Columbus na plusie w pierwszym kwartale 2024 r., wchodzi w Czyste Powietrze

Columbus Energy S.A. w pierwszym kwartale 2024 r. zanotował znaczną poprawę wyników. Dodatkowo Grupa Columbus zakontraktowała już prawie 500 mln zł z programu Czyste Powietrze.

Z opublikowanego dziś raportu kwartalnego za pierwszy kwartał 2024 r. wynika, że spółka Columbus Energy S.A. osiągnęła 76 mln zł przychodów, a wynik EBITDA wyniósł 12 mln zł wobec 2,6 mln zł w analogicznym okresie 2023 r. Spółka mocno poprawiła też zysk netto, który osiągnął wartość 7,2 mln zł wobec straty (-13,2 mln zł) w analogicznym okresie 2023 r. Na poprawę wyniku w tym okresie miały wpływ m.in. ograniczenie kosztów stałych Spółki oraz wzrost marżowości produktów, mimo iż przychody były niższe od osiągniętych w pierwszym kwartale 2023 r. (118 mln zł).

W omówieniu wyników kwartalnych Zarząd Columbus zapowiada, że dynamicznie rozwija sprzedaż w ramach programu Czyste Powietrze, którego wdrożenie rozpoczął już 4 miesiące temu.

– Mamy ambicję być liderem w realizacji programu Czyste Powietrze. Tak jak podczas boomu na fotowoltaikę potrafiliśmy zrealizować rekordowe ilości umów i montaży, tak dzisiaj jesteśmy gotowi zrealizować to wyzwanie. Tylko w pierwszych 4 miesiącach pilotażowej sprzedaży usługi HERO zakontraktowaliśmy ponad 4 000 umów, o wartości brutto prawie 500 mln zł. Ponad ⅓ tych umów zweryfikowaliśmy i złożyliśmy wnioski do Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska, a pierwsze realizacje rozpoczną się w trzecim kwartale tego roku. To będzie ciekawy i – mamy nadzieję – bardzo dobry rok dla firmy Columbus. Niewykluczone, że najlepszy w historii – dodaje Dawid Zieliński.

Podsumowując miniony kwartał, Zarząd Columbus podkreśla zawarcie znaczących umów z międzynarodowymi spółkami energetycznymi, m.in. z Grupy ENGIE, Grupy DTEK, GoldenPeaks Capital czy portugalskim gigantem EDP, dzięki czemu struktura finansowania Grupy zostanie w przyszłości mocno zmodyfikowana.

– Efekty tych działań nie są jeszcze ujęte w wynikach finansowych za pierwszy kwartał br., bo środki z tegorocznych transakcji z Grupą DTEK, Golden Peaks Capital i kontraktu z Grupą EDP dopiero się pojawią, podobnie jak te ze sprzedaży bądź refinansowania działających farm. Nie widać też w tym sprawozdaniu realizacji wygranych przetargów w Czechach czy zwiększonej sprzedaży magazynów energii, bo na te popyt pojawi się po uruchomieniu kolejnej edycji programu Mój Prąd, a wyniki zostaną ujęte w kolejnych kwartałach – tłumaczy Dawid Zieliński.

Rynek magazynowy w Polsce w I kw. 2024 r. – w oczekiwaniu na lepszą koniunkturę i zmianę trendu

Rynek magazynowy w Polsce pozostaje stabilny i dostosowuje swoje tempo do sytuacji makroekonomicznej obserwowanej w kraju i Europie. Ograniczony rozwój firm z sektora przemysłowego i logistycznego pozostał widoczny w wynikach popytu brutto, który na koniec I kw. 2024 r. wyniósł 870 tys. mkw. W okresie od stycznia do marca br. deweloperzy dostarczyli ok. 850 tys. mkw., co pozwoliło analitykom AXI IMMO na odnotowanie niewielkiego wzrostu poziomu pustostanów do 8,2%. Całkowite zasoby sektora magazynowego wynoszą obecnie ponad 32,7 mln mkw., niemniej w budowie pozostaje kolejne 2,3 mln mkw. Największa polska firma doradcza na rynku nieruchomości komercyjnych, AXI IMMO, prezentuje najnowszy raport „Rynek magazynowy w Polsce w I kw. 2024 r.”.  

W I kw. 2024 r. wolumen transakcji uwzględniający aktywa magazynowe i produkcyjne wyniósł 138 mln EUR (-66% r/r).  Pomimo jednego z historycznie niższych wyników to nadal z 38% udziałem sektor przemysłowo-logistyczny pozostał liderem w zestawieniu. Największą wśród zrealizowanych sześciu transakcji był portfelowy zakup dwóch sąsiadujących parków West Park Pruszków i West Park Ożarów przez firmę Hillwood od DWS/RREEF.

Grzegorz Chmielak,  Dyrektor Działu Wycen i Rynków Kapitałowych, AXI IMMO, podsumowuje: „Pomimo ogólnego spowolnienia na rynku, sektor magazynowo-produkcyjny pozostaje kluczowym obszarem inwestycji, przyciągającym 38% całkowitego kapitału zrealizowanego na rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce. To wyraźny sygnał o jego strategicznym znaczeniu i utrzymującej się od wielu kwartałów dominacji. Liczymy, że poprawiająca się powoli sytuacja makroekonomiczna wpłynie na zwiększenie aktywności inwestorów w sektorze, przy czym większej liczby transakcji spodziewamy się na przełomie 2024 i 2025 r.”

Na koniec I kw. 2024 r. całkowity popyt na rynku magazynowym w Polsce wyniósł 870 tys. mkw. (–25% r/r), z czego nowe umowy i ekspansje odpowiadały za 64% wszystkich zrealizowanych transakcji. Najwięcej powierzchni wynajęto w woj.: mazowieckim (207 tys. mkw.), łódzkim (178 tys. mkw.) i wielkopolskim (166 tys. mkw.). Z kolei wśród największych transakcji najmu znalazły się m.in. nowa umowa na 62 tys. mkw. podpisana przez poufnego najemcę z sektora handlowego w Hillwood Łódź II (Chocianowice) oraz  wynajęte przez firmę e-commerce 60 tys. mkw. w Panattoni Park Poznań A2.

Anna Głowacz, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych, AXI IMMO, mówi: „Większość obserwowanych w 2023 r. trendów ma swoją kontynuację w pierwszych trzech miesiącach 2024 r. Najemcy czekają na poprawę koniunktury, która napędzi produkcję, a także wpłynie na zwiększenie liczby podpisywanych kontraktów na usługi logistyczne. Sytuację tę z uwagą obserwują deweloperzy, którzy do czasu obniżenia się poziomu pustostanów będą bardziej selektywni w uruchamianiu nowych projektów. Niezależnie, rynkowi nadal towarzyszy transformacja w kierunku  realizacji założeń i strategii polityki ESG, która również wywiera wpływ na rodzaj i jakość dostarczanych inwestycji”.

Na koniec marca 2024 roku całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowej wyniosły 32,7 mln mkw. W I kw. 2024 r. deweloperzy dostarczyli 850 tys. mkw. (-55% r/r) nowej powierzchni magazynowej. Najwięcej podaży oddano w woj. dolnośląskim (272 tys. mkw.), woj. pomorskim (167 tys. mkw.) i woj. wielkopolskim (160 tys. mkw.). W budowie pozostaje 2,3 mln mkw. (+8% r/r) z czego najwięcej w woj. dolnośląskim (686 tys. mkw.), woj. łódzkim (397 tys. mkw.) i woj. mazowieckim (379 tys. mkw.). Zdecydowana większość z obecnie realizowanych parków magazynowych to projekty rozpoczęte jeszcze w 2023 r. Deweloperzy wstrzymują się z decyzją o starcie nowych inwestycji do czasu obniżenia się poziomu pustostanów, który na koniec marca br. wyniósł 8,2% (+1,7 p.p. r/r). Najwięcej powierzchni do wynajęcia od zaraz pozostaje w woj. mazowieckim (558 tys. mkw.) i woj. dolnośląskim (510 tys. mkw.). Z kolei w ujęciu procentowym najwyższą dostępność odnotowano m.in. w woj. świętokrzyskim (15,9%), lubuskim (13,9%) i dolnośląskim (11,5%).

Relatywnie niska nowa podaż oraz utrzymujące się w trendzie wzrostowym stopy pustostanów na głównych rynkach nie wpłynęły na zmiany w wysokości stawek czynszów bazowych, które utrzymują się w przedziale od 3,6 do 5,5 EUR / mkw. za powierzchnię w inwestycjach typu big-box. Analitycy AXI IMMO prognozują jednak, że ze względu na obecną sytuację na rynku i duży wolumen wolnej powierzchni część z właścicieli na bardzo konkurencyjnych rynkach może zdecydować się w perspektywie średnio i długoterminowej na obniżenie poziomu stawek efektywnych.

Renata Osiecka, Partner Zarządzająca, AXI IMMO, podsumowuje:Oceniamy, że do czasu większej stabilizacji i poprawy koniunktury po stronie Klientów w popycie dominować będą przedłużenia i konsolidacje powierzchni. W odpowiedzi do rynku najmu spodziewamy się mniejszej liczby oportunistycznych decyzji o budowie nowych inwestycji. Pozostajemy jednak spokojni, ponieważ sytuację tę reguluje wysokość wskaźnika pustostanów, a krajowi deweloperzy już wielokrotnie udowadniali, że w odpowiedzi na duże zainteresowanie powierzchnią są w stanie szybko podjąć decyzję o budowie jakościowych projektów na każdym z rynków regionalnych”.

Spółka z Grupy EDP wybuduje z Columbus farmy fotowoltaiczne o łącznej mocy 61 MW, wartości 250 mln zł

Columbus Energy rozpoczyna współpracę z EDP Energia Polska. Zawarte dziś umowy pomiędzy spółkami umożliwią wspólną realizację projektów farm fotowoltaicznych o łącznej mocy zainstalowanej ok. 61 MW, których wartość po wybudowaniu może sięgnąć 250 mln zł.

W oparciu o podpisane dziś umowy, 21 spółek zależnych z Grupy Columbus Energy zawarło współpracę z EDP Energia Polska Sp. z o.o. na prace budowlane przy realizacji projektów farm fotowoltaicznych, należących do Grupy Columbus. Budowa projektów, o łącznej mocy zainstalowanej ok. 61 MW, zostanie zrealizowana samodzielnie przez spółkę EDP Energia Polska lub wspólnie z Columbus.

Zawarcie współpracy z takim gigantem światowego rynku energetycznego jak EDP Group jest dla nas wielkim wyróżnieniem. Będziemy pracować z profesjonalistami rynku farm fotowoltaicznych, co niewątpliwie przełoży się na najwyższą jakość realizowanych projektów, a w efekcie na ich wartość rynkową. Dzięki tej transakcji Columbus znacząco zmieni też status projektów w swoim portfolio – po zrealizowaniu wspomnianych projektów, na koniec 2025 r. będziemy posiadali ok. 100 MW wybudowanych i działających farm komentuje Dariusz Kowalczyk-Tomerski, wiceprezes Columbus Energy S.A. 

Zgodnie z ustalonym harmonogramem, całość prac powinna zostać zakończona do drugiego kwartału 2025 r. Zarząd Columbus wskazuje, iż po wybudowaniu i uruchomieniu tych projektów podejmie działania zmierzające do ich sprzedaży, bądź do zmiany konstrukcji ich finansowania na project finance. Po wybudowaniu i elektryfikacji wartość omawianych farm fotowoltaicznych wyniesie ok. 250 mln zł.

EDP Energia Polska Sp. z o.o. należy do EDP Group – międzynarodowej grupy energetycznej, dostarczającej energię elektryczną i gaz do ponad 9 milionów klientów. Grupa EDP działa na 29 rynkach, na 3 kontynentach. W ciągu czterech dekad działalności Grupa zbudowała znaczącą pozycję na światowym rynku energii. Obecnie jest czwartą co do wielkości firmą produkującą energię wiatrową na świecie, a 75 proc. wytwarzanej przez nią energii pochodzi ze źródeł odnawialnych.

Murapol wyemitował obligacje o wartości 150 mln zł

Grupa Kapitałowa Murapol, jeden z największych i najbardziej doświadczonych deweloperów mieszkaniowych w Polsce, wyemitowała obligacje o łącznej wartości nominalnej 150 mln zł. Obligacje są oprocentowane według zmiennej stopy procentowej wynoszącej WIBOR 3M powiększony o marżę w wysokości 4% w skali roku. Dzień wykupu obligacji będzie przypadał na 28 maja 2027 r.

W ubiegłym roku miał miejsce debiut naszej spółki na rynku głównym Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Pierwsze miesiące naszej obecności na krajowej giełdzie oceniamy bardzo pozytywnie i dalej chcemy być aktywnym uczestnikiem naszego rynku kapitałowego. M.in. z tego względu zdecydowaliśmy się na przygotowanie nowej emisji obligacji skierowanej do inwestorów instytucjonalnych, którą zamierzamy wprowadzić na rynek Catalyst. Cieszymy się, że program emisji obligacji zyskał spore zainteresowanie na rynku. Tym samym, po raz kolejny otrzymaliśmy potwierdzenie, że inwestorzy doceniają wysokie kompetencje, wieloletnie doświadczenie naszej firmy i jej sprawdzony model biznesowy. To również kolejny pozytywny impuls do dalszej pracy i realizacji ambitnych założeń, jakie stawia sobie Murapol na najbliższe lata – mówi Nikodem Iskra, Prezes Zarządu Murapol S.A.

Emisja objęła 1,5 tys. sztuk niezabezpieczonych obligacji zwykłych na okaziciela serii 1/2024 o wartości nominalnej 100 tys. zł każda i łącznej wartości nominalnej wynoszącej 150 mln zł. Obligacje są oprocentowane według zmiennej stopy procentowej wynoszącej WIBOR 3M powiększony o marżę w wysokości 4% w skali roku. Dzień wykupu obligacji będzie przypadał na 28 maja 2027 r. Organizatorami emisji byli Bank Pekao S.A., IPOPEMA Securities S.A. oraz Santander Bank Polska S.A, a funkcję agenta emisji pełniła IPOPEMA Securities S.A.

Dobre wyniki i perspektywy

W I kwartale 2024 r. Grupa Murapol zanotowała przychody ze sprzedaży w wysokości 327,2 mln zł oraz zysk netto na poziomie 61,1 mln zł. Mocne strony biznesowe Grupy, jej bogate doświadczenie oraz silna pozycja na rynku, tworzą też solidną podstawę do osiągania dobrych wyników w kolejnych okresach.

Wyemitowaliśmy trzyletnie, niezabezpieczone obligacje z marżą na poziomie 4%. Skala biznesu Grupy Murapol, transparentny ład korporacyjny wsparty silną strukturą akcjonariatu, w połączniu z ambitną i spójnie realizowaną strategią zyskały uznanie inwestorów, a proces zamknięcia inauguracyjnej emisji w ramach zaplanowanej kwoty 150 mln zł, wymagał redukcji złożonych zapisów. Tym samym osiągnęliśmy zakładane cele Grupy Murapol w zakresie dywersyfikacji źródeł finansowania oraz zapadalności zewnętrznego zadłużenia, a przy tym zabezpieczyliśmy płynność potrzebną do skutecznego odnawiania banku ziemi, dalszej skalowalności biznesu oraz konsekwentnej realizacji zadeklarowanej polityki dywidendowej. Dziękujemy konsorcjum IPOPEMA Securities S.A., Bank Pekao S.A. oraz Santander Bank Polska S.A. za profesjonalne wsparcie w realizacji inauguracyjnej emisji, licząc na dalszą efektywną kooperację w ramach programu obejmującego emisje obligacji do łącznej kwoty 500 mln zł. mówi Przemysław Kromer, CFO Grupy Murapol.

Grupa na koniec I kwartału dysponowała aktywnym bankiem ziemi pod budowę blisko 20,4 tys. lokali w 16 miastach. Mieszkania oferowane przez Grupę Murapol są przystępne cenowo i dostępne dla najszerszej grupy potencjalnych klientów w Polsce. Silną stroną oferty Grupy są optymalne metraże i rozkłady mieszkań, a także ich atrakcyjne lokalizacje – nie tylko w aglomeracjach, ale także w miastach regionalnych, w większości obsługiwanych przez własną sieć sprzedaży.

Złoty na czteroletnich szczytach w oczekiwaniu na kluczowe dane inflacyjne

Ostatni tydzień był ubogi w odczyty i zmiany na froncie polityki monetarnej. Miały więc miejsce tylko niewielkie ruchy na rynkach walutowych, podobnie jak na rynkach akcji oraz generalnie aktywach ryzykownych. Złoty utrzymał swoją siłę, sięgając we wtorek 28.05 najsilniejszej pozycji względem euro od lutego 2020 r.

Na rynkach utrzymują się motywy z ostatnich miesięcy. Rynki odsuwają oczekiwania dotyczące terminów rozpoczęcia cięć stóp procentowych, szczególnie w USA. Dane gospodarcze ze świata na ogół mają pozytywny wydźwięk, dynamika cen pozostaje jednak uporczywie powyżej celów inflacyjnych banków centralnych, ograniczając coraz silniej pole do cięć stóp procentowych w 2024 r. Europejski Bank Centralny wydaje się wyjątkiem od reguły – jego ostatnie komunikaty zdają się potwierdzać, że Rada Prezesów obniży stopy na posiedzeniu w kolejny czwartek (06.06).

W tym tygodniu na najistotniejsze dane przyjdzie nam poczekać, kluczowe z perspektywy rynku odczyty będą bowiem opublikowane w piątek (31.05). Napłyną do nas wtedy kwietniowa inflacja PCE ze Stanów Zjednoczonych oraz – być może nieco niedoceniana – majowa HICP ze strefy euro. Odczyty inflacyjne z głównych gospodarek na ogół przewyższają ostatnio oczekiwania, co może być sygnałem, że odbicie dynamiki cen w USA jest globalnym trendem, nie zaś czymś spowodowanym czynnikami wewnętrznymi. Wszelkie zaskoczenia w górę na Starym Kontynencie mogą przełożyć się na znaczne odsunięcie oczekiwań dotyczących cięć stóp procentowych EBC po czerwcowym posiedzeniu, co mogłoby przełożyć się na umocnienie euro.

PLN

Kurs EUR/PLN spadł w ubiegłym tygodniu do psychologicznego poziomu 4,25, a na początku obecnego zszedł jeszcze niżej. Ostatni tydzień przyniósł liczne odczyty z Polski, których wydźwięk był mieszany. Większa liczba dni roboczych na początku II kwartału wspomogła produkcję przemysłową, która okazała się znacznie lepsza, niż oczekiwano. Produkcja budowlano-montażowa również zaskoczyła in plus, w ujęciu rocznym zanotowała jednak spadek.

Rozczarowania wiązały się z konsumpcją. Dynamika sprzedaży detalicznej spadła w kwietniu, a zaufanie konsumentów było w maju nieco niższe niż wcześniej. Nie zachwyciły również kwietniowe dane dotyczące rynku pracy. To kolejne dowody na to, że choć trwa ożywienie, jego tempo nie jest szczególnie imponujące. W tym tygodniu uwaga skupi się na majowej inflacji CPI (środa 29.05), która powinna odnotować kolejny wzrost wiedziony przez wyższe ceny żywności.

EUR

Wydźwięk majowych danych PMI opisujących aktywność biznesową nie był mocny, spójny jednak z trwałym, choć nieimponującym wzrostem gospodarczym – silny sektor usługowy niweluje słabość sektora przemysłowego.

Komunikaty płynące ze strony EBC potwierdziły, że cięcie stóp procentowych w czerwcu jest pewne. Podobnie jednak jak w przypadku innych gospodarek, rynki odsuwają w czasie dalsze obniżki. Drugi ruch w dół nie jest w pełni wyceniany przed październikiem, a w całym 2024 r. wyceniane są mniej niż trzy obniżki.

Obecnie skupiamy się na wstępnym raporcie dotyczącym majowej inflacji (piątek 31.05). Jeśli podobnie jak w innych gospodarkach okaże się ona wyższa od oczekiwań, wspólna waluta może umocnić się do górnej granicy przedziału, w którym znajduje się w ostatnim czasie.

USD

Rentowności na całej krzywej w USA powoli, lecz nieubłaganie rosną. Ubiegły tydzień nie przyniósł żadnych kluczowych danych, wzrost rentowności wspierały więc jastrzębie komunikaty Rezerwy Federalnej. Trudno w to obecnie uwierzyć, ale na początku stycznia rynki w pełni wyceniały ponad sześć cięć stóp procentowych o 25 pb. do końca roku; obecnie wyceny wskazują na niewiele ponad jedno cięcie, z ok. 50-procentowym prawdopodobieństwem obniżki we wrześniu.

Wszystko zależy od dynamiki cen. W tym tygodniu uwaga skupi się na odczycie kwietniowej inflacji PCE (piątek 31.05), która jest miarą preferowaną przez Fed. Ekonomiści optymistycznie oczekują, że w ujęciu miesięcznym znajdzie się on na niższym poziomie niż w przypadku miary CPI. Rozczarowanie może sprawić, że rynki ponownie rozważą możliwość braku jakichkolwiek cięć w 2024 r.

GBP

Dane dotyczące kwietniowej inflacji CPI w Wielkiej Brytanii są kolejnym dowodem na to, że dezinflacyjny trend z 2023 r. zatrzymał się w większości gospodarek. Miara bazowa spadła poniżej 4%, co ma związek z efektami bazy, była jednak znacznie wyższa od rynkowych oczekiwań. Inflacja w usługach pozostaje uporczywie wysoka na poziomie bliskim 6%, a rynki nie oczekują już cięcia stóp procentowych przed wrześniem.

Zaskakujące ogłoszenie, że wybory parlamentarne odbędą się 04.07, właściwie nie wpłynęło na rynki, które oswoiły się już z perspektywą zdecydowanej wygranej Partii Pracy. Oczekiwania dotyczące utrzymania stóp procentowych na wysokim poziomie na dłuższy czas i nastrajające pozytywnie wyniki brytyjskiej gospodarki w dalszym ciągu wspierają aprecjację funta.

Autorzy: Enrique Díaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Złoty znów pokazuje siłę, dolar dalej w odwrocie

Polska waluta wykorzystuje relatywny spokój i atakuje ważne psychologicznie poziomy względem głównych walut. Dolar traci pomimo słabszych danych z Niemiec. Bezrobocie w Polsce spada zgodnie z oczekiwaniami.

Dolar dalej w odwrocie

Poniedziałek był dziwnym dniem na rynkach. Z jednej strony przez Dzień Pamięci w USA pewna część inwestorów była nieobecna na rynku. Z drugiej Niemcy pokazali jedne z ważniejszych danych ze swojej gospodarki. Mowa o Indeksie Instytutu IFO. Jest to badanie pokazujące oczekiwania i nastroje u niemieckich przedsiębiorców. Z jednej strony wynik 89,3 pkt był wynikiem słabszym o 0,1 pkt od poprzedniego miesiąca i o 1,1 pkt od oczekiwań. Z drugiej strony jest to drugi najlepszy wynik w ciągu ostatniego roku. To z kolei sugeruje, że to jednak nie jest zły wynik. Jak zareagowały rynki? Po tych danych było widać, że euro straciło na wartości względem dolara. Nie zmienia to faktu, że cały dzień i tak zakończył się mimo tego krótkiego ruchu umocnieniem euro względem dolara.

Bezrobocie w Polsce

Poznaliśmy odczyt bezrobocia w Polsce za kwiecień. Zgodnie z oczekiwaniami byliśmy świadkami spadku z poziomu 5,3% na 5,1%. Spadek w kwietniu nie jest żadnym zaskoczeniem. Bezrobocie w Polsce w sezonie letnim zwyczajowo spada w miesiącach ciepłych, kiedy to pojawia się więcej prac sezonowych zarówno w rolnictwie, jak i w turystyce. Rok temu również z marca na kwiecień spadło bezrobocie o 0,2%. Jeżeli utrzyma się zeszłoroczna tendencja, to w wakacje powinniśmy widzieć spadek bezrobocia poniżej poziomu 5%. W ostatnich latach bezrobocie jest relatywnie łatwo przewidywalnym odczytem, dlatego też nie ma większego wpływu na rynki walutowe.

Złoty atakuje 4,25 zł

Dzisiaj polska waluta wraca do kolejnych ataków na ważne poziomy. Otwartym jest pytanie, czy zobaczymy próbę przekroczenia poziomu 4,25 zł na EURPLN. Jest to bardzo prawdopodobne, patrząc na poranną dynamikę zmian. W przypadku dolara ważnym poziomem jest pułap 3,90 zł, który również wydaje się możliwy do osiągnięcia w nadchodzących dniach. Złotemu mocno pomaga to, że relatywnie niewiele dzieje się w naszej części świata.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów. Warto zwrócić uwagę na dzień wolny w USA.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Czas 6G nadchodzi – jakie nowe możliwości otwiera technologia 6G w najbliższej przyszłości?

W kwietniu 2024 zostało opublikowane oficjalne logo dla przyszłej technologii komunikacji mobilnej 6G1, a już w maju 2024 grupa robocza 3GPP SA1 przedstawiła dla niej główne założenia i scenariusze użycia2. Jakie nowe przełomowe idee kryją się za 6G? Czy 6G pozwoli wyjść z impasu związanego z aktualną sytuacją na rynku telekomunikacyjnym? Kiedy można się spodziewać nowej technologii 6G i w jaki sposób może zostać wykorzystana? Na te pytania odpowiadają eksperci Capgemini Polska.

Prace koncepcyjne nad 6G trwają już od dłuższego czasu, jednak obecnie weszły w kluczowy etap związany z określeniem zbioru rekomendacji i wymagań (IMT-2030) przez Międzynarodowy Związek Telekomunikacyjny (ITU). Stanowi to istotny kamień milowy dla rozwoju technologii komunikacji mobilnej podobnie jak było to w przypadku poprzednich generacji 3G (IMT-2000), 4G/LTE (IMT‑Advanced), 5G (IMT-2020).

