Rynek biurowy dostosowuje się do nowych realiów

Popyt na biura utrzymuje się na wysokim poziomie, ale w budowie jest najmniej powierzchni od kilkunastu lat. Rynek nieruchomości biurowych ulega coraz większym zmianom.

Jeszcze cztery lata temu sektor biurowy w Polsce był jednym z rynków, które zwiększały swoje zasoby najszybciej w Europie. Dziś w Warszawie, największym ośrodku biurowym w kraju zaplecze biurowe kurczy się na skutek wyburzeń przestarzałych biurowców, zmiany ich funkcji oraz wycofania budynków z użytkowania na czas modernizacji. W 2023 roku warszawski rynek biurowy zmniejszył się o około 40 tys. mkw., pomimo że oddane zostało 60 tys. mkw. nowych powierzchni.

Jak podaje Walter Herz, Warszawa dysponuje obecnie 6 239 000 mkw. powierzchni biurowych. W budowie pozostaje około 300 tys. mkw. biur. Nieznacznie więcej niż w 2022 roku, ale kilkakrotnie mniej niż w czasie rynkowej hossy, kiedy w realizacji było 800 – 850 tys. mkw. powierzchni.  Od kilku lat ilość powierzchni w budowie spada. Pomimo, iż w ostatnich miesiącach aktywność deweloperów w Warszawie nieco wzrosła, ten rok nie przyniesie wiele więcej nowych biur niż ubiegły. Z danych Walter Herz wynika, że oddane zostanie tylko około 90 tys. mkw. powierzchni.

Brak dostępnych powierzchni do wynajęcia na rynku warszawskim odczuwalny jest przede wszystkim w centrum miasta, gdzie współczynnik pustostanów wynosi zaledwie 3-4 proc. W całej aglomeracji wolnych biur jest tylko 10 proc.

Poradzą sobie tylko nowoczesne budynki

– Rynek biurowy w Polsce zwolnił i znalazł się w niełatwym momencie swojego rozwoju. Upowszechnienie pracy zdalnej, wysokie koszty realizacji inwestycji, drogie finansowanie oraz horrendalne ceny gruntów i ich niska podaż czy konieczność uwzględnienia wymogów ESG zmuszają deweloperów biurowych do zmiany założeń inwestycyjnych. W ubiegłym roku w Warszawie zostały wydane tylko trzy pozwolenia na budowę. Ogromnym wyzwaniem dla sektora jest też starzenie się budynków, z których część nie będzie w stanie sprostać wymogom ekologicznym i unijnym wytycznym dotyczącym emisyjności. W najbliższych latach właściciele starszych biurowców będą zmuszeni do inwestycji w modernizację obiektów. Zdobycie na ten cel środków może być jednak łatwiejsze, bo zmienia się polityka banków, które zaczynają bardziej aktywnie finansować sektor nieruchomości – mówi Mateusz Strzelecki, Partner / Head of Tenant Representation w Walter Herz.

Powolny przyrost powierzchni widoczny jest, zarówno w Warszawie, jak i regionach. A analitycy Walter Herz prognozują jeszcze większe spowolnienie, jeśli chodzi o nowe inwestycje. W 2023 roku w siedmiu największych miastach w Polsce przybyło łącznie około 315 tys. mkw. nowych biur. Najwięcej w Krakowie (77 tys. mkw.), Wrocławiu (75,7 tys. mkw.) i Warszawie (60 tys. mkw.). Na rynek trafił m.in. katowicki Craft, budynek E w poznańskim kompleksie Nowy Rynek, Ocean Office Park B i Kreo w Krakowie, Intel Technology Poland – IGK6 w Trójmieście, czy Leakside w Warszawie.

W budowie w głównych ośrodkach biurowych w kraju pozostaje ogółem ponad 630 tys. mkw. powierzchni. Drastyczny spadek realizacji nowych projektów widoczny jest w całej Polsce. Z analiz Walter Herz wynika, że najwięcej biur w regionach buduje się we Wrocławiu – 112 tys. mkw. W Poznaniu w realizacji pozostaje 72 tys. mkw. biur, w Trójmieście – 49 tys. mkw., w Katowicach – 46 tys. mkw., w Łodzi – 49 tys. mkw., a w Krakowie – ponad 39 tys. mkw.

W odróżnieniu od Warszawy, na rynkach regionalnych zwiększa się dostępność powierzchni do pracy. W Trójmieście i Poznaniu współczynnik pustostanów biurowych wynosi 13-14 proc., ale już w Krakowie, Wrocławiu, Łodzi, czy Katowicach sięga 19-21 proc.

Praca zdalna nie wyhamowała popytu

Mimo wkroczenia na rynek hybrydowego systemu pracy, biura pozostały dla firm kluczowe i popyt na nowoczesne powierzchnie jest nadal spory. W minionym roku na siedmiu kluczowych rynkach biurowych w kraju zakontraktowane zostało 1406 100 mkw. powierzchni. Na tak dobry wynik zapracowała zarówno Warszawa (750 tys. mkw.) i główne rynki regionalne, na których łączny popyt okazał się w ubiegłym roku rekordowo wysoki. Chłonność warszawskiego rynku była nieco niższa niż w wyjątkowym pod tym względem 2022 roku, ale znacznie wyższa w porównaniu z latami 2020-2021.

– Na rynku obserwować możemy dużą aktywność najemców, którzy jednak konsekwentne optymalizują i redukcją zajmowane powierzchnie. Inflacja, wysokie ceny mediów i kosztów utrzymania budynków spowodowały w 2023 roku poważny wzrost kosztów eksploatacyjnych. Najbardziej, o kilkanaście procent stawki skoczyły w Warszawie i Wrocławiu. O około 4 proc. r/r. wzrosły też czynsze za najlepsze powierzchnie w warszawskim centrum. Firmy starają się ograniczyć wydatki, ale jednocześnie podnoszą atrakcyjność swoich biur, by zachęcić pracowników do pracy stacjonarnej. Najemcy decydujący się na relokację, zmieniają lokalizacje na bardziej centralne, wybierają nowocześniejsze biura w budynkach spełniających wysokie normy środowiskowe – przyznaje Mateusz Strzelecki.

Zwraca uwagę, że zmieniają się także warunki podpisywanych umów. – W nowoczesnych biurowcach okres, na jaki kontraktowane są powierzchnie wydłuża się, natomiast w starszych budynkach negocjowane są krótsze okresy najmu. Firmy zastrzegają sobie też prawo do zmiany powierzchni w czasie trwania umowy, jeśli okazałoby się, że ze względu na pracę zdalną częściowo jej nie wykorzystają – dodaje.

Zarówno właściciele budynków, jak i najemcy stawiają na nowe technologie, które stają się kluczowe dla poprawy efektywności w zarządzaniu nieruchomościami, ale także pozwalają firmom i ich pracownikom lepiej wykorzystywać biura i korzystać z wachlarza usług dostępnych w budynkach.

Rynek powierzchni magazynowych wyhamował, ale nadal jest w cenie

Analizując dane zawarte w raporcie „At a Glance, IV kwartał 2023 roku, sektor powierzchni przemysłowo-logistycznych w Polsce” przygotowanym przez BNP Paribas Real Estate Poland, wyniki popytu i podaży zanotowały spowolnienie, jednak nadal są na dobrym poziomie. Na koniec 2023 roku zaobserwowano wzrost wskaźnika pustostanów i czynszów. Na popularności będą zyskiwać magazyny miejskie i obiekty szyte na miarę potrzeb najemców.

Wyhamowanie tempa nowych inwestycji i popytu

Na koniec grudnia 2023 r. popyt brutto na powierzchnie magazynowe wyniósł 5,6 mln m kw., co wskazuje na spadek wartości o 15% rok do roku. Mniejsza aktywność najemców wynika z wysokiej wartości bazowej, bowiem w latach 2021–2022 rynek powierzchni przemysłowo- logistycznych cieszył się największym zainteresowaniem w historii. W ostatnim kwartale roku podpisano z kolei umowy na 1,9 mln m kw.

Jeśli chodzi o podaż, w samym tylko IV kwartale 2023 r. deweloperzy magazynowi dostarczyli na rynek prawie 0,58 mln m kw. powierzchni magazynowej, a w całym 2023 roku ponad 3,7 mln m kw.

W 2023 r. sektor powierzchni przemysłowo-logistycznych w Polsce cechowało spowolnienie, jednak wszystko wskazuje na to, że w 2024 r. zanotuje odbicie. Wyniki uzyskane w 2023 roku pod względem popytu, podaży czy rozpoczętych inwestycji możemy uznać za bardzo dobre, biorąc pod uwagę warunki makroekonomiczne , w jakim przyszło nam funkcjonować. Nadzieją napawa również zwiększenie wolumenu powierzchni w budowie, który na koniec roku wyniósł 2,8 mln m kw. W 2024 roku zasoby rynku wyraźnie powinny przekroczyć poziom 34 mln m kw., a pozycję lidera wzmocni rynek warszawski (strefa Warszawa I & II), gdzie całkowita podaż powierzchni przemysłowo-logistycznych zbliży się do granicy 7 mln m kw. – podkreśla Tomasz Arent, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych, BNP Paribas Real Estate Poland.

W okresie październik-grudzień 2023 r. najwięcej powierzchni magazynowej w budowie znajdowało się w strefach: Dolny Śląsk (729 400 m kw.), Polska Centralna (402 900 m kw.) oraz Warszawa II (376 800 m kw.). Z kolei najwięcej nowej powierzchni magazynowej w IV kwartale dostarczono w strefach: Górny Śląsk (127 500 m kw.), Warszawa II (125 900 m kw.) oraz Polska Centralna (86 800 m kw.). Do największych obiektów w budowie w analizowanym okresie należy rozbudowa parku P3 Wrocław o budynek 1 i 3 (ponad 200 tys. m kw. dodatkowej powierzchni) oraz nowa inwestycja Panattoni Park Wrocław Logistics South Hub (90 tys. m kw.). Warto odnotować, że wskaźnik wynajęcia projektów w budowie sięgnął około 51% oraz notuje trend wzrostowy, porównując dwa ostatnie kwartały 2023 roku.

Wzrost pustostanów i czynszów

Miniony rok charakteryzował się wzrostem stopy pustostanów. Wskaźnik ten w IV kwartale 2023 roku osiągnął poziom 7,4%, co stanowi spadek o 0,4 pp., w porównaniu do poprzedniego kwartału. Wartość wskaźnika pustostanów w ujęciu rocznym to wzrost o 3,2 p.p, jednakże według analityków BNP Paribas Real Estate Poland, w najbliższych kwartałach spodziewane jest ograniczenie trendu wzrostowego. Z drugiej strony, obecny poziom pustostanów niewątpliwie wpływa na zwiększenie konkurencyjności rynku powierzchni przemysłowo- magazynowych i pozwala na łatwiejsze znalezienie odpowiedniej powierzchni dla najemców.

Eksperci BNP Paribas Real Estate Poland przygotowujący raport za IV kwartał 2023 roku, zwracają uwagę na wysoki udział renegocjacji w strukturze umów – stanowiły one 40% wszystkich zawartych transakcji. Zauważalny jest także trend przedłużania się procesów decyzyjnych dotyczących wynajmowanych powierzchni. Do największych transakcji ostatniego kwartału 2023 roku można zaliczyć dwie transakcje w P3 Wrocław, gdzie operator z sektora e-commerce wynajął łącznie ponad 220 tys. m kw. oraz przedłużenie wynajmu powierzchni magazynowej GLP Poznań II Logistics Centre (ponad 80 tys. m kw.) przez Grupę Muszkieterów.

Od początku 2023 roku obserwowany jest także wzrost zarówno stawek bazowych, jak i czynszów za powierzchnie przemysłowo-logistyczne. Wyższe opłaty wynikają m.in. ze wzrostu cen paliw i materiałów budowlanych, wyższych kosztów finansowania projektów oraz pogorszenia się nastrojów funduszy inwestycyjnych. Jak wskazują analitycy BNP Paribas Real Estate Poland, relatywnie duża dostępność istniejących powierzchni przemysłowo- logistycznych może spowodować w 2024 roku lekką presję na obowiązujące stawki, co może prowadzić do zatrzymania trendu wzrostowego, a w niektórych przypadkach nawet obniżenia czynszów.

Popularność magazynów miejskich

Analitycy BNP Paribas Real Estate Poland wskazują w swoim raporcie na coraz większą popularność magazynów miejskich. Jak sama nazwa wskazuje powstają one w granicach aglomeracji miejskich, a nawet w ich ścisłych centrach. Są to niewielkie obiekty, które stanowią odpowiedź na szybki rozwój i rosnące wymagania branży e-commerce.

– Magazyny miejskie są jedną z prób rozwiązania problemu rosnących kosztów obsługi zamówień w handlu internetowym. Przeniesienie logistyki do centrów miast może poprawić organizację procesu i tempo ostatniego etapu dostawy bezpośrednio pod drzwi odbiorcy końcowego. Logistyka ostatniej mili z kolei generuje wysokie koszty i stwarza największe ryzyko opóźnień, pomyłek czy nawet zagubienia przesyłek. Niewielkie magazyny miejskie pozwalają skrócić dystans dzielący magazyn centralny od odbiorcy końcowego – wskazuje Piotr   Załęski,   Zastępca   Dyrektora,   Dział   Powierzchni   Przemysłowych i Logistycznych, BNP Paribas Real Estate Poland.

Takie rozwiązanie przyciąga przedsiębiorców różnych branż – od logistyki, przez e-commerce, produkcję, po serwisy i laboratoria. Koszt wynajmu powierzchni magazynowej w magazynie miejskim jest uzależniony głównie od lokalizacji. W strefie Warszawa I cena za taki magazyn dochodzi nawet do 9,75 EUR za m kw. miesięcznie.

Magazyny szyte na miarę

Raport zwraca uwagę także, że w sektorze nieruchomości przemysłowych wzrósł popyt na projekty szyte na miarę – tzw. built to suit (BTS). Jest to model biznesowy, w którym deweloper zobowiązuje się do budowy obiektu na podstawie specyfikacji i indywidualnych potrzeb klienta, tworząc powierzchnie produkcyjne, magazynowe czy biurowe dopasowane do wymagań danej firmy.

W miarę postępu technologii tradycyjne budynki przemysłowe mogą nie sprostać zaawansowanym wymaganiom procesów produkcyjnych, stąd zapotrzebowanie na nowoczesne i efektywne powierzchnie przemysłowe. Projekty BTS oferują możliwość integrowania najnowszych technologii, systemów energooszczędnych i automatyzacji. Dodatkowo projektowane są z myślą o długoterminowym użytkowaniu na 10-25 lat, co gwarantuje najemcy zachowanie ciągłości i bezpieczeństwa produkcji.

Coraz więcej firm skłania się ku przenoszeniu produkcji i operacji logistycznych do miejsc znajdujących się geograficznie blisko rynków zbytu, zgodnie z trendem nearshoringu. Zjawisko to napędza budowę obiektów BTS. Często są to inteligentne budynki, w pełni zautomatyzowane w zakresie bezpieczeństwa dostępu, energooszczędności, optymalizacji produkcji i minimalizowania śladu węglowego.

Inflacja w USA rośnie, ale bez rewolucji. Niemcy stabilne, Czechy zaskakują wzrostem sprzedaży

Odczyt wzrostu cen miał być najważniejszym wydarzeniem w kalendarzach danych makroekonomicznych w tym tygodniu. Lekki wzrost nie zaskoczył rynków. W tle stabilne dane z Niemiec i lepsze od oczekiwań z Czech.

Inflacja za oceanem bez rewolucji

Najważniejszym odczytem dnia miał być odczyt inflacji konsumenckiej w USA. Sama inflacja nie zaskoczyła mocno rynków. Była faktycznie większa od oczekiwań, ale o symboliczne 0,1%. Do tego warto zwrócić uwagę, że wspomniany wzrost z 3,1% na 3,2% nakładał się na pewną narrację efektu jojo. Już dwukrotnie w ciągu ostatniego roku mieliśmy odbicie po silnych spadkach a potem powrót. Na szczęście dla portfeli Amerykanów każde z tych odbić jest słabsze, co daje nadzieję na trwałe zejście wzrostu cen do długoterminowego celu. Rynki przyjęły te dane lekkim umocnieniem dolara. Wyższa inflacja to przecież jeszcze niższe szanse na podwyżki stóp. Nadal jednak dominuje scenariusz czerwcowej obniżki. Nie należy się zatem spodziewać zmian stóp procentowych na przyszłotygodniowym posiedzeniu.

Za Odrą bez zmian

Finalny odczyt inflacji u naszych zachodnich sąsiadów jest równie stały jak niechęć do wysyłania broni dalekiego zasięgu na pomoc Ukrainie. Luty zakończył się bowiem dokładnie jak we wstępnych danych wynikiem 2,5%, czyli najniższym poziomem od czerwca 2021 roku. Mamy zatem prawie trzyletnie minima wzrostu cen. Z drugiej strony 2,5% to obiektywnie dużo jak na Niemcy. Przed wspomnianym czerwcem ostatni raz tak wysoka inflacja była w 2008 roku. Same dane nie spowodowały dużych zmian na rynku. Z jednej strony zgodne dane zwyczajowo ich nie powodują, z drugiej rynki i tak czekały na dane z USA, licząc tam na rewolucję, której nie były.

Lepsze dane z Czech

Wczoraj poznaliśmy również dane z Czech. Sprzedaż detaliczna jest ważnym odczytem, ale nie jest to absolutnie pierwsza liga odczytów. Niemniej wzrost sprzedaży w Czechach o 2,4% zamiast oczekiwanych 0,4% to bardzo dobry prognostyk dla rynku. Czesi mają zresztą dopiero trzeci miesiąc wzrostu sprzedaży detalicznej po 1,5 roku spadków miesiąc w miesiąc. W wyniku tych danych rynki spojrzały przychylniej na koronę czeską, która zyskiwała wyraźnie na wartości.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Indeksy w USA rosną pomimo inflacji, dolar silniejszy, złoto tanieje

Indeksy giełdowe w USA ponownie zyskały pomimo gorszych danych o inflacji. Dolar amerykański uległ aprecjacji a złoto zredukowało swoją wycenę. Rentowności amerykańskich obligacji urosły zarówno na krótkim jak i na długim końcu krzywej dochodowości. Wczoraj wzrosły obawy, że wskaźnik CPI nie spada tak szybko, jak chciałby tego Fed.

Miesiąc temu gwałtowny wzrost cen konsumpcyjnych w USA w styczniu, zwłaszcza mierzony wskaźnikiem bazowym z wyłączeniem zmiennych cen energii i żywności, wzbudził wątpliwości wielu inwestorów, że inflacja szybko spadnie do celu banku centralnego. W związku z tym oczekiwano, że wczorajsze dane za luty rzucą światło na to, w jakim stopniu były to efekty jednorazowe lub czy spadek inflacji ulega zahamowaniu.

Ceny konsumpcyjne w USA wzrosły w lutym o 0,4 proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem, zgodnie z oczekiwaniami. Wskaźnik rok do roku zwyżkował z 3,1 proc. do 3,2 proc.. Ważniejszy indeks bazowy, który nie obejmuje energii i żywności, wyniósł 0,4 proc. miesiąc do miesiąca, nieco powyżej konsensusu. W ujęciu rok do roku spadł z 3,9 proc. do 3,8 proc..

Usługi wciąż stanowią główne źródło dynamiki wzrostu cen. Urosły one o 0,5 proc. co odzwierciedla znaczny wzrost płac. W poprzednim miesiącu ceny towarów częściowo to rekompensowały, teraz urosły one o 0,1 proc. Ogólny CPI wypadł wyżej ze względu na wzrost cen paliw. Zdrożały również ceny biletów lotniczych. To co może cieszyć Fed to spadek inflacji „supercore”, która wyklucza żywność, energię oraz kategorię tzw. schronienia.

Po wczorajszej publikacji rynek nie zmienił swojej wyceny przyszłej ścieżki stóp procentowych w USA. Wciąż daje on lekko ponad 60 proc. szans na to, że cykl obniżek rozpocznie się w czerwcu. Założenia rynku są już w tym momencie zbliżone do grudniowych wniosków płynących z wykresu „dot plot”, które sugerowały 3 cięcia w 2024 roku łącznie o 75 punktów bazowych. W przyszłym tygodniu otrzymamy aktualizację mediany oczekiwań przedstawicieli Fed-u, która może rzucić nowe światło na dalsze perspektywy polityki monetarnej.

Wczorajsze dane potwierdzają ostrożność Fed, który nie ogłosił jeszcze zwycięstwa nad inflacją i wolał poczekać na kolejne publikacje. Jeśli te okażą się negatywne (czytaj: wyższe), wówczas Fed może odrzucić klasyczny cykl regularnych obniżek a zdecydować się jedynie na stopniowe dostosowanie kluczowych parametrów swojej polityki pieniężnej, co byłoby korzystne dla USD. Taki jednak obrót spraw jak na razie jest czysto teoretyczny.

Kurs EUR/USD zniżkował wczoraj do okrągłego poziomu 1,09 i obecnie znajduje się lekko powyżej tego poziomu. Złoto spadło do 2160 USD i oddaliło się tym samym od rekordów wyznaczonych w piątek po danych NFP. Rynek akcyjny pomimo wyższych wskaźników CPI urósł, technologiczny Nasdaq Composite zyskał1,5 proc. a szeroki SP500 1,1 proc. Złoty stracił na wartości. Kurs EUR/PLN urósł powyżej 4,29 a USD/PLN znalazł się nad 3,93.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

1,4 mld zł – tyle w dwa miesiące wpłacili inwestorzy do funduszy obligacji korporacyjnych

Inwestorzy w lutym wpłacili netto do funduszu obligacji korporacyjnych kolejne 694 mln zł. W styczniu wpłaty netto sięgnęły 699 mln zł. Tym samym aktywa tej grupy aktywów osiągnęły dawno niewidziany poziom 12,492 mld zł. Oznacza to wzrost o 765 mln zł m/m (+6,50 proc.), a od początku roku aktywa te wzrosły o ponad 1,5 mld zł.

Aktywa funduszy obligacji korporacyjnych rosną napędzane nie tylko napływami netto, ale też wysokimi przeciętnymi stopami zwrotu funduszy. Średnia dla tej grupy za ostatnie 12 miesięcy (na 29.02.2024) wyniosła 10,60 proc., a w samym lutym wzrosła o 0,50 proc.

Luty był dziewiątym miesiącem z rzędu, w którym inwestorzy wpłacili do funduszy obligacji korporacyjnych więcej niż z nich wypłacili. Suma wpłat netto w tym okresie wyniosła ponad 3,4 mld zł.

Szymon Gil, Makler Michael / Ström Dom Maklerski

PFR Ventures inwestuje 10 mln EUR w Radix Ventures

PFR Ventures zainwestował 10 mln EUR w polski fundusz VC Radix Ventures, dołączając do  Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego (EIF) w ramach tzw. first close. To szósta inwestycja w ramach programu PFR Green Hub FoF. Radix Ventures będzie inwestować w spółki z obszaru deep tech wspierające zieloną transformację z Polski oraz innych krajów regionu CEE.

Radix Ventures to fundusz założony przez grupę doświadczonych przedsiębiorców technologicznych i inwestorów, z Pawłem Bochniarzem, Wojciechem Ratymirskim oraz Michałem Urbanowskim na czele. Wcześniej zarządzali Valuetech Seed, funduszem, który wspierał spółki deep tech na wczesnym etapie rozwoju. W gronie ich inwestycji znajdowały się m.in. notowana na NewConnect Noctiluca oraz przejęta w 2022 roku przez Photon Energy Group spółka Lerta Energy.

PFR Ventures inwestuje 10 mln EUR w Radix Ventures w ramach tzw. first close, dołączając do Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego, którego udział wynosi 25 mln EUR. Radix Ventures będzie inwestować przede wszystkim na polskim rynku, ale fundusz planuje też współpracę z tzw. venture partners w Rumunii, Ukrainie i Węgrzech. Docelowa kapitalizacja funduszu to 60 mln EUR, z przeznaczeniem na 16-20 inwestycji z pierwszymi ticketami
o wartości 1,5-3 mln EUR.

– Radix Ventures dołącza do naszego zróżnicowanego portfela zielonych funduszy inwestycyjnych z Polski i Europy. Partnerzy funduszu mają już doświadczenie w identyfikowaniu i wspieraniu innowacyjnych spółek deep tech o dużym potencjale, które tworzą rozwiązania dla przemysłu. Wierzymy, że ich znajomość branży i doświadczenie we wspieraniu startupów od zalążka po rozwój pomoże w przyspieszeniu rozwoju zielonych innowacji w Polsce – mówi Małgorzata Walczak, dyrektorka inwestycyjna PFR Ventures.

Inwestycja i zaufanie zespołu PFR Green Hub mają dla nas bardzo duże znaczenie. PFR Green Hub jako pierwszy tego typu fundusz funduszy w Unii Europejskiej, stawiający na inwestycje w zielone technologie, doskonale wpisał się w naszą strategię. Obok Europejskiego Funduszu Inwestycyjnego, będzie on prawdopodobnie drugim największym inwestorem w Radix Ventures. Współpraca z PFR Green Hub pozwoli nam zaoferować wsparcie inwestycyjne dla najbardziej zaawansowanych technologicznie startupów z Polski na etapie późno zalążkowym (ang. late seed), gdzie dostęp do finansowania był dla nich jak dotąd ograniczony – dodaje Paweł Bochniarz, Partner Zarządzający Radix Ventures.

Inwestycja w Radix Ventures odbywa się w ramach PFR GreenHub FoF, pierwszego tego typu zielonego funduszu funduszy w Unii Europejskiej, powstałego w maju 2021 roku. Celem programu jest wspieranie zespołów venture capital i growth equity zainteresowanych finansowaniem innowacyjnych projektów greentech.

Radix Ventures to piąta inwestycja w polski zespół venture capital, którą PFR Ventures ogłasza w 2024 roku. Wszystkie z nich zostały dokonane przy użyciu środków z Polskiego Funduszu Rozwoju, a negocjacje z zespołami zarządzającymi prowadzone były na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy. W najbliższych miesiącach uruchomione zostaną też kolejne nabory do programów zasilonych środkami unijnym (Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki). Korzystając z tych pieniędzy, PFR Ventures planuje dokonać około 40 inwestycji w fundusze VC.

Bain&Co.: Fundusze private equity dokonały 20% mniej przejęć w Polsce w 2023 r.

Liczba przejęć z udziałem funduszy private equity spadła w Polsce o ponad 20 proc. w 2023 roku, wynika z analiz Bain & Company. Powodem był utrzymujący się wysoki kosztu kapitału oraz niepewna sytuacja makroekonomiczna i geopolityczna. Eksperci przewidują jednak, że wraz z oczekiwanymi obniżkami stóp procentowych na świecie oraz dzięki znacznym środkom zgromadzonym na inwestycje, międzynarodowe fundusze mogą w tym roku zwiększyć aktywność na rynku.

