3 przykłady firm, które powstały przez przypadek, a odniosły sukces

0

„Scratch your own itch!” To popularne w środowisku startupów określenie, które można przetłumaczyć dosłownie jako „podrap się tam, gdzie Cię swędzi”. Choć brzmi jak ludowa mądrość, to okazuje się zadziwiająco skuteczną strategią w biznesie. Wiele firm i wynalazków, które odniosły sukces, powstało właśnie w ten sposób. W zamierzeniach miały być jedynie doraźnym rozwiązaniem problemów trapiących firmę od środka. Z biegiem czasu okazywały się jednak na tyle uniwersalne, że stawały się samodzielnymi projektami, a czasami przeradzały się w firmy. Oto trzy historie, które pokazują, że strategia „scratch your own itch” może przynieść (nieoczekiwany) sukces.

Zazwyczaj scenariusz przebiega dokładnie w ten sam sposób. Najpierw w firmie X pojawia się jakiś wewnętrzny problem. To bariera, która uniemożliwia jej pójście o kolejny krok dalej. Skutkuje ona powołaniem dedykowanego zespołu, który ma zająć się rozwiązaniem patowej sytuacji. Potem zaczyna się poszukiwanie odpowiedniego narzędzia, a gdy już udaje się je znaleźć lub stworzyć – okazuje się, że było poszukiwane również przez inne firmy, które po drodze napotkały na podobne trudności, ale się z nimi nie uporały. Wówczas albo kupują one „efekty uboczne” w postaci produktu z firmy X, albo zawiązują współpracę z zespołem firmy X, który w międzyczasie sam przekształcił się w firmę lub niezależny dział biznesowy w przedsiębiorstwie. W ten sposób lokalny projekt często w mgnieniu oka okazuje się globalnym hitem.

Coca-Cola, najbardziej znany napój gazowany świata, miała być środkiem na ból głowy. Niezwykle praktyczny i przy okazji odstresowujący wynalazek, jakim jest folia bąbelkowa, początkowo miał być tapetą. Co prawda są to produkty, które podbiły rynek konsumencki, jednak w obszarze rozwiązań dla firm podobne historie także mają miejsce. Mapy myśli, burze mózgów, kreatywne pomysły, czy innowacyjny model biznesowy, z założenia towarzyszące start-upom, to wbrew pozorom nie zawsze sposób na stworzenie rentownej firmy. Okazuje, że po drodze do realizacji założonego celu biznesowego udaje się rozwiązać pewien problem i stworzyć najskuteczniejsze rozwiązania…

Czytaj również:  Cloud Technologies laureatem rankingu Deloitte Technology Fast 50 Central Europe

Przykład 1: Od sieci kontaktów dla Harvardu – do globalnej sieci kontaktów

Miało być kameralnie, dla zabawy i czysto akademicko. Grupka kilku znajomych, pokój w akademiku i pomysł na fajny serwis. Miał powstać portal, który skupi w jednym miejscu całą społeczność Harvardu. Czwórce studentów doskwierał brak stałego źródła zgrabnie podanych informacji o życiu uczelni i jej studentach, służący integracji, zabawie i wymianie doświadczeń między nimi. Takim widział Facebooka (a może raczej „Facemasha”, jak pierwotnie miał nazywać się portal) Mark Zuckerberg oraz trzech kilku kolegów (Andrew McCollum, Chris Hughes i Dustin Moskovitz), którzy pracowali nad kodem strony, uruchomionej w 2004 roku. Do działającego projektu Zuckerberga szybko zaczęły podpinać się kolejne uniwersytety. Lawina ruszyła. Ku zaskoczeniu harvardzkiej czwórki. Dziesięć lat od momentu założenia Facebooka, gdy liczba użytkowników sięga 10 mln, Zuckerberg i spółka dostają ofertę od Yahoo: 1 mld dolarów za kupno ich pomysłu. CEO Facebooka grzecznie odmawia. A po latach tak rozpamiętuje tę sytuację: