności gospodarczej jako drugim źródle dochodu. Bezpartyjni proponują również zwiększenie limitu przychodu z działalności nierejestrowanej do 100% minimalnego wynagrodzenia. Zapowiadają również pociągnięcie urzędników do odpowiedzialności dyscyplinarnej i majątkowej w przypadku naruszenia przez nich przepisów. Komitet zapowiada ograniczenie biurokracji, zbędnych regulacji i raportów oraz przypisanie opiekuna do każdego podatnika.

Inne obietnice Bezpartyjnych Samorządowców obejmują:

  • zakaz nakładania przez ustawodawcę nowych obowiązków biurokratycznych na mikroprzedsiębiorców i redukcja obecnie istniejących;
  • nowe obowiązki dla przedsiębiorców w prawie gospodarczym z minimum półrocznym wyprzedzeniem;
  • możliwość rozliczania się ryczałtem od przychodów bez ograniczeń wraz z dostosowaniem stawek do realiów w poszczególnych branżach;
  • zniesienie zawieszenia biegu terminu zobowiązania na skutek wszczęcia postępowania karno-skarbowego;
  • ograniczenie tymczasowych aresztowań przy podejrzeniu popełnienia przestępstwa gospodarczego;
  • powołanie Powszechnego Samorządu Gospodarczego;
  • rozwój systemu finansowania MŚP.

– Propozycja wprowadzenia dobrowolnego ZUS dla przedsiębiorców bardzo ucieszy tę grupę wyborców. Dziś jednoosobowe działalności gospodarcze płacą składki ZUS na poziomie 1 400 zł miesięcznie, a w przyszłym roku będzie to już ok 1600 zł. Do tego dochodzi jeszcze składka zdrowotna. Mając to na uwadze, Bezpartyjni Samorządowcy chcą dodatkowo likwidacji obowiązku opłacania podwójnej składki zdrowotnej. Zmiany te znacząco wpłynęłoby na budżet, ale jednocześnie sprzyjałyby rozwojowi przedsiębiorczości w Polsce – tłumaczy ekspert inFakt.

Rynek pracy: Rodzina przede wszystkim

Wsparcie dla rodzin, zwiększanie atrakcyjności państwa na arenie międzynarodowej czy opieka nad seniorami to tylko kilka punktów z zaprezentowanego programu wyborczego, które mają wpłynąć na polski rynek pracy po wyborach. Bezpartyjni Samorządowcy chcą również podjąć działania mające zachęcić Polaków do pozostania w kraju, do powrotu do Polski po emigracji, a także ułatwić obcokrajowcom funkcjonowanie w Polsce.

Inne propozycje dotyczące rynku pracy to m.in.:

  • wprowadzenie elastycznego systemu pracy dla pracujących rodziców;
  • uruchomienie programów wsparcia finansowego dla rodzin, które zatrudniają m.in. dziadków/seniorów jako opiekunów dzieci;
  • stworzenie programów finansowania opieki nad dziećmi, takich jak zasiłki opiekuńcze lub umożliwienie opieki nad dziećmi w miejscu pracy;
  • subwencje dla firm, które zatrudniają pracowników z dziećmi;
  • stworzenie specjalnych placówek dla dzieci, w których opiekę nad nimi sprawować będą dziadkowie/seniorzy;
  • wzmocnienie roli ojca jako opiekuna poprzez wprowadzenie modelu szwedzkiego, w którym ojcowie mają prawo do 10 tygodni urlopu tacierzyńskiego, który może być wykorzystany do uzupełnienia urlopu macierzyńskiego matki;
  • reaktywowanie „przedszkola w pracy”;
  • zmniejszenie obciążenia młodych rodziców opieką nad seniorami.

– W obszarze rynku pracy widać, że Bezpartyjni Samorządowcy mocno stawiają na rodzinę. Świadczą o tym propozycja elastycznego czasu pracy czy subwencji dla firm, które zatrudniają pracowników z dziećmi, a także przedszkola w miejscach pracy. Wpisuje się to w ideę przyjaznego państwa – mówi Piotr Juszczyk.

ZUS i świadczenia socjalne: Większa dobrowolność i cofnięcie ustaleń Polskiego Ładu

Bezpartyjni Samorządowcy chcą zwiększyć limit rocznych wpłat na IKE i IKZE oraz wprowadzić preferencje podatkowe dla trzeciego filaru emerytalnego, jeśli nie uda się zlikwidować podatku PIT albo podnieść kwoty wolnej od podatku Belki do poziomu 100 tys. zł. Ruch planuje stworzyć Państwowy Bank Emerytur i Rent (PBEiR) w miejsce ZUS oraz ujednolicić daninę i pobór składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Bezpartyjni proponują również powiązanie podstawy składki zdrowotnej z jednym z parametrów podatkowych i uproszczenie zasad ustalania jej wysokości, a także ułatwienie weryfikacji prawidłowości naliczonej i zapłaconej składki poprzez wymianę informacji pomiędzy ZUS a Krajową Administracją Skarbową (KAS).

Komitet Bezpartyjnych Samorządowców zapowiada rezygnację z wprowadzenia odrębnej ewidencji finansowej na potrzeby składki zdrowotnej oraz zmniejszenie kosztów poboru składki zdrowotnej po stronie ZUS. W programie wyborczym znalazł się również zapis o podziale składki – 75% miałoby zostać przeznaczone na finansowanie świadczeń na rzecz ubezpieczonego, a 25% na rzecz pozostałych świadczeń. Ponadto, Bezpartyjni zapowiadają, że przy wykupie prywatnych usług leczniczych będzie istniała możliwość odliczenia w podatkach tzw. limitów kwot z jednoczesnym zachowaniem prawa do publicznej służby zdrowia.

– Z programu wyborczego komitetu wynika, że partia patrzy realnie na to, co można zrobić. Z jednej strony mówi o likwidacji PIT, ale wskazuje też na niemożliwość wprowadzenia takiego rozwiązania. W związku z tym proponuje preferencje podatkowe w miejsca zerowego PIT. Wprowadzenie odliczeń od podatku z pewnością jest dobrym rozwiązaniem i alternatywą dla programów socjalnych. W mojej ocenie rozwiązania proponowane przez Bezpartyjnych Samorządowców są przyjazne przedsiębiorcom, ale nie wszystkie są możliwe do zrealizowania. Komitet prezentuje plan w swoim odczuciu idealny, ale podaje też alternatywy. Przedsiębiorcom należy ułatwiać prowadzenie biznesu w Polsce i taki też proponują program Bezpartyjni Samorządowcy – ocenia Piotr Juszczyk.

Kondycja polskich firm w 2023 roku. Pesymistyczne prognozy dyrektorów finansowych

Przedstawiamy opinie ekspertów dbających o finanse kluczowych polskich przedsiębiorstw, na podstawie badania jakie w tym roku Allianz Trade przeprowadził wspólnie ze skupiającym ich Stowarzyszeniem Polskich Skarbników Korporacyjnych PCTA. Ich tegoroczne oceny sytuacji są diametralnie odmiennie do ubiegłorocznych: wtedy większość managerów finansowych optymistycznie oceniała perspektywy swoich firm jak i całej gospodarki, obecnie na obu polach przeważają opinie negatywne. Wskazywane przyczyny tego spójnego obrazu to przede wszystkim wieloaspektowa niepewność trapiącą gospodarkę krajową, jak i światową oraz w efekcie tego spadek rentowności na poziomie przedsiębiorstw i wzrost ryzyka ich niewypłacalności.

W skrócie:

  • Więcej jest opinii o pogorszeniu się kondycji firm (37% badanych) niż o jej poprawie (31%).
  • Tymczasem jeszcze w 2022 r., po dwóch latach pandemii aż 55% menagerów finansowych oceniało kondycję swoich firm jako lepszą niż wcześniej, a tylko 15% mówiło o jej pogorszeniu.
  • Opinia poparta faktami – więcej firm doświadcza spadku marż, niż ich wzrostu. W perspektywach na przyszłość dominują oceny zachowawcze
  • Przyczyną wieloaspektowa niepewność w gospodarce – badani wskazywali splot wielu współistniejących przeszkód. Do szybkiego i trwałego odwrócenia koniunktury w firmach nie wystarczy więc zmiana jednego czynnika, np. cen energii

Zdecydowana zmiana proporcji – więcej pesymizmu niż optymizmu

Po wspomnianym ubiegłorocznym optymizmie nie ma śladu, a wskazywane przyczyny to m.in. spadek obrotów (spodziewa się go w tym roku połowa ankietowanych kluczowych managerów finansowych). Jeszcze więcej, bo 67% badanych wskazuje na negatywne efekty inflacji, w tym na związany z tym wzrost kosztów finansowych ponoszonych przez ich firmy (a nie tylko na wzrost cen towarów i usług zaopatrzeniowych).

Oczekiwana przeciętna rentowność
Źródło: Badanie nastrojów finansistów 2023 Allianz Trade i Stowarzyszenie Polskich Skarbników Korporacyjnych

Stąd przeciętna rentowność (marża) własnej firmy na tle branży w opinii aż co drugiego ankietowanego zmniejszy się w skali całego, 2023 roku. Tylko niespełna co dziesiąty finansista spodziewa się możliwości zwiększenia się w tym roku rentowności w swojej firmie.

Bardzo wyważone oczekiwania odnośnie poprawy kondycji swoich firm w przyszłym roku – stąd narastanie M&A

Najwięcej, bo 42% ankietowanych wybierało jako ocenę perspektyw umiarkowany rozwój firm. Tylko niespełna 18 proc. deklarowało, że ich firma pomimo globalnej niepewności jest i pozostanie w fazie silnego rozwoju. Nieznacznie, ale więcej – bo 20% finansistów wskazywało, że firma w której pracuje jest (i prawdopodobnie pozostanie) w stagnacji. Wśród badanych podobna liczba, bo 18% wskazywała wprost możliwy regres w swojej organizacji.

W opinii Małgorzaty J. Grzegory, Prezes Stowarzyszenia Polskich Skarbników Korporacyjnych (PCTA) „Słabsza kondycja wielu firm z różnych sektorów jest szczególnie widoczna w porównaniu do sytuacji przedsiębiorstw w trakcie i krótko po pandemii Covid-19, gdzie po okresie rynkowej niepewności, w kolejnych miesiącach często obserwowaliśmy poprawę kondycji finansowej, czy nawet działania strategicznie nakierowane na rozwój.

W 2023 roku sytuacja jest zdecydowanie inna, a działania firm są nakierowane na optymalizację i zabezpieczenie sytuacji finansowej, m.in. poprzez aktywne zarządzanie mające na celu obniżenie kapitału pracującego. Część z firm, zwłaszcza mniejszych, ale też i duże korporacje, decyduje się na sprzedaż części biznesu. Ponieważ nie wszystkie firmy są w trudnej sytuacji, a prawo rynkowe podaży i popytu działa, firmy o wciąż stabilnej kondycji, nastawione są na „łowienie” takich okazji M&A i upatrują w tym szanse swojego rozwoju.”.

Współistniejące czynniki ryzyka skłaniają firmy do redukcji swojego potencjału – zwolnień

Wysokie koszty, szczególnie wywołane niestabilnością cen energii elektrycznej oraz paliw wpływają na wzrost ryzyka nieterminowego regulowania zobowiązań – aż 37% badanych wskazuje na bezpośredni skutek w postaci wzrostu niewypłacalności i upadłości polskich firm (samego wzrostu skali opóźnień płatniczych spodziewa się zaś 25% badanych, a 16% spośród nich mówi o najdrastyczniejszej formie, bankructwie kontrahentów – czyli większość ekspertów od płynności finansowej widzi narastającą falę problemów polskich firm).

Poprawa perspektyw ekonomicznych jest w ocenie ankietowanych najmniej prawdopodobna, i to zdecydowanie (11% ankietowanych oczekujących poprawy vs. 41% oczekujących pogorszenia). Niestety widać, jak te obawy się konkretyzują, m.in. planami dotyczącymi zmniejszenia zatrudnienia (w co czwartej firmie, której menager był ankietowany). Bezrobocie w Polsce jest obecnie obok Czech najniższe w UE – trudno więc znaleźć doświadczonego i wykwalifikowanego pracownika. Firmy starały się więc utrzymywać zatrudnienie jak najdłużej, a gdy je redukują jest to znak, iż zostały przyparte do muru, nie mają już pola manewru. Świadczy to o rosnącym obciążeniu ich kapitału obrotowego i spadku marż na skutek zwiększonych koszów i wydłużających się opóźnień płatniczych – uważa Sławomir Bąk, Członek Zarządu ds. oceny ryzyka w Allianz Trade Polska.

* W badaniu ankietowym Allianz Trade i Stowarzyszenia Polskich Skarbników Korporacyjnych (PCTA) udział wzięło 61 członków kadry finansowej wyższego szczebla, głównie będących skarbnikami korporacyjnymi (59 proc,), zarówno polskich, jaki międzynarodowych firm (produkcja (31 proc.), handel i usługi ( po 26 proc.), przede wszystkim o strukturze spółek akcyjnych, którzy anonimowo wyrazili swoje opinie na temat sytuacji makroekonomicznej. Ankietowani pracują przede wszystkim w firmach dużych, o obrotach przekraczających 200 mln zł (86 proc.) i w zdecydowanej większości zatrudniających ponad 250 osób (78 proc.).

Postrzeganie cen w sklepach: wpływ na odczucia mają koszyk zakupowy, płeć, wiek i sympatie polityczne

Co trzeci ankietowany dostrzega podczas codziennych zakupów, że ogólnie ceny w sklepach przestały rosnąć lub zaczęły spadać. Natomiast przeciwnego zdania jest przeszło połowa respondentów. Według ekspertów, wyniki badania nie są zaskakujące, a wpływ na odczucia konsumentów mają ich koszyki zakupowe. O tym, że ceny w sklepach przestały rosnąć lub zaczęły spadać mówią przede wszystkim osoby z wysokimi dochodami, z małych miejscowości i z najmłodszej grupy respondentów. Z kolei z tezą tą nie zgadzają się przede wszystkim ludzie starsi, z największych miast oraz zarabiający 1000-2999 zł netto miesięcznie. Zdaniem znawców tematu, wpływ na odpowiedzi mają też sympatie polityczne, które potrafią mocno zakrzywić odbiór realnej sytuacji w sklepach.

33,1% Polaków zauważa podczas codziennych zakupów, że ogólnie ceny w sklepach przestały rosnąć lub wręcz zaczęły spadać. Natomiast przeciwnego zdania jest 55,7% z 1026 ankietowanych. Z kolei 11,2% respondentów – nie potrafi się w tej kwestii jednoznacznie wypowiedzieć. Tak wynika z ogólnopolskiego sondażu UCE RESEARCH i Grupy Offerista.

– W mojej ocenie, wyniki nie są zaskakujące. Fakt, że ponad 30% zauważa, że ceny w sklepach przestały rosnąć lub zaczęły spadać, jest dobrym rezultatem, jak na sytuację, w której obecnie się znajdujemy. Jeszcze 3 miesiące temu takich osób było blisko 3 razy mniej. Natomiast to, że ponad 55% respondentów nie stwierdza takiego faktu jest zgodne z tym, co się obecnie dzieje w sklepach. Ceny nie spadają, poza kilkoma wyjątkami. Wciąż rosną, tylko wolniej niż przed rokiem. To oczywiście nie oznacza, że w sklepach jest taniej – komentuje Robert Biegaj, współautor badania z Grupy Offerista.

Marcin Luziński, ekonomista z Santander Bank Polska, również stwierdza, że wyniki nie są zaskakujące. Jeszcze w czerwcu ok. ¾ Polaków uważało, że zakupy nie tanieją. Tymczasem ceny konsumenckie od kilku miesięcy są dość stabilne, a w przypadku żywności obniżają się i to stopniowo przekłada się na odczucia konsumentów. Jednocześnie wielu Polaków zapewne widzi, że ceny nadal są dużo wyższe niż rok wcześniej, a ostatnie spadki tego na pewno nie kompensują.

– Koszyki zakupowe poszczególnych konsumentów różnią się od koszyka inflacyjnego GUS. Inflacja na poziomie personalnego koszyka może więc nawet znacznie odbiegać od wskaźnika widocznego w krajowej statystyce. Dodatkowo na osobiste odczucia różne produkty wpływają w niejednolity sposób. Takiej samej wielkości zmiana ceny w dwóch kategoriach może powodować różną skalę odczuć w tej kwestii – mówi Grzegorz Kozieja, dyrektor Biura Analiz Sektora Food and Agri w Banku BNP Paribas.

Obiektywnie patrząc, ceny wszystkich towarów są wysokie, a większości z nich nadal rosną. Tak stwierdza dr Andrzej Maria Faliński, były wieloletni dyrektor generalny POHiD-u. I dodaje, że jednocześnie widzimy upolitycznienie zjawisk rynkowych i wpisanie ich przez wszystkich do komunikacji przedwyborczej. – Ludzie, często nieświadomie, przenoszą sympatie polityczne na inne sfery życie, np. na zakupy, by jakoś pomóc swym reprezentantom i ideom. Zatem fani rządu poszukują cen spadających lub odczuwanych jako takie, a fani opozycji artykułują się jako pesymiści cenowi, myśląc o rządzie w niekorzystnych kategoriach. Do tego dochodzą jeszcze różnice pomiędzy formatami sklepowymi, a więc i politykami cenowymi – wyjaśnia ekspert.

O tym, że ceny w sklepach przestały rosnąć lub wręcz zaczęły spadać częściej mówią mężczyźni niż kobiety. Ponadto tak twierdzą głównie osoby w wieku 18-24 lata, z miesięcznymi dochodami netto powyżej 9 tys. zł, wykształceniem zasadniczym zawodowym oraz z miejscowości od 5 tys. do 19 tys. mieszkańców.

– Osoby z większymi dochodami mają z reguły wyższą zdolność do wynegocjowania podwyżki. Relatywnie szybciej mogły więc dostosować poziom zarobków do wyższych cen. Natomiast w mniejszych miejscowościach być może zwiększył się poziom zakupów bezpośrednio od producenta, np. na targowiskach, jako że mieliśmy sezon na owoce i warzywa. Ceny od producenta konsumenci porównywali z cenami z detalu, które płacili w poprzednich miesiącach – zaznacza Grzegorz Kozieja.

Z tezą, że ceny w sklepach przestały rosnąć lub wręcz zaczęły spadać, częściej nie zgadzają się kobiety niż mężczyźni. Ponadto zaprzeczają temu przede wszystkim osoby w wieku 65-74 lata, z miesięcznymi dochodami netto 1000-2999 zł, wykształceniem wyższym oraz z miejscowości powyżej 500 tys. mieszkańców. Jak podkreśla Robert Biegaj, w Polsce to głównie kobiety robią zakupy i trzymają domowy budżet na takie wydatki. Tym samym najlepiej się orientują, czy w sklepach jest faktycznie taniej czy drożej.

– Kobiety i ludzie starsi najczęściej doznają sytuacji niemożności zakupu z powodu braku pieniędzy. Stąd ich odmowa zgody na tezę, że z cenami jest lepiej. Ludzie wykształceni i żyjący w społecznościach wielkomiejskich po prostu potrafią odcedzić propagandę od statystyki i faktów codziennego życia – dodaje dr Faliński.

Uwzględniając sympatie polityczne, o tym, że ceny w sklepach przestały rosnąć lub wręcz zaczęły spadać, mówią przede wszystkim osoby deklarujące oddanie głosu na Zjednoczoną Prawicę, Trzecią Drogę. Natomiast z ww. tezą nie zgadzają się głównie osoby deklarujące oddanie głosu na Lewicę, Koalicję Obywatelską oraz Konfederację.

– Powyższe wyniki pokazują, że sympatie polityczne mają wpływ na ocenę poziomu cen. Jego obliczenie jest zbyt czasochłonne, by konsumenci faktycznie to robili. W związku z tym wnioski na temat cen wysnuwają na podstawie celowo zawężonego zbioru informacji, w skład którego wchodzi także opinia autorytetów. Jak widać, zwolennicy PiS częściej wskazują, że ceny już nie rosną, bo takie jest przesłanie płynące z kręgów rządowych. Z kolei zwolennicy partii opozycyjnych wciąż oceniają, że ceny nie spadają, zgodnie z komunikatem wysyłanym przez liderów partii opozycyjnych – podsumowuje Marcin Luziński.

Próg dochodowy do Funduszu Alimentacyjnego podniesiony do 1209 zł

Zdecydowana większość opiekunów (78 proc.) dzieci zdanych na alimenty, uważa, że nie powinno być żadnych barier w dostępie do świadczeń z Funduszu Alimentacyjnego, wynika z badania BIG InfoMonitor i Stowarzyszenia Dla Naszych Dzieci. Od października br. próg dochodowy na osobę w rodzinach starających się o pieniądze z Funduszu Alimentacyjnego wzrósł z 900 do 1209 zł. W ciągu 15 lat działania FA jest to trzecia podwyżka progu dochodowego. Pozwoli ona w pewnym stopniu nadrobić wzrost płac, tak by nie wykluczyć z pomocy państwa rodziców, którzy pracują i samodzielnie wychowują dzieci.

Ściąganie alimentów to duży problem w Polsce. Zgodnie z danymi Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor na koniec września długi z powodu uchylania się od płacenia na dzieci ma ponad 289 tys. osób. – Kwota zaległości utrzymuje się na rekordowym poziomie ponad 14,7 mld zł. Przeciętnie na osobę przypada już niemal 51 tys. zł, co oznacza, że przy sumie 500 zł alimentów miesięcznie, bo tyle np. bez względu na zasądzoną kwotę wypłaca maksymalnie Fundusz Alimentacyjny, dłużnik nie łożył na dziecko przez ponad 8 lat – zwraca uwagę Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Z danych Krajowej Rady Komorniczej na temat egzekucji spowodowanych niepłaceniem alimentów, można szacować, że problem z ich uzyskaniem dotyczy w Polsce ok. miliona dzieci. Zmiana progu dochodowego uprawniającego do skorzystania z Funduszu Alimentacyjnego, z 900 zł do 1209 zł może mieć wpływ na życie wielu z nich. Państwowy Fundusz Alimentacyjny wypłaca bowiem świadczenia za rodziców, którzy nie regulują zasądzonych alimentów, ale pod warunkiem, że w rodzinie, w której wychowuje się pozbawione świadczeń dziecko lub dzieci przeciętny dochód na osobę nie przekracza, wyznaczonej kwoty. Gdyby nie waloryzacja, w przyszłym roku na świadczenia nie miałaby szans np. rodzic zarabiający dziś minimalną krajową (od lipca br. 2783,63 zł netto) i utrzymujący samodzielnie jedno dziecko. Przy klasyfikacji do pomocy brane są pod uwagę dochody z poprzedniego roku kalendarzowego. Nie pomógłby mu nawet, obowiązujący po przekroczeniu progu dochodowego, mechanizm przeliczenia złotówki za złotówkę, który pozwala pomniejszać wypłatę, o tyle o ile przekroczony jest próg dochodowy. Po zmianie od 1 października br. progu dochodowego z 900 na 1209 zł rodzina ta ma szansę uzyskać ponad 300 zł, przy przyznanej kwocie 500 zł alimentów.

Alimenty dla każdego dziecka

– Wraz ze Stowarzyszeniem Dla Naszych Dzieci spytaliśmy osoby, których dotyczy problem, co myślą o progu dochodowym do Funduszu Alimentacyjnego. 90 proc. osób w badaniu przeprowadzonym online w kanałach social mediowych odpowiedziało, że negatywnie ocenia takie kryterium. 79 proc. ankietowanych stwierdziło, że tak jak w przypadku dostępu do wypłat 500 plus i tu nie powinno być żadnego progu dochodowego. Jedynie 16 proc. respondentów jest za powiązaniem progu dochodowego z wysokością płacy minimalnej – mówi Sławomir Grzelczak.

– Obecnie osoby, które nie otrzymują zasądzonych alimentów i nie spełniają wymogów FA są pozostawione same sobie. A według danych Krajowej Rady Komorniczej większość prowadzonych przez komorników egzekucji odbywa się właśnie na rzecz rodzin, które z Funduszu nie korzystają – dodaje Sławomir Grzelczak.

Z 725 zł do 1209 zł

Przepisy dotyczące działania Funduszu Alimentacyjnego weszły w życie 1 października 2008 r. Zaproponowany wówczas próg dochodowy uprawniający do wypłat wynosił 725 zł netto i był zbliżony do obowiązującej rok wcześniej pensji minimalnej netto. – Zaczęło się nieźle, ale ustawione na poziomie 725 zł ograniczenie dochodowe nie było potem zmieniane przez 10 lat, do października 2018 r., kiedy to stawka wzrosła symbolicznie, bo o 75 zł – zauważa Justyna Żukowska-Gołębiewska, psycholożka i prezeska Stowarzyszenia Dla Naszych Dzieci.

Nowy, 800 złotowy próg dochodowy regulował dostęp do alimentów od państwa przez dwa lata. Po czym na okres październik 2020 – wrzesień 2023 stawka wzrosła o 100 zł do 900 zł, wtedy też dodatkowo uruchomiony został mechanizm złotówka za złotówkę, dzięki któremu, każdy kto przekroczył próg dochodowy nie tracił szans na pomoc. Minimalne alimenty możliwe do uzyskania przy przekroczeniu progu dochodowego i przeliczeniu złotówka za złotówkę, wynoszą 100 zł. Teraz w nowym okresie świadczeń od 1 października 2023 r. próg dochodowy to 1209 zł. Przyrównując tę kwotę do 725 zł z którą startował Fundusz, zmiana wydaje się znacząca, ale minimalne wynagrodzenie wzrosło w tym czasie ponad trzykrotnie, z 936 zł brutto w 2007 r. do 3010 zł brutto w 2022 r. A od lipca tego roku jest to już 3600 zł brutto. Warto zaznaczyć, że przy klasyfikacji do pomocy brane są pod uwagę dochody z poprzedniego roku kalendarzowego.

Od momentu powołania FA ani razu nie podwyższyła się natomiast maksymalna kwota alimentów jaką wypłaca fundusz. Niezmiennie jest to 500 zł, a jak informują na swoich stronach adwokaci: 500-600 zł to zwykle minimalna stawka alimentów. Zobowiązani do płacenia tak niskich kwot są rodzice o bardzo niskich dochodach, a także osoby bezrobotne. W sytuacji, gdy na dziecko zasądzone są od rodzica wyższe alimenty, fundusz w zastępstwie uchylającego się od łożenia na dziecko rodzica i tak wypłaci maksymalnie 500 zł.

– Jak zmiany progu dochodowego i zamrożenie maksymalnej kwoty alimentów przekładały się na wypłaty w ramach Funduszu Alimentacyjnego pokazują statystyki. Z danych Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej widać, że w 2010 r. wartość pomocy FA przekraczała 1,2 mld zł. W latach 2014-2016 wzrosła do ok. 1,5 mld zł, by potem systematycznie maleć i dojść do poziomu 1 mld zł w 2021 r., choć cały czas rośnie liczba rozwodów, rosną koszty utrzymania i nie maleje zjawisko uchylania się od płacenia alimentów – mówi Justyna Żukowska-Gołębiewska.

Niemal 4 na 10 mężczyzn usprawiedliwia niepłacenie alimentów

Niestety nie ma większych szans na poprawę zachowania rodziców, wobec których zasądzone zostały alimenty, bo wciąż panuje wysokie przyzwolenie społeczne na niepłacenie alimentów. Jak pokazuje najnowsza edycja badania Moralność Finansowa Polaków uchylanie się od łożenia na dzieci usprawiedliwia niemal 28 proc. osób, a wśród mężczyzn, którzy zdecydowanie częściej są dłużnikami alimentacyjnymi nawet 38 proc.

– Wyraźnie widać, że jako społeczeństwo potrzebujemy odrobić lekcję z dojrzałości społecznej, co skutkowałoby zwiększeniem wrażliwości dla tego problemu, odpowiedzialności za dobro wspólne jakim są dzieci. Bo wszystkie dzieci nasze są – mówi Justyna Żukowska-Gołębiewska.

Badanie zrealizowane we współpracy ze Stowarzyszeniem Dla Naszych Dzieci na profilach FB na próbie 338 osób wychowujących samodzielnie dziecko lub dzieci, na które zasądzone zostały alimenty, sierpień 2023 r.

Raport „Moralność finansowa Polaków” to cykliczna publikacja ZPF. Partnerami 8. edycji raportu są: BIG InfoMonitor, EOS Poland, Ikano Bank i Ultimo.

Unity Group: Silny wzrost w I półroczu 2023 r.

  • Unity Group, jeden z liderów rynku cyfrowej transformacji handlu w Polsce, zanotowała blisko 67 mln zł skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży po pierwszych 6 miesiącach tego roku (wzrost o ponad 18% r/r) i marżę EBITDA przekraczającą 11%.
  • W całym roku chce wypracować ok. 135 mln zł obrotów, a wsparciem w realizacji tego planu ma być rozwój oferty end-to-end skierowanej do różnych segmentów rynku, opartej na szerokich kompetencjach biznesowych i technologicznych Unity Group. Spółka inwestuje w obszar data i sztucznej inteligencji, który będzie jednym z motorów przyszłych wzrostów.
  • Priorytetem na najbliższe miesiące jest rozwój organiczny, ale spółka chce być aktywna również w obszarze M&A, gdzie poszukuje działających w Polsce i na rynku DACH podmiotów świadczących usługi dla firm handlowych z kompetencjami pozwalającymi szybciej skalować obszary aktywności Unity Group.

Mimo perturbacji rynkowych popyt na usługi wokół cyfrowej transformacji handlu nie słabnie. Potwierdzają to wyniki jednego z liderów tego segmentu rynku za I półrocze 2023 r. W tym czasie Unity Group zwiększyła przychody ze sprzedaży do 66,8 mln zł (wzrost o ponad 18% r/r), intensywnie pracowała też nad marżowością oferowanych usług – marża wyniku EBITDA przekroczyła 11%. W całym roku grupa chce wypracować ok. 135 mln zł obrotów.

Jak tłumaczy Marek Lose, CFO Unity Group, wyniki finansowe są wyraźnie lepsze niż przed rokiem pomimo negatywnych trendów obserwowanych na rynku outsourcingu IT w obszarze zatrudnienia i zleceń w analizowanym czasie. Firma dobrze poradziła sobie w czasach rynkowej zawieruchy, dzięki odpowiednio przygotowanej ofercie transformacji cyfrowej end-to-end, zawierającej również elementy konsultingu, który ma duże znaczenie dla klientów podczas podejmowania decyzji nt. cyfryzacji.

Pierwsze 6 miesięcy obecnego roku to też kontynuacja dynamicznego wzrostu z 2022 r. Wtedy wypracowana całoroczna sprzedaż pozwoliła Unity Group zostać sklasyfikowaną w gronie ścisłej czołówki polskiego rynku IT wg raportu Computerworld[1]. W zestawieniu magazynu biorącym pod uwagę skalę przychodów polskich spółek informatycznych na koniec ubiegłego roku Unity Group trafiła do TOP10 największych dostawców rozwiązań i usług IT dla sektora handlu.

Cyfrowa transformacja – kompleksowe podejście

– Nasza strategia polegająca na oferowaniu specjalistycznych usług w obszarze cyfrowej transformacji sprzedaży end-to-end już kolejny raz przynosi pozytywne efekty. Firmy na różnym poziomie dojrzałości i zaawansowania w procesie transformacji chcąc utrzymać przewagę konkurencyjną będą inwestować lub optymalizować koszty m.in. przy pomocy inteligentnych rozwiązań. Bazując na naszym ponad 25-letnim doświadczeniu aktywnie wspieramy ich na każdym etapie tej drogi, a rozwijając biznes naszych klientów rośniemy razem z nimi. Stawiamy zarówno na wzrost organiczny, jak i w obszarze M&A, co przyczyni się do uzyskania jeszcze większego efektu skalowania naszych usług – komentuje Grzegorz Kuczyński, Managing Partner w Unity Group.

Unity Group zauważa wyraźny wzrost popytu na strategiczny konsulting w procesie transformacji end-to-end. Jako End-to-end Commerce Transformation Partner chce być dla swoich klientów dostawcą kompleksowej usługi – od poprzedzonego audytem procesów, systemów i czynności w firmach etapu przygotowania strategii cyfryzacji, po oferowanie odpowiednich technologii, aż do usługi utrzymania. W ten sposób Unity Group współtworzy dodatkową wartość biznesową na każdym etapie tego procesu, a sam klient zyskuje partnera, który całościowo zarządza i odpowiada za ten proces oraz doskonale zna realia handlu i procesy biznesowe związane z handlem.

Klienci są także coraz bardziej świadomi czym jest strategia Omnichannel i jaką dodatkową wartość w jej implementacji wnosi doświadczony partner. Widzą wtedy korzyści wynikające z pracy nad procesami, zarządzaniem projektami zmiany, wagą wysokiej jakości architektury rozwiązań, co wyróżnia takie firmy jak Unity Group na tle klasycznych dostawców skupiających się wyłącznie na technologii.

Widoki na przyszłość – skalowanie vs optymalizowanie

Osłabienie wzrostu gospodarczego w Polsce i hamowanie gospodarki naszych zachodnich sąsiadów czy malejąca konsumpcja w kraju to czynniki negatywnie wpływające na koniunkturę w obszarze handlu i inwestycji w IT. Jednocześnie rynek może liczyć też na silne pozytywne bodźce, jak bezpieczny kredyt 2% czy uwolnienie na cyfryzację środków z KPO – na te impulsy liczą przede wszystkim producenci i firmy z branży budowlanej, którzy w pierwszej części roku zostali dotknięci spowolnieniem, co wywołało u nich redukcję wydatków na usługi IT.

Unity Group szanse na podtrzymanie dynamiki wzrostu widzi zwłaszcza we wsparciu cyfrowej transformacji sprzedaży w 4 wertykałach rynku. To firmy z sektora budowlanego, meblarskiego, szeroko pojętej pharmy i healthcare oraz bez zmian – w retailu. Niezależnie od części rynku i rodzaju działalności w firmach skupionych na handlu coraz bardziej widoczny jest trend związany z dwoma modelami działania: i) szybkim zdobywaniem skali i rynku (tzw. fast scaling) oraz ii) poszukiwaniem efektywności kosztowej. I o ile w ostatnich latach, głównie za sprawą pandemii, dominowało podejście nastawione na błyskawiczne zdobywanie udziałów rynkowych, tak teraz firmy powoli rewidują swoje strategie i do głosu w coraz większym stopniu dochodzi optymalizowanie działalności.

