Nadwyżka w budżecie państwa – fikcja czy stan rzeczywisty?

Rząd wstępnie przyjął projekt budżetu na 2022 r. Jednak ekonomiści wskazują, że wiele środków i wydatków nie jest ujmowanych w projekcie budżetu. Ministerstwo Finansów, mówiąc o planie budżetu na przyszły rok, zakłada 6% PKB – ale jest to tylko szacunkowa wartość. Część ekonomistów zwraca uwagę na to, że przedstawiany budżet od jakiegoś czasu przestał odzwierciedlać rzeczywisty stan finansów państwa. Wielu z nich zarzuca rządowi kreatywną księgowość i przepuszczanie ogromnych środków przez różnego rodzaju organy państwa, które nie są ujęte w budżetowym planie.

– Problem polega na tym, że nie wiemy, jak wyglądają finanse państwa polskiego. Sposób raportowania zmienił się właściwie w kompletną fikcję. Rząd może dowolnie wymyślać liczbę przedstawianą jako wynik budżetu. W tym roku popisał się wyjątkową pomysłowością – bo zdecydował się pokazywać, że jest nadwyżka w budżecie, co jest oczywistym absurdem – powiedział serwisowi eNewsroom profesor Witold Orłowski, ekonomista. – Tajemnicą jest to, ile państwo polskie wydaje oraz o ile większy ma dochód. Jednak z różnych informacji wynika, że jest to suma około 100 mld złotych deficytu. Doszyliśmy do sytuacji dramatycznej, ponieważ raportowanie budżetu zmieniło się w istną komedię. Nie mamy także dostępu do wiarygodnych źródeł. Oczywiście można poczekać na wyniki Eurostatu, które będą dopiero w kwietniu przyszłego roku – lecz jest to zdecydowanie za długo. W związku z tym obecnie musimy pracować domyślając się, jak może wyglądać sytuacja państwa – a także mieć na uwadze fakt, że możliwe jest wiele scenariuszy. Natomiast na pewno nie jest to nadwyżka w budżecie państwa – ocenia Orłowski.

Przegląd wydarzeń tygodnia 13.09 – 17.09.2021

Bieżący tydzień upłynął pod znakiem słabości indeksów akcji i stabilizacji notowań dolara na rynkach finansowych. Krótszy tydzień pracy w Stanach Zjednoczonych implikował relatywny spokój, a w kolejnym tygodniu uwaga inwestorów powinna skupić się na danych o inflacji z USA. Wprawdzie kwestia zacieśniania warunków finansowych zdaje się być przesądzona, niemniej dane o inflacji mogą rzucić więcej światła na to, kiedy się ona rozpocznie. Dane z rynku pracy zachęcają raczej do odłożenia w czasie redukcji QE, jednak presja inflacyjna w większości części świata zdaje się nie słabnąć. Wyższa inflacja może ponownie wzniecić oczekiwania szybszej normalizacji polityki pieniężnej i umacniać dolara, niemniej ewentualny ruch powinien być równie szybko wygaszony, gdyż Fed (przede wszystkim prezes Powell) pozostaje raczej gołębio nastawiony. Również wskaźniki koniunktury mogą, zdaniem rynku, nieco schłodzić nastroje, co powinno działać przeciwko dolarowi. Interesująco zapowiada się tydzień w Wielkiej Brytanii, gdzie poznamy zarówno dane z rynku pracy, jak i sprzedaż detaliczną, a także inflacje CPI. Dane istotne dla funta z uwagi na mieszany sentyment do waluty. Na koniec dane z Polski wskażą na dalszy wzrost inflacji bazowej, co z kolei działa przeciw gołębiej retoryce NBP.

Najważniejsze wydarzenia: Inflacja CPI z USA i Wielkiej Brytanii, produkcja przemysłowa ze strefy euro, sprzedaż detaliczna z USA, inflacja bazowa z Polski

USA

Kluczowym rynkiem do obserwacji w nadchodzącym tygodniu będą Stany Zjednoczone. Już we wtorek opublikowane zostaną szacunki inflacji konsumenckiej za sierpień. Z konsensusu rynkowego wynika, że obniży się ona do 5,3 proc. r/r, ale dotychczasowe odczyty z innych gospodarek (mniej rozwiniętych) na to nie wskazują. Z tego powodu możliwe jest zaskoczenie w górę, co ponownie podsyci oczekiwania szybszego zacieśniania monetarnego. Inflacja, zgodnie z tezami banków centralnych, ma charakter podażowy, ale najważniejszym pytaniem jest to, czy banki centralne w porę zakotwiczą oczekiwania tak, aby wzrost cen napędzany czynnikami podażowymi nie przerodził się w typową inflację popytową. Przeciwko dolarowi mogą oddziaływać indeksy koniunktury. Zdaniem rynku, indeks NY Empire pokaże lokalne schłodzenie gospodarki, choć konsensus przed publikacją indeksu Uniwersytetu Michigan kształtują się powyżej poziomów notowanych poprzednio.

Wielka Brytania

Nastroje wokół funta brytyjskiego są mieszane. W kolejnym tygodniu poznamy m.in. inflację CPI oraz stopę bezrobocia, które rzucą więcej światła na to, w jakim momencie odbicia znajduje się brytyjska gospodarka. Bank centralny wydaje się być minimalnie bardziej jastrzębi, ale wciąż niezdecydowany na wyraźne ruchy. W krótkim terminie kluczową role odgrywa pandemia, natomiast nie wolne zapominać o ryzyku Brexitu, które w ostatnim czasie zeszło na dalszy plan.

Polska

Po mocno zmiennym tygodniu na rynku złotego oraz pracowitym dla banku centralnego kolejny powinien przynieść relatywną stabilizację. Z ważnych danych poznamy jedynie odczyt inflacji bazowej. Szacuję, że podskoczy ona do 3,9 proc. r/r, co byłoby niekorzystne dla retoryki NBP. Przypomnijmy, że inflacja bazowa jest oczyszczona z części z szoków podażowych i jej trwałe utrwalenie się powyżej celu inflacyjnego może wskazywać na przejście w popytowy charakter wzrostu cen. Złoty jest relatywnie słaby po konferencji prezesa NBP, choć w mojej opinii nie padło tam żadne, nieznane dotychczas stwierdzenie. Problemem pozostaje sposób komunikacji. Prezes NBP wydawał się być absolutnie przekonany o słuszności swoich tez i odrzucał argumenty za zacieśnianiem monetarnym, co wystraszyło część inwestorów i sprokurowało słabszego złotego. Presja na złotego zdaje się jednak słabnąć, co może wskazywać na koniec krótkoterminowego osłabienia.

Łukasz Zembik, Kierownik Departamentu Analiz w TMS Brokers

Jak firmy mogą optymalizować koszty zakupu energii?

Zakup prądu dla firm w tym roku może okazać się dla niektórych przedsiębiorców dużym wyzwaniem. Nie mamy tutaj na myśli bardziej skomplikowanej procedury czy też braku ofert na rynku. Problem to stawki jakie w porównaniu z ubiegłymi latami są proponowane. Obecnie ich poziom jest o ok. 20-30% wyższy niż przed rokiem. To niestety nie koniec wzrostów. Ostatni kwartał każdego roku to najbardziej intensywny czas związany z kontraktowaniem energii. Dziś przedstawimy kilka rozwiązań, które powinny pomóc w optymalizacji kosztów zakupu prądu.

Jak płacić mniej za prąd?

Zacznijmy od grupy podmiotów, które w tym roku mogą spać spokojnie. To ci przedsiębiorcy, którzy zdecydowali się zmienić sprzedawcę prądu i podpisali umowy za dostawy na kilka lat. W praktyce spółki obrotu zajmujące się handlem energią oferują stałe ceny nawet na okres 48 miesięcy. Z perspektywy czasu podpisanie kilkuletniej umowy z punktu widzenia przedsiębiorców było przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Ceny energii systematycznie rosną i nic nie wskazuje na to, żeby ten trend miał się zakończyć.

Wróćmy jednak do zdecydowanie większej grupy właścicieli firm, który albo ze względu na kończącą się umowę, albo ze względu na korzystanie ze stawek bazowych u swoich obecnych sprzedawców prądu muszą się liczyć w przyszłym roku z kolejnym wzrostem wydatków w tym obszarze. Jak skutecznie płacić mniej za prąd? Opcji jest kilka:

  1. Zmniejszenie zużycia prądu – jest to możliwe dzięki optymalizacji procesów produkcyjny lub poprzez inwestycje w energooszczędne urządzenia. Dodać do tego możemy także wymianę oświetlenia. Fakty są jednak takie, że często zmniejszenie zużycia nie jest możliwe, bo zamówień nie brakuje, a inwestycja w nowy sprzęt generuje zbyt duże koszty.
  2. Własne źródła produkcji energii takie jak fotowoltaika dla firm. To rozwiązanie również związane jest z inwestycją. Czasy jednak, w których żyjemy są na tyle dobre, że finansowanie tego typu inwestycji może być w formie leasingu lub alternatywy w płaceniu rachunku. Zamiast płacić do zakładu energetycznego płacimy „rachunek za prąd” do firm, która nam instalacje zbudowała, a w okresie ok. 10-12 lat przechodzi ona na naszą własność. Plusem takiego rozwiązania jest z jednej strony zahamowanie wzrostu cen prądu, bo nasz nowy rachunek będzie stałej wysokości, a po okresie przejściowym całość wyprodukowanej przez nas energii będzie naszym przychodem.
  3. Zmiana grupy taryfowej, tak aby praca wykonywana na urządzeniach energochłonnych była wykonywana w godzinach, gdzie energię możemy zakupić taniej.

instalacja paneli fotowoltaicznych

Istnieją także inne sposoby produkcji energii elektrycznej jednak co do zasady optymalizować możemy zużycie energii, zacząć ją sami produkować lub zadbać o dobowy profil zużycia prądu.

Gdzie firmy szukają oszczędności?

Koszty zakupu mediów, takich jak prąd, gaz, telefon czy ubezpieczenia to tylko jeden z obszarów, w których szukamy oszczędności. W przypadku prądu i gazu najważniejszą różnicą w odniesieniu do pozostałych usług czy towarów jest fakt, że wybierając tańszą opcję nie tracimy na jakości, bo energię będziemy mieli zawsze tej samej jakości.

Firmy które ucierpiały w roku pandemicznym szukają obszarów, w których mogą generować oszczędności. Często jednak w parze z ograniczeniami idzie spadek jakości świadczonych usług. Do najczęściej spotykanych obszarów optymalizacji kosztów możemy zaliczyć redukcję personelu czy też korzystanie z tańszych zamienników. Pierwsze rozwiązanie może mieć od razu negatywne skutki, bo klienci od razu będą w stanie ocenić, że coś jest nie tak, a w przypadku stosowania tańszych zamienników przy produkcji jakiś urządzeń, po roku może się okazać, że będzie na tyle dużo reklamacji, że nie będziemy w stanie ich obsłużyć. Ta droga nie jest dobra w dłuższej perspektywie czasu.

Konieczne jest układanie w taki sposób procesów i zmiana organizacji pracy, aby przy utrzymywaniu jakości oraz zasobów ludzkich na tym samym poziomie móc podnosić jakość świadczonych usług i próbować w lepszy sposób monetyzować wykonywaną pracę. Jest to najtrudniejsza droga, ale jedyna, która w dłuższej perspektywie przyniesie oczekiwany efekt.

Co czeka przedsiębiorstwa w kolejnych latach?

Żyjemy w czasach, w których musimy się mierzyć z wieloma niewiadomymi. Prowadzenie biznesu to zawsze była wyboista droga, która nie zawsze kończyła się happy endem. Obecnie jednak różnego rodzaju lockdowny czy ograniczenia w bardzo niespodziewany sposób wpływają na losy wielu branż i firm. Naszym zdaniem w ciągu najbliższych 12 miesięcy trudno będzie doświadczyć pełnego powrotu do normalności. Tym bardziej ważne jest zabezpieczenie się w kolejnych miesiącach przed nagłymi wzrostami cen towarów i usług. Warto pomyśleć nad zmianą sprzedawcy prądu w firmie czy zainstalowaniu w niej fotowoltaiki (wybrać dostawcę usług możemy np. tutaj https://optimalenergy.pl).

Musimy się także zmierzyć z wielką niepewnością w ciągu najbliższych miesięcy, a duże i bardzo ryzykowne przedsięwzięcia, szczególnie w branżach narażonych na ograniczenia realizować w kolejnych miesiącach.

Strategia marketingowa przedsiębiorstwa rodzinnego. Na jakie aspekty warto położyć nacisk?

Jak wskazuje GUS – w Polsce mamy ponad 2 miliony firm rodzinnych. Generują ok. 8 milionów miejsc pracy, a ok. 60% z nich wysyła swoje produkty za granicę. Na rynku postrzegane mogą być przez pryzmat tradycji, stabilności, czy rzetelności. Czy na te aspekty warto jednak kłaść nacisk? W jaki sposób powinna być zbudowana strategia marketingowa przedsiębiorstwa rodzinnego?

Jasny podział zadań

Pierwszym i najważniejszym aspektem jest ustalenie jasnego podziału zadań. W firmie rodzinnej poczucie własności, czy odpowiedzialności czasami może stać się problemem przy podejmowaniu decyzji ze względu na różnice zdań. Przygotowanie, a następnie wdrożenie spójnej strategii marketingowej w przypadku braku akceptacji różnych członków rodziny, staje się prawdziwym wyzwaniem. Dlatego firma powinna mieć jednego decydenta, aby mogła się rozwijać bez żadnych zakłóceń. Ułatwi to nie tylko komunikację wewnętrzną, ale wpłynie pozytywnie na wizerunek marki w relacjach z odbiorcami z zewnątrz (klientami, partnerami biznesowymi, dostawcami, mediami). A jak pokazuje badanie „Barometr firm rodzinnych. Edycja ósma” – 18% respondentów wskazało utrzymanie dobrych relacji z interesariuszami jako duże wyzwanie przy przekazywaniu zarządzania następcom. Dlatego, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś – określ umiejętności i przypisz role poszczególnym członkom rodziny. Nie każdy może wykonać wszystkie prace, mimo że należy do rodziny i bardzo zależy mu na rozwoju firmy.

Wyeksponuj wyjątkowość

Strategia marketingowa przedsiębiorstwa rodzinnego oparta jest często na mocnych stronach związanych ze strukturą organizacyjną i charakterem tego rodzaju podmiotów. Lata doświadczeń przy budowaniu biznesu stanowić mogą piękną historię, która uwiedzie odbiorców. Opowieść o początkach, wzlotach i upadkach. O emocjach. A jak wiadomo, emocje sprzedają. Dlatego warto zastanowić się, w jaki sposób wykorzystać możemy poniższe aspekty:

  • opowieść o początkach firmy,
  • zaprezentowanie trudnych momentów, z których firma wyszła obronną ręką,
  • wskazanie kamieni milowych,
  • prezentację poszczególnych członków rodzinnych zaangażowanych w budowanie i rozwój biznesu.

Strategia marketingowa przedsiębiorstwa oparta na celach

Podróż bez celu skazana jest na niepowodzenie. Ważne jest, aby każdorazowo ustalić cel działań. Niezależnie od tego, czy prowadzimy biznes funkcjonujący od 30 lat, czy 5. Przedsiębiorstwo działa, aby osiągnąć zysk. A skonkretyzowany cel pozwoli zmaksymalizować efekty. Warto jednak weryfikować aktualność celów. Nie zawsze cel sprzed 5 lat będzie możliwy do zrealizowania w obecnych czasach.

Zrozum Kowalskiego i Nowaka

Należy rozumieć potrzeby i priorytety klientów. Strategia marketingowa przedsiębiorstwa rodzinnego pod tym względem nie różni się w żaden sposób od strategii pozostałych firm. Podstawą jest wyznaczenie tzw. ICP (Ideal Customer Profile). ICP to profil klienta idealnego. Zawiera grupę lub grupy odbiorców, do których należy kierować komunikaty. Nie jest to jednak tylko narzędzie wspierające zespół ds. komunikacji. Idealny profil klienta może być również używany przez zespoły produktowe jako sposób na sprawdzenie, czy uwzględniają odpowiednie funkcje i rozwijają produkty. Ważne jednak jest, aby wszystkie grupy pracujące razem nad konkretnym produktem lub usługą miały wspólne wyobrażenie o tym, kim jest idealny klient.

Pozwól spojrzeć z dystansu

Sposób zarządzania i podejście do biznesu starszych pokoleń niekiedy opiera się na doświadczeniu zdobytym w czasie transformacji w latach 90-tych. Z kolei młodsze pokolenie posiada wiedzę i przekonania pozyskane przez studiowanie, obserwację zagranicznych podmiotów, media. W efekcie zwłaszcza w firmach rodzinnych może dojść do sytuacji, w której każda ze stron dąży do realizacji swojego planu. Strategia marketingowa przedsiębiorstwa to jeden z przykładów, które stanowić mogą kość niezgody.

– Firmy rodzinne borykają się z podobnymi trudnościami, jak pozostałe podmioty gospodarcze – mówi Sebastian Kopiej z agencji Commplace. – Problemy z komunikacją, brak strategii marketingowej, czy spójności w kreowaniu wizerunku – to tylko niektóre z obszarów, z jakimi zgłaszają się w sprawie konsultacji. W tym przypadku niekiedy jednak agencja staje się łącznikiem pokoleń, prezentując trzecie stanowisko, akceptowane przez wszystkie ze stron – dodaje ekspert z Commplace.

Na koniec warto zauważyć, że firmy rodzinne stała się poniekąd modelem wzorcowym dla wielu organizacji. W dzisiejszych czasach przedsiębiorstwa stawiają na relacje. A przecież to one stanowią podstawę rodzinnych biznesów.

Jeśli potrzebujecie efektywnej i uczciwej firm, która zajmie się waszym e-marketingiem skontaktujcie się z https://www.evolve-poznan.pl/

To bardzo dobrzy profesjonaliści w zakresie strategii marketingowych oraz marketingu internetowego dla firm.

Nowy wymiar przyszłej interakcji człowiek-pojazd: Mercedes-Benz przedstawia możliwości zastosowania interfejsu mózg-komputer w samochodzie

Wybór celu nawigacji, ustawienie oświetlenia wnętrza albo zmiana stacji radiowej za pomocą myśli – to możliwe za sprawą interfejsów mózg-komputer (BCI). Nie są to co prawda rozwiązania, które będą dostępne w najbliższej przyszłości, ale nie należą już też wyłącznie do sfery fantastyki naukowej. Na przykład w badaniach medycznych technika BCI jest zaliczana do realnych możliwości pomocy osobom z niepełnosprawnością fizyczną. Mercedes-Benz integruje pierwsze rozwiązania z dziedziny BCI w swoim pionierskim koncepcie VISION AVTR. Na targach IAA MOBILIY 20201 w Monachium (7-12 września) producent spod znaku trójramiennej gwiazdy po raz pierwszy zapowiada obsługę siłami umysłu jako nowy wymiar interakcji człowieka z maszyną. Po krótkim procesie kalibracji urządzenie BCI – mocowane do głowy użytkownika – analizuje zmierzone fale mózgowe i na życzenie uruchamia określoną funkcję. Odwiedzający stoisko Mercedesa w hali B3 mogą wypróbować obsługę interfejsu użytkownika w samochodzie własnymi myślami, w czasie rzeczywistym.

Prowadząc badania i rozwijając zastosowania interfejsu mózg-komputer w samochodach, Mercedes-Benz wyznacza kolejny kamień milowy w łączeniu człowieka z maszyną. W przyszłości technika BCI może na przykład jeszcze bardziej zwiększyć komfort jazdy – powiedziała Britta Seeger, Członkini Zarządów Daimler AG i Mercedes-Benz AG odpowiedzialna za sprzedaż. Mercedes-Benz od zawsze był pionierem inteligentnych, innowacyjnych rozwiązań, zapewniających naszym klientom najlepszą jakość produktów i usług. Technika BCI działa całkowicie niezależnie od mowy i dotyku. Otwiera to rewolucyjne możliwości intuicyjnej interakcji
z pojazdem.

W ostatnim czasie radykalnie uprościliśmy obsługę samochodu poprzez nieustanny rozwój naszego asystenta głosowego »Hej Mercedes« i koncepcję zerowej warstwy MBUX Hyperscreen” – powiedział Markus Schäfer, członek zarządów Daimler AG i Mercedes-Benz AG odpowiedzialny za badania w Grupie Daimler i dyrektor operacyjny Mercedes-Benz Cars. „Technika BCI może jeszcze bardziej odciążyć użytkownika, tak aby mógł skupić się na wrażeniach z jazdy. VISION AVTR demonstruje odwagę i pionierskiego ducha naszej marki i stanowi odpowiednią platformę do testowania oraz dalszego rozwoju zastosowań BCI. Nasz koncepcyjny pojazd w imponującym stylu prezentuje przyszłość mobilności, w której człowiek, natura i technika harmonijnie się ze sobą łączą.

Doświadczenie na żywo podczas targów IAA: sterowanie interfejsem użytkownika w pojeździe poprzez aktywność mózgu

Dzięki integracji techniki BCI (Brain-Computer-Interface – z ang. interfejs mózg-komputer) Mercedes-Benz kontynuuje rewolucyjną historię VISION AVTR. Dopełnieniem biometrycznej interakcji z pojazdem jest bezpośrednie połączenie z ludzkim mózgiem. Podczas monachijskich targów producent zademonstruje pierwsze podejścia do kontroli za pomocą umysłu, oparte na percepcji wzrokowej – służy do tego wizjonerska makieta fotela VISION AVTR. Jak to działa? Na cyfrowej desce rozdzielczej wyświetlane są jasne kropki. Urządzenie BCI z elektrodami mocowanymi z tyłu głowy użytkownika rejestruje aktywność jego mózgu i po jednominutowej kalibracji nawiązuje bezpośrednie połączenie z pojazdem. Mózg reaguje na bodźce wizualne na desce rozdzielczej, a urządzenie BCI mierzy aktywność neuronów w korze w czasie rzeczywistym. Analizuje zmierzone fale mózgowe i rozpoznaje, na których punktach świetlnych użytkownik skupia swoją uwagę (interfejs koncentracja-czujnik). Im silniejsze skupienie, tym wyższa aktywność neuronalna. Następnie urządzenie uruchamia odpowiednią funkcję.

Goście targów mogą na własnej skórze doświadczyć tej przełomowej formy interakcji z pojazdem, korzystając z kilku funkcji związanych z techniką BCI. Na stoisku przekonają się na przykład, jak szybko ich własny mózg łączy się z pojazdem – podobnie jak w przypadku neuronowego połączenia pomiędzy przedstawicielami gatunku Na’vi a naturą w wizjonerskim hollywoodzkim hicie „AVATAR”. Koncentrując się na punktach świetlnych, odwiedzający mogą wykorzystać moc swoich myśli do realizacji różnych funkcji w cyfrowych światach VISION AVTR prezentowanych na desce rozdzielczej: na przykład generować wiatr, uprawiać rośliny, wybierać miejsca parkingowe do ładowania lub zamieniać dzień w noc.

VISION AVTR – inspirowany filmem „AVATAR”

Mercedes-Benz VISION AVTR został po raz pierwszy zaprezentowany na targach elektroniki użytkowej CES 2020 w Las Vegas. To efekt niezwykłej, globalnej współpracy jednej z najbardziej innowacyjnych marek w branży rozrywkowej, Disneya, oraz ósmej najcenniejszej marki na świecie, Mercedes-Benz (wg rankingu Interbrand 2020). Za nazwą tego przełomowego pojazdu koncepcyjnego kryje się hasło ADVANCED VEHICLE TRANSFORMATION (z ang. zaawansowana transformacja pojazdu), ucieleśniające wizję projektantów, inżynierów i badaczy trendów Mercedes-Benz na temat odległej przyszłości mobilności. Połączenie biometryczne w autonomicznym koncepcie umożliwia zupełnie nową interakcję pomiędzy człowiekiem, maszyną i naturą.

Design wykorzystujący koncepcję „One Bow” i organiczny język projektowania łączą wygląd zewnętrzny i wnętrze pojazdu w emocjonalną całość. Zrównoważone materiały, takie jak wegańska skóra DINAMICA® wykonana z materiałów pochodzących z recyklingu oraz ekologiczna, kompostowalna technologia baterii, tworzą gospodarkę o obiegu zamkniętym. 33 bioniczne klapy z tyłu pojazdu mogą komunikować się z zewnętrznym światem za pomocą płynnych ruchów i subtelnych gestów. A zamiast konwencjonalnej kierownicy VISION AVTR ma wielofunkcyjny element sterujący w konsoli środkowej. Po umieszczeniu dłoni na sterze wnętrze „ożywa”, a pasażerów pojazd rozpoznaje po ich tętnie. Po uniesieniu ręki menu wyświetla się wprost na dłoni, pozwalając użytkownikowi na intuicyjny wybór pomiędzy różnymi funkcjami.

Polska wciąż bez wyższych stóp procentowych

W tym tygodniu kluczowym wydarzeniem dla polskiego złotego było posiedzenie NBP. Zgodnie z oczekiwaniami nie doszło na nim do zmian w polityce pieniężnej. Członkowie NBP nadal uważają wysoką inflację za jedynie przejściowy problem i dlatego nie zamierzają zmieniać  polityki pieniężnej. W przeciwieństwie do przedstawicieli banków centralnych w Czechach czy na Węgrzech, można oczekiwać, że polityka pieniężna w Polsce pozostanie bardzo luźna. Może to mieć negatywny wpływ na kurs złotego zarówno w stosunku do walut środkowoeuropejskich, jak i głównych walut światowych, takich jak dolar amerykański i euro.

W tym tygodniu odbyło się również posiedzenie przedstawicieli banków centralnych strefy euro. Na posiedzeniu EBC nie zmieniono ustawień polityki pieniężnej, ale zaznaczono, że EBC ograniczy skalę luzowania ilościowego. Nie podano jednak konkretnych liczb. Posiedzenie to zatem wskazuje, że EBC jest gotowy do stopniowego zacieśniania polityki pieniężnej, ale dopiero późniejsze wydarzenia gospodarcze i inflacyjne pokażą, jaka będzie tego skala.

W tym tygodniu do osłabienia złotego w stosunku do euro przyczyniła się niechęć NBP do zacieśniania polityki pieniężnej w kontekście planowanego ograniczenia luzowania ilościowego w strefie euro. Para walutowa PLN/EUR była więc w piątek notowana na poziomie 4,54. Z kolei euro osłabiło się w stosunku do dolara i na koniec tygodnia wyniosło 1,184 USD/EUR.

Roksana Cicha, analityczka instytucji płatniczej AKCENTA

Rynek dystrybutorów paliw rośnie

Dystrybutor paliwa to element krajobrazu, bez którego aktualnie nie wyobrażamy sobie funkcjonować. Zasilamy nimi wszystkie pojazdy silnikowe, bez których nie mielibyśmy się jak przemieszczać. Według badań, rynek dystrybutorów paliw dynamicznie się rozwija, a do 2027 roku ma się powiększyć o 5,7% CAGR. Wówczas wartość rynku wyniesie około 3,3 mld USD. Inne źródła szacują wzrost wartości rynku w 2027 roku aż do 3,6 mld USD.

Czynniki napędzające rynek paliw

Wśród czynników wpływających bardzo pozytywnie na rozwój rynku dystrybutorów paliw można wymienić między innymi coraz częstsze wybieranie przez konsumentów pojazdów działających na więcej niż jedno paliwo. Silniki wielopaliwowe to rozwiązanie, które pozwala na o wiele większą swobodę użytkowania, a także bardziej natężoną wydajność w zakresie użytkowania paliwa – zwiększa się ona bowiem nawet o 20%. Dlatego też takie silniki stosuje się przykładowo w czołgach czy samolotach, gdzie jest to szczególnie ważne. Kolejnym czynnikiem pozytywnie wpływającym na rynek paliw, a w szczególności na rynek związany z ich dystrybucją, jest wprowadzanie do obrotu coraz nowszych i bardziej zaawansowanych dystrybutorów paliwa. Nowoczesne dystrybutory mogą zawierać:

  • wygodne wyświetlacze i klawiatury,
  • panel do regulowania należności za paliwo w miejscu tankowania,
  • bardzo precyzyjne tankowanie dzięki automatycznej regulacji pompy paliwa,
  • zdalne systemy kontroli dystrybutorów,
  • czytnik kart imiennych klientów,
  • możliwość połączenia ich ze stroną internetową.

Wykorzystanie tego rodzaju dystrybutorów paliwa wpływa pozytywnie nie tylko na zadowolenie konsumentów, ale również znacząco usprawnia pracę całej stacji lub sieci stacji benzynowych. Umożliwia bowiem prowadzenie praktycznie bezobsługowych punktów sprzedaży lub zdalne kontrolowanie dystrybucji paliw z centrali. Takie rozwiązanie pozwala obniżyć koszty związane z pracownikami, a także wyeliminować lub zredukować ryzyko pomyłek i drobnych niedociągnięć w funkcjonowaniu stacji.

Zalety nowoczesnych dystrybutorów samoobsługowych

Dystrybutory samoobsługowe bardzo pozytywnie wpływają na zadowolenie wszystkich klientów stacji. Samodzielne tankowanie i płacenie za paliwo, daje im możliwość szybkiej realizacji celu wizyty na stacji oraz brak potrzeby stania w kolejkach. Klienci nie są również ograniczeni godzinami otwarcia stacji, które nie wszędzie są całodobowe. Kupujący podobnie jak przy zwykłej kasie ma możliwość zażądania faktury VAT, a nawet uczestnictwa w programach lojalnościowych i promocyjnych organizowanych przez stację. Oprócz dystrybutorów obsługujących wyłącznie terminale płatnicze dostępne są urządzenia, które mogą pobierać opłaty również gotówkowo, co jest ich kolejnym atutem. Istnieje także możliwość regulowania należności za pomocą telefonu i aplikacji kompatybilnej z danym system płatności. Nowoczesne dystrybutory mogą obsługiwać również inne usługi, które zazwyczaj realizuje stacja np. drobną sprzedaż, możliwość opłacania rachunków, wypłacania pieniędzy lub doładowywania telefonów. Obsługa dystrybutorów jest prosta i wyjątkowo intuicyjna. Nie wymaga zatem dodatkowego instruowania klientów w czasie korzystania z nich.

Serwis i awarie nowoczesnych dystrybutorów

Również czynniki związane z pielęgnacją i awarią dystrybutorów samoobsługowych ulegają znacznej poprawie względem zwykłych dystrybutorów. Ma to związek głównie z tym, że dystrybutor jest samoobsługowy nie tylko ze strony klienta, ale również samej stacji. Kontrola dystrybutora odbywa się zdalnie, w czasie rzeczywistym. Pracownik stacji na bieżąco jest informowany o ilości paliwa w dystrybutorze i o stanie wszystkich jego podzespołów. Ma także możliwość wykonania zdalnego resetu urządzenia, a także naprawy drobnych usterek czy zmiany oprogramowania ze swojego komputera. Częstotliwość wzywania serwisantów dzięki temu znacznie się zmniejsza. Jeśli dystrybutor dopuszcza możliwość płatności gotówką, raz na jakiś czas, należy samodzielnie wezwać konwojentów lub ustawić powiadomienia o zapełnieniu kasetki w dystrybutorze, jeśli ten ma taką możliwość.

Czynniki hamujące rynek paliw

Wśród czynników hamujących rozwój rynku można wymienić stale rosnące ceny paliw i wyczerpalne złoża ropy naftowej. Ceny paliw rosną z kolei głównie z powodów wzrostów cen w rafineriach, utrzymaniu ich i pracowników. Również transport i składowanie ropy jest kosztowne. Dużą część cen paliwa stanowią także coraz wyższe podatki. Wiele osób z tych i innych powodów skłania się w stronę gazu ziemnego, który jest tańszy, ma wysokie właściwości opałowe i charakteryzuje się nieco niższą emisją spalin niż tradycyjne paliwo. Sprawia to, że jest również bardziej akceptowany przez ogół społeczeństwa i grupy walczące o środowisko naturalne. Wciąż jednak czynników pozytywnie wpływających na rynek paliwowy będzie o wiele więcej, niż tych, które mogłyby mu zaszkodzić.

Biopaliwa – dodatkowa stymulacja rynku

Biopaliwa początkowo traktowane były z ogromną rezerwą. Nikt nie sądził, że będą mogły być równie wydajne co paliwa ropopochodne. Groźba wyczerpania złóż ropy naftowej w przyszłości, wpływa pozytywnie na tempo poszukiwań rozwiązań alternatywnych. Obecnie biopaliwa na większości stacji sprzedawane są jako domieszka do zwykłych paliw, natomiast rzadziej jako ich główny komponent lub substancja samoistna. Badania i wyścig związany ze stworzeniem najbardziej wydajnego biopaliwa, którego negatywny wpływ na silnik zostanie zminimalizowany, wciąż trwają. W niedalekiej przyszłości można zatem spodziewać się rozwoju segmentu rynku paliwowego związanego z biopaliwami. Również aktualne trendy i kampanie społeczne wspierają wybór takich rozwiązań, co rodzi potrzebę na produkcję tego rodzaju towarów.

Dostępność badań i rzetelnych raportów

Czynnikiem wpływającym bardzo pozytywnie na rozwój rynku dystrybutorów paliw jest również szeroka dostępność ogromu badań rynku i szczegółowych raportów związanych z jego rozwojem. Dzięki temu również podejmowanie bardziej trafnych działań jest łatwiejsze. Ogólnie rzecz biorąc, rynek paliw dzielimy na segmenty według:

  • regionów świata,
  • dystrybutorów samoobsługowych i ogólnych,
  • rodzaju paliwa.

Prognozuje się ogromny rozwój rynku paliw na terenie Azji i Ameryki Południowej, co jest związane z upowszechnianiem się motoryzacji w tamtych regionach. Rozwój motoryzacji ciągnie za sobą zapotrzebowanie na rozwój rynku paliw, a rozwój rynku paliw na rozwój rynku związanego z ich dystrybucją.

Między gołębiem a jastrzębiem

Europejski Bank Centralny obiera swoją drogę w polityce monetarnej. Prezes EBC nie widzi problemu wysokiej inflacji. Profesor Glapiński odpowiadał wczoraj na pytania dziennikarzy, jednak przełomu w polityce monetarnej w naszym kraju nie będzie. Złoty w defensywie po posiedzeniu RPP.

Jest poprawa

Wydarzeniem wczorajszego dnia było bez wątpienia posiedzenie EBC. Analitycy nie spodziewali się zaskakujących informacji, a raczej potwierdzenia „banałów” o przejściowej inflacji i zagrożeniu wariantem Delta. Owszem takie stwierdzenia padły, ale doszło też do małego zaskoczenia. Bank centralny strefy euro uznał, że warunki gospodarcze uległy na tyle poprawie, że można ograniczyć awaryjny program skupu aktywów, czyli PEPP.

To jednak nie tapering

Czy więc EBC między wierszami ogłosił rozpoczęcie taperingu? Niekoniecznie. Przypomnijmy, że program PEPP został ogłoszony w konkretnej kwocie 1,85 bln euro i miał trwać do końca marca. EBC w żaden sposób nie ogłaszał, w jakiej miesięcznej kwocie będzie dokonywał w ramach niego skupu aktywów. Miało tu dominować elastyczne podejście – jeśli jest potrzeba zwiększamy liczbę, jeśli tak jak teraz sytuacja pandemiczna nieco się poprawi, obniżamy tempo skupu aktywów. Na ten moment poziom 80 mld EUR miesięcznie jest nieuzasadniony. Dodatkowo mogłaby się wyczerpać pula programu, co w przypadku pojawienia się nowej fali koronawirusa oznaczałoby strzał w stopę. Należy dodać, że EBC nadal skupuje aktywa w ramach standardowego programu, w nieograniczonym czasie, nawet po wygaśnięciu PEPP.

EBC neutralne

Bank centralny strefy euro, jak i prezes Lagarde podczas konferencji w żaden sposób nie dali poznać po sobie, że inflacja jest problemem dla gospodarki i wymusza jakieś działania w polityce monetarnej. Prezes EBC nie wskazała również, że ograniczenie programu PEPP ma znamiona taperingu. Tym samym włodarze polityki pieniężnej jak i ich przekaz po posiedzeniu należy uznać jako neutralny i tak też odebrały go rynki. Nie miało to wpływu ani na wspólną walutę, ani też na giełdy.

Prezes RPP woli czekać

Wczoraj na pytania dziennikarzy odpowiadał szef RPP i trzeba przyznać, że tu jednak wpływ na własną walutę był zauważalny. Krajowa waluta osłabiła się w reakcji na słowa Glapińskiego o tym, że podwyżka stóp w Polsce najwcześniej może nastąpić dopiero w I kwartale 2022. To ucina spekulacje o tym, że koszt pieniądza zwiększy się już w tym roku, czego po wskazaniach inflacji oczekiwali analitycy. Prezes uznał też, że podniesienie kosztu pieniądza w tym momencie o 15 pb. nie miałoby większego sensu, a także nie wpłynęłoby na inflację. Trudno się nie zgodzić z tym zdaniem, skoro presja na wzrost cen jest rozgrzana do czerwoności i wydaje się, żeby zahamować wzrost potrzeba małej terapii szokowej i podniesienia stóp o co najmniej 50 pkt bazowych, na co oczywiście się w Polsce nie zanosi. EUR/PLN idzie dzisiaj w górę i jest na poziomie bliskim 4,55.

Krzysztof Pawlak, analityk walutowy InternetowyKantor.pl

Wstrzymywanie 5 mln zł zwrotu VAT na 3 lata i tylko 175 dni czynnej kontroli, a na koniec brak zwrotu odsetek, bo w kasie urzędu skarbowego nie ma pieniędzy

Wstrzymywanie 5 mln zł zwrotu VAT spółce i tylko 175 dni faktycznie podejmowanych czynności przez ponad 3 lata, a na koniec brak zwrotu odsetek, bo w kasie urzędu skarbowego nie ma pieniędzy – tak wygląda kontrola podatkowa firmy w wykonaniu skarbówki.

Jedna ze spółek jawnych, prowadząca sprzedaż detaliczną wyrobów farmaceutycznych w wyspecjalizowanych sklepach, 28 lutego 2018 r. została objęta kontrolą podatkową. Wykazana przez urzędników liczba dni kontroli wyniosła 175. Nie byłoby w tym nic szokującego, gdyby nie fakt, że reprezentującemu spółkę Robertowi Nogackiemu z Kancelarii Prawnej Skarbiec protokół tej kontroli doręczono dopiero 29 czerwca 2021 r., a więc dokładnie po 1217 dniach od wszczęcia kontroli, czyli po 3 latach, 3 miesiącach i 29 dniach. Co więcej, w październiku 2018 r. firma złożyła w skarbówce deklarację podatkową wraz z wnioskiem o zwrot ponad 5 mln zł nadpłaconego VAT, na który z powodu trwającej tyle czasu kontroli musiała czekać blisko 3 lata. Przedsiębiorca otrzymał w końcu zwrot, ale bez należnego mu 1 mln zł odsetek, bo – jak go poinformowano – urząd nie ma tyle pieniędzy w kasie.

Wszczęcie kontroli podatkowej w spółce

28 lutego 2018 r. naczelnik urzędu skarbowego wszczął w jednej ze śląskich spółek, trudniącej się sprzedażą detaliczną wyrobów farmaceutycznych, kontrolę podatkową. Kontrolą objęto rejestry VAT, faktury zakupu i sprzedaży, umowy, dowody zapłaty i inne dokumenty. Organ badał krajową sprzedaż spółki i wewnątrzwspólnotowe dostawy towarów, a także import usług i zakupy  w okresie od września 2015 r. do września 2018 r.

180 dni na zwrot VAT

W październiku 2018 r. spółka złożyła deklarację podatkową za poprzedni miesiąc wraz z wnioskiem o zwrot nadpłaconego podatku w wysokości ponad 5 mln zł. Organ na zwrot miał 60 dni, czyli powinien go dokonać najpóźniej do 23 grudnia 2018 r. Jednak, jak tłumaczył organ kontrolujący, z uwagi na to, że spółka nie wykazała sprzedaży i czynności opodatkowanych w miesiącu, za który domagała się zwrotu, co naruszało przepis art. 87 ust. 5a ustawy o VAT, termin zwrotu z tego powodu wynosił nie 60, a 180 dni od dnia złożenia deklaracji.

Kontrola zakończona po 1217 dniach

W protokole kontroli podatkowej doręczonym 29 czerwca 2021 r. reprezentującemu spółkę radcy prawnemu Robertowi Nogackiemu z Kancelarii Prawnej Skarbiec naczelnik urzędu skarbowego po 3,5 roku prowadzonych czynności kontrolnych poinformował, że nie stwierdził zawyżenia kwoty zwrotu przez przedsiębiorcę. Wskazał przy tym, że liczba dni kontroli wyniosła 175. W tym czasie kontrola była przedłużana 8-krotnie, a termin zwrotu podatku za wrzesień 2018 r. przedłużany 6-krotnie. Protokół liczył 373 strony.

Nie 175 dni, a ponad 3 lata

Po odzyskaniu zwrotu VAT w kwocie ponad 5 mln zł spółka może już odetchnąć z ulgą. Z pewnością dla sporej części przedsiębiorców są to środki znaczące dla funkcjonowania prowadzonej działalności. Pytanie tylko, dlaczego przez 1217 dni, czyli 3 lata 3 miesiące i 29 dni od czasu wszczęcia przez naczelnika urzędu skarbowego kontroli, dni rzeczywiście prowadzonej kontroli było tylko 175?!

Organ dokładnie wskazał, w jakich dniach przeprowadzono kontrolę – począwszy od 28 lutego 2018 r., do dnia 29 czerwca 2021 r., kiedy to doręczono protokół kontroli podatkowej. Wyglądało to mniej więcej tak: kontrolę przeprowadzono w dniach: 28 lutego 2018 r., 4 kwietnia 2018 r., 20 i 28 grudnia 2018 r., 3, 4, 7-11, 21, 28 stycznia 2019 r. Tak więc, jeśli po pierwszym dniu kontroli w spółce organ zrobił sobie „tylko” miesięczną przerwę przed drugim dniem kontroli, to już pomiędzy drugim a trzecim dniem upłynęło ponad 8 miesięcy!

Co robili urzędnicy w pozostałych dniach? Skąd takie przerwy? Czy pracownicy skarbówki nie wiedzą, że prowadzona wyrywkowo, rozstrzelona w czasie kontrola nie trwała 175 dni, a właśnie 1217, bo de facto tak długo pod niezakończoną kontrolą podatkową zawisła działalność przedsiębiorcy?

Mało tego, po zakończeniu kontroli i odzyskaniu w końcu należnych 5 mln zł w „okienku” urzędu przedsiębiorca dowiedział się, że otrzyma zwrot należnego VAT, ale bez 1 mln zł odsetek, bo urząd po prostu nie ma tyle pieniędzy na koncie. Odsetki, które powstały ewidentnie z winy opieszałości urzędników i ze szkodą dla Skarbu Państwa, za którą nawet nie odpowiedzą karnie czy dyscyplinarnie. Odsetki, na które to przecież polscy podatnicy się teraz złożą. W końcu odsetki, które przyszłoby zapłacić spółce, gdyby urzędnicy uznali, że jednak doszło do nieprawidłowości.

Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Wojciech Buczkowski: Ceny elektroniki rosną przez pandemię

Chiny są regionem, w którym znajduje się większość fabryk wytwarzających procesory, karty pamięci, panele ekranów – ale też składających elementy w gotowe urządzenia. Dlatego koronawirus był tak niebezpieczny dla branży IT, która i bez niego miała swoje problemy – wynikające choćby z cały czas rosnącego popytu na urządzenia elektroniczne, przy równocześnie zbyt niskiej podaży. Przeniesienie znacznej części pracy i nauki do modelu zdalnego jeszcze bardziej wpłynęło na to, że na całym świecie konsumenci chętniej kupują nowe urządzenia elektroniczne. Z szacunków firmy analitycznej Gartner wynika, że w drugim kwartale 2020 roku sprzedano 64,8 mln komputerów – a motorem napędowym tego sektora gospodarki okazały się urządzenia mobilne. Eksperci są zdania, że przy ewentualnej czwartej fali pandemii znowu wzrośnie sprzedaż urządzeń elektronicznych – co znacznie podwyższy ich ceny, ponieważ podaż nie nadąży za popytem. Dodatkowo niepokoi fakt, że na rynku brakuje komponentów i surowców, co również wpływa na rynek IT. Obecnie przewidywania nie są optymistyczne, a konsumenci będą musieli przyzwyczaić się do coraz wyższych cen sprzętu elektronicznego.

– Pandemia spowodowała, że cały świat kupuje więcej elektroniki. Więcej czasu spędzamy w domach, więc sprzedaje się więcej sprzętu AGD. Myślimy o remontach, a niemal na całym świecie trwa boom deweloperski. Konieczność nauki i pracy zdalnej sprawia, że znacznie popularniejsze stają się komputery, laptopy czy akcesoria takie, jak kamerki i nowe monitory. Na całym świecie obserwujemy wzmożony boom na tego typu sprzęty. Jeżeli chodzi o popyt na komputery i laptopy – to wzrósł on o kilkadziesiąt procent zaraz po wejściu w lockdown. Co więcej, fala popytowa powtórzyła się również jesienią ubiegłego roku – kiedy to nastąpiło powtórne zamknięcie gospodarki. Także na początku tego roku widać było wyraźny wzrost zapotrzebowania na ten rodzaj asortymentu – powiedział serwisowi eNewsroom Wojciech Buczkowski, prezes zarządu Komputronik SA. – Wcześniejsze trzy fale spowodowały, że nastąpiło już pewne nasycenie rynku – więc liczba osób, która jest zmuszona do wymiany sprzętu elektronicznego, zmniejsza się. Na rynku brakuje jednak komponentów, a surowce takie jak stal drożeją na całym świecie. Sytuacja w Chinach spowodowała, że mamy do czynienia z nadmiernym popytem i niewystarczającą podażą – co prowadzi do naturalnego wzrostu cen. Druga sprawa to wzrost cen komponentów. Mówimy tu chociażby o kartach graficznych, których produkcja nie wzrosła – a są one wykupywane masowo przez tzw. kopaczy kryptowalut. Podsumowując, wszystkie te czynniki przyczyniają się do wzrostu cen i przewidujemy, że sytuacja na rynku będzie się utrzymywać przez najbliższe miesiące – komentuje Buczkowski.

ZPP ws. pakietu podatkowego Polskiego Ładu

W wyniku licznych uwag środowiska biznesowego, w tym także wielu postulatów zgłoszonych przez ZPP, rząd dokonał rewizji części rozwiązań zawartych w ustawie podatkowej, realizującej założenia Polskiego Ładu. Otwartość na dialog jest wartością godną docenienia, jednak ZPP uważa, że wprowadzone do projektu zmiany są zdecydowanie zbyt płytkie. Zwracamy ponadto uwagę na tempo, w jakim powstaje nowa regulacja – łączny tekst projektu wniesionego do Sejmu liczy sobie niemal 700 stron. Wydaje się, że powinien on zostać poddany dodatkowym, kompleksowym konsultacjom społecznym, których czas trwania powinien odpowiadać wyjątkowej obszerności proponowanego aktu.

Popieramy zwiększenie kwoty wolnej od opodatkowania oraz waloryzację drugiego progu podatkowego i rozumiemy, że są to zmiany, które wymagają znalezienia źródeł finansowania. W dalszym ciągu nie zgadzamy się jednak na to, by koszty tej reformy ponosił prawie w całości polski mały biznes. Co więcej – przedsiębiorcy uwzględnią wyższe koszty działania w cenach produktów i usług, przez co ostatecznie korzyści dla tej części konsumentów, dla której przewidziano obniżkę klina podatkowego, będą niższe niż zakładane.

Jakkolwiek obniżenie stawki składki zdrowotnej dla osób prowadzących działalność gospodarczą i rozliczających się podatkiem liniowym z 9 proc. do 4,9 proc. jest zauważalną obniżką, tak w dalszym ciągu uważamy, że wprowadzenie takiej (pełnej) proporcjonalności to rozwiązanie uderzające bezpośrednio w polski biznes, a pośrednio – we wszystkich konsumentów. Zwiększone obciążenie firm to bowiem wyższe ceny produktów i usług, a Polacy już w tej chwili mierzą się z bezprecedensową od lat drożyzną.

Całkowicie niezrozumiałe jest objęcie osób świadczących pracę z tytułu powołania składką zdrowotną w wysokości 9% dochodu, co oznacza że efektywna stopa opodatkowania dochodu w tej grupie wynosić będzie 41%. Oznacza to w zasadzie likwidację tej formy opodatkowania – przytłaczająca większość przejdzie na znacznie tańsze formy opodatkowania ze stratą dla budżetu państwa.

Najbardziej optymalnym rozwiązaniem byłoby pozostawienie ryczałtowości składki zdrowotnej dla tzw. liniowców. Jeżeli jednak z jakichś przyczyn regulator uznaje za konieczne wprowadzenie proporcjonalności składki zdrowotnej dla firm, jesteśmy przekonani że powinien istnieć jakiś kwotowy „sufit” sumy przeznaczanej przez przedsiębiorców co miesiąc na NFZ.

Mimo, że formalnie danina przeznaczana do Funduszu jest nazywana „składką”, jej wysokość nie determinuje w żaden sposób jakości bądź częstotliwości świadczenia zwrotnego. Innymi słowy, większe wpłaty do systemu opieki zdrowotnej nie wiążą się z indywidualnym podniesieniem jakości procedur. Mając to na względzie uważamy, że maksymalny pułap składki powinien zostać ustanowiony i powiązany np. z wysokością minimalnej pensji. Składka zdrowotna powinna wynosić w skali miesiąca nie więcej, niż np. 35% minimalnego wynagrodzenia za pracę. W ten sposób skala podwyżek obciążeń przedsiębiorców (a więc i podwyżek cen) byłaby ograniczona.

ZPP jest zwolennikiem podatków przychodowych. Przedstawione rozwiązanie w postaci minimalnego podatku CIT liczonego od przychodu jest krokiem w dobrym kierunku. Podkreślamy jednak, że wbrew temu, co napisano w uzasadnieniu rządowego projektu – ten podatek nie jest projektem ZPP. ZPP proponowało prosty, bez żadnych ulg i wyjątków, podatek przychodowy w postaci tzw. Minimalnego CIT w wysokości 1% przychodów. Docelowo proponujemy zastąpienie w ogóle podatku CIT powszechnym podatkiem przychodowym. Niezależnie od wprowadzonych do naszej koncepcji zmian, docenić należy chęć skuteczniejszego opodatkowania międzynarodowych korporacji (a więc i wyrównania warunków konkurencji pomiędzy nimi, a polskimi małymi firmami). Będziemy z pewnością obserwować skuteczność tej regulacji. Nie jest to jednak nasz projekt.

Reasumując, mamy nadzieję na wprowadzenie jeszcze głębszych zmian w projekcie na etapie prac sejmowych. Zdecydowanie popieramy wprowadzenie wyższej kwoty wolnej oraz podniesienie wysokości II progu podatkowego. Akceptujemy rozwiązania przyjęte ryczałcie od przychodów ewidencjonowanych. i apelujemy o podobne dla opodatkowania z tytułu powołania. Doceniamy obniżenie podatku zdrowotnego do 4,9% ale jesteśmy zdecydowanie przeciwni brakowi ograniczenia jego wysokości. W sprawie minimalnego CIT jesteśmy sceptyczni i kategorycznie dementujemy nasze autorstwo tego podatku w tej konstrukcji.

Bezskuteczność czynności prawnych upadłego

Zgodnie z przepisami prawa upadłościowego „Bezskuteczne w stosunku do masy upadłości są czynności prawne dokonane przez upadłego w ciągu roku przed dniem złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości, którymi rozporządził on swoim majątkiem, jeżeli dokonane zostały nieodpłatnie albo odpłatnie, ale wartość świadczenia upadłego przewyższa w rażącym stopniu wartość świadczenia otrzymanego przez upadłego lub zastrzeżonego dla upadłego lub dla osoby trzeciej.”

Przepisy o bezskuteczności czynności upadłego względem masy upadłości mają za zadanie chronić wierzycieli upadłego, przed jego niekorzystnymi czynnościami, które zostały dokonane przed ogłoszeniem upadłości.

Niezbędnym jest w tym miejscu wyjaśnienie czym jest owa masa upadłości. Jest to bowiem majątek upadłego służący zaspokajaniu wierzycieli upadłego. Skład masy upadłości może być różny i w dużej mierze zależy od tego, czy prowadzona jest upadłość konsumencka, czy tzw. upadłość gospodarcza. Najczęstszymi aktywami masy upadłości są nieruchomości, cenne ruchomości, czy choćby wierzytelności, a także akcje i udziały w spółkach.

Bezskuteczność czynności w stosunku do masy upadłości oznacza zatem bezskuteczność czynności dokonanych przez upadłego względem wszystkich wierzycieli, dla których owa masa stanowi źródło zaspokojenia. Konsekwencją bezskuteczności czynności względem masy jest brak możliwości zaspokojenia z masy upadłości roszczenia wynikającego z takiej czynności.

Jeśli jednak osoby trzecie zostaną z takich czynności zaspokojone, to wszystkie środki które otrzymali winne być zwrócone do masy. Co ważne czynności bezskuteczne względem masy nie tracą swojej skuteczności względem upadłego. Oznacza to, że roszczenia z takich czynności będą mogły być dochodzone przeciwko upadłemu po ukończeniu lub umorzeniu postępowania upadłościowego.

Ogłoszenie upadłości rodzi bezskuteczność z mocy prawa niektórych czynności upadłego. Może także  wprowadzać szczególne reguły związane z zaskarżaniem takich czynności przez syndyka, zarządcę czy nadzorcę sądowego.

Bezskuteczne w stosunku do masy upadłości są czynności prawne dokonane przez upadłego, w przypadku gdy łącznie spełniają następujące warunki:

1 ) czynność upadłego jest dokonana w ciągu roku przed dniem złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości. Wskazany powyżej roczny termin jest nazywany „okresem ochronnym”

2) rozporządzenie następuje „majątkiem” upadłego, a ściślej poszczególnym składnikiem majątkowym należącym do upadłego. Przy czym warto zaznaczyć, że czynnością rozporządzającą jest czynność, której bezpośrednim celem i skutkiem jest przeniesienie, obciążenie albo zniesienie prawa majątkowego.  Jest to np. sprzedaż rzeczy czy obciążenie jej ograniczonym prawem rzeczowym.  Przez „majątek” rozumieć należy zarówno rzeczy, jak i prawa.

3) czynność dokonywana jest nieodpłatnie albo odpłatnie i do tego w taki sposób, ze wartość świadczenia przewyższa w rażącym stopniu wartość świadczenia otrzymanego przez upadłego lub zastrzeżonego dla upadłego lub dla osoby trzeciej.

Bezskuteczne są również zabezpieczenie i zapłata długu niewymagalnego dokonane przez upadłego w ciągu sześciu miesięcy przed dniem złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości.

Jednak ten, kto otrzymał zapłatę lub zabezpieczenie, może w drodze powództwa lub zarzutu żądać uznania tych czynności za skuteczne, jeżeli w czasie ich dokonania nie wiedział o istnieniu podstawy do ogłoszenia upadłości.

Autor artykułu: mec. Kamila Czyżewska z KL Law Polska Sp. z o.o. Więcej na temat upadłości konsumenckiej.

Mikrofirmy nieufnie podchodzą do windykacji

Najmniejsze firmy z dystansem podchodzą do windykacji i mają problemy z dochodzeniem należności za swoją pracę. W porównaniu z przedsiębiorstwami zatrudniającymi ponad 10 pracowników, mikrofirmy częściej prowadzą windykację na własną rękę. Zdecydowana większość, bo 78 proc. z nich, w ciągu ostatnich dwóch lat korzystała z usług profesjonalnych firm wobec mniej niż 5 proc. swoich dłużników – wynika z badania „Relacje między kontrahentami po zleceniu windykacji” Kaczmarski Inkasso.

Łączne zadłużenie polskich firm odnotowane w Krajowym Rejestrze Długów sięga obecnie 11,5 mld zł. Największą część tej sumy, prawie 63 proc., stanowią zobowiązania wobec sektora finansowego (banków, firm windykacyjnych, leasingowych, faktoringowych i ubezpieczeniowych). To ponad 7,3 mld zł. Średnio jedna zadłużona firma ma do oddania kontrahentom blisko 24 tys. zł.

Powstrzymywanie się od dochodzenia swoich pieniędzy przez najmniejsze przedsiębiorstwa często jest związane ze strachem przed utratą kontrahenta i niewiedzą na temat możliwości, jakie daje rynek.

Choć zdecydowana większość przedsiębiorstw przekonała się już, że profesjonalnie przeprowadzana windykacja to skuteczny sposób na odzyskiwanie swoich pieniędzy i zachowanie płynności finansowej, to wiele spośród najmniejszych podmiotów wciąż podchodzi do tego nieufnie. Ponad 3/4 mikrofirm, czyli zatrudniających mniej niż 10 pracowników, w ciągu ostatnich 24 miesięcy przekazało niezapłacone faktury do windykacji mniej niż 5 proc. swoich dłużników. Co 6. zdecydowała się na to w przedziale od 6 do 10 proc. nierzetelnych kontrahentów. Tylko 6 proc. windykuje więcej niż co 10. niepłacącego partnera biznesowego.

Większe firmy odważniej sięgają po swoje pieniądze

Pozostałe firmy z sektora MŚP korzystają z profesjonalnego odzyskiwania należności częściej niż mikrofirmy. Co 5. przedsiębiorstwo zatrudniające od 10 do 49 pracowników windykuje od 6 do 10 proc. swoich kontrahentów, a 16 proc. wyższy odsetek. Bardzo podobnie podchodzą do zewnętrznej windykacji średnie firmy – co 4. z nich zleca odzyskanie wobec 6-10 proc. partnerów, a 7 proc. ponad ten przedział.

– Im większa firma, tym większa świadomość, że korzystanie z windykacji nie osłabia wizerunku przedsiębiorstwa, ani kontaktów z kontrahentami. Wręcz przeciwnie, zlecenie odzyskania należności profesjonalistom to dla otoczenia jasny sygnał, że firma dba o finanse i nie będzie narażała swojego biznesu z powodu nierzetelnych kontrahentów. Dzięki temu staje się też bardziej wiarygodna. Jak wynika z naszego badania, taką opinię potwierdza aż trzy czwarte przedstawicieli największych i średnich firm z sektora MŚP. Ocenę taką podzielają również mikro i małe przedsiębiorstwa – mówi Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Mikrofirmy częściej próbują radzić sobie same

Mimo rosnącej świadomości na temat profesjonalnej windykacji, wiele firm próbuje odzyskać pieniądze na własną rękę. Metody, jakie wybierają, różnią się w zależności od ich wielkości. W większości najpierw wysyłają kontrahentowi wezwanie do zapłaty – robi tak 80 proc. mikrofirm, 75 proc. średnich i 65 proc. w małych przedsiębiorstw. Równolegle najmniejsze podmioty próbują też samodzielnych negocjacji (59 proc.), podczas gdy do rozmów z dłużnikami siada niespełna co 3. średnie przedsiębiorstwo. Najwięksi przedstawiciele sektora MŚP częściej wpisują kontrahentów zalegających im z zapłatą do Krajowego Rejestru Długów (21 proc.), podczas gdy mikro i małe firmy robią to już rzadziej (odpowiednio 13 proc. i 12 proc.).

Utrata partnera droższa od pieniędzy

Największe podmioty z sektora MŚP mają też mniejsze obawy przed windykowaniem partnerów. Większość, bo 72 proc., wcale nie uważa, że windykację należy stosować jedynie w przypadku relacji biznesowych spisanych już na straty. Inne zdanie mają małe firmy (10-49 pracowników), wśród których nieco ponad połowa decyduje się windykować tylko tych, z którymi już nie wiąże nadziei na współpracę. Najmocniej jednak przekonanie, że windykacja oznacza koniec kontaktów biznesowych pokutuje wśród mikrofirm. Wśród nich aż 68 proc. sądzi, że windykacja to rozwiązanie dla partnerów, z którymi już nie będą chciały współpracować.

Ostrożne podejście najmniejszych podmiotów do zlecania windykacji zewnętrznym firmom widać także w sferze ponoszenia jej kosztów. Największe MŚP w zdecydowanej większości, bo aż w 81 proc., obciążają kosztami windykacji swoich dłużników. Pozwala na to prawo. Z kolei mikrofirmy robią to znacznie rzadziej (59 proc.). Częściowo jest to wynik niewiedzy, że jest taka opcja. Aż 45 proc. mikrofirm przyznaje, że nie słyszało o takiej możliwości. Podobny odsetek nie chciał obarczać kontrahenta kosztami ze względu na perspektywę dalszej współpracy.

– Profesjonalnie przeprowadzona windykacja zdejmuje problem odzyskiwania należności z barków wierzyciela, pozwalając jednocześnie utrzymać dobre relacje z dłużnikiem. Długi nie muszą oznaczać przecież końca współpracy, mogą wynikać z wielu czynników. Zlecenie ich odzyskiwania profesjonalnym negocjatorom pozwala wierzycielowi zająć się biznesem i uniknąć konfrontacji z partnerem. Jest to szczególnie ważne w przypadku najmniejszych firm, w których przecież relacje handlowe w dużej mierze są oparte na tych międzyludzkich – dodaje Jakub Kostecki.

Windykacja a branże

Różnice w podejściu do windykacji widać nie tylko w mikro, małych i średnich przedsiębiorstwach. Są one również zauważalne przez pryzmat konkretnych branż.

Największy odsetek wśród wystawianych faktur przekazuje do windykacji budownictwo. Stanowi on od 10 do 19 proc. już w 1/3 firm z tego sektora. Najrzadziej z takiej możliwości korzysta sektor usług, a także handlu. W ich przypadku zdecydowana większość, bo odpowiednio 78 i 75 proc. przedsiębiorstw windykuje nie więcej niż 10 proc. faktur kontrahentów. Dla porównania – w budownictwie taki udział deklaruje mniej niż połowa badanych firm (47 proc.).

Wśród działań, jakie firmy z analizowanych sektorów podejmują wobec nierzetelnych kontrahentów, zanim zdecydują się na windykację, najpopularniejszym sposobem jest wysłanie wezwania do zapłaty. Wszystkie branże w ok. 70-80 proc. stosują to rozwiązanie. Oprócz tego blisko połowa firm usługowych, handlowych i produkcyjnych podejmuje się także samodzielnych negocjacji. Rzadziej decydują się na to tylko przedstawiciele budownictwa, z których tylko co 3. wybiera dialog z dłużnikiem. Ten sektor natomiast częściej niż pozostałe branże nie próbuje półśrodków, tylko od razu kieruje sprawę do windykacji (23 proc. w porównaniu do 13-16 proc. w pozostałych sektorach). Z kolei przedsiębiorstwa produkcyjne chętniej niż pozostałe w windykacji korzystają z pomocy kancelarii prawnych (30 proc.) i częściej niż reszta branż zgłaszają dłużnika do Krajowego Rejestru Długów (20 proc.).

 Badanie „Relacje między kontrahentami po zleceniu windykacji” zostało przeprowadzone przez Instytut Mands na zlecenie firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso na przełomie maja i czerwca 2021 r. na reprezentatywnej grupie 300 małych i średnich firm, które w ostatnich 2 latach korzystały z zewnętrznej windykacji.

Wynajem długoterminowy samochodów w sektorze MŚP: wzrost o ponad 8 proc. w pół roku

28,5 proc. mikro, małych i średnich firm deklaruje, że korzysta obecnie z wynajmu długoterminowego samochodów – wynika z badania zrealizowanego przez Instytut Keralla Research na zlecenie Carefleet S.A. w 3. kwartale 2021 roku. To o 2 proc. więcej niż na początku 2020 roku, czyli tuż przed wybuchem pandemii oraz aż o 8,3 proc. więcej niż w pierwszym kwartale 2021 roku. Kolejne 17,9 proc. respondentów rozważa skorzystanie z tej formy finansowania pojazdów w niedalekiej przyszłości.

Według ekspertów zwiększone zainteresowanie wynajmem jest bezpośrednim pokłosiem spowolnienia gospodarczego, w wyniku którego część przedsiębiorców z sektora MŚP została zmuszona do poszukiwania nowych form finansowania pojazdów, będących alternatywą dla zakupu ze środków własnych i kredytów.

Wynajem długoterminowy samochodów w sektorze MŚPW dobie pandemii coraz więcej firm zaczyna szukać oszczędności w obszarach, które dotychczas postrzegane były jako w pełni zoptymalizowane z kosztowego punktu widzenia. Dotyczy to również finansowania samochodów służbowych. Wielu przedsiębiorców z sektora MŚP, którzy dotychczas przyzwyczajeni byli do kredytów lub zakupu pojazdów ze środków własnych, zaczyna dostrzegać, że na rynku dostępne są inne rozwiązania, z których od lat z powodzeniem korzystają korporacje i duże podmioty gospodarczemówi Bartosz Olejnik, dyrektor sprzedaży i marketingu w Carefleet.Wynajem długoterminowy, w przeciwieństwie do zakupu aut za gotówkę, nie skutkuje zamrożeniem kapitału, który można przeznaczyć na realizację innych celów firmy. Jest też znacznie tańszym i o wiele bardziej przystępnym rozwiązaniem niż kredyt samochodowy. To sprawia, że coraz więcej przedsiębiorców, zwłaszcza tych, których płynność finansowa spowolniła w wyniku pandemii, otwiera się obecnie na wynajem, finansując w ten sposób przynajmniej część firmowej floty – dodaje.

Jak wynika z badania, im większa firma w sektorze MŚP, tym częściej korzysta z wynajmu długoterminowego. Rozwiązanie to jest stosowane obecnie przez 19 proc. mikroprzedsiębiorstw oraz odpowiednio 32,7 i 33,7 proc. małych i średnich podmiotów gospodarczych. Warto zauważyć, że choć najmniejsze przedsiębiorstwa z wynajmu korzystają najrzadziej, to w nich drzemie największy potencjał zakupowy – 23,5 proc. ich przedstawicieli rozważa wybór tej formy finansowania w niedalekiej przyszłości. Dla porównania w małych i średnich firmach odsetek ten wynosi 12,3 oraz 19,5 proc. Dodatkowo, jak wynika z badania, w sektorze MŚP z wynajmu korzysta 36,4 proc. przedsiębiorstw produkcyjnych oraz 25,1 i 27,6 proc. podmiotów specjalizujących się w usługach i handlu.

– Jeszcze w 2009 roku z wynajmu długoterminowego samochodów korzystało w Polsce niespełna 5 proc. firm z sektora MŚP. Obecnie mówimy o prawie 30 procentach. Pod tym względem polska branża Car Fleet Management konsekwentnie podąża drogą, którą przeszły kraje Europy Zachodniej, gdzie obecnie większość aut służbowych finansowana jest w formie wynajmu długoterminowego. Pandemia paradoksalnie może stać się katalizatorem, który w znacznym stopniu przyczyni się do popularyzacji usługi w sektorze MŚP mówi Bartosz Olejnik.

Zwiększone zainteresowanie wynajmem widać obecnie we wszystkich sektorach rynku. Według danych PZWLP, branża CFM (Car Fleet Management) w I półroczu 2021 r. wygenerowała sprzedaż nowych aut nie tylko dorównującą poziomowi sprzed pandemii, ale znacznie go przewyższającą – o blisko 10%.

Faktury w obcej walucie – jak prawidłowo przeliczać kursy?

Coraz więcej polskich firm współpracuje na stałe z zagranicznymi kontrahentami. Ci drudzy decydują się na opłacanie ciążących na nich zobowiązań finansowych w walucie swojego kraju lub w euro, albo w dolarach. Obowiązujące przepisy wymuszają na wystawcach faktury konieczność przeliczenia kwoty na walutę krajową.

W dobie szerokiego dostępu do Internetu oraz dynamicznie rozwijającego się segmentu e-commerce, transakcje pomiędzy przedsiębiorcami są coraz częściej rozliczane w walutach obcych, czego nie zabraniają krajowe przepisy podatkowe. Faktura z ceną w walucie obcej jest typem faktury dla sprzedaży opodatkowanej w Polsce, na której kwoty netto i brutto są określone w walucie obcej, a podatek VAT w złotych. Oznacza to, że musimy kwotę podatku wyrażoną np. w euro albo dolarach przeliczyć na walutę krajową. Z początkiem 2021 roku, na skutek wejścia w życie pakietu tzw. Slim VAT, zostało wprowadzone uproszczenie dla stosowania kursów walut.

Do niedawna dwa odrębne kursy dla podatku VAT i PIT

Według wcześniejszych przepisów, jeżeli sprzedawca wystawił fakturę za zbycie towarów lub usług wyrażoną w walucie innej niż złotówki, powstawał wówczas obowiązek – na potrzeby ewidencji w księgach swojej firmy – przeliczenia jej wartości na polskie złote (zarówno na potrzeby podatku dochodowego PIT/CIT, jak i podatku VAT).

Niestety często podatnik musiał stosować dwa odrębne kursy walut. W przypadku VAT stosowany był średni kurs NBP z ostatniego dnia roboczego, poprzedzającego dzień powstania obowiązku podatkowego. Jeśli natomiast przed tym dniem wystawiono fakturę, wtedy właściwy był średni kurs NBP z ostatniego dnia roboczego, poprzedzającego dzień wystawienia faktury. Z kolei w przypadku podatku dochodowego stosowany był średni kurs NBP z ostatniego dnia roboczego poprzedzającego dzień wydania rzeczy, zbycia prawa majątkowego lub wykonania usługi, jednak dzień ten nie może być późniejszy niż dzień wystawienia faktury albo uregulowania należności – tłumaczy Teresa Warska, specjalistka od prawa podatkowego w firmie Systim.pl.

Nowe przepisy upraszczają przeliczanie kursu

Po zmianach przepisów w ramach pakietu Slim VAT podatnik, na gruncie VAT, zyskuje możliwość przeliczenia waluty obcej na złote przy zastosowaniu kursu ustalonego według przepisów o podatkach dochodowych (PIT/CIT). Każdy medal ma jednak dwie strony i nie inaczej jest w tym przypadku. Jeżeli zdecydujemy się na takie rozwiązanie, to musimy z niego korzystać nie krócej niż przez 12 kolejnych miesięcy, licząc od miesiąca, w którym je wybraliśmy. Jeżeli po tym czasie zrezygnujemy z tej opcji, to przez co najmniej 12 kolejnych miesięcy, licząc od miesiąca następującego po miesiącu, w którym zrezygnowaliśmy z tych zasad przeliczania, musimy stosować zasady określone przepisami ustawy o VAT. Podatnik nie musi na szczęście dokonywać żadnego zgłoszenia w tym zakresie.

Kto ustala kwotę VAT – sprzedawca czy nabywca?

Sytuacja nieco się komplikuje, gdy to my jesteśmy adresatem faktury w walucie obcej. Niekiedy zdarza się bowiem, że wystawca, czyli nasz kontrahent, podaje również kwotę VAT w obcej walucie. Co wtedy należy zrobić? W opinii Teresy Warskiej z Systim.pl najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest poprosić wówczas sprzedawcę o wystawienie faktury korygującej.

Według aktualnych przepisów, do obowiązków wystawcy należy podanie kwoty VAT w złotych. Pamiętajmy, że nabywca nie może sam wystawić faktury korygującej. Dopuszczalne jest jednak samodzielne ustalenie zarówno kwoty VAT, jak i podstawy opodatkowania, gdyż znamy dokładną datę powstania obowiązku podatkowego, w przypadku gdy faktura nie została wystawiona przed jego powstaniem – dodaje. Nie istnieje zatem niebezpieczeństwo, że kwota u sprzedawcy i nabywcy będzie różna.

Kurs walut dla faktury korygującej

A jaki kurs należy zastosować do przeliczenia kursu walut dla faktury korygującej? Odpowiedź jest prosta – taki sam, jak przy fakturze pierwotnej. Organy podatkowe przyjmują zasadę, że jeżeli faktura korygująca naprawia błędy na fakturze pierwotnej, to powinna być rozliczona w tym samym okresie, co korygowana faktura.

Inną sytuacją jest wystawienie faktury korygującej, której podstawą było wystąpienie nowych okoliczności, np. rabatów, zwrotów, itd. Wtedy fakturę rozliczamy na bieżąco i stosujemy bieżący kurs waluty – komentuje Warska. Zazwyczaj będzie to kurs z ostatniego dnia roboczego, poprzedzającego dzień wystawienia faktury korygującej.

Jaki kurs przy fakturze dotyczącej transakcji rozciągniętej w czasie?

W przypadku współpracy ze stałymi klientami częstym zwyczajem jest wystawianie faktury za konkretne okresy, np. dwa miesiące kalendarzowe, gdzie dokumentowane są wszystkie realizowane w tym czasie transakcje dla danego kontrahenta. Takie rozwiązanie stosuje się głównie dla dostaw ciągłych. Wtedy obowiązek podatkowy powstaje w ostatnim dniu okresu rozliczeniowego i można przyjąć za właściwy jeden kurs – z ostatniego dnia roboczego poprzedzającego ostatni dzień okresu rozliczeniowego.

Nowe rozliczenia w ramach pakietu Slim VAT mocno upraszczają stosowanie kursów walut, co powinno zachęcać polskie firmy do współpracy z zagranicznymi kontrahentami i ekspansji na inne rynki. Łatwiejsza księgowość pozwala bowiem w większym stopniu skupić się na tym, co potrafimy, czyli rozwoju naszej działalności zawodowej.

Polacy spędzili wakacyjne urlopy w kraju. Tylko blisko 20% badanych wyjechało za granicę

Z badania wykonanego pod koniec sierpnia br. wynika, że ponad połowa Polaków wyjechała latem na urlop. Nieco ponad 40% zostało w domach. Przeszło 2% rodaków pojedzie na wakacje po sezonie. Ci, którzy odbyli podróże, postawili głównie na krajową turystykę. Przeznaczyli na nią przeważnie do 1 tys. zł na członka rodziny. Natomiast w przypadku zagranicznych wyjazdów kwota ta była co najmniej dwukrotnie wyższa.   [INFOGRAFIKA] Blisko 60% Polaków wyjechało w tym roku na wakacyjny urlop

Z sondażu opinii publicznej, przeprowadzonego przez UCE RESEARCH dla portalu Business Insider Polska, wynika, że 56,3% Polaków wyjechało na urlop w tegoroczne wakacje. Dotyczy to wyjazdów poza miejsce zamieszkania na dłużej niż 5 dni. Natomiast 41,3% respondentów nie zdecydowało się na taki krok. Z kolei 2,4% ankietowanych zamierza w ten sposób odpocząć dopiero po sezonie letnim.

– Wyniki są pozytywne. Wczesną wiosną taki wyjazd deklarowało 48,3% osób. Polacy mogli mieć obawy związane z wyjazdami, bo w zeszłym roku była dużo gorsza sytuacja epidemiologiczna. Natomiast ostatnio poprawiła się, dlatego zmęczeni rodacy tłumnie wyruszyli w podróże – komentują autorzy badania z UCE RESEARCH.

Jak stwierdza Piotr Kuczyński, analityk rynków finansowych, ludzie byli już „wyposzczeni” tym, że pandemia trzymała ich w domach i ruszyli w Polskę. Otwarte hotele i lipcowe ciepło zdecydowanie sprzyjało planom urlopowym. Według eksperta, prawie 60% rodaków wypoczywających poza swoim miejscem zamieszkania to bardzo dobry wynik. To pokazuje, że rzeczywiście wielu Polaków odłożyło podczas pandemii spore środki, które w dużej mierze posłużyły im do zapewnienia urlopu.

– Jeżeli chodzi o sytuację finansową rodzin, to w pandemii nie doszło do jakiegoś załamania. Polacy mocno powstrzymywali się z konsumpcją od kwietnia 2020 roku do marca 2021 roku. Wynikało to zarówno z obaw przed tym, co się może wydarzyć, jak i z zamykania galerii handlowych. Na pewno też widać efekt niskich stóp procentowych, które nie zachęcają do oszczędzania. Zapewne niektóre osoby doszły do wniosku, że skoro nic nie zarabiają na lokatach, to wydadzą część pieniędzy na wakacyjny wyjazd – analizuje ekonomista Marek Zuber.

Z badania również wynika, że 81,2% badanych spędziło urlop na terenie Polski, a 18,8% wyjechało za granicę. Jak wiadomo, pandemia zamknęła granice wielu krajów, a w tych otwartych wymagania antypandemiczne mogły rodaków zniechęcać do międzynarodowych podróży.

– Wskazana dysproporcja nie jest czymś dziwnym w obecnych warunkach. Po pierwsze, Polacy trochę się jeszcze boją wyjeżdżać za granicę, przede wszystkim ze względu na obecną sytuację epidemiologiczną. W kraju czują się dużo bezpieczniej i pewniej. Zawsze też w razie konieczności mogą szybko wrócić do swojego miejsca zamieszkania. Po drugie, zaistniała realna obawa dot. możliwej kwarantanny po powrocie z takiego wyjazdu, co byłoby niekorzystne z punktu widzenia pracy zawodowej – dodają autorzy badania.

Respondenci wskazali również, ile środków przeznaczyli na wyjazd w przeliczeniu na członka rodziny. W przypadku urlopów w kraju przeważnie było to nie więcej niż 1 tys. zł – 37,2%. Na drugim miejscu widzimy przedział 1-2 tys. zł – 33,8%, na trzecim 2-3 tys. zł – 16,4%. Dalej znajdują się kwoty 3-4 tys. zł – 7,2%, a także 4-5 tys. zł – 2,3%. Wydatek przekraczający 5 tys. zł wskazało 3,1%.

– Nieco ponad 70% Polaków chciało wydać mniej niż 2 tys. zł na członka rodziny. To niby niedużo, ale jeśli mówimy o rodzinie z dwojgiem dzieci, to wychodzi około 4-8 tys. zł. I to już nie jest mało. Wydaje się, że to dobra informacja dla sektora turystycznego, pokazująca też rosnącą zamożność społeczeństwa – zaznacza Piotr Kuczyński.

Zdaniem ekspertów z UCE RESEARCH, mimo powyższych wyników widać, że Polacy nadal zachowują się dość zachowawczo, tj. ostrożnie wydają pieniądze, bo sytuacja gospodarcza wciąż nie jest do końca pewna. Do tego dochodzą ciągłe podwyżki cen różnego rodzaju towarów i usług. A to wszystko ma bezpośrednie przełożenie na podejmowane decyzje.

– Wydatki dostosowujemy do swoich możliwości finansowych. Przeznaczane kwoty nie oznaczają, że zdecydowaliśmy się na bardziej luksusowe wakacje. Nasz standard się nie zmienił, ale wyjazdy stały się wyraźnie droższe niż np. w latach 2017-2018. Widzimy bardzo duży wzrost przychodów hoteli. Ale przyrost obrotów w gastronomii nie jest już tak mocny. Korzystamy z tańszych rozwiązań, właśnie ze względu na wzrost cen. On wynika m.in. z rosnących kosztów firm z branży turystycznej – podkreśla Marek Zuber.

Z badania wiemy też, ile środków w przeliczeniu na członka rodziny przeznaczono na wyjazd za granicę. Ankietowani wskazali głównie 2-3 tys. zł – 38,4%. Następnie mówili o kwotach 3-4 tys. zł – 29,6%. Dalej były odpowiedzi 4-5 tys. zł – 12,3%, 1-2 tys. zł – 11,8% oraz do 1 tys. – 2,6%. Ponad 5 tys. zł potwierdziło 5,3% badanych.

– Minimum wydatków, które zakładamy na wyjazd zagraniczny, jest większe niż w przypadku urlopu w kraju. Wynika to m.in. z kosztów transportu. W niektóre rejony świata ceny biletów lotniczych są nawet dwukrotnie wyższe niż w zeszłym roku. Ale jeśli zaczniemy porównywać standardy, szczególnie nieco wyższe, to oferty z naszego i obcego kraju mogą być porównywalne. Ceny w polskich topowych lokalizacjach turystycznych mocno wzrosły w ostatnich latach. Zbliżyły się albo nawet zrównały z propozycjami z innych państw i to uwzględniając koszty dojazdu – podsumowuje ekonomista Marek Zuber.

Badanie przeprowadzono pod koniec sierpnia br. metodą CAWI (wywiad internetowy) przez UCE RESEARCH na zlecenie Business Insider Polska na reprezentatywnej próbie 1002 dorosłych Polaków.

Kanownik na Forum Ekonomicznym: Nauka o nowych technologiach powinna być elementem każdego przedmiotu w szkole

Nauka cyfrowych technologii nie powinna zamykać się tylko na lekcjach informatyki, ale ona powinna być elementem nauczania każdego przedmiotu. Musimy zmienić styl kształcenia i np. tworzyć klasy technologiczne. Powinniśmy kształcić ludzi, którzy będą wiedzieć, jak wykorzystać nowe technologie w biznesie, przemyśle i będą potrafili tworzyć innowacje – powiedział prezes Cyfrowej Polski Michał Kanownik podczas Forum Ekonomicznego.

Związek Cyfrowa Polska patronował dyskusji pt. „Przyszłość Europy jest cyfrowa”. Uczestnicy debaty na największym wydarzeniu gospodarczym, które odbywa się w Karpaczu rozmawiali o unijnych regulacjach, programach i działaniach podejmowanych w Unii Europejskiej na rzecz rozwoju krajów, szczególnie regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Wzięli w niej udział m.in. były minister cyfryzacji, poseł Marek Zagórki, Artur Rot z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, Bożena Lubińska–Kasprzak ze Szkoły Głównej Handlowej, a także Arkadiusz Kawa, reprezentujący sieć badawczą Łukasiewicz.

Podstawą kompetencje cyfrowe

Prezes Michał Kanownik wyraził przekonanie, że podczas pandemii przedsiębiorcy w całej Europie zyskali ogromne doświadczenie w cyfryzacji swojej działalności, oferowanych usług i produktów. – Wykorzystanie zdobytej wiedzy i doświadczenia w tym momencie jest kluczowe. Gospodarki, które tego dokonają i już dziś zainwestują w kompetencje cyfrowe i technologie wygrają. Tym, które prześpią ten moment, świat ucieknie do przodu – powiedział.

Jego zdaniem w tym kontekście niezwykle ważne jest budowanie kompetencji cyfrowych. Bo dziś – jak przypominał Michał Kanownik – sektory oparte na nowych technologiach mierzą się z problemem braku odpowiednio wykwalifikowanych pracowników. A dodatkowo, według prezesa Cyfrowej Polski, niezbędne jest szerzenie wiedzy o nowoczesnych rozwiązaniach tak, aby przedsiębiorcy wiedzieli jak wykorzystywać je w rozwoju i tworzeniu innowacji. – By to osiągnąć niezbędne są zmiany w systemie edukacyjnym. Dziś w Polsce mamy tylko jedno technikum automatyki i robotyki, a przecież to przyszłość przemysłu. To pokazuje, jak dużo mamy do nadgonienia w kwestii poziomu kształcenia – zauważył. Jego zdaniem cyfryzacja powinna być elementem nauczania każdego przedmiotu, nie tylko informatyki. Michał Kanownik postulował również o tworzenie w szkołach klas technologicznych.

Regionalne sojusze na rzecz cyfryzacji

Prezes Cyfrowej Polski podczas debaty w Karpaczu zwrócił również uwagę na potrzebę tworzenia regionalnych współpracy w zakresie cyfryzacji. Przykładem jest zawiązana z inijatywy Związku Cyfrowa Polska CEE Digital Coalition, zrzeszająca organizacje branży cyfrowej z krajów Europy Środkowo-Wschodniej. – Jako region Trójmorza mamy ogromny potencjał cyfrowy. Mamy zdolnych inżynierów, a nasz wspólny rynek wciąż jest chłonny, jeśli chodzi o nowe technologie. Musimy jednak wzmocnić współpracę w regionie i tworzyć regionalne klastry – powiedział Michał Kanownik.

W ocenie Michała Kanownika, by poprawić poziom cyfryzacji w Europie, niezbędne są także przyjazne regulacje, które sprzyjać będą innowacyjnym przedsięwzięciom. – Technologia nie lubi przeregulowania. Start-upy tworząc nowe produkty i usługi podejmują pewne ryzyko, muszą więc mieć swobodę w tworzeniu. Gdy regulacje są za sztywne, nie dają innowacyjnym biznesom żadnego pola manewru – zauważył.

Zonifero zapowiada start kampanii crowdfundingowej

Zonifero, jeden z najbardziej znanych polskich Work-Techów, zapowiada start kampanii crowdfundingowej już na jesieni tego roku. Spółka zamierza sięgnąć po kapitał od inwestorów indywidualnych za pośrednictwem platformy StockAmbit. Globalna wartość rynku, na którym działa Zonifero sięga 2,5[i] miliarda dolarów.

Zonifero to cyfrowa platforma stworzona do wsparcia pracowników i pracodawców w nowej rzeczywistości pracy hybrydowej. Rozwiązanie tworzy przyjazne środowisko pracy, które dzięki natywnym funkcjom zwiększa bezpieczeństwo pracowników pozwalając im efektywnie działać w obowiązującym już w większości firm hybrydowym modelu pracy. Wśród klientów spółki znajdują się liderzy rynku nieruchomości komercyjnych, klienci z branży FMCG oraz wydawcy ogólnopolskich mediów. Zonifero realizuje także wdrożenia w Singapurze, we Francji oraz na Węgrzech. Od początku działalności aplikacja wygenerowała przychód w wysokości prawie 4 mln zł.

Rozwiązanie bezproblemowo integruje się z większością popularnych aplikacji biurowych i systemów budynkowych. Ekosystem tworzony przez Zonifero stanowi bazę wiedzy o firmie, umożliwia przepływ i wymianę informacji pomiędzy pracownikami, co zwiększa ich produktywność oraz zapewnia im komfort pracy w rozproszonych zespołach działających w nowej rzeczywistości. Gorące biurka, rotacja miejsc parkingowych, zwiększona ilość sal konferencyjnych, konieczność zarządzania pracą zdalną pracowników zgodnie z Kodeksem Pracy – wszystko to stało się udziałem „nowej normalności” i nowego sposobu funkcjonowania biurowej społeczności.

Spółka skorzysta z usług nowej platformy crowdfundingowej StockAmbit, sprofilowanej na pozyskanie kapitału od inwestorów zainteresowanych spółkami technologicznymi. Zonifero planuje przeznaczyć pozyskany kapitał na dalszy rozwój aplikacji oraz ekspansję na rynki zagraniczne. – Ostatnie lata przyspieszyły zmiany związane ze stylem i sposobem pracy, na nowo definiując potrzeby związane z przebywaniem pracowników w biurze. Zonifero z gotowym już wcześniej produktem okazało się odpowiedzią na nowe wyzwania związane z pracą zdalną, hybrydową i pomogło naszym klientom szybko i sprawnie przeprowadzić ważne zmiany organizacyjne. To my dziś wyznaczamy trendy dla rozwiązań technologicznych w tym obszarze. Dla spółki to świetny moment, aby skalować rozwiązanie globalnie – mówi Jacek Ratajczak, CEO Zonifero.

Rozwiązanie ułatwia zarządzenie całym budynkiem, dostępami do pomieszczeń, windami czy recepcją. Z jego pomocą pracownicy mogą zarezerwować biurko, salę konferencyjną czy miejsce parkingowe, a wszystko to z poziomu telefonu. Aplikacja pozwala także na zarządzanie urządzeniami peryferyjnymi takimi jak systemy audiowizualne czy klimatyzacyjne. Rozwiązanie wspiera pracodawców w zapewnieniu zgodności z planowanymi zmianami dotyczącymi nowych wymogów związanych z miejscem pracy. Kwestie rozliczania pracy hybrydowej, delegacji czy innych administracyjnych zadań rozwiązywane są z poziomu Zonifero. Nie mniej ważnym aspektem jest także zwiększenie poziomu bezpieczeństwa pracowników związanego z pandemią Covid19. Aplikacja pozwala na zarezerwowanie biurka w odpowiedniej odległości, przydzielenie odpowiedniego miejsca parkingowego, a także automatycznie wezwie serwis sprzątający po skończonym spotkaniu w sali konferencyjnej.

 

W ostatnim czasie spółka Zonifero sfinalizowała dwa duże kontrakty. Najnowszy to umowa z czołowym polskim deweloperem z zakresu nieruchomości komercyjnych, spółką Cavatina Holding, na obsługę 17 biurowców oraz kontrakt liderem rynku telekomunikacyjnego Netia S.A., polegający na sprzedaży rozwiązań Zonifero w modelu „white label” pod marką partnera handlowego.

 

Tylko w obecnym roku spółka uzyskała szereg prestiżowych nagród takich jak Outsourcing Stars w kategorii Innovative Business Solution of 2021 oraz tytuł Wschodzące Gwiazd ESG – przyznawanego przy współpracy PwC i redakcji Business Insider Polska. Firma znalazła się także w gronie laureatów Proptech Festival 2021. Zonifero bierze udział w czołowych programach wspierających innowacyjne spółki, między innymi Dolnośląskie Innovation Rocket czy konferencjach takich jak Forum Rynku Nieruchomości oraz Property Forum. Firma została wybrana przez organizatorów do zaprezentowania się w ścieżce Beta na tegorocznej edycji globalnej konferencji WebSummit, okrzykniętej przez magazyn Forbes najlepszą technologiczną konferencją na planecie.

Zonifero SA jest spółką zależną notowanej na NewConnect technologicznej grupy kapitałowej TenderHut. Grupa prowadzi działalność w trzech liniach biznesowych: outsourcingu, wdrażania systemów laboratoryjnych oraz venture building, w ramach której jest rozwijana spółka Zonifero.

[i] Mordor Intelligence

Arena.pl robi kolejny krok w stronę głównego rynku GPW

Arena.pl S.A., notowany na NewConnect właściciel platformy zakupowej arena.pl ma umowę z Domem Maklerskim INC S.A. na przygotowanie prospektu emisyjnego w związku z przeniesieniem notowań na rynek główny GPW.

Przeniesienie notowań na rynek główny pozwoli spółce na zwiększenie płynności finansowej, a także pozwoli na otwarcie się na nowych inwestorów.

– Podpisanie umowy to kolejny krok w kierunku przeniesienia notowań akcji Arena.pl S.A. na GPW, a w konsekwencji również jest to potwierdzenie naszych aspiracji związanych z umacnianiem pozycji arena.pl na rynku e-commerce. Nie zwalniamy tempa, wciąż wdrażamy nowe rozwiązania, które mają na celu wspieranie naszych sprzedawców i uławianie im codziennej działalności – mówi Maria Bogajewska, prezes Arena.pl.

Równolegle, arena.pl spółka rozszerza pakiet usług finansowych, których celem jest wsparcie działalności sprzedawców. Spółka nawiązała współpracę z Fandla Faktoring sp. z o.o. –  innowacyjną firmą finansową oferującą usługi faktoringowe, w tym finansowanie faktur w Euro.

– Chcemy powitać firmę Fandla w gronie naszych partnerów. Zawarta umowa to kolejny dowód na to, że konsekwentnie realizujemy nasze zapowiedzi dotyczące wspierania firm zarejestrowanych na naszej platformie. Wierzymy, że szeroka oferta usług finansowych wspierających działalność handlową  przyczyni się do wzrostu atrakcyjności naszego serwisu – mówi Maria Bogajewska, prezes Arena.pl.

Umowa z Fandla Faktoring Sp. z o.o. to kolejny kontrakt zawarty pomiędzy arena.pl a podmiotem z branży fintech. Fandla Faktoring Sp. z o.o. jest innowacyjną firmą finansową wykorzystującą big data oraz sztuczną inteligencję w celu zapewnienia szybkości oraz jakości świadczonych usług. Łącznie sfinansowała faktury na łączną kwotę 45 mln złotych działając na rynku od 4 lat.

Wciąż dużo wypadków śmiertelnych przy pracy

Jak podaje GUS, w I półroczu 2021 r. zgłoszono 27,2 tys. osób poszkodowanych w wypadkach przy pracy, o 13,1 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2020 r. 151 osób uległo wypadkowi ze skutkiem ciężkim, a 95 śmiertelnym – o  0,1 p.proc. więcej niż rok temu. Co jeszcze powinni zrobić pracodawcy, aby ograniczyć ich liczbę?