Według szacunków Bain & Company, w ubiegłym roku fundusze private equity oraz ich spółki portfelowe zrealizowały w Polsce łącznie 33 przejęcia. Oznacza to spadek wobec 2022 roku, gdy dokonano 42 transakcji. Wśród największych inwestycji przeprowadzonych przez inwestorów finansowych w Polsce było przejęcie mniejszościowego udziału operatora sieci paczkomatów InPost przez Grupę PPF, nabycie udziałów w spółce Autostrady Wielkopolskie przez francuski fundusz infrastrukturalny Meridiam oraz inwestycja Accel-KKR w producenta oprogramowania Symfonia z portfela Mid Europa Partners.

– Ostatni rok nie był łatwy dla rynku private equity przede wszystkim ze względu na utrzymującą się wysoką inflację i znaczny koszt pozyskania kapitału. Niepewność związana z sytuacją geopolityczną również mogła skłonić część międzynarodowych funduszy do zmniejszenia aktywności w naszym regionie – mówi Paweł Szreder, partner Bain & Company. – Jednak najgorsze wydaje się być za nami i spodziewamy się w tym roku większego zaangażowania zagranicznych funduszy na naszym rynku.

Eksperci Bain & Company szacują, że oprócz przejęć nowych aktywów w ubiegłym roku fundusze private equity dokonały w Polsce także około 10 wyjść z inwestycji, z czego większość dotyczyło sprzedaży spółek na rzecz inwestorów finansowych. Wśród największych tego typu transakcji była zamknięta w tym roku sprzedaż PKP Energetyka przez CVC Capital Partners, wyjście Abrisu z inwestycji w spółkę Velvet CARE czy sprzedaż firmy Dr Gerard przez Bridgepoint.

– Polska przyciąga uwagę wielu inwestorów zagranicznych, zarówno branżowych jak i z rynku private equity. Sprzyjają temu perspektywy szybszego niż w Europie Zachodniej wzrostu gospodarczego oraz atrakcyjne możliwości konsolidacji aktywów w wielu sektorach – dodaje Paweł Szreder. – W transakcjach sprzedaży spółek przez fundusze PE po stronie kupujących widzimy zarówno inwestorów branżowych, jak i inne fundusze, które przejmują atrakcyjne aktywa z zamiarem budowania regionalnych czempionów.

Jak podkreślają eksperci Bain & Company, w strategiach wielu funduszy private equity globalnie i w Polsce kluczową rolę odgrywają transakcje typu „buy and build”, czyli konsolidacji wybranych sektorów gospodarki, która wymaga dokonania wielu przejęć przez spółki portfelowe. Wysokie stopy procentowe negatywnie wpływają na korzyści z takiej strategii wynikające z rosnącego wykorzystania dźwigni finansowej i wzrostu mnożnika w wycenach przejmowanych firm.

Coraz większą rolę w poprawie efektywności i zwiększaniu wartości spółek portfelowych, a także przy przeprowadzaniu samych transakcji odgrywa sztuczna inteligencja (AI). Wiele funduszy i firm portfelowych zaczęło na większą skalę wykorzystywać Generatywne AI do usprawniania procesów podejmowania decyzji inwestycyjnych i przeprowadzania badania due diligence oraz szukania rozwiązań pozwalających zwiększyć zyski spółek.

Na rynku europejskim łączna wartość przejęć spółek dokonanych przez fundusze private equity spadła w ubiegłym roku niemal o połowę do 140 mld dolarów, co było najsłabszym wynikiem od 2016 roku, wynika z raportu Bain & Company. Łączna liczba przejętych spółek przez fundusze w Europie spadła rok do roku o 13 procent do 1133. Najwięcej przejęć dokonano w 2023 roku w sektorze technologicznym i przemysłowym. Jednocześnie wartość środków zgromadzonych przez fundusze na inwestycje wzrosła o 4 procent do najwyższego w historii poziomu 821 mld dolarów.

Cały raport Bain & Company nt. globalnego rynku private equity w 2023 roku dostępny jest na stronie: bain_report_global-private-equity-report-2024.pdf

Sytuacja w rolnictwie wciąż jest trudna. Fala bankructw może być nie do zatrzymania [Dane z rejestrów]

Rolnicy wciąż borykają się z milionowymi długami. Wydłuża się też okres przeterminowania wierzytelności. Zadłużony rolnik zalega ze spłatą zobowiązań średnio już prawie 2,5 roku. 

Jeden z rejestrów dłużników podaje, że w ub.r. odsetek zadłużonych w sektorze rolnym wzrósł o 1,1%. Z kolei inny podmiot wskazuje, że spadł on o 5,3% rdr. Łączna kwota zaległości – w zależności od bazy danych – zwiększyła się rdr. od 0,1% do 4%. Natomiast przeciętny dług zmniejszył się o 1% rdr. bądź urósł o 9,8% rdr. Krajowy Rejestr Długów wskazuje, że na koniec ub.r. statystyczny dłużnik zalegał ze spłatą zobowiązań średnio już prawie 2,5 roku, czyli o 43 dni więcej niż rok wcześniej. Eksperci komentujący te dane przekonują, że nie oddają one fatalnej sytuacji na rynku rolnym. I tłumaczą, że różnice w wynikach mogą świadczyć o przenoszeniu niespłaconych zobowiązań z obszaru kredytu bankowego do kupieckiego. Znawcy rynku alarmują też, że potrzebne są znaczące zmiany w polityce rządu, mające na celu zabezpieczenie interesów rolników. Inaczej będą oni wpadać w coraz większą pętlę zadłużenia, co może prowadzić do fali bankructw.

Radykalnych zmian nie widać

Jak wynika z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK, o 1,1% rdr. wzrósł odsetek dłużników z kategorii uprawy rolne, chów i hodowla zwierząt, łowiectwo, włączając działalność usługową. Na koniec ub.r. było ich nieco ponad 1,5 tys. Rok wcześniej było prawie tak samo. Z kolei w Krajowym Rejestrze Długów (KRD) na koniec 2023 roku widniało 3,6 tys. zadłużonych rolników. To o 5,3% mniej niż rok wcześniej, kiedy było ich 3,8 tys.

– Zmiany te nie odzwierciedlają fatalnej sytuacji rolników. Problemy z płynnością finansową w wielu przypadkach nie są rejestrowane, bo producenci z tego sektora są zadłużeni wobec podmiotów, z którymi współpracują od wielu lat, a swoją działalność operacyjną mają dostosowaną do cyklu produkcji rolnej – komentuje Adrian Parol, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny, specjalizujący się w sektorze rolnym

Z kolei dr hab. inż. Dorota Czerwińska-Kayzer z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu wyjaśnia, że Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK zbiera dane nt. zadłużenia wobec banków. Z kolei KRD gromadzi informacje w zakresie kredytów kupieckich. Zdarza się, że dany dłużnik jest uwzględniony w jednym rejestrze, a w innym – nie. Z tego wynikają wskazane rozbieżności. – Natomiast faktyczny obraz jest taki, że grupa rolników nie reguluje zobowiązań i jest zgłaszana do tych rejestrów. Ich liczebność jest praktycznie stała, a wzrosty bądź spadki rdr. oscylują w granicach 1,5-5% – dodaje ekspertka.

Z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK wynika, że o 0,1% rdr. wzrosła kwota zaległości dłużników z kategorii uprawy rolne, chów i hodowla zwierząt, łowiectwo, włączając działalność usługową. 31 grudnia ub.r. wyniosła 503,1 mln zł, a rok wcześniej – 502,6 mln zł. Według danych KRD, na koniec 2023 roku całkowite zadłużenie rolników szacowano na 264,7 mln zł. To o 4% więcej niż poprzednio – 254,6 mln zł.

– Informacja o tym, że w KRD wzrosła o 4% kwota niezapłaconych zobowiązań, przy spadku liczby dłużników, wskazuje na to, że mają oni więcej do spłacenia swoim kontrahentom. Powodem tego były w ub.r. wyższe ceny surowców. Natomiast zmiana o 0,1% w połączeniu z liczbą zadłużonych pokazuje, że sytuacja kredytowa w bankach rdr. prawie się nie zmienia. Może być tak, że rolnicy, którzy wcześniej zalegali ze spłatą rat kredytów, przenieśli się w obszar kredytu kupieckiego. Niemniej jednak aktualna sytuacja nie sprzyja łatwemu regulowaniu zobowiązań zarówno tych w banku, jak i wobec kontrahentów. Główną przyczyną są niskie ceny w handlu hurtowym – podkreśla dr hab. inż. Czerwińska-Kayzer.

Średnie zaległości mówią więcej

Według Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK, średnia kwota zaległości spadła rdr. o 1% w kategorii uprawy rolne, chów i hodowla zwierząt, łowiectwo, włączając działalność usługową. Na koniec ub.r. wyniosła 324,6 tys. Poprzednio była na poziomie 327,8 tys. zł. Jak wynika z danych KRD, 31 grudnia 2023 roku średnie zadłużenie rolnika było na poziomie 73,1 tys. zł. To 9,8% więcej niż rok wcześniej – 66,5 tys. zł.

– Po danych z dwóch rejestrów ewidentnie widać, że następuje przeniesienie niezapłaconych zobowiązań z obszaru kredytu bankowego do kupieckiego, ponieważ banki ostrożniej udzielają kredytów. W najbliższym czasie to zjawisko może się pogłębiać, gdyż producenci środków produkcji lub hurtownicy, chcąc dokonać sprzedaży, będą udzielać wyższych kredytów kupieckich i w przypadku nieuregulowania długów takie informacje trafią do KRD – ostrzega ekspertka z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Zdaniem mec. Adriana Parola, średnie zadłużenie ma szczególne znaczenie. Jego analiza w perspektywie kilkuletniej pozwala na ocenę sytuacji finansowej rolników z danego sektora produkcji rolnej. Obecna sytuacja jest mocno niepokojąca w każdym z nich. I nie ma takiego, który byłby zyskowny dla producentów rolnych. Istotne jest też to, co się dzieje na rynkach lokalnych, krajowych i międzynarodowych. Rolnicy prowadzący gospodarstwa w pobliżu dużych ośrodków miejskich mają lepsze warunki do prowadzenia biznesu z uwagi na możliwość łatwiejszego zbycia produkcji rolnej i ukierunkowania produkcji na zaspokojenie potrzeb ośrodka miejskiego.

– Niestety wśród rolników wciąż pokutuje problem z brakiem umiejętnego przewidywania przyszłych problemów, a często też zrozumienia samej idei przedsiębiorczości. Szczególnie chodzi o starsze pokolenie, chociaż to też się zmienia. Rolnicy wciąż popełniają klasyczne błędy, które potem – pomimo dobrych intencji – mszczą się na nich w postaci problemów finansowych – zauważa Łukasz Goszczyński, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny, specjalizujący się w sektorze rolnym z kancelarii GKPG.

Fala bankructw (nie) do zatrzymania

Krajowy Rejestr Długów informuje, że na koniec ub.r. statystyczny rolnik zalegał ze spłatą zobowiązań średnio 904 dni. To 43 dni więcej niż 31 grudnia 2022 roku – 861 dni. W opinii mec. Parola, wydłużenie okresu zalegania ze spłatą zobowiązań ewidentnie świadczy o dalszym pogorszeniu sytuacji finansowej rolników. Wpadają oni w coraz większą pętlę zadłużenia, co może prowadzić do fali bankructw. Z tak postawioną tezą zgadza się również mec. Goszczyński, który dodaje, że rejestry nie oddają stanu rzeczywistego. Rolnicy są w naprawdę fatalnej kondycji, czego dają np. wyraz podczas swoich zakrojonych na szeroką skalę protestów. Według eksperta, jeżeli nic się nie zmieni w podejściu rządu do rolników, to będzie tylko gorzej.

– Fala bankructw to bardzo realny scenariusz. Rolnicy mają teraz poważne problemy ze zbyciem produktów z poprzedniego roku i sprzedają je poniżej kosztów wytworzenia. Nie posiadają też wystarczających środków na uruchomienie produkcji w bieżącym roku. Oznacza to dalsze, coraz większe zadłużanie się, bez realnej perspektywy uzyskania zyskowności. Ceny uzyskiwane za produkty często są nawet poniżej rzeczywistych kosztów produkcji – alarmuje mec. Adrian Parol.

Z kolei dr Piotr Rachwał z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie nie przewiduje, żeby fala bankructw miała zalać rolników. Zwłaszcza duże podmioty, które posiadają np. 100 hektarów ziemi, mogą ją sprzedawać po hektarze wartym ok. 50 tys. zł. To jest ich kapitał, jakiego nie mają właściciele przedsiębiorstw, działający w innych branżach. Oczywiście w gorszej sytuacji są właściciele 2-3 hektarów, a tych jest w Polsce najwięcej. Jednak oni nie obsługują rynku, ewentualnie ten okoliczny. – Niektórzy rolnicy sprzedają część swoich gospodarstw w celu uregulowania zobowiązań, które na nich ciążą. Zmniejszają ich powierzchnię, by przetrwać. I właśnie dzięki temu udaje im się ocalić swoje gospodarstwo – wyjaśnia dr Rachwał.

Ekspert z kancelarii GKPG również dostrzega takie zjawisko. Jednak jest zdania, że tego typu sytuacje w ogóle nie powinny mieć miejsca. Ziemia to dla większości właścicieli w Polsce to ojcowizna, która nie powinna nigdy trafić w obce ręce. Często dla rolników jest to większym problemem niż samo zadłużenie, które z czasem mogą spłacić. A z odzyskaniem gruntów jest już dużo gorzej, bo traci się je bezpowrotnie. Natomiast dr Piotr Rachwał wskazuje na duże gospodarstwa, które zaciągają kredyty krótkoterminowe na spłatę kredytów długoterminowych i wpadają w pętlę zadłużenia. Z każdym kolejnym rokiem mają coraz większy problem ze spłatą długów, nawet w wydłużonych terminach. I w ich przypadku jedynym ratunkiem bywa sprzedaż części ziemi.

– Polscy rolnicy – mimo trudności – starają się płacić zaciągnięte zobowiązania w terminie. Z czasem mogą ograniczyć ilość stosowanych środków produkcji, by zmniejszyć koszty i nie obarczać się zbyt dużymi zobowiązaniami. Wynikać to będzie zarówno z niechęci do zadłużania się przy wysokich kosztach kapitału, jak i minimalizowania ryzyka spłaty długu. Takie ostrożne działanie może w istocie ratować przed bankructwem – uważa ekspertka z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Podsumowując, mec. Adrian Parol twierdzi, że nowy rząd powinien uporządkować ten sektor, zapewniając rolnikom możliwość sprzedaży produktów po cenach pozwalających na przywrócenie zyskowności produkcji rolnej. I dodaje, że potrzebne są znaczące zmiany w ogóle w polityce rządu, mające na celu zabezpieczenie interesów rolników. W podobnym tonie wypowiada się mec. Łukasz Goszczyński, który zapewnia, że trzeba wypracować długofalową i czytelną strategię w kwestii podniesienia bezpieczeństwa rolników w zakresie całego procesu produkcji. Nie mogą oni stale martwić się, czy w kolejnym sezonie znów będą na minusie. Taka atmosfera tylko pogarsza i tak już słabe nastroje. Jak mówi dr Rachwał, pomoc rządowa musi najpierw obejmować uregulowanie rynków i ustabilizowanie cen. Później należy myśleć o ewentualnym wprowadzaniu dopłat do ratowania zagrożonych podmiotów.

Rynek magazynowy w Polsce w 2023 r. – wolniejszy, ale nie słabszy

Po bardzo udanych latach 2021 i 2022, nazywanych złotym okresem rozwoju rynku magazynowego w Polsce, 2023 r. był okresem większych wyzwań w związku ze zmianą sytuacji makroekonomicznej. Głównych przyczyn upatrywano w wysokiej inflacji, która to wpłynęła na siłę nabywczą konsumentów, utrzymujących się wysokich stopach procentowych, a także niepewności za wschodnią granicą. Rynek rozwijał się, ale wolniej, zwłaszcza w pierwszej połowie roku, aby przyspieszyć pod koniec 2023 r. Aktywność deweloperska w okresie od stycznia do grudnia 2023 r. wyniosła 3,7 mln mkw. (-16% r/r), a w jej wyniku całkowite zasoby sektora wzrosły do 31,7 mln mkw. (+13% r/r). W budowie pozostaje kolejne 2,8 mln mkw. (-16% r/r), z których około połowa nie była objęta podpisaną umową najmu. Popyt brutto (nie obejmujący krótkoterminowych umów najmu) wyniósł 5,6 mln mkw. i pomimo niższego wyniku versus lata 2021-2022, był zdecydowanie wyższy niż w okresie przed pandemią tj. w latach 2018-2019. Największa polska firma doradcza na rynku nieruchomości komercyjnych, AXI IMMO, prezentuje raport „Rynek magazynowy w Polsce 2023”.

Inwestycje: ostrożność inwestorów trwa

Po roku przerwy w 2023 r. sektor magazynowy wrócił na pierwsze miejsce na rynku inwestycyjnym. Udział aktywów przemysłowo-logistycznych wyniósł 966 mln EUR (-52% r/r) i odpowiadał za 46% zrealizowanego wolumenu. Średnia pięcioroczna dla rynku inwestycyjnego wskazuje, że przejęcia produktów magazynowych wyniosły ok. 39% (2021 r. najwyższy udział sektora 51%, 2019 r. najniższy udział ok. 16%). W ubiegłym roku na ok. 25 transakcji kupna-sprzedaży największymi zarejestrowanymi były przejęcie 80% udziałów w firmie 7R przez NREP oraz sprzedaż Panattoni Campus 39 we Wrocławiu do P3.

Grzegorz Chmielak, Dyrektor Działu Rynków Kapitałowych i Wycen, AXI IMMO, mówi: „Pomimo ogólnie słabszego roku inwestorzy są nadal zainteresowani aktywami przemysłowymi i logistycznymi i to w tym sektorze upatrują największej stabilności. Od około połowy ubiegłego roku obserwujemy, że stopy kapitalizacji pozostają w trendzie wzrostowym i na koniec 2023 r. dla produktów typu prime wynosiły ok. 6,5-6,75%. Na rynku oczekuje się na decyzje EBC i FED w kontekście obniżenia stóp procentowych, które mogą uruchomić większą aktywność inwestorów, ale dopiero pod koniec 2024 r. Innymi wyczekiwanymi pozytywnymi informacjami są te o ustabilizowaniu się inflacji, a także o zażegnaniu konfliktu za wschodnią granicą Polski. W perspektywie długoterminowej mogą mieć one kluczowe znaczenie m.in. dla decyzji o przenoszeniu produkcji do naszej części Europy”.

Popyt: dołek już za nami

Zgodnie z oczekiwaniami w wyniku spowolnienia koniunkturalnego w 2023 r. część z aktywnych dotychczas grup najemców zdecydowała się ograniczyć plany dotyczące ekspansji i akwizycji nowych powierzchni. W ujęciu rocznym decyzje te nieznacznie wpłynęły na statystyki popytu brutto (z wyłączeniem umów krótkookresowych), który na koniec grudnia ub.r. wyniósł 5,6 mln mkw. (-15% r/r). Ostatecznie trzeci najwyższy w historii rynku wynik w połowie 2023 r. wydawał się trudny do osiągnięcia biorąc pod uwagę, że w ramach całkowitej aktywności najemców zamknięto transakcje na nieco powyżej 1 milion mkw. Z kolei popyt netto uwzględniający nowe umowy i ekspansje w 2023 r. wyniósł 3,4 mln mkw. (-24% r/r), co jasno wskazuje, że w ub.r. najemcy częściej decydowali się na przedłużenia umów, które stanowiły ok. 40% zrealizowanych transakcji. W trójce najaktywniejszych regionów znalazły się mazowieckie (1,4 mln mkw., +4% r/r), dolnośląskie (1 mln mkw., +23% r/r) i śląskie (910 tys. mkw., -25% r/r). W 2023 r. ponownie zamknięto jednostkowe transakcje na ponad 100 tys. mkw., w tym dla klienta z branży e-commerce w parku P3 Wrocław (265,1 tys. mkw.), poufnego klienta z branży modowej w DL Invest Psary/Czeladź (120 tys. mkw.) oraz wejście logistyka do CTPark Warsaw West (Wiskitki) na 110 tys. mkw.

Anna Głowacz, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych, AXI IMMO, omawia: „W 2023 r. mogliśmy zaobserwować dwa tempa występujące w popycie na polskim rynku magazynowym. Pierwsza połowa ub.r. była dość wyczekująca, przy czym to AXI IMMO doradzało przy największej transakcji z tego okresu. W Małopolsce, w okolice Krakowa zdecydował się wejść operator logistyczny MCG EastBridge, który zajmie 56 200 mkw. w GLP Kraków III Logistics Centre. Druga połowa roku to punkt kulminacyjny i wyraźne odbicie w popycie, kiedy to podpisano trzy duże umowy na łącznie ok. 0,5 mln mkw. Niemniej w całym 2023 r. wyraźnym trendem były konsolidacje wynikające z chęci optymalizacji, z kolei w przypadku relokacji najemcy byli solidarni i wybierali nową powierzchnię w ramach tej samej mikro lokalizacji”.

Podaż: lekka poprawa nastrojów

Podobnie do sytuacji w popycie, analitycy AXI IMMO wskazują, że po stronie podażowej również mogliśmy zaobserwować dwa tempa rozwoju. Roczna aktywność deweloperów zakończyła się oddaniem na koniec grudnia 2023 r. 3,7 mln mkw. (-16% r/r) nowoczesnej powierzchni magazynowej, co powiększyło całkowite zasoby sektora do ok. 31,7 mln mkw. (+13% r/r). W ub.r. zdecydowanie więcej powierzchni dostarczono w pierwszej połowie roku, tj. 2,59 mln mkw., co odpowiada za ok. 70% wszystkich projektów zrealizowanych w 2023 r. W przypadku niższego wolumenu podaży dostarczonej od lipca do końca grudnia 2023 r. należy wspomnieć o zmianie struktur finansowania nowych inwestycji, które wymagały wyższego udziału umów przednajmu przed rozpoczęciem budowy. Niemniej regionami z największą nową podażą były mazowieckie (702 tys. mkw., 19% dostarczonych zasobów), śląskie (blisko 600 tys. mkw., 16%) oraz lubuskie (437 tys. mkw., 12%). W przypadku ostatniego rynku warto nadmienić, że nie dostarczono tam żadnego nowego projektu w IV kw. 2023 r. Z kolei wśród największych zrealizowanych inwestycji o powierzchni ponad 100 tys. mkw. znalazły się Panattoni BTS Zalando Bydgoszcz (kujawsko-pomorskie, 146 tys. mkw.), Panattoni Park Wrocław Logistics South Hub (dolnośląskie, 125 tys. mkw.), DL Invest Psary/Czeladź (śląskie, 120 tys. mkw.) oraz CTPark Iłowa (lubuskie, 111,3 tys. mkw.). Zgodnie z zapowiedziami deweloperów na koniec grudnia 2023 r. w budowie znajdowało się ok. 2,8 mln mkw. (-16% r/r), z których ok. 49% pozostaje bez podpisanych umów najmu. Niekwestionowanym liderem wśród regionów jest woj. dolnośląskie (829 tys. mkw. w budowie), wyprzedzające woj. mazowieckie (478,8 tys. mkw.) i łódzkie (402,9 tys. mkw.).

Poziom pustostanów: możliwe dalsze wzrosty

Na koniec 2023 r. współczynnik powierzchni niewynajętej na polskim rynku magazynowym wyniósł 7,4% (+3,2 p.p. r/r). Najwyższy pustostan zanotowano w woj. świętokrzyskim (18,4%), lubuskim (14,2%) i łódzkim (10,2%). Po drugiej stronie skali znajdują się woj. pomorskie i podkarpackie (po 1,7%), małopolskie (2,2%) oraz warmińsko-mazurskie (2,6%). Z kolei w liczbach bezwzględnych najwięcej powierzchni od zaraz do wynajęcia znajduje się w województwach mazowieckim (503 tys. mkw.), łódzkim (461 tys. mkw.), śląskim (334 tys. mkw.) i dolnośląskim (333 tys. mkw.).

Średnie stawki bazowe na głównych rynkach, w inwestycjach typu big box, wahały się w przedziale 3,6 – 4,3 euro/mkw./m-c w przypadku starszych obiektów, oraz 4,0 – 4,7 euro/mkw./m-c w nowych inwestycjach. Trend spadkowy był widoczny w stawkach efektywnych, zwłaszcza w lokalizacjach z dużą konkurencją. Niezmiennie najdroższą lokalizacją pozostaje Warszawa Miasto, gdzie średnie ceny ofertowe w nowych inwestycjach osiągają pułap nawet do 7,0 euro, a w starszych utrzymują się na poziomie około 6 euro/mkw. Ponadto w wybranych projektach w regionie Krakowa ofertowe czynsze sięgają nawet 6,5 euro.

Renata Osiecka, Partnerka Zarządzająca, AXI IMMO, podsumowuje: „Spodziewamy się, że w 2024 r. będziemy nadal obserwować równomierny rozwój rynku magazynowego w Polsce. Korzystając z dojrzałości naszego sektora, wypracowanych schematów, doświadczenia oraz lokalizacji na mapie Europy, pozostajemy ważnym rynkiem dla firm zainteresowanych skracaniem łańcuchów dostaw i przenoszeniem z Azji produkcji bliżej rynków zbytu. Po stronie popytu przewidujemy także, że wiele firm będzie dążyć do dalszej optymalizacji kosztów, w tym konsolidacji, z kolei deweloperzy skupią się na rozwoju projektów w lokalizacjach z mniejszą dostępnością powierzchni. W tej sytuacji spodziewamy się stopniowej stabilizacji poziomu pustostanów. Wskaźniki makroekonomiczne, zwłaszcza te związane z  rynkiem konsumenckim, wykazują pozytywny sentyment, co może dodatnio przełożyć się na popyt na powierzchnie magazynowe ze strony tej grupy najemców. Z drugiej strony nadal słabe nastroje wśród firm produkcyjnych w krajach Europy Zachodniej mogą w krótkim okresie ograniczyć rozwój najemców-dostawców obecnych w naszym kraju”.

XTB ułatwia inwestowanie na rynkach zagranicznych – uruchamia wewnętrzną wymianę walut

We wtorek, 12 marca, XTB, polski fintech, umożliwił inwestorom wymianę walut pomiędzy swoimi kontami. To kolejna nowość, dzięki której inwestycje na rynkach zagranicznych staną się jeszcze atrakcyjniejsze niż miało to miejsce wcześniej.

Polscy inwestorzy na platformie XTB mogą prowadzić konta w trzech różnych walutach – polskim złotym, dolarze amerykańskim oraz euro. Konto w rodzimej walucie najlepiej sprawdza się przy lokowaniu kapitału w aktywach notowanych w złotówkach. Natomiast przy realizacji Planów Inwestycyjnych związanych z rynkami zagranicznymi warto rozważyć założenie konta w odpowiedniej walucie obcej. W tym kontekście klienci szukali możliwości efektywnego doładowywania swoich środków, aby uniknąć niepotrzebnych prowizji.

Od 12 marca, każdy użytkownik platformy inwestycyjnej XTB będzie mógł wymienić walutę pomiędzy swoimi kontami. Nowa funkcjonalność jest dostępna w Pokoju Inwestora w zakładce “Przelew wewnętrzny”. Aby dokonać przewalutowania, należy posiadać co najmniej dwa konta inwestycyjne w różnych walutach. Limit dla jednego przewalutowania wynosi 14 000 EUR. Inwestorzy, którzy mają kilka kont w tej samej walucie, będa mogli również swobodnie przesyłać środki pomiędzy nimi.

Omar Arnaout, prezes zarządu XTB
Omar Arnaout, prezes zarządu XTB

To kolejny krok w kierunku demokratyzacji inwestowania. Naszym celem jest minimalizowanie barier inwestycyjnych dla każdego, kto chciałby inwestować swoje środki na giełdach zagranicznych. Dzięki wprowadzeniu naszej wewnętrznej wymiany walut, inwestorzy będą mogli przejść cały proces wyłącznie w XTB, bez potrzeby szukania alternatywnych opcji na rynku – mówi Omar Arnaout, prezes zarządu XTB.

Co ważne, wymiana walut za pośrednictwem XTB może być związana jedynie z późniejszym lokowaniem środków na platformie inwestycyjnej. W przypadku naruszenia zasad, które szerzej są opisane w Regulaminie Świadczeń Usług Maklerskich, XTB może zablokować użytkownikowi możliwość skorzystania z tej usługi.

Swobodna wymiana walut pomiędzy kontami to kolejne usprawnienie usług inwestycyjnych wprowadzone przez XTB w 2024 roku. W styczniu uruchomiono możliwość automatycznego inwestowania w ramach Planów Inwestycyjnych. W kolejnych tygodniach można spodziewać się nowości, które zostały już zapowiedziane, m.in. usługi social czy inwestowania w obligacje.

Inflacja w USA nie hamuje

Inflacja CPI w USA wyniosła w lutym 3,2 proc. r/r. Wskaźnik już od czerwca utrzymuje się w przedziale 3,0-3,7 proc. Konsensus rynkowy wynosił 3,1 proc. W ujęciu miesięcznym ceny wzrosły o 0,4 proc. Inflacja bazowa z kolei wyniosła 3,8 proc. r/r wobec konsensusu 3,7 proc.

Inflacja zmierza do celu wyznaczonego przez FED. Wydaje się jednak, że FED w dalszym ciągu nie uzyskał pewności, że inflacja trwale spadnie do celu, w związku z czym obniżki stóp procentowych w najbliższych miesiącach nie znajdą pełnego uzasadnienia. W danych widać pewne zagrożenia, w szczególności wskazuję tutaj na utrzymującą się inflację w podstawowych usługach.

Oczekiwany przez nas scenariusz „wyżej na dłużej” się spełnia. W bazowym scenariuszu pierwszych obniżek stóp procentowych spodziewamy się najwcześniej w czerwcu, ale nie wykluczamy, że może nastąpić to jeszcze później.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

ArcelorMittal Poland inwestuje ponad 40 mln zł w modernizację trzech pieców Maerza w dąbrowskiej wapnialni

W wapnialni dąbrowskiego oddziału ArcelorMittal Poland rozpoczęła się modernizacja drugiego z trzech pieców Maerza, w których wypala się wapno wykorzystywane w dalszych etapach produkcji stali. Równolegle remontowane są także przyporządkowane piecom filtry. Po modernizacji będą spełniały surowe wymogi Najlepszych Dostępnych Technik (BAT) europejskiej dyrektywy o emisjach przemysłowych. Gruntowna przebudowa instalacji oczyszczania spalin pozwoli znacząco ograniczyć oddziaływanie tego zakładu na środowisko – emisje pyłowe zmniejszą się nawet pięciokrotnie. Inwestycja, która zakończy się jeszcze w tym roku będzie kosztowała ponad 40 mln zł.

Pierwszy z trzech pieców Maerza, w których wypala się wapno potrzebne do oczyszczania stali w konwertorach został wyremontowany w ubiegłym roku. W potężnej operacji, która zajęła łącznie ponad 2000 godzin, brali udział pracownicy dąbrowskiej huty i firmy zewnętrzne. W lipcu 2023 r. wraz z uruchomieniem tej instalacji do użytku został oddany także filtr odpylający, który również przeszedł kapitalny remont.

Obecnie nowy filtr zapewnia skuteczność oczyszczania spalin do 10 mg/m3 i tym samym spełnia wszystkie najostrzejsze normy i wymagania konkluzji BAT – podkreśla Wojciech Koszuta, dyrektor generalny ArcelorMittal Poland. – Bardzo poważnie podchodzimy do tematu ochrony środowiska biorąc pod uwagę również oczekiwania naszych sąsiadów w tym zakresie, dlatego sukcesywnie dostosowujemy nasze instalacje do wymogów wynikających z dyrektyw, znacząco zmniejszając nasze oddziaływanie na środowisko – podkreśla.

To na razie jeden piec i jeden odpylający go filtr. Tymczasem właśnie rozpoczął się remont drugiego z trzech pieców. W instalacji zostanie wymieniona m.in. ceramika ogniotrwała, a na poszczególnych poziomach pieca – również pancerz. Dodatkowo zaplanowana została modernizacja systemu odpowiedzialnego za sterowanie całym procesem produkcji wapna. Przy remoncie, który potrwa ok. 100 dni i zakończy się latem, będzie pracowało dziennie nawet do 100 osób.Nowy elektrofiltr wyremontowanego pieca

Zaraz po uruchomieniu drugiego pieca – jeszcze w wakacje – rozpoczną się prace modernizacyjne przy ostatniej instalacji. Co istotne – równolegle z remontami dwóch pozostałych pieców Maerza modernizowane są również dwa filtry odpowiadające za ich odpylanie. – Podczas tych zakrojonych na dużą skalę prac w każdym z filtrów zamontujemy po 576 sztuk worków filtracyjnych, wymienimy także kanały spalin i wentylatory odciągowe – wylicza Rafał Kostka, dyrektor dąbrowskiego Zakładu Stali i Półwyrobów w ArcelorMittal Poland. – Po zakończeniu całej modernizacji, jeszcze przed końcem roku, wszystkie filtry pieców Maerza będą spełniać wymagania BAT, a same instalacje będą bardziej niezawodne i wydajne – podsumowuje.

Projekcja NBP trzęsie rynkiem

Wczorajszy dzień upłynął pod dyktando nowej projekcji inflacji i wzrostu PKB. Inflacja w Czechach kolejny miesiąc mieści się w celu. Japonia prezentuje mniej złe wyniki gospodarcze.

Projekcja inflacyjna umacnia złotego

Wczoraj opublikowano projekcję inflacji NBP. Rynek zareagował istotnym ponad dwugroszowym umocnieniem złotego. Problem w tym, że inflacja w nowej projekcji jest znacznie niższa, zatem teoretycznie powinna przyspieszać obniżki stóp procentowych. Niższe stopy procentowe to z kolei słabsza waluta. Dlaczego zatem złoty się umacniał? Kluczem do tego zjawiska wydaje się druga część prognozy, czyli wzrost PKB. Ten z kolei wypada dużo lepiej. Prognoza na 2024 roku wzrosła z 2,9% na 3,5%. Na 2025 mamy wzrost z 3,5% na 4,2%. Są to bardzo istotne zmiany. Na tyle duże, że jak widać, wygrały na rynku z potencjalnie zbliżającą się trochę szybciej, niż sądzono, obniżką stóp procentowych. Z drugiej strony o tej zmianie prognoz prezes Adam Glapiński powinien wiedzieć, kiedy wygłaszał hipotezę o braku większości do obniżek w tym roku. To z kolei jeszcze zmniejsza wpływ tej prognozy na potencjalne przyspieszenie obniżek stóp procentowych.

Inflacja w Czechach

Nasi południowi sąsiedzi od początku roku niemal jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wyłączyli problemy z inflacją. Jeszcze w grudniu było to 6,9%, natomiast w styczniu 2,3%, w lutym 2,0%. Wygląda więc na to, że cel został osiągnięty, a efekt jojo na razie nie występuje. Oczywiście po tak szybkim spadku może się on pojawić, ale obecne dane są mocno optymistyczne. Korona czeska wczoraj miała moment silnego umocnienia względem kursu euro, kiedy to inwestorzy kupowali ją razem z polskim złotym. Zaraz potem jednak dane o inflacji spowodowały, że kurs wrócił do punktu wyjścia.

Lepsze wyniki Japonii

Wczoraj poznaliśmy również dane z Kraju Kwitnącej Wiśni. Okazuje się, że PKB w IV kwartale rósł tam o 1,2%. Analitycy spodziewali się wzrostu o 1%. Mamy zatem lepsze od oczekiwań dane, aczkolwiek z drugiej strony warto pamiętać, że to najsłabszy odczyt kwartalny od roku. Dane te spowodowały, że kontynuowany był ruch umacniający jena japońskiego względem dolara, będącego głównym punktem odniesienia dla japońskiej waluty. Wczorajsza korekta dolara wobec euro przerwała jednak słabość dolara nie tylko względem europejskiej waluty, ale również jena.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:30 – USA – inflacja konsumencka.

Należy zwrócić uwagę, że przez zmianę czasu w USA dane te są godzinę wcześniej niż zwykle.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Ministerstwo Finansów ogłasza koniec obniżonej stawki VAT na żywność

Ministerstwo Finansów poinformowało, że obniżona stawka VAT 0% na podstawowe produkty spożywcze nie zostanie przedłużona po 31 marca 2024 roku. Decyzja ta została podjęta na podstawie danych o inflacji oraz prognoz dynamiki cen żywności.

Obniżona stawka VAT obowiązywała od 1 lutego 2022 roku. Została wprowadzona w odpowiedzi na wysoką inflację, która w styczniu 2022 roku wyniosła 9,2% (r/r).

Według wstępnych danych GUS inflacja w styczniu 2024 roku spadła do 3,9% (r/r). Jest to najniższy poziom od marca 2021 roku. Tempo wzrostu cen żywności i napojów bezalkoholowych również spadło do 4,9% (r/r), najniżej od września 2021 roku.

Szacuje się, że inflacja i tempo wzrostu cen żywności utrzymają się w trendzie spadkowym w lutym i marcu 2024 roku. Spadkowym tendencjom cen żywności sprzyjają spadki na światowych rynkach rolnych oraz silny efekt bazy, wynikający z wysokiego wzrostu cen żywności w 2023 roku.

Dane o inflacji i cenach żywności za styczeń i luty 2024 roku (z uwzględnieniem nowych wag) GUS opublikuje 15 marca 2024 roku.

Czy inflacja w USA zaskoczy? Dolar i giełdy czekają na kluczowe dane

Dziś głównym daniem dla rynku będzie publikacja inflacji w USA za luty. Dolar z pewnością będzie reagował na dane a skala zmian na rynku walutowym będzie uzależniona od wielkości niespodzianki, jeśli w ogóle ją otrzymamy. Kurs głównej pary walutowej po wyznaczeniu w piątek lokalnego maksimum na 1,0980 znajduje się poniżej tego poziomu ale cały czas powyżej 1,09. Giełda na Wall Street wczoraj zachowywała się w sposób mało zdecydowany. Nasdaq Composite oraz SP500 straciły a Dow Jones lekko zyskał. Złoto po wyznaczeniu przed weekendem nowego rekordu, konsoliduje się.

W ostatnich miesiącach wydawało się, że dezinflacja nieco utknęła w martwym punkcie. Oczywiście roczne stopy nadal spadały, choć nie tak szybko jak kilka miesięcy temu. Stopa bazowa prawdopodobnie będzie kontynuować zniżki, ale tempo nie będzie tak imponujące jak w 2023 roku.

Co ważniejsze, miesięczne wskaźniki zmian wykazują ostatnio tendencję wzrostową. Prognozy wskazują, że CPI urośnie z 0,3 proc. do 0,4 proc. natomiast bazowy ma lekko się obniżyć z 0,4 proc. do 0,3 proc. W ujęciu rocznym konsensu rynkowy wskazuje stabilizację głównej miary na poziomie 3,1 proc. oraz spadek bazowej z 3,9 proc. do 3,7 proc. Początek roku przyniósł znaczący wzrost cen usług. W lutym widoczny będzie z pewnością wzrost cen paliw. Ceny towarów bazowych prawdopodobnie obniżyły się. Mimo, że preferowaną przez Fed miara inflacji jest deflator PCE, rynek będzie prawdopodobnie mocno reagował w przypadku zaskoczeń w publikacji. Dzieje się tak dlatego, że wskaźniki CPI są przedstawiane wcześniej i dają pewnego rodzaju wskazówkę, jak mogą wypaść miary PCE.

Rynek przez pryzmat dzisiejszych danych będzie oceniał szanse na obniżkę stóp przez Fed już w czerwcu. Na ten moment zakłada, że szansa na start na początku wakacji plasuje się w okolicach 60 proc. Niższa od oczekiwań inflacja powinna spowodować, że wzrośnie to prawdopodobieństwo, przestrzeń do korekty jest dość duża.

Wciąż wysoko znajduje się złoto, które w piątek wyznaczyło poziom ATH (all time high). W krótkim terminie tak dynamiczne wzrosty, które obserwowaliśmy w ostatnim tygodniu są nie do utrzymania, więc naturalną koleją rzeczy będzie techniczna korekta spadkowa. Czy ją zobaczymy dziś? Niewykluczone. Sugerowałbym obserwowanie poziomu ok 2135 USD – czyli poprzedniego rekordu ustanowionego na początku grudnia 2023 roku. Uncja obecnie kosztuje blisko 2180 USD.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Akt o usługach cyfrowych (DSA) – co zmieni w e-commerce?

Pod koniec lutego w życie weszło ostatecznie rozporządzenie Unii Europejskiej, znane powszechnie jako „akt o usługach cyfrowych” (DSA – Digital Services Act). Nowe regulacje mają znaczący wpływ na e-sklepy, platformy internetowe oraz wyszukiwarki. Jakie zmiany dla e-commerce niosą nowe przepisy? Oto opinia eksperta IdoSell.

Akt o usługach cyfrowych zaczyna od definicji hostingu, opisując go jako proces przetwarzania informacji przekazanych przez użytkownika oraz na jego żądanie. Na jego mocy firmy hostingowe, działające w chmurze, zostaną zobowiązane do stosowania tych regulacji. W praktyce oznacza to, że muszą dostosować swoje regulaminy usług tak, żeby uwzględniały wszystkie aspekty wskazane przez DSA. Jednym z kluczowych elementów nowych przepisów jest wprowadzenie mechanizmów umożliwiających zgłaszanie nielegalnych treści. Dlatego każdy dostawca usług hostingowych powinien udostępnić na swojej stronie internetowej odpowiedni formularz do składania takich zgłoszeń.

– Kluczowym elementem jest tu przeniesienie procedury, dotychczas regulowanej przez artykuł 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, do nowego aktu prawnego. Procedura ta dotyczy działań podmiotu hostingowego w przypadku otrzymania oficjalnego zawiadomienia lub wiarygodnej wiadomości o bezprawnym charakterze przechowywanych danych na stronach internetowych – wyjaśnia Rafał Malujda, radca prawny w IdoSell – najbardziej efektywnej sprzedażowo polskiej platformie sklepowej. – To przeniesienie wprowadza istotne zmiany w obowiązkach hostingodawcy w sytuacjach, gdy otrzyma on uzasadnione informacje o potencjalnych naruszeniach prawa.

Regulacje dotyczące usług hostingowych stanowią podstawę również dla przepisów dotyczących platform internetowych, które są ich szczególną podkategorią. Platforma internetowa, będąc usługą hostingu, przechowuje i udostępnia informacje na żądanie użytkownika. Malujda zwraca tu uwagę na kwestie związane z wiarygodnością informacji pochodzących np. z zagranicznych sklepów internetowych oraz na konieczność podjęcia decyzji przez hostingodawcę – czy zgodnie z nowym rozporządzeniem, może on usunąć treści z danego serwisu internetowego, któremu udostępnia swoją usługę.

– Jednym z głównych celów „aktu o usługach cyfrowych” jest przeciwdziałanie dezinformacji i wprowadzaniu w błąd, w tym stosowaniu tzw. „zwodniczych interfejsów” (ang. „dark patterns”) – szczególnie tym związanym z opisami produktów czy informacjami o towarach, które mogą wpłynąć na decyzje zakupowe. Choć niektóre z tych praktyk były już nielegalne, nowe przepisy ukierunkowane są na jeszcze bardziej skuteczne zwalczanie nieetycznych działań – wyjaśnia Rafał Malujda z IdoSell. – Dostawcy platform internetowych nie mogą bowiem projektować, organizować ani obsługiwać swoich interfejsów internetowych w sposób, który wprowadza w błąd odbiorców usługi lub nimi manipuluje lub w inny istotny sposób zakłóca lub ogranicza zdolność odbiorców ich usługi do podejmowania wolnych i świadomych decyzji.

W świetle DSA operatorzy platform będą musieli teraz podjąć tzw. „działania moderacyjne” w przypadku uzasadnionych informacji o nielegalnych treściach. W praktyce oznacza to wstrzymywanie publikacji i usuwanie treści naruszających regulamin.

– W DSA wprost wskazane są przykłady takich nielegalnych treści, którymi może być udostępnianie obrazów przedstawiających niegodziwe traktowanie dzieci w celach seksualnych, bezprawne udostępnianie prywatnych obrazów bez zgody, cyberstalking, sprzedaż produktów niespełniających wymogów lub podrobionych, sprzedaż towarów lub świadczenie usług z naruszeniem prawa ochrony konsumentów, nieuprawnione wykorzystanie materiałów chronionych prawem autorskim, nielegalne oferowanie usług zakwaterowania lub nielegalna sprzedaż żywych zwierząt – wymienia Rafał Malujda.

Jak zaznacza prawnik, na akt o usługach cyfrowych powinni zwrócić uwagę głównie ci sprzedawcy, którzy sprzedają w modelu cross-border.

– Ważne jest zwracanie uwagi na przepisy obowiązujące w państwie dostawy, aby uniknąć ryzyka naruszenia prawa. Nowe przepisy mają na celu przeciwdziałanie praktykom szkodliwym, a ich skutki będą odczuwalne już w najbliższych miesiącach – podkreśla radca prawny IdoSell.

Zarówno DSA, jak i planowane regulacje, takie jak „AI Act”, kierują branżę e-commerce w stronę nowych wyzwań, nakładając konieczność dostosowania się do rozwiniętych standardów i przepisów. Wprowadzanie tych zmian wymaga od rynków e-commerce dostosowania swoich praktyk do coraz bardziej rygorystycznych norm regulacyjnych.

Lider na miarę transformacji biznesowej to lider elastyczny i dojrzały

Rok 2023 był czasem wyzwań i zmian na rynku pracy. Zawirowania gospodarcze i brak stabilizacji wpływały na trendy w zatrudnieniu, także w odniesieniu do wyższego szczebla zarządzania. Aktualne wyzwania to efektywne planowanie sukcesji talentów oraz potrzeba nowego zdefiniowania roli zespołów. W tych warunkach szczególnie ważny stał się dojrzały leadership, czyli umiejętność odnalezienia się w transformacji biznesowej. To wnioski z ogólnopolskiego badania Page Executive, firmy rekrutującej kadrę kierowniczą.

Leadership na miarę czasów

W minionym roku wiele firm zetknęło się z problemem ograniczonego potencjału wzrostu przychodów, który wynikał wprost ze słabnącego popytu wewnętrznego. Organizacje stanęły więc przed koniecznością zawieszenia planów rozwojowych. Większość przedsiębiorstw starała się nie ograniczać zatrudnienia. Jednak dużym wyzwaniem okazał się deficyt dostępnych talentów i rosnące oczekiwania kandydatów. Takie warunki wykreowały nowe oblicze leadershipu, na miarę czasów i aktualnych potrzeb. Świadome przywództwo, myślenie ukierunkowane na zarządzanie zmianą, empatia i relacyjność to cechy nowoczesnego lidera, który jest w stanie odnaleźć się w zmiennych i nieprzewidywalnych warunkach transformacji biznesowej. Organizacje poszukiwały przede wszystkim osób, które potrafią zainspirować swoje zespoły, nakreślić przed pracownikami perspektywy rozwoju, przekonać ich do pozostania w firmie i zbudować ścieżkę sukcesji.

2024 rok to będzie czas ludzi, którzy mają bardzo duże doświadczenie, którzy zarządzali już w niestandardowych sytuacjach i wcześniej sobie z nimi poradzili. Ten pożądany leadership zakłada doświadczenie pełnego „overview”, czyli kompleksowego spojrzenia na organizację. A poza tym „hands on” –  czyli nowy lider to nie jest przywódca, który zarządza wielką idealną strukturą i ma stu wykonawców. Lider na miarę obecnych czasów nie powinien siedzieć w swojej pięknej wieży i jedynie wytyczać nowe drogi. To ma być człowiek, który zejdzie do niższego poziomu i zrozumie, jakie ludzie mają problemy, będzie z nimi blisko, będzie dla nich inicjatywą jak i nową perspektywą. Powinien wdrażać docelową strategię, natomiast wszystko z ludźmi, a nie obok nich – przekonuje Marta Grochal, Senior Partner & Head of Page Executive Poland & Baltics.

Paweł Wierzbicki, Executive Director także zwraca uwagę na specyficzne warunki, które dziś określają funkcjonowanie w biznesie.

Obecny czas to forma dynamicznej transformacji multipoziomowej. Wymaga ona podejścia i zdefiniowania siebie na nowo. Postawienia pytania: kto to jest lider? Dziś wszystkie dogmaty z ostatnich 30 lat, które wypracowaliśmy,  zostały wywrócone do góry nogami. Ten stół się przewrócił. Dlatego musimy być dzisiaj otwarci i chcieć zrozumieć, że te dogmaty będą się układać na nowo, a być może już nigdy nie zostaną ułożone i wszystko będzie po prostu płynne – dodaje ekspert Page Executive.

Przystosować się na nowo

Ostatnie miesiące były wyzwaniem dla przedsiębiorców, którzy obawiali się trudności
w pozyskaniu pracowników.  Zmiany personalne nie zachodziły tak dynamicznie, jak w minionych latach, a mniejsza rotacja w zespołach była m.in. efektem spadku skłonności pracowników do częstej zmiany pracy w warunkach prognozowanego spowolnienia.  Osoby decydujące się na podjęcie nowego zatrudnienia spodziewały się wynagrodzenia wyższego nawet o 20-30% od dotychczasowego. W większości przypadków firmy nie były w stanie sprostać takim wymaganiom. Z trudem przychodziło im także spełnianie oczekiwań finansowych własnych pracowników. Na największe podwyżki (ok. 6-12%), mogły liczyć osoby zajmujące stanowiska specjalistyczne i eksperckie. W procesie budowania jak i poszerzania zespołów szczególne znaczenie zyskała umiejętność wpasowania się w zastaną strukturę.

– Tak naprawdę punktem wyjściowym, w tym przypadku dla właścicieli, stało się pytanie: Czy ci ludzie będą w stanie ze sobą pracować nie za rok, za dwa, ale czy będzie z tego tak naprawdę faktyczny owoc za pięć do dziesięciu lat? A to nie jest kwestia kompetencji samych w sobie. Chodzi o dopasowanie kulturowe – na ile poszczególne osoby jako jednostki będą w stanie ze sobą współpracować? Na ile zarówno jedna jak i druga strona potrafi być elastyczna  i chce zrozumieć tego drugiego człowieka? Dopasowanie kulturowe jest kluczowe, a dopiero później pojawia się sam challenge. I tak naprawdę od tego rozpoczyna się rozmowa z większością kandydatów: „Czy ja do nich pasuję?” – mówi Marta Grochal, Senior Partner & Head of Page Executive Poland & Baltics.

Jak przyciągnąć talenty?

Wśród kluczowych czynników przyciągających talenty na szczeblu zarządzającym były
w ubiegłym roku i zgodnie z prognozami będą nadal – elastyczność, możliwości rozwoju i programy motywacyjne. Stymulująca dla pracowników okazała się premia za wyniki i długoterminowy plan motywacyjny. Dlatego standardem w wielu branżach są dziś programy LTI (ang. long term incentives). Organizacje, które ich nie oferują, są postrzegane jako mniej atrakcyjni pracodawcy. Jednak na tym lista oczekiwań się nie kończy.

– Bardzo często kandydaci oczekują też, że będą mieli poczucie wpływu – chcą o czymś realnie decydować. Chcą poczuć, że są traktowani po partnersku. Odbiór spotkania rekrutacyjnego jako takiego to jedno, ale drugie to negocjacje, gdzie coraz częściej kadra menedżerska pyta o możliwość otrzymania części pakietu finansowego na np. udziały w spółce. Ludzie, którzy są na wysokich stanowiskach i mają ogromną wiedzę, chcą poczuć, że budują coś więcej dla siebie niż tylko pensję i bonus roczny. Pojawia się myślenie refleksyjne na zasadzie „jestem już na zaawansowanym poziomie seniorskim, nikomu nie muszę już nic udowadniać, ponieważ udowodniłem już sobie i światu. Teraz już chcę sobie przygotować te najbliższe 10 lat w kontekście przyszłej emerytury.”  Bo to jest przecież faktycznie 10-15 ostatnich lat, aby zbudować swój kapitał emerytalny –  zauważa  Paweł Wierzbicki, Executive Director Page Executive.

Podejście zrównoważone i inkluzywne

Trudności, z jakimi w ostatnich miesiącach mierzyły się firmy działające na polskim rynku, nie zahamowały trwających w organizacjach procesów, stanowiących odpowiedź na obserwowane zmiany społeczne i wyzwania środowiskowe. Świadczy o tym wciąż rosnące znaczenie takich obszarów jak ESG czy DE&I i wzrost zapotrzebowania na ekspertów w tych dziedzinach. Zagadnienia te zyskały na znaczeniu także w oczach samych kandydatów. W swoich decyzjach o przyjęciu lub odrzuceniu oferty, uwzględniali oni takie aspekty, jak choćby korzyści dla społeczeństwa, wynikające z działalności danej spółki. Działaniami potencjalnego pracodawcy w obszarze zrównoważonego rozwoju większe zainteresowanie przejawiali kandydaci na stanowiska Top Executives. Na uwagę zasługuje także zmiana poziomu wynagrodzeń w tym obszarze. W związku z rosnącym zapotrzebowaniem na role w tym zakresie, osoby odpowiedzialne za ESG mogły liczyć na wyraźnie korzystniejsze warunki finansowe niż przed rokiem.

Pełen raport do pobrania: https://www.pageexecutive.com/advice/region/continental-europe/salary-survey/poland/2024.

31% firm w Polsce planuje nowe rekrutacje, ale 46% nie przewiduje zmian kadrowych. O zwolnieniach myśli już 21% pracodawców

W II kwartale 2024 roku 31% organizacji w Polsce wskazuje na chęć wzmacniania kadr, a 46% z nich nie chce niczego zmieniać w swoich strukturach. Z ewentualnością zwolnień liczy się 21% pracodawców, co jest wynikiem o 5 p.p. wyższym niż w pierwszych miesiącach tego roku. Prognoza netto zatrudnienia dla Polski na nadchodzący II kwartał, będąca odzwierciedleniem nastrojów rekrutacyjnych, to +11%. Takie dane płyną z opublikowanego dziś raportu ManpowerGroup, prezentującego plany rekrutacyjne firm na czas od kwietnia do końca czerwca 2024. Jakie branże deklarują największe potrzeby rekrutacyjne, a które z obszarów myślą o zwolnieniach? W którym z regionów Polski będzie najwięcej ofert pracy? Jakie organizacje chcą w największym stopniu wzmacniać zespoły? Więcej w najnowszym raporcie „Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia”.

ManpowerGroup opublikował dziś najnowszy raport „Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia”, w ramach którego firmy zdradzają swoje plany zatrudnienia na drugi kwartał 2024 roku. Prognoza netto zatrudnienia dla Polski, która pokazuje chęci firm związane z pozyskiwaniem nowych kadr, wyniosła tym razem +11%, co jest wynikiem niższym o 5 punktów procentowych w porównaniu z prognozą deklarowaną na pierwsze miesiące tego roku, ale wyższym o 1 punkt procentowy w porównaniu rocznym. Oznacza to, że rynek pracy jest nieco mniej dynamiczny, nieco się ustabilizował, ale firmy nadal planują powiększanie zespołów, choć z mniejszym optymizmem niż zimą.

– Po umiarkowanie optymistycznym starcie tego roku, na rynku można zauważyć stabilizację i oznaki wyhamowania wielu branż. Choć prognoza netto zatrudnienia jest niższa od tej deklarowanej przez firmy nad Wisłą jeszcze kilka miesięcy temu, nie możemy zapominać o tym, że wciąż jest to optymistyczny, dwucyfrowy wynik – mówi Tomasz Walenczak, dyrektor generalny ManpowerGroup w Polsce. – Żyjemy w czasach, gdy regularnie powracać do nas będą huragany związane z globalną sytuacją ekonomiczno-polityczną- musimy do nich przywyknąć, przygotować się do wyzwań płynących z tego typu turbulencji. Organizacje muszą mierzyć się nie tylko z niedoborem talentów, brakiem pracowników sezonowych, ale też wieloma sytuacjami zupełnie nie do przewidzenia – takimi jak wojny, konflikty polityczne czy wzrosty cen surowców. Rynek pracy jest bardzo wrażliwy na wszelkie tego typu zawirowania, dlatego zauważalna jest ostrożność w planowaniu nowych rekrutacji ze strony organizacji – dodaje ekspert.

Zatrudnienie nowych pracowników planuje 31% badanych przedsiębiorstw, o konieczności zwolnień mówi 21% organizacji, a jedynie 2% firm nie zna planów zatrudnienia na nadchodzący czas. Pozostawienia kadr na identycznym poziomie jak dotychczas chce 46% pracodawców znad Wisły.

Jak podkreśla Tomasz Walenczak, drugi kwartał tego roku przyniesie adaptację i skupienie organizacji na reskillingu, upskillingu pracowników. – Firmy śmielej implementują elementy sztucznej inteligencji, optymalizują za jej pomocą procesy i podnoszą efektywność. Pamiętajmy jednak, że w centrum AI niezmiennie pozostaje człowiek, a skupienie pracodawców na swoich zespołach z pewnością jest najlepszą formą inwestycji – uspokaja ekspert.

Branża dóbr i usług konsumpcyjnych najbardziej otwarta na nowe talenty

Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia pokazuje, że w II kwartale 2024 roku firmy w sześciu z ośmiu analizowanych obszarów planują zwiększenie liczby pracowników. Najwięcej ofert pracy mogą spodziewać się kandydaci obszaru dóbr i usług konsumpcyjnych (+32%), nauk przyrodniczych i opieki zdrowotnej (+30%), a także energetyki i usług komunalnych (+26%). Nieco niższe, choć wciąż optymistyczne prognozy zatrudnienia deklarują pracodawcy branży finansów i nieruchomości (+16%), przemysłu i surowców (+14%) oraz IT (+6%). Na niewielkie redukcje etatów powinni być przygotowani przedstawiciele transportu, logistyki & motoryzacji (-5%), a także usług komunikacyjnych (-12%).

– Pracodawcy branż transportu, logistyki i motoryzacji, a także usług komunikacyjnych liczą się z koniecznością niewielkiej redukcji etatów. Z drugiej jednak strony, nadchodzące miesiące rozpoczynają wzmożony sezon wielu branż, stąd między innymi chęć nowych rekrutacji ze strony pracodawców dóbr i usług konsumpcyjnych. Wzrosty zatrudnienia w obszarze nauk przyrodniczych i opieki zdrowotnej to natomiast konsekwencja rozwoju obszaru badań klinicznych, organizacje i startupy otrzymały też granty do rozwoju, co generuje zapotrzebowanie na talenty sprawujące opiekę nad projektami, działające w tym obszarze. Duże firmy farmaceutyczne wciąż przenoszą także część swojej działalności do Polski, co także wpływa za wzmocnienie prognoz zatrudnienia. Firmy branży energetyki i usług komunalnych będą w najbliższych miesiącach wciąż wzmacniać swoje zespoły w związku z nowymi inwestycjami, ale także rozwojem obszaru zielonej energii. Wzrost zapotrzebowania na pracowników wynika dodatkowo z umacniania pozycji Polski jako globalnego lidera produkcji baterii do samochodów elektrycznych – mówi Tomasz Walenczak.

W centrum Polski rekrutacje, a na północy zwolnienia

Analiza ManpowerGroup prezentuje dane w podziale na regiony Polski. Wynika z nich, że firmy zlokalizowane w centralnym (+17%) oraz południowo-zachodnim (+12%) obszarze kraju mają największy apetyt rekrutacyjny. W nieco mniejszym stopniu, na podobnym poziomie powiększanie zespołów planują pracodawcy z Polski Wschodniej (+9%), południowej (+8%), a także południowo-zachodniej (+7%). Firmy zlokalizowane na północy zadeklarowały prognozę zatrudnienia na poziomie -2%, co oznacza niewielkie zwolnienia.

– Patrząc na dane dla regionów Polski można zauważyć, że pracodawcy w znacznej części Polski patrzą na drugi kwartał tego roku z umiarkowanym optymizmem, planują rekrutacje. Największe potrzeby zgłaszają firmy z centrum i północnego-zachodu Polski. To rezultat nie tylko wspomnianych sezonowości, ale również planowanych nowych inwestycji. W północnym regionie kraju prognoza zatrudnienia jest ujemna, co w praktyce oznacza, że kandydaci poszukujący zatrudnienia będą mieli niestety mniej możliwości zmiany niż dotychczas – dodaje dyrektor generalny ManpowerGroup w Polsce.

Duże firmy z najwyższymi prognozami rekrutacyjnymi

Analiza planów rekrutacyjnych pracodawców ManpowerGroup uwzględnia podział na sześć wielkości organizacji. Dane wskazują, że w II kwartale 2024 roku najbardziej otwarte na powiększanie zespołów są spółki mające w swoich strukturach powyżej 5000 talentów (+33%) oraz 1000-4999 pracowników. Na nieco niższy optymizm rekrutacyjny na podobnym poziomie wskazują firmy z kadrami na poziomie 250-999 osób (+11%) a także w przedziale 10-49 pracowników (+10%). Na najmniejsze zapotrzebowanie na nowe talenty wskazują przedsiębiorstwa, których kadra mieści się w przedziale 50-249 pracowników (+7%) a także mikrofirmy (do 10 pracowników) z prognozą +5%.

Polska na tle regionu EMEA

Analizując dane na drugi kwartał 2024 roku dla regionu Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki (EMEA) można zauważyć, że średni wynik dla wszystkich zlokalizowanych w nim krajów to +15%, co jest wynikiem niższym o 6 punkty procentowe w porównaniu kwartalnym, a także spadkiem o 4 punkty procentowe rok do roku. Firmy zlokalizowane w Holandii (+32%), Południowej Afryce (+29%), a także Szwajcarii (+29%) deklarują największą potrzebę rozbudowywania zespołów. Na konieczność niewielkiej redukcji zatrudnienia wskazują natomiast pracodawcy z Rumunii (-2%).

Złoty najsilniejszy od czterech lat

Złoty w poniedziałkowy poranek sięgnął najwyższych od lutego 2020 r. poziomów względem referencyjnego euro. Wśród czynników korzystnych dla polskiej waluty w ostatnim czasie uwaga koncentruje się na kwestii różnicy w perspektywach stóp procentowych między Polską a głównymi gospodarkami.

Podczas gdy Europejski Bank Centralny zasugerował cięcie stóp w czerwcu, nie wykluczając jednak przy tym całkowicie ruchu w kwietniu, słabszy raport z amerykańskiego rynku pracy pozwala przewidywać podobny terminarz w przypadku Rezerwy Federalnej. Bardziej uporczywa inflacja w Wielkiej Brytanii oznacza zaś, że perspektywa cięć stóp ze strony Banku Anglii jawi się jako bardziej odległa.

Ubiegłotygodniowe ruchy walut odzwierciedlały powyższe: dolar osłabił się względem pozostałych walut G10, funt zaś radził sobie lepiej niż euro. Zwycięzcą tygodnia był jednak jen japoński, który doświadczył silnej aprecjacji po sygnałach sugerujących, że Bank Japonii może rozpocząć podnoszenie stóp procentowych z ujemnych poziomów nawet w tym miesiącu.

Ten tydzień będzie niezwykle istotny dla narracji, zgodnie z którą inflacja jest pod kontrolą, a banki centralne są gotowe na cięcia, we wtorek (12.03) poznamy bowiem lutowy raport dotyczący inflacji CPI w USA. Najważniejsza będzie miesięczna miara bazowa, która nie uwzględnia zmiennych cen żywności i energii. W strefie euro nie będzie działo się wiele, dla funta ten tydzień może być jednak pełen zmienności – we wtorek (12.03) opublikowany zostanie raport z brytyjskiego rynku pracy w lutym, a w środę (13.03) miesięczny PKB w styczniu. Publikacje makroekonomiczne z rodzimego rynku nie będą liczne, a uwaga skupi się na piątkowym (15.03) odczycie lutowej inflacji, która – zgodnie ze słowami prezesa Glapińskiego z czwartkowej konferencji – znajdzie się u celu inflacyjnego NBP (2,5% ± 1 pp.).

PLN

Złoty zakończył tydzień na szczycie regionalnej tabeli walut. Co więcej, na początku obecnego tygodnia para EUR/PLN spadła do najniższego od lutego 2020 r. poziomu 4,27. W kraju uwaga w ostatnich dniach skupiła się na posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej, w szczególności na retoryce prezesa Adama Glapińskiego i nowych projekcjach makroekonomicznych. Bank spodziewa się silniejszego wzrostu gospodarczego i niższej inflacji niż przewidywał w listopadzie.

Jednocześnie wciąż obecna jest niepewność dotycząca cen regulowanych, a mało prawdopodobny, najczarniejszy z przedstawionych przez bank scenariuszy zakłada wzrost inflacji do 8,4% w IV kwartale. Rynek w ostatnich dniach ponownie ograniczył oczekiwania dotyczące cięć stóp procentowych w Polsce. Nie możemy wykluczyć dalszego umocnienia złotego, jeśli NBP nie będzie rozluźniał polityki monetarnej, podczas gdy w głównych gospodarkach stopy zaczną spadać. W tym tygodniu najistotniejsze będą dane o lutowej inflacji (piątek 15.03). Oczekuje się, że po blisko trzech latach inflacja w końcu powróci do celu (2,5 ± 1 pp.), a konsensus Bloomberga przewiduje odczyt na poziomie 3,2%. Warte uwagi będą również publikowane tego samego dnia dane o rachunku bieżącym, chociaż szanse, że odczyt ten wywrze istotny wpływ na złotego, są niewielkie.

EUR

Zeszłotygodniowe posiedzenie EBC pozostawiło na rynkach wrażenie, że wielkimi krokami zbliżają cięcia stóp procentowych – nie na kwietniowym posiedzeniu, ale na kolejnym, w czerwcu. Prezeska Christine Lagarde powiedziała, że nie rozpoczęto jeszcze dyskusji o obniżkach stóp, EBC zrewidował jednak w dół swoje projekcje inflacji, a Lagarde wprost stwierdziła, że do czasu czerwcowego posiedzenia bank będzie miał więcej informacji.

Przebłyski dobrych wieści w ostatnich danych gospodarczych wspierają obniżkę później niż w kwietniu – wskaźniki PMI podniosły się z minimów, wciąż jednak wykazują co najwyżej stagnację. Dzięki wysokim wpływom z turystyki – szczególnie od odwiedzających z USA – Francja, Hiszpania i Włochy radzą sobie powyżej oczekiwań, kompensując bardzo słabe notowania niemieckiego przemysłu. Wciąż jednak istnieje przepaść między wynikami gospodarczymi po obu stronach Atlantyku, uważamy więc, że aprecjacja euro może być krótkotrwała.

USD

Raport z rynku pracy nieco zawiódł. Mimo że liczba nowych miejsc pracy utrzymała się na dobrym poziomie, odnotowaliśmy pokaźną rewizję w dół danych za styczeń, co zgasiło optymizm. Stopa bezrobocia niespodziewanie wzrosła o 0,2 pp. (wciąż jednak znajduje się na niskim poziomie), a co ważniejsze, rozczarował wzrost płac, który w skali miesiąca był najniższy od dwóch lat – trzymiesięczna średnia spadła tuż poniżej 4% w ujęciu zanualizowanym.

Raport ten potwierdza narrację Fedu, zgodnie z którą trend dezinflacyjny utrzymuje się, gospodarka nie nabiera tempa i potrzebne może być pewne rozluźnienie polityki monetarnej, najprawdopodobniej w czerwcu. Wskutek tego ucierpiał dolar, osłabienie było jednak stonowane, nowe dane nie wpłynęły bowiem w znacznym stopniu na różnice w oczekiwaniach dotyczących wysokości stóp procentowych w USA i pozostałych gospodarkach G10 – rozluźniania polityki oczekuje się również we wszystkich innych głównych gospodarkach z wyjątkiem Japonii.

GBP

Wiosenny budżet nie zaskoczył rynków – zawarta w nim stymulacja podatkowa była umiarkowana i w dużej mierze wyceniana. Jak oczekiwano, składki na ubezpieczenie społeczne zostały obniżone o 2 pp. do 8%, rozszerzono podatek od nadzwyczajnych zysków dla producentów ropy i gazu, progi podatku dochodowego pozostały zaś niezmienione. Biuro Odpowiedzialności Budżetowej (Office for Budget Responsibility, OBR) zrewidowało w górę prognozy wzrostu do 2026 r., zgodnie z lepszymi odczytami z brytyjskiej gospodarki, które obserwujemy w tym roku.

Istotniejsze będą publikowane w tym tygodniu dane z rynku pracy i miesięczny PKB. Oczekuje się, że rynek pracy jest wciąż w stanie pełnego zatrudnienia, dynamika płac wynosi ponad 6%, a gospodarka powraca do wzrostu. Odczyty te będą kluczowe dla przyszłotygodniowego (21.03) posiedzenia Banku Anglii. Obecnie rynki nie wyceniają w pełni obniżki stóp procentowych przed sierpniem – to stosunkowo jastrzębia postawa, która zapewnia funtowi solidne wsparcie.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

49% firm produkcyjnych inwestuje w rozwiązania AI, a 21% już je wdrożyło

Przedsiębiorstwa zajmujące się produkcją przemysłową coraz odważniej implementują sztuczną inteligencję, aby wykorzystać jej transformacyjny potencjał. Z badania EY – CEO Outlook Survey – wynika, że 45% CEO z branży produkcyjnej uważa tę technologię za siłę napędową, która może mieć pozytywny wpływ na wydajność biznesową i innowacje. Już teraz blisko połowa przedsiębiorstw z tego sektora (49%) aktywnie inwestuje w rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji. Podobną aktywność wykazują producenci nad Wisłą. Badanie EY – Jak polskie firmy wdrażają AI – pokazuje, że 21% ankietowanych z branży zakończyło już implementację, zaś kolejne 41% jest w trakcie tego procesu.

Podczas gdy przedsiębiorstwa produkcyjne od dłuższego czasu wykorzystują dobrze znane rozwiązania oparte na AI, takie jak uczenie maszynowe (ML), upowszechnienie generatywnej sztucznej inteligencji (GenAI) wzbogaca możliwości tej technologii i wpływa na plany rozwojowe wielu organizacji. Jak wskazują wyniki globalnego badania EY, już teraz 49% ankietowanych zajmujących się zaawansowaną produkcją aktywnie finansuje innowacje oparte na sztucznej inteligencji, a w przeciągu roku planuje to zrobić kolejne 41% firm z tego sektora. Oznacza to, że tylko 10% organizacji nie zamierza na razie rozwijać się w oparciu o AI.

Na tym tle przedsiębiorstwa z Polski wypadają dobrze pod kątem poziomu implementacji nowej technologii. Z badania EY – Jak polskie firmy wdrażają AI – wynika, że co piąta średnia i duża firma produkcyjna (21%) korzysta już z tego rozwiązania wewnątrz organizacji, zaś kolejne 41% właśnie je wdraża. Zaledwie 9% ankietowanych nie planuje podjęcia żadnych działań związanych z AI w perspektywie dwóch najbliższych lat. Co ciekawe, połowa (51%) z przedsiębiorstw produkcyjnych które wdrożyły lub są w trakcie procesu implementacji narzędzi AI, należy do nowych użytkowników rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji, stosując je od maksymalnie 2 lat. Oznacza to, że niekoniecznie mają wdrożone własne rozwiązania, ale wykorzystywali te, które były powszechnie dostępne. Dużą grupę w tym gronie organizacji (39%) stanowią ankietowani, którzy aktywnie stosują technologię AI od 2 do 5 lat, zaś 7% firm to prekursorzy, którzy bazują na niej od 5 do 10 lat.

Wpierw cyberbezpieczeństwo, potem AI

Aby bezpiecznie i w pełnym wymiarze wdrożyć rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji, w pierwszym kroku sektor produkcyjny musi zadbać o kwestię swojej cyfrowej odporności. Główną bolączką w procesie rozwijania AI w firmach są kwestie związane z prywatnością i zarządzaniem danymi. Organizacje, które nie mają odpowiednich kompetencji w tym zakresie, często opóźniają proces implementacji nowoczesnych technologii. Co piąty ankietowany (20%) z sektora produkcyjnego w Polsce stwierdził, że jedną z istotnych barier w podjęciu decyzji o wdrożeniu rozwiązań z obszaru sztucznej inteligencji były obawy o bezpieczeństwo, w tym danych.

– Inwestycja w poprawę poziomu cyberbezpieczeństwa jest kluczowa, dla procesu transformacji w branży produkcji przemysłowej. Wraz ze wzrostem poziomu cyfryzacji i skomplikowania systemów produkcyjnych, a także generowaniem coraz większej ilości danych podatność na ataki wzrasta. Inwestycje w cyberbezpieczeństwo ograniczają ryzyko strat związanych m.in. z przestojami instalacji technologicznych. Dopiero w bezpiecznym, odpornym na cyberataki środowisku wdrażanie rozwiązań z zakresu sztucznej inteligencji przyniesie spodziewany efekt – zauważa Leszek Mróz, Partner EY w centrum kompetencji EY dla usług doradztwa biznesowego OT/IoT.

NIS2 motorem zmian

Dla firm produkcyjnych motywacją do usprawnienia działań w obszarze cyberbezpieczeństwa może być wejście w życie 18 października br. dyrektywy NIS2. Nowa odsłona unijnych przepisów nakłada obowiązek zapewnienia zgodności z przepisami o cyberbezpieczeństwie na większą liczbę podmiotów oraz umożliwia nakładanie kar. Wśród tzw. podmiotów ważnych znajdą się m.in. producenci żywności. Niepokoi fakt, że co trzecie przedsiębiorstwo (32%) nie zwiększy swojego budżetu na cyberbezpieczeństwo mimo większych potrzeb, na co wskazuje raport – W oczekiwaniu na NIS2: stan przygotowań – opracowany przez CSO Council, EY Polska oraz Trend Micro.

– Wiele firm z Polski wciąż nie wprowadziło wymaganych usprawnień w zakresie cyberbezpieczeństwa, a nawet nie wie, że są objęte dyrektywą NIS2. Dlatego w pierwszym kroku przedstawiciele branży produkcyjnej – o ile jeszcze tego nie zrobili – powinni sprawdzić, czy obejmują ich nowe regulacje. Zwodnicze może być kierowanie się wyłącznie kryterium wielkości. Dyrektywa NIS2 obejmie bowiem także mikro i małe przedsiębiorstwa, jeśli spełniają one warunki wskazujące na ich kluczową rolę dla społeczeństwa, gospodarki czy określonych branż lub typów usług. Obserwujemy, że organizacje, które były już ujęte w ramach NIS lub podlegały wytycznym sektorowym, są bardziej zaawansowane w przygotowaniach. Z kolei pozostałe podmioty w większości przypadków czeka dużo pracy, by dostosować się do nowych wytycznych. A czasu zostało niezwykle mało – stwierdza Patryk Gęborys, Partner EY, Zespół Bezpieczeństwa Informacji i Technologii.

Wprowadzenie NIS2 jest odpowiedzią na coraz częstsze i bardziej wyrafinowane cyberataki, na które narażone są także firmy produkcyjne. Tego typu zagrożenia mogą doprowadzić do przestojów, generując nie tylko duże straty finansowe, ale także negatywnie wpływając na odbiór przedsiębiorstwa w oczach jego partnerów biznesowych, a także zakłócając łańcuchy dostaw. Wymogi płynące z dyrektywy unijnej pokazują kluczowe działania w obszarze ryzyk teleinformatycznych, których spełnienie pomoże firmom zbudować cyfrową odporność na coraz bardziej wymagającym i nieprzewidywalnym środowisku cyberprzestrzeni.

Niepewne łańcuchy dostaw i niedobór pracowników

Obok kwestii cyberbezpieczeństwa sektor produkcji przemysłowej zmaga się z innymi wyzwaniami. Pierwszą bolączką jest konieczność dostosowania łańcuchów dostaw w celu zwiększania odporności. Z badania EY CEO Outlook Survey 2023 wynika, że zdaniem 29% dyrektorów generalnych z tej branży będzie to jedno z najważniejszych działań strategicznych w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Z drugiej strony niemal co trzeci ankietowany (32%) twierdzi, że opóźnił swoje plany dotyczące łańcucha dostaw w związku ze zmieniającym się krajobrazem geopolitycznym. Prawie połowa (49%) dyrektorów generalnych ds. produktów przemysłowych dostosowuje łańcuchy dostaw poprzez dywersyfikację dostawców, gromadzenie zapasów, inwestycje technologiczne, wzmocnioną współpracę i przenoszenie produkcji bliżej domu.

Ambicje firm przemysłowych w zakresie sztucznej inteligencji mogą zostać zahamowane także przez brak odpowiednich talentów technologicznych. Zdaniem 27% dyrektorów generalnych z branży zaawansowanej produkcji jednym z ich najważniejszych celów w ciągu najbliższych sześciu miesięcy jest przyjęcie nowych modeli pracy i opracowanie strategii w zakresie przyciągania i zatrzymywania pracowników. Dla co czwartej firmy (26%) niedobór i koszt pozyskania talentów z odpowiednimi kompetencjami stanowią największą przeszkodę w rozwoju ich działalności. W związku z tym 35% organizacji planuje zwiększyć inwestycje w pracowników, chcąc także zadbać o ich dobrostan i rozwój umiejętności.

– W kontekście rozwoju sztucznej inteligencji sektor produkcyjny znajduje się w szczególnym położeniu, w znaczącym stopniu opierając się na fizycznej pracy przy liniach montażowych. Choć w coraz większym stopniu pracowników wspierają roboty, rola ludzi w dalszym ciągu jest kluczowa. Dlatego tak ważne będzie zbudowanie zaufania do innowacji wśród pracowników, aby mieli przeświadczenie, że AI to najlepszy asystent człowieka. Firmy, które poradzą sobie z połączeniem tych dwóch zasobów, czyli ludzi wspieranych przez sztuczną inteligencję, będą zdobywać przewagę rynkową – podsumowuje Artur Miernik, Partner EY Polska, Lider zespołu People Consulting.

Pięć kroków do efektywniejszego wdrożenia AI

Eksperci EY wskazali pięć inicjatyw, które pozwolą firmom z branży produkcji przemysłowej wdrożyć rozwiązania z obszaru sztucznej inteligencji w sposób strategiczny i efektywny operacyjnie, a jednocześnie przynoszący komercyjną opłacalność.

Utworzenie zespołu dbającego o realizację celów związanych ze stosowaniem AI.

Jego rolą będzie kontrolowanie zasobów związanych ze sztuczną inteligencją oraz przekładanie jej wykorzystania na wyniki biznesowe. Kolejne ważne zadanie stanowi dzielenie się wiedzą z zakresu tej technologii ze wszystkimi pracownikami

Dostosowanie strategii AI do rynku i dyrektyw międzynarodowych.

Identyfikując korzyści związane z implementacją sztucznej inteligencji, firmy mogą skuteczniej alokować zasoby i ustalać priorytety, by budować swoją przewagę konkurencyjną. Jednocześnie muszą działać zgodnie z międzynarodowymi regulacjami, m.in. AI Act czy NIS2. Skuteczne wdrożenie AI nie będzie możliwe bez zadbania o kwestie cyberbezpieczeństwa i ochrony danych.

Opracowanie planu przekwalifikowania pracowników.

Dzięki regularnym szkoleniom pracowników ze wszystkich szczebli będą oni mogli skutecznie wykorzystywać AI w codziennej pracy. To pozwoli się im rozwinąć w nowych obszarach, w których do tej pory mogło im brakować odpowiednich kompetencji.

Stworzenie mapy drogowej w celu uaktualnienia architektury danych.

Ma to kluczowe znaczenie dla skutecznego wdrożenia AI w całej organizacji. Duże modele językowe (LLM) powinny zostać przeszkolone w zakresie procedur operacyjnych i najlepszych firmowych praktyk. Jednak wiele z tych informacji często znajduje się tylko w głowach pracowników i może nie być formalnie skodyfikowana, a tym bardziej przechowywana w formie cyfrowej.

Rozwijanie partnerstw w ekosystemie AI.

Firmy produkcyjne są przyzwyczajone do zarządzania złożonymi ekosystemami partnerów w łańcuchu dostaw, gdzie zakres działań jest podobny jak w przypadku wdrożenia nowej technologii. Kluczową rolę odgrywa weryfikacja partnerów, ustalenie standardów wydajności i zarządzanie kosztami. W przypadku partnerstw AI wymagana jest jeszcze większa złożoność działań, ponieważ te rozwiązania muszą łączyć się z systemami centralnymi, być adaptowalne i zarządzane w czasie. Dodatkowo każdy partner technologiczny zwiększa koszty integracji, a w przypadku nieskutecznej współpracy może wyrządzić większe szkody niż tradycyjni partnerzy w łańcuchu dostaw.

O badaniu
Komunikat powstał na bazie globalnych badań EY przeprowadzonych w 2023 r. wśród członków wyższej kadry zarządzającej z sektora produkcyjnego w ramach CEO Outlook Survey. Dodatkowo wykorzystano dane z lokalnego badania – Jak polskie firmy wdrażają AI – zrealizowanego w sierpniu i wrześniu 2023 r. metodą CATI i CAWI. Próba objęła 501 średnich i dużych firm, z których 40% stanowiły przedsiębiorstwa produkcyjne. Ostatnim źródłem danych jest raport W oczekiwaniu na NIS2: stan przygotowań opracowany przez CSO Council, EY Polska oraz Trend Micro.

Marcin Gołębiewski Dyrektorem Generalnym UPS na Europę Środkową

Marcin Gołębiewski został powołany na stanowisko Dyrektora Generalnego UPS w Europie Środkowej. Będzie odpowiedzialny za nadzór operacji logistycznych oraz kierowanie rozwojem biznesu i strategią Regionu obejmującego 6 rynków: Polskę, Czechy, Słowację, Rumunię, Węgry i Ukrainę.

„Cieszę się, że mogę wrócić do Polski. Tutaj rozpoczynałem swoją karierę, a teraz będę miał zaszczyt pracować z wyjątkowym zespołem oraz rozwijać biznes w Regionie, który jest jednym z najbardziej dynamicznych w Europie. Przed nami wiele zadań. Jednym z nich jest wspieranie lokalnych przedsiębiorców, aby otworzyć przed nimi nowe możliwości handlowe, zarówno w kraju jak i za granicą.” – mówi Marcin Gołębiewski.

UPS w Europie Środkowej zatrudnia ponad 2100 pracowników i posiada 5 wiodących obiektów logistycznych zlokalizowanych również w Polsce, m.in. w Mysłowicach i Łazach. Obiekty te mają na celu wsparcie rynku Europy Środkowej, na którym przodują Czechy i Słowacja biorąc pod uwagę użytkowników internetu kupujących towary i usługi online (E-shoppers) na poziomie 85% i 84%. Według najnowszego raportu eCommerce Europe, odsetek ten wynosi odpowiednio 78% i 73% na Węgrzech i w Polsce.

Marcin Gołębiewski dołączył do UPS w 2004 r. jako Kierownik ds. Księgowości. Na przestrzeni lat obejmował wiele ról finansowych w Regionie, w Polsce i we Włoszech, aby następnie awansować na stanowisko Dyrektora Finansowego UPS na Europę Środkową, Bliski Wschód i Afrykę. Przed objęciem aktualnego stanowiska Marcin koncentrował się rozwoju komercyjnym i usprawnieniach operacyjnych zwiększających konkurencyjność UPS. Z sukcesem prowadził kilka projektów wpływających pozytywnie na satysfakcję klientów i mających istotny wpływ na optymalizację operacji.

Marcin Gołębiewski swoje obowiązki będzie realizował w Warszawie, a jego bezpośrednim  przełożonym została Kim Ruymbeke, która właśnie objęła stanowisko Prezeski Dystryktu East EMEAI UPS. Kim nadzorujerealizację strategii UPS w Niemczech i krajach Alpejskich, w Europie Środkowej, Turcji, a także na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Jej przywództwo odegra kluczową rolę we wspieraniu synergii między tymi zróżnicowanymi regionami, aby zapewnić ciągły rozwój i doskonałość w świadczeniu usług.

Polacy wciąż niechętnie kupują online za granicą – badanie UCE RESEARCH

Według najnowszego sondażu, łącznie 33,2% konsumentów regularnie kupujących online nabywa produkty w zagranicznych e-sklepach. Ale tylko 10,2% z nich stale robi takie zakupy, a 10,9% niezbyt często to praktykuje. Z kolei 12,1% przyznaje, że naprawdę bardzo rzadko korzysta z ww. możliwości. Ponadto 1,9% respondentów nie pamięta, czy im się to zdarza. Do tego największa grupa ankietowanych w ogóle nie dokonuje zakupów w tego typu sklepach – 64,9%. Te osoby tłumaczą swoją niechęć głównie obawą o ewentualny proces zwrotu towaru. Następnie wskazują na barierę językową, a także na długi czas oczekiwania na produkt. Często też twierdzą, że boją się wysokich kosztów dostawy, jak również obsługi posprzedażowej. Natomiast najrzadziej zniechęca je utrudniony proces śledzenia przesyłek, obawa przed podrobionym towarem, a także brak zaufania do zagranicznych podmiotów.

Z sondażu UCE RESEARCH wynika, że 33,2% konsumentów regularnie nabywających produkty w sieci dokonuje zakupów w zagranicznych e-sklepach. Wśród nich 10,2% robi to z bardzo dużą częstotliwością, 10,9% – niezbyt często, a 12,1% – naprawdę bardzo rzadko. – Tylko co trzeci respondent deklaruje, że przynajmniej od czasu do czasu kupuje w zagranicznych e-sklepach. To wyraźnie pokazuje, że istnieje znaczny potencjał wzrostu dla międzynarodowego handlu elektronicznego. Jednak też widać, że Polacy wciąż obawiają się zagranicznych zakupów, choć – w mojej opinii – nie do końca słusznie. Do tego tracą mnóstwo dobrych okazji, oczywiście pod warunkiem, że przestrzegają zasad zdrowego rozsądku – mówi Maciej Tygielski, współautor badania, wieloletni obserwator i ekspert rynku e-commerce.

Ekspert podkreśla również, że w niektórych krajach UE, ze względu na mniejszy rynek wewnętrzny lub wyższe zaufanie do zagranicznych e-sklepów, odsetek konsumentów często robiących w nich zakupy może być wyższy. – Oceniając wyniki, warto jednak podkreślić, że otwartość na zagraniczny e-commerce zależy od naprawdę wielu czynników, w tym m.in. od dostępności lokalnych alternatyw, oferujących podobne produkty lub lepsze warunki – dodaje współautor badania.

Ponadto badanie wykazało, że 64,9% shopperów w ogóle nie dokonuje zakupów w zagranicznych e-sklepach. Z kolei 1,9% konsumentów nie pamięta, czy nabywa coś w takich sklepach. – Fakt, że dwóch na trzech badanych nie robi takich zakupów, może świadczyć o istnieniu pewnych barier – kulturowych, językowych czy ekonomicznych – hamujących większą otwartość na międzynarodowy e-commerce. W niektórych przypadkach może też chodzić o uprzedzenia wobec jakości, np. produktów z Chin, które w Polsce mocno się promują, szczególnie w social mediach. Jednak ich jakość pozostawia wiele do życzenia. I konsumenci – w przeważającej większości – to widzą – twierdzi Maciej Tygielski.

Z kolei analitycy z UCE RESEARCH uważają, że w wielu przypadkach istotnym ograniczeniem może być brak świadomości o możliwościach zakupów za granicą lub niski poziom zaufania do nieznanych, nawet z nazwy, sprzedawców. Obawy może budzić już samo bezpieczeństwo transakcji. Ponadto niechęć może wynikać ze złożoności procesu zwrotów czy reklamacji. Do tego dochodzi bariera językowa i mamy całe najważniejsze spektrum problemów, które – w ocenie konsumentów – mogą być nie do przejścia.

– Odsetek klientów nierobiących zakupów w zagranicznych e-sklepach może zmieniać się w kolejnych latach w zależności od kilku czynników. Wśród nich można wymienić m.in. rozwój infrastruktury logistycznej i zmiany w regulacjach celnych. Do tego należy dodać też poprawę świadomości konsumentów o prawach kupujących w UE, której wciąż brakuje. Z jednej strony rosnąca globalizacja i ułatwienia w międzynarodowym handlu mogą przyczynić się do wzrostu zakupów w zagranicznych e-sklepach. Z drugiej strony jednak silny lokalny e-commerce i poprawa oferty mogą utrzymać konsumentów przy zakupach wewnętrznych. Bez interwencji, mających na celu zmniejszenie barier, odsetek na poziomie blisko 65% może pozostać stabilny lub zmieniać się bardzo powoli – przewiduje ekspert rynku e-commerce.

Uczestnicy sondażu, którzy nie robią zakupów w zagranicznych e-sklepach, wskazali 5 głównych powodów braku takiej praktyki. Z ich odpowiedzi wynika, że najczęściej obawy budzi ewentualny proces zwrotu towarów – 36,7%, kwestia bariery językowej – 33,4%, a także długi czas oczekiwania na produkt – 29,4%. Do tego konsumenci boją się wysokich kosztów dostawy – 20,8%, jak również obsługi posprzedażowej – 18,4%.

– Powody te bezpośrednio wiążą się z ryzykiem oraz niepewnością związaną z tego typu zakupami. Proces zwrotu może być skomplikowany lub kosztowny, szczególnie w przypadku przesyłek międzynarodowych. Bariera językowa utrudnia zrozumienie opisu produktu, warunków zakupu czy procesu reklamacji. Długi czas oczekiwania i wysokie koszty dostawy mogą być demotywujące, szczególnie gdy lokalne e-sklepy oferują szybszą i pewniejszą wysyłkę. Obawy dotyczące obsługi posprzedażowej wiążą się z trudnościami w komunikacji oraz ewentualnymi problemami w rozwiązywaniu sporów. Te powody są istotne, bo bezpośrednio wpływają na zadowolenie i doświadczenie klienta – stwierdza Tygielski.

Natomiast najrzadziej podawanym powodem braku zakupów w zagranicznych e-sklepach jest utrudniony proces śledzenia przesyłek – 4,7%. Dosyć rzadko konsumenci wskazują też na obawę przed podrobionym towarem – 7,1%, a także na brak zaufania do zagranicznych podmiotów – 9,2%.

– Te powody mogą być postrzegane jako mniej istotne, ponieważ dotyczą aspektów, które są albo niepowszechne, albo łatwiejsze do zweryfikowania przed zakupem. Utrudniony proces śledzenia może być mniej problematyczny dzięki rozwijającym się technologiom i usługom. Obawa przed podrobionym towarem może być mniejsza w przypadku zakupów w zaufanych, renomowanych sklepach zagranicznych. Nieufność do obcych podmiotów może być kwestią indywidualną lub zależeć od konkretnych doświadczeń, ale nie jest to bariera uniwersalna dla wszystkich konsumentów. W miarę globalizacji i wzrostu ufności do międzynarodowego handlu elektronicznego, te obawy mogą być jeszcze mniej znaczące – podsumowuje Maciej Tygielski.


***
Opis metody badawczej

Badanie zostało przeprowadzone metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview) przez UCE RESEARCH na próbie 1007 dorosłych Polaków, którzy regularnie (tj. przynajmniej kilka razy w miesiącu) robią wszelkiego rodzaju zakupy online.

Prowadzenie fanpage’a firmy na FB – jak to zrobić?

Facebook jest jednym z popularniejszych kanałów społecznościowych – możesz go wykorzystać do skutecznej komunikacji ze swoimi klientami. Dowiedz się jak założyć firmowy fanpage na FB i wykorzystać go, aby zwiększyć widoczność i budować wizerunek marki.

Dlaczego warto posiadać firmową stronę na Facebooku?

Dzięki biznesowej stronie na Facebooku możesz promować swoją markę, budować zaufanie, a także informować o nowościach w ofercie i generować sprzedaż. Kluczowe korzyści z prowadzenia fanpage’a na Facebooku to również wzrost rozpoznawalności i dotarcie do nowych grup odbiorców.

Firmowy fanpage na FB – czego potrzebujesz?

W prowadzeniu firmowego fanpage’a przyda Ci się niezawodny internet. Brak szybkiego transferu danych może wpłynąć negatywnie na wydajność firmy, co obniży satysfakcję klientów. Mobilny internet z dużą ilością GB jest kluczowy do zarządzania profilem firmy na FB z każdej lokalizacji – dzięki temu szybko odpowiesz na zapytania klientów w messengerze.

Szybki i bezpieczny internet (w tym z zasięgiem 5G) w abonamencie komórkowym znajdziesz w Orange. W każdym planie zyskasz 300 GB na pół roku z możliwością dodania 5 GB przy zakupie online. Sprawdź szczegóły oferty dla firm: https://www.orange.pl/male-srednie-firmy/abonament-dla-firm

 Jak stworzyć fanpage na Facebooku krok po kroku?

Nie wystarczy po prostu tworzyć losowych postów na Facebooku – najlepiej mieć jasną strategię content marketingową. Oto jak założyć fanpage na FB:

1.    Zdefiniuj cel prowadzenia fanpage’a

Zanim zaczniesz publikować treści na Facebooku, określ, jaki cel i strategię chcesz realizować np.:

  • zwiększenie świadomości marki;
  • przekierowanie ruchu na stronę internetową;
  • zbieranie opinii i recenzji.

2.    Stwórz atrakcyjny profil firmy

Firmowy fanpage na FB to wizytówka Twojej marki w social media. Dlatego warto zadbać o to, aby strona na Facebooku prezentowała się atrakcyjnie i profesjonalnie. Najważniejsze elementy to:

  • nazwa – zgodna z nazwą Twojej firmy i łatwa do zapamiętania;
  • zdjęcie profilowe – wyraźne i kojarzące się z Twoją marką, np. logo;
  • zdjęcie w tle – oddające klimat firmy, np. zdjęcie zespołu, biura, grafika w kolorach marki;
  • opis – krótki i zachęcający z podstawowymi informacjami o ofercie i wartościach.

3.    Twórz wartościowe i zróżnicowane treści

Treści, które publikujesz, są kluczowe dla budowania zasięgu i zaangażowanej społeczności. Oto najważniejsze zasady ich tworzenia:

  • dostarczaj wartość – twórz treści, które rozwiązują problemy, odpowiadają na pytania, dostarczają wiedzy i inspirują odbiorców.
  • dopasuj treści do grupy docelowej – zbadaj zainteresowania i zachowania swoich odbiorców. Następnie pisz treści ich językiem!
  • używaj różnych formatów – wykorzystuj różne typy contentu, np. tekst, zdjęcia, wideo, grafiki, quizy, ankiety, live, stories, aby zwiększyć atrakcyjność i zainteresowanie.
  • zachęcaj do interakcji – zadawaj pytania, proś o opinie, organizuj konkursy, inicjuj dyskusje i odpowiadaj na komentarze.
Stwórz harmonogram publikacji
Uwzględnij święta oraz dni specjalne, a także zaplanuj różnorodne serie postów. Dobrze, aby Twoja komunikacja nie skupiała się jedynie na promocji produktów i usług, ale również na pokazywaniu pracy „od kuchni”.

4.    Zajmij się promocją i optymalizacją

Chcesz dotrzeć do jak największej liczby odbiorców? Musisz nie tylko tworzyć, ale także promować i optymalizować swoje treści. Niektóre ze sposobów to:

  • płatne reklamy – wykorzystaj możliwości, jakie oferuje FB Ads, aby zwiększyć zasięg i konwersje, np. poprzez promowanie postów, tworzenie kampanii, targetowanie grup i testowanie wariantów reklam.
  • wykorzystuj organiczny ruch – możesz też zwiększyć swoją widoczność organicznie, czyli bez płatnych reklam, np. poprzez dodawanie hashtagów, tagowanie innych firm, osób i stron, udostępnianie treści na innych kanałach i grupach na Facebooku oraz współpracę z influencerami.

Zacznij skutecznie prowadzić stronę firmową na FB

Prowadzenie fanpage’a firmy na Facebooku wymaga czasu i zaangażowania. W śledzeniu wyników i wyciąganiu wniosków pomogą Ci wewnętrzne narzędzia analityczne – „Meta Business Suite” oraz Menedżer firmy w Meta.

Potrzebujesz internetu do prowadzenia fanpage’a na Facebooku? Orange oferuje rozwiązania skrojone na potrzeby biznesu. Z abonamentu komórkowego dla firm skorzystasz już za 0 zł przez pierwsze 6 miesięcy przy zamówieniu online! 

Mieszane dane z USA: indeksy giełdowe na minusach, bitcoin rośnie

W piątek rynek żył publikacją danych na temat amerykańskiego rynku pracy. Wyniki okazały się mieszane. Indeksy giełdowe zakończyły dzień na minusach a Nasdaq Composite stracił 1,2 proc. Kurs EUR/USD wzrósł po publikacji do 1,0980 ale dzień zakończył na nico niższym poziomie. Rentowności amerykański obligacji spadły ale w drugiej części dnia zredukowały część tego ruchu. Rynek miał problem z jednoznaczną interpretacją. Dziś rano cena bitcoina przekracza poziom 71 tys. USD.

Zatrudnienie w sektorze pozarolniczym w USA wzrosło w lutym o 275 tys. osób, czyli więcej niż oczekiwano (konsensus 200 tys.). Poziom styczniowy został jednak zrewidowany w dół o 167 tys. Stopa bezrobocia wzrosła z 3,7 proc. do 3,9 proc. (prognoza 3,7 proc.). Średnie zarobki godzinowe wzrosły zaledwie o 0,1 proc. miesiąc do miesiąca, a wskaźnik rok do roku spadł z 4,4 proc. 4,3%.

Dzisiejszy raport o zatrudnieniu po raz kolejny pokazuje, jak ważne jest, aby nie przywiązywać zbyt dużej wagi do poszczególnych miesięcznych danych, zwłaszcza, że często podlegają one znacznym korektom. Na przykład cztery tygodnie temu raport o zatrudnieniu za styczeń zaskoczył ogromnym wzrostem nowych miejsc pracy, podczas gdy liczba przepracowanych godzin była słaba, a płace gwałtownie wzrosły. Teraz wzrost zatrudnienia w grudniu i styczniu został zrewidowany w dół do odpowiednio 229 i 275 tysięcy (zamiast 333 i 353 tysięcy), podczas gdy liczba przepracowanych godzin została zrewidowana w górę w obu miesiącach, a płace w dół. Wzrost stopy bezrobocia, który opiera się na mniej wiarygodnym badaniu prywatnych gospodarstw domowych, jest tym razem równie zaskakujący. Zmienne dane mogą odzwierciedlać fakt, że odsetek odpowiedzi w odpowiednich ankietach znacznie spadł, przez co wyniki są mniej reprezentatywne.

Ogólny obraz rynku pracy wskazuje na dość stabilną sytuację. Nie ma sygnałów alarmowych zatem wizja recesji na ten moment jest mało prawdopodobna. Sytuacja nieco się pogarsza, ale proces ten jest umiarkowany i postępuje bardzo wolno. Niedawno opublikowane dane dotyczące wolnych miejsc pracy (dalszy niewielki spadek) i wskaźnika rezygnacji z pracy (powrót do poziomów sprzed pandemii) również wskazują na dalszą normalizację na rynku pracy. Fed może zatem poczekać na dalsze dane przed zainicjowaniem oczekiwanych cięć stóp procentowych. Bank centralny nie ma powodu na ten moment, żeby działać szybciej ale z drugiej strony brak też argumentów za tym, aby start łagodzenia warunków monetarnych przesunąć znacznie w przyszłość. Rynek w tym momencie wycenia ok 65 proc. szans na to, że czerwiec przyniesie pierwszą obniżkę i aktualnie nie ma powodów, żeby zakładać inny scenariusz.

Dziś kalendarz makro jest ubogi. Brak pozycji opisujących stan amerykańskiej gospodarki. Inwestorzy czekają na wtorkowe dane CPI, które pokażą w jaki sposób kształtowała się dynamika wzrostu cen konsumenckich w lutym.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Dolar słabnie, bitcoin rośnie – co słychać na rynkach?

Ostatnia seria danych z USA nie wpłynęła korzystnie na notowania dolara. Biorąc pod uwagę, że bezrobocie podskoczyło o 0,2%, nie można się dziwić. Jest jednak światełko w tunelu. Inflacja spada na Węgrzech, a cyfrowy pieniądz bije kolejne rekordy.

Odwrotu od dolara ciąg dalszy

Ostatnie dni na rynkach są bardzo trudne dla amerykańskiej waluty. Piątkowe dane z rynku pracy nie odwróciły tej tendencji. Inwestorzy mocno wystraszyli się wzrostu bezrobocia do poziomu 3,9%. Wzrost o 0,2% w ciągu miesiąca to obiektywnie dużo. Warto jednak zwrócić uwagę na pewną specyfikę kalendarza. W tych miesiącach przeważnie mamy wzrosty bezrobocia w USA. Zjawisko to spowodowane jest sezonowością pewnych prac. W zeszłym roku w lutym też bezrobocie podskoczyło o dokładnie 0,2%, po czym kolejne dwa miesiące znów spadało. To, co zasługuje na uwagę, to lepsze dane z rynku pracy. Jak tylko na rynku skończy się lęk przed zbliżaniem się bezrobocia do ważnego symbolu, jakim jest wartość 4%, dane te powinny przekładać się na umocnienie amerykańskiej waluty. Wyższa od oczekiwań liczba nowych miejsc pracy powinna jednak sugerować stabilizację. Powinna, jednak po samych danych dolar wyraźnie testował ruch w stronę poziomu 1 dolara i 10 centów za 1 euro. Gdyby doszło do osiągnięcia tego poziomu, trafilibyśmy na głównej parze świata na poziomy z przełomu grudnia i stycznia.

Spadek inflacji na Węgrzech

Po tym, jak w zeszłym miesiącu tempo wzrostu cen spadło z 5,5% na 3,8%, oczekiwano efektu jojo i delikatnego odbicia w górę. Dane za luty okazały się nie iść na 4%, tylko być kolejnym spadkiem do 3,7%. Co ciekawe, dane te spowodowały umacnianie się forinta względem euro. Dlaczego jest to takie dziwne? Szybciej spadająca inflacja zwyczajowo powoduje, że przyspieszają oczekiwania względem spadku stóp procentowych. To z kolei zwyczajowo osłabia walutę, gdyż perspektywy na stopy zwrotu z niej maleją. Tutaj jednak mieliśmy efekt dokładnie odwrotny. Powodem jest fakt, że tempo spadku stóp procentowych na Węgrzech już jest określane przez niektórych jako szalone. Nie wygląda na to, jakby w ogóle była opcja na jego przyspieszenie, nawet przez szybciej spadającą inflację.

Bitcoin wyznaczył nowe szczyty

Jeszcze w piątek doszło do próby przebicia kolejnego ważnego psychologicznego poziomu. Mowa o bitcoinie za 70 000 dolarów. Próba okazała się nieudana i kurs szybko odbił. W weekend byliśmy świadkami kolejnych prób, gdyż w przeciwieństwie do większości tradycyjnych giełd, tutaj notowania nie są wstrzymywane. Odbicie weekendowe nie było tak silne jak z piątku, co mogło sugerować to, co wydarzy się od rana. Od momentu otwarcia europejskich parkietów zaczął się szał. Bitcoin bardzo szybko wyskoczył o około 5%, przebijając nie tylko poziom 70 000 dolarów, ale meldując się na czas pisania tego tekstu na poziomie 71 500 dolarów. Przy aktualnym kursie dolara jest to już ponad 280 000 złotych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych danych, aczkolwiek warto brać pod uwagę, że Amerykanie już zmienili czas na letni.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Jak uzyskać zwolnienie L4 przez internet?

Zwolnienie lekarskie, potocznie zwane L4, jest dokumentem niezbędnym w przypadku, gdy pracownik potrzebuje czasu wolnego z powodu choroby lub urazu. Tradycyjnie, aby uzyskać zwolnienie lekarskie, konieczna jest wizyta u lekarza, co często wymaga spędzenia czasu w kolejkach. Jak otrzymać zwolnienie bez wychodzenia z domu?

W dobie rozwoju technologii cyfrowej wiele spraw można załatwić online, w tym również uzyskać zwolnienie L4. Może ono być wystawione przez lekarza poprzez konsultacje online. Takie zwolnienia są w pełni legalne, jeżeli są wystawiane przez licencjonowanych lekarzy, np. na https://halomed.pl, oraz spełniają wszystkie niezbędne wymogi prawne.

Ważne jest, by do konsultacji lekarskich wybierać sprawdzone strony lub platformy telemedyczne, działające zgodnie z przepisami i regulacjami dotyczącymi opieki zdrowotnej.

Lekarz, który wystawia zwolnienie L4, musi przeprowadzić odpowiednią ocenę medyczną i postępować zgodnie z obowiązującymi procedurami. Poniżej przedstawiamy przewodnik krok po kroku, jak uzyskać zwolnienie L4 przez internet.

Znajdź zaufaną platformę telemedyczną

Pierwszym krokiem jest znalezienie wiarygodnej platformy telemedycznej. Platformy te umożliwiają konsultacje lekarskie online przez wideokonferencje lub czat. Wybierz stronę, która jest popularna i dobrze oceniana przez użytkowników, oraz daje możliwość wystawienia zwolnienia lekarskiego.

Zarejestruj się i wypełnij formularz

Na platformie telemedycznej należy założyć konto, a następnie zalogować się. Konto pacjenta pozostaje, więc korzystając z usługi ponownie, wystarczy się zalogować.

Następnie wypełnij formularz medyczny, który zawiera pytania odnośnie do Twojego stanu zdrowia i objawów choroby. Na tym etapie możesz wybrać dogodny termin konsultacji. Podczas wizyty online omów swoje symptomy i dolegliwości z lekarzem. Odpowiedz na zadane pytania. Poproś o wystawienie L4. Lekarz wypisze zwolnienie, jeśli uzna, że to konieczne.

Przeczytaj również: E-zwolnienie – wszystko, co musicie wiedzieć o elektronicznym zwolnieniu

Po zakończeniu konsultacji lekarz wyda elektroniczną kopię zwolnienia lekarskiego. Prześlij ją do swojego pracodawcy zgodnie z wewnętrznymi procedurami firmy. Upewnij się, że dokument został dostarczony w odpowiednim terminie.

Czy wszyscy pracodawcy respektują L4 online?

Zdarza się, że pracodawcy poddają zwolnienie lekarskie weryfikacji, aby upewnić się, że zostało ono wystawione przez prawdziwego lekarza i nie jest fałszywe. Kontaktują się wówczas z placówką medyczną lub platformą telemedyczną, aby potwierdzić autentyczność dokumentu.

Niektóre firmy mają własne wytyczne dotyczące zwolnień lekarskich i wymagają dodatkowej dokumentacji lub procedur w przypadku L4 wydanych online.

Gdy pracodawca ma uzasadnione wątpliwości co do stanu zdrowia pracownika lub ważności wystawionego zwolnienia, może poprosić o dodatkowe informacje medyczne. Ma również prawo do przeprowadzenia kontroli właściwego wykorzystywania L4 przez pracownika.

Nazwa dla firmy — im oryginalniejsza, tym lepiej!

Każda osoba, która zdecydowała się na pracę na własny rachunek i założenie firmy, stanęła przed bardzo trudnym zadaniem — wymyślenia nazwy dla swojego przedsiębiorstwa. Jak się okazuje, nie jest to tak łatwe zadanie, choć na początku tak właśnie się wydaje. Przedsiębiorcy patrzą na ten aspekt nie tylko pod względem zaspokojenia swojego gustu, ale też przez pryzmat marketingu i reklamy. Bardzo istotne są czynniki prawne, gdyż istnieją konkretne przepisy mówiące o tym, jak blisko konkurencja będzie mogła przybliżyć się ze swoją nazwą. Sprawdź najciekawsze historie związane z nazewnictwem firm, najistotniejsze zasady oraz czym powinna cechować się oryginalna nazwa!

Największe firmy na świecie — ciekawe historie związane z ich nazwami

Źródłem inspiracji, do stworzenia oryginalnej nazwy dla Twojej firmy, mogą stać się historie gigantów znanych na całym świecie. Nie chodzi o kopiowanie, a sprawdzenie, jak znane dzisiaj globalnie marki poradziły sobie w swoich czasach z wymyśleniem nazwy!

Jednym z największych koncernów kosmetycznych jest L’Oreal. Powstał w 1907 roku dzięki inicjatywie Eugena Schullera. Opracował on innowacyjną formułę farbowania włosów na kolor jasny, blond. Nazwa koncernu wzięła się od słowa aureola, które po francusku brzmi: L’Aureale. Chodzi w niej o to, że włosy po farbowaniu nowoczesną farbą są miękkie, naturalne i delikatne niczym włosy anioła.

Pepsi to kolejny niesamowity przykład globalnej marki. Powstała w 1893 roku dzięki farmaceucie Celebowi Bradhamowi. Chciał stworzyć skuteczny lek na niestrawność, w tym celu połączył ze sobą cukier, wodę gazowaną, wanilię i orzeszki coli. W 1898 roku napój został udoskonalony, a nazwa marki zmieniona z Brad’s Drink na Pepsi-Cola. Pierwsza część nazwy pochodzi o enzymu służącego do trawienia, czyli pepsyny. Cola z kolei to orzeszki zawierające kofeinę. Jak widać, nazwa ta pozostała do dzisiaj i funkcjonuje z sukcesem. 

Oryginalna nazwa dla Twojego przedsiębiorstwa — czym powinna się cechować?

Kreatywne nazwy firm to nie lada wyzwanie dla zwykłych przedsiębiorców, którzy chcą rozpocząć swoje działania na rynku. Nazwy firm posiadają różnorodną konstrukcję, etymologię czy znaczenie, jednak ich wspólną cechą powinna być oryginalność. Tylko taka nazwa będzie w stanie wyróżnić się na tle konkurencji. Więcej na temat nazw dla firm przeczytasz na stronie: https://rmarket.pl/nazwy-firm-i-produktow/.

Polski rynek zalewany jest nazwami, które powstają przez zastosowanie się do kilku wyświechtanych porad. Najpopularniejszą koncepcją jest dodawanie końcówki -ex bądź -pol. Warto jednak pamiętać, że taka nazwa szybko zaniknie w gąszczu i nie powie nic wartościowego o profilu firmy czy jej usługach.

Dobrze jest szukać takiej nazwy, by odbiorca od razu się nią zainteresował. Nazwa przedsiębiorstwa ma intrygować, zachęcać potencjalnego klienta do zastanowienia się, co może kryć się pod tym konkretnym szyldem. Choćby sprawdzenie nazwy w sieci jest już częścią sukcesu, gdyż potencjalny klient czy użytkownik poświęca czas na zastanowienie się, na sprawdzenie, a przez to zapamięta nazwę na dłużej. Trzeba pamiętać, że tylko unikalne nazwy firm zwracają na siebie uwagę!

Pamiętaj o tym, tworząc nazwę dla własnej firmy!

Nazwa firmy powinna być krótka, gdyż tylko w ten sposób klienci szybciej ją zapamiętają. Warto zadbać o trafną nazwę, która będzie trafiać prosto do grupy docelowej. Uniwersalność językowa jest kluczem do furtki, która nazywa się ekspansją na zagraniczne rynki. Nazwa Twojego przedsiębiorstwa musi się dobrze kojarzyć. Pozytywne skojarzenia sprawią, że klienci na dłużej zapamiętają Twój biznes i to, co chcesz im zaoferować. 

Inspiracja do nazwy może być czerpana z historii firmy, a jeśli nie ma jeszcze żadnych ciekawych wydarzeń, można czerpać z sieci. Pomóc w tym mogą strony rozrywkowe, jak i branżowe. Ciekawą opcją może okazać się sięgnięcie po słownik synonimów czy Słownik Języka Polskiego. Warto tworzyć neologizmy, kombinować, łączyć ze sobą nieoczywiste słówka, jednak trzeba robić to z głową. W sytuacji, kiedy ciężko jest Ci samodzielnie stworzyć nazwę dla swojej firmy, możesz zdecydować się na pomoc kompetentnej agencji zajmującej się namingiem.

W obecnym tempie zniwelowanie różnic w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn zajęłoby… 93 lata

Polska – różnica w płacach mniejsza niż w wielu innych wysoko rozwiniętych krajach (średnio 9%, wobec 13% w Niemczech, 14% w Czechach, UK i Szwajcarii czy 15% w Finlandii), ale 295 minut poświęcanych średnio przez polskie kobiety na prace domowe jest jednym z wyższych wyników, co zmniejsza ich aktywność zawodową.

  • Pomimo postępów w edukacji i reprezentacji politycznej kobiet w ciągu ostatnich 30 lat, walka o równość płci trwa nadal. Różnica między płciami pozostaje w dużej mierze niezmieniona, na co wpływ mają nierówności systemowe, które utrudniają rozwój zawodowy kobiet
  • Przy obecnym tempie postępu potrzebowalibyśmy jeszcze 46 lat, aby kobiety osiągnęły wskaźnik aktywności zawodowej mężczyzn, prawie dwa razy więcej (93 lata), aby zniwelować różnice w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn oraz 33 lata, aby zniwelować różnice w reprezentacji politycznej kobiet i mężczyzn w krajach OECD
  • W tym kontekście malejące finansowanie inicjatyw na rzecz równości płci jest powodem do niepokoju. Większe wsparcie publiczne jest potrzebą chwili, aby zlikwidować bariery, z którymi borykają się kobiety
  • Polska – niski współczynnik aktywności zawodowej kobiet 51% (a średnia OECD to 53%, a w Niemczech, Wlk. Brytanii czy w Norwegii odpowiednio 56%, 59%, 64%) powiązany z ich dużym na tle innych, zwłaszcza rozwiniętych krajów zaangażowaniem w obowiązki domowe średnio 295 minut dziennie (wobec np. odpowiednio 242, 249 i 227 minut we wspomnianych Niemczech, Wlk. Brytanii i Norwegii)

Kobiety w krajach OECD odnotowały uderzającą poprawę w zakresie zdrowia, edukacji i udziału w życiu politycznym – wynika z analiz Allianz Trade. W tym tygodniu Francja stała się pierwszym krajem na świecie, który zapisał prawo do aborcji w swojej konstytucji. Jednak odrodzenie skrajnie prawicowych partii wywarło presję na prawa reprodukcyjne w innych krajach rozwiniętych, sugerując że jesteśmy na rozdrożu na drodze do globalnej równości płci. W tym kontekście oceniamy wzmocnienie pozycji ekonomicznej kobiet w krajach OECD, analizując pięć wymiarów: życie i zdrowie, edukację, pracę, udział w podejmowaniu decyzji i emeryturę. Okazuje się, że w dziedzinie edukacji poczyniono ogromne postępy. Przykładowo, 44,7% kobiet w wieku od 25 do 64 lat ukończyło studia wyższe, w porównaniu do zaledwie 36,7% mężczyzn. To z kolei pomogło w poprawie niektórych ważnych wskaźników rozwoju, takich jak wskaźnik urodzeń nastolatek na tysiąc kobiet (w wieku od 15 do 19 lat), który znacznie spadł z prawie 30 w 1993 roku do 13,4 w 2023 roku. Lepsze wykształcenie kobiet przełożyło się również na ich większą reprezentację polityczną. Na początku lat 90. kobiety zajmowały mniej niż 16% miejsc w parlamentach krajowych. Trzydzieści lat później liczba ta wzrosła ponad dwukrotnie do 32,5%, co stanowi nieistotną poprawę, choć nadal pozostaje poniżej 50%.

Jednak wyniki w zakresie (równouprawnienia pod względem) pracy i finansów pozostają w tyle, ponieważ kobiety spędzają więcej czasu na nieodpłatnej pracy. Współczynnik aktywności zawodowej kobiet nie podąża za szybką trajektorią dynamiki edukacji, wzrastając o około 5 punktów procentowych ze średnio 48% w 1993 r. do 53% w 2023 r. (w Polsce 51%). Niezwykle istotnym (a niedocenianym) elementem negatywnie wpływającym na udział kobiet w rynku pracy jest praca nieodpłatna, ponieważ kobiety nadal w przeważającej mierze przejmują obowiązki związane z prowadzeniem gospodarstwa domowego. Wykres 1 przedstawia zależność między współczynnikiem aktywności zawodowej kobiet a czasem pracy nieodpłatnej (domowej) poświęcanym przez kobiety w minutach dziennie. W krajach OECD kobiety poświęcają średnio 127 minut więcej na pracę nieodpłatną niż mężczyźni i około pół godziny więcej niż mężczyźni na pracę ogółem – płatną i nieodpłatną. W Chinach, jedynym innym kraju spoza OECD, któremu się przyjrzeliśmy, kobiety spędzają 143 minuty dziennie więcej na pracy nieodpłatnej niż mężczyźni i 94 minuty więcej na pracy ogółem w porównaniu do swoich rówieśników płci męskiej.

Wykres 1: Współczynnik aktywności zawodowej kobiet i czas poświęcany przez kobiety na pracę nieodpłatną w krajach OECD

Współczynnik aktywności zawodowej kobiet i czas poświęcany przez kobiety na pracę nieodpłatną

Źródła: OECD, Bank Światowy, Allianz Research

Z analiz Allianz Trade wynika, że różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn również nie zmieniła się znacząco w ciągu ostatnich trzech dekad, spadając z 18,9% do 12,1%. Wykres 2 przedstawia różnicę w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn oraz PKB na mieszkańca według parytetu siły nabywczej, który jest wykorzystywany jako miara rozwoju gospodarczego. Znaczną część różnic w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn tłumaczy się branżą zatrudnienia, rodzajem umów, zatrudnieniem w niepełnym wymiarze godzin i przerwami w karierze. Są to jednak objawy tego samego zaburzenia: kobiety nadal borykają się z systemowymi nierównościami, które tworzą bariery dla ich rozwoju zawodowego. Na przykład w dziedzinach STEM (nauki ścisłe, technologia, inżynieria i matematyka) kobiety były zmuszane do rezygnacji z kariery akademickiej z powodu nękania[1] . Odejście kobiet z takich dziedzin ogranicza ich możliwości zarobkowe i uniemożliwia stworzenie nowego pokolenia mentorek, które mogłyby wprowadzić jeszcze więcej kobiet do tej dziedziny. Badania[2] konsekwentnie pokazują, że mentorki odgrywają kluczową rolę w niwelowaniu nierównowagi płci w różnych zawodach,[3] zapewniając wsparcie psychospołeczne i wsparcie rozwoju kariery, sponsoring i coaching.

Wykres 2: Różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn oraz PKB na mieszkańca w PPP (parytet siły nabywczej) w krajach OECD

Różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn oraz PKB na mieszkańca w PPP

Źródła: OECD, MFW, Allianz Research

Przy obecnym tempie postępu (w niwelowaniu różnic pomiędzy płciami) potrzebowalibyśmy jeszcze 46 lat, aby kobiety osiągnęły wskaźnik aktywności zawodowej mężczyzn, prawie dwa razy więcej (93 lata), aby zniwelować różnice w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn oraz 33 lata, aby zniwelować różnice w reprezentacji politycznej kobiet i mężczyzn w krajach OECD. Szwecja, Dania i Norwegia znajdują się na szczycie naszego rankingu ze względu na ogromne postępy poczynione w celu wyrównania szans kobiet i mężczyzn, zwłaszcza w dziedzinie zdrowia i edukacji, a także środowiska pracy, reprezentacji politycznej i wyników emerytalnych kobiet. Kraje takie jak Meksyk, Chiny i Turcja mają przed sobą długą drogę do osiągnięcia równości płci.

W tym kontekście większe wsparcie publiczne jest potrzebą chwili, aby zlikwidować bariery, które utrudniają kobietom osiągnięcie pełnego potencjału – uważa Allianz Trade. Znaczna część postępów zaobserwowanych w ciągu ostatnich trzech dekad była wynikiem finansowania ukierunkowanego na cele zrównoważonego rozwoju. Jednak oficjalna pomoc rozwojowa (ODA) krajów OECD związana z zarządzaniem i mająca na celu równouprawnienie płci spada. Oficjalna pomoc rozwojowa na wsparcie organizacji i ruchów na rzecz praw kobiet oraz instytucji rządowych spadła średnio do 684 mln euro rocznie w latach 2021-2022, z 824 mln euro w latach 2019-2020. Bez dodatkowego wsparcia zniwelowanie różnic w traktowaniu kobiet i mężczyzn będzie odległym marzeniem, zwłaszcza w przypadku krajów z dołu naszego rankingu.

Na następnych stronach dostępne są dane szczegółowe, będące podstawą niniejszej analizy.

Tabela 3: Ranking umacniania się pozycji ekonomicznej kobiet

Ranking umacniania się pozycji ekonomicznej kobiet

Dane do wykresów nr 1 i nr 2

Współczynnik aktywności zawodowej kobiet i czas poświęcany przez kobiety na pracę nieodpłatną w krajach OECD

Współczynnik aktywności zawodowej kobiet i czas poświęcany przez kobiety na pracę nieodpłatną w krajach OECD

Różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn oraz PKB na mieszkańca w PPP (parytet siły nabywczej) w krajach OECD

Kraj ISO PKB na mieszkańca, parytet siły nabywczej Różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn, w %
Australia AUS                     62 026                                       10
Austria AUT                     66 889                                       12
Belgia BEL                     63 268                                         1
Kanada CAN                     58 316                                       17
Chile CHL                     29 221                                       11
Chiny CHN                     21 404                                       13
Kolumbia COL                     18 720                                         2
Kostaryka CRI                     25 000                                         1
Czechy CZE                     47 955                                       14
Dania DNK                     71 332                                         6
Egipt EGY                     16 174                                       28
Finlandia FIN                     58 445                                       15
Francja FRA                     56 305                                       12
Niemcy DEU                     64 086                                       13
Grecja GRC                     37 526                                         7
Węgry HUN                     42 121                                       13
Islandia ISL                     67 176                                       10
Irlandia IRL                   132 359                                         7
Izrael ISR                     51 990                                       25
Włochy ITA                     51 827                                         6
Japonia JPN                     49 090                                       21
Korea Południowa KOR                     53 845                                       31
Łotwa LVA                     39 167                                       25
Litwa LTU                     47 107                                       10
Luksemburg LUX                   141 333                                         3
Meksyk MEX                     23 548                                       17
Holandia NLD                     70 728                                       15
Nowa Zelandia NZL                     51 962                                         9
Norwegia NOR                     78 014                                         4
Polska POL                     43 624                                         9
Portugalia PRT                     42 692                                       12
Słowacja SVK                     40 211                                       14
Hiszpania ESP                     47 711                                         7
Szwecja SWE                     66 091                                         7
Szwajcaria CHE                     86 262                                       14
Turcja TUR                     39 314                                       10
Wielka Brytania GBR                     54 824                                       14
Stany Zjednoczone USA                     76 343                                       17

 

[1] Reidy D., Salazar L., Baumler E., Wood L., Daigle L. Sexual Violence against Women in STEM: A Test of Backlash Theory Among Undergraduate Women. J Interpers Violence. 2023 Jul; 38 (13-14): 8357-8376. doi: 10.1177/08862605231155124. Epub 2023 Feb 20. PMID: 36803036.

[2] Crawford K., Windsor L. Women and Minorities Encouraged to Apply (Not Stay). 2021. SSRN.

[3] Eurofound. Europejskie badania warunków pracy. 2021.

Złoto bije rekordy! Czy to początek hossy?

W tym tygodniu na uwagę zasługuje rynek złota. Wyznaczenie historycznego rekordu na metalu zdarza się nie tak często, choć dwa ostatnie „wystrzały” miały miejsce w odstępstwie zaledwie trzech miesięcy. Aktualny rekord to poziom 2180 USD oraz 1991,5 euro. W tym kontekście rynek wskazuje przede wszystkim na rosnące nadzieje na obniżki stóp procentowych przez Fed. Inwestorzy coraz bardziej są pewni czerwcowej daty a wystąpienia Powella w Kongresie potwierdziły wysokie prawdopodobieństwo realizacji takiego właśnie scenariusza.

Na koniec tygodnia złoto zyskuje po raporcie NFP, który okazał się słabszy, mimo, że zmiana zatrudnienia w sektorze rolniczym uplasowała się powyżej oczekiwań.. Na uwagę zasługuje mocna rewizja w dół wyniku sprzed miesiąca a także wzrost stopy bezrobocia powyżej prognoz. Fed weźmie też pod uwagę spadające płace.

Ten ostatni silny ruch na cenie złota jest prawdopodobnie pokłosiem zwiększenia liczby długich pozycji inwestorów spekulacyjnych. Potwierdzeniem tego będą najnowsze dane, które zostaną opublikowane w najbliższy wtorek przez CFTC. Na rynku funduszy ETF, które replikują fizyczne złoto, w ostatnim czasie dominowały odpływy kapitału i tu jak na razie nie widać poprawy sytuacji. Jeśli ten rynek ponownie zostanie zaktywowany, wówczas może on być dodatkowym impulsem wzrostowym dla złota w kolejnych miesiącach.

Przyszły tydzień w głównej mierze sprowadza się do jednej, kluczowej publikacji, którą będzie wtorkowa inflacja z USA. Dane o PPI nie będą tak mocno elektryzować rynku ale tez mogą wywołać nieco większa zmienność. Oceniana będzie również siła amerykańskiego konsumenta przez pryzmat wyniku sprzedaży detalicznej. Z danych krajowych otrzymamy wskaźnik CPI (piątek) a także najnowszy raport o inflacji NBP (poniedziałek).

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Glapiński triumfuje, EBC bez zmian, złoto bije rekordy

Perspektywa obniżek stóp procentowych w strefie euro niby się oddala, ale z kolei jastrzębie widzą szansę na przyspieszenie. Rynki są jednak coraz bardziej pogodzone, nawet jeżeli dojdzie w tym półroczu do obniżek, to bardzo niedużych.

Neutralna konferencja prezesa NBP

Wczorajsze wystąpienie prof. Adama Glapińskiego można określić jako triumfalne. Bardzo silnie podkreślane jest sprowadzenie inflacji do celu inflacyjnego. Teoretycznie brakuje nam jeszcze 0,3%, ale patrząc na obecną tendencję, wydaje się to mocno prawdopodobne. Warto też pamiętać, że NBP posiada cząstkowe dane, dzięki czemu może z większym prawdopodobieństwem wygłaszać takie tezy. Zapowiedziana została też nowa prognoza inflacji. Jest ona korzystniejsza dla naszych portfeli względem poprzedniej. Nie zabrakło oczywiście przypomnienia, że posiadamy obecnie obniżone stawki podatkowe na pewne produkty i zamrożone ceny energii. Gdyby doszło do uwolnienia tych cen, należy się oczywiście spodziewać, że wskaźnik inflacji ponownie wyskoczy.

EBC nie zmienia stóp procentowych

Na wczorajszym posiedzeniu Europejskiego Banku Centralnego nie doszło do zmian stóp procentowych. Pozostały one na poziomie 4,5%. Warto jednak zwrócić uwagę, że pojawiają się już głosy o możliwych obniżkach stóp procentowych jeszcze przed letnią przerwą. Taką opinię wygłosił Joachim Nagel, czyli szef Bundesbanku, osoba, z której opinią warto się zapoznać. Oznacza to w praktyce, że mówimy o posiedzeniu 18 lipca, czyli nadal nie jest to obniżka w pierwszym półroczu 2024 roku. Jest on tzw. jastrzębiem, czyli osobą, która preferuje utrzymywanie relatywnie wyższych stóp procentowych, by mocniej dusić inflację. Jeżeli z takiej perspektywy spojrzymy na te słowa, jest to tym istotniejszy sygnał za obniżkami stóp. Rynki jednak patrzą na ogólny wydźwięk posiedzenia jako na bardzo zachowawczy, co przekłada się na umocnienie euro względem dolara po publikacji danych.

Kolejne rekordy złota

Złoto kontynuuje swój marsz w górę. Już trzeci dzień z rzędu bijemy dzisiaj rekord wszechczasów. Mamy za sobą również imponującą serię 7 sesji wzrostowych z rzędu. Złośliwi sugerują, że konserwatywni inwestorzy pozazdrościli młodszym wzrostów na kryptowalutach i realizują swoją własną hossę na dużo starszym aktywie. Podobnie jednak jak w przypadku kryptowalut należy się zastanowić, gdzie są granice tego ruchu. Ciężko bowiem wyjaśnić racjonalne powody tego ruchu. Nie mieliśmy od początku marca żadnych ważnych wydarzeń uzasadniających wzrosty. Może się jednak okazać, że w tle tego ruchu są jakieś gigantyczne zakupy realizowane przez któryś lub któreś z banków centralnych. O tym jednak dowiemy się dopiero z raportów tych instytucji.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Przegląd rynku PRS w Polsce – podsumowanie H2 2023 roku

Podobnie jak w pierwszej połowie 2023 roku, najczęstsze wskazywane przez inwestorów wyzwanie na kolejne 12 miesięcy stanowią utrzymujące się wysokie stopy procentowe. Natomiast w  porównaniu do wyników sprzed 6 miesięcy, zmiany legislacyjne spadły z drugiej pozycji na czwartą, na rzecz obaw dotyczących dalszego subsydiowania sektora mieszkań na sprzedaż. Nasi ankietowani niemal jednogłośnie zgodzili się, że w 2024 roku rynek czeka dalszy wzrost cen najmu. Zasób gotowych lokali wzrósł w drugiej połowie 2023 roku o około 2 000 jednostek, a to niemal dwukrotnie gorszy wynik niż w pierwszej połowie 2023. Jednocześnie liczba lokali w budowie wzrosła o 1000 jednostek – wynika z raportu PwC Polska “Najem instytucjonalny – przyszłość rynku w świetle nowych perspektyw. Przegląd rynku PRS w Polsce – podsumowanie H2 2023 roku”.

Obecne ramy prawne umożliwiają realizację inwestycji PRS pomimo, że tego typu przedsięwzięcia nie są uregulowane ‘wprost’ w przepisach. Realizując przedsięwzięcia PRS należy “zaadaptować” przepisy odnoszące się do innych rodzajów inwestycji. Rok 2023 obfitował w zmiany w prawie (m.in. reforma planowania i zagospodarowania przestrzennego, istotne zmiany w warunkach technicznych), które niewąpltiwie będę miały wpływ na rynek nieruchomościowy zarówno w krótszej, jak i w dłuższej perspektywie. Zmiany te należy mieć na względzie również w kontekście inwestycji PRS.

Druga połowa 2023 roku, nie przyniosła wzrostu w liczbie transakcji w porównania do pierwszych sześciu miesięcy. Nie oznacza to jednak, że inwestorzy „spoczęli na laurach”. Negocjacje dotyczące zakupu nowych projektów trwają, natomiast proces nabycia jest wydłużony, a inwestorzy zachowują się bardziej zachowawczo i nie ujawniają szczegółów prowadzonych rozmów. Optymizm widać w odpowiedziach na naszą ankietę, w której ponad 90% ankietowanych zapowiedziało zakup nowych projektów w 2024 roku.

“Oprócz przedstawienia aktualnego stanu rynku PRS, w tegorocznej edycji raportu, piszemy również o trendach, które są obecne na bardziej rozwiniętych rynkach najmu instytucjonalnego i odnosimy je do naszej lokalnej rzeczywistości. Jednym z trendów, który wskazali inwestorzy w naszym badaniu, jest tworzenie dodatkowej wartości dla najemców, poprzez budowanie wspólnoty i organizowanie aktywności, co zarówno zrzesza społeczność, jaki i sprzyja w zwiększeniu lojalności klientów.  W naszym raporcie, tak jak w poprzednich, koncentrujemy się na siedmiu najbardziej aktywnych miastach. W obecnej edycji przedstawiamy aktualizację zagadnień prawnych istotnych dla sektora PRS, które znalazły się w naszym raporcie z 2022 roku” – mówi Kinga Barchoń, partnerka PwC Polska i liderka zespołu ds. usług dla rynku nieruchomości.

Po analizie wypowiedzi przedstawicieli rynku nieruchomości oraz obserwując zagadnienia prawne, z jakimi zmagają się inwestorzy, w naszej ocenie należy rozważyć kilka kluczowych zmian legislacyjnych. Po pierwsze, biorąc pod uwagę istotność zmian wprowadzonych reformą planistyczną która weszła w życie w 2023 roku należy rozważyć, czy niektóre przepisy – w szczególności dotyczące “okresu przejściowego” – nie wymagają korekty. Po drugie, inwestowanie na terenach oddanych w użytkowanie wieczyste wiąże się z pewnymi ograniczeniami oraz dodatkowymi obciążeniami. Dlatego rozszerzenie możliwości ‘przekształcenia’ prawa użytkowania wieczystego w prawo własności może pozytywnie wpłynąć na rozwój inwestycji PRS. Regulując kwestię ‘odpłatności’ przekształcenia – należy zwrócić uwagę również na unijne przepisy dotyczące dozwolonej pomocy publicznej (de minimis). Po trzecie, stworzenie ram prawnych dla wehikułów inwestycyjnych w postaci REIT-ów (eng. Real Estate Investment Trusts) – umożliwiłoby polskim inwestorom indywidualnym udział w inwestycjach na  rynku nieruchomościowym, w tym realizację inwestycji PRS.

“Do tej pory nie uchwalono przepisów “dedykowanych” dla inwestycji PRS. W II połowie ubiegłego roku wprowadzono jednak zmiany, które będą miały wpływ na ten segment rynku. Zmiany te dotyczą między innymi: sposobu uchwalania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, rodzajów aktów planowania przestrzennego i możliwości wydawania warunków zabudowy. Dodatkowo 1 kwietnia 2024 roku wejdzie w życie zmiana rozporządzenia Ministra Rozwoju i Technologii ws. tzw. “Warunków Technicznych”, której założeniem jest ograniczenie tzw. “Patodeweloperki” – mówi Marta Hincz, counsel i senior manager PwC Legal Polska, liderka Praktyki Prawa Nieruchomości.

Na koniec II półrocza 2023 Warszawa oferowała ok. 7,5 tys. lokali na wynajem, a kolejne 5,8 tys. było w budowie. W ciągu półrocza w stolicy liczba lokali wzrosła o blisko 1 000 jednostek. Największe zasoby mieszkań posiadają kolejno Resi4Rent (ponad 2,3 tys., natomiast wszystkie projekty, które w ubiegłym roku znajdowały się w budowie zostały oddane do użytku i aktualnie Resi4Rent nie posiada nowych projektów w budowie), Heimstaden Bostad (830 istniejących lokali oraz 811 w budowie), PFRN (blisko 600 istniejących lokali i 205 w budowie), LRC Group (543 istniejące lokale), NREP (500 lokali istniejących i 757 w budowie). Właściciele portfeli PRS wybierają centralne lokalizacje w pobliżu centrów biurowych m.in. w Śródmieściu, Woli czy też Mokotowie.