Firmy, które przynajmniej częściowo zdigitalizowały swoją sprzedaż, są dziś na wygranej pozycji, ponieważ już czerpią korzyści dzięki obniżonym kosztom obsługi transakcji. Tak dzieje się na przykład w przypadku naszych klientów m.in.: Adamed, Euroterm, LPP, Pneumat, Polwell, SIG oraz Volkswagen. Mając taką przewagę, firmy te mogą w dalszym ciągu szukać kolejnych rozwiązań utrzymujących lub poprawiających marże na konkurencyjnym rynku. Na drugim biegunie i w zupełnie innej sytuacji są firmy bez uruchomionych platform sprzedażowych. Dla nich przyszedł moment prawdy i czas strategicznych decyzji, jak utrzymać rentowność w obliczu cyfrowych konkurentów. Wyjściem może być konieczność zmiany modelu działania i rozpoczęcie procesu transformacji cyfrowej. Natomiast dla liderów w dziedzinie cyfryzacji – może to być czas wzmożonych inwestycji (np. w wymianę platformy) i dalszą redukcję długu technologicznego. Kluczem do sukcesu jest określenie status quo firmy, czyli ustalenie na jakim jest etapie i jak obecnie wykorzystać potencjał transformacji, która w obecnych warunkach wydaje się być jedyną ścieżką rozwoju nowoczesnej firmy – mówi Grzegorz Rudno-Rudziński, Head of Growth oraz Managing Partner w Unity Group.

AI i data jako kluczowy element strategii Unity Group na najbliższe lata

Oferta Unity Group jest w procesie ciągłej zmiany i adaptacji do zmieniającej się rzeczywistości. Zaprzęgnięcie AI i big data w działania cyfryzacyjne w połączeniu z ofertą end-to-end na rzecz klientów z kluczowych dla firmy wertykałów powinno dać impuls do dalszego wzrostu przychodów i pozyskania kolejnych klientów w Polsce oraz za granicą.

– Ostatni okres to duży boom rozwiązań AI, w ciągu jednego miesiąca pojawiło się ponad 1000 narzędzi wykorzystujących sztuczną inteligencję. W związku z tym firmy handlowe, produkcyjne, dystrybucyjne mają do dyspozycji praktycznie nieograniczone możliwości optymalizacji działalności przy wykorzystaniu AI i własnych danych. Z kolei tak dziś ważny obszar poprawy efektywności działania zyskał nowego sojusznika w postaci dynamicznie rozwijającego się data-driven sales. Dla większości firm jest to wciąż obszar innowacyjności i wymaga innego podejścia niż digitalizacja. Dlatego razem z naszymi klientami eksplorujemy jego potencjał, zwłaszcza w obszarze pricingu – dodaje Grzegorz Rudno-Rudziński, Head of Growth oraz Managing Partner w Unity Group.

[1] Raport z badania “Computerworld TOP 200”, edycja 2023

Jak zdobyć polskie lajki na Instagramie? Sprawdzone sposoby

Instagram to bardzo popularna platforma społecznościowa, z której korzysta dziś wielu twórców – w Polsce i na świecie. W mediach społecznościowych wyrażają oni siebie, dzielą się chwilami z życia i nawiązują nowe relacje. Dla wielu osób ważne jest, aby ich zdjęcia i filmy były doceniane przez innych użytkowników. Sprawnie prowadzone konta na Instagramie mają również znaczenie z punktu widzenia biznesowego – gdy social media docelowo mają stać się dla ciebie źródłem zarobku. Jak zdobyć lajki dla twojego profilu? Czy kupowanie lajków ma sens? Jak sprawić, aby pod twoimi treściami pojawiały się polskie lajki? Wyjaśniamy.

Jeśli chcesz zaistnieć w świecie mediów społecznościowych, musisz opracować przemyślaną strategię. Zaplanuj treści wysokiej jakości, ustal grupy odbiorców, wybierz ilość pożądanych dla swojego profilu interakcji. Skorzystaj z poniższych porad.

Znajdź swoją niszę w social media

Obecnie wyróżnienie się w social mediach wcale nie stanowi łatwego zadania. Twórców jest wielu, konkurencja spora, dlatego przebicie się twojego konta do świadomości szerszego grona wymaga zaangażowania i czasu. Od czego zacząć?

Zidentyfikuj swoją pasję, zainteresowania lub umiejętności, które wyróżniają Cię na tle innych. Bycie autentycznym i pokazywanie swojej prawdziwej pasji przyciągnie użytkowników, którzy są zainteresowani tym samym co Ty. Przyciągniesz w ten sposób pasjonatów – prawdziwych obserwujących, którzy będą bardziej skłonni lajkować Twoje treści.

Jak najwcześniej przygotuj swój content plan, czyli zakres treści, które chcesz poruszać. Dzięki temu uzyskasz strategię, której łatwiej będzie się trzymać wraz z rozwojem konta. Dbaj o jakość zdjęć, starannie dobieraj filtry i edytuj zdjęcia, aby uzyskać spójny wygląd profilu. Estetyczny profil przyciąga uwagę i zachęca ludzi do zostawiania lajków. Rozważ także promowanie Instagrama poprzez płatne kampanie, targetowane do odpowiedniej grupy odbiorczej.

Prowadź regularnie swój profil

Kiedy już zaczynasz trafiać do odbiorców i widzisz, że na twoim koncie pojawia się kolejny like, Instagram będzie dodatkowo promował treści, które uzna za interesujące. Aby tak się stało, dbaj o interakcje. Odpowiadaj na komentarze, bierz udział w dyskusjach i aktywnie angażuj się w społeczność. Użytkownicy doceniają, gdy ich uwagi są zauważane. Odpowiednia interakcja z obserwującymi buduje więź i zachęca do lajkowania Twoich treści.

Instagram oferuje wiele funkcji, które pozwalają na zwiększenie zaangażowania obserwujących. Korzystaj z Instagram Stories, IGTV czy Instagram Live, aby pokazać swoją twórczość w różnorodny sposób. Różnorodność treści przyciąga różne grupy odbiorców.

Publikuj regularnie, ale pamiętaj, że jakość jest ważniejsza niż ilość. Starannie wybieraj treści, które chcesz udostępnić, i trzymaj się swojej niszy. Unikaj spamowania profilu nadmierną ilością treści, która może zniechęcić obserwujących.

Polskie lajki – Instagram. Czy zakup lajków ma sens?

Dla wielu osób kupowanie lajków jest kontrowersyjnym tematem. Warto natomiast podkreślić, że istnieją firmy oferujące polskie lajki ze zweryfikowanych i rodzimych kont. Ograniczaj się właśnie do takich, kupując lajki, aby uzyskać krótkoterminowe korzyści w postaci wzrostu popularności profilu. Instagram stale udoskonala swoje algorytmy i monitoruje aktywność użytkowników, jeśli więc wykryje podejrzaną działalność, może usunąć takie treści lub nawet zablokować takie konto. Współpraca ze sprawdzonymi serwisami ma zatem kluczowe znaczenie.

Pamiętaj również, że kupowanie like nie może być twoją jedyną strategią rozwoju konta.

Inflacja producencka zaskoczyła negatywnie w USA

Inflacja producencka w USA zaskoczyła negatywnie rosnąc o 2,20% r/r (prognoza 1,60%) oraz o 0,50% m/m (prognoza 0,30%). Głównym sprawcą tego wzrostu jest m.in. cena usług oraz energii.

Odczyt ten dodatkowo komplikuje sprawę i delikatnie rozmywa obraz. Z jednej strony w ostatnich dniach pojawiły się gołębie wypowiedzi członków FED-u, a prawdopodobieństwo zachowania stóp na niezmienionych poziomach w ostatnich dniach rośnie. Z drugiej strony inflacja producentka kolejny raz negatywnie zaskakuje. A już jutro mamy odczyt inflacji konsumenckiej CPI, który to w dużej mierzy zdecyduje o kolejnych ruchach amerykańskiego banku centralnego.

Autor: Szymon Gil, Makler z Michael / Ström Dom Maklerski

Składki ZUS w 2024 roku o blisko 13 proc. w górę

Zgodnie z przyjętymi założeniami projektu budżetu państwa na 2024 r., przeciętne wynagrodzenie wyniesie 7 824 zł. Oznacza to wzrost aż o 12,8 proc. w porównaniu z rokiem 2023. O tyle wzrośnie też wysokość składek ZUS dla firm.

Podstawa wysokości składek ZUS dla przedsiębiorców stanowi 60% przeciętnego wynagrodzenia. W związku z tym wyniesie ona 4694,40 zł, a składki ZUS na rok 2024 – 1600,27 zł (bez składki zdrowotnej, naliczanej osobno w zależności od wybranej formy opodatkowania). W roku 2023 składki wynoszą 1418,48 zł. Oznacza to wzrost o 181,79 zł miesięcznie.Duży ZUS od 1 stycznia 2024 – aktualizacja

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w inFakcie: Składki ZUS co roku rosną i stanowią istotne obciążenie dla przedsiębiorców. W 2024 r. składka zdrowotna dla podatników rozliczających się na skali podatkowej lub podatku liniowym wyniesie co najmniej 381,78 zł. Oznacza to, że te dwie grupy przedsiębiorców zapłacą łącznie minimum 1982,05 zł składek ZUS miesięcznie. Rocznie to obciążenie nie będzie więc niższe niż 23 784,60 zł. Warto zaznaczyć, że takie daniny zapłacą nawet te firmy, które w 2024 r. będą miały kłopoty, tj. osiągną niski dochód albo wręcz będą miały stratę.

Natomiast przedsiębiorcy rozliczający się ryczałtem ewidencjonowanym, wysokość składki zdrowotnej poznają dopiero w styczniu 2024 r. Podstawa składki dla tej grupy podatników ustalana jest bowiem od przeciętnego wynagrodzenia z IV kwartału. Przyjmując jego prognozowaną wartość na poziomie 7400 zł, składki dla ryczałtowców wynosiłyby w zależności od przychodu rocznego:

  • do 60 tys. – 399,60 zł miesięcznie;
  • pomiędzy 60 tys. a 300 tys. – 666 zł miesięcznie;
  • powyżej 300 tys. – 1198,80 zł miesięcznie.

Sumując te prognozowane kwoty ze składkami dużego ZUS widzimy, że łączne obciążenie wyniesie pomiędzy ok. 2 tys. zł a 2,8 tys. zł.

W mojej ocenie skutki ciągłego wzrostu składek ZUS odczujemy w cenach. Nie jest to oczywiście jedyna składowa wpływająca na ich wysokość, ale bardzo ważna. Pamiętajmy, że w 2021 roku składki ZUS z potrąceniem części składki zdrowotnej z podatku wynosiły około 1139 zł i taki realny koszt ponosił przedsiębiorca na dużym ZUS. W 2024 roku będzie to minimum blisko 2000 zł. Skok jest więc ogromny, a trzeba pamiętać, że wysokość składki zdrowotnej dla podatników na skali i podatku liniowym jest nieograniczona i rośnie razem z ich dochodami.

PFR wzywa do zwrotu subwencji. Tym razem oddziały przedsiębiorców zagranicznych

Adwokat Łukasz Chacia, partner zarządzający w Kancelarii Prawnej Karaś i Wspólnicy
Adwokat Łukasz Chacia, partner zarządzający w Kancelarii Prawnej Karaś i Wspólnicy

Polski Fundusz Rozwoju żąda zwrotu subwencji. Tym razem udzielonej oddziałom przedsiębiorstw zagranicznych.

Tarcza Finansowa Polskiego Funduszu Rozwoju jako program pomocowy w ramach Tarczy Antykryzysowej mający łagodzić wpływ wprowadzonych ograniczeń związanych z covid – 19, był bez wątpienia przedsięwzięciem na niespotykaną dotąd skalę w naszym kraju.

W obliczu pandemii, której skutki dla polskiej gospodarki były trudne do przewidzenia, PFR skutecznie zorganizował system wsparcia, który cieszył się największym entuzjazmem ze strony przedsiębiorców, spośród wszystkich dostępnych programów przeciwdziałających ekonomicznym skutkom pandemii. Procedura wnioskowania o wsparcie odbywała się w pełni elektronicznie, zaś środki w ramach subwencji, pojawiały się na rachunkach przedsiębiorców nie później niż w ciągu kilku dni od złożenia wniosku.

