PRCH: pandemiczna fala omikron widoczna w odwiedzalności centrów handlowych

  • Wskaźnik odwiedzalności centrów handlowych w lutym 2022 roku wyniósł 89 proc. w porównaniu do analogicznego miesiąca w 2019 roku i był o 8,3 proc. wyższy od odwiedzalności z lutego 2021 roku
  • Obroty w centrach handlowych w styczniu 2022 roku osiągnęły poziom 87,6 proc. w porównaniu do pierwszego miesiąca 2019 roku
  • Zmiana w rosnącym trendzie obrotów i odwiedzalności centrów handlowych jest spowodowana omikronową falą pandemii, która zamknęła setki tysięcy Polaków w domach na kwarantannie lub w izolacji. Nie bez znaczenia pozostaje również niesprzyjająca sytuacja gospodarcza: rosnąca inflacja, rosnące stopy procentowe, a także obawy konsumentów spowodowane zmianami podatkowymi i  nadspodziewanie wysokimi opłatami za media i energię elektryczną

W styczniu 2022 roku PRCH Turnover Index (wskaźnik obrotów w centrach handlowych) był o 12,4 proc. niższy w porównaniu z analogicznym miesiącem w 2019 roku. Odnotowane na początku bieżącego roku wyniki są przełamaniem dotychczasowego trendu systematycznie rosnących, od maja 2021 roku, obrotów. W minionych miesiącach wzrosty obrotowe sięgały nawet 102 proc. wartości sprzed pandemii. Obroty w centrach handlowych w okresie od maja do grudnia 2021 roku były jedynie o 0,75 proc. niższe niż w 2019 roku i stanowiły 130 proc. obrotów z tego samego okresu w 2020 roku.

Analiza pod kątem wielkości obiektów handlowych wykazała, że najmniejszy (o 6,6 proc.) spadek obrotów w stosunku do 2019 roku zaobserwowano w kategorii dużych centrów handlowych (o powierzchni 40-60 tys. mkw. GLA). Największą (19,6 proc.) różnicę w porównaniu do okresu sprzed rozpoczęcia pandemii odnotowano w obiektach o średniej wielkości (o powierzchni 20-40 tys. mkw. GLA).

Nie wszystkie branże odnotowały negatywne skutki styczniowo-lutowej pandemicznej fali. Najlepiej poradziły sobie firmy z kategorii Żywność, które wypracowały obroty na poziomie 125,8 proc. wyników ze stycznia 2019 roku oraz firmy z kategorii Art. Elektroniczne i AGD, których wynik był lepszy o 9,9 proc. niż wynik tej kategorii w roku 2019.

– Niższa odwiedzalność i obroty w centrach handlowych na początku bieżącego roku są konsekwencją omikronowej fali pandemii, która w styczniu i lutym zatrzymała setki tysięcy Polaków w domu. Nie bez znaczenia pozostaje także sytuacja gospodarcza Polski, która wpływa na nastroje konsumenckie. Kupujący dotknięci przez inflację i rosnące stopy procentowe ograniczyli w pierwszych miesiącach tego roku wydatki na zakupy. W pierwszej kolejności konsumenci zaspokajają podstawowe potrzeby, stąd wzrost obrotów u najemców sprzedających żywność – podsumowuje Krzysztof Poznański, dyrektor generalny Polskiej Rady Centrów Handlowych.

Oświadczenie prezesa Google i Alphabet Sundara Pichaia po spotkaniu z Mateuszem Morawieckim oraz Premierem Słowenii Janezem Jansą i przedstawicielem rządu Republiki Czeskiej

  • Przede wszystkim pragnę podziękować premierowi Mateuszowi Morawieckiemu oraz premierowi Janezowi Janšy za tę bardzo ważną rozmowę. Dziękuję zwłaszcza za podzielenie się spostrzeżeniami z ich ostatniej wizyty w Kijowie i za zwrócenie uwagi całego świata na straszliwą katastrofę humanitarną, którą obserwujemy w wyniku rosyjskiej inwazji.
  • Nasze myśli niezmiennie są z mieszkańcami i mieszkankami Ukrainy. To naprawdę porażające, gdy widzimy to, przez co przechodzą. Wśród nich są także nasi pracownicy i pracowniczki, którzy mieszkają w tym regionie i mają tam swoje rodziny.
  • Jednocześnie jesteśmy wszyscy zainspirowani tym, jak ludzie w Polsce i całym regionie rzucili się do pomocy, otwierając swoje domy dla uchodźców czy angażując się jako wolontariusze w punktach recepcyjnych. Skala tego wsparcia jest bardzo mocnym przykładem dla świata.
  • Jako Google zobowiązujemy się robić wszystko, co możemy, by pomóc w tej sytuacji. Od początku wojny skupiliśmy się na wsparciu działań humanitarnych, dostarczaniu zaufanych informacji i zwalczaniu dezinformacji.
  • W ramach naszych działań humanitarnych, do tej pory, Google.org oraz pracownicy i pracowniczki Google przekazali ponad 35 milionów dolarów wsparcia finansowego oraz rzeczowego dla organizacji pomagających uchodźcom, w tym ponad 10 milionów dolarów w grantach dla organizacji non-profit odpowiadających na bezpośrednie potrzeby uchodźców przybywających do Polski.
  • Miałem dzisiaj okazję spotkać się z wolontariuszami i przedstawicielami tych organizacji pozarządowych oraz uchodźcami podczas wizyty w naszym Campusie Google for Startups w Warszawie. Trzy tygodnie temu udostępniliśmy część tej przestrzeni na potrzeby organizacji, które chcą świadczyć wsparcie prawne i psychologiczne tym dotkniętym przez wojnę. Poruszające było dla mnie wysłuchać ich bezpośrednich relacji. Jeden z przedsiębiorców dzwonił do nas ze swojej piwnicy w Kijowie. Możliwość wysłuchania relacji o tym, jak angażuje się we wspieranie Ukrainy była jednym z najbardziej wzruszających i inspirujących momentów.
  • Chciałbym dzisiaj ogłosić także kolejne wsparcie, w tym grant przeznaczony na wsparcie uchodźców z niepełnosprawnościami oraz grant i stypendium Google.org dla Tech to the Rescue, polskiej organizacji non-profit, która pomaga łączyć firmy technologiczne i ekspertów-wolontariuszy z organizacjami świadczącymi pomoc humanitarną.
  • Poza wsparciem wysiłków humanitarnych, pracujemy nad zapewnieniem, że sprawdzone i pomocne informacje trafiają do ludzi za pośrednictwem naszych produktów. W Ukrainie robimy to m.in. poprzez wysyłanie informacji o alarmach przeciwlotniczych oraz udostępnienie wskazówek dotyczących lokalizacji schronów i miejsc świadczenia pomocy humanitarnej.
  • Jednocześnie, w ramach tych działań, koncentrujemy się na wyzwaniu, jakim jest walka z dezinformacją. Wagę tej sprawy słusznie podkreślił na naszym dzisiejszym spotkaniu Pan Premier.
  • Przekazałem im, że inwestujemy dodatkowe 10 milionów dolarów w sfinansowanie nowych partnerstw z regionalnymi ośrodkami analitycznymi i organizacjami obywatelskimi oraz we wsparcie społeczności fact-checkerów.
  • Ponadto, nasza jednostka Jigsaw, zajmująca się tworzeniem technologii przeciwdziałających zagrożeniom w sieci, będzie współpracować z lokalnymi ekspertami i naukowcami nad rozwojem nowych metod walki z dezinformacją, a także wspierania ludzi w samodzielnym jej identyfikowaniu.
  • Te inicjatywy stanowią uzupełnienie naszych działań na rzecz walki z dezinformacją.
  • Na YouTube, usunęliśmy już ponad 1200 kanałów oraz 30 tysięcy wideo za naruszenie naszych surowych zasad dotyczących błędnych informacji, mowy nienawiści oraz drastycznych treści. Zablokowaliśmy również na całym świecie kanały, a także aplikacje powiązane z rosyjskimi mediami finansowanymi przez państwo.
  • Będziemy kontynuować współpracę z rządami, aby dalej inwestować w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej oraz wspierać dotkniętych przez wojnę ludzi i ich firmy. A kiedy ta wojna się skończy – będziemy tu – dla Ukrainy i dla regionu – gotowi do wsparcia na dłuższą metę.

Holcim wychodzi z Rosji

29 marca 2022 r. Rada Dyrektorów Holcim podjęła decyzję o rozpoczęciu procesu wychodzenia z rosyjskiego rynku. Decyzja o zbyciu rosyjskiego biznesu jest następstwem wcześniejszej zapowiedzi Holcim o wstrzymaniu wszelkich inwestycji kapitałowych w Rosji.

Prawie ¾ badanych wskazało, że zamierza bojkotować przynajmniej jedną firmę, która nie wycofała się z Rosji na skutek wojny w Ukrainie

Najczęściej deklaracje bojkotu padają w kierunku takich marek, jak: Leroy Merlin, Auchan, Danone, Nestle i Decathlon.

Należy zwrócić uwagę, że badanie wykonano przed deklaracjami firm Nestle i Decathlon o zawieszeniu działalności w Rosji i ograniczaniu działalności Leroy Merlin

Konsumenci zamierzają bojkotować firmy i marki, które nadal chcą działać w Rosji
74 proc. badanych zamierza bojkotować marki, które nadal prowadzą działalność w Rosji pomimo jej napaści na Ukrainę.

Częściej taki zamiar deklarują mieszkańcy miast powyżej 500 tys. oraz osoby powyżej 35 roku życia.

bojkot marek 2022

Opinie popierające bojkot

Wyraźnie więcej badanych wskazywało opinie za bojkotem firm zostających w Rosji. Średnia wartość wyniosła dla nich 57 proc. W przypadku opinii nie wspierających bojkotu było to 38 proc.

Blisko dwie trzecie badanych oczekuje, że polskie firmy przestaną handlować z firmami działającymi w Rosji, a dodatkowo 62 proc. wspiera postulat, że firmy działające w Rosji powinny mieć w Polsce zakaz reklamowania się.

Niewielu mniej respondentów (60 proc.) popiera pomysł, aby polskie sklepy specjalnie oznaczały produkty firm, które nadal działają w Rosji. Tyle samo badanych jest przekonana, że firmom, które nadal działają w Rosji trudno będzie odbudować ich zaufanie.

Polacy wierzą w skuteczność zbiorowego bojkotu ,tzn, że przełoży się on na zmianę decyzji firm działających nadal na rynku rosyjskim – taką postawę przejawia 59 proc. badanych.

Ponad połowa badanych (52 proc.) uważa, że managerowie i kluczowi pracownicy firm kontynuujących działalność w Rosji powinni się zwolnić z pracy.

Oczekiwania społeczne są kierowane nie tylko do osób decyzyjnych, ale również do samych pracowników firm. 57 proc. uważa, że pracownicy polskich firm, które działają w Rosji powinni móc zastrajkować i odmówić wypełniania służbowych obowiązków, a 45 proc. wspiera opinię, że pracownicy takich firm w Polsce powinni wręcz zmienić pracę.

marki bojkotowane przez wojnę w ukrainie
Opinie zdystansowane do bojkotu

Średnia dla opinii akceptujących pozostanie firm w Rosji wyniosła 38 proc. Jest to znacznie mniej niż dla opinii wspierających bojkot.

Sceptycyzm najmocniej jest uwidoczniony jest w opinii że większość krytykujących i tak będzie sięgać po marki firm działających nadal w Rosji (51 proc.)
Tuż za nią uplasował się pogląd, że bojkot przyniesie niewielki skutek, gdyż Rosja zarabia głównie na surowcach energetycznych. Odpowiedziało tak 47 proc. badanych.

Kolejne opinie można rozumieć w kategoriach warunkowego przyzwolenia 47 proc. badanych zgodziło się, ze stwierdzeniem, że są w stanie zaakceptować dalszą działalność firmy w Rosji pod warunkiem, że dostarcza produktów niezbędnych do życia, jak leki, szczepionki, artykuły higieniczne. 42 proc. jako warunek dalszej akceptacji działania w Rosji wybrało zdanie postulujące przeznaczanie istotnych zysków takich firm na pomoc Ukrainie.

Mniejsza część badanych (29 proc.) wskazała, że będzie im trudno zrezygnować z marek działających w Rosji, a co czwarty respondent przyznał, ze odczuwa presję otoczenia, żeby się przyłączyć do bojkotu. Taki sam odsetek badanych stwierdziło, że pomimo wyrzutów sumienia zamierza nadal kupować marki działające w Rosji.

Polacy zapowiadają bojkot marek, które nie wycofały się z Rosji

Deklaracje bojkotu, a realne zachowania

Bojkot konsumencki w reakcji na wojnę w Ukrainie to nie pierwsza taka sytuacja w Polsce i na świecie. W przeszłości wielokrotnie mieliśmy z nim do czynienia w mediach, ale rzadziej w rzeczywistości. Bardzo wielu respondentów deklarowało bojkot, ale faktycznie go nie realizowało. Ich aktywność ograniczała się do aktywności w social mediach.

Tym razem może być inaczej. Jak podał bank PKO BP, w jego danych transakcyjnych widać, że dynamika obrotów kart płatniczych tego banku jest niższa w sieciach handlowych, które pozostały w Rosji, w stosunku do tych, które nie prowadzą tam działalności.

Deklaracje bojkotu, a realne zachowania
Dalsze dane pokażą jak bardzo trwała będzie to tendencja.
Powód bojkotu jest tym razem znacznie ważniejszy niż jakikolwiek wcześniej przypadek. Teraz miliony obywateli odczuwa realny strach o własne bezpieczeństwo i życie. Nie tylko w mediach ale i w rzeczywistości stykają się ofiarami wojny z Uchodźcami.

Nota metodologiczna:

Badanie zostało zrealizowane w dniach 21-23.03.2021 r. przez agencję badawczą SW Research na reprezentatywnej próbie n=1057 Polaków w wieku 16 lat i więcej. Metoda: wywiady online, CAWI. Źródło próby: panel badawczy SW PANEL.

Podstawa wyboru marek na podstawie: https://som.yale.edu/story/2022/over-400-companies-have-withdrawn-russia-some-remain (dostęp 21 marca 2021).

Budżet dostaje nowe obciążenie. Huśtawka na złotym

Dużo rzeczy amortyzujemy ostatnio w Polsce wydatkami budżetowymi. Wiele osób zastanawia się, kto za to wszystko zapłaci. Możemy oczywiście emitować obligacje, te jednak ostatnio zrobiły się mocno kosztowne, co będzie sporym problemem dla naszych finansów.

Huśtawka na złotym

Wczoraj zachowanie polskiej waluty względem głównych walut światowych było mocno zaskakujące. Najpierw od rana byliśmy świadkami wyraźnej przeceny polskiej waluty. Dzień zaczął się z wyceną euro po 4,69 zł, po czym niespodziewanie o 12:00 oglądaliśmy już niemal 4,74 zł. Kolejnym krokiem był powrót w godzinach wieczornych znów poniżej 4,70 zł. Jest to drugi element tego tygodniowego fenomenu. Najpierw byliśmy świadkami piątkowego wyraźnego umocnienia polskiej waluty. Teraz byliśmy świadkami przeceny na otwarciu, która mogłaby sugerować potencjalnie dużą intensyfikację działań bojowych, tej jednak nie było.

Ropa nadal w dół

Czarne złoto zajmuje na rynku miejsce kryptowalut, jeżeli chodzi o inwestycję z największą zmiennością. Od początku konfliktu na Ukrainie dzieje się na tym surowcu bardzo dużo. Wczoraj byliśmy świadkami nie tylko 5-dolarowej luki na otwarciu, ale dodatkowych 7 dolarów przeceny. W rezultacie surowiec, który kończył piątek przy 119 dolarach za baryłkę, poniedziałek zakończył w okolicach 107 dolarów. W tle tego całego zamieszania pojawiły się wyniki ankiety Dallas FED jasno wskazującej na problemy ze zwiększaniem produkcji w USA. To może sugerować, że zaraz zobaczymy ruch w drugą stronę.

Drogi kredyt dla Polski

Wzrost stóp procentowych to nie tylko problem posiadaczy hipotek i powoli pojawiające się lokaty. To również kwestia kosztów obsługi długu. Rentowność 10-letnich obligacji jest obecnie najwyższa od 2012 roku. Jeżeli kolejny miesiąc dołożymy podobny wzrost rentowności, okaże się, że ten rok będzie trzeba kolejny raz zaktualizować. Oznacza to, że budżet zaczyna płacić bardzo istotne odsetki od rolowania zadłużenia. Nasz kraj, pomimo lekkiej ręki obecnej ekipy rządowej, zadłużony jest na szczęście relatywnie nisko w Europie. Nie zmienia to faktu, że będzie nas to drogo kosztować. Węgrzy mają ten sam problem, a mają o ponad ⅓ więcej zadłużenia niż Polska, licząc procentowo względem PKB.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

FPP: Polski Ład – podatek przychodowy do poprawy. Trzeba upraszczać, a nie mnożyć wyjątki

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) apeluje o poprawienie mechanizmu podatku przychodowego, który został wprowadzony w ramach Polskiego Ładu. Wadliwości mechanizmu podatku minimalnego w formie wprowadzonej w ramach Polskiego Ładu dowodzą stale pojawiające się doniesienia o tym, że jednymi z jego najistotniejszych płatników będą m.in. szpitale wykazujące ujemny wynik finansowy. Wiele grup spółek, takich jak wydobywcze, energetyczne czy lotnicze, zostały już wyłączone z podatku w ramach pospiesznych korekt ustawy. Nie tędy jednak droga – zamiast mnożyć wyjątki należy usunąć podstawowe mankamenty tego podatku.

FPP proponuje wyłączenie z podstawy opodatkowania podatkiem minimalnym najbardziej kontrowersyjnego elementu, czyli przychodu. W zamian za to, aby zrekompensować utracone wpływy do budżetu państwa, proponujemy zwiększyć stawkę podatku od tzw. nadmiarowych płatności pasywnych z obecnych 10% do 20%. W efekcie danina ta obciążałaby wyłącznie podmioty płacące niski CIT, które faktycznie dokonują operacji mogących mieć związek z działaniami optymalizacyjnymi – takich jak płatności odsetkowe na rzecz powiązanych kapitałowo jednostek, lub dokonywanie opłat licencyjnych i zakup usług doradczych powyżej określonego limitu.

„Najważniejszym elementem Polskiego Ładu w CIT, który wymaga pilnej naprawy, jest tzw. minimalny podatek dochodowy. Podatek ten obciąża firmy, które ponoszą straty lub ich poziom rentowności brutto nie przekracza 1% – a wielkość daniny do zapłaty jest uzależniona od wielkości obrotu przedsiębiorstwa. Mechanizm ten od samego momentu jego uwzględnienia w projekcie Polskiego Ładu budził poważne wątpliwości – gdyż w równym stopniu prowadził on do obciążenia podmiotów stosujących mechanizmy daleko idącej optymalizacji podatkowej, jak i tych, które działają w niskomarżowych branżach lub wykazują stratę z przesłanek czysto ekonomicznych, np. spadku popytu. W konsekwencji podatek minimalny w obecnej formie eliminuje w ramach CIT mechanizm automatycznego stabilizatora koniunktury i nakłada dodatkowy ciężar na przedsiębiorstwa znajdujące się w danym momencie w najtrudniejszej sytuacji finansowej. Dzięki wprowadzeniu propozycji FPP w konstrukcji podatku minimalnego, będzie on funkcjonować na zasadach analogicznych do tych wprowadzonych w krajach rozwiniętych, np. USA – przyczyniając się do ograniczania zjawiska unikania opodatkowania, ale jednocześnie nie uderzając w małe krajowe firmy oraz przedsiębiorstwa z niskorentownych branż, doświadczające przejściowych trudności finansowych” – podkreśla Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

W ubiegłym tygodniu Ministerstwo Finansów przedstawiło projekt zmian w podatku dochodowym od osób fizycznych, zakładający obniżenie pierwszej stawki podatkowej w ramach skali z 17% do 12% oraz zniesienie ulgi dla klasy średniej. Dla osób uzyskujących przychody z indywidualnej działalności gospodarczej przewidziano natomiast możliwość odliczenia co najmniej części zapłaconej składki zdrowotnej od podstawy opodatkowania.

Zaproponowane zmiany stanowią krok w dobrym kierunku, gdyż korygują część najpoważniejszych problemów spowodowanych przez wprowadzony wraz z początkiem bieżącego roku podatkowy Polski Ład, realizując tym samym postulaty zgłaszane m.in. przez Federację Przedsiębiorców Polskich. Propozycja Ministerstwa Finansów odnosi się jednak tylko do PIT, podczas gdy wiele problemów dla podatników przysparza również część nowych rozwiązań funkcjonujących na gruncie ustawy o CIT. Aby korekta najbardziej palących problemów Polskiego Ładu była kompletna, konieczne jest również znowelizowanie ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych.

Jak wynika z szacunków Polskiego Instytutu Ekonomicznego, wartość transferów zagranicznych z Polski, stanowiących element luki CIT, w 2018 r. wynosiły 17 mld zł, co odpowiadało 0,8% PKB. W warunkach 2022 r., przy założeniu stałej wielkości transferów do PKB, ich wartość można szacować na 21,8 mld zł. Przyjmując, że połowa transferów zostałaby zaliczona jako podstawa zmodyfikowanego podatku minimalnego, wpływy z tego tytułu można szacować na ok. 2,2 mld zł rocznie. Oznaczałoby to, że podniesiona stawka podatku od płatności pasywnych z nawiązką rekompensowałaby dla budżetu państwa rezygnację z przychodowej części podatku minimalnego. Łączny szacowany przez rząd skutek finansowy wprowadzenia podatku minimalnego, jeszcze przed wprowadzonymi wyjątkami dla kolejnych branż, kształtował się na poziomie 2 mld zł rocznie.

Wojna w cyberprzestrzeni

Ważnym elementem w kontekście wojny w Ukrainie jest prowadzona, równolegle do działań militarnych, wojna informacyjna. Informacyjna w zakresie medialnym – czyli przekazu telewizyjnego, prasowego, a także przez internet. To oddziaływanie na podnoszenie morale społeczeństwa ukraińskiego. Stąd rosyjskie ataki na wieżę telewizyjną w Kijowie – jako próba odcięcia administracji ukraińskiej od możliwości przekazu do własnych obywateli. Atakowane są również sieci komórkowe, aby zakłócić wymianę informacji na każdym możliwym poziomie. Dodatkowo mamy jeszcze obszar cyberzagrożeń, prowadzenia wojny w cyberprzestrzeni. Czyli prowadzenia ataków cybernetycznych na infrastrukturę, na środki łączności. Tutaj na pewno struktura NATO bardzo wspiera Ukraińców.

– Społeczeństwo rosyjskie może się okazać istotnym elementem, który może wspomóc w rozwiązaniu tego konfliktu. Bo widzimy, że Rosja bardzo mocno stara się, aby rzeczywiste informacje o prowadzeniu konfliktu, specyfice działań, bezwzględności działania Rosjan nie przedostały się do ich społeczeństwa. Dlatego Ukraina walczy o prawdę i chce doinformować społeczeństwo rosyjskie, spowodować opór, protest i oddziaływanie na decydentów – na prezydenta Putina i na strukturę administracyjną – powiedział serwisowi eNewsroom pułkownik rezerwy Maciej Matysiak, były zastępca Służby Kontrwywiadu Wojskowego. – W zakresie cyberataków mówimy zaś o konkretnych działaniach. To nie są tylko grupy typu Anonymus – czyli wolontariusze, którzy działają z potrzeby własnej woli i chęci. Bardzo dobre doświadczenie posiadają służby krajów bałtyckich – szczególnie Litwy, które same doświadczyły takich ataków i posiadają dobre środki rozpoznania i oddziaływania. Wojna w cyberprzestrzeni na pewno też ma miejsce – ocenia Matysiak.

O ponad 50% mogą w tym roku wzrosnąć w Polsce ceny opakowań kartonowych. Wpłynie to na dalszy wzrost cen np. leków czy artykułów spożywczych

Nawet o ponad 50% mogą w 2022 roku wzrosnąć w Polsce ceny opakowań kartonowych prognozuje Zarząd Grupy Akomex. To przede wszystkim efekt wzrostu cen surowców, w szczególności kartonu i papieru oraz kosztów materiałów eksploatacyjnych, w tym opłat za prąd i gaz, a także między innymi ograniczeń transportowych, w szczególności w transporcie morskim i drogowym. Na podwyżki niewątpliwie wpływ będzie miała także wojna w Ukrainie. Dla niektórych producentów surowców oznacza ona przerwanie łańcucha dostaw ich surowców, kolejne zachwianie cen gazu i energii.  Obserwowane podwyżki w sektorze będą miały także wpływ na wyższe ceny na przykład za leki czy artykuły spożywcze, do których używa się opakowań kartonowych. Zarząd Akomexu przewiduje dalszy wzrost cen opakowań w perspektywie najbliższych miesięcy, to efekt zapowiadanych kolejnych podwyżek głównego surowca, czyli kartonu. Warto także wspomnieć o problemach z realizacją dostaw – producenci kartonu, abstrahując od nieustannych podwyżek cen, nie są w stanie zapewnić terminowej i całościowej realizacji zamówionych wolumenów.

W sektorze opakowań kartonowych w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy nastąpił gwałtowny wzrost kosztów surowca (nawet o 100%) oraz wszystkich materiałów eksploatacyjnych. Palety używane w transporcie zdrożały o 170%, folia do pakowania o 60%, lakiery i farby używane w procesie produkcji opakowań kartonowych o 20% a same pudła tekturowe używane w transporcie o 40%. Oczywiście trudno też nie zauważyć wzrostu ogólnopolskich opłat za energię, gaz czy makulaturę. Dodatkowo doszły też zmiany w innych sektorach gospodarki, które mają ogromny wpływ na większy popyt na rynku opakowań kartonowych. Zdecydowanie wzrosły wolumeny zakupów przez internet między innymi wskutek pandemii. Nastąpiło także ogromne zapotrzebowanie na opakowania do żywności w okresie ożywienia gospodarczego, kiedy zaczęto znosić obostrzenia wprowadzone wcześniej z powodu zachorowań na Covid. Dodatkowo w Chinach obserwowaliśmy ogromny wewnętrzny popyt na papier, a papiernie w USA wstrzymały produkcję surowca, co znacząco podniosło marżę więc europejscy producenci papieru wolą sprzedawać swoje wyroby klientom ze Stanów Zjednoczonych.

Główny surowiec używany przez nas w czasie produkcji, czyli karton podrożał w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy ponad 50% a niektóre jego rodzaje ponad 100%. Nic nie wskazuje na to, aby sytuacja miała się ustabilizować. Niestety także wojna w Ukrainie i sankcje nałożone na Rosję negatywnie wpływają na cały sektor. Co więcej zakłady papiernicze już teraz zapowiadają kolejne podwyżki. To niesie za sobą problemy w ofertowaniu i wycenie naszych wyrobów nawet w perspektywie kwartalnej, nie mówiąc już o półroczu czy roku. Możliwe, że z tego powodu będziemy podpisywać umowy krótkoterminowe z naszymi klientami. Ponieważ w obecnej sytuacji, gdy ceny rosną z dnia na dzień ciężko dokonywać nawet wycen w perspektywie miesiąca. Wszystkie te czynniki zapewne wpłyną na wzrost cen opakowań kartonowych nawet  ponad 50% co może przełożyć się na ceny np. leków czy artykułów spożywczych. Akomex nie ma obecnie większych problemów z realizacją dostaw i nie sprzedajemy bezpośrednio naszych produktów do Ukrainy czy Rosji” – komentuje Grzegorz Łajca, Prezes Grupy Akomex.

Zdecydowanie wzrastają także koszty transportu międzynarodowego. W 2021 roku ceny frachtów wzrosły średnio o ok 10%. Początek 2022 przyniósł kolejne podwyżki w granicach 5%, ale należy spodziewać się kolejnych podwyżek związanych ze wzrostem ceny paliwa i brakiem wykwalifikowanych kierowców. Szacuje się, że w całej Europie brakuje około 400 tysięcy kierowców a w samej Polsce około 120 tys. więc to na pewno przełoży się na dalszy wzrost cen usług transportowych.

„Dodatkowo dochodzą przepisy wprowadzone w Unii Europejskiej mające na celu zmniejszenie zużycia opakowań z tworzyw sztucznych. Są one zastępowane właśnie opakowaniami kartonowymi. To oczywiście dobre, ekologiczne rozwiązanie, ale zwiększony popyt z tego powodu kumuluje się z innymi czynnikami, które powodują wzrost cen w łańcuchu dostaw. Od kilkunastu dni w zasadzie codziennie dostajemy informacje i pisma od naszych dostawców, w tym także producentów papieru, którzy podnoszą nam ceny różnych surowców. My też niestety musimy podnosić ceny naszych produktów, aby zbilansować rachunek ekonomiczny”dodaje Grzegorz Łajca, Prezes Akomexu.

Według różnych szacunków europejski rynek opakowań kartonowych jest wart ponad 10,5 mld USD. Polskie firmy z tego sektora gospodarki należą do najprężniej rozwijających się na Starym Kontynencie dostarczając swoje produkty do wielu krajów. Wartość polskiego rynku opakowań kartonowych szacowana jest na ponad 800 mln USD.

Answear z rekordowymi wynikami za 2021 r.

Answear.com,  wypracował 281,9 mln zł sprzedaży online w IV kwartale 2021 roku, co oznacza wzrost o 77,8 proc. w porównaniu do analogicznego okresu 2020 r. Sprzedaż online w całym 2021 r. wyniosła 721,2 mln zł i wzrosła o 66,6 proc. w porównaniu do 2020 r., co przełożyło się na osiągnięcie przychodów ze sprzedaży wg. sprawozdawczości MSSF w kwocie 683,5 mln zł – wzrost o 66,9 proc. w porównaniu do 2020 r. Zaraportowana EBITDA osiągnęła wartość  46,3 mln zł, a zysk netto wyniósł 22,9 mln zł. Osiągnięte w 2021 r. wyniki stawiają Answear.com w czołówce podmiotów z branży e-commerce fashion pod względem dynamiki rozwoju.

Miniony rok pod wieloma względami był dla nas przełomowy. Osiąnęliśmy rekordowe wyniki zarówno pod względem wzrostu sprzedaży  jak i rentowności, pomimo że dla spółki był to rok duzych inwestycji i zagospodarowywania środków pozyskanych w IPO. Z dumą możemy stwierdzić, że w 2021 r. spełniliśmy wszystkie założenia komunikowane w prospekcie, realizując każdy z zapowiadanych celów, a niektóre nawet z nawiązką. Przede wszystkim dynamicznie zwiększyliśmy ofertę produktową z 87 tys. produktów znajdujących się w sprzedaży pod koniec 2020 roku do 145 tys. na koniec 2021 r. Planowane na okres 2-3 lat zwiększenie proponowanej klientom liczby 150 tys. produktów i  500 marek zrealizowaliśmy niemalże w całości w ciągu 1 roku. Ofertę powiększyliśmy głównie w segmencie marek premium oraz średniej półki cenowej, a nasi klienci mogą teraz wybierać spośród takich nowych marek jak: Penny Black, Max Mara Leisure, Victoria Beckham, Stella McCartney, Samsoe Samsoe, Sisley, United Colors of Benetton, Superdry, Boss, Paul&Shark, Tiger of Sweden, Aeronautica Militare, Marella,  Eton,  Lyle&Scott, Chiara Ferragni, Weekend Max Mara, Burton i wiele innych.

Ponadto pod koniec roku rozpoczęliśmy budowę nowego segmentu produktów home&living dla osób szukających inspirujących produktów do domu i na prezenty. Oferta dostępna na Answear została starannie wyselekcjonowana, ograniczona do produktów pasujących do segmentu fashion i lifefstyle zgodnie z naszą strategią marketingową. Kontynuowaliśmy też rozwój marki własnej Answear_Lab, zwiększając jej sprzedaż w 2021 r. o 43% względem poprzedniego roku i powiększając liczbę produktów do ponad 10 tys.

W sposób istotny umocniliśmy pozycję Answear na rynku  przeprowadzając  trzy szeroko zasięgowe kampanie marketingowe z udziałem TV i video on-line na wszystkich rynkach na których spółka funkcjonuje. Otworzyliśmy też z sukcesem trzy nowe rynki – Grecję, Chorwację oraz Cypr – z potencjałem dotarcia do 15 milionów stosunkowo zamożnych mieszkańców – komentuje Krzysztof Bajołek, prezes zarządu Answear.com.

Rok 2021 r. to również okres dalszych inwestycji w infrastrukturę IT i logistykę. Spółka zwiększyła swoje zdolności operacyjne rozbudowując wielopoziomową antresolę i powiększając powierzchnię składowania w centrum logistycznym w Kokotowie do ponad 50 tys. mkw., oraz uruchamiając nowe studio foto -video.  Answear jako spółka technologiczna, szczególny nacisk kładzie na rozwój systemów IT, posiada własny zespół deweloperów odpowiadających za projektowanie głównych systemów spółki.  W ubiegłym roku zakończony został  proces przepięcia na nową własną platformę e-commerce z zaawansowanymi rozwiązaniami, wykorzystującymi osiągnięcia sztucznej inteligencji. Powyższe inwestycje, jak również uruchomienie aplikacji mobilnej na każdym z rynków, podnoszą sprawność operacyjną i poprawiają doświadczenie zakupowe klientów, co jest  widoczne w znaczących wzrostach wskaźników operacyjnych takich jak konwersja, średnia wartość zamówienia, częstotliwość zakupów, czy powracalność klientów.

– Poczynione inwestycje w obszarze produktowym, marketingowym, uruchomienia nowych rynków, jak również w zakresie rozwoju infrastruktury systemowej IT i logistyki z pewnością będą katalizatorem dalszego wzrostu przychodów również w następnych latach i z powodzeniem powinny niwelować ewentualny brak sprzedaży na Ukrainie, lub okresowo zmmniejszony popyt konsumencki niektórych rynków. Udane otwarcia nowych ryków powodują, że zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, w następnych latach będziemy kontynuować dalszą ekspansję zagraniczną, aby również w ten sposób zabezpieczyć sobie przyszłe wzrosty. Cieszymy się również z licznych nagród które zdobylismy w ostatnim czasie, jak również z wejścia spółki w skład indeksu sWIG80. – dodaje Krzysztof Bajołek.

Budownictwo mieszkaniowe wyprowadza się z dużych miast. Drożeją mieszkania w mniejszych miastach

Ceny mieszkań w ciągu ostatnich lat rosły jak na drożdżach. Gwałtowne podwyżki stóp procentowych mogą zahamować ten trend. Prognostykiem w tej sprawie będą dane za 1 kw. 2022. Do końca minionego roku, a także na początku obecnego nie było jednak widać cenowego hamowania. Według analityków deweloperzy coraz chętniej realizują projekty mieszkaniowe w peryferyjnych lokalizacjach i mniejszych miastach. Ceny mieszkań w takich ośrodkach idą w górę.

Za nami ostatni rok stabilnej, mocnej koniunktury. Początek roku 2022 przyniósł wyraźny spadek popytu na kredyty mieszkaniowe. Niepewność związana z rosnącymi kosztami kredytowania, wojną na Ukrainie, inflacją i pozostałymi czynnikami przekłada się na wyraźne wyhamowanie akcji kredytowej, co musi uderzyć w popyt.

Eksperci PKO BP podkreślają, że choć zeszły rok jeśli chodzi o akcję kredytową zakończył się rekordowo –  wartość sprzedanych kredytów wyniosła 85,7 mld zł – najwięcej w historii rynku hipotecznego w Polsce – to jednak widać już wyraźne symptomy hamowania. W lutym 2022  wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe zmalała aż o 29,2% rok do roku, a liczba zapytań – o 36,3%.

Do końca ubiegłego roku ceny mieszkań rosły. Jak będzie w tym? Eksperci przyznają, że wszelkie przewidywania obarczone są dużą dozą niepewności. Mimo trudnej sytuacji gospodarczo – politycznej, ciągle jeszcze zakładają, że mieszkania –  choć wolniej – to jednak będą drożeć. Wszystko dlatego, że wysokie ceny gruntów i robocizny będą ograniczały podaż nowych nieruchomości, co powstrzyma ceny przed spadkiem. Warto dodać, że w niepewnych czasach nieruchomości ciągle postrzegane są jako dobra alternatywa inwestycyjna.

Co więcej – eksperci wskazują na ciągle wysoką koniunkturę na rynku najmu, wzmacnianą jeszcze przez fale uchodźców, którzy docierają do Polski (docelowo nawet 3 mln osób). Eksperci PKO BP podkreślają, że: Na rynku wynajmu w 4q 21 stawki wyraźnie kształtowały się powyżej poziomu z 1q 20, tj. przed wybuchem epidemii COVID-19 w Polsce. Powrót do sytuacji sprzed epidemii potwierdzają też notowania stawek ofertowych wynajmu. Od sierpnia 2021 we wszystkich analizowanych miastach stawki rosną. 

Taki stan rzeczy będzie skutkował zainteresowaniem zakupami mieszkań w celach inwestycyjnych. W zeszłym roku wzrost cen wynosił kilkanaście procent. Wg analityków PKO BP w scenariuszu bazowym mieszkania zdrożeją w tym roku tylko o około 3 procent, na co będzie się składać przede wszystkim spadek zainteresowania i zdolności kredytowej kupujących. Spadkom cen zapobiegnie jednak ograniczenie podaży mieszkań związane ze wzrostem kosztów realizacji inwestycji mieszkaniowych.

Co ciekawe – eksperci zauważyli, że w ostatnim kwartale minionego roku – gdy mieszkania ciągle mocno drożały , to wśród lokalizacji wojewódzkich najszybciej szły do góry ceny w mniejszych stolicach regionów. O ile na koniec zeszłego roku na głównych rynkach – w Warszawie i w 6 największych aglomeracjach mieszkania podrożały o 10 – 13 proc. rok do roku, to w mniejszych miastach wojewódzkich odnotowano wzrost cen na poziomie  13-16%.

Takie dane mogą wydają się korespondować z informacjami o rosnącej podaży mieszkań w lokalizacjach “drugorzędnych”, a więc poza głównymi miastami. Deweloperzy obecnie w większym stopniu stawiają na inwestycje właśnie w takich miejscach. Ceny nieruchomości w mniejszych ośrodkach są oczywiście wyraźnie niższe niż w wiodących aglomeracjach, ale również rosną.

Budownictwo wyprowadza się z miast

Eksperci wskazują na to, że w 2021 roku  w stosunku do roku wcześniejszego zwiększył się odsetek mieszkań oddawanych w powiatach ziemskich kosztem powiatów grodzkich. Udział tych pierwszych spadł z 48 proc. w 2020 roku do 43 proc. w roku ubiegłym. Wg analityków PKO BP jest to zjawisko spójne z rosnącym popytem na nieruchomości poza głównymi metropoliami, co z kolei przekłada się na ich ceny. Analitycy zaznaczają, że nie chodzi tu o inwestycje w miejscowościach satelickich bezpośrednio przyległych do aglomeracji. Rośnie podaż nieruchomości deweloperskich w drugim kręgu wokół największych miast.

Eksperci podkreślają, że  taki stan rzeczy ma zarówno przyczyny podażowe, jak i popytowe:

Z jednej strony, pandemia wzmocniła trend poszukiwania mieszkania w regionach o walorach przyrodniczych czy atrakcyjnych turystycznie. Z drugiej strony, istotną barierę dla budowania w dużych miastach stanowi ograniczona dostępność gruntów i ich wysokie ceny. Przypomnijmy, że w okresie ostatniego boomu mieszkaniowego cena gruntu w przeliczeniu na metr kwadratowy PUM rosła nawet dwukrotnie szybciej niż cena metra kwadratowego mieszkania. Nie bez znaczenia dla zjawiska przesuwania się aktywności budownictwa z miast w kierunku powiatów ziemskich jest również odczuwalna poprawa infrastruktury komunikacyjnej w ostatnich latach napisano w analizie “Puls Nieruchomości: budownictwo mieszkaniowe wyprowadza się z dużych miast”.

Prowincja w budowie

Analitycy zaznaczają, że nie wszędzie w mniejszych ośrodkach widać ożywienie budownictwa deweloperskiego. Dotyczy to – jak już wspomnieliśmy – głównie drugiej linii miejscowości okalających metropolie. Wzmożona podaż nie występuje już jednak w bardziej oddalonych lokalizacjach – chyba, że wyróżniały się istotnymi inwestycjami infrastrukturalnymi, bądź potencjałem turystycznym. Przykładem może być choćby Kotlina Kłodzka na Dolnym Śląsku.

Zmiany nasilenia budownictwa deweloperskiego pokazuje poniższa mapa, z raportu PKO BP.

Wykres 1 budownictwo deweloperskie

Za ile mieszkania na “prowincji”?

Z całą pewnością w związku z ciągle dużym zapotrzebowaniem na mieszkania (także do wynajęcia) i jednocześnie rosnącymi kosztami kredytowania, lokalizacje nie-wielkomiejskie będą zyskiwać na popularności. Ceny mieszkań w takich miejscowościach w ostatnim czasie mocno rosły. Czy tak będzie nadal – to się okaże. Jak już wspomnieliśmy -mimo wyraźnego spadku zainteresowania kredytami, a więc finalnie osłabienia popytu na mieszkania, pole do obniżek cen nieruchomości przez deweloperów nie jest duże, z uwagi na koszty pracy, materiałów budowlanych i ziemi. Firmy więc najprawdopodobniej będą ograniczać podaż, co z kolei przełoży się na wyhamowanie spadku cen.

Jak kształtują się stawki za mieszkania w mniejszych lokalizacjach? Sprawdziliśmy to na przykładzie ofert z portalu RynekPierwotny.pl w województwie mazowieckim, w drugiej linii miejscowości sąsiadujących z Warszawą. Mowa więc o dystansie około 20 – 30 km od centrum stolicy.

Ostatnie dane kwartalne NBP odnoszące się do stawek za mieszkania na rynku pierwotnym w Warszawie dotyczą IV kw. 2021. W tamtym okresie średnia cena transakcyjna 1 mkw. nowej nieruchomości wynosiła 11630 zł.

W miejscowościach oddalonych o 20 – 30 km. rzeczywistość cenowa jest zupełnie inna. Dla przykładu – w Błoniu – nieco ponad 30 km na zachód, za metr kw. nowego mieszkania w projekcie Apartamenty nad Stawami trzeba zapłacić od 5850 zł/mkw.

W nieco bliżej położonym Ożarowie Mazowieckim ceny okazują się już wyższe. Metr kwadratowy nowego mieszkania w projekcie Osiedle Arche kosztuje od 7000 zł wzwyż. W Jankach – na południe od stolicy – za 1 mkw. mieszkania w zabudowie szeregowej płaci się od 6200 zł w górę. Za 123 – metrowy dom należy zapłacić od 789 000 do 839 000 zł. Im bliżej miasta, tym oczywiście drożej. Nie bez znaczenia jest dobre połączenie drogowe. W Starej Miłosnej, niecałe 20 km na wschód od centrum Warszawy, metr kwadratowy mieszkania w projekcie Raveli Residence kosztuje już blisko 10 tys. zł.

W Wołominie – 25 km na północy wschód, nowe mieszkania w inwestycji Toruńska Wołomin zaczynają się od 6300 zł/mkw. Za nieruchomości o metrażach 57 do 78 mkw. Trzeba zapłacić od 385 do 494 tys. zł.