Komentarz Elżbiety Rogowskiej, Wiceprezes Zarządu ds. Operacyjnych w PW Krystian, ekspertki Koalicji Bezpieczni w Pracy

Raport Koalicji Bezpieczni w Pracy „Bezpieczeństwo Pracy w Polsce 2017” podaje, że 87 proc. pracodawców w sektorze MŚP uważa, że inwestycje w bhp przynoszą wymierne korzyści ekonomiczne. Jednocześnie 82 proc. respondentów zgadza się ze stwierdzeniem, że dysponując określoną kwotą na stworzenie nowego miejsca pracy lepiej zapewnić pracownikowi bezpieczniejsze stanowisko pracy, niż zaproponować mu wyższe wynagrodzenie. Niestety, jak obserwujemy, w rzeczywistości podczas przetargów często cena, a nie jakość, wygrywa na polu bhp.

 

Na co dzień mamy okazję współpracować z podmiotami z sektora energetycznego, gazowniczego, budowlanego, stoczniowego i portowego oraz przemysłu chemicznego. Bierzemy udział w przetargach dla różnych branż, proponując określone rozwiązania, w odniesieniu do występujących zagrożeń, zgodne z najnowszymi normami. Jeśli jest taka konieczność, zwracamy uwagę, że firma działa niezgodnie z najnowszymi wytycznymi, a odzież i środki ochrony indywidualnej nie chronią w pełni pracowników. Jednocześnie proponujemy, co można zrobić, aby podnieść standardy bezpieczeństwa w firmie. Niestety, opinie specjalistów często nie są brane pod uwagę. Powodem najczęściej jest brak chęci inwestowania.

Pojawia się wątpliwość, czy jeśli już na etapie wyboru podmiotu do współpracy pieniądze odgrywają najważniejszą rolę, to czy firma w swojej codziennej działalności będzie stawiała kwestie bezpieczeństwa na pierwszym miejscu. Na bazie naszych doświadczeń widzimy, że brak poważnego podejścia do tematów bhp to problem, który dotyczy nie tylko przetargów, ale przejawia się w stylu zarządzania. Warto tutaj dodać, że nieodpowiednie podejście do tematów związanych z bezpieczeństwem obserwujemy również w branży przemysłowej, budownictwa oraz energii – a więc tam, gdzie wypadkowość przy pracy jest bardzo wysoka.

Zmiany średnich cen ofertowych w największych miastach

Wysoka inflacja z pewnością ma znaczący wpływ na ceny mieszkań. Z analiz ekspertów portalu RynekPierwotny.pl wynika, że w dwóch dużych miastach, wzrost cen nowych lokali jest niewiele większy od stopy inflacji.

Na obecny poziom inflacji szczególnie narzekają pracownicy nie otrzymujący podwyżek i posiadacze depozytów. Powodów do zadowolenia nie mają też osoby planujące kupić mieszkanie. Kolejne podwyżki w cennikach deweloperów mają bowiem duży związek z aktualną polityką monetarną, która dopuszcza stosunkowo wysoki poziom inflacji. W dwóch dużych miastach (Warszawa i Poznań) przez ostatnie 12 miesięcy wzrost cen mieszkań był niewiele większy od stopy inflacji.

Jeżeli sprawdzimy dane RynekPierwotny.pl z największej w Polsce bazy ofert firm deweloperskich, to okaże się, że średnia ofertowa cena 1 mkw. nowych lokali konsekwentnie rosła.Tab.1 Zmiany średnich cen ofertowych w największych miastach

Dane Głównego Urzędu Statystycznego wskazują, że w analizowanym okresie stopa inflacji konsumenckiej wyniosła 5,4%. Jeżeli uwzględnimy ten wynik w ramach obliczeń, to zmiana średniej ofertowej ceny nowych mieszkań będzie w danych miastach wynosiła:

  • Warszawa – wzrost o 2,9% zamiast o 8,4% (w okresie wrzesień 2020 r. – sierpień 2021 r.)
  • Kraków – wzrost o 5,5% zamiast o 11,2%
  • Łódź – wzrost o 7,9% zamiast o 13,7%
  • Wrocław – wzrost o 5,5% zamiast o 11,2%
  • Poznań – wzrost o 0,9% zamiast o 6,4%
  • Gdańsk – spadek o 3,0% zamiast wzrostu o 2,2%

Przeanalizowane przez portal RynekPierwotny.pl informacje sugerują, że inflacja była ważnym czynnikiem wpływającym na wzrosty cen mieszkań w poprzednich 12 miesiącach. Stosunkowo wysoka stopa inflacji dotycząca towarów i usług konsumpcyjnych wywoływała presję m.in. na koszty robocizny.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Adam Glapiński osłabił złotego

EBC dokonał „rekalibracji” programu PEPP. To w głównej mierze odpowiedz na wzrost inflacji w strefie euro. Bank dodatkowo podwyższył swoje prognozy PKB z 4,6 proc. do 5 proc. w 2021 roku oraz wzrostu cen z 1,9 do 2,2 proc. Prezes Glapiński osłabił złotego odcinając się całkowicie od spekulacji wcześniejszych podwyżek stóp procentowych. EUR/PLN blisko 4,55.

Wczorajsze przesłanie Christine Lagarde brzmiało tak, że musimy się uzbroić w cierpliwość do grudniowego posiedzenia Rady Prezesów. Dopiero wtedy EBC podejmie decyzje, które będą miały większe znaczenie dla kursu euro. Wówczas dowiemy się czy program PEPP zostanie przedłużony (teraz ma trwać do marca 2022). Wówczas rynek będzie chciał również znać odpowiedź na pytanie czy program APP zostanie wówczas dostosowany. No i oczywiście co dalej z LTRO.

EBC pokazał wczoraj, że ograniczenie zakupów papierów wartościowych jest realne. Wolumen PEPP został ograniczony, ale w niewielkim stopniu. Gdyby bank chciał zakończyć program na początku wiosny, wówczas musiałoby dojść do silnych redukcji w styczniu i lutym. A wiemy, że EBC nie jest zwolennikiem gwałtownych ruchów (tak jak większość w tym momencie banków centralnych na świecie). Nie pożądane byłyby dla niego zbyt mocne zmienność na rynku obligacji. Dlatego też PEPP prawdopodobnie będzie wydłużony w czasie.

Kurs EUR/USD zachował się wczoraj dość stabilnie. Notowania dotknęły poziomu 1,18 ale szybko odbiły od tego technicznego wsparcia. Dziś obserwujemy wyskok do 1,1843, co zwiększa szansę na realizację scenariusza podwójnego dołka. Na ten moment poziom 1,18 należy traktować jako zakończenie korekty spadkowej w trzytygodniowym trendzie wzrostowym, rozpoczętym 20 sierpnia.

Adam Glapiński osłabił złotego. Wypowiedź przewodniczącego RPP ewidentnie ucięła jakiekolwiek spekulacje (które narosły na rynku) dotyczące wcześniejszej podwyżki stóp procentowych. Uważam, że prezes NBP musiał mieć z tyłu głowy to, że tego typu retoryka wpłynie deprecjacyjnie na PLN. Na początku konferencji padło pytanie o wzrost inflacji w sierpniu. Prezes stwierdził, że inflacja przyspieszyła na całym świecie i Polska nie stanowi w tym aspekcie wyjątku. Glapiński podkreślił podażowy charakter wzrostu cen, zwrócił uwagę na wysokie ceny surowców. Zdaniem szefa NBP inflacja ma charakter przejściowy. Prezes Glapiński wyraził smutek z powodu wysokiego wskaźnika CPI, jednak stwierdza, że czynniki kształtujące ceny znajdują się poza strefą wpływów RPP. Zgodnie z naszymi oczekiwaniami prezes przypomniał tezy z poniedziałkowego wywiadu dla PAP. Kluczowe jest podkreślenie, że RPP zareaguje (podniesie stopy procentowe) w momencie obserwacji trwałego przekroczenia celu inflacyjnego oraz utrwalenia się silnego popytu. W tym momencie musimy poczekać do listopadowej projekcji, która będzie kluczowa dla dalszych decyzji banku.

EUR/PLN urósł do 4,5460. Dynamiczne osłabienie jest w pewnym sensie reakcją (odreagowanie notowań) na wcześniejszą nagłą aprecjację, której impulsem był sierpniowy odczyt CPI na poziomie 5,4 proc. Aktualnie technicznym oporem na EUR/PLN jest poziom 4,5530.

Łukasz Zembik
DM TMS Brokers

Sierpień rekordowym miesiącem w 2021 r w Porcie Lotniczym Warszawa/Modlin

Kolejny miesiąc wzrostu odprawionych pasażerów na Lotnisku Warszawa/Modlin. Sierpień to do tej pory najlepszy miesiąc 2021 roku. Z usług Portu Lotniczego skorzystało blisko 220 tysięcy pasażerów.

W sierpniu z usług Portu Lotniczego Warszawa/Modlin skorzystało 219 647 podróżnych. To wzrost aż o 104,7% w stosunku do sierpnia 2020.

Z każdym miesiącem widzimy jak w szybkim tempie odbudowuje się ruch pasażerski w naszym Porcie. Odnotowany w sierpniu wolumen ruchu stanowił już 72,5% poziomu ruchu z sierpnia 2019 roku. Bezsprzecznie, do tak dobrych wyników przewozowych przyczyniła się bardzo bogata oferta połączeń lotniczych na naszym lotnisku, w tym tych typowo wakacyjnych. Przewidujemy, że przy utrzymaniu się obecnego trendu wzrostu, w przyszłym roku będziemy mogli cieszyć się z wyników porównywalnych do tych sprzed pandemii – mówi Leszek Chorzewski – p.o. Prezesa Mazowieckiego Portu Lotniczego Warszawa-Modlin.

Lotnisko sukcesywnie rozwija także swoją siatkę połączeń poprzez uruchamianie nowych kierunków, jak i wzrost liczby połączeń na istniejących trasach. W sierpniu br. pasażerowie mogli korzystać z oferty  ponad 170 połączeń tygodniowo na 53 kierunkach europejskich i pozaeuropejskich.

Już od najbliższego sezonu zimowego zwolenników taniego latania z Lotniska Warszawa/Modlin czekają kolejne inauguracje nowych połączeń. Tym razem siatka połączeń Portu zostanie wzbogacona o następujące kierunki: Helsinki (4 razy w tygodniu), Ryga (5 razy w tygodniu), Malta (3 razy w tygodniu) i Aarhus (2 razy w tygodniu).

To jednak nie koniec dobrych wiadomości. Pasażerowie korzystający z usług Portu jeszcze w tym roku będą mogli doświadczyć komfortu podróży lotniczych na pokładach najnowocześniejszych statków powietrznych typu Boeing 737-8200 „Gamechanger”, które sukcesywnie zastąpią statki we flocie przewoźnika dedykowanej do obsługi  tras z Lotniska Warszawa/Modlin.

W dniu 9 września br. na Lotnisku Warszawa-Modlin dokonano oficjalnej prezentacji pierwszego z ośmiu nowo nabytych przez  Ryanaira tego typu samolotów w barwach Buzz (nowej marki irlandzkiego przewoźnika).

Lotnisko Warszawa/Modlin to port pierwszego wyboru dla warszawiaków i mieszkańców północno-wschodniej Polski. Od uruchomienia z lotniska pierwszych połączeń, skorzystało z niego ponad 19 milionów pasażerów.

The Dust rozbudowuje grupę kapitałową o nową spółkę zależną – 4Knights S.A.

The Dust S.A., wrocławski producent gier w kategorii Indie Premium opartych o adaptacje kultowych dzieł literackich, zawiązał nową spółkę zależną 4Knights S.A., która wzmocni grupę kapitałową w zakresie kompetencji multiplayer i co-op. Platformy docelowe dla gier studia to PC i konsole, a rolę głównego wydawcy będzie pełnił The Dust.

W dniu 9 września 2021 r., The Dust zawiązało spółkę zależną 4Knights S.A. oraz objęło 100% jej kapitału zakładowego o wartości nominalnej 100.000,00 zł. Studio będzie się koncentrować na produkcji gier akcji z elementami rozwoju bohatera, w których zaimplementuje rozwiązania typu multiplayer, w tym potencjalnie co-op. Wypracowany know-how umożliwi synergię z pozostałymi grami w portfolio grupy The Dust, która poprzez spółki zależne Two Horizons oraz Game Island rozwija średnio budżetowe gry z gatunku symulatorów oraz survival-immersive, które w opinii spółki posiadają potencjał do rozbudowy o elementy multiplayer w przyszłości.

Powstanie spółki zależnej 4Knights S.A. to budowanie w długim terminie przewagi konkurencyjnej dla grupy kapitałowej The Dust na rynku gier zawierających mechaniki multiplayer, w tym co-op. Widzimy wysoki potencjał monetyzacji tego rodzaju tytułów, a także potencjalną możliwość implementacji tych rozwiązań w istniejących grach z portfolio grupy The Dust. Hotel Renovator, którego demo udostępnione na festiwalu Steam w czerwcu spotkało się z bardzo dobrym przyjęciem przez graczy, zbudowało aktywne community, chętnie wymieniające się i porównujące swoje autorskie projekty stworzone w grze. Tytuł w naszej ocenie ma szansę zostać w przyszłości rozbudowany o elementy kooperacji lub multiplayer – komentuje Jakub Wolff, prezes zarządu The Dust.

Powstanie spółki zależnej 4Knights S.A. wpisuje się w strategię rozwoju The Dust, której ważny filar stanowi tworzenie i wspieranie niezależnych zespołów deweloperskich w ramach grupy kapitałowej. Studia skupiają się na produkcji średnio budżetowych gier przeznaczonych na platformy PC i konsole.

Nowa spółka zależna zajmie się przygotowaniem średnio budżetowych gier, co wpisuje się w strategię rozwoju grupy The Dust. Docelowo, zbuduje zespół o podobnej wielkości do Two Horizons oraz Game Island, liczący kilkunastu deweloperów. Specjalizacją studia będą gry akcji skoncentrowane na rozgrywce multiplayer, ukierunkowane na kooperację graczy, tzw. co-op. O pierwszych tytułach będziemy informować w dalszej części roku –  dodaje Jakub Wolff.  Obecnie, The Dust skupia się na rozwoju produkcji I, the Inquisitor oraz rozmowach z potencjalnymi wydawcami, Two Horizons przygotowuje prolog gry Hotel Renovator oraz demo Airport Renovator, a Game Island podjęło decyzję o rozwoju w pierwszej kolejności gry Serum, która dynamiczniej budowała kluczowe wskaźniki niż pozostałe projekty. Pierwszych premier gier w formule early access od spółek zależnych The Dust można spodziewać się w I połowie 2022 roku – dodaje Jakub Wolff.

W Warszawie i Pradze pojawiły się pierwsze oznaki ożywienia popytu na rynkach biurowych w I poł. 2021 r.

W pierwszej połowie 2021 r. najemcy wynajęli ponad 1,1 mln mkw. nowoczesnej powierzchni biurowej w stolicach 15 krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Najwyższy poziom aktywności odnotowano w Warszawie (249 300 mkw.), a następnie w Pradze i Budapeszcie. Sektor usług dla biznesu nadal generuje duży popyt i aktywność najemców oraz jest jednym z największych sektorów zatrudnienia w regionie, jak wynika z raportu pt. „ExCEEding Borders – Office Markets & Business Services in CEE-15”[1] opublikowanego właśnie przez Colliers.

Zasoby biurowe w Europie Środkowo-Wschodniej – I poł. 2021 r.

Całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej na 15 rynkach stołecznych Europy Środkowo-Wschodniej, objętych niniejszym raportem, na koniec I półrocza 2021 r. wyniosły ponad 29 mln mkw. Podaż nowych powierzchni biurowych na tych rynkach w pierwszej połowie 2021 r. wyniosła łącznie nieco ponad 640 000 mkw., a kolejne 2,2 mln mkw. jest obecnie w fazie intensywnej budowy i zostanie oddane do użytku w ciągu najbliższych 2-3 lat.

Popyt na nowoczesne powierzchnie biurowe

„W wyniku ostatnich zawirowań związanych z pandemią największe rynki biurowe w Europie Środkowo-Wschodniej w 2020 r. odnotowały spadek popytu brutto i netto w ujęciu rok do roku średnio o 30%. Pierwsza połowa 2021 r. przyniosła podobne wyniki, jednak na niektórych rynkach, w tym w Warszawie, pojawiły się oznaki ożywienia. W pierwszej połowie 2021 r. najemcy wynajęli ponad 1,1 mln mkw. nowoczesnej powierzchni biurowej w stolicach 15 krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Najwyższy poziom aktywności odnotowano w Warszawie (249 300 mkw.), a następnie w Pradze (183 300 mkw.) i Budapeszcie (172 900 mkw.),” — powiedział Kevin Turpin, Dyrektor ds. Badań na region Europy Środkowo-Wschodniej, Colliers. 

„Należy podkreślić, że znaczna część popytu lub aktywności najemców na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej pochodzi z sektora nowoczesnych usług biznesowych, który jest jedną z największych grup najemców powierzchni biurowych. Aby uzmysłowić sobie, jak znaczący jest ten sektor, jeśli przyjmiemy, że średnio 10 mkw. przypada na jednego pracownika, to sektor ten może zajmować znacznie ponad 10 milionów mkw., czyli równowartość około 35% zasobów rynkowych 15 stolic Europy Środkowo-Wschodniej. Jednak zasięg centrów usług biznesowych jest oczywiście znacznie szerszy niż rynki stołeczne, szczególnie na rynkach regionalnych w Polsce, Czechach i Rumunii,” — dodał Kevin Turpin.

Podaż nowoczesnej powierzchni biurowej

Największa podaż nowoczesnej powierzchni biurowej przypada na Warszawę (ok. 6,1 mln mkw.), Budapeszt (ok. 4 mln mkw.) i Pragę (3,7 mln mkw.). Największy przyrost nowej podaży w I połowie 2021 r. odnotowano w Warszawie, gdzie deweloperzy oddali do użytku 10 projektów biurowych o łącznej powierzchni 226 300 mkw. Patrząc w przyszłość, największy wolumen nowej, nowoczesnej powierzchni biurowej w budowie na koniec I półrocza 2021 r. znajdował się w Budapeszcie (350 000 mkw.), Warszawie i Sofii.

Wskaźniki pustostanów

Największy wybór dostępnej powierzchni biurowej na koniec I półrocza 2021 r. odnotowano w Sarajewie (30%), Tiranie (16,5%) i Sofii (16%), co wynikało ze znacznej nowej podaży w stosunku do wielkości tych rynków. Najniższe wskaźniki pustostanów na koniec I półrocza 2021 r. odnotowano w Lublanie (4%), Zagrzebiu (5%) i Tallinie (7,3%).

Sektor usług dla biznesu

Dla wielu krajów w regionie usługi biznesowe stały się jednym z głównych źródeł bezpośrednich inwestycji zagranicznych i jednym z największych sektorów zatrudnienia. Szacuje się, że na rynkach objętych niniejszym raportem zatrudniają one obecnie znacznie ponad 1 mln osób.

„Chociaż dwucyfrowy roczny wzrost zatrudnienia w sektorze w wielu krajach uległ w ostatnim czasie spowolnieniu do poziomu jednocyfrowego, region Europy Środkowo-Wschodniej nadal przyciąga nowe inwestycje i odnotowuje ekspansję istniejących centrów. Ten sukces, który będzie trwać jeszcze przez wiele lat, zawdzięczamy w dużej mierze temu, że w regionie pracują dobrze wykształceni i wysoce utalentowani ludzie o bardzo szerokim zakresie umiejętności językowych,” — powiedział Elias van Herwaarden, Dyrektor działu Location Strategy w regionie EMEA, Colliers.

Biuro jako miejsce integracji społecznej

„Centra usług biznesowych dobrze poradziły sobie z przejęciem dodatkowej pracy od działów korporacyjnych w okresie pandemii. Jednak wielu liderów przyznaje, że „wszystko działało lepiej i szybciej” w czasach, kiedy mogli prowadzić burzę mózgów twarzą w twarz przez dzień lub dwa. Jest jeszcze kwestia zarządzania personelem. Bardziej skuteczne centra usług biznesowych zazwyczaj wkładają wiele wysiłku w budowanie marki firmy i coraz bardziej atrakcyjnych miejsc do wypoczynku i pracy, aby tworzyć dobrą atmosferę w zespole oraz zapewnić poczucie przynależności,” — dodał Elias van Herwaarden.

„Praca nigdy nie będzie taka sama, ponieważ została oderwana od fizycznej lokalizacji. Jednakże przedsiębiorstwa szukają sposobów zatrzymania personelu w swoim polu oddziaływania. Jednym z nich będzie biuro jako miejsce integracji społecznej,” — wyjaśnił Marius Ivanauskas, Szef działu Group Business Services w Telia Company.

  1. W niniejszym raporcie skupiamy się na 15 krajach Europy Środkowo-Wschodniej, tj. Albanii, Bośni i Hercegowinie, Bułgarii, Chorwacji, Czarnogórze, Czechach, Estonii, Litwie, Łotwie, Polsce, Rumunii, Słowacji, Słowenii, Węgrzech i Ukrainie.

Amerykańscy inwestorzy w Polsce zaapelowali do polskiego rządu o dialog w sprawie planowanych zmian w prawie i podatkach

Amerykańscy inwestorzy w Polsce zaapelowali do polskich władz o dialog w sprawie planowanych zmian w prawie i podatkach oraz o stabilizację, przewidywalność i jednoznaczne interpretacje systemu prawnego. Debata o roli i oczekiwaniach inwestorów zagranicznych, pod patronatem Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce (AmCham), odbyła się podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu (7-9 września 2021 r.).

Adam Pieńkowski, dyrektor generalny McDonald’s Polska mówił o niepokoju o przyszłość wyrażanym przez ponad 70 polskich przedsiębiorców, którzy prowadzą restauracje tej sieci i którzy obecnie obawiają się podejmować nowe inwestycje w modernizację lokali.

„Tymczasem zamiast o digitalizacji systemu podatkowego rozmawiamy o podatku cukrowym, opłatach ekologicznych i innych zapowiadanych obecnie podatkach. Nie jesteśmy przeciwko tym rozwiązaniom, ale powinny one być odłożone w czasie, aby branża gastronomiczna, która najbardziej ucierpiała podczas pandemii, zyskała czas na odbudowanie biznesu” – apelował Adam Pieńkowski.

Roman Pałac, prezes Gemini Polska, docenił te zmiany prawne, które wzmocniły rolę aptek w systemie ochrony zdrowia w Polsce w czasie pandemii Covid.

„Znaczenie aptek i farmaceutów wyraźnie wzrosło w okresie, gdy pacjenci mieli ograniczony dostęp do lekarzy” – mówił prezes Gemini Polska.

Podkreślał, że apteki przez cały czas pandemii pozostały otwarte, nieprzerwanie prowadziły sprzedaż leków, a farmaceuci udzielali porad klientom.

Jednocześnie – jako istotny problem dla inwestorów branży farmaceutycznej – wskazywał na różne interpretacje prawa przez instytucje państwowe.

