Unia Europejska znalazła się w trudnej sytuacji dotyczącej planowanego zakazu sprzedaży nowych samochodów z silnikami spalinowymi od 2035 roku. Sześć państw członkowskich, w tym Polska, zaapelowało w tym tygodniu do Komisji Europejskiej o złagodzenie przepisów, argumentując potrzebę dopuszczenia bardziej zróżnicowanych technologii napędowych. Francja sprzeciwia się jednak jakimkolwiek zmianom i ostrzega, że odejście od pierwotnego planu podważyłoby inwestycje w europejskie fabryki baterii. Jednocześnie Komisja Europejska opóźnia przedstawienie pakietu wsparcia dla przemysłu motoryzacyjnego, który pierwotnie miał zostać zaprezentowany 10 grudnia. Nowy termin publikacji może przesunąć się na 16 grudnia albo na początek stycznia.
Premierzy Włoch, Polski, Bułgarii, Czech, Węgier i Słowacji we wspólnym liście zażądali, aby po 2035 roku nadal można było sprzedawać hybrydy typu plug-in, pojazdy z przedłużonym zasięgiem oraz auta zasilane paliwami alternatywnymi. Argumentują, że technologiczna różnorodność jest konieczna, by zapewnić płynne przejście do neutralności klimatycznej. W tym samym czasie francuski prezydent Emmanuel Macron przestrzegł, że rezygnacja z celu na 2035 rok zagrozi europejskim inwestycjom w sektorze baterii. Francja dodatkowo proponuje obowiązkową elektryfikację flot firmowych z wykorzystaniem pojazdów produkowanych w Europie. Niemcy sprzeciwiają się jednak takim rozwiązaniom, uznając je za zbyt restrykcyjne.
Debata polityczna toczy się równolegle z rosnącą presją ze strony producentów samochodów. Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów (ACEA) stwierdziło, że sektor motoryzacyjny otrzymał najbardziej wymagające cele dekarbonizacyjne, choć ich realizacja okazuje się znacznie trudniejsza, niż pierwotnie zakładano. Szef BMW Oliver Zipse argumentował w Brukseli, że obowiązkowa elektryfikacja flot firmowych wprowadziłaby zakaz silników spalinowych „tylnymi drzwiami”. Z kolei prezes Stellantis John Elkann ostrzegł, że bez złagodzenia regulacji Europa może utracić konkurencyjność na globalnym rynku motoryzacyjnym.
Niepokój producentów potęguje rosnąca obecność chińskich marek elektrycznych, które agresywnie zdobywają europejski rynek dzięki niższym cenom. Sytuacja ta wywołuje obawy przed narastającym kryzysem, zwłaszcza w kontekście niepewności regulacyjnej w UE. Komisarz UE ds. transportu Apostolos Tzitzikostas zasugerował, że silniki spalinowe mogłyby nadal być używane po 2035 roku, jeśli pojazdy tankowałyby wyłącznie biopaliwa lub e-paliwa. Organizacje ekologiczne, takie jak Transport & Environment, stanowczo sprzeciwiają się takim wyjątkom. Wskazują, że biopaliwa mają niekorzystny bilans węglowy i mogą prowadzić do poważnych szkód środowiskowych, w tym wylesiania.
Przyszłość unijnych przepisów dotyczących samochodów spalinowych pozostaje więc niepewna. UE musi znaleźć kompromis między celami klimatycznymi, ochroną strategicznych inwestycji a realiami ekonomicznymi i konkurencyjnością przemysłu motoryzacyjnego. Decyzje podjęte w najbliższych tygodniach mogą przesądzić o kierunku europejskiej transformacji transportowej na kolejne dekady.