Podsumowanie

Przegląd ofert z miast sąsiadujących z Warszawą pokazuje, że mimo zwyżki cen nieruchomości w takich ośrodkach ciągle pozostają bardzo atrakcyjne cenowo względem metropolii. Widać też jednak, że coraz więcej inwestycji zbliża się pod względem stawek do poziomu z warszawskich peryferii. Tak więc tzw. prowincja, choć nie głęboka, ciągle pozostająca w sąsiedztwie dużych miast i wyróżniająca się dobrym skomunikowaniem – również drożeje. Jak będzie dalej, w obliczy zawirowań gospodarczo – politycznych? Pierwsze wskazówki na ten temat otrzymamy wraz z danymi za I kw. 2022.

Dane z sądów: Frankowicze odpuszczają Warszawę. Walka z bankami przenosi się do innych miast

Z danych uzyskanych z ponad 40 sądów okręgowych wynika, że od początku stycznia do końca lutego br. wpłynęło do nich niemal 10 tysięcy tzw. spraw frankowych. To o blisko 2% więcej niż w analogicznym okresie ub.r. Do tego widać, że w większości sądów wzrosty rdr. są na poziomie kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu procent, ale odnotowano też większe. Prawie połowa pozwów trafiła do Sądu Okręgowego w Warszawie. Na kolejnych miejscach znajdują się jednostki w Gdańsku i Poznaniu oraz we Wrocławiu. 

Niewielki wzrost

Jak wynika z danych udostępnionych przez 45 sądów okręgowych, w ciągu dwóch pierwszych miesięcy br. wpłynęło do nich blisko 10 tys. spraw frankowych. To nieznacznie więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy takich przypadków odnotowano ok. 9,8 tys. Patrząc na statystyki z poszczególnych miesięcy, widzimy, że w styczniu br. nastąpił wzrost rdr. o 31% (2021 rok – ok. 4,8 tys. złożonych spraw, 2022 rok – niespełna 6,3 tys.). Natomiast w lutym br. odnotowano już spadek o 26,2% (2021 rok – ok. 5 tys. pozwów, 2022 rok – prawie 3,7 tys.).

– Wpływ 10 tys. spraw w ciągu dwóch miesięcy to naprawdę dużo. Natomiast niewielki wzrost w stosunku do roku poprzedniego może wynikać z wysokiego kursu franka szwajcarskiego. Część kredytobiorców liczy na zawarcie ugód z bankiem. Może także działać polityka niektórych kredytodawców, polegająca na masowym pozywaniu klientów w celu osiągnięcia efektu odstraszającego wobec osób, które nie wystąpiły jeszcze na drogę sądową. W wielu przypadkach bankom to się udało. Często kredytobiorcy wstrzymują się z decyzją o wniesieniu pozwu do sądu. Moim zdaniem, niepotrzebnie się wahają, gdyż roszczenia banków są nieuzasadnione – komentuje warszawski adwokat Jacek Mikołajonek.

W większości sądów okręgowych widać rok do roku wzrost liczby złożonych spraw frankowych, przeważnie o kilkanaście lub kilkadziesiąt procent rdr. Ale są też większe wyniki. W Sądzie Okręgowym w Siedlcach odnotowano skok o 109,1% (początek 2021 roku – 33, początek 2022 roku – 69), a w Suwałkach – o 100% (odpowiednio 9 i 18).

– Coraz większa liczba pozwów w sposób oczywisty prowadzi do wydłużenia czasu rozpoznania sprawy, gdyż nie zwiększa się liczba sędziów i pracowników administracyjnych sądów. Kredytobiorcy muszą się uzbroić w cierpliwość, oczekując na wyznaczenie terminu rozprawy. Pozywający chciałby, by jego sprawa została rozpoznana jak najszybciej. Natomiast bank ma interes w przedłużeniu procesu i odroczeniu w czasie konieczności zapłaty określonej kwoty wynikającej z wyroku sądowego – analizuje adwokat Milena Mocarska, specjalizująca się m.in. w prowadzeniu spraw frankowych.

Ruch w Warszawie

Zdecydowanie najwięcej spraw frankowych wpływa do Sądu Okręgowego w Warszawie. W ciągu dwóch pierwszych miesięcy tego roku złożono 4542 pozwy, a w analogicznym okresie ub.r. było ich 4658. Jak podkreśla Sylwia Urbańska, rzecznik prasowy ds. cywilnych SO w Warszawie, niewątpliwe stały, bardzo duży wpływ nowych spraw do XXVIII Wydziału Cywilnego przekłada się negatywnie na tempo rozpoznania. Obecnie w ww. Wydziale orzeka 21 sędziów, a liczba czynnych spraw przekracza 23,5 tys. W kilku referatach terminy rozpraw są już wyznaczane nawet na wiosnę 2023 roku.

– Do niedawna mówiło się, że najlepiej złożyć pozew w Warszawie z uwagi na liczne przychylne dla konsumentów orzeczenia. Z czasem do klientów zaczęły docierać informacje o kolejnych korzystnych wyrokach w innych sądach. Dzięki temu kredytobiorcy coraz częściej decydują się na złożenie pozwu w sądzie znajdującym się w okręgu ich miejsca zamieszkania. To będzie prowadzić do zmniejszenia udziału pozwów składanych w Warszawie w stosunku do innych jednostek – zaznacza mec. Mocarska.

Biorąc pod uwagę liczbę złożonych spraw frankowych w pierwszych dwóch miesiącach tego roku, widać, że na kolejnych miejscach znajdują się sądy okręgowe w Gdańsku – 725 (analogiczny okres 2021 roku – 504), w Poznaniu – 511 (500) oraz we Wrocławiu – 461 (400). Dalej plasuje się Warszawa Praga – 407 (263) i Kraków – 326 (303). Jak stwierdza adwokat Jacek Mikołajonek, najwięcej spraw dotyczących kredytów frankowych trafia do sądów w dużych miastach, z uwagi na miejsce zamieszkania pozywających. W mniejszych miastach kredyty frankowe nie były tak popularne. Mieszka tam także mniej kredytobiorców. Ponadto siedziby kancelarii specjalizujących się w ochronie praw konsumentów przeważnie znajdują się w większych ośrodkach. Według eksperta, często bezpieczniej jest wystąpić z pozwem do sądu, którego orzecznictwo się zna, niż tam, gdzie tego rodzaju spraw jeszcze się nie rozpoznaje.

– Kredytobiorcy powinni zdecydowanie w pierwszej kolejności kierować sprawy frankowe do sądów właściwych ze względu na ich miejsce zamieszkania. Dotyczy to także oczywiście powództw o ustalenie nieważności umów kredytu. Taką możliwość zapewnia im art. 37(2) § 1 kpc oraz dyrektywa 93/13. Skala obciążenia tego typu sprawami w innych sądach okręgowych jest znacznie niższa niż w Sądzie Okręgowym w Warszawie – podkreśla sędzia Sylwia Urbańska.

Z kolei zdaniem warszawskiego adwokata Jakuba Bartosiaka, należy spodziewać się dalszego wzrostu spraw frankowych. Znaczna część kredytobiorców jeszcze nie rozpoczęła walki z bankiem. Odstrasza ich przede wszystkim konieczność wejścia w spór sądowy i długi czas postępowania. Do rozpoczęcia procesu zachęcają ich kolejne korzystne orzeczenia sądów powszechnych, Sądu Najwyższego i TSUE. Rosnące raty i obciążenia budżetów domowych również mogą motywować do wszczęcia działań. I jak dodaje mec. Bartosiak, w drugiej połowie br. oraz w przyszłym roku sądy mogą być jeszcze bardziej obłożone tego typu sprawami.

Sentyment wrócił do poziomu neutralnego

Wczoraj główne amerykańskie indeksy zamknęły się na najwyższych poziomach od 6-7 tygodni (S&P 500 +0,71 proc, DJIA +0,27 proc., Nasdaq Composite +1,31 proc.). Po raz trzeci z rzędu swój historyczny rekord ustanawiał indeks Dow Jones Utilities, który w piątek po raz pierwszy w historii wyszedł powyżej poziomu 1000 pkt. Dziś rano kontrakty na główne amerykańskie indeks lekko zwyżkowały (S&P 500 +0,23 proc.).

W Azji dziś rano lekko przeważały wzrosty. Najsilniejszy – +1,1 proc. – notował japoński Nikkei, który być może „cieszył się” z wczorajszego silnego spadku ceny ropy naftowej. Swój nowy historyczny rekord zanotował dziś indonezyjski JCI, ale na koniec sesji tracił 0,44 proc.

Główne indeksy polskiego rynku akcji otworzyły się dziś na lekkich minusach. Wśród składowych sWIG-u zwracał dziś rano uwagę najwyższy od 2011 roku kurs akcji spółki Arctic Paper.

Zwyżka głównych indeksów giełd w strefie euro była silniejsza. DAX (+1,56 proc. przed 10-tą) i CAC 40 (+1,65 proc.) wyszły dziś rano na najwyższe poziomy od końca lutego. Norweski OSE Index był dziś ponownie najwyżej w historii. Portugalski PSI 20 był dziś najwyżej od 2015 roku. Zwracał uwagę silny wzrost rosyjskiego RTS-a (+9,38 proc.).

Wczoraj rentowność 10-letnich obligacji polskiego rządu sięgnęła najwyższego od prawie 10 lat poziomu 5,5 proc. Czeskie 10-latki miały wczoraj najwyższą rentowność od końca 2011 roku (3,98 proc.), a rentowność 10-letnich obligacji rządu Węgier była najwyżej od 2013 roku (6,515 proc.). Rentowność 10-latek Federacji Rosyjskiej stabilizowała się od kilku dni w strefie 13-14 proc. Rentowność 2-letnich obligacji skarbowych USA wyszła wczoraj na swoje prawie 3-letnie maksimum (2,39 proc.). Podobnie były w przypadku tamtejszych 10-latek, których rentowność przekroczyła wczoraj na chwilę poziom 2,5 proc., a dziś lekko spadała. W Azji nowe cykliczne maksima ustanawiały dziś rentowności 10-latek rządów w Australii i Malezji.

Po wczorajszym silnym spadku (WTI -6,97 proc., Brent -9,25 proc.) dziś rano ceny kontraktów na ropę naftową minimalnie spadały. O ile w ostatnim czasie mogliśmy się przyzwyczaić do wieloletnich lub historycznych rekordów cen kontraktów na zboża, cukier czy bawełnę, o tyle dziś najwyższy poziom od 2014 roku notowały ceny kontraktów na wieprzowinę („lean hogs”) i były już blisko wyjścia na poziom historycznych rekordów.
Amerykański dolar lekko tracił dziś rano do euro (EUR/USD +0,18 proc.). Złoty minimalnie słabł (EUR/PLN -0,04 proc., USD/PLN -0,21 proc.). Silnie umacniał się dziś rosyjski rubel (USD/RUB -6,67 proc.).

Po osiągnięciu wczoraj najwyższego poziomu od początku roku kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara minimalnie spadał dziś rano (-0,17 proc.).

Autor: Wojciech Białek, TMS Brokers

Lokalizator GPS do samochodu – niewielkie urządzenie o ogromnych możliwościach. Czym kierować się przy zakupie?

Na rynku dostępnych jest mnóstwo urządzeń do śledzenia pojazdów, a każde z nich oferuje różne funkcje. Bez trudu znajdziesz sprzęt dopasowany do swoich potrzeb niezależnie od tego, czy należysz do grona tych mniej lub bardziej wymagających klientów. W tym artykule podpowiemy jakie podstawowe parametry powinno spełniać takie urządzenie.

Bateria podtrzymująca pracę — mała rzecz, a cieszy

Szukając idealnego lokalizatora GPS do samochodu, powinniśmy zwracać uwagę na to, czy oferuje on wbudowany akumulator. Jest to rozwiązanie, które pozwoli urządzeniu przez określony czas działać bez źródła zasilania. Dostępne urządzenia monitorujące oferują pracę na energii dostarczanej z baterii od 12 godzin do nawet sześciu miesięcy! Świetnie sprawdzi się to w awaryjnych sytuacjach, kiedy trzeba będzie ustalić położenie pojazdu lub w momencie, kiedy lokalizator jest zamontowany w aucie z naczepą.

Szukając zasięgu w polu, czyli wzmocnione zasięgi GPS i GSM

Nowoczesne urządzenia do śledzenia samochodu wyposażone są w mocniejsze anteny, które bez problemu prześlą precyzyjne informacje o położeniu do aplikacji. Dzięki poprawionemu modułowi GPS, lokalizatory aut oferowane przez Navifleet nie tracą zasięgu nawet w miejscach, gdzie sygnał jest zakłócony lub słaby. Solidnie wykonana metalowa obudowa czujnika GPS w samochodzie również nie stanowi problemu. Zaawansowane sprzęty posiadają zewnętrzne anteny GPS i GSM.

Wbudowana pamięć wewnętrzna — czarna skrzynka w Twoim samochodzie

Niektóre urządzenia lokalizujące oferują zapis trasy i lokalizacji na zintegrowanej pamięci. Funkcja ta sprawdzi się w momencie, kiedy utracimy dostęp do sieci i nie będzie możliwości przesyłania danych na bieżąco. Informacje zostają zapisane na dysku urządzenia z możliwością późniejszego odczytu. Lokalizatory GPS do samochodu mają możliwość zapisania nawet do 30 dni pracy.

Rozbudowany system antykradzieżowy. Lepiej zapobiegać niż leczyć

Złodziejom niestraszny jest zwyczajny lokalizator GPS umieszczony w samochodzie. Mając do dyspozycji odpowiednie narzędzia zagłuszające pracę nadajnika, bez problemu ukradną każdy pojazd. Bardziej zaawansowane lokalizatory samochodów oferują wbudowany immobiliser.

Uruchomienie silnika będzie możliwe jedynie wtedy, kiedy zaufany identyfikator znajdzie się blisko ukrytego czujnika. Urządzenie do śledzenia samochodu ze wbudowanym modułem antykradzieżowym, dzięki swoim małym wymiarom, jest trudne do znalezienia. Rozwiązanie świetnie sprawdzi się nie tylko przy monitorowaniu flot samochodowych, ale i w ochronie pojazdów osobowych.

Zintegrowany akcelerometr jako czujnik ruchu

Wbudowany sensor umieszczony w urządzeniu do śledzenia pojazdów bardzo dobrze sprawdzi się przy kontrolowaniu pozycji kontenera transportowego lub naczepy. Jednostki pozostawione bez opieki kierowcy mogą być nadal kontrolowane z poziomu aplikacji. Jeżeli czujnik wykryje próbę przemieszczenia obiektu, lokalizator GPS natychmiast wysyła powiadomienie do właściciela.

Powiadomienia o zdarzeniach w czasie rzeczywistym

Najnowsze czujniki GPS do samochodu mają możliwość powiadamiania właściciela o podejrzanych incydentach. Urządzenie samoczynnie monitoruje pracę pojazdu i zachowanie kierowcy. Jeżeli dojdzie do zdarzenia awaryjnego, system od razu wysyła powiadomienie SMS lub e-mail.

Oprócz monitorowania zdarzeń takich, jak przekroczenie prędkości lub odłączenie zasilania, system przypomina o upływie terminu przeglądu lub ubezpieczenia. Posiadanie wszystkich informacji pod ręką jest bardzo wygodne i nie wymaga prowadzenia od nas terminarza.

Sprzedaż kredytów dla mikrofirm w lutym 2022 r.

W lutym 2022 r., w porównaniu do lutego 2021 r., banki udzieliły mniej kredytów mikroprzedsiębiorcom zarówno w ujęciu liczbowym (-11,4%), jak i wartościowym (-5,8%).

SPRZEDAŻ KREDYTÓW DLA MIKROPRZEDSIĘBIORCÓW WEDŁUG PRODUKTÓW KREDYTOWYCH

W ujęciu liczbowym banki przyznały aż o (-33,8%) mniej kredytów inwestycyjnych oraz o (-18,6%) mniej kredytów w rachunku bieżącym. W przypadku kredytów obrotowych ujemna dynamika była niższa i wyniosła (-3,4%). Spadła w porównaniu do lutego 2021 r. wartość udzielonych kredytów inwestycyjnych o (-19,6%) oraz kredytów w rachunku bieżącym o (-6,1%). Wartość kredytów obrotowych udzielonych w lutym 2022 r. w porównaniu do lutego 2021 r. spadła o (-1,0%).

JAKOŚĆ PORTFELI KREDYTÓW DLA MIKROPRZEDSIĘBIORCÓW WEDŁUG PRODUKTÓW KREDYTOWYCH

Lutowy odczyt Indeksu jakości kredytów mikroprzedsiębiorców wyniósł 4,37% w ujęciu wartościowym. Produktowe Indeksy jakości w lutym 2022 r. kształtowały się w ujęciu wartościowym następująco: kredyty inwestycyjne 2,37%, kredyty w rachunku bieżącym 3,21%, oraz kredyty obrotowe 8,09%. W lutym 2022 r. w porównaniu do stycznia 2022 r. polepszył się (spadł) ogólny Indeks jakości o (-0,31). Indeks polepszył się (spadł) również w porównaniu do lutego 2021 o (-0,54). Nadal jest on na bezpiecznym poziomie.

W okresie 12-miesięcznym polepszyły się Indeksy dwóch rodzajów kredytów. Najwyższe polepszenie Indeksu wystąpiło w przypadku kredytów obrotowych (-1,19). W okresie 12-miesięcznym pogorszył się (wzrósł) Indeks kredytów w rachunku bieżącym (+0,20).

SPRZEDAŻ KREDYTÓW DLA MIKROPRZEDSIĘBIORCÓW WEDŁUG SEKTORÓW

Na 12,1 tys. kredytów udzielonych mikroprzedsiębiorcom w lutym br., 5,6 tys. zaciągnęły firmy usługowe (46,3%) i 3,0 tys. handlowe (24,8%). Łącznie więc 71,1% udzielonych w lutym 2022 r. kredytów przypada na te dwa sektory.

Z całkowitej kwoty 1,630 mld zł, banki udzieliły 634 mln zł (38,9%) kredytów firmom z sektora usług oraz 494 mln zł (30,3%) mikroprzedsiębiorcom prowadzącym działalność handlową. Finansowanie tych dwóch sektorów to w lutym 2022 r. 69,2% łącznej wartości udzielonych kredytów mikroprzedsiębiorcom.

W lutym 2022 r. najniższe spadki r/r liczby udzielonych kredytów dotyczyły finansowania usług (-8,3%). W przypadku produkcji dynamika wyniosła (-13,5%) a handlu (-15,7%). W ujęciu wartościowym w lutym 2022 r. w porównaniu do lutego 2021 r. dodatnia dynamika dotyczyła jedynie kredytów mikroprzedsiębiorców z sektora usługowego (+3,8%). Najwyższa ujemna dynamika dotyczyła wartości udzielonych kredytów firm produkcyjnych (-24,2%). W handlu dynamika wyniosła (-3,6%) a w budownictwie (-11,0%).

JAKOŚĆ PORTFELI KREDYTÓW DLA MIKROPRZEDSIĘBIORCÓW WEDŁUG BRANŻ

Według odczytów BIK Indeksu Jakości najgorzej (najwyższy poziom wskaźnika) w lutym 2022 r. spłacane były kredyty przez firmy usługowe– wartość Indeksu wyniosła 4,79%. W porównaniu z poprzednim miesiącem nastąpiło polepszenie – spadek Indeksu o (-0,31).

Najlepszy (najniższy) odczyt w lutym br. odnotował Indeks Jakości firm z sektora produkcja i wyniósł 3,83%.

W porównaniu do lutego 2021 r. Indeks pogorszył się (wzrósł) w przypadku dwóch branż: budownictwa o (+0,41) oraz produkcji (+0,16). W porównaniu do lutego 2021 r. Indeks polepszył się w dwóch branżach: usługach o (-0,93) i handlu o (-0,55).

Efekt Tesli na rynku samochodów elektrycznych

Na rynku amerykańskim wyceny spółek, które mają zająć się bądź już się zajmują produkcją samochodów elektrycznych, są absurdalne w wielu przypadkach. Po ubiegłorocznym IPO spółki Rivian żartobliwie mówiło się, że jej wycena sięga miliarda dolarów na każdy wyprodukowany samochód. Mowa jest o podmiocie, który jeszcze nic nie produkując przez chwilę był wart więcej niż Volkswagen. Jego kapitalizacja sięgała prawie 150 mld dolarów. Po części jest to na pewno efekt Tesli, która jest historią spektakularnego sukcesu spółki – też bardzo długo wydającej się absurdalnie drogą. Tesla stopniowo na ten sukces pracowała, w ubiegłym roku już bardzo wyróżniając się na tle sektora. Zanotowała wzrost zysków z ok. 700 mln dolarów do 5,5 mld dolarów. W kontekście milionowej kapitalizacji nie są to niezwykle duże wartości – natomiast należy podkreślić, że jest to kilkukrotny wzrost, który Tesla osiągnęła w roku bardzo trudnym dla sektora motoryzacyjnego. Tesla wyprodukowała i sprzedała zaskakująco dużo samochodów – podczas gdy większość producentów borykała się z kryzysem na rynku półprzewodników. Wycena tego producenta jest bardzo wysoka – natomiast wydaje się uzasadniona pod jednym warunkiem, będącym jednocześnie największym ryzykiem dla Tesli: albo Tesla zostanie liderem i potentatem na rynku samochodów autonomicznych, albo tak się nie stanie.

– Jeżeli Tesla faktycznie miałaby być pierwszą firmą, która wyprodukowałaby autonomiczne samochody, obecna kapitalizacja wydaje się mieć sens – powiedział serwisowi eNewsroom Kamil Cisowski, Dyrektor Zespołu Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego Xelion. – Rywalizacja jest jednak bardzo duża, co więcej nie brakuje głosów, że przy zastosowaniu technologii Tesli samochodu prawdziwie autonomicznego nie da się wyprodukować. To, co wydaje się absurdalne, to oczekiwanie, że kolejne spółki ogłaszające projekt samochodu elektrycznego powtórzą ten sukces. Doszło już do spektakularnych porażek w krótkiej historii tego rynku – jak np. spółka Nikola, w oczywisty sposób nawiązująca nawet w nazwie do Tesli. W przypadku spółek takich, jak Lucid czy Rivian historia bardzo bolesnych i silnych spadków prawdopodobnie się powtórzy. Producenci europejscy bardzo szybko doganiają Teslę i przedstawiają bardzo ciekawe rozwiązania na rynku samochodów elektrycznych. Z kolei producenci koreańscy i japońscy skupili się na technologiach hybrydowych. Niektórzy z nich, jak np. Mazda, bardzo długo walczyli, aby pracować nad bardziej efektywnymi silnikami spalinowymi. Nie było to dobrze widziane przez rynek i ma określone konsekwencje. Jest jednak spora szansa na to, że największe marki w branży – funkcjonujące z sukcesami od kilkudziesięciu lat – zatrzymają klientów i nie oddadzą ich Amerykanom. Na rynku europejskim Volkswagen już w 2020 sprzedał więcej samochodów elektrycznych niż Tesla. Niemieccy producenci aut nie są daleko w tyle – zaznacza Cisowski.

Waluty EM zyskują mimo brutalnej wyprzedaży obligacji

Globalne środowisko inflacyjne wspiera waluty rynków wschodzących i G10, których emitenci są eksporterami netto surowców – obecnie zwłaszcza brazylijskiego reala. Dla krótkoterminowych perspektyw złotego, euro i dolara ważne będą m.in. nadchodzące dane inflacyjne.

Wyprzedaż na globalnych rynkach obligacji przybrała w zeszłym tygodniu jeszcze gorszy obrót niż dotychczas. Rentowności amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych zbliżyły się do psychologicznego poziomu 2,50%, a na początku tego tygodnia znalazły się jeszcze wyżej. Rynki akcji radzą sobie jednak nieźle, inwestorzy szukają bowiem aktywów zapewniających jakąkolwiek ochronę przed rosnącymi cenami.

Najbardziej zyskują na tym waluty krajów eksportujących surowce, których ceny rosną, podbijane dodatkowo przez ich niedobór. Widać to szczególnie na przykładzie rynków wschodzących (EM). Specjalne wyróżnienie należy się naszemu wieloletniemu faworytowi, realowi brazylijskiemu, który względem dolara zyskał w ostatnim tygodniu 5%, a w ciągu tego roku zdumiewające 18%.

Najgorzej ponownie radził sobie jen japoński, ponieważ rośnie różnica między gołębim Bankiem Japonii a pozostałymi bankami G10, które w przeciwieństwie do niego zmierzają w kierunku zacieśnienia polityki pieniężnej.

W tym tygodniu najważniejsze będą dane inflacyjne, szczególnie dla strefy euro, gdzie spodziewamy się zobaczyć w piątek, że dynamika cen w marcu osiągnęła kolejną rekordową wartość. W czwartek poznamy raport o inflacji PCE w USA, lecz będzie to odczyt za luty, więc nie dostarczy nam bieżącego kontekstu. W piątek po południu zaś opublikowany zostanie raport z amerykańskiego rynku pracy (non-farm payrolls). Najważniejsza w nim będzie dynamika płac, które do tej pory pozostawały w tyle za cenami i podsycały niezadowolenie wyborców z administracji Demokratów w Waszyngtonie.

Analitycy rewidują w górę swoje prognozy dla walut surowcowych – zgodnie z naszymi długotrwałymi optymistycznymi prognozami. Środowisko inflacyjne pozostanie z nami na dłużej i powinno zapewniać wsparcie walutom rynków wschodzących i G10, których emitenci są eksporterami netto surowców.

PLN

Ubiegły tydzień przyniósł umocnienie polskiego złotego. Kurs EUR/PLN po przejściowym zbliżeniu się niemal do okolic 4,80 znalazł się 10 groszy niżej. Dowodzi to, że okres podwyższonej zmienności jeszcze w pełni nie minął mimo spadku rynkowych obaw w kontekście wojny Rosji i Ukrainy i związanej z tym korekty w kursie.

Jeśli chodzi o sytuację krajową, warto wspomnieć o planowanych przez rząd zmianach podatkowych, w tym obniżce podstawowej stawki podatku od osób fizycznych z 17% do 12%. W krajowym środowisku ekonomicznym jest ona uznawana za nieodpowiednie rozwiązanie w obecnej sytuacji bowiem grozi zwiększeniem nierównowag w gospodarce, w tym jeszcze większym podbiciem inflacji. Rozluźnienie polityki fiskalnej, jeśli dojdzie do skutku, prawdopodobnie będzie musiało zaowocować większym zacieśnieniem polityki monetarnej, jeśli bank centralny nie chce godzić się na słabszy kurs – a byłoby to sprzeczne z jego obecnymi intencjami.

W tym tygodniu oprócz informacji z Ukrainy skupimy się na krajowym odczycie inflacji konsumenckiej, który poznamy w piątek. Po automatycznym spadku w lutym związanym z wprowadzeniem kolejnej tarczy antyinflacyjnej i redukcją części danin w marcu inflacja ma wzrosnąć, wzmacniana przez silnie rosnące ceny energii. Dynamika cen ma znaleźć się w okolicy poziomu dwucyfrowego, a niewykluczone, że nawet przebije 10%.

EUR

Indeksy PMI za marzec pokazały poziomy lepsze od oczekiwań i wskazujące na jedynie niewielkie spowolnienie aktywności gospodarczej w strefie euro w wyniku wojny w Ukrainie. Wskaźniki nastrojów Ifo były gorsze, lecz uważamy, że te pierwsze stanowią trafniejsze wskazanie przyszłego wzrostu gospodarczego.

Polityki monetarna i fiskalna pozostaną w przewidywalnej przyszłości wysoce stymulacyjne, a recesja pozostaje naszym zdaniem bardzo nieprawdopodobna. Odczyt inflacji w marcu, który zostanie opublikowany w piątek, może znacznie przekroczyć 7% ze względu na gwałtowny wzrost cen energii. Oczekiwany jest również wzrost inflacji bazowej.

Jesteśmy coraz bardziej sceptyczni odnośnie do tego, że EBC może czekać z podwyżkami stóp do końcówki 2022 r., tak jak wycenia to rynek. Uważamy za całkiem możliwe, że nadchodzące dane zmuszą bank centralny do podjęcia działania przed latem. Jeśli tak się stanie i dojdzie do zmiany rynkowych wycen, euro powinno uzyskiwać wsparcie w miarę wzrostu oczekiwań rynku w tym zakresie.

USD

Wyprzedaż na amerykańskim rynku obligacji spowodowała jedną z najszybszych zmian rentowności obligacji skarbowych od wielu dekad, a straty indeksów obligacji obserwowane od początku tego roku są rekordowe. Ten gwałtowny wzrost rentowności przyniósł dolarowi mniejsze wsparcie niż wcześniej w podobnych sytuacjach.

Wielu oficjeli Fedu sygnalizuje rynkom, że podwyżki stóp procentowych na każdym spotkaniu to nie wszystko – mogą one być dwukrotnie wyższe niż standardowe, czyli wynosić 50 pb. Publikowane w tym tygodniu raporty dotyczące inflacji PCE oraz amerykańskiego rynku pracy powinny zgodnie z oczekiwaniami być bardzo mocne i tym samym nie powinny stanąć na drodze do podwyżek stóp. Rynki wyceniają już jednak duże zacieśnienie w tym roku i trudno wyceniać więcej, więc wpływ raportów na dolara powinien być ograniczony.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury

Nowy Polski Ład. Niższy PIT od 1 stycznia 2022, ale opodatkowanie i tak wyższe niż przed rokiem

Obniżona 12% stawka PIT dla osób rozliczających się na skali podatkowej będzie obowiązywała nie od 1 lipca, a z mocną wsteczną od 1 stycznia. W czwartek wieczorem na stronach rządowych ukazał się projekt, który doprecyzował terminy zmian. Oznacza to również, że ulga dla klasy średniej przestanie obowiązywać 1 lipca, z mocą wsteczną od 1 stycznia br.

Podatnicy rozliczają się obecnie z podatku PIT według przepisów Polskiego Ładu, które obowiązują od 1 stycznia. Dlatego też mogą stosować m.in. ulgę dla klasy średniej i stawkę 17%. Obniżenie PIT do 12% ma kompensować likwidację tej ulgi. Z drugiej strony u wielu podatników rozliczających się na skali może powstać przez te pierwsze pół roku nadpłata podatku. Odzyskają ja jednak w rozliczeniu rocznym.

Wprowadzenie stawki 12% i likwidacja ulgi dla klasy średniej to z pewnością dobry krok. Dlaczego ustalono ją na takim poziomie? Każda wyższa stawka, np. 13% czy 14%, powodowałaby, że podatnicy byliby stratni. Poziom 12% jest pewnym buforem, który zapobiegnie stratom mimo likwidacji ulgi dla klasy średniej. Maksymalny zysk podatników w związku ze zmianami na skali podatkowej może wynieść 4500 zł, ale tyle zyskają osoby uzyskujące dochód w okolicach co najmniej 10 tys. złotych miesięcznie.

Czy nowe przepisy są korzystne? W mojej ocenie tak. Ulga dla klasy średniej mogła powodować niedopłatę podatku w zeznaniu rocznym, gdyby ktoś w ciągu roku podatkowego przekroczył dolną lub górną granicę uprawniającą do jej stosowania. Ponadto sama jej konstrukcja budziła wiele wątpliwości i problemów ze stosowaniem.

Trzeba też jednak pamiętać, że ustawodawca od pierwszego stycznia wprowadził w ramach Polskiego Ładu zapis uniemożliwiający odliczanie składki zdrowotnej od podatku. Można powiedzieć, że na skali podatkowej składka zdrowotna zdrożała o 7,75%. W związku z tym, jeżeli do 12% podatku PIT dodamy 9% składki zdrowotnej, to opodatkowanie tymi składnikami wyniesie 21%.

W poprzednim systemie, czyli do końca ubiegłego roku, podatek (17%) wraz ze składką zdrowotną (1,25%) wynosił w pierwszym progu skali podatkowej 18,25%. Można więc powiedzieć, że pomimo obniżki PIT i tak podatek będzie sumarycznie wyższy o 2,75% miesięcznie, czyli różnicę między 21% a 18,25%. Oczywiście, podniesiony został pierwszy próg podatkowy do 120 tys. złotych oraz kwota wolna do 30 tys. złotych. Sprawia to, że zyskają podatnicy znajdujący się w pierwszym progu. Propozycja nowych zmian w PIT powoduje, że dopiero po przekroczeniu kwoty rocznego dochodu w wysokości 171.200 zł., podatnicy będą tracić.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Zatrudnienie programisty staje się coraz większym wyzwaniem

Zawód programisty jest dzisiaj jednym z najlepiej opłacanych, ale i wymagających. Specjaliści od kodu cenią swoje umiejętności i doświadczenie, a jeżeli zmieniają pracę, to na tę z wyższym wynagrodzeniem i możliwościami szybszego rozwoju. Profesję łatwo znaleźć na listach zawodów deficytowych, co nie ułatwia zrekrutowania programisty do pracy. Gdzie szukać odpowiednio wykwalifikowanych pracowników?

Sytuacja programistów na polskim rynku pracy

Jak wskazuje badanie Barometr zawodów, które jest ogólnopolską prognozą zapotrzebowania na pracowników, opracowywaną przez Wojewódzki Urząd Pracy w Krakowie, w 2022 roku programiści niezmiennie od lat widnieją na liście najczęściej poszukiwanych specjalistów. W pierwszym kwartale 2022 roku najtrudniej było znaleźć programistę we Wrocławiu i powiecie wrocławskim. Deficyt specjalistów od kodu nie powinien dziwić, skoro coraz więcej aspektów codziennego życia ze świata rzeczywistego przenosi się do wirtualnego.

Jeżeli poszukujesz programistów, którzy doskonale orientują się w najnowszych technologiach i nieustannie poszerzają swoją wiedzę w trakcie szkoleń i konferencji, na pewno doskonale wiesz, jak trudno jest znaleźć pracownika o odpowiednich kompetencjach, zaoferować mu interesującą ofertę zatrudnienia i zatrzymać w Twojej firmie na dłużej. Szczególnie duży problem widać w miastach wojewódzkich, w których wprawdzie liczba pracowników IT jest największa, ale i nie brakuje miejsc, w których mogą oni znaleźć zatrudnienie.

Czym zachęcić programistę do pracy w Twojej firmie?

Rekrutacja pracowników IT jest czasochłonna i kosztowna. Specjalistów, którzy wykonują ten deficytowy zawód, do zmiany miejsca zatrudnienia może przekonać kilka kwestii, które coraz częściej pojawiają się w ofertach pracy. Bez wątpienia należy do nich możliwość pracy zdalnej.

Znajomość języka angielskiego pozwala specjaliście na pracę dla firmy z dowolnego miejsca na świecie. Programistów brakuje bowiem nie tylko w Polsce i Unii Europejskiej. W naszym kraju coraz więcej jest utalentowanych programistów np. zza wschodniej granicy, dla których kluczowe jest porozumiewanie się po angielsku, a nie po polsku. O ile mają odpowiednie umiejętności techniczne i znają mowę Brytyjczyków, o tyle mogą szukać pracy w korporacjach albo międzynarodowych software house’ach.

Wykonywanie zawodu programisty wymaga podążania za nowinkami w świecie technologii i nieustannego dokształcania się, dlatego poszukujący nowej pracy często zwracają uwagę na budżet edukacyjny i szkoleniowy, możliwość udziału w konferencjach branżowych czy firmową biblioteczkę.

Dla przyszłych pracowników znaczenie ma także liczba dni wolnych od pracy, a warto zaznaczyć, że w branży IT widać coraz większą tendencję do proponowania kandydatom nielimitowanego urlopu. Istotna jest jeszcze, co oczywiste, lista technologii, z którymi przyszły pracownik będzie miał styczność na co dzień, a także wielkość i struktura zespołu. Programiści, jako osoby wykonujące zawód deficytowy, mogą też liczyć na atrakcyjne wynagrodzenie, które może być kartą przetargową przyszłego pracodawcy. Wiele ciekawych ofert znajdziesz, klikając link https://teamquest.pl/praca-w-it. Warto sprawdzić, co oferują pracodawcy.

Jak widzisz znalezienie programisty to nie tak łatwa sprawa, jak mogłoby się wydawać. Rekrutację programistów najlepiej oddać w ręce specjalistów, których znajdziesz w teamquest.pl.

TeamQuest – zaufaj specjalistom od rekrutacji programistów

Branża IT uznawana jest za mało przyjazną juniorom i za otwartą dla osób z minimum 2-letnim doświadczeniem. Programiści mid (tzw. midzi), którzy pracują nad kodem od 2 do 4 lat, są najbardziej rozchwytywani. Nie brakuje też ofert dla seniorów i ekspertów, czyli osób z odpowiednio minimum 5- i 10-letnim doświadczeniem w branży. Zajrzyj na stronę https://teamquest.pl/dla-pracodawcow i przekonaj się, że TeamQuest prowadził rekrutacje programistów z różnym doświadczeniem i wyspecjalizowanych w wielu technologiach.

Do najważniejszych zalet skorzystania z usług TeamQuest należą jakość pracy i bogata baza kandydatów. Możemy już chwilę po zleceniu rekrutacji skontaktować się z najbardziej odpowiednimi osobami spośród ponad 58 tysięcy specjalistów z różnych obszarów IT, zdecydowanych na zmianę pracy. Zdarza się, że niektóre rekrutacje zamykamy nawet w ciągu kilku dni.

Profil każdego kandydata oceniają profesjonalni rekruterzy i specjaliści z branży IT. Dzięki temu masz pewność, że każdy kandydat, bez względu na decyzję o zatrudnieniu lub nie, będzie zadowolony z poziomu przeprowadzonych rozmów i feedbacku. Ty, jako pracodawca, poczujesz satysfakcję z zatrudnienia pracownika, który okaże się odpowiednim człowiekiem na odpowiednim miejscu i szybko stanie się ważnym członkiem Twojego zespołu.

Od wielu lat prowadzimy rekrutacje w IT, dlatego znamy tę branżę jak mało kto. Wiemy, że w IT od wielu lat panuje rynek pracownika i że programista 10K czy 15K to nie mrzonka ani hasło z internetowych memów, ale realia wymogów finansowych kandydatów. Doradzamy, jak przygotować ofertę pracy, aby przyciągnęła uwagę odpowiednich kandydatów. Pracujemy w oparciu o model Success Fee, co znaczy, że nie pobieramy zaliczek, a klienci płacą tylko za zrealizowaną rekrutację.

Cloud Technologies kontynuuje skup akcji w trybie ciągłym

Cloud Technologies, notowana na rynku NewConnect spółka koncentrująca się na monetyzacji cyfrowych danych, podsumowała pierwszą transzę skupu akcji własnych i zdecydowała o kontynuacji procesu w trybie ciągłym. Spółka w ramach transzy trwającej od 15 lutego do 25 marca skupiła od inwestorów 14,5 tys. akcji własnych o łącznej wartości 379,2 tys. zł. Przeprowadzenie skupu akcji w ramach programu motywacyjnego jest jednym z elementów  strategii spółki na lata 2021 – 2023.

Konsekwentnie realizujemy naszą strategię rozwoju, co przekłada się na coraz lepsze wyniki finansowe oraz pozwala nam z optymizmem myśleć o długofalowej perspektywie rozwoju naszego biznesu. Akcje nabyte w ramach skupu zostaną przeznaczone na program motywacyjny przeznaczony dla kluczowych pracowników i współpracowników, którzy angażując się w dynamiczny rozwój spółki przybliżają nas do osiągnięcia celów określonych w naszej strategii rozwoju – mówi Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies. – Dotychczas skup przebiega zgodnie z przyjętym harmonogramem. Dostrzegamy również pozytywny wpływ tego działania na obroty na rynku i tym samym na płynność akcji – dodaje.

Zarząd Cloud Technologies upoważniony jest do dokonania skupu 250 tysięcy akcji własnych za nie więcej niż 15 milionów złotych. Taką decyzję podjęli akcjonariusze spółki 31 stycznia br. podczas Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy. Skup akcji jest powiązany z programem motywacyjnym, który stanowi jeden z elementów strategii spółki przyjętej na lata 2021 – 2023. Beneficjentami programu będą członkowie wyższej kadry kierowniczej i organów zarządczych spółki. Uczestnicy programu zostaną upoważnieni do objęcia do 250 000 akcji w 2024 roku przy spełnieniu KPI w postaci skumulowanego EBITDA w wysokości 55 mln zł.

Pozytywne efekty realizacji strategii widać już w wynikach za 2021 rok oraz wynikach sprzedaży danych do kluczowych klientów w styczniu br. Wzrosły one o 64% r/r, co jest najlepszym wynikiem na przestrzeni sześciu ostatnich miesięcy. Skup akcji, na który przeznaczyliśmy do 15 mln zł, to jedno z działań, które w ramach strategii realizujemy w tym roku. Jednocześnie, zgodnie z zapowiedzią, inwestujemy w rozwój naszej technologii oraz poszukujemy ciekawych okazji akwizycyjnych, mających na celu szybkie zwiększenie dystrybucji naszych danych – dodaje Piotr Soleniec, dyrektor finansowy i członek zarządu Cloud Technologies.

Cloud Technologies ma za sobą rekordowy rok. EBITDA wyniosła 17,5 mln zł, blisko trzykrotnie więcej niż w roku 2020. Zysk netto wzrósł do 8,7 mln zł, czyli o 8,1 mln zł r/r. Przychody osiągnęły poziom 55 mln zł, gdzie za 45% wyniku, o 19 p.p. więcej niż przed rokiem, odpowiadała sprzedaż danych, cechująca się najwyższą marżowością i mająca największy wpływ na dynamiczny rozwój spółki.

Pod koniec ubiegłego roku Cloud Technologies ogłosiło przyjęcie nowej strategii na lata 2021 – 2023, której nadrzędnym celem jest dynamiczny rozwój spółki przy jednoczesnym budowaniu wartości dla akcjonariuszy. W ramach strategii Cloud Technologies skoncentrowało swoją działalność na obszarze sprzedaży danych, w którym marża wynosi blisko 70% oraz rozwija globalne kanały dystrybucji cyfrowych informacji.

Grupa Deutsche Post DHL zamknęła transakcję przejęcia Grupy Hillebrand

Grupa Deutsche Post DHL sfinalizowała transakcję przejęcia J.F. Hillebrand Group AG (Hillebrand) i jej spółek zależnych za kwotę 1,5 mld euro. Po uzyskaniu wszystkich niezbędnych zgód regulacyjnych od organów antymonopolowych, przejęcie zostało sfinalizowane. Firmy podpisały umowę kupna w sierpniu 2021 roku. Hillebrand należy teraz w 100 proc. do dywizji DHL Global Forwarding, Freight.

„Doświadczenie Hillebrand w logistyce napojów, piwa, wina i alkoholi spirytusowych doskonale uzupełnia nasze portfolio. Zgodnie ze Strategią Grupy 2025, możemy jeszcze bardziej wzmocnić naszą podstawową działalność logistyczną i zapewnić akcjonariuszom korzyści w postaci rentownego, długoterminowego wzrostu” mówi Frank Appel, CEO Deutsche Post DHL Group. „To przejęcie jest dla nas doskonałą okazją, aby dodać szereg usług do naszej oferty wysokiej jakości serwisu frachtu morskiego, co od początku wzmocni zyski i długotrwałe relacje z klientami”.

Hillebrand jest teraz częścią DHL Global Forwarding, Freight zarządzanej przez Tima Scharwatha, który będzie również stać na czele połączonych firm Hillebrand i Gori jako prezes zarządu. Cees van Gent, który z powodzeniem zarządzał Hillebrand od 2017 roku, zrezygnował ze stanowiska przewodniczącego rady nadzorczej oraz prezesa zarządu i opuści grupę. Hillebrand i Gori będą ściśle współpracować, wykorzystując efekt synergii wynikający z bogatego doświadczenia obu firm, zwłaszcza w zakresie logistyki napojów, piwa, wina i alkoholi spirytusowych. Gori, firma wyspecjalizowana w usługach dla rynku win i napojów spirytusowych, już od 1998 roku jest częścią DHL Global Forwarding, Freight. Zintegrowane firmy będą działać pod nową marką „Hillebrand Gori – a DHL company”. Pomyślne zakończenie transakcji wzmocni pozycję Grupy na dynamicznie rozwijającym się rynku spedycji morskiej.

„Fuzja doskonale się sprawdza, gdyż łączy mocne strony globalnej sieci DHL Global Forwarding, Freight z najlepszymi w swojej klasie rozwiązaniami Hillebrand i Gori. Pozwoli nam to na zapewnienie naszym klientom wielu korzyści. Ponieważ modele biznesowe Hillebrand i Gori wzajemnie się uzupełniają, spodziewamy się bezproblemowej integracji. W połączeniu z Gori możemy wykorzystać potencjał synergii i przygotować jeszcze lepsze rozwiązania transportowe dla naszych klientów w przyszłości” mówi Tim Scharwath, prezes DHL Global Forwarding, Freight.

Cobepa, większościowy akcjonariusz Hillebrand, po 16 latach posiadania akcji, sprzeda wszystkie swoje udziały w Hillebrand. W czasie, gdy firma była udziałowcem, zarząd Hillebrand znacząco wzmocnił swoją pozycję lidera na rynku usług spedycyjnych dla beverage i masowych transportów płynów. Zarówno przez rozwój organiczny jak i zewnętrzny a także przez koncentrację na świadczeniu najwyższej jakości usług i orientacji na klienta.

Hillebrand, działając w ponad 90 krajach i zatrudniając ponad 2700 pracowników, ma ogromne doświadczenie w spedycji morskiej i transporcie piwa, wina, napojów spirytusowych i bezalkoholowych oraz innych napojów i substancji płynnych. Najlepsze w swojej klasie systemy IT i narzędzia do obsługi klienta stanowią w Hillebrand podstawę dla wysokiej jakości usług i wyjątkowej obsługi klienta. Hillebrand, oferujący dedykowane rozwiązania w  transporcie płynnych towarów masowych, jest też producentem flexitanków, które wyznaczają standardy w tym obszarze usług. Grupa Deutsche Post DHL będzie korzystać z bogatej wiedzy i doświadczenia Hillebrand w dostarczaniu rozwiązań spedycyjnych dopasowanych do indywidualnych potrzeb klientów.

„Koncentrując się na dochodowym filarze działalności i modernizując infrastrukturę IT, DHL Global Forwarding, Freight osiągnął niespotykany dotychczas poziom i znacząco przyczynił się do uzyskania przez Grupę rekordowego zysku 8 mld euro w 2021 roku. Przejęcie Hillebrand dodatkowo wzmocni zorientowane na klienta portfolio usług frachtu morskiego DHL Global Forwarding, Freight i wesprze rozwój biznesu w przyszłości” mówi Melanie Kreis, CFO Deutsche Post DHL Group.

Ważnym elementem Strategii 2025 Grupy Deutsche Post DHL jest wzmocnienie tych filarów działalności, które przynoszą dochód i dalszy rozwój logistycznego biznesu z ukierunkowaniem na  zrównoważony wzrost poziomu marży. To potwierdza, że Hillebrand jest atrakcyjnym partnerem, który może przyczynić się do osiągnięcia długoterminowego, dochodowego wzrostu.

Bitcoin przełamuje złą passę

Bitcoin przełamał złą passę w zeszłym tygodniu i wzrósł w nocy w niedzielę.

Największe na świecie kryptoaktywo odbiło się w marcu. Rozpoczęło ubiegły tydzień od poziomu poniżej 41 000 dolarów, ale teraz kosztuje około 46 400 dolarów – wzrost o ponad 13 proc. Odbił się ubiegłej nocy i osiągnął poziom około 44 000 dolarów przez większą część tygodnia. Osiągnął teraz najwyższy poziom od trzech miesięcy i jest bliski odrobienia wszystkich strat z 2022 r. Przy cenie BTC na poziomie 45 000 dolarów wszystkie oczy będą zwrócone na poziom, jaki osiągnie w tym tygodniu.

W międzyczasie Ethereum również zaliczył skok. W tygodniu kształtował się poniżej 2900 dolarów, w niedzielę notowano go do około 3100 dolarów. Ale z dnia na dzień również poszybował w górę i obecnie jest notowany na poziomie nieco poniżej 3300 dolarów.

Silne odbicie w przypadku większości głównych kryptoaktywów jest obecnie szczególnie zachęcające w obliczu rosnących stóp procentowych i globalnej niepewności geopolitycznej – oba mają tendencję do odsuwania inwestorów od ryzykownych aktywów i do bezpiecznych przystani.

W szczególności stopy procentowe mogą mieć wpływ na drenaż rynków kapitałowych, więc obserwowanie silnych wyników kryptowalut pomimo tego, jest świadectwem organicznie mocnych stron, które inwestorzy widzą teraz w przyszłości kryptowalut.

Simon Peters – analityk kryptowalut eToro

Wzrosty na kryptowalutach, huśtawka na walutach

Wydarzenia na Wschodzie w dalszym ciągu są głównym motorem wydarzeń na rynkach. Z drugiej strony coraz więcej wydarzeń, jak chociażby covid w Azji, przebijają się na pierwszy plan.

Niespodziewany piątek

Ostatnie tygodnie miały wspólną charakterystykę. Inwestorzy sprzedawali aktywa ryzykowne pod koniec tygodnia, by nie zostawać z ryzykiem. W trakcie rosyjskiej agresji na Ukrainie wiele rzeczy może się podziać bowiem w weekend. Ostatni tydzień był jednak zupełnie inny. W piątek euro staniało niespodziewanie o 9 groszy. Wiele osób wiąże to z informacjami o rokowaniach pokojowych, które miały się odbywać w związku z przyjazdem Joe Bidena do Polski. Na razie efekt tych działań jest niestety czysto wizerunkowy.

Wzrosty na kryptowalutach

W niedzielę doszło do niespodziewanego wyskoku notowań głównej kryptowaluty. Trzeba pamiętać, że w przeciwieństwie do większości tradycyjnych aktywów notowania bitcoina nie są zawieszane na weekend. Pomimo tych wzrostów od początku roku nadal bitcoin jest obecnie niemal na tym samym poziomie. Wielu analityków wskazuje, że zmniejszane programy skupu aktywów odbijają się negatywnie na tym rynku. Dotychczas tani kapitał rozlewał się również po innych rynkach. Teraz z kolei wraz z pojawianiem się stóp zwrotu na aktywach tradycyjnych wielu analityków zapowiada pewne problemy rynku kryptowalut. Z drugiej strony wiele osób sugeruje, że rynek ten może rosnąć jako obejście rosyjskich sankcji.

Weekendowa przecena ropy

Dzisiaj na otwarciu rynków okazało się, że notowania ropy otworzyły się imponujące 5 dolarów za baryłkę niżej, niż się w piątek zamknęły. Do tego warto dodać jeszcze, że od tego czasu spadki się nawet pogłębiły. Jest jednak istotny powód tej przeceny, jest to rozwój koronawirusa w Chinach. To właśnie zamknięcie okolic Szanghaju powoduje, że na rynkach spodziewamy się mniejszego zapotrzebowania na ropę naftową. To z kolei jest powodem, przez który doszło do korekty mocno wywindowanych cen. Obecny poziom 113 dolarów za baryłkę wciąż jest wysoki, ale wyraźnie niższy niż ten wynikający ze strachu przed odcięciem Rosji od rynku.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Euler Hermes to teraz Allianz Trade

„Jesteśmy teraz Allianz Trade. Co to oznacza dla naszej spółki i pracowników? Jedno słowo: „więcej”. Więcej globalnych kompetencji i wiedzy, które inspirować będą więcej lokalnych rozwiązań. Więcej ufności w przyszłość i większe możliwości wspierania rozwoju firm. Więcej zdolności przewidywania i usług dostosowanych do potrzeb klienta. Większe możliwości w jeszcze lepszym nadążaniu za zmianami technologicznymi. Większa rozpoznawalność pozwalająca przyciągać nowe talenty i więcej możliwości w zakresie rozwoju zawodowego naszych pracowników. Jest się czym ekscytować, a dopiero zaczęliśmy analizować stojące przed nami możliwości”mówi Clarisse Kopff, CEO Allianz Trade.

Chris Townsend, członek Zarządu Allianz SE, dodaje Jesteśmy podekscytowani faktem, że Euler Hermes staje się Allianz Trade i jesteśmy o tym przekonani, że ta zmiana przyniesie wiele korzyści w zakresie rozpoznawalności, rozwoju biznesu, wzrostu i innowacji. Allianz Trade to wyjątkowy, oparty na danych i zaawansowany technologicznie biznes, z którego jesteśmy niezwykle dumni.”

Stając się Allianz Trade: cenny atut na przyszłość

Nowa nazwa marki będzie bezpośrednio wspierać realizację naszego planu strategicznego do  2025 roku. Plan ten jest wyrazem naszej dużej ambicji wzrostu we wszystkich liniach biznesowych i regionach geograficznych, opierając się w tym celu na trzech filarach:

  • Poszerzanie działalności podstawowej: chcemy zwiększyć naszą przewagę konkurencyjną w segmencie ubezpieczeń kredytów kupieckich. Będziemy kontynuować pracę nad dostarczaniem usług na najwyższym poziomie we wszystkich sektorach rynku, opierając się na naszych bezkonkurencyjnych narzędziach oceny ryzyka a także na umiejętnościach i infrastrukturze oraz wielokanałowej dystrybucji, obejmującej także siec agentów Allianz. Naszym celem jest również przyspieszenie penetracji rynku w USA.
  • Siła napędowa wzrostu: będziemy również stawiać na rozwój głównych czynników wzrostu w ostatnim czasie, takich jak gwarancje i rozwiązania specjalistyczne (Transactional Cover Unit & Excess of loss). Już teraz jesteśmy ekspertami w tych rozwiązaniach biznesowych, ale będziemy kontynuować nasze inwestycje, aby dalej się rozwijać i szybko zwiększać nasze udziały w rynku.
  • Gotowość na nadejście nowego: nasz trzeci priorytet to koncentracja na aspektach długoterminowych, ponieważ jesteśmy przekonani, że przygotowanie się na przyszłość w handlu jest kluczowe. By nie zostać z tyłu musimy wykorzystać możliwości, jakie stwarza przejście na handel online B2B i stać się kluczowym graczem w tym nowym ekosystemie.

„Rozwój jest w centrum naszej nowej strategii. Poszukujemy rozwiązań dla klientów działających zarówno na poziomie gospodarki krajowej jak i globalnej, ponieważ to transakcje z odroczonym terminem płatności legitymizują obecnie wymianę handlową, są jej podstawą i stanowią o jej bezpieczeństwie. Jesteśmy zdeterminowani, by nadal realizować naszą misję dostarczania aktualnych, dokładnych informacji oraz świadczenia stabilnych i opartych na nich oraz naszym doświadczeniu usług. Wkraczamy w nowy etap dla naszej firmy i jestem podekscytowana, że mogę rozpocząć tę podróż stając się częścią Allianz Trade”mówi Clarisse Kopff.

Bank Japonii wspiera rynek obligacji kosztem kursu jena

Bank centralny Japonii stanął przed koniecznością dokonania wyboru: czy pozwolić rentownościom japońskich obligacji skarbowych wzrosnąć w ślad za rentownościami obligacji rządu USA czy krajów strefy euro i w ten sposób umocnić jena, czy też skupując na masową skalę obligacje japońskiego rządu z rynku narzucić rynkowi limit wzrostu rentowności tych papierów. Dziś BoJ się zdecydował.

W poniedziałek bank centralny Japonii złożył ofertę zakupu nieograniczonej ilości japońskich obligacji skarbowych o terminach wykupu od 5 do 10 lat. W rezultacie kurs japońskiego jena względem amerykańskiego dolara spadł dziś rano o prawie 1 proc. osiągając najniższy poziom od grudnia 2015 (123,59 po godz. 9-tej rano naszego czasu).

Pozostając w Azji należy wspomnieć o wprowadzeniu przez władze Chin kwarantanny w Szanghaju. To największe miasto w Chinach (26 milionów mieszkańców) i finansowa stolica tego kraju. W pierwszym etapie ścisłą kwarantanną objęta zostanie dzielnica finansowa Szanghaju Pudong.

Opisane powyżej wydarzenia nie wywarły jakiegoś większego wrażenia na azjatyckich rynkach akcji. Nikkei 225 stracił dziś 0,73 proc., a wartość Shanghai Composite Index praktycznie nie uległa zmianie (+0,07 proc.).

Europejskie giełdy otwierały się generalnie na plusach (ok. 9:30 DAX +1,12 proc., CAC 40 +0,77 proc.). Portugalski PSI 20 – chyba ciesząc się ze swej dużej odległości od Rosji – osiągnął dziś najwyższy poziom od 2014 roku. Rosyjski RTS tracił 0,63 proc. Wszystkie główne polskie indeksy polskiego rynku akcji były dziś przed 10-tą na plusach (WIG-20 +0,9 proc.).

Na rynkach obligacji skarbowych w Azji i Oceanii nowe cykliczne maksima ustawiały dziś rentowności 10-letnich obligacji skarbowych rządów Południowej Korei, Singapuru, Malezji oraz Australii. Rentowność amerykańskich 10-latek osiągnęła dziś po raz pierwszy poziom 2,5 proc. (najwyżej od prawie 3 lat). Nowe cykliczne maksima ustanawiały dziś rano również rentowności 10-latek wielu krajów strefy euro.

Na rynkach towarowych taniała dziś rano ropa (WTI -3,85 proc., Brent -6,03 proc.). W piątek ok. 10 proc. straciły ceny kontraktów na gaz ziemny w zachodniej Europie. Tego dnia ceny kontraktów na węgieł kamienny w Rotterdamie spadły o 4,54 proc. Nowe cykliczne rekordy osiągnęły w piątek ceny kontraktów m.in. na śrutę sojową („soybean meal”) i biały cukier. Dziś rano najwyżej od 2011 roku była cena kontraktów na bawełnę.

Najsłabszy od końca 2020 roku względem amerykańskiego dolara był dziś rano tajwański dolar. Na drugim biegunie był brazylijski real, który w piątek był najsilniejszy względem amerykańskiego dolara od 2 lat. Kurs EUR/USD lekko dziś spadał (-0,22 proc.). Za euro podążał zwyczajowo złoty (EUR/PLN +0,57 proc., USD/PLN +0,8 proc.).

Kurs BTC/USD wybił się w niedzielę do najwyższego poziomu od początku stycznia, a dziś rano zwyżkował o +0,9 proc.

Autor: Wojciech Białek, TMS Brokers

Joanna Bartosiewicz w dziale Reprezentacji Najemców Biurowych w firmie Newmark Polska

Joanna Bartosiewicz, ekspertka rynku nieruchomości komercyjnych, dołączyła do działu Reprezentacji Najemców Biurowych w firmie doradczej Newmark Polska, obejmując stanowisko Senior Associate. Do jej głównych obowiązków będzie należało prowadzenie procesów relokacji i renegocjacji umów najmu w imieniu najemców powierzchni biurowych.

Joanna Bartosiewicz jest związana z rynkiem nieruchomości od 12 lat. W tym czasie zdobyła bogate doświadczenie w zakresie zarówno współpracy z wynajmującymi i deweloperami, jak i reprezentacji najemców. Przed dołączeniem do Newmark Polska pracowała w firmie CPI Property Group Polska, gdzie pełniła funkcję Leasing Managera odpowiedzialnego za komercjalizację budynków biurowych (Eurocentrum Office Complex, Prosta 69, Moniuszki 1a).  W Liebrecht & wooD Group była Sales Managerem obsługującym cały portfel nieruchomości, szczególnie Centrum Praskie Koneser. W firmie Colliers International, w której pracowała blisko 9 lat, odpowiadała za reprezentację najemców na stanowisku Associate. Joanna ukończyła studia ekonomiczne w Wyższej Szkole Handlu i Prawa im. Ryszarda Łazarskiego w Warszawie.

– Bardzo się cieszę, że Joanna dołączyła do naszej firmy. Jest znaną i niezwykle cenioną ekspertką rynku nieruchomości biurowych. Jestem przekonany, że jej duże doświadczenie i dotychczasowe osiągnięcia będą stanowiły silne wsparcie dla naszego zespołu oraz przyczynią się do dalszego umacniania pozycji Newmark Polska na rynku nieruchomości komercyjnych – mówi Piotr Kaszyński, Partner Zarządzający, Newmark Polska.

Zmiany w Polskim Ładzie – czy podatnicy skorzystają?

Rząd przedstawił propozycję zmian w systemie podatkowym, w którym głównym elementem jest wprowadzenie niższej stawki podatkowej PIT w pierwszym przedziale – obniżenie stawki 17% do 12% i zastąpienie w ten sposób mechanizmu ulgi dla klasy średniej. Jest to rozwiązanie, które częściowo eliminuje pewne problemy związane z funkcjonowaniem Polskiego Ładu. Jest to zmiana na korzyść podatników, ponieważ w przeciwnym razie nie byłoby możliwe w ogóle jej wprowadzenie w czasie trwania roku podatkowego – orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego wyklucza wprowadzanie zmian niekorzystnych dla podatników. Skorzystają nie tylko te osoby, które rozliczają podatek dochodowy według skali – lecz również osoby prowadzące działalność gospodarczą – wykonywaną na przykład w ramach podatku liniowego czy ryczałtu. Dla tych osób dedykowane jest inne rozwiązanie – a mianowicie odliczenie części składki zdrowotnej od podstawy opodatkowania.

– To powoduje, że nie będziemy mieli do czynienia z taką sytuacją w której, jak słusznie zresztą wskazywano, składka zdrowotna stanowiła również podstawę opodatkowania. Innymi słowy, od tej składki również liczono podatek dochodowy – powiedział serwisowi eNewsroom Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP). – Pewnego rodzaju korzyści mogą osiągnąć z tego tytułu również osoby prowadzące działalność gospodarczą i nieopodatkowujące się w oparciu o zasady ogólne. Maksymalna korzyść dla podatnika skali podatkowej to jest 375 zł w skali miesiąca. Dla podatnika typu liniowego niecałe 138 zł. W przypadku podatnika ryczałtu – tutaj skala tej korzyści jest różna w zależności od tego jaką stawkę stosuje, jaką składkę płaci – natomiast maksymalnie jest to kwota rzędu około 85zł miesięcznie. Więc są to dosyć spore korzyści dla podatników wynikające z cofnięcia niektórych rozwiązań Polskiego Ładu i w tym sensie jest to z pewnością krok w dobrym kierunku – komentuje Kozłowski.

Trendy cenowe na warszawskim rynku mieszkaniowym

Ostatnie dwa lata na rynku mieszkaniowym były czasem wielu perturbacji. W 2020 roku rynek szybko pozbierał się po nagłych zawirowaniach związanych z pandemią. W 2021 roku wszystko wskazywało na to, że wracamy do czasów, kiedy koronawirus jeszcze nie zagościł w naszym codziennym życiu. Znowu czekały nas zmiany. Najpierw te, które były do przewidzenia – czyli podwyżki stóp procentowych przez RPP. Teraz te nagłe – czyli atak Rosji na Ukrainę. W naszym opracowaniu pokazujemy, jak minął ubiegły rok na wtórnym rynku mieszkaniowym i jak sytuacja wygląda teraz.

  • Podaż na rynku wtórnym w ostatnich dwóch latach utrzymywała się na stałym poziomie
  • Średnie ceny ofertowe w stolicy ponownie wzrosły dwucyfrowo
  • Przeciętna cena transakcyjna za 1m2 mieszkania w Warszawie przekroczyła w 2021 roku 12,2 tys. zł
  • 2022 rok będzie rokiem zmian na rynku mieszkaniowym. Czy czekamy na korektę?

Oferta na warszawskim rynku wtórnym w 2021 roku

Unikalna liczba nowych ogłoszeń i średnie ceny ofertowe w Warszawie

Podaż na rynku wtórnym w ostatnich dwóch latach utrzymywała się na stałym poziomie. W 2021 roku liczba unikalnych ogłoszeń sprzedaży[1] mieszkań wzrosła w Warszawie o 3% w porównaniu do 2020 roku (49 tys. unikalnych ogłoszeń w 2020 r. vs 50,4 tys. w 2021 r.) Najwięcej lokali wprowadzono do oferty w I kw. 2021 roku. Od II kw. 2021 liczba mieszkań w ofercie rynku wtórnego spadła przeciętnie do poziomu 12 tys. ofert na kwartał. Po pierwszym kwartale obserwowaliśmy więc spadkowy trend liczby nowych ofert, który potrwał do końca roku.

W czasie, gdy liczba unikalnych ofert mieszkań malała, ceny ofertowe wciąż rosły. W IV kwartale 2021 roku przeciętna cena ofertowa za 1 m2 mieszkania z rynku wtórnego w segmencie popularnym[2] w Warszawie wyniosła 12,6 tys. zł. Wzrost cen na koniec roku wyniósł 11%. (IV kw. 2021 vs IV kw. 2020).

Unikalna liczba ogłoszeń sprzedaży mieszkań w Warszawie I kw. 2020 – IV kw. 2021Unikalna liczba ogłoszeń sprzedaży mieszkań w Warszawie I kw. 2020 – IV kw. 2021

Zmiana średniej ceny ofertowej w Warszawie [zł/m2]

Zmiana średniej ceny ofertowej w Warszawie

Transakcje zawierane na rynku wtórnym w 2021 roku

Średnie ceny transakcyjne 1 m2 mieszkania w Warszawie

Dynamika wzrostu cen transakcyjnych mieszkań z rynku wtórnego w Warszawie była niższa niż wzrost cen ofertowych. W 2021 roku ceny lokali w stolicy wzrosły średnio o 6%. Na koniec roku szacowana cena transakcyjna w całym mieście wyniosła ponad 12 tys. zł/m2 mieszkania.[3]  W IV kw. 2021 roku za 1m2 lokalu mieszkalnego w Warszawie trzeba było zapłacić o 780 zł więcej niż w analogicznym kwartale poprzedniego roku. Przy zakupie mieszkania o metrażu 50m2 cena sprzedaży była zatem przeciętnie wyższa o 40 tys. zł.

Średnie ceny transakcyjne mieszkań z rynku wtórnego w Warszawie [zł/m2]Średnie ceny transakcyjne mieszkań z rynku wtórnego w Warszawie

Rok 2022. Czy czekamy na korektę?

Nie da się ukryć, że etap wzmożonego popytu na mieszkania mamy już za sobą. Jest to naturalna sytuacja na rynku nieruchomości, który jest rynkiem cyklicznym. Cały 2021 rok był rokiem „odreagowania” rynku po nagłej sytuacji związanej z Covid-19 w 2020. Pesymistyczne prognozy dla rynku nieruchomości, jakie pojawiły się na początku pandemii, nie sprawdziły się. Ponadto obniżenie stóp procentowych do rekordowo niskiego poziomu 0,1% przyczyniło się do ponownego zwiększenia zakupów na rynku mieszkaniowym, zarówno na potrzeby własne i inwestycyjnie. W tym klimacie mijał kolejny rok.

Aktywność flipperów zwiększyła się w porównaniu do sytuacji z 2020 roku. Choć rosnące ceny – lub raczej wysokie wymagania sprzedających i trudności z wynegocjowaniem niższej ceny – dawały się im we znaki. Inwestorzy planujący wynajem musieli również dokładniej przyglądać się ofercie, ponieważ wzrost cen wpływał na stopę zwrotu z inwestycji, jednak w porównaniu do 2020 kupno na wynajem również wróciło do łask.

Ponadto biorąc pod uwagę osoby z gotówką, na rynku mieszkaniowym częstszym przypadkiem byli kupujący traktujący mieszkanie jako możliwość zachowania wartości pieniądza w czasie, czy kupujący dla dzieci, na przyszłość itp. Niska stopa referencyjna – 0,1% – była utrzymywana w Polsce przez większość roku, aż do października, a lokaty bankowe nie dawały zarobić.

Końcówkę 2021 roku można ocenić jako początek zmian. Na dobrą sprawę dopiero 2022 rok przynosi informację o możliwej i realnej korekcie popytu. Widać to szczególnie w obszarze zakupów finansowanych za pomocą kredytów, które wciąż stanowią wysoki odsetek w zakupach mieszkań przez Polaków. Z relacji doradców kredytowych wynika również, że mniej klientów pojawia się w ich biurach, co potwierdza dużo niższa liczba wniosków o kredyt mieszkaniowy złożonych w styczniu bieżącego roku

Ceny mieszkań rosły dynamicznie już od około 7 lat, obecnie osiągnęły wysoki poziom, choć tylko pod względem nominalnym. Realnie, czyli po uwzględnieniu zmian wynagrodzeń Polaków i inflacji, w czasie boomu 2007-2008 różnica między zarobkami Polaków a cenami nieruchomości była wyższa niż obecnie. W tym cyklu dopiero 2021 rok był czasem, kiedy relacja pomiędzy zarobkami Polaków a cenami mieszkań zaczęła się pogarszać. Najtrudniej jest przewidzieć, jak mogą się zmienić ceny mieszkań w przyszłości. Takie prognozy są też nie do końca wartościowe, czego powinien nauczyć nas 2020 rok, gdy sytuacja na rynku zmieniła się nagle. Pojawiła się również w tym czasie masa prognoz mówiących o spadkach cen rzędu 15%-20% w ciągu kolejnych 12 miesięcy. Dziś już wiemy, że żadna z tych prognoz się nie potwierdziła. Co więcej, w ciągu kolejnego roku ceny wzrosły, w niektórych miastach – nawet w tempie dwucyfrowym.

Rynek mieszkań dzieli się na pierwotny i wtórny. Do tej pory działania cenowe na rynku pierwotnym korelowały z rynkiem wtórnym, ale to sprawdzało się w warunkach wysokiego popytu. Na rynku pierwotnym przy odpowiednim doborze podaży, utrzymanie rosnących cen jest łatwiejsze niż na rynku wtórnym, który jest rozproszony (duża liczba indywidualnych jednostek sprzedających). W rezultacie na rynku wtórnym rządzi prawo popytu i podaży. Przy utrzymującej się podaży i równoczesnym spadku popytu trzeba obniżać ceny. Zanim to nastąpi, można jeszcze zaobserwować wydłużający się czas sprzedaży lokali.

Dopiero druga połowa roku może przynieść konkretne informacje. Istotne będzie, na jakim poziomie zatrzymają się podwyżki stóp procentowych kontynuowane przez RPP. W wariancie łagodnym seria podwyżek stóp zostanie zatrzymana, nastąpi też lekki spadek inflacji, co wpłynie na stabilizację popytu w dalszej przyszłości (perspektywa kolejnego roku). Możemy też mieć do czynienia ze scenariuszem bardziej pesymistycznym, gdy główna stopa procentowa rośnie powyżej oczekiwań i nakładają się na to inne czynniki gospodarcze działające hamująco. Wtedy na rynku możliwa będzie korekta cen. Wiele mieszkań gorszych jakościowo ma dziś wysokie ceny, nieadekwatne do standardu, więc taka zmiana może w pierwszej linii objąć te nieruchomości.

Czynników hamujących popyt będzie w bieżącym roku więcej niż tych, które go generują. Jeszcze do niedawna były to zadowalający wzrost gospodarczy i dobre prognozy dla Polski; obecnie rezultaty wojny są jednak nie do przewidzenia, a prognozy dla naszej gospodarki – dość mocno rozproszone.

Mniejszy wpływ na popyt, ale z tendencją rosnącą w czasie, będą miały zakupy nieruchomości przez obcokrajowców (w tym większa migracja z powodu sytuacji na Ukrainie; może wzrosnąć popyt na kupno i najem mieszkań).

Na popyt będzie mieć też wpływ fakt, że dla wielu osób wciąż brakuje alternatyw dla ochrony kapitału przed inflacją (choć atrakcyjność lokat bankowych powinna rosnąć). Niektórzy traktują też inwestycję w nieruchomości jako dywersyfikację lokowania gotówki – kupno lokalu jest wtedy jedną z wielu innych form inwestycji. Pewne znaczenie będzie mieć również rządowy program Mieszkanie bez wkładu własnego choć przy rosnących stopach dla samych konsumentów może być pułapką, skoro beneficjentami są osoby bez oszczędności.

Na końcu mamy jeszcze czynniki nie do przewidzenia, choć mogą one z czasem mocno ingerować w sytuację na rynku. Atak Rosji na Ukrainę stał się faktem. Konflikt bezpośrednio wpływa na wzrost inflacji (rynki surowców już reagują, w tym surowców rolnych i energetycznych). Dla banku centralnego jest to duży dylemat i może oznaczać większą skalę podwyżek stóp procentowych.

Nagłe sytuacje oczywiście od razu nie mają wpływu na polski rynek nieruchomości. Jakiekolwiek zmiany zauważamy po kilku miesiącach. Na podwyżki stóp procentowych już jesteśmy przygotowani, ponieważ RPP je zapowiadała. Jednak kluczowa jest ich skala, a w przyszłości ważne będą również nastroje konsumenckie u nas w kraju. Jeśli mocno się obniżą, może to wpłynąć na rynek. Z drugiej strony konflikt na Ukrainie oznacza większą imigrację do naszego kraju, a więc popyt na najem.

[1] liczba nowych unikalnych ofert mieszkań wystawionych na sprzedaż w danym kwartale. liczba ofert utworzonych w danym okresie (czyli przykładowo, jeśli mieszkanie weszło na rynek w Q1 2020 i było ciągle aktywne w Q2 2020 to zaliczane jest tylko do Q1 2020)

[2] Czyli z wyłączeniem mieszkań z segmentu premium

[3] Z uwagi na opóźnienia w rejestrowaniu danych transakcyjnych przekazywanych przez powiatowy RCiWN (Rejestr Cen i Wartości Nieruchomości) cena średnia z III i IV kw. 2021 roku może ulec zmianie po uzupełnieniu braków. Wciąż trwa proces zasilania bazy w transakcje zawarte we wspomnianych kwartałach. Cena za III i IV kw. została prognozowana na podstawie średniego tempa wzrostu cen oraz przeciętnego wzrostu cen mieszkań w Warszawie na podstawie danych NBP.

SatRevolution wybuduje fabrykę nanosatelitów w Australii

SatRevolution, czołowy polski podmiot z sektora kosmicznego, dostarczy nowoczesną platformę satelitarną CubeSat 6U oraz będzie odpowiadać za jej obsługę dla Australijskiej Sieci Produkcji Kosmicznej (Australian Space Manufacturing Network, ASMN). W ramach realizacji programu o wartości 157 mln USD spółka planuję budowę fabryki nanosatelitów w Australii. Projekt zyskał finansowanie australijskiego rządu w wysokości 52 mln USD.

Australijska Sieć Produkcji Kosmicznej (ASMN) to inicjatywa australijskiej firmy Gilmour Space Technologies, która przy wsparciu funduszy VC, rządu australijskiego i innych podmiotów, planuje zrealizować projekt o wartości 157 mln USD, w ramach programu rządu federalnego Modern Manufacturing Initiative – Collaboration (MMI-C). Inicjatywa ta ma na celu utworzenie trzech nowych obiektów na potrzeby rozwoju australijskiego sektora kosmicznego:

  • wspólnego ośrodka testowego i produkcyjnego, umożliwiającego członkom przyspieszyć proces badawczo – rozwojowy przy niższych kosztach,
  • zaawansowanej fabryki rakiet i satelitów, który zarządzany będzie przez Gilmour Space,
  • orbitalny port kosmiczny w Abbot Point w północnej części Queensland, dzięki któremu będzie możliwe wysłanie obiektów w przestrzeń kosmiczną

Całkowita wartość programu MMI-C opiewa na kwotę 1,3 mld USD.

SatRevolution, które zostało jednym z partnerów inicjatywy MMI-C, dostarczy platformę satelitarną CubeSat 6U oraz zintegruje ją z napędem przygotowanym specjalnie do projektu przez Neumann Space. W kolejnym kroku polska firma ma poprowadzić misję kosmiczną i przyjąć rolę operatora powstałego satelity.

– Bardzo cieszymy się z nawiązanej współpracy w ramach programu oraz uzyskania rządowego finansowania dla projektu. Ta współpraca otwiera przed nami nowe możliwości rozwoju, zarówno na rynku australijskim, jak i stanowi punkt odniesienia w naszej globalnej ekspansji. Prace przygotowawcze do projektu rozpoczną się już wkrótce, a jego realizacja planowana jest na trzeci kwartał 2022 roku.  – komentuje Grzegorz Zwoliński, prezes i współzałożyciel SatRevolution.

Celem ASMN jest stworzenie wiodącego na świecie ośrodka produkcji i współpracy, który połączy możliwości ponad 30 partnerów w celu dostarczenia najnowocześniejszych rakiet nośnych i technologii dla małych satelitów. Wśród firm zaangażowanych w przedsięwzięcie tylko dwie są spoza Australii, w tym właśnie SatRevolution. To niewątpliwie wielkie osiągnięcie dla polskiej spółki i docenienie jej rozwiązań na globalnym rynku kosmicznym.

Rekordowy wzrost przychodów 4fun Media. Miesięczna sprzedaż spółki urosła w lutym o 52%. Przychody grupy kapitałowej wzrosły od początku roku o 40%

Przychody 4fun Media SA (w trakcie zmiany nazwy na Digital Network) wzrosły w lutym o 52% r./r. W przypadku spółki Screen Network SA, odpowiedzialnej za 90% sprzedaży Emitenta, wzrost był jeszcze wyższy i wyniósł 54% r./r. Od początku 2022 roku łączna sprzedaż na poziomie grupy kapitałowej wzrosła o 40%, natomiast jej lider – Screen Network – odnotował wzrost wynoszący 44,5%.

4fun Media SA podała szacunkowe wyniki sprzedaży za luty br. Przychody skonsolidowane wyniosły 2,93 mln zł i były o 52% wyższe w stosunku do lutego 2021 roku. W przypadku spółki zależnej – Screen Network, lidera rynku cyfrowej reklamy zewnętrznej – wzrost sprzedaży okazał się jeszcze wyższy i wyniósł 54%. Przychody grupy kapitałowej od początku 2022 roku są szacowane na poziomie 4,976 mln zł, co oznacza wzrost względem poprzedniego roku o 40%.

Doskonałe wyniki sprzedaży umacniają nas na pozycji lidera rynku cyfrowej reklamy zewnętrznej i potwierdzają słuszność decyzji, aby skoncentrować się w całości na najszybciej rosnącym segmencie reklamy zewnętrznej. Rekordowy wynik sprzedaży za luty cieszy tym bardziej, że I kwartał ze względu na specyfikę branży, tradycyjnie należy do najsłabszych w roku. Pokazuje to potencjał do dalszych wzrostów w 2022 r. – komentuje Wojciech Bieńkowski, prezes 4fun Media. – Wyróżnikiem naszego modelu biznesowego jest rosnąca rentowność zysku netto przy rosnącej utylizacji wykorzystania sieci ekranów cyfrowych – dodaje Bieńkowski.

Grupa kapitałowa 4fun Media w zeszłym roku uporządkowała aktywa i zdecydowała o koncentracji działalność wokół spółki Screen Networ SA – lidera cyfrowej reklamy zewnętrznej w Polsce. Cyfrowa reklama zewnętrzna jest nowoczesnym wydaniem reklamy zewnętrznej z wykorzystaniem ekranów LED zamiast klasycznych nośników typu bilbord. 4fun Media poprzez swoją spółkę zależną Screen Network SA zarządza największą w Polsce siecią ponad 20 tysięcy ekranów reklamowych LED, docierającą codziennie z przekazem reklamowym do 6,2 mln konsumentów.

Udział reklamy cyfrowej w reklamie zewnętrznej w Polsce wynosi 15% i według naszych szacunków ulegnie podwojeniu w ciągu najbliższych 5 lat. Ponadto, rynek cyfrowej reklamy zewnętrznej rośnie podwójnie – rośnie zarówno wartość rynku całej reklamy zewnętrznej, a dodatkowo rozpędza go transformacja z tradycyjnych bilbordów do nowoczesnych ekranów LED.  Jako lider segmentu cyfrowego w Polsce będziemy głównym beneficjentem tej transformacji – zaznacza Wojciech Bieńkowski, prezes 4fun Media.

Preferencje podatkowe dla przedsiębiorców pomagających obywatelom Ukrainy

Preferencje podatkowe czekają na tych przedsiębiorców, którzy zdecydują się na pomoc obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa. Co ważne, nowe przepisy weszły w życie z chwilą ich ogłoszenia i obowiązują z mocą wsteczną, czyli od 24 lutego 2022 roku.

Dokładnie 12 marca br. Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa. W pakiecie działań znalazły się również rozwiązania podatkowe, poszerzające katalog wcześniejszych preferencji, z których podatnicy mogą korzystać.

Jak podkreśla Ministerstwo Finansów, wraz z nowymi przepisami wprowadzone zostają w życie takie rozwiązania podatkowe, które są korzystne nie tylko dla samych obywateli Ukrainy, lecz również i dla tych przedsiębiorstw, które pomagają osobom pokrzywdzonym skutkami działań wojennych. – Jak wynika z ustawy, polscy podatnicy, udzielający pomocy obywatelom Ukrainy, nie zapłacą podatku dochodowego. Co ważne, pomoc będzie rozliczana w podatkowych kosztach przedsiębiorstw. Oprócz tego, wprowadzone rozwiązania poszerzają również te preferencje, które obowiązywały do tej pory – mówi Teresa Warska, specjalistka ds. księgowości w Systim.pl

Do takich należy między innymi możliwość odliczania darowizn, które zostały przekazane na działalność pożytku publicznego (prowadzą je zarówno organizacje pozarządowe, jak i fundacje oraz stowarzyszenia). – Wartość darowizny odliczyć należy od kwoty dochodu, gdzie w przypadku osób fizycznych (PIT) odliczenie może wynieść maksymalnie do 6 proc. dochodu, zaś w przypadku firm (CIT) do 10 proc. dochodu. Odliczeniu od podstawy opodatkowania podlegają również darowizny, które zostały przekazane na cele krwiodawstwa realizowanego przez honorowych dawców krwi – dodaje Teresa Warska z Systim.pl.

Dodatkowo, na mocy ustawy zwolnione z podatku dochodowego będą świadczenia pieniężne od rządu dla tych podatników, którzy udzielają pomocy uchodźcom. Ministerstwo Finansów informuje, że chodzi o te przedsiębiorstwa i osoby, które przyjmą uchodźców wojennych z Ukrainy i będą otrzymywać od państwa dodatkowe środki na każdego przyjętą osobę. W ramach tej preferencji podatkowej otrzymywane świadczenia będą wolne zarówno od PIT, jak i  CIT.

Korzystne rozwiązania podatkowe czekają również na tych przedsiębiorców, którzy niosą pomoc dla Ukrainy za pośrednictwem organizacji pozarządowych (również z Ukrainy), jednostek samorządu terytorialnego, Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych oraz podmiotów wykonujących działalność leczniczą, a także z zakresu ratownictwa medycznego na terytorium Polski i Ukrainy. Powyższe rozwiązanie obowiązywać będzie od 24 lutego do 31 grudnia 2022 roku.

Narodowy Bank Czeski wesprze koronę

Banki centralne przygotowują się do ostrej walki z inflacją. Węgierski MNB w tym tygodniu podniósł podstawową stopę procentową o 1% na 4,4%. Stopa inflacji w lutym mierzona za pomocą wskaźnika cen konsumpcyjnych wyniosła na Węgrzech 8,3%. W najbliższych miesiącach spodziewany jest kolejny wzrost – zarówno cen, jak i stóp procentowych. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w Czechach, gdzie inflacja w lutym osiągnęła 11,1%, a wzrost cen przewiduje się w tym roku na poziomie 13-14%. Dlatego przedstawiciele banku centralnego muszą być bardziej stanowczy w zacieśnianiu polityki pieniężnej. Do tej pory, jako główny instrument walki z inflacją, CNB stosował stopy procentowe. Główna stopa procentowa w Czechach wynosi obecnie 4,5%, ale bez wątpienia wzrośnie powyżej 5, a może nawet powyżej 6% w ciągu najbliższych miesięcy. CNB oświadczył, że jest skłonny wykorzystać kurs walutowy jako narzędzie do walki z inflacją. Ta słowna interwencja pomogła w tym tygodniu koronie w dalszym umacnianiu. Dzięki zacieśnianiu polityki pieniężnej czeska waluta umacnia się i jest realna szansa, że będzie dalej się umacniać w kolejnych miesiącach. To, czy umocni się wobec złotego, będzie zależało od wojny w Ukrainie i jej eskalacji/deeskalacji oraz chęci CNB do zacieśnienia polityki pieniężnej.

Złoty w tym tygodniu skorygował część zysków z ostatnich dwóch tygodni i osłabił się na poziom 4,74 PLN/EUR. Eurodolar lekko się osłabił i w piątek rano jego kurs wynosił 1,101 USD/EUR.

Malwina Krakus, analityczka instytucji płatniczej AKCENTA

Instytucja prekarium – rozwiązanie, które powinien poznać każdy, kto chce nieść pomoc uchodźcom

Ostatnie tygodnie pokazały olbrzymią falę dobroci Polaków płynącą w stronę Ukrainy i jej obywateli, uciekających z ogarniętego wojną kraju. Wsparcie płynie zarówno od osób prywatnych, jak i firm. Przekazywane są środki finansowe, dary rzeczowe, a także udostępniane są lokale mieszkalne dla uchodźców. Specustawa, czyli ustawa z dnia 12 marca 2022r. o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terenie tego państwa, reguluje wiele istotnych obszarów prawnych związanych z tym wsparciem, jednak wciąż wątpliwości budzą zapisy z zakresu regulacji prawa pobytowego. Dlatego też na popularności zarówno wśród osób prywatnych, jak i przedsiębiorców niosących pomoc uchodźcom, zyskuje instytucja prekarium.

Brak precyzyjnych przepisów z zakresu regulacji prawa pobytowego, uwzględniających nietypową i nieoczywistą sytuację w jakiej się znaleźliśmy, budzi obawy głównie w wymiarze ochrony wynajmującego mieszkanie. Rodzi się pytanie, czy chęć bezinteresownej pomocy w postaci użyczenia lokalu dla uchodźców nie przerodzi się w długoterminowe i niestety przykre konsekwencje w postaci trudności z odzyskaniem dostępu do swojej własności i koniecznością przeprowadzenia procesu eksmisyjnego. Osoby prywatne i przedsiębiorcy niosący pomoc, przede wszystkim chcą pomagać świadomie i z głową, pamiętając o swoich prawach. Wskazanym byłoby zatem, aby ustawodawca uwzględnił wyjątkowość sytuacji i zadbał o ochronę także wynajmujących, zwłaszcza w sytuacji wciąż rosnącego popytu na mieszkania dla uchodźców, czy to do wynajmu czy do bezpłatnego użyczenia.

Odpowiedź – prekarium

Odpowiedzią na zaistniałą sytuację jest instytucja prekarium. Nie jest to nowe zjawisko – wywodzi się jeszcze z prawa rzymskiego. Obecnie nie istnieje jednak definicja prekarium. Co więcej, nie jest ono ustawowo uregulowane. Jego istnienie, a co za tym idzie możliwość powoływania się na niego w sytuacjach, takich jak obecna, potwierdza jednak orzecznictwo sądowe.

Żeby wyjaśnić, czym jest prekarium najlepiej wymienić jego nieodłączne cechy, co jednocześnie wyjaśni, dlaczego instytucja ta zyskuje na znaczeniu i jest rekomendowana dla osób, które chcą przyjąć pod swój dach uchodźców.

Prekarium jest nieodpłatne – mamy z nim do czynienia, gdy pojawiają się względy grzecznościowe i humanitarne, a nie chęć zarobku. Korzystający z lokalu uchodźca nie ponosi w związku z tym żadnych kosztów.

Tym prekarium różni się od umowy najmu, gdzie najemca płaci czynsz, czy też użyczenia, w którego przypadku zgodnie z kodeksem cywilnym biorący w użycie ponosi koszty utrzymania rzeczy używanej, czyli np. koszty eksploatacyjne związane ze zużyciem mediów: gazu, prądu, wody.

Prekarium jest faktyczne – dla uznania, że mamy z nim do czynienia istotny jest fakt zaistnienia takiej gościny, a nie zawarcia dokumentów i oświadczeń na piśmie. Między innymi dlatego mówimy o instytucji, a nie umowie prekarium, które nie jest stosunkiem prawnym.

Niemniej jednak, choć nie jest to konieczne, także przy prekarium warto spisać jakiś dokument, przy czym nie będzie to ani umowa, ani porozumienie, a oświadczenie. Jego spisanie niesie korzyści dla obu stron – właściciel lokalu wie komu go użycza, natomiast uchodźcy, korzystający z gościny, mogą potwierdzić, że mają tymczasowe lokum.

 

Prekarium jest krótkoterminowe – raczej nie określimy w ten sposób sytuacji, gdy w lokalu należącym np. do firmy ktoś przebywa nieodpłatnie rok, a tym bardziej dłużej. Jak wskazał to wyrok Sądu Najwyższego z 1 września 1958 roku w takiej sytuacji mielibyśmy już do czynienia ze stosunkiem prawnym. Przy czym brak w polskim prawie domniemania istnienia stosunku prawnego sprawia, że nie trzeba zakładać, że zawsze taka długotrwała gościna zostanie uznana za użyczenie. W wyjątkowej sytuacji, w jakiej się obecnie znaleźliśmy, udostępnienie lokalu uchodźcy, nawet na długi okres, może być raczej oceniane w kategoriach grzecznościowych i chęci pomocy.

W kontekście umów najmu czy użyczenia ważnym elementem jest określenie okresu ich obowiązywania. W sytuacji, gdy chcemy bezinteresownie pomóc, a tym bardziej w przypadku uchodźców, którzy nie wiedzą, kiedy będą mogli wracać do Ukrainy lub kiedy staną na własne nogi, by samodzielnie zadbać o swoje utrzymanie w Polsce (a więc także zakwaterowanie), trudno jest określać okres obowiązywania umowy.

 

Prekarium jest odwołalne – właściciel w łatwy i szybki sposób może odzyskać oddany w gościnę lokal. Przedsiębiorca czy osoba prywatna w każdej chwili może odebrać swoją własność, a osobie, która z niej korzystała nie przysługuje ochrona prawna. To najważniejsza cecha prekarium pod względem ochrony i korzyści dla przekazującego mieszkanie.

Odwołalność to zasadnicza różnica w porównaniu z najmem czy użyczeniem, które często zawierane są na czas określony. Poza tym oba stosunki prawne podlegają przepisom dotyczącym eksmisji z ustawy z 21 czerwca 2001 roku o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego. Proces eksmisyjny może być bardzo długi, ponieważ po wyroku trzeba czekać na zapewnienie lokatorowi lokalu socjalnego przez gminę, a z tymi były trudności, a obecnie są jeszcze większe właśnie w związku z napływem obywateli z Ukrainy. Trzeba też pamiętać o obowiązującej wciąż specustawie covidowej, która wprowadzała czasowy zakaz przeprowadzania eksmisji. Przepisy te wciąż działają w stosunku do umów najmu. Na mocy ustawy z 12 marca 2022 r. o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa, zakaz eksmisji został zniesiony w stosunku do umów użyczenia zawieranych z uchodźcami z Ukrainy. Tym niemniej wciąż aktualnym pozostaje problem z uzyskaniem wyroku eksmisyjnego i zapewnienie lokalu socjalnego.

 

Podsumowując, warte pochwały i docenienia są wszelkie akty wsparcia dla uchodźców ze strony firm i osób prywatnych. Nie możemy jednak zapominać, że pomoc nie powinna być za wszelką cenę i narażać osób i firm, które chcą podzielić się tym, co posiadają. Dziwi zatem fakt, że od samego początku ustawodawca nie widział takiej potrzeby, nie umieszczając w specustawie precyzyjnych przepisów, które chroniłyby także prawa właścicieli lokali. Na szczęście praktycy prawa znajdują rozwiązania właściwe dla obu stron, jak prekarium, które w obecnej sytuacji zyskuje na znaczeniu, jako rozwiązanie właściwe pod kątem moralnym. Skoro firma chce pomóc bezinteresownie uchodźcom powinna wybrać opcję, która rzeczywiście zakłada nieodpłatną pomoc. Nie powinna jednak zapominać o własnych potrzebach i korzyściach, a prekarium okazuje się rozwiązaniem najbardziej bezpiecznym.

Autorką komentarza jest Milana Krzemień, Adwokat, Partner Zarządzający KZ Legal (Krzemień Zaliwska Adwokaci i Radcowie Prawni S.K.A.), oraz autorka bloga Tozalezy.com.

Firmy leasingowe ostrzegają przed nowym sposobem działania przestępców

Klienci firm leasingowych bywają namawiani przez pośredników, zajmujących się wywożeniem pojazdów z Polski do Francji, do zawierania umów leasingowych, a następnie podnajęcia aut. Z takiej inwestycji obiecywane są ogromne zyski, reklamowane jako dochód pasywny. Często jednak klient firm leasingowej nie ma świadomości ryzyka, jakie za tym idzie oraz kontroli nad tym, co się dzieje z pojazdem. Nie wie, gdzie się znajduje, ani kto go użytkuje.

Na naszym rynku pojawili się pośrednicy, którzy wyszukują klientów firm leasingowych (często są to lekarze, pracownicy branży IT czy inni dobrze opłacani specjaliści) z pozytywną historią kredytową i proponują im wejście w zyskowny biznes – ostrzega Związek Polskiego Leasingu. Polega on na wzięciu w leasing samochodu i podnajęciu go pośrednikowi z przeznaczeniem na zagraniczne rynki (głównie francuski). Początkowo, przez kilka miesięcy, biznes działa poprawnie, aż do momentu w którym okazuje się, że aktywo zostało całkowicie zniszczone np. podczas nielegalnych wyścigów samochodowych lub jest wykorzystywane do przemytu narkotyków czy wyłudzania ubezpieczenia. Łamane są przepisy drogowe i kodeks karny.

Przestępcy koncentrują się na drogich, sportowych samochodach, najczęściej takich marek jak: Audi,  BMW, Mercedes, Porsche, Volkswagen, które następnie są wywożone poza granice Polski i wynajmowane w tamtejszych wypożyczalniach. Samochody są kierowane głównie do Francji, choć mogą trafić także do innych krajów np. do Hiszpanii czy Holandii.

Auta są wykorzystywane niezgodnie z przeznaczeniem i ulegają zniszczeniu, a w takich przypadkach zakłady ubezpieczeń odmawiają wypłaty odszkodowania z tytułu AC. Auta uczestniczące w przestępstwach są zatrzymywane przez organy ścigania i mogą być skonfiskowane. Konsekwencją takiej sytuacji jest konieczność zapłaty całego zobowiązania w stosunku do firmy leasingowej przez klienta, który zdecydował się użyczyć auto innemu podmiotowi bez uprzedniej zgody leasingodawcy, nie spełniając tym samym innych warunków kontraktu leasingowego.

Przykłady:

  1. Sportowy samochód został wzięty w leasing przez klienta, który od razu przekazał go na potrzeby wynajmu we Francji. Po dwóch miesiącach okazało się, że samochód został wywieziony do Burkina Faso, a tam rozbity. Wysokie koszty sprowadzenia takiego pojazdu obciążają klienta.
  2. Klient wziął w leasing sportowy samochód, który po kilku miesiącach został odnaleziony całkowicie spalony na terenie Francji. Ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania.
  3. Na początku września 2021r., we francuskiej Marsylii, policja zatrzymała osiem pojazdów. Samochody były użytkowane przez handlarza narkotyków na podstawie kontraktów „ręcznie” spisywanych na krawędzi maski. Samochody były zarejestrowane w Polsce, ale nie posiadały drogowego ubezpieczenia wymaganego przez francuski kodeks drogowy i ubezpieczeniowy. Policja skonfiskowała osiem pojazdów, w tym Audi Q8, a następnie zostały one wystawione na licytację. Odzyskanie samochodów nie jest możliwe.

Na tym etapie nie można wskazać jednego schematu postępowania. W proceder zamieszani bywają zarówno klienci firm leasingowych, jak i dostawcy czy pracownicy dostawców. Eksperci Związku Polskiego Leasingu zwracają uwagę, że sprawa może dotyczyć również klientów, którzy mają pozytywną historię kredytową w danej firmie leasingowej.

Co powinno wzbudzić czujność klientów?

  1. Propozycja zyskownego biznesu, związanego z podnajęciem leasingowanego samochodu z przeznaczeniem na zagraniczny rynek (opłata za podnajęcie znacznie przewyższa ratę leasingu).
  2. Propozycja wydania samochodu osobie / podmiotowi trzeciemu.
  1. Propozycja uregulowania opłaty za najem za dłuższy okres, np. za rok z góry.
  1. Oferowanie na start do kilkunastu tysięcy zł zwrotu kosztów z tytułu rabatu uzyskanego przy zakupie samochodu. W praktyce klienci i tak zapłacą za ten rabat, który zostanie wkalkulowany w raty leasingowe.
  2. Przedmiotem umowy ma być sportowa wersja popularnej marki samochodów (np. Mercedes AMG, Audi RS i S, BMW M).
  3. Auto powinno zostać skonfigurowane w najbogatszej wersji wyposażenia.
  4. Auto nie ma rozszerzonej polisy ubezpieczeniowej o ryzyko podnajmu, jazd wyścigowych itp.
  5. Brak informacji dotyczącej tego, co się będzie działo z autem, kto je będzie użytkował.

Prawie 300 mln zł przychodów Grupy R22 w 2021 r.

Grupa R22 kontynuuje dynamiczny rozwój, zwiększając skalę działalności oraz osiągane wyniki finansowe. W ubiegłym roku przychody wzrosły o 33 proc. do 296,6 mln zł, a skorygowana EBITDA zwiększyła się o 26 proc. do 77,2 mln zł. Skorygowany zysk netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej był o 28 proc. większy niż rok wcześniej i wyniósł 28,9 mln zł, czyli 2,06 zł na jedną akcję. Dynamiczny wzrost wyników Grupy wspierany jest przez korzystne trendy rynkowe w zakresie cyfryzacji i automatyzacji gospodarki oraz ekspozycję na szybko rosnącą branżę e‑commerce.

– Ubiegły rok w Grupie R22 obfitował w wiele ważnych momentów i udanych działań rozwojowych. Najbardziej widocznym wydarzeniem było z pewnością IPO i giełdowy debiut Vercom, ale warto wyróżnić również nasze nowe inwestycje. Dołączenie do Grupy spółek SellIntegro, Zenbox, Freshmail oraz PushPushGo przyczyniło się do istotnego zwiększenia bazy klientów i poszerzenia oferty produktowej, w szczególności w obszarze e-commerce. Wpływ na dynamiczny wzrost wyników miały również skuteczne działania na obecnej bazie klientów. – komentuje Jakub Dwernicki, prezes R22.

Skorygowana EBITDA segmentu cyber_Folks wzrosła w 2021 r. aż o 32 proc. r/r do 40 mln zł, co było możliwe dzięki 11 proc. wzroście przychodów oraz wyraźnemu wzroście rentowności segmentu. Jest to efektem przeformatowania bazy klientów – przy zbliżonej rok do roku liczbie klientów zdecydowanie więcej jest tych aktywnie korzystających z oferty, w szczególności z branży e‑commerce.

Grupa cyber_Folks obsługuje już ponad 40 tys. sklepów internetowych. To ważny dla nas segment, który charakteryzuje się wyższym stopniem wykorzystania oferty oraz większym potencjałem dalszego wzrostu. Systematycznie rozszerzamy naszą ofertę w tym obszarze – zarówno poprzez rozwój nowych produktów, jak i poprzez inwestycje – m.in. zrealizowana w ubiegłym roku inwestycja w SellIntegro. – komentuje Jakub Dwernicki.

Dynamicznie rośnie również skala działalności Profitroom. W 2021 r. wartość rezerwacji hotelowych dokonanych za pośrednictwem tej platformy wyniosła 716,7 mln zł, co oznacza wzrost o 60 proc. r/r. Przełożyło się to na 38,2 mln zł przychodów oraz 8,9 mln zł EBITDA, co stanowi prawie 3-krotny wzrost względem roku 2020 r. Obecnie Profitroom koncentruje się na działaniach zwiększających skalę działalności i generowanych przychodów, w szczególności poprzez ekspansję zagraniczną w krajach hiszpańskojęzycznych.

– Intensywnie pracujemy nad rozwojem naszej Grupy, w głównie w obszarze rozwiązań technologicznych i usług dla e-commerce. Jest to dla nas szczególnie ważne, ze względu na dynamiczny wzrost tego rynku oraz możliwość zaproponowania klientom tego segmentu szeregu usług dodatkowych i wsparcie ich w rożnych aspektach prowadzenia biznesu. Wspomniane wcześniej transakcje wzmacniają nasze wysiłki w zakresie wzrostu organicznego. Nasza Grupa opiera się na trzech głównych filarach: Grupa cyber_Folks, Grupa Vercom i segment SaaS. – podsumowuje Jakub Dwernicki.

(tys. zł) 2020 2021 Zmiana
Przychody ze sprzedaży 222 724 296 600 33%
EBIT 40 993 48 556 18%
Skorygowana EBITDA* 61 357 77 211 26%
Koszty transakcyjne 1 027 2 555 149%
ESOP Vercom 0 1 796
Organizacja oferty publicznej Vercom 0 297
Korekta przychodów przyszłych okresów 0 373
Zysk netto 27 479 33 029 20%
Skorygowany zysk netto 29 666 38 878 31%
Zysk netto dla akcjonariuszy jednostki dominującej 20 469 25 437 24%
Skorygowany zysk netto dla akcjonariuszy jedn. dom. 22 509 28 856 28%

 

Pracodawcy: osoby z Ukrainy muszą pilnie uczyć się języka polskiego. Od tego zależy ich powodzenie na rynku pracy

Eksperci rynku pracy: „Natychmiast należy umożliwić uchodźcom wojennym intensywną naukę języka polskiego”.

Najpierw ważne było, by zapewnić osobom z Ukrainy schronienie i poczucie bezpieczeństwa. Od momentu rozpoczęcia brutalnego ataku Rosji na Ukrainę minął miesiąc i powoli do głosu dochodzą też głosy sugerujące, że czas myśleć o tym, jak zapewnić uchodźcom wojennym szansę na godne życie. Eksperci nie mają wątpliwości, że praca daje im niezależność, poczucie przynależności do społeczeństwa oraz godność. – Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tym, że wiele osób z Ukrainy zgłasza się do nas i prosi o pomoc w znalezieniu pracy. To pielęgniarki, fryzjerki, osoby doskonale gotujące i zajmujące się cukiernictwem. Nie brakuje też osób, które szukają jakiejkolwiek pracy, która da im szansę na szybką wypłatę np. po tygodniu pracy – mówi Dorota Siedziniewska – Brzeźniak, ekspert rynku pracy, prokurent w Idea HR Group. Zaskakujące może być, że na rynku pracy nie ma wysypu ofert dla pracowników z Ukrainy. – Przedsiębiorcy są ostrożni. Obawiają się, że osoby, które teraz przybyły do Polski za kilka tygodni odejdą. Pojawiły się także inne postulaty np. dotyczące nauki języka – dodaje ekspertka.

Nie ma jeszcze zbyt wielu ofert pracy dla osób z Ukrainy. To się może zmienić w każdej chwili

Przedsiębiorcy przyglądają się sytuacji z dużą ostrożnością. Niektórzy mogą być zaskoczeni tym, że z jednej strony rynek pracy narzeka na braki kadrowe, a z drugiej strony nie ma takiej sytuacji, że masowo ruszyły rekrutacje wśród osób, które dotarły do Polski uciekając przed wojną. Z czego może to wynikać? Przedsiębiorcy są bardzo asekuracyjni.

– Wygląda to trochę jak sytuacja w pierwszych tygodniach pandemii COVID-19. Nie wiemy co dalej, czy te osoby zostaną w Polsce, czy wrócą do ojczyzny, czy może konflikt będzie dalej eskalować i trzeba będzie zweryfikować swoje plany rozwojowe. Przedsiębiorcy mają trudną sytuacje i wiele rekrutacji zostało tymczasowo zawieszonych – mówi Dorota Siedziniewska – Brzeźniak, ekspert rynku pracy.

Rekrutacje w handlu, przemyśle, turystyce czy gastronomii lada dzień mogą ruszyć. Wtedy sytuacja osób z Ukrainy będzie pewniejsza i na pewno będą mogły liczyć na pracę. O ile w tzw. „międzyczasie” nie nastąpi żadna niespodziewana sytuacja. Eksperci przyznają, że najpoważniejszym problemem jest obecnie język. – W niektórych zawodach to bariera trudna do pokonania. Apelujemy o to, by natychmiastowo uruchomić środki, które pozwolą na to, by osoby z Ukrainy intensywnie uczyły się języka polskiego. Nie może to być wyłączny koszt przedsiębiorców, a wolontariat uczelni wyższych i organizacji pozarządowych nie jest wystarczający. Nauka języka to podstawa w dobrym onboardingu pracowników z Ukrainy – mówi Dorota Siedziniewska – Brzeźniak.

„Osoby z Ukrainy powinny być agregowane przez rynek pracy nie „na chybił trafił” a zgodnie ze swoim wykształceniem i kompetencjami”

Język to podstawa w takich zawodach jak: handel, opieka społeczna, opieka medyczna, turystyka czy zawody usługowe.  – Ostatnie tygodnie pokazują, że osoby z Ukrainy mają bardzo dużą wiedzę i wysokie kompetencje. Powinny być agregowane przez rynek pracy nie „na chybił trafił” a zgodnie ze swoim wykształceniem i kompetencjami. Oczywiście może być tak, że niektórzy będą podejmować pracę tymczasowo poniżej swoich kompetencji, ale dlaczego zatrudniona przy sprzątaniu ma być świetna pielęgniarka czy nauczycielka? Uważam, że szybkie przełamanie bariery językowej będzie korzystne dla rynku pracy i dla samych pracownic z Ukrainy – mówi Siedziniewska – Brzeźniak.

– Przed nami bardzo ciekawe tygodnie. Życzymy Ukrainie zwycięstwa w walce o wolność. Musimy być jednak gotowi na to, że osoby z Ukrainy zostaną z nami na dłużej. To właśnie ciągłości i gotowości do pracy na dłużej niż kwartał oczekują przedsiębiorcy – dodaje ekspertka.

W Polsce jest już ponad 2 miliony uchodźców wojennych i ta liczba z każdym dniem rośnie. Szacuje się, że nawet ponad 70% osób przyjeżdżających do Polski planuje szybko podjąć tutaj zatrudnienie.

Sytuacja na rynkach finansowych

Dziś rozpoczyna się dwudniowa wizyta prezydenta USA Joe Bidena w Polsce. Piątkowe notowania na GPW rozpoczęły się niewielkimi spadkami (WIG-20 -0,2 proc.). Wyjątkiem był sWIG-80, ale i tu zmiana była niewielka (+0,11 proc.). Dziś rano najwyższy poziom od 2,5 roku zaliczył WIG-CHEMIA, w który przekraczający 50 proc. udział mają akcje Grupy Azoty, której główną działalnością jest produkcja nawozów. Akcje tej spółki zajmują wśród składników mWIG-u 40 pierwsze miejsce pod względem skali tegorocznych wzrostów (+31,6 proc.).

Wśród składników WIG-u 20 nadal liderem pod względem skali tegorocznych wzrostów są akcje JSW (+117 proc.), wyprzedzając KGHM (+30,2 proc.) oraz PGE (+22 proc.). Na przeciwnym biegunie są akcje CCC (-42,41 proc.) oraz LPP (-34,19 proc.).

Wcześniej rano na giełdach Azji i Oceanii brak było dominującej tendencji (Nikkei 225 +0,14 proc.), ale zwracały uwagę nieco mocniejsze spadki chińskich indeksów (Hang Seng -2,47 proc.). Najwyżej w historii był dziś indonezyjski JCI, ale kończył sesję -0,67 proc. spadkiem.

Na giełdach europejskich lekką przewagę miały spadające indeksy, ale nie były to duże zniżki (DAX -0,18 proc., CAC 40 -0,15 proc.).

Po miesiącu odwieszone zostały notowani na rosyjskiej giełdzie. Ok. 9:30 RTS spadał w porównaniu do zamknięcia z 25 lutego o 11,68 proc. Kontrakty na amerykańskie indeksy lekko dziś rano spadały (S&P 500 -0,16 proc.).

Dziś rano rentowności 10-letnich obligacji skarbowych Korei Południowej wyszły na najwyższy poziom od 8 lat. Rentowności 10-latek w strefie euro i USA, które w ostatnich dniach osiągały swe nowe cykliczne szczyty lekko dziś rano spadały.