„Problem polega na zmianie podejścia urzędników inspektoratów farmaceutycznych stojących w sprzeczności z decyzjami UOKIK. Tam, gdzie UOKiK nie widzi istnienia Grupy Kapitałowej, GIF definiuje wbrew logice prawniczej, umowę franczyzy z nieadekwatnym w tej dziedzinie pojęciem Grupy Kapitałowej” – mówił Roman Pałac.

Jego zdaniem, brak rozwoju sieci franczyzowych ogranicza szanse wejścia na rynek młodym farmaceutom, którzy mogliby uzyskać dostęp do kapitału i wsparcia oferowanego w ramach sieci oraz zdobyć wiedzę na temat tego, jak prowadzić ten skomplikowany logistycznie i podporządkowany szczegółowym regulacjom biznes.

Natalia Stroe, dyrektor generalna na Polskę i Kraje Bałtyckie w Coca-Cola Poland Services, również deklarowała oczekiwanie na dialog ze strony władz oraz stabilizację otoczenia prawnego.

„W warunkach nieprzewidywalności ekstremalnie trudno jest planować rozwój biznesu” – podkreślała.

Apelowała o debatę nad systemem podatkowym, aby unikać podatków dyskryminujących, gdzie firmy ponoszą obciążenia nieproporcjonalnie duże do swojego udziału w rynku.

Natalia Stroe podkreślała, że również dla rządu konsultacje z międzynarodowymi inwestorami są korzystne, ponieważ mogą się oni dzielić swoimi doświadczeniami z innych rynków. Wskazywała, że marka Coca-Cola obecna jest na polskim rynku już ponad 50 lat, zatrudnia w Polsce 1800 osób i w swoich zakładach produkcyjnych korzysta w 95 proc. z lokalnych dostawców.

Marian Sepesi, dyrektor regionalny Amazon ds. operacji w Europie, wskazywał też, że Polska – oprócz ustabilizowania przepisów prawnych i podatkowych oraz uproszczenia zasad eksportu dla MŚP – powinna rozwijać system edukacji w taki sposób, aby inwestorzy zagraniczni mogli nadal liczyć na możliwość pozyskania pracowników i ich umiejętności zawodowe. Obecnie firma – dysponująca dziewięcioma centrami logistycznymi w Polsce – zauważa problemy w znalezieniu pracowników.

Bartosz Ciołkowski, dyrektor regionalny Mastercard na Polskę, Czechy i Słowację, wskazywał, że partnerskie relacje administracji państwowej z biznesem są krytyczne dla efektywnego działania kluczowych branż, takich jak np. obsługa systemów płatności elektronicznej.

„Liczymy na dialog i na zaufanie ze strony polskich władz. Jesteśmy firmą amerykańską, ale przecież podlegamy prawom i regulacjom Unii Europejskiej” – podkreślał Bartosz Ciołkowski, dodając, że Mastercard obsługuje w Polsce 25 mln klientów. Przyznawał, że przykładem takiej udanej współpracy rządu z biznesem jest Fundacja Polska Bezgotówkowa.

Michał Jaszczyk, prezes Pepsi-Cola General Bottlers Poland, podkreślił, że okres pandemii nie spowodował wstrzymania planów otwarcia w Polsce kolejnych, piątych już zakładów produkcyjnych firmy – tym razem produkujących przekąski na rynki Europy Zachodnie. Przyznawał jednak, że w sektorze napojów firma odczuła negatywny wpływ tzw. podatku cukrowego.

Czysta3.VC inwestuje milion w Metriq.cloud

Metriq.cloud to startup tworzący rozwiązania z zakresu zaawansowanej analityki wideo oraz tagów i sensorów IoT, kierowane głównie dla segmentu handlu detalicznego. Rozwiązania te mierzą i dostarczają dane na temat dostępności produktów w sklepach oraz analizują ruch klientów w przestrzeniach sklepowych.

W ramach inwestycji funduszu Czysta3.VC spółka zamierza opracować automatyczny system monitoringu dostępności towarów wspierający pracowników handlu detalicznego (obsługa sklepów, firmy merchandisingowe, marki). Dodatkowo Metriq.cloud rozwija system automatycznego monitorowania ruchu osób (klientów, pracowników, podróżnych). Zespół specjalistów spółki posiada wieloletnie doświadczenie w rozwoju systemów analityki wideo dla sieci restauracji szybkiej obsługi na terenie Stanów Zjednoczonych oraz Hiszpanii.

Technologie Metriq.cloud opierają się głównie na algorytmach analizy obrazu i wideo, wykorzystując metody ML (Machine Learning), dzięki wykorzystaniu których powstają systemy zbierania jakościowych danych oraz business intelligence. Dodatkowo, jako źródła danych, wykorzystywane są czujniki IoT (m.in. tagi pracownicze, rozwiązania RTLS oraz sensory półkowe). Dane te pomagają lepiej (szybciej, taniej i automatycznie) zrozumieć procesy działające w praktyce, a w konsekwencji osiągnąć przewagę konkurencyjną.

Sebastian Nejfeld – “Od zawsze inspirowało mnie budowanie mostów pomiędzy dwiema rzeczywistościami: online i offline, rozwój rozwiązań Metriq.Cloud to przenoszenie dwoświadczeń możliwości analityki webowej do świata fizycznego”. “Mówiąc obrazowo chcemy być Google Analytics dla świata offline”Andrzej Pytlik

Założycielami Metriq.cloud są Andrzej Pytlik i Sebastian Nejfeld. Obaj związani od kilkunastu lat z rozwojem przedsięwzięć technologicznych. Andrzej Pytlik w ostatnich latach był odpowiedzialny za strategię rozwoju w technologicznym domu produkcyjnym Netizens. Sebastian Nejfeld, specjalista interaktywnej komunikacji marketingowej, zdobywał doświadczenia w agencji OS3, a następnie jako współzarządzający agencją Netizens-Peppermint oraz technologicznym domem produkcyjnym Netizens, jak również sam tworzył przedsięwzięcia w obszarze nowych technologii (smart digital signage). Z sukcesem realizowali wiele projektów dla polskich i międzynarodowych korporacji.

“W trudnych dla tradycyjnego handlu detalicznego czasach, Metriq.cloud jest w stanie mierzyć i dostarczać dane wspierające procesy planowania i zarządzania punktami detalicznymi” – powiedział Szymon Janiak, partner zarządzający i współzałożyciel funduszu Czysta3.VC.

Zmiany po konsultacjach Polskiego Ładu – 4,9% składki zdrowotnej dla rozliczających się liniowo

Ministerstwo Finansów, po konsultacjach projektu Polskiego Ładu, zmieniło stanowisko w sprawie składki zdrowotnej. Rozliczających się na zasadzie podatku liniowego, ryczałtu i karty podatkowej czekają w tym zakresie kolejne zmiany. Wysokość składki wyniesie dla nich co najmniej 270 zł miesięcznie, czyli 9% minimalnego wynagrodzenia. Termin jej płatności do ZUS zostanie przeniesiony na 20. dzień następnego miesiąca.

Dla podatników rozliczających się liniowo składka zdrowotna wyniesie 4,9% od dochodu zamiast pierwotnie zapowiadanych 9%, ale z zastrzeżeniem, że nie może być niższa niż 9% minimalnego wynagrodzenia. Składka minimalna wyniesie więc dla tej grupy podatników 270 zł – ta kwota będzie też obowiązywać rozliczających się według karty podatkowej.

W przypadku ryczałtu podstawą składki zdrowotnej będzie przeciętne wynagrodzenie, ale ostateczna kwota zostanie wyliczona od rocznych przychodów. Progi procentowe wyniosą 60% przeciętnego wynagrodzenia dla osiągających rocznie przychody do 60 tys. zł, 100% przeciętnego wynagrodzenia dla przychodów nie przekraczających rocznie 300 tys. zł, a powyżej tej wartości – 180% przeciętnego wynagrodzenia.Składka zdrowotna po Polskim Ładzie – podatek liniowy Składka zdrowotna po Polskim Ładzie – ryczałt

Nowe terminy płatności składek

Ważna zmiana dotyczy również terminu płatności składki do ZUS. Obecnie można ją uregulować do 5., 10. lub 15. dnia miesiąca. Przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą w tym roku powinni jeszcze opłacać składkę do 10. Jednak zgodnie z nowymi zapisami Polskiego Ładu, termin płatności zostanie przeniesiony na 20. dzień miesiąca po miesiącu, za który należy zapłacić. Podatnicy będą więc mieli czas na wyliczenie dochodu, na podstawie którego zostanie ustalona podstawa opodatkowania.

Nie zmieniają się natomiast plany dotyczące składek dla rozliczających się według skali podatkowej. Kwota wolna od podatku ma zostać podniesiona do 30 tys. zł, a drugi próg podatkowy do 120 tys. zł. Przy jego rozliczaniu będzie stosowana stawka 32%. Składka zdrowotna dla korzystających ze skali podatkowej wyniesie 9% od dochodów.

Piotr Juszczyk, doradca podatkowy w firmie inFakt

Polski Ład rozszerza definicję zagranicznej spółki kontrolowanej

Polski Ład zawiera szereg istotnych zmian podatkowych. Na 226 stronach projektu ustawy zawarte zostały modyfikacje dotyczące niemal każdego obszaru podatków. Wspomniane zmiany dotkną także zagranicznej spółki kontrolowanej, a w praktyce – Polaków zakładających spółki za granicą.

Opodatkowanie w Polsce dochodów z zagranicznych spółek funkcjonujących poza granicami kraju zostało przewidziane w unijnej dyrektywie Rady (UE) 2016/1164 z 12 lipca 2016 r. Przepisy zaproponowane w ramach Polskiego Ładu oznaczają, że Polska w zakresie zagranicznych spółek kontrolowanych wdroży surowsze przepisy niż wymaga tego Unia Europejska.

Zagraniczna jednostka kontrolowana (CFC)

Kwestia podatku od dochodów zagranicznej spółki kontrolowanej została określona w art. 30f ustawy o PIT oraz art. 24a ustawy o CIT. Zgodnie z przepisem dochód osiągany przez polskiego podatnika od zagranicznej spółki kontrolowanej powinien być opodatkowany wg stawki 19%. Jeżeli zagraniczna spółka jest zarejestrowana w raju podatkowym, to automatycznie podlega przepisom w zakresie CFC.

W przypadku spółek zarejestrowanych w krajach, z którymi Polska posiada umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, konieczne jest spełnienie przez zagraniczną spółkę trzech warunków: w zakresie kontroli, źródła przychodów oraz poziomu opodatkowania.

W pierwszej kolejności podatnik, sam lub razem z podmiotami powiązanymi, powinien mieć 50% udziałów, 50% praw głosu lub 50% praw do zysku w spółce. Chodzi o sprawowanie kontroli spółki zagranicznej jako udziałowiec większościowy, ale także o prawo głosu oraz prawo do dywidendy.

Drugi warunek zakłada, że co najmniej 33% przychodów musi być tzw. przychodami pasywnymi i do tej kategorii zaliczane są przychody takie jak: z dywidend, ze zbycia akcji, odsetki, wierzytelności, prawa autorskie oraz przychody ze zbycia praw z instrumentów finansowych.

Ostatni warunek zakłada, że podatek płacony za granicą jest niższy niż podatek płacony w Polsce.

Zmiany przewidziane w Polskim Ładzie

W ramach Polskiego Ładu wprowadzono zasadnicze zmiany do art. 30f ustawy o PIT oraz art. 24a ustawy o CIT, których celem w ocenie ustawodawcy było doprecyzowanie przesłanek konstytuujących zagraniczną jednostkę kontrolowaną.

W pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę na rozszerzenie katalogu przychodów pasywnych o usługi o charakterze niematerialnym takie jak usługi doradcze, księgowe, badania rynku, usługi prawne, reklamowe, zarządzania i kontroli, przetwarzania danych, rekrutacji pracowników i pozyskiwania personelu oraz świadczeń o podobnym charakterze. Tak szeroki zakres katalogu przychodów pasywnych zdecydowanie wpłynie na skalę kwalifikacji firm jako zagranicznych spółek kontrolowanych, ponieważ osiąganie co najmniej 33% przychodów pasywnych jednostki jest jednym z warunków uznania podmiotu za zagraniczną jednostkę kontrolowaną.

Ponadto projekt zakłada wprowadzenie dwóch dodatkowych rodzajów CFC. Pierwszy to spółki, gdzie przychody pasywne będą niższe o 30% od sumy wartości posiadanych udziałów w innych spółkach/instytucjach wspólnego inwestowania lub posiadanych przez nią aktywów lub wartości niematerialnych i prawnych. W przypadku aktywów, o których mowa powyżej, powinny one spełniać jeszcze jeden warunek i stanowić co najmniej 50% wartości aktywów takiej spółki. Druga, nowa kategoria CFC odnosi się do stopy zwrotu z posiadanych aktywów, kalkulowanej w oparciu o wzór umieszczony w przepisach.

Komentarz

Efektem wprowadzonych zmian będzie brak realnej możliwości opodatkowania przychodów poza Polską, o ile nie będą to przychody z realnie wykonywanej działalności gospodarczej. Innymi słowy, zwiększy się zasadniczo liczba podmiotów spełniających warunek kontroli nad spółką.

Warto zwrócić uwagę, że projekt przepisów w zakresie rozszerzenia katalogu przychodów pasywnych o usługi niematerialne nie ogranicza się jedynie do podmiotów powiązanych. Ponadto dodano jedno z kryteriów w zakresie posiadania udziałów. Polski Ład przewiduje w tym zakresie, że spółka kontrolowana może wystąpić także, jeżeli polski podatnik wraz z innymi podatnikami mającymi miejsce zamieszkania albo siedzibę lub zarząd na terytorium Polski posiadają łącznie ponad 50% udziałów lub praw głosu, niezależnie od powiązań pomiędzy polskimi podatnikami. Zatem jeżeli dwóch polskich podatników niepowiązanych będzie posiadało ponad 50% udziałów w spółce zagranicznej, wówczas zastosowanie będą miały przepisy o CFC. Struktury podatkowe oparte o polskich rezydentów niespokrewnionych albo podmioty niepowiązane przestaną być więc wystarczającym rozwiązaniem.

Ponadto dodanie dwóch nowych kategorii CFC ma zapobiegać powstawaniu spółek fikcyjnych, nieprowadzących żadnej działalności, stworzonych jedynie na potrzeby podatkowe. Niemniej sposób kwalifikacji spółek na podstawie tych kryteriów jest wątpliwy, szczególnie w przypadku konieczności zastosowania wzoru w zakresie stopy zwrotu. Tu pojawiają się liczne negatywne komentarze w zakresie samej konstrukcji wzoru.

Podsumowując, jeżeli Polski Ład w zakresie zagranicznych spółek kontrolowanych wejdzie bez zmian, to podatnicy mogą spodziewać się dużych utrudnień i powinni jeszcze raz przeanalizować posiadane zagraniczne struktury, ponieważ część funkcjonujących do tej pory rozwiązań będzie już niemożliwa do zastosowania.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Gotowi na jutro – relacja z Kongresu Firm Rodzinnych

Dwadzieścia wystąpień, dwa dni spotkań, wymiana doświadczeń i konsultacje z ekspertami – tak przebiegł tegoroczny Kongres Firm Rodzinnych we Wrocławiu. Dyskutowano o trendach biznesowych i przygotowaniu do wyzwań, z jakimi zmierzą się przedsiębiorcy w najbliższych latach.

Kongres Firm Rodzinnych odbył się we Wrocławiu już czwarty rok z rzędu. To uroczyste spotkanie przedsiębiorców rodzinnych stanowi okazję do wymiany doświadczeń, inspiracji oraz dyskusji o bieżących i przyszłych wyzwaniach. Jego celem jest pomoc przedsiębiorcom rodzinnym w prowadzeniu firm, które przetrwają pokolenia oraz promocja polskiej przedsiębiorczości rodzinnej.

W dniach 2-3 września w Kinie Nowe Horyzonty we Wrocławiu, gdzie tym razem zorganizowany został kongres, odbyło się dwadzieścia wystąpień w tym paneli dyskusyjnych, prelekcji i warsztatów. Każda edycja koncentruje się wokół innej tematyki, myśl przewodnia tegorocznej brzmiała „Gotowi na jutro” i odnosiła się do trendów biznesowych w obszarze m.in. energetyki, cyfryzacji i różnych aspektów związanych z zarządzaniem.relacja z Kongresu Firm Rodzinnych 3 relacja z Kongresu Firm Rodzinnych 2

– Kongres Firm Rodzinnych we Wrocławiu był pierwszym tego typu spotkaniem po „przerwie covidowej”. Rzeczywistość pandemiczna sprawiła, że nie wszyscy nasi uczestnicy byli na miejscu, część wybrała transmisję online. Tym razem zaproponowaliśmy nie tylko panele dyskusyjne ekspertów dotyczące głównych problemów firm rodzinnych, ale też scenki aktorskie ilustrujące dylematy sukcesyjne. Cieszyły się one ogromnym zainteresowaniem, bo oddawały zachowania członków rodzin biznesowych w bardzo przekonujący sposób. Novum była także tematyka zielonej energii i osiągnięcia firm rodzinnych na tym polu. Po raz pierwszy też wręczaliśmy nagrody w konkursie Promotor Przedsiębiorczości Rodzinnej. Nagrodziliśmy firmy i osoby, które wniosły największy wkład w promocję firm rodzinnych w Polsce oraz w sposób najciekawszy prezentują rodzinny charakter swoich firm – podsumowuje dr hab. Krzysztof Safin, prof. WSB, dyrektor Centrum Biznesu Rodzinnego i organizator Kongresu Firm Rodzinnych. 

W pierwszej edycji konkursu o nagrodę Promotor Przedsiębiorczości Rodzinnej uhonorowani zostali:

  • Jacek Andrzej Blikle, przedsiębiorca, twórca i pierwszy prezes Stowarzyszenia Inicjatywa Firmy Rodzinne, doradca wielu przedsiębiorców rodzinnych – za niestrudzoną pracę na rzecz rozwoju, poprawy zarządzania i integracji firm rodzinnych w Polsce, a także promowanie dobrego wizerunku przedsiębiorstw rodzinnych w społeczeństwie,
  • firma Z Chaty Łaniaków, producent zdrowej żywności, m.in. soków, syropów i innych przetworów owocowych, pochodzący z Wierzchowic w Dolinie Baryczy na Dolnym Śląsku – za odważne, niestrudzone i oryginalne podkreślanie dumy z rodzinnego charakteru przedsiębiorstwa.

Nagrodę – statuetki ze szkła artystycznego, osobiście odebrali Andrzej Łaniak wraz z córką Elżbietą Łaniak oraz w imieniu prof. Andrzeja Blikle Katarzyna Gierczak-Grupińska, założycielka i prezes Fundacji Firmy Rodzinne, członek założyciel Stowarzyszenia Inicjatywa Firm Rodzinnych. Nad wyłonieniem zwycięzców czuwała Kapituła Konkursu składająca się z dwunastu członków, osób związanych z największymi organizacjami biznesowymi w Polsce oraz badaczy firm rodzinnych.

Kongres Firm Rodzinnych jest wydarzeniem młodym, wciąż rozwijającym swoją formułę. Każda edycja przynosi nowości programowe i organizacyjne, czego przykładem jest wprowadzenie transmisji z wydarzenia, aplikacji eventowej dla uczestników oraz cyklu towarzyszących webinarów. Nowości te zmierzają do poruszania tematyki i zagadnień ważnych z perspektywy firm rodzinnych przez cały rok w przestrzeni pomiędzy kolejnymi edycjami wydarzenia.

– Podczas Kongresu przedsiębiorcy czerpią inspiracje od innych. To jest największą wartością tego wydarzenia. Można zobaczyć sprawdzone rozwiązania, dopytać o szczegóły. Z drugiej strony bardzo się cieszę, że podczas Kongresu uczestnicy chcą dzielić się swoim doświadczeniem. Bardzo dziękuję Panom Albertowi Gryszczukowi i Andrzejowi Jeżewskiemu za prezentacje swoich firm mówi Dominika Cebrat Dyrektor Biura Wsparcia Biznesu w Regionalnym Oddział Detalicznym PKO Banku Polskiego we Wrocławiu, która poprowadziła podczas Kongresu panel dyskusyjny poświęcony trendom biznesowym.

Kongres Firm Rodzinnych stanowi wspólną inicjatywą środowiska biznesowego, samorządowego i akademickiego, odbywa się pod patronatem honorowym Marszałka Województwa Dolnośląskiego Cezarego Przybylskiego. Głównym Organizatorem jest Wyższa Szkoła Bankowa we Wrocławiu, Głównym Partnerem Merytorycznym czwartej edycji była firma Grant Thornton a Sponsorem Strategicznym PKO Bank Polski.

Program wydarzenia, fotorelacja i linki do transmisji dostępne są na stronie www: kfr.com.pl.

Nieruchomości handlowe na celowniku inwestorów oportunistycznych

Według międzynarodowej firmy doradczej Savills, europejski sektor nieruchomości handlowych jest coraz bardziej atrakcyjny dla inwestorów oportunistycznych. W ostatnim kwartale odnotowano wzrost zainteresowania obiektami handlowymi wśród tego rodzaju inwestorów w Wielkiej Brytanii, czemu towarzyszyła znaczna korekta stóp kapitalizacji. W Polsce transakcje obejmujące tzw. drugorzędne nieruchomości handlowe zawierane są obecnie przy dwucyfrowych stopach kapitalizacji.

W opinii Savills, wobec malejących stóp kapitalizacji, zarówno w branży nieruchomości, jak i w innych sektorach gospodarki, na atrakcyjności ponownie zaczynają zyskiwać dobrze zlokalizowane i prosperujące centra handlowe, m.in. w Wielkiej Brytanii, które cieszą się zainteresowaniem najemców i odpowiadają na potrzeby konsumentów. Jak podaje Savills, najwyższe osiągalne stopy kapitalizacji dla centrów handlowych w drugim kwartale wynosiły 6,75%.

Pomimo ogólnego trendu spadkowego wolumenu transakcji inwestycyjnych na rynku nieruchomości handlowych, inwestorzy wykazują zainteresowanie segmentem obiektów dedykowanych sektorowi spożywczemu i sklepom typu convenience.

“Aktywa związane z branżą spożywczą, takie jak dyskonty i obiekty handlowe z supermarketem jako głównym najemcą, a także – aczkolwiek w mniejszym stopniu – hipermarkety, przyciągają wielu chętnych, a towarzyszy temu kompresja stóp kapitalizacji. Segment ten jest szczególnie pożądany przez inwestorów posiadających zobowiązania długoterminowe, ponieważ oferuje stabilność przychodów w dłuższej perspektywie. Jego udział w całkowitym wolumenie inwestycji na rynku nieruchomości handlowych zazwyczaj utrzymywał się na poziomie 5-6%, ale w tym roku wzrósł aż do 23%” – mówi Jörg Krechky, dyrektor usług doradztwa inwestycyjnego w sektorze nieruchomości handlowych w Europie, Savills.