Z informacji napływających do nas z różnych stron – zarówno ze strony przedsiębiorców, jak i organów powołanych ustawowo do reprezentowania praw przedsiębiorców w Polsce – wynika, że PFR kontroluje to, czy wsparcie, które udzielił prawie 3 lata temu faktycznie trafiło do podmiotów, które spełniały warunki do jego otrzymania.

Tak jest m. in. w przypadku oddziałów przedsiębiorców zagranicznych działających w oparciu o ustawę z dnia 6 marca 2018 r. o zasadach uczestnictwa przedsiębiorców zagranicznych i innych osób zagranicznych w obrocie gospodarczym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej (Ustawa).

Do naszej kancelarii zgłosił się klient działający w oparciu o wskazaną Ustawę, który otrzymał przedsądowe wezwanie do zwrotu subwencji uzyskanej w ramach Tarczy Finansowej PFR. W wezwaniu tym PFR poddaje w wątpliwość to, czy oddział przedsiębiorcy zagranicznego powinien był otrzymać wsparcie, gdyż – jak twierdzi PFR – nie posiada on statusu przedsiębiorcy w rozumieniu polskich przepisów.

Kwestia ta jest – w naszej ocenie – mocno dyskusyjna z uwagi na fakt, iż oddział zagraniczny jest de facto przedłużeniem działalności zagranicznego przedsiębiorcy w Polsce, a ten bez wątpienia posiada status przedsiębiorcy. Oddział przedsiębiorcy zagranicznego zawierając umowy czyni to w imieniu i na rzecz przedsiębiorcy zagranicznego. Ustawa stanowi, że oddział jest wyodrębnioną i samodzielną organizacyjnie częścią działalności gospodarczej wykonywanej przez przedsiębiorcę poza siedzibą przedsiębiorcy lub głównym miejscem wykonywania działalności.

Teza, iż oddział przedsiębiorcy zagranicznego wchodząc w stosunki prawne czyni to na rzecz przedsiębiorcy zagranicznego znajduje potwierdzenie również w tym, że sam oddział nie posiada osobowości i zdolności prawnej.

PFR zarzuca też w naszej ocenie niezasadnie, błędne określenie przez przedsiębiorcę posiadanego statusu MŚP.

Dodatkowo, zgodnie z posiadanymi przez nas informacjami, na moment udzielania subwencji, PFR zajmował całkowicie odmienne stanowisko od obecnego i nie widział przeszkód dla udzielenia wsparcia oddziałom zagranicznych przedsiębiorców. Taka zmiana podejścia PFR może budzić zdumienie wśród przedsiębiorców, jednak niestety nie jest to jedyny przypadek dotyczący tego programu.

Jako kancelaria specjalizująca się w pomocy publicznej, w szczególności w zakresie Tarczy Finansowej PFR, widzimy silne argumenty przemawiające za tym, iż oddziały przedsiębiorstw zagranicznych były uprawnione do otrzymania wsparcia w ramach Tarczy Finansowej PFR, a wezwania kierowane przez PFR mogą okazać się niezasadne.

Adwokat Łukasz Chacia, partner zarządzający w Kancelarii Prawnej Karaś i Wspólnicy, specjalizującej się w sporach gospodarczych, kontraktach handlowych i  doradztwie prawnym dla przedsiębiorców.

Przed wyborami złoty umacnia się, pomimo braku fundamentalnych podstaw

Polska waluta kontynuuje marsz umacniający kolejny dzień. Czesi wygrywają z inflacją, a w Turcji mimo galopującej inflacji widzimy wieloletnie minima bezrobocia.

Inflacja w Czechach nurkuje

Nawiązując do pewnego kanonu dziennikarskiego, można powiedzieć, że Czesi pozazdrościli nam sukcesu w walce z inflacją. Roczny wskaźnik inflacji spadł z poziomu 8,5% do poziomu 6,5%. Jak widać, nie tylko w Polsce zdarzają się takie cuda. Problem w tym, że podstawowy czynnik obniżający inflację w postaci taniego paliwa się kończy. W Polsce skończą się pewnie trochę później, ale nadal. Nie zmienia to faktu, że takie wyniki mają szansę obniżać oczekiwania inflacyjne obywateli, co też obniży potencjalną presję na wzrosty cen. Co ciekawe, korona czeska jako jedyna w naszym koszyku w ostatnich dniach traci względem euro. Jest to spory kontrast względem złotego, ale nawet względem forinta widać wyraźną różnicę.

Niezwykła siła złotego

Na polskim rynku dzieje się obecnie kilka procesów, które ciężko będzie wyjaśnić analitykom wyznającym wyższość analizy technicznej nad fundamentalną. Tydzień temu kurs euro wynosił 4,64 zł. Dzisiaj spadł poniżej 4,52 zł. Oznacza to, że polska waluta codziennie zyskuje względem euro o średnio ponad 2 grosze. Względem kursu dolara w samym czasie były to nawet ponad 3 grosze. Nie jest to normalne tempo umacniania się naszego pieniądza. Z drugiej strony wyraźnie widać, że mamy duży napływ środków na rynku obligacyjnym. Inwestorzy uwierzyli, że obligacje z rentownością 6% to świetny interes w przypadku 10-letnich papierów. Kupiono ich tak dużo, że po zmianach cen obecnie można zarobić już tylko 5,7%. Jest to bardzo dobra zmiana z perspektywy zwycięzców niedzielnych wyborów. Będą musieli dużo ich wyemitować, by pokryć wydatki socjalne.

Dobre zmiany nad Bosforem

Gospodarczo Turcja kojarzy się obecnie przede wszystkim z wiadomościami o rosnącej inflacji, słabnącej lirze i powrocie polityki monetarnej do kanonu po wielu latach eksperymentu. Wczoraj poznaliśmy natomiast dane na temat bezrobocia i wzrostu produkcji przemysłowej. Nie są to liczby, które mają potencjał zatrząść rynkiem. Tworzą jednak dobry klimat pod główne odczyty. Spadające bezrobocie jest najniższe od wielu lat, co pokazuje, że gospodarka wcale nie jest na złych torach.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – inflacja producencka.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

ORLEN gotowy na budowę Baltic Power – morskiej farmy wiatrowej o mocy 1,2 GW

Grupa ORLEN podjęła finalną decyzję inwestycyjną dotyczącą budowy pierwszej polskiej farmy wiatrowej Baltic Power. Inwestycja, która w 2026 roku włączy do polskiego systemu moc blisko 1,2 GW, będzie realizowana wspólnie z kanadyjskim Northland Power. Baltic Power będzie w stanie wyprodukować czystą, dostępną energię, która może zasilić 1,5 miliona gospodarstw domowych. Decyzja inwestycyjna oznacza, że koncern posiada komplet pozwoleń na budowę i zabezpieczył wszystkie komponenty farm oraz finansowanie projektu. W ramach przygotowania infrastruktury instalacyjnej dla branży offshore koncern rozpoczął również budowę terminala w Świnoujściu.

Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN
Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN

– Jesteśmy w punkcie zwrotnym, zarówno dla Grupy ORLEN, jak i całej polskiej energetyki. Rozpoczęliśmy realizację największej w kraju i całym regionie inwestycji w źródła odnawialne. Morska farma wiatrowa Baltic Power to jeden z zaledwie dwóch projektów w Europie, który w ciągu ostatnich trzech lat dotarł do fazy realizacji. Pomimo wyzwań związanych z pandemią, łańcuchami dostaw, czy konfliktem za naszą wschodnią granicą, konsekwentnie działamy zgodnie z przyjętym na początku harmonogramem. W ciągu trzech lat uruchomimy pierwszą morską farmę wiatrową w Polsce, ale chcemy wykorzystywać nasze doświadczenie i zbudowaną infrastrukturę także przy kolejnych projektach. Przykładem może być rozpoczęta właśnie budowa terminala instalacyjnego morskich farm wiatrowych w Świnoujściu, który będzie wykorzystywany przy realizacji Baltic Power, ale też kolejnych pięciu farmach planowanych przez Grupę ORLEN o łącznej mocy 5,2 GW – podkreśla Daniel Obajtek, Prezes Zarządu ORLEN.

Farma Baltic Power będzie wytwarzać energię elektryczną odpowiadającą 4 000 GWh, czyli około 3% obecnej produkcji energii elektrycznej w Polsce. Pomoże to uniknąć emisji około 2,8 miliona ton CO2 rocznie. Instalacja fundamentów farmy rozpocznie się w 2024 roku, a w roku 2025 na farmie stanie 76 turbin wiatrowych Vestas, o jednostkowej mocy 15 MW i wysokości ponad 250 metrów. Obecnie budowana jest już lądowa stacja elektroenergetyczna, która umożliwi odbiór energii z morza. Baltic Power posiada umowy z głównymi wykonawcami i dostawcami, które zabezpieczają cały łańcuch dostaw – produkcję, transport i instalację wszystkich kluczowych komponentów farmy. Wśród nich są najbardziej doświadczeni na świecie dostawcy z sektora offshore wind, w tym firmy pochodzące z Polski. Całkowity budżet projektu szacowany jest na około 4,73 mld euro i zawiera wydatki inwestycyjne z ubezpieczeniem w kwocie ok. 4,05 mld euro, a także koszty finansowania i rezerwę dodatkową. Projekt będzie finansowany w formule Project Finance – we wrześniu udziałowcy Baltic Power podpisali w tej sprawie umowy kredytowe na łączną kwotę ok. 4,4 mld euro z 25 polskimi i międzynarodowymi instytucjami finansowymi. Jest to największe finansowanie pozyskane na realizację pojedynczej inwestycji w historii Polski a zarazem jedna z największych transakcji tego typu w obszarze offshore w Europie. Warunki, na jakich zawarto umowy kredytowe, świadczą o bardzo mocnych fundamentach biznesowych projektu Baltic Power.

– Jako Northland, wraz z naszym partnerem ORLEN, cieszymy się z rozpoczęcia budowy projektu Baltic Power. Po uruchomieniu, Baltic Power będzie zasilać ponad 1,5 miliona gospodarstw domowych co będzie stanowiło znaczący wkład we wspieranie celów transformacji energetycznej Polski. Z niecierpliwością czekamy na osiągnięcie kolejnych kamieni milowych budowy w nadchodzących miesiącach – podkreślił Mike Crawley, Prezes Zarządu Northland Power.

W ramach przygotowania do realizacji projektu wykonano między innymi pomiary wietrzności, badania środowiskowe, oraz badania geotechniczne, na podstawie których przeprowadzono prace projektowe. W trwającym pięć i pół roku okresie przygotowania projektu zespół Baltic Power uzyskał pozyskał 7 pozwoleń na budowę, wymagających łącznie ponad 150 zgód administracyjnych, pozyskanych od 40 różnych instytucji. Sama dokumentacja budowlana farmy to ponad 10 000 stron, a liczba wszystkich materiałów, jakie w tym czasie przygotował zespół Baltic Power, to niemal 320 000 dokumentów i opracowań.

W ramach przygotowań do strategicznego rozwoju w branży offshore Grupa ORLEN rozpoczyna także budowę pierwszego w Polsce terminala instalacyjnego morskich farm wiatrowych. Inwestycja realizowana przez spółkę ORLEN Neptun powstaje w porcie Świnoujście i po zakończeniu prac w 2025 roku będzie jednym z najnowocześniejszych terminali w Europie. Jego nabrzeża i place składowe pozwolą na transport i montaż najnowocześniejszych turbin wiatrowych o mocy 15 MW i większych. Terminal posłuży w pierwszej kolejności do realizacji projektu Baltic Power, następnie będzie wspierał realizację projektów innych deweloperów oraz kolejnych inwestycji Grupy ORLEN na Bałtyku. W przyszłości, z uwagi na korzystną lokalizację, port w Świnoujściu będzie mógł obsługiwać nie tylko polskie inwestycje, ale również te prowadzone na wodach niemieckich, szwedzkich czy duńskich.

