Przedstawiciele funduszy private equity spodziewają się wzrostu liczby transakcji w 2024 r.

Najnowsza edycja badania Deloitte Central European (CE) Private Equity (PE) Confidence Survey firmy doradczej Deloitte wskazuje, że prywatni inwestorzy z Europy Środkowo-Wschodniej z optymizmem patrzą w najbliższą przyszłość. 49 proc. przedstawicieli funduszy private equity spodziewa się wzrostu liczby przeprowadzonych transakcji. Chociaż poprawa nastrojów jest obserwowana od ponad roku, to jednocześnie inwestorzy zdają się zachowywać ostrożność w swoich prognozach. Na znaczeniu nadal zyskują kwestie ESG, które w swoich strategiach inwestycyjnych uwzględnia ponad połowa ankietowanych.

Opracowywany od ponad 20 lat indeks Central Europe PE Confidence Survey stanowi odzwierciedlenie nastrojów lokalnych uczestników rynku private equity. Na koniec 2023 r. jego wartość wyniosła 107 punktów, o 24 więcej niż sześć miesięcy wcześniej. Autorzy raportu zwracają uwagę na stały wzrost optymizmu przez trzy ostatnie badane okresy, co jest trzecim takim przypadkiem w historii badania. Jednocześnie zaobserwowana zmiana ma mniej dynamiczny charakter niż w poprzednich latach, a to, zdaniem ekspertów, świadczy o ostrożnym podejściu inwestorów do poprawiających się warunków rynkowych. Mimo to aż 86 proc. ankietowanych uważa, że najbliższe 12 miesięcy będą dobrym czasem dla działalności inwestycyjnej.  W 2024 roku blisko połowa ankietowanych planuje skupić się na nowych inwestycjach. To niemal 10 pkt proc. więcej niż rok wcześniej. Co trzeci zamierza poświęcić się głównie zarzadzaniu dotychczasowym portfelem spółek, a jedynie 15 proc. na pozyskiwaniu funduszy.

– Chociaż najnowszy odczyt wskaźnika nastrojów jest najwyższy od półtora roku, to widać, że przedstawiciele środkowoeuropejskiego rynku private equity cechują się większą rozważnością niż w przeszłości. Jest to rezultat doświadczeń płynących z ponad dwudziestoletniego funkcjonowania w zmiennych warunkach rynkowych. Jednocześnie oczekujemy, że mimo wielu wyzwań gospodarczych aktywność prywatnych inwestorów w Europie Środkowo-Wschodniej powinna rosnąć. Dotyczy to zarówno strony popytowej, jak i podażowej, o czym świadczy odsetek ponad 40 proc. badanych kontynuujących proces sprzedaży mimo zmiennej sytuacji rynkowej – mówi Arkadiusz Strasz, partner w dziale doradztwa finansowego w Deloitte, M&A Transaction Services.

Aktywność funduszy w górę

Rozkład odpowiedzi dotyczących oczekiwań w stosunku do warunków gospodarczych potwierdza tezę o rosnącym optymizmie inwestorów. 42 proc. ankietowanych stwierdziło bowiem, że spodziewa się poprawy sytuacji rynkowej. To blisko trzykrotnie więcej w porównaniu do poprzedniej edycji badania. Jednocześnie o połowę spadł odsetek zakładających negatywny scenariusz. Ponad dwukrotny wzrost widać także wśród oczekujących wzrostu dostępności finansowania dłużnego. Tego typu odpowiedzi udzieliło 29 proc. badanych.

Na pytanie dotyczące aktywności rynkowej – przewidywanej liczby transakcji w 2024 roku, 49 proc. respondentów stwierdziło, że spodziewa się większej aktywności w tym obszarze. To niemal dwa razy więcej w porównaniu do połowy 2023 r. Wynik ten stanowi również o ponad 40 p.p. wyższy odsetek niż latem 2022 roku, kiedy to takich odpowiedzi udzieliło jedynie 6 proc. badanych. Analogicznie grupa wyrażająca pesymizm skurczyła się ponad dwukrotnie – do poziomu 14 proc. Na skłonność inwestorów do podejmowania działań wpływ ma m.in. koszt kapitału. Zdaniem co trzeciego badanego dostępność finansowania powinna w najbliższych latach wzrosnąć. Odsetek ten jest dwa razy większy w porównaniu do poprzedniej edycji ankiety. Prawie połowa badanych nie spodziewa się zmiany obecnych warunków, a co piąty zakłada pogorszenie możliwości uzyskania środków na inwestycje.

– Chociaż inflacja pozostaje jednym z największych wyzwań dla współczesnej gospodarki, to z czasem tempo wzrostu cen, a co za tym idzie – wysokość stóp procentowych, powinno spadać. Oczekują tego m.in. prywatni inwestorzy, dla których dostępność kapitału stanowi podstawę działania. W miarę jak banki centralne będą odchodziły od restrykcyjnej polityki monetarnej, oczekiwania uczestników rynku private equity powinny stawać się rzeczywistością, co bez wątpienia przełoży się na wzrost aktywności funduszy w krajach Europy Środkowo-Wschodniej – mówi Michał Tokarski, partner zarządzający działem doradztwa finansowego Deloitte w Polsce, lider zespołu M&A Corporate Finance.

ESG zyskuje na znaczeniu

Autorzy raportu podkreślają dalszy wzrost znaczenia czynników ESG dla uczestników środkowoeuropejskiego rynku funduszy private equity, m.in. w obszarze podejmowanych decyzji inwestycyjnych. Ponad 50 proc. przedstawicieli funduszy potwierdziło, że w swoich działaniach zwraca szczególną uwagę na te kwestie. Największy wzrost zaobserwowano wśród podmiotów nieposiadających strategii uwzględniającej ESG, ale planujących zmianę w tym obszarze – z 9 proc. w pierwszej połowie 2023 r. do 23 proc. sześć miesięcy później.

Na pytanie dotyczące neutralności klimatycznej większość funduszy odpowiedziała, że znajduje się dopiero na początku drogi do zeroemisyjności. Odsetek podmiotów, które dotychczas wdrożyły zobowiązania i cele dekarbonizacji spadł o 8 p.p. do poziomu 18 proc. Jednocześnie zaobserwowano analogiczny wzrost wśród funduszy będących w trakcie opracowywania własnych celów klimatycznych. Jest to obecnie najbardziej liczna grupa badanych podmiotów, stanowiąca 42 proc wszystkich ankietowanych.

– O rosnącym znaczeniu czynników środowiskowych, społecznych oraz związanych z ładem korporacyjnym najlepiej świadczy fakt, że ponad 90 proc. badanych podmiotów bierze je pod uwagę w swoich działaniach lub planuje to zrobić w przyszłości. Jednocześnie ubiegły rok był przełomowy z tego względu, że po raz pierwszy w historii spółka wchodząca w skład lokalnego funduszu private equity uzyskała prestiżowy status B Corporation, stanowiący zobowiązanie do aktywnych działań na rzecz ESG. W najbliższej przyszłości możemy się spodziewać dynamicznego przyrostu takich podmiotów, dla których zaangażowanie w zrównoważony rozwój będzie kluczową kwestią – mówi Irena Pichola, partnerka, liderka Sustainability & Economics Consulting CE, Deloitte.

Agio Smart Money FIZ zwiększył udział w kapitale zakładowym DRAGO do 13,69 proc.

’Winter Survival’ – największy autorski projekt od DRAGO entertainment, notowanego na GPW producenta i wydawcy gier wideo, na chwilę przed globalną premierą cieszy się rosnącym zainteresowaniem graczy. Wishlista gry przekroczyła już 200 tys. zapisów na platformie Steam, co jest rezultatem między innymi opublikowanej przed kilkoma dniami wstępnej wersji demo. Oficjalna premiera nowego dema miała miejsce 5 lutego podczas Steam Next Fest. Debiut w wersji Early Access wyznaczony jest na 28 lutego. Popularność DRAGO widoczna jest  również na rynku kapitałowym, co potwierdzają z ostatniego czasu notowania i obroty Spółki, jak i kolejne  zwiększenie zaangażowania Agio Smart Money FIZ w kapitał zakładowy. Fundusz Pawła Sugalskiego zwiększył właśnie udział w kapitale DRAGO do 13,69%.

– Przekroczenie przez Agio Smart Money FIZ progu 12% w DRAGO, jest dla nas dowodem ogromnego zaufania. – mówi Joanna Tynor, prezes zarządu DRAGO entertainment S.A. – Zbiega się to z bardzo intensywnym i gorącym dla nas okresem. Tylko w ostatnim czasie rozpoczęliśmy istotne dla naszej twórczości playtesty Winter Survival, opublikowaliśmy nową wersję demo i wprowadziliśmy szereg poprawek, wszystko po to by jak najlepiej usprawnić rozgrywkę. Nasz tytuł rozpoczął Next Steam Fest z wishlistą przekraczającą 200 tys. zapisów. Wydarzenie daje bardzo dużą ekspozycję na graczy korzystających z platformy Steam, z uwagi na co, liczymy na jeszcze większe tempo budowania się wishlisty. – dodaje.   

‘Winter Survival’ to nie tylko pierwsza autorska gra DRAGO z gatunku survival, ale i aktualnie największy projekt Studia. Tytuł oferuje unikalne doświadczenia, różniące się od wcześniejszych produkcji spółki. W ramach projektu gracze zostają przeniesieni do mroźnego świata przetrwania w rejonie Mount Washington State Park. W rozgrywce czekają wyzwania związane nie tylko z dzikimi zwierzętami i ryzykiem związanym z poruszaniem się po nieznanym terenie, ale także problemy związane z temperaturą czy poszukiwaniem pożywienia i zapasów w przykrytej śniegiem dzikiej krainie.

Projekt jest jedną z pierwszych gier wydawanych w technologii Unreal Engine 5. Technologia ta pozwala nawet niewielkim zespołom tworzyć gry w jakości, która do niedawna była dostępna tylko dla gier AAA.

–  Jakość grafiki zaimplementowanej w Winterze robi na graczach bardzo duże wrażenie. Nasza gra jest porównywana z wielkimi hitami. To najlepiej pokazuje, w jaką półkę celujemy. – mówi Piotr Żygadło, COO w DRAGO entertainment. – Jedną z przygotowanych przez nas niespodzianek jest tryb „extraction mode”, który narzuca na gracza ograniczenie czasowe, co skłania do podejmowania szybkich decyzji. Rozwiązanie, które wdrożyliśmy jako tryb pod nazwą Cold Wave, dotychczas developerzy stosowali w strzelankach, i to przeważnie tych z trybem multiplayer. DRAGO jest jednak znane z wprowadzania do gier unikatowych koncepcji i niestandardowych pomysłów. Jest to nasz wyróżnik, doceniany przez fanów. – dodaje.

W najbliższych dniach Studio rozpocznie pracę ze streamerami, w ramach ostatnich przygotowań do premiery we wczesnym dostępie, która odbędzie się już 28 lutego.

Rynek nieruchomości w IV kw. 2023 r.: Rekordowe kredyty, rosnące ceny i ograniczona podaż

Ponad 28 mld zł kredytów mieszkaniowych wypłacono w IV kw. 2023 r. To rekordowe wolumeny od dawna nie widziane na rynku. Siłą napędową wzmożonej akcji kredytowej stał się Bezpieczny Kredyt 2%. Jest on też w dużej mierze odpowiedzialny za wzrosty cen mieszkań.

Rynek wtórny na fali kolejnych wzrostów cen

Takich zmian cen w ciągu roku nie byliśmy świadkami już od dawna. Porównanie cen m kw. w największych miastach jest szczególnie dotkliwą lekturą dla osób, które w najbliższym czasie planują zakup mieszkania. Rekordzistą jest Kraków, gdzie według analiz cen transakcyjnych wzrosty przekroczyły aż 34 proc. – Ta niebywała sytuacja bywa tłumaczona stosunkowo niską bazą cenową w IV kw. 2022 r., kiedy wobec braku akcji kredytowej ceny w stolicy Małopolski nie miały tendencji wzrostowych. Jednak to samo można przecież powiedzieć o innych miastach, mówi Marcin Jańczuk, ekspert Metrohouse, współtwórca raportu Barometr Metrohouse i Credipass. Ponad 20-proc. podwyżki widoczne są też we Wrocławiu i Łodzi. Przy okazji należy zwrócić uwagę na dwa elementy. Pierwszy to brak możliwości negocjowania cen. Jak nigdy sprzedający byli bardzo stanowczy w rozmowach o końcowej cenie. Druga kwestia – dość wysokie średnie metraże sprzedawanych mieszkań. Tylko w Łodzi średnia nie przekracza 50 m kw.

Tab. 1 - Średnie ceny transakcyjne rynek wtórny IVkw 2023

Oprócz wzrastających cen problemem okazała się niska dostępność mieszkań. Rynek lokali deweloperskich, zwłaszcza w zakresie nabywanych najczęściej metraży, czyli do 50-60 m kw., stał się bardzo ograniczony. – Problemy z podażą takich mieszkań były też masowo zgłaszane przez klientów, którzy swoje poszukiwania ograniczyli do rynku wtórnego. Potwierdzeniem dużego zapotrzebowania na lokale jest skracanie się czasu sprzedaży mieszkań w największych miastach. Według Barometru Metrohouse i Credipass czas sprzedaży w Warszawie wynosi średnio 69 dni wobec 89 dni w innych największych miastach, mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse. Autorzy raportu twierdzą, że „dla planujących zakupy nieruchomości w najbliższych miesiącach nie są to dobre wiadomości, ponieważ można spodziewać się, że wkrótce na rynku pojawi się kolejna grupa potencjalnych nabywców, którzy będą zainteresowani skorzystaniem z dobrodziejstw nowego programu dopłat do kredytów, co przy ograniczonej podaży mieszkań może doprowadzić do pogłębiania się nierównowagi rynkowej.”

Kolejne z miast na rynku pierwotnym z średnią ceną powyżej 15 000 zł za mkw.

Raport Barometr śledzi również sytuację na rynku deweloperskim, wykorzystując szczegółowe dane z pierwszej ogólnopolskiej platformy analitycznej BIG DATA RynekPierwotny.pl.

– W III kw. 2023 r. sygnalizowaliśmy zmianę średniej ofertowej ceny 1 m kw. nowych mieszkań wynoszącą od (-0,4%) w Łodzi do (+10,9%) dla Krakowa. W kolejnym kwartale doszło do zmiany na pozycji lidera cenowych wzrostów, mówi Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.Tab. 2 - Średnie ceny transakcyjne rynek pierwotny IV kw 2023

Uwagę przykuwa przede wszystkim rekordowo szybkie tempo podwyżek z Gdańska, który jako trzecia metropolia przekroczył granicę 15 000 zł za m kw. W miejsce wyprzedawanych mieszkań, gdańscy deweloperzy wprowadzali na rynek znacznie droższe lokale. Na drugim biegunie znajdziemy Wrocław. – Stolica Dolnego Śląska okazała się wzorem cenowej stabilności – głównie dlatego, że deweloperzy pod koniec 2023 roku zaczęli wprowadzać do oferty sporo lokali z niskimi, jak na obecne czasy, cenami za 1 m kw. Przykładowo, w listopadzie 2023 r. średnia cena 1 m kw. wrocławskich mieszkań wprowadzanych do sprzedaży wynosiła 10 327 zł – dodaje ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Rynek był dość stabilny cenowo również w Krakowie, gdzie inwestorzy też zasilili ofertę lokalami tańszymi od średniej. Względem III kw. 2023 r. Kraków odnotował jednak największy wzrost udziału sprzedawanych mieszkań deweloperskich z ceną powyżej 15 000 zł za m kw. Takie mieszkania pod koniec minionego roku stanowiły już 44% wszystkich „M” sprzedanych przez krakowskich deweloperów. Odrobinę niższy wynik (42%) odnotowano w przypadku Warszawy.

Rekordowy kwartał na rynku kredytów hipotecznych

W IV kw. 2023 roku rynek kredytów hipotecznych pobił swoje rekordy. Pod koniec listopada i przez cały grudzień mogliśmy obserwować drugą falę wniosków kredytowych w ramach programu Bezpieczny Kredyt 2%, ponieważ klienci chcieli zdążyć przed zamknięciem puli środków przewidzianych na 2023 rok. Bank Gospodarstwa Krajowego w swoich założeniach przewidywał, że jest gotowy przyjąć ok. 30-40 tys. wniosków w 2023 roku. Ostatnie dane wskazują, że złożono ich ponad 100 tys.

W 2024 roku nie ma już środków na Bezpieczny Kredyt 2%, ale zapowiedziano już nowy program Mieszkanie na start. Przy obecnym jego kształcie jest on korzystny dla rodzin wielodzietnych. Trwają konsultacje pierwszych jego założeń, należy więc poczekać do ostatecznego projektu ustawy, aby ocenić jego atrakcyjność oraz możliwy wpływ na rynek kredytów hipotecznych i rynek nieruchomości.

Jeśli chodzi o standardowe kredyty hipoteczne to w ostatnim kwartale 2023 r. wyraźnie było widać wzrost marż i oprocentowania stałego w bankach. – Zdecydowana większość banków wykonała „ruch w górę”. Z tego głównie wynika nieco niższa średnia zdolność w bankach w stosunku do III kw. 2023 r. oraz wyższa średnia wysokość raty kredytu. Średnie oprocentowanie kredytu ze stałym oprocentowaniem jest nadal o 0,87% niższe niż kredytu ze stopą zmienną. – komentuje Andrzej Łukaszewski, Ekspert finansowy Credipass i współtwórca raportu Barometr Metrohouse i Credipass.

Grupa Altum inwestuje w EC BĘDZIN Wytwarzanie

Oparte głównie na węglu ciepłownictwo w Polsce stoi właśnie przed kluczowymi decyzjami dotyczącymi przyszłości tego sektora. Unijne i krajowe regulacje narzucające dążenie do dekarbonizacji, a ostatnio przede wszystkim rosnące ceny uprawnień do emisji CO2 sprawiają, że koszty ciepła systemowego rosną szybciej, niż możliwości finansowe odbiorców. Wyzwania stojące przed sektorem energetycznym nie zniechęcają jednak spółki Grupa Altum, która pod koniec ubiegłego miesiąca została większościowym udziałowcem EC BĘDZIN Wytwarzanie.

Najpierw 30 stycznia br. rada nadzorcza giełdowej spółki EC BĘDZIN S.A. wyraziła zgodę na zbycie na rzecz Grupy Altum 51 proc. udziałów w EC BĘDZIN Wytwarzanie Sp. z o.o. za kwotę ponad 16 mln zł, następnie 31 stycznia br. doszło do finalizacji transakcji. Jak wyjaśnia prezes zarządu spółki Grupa Altum, Sławomir Wołyniec: W interesie Grupy Altum, jako największego akcjonariusza EC BĘDZIN S.A. jest dobro tej spółki oraz całej grupy kapitałowej EC BĘDZIN. Środki uzyskane z transakcji pozwoliły m.in. zredukować istniejące zobowiązania co znacząco wpływa na poprawę jej sytuacji finansowej. Jednocześnie chciałbym podkreślić, że transakcja wpisuję się w długofalową strategię biznesową Grupy Altum i jest dla niej korzystna. Dostrzegamy bardzo duży potencjał tej inwestycji.

W jaki sposób nowy decydent ma zamiar uporać się z problemami w spółce, która stoi obecnie przed widmem konieczności zapłacenia blisko 250 mln zł kary, nałożonej przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Katowicach, za niedokonanie w terminie rozliczenia uprawnień do emisji CO2 za rok 2020? – EC BĘDZIN Wytwarzanie odwołała się od tej decyzji i liczymy, że przedstawione argumenty okażą się wystarczające by wycofać się z tego absurdalnego rozstrzygnięcia. Trzeba tu jasno powiedzieć, że w zgodnej ocenie ekspertów, przepis prawa stanowiący postawę naliczenia kary jest niezgodny z konstytucją w takim zakresie, w jakim nie pozwala WIOŚ wzięcia pod uwagę przyczyn braku rozliczenia uprawnień do emisji w konkretnym przypadku. Przyjęty mechanizm ustalania wysokości kary nie uwzględnia faktu, że Przedsiębiorstwa takie jak EC BĘDZIN Wytwarzanie nie działają do końca na wolnym rynku, gdyż taryfa za ciepło jest ustalana odgórnie przez Prezesa URE. Obowiązujące przepisy prowadzą do tego, że koszty związane z koniecznością zakupu uprawnień do emisji CO2 przekraczają przychody i wpędzają spółkę w deficyt. Taka sytuacja jest niedopuszczalna w kontekście bezpieczeństwa energetycznego regionu i kraju – mówi Sławomir Wołyniec. Większościowy udziałowiec uspokaja jednocześnie, że dopóki decyzja WIOŚ nie jest ostateczna i wymagalna to nie wpływa w najmniejszym stopniu na dostawy mediów do mieszkańców.

Nie tyle konieczność, co (kosztowna) szansa

Bez wątpienia sytuacja w polskim ciepłownictwie jest złożona i wymaga znaczących zmian, by sprostać wyzwaniom polityki klimatycznej, ochrony środowiska i zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego. Sektor ten, oparty głównie na węglu, generuje wysoką emisję CO2. Nie można jednak zapominać, że ciepłownictwo węglowe wciąż pełni kluczową rolę w gospodarce, dostarczając ogrzewanie i ciepłą wodę 6 milionom gospodarstw domowych w Polsce, zaś zbyt szybka i nieprzemyślna transformacja energetyczna, powoduje w tym zakresie poważne zagrożenia.

Obecnie ciepłownictwo w Polsce znajduje się na rozdrożu, stojąc przed licznymi wyzwaniami, ale jak podkreślają eksperci, dysponuje również wieloma możliwościami rozwoju. – Przekształcenie tego sektora nie jest jedynie wymogiem czasów, lecz również okazją do stworzenia nowoczesnego, czystego i bezpiecznego systemu ciepłowniczego, który będzie korzystny zarówno dla społeczeństwa, jak i gospodarki kraju. Kluczowe w tej kwestii będzie jednak znalezienie odpowiedniego sposobu finansowania tych, niewątpliwie kosztownych, przemian. Decyzja o zakupie większościowego pakietu udziałów w EC Będzin Wytwarzanie podyktowana była m.in. świadomością tego, że nadciąga konieczność przeprowadzenia transformacji technologicznej całej Grupy Kapitałowej EC BĘDZIN S.A., a to stanie się możliwe wyłącznie wtedy, gdy Grupa EC BĘDZIN będzie wiarygodnym partnerem dla instytucji udzielających finansowego wsparcia takim inwestycjom – wyjaśnia prezes Grupy Altum.

Transformacja energetyczna to szansa na rozwój gospodarczy, społeczny i środowiskowy. Wymaga jednak współpracy różnych interesariuszy. Kluczowe są inwestycje w modernizację infrastruktury, poprawę efektywności energetycznej, redukcję strat ciepła oraz eliminację ubóstwa energetycznego. Należy przy tym mieć na uwadze to, że system energetyczny opiera się głównie na węglu, opłaty za emisję CO2 są często nieadekwatne, a wdrażanie rozwiązań pro ekologicznych w oderwaniu od realiów ekonomicznych może grozić ryzykiem destabilizacji sektora. Transformacja energetyczna to kompleksowy proces, który wymaga zrównoważonego podejścia i uwzględnienia różnych aspektów energetycznych, ekonomicznych i społecznych.

Szwedzka firma Byggfakta Group przejmuje Marketplanet

  • Spółka ORE S.A., operator platformy zakupowej Marketplanet – lider krajowego rynku w obszarze zakupów korporacyjnych ma nowego właściciela. Udziały w należącej do tej pory do funduszu Avallon MBO spółce zostały wykupione przez Byggfakta Group, wycenianą na szwedzkiej giełdzie na blisko 700 mln USD.
  • Po zmianach właścicielskich Marketplanet będzie kontynuował dotychczasową strategię biznesową, zakładającą dalszą ekspansję na polskim rynku procurementowym i marketplace oraz wejście na rynki CEE. Nowy inwestor, z silną międzynarodową pozycją wesprze polską spółkę w tym procesie.
  • Szwedzka Grupa Byggfakta jest operatorem platformy cyfrowej dostarczającej rozwiązania związane z m.in. e-przetargami oraz oferującej narzędzia cyfrowe oraz informacje dla uczestników łańcucha dostaw w branży budowlanej. Byggfakta działa w globalnej skali, zatrudniając ponad 1800 pracowników w swoich oddziałach w Europie, krajach APAC i w Stanach Zjednoczonych.

Od 2013 r. większościowy pakiet udziałów spółce należał do polskiego funduszu private equity Avallon MBO. Po exicie funduszu, 20 grudnia br. spółka została wykupiona przez strategicznego inwestora branżowego – Grupę Byggfakta z siedzibą w Ljusdal w Szwecji. – Szukaliśmy inwestora branżowego, mającego doświadczenie w procuremencie i we współpracy z dostawcami. Połączenie naszego know-how i technologii pozwoli stworzyć nową jakość zarówno w obszarze procurementu, rozwiązań chmurowych, jak i oferty skierowanej do dostawców z innych państw, którzy będą mieli ułatwiony dostęp do firm na rynku polskim – podkreśla Piotr Matysik, prezes zarządu Marketplanet. – Kluczowe dla nas było także doświadczenie Byggfakty zarówno w sektorze public procurement, jak i w sektorze komercyjnym – dodaje.

Już w marcu 2023 r., aby wzmocnić swoją pozycję na rynku zamówień publicznych, Marketplanet przejął spółkę PortalPZP – operatora platformy Smart PZP służącej do obsługi procesów planowania i zamówień w administracji publicznej. Teraz, po zmianie właściciela Marketplanet będzie kontynuować dotychczasową strategię, zakładającą dalszą ekspansję na polskim rynku procurementowym i marketplace oraz wejście na rynki CEE. Duże doświadczenie i mocna pozycja międzynarodową Byggfakta Group będzie istotnym wsparcie dla zagranicznej ekspansji biznesowej spółki. Ten rok Marketplanet planuje zamknąć z 26 mln zł przychodów.

Polska to ciekawy rynek, na który patrzymy już od jakiegoś czasu. Oferta e-przetargów Marketplanet bardzo dobrze pasuje do Grupy Byggfakta i niezwykle cieszy nas, że dzięki przejęciu podjęliśmy krok w kierunku rozpoczęcia działalności w Polsce i wzmocnienia naszej pozycji w regionie CEE. Polska to duży i rozwijający się rynek, na którym w dłuższej perspektywie planujemy dalsze wzmacnianie naszej oferty – mówi Dario Aganovic, CEO Byggfakta Group.

Szwedzka Grupa Byggfakta jest operatorem platformy cyfrowej dostarczającej rozwiązania łączące uczestników łańcucha dostaw w budownictwie. Struktura Byggfakta Group jest oparta na pięciu segmentach biznesowych, uszeregowanych geograficznie. Jednym z nich jest tzw. Europa kontynentalna, obejmująca Portugalię, Hiszpanię, Szwajcarię, Czechy, Słowację i Austrię. Marketplanet wzmocni właśnie tę część biznesu inwestora. Byggfakta Group nie była obecna do tej pory w Polsce, szukała więc akwizycji wśród liderów krajowego rynku. Teraz będzie miała pełną kontrolę nad spółką, która naszym regionie jest największą strukturą w obszarze procurementu. Byggfakta zatrudnia ponad 1800 osób w swoich oddziałach na całym świecie. Sprzedaż netto skandynawskiego potentata w 2023 r. po 3 kwartałach wyniosła 1,88 mld koron szwedzkich (ok. 180 mln USD) przy EBITDA na poziomie 632 mln koron (ok. 62 mln USD).

Marketplanet od 2013 r. funkcjonował jako spółka portfelowa funduszu Avallon MBO, doświadczonego inwestora private equity, specjalizującego się wykupach menedżerskich. – W  trakcie naszej inwestycji świat IT zmienił się całkowicie i migracja do chmury oraz software as a service stały się codzienną oczywistością. Markeplanet bezbłędnie wykorzystywał ten wiatr w żaglach przez ostatnie 3-4 lata. Zbudowaliśmy dla inwestora solidną bazę do rozwoju wyjście na nowe rynki, potencjał do komercjalizacji bazy dostawców, dla których spółka tworzy ofertę usług OnePlace. Spółka jest doskonale przygotowana na wypełnienie oczekiwań klientów związanych z rosnącą cyfryzacją procesów wewnątrz przedsiębiorstwa, w tym zwłaszcza tak istotnych jak procesy zakupowe, wpływające znacząco na całkowitą efektywność firmy – mówi Piotr Miller, partner w Avallon MBO. 

We współpracy z Avallonem Marketplanet konsekwentnie budował pozycję lidera polskiego rynku B2B e-commerce – wprowadzając do oferty system abonamentowy, zwiększając skokowo bazę klientów, czy uruchamiając innowacyjny portalu e-handlu B2B – OnePlace. W tym czasie spółka zbudowała także mocną pozycję w obszarze elektronizacji zamówień publicznych.