„Przewidujemy, że w najbliższych kwartałach może nastąpić wzrost zainteresowania inwestorów oportunistycznych segmentem nieruchomości handlowych w Europie, które ulegają znaczącym przecenom. Zważywszy na uwarunkowania rynkowe, kluczowe znaczenie ma poznanie specyfiki i wybór odpowiednich aktywów. Czynniki, które obecnie powodują spadek cen, mają charakter strukturalny, co może być okazją do przystosowania niektórych obiektów do nowych zwyczajów konsumenckich, a w przypadku innych wymusić zmianę ich funkcji. Silny wzrost wydatków konsumenckich może uzasadniać pewien optymizm co do wyników sieci handlowych i najemców w niektórych lokalizacjach oraz aktywów o silnej pozycji. To z kolei może doprowadzić do dalszej polaryzacji cen pomiędzy najlepszymi i mniej atrakcyjnymi obiektami. Naszym zdaniem w perspektywie długoterminowej kompresja stóp kapitalizacji dla nieruchomości handlowych nie będzie tak silna jak w poprzednim cyklu” – mówi Eri Mitsostergiou, dyrektor w dziale badań rynków europejskich w Savills.

„Kolejne lockdowny i obostrzenia związane z pandemią przyspieszyły rozwój branży e-commerce i trwającą transformację rynku handlowego, która wpływa na aktywność inwestycyjną w sektorze nieruchomości handlowych w całej Europie od 2016 r. (w Polsce od 2019 r.) oraz pogłębia polaryzację pomiędzy najlepszymi aktywami i obiektami o słabszej pozycji rynkowej. Znajduje to odzwierciedlenie w wolumenie transakcji inwestycyjnych w tym segmencie w Polsce, który w pierwszej połowie 2021 r. nie przekroczył 300 mln euro, co stanowiło niecałe 15% całkowitych obrotów i oznaczało spadek o ok. 40% w ujęciu rok do roku. Nastąpiło przesunięcie aktywności inwestorów z sektora handlowego w kierunku nieruchomości logistycznych, co spowodowało znaczące uszczuplenie grona nabywców zainteresowanych tym segmentem. Ten proces cały czas trwa, a aktywność w sektorze najlepszych obiektów handlowych na rynku spadła niemal do zera, ponieważ przyszłość nadal jest niepewna i nawet centra handlowe o dominującej pozycji potrzebują trochę czasu na dostosowanie się do nowej sytuacji i osiągnięcie stabilizacji. Ze względu na wzrost stóp kapitalizacji dla najbardziej atrakcyjnych nieruchomości szacowany na poziomie około75-100 punktów bazowych, nie jest to także najlepszy czas na sprzedaż aktywów. Z drugiej strony pojawiają się okazje inwestycyjne, które przyciągają uwagę kupujących zainteresowanych aktywami wysokodochodowymi lub z potencjałem wzrostu wartości, zwłaszcza w dłuższej perspektywie. Różnica pomiędzy stopami kapitalizacji dla najlepszych i drugorzędnych aktywów wzrosła do 350 punktów bazowych. Z tego względu transakcje dotyczące tzw. drugorzędnych obiektów handlowych o nieco słabszej pozycji na rynku zawierane są obecnie przy dwucyfrowych stopach kapitalizacji. Przewidujemy, że taka sytuacja się utrzyma, a skutki pandemii będą odczuwalne jeszcze przez dłuższy czas. Jednak wraz z ożywieniem w sektorze, do czego przyczyni się synergia handlu tradycyjnego i internetowego, aktywność inwestycyjna na rynku nieruchomości handlowych ponownie wzrośnie” – mówi Michał Stępień, Associate, dział doradztwa inwestycyjnego, Savills Polska.

Dzień pełen “atrakcji” na rynkach

Będzie się działo, tak w skrócie można opisać czwartkowy handel. Dane o inflacji z Chin już za nami. W dalszej kolejności decyzja EBC w sprawie stóp procentowych, konferencja prasowa prezesa Europejskiego Banku Centralnego, zasiłki dla bezrobotnych z USA. O 15 na pytania dziennikarzy będzie odpowiadał profesor Glapiński. Na deser szereg wystąpień członków Fed.

PPI może prognozować wzrost CPI

Tydzień na rynkach, mimo że rozpoczął się tak naprawdę dopiero we wtorek (w poniedziałek święto w USA), należy do niezwykle ciekawych. Również dzisiaj inwestorzy nie powinni się nudzić, a zmienność wykazywać podwyższony stan. Jeszcze w nocy pojawiły się dane z Chin na temat inflacji producenckiej. Wzrosła ona w relacji r/r aż o 9,5% przy prognozach na poziomie 9,1%. Jest to kolejny dowód na to, że mamy boom na towary, a taki wzrost u producentów może być zwiastunem dalszych wyższych poziomów inflacji konsumenckiej.

Lagard i temat wyższej inflacji

Nieco później, bo o 13.45, poznamy decyzję EBC w sprawie stóp procentowych. Trudno byłoby znaleźć analityka, który obstawiałby możliwą zmianę kosztu pieniądza na dzisiejszym posiedzeniu. Bank centralny strefy euro utrzyma luźną politykę monetarną i dotychczasowy poziom QE. Wydaje się, że ważniejsza może być późniejsza konferencja prezes Lagard, która nie uniknie pytań o wyższą inflację. Owszem EBC niedawno zmienił cel inflacyjny, ale widzimy narastanie presji na wzrost cen, co może spowodować, że decydenci ze strefy euro będą pod ścianą, co w takiej sytuacji zrobić. Czy jednak iść drogą Fed i powtarzać jak mantrę, że inflacja jest przejściowa, czy jednak zdecydować się na jakiś ruch w polityce monetarnej? Scenariusz bazowy to jednak gołębi przekaz, który może nieco osłabić wspólną walutę.

Glapiński w ogniu pytań

O 15 na pytania wyselekcjonowanej grupy dziennikarzy odpowiadał będzie prezes RPP. Wczoraj decydenci polityki monetarnej z naszego kraju zdecydowali o utrzymaniu luźnej polityki monetarnej i utrzymali stopy procentowe na dotychczasowym poziomie. Dzisiaj profesor Glapiński z pewnością wyjaśni tę decyzję i oczywiście nie zabraknie pytań o wysoką inflację i dalsze działania RPP. Prezes co prawda niemal wszystko powiedział już przed decyzją w weekendowym wywiadzie, niemniej jednak warto śledzić dzisiejsze wystąpienie. W kontekście złotego kluczowe będą słowa o możliwej interwencji, o której wspomniał prezes dla PAP, być może Glapiński wyjaśni, jaka skala umocnienia złotego jest dla niego akceptowalna i ewentualnie jakiego poziomu na EUR/PLN nasz bank centralny będzie bronił. W teorii dzisiejsza konferencja ma same zagrożenia dla krajowej waluty i spodziewamy się delikatnego osłabienia.

Ciekawie również za oceanem

O 14.30 nastąpi prezentacja danych o zasiłkach dla bezrobotnych. Po rozczarowaniu publikacjami z rynku pracy w USA w zeszłym tygodniu dzisiejsza prezentowana liczba nabierze jeszcze większego znaczenia. W godzinach popołudniowych swoje wystąpienie będzie miał szereg członków Fed. Są one o tyle istotne, że inwestorzy doszukiwać się będą wzmianek o dacie początku taperingu, czyli wychodzenia z QE. Początkowo brano pod uwagę termin ogłoszenia już na wrześniowym posiedzeniu. Sytuacja jednak mocno się zmieniła po zaskakująco niskiej liczbie nowych miejsc pracy, która ma być kluczowym elementem, by rozpocząć proces normalizacji polityki monetarnej w USA. Ciekawe będzie też, jak członkowie Fed podchodzą do zagrożenia wariantem Delta koronawirusa i kolejną falą pandemii. Patrząc na rynki giełdowe w ostatnich dniach widzimy strach i przecenę dość głęboką, czy podobny przekaz trafi z ust decydentów z FOMC? Okaże się w najbliższych godzinach.

Krzysztof Pawlak, analityk walutowy InternetowyKantor.pl

Czy Prosta Spółka Akcyjna umożliwi rozwój przedsiębiorcom?

Po wielomiesięcznych konsultacjach, burzliwych dyskusjach środowisk biznesowych i naukowych, z dniem 1 lipca 2021 roku polski ustawodawca wprowadził do polskiego porządku prawnego nową spółkę prawa handlowego – Prostą Spółkę Akcyjną. Ma ona stanowić złoty środek dla przedsiębiorstw nowo powstałych i innowacyjnych, umożliwiając im rozwój, jednocześnie zabezpieczając interesy tworzących je osób. Czy tak jest naprawdę? Jak Prosta Spółka Akcyjna „ma się” do praktyki i realiów obrotu?

Bieżące funkcjonowanie

Zgodnie z wizją ustawodawcy, Prosta Spółka Akcyjna jest dedykowana podmiotom o innowacyjnym charakterze działalności gospodarczej. Przepisy regulujące bieżące funkcjonowanie tej spółki również mają zapewnić „nowoczesne” rozwiązania oraz instrumenty, ułatwiające jej prowadzenie oraz zarządzanie. Do tego celu wykorzystano środki komunikacji elektronicznej.

Wewnętrzne procesy spółki uległy odformalizowaniu oraz znacznej digitalizacji. Wśród najistotniejszych ułatwień, o ile możliwość taką przewiduje umowa spółki, wymienić należy uprawnienie akcjonariuszy do uczestniczenia w Walnym Zgromadzeniu przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej, jak również podejmowanie tą drogą uchwał. W braku stosownych postanowień umowy, akcjonariusze mogą wyrazić zgodę na przeprowadzenie Walnego Zgromadzenia i podejmowanie na nim uchwał przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej również poprzez złożenie zgodnych oświadczeń, wyrażonych w formie dokumentowej, np. poprzez wiadomość mailową. Co ważne, Walne Zgromadzenie może zostać zwołane przy użyciu poczty elektronicznej na adres akcjonariuszy wpisany do rejestru akcjonariuszy.

Efektem powyższego jest rzeczywiste uproszczenie działalności spółki. W praktyce, ogół prowadzonych w niej procesów powinien przebiegać znacznie szybciej.

Jak Prosta Spółka Akcyjna pozyskuje środki?

Prosta Spółka Akcyjna może zostać dokapitalizowana przez inwestorów. Pozyskanie kapitału może odbyć się w ramach emisji warrantów subskrypcyjnych, obligacji z prawem pierwszeństwa i zamiennych na akcje. Każda emisja wymaga zmiany umowy spółki. Ułatwieniem w zakresie podwyższenia i obniżenia kapitału akcyjnego jest brak kapitału zakładowego. Wpływa to na odformalizowanie procedury zmiany wysokości kapitału akcyjnego.

Proces zbycia akcji, wymaga jedynie zachowania formy dokumentowej – złożenie oświadczenia woli w sposób umożliwiający ustalenie składającego oświadczenie, np. mailowo.

Co ważne, prawa i obowiązki akcjonariusza mogą być oderwane od wysokości wniesionego wkładu. Pozwala to przynajmniej w założeniu uniknąć problemu „zespołu kreatywnego, ograniczonego przez dział księgowości”.

Czy są tutaj chronione interesy inwestorów?

Zachętą do inwestowania kapitału w innowacyjne pomysły realizowane przez Prostą Spółkę Akcyjną jest konstrukcja jej kapitału akcyjnego, uzależniając dokonywanie wypłat na rzecz akcjonariuszy od obecnej sytuacji finansowej spółki.

Reguły te opierają się na następujących mechanizmach:

  1. Wypłaty na rzecz akcjonariuszy uwzględniają wielkość zadłużenia spółki i stopień jej wypłacalności, a także interes wierzycieli. Dokonywanie wypłat zagrażających wypłacalności jest zakazane przez ustawę.
  2. W spółce tworzy się obowiązkową rezerwę na pokrycie strat aż do momentu osiągnięcia przez nią wysokości 5% sumy zobowiązań spółki, co stanowi rzeczywisty obowiązek oszczędzania części środków.
  3. Istnieje wyraźny zakaz świadczeń na rzecz akcjonariuszy, które nie odpowiadają wartości godziwej świadczenia wzajemnego.
  4. Wypłaty z kapitału akcyjnego są uzależnione od wpisu zmiany jego wysokości do rejestru sądowego.

Konsekwencją przyjętych mechanizmów jest ochrona interesu wierzycieli, w stopniu większym niż w przypadku systemu kapitału zakładowego, opierającego się wyłącznie na kryteriach bilansowych z pominięciem problematyki utrzymania przez spółkę zdolności do wykonywania bieżących zobowiązań. Odpowiedzialność spółki za zobowiązania została ograniczona do członków zarządu i dyrektorów, którzy na czas nie złożyliby wniosku o ogłoszenie upadłości.

Analiza treści przepisów uprawnia zatem do stwierdzenia, że współpraca z Prostą Spółką Akcyjną nie jest bardziej ryzykowna od współpracy np. w ramach spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, a co stanowi element kluczowy dla podmiotów inwestujących swoje środki w innowacyjność.

Pamiętajmy przy tym, że samo inwestowanie w działalność start-upów wiąże się z oczywistym ryzykiem. Przeznaczając środki na ich działalność inwestor powinien liczyć się bowiem z tym, że wprowadzenie nowego rozwiązania z dużym prawdopodobieństwem może okazać się tzw. niewypałem, jednakże w razie odniesienia sukcesu może przynieść znaczne zyski.

Czy opodatkowanie Prostej Spółki Akcyjnej jest preferencyjne?

Zasady opodatkowania Prostej Spółki Akcyjnej nie odbiegają od tych, stosowanych w pozostałych spółkach kapitałowych. Osiągając dochód będzie ona płatnikiem podatku CIT. W odniesieniu do zysku wypłacanego Akcjonariuszowi jako dywidenda, będzie on podlegał opodatkowaniu zryczałtowanym podatkiem dochodowym.

Z uwagi na innowacyjność przedsięwzięć realizowanych przez spółkę, może ona skorzystać z tzw. Innovation Box (IP Box).

Odmiennie kształtuje się obowiązek podatkowy w zakresie PCC. Jest on bowiem uiszczany z tytułu zawarcia umowy spółki, w odniesieniu do Prostej Spółki Akcyjnej obowiązek ten wcale nie powstaje.

Wkład niepieniężny w postaci praw niezbywalnych, świadczenia pracy lub usług, nie stanowi przychodu rodzącego obowiązek podatkowy w zakresie PIT.

Czy wniesienie pracy lub usług jako wkładu rodzi konsekwencje w zakresie ZUS?

W przypadku wniesienia do spółki wkładu w postaci świadczenia pracy lub usług, akcjonariusza uważa się za osobę prowadzącą pozarolniczą działalność gospodarczą. W konsekwencji podlegał on będzie obowiązkowo ubezpieczeniom – emerytalnemu, rentowym, chorobowemu i wypadkowemu. Pozostali akcjonariusze, tj. wnoszący wkłady w innym przedmiocie, nie będą podlegali obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym.

Czy to się rzeczywiście opłaca?

Planując utworzenie spółki, należy liczyć się z koniecznością przygotowania umowy spółki przed notariuszem. Istotnym kosztem początkowym jest też utworzenie wymaganego przez prawo rejestru akcjonariuszy. Wydatki w tym zakresie są zróżnicowane, wynoszą co najmniej tysiąc złotych, zwiększając początkowe koszty.

Bieżąca działalność, poza prowadzeniem rejestru akcjonariuszy nie generuje stałych kosztów. Pozostałe wydatki, dotyczące np. obsługi księgowej będą uzależnione od decyzji akcjonariuszy.

Likwidacja spółki może odbywać się na zasadach ogólnych, znanych spółce z ograniczoną odpowiedzialnością, jak również poprzez przejęcie całego majątku spółki przez akcjonariusza przejmującego. Pierwszy sposób pociąga za sobą znaczne koszty wynoszące kilkanaście tysięcy złotych. Drugi jest wyjściem znacząco tańszym, większość działań, które muszą zostać podjęte pozostaje w gestii spółki, nie generując dodatkowych kosztów.

Z powyższych względów, Prosta Spółka Akcyjna jest z pewnością czymś nowym. Pozwala na zajmowanie się sprawami spółki obok, a nie zamiast prowadzenia faktycznej działalności. Digitalizacja procesów pozwala rokować zmiany w zakresie prowadzenia przedsiębiorstw, ze zwróceniem szczególnej uwagi na ich umiędzynarodowienie. Okazuje się bowiem, że odległość zaczyna być elementem wtórnym do wszechobecnej cyfryzacji.

Czy jednak wprowadzenie tych usprawnień wymagało konstruowania nowego typu spółki kapitałowej? Uwzględniając ich zakres oraz uelastycznianie przepisów o spółce z ograniczoną odpowiedzialnością, zabieg ten jest dyskusyjny.

Autorem artykułu jest prawnik Marcin Sadowski, junior associate KZ Legal (Krzemień Zaliwska Adwokaci i Radcowie Prawni SP.P.)

Pandemia wymusza większe inwestycje w Europie. Polska powinna wykorzystać migrację zarobkową dla utrzymania konkurencyjności rynku”

Po prawie dwóch latach pandemii i perturbacji w globalnym łańcuchu dostaw, na rynku widoczne są już pierwsze trendy związane z dywersyfikacją produkcji podzespołów i półfabrykatów na europejskim rynku co powoduje dynamiczny wzrost zapotrzebowania na pracowników, uważają specjaliści z agencji pracy SPEK. Migracja zarobkowa może również bardzo pozytywnie wpłynąć na budżet państwa.

Problemy z Covid-19 na terenie Chin i przerwy w działalności terminali zarówno w ruchu morskim, kolejowym jak i lotniczym powodują, że w portach zalega towar, a terminy dostaw wydłużyły się o ponad 4-6 tygodni w stosunku do pierwotnych terminów. Wydłużanie terminów spowodowane jest faktem, iż jakikolwiek przypadek Covidu w takim porcie determinuje zamknięcie całego portu, co powoduje małą przewidywalność dostaw i dotrzymania jakichkolwiek terminów. Dlatego też na rynku europejskim widoczne są już trendy związane z dywersyfikacją produkcji podzespołów i półfabrykatów.” – powiedziała Prezes agencji pracy SPEK Edyta Nieborak.

Firmy wiedząc, że nie mają innej możliwości starają się regionalizować swoją działalność. Chińscy przedsiębiorcy tracąc wpływy oraz długo i mozolnie budowane zależności decydują się również na przeniesienie produkcji do Europy. To powoduje wzmożone zapotrzebowanie na obiekty komercyjne również w Polsce, zdecydowanie pomaga nam w tym geograficzne uwarunkowanie łączenia Europy Wschodniej z Zachodnią.

Szybki rozwój podczas epidemii branży e-commerce, rozbudowa takich gigantów jak Amazon, Arvato, Zara czy usytuowanie w Polsce innych centrów logistycznych obsługujących często całą Europę w zasadzie wyczerpały całkowicie zasoby i możliwości polskiego rynku pracy, a także znacznie wyczerpały możliwości rynku ukraińskiego.

“Pomysłem na wypełnienie braków kadrowych coraz częściej stają się rynki krajów Afrykańskich oraz Azjatyckich. Potencjalnie są tam dostępne duże zasoby pracownicze, ale problem jak zwykle tkwi w szczegółach i biurokracji związanej z trudnością uzyskania pozwoleń. Dziś duże koncerny są wręcz zmuszone do korzystania z ekspertów i wyspecjalizowanych firm, które potrafią sobie poradzić z tym problemem, mają wypracowane procedury i są w stanie aktywnie pozyskiwać pracowników z tychże rynków” – uważa Prezes Edyta Nieborak.

Największą trudnością w samym procesie przyjazdu obcokrajowca z Azji czy Afryki do Polski stanowi uzyskanie wizy i przygotowanie dokumentacji niebudzącej wątpliwości co do celu przyjazdu.

„Zdarza się, że źle udokumentowany cel podróży oraz niewystarczające wykazanie się zdolnością finansową do utrzymania w Polsce, uniemożliwiają decyzję o wydaniu wizy co kończy się odmową konsulatu. Sam proces przygotowania dokumentacji musi więc zostać przygotowany skrupulatnie i wydaje się być ciągnącym w nieskończoność, bo często trwa  nawet 6 miesięcy, a negatywne decyzje zniechęcają do czekania na takiego pracownika. Dlatego też warto korzystać z doświadczenia wyspecjalizowanych agencji pracy, które znają procedury i są w stanie skrupulatnie przygotować dokumentację” – potwierdza Ahmed Fawzy – kierownik działu rozwoju agencji pośrednictwa pracy SPEK.

Zdaniem Edyty Nieborak niewątpliwie tak szybki rozwój sektora logistyki, magazynowania oraz e-commerce to wręcz idealna sytuacja również dla budżetu państwa.

Możliwość zwiększenia migracji zarobkowej do Polski powoduje znaczny wzrost przychodów państwa, chociażby z obowiązku zatrudnienia tychże pracowników na umowę o pracę i opłacania składek ZUS. Pamiętajmy również, że każdy z obcokrajowców musi również utrzymać się w kraju, i część wynagrodzenia zmuszony jest przeznaczyć na bieżącą konsumpcję. Jest to sytuacja nad którą warto się zastanowić i szybko wykorzystać szansę nim pracownicy ci wyjadą do pracy do innych krajów” – podsumowała prezes Edyta Nieborak.

Grupa Forte zainwestowała 4,5 mln zł w yestersen

  • FORTE mniejszościowym udziałowcem platformy yestersen, pomoże m.in. w rozwoju marki własnej

yestersen – największy polski ecommerce z unikalnymi meblami i dodatkami od kultowych marek, sklepów vintage i antykwariatów – pozyskał inwestora branżowego. Grupa Kapitałowa FABRYK MEBLI „FORTE” SA nabyła 20,5% udziałów za kwotę 4,5 mln zł. Doradcą transakcyjnym był Grant Thornton.

Inwestorami strategicznymi yestersen od 2018 roku są Mateusz i Zbigniew Juroszkowie, właściciele m.in. ATAL i STS. yestersen podtrzymuje ambitne plany związane z rozwojem wspartym przez rynek kapitałowy – spółka zamierza przeprowadzić emisję crowdfundingową, a docelowo ma pojawić się na NewConnect.

Zaangażowanie Grupy FORTE pozwoli spółce na stworzenie marki własnej, której celem jest zwiększenie rozpoznawalności yestersen oraz poprawa marżowości i skrócenie terminów dostaw. Część środków z transakcji zostanie przeznaczona również na dalszy rozwój technologii i rozbudowę portfolio produktowego o nowe marki, szczególnie z kategorii premium. Wcześniej, w 2018 roku, spółka pozyskała inwestorów strategicznych, którzy przyczynili się do m.in. wzrostu skali działalności i rozszerzenia oferty.

Dla yestersen pozyskanie dużego partnera branżowego przełoży się na dodatkowe kompetencje w zakresie projektowania i produkcji mebli w ramach planowanej marki własnej oraz synergie w obszarach logistyki i operacji. Ponadto FORTE od 1996 roku notowane jest na warszawskiej giełdzie, dzięki czemu liczymy na wsparcie w naszym dalszym rozwoju przez rynek kapitałowy – mówi Karol Misztal, założyciel i CEO yestersen.