Grupa ORLEN w ostatnim czasie pozyskała koncesje na budowę kolejnych 5 morskich farm wiatrowych o łącznej mocy 5,2 GW. Cztery z pięciu koncesji znajdują się na Ławicy Odrzańskiej, na wysokości Kołobrzegu w pobliżu budowanego terminala ORLEN Neptun. Piąta lokalizacja położona jest na Ławicy Słupskiej i graniczy z obszarem, gdzie powstaje farma Baltic Power. Za ich realizację odpowiada spółka ORLEN Neptun.

Morska energetyka wiatrowa stanowi jeden z głównych kierunków rozwoju nowoczesnej energetyki koncernu. Zgodnie ze Strategią, do 2030 r. do Grupa ORLEN osiągnie 9 GW mocy zainstalowanych w odnawialnych źródłach energii. Realizacja wszystkich projektów morskich farm wiatrowych, jakie znajdują się obecnie w portfelu Grupy ORLEN, zapewni koncernowi ok. 6,4 GW mocy i przyczyni się do osiągnięcia celu neutralności emisyjnej firmy do 2050 roku.

Optymizm inwestorów rośnie chociaż IPO są mniej intratne

  • W ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy liczba ogłoszonych na całym świecie pierwszych ofert publicznych spadła, rok do roku, o 5 proc., a wpływy z tym związane skurczyły się, aż o 32 proc. W pierwszych trzech kwartałach 2023 r. odnotowano 968 nowych IPO. Dzięki nim pozyskano kapitał w wysokości 101,2 miliarda USD. Aż 77 proc. udziału w światowym IPO mają rynki wschodzące, uzyskując z tego tytułu trzy czwarte (75 proc.) globalnego dochodu;
  • Od początku roku w regionie EMEIA (Europa, Bliski Wschód, Indie i Afryka) miało miejsce 286 nowych IPO. Dzięki nim pozyskano kapitał o wartości 21,9 miliarda USD. Oznacza to, w ujęciu rocznym, wzrost o 2 proc., ale przychody z tym związane spadły, aż o 44 proc.
  • Dla porównania, w 2023 r. – w wyniku przejścia z rynku New Connect – na głównym parkiecie Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie S.A zadebiutowało osiem spółek. Metodologia badania EY nie uwzględnia jednak tego typu debiutów w swoim zestawieniu.

Pomimo odnotowanego, rok do roku, spadku nowych IPO i uzyskanych w związku z typ wpływów odpowiednio o 5 proc. i 32 proc. dynamika tego rynku rośnie, a w trzecim kwartale – w porównaniu z poprzednimi – odnotowano znaczną poprawę cen emitowanych akcji. Znacząco poprawiły się również nastroje inwestorów na co wpływ mają wyczekiwane znaczące debiuty giełdowe w Stanach Zjednoczonych oraz dobra sytuacja na światowych rynkach. Przewiduje się, że we wszystkich głównych gospodarkach zachodnich stopy procentowe pozostaną na podwyższonym poziomie ponieważ główne banki centralne starają się sprowadzić utrzymującą się uporczywie inflację do poziomów docelowych. W związku z tym koszt pozyskania kapitału pozostanie podwyższony, co wraz z ograniczonym dostępem do kredytowania sprawia, że finansowanie rozwoju firm staje się coraz większym wyzwaniem – takie wnioski można wyciągnąć z raportu EY Global IPO Trends Q3 2023.

Rośnie zaufanie i optymizm inwestorów

Według raportu EY rynki akcji w regionie EMEIA mają solidne fundamenty dzięki czemu okazały się one być stabilne pomimo mniejszej płynność i wyższego kosztu pozyskania kapitału, a inwestorzy wykazywali się na nich relatywnie wysokim zaufaniem. Wyraźnie widocznym trendem jest rosnące zainteresowanie pierwszymi ofertami publicznymi, przede wszytskim, w sektorze energetycznym, ale także: ochrony środowiska, polityki społecznej, ładu korporacyjnego oraz ESG.

Warto podkreślić, że inwestorzy na całym świecie, w tym w dużej mierze w Polsce kierują się nie tylko perspektywą osiągania szybkich zysków, potencjałem wzrostu i wysokością aktualnej wyceny giełdowych firm, ale są zainteresowani i ufają – przede wszystkim – spółkom, które w praktyce wdrażają koncepcję powiązaną z ESG oraz tym, które mogą wykazać się efektywnym zastosowaniem AI w praktykowanych modelach biznesowych i prowadzonych operacjach. Dlatego firmy, które planują IPO powinny być innowacyjnne, odporne na zagrożenia związane z łańcuchami dostaw, przygotowane na sprostanie wyzwaniom makroekonomicznym oraz dysponować silnym kapitałem obrotowym, a także być w stanie dostosować się do nowych sposobów prowadzenia działalności poprzez efektywne wykorzystanie najnowszych technologii i aplikacji sztucznej inteligencji – powiedziała Anna Zaremba, Partnerka EY.

Według raportu EY, pomimo ogólnoświatowych spadków region obu Ameryk odnotował wyjątkowy wzrost przychodów o 159 proc., pozyskując w pierwszych trzech kwartałach 2023 r. kapitał o wysokości 19,3 miliarda USD. Spośród 113 IPO, które zmaterializowały się tam w tym roku, 96 miało miejsce w Stanach Zjednoczonych. Z kolei region Azji i Pacyfiku wykazał spadki liczby IPO i wpływów z tym związnych o odpowiednio 8 proc. i 41 proc. oraz zanotował najmniej zawartych transakcji w ciągu ostatnich dwóch lat. Pomimo to, widoczny jest tam jednak powszechny optymizm związany z przygotowywanymi znaczącymi transakcjami i oczekiwanym umiarkowanym wzrostem liczby IPO w najbliższym kwartale lub na początku 2024 r.

Sektor technologiczny wraca do łask inwestorów

Z przedmiotowego raportu wynika również, że w 2023 r. globalna aktywność na rynku IPO została zdominowana przez sektor technologiczny. Nie stałoby się tak jednak, gdyby nie emisja akcji jednego z projektantów chipów. Bez niej cała ta branża odnotowałby spadek wpływów. Na drugim miejscu uplasował się sektor przemysłowy dzięki ekspansji, która miała miejsce w większości jego podsektorów. Nie nastąpił z kolei znaczący wzrost giełdowych debiutów wśród startupów inwestujących w sztuczną inteligencję (AI), ale te dopiero zaczynają przygotowywać procesy związane z wejściem na giełdę.

Najwięszy, rok do roku, spadek liczby IPO i wpływów z tym związanych – bo aż o ponad 80 proc. – odnotowano szczególnie wśród jednorożców operujących globalnie w takich sektorach jak technologia oraz zdrowie i nauki przyrodnicze.

Rosnące koszty samochodów spalinowych napędzają sprzedaż elektryków

Ponad połowa (55%) osób planujących kupno samochodu chce nabyć ”elektryka”. Głównym impulsem do kupna samochodu z alternatywnym napędem są rosnące koszty samochodów spalinowych, głownie paliwa. Popyt na auta stymuluje stopniowe odchodzenie od pracy i nauki zdalnej – wynika z globalnego raportu EY Mobility Consumer Index 2023.
Konsumenci coraz częściej myślą o kupnie elektrycznego samochodu z powodu rosnących cen ropy, niższych kosztów posiadania auta o napędzie elektrycznym, a także z troski o środowisko naturalne – wynika z najnowszego raportu EY Mobility Consumer Index 2023 realizowanego na poziomie światowym.

Ponad połowa respondentów badania EY zakłada, że kolejnym autem będzie któryś z rodzajów samochodu o napędzie elektrycznym: w pełni elektryczny (BEV), hybrydowy z możliwością ładowania (PHEV) lub hybrydowy. Wzrost zainteresowania jest przede wszystkim widoczny w USA, Szwecji i Japonii.

sprzedaż elektrykówZwiększone zainteresowanie widać też w wynikach sprzedaży samochodów o napędzie elektrycznym. W 2022 roku globalny udział aut elektrycznych wynosił 18% w porównaniu z 7% w 2020 roku. Najwięcej jest ich w Norwegii – prawie 80%.

Zdecydowana większość właścicieli „elektryków” planuje kupno kolejnego auta o alternatywnym napędzie (85%). Podobną deklarację składa tylko 52% właścicieli aut spalinowych. Liderem na świecie jest oczywiście Norwegia, w której 42% respondentów zakłada kupno samochodu o napędzie elektrycznym.

Rosnące ceny paliw po raz pierwszy zostały uznane za główny czynnik zakupu pojazdów o napędzie elektrycznym. Wysokie koszty życia uświadomiły konsumentom, że kupno samochodu o alternatywnym napędzie jest potencjalnie najlepszą opcją. Wyzwaniem dla producentów aut elektrycznych będzie utrzymanie zainteresowania kupujących, jeśli zmienią się tendencje związane ze wzrostem cen paliwa i innych surowców – uważa Jarosław Wajer, Partner EY, Lider Działu Energetyki w Regionie CESA.

Powody większego zainteresowania elektrykami

Najważniejszą przyczyną są rosnące koszty – wzrost cen ropy wskazało 38% respondentów badania EY, realizowanego na poziomie światowym. W poprzednich latach ceny paliw w ogóle nie były brane pod uwagę. W 2021 i 2022 roku ochrona środowiska była głównym powodem (wskazało ją odpowiednio 49% oraz 38% respondentów), a w 2023 spadła na drugie miejsce (36%). Kolejnymi powodami większego zainteresowania samochodami o napędzie elektrycznym w tym roku są: rosnące kary i obciążenia związane z posiadaniem samochodów spalinowych (25%), coraz większy zasięg samochodów o napędzie elektrycznym (21%) oraz malejące koszty utrzymania pojazdów z alternatywnym napędem (21%).

Nie bez znaczenia są także regulacje i zachęty rządowe. Unia Europejska przyjęła założenie zerowej emisji CO2 netto do 2050 roku. W USA ustawa o redukcji inflacji (the Inflation Reduction Act, IRA) zakłada zwolnienia podatkowe do 7.500 USD związane z kupnem samochodu o napędzie elektrycznym.

Ważnym elementem zachęcającym do zakupu „elektryków” są także spadające ceny litu wykorzystywanego w produkcji baterii i wojna cenowa między dwoma producentami: Teslą i BYD. Wszystkie te elementy powodują, że dzisiaj samochody o alternatywnym napędzie są dostępne także dla osób o niższych zarobkach. Co nie przeszkadza, że 88% badanych konsumentów jest gotowa zapłacić więcej za tego typu auto (w porównaniu z 80% w 2022 roku).

Oczekiwania i przeszkody

Największym problemem okazuje się być ładowanie auta, czyli niewystarczająca infrastruktura – tak twierdzi 31% respondentów. Chcieliby ładować auto w domu (64%), w pracy (42%), w centrach handlowych (42%) lub w miejscach odpoczynku podróżnych przy autostradach (35%) (w tym pytaniu respondenci mogli wybrać więcej niż jedną odpowiedź).

Budowa odpowiedniej infrastruktury ładowania jest jednym z największych wyzwań we wdrożeniu samochodów elektrycznych na szeroką skalę, szczególnie w Polsce. W realizacji tego przedsięwzięcia konieczna jest współpraca między producentami aut, firmami energetycznymi i decydentami na poziomie rządowym – mówi Jarosław Wajer.

Prawie połowa respondentów badania na świecie (46%) twierdzi, że ma problemy ze znalezieniem publicznych ładowarek, narzeka też na kolejki (44%), które są efektem niewystraczającej liczby miejsc do ładowania.

Ograniczona infrastruktura ładowania jest także związana z pojemnością sieci przesyłowej. Rosnąca liczba pojazdów o napędzie elektrycznym w sieci powoduje skrócenie cyklu życia transformatorów. Ale warto pamiętać, że kluczową rolę w obciążaniu sieci odgrywa współczynnik jednoczesności, czyli ilości osób w tym samym czasie ładujących samochody – mówi Jarosław Wajer.

Sposoby ładowania aut powodują nowe obawy właścicieli. Prawie 48% respondentów nie ma pewności co do bezpieczeństwa domowego zasilania, a w Unii Europejskiej, w której po wybuchu wojny w Ukrainie radykalnie wzrosły ceny prądu, 44% wskazuje jako przeszkodę koszt ładowania auta.

Powrót do biura i szkoły – różne metody transportu

Badanie EY potwierdza, że wzrasta liczba osób pracujących w biurach, do których muszą dojechać. W 2023 roku liczba osób pracujących przynajmniej 3-4 dni w tygodni zdalnie spadła o 7 punktów procentowych (24% respondentów w porównaniu z 31% w 2022 roku). Ale powrót do biur i szkół nie oznacza zwiększonego wykorzystania transportu publicznego. Wręcz przeciwnie – pierwszym wyborem jest własny samochód, który wskazało o 5 p.p. respondentów więcej niż rok temu, w sumie 73%. Podobnie jest podróżowaniem niezwiązanym z pracą czy nauką – własny samochód wykorzystuje o 7 p.p. respondentów więcej niż w 2022 roku.

Spadło wykorzystywanie transportu publicznego (o 2 p.p.), z którego w dojeździe do pracy korzysta 41% konsumentów, a poza pracą 37%. Rzadziej korzystamy z taksówek (24%) czy rowerów/hulajnóg (23%). Spada też udział wypożyczanych aut.

Najczęściej z intermodalnego transportu korzystają najmłodsze pokolenia – Millenialsi oraz Z. W ich przypadku oznacza to transport publiczny, współdzielenie aut oraz rowery. Przy czym najbardziej otwartą na różne sposoby przemieszczania się jest generacja Z – 72% korzysta z intermodalnego transportu przynajmniej raz w tygodniu. W przypadku Millenialsów jest to 69%, a pokolenia Baby Boomers zaledwie 39%.

sprzedaż elektryków 2Badanie pokazało też, że największą grupą planującą kupno auta są Millenialsi (57%, 1 p.p. więcej niż rok temu). Tylko 1/3 Baby Boomers, którzy już mają samochody zamierza je zmienić. Wśród najmłodszego pokolenia, czyli Z, 40% rozważa kupno samochodu w ciągu 2 lat. To o 7 p.p. mniej niż w 2022 roku.

Największą popularnością cieszą się SUVy, które chce kupić 39% respondentów, głównie Millenialsów i pokolenia X (osoby urodzone w latach 1965-1980). Drugi jest sedan (32% chętnych), hatchback (pięciodrzwiowy samochód) cieszy się popularnością wśród 16% badanych, a pick-up zaledwie wśród 4%.

Wypożyczanie samochodu

Wraz ze wzrostem liczby chętnych na kupno własnego auta spada udział wypożyczonych samochodów, przede wszystkim w Europie. Zadecydowało o tym kilka czynników: wysokie ceny wynajmu, ograniczona liczba dostępnych aut (firmy wciąż nie są wstanie wrócić do wielkości floty sprzed pandemii COVID-19), inflacja, wysokie ceny paliw oraz trudna sytuacja gospodarcza.

sprzedaż elektryków 3Mikromobilność

Z powodu ograniczonych dostaw gazu i wysokich cen paliw w Niemczech nastąpił gwałtowny wzrost zainteresowania rowerami elektrycznymi. Ich sprzedaż wzrosła 10% rok do roku w 2022 r. W sumie sprzedano ich 2,2 miliona. Szacuje się, że w tym roku wyprzedzą sprzedaż zwykłych rowerów. Podobnie jest w USA. W 2022 roku sprowadzono do Stanów Zjednoczonych prawie 880.000 rowerów elektrycznych. W Europie Niderlandy są oczywistym liderem w poruszaniu się rowerem. Robi to przynajmniej raz w tygodniu 44% Holendrów, o 2 p.p. więcej niż rok temu.

sprzedaż elektryków 4O badaniu
EY Mobility Consumer Index (MCI) powstał w 2020 r i jest corocznym badaniem metod podróżowania oraz mobilności. MCI analizuje zamiar zakupu samochodu, tempo zmian sprzedaży samochodów o napędzie elektrycznym oraz nastawianie konsumentów do różnych metod transportu. W tym roku badanie przeprowadzono w 20 krajach i wzięło w nim udział 15.000 respondentów.

Więcej informacji na temat raportu na anglojęzycznej stronie How mapping the evolving consumer mindset is key to EV mass market appeal

Księga Główna (General Ledger) jako wyzwanie podczas modernizacji systemu centralnego banku

Dlaczego banki wprowadzają nowoczesne systemy centralne? Jak integracja z Księgą Główną (General Ledger) różni się dla nowoczesnych systemów centralnych? Jakie wyzwania stoją przed bankami integrującymi nowoczesne systemy centralne z istniejącym GL? Kompleksowość tematu przybliża Aleksander Rujna, Lead Business Analyst w GFT.

Czym jest Księga Główna (GL)?

Na początku warto wyjaśnić co kryje się pod nazwą General Ledger i skrótem GL. Można to rozumieć na dwa sposoby. Pierwszy to zespół Księgi Głównej, zespół ludzi w każdej dużej organizacji. Odbywa się w nim weryfikacja wszystkich faktur, sprawdzanie danych finansowych w systemie, uzgadnianie sald, dokonywanie przelewów bankowych, udział w zamknięciach miesiąca, kwartału i roku. Drugi to Księga Głowna jako oprogramowanie, którego organizacja używa do ewidencjonowania swoich operacji finansowych. W tym artykule GL jest rozumiany jako oprogramowanie stosowane w banku do sporządzania raportów finansowych.

Czym są systemy centralne i jak je modernizować?

System centralny (core banking) to z kolei zintegrowany system informatyczny używany przez banki do zarządzania swoimi podstawowymi operacjami finansowymi i usługami. System ten obejmuje kluczowe funkcje, takie jak obsługa kont klientów, przetwarzanie transakcji, zarządzanie depozytami, kredytami a dzięki temu umożliwia też raportowanie finansowe. Oprócz tego, core banking umożliwia bankom śledzenie i zarządzanie informacjami o klientach, ich rachunkach, historii transakcji, limitach kredytowych i innych aspektach związanych z relacją z klientem. Daje on również bankom możliwość integrowania różnych kanałów komunikacji takich jak oddziały, bankowość internetowa, bankowość mobilna i bankowość telefoniczna, co z kolei pozwala klientom na dostęp do swoich kont i wykonywanie transakcji na różne sposoby.

Dlaczego banki wprowadzają nowoczesne systemy centralne? Modernizacja systemu core banking jest istotna z kilku powodów, które dotyczą efektywności operacyjnej banku, konkurencyjności na rynku i dostarczania lepszych usług klientom. Podstawowa bankowość powinna być stale udoskonalana, aby poprawiać jakość obsługi klienta. Mowa tu między innymi o wymianie, aktualizacji lub outsourcingu istniejących systemów bankowych oraz infrastruktury IT. Ubiegłoroczny raport GFT „Przyszłość systemów centralnych. Czy już czas na chmurę?” pokazuje, że firmy dodatkową motywacją do modernizacji systemów bankowych upatrują w możliwości lepszego dopasowania produktów i usług do potrzeb klientów oraz realizacji strategii rozwoju banków. Przedstawiciele banków oczekują, że wprowadzane zmiany przyczynią się do skrócenia czasu wdrożenia nowych usług, a także zmniejszenia kosztów utrzymania istniejących aplikacji IT.

Wyzwania

Doświadczenie rozmów z naszymi klientami pokazuje, że pierwszym wyzwaniem jest zbudowanie zrozumienia wśród decydentów w banku, że modernizacja systemu centralnego będzie wiązała się z integracją z systemem księgi głównej. Nie wiąże się to z zadowoleniem klienta, redukcją kosztów, unowocześnieniem technologii czy innymi korzyściami, które motywują banki do modernizacji, więc nie jest dyskutowane w momencie przekonywania decydentów do przeznaczenia pieniędzy na projekt. Gdy ten temat się w końcu pojawi to budzi obawy o wzrost kosztów. Koszty te zwykle stanowią małą część wyceny, pod warunkiem wzięcia pod uwagę wyzwań i zaadresowania ich na wczesnym stadium.

Cały proces księgowania w GL składa się z kilku etapów, sprawdźmy na czym polegają i jakie wyzwania pojawiają się w każdym z nich.

  1. Mapowanie transakcji

Z założenia system centralny odzwierciedla transakcje które są dokonywane przez klienta. Pierwszym wyzwaniem jest zrozumienie jak te same transakcje będą odzwierciedlone w księdze głównej. W zależności od wybranego systemu centralnego może się to dokonać poprzez nałożenie istniejących w nim kont na konta księgi głównej albo poprzez dodatkowy moduł, który stworzy bardziej skomplikowane mapowanie nie tylko na podstawie kont lokalnych (czyli planu kont w systemie centralnym), ale też na podstawie dodatkowych parametrów. Przykładem takich parametrów może być rodzaj produktu albo sektor klienta. Jest to proces, który zależy od rodzaju produktów, struktury systemu centralnego i planu kont GL. Podstawowym wyzwaniem jest stworzenie takich mapowań, ustalenie jakie parametry będą brane pod uwagę i jak zachowania produktu będą wyglądać w księdze głównej. W tym zadaniu powinni uczestniczyć eksperci z zespołu księgowości banku. W wyniku tego powinna zostać zaproponowana adekwatna i nowoczesna architektura, która umożliwi poprawne zaimplementowanie powyższych wymagań. Niezbędnymi elementami mogą być komponenty tzw. Master Data, które precyzyjnie opisują znaczenie danych w kontekście GL.

Dodatkowo powinien powstać proces, który określi w jaki sposób mapowania będą utrzymywane: jak będą wprowadzane zmiany i jak będą tworzone nowe w przypadku dodawania kolejnych produktów, kto będzie to robił po zakończeniu projektu, jak i kogo powiadamiać, że jakiegoś mapingu brakuje.

Przy mapowaniu transakcji należy zwrócić uwagę nie tylko na wymagania księgi główniej ale też te dotyczące raportowania regulacyjnego. Zgodnie z raportem GFT o systemach centralnych, banki uznają dostosowania regulacyjne, w tym raportowe, za ogromne wyzwanie stojące przed nimi. Wymagania w tym zakresie są ciągle rozbudowywane i są one sprawdzianem nie tylko dla danych zawartych w księdze głównej ale też tych które są odzwierciedlane w systemie centralnym. Najpopularniejsze systemy monolityczne zostały wprowadzone na długo przed pojawieniem się obecnych wymogów raportowych. Powoduje to, że banki często mają rozbudowane działy operacji, które zajmują się integracją i korygowaniem danych. Uwzględnienie w systemie centralnym wymiarów, które są niezbędne do raportowania regulacyjnego, pozwala na uniknięcie wielu godzin pracy działu operacji, często pracy skomplikowanej, a przez to podatnej na błędy. Niezależnie czy raportowanie regulacyjne wykorzystuje to samo oprogramowanie co księga główna, czy jest tworzone na podstawie danych zebranych (np. w osobnej bazie danych, hurtowni danych czy data lake) wzbogacanie danych o dodatkowe wymiary powinno zachodzić w jednym miejscu, tak aby ograniczyć ryzyko niezgodności.