Założenia technologiczne

– Istnieje wiele projektów badawczych, takich jak np. Hexa-X, NG Alliance, IMT-2030, które na całym świecie eksplorują potencjał sieci 6G. Główne przypadki użycia skupiają się na usprawnieniu znanych obszarów dotyczących Massive Communication (mMTC), Immersive Communication (eMBB), Ultra-Reliable and Low-Latency Communication (URLLC) ale również zbadaniu nowych obszarów i nowych kwestii, jak np. Artificial Intelligence, Ubiquitous Connectivity, Integrated Sensing and Communication. Po doświadczeniach związanych z piątą generacją sieci mobilnych jest wiele rzeczy, które można zmienić. Biorąc pod uwagę przyszłość naszej planety, wartościami dodanymi dla społeczeństwa może być np. optymalizacja wykorzystania spektrum częstotliwości czy też zużycia energii i tym samym redukcja śladu węglowego operatorów telekomunikacyjnych – tłumaczy Jacek Bojarski, Unit Manager, Capgemini Engineering Polska.

Możliwości zastosowania

Sieć 6G może stanowić wsparcie dla trwającej transformacji technologicznej związanej np. ze sztuczną inteligencją czy zwiększoną potrzebą cyberbezpieczeństwa. Dodatkowo, przy odpowiedniej analizie i płynących z niej wnioskach możliwe będzie wdrożenie usprawnień rozwiązujących problemy trapiące obecną generację sieci.

– Główną przesłanką dla sieci 6G jest promowanie zrównoważonych rozwiązań opartych o rozproszone przetwarzanie danych w chmurze, wykorzystanie rozwiązań z zakresie otwartej architektury czy też sztucznej inteligencji. Potrzebna jest integracja z innymi sieciami niż sieci naziemne, w szczególności z sieciami satelitarnymi. Celem jest zapewnienie ciągłości pokrycia dla obszarów wodnych, które stanowią niemal ¾ powierzchni globu. Istnieje duża potrzeba innowacji w tym obszarze. Poza tym nowe wymagania i przypadki użycia, takie jak samochody autonomiczne będące już rzeczywistością na drogach oraz zaawansowane mechanizmy bezpieczeństwa cyfrowego związane z rozwojem komputerów kwantowych, generują impuls dla rozwoju nowej technologii 6G. Jest szansa, że po wyciągnięciu wniosków z przeszłości technologia 6G rozwiąże niektóre z problemów 5G. Pozwoli to na wyjście z impasu, w jakim obecnie znalazł się przemysł telekomunikacyjny i pozwoli na wdrożenie nowych, działających rozwiązań w perspektywie do roku 2030, o ile w międzyczasie nie trafi się kolejne przełomowe, niespodziewane wydarzenie o wielkim znaczeniu dla światowej gospodarki czyli tzw. „czarny łabędź” – mówi Grzegorz Olender, Senior Project Manager, Capgemini Engineering Polska.

Obiecujący potencjał

Obecne plany i analizy świadczą o tym, że technologia 6G ma potencjał by mieć większy wpływ na rzeczywistość niż aktualnie działająca 5G. O tym, czy ten potencjał zostanie wykorzystany, zadecyduje efekt transformacji cyfrowej w zakresie korzystania z chmury, narzędzi sztucznej inteligencji czy cyberbezpieczeństwa. Wyzwaniem pozostaje dostępność osób specjalizujących się w tych dziedzinach, gdyż od tego czynnika zależy szybkość rozwoju. Niemniej, 6G to kolejny krok naprzód w realizowaniu ambitnych projektów technologicznych o globalnym zasięgu.

1: https://www.3gpp.org/news-events/3gpp-news/6g-logo-approved

2: https://www.3gpp.org/component/content/article/stage1-imt2030-uc-ws?catid=67&Itemid=101

Europa na plusie pod nieobecność Amerykanów

Wczoraj Amerykanie oraz Brytyjczycy świętowali. Europejskie parkiety zakończyły dzień na plusie. Dax oraz CAC40 urosły o ponad 0,4 proc. Dolar lekko tracił na wartości a główna para walutowa podąża dziś o poranku w kierunku 1,09 ale jeszcze nie osiągnęła tego poziomu. Inwestorzy cały czas oczekują miękkiego lądowania gospodarki USA. Rynek w tym momencie daje ok 50 proc. szans na obniżkę stóp procentowych we wrześniu. W tym tygodniu w centrum uwagi znajdzie się raport na temat wydatków Amerykanów. Dzisiejszy kalendarz makro zawiera głównie dane z USA.

Wszystko wskazuje na to, że kluczowe znaczenie będzie mieć piątkowa publikacja danych o inflacji bazowej PCE za kwiecień. Po uwzględnieniu podanych już jakiś czas temu kwietniowych danych CPI oraz PPI, konsensus rynkowy wskazuje, że dynamika miesiąc do miesiąca będzie na poziomie 0,3 proc. a ta rok do roku ma być taka sama jak w marcu i oscylować wokół poziomu 2,8 proc. Jeśli inflacja nie zaskoczy wyższym wynikiem od oczekiwań, wówczas prawdopodobieństwo wrześniowej obniżki wzrośnie a tym samym dolar amerykański może ponownie stracić. Jeśli dane będą pozytywne wówczas Wall Street może na tym skorzystać. Indeksy są jednak bardzo wysoko, więc potencjał wzrostowy jest w pewnym stopniu ograniczony.

Dzisiejszy kalendarz makro to głównie marcowe dane o cenach domów oraz majowe wyniki zaufania konsumentów z USA. Te ostatnie są ważne, ponieważ sentyment pogarsza się od stycznia i rynek będzie patrzył czy dołek tego wskaźnika jest już wyznaczony i czy teraz dojdzie do zmiany trendu. Negatywna tendencja w nastrojach jest dowodem na to, że wyższe stopy procentowe są odczuwalne i za moment efekty restrykcyjnej polityki monetarnej będą zauważalne w twardych danych o konsumpcji i wpłyną na spowolnienie wzrostu gospodarcze w USA w ciągu roku.

Wzrosty na europejskich parkietach można było tłumaczyć po części tym, że urzędnicy EBC zasygnalizowali, że kolejne obniżki stóp począwszy od czerwca będą rozważane. Jednym z takich głosów była wypowiedz Francois Villeroy de Galhau, który uważa, że bank centralny nie powinien wykluczać obniżenia kosztów pożyczek zarówno na czerwcowym, jak i lipcowym posiedzeniu, przeciwstawiając się innym decydentom, którzy czują się niekomfortowo z pomysłem kolejnych cięć. Główny ekonomista EBC Philip Lane przyznał, że instytucja będzie musiał utrzymać restrykcyjną politykę do 2024 r., nawet po obniżeniu stóp procentowych w przyszłym miesiącu.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Rynek biurowy w Trójmieście po I kwartale 2024 r.

Widoczna na głównych rynkach biurowych w Polsce ograniczona aktywność deweloperów dotyczy również Trójmiasta. W I kwartale 2024 roku nie oddano do użytku żadnego nowego budynku, a realizowana powierzchnia biurowa jest na najniższym poziomie od ponad dwóch dekad.

Całkowite zasoby biurowe w Trójmieście nie uległy zmianie w odniesieniu do poprzedniego kwartału i na koniec marca 2024 roku wyniosły 1,05 mln m kw. Zdecydowana większość (76%) zlokalizowana jest w Gdańsku, głównie wzdłuż Alei Grunwaldzkiej oraz wokół historycznego centrum miasta. Około 21% powierzchni biurowej znajduje się w Gdyni, a pozostałe 3% w Sopocie.

„Działalność deweloperów, podobnie jak na innych badanych przez nas rynkach biurowych, zdecydowanie zwolniła. W pierwszych trzech miesiącach 2024 roku nie ukończono żadnego nowego obiektu. Już na tym etapie wiemy, że kolejne miesiące zapowiadają zmianę w tym obszarze. W budowie znajduje się jedynie 35 000 m kw., z czego do końca bieżącego roku oddanych będzie 22 000 m kw.,” – komentuje Michał Kusy, młodszy konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

Spadek obserwowany jest również po strony popytu na powierzchnie biurowe. Po rekordowym 2023 roku w I kwartale tego roku firmy podpisały umowy na powierzchnię nieco ponad 23 000 m kw., co było wynikiem o 9% niższym w porównaniu do poprzedniego kwartału.

„Z naszych analizy wynika, że największą popularnością wśród firmy cieszył się Gdańsk, gdzie wynajęto 18 800 m kw. Branżą, która generowała największy popyt był sektor IT, odpowiadający za 49% całej wynajętej powierzchni,” – dodaje Joanna Gomułkiewicz, dyrektor w dziale reprezentacji najemców w Knight Frank.

W strukturze umów najmu dominowały renegocjacje, które dotyczyły 57% wynajętej powierzchni. Nowe umowy stanowiły 42%, a ekspansje zaledwie 1%.

Współczynnik pustostanów zanotował wzrost o 0,1 pp. względem poprzedniego kwartału. Na koniec marca 2024 roku wyniósł 13,4%, osiągając trzeci najniższy wynik wśród miast regionalnych, za Szczecinem i Lublinem. Warto zaznaczyć, że wskaźnik pustostanów w Trójmieście jest dość zróżnicowany. W Gdańsku szacowany jest na 11,3%, w Gdyni i Sopocie odpowiednio 19,9% i 22,4%.

Czynsze wywoławcze w Trójmieście na koniec I kw. 2024 roku pozostały stabilne i wahały się od 11,00 do 15,50 EUR/m kw./miesiąc. Jednak, ze względu m.in. na wysokie koszty budowy oraz utrzymujące się wysokie koszty obsługi kredytów budowalnych, czynsze za najlepsze powierzchnie w nowopowstających budynkach mogą przekraczać ten poziom. Stawki opłat eksploatacyjnych ustabilizowały się natomiast na poziomie wynoszącym od 17,00 do 30,00 PLN/m kw./miesiąc.

Bio Planet zamyka pierwszy kwartał ze wzrostem przychodów i na dobrym plusie

Bio Planet S.A, lider na rynku dostawców żywności ekologicznej w Polsce podsumowuje pierwszym kwartał 2024 roku, w którym Spółka ponownie poprawiła wyniki. Pozycja Firmy sukcesywnie umacnia się, między innym dzięki decyzjom o inwestycjach i konsolidacji rynku rozpoczętej w 2023 roku. W pierwszym kwartale przychody Bio Planet wyniosły 77,1 mln zł i były o 12 % wyższe niż w pierwszym kwartale 2023 roku, kiedy wyniosły 69,0 mln zł. Spółka wprowadziła do oferty ponad 300 nowych pozycji pochodzących od stałych partnerów, a także pod przejętą marką NaturaVena. W opinii Bio Planet zwiększenie asortymentu pozytywnie wpłynie na sprzedaż w nadchodzących miesiącach.

„Początek 2024 roku oceniamy pozytywnie. Po raz kolejny powiększyliśmy sprzedaż o 12% r/r, osiągając tym samym przychody na poziomie ponad 77 mln, w porównaniu z 69 mln w roku poprzednim. W realizacji dobrych wyników w kolejnych miesiącach powinien pomóc nam niski kurs euro. Utrzymanie się waluty na podobnych do obecnych poziomach będzie miało dodatni wpływ na przyszłe wyniki Spółki ze względu na dużą liczbę towarów i surowców kupowanych przez Spółkę zagranicą” – mówi Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

Przychody netto ze sprzedaży Spółki w I kwartale 2024 roku wzrosły o 10,7 % w porównaniu do I kwartału w roku ubiegłym, zaś koszty wzrosły o 11,8 %. Zysk netto Spółki za I kwartał 2024 roku był o 2,1 % niższy niż osiągnięty w analogicznym okresie w roku 2023. Największy wpływ na niższy wzrost zysku miały rosnące koszty związane z wynagrodzeniami i usługami obcymi.

„Na początku 2024 roku najważniejszą decyzją jaką podjęliśmy było podpisanie z Santander Bank Polska S.A., umowy o kredyt, który został przeznaczony na wcześniejszą spłatę 3 kredytów inwestycyjnych. Konsolidacja ma na celu optymalizację rat kredytowych i osiągnięcie lepszych parametrów w wynikach finansowych Spółki” – mówi Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

Dobre wyniki i coraz mocniejsza pozycja rynkowa motywują do podejmowania kolejnych działań. Najważniejszym celem Spółki na najbliższe miesiące jest optymalizacji pracy magazynu i udoskonaleniu usług dropshippingowych. W opinii Zarządu te działania w dłuższej perspektywie przełożą się na poprawę rentowności Spółki.

Bio Planet S.A. jest obecnie liderem wśród dostawców żywności ekologicznej w Polsce. Działalność spółki koncentruje się na konfekcjonowaniu oraz dystrybucji żywności ekologicznej. W ofercie posiada ok. 8,0 tys. indeksów sprzedażowych obejmujących produkty trwałe oraz produkty świeże. Od 2007 roku produkty Bio Planet S.A. posiadają certyfikat AGRO BIO TEST, który jest podstawą kwalifikowania żywności oferowanej przez Spółkę jako żywności ekologicznej (żywności bio).

PZFD apeluje: Nowe rozporządzenie blokuje budowę magazynów

Rząd rzuca kłody pod nogi branży logistycznej. Wprowadzone w ostatniej chwili, już po konsultacjach publicznych, zmiany w rozporządzeniu ministra rozwoju i technologii spowodowały, że magazyny zostały pozbawione możliwości uzyskania warunków zabudowy. Tym samym nie będzie możliwe uzupełnienia zabudowy magazynowej na obszarach nieobjętych planami miejscowymi. Polski Związek Firm Deweloperskich apeluje o pilne zmiany przepisów.

Nowa ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym wprowadziła instytucję planów ogólnych. Mają one do końca 2025 r. zastąpić studia uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gmin, a ich ustalenia mają być wiążące przy uchwalaniu miejscowych planów . W planie ogólnym pojawią się również obszary uzupełnienia zabudowy (czyli tereny wyznaczone w planie ogólnym gminy według ściśle określonej procedury), dla których to terenów wciąż będzie można występować o warunki zabudowy. Niestety nie w przypadku zabudowy logistycznej.

Po konsultacjach i bez uzasadnienia

W wyniku konsultacji publicznych projektu rozporządzenia ministra rozwoju i technologii w sprawie sposobu wyznaczania obszaru uzupełniania zabudowy w planie ogólnym gminy, do listy inwestycji, wokół których wyznacza się Obszar Uzupełnienia Zabudowy (OUZ) dodano budynki o funkcji magazynowej (kategoria 104). Umożliwiono w ten sposób uzupełnienie zabudowy magazynowej na obszarach jej rozwoju. Ustalenie to, ogłoszone publicznie,

zostało jednak nagle zmienione. 23 kwietnia 2024 r. na stronach Rządowego Centrum Legislacji pojawiła się informacja o wykreśleniu magazynów z listy, nie podano przy tym żadnego wyjaśnienia.

Zmiany tej dokonano już po zakończeniu konsultacji publicznych, a wśród inwestycji wokół których wyznaczać będzie można OUZ wskazano :

  • budynki przemysłowe o symbolu 101,
  • budynki handlowo-usługowe o symbolu 103,
  • budynki biurowe o symbolu 105,
  • budynki szpitali i inne budynki opieki zdrowotnej o symbolu 106,
  • budynki oświaty, nauki i kultury oraz budynki sportowe o symbolu 107,
  • pozostałe budynki niemieszkalne o symbolu 109,
  • budynki mieszkalne o symbolu

W ocenie PZFD wybiórcze ograniczenie rodzajów budynków, wokół których wyznacza się OUZ oznacza, że w drodze rozporządzenia ingeruje się w przepisy ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Ustawa nie limituje natomiast

możliwości budowy obiektów magazynowych w oparciu o decyzję o warunkach zabudowy. Zdaniem PZFD kluczowe kwestie regulacyjne powinny być określane na poziomie ustawowym, a nie aktami niższego rzędu. Selekcjonowanie tylko pewnych rodzajów zabudowy, które mogą być realizowane na danym obszarze, może rodzić pytania o równość wobec prawa. Podobne działki w podobnej lokalizacji mogą być potraktowane różnie, w zależności od arbitralnie ustalonych kryteriów. A to rodzi ryzyko nierównego traktowania inwestorów i właścicieli gruntów.

– To naruszenie zasad prawidłowości i transparentności procesu legislacyjnego w sprawach gospodarczych, które w swojej właściwości ma Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Zmiany, które wyłączają w pewnym zakresie lokowanie inwestycji logistycznych stają się jeszcze bardziej kontrowersyjne w świetle rosnącego znaczenia tej branży dla polskiej gospodarki – komentuje Michał Leszczyński, prawnik w Polskim Związku Firm Deweloperskich. I dodaje: – Logistyka to sektor, który jest nie tylko motorem napędowym wzrostu gospodarczego, ale również elementem krytycznym w zapewnieniu elastyczności i efektywności łańcuchów dostaw w skali kraju.

Niestabilność prawa nie pomaga

Logistyka, jako kluczowy element wspierający funkcjonowanie gospodarek na całym świecie, zyskała na znaczeniu zwłaszcza w okresie pandemii Covid-19 i po niej. Doceniono wówczas jej strategiczne znaczenie dla stabilności i dynamiki rozwoju gospodarczego.

Polski Związek Firm Deweloperskich, który popiera reformę planowania przestrzennego uważa, że arbitralnie wprowadzane zmiany „w ostatniej chwili” mogą zahamować rozwój kluczowych projektów inwestycyjnych. Jest to o tyle niepokojące, że taki obrót spraw może prowadzić nie tylko do zwolnienia tempa rozwoju tego sektora, ale także do poważnych dysproporcji w planowaniu i realizacji projektów logistycznych. Takie działania mogą być postrzegane również jako brak konsekwencji i przewidywalności w polityce

6% wzrostu obrotów najemców w centrach handlowych w I kwartale 2024 r., a odwiedzalność większa o 3,1%

  • W pierwszym kwartale 2024 r. obroty najemców w centrach handlowych były o 6% wyższe niż w tym samym okresie 2023 r. W odniesieniu do analogicznych miesięcy 2023 r., po minimalnym spadku obrotów w styczniu – o 0,7%, nastąpił znaczący wzrost w lutym (o 8,2%) i w marcu (o 10,4%).
  • Obroty za pierwszy kwartał 2024 r. wzrosły we wszystkich kategoriach obiektów handlowych. Najlepsze wyniki odnotowały duże obiekty (40-60 tys. mkw. GLA), tu obroty najemców były o 8,5% wyższe niż w pierwszym kwartale 2023 r. W ciągu trzech pierwszych miesięcy 2024 r. najmniejsze centra (5-20 tys. mkw. GLA) miały o 8,2% wyższe obroty, w obiektach średniej wielkości (20-40 tys. mkw. GLA) obroty zwiększyły się o 6%, a największe galerie (powyżej 60 tys. mkw. GLA) odnotowały wzrost obrotów o 3,9% – w porównaniu do tego samego okresu 2023 r.
  • W wybranych kategoriach największe wzrosty obrotów w pierwszym kwartale 2024 r. odnotowały: rozrywka (18,3%), zdrowie i uroda (14,2%) oraz gastronomia (9,3%).
  • Odwiedzalność centrów handlowych mierzona liczbą klientów na 1 mkw. powierzchni najmu, była w pierwszym kwartale 2024 r. o 3,1% wyższa niż rok wcześniej.

Indeksy Polskiej Rady Centrów Handlowych, największego w Polsce cyklicznego badania obrotów i odwiedzalności centrów handlowych, pokazują wyższy od stopy inflacji wzrost obrotów najemców w pierwszym kwartale 2024 r. W porównaniu do tego samego okresu 2023 r. obroty najemców wzrosły o 6%. Podobne dane ogłosił GUS dla sprzedaży detalicznej w cenach bieżących całego handlu – tu wzrost w pierwszym kwartale wyniósł 5,6%. W pierwszym kwartale 2024 r. o 3,1% wzrosła także odwiedzalność galerii handlowych. Indeksy PRCH są reprezentatywne dla rynku centrów handlowych. Kumulują one rzeczywiste dane na temat odwiedzalności i obrotów z obiektów o łącznej powierzchni powyżej 4,5 mln mkw., co stanowi ponad 33% rynku centrów handlowych w Polsce. Nad ich gromadzeniem, weryfikacją i analizą nieprzerwanie od 17 lat czuwa międzynarodowy audytor PwC – informuje Marcin Klammer, dyrektor zarządzający Polskiej Rady Centrów Handlowych.

Współczynnik konwersji dla wszystkich kategorii najemców w centrach handlowych, czyli średnie wydatki klienta w przeliczeniu na pojedynczą wizytę w galerii, był w pierwszych trzech miesiącach 2024 r. o 4% wyższy niż w tym samym okresie w 2023 r.

W styczniu 2024 r. obiekty handlowe miały mniejszą o 1,7% odwiedzalność w porównaniu do stycznia 2023 r. W lutym liczba odwiedzin wzrosła o 4,7% rok do roku, a w marcu o 6,2% rok do roku. W efekcie, w pierwszym kwartale 2024 r. odwiedzalność centrów handlowych (PRCH Footfall Density Index), mierzona liczbą klientów na 1 mkw. powierzchni najmu, była o 3,1% wyższa niż rok wcześniej.

PRCH Turnover Index – jest największym w Polsce wskaźnikiem obrotów najemców w centrach handlowych. Ze względu na poufność i wrażliwość tego typu danych, od 2008 r. nad ich gromadzeniem, weryfikacją i analizą czuwa firma PwC, wiodący międzynarodowy audytor. Informacje pochodzą z raportów dostarczanych właścicielom i zarządcom galerii handlowych bezpośrednio przez najemców. Wyniki obrotów najemców w centrach handlowych podawane są w PLN, w przeliczeniu na 1 mkw. powierzchni najmu.

PRCH Footfall Density Index jest największym w Polsce wskaźnikiem odwiedzalności centrów handlowych. Nieprzerwalnie od 2008 r. nad gromadzeniem, weryfikacją i analizą danych o odwiedzalności czuwa firma PwC, wiodący międzynarodowy audytor. Indeks jest przygotowywany na podstawie informacji dostarczanych z nowoczesnych systemów kamer, pozwalających na rzeczywiste, codzienne mierzenie ruchu w centrach handlowych. To najbardziej miarodajny system analizujący przepływy klientów w centrach handlowych, wyróżniający się dokładnością sięgającą aż do 98%. Klienci odwiedzający galerie są liczeni za pomocą kamer 3D zainstalowanych przy każdym wejściu. Aby zminimalizować możliwość błędów, kamery montowane są również w dodatkowych miejscach, kluczowych dla weryfikacji ruchu w danym obiekcie. Informacje są zbierane w obiektach handlowych o łącznej powierzchni powyżej 4,5 mln mkw., co stanowi ponad 33% rynku centrów handlowych w Polsce. Dzięki temu indeks bardzo miarodajnie pokazuje liczbę klientów w ciągu miesiąca, w przeliczeniu na 1 mkw. powierzchni najmu.

Grupa Inpro z dobrym wynikiem za I kwartał 2024 r.

Grupa Kapitałowa Inpro podsumowała wyniki finansowe za I kwartał tego roku. W analizowanym okresie odnotowano przychody ze sprzedaży w wysokości 88,4 mln zł, co stanowi wynik o 71% wyższy r/r. Zysk netto osiągnął poziom ponad 10 mln zł, a rentowność netto wyniosła 11%. W I kwartale tego roku Grupa przekazała nabywcom 159 lokali i jest to wynik o 69% wyższy w stosunku do analogicznego okresu w roku ubiegłym.

Grupa Kapitałowa Inpro sprzedała w I kwartale tego roku łącznie 212 lokali (w rozumieniu umów przedwstępnych netto), co stanowi wynik o 27% wyższy w odniesieniu do I kwartału 2023 roku. Grupa Inpro poprawiła swoją rentowność i w I kwartale tego roku odnotowała wynik na poziomie 11%, w stosunku do 9% w roku ubiegłym. Zysk netto natomiast wzrósł o 118%, osiągając poziom rzędu 10 mln zł.

Rozwój trójmiejskiej Spółki

Niezmiennie, największy obszar działalności Grupy stanowi sektor deweloperski. Liczba wydanych lokali wskazuje na wzrost o 69%, przy czym w odróżnieniu od roku bieżącego w analogicznym okresie 2023 roku nie oddano w I kwartale żadnego budynku do użytkowania, a jedynie mieszkania wybudowane w poprzednich okresach. W efekcie przychód ze sprzedaży za pierwsze trzy miesiące bieżącego roku wyniósł o 71% więcej r/r.

Jesteśmy zadowoleni z wyników sprzedażowych pierwszego kwartału tego roku. Trzeba jednak pamiętać, że dane za I kwartał 2024 to w dużej części to efekt popytu związanego z programem Bezpieczny Kredyt 2% z końcówki ubiegłego roku. Rezerwacje z tego okresu przełożyły się na umowy deweloperskie i tym samym wynik sprzedaży za pierwsze trzy miesiące tego roku – mówi Krzysztof Maraszek, Prezes Grupy Kapitałowej Inpro S.A.

W I kwartale tego roku Grupa Inpro oddała do użytkowania budynek O na gdańskim osiedlu Optima. Jest to część VI etapu związanego z budową domów wielorodzinnych. Ponadto oddano do użytkowania osiedle Rytm, znajdujące się w gdańskiej dzielnicy Matarnia, jak również budynek na osiedlu Leszczynowy Park (Domesta). Wydano łącznie o 69% więcej lokali w stosunku do roku ubiegłego (w pierwszych trzech miesiącach ubiegłego roku nie zakończono budowy żadnego budynku).

Perspektywy rozwoju

Grupa Inpro wskazuje również, że większość obrotów Spółek Inpro i Domesta przypadać będzie na drugą połowę tego roku. Grupa planuje oddać łącznie około 933 jednostek, w tym budynki na osiedlach Urzeka, Leszczynowy Park, Nowe Południe, Polana Kampinoska, Koncept, Optima, Atut oraz Apartamenty w Mikołajkach.

Dalszy dynamiczny rozwój Grupy Kapitałowej Inpro zależy od wielu czynników. Trzeba przy tym pamiętać, że patrząc na szeroko pojęty sektor nieruchomości, oferta podażowa wciąż nie nadąża za popytem. Mimo dobrych wyników Grupy Inpro, to wciąż za mało na potrzeby mieszkańców Pomorza. Wprowadzenie odpowiednich rozwiązań nie tylko po stronie nabywców, ale także, a może przede wszystkim po stronie deweloperów, mogłoby skutecznie wesprzeć rozwój segmentu nieruchomości mieszkaniowych, a tym samym ustabilizowałoby zarówno ofertę, jak i ceny mieszkań. W Grupie Inpro – przy założeniu braku opóźnień związanych z procedurą administracyjną, zakładamy w całym roku oddanie niemal 1000 mieszkań. To ambitny, ale realny plan – podsumowuje Krzysztof Maraszek.

Decyzje o wprowadzeniu kolejnych projektów, Grupa Inpro uzależnia od sytuacji gospodarczej oraz możliwości popytowych potencjalnych nabywców.

Coraz mniej mieszkań na przeciętną kieszeń. Ceny nieruchomości rosną, a zdolność kredytowa spada

Czy przeciętnie zarabiający młodzi mieszkańcy największych miast mogą sobie jeszcze pozwolić na zakup mieszkania za kredyt? Eksperci portali Rankomat.pl i RynekPierwotny.pl prześwietlili pod tym kątem ofertę banków i firm deweloperskich.

Na wstępie, najpewniej każdy zada od razu pytanie, ile wynoszą przeciętne zarobki. Najprościej byłoby przyjąć średnie wynagrodzenia brutto w sektorze przedsiębiorstw, które co miesiąc publikuje Główny Urząd Statystyczny, jednak nie jest to najlepszy punkt odniesienia. Na przykład w Warszawie przeciętna płaca brutto przekroczyła w marcu 10,6 tys. zł. Niektórzy mogą więc twierdzić, że większość pracujących w stolicy, zwłaszcza młodych, zarabia dużo mniej. Podobnie jest w innych miastach. Dlatego eksperci portali RynekPierwotny.pl i Rankomat.pl przyjęli, że aspirujący do własnego M przeciętnie zarabiający 30-letni singiel to taki, którego wynagrodzenie netto, czyli na rękę wynosi 6 tys. zł. W przypadku bezdzietnej pary 30-latków wzięto pod uwagę zarobki na poziomie 8 tys. zł, a małżeństwa w wieku 35 lat z dzieckiem – 10 tys. zł.

Założono także, że młodzi mają umowę o pracę na czas nieokreślony. Mieszkając wcześniej u rodziców, zdołali odłożyć wkład własny na pokrycie 20% kosztów zakupu mieszkania. Co ważne, nie mają też żadnych zobowiązań kredytowych, które obniżałyby ich zdolność kredytową.

Mniejsze kredyty mieszkaniowe

Niestety, jak wynika z analizy Rankomat.pl, przeciętna zdolność kredytowa rosła do marca tego roku, ale w kwietniu wyraźnie spadła. Powodem jest fakt, że większość banków zaczęła ją oceniać bardziej restrykcyjnie. Obecnie jest więc ona niższa niż w końcówce ubiegłego roku. Nie mogą więc liczyć na większy zastrzyk gotówki ci, których zarobki nie wzrosły w tym okresie.

Największe korekty są widoczne w przypadku co najmniej dwuosobowych gospodarstw domowych. Muszą się one liczyć z tym, że banki udzieliłyby im kredytu niższego nawet o kilkanaście tysięcy w porównaniu do oferty z marca – mówi Konrad Pluciński, ekspert Rankomat.pl. Zwraca uwagę na ogromne różnice w sposobie liczenia zdolności przez poszczególne banki. W przypadku trzyosobowego gospodarstwa domowego, z dochodem na rękę na poziomie 10 tys. zł, różnica między pierwszym i ostatnim bankiem w zestawieniu przekracza 200 tys. zł.

Bardzo duże znaczenie ma więc właściwe rozpoznanie rynku i dobór właściwej oferty. Niestety nie możemy liczyć na to, że banki oferujące największe kwoty, będą jednocześnie najtańszymi – komentuje Konrad Pluciński.

Wyk.1 - Komunikat-mieszkania na przeciętną kieszeń-zdolność kredytowa

Wyższe ceny nowych mieszkań

Problem w tym, że spadkowi zdolności kredytowej towarzyszył również wzrost cen nowych mieszkań. W kwietniu tegorocznym liderem podwyżek był Poznań. Od początku roku średnia cena metra kwadratowego mieszkań w ofercie firm deweloperskich wzrosła w tym mieście aż o 7%, przekraczając pułap 13 tys. zł.

Na najwyższym stopniu cenowego podium jest Warszawa, gdzie nowe mieszkania kosztują już średnio ponad 17,5 tys. zł za metr kwadratowy. Wiceliderem jest Kraków, gdzie średnia cena metra kwadratowego przekroczyła 16 tys. zł. Na trzecim stopniu jest natomiast Trójmiasto ze średnią ponad 15 tys. zł za metr. Warto zauważyć, że Trójmiasto jest jedyną metropolią, w której jest ona taka sama jak w grudniu ubiegłego roku.Wyk.2 - Komunikat-mieszkania na przeciętną kieszeń-cena m kw.

Jaki wybór nowych mieszkań?

W tym miejscu warto poszukać odpowiedzi na pytanie, czy i jakie mieszkanie mogą kupić w danym mieście nasze „przeciętne” gospodarstwa domowe? Oczywiście dzięki wkładowi własnemu, kwota na zakup mieszkania, którą dysponują jest większa. Dla uproszczenia przyjęto, że wszystkie koszty transakcyjne mieszczą się w tej kwocie. Ponadto rodzice obiecali młodym pomoc w ewentualnym wykończeniu oraz umeblowaniu mieszkania. Rodzina 2+1 może więc sobie pozwolić na wydatek blisko 720 tys. zł. Bez problemu znajdzie więc dla siebie lokum w każdej z największych metropolii. Czy podobnie ma się rzecz z singlem, który dysponuje niespełna 468 tys. zł na zakup nowego mieszkania?  Wyk.3 - Komunikat-mieszkania na przeciętną kieszeń-kwota do dyspozycji

Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że największy wybór nowych mieszkań w cenie do ok. 467,5 tys. zł jest w Łodzi i w miastach wchodzących w skład Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii (ponad 2 tys.). Za tę kwotę singiel może tam kupić nawet mieszkanie trzypokojowe. W pozostałych metropoliach mogą oni liczyć co najwyżej na „dwójkę”. Przy czym we Wrocławiu, Krakowie i Warszawie oferta mieszkań do 500 tys. zł błyskawicznie się kurczy. Na przykład w stolicy Dolnego Śląska jest ich obecnie niespełna 150, a jeszcze pod koniec ubiegłego roku było przeszło 460.Wyk 4. - Komunikat-mieszkania na przeciętną kieszeń-oferta

W dużo lepszej sytuacji są pary i rodziny 2+1 z przeciętną zdolnością kredytową. W ofercie firm deweloperskich wciąż jest dużo mieszkań spełniających ich oczekiwania cenowe. W Łodzi i Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii pary znajdą setki lokali trzypokojowych. Natomiast w pozostałych metropoliach za 582,5 tys. zł można kupić głównie mieszkania dwupokojowe. Oczywiście największy wybór mieszkań mają rodziny z dzieckiem, mające do dyspozycji 719,5 tys. zł. W ich zasięgu są nawet mieszkania czteropokojowe i większe. Najwięcej tak dużych metraży jest w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii (ponad 500) i Łodzi (ponad 300). Jednak można je znaleźć jeszcze także w pozostałych metropoliach, choć w Krakowie może to graniczyć z cudem.

Jak widać, w największych miastach mieszkania są wciąż dostępne dla gospodarstw domowych o przeciętnych dochodach. Niestety, wybór jest coraz mniejszy. Decydując się na mieszkanie w dobrej lokalizacji trzeba się pogodzić z tym, że będzie ono miało niewielki metraż. Dla kogoś, komuś zależy na większej powierzchni mieszkania, może to oznaczać konieczność przeprowadzki do peryferyjnych dzielnic miasta lub do którejś z okalających je miejscowości – komentuje Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Bain & Company: Banki – liderzy cyfryzacji osiągają lepsze wyniki finansowe i lojalności klientów

Banki zaawansowane technologicznie osiągają znacznie lepsze wyniki finansowe i mają bardziej lojalnych klientów, wynika z analiz firmy doradczej Bain & Company. Źródłem sukcesu liderów cyfryzacji jest uproszczenie systemów informatycznych, analiza doświadczeń klienta oraz wykorzystanie danych i narzędzi AI. Wielkość wydatków na inwestycje w technologie nie jest tak istotna jak ich strategiczna alokacja.

Banki, które są liderami we wdrażaniu rozwiązań cyfrowych, osiągają w porównaniu do reszty rynku o 5 punktów procentowych wyższe stopy zwrotu dla akcjonariuszy, ich wskaźnik kosztów do dochodów jest 10 punktów procentowych niższy, a wskaźnik lojalności klienta, tak zwany NPS (Net Promoter Score), wynosi średnio o 12 punktów więcej, wynika z badania Bain & Company przeprowadzonego wśród 42 największych pod względem aktywów banków na świecie.

W sektorze bankowym wykorzystanie nowych technologii jest obecnie głównym obszarem budowania przewagi konkurencyjnej – mówi Paweł Kozub, młodszy partner w Bain & Company.Zarówno klienci indywidualni jak i biznesowi oczekują prostych, wygodnych, dostosowanych do swoich potrzeb rozwiązań i są gotowi zmienić bank, by mieć dostęp do nowoczesnych usług.

W opinii ekspertów Bain & Company z największym wyzwaniem mierzą się banki tradycyjne, konkurujące z podmiotami, których działalność od początku opierała się na rozwiązaniach cyfrowych. Próba zmiany procesów i wprowadzenie innowacji w ramach dużych, działających od wielu lat organizacji może okazać się nie tylko trudna, ale i nieefektywna.

Jak pokazuje badanie, wydatki na technologie stanowią obecnie w sektorze około 16 proc. całkowitych kosztów. W wielu przypadkach związane są one z wysokimi kosztami operacyjnymi generowanymi przez stare, rozbudowane i skomplikowane zasoby IT. Wiele wdrożeń technologicznych, które wprowadzano w przeszłości bez koordynacji i powiązania ze strategicznymi celami rozwojowymi, stanowi obecnie obciążenie dla wielu instytucji finansowych.

W efekcie, mimo wysokich nakładów na technologie, w wielu bankach realnie na innowacje przeznacza się niewiele, co prowadzi do stagnacji – braku rozwoju, pogorszenia jakości portfela produktów i doświadczenia klienta – dodaje Paweł Kozub. – Dla części tradycyjnych banków to historyczne obciążenie technologiczne jest tak duże, że najkorzystniejszym rozwiązaniem okazuje się porzucenie przestarzałej architektury i zbudowanie od podstaw zasobów informatycznych, do których stopniowo przenosi się klientów.

W badaniu Bain & Company analizowano 11 zmiennych świadczących o wysokiej pozycji innowacji technologicznych w strategii banku. Najsilniejsza korelacja występuje między dobrymi wynikami a zrozumieniem dla tematów technologicznych wśród zarządów oraz menedżerów wyższego szczebla. Równie duże znaczenie miało posiadanie we własnych zasobach kadrowych inżynierów specjalizujących się w tematach technologicznych oraz strategiczne pozycjonowanie banku jako firmy technologicznej.

Organizacja, model operacyjny, polityka zatrudnienia odnoszących największe sukcesy banków podporządkowana jest strategii wzrostu opartej na rozwoju technologicznym – mówi Paweł Kozub.Tak zorientowane instytucje łatwiej przyciągają też nowe talenty, o które trzeba zabiegać na konkurencyjnym rynku.

Spośród banków, które wzięły udział w badaniu, najlepsze wyniki osiągają liderzy technologiczni – BBVA, DBS, Capital One i JPMorgan Chase. Inwestycje w technologie, które zdecydowały o ich sukcesie skupiały się na konsekwentnym upraszczaniu procesów, tworzeniu niskokosztowych, adaptowalnych rozwiązań, analizie danych i poprawie doświadczeń klienta.

Cały raport Bain & Company nt. wykorzystania technologii znajduje się na stronie:

https://www.bain.com/insights/how-banks-can-parlay-technology-into-a-competitive-edge/

Czy cyberprzestępcy skradną show sportowcom podczas Igrzysk Olimpijskich we Francji?

Już za niespełna dwa miesiące rozpoczną się Igrzyska Olimpijskie we Francji. – Kwestia cyberbezpieczeństwa powinna stać się priorytetem dla organizatorów, uczestników oraz odwiedzających – przestrzegają eksperci ds. cyberbezpieczeństwa. Skomplikowana sytuacja geopolityczna, intensywne cyberataki których celem stała się Francja w 2024 roku oraz skala nadchodzącego wydarzenia sprawiają, że igrzyska letnie w Paryżu mogą stać się atrakcyjnym celem dla cyberprzestępców.

Cyberprzestępcy od dłuższego czasu zdecydowanie przyglądają się Francji i testują jej odporność na różne typy ataków. Już w sierpniu ubiegłego roku Pôle emploi, francuska rządowa agencja zajmująca się rejestracją i pomocą finansową dla bezrobotnych, poinformowała o naruszeniu bezpieczeństwa informacji, w wyniku którego mogły wyciec dane należące aż do 10 milionów osób. To działanie powiązano z wykrytą wcześniej luką w popularnym oprogramowaniu MOVEit, wykorzystywaną przez rosyjskich cyberprzestępców. Ten atak był ważnym sygnałem także dla innych krajów i organizacji na całym świecie, w których nasilają się ataki typu ransomware. Z kolei w marcu 2024 cyberataki o bezprecedensowej intensywności uderzyły w kilka francuskich instytucji rządowych. Biuro premiera szybko wówczas poinformowało, że sytuacja została opanowana. Wówczas kilka grup hakerskich przyznało się do ataków na Telegramie. Jedna z nich, nazywająca siebie Anonymous Sudan, zadeklarowała, że przeprowadziła atak typu DDoS (rozproszony atak typu „odmowa usługi”, blokujący użytkownikom dostęp do danego urządzenia lub sieci) na infrastrukturę sieciową francuskiego rządu.

– Rok 2024 to m.in. intensywny rok wyborczy, na całym świecie. Widzimy wyraźnie, że cyberprzestępcy koncentrują swoje wysiłki wokół krajów, które decydować będą o wyborze przywódców politycznych. Dane ESET (APT Activity Report Q4 2023 – Q1 2024) pokazują też, że cyberprzestępcy są wszędzie tam, gdzie rośnie temperatura sporów politycznych. Z kolei cyberwojna nie stanowi ewenementu, a raczej stały element współczesnych działań wojennych. Kolejną atrakcyjną „okazją” są dla nich bez wątpienia międzynarodowe wydarzenia o dużej skali np. imprezy sportowe, skupiające uwagę szerokiej widowni na całym świecie. Dlatego ochrona takich wydarzeń i wszystkich zaangażowanych w nie stron powinna także być wzmocniona, szczególnie w obliczu aktualnej sytuacji geopolitycznej. Cyberzagrożenia mogą być bowiem wymierzone zarówno w organizatorów wydarzenia, uczestniczących w nim sportowców, jak i widzów  – komentuje Kamil Sadkowski, analityk laboratorium antywirusowego ESET.

Organizatorzy Igrzysk Olimpijskich są szczególnie narażeni na ataki, które mogą zakłócić przebieg wydarzeń. Potencjalne zagrożenia obejmują ataki DDoS, które mogą zakłócić działanie kluczowych systemów, takich jak systemy biletowe, transmisje na żywo oraz zarządzanie infrastrukturą sportową. Innym poważnym zagrożeniem jest ransomware. Korzystając z niego, cyberprzestępcy mogą próbować zablokować dostęp do krytycznych danych lub systemów, żądając okupu za ich odblokowanie. Phishing to także realne zagrożenie. Fałszywe e-maile i strony internetowe mogą być używane do wyłudzania danych logowania i innych poufnych informacji od osób zaangażowanych w organizację wydarzenia.

Drużyny olimpijskie również mogą stać się celem cyberataków i wycieków danych. Podszywanie się pod zawodników to kolejny problem, fałszywe konta na mediach społecznościowych mogą być tworzone w celu dezinformacji, oszustwa, a nawet podsycania międzynarodowych antagonizmów Technologia deepfake wykorzystana do tworzenia manipulacji albo kompromitujących treści, może na tyle silnie oddziaływać na sportowców, że wpłynie na ich sportowe wyniki, co byłoby destrukcyjne nie tylko dla nich, ale również idei Igrzysk.

Odwiedzający Igrzyska Olimpijskie również powinni być świadomi potencjalnych cyberzagrożeń. Najważniejsze z nich to ataki phishingowe i fałszywe strony internetowe, za pośrednictwem których oszuści mogą dystrybuować fałszywe oferty biletów, zakwaterowania lub innych usług, aby wyłudzić pieniądze, dane osobowe lub zainfekować urządzenia złośliwym oprogramowaniem.

– Pamiętajmy, że celem potencjalnych ataków w momentach cieszących się tak dużym zainteresowaniem publiki nie zawsze musi być wyłudzenie konkretnych danych czy środków finansowych. Niektóre grupy cyberprzestępcze stawiają sobie za cel wywołanie niepokoju, wzbudzenie poczucia zagrożenia. Mogą więc próbować mieszanych, nie do końca logicznych strategii, tylko po to, by wywołać wrażenie, że „coś złego się dzieje lub wydarzyło”. Dlatego szczególnie w takich momentach warto być czujnym, a nawet przeczulonym na wszelkie nietypowe sytuacje czy komunikaty w cyberprzestrzeni – uzupełnia Kamil Sadkowski.

Polska potrzebuje różnorodnych pracowników

Pracodawcy w Polsce mierzą się z wyzwaniami demograficznymi i spadającą liczba osób w wieku produkcyjnym. Tymczasem są całe grupy kandydatów, które mogłyby przyczyniać się do sukcesu rynkowego pracodawców, a nie są aktywizowane: osoby w wieku 50+, neuroróżnorodne, osoby ze społeczności LGBT+ (dyskryminowane i opuszczające kraj). Jak temu zapobiec. Jak aktywnie prowadzić politykę DEI.

DEI (Diversity, Equity, Inclusion), to obszar obejmujący wszelkie różnice, jakie mogą występować w zespołach, takie jak płeć, wiek, rasa, narodowość, język, religia, cechy fizyczne czy psychiczne. Jest to zatem kwestia, która dotyczy każdej firmy, zatrudniającej pracowników, niezależnie od wielkości, branży czy lokalizacji. Różnorodność i kultura włączająca są szczególnie ważne dla pokolenia pracowników młodych – aż 92 procent wybrałoby pracodawcę, który dba o różnorodność i któremu przyświeca włączająca kultura organizacyjna.

Różnorodność w miejscu pracy się opłaca i potwierdzają to badania. Organizacje, w których zespoły i kadra menedżerska są zróżnicowane, mają możliwość patrzenia na problemy i zagadnienia z różnych perspektyw i w konsekwencji – tworzenia lepszych rozwiązań, osiągania lepszych wyników biznesowych. Z drugiej strony pozwala na przyciągnięcie do organizacji utalentowanych kandydatów, dla których społeczna odpowiedzialność organizacji i bezpieczne środowisko pracy są ważne.

Otwarta polityka różnorodności jest dziś nieodzownym elementem strategii firm. Inkluzywne środowisko pracy jest istotnym elementem przy wyborze pracodawcy. Z drugiej strony przynosi korzyści – zaufanie we współpracy, kreatywność i efektywność zespołu, a także lojalność pracowników – podkreśla Dorota Pałysiewicz, dyrektor HR w firmie Brown-Forman Polska.

Eksperci podkreślają, że polityka DEI odgrywa ważną rolę społeczną, wpisując się w postępujące procesy i zmiany społeczne. Rolą pracodawców jest tu tworzenie takich zasad wewnętrznych relacji, w których nie ma miejsca na dyskryminację.

Przykładem jest firma Brown-Forman, która przyjęła program różnorodności do strategii 2030, zakładający do tego czasu 40 procentowy globalny udział kobiet na stanowiskach zarządczych w organizacji, 25 procentowy reprezentację osób o różnorodnym kolorze skóry i pochodzeniu etnicznym w USA, czy zwiększenie udziału przedstawicieli LGBT+.brown forman

 

Różnorodność w miejscu pracy to nie tylko kwestia etyki czy korporacyjnej mody, ale również klucz do sukcesu biznesowego. Już dawno badania wykazały, że firmy, które promują różnorodność zespołów i równość płci, często odnoszą lepsze wyniki finansowe, a ich pracownicy są bardziej zaangażowani i zadowoleni z powodu przyjaznego środowiska pracy. Udowodniono, że promowanie różnorodności w miejscu pracy niesie wiele korzyści dla organizacji. Jak wynika z badań przeprowadzonych w 2019 roku przez amerykańską firmę konsultingową McKinsey & Company, organizacje, które dbają o różnorodność, osiągają znacznie lepsze wyniki finansowe niż te, które tego nie robią.

Asseco z mocnym początkiem roku: 4,25 mld zł przychodów i 125 mln zł zysku netto w I kwartale 2024

W I kwartale 2024 roku Grupa Asseco osiągnęła 4,25 mld zł przychodów ze sprzedaży, z czego 3,3 mld zł stanowiła sprzedaż własnych produktów oraz usług informatycznych. Zysk operacyjny wzrósł o 6% do 420 mln zł, a zysk netto przypisany akcjonariuszom jednostki dominującej, po wzroście o 16%, wyniósł 125 mln zł.

W raportowanym okresie Grupa rozwijała działalność zarówno w Polsce, jak i za granicą. Przychody ze sprzedaży w segmencie Asseco Poland wzrosły o 11% i wyniosły 509 mln zł. Najdynamiczniej – o 19% – rosła sprzedaż rozwiązań dla finansów. Asseco kontynuowało również współpracę i zawierało nowe kontrakty z instytucjami w sektorze publicznym, co zaowocowało 9% wzrostem przychodów w tym obszarze.

Wyniki Grupy są silnie zdywersyfikowane – 88% sprzedaży pochodzi z rynków zagranicznych reprezentowanych przez segmenty Formula Systems i Asseco International. Sprzedaż segmentu Asseco International wyniosła 955 mln zł. Wyłączając efekt różnic kursowych oznacza to wzrost o 5% w stosunku do I kwartału 2023 roku. W tym segmencie odnotowano zwiększenie sprzedaży rozwiązań w obszarze płatności i w bankowości w Grupie Asseco South Eastern Europie. Organicznie rozwijał się również obszar ERP, reprezentowany przez Grupę Asseco Enterprise Solutions. Z kolei segment Formula Systems zanotował 2,8 mld zł przychodów, które wzrosły o 9% po wyłączeniu wpływu różnic kursowych. Bardzo dobre wyniki, w walutach raportowych, odnotowały spółki Sapiens International i Matrix IT.

Skonsolidowany portfel zamówień Asseco na rok 2024, w obszarze oprogramowania i usług własnych, ma obecnie wartość 11,2 mld zł. W kursach stałych, w jakich został przeliczony backlog na 2023 rok, przekracza 11,9 mld zł i jest o 7% wyższy niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.

„To kolejny bardzo dobry okres działalności Asseco. Silna dywersyfikacja biznesu na poziomie produktów, sektorów i rynków geograficznych, a także długoterminowe relacje z klientami i wysoki udział powtarzalnych przychodów zapewniają Grupie Asseco stabilny rozwój. Wyłączając efekt zmian kursów, nasze przychody urosły w tym czasie o 8%, a zysk operacyjny o 13%. Mamy też dobre perspektywy i backlog na cały 2024 rok we wszystkich segmentach naszej działalności. W segmencie Asseco Poland dynamika przychodów była najwyższa. Obserwujemy w Polsce bardzo dobre wyniki sprzedażowe rozwiązań dla finansów czy instytucji publicznych. Grupa Formula Systems sukcesywnie umacnia swoją pozycją w Izraelu, Ameryce Północnej i Europie. Pierwszy kwartał 2024 roku był też dobry dla segmentu Asseco International, który intensywnie rozwijał w tym okresie sprzedaż rozwiązań ERP, systemów płatniczych oraz oprogramowania dla bankowości” – powiedziała Karolina Rzońca-Bajorek, Wiceprezes Zarządu, CFO Asseco Poland.

Sytuacja ekonomiczna ma ogromne przełożenie na sen Polaków. Pokazuje to najnowsze badanie

Ponad połowa Polaków jest zadowolona z jakości swojego snu. To znacznie więcej niż jeszcze kilka miesięcy temu, ale mniej niż w czasie pandemii. Wśród powodów utrudniających zaśnięcie respondenci najczęściej wskazują nadmierne rozmyślania i gonitwę myśli, niepewność co do przyszłości czy wybudzanie się w nocy. Ciekawa zmiana dotyczy problemów finansowych jako powodu złego snu. O ile w poprzedniej edycji badania na powiązanie takie zwróciło uwagę 40% ankietowanych, to tym razem tylko 13,6% uczestników sondażu uznało, że niedostateczny odpoczynek nocny pozostaje w związku z trudnościami finansowymi. Według ekspertów, wyraźnie to pokazuje, że sytuacja ekonomiczna ma ogromne przełożenie na sen rodaków.