­Nowy, duży i rozpoznawalny inwestor w yestersen jest potwierdzeniem, że obrana strategia rozwoju jest właściwa i przynosi zakładane rezultaty. Kolejna rodzinna firma z GPW staje się udziałowcem spółki, doświadczenie i wsparcie inwestora branżowego pozytywnie przełoży się na realizację kolejnych ambitnych celów spółki oraz jest istotnym elementem planu jej upublicznieniamówi Mateusz Juroszek, inwestor strategiczny yestersen.

yestersen to bardzo obiecująca spółka na rynku mebli premium, której dalszy dynamiczny rozwój wesprzemy swoim know how w zakresie technologii wytwarzania oraz wykorzystując pewne synergie na polu logistycznym i organizacyjnym. W FORTE realizujemy strategię zrównoważonego rozwoju. Inwestujemy w ekologiczne technologie wytwarzania, ograniczamy zużycie surowców, rozwijamy nowe, coraz bardziej ekologiczne produkty, ale też pracujemy nad ponownym wykorzystaniem zużytych mebli do produkcji surowca oraz nad przedłużaniem cyklu życia produktów. yestersen wpisuje się w ten kierunek łącząc unikalną selekcję wzornictwa z ideą ekonomii cyrkularnej mówi Maria Florczuk, członek zarządu FABRYK MEBLI „FORTE” SA.

yestersen notuje wzrosty sprzedaży zarówno w kanale e-commerce, jak i stacjonarnym, realizowanym przez showroom zlokalizowany przy ul. Lekarskiej w Warszawie. Spółka rozbudowuje również bazę klientów – w pierwszym kwartale 2021 roku platforma pozyskała niemal tylu klientów, co w całym 2019 r. W bieżącym roku spółka podwoi łączną liczbę klientów. Za sprawą usprawnień logistycznych yestersen wysyła już blisko 1000 produktów w zaledwie 24 godziny po złożeniu zamówienia, co znacząco obniża koszty wysyłki i tym samym korzystnie wpływa na marżowość. Jest ona obecnie rekordowa, dalej rośnie szybciej niż przychody, m.in. za sprawą dynamicznego rozwoju portfela marek współczesnych.

Obecnie yestersen oferuje już blisko 23 tys. unikalnych produktów vintage i antyków oraz 6 tys. produktów współczesnych. W Q1 2021 spółka wprowadziła do oferty blisko 1,5 tys. produktów m.in.­ od kultowych marek takich jak Bolia czy &Tradition oraz zintensyfikowała pozyskiwanie dostawców dotąd niedostępnych na polskim rynku, np. KANN Design. Do końca roku firma zaoferuje już 10 tys. starannie wybranych produktów współczesnych od ponad 170 marek, w tym wielu marek niezależnych i manufaktur rzemieślniczych, a także 26 tys. unikatów vintage.

W pierwszym kwartale br. yestersen wypracował rekordowe przychody w wysokości niemal 4,1 mln zł, co oznacza wzrost o 94% rdr. Tegoroczny plan platformy to osiągniecie obrotów na poziomie 19-21 mln zł. Osiągnięty wynik finansowy firmy to efekt znaczących inwestycji w rozwój biznesu, ale także potwierdzenie rosnącego trendu zakupu elementów wystroju wnętrz przez internet. Zakupy online od dawna wpisywały się w konsumenckie przyzwyczajenia – rynek mebli oraz produktów wyposażenia wnętrz zaliczany jest do najszybciej rosnących sektorów e-commerce na świecie, a w Polsce tempo wzrostu meblowego e-commerce jest dwucyfrowe. Okres izolacji związanej z pandemią koronawirusa jeszcze umocnił ten trend.

Za pośrednictwem intuicyjnej platformy yestersen znaleźć można wszystko, czego potrzeba do wymarzonego wystroju – od ponadczasowych obiektów z minionych epok, po najlepsze współczesne projekty mebli, oświetlenia i dodatków. Biznes wspiera nowoczesna technologia m.in. rozwiązanie pozwalające znaleźć upragniony produkt na podstawie zdjęcia wgranego na platformę. System przeszuka ofertę i zaproponuje obiekty zbliżone do tego z inspiracyjnego zdjęcia. To pierwsza tego typu technologia na polskim rynku.

Choć firma skupia się na działalności e-commerce, to prowadzi także stacjonarny showroom. To nie tylko miejsce umożliwiające stacjonarne zakupy, ale przede wszystkim wyrafinowane wnętrza, które inspirują i pozwalają podziwiać wzornictwo na najwyższym poziomie.

yestersen to obecnie największa w kraju platforma e-commerce specjalizująca się w sprzedaży unikatowego designu. Firma powstała w 2015 roku. Jej twórcy przewidzieli rodzący się wówczas trend na unikatowe, produkowane w ograniczonych seriach i pochodzące z dawnych epok meble i dodatki do domu. Przez ostatnie dwa lata przychody yestersen wzrastały niemal dwukrotnie, co wskazuje na potencjał tego rynku. Z platformy korzystają zarówno klienci indywidualni, jak i firmy m.in. hotele, kawiarnie i biura, czy teatry poszukujące wyjątkowych rekwizytów.

NFQ, litewski potentat IT, otwiera oddział w Polsce

NFQ Technologies, litewsko-niemiecka firma IT pomagająca globalnym markom we wdrażaniu innowacji, zarejestrowała swój polski oddział w Diamante Plaza w Krakowie. W ciągu najbliższych kilku lat NFQ planuje zatrudnić ok. 100 doświadczonych specjalistów, którzy będą mieli decydujący wpływ na rozwój firmy w Polsce.

NFQ to 800-osobowa firma zajmująca się tworzeniem i rozwojem oprogramowania, która rozpoczęła działalność w 2002 roku jako partnerstwo kilku niemieckich przedsiębiorców i ambitnych inżynierów litewskich. Firma ma swoją główną siedzibę w Kownie na Litwie, a także dwa inne biura w tym kraju. Oddziały NFQ są także w Singapurze, Wietnamie, Niemczech, a od teraz także w Polsce. Rozmiar i skala realizowanych projektów sprawia, że NFQ to obecnie jeden z wiodących w skali globalnej dostawców usług IT, który może się pochwalić pomyślną realizacją projektów dla takich marek, jak m.in. jak KAYAK, SWOODOO, HomeToGo, czy Takeout Group.

Główne kompetencje NFQ dotyczą wsparcia od strony technologicznej startupów. Na Litwie firma uważana jest także za pioniera handlu elektronicznego, który tworzy platformy e-commerce dla klientów z branży turystycznej oraz handlu detalicznego. NFQ ma także w swoim portfolio m.in. wdrożenia opartych na chmurze systemów ERP dla firm przemysłowych, a także stworzenie przyjaznego i łatwego w obsłudze programu do rozliczania zwrotu z podatku dochodowego dla lokalnego urzędu skarbowego.

W Polsce NFQ szuka głównie pracowników, którzy jako pierwsi członkowie zespołu będą mieli decydujący wpływ na rozwój firmy w naszym kraju. W szczególności NFQ szuka ludzi z kompetencjami w następujących obszarach: JVM, C#/.NET, +Javascript, Mobile native, Python, TypeScript i PHP, zarządzanie projektami, analiza biznesowa i analiza danych, a także HR. NFQ planuje także znaleźć w Polsce inżynierów infrastruktury oprogramowania zainteresowanych współpracą z zespołami firmy na Litwie (w Wilnie, Kownie i Szawle).

„NFQ działa w branży IT od prawie 20 lat. Na Litwie mamy opinią jednego z najlepszych pracodawców dla inżynierów oprogramowania, który tworzy produkty i kluczowe oprogramowanie dla znanych na całym świecie marek. Jako pracodawca dajemy naszym zespołom pełną swobodę w kształtowaniu metod pracy, a także zachęcamy naszych pracowników do wytyczania własnych ścieżek rozwoju zawodowego w myśl hasła  ‘Make your own way’. W naszym polskim oddziale to hasło nabiera szczególnego znaczenia, bo ludzie, których teraz szukamy, będą naszymi kluczowymi pracownikami z bardzo dużymi możliwościami rozwoju” – mówi Paulius Insoda, CEO w NFQ Technologies.

Polski oddział pomoże w realizacji projektów dla obecnych klientów NFQ Technologies, wśród których jest wiele globalnych startupów i wiodących firm z różnych branż. Należą do nich m.in. HomeToGo – jedna z największych na świecie platform z ofertami wynajmu wakacyjnego, KAYAK –  globalny lider w turystyce online, HansNatur – jeden z wiodących niemieckich e-sprzedawców towarów ekologicznych, Smarketer – marketplace z ponad 20 milionami produktów działający w Niemczech, Belgii i Holandii, Alaiko – niemiecki system cyfrowej logistyki i zarządzania magazynem, a także  Weezy – szybko rozwijający się startup oferujący natychmiastową dostawą artykułów spożywczych w Wielkiej Brytanii.

Według Pauliusa Insody, decyzja o ekspansji w Polsce wynikała głównie z bardzo wysokich kompetencji polskich inżynierów, ich nastawienia na wysoką wydajność pracy, dużej liczby uczelni technicznych, doskonałej infrastruktury do prowadzenia biznesu, a także potrzeb klientów firmy, którzy oczekiwali wsparcia w kraju ich działania. NFQ zdecydował się na wybór Polski i Krakowa po przeanalizowaniu kilku potencjalnych lokalizacji.

NFQ szuka w Polsce nie tylko pracowników stacjonarnych, ale także tych zainteresowanych pracą zdalną lub w modelu hybrydowym. Jeszcze przed wybuchem pandemii firma praktykowała model pracy zdalnej, który z czasem został oficjalne przyjęty stosownymi wewnętrznymi regulacjami.

NFQ jest jedną z największych firm IT na Litwie, zatrudniającą ponad 800 osób we wszystkich swoich oddziałach na świecie. Firma realizuje projekty w zakresie inżynierii oprogramowania i rozwoju produktów, cyfryzacji  biznesu, business intelligence i data science, a także świadczy usługi UX, UI, CRO i konsultingowe dla firm z takich branż, jak turystyka, sprzedaż wielokanałowa, transport, logistyka i ekonomia współdzielenia. NFQ z powodzeniem zbudowała zespoły pracujące nad stworzeniem i rozwojem wielu znanych marek, w tym wyszukiwarki ofert turystycznych KAYAK czy platformy z ofertami najmu HomeToGo. W portfolio klientów firmy jest także m.in. wyszukiwarka połączeń lotniczych Swoodoo.com, która w ciągu zaledwie 2 lat zdobyła wiodącą pozycję w Niemczech. Ówczesny rynek postrzegał tę platformę jako najlepsze rozwiązanie technologiczne dla sektora.

Polacy chcą bardziej ekologicznych marek i sieci handlowych

Nawet 62% ankietowanych Polaków deklaruje, że wiedza o prowadzonych przez firmę działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju ma wpływ na podejmowaną przez nich decyzję zakupową. Jednocześnie aż co trzeci badany nie jest w stanie wskazać żadnej proekologicznej praktyki dużych sieci handlowych, a 75 proc. z nich przyznaje, że dociera do nich za mało informacji na ten temat. Agencja badawcza Inquiry przyjrzała się oczekiwaniom polskich konsumentów w zakresie ochrony środowiska, ujmując je w najnowszym raporcie „Zrównoważony rozwój handlu i zachowania konsumenckie”.

Obecny od kilku lat zwrot w kierunku zwiększenia świadomości społecznej dotyczącej ochrony środowiska znajduje coraz wyraźniejsze odbicie w konsumenckich postawach Polaków. Już niemal trzy czwarte ankietowanych uważa, że firmy powinny wdrażać zasady zrównoważonego rozwoju, szczególną uwagę przywiązując do miejsc odwiedzanych na co dzień, takich jak sklepy i sieci spożywcze. Wśród najczęstszych oczekiwań ujętych w raporcie „Zrównoważony rozwój handlu i zachowania konsumenckie” wyodrębnić można te związane z zapobieganiem marnowaniu żywności (jak sprzedaż po obniżonej cenie produktów z bliskim terminem ważności), ograniczeniem jednorazowych opakowań i plastiku (przyjmowanie szklanych butelek bez okazania paragonu) czy gospodarką w obiegu zamkniętym (odbiór lub odkupowanie towarów nadających się do ponownego użycia lub recyklingu). Do liderów sieci handlowych, które w oczach Polaków najlepiej realizują działania na rzecz zrównoważonego rozwoju, należą Lidl, Biedronka oraz IKEA.

Ankietowani deklarują także gotowość zmiany własnych nawyków zakupowych na rzecz bardziej ekologicznych zachowań. Aż 82 proc. chce kupować produkty tych firm, które rezygnują z niepotrzebnych opakowań, a tylko procent mniej chętnie wybierze producenta wykorzystującego materiały z recyklingu. Jednocześnie wiedza na temat realnych zagrożeń wynikających z oddziaływania handlu na środowisko jest bardzo niska. Ta gałąź rynku znalazła się na ostatnim miejscu w zestawieniu najmniej ekologicznych branż – wskazało ją raptem 6 proc. Polaków.

Wyniki przedstawione w tym opracowaniu pokazują, że opinie polskich konsumentów są bardzo spójne na poziomie deklaracji, natomiast nie zawsze idzie za tym chęć do podejmowania konkretnych działań. Mimo wysokiej ogólnej świadomości zagadnień związanych ze zrównoważonym rozwojem wiedza o tym, w jaki sposób poszczególne branże, w tym handel, wpływają na środowisko, jest bardzo niska – komentuje Agnieszka Górnicka, prezes agencji badawczej Inquiry, która od dwudziestu lat prowadzi badania konsumenckie w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.

Odpowiedzialność za budowanie świadomości społecznej w zakresie zrównoważonego rozwoju oraz kształtowanie proekologicznych postaw zdaniem Polaków jest mocno rozproszona. Ankietowani wskazują, że największy edukacyjny ciężar powinien leżeć w zakresie Ministerstwa Klimatu i Ochrony Środowiska oraz rządu. Jednocześnie tylko 16 proc. badanych uznaje prowadzone przez rząd działania za wiarygodne. Największym zaufaniem w tym temacie cieszą się wśród Polaków przedstawiciele trzeciego sektora oraz Unia Europejska.

Z całością raportu można zapoznać się pod adresem: https://bit.ly/zrownowazonyrozwoj Badanie „Zrównoważony rozwój w handlu” zostało  zrealizowane przez agencję Inquiry metodą CAWI na panelu YouGov na próbie N=1037 dorosłych Polaków.

Woodpecker.co zadebiutuje na NewConnect 14 września

Woodpecker.co S.A., spółka technologiczna oferująca aplikację pełniącą rolę inteligentnego asystenta sprzedaży B2B, jest o krok od debiutu na rynku NewConnect. Giełda Papierów Wartościowych zatwierdziła Dokument Informacyjny spółki i podjęła uchwałę w sprawie wprowadzenia akcji serii A Woodpecker.co S.A. do Alternatywnego Systemu Obrotu NewConnect. Debiut na tzw. małej giełdzie został zaplanowany na 14 września br. W procesie wprowadzenia akcji do obrotu, w roli Autoryzowanego Doradcy, Spółkę wspiera INC S.A.

Debiut Woodpecker.co odbędzie się 14 września o godzinie 13:00. Do obrotu zostaną wprowadzone akcje serii A. Uroczystość będzie również transmitowana w kanałach społecznościowych Giełdy Papierów Wartościowych.

– Jesteśmy w pełni gotowi na wejście na NewConnect. Dynamicznie rozwijamy działalność, co odzwierciedlają wyniki finansowe i notowane z kwartału na kwartał wzrosty przychodów. Z niecierpliwością czekamy na uroczystość debiutu – wierzymy, że inwestorzy docenią nasze perspektywy rozwoju i pomogą nam w sfinansowaniu planów biznesowych firmy. – mówi Mateusz Tarczyński, prezes zarządu Woodpecker.co.

W I półroczu spółka odnotowała ponad 3-krotnie wyższy rdr. zysk netto, który wyniósł przeszło 1 mln zł. Z kolei przychody osiągnęły wartość ponad 6,5 mln zł, co oznacza wzrost o blisko 34 proc. rdr.

Woodpecker.co S.A. oferuje oprogramowanie w modelu SaaS ułatwiające pozyskiwanie nowych klientów i utrzymywanie relacji poprzez automatyzację czasochłonnych procesów związanych z komunikacją biznesową. Narzędzie znajduje zastosowanie m.in. w procesie aktywnej sprzedaży, pozyskiwania partnerów i rekrutacji pracowników. W czerwcu br. przeprowadzona została publiczna oferta sprzedaży akcji spółki przez jej akcjonariuszy o łącznej wartości 11 mln zł.

Model SaaS w którym działamy pomaga nam z powodzeniem skalować biznes, a konsekwentnie realizowana strategia rozwoju oraz potencjał rynku sales automation pozwalają optymistycznie patrzeć w przyszłość. Debiut na NewConnect to dla nas pierwszy krok na rynku kapitałowym. Na przełomie 2022 i 2023 r. chcielibyśmy przenieść się na Główny Rynek GPW. Oczekujemy, że ten cel uda nam się osiągnąć. – dodaje Mateusz Tarczyński.

Vivid Games zaprezentował wyniki za sierpień

Spółka utrzymuje wysoki poziom przychodów ze sprzedaży i wypracowała najwyższy w tym roku zysk netto.

Przychody ze sprzedaży za sierpień br. są niemal identyczne jak w lipcu i wyniosły 2,15 mln zł, a narastająco od stycznia ponad 14 mln zł, EBITDA za osiem miesięcy to 2,28 mln zł, wynik netto wyniósł 50 tys. zł. Na koniec sierpnia na rachunkach spółki znajdowało się 2,5 mln PLN.

Ustabilizowaliśmy przychody na wysokim poziomie, nastąpił wzrost zaangażowania długoterminowego i ARPU w kluczowych tytułach. Dokonaliśmy optymalizacji dotychczasowych kampanii UA, pozostawiając te najbardziej opłacalne i w nadchodzących miesiącach będziemy je skalować. Stan gotówki na rachunkach jest zadowalający i rośnie w ostatnich miesiącach. Mimo istotnego obciążenia kosztami amortyzacji wypracowaliśmy też 50 tys. zł zysku netto. Rosnąca EBITDA odzwierciedla naszą faktyczną sytuację – wyjaśnia prezes Vivid Games S.A. Jarosław Wojczakowski.

Niezmiennie największy udział w przychodach ma Real Boxing 2. Mimo kilkuletniej obecności tytułu na rynku nie brakuje pomysłów na jego rozwój. „W ostatnich miesiącach Real Boxing 2 przeszedł gruntowną modernizację. Oferta skierowana do graczy jest obecnie różnorodna i angażująca. Kluczowym działaniem, na którym skupił się nasz zespół w sierpniu było przygotowanie i przeprowadzenie działań LiveOps*, polegających na wprowadzeniu oferty z postacią Manny’ego Pacquiao. Jesteśmy obecnie w trakcie weryfikacji pierwszych wyników. Spodziewamy się odzwierciedlenia ww. działań zwłaszcza w retencji długoterminowej i wpływu na wynik w dłuższej perspektywie. Planujemy już kolejne działania z zakresu LiveOps. Chcemy, by pojawiały się regularnie i wzbogaciły ofertę gry.” – podkreśla Bartosz Biniecki, product owner marki Real Boxing.

Poza Real Boxing 2 zespoły Vivid Games rozwijają m.in. casualowe tytuły – OmNom Golf i OmNom Crafters, grę karcianą Mobbles Cards oraz duże, obecne już na rynku pozycje – Eroblast i Knights Fight 2.

Spółka nie zapomina też o dywersyfikacji platformowej, mimo że nie jest ona obecnie priorytetem. Space Pioneer w wersji na PC trafił w sierpniu do dystrybucji na Steam. Niebawem Real Boxing 2 będzie mieć swoją premierę na Nintedo Switch. „Cieszą nas premiery naszych tytułów na kolejnych platformach, jednak traktujemy je jako dodatek, także finansowy, do naszej podstawowej działalności. Dystrybucja na Nintendo Switch jest uzależniona w głównej mierze od postępów prac po stronie Qubic Games, więc nie mamy wpływu na ewentualne opóźnienia czy przesunięcia.” – podkreśla Piotr Gamracy, general manager Vivid Games S.A., odpowiedzialny za dział publishing.

*LiveOps – działania w grze takie jak turnieje, powtarzające zadania dla wykonania przez gracza czy specjalne tryby rozgrywki dostępne terminowo dające graczowi niekończąca się rozgrywkę w grze mające na celu zwiększenie retencji długoterminowej a co za tym idzie przychodów.

Główni akcjonariusze PGS Software odpowiadają na wezwanie Xebii

W dniu 5 sierpnia 2021 r. holenderska spółka technologiczna Xebia Group ogłosiła wezwanie na skup wszystkich akcji PGS Software. 8 września odpowiedzieli na wezwanie dwaj główni akcjonariusze, Wojciech i Paweł Gurgulowie, kontrolujący ponad 64 proc. akcji i 75 proc. głosów w kapitale Spółki. Tym samym spełnił się główny warunek wymagany do przeprowadzenia wezwania.

„Osiągnęliśmy niesamowity sukces wzrostu z małej firmy do dzisiejszej skali działalności. Jednak widzimy potrzebę szybkiego zwiększenia skali i umiędzynarodowienia naszej działalności, aby zmniejszyć zależność od polskiego rynku. Potwierdził to nasz przegląd strategiczny, który przeprowadzaliśmy od marca. Na jego podstawie doszliśmy do wniosku, że optymalną strategią dla firmy, jej pracowników i akcjonariuszy będzie znalezienie silnego partnera do którego możemy się przyłączyć.” – powiedział Wojciech Gurgul, prezes zarządu, który wraz z Pawłem Gurgulem posiada pakiet kontrolny PGS Software, stanowiący 64,16 proc. liczby akcji w kapitale zakładowym oraz 75,15 proc. ogólnej liczby głosów. Główni akcjonariusze już wcześniej zobowiązali się bezwarunkowo i nieodwołalnie do odpowiedzi na ogłoszone wezwanie, przy czym ustalona cena sprzedawanych przez nich akcji wyniosła 14,30 zł za jedną akcję, co stanowi około 10% mniej od oferty dla pozostałych akcjonariuszy – 15,75 zł za walor. Wojciech Gurgul pozostanie w strukturach firmy po zakończeniu transakcji.

„Jesteśmy zadowoleni, że PGS Software będzie częścią naszej Grupy. Uważamy, że jako duży, doświadczony gracz na rynku usług IT skutecznie wykorzystamy potencjał Spółki. W dalszym stopniu poszerzamy swój zakres usług i dążymy do dostarczania jak najlepszych i kompleksowych rozwiązań dla naszych klientów. Chcemy być topową marką na rynku IT, wierzymy że połączenie z PGS Software nas do tego przybliży.” – skomentował Anand Sahay, co-CEO Xebia. Celem Xebii jest skup 100% akcji spółki i wycofanie jej z giełdy.

Zapisy na wezwanie dla pozostałych akcjonariuszy nadal trwają. Inwestor posiadający akcje PGS Software, może odpowiedzieć na wezwanie w biurze maklerskim, które prowadzi jego rachunek papierów wartościowych do 29 września. Wezwanie dojdzie do skutku jeśli zostaną spełnione inne warunki, określone w wezwaniu.

Doradcą finansowym oraz firmą pośredniczącą w wezwaniu jest Santander Bank Polska S.A. – Santander Biuro Maklerskie.