  1. Wysłanie transakcji do księgi głównej

Po ustaleniu jak transakcje będą odzwierciedlane w księdze głównej należy rozważyć jak przebiegnie integracja. Nowoczesne systemy centralne są zdolne do przesyłania i prezentowania strumieniowego transakcji w czasie zbliżonym do rzeczywistego. Pozwala to na natychmiastowe odzwierciedlenie ich na kontach księgi głównej, tym samym można użyć jej do dodatkowych celów wymagających danych w czasie rzeczywistym. Przykładem może być zarządzanie aktywami i pasywami (asset and liabilities management), gdzie działanie w czasie rzeczywistym pozwala na oszczędności. Limitem jest tutaj zdolność oprogramowania GL do odbierania przetwarzanych strumieniowo transakcji. Choć takie rozwiązanie czy to używające API czy systemów kolejkowych stają się obecnie standardem to często istniejące systemy w bankach ich nie obsługują. W takim wypadku opcją jest przygotowanie pliku wsadowego. Najczęściej po zakończeniu procesów na koniec dnia, takich jak naliczenie odsetek i księgowanie przeterminowanego zadłużenia, następuje proces stworzenia pliku zawierającego balanse i transakcje zagregowane według wymiarów występujących w księdze głównej. Podstawową trudnością jest określenie momentu, w którym wszystkie transakcje dotyczące dnia poprzedniego zostały zaksięgowane. Działanie nowoczesnych systemów w czasie rzeczywistym rodzi problem jak zaimplementować w nich procesy wsadowe. Wymaga to analizy biznesowej i stworzenia mechanizmu wyzwalaczy, które powodują automatyczny start tworzenia pliku wsadowego gdy wszystkie potrzebne transakcje zostają przeprocesowane.

  1. Rekoncyliacja

Bank jest zobowiązany wykazać, że stany kont w księdze głównej są monitorowane i uzgadniane. Wynika to z wymogów regulacyjnych i audytowych. System centralny jest jednym z wielu zawierających balanse, które powinny być uzgodnione. Ze względu na jego istotność dla podstawowej działalności i skomplikowanie, jego rekoncyliacja jest elementem, który powinien być brany pod uwagę już na wczesnym etapie projektu. Nowoczesne systemy centralne zwykle korzystają z mikroserwisów w warstwie integracji. Niesie to wiele korzyści biznesowych, ale tworzy też dodatkowe komplikacje. W przypadku integracji polegającej na przesyłaniu strumieniowym transakcji komplikacją jest sprawdzenie, że wszystkie wyemitowane transakcje zostały odpowiednio wczytane. Dopiero wtedy można rozpocząć proces porównywania balansów na poszczególnych kontach. W przypadku integracji poprzez plik wsadowy problemem jest stworzenie dodatkowej logiki, która nie duplikuje tej tworzącej plik tak, by porównanie miało wartość i pozwalało rzeczywiście wyłapać błędy. W przypadku wszelkich agregacji istotna jest możliwość śledzenia transakcji, które weszły w skład zagregowanych danych. Dodatkowo warto wziąć pod uwagę, że proces powinien być jak najbardziej zautomatyzowany. W idealnym świecie wszelkie pojawiające się różnice powinny być wyłapane na etapie zapewnienia jakości (quality assurance) projektu integracji.

  1. Obserwowalność (observability)

Obserwowalność to w przypadku tworzenia systemów rozproszonych zdefiniowanie stanu pożądanego i monitorowanie odchyleń, tak by można odpowiednio wcześnie wykryć odstępstwa i zareagować. Nowoczesne systemy centralne są tu dobrym przykładem. Zbudowana wokół nich architektura mikroserwisów pozwala na szybkie wprowadzanie nowych produktów (time to market) i bardzo dużą elastyczność. Z drugiej strony błąd w jednym z jej elementów może przenieść się na nieprawidłowe działanie innych więc ważne jest, żeby zintegrować observability w ramach całej infrastruktury, tak by móc monitorować proces od początku do końca. Księgowanie transakcji do GL jest jednym z logicznych końców procesu. Dlatego warto przewidzieć potencjalne zdarzenia z infrastrukturą i móc ustawić odpowiedni monitoring i alerty. Elementami observability są logi zdarzeń, metryki – takie jak zużycie mocy obliczeniowej albo pamięci, tracing czyli śledzenie procesowania żądania (np. pojedynczej transakcji) przez elementy systemu. Warto pamiętać, że oprogramowanie księgi głównej stanowi osobny komponent, często z oddzielnym działem odpowiedzialnym za jego utrzymanie i monitoring. Jedną z odpowiedzi na to jest procesowanie informacji zwrotnej do serwisów odpowiedzialnych za ładowanie danych tak, aby można rozszerzyć zaimplementowane w nich narzędzie observability do sprawdzania stanu całego połączenia.

Podsumowując, korzyści z wprowadzania nowoczesnych systemów centralnych dotyczą przede wszystkim lepszego dopasowania produktów do potrzeb klientów, szybszego uruchamiania nowych produktów i zmniejszenia kosztów utrzymania systemu. Podstawową różnicą dla integracji z Księgą Główną jest domyślny brak procesów wsadowych co pozwala na szybkie odzwierciedlenie danych w systemach raportowych, ale także tworzy wyzwania dla integracji. Pozostałymi wyzwaniami są: zbudowanie świadomości decydentów, stworzenie mapingu transakcji z uwzględnieniem raportowania regulacyjnego, opracowanie silnika księgowego, rekoncyliacja i integracja z narzędziami observability. Dla powodzenia projektu powinny być one zaadresowane już na etapie planowania.

Usługi zarządzane: globalny wzrost napędzany przez cyberbezpieczeństwo, chmurę i nowe technologie

  • Firmy kanału IT sprzedające usługi zarządzane zanotują wzrost w 2023 roku w stosunku do ubiegłego, a nowe prognozy przewidują globalną ekspansję tego trendu o 12,7%, w porównaniu z 419 mld USD w 2022 roku. Globalnie, cały sektor jest obecnie wyceniany na 472 mld USD.
  • Przewiduje się, że wzrost usług zarządzanych przewyższy wzrost ogólnych wydatków na IT. Jest on napędzany m.in. rosnącym popytem na usługi i wiedzę specjalistyczną w zakresie cyberbezpieczeństwa. Ponad połowa (56%) firm z kanału partnerskiego spodziewa się wzrostu przychodów z usług zarządzanych w zakresie cyberbezpieczeństwa jeszcze w 2023 roku.
  • Dostawcy usług zarządzanych mają wyjątkową pozycję, aby pomóc firmom dostosować się do nowych technologii i zoptymalizować inwestycje w IT dzięki elastycznym i konfigurowalnym rozwiązaniom, które spełniają potrzeby i wyzwania biznesowe.

Wyniki globalnego badania Canalys przeprowadzonego na zlecenie Cisco pokazują, że partnerzy IT koncentrujący się na usługach zarządzanych odnotują znaczny wzrost przychodów w 2023 roku, także w Polsce. Pomimo globalnej niepewności gospodarczej, prognozowane perspektywy dla usług zarządzanych wskazują na światowy wzrost o 12,7%, do łącznej wartości 472 mld USD. Wzrost ten przewyższa szacowany 3,5% wzrost ogólnych wydatków na IT. Również w Polsce wzrost przychodów z usług zarządzanych jest na wysokim poziomie i w roku 2022 wyniósł 11,2%.

Kluczowe czynniki wzrostu: cyberbezpieczeństwo, wiedza specjalistyczna, popyt na elastyczne modele konsumpcji

Kluczowym czynnikiem napędzającym ten popyt jest pilna potrzeba cyberbezpieczeństwa, ponieważ organizacje na całym świecie zmagają się z szybko ewoluującym krajobrazem zagrożeń. To skomplikowane zagadnienie, w połączeniu z globalnym niedoborem ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa, skłonił wiele organizacji do zwrócenia się do partnerów w zakresie usług zarządzanych w celu uzyskania specjalistycznej wiedzy i wsparcia technologicznego w tym zakresie. Wyniki badania wskazują, że 56% firm w kanale sprzedaży IT spodziewa się w tym roku wzrostu przychodów z usług zarządzanych w zakresie cyberbezpieczeństwa.

„Klienci integrują coraz więcej technologii i oczekują od swoich partnerów IT zapewnienia zwinności, wartości i elastycznych modeli konsumpcji, aby skutecznie zarządzać ich rosnącymi i złożonymi potrzebami technologicznymi” – powiedziała Alexandra Zagury, wiceprezes ds. usług zarządzanych przez partnerów i sprzedaży w modelu usługowym w Cisco. „Rozwijający się ekosystem partnerów IT sprzedających usługi zarządzane dostosowuje się do potrzeb i wyzwań klientów, znajdując sposoby na uproszczenie w dostarczeniu tego, co kiedyś było niestandardowymi rozwiązaniami. Spodziewamy się większej innowacyjności i specjalizacji ze strony partnerów kanałowych poprzez usługi zarządzane, które oferują wyraźne wyniki biznesowe i wyjątkowe doświadczenia”.

Globalny wzrost wartości usług zarządzanych, ale i zaufania do partnerów

Dzięki globalnemu wzrostowi, zaufanie wśród partnerów sprzedających usługi zarządzane znacznie wzrosło. Badanie pokazuje, że w czerwcu 2023 r. 35% partnerów kanałowych przyznało, że spodziewa się w tym roku wzrostu swojego biznesu usług zarządzanych o co najmniej 20%. Stanowi to znaczny wzrost w porównaniu do 27% podobnych deklaracji w poprzednim roku i wskazuje na szybką aktualizację usług zarządzanych przez organizacje każdej wielkości.

„Usługi zarządzane są siłą napędową dla zdolności adaptacyjnych i wzrostu globalnej branży IT. Nasze badania podkreślają znaczny potencjał firm sprzedających usługi zarządzane, otwierając przed nimi różnorodne możliwości rozwoju w erze po pandemii” – powiedział Robin Ody, starszy analityk w Canalys.

W badaniu zidentyfikowano również zarządzanie infrastrukturą chmury jako kolejną kluczową szansę na wzrost. W miarę jak organizacje digitalizują operacje i przenoszą się do chmury, stają przed wyzwaniami związanymi ze złożoną infrastrukturą chmurową obejmującą chmury prywatne i publiczne, a także rozproszone aplikacje i usługi. Zwiększyło to zapotrzebowanie na zarządzanie infrastrukturą chmurową i wiedzę specjalistyczną, a 55% partnerów twierdzi, że spodziewa się wzrostu przychodów w tym segmencie w bieżącym roku.

Wzrost przychodów dostawców usług zarządzanych prawdopodobnie przyspieszy, również dzięki nowym technologiom, takim jak m.in. sztuczna inteligencja oraz rosnącemu naciskowi na zrównoważony rozwój napędzany przez inwestycje w IT. Według badania, prawie sześciu na dziesięciu (59%) partnerów uważa, że sztuczna inteligencja stanowi szansę biznesową, a 39% twierdzi, że będzie ona „znacząca” lub wręcz „ogromna”. Podobnie, 60% uważa, że klienci byliby skłonni zapłacić wyższą cenę za zrównoważone produkty i rozwiązania.

„U podstaw usług zarządzanych leży maksymalne wykorzystanie inwestycji technologicznych przez firmy, a wraz z pojawieniem się nowych technologii, mają one kluczowe znaczenie dla cyfrowej strategii biznesowej organizacji. Specjalizując się w określonych branżach, technologiach, a nawet obszarach geograficznych, partnerzy w zakresie usług zarządzanych pomagają klientom w rozwiązywaniu ich wyzwań informatycznych, usuwaniu złożoności i dostarczaniu wyników, które napędzają rozwój firmy” – powiedział Robin Ody.

Badanie wykazało, że przychody partnerów świadczących usługi zarządzane mają szansę na globalny wzrost w latach 2023-2025, z dwucyfrową złożoną roczną stopą wzrostu (CAGR) przewidywaną we wszystkich regionach, także w Polsce. Oczekuje się, że w regionie Azji i Pacyfiku sektor ten wzrośnie o 14 procent z 95 mld USD. W Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce, gdzie przychody z usług zarządzanych wynoszą obecnie 122 mld USD, prognozowany wzrost wyniesie 12%. Oczekuje się, że Ameryka Łacińska wzrośnie o 11-12% z 11,5 mld USD, podczas gdy Ameryka Północna odnotuje wzrost o 10-12% z 190,6 mld USD