Oferty najmów krótkoterminowych znikają z portali informacyjnych i ogłoszeniowych. Takich sytuacji jest coraz więcej i wynika to z kilku czynników: administrowanie mieszkaniami wynajmowanymi np. na jedną czy dwie noce jest coraz trudniejsze i coraz droższe. Taki wynajem cieszy się dużym zainteresowaniem klientów i turystów, ale generuje także częste protesty wspólnot mieszkaniowych i właścicieli budynków.
Wynajem na krótko, problemy na długo. Deweloperzy i wspólnoty mieszkaniowe za dłuższymi wynajmami
Wynajem krótkoterminowy np. na jedną noc, kilka nocy czy na tydzień, to dla wielu przedsiębiorców, właścicieli mieszkań czy deweloperów atrakcyjna okazja do generowania sporych przychodów. Najem taki jest zwykle bardziej intratny niż najem np. na rok z góry, ale jednocześnie trudniejszy, bo każdy wynajmujący to zupełnie inna historia. Zdarza się, że klienci wynajmują mieszkania, by zrobić w nim imprezę, poszaleć na wyjeździe poza swoje miejsce zamieszkania. Często tacy klienci, będąc w mieszkaniu kilka dni, nie zwracają uwagi na porządek w lokalu i zostawiają po sobie śmieci, a czasem nawet dochodzi do wandalizmu.
Jak mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości, zdarza się coraz częściej, że inwestorzy są wręcz zmuszani do tego, by rezygnować z najmu krótkoterminowego.
– Takie sytuacje zdarzają się często i trochę można powiedzieć, że to efekt zachowania klientów. Jeżeli mamy budynek mieszany, gdzie połowa mieszkań to lokale na wynajem, a połowa to lokale zamieszkałe przez standardowych lokatorów to trudno się dziwić, że całonocne imprezy, dewastacje na klatkach schodowych czy głośne zachowanie może im przeszkadzać. Nie każdy się tak zachowuje, ale zdarzają się sytuacje, że wynajem mieszkania na dwie-trzy noce, nawet gdy przyjazd do innego miasta spowodowany jest wyjazdem służbowym, to i tak kończy się głośną imprezą. Co ciekawe, zgłoszenia często dotyczą cudzoziemców np. w ostatnio w Krakowie spotkałem się z sytuacją, że w wynajętym mieszkaniu zorganizowano wieczór kawalerski. Konieczny był później remont tego miejsca, a wynajem skończył się interwencją policji – mówi Mirosław Król.
– Wynajmują zarówno właściciele prywatni jak i deweloperzy, którzy nie chcą, by ich mieszkania stały puste. Rezygnacja z najmu krótkoterminowego jest zwykle efektem tego, że najem generuje problemy dla standardowych lokatorów – mówi Mirosław Król.
Największy problem jest w prestiżowych lokalizacjach
Jak dodaje ekspert rynku nieruchomości bardzo często problem z najmem krótkoterminowym i problemowymi lokatorami dotyczy… bardzo luksusowych nieruchomości.
– Oczywiście w standardowych mieszkaniach też zdarzają się sugestie, że najem krótkoterminowy jest niemile widziany, ale w luksusowych nieruchomościach problem jest poważniejszy. Spotkałem się już z takimi sytuacjami w Warszawie, Poznaniu czy w Szczecinie, że to właśnie w najbardziej prestiżowych budynkach najem na jedną czy dwie noce kończył się wielkimi imprezami, zniszczeniami, awanturami na klatkach schodowych czy innymi zachowaniami i sytuacjami, które sprawiają problem i niszczą prestiż budynku – mówi Król. – Po co kupiłem apartament za dwa miliony złotych jeżeli w windzie spotykam głośnych i pijanych ludzi? Spotykam się z takimi komentarzami – dodaje ekspert.
– Właściciele mieszkań, deweloperzy, zaznaczając więc podczas transakcji, że zakup mieszkania wiąże się ze zgodą, że lokal będzie wynajmowany na konkretny czas np. nie krócej niż rok, choć zdarzają się także sytuacje, że ta granica wynajmu jest krótsza np. jeden miesiąc. Tak, by nie był to wynajem „na imprezę” czy „na krótki wypad”. Właściciele obiektów chcą się chronić przed sytuacji, gdy wynajem będzie mocno eksploatować cały budynek i sprawiać wszystkim mieszkańcom problem – mówi Mirosław Król.
Dodajmy, że nie każdemu właścicielowi mieszkania takie regulacje się podobają. Czasem jednak nie ma innego wyjścia, a sytuacji, że mieszkania na krótki wynajem znikają z ofert platform internetowych jest coraz więcej.