Na wrocławskim rynku w ciągu ostatniego półrocza nie nastąpiło wiele zmian. Stolica dolnego śląska pozostaje niezmiennie zdominowana przez dwa podmioty: Vantage Rent, który wciąż posiada 1 149 mieszkań oraz Resi4Rent z 962 lokalami (przyrost o 391 jednostek). Pozostała część rynku rozproszona jest między mniejszych graczy takich jak PFRN (245 lokali), LifeSpot (244 lokale) czy G City Europe (138 lokali). Projekty w budowie również skupione są na dwóch głównych graczach, Resi4Rent do początku 2025 roku wybuduje dodatkowo 960 lokali, Vantage Rent natomiast 415 jednostek na Starym Mieście.

Na koniec II połowy 2023 roku w Krakowie było ponad 2,1 tys. lokali do wynajęcia, oraz 3 tys. w budowie. Zmiany w obu kategoriach względem I połowy roku dotyczyły przekazania 2 inwestycji na rynek przez AFI Europe, które wystartowało z najmem 219 lokali na ulicy Bunscha oraz Van der Vorm, który rozpoczął wynajem 50 lokali na ulicy Romanowicza. Rynek PRS w Krakowie tworzą Resi4Rent (536 lokali), Lew Invest (411 lokali), AFI Europe (374 lokali), PFRN (249 lokale), Van Der Vorm (240 lokali), Heimstaden (117 lokali), G City Europe (109 lokali) i Aurec Capital (78 lokali). Pomimo niewielkiego spadku liczby lokali w budowie, Kraków posiada drugą, po Warszawie największą ilość budowanych lokali, co świadczy o dużym zainteresowaniu inwestorów zwiększaniem portfolio w stolicy małopolski.

W drugiej połowie 2023 roku w Trójmieście zanotowano wzrost liczby budowanych lokali o 821 jednostek, przy czym liczba jednostek gotowych nie uległa zmianie. Liczba dostępnych lokali w Łodzi wzrosła o 336 jednostek, co odzwierciedla oddanie dwóch inwestycji przez Vantage Rent oraz PFRN. Jednocześnie liczba lokali w fazie budowy została zmniejszona o tę samą liczbę. Łączne zasoby dostępne na koniec 2023 roku wyniosły 1 564 lokale. Nowe inwestycje w budowie powiększą istniejące zasoby o 287 jednostek. Katowice do początku 2025 roku powinny zwiększyć swoje zasoby PRS dwukrotnie. W pierwszej połowie 2023 rozpoczęto pierwszą inwestycję PRS w Lublinie. Projekt, którego właścicielem jest PFRN zakłada budowę 388 lokali mieszkalnych i 20 lokali usługowych, planowane oddanie powinno nastąpić pod koniec 2025 roku.

Mieszkania dotowane

W naszej analizie nie uwzględniamy lokali, które są subsydiowane (dopłaty do czynszu przez gminy) lub w których obowiązują kryteria selekcji najemców. Takich lokali, będących własnością PFRN, jest na Polskim rynku ok. 2,900 a dodatkowy 1,000 jest w budowie.

Prof. dr hab. inż. Jerzy Małachowski p.o. dyrektorem NCBR

Minister nauki Dariusz Wieczorek powołał prof. dr hab. inż. Jerzego Małachowskiego na pełniącego obowiązki dyrektora Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Funkcję tę prof. Małachowski sprawuje od 7 marca br.

Prof. dr hab. inż. Jerzy Małachowski jest absolwentem Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie. Tytuł profesora w dziedzinie nauk technicznych nadano mu w roku 2019. Obszar jego prac naukowo-badawczych i wdrożeniowo-technologicznych skupia się na trzech głównych zagadnieniach: rozwój metod badań materiałów i konstrukcji, rozwój metod badań komputerowych i analiz symulacyjnych w zagadnieniach związanych z bezpieczeństwem i obronnością oraz rozwój metod badań w zagadnieniach związanych z inżynierią biomedyczną.

Kierował licznymi projektami oraz uczestniczył jako wykonawca w ponad 30 tego typu przedsięwzięciach ukierunkowanych na prace naukowe, rozwojowe i wdrożeniowe, finansowane m.in. przez NCN, NCBR, EU (FP6, FP7 i Horyzont 2020), EDA (European Defence Agency) i Science for Peace and Security (SPS-NATO). Efekty tych badań to m.in. 9 uzyskanych patentów oraz 3 kolejne w zatwierdzeniu; srebrny medal na Światowych Targach Wynalazczości, Badań Naukowych i Nowych Technik „Brussels INNOVA 2009”; 8 wdrożeń rozwiązań technologicznych zrealizowanych na rzecz podmiotów gospodarczych oraz kilkanaście ekspertyz technologicznych.

Był i jest członkiem komitetów naukowych ponad 40 konferencji krajowych i międzynarodowych. W ostatnim okresie prof. Małachowski pełni i pełnił funkcje w radach i komitetach naukowych m.in. jako członek Komitetu Mechaniki PAN, członek Sekcji Mechaniki Konstrukcji i Materiałów Komitetu Inżynierii Lądowej i Wodnej PAN, przewodniczący Rady Dyscypliny Naukowej Inżynieria Mechaniczna WAT, członek Rady Instytutu Sieci Badawczej Łukasiewicz – Instytutu Lotnictwa (2019-2023), członek Rady Naukowej Wojskowego Instytutu Medycznego, członek Rady Naukowej IPPT PAN, członek Rady Doskonałości Naukowej (kadencja 2024-2027), członek Rady ds. Innowacyjności Przemysłu Województwa Łódzkiego (od grudnia 2022), ekspert Ministerstwa Edukacji i Nauki do oceny osiągnięć ewaluacyjnych w ramach jakości działalności naukowej za lata 2017-2021 oraz vice przewodniczący Kolegium Dziekanów Wydziałów Mechanicznych Polskich Uczelni Technicznych w kadencji 2020-2024. Prof. Jerzy Małachowski od roku 2016 pełni funkcje Dziekana Wydziału Inżynierii Mechanicznej WAT.

Regularnie wykonuje liczne recenzje artykułów naukowych w czasopismach z listy JCR. Jego dorobek publikacyjny to ponad 600 pozycji. W ostatnim okresie prowadził i prowadzi stałą współpracę międzynarodową z licznymi ośrodkami i uniwersytetami w Europie. Jest stypendystą fundacji NATO Fellowship Programme i US Research Council, dzięki którym mógł odbyć staże naukowe na Florida State University i Indiana State University.

Prof. Jerzy Małachowski w roku 2023 został nagrodzony za znaczące osiągnięcia w zakresie działalności naukowej (nagroda zespołowa). W roku 2022 otrzymał wyróżnienie zespołową nagrodą Rektora-Komendanta WAT za osiągnięcia organizacyjne. W roku 2019 otrzymał Medal Wydziału Budowy Maszyn i Zarządzania Politechniki Poznańskiej, a w roku 2016 został nagrodzony medalem im. Prof. J. Szmeltera.

W roku 2010 otrzymał Złoty Krzyż Zasługi od Prezydenta RP, a w roku 2011 Medal Komisji Edukacji Narodowej.

NCBR pod nadzorem Ministra nauki

7 marca br. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, po nieco ponad półtorarocznej przerwie, powróciło pod nadzór ministra właściwego ds. nauki i szkolnictwa wyższego. Nastąpiło to w efekcie wejścia w życie Ustawy z dn. 26 stycznia 2024 roku o zmianie ustawy o NCBR oraz ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce.

W okresie od 1 sierpnia 2022 roku do 6 marca 2024 roku nadzór nad Narodowym Centrum Badań i Rozwoju sprawował minister właściwy do spraw rozwoju regionalnego.

EURUSD powyżej 1,09 a giełdy ponownie w górę

Prezeska EBC Christine Lagarde wykonała wczoraj kolejny ostrożny krok w kierunku pierwszej obniżki stóp procentowych. Wspomniała o czerwcu jako możliwym terminie, ale była ostrożna co do tempa przyszłego luzowania polityki pieniężnej. Z kolei Powell podczas drugiego dnia zeznań w Kongresie przyznał ,że Fed jest bliski osiągnięcia pewności, która pozwoli na rozpoczęcie cyklu łagodzenia warunków monetarnych. Kurs EUR/USd na samą decyzję EBC zareagował spadkiem do 1,0860 po czym wykonał ruch w przeciwną stronę do poziomu 1,0950. Dax zyskał 0,7 proc., Nasdaq Composite 1,5 proc., Sp500 urósł o 1 proc. a Dow Jones zakończył dzień z dodatnim wynikiem 0,3 proc. Dziś uwaga przenosi się na raport NFP.

W swoim oświadczeniu EBC powtórzył swój pogląd, że obecny poziom kluczowych stóp procentowych, jeśli zostanie utrzymany „przez wystarczająco długi czas”, doprowadzi inflację z powrotem do celu 2% w dłuższej perspektywie. Ponadto prezes EBC Lagarde po raz pierwszy zasugerowała, że EBC uważa, że pierwsza obniżka stóp procentowych w czerwcu jest możliwa. Powiedziała, że EBC będzie miał więcej danych na kwietniowym posiedzeniu i dużo więcej w czerwcu, aby zdecydować, czy problem inflacji został rozwiązany na dłuższą metę. Jeśli chodzi o tempo potencjalnych cięć stóp, Lagarde pozostała ostrożna i podkreśliła, że przyszłe decyzje będą zależały od danych. Nowe projekcje inflacji oraz PKB zostały zrewidowane w dół. Dynamika wzrostu cen ma wynieść średnio w 2024 roku 2,6 proc. a w 2025 2,1 proc. Wzrost gospodarczy w bieżącym roku wg założeń ma uplasować się na poziomie 0,6 proc. a w kolejnych latach 1,5 proc. oraz 1,6 proc. Lagarde przyznała, że EBC nie będzie czekać z obniżkami aż cel banku zostanie osiągnięty.

Powell podczas zeznań przed Komisją Bankową Senatu jasno wskazał, że Fed jest bliski bycia pewnym, że inflacja trwale kieruje się w stronę celu banku centralnego. To jest kluczowy warunek do rozpoczęcia cięć kosztu pieniądza. Stwierdzenie to nie jest przełomowe ale dodatkowo spowodowało osłabienie dolara amerykańskiego, wzrosty indeksów giełdowych oraz spadki rentowności na rynku długu.

W czwartek otrzymaliśmy również konferencję prasową prezesa NBP. Na początku zostało podkreślone, że cel inflacyjny został osiągnięty ale jednocześnie Glapiński zaznaczył, że utrzymanie stóp na restrykcyjnym poziomie wynika z wielu czynników niepewności, w skład których wchodzą dalsze działania rządu dotyczące tarcz antyinflacyjnych. Został zaprezentowany wykres projekcji inflacji w dwóch scenariuszach: pierwszy zakłada przedłużenie działań osłonowych (Vat na żywność, ceny nośników energii) a drugi wycofanie się z nich. W pierwszej opcji wg prognoz banku inflacja w II połowie roku może wzrosnąć w okolice 8 proc. W obydwu opcjach dynamika wzrostu cen ma osiągnąć wartość zbliżoną do celu w horyzoncie prognozy. NBP jest zadowolony z silnej aprecjacji złotego, a siła PLN wg banku wynika m.in. z solidnych fundamentów polskiej gospodarki. Glapiński jednocześnie zaznaczył, że ewentualne działania Fed-u oraz EBC (obniżki) w połowie roku nie będą w żaden sposób determinować RPP do podjęcia decyzji o szybszym łagodzeniu warunków monetarnych. Złoty pozostał wczoraj mocny a dziś rano widzimy lekki osłabienie naszej waluty. EUR/PLN zbliża się do 4,31 a USD/PLN jest przy 3,94.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Uwagi BCC do projektu ustawy o zmianie ustawy o cudzoziemcach

Związek Pracodawców Business Centre Club przedstawił opinię do projektu ustawy z dnia 7 lutego 2024 roku – o zmianie ustawy o cudzoziemcach. W ocenie ekspertów BCC projekt powinien być poddane dogłębnej analizie i zmianom, a następnie ponownym konsultacjom. Najwięcej uwag dotyczy procedury legalizacji pracy za pośrednictwem Modułu Obsługi Spraw (MOS).

BCC ma uwagi do następujących punktów:

  1. Założenie dotyczące elektronicznego składania wniosku o wydanie zezwolenia pobytowego wyłącznie w formie elektronicznej.

Projekt zakłada zmianę sposobu składania wniosku o udzielenie zezwolenia na pobyt czasowy, zezwolenia na pobyt stały oraz zezwolenia na pobyt rezydenta długoterminowego UE, a w przypadku  wniosku o udzielenie zezwolenia na pobyt czasowy również z obowiązkowymi załącznikami formalnymi poprzez zastąpienie obowiązku złożenia ww. wniosków w formie papierowej podczas osobistego stawiennictwa w urzędzie wojewódzkim obowiązkiem złożenia ww. wniosków w postaci elektronicznej z wykorzystaniem MOS.

Faktyczna sytuacja cudzoziemców nie pozwala  na to aby ustawowo wyłączyć możliwość składania wniosków o legalizację pobytu w formie tradycyjnej (wnioski papierowe). Nie pozwala na to również obecna wersja systemu MOS.

Rozwiązanie, jakie zakłada Projekt prowadzące do wykluczenia możliwości składania wniosków pobytowych w innej formie aniżeli forma elektroniczna jest w ocenie BCC nie do zaakceptowania. Należy wziąć pod uwagę, że istnieje grupa cudzoziemców dotkniętych wykluczeniem cyfrowym, w tym są to osoby starsze czy osoby z niepełnosprawnościami. Przyjęcie, że procedura ta jest jedynym możliwym sposobem na złożenie wniosku spowoduje, że wiele osób zostanie wykluczonych z możliwości złożenia wniosku o pobyt.

BCC stoi na stanowisku, że jakkolwiek należy wspierać korzystanie z nowych technologii również na etapie procedury dotyczącej legalizacji pobytu cudzoziemców to ścieżka ta może być dzisiaj jedną z możliwych dróg – alternatywą dla możliwości złożenia wniosku w formie papierowej. Obie te formy powinny być dopuszczalne tak długo, jak długo nie zostanie rozwiązany problem osób wykluczonych cyfrowo.

Istotną kwestią jest także niedopracowanie systemu MOS, w którym brakuje m.in funkcji śledzenia statusu sprawy.

  1. Problem związany z posiadaniem przez cudzoziemca podpisu elektronicznego lub podpisu zaufanego. Projekt przewiduje, że cudzoziemiec będzie podpisywał wniosek z użyciem podpisu elektronicznego lub podpisu zaufanego. Tymczasem pozyskanie tych podpisów wiąże się z koniecznością posiadania numeru PESEL. Projektodawca nie dostrzega, że w praktyce cudzoziemcy często mają problem z pozyskaniem numeru PESEL (jest to odrębna procedura administracyjna, która nie odbywa się na zasadach automatyzmu), w szczególności wtedy gdy nie podsiadają oni meldunku. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku, gdy cudzoziemiec nie posiada ważnego dokumentu podróży lub innego dokumentu stwierdzającego tożsamość i obywatelstwo, podczas gdy dokumenty są niezbędne do uzyskania numeru PESEL. Na problem związany z pozyskiwaniem numeru PESEL wskazują nie tylko cudzoziemcy, ale również pracodawcy. Wprowadzenie do Projektu ścieżki legalizacji pobytu za pośrednictwem systemu MOS z użyciem podpisu elektronicznego lub podpisu zaufanego wyłączy z możliwości legalizacji pobytu tę grupę cudzoziemców, która nie posiada numeru PESEL i napotkała trudności w jego pozyskaniu.
  2. Formalizm związany ze składaniem wniosku za pośrednictwem MOS. BCC zawraca uwagę na aspekt praktyczny złożenie wniosku w systemie MOS. Aby skutecznie złożyć wniosek cudzoziemiec musi wypełnić wszystkie pola wniosku, przy czym wykluczone jest wielu miejscach zastosowanie formy opisowej. Jednocześnie niewypełnienie któregokolwiek z pól nie pozwala na wysłanie wniosku. W obecnym stanie prawnym w przypadku, w którym cudzoziemiec nie potrafi wypełnić całego wniosku, bądź nie pamięta np. w jakich dokładnie datach przebywał ostatnio w Polsce często wypełnia wniosek stosując opisową formę lub pozostawiając określone pola do wypełnienia po zasięgnięciu informacji we właściwym urzędzie. Konstrukcja nowego wniosku rodzi ryzyko, iż cudzoziemcy będą wskazywali we wniosku jakiekolwiek informacje tylko po to, aby faktycznie doszło do złożenia wniosku.
  3. Wyłączenie utworzenia konta w MOS przez pełnomocnika. Niezrozumiałe dla BCC jest wyłączenie z kręgu podmiotów, które mogą założyć konto w MOS pełnomocników, którzy legalizują pobyt dla cudzoziemca oraz de facto wyłączenie możliwości złożenia wniosku przez pełnomocnika z wykorzystaniem podpisu elektronicznego lub podpisu zaufanego pełnomocnika. W ocenie BCC jest to sytuacja niedopuszczalna pozbawiająca cudzoziemców możliwości skorzystania z pomocy pełnomocnika przy legalizacji pobytu. Niezrozumiała i naruszająca podstawowe prawa cudzoziemców jest konstrukcja Projektu zmierzająca do ograniczenia (a wręcz wyeliminowania) kontaktu pełnomocnika ustanowionego przez cudzoziemca z właściwymi urzędami (brak możliwości założenia konta w systemie MOS przez pełnomocnika, brak możliwości dołączania spraw do konta pełnomocnika, brak zapisów dotyczących sposobu powiadamiania pełnomocnika o korespondencji doręczonej do danej sprawy za pośrednictwem MOS). W tym zakresie Projekt wymaga licznych zmian zmierzających do umożliwienia pełnego korzystania systemu MOS przez pełnomocników oraz umożliwienia im reprezentacji cudzoziemcó
  4. Problem rozwiązań przewidzianych w Projekcie dotyczących złożenia załącznika do wniosku. Jak wynika z Projektu czynnością warunkującą skuteczne złożenie wniosku Projekt czyni złożenie za pośrednictwem MOS załącznika opatrzonego kwalifikowanym podpisem elektronicznym, podpisem osobistym lub podpisem zaufanym przez podmiot powierzający wykonywanie pracy, organizatora stażu, jednostkę organizacyjną, na rzecz której cudzoziemiec ma wykonywać świadczenia jako wolontariusz, czy jednostkę prowadzącą BCC postuluje aby wyłączyć przesłankę złożenia załącznika do wniosku z wymogów formalnych skutecznego złożenia wniosku.

Jednocześnie BCC podkreśla, że jest to jedna ze zmian budząca największy niepokój.  Pomysłodawcy Projektu uzależniają bowiem samą skuteczność złożenia wniosku od działania osób trzecich. Zmiana ta będzie miała negatywne skutki w co najmniej dwóch obszarach. Po pierwsze, cudzoziemiec, który nie będzie w dniu składania wniosku posiadał załącznika będzie zaznaczał we wniosku jakikolwiek inny cel pobytu (niezgodnie ze stanem faktycznym), który nie obliguje do złożenia załącznika. Po drugie, zmiana może przyczynić się do zwiększenia czarnego rynku zatrudnienia w przypadku niektórych usług a co najmniej do utrudnienia ograniczania rozrastania się czarnego rynku, zwłaszcza w przypadku usług opieki i pomocy domowej. Trudno bowiem wyobrazić sobie, że osoba starsza zatrudniająca opiekuna lub osoby zatrudniające pomoc domową będą wypełniały załącznik opatrując go elektronicznym podpisem. BCC stoi na stanowisku, że złożenie omawianego załącznika nie powinno być warunkiem skutecznego złożenia wniosku bowiem załącznik ten nie jest dokumentem niezbędnym do wszczęcia postępowania o legalizację pobytu.

BCC postuluje wprowadzenie do Projektu dodatkowej zmiany. Obecnie stroną postępowania o wydanie zezwolenia na pobyt i pracę (tzw. zezwolenie jednolite) jest wyłącznie cudzoziemiec. Warunki i tryb wydawania tego zezwolenia reguluje art. 114 i następne ustawy z dnia 12 grudnia 2013 roku o cudzoziemcach (t.j. Dz.U. z 2023 r., poz. 519; dalej jako: „Ustawa o cudzoziemcach”). Podobnie, również stroną innych postępowań, tj. o zmianę zezwolenia jednolitego czy jego wycofania, jest wyłącznie cudzoziemiec, który otrzymał zezwolenie jednolite na pobyt i pracę.

W praktyce uzyskanie zezwolenia jednolitego na pobyt i pracę wymaga również podania wielu informacji dotyczących pracodawcy i wykonywanej pracy. Dlatego właściwe urzędy rozpoznające wnioski składane przez cudzoziemców kierują do cudzoziemców pisma, w których zobowiązują ich do przedstawiania dokumentów, których cudzoziemcy nie posiadają i które często objęte są tajemnicą przedsiębiorstwa (np. kontraktów z klientami, stanu kont, zaświadczeń o niezaleganiu z opłacaniem należności publicznoprawnych). Równie często zdarza się, że w pismach adresowanych do cudzoziemca wyznaczane są terminy na dostarczenie informacji przez samego pracodawcę.

Przypomnieć należy, co nie pozostaje bez znaczenia, że stroną postępowania o wydanie samego zezwolenia na pracę jest pracodawca.

Zakładając racjonalność ustawodawcy, który przyjmuje, że: stroną postępowania o uzyskanie tytułu pobytowego jest cudzoziemiec a stroną postępowania o zezwolenie na pracę jest pracodawca, należałoby przyjąć, że prawo do czynnego udziału w postępowaniu powinien mieć zarówno cudzoziemiec, jak i pracodawca.

Obecna sytuacja, w której stroną postępowania jest wyłącznie cudzoziemiec, prowadzi do wielu nieporozumień i nieprawidłowości na etapie rozpoznawania wniosków, a finalnie do błędnych decyzji.

Jednocześnie, BCC postuluje aby z uwagi na obecną praktykę wydane zostały wytyczne zakazujące urzędom zamieszczania w pismach adresowanych do cudzoziemców zobowiązań kierowanych do pracodawców lub żądania od cudzoziemców dokumentów znajdujących się w wyłącznym posiadaniu przedsiębiorcy (podmiotu zatrudniającego). Proponowanym działaniem byłoby też określenie katalogu informacji i dokumentów, których można żądać na etapie rozpoznawania wniosków bowiem w obecnym stanie prawnym dochodzi do sytuacji żądania np. oświadczeń, których treść i forma nie ma żadnego oparcia w przepisach prawa (np. są to oświadczenia, których złożenia urzędy wymagają pod rygorem odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań, choć nie ma do tego żadnej podstawy ustawowej). Należałoby w tych wytycznych zwrócić uwagę, iż urząd prowadzący postępowanie administracyjne ma prawo zwrócić się bezpośrednio do pracodawcy, ale nie może kierować zobowiązań adresowanych do przedsiębiorców w pismach, które nie są im doręczane.

  1. Niedoprecyzowane przepisy dotyczące UPO. Zgodnie z przepisami Projektu wniosek o udzielenie zezwolenia na pobyt uznaje się za założony w przypadku, gdy m.in. cudzoziemiec lub inna osoba uprawniona do złożenia wniosku otrzyma urzędowe poświadczenie odbioru przez wojewodę. W Projekcie brak jest regulacji, które w jakikolwiek sposób precyzowałyby moment, w którym takie urzędowe poświadczenie odbioru miałoby być wysyłane. W ocenie BCC Projekt powinien wyraźnie i w sposób niebudzący wątpliwości precyzować, że UPO doręczane jest cudzoziemcowi automatycznie po wysłaniu wniosku. Nie sposób bowiem przyjąć, że cudzoziemiec mógłby pozostawać w niepewności do tego czy złożył wniosek czy też nie, zwłaszcza mając na uwadze skutki, jakie niesie za sobą złożenie wniosku o legalizację pobytu we właściwym terminie.
  2. Niedoprecyzowane przepisy dotyczące wydawania zaświadczenia potwierdzającego złożenie wniosku. Równie niejasna jest zawarta w Projekcie regulacja przewidująca wydanie cudzoziemcowi przez wojewodę zaświadczenia potwierdzającego złożenie wniosku o legalizację pobytu. Jakkolwiek rozwiązanie to jest już obecnie stosowane przez urzędy to jednak BCC postuluje aby w Projekcie doprecyzowano, w którym momencie takie zaświadczenie ma zostać wydane, choćby przez wprowadzenie terminu instrukcyjnego.

W tym miejscu warto zauważyć, że obecnie obowiązujące przepisy generują sytuację, w której cudzoziemcy (a co za tym idzie również powierzający im pracę przedsiębiorcy) pozostają w niepewności co do swojego statusu pobytowego. Sytuacja ta wynika stąd, że o ile cudzoziemiec starający się o pobyt czasowy w Polsce jest zobligowany do złożenia wniosku to samo złożenie wniosku nie wszczyna postępowania administracyjnego. Zgodnie z art. 108 ust. 1 Ustawy o cudzoziemcach jeżeli termin na złożenie wniosku o udzielenie cudzoziemcowi zezwolenia na pobyt czasowy został zachowany i wniosek nie zawiera braków formalnych lub braki formalne zostały uzupełnione w terminie:

  • wojewoda umieszcza w dokumencie podróży cudzoziemca odcisk stempla potwierdzającego złożenie wniosku o udzielenie zezwolenia na pobyt czasowy;
  • pobyt cudzoziemca na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej uważa się za legalny od dnia złożenia wniosku do dnia, w którym decyzja w sprawie udzielenia zezwolenia na pobyt czasowy stanie się ostateczna.

Konstrukcja przepisów powoduje, że legalny pobyt w trakcie oczekiwania na wydanie decyzji uzależniony jest m.in. od tego, czy składany wniosek zawiera braki formalne czy też nie. Przy czym zaznaczenia wymaga, że brakami formalnymi, których nieuzupełnienie skutkuje brakiem możliwości wszczęcia postępowania są: poprawie uzupełniony i podpisany formularz wniosku, fotografie, oryginał dokumentu podróży, odciski linii papilarnych oraz załącznik nr 1 wniosku o pobyt czasowy w przypadku zezwolenia jednolitego. Zarówno cudzoziemiec jak i zatrudniający go przedsiębiorca nie mają w takiej sytuacji pewności czy pobyt cudzoziemca jest legalny czy też nie. Taka sytuacja ma miejsce w szczególności wtedy, gdy cudzoziemiec, w okresie legalnego pobytu, składa listownie wniosek o pobyt czasowy, jednak nie zostaje przez dłuższy czas wezwany do złożenia odcisków linii papilarnych, a co za tym idzie nie posiada stempla w paszporcie (ani też zaświadczenia). Należy wyraźnie wskazać, że niektóre urzędy wojewódzkie prowadzą postępowania  trwające od 12 do 18 miesięcy, jednocześnie pozostawiając cudzoziemca bez jakichkolwiek informacji na temat toku sprawy.

Sytuacja opisana powyżej jest w ocenie BCC poważna i wymaga szybkiej zmiany. Aktualnym i właściwym kierunkiem byłoby zwolnione cudzoziemca z obowiązku składania odcisków linii papilarnych na etapie składania wniosku o pobyt czasowy (czynność ta byłaby wykonywana na etapie odbioru decyzji pobytowej). Ponadto postępowanie winno być wszczynane  na podstawie złożonego wniosku, a ewentualne braki formalne winny być uzupełniane w jego trakcie.

Wskazać należy, że Projekt nie rozwiązuje opisanego problemu, a  z uwagi na niejasne regulacje będzie jeszcze te wątpliwości potęgował.

  1. Brak terminów obligujących urzędy do przeprowadzenia określonych czynności. W Projekcie brak jest w wielu miejscach terminów (nawet instrukcyjnych), w jakich urzędy powinny podjąć określone czynności, w szczególności brak terminu dla urzędu do wezwania cudzoziemca do osobistego stawiennictwa w urzędzie po złożeniu wniosku. Powoduje to, że procedura legalizacji pobytu będzie rozciągnięta w czasie bez żadnych gwarancji zakończenia jej w rozsądnym terminie.
  2. Przerzucenie obowiązku pobierania odcisków linii papilarnych na organy gminy. BCC postuluje obciążenie obowiązkiem pobierania od cudzoziemców odcisków linii papilarnych oraz pozostałych czynności, które mają być dokonane podczas wizyty stacjonarnej w urzędzie aby obowiązki te zostały przekazane do organów gminy tj. jednostek najbliższych cudzoziemcowi pod względem miejsca jego zamieszkania.
  3. Możliwość samozatrudnienia dla posiadaczy Niebieskiej Karty UE. W uzasadnieniu do Projektu wskazano, że związku z tym, że art. 15 ust. 5 dyrektywy 2021/1883/UE pozwala państwom członkowskim Unii Europejskiej na dopuszczenie posiadaczy Niebieskiej Karty UE do samozatrudnienia, które jednakowoż musi mieć charakter uzupełniający względem głównej działalności prowadzonej przez daną osobę na podstawie Niebieskiej Karty UE, projektodawca proponuje, aby cudzoziemcy, którym udzielono zezwolenia na pobyt czasowy w celu wykonywania pracy w zawodzie wymagającym wysokich kwalifikacji oraz zezwolenia na pobyt czasowy w celu mobilności długoterminowej posiadacza Niebieskiej Karty UE, zostali uprawnieni do podejmowania i wykonywania działalności gospodarczej na takich samych zasadach jak obywatele polscy, a zatem również na podstawie wpisu do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. BCC proponuje aby podjąć w Projekcie próbę zdefiniowania i dookreślenia, jakie znaczenie winno się nadać sformułowaniu „uzupełniający charakter względem głównej działalności prowadzonej przez daną osobę na podstawie Niebieskiej Karty UE”. Jest to sformułowanie niejasne, które w praktyce może prowadzić do rozbieżnej praktyki.

Kobiety zajmują mniej niż 1/3 stanowisk liderskich na całym świecie. 60% z nich rozważa zmianę pracy w tym roku

Jak wskazują dane zebrane przez ManpowerGroup, kobiety zajmują mniej niż 1/3 stanowisk kierowniczych oraz liderskich na całym świecie, choć stanowią połowę globalnej populacji aktywnej zawodowo. W połączeniu z faktem, że w ubiegłym roku na każdych 100 mężczyzn awansowanych ze stanowiska podstawowego na menedżera przypadło zaledwie 87 kobiet, niemal dwie trzecie specjalistek rozważa zmianę pracy w najbliższych miesiącach. Jakie działania podejmują przedsiębiorstwa, aby zmienić tę sytuację i wspierać inicjatywy na rzecz równości zawodowej?

Choć po wybuchu pandemii Covid-19 miliony specjalistek zrezygnowały z pracy, w zaledwie trzy lata globalny poziom zatrudnienia kobiet powrócił do stałego poziomu. Co więcej, to właśnie one przewodzą postpandemicznej odbudowie rynku pracy. W skali światowej, współczynnik aktywności zawodowej kobiet wynosi obecnie nieco ponad 50%.Specjalistki w wieku 25-54 lat należą do najbardziej aktywnych – rozwinęły one zupełnie nowe ścieżki kariery, opowiedziały się za lepszym wynagrodzeniem i benefitami, a także skorzystały z modelu pracy hybrydowej. Ich odsetek na globalnym rynku pracy osiągnął rekordowy poziom. – Stopień aktywizacji zawodowej kobiet rośnie. To doskonała wiadomość, ale warto także dodatkowo zadbać o to, by coraz więcej specjalistek znalazło się w pulach kandydatek na stanowiska kierownicze i związane z rozwojem rynku. Przykładowo, pomimo niedoboru talentów technologicznych w skali globalnej, kobiety nadal stanowią mniej niż 1/3 pracowników w branżach związanych z innowacjami – mówi Agnieszka Adamiec, Senior Business Development Manager w Manpower.

Z najnowszego raportu ManpowerGroup „Perspektywy świata pracy dla kobiet na rok 2024” wynika, że obecnie mniej niż połowa (41%) pracodawców na całym świecie deklaruje osiągnięcie pełnej równości płci w miejscu pracy. Niektóre branże czynią jednak znaczne postępy w tym zakresie – są to przede wszystkim sektory towarów i usług konsumpcyjnych (69%), finansów i nieruchomości (68%), usług komunikacyjnych (67%), opieki zdrowotnej i nauk przyrodniczych (67%) oraz technologii informacyjnych (66%). – Wiedza o tym, czego kobiety oczekują i potrzebują w ramach realizacji zawodowej, jest podstawą budowania równości. Aktywne podnoszenie kwalifikacji, zapewnienie autonomicznego wyboru modelu pracy czy wykorzystanie nowych technologii w celu zwiększenia elastyczności, mogą nam pomóc w uwolnieniu potencjału pracownic – dodaje ekspertka.

Tegoroczne dane ManpowerGroup pokazały, że na całym świecie inicjatywy firmowe na rzecz równości płci są realizowane w przypadku mniej niż połowy stanowisk. 1/3 respondentów uważa, że choć w ich przedsiębiorstwie podjęto inicjatywy na rzecz różnorodności, równości, włączenia społecznego i przynależności (DEIB), postęp w realizacji tych celów jest powolny lub niewielki. Wśród pozytywnych rekomendacji dla firm, które chciałyby przyspieszyć ten proces, warto zawrzeć:

– Zwiększenie elastyczności – ponad jedna trzecia respondentów na całym świecie (37%) potwierdza, że elastyczne zasady pracy są najskuteczniejsze w zatrzymywaniu i przyciąganiu różnorodnych talentów. Inne najważniejsze inicjatywy to: rozwój przywództwa (30%), kultura włączająca w spółce (29%), coaching/mentoring (28%) i partnerstwa akademickie (24%).

– Możliwość rozwoju liderskiego – 3 na 10 organizacji (30%) twierdzi, że programy rozwoju przywództwa skutecznie zawężają luki, które w przeszłości uniemożliwiały awans na stanowisko kierownicze.

– Wprowadzenie innowacji technologicznych – 65% pracodawców twierdzi, że nowe technologie pomogają im zwiększyć elastyczność, co promuje większą równość płci, 62% z nich uważa, że technologia dywersyfikuje ich źródła talentów IT, a 52% – że narzędzia oparte na sztucznej inteligencji pomagają w rekrutacji najlepszych kandydatów bez względu na płeć.

– Reskilling, upskilling, elastyczne świadczenia – rozwój umiejętności cyfrowych oraz przeprowadzanie ankiet pracowniczych w celu zachowania odpowiedniego work-life balance i modelu pracy sprzyjają zatrzymaniu w firmie najbardziej utalentowanych specjalistek.

Co wiemy po konsultacjach w sprawie KSeF

Pomiędzy 16 lutego a 1 marca 2024 r. trwały konsultacje ws. Krajowego Systemu e-Faktur. Zainteresowanie wdrożeniem e-faktur w Polsce jest duże – na 9 spotkaniach łącznie było ponad 10 tys. uczestników. Jakie wnioski nasuwają się po spotkaniach?

Ważne terminy

W styczniu Ministerstwo Finansów ogłosiło przetarg na przeprowadzenie audytu dotyczącego KSeF. Obecnie czekamy na jego wyniki. Natomiast 1 marca zakończyły się konsultacje, w których wzięli udział przedsiębiorcy, interesariusze i eksperci Ministerstwa Finansów. W trakcie spotkań omówione zostały najważniejsze kwestie dotyczące e-fakturowania i samego systemu. W efekcie w drugiej połowie marca będę opublikowane projekty zmian do KSeF. Finalnie nową datę startu obowiązkowego systemu, poznamy na przełomie kwietnia i maja, a cały proces legislacyjny ma się zakończyć do końca czerwca 2024 roku.

Co wiemy po konsultacjach w sprawie KSeF

Jakie zmiany w KSeF?

Ministerstwo Finansów od samego początku informowało, że w w zakresie samego systemu jak i aktów prawnych, nie zajdą znaczące przekształcenia. Zmiany po konsultacjach, nie będą rewolucyjne, będą natomiast spełniały funkcję uzupełniającą i naprawczą. Obecnie brakuje jeszcze wielu wytycznych, chociażby do samego kodu QR, czy też funkcjonowania trybu awaryjnego systemu. Z zapowiedzi wynika, że specyfikacja ma być opublikowana wraz z aktami prawnymi.

Nie jest też znana wydajność samego systemu. Ministerstwo Finansów posiada informacje o tym, jakiego dnia wystawianych jest najwięcej faktur, ale jest to informacja z pliku JPK. Te dane mogą odbiegać od rzeczywistości.

Faktury w KSeF

Istotnym problem systemu jest brak informacji, z jakiego powodu odrzucona jest faktura. W związku z tym planowane jest wdrożenia rozwiązania powiadamaiającego. Dzięki temu będziemy wiedzieli, w którym miejscu popełniony został błąd przy wystawieniu faktury.

Ministerstwo jest też otwarte na rozmowy ws. udoskonalenia wystawiania faktur na pracowników. Obecnie proponowany jest identyfikator pracownika, jednak ten sposób wymaga zmian. Pracownik, który przy zakupie nie poda swojego identyfikatora lub poda błędny, nie będzie podlegał korekcie lub uzupełnieniu.

Największym znakiem zapytania są jednak faktury konsumenckie. Na konsultacjach zarówno po stronie Ministerstwa Finansów, jak i uczestników nie wypracowano rozwiązania. W mojej ocenie faktury konsumencie nie powinne znaleźć się w systemie.

Płatność za e-Faktury

MInisterstwo Finansów zapowiedziało, że pozostawi obowiązek oznaczania płatności w tytule przelewu 35 znakowym numerem KSeF. Jednocześnie za brak numeru nie będą póki co przewidywane kary. Przy czym obowiązku podawania numeru nie będzie, jeśli zapłaty dokonamy szybkimi płatnościami czy BLIKiem. Obowiązkiem oznaczania objęte będą “zwykłe przelewy”. System też umożliwi pobranie identyfikatora zbiorczego w przypadku płatności kilku faktur dla jednego kontrahenta, również w przypadku płatności częściowych.

Uprawnienia i pełnomocnictwa

Od 1 lipca 2024 r. planowane jest włączenie opcji pobierania certyfikatów, które mają zastąpić tokeny. Tokeny będą funkcjonowały do 31.12.2024 r. Biuro rachunkowe posiadające pełnomocnictwo będzie miało możliwość wskazania konkretnego pracownika, który uzyska dostęp do klienta. W związku z tym pracownicy biur nie będą mieli dostępu do wszystkich klientów.

Kiedy wejdzie KSeF?

Nowy termin wejścia obowiązkowego KSeF poznamy na przełomie kwietnia i maja. Na jednej z konsultacji rozważano wejście KSeF w etapach. Przy czym większość uczestników i pracowników Ministerstwa Finansów uznało, że ten pomysł może wprowadzić więcej zamieszania. Etapowość sprawdziła się np. w pliku JPK, gdzie odbiorcą plików jest Ministerstwo Finansów, jednak w tym mamy jeszcze drugiego przedsiębiorcę.

Autor: Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy inFakt

EBC nie zmienił stóp procentowych

EBC pozostawił stopy procentowe na obecnym poziomie. EBC utrzymuje tak wysokie stopy już od kilku miesięcy. Inflacja zmierza do celu 2 proc., jednak szczególną uwagę trzeba teraz przyłożyć do odczytów inflacji bazowej. Prezes Lagarde podkreśla, że obniżki nastąpią wtedy, kiedy EBC będzie pewny, że proces dezinflacji jest trwały i doprowadzi do celu.

Wydaje się, że EBC może poczekać z decyzjami jeszcze kilka miesięcy. Ważne będą dane o inflacji (wskazujemy tutaj szczególnie na inflację w usługach) – i kondycji rynku pracy. Presji na EBC nie wywierają także decyzje FEDu czy Banku Anglii, które również nie spieszą się z obniżkami. W związku z powyższym, pierwszych obniżek ze strony EBC spodziewamy się najwcześniej w czerwcu.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

NBP: Inflacja w lutym w zakresie celu, ale niepewność co do dalszych działań

Jako że środowa decyzja Rady Polityki Pieniężnej o utrzymaniu po raz piąty z rzędu stóp procentowych na niezmienionym poziomie (5,75%) nie stanowiła najmniejszego zaskoczenia, uwaga skoncentrowała się w marcu na nowych projekcjach makroekonomicznych i konferencji prasowej prezesa Rady. Ta, jak podkreślił sam Adam Glapiński, stała zaś pod hasłem: „niepewność”.

Choć właściwe dane na ten temat otrzymamy dopiero za nieco ponad tydzień (15.03), to zgodnie ze słowami prezesa NBP według wstępnych szacunków inflacja znalazła się w lutym w zakresie celu inflacyjnego (2,5% ± 1 pp.). Owa informacja stanowiła jeden z najbardziej uwypuklonych elementów marcowej konferencji, choć – zgodnie z retoryką prezesa – prawdopodobnie nie będzie miała większego wpływu na ruchy w zakresie polityki monetarnej banku w najbliższych miesiącach.

Uwaga koncentruje się wciąż na niepewności dotyczącej kształtowania się dalszej ścieżki inflacji oraz przekonaniu banku, że w drugiej połowie roku zaobserwujemy jej ponowny wzrost. Wspomniana niepewność wynika z dwóch kluczowych czynników:

  • Możliwego powrotu pięcioprocentowego podatku VAT na żywność, który mógłby według szacunków NBP wpłynąć na wzrost dynamiki cen o niecały punkt procentowy (0,9 pp.).
  • Potencjalnej likwidacji tarcz antyinflacyjnych, wpływających na zakotwiczenie cen energii elektrycznej czy gazu.

O ile pierwszy z elementów może przestać być niewiadomą już w najbliższych dniach (patrząc na zintensyfikowane komunikaty ze strony władz), o tyle druga kwestia może nie zostać rozwiązana aż do czerwca, do kiedy obowiązuje obecna ustawa. Utwierdza nas to w przekonaniu, że przynajmniej do tego czasu Rada nie zdecyduje się ani na zmianę poziomu stóp procentowych, ani na komunikaty, które mogłyby sytuację w zakresie przyszłych ruchów na płaszczyźnie polityki monetarnej nieco rozjaśnić.

Choć mało prawdopodobny, to najczarniejszy ze scenariuszy banku zakłada powrót inflacji do 8,4% na koniec IV kwartału br. W czasie samej konferencji przedstawione zostały dwie – zależne od działań w zakresie cen regulowanych – możliwe ścieżki kształtowania się ścieżki inflacyjnej. Obie zakładają jednak unormowanie się jej w zakresie celu w horyzoncie prognozy.

Pełny raport o inflacji opublikowany zostanie w poniedziałek, już dziś powiedzieć możemy jednak, że bazowa projekcja inflacyjna banku zakłada, ze roczna dynamika cen znajdzie się z 50-procentowym prawdopodobieństwem w przedziale 2,8–4,3% w 2024 r., 2,2–5,0% w 2025 r. oraz 1,5–4,3% w 2026 r. Stanowi to rewizję w dół względem stanu z listopada – szczególnie pokaźną dla roku bieżącego.

Wykres 1: Projekcje inflacyjne NBP [środek przedziału] (listopad ’23 vs. marzec ’24)Projekcje inflacyjne NBP [środek przedziału]

Źródło: NBP Data: 07.03.2024

Rewizję w górę odnotowaliśmy zaś w zakresie prognoz gospodarczych. Bank oczekuje, że roczny wzrost PKB znajdzie się z 50-procentowym prawdopodobieństwem w przedziale 2,7–4,3% w 2024 r., 3,2–5,3% w 2025 r. oraz 2,0–4,5% w 2026 r. Bardziej optymistyczny ogląd gospodarczy został przez prezesa Glapińskiego przedstawiony także i w czasie samej konferencji, choć – co podkreślił – słabe notowania Niemiec – głównego partnera gospodarczego Polski – mogą stanowić w owym względzie istotny czynnik ryzyka.

Wykres 2: Projekcje PKB NBP [środek przedziału] (listopad ’23 vs. marzec ’24)Projekcje PKB NBP [środek przedziału]

Źródło: NBP Data: 07.03.2024

Choć kurs EUR/PLN niemal nie drgnął, to komunikaty prezesa można odebrać jako nieco mniej jastrzębie aniżeli w miesiącu poprzednim. Podkreślał on niejednokrotnie, że RPP jest w stanie z dużą precyzją przewidzieć kształtowanie się sytuacji inflacyjnej jedynie do końca czerwca. Do momentu, gdy sprecyzowane zostaną plany rządu w zakresie ewentualnej kontynuacji programu tarcz antyinflacyjnych, wątpliwym wydaje się, aby posiedzenia Rady mogły przynieść istotną zmianę retoryki. Wygląda na to, że na obniżki jeszcze w tym roku możemy liczyć tylko, jeżeli spełni się jeden z bardziej optymistycznych dla Banku scenariuszy, oznaczający utrzymanie w dużej mierze status quo w zakresie cen regulowanych.

Autor: Michał Jóźwiak – analityk Ebury

Stopy procentowe bez zmian: RPP i Kanada trzymają kurs, USA zaskakuje słabszymi danymi o zatrudnieniu

Wczorajsza decyzja w sprawie stóp procentowych nie zaskoczyła rynków. Raport ADP może sugerować potencjalną zadyszkę tamtejszego rynku pracy. Kanada podobnie jak Polska nie zmienia stóp procentowych.

RPP nie zaskoczyła

Zgodnie z oczekiwaniami wczorajsze posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej nie spowodowało zmian stóp procentowych. Nadal główna stopa znajduje się na poziomie 5,75%. Należy zwrócić uwagę, że to nadal o 0,5% mniej niż Czechy i 1,25% mniej niż Rumunia, nie wspominając o Węgrzech, gdzie mimo serii silnych cięć nadal stopy są na poziomie 9%. Patrząc na inne państwa w podobnej sytuacji, mamy jeszcze sporo przestrzeni, by czekać z obniżkami, mimo silnie spadającego poziomu inflacji. Dzisiejsza konferencja ma jednak spory potencjał zamieszać w notowaniach złotego. Spadek tempa wzrostu cen był bowiem na tyle silny, że możemy oczekiwać pewnego złagodzenia tonu wypowiedzi prezesa NBP, Adama Glapińskiego. Gdyby faktycznie zmieniła się narracja, byłby to sygnał osłabiający złotego. Biorąc pod uwagę ostatnie wystąpienie i deklaracje braku zmian do końca roku, wydaje się, że ciężko sobie wyobrazić obecnie jakąś wypowiedź istotnie umacniającą złotego.

Słabsze dane zza oceanu

Wczoraj poznaliśmy wynik raportu ADP na temat zatrudnienia. Wygląda, że liczba nowych miejsc pracy tworzonych w USA jest niższa, niż oczekiwano. 140 tysięcy to niby „tylko” 10 tysięcy mniej od oczekiwań. Te 10 tysięcy to jednak okazał się wystarczający powód, by sięgnąć do najniższych poziomów dolara względem euro od końca stycznia. Powodem tej reakcji jest oczywiście obawa inwestorów o kondycję amerykańskiego rynku pracy. Mniej tworzonych miejsc pracy to potencjalnie sygnał możliwego nadchodzącego wzrostu poziomu bezrobocia.

Kanada nie zmienia stóp procentowych

Wczoraj zgodnie z oczekiwaniami analityków Bank Kanady nie zmienił stóp procentowych. Pozostały one na niezmienionym poziomie 5%. Wygląda na to, że kanadyjscy decydenci czekają na ruch swojego jedynego sąsiada lądowego. Do momentu, kiedy FED nie ruszy stóp, nie należy się zatem nastawiać na zbyt wiele. Obecne prognozy mówią o obniżce stóp w USA dopiero na czerwcowym posiedzeniu. Taki scenariusz zamroziłby na 3 miesiące stopy procentowe, mimo inflacji poniżej 3%. Patrząc jednak na wczorajsze reakcje rynków, część inwestorów już grała pod niespodziankę, bo po samej decyzji zamykali swoje pozycje, czym wywołali umocnienie dolara kanadyjskiego.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych oprócz decyzji RPP warto zwrócić uwagę na:

14:15 – strefa euro – decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
14:45 – strefa euro – konferencja prasowa po posiedzeniu EBC,
15:00 – Polska – wystąpienie szefa NBP.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

84% dyrektorów ds. compliance spodziewa się wzrostu presji ze strony organów regulacyjnych w ciągu najbliższych 2 lat – raport KPMG

Stale zmieniające się regulacje i wymogi prawne sprawiają, że rośnie presja i oczekiwania względem działów ds. etyki i zgodności z przepisami (ang. compliance). Rosną również potrzeby kadrowe – 72% międzynarodowych Chief Compliance Officers (CCOs) deklaruje zwiększenie liczby pracowników w swoich zespołach w ciągu najbliższego roku. Wśród priorytetów znalazło się również zwiększenie wydatków na technologie oraz dostosowywanie działań organizacji do wymogów ESG – wynika z badania KPMG przeprowadzonego wśród 765 dyrektorów ds. etyki i zgodności.

Aż 84% dyrektorów ds. etyki i zgodności, którzy wzięli udział w badaniu KPMG spodziewa się, że w ciągu najbliższych dwóch lat będzie musiało stawiać czoła presji związanej z rosnącymi oczekiwaniami i kontrolami organów regulacyjnych. Nowe wymogi prawne i regulacyjne, a także dynamicznie zmieniające się trendy i oczekiwania względem działów compliance sprawiają, że zarządzający tym obszarem w firmach muszą dostosować swoje plany do sytuacji na rynku. Poprawa wydajności działań compliance ma być realizowana poprzez rozwój zespołów, ale też inwestycje w najnowsze rozwiązania technologiczne, szczególnie te związane z analityką danych i cyberbezpieczeństwem.

Nowe technologie w służbie compliance

70% respondentów planuje zwiększenie budżetu na rozwój nowych technologii w ciągu najbliższego roku. Dla 36% CCOs priorytetem ma być poprawa cyberbezpieczeństwa, a dla 35% ochrony danych osobowych. Natomiast 30% ankietowanych jako obszary największych wyzwań na najbliższe dwa lata wskazuje analitykę danych i modelowanie predykcyjne. Dyrektorzy ds. compliance wskazali, że w ich firmach w ciągu najbliższych dwóch lat priorytetowymi obszarami do automatyzacji będą m.in. ocena ryzyka, monitorowanie, testowanie i mapowanie regulacyjne.

Automatyzacja procesów i analityka zgromadzonych danych w celu zbudowania mechanizmów wykrywania potencjalnych zagrożeń, nieprawidłowości lub nadużyć wydają się znaczącym krokiem rozwoju działów compliance, szczególnie gdy firmy chcą podążać za najnowszymi trendami oraz standardami ESG.

Dynamiczne i zmieniające się otoczenie regulacyjne wymaga ciągłego monitorowania i dostosowywania strategii zgodności z przepisami. To skłania dyrektorów ds. compliance do nieustannego rozwoju swojej funkcji. Przykładem takich zmian jest np. wprowadzenie ustawy o sygnalistach w Polsce, które będzie wymagało elastycznego dostosowania strategii compliance. W kontekście postępu technologicznego, dyrektorzy ds. compliance pozostają odpowiedzialni za efektywne wykorzystanie analityki danych do monitorowania ryzyka oraz zarządzania zgodnością m.in. w obszarach takich jak ESG, cyberbezpieczeństwo i ochrona danych osobowych. Jednak ich głównym zadaniem jest kształtowanie kultury organizacyjnej, promowanie etycznego zachowania wśród pracowników oraz budowanie zaufania zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz firmy. Skonfrontowanie się z tymi wyzwaniami wymaga nie tylko głębokiej wiedzy z zakresu przepisów, ale również zdolności strategicznego myślenia i elastycznego dostosowywania się do dynamicznie ewoluujących warunków biznesowych – mówi Iwona Sprycha, Partner w Dziale Deal Advisory, Szef Zespołu HR Advisory & Change Management oraz Szef Zespołu Forensic w KPMG w Polsce.

Nadążyć za wymogami ESG

Zaledwie 7% ankietowanych dyrektorów ds. etyki i zgodności uznaje własne programy zgodności ze standardami ESG za w pełni rozwinięte, natomiast 41% ankietowanych przyznaje, że programy te są w ich firmach nadal w fazie planowania lub przygotowań. W wielu organizacjach proces wdrażania wymogów ESG jest na wczesnym etapie – trwa zapoznawanie się z nowymi przepisami i rozważanie różnych modeli biznesowych, odpowiadających standardom. Jednocześnie interesariusze coraz częściej rozliczają firmy z realizacji wymogów ESG, więc kluczowe staje się wprowadzenie mechanizmów kontrolnych, które będą uwzględniać wpływ organizacji na środowisko i społeczeństwo. Rolą dyrektorów compliance jest projektowanie i wdrażanie solidnych ram zgodnych z korporacyjną strategią ESG. To podstawa do monitorowania ryzyka w obszarze zrównoważonego rozwoju oraz raportowania danych niefinansowych.

O RAPORCIE:

Raport „KPMG Global Chief Ethics and Compliance Officer survey”, powstał na podstawie badania przeprowadzonego wśród 765 dyrektorów ds. compliance z największych firm z sześciu sektorów przemysłu: opieki zdrowotnej i nauk przyrodniczych; bankowości, rynków kapitałowych i ubezpieczeń; produkcji przemysłowej; rynków komercyjnych i handlu detalicznego; technologii, mediów i telekomunikacji; energii i zasobów naturalnych.

Na podstawie odpowiedzi udzielonych przez respondentów przedstawiono aktualną sytuację oraz dwuletnią perspektywę dotyczącą złożoności przepisów, wyzwań operacyjnych, kształtowania etycznej kultury organizacyjnej, aspektów ESG oraz dynamicznego rozwoju technologii w kontekście compliance.