Jaki będzie rok 2019 dla polskiej branży IT? Robert Strzelecki, TenderHut

0

Ubiegły rok w polskiej branży IT przyniósł 32,6 mld zł przychodu. PMR przewiduje, że w 2019 r. dynamika wzrostu powinna wynieść około 4,8 proc., co oznacza szacunkowe przychody na poziomie 34,2 mld złotych. O trendach w nadchodzącym roku dla polskiej branży IT opowiada Robert Strzelecki, prezes zarządu Grupy Kapitałowej TenderHut.

Robert Strzelecki, prezes spółki TenderHut S.A.
Robert Strzelecki, prezes spółki TenderHut S.A.

Kooperacja na rynku IT

Polskie firmy mają ogromny potencjał, wiedzę i niezwykle zdolnych programistów plasujących się w światowej czołówce. Jednak to wciąż za mało, aby osiągnąć sukces – szczególnie na rynkach międzynarodowych. Ostatnio można zaobserwować ciekawy proces, a mianowicie zamiast konkurować, firmy IT zaczynają ze sobą współpracować, aby móc zrealizować duży projekt od A do Z. Ciekawą inicjatywą, wpisującą się w potrzebę łączenia się jest stowarzyszenie SoDA (Software Development Association Poland) – związek pracodawców sektora IT, który powstał pod koniec ubiegłego roku. Dzięki tej inicjatywie, firmy dzielą się pracownikami, a czasami nawet zleceniami. – Coraz więcej firm tworzących oprogramowanie, zlecenia pozyskuje spoza Polski, a tam klienci oczekują kompleksowego podejścia i szybkich terminów. Takim kryteriom mogą sprostać jedynie firmy posiadające duże zasoby w postaci wyspecjalizowanych zespołów. Co ciekawe, na trendzie związanym z kooperacją zyskują mniejsze ośrodki takie jak: Białystok, Szczecin, Olsztyn czy Przemyśl, które do tej pory miały zbyt małą liczbę programistów, żeby zdobyć duże kontrakty – podsumowuje Strzelecki.

Konsolidacja rynku

Coraz większa presja płacowa, brak pracownika, brak wystarczającego kapitału inwestycyjnego – to codzienność polskiego rynku usług IT. Szacuje się, że w Polsce brakuje na obecną chwilę ok. 50 tys. pracowników sektora. Taka sytuacja powoduje, że koszty pracy są coraz większe, a co za tym idzie tylko duże podmioty mogą utrzymywać odpowiednio wykfalifikowane zespoły. To główny powód, dla którego rynek firm IT w Polsce mocno się konsoliduje. Jak wygląda to z perspektywy przedsiębiorcy? – Usługi IT nie mogą dziś istnieć bez silnej sprzedaży, marketingu czy po prostu rozpoznawalnej marki. Tylko silni gracze mogą konkurować o zlecenia dostępne na międzynarodowych rynkach. Mniejsze firmy przyłączają się do liderów branży nastawionych na błyskawiczny rozwój, bo wiedzą, że to także jest dla nich szansa na przeskalowanie swojego działania. Taką drogę objął właśnie TenderHut, który przez kolejne lata notowany był jako najszybciej rozwijająca się firma w Polsce, co docenili eksperci z Deloitte czy Financial Times – tłumaczy Strzelecki. – Co ważne konsolidacja nie oznacza wykluczenia dla byłych właścicieli. Przeważnie nadal aktywnie angażują się w życie firmy, pełniąc kluczowe role w organizacji. Stają się udziałowcami dużej, prężnie rozwijającej się firmy oraz poprzez zwiększenie skali działania w pełni mogą rozwinąć swój potencjał działając na międzynarodową skalę – dodaje Strzelecki.

Globalne rynki – kierunek kraje G20

W dobie globalizacji przed polskimi firmami otworem stoją rynki światowe. Ma na to wpływ kilka aspektów. Przede wszystkim rodzimi programiści cieszą się bardzo dużym uznaniem na całym świecie. Co roku Polska zajmuje wysokie miejsca w światowych rankingach. W dodatku biorąc pod uwagę koszt polskiego programisty na tle globalnych stawek, firmy znad Wisły nadal są konkurencyjne. – Ciekawym kierunkiem pozyskania zleceń jest Japonia. Jest to rynek bardzo konserwatywny i każda zmiana na nim jest prawie rewolucją. Obecnie większość systemów na rynku japońskim to systemy stare (legacy) i są utrzymywane w metodykach ciężkich. Bardzo dużym zainteresowaniem cieszą się wszystkie kwestie związane z programowaniem zwinnym, a firmy europejskie postrzegane są jako jedne z najlepszych w tym obszarze. W dodatku jest to trzecia gospodarka na świecie z bardzo dużymi brakami kadrowymi. Biznes w Japonii oparty jest na relacjach, przywiązaniu do protokołu oraz dużej dawce cierpliwości. W ubiegłym roku nawiązaliśmy tam pierwsze relacje, w tym roku ponownie pojawimy się w Japonii z misją gospodarczą. Mimo, iż sam proces pozyskania kontraktu jest wieloetapowy i czasochłonny uważamy, że warto angażować swój czas w budowanie trwałych relacji opartych na zaufaniu i profesjonalizmie – mówi Strzelecki.

Lokalny rynek z coraz mniejszą liczbą specjalistów IT

Dużym wyzwaniem stojącym przed polskimi firmami jest ogólna sytuacja na lokalnym (polskim) rynku usług IT. Software House skupiają swoją aktywność na rynkach zachodnich, gdzie są w stanie zarobić znacznie więcej niż na projektach realizowanych w Polsce. Taki trend obecnie powoduje spadek zainteresowania firm IT rynkiem polskim, a co za tym idzie krajowy przedsiębiorca będzie miał znacznie ograniczony dostęp zarówno do usług, jak i pracowników z sektora IT– Obecnie młody programista nie jest zainteresowany odtwórczą pracą. Jego celem zawodowym jest rozkręcenie własnego start-up’u, praca pełna wyzwań dla międzynarodowych koncernów czy rozwijanie unikalnych technologii. Stawki za godzinę pracy programisty na świecie są podobne, z tą różnicą, że w Polsce stawka ta jest w złotówkach, a za granicą roboczogodziny liczone są w euro, funtach czy dolarach. Taka sytuacja powoduje z jednej strony duży wzrost przychodów w polskim sektorze IT, ale pozostawia niestety rodzimy rynek z dużymi niedoborami. Część firm coraz przyjaźniej patrzy na wschód, za pracownikami obsługującymi po stronie IT infrastrukturę czy procesy w firmie – tłumaczy Strzelecki.

Czytaj również:  Strategia zarządzania kapitałem ludzkim jako podstawa rozwoju organizacji

Konkurencyjność

Wspomniane przy okazji konsolidacji oczekiwania klientów – głównie zagranicznych – to szansa dla polskich firm na zaistnienie na międzynarodowych rynkach. Jednak, aby to miało miejsce rodzimi przedsiębiorcy powinni zmienić podejście do biznesu. Jaka jest najlepsza recepta na sukces? – W naszej Grupie Kapitałowej podchodzimy do zagadnienia konkurencyjności w nieco inny sposób niż większość firm na rynku. Po pierwsze jesteśmy grupą spółek, które posiadają określone profile działalności, ale ich działania i zasoby można ze sobą łączyć. Większość firm na rynku raczej pozostaje w obrębie jednej specjalizacji. Drugim wyróżnikiem jest elastyczność, jaką dajemy naszym klientom. Wynika ona trochę z wspomnianej wcześniej działalności w ramach grupy kapitałowej, jednak to coś więcej niż tylko czerpanie z zasobów spółek córek. Niedawno otworzyliśmy kolejną spółkę, która jest odpowiedzią na dużą potrzebę elastyczności. ExtraHut – bo o niej mowa – koncentruje się na działaniach z zakresu User Experance, designie aplikacji mobilnych, aplikacji webowych i serwisów internetowych. Przewagą konkurencyjną jest mobilny zespół ekspertów, który jest w stanie w ciągu 48 godzin znaleźć się u klienta w dowolnym miejscu na ziemi i razem z nim na miejscu zmapować zagadnienie, po czym przygotować prototyp rozwiązania. Takie podejście pozwala na maksymalne skrócenie procesu powstawania zamówionych aplikacji – to właśnie konkurencyjność, będzie w tym i kolejnych latach świadczyła o sukcesie – mówi Strzelecki.

Własne produkty

Firmy IT nie powinny być tylko wykonawcami projektów. Model, w którym Software House tworzy platformy SaaS i jest zarazem właścicielem licencji, stanowi ciekawą drogę dla rozwoju całej firmy. Dobrze zaprojektowana platforma SaaS pozwala na duży stopień skalowalności. Konfiguracja usług jest na tyle intuicyjna, że odbywa się bez udziału czynnika generującego koszty, czyli programisty. Dzięki temu klient nie ponosi kosztów związanych programowaniem poszczególnych funkcjonalności i może masowo wdrożyć rozwiązanie, a właściciel licencji skupia się na rozwijaniu oprogramowania i dodawaniu kolejnych funkcjonalności obejmujących całe segmenty rynku. Wiele tego typu platform powstanie jako oddolne inicjatywy pracowników. Pracownicy Googla 20% czasu poświęcają na rozwijanie własnych projektów, które mogą być potem wdrażane w firmie. Obecnie na polskim rynku można obserwować trend polegający na tym, że firmy IT same rozwijają oprogramowanie, które następnie komercjalizują. Takie podejście jest ciekawe, jednak wymaga odpowiedniej skali działania i finansowania. Koszty wewnętrznych wdrożeń są oczywiście niższe niż zewnętrznie rozwijane oprogramowanie, jednak zajmują one zasoby i czas, który firma mogłaby przeznaczyć na realizację komercyjnych projektów. Korzyścią w takiej sytuacji jest bez wątpienia możliwość elastycznego dostosowania aplikacji, która została stworzona przez samych pracowników firmy. – Doskonałym przykładem tego trendu jest stworzona przez naszych specjalistów aplikacja Zonifero. Projekt ten powstał wewnątrz naszej firmy jako rozwiązanie problemów, z którymi sami się borykaliśmy. Dziś Zonifero – czyli aplikacja do zarządzania przestrzenią biurową to niezależna marka posiadająca oddzielne struktury sprzedażowe i wdrożeniowe będąc naszym sztandarowym przykładem skalowalnego rozwiązania SaaS – podsumowuje Robert Strzelecki.