Spółdzielnie mieszkaniowe i właściciele nieruchomości na wynajem przygotowują swoich lokatorów do spodziewanych wzrostów opłat za ciepło zimą 2025 i 2026 roku. Wynika to z ogólnego wzrostu kosztów ogrzewania, ale także z faktu, że w tym roku przestała działać rządowa tarcza mrożąca wzrosty cen. Nie wiadomo jeszcze jaka może być skala podwyżek, ale już kilka miesięcy temu mówiono o zmianach nawet na poziomie kilkudziesięciu procent. – Jeżeli ktoś wynajmuje mieszkanie to opłata za media jest jedną ze składowych jego zobowiązań. Obawiamy się konfliktów na linii wynajmujący- właściciel mieszkania, gdy okaże się konieczne są dopłaty do ciepła – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.
W niektórych przypadkach zmiana kosztów opłat za ogrzewanie czy czynszów do wspólnoty to nawet kilkaset złotych miesięcznie
Wiele więc wskazuje na to, że lokatorzy będą drżeć – i to niekoniecznie z zimna, a z niepewności, jak wysokie mogą być opłaty za ogrzewanie mieszkań. Sytuacja zdaje się być trudna do przewidzenia, a fakt wzrostu cen za ogrzewanie jest niemal pewny.
– Wzrost cen gazu będzie mocno przekładać się na opłaty w mieszkaniach na wynajem. Szczególnie, gdy mówimy o blokach ogrzewanych gazem, starym budownictwie, mieszkaniach w oficynach. Taka sytuacja w znaczący sposób wpływa na zmniejszenie atrakcyjności wynajmu, bo składowa kosztów staje się dla lokatorów trudna do opanowania. Wyobrażam sobie, że zapowiedź wzrostu cen kosztów gazu i ogrzewania będzie blokadą dla właścicieli mieszkań, by jesienią nie podnosić kosztów najmu. Jednocześnie ten wzrost będzie odczuwalny dla klientów, którzy będą płacić więcej za media – mówi Mirosław Król, ekspert rynku nieruchomości.
– Wzrost kosztów ogrzewania i prądu jest dla rynku nieruchomości odczuwalny. Podobnie jest zresztą z czynszami do spółdzielni mieszkaniowych. W niektórych przypadkach to była zmiana nawet na poziomie 400-500 złotych rocznie, co radykalnie podnosi koszty – przyznaje ekspert.
– Pretensje bardzo często kumulują się w stronę właściciela mieszkania, który tak naprawdę nie musi podnosić swoich kosztów, by dla klienta wynajem mieszkania był dużo droższy. Ta zima pod wieloma względami będzie dla rynku wynajmu trudna – mówi Mirosław Król.
Rosną koszty wynajmu, mimo że nie rosną opłaty dla właścicieli mieszkań
Średnia cena wynajmu kawalerki w Polsce wynosi od 1600 do 2000 złotych, dwupokojowe mieszkania można wynająć już od około 2300 złotych, a mieszkania większe od około 2500 złotych. Cena zawsze zależy od standardu, lokalizacji i tego na jak długi czas podpisywana jest umowa między wynajmującym, a właścicielem mieszkania. Koszty po stronie wynajmującego to zwykle także czynsz, opłaty za media, w tym prąd i gaz oraz wodę. Im wyższe koszty komunalne, tym poważniejsze obciążenie dla wynajmującego.
– Koszty wynajmu w Polsce drastycznie rosną i dla wielu osób to ostateczny motywator żeby zdecydować się na zakup własnego mieszkania. Wzrost zainteresowania zakupem mieszkań na rynku wtórnym będzie wygenerowany w dużej mierze zniecierpliwieniem osób wynajmujących mieszkania, gdy okaże się, że koszty najmu znowu idą do góry – przyznaje Mirosław Król.
– Wielu wynajmujących stosuje już liczniki przedpłatowe na prąd, by to wynajmujący decydował o kwocie doładowania i ostatecznych kosztach, jakie będzie ponosić. Takie doładowania można zrobić w wielu sklepach. To rozwiązanie o tyle korzystne, że wynajmujący realnie płaci za to, jak intensywnie korzysta z prądu. Spotkałem się już z sytuacjami, gdy dopłata do prądu, gazu czy wody była poważnym zarzewiem konfliktu między wynajmującym, a właścicielem mieszkania – przyznaje Mirosław Król.