GoldenPeaks Capital i Google zawarły 10-letnią umowę na dostawę energii elektrycznej

GoldenPeaks Capital (GPC) zawarł 10-letnią umowę zakupu energii elektrycznej (PPA) z Google. W jej ramach – jeden z najszybciej rozwijających się niezależnych producentów energiibędzie dostarczać globalnemu liderowi technologicznemu ponad 137 GWh odnawialnej energii elektrycznej rocznie. Dzięki tej współpracy GPC odegra kluczową rolę we wspieraniu ambitnego celu Google, jakim jest redukcja emisji dwutlenku węgla do 2030 r., uzupełnionego o dostarczanie odnawialnej energii elektrycznej.

Umowa Google, stanowiąca jedną z największych korporacyjnych umów zakupu energii fotowoltaicznej w Polsce, podkreśla zdolność GoldenPeaks Capital do obsługi największych firm na świecie i utrzymania dynamicznego wzrostu, umożliwiając energię odnawialną na szeroką skalę. GoldenPeaks Capital może pochwalić się znaczącymi osiągnięciami w zakresie umów zakupu energii zawartymi w ciągu ostatnich dwóch lat.

W ramach umowy z Google, GPC będzie dostarczać ponad 137 GWh rocznie odnawialnej energii elektrycznej. Ta czysta energia będzie generowana przez nowo wybudowane instalacje fotowoltaiczne o mocy 119 MWdc (106 MWac). Całkowita dostarczona energia elektryczna odpowiada rocznemu zużyciu 60 000 gospodarstw domowych, co podkreśla znaczący wpływ nawiązanego partnerstwa.

Adriano Agosti, założyciel i prezes GoldenPeaks Capital, powiedział: „Możliwość współpracy z Google wiele znaczy dla zespołu GoldenPeaks Capital i dla naszego celu, jakim jest umożliwienie firmom na całym świecie tworzenie zrównoważonej i ekologicznej przyszłości naszej planety. Wszyscy na co dzień korzystamy z usług tego giganta technologicznego – pomoc w przekształceniu tej istotnej podstawy naszej codziennej pracy na bardziej ekologiczną jest  po prostu ekscytująca”.

Google wyróżnia się swoim zaangażowaniem w zrównoważony rozwój operacyjny. Jako kluczowa siła napędowa innowacji i postępu w skali globalnej, współpraca Google z GoldenPeaks Capital stanowi znaczący krok w kierunku bardziej ekologicznej przyszłości.

Trendy na rynku pracy w 2024: w oczekiwaniu na gospodarcze odbicie

Wysokie koszty działalności, rosnące płace i oczekiwania pracowników oraz niedobór kadr to tylko kilka wyzwań, z którymi mierzą się przedsiębiorstwa. Choć sytuację rynku pracy nadal charakteryzuje niepewność, eksperci prognozują nadchodzące „odmrożenie” i powrót do aktywniejszych rekrutacji.

Wiele wskazuje na to, że trendy, jakie obserowaliśmy na przełomie roku okażą się jaskółką zmian na lepsze. Prognozy poprawy sytuacji gospodarczej w Polsce są pozytywne, eksperci przewidują wzrost PKB w 2024 roku do poziomu 2,3 proc. Jednak w sytuacji przedłużającego się niedoboru kadr procesy pozyskiwania i utrzymania pracowników nadal będą wymagały dodatkowej uwagi i niestandardowych rozwiązań komentuje Marcos Segador Arrebola, Dyrektor Zarządzający Gi Group Holding w Polsce.

Ubiegły rok był w wielu branżach okresem wstrzymania inwestycji, optymalizacji kosztów i procesów. Firmy ostrożniej decydowały się na tworzenie nowych stanowisk, większość rekrutacji wynikała z rotacji pracowników. Eksperci przewidują, że wraz z poprawą koniunktury firmy będą tworzyć nowe miejsca pracy, choć nadal ostrożnie.  Jak wynika z ankiety przeprowadzonej przez PFHR i Konfederację Lewiatan, w 2024 roku wzrost zatrudnienia netto wyniesie 8 proc. – 35 proc. firm planuje zwiększenie kadr, podczas gdy 27 proc. przedsiębiorstw zakłada spadek.

Dla kogo podwyżki?

2024 rok rozpoczął się zmianą płacy minimalnej, która od 1 stycznia wynosi 4242 zł brutto i ponownie wzrośnie do 4300 zł w lipcu. Z jednej strony wpłynie to satysfakcję najmniej zarabiających i prawdopodobne zmniejszy rotację tej grupy pracowników. Z drugiej prognozowane jest wypłaszczanie wynagrodzeń i ryzyko wyższej rotacji pracowników, którzy do tej pory zarabiali więcej niż płaca minimalna. Jedną z odpowiedzi może być większa popularność systemów premiowych.

Nie wszyscy pracodawcy mogą pozwolić sobie na podwyżki dla wszystkich pracowników, dlatego prawdopodobną konsekwencją podwyższenia płacy minimalnej będzie wypłaszczenie stawek. Dojdzie do paradoksów, kiedy różnica wynagrodzeń pracowników niższego szczebla będzie niewiele niższa niż pensja zajmujących wyższe stanowiska lub bardziej wykwalifikowanych – komentuje Anna Wesołowska, Dyrektor Zarządzająca Gi Group Poland S.A.

Rynek pracownika specjalisty

Zatrudnienie osób o odpowiednich kwalifikacjach stało się ważniejsze niż kiedykolwiek. Popyt na specjalistów zwiększy postępujący rozwój nowych technologii, elektromobilności i zielonej energii. Obecną sytuację na rynku pracy dobrze odwierciedla zapotrzebowanie na pracowników w branży motoryzacyjnej. Z raportu “Automotive – Globalne Trendy HR 2024” Gi Group Holding niedobór kandydatów o odpowiednich kompetencjach w tym sektorze zgłasza globalnie aż 56% firm.

Rozwój elektromobilności zmniejsza przede wszystkim popyt na tradycyjną pracę fizyczną w sektorze motoryzacyjnym. Kluczowymi kompetencjami pracowników niższego szczebla stają się te z obszaru technologii, a w przypadku specjalistów znajomość rozwiązań ekologicznych i zasad zrównoważonego rozwoju. Ograniczona dostępność osób mających takie umiejętności może być potęgowana wysoką konkurencyjnością ze strony innych branż – komentuje Anna Wesołowska, dyrektor zarządzająca Gi Group Poland S.A.

Wyzwania związane z pozyskaniem pracowników dotyczą nie tylko sektora automotive, ale całej branży przemysłowej. Jak wynika z „Raportu wynagrodzeń i trendów w sektorze przemysłowym” Grafton Recruitment, ponad połowa pracodawców deklaruje niedobór wykwalifikowanej kadry, a wysoki popyt na specjalistów, nie tylko inżynierów, będzie utrzymywał się w najbliższych latach. Eksperci zauważają przy tym wpływ na ten stan rzeczy niewystarczającej liczby studentów uczelni technicznych.

Popularność elastycznych form zatrudnienia

W odpowiedzi na wyzwania związane z kosztami utrzymania pracowników rośnie zainteresowanie zatrudnieniem zewnętrznym, w tym outsourcingiem, czy w ramach pracy tymczasowej. Mimo, że model ten często kojarzy się z pracownikami niższego szczebla, jest popularny również wśród specjalistów.

– W ubiegłym roku odnotowaliśmy 13 proc. wzrost rekrutacji specjalistów w formule pracy tymczasowej, co może być odpowiedzią na utrzymujące się spowolnienie gospodarcze, na skutek którego firmy planują krótkoterminowo. Ten model może być pomocny m.in. w przypadku trudności z określeniem szczegółów zapotrzebowania na dodatkowe wsparcie, jak i tworzenia nowego stanowiska. Jej czasowy charakter pozwala ocenić, czy założony zakres obowiązków i kompetencji odpowiada na realne potrzeby przedsiębiorstwa. Często zdarza się również że po wygaśnięciu umowy pracodawca decyduje się na kontynuację współpracy proponując stałe zatrudnienie i rozwój wewnątrz organizacji – wyjaśnia Joanna Wanatowicz, dyrektor zarządzająca Grafton Recruitment.

Praca tymczasowa staje się również dobrym rozwiązaniem dla specjalistów, którzy cenią sobie elastyczność, a z racji wysokich lub niszowych kwalifikacji nie mają trudności ze znalezieniem interesującego projektu.

Migranci z dalekich kierunków poszukiwani

W ostatnim roku obserwowaliśmy mniejszą dostępność pracowników z Ukrainy, którzy coraz częściej wybierają pracę na Zachodzie, gdzie mogą liczyć na wyższe zarobki. Biorąc pod uwagę niską stopę bezrobocia w Polsce, największe znaczenie dla firm ma obecnie gotowość i motywacja kandydatów do podjęcia zatrudnienia, stąd coraz większe zainteresowanie pracownikami z tzw. dalekich kierunków.

Pracodawcy otwierają się na rekrutacje osób spoza Europy, m.in. Kolumbii, skąd już od jakiegoś czasu sprowadzamy pracowników. Wąskim gardłem są jednak procedury wizowe. Zależnie od kierunku oczekiwanie na zezwolenie na pracę może potrwać do 6 tygodni, a na wizę nawet kolejne 5-6 miesięcy wyjaśnia Anna Wesołowska, dyrektor zarządzająca Gi Group Poland S.A.

Czas to nie jedyne wyzwanie z którym mierzą się agencje zatrudnienia i pracodawcy. Ważna jest konieczność przygotowania się firm do zatrudniania obcokrajowców. Dużą barierą jest język, a różnice kulturowe dotyczą nie tylko tradycji i przyzwyczajeń, ale także europejskich standardów pracy i postępującej automatyzacji procesów.

Sztuczna inteligencja przeobraża role

W ostatnim roku wszyscy mieli okazję przekonać się o bezsprzecznym wpływie sztucznej inteligencji na zawody przyszłości. Pojawienie się narzędzi takich jak Chat GPT unaoczniło postępującą automatyzację i sprawiło, że wielu pracowników zdało sobie sprawę z nieuchronności zmian i konieczności podjęcia kroków w kierunku podwyższenia kwalifikacji lub przebranżowienia. Światowe Forum Ekonomiczne prognozowało, że w latach 2020-2025 maszyny przejmą 85 milionów miejsc pracy, przy jednoczesnym pojawieniu się 97 milionów nowych, lepiej dopasowanych stanowisk. Jak dynamika zmian kształtuje się w Polsce?

Skala automatyzacji nie jest jak wiadomo jednolita, jest znacznie wyższa w przypadku nowych inwestycji. W przedsiębiorstwach, które dopiero niedawno weszły na tę ścieżkę widoczny jest proces redukowania stanowisk związanych z prostymi i powtarzalnymi czynnościami na rzecz stanowisk wymagających twardych kompetencji związanych z obsługą nowych technologii. Niesie to ze sobą konieczność podwyższania lub zmiany kwalifikacji pracowników – tłumaczy Paweł Prociak, dyrektor zarządzający Wyser.

Dobrym przykładem zachodzących zmian w tym obszarze jest branża logistyczna, która coraz odważniej sięga po nowe technologie. Rolą sztucznej inteligencji jest m.in. przyśpieszenie i optymalizacja pracy, szczególnie tam, gdzie dziś pojawia się najwięcej pomyłek. Inteligentne systemy pozwalają m.in. na szybsze tworzenie dokumentów transportowych, monitorowanie przesyłek, a także prognozowanie popytu, śledzenie zapasów w czasie rzeczywistym i dokonywanie ich uzupełnienia.

Wellbeing ważniejszy niż kiedykolwiek

Z ankiety przeprowadzonej przez Grafton Recruitment w styczniu br. wynika, że zdecydowana większość pracowników czuje się przytłoczona stresem w pracy. Eksperci obserwują, że niezależnie od wykonywanych zadań pracownicy odczuwają przeciążenie obowiązkami. To rezultat między innymi optymalizacji zespołów i związanej z nią presji na efektywność.

W obecnej rzeczywistości ekonomicznej nie każde przedsiębiorstwo może pozwolić sobie na zatrudnienie nowych pracowników, stąd częstą praktyką w ostatnich miesiącach było znikanie wakatów – obowiązki rozkładane były na pracowników. Takie działania w dłuższej perspektywie prowadzą do spadku motywacji i wypalenia, dlatego zmiana podejścia managerów do tego zagadnienia będzie jednym z największych wyzwań w nadchodzących miesiącach – wyjaśnia Joanna Wanatowicz, dyrektor zarządzająca Grafton Recruitment.

Jaskółką zmian staje się coraz donioślejszy głos pokolenia Z, które wyraźnie komunikuje swoje potrzeby i weryfikuje jak deklaracje pracodawcy realizowane są w rzeczywistości. Firmy dostrzegają również, że spełnianie oczekiwań najmłodszych pracowników staje się kluczowe w kontekście utrzymania kadr.

Rola liderów

Czynniki, które najbardziej wpływają na obniżenie rotacji pracowników to – oprócz wysokości wynagrodzenia – możliwość wpływu na rozwój firmy, identyfikacja z jej wartościami oraz zaufanie do liderów. Filarami organizacji są zatem managerowie budujący trwałe relacje z zespołem. Wyniki badań Galloupa dowodzą, że bezpośredni przełożeni odpowiadają za nawet 70% zaangażowania pracowników.

Managerowie stanowią najważniejszy punkt styku z zespołami i jednocześnie wizytówkę pracodawcy. Jeżeli są sprawczy, obecni, rozumiejący potrzeby pracowników są w stanie adaptować firmy do zachodzących zmian, a tym samym skutecznie przeciwdziałać rotacji. Podnoszenie kompetencji, dbałość o ich kondycję staje się ważnym elementem strategicznego rozwoju przedsiębiorstw podkreśla Paweł Prociak, dyrektor zarządzający Wyser.

Zmiany są częścią codzienności – pandemia trwale zmieniła sposób pracy i komunikacji, konflikt zbrojny w Ukrainie nadal wpływa na gospodarkę, postęp technologii rewolucjonizuje struktury zawodów. W tym kontekście eksperci wskazują na kluczową rolę wyłonienia nowoczesnych liderów. Zarządzanie zmianą nie sprowadza się bowiem do punktowego działania, ale oznacza gotowość do nieustannej ewolucji.

– Musimy pamiętać, że w centrum postępujących zmian pozostaje człowiek, który nadaje im kierunek. Wyniki badania „Change Management – kompas managera 2023”, przeprowadzonego na zlecenie Wyser,  wykazały, że choć 100% managerów czuje się gotowych do wdrożenia zmian, aż 59% ma trudność z ich zakomunikowaniem. Stąd rosnąca rola kompetencji nie tylko przywódczych, ale przede wszystkim nieszablonowego myślenia i wysoko rozwiniętej inteligencji emocjonalnej. Prawdziwy lider potrafi wykazać się empatią: aktywnie słuchać, wyjaśniać, reagować i w końcu proponować adekwatne do potrzeb rozwiązania – puentuje Paweł Prociak.

Prognozy deweloperów na 2024 rok: wysokie ceny, nowe inwestycje i oczekiwanie na rządowy program

Wysokie koszty finansowania, trudności z dostępnością gruntów oraz oczekiwanie na finalny kształt rządowego programu Mieszkanie na Start – tak w skrócie można określić prognozy deweloperów na kolejne miesiące tego roku. Pomimo tych wyzwań, plany dotyczące wprowadzenia nowych projektów są ambitne. O to, co planują deweloperzy mieszkaniowi w 2024 r. i czego mogą spodziewać się ich klienci, portal RynekPierwotny.pl zapytał przedstawicieli największych firm deweloperskich w Polsce.

Zbigniew Juroszek, Prezes ATAL

Jestem zdania, że duże firmy, takie jak ATAL, będą uruchamiać kolejne inwestycje i projekty. Mniejsze wciąż będą mieć problemy z dostępnością do gruntów i atrakcyjnego finansowania swojej działalności.

W scenariuszu na 2024 r. zakładam obniżkę stóp procentowych, lecz może to nastąpić dopiero w trzecim, czwartym kwartale. Dałoby to kolejny impuls po stronie popytowej. W tym kontekście czekamy również na finalny kształt nowego programu wsparcia kupujących, który wpłynąłby pozytywnie na wyniki kontraktacji deweloperów.

Mieszkania aktualnie są towarem deficytowym. To m.in. efekt wyhamowania nowych budów na rynku za sprawą wysokich kosztów finansowania. Odczuwalna luka podażowa, a do tego szybkie tempo upłynniania bieżącej oferty oraz pojawiająca się presja płacowa tworzą otoczenie, w którym można zakładać kilkuprocentowe podwyżki cen mieszkań w 2024 r.

Podobnie jak w minionym roku, planujemy wprowadzenie do sprzedaży około kilkunastu nowych inwestycji. Pozwoli to nam utrzymać na stałym, atrakcyjnym poziomie ofertę mieszkań dla odbiorców w różnych segmentach rynku.

Naszą strategią jest konsekwentne budowanie pozycji lidera rynku nieruchomości w największych regionach kraju. Polski rynek jest mocno rozdrobniony, więc istnieje duży potencjał do zwiększenia w nim udziału.

Andrzej Oślizło, Prezes Zarządu, Develia S.A.

W 2024 roku zamierzamy poszerzyć naszą ofertę o ponad 3 tys. mieszkań. Najwięcej projektów planujemy na I kwartał. Obecna sytuacja na rynku jest trudna ze względu na bardzo niską podaż, dlatego też fakt, że jesteśmy w stanie w krótkim okresie wprowadzić do sprzedaży tyle lokali, daje nam przewagę konkurencyjną. Nowe inwestycje zostaną uruchomione praktycznie we wszystkich miastach, w których działamy. Będą to zarówno kolejne etapy już realizowanych osiedli, takich jak Aleje Praskie i Bemosphere w Warszawie, Przemyska Vita i Południe Vita w Gdańsku, Ceglana Park w Katowicach czy Orawska Vita we Wrocławiu, jak i zupełnie premierowe projekty. Planujemy również rozszerzyć naszą działalność w na rynku poznańskim.

Cezary Grabowski, Dyrektor Sprzedaży i Marketingu Bouygues Immoblier Polska

W roku 2024 klienci mogą oczekiwać większej oferty mieszkaniowej niż w 2023, a to dlatego, że deweloperzy zaczną wprowadzać do sprzedaży te inwestycje, które wstrzymali w czasie pandemii. To dobra wiadomość dla klientów, którzy w tym roku będą decydować się na zakup nieruchomości mieszkaniowej. Ważnym aspektem dla branży, szczególnie w pierwszej połowie roku, będzie skonkretyzowanie założeń rządowego programu „Mieszkanie na start”. Na podstawie tego, co obecnie wiemy, projekt ten będzie sprzyjał rodzinom z dziećmi, które chcą kupić większe mieszkanie. Kolejnym wyzwaniem, na którym na pewno skoncentruje się nasza branża, są rozwiązania ekologiczne. Klienci przykładają coraz większą uwagę do zielonego otoczenia budynków, nowych nasadzeń, a także technologii, które umożliwiają oszczędzanie energii.

W 2024 roku najpopularniejsze będą nadal mieszkania tzw. kompaktowe. Tu ważne jest mądre projektowanie i racjonalizacja powierzchni użytkowej, czyli realizacja jak największej liczby funkcjonalnych pomieszczeń na małym metrażu. Oczywiście sytuację w branży będzie kształtować też sytuacja geopolityczna, w której najważniejszym czynnikiem jest wojna w Ukrainie. Możemy spodziewać się, że coraz więcej Ukraińców zechce powrócić do swojego kraju, a co za tym idzie mieszkania, które wynajmowali do tej pory, wrócą na rynek. Dodatkowo pod uwagę trzeba wziąć też możliwy odpływ pracowników firm budowlanych, którzy również wrócą do Ukrainy. Co więcej, gdy sytuacja u naszego sąsiada się uspokoi, coraz więcej firm budowlanych zainteresuje się wejściem na ten rynek, a to może spowodować, że będziemy się borykać w Polsce z problemem braku generalnych wykonawców.

Zbigniew Gościcki, Prezes Zarządu Unidevelopment SA

Obecnie w naszym kraju zapotrzebowanie na nowe mieszkania jest znacznie wyższe niż ich podaż. Deweloperzy dążą do uzupełnienia oferty, jednak przygotowując nowe inwestycje, muszą stawiać czoła wielu wyzwaniom – w tym związanym z dostępnością gruntów czy procedurami administracyjnymi. Między innymi to te czynniki zewnętrzne powodują, że zgodnie z danymi GUS w ubiegłym roku spółki działające w naszym kraju ukończyły o 5,2% mniej inwestycji mieszkaniowych niż w 2022 roku i uzyskały aż o 20,6 % mniej pozwoleń na budowę niż rok wcześniej. Ta sytuacja przełoży się zapewne na ograniczoną dostępność mieszkań w tym roku. Jednocześnie w kolejnych miesiącach możemy spodziewać się dodatkowego wzmocnienia popytu w związku z zapowiadanym programem „Mieszkanie na start”. Jako Unidevelopment planujemy w 2024 roku rozpoczęcie przynajmniej 5 nowych projektów deweloperskich. Nasze nowe inwestycje ruszą w Warszawie, Poznaniu, Trójmieście i Radomiu – w lokalizacjach cieszących się dużym zainteresowaniem klientów.

Tomasz Wilczek, Dyrektor ds. rozwoju ACCIONA w Polsce

Trudno mi wypowiadać się w imieniu wszystkich firm deweloperskich, ale prawdopodobnym jest, że plany ACCIONA pokrywać się będą z działaniami innych deweloperów na polskim rynku. W 2024 roku zależy nam na pozyskiwaniu nowych gruntów oraz budowaniu banku ziemi, które są odpowiedzią na trudną sytuację związaną z dostępnością terenów pod nowe inwestycje mieszkaniowe.

W nowym roku chcemy też umocnić swoją pozycję na rynku deweloperskim w Warszawie oraz Trójmieście. W planach mamy m.in. wprowadzanie do sprzedaży nowych projektów, które obecnie są w fazie przygotowania. Jednocześnie intensywnie pracujemy nad wejściem z inwestycjami do Łodzi, Wrocławia czy Krakowa. Czujemy, że przed nami rok pełen wyzwań i ciężkiej, ale przynoszącej efekty pracy.

Tomasz Łapiński, Prezes Zarządu i Dyrektor Zarządzający Inwestycjami Mieszkaniowymi w Cordia Polska

W 2024 r. oddamy do użytkowania trzy znaczące inwestycje obejmujące blisko 500 lokali, które rozpoczęliśmy w minionych latach. Zakończymy drugi, ostatni etap osiedla Villa Jaśkowa Dolina w Gdańsku ze 118 mieszkaniami oraz pierwszy etap projektu Modena w Poznaniu z 263 mieszkaniami. Gotowy na przyjęcie lokatorów będzie też projekt mieszkaniowy premium Leśna Sonata w Sopocie, gdzie przewidziano 108 apartamentów. Dodatkowo w najbliższej przyszłości planujemy rozpoczęcie trzech nowych inwestycji w Warszawie, Krakowie, jak też w Sopocie i powiększenie tym samym naszej oferty o ponad 450 mieszkań i lokali.

W stolicy już wkrótce rozpoczniemy budowę nowego osiedla Hi Mokotów przy ul. Bokserskiej. Dzięki temu projektowi nasza oferta powiększy się o 224 mieszkania w trzech nowoczesnych budynkach.

W Krakowie przy ul. Herlinga-Grudzińskiego, w modnej dzielnicy Zabłocie, powstanie osiedle Craft. W nowym kameralnym budynku zaprojektowano 94 mieszkania, z czego 80 proc. będą stanowiły popularne obecnie lokale do 46 mkw.

Przy ul. Haffnera w Sopocie w I kw. tego roku ruszy kolejna inwestycja, którą klasyfikujemy jako premium. W niezwykle atrakcyjnej lokalizacji, zaledwie kilka minut od plaży, powstaną dwa pięciokondygnacyjne budynki, które pomieszczą 133 lokale o różnym przeznaczeniu, o powierzchniach od 28 do 190 mkw.

W drugiej połowie roku planujemy uruchomienie kolejnych czterech inwestycji – po jednej w Trójmieście i Poznaniu oraz dwóch w Warszawie i tym samym wprowadzenie do oferty kolejnych blisko 500 lokali. Harmonogram realizacji tych zamierzeń będzie jednak w bardzo dużej mierze powiązany z tempem ścieżki administracyjnej, która, jak wiadomo, jest głównym czynnikiem determinującym wielkość oferty mieszkaniowej w Polsce.

Małgorzata Ostrowska, Dyrektorka Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction

Rok 2024 zaczął się dla naszej firmy intensywnie, ponieważ planujemy rozszerzyć ofertę o dwie nowe inwestycje. Pierwsza z nich to “Zielony Lewandów” na Białołęce – kameralne osiedle willi miejskich. Tak samo, jak oddane do sprzedaży w ubiegłym roku inwestycje “Naturalnie Aluzyjna” oraz “ECOBerensona”, “Zielony Lewandów: zostanie zrealizowany w technologii szkieletowej, wzbogaconej o dodatkowe, prośrodowiskowe i efektywne energetycznie rozwiązania. Projekt jest zgodny z założeniami zrównoważonego rozwoju na każdym etapie tworzenia budynków – począwszy od projektowania, przez prace konstrukcyjne aż po eksploatację.

Również w tym roku ruszą prace nad wyjątkowym projektem w naszym portfolio – inwestycją “Tenis Garden” w Jachrance nad Jeziorem Zegrzyńskim. To kompleksowe, wielofunkcyjne przedsięwzięcie wykorzystujące turystyczno-rekreacyjny potencjał tego terenu. Obejmuje ono prestiżowe, willowe osiedle mieszkaniowe zaaranżowane w zgodzie z naturalnym ukształtowaniem terenu, w otoczeniu zieleni, z dostępem do mariny. Oprócz inwestycji mieszkaniowej, zaplanowany jest tam także luksusowy hotel oraz kompleks sportowy o profilu tenisowym.

Jak widać nie zwalniamy więc tempa również w jeśli chodzi o rozwój naszej działalności hotelowej. W tym roku planujemy wystartować w tym kontekście m.in. z luksusowym hotelem w Krakowie, w bardzo znanej i atrakcyjnej lokalizacji na Wielopolu.

Tomasz Szychliński, Prezes Zarządu Toscom Development

Naszym głównym celem na 2024 rok jest zakończenie budowy pierwszego etapu najbardziej prestiżowej inwestycji Toscom Development we Wrocławiu, czyli Bernardyńskiej 4. Planujemy oddać budynek w drugim kwartale i wierzymy, że będzie nową jakością na lokalnym rynku oraz wyznaczy najwyższy standard inwestycji premium. Razem z architektami i wykonawcami włożyliśmy dużo pracy, by nieruchomość wyróżniała się ponadczasową architekturą i doskonale wpisała się w zabytkowe otoczenie w pobliżu ścisłego centrum miasta i Parku Słowackiego. Dodatkowo, wsłuchując się w głosy klientów, na terenie inwestycji planujemy prezentować sztukę lokalnych artystów, aby jeszcze mocniej podkreślić charakter budynku, a także jego wyjątkowość. Tym samym chcemy pokazać, że jako Toscom Development oferujemy jeszcze więcej – słuchamy potrzeb i potrafimy na nie odpowiadać.

Piotr Baran, Prezes Zarządu PCG

Właśnie rozpoczęliśmy budowę Osiedla BO na wrocławskich Kowalach. Jest to projekt unikatowy. Oferujemy domy szeregowe w klasie premium, w cichym i zielonym otoczeniu, a jednocześnie z szybkim dostępem do centrum. W pierwszym etapie zrealizujemy 21 budynków, obejmujących 42 apartamenty z garażami i komórkami lokatorskimi. Zaprojektowaliśmy dwa typy lokali do wyboru – 4 pokoje z ogródkiem na parterze lub 4 pokoje z balkonem na piętrze. Oddanie do użytkowania planujemy na III kwartał 2025.

W Szczecinie kontynuujemy nasz projekt Victoria Apartments. To prestiżowe osiedle nad jeziorem Dąbie z takimi udogodnieniami dla mieszkańców jak: własna marina, tarasy na dachach budynków czy sauna z widokiem na nadbrzeże. W ramach drugiego etapu oferujemy 55 komfortowych apartamentów, łącznie oddamy ich 155. W zależności od postępów sprzedaży rozważamy też uzupełnienie oferty o dwa kolejne budynki.

W Wałbrzychu nasze działania koncentrujemy na sprzedaży gotowych mieszkań z oferty Nowego Podzamcza. Niewątpliwym atutem jest lokalizacja z widokiem na Książański Park Krajobrazowy, nieopodal Zamku Książ. To też pierwsza tak nowoczesna inwestycja w tym mieście.

W Legnicy, przy ulicy Chojnowskiej na Tarninowie, budujemy pierwszy etap osiedla Novaforma. Projekt spotkał się z bardzo dużym zainteresowaniem, w związku z tym prawdopodobnie przed końcem roku wprowadzimy do oferty drugi etap.

Podsumowując – plany są ambitne, jak zawsze mierzymy wysoko. To z pewnością będzie dobry i ważny czas, bo w 2024 roku obchodzimy jubileusz 35-lecia istnienia firmy.

Anna Skotnicka – Ryś, Członek Zarządu i Dyrektor Handlowy w firmie Profbud

Rok 2024 zapowiada się dla firmy Profbud jako okres dynamicznego rozwoju i różnorodnej aktywności. Rozpoczęliśmy go, ogłaszając historyczne partnerstwo z Polskim Komitetem Olimpijskim, w ramach którego zostaliśmy Sponsorem Nagród Głównych dla Polskiej Reprezentacji Olimpijskiej. Laureaci złotych medali na igrzyskach w Paryżu i Mediolanie otrzymają mieszkania w naszej nowej inwestycji w aglomeracji warszawskiej. Szczegóły tego wyjątkowego na skalę europejską projektu mieszkaniowego przekażemy w drugiej połowie marca, podczas dedykowanego mu wydarzenia.

Aktualnie finalizujemy sprzedaż naszych trzech inwestycji: Osiedla Goslove, Osiedla Złota Oksza oraz Osiedla Primo Etap III. Dla ostatnich dostępnych lokali przygotowujemy atrakcyjną ofertę specjalną, która może zainteresować zwłaszcza osoby szukające jakościowych rozwiązań i nieszablonowych projektów architektonicznych.

W 2024 roku planujemy ukończyć prace budowlane na trzech z sześciu naszych projektów: III etapie Osiedla Primo w Łodzi, Osiedlu Złota Oksza w Ursusie oraz Gai Park w Konstancinie-Jeziornej. Niezwykle istotnym dla nas punktem zakończenia inwestycji, który każdorazowo celebrujemy i którego wyczekujemy z niecierpliwością, są odbiory mieszkań. Wraz z początkiem roku, rozpoczęliśmy przygotowania do przekazań lokali ich nowym właścicielom.

W tym roku kontynuujemy również realizację naszego innowacyjnego projektu ekologicznego. Jako pierwsi na rynku deweloperskim w Polsce, rozpoczęliśmy budowę własnej farmy wiatrowej. Wyprodukowana energia zostanie wykorzystana m.in. do zasilania miasteczka Gaia Park. Jego mieszkańcy będą otrzymywać darmowy prąd przez najbliższe 20 lat.

Nieustannie dążymy do realizacji naszej misji, której nadrzędnym celem jest budowanie i wspieranie społeczności. Osiągamy to przez kreowanie nie tylko przestrzeni mieszkalnych, ale także miejsc, które inspirują. Na przestrzeni roku planujemy inwestycje, które w naszej ocenie, wyznaczą nowe trendy w realizacji projektów deweloperskich w Polsce.

Paweł Muchowicz, Dyrektor Sprzedaży YIT Polska

Rok 2024 upłynie w YIT pod znakiem intensywnego rozwoju. Będą to miesiące, podczas których nie tylko zakończymy budowę kilku prowadzonych już przez nas inwestycji, ale również rozpoczniemy realizację i wprowadzimy do sprzedaży zupełnie nowe projekty.

Najwięcej dzieje się w Warszawie, gdzie końca dobiegnie budowa aż trzech naszych osiedli. Klucze do swoich nowych mieszkań będą mogli odebrać zarówno nabywcy lokali w pierwszym etapie Spokojnego Mokotowa, jak i klienci, którzy zdecydowali się na wybór projektu Nordic Bemowo. Trzeci kwartał bieżącego roku to również termin oddania do użytkowania ostatniej fazy naszej flagowej inwestycji – Aroma Park. Ten unikatowy w skali całej Warszawie projekt realizowany jest przez YIT od 2018 roku, a obecnie powstający etap obejmuje m.in. rewitalizację istniejącej od ponad 115 lat zabytkowej fabryki, w której znajdą się klimatyczne lofty. Dodatkowo już w marcu wprowadzimy do oferty pierwszy etap naszego nowego projektu, Talarowa Park, w ramach którego powstanie 128 mieszkań. W drugim kwartale uruchomimy także kolejny etap Nordic Bemowo.

Bardzo ważnym wydarzeniem będzie dla nas również debiut w kolejnym mieście, w Krakowie. To już trzeci rynek w Polsce, na którym budować będziemy nasze inwestycje. Sprzedaż pierwszej z nich, osiedla Portowa Zabłocie, wystartuje w marcu, a my uczynimy co w naszej mocy, by stolica Małopolski dostrzegła i doceniła najważniejsze elementy leżące u podstaw działalności YIT. Będziemy chcieli udowodnić, że jesteśmy godnym zaufania partnerem, który realizuje wysokiej jakości projekty, kierując się przy tym wartościami i zasadami zrównoważonego rozwoju, transparentności oraz dialogu.

W tym roku zakończymy też budowę drugiego etapu naszych gdańskich Żurawi, w skład którego wchodzi 156 unikatowych lokali inwestycyjnych. Za koncepcję budynku odpowiedzialny jest profesor Rainer Mahlamäki, światowej sławy architekt z Finlandii oraz autor wielokrotnie nagradzanego projektu Muzeum Żydów Polskich POLIN.

Edyta Kołodziej, Dyrektor Sprzedaży i Marketingu w Nickel Development

W roku 2024 będziemy kontynuować sprzedaż lokali w pięciu projektach.W trzech z nich pod koniec zeszłego roku zakończyliśmy prace budowlane, jesteśmy na etapie przekazywania mieszkań nabywcom. Dwie z nich są w Poznaniu: FIQUS Marcelin i Osiedle Naturama. Z kolei Osiedle Księżnej Dąbrówki to przedmieściach Poznania – miejscowość Dąbrówka w gminie Dopiewo.

Równolegle prowadzimy sprzedaż 147 apartamentów inwestycyjnych w nadmorskim projekcie Nickel Resort & SPA Grzybowo. Przygotowujemy też do regularnej sprzedaży pulę 89 apartamentów wypoczynkowych w górskim kompleksie Nickel Resort & SPA Szklarska Poręba. Jesteśmy na finiszu projektowania drugiego etapu osiedla Naturama obejmującego 129 mieszkań. Liczymy, że na przełomie drugiego i trzeciego kwartału będziemy mogli ogłosić premierę sprzedaży tego projektu.

Kolejna część naszych planów jest związana z drugim etapem inwestycji Warzelnia, wyróżnionej przez portal RynekPierwotny.pl nagrodą Inwestycja Dekady. Obejmie on m.in rewitalizację zabytkowego Browaru Mycielskich położonego w bezpośrednim sąsiedztwie Stawu Browarnego na poznańskim Antoninku. O dacie premiery i dalszych szczegółach będziemy informować na bieżąco.

Karolina Bronszewska, Dyrektor Marketingu i Innowacji RONSON Development

W tym roku mocno stawiamy na rynek warszawski. Tu planujemy uruchomienie ostatnich etapów naszych sztandarowych inwestycji Miasto Moje i Ursus Centralny. Wprowadzimy drugi etap kameralnego osiedla Zielono Mi na Dolnym Mokotowie czy nowy projekt przy ulicy Epopei na Białołęce. Planujemy także rozpoczęcie budowy nowego projektu na Bemowie i uruchomimy drugi etap budowy domów w projekcie Eko Falenty.

W naszej ofercie znajdą się również ciekawe lokalizacje w Poznaniu, Wrocławiu i Szczecinie. W Poznaniu ruszymy z projektem kompaktowych domów przy ulicy Bełchatowskiej na bliskim nam Grunwaldzie oraz z kolejnym, drugim etapem inwestycji Grunwald Między Drzewami. W Szczecinie natomiast planujemy uruchomić 5 etap inwestycji Nowe Warzymice oraz kolejne etapy osiedla Nowa Północ.

Łącznie, w 2024 roku, planujemy wprowadzić na rynek ponad 1300 nowych lokali mieszkalnych.

Katarzyna Mirota – Sales and Marketing Manager Matexi Polska

W 2024 roku, zamierzamy podwoić sprzedaż mieszkań na dwóch obsługiwanych przez nas rynkach – rynku warszawskim i krakowskim. Aby go osiągnąć, zamierzymy intensywnie działać po stronie podażowej. Planujemy rozszerzyć portfolio inwestycji o 7 nowych projektów łącznie na około 1000 mieszkań, uzyskać pozwolenia na budowę dla około 650 mieszkań i oddać do użytkowania około 300 mieszkań. Przewidujemy, że główną siłą popytową na rynku nieruchomości w 2024 roku nadal będą osoby zaspakajające własne potrzeby mieszkaniowe i osoby indywidualne, które inwestują w lokale na wynajem lub po prostu w celu ochrony kapitału. W pierwszej kategorii, liczną grupę klientów stanowią pary, które preferują mieszkania trzypokojowe o metrażach około 60 m2, zapewniające komfortowe warunki dla dwóch osób, a także możliwość adaptacji przestrzeni w przypadku pojawienia się dziecka. Pozostałe kryteria wyboru przez nie mieszkań są właściwie te same, co w przypadku singli i rodzin. Liczy się głównie lokalizacja, łatwy dostęp do komunikacji miejskiej i usług oraz bliskość terenów rekreacyjnych. Nie bez znaczenia są również atrybuty samego mieszkania, takie jak balkon, słoneczna orientacja okien, okna niewychodzące na okna sąsiada, wyższe piętro – nie nad garażem, możliwość wyboru między kuchnią zamkniętą a otwartą.

Czy RPP da sygnał do obniżki?

We wtorek, 6 lutego, Rada Polityki Pieniężnej rozpoczyna dwudniowe posiedzenie, natomiast  decyzja ma zostać ogłoszona w środę, 7 lutego. Konferencja z udziałem prezesa Adama Glapińskiego odbędzie się dzień po decyzji, czyli 8 lutego o godzinie 15:00. Wszyscy uczestnicy rynku są pewni, że RPP utrzyma stopy procentowe bez zmian, dlatego uwaga rynku skupi się przede wszystkim na konferencji prasowej z udziałem szefa NBP. Czy są jeszcze szanse i przesłanki do tego, aby stopy procentowe zostały obniżone w marcu tego roku? Czy RPP będzie jednak zwlekać i poczeka na pierwsze cięcia ze strony Fed i EBC? Co pokażą marcowe projekcje inflacyjne?

Druga decyzja RPP w tym roku również powinna przebiec bez żadnych niespodzianek i stopy procentowe powinny pozostać bez zmian. Będzie to oznaczało, że główna stopa procentowa utrzyma się na poziomie 5,75% po tym, jak we wrześniu i październiku dokonano łącznego cięcia o 100 punktów bazowych. Właśnie dlatego uwaga rynkowa przesunie się na czwartek i konferencję prasową prezesa Glapińskiego. Oczywiście najprawdopodobniej powtórzy on swoje ostatnie słowa, co do odpowiadania na nadchodzące dane i śledzenie decyzji Fed i EBC. Niemniej nie wykluczone, że prezes NBP wskaże, że marzec wciąż może być w grze pod względem obniżek stóp procentowych, w przypadku pozytywnego wydźwięku marcowej projekcji inflacyjnej. Z drugiej strony należy mieć na uwadze to, że ścieżka inflacji w dalszej części roku będzie zależała w dużej mierze od decyzji rządu w stosunku do cen administrowanych. Gra dotyczy przede wszystkim stawki VAT na żywność, która na ten moment wynosi 0% i może być przywrócona do 5% po pierwszym kwartale. Oprócz tego rząd może zdecydować się na dalsze mrożenie cen energii w drugiej połowie roku. Jednocześnie warto jednak wspomnieć, że ceny energii na giełdach raczej spadały w ostatnim czasie, więc ewentualna rezygnacja z mrożenia cen miałaby mniejszy wpływ na wzrost inflacji, niż można było tego oczekiwać jeszcze w zeszłym roku.

Możliwe, że inflacja w lutym i marcu zbliży się mocno do celu inflacyjnego, ale również ze względu na efekt bazy zacznie odbijać w dalszej części roku. Co więcej, oddala się termin obniżek w EBC oraz w Rezerwie Federalnej, co również może skłaniać RPP do wstrzymania się z decyzją o obniżce. Oprócz tego warto wspomnieć o tym, że niektórzy członkowie RPP wskazują na możliwość podwyżek stóp procentowych, czy sprzedaż obligacji kupowanych w trakcie pandemii w ramach niekonwencjonalnych działań. Oczywiście wydaje się, że wciąż scenariuszem bazowym w przypadku Polski jest kilka obniżek stóp procentowych w tym roku, choć cały czas nie możemy wykluczyć dalszych niespodzianek.

Na ten moment utrzymywanie statusu quo i brak jasnego przesłania wskazującego na potrzebę obniżek stóp procentowych powoduje, że polski złoty trzyma się całkiem nieźle. Rynek wciąż widzi szanse na 3 obniżki stóp procentowych w tym roku, ale brak obniżki w marcu może zmniejszyć te oczekiwania. Warto wspomnieć o tym, że w tym tygodniu w czwartek decyzję podejmuje również Narodowy Bank Czech i w tym przypadku oczekuje się kolejnej obniżki o 25 punktów bazowych do 6,5%. Inflacja CPI w Czechach jest wyższa niż w Polsce i wynosi 6,9% za grudzień. Warto jednak podkreślić, że CNB zaczął obniżać stopy dopiero w grudniu, kiedy realne stopy procentowe wyszły na pozytywny poziom.

Autor: Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB

Dolar korzysta na dysproporcji między USA a Europą

Na rynkach walutowych początek 2024 r. zdominowała siłą amerykańskiej gospodarki, która zmusza rynki do odsunięcia oczekiwań dotyczących obniżek stóp procentowych i pomaga dolarowi odrobić część strat, jakie poniósł pod koniec 2023 r.

Ubiegły tydzień nie przełamał tego trendu. Styczniowe posiedzenie FOMC nie wywołało większych ruchów na rynkach walutowych, bardzo dobry raport z amerykańskiego rynku pracy zmusił jednak inwestorów do przesunięcia oczekiwań wobec pierwszej obniżki stóp procentowych z marca na maj. Nigdzie indziej nie widać tak wyraźnej siły gospodarczej, co wspiera aprecjację dolara, który w zeszłym tygodniu umocnił się względem większości głównych walut świata, w tym wszystkich walut G10.

Ten tydzień będzie w głównych gospodarkach bardzo spokojny – nie poznamy wielu nowych odczytów ani wieści dotyczących polityki monetarnej. Jastrzębia postawa Fedu z zeszłego tygodnia i oznaki ponownego przyspieszenia amerykańskiej gospodarki mogą sprawić, że większość walut pozostanie względem dolara w tyle – co najmniej do czasu, gdy w połowie lutego opublikowane zostaną najnowsze dane inflacyjne. Uważamy, że w średnim terminie wciąż będą one kluczowe dla ruchów walut.

PLN

Ostatni tydzień charakteryzował się raczej pozytywnym sentymentem do regionu CEE, a dla złotego był szczególnie dobry. Umocnił się on o ponad 1% względem euro, a kurs EUR/PLN spadł w czwartek najniżej od połowy grudnia (do 4,31). W efekcie polska waluta uplasowała się na szczycie tabeli walut CEE.

Aprecjacja złotego jest imponująca, szczególnie biorąc pod uwagę kiepski odczyt PKB Polski i siłę amerykańskiej waluty. Wzrost gospodarczy w 2023 r. ledwo pozostał dodatni (0,2% względem oczekiwanych 0,4–0,5%), co sugeruje, że aktywność gospodarcza pod koniec roku była znacznie słabsza, niż sądzono. Doprowadziło to do wzrostu zakładów za obniżkami stóp procentowych. Pod koniec tygodnia zakłady te ponownie jednak spadły, co było następstwem silnego raportu z amerykańskiego rynku pracy, który zatrząsł oczekiwaniami dotyczącymi stóp procentowych na całym świecie. Utrzymujemy dość pozytywny pogląd na polską walutę, zastanawiamy się jednak, czy jej aprecjacja nie staje się przeciągnięta i czy jej zyski nie zostaną w najbliższych tygodniach ograniczone.

W tym tygodniu uwaga skupi się na decyzji RPP w sprawie stóp procentowych w środę (07.02). Zmiana poziomu stóp procentowych jest niemal wykluczona, najważniejsza będzie więc retoryka banku, szczególnie podczas konferencji prasowej prezesa Adama Glapińskiego następnego dnia. Wydaje się, że lutowe posiedzenie nie przyniesie rewelacji, nie spodziewamy się więc związanej z nim podwyższonej zmienności.

EUR

Ubiegłotygodniowe odczyty potwierdziły, że gospodarka strefy euro doświadczyła stagnacji w ostatnim kwartale 2023 r., uniknęła jednak technicznej recesji. W całym 2023 r. dynamika PKB była bliska zera (0,5%). Inflacja kontynuowała w styczniu trend spadkowy, była jednak nieco wyższa, niż oczekiwano.

W szerokim ujęciu, o ile nie dojdzie do niespodziewanego wzrostu presji inflacyjnej, uważamy, że Europejski Bank Centralny prawdopodobnie rozpocznie obniżanie stóp procentowych przed Bankiem Anglii i Rezerwą Federalną – najpewniej jednak nie wcześniej niż w kwietniu. Rynki swap widzą to podobnie, wyceniając w 2/3 ruch w kwietniu. Tydzień rozpoczęliśmy rewizjami danych PMI, za czym we wtorek 06.02 podążą nowe dane o sprzedaży detalicznej. W tym tygodniu zaplanowanych jest również kilka przemówień członków Rady Prezesów, w tym głównego ekonomisty EBC, Philipa Lane’a, w czwartek 08.02.

USD

Po środowym posiedzeniu FOMC dolar doświadczył tylko nieznacznej aprecjacji, mimo że prezes Jerome Powell zdecydowanie odsunął rynkowe oczekiwania dotyczące pierwszej obniżki stóp procentowych. Z oświadczenia usunięto zdanie, że dalsze podwyżki mogą być potrzebne, podkreślono jednak, że potrzeba więcej dowodów w kontekście normalizacji sytuacji inflacyjnej. Podczas swojej konferencji prasowej Powell stwierdził również, że obniżka w marcu jest mało prawdopodobna, co stanowi niezwykle wyraźne forward guidance.

Ponadto w zeszłym tygodniu ukazał się bardzo dobry styczniowy raport z amerykańskiego rynku pracy, który wykazał silny wzrost miejsc pracy i płac oraz spadek stopy bezrobocia. Zmusił on w końcu inwestorów do znacznej obniżki wycen cięć stóp procentowych w marcu, wzmacniając dolara. W tym tygodniu zmienność może wywołać rewizja danych CPI (piątek 09.02).

GBP

W ubiegły czwartek Bank Anglii zbliżył się nieco do gołębiej postawy. Jedna z członkiń Komitetu Polityki Pieniężnej optowała za pozostawieniem stóp na niezmienionym poziomie, choć poprzednio głosowała za podniesieniem stóp procentowych; inna zaś opowiedziała się za ich obniżeniem, będąc wcześniej neutralną. Zgodnie z konsensusem panującym wśród członków Komitetu stopa referencyjna osiągnęła w trwającym cyklu swój szczyt, apetyt na cięcia jest jednak niewielki i na pierwsze obniżki przyjdzie nam najpewniej poczekać najwcześniej do lata. Zrewidowano również w górę prognozy wzrostu, przy czym bank zaznaczył, że po II kwartale inflacja ma ponownie wzrosnąć.

Funt dalej więc zyskuje dzięki najwyższym spośród głównych gospodarek krótkoterminowym stopom procentowym oraz nieco lepszym danym gospodarczym w porównaniu do innych europejskich krajów. Interesujące pod tym względem będą przyszłotygodniowe dane o PKB w IV kwartale – istnieje pewne prawdopodobieństwo, że potwierdzą techniczną recesję.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Sześciu nowych członków w składzie Rady Nadzorczej GPW

Sześciu nowych członków składzie Rady Nadzorczej Giełdy Papierów Wartościowych.

05 lutego 2024 r. Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Giełdy Papierów Wartościowych  w Warszawie S.A. powołało w skład Rady Nadzorczej Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie S.A. (Rada Giełdy): Pana Pawła Homińskiego, Pana Jerzego Kalinowskiego, Pana Piotra Prażmo, Panią Małgorzatę Rusewicz, Panią Iwonę Srokę oraz Panią Katarzynę Szwarc.

Tomasz Bardziłowski nowym Prezesem Zarządu GPW

  • 05 lutego 2024 r. Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie powołało Tomasza Bardziłowskiego na stanowisko Prezesa Zarządu GPW
  • Powyższa decyzja wejdzie w życie z dniem doręczenia Spółce decyzji Komisji Nadzoru Finansowego w sprawie wyrażenia zgody na zmianę w składzie Zarządu Giełdy

05 lutego 2024 r. Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie GPW podjęło uchwałę w sprawie powołania Pana Tomasza Bardziłowskiego na stanowisko Prezesa Zarządu Giełdy. Uchwałę podjęto większością głosów na wniosek Skarbu Państwa – akcjonariusza reprezentującego 35,01 proc. kapitału zakładowego Spółki. Decyzja wejdzie w życie w dniu doręczenia GPW decyzji Komisji Nadzoru Finansowego w sprawie wyrażenia zgody na zmiany w składzie Zarządu Giełdy.

Tomasz Bardziłowski

Pan Tomasz Bardziłowski ukończył studia licencjackie na wydziale Finansów i Bankowości SGH, zdobył tytuł magistra finansów międzynarodowych na University of Amsterdam. Ukończył studia doktoranckie na Akademii Leona Koźmińskiego oraz Advanced Management Program na IESE Business School oraz Program for Leadership Development na Harvard Business School. Studiował również na Staffordshire University Business School w Wielkiej Brytanii oraz na Wirtschaftsuniversität w Wiedniu. Pracę zawodową rozpoczął w 1997 r. w domu maklerskim ABN AMRO w Warszawie, w latach 1998-2003 pracował w Credit Suisse First Boston jako analityk ds. rynku polskiego. W latach 2003-2005 szef departamentu sprzedaży instytucjonalnej DM BZ WBK (obecnie Santander), w latach 2005-2006 Prezes Zarządu CAIB Securities. W latach 2006-2010 piastował stanowiska Head of Emerging Europe Equity Research oraz Head of CEE Equities w UniCredit CAIB. W latach 2010-2012 był Dyrektorem Zarządzającym i szefem polskiego oddziału Credit Suisse Securities. W latach 2012-2018 Członek Zarządu i szef Departamentu Rynku Publicznego Vestor Dom Maklerski (wcześniej DI Investors). Od lutego2019 r. Dyrektor Zarządzający w Departamencie Rynków Kapitałowych i Doradca Zarządu IPOPEMA Securities. W latach 2014-2016 ekspert ds. rynków kapitałowych w Forum Obywatelskiego Rozwoju. Wielokrotnie nagradzany jako najlepszy analityk ds. rynku CEE, m.in. w rankingu Institutional Investors. W roku 2005 uznany w plebiscycie gazety Parkiet „Analitykiem Roku”, w roku 2006, w tym samym plebiscycie uznany za najlepszego stratega giełdowego. Makler giełdowy (nr licencji 2110), posiadacz tytuły Chartered Financial Analyst (CFA), który uzyskał w 2000 roku.

Opłaty za śmieci przez aplikację mObywatel w kolejnych miastach

Asseco wraz z Ministerstwem Cyfryzacji i Centralnym Ośrodkiem Informatyki wprowadzają w kolejnych miastach możliwość regulowania opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi, z poziomu aplikacji mObywatel. Do projektu dołączyły Włocławek, Stalowa Wola, Zabrze, Skierniewice, Ostrowiec Świętokrzyski, Łowicz i Kalisz.

Dzięki integracji Systemu OTAGO z Platformą ePłatności, mieszkańcy tych miast mogą korzystać z bezprowizyjnych płatności BLIK za wywóz śmieci. To kolejna nowość w aplikacji mObywatel, po wprowadzeniu możliwości realizowania opłat za podatek od nieruchomości, którą Asseco udostępniło jako pierwsze w Polsce w ostatnim kwartale minionego roku. Do grona użytkowników tego rozwiązania należy 19 miast współpracujących z Asseco Data Systems (dostawcą systemu OTAGO): Chełm, Elbląg, Gdańsk, Kalisz, Kielce, Łowicz, Mielec, Nowy Dwór Mazowiecki, Ostrowiec Świętokrzyski, Piaseczno, Piekary Śląskie, Police, Ruda Śląska, Rumia, Skierniewice, Stalowa Wola, Starogard Gdański, Zabrze i Zielona Góra.

„Po dobrym przyjęciu opłat za podatek od nieruchomości, rozszerzono katalog zobowiązań, które można regulować z poziomu aplikacji mObywatel i na stronie mObywatel.gov.pl. Ciągły rozwój Platformy ePłatności i bliska współpraca z urzędami, które korzystają z Systemu OTAGO, pozwalają nam upraszczać i automatyzować procesy płatnicze w administracji publicznej, a także zwiększać ich bezpieczeństwo” – mówi Artur Siodmiak, Dyrektor Handlowy Asseco Data Systems S.A.

Większość dużych samorządów uwzględnionych w projekcie opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi korzysta ze Zintegrowanego Systemu Informatycznego OTAGO firmy Asseco Data Systems. Jest to rozwiązanie klasy ERP wspierające zarządzanie wszystkimi obszarami działalności jednostek samorządu terytorialnego, od budżetu, przez podatki i opłaty, po sprawy obywatelskie czy sferę społeczną.

„Wśród klientów Asseco Data Systems jest ponad dwadzieścia miast i gmin, które są zainteresowane wprowadzeniem możliwości realizowania opłat za śmieci w mObywatelu. Centralny Ośrodek Informatyki wydał już odpowiednie dane konfiguracyjne dla części z nich, więc niebawem mieszkańcy kolejnych miast powinni móc skorzystać z nowej funkcjonalności. Większość jednostek administracji publicznej, z którymi współpracujemy przy tym projekcie, deklaruje chęć wdrożenia rozwiązania jeszcze w pierwszym kwartale 2024 r.” – mówi Artur Siodmiak, Dyrektor Handlowy Asseco Data Systems S.A.

mObywatel jest wciąż rozwijany przy współpracy z Centralnym Ośrodkiem Informatyki oraz partnerami technologicznymi, takimi jak Asseco Data Systems. Ministerstwo Cyfryzacji zapowiedziało rozszerzenie portfolio dokumentów dostępnych w aplikacji, wprowadzenie możliwości zgłaszania kolizji drogowej w module „Stłuczka” czy gromadzenia danych dotyczących działalności gospodarczej i informacji o zarejestrowanej firmie w module „Moja firma”.

Creotech Instruments dołączy do indeksu sWIG80 po sesji 6 lutego br.

Creotech Instruments, notowany na GPW polski producent satelitów, systemów i podzespołów satelitarnych, zostanie włączony do indeksu sWIG80 po zakończeniu sesji giełdowej 6 lutego br. Spółka zajmowała pierwsze miejsce na liście rezerwowej do indeksu sWIG80 w ostatniej korekcie kwartalnej portfeli indeksów ogłoszonej 30 listopada 2023 roku. Włączenie akcji Creotech do indeksu sWIG80 jest skutkiem nadzwyczajnej korekty portfela w wyniku której z indeksu mWIG40 wykreślone zostaną akcje spółki TIM. W miejsce spółki TIM z mWIG40 zostanie wpisana spółka Cognor, a w miejsce opuszczającej indeks sWIG80 spółki Cognor, zostanie wpisany Creotech Instruments. Indeks sWIG80 osiągnął w 2023 roku najwyższy wynik w swojej blisko 30-letniej historii. Creotech Instruments zadebiutował na rynku NewConnect 12 października 2021 roku, a już 11 lipca 2022 roku Spółka przeniosła notowania na Rynek Główny GPW przeprowadzając największą i jedyną ofertę publiczną tego roku.

W skład indeksu sWIG80 wchodzi 80 największych spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, które nie znalazły się w indeksach WIG20 i mWIG40. Dołączenie do głównych indeksów jakimi w Polsce są WIG20, mWIG40 i sWIG80 może skutkować dalszym wzrostem zainteresowania inwestorów spółką i pozytywnie wpływać na średni dzienny wolumen oraz wysokość obrotów.

Dołączenie Creotech Instruments do grona spółek reprezentujących krajowy indeks sWIG80 to kolejna bardzo dobra wiadomość, która pokazuje skalę i tempo wzrostu naszej firmy. Pod koniec 2021 roku zadebiutowaliśmy na rynku NewConnect, a już po trzech kwartałach byliśmy notowani na Głównym Rynku GPW, po sukcesie największej i jedynej oferty publicznej w 2022 roku. Akcjonariusze Creotech Instruments na przestrzeni 2 lat i 4 miesięcy naszej obecności na giełdzie mogą cieszyć się z kilkukrotnego zwrotu na swojej inwestycji, a model biznesowy i perspektywy rozwoju firmy przekonały w tym czasie kolejnych inwestorów, w tym instytucjonalnych, z których TFI PZU oraz OFE Allianz Polska posiadają znaczne pakiety akcji Spółki. Mamy w firmie poczucie dobrze zrealizowanego zadania, a dostrzeżenie tego przez rynek to dla nas duża satysfakcja. Jednocześnie uważam, że najlepsze dopiero przed nami. Nasza strategia zakłada osiągnięcie pozycji wiodącego dostawcy technologii mikrosatelitarnych w projektach obronnych i komercyjnych w UE, a zabezpieczone finansowanie, po sukcesie oferty publicznej w październiku 2023 roku, pozwala zrealizować nam wszystkie niezbędne elementy tego planu. Rynek kosmiczny ma przed sobą bardzo dobre perspektywy, a Creotech Instruments będący częścią indeksu sWIG80, będzie mógł zaoferować ciekawą ekspozycję na ten sektor jeszcze szerszemu gronu inwestorów. Rok 2023 był dla sWIG80 rekordowy i wierzę, że dalszy rozwój Creotech Instruments będzie pozytywnie kontrybuował do wyniku tego jednego z trzech najważniejszych w Polsce indeksów giełdowych – komentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

Konstrukcja kwartalnych rankingów indeksów bierze pod uwagę obroty akcjami oraz miesięczny wskaźnik obrotu (MWO) za okres ostatnich 12 miesięcy, licząc wstecz od dnia rankingu. Wartość akcji w wolnym obrocie obliczana jest na podstawie kursu zamknięcia akcji z dnia rankingu. Creotech Instruments w ostatnim kwartalnym rankingu indeksów z listopada 2023 roku znalazł się na pierwszym miejscu listy rezerwowej do włączenia do indeksu sWIG80.

Dolar znów zyskuje. Korekta cen ropy

Amerykańska waluta miała bardzo ciekawy tydzień. Od środy, kiedy publikowano decyzję FED w sprawie stóp procentowych, dolar codziennie zyskiwał lub tracił względem euro niemal 1%.

Spadek bezrobocia za oceanem

Piątkowe dane za oceanem dotyczące rynku pracy mocno zaskoczyły analityków. Stopa bezrobocia spadła z 3,8% na 3,7%. Było to spowodowane powstaniem dużej liczby nowych miejsc pracy. Oczekiwania mówiły o 180 tysiącach w sektorze pozarolniczym. Powstało jednak 353 tysiące. Dodatkowe 173 tysiące odpowiadają właśnie niemal dokładnie za 0,1% zatrudnionych. Do tego warto dodać, że średnia płaca wzrosła w ciągu roku o 4,5%, co jest wynikiem wyższym od inflacji wynoszącej 3,4%, zatem realne płace rosną. Rynek zareagował umocnieniem kursu dolara względem euro niemal o centa. W rezultacie dolar jest obecnie najdroższy względem europejskiej waluty od pierwszej połowy grudnia.

Pozostałe dane z USA

W piątek poznaliśmy również Raport Uniwersytetu Michigan oraz zamówienia na dobra. Raport okazał się symbolicznie lepszy od oczekiwań. Wskazał 79 pkt, podczas gdy spodziewano się 78,8 pkt, co w przypadku tych danych jest małą różnicą. Z kolei odrobinę słabiej wypadły zamówienia na dobra, które w grudniu rosły o 0,5%, podczas gdy oczekiwano 0,6%. Zamówienia na dobra trwałego użytku zgodnie z oczekiwaniami się nie zmieniły. Branża motoryzacyjna dalej ma swoje problemy. Również zamówienia w przemyśle wyrównały oczekiwania analityków, wzrastając 0,2% w grudniu. Dane te jednak nie były tak istotne dla inwestorów jak te z rynku pracy, w związku z czym przeszły bez większego echa.

Korekta cen ropy

Miniony tydzień zaczął się z baryłką powyżej 83 dolarów a zakończył ledwo powyżej 77 dolarów. Powodem jest kolejne uspokojenie nastrojów na Morzu Czerwonym a tym samym udrożnienie Kanału Sueskiego. Z drugiej strony zobaczyliśmy np. prognozy Kuwejtu. Kraj ten, planując budżet na 2024 rok, zakłada średnią cenę ropy na poziomie 91 dolarów. Tutaj jednak pod uwagę brane są dalsze cięcia wydobycia. Z drugiej strony chętnych do tych ograniczeń w samym kartelu OPEC zaczyna coraz bardziej brakować. Scenariusz ten najwyraźniej nie zakłada obecnych dążeń do wygaszania działań zbrojnych w Strefie Gazy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na odczyty indeksów PMI dla państw strefy euro oraz USA.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Mastercard: E-commerce wyprzedza handel stacjonarny. Wydatki na podróże i rozrywkę priorytetem w 2024 r.

Według najnowszego raportu Mastercard Economic Outlook w 2024 roku konsumenci i przedsiębiorstwa staną przed kluczowymi decyzjami, dotyczącymi wydatków i inwestycji, dysponując budżetami nadwyrężonymi wzrostem cen i stóp procentowych. W tym roku światowa sytuacja gospodarcza wydaje się wracać do bardziej „normalnej” niż wcześniej, ale nadal istnieje dążenie do osiągnięcia nowego stanu równowagi, zwłaszcza w kontekście wysokich stóp procentowych, wzrostu płac i inflacji. Wzmacnia się jednocześnie pozycja konsumenta, co jest rezultatem malejącego tempa inflacji przy jednoczesnym utrzymaniu stabilnego realnego wzrostu gospodarczego.

Mastercard Economics Institute na podstawie zarówno ogólnodostępnych danych, jak i zagregowanych i zanonimizowanych danych transakcyjnych Mastercard, a także modeli prognozujących aktywność gospodarczą, identyfikuje najistotniejsze kwestie, które w tym roku będą kształtować globalny krajobraz gospodarczy. W prognozie gospodarczej „Economic Outlook 2024”jako kwestie te wskazano wzmocnienie pozycji konsumenta, stopniowe łagodzenie presji inflacyjnej oraz korekty kierunków działań podejmowanych przez banki centralne. Po analizie danych z 45 rynków wyłoniono cztery kluczowe wnioski:

  1. Konsumenci będą kierować się przede wszystkim „potrzebami”i „pragnieniami, nie „impulsami”

Nawet w obliczu wysokiej inflacji, pochłaniającej znaczną część domowych budżetów przeznaczonych na zaspokajanie podstawowych potrzeb, niezwykle ważne dla konsumentów pozostaną wydatki uznaniowe, wśród których dominować będą podróże i rozrywka. Oznacza to, że twórcy tacy jak Taylor Swift czy Beyoncé oraz zjawiska takie jak „Barbenheimer” niezmiennie budzą zainteresowanie, skutecznie zachęcając do przeżycia kolejnych doświadczeń wpisujących się w aktualny kanon kulturowy. Z kolei, aby zaspokoić swoją ciekawość świata za rozsądną cenę, turyści z krajów europejskich wybierają coraz częściej kierunki podróży bardziej przyjazne dla portfela. Turystyczny boom przeżywa szczególnie region Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. W 2023 r. Turcja, Egipt i Tunezja znalazły się w pierwszej piątce kierunków podróży wakacyjnych, których popularność wśród turystów z Europy rosła najszybciej w porównaniu z rokiem poprzednim. W tym samym okresie odnotowano spadek liczby rezerwacji dokonywanych we Włoszech, Hiszpanii, Portugalii i Grecji, który to trend, jak przewiduje raport, będzie się nasilać w 2024 r.

Jeśli chodzi o ogólne wydatki Polaków Mastercard Economics Institute szacuje, że w 2024 r. wzrosną one o 3,5% rok do roku.

  1. Zatrudnienie podstawą mocnej pozycji konsumentów

Konsumenci pozostają odporni na dekoniunkturę – tego rodzaju twierdzenia były powtarzane przez cały miniony rok i usłyszymy je ponownie w 2024 r., ponieważ utrzymująca się wysoka siła nabywcza konsumentów wynika z dobrej sytuacji na rynku pracy. W niektórych regionach zależność tę najlepiej odzwierciedla szybszy od inflacji wzrost wynagrodzeń. Dotyczy to na przykład Polski, gdzie we wrześniu 2023 r. płace wzrosły o 11% rok do roku, a inflacja wynosiła około 8%. Luzowanie polityki pieniężnej pomoże utrzymać poziom wydatków konsumenckich w sektorach wrażliwych na zmiany stóp procentowych.

  1. Malejąca presja inflacyjna umożliwi bankom centralnym korygowanie obranego kursu

Według Mastercard Economics Institute z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że banki centralne zakończyły już cykle podwyżek stóp procentowych lub zbliżają się do ich zakończenia. W tym roku, w odpowiedzi na spadek inflacji w warunkach nieznacznego tempa wzrostu gospodarczego, można spodziewać się stopniowego łagodzenia polityki monetarnej i jej częściowej normalizacji. Mastercard Economics Institute spodziewa się, że w 2024 r. w skali globalnej stopa inflacji wyniesie 4,9% rok do roku, tj. obniży się w stosunku do poziomu 6% odnotowanego w 2023 r., choć nadal utrzyma się powyżej średniej sprzed pandemii, wynoszącej 2,7%. Mimo to prognozy wskazują, że globalny wzrost PKB w nadchodzącym roku będzie zbliżony do tego z 2023 r. i po uwzględnieniu wpływu inflacji wyniesie 2,9% rok do roku. Dla Polski przewiduje się stopę referencyjną na poziomie 4,25% i wzrost PKB 3,3% rok do roku.

  1. Przymierzalnia we własnym salonie – dochody z handlu elektronicznego przewyższają te uzyskiwane z handlu stacjonarnego

Dzięki sprawnym dostawom sklepy online oferują obecnie konsumentom w praktyce nieograniczone możliwości robienia zakupów na ostatnią chwilę, pozwalając dodać do koszyka artykuły, które można następnie swobodnie przymierzyć we własnym domu. Wzrost dochodów z handlu elektronicznego nie tylko odzwierciedla wzrost liczby sklepów internetowych, lecz także wskazuje na rosnącą lojalność klientów, którzy oswajając się coraz bardziej z zakupami internetowymi, chętnie wracają do tych samych e-sklepów. W dziesięciu poddanych analizie gospodarkach w latach 2019–2023 nastąpiło zwiększenie rentowności sprzedaży internetowej, podczas gdy rentowność sprzedaży realizowanej w sklepach stacjonarnych pozostała na względnie niezmienionym poziomie. Zjawisko to było szczególnie widoczne w Hiszpanii, gdzie stopa zwrotu z handlu elektronicznego wzrosła w latach 2019–2023 o 9,8%. Dla porównania w tym samym okresie wzrost ten dla handlu stacjonarnego wyniósł jedynie 0,1%.

Jakub Nowak podpisuje umowę wykupu większościowego pakietu JNT Group

W piątek, 2. lutego br., Jakub Nowak podpisał umowę z Enterprise Investors, na mocy której dojdzie do wykupu menadżerskiego JNT Group od tegoż funduszu inwestycyjnego. Po wykupie Prezes JNT Group zostanie większościowym właścicielem grupy. Jakub Nowak zapowiada dalszą silną ekspansję spółki oraz wejście w nowe segmenty rynku, tj. alkohole mocne oraz piwa.

 „Ponad sześcioletnia współpraca z funduszem była dla nas bardzo owocna i wiele nas nauczyła. W tym czasie znacząco urośliśmy, stając się największą w Polsce pojedynczą spółką produkującą i dystrybuującą wino. Stało się tak, dzięki dynamicznym zmianom, wprowadzanym w firmie, między innymi sprofesjonalizowaliśmy zespół i zmodernizowaliśmy zakład produkcyjny, znacząco zwiększając moce produkcyjne firmy, a także zoptymalizowaliśmy portfolio produktowe. Z sukcesem zrealizowaliśmy przejęcia konkurencji w kraju i za granicą” – komentuje Jakub Nowak, Prezes Zarządu, związany ze spółką od 24 lat.

Jakub Nowak stawia na dalszy rozwój JNT Group. Ma on polegać na zbudowaniu dużego podmiotu o międzynarodowej skali, tym samym udowadniając, że tego typu kierunek zmian nie jest wcale zarezerwowany wyłącznie dla dużych zachodnich korporacji. Strategia firmy zakłada stanie się największym graczem na polskim rynku, przy jednoczesnym zbudowaniu silnej pozycji firmy na międzynarodowych rynkach.

„Celem wykupu JNT Group jest dalszy rozwój firmy. Chcemy, aby w ciągu 3-5 lat przychody spółki przekroczyły miliard złotych. Planujemy wejście w nowe segmenty rynku, takie jak alkohole mocne i piwa. Nasze pomysły na kierunki rozwoju opieramy na innowacyjności, która stanowi naszą mocną stronę, a także szerokim dostępie do rynku, jaki wypracowaliśmy sobie przez lata.– wyjaśnia Jakub Nowak.

– Spółka planuje wejście na kolejne, zagraniczne rynki. Dzięki tym działaniom będziemy w stanie otworzyć sobie drogę do dalszych przejęć. Pozwolą nam one konsekwentnie stawać się silną grupą o międzynarodowej skali” – dodaje Prezes JNT Group.

Spółka przez ostatnie lata sukcesywnie rozwija się, co w sposób istotny przekłada się na nowoczesne rozwiązania w produkcji, m.in. win w Polsce. Przez ten czas firma przejęła takie marki, jak Grzaniec Galicyjski, Wino Makłowicz i Selekcja Makłowicz oraz Platinum Wines. Ponadto w lipcu 2023 roku JNT Group rozpoczęło ekspansję międzynarodową. Obecnie produkty największego polskiego producenta win są dostępne także w sieciach handlowych w Rumunii. Potwierdzeniem obranego nowego kierunku zmian firmy jest także przejęcie winnicy w Transylwanii w grudniu ur.

Jakub Nowak, Prezes Zarządu JNT Group, Członek Rady Głównej ZP Polskiej Rady Winiarstwa

Karierę zaczynał w 2000 roku jako przedstawiciel handlowy w spółce Jantoń, gdzie w 2001 roku został dyrektorem sprzedaży, w 2002 – prezesem spółki dystrybucyjnej Jantoń Dystrybucja (obecnie PDA Dystrybucja) a w 2008 – wiceprezesem firmy Jantoń. Funkcję prezesa zarządu Jantoń objął w 2017 roku i wraz z Enterprise Investors wykupił spółkę, która w 2019 roku zmieniła nazwę na JNT Group.

Jakub Nowak dynamicznie rozwija firmę, stawiając na innowacje, nowe sieci dystrybucji i portfolio produktowe, modernizację zakładu produkcyjnego oraz konsolidację rynku. Jest autorem m.in. zakupu marki Grzaniec Galicyjski czy spółki Platinum Wines, wprowadzenia pionierskich projektów: Makłowicz Poleca, a także Wino Chefa, realizowanego we współpracy z Michelem Moranem, czy zakupu winnicy w Transylwanii i wdrożenia projektu Polska Winnica w Transylwanii. Stworzył od podstaw markę Monte Santi, którą cały czas intensywnie rozwija. Jest ona jedną z największych marek na rynku wina w Polsce.

Skutecznie rozwija spółki oraz marki, którymi się zajmuje. Obecnie wraz z inwestorami wykupuje firmę od Enterprise Investors, stając się jej większościowym udziałowcem.

Stopy procentowe w lutym bez zmian? Brak przesłanek do obniżek

Ekonomiści są zgodni co do tego, że nie należy się spodziewać obniżek stóp procentowych w lutym 2024 roku. To oznacza, że raty kredytów konsumenckich i hipotecznych nie będą się zmieniać w odczuwalny sposób.

Ekonomiści Polskiego Instytutu Ekonomicznego oceniają, że w I kwartale 2024 należy spodziewać się przejściowego spadku inflacji nawet do 3,5 proc w marcu, czyli CPI będzie zbliżone do górnej granicy celu NBP. Ale obniżenie będzie chwilowe. Nie będzie przesłanką do znacznego obniżania stóp procentowych, ponieważ w drugiej połowie roku decyzje administracyjne o wychodzeniu z tarcz antyinflacyjnych tj. ewentualny wzrost stawki VAT na żywność, częściowe odmrożenie cen energii spowodują ponowny wzrost inflacji CPI prawdopodobnie o około 2 pkt. Prognozy analityków zapowiadają średnią inflację w całym 2024 roku na poziomie 5 proc. a wzrost PKB Polski o ok. 3 proc co nie stanowi modelowej sytuacji do znacznych obniżek stóp.

Ostatnie wypowiedzi Prezesa NBP pokazują, że podobnych zmian inflacji oczekuje RPP i że nie będą one automatycznie prowadzić do obniżek stóp. Dlatego w ocenie ekonomistów do marca RPP pozostawi stopy procentowe bez zmian (główna na poziomie 5,75 proc.).

Rynek wycenia obniżki w skali ok. 100 pb na przestrzeni całego roku 2024 i pierwszego ruchu oczekuje w marcu. Natomiast scenariusz bazowy ekonomistów ING BSK zakłada spadek stóp o 25-50 pb w maju.

Raczej nie ma ryzyka podwyżki stóp procentowych, ponieważ jesienią 2023 RPP zaczęła cykl obniżek, więc scenariusz, w którym zaraz potem decyduje się na podwyżkę sugerowałby, że nastąpił błąd w polityce pieniężnej, że źle rozpoznano trendy w gospodarce.

Karolina Jurek, ekspert kredytowy Lendi

[STIR] Fiskus w ub.r. zablokował blisko 1,2 tys. rachunków bankowych

  • Skarbówka nie rezygnuje ze STIR-u. Rok do roku widać ponad 14-proc. wzrost zablokowanych środków.
  • W ub.r. zablokował blisko 90 mln złotych na rachunkach bankowych firm.

Jak wynika z danych Ministerstwa Finansów, w 2023 roku liczba zablokowanych rachunków bankowych z wykorzystaniem STIR wzrosła o 4,4% w porównaniu z 2022 rokiem. W tym samym czasie o ponad 17% zwiększyła się liczba podmiotów kwalifikowanych objętych blokadami. Ostatnio łączna kwota zablokowanych środków pieniężnych urosła rok do roku o przeszło 14%, do 88,5 mln zł. Z kolei cała wartość szacowanych uszczupleń wyniosła prawie 288 mln zł, a więc o niespełna 4 mln mniej niż w 2022 roku. Zdaniem ekspertów, w bieżącym roku nie można wykluczyć częstszego stosowania tego narzędzia, bo fiskus wciąż jest mocno zdeterminowany do tropienia wszelkich nieprawidłowości.

Niewielkie wzrosty

Według danych udostępnionych przez Ministerstwo Finansów, w 2023 roku liczba zablokowanych rachunków bankowych z wykorzystaniem STIR wyniosła 1188 (620 – Szef KAS, 568 – NUCS). To o 4,4% więcej niż w 2022 roku, kiedy takich przypadków odnotowano 1138 (607 – Szef KAS, 531 ­– NUCS). W minionym roku było 312 podmiotów kwalifikowanych objętych blokadami STIR (156 – Szef KAS, 156 – NUCS). To o 17,3% więcej niż w 2022 roku, gdy w statystykach widniało ich 266 (141 – Szef KAS, 125 – NUCS).

– Wzrost liczby blokad środków na rachunkach bankowych to z pewnością efekt zdecydowanie lepszego typowania nieprawidłowości, łatwiejszego dostępu i transparentności do wykonywanych przez podatników czynności. Bez przesady można powiedzieć, że wszystkie uprawnienia i instrumenty, które ma KAS, dają bardzo dużą wiedzę. Niestety, zdarzają się sytuacje, kiedy uprawnienia organu podatkowego zostają przekroczone, a zarządzona blokada narusza prawa podatnika – komentuje dr Jolanta Gałuszka z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, biegły sądowy w zakresie opodatkowania międzynarodowego, podatku VAT (karuzele VAT) oraz rachunkowości.

Jak zaznacza Aldona Międlar-Adamska, prawnik z Kancelarii Ars AEQUI, stwierdzenie nieprawidłowości nie oznacza automatycznie, że działania mają charakter przestępczy. Często bowiem dochodzi do niezawinionych błędów, dowolnej interpretacji przepisów przez organy podatkowe czy braku środków pieniężnych na zapłatę zobowiązań. Zdaniem ekspertki, porównując dane resortu z ogólną liczbą podatników, stosowanie blokad STIR nie jest zjawiskiem częstym. Wzrosty nie są niepokojące i nie świadczą o masowym nadużywaniu instytucji o charakterze wysoce represyjnym.

– STIR jako narzędzie, które ma wspomóc państwo w zwalczaniu oszustw vatowskich, jest dobrym pomysłem. Problem jednak leży w tym, jak ono finalnie jest stosowane. Blokada rachunku odbywa się automatycznie. Pierwsza, na 72 godziny, jest działaniem uciążliwym, ale jednak odwracalnym i krótkotrwałym. Natomiast druga, na trzy miesiące. I to jest już środkiem w zasadzie przerywającym prawidłowe działanie przedsiębiorstwa, bo uniemożliwia mu zapłatę należności kontrahentom czy spłatę kredytów, leasingów itp. zobowiązań – podkreśla Alicja Sarna, dyrektor ds. kluczowych sporów podatkowych Tax Litigation w Crido.

Zablokowane środki i uszczuplenia

W ub.r. łączna kwota zablokowanych środków pieniężnych wyniosła 88,5 mln zł (57,5 mln zł – Szef KAS, 31 mln – NUCS). To o 14,3% więcej niż w 2022 roku – 77,4 mln zł (41,8 mln zł ­– Szef KAS, 35,6 mln zł ­– NUCS). Aldona Międlar-Adamska przekonuje, że nie są to wysokie kwoty, biorąc pod uwagę ogólny poziom ściąganych podatków. Roczne wpływy budżetowe z samego VAT-u przekraczają 250 mld zł. A właśnie ta danina pozostaje głównym polem do nadużyć podatkowych. Według ekspertki, można zatem powiedzieć, że STIR dotyczy jedynie niewielkiej części obrotu objętego tym podatkiem.

– Uważam, że skala zabezpieczenia w stosunku do wyłudzeń skarbowych jest niestety niewspółmierna. Łatwiej zablokować konto, zabezpieczyć majątek, dochody współmałżonka na poczet powstałych nieprawidłowości podatkowych komuś, kto część swojego obrotu nie wykazywał do opodatkowania czy wręcz działał w szarej strefie i są to często niewielkie kwoty, niż oszustom, którzy faktycznie wyłudzają miliony złotych – analizuje dr Gałuszka.

W 2023 r. łączna wartość szacowanych uszczupleń wyniosła 287,6 mln zł (154,1 mln zł ­– Szef KAS, 133,5 mln zł – NUCS). To o 1,3% mniej niż w 2022 roku – 291,3 mln zł (174,9 mln zł – Szef KAS, 116,4 mln zł – NUCS).

– Przedstawione dane wskazują, że blokady dotyczą ok. 25% szacowanych uszczupleń podatkowych. Może to wynikać z tego, że oszuści VAT nadal korzystają z płatności gotówkowych. Ponadto relatywnie szybko dokonują wypłat z rachunków, więc nie ma na nich środków, które można zablokować. W mojej ocenie, blokowanie rachunków bankowych z wykorzystaniem STIR powinno dotyczyć podmiotów, które są faktycznymi oszustami, a nie podmiotami uwikłanymi w wyłudzenie VAT-u – mówi Alicja Sarna.

Prognoza na 2024 rok

Dr Jolanta Gałuszka nie spodziewa się w 2024 roku ocieplenia relacji podatników z organem podatkowym. Według ekspertki Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, bardziej prawdopodobny scenariusz to wzrost liczby kontroli, a co za tym idzie – częstsze zarządzenia blokady rachunku bankowego. Od momentu wyposażenia KAS i NUCS w to narzędzie widać zwiększoną determinację w jego wykorzystaniu.

– Niedawno minister finansów zapowiedział, że KSeF nie wejdzie w życie w lipcu 2024 roku. W związku z tym nie spodziewam się rewolucji w zakresie STIR. Nie sądzę również, aby zmiany polityczne istotnie wpłynęły na aktywność podmiotów, które nadużywają przepisów podatkowych w celu osiągnięcia korzyści podatkowych – stwierdza prawnik z Kancelarii Ars AEQUI.

Z kolei Alicja Sarna zwraca uwagę na stałe zwiększanie się zarówno liczby podmiotów, jak i kwot, które podlegały blokadzie. To wskazuje raczej na intensyfikację działań organów podatkowych w walce z nieprawidłowościami podatkowymi. Warto bacznie monitorować sytuację i analizować kontekst tych blokad w celu dokładniejszej oceny skuteczności działania. Jak podkreśla ekspertka z Crido, blokada może dotyczyć nie tylko nieuczciwych podatników, ale też podmiotów, które nieświadomie wplątały się w łańcuch oszukańczych transakcji. Tak się dzieje na skutek niedołożenia należytej staranności przy weryfikowaniu swoich kontrahentów.

– System jest stale modyfikowany, a przez to bardziej precyzyjny w identyfikacji nieuczciwych podatników. Poza tym, obserwując linię orzecznictwa, nie trudno postawić tezę, że organy podatkowe otrzymały przyzwolenie na swobodne i bardziej śmiałe korzystanie z tego narzędzia, nie bacząc na konsekwencje dla danego podmiotu. Nie należy jednak popadać w panikę. Pomimo wzrostu liczby blokad, STIR w dalszym ciągu jest relatywnie rzadko stosowany – podsumowuje dr Gałuszka.

Rekordowe przychody Grupy Transition Technologies w 2023 r. i ambitne plany na 2024 r.

Według wstępnych szacunków Grupa Transition Technologies (TT) osiągnęła rekordowe roczne przychody, które w 2023 r. wyniosły ok. 820 mln zł (wzrost o ok. 5% r/r). Był to 32. rok z rzędu, w którym Grupa zwiększyła obroty i sprzedaż rok do roku. Spółka wypracowała w minionym roku wynik EBITDA przekraczający 60 mln zł. W 2024 r. Grupa spodziewa się lepszej koniunktury w branży i zamierza poprawić swoje wyniki.  

Przed rozpoczęciem minionego roku zakładaliśmy, że sektor IT czeka wymagające 12 miesięcy. Nasze prognozy okazały się trafne i w 2023 r. obserwowaliśmy spowolnienie w branży. Przedsiębiorstwa związane z IT, przyzwyczajone do dużej dynamiki wzrostowej, musiały zmagać się choćby z wyraźnym spadkiem zamówień. Wynikał on z takich czynników jak niepewna sytuacja gospodarcza i geopolityczna, czy też brak wzrostu sektora przemysłowego wykorzystującego IT. W ujęciu lokalnym należy dodać także wahania walutowe oraz wzrost kosztów pracy. Nasz model biznesowy, jak i dobre rozumienie potrzeb rynkowych, spowodowały jednak, że zanotowaliśmy satysfakcjonujące wyniki finansowe, z rekordowymi przychodami na czele. Co ważne, wszystkie spółki z Grupy zaraportowały zysk mówi prof. Konrad Świrski, Prezes Zarządu TT.

Grupa TT zakończyła miniony rok ze zwiększonymi obrotami oraz wykonanym planem na 2023 r. Obecnie Grupa składa się z: 18 spółek, 26 biur na całym świecie, i zatrudnia ponad 2,3 tys. pracowników. Według przyjętych założeń, na koniec 2024 r. Transition Technologies planuje dalszy rozwój – m.in. wzrost przychodów r/r ma wynieść minimum 15%.

Chcemy dalej rosnąć i umacniać naszą pozycję międzynarodową. Między innymi w tym celu na początku roku przejęliśmy – poprzez TTMS – szwajcarskiej spółkę Pixel Plus. Obecnie dalej monitorujemy rynek i mamy w planach kolejne zagraniczne akwizycje. Do tego zwiększamy naszą obecność na strategicznych rynkach poprzez budowę własnych zagranicznych biur. W najbliższych miesiącach chcemy być mocniej widoczni przede wszystkim w takich krajach jak np. USA, Indie czy kraje Bliskiego Wschodu. Przez lata wypracowaliśmy skuteczny model integracji i synergii tworzonych i przejmowanych firm, w którym nasze zagraniczne oddziały prowadzone są przez lokalnych menedżerów, dobrze znających specyfikę lokalnych rynków oraz efektywnie wykorzystujących nasze wsparcie w prowadzeniu biznesupodkreśla prof. Konrad Świrski, Prezes Zarządu TT.

Nadchodzi lepszy czas dla IT

Według założeń Grupy TT rok 2024 r. powinien być lepszy dla całej branży IT m.in. z powodu prognozowanego wzrostu gospodarczego.

W naszym przypadku liczymy przede wszystkim na szybszy globalny wzrost w przemyśle. Jego pozytywne skutki powinny być widoczne w naszych wynikach przede wszystkim w drugiej połowie roku. Spółki z Grupy TT mają ambitne plany na ten rok. Warto choćby przypomnieć o planowanym debiucie giełdowym TTMS, który powinien być jednym z bardziej interesujących tegorocznych IPO na GPW – ocenia prof. Konrad Świrski, Prezes Zarządu TT.

Styczeń z rekordową podażą nowych mieszkań. Stabilizacja cen na rynku deweloperskim

Styczeń na rynku deweloperskim przyniósł kolejny wzrost podaży. Na 7 największych rynkach w Polsce deweloperzy wprowadzili do oferty 5,3 tys. lokali – o 42% więcej niż miesiąc wcześniej i aż o 95% więcej w porównaniu do ubiegłego roku. Na podium nowej podaży znalazły się ex aequo trzy miasta – Warszawa, Łódź i, co zaskakujące, Wrocław, gdzie w ciągu miesiąca w  ofercie pojawiało się najwięcej nowych lokali od blisko 3 lat. Dane Otodom Analytics pokazują, że sprzedaż mieszkań deweloperskich była wprawdzie lepsza niż w grudniu, ale nie jest to już poziom obserwowany w okresie obowiązywania BK2%.

Pod względem sprzedaży styczeń nie obfitował w wiele zaskoczeń. 4,5 tys. sprzedanych lokali deweloperskich to wynik zbliżony do listopadowego i nieco lepszy od grudniowego (+11% m/m). Dużo bardziej spektakularnie wygląda to w ujęciu rocznym – w styczniu 2024 roku deweloperzy sprzedawali bowiem o 62% więcej mieszkań niż rok wcześniej.

Jeszcze większa różnica widoczna była w liczbie wprowadzeń. Według danych Otodom Analytics w styczniu br. na 7 największych rynkach w Polsce liczba nowo wprowadzonych mieszkań wzrosła o 42% m/m i aż o 95% r/r. W efekcie  na koniec stycznia w ofercie deweloperów dostępnych było 40,7 tys. lokali. To najlepszy wynik od 9 miesięcy.1 Styczeń na rynku deweloperskim przyniósł kolejny wzrost podaży

Stopniowy wzrost oferty mieszkań deweloperskich, który obserwujemy od czterech miesięcy, jest nie tylko wynikiem wygaszania efektu BK2% po stronie popytowej, ale również wyższej liczby mieszkań wprowadzanych do sprzedaży. Na największych rynkach – poza Łodzią – mała liczba mieszkań których sprzedaż firmy deweloperskie uruchamiały w ostatnich miesiącach wzmacniała przekonanie po stronie popytowej rynku że ceny mieszkań mogą wyłącznie rosnąć. Wynik styczniowy pozwala na uwzględnienie w prognozach cen scenariusza kształtowania się nominalnych cen mieszkań na poziomie inflacji, co oznaczałoby stabilizację cen realnych– komentuje Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań Otodom Analytics.

Wrocław i Łódź dogoniły Warszawę

W styczniu najwięcej nowych ofert mieszkań deweloperskich pojawiło się we Wrocławiu, w Warszawie, i w Łodzi. Stanowiły one aż 67% wszystkich nowych wprowadzeń w miesiącu. Zgodnie z najnowszymi danymi Otodom Analytics w każdym z tych miast deweloperzy dodali do oferty ponad 1100 lokali, a różnica pomiędzy pierwszym na podium Wrocławiem a trzecią Łodzią wyniosła zaledwie 40 mieszkań. O ile ze względu na wielkość rynku liczba wprowadzeń w Warszawie nie zaskakuje, to w styczniu interesująco prezentowała się sytuacja w dwóch pozostałych miastach.

W Łodzi po raz kolejny mieliśmy do czynienia z przewagą nowej podaży nad sprzedażą. W rezultacie pod koniec stycznia na łódzkim rynku deweloperskim dostępnych było ponad 7,7 tys. lokali, czyli 46% więcej niż rok temu. A to lokuje Łódź w całkowitej opozycji do innych największych polskich miast, w których oferta względem ubiegłego roku skurczyła się średnio o kilkanaście procent. Z kolei we Wrocławiu odnotowano najwyższą miesięczną podaż od blisko 3 lat. Za jej jedną czwartą odpowiadała liczba lokali wprowadzonych w ramach jednej inwestycji deweloperskiej.

Pewne zaskoczenie w styczniu przyniosły także wyniki sprzedaży w poszczególnych miastach. Najwięcej lokali deweloperskich sprzedało się w Warszawie ( ponad 1,4 tys.), Gdańsku ( blisko 650) i w Krakowie (blisko 600). Jednak zaraz za nimi z ponad pięciuset sprzedanymi mieszkaniami uplasowały się: Łódź, dla której był to najwyższy w historii miesięczny wynik sprzedaży i Poznań, w którym taki poziom transakcji w jednym miesiącu odnotowano tylko raz w ciągu dwóch ostatnich lat.

Kupujący w coraz lepszej sytuacji?

Spojrzenie na czas wyprzedaży oferty na poszczególnych rynkach pokazuje, że sytuacja kupujących powoli się poprawia. W najlepszym położeniu znajdują się nabywcy nieruchomości w Łodzi i Katowicach. Gdyby zainteresowanie zakupem utrzymało się tam na poziomie z ostatnich 3 miesięcy, a do oferty nie trafiałyby nowe projekty, oferowane przez deweloperów lokale wyprzedałyby się tam w okresie odpowiednio 5,7 kw. i 4,9 kw. W styczniu czas wyprzedaży oferty najbardziej wydłużył się we Wrocławiu z 2,1 kw. do 2,8 kw., a pozostałe miasta zanotowały niewielkie przyrost (0,2 – 0,3 kw.)

Wiemy, że na rynku w równowadze przeciętny czas, w jakim mieszkania są kupowane, wynosi od 12 do 15 miesięcy. Nie oznacza to, że każde mieszkanie, które deweloper wprowadza do oferty, musi czekać na nabywcę co najmniej rok, a jedynie że przeciętny czas eksponowania mieszkań w ofercie rynkowej liczony dla mieszkań ze wszystkich segmentów cenowo-jakościowych wynosi 4-5 kwartałów. I to na rynku w stanie równowagi. Czas wyprzedaży oferty jest zatem teoretycznym wskaźnikiem, ale za to  niezwykle użytecznym do porównywania sytuacji na poszczególnych rynkach. Różnice w wysokości tego wskaźnika, które obserwujemy obecnie, wskazują przede wszystkim na ogromne zróżnicowanie sytuacji w największych polskich miastach. A to przekłada się bezpośrednio i wprost na pozycję negocjacyjną kupujących w relacji z firmami deweloperskimi. W najtrudniejszej sytuacji od kilku miesięcy pozostają ci klienci, którzy są zdeterminowani by kupić mieszkanie w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu. –  podkreśla Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań Otodom Analytics.2 ceny mieszkań

Dzięki dobrej nowej podaży styczeń upłynął pod znakiem stabilizacji, a nawet lekkiej korekty cen. Wyraźny, bo prawie 5% wzrost odnotowany został jedynie w Łodzi. Tym samym Łódź  jako ostatni z 7 największych rynków w Polsce pokonała barierę 10 tys./mkw. To oznacza, że w największych polskich miastach po ubiegłorocznych wzrostach cen za mkw. trzeba zapłacić średnio pięciocyfrową kwotę.

W Warszawie cena za mkw. mieszkania deweloperskiego to blisko 16,5 tys. zł, czyli 17% więcej niż rok temu. W Trójmieście i w Krakowie po podwyżkach o blisko jedną czwartą r/r nabywcom przyjdzie zapłacić ok. 15 tys. zł/mkw. Natomiast kupujący we Wrocławiu zapłacą średnio ok. 13 tys./mkw., a w Poznaniu – nieco ponad 12 tys./mkw.3 średnie ceny mieszkań

Decyzja Fed i dane z amerykańskiego rynku pracy umocniły dolara

Ten tydzień przyniósł decyzję Fed-u oraz dane z amerykańskiego rynku pracy. Zarówno to pierwsze jak i to drugie umocniło dolara amerykańskiego a rynek już prawie przestał wierzyć, że w marcu dojdzie do obniżek stóp procentowych w USA. W minioną środę Powell wykluczył taki scenariusz, z kolei raport NFP dodatkowo przekreślił możliwość startu łagodzenia warunków monetarnych w kolejnym miesiącu.

Zatrudnienie w USA nadal rośnie szybciej niż oczekiwano. W styczniu liczba miejsc pracy poza rolnictwem wzrosła o 353 tys. w porównaniu z poprzednim miesiącem, co stanowi największy wzrost od stycznia 2023 roku.

Wcześniej trend wzrostu zatrudnienia mierzony średnią sześciomiesięczną wskazywał w dół. Dzięki mocnym danym styczniowym i korektom (wzrost w grudniu został znacznie zwiększony z 216 tys. do 333 tys.), obraz jest teraz inny. Od lata 2023 r. wzrost zatrudnienia ustabilizował się na wysokim poziomie ponad 200 tysięcy. Pamiętajmy, że na rynek pracy co miesiąc „wchodzi” ok 100 tys. nowych osób zatem aktualne poziom kreacji nowych miejsc pracy znacznie przekracza tę wartość. Jednocześnie dane te są bardziej zgodne z silnym wzrostem gospodarczym wynoszącym około 4 proc. w ujęciu rocznym w drugiej połowie ubiegłego roku.

Fed zwróci pewnie uwagę na znaczny wzrost płac. W styczniu wyniosły one 0,6 proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem. W ujęciu rocznym mamy dynamikę na poziomie 4,5 proc. co daje najwyższą wartość od lutego 2023 roku.

Ogólnie amerykański rynek pracy pozostaje bardzo solidny. Dane te zostaną prawdopodobnie odebrane przez wielu jako wskazówka, że gospodarka USA może uniknąć recesji.

Dane z tego tygodnia nie przemawiają za rychłymi obniżkami stóp w USA. Wycena rynkowa marcowego łagodzenia polityki pieniężnej przez Fed została zredukowana po publikacji raportu NFP do poziomu ok 20 proc. Nastąpiła również zmiana postrzegania decyzji majowej, tu szanse na rucch w dół na stopach zmalały z ponad 90 proc. do ok 70 proc.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

80% liderów spodziewa się transformacji swoich firm w ciągu 3 lat dzięki Generatywnej Sztucznej Inteligencji (Gen AI)

Pojawienie się generatywnej sztucznej inteligencji oraz jej gwałtowny rozwój ma bezprecedensowy wpływ na biznes. Aż 80 proc. liderów spodziewa się transformacji swojego przedsiębiorstwa w wyniku adopcji tej technologii w przeciągu najbliższych trzech lat – wynika z raportu The State of Generative AI in the Enterprise, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte. Jednocześnie 78 proc. ankietowanych dostrzega potrzebę wprowadzenia odpowiednich regulacji prawnych dotyczących sztucznej inteligencji.

Raport The State of Generative AI in the Enterprise uwzględnia opinie ponad 2 800 liderów biznesu i technologii zaangażowanych we wdrażanie lub testowanie możliwości generatywnej sztucznej inteligencji w swoich organizacjach. Badanie obejmuje respondentów z 16 rynków i będzie publikowane kwartalnie.

Zdecydowana większość liderów podziela pogląd, że generatywna sztuczna inteligencja zmieni sposób działania ich organizacji w perspektywie trzech lat. Spośród nich co trzeci zarządzający zakłada, że transformacja ta nastąpi w perspektywie bieżącego roku. Analogicznie jak w przypadku innych nowych technologii, tak przy adopcji generatywnej sztucznej inteligencji większość firm koncentruje się początkowo na wykorzystaniu nowych narzędzi do osiągniecia poprawy efektywności i redukcji kosztów. Liderzy globalnych firm wykorzystują generatywną AI w celach taktycznych, takich jak poprawa wydajności (56 proc.) czy redukcja kosztów (35 proc.), a jedynie co trzeci ankietowany deklaruje poszukiwanie korzyści w obszarze innowacji i wzrostu (29 proc.) czy wprowadzania nowych produktów i usług. Zdecydowana większość badanych liczy na wzrost produktywności w przedsiębiorstwie (91 proc.).

Ankietowani, którzy deklarują wyższy poziom wiedzy w obszarze generatywnej sztucznej inteligencji w swojej organizacji, kładą mniejszy nacisk na cele taktyczne i częściej koncentrują się na możliwości tworzenia nowych pomysłów i wyciągania nowych wniosków (23 proc. w porównaniu z 19 proc. dla całej puli respondentów). Co więcej, prawie trzy czwarte spośród najbardziej zaawansowanych technologicznie firm zaczyna wykorzystywać sztuczną inteligencję do rozwoju swoich produktów oraz działań badawczo-rozwojowych. Są to kluczowe czynniki napędzające innowacje i wzrost.

Niezależnie jednak od celów adopcji generatywnej AI, dwie trzecie (62 proc.) respondentów deklaruje, że dominującą emocją, która towarzyszy im w odniesieniu do tej technologii, jest podekscytowanie. Jednak w przypadku aż 30 proc. ankietowanych entuzjazm jest podszyty poczuciem niepewności.

Zarządzający największymi globalnymi firmami nie poprzestają na wykorzystaniu generatywnej sztucznej inteligencji do usprawnienia procesów finansowych, IT czy HR, ale widzą potencjał do transformacji całych organizacji i zespołów. Jeśli zdaniem większości badanych zmiana ta wydarzy się w perspektywie trzech lat, to decyzje dotyczące jej kierunku muszą zapadać teraz. Co więcej, dwóch na pięciu badanych z organizacji najbardziej zaawansowanych pod względem adopcji AI twierdzi, że czuje presję konkurencji, jeśli chodzi o wykorzystanie nowych możliwości. Zastosowanie generatywnej AI może pozwolić na osiągniecie przewagi konkurencyjnej i znaczne korzyści w zakresie wprowadzania innowacji i budowania wartości dla organizacji – dodaje Piotr Mechliński, partner associate specjalizujący się w zakresie generatywnej sztucznej inteligencji, Deloitte.

Potrzebne zaufanie i regulacje

Czynnikiem, który pomaga budować zaufanie do generatywnej sztucznej inteligencji i jej możliwości są regulacje prawne. Blisko 80 proc. uczestników badania wskazuje na konieczność stworzenia odpowiednich przepisów na poziomie poszczególnych krajów. Niemal trzy czwarte liderów dostrzega też potrzebę zacieśnienia globalnej współpracy wokół zagadnień związanych ze sztuczną inteligencją. Na obecnym etapie rozwoju regulacji, samej technologii, jak i kompetencji wewnątrz organizacji, większość biznesów decyduje się na wykorzystanie gotowych rozwiązań z zakresu generatywnej sztucznej inteligencji. Co więcej, blisko połowa organizacji deklarujących najwyższe przygotowanie do adopcji nowej technologii wskazuje, że działania konkurencji obserwowane na rynku zwiększają presję na wdrożenie nowych rozwiązań w ich organizacjach.

Do najczęściej wykorzystywanych obecnie rozwiązań bazujących na generatywnej sztucznej inteligencji należą: aplikacje zwiększające produktywność (71 proc.), gotowe aplikacje AI (68 proc.), systemy do zarządzania przedsiębiorstwem wykorzystujące generatywną AI (61 proc.) oraz ogólnodostępne duże modele językowe, takie jak ChatGPT (56 proc.).

Na rynku polskim obserwujemy podobne tendencje. W pierwszej kolejności firmy najczęściej decydują się na wdrożenie gotowych aplikacji, takich jak pakiety programów biurowych. Później przechodzą do systemów klasy enterprise, które zawierają moduły wspierane przez AI. W miarę popularyzacji nowych technologii coraz więcej przedsiębiorstw będzie skłaniało się ku tworzeniu nowych rozwiązań opartych na dostępnych modelach, lecz dostosowanych do swoich potrzeb i wykorzystujących wiedzę specyficzną dla swojej organizacji. Choć wszyscy najwięksi dostawcy systemów klasy enterprise planują wprowadzić do swojej oferty oprogramowanie wyposażone w generatywną AI, to obecnie takie rozwiązania w systemach ERP czy CRM wciąż stanowią nowość. Jako polski zespół Deloitte Digital z sukcesem zrealizowaliśmy globalnie pierwsze wdrożenie rozwiązania GenAI w oparciu o technologię Salesforce (Einstein GPT) w sektorze finansowym, które umożliwia lepszą obsługę klientów – mówi Aleksander Pruziński, partner, CE Salesforce Alliance Leader, Deloitte Digital CE.

Budowanie kompetencji w zakresie AI

Wraz z rozwojem nowej technologii i zmianami, jakie jej stosowanie przyniesie w organizacjach konieczna będzie zmiana sposobu zarządzania talentami – opinie, że nastąpi to w przeciągu 3 lat podziela ponad 70 proc. badanej kadry zarządzającej. Co więcej, aż 17 proc. liderów globalnych firm uważa, że zmiany w strategii zarządzania talentami konieczne są od zaraz, a co czwarty ankietowany, że okażą się one niezbędne w perspektywie bieżącego roku.

W najbliższej przyszłości będziemy obserwować wzrost zaangażowania organizacji w pozyskiwanie i rozwój kompetencji pracowników w obszarze AI. Już teraz ponad 40 proc. przedstawicieli branży IT ankietowanych w Polsce uważa, że umiejętności w zakresie AI będą najbardziej cenione na rynku w perspektywie 2-3 lat. Jeśli jednak mówimy o głębszych transformacjach organizacji, potrzebne kompetencje wychodzą daleko poza analitykę danych czy IT. Kluczowe będzie określenie i uzyskanie długoterminowej wartości z dokonywanych zmian i wykorzystanie nowych możliwości we wszystkich obszarach działania biznesu. W tym kontekście warto zwrócić uwagę, że tylko co drugi badany przedstawiciel kadry zarządzającej w firmach globalnych uważa, że wystarczającym stopniu pokazuje swoim pracownikom możliwości, korzyści i wartości w zakresie stosowania generatywnej sztucznej inteligencji – mówi Zbigniew Łobocki, starszy menedżer w zespole Human Capital, Deloitte.

W celu przygotowania organizacji na wykorzystanie generatywnej sztucznej inteligencji, ponad 40 proc. zarządzających zdecydowało się postawić na pozyskanie talentów technicznych z rynku. Tyle samo organizacji rozpoczęło działania mające na celu edukację ogółu pracowników w zakresie AI, a 36 proc. stawia na strategie związane z doszkoleniem lub przekwalifikowaniem personelu. Na podjęcie wszystkich tych działań jednocześnie zdecydowało się blisko trzy czwarte organizacji deklarujących wysokie kompetencje związane z AI.

O badaniu

Z myślą o wspieraniu liderów w biznesie, technologii i sektorze publicznym w śledzeniu szybkiego postępu generatywnej AI, Deloitte przeprowadza serię kwartalnych ankiet. Seria jest oparta na raportach Deloitte State of AI in the Enterprise, które były publikowane corocznie przez pięć lat z rzędu. Pierwsza edycja badania została przeprowadzona wśród 2835 respondentów na poziomie od dyrektora do kierownika wyższego szczebla w sześciu branżach i 16 krajach między od października do grudnia 2023 roku. Branże: konsumencka; energetyczna, surowce i przemysł; usługi finansowe; nauki przyrodnicze i opieka zdrowotna; technologia, media i telekomunikacja; oraz sektor rządowy i usługi publiczne.

Akt o Usługach Cyfrowych (Digital Services Act, DSA) – Jakie zmiany czekają nas po 17 lutego?

Akt o Usługach Cyfrowych, Digital Services Act, DSA – to nazwy unijnego rozporządzenia, które reguluje działalność w dostawców usług w Internecie. Warto je zapamiętać, bo od jakiegoś czasu te nazwy regularnie pojawiają się w przestrzeni Internetu, a po 17 lutego – dacie, w której przyjęta przez UE legislacja zacznie obowiązywać w Polsce, będziemy o nich czytać jeszcze częściej.

Akt ten jest częścią dwóch unijnych regulacji – Akt o Usługach Cyfrowych + Akt o Rynkach Cyfrowych, które razem tworzą unijny “pakiet cyfrowy”, który według założeń ma kompleksowo regulować działalność dostawców usług cyfrowych w Internecie, aby lepiej chronić użytkowników Internetu, nie blokując jednak innowacyjności i rozwoju usług cyfrowych w UE.

Akt o Usługach Cyfrowych- czemu powstał, jakie były główne założenia?

Czasu przyjęcia nowego prawa rynek cyfrowy UE był regulowany przez przyjętą w 2000 roku dyrektywę o handlu elektronicznym. Chyba każdy z nas, nawet największy technologiczny laik ma jak bardzo zmienił się e-świat w ciągu ostatnich dekad. Dyrektywa o handlu elektronicznym przestała przystawać do świata, w którym giganci i platformy internetowe oferujące usługi społeczeństwa obywatelskiego kształtują nasze funkcjonowanie, wpływając właściwie na każdy aspekt życia codziennego – to jakimi środkami się komunikujemy, jakie robimy zakupy, z czyich usług korzystamy, z jakimi informacjami się zapoznajemy i wiele innych. Z postępem technologicznym nieodłącznie związane są też nowe zagrożenia dezinformacja, fake newsy, czy otwarty dostęp do nielegalnych treści.

Odpowiedzią Unii Europejskiej na te problemy mają być Akt o Usługach Cyfrowych i Akt o Rynkach Cyfrowych, które zgodnie z zapowiedzią miały zapewnić użytkownikom internetu dostęp do bezpiecznych produktów cyfrowych, chronić prawa użytkowników i dawać przestrzeń dla wolnej i uczciwej konkurencji

Akt o Usługach Cyfrowych

“Przez zbyt długi czas giganci technologiczni korzystali z braku zasad. Cyfrowy świat stał się Dzikim Zachodem, na którym zasady ustalają najwięksi i najsilniejsi. Ale w mieście pojawił się nowy szeryf – DSA. Teraz zasady i prawa zostaną wzmocnione”[1] – to zdanie o DSA wypowiedziała Christel Schaldemose – posłanka odpowiedzialna za wprowadzenie aktu o usługach cyfrowych przez parlament europejski.

Adresatami Aktu są dostawcy usług pośrednich. Według art. 3 lit. g) DSA:

  • „Usługa pośrednia” oznacza jedną z następujących usług społeczeństwa informacyjnego:
    (i) usługę „zwykłego przekazu” polegającą na transmisji w sieci telekomunikacyjnej informacji przekazanych przez odbiorcę usługi lub na zapewnianiu dostępu do sieci telekomunikacyjnej;
  • (ii) usługę „cachingu” polegającą na transmisji w sieci telekomunikacyjnej informacji przekazanych przez odbiorcę usługi, obejmującą automatyczne, pośrednie i krótkotrwałe przechowywanie tej informacji, dokonywane wyłącznie w celu usprawnienia późniejszej transmisji informacji na żądanie innych odbiorców;
  • (iii) usługę „hostingu” polegającą na przechowywaniu informacji przekazanych przez odbiorcę usługi oraz na jego żądanie”.

W praktyce regulacją będa objęte wszystkie podmioty świadczące usługi dostępu do Internetu, VPN, usługi hostingowe, serwerowe, chmurowe, a także usługi pozwalające na wyszukiwanie informacji w internecie. Co ważne, pojęcie hostingu, należy rozumieć szeroko, w oderwaniu od znaczenia, do którego byliśmy przyzwyczajeni jako udostępniania strony internetowej i plików z nią związanych na serwerze – w rozumieniu DSA o hostingu mówimy, gdy mamy do czynienia z taką funkcjonalnością usługi cyfrowej, która umożliwia przechowywanie informacji na żądanie użytkownika danej usługi. Hostingiem będzie np. umożliwienie użytkownikowi korzystania z forum dyskusyjnego, dodawanie opinii o produktach w sklepie internetowym, umożliwienie użytkownikowi serwisu internetowego stworzenia własnego konta, w którym może uzupełniać informacje o sobie i inne. Przy czym za hostingodawcę zostanie uznany właściciel serwisu internetowego udostępniający daną usługę, nawet jeśli w ramach danej funkcjonalności korzysta z usług podmiotu trzeciego (np. zewnętrznego dostawcy systemu komentarz).

Akt wprowadza nową definicję, platformy internetowej, będą to te podmioty, których główną działalność stanowi umożliwianie użytkownikom przechowywanie i rozpowszechnianie informacji. Chodzi tutaj przede wszystkim o serwisy społecznościowe, m.in. Facebook, Instagram, Tiktok, ale również inne portale internetowe umożliwiające publikowanie treści pochodzących od użytkowników, o ile taka funkcjonalność nie jest jedynie poboczna w ich działalności.

DSA zakłada gradację odpowiedzialności. Najbardziej restrykcyjne obowiązki wynikające z Aktu zostały nałożone na wielkie platformy internetowe (tzw. VLOPs – very large online platforms) i wielkie wyszukiwarki internetowe (tzw. VLOSEs – very large search engines). Do tego grona zaliczono platformy internetowe i wyszukiwarki mających ponad 45 mln aktywnych użytkowników. Dla zobrazowania wielkości 45 mln użytkowników to około 10% ludności całej UE.

Komisja Europejska wybrała 17 takich podmiotów:

Alibaba AliExpress, Amazon Store, Apple AppStore, Bing, Booking.com, Facebook, Google Maps, Google Search, Google Shopping, Instagram, LinkedIn, Pinterest, Snapchat, TikTok, Wikipedia, X (wcześniej Twitter), YouTube, Zalando. Wszystkie one miały już w zeszłym roku dostosować się do nowych przepisów.

W ramach nowych obowiązków najwięksi mieli m.in. ustanowić podlegające audytom plany zmniejszenia ryzyka systemowego jakie wiąże się z ich działalnością (dezinformacja, manipulacje wyborcze, cyberprzemoc i inne), udostępniać badaczom i instytucjom państwowym dane dotyczące ich działalności, wprowadzić mechanizm umożliwiający użytkownikom dokonanie wyboru czy chcą otrzymywać reklamę targetowaną.

Poza obostrzeniami wprowadzonymi dla wielkich graczy, akt nakłada także szereg obowiązków skierowanych do innych podmiotów świadczących usługi zwykłego przekazu, catchingu i hostingu. Wśród obowiązków dotyczących wszystkich dostawców usług pośrednich znajdziemy:

  • wyznaczenie punktu kontaktowego;
  • wyznaczenie przedstawiciela;
  • konieczność wprowadzenia do regulaminu świadczenia usług zapisów dotyczących niedopuszczalnych treści i ich moderacji, stosowanie algorytmów dotyczących podejmowania decyzji, zasady zmiany warunków korzystania z usług;
  • wdrożenie kanału zgłaszania nielegalnych treści;
  • umożliwienie użytkownikom odwołania się od decyzji.

Co z polskimi przepisami?

Akt o usługach cyfrowych obowiązuje w porządku prawnym jednak dostosowania polskich przepisów do regulacji unijnych związku z tym niedawno zakończone zostały zorganizowane przez Ministerstwo Cyfryzacji konsultacje w sprawie wdrożenia Aktu, który od 17 lutego powinien zacząć obowiązywać w Polsce.

Nie znamy jeszcze proponowanej treści przepisów, ale na stronie Ministerstwa Cyfryzacji mogliśmy zapoznać się z wynikami konsultacji w sprawie wdrożenia Aktu w Polsce[2]. Ich analiza pozwala zorientować się jaki kształt przyjmą przepisy przyszłej regulacji.

Nie jest zaskoczeniem, że przepisy aktu zostaną wprowadzone do ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (uśude), ale w trakcie konsultacji pojawiły się także głosy, że przy okazji nowelizacji powinno się przyjrzeć i zweryfikować także siatkę pojęciową uśude, aby uniknąć ewentualnych niespójności z regulacjami europejskimi.

DSA przewiduje konieczność powołania nowego organu – koordynatora ds. cyfrowych. Zgodnie z założeniami, tę funkcję ma pełnić Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE), przy czym DSA przewiduje także, że część obowiązków wynikających z DSA ma być wykonywana przez organy właściwe (competent authority). W Polsce tę rolę ma pełni Prezes UOKIK.

Zgodnie z propozycją Ministerstwa Cyfryzacji sąd okręgowy będzie sądem pierwszej instancji w sprawach cywilnoprawnych związanych z naruszeniami Aktu. Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (SOKiK) ma zostać organem odwoławczym w sprawach kar nałożonych na dostawców usług pośrednich.

Kolejnym nowym pojęciem pojawiającym się w DSA są zaufane podmioty sygnalizujące (trusted flaggers) – zweryfikowane podmioty, których zgłoszenia dotyczące usług pośrednich mają być priorytetowo rozpatrywane przez dostawców. W polskiej regulacji Prezes UKE ma przyznać status zaufanego sygnalisty jedynie podmiotom które wykazują się odpowiednią wiedzą i doświadczeniem w zakresie identyfikowania nielegalnych treści. Interesującym aspektem do rozwiązania w polskiej regulacji jest status tzw. “zweryfikowanego badacza” – podmiotu mogącego uzyskać dostęp do danych gospodarczych podmiotów pośrednich i problem bezpiecznego przetwarzania tych danych.

Na projekt nowych przepisów wdrażających Akt musimy jeszcze poczekać. Podobnie jak na odpowiedzi na najważniejsze pytania związane z nowymi przepisami, a pytań pojawia się wiele. Czy nowe przepisy rzeczywiście zrewolucjonizują cyfrowy świat, a Internet stanie się bezpieczniejszym miejscem, czy może Internauci nie odczują zmian? Jak zawsze przy wprowadzaniu nowych przepisów nie wiemy czy nie dojdzie do przeregulowania materii, co odbije się na cyfrowym rozwoju UE? Na wszystkie te pytania będziemy mogli odpowiedzieć dopiero za jakiś czas.

Autor: r. pr. Joanna Kik, Kancelaria Prawna J. Chałas i Wspólnicy

[1)https://www.europarl.europa.eu/news/pl/headlines/society/20211209STO19124/czym-sa-akt-o-rynkach-cyfrowych-i-akt-o-uslugach-cyfrowych-wyjasniamy]
[2)https://www.gov.pl/web/cyfryzacja/wyniki-konsultacji-zalozen-wdrozenia-aktu-o-uslugach-cyfrowych-w-polsce

W 2024 roku Polska będzie liderem wzrostu w Europie. Wzrost PKB o 3,7%

  • PKB wzrośnie o 3,7% w 2024 r. W 2025 r. i 2026 r. będzie oscylował wokół 3%
  • Inflacja osiągnie 2,5-proc. cel NBP na wiosnę, po czym ponownie wzrośnie i utrzyma się na podwyższonym poziomie 3,5-5% do 2027 roku
  • Stopy procentowe powinny pozostać na obecnym poziomie w 2024 roku, prognozujemy dalsze obniżki do poziomu 5% w 2025 r.

W europejskiej gospodarce wciąż panuje stagnacja. Pomimo spadku inflacji, ceny pozostają na podwyższonym poziomie, co obniża realne płace i możliwości wzrostu konsumpcji. Pomimo zakończonego cyklu podwyżek stóp procentowych, ich wysoki poziom negatywnie wpływa na konsumpcję i inwestycje, zwłaszcza mieszkaniowe.

W kolejnych kwartałach będzie jednak następowało stopniowo ożywienie – niższa inflacja przy nadal solidnym wzroście płac przełoży się na wzrost realnych dochodów i konsumpcji, światowy przemysł wyjdzie ze stagnacji, wspierając popyt zagraniczny, a efekty zacieśnienia polityki pieniężnej będą stopniowo wygasać. Europejska gospodarka będzie się jednak rozpędzała powoli, dlatego wzrost gospodarczy w strefie euro wyniesie jedynie 0,8% w całym 2024 roku i rozpędzi się dopiero w 2025 roku, osiągając 2,1% – wynika z EY European Economic Outlook, przygotowanego przez Zespół Analiz Ekonomicznych EY.

Na tym tle Polska, obok Węgier, może pochwalić się najlepszą perspektywą wzrostu gospodarczego na ten rok. Rodzima gospodarka zaczęła wychodzić ze stagnacji już w drugiej połowie 2023 roku, choć końcówka roku nieco rozczarowała. Zespół Analiz Ekonomicznych EY szacuje na podstawie danych odsezonowanych, że PKB wzrósł o 1,1% w 3 kwartale 2023 w porównaniu do poprzedniego kwartału i o ok. 0,3% w 4 kwartale, co jest dobrym prognostykiem do dalszych wzrostów w 2024 roku po lekkiej recesji, w jaką wpadł nasz kraj w poprzednich kwartałach.

Konsumpcja zaczęła powoli rosnąć w obliczu spadającej inflacji i silnego wzrostu płac nominalnych, choć końcówka roku była w tym względzie rozczarowująca. Równocześnie wzrost inwestycji pozostaje na wysokim poziomie, co jest pokłosiem absorpcji funduszy unijnych. Spodziewam się, że gospodarka mocno będzie się rozpędzała w kolejnych kwartałach, co będzie spowodowane dalszym spadkiem inflacji, zwiększeniem siły nabywczej Polaków dzięki waloryzacji transferów socjalnych dla rodzin do 800+ i rosnącym wynagrodzeniom, które z kolei są napędzane przez wzrost płacy minimalnej oraz znaczącą podwyżkę płac w sektorze publicznym – mówi Marek Rozkrut, Partner EY, szef Zespołu Analiz Ekonomicznych, Główny Ekonomista EY na Europę i Azję Centralną.

Analitycy Zespołu Analiz Ekonomicznych EY spodziewają się, że silny wzrost konsumpcji z naddatkiem skompensuje spodziewane spowolnienie w inwestycjach, które mogą spaść w 1 kwartale 2024 roku w związku z zakończeniem wydatkowania funduszy z perspektywy unijnej na lata 2014-2020. W efekcie, po wzroście PKB o 0,2% w 2023 roku, analitycy EY przewidują, że PKB wzrośnie o 3,7% w 2024 r. W kolejnych latach (w 2025 i 2026 roku), pomimo spodziewanego spadku dynamiki płac i konsumpcji, wzrost PKB będzie zbliżony do 3% dzięki inwestycjom finansowanym z Krajowego Planu Odbudowy i odbiciu w popycie zagranicznym.

Inflacja w celu NBP tylko przez chwilę

Zmaterializowała się nasza prognoza, opublikowana w lipcu 2023 roku, w której przewidywaliśmy szybki spadek inflacji do poziomu ok. 6,5% w IV kwartale 2023 roku.

Spodziewamy się, że w kolejnych miesiącach inflacja nadal będzie spadała. W efekcie wiosną powinna osiągnąć cel NBP na poziomie 2,5%. Sukces ten będzie jednak krótkotrwały – wzrost cen w usługach ustabilizuje się bowiem w II połowie 2024 roku na poziomie ok. 6% za sprawą szybkich podwyżek wynagrodzeń. Równocześnie przywrócenie standardowych stawek VAT na żywność, czego spodziewany się w lipcu 2024 roku, i wygaszanie programów osłonowych dla gospodarstw domowych związanych z cenami energii od 2025 roku będą impulsem dla wzrostu inflacji powyżej celu NBP. W takim scenariuszu ceny energii będą przez kilka kolejnych lat wpływały na wzrost inflacji, utrzymując ją na poziomie 3,5-5% do 2027 roku, czyli do końca okresu objętego naszą prognozą – mówi Maciej Stefański, Starszy Ekonomista z Zespołu Analiz Ekonomicznych EY .

Europa Środkowo-Wschodnia to obszar w Unii Europejskiej, gdzie inflacja utrzymuje się na najwyższych poziomach. Inflacja w strefie euro powinna trwale osiągnąć cel inflacyjny 2% w II kwartale 2024 roku.

2024 rok bez obniżek stóp w Polsce

Narodowy Bank Polski (NBP) po wyborach parlamentarnych w październiku 2023 roku zmienił retorykę w sprawie stóp procentowych. Spodziewamy się, że utrzyma obecny poziom stóp przez cały 2024 rok. Powodem będzie postępujące ożywienie gospodarcze, ekspansywna polityka fiskalna i inflacja bazowa utrzymująca się powyżej celu inflacyjnego NBP. Gdy zwolni tempo wzrostu płac i cen usług, co powinno nastąpić w 2025 roku, spodziewamy się, że bank centralny zdecyduje się na obniżki stóp procentowych do poziomu 5%. Dalsze ich redukcje uniemożliwi utrzymujący się podwyższony poziom inflacji.

Główne banki centralne na świecie będą prowadziły odmienną politykę. Europejski Bank Centralny, Fed i Bank Anglii powinny rozpocząć cykl luzowania polityki pieniężnej w okresie kwiecień-czerwiec 2024 r., co będzie spowodowane zbliżaniem się do celu inflacyjnego na poziomie 2%. Na koniec tego roku stopy procentowe powinny obniżyć się o 1 pkt proc. względem obecnego poziomu – prognozują analitycy EY.

Czynniki ryzyka

Przedłużająca się recesja w sektorze przemysłowym w Europie i stagnacja w światowym handlu to główne czynniki ryzyka dla rozwoju gospodarczego w Europie. Istotna jest również geopolityka: potencjalna eskalacja wojny w Ukrainie, konfliktu na Bliskim Wschodzie czy napięć w relacjach pomiędzy Chinami i Tajwanem może spowodować wzrost cen surowców i transportu morskiego oraz spowodować kolejne zakłócenia w łańcuchach dostaw.

Pozytywnie może natomiast zaskoczyć konsumpcja – jeśli pod wpływem spadających stóp procentowych i poprawy nastrojów Europejczycy zdecydują się na uwolnienie części oszczędności nagromadzonych w trakcie pandemii, PKB Unii wzrośnie szybciej niż prognozowany.

Złoty zaskakuje siłą pomimo rozczarowujących danych makroekonomicznych

Polski złoty kolejny dzień z rzędu wyraźnie zyskuje, pomimo tego że krajowe dane w ogóle tego nie uzasadniają. W ciągu trzech dni kurs euro spadł o ponad 5 groszy, a pokazaliśmy niższy od oczekiwań wzrost PKB i słabsze indeksy koniunktury. 

Pesymizm wraca do Polski

Indeks PMI dla przemysłu znów drugi miesiąc idzie w dół. Analitycy oczekiwali poziomu 48,2 pkt, faktyczny odczyt wyniósł 47,1 pkt. Wynik wynosi zatem ponad punkt poniżej oczekiwań. Kluczowym punktem odniesienia (jak zawsze w tych badaniach) jest poziom 50 pkt, oddzielający przewagę odpowiedzi pozytywnych od negatywnych. Tutaj jednak trzeba pamiętać, że ostatni raz nasz kraj powyżej tej granicy był w kwietniu, tyle że 2022 roku. Nawet niespodziewany wybuch optymizmu w listopadzie, kiedy inwestorzy patrzyli na świat przez różowe powyborcze okulary, osiągnął tylko 48,7 pkt. Po tym odczycie złoty co prawda chwilowo tracił na wartości, ale do końca dnia dzięki ruchom na rynkach światowych powrócił do wzrostów.

Mniej źle w strefie euro

Relatywnie bardzo dobry wynik pokazała za to strefa euro. Relatywnie, bo 46,6 pkt to jednak słabiej niż odczyt z Polski. Jest to jednak najwyższy rezultat od marca poprzedniego roku, co pokazuje nadzieję na wyrwanie się europejskiej gospodarce z marazmu. Z drugiej strony to nadal po prostu mniej źle niż dotychczas, nadal większość ankietowanych spodziewa się, że sytuacja będzie się pogarszać. Powyżej granicy 50 pkt wypadł za to indeks z USA, który powrócił w te rejony po dwóch miesiącach przerwy. Pomimo tego jednak  inwestorzy uznali wczoraj, że lepiej przenieść swoje środki do Europy. To właśnie ten ruch był powodem wspomnianego już umocnienia polskiej waluty pomimo słabego odczytu danych makroekonomicznych.

Wielka Brytania nie zmienia stóp procentowych

Wczorajsze dane nie zaskoczyły specjalnie rynków. Zgodnie z oczekiwaniami nie zmieniono stóp procentowych na Wyspach. Pewną niespodzianką był natomiast wynik głosowania. Miesiąc temu za obniżką głosowały 3 osoby, a 6 za pozostawieniem stóp na niezmienionym poziomie. Oczekiwania analityków mówiły o przejściu dwóch osób z obniżek na brak zmiany. Faktycznie jednak 2 osoby głosowały za obniżkami, ale jedna znalazła się głosująca za wzrostem stóp procentowych. W ciągu miesiąca owszem inflacja na Wyspach wzrosła, ale zaledwie o 0,1%. Jest to raczej zatem kwestia oczekiwań względem zachowania się tego wskaźnika w przyszłości.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – sytuacja na rynku pracy,

16:00 – USA – Raport Uniwersytetu Michigan,

16:00 – USA – zamówienia w przemyśle.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

 

Zasiłek pogrzebowy do 7 tys. zł i waloryzacja. Branża pogrzebowa: to dobry krok

Do 7 tys. zł z obecnych 4 tysięcy wzrośnie zasiłek pogrzebowy, a do tego – jak wynika z zapowiedzi przedstawiciela resortu rodziny, pracy i polityki społecznej, będzie waloryzowany. Polska Izba Branży Pogrzebowej (PIBP) przyjmuje tę informację z zadowoleniem. – To dobry krok – komentuje Robert Czyżak, prezes tej Izby.

7 tys. zł – tyle wynosić ma zasiłek pogrzebowy. Podniesienie jego wartości z obecnych 4 tysięcy zapowiedział właśnie Sebastian Gajewski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Do tego, jak dodał, świadczenie to ma być waloryzowane, zaś sam projekt ustawy w tej sprawie trafił już do Centrum Legislacyjnego Rządu.

– To dobry krok – komentuje Robert Czyżak, prezes Polskiej Izby Branży Pogrzebowej, która  z zadowoleniem przyjmuje informację o podniesieniu kwoty tego zasiłku pogrzebowego do 7 tyś złotych. Przypomina przy tym, że kierowana przez niego Izba, która należy do Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP), o zwiększenie wartości tego świadczenia do 8 tysięcy apelowała w zeszłym roku. – Informowaliśmy o takiej potrzebie stronę rządzącą w 2023, wskazując, że już co druga rodzina osób zmarłych ma problemy z pokryciem kosztów organizacji pochówków najbliższych – relacjonuje Robert Czyżak. Zwraca też uwagę, że  zdecydowaną większość kosztów pochówku stanowią opłaty cmentarne sięgające w niektórych dużych nekropoliach kwoty od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Poza tym, jak przyznawał to w połowie ubiegłego roku prezes PIBP, takie usługi jak przechowywanie i transport zwłok, ich kremacja, jak również przygotowanie grobu i ceremonii pochówku, zdrożały w ciągu zaledwie ostatniego roku (czyli 2022 – 2023) o średnio 20 proc.

– Jesteśmy przekonani, że samo podniesienie kwoty zasiłku pogrzebowego nie rozwiąże problemów, z jakimi borykają się przedsiębiorcy pogrzebowi – dodaje nieco goryczy do ocenionej pozytywnie przez Izbę decyzji rządu Robert Czyżak. Nawiązuje tu do stanowiska zdecydowanej większości przedsiębiorców funeralnych, przedstawianego wielokrotne przez Polską Izbę Branży Pogrzebowej w sprawie konieczności kontynuacji pilnych prac legislacyjnych, które spowodują m.in. unowocześnienie całego tego sektora. – Liczymy na jak najszybsze wznowienie przez stronę rządowa prac nad nowelizacją prawa pogrzebowego tak, aby m.in. uregulować zawód przedsiębiorcy pogrzebowego i zastąpić stare archaiczne wręcz przepisy nowymi, które poprawią znacznie jakość świadczonych usług i zlikwidują spędzającą ciągle sen z powiek wielu uczciwym przedsiębiorcom pogrzebowym tzw. szarą strefę w branży funeralnej – żywi nadzieję prezes PIBP.

Projekt nowelizacji kilku aktów prawnych składających się na tzw. Prawo Pogrzebowe miała przyjąć Rada Ministrów w ubiegłym roku, a następnie skierować go do prac w sejmie poprzedniej kadencji. Mimo wielu zapewnień, dokument ten pozostał jednak w tzw. „zamrażarce” rządowej. Z tego też względu, należąca do Federacji Przedsiębiorców Polskich, Izba apelować będzie do rządu o powrót do prac nad tą nowelizacją, a w szczególności o przyjęcie projektu jej dotyczącego przez obecną Radę Ministrów, a następnie o skierowanie go do sejmu. W pracach nad projektem tego aktu udział brali m.in. przedstawiciele Federacji Przedsiębiorców Polskich, w tym także należącej do niej Polskiej Izby Branży Pogrzebowej.

Kurs dolara pod presją. BoE umacnia GBP

Pierwszy piątek miesiąca oznacza, że rynek otrzyma dane na temat sytuacji na amerykańskim pracy. To zdecydowanie najważniejszy punkt w dzisiejszym kalendarzu makro. Prognozy wskazują, że powinniśmy otrzymać kolejny sygnały ochłodzenia. Wczoraj dolar osłabił się a kurs EUR/USD zdecydowanie zbliżył się do poziomu 1,09. Indeksy giełdowe z Wall Street zanotowały dobrą sesją, co było pokłosiem m.in. dobrych wyników spółek technologicznych (Amazon, Metaplatforms). BoE utrzymał stopy zmian, ale sam komunikat oraz późniejsza konferencja prasowa prezesa Baileya umocniła GBP.

Przez długi czas rynek pracy w USA był „przegrzany”. Od czasu ożywienia po wybuchu epidemii koronawirusa popyt na pracę bardzo wyraźnie przewyższał podaż. Luka ta jednak znacząco się zmniejsza. Jeśli ten trend się utrzyma, wzrost płac powinien również ulec spowolnieniu. Jeszcze dwa lata temu wynagrodzenia godzinowe rosły o prawie 6 proc.. Obecnie ta dynamika wynosi 4,1 proc. Ten czynnik w tym momencie w głównej mierze napędza inflację konsumencką. Zasada jest dość prosta: jeśli rynek pracy będzie słabł, Fed będzie mógł szybciej obniżać stopy procentowe. Ale tak jak podkreślił Powell, gospodarka nie musi wpaść w głęboką recesję, żeby Fed zdecydował się na łagodzenie warunków monetarnych. Zatem gorsze dane powinny teraz osłabiać dolara. Na ten moment widać, że odrzucenie przez Fed marcowej obniżki jedynie na moment umocniło amerykańską walutę. Kurs głównej pary walutowej wczoraj powrócił do wzrostów i znalazł się dziś najwyżej od 25 stycznia wybijając lokalne maksima.

Spowolnienie rynku pracy było również zaznaczone wczoraj w raporcie ISM. Dane dotyczące zatrudnienia spadł z poziomu 47,5 do 47,1 pkt. Główny wskaźnik jednak wskazał ponowną poprawę (49,1 pkt.) choć to wciąż wynik poniżej granicznego poziomu 50 pkt. Siłę amerykańskiej gospodarki podkreślił również PMI dla przemysłu, który urósł do 50,7 pkt. z 47,9 pkt.

O stopach procentowych wczoraj decydował Bank Anglii, który zgodnie z oczekiwaniami pozostawił swoją główną stopę procentową na niezmienionym poziomie. Oświadczenie po posiedzeniu nie wskazywało już na potrzebę dalszych podwyżek. Chociaż utorowało to drogę do obniżki stóp, to jednocześnie osłabiło oczekiwania, że BoE może to zrobić wkrótce. W rzeczywistości BoE podkreślił, że potrzebuje więcej dowodów na to, że inflacja powróci do celu inflacyjnego 2 proc. w dłuższej perspektywie. Instytucja wyraziła szczególne zaniepokojenie utrzymującą się wysoką inflacją w usługach (6,4 proc. w grudniu), ciągłym „napięciem” na rynku pracy i wysokim wzrostem płac. Chociaż wskaźniki te uległy ostatnio poprawie, to nadal nie jest to wystarczające, aby mieć pewność, że inflacja, zwłaszcza inflacja bazowa, będzie nadal spadać.6 osób głosowało za utrzymaniem stóp, dwie były za większym zacieśnianiem, jedna natomiast wnioskowała o obniżkę.

W rezultacie GBP uległ aprecjacji. Kurs „kabla” (GBP/USD) zdecydowanie urósł osiągając dziś wartość 1,2760. Tym samym zostało przełamane górne ograniczenie potencjalnej formacji „flagi”, która przynajmniej w teorii zapowiada kontynuację dominującej wzrostowej tendencji. Pamiętajmy jednak, że duża część tego ruchu wynikała ze słabości dolara amerykańskiego.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Co czeka branżę meblarską w 2024 roku

2023 był rokiem spadków wyników i redukcji zatrudnienia w polskiej branży meblarskiej. Wprawdzie udało jej się utrzymać silną pozycję na rynku międzynarodowym, ale sytuacja jest nadal trudna. Być może koniunktura poprawi się w drugiej połowie 2024 r.

Pod znakiem spadków

Polska branża meblarska znalazła się w trudnym okresie cyklu gospodarczego. Według opracowania B+R Studio, bazującego na danych GUS, klimat koniunktury w branży meblarskiej w ostatnich dwóch latach był najgorszy od dwóch dekad. Niższy wskaźnik niż w 2023 r. (-6,8) i 2022 r. (-9,8), odnotowano jedynie w 2001 r. (-11,8). Na sytuacji sektora odbiły się przede wszystkim: wysokie koszty prądu i benzyny, szybko rosnące wynagrodzenia, wysoka inflacja i niepewność związana z wojną na Ukrainie.Perspektywy dla branży meblarskiej w roku 2024

Wartość produkcji sprzedanej polskich firm meblarskich w 2023 roku wyniosła 64 mld zł, co oznacza spadek o 6% w stosunku do roku 2022. Mniejsze ilości zamówień oraz rosnące koszty produkcji zaczęły zagrażać rentowności przedsiębiorstw. Aby ratować zakłady oraz dostosować się do zmniejszonej ilości zamówień, firmy meblarskie zostały zmuszone do redukcji zatrudnienia. Od kwietnia 2022 do grudnia 2023 w branży meblarskiej zniknęło 18 tysięcy etatów.Perspektywy dla branży meblarskiej w roku 2024 2

Rynki zagraniczne

Polska w 2023 r. utrzymała wysoką pozycję na arenie międzynarodowej w zakresie produkcji i eksportu mebli. Zajęliśmy szóste miejsce pod względem produkcji, a drugie pod względem eksportu mebli na świecie. Jednocześnie pozostaliśmy największym eksportem mebli w Europie.

Nie najlepsza koniunktura na rynkach światowych sprawiła, że również w przypadku wymiany międzynarodowej polską branżę dotknęły spadki. Wartość eksportu zmniejszyła się bowiem w ubiegłym roku o 3% osiągając 62,2 mld zł. Pod względem wolumenu natomiast sprzedaż zagraniczna skurczyła się aż o 11 %.Perspektywy dla branży meblarskiej w roku 2024 3

Perspektywy na 2024 rok

Wszystko wskazuje na to, że to nie koniec trudnej sytuacji na rynku meblarskim. Według prognoz, wartość produkcji sprzedanej co najwyżej utrzyma się na poziomie z 2023 r (ok. 64 mld zł). Brak nadziei na poprawę przekłada się na plany dalszej redukcji zatrudnienia. Według wstępnych szacunków, w branży meblarskiej w 2024 roku ubędzie kolejnych 5 tys. etatów.

Branża ma nadzieję na lekką poprawę dopiero w drugim półroczu, jednak dużo zależy od tego, jak będzie wyglądało otocznie rynkowe sektora, zwłaszcza to krajowe. Do najpoważniejszych problemów polskich producentów mebli należy w dalszym ciągu dostęp do surowca drzewnego z certyfikatem odpowiedzialnej gospodarki leśnej FSC (Forest Stewardship Council). W poprzednich latach Lasy Państwowe stopniowo odchodziły od tej obowiązującej powszechnie na świecie certyfikacji, co budziło coraz większe obawy wśród polskich producentów bazujących na surowcu drzewnym. Certyfikat FSC jest bowiem wymagany przez dystrybutorów mebli na całym świecie. Jeżeli Lasy Państwowe nie powrócą do certyfikacji FSC, możemy spodziewać się dalszych spadków wolumenu produkcji mebli nawet o 20-30%.

Kolejnym czynnikiem, który utrudnia wyjście z dołka branży meblarskiej, jest system sprzedaży drewna wprowadzony przez poprzednią dyrekcję Lasów Państwowych. Polscy producenci mebli oczekują zmian w tym systemie, które sprawią, że stanie się on transparentny i bardziej dostępny dla przedsiębiorców oraz będzie promował przerób surowca drzewnego w Polsce.

Prawdopodobnie dużym wyzwaniem dla branży meblarskiej będą również zapowiadane ograniczenia w pozyskaniu surowca drzewnego. Wydzielenie 20% powierzchni lasów z pozyskania drewna wymaga mądrej i strategicznej współpracy najważniejszych interesariuszy. Producenci mebli wskazują na ekologiczne walory wyrobów z drewna (niski ślad węglowy, długoletnie magazynowanie CO2) i niechętnie patrzą na perspektywę zastąpienia tego naturalnego surowca innymi, mniej przyjaznymi dla środowiska materiałami, np. plastikiem i metalem. Rozwiązaniem problemu mogłoby być umożliwienie producentom mebli korzystanie z alternatywnego źródła surowca, jakim jest drewno poużytkowe, oraz ograniczenie spalania drewna na rzecz wykorzystania go do produkcji materiałów drewnopochodnych. Wymaga to jednak zmiany przepisów, o co branża meblarska postuluje już od kilku lat.

Aktywność inwestorów na rynkach Grupy GPW – styczeń 2024

  • Spadek wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 10,1% rdr do 23,8 mld zł
  • Spadek wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń na NewConnect o 33,5% rdr do 150,7 mln zł
  • Spadek wolumenu obrotu kontraktami terminowymi na indeksy o 7,5% rdr do poziomu 638,9 tys. szt.
  • Wzrost łącznej wartości obrotu ETF i ETC o 11,9% rdr do 121,3 mln zł
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 16,5% rdr do 10,4 TWh
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu gazem ziemnym o 3,2% rdr do 13,4 TWh

W styczniu 2024 r. łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 24,0 mld zł, czyli o 14,5% mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń zmalała o 10,1% rdr do poziomu 23,8 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wyniosła 1,08 mld zł, o 14,2% mniej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec stycznia wyniosła 77 416,31 pkt. i była o 26,3% wyższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect w styczniu odnotowano spadek łącznej wartości obrotu akcjami o 33,1% rdr do poziomu 151,9 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect spadła o 33,5% rdr i wyniosła 150,7 mln zł.

Na rynku GlobalConnect wartość obrotów akcjami w styczniu wyniosła 1,1 mln zł, wobec 0,7 mln zł w analogicznym okresie ubiegłego roku.

Łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi w styczniu wyniósł 1,1 mln szt., czyli o 3,3% więcej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy spadł o 7,5% rdr do poziomu 638,9 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na waluty wzrósł o 63,0% rdr do 321,0 tys. szt., a wolumen obrotu kontraktami na akcje spadł o 27,4% rdr do 88,1 tys. szt.

W styczniu odnotowano spadek wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 25,3% rdr do poziomu 170,8 mln zł oraz wzrost łącznej wartości obrotów ETF oraz ETC o 11,9% rdr do 121,3 mln zł.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła na koniec stycznia 110,1 mld zł, wobec 91,5 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość obrotu obligacjami na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń spadła o 0,6% rdr do poziomu 436,7 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP wyniosła 36,1 mld zł wobec 23,7 mld zł rok wcześniej, co oznacza wzrost o 52,6% rdr.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym wyniósł w styczniu br. 10,4 TWh, co oznacza spadek o 16,5% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku spot spadł o 23,5% rdr do poziomu 4,7 TWh. Na rynku forward wolumen spadł o 9,6% rdr do poziomu 5,7 TWh.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym spadł o 3,2% rdr do 13,4 TWh. Na rynku spot wolumen obrotu wzrósł o 79,1% do poziomu 3,4 TWh. Na rynku terminowym odnotowano spadek o 16,2% rdr do poziomu 10,1 TWh.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”)[2], na rynku spot wyniósł 1,2 TWh, co oznacza spadek o 16,2% rdr.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) spadł o 23,6% rdr do poziomu 8,1 ktoe[3].

Obrót Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE wzrósł o 74,8% rdr, do wolumenu 7,4 TWh.

Kapitalizacja 371 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku w styczniu 2024 r. wyniosła
754,5 mld zł (173,7 mld EUR).

Łączna kapitalizacja 413 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła 1 433,0 mld zł (329,9 mld EUR).

Na Głównym Rynku GPW w styczniu 2024 r. zadebiutowały akcje spółki BLOOBER TEAM S.A. (przejście
z NewConnect)

Na rynku NewConnect zadebiutowały akcje spółki CONSOLEWAY S.A. (wartość oferty: 2,7 mln zł)

W styczniu br. na GPW odbyły się 22 sesje giełdowe w porównaniu do 21 sesji rok wcześniej.

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

[2] świadectwa pochodzenia związane z efektywnością energetyczną (tzw. białe certyfikaty) są wystawiane, notowane i rozliczane w innych jednostkach metrycznych niż pozostałe świadectwa na TGE (toe – tona oleju ekwiwalentnego; energetyczny równoważnik jednej metrycznej tony ropy naftowej o wartości opałowej równej 10.000 kcal/kg)

[3] ktoe = 1000 toe, Mtoe = 1000 000 toe

Styczeń 2024 r. w TIM SA: trudniejsza sytuacja na rynku, TIM dołącza do Grupy Würth

Ze wstępnych szacunków wynika, że przychody TIM SA ze sprzedaży netto towarów i usług związanych bezpośrednio ze sprzedażą towarów wyniosły w styczniu 2024 r. niemal 104,1 mln zł (-11% rdr.). Końcówka miesiąca przyniosła finalizację wezwania do sprzedaży akcji TIM-u, które ogłosiła spółka z międzynarodowej Grupy Würth.

Sprzedaż online realizowana samodzielnie przez klientów TIM-u osiągnęła w styczniu 2024 r. prawie 73,2 mln zł (-11% rdr.).

– Sprzedażowo styczeń 2024 roku jest niemal równy pierwszemu miesiącowi 2022 roku
(104,3 mln zł). Spadek ten jest efektem trudniejszej sytuacji na rynku i relatywnie wysokiej bazy ze stycznia 2023 roku – jak dotąd, najmocniejszego stycznia w historii TIM-u. Kwestią otwartą pozostają szanse na poprawę koniunktury w kolejnych miesiącach. Z większym optymizmem myślę raczej dopiero o drugiej połowie roku – mówi Krzysztof Folta, prezes Zarządu TIM SA.

31 stycznia 2024 r. nastąpiło rozliczenie transakcji nabycia akcji TIM SA przez spółkę FEGA & Schmitt Elektrogroßhandel GmbH, będącą częścią Grupy Würth – światowego lidera w zakresie rozwoju, produkcji oraz sprzedaży materiałów montażowych i złącznych. W wyniku drugiego wezwania do sprzedaży akcji (pierwsze nie zakończyło się sukcesem z powodu trwającego postępowania Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w zakresie koncentracji) FEGA & Schmitt Elektrogroßhandel GmbH nabyła 96,28% akcji TIM-u.

W efekcie Grupa Kapitałowa TIM, którą tworzą TIM SA i spółka logistyczna 3LP SA, dołącza do linii biznesowej Würth Electrical Wholesale Group, która jest jednym z liderów hurtowej sprzedaży materiałów elektrotechnicznych na rynku europejskim. Oba podmioty tworzące Grupę TIM nadal będą działać pod dotychczasowymi nazwami jako samodzielne spółki.

– Cieszy mnie tak szeroki odzew akcjonariuszy, którzy skorzystali z bardzo atrakcyjnej oferty. Traktuję to także jako wyraz zaufania wobec perspektyw dalszego rozwoju TIM-u. Jestem przekonany, że połączenie sił z Grupą Würth stwarza bardzo atrakcyjne perspektywy dla wszystkich naszych interesariuszy. Obie spółki tworzące dotychczas Grupę TIM zachowają swoją integralność i zapewnią wszystkim swoim pracownikom doskonałe perspektywy na przyszłość. Historia sukcesów TIM-u będzie kontynuowana – podsumowuje Krzysztof Folta.

Ceny ofertowe mieszkań – styczeń 2024 r. (wstępne dane)

Końcówka 2023 r. dawała nadzieję na stabilizację średniej ceny metra kwadratowego nowych mieszkań na rynkach mieszkaniowych największych miast. Styczeń 2024 r. pokazał jednak, że w niektórych tempo wzrostu cen nie zwalnia – wynika ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl.

–  W Warszawie średnia cena metra kwadratowego lokali oferowanych przez firmy deweloperskie przebiła w styczniu pułap 17 tys. zł. Warto przypomnieć, że w ubiegłym roku średnia cena ofertowa nowych mieszkań w stolicy wzrosła o ponad 3 tys. zł na metrze. Na razie nic nie wskazuje na to, by podwyżki miały się zatrzymać – mówi Marek Wielgo, ekspert portali RynekPierwotny.pl i GetHome.pl.

Ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że w styczniu tego roku – mimo wygaśnięcia programu „Bezpieczny Kredyt 2%” – średnia cena metra warszawskich lokali poszła w górę o kolejne 2%.Ceny mieszkań - styczeń 2024-cena m kw.M

Co ciekawe, przez większą część ubiegłego roku oazą stabilności była Łódź. Jednak w grudniu średnia cena metra kwadratowego w tym mieście wystrzeliła, bo deweloperzy wprowadzili do sprzedaży bardzo drogie – jak na ten rynek – mieszkania. W styczniu br. na rynek łódzki trafiła kolejna pula drogich lokali, co spowodowało wzrost średniej o 4%.

Kraków, Poznań i Wrocław są miastami, w których grudzień ubiegłego roku przyniósł pierwsze symptomy stabilizacji cen. Ich średnia w przeliczeniu na metr kwadratowy wówczas praktycznie nie drgnęła. Natomiast w styczniu, w tych dwóch pierwszych dwóch metropoliach, odnotowano 1% podwyżkę średniej. W stolicy Dolnego Śląska nie zmieniła się ona drugi miesiąc z rzędu.Ceny mieszkań - styczeń 2024-cena m kw.M-pierwotny i wtórny

Z ciekawą sytuacją mamy do czynienia w Trójmieście. W ubiegłym roku to właśnie ta metropolia była liderem podwyżek (o 27%). Natomiast w styczniu średnia cena metra kwadratowego spadła tu o 2%. Z kolei w miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, już drugi miesiąc z rzędu odnotowano spadek średniej o 1%.

– To pokazuje jak ważne jest to, jakie mieszkania trafiają na rynek. Żeby ich średnia cena metra kwadratowego przestała rosnąć, konieczny jest radykalny wzrost podaży mieszkań w segmencie popularnym, czyli budowanych z myślą o klientach, którzy muszą posiłkować się kredytem – komentuje Marek Wielgo.

Według niego, taki scenariusz jest prawdopodobny, co widać na przykładzie obu tych metropolii. W styczniu mieszkania wprowadzone do sprzedaży przez trójmiejskich deweloperów kosztowały przeciętnie 13,2 tys. zł za m kw., a więc znacznie poniżej średniej, która przekracza 14,7 tys. zł za metr. Podobnie w miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii.

Ekspert portali RynekPierwotny.pl i GetHome.pl przyznaje, że możliwy jest też niekorzystny z punktu widzenia wielu potencjalnych nabywców mieszkań scenariusz – wzrost podaży, ale głównie mieszkań drogich. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w grudniu i w styczniu w Łodzi. Średnia cena metra kwadratowego mieszkań wprowadzanych do sprzedaży w tym okresie przez łódzkich deweloperów sięgała 14 tys. zł. W tym mieście średnia wynosi zaś niespełna 11 tys. zł. W dodatku wyprzedawały się najtańsze lokale, co dodatkowo windowało cenę.Ceny ofertowe mieszkań – styczeń 2024 r. (wstępne dane) 1

Zjawisko wyprzedaży najtańszych lokali i podnoszenia ich cen najlepiej obrazuje struktura cen lokali w ofercie firm deweloperskich. We wspomnianej Łodzi w styczniu wzrosła liczba mieszkań w ofercie deweloperów. Rzecz w tym, że skurczył się w niej – z 32% do 28% – udział mieszkań w cenie do 9 tys. zł za m kw., zaś zwiększył się – z  15% do 24% – odsetek lokali, za które deweloperzy życzą sobie ponad 12 tys. zł za metr.

W Trójmieście zmiana struktury cenowej oferty firm deweloperskich nie była tak spektakularna. Warto zwrócić uwagę, że kupujący mogli przebierać w większej liczbie ofert lokali za 10-12 tys. zł za m kw. Mniej było ich zaś w segmencie premium, czyli z ceną  metra kwadratowego powyżej 15 tys. zł.Ceny mieszkań - styczeń 2024-cena m kw.M-wtórnyCeny mieszkań - styczeń 2024-struktura cen m kw

W styczniu 2024 r. kontynuowały marsz w górę także ceny mieszkań oferowanych na rynku wtórnym. Jak wynika z danych portalu GetHome.pl, w Warszawie i miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii średnia cena metra kwadratowego podskoczyła w ciągu miesiąca o 2%, a w Krakowie, Wrocławiu, Trójmieście i Poznaniu – o 1%.  Jedynie w Łodzi średnia utrzymała poziom z grudnia ubiegłego roku. Ceny mieszkań - styczeń 2024-cena m kw.-Warszawa

Wciąż w czterech metropoliach – w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i Trójmieście – średnia cena metra kwadratowego mieszkań na rynku wtórnym jest wyższa niż na rynku pierwotnym. Największa różnica na korzyść rynku wtórnego jest nadal w miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii.

O 92 proc. r/r wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w styczniu 2024 r.

  • W styczniu 2024 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało 22,58 tys. osób.
  • Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego wzrosła o 23,4% r/r.

O 92% r/r wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w styczniu 2024 r. – informuje BIK Indeks Popytu na Kredyty Mieszkaniowe. Wartość Indeksu oznacza, że w styczniu 2024 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę wyższą o 92% w porównaniu do stycznia 2023 r.

W styczniu 2024 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało 22,58 tys. potencjalnych kredytobiorców w porównaniu do 13,25 tys. rok wcześniej, co przekłada się na wzrost r/r o 70,3 %. W porównaniu do grudnia 2023 r. liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy spadła jednak o 51,3%.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego wyniosła w styczniu 2024 r. 426,88 tys. zł i była wyższa o 23,4% niż w styczniu 2023 r. W porównaniu do grudnia 2023 r. spadła ona jednak o 1,9%.

Potencjalni kredytobiorcy złożyli w styczniu 2024 roku wnioski kredytowe na wartość ponad 90% wyższą niż rok wcześniej. Popyt na kredyty mieszkaniowe wyraźnie wyhamował po zamknięciu przyjmowania wniosków w ramach Programu Bezpieczny Kredyt 2%. Jest kilka czynników wpływających na wartość bieżącego odczytu Indeksu.

– Jest kilka czynników wpływających na wartość bieżącego odczytu Indeksu. Pierwszym z nich jest większa liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy, która wzrosła z 13,25 tysięcy w styczniu 2023 roku do 22,58 tysięcy w styczniu 2024. Ponad 70% wzrost liczby wnioskujących w porównaniu do stycznia ub.r. jest w dużej mierze efektem ówczesnego „zamrożenia” popytu na kredyty mieszkaniowe w wyniku wysokiego poziomu stóp procentowych, mamy więc efekt niskiej zeszłorocznej bazy. Drugi to spadek o ponad 50% liczby wnioskujących w styczniu 2024 w porównaniu z grudniem 2023 r. Jest to bezpośrednio następstwem zamknięcia przyjmowania wniosków  kredytowych składanych w ramach Programu Bezpieczny Kredyt 2%, który odpowiadał za około połowy akcji kredytowej w II połowie 2023 r.

– Istotnym czynnikiem determinującym poziom Indeksu jest także wzrost średniej kwoty wnioskowanego kredytu do wartości blisko 427 tys. zł – to kwota aż o 1/4 wyższa niż w styczniu 2023 r. Jest ona jednak niższa niż w grudniu ub. roku. Jest to już efekt wniosków bez udziału Programu wsparcia kredytobiorców. Beneficjenci Programu Bezpieczny Kredyt 2% wnioskowali i zaciągali kredyty na wyższą średnią kwotę w porównaniu z kredytobiorcami „rynkowymi” – wyjaśnia prof. Waldemar Rogowski, Główny Analityk Grupy BIK.

Ambitne plany XTB

Polski fintech XTB ogłosił plany produktowe na 2024 rok. Te są bardzo ambitne i wskazują na to, że Polacy chcą rywalizować z globalnymi graczami, m.in. oferując wirtualny portfel oraz kartę wielowalutową. Zbliżające się nowości zostały bardzo dobrze odebrane przez inwestorów.

Wiele wskazuje na to, że 2024 rok będzie przełomowy dla polskiego fintechu XTB. Od powstania firma była skupiona na ofercie dla aktywnych inwestorów. Jednakże wraz z biegiem czasu spółka dojrzewała i stopniowo rozszerzała swoją ofertę o kolejne produkty pasywne. Wystarczy powiedzieć, że według danych KDPW to obecnie drugi dom maklerski w Polsce pod względem liczby rachunków.

Polacy chcą konkurować z największymi

Warto podkreślić, że na przestrzeni ostatnich lat zmiany zaszły nie tylko w samej ofercie, ale i strukturze firmy. Przede wszystkim dynamiczny rozwój zanotował Dział Technologii i Produktu, który obecnie liczy ponad 430 specjalistów. Stanowią oni blisko połowę zatrudnienia w całej firmie i to tam opracowywana jest własna technologia, która później jest wykorzystywana na autorskiej platformie inwestycyjnej.

To właśnie dzięki rozwojowi technologicznemu, najbliższe miesiące będą największym wyzwaniem w historii XTB. Polacy ogłosili szereg nowości, które mają zawitać na ich platformę. Część dotyczy core biznesu, czyli inwestowania, w tym m.in. dołączenia do oferty obligacji, kont emerytalnych oraz wdrożenia funkcji społecznościowych pozwalających śledzić ruchy innych inwestorów. Jednakże największą zmianą będzie wprowadzenie wirtualnego portfela z kartą multiwalutową.

Od lat konsekwentnie realizujemy strategię rozwoju, co pozwoliło stać się nam jednym z najsilniejszych brandów wśród inwestorów. Teraz jednak celujemy znacznie szerzej. Dążymy do tego, aby stać się najpopularniejszą aplikacją All-In-One w Europie dla każdego, kto będzie chciał zadbać o swoje finanse – mówi Filip Kaczmarzyk, członek zarządu XTB.

Wprowadzenie wirtualnego portfela ma być jednym z tych czynników, który przybliży XTB do realizacji ich celów. Początkowo ma on oferować dostęp do konta w ośmiu walutach (EUR, USD, GBP, PLN, HUF, RON, BGN i CZK). Natomiast użytkownicy za pomocą karty wielowalutowej będą mogli realizować rozliczenia w ponad 100 walutach. Dzięki powiadomieniom w czasie rzeczywistym klienci będą mieli pełną kontrolę nad swoimi finansami.

XTB ma asa w rękawie

Kompleksowa oferta to jeden z plusów polskiej platformy finansowej. Jednakże firma zwraca uwagę, że od konkurencji odróżnia ich jedno – Polacy na swoich działaniach realnie zarabiają. Wiele fintechów przez lata funkcjonuje dzięki kolejnym transzom finansowania, natomiast XTB skutecznie monetyzuje swój biznes.

Podczas gdy konkurenci mają podobną strategię, my wyróżniamy się na ich tle naszą pozycją kapitałową – mówi Filip Kaczmarzyk. – Odległość od firmy, która generuje bardzo duże koszty, ale pozyskuje olbrzymie liczby klientów do momentu generowania przez nią zysku, jest bardzo duża – dodaje członek zarządu XTB.

Według wstępnych wyników finansowych, XTB w 2023 roku osiągnęło rekordowe 791,3 mln zł zysku netto. W tym czasie polski fintech pozyskał aż 312 tys. nowych klientów, a obecnie z jego usług korzysta 936 tys. klientów na całym świecie.

Prawne problemy ze sztuczną inteligencją. Czy prawo powstrzyma „bunt maszyn”?

Prawne problemy ze sztuczną inteligencją narastają wraz z dynamicznym rozwojem technologii AI. System regulacyjny nie nadąża nie tylko za tworzeniem prawa wyznaczającego granice dla nowej technologii, ale też złożonością procesu tworzenia algorytmów, które często są utajnione. Obecne regulacje nie są adekwatne co prowadzi do skrajnie różnych rozstrzygnięć kwestii odpowiedzialności, praw autorskich i kwestii etycznych w różnych zakątkach świata. Naszą odpowiedzialnością jest zrozumieć, przewidywać, projektować i regulować, w tym prawnie, nową rzeczywistość.

Apel środowiska technologicznego o wstrzymanie prac nad AI

W końcu listopada 2023 r. doszło do spektakularnego zwolnienia i – po kilku dniach – równie widowiskowego przywrócenia do pracy Sama Altmana, dyrektora wykonawczego i współzałożyciela spółki OpenAI. Altman to czołowa postać w branży AI, „złote dziecko Doliny Krzemowej”, zwolennik stworzenia bezpiecznej tzw. ogólnej lub silnej sztucznej inteligencji (AGI). Wydarzenie to przez kilka dni nie schodziło z czołówek światowych mediów. Jak celnie zauważył „Forbes”, to był scenariusz, którego nie powstydziłaby się sztuczna inteligencja. Wydarzenie podgrzało – i tak gorącą od kilku lat – dyskusję na temat szans i zagrożeń, jakie niesie rozwój AI, ale również wokół prawnych możliwości jej okiełznania.

Podobnej wrzawy medialnej nie wywołała publikacja w marcu 2023 r. listu otwartego podpisanego przez 1000 liderów sektora wysokich technologii IT z Elonem Muskiem i Stevem Wozniakiem na czele (Altmana wśród nich nie było), którzy zaapelowali do światowych laboratoriów AI o natychmiastowe wstrzymanie przynajmniej na 6 miesięcy prac rozwojowych nad technologiami potężniejszymi niż GPT-4. List wywołał spore poruszenie i dyskusje w sektorze AI. Bezpośrednim bodźcem tego apelu było zaprezentowanie przez firmę OpenAI, wspieraną przez Microsoft, kilkanaście dni wcześniej, czwartej wersji programu AI GPT (Generative Pre-trained Transformer), który zachwycił użytkowników zdolnościami prowadzenia „ludzkiej” rozmowy, komponowaniem piosenek i kreowaniem długich dokumentów. Sygnatariusze listu ostrzegali, że narzędzia sztucznej inteligencji stanowią „głębokie ryzyko dla społeczeństwa i ludzkości”. Zwraca uwagę zwłaszcza jego następujący fragment: „Współczesne systemy sztucznej inteligencji stają się obecnie konkurencyjne wobec ludzi w ogólnych zadaniach i musimy zadać sobie pytanie: czy powinniśmy pozwolić maszynom zalewać nasze kanały informacyjne propagandą i nieprawdą? Czy powinniśmy automatyzować wszystkie zadania, także te, które dają nam satysfakcję? Czy powinniśmy rozwijać nieludzkie umysły, które w końcu mogą nas przewyższyć liczebnie, przechytrzyć i zastąpić? Czy powinniśmy ryzykować utratę kontroli nad naszą cywilizacją? Nie można delegować takich decyzji na nie pochodzących z wyboru liderów technologicznych. Potężne systemy sztucznej inteligencji należy opracowywać dopiero wtedy, gdy będziemy mieli pewność, że ich skutki będą pozytywne, a związane z nimi ryzyko będzie możliwe do opanowania”.

Komentatorzy z branży uznali, że o ile przerwa w dalszych badaniach nad AI to dobry pomysł, to sam apel ocenili jako niejasny, w którym nie potraktowano poważnie problemów regulacyjnych. Niektórym z sygnatariuszy, zwłaszcza Muskowi, zarzucano hipokryzję, ponieważ był jednym ze współfinansujących OPenAI na początku jej drogi, co jednocześnie mu nie przeszkadzało apelować do organów regulacyjnych o zapewnienie, że rozwój AI będzie służył interesowi publicznemu.

Premierowa prezentacja przez OpenAI rozwiązania ChatGPT skłoniła rywali do przyspieszenia prac nad podobnymi modelami językowymi, a wiele firm ściga się, aby „zanurzyć” swoje produkty w sztucznej inteligencji. Inwestorzy nieufni wobec monopolu jednej firmy, wspierają konkurentów OpenAI. Rozpoczął się swoisty „wyścig zbrojeń”.

Technologia ChatGPT przyciąga uwagę amerykańskich prawodawców, którzy niepokoją się o jej wpływ na bezpieczeństwo narodowe i edukację. Unijna policja Europol ostrzega o potencjalnym niewłaściwym wykorzystaniu systemu do prób phishingu, dezinformacji i cyberprzestępczości. Z kolei rząd Wielkiej Brytanii przedstawił propozycje „możliwych do dostosowania” ram regulacyjnych dotyczących sztucznej inteligencji. Nad rozwiązaniami prawnymi pochylają się instytucje i organy Unii Europejskiej.

Stanowienie prawa utrudnia fakt, że badania i wdrożenia AI pozostają nie w rękach rządów, ale nielicznych firm dysponujących odpowiednimi zasobami. Systemy AI jest trudno tworzyć, ale jeszcze trudniej zdemokratyzować.

Najistotniejsze zagrożenia AI

Pojawieniu się pierwszych rozwiązań w zakresie AI towarzyszyły obawy, co do zagrożeń, jakie stwarza ta technologia. Specjaliści wskazują ich wiele, wymienia się najczęściej brak przejrzystości, wpływanie na wybory człowieka i uprzedzania społeczne, naruszanie prywatności, zagrożenia bezpieczeństwa, koncentrację władzy w rękach kilku korporacji, rewolucję na rynku pracy, nierówności ekonomiczne, zrywanie więzi międzyludzkich, uzależnienie od narzędzi AI, dezinformację i manipulację.

Wszystkie z wymienionych można wszakże sprowadzić do jednego zasadniczego zagrożenia, które wyartykułował Steven Feldstein, profesor na Uniwersytecie Stanowym Boise, a w przeszłości wysoki urzędnik Departamentu Stanu USA: „ Na całym świecie systemy sztucznej inteligencji pokazują swój potencjał w zakresie wspierania represyjnych reżimów i wywracania do góry nogami relacji między obywatelem a państwem, przyspieszając w ten sposób globalne odrodzenie autorytaryzmu”. Widać to zwłaszcza na przykładzie Chin, które za kluczowy element strategii geopolitycznej przyjęły rozprzestrzenianie technologii AI wśród reżimów autorytarnych i nieliberalnych. Znaczenie tej technologii zarówno dla światowych autorytaryzmów, jak i ich demokratycznych przeciwników staje się coraz wyraźniejsze. W ostatnich latach autokracje osiągnęły nowy poziom kontroli i manipulacji, stosując zaawansowane systemy komputerowe do przetwarzania ogromnych ilości nieustrukturyzowanych danych dostępnych obecnie w Internecie. Technologie rozpoznawania twarzy, które w czasie rzeczywistym sprawdzają obrazy w ogromnych bazach danych, czy też algorytmy penetrujące media społecznościowe w poszukiwaniu oznak aktywności opozycji – wszystkie te innowacje zmieniają zasady gry politycznej i coraz częściej służą do narzucania kierunku dyskursu i zwalczania politycznych oponentów.

Należy podkreślić, że technologia AI nie jest jedyną wykorzystywaną przez autokratów do celów politycznych. Inne, jak zaawansowana biometria, państwowy cyberhaking i techniki zniekształcania informacji, stosowane w połączeniu ze sztuczną inteligencją, mają równie niepokojące skutki. Jednak AI posiada tę przewagę, że dysponuje możliwościami wyższego rzędu, które integrują i ulepszają funkcje innych technologii w nowy, zaskakujący sposób. Ponadto mamy do czynienia z ograniczonym zrozumieniem wpływu technologii AI na politykę; decydenci nadal nie traktują poważnie represyjnych konsekwencji sztucznej inteligencji.

Warto zauważyć w kontekście rozwoju AI, że zmienia się sposób, w jaki autokraci tracą władzę. Liczba zamachów stanu, charakterystycznych dla okresu zimnej wojny, gwałtownie spadła, stanowiąc przyczynę zaledwie 13% upadków „zamordystycznych” reżimów. Najpoważniejszym zagrożeniem dla dyktatur jest niezadowolenie opinii publicznej, wyrażane na ulicach lub przy urnach wyborczych. Wnioski dla autokratów są jasne: należy przekierować zasoby tak, aby utrzymać kontrolę nad popularnymi ruchami obywatelskimi i fałszować wybory. W tych obszarach technologia sztucznej inteligencji zapewnia kluczową przewagę. Zamiast polegać na siłach bezpieczeństwa represjonujących obywateli, ze wszystkimi kosztami i związanym z tym ryzykiem politycznym, przywódcy stosują narzędzia cyfrowe do monitorowania, inwigilowania i nękania ruchów społeczeństwa obywatelskiego oraz do zakłócania wyborów.

  1. Feldstein kreśli trzy scenariusze, w których AI może być przydatna dyktaturom i władzom niedemokratycznym: śledzenie powszechnego niezadowolenia i kontrolowanie masowych protestów, trzymanie w ryzach niespokojnej prowincji, wykorzystywanie dezinformacji do delegitymizacji przeciwników.

Rozprzestrzenianie technologii AI, wzrost represji cyfrowych stanowią poważne wyzwania dla liberalnych demokracji. Kluczowa staje się kwestia, czy narzędzia AI mogą spowodować, że same demokracje staną się bardziej represyjne? Czy pokusa skorzystania z potencjału AI może ostatecznie zniszczyć demokratyczne mechanizmy? Niebezpieczeństwo jest znacznie większe dla kruchych demokracji lub krajów o autorytarnych tendencjach. Nawet w systemach politycznych, które są pozornie demokratyczne, rządy mają wysoką motywację do wyposażania sił bezpieczeństwa w wyrafinowaną technologię, zdolną do monitorowania działań przeciwników politycznych i społeczeństwa obywatelskiego (np. wykorzystanie systemu Pegasus w Polsce).

Prawne dylematy. Więcej pytań niż odpowiedzi

Demokracje powinny przejąć inicjatywę w rozwijaniu ram regulacyjnych dotyczących AI, bowiem trudno spodziewać się takich działań ze strony Chin czy Rosji, które nie są skłonne do przywdziania gorsetu międzynarodowych przepisów. To jest i będzie niełatwy proces – innowacje technologiczne często prześcigają zdolność organów regulacyjnych do opracowania rozsądnych standardów i wytycznych. Technologia AI jest narzędziem o „podwójnym zastosowaniu”: można ją użyć do celów szlachetnych, ale także do celów wojskowych i represyjnych. Problem tkwi w tym, że tej technologii nie można precyzyjnie podzielić na oddzielne części: „korzystną” i „szkodliwą”.

Dodatkowa trudność regulacyjna wynika z faktu, że AI koncentruje władzę w rękach kilku cyfrowych gigantów Internetu. To oni decydują, w jaki sposób większość społeczeństw korzysta z Internetu i co sieć im dostarcza. Kumulacja władzy technologicznej, gospodarczej i politycznej w rękach pięciu największych graczy – Google, Facebooka, Microsoft, Apple i Amazon – zapewnia im nadmierny wpływ w obszarach życia społecznego, istotnych dla budowania opinii: w kręgach władzy wykonawczej, ustawodawczej, społeczeństwie obywatelskim, partiach politycznych, szkole i edukacji, mediach oraz – co najważniejsze – nauce i badaniach. W konsekwencji korporacje technologiczne nie tylko kształtują rozwój i wdrażanie sztucznej inteligencji, ale także debatę na temat jej regulacji.

Złożoność materii sztucznej inteligencji nie pozwala w ramach jednego artykułu odnieść się do wszystkich wyzwań, jakie stwarza ona dla porządku prawnego, stąd zasygnalizujemy tylko niektóre z nich.

Zdaniem wielu znawców przedmiotu, u źródeł wszystkich problemów prawnych leży brak przejrzystości algorytmicznej sztucznej inteligencji. Algorytm, najprościej ujmując, to metodologiczny zestaw instrukcji służący do przekształcania danych w wiedzę. Stosując kulinarną analogię, to przepis polegający na przekształceniu składników w gotowe danie. Wyrafinowane algorytmy mogą przeglądać masy danych z zadziwiającą szybkością. Media społecznościowe dostarczają kolosalnej ilości danych generowanych przez użytkowników, w większości nieustrukturyzowanych, natomiast algorytmy umożliwiają ich uporządkowanie w popularne tematy, wzorce zachowań użytkowników, potrzeby użytkowników, zasadnicze interakcje, aktywność w komentarzach, żeby wymienić tylko kilka. Informacje na temat funkcjonalności algorytmów są często celowo nieudostępniane. Stąd pojawia się coraz więcej głosów dotyczących odpowiedzialności algorytmicznej AI.

Określenie, kto może zostać pociągnięty do odpowiedzialności za niekorzystne działania sztucznej inteligencji jest ważne, ale niezwykle trudne. Na przykład określenie „programista” może odnosić się do wielu współpracowników i obejmować takie role, jak architekt programu, ekspert ds. produktu, ale wina może leżeć również po stronie menedżera, który wyznaczył niekompetentnego eksperta lub programistę.

Niektórzy specjaliści eksponują koncepcję „odpowiedzialności rozproszonej”. Jako, że operacje AI powstają w wyniku długiego, złożonego łańcucha interakcji między człowiekiem a robotem – od programistów i projektantów po producentów, dostawców i użytkowników, z których każdy ma inne motywacje i wiedzę – można uznać, że wynik sztucznej inteligencji był wynikiem rozproszonego działania. Jednym ze sposobów zapewnienia, że sztuczna inteligencja będzie działać na rzecz „zapobiegania złu i wspierania dobra” może być wdrożenie ram etycznych rozproszonej odpowiedzialności, w których wszyscy uczestnicy będą odpowiedzialni za swoją rolę w kreowaniu wyniku AI. Jednak taki postulat, bez konkretów, pozostaje tylko szlachetnym apelem.

Zaawansowane systemy AI nie tylko wdrażają algorytmy zaprojektowane przez człowieka, ale tworzą własne. Czy istniejące systemy odpowiedzialności przewidują takie sytuacje, czy też należy stworzyć nowe regulacje prawne? Zgodnie z uchwałą Parlamentu Europejskiego z 2017 r. w sprawie sztucznej inteligencji odpowiedzialność prawną za działanie (lub zaniechanie) sztucznej inteligencji tradycyjnie należy przypisywać człowiekowi: właścicielowi, programiście, producentowi lub operatorowi sztucznej inteligencji. Jednak problemy pojawiają się przy zaawansowanych systemach, takich jak samouczące się sieci neuronowe. Jeśli programista nie może przewidzieć działania AI, ponieważ w wyniku szeregu procesów sztuczna inteligencja uległa znacznym zmianom w stosunku do pierwotnego projektu, czy może zostać pociągnięty do odpowiedzialności za to działanie? Pojawia się ryzyko „luki w odpowiedzialności”. Proponuje się m.in., aby programista sieci neuronowej w coraz większym stopniu stawał się „twórcą organizmów programowych”, mającym bardzo niewielką kontrolę poza kodowaniem, ponieważ zachowanie AI odbiega od pierwotnego programowania, a bardziej staje się produktem jej interakcji z otoczeniem. Ta luka w odpowiedzialności – zdaniem ekspertów – wymaga doprecyzowania i wdrożenia odpowiednich przepisów i zasad etycznych.

Prawa autorskie

Inna sfera wymagająca prawnych uregulowań to kwestia autorstwa  i ochrony własności intelektualnej. Istnieją obawy, że wyniki wygenerowane przez systemy AI mogą być podobne do dzieła chronionego prawem autorskim, w związku z czym narażają podmiot, który je rozpowszechnia lub publikuje na zarzut naruszenia tego prawa. Problem może jednak być innego rodzaju – użytkownicy określonego „tworu” AI nieświadomi zaistniałej sytuacji tzn. nie znający dzieł chronionych prawem autorskim, nie będą wiedzieć, czy dany produkt AI jest podobny do dzieła chronionego, stąd nieintencjonalnie użytkują (rozpowszechniają) dzieło jako własne. Takie postępowanie nie będzie stanowić podstawy do roszczeń o naruszenie praw autorskich, ale może skutkować znaczną szkodą dla reputacji użytkownika.

Kolejna kwestia dotyczy autorstwa końcowego produktu systemu AI. Czy jest to tylko osoba wprowadzająca dane, czy może generatywny model sztucznej inteligencji, a może kombinacja? Firma OpenAI sugeruje, że część wyników jest uzyskiwana przy użyciu generatywnych modeli sztucznej inteligencji. Z pewnością rodzi się tu pewien problem prawny, bowiem niedokładne podanie autorstwa może skutkować potencjalną odpowiedzialnością. W szczególności może to naruszać przepisy wymagające, aby autor składając stosowne oświadczenie, nie przypisywał sobie (człowiekowi) wszystkich rezultatów AI, gdy tak nie jest. Ponieważ te same dane wyjściowe mogą być wygenerowane dla innego użytkownika, brak oświadczenia, że wykorzystano generatywną sztuczną inteligencję, może skutkować ewentualnymi zarzutami dotyczącymi wprowadzenia w błąd.

W kwietniu 2020 r. Parlament Europejski opublikował projekt sprawozdania, w którym przyjęto, że dzieła wygenerowane przez sztuczną inteligencję można uznać za „równoważne” z dziełami intelektualnymi i w związku z tym są chronione prawem autorskim. Sprzeciwił się jednak nadawaniu autorstwa samej sztucznej inteligencji proponując, aby przypisywane było ono osobie, która przygotowuje i publikuje utwór zgodnie z prawem, pod warunkiem że projektant technologii nie poczynił innych zastrzeżeń co do jego wykorzystania. Interesująca jest tu „równoważność” wytworów AI z pracą intelektualną, oparta na propozycji, aby dzieło uznawać w oparciu o rezultat twórczy, a nie proces twórczy.

Zatem na razie prawa autorskie nie mogą należeć do systemów AI, nie jest to konieczne, aby można było uznać kreatywność tych systemów. Niemniej zastrzeżenia co do roszczenia sobie prawa własności przez kogokolwiek innego są widoczne w ograniczonych prawach przyznanych utworom „wygenerowanym komputerowo”. Okres ten jest zazwyczaj krótszy, a uznany za „autora” nie jest w stanie dochodzić praw osobistych – takich jak prawo do bycia identyfikowanym jako autor dzieła. W dokumencie Światowej Organizacji Własności Intelektualnej (WIPO) odnotowano ten dylemat stwierdzając, że wykluczenie takich utworów faworyzowałoby twórczość ludzką wobec „twórczości maszynowej” kosztem udostępnienia konsumentom jak największej liczby dzieł twórczych. Zasugerowano, że rozwiązaniem pośrednim mogłoby być „skrócenie okresu ochrony i innych ograniczeń”.

Z kolei amerykański Urząd ds. Praw Autorskich stwierdził, że ochrona prawna oryginalnych dzieł autorskich ogranicza się do dzieł „stworzonych przez człowieka”. Urząd nie rejestruje dzieł „wytworzonych przez maszynę lub zwykły proces mechaniczny, który działa losowo lub automatycznie, bez żadnego twórczego wkładu lub interwencji osobowego autora”. Kluczowe jest tu wszak określenie „żadnego wkładu”, które nasuwa pytanie, jaki poziom zaangażowania człowieka w utwór AI jest wymagany, aby potwierdzić autorstwo.

Do niedawna w Chinach panował ortodoksyjny pogląd, że dzieła stworzone przez sztuczną inteligencję nie podlegają ochronie praw autorskich. Jednak w grudniu 2019 r. jeden z sądów rejonowych orzekł, że artykułu stworzonego przez algorytm nie można kopiować bez pozwolenia. Dotyczyło to raportu finansowego opublikowanego przez korporację Tencent z adnotacją, że został „napisany automatycznie” przez Dreamwriter – program do pisania wiadomości opracowany przez firmę w 2015 roku. Firma Shanghai Yingxun Technology Company skopiowała artykuł bez pozwolenia, ale w wyniku pozwu i wyroku sądowego musiała artykuł usunąć i zapłacić 1500 jenów (216 dolarów) z tytułu „strat ekonomicznych i ochrony praw”.

Patenty na wynalazki

Podobna do kwestii autorstwa, w kontekście rozwoju AI, jest problematyka ochrony wynalazcy, jakkolwiek w obszarze patentowym pojawia się pytanie, czy w ogóle jest to godne rozważania, bowiem w większości jurysdykcji zakłada się, że wynalazcą musi być człowiek. W lipcu 2019 r. brytyjski naukowiec Stephen Thaler postanowił przetestować to założenie, zgłaszając patenty w Wielkiej Brytanii, Unii Europejskiej i Stanach Zjednoczonych, w których jako „wynalazcę” wskazano system sztucznej inteligencji DABUS. System ten, zbiór kodów źródłowych i oprogramowania, zdaniem Thalera, jest w stanie samodzielnie generować wynalazki podlegające ochronie patentowej.

Brytyjski Urząd Własności Intelektualnej był skłonny zaakceptować fakt, że DABUS stworzył wynalazki, ale odpowiednie przepisy wymagały, aby wynalazcą była osoba fizyczna, a nie maszyna. Europejski Urząd Patentowy (EPO) odrzucając wniosek przyjął bardziej okrężną argumentację. Założył, że wyznaczenie maszyny jako wynalazcy nie spełniało „wymogów formalnych”. Obejmowały one podanie „nazwiska rodowego, imion i pełnego adresu wynalazcy”. Imię, jak stwierdził EPO, nie tylko identyfikuje osobę, ale umożliwia jej korzystanie z przysługujących jej praw i stanowi część jej osobowości. „Rzeczy” natomiast nie mają praw, z których mogłyby – pod określoną nazwą – korzystać. Wniosek w USA również został odrzucony, częściowo ze względu na fakt, że odpowiednie ustawy wielokrotnie odnosiły się do wynalazców używających „zaimków charakterystycznych dla osób fizycznych”, takich jak „on” i „ona”. Urząd Patentów i Handlu (USPTO) potwierdził koncepcję, że „kamieniem probierczym wynalazczości” jest „akt umysłowy”, który zachodzi w „umyśle wynalazcy”. W tym sensie wynalazek ogranicza się do osób fizycznych, a nie na przykład korporacji.

Interesujący wywód dotyczący potencjalnej osobowości prawnej AI przeprowadził Simon Chesterman z Uniwersytetu Singapurskiego. W miarę jak systemy sztucznej inteligencji stają się coraz bardziej wyrafinowane i odgrywają znaczącą rolę w społeczeństwie pojawiają się, według niego, co najmniej dwa odrębne powody, dla których mogą zostać uznane za osoby wobec prawa. Po pierwsze, będzie ktoś (coś), kogo można winić, gdy dojdzie do niekorzystnych sytuacji, zwłaszcza naruszania prawa i byłaby to odpowiedź na potencjalne luki w odpowiedzialności powstałe na skutek szybkości, autonomii i nieprzejrzystości działania systemów AI. Drugim powodem uznania osobowości prawnej systemów AI jest chęć upewnienia się, że jest ktoś (coś), kogo można nagrodzić, gdy „wszystko pójdzie dobrze”.

Pojawiła się literatura naukowa, która podejmuje ten wątek, chociaż wydaje się dotykać kwestii dość nieprawdopodobnej, by nie rzec absurdalnej. Przynajmniej w najbliższej przyszłości lepszym rozwiązaniem jest oparcie się na istniejących kategoriach, a więc założeniu, że odpowiedzialność za naruszenia prawa ponoszą użytkownicy, właściciele czy producenci, a nie same systemy AI. To jednak, według Chestermana, może się to zmienić bowiem jest prawdopodobne, że pewnego dnia „wyłonią się syntetyczne istoty o wartości moralnej porównywalnej z ludźmi”. Nieuznanie tej wartości może wskazywać, że jesteśmy „gatunkiem autystycznym”, niezdolnym do zrozumienia umysłów innych istot lub wobec nich uprzedzonym. Jeśli tak się stanie, to warto przypomnieć hipotezę, którą postawił Alan Turing w 1951 r.: „wydaje się prawdopodobne, że gdy zacznie działać metoda myślenia maszynowego, prześcignięcie naszych słabych mocy nie zajmie dużo czasu”. Ian McEwen autor bestsellera „Machines Like Me” proponuje, że zanim zapytamy, czy jesteśmy w stanie stworzyć takie myślące maszyny, powinniśmy rozważyć, czy powinniśmy to w ogóle czynić.

Prof. Jakub Mądry, specjalista ds. AI w Massachusetts Institute of Technology (MIT), wyraził opinię, że chociaż sztuczna inteligencja rozwija się w nieprawdopodobnym tempie, jej modele są nietransparentne, a brak wiedzy prowadzi do ich antropomorfizacji przez ludzi, to w najbliższej perspektywie nie grozi nam „bunt maszyn” czy „utrata kontroli nad cywilizacją”. Najpilniejszą kwestią jest wdrażanie regulacji prawnych, które powinny rozpocząć się od dobrowolnych „najlepszych praktyk” i dialogu. Jeśli twórcy AI będą napędzani jedynie logiką wyścigu, to stanie się jak w przypadku mediów społecznościowych: maksymalizacja zysków bez względu na efekt. W obszarze AI zapanuje swoisty „Dziki Zachód”.

Wybrane źródła:

  1. Rodrigues, Legal and human rights issues of AI: gaps, challenges and vulnerabilities, Journal of Responsible Technology, Volume 4, December 2020
  2. Chesterman, Artificial Intelligence And The Limits Of Legal Personality, NUS Law Working Paper 2020/025, National University of Singapore.
  3. McEwen, Machines like me, Random House New York 2020.
  4. Matthias, The responsibility gap: Ascribing responsibility for the actions of learning automata, Ethics and Information Technology, Sept 2004, Vol. 6, Issue 3.
  5. Taddeo, L. Floridi, How AI can be a force for good, Science, Vol. 361, Issue 6404, 2018).
  6. Feldstein, How Artificial Intelligence Is Reshaping Repression, Journal of Democracy, January 2019, Volume 30, Number 1.

Mimo słabych danych polski złoty się umacnia, a GPW ściąga nowy kapitał

Na rynku umacnia się dolar. Polska gospodarka wg wstępnych danych zamyka drugi najgorszy rok od dawna. Pomimo tego polski złoty się umacnia, a giełda ściąga nowy kapitał.

Amerykanie nie zaskoczyli

Wczoraj okazało się, że nie będzie zmiany stóp procentowych za oceanem – to było niemal pewne. O ile cokolwiek na rynku może być pewne. Analitycy jednak zwracali uwagę, że to właśnie wystąpienie po samej decyzji będzie tą najważniejszą częścią posiedzenia. Pojawiło się oczywiście zapewnienie o niepodnoszeniu dalej stóp procentowych, które było absolutną oczywistością. Pojawiła się jednak ponownie dość enigmatyczna fraza o czekaniu, aż uzyskają pewność, że inflacja trwale zmierza w kierunku 2%. Jest (delikatnie mówiąc) otwarta furtka. Takie przekonanie FED może uzyskać w dowolnym momencie. Jest jednak wskazanie, że decyzja będzie zależna od danych gospodarczych. Ostatnie dane o PKB faktycznie były dobre, zatem nie ma tutaj problemów. Gdyby jednak w gospodarce gorzej się działo, należy się nastawić, że skorzystają z furtki stwierdzenia o dążeniu inflacji trwale do 2%.

Dane z USA

Wczoraj dzień upływał pod dyktando informacji z USA. Najpierw poznaliśmy Raport ADP na temat zatrudnienia. 107 tysięcy to nie tylko wynik wyraźnie gorszy od oczekiwań na poziomie 145 tysięcy. To również trzeci najgorszy rezultat w ciągu roku. Inwestorzy w USA są znacznie bardziej czuli na dane z rynku pracy, co doskonale widać po reakcji rynków. Rozpoczęła się wyprzedaż dolara. Półtorej godziny później paliwa do tego ruchu dolał Indeks Chicago PMI. Okazał się on słabszy od oczekiwań, co tylko potęgowało ruch. Dzień jednak zakończył się umocnieniem amerykańskiej waluty względem euro ze względu na wspomnianą powyżej decyzję Rezerwy Federalnej. Odsunięcie oczekiwanych na marzec obniżek stóp procentowych powoduje, że dolar dłużej wypłaci wyższe odsetki zatem jest bardziej atrakcyjny dla inwestorów.

Polska gospodarka spowalnia

Wstępne dane na temat wzrostu PKB w Polsce pokazują, że jest gorzej, niż sądzono. Oczekiwano wzrostu PKB na poziomie 0,5% w ujęciu rocznym. Wstępne dane pokazały jednak 0,2% wzrostu Byłby to najgorszy wynik naszej gospodarki za wyjątkiem roku pandemicznego. Na razie jednak rynek zupełnie zignorował te dane. Co więcej, wczoraj polska waluta wyraźnie zyskiwała. Trochę pomagał w tym przyzwoity odczyt wskaźnika rynku pracy wg BIEC. Siła ruchu pokazuje jednak, że na rzeczy musi być coś więcej. Kapitał miał wczoraj duży apetyt na ryzyko, widać to również na giełdzie, gdzie mieliśmy spore wzrosty. Efekt ten było widać również w innych gospodarkach rynkowych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
15:45 – USA – indeks PMI dla przemysłu.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

IPO w Europie w 2023 roku: najniższy poziom od 10 lat. Pierwszy debiut na GPW od 2021 r.

Wartość pierwotnych ofert publicznych (Initial Public Offering, IPO) przeprowadzonych na europejskich giełdach w 2023 roku wyniosła 10,2 mld euro – to spadek o 35% w porównaniu do poprzedniego roku (15,6 mld euro) oraz o 86% w porównaniu do roku 2021 (75,0 mld euro). Natomiast, pomimo utrzymujących się niepewności geopolitycznych oraz makroekonomicznych, związanych m.in. z kondycją systemu bankowego w USA, walką z inflacją, czy wzrostem napięć geopolitycznych, główne europejskie i amerykańskie rynki zakończyły miniony rok dwucyfrowymi wzrostami kluczowych indeksów. W tym samym czasie, główne polskie indeksy okazały się jednymi z najsilniejszych na świecie, a w grudniu byliśmy świadkami pierwszego IPO od ponad dwóch lat na rynku głównym Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie – na parkiecie zadebiutowała spółka Murapol SA.

Podsumowanie 2023 roku na GPW w Warszawie

W 2023 roku na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie było 15 IPO (z czego 14 przeprowadzono na rynku NewConnect) wobec 16 IPO w roku poprzednim (w 2022 r. wszystkie warszawskie debiuty miały miejsce na NewConnect). Łączna wartość przeprowadzonych ofert wyniosła 418 mln zł (95,9 mln euro) co oznacza wzrost o 428% w porównaniu do roku poprzedzającego, w którym łączna wartość IPO wyniosła 79,1 mln zł (17,3 mln euro). Wzrost wartości ofert to przede wszystkim efekt IPO spółki Murapol SA, której oferta stanowiła aż 87% łącznej wartości wszystkich ofert na GPW w roku 2023. Debiut  tej spółki jest niewątpliwie najistotniejszym wydarzeniem rodzimego parkietu, biorąc pod uwagę, że poprzednie IPO (spółki STS) miało miejsce w grudniu 2021 roku. W przypadku pozostałych ofert (wszystkie na nieregulowanym rynku NewConnect) – ich wartość wyniosła 54,4 mln zł (11,9 mln euro) co stanowi spadek względem poprzedniego roku o 31%.

Oferta Murapol SA, spółki działającej w branży deweloperskiej, wyniosła 363,5 mln zł (83,9 mln euro) wyłączając opcję stabilizacji. Drugie oraz trzecie miejsce przypadło odpowiednio spółce z branży nanotechnologii QNA Technology SA – oferta o wartości 15,6 mln zł (3,5 mln euro) oraz spółce Scanway SA zajmującą się produkcją aparatury optycznej – oferta o wartości 11,4 mln zł (2,5 mln euro).

„Po ponad 2 latach odbył się debiut na rynku głównym GPW, co jest ogromnym plusem, ponieważ każda następna spółka myśląca o IPO zobaczyła, że przy dobrze zorganizowanym procesie ma obecnie szanse na uplasowania dużej oferty. Natomiast, poprzednie lata nie pozwalały przyzwyczaić się do stabilności. Inwestorzy oczekują zapowiadanych jeszcze w roku 2022 debiutów i powrotu wstrzymanych i przełożonych transakcji, przygotowań do debiutów spółek portfelowych funduszy private equity oraz, jak pokazał Murapol, ożywienia spółek z branż innych niż technologiczne, takich jak nieruchomości, handel, czy ochrona zdrowia” – mówi Kamil Wardzyński, starszy manager w zespole ds. rynków kapitałowych PwC.

Europejski rynek ofert pierwotnych w 2023 r.

Zgodnie z danymi uzyskanymi przez PwC, łączna wartość IPO w Europie w minionym roku wyniosła 10,2 mld euro i spadła o 35% (o 5,4 mld euro) w porównaniu do roku 2022. Na europejskich parkietach zadebiutowało 107 spółek (wobec 102 w 2022 roku) oraz odnotowano jedną tzw. mega ofertę, czyli IPO, którego wartość przekroczyła 1 mld euro – Hidroelectrica na Bucharest Stock Exchange. Debiut rumuńskiej spółki utrzymał się na pozycji największej oferty w Europie oraz czwartej największej oferty na świecie (wartość oferty wyniosła 1,9 mld euro). Na następnych miejscach znalazły się SCHOTT Pharma oraz Thyssenkrupp Nucera, obie debiutujące na niemieckim Deutsche Börse z ofertami o wartości odpowiednio 0,9 oraz 0,6 mld euro.

„Drugi roku z rządu europejski rynek IPO jest wciąż bierny. Łączna wartość ofert z IPO w 2023 roku spadła w porównaniu do poprzedniego roku, osiągając najniższy poziom od 2012 roku. Wśród analizowanych przez PwC rynków europejskich najbardziej aktywna pod względem liczby debiutów okazała się giełda w Stambule z 20 IPO o wartości każdorazowo przekraczającej 50 mln euro. Pomimo słabych nastrojów przez większość roku doszło w Europie do kilku znaczących debiutów takich firm jak Hidroelectrica oraz SCHOTT Pharma. Wzrosły nadzieje na powrót koniunktury i obserwujemy sygnały wskazujące na możliwe ożywienie na rynku IPO. Należy jednak wziąć pod uwagę, że ze względu na m.in. kalendarz wydarzeń politycznych, tzw. “okna IPO” będą w tym roku bardzo krótkie, co wymusi bardzo dobre przygotowanie emitentów liczących na udane transakcje” – dodaje Bartosz Margol, partner w zespole ds. rynków kapitałowych PwC.

Aktywność na europejskim rynku IPO od 2019 roku*

Aktywność na europejskim rynku IPO od 2019

* Dane obejmują wyłącznie IPO o wartości powyżej 5 mln USD – więcej szczegółów nt. metodologii w sekcji O raporcie IPO Watch Europe oraz w Raporcie.

Aktywność na europejskim rynku IPO (kwartalnie) od 2019 r.*

Aktywność na europejskim rynku IPO (kwartalnie) od 2019

* Daje obejmują wyłącznie IPO o wartości powyżej 5 mln USD – więcej szczegółów nt. metodologii w sekcji O raporcie IPO Watch Europe oraz w Raporcie.    

Aktywność na polskim rynku IPO od 2013 roku

Aktywność na polskim rynku IPO od 2013 roku

Holcim Polska: nowa nazwa, nowe cele. Firma ma rozszerzyć ofertę produktową

  • 1 lutego 2024 r. Lafarge Cement zmienił się w Holcim Polska.
  • To kolejny etap transformacji, który podkreśla, że firma z producenta cementu, kruszyw i betonu staje się producentem innowacyjnych i zrównoważonych rozwiązań budowlanych. Oznacza to rozszerzenie oferty produktowej od fundamentów aż po dach oraz bycie liderem dekarbonizacji i recyklingu materiałów w budownictwie.

Marka Lafarge, stanowiąca od 2015 r. część Grupy Holcim (wcześniej grupa LafargeHolcim), obecna jest na polskim rynku od 1995 r. i dziś jako Holcim Polska, zatrudnia 1800 osób w ponad 60 zakładach. Spółka produkuje podstawowe materiały budowlane jak cement, kruszywa i beton oraz produkty i rozwiązania o obniżonym śladzie węglowym. Od lat inwestuje również w dekarbonizację procesów produkcji, czego efektem jest obniżenie całościowych emisji o blisko 400 000 ton CO2 w ciągu ostatnich czterech lat.

Transformacja Lafarge jest naturalnym etapem rozwoju. Wykorzystując doświadczenie polskiego zespołu w połączeniu z know-how Holcim uzyskujemy nieskończone możliwości oferowania rozwiązań dla budownictwa od fundamentów aż po dach. Stworzenie jednej silnej marki Holcim uspójnia strategię, pozycjonowanie marki i naszą ofertę – mówi Xavier Guesnu Prezes Zarządu Holcim Polska.

W planach Holcim Polska jest wdrażanie technologii i rozwiązań, które pomogą rozszerzyć portfolio produktów o obniżonym śladzie węglowym, możliwych do zastosowania na każdym etapie życia budynku, od projektowania i budowy po naprawy i renowacje. Będą to m.in. nowe niskoemisyjne cementy z rodziny ECOPlanet, również dla prefabrykacji a w niedalekiej przyszłości także zeroemisyjny cement dzięki inwestycji w wychwytywanie dwutlenku węgla w Cementowni Kujawy. Dodatkowo spółka będzie rozwijać innowacyjne systemy podłogowe, a także portfolio termoizolacji, które pozwoli na minimalizację ucieczki ciepła w budynkach. Planuje też rozwój kruszyw z recyklingu ECOSource, które otwierają nowy rozdział w gospodarce obiegu zamkniętego dla budownictwa w Polsce. Wszystko po to, aby budować lepiej zużywając mniej nieodnawialnych zasobów naturalnych i redukować emisję CO2.

Postępująca urbanizacja i zmiany klimatyczne zwiększają konieczność ograniczenia emisji CO2 w budownictwie zarówno z produkcji materiałów, w procesie budowy, użytkowania budynków a na końcu recyklingu tych materiałów i przywrócenia ich do ponownego obiegu. To wynika wprost z założeń Europejskiego Zielonego Ładu i oczekiwań rynku. Najważniejsze są dla nas dwie kluczowe rzeczy: po pierwsze przyspieszenie termomodernizacji w Polsce, poprzez inwestowanie w rozwiązania na rzecz ograniczenia strat energii i redukcji CO2 w budynkach, z drugiej strony chcemy angażować naszych partnerów, a także projektantów czy deweloperów, żeby pokazywać korzyści płynące z zastosowania niskoemisyjnych rozwiązań oraz tych opartych na recyklingu materiałów. Nasza transformacja pomoże realizować te cele w sposób bardziej efektywny – zwraca uwagę Xavier Guesnu.

Ebury w gronie liderów prognoz dla złotego

  • W rankingu prognoz Bloomberga za IV kwartał 2023 r. Ebury uplasowało się na podium w zestawieniach dla polskiej waluty – EUR/PLN na 2. miejscu, USD/PLN na 3.
  • Prognozy naszego zespołu znalazły się także na szczycie zestawienia dla walut Ameryki Łacińskiej.

W minionym roku niezmiennie staraliśmy się dostarczać Państwu jak najbardziej merytoryczne treści oraz analizy, podchodząc do materiałów poświęconych polskiej walucie ze szczególnym pietyzmem. Z dumą informujemy, że nasze prognozy dla złotego okazały się w IV kwartale 2023 r. jednymi z najtrafniejszych na świecie.

Mocna pozycja Ebury w rankingu prognoz dla złotego to dla nas istotne wyróżnienie. Potwierdza, że nasz optymizm w kontekście perspektyw polskiej waluty był uzasadniony i że warto trzymać się swojej opinii. Uważamy również, że wysoka lokata w zestawieniu Bloomberga jest wynikiem naszego nieustającego zainteresowania regionem CEE i dużej uwagi, z jaką podchodzimy do Polski.

Warto przypomnieć, że od 2015 r. – kiedy powstało warszawskie biuro – Ebury wspiera tu swoich klientów na poziomie lokalnym. Połączenie globalnego zasięgu i rozumienia lokalnej specyfiki jest tym, co nas cechuje. Najnowsze wyróżnienie zachęca nas do jeszcze większego zaangażowania” – komentuje starszy analityk Roman Ziruk.

W IV kwartale 2023 r. utrzymaliśmy także pozycję najlepszego prognosty dla walut Ameryki Łacińskiej.

To niezwykłe wyróżnienie ze strony Bloomberga pojawia się w momencie, gdy kontynuujemy ekspansję w Ameryce Łacińskiej. Nasz stosunek do tamtejszych walut od dawna jest pozytywny, w dużej mierze ze względu na nasze optymistyczne nastawienie do cen surowców i wysokie realne stopy procentowe w regionie.

To osiągnięcie świetnie podkreśla nasze zaangażowanie i rosnącą wiedzę ekspercką. Umożliwiają nam one stałe tworzenie prognoz dla ekscytującego, rosnącego i dynamicznego rynku Ameryki Łacińskiej – prognoz, które regularnie są doceniane za trafność” – komentuje szef działu analiz rynkowych Matthew Ryan.

Pełna lista wyników Ebury w rankingach Bloomberga za IV kwartał 2023 r.:

  • #1 Ameryka Łacińska,
  • #4 EMEA (Europa, Bliski Wschód i Afryka),
  • #1 USD/PEN (nowy sol peruwiański),
  • #2 USD/COP (peso kolumbijskie),
  • #2 EUR/PLN (złoty polski),
  • #2 USD/RON (lej rumuński),
  • #2 USD/THB (bat tajski),
  • #3 USD/PLN (złoty polski),
  • #5 USD/BRL (real brazylijski).

FED nadal walczy z inflacją

zgodnie z oczekiwaniami stopa funduszy federalnych pozostała bez zmian. Ważniejsza od samej decyzji była jednak konferencja Jerome Powella. Prezes nie ogłosił jeszcze zakończenia walki z inflacją. Obniżki stóp procentowych nastąpią wtedy, kiedy FED nabierze pewności, że inflacja jest pod kontrolą i zmierza do 2 proc. celu. Obniżka stóp procentowych nie nastąpi prawdopodobnie na kolejnym posiedzeniu w marcu. Oczekiwania co do pierwszej obniżki przesuwają się więc na maj. Gospodarka USA pomimo wysokich stóp procentowych pozostaje silna, scenariusz „miękkiego lądowania” się spełnia. Stąd FED wydaje się być w bardziej komfortowej sytuacji niż EBC i tym samym może skupiać się ciągle na sprowadzeniu inflacji do celu.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski