Rejestracja spółki w Polsce może w praktyce potrwać od kilku dni nawet do kilku miesięcy. „Może” to właściwe słowo, bo nigdy nie ma gwarancji, że nawet zakreślony teoretycznie przez dany sąd rejestrowy termin nie wydłuży się na przykład wskutek stwierdzonych we wniosku uchybień. Wydłużająca się procedura rejestracyjna może nie tylko narazić na straty, ale i całkowicie zniweczyć cel, dla którego spółka była zakładana. Remedium na to ryzyko jest zakup gotowej spółki.
W teorii wszystko wygląda banalnie. Rejestracji spółki zgodnie z art. 19 ust. 2 ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym (dalej: KRS, Dz.U. 2018 poz. 986) można dokonać na dwa sposoby. Pierwszym z nich jest tradycyjna droga „papierowa”, wykorzystująca do tego celu urzędowy formularz. W sądzie rejestrowym składa się go wraz z wymaganymi załącznikami dotyczącymi m.in. jej reprezentacji, organów, osób wspólników czy przedmiotu działalności. Drugi sposób, z założenia uproszczony, wykorzystuje drogę elektroniczną w tzw. systemie teleinformatycznym.
Uproszczony = ograniczony
Procedura zakładania spółki przez Internet jest szybsza od tradycyjnej i teoretycznie ma trwać kilka dni roboczych. Do rejestracji wykorzystuje bowiem wzorzec umowy i nie wymaga formy aktu notarialnego, a jedynie opatrzenia kwalifikowanym podpisem elektronicznym lub podpisem potwierdzonym przez profil zaufany ePUAP (art. 19 ust. 2b ustawy o KRS).
Uproszczenie jest zaletą teleinformatycznej formy rejestracji, a jednocześnie jej największą wadą, często dyskredytującą ją w profesjonalnym obrocie gospodarczym. Stosując się do z góry narzuconych wzorców umownych, przedsiębiorcy są ograniczeni w kształtowaniu swoich stosunków prawnych. Przy tworzeniu skomplikowanych, rozbudowanych struktur spółek taka forma rejestracji okazuje się niewystarczająca. Co więcej, mimo iż w założeniu ma być znacznie krótszą drogą rejestracji, to w razie stwierdzenia braków formalnych wydłużała się będzie tak samo, jak tradycyjna.
Braki we wniosku
Tradycyjna procedura zakładania spółki polega na zawarciu przed notariuszem umowy spółki złożonej w sądzie osobiście lub przesłanej pocztą. Na szybkie załatwienie sprawy można liczyć, jeśli sąd nie dopatrzy się we wniosku braków. Jeśli są usuwalne, sąd wyznaczy dodatkowy, siedmiodniowy (art. 130 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego Dz.U. z 2018 r. poz. 155 w zw. z art. 19 ust. 3a ustawy o KRS), a w przypadku wniosków złożonych przez osobę zamieszkałą lub mającą siedzibę za granicą, która nie ma w kraju przedstawiciela (art. 130 § 1¹ KPC), co najmniej miesięczny termin na ich usunięcie.
Od kilku dni do kilku miesięcy
W październiku 2017 r. Gazeta Wyborcza opublikowała wyniki badań wykonanych przez agencję ABR SESTA. Wynika z nich, że na rejestrację spółki w KRS trzeba czekać od kilku dni nawet do kilku miesięcy. Przy czym trudno jest określić, ile mniej więcej zajmie załatwienie „naszej sprawy”. Wszystko zależy bowiem od dostępnych w chwili składania w danym sądzie zasobów kadrowych sędziów i referendarzy oraz liczby rozpatrywanych równolegle wniosków. A zajmują się oni nie tylko rejestracją nowych podmiotów, ale i dokonywaniem zmian we wpisach i wykreślaniem już istniejących. W kieleckim wydziale KRS sądu rejonowego na 1 sędziego i 7 referendarzy przypada 8000 zarejestrowanych podmiotów, czyli 1000 na jedną osobę. W Warszawie stosunek ten wynosi już 1700:1.
Spółka bez historii, czyli spółka w 1 dzień
Wydłużający się proces rejestracji spółki może podważyć sens jej powołania. Instytucja spółki oparta jest na wspólnym zaufaniu tworzących ją przyszłych wspólników. A to może zostać poważnie zachwiane np. w sytuacji, gdy wyznaczony do dokonania formalności zgłoszeniowych wspólnik w kraju nie będzie potrafił racjonalnie wytłumaczyć zagranicznemu partnerowi przeciągającego się procesu rejestracji.
Tego niepotrzebnego biznesowego ryzyka można uniknąć, dokonując zakupu gotowej spółki, czystej, „bez historii”. Zarejestrowana struktura posiada już numery KRS, NIP, REGON, zgłoszenie do VAT, a w razie potrzeby VAT UE. Jedynym koniecznym wymogiem jest stawiennictwo nabywców u notariusza w celu złożenia podpisów i ich notarialnego poświadczenia. Oznacza to, że w przypadku zakupu spółki bez historii, od chwili podjęcia przez wspólników decyzji o jej zawiązaniu do uruchomienia jej działalności wystarczyć może 1 dzień.
Liczy się bezpieczeństwo i funkcjonalność
Największą zaletą zakupu gotowej struktury jest oszczędność czasu. Jednak zakup spółki z niepewnego źródła niesie za sobą niebezpieczeństwo nabycia jej wraz z ukrytymi, ciążącymi na niej zobowiązaniami. Oprócz czystej historii i braku obciążeń oraz zaległości ważne jest, aby nabywana struktura była funkcjonalna. W zależności od terytorium i rynku, na którym będzie za jej pośrednictwem prowadzona działalność, spółka musi odpowiadać ich wymogom i uwarunkowaniom. A przecież wspólnikami mogą być nie tylko polskie, ale i zagraniczne podmioty o odmiennym spojrzeniu biznesowym i kierujące się innymi zwyczajami, ukształtowanymi w obcym obrocie gospodarczo-prawnym.
Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.

Udział w Big Data Summit będzie dla słuchaczy wyjątkową okazją, aby dowiedzieć się jak skutecznie zarządzać, chronić i wykorzystywać rosnące ilości danych w przedsiębiorstwie. Z naciskiem na najlepsze praktyki, podczas wydarzenia eksperci branżowi odpowiedzą na kluczowe pytania:
W ostatnich latach na skutek szybkiego rozwoju gospodarczego, ograniczonej ilości zasobów kopalnych oraz postępującego zanieczyszczenia środowiska zwiększyło się zapotrzebowanie na energię pozyskiwaną ze źródeł odnawialnych. Co więcej, jest ona energią tanią, ekologiczną oraz przyjazną dla człowieka, co bez wątpienia ma niebagatelny wpływ na jej rosnącą popularność.

W Polsce każdego roku dokonuje się około 10 tysięcy amputacji rozległych i dużych czyli dotyczących kończyny górnej lub dolnej.[1] Z kolei według szacunków organizacji Amputee Coalition, w USA żyje około 2,1 miliona osób po amputacji a co roku przeprowadza się około 185 tysięcy nowych zabiegów. Prognozy wskazują, że do 2050 roku populacja amerykanów żyjących po amputacji wzrośnie do 3,6 milionów.[2] Znaczna liczba osób pozbawionych kończyny górnej wcale nie używa rozwiązań protetycznych lub korzysta z nich jedynie przez krótki czas po czym rezygnuje. Główne przyczyny tego stanu rzeczy to: wysoka cena, wysoka waga, trudna i czasochłonna nauka użytkownia oraz niska estetyka. Innowacyjne protezy Glaze produkowane w technologii druku 3D metodą SLS rozwiązują wszystkie wymienione problemy dotyczące tradycyjnych rozwiązań protetycznych. Posiadają bardzo konkurencyjną cenę, ważą 350 gram przedramię, 700 gram ramię. Mają system wymienialnych końcówek umożliwiający odpięcie protezy w bardzo prosty sposób a nauka funkcjonowania w protezie Glaze trwa zaledwie kilka dni. Wszystkie szczegóły estetyczne są starannie dopracowane oferując bardzo stylowy wygląd.









Wiara polskich CFO w utrzymanie się silnej koniunktury przekłada się na ich optymistyczne plany w poszczególnych obszarach zarządzania firmą. Badani dyrektorzy finansowi dużo chętniej niż w zeszłym roku zapowiadają podwyżki pensji w ich przedsiębiorstwach – aż 51 proc. deklaruje wzrost wynagrodzeń szybszy niż inflacja (wobec 34 proc. przed rokiem), a 30 proc. badanych zapowiada, że pensje będą rosły w tempie równym inflacji (wobec 29 proc. rok temu). W dodatku żaden z badanych CFO nie przewiduje obniżania płac, choć w zeszłym takie deklaracje się zdarzały (odpowiedziało tak 4 proc.). Według badania zwiększył się również popyt na pracowników – obecnie 47 proc. dyrektorów finansowych deklaruje zwiększenie zatrudnienia w ciągu kolejnych 12 miesięcy (wobec 36 proc. rok temu), a tylko 7 proc. planuje zwolnienia (bez zmian rok do roku).
Badanie pokazuje, że mimo i tak bardzo dobrej koniunktury, polscy CFO wciąż podejmują wysiłek, aby stale zwiększać efektywność swoich firm.
















EUR/PLN kontynuuje trend spadkowy mimo niesprzyjających doniesień z Półwyspu Apenińskiego. W piątek testowane było minimum z końcówki sierpnia. Wsparcie to jednak wytrzymało i tym samym obserwujemy niewielką korektę. Bez wątpienia mocny złoty to efekt uspokojenia sytuacji we Włoszech. Szczególnie niepokojące rzeczy działy się na włoskich obligacjach gdzie rentowność szybowała bardzo mocno w górę. Była to konsekwencja uchwalenia dość mocno kontrowersyjnego budżetu Italii. Opierał się on na rozdawnictwie środków co musiało się przełożyć na wzrost deficytu do 2,4% PKB. Sytuacja się nieco uspokoiła ale problem Włoch będzie długo ciążył jeszcze Europie. Brak chęci do ograniczenia wydatków i wielkość włoskiej gospodarki muszą budzić obawy. Tym bardziej, że Italia ma dość mocno konfrontacyjne podejście do UE. Taki układ zdarzeń powinien osłabiać wspólną walutę. A w takim przypadku jeśli niepokój wróci, a to kwestia czasu, straci również krajowa waluta. Tym bardziej, że nie pomaga dalszej aprecjacji złotówki sytuacja wewnątrz naszego kraju. Dzisiejszy PMI dla przemysłu spadł najniżej od dwóch lat i jest tylko pół punkta od granicy 50 pkt czyli oddzielającej recesję od wzrostu. Wskazania inflacji za wrzesień również nie spowodują zmiany podejścia RPP a więc gołębi ton potrwa dalej. Tym samym bardziej prawdopodobne jest zbliżenie się EUR/PLN ponownie do granicy 4,30. Oporem będzie linia trendu spadkowego.
Sytuacja na CHF/PLN również póki co jest stabilna. Nadal kontynuowany jest trend spadkowy. Temat włoski jednak powinien spowodować wzrost wartości franka szwajcarskiego. Na ten moment sytuacja szybko się uspokoiła ale to zupełnie nie zamknęło tego tematu. Dzisiaj spotykają się w Luksemburgu ministrowie finansów strefy euro i zapewne temat Italii będzie omawiany. Może to być burzliwe spotkanie patrząc choćby na słowa wiceszefa KE, który stwierdził, że włoski budżet może być niezgodny z pakietem stabilności. Włoski rząd absolutnie jednak nie chce reformować finansów i nic sobie z KE nie robi, a to gwarantuje spory konflikt, który jeszcze nie jest zdyskontowany w cenach euro i chf. To może być kolejny trudny test dla spójności strefy euro. Jeśli tarcie będą się nasilać to EUR/CHF mocno zanurkuje, co poskutkuje wzrostem na CHF/PLN. Bez wątpienia temat Italii przycichł dzięki podpisaniu porozumienia między USA, Meksykiem i Kanadą. Skutecznie to odwróciło uwagę inwestorów dlatego też zapanowała euforia i tak naprawdę obecnie w kursie CHF/PLN sporego problemu tzw włoskiego nie widać w cenach.
Zachowanie się kursu USD/PLN w ostatnich dniach to konsekwencja ruchów na głównej parze walutowej świata. Problemy Italii w połączeniu z jastrzębim Fed-em spowodowały, że kurs EUR/USD był już momentami poniżej 1,15. Dzisiaj euro dostało kolejny cios w postaci mocno słabnących wskaźników PMI. USD/PLN więc jest pod presją i zapewne jeszcze dzisiaj będzie testował granice 3,70 podczas gdy w zeszłym tygodniu minimum były niemal 8 groszy niżej. I patrząc na to, że kłótnia Włoch z Komisją Europejską dopiero tak naprawdę się rozpocznie to opór w postaci 3,70 na USD/PLN może zostać przebity i kurs poszybuje w górę jeszcze kilka groszy. Mamy początek nowego miesiąca a więc pojawią się dane z amerykańskiego rynku pracy, które również mogą wesprzeć dolara. Dotarcie więc do maksimów z sierpnia jest całkiem realnym scenariuszem. Tym bardziej, że nowe porozumienie zamiast Nafta również powinno zadziałać pozytywnie na amerykańską walutę.
Sytuacja na funcie mocno się uspokoiła i tak naprawdę czekamy na nowe newsy związane z brexitem. Ten mocny zjazd z końcówki września wynikał z mocnej porażki premier Wielkiej Brytanii na spotkaniu z szefami UE. Theresa May mogła poczuć się nawet urażona tym jak została potraktowana, włodarze strefy euro dali jasno do zrozumienia, że żadnych ustępstw nie będzie czy też w kwestii dostępu do wspólnego rynku czy granicy z Irlandią. Szefowa rządu Wielkiej Brytanii zaraz po powrocie zwołała konferencję i również w dość ostrych słowach powiedziała, że nie chce godzić się na wszystkie ustępstwa wobec UE. Na wczorajszej konwencji swojej Partii przekonywała, że chce dalej pozostać na swoim stanowisku i dalej walczyć o interesy brytyjczyków. Broniła również swojego planu, który został odrzucony przez UE. I co ważniejsze powiedziała, że wierzy nadal w brexit mimo medialnych spekulacji, że takowego może wcale nie być. Rynki nie zareagowały na to wystąpienie co pokazuje dryfujący kurs choćby GBP/PLN. Inwestorzy czekają przede wszystkim na środę kiedy będzie ostatni dzień zjazdu konserwatystów. Ważna datą dal funta będzie 18 października kiedy to Rada Europejska ma znów rozmawiać o Brexicie, wtedy też może zapaść decyzja o zwołaniu szczytu UE w listopadzie i ewentualnie sfinalizować porozumienie. Z pewnością jeśli uda się uzyskać porozumienie co na ten moment jest mocno wątpliwe funt miałby szansę mocno zyskać na wartości. W przeciwnym wypadku kolejne porcja niepewności i prawdopodobnie nowe wybory. Póki co technicznie oporem pozostaje ostatnie maksimum.