Połowa Polaków jest zadowolona

Z niedawno opublikowanego ogólnopolskiego badania, wykonanego przez platformę ePsycholodzy.pl na próbie ponad tysiąca dorosłych Polaków, wynika, że 53,8% ankietowanych jest zadowolonych z jakości swojego snu. Dla porównania, ponad pół roku wcześniej zadowolenie wyrażało 43,9% respondentów, a w 2021 roku (czyli w okresie pandemii) – 55,9%. O braku satysfakcjonującego snu mówiło ostatnio 41% respondentów. 5,2% badanych nie potrafiło zająć stanowiska w tej kwestii. W poprzedniej edycji dotyczyło to 6,2%, a w pandemii – 4,9%. Uczestnicy badania wyjaśnili również, z czego mogą wynikać ich problemy ze snem. W tegorocznej edycji sondażu najwięcej osób podało gonitwę myśli i przedłużające się rozmyślania. W poprzednim roku ta przyczyna, utrudniająca zaśnięcie, otrzymała 28,3% wskazań i zajęła piąte miejsce w całym zestawieniu.

– Gonitwa myśli oznacza brak zdolności koncentracji. Bierze się z przeładowania umysłu bodźcami. A to jest skutkiem m.in. uzależnienia od cyberprzestrzeni. W rezultacie ludzie nie są w stanie skoncentrować się na ważnej dla siebie sprawie i są rozproszeni. W badaniach przeprowadzonych z udziałem uczniów szkół podstawowych widzimy praktycznie takie same wyniki. Dzieci nie potrafią skoncentrować się na jednym zadaniu, do tego działają chaotycznie. Do pewnego stopnia korzystanie z narzędzi cyfrowych ma wiele walorów, ale po przekroczeniu określonej granicy ponosimy z tego tytułu straty – wyjaśnia prof. Włodzimierz Piątkowski, kierownik Katedry Społecznych Problemów Zdrowotności Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie.

Strach przed przyszłością

Na drugim miejscu Polacy wskazali, że w zaśnięciu przeszkadza im zamartwianie się o przyszłość. Ten powód podało 30,6% respondentów (w poprzednim badaniu – 30,3% i trzecie miejsce w zestawieniu). Takim wynikiem nie jest zdziwiony psycholog Michał Murgrabia z platformy ePsycholodzy.pl, bo obawa przed tym, co przyniesie przyszłość, jest naturalną reakcją na niepewne czasy i może być potęgowana przez różne czynniki, takie jak zmiany na rynku pracy, brak stabilności ekonomicznej czy też nawet napięcia polityczne.

– Te obawy mogą mieć wpływ na zdrowie psychiczne, prowadząc do lęku, stresu i problemów ze snem. Zamartwianie się o przyszłość utrzymuje się na podobnym poziomie i to podkreśla konieczność długofalowych działań na rzecz zwiększenia poczucia bezpieczeństwa i optymizmu. Dla niektórych osób może okazać się pomocna wizyta u specjalisty, aby skonsultować omawiane trudności ze snem – podkreśla Michał Murgrabia.

Technologie wrogiem snu

Na trzecim miejscu w bieżącej edycji badania Polacy zadeklarowali, że wielokrotnie budzą się w nocy. Doświadcza tego 28,7% respondentów (poprzednio – 29,3% i czwarte miejsce w rankingu). Prof. Piątkowski wskazuje na kilka przyczyn częstego wybudzania się. Wśród nich podaje „przebodźcowanie”, wynikające ze zbyt intensywnego używania narzędzi cyfrowych, braku ruchu na świeżym powietrzu i nieodpowiednich nawyków żywieniowych. Przykładem tego ostatniego jest późne jedzenie obfitej kolacji. Zachodzące w wyniku tego np. procesy metaboliczne w organizmie utrudniają spokojny sen.

– Budzenie się w nocy może być spowodowane jakimś problemem w naszym życiu zawodowym lub osobistym. Oczywiście triggerem do wybudzania może być także zaburzenie natury psychicznej, np. lękowe bądź depresyjne lub kliniczne zaburzenia snu jak bezsenność czy bezdech senny. Sen w nocy mogą też przerywać problemy natury zdrowotnej. Dla mnie te statystyki 28,7% i 29,3% nie są oznaką zmiany, ale stałości tego trendu – ocenia dr hab. Marta Jackowska, psycholog zdrowia z Wydziału Psychologii na Uniwersytecie SWPS w Sopocie.

Czwarte miejsce w rankingu ma nadużywanie technologii przed zaśnięciem (telewizor, komputer, telefon) – 20,6%. Na piątej pozycji Polacy wskazali, że źle śpią przez stres – 19,8% (poprzednio – 37,9% i drugie miejsce w rankingu). Michał Murgrabia tłumaczy, że łączenie korzystania z technologii ze złą jakością snu to dowód na to, iż Polacy mają świadomość nadużywania urządzeń elektronicznych przed snem i jest to pozytywne, bo może to być pierwszy krok do wyeliminowania takich zachowań. Niemniej istnienie tego problemu jest sygnałem alarmowym, wskazującym na powszechność nawyków, które mogą negatywnie wpływać na zdrowie.

– Nadużywanie technologii przed snem, w tym korzystanie z telefonów i komputerów oraz oglądanie telewizji, może zakłócać naturalne cykle snu i czuwania, głównie przez wpływ na produkcję melatoniny, hormonu odpowiedzialnego za regulację rytmu dobowego. Światło niebieskie emitowane przez ekrany urządzeń elektronicznych może oszukać mózg, sprawiając, że interpretuje on wieczór jako dzień, co utrudnia zasypianie i obniża jakość snu – wyjaśnia ekspert z platformy ePsycholodzy.pl.

Finanse przestały straszyć Polaków

Największa zmiana częstotliwości wskazywania odpowiedzi dotyczy problemów finansowych. W poprzedniej edycji doszukiwało się w nich trudności z zasypianiem najwięcej, bo aż blisko 40% respondentów. W najnowszej odsłonie sondażu problem ten dostrzegło tylko 13,6% badanych. – W ciągu ostatnich 10 lat Polacy wzbogacili się jako społeczeństwo i nastąpił realny wzrost dochodów powyżej minimum zabezpieczającego codzienne potrzeby. Dzięki przyrostowi bogactwa indywidualnego, sytuacje, które dekadę temu były powodem zgryzoty, zostały w dużej mierze wyeliminowane. W mojej ocenie, ma to znaczenie dla omawianych wyników – komentuje prof. Piątkowski.

W tej edycji badania najrzadziej wskazywanymi odpowiedziami były używki (kawa, herbata, alkohol itd.), a także różnego rodzaju ekscytujące wydarzenia (wyjazdy, spotkania itp.) – po 3,4%. Natomiast 3,8% Polaków nie mogło wyspać się z powodu budzącego się w nocy dziecka. Dr hab. Marta Jackowska wiąże te wyniki z rosnącą świadomością społeczną dotyczącą trybu życia. Jeśli to możliwe, niektórzy Polacy unikają stymulantów przed snem.

– Wiemy także z badań naukowych, że spada spożycie alkoholu. Ludzie jednak nie lubią przyznawać, czy lub ile piją, więc dokładne wskazanie ilości spożywanych napojów procentowych jest dość trudne – dopowiada dr hab. Jackowska.

Z kolei psycholog Michał Murgrabia dodaje, że ekscytacje związane z wyjazdami, spotkaniami i innymi pozytywnymi wydarzeniami życiowymi są prawdopodobnie mniej powszechne w codziennej rutynie. To może tłumaczyć, dlaczego tak rzadko są wskazywane jako przyczyna problemów ze snem.

– Obecność małego dziecka, które budzi się w nocy, jest specyficzną sytuacją życiową, dotyczącą tylko określonej grupy rodziców, chociaż dla tych osób może to być znaczący czynnik. Natomiast w ogólnopolskim badaniu takie przypadki mogą stanowić mniejszość, co tłumaczy niski odsetek wskazań – podsumowuje ekspert z platformy ePsycholodzy.pl.

Grupa SUNEX publikuje wyniki za I kw. 2024 r.

  • Przychody Grupy SUNEX wyniosły 35,7 mln zł w I kw. 2024 r. wobec 100,5 mln zł r/r
  • Strata netto w I kw. 2024 r. wyniosła 8,8 mln zł wobec 9,7 mln zł zysku netto r/r
  • Na wyniki wpłynęła m.in. słaba sytuacja makroekonomiczna w Niemczech oraz opóźnienia w przyznawaniu dotacji klientom na tamtejszym rynku
  • SUNEX w oczekiwaniu na poprawę sytuacji rynkowej realizuje akwizycje w Niemczech i Austrii

– Spodziewamy się ożywienia na najważniejszym dla nas rynku niemieckim w drugiej połowie roku w związku z późniejszym uruchomieniem programów dotacyjnych. Po zakończeniu I kw. 2024 r. otrzymujemy sygnały od kontrahentów o możliwości zamawiania przez nich dostaw. Obserwujemy wzrost, ale jego skala nie jest taka jak byśmy oczekiwali. Przygotowując się na bardziej dynamiczną poprawę koniunktury w kwietniu podpisaliśmy list intencyjny w sprawie zakupu austriackiej firmy instalacyjnej. W najbliższych miesiącach aportem do SUNEX będzie wniesiony Drolsbach, niemiecka firma z branży instalacji grzewczych. Nabycie obu podmiotów umożliwi skalowanie dotychczasowego sukcesu na rynkach niemieckojęzycznych. Finalizujemy też przejęcie nieruchomości w Raciborzu wraz z częścią pracowników od Mavex-Rekord. Na rynku polskim liczymy zaś na poprawę koniunktury w związku ze stopniowym uruchamianiem środków z Krajowego Planu Odbudowy – mówi Romuald Kalyciok, prezes SUNEX.

Przejmowana spółka w Austrii będzie uzupełniać działalność Krobath (austriackiej spółki zależnej SUNEX) i przyczyni się do większego zagospodarowania rynku austriackiego. Z kolei akwizycja niemieckiej Drolsbach wzmocni pozycję Grupy w Niemczech i pozwoli na osiągnięcie synergii z istniejącą tam spółką zależną SUNEX.

Sfinalizowanie negocjacji zakupu sąsiadującej z SUNEX nieruchomości od Mavex-Rekord pozwoli spółce rozbudować infrastrukturę produkcyjną (w przejętym zakładzie powstawałyby części elementów do zbiorników, w tym zbiorników kompozytowych) i przyczyni się do zmniejszenia kosztów operacyjnych poprzez rezygnację z wynajmowania jednej z hal od zewnętrznego podmiotu. Spółka rozmawia też o przejęciu części pracowników Mavex-Rekord.

Uruchomienie bardzo atrakcyjnych dotacji na wymianę systemów grzewczych w Austrii z początkiem 2024 r. zaowocowało rekordowymi zamówieniami na tym rynku – po niemieckim najważniejszym dla SUNEX. Na rynku niemieckim spółka obserwuje stabilizację w oczekiwaniu na wzrost rynku wraz z rosnącym zapotrzebowaniem na ekologiczne rozwiązania grzewcze. W I kw. 2024 r. SUNEX zanotował 35,7 mln zł skonsolidowanych przychodów, o 64,5 proc. mniej niż w tym samym okresie przed rokiem, który to kwartał w ubiegłym roku był rekordowy pod względem sprzedaży. Zysk brutto ze sprzedaży wyniósł 4,7 mln zł w I kw. 2024 r. wobec 20,1 mln zł r/r. Strata operacyjna EBIT wyniosła 6,8 mln zł wobec 13,8 mln zł wyniku operacyjnego EBIT rok wcześniej. Strata netto wyniosła 8,8 mln zł wobec zysku netto 9,7 mln zł przed rokiem. Na wyniki negatywny wpływ miały m.in. spadek sprzedaży oraz cen, jak również opóźnienia i niejasności w programach dotacji na urządzenia grzewcze na rynku niemieckim oraz związane z listą ZUM na polskim rynku. Na rynku publicznym przesuwają się rozstrzygnięcia przetargów na urządzenia OZE.

(dane w tys. PLN) I kw. 2024 r. I kw. 2023 r. Zmiana
Przychody skonsolidowane 35 714 100 525 – 64,5%
Przychody jednostkowe 23 776 81 600 – 70,9%
Skonsolidowany zysk brutto ze sprzedaży 4 688 20 092 – 76,7%
Wynik operacyjny (EBIT) (6 839) 13 794
Wynik netto (8 835) 9 676

 

Wojny toczą się nie tylko na lądach i w powietrzu – cyberbezpieczeństwo to istotny element obrony

Cyberbezpieczeństwo jest trendem, którego nie może lekceważyć dzisiaj absolutnie nikt. Poważne zagrożenie w przestrzeni cyfrowej czyha nie tylko na nieostrożnych obywateli czy przedsiębiorstwa, ale także państwa. Bezpieczeństwo informacyjne odgrywa kluczową rolę w zapewnieniu skutecznej obrony narodowej – dowodzą eksperci z HackerU Polska. W erze cyfrowej, gdzie informacje są kluczowym zasobem, ochrona danych i systemów przed cyberatakami oraz zapewnienie integralności i dostępności informacji stały się priorytetami dla sił zbrojnych i instytucji państwowych.

Wicepremier, Minister Cyfryzacji Krzysztof Gawkowski po spotkaniu w Brukseli w udzielonym w tym tygodniu wywiadzie radiowym stwierdził, iż w najbliższych dwóch tygodniach będzie największa, od 5 lat, aktywność ataków cybernetycznych na Polskę kierowana z Rosji. Takie informacje podaje również hiszpański dziennik „El Pais” dodatkowo informując, że tylko w kilka miesięcy na Hiszpanię przeprowadzono 36 zmasowanych cyberataków hakerów powiązanych z władzami Rosji, Iranu, Chin oraz Korei Północnej. Te kraje są wymieniane najczęściej w kontekście zagrożeń dla całych państw, ponieważ wspierają one grupy cyberprzestępców. Ataki w tej skali mogą zaszkodzić całym sektorom gospodarki jak banki, wymiar sprawiedliwości, administracja publiczna czy lotnictwo.

Jest się czym niepokoić, wicepremier, minister Gawkowski podczas konferencji przed kongresem INSECON w Poznaniu mówił również, że Polska jest jednym z trzech najczęściej cybernetycznie atakowanych na świecie państw, a tylko w 2023 r. miało miejsce ponad 5 tys. cyberataków na sieci polskiego wojska. – To ataki, które są bezpośrednio związane z działalnością Federacji Rosyjskiej, ale też Białorusi – powiedział.

Jak zauważają w tym kontekście eksperci HackerU Polska, dostawcy kompleksowych szkoleń z zakresu cybresecurity, rosnąca liczba takich ataków i coraz bardziej wyszukanych zagrożeń z cyberprzestrzeni stanowi jedno z głównych wyzwań dla bezpieczeństwa informacyjnego w kontekście obrony narodowej. Ataki te mogą prowadzić do wycieku poufnych danych, zakłócenia operacji wojskowych oraz naruszenia integralności systemów krytycznych. I nie tylko mowa tutaj o typowych systemach wojskowych, ale o cywilnej infrastrukturze (firmach), które świadczą usługi, czy dostarczają produkty i komponenty do infrastruktury wojskowej. – Ponadto, prowadzenie wrogich operacji dezinformacyjnych może podważać zaufanie społeczeństwa i destabilizować sytuację wewnętrzną w kraju – mówi Maciej Cieśla – Head of Cybersecurity z HackerU Polska. Cyberataki na systemy infrastruktury krytycznej, takiej jak systemy energetyczne, telekomunikacyjne i transportowe, które są kluczowe dla funkcjonowania państwa i sił zbrojnych, mogą skutkować poważnymi konsekwencjami dla bezpieczeństwa narodowego – dodaje.

Cyberataki stały się integralną częścią działań wojennych, a ich skutki mogą mieć poważne konsekwencje dla przebiegu konfliktu i bezpieczeństwa narodowego. Są wykorzystywane do gromadzenia informacji wywiadowczych, zakłócania systemów dowodzenia i kontroli, a także atakowania infrastruktury krytycznej przeciwnika. Często działania wojskowe są poprzedzone, np. atakiem na infrastrukturę poprzez sieć. Przykładem może być rosyjska inwazja na Ukrainę, gdzie cyberataki odegrały kluczową rolę w działaniach wojennych. Ataki te mogą obejmować akcje typu DDoS w celu sparaliżowania kluczowych systemów, a także ataki socjotechniczne bądź z wykorzystaniem złośliwego oprogramowania, służące do kradzieży danych lub uzyskania nieautoryzowanego dostępu. Cyberataki mogą również być wykorzystywane do prowadzenia operacji informacyjnych i dezinformacyjnych, mających na celu wpłynięcie na opinię publiczną, morale przeciwnika i podważenie zaufania do instytucji państwowych jak kradzież lub zniszczenie danych.

Wykorzystanie technologii informacyjnych i komunikacyjnych przez grupy terrorystyczne do przeprowadzania ataków może mieć katastrofalne konsekwencje dla infrastruktury krytycznej, systemów obronnych oraz życia obywateli. Wymienione już kraje, czyli Rosja, Iran, Chiny oraz Korea Północna, są najczęściej wskazywane jako źródło zagrożenia, jest to również Białoruś.

Tymczasem jednym z głównych wyzwań w zwalczaniu cyberterroryzmu jest trudność w identyfikacji i ściganiu sprawców, którzy często działają anonimowo i z różnych lokalizacji na świecie. Ponadto, ataki cybernetyczne mogą być przeprowadzane z minimalnym nakładem środków, co czyni je atrakcyjną opcją dla grup terrorystycznych. Potencjalny terrorysta już nie musi się wysadzać czy strzelać do cywilów, ale wystarczy, że klika w klawiaturę i np. dezaktywuje systemy podtrzymywania życia w szpitalu. Potencjalne cele cyberataków obejmują systemy energetyczne, telekomunikacyjne, finansowe, transportowe oraz obiekty wojskowe i rządowe. Skuteczny atak na te systemy może doprowadzić do poważnych zakłóceń w dostawach energii, komunikacji, transporcie oraz usługach publicznych, co może zagrozić bezpieczeństwu obywateli i destabilizować sytuację w kraju.

Aby stawić czoła tym wyzwaniom, konieczne jest wdrożenie kompleksowych strategii bezpieczeństwa informacyjnego na poziomie narodowym. Obejmują one choćby wdrożenie zaawansowanych systemów detekcji i zapobiegania zagrożeniom, zarządzania i wdrażania oprogramowaniem oraz dedykowanych szkoleń. Nie da się tego zrobić bez współpracy z sektorem prywatnym i instytucjami międzynarodowymi w celu wymiany informacji na temat zagrożeń i najlepszych praktyk. Wymagane jest także wdrożenie rygorystycznych środków bezpieczeństwa dla systemów zarządzania infrastrukturą krytyczną, takich jak systemy kontroli przemysłowej (ICS) i systemy SCADA.  Eksperci z HackerU Polska wskazują także na potrzebę regularnych audytów bezpieczeństwa i testów w celu identyfikacji luk i słabych punktów. Niezwykle ważne jest także to, aby takie testy nie były powtarzalne i przez kilkanaście lat prowadzone w ten sam sposób albo skupione tylko na testach automatycznych. Konieczne jest także wdrożenie ścisłych procedur i mechanizmów kontroli dostępu do informacji niejawnych, takich jak szyfrowanie danych, ograniczanie uprawnień dostępu oraz monitorowanie aktywności użytkowników.

HackerU Polska zaleca również opracowanie strategii komunikacyjnych i kampanii informacyjnych w celu przeciwdziałania dezinformacji. Współpraca z mediami i organizacjami społeczeństwa obywatelskiego w celu promowania rzetelnych źródeł informacji. Istotna jest tutaj także świadomość obywatelska na temat tego jak rozpoznawać tzw. informacje typu fake lub deep fake, jak filtrować i analizować informacje. Konieczne są także inwestycje w szkolenia i rozwój specjalistów w dziedzinie bezpieczeństwa informacyjnego, cyberbezpieczeństwa i obrony narodowej. Współpraca z instytucjami akademickimi i ośrodkami badawczymi w celu prowadzenia badań i opracowywania innowacyjnych rozwiązań. Firmy sektora prywatnego oferują aktualnie nieszablonowe i innowacyjne rozwiązania, dzięki którym można podnieść poziom cyberbezpieczeństwa i obronności.

Skuteczne wdrożenie tych strategii wymaga ścisłej współpracy między różnymi instytucjami państwowymi, sektorem prywatnym oraz społeczeństwem obywatelskim. Tylko zintegrowane podejście, uwzględniające zarówno aspekty technologiczne, jak i ludzkie, pomoże zwiększyć poziom bezpieczeństwa informacyjnego w obliczu rosnących zagrożeń – podsumowuje Maciej Cieśla – Head of Cybersecurity z HackerU Polska.

W czerwcu AIChallenger na Uniwersytecie Śląskim. Eksperci porozmawiają o wpływie i rozwoju sztucznej inteligencji w Polsce

O sztucznej inteligencji oraz drzemiących w niej szansach i ryzykach porozmawiają uczestnicy  drugiej edycji konferencji #AIChallenger, która odbędzie się 6 czerwca na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Spotkanie oparto o sześć głównych tematów, takich jak strategia rozwoju AI w Polsce, etyka nowych technologii, różnorodność, cyberbezpieczeństwo czy szanse i zagrożenia dla nauki oraz biznesu.

Spotkanie organizowane jest wspólnie przez Związek Cyfrowa Polska, który reprezentuje polską branżę cyfrową, oraz CyberScience – Śląskie Centrum Inżynierii Prawa, Technologii i Kompetencji Cyfrowych (konsorcjum naukowo-dydaktyczne utworzone przez Uniwersytet Śląski, NASK, Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach oraz Politechnikę Śląską).

Technologię należy „oswajać”, czyli budować odpowiednie postawy społeczne oraz kompetencje niezbędne do jej wykorzystania. W czasie konferencji porozmawiamy o tym, jak to zrobić właściwie i wspólnie przy udziale biznesu, administracji oraz świata nauki – mówi Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska. – Sztuczna inteligencja jest często demonizowana, ale to moim zdaniem niesłuszne podejście. AI pozostaje jedynie narzędziem, które, jak każdy inny wynalazek, może być wykorzystane w odpowiedni lub nieodpowiedni sposób. Umiejętne wykorzystanie sztucznej inteligencji może nam znacznie pomóc w codziennej pracy i życiu – podkreśla.

– AI jest wokoło nas. Często nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Korzystamy z algorytmów w codziennych aplikacjach ale także tworzymy nowe. AI, wspóldzielnie danymi, dostęp „od ręki” do niespotykanej dotychczas wiedzy, w sposób łatwy i prosty zmnienia sposób naszego funkcjonowania ale tekże działania biznesu. Nie pozostanie bez wpływu na sposób wykonywania pracy, a często likwidację niektórych stanowisk – zauważa dr hab. Dariusz Szostek, prof. Uniwersytetu Śląskiego, koordynator projektu CyberScience. – AI jest olbrzymią szansą na rozwój nauki, biznesu i nowe otwarcie administracji. Wymaga jednakże szerokiego, wielowymiarowego sporzenia i ujęcia. I tym zajmujemy się podczas AI Challanger 2024 jak zwykle w Katowicach. Specjaliści z wielu branż, połączenie nauki, biznesu, polityki i prawa. Czyli AI Challanger 2024 – dodaje.

Od polskiej strategii AI po etykę i cyberbezpieczeństwo

Konferencja #AIChallenger 2 odbędzie się 6 czerwca w Centrum Konferencyjnym Uniwersytetu Śląskiego (Katowice, al. Uniwersytecka 4).

Dyskusję podzielono na sześć głównych tematów. Jednym z najważniejszych będzie prezentacja pomysłu na nową strategię dla rozwoju sztucznej inteligencji w Polsce (wraz z ekspercką dyskusją).

Nie zabraknie także perspektywy biznesowej i naukowej (jak wykorzystać szanse biznesowe oraz jakie wizje stoją przed naukowcami w związku z rozwojem technologii AI?), dyskusji o etyce (czyli szeroko pojęte „kto jest autorem?”), rozmowy o roli kobiet w rosnącym biznesie AI oraz oczywiście o kluczowych w dzisiejszym świecie kwestiach cyberbezpieczeństwa.

Partnerem wydarzenia jest Naczelna Rada Adwokacka, a patronat honorowy sprawują Ministerstwo Rozwoju i Technologii, NASK oraz NCBiR. Rejestracja oraz agenda dostępna jest na stronie https://konferencja.cyfrowapolska.org/.

Polskie REIT-y: znów płonne nadzieje?

Wiele osób zainteresowanych tematem uruchomienia w Polsce tak zwanych REIT-ów, z czasem mogło już zobojętnieć na kolejne doniesienia. Trudno się dziwić, ponieważ już od około ośmiu lat pojawiają się wiadomości dotyczące rządowych planów związanych z przygotowaniem odpowiednich przepisów. Od 2016 r. wielokrotnie słyszeliśmy też o kolejnych przeszkodach i zmianach wcześniejszych zamiarów. Mimo tej sytuacji, która może wzmagać sceptycyzm, warto jeszcze raz pochylić się nad tematem uruchomienia w Polsce specjalnych, korzystnie opodatkowanych spółek inwestujących na rynku nieruchomości, czyli właśnie REIT-ów. Wiosną 2024 roku pojawiły się bowiem kolejne doniesienia związane z pracami nad przygotowaniem odpowiednich przepisów. Czy po wyborach i zmianie układu politycznego REIT-y mogą wreszcie ruszyć? Postanowiliśmy odpowiedzieć na to pytanie.

Nasz artykuł w dużym skrócie:

  • Ustawa dotycząca utworzenia REIT-ów już raz (w 2018 r.) trafiła do Sejmu, ale zabrakło woli politycznej do jej uchwalenia. Temat na krótko odżył po pandemii COVID-19 (w drugiej połowie 2021 roku), ale około 2 lata temu ówczesny rząd poinformował o „zamrożeniu” prac.
  • Bieżący rok przyniósł natomiast informacje o planach rządu związanych z przyjęciem odpowiednich przepisów, ale na razie niestety brakuje konkretów. Póki co znamy pierwsze, ogólne założenia przepisów umożliwiających uruchomienie w Polsce typowych REIT-ów.
  • Oczekując na zmiany prawne, rodacy mogą inwestować w zagraniczne REIT-y. Umożliwia to np. jeden z funduszy inwestycyjnych zamkniętych notowanych na warszawskim rynku giełdowym.

Poniżej prezentujemy więcej informacji o rządowych planach związanych z uruchomieniem polskich REIT-ów.

Polskie REIT-y: zwolnienie podatkowe, ale pod warunkiem …

Na początku kwietnia br. wcześniejsze doniesienia o planach rządu związanych z REIT-ami doczekały się oficjalnego potwierdzenia, co na pewno zwiększa szanse na przygotowanie odpowiednich przepisów. W dniu 3 kwietnia 2024 roku biuro prasowe Ministerstwa Rozwoju i Technologii podało, że wiceminister Jacek Tomczak przedstawił wstępne założenia przepisów o spółkach inwestujących w najem nieruchomości (na wzór REIT-ów z zagranicy). Na razie znamy tylko bardzo ogólne informacje. „Bardziej szczegółowe rozwiązania mają zostać wypracowane dzięki współpracy Ministerstwa Rozwoju i Technologii oraz Ministerstwa Finansów” – dodaje Magdalena Markiewicz, ekspertka portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Na razie wiemy, że dywidenda wypłacana przez SINN-y (spółki inwestujące w najem nieruchomości), czyli rodzime REIT-y ma zostać zwolniona z opodatkowania po stronie otrzymującego, co byłoby kuszące dla inwestorów. Jednak warunkiem zwolnienia podatkowego będzie wypłata w formie dywidendy co najmniej 90% przychodów po odliczeniu kosztów innych niż amortyzacja. Wiadomo również, że SINN-y będą mogły inwestować w nieruchomości z różnych segmentów (nie tylko mieszkaniowe lub komercyjne). „Warto pamiętać, że potencjalnie nadmierna ekspozycja REIT-ów na rynek mieszkaniowy już wcześniej budziła obawy i była jednym z deklarowanych powodów zawieszenia prac nad odpowiednimi przepisami” – przypomina Magdalena Markiewicz, ekspertka portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Inwestycja w rodzime REIT-y ma być pewna oraz bezpieczna

Inne ujawnione mediom założenia do nowych regulacji wskazują, że każdy polski REIT będzie musiał spełnić wymogi związane z wysokim kapitałem zakładowym. Mowa o kwocie wynoszącej aż 100 mln zł. Poza tym rząd wstępnie zakłada, że spółki inwestujące w najem nieruchomości będą notowane na Giełdzie Papierów Wartościowych, a zarządzaniem nimi zajmie się wykwalifikowana kadra asset managerów. „To kolejne rozwiązanie zmierzające w kierunku zapewnienia inwestorom wysokiego poziomu bezpieczeństwa. Warto dodać, że w 2018 r. proponowano dwukrotnie mniejszą minimalną wysokość kapitału zakładowego, czyli 50 mln zł” – komentuje Magdalena Markiewicz, ekspertka portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Zabezpieczeniem dla inwestorów ma być także obowiązek inwestowania przez REIT-y (SINN-y) pozyskanych środków wyłącznie w aktywa przynoszące dochód. Limit „pozanieruchomościowych” przychodów spółki został wstępnie ustalony na poziomie 10%. Warto odnotować, że podobne rozwiązanie przewidywał rządowy projekt ustawy o firmach inwestujących w najem nieruchomości z 2018 roku (patrz: druk sejmowy numer 2855). Prace nad wspomnianym projektem zamarły po pierwszym czytaniu na forum Sejmu. Projekt z 2018 r. zakładał opodatkowanie po stronie REIT-ów stawką na poziomie 8,5% dochodu. „Tegoroczne założenia mówią z kolei o stawce wynoszącej 10%” – informuje Magdalena Markiewicz, ekspertka portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Na razie Polakom zostaje inwestowanie w zagraniczne REIT-y

Warto naturalnie pamiętać, że wszystkie powyższe informacje mają bardzo wstępny charakter, co oznacza możliwość korekty przyjętych przez rząd założeń. Wcześniejsze doświadczenia z tematem polskich REIT-ów również skłaniają do ostrożności. Jeżeli jednak w bieżącym roku pojawi się już konkretny projekt ustawy, to będzie można stwierdzić, że sytuacja zmierza w kierunku pożądanym przez wielu inwestorów. „Na razie mogą oni inwestować w REIT-y zagraniczne. Co ciekawe, od niedawna na stołecznym parkiecie giełdowym jest notowany fundusz inwestycyjny zamknięty (FIZ) ukierunkowany na właśnie takie podmioty” – podsumowuje Magdalena Markiewicz, ekspertka portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Źródło: Magdalena Markiewicz, ekspertka portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Akcjonariusze B-Act SA dali zielone śAkcjonariusze B-Act SA dali zielone światło na wypłatę dywidendy za 2023 wiatło na wypłatę dywidendy za 2023

Akcjonariusze B-Act, inżynierskiej spółki specjalizującej się w doradztwie i nadzorze inwestycji budowlanych, przegłosowali podczas WZA uchwałę w sprawie podziału zysku za 2023 r. Na dywidendę ma zostać przeznaczone 685 tys. PLN, co stanowi 43 proc. zysku netto wypracowanego
w zeszłym roku i oznaczać to będzie wypłatę 0,07 PLN na jedną akcję. Dzień dywidendy został wyznaczony na 10 czerwca 2024 r., a termin wypłaty dywidendy na 24 czerwca 2024 r. Stopa dywidendy według kursu zamknięcia z dnia 24 maja wynosi 3,6 proc.

Dzień dywidendy został wyznaczony na 10 czerwca, a to oznacza, że aby nabyć prawo do dywidendy, należy zakupić akcje spółki do dnia 6 czerwca. Zgodnie z przyjętą przez spółkę polityką dywidendową, jej zarząd będzie przedstawiał walnemu zgromadzeniu rekomendację oraz propozycję podziału zysku netto wypracowanego za dany rok obrotowy, a wielkość dywidendy będzie zależeć od zysku, który B-Act osiągnie w danym roku.

Cieszymy się, że udało nam się dopełnić formalności i będziemy mogli podzielić się z naszymi akcjonariuszami zyskiem wypracowanym w 2023 roku. Wypłata dywidendy to dowód solidnych wyników naszej pracy i zaangażowania całego zespołu. Jesteśmy przekonani, że konsekwentna realizacja naszej strategii oraz dalszy rozwój przyczynią się do jeszcze lepszych rezultatów w przyszłości, a co za tym idzie, dalszych korzyści dla naszych inwestorów – mówi Adam Białachowski, prezes zarządu B-Act SA.

B-Act w obecnym roku podpisał już cztery kontrakty związane z sektorem energetycznym, militarnym czy industrialnym, z których łączenie może otrzymać wynagrodzenie do 42 mln PLN brutto. Zarząd spółki przewiduje, że już niedługo będzie mógł poinformować rynek o kolejnych kontraktach oraz nowych współpracach.

Jesteśmy zadowoleni z naszej pracy wykonanej w tym roku. Podpisaliśmy do tej pory cztery kontrakty oraz stale prowadzimy rozmowy odnośnie nowych projektów. Właśnie rozpoczynamy realizację nowo podpisanych umów, co w krótkim okresie może wpłynąć na pogorszenie wyników i rentowności, jednak jest to naturalne zjawisko. Jesteśmy pełni optymizmu, co do przyszłości i mamy nadzieję, że już wkrótce będziemy mogli podzielić się z rynkiem kolejnymi sukcesami oraz nowymi perspektywami współpracy – dodaje Adam Białachowski.

Raport roczny PTWP za 2023 rok z opóźnieniem

PTWP, w związku z ubieganiem się o dopuszczenie i wprowadzenie akcji Emitenta do obrotu na rynku regulowanym oraz w związku z opublikowanym Prospektem, musi przekazać skonsolidowane sprawozdanie finansowe za 2023 r. zgodnie z Międzynarodowymi Standardami Rachunkowości (MSR). Podjęcie uchwały przez Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie w tym zakresie nastąpi 6 czerwca 2024 r. – co w konsekwencji sprawi, że opublikowanie raportu rocznego będzie możliwe dopiero 12 czerwca br., zamiast pierwotnie zakładanego 31 maja br. Oznacza to incydentalne naruszenie obowiązku informacyjnego wynikającego z Regulaminu ASO i w konsekwencji należy spodziewać się tymczasowego zawieszenia notowań Spółki do czasu publikacji raportu rocznego.

Pierwotnie Spółka zakładała, że raport roczny za 2023 r. zostanie opublikowany 31 maja br. W związku jednak z publikacją Prospektu przed terminem raportu rocznego, kolejne opublikowane skonsolidowane sprawozdanie finansowe musi być opublikowane zgodnie z Międzynarodowymi Standardami Sprawozdawczości Finansowej (MSSF)/ Międzynarodowymi Standardami Rachunkowości (MSR). Zmiana raportowania Grupy za 2023 r. na Międzynarodowe Standardy Rachunkowości wymaga zgody Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy PTWP. Właśnie w tym przedmiocie zostało zwołane Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Spółki, które odbędzie się 6 czerwca 2024 r.

Przyjęty plan przejścia na międzynarodowe standardy raportowania wymaga uchwały akcjonariuszy PTWP. W związku z tym raport roczny w MSSF za 2023 r. będziemy mogli przekazać w środę 12 czerwca br. Spodziewamy się tymczasowego zawieszenia obrotu akcjami Spółki. Przyjęliśmy plan działań, który ma zminimalizować czas potencjalnego tymczasowego zawieszenia obrotu akcjami, do czasu opublikowania raportu rocznego, tj. do 12 czerwca.  – mówi prezes Grupy PTWP

Wyniki Grupy PTWP za IV kwartały 2023 r. oraz narastająco zostały opublikowane 14 lutego br. w okresowym raporcie kwartalnym. Grupa utrzymała wysoki poziom przychodów w całym 2023 r. i narastająco po czterech kwartałach Grupa zaraportowała 87,6 mln zł przychodów netto (wzrost o 2 proc. rdr.). Pozwoliło to wypracować 7,3 mln zł EBITDA oraz 6,7 mln zł zysku brutto.

Grupa PTWP jest na ostatniej prostej przeniesienia notowań na Główny Rynek GPW. Pod koniec kwietnia Komisja Nadzoru Finansowego zatwierdziła prospekt PTWP i spółka jest na etapie przygotowywania wniosku o dopuszczenie i wprowadzenie do obrotu na rynku regulowanym GPW. Tymczasowe zawieszenie notowań nie będzie wpływać na termin oficjalnego przejścia na Rynek Główny. Spółka planuje złożyć wniosek o dopuszczenie i wprowadzenie do obrotu na rynku regulowanym po publikacji raportu rocznego. Szczegółowe informacje w tym zakresie będą przekazywane przez Emitenta w formie raportów bieżących, zgodnie z obowiązującymi przepisami.

PAD RES inwestuje w kolejne dwie farmy fotowoltaiczne o łącznej mocy 95 MW

PAD RES, polski deweloper, który specjalizuje się w projektach związanych z energią odnawialną, zrealizuje dwie farmy fotowoltaiczne ​​o łącznej mocy 95 MW. Inwestycje zlokalizowane są w województwie lubuskim, a farmy pokryją zapotrzebowanie na energię elektryczną około 50 tys. gospodarstw domowych.

W marcu bieżącego roku deweloper nabył dwa projekty farm PV zlokalizowane w województwie lubuskim. Pierwszy z nich był przygotowywany przez spółkę WESTSONNE. Inwestycja będzie realizowana w okolicach miejscowości Stary Dworek w gminie Bledzew w powiecie międzyrzeckim. Farma PV będzie zajmowała powierzchnię ok. 70 ha, a jej łączna moc przyłączeniowa to 45 MW, z mocą zainstalowaną około 60 MW. Budowa projektu jest planowana na przełomie 2025 i 2026 roku.

PAD RES przejęło również prawa do projektu PV zlokalizowanego w miejscowości Raków w gminie Świebodzin. Grupa współpracowała przy przygotowaniu tego projektu z lokalnym deweloperem OZE firmą Frankiewicz Energy. Inwestycja zajmie powierzchnię do 75 ha, a jej łączna moc przyłączeniowa wyniesie 50 MW, z możliwą mocą zainstalowaną do 65 MW. Budowa farmy rozpocznie się na początku 2026 roku.

Z ogromną radością ogłaszamy rozszerzenie naszego portfela projektów o dwie nowe instalacje PV. To kolejny krok w kierunku aktywnego uczestnictwa w zielonej transformacji sektora energetycznego. Dzięki tym projektom nie tylko zwiększamy dostępność czystej energii, ale także umacniamy naszą pozycję jako lidera w branży OZE – dodaje Michał Zbrojski, Dyrektor Akwizycji w PAD RES.

Planowane oddanie obu instalacji do użytkowania przypada na rok 2027 roku.

Wynagrodzenia kluczowym czynnikiem na polskim rynku pracy – oczekiwania rosną szybciej niż wysokość płac

Dostosowanie się rynku pracy do dynamicznego rozwoju biznesu to nie lada wyzwanie dla pracodawców i pracowników. Szczególnie gdy ich oczekiwania co do miejsca pracy nie są zawsze zbieżne. Opracowany przez firmę rekrutacyjną PageGroup raport Talent Trends 2024, będący najbardziej kompleksową analizą talentów na świecie, pokazuje, że dla 70% polskich kandydatów to wciąż wynagrodzenia są najbardziej istotne przy zmianie pracy, a ich oczekiwania finansowe rosną szybciej niż wysokość płac. W Europie odsetek ten wynosi 53%. Niezależnie od lokalizacji, na drugim miejscu pod względem priorytetów znajduje się work-life balance.

Polski rynek pracy, podobnie jak europejski, boryka się obecnie z wieloma wyzwaniami. Zgodnie z danymi badania Talent Trends 2024, jednym z największych jest rozbieżność oczekiwań między pracodawcami a pracownikami ujawniająca się m.in na przykładzie modelu pracy – mimo masowych powrotów do biur, kandydaci wciąż szukają pracy hybrydowej. Do innych kluczowych zjawisk należy budowanie prawdziwie inkluzywnych miejsc pracy, których oczekują pracownicy. Rynek pracy czekają również istotne zmiany związane z rozwojem sztucznej inteligencji – adaptacja do nowych warunków trwa.

Wysokość wynagrodzenia na pierwszym miejscu

Według raportu Talent Trends 2024 wynagrodzenie jest zdecydowanie najważniejszym czynnikiem w przyciąganiu i zatrzymywaniu talentów w organizacji. Stawka wyższa niż w obecnej roli to dla 70% respondentów z Polski kluczowy aspekt decydujący o przyjęciu lub rozważeniu nowej oferty pracy. W ujęciu europejskim zdecydowanie mniej, bo ponad połowa badanych podziela powyższe zdanie – wciąż jednak stawiają na pierwszym miejscu wynagrodzenie. Istotnej różnicy nie widać natomiast pod względem zadowolenia z dotychczasowych zarobków. Zarówno Polacy, jak i Europejczycy są usatysfakcjonowani w około 60% z otrzymywanego wynagrodzenia.

Dążenie pracowników do podwyższania wynagrodzenia w nowych rolach zderza się z ograniczeniami budżetowymi firm, które są skutkiem sytuacji ekonomicznej na rynku. Najważniejsze jest więc znalezienie równowagi pomiędzy tym, czego szukają pracownicy, a tym, na co pozwalają możliwości finansowe organizacji – mówi Marcin Fleszar, Dyrektor w Michael Page Katowice.

Równowaga jest priorytetem

Drugim z czynników stanowiących najważniejszy aspekt zadowolenia z pracy, zarówno w Polsce, jak i w Europie, jest zachowanie work-life balance. Odpowiednio 45% i 50% ankietowanych potwierdziło, że równowaga ta jest dla nich kluczowa. Znaczenie tego czynnika potwierdza też fakt, że 42% polskich kandydatów jest skłonnych odmówić awansu w celu utrzymania dobrego samopoczucia. To jednak wciąż jeden z najniższych odsetków w Europie, gdzie średnia wynosi aż 57%.

Dążenie do stawiania zdrowia psychicznego i wolnego czasu ponad karierę zawodową to istotna cecha współczesnych pracowników. Elastyczność rozumiana m.in. jako dostosowanie godzin pracy, praca hybrydowa lub w pełni zdalna stała się już standardem – dodaje Marcin Fleszar.

Początek wprowadzania kultury otwartości

Rynek pracy jest wciąż na początku drogi w kwestii wdrażania różnorodności, równości i inkluzywności (DE&I). W Polsce tylko trzech na dziesięciu kandydatów (32%) czuje, że może być autentycznym sobą w miejscu pracy. W Europie odsetek ten wynosi nieco więcej – 37%. Ponadto zaledwie 14% polskich respondentów uważa, że ich organizacja jest inkluzywna. Taką odpowiedź wybrało 23% europejskich badanych. Dyskryminacja w miejscu pracy stanowi jeden z najważniejszych problemów w skali światowej. Tylko około 30% osób borykających się z tym problemem decyduje się na zgłoszenie tego faktu, co świadczy o potrzebie lepszych struktur wsparcia w firmach.

Przedsiębiorstwa muszą przejść od deklaracji do konkretnych działań, których efekty będą mierzone i transparentnie komunikowane zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz organizacji. Różnorodność, równość i inkluzywność to nie tylko kwestia sprawiedliwości społecznej, ale także kluczowy element budowania zaangażowanych i innowacyjnych zespołów, które przynoszą korzyści biznesowe – mówi Konrad Michałek, Senior Director, Head of Warsaw Office w Michael Page.

W obliczu rewolucji AI

Rozwój sztucznej inteligencji determinuje zmiany na rynku pracy, a w szczególności dotyczące sposobu, w jaki tę pracę wykonujemy oraz przekształca ścieżki kariery zawodowej. Aktualnie 27% osób w Polsce używa AI w obecnej roli, w czym wyprzedzamy Europę (23%). Co więcej, 54% polskich ankietowanych uważa, że sztuczna inteligencja w miejscu pracy wpłynie na ich długoterminowe plany zawodowe. Jeśli chodzi o dane europejskie, odpowiedź tę wybrało 49% badanych.

Nie jest tajemnicą, że rozwój sztucznej inteligencji może znacząco zmienić rynek pracy i ścieżki zawodowe wielu osób. Aby w pełni wykorzystać potencjał AI, firmy muszą inwestować w edukację i rozwój swoich pracowników oraz promować odpowiedzialne i etyczne wykorzystanie technologii. Tylko w ten sposób można osiągnąć trwałe korzyści z tej transformacji – podsumowuje Konrad Michałek.

Punkt odniesienia, do którego możesz wracać

Tegoroczny raport Talent Trends został wzbogacony o interaktywne narzędzie analityczne dostępne online, które umożliwia dogłębną eksplorację danych z raportu oraz szybkie i przejrzyste wyciąganie wniosków. Pracodawcy mogą wykorzystać te wnioski do budowania lub poprawy m.in. kultury wewnątrzorganizacyjnej w swojej firmie. Narzędzie zapewnia dostęp do informacji o tym, jak pracownicy naprawdę czują się w miejscu pracy, uwzględniając takie czynniki jak lojalność wobec firmy, oczekiwania płacowe, elastyczność pracy i zdrowie psychiczne – mówi Natalia Żurawska, Head of Marketing w Michael Page.

Dzięki internetowemu narzędziu analitycznemu można wyszukać szereg złożonych danych według własnych preferencji – wybierając dowolne dwa filtry, w różnych krajach, regionach, branżach lub rolach zawodowych. Narzędzie będzie regularnie aktualizowane o kolejne informacje rynkowe.

Metodologia

Wszystkie dane, o ile nie wskazano w raporcie inaczej, pochodzą z ankiety internetowej przeprowadzonej przez PageGroup i UNLIMITED. Badaniu poddano blisko 50 000 respondentów z całego świata, w tym ponad 16 000 z Europy i 530 z Polski. Badanie ankietowe przeprowadzono między 26 listopada a 11 grudnia 2023 r.

Xiaomi Corporation ogłosiła wyniki finansowe za Q1 2024

Skorygowany zysk netto Xiaomi za 1. kwartał 2024 r. podwoił się rok do roku do 6,5 mld RMB. Firma weszła na ścieżkę solidnego wzrostu, napędzanego przez liczne gałęzie przemysłu.

Xiaomi Corporation ogłosiła swoje niezaudytowane skonsolidowane wyniki za trzy miesiące zakończone 31 marca 2024 r., przy czym kwartalne przychody odnotowały dwucyfrowy wzrost rok do roku przez dwa kolejne kwartały. W tym okresie łączne przychody firmy wyniosły 75,5 mld RMB, co oznacza wzrost o 27% rok do roku. Skorygowany zysk netto osiągnął rekordowy poziom, wzrastając o 100,8% r/r do 6,5 mld RMB. Obejmowało to 2,3 mld RMB wydatków związanych z działalnością w zakresie inteligentnych pojazdów elektrycznych i innymi nowymi inicjatywami, sygnalizującymi przyspieszony wzrost. Dzięki skutecznej realizacji podstawowej strategii operacyjnej „podwójnego nacisku na skalę i rentowność”, w pierwszym kwartale 2024 r. marża zysku brutto Xiaomi osiągnęła 22,3% na poziomie grupy Xiaomi, co oznacza wzrost o 2,8 punktu procentowego rok do roku. Grupa sumiennie realizowała swoje strategie operacyjne, napędzając dwucyfrowy wzrost przychodów w pierwszym kwartale w swoich trzech podstawowych obszarach działalności – smartfonach, produktach IoT i lifestyle’owych oraz usługach internetowych. Liczne czynniki wzrostu Xiaomi, w połączeniu z dobrymi wynikami działalności w zakresie inteligentnych pojazdów elektrycznych, sprawiły, że wyniki firmy znacznie przekroczyły szacunki rynkowe.

Rentowność głównych biznesów Xiaomi pozostaje solidna w dłuższej perspektywie, co ułatwia silne wsparcie dla innowacji technologicznych i rozwoju biznesu inteligentnych pojazdów elektrycznych. Na dzień 31 marca 2024 r. zaplecze finansowe grupy Xiaomi osiągnęło poziom 127,3 mld RMB. Wydatki na badania i rozwój w pierwszym kwartale wyniosły 5,2 mld RMB, co oznacza wzrost o 25,4% rok do roku, dzięki licznym przełomom technologicznym, w szczególności w zakresie inteligentnych technologii pojazdów elektrycznych.

Strategia premiumizacji opłaca się przy rosnącej ASP smartfonów

Dzięki strategiom globalizacji i premiumizacji, światowe dostawy smartfonów Xiaomi wzrosły o 33,7% rok do roku do 40,6 mln sztuk w tym okresie, odnotowując wzrost rok do roku przez trzy kolejne kwartały. Przychody ze sprzedaży smartfonów wzrosły czwarty kwartał z rzędu, osiągając poziom 46,5 mld RMB. Według Canalys, Xiaomi utrzymało się w pierwszej trójce rankingu globalnej sprzedaży smartfonów przez 15 kolejnych kwartałów, z 13,8% udziałem w rynku w pierwszym kwartale.

Rentowność branży smartfonów nadal się poprawiała, a marża zysku brutto w pierwszym kwartale osiągnęła 14,8%, co oznacza wzrost o 3,6 punktu procentowego rok do roku. Grupa nadal czyniła postępy w segmentach cenowych premium. Według danych zewnętrznych, udział Xiaomi w rynku sprzedaży smartfonów w segmencie cenowym od 5000 do 6000 RMB w Chinach kontynentalnych osiągnął w tym okresie 10,1%, co oznacza wzrost o 5,8 punktu procentowego rok do roku. Odsetek globalnych dostaw smartfonów premium również osiągnął nowy rekord w pierwszym kwartale, stanowiąc 21,7% wszystkich dostaw smartfonów, co oznacza wzrost o 1,4 punktu procentowego rok do roku.

Globalna ekspansja Xiaomi opłaciła się, przynosząc solidny wzrost na kluczowych rynkach na Bliskim Wschodzie, w Ameryce Łacińskiej, Afryce i Azji Południowo-Wschodniej. Według Canalys, w pierwszym kwartale 2024 r. dostawy smartfonów Grupy znalazły się w pierwszej trójce w 56 krajach i regionach na całym świecie oraz w pierwszej piątce w 67 krajach i regionach na całym świecie. W porównaniu z ubiegłym rokiem Xiaomi znalazło się w pierwszej trójce na 51 rynkach i w pierwszej piątce na 65 rynkach. Przewaga konkurencyjna Grupy na tych rynkach uległa dalszemu wzmocnieniu.

Marża biznesowa IoT osiągnęła rekordowy poziom dzięki inteligentnym dużym urządzeniom domowym wykazującym silną dynamikę

W tym okresie produkty IoT i lifestyle osiągnęły historycznie wysoki poziom, a przychody wzrosły o 21,0% r/r do 20,4 mld RMB. Marża zysku brutto wzrosła o 4,1 punktu procentowego rok do roku do 19,9%, osiągając rekordowy poziom. Xiaomi umocniło swoją wiodącą pozycję w kategoriach produktów IoT.

Wykorzystując swoją międzynarodową rozpoznawalność oraz szerokie portfolio produktów, przychody Xiaomi z inteligentnych dużych urządzeń domowych wzrosły o ponad 46% rok do roku, a wielkość sprzedaży utrzymała silny wzrost. W ciągu kwartału dostawy klimatyzatorów przekroczyły 690 000 sztuk, co oznacza wzrost o 63%; dostawy lodówek przekroczyły 530 000 sztuk, co oznacza wzrost o 52%; a dostawy pralek przekroczyły 360 000 sztuk, co oznacza wzrost o 47%, wszystkie w ujęciu rok do roku. Kategoria telewizorów premium Xiaomi również podlegała ciągłym ulepszeniom.

Dynamika wzrostu we wszystkich kategoriach produktów pozostała silna. Według IDC, globalne dostawy tabletów Xiaomi wzrosły o 93% rok do roku. Ponadto Xiaomi poczyniło znaczne postępy w dziedzinie urządzeń do noszenia. Według Canalys, dostawy słuchawek dousznych TWS zajęły 1. miejsce w Chinach kontynentalnych i wzrosły do 2. miejsca na świecie.

Solidny wzrost usług internetowych napędza globalną ekspansję

W tym okresie usługi internetowe utrzymały solidny wzrost, a przychody osiągnęły rekordowy poziom 8,0 mld RMB, co stanowi wzrost o 14,5% rok do roku. Marża zysku brutto usług internetowych osiągnęła 74,2%. MAU Grupy na całym świecie i w Chinach kontynentalnych osiągnęły rekordowe poziomy. W marcu 2024 r. globalny MAU osiągnął 658,1 mln, co oznacza wzrost o 10,6% rok do roku, podczas gdy MAU w Chinach kontynentalnych osiągnął 160,4 mln, co oznacza wzrost o 9,7% rok do roku.

Xiaomi aktywnie umacnia globalne partnerstwa. W pierwszym kwartale przychody z zagranicznych usług internetowych osiągnęły 2,5 mld RMB, osiągając rekordowy poziom i stanowiąc 31,2% całkowitych przychodów z usług internetowych.

Skalowanie produkcji pojazdów elektrycznych w celu dostarczenia ponad 100 000 nowych pojazdów do 2024 r.

Debiut inteligentnego pojazdu elektrycznego Xiaomi wywołał ogromny entuzjazm wśród użytkowników, szybko stając się nowym motorem wzrostu. Pierwszy inteligentny pojazd elektryczny Xiaomi, seria Xiaomi SU7, został oficjalnie zaprezentowany 28 marca 2024 r., uzupełniając ogólny układ strategii Grupy „Człowiek × Samochód × Dom”. Seria Xiaomi SU7, pozycjonowana jako „pełnowymiarowy, wysokowydajny, ekologiczny sedan”, obejmuje trzy modele, których ceny zaczynają się od 215 900 RMB. Do 30 kwietnia łączna liczba zablokowanych zamówień na serię Xiaomi SU7 wyniosła 88 063 pojazdy. Od godziny 10:00 czasu pekińskiego w dniu 15 maja skumulowane dostawy osiągnęły 10 000 pojazdów, ustanawiając nowy rekord w branży pod względem szybkości dostaw debiutanckiego modelu samochodu nowej marki.

Wysokie wyniki serii SU7 Xiaomi przekroczyły oczekiwania rynku. W wyniku wysokiego poziomu zainteresowania konsumentów Grupa wyznaczyła cel ponad 100 000 dostaw nowych pojazdów na 2024 r., pokazując swoje zaufanie do konkurencyjności i zdolności produkcyjnych tej serii. Xiaomi intensyfikuje wysiłki na rzecz zwiększenia mocy produkcyjnych, rozpoczynając w czerwcu produkcję dwuzmianową w celu zapewnienia terminowych dostaw oraz rozbudowy sieci sprzedaży i serwisu. Grupa planuje, że do końca 2024 roku jej sieć sprzedaży i usług obejmie 219 salonów sprzedaży w 46 miastach oraz 143 centra serwisowe w 86 miastach.

Jako firma technologiczna wkraczająca do branży produkcji pojazdów elektrycznych, Xiaomi dąży do integracji inteligentnych funkcji. Grupa jest mocno zaangażowana w realizację swojego nowego celu na lata 2020-2030, którym jest inwestowanie w podstawowe technologie i stanie się globalnym liderem w rozwijającej się dziedzinie najnowocześniejszych technologii. W pierwszym kwartale 2024 r. wydatki na badania i rozwój wyniosły 5,2 mld RMB, co oznacza wzrost o 25,4% rok do roku. Xiaomi poczyniło znaczne postępy w technologii inteligentnych pojazdów elektrycznych, co stanowi podstawę ciągłego rozwoju inteligentnych pojazdów elektrycznych.

W przypadku Xiaomi Pilot Autonomous Driving, Xiaomi pozostaje zaangażowane w badania i rozwój własnych technologii. Wykorzystując zaawansowane ramy, które zawierają najnowocześniejsze algorytmy, takie jak Road-Mapping Foundational Model, Super-Res Occupancy Network Technology i Adaptive BEV Technology, Xiaomi dokonało przełomu dzięki pierwszej masowej produkcji kompleksowej technologii modelu AI w Chinach kontynentalnych. Zespół autonomicznej jazdy Xiaomi może pochwalić się ponad 1000 wykwalifikowanych specjalistów, z planem rozszerzenia zespołu do 1500 i 2000 odpowiednio w 2024 i 2025 roku. Usługa City Navigate on Autopilot (NOA) w Xiaomi Pilot Max ma zostać wdrożona w 10 miastach w Chinach kontynentalnych do końca maja 2024 r., a w całym kraju do sierpnia 2024 r.

Cyber_Folks wypłaci rekordową dywidendę

cyber_Folks wypłaci najwyższą w historii dywidendę dla akcjonariuszy. Walne Zgromadzenie podjęło decyzję o dystrybucji do akcjonariuszy całego jednostkowego zysku za 2023 r., który wyniósł 28 mln zł, w tym wypłatę dywidendy w wysokości 21,2 mln zł oraz skup akcji własnych o wartości 6,8 mln zł. Dywidenda przypadająca na jedną akcję ma wynieść 1,50 zł. To ponad 60 proc. wzrost w porównaniu do ubiegłorocznej dywidendy. Proponowany skup akcji związany jest z realizacją istniejącego programu ESOP i może objąć nie więcej niż 42 500 akcji po cenie nie wyższej niż 160 zł.

cyber_Folks regularnie dzieli się zyskiem z inwestorami. W 2023 roku akcjonariusze otrzymali łącznie 13,1 mln zł – w formie dywidendy w wysokości 0,93 zł na jedną akcję. Wiele wskazuje na to, że w tym roku całkowita kwota dystrybucji do akcjonariuszy będzie ponad dwa razy większa.

– Doceniamy długofalowe zaangażowanie naszych akcjonariuszy. Tym razem wypłacimy rekordową dywidendę. Przeprowadzimy także skup akcji własnych, które potrwa do 30 września br. Od początku naszej obecności na GPW dzielimy się zyskiem z akcjonariuszami, to dla nas ważny wyznacznik, który pozwala budować długoterminowe zaufanie i relacje z naszymi interesariuszami – mówi Jakub Dwernicki, prezes zarządu cyber_Folks.

Walne Zgromadzenie podjęło decyzję o wypłacie 21,2 mln zł na dywidendę, co oznacza 1,50 zł za jedną akcję. Natomiast pozostała część jednostkowego zysku netto za 2023 rok, w kwocie, 6,8 mln zł, została przeznaczona na skup nie więcej niż 42 500 akcji po cenie nie wyższej niż 160 zł. Zakupione przez spółkę akcje przeznaczone zostaną głównie pod realizację istniejącego programu ESOP

– Osiągamy rekordowe wyniki, które  pozwalają nam dzielić się zyskiem z akcjonariuszami. Budowa relacji z zaangażowanymi inwestorami jest kluczowa dla naszej spółki. Stabilny akcjonariat wspiera nas w budowie dynamicznego biznesu. Dotychczasowy spadek poziomu zadłużenia oraz planowane wpływy ze sprzedaży udziałów Profitroom, z której po uwzględnieniu kosztów transakcyjnych oraz podatku, powinniśmy otrzymać ok. 83 mln zł wpływów netto, dają nam duży komfort do pełnej dystrybucji zysków jednostkowych za rok 2023 do akcjonariuszy. Rekomendowana dywidenda jest zgodna z przyjętą przez nas polityką dywidendową, która pozostanie niezmieniona. W kolejnych latach dywidenda powinna być coraz wyższa – dodaje Robert Stasik, wiceprezes cyber_Folks.

Grupa cyber_Folks wypracowała ponad 24 mln zł zysku netto wypracowała w I kwartale br. Od stycznia do marca br. skonsolidowane przychody netto wyniosły przeszło 144 mln zł (30 proc. wzrost r/r), a skorygowana EBITDA prawie 40 mln zł (26 proc. wzrost r/r). Bardzo dobre wyniki znajdują odzwierciedlenie w pozycji gotówkowej Grupy, która umożliwia rekordową dystrybucję zysku do akcjonariuszy oraz otwiera potencjał przejęć o wartości nawet 1 mld zł.

Jak wygląda rynek powierzchni biurowej w regionach po pierwszym kwartale 2024r.?

Podsumowanie wolumenu nowoczesnych zasobów biurowych, nowych obiektów oddanych do użytku, ilości transakcji najmu oraz liczby pustostanów wskazuje na ostrożną aktywność na rynku biurowym w regionach – takie wnioski płyną z raportu „At A Glance – rynek powierzchni biurowych w miastach regionalnych w I kwartale 2024 roku” przygotowanego przez BNP Paribas Real Estate Poland.

Regiony przebiją rynek warszawski

Na koniec pierwszego kwartału 2024 roku na największych ośmiu regionalnych rynkach biurowych w Polsce deweloperzy oddali, w ramach dwóch inwestycji, jedynie 31 tys. m kw., co pozwoliło na powiększenie całkowitych zasobów sektora do poziomu 6,7 mln m kw. W Krakowie, drugim po Warszawie największym rynku biurowym w Polsce, oddano Brain Park C (Echo Investment, 13 tys. m kw.), a w trzecim – we Wrocławiu, nowoczesna powierzchnia biurowa powiększyła się o Quorum Office Park A (Cavatina Holding, 18 tys. m kw.)

Zgodnie z zapowiedziami deweloperów więcej powierzchni biurowej w perspektywie kolejnych kwartałów ma zostać oddane do użytkowania w miastach regionalnych. Do końca 2026 roku w Warszawie przybędzie 280 tys. m kw. nowej powierzchni, a w regionach prognozy nowej podaży zostaną zrealizowane w wysokości ok. 335 tys. m kw. Dalszy wpływ na decyzje o ewentualnej budowie czy rozbudowie projektów biurowych będzie uwarunkowany popytem i sytuacją makroekonomiczną.

Niski poziom najmu

Początek roku pokazuje jednak, że wskaźnik popytu obniża się. Całkowity wolumen transakcji najmu w pierwszym kwartale 2024 roku wyniósł prawie 140 tys. m kw., co jest wynikiem o 36% gorszym względem ubiegłego kwartału oraz o 17% gorszym względem analogicznego kwartału w poprzednim roku. W okresie styczeń – marzec 2024 r. najwięcej powierzchni biurowej zostało wynajęte w Krakowie (44 tys. m kw.), Wrocławiu (25 tys. m kw.) oraz Poznaniu (24 tys. m kw.)

W strukturze popytu, wskaźnik nowych umów zrównał się z poziomem umów zawartych w ramach odnowień.

W latach 2022-2023 najemcy, w obliczu wysokich kosztów relokacji i aranżacji wnętrz, jak i niepewnej sytuacji gospodarczej, w znacznej mierze odnawiali aktualnie trwające umowy. W okresie styczeń – marzec 2024 r. udział nowych umów i odnowienia dotychczasowych kontraktów był niemal równy i wyniósł po ok 47%. Cztery z pięciu największych transakcji w tym okresie dotyczyło właśnie odnowienia istniejących kontraktów – wskazuje Ewa Nicewicz, Starsza Konsultantka, Dział Wynajmu Powierzchni Biurowych, BNP Paribas Real Estate Poland.

Ze względu na znaczną ilość powierzchni biurowej dostępnej w budynkach istniejących, jak i będących w budowie, autorzy raportu przewidują, że stawki czynszowe w najbliższych kwartałach pozostaną na dotychczasowym poziomie tj. 16-17 Euro/m kw. za miesiąc.

Powierzchnia dostępna od zaraz

W pierwszym kwartale 2024 roku regionalne rynki biurowe nadal notują rekordy, jeśli chodzi o poziom wakatów w istniejących biurowcach. Na koniec marca 2024 roku na ośmiu głównych rynkach regionalnych do wynajęcia oferowane było około 1,19 mln m kw. powierzchni biurowej, co odpowiada współczynnikowi pustostanów na poziomie 17,8%. Daje to wzrost o 0,3 p.p. względem poprzedniego kwartału oraz wzrost o 1,9 p.p. w porównaniu do analogicznego okresu w 2023 roku.

Najwyższy wskaźnik powierzchni niewynajętej odnotowano w Łodzi – 21,3%, a najniższy w Szczecinie – 5,5%. Jednak jak przewidują eksperci BNP Paribas Real Estate Poland, wraz z ograniczeniem aktywności deweloperów i mniejszej ilości nowych projektów biurowych w regionach, do końca 2024 roku prognozowany jest spadek pustostanów.

4-dniowy tydzień pracy na horyzoncie

Jednym z czynników warunkujących kształt powierzchni biurowej w regionach może mieć zmiana modelu na 4-dniowy tydzień pracy. Już teraz pojawiają się pierwsze firmy, które wprowadzają pilotażowo lub na stałe to rozwiązanie. Przykładem jest Herbapol, która od 1 stycznia 2025 roku zapowiedziała całkowite wprowadzenie czterodniowego tygodnia pracy dla wszystkich pracowników. Czy takie rozwiązanie jest możliwe w całym kraju?

Według szacunków Eurostatu zajmujemy drugie miejsce w Unii Europejskiej pod względem liczby przepracowanych godzin w tygodniu ze średnią 40,4 godz. Polki i Polacy są jednym z tych społeczeństw Europy, które najdłużej pracują, jednak nie zawsze przekłada się to na efektywność pracy. Jak wynika z badań przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii, skrócenie czasu pracy o 20% w skali tygodnia bez utraty wynagrodzenia doprowadziło do spadku poziomu stresu, zwiększenia lojalności pracowników wobec pracodawcy oraz wyraźnie poprawiło równowagę między życiem zawodowym a prywatnym. Nie wpłynęło natomiast na pogorszenie wydajności pracy – podkreśla Małgorzata Fibakiewicz, Dyrektorka Działu Wynajmu Powierzchni Biurowych, BNP Paribas Real Estate Poland.

Perspektywa 4-dniowego tygodnia pracy może budzić jednak obawy ze strony pracodawców i państwa ze względu na wyniki konkurencyjności i produktywności Polski względem innych krajów Zachodniej Europy.

Polski rynek magazynowy w I kwartale 2024 roku: spadek popytu, stabilizacja podaży i czynszów

Jak wynika z najnowszego raportu międzynarodowej agencji doradczej Cushman & Wakefield, I kwartał stanął pod znakiem niższego popytu na rynku magazynowym. Warto jednak zauważyć, że pomimo dwucyfrowej korekty Polska pozostaje jednym z najaktywniejszych sektorów w Europie. Stabilizuje się również poziom aktywności deweloperskiej, choć prognozowana na ten rok nowa podaż może osiągnąć czwarty najwyższy wynik w historii polskiego rynku magazynów.

POPYT: POLSKI RYNEK JEDNYM Z NAJAKTYWNIESZYCH W EUROPIE, POMIMO SPADKU O 25%

W I kwartale najemcy podpisali umowy najmu na ponad 870 000 mkw. powierzchni przemysłowej, co oznacza znaczący spadek aktywności o 25% r/r i najniższy poziom popytu od II kwartału 2019 roku. Należy jednak podkreślić, że dwucyfrowa, bo 22-procentowa korekta popytu została odnotowana w skali całej Europy, a polski rynek, pomimo gorszego niż w poprzednich latach wyniku, pozostaje jednym z najaktywniejszych na Starym Kontynencie, tłumaczy Damian Kołata, Partner, Head of Industrial & Logistics Agency Poland, Head of E-Commerce CEE, Cushman & Wakefield.

Głównym wyzwaniem w ostatnim czasie, i nie dotyczy to tylko rynku magazynowego, było spowolnienie gospodarcze oraz wzrost kosztów operacyjnych, dlatego strategie wielu firm skupiały się na optymalizacji bieżącej działalności operacyjnej.

Szczególnie niepokojący w tym kontekście był spadek aktywności firm z sektora logistycznego, a więc kluczowej grupy najemców generującej zwykle 30-40% wolumenu transakcji najmu. Dane z ostatnich sześciu miesięcy wskazują bowiem na znacznie niższy, bo 20-procentowy udział tej branży w popycie. Obecnie obserwujemy jednak oznaki wzrostu jej aktywności, czego efekty na rynku magazynowym widoczne będą z kilkumiesięcznym opóźnieniem, dodaje Damian Kołata.

Korzystne tendencje widoczne są w branży handlowej, na którą pozytywnie wpływa przyśpieszenie sprzedaży detalicznej oraz rozwój e-commerce. To z kolei generuje wciąż wysoki popyt zgłaszany przez firmy kurierskie oraz branżę opakowań. Pomimo słabszej dynamiki przemysłu, aktywne w I kwartale pozostały firmy z branży motoryzacyjnej i produkcyjnej. Kolejne kwartały powinny przynieść poprawę nastrojów, jednakże powtórzenie wyniku popytu z ubiegłego roku (5,58 mln mkw.) wydaje się mało prawdopodobne.

PODAŻ: PRAWIE 10-LETNI OKRES DWUCYFROWYCH WZROSTÓW DOBIEGŁ KOŃCA

Na koniec I kwartału 2024 roku całkowite zasoby powierzchni magazynowej w Polsce osiągnęły poziom 32,7 mln mkw., co oznacza wzrost o 9,5% r/r. W strukturze regionalnej zasobów silną pozycję utrzymało pięć największych rynków wojewódzkich, czyli mazowiecki, śląski, łódzki, dolnośląski i wielkopolski, które odpowiadały za 75% całkowitej podaży.

W okresie od stycznia do końca marca deweloperzy ukończyli ponad 850 000 mkw., z czego 86% dotyczyło czterech rynków – dolnośląskiego, pomorskiego, wielkopolskiego i mazowieckiego, gdzie dostarczono odpowiednio 32%, 20%, 19% i 15% powierzchni, komentuje Adrian Semaan, Analityk Rynku, Cushman & Wakefield.

Największe zrealizowane w I kwartale inwestycje to Panattoni Park Poznań A2 (140 000 mkw., w tym 60 000 mkw. dla firmy H&M), drugi etap Panattoni Park Wrocław Logistics South Hub (90 000 mkw.) i kolejny etap GLP Wrocław V Logistics Centre (86 000 mkw.) z przeznaczeniem dla międzynarodowej firmy z branży e-commerce.

W trakcie realizacji znajdują się projekty o łącznej powierzchni około 2,32 mln mkw., co pokazuje, że poziom aktywności deweloperskiej jest nieznacznie niższy niż w ubiegłym kwartale. Mimo to szacowana nowa podaż w 2024 roku może wynieść 2,9 mln mkw., co oznaczałoby czwarty najwyższy rezultat aktywności deweloperskiej w historii polskiego sektora magazynowego, dodaje Adrian Semaan.

Udział projektów realizowanych spekulacyjnie (niezabezpieczonych umowami najmu) nieznacznie się obniżył do 49% wobec 54% rok wcześniej. Najwięcej inwestycji nadal powstaje na pięciu głównych rynkach oraz w rejonie Gdańska i Krakowa.

Warto podkreślić, że wzrost aktywności deweloperskiej spodziewany jest również na mniejszych rynkach, takich jak bydgosko-toruński, szczeciński i rzeszowski. Nowych inwestycji brakuje z kolei na rynku lubuskim, co wynika z relatywnie dużej dostępności powierzchni magazynowej oraz obniżonej jeszcze aktywności najemców powiązanych z gospodarką niemiecką. W najbliższym czasie spodziewamy się natomiast spadku wolumenu nowych projektów na takich na rynkach, jak dolnośląski czy łódzki, – mówi Damian Kołata.

CZYNSZE: WYSOKA PODAŻ WPŁYWA NA STABILIZACJĘ STAWEK

Współczynnik pustostanów znajduje się w trendzie wzrostowym od początku 2021 roku, gdy osiągnął historyczne minimum 3,3%, a obecnie wynosi 8,2%, co stanowi najwyższy poziom od września 2020 roku (8,5%). W I kwartale wolumen powierzchni niewynajętej wzrósł do 2,69 mln mkw., na co duży wpływ miała podaż – pod koniec marca 416 000 mkw. w ramach oddanych do użytku inwestycji pozostało niewynajęte. Ponadto najemcy zwolnili około 245 000 mkw. nie decydując się na przedłużenie umów.

W I kwartale absorpcja netto wyniosła blisko 520 000 mkw., co oznacza wzrost zajmowanej przez najemców powierzchni w tempie zbliżonym do średniej z lat 2017-2020, kiedy wyniosła ona 530 000 mkw., ale znacznie wolniejszym niż w latach 2021-2023, kiedy jej poziom oscylował na poziomie ponad 850 000 mkw., tłumaczy Adrian Semaan.

Miesięczne stawki bazowe czynszów utrzymały się na stabilnym poziomie 3,60-6,50 EUR/mkw. w przypadku parków logistycznych typu BIG-BOX oraz 5,10-7,25 EUR/mkw. dla magazynów miejskich. Miesięczne stawki efektywne wynoszą odpowiednio 2,70-6,20 EUR/mkw. oraz 4,70-6,50 EUR/mkw. Bieżące obserwacje wskazują na możliwą korektę czynszów na takich rynkach jak łódzki, dolnośląski i mazowiecki z uwagi na znaczący wzrost dostępności powierzchni magazynowej.

EY: Polska w dziesiątce krajów, które najbardziej zyskają na implementacji AI

Z analiz EY wynika, że szybkie tempo rozprzestrzeniania się sztucznej inteligencji będzie oznaczać wzrost aktywności gospodarczej w ciągu najbliższych trzech do pięciu lat. Inwestycje kapitałowe i korzyści w zakresie produktywności mają wynieść od 1,2 do 2,4 bln dolarów dodatkowej wartości produkcji globalnej w ciągu dekady. Wśród beneficjentów AI znajdzie się także Polska, która może zyskać nawet 90 mld dolarów rocznie. Nasz kraj znalazł się na siódmym miejscu wśród gospodarek z UE, USA, Wielkiej Brytanii i Szwajcarii o najwyższej rocznej zdolności produkcyjnej wytworzonej dzięki wsparciu tej technologii. Jak wskazuje raport Wired for AI opracowany przez EY i Liberty Global, sztuczna inteligencja pozwoli osiągnąć w Polsce wartość produkcyjną odpowiadającą pracy 4,9 mln osób.

O tym, jak wielkie nadzieje pokłada się w nowej technologii, świadczą ambitne cele Unii Europejskiej. Według unijnego raportu State of the Digital Decade Unia chce, aby do 2030 roku 75% przedsiębiorstw korzystało z usług przetwarzania w chmurze, dużych zbiorów danych i/lub sztucznej inteligencji. Póki co przedsiębiorstwa z UE pozostają jednak dalekie od przyjętego założenia. Bez dalszych inwestycji i zachęt cele nie zostaną osiągnięte, a do 2030 roku zaledwie 20% przedsiębiorstw będzie wspieranych przez AI. Mimo to nie ma najmniejszych wątpliwości – na świecie technologiczna rewolucja trwa w najlepsze, a sztuczna inteligencja znajduje się w jej centrum. Również w Polsce.

– O tym, jak duża transformacja czeka nas w najbliższych latach, zadecyduje kilka czynników. Kluczowa będzie otwartość firm na korzyści płynące ze sztucznej inteligencji, a także gotowość pracowników do podnoszenia swoich kompetencji cyfrowych. Dodatkowo niemałe znaczenie ma obecność w poszczególnych państwach wydajnej infrastruktury. Jednym z fundamentalnych zagadnień dla rozwoju AI pozostaje rozbudowa globalnej sieci 5G, która ma ogromny potencjał na przyspieszenie rozwoju światowej gospodarki. Dla Polski nie bez znaczenia jest odblokowanie unijnych środków z KPO i funduszu spójności – część z niemal 600 mld zł zostanie przeznaczona na finansowanie transformacji cyfrowej. Biznes powinien skupić się teraz na namierzeniu obszarów, w których nowa technologia najszybciej pomoże wygenerować korzyści finansowe i organizacyjne – komentuje Radosław Frańczak, Partner EY Polska, Lider obszaru Technology Consulting.

Konkretne korzyści dla gospodarki

Na szybkiej implementacji sztucznej inteligencji zyskają przedsiębiorstwa, a wraz z nimi cała gospodarka. Eksperci EY-Parthenon szacują, że inwestycje kapitałowe i korzyści płynące ze wzrostu produktywności mogą wynieść od 1,2 do 2,4 bln dolarów dodatkowej produkcji globalnej w ciągu dekady, co przekłada się na wzrost PKB o 1,5-2,5%. Największymi beneficjentami rozwoju sztucznej inteligencji będą Stany Zjednoczone, Chiny oraz Europa.

Raport Wired for AI podaje, że w Polsce niemal co drugie miejsce pracy (49%) zyska na wdrożeniu sztucznej inteligencji. Jednak tylko 32% z nich odniesie naprawdę odczuwalne korzyści. Jest to związane z odsetkiem stanowisk w naszym kraju, które mają do dyspozycji zaawansowane rozwiązania cyfrowe. Największe zyski są spodziewane w Luksemburgu, Wielkiej Brytanii i Islandii. Z krajów naszego regionu lepiej od Polski wypadają zaś Łotwa, Litwa i Estonia.

Z analiz EY i Liberty Global wynika, że wdrożenie AI w przedsiębiorstwach w Polsce można przyrównać do pracy 4,9 mln osób, co przełoży się na 90 mld dolarów dodatkowej wartości produkcyjnej rocznie. Innymi słowy, chodzi o sumę rocznych wynagrodzeń wirtualnych etatów, które zostaną obsadzone przez technologię. Taki rezultat plasuje nasz kraj na siódmym miejscu wśród dziesięciu, które mogą liczyć na największy wzrost wydajności związany z rozwojem sztucznej inteligencji. Pod uwagę brano obszar UE, Szwajcarię, USA i Wielką Brytanię. Najbardziej korzystne prognozy obejmują USA, Niemcy i Wielką Brytanię, w których implementacja AI oznaczać może kolejno 51, 13 oraz 9,8 mln „dodatkowych” stanowisk pracy. Choć za Polską plasują się trzy kraje – Holandia, Szwecja i Rumunia – tylko ostatni z nich przewyższymy spodziewaną dodatkową wartością produkcyjną, co wiąże się z niższymi pensjami nad Wisłą w porównaniu z Europą Zachodnią.

Rozległe wykorzystanie AI

Analizy EY-Parthenon wskazują, że globalnie 59% zawodów jest narażonych w wysokim lub umiarkowanym stopniu na wpływ AI, przy czym w gospodarkach rozwiniętych ten odsetek rośnie do 67%. Najwięcej powtarzalnych zadań opartych na danych spotyka się na takich stanowiskach, jak operator fabryk i systemów, fizyk, programista, inżynier oraz architekt. Sztuczna inteligencja może ich wesprzeć w analizie i monitorowaniu danych, planowaniu operacji, przeglądzie dokumentów, pracach projektowych i procesach kontroli bezpieczeństwa.

Co ważne, rola AI w zwiększaniu ludzkich umiejętności i wzroście produktywności zależy od danej dziedziny, odzwierciedlając ograniczenia tej technologii. W zbiorze 10 wybranych umiejętności programowanie i matematyka wykazują najwyższą korelację z możliwościami sztucznej inteligencji. Liczne sposoby wykorzystania AI sprawiają, że może stać się ona pomocnym narzędziem także dla kadry wyższego szczebla.

– Jest powszechnym poglądem, że sztuczna inteligencja jest niezwykle skuteczna w zwalnianiu pracowników z wykonywania monotonnych i czasochłonnych zadań, takich jak tłumaczenia, transkrypcje, kompilacje danych czy tworzenie podsumowań. Obecnie, w obliczu dynamicznego rozwoju i zdolności do szybkiego uczenia się z wykorzystaniem obszernych zbiorów informacji, AI okazuje się również nieoceniona w bardziej złożonych dziedzinach, na przykład w przetwarzaniu transakcji finansowych, zarządzaniu talentami w organizacji czy w rekrutacji. Działy HR coraz częściej wykorzystują sztuczną inteligencję do zarządzania dokumentacją i filtrowania aplikacji kandydatów, podczas gdy deweloperzy korzystają z nowatorskich technologii by przyspieszyć proces tworzenia oprogramowania. Ponadto, menedżerowie mogą polegać na AI w celu podjęcia bardziej świadomych decyzji dotyczących rozwoju swoich pracowników, korzystając z dogłębnych analiz opartych na zgromadzonych danych. Sztuczna inteligencja nieustannie ewoluuje, stając się wsparciem nie tylko w rutynowych zadaniach, ale i w tych wymagających specjalistycznej wiedzy i umiejętności, czekamy kiedy będzie też wspierała nas w „rozumieniu emocji – wyjaśnia Artur Miernik, Partner EY Polska i Lider zespołu ds. doradztwa personalnego.

Rozwój nowych rozwiązań wciąż jednak oznacza wiele wyzwań, na czele z przyjęciem kompleksowych regulacji etycznych i prawnych, w czym pomoże unijne Rozporządzenie AI Act. Jednak wiele kwestii muszą wewnętrznie ustalić i doprecyzować przedsiębiorcy, gdyż sposób wykorzystania technologii oraz możliwe ryzyka zależą od profilu danej organizacji. Inny zakres regulacji będzie tyczył przedsiębiorstw, które chcą tworzyć własne rozwiązania, a na inne aspekty trzeba zwrócić uwagę, jeśli współpracujemy z partnerami zewnętrznymi.

– Unijne przepisy wprowadzają nowe standardy regulacyjne zarówno dla dostawców, jak i użytkowników systemów sztucznej inteligencji. Przedsiębiorstwa ze wszystkich branż powinny dokonać przeglądu i dostosowania swoich standardów, zasad i procesów w celu przygotowania organizacji do nowego krajobrazu regulacyjnego. Niezbędne będzie stworzenie kompleksowych ram zarządzania sztuczną inteligencją. Będzie wymagało to od przedsiębiorców podejścia interdyscyplinarnego, uwzględniającego różnorodne aspekty takie jak zgodność z prawem, zarządzanie ryzykiem, kwestie etyczne czy transparentność zasad. Umożliwi to odpowiedzialne korzystanie z możliwości, jakie oferuje ta technologia. Warto również sprawdzić, czy i w jakim stopniu nasi partnerzy biznesowi wykorzystują sztuczną inteligencję, gdzie przechowują dane osobowe i jak je zabezpieczają – radzi Justyna Wilczyńska-Baraniak, Partnerka EY, Liderka Zespołu Prawa Własności Intelektualnej, Technologii, Danych Osobowych w Kancelarii EY Law.

O badaniu
Powyższa analiza opiera się na raporcie Wired for AI opublikowanym w lutym 2024 roku przez EY i Liberty Global. Przedstawia on transformacyjny wpływ sztucznej inteligencji na miejsca pracy na czterech badanych rynkach: UE, USA, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii. Dodatkowo wykorzystano dwa materiały opracowane przez EY-Parthenon: The impact of GenAI on the labor market z lutego br. oraz Harness the productivity potential of GenAI opublikowany w marcu br.

Akcje firm z branży podróży i turystyki szybują w górę

  • Globalne i europejskie koszyki akcji plażowych zwróciły odpowiednio 46 proc. i 24 proc. w ubiegłym roku w porównaniu z 7 proc. dla globalnych akcji
  • Najlepsze wyniki uzyskały firma wycieczkowa Royal Caribbean (84 proc.) i linie Delta Airlines (54 proc.)
  • Analiza eToro dotyczyła ostatnich wyników tzw. „akcji plażowych” – rezerwacji, rozrywki, linii lotniczych, rejsów wycieczkowych i hoteli

W miarę zbliżania się wakacji oraz odradzania się branży turystycznej i podróżniczej, analiza przeprowadzona przez platformę handlową i inwestycyjną eToro pokazuje, że „akcje plażowe” szybują wysoko, zwracając sześć razy więcej niż globalne akcje w ciągu ostatniego roku.

eToro stworzyło dwa “koszyki plażowe” składające się z 15 akcji każdy, o równej wadze, obejmujące spółki z branży rezerwacji, rozrywki, linii lotniczych, rejsów wycieczkowych i hoteli. Jeden powstał dla globalnych liderów branży, a drugi – dla firm skoncentrowanych na Europie. Obydwa osiągnęły w ubiegłym roku lepsze wyniki niż rynki globalne. Podczas gdy globalny koszyk zyskał 46 proc. w ciągu ostatnich 12 miesięcy, wyprzedzając nawet wysoko notowany NASDAQ-100 (+37 proc.), europejski koszyk zwrócił 24 proc., przy wzroście globalnych akcji o zaledwie 7 proc. w tym samym okresie.

Ben Laidler, strateg ds. rynków globalnych w eToro, wyjaśnił: Akcje plażowe osiągnęły niesamowite wyniki w ubiegłym roku, dzięki silnemu wzrostowi w sektorach podróży i hotelarstwa. Ruch lotniczy odnotował w ubiegłym roku ogromny wzrost o 37 proc., napędzany przez podróże międzynarodowe. Rezerwacje hotelowe również poszybowały w górę o 80 proc., a branża rejsów wycieczkowych odnotowała 50 proc. odbicie liczby pasażerów, przekraczając poziomy sprzed pandemii w 2019 roku.

Po trzech kolejnych latach imponującego wzrostu o 20 proc., branża turystyczna jest teraz gotowa do dalszych postępów, przekraczając swoje szczyty sprzed pandemii, starając się dogonić globalną gospodarkę, która w tym roku będzie o 25 proc. większa w porównaniu do 2019 roku.

Wśród najlepszych wyników w globalnym koszyku znalazły się Royal Caribbean, które wzrosły o 84 proc., a następnie Delta Airlines (54 proc.) i Carnival Cruises (43 proc.). Z kolei cena akcji American Airlines nie zmieniła się w ciągu ostatniego roku, podczas gdy Walt Disney odnotował niewielki wzrost o 4 proc.

W Europie, Melia Hotels wyróżniła się 31-procentowym wzrostem, a tuż za nią uplasowały się biura podróży EDreams (27 proc.) i Accor Hotels (24 proc.). Z drugiej strony, Lindblad Expeditions doświadczył znacznego spadku o -33 proc., podczas gdy grupa gier Evolution i technologia podróżnicza Amadeus odnotowały bardziej umiarkowane spadki, odpowiednio o -4 proc. i -2 proc.

Koszyki akcji plażowych (rezerwacje, rozrywka, linie lotnicze, rejsy i hotele)
Globalny YTD Europejski YTD
Booking 43% Edreams 27%
Expedia 21% Booking 43%
Airbnb 16% Amadeus -2%
Walt Disney 4% Flutter Entertainment 1%
Live Nation 25% Evolution -4%
Las Vegas Sands -26% Fluidra 39%
Delta Air Lines 54% IAG 17%
Ryanair 20% Aena 17%
American Airlines 0% Ryanair 20%
Marriott 33% Melia Hotels 31%
Intercontinental Hotels 42% Accor Hotels 24%
Hilton 40% NH Hotels 17%
Carnival Cruises 43% Carnival Cruises 43%
Royal Caribbean 84% Tui 3%
Norwegian Cruise Lines 15% Lindblad Expeditions -33%
Łącznie: 46% Łącznie: 24%

Dotychczasowe wyniki nie są wyznacznikiem przyszłych rezultatów.

Branża podróży i turystyki konfunduje sceptyków ciesząc się „nową normalnością” silnego popytu i siły cenowej. Wolumeny odzyskały poziomy sprzed pandemii, ale na ten moment, pozostają w tyle za globalną gospodarką, która jest o jedną czwartą większa. Jednocześnie, ograniczona nowa zdolność produkcyjna utrzymuje wysoką siłę cenową – podsumowuje Ben Laidler.

Trudna końcówka tygodnia dolara

Dolar zaliczył bardzo trudną końcówkę tygodnia. W rezultacie w piątek wiele walut pomimo obiektywnie słabszych wyników zyskało względem dolara.

Dolar zaliczył słaby finisz tygodnia

Poprzedni tydzień składał się z czterech dni umacniania się dolara względem euro. Może nie spektakularnego, ale każdy dzień przynosił nam korzystniejsze dla amerykańskiej waluty poziomy. Końcówka tygodnia była jednak odbiciem większości tego ruchu. Ciężko wskazać dane, które byłyby w stanie to jednoznacznie uzasadnić. Raczej był to efekt korekty wywołanej przez dużych inwestorów. W Niemczech co prawda opublikowano dane na temat PKB, ale one w sumie niewiele powinny zmieniać. Analitycy spodziewali się kolejnego kwartału spadkowego w gospodarce i dostali go dokładnie w oczekiwanej wysokości. Później w ciągu dnia poznaliśmy jeszcze zamówienia na dobra z USA. Te jednak były lepsze od oczekiwań. Ciężko więc nimi uzasadnić osłabienie dolara.

Dane z Kanady

W piątek poznaliśmy dane na temat sprzedaży detalicznej w Kanadzie. Zarówno sprzedaż detaliczna, jak i sprzedaż detaliczna bez samochodów okazały się słabsze od oczekiwań. Znacznie większa niespodzianka była w parametrze bez samochodów, gdzie oczekiwano braku zmian, a zobaczyliśmy spadek o 0,6%. Co ciekawe, siłę dolara kanadyjskiego ocenia się głównie w relacji do jego amerykańskiego kolegi, a ten był w silnym odwrocie w piątek. Byliśmy zatem świadkami umocnienia na tej parze walutowej.

Chile obniżyło stopy procentowe

W piątek zgodnie z oczekiwaniami w Chile doszło do obniżek stóp procentowych z 6,50% na równe 6%. Warto zwrócić uwagę, że kraj ten ostatni raz widział odczyt inflacji na poziomie 6% lub wyżej w lipcu zeszłego roku. Jest tam zatem przestrzeń na luzowanie polityki monetarnej. Obniżka spowodowała umocnienie się chilijskiego peso wobec dolara amerykańskiego. Zwyczajowo obniżki stóp powodują osłabienie a nie umocnienie waluty. Trzeba jednak brać pod uwagę oczekiwania inwestorów. Ci spodziewali się bardziej zdecydowanych działań i zapowiedzi na przyszłość. Warto też zwrócić uwagę, że piątek był słabym dniem amerykańskiej waluty. Stąd w piątek chilijskie peso odrobiło niemal połowę strat z początku tygodnia.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów. Warto zwrócić uwagę na dzień wolny w USA.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Piątkowa sesja na Wall Street: wzrosty indeksów i nadzieje na luzowanie polityki monetarnej

Piątkowa sesja na Wall Street zakończyła się pozytywnie. SP500 urósł o 0,7 proc. a Nasdaq Composite zyskał 1 proc. Jedynie Dow Jones nie uległ większej zmianie i zamknął dzień na poziomie zbliżonym do otwarcia. Oczekiwania inflacyjne w USA publikowane przez Uniwersytet Michigan w pewnym stopniu przywróciły nadzieje rynkowi na nieco wcześniejszy start cyklu luzowania warunków monetarnych w Stanach Zjednoczonych. Dolar stracił na wartości co zostało zobrazowane poprzez wzrost kursu EUR/USD z poziomu 1,08 powyżej 1,0850. Złoty zyskał a kursy EUR/PLN oraz USD/PLN wskazują w poniedziałek rano poziomy odpowiednio 4,25 oraz 3,92.

Dziś nie odbędzie się sesja na Wall Street z okazji Dnia Pamięci. Świętuje dziś również Wielka Brytania. W Polsce z kolei mamy kolejny skrócony weekend z okazji święta „Bożego Ciała” w najbliższy czwartek. Z danych makro zaplanowanych na dziś otrzymaliśmy już indeks instytutu Ifo dla Niemiec, który wykazał niższą wartość od prognozowanej i wyniósł 89,3 pkt. co oznacza taki sam wynik jak w kwietniu. Kurs EUR/USD znajduje się dziś w wąskiej konsolidacji i oscyluje wokół poziomu 1,0850. Euro nie zareagowało na publikację danych. W tym tygodniu uwaga inwestorów będzie skoncentrowana na raporcie na temat wydatków Amerykanów w piątek. Będzie on zawierał preferowaną przez Fed miarę inflacji (PCE). Rynek w pewnym stopniu wie czego może się spodziewać, ponieważ ponad 2 tygodnie temu poznał dane na temat wskaźników CPI, które po raz pierwszy w tym roku nie zaskoczyły negatywnie. Liczby okazały się niższe od poprzednich co daje nadzieje na kontynuację procesów dezinflacyjnych. Konsensu sugeruje stabilizację miary bazowej PCE na poziomie 2,8 proc. w ujęciu rok do roku a wskaźnika zasadniczego na pułapie 2,7 proc. r/r. Dynamika miesięczna pozostanie prawdopodobnie podwyższona i ma wynieść 0,3 proc.

Piątkowe dane opublikowane przez Uniwersytet Michigan pokazały lekki wzrost oczekiwań inflacyjnych w USA zarówno tych krótkoterminowych jak i długoterminowych jednak wyniki okazały się niższe od założeń, co w pewnym stopniu przywróciło nadzieje, że Fed zacznie „luzować” nieco wcześniej. Czerwiec oczywiście nie wchodzi już w grę. Teraz spekuluje się o wrześniu oraz grudniu. Sam indeks nastrojów konsumentów zniżkował do 69,1 pkt. z 77,2 pkt. poprzednio. Okazał się on jednak wyższy od prognoz. Mimo wszystko poziom optymizmu znalazł się najniżej od pięciu miesięcy. Z kolei zamówienia na dobra trwałe urosły o 0,7 proc. m/m w kwietniu. Tu oczekiwano spadku. Z kolei zamówienia z wyłączeniem środków transportu wzrosły o 0,4 proc. w ujęciu miesięcznym.

Z publikacji europejskich wyróżniającą się pozycją była ta dotycząca wzrostu gospodarczego w Niemczech w I kwartale tego roku. Po słabym Q4 2023, w Q1 2024 otrzymaliśmy wzrost o 0,2 proc. kw/kw. Wciąż „kuleje” konsumpcja prywatna, która spadła o 0,4 proc. kwartał do kwartału.

Na temat inflacji wypowiadali się przed weekendem przedstawiciele EBC. Isabel Schnabel przyznała, że ostatni spadek inflacji w pewnym stopniu zadawala Radę Prezesów, jednak „droga do celu” będzie układać się w sposób wyboisty. Przyznała, że wciąż uporczywa pozostaje inflacja usługowa. Z kolei Madis Muller z Estonii nie widzi żeby przyspieszenie tempa wzrostu wynagrodzeń skomplikowało proces dalszego spadku inflacji. Przypomnijmy, że w minionym tygodniu EBC opublikował dane za pierwszy kwartał tego roku na temat wzrostu płac negocjowanych (przyspieszyły one do 4,7 proc. r/r, podczas gdy w ostatnich trzech miesiącach 2023 dynamika ich wynosiła 4,5 proc.).

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Rollercoaster cen ropy naftowej. Co przyniesie przyszłość?

  • Zbliżające się spotkanie OPEC+ w dniu 1 czerwca prawdopodobnie nie przyniesie większych niespodzianek, ponieważ Allianz Trade spodziewa się utrzymania obecnych ograniczeń podaży.
  • Ceny ropy naftowej znajdowały się ostatnio na rollercoasterze, przekraczając próg 90 USD za baryłkę na początku kwietnia z powodu rosnących napięć geopolitycznych na Bliskim Wschodzie, po czym spadły ostatnio do około 82 USD za baryłkę w związku z obawami o popyt i stopy procentowe Fed.
  • Patrząc w przyszłość, Allianz Trade prognozuje, że ceny ropy naftowej wyniosą średnio 84 USD za baryłkę w 2024 r., po czym nieco się umocnią do średnio 81 USD za baryłkę w 2025 r.

Najbliższe spotkanie OPEC+, które odbędzie się 01 czerwca, prawdopodobnie nie będzie przełomoweRynki będą uważnie obserwować wyniki spotkania w tym tygodniu Organizacji Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC) i jej partnerów, znanego jako OPEC+. Grupa prawdopodobnie przedłuży swoje cięcia produkcji o 2,2 mln baryłek dziennie (bpd), mając na celu utrzymanie cen powyżej poziomu 80 USD za baryłkę. Jednak produkcja spoza OPEC rekompensuje cięcia OPEC+, a produkcja w USA jest rekordowo wysoka, pomimo pewnych spadków spowodowanych przestojami związanymi z pogodą, co utrzymuje wzrost cen w ryzach. Arabia Saudyjska, która dokonała największych cięć, potrzebuje cen ropy zbliżonych do 96 USD za baryłkę (wzrost z poprzedniego szacunku 80 USD za baryłkę), aby sfinansować swoje ambitne plany transformacji (wykres 1). Jeśli jednak do przyszłego roku kraj ten powróci do swojej poprzedniej produkcji (blisko 10 mln baryłek dziennie), jego cena progu rentowności może spaść do około 85 USD za baryłkę.

Wykres 1: Szacunkowy próg rentowności fiskalnej (USD/bbl)

Szacunkowy próg rentowności fiskalnej

*Nie jest członkiem OPEC Źródła: MFW, Allianz Research

…Ale grupa może zacząć rozluźniać swoje ograniczenia podaży, jeśli zdecyduje się postawić na „premię geopolityczną”, która ostatnio napędza wzrost cen ropy. Na początku kwietnia ropa Brent kosztowała ponad 90 USD za baryłkę w związku z rosnącymi napięciami między Iranem a Izraelem. Takie ryzyko geopolityczne często zakłóca łańcuchy dostaw i powoduje niepewność co do przyszłych dostaw. Ich wpływ na ceny ropy może być jednak krótkotrwały. Na początku kwietnia inwestorzy martwili się głównie o krótkoterminową podaż, a krzywa terminowa znajdowała się w silnym trybie backwardation (tj. oczekiwano, że ropa będzie znacznie tańsza w kolejnych miesiącach – patrz wykres 2). Rzeczywiście, po tym gwałtownym wzroście cen nastąpiła stabilizacja, gdy bezpośrednie zagrożenia zostały ocenione i opanowane.

Wykres 2: Krzywe cen terminowych Brent (USD/bbl) i otwarte pozycje (1000 kontraktów)Krzywe cen terminowych Brent

Źródło: LSEG Refinitiv, Allianz Research

Na chwilę obecną głównym motorem napędowym (cen ropy) stał się Fed i ryzyko wyższych stóp procentowych, a także obawy o popyt. Od początku kwietnia ceny spadły dość gwałtownie do około 82 USD za baryłkę na dzień 22 maja, głównie z powodu globalnego popytu na ropę, który w okresie od lutego do marca 2024 r. spadł o 1,1 mln baryłek dziennie do 102,3 mln baryłek dziennie. Spadek ten wynikał głównie z niższej konsumpcji na Bliskim Wschodzie (-0,5 mln bpd) i w Europie (-0,3 mln bpd). Niemniej jednak, prężny wzrost gospodarczy w innych regionach, zwłaszcza w USA i Azji, pomógł utrzymać popyt na stosunkowo wysokim poziomie. W przyszłości rynki stają się coraz bardziej niedźwiedzie z powodu obaw, że Fed może utrzymać wysokie stopy procentowe w USA, aby otrząsnąć się z lepkiej inflacji, co może potencjalnie obniżyć popyt w USA i na świecie. Wyższe stopy procentowe mogłyby również potencjalnie wzmocnić dolara amerykańskiego, co spowodowałoby wzrost cen ropy, a tym samym dalsze zmniejszenie globalnego popytu.

Prognozy Allianz Trade cen ropy pozostają zasadniczo niezmienione, ponieważ niedźwiedzie i bycze sygnały wydają się wzajemnie równoważyć. Patrząc w przyszłość, oczekujemy, że podaż pozostanie zasadniczo na obecnym poziomie, a popyt będzie nadal wykazywał spowolnienie, zwłaszcza w Europie. Na froncie geopolitycznym nie wykluczamy pewnych epizodów napięć, ale nie przewidujemy wydarzeń o długotrwałym wpływie na podaż ropy. W rezultacie Allianz Trade prognozuje, że ceny ropy naftowej wyniosą średnio 84 USD za baryłkę w 2024 r. (nieco więcej niż w naszej poprzedniej prognozie 83 USD za baryłkę) i 81 USD za baryłkę w 2025 r. (bez zmian w stosunku do naszej poprzedniej prognozy).

W sklepach zapowiada się hamowanie tendencji spadkowych. Niektóre kategorie wrócą do wzrostów

Choć w kwietniu ceny wzrosły rdr. średnio o 2,4%, to 5 z 17 obserwowanych kategorii zanotowało spadki. Tak wynika z niedawno opublikowanego raportu. O 10,4% tańsze niż przed rokiem były produkty tłuszczowe. Warzywa zaliczyły ujemny wynik na poziomie 8,3% rdr. Podium zamknęły produkty sypkie, które potaniały o 7,5% rdr. Do tego rdr. zmniejszyły się ceny nabiału i karm dla zwierząt – odpowiednio o 3,8% i 2,1%. Eksperci komentujący te wyniki mówią, że trudno prognozować, czy tendencje spadkowe się utrzymają. Sytuację na rynku komplikuje bowiem powrót stawki podatku VAT na żywność. Ponadto drożejąca energia i rosnące koszty wynagrodzeń mogą zmienić trend. I w konsekwencji, zamiast spadków, będziemy obserwować wzrosty.

Analizując kwietniowe zmiany cen w handlu detalicznym, okazuje się, że choć średnio w kwietniu wzrosły one rdr. o 2,4%, to sporo produktów potaniało. Takie wnioski płyną z cyklicznego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”. Ogółem na 17 monitorowanych kategorii 5 zanotowało spadki w ujęciu rocznym. W marcu 9 grup towarów było na minusie, a w lutym – 5. W styczniu odnotowano ich 4.

– Liczba spadków zmniejszyła się z powodu powrotu stawki VAT na podstawowe produkty. Ponadto rok temu, po rekordowym odczycie inflacji w marcu, kolejne miesiące przyniosły znaczny spadek dynamiki inflacji. Oznacza to, że kwietniowe ceny były porównywane do niższych poziomów niż marcowe – komentuje dr inż. Anna Motylska-Kuźma z Uniwersytetu Dolnośląskiego DSW.

W kwietniu, tak jak w poprzednich miesiącach, najmocniej spadły ceny produktów tłuszczowych – tym razem tylko o 10,4% rdr. W marcu obniżyły się rdr. aż o 22,1%, w lutym – o 16,7%, a w styczniu – o 21,7%. Widać zatem, że mamy do czynienia z kolejnym z rzędu miesiącem w tendencji malejącej. Jednocześnie warto zauważyć, że z biegiem czasu spadek zaczyna robić się coraz mniejszy. To może oznaczać stopniowy kres tego zjawiska na sklepowych półkach.

– Utrzymujące się spadki dotyczą głównie tłuszczów roślinnych. Ceny masła i innych tłuszczów zwierzęcych mniej maleją. Olej rzepakowy, którego najwięcej spożywamy i produkujemy w Polsce, w marcu był o ok. 20% tańszy niż rok wcześniej – mówi Weronika Szymańska, analityczka Sektora Rolno-Spożywczego w Banku BNP Paribas. – Obecne notowania cen nasion rzepaku i oleju rafinowanego zbliżają się do poziomów sprzed trzech lat, czyli z okresu poprzedzającego silne zwyżki w latach 2021-2022 – dodaje Szymańska.

Ekspertka podkreśla również, że w ostatnich tygodniach obserwujemy odbicie notowań rzepaku, związane z niższym areałem zasiewów rzepaku ozimego w UE i bardziej napiętym globalnym bilansem tej rośliny, co może przełożyć się na wzrosty cen produktów pochodnych w dłuższej perspektywie. Marcin Luziński z Santander Banku również zauważa, że globalne ceny tłuszczów zaczęły już nawet nieco się odbijać, co może sugerować ich lekki wzrost w Polsce.

– Ta kategoria w ostatnich kwartałach zapewniła Polakom istny rollercoaster. Najpierw ceny wystrzeliły ze względu na zakłócenia w podaży roślin oleistych z Ukrainy, a potem gwałtownie spadły wraz ze zwiększeniem areału ich upraw w Europie. Teraz ceny stabilizują się, co ma odzwierciedlenie w mocnych zmianach rocznej dynamiki – wyjaśnia Marcin Luziński.

Jak stwierdza dr Mariusz Dziwulski z PKO BP, patrząc na zmiany cen olejów i masła, można zaryzykować stwierdzenie, że niedługo zamiast spadków cen produktów tłuszczowych, będziemy obserwować wzrosty w ujęciu rocznym. Już od kilku tygodni, z uwagi na odbudowujący się popyt i ograniczoną podaż, ceny masła na poziomie hurtowym są wyższe niż przed rokiem.

– Według FAO, światowe ceny masła w kwietniu br. wzrosły o blisko 26% rdr. W analogicznym okresie indeks cen olejów roślinnych zwiększył się o 1% rdr. – informuje ekspert z PKO BP. – Był to pierwszy wzrost w ujęciu rocznym od lipca 2022 roku. Podwyżki cen olejów wynikają m.in. z obaw o tegoroczną produkcję rzepaku w UE. W Polsce są one jednak mniej zauważalne z uwagi na zmiany kursów walutowych – uzupełnia dr Dziwulski.

Wiceliderem spadków są warzywa, których ceny są średnio niższe o 8,3% niż w analogicznym miesiącu 2023 roku. Z raportu wynika, że w tym wypadku w marcu produkty te były tańsze rdr. o 3,1%, w lutym zaś ich cena była w ujęciu rocznym wyższa o 4,4%, a w styczniu – o 10,5%. Widać więc spore zmiany w zakresie kształtowania się ich cen, choć najbliższe miesiące powinny dać spadki.

– Obecnie ceny importowanych warzyw są niższe o kilkanaście procent niż w roku ubiegłym. Co więcej, również krajowe produkty są tańsze – zwraca uwagę dr Robert Orpych z Uniwersytetu WSB Merito. – Na rynku pojawiły się już pierwsze zbiory z upraw tunelowych. To przełoży się wkrótce na dalsze spadki cen. Na zwiększoną podaż, a tym samym – na niższe ceny, wpływ miały też warunki pogodowe, w szczególności wyjątkowo ciepły luty i marzec – przypomina dr Orpych.

Z kolei Marcin Luziński zauważa, że wiosną do Polski napływają świeże warzywa i owoce z importu, przede wszystkim z południa Europy. Rok temu ten region borykał się z suszami, co zmniejszyło zbiory i podbiło ceny. W tym roku problemy są mniej nasilone. To pozwoliło na spadek cen w kategorii, która w ostatnich miesiącach potrafiła zaskakiwać skalą wzrostu.

– W kolejnych miesiącach jednak coraz ważniejsza będzie podaż krajowa. Wysokie temperatury obserwowane w kwietniu niosą ze sobą ryzyko kolejnej suszy, która mogłaby podbić ceny krajowych warzyw i owoców – ostrzega Marcin Luziński. – Czy do tego faktycznie dojdzie, zobaczymy jednak dopiero w nadchodzących miesiącach – dodaje ekspert.

Przechodząc do dalszej analizy taniejących kategorii, należy wskazać, że na minusie znalazły się produkty sypkie ze średnim spadkiem cen w ujęciu rocznym na poziomie 7,5% rdr. W marcu tego typu artykuły staniały rdr. o 6,6%, a w lutym – o 4,4%. Za to w styczniu w raporcie wykazany był wzrost o 2,4% rdr.

– Na spadek cen produktów sypkich, takich jak kasza, ryż czy mąki, wpływ miały przede wszystkim kolejne obniżki cen zbóż, czyli podstawowego surowca do ich produkcji. Choć notowania zbóż na giełdach światowych odbiły się w ostatnich dwóch miesiącach, przetwórcy wciąż wykorzystują do produkcji kupione po niższych cenach ziarno – mówi analityczka z BNP Paribas.

Niemniej jej zdaniem, w związku z niższym areałem zasiewów pszenicy zwyczajnej w UE oraz niesprzyjającej, zbyt wilgotnej pogodzie we Francji i w Niemczech, zbiory tego gatunku w nadchodzącym sezonie będą prawdopodobnie niższe niż w poprzednim. – To może przynieść dalsze umiarkowane wzrosty cen surowca. Należy pamiętać, że na kształtowanie się cen produktów sypkich, a także pochodnych, takich jak pieczywo, wpływają również koszty energii czy transportu – tłumaczy Weronika Szymańska.

W kwietniowym rankingu potaniał też nabiał. W tym wypadku ceny są niższe średnio o 3,8% rdr. W marcu był to spadek o 2,4%, w lutym – o 0,4%, a w styczniu – o 5,1%. – Ceny tego asortymentu zależą głównie od wartości mleka w skupie. W ostatnim czasie, ze względu na osłabienie eksportu mleka, silną złotówkę oraz spadek cen produktów mleczarskich na giełdach światowych, również w naszych sklepach możemy zauważyć zmniejszenie wzrostu cen tych produktów – wskazuje dr inż. Anna Motylska-Kuźma.

Zmalały też ceny karm dla zwierząt, średnio o 2,1% rdr. W marcu obniżyły się o 1,5% rdr. Za to w lutym zanotowały wzrost rdr. o 2,9%, a w styczniu spadek o 9,4% rdr. – Na kształtowanie się cen w tej kategorii wpływa w znacznej mierze wzrost kosztów produkcji. W szczególności dotyczy to wysokich cen energii i paliw, jak również wzrostu płacy minimalnej i presji na podwyżki wynagrodzeń. Z pewnością warto obserwować tę kategorię i kształtowanie się cen w kolejnych miesiącach – przekonuje dr Robert Orpych.

Do tego dr inż. Anna Motylska-Kuźma zauważa, że ze względu na fakt, iż rok temu ceny karmy dla zwierząt biły rekordy, obecnie widać efekt bazy, czyli realne wyhamowanie wzrostu cen w porównaniu z obserwacjami z ostatniego roku. Jak podsumowuje ekspertka, tę względną stabilność mogą zachwiać zmiany cen energii w lipcu.

Grupa Klepsydra publikuje wyniki za I kw. 2024 r., kontynuuje ekspansję na rynku funeralnym

Grupa Klepsydra opublikowała dobre wyniki finansowe za I kw. 2024 r. Przychody spółek z grupy kapitałowej w omawianym okresie wyniosły blisko 11,9 mln zł, EBITDA 3,1 mln zł, natomiast zysk netto Grupy wyniósł 1,1 mln zł.

W I kw. 2024 r. Grupa Klepsydra przeprowadziła łącznie 826 pochówków (2 562 w całym 2023 r.), 2 282 kremacje (8 484 w 2023 r.) oraz obsłużyła 143 zlecenia międzynarodowego transportu zmarłych (650 w 2023 r.).

Wyniki te zostały wypracowane na spadającym rynku, który obecnie, zgodnie z prognozami Grupy Klepsydra, zmierza do stabilizacji po dużym wzroście związanym z pandemią. Średni spadek rynku w I kw. 2024 r. wyniósł 4%, natomiast na rynkach, na których działa spółka, spadek ten wyniósł nawet 8% w odniesieniu do I kwartału 2023 r.

Najważniejsze wydarzenia I kwartału 2024 r.:

  • W styczniu 2024 r. Grupa zamknęła drugą ofertę prywatną akcji, w ramach której pozyskała ponad 23 mln zł na dalsze akwizycje na rynku polskim.
  • W ramach tej oferty Global Funeral Services, lider katalońskiego rynku pogrzebowego, objął 3,3 mln akcji nowej emisji serii H, które łącznie stanowią blisko 14-proc. udział w kapitale zakładowym Grupy.
  • W styczniu 2024 r. Grupa dokonała zapłaty i została jedynym właścicielem spółki Sotor, jednej z największych firm pogrzebowych w Toruniu oraz w województwie kujawsko-pomorskim. Tym samym Sotor stał się częścią grupy kapitałowej Spółki, a Grupa Klepsydra zadebiutowała na nowym geograficznie terenie. Jest to piąta spółka w strukturze Grupy.
  • Spółka kontynuuje działania zmierzające do pozyskania nowych podmiotów, które mogłyby zostać włączone w struktury Grupy Klepsydra.

„I kwartał 2024 roku była dla nas bardzo intensywny. Zamknęliśmy drugą ofertę akcji, pozyskując zakładany kapitał na dalsze przejęcia oraz pozyskaliśmy doświadczonego inwestora – firmę GFS. Zakończyliśmy też drugie przejęcie, włączając spółkę Sotor z Torunia do naszej grupy kapitałowej. Teraz skupiamy się na analizie rynku i poszukiwaniach firm, które spełniałyby nasze oczekiwania i mogłyby pasować do naszego profilu. Tak jak już zapowiadaliśmy, to będzie rok intensywnej pracy wewnętrznej, ale nie wykluczamy też realizacji przejęć w tym roku” – powiedział Marek Cichewicz, prezes zarządu spółki holdingowej Grupa Klepsydra S.A.

WYNIKI FINANSOWE

Grupa Klepsydra koncentruje się obecnie na realizacji strategii rozwoju opartej na konsolidacji rozdrobionego rynku funeralnego w Polsce. Grupa systematycznie wypracowuje dobre wyniki finansowe. Nowoczesny model biznesu – kompleksowość usług, własne zaplecze infrastrukturalne, wysoka jakość obsługi klienta oraz dalsza rozbudowa grupy kapitałowej pozwolą na wzrost wyników w kolejnych latach.

Wyniki finansowe Grupy Klepsydra przedstawia poniższa tabela*

mln PLN I kw. 2024 2023*
Przychody 11,9 35,18
EBITDA 3,1 7,08
Zysk netto 1,1 4,58

Wyniki finansowe prezentowane są zgodnie ze standardem PSR.

*Dla celów informacyjnych dane finansowe za 2023 r. sporządzone zostały przy założeniu konsolidacji całości przychodów i kosztów spółek Grupy Klepsydra wraz ze spółką PUK od dnia 1 stycznia 2023 roku.

AMBITNA STRATEGIA

Celem strategicznym Grupy Klepsydra jest konsolidacja rozdrobnionego, krajowego rynku usług funeralnych. Pozwoli to na zbudowanie silnej, nowoczesnej i innowacyjnej Grupy, która będzie skupiała mocne lokalne marki. Dzięki realizacji strategii i konsolidacji branży Grupa Klepsydra wypracuje wzrost wyników finansowych w ciągu kilku najbliższych lat.

Od momentu debiutu na GPW w czerwcu 2023 r., Grupa Klepsydra, zgodnie z planem, przejęła dwie spółki pogrzebowe – Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych z siedzibą w Krakowie (PUK) oraz Sotor z Torunia. Obie firmy mają znaczącą pozycję na swoich lokalnych rynkach.

Kolejne przejęcia spółek o podobnej wielkości, działających w dużych lub średnich miastach Polski, planowane są w latach 2024-2028. Grupa przewiduje, że pozwoli to zbudować silną grupę kapitałową posiadającą do 10% udziału w bardzo rozdrobnionym rynku pod względem liczby wykonanych usług. Na realizację tych celów akwizycyjnych Grupa Klepsydra zamierza przeznaczać rocznie do 80% wypracowanego zysku netto.

SPÓŁKA DYWIDENDOWA

Po okresie pierwszych inwestycji związanych z rozwojem Grupy, spółka planuje dołączyć do grona spółek regularnie wypłacających inwestorom dywidendę. Zgodnie z przyjętą polityką dywidendową, od 2024 r. Grupa planuje wypłacać inwestorom dywidendę w wysokości do 20% zysku netto. Pierwsza wypłata dywidendy nastąpiłaby więc już w 2025 r. (z zysku netto za 2024 r.).

STABILIZUJĄCY SIĘ RYNEK, KTÓRY W PRZYSZŁOŚCI BĘDZIE WSPIERAŁ ROZWÓJ GRUPY

W 2023 roku rynek ustabilizował się na poziomie sprzed pandemii, co oznacza spadek względem 2022 r. o 9%. W I kw. 2024 r. obserwowane były dalsze spadki na rynku, który zmniejszył się średnio o 4% względem I kw. 2023 r. W regionach, w których działa Grupa, spadek ten był jednak wyższy i sięgał nawet 8%.

śmiertelność w polsce śmiertelność w polsce

Dane GUS pokazują, że w ciągu najbliższych 20 lat śmiertelność będzie systematycznie rosła i w 2046 r. może wynieść nawet 500 tys. zgonów rocznie. Jest to związane z systematycznym wzrostem liczby osób w wieku 65 lat i więcej oraz z tym, że od 2025 r. wiek późnej starości (80 lat i więcej) będą osiągać również liczne roczniki urodzone po drugiej wojnie światowej.

GLOBAL FUNERAL SERVICES – NOWY AKCJONARIUSZ

18 stycznia 2024 r. Grupa Klepsydra podpisała wiążącą umowę inwestycyjną ze spółką Global Funeral Services z Hiszpanii, w ramach której nowy inwestor objął w sumie ponad 3,3 mln akcji nowej emisji serii H, które łącznie stanowią blisko 14-proc. udział w kapitale zakładowym Grupy. Tym samym Grupa Klepsydra pozyskała ponad 23 mln zł na dalsze akwizycje.

Firma Global Funeral Services została założona w 2017 roku przez dwie rodzinne firmy pogrzebowe, GRUP VFV SL i Cabré Junqueras SA, w celu poszukiwania możliwości inwestycyjnych i dalszego wzrostu w sektorze pogrzebowym poza Hiszpanią. GRUP VFV SL to lider katalońskiego sektora pogrzebowego, który posiada ponad 300-letnią historię, natomiast Cabré Junqueras SA jest największą niezależną rodziną firmą pogrzebową w Katalonii z rozległą siecią domów pogrzebowych z ponad 120-letnią tradycją. Obie spółki mają więc kilkusetletnie doświadczenie w segmencie pogrzebowym w Hiszpanii oraz bardzo duże doświadczenie w akwizycjach spółek pogrzebowych. Zarządzają one największą siecią domów pogrzebowych (51 domów pogrzebowych), krematoriów (15 krematoriów) i cmentarzy (23 cmentarze pod pełnym zarządzaniem Grupy oraz 297 cmentarzy częściowo zarządzanych przez Grupę, w sumie blisko 83 tys. grobów) na terenie Katalonii i Wysp Balearów. W 2022 roku Grupa przeprowadziła 21 300 pogrzebów oraz blisko 13 800 kremacji. Łączne przychody Grupy w 2022 roku wyniosły 76,6 mln euro, natomiast EBITDA 16,9 mln euro.

Grupa Ailleron 106,7 mln zł skonsolidowanych przychodów i rosnącą marżę operacyjną w I kwartale 2024 r.

  • Grupa Ailleron w I kwartale 2024 r. odnotowała stabilny poziom skonsolidowanych przychodów w wysokości 106,7 mln zł (spadek o 3 proc. r/r). Istotny wpływ na poziom przychodów miało systematyczne umocnienie się złotego względem walut zagranicznych, co przy średnich kursach walutowych daje wyniki sprzedażowe raportowanego kwartału niższe o blisko 8,0 mln zł.
  • Grupa wykazała skorygowaną EBITDA, po wyłączeniu 2,6 mln zł kosztów transakcyjnych procesu M&A amerykańskiej spółki Prosoft LLC (właściciel marki number8), na poziomie 16,4 mln zł (wzrost o 5 proc. r/r), w porównaniu do 15,6 mln zł w analogicznym okresie 2023 r.
  • Zysk operacyjny w ujęciu skorygowanym wyniósł 12,8 mln zł, a zysk netto ok. 10,0 mln zł, co oznacza, że na działalności operacyjnej Grupa osiągnęła wynik o ponad 24% lepszy niż w analogicznym okresie roku ubiegłego.
  • Sprzedaż exportowa na przestrzeni 3M 2024 r. wyniosła blisko 81,9 mln zł co stanowi 77% całości przychodów.
  • Segment Technology Services realizowany przez Software Mind w całym okresie 3M 2024 zrealizował sprzedaż na poziomie 90,2 mln zł. Sam wynik operacyjny tego segmentu obciążony był jednorazowymi kosztami procesu M&A. W efekcie skorygowany zysk operacyjny wyniósł ponad 15,2 mln zł. Segment ten odnotował wzrost marży operacyjnej do poziomu 17% w pierwszym kwartale br.
  • Segment FinTech – Financial Technology Services – wypracował 16,0 mln zł przychodów ze sprzedaży (wzrost o 7% rdr.).
  • Na początku kwietnia br. Spółka Ailleron podpisała porozumienie z Bankiem Pekao o wysokości ok. 9,6 mln zł brutto. Pierwsza transza płatności w wysokości 4,8 mln zł została już zrealizowana przez Bank Pekao.
  • Grupa Ailleron zauważa rosnący popyt na jej usługi, w I kwartale br. odnowiono większość dotychczasowych kontraktów.

Grupa Ailleron w I kwartale 2024 r. odnotowała stabilny poziom skonsolidowanych przychodów w wysokości 106,7 mln zł (spadek o 3 proc. r/r). Na poziom przychodów znaczny wpływ miało systematyczne umocnienie się złotego względem walut zagranicznych, odczuwane spowolnienie na rynkach zagranicznych w obszarze popytu na usługi Grupy.

– Wyniki za I kwartał bieżącego roku zachowały stabilny poziom, nawet pomimo relatywnie sporej zmienności w sektorze IT i chwilowo mniejszych wydatkach klientów na rozwiązania technologiczne. Istotnym czynnikiem, który wpłynął na przychody Grupy była silna pozycja polskiego złotego, co w konsekwencji wpłynęło na generowane przychody i wyniki  – mówi Tomasz Król, Członek Zarządu i CFO Ailleron S.A.

Grupa Ailleron wykazała skorygowaną EBITDA (tj. po wyłączeniu kosztów transakcyjnych procesu M&A) na poziomie 16,4 mln zł (wzrost o 5 proc. r/r), w porównaniu do 15,6 mln zł w analogicznym okresie 2023 r. Zysk operacyjny w ujęciu skorygowanym wyniósł 12,8 mln zł, a zysk netto ok. 10,0 mln zł, co oznacza, że na działalności operacyjnej Spółka osiągnęła wynik o ponad 24% lepszy niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Na lepszy wynik netto miała wpływ rosnąca marża operacyjna, która w segmencie Technology Services wzrosła o 3 pkt procentowe i wynosi już ok 17% w raportowanym okresie.

– Tradycyjnie dominującym segmentem naszych przychodów była sprzedaż eksportowa, w I kwartale br. blisko 81,9 mln zł to przychód z rynków zagranicznych. Nie bez znaczenia pozostaje cykliczność naszej działalności, a warto pamiętać, że historycznie I kwartał był najsłabszy w Grupie Ailleron – dodaje Tomasz Król.

W segmencie działalności – FinTech – poziom zrealizowanych przychodów wyniósł 16,0 mln zł (wzrost o 7%). Z kwartału na kwartał segment ten osiąga coraz to wyższy poziom przychodów ze sprzedaży. Strata operacyjna netto wyniosła 2,6 mln zł, co wiąże się z sezonowością segmentu FinTech. Spółka w 2023 r. zakończyła już prace R&D w zakresie m.in. produktu LiveBank. Tym samym w wynikach za I kwartał 2024 r. Spółka nie aktywuje już kosztów związanych z tymi pracami. Taka sytuacja miała jednak jeszcze miejsce w pierwszym kwartale roku ubiegłego, kiedy to ok. 3 mln zł kosztów zostało aktywowanych i tym samym wpłynęło in plus na osiągane w tym okresie wyniki. Spółka podpisała porozumienie z Bankiem Pekao S.A. o wartości około 9,6 mln zł brutto. Zgodnie z postanowieniami porozumienia, połowa tej kwoty została już zapłacona przez Bank . W ramach porozumienia strony zrzekły się wszelkich roszczeń dotyczących umowy, w tym objętych sprawą sądową toczącą się z powództwa Spółki przeciwko Bankowi oraz uzgodniły sposób zakończenia ww. sprawy sądowej w drodze ugody mediacyjnej. Podpisane porozumienie ostatecznie eliminuje negatywny impakt projektu na wyniki finansowe Grupy, które przez kilka ostatnich lat na poziomie wyniku operacyjnego segmentu FinTech były dociążone stratą po kilka milionów złotych rocznie oraz eliminuje ryzyka z możliwym długotrwałym sporem sądowym. Samo rozliczenie porozumienia wpłynie in plus na wyniki segmentu FinTech począwszy od Q2 2024.

Software Mind i sektor Technology Services w całym okresie 3M 2024 r. zrealizował sprzedaż na poziomie 90,2 mln zł. Sam wynik operacyjny tego segmentu obciążony był jednorazowymi kosztami w wysokości 2,6 mln zł związanymi z procesem M&A spółki Prosoft LLC. Zrealizowana akwizycja zwiększa udział przychodów Software Mind z rynku amerykańskiego do blisko 50%, co przekłada się również na skokowy wzrost biznesu Grupy Ailleron. Skorygowany zysk operacyjny wyniósł ponad 15,2 mln zł.

– Zrealizowana za kwotę 40,6 mln USD przez Software Mind w marcu 2024 akwizycja spółki Prosoft LCC to istotne wzmocnienie naszej struktury. Przejęcie właściciela marki „number8” pozwala na jeszcze silniejsze zdywersyfikowanie naszej Grupy, a także zwiększenie liczby specjalistów do ponad 1800 osób. Widzimy potencjał związany ze stopniowym ożywieniem  rynków zagranicznych i czołowych graczy technologicznych. Wyniki Prosoft LCC będą widoczne w skonsolidowanych wynikach Grupy już w II kwartale tego roku – mówi Grzegorz Młynarczyk, Prezes Software Mind, Wiceprezes Zarządu w Ailleron SA. – Mamy ambitny plan rozwoju Grupy Software Mind  i zakładamy, że w 2024 roku zdołamy przeprowadzić kolejną akwizycję na kluczowych dla spółki rynkach – dodaje Grzegorz Młynarczyk.

Spółka korzysta na trendach technologicznych, a rozbudowana struktura pozwala dostarczać usługi niezależnie od lokalizacji geograficznej klientów. Software Mind wspiera swoimi usługami, świadczonymi przez najwyższej klasy ekspertów IT, zarówno scale-up’y, jak i liderów swoich branż. Spóła zauważa ożywienie na rynku USA, w szczególności w obszarze pierwszych nowych inwestycji funduszy w startupy, które są jedną z grup klientów Software Mind.

Wydawca tygodnika „Do Rzeczy” planuje debiut na NewConnect

Orle Pióro S.A., wydawca portalu DoRzeczy.pl i tygodnika „Do Rzeczy – Pawła Lisickiego” oraz magazynu „Historia Do Rzeczy”, będący częścią notowanej na GPW grupy medialnej PMPG Polskie Media S.A., planuje debiut na NewConnect. Wejście na giełdę stworzy nowe możliwości rozwoju dla spółki oraz ma być korzystne z punktu widzenia akcjonariuszy i udziałowców zarówno grupy PMPG Polskie Media S.A. oraz spółki Orle Pióro. Jeszcze w tym roku ma zostać przeprowadzona oferta publiczna akcji.

Debiut Orlego Pióra na giełdzie będzie historycznym wydarzeniem dla naszej spółki. Jest to strategiczny krok w kierunku dalszego wzrostu, który pozwoli przyśpieszyć realizację planów rozwojowych. Zamierzamy pozyskać dodatkowe środki na kontynuację rozwoju działalności wydawniczej, w szczególności na utrzymanie dynamicznego tempa wzrostu portalu internetowego DoRzeczy.pl, a także na tworzenie programów telewizji internetowej. Chcemy przeprowadzić ofertę publiczną akcji w II półroczu br. a na giełdzie zadebiutować w 2025 roku – mówi Paweł Lisicki, redaktor naczelny i wiceprezes zarządu Orlego Pióra.

Działalność wydawnicza Orlego Pióra skupia się na pismach konserwatywno-liberalnych, które cieszą się dużą popularnością. Tygodnik „Do Rzeczy” jest jednym z najczęściej cytowanych tygodników w Polsce, a według raportu Internetowego Monitoringu Mediów zestawiającego najbardziej opiniotwórcze tygodniki i dwutygodniki ostatniej dekady, „Do Rzeczy” zajęło 3. miejsce w tym rankingu. Miejsce pierwsze zajmuje w nim „Wprost”.

Naturalnie cały czas trwa proces ucyfrowienia mediów, dlatego mocno stawiamy na rozwój portalu informacyjnego DoRzeczy.pl, co przynosi wymierne rezultaty. Środki pozyskane z emisji akcji w dużej mierze zostaną przeznaczone na jego rozwój. Jesteśmy przekonani, że obecność Orlego Pióra na giełdzie przyczyni się do umocnienia naszej pozycji rynkowej oraz umożliwi dalszy dynamiczny rozwój, co przyniesie korzyści zarówno przyszłym akcjonariuszom, jak i partnerom biznesowym – dodaje Katarzyna Gintrowska, prezes zarządu Orlego Pióra.

Przychody Orlego Pióra stanowią około 25 proc. przychodów Grupy PMPG Polskie Media, która posiada 81 proc. udziału w kapitale zakładowym i udziału w głosach w spółce Orle Pióro – pozostałe udziały należą do dziennikarzy. Decyzja o wprowadzeniu spółki Orle Pióro na NewConnect jest związana z zakończonym 6 marca br. przeglądem opcji strategicznych oraz przygotowaniem do wdrażania nowej strategii rozwoju, która ma zostać przedstawiona do końca II kwartału br.