Ropa naftowa, która wcześniej drożała przez 5 sesji, lekko taniała dziś drugi dzień z rzędu (-1,9 proc.). Wczoraj najwyższy poziom od 5 lat osiągnęły ceny białego cukru.

Kurs USD/JPY zaczynał dzień na najwyższym od 6 lat poziomie powyżej 122, a później spadał (-0,64 proc.). Od początku roku umacnia się brazylijski real i wczoraj kurs USD/BRL spadł do najniższego poziomu od 2 lat.

Rosyjski rubel, który do 7 marca stracił połowę swojej wartości względem amerykańskiego dolara (kurs USD/RUB wzrósł z ok. 75 przed wojną do 150), od tamtej pory odrabiał część tych strat i dziś rano notowany był do USD na poziomie 98,7.

Złoty odrabiał dziś rano straty z dwu poprzednich dnia (EUR/PLN -0,76 proc., USD/PLN -0,89 proc.).

Kurs BTC/USD minimalnie dziś rano spadał (-0,13 proc.).

Autor: Wojciech Białek, TMS Brokers

Na rynkach znów spore zamieszanie

Konflikt na Wschodzie, mimo że od rosyjskiej agresji minął już ponad miesiąc, dalej rządzi rynkami. W tle nieśmiało otwarto giełdę w Moskwie.

Złoty niespodziewanie traci i odrabia straty

Wczoraj wieczorem doszło do niespodziewanego osłabienia polskiej waluty. W szczytowym momencie euro podskoczyło nawet do 4,79 zł. Dzisiaj od rana jesteśmy z kolei świadkami gwałtownego ruchu powrotnego. Przez moment euro zbliżało się nawet do 4,73 zł. Biorąc pod uwagę nadchodzący weekend, może się okazać, że to nie koniec emocji. Na pozostałych walutach efekty były podobne. Trzeba też pamiętać, że przed weekendem inwestorzy mogą wykazywać się większą awersją do ryzyka i mniej chętnie kupować ryzykowne aktywa, w tym złotego. To z kolei może spowodować, że zaraz zobaczymy kolejny silny ruch.

Dobre dane ze Stanów

Wczoraj poznaliśmy liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych za oceanem. 187 tysięcy to bardzo niska wartość jak na ten wskaźnik. Jest to niski parametr, nawet biorąc pod uwagę standardową sytuację, w jakiej znajdowała się amerykańska gospodarka przed pandemią. Dobra kondycja amerykańskiego rynku pracy tym bardziej uwiarygadnia plan podwyżek stóp procentowych. Głównym powodem, dla którego Rezerwa Federalna mogłaby teraz wstrzymać podwyżki, jest ryzyko wypędzenia gospodarki w recesję. Przy tak dobrej kondycji rynku pracy i innych parametrach ryzyko to jest minimalne.

Rosyjska giełda otworzyła się

Dzisiejsze otwarcie głównego rosyjskiego parkietu po miesięcznej przerwie określić można mianem dość spokojnego. Oczywiście przeszło 12% spadku to nie jest nic dobrego, z drugiej strony, jak na to co się działo z rosyjskimi spółkami notowanymi na zagranicznych parkietach, operacja zamrożenia giełdy na miesiąc jest sukcesem. Pamiętać też trzeba, że inwestorzy są w Rosji w pewnej pułapce. Nawet jak sprzedadzą akcje, to co zrobią teraz z pieniędzmi? W rezultacie może się okazać, że to nie koniec spadków. Z drugiej strony nie zanosi się na razie na włączenie SWIFT w Rosji.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

AWS uruchamia dwa nowe programy akceleracyjne dla startupów

Amazon Web Services (AWS) uruchamia dwa programy AWS Global Accelerator dla startupów rozwijających technologie kosmiczne oraz tych działających na rzecz zrównoważonego transportu miejskiego. Uczestnicy programów, oprócz mentoringu specjalistów, mogą liczyć na wsparcie w ramach AWS Activate Credits o wartości do 100 tys. USD na pokrycie kosztów infrastruktury AWS.

Startupy odgrywają istotną rolę w rozwoju innowacji – także tych poprawiających jakość życia i rozwiązujących wyzwania, które stoją przed społeczeństwem, przemysłem i klimatem. Od piętnastu lat przedsiębiorcy współpracują z AWS, którego programy i usługi dają szansę ambitnym inicjatywom przeistoczyć się w stabilne firmy.

W obrębie AWS działa specjalny zespół składający się z byłych założycieli, inwestorów venture capital, specjalistów w zakresie technologii, liderów produktów i ekspertów merytorycznych, którzy codziennie wspierają startupy na różne sposoby, także poprzez programy akceleracyjne.

Jednym z nich jest AWS Startup Loft Accelerator, czyli wirtualny, dziesięciotygodniowy program, przygotowany z myślą o startupach z regionu EMEA we wczesnej fazie rozwoju. Opiera się on na czterech filarach: technologii, produkcie, wejściu na rynek oraz finansowaniu, i daje startupom dostęp do zasobów technologicznych AWS, inwestorów i liderów branży, którzy służą pomocą przy walidacji biznesowej (zaprojektowaniu i rozwinięciu produktów, udoskonaleniu biznesplanów i marketingu).

Podobnych programów w obrębie firmy jest więcej. Obecnie Amazon Web Services przyjmuje zgłoszenia do dwóch nowych:

  • AWS Space Accelerator – uruchomionego we współpracy z AlchemistX, dla startupów z całego świata rozwijających technologie kosmiczne,
  • oraz AWS Sustainable Cities Accelerator – dla startupów skoncentrowanych na dostarczeniu czystych, zrównoważonych technologii w zakresie mobilności i transportu dla szybko rozwijających się ośrodków miejskich.

Programy akceleracyjne AWS to szansa dla startupów z całego świata na pozyskanie niezbędnych środków na skalowanie swoich biznesów. Dzięki kilkutygodniowym warsztatom z profesjonalistami, firmy zyskują techniczną wiedzę, dostęp do infrastruktury AWS oraz cenne kontakty, dzięki którym będą mogły osiągnąć swoje indywidualne cele i urzeczywistnić swoje innowacyjne pomysły. Liczę, że wśród tegorocznych zgłoszeń zobaczymy też aplikacje polskich startupów – mówi Marek Zamłyński, AWS CEE Startup & VC manager.

Założenia programów akceleracyjnych AWS

Do udziału w dwóch nowych programach akceleracyjnych AWS zostanie wybranych dziesięć startupów, które wyróżniają się innowacyjnym pomysłem i wartością dla branży.

Każdy z nich otrzyma wsparcie w postaci:

  • AWS Activate Credit do nawet 100 tys. USD, do wykorzystania na infrastrukturę chmury AWS i zaawansowane usługi,
  • możliwość współpracy z klientami AWS oraz członkami AWS Partner Network,
  • specjalistyczne szkolenia i mentoring ekspertów AWS,
  • wsparcie marketingowe oraz w wejściu na rynek,
  • wytyczne dotyczące rozwoju biznesu i pozyskiwania funduszy od współpracowników AWS i programu akceleracyjnego,
  • możliwość nawiązania współpracy z innymi startupami, które zmagają się z podobnymi wyzwaniami.

Zgłoszenia do obu programów są otwarte do 15 kwietnia do godz. 23:59.

AWS Space Accelerator

Dokładnie 75 lat temu kamera na pokładzie rakiety V-22 udostępniła pierwsze zdjęcie wykonane tuż nad Linią Karmana – oficjalną granicą między atmosferą ziemską a przestrzenią kosmiczną. Postępy w inżynierii pomagają przenieść ludzką technologię daleko poza ziemską atmosferę. AWS wierzy, że wraz z utrzymywaniem się szybkiego tempa innowacji w globalnym przemyśle lotniczym, wiele z nich nadal będzie pochodziło od startupów.

Właśnie dlatego uruchomiony zostaje kolejny Akcelerator kosmiczny AWS. Jest to czterotygodniowy program, utworzony ponownie we współpracy z AlchemistX, opierający się na sukcesie grupy startupów z 2021 roku, która reprezentowała niesamowitą gamę rozwiązań związanych m.in. z: obserwacją Ziemi, robotyką, sprzętem i oprogramowaniem dla statków kosmicznych, operacjami satelitów, podróżami w kosmos i operacjami startowymi.

Do udziału w czterotygodniowym programie zostanie wybranych dziesięć startupów z całego świata, które chcą wykorzystać technologię AWS do przekształcenia przyszłości kosmosu i pomocy w rozwiązywaniu największych wyzwań branży.

AWS Sustainable Cities Accelerator

Miasta zajmują zaledwie 3 proc. powierzchni Ziemi, a mimo to odpowiadają za 75 proc. emisji dwutlenku węgla. Przy spodziewanym wzroście populacji miejskiej z czterech do sześciu miliardów do roku 2045, rozwój zrównoważonych miast jest kluczowym elementem walki ze zmianami klimatycznymi.

Akcelerator Zrównoważonych Miast AWS został uruchomiony we współpracy z Freshwater Advisors (doradcą ds. słodkiej wody) i Public Spend Forum (forum wydatków publicznych). Jego celem jest znalezienie dojrzałych startupów z całego świata, specjalizujących się w czystej technologii, które pracują nad mikromobilnością, logistyką ostatniej mili, optymalizacją parkingów miejskich i tras, infrastrukturą i aplikacjami do ładowania pojazdów elektrycznych, transportem Internetu Rzeczy (IoT) i optymalizacją ruchu, a także innymi rozwiązaniami promującymi zrównoważony transport i mobilność w środowisku miejskim.

W ramach sześciotygodniowego programu, AWS pomoże wybranym startupom w nauce wprowadzania innowacji i przyspieszenia ich rozwoju dzięki zaawansowanym technologiom opartym na chmurze. Wraz z zeszłorocznym Akceleratorem Czystej Energii AWS, jest to drugi program akceleracyjny ukierunkowany na zrównoważony rozwój.

Polski Związek Wynajmu i Leasingu Pojazdów wybrał nowe władze

Polski Związek Wynajmu i Leasingu Pojazdów (PZWLP), jedyna organizacja w Polsce reprezentująca branże wynajmu długoterminowego aut oraz Rent a Car, wybrał nowe władze. Prezesem Zarządu organizacji został ponownie wybrany Robert Antczak, Dyrektor Generalny Arval Polska, pełniący tę funkcję od marca 2020 roku. Swoją pracę w Zarządzie PZWLP kontynuuje również Paweł Piórkowski, na co dzień Prezes wypożyczalni samochodów Hertz Polska (Motorent Sp. z o.o.). Do władz organizacji dołączyło ponadto kilka nowych twarzy. Wśród nowych Członków Zarządu PZWLP znaleźli się Rogier Klop, Dyrektor Zarządzający polskiego oddziału firmy LeasePlan, Frederic Lustig, Prezes Carefleet oraz Tomasz Kulesza, Wiceprezes Masterlease.

Zarząd PZWLP został wybrany przez Walne Zebranie organizacji na kolejną dwuletnią kadencję, upływającą w marcu 2024 roku. Na czele Związku po raz drugi z rzędu stanął Robert Antczak, na co dzień Dyrektor Generalny firmy Arval Polska. Robert Antczak jest szefem polskiego oddziału Arval od końca 2019 r., a z Grupą BNP Paribas, której częścią jest Arval, jest związany od 5 lat.

W skład pięcioosobowego Zarządu PZWLP po raz kolejny wszedł również Paweł Piórkowski, Prezes Hertz w Polsce (Motorent Sp. z o.o.), który funkcję Członka Zarządu PZWLP sprawuje nieprzerwanie od blisko 5 lat.

W Zarządzie organizacji pojawiło się również kilka nowych osób, które są dobrze rozpoznawalne i cenione w polskiej branży flotowej oraz kierują jednymi z największych firm wynajmu długoterminowego aut na krajowym rynku. Wśród nowych Członków Zarządu PZWLP znalazł się m.in. Rogier Klop, na co dzień Dyrektor Zarządzający firmy LeasePlan Polska, który pełnił już analogiczną funkcję we władzach PZWLP w latach 2019 – 2020. Rogier Klop posiada długoletnie doświadczenie w obszarach General Management, finansów, M&A, restrukturyzacji i startupów. W trakcie swojej kariery w LeasePlan przez ostatnie 23 lata był odpowiedzialny za otwieranie nowych rynków w Rumunii, Meksyku i Rosji przy jednoczesnym uruchamianiu działalności typu greenfield w poszczególnych krajach. Prowadził również działania restrukturyzacyjne dla LeasePlan w kilku krajach. W ciągu ostatnich 5 lat Rogier Klop pełnił funkcję Globalnego Dyrektora Finansowego Shared Service w Rumunii, Dyrektora Finansowego i Dyrektora Zarządzającego w Rosji, a od 3 lat jest Dyrektorem Zarządzającym LeasePlan Polska.

Ponadto, w Zarządzie Związku, obejmując stanowiska Członków Zarządu, zasiadły osoby debiutujące w tych funkcjach, czyli Frederic Lustig, Prezes Carefleet, a także Tomasz Kulesza, Wiceprezes Masterlease.

Frederic Lustig karierę zawodową w Polsce rozpoczął w 1997 roku pracując na stanowisku kierowniczym w Schneider Electric. Od 1999 roku jest związany z branżą Car Fleet Management i brał udział w uruchomieniu najstarszej firmy z branży na rynku polskim, Arval, na stanowisku Dyrektora Handlowego. W 2006 roku objął stanowisko prezesa zarządu w należącej do Europejskiego Funduszu Leasingowego spółce Carefleet S.A. aby rozwinąć markę na rynku.

Tomasz Kulesza jest od października 2019 roku wiceprezesem spółek z Grupy Masterlease.
Z branżą Car Fleet Management jest związany od 20 lat. Swoje doświadczenie zdobywał pracując w jednej z pierwszych firm wynajmu długoterminowego na polskim rynku – Debis Car Fleet Management (późniejszy Daimler Fleet Management) oraz w Masterlease. Od 2007 roku jest związany z grupami bankowymi m.in. z Grupą Santander, a od marca 2010 roku w strukturach Grupy Kapitałowej PKO Banku Polskiego. W PKO Leasing zarządza Departamentem Sprzedaży. Był odpowiedzialny za połączenie spółek Raiffeisen Leasing oraz PKO Leasing w obszarze biznesowym.

Polski Związek Wynajmu i Leasingu Pojazdów istnieje już blisko 17 lat i ma obecnie kluczowy wpływ na kształtowanie oraz rozwój polskiego rynku i branży wynajmu długoterminowego samochodów oraz branży Rent a Car – mówi Robert Antczak, Prezes Zarządu PZWLP, Dyrektor Generalny Arval Polska. – W skład nowego Zarządu PZWLP wchodzą bardzo doświadczeni menadżerowie i eksperci branży flotowej oraz wypożyczalni aut w Polsce, reprezentujący największe i najważniejsze firmy tego typu na naszym rynku. Wierzymy, że dzięki tak silnemu składowi władz naszej organizacji będziemy w stanie skutecznie odpowiadać na liczne, trudne wyzwania, które obecnie stoją przed polskim rynkiem wynajmu samochodów, m.in. ograniczona dostępność nowych aut, wdrażanie elektromobilności, a także problemy wynikające z wojny
w Ukrainie.

Poza Zarządem, na kolejną dwuletnią kadencję, wybrana została również Komisja Rewizyjna PZWLP. W jej skład weszli ponownie Hubert Laszczyk, Prezes firmy Express, Dariusz Tucharz, Dyrektor Sprzedaży i Rozwoju Biznesu w mLeasing oraz Marcin Nivette, Prezes firmy NFM.        

Polski Związek Wynajmu i Leasingu Pojazdów (PZWLP) to jedyna w Polsce organizacja branżowa, skupiająca aktualnie 17 podmiotów, wśród których znajdują się największe i najważniejsze firmy wynajmu długoterminowego aut oraz duże, sieciowe wypożyczalnie samochodów. W PZWLP funkcjonuje kilka eksperckich zespołów roboczych oraz odrębna struktura organizacyjna – Grupa Firm Rent a Car.

Organizacja ma znaczący i wciąż rosnący wpływ na rozwój oraz obecny i przyszły kształt rynku flotowego w Polsce. W 2017 r. we współpracy PZWLP i SKFS (Stowarzyszenie Kierowników Flot Samochodowych) na Wydziale Transportu Politechniki Warszawskiej uruchomione zostały pierwsze w kraju, rozbudowane programowo, podyplomowe studia flotowe „Zarządzanie flotą samochodową i mobilnością”. Program studiów był współtworzony przez organizację, a znaczną część wykładowców stanowią eksperci z firm należących do Związku. PZWLP angażuje się w działania podnoszące bezpieczeństwo i promujące ekologię w polskich flotach, a także wpływające na jakość usług oferowanych na rynku flotowym. Od 14 lat Polski Związek Wynajmu i Leasingu Pojazdów przyznaje swoje prestiżowe w branży Nagrody PZWLP. Organizacja jest członkiem Związku Polskiego Leasingu, Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego oraz Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Ile faktycznie oszczędzimy dzięki ogłoszonej obniżce podatków?

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział kolejne zmiany podatkowe, które mają wejść w życie 1 lipca 2022 br.  Pierwszy próg podatkowy dla osób rozliczających się na zasadach ogólnych ma wynieść 12%. Zlikwidowana zostanie też kontrowersyjna i sprawiająca wiele problemów pracownikom i pracodawcom ulga dla klasy średniej.

Zapowiedziana zmiana opodatkowania dotyczy:

  • pracowników zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, umowy o dzieło, umowy zlecenie, osób pobierających emeryturę, a także wszystkich innych korzystających ze skali podatkowej;
  • przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą rozliczających się na zasadach ogólnych (skali podatkowej lub progresji).

Aby skorzystać z obniżki, podatnik rozliczający się według skali nie musi spełnić żadnych dodatkowych warunków.

Likwidacja ulgi dla klasy średniej

Kolejną decyzją rządu jest likwidacja ulgi dla klasy średniej. Jest to w mojej opinii bardzo dobra decyzja, jako że było to rozwiązanie, które przysparzało kłopotów wszystkim: pracownikom, przedsiębiorcom i księgowym.

Czy po usunięciu tej ulgi dla obniżka stawki podatku nadal będzie korzystna? Warto pokazać to na przykładzie:

Podatnicy znajdujący się w pierwszym progu podatkowym, a więc do kwoty dochodu 120 000 zł, zapłacą podatek 12% zamiast obecnych 17%. Jednocześnie kwota wolna od opodatkowania pozostanie na poziomie 30 000 zł. Opodatkowaniu przy pierwszym progu podatkowym podlega zatem 90 000 zł. Różnica pomiędzy 15 300 zł (90.000 x 17%) a 10 800 zł (90.000 x 12%) to 4500 zł. Tyle mogłaby wynieść maksymalna korzyść podatkowa.

Jednak wraz z likwidacją ulgi dla klasy średniej, korzyść ta rzeczywiście będzie mniejsza. Przykładowo dla podatnika, który osiąga dochód roczny na poziomie 100 tys. zł, wyniesie niecałe 500 zł. To właśnie w okolicach 100 tys. zł dochodu rocznie, gdzie ulga dla klasy średniej przyjmuje swoją maksymalną wartość, korzyść z obniżenia stawki podatku kosztem likwidacji ulgi będzie najmniejsza.

Zmiana już w połowie roku?

W październiku 2019 roku obniżona została stawka pierwszego progu podatkowego z 18% na 17%. W związku z tym, że zmiana weszła w życie 1 października, a więc po tym, jak minęło ¾ roku, to efektywna stawka opodatkowania za cały 2019 rok wyniosła 17,75%.

Bazując na tym przykładzie można się spodziewać, że stawka opodatkowania za cały 2022 rok nie wyniesie zapowiadanych 12%, lecz 14,5%, jako że obniżka ma nastąpić po połowie roku.

Składkę zdrowotną można będzie wrzucić w koszty

Rząd zapowiedział również udogodnienia dotyczące składki zdrowotnej na podatku liniowym, ryczałcie i karcie podatkowej.

  • podatek liniowy – rozliczenie składki zdrowotnej w kosztach działalności. Przedsiębiorca będzie mógł obniżyć podstawę opodatkowania o zapłacone składki zdrowotne w kwocie maksymalnie do 8 700 zł. Oznacza to, że podatnicy na liniowce, którzy osiągają dochód miesięczny do kwoty 14 795 zł, będą mogli wrzucić swoją składkę zdrowotną w koszty, tak samo jak składki społeczne. Korzyść podatkowa z takiej zmiany wyniesie do 1 653 zł rocznie.
  • ryczałt – podatnik będzie mógł obniżyć przychód, będący podstawą opodatkowania, o połowę zapłaconych składek zdrowotnych. Oznacza to, że przy najwyżej wysokości składki zdrowotnej na ryczałcie (1 007,81 zł), będzie można obniżyć przychód do opodatkowania o 503,91 zł miesięcznie. Korzyść podatkowa dla ryczałtowców wyniesie od 60 do 1028 zł rocznie. Jest to uzależnione od stawki ryczałtu oraz wysokości składki zdrowotnej.

Pozostałe zmiany

Zapowiedziano także powrót do możliwości preferencyjnego rozliczenia podatku dla osób samotnie wychowujących dzieci. Będą one mogły, tak jak w poprzednim roku, skorzystać z podwójnej kwoty wolnej od podatku i przejść na drugi podatkowy dopiero przy kwocie dochodu wynoszącej 240 tys. zł. Maksymalna korzyść podatkowa w ciągu roku to dla nich 3 600 zł.

Będzie także możliwość złożenia PIT-2 u maksymalnie trzech pracodawców. Oznacza to, że osoby posiadające kilka umów o pracę bądź umów zlecenie, będą mogły rozliczać kwotę wolną od podatku u więcej niż 1 pracodawcy. Będzie to: 300 zł przy jednej umowie, 2 razy po 150 zł przy dwóch umowach i 3 razy po 100 zł przy trzech umowach.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt