Słabe chińskie dane i obawy o rating banków USA

Korekta spadkowa na giełdach trwa. Wczoraj sentyment został pogorszony przez agencję Fitch, która wydała ostrzeżenie dla ratingu dużych banków w USA. Do tego doszły jastrzębie komentarze z Fed. Obawy o globalny wzrost gospodarczy zostały podsycone przez gorsze od oczekiwań dane z Chin.

Jeden z analityków Fitch wprost ostrzegł, że sektor bankowy USA jest blisko kolejnych zawirowań. Mowa tu o potencjalnej możliwości obniżeniu ratingu dużych banków, wśród których jest m.in. JPMorgan Chase. Ocena całego sektora została obniżona już w czerwcu, teraz może to dotyczyć konkretnych podmiotów. Przypomnijmy, że w minionym tygodniu Moody’s zredukowała ocenę 10 małych i średnich banków i wydała jednocześnie ostrzeżenie, że cięcia mogą w przyszłości dotyczyć większych instytucji. Niedawno agencja Fitch obniżyła również długoterminowy rating kredytowy USA, co było argumentowane m.in. wysokim poziomem zadłużenia kraju.

Nastrojom nie pomogły dane z amerykańskiej gospodarki, a dokładnie te dotyczące sprzedaży detalicznej, której wyniki okazały się powyżej rynkowych oczekiwań. Negatywnie zaskoczył indeks NY Empire State, który wypadł zaskakującą nisko (-19 pkt.).

Szansa na dalsze podwyżki ze strony Fed została zwiększona przez wczorajsze słowa Neel Kashkariego, który wprost powiedział, że inflacja pomimo spadku jest wciąż za wysoka. Jego słowa sugerują, że Fed jest w stanie zrobić jeszcze więcej, co należy interpretować, że koszt pieniądza w USA ma szansę na kolejny wzrost.

W ten pesymistyczny nastrój wpisują się chińskie publikacje. Rozczarowujące dane dotyczące aktywności gospodarczej w lipcu, inflacja poniżej zera oraz ponowne obawy dotyczące sektora nieruchomości i równoległego sektora bankowego sprawiają, że decydenci polityczni muszą działać szybko. Miesięczne dane pokazały, że dynamika wzrostu uległa dalszemu osłabieniu. Wzrost produkcji przemysłowej spowolnił do 3,7 proc. r/r z 4,4 proc. w czerwcu i w porównaniu do 5,7 proc. wzrostu przed pandemią. Wzrost sprzedaży detalicznej spadł do zaledwie 2,5 proc. r/r z 3,1 proc. w czerwcu.

Słabe dane dotyczące aktywności w lipcu uzupełniają szereg rozczarowujących danych i wiadomości, w tym inflację CPI spadającą poniżej zera, słaby wzrost handlu i kredytów, rosnące ryzyko niewypłacalności dużego dewelopera oraz brak płatności z tytułu wysokodochodowych produktów inwestycyjnych przez jednego z największych prywatnych zarządzających majątkiem w Chinach. Jeśli chodzi o tę ostatnią kwestię, prywatne firmy zarządzające majątkiem i firmy powiernicze są kluczowymi graczami w chińskim systemie „równoległego systemu bankowego”, który zapewnia deweloperom finansowanie. Zanim zaufanie konsumentów i przedsiębiorstw gwałtownie się pogorszy, decydenci polityczni muszą działać szybko. Bank centralny Chin po raz kolejny obniżył jednoroczną stopę średnioterminowych pożyczek (MLF) o 15 pb do 2,5 proc.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Polska coraz bardziej atrakcyjna dla inwestorów w odnawialne źródła energii

Polska awansowała po raz kolejny w rankingu EY RECAI, atrakcyjności państw dla tych, którzy inwestują w odnawialne źródła energii: o jedno miejsce, na 17. pozycję. Jednocześnie stała się dziesiątym (rok temu była 15.), najatrakcyjniejszym krajem na świecie w rankingu PPA, umów na długoterminowy zakup/sprzedaż energii z OZE. Tegoroczny ranking ocenia też wpływ amerykańskiej ustawy o redukcji inflacji na inwestycje w odnawialne źródła energii na świecie.

EY od 20 lat bada kraje pod kątem atrakcyjności dla inwestorów w odnawialne źródła energii – tak powstał ranking EY RECAI. W najnowszej, 61. edycji rankingu, Polska awansowała o jedno miejsce i przeskoczyła na 17. pozycję z 18. miejsca.

Liderem rankingu niezmiennie pozostają Stany Zjednoczone. Drugie są Niemcy, które tym razem wyprzedziły Chiny.

Kryzys energetyczny wywołany wojną na Ukrainie zmusza wszystkich do poszukiwania nowych źródeł energii. Obecna sytuacja gospodarcza na świecie, presja inflacyjna i pojawiające się oznaki recesji mogą ułatwić zwiększenie wydatków na projekty infrastrukturalne. A to powinno stworzyć większe możliwości dla branży OZE poprzez zwiększenie popytu na zieloną energię – mówi Jarosław Wajer, Lider Działu Energetyki w Polsce i w Regionie CESA.

inwestycje w oze

RECAI wykorzystuje różne kryteria do porównywania atrakcyjności rynków odnawialnych źródeł energii faworyzując duże gospodarki. Dlatego już w zeszłym roku dodano znormalizowana wersję indeksu, która uwzględnia PKB poszczególnych państw. To pozwala zobaczyć, które rynki osiągają wyniki powyżej oczekiwań w odniesieniu do ich wielkości ekonomicznej, a jednocześnie ujawnia ambitne plany transformacji energetycznej w mniejszych gospodarkach, tworząc atrakcyjne alternatywy dla potencjalnych inwestorów. W tegorocznym, znormalizowanym rankingu pozycja Polski jest niezmieniona – pozostaje na 17. miejscu, z Grecją, Marokiem i Danią odpowiednio na podium.

Awans w PPA

Ranking EY RECAI ocenia także atrakcyjność rynku PPA (Power Purchase Agreement), czyli umów na długoterminowy zakup/sprzedaż odnawialnej energii elektrycznej. To największy awans Polski, która stała się jednym z liderów rynku PPA w Europie. Wyprzedziły ją takie kraje jak Hiszpania, Niemcy i Wielka Brytania, które znacznie wcześniej rozpoczęły swoją drogę PPA.

inwestycje w oze 2

Wiele firm, w tym międzynarodowych prowadzi w Polsce znaczącą działalność produkcyjną, handlową i usługową. Biorąc pod uwagę wysoką średnią emisyjność wytwarzania energii elektrycznej w naszym kraju przedsiębiorstwa są zmotywowane do zawierania PPA na odnawialne źródła energii – uważa Maciej Markiewicz, partner, EY Polska.

Trzeba jednak pamiętać, że pod koniec 2022 roku rząd wprowadził limit dla producentów energii, w tym na ceny OZE, by chronić konsumentów przed nadmiernym wzrostem cen energii, co doprowadziło do dużej niepewności w zakresie PPA i wiele procesów negocjacji umów zostało wstrzymanych, opóźnionych lub odłożonych w czasie.

Niemniej jednak widzimy rosnące zainteresowanie umowami PPA, również w kontekście spadku cen w kontraktach PPA w porównaniu z zeszłym rokiem oraz perspektywy zniesienia tych limitów. Także te czynniki powinny przyczynić się do dalszego wzrostu zawieranych transakcji. Jednocześnie wprowadzone zmiany w zasadzie 10H powinny stymulować wzrost liczby projektów wiatrowych w średnim terminie, biorąc pod uwagę niezbędny okres przygotowania i pozyskania pozwoleń dla takiego typu aktywów – dodaje Maciej Markiewicz.

W 2022 roku w Europie korporacyjne umowy zakupu energii (CPPA) znacznie wyprzedziły umowy PPA zawierane pomiędzy deweloperem a spółką energetyczną, zarówno pod względem mocy (7 GW z 8,4 GW), jak i liczby transakcji (129 ze 161 transakcji).

Inicjatywy rządowe: Europa kontra USA

Globalne dążenie do bezpieczeństwa energetycznego i recesja oznaczają, że branża odnawialnych źródeł energii nigdy nie miała lepszej okazji do przyspieszenia zarówno popytu na swoje produkty, jak i postępu w kierunku zerowej emisji gazów cieplarnianych. Rządy umieszczają odnawialne i konwencjonalne źródła energii w centrum swoich polityk i wprowadzają przepisy dotyczące interwencji rynkowych, by zapewnić dostawy energii w przystępnych cenach.

Jednym ze sposobów jest też zmniejszenie zależności od importowanej energii oraz znalezienie sposobu na zlikwidowanie powiązania cen gazu ziemnego i energii odnawialnej – uważają eksperci EY. Unia Europejska już nad tym pracuje w ramach inicjatywy REPowerEU.

Według ekspertów EY, taka współzależność nie jest już postrzegana jako zrównoważona. Za to energia produkowana w kraju jest tańsza i może być niskoemisyjna. Dlatego właśnie Stany Zjednoczone, w ramach ustawy o redukcji inflacji, planują przeznaczyć 369 mld USD na inwestycje w swoje bezpieczeństwo energetyczne oraz na walkę ze zmianami klimatu. Prezydent USA Joe Biden podpisał ustawę w sierpniu 2022 roku, a Biały Dom określił ją jako „najbardziej znaczące działanie Kongresu w zakresie czystej energii i zmian klimatycznych w historii kraju”.

Ustawa ma wpływ nie tylko na Stany Zjednoczone, ponieważ może spowodować zakłócenia na światowych rynkach. Europejscy politycy i decydenci obawiają się, że zachęci deweloperów i producentów do lokowania inwestycji w USA zamiast w Europie.

W 2022 r. USA odpowiadały za 13% globalnej mocy odnawialnych źródeł energii, z wyłączeniem energii wodnej, podczas gdy udział Chin i Unii Europejskiej wynosił odpowiednio 38% i 21%. Zgodnie z założeniami amerykańska ustawa ma ponad dwukrotnie zwiększyć moc zainstalowaną w USA.

UE musi jakoś zareagować, ponieważ niedawne interwencje rynkowe w postaci podatku od zysków firm energetycznych mogą osłabić atrakcyjność inwestycyjną Europy – uważa Jarosław Wajer.

Analiza przeprowadzona przez Parlament Europejski szacuje, że przychody z podatku od zysków przedsiębiorstw energetycznych, zastosowanego w 2022 r. poprzez ustanowienie limitu przychodów rynkowych dla wytwórców energii odnawialnej, wyniosły 30,9 mld EUR z lądowej energii wiatrowej, 16,7 mld EUR z biomasy i 7,9 mld EUR z morskiej energii wiatrowej.

Moim zdaniem Unia nie powinna spieszyć się z powielaniem amerykańskich rozwiązań, ponieważ mogłoby to utrudnić sytuację na rynku i podważyć dotychczasowe zachęty do budowy odnawialnych źródeł energii – mówi Jarosław Wajer i dodaje, że – musimy nadal prowadzić debatę wewnątrz UE, jak zareagować na tę ustawę, aby nie osłabić lokalnych rynków.

Tymczasem Międzynarodowa Agencja Energii Odnawialnej (International Renewable Energy Agency, IRENA) szacuje, że dotychczasowe globalne inwestycje w zieloną energię są niewystarczające. Jeśli świat chce utrzymać wzrost temperatury w granicach 1,5°C w stosunku do poziomu sprzed epoki przemysłowej to, zdaniem IRENA, musi wydać na odnawialne źródła przynajmniej 35 bln USD.

O badaniu
EY ocenia atrakcyjność inwestycyjną państw pod względem inwestycji w odnawialne źródła energii od 2003 roku. Indeks RECAI obejmuje 40 największych rynków świata. Opierając się na bazie danych RECAI EY, od końca 2021 roku publikuje także drugi ranking – atrakcyjności rynku długoterminowych umów na zakup i sprzedaż odnawialnej energii elektrycznej w ramach kontraktów PPA. W 2022 roku dodano także tzw. „znormalizowany” indeks RECAI, który bierze pod uwagę PKB poszczególnych krajów.

Rozwój produkcji półprzewodników w UE wygeneruje zapotrzebowanie na dodatkowe 10,8 mln m kw. powierzchni magazynowej do 2030 r.

Jak podaje międzynarodowa firma doradcza Savills w swoim najnowszym raporcie, unijna ustawa o chipach zakłada ponad dwukrotne zwiększenie udziału krajów Unii Europejskiej w globalnej produkcji półprzewodników do 20% do roku 2030. UE przeznaczyła 43 mld euro na inwestycje w rozwój przemysłu półprzewodników, co według Savills spowoduje wzrost zapotrzebowania na powierzchnię magazynowo-produkcyjną, które w ciągu najbliższych siedmiu lat wyniesie ponad 10,8 mln m kw.

Pandemia Covid-19 spowodowała poważne zakłócenia na rynku półprzewodników, wpływając jednocześnie na globalne łańcuchy dostaw, co przełożyło się na duże utrudnienia w produkcji i dostawach. Czas realizacji zamówień wydłużył się z powodu czasowego zamykania fabryk, problemów logistycznych oraz ograniczonej wydajności w związku z wprowadzanymi środkami bezpieczeństwa.

Nagły wzrost popytu na urządzenia elektroniczne i samochody przekroczył dostępne moce produkcyjne, powodując braki w podaży, które pogłębiły się z powodu napięć geopolitycznych.

Savills zwraca uwagę na istotne zmiany, jakie zaszły na przestrzeni ostatnich 30 latach  w lokalizacji zakładów wytwarzających półprzewodniki. Chiny, które są obecnie największym rynkiem pod względem globalnych przychodów, zwiększyły swój udział w rynku z 24 proc. w 2015 r. do 32 proc. w 2022 r. Natomiast udział USA w globalnej produkcji zmniejszył się z 37% w 1990 r. do 12% w 2021 r. Według prognoz Savills,  trendy te mogą się odwrócić, ponieważ również Europa jest zainteresowana stworzeniem własnej bazy produkcyjnej i łańcuchów dostaw.

„Przewidujemy, że popyt na półprzewodniki w następnych 10 latach nadal będzie dynamicznie rósł w związku z takimi megatrendami jak rozwój sztucznej inteligencji, produkcji pojazdów elektrycznych, technologii chmury obliczeniowej oraz automatyzacji. Europa musi stawić czoła ostrej konkurencji ze strony rynków o bardziej ugruntowanej pozycji, ale rozsądnie podejmowane decyzje mogą przyczynić się do sukcesu na tym polu. Prognozujemy, że jeżeli UE osiągnie wyznaczony cel, którym jest 20-procentowy udział w globalnej produkcji, konieczne będzie wybudowanie dodatkowo nawet 10,8 mln m kw. powierzchni magazynowej” – komentuje Andrew Blennerhassett, dyrektor w dziale badań rynków nieruchomości magazynowych i logistycznych w Savills.

Z punktu widzenia rynku nieruchomości związek pomiędzy działalnością produkcyjną a zapotrzebowaniem na powierzchnię przemysłową i logistyczną jest oczywisty. Wraz z długofalowym wzrostem popytu na produkowane towary najemcy będą wynajmować coraz więcej powierzchni w miarę zwiększania mocy produkcyjnych.

W 2021 roku wartość produkcji sprzedanej UE sięgnęła 5209 mld euro, a w przypadku sektora półprzewodników wyniosła 53,8 mld euro, co stanowi nieco ponad 1 proc. całości. Savills prognozuje, że jeżeli produkcja utrzyma skumulowane roczne tempo wzrostu obserwowane w latach 2011-2021 (1,07 proc.) i przychody europejskiej branży półprzewodników – zgodnie z założeniami UE – wzrosną do poziomu 241,56 mld euro, to udział ten może się zwiększyć do 4,2 proc. do roku 2030. Wzrost ten przełoży się na dodatkowe zwiększenie przychodów z produkcji w analizowanym okresie o 2,9 proc., napędzając popyt w sektorze nieruchomości logistycznych w Europie.

Savills przewiduje, że dzięki zwiększeniu udziału Unii Europejskiej w produkcji półprzewodników zgodnie z Ustawą o chipach może powstać dodatkowo 1,6 mln bezpośrednich i pośrednich miejsc pracy, co wygeneruje zapotrzebowanie na 4,2 mln m kw. powierzchni logistycznej w związku z wydatkami na konsumpcję. Zyskać na tym mogą takie kraje jak Irlandia, Niemcy, Włochy, Polska czy Hiszpania.

„Otrzymujemy coraz więcej zapytań od producentów półprzewodników i innych najemców związanych z tą branżą, co oznacza dużą szansę dla rynków europejskich. To kolejny dowód świadczący o różnorodności sektora nieruchomości przemysłowych i logistycznych. Popyt w najbliższych latach będzie napędzany przez zjawisko onshoringu oraz dalszy wzrost handlu internetowego” – dodaje Marcus de Minckwitz, dyrektor działu nieruchomości magazynowych i logistycznych w regionie EMEA, Savills.

„Polska jest znakomitą lokalizacją dla biznesów międzynarodowych i tzw. „centrum grawitacji” dla logistyki obsługującej Europę Zachodnią, Środkowo-Wschodnią i kraje bałtyckie. Produkcja półprzewodników, do tej pory skoncentrowana na rynkach azjatyckich będzie przenosiła się do Polski. Widzimy już pierwsze tego rodzaju inwestycje, wśród nich planowany zakład Intela, który ma zapewnić miejsca pracy dla ponad 2000 osób” – komentuje Katarzyna Pyś-Fabiańczyk, dyrektorka działu Industrial Services Hub, Savills.

„Wybór Polski na miejsce ulokowania inwestycji Intel to dowód nie tylko wyjątkowej atrakcyjności naszego kraju i jego potencjału ludnościowego, ale też doskonale działającego kompleksowego systemu wsparcia inwestorów. Polska Agencja Inwestycji i Handlu, wspólnie z Agencją Rozwoju Przemysłu, Ministerstwem Cyfryzacji oraz Legnicką Specjalną Strefą Ekonomiczną, odpowiedzialne były za pozyskanie z sukcesem tego projektu dla naszego kraju. Inwestycja ta będzie impulsem do dalszego rozwoju całego środowiska innowacji technologicznych w regionie Dolnego Śląską, przyciągając kolejnych inwestorów i tworząc przy tym nowe miejsca pracy. Spodziewamy się zwiększonego zapotrzebowanie na hale produkcyjne, nie tylko w bezpośrednim otoczeniu inwestycji, ale również w sąsiadujących regionach. Pojawi się wiele nowych podmiotów w roli poddostawców Intela, którzy będą poszukiwać miejsca do prowadzenia działalności, składowania i logistyki procesów produkcyjnych” – komentuje Paweł Kurtasz, Prezes Zarządu Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu.

O ile wzrosły w tym roku ceny nowych mieszkań? Deweloperzy odpowiadają

Jaki wzrost cen mieszkań przyniosło pierwsze półrocze br.? O ile jeszcze mogą być droższe do końca roku? Co głównie wpływa na podwyżki? Sondę przygotował serwis nieruchomości dompress.pl.

Andrzej Gutowski, wiceprezes, dyrektor sprzedaży Ronson Development

W przypadku Ronson Development podwyżki cen mieszkań nie są związane z funkcjonowaniem określonych programów wsparcia dla klientów, a wynikają z długofalowej polityki spółki i szeregu czynników zewnętrznych, jak choćby wzrost cen materiałów budowlanych, czy wzrost kosztów pracy. Nasze statystyki pokazują, że ceny mieszkań w pierwszym półroczu tego roku, w zależności od projektu, wzrosły o 7-9 proc., a spodziewamy się, że do końca roku mogą wzrosnąć o dodatkowe 3-5 proc.

Cezary Grabowski, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Bouygues Immobilier Polska

W pierwszym półroczu ceny naszych mieszkań wzrosły od 2 proc. do 7 proc. w zależności od projektu. W drugim półroczu br. nie wykluczamy dalszych podwyżek, dlatego osoby, które myślą o zakupie mieszkania w najbliższych miesiącach, powinny się pośpieszyć. Wzrost cen podyktowany jest przede wszystkim malejącą ofertą mieszkań na rynku pierwotnym.

Wynika to przede wszystkim z faktu, że z powodu pandemii, a potem wojny w Ukrainie część spółek wstrzymała się z wprowadzaniem na rynek nowych projektów. Dodatkowo proces uzyskiwania pozwolenia na budowę się wydłużył i wynosi dziś minimum 12 miesięcy, a nierzadko 24 miesiące. Do tego dochodzi wysoka inflacja i koszty finansowania inwestycji. Wzrastające ceny materiałów i koszty generalnych wykonawców przekładają się na wzrost cen nowych mieszkań.

Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

Wysokość kolejnych podwyżek szacujemy na kilkanaście procent w skali roku. Na horyzoncie nie widać żadnych czynników mogących wpłynąć na spadek popytu i wzrost podaży nowych mieszkań. Ceny w naszych inwestycjach rok do roku wzrosły średnio o 11 proc.

Angelika Kliś, członek zarządu Atal S.A.

Ze względu na złą koniunkturę, deweloperzy nie mieli wcześniej miejsca na podwyżki cen, które wynikałyby m.in. z kalkulacji bieżących kosztów. Teraz jest ku temu o wiele lepsze otoczenie rynkowe, choć nadal wysoki koszt pieniądza sprawia, że duża część deweloperów
nie może pozwolić sobie na uruchomienie budów. Popyt mocno się zwiększył, a podaż mieszkań nie idzie z tym w parze. Dzieje się tak głównie za sprawą wspomnianego wstrzymania budów przez wielu, zwłaszcza małych i średnich deweloperów, czy generalnie tych, którzy w dużym stopniu są uzależnieni od zewnętrznego finansowania. Szacujemy, że ceny mieszkań do końca roku mogą wzrosnąć o kilka proc.

Mariola Żak, dyrektor sprzedaży i marketingu w Aurec Home

Ceny mieszkań na rynku pierwotnym w ostatnich 3 latach, czyli w okresie pandemii i wojny w Ukrainie, wzrosły o 33 proc. w 7 największych miastach tj.: w Warszawie, Gdańsku, Gdyni, Krakowie, Łodzi, Poznaniu i Wrocławiu oraz o 50 proc. w pozostałych 10 miastach wojewódzkich. Bez wątpienia najdrożej jest w stolicy Polski. Przeciętna cena 1 mkw. mieszkania w Warszawie wynosi 13 220 zł. Najbardziej wzrosły ceny mieszkań dwupokojowych i małych trójek. Mimo to, oferta lokali mieszkaniowych kurczy się z miesiąca na miesiąc. Znalezienie gotowego dwu lub małego trzypokojowego lokalu w rozsądnej cenie stanowi spore wyzwanie. Zgodnie z najnowszymi prognozami opublikowanymi przez analityków PKO BP, ceny mieszkań w Polsce do końca tego roku wzrosną jeszcze nawet o 10 proc.

Joanna Chojecka, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu na Warszawę i Wrocław w Grupie Robyg

Ze względu na ograniczony dostęp do gruntów, a także z powodu małej liczby wydawanych pozwoleń na budowę, znacznie zwolnił proces realizacji nowych projektów, a to wpływa też na ceny. Dlatego spodziewamy się, że ceny mieszkań dalej będą rosnąć.

Piotr Ludwiński, dyrektor ds. Sprzedaży i Obsługi Klientów w Archicom

Analizowanie i porównywanie ostatecznych cen nieruchomości jest istotnie utrudnione z uwagi na różnorodność czynników, które je kształtują. Z całą pewnością możemy potwierdzić, że wszystkie lokale sprzedawane w ramach nowych inwestycji, w zestawieniu z wprowadzonymi wcześniej do sprzedaży mieszkaniami o zbliżonym standardzie, lokalizacji i metrażu, są obiektywnie droższe. Główną przyczyną takiego stanu rzeczy są uwarunkowania makroekonomiczne – m.in. wysoki poziom inflacji. Deweloperzy zmagają się ze wzrostem cen materiałów budowlanych i gruntów, a także presją płacową, która wpływa na rosnące koszty pracy. Wszystkie wspomniane czynniki biorą udział w kalkulacji cen mieszkań i sprawiają, że aktualnie obserwujemy ich wzrost.

Damian Tomasik, twórca Alter Investment

Podwyżki cen gruntów w naszej ofercie w pierwszym półroczu to około 7,5 proc., a spodziewamy się, że do końca roku ten wzrost się podwoi. Wydłużające się procedury administracyjne powodują zwiększone koszty przygotowania projektów, a w efekcie ceny projektów w naszej ofercie rosną.

Bank Millennium najlepszym cyfrowym bankiem w Polsce wg. magazynu Global Finance

W tegorocznej edycji konkursu World’s Best Digital Banks, organizowanym przez magazyn Global Finance, Bank Millennium został uznany za najlepszy konsumencki cyfrowy bank i najlepszy bank dla MŚP w Polsce, a także za bank z najlepszym User Experience ( The Best Consumer User Experience (UX) Design) i najlepszą zintegrowaną platformą dla firm (The Best Integrated Corporate Banking Platform) w Europie Środkowo-Wschodniej. Aplikacja mobilna Banku Millennium została uznana za najlepszą w Polsce. Bank wygrał też w 8 innych kategoriach konkursowych.

Joao Bras Jorge – Prezes Zarządu Banku Millennium
João Brás Jorge – Prezes Zarządu Banku Millennium

Prestiżowa nagroda The Best Consumer Digital Bank in Poland for 2023 oraz wygrana w taki wielu innych kategoriach to dla nas powód do dumy i satysfakcji. I kolejny dowód na słuszność obranej przez Bank Millennium, długoterminowej strategii rozwoju. Jesteśmy zaawansowaną technologicznie organizacją, która potrafi wyznaczać i konsekwentnie realizować cele. Nasze działania zawsze podyktowane są jednym – chcemy sprawiać, by codzienny kontakt z bankiem był przyjemnością i wygodą, a innowacyjność rozumiemy jako wprowadzanie najwyższej jakości rozwiązań, które realnie ułatwiają życie naszych klientów i są dostosowane do ich indywidualnych potrzeb – powiedział Joao Bras Jorge, Prezes Zarządu Banku Millennium.

W 2023 roku Bank Millennium otrzymał w konkursie aż 13 tytułów:

  1. The Best Consumer Digital Bank in Poland for 2023
  2. The Best SME Banking in Poland for 2023
  3. The Best Consumer User Experience (UX) Design in Central and Eastern Europe for 2023
  4. The Best Integrated Corporate Banking Platform in Central and Eastern Europe for 2023
  5. The Best Consumer Mobile Banking App in Poland for 2023
  6. The Best Integrated Consumer Banking Site in Poland for 2023
  7. The Best Consumer Online Product Offerings in Poland for 2023
  8. The Best Consumer User Experience (UX) Design in Poland for 2023
  9. The Best Consumer Mobile Banking Adaptive Site in Poland for 2023
  10. The Best Consumer Information Security and Fraud Management in Poland for 2023
  11. The Best Trade Finance Services in Poland for 2023
  12. The Best Integrated Corporate Banking Platform in Poland for 2023
  13. The Best Corporate Information Security and Fraud Management in Poland for 2023

Zwycięskie banki zostały wybrane na podstawie następujących kryteriów: siła strategii przyciągania i obsługi klientów cyfrowych, sukces w zachęcaniu klientów do korzystania z ofert cyfrowych, wzrost liczby klientów cyfrowych, szerokość oferty produktowej, udowodnione wymierne korzyści płynące z inicjatyw cyfrowych oraz projekt i funkcjonalność serwisów internetowych i aplikacji mobilnych.

– Wraz z szybkim rozwojem sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego, standardy najlepszych ofert cyfrowych stale ewoluują – powiedział Joseph D. Giarraputo, wydawca i dyrektor redakcyjny Global Finance. – Nagrody Global Finance dla najlepszego banku cyfrowego wyróżniają te instytucje finansowe, które przecierają szlaki cyfryzacji.

Raport z pełnymi wynikami konkursu z całego świata zostanie opublikowany we wrześniowym wydaniu magazynu Global Finance.

Magazyn Global Finance, wydawany od 1987 roku, ma czytelników w 193 krajach. Odbiorcami Global Finance są prezesi, dyrektorzy generalni, dyrektorzy finansowi, skarbnicy i inni wyżsi urzędnicy odpowiedzialni za podejmowanie decyzji inwestycyjnych i strategicznych w międzynarodowych przedsiębiorstwach i instytucjach.

Kod promocyjny Binance – jak go wykorzystać? Jakie korzyści daje?

Binance to jedna z największych na świecie giełd kryptowalut, oferująca użytkownikom szeroką gamę usług związanych z handlem i inwestowaniem w kryptowaluty. Jednym z narzędzi, którymi serwis chce przyciągnąć nowych użytkowników (lub nagrodzić stałych klientów), są kody promocyjne. Jakie korzyści dają i jak uch użyć? O tym w dalszej części artykułu! 

Co to jest kod promocyjny Binance?

Jest to unikalny ciąg znaków, który pozwala na skorzystanie z określonych promocji lub rabatów na giełdzie. Może być oferowany w ramach różnych kampanii promocyjnych, takich jak programy polecające, promocje sezonowe czy specjalne oferty dla nowych użytkowników.

Większość platform, które korzysta z tej formy promocji odpowiednio rotuje kodami promocyjnymi. Inne są dostępne dla nowych użytkowników, a inne dla tych, którzy zainwestowali już sporo pieniędzy w usługi, jakie świadczy portal. Zdarzają się też kody sezonowe, aktywowane np. tylko z okazji świąt czy ważnych wydarzeń. Nie inaczej jest w świecie krypto, gdzie kody promocyjne na Binance znajdziesz na Kryptowaluty2.pl

Jak wykorzystać kod? To bardzo proste. Postępuj zgodnie z poniższą instrukcją:

  1. a) zarejestruj się na Binance, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś;
  2. b) po zalogowaniu się, przejdź do sekcji „Konto” lub „Ustawienia”;
  3. c) wyszukaj opcję „Wprowadź kod promocyjny”;
  4. d) wprowadź go w odpowiednie pole i kliknij „Zastosuj” lub „Potwierdź”;
  5. e) po chwili zobaczysz potwierdzenie aktywacji oraz szczegóły promocji.

Jakie korzyści daje kod promocyjny Binance?

Sporo zależy od rodzaju kodu, z jakiego skorzystasz. Wśród tych najczęściej spotykanych atutów trzeba wskazać na:

  • zniżki na opłaty transakcyjne – użytkownicy mogą uzyskać obniżone opłaty za handel na giełdzie;
  • bonusy za rejestrację – nowi użytkownicy mogą otrzymać np. darmową pulę wybranych kryptowalut;
  • bonusy za polecanie – jeśli polecony przez Ciebie użytkownik dokona rejestracji i zacznie handlować, możesz otrzymać procent jego opłat transakcyjnych jako nagrodę;
  • dostęp do specjalnych ofert – niektóre kody mogą oferować dostęp do produktów, które nie są dostępne dla wszystkich korzystających z platformy.

Specjalne kody rabatowe Binance – co warto wiedzieć?

Binance proponuje kody bonusowe, które dają użytkownikom możliwość obniżenia prowizji za korzystanie z giełdy nawet o 20% na stałe. Wprowadzenie ID polecającego, takiego jak „RC5QTNRL” może przynieść dodatkowy bonus w wysokości 100 USDT.

Podczas procesu rejestracji, w odpowiednim polu (może być oznaczone jako „ID polecającego”, lub „Referral ID” w wersji angielskiej), wprowadź powyższy kod, by aktywować niższe kwoty prowizji.

Jakie są rodzaje kodów rabatowych na Binance?

Serwis oferuje dwa główne rodzaje kodów rabatowych:

  1. a) Kody dla głównej giełdy – użytkownicy mogą uzyskać rabaty w wysokości 5%, 10%, 15%, 20% lub nawet 20% + 100 USDT. Wysokość bonusu zależy od partnera, który dostarcza kod. Najbardziej atrakcyjny kod oferujący 20% + 100 USDT to wspomniany już „RC5QTNRL”.
  2. b) Kody dla giełdy futures – dedykowane dla bardziej zaawansowanych inwestorów zainteresowanych kontraktami terminowymi z dźwignią. W tym przypadku kod polecający może obniżyć prowizję o 10%. Przykładowy kod to „bf10”, co jest skrótem od „Biance futures 10%”.

Jak widzisz, kod promocyjny Binance to świetny sposób na uzyskanie dodatkowych korzyści podczas korzystania z giełdy kryptowalut. Dzięki niemu możesz zaoszczędzić na opłatach, zdobyć dodatkowe krypto czy skorzystać z unikalnych ofert. Pamiętaj jednak, aby zawsze dokładnie czytać warunki promocji i upewnić się, że są one dla Ciebie w pełni zrozumiałe!

Inflacja CPI w Wielkiej Brytanii spada

Lipiec przyniósł spadek wskaźnika CPI w Wielkiej Brytanii, jednak walka z inflacją w tej gospodarce jeszcze się nie skończyła. Wskaźnik CPI spadł z 7,9% r/r w czerwcu do 6,8% r/r w lipcu. Odczyt jest zgodny z prognozami. Bazowy wskaźnik CPI utrzymał się jednak na niezmienionym poziomie i wyniósł 6,9% r/r. W ujęciu miesięcznym szeroki CPI spadł o 0,4%, a bazowy odnotował wzrost o 0,3%.

Na początku sierpnia BOE zdecydował o kontynuacji zacieśniania polityki pieniężnej. Stopa procentowa w Wielkiej Brytanii wynosi obecnie 5,25%. BOE ma na celu szybki powrót inflacji do poziomu 2%. Inflacja nie spada jednak tak dynamicznie, szczególnie widać to po wskaźniku bazowym. BOE sygnalizuje, że będzie utrzymywać restrykcyjną politykę do czasu obniżenia inflacji do celu. Tym samym cykl podwyżek w tej gospodarce jeszcze prawdopodobnie się nie skończył.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

PMI sugerują recesję?

Gorsze od oczekiwań odczyty PMI dla strefy euro. PMI dla przemysłu w lipcu wyniósł 42,7 wobec 43,4 miesiąc wcześniej. Tak niska wartość jest kolejnym negatywnym zaskoczeniem (prognozy 43,5) i pokazuje, że spowolnienie w przemyśle w dalszym ciągu się pogłębia – pisze ekspert Michael / Ström Domu Maklerskiego. W szczególności słaby odczyt dotyczył największej gospodarki strefy euro. W Niemczech PMI dla przemysłu spadł do 38,8 pkt (prognoza 41,0). Początek trzeciego kwartału jest zatem bardzo słaby. Istnieje prawdopodobieństwo, że w kolejnym kwartale gospodarka znajdzie się w recesji. Pokazują to również twarde dane z niemieckiego przemysłu, gdzie w czerwcu produkcja przemysłowa spadła o 1,5% m/m. Słaby wynik wynika przede wszystkim z fatalnej kondycji branży motoryzacyjnej, która stanowi jeden z trzonów gospodarki Niemiec – dodaje.

Wskaźnik PMI dla usług w strefie euro wyniósł w lipcu 50,9 wobec 52,0 w czerwcu. Konsensus zakładał, że wskaźnik wyniesie 51,5. Wskaźnik utrzymał się powyżej 50 pkt, jednak wzrost aktywności nie jest już tak mocny jak w poprzednich miesiącach. Zbiorczy wskaźnik PMI dla strefy euro wyniósł 48,6 (konsensus 49,7), jest to istotne zejście poniżej poziomu oddzielającego wzrost od spadku aktywności. Sektor produkcyjny pozostaje hamulcem dla gospodarek, a sektor usług już nie jest tak mocny jak jeszcze kilka miesięcy temu.

Rating USA

Agencja ratingowa obniżyła ocenę wiarygodności kredytowej USA o jeden poziom z AAA do AA+. Jak podaje Fitch – Obniżenie ratingu Stanów Zjednoczonych odzwierciedla oczekiwane pogorszenie sytuacji fiskalnej w ciągu najbliższych trzech lat, wysokie i rosnące obciążenie długiem sektora instytucji rządowych i samorządowych oraz erozję zarządzania w stosunku do krajów o ratingu „AA” i „AAA” w ciągu ostatnich dwóch dekad. Fitch spodziewa się m.in, że deficyt finansów publicznych USA wzrośnie z 3,7 proc. PKB w 2022 r. do 6,7 proc. w 2023 r.

Agencja Fitch ostrzegła, że rozważa obniżenie oceny kredytowej kraju już w maju, kiedy demokratyczni i republikańscy ustawodawcy spierali się o podniesienie limitu zadłużenia, a Skarbowi Państwa USA brakowało zaledwie kilku tygodni do wyczerpania gotówki. Chociaż kryzys został ostatecznie zażegnany, Fitch stwierdził jednak, że powtarzające się starcia podważyły zaufanie do zarządzania fiskalnego kraju.

Włochy – podatek od zysków

Włochy nałożą jednorazowy podatek od zysków nadzwyczajnych w sektorze bankowym uzyskanych w wyniku podwyżek stóp procentowych, wprowadzonych przez Europejski Bank Centralny. Stawka podatku wyniesie aż 40%. Wpływy do budżetu państwa z tego tytułu szacowane są na około 3 miliardy euro. Na giełdzie w Mediolanie akcje banków straciły prawie 9 mld euro. Włochy to trzeci kraj UE po Hiszpanii i Węgrzech, który decyduje się na wprowadzenie podatku od nadzwyczajnych zysków banków. Hiszpania opodatkowała zyski banków stawką 4,8%, natomiast Węgry najpierw stawką 8% w 2022 r., która została podwyższona do 13% w 2023 r.

NABE

W połowie lipca PGE, Enea, Tauron i Energa otrzymały od Skarbu Państwa, reprezentowanego przez Ministra Aktywów Państwowych, propozycję niewiążącego dokumentu podsumowującego warunki transakcji przejęcia aktywów węglowych celem utworzenia Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego (NABE). Koncerny energetyczne uzgodniły warunki przejęcia ich elektrowni węglowych przez Skarb Państwa. Porozumienia w tej sprawie PGE, Tauron, Enea i Energa podpisały 10 sierpnia w siedzibie Ministerstwa Aktywów Państwowych. Z przejętych aktywów węglowych powstanie Narodowa Agencja Bezpieczeństwa Energetycznego, należąca w całości do państwa. NABE ma przejąć od koncernów energetycznych elektrownie węglowe oraz kopalnie węgla brunatnego (Bełchatów, Turów). W sumie trafi do niej niemal 70 bloków węglowych, odpowiadających za około połowę krajowej produkcji energii elektrycznej w Polsce.

Kredyty hipoteczne

O 273,1% wzrosła wartość zapytań o kredyty mieszkaniowe w lipcu 2023 r. – informuje BIK. Wartość Indeksu oznacza, że w lipcu 2023 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę wyższą o 273,1% w porównaniu do lipca 2022 r.

W lipcu 2023 r. o kredyt mieszkaniowy wnioskowało łącznie 43,47 tys. potencjalnych kredytobiorców w porównaniu do 14,1 tys. rok wcześniej – jest to wzrost o 208,3%. W porównaniu do czerwca 2023 r. liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy wzrosła o 97,5%. Nie przebiło to jednak liczby osób wnioskujących o kredyt pomiędzy lutym a lipcem 2021 r., gdy był ogromny boom na kredyty mieszkaniowe wywołany historycznie niskimi stopami procentowymi.

Średnia wartość wnioskowanego kredytu mieszkaniowego w lipcu br. wyniosła 410,42 tys. zł i była wyższa o 21,0% w relacji do wartości z lipca 2022 r. W porównaniu do czerwca 2023 r. była wyższa o 7,4%.

Autor: Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

NFZ zwiększy o ponad 23 proc. środki na stomatologię. Eksperci twierdzą, że pacjenci w ogóle tego nie odczują

NFZ zamierza w przyszłym roku wydać na finansowanie świadczeń stomatologicznych o ponad 23% więcej w porównaniu z planem finansowym na br. Jak podkreślają eksperci, to dobrze, ale – w ich ocenie – pacjenci właściwie nie odczują żadnej różnicy. Ostatnio gabinety dentystyczne zmagały się z drastycznymi podwyżkami, często przekraczającymi nawet 40% rdr. Od kwietnia 2023 roku NFZ płaci więcej za część świadczeń, a koszt wprowadzenia wyższych wycen to 410 mln zł rocznie. W ub.r. najczęściej rozliczanym świadczeniem z zakresu stomatologii było płukanie kieszonki dziąsłowej i aplikacji leku. Do tego z danych Funduszu wynika, że ostatnio liczba współpracujących z nim gabinetów dentystycznych była mniejsza niż w 2022 r. Eksperci uważają, że ta sytuacja raczej się nie poprawi.

Pieniędzy będzie więcej, ale wciąż za mało

Projekt planu NFZ na 2024 rok zakłada 3,33 mld zł na finansowanie świadczeń stomatologicznych. To o ponad 23% więcej w porównaniu z planem finansowym NFZ na 2023 rok. Do niego została wpisana kwota 2,69 mld zł. Jak informuje Beata Kopczyńska, rzecznik prasowy NFZ, w ub.r. koszty Funduszu związane z realizacją świadczeń opieki zdrowotnej w ramach leczenia stomatologicznego wyniosły 2,31 mld zł. Były więc wyższe od kosztów poniesionych z tego tytułu w 2021 roku o 437 mln zł, tj. o ponad 23%.

– Każdy wzrost w tym przypadku jest pozytywny, tym bardziej że zwyżka o 23% to więcej niż wskaźnik inflacji. Ale to nie oznacza, że dla stomatologii publicznej przyszły lepsze czasy. Uważam, że pacjenci żadnej różnicy nie zauważą, bo ww. podwyżka w pierwszej kolejności zostanie skonsumowana przez same gabinety. One w ostatnich miesiącach doznawały drastycznych skoków wydatków, często przekraczających nawet 40% rdr. Mówię tu o większych sumach pieniędzy przeznaczanych na materiały specjalistyczne, energię, czynsze itd. Gabinety, które utrzymują się wyłącznie z kontraktów z Funduszem, z pewnością poważnie odczuły wzrost tych kosztów – komentuje dr Piotr Przybylski, wieloletni ekspert rynku stomatologicznego z kliniki IMPLANT MEDICAL.

Z kolei Paweł Barucha, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej i przewodniczący Rady ds. rozwoju stomatologii przy Ministerstwie Zdrowia, odwołuje się do historycznych danych. Stomatologia publiczna była najlepiej finansowana w latach 2008-2009. Wówczas otrzymywała 4% wszystkich środków NFZ. W następnych latach wyglądało to tylko gorzej. W 2022 roku było to ok.1,8%. W tym może osiągnie 2,1%, co nadal nie jest wystarczające. Według eksperta, patrząc kwotowo rok do roku, można ulec mylnemu wrażeniu, że jest dobrze. Jednak trzeba pamiętać o corocznym wzroście kosztów utrzymania praktyk stomatologicznych. Dramatycznie uwydatniło się to w ostatnich dwóch latach.

– Publiczna stomatologia od dawna jest niedofinansowana. Uważam, że biorąc pod uwagę bieżące okoliczności, wydatki na nią powinny być co najmniej na poziomie 5-8% wszystkich środków NFZ. Inaczej dalej będzie stać w miejscu, a Polacy będą zmuszeni głównie leczyć swoje zęby w prywatnych gabinetach. Ale chyba nie o to chodzi, bo na rynku mamy coraz większe zapotrzebowanie na państwowe leczenie – dodaje dr Przybylski.

Jest progres, ale wciąż mało widoczny

Od kwietnia 2023 roku NFZ płaci więcej za wypełnienia, część świadczeń chirurgicznych oraz świadczeń dotyczących chorób przyzębia (periodontologia). Beata Kopczyńska zaznacza, że łączny koszt wprowadzenia wyższych wycen to ponad 410 mln zł rocznie.

– Wprowadzenie tzw. pakietów w chirurgii i periodontologii jest wynikiem nowej wyceny tych usług. Znacznie poprawiło to opłacalność wykonywania zabiegów w tych dziedzinach. W kolejce czeka jeszcze protetyka, stomatologia dziecięca, zachowawcza i ortodoncja. Brak prawidłowej wyceny przez AOTMiT spowoduje mniejszą dostępność dla pacjentów. Ostatnio, po prawie dziesięciu miesiącach, zmieniono wycenę protetyki. Niestety niewiele się zmieniło. W protetykę wchodzi tylko 7 procedur, czyli finalnie niezbyt wiele. Ponadto miało to być zakończone do końca 2022 roku – zaznacza wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Rzecznik NFZ wskazuje na oczekiwania środowiska lekarsko-dentystycznego. Zgodnie z nimi, w kolejnych miesiącach br. jest planowane podjęcie prac nad przygotowaniem modyfikacji wyceny świadczeń stomatologii zachowawczej i stomatologii dziecięcej. Rozpoczęte również zostały prace pod kierownictwem konsultanta w dziedzinie ortodoncji, mające na celu zmianę finansowania świadczeń w tej dziedzinie. Jak przekonuje Beata Kopczyńska, działania te powinny przyczynić się do wzrostu atrakcyjności zawierania z Funduszem umów w zakresie leczenia stomatologicznego i zwiększenia zainteresowania świadczeniodawców realizacją tych umów.

– To dobra wiadomość, że prowadzone są tego typu prace. Ale można odnieść wrażenie, że one toczą się zbyt wolno i niewiele z nich wynika. Ogólnie brakuje konkretów. Słabo też przekłada się to na praktykę. Natomiast pozytywnie odbieram zapowiedź dotyczącą stomatologii dziecięcej, bo tam jest naprawdę sporo do zrobienia. Jednak nie widzę, aby podejmowane w ostatnim czasie działania mogły się przyczynić do wzrostu atrakcyjności zawierania umów z NFZ w zakresie leczenia stomatologicznego lub zwiększenia zainteresowania świadczeniodawców realizacją tych umów. Wyceny, które Fundusz proponuje lekarzom, z reguły są mocno oderwane od rzeczywistości. I dopóki to się nie zmieni, dopóty będziemy stali w miejscu – stwierdza ekspert z kliniki IMPLANT MEDICAL.

Znikające gabinety i narastający problem

Jak wynika z danych NFZ-u, w 2022 roku najczęściej rozliczanym świadczeniem z zakresu stomatologii było płukanie kieszonki dziąsłowej i aplikacji leku – 13,7 mln. Dalej w zestawieniu widać leczenie próchnicy powierzchniowej każdego zęba – 10,6 mln, a także lakierowanie zębów 1/4 łuku zębowego – 10 mln. W ocenie dr. Przybylskiego, to świadczenia, które raczej nie należą do zbyt skomplikowanych zabiegów. Ponadto są dość powszechne, nie tylko na NFZ. Z kolei inni eksperci w tej kwestii podnoszą aspekt finansowy.

– Za leczenie musi być zapłata uwzględniająca koszty oraz zysk. Lekarze wykonują pracę, a nie są wyłącznie hobbystami. Jeżeli procedury będą prawidłowo wycenione, to wszystkie będą wykonywane, a nie tylko te najprostsze – analizuje wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Liczba gabinetów dentystycznych współpracujących z NFZ w okresie od stycznia do maja br. wyniosła ponad 8 tys. Była mniejsza niż w roku ubiegłym, o czym informuje Beata Kopczyńska. Ale jednocześnie dodaje, że liczba świadczeń nie jest mniejsza, podobnie jak rozliczone przez Fundusz ich koszty. Jak podkreśla Paweł Barucha, liczba gabinetów wykonujących usługi w ramach NFZ stale maleje. Związane jest to z brakiem opłacalności, a jednocześnie ze skomplikowanym systemem rozliczeń z Funduszem.

– Jeżeli sytuacja się nie poprawi, to z roku na rok gabinetów współpracujących z NFZ wciąż będzie ubywać i nic tego trendu nie zatrzyma. Dla Polaków to oczywiście fatalna wiadomość, bo może spaść jakość usług. Na pewno wydłużą się kolejki do lekarzy, bo zwyczajnie będzie ich na rynku mniej. Ponadto, niedofinasowane gabinety przestaną się rozwijać pod względem technologicznym. Do tego można dodać, że chętnych pacjentów na takie leczenie przybywa ze względu na rosnące koszty codziennego życia i zubożenie społeczeństwa. Z kolei prywatne leczenie drożeje i Polacy mają problem z udźwignięciem tego – podsumowuje dr Piotr Przybylski.

Dlaczego Polska kupuje uzbrojenie w Korei?

Zakupy uzbrojenia w Korei Południowej wynikają z potrzeby uzupełnienia ubytków polskiej armii – które pojawiły się, kiedy Polska zaczęła przekazywać część uzbrojenia ze stanów Sił Zbrojnych RP na rzecz Ukrainy. Oczywiście Stany Zjednoczone wciąż pozostają głównym dostawcą uzbrojenia do Polski. W USA kupujemy czołgi Abrams, wyrzutnie przeciwlotnicze Patriot, różnego rodzaju systemy – na przykład bezzałogowce, samoloty F-35. Duży zakup uzbrojenia w USA to również system M142 HIMARS – czyli systemy rakietowe dalekiego zasięgu.

Stany Zjednoczone nadal pozostają tym głównym kierunkiem zakupów dla polskiej armii. Korea natomiast jest kierunkiem, który pojawił się po wybuchu wojny w Ukrainie. Wynika to z faktu, że możliwości przemysłu koreańskiego są na tyle duże, że kraj ten jest w stanie szybko zrealizować dostawy zakontraktowanego uzbrojenia.

A co konkretnie kupiliśmy? Poza zestawami Chunmoo – czyli rakietami, odpowiednikami amerykańskich Himarsów, a więc zestawów rakietowych dalekiego zasięgu, gdzie zadeklarowano zakup 288 sztuk – dodatkowo Polska kupi czołgi K2. To czołgi podstawowe, które mają zastąpić się w Polsce czołgi T-72, PT-91 Twardy oraz w przyszłości również czołgi Leopard niemieckiej produkcji. I tych czołgów zakupiono 180 – choć mówi się, że w planach, czyli w umowie ramowej, pojawiały się liczby powyżej tysiąca.

– Oficjalnie nie ma precyzyjnych informacji, natomiast wiemy od strony ukraińskiej, ale także od różnych analityków, którzy śledzą ruch i pojawianie się konkretnych uzbrojenia na froncie, że Polska, jeżeli chodzi o dostawy z zasobów z własnych sił, jest jednym z liderów światowych w zakresie przekazywanie sprzętu do Ukrainy.

To oczywiście sprzęt postsowiecki, produkcji jeszcze z minionego okresu, natomiast wciąż obecny i wykorzystywany w jednostkach liniowych Wojska Polskiego – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Mariusz Marszałkowski, redaktor naczelny portalu POLON.pl. – Aby uzupełnić te niedobory, resort obrony zdecydował na interwencyjne zakupy uzbrojenia w Korei Południowej.

Dlaczego zdecydowano się na zakupy w Korei?

Wybór Korei wynikał z dwóch powodów. Pierwszy to możliwości przemysłowe i produkcyjne tego państwa. Przykładowo na pierwsze zestawy Himars ze Stanów Zjednoczonych zamówione w 2018 roku czekaliśmy 5 lat. Tymczasem Koreańczycy zadeklarowali dostawy pierwszych wyrzutni K 239 Chunmoo już niecały rok po podpisaniu kontraktu.

Poza czołgami i wyrzutniami rakiet planujemy zakupić również armatohaubice K9. I z tym zakupem wiąże się największa kontrowersja – dlatego, że haubice K9 są odpowiednikiem AHS KRAB. AHS KRAB to jest polskiej produkcji armatohaubica produkowana przez Hutę Stalowa Wola. Te armatohaubice z powodzeniem sprawują się na polach bitew Ukrainy – mówi się, że zostało wysłanych już ponad 70 Krabów. Te zestawy są bardzo chwalone przez Ukraińców. Tymczasem zamiast zwiększać możliwości produkcyjne Krabów, zdecydowano się na zakup konkurencyjnej technologii – czyli właśnie armatohaubicy K9 w technologii koreańskiej, która w opinii użytkowników jest znacznie gorsza. Na przykład nie posiada klimatyzacji, nie ma systemu dodatkowego agregatu prądotwórczego – co powoduje, że musi być włączony silnik, aby ta armatohaubica pracowała. Nie posiada również systemu przeciwpożarowego, który jest zainstalowany w Krabach.

To wszystko powoduje znacznie gorszy komfort pracy artylerzystów w porównaniu do Kraba – ale też efektywność pracy jest niższa z względu na brak pewnych systemów, które są istotne z perspektywy prowadzenia działań bojowych. Tych zestawów artyleryjskich zamówiono w Korei ponad 200 – ale mówi się o tym, że docelowo ma być ich prawie 700. Kolejnym zakupem, który jest realizowany w Korei, jest samolot szkolno-bojowy FA-50. To też również kontrowersyjny zakup – dlatego że samolot ten przedstawiany jest w głównej mierze w polskim rozumieniu jako samolot bojowy. Natomiast specyfika jego funkcjonowania jest taka, że to jest samolot głównie szkolny. To jest samolot, który można wykorzystywać ewentualnie w konfliktach asymetrycznych – czyli tam, gdzie nie mamy przeciwdziałania wrogiego lotnictwa albo obrony przeciwlotniczej.

W potencjalnym konflikcie, na który my się przygotowujemy te samoloty – no niestety, ale będą miały bardzo znikomą wartość bojową. Dlaczego kupujemy je więc w Korei Południowej? Dlatego, że przynajmniej w teorii z Koreańczykami łatwiej będzie się dogadać w kontekście polonizacji tych zakupów – polska strona liczy na to, że duża część tych zakupów będzie produkowana w polskich zakładach na terenie Polski i zyskamy dzięki temu dużą część autonomii, jeżeli chodzi o produkcję tych systemów. Czy tak się stanie? Tego jeszcze nie wiemy. Wiemy natomiast, że pierwsze egzemplarze praktycznie każdego typu uzbrojenia, które zostały zamówione w zeszłym roku w Korei, już są w Polsce albo płyną do Polski. No i to jest wymiar praktyczny – czyli po prostu mamy ten sprzęt już na miejscu w dość krótkim czasie – podkreśla Marszałkowski.

Środowy poranek może być ciekawym dniem dla rynków finansowych

Wolny wtorek to zawsze problem dla rynków. Brak inwestorów może spowodować, że środowe notowania złotego znajdą się w dość niespodziewanych okolicach. W tle mamy umocnienie dolara i korektę na surowcach energetycznych.

Inflacja producencka powyżej oczekiwań

Inflacja producencka w USA miała rewolucjonizować rynki, po tym jak inflacja konsumencka tak bardzo trafiła w oczekiwania, że niewiele to zmieniło. Sama inflacja producencka okazała się wyższa od oczekiwań. Rynki spodziewały się spadku z 2,4% na 2,3%, a jednak parametr pozostał na niezmienionym poziomie. Wyższy od oczekiwań poziom był znów paliwem pod wzrosty oczekiwań na jeszcze jedną podwyżkę stóp procentowych w USA. Patrząc na kontrakty terminowe na stopę procentową, raczej do niej nie dojdzie, ale posiedzenie jest za 37 dni, w związku z czym w takim czasie jeszcze wiele się może zmienić. To między innymi dlatego dolar zyskiwał względem euro w piątek.

Korekta cen ropy na koniec tygodnia

W piątek na zamknięcie tygodnia byliśmy świadkami korekty cen surowców energetycznych. Na gazie wciąż trwa korekta po niespodziewanym wybiciu spowodowanym groźbami długotrwałych strajków w Australii. Warto jednak pamiętać, że mimo dwóch dni korekty wciąż jeszcze jesteśmy relatywnie wysoko. Z drugiej strony dzisiejsze relatywnie wysoko to wciąż kilkukrotnie niżej, niż byliśmy w pierwszych miesiącach rosyjskiej agresji na Ukrainę. Na rynku ropy z kolei widać pewną zmianę nastawienia w USA. Był to pierwszy od dwóch miesięcy piątek, kiedy nie spadła ilość odwiertów ropy naftowej. Widać, że dotychczasowe prognozy popytu na surowiec były zaniżone i zmniejszanie wydobycia nie było zasadne. Ropa notowana w Londynie spadła do 86 dolarów za baryłkę po 2-dolarowej przecenie pod koniec ubiegłego tygodnia. Warto jednak pamiętać, że to wciąż bardzo wysokie poziomy, które (gdyby nie rok wyborczy i specyficzna sytuacja na polskim rynku paliw) z pewnością odczuwalibyśmy boleśniej w portfelach.

Przygotowania na święto

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów. Należy jednak pamiętać, że wtorek jest w Polsce dniem wolnym, a rynki będą pracować. W rezultacie wtorkowe dane trafią na rynki bez reakcji pokaźnej części polskich inwestorów. Niemcy pokażą we wtorek o 11:00 indeks ZEW, czyli parametr mówiący o oczekiwanych zmianach koniunktury w gospodarce. Z kolei z najważniejszych danych z USA zobaczymy dane o sprzedaży detalicznej o 14:30. W nocy na rynki trafi też pakiet danych z Chin, ale ten będzie raczej wpływał na optymizm lub pesymizm inwestorów a nie bezpośrednio na pary walutowe interesujące polskich konsumentów. Podsumowując, środowy poranek może być ciekawym dniem.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Mocniejszy dolar po danych PPI. Rynek gazu w napięciu

W czwartek dane inflacyjne (CPI) z USA osłabiły dolara. Deprecjacja trwała jednak stosunkowo krótko, bo para EURUSD zamknęła dzień zdecydowanie niżej. Potem nadeszły dane PPI, które dodatkowo dały umacniający impuls „zielonemu” i jednocześnie wpłynęły na wzrost rentowności amerykańskiego długu, co spotęgowało wyprzedaż Nasdaq-a. Pomimo próby odreagowania, kurs głównej pary walutowej znajduje się poniżej średnioterminowej linii trendu wzrostowego.

Mocniejszy dolar to efekt piątkowych danych o cenach producenckich. Roczna dynamika PPI w USA po 12 miesiącach nieustannego spadku wzrosła w lipcu z poziomu 0,1 proc. w czerwcu do 0,8 proc. w lipcu. Oczekiwania wynosiły 0,7 proc. Z kolei roczna dynamika bazowego wskaźnika uplasowała się na poziomie 2,4 proc. – czyli takim samym jak w czerwcu. Konsensus wskazywał spadek do 2,3 proc.

Wzrost cen producentów wpłynie z opóźnieniem na mniejszą dynamikę spadku inflacji konsumenckiej, co w konsekwencji może spowodować, że Fed utrzyma dłużej swojej jastrzębie nastawienie. Teraz rynek spekuluje, co zrobi Fed we wrześniu. Szanse na podwyżkę lekko wzrosły po piątkowych danych, co należy tłumaczyć dlaczego USD zyskał. W tym momencie rynkowa interpretacja wygląda następująco: wyższy PPI może oznaczać, że lipcowa podwyżka nie była ostatnia w całym cyklu a wrześniowa pauza jest wątpliwa. W konsekwencji EURUSD zbliżył się ponownie do 1,09. Główna para walutowa w krótkim terminie „zamknięta” jest w konsolidacji ograniczonej poziomami 1,1040 a 1,0915. W średnim terminie próba odbicia od linii trendu wzrostowego nie udała się i aktualnie kurs znajduje się tuż poniżej tej technicznej bariery.

Ten tydzień może być nerwowy na rynku gazu. W centrum uwagi ponownie znajdzie się Australia, gdzie możliwe strajki pracowników grożą zahamowaniem eksportu LNG. Kraj ten jest największym dostawcą tego surowca. Sprawa rozbija się o wynagrodzenia oraz warunki pracy. Kolejne rozmowy mają odbyć się jutro. Gwałtowny wzrost benchamrku TTF w ostatnim czasie (o ponad 30 proc.) wskazuje, że sytuacja podażowa jest dosyć niepewna.

Europejski rynek jest szczególnie wrażliwy na zawirowania związane z podażą LNG od momentu wybuchu wojny w Ukrainie. Jeśli sytuacja zostanie zażegnana, wówczas nastąpi uspokojenie, i możliwy powrót cen na niższe poziomy. Cały czas w Europie zapasy gazu są na wysokim poziomie. Sytuacja ponownie może stać się napięta, kiedy rozpocznie się faza pozbywania zapasów i kiedy wejdziemy w okres grzewczy.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Najdroższe mieszkania w Polsce – gdzie i za ile?

75 807 tys. zł – tyle trzeba zapłacić za metr kwadratowy mieszkania z widokiem na gdyńską marinę. Jednak te trzy pokoje na blisko 132 mkw. w standardzie premium, taras i garaż podziemny w Trójmieście to nie najdroższa oferta na rynku. Za ponad 21 mln zł wystawiony jest na sprzedaż apartament na warszawskim Powiślu. Z danych Otodom Analytics wynika, że średnia cena liczona dla  5% najdroższych mieszkań oferowanych w serwisie wzrosła o około 6% w porównaniu do analogicznej puli ofert sprzed roku.

Na wtórnym najdrożej

Jeśli weźmiemy pod uwagę 10% najdroższych mieszkań z rynku wtórnego to kryteria te spełniło blisko 9 tys. ofert dostępnych w serwisie Otodom na koniec czerwca 2023 r.. Zawężając zakres do 5%, ich liczba wyniosła 4,5 tys. W tym okresie najtańsze z 10% najdroższych ogłoszeń można było kupić za 940 tys. zł, a średnia cena z ofert nieruchomości powyżej tego progu wynosiła 1,681 mln. zł. Analogicznie dla 5% najdroższych lokali – najtańsze wystawiono na sprzedaż w kwocie 1,270 mln zł, a średnia cena z tych 4,5 tys. ofert osiągnęła poziom 2,268 mln zł. Wydawać się może, że popyt na najdroższe apartamenty nie jest uzależniony od zmian koniunktury, a szczególnie dostępności finansowania ze wsparciem kredytu, ale w okresie  największych restrykcji w zakresie ich udzielania, czyli w drugiej połowie 2022 roku, średnia cena ofertowa najdroższych mieszkań w Polsce nie rosła. Być może zadziałał czynnik psychologiczny. Tempo sprzedaży dorównywało jednak tym z segmentu popularnego.

Mediana wieku ogłoszenia nieruchomości wśród 5% najdroższych lokali w II kwartale 2023 roku wyniosła 93 dni, zatem o 6 dni krócej niż kwartał wcześniej. W przypadku mieszkań powyżej 940 tys. mediana wieku ogłoszeń wynosi 101 dni w II kwartale (spadek o 3 dni k/k).

Apartamenty o najwyższym standardzie, czyli te w puli 5% najdroższych ogłoszeń, były w minionym półroczu częściej kupowane niż mieszkania, których cena oscylowała w granicach 1 mln zł.  Takie “tańsze” lokale, mimo, że dla wielu Polaków w zaporowych cenach, na największych rynkach nie są jednoznacznie uznawane za segment luksusowy. Jeśli założyć, że w Warszawie średnia cena liczona dla całej dostępnej oferty w czerwcu wynosiła ponad 15 tys. zł za mkw., to już mieszkanie o metrażu 65 mkw. przekracza łączną cenę 1 mln zł. Można zatem przyjąć, że ich zakup jest w większym stopniu uzależniony od dostępności kredytów – wyjaśnia Ewa Tęczak, ekspertka Otodom.

Najszybciej mieszkania z górnej półki cenowej sprzedawały się dokładnie przed rokiem, kiedy mediana wieku ogłoszenia w puli powyżej 1,270 mln wynosiła 73 dni, a zatem o 20 dni mniej niż obecnie.

Zdecydowana większość bo aż 7,7 tys. ofert o najwyższych cenach znajduje się na siedmiu największych rynkach w Polsce. Na koniec czerwca br. najwięcej spośród 10% najdroższych mieszkań na sprzedaż oferowano w  Warszawie – ponad 3,5 tysiące, ze średnią ceną 1,879 mln zł. Na drugim miejscu znalazł się Kraków z 1,2 tys. ofert ze średnią kwotą 1,611 mln zł. Dalej uplasowały się Gdańsk, Wrocław, Gdynia i Sopot. Dostępne są również drogie apartamenty w regionach typowo turystycznych, w tym między innymi w Kołobrzegu, Świnoujściu czy w granicach powiatu tatrzańskiego.

W ścisłych 5% nieruchomości z najwyższej półki cenowej najwięcej można znaleźć w Warszawie. To jest ponad 2 tys. lokali, których wartość oszacowana jest średnio na  kwotę 2,492 mln zł. Niewiele tańszy jest Kraków ze średnią ceną “wywoławczą” 2,173 mln zł. W ofercie na koniec pierwszego półrocza znaleźć tam można było  ok. 600 mieszkań spełniających te kryteria. Dalej jest Gdańsk, Gdynia i Sopot.

Kryteria luksusu, szczególnie w odczuciu kupującego, są bardzo subiektywne. Apartamenty, które zgodnie ze światowymi standardami możemy zaliczyć do kategorii tzw. high-end to zaledwie kilka procent tych dostępnych na polskim rynku i poza wysoką ceną spełniają szereg innych wymogów. Poza najwyższej jakości wykończeniem i unikalną lokalizacją wyróżniają je wyjątkowe atrybuty jak np. położenie na najwyższych dostępnych w mieście kondygnacjach, szereg oferowanych w budynku udogodnień czy wyjątkowy widok. Przykładem może być wystawiony na sprzedaż apartament w Gdyni, z widokiem na  marinę, za który sprzedający żąda kwoty 75,8 tys. zł. za mkw. – zauważa Ewa Tęczak, Otodom.

Miasto Tytuł ogłoszenia Cena Cena_mkw
Warszawa Apartament na sprzedaż | Powiśle 21 350 100 zł 43 773 zł/m²
Kraków Penthouse z tarasem z widokiem na Wawel 13 159 930 zł 34 302 zł/m²
Wrocław Ks. Witolda | Całe 10 piętro | Penthouse 350mkw 9 450 000 zł 27 077 zł/m²
Łódź Wyjątkowy apartament na sprzedaż 2 800 000 zł 26 168 zł/m²
Poznań jedyny taki apartament na Jeżycach, 6 miejsc park. 5 000 000 zł 24 876 zł/m²
Katowice 135 m2 Penthouse z 200 m2 tarasem-widok na Dolinę 3 934 430 zł 29 000 zł/m²
Trójmiasto Luksusowo wykończone trzy pokoje widok na marinę 9 999 000 zł 75 807 zł/m²

Najdroższe mieszkania w Polsce

Na pierwotnym Trójmiasto goni Warszawę

Wśród mieszkań oferowanych przez deweloperów 4,2 tys. lokali stanowiło 10% najdroższych na siedmiu rynkach mieszkaniowych w Polsce. Najdroższe mieszkanie w tej puli można było kupić za 9,270 mln zł (Kraków), a najtańsze miało cenę 1,015 mln (Poznań). Zawężając analizę do 5% najdroższych na rynku wybierać można było z 2, 1 tys. mieszkań, z czego najdroższe, zlokalizowane było w Krakowie, a najtańsze w Warszawie – do kupienia w cenie 1,273 mln zł. Trzy główne rynki w tym segmencie mieszkań to Warszawa z blisko 900 ofertami, Trójmiasto oferujące ok. 600 apartamentów z górnej półki oraz Kraków, gdzie można znaleźć blisko 300 takich ogłoszeń. Tuż za podium plasuje się Wrocław, gdzie na koniec czerwca br. można było wybierać pośród zaledwie 200 ofert mieszczących się w 5% najdroższych w kraju. Podobną sytuację mamy spoglądając na ranking 100 najdroższych nieruchomości mieszkaniowych w Polsce.

Najdroższe mieszkania w Polsce 2

– Nieruchomości z najwyższej półki cenowej to specyficzny produkt. Często ich nabywcy bardziej zwracają uwagę na zdolność do przechowywania wartości zainwestowanego w zakup kapitału niż walory typowo użytkowe danej nieruchomości. Spoglądając na światowy rynek, wciąż możemy powiedzieć, że w Polsce luksus jest łatwiej dostępny cenowo niż np. ten w innych stolicach europejskich. Ceny najdroższych lokali wystawianych w serwisie Otodom mogą przyprawiać o zawrót głowy, ale fakt, że nawet w najtrudniejszym dla rynku momencie znajdowały nabywców w tempie porównywalnym do segmentów popularnych może świadczyć o tym, że inwestowanie w nie to dobra lokata – podsumowuje Ewa Tęczak,  ekspertka Otodom.

Wydobywanie bitcoinów może napędzać transformację w kierunku zielonej energii

Badanie naukowe sugeruje, że wydobywanie bitcoinów, dalekie od powodowania większej emisji, może stać się głównym motorem transformacji zielonej energii.

Wydobywanie bitcoinów wiąże się z wysokim zużyciem energii w celu wydobywania nowych tokenów i przetwarzania transakcji w łańcuchu blokowym kryptowaluty. Badania sugerują jednak, że proces ten może sam w sobie napędzać adopcję energii wiatrowej i słonecznej.

W czasach, gdy popyt jest mniejszy, a ceny energii niskie – potencjalnie czyniąc odnawialne źródła energii nieopłacalnymi – zakłada się, że nadmiar energii wytwarzanej przez wiatr i energię słoneczną może zostać pochłonięty przez operacje wydobywania bitcoinów, generując nagrodę finansową dla zaangażowanych firm i utrzymując ich maszyny w ruchu.

Mogłoby to zasadniczo pokryć koszty operacji związanych z energią odnawialną tam, gdzie brakuje zachęt finansowych ze strony państw, co jest obecnie główną barierą wejścia na rynek dla wielu osób, ponieważ koszty operacyjne odnawialnych źródeł energii są trudne do wyrównania, pomimo wyraźnej potrzeby produkcji czystej energii w celu zapobiegania zmianom klimatycznym.

Simon Peters, analityk kryptowalut eToro

Rosjanie ponownie atakują polskie przedsiębiorstwa

Rosyjska grupa hakerska NoName057(16) dokonuje kolejnych ataków na Polskę. Cyberprzestępcy twierdzą, że zaatakowali strony PKP Polskich Linii Kolejowych SA, PIONIER-CERT, Metra Warszawskiego oraz Plus Banku – informują specjaliści z Check Point Software Technologies.

To potwierdzenie trendu wzrastającej liczby ataków na jednostki administracji państwowej i instytucje użyteczności publicznej. Z danych Check Point wynika, że w ciągu ostatnich 6 miesięcy sektor użyteczności publicznej był atakowany już ponad 2930 razy tygodniowo.

Powiązana z Rosją grupa haktywistów NoName057(16), która działa od marca 2022 r. atakuje ukraińskie i proukraińskie organizacje, przedsiębiorstwa i rządy, a cele zmieniają się w zależności od rozwoju sytuacji geopolitycznej. W ostatnich miesiącach grupa skupiła się na różnych krajach Unii Europejskiej, które publicznie poparły Ukrainę, w tym między innymi na Polsce.

– Polska jest głównym celem grup haktywistycznych powiązanych z Rosją, a NoName057(16) w ciągu ostatniego roku była najbardziej aktywną z nich – mówi Wojciech Głażewski, country manager firmy Check Point Software w Polsce.

Ataki typu DDoS (Distributed Denial of Service) są jednymi z najczęściej wykorzystywanych metod przez cyberprzestępców. Kierowane są na systemy komputerowe lub usługi sieciowe i mają za zadanie zajęcie wszystkich dostępnych i wolnych zasobów w celu uniemożliwienia funkcjonowania stron i usług.

Obecne działania to część kampanii skierowanej przeciw państwo wspierającym Ukrainę – twierdzą analitycy firmy Check Point Software. Rosyjska grupa zaatakowała jednocześnie stronę internetową niemieckiego producenta Rheinmetall, w związku z decyzją firmy o świadczeniu usług na Ukrainie.

Polska, obok Niemiec i Holandii jest jednym z częstych celów działań rosyjskiej grupy. Grupa twierdzi, że wpłynęła na strony internetowe gminy Vlaardingen, Bremen Ports, Leistritz AG, NordWestBahn GmbH oraz berlińskiego transportu publicznego (BVG).

Bloober Team osiąga rekordowe przychody ze sprzedaży w pierwszym półroczu

Bloober Team osiąga rekordowe przychody ze sprzedaży w pierwszym półroczu. Spółka wypracowała 53,44 mln złotych przychodu netto ze sprzedaży produktów, co stanowi wzrost o 73% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Firma przygotowuje się do technicznego przejścia (bez nowej emisji akcji) z rynku NewConnect na główny parkiet GPW. Wdraża również swoją długoterminową strategię, dokonując pierwszej inwestycji M&A.

– Nasz wzrost w każdym roku pokazuje, że obraliśmy właściwą strategię rozwoju. Premiera Layers of Fear (2023) była największym wydarzeniem drugiego kwartału, z której jesteśmy bardzo dumni. Gra powstała we współpracy z Anshar Studios  i jest częścią realizacji naszej strategii o współpracy z innymi podmiotami nad projektami, które nie będą developowane przez wewnętrzne zespoły – komentuje Piotr Babieno, prezes Bloober Team. Ten rok jest niezwykle intensywny, w bardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu. Napawa mnie to optymizmem, szczególnie że branża gier przechodzi etap weryfikacji jakości spółek – dodaje Babieno.

W drugim kwartale miała też miejsce premiera gry The Medium na Nintendo Switch za pośrednictwem usługi w chmurze. 5 czerwca odbyła się konferencja Apple – Worldwide Developers Conference (WWDC23), gdzie Bloober Team, jako partner Apple, zaprezentował dwa tytuły zmierzające na platformy z systemem MAC OS. Dodatkowo w trzecim kwartale tego roku będzie miała miejsce premiera The Medium na komputerach Apple MAC.

W czerwcu także podjęto na WZA uchwałę o przeniesieniu akcji Bloober Team z NewConnect na główny rynek GPW. Zgodnie z zapowiedziami będzie to przejście techniczne, bez emisji.

– Wszystkie przygotowania giełdowe idą zgodnie z planem. Motywacją do tego od początku jest chęć zapewnienia spółce niezależności w dłuższej perspektywie czasowej. Oczywiście nie oznacza to, że zamykamy się na inne opcje. Jednak obecność na głównym parkiecie daje nam większą kontrolę przy jednoczesnej swobodzie działania. Obecnie skupiamy się na produkcji naszych gier i stale pracujemy nad nowymi okazjami do rozwoju. Anonsowana niedawno inwestycja w studio Played With Fire jest pierwszym, od ogłoszenia planu strategicznego, naszym działaniem M&A. Nie kończy naszych planów – przy czym – jak zawsze – dla naszej spółki najbardziej istotny jest organiczny rozwój i wzrost. Mamy na oku inne potencjalne podmioty, a kluczem dla takich transakcji pozostaje synergia. Dobieramy partnerów, którzy pomogą nam w realizacji naszych planów, czyli osiągnięcia pozycji lidera przy jednoczesnym zapewnieniu autonomii i możliwości rozwoju dla obu stron. To dobry czas na szukanie okazji – nie chcemy przeznaczać olbrzymich środków na te działania, ale priorytetem pozostaje jakość i dopasowanie – komentuje Babieno. 

EKIPA zarobiła ponad 3 mln zł netto

Notowana na NewConnect EKIPA Holding S.A. opublikowała wyniki finansowe za pierwsze półrocze bieżącego roku. Skonsolidowany zysk netto wyniósł 3,09 mln zł, a osiągnięte przychody 20,44 mln zł. Na koniec wspomnianego okresu na kontach spółek z grupy znajdowało się blisko 13 mln zł gotówki.

Skonsolidowane przychody w drugim kwartale wyniosły 13,86 mln zł w porównaniu do 6,58 mln zł w pierwszym kwartale co oznacza wzrost kwartalny o 111 procent. Zysk netto w drugim kwartale wyniósł 2,28 mln zł w porównaniu do 0,81 mln zł kwartał wcześniej, co daje wzrost o ponad 180 procent. Podobnie jak po pierwszym kwartale tego roku grupa nadal utrzymuje wysoką pozycję gotówkową, ponieważ na kontach spółek znajduje się 12,82 mln zł.

Ze względu na to, że spółka weszła na rynek NewConnect poprzez odwrotne przejęcie i jest notowana na nim od 12 maja 2022 roku, wyniki osiągnięte w pierwszym półroczu 2022 roku, które zostały opublikowane w sprawozdaniu dotyczą poprzednika prawnego, czyli BBI S.A. nie są porównywalne z faktyczna działalnością EKIPA Holding S.A. w tamtym okresie.

Jesteśmy zadowoleni z wyników w drugim kwartale oraz całym pierwszym półroczu. Dobrze radziła sobie nasza linia biznesowa związana z influencerami, a także wprowadzaliśmy nowe produkty na rynek FMCG. Szczególnie jestem zadowolony z rozwoju projektu Genzie i ich trasy koncertowej, która okazała się wielkim hitem. Warto też wspomnieć, że znowu na youtubowym kanale Ekipy zaczęły pojawiać się filmy. To wszystko sprawia, że szykujemy się na dalszą część roku, która ze względu na sezonowość w naszej branży jest tradycyjnie dobrym okresem. Patrzymy na nią optymistycznie – podsumował Łukasz Wojtyca – Prezes Zarządu EKIPA Holding S.A.

Jednym z ważniejszych wydarzeń pierwszego półrocza było założenie w maju br. nowej spółki ESSA Co Sp. z o.o., która operuje na rynku FMCG. W sierpniu zadebiutował jej nowy produkt noRUSH, czyli woda witaminowa. Produkt promowany przez Friza i Julię Żugaj dostępny w sieci Żabka szybko stał się sprzedażowym hitem.

W innej spółce zależnej – Laniakea Pictures trwają prace nad wysokobudżetowy serialem sci-fi/fantasy. Trwają rozmowy z potencjalnym dystrybutorem (platformą streamingową) nad harmonogramem produkcji. Serial rozgrywa się w świecie zamieszkałym przez humanoidalne dinozaury które walczą między sobą przy użyciu cyberwszczepów i laserowych strzelb. Realizowany jest także plan merchandisingowy całego uniwersum. Poza ośmioodcinkowym serialem, powstają: antologia opowiadań, do której zaangażowano m.in. bestsellerowych autorów jak Orson Scott Card, Lavie Tidhar czy Catherynne M. Valente; powieściowa saga Marcina Mortki (trwają prace nad redakcją z wydawnictwem); antologia komiksów (autorstwa m.in Kek-W, Brahma Revela czy Bartosza Sztybora); system RPG oraz gra planszowa (grywalny prototyp Adama Kwapińskiego i Michała Gołębiowskiego jest testowany z wydawcami).

Laniakea Pictures to jeden z naszych najciekawszych projektów, jakie realizujemy. Specyfika rynku filmowego nie pozwala jeszcze na tym etapie za wiele pokazywać, ale prace trwają i postępują zgodnie z harmonogramem. Jestem bardzo zadowolony, że mamy taką spółkę i jej team u siebie w Grupie i wiążemy z nią duże nadzieje – dodał Łukasz Wojtyca.

Ponadto warto wspomnieć, że pod koniec marca br. grupa influencerów z Genzie ogłosiła swoją trasę koncertową i spotkania Meet&Greet z fanami. Bilety na te wydarzenia zostały wyprzedane w ciągu kilku dni od ogłoszenia trasy. Koncerty rozpoczęły się w maju br. i odbyły się w 8-miu różnych miastach na terenie całej Polski (Białystok, Katowice, Wrocław, Poznań, Łódź, Kraków, Gdańsk, Warszawa). Fenomenalny okazał się koncert Genzie w Międzynarodowym Centrum Kongresowym Katowicach, kończący trwającą od miesiąca trasę koncertową Genzie Tour. Wydarzenie odbyło się 25 czerwca 2023 roku i zgromadziło imponującą liczbę 8000 fanów. W czerwcu Twórcy ogłosili kolejną trasą, która wystartuje już w październiku 2023 r.

W maju br. Spółka wprowadziła na rynek kilka nowych produktów, które spotkały się z dużym zainteresowaniem naszych odbiorców. Współpraca z firmą Millano zaowocowała stworzeniem nowych batonów. Nawiązują do innych produktów EKIPY – Choco Cupów, ale są w zupełnie nowej formie. Po dwóch kampaniach donutów EKIPY, na rynku 29 maja br. zadebiutował donut sygnowany marką Genzie. Jest to efekt współpracy Influencerów Genzie z firmą Dooti Donuts.

Kto pierwszy obniży stopy procentowe: Fed czy EBC?

Wszystko wskazuje na to, że to właśnie Fed jako pierwszy rozpocznie obniżki stóp procentowych. EBC prawdopodobnie zrobi to później. Rynek też tak zakłada. Hipotetyczna styczniowa obniżka w USA jest wyceniana na blisko 35 proc. szans, podczas gdy pierwsza redukcja w strefie euro jest możliwa dopiero w marcu, choć prawdopodobieństwo takiego ruchu jest małe i wynosi ok 26 proc. Te różnice w wycenie rynkowej mogą wynikać z kilku powodów.

W przeciwieństwie do EBC, Fed sprawuje podwójny mandat. Nie dość, że dba o stabilność cen (cel inflacyjny na poziomie 2 proc.) to jeszcze dba o wysoki poziom zatrudnienia. Zatem musi brać pod uwagę kondycję rynku pracy. Jeśli okaże się, że cel inflacyjny zostanie osiągnięty, Rezerwa Federalna musi szybciej wykorzystać możliwość obniżek stóp procentowych w interesie wysokiego poziomu zatrudnienia.

Inflacja w USA spadła gwałtowniej niż w strefie euro. Bazowy wskaźnik w Stanach Zjednoczonych osiągnął swój szczyt jesienią ubiegłego roku. Ten sam europejski odpowiednik jak na razie pik wyznaczył w marcu tego roku i od tamtej pory nie widać zdecydowanego spadku. Oczywiście zasadnicza miara CPI w USA i Europie w relacji rok do roku oddaliła się od swoich maksimów, jednak tu również mieliśmy przesunięcia czasowe. W Stanach Zjednoczonych maksima inflacyjne wypadły w połowie ubiegłego roku i uplasowały się lekko powyżej 9 proc. W strefie euro ten moment nastąpił w październiku i wskazał wartość 10,6 proc. Ten czynnik również przemawia na korzyść wcześniejszych obniżek stóp przez Fed.

Sam proces zacieśniania monetarnego w USA był również silniejszy. Rezerwa Federalna rozpoczęła cykl wcześniej niż EBC i jak na razie osiągnęła wyższy poziom (5,5 proc.) niż europejski odpowiednik (stopa depozytowa 3,75 proc.). Fed wykonywał również dużo bardziej zdecydowane kroki sięgające zmiany aż o 75 punktów bazowych. Jeśli polityk pieniężna „za oceanem” jest bardziej restrykcyjna (a wszystko na to wskazuje), oznacza to również, że amerykański bank centralny ma po prostu więcej przestrzeni na obniżki. Należy również wziąć pod uwagę to, że ostatni „wykres kropkowy” wskazuje, że sami decydenci amerykańscy oczekują redukcji kosztu pieniądza w 2024 roku do poziomu 4,6 proc.

Dlatego też wciąż istnieje pewien potencjał wzrostowy dla pary EUR/USD w perspektywie tego roku. Zwyżki mogą się nasilić wówczas, kiedy rynek będzie pewien, że Fed zakończył cykl podwyżek i będą narastać spekulacje o dacie pierwszego momentu luzowania polityki. Jeśli do tego dojdzie restrykcyjna postawa EBC (ponieważ inflacja będzie spadać w niezadawalającym tempie), wzrosty głównej pary walutowej mogą się nasilić.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Błąd w programie Płatnik. Przedsiębiorcy muszą uważać na zawyżone wartości podstawy składek za lipiec

Do 21 sierpnia przedsiębiorcy muszą zapłacić składki ZUS za lipiec. Był to pierwszy miesiąc obowiązywania nowej stawki płacy minimalnej, a więc i Małego ZUS. Tymczasem okazuje się, że program Płatnik wskazuje na błąd w deklaracji osobom korzystającym z Małego ZUS Plus, gdy wpisywana wartość podstawy składek jest mniejsza niż 1080 złotych.

Mały ZUS jest liczony od podstawy minimalnego wynagrodzenia obowiązującego w danym okresie i wynosi 30% jego wartości brutto. Od stycznia do czerwca tego roku płaca minimalna wynosiła 3490 zł, więc podstawa Małego ZUS – 1047 zł. Od lipca najniższe wynagrodzenie zostało podniesione do poziomu 3600 zł, a w ślad za tym podstawa Małego ZUS wzrosła do 1080 zł.

Co ważne, podwyżka nie dotyczy Małego ZUS Plus. Zgodnie z przepisami (artykuł 18c ustęp 2 Ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych) przy tej preferencji obowiązuje podstawa wynosząca 30% minimalnego wynagrodzenia ze stycznia danego roku. Dla podatników korzystających z Małego ZUS Plus podstawa wyliczenia składek nie powinna się więc zmienić.

Osoby, które korzystają z MZ+, otrzymują informacje o błędzie wartości podstawy, wynoszącej jak wcześniej 1047 zł. Program Płatnik domyślnie wskazuje na wartość 1080 zł, a To ewidentny błąd, ponieważ przepisy dotyczące MZ+ nie zmieniły się. Co istotne, pomimo błędu można wysłać dokumenty z podaną niższą podstawą. Może to być problem, gdy przedsiębiorca zasugeruje się powiadomieniem o błędzie i pozostawi 1080 zł. W takim przypadku zapłaci wyższe składki. Ponadto pamiętajmy, że podatnicy za styczeń składali nie tylko druk DRA lub RCA ale również DRA lub RCA cz. II, w którym deklarowali wartość podstawy obliczania składek.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Inflacja producencka w USA rośnie

Inflacja producencka w USA za lipiec wzrosła o 0,80% wobec prognozy 0,70% r/r oraz 0,30% (prognoza 0,20%) m/m. Delikatnie negatywne zaskoczenie, na które rynki zareagowały neutralnie. Indeksy giełdowe, waluty oraz obligacje skarbowe przyjęły je bez większym zmian.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że jeszcze w marcu 2022 PPI w USA wynosiła 11,50%. A od czerwca 2022 inflacja producencka nieprzerwanie spadała, aż do aktualnego odczytu (w czerwcu odczyt PPI r/r wyniósł 0,20%). Trend spadkowy nie wydaje się być zagrożony, a potwierdzają to również coraz niższe odczyt CPI.

Szymon Gil, Makler Papierów Wartościowych, Michael / Ström Dom Maklerski

Rynek reklamy w Polsce – lipiec 2023 r.

W internecie i radiu najaktywniejsze reklamowo były marki z branży „Trade”, natomiast w telewizji – „Pharmaceuticals – wynika z danych gemiusAdReal za lipiec 2023.

  • Media Expert najaktywniejszym reklamodawcą w internecie, radiu i telewizji
  • Wydatki na reklamę w internecie rosną najszybciej
  • Telewizja nadal najpopularniejszym medium reklamowym

Prezentowane dane pochodzą z gemiusAdReal – cross-mediowego badania rynku reklamowego. Analizie poddano kreacje reklamowe emitowane w lipcu 2023 w internecie, telewizji oraz radiu.

RYNEK REKLAMY INTERNETOWEJ

W lipcu 2023 odnotowaliśmy 68,4 mld emisji kreacji reklamowych display i wideo, a średnia częstotliwość kontaktu z reklamą na użytkownika wyniosła 2 410 kontaktów. Działania reklamowe online dotarły łącznie do 86,34% populacji Polaków w wieku od 7 do 75 lat.

Średni czas trwania kontaktu z kreacją wyniósł 9,91 sekundy (10,29 sekundy dla kreacji typu display i 7,55 sekundy dla kreacji wideo).

Średnia widoczność kreacji digital w lipcu (wskaźnik Viewability Rate liczony zgodnie z definicją IAB) wyniosła 49,86%. Wyższy wskaźnik widoczności osiągnęły kreacje wideo, dla których 58,47% kontaktów reklamowych znalazło się w polu widzenia użytkownika. W przypadku kreacji display było to 48,98%.

Najbardziej aktywna pod względem liczby kontaktów reklamowych online była branża „Trade” (26,9 mld), dla której Share of Voice we wszystkich kontaktach reklamowych online w lipcu wyniósł 39,3%. Średni czas kontaktu dla tej branży wyniósł 10,33 sekundy, a wskaźnik widoczności kreacji –  52,91%.

Na kolejnych miejscach podium znalazły się branże „Media, books, CD&DVD (6,1 mld kontaktów reklamowych i SoV na poziomie 9%) oraz Clothing and accessories (4 mld kontaktów reklamowych i SoV – 5,9%).RYNEK REKLAMY INTERNETOWEJ

Top reklamodawcy online

Najbardziej aktywnym reklamodawcą digital w lipcu 2023 była marka Media Expert, która wygenerowała 2,33 mld kontaktów reklamowych online, docierając do 75,63% Polaków w wieku od 7 do 75 lat. Na drugim miejscu znalazło się Ceneo.pl z 2,1 mld kontaktów i 75,27% zasięgu. Trzecie miejsce na podium należało do Allegro.pl (1,98 mld kontaktów i zasięg na poziomie 77,39%).

Ranking TOP 10 marek zamyka Skąpiec.pl, który odnotował 0,52 mld kontaktów reklamowych.Top reklamodawcy online

Wydatki na reklamę online

Analiza wydatków reklamowych na kampanie display online potwierdza aktywność marki Ceneo.pl, która znalazła się na pierwszym miejscu zestawienia – jej udział w wydatkach wśród wszystkich marek wyniósł 4,46%. Na drugim miejscu uplasował się MediaExpert z 4,38% udziału, natomiast podium zamyka Allegro.pl (3,04% udziału).

Należy pamiętać, że dane na temat wydatków w internecie stanowią wartości estymowane na podstawie cenników wydawców, gdzie wszystkie aktywności liczone były po stawce CPM (Cost per mile). Wyliczane są dla aktywności display, na platformach PC i Mobile, z wykluczeniem wideo i mediów społecznościowych/wyszukiwarek.Wydatki na reklamę online

RYNEK REKLAMY TELEWIZYJNEJ

W lipcu w telewizji najbardziej aktywna reklamowo była branża „Pharmaceuticals”, która wyprzedziła branżę „Trade”. Wygenerowała ona ponad 14,9 mld kontaktów reklamowych, docierając do 94,08% populacji w wieku od 7 do 75 lat. Share of Voice we wszystkich kontaktach reklamowych w lipcu wyniósł dla tej branży 24,1%, natomiast średni czas kontaktu z reklamą w tradycyjnym odbiorniku – 20,12 sekundy. Na drugim miejscu znalazła się branża „Trade” (9,5 mld kontaktów reklamowych, SoV na poziomie 15,3% oraz 93,79% zasięgu), podium zamyka natomiast branża Food (6,4 mld kontaktów reklamowych, SoV – 10,4% i zasięg – 93,15%).RYNEK REKLAMY TELEWIZYJNEJ

Top reklamodawcy TV

Najbardziej aktywnym reklamodawcą w telewizji w lipcu była marka Media Expert. Wygenerowała ona 1,26 mld kontaktów reklamowych, docierając do 86,65% Polaków w wieku od 7 do 75 lat. Na drugim miejscu znalazł się Orange (0,94 mld kontaktów reklamowych i 86,30% zasięgu), natomiast na trzecim – Plus (0,93 mld kontaktów i 83,35% zasięgu). . Marka Lidl, która przez trzy ostatnie miesiące zajmowała 1. Miejsce zestawienia, w lipcu znalazła się na pozycji piątej. Na 10. miejscu prezentowanego rankingu uplasowała się marka Play z 0,71 mld kontaktów reklamowych i 84,01% zasięgu w populacji 7-75.Top reklamodawcy TV

Wydatki na reklamę TV

Pod względem estymowanych wydatków reklamowych w telewizji na pierwszym miejscu znalazła się marka Media Expert – jej udział w wydatkach wyniósł 3,14% – a na drugim Orange, z udziałem na poziomie 1,84%. Trzecie miejsce należało do Rossmanna z udziałem 1,77%.Wydatki na reklamę TV

RYNEK REKLAMY RADIOWEJ

W radiu branżą o największej liczbie kontaktów reklamowych w lipcu była branża „Trade” (6,6 mld). Na drugim i trzecim miejscu znalazły się branże „Pharmaceuticals” (3,6 mld kontaktów) oraz „Automotive” (1,17 mld kontaktów reklamowych).RYNEK REKLAMY RADIOWEJ

Najbardziej aktywnym reklamodawcą w radiu w lipcu była ponownie marka Media Expert – wygenerowała ona 1,89 mld kontaktów reklamowych, docierając do 86,57% Polaków w wieku od 7 do 75 lat. Na drugim miejscu znalazło się Euro RTV AGD (0,772 mld kontaktów reklamowych, 77,56% zasięgu), na trzecim – Lidl (0,516 mld kontaktów, 75,02% zasięgu). Zestawienie TOP 10 zamyka Intermarche (0,222 mld kontaktów i 67,50% zasięgu).RYNEK REKLAMY RADIOWEJ lipiec

Wydatki na reklamę radiową

Najwyższy udział w wydatkach reklamowych w radiu miała w lipcu marka Media Expert (12,08%). Kolejne miejsca należą do Euro RTV AGD (4,63%) oraz Lidla (2,57%).Wydatki na reklamę radiową

Udział inwestorów w obrotach instrumentami finansowymi na GPW w I połowie 2023 r.

  • W I półroczu 2023 r. inwestorzy zagraniczni wygenerowali 65 proc. obrotów na Głównym Rynku akcji GPW (+2 pp. rdr) – to rekordowy udział za pierwsze półrocze w ciągu ostatniej dekady. Krajowi inwestorzy indywidualni odpowiadali za 17 proc. obrotów (-1 pp. rdr), a instytucjonalni – za 18 proc. (-1 pp. rdr)
  • Na rynku NewConnect prym nadal wiodą inwestorzy indywidualni, których udział w obrotach wyniósł 85 proc. (+2 pp. rdr). Zmalał udział inwestorów instytucjonalnych do 9 proc. (-2 pp. rdr). Udział inwestorów zagranicznych, w porównaniu do I połowy 2022 r. nie zmienił się i wyniósł 6 proc.
  • Na rynku kontraktów terminowych w I połowie 2023 r. udział inwestorów indywidualnych zmalał o 3 pp. rdr i wyniósł 32 proc. obrotów, a instytucjonalnych wzrósł o 3 pp. i wyniósł 32 proc. Udział inwestorów zagranicznych, w porównaniu do I połowy 2022 r. nie zmienił się i wyniósł 36 proc.

Główny Rynek GPW

W I połowie 2023 r. na Głównym Rynku akcji GPW największy udział w obrocie mieli inwestorzy zagraniczni. Wyniósł on 65 proc., o 2 pp. więcej w porównaniu z poprzednim rokiem. Był to najwyższy udział w pierwszym półroczu w ciągu ostatnich 10 lat. Krajowi inwestorzy indywidualni wygenerowali 17 proc. obrotów, co stanowiło spadek o 1 pp. w stosunku do poprzedniego roku. Krajowi inwestorzy instytucjonalni wygenerowali 18 proc. obrotów, o 1 pp. mniej niż w I połowie 2022 r. W I półroczu 2023 r. wśród krajowych instytucji na pierwszym miejscu były inne podmioty instytucjonalne[1] z udziałem na poziomie 28,4 proc., na drugim miejscu z wynikiem 25,8 proc. znaleźli się animatorzy oraz na trzecim miejscu uplasowały się TFI (18,8 proc.).

Tabela 1. Struktura inwestorów na Głównym Rynku akcji (w proc.)Struktura inwestorów na Głównym Rynku akcji

Źródło: Dane GPW, na podstawie zleceń maklerskich Członków Giełdy

NewConnect

Na rynku NewConnect największą rolę odgrywają krajowi inwestorzy indywidualni. W I połowie tego roku odpowiadali za 85 proc. obrotów, co stanowi wzrost o 2 p. rdr. Inwestorzy zagraniczni w tym samym czasie wygenerowali 6 proc. obrotów, tyle samo co przed rokiem. Instytucje odpowiadały za 9 proc. obrotów, o 2 pp. mniej niż w tym okresie przed rokiem. Wśród inwestorów instytucjonalnych handlujących na NewConnect w I półroczu 2023 r. firmy osiągnęły 41,0 proc. udziału w obrocie. Animatorzy wygenerowali 34,5 proc., a inne podmioty instytucjonalne 17,9 proc.

Tabela 2. Struktura inwestorów na rynku NewConnect (w proc.)Struktura inwestorów na rynku NewConnect

Źródło: Dane GPW, na podstawie zleceń maklerskich Członków Giełdy

Rynek Instrumentów Pochodnych

W I połowie 2023 r. udział krajowych inwestorów indywidualnych w wolumenie obrotów kontraktami terminowymi kształtował się na poziomie 32 proc. (-3 pp. rdr), a opcjami na poziomie 40 proc. (-4 pp. rdr). Inwestorzy zagraniczni w tym samym czasie wygenerowali 36 proc. udziału w obrotach kontraktami, czyli tyle samo co przed rokiem. Natomiast udział inwestorów zagranicznych na opcjach nie zmienił się i utrzymał najwyższy poziom osiągany w I półroczu w ciągu ostatnich lat tj. 35 proc. Udział w obrotach kontraktami terminowymi inwestorów instytucjonalnych wzrósł w I półroczu br. do 32 proc. (+3 pp. rdr), podobnie jak na rynku opcji, gdzie wzrósł o 4 pp. rdr i wyniósł 25 proc. Udział inwestorów zagranicznych i indywidualnych na rynku produktów strukturyzowanych wyniósł równo po 50 proc., tak samo jak w I poł. 2022 r.

Tabela 3. Struktura inwestorów na rynku kontraktów terminowych (w proc.)Struktura inwestorów na rynku kontraktów terminowych

Źródło: Dane GPW, na podstawie zleceń maklerskich Członków Giełdy

Tabela 4. Struktura inwestorów na rynku opcji (w proc.)Struktura inwestorów na rynku opcji

Źródło: Dane GPW, na podstawie zleceń maklerskich Członków Giełdy 

Tabela 5. Struktura inwestorów na rynku produktów strukturyzowanych (w proc.)Struktura inwestorów na rynku produktów strukturyzowanych

Źródło: Dane GPW, na podstawie zleceń maklerskich Członków Giełdy

Catalyst

Udział krajowych inwestorów indywidualnych w obrocie obligacjami na rynku Catalyst spadł o 4 pp. rdr do 38 proc. w I połowie 2023 r. Udział inwestorów zagranicznych pozostał na tym samym 1 proc. poziomie. Wzrósł natomiast udział inwestorów instytucjonalnych do 61 proc. (+4 pp. rdr).

Tabela 6. Struktura inwestorów na rynku obligacji (w proc.)Struktura inwestorów na rynku obligacji

Źródło: Dane GPW, na podstawie zleceń maklerskich Członków Giełdy

W 2021 r. GPW zmieniła sposób pozyskiwania danych do wyliczania udziału poszczególnych grup inwestorów w obrotach giełdowych. Obecnie informacje te pochodzą ze zleceń maklerskich przekazywanych do systemu transakcyjnego Giełdy. Z tego względu modyfikacji uległ sposób agregowania i prezentacji danych dotyczących struktury procentowej krajowych inwestorów indywidualnych. Informacje o liczbie rachunków internetowych pochodzą z ankiet wysyłanych przez GPW do krajowych domów maklerskich. Natomiast informacja o liczbie aktywnych rachunków inwestycyjnych pochodzi z systemu transakcyjnego Giełdy – jest to liczba rachunków, z których w badanym okresie złożono co najmniej jedno zlecenie na GPW.

[1] Kategoria INNE: Inne podmioty instytucjonalne nie zaliczone do żadnej z pozostałych kategorii – w szczególności instytucje i przedsiębiorstwa państwowe, spółdzielnie, fundacje, stowarzyszenia, jednostki samorządu terytorialnego, a także KDPW oraz transakcje zawarte na podstawie zleceń zbiorczych i zleceń oczekujących alokacji, o których mowa w art. 2 ust. 3. Rozporządzenia delegowanego Komisji (UE) 2017/580.

Disney znów zawodzi wynikami

Największa amerykańska spółka z branży rozrywkowej, Disney, opublikowała raport za II kwartał. Od ponad dwóch lat akcje firmy pozostają w niełasce Wall Street. Utrata zaufania jest rezultatem niepewnych perspektyw makroekonomicznych, nierentowności usług streamingowych Disney+ oraz niepewności co do przyszłej aktywności konsumentów. Skutkiem tego, wartość akcji Disneya spadła do poziomów z 2014 roku, kiedy przychody firmy były niższe o ponad 40%. Przed otwarciem rynku w USA, wartość akcji wzrosła o nieco poniżej 1,5%.

Nowy CEO – nowa nadzieja dla Disneya?

Okres prezesury Boba Chapka, trwający od 2020 do 2022 roku, nie przyniósł oczekiwanych efektów, mimo początkowego entuzjazmu rynku wobec każdej nowej strategii ekspansji firmy. Koszty działalności Disneya znacząco wzrosły, co doprowadziło do dymisji Chapka. Zastąpił go Bob Iger, były dyrektor generalny Disneya, który cieszy się zaufaniem inwestorów. Po jego powrocie Disney podjął decyzję o zwolnieniu 7000 pracowników i zapowiedział szereg oszczędności. Rynki mają nadzieję, że Igerowi uda się przywrócić dawny blask marki. Wyniki za II kwartał przekroczyły prognozy zysku na akcję, chociaż przychody okazały się niższe od oczekiwań. Rynek wydaje się niepewny co do możliwości podwyższenia cen usług streamingowych oraz dalszego obniżania kosztów.

Najnowsze dane finansowe Disneya:

  • Przychody: 22,3 mld USD vs 22,51 mld USD prognoz (3,8% wzrost r/r)
  • Zysk na akcję (EPS): 1,03 USD vs 0,99 USD prognoz i 1,09 USD w II kw. 2022
  • Subskrypcje Disney+: 146,1 mln vs 154,8 mln prognoz (7,4% spadek k/k)
  • Straty Disney+: 512 mld USD vs 777 mln USD prognoz i 1 mld USD w II kw. 2022
  • Subskrypcje ESPN: 25,2 mln vs 25,8 mln prognoz (przychód na użytkownika 5,45 USD vs 5,69 USD prognoz)
  • Subskrypcje Hulu: 48,3 mln vs 48,7 mln prognoz
  • Przychody z mediów i rozrywki: 14 mld USD vs 14,36 mld USD prognoz (0,8% spadek r/r)
  • Zyski z mediów tradycyjnych: 1,89 mld USD (23% spadek r/r)
  • Przychody operacyjne z dystrybucji mediów i rozrywki 1,13 mld USD (18% spadek r/r)
  • Przychody z parków rozrywki: 8,36 mld USD vs 8,25 mld USD prognoz (13% wzrost r/r)
  • Całkowity dochód operacyjny parków: 3,56 mld USD, -0,2% r/r, szacunkowo 3,4 mld USD
  • Zysk z parków rozrywki: 2,43 mld USD vs 2,39 mld prognoz (11% wzrost r/r)

Wydatki w dół akcje w górę?

Bob Iger przeprowadza restrukturyzację, w ramach której Disney zamierzał zaoszczędzić 5,5 mld USD w 2023 roku – w komentarzu do wyników wskazał jednak, że oszczędności mogą okazać się nawet większe. Zarząd w II kw. obniżył Capex, co stanowi jasny punkt raportu. Raport pokazał, że wydatki na treści w Disney+ były niższe i mają wynieść w tym roku 27 mld USD wobec “standardowych” w poprzednich latach 30 mld USD. Pośrednio “pomógł” w tym zakresie strajk aktorów i scenarzystów w Hollywood.

Disney optymalizuje harmonogram nowych projektów przez co podał niższe od prognoz wydatki kapitałowe. Słaby ruch klientów w parkach na Florydzie zrównoważony został sporym wzrostem rentowności międzynarodowych parków rozrywki, co odzwierciedla dość mocnego konsumenta oraz sezonowo mocny dla parków II i III kwartał roku. Wydaje się, że parki rozrywki stanowią obecnie najpewniejszy biznesowy punkt, z długoterminową perspektywą rosnących przepływów pieniężnych dzięki silnej, globalnej marce i bogactwie treści emitowanych przez dziesięciolecia.

Telewizja na drugi plan?

Bob Iger już w I kw. sugerował, że przychody z kanałów telewizyjnych (które przed pandemią stanowiły połowę przychodów Disneya) prawdopodobnie przestaną być finansowym rdzeniem firmy. Biznes związany z tradycyjnymi usługami m.in. w postaci ABC i ESPN napotyka na spadek oglądalności napędzany niższą liczbą abonentów telewizji kablowej. Wynika z tego słabsza sprzedaż reklam, spółka powołała się takżę na wyższe koszty transmisji sportowych.

Iger jednak nie składa broni, ostatnio nie wykluczył całkowitej odsprzedaży ESPN, a w II kw. telewizja ogłosiła długoterminową umowę z operatorem kasyn Penn Entertainment Inc. na licencjonowanie kanałów telewizyjnych. Penn dokona płatności w łącznej wysokości 1,5 mld USD w okresie 10 lat i przyzna Disneyowi (ESPN) 500 mln USD warrantów na zakup akcji.

Streaming słaby i coraz droższy abonament

Disney szacuje, że usługi streamingowe doczekają się rentowności w 2024 roku przy czym prognozy te z pewnością nie zakładają scenariusza głębszej recesji, która zdecydowanie mogłaby zahamować optymizm. Subskrypcje Disney+ wciąż spadają, a konkurencja w branży streamingowej pozostaje silniejsza niż kiedykolwiek (Netflix, Paramount, etc.).

Spadek klientów Disney+ znacznie poniżej prognoz wynika w głównej mierze z nieodnowienia transmisji popularnych w Indiach rozgrywek krykieta Indian Premier League. Nie zmienia to jednak faktu, że subskrypcji ubywa. Rynki nie są pewne co do zasadności decyzji Disneya, firma chce podnieść ceny usług o nawet 27%.

Z pewnością decyzja jest wynikiem chłodnej kalkulacji i wciąż mocnego obrazu globalnego konsumenta na kluczowych dla firmy rynkach. Disney zapewne przekalkulował, że ew. dalszy odpływ subskrybentów zostanie w takim wypadku zamortyzowany zdecydowanie wyższymi cenami usług.

Choć dzięki temu biznes Disney+ może doczekać się rentowności szybciej, Disneyowi może być trudno zwiększać subskrypcje i udziały w rynku po tak sporej podwyżce abonamentu. Podobnie do Netflixa spółka planuje walkę z dzieleniem haseł – Wall Street nie jest jednak pewne czy to wystarczy by uratować całokształt wyników giganta rozrywki.

Podsumowanie

Ogólny obraz raportu pozostaje mieszany ale trwające spowolnienie przychodów i rentowności w mediach może zwiastować, że Disney znajdzie się w kolejnych kwartałach na łasce kondycji globalnej gospodarki. Zysk na akcję okazał się niższy od prognoz i spadł r/r – pomimo bardzo mocnego wyniku wysokorentownych parków rozrywki i zredukowanej r/r o 0,5 mld straty Disney+.Akcje Disneya

Akcje Disneya wciąż znajdują się w okolicach poziomów z 2014 roku oraz dołka covidowej wyprzedaży z 2020 roku i fatalnego na Wall Street IV kw. 2022 roku. Źródło: xStation5

Autor: Eryk Szmyd, analityk XTB

GK GPW odnotowała najlepsze półrocze w historii pod względem przychodów

  • Przychody Grupy Kapitałowej GPW wyniosły 110,7 mln zł w II kw. 2023 r. (+11,7% rdr) oraz 222,9 mln zł w całym I półroczu 2023 r. (+6,5% rdr) – było to najlepsze półrocze w historii GK GPW
  • Przychody z nowych linii biznesowych (Armenia Securities Exchange, GPW Logistics i GPW Tech) wyniosły w II kw. 2023 r. łącznie 10,5 mln zł
  • EBITDA wyniosła 44,0 mln zł w II kw. 2023 r. (-5,9% rdr) oraz 78,9 mln zł w I półroczu 2023 r. (-19,1% rdr)
  • Zysk netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej w II kw. 2023 r. wyniósł 45,0 mln zł (+18,2% rdr) i 71,6 mln zł w I półroczu 2023 r. (-6,0% rdr)
  • W II kw. 2023 r. opublikowano nową strategię rozwoju Grupy Kapitałowej GPW na lata 2023-2027
  • Wypłacona dywidenda w wysokości 113,3 mln zł (2,70 zł na jedną akcję), stopa dywidendy wyniosła 6,7%

Grupa Kapitałowa Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GK GPW) w I półroczu 2023 r. osiągnęła 222,9 mln zł przychodów ze sprzedaży, zysk EBITDA wyniósł 78,9 mln zł, zysk operacyjny 62,2 mln zł, a zysk netto przypisany akcjonariuszom jednostki dominującej 71,6 mln zł. Spadek zysku netto o 6,0% rdr jest rezultatem wzrostu kosztów operacyjnych, związanego z rozwojem nowych inicjatyw biznesowych oraz presją inflacyjną.

– Skonsolidowane przychody w I półroczu 2023 r. wzrosły o 6,5 proc. w ujęciu rok do roku. Było to najlepsze pod tym względem półrocze w historii GK GPW. Cieszą nas systematycznie rosnące przychody, szczególnie, że w głównej mierze są efektem odnotowywanych przez nas przychodów z nowych linii biznesowych – Armenia Securities Exchange (AMX), GPW Logistics i GPW Tech – które w tym półroczu wyniosły łącznie 20,0 mln zł. To również efekt naszej poprzedniej strategii, w której stawialiśmy na dywersyfikację i nowe obszary biznesowe. W latach 2023-2027 planujemy kontynuować te założenia na równi z transformacją modelu operacyjnego w celu zwiększenia efektywności kosztowej – powiedział Adam Młodkowski, Członek Zarządu GPW.

W samym II kw. 2023 r. GK GPW wypracowała 110,7 mln zł przychodów ze sprzedaży, zysk EBITDA wyniósł 44,0 mln zł, zysk operacyjny 35,6 mln zł, a zysk netto przypisany akcjonariuszom jednostki dominującej 45,0 mln zł. Skonsolidowane przychody wzrosły o 11,7% wobec II kw. 2022 r. Wzrost jest efektem przychodów z nowych linii biznesowych (łącznie 10,4 mln zł w II kw. 2023 r.) oraz wyższych przychodów z rynku finansowego, przy jednoczesnej stabilizacji przychodów z rynku towarowego.

Wyższe o 2,5 mln zł (+4,3%) przychody z rynku finansowego w II kw. 2023 r. w ujęciu rocznym wynikają w głównej mierze ze wzrostu przychodów z obrotu akcjami i innymi instrumentami udziałowymi o 2,6 mln zł. Przychody ze sprzedaży informacji z rynku finansowego wzrosły do 15,0 mln zł (+2,1% rdr).

Przychody Grupy z rynku towarowego w II kw. 2023 r. były wyższe o 0,3 mln zł (+0,6% rdr). Zanotowano wzrost przychodów z obrotu energią elektryczną o 3,2 mln zł (+93,0% rdr), rozliczania transakcji o 0,4 mln zł (+3,8% rdr) oraz innych opłat od uczestników rynku +0,5 mln zł (+9,9% rdr). Jednocześnie odnotowano spadek przychodów z obrotu prawami majątkowymi o 2,0 mln zł (-22,0% rdr) oraz przychodów z prowadzenia rejestru świadectw pochodzenia również o 2,0 mln zł (-23,1% rdr).

Koszty operacyjne w II kw. 2023 r. wzrosły o 20,0% w porównaniu z tym samym okresem przed rokiem sięgając 75,0 mln zł. Wzrost jest efektem wyższych kosztów usług obcych (+43,0% rdr) oraz łącznych kosztów osobowych (+18,8% rdr).

W II kw. 2023 r. opublikowano nową strategię rozwoju Grupy Kapitałowej GPW na lata 2023-2027. Strategia opiera się na trzech filarach wzrostu: obrót, dane i technologia oraz nowe modele biznesowe. W perspektywie lat 2023-2027 GK GPW planuje osiągnąć średnioroczne przychody w wysokości 498 mln zł oraz średnioroczną EBITDA w wysokości 215 mln zł.

W sierpniu GPW wypłaciła akcjonariuszom dywidendę w wysokości 113,3 mln zł (2,70 zł na jedną akcję), co stanowiło 97,1% skonsolidowanego zysku netto GK GPW za rok 2022 r. przypadającego akcjonariuszom GPW i skorygowanego o udział w jednostkach stowarzyszonych. Stopa dywidendy liczona według kursu zamknięcia z dnia odcięcia prawa do dywidendy wyniosła 6,7%.

Omówienie wyników finansowych Grupy GPW za II kw. 2023 r.

Zysk netto

Zysk netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej Grupy GPW w II kw. 2023 r. wyniósł 45,0 mln zł, o 18,2% więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej.  Wpływ na wzrost zysk netto Grupy GPW miało wysokie saldo na przychodach i kosztach finansowych na poziomie +9,8 mln zł vs. +1,9 mln zł przed rokiem. Zysk netto Grupy GPW został także wsparty rekordowym udziałem w zyskach jednostek wycenianych metodą praw własności, który wyniósł 9,1 mln zł vs. 7,8 mln zł w analogicznym okresie przed rokiem.

Przychody z rynku finansowego

W II kw. 2023 r. przychody ze sprzedaży na rynku finansowym wyniosły 61,1 mln zł, względem 58,6 mln zł w II kw. 2022 r. oraz 66,5 mln zł w I kw. 2023 r. Przychody z rynku finansowego stanowiły w II kw. 2023 r. 55,2% całkowitych przychodów Grupy GPW.

Na przychody z rynku finansowego składają się przychody z tytułu obsługi obrotu, obsługi emitentów i sprzedaży informacji.

  • Obsługa obrotu na rynku finansowym

W II kw. 2023 r. przychody z obsługi obrotu na rynku finansowym wyniosły 39,2 mln zł, w porównaniu do 38,4 mln zł w II kw. 2022 r. oraz 44,4 mln zł w I kw. 2023 r.

Wzrost przychodów z obsługi obrotu na rynku finansowym w ujęciu rocznym jest wynikiem wyższych przychodów z obrotu akcjami (30,6 mln zł, +9,3% rdr). Obroty akcjami w ramach arkusza zleceń na Głównym Rynku GPW w II kw. bieżącego roku wyniosły 64,6 mld zł i były o 0,4% niższe niż przed rokiem. Średnie obroty sesyjne wzrosły o 4,9% rdr do 1,13 mld zł.  Aktywność inwestorów na rynku akcji w II kw. 2023 r. była nadal znacząco wyższa niż w porównywalnych kwartałach w latach poprzedzających pandemię.

  • Obsługa emitentów

W II kw. 2023 r. przychody Grupy GPW z obsługi emitentów na rynku finansowym wyniosły 6,1 mln zł, w porównaniu do 5,6 mln zł w II kw. 2022 r. i 6,3 mln zł. w I kw. 2023 r.
Na wysokość przychodów z tej linii biznesowej składają się opłaty roczne za notowanie i opłaty za wprowadzenie oraz inne opłaty. Przychody są więc w głównej mierze wypadkową aktywności na rynku IPO/SPO, liczby emitentów oraz kapitalizacji spółek.

W II kw. 2023 r. na Głównym Rynku GPW zadebiutowały trzy spółki (przejścia z rynku NewConnect), natomiast do obrotu na NewConnect trafiły cztery nowe podmioty. Łączna wartość ofert publicznych i wtórnych na obu rynkach wyniosła 747 mln zł wobec 6 932 mln zł w II kw. 2022 r. Łączna kapitalizacja spółek krajowych i zagranicznych na obu rynkach akcji GPW wyniosła na koniec czerwca 1 335,9 mld zł vs. 1 108,5 mld zł na koniec czerwca 2022 r.

  • Sprzedaż informacji z rynku finansowego

Przychody ze sprzedaży informacji z rynku finansowego w II kw. 2023 r. osiągnęły rekordowy poziom 15,0 mln zł, względem 14,6 mln zł w II kw. 2022 r. oraz 14,8 mln zł
w I kw. 2023 r.

Liczba abonentów danych GPW na koniec czerwca br. wynosiła 573,6 tys. wobec 529,0 tys. rok wcześniej.

Przychody z rynku towarowego

W II kw. 2023 r. przychody ze sprzedaży na rynku towarowym wyniosły 39,7 mln zł, o 0,6% więcej niż rok wcześniej i o 4,0% mniej niż w I kw. 2023 r. Ich udział w całkowitych przychodach Grupy w II kw. 2023 r. wyniósł 35,9%. Na przychody z rynku towarowego składają się przychody z tytułu obsługi obrotu, prowadzenia rejestru świadectw pochodzenia, rozliczenia transakcji oraz sprzedaży informacji.

  • Obsługa obrotu na rynku towarowym

Przychody z obsługi obrotu na rynku towarowym w II kw. 2023 r. wyniosły 21,4 mln zł, co oznacza wzrost o 8,9% rdr oraz 5,1% kdk.

Przychody z obrotu energią wyniosły 6,6 mln zł w II kw. 2023 r. wobec 3,4 mln zł w II kw. 2023 r. i 5,7 mln zł w I kw. 2023 r.

W II kw. 2023 r. przychody z obrotu gazem wyniosły 2,6 mln z, co oznacza wzrost o 3,4% rdr oraz spadek o 38,5% w stosunku do I kw. 2023 r.

Przychody z tytułu obrotu prawami majątkowymi w II kw. 2023 r. wyniosły 7,0 mln zł, co oznacza spadek o 22,0% rdr i jednocześnie wzrost kdk (+36,0%).

W II kw. tego roku r. przychody Grupy z tytułu innych opłat od uczestników rynku towarowego wyniosły 5,2 mln zł, co oznacza wzrost o 9,9% rdr i spadek o 2,1% kdk.

  • Prowadzenie Rejestru Świadectw Pochodzenia

W II kw. 2023 r. przychody z prowadzenia RŚP wyniosły 6,6 mln zł, o 23,1% mniej niż rok wcześniej i 5,3% mniej niż w I kw. 2023 r.

  • Rozliczenie transakcji

Przychody z rozliczenia transakcji w II kw. 2023 r. wyniosły 11,4 mln zł, o 3,8% więcejniż rok wcześniej i o 17,1% mniej niż w I kw. 2023 r. Przychody z tego tytułu są pochodną wolumenów obrotu na rynkach prowadzonych przez TGE.

  • Sprzedaż informacji Grupy TGE

W II kw. 2023 r. przychody ze sprzedaży informacji wyniosły 375 tys. zł, o 13,0% więcej niż rok wcześniej i o 5,3% więcej niż w I kw. 2023 r.

Nowe linie biznesowe

W II kwartale 2023 r. nowe linie biznesowe GK GPW (Grupa AMX, GPW Logistics, GPW Tech) osiągnęły łączne przychody w wysokości 10,5 mln zł.

Koszty działalności operacyjnej

W II kw. 2023 r. koszty działalności operacyjnej GK GPW wyniosły 75,0 mln zł, wobec 62,5 mln zł w analogicznym okresie przed rokiem, co oznacza wzrost o 20,0% rdr. Koszty były o 12,9% niższe niż w I kw. 2023 r. Łączne koszty osobowe w II kw. 2023 r. wyniosły 32,9 mln zł wobec 27,7 mln zł w II kw. 2022 r. co stanowi wzrost o 5,2 mln zł rdr (+18,8%) oraz spadek o 1,4 mln zł kdk (-4,0%). Wzrosty są efektem podwyżek wynagrodzeń w drugim półroczu 2022 r. oraz wzrostu liczby etatów, szczególnie w spółce GPW, podyktowanego realizacją inicjatyw strategicznych. Koszty usług obcych w II kw. 2023 r. wyniosły 28,9 mln zł wobec 20,2 mln zł w II kw. 2022 r. co stanowi wzrost o 8,7 mln zł rdr (+43,0%). Wyższe rdr koszty są wynikiem wzrostu łącznych wydatków na IT (11,2 mln zł vs. 10,6 mln zł), wyższych kosztów doradztwa (7,0 mln zł vs. 3,6 mln zł) oraz wzrostu kosztów wynikających z konsolidacji działalności GPW Logistics (3,4 mln zł). W porównaniu z I kw. 2023 r. koszty usług obcych GK GPW wzrosły o 25,3%. Inne koszty operacyjne wyniosły 3,2 mln zł, o 60,7% więcej niż rok wcześniej i o 17,2% więcej niż w I kw. 2023 r.

Udział w zyskach jednostek wycenianych metodą praw własności

W II kw. 2023 r. zysk Grupy GPW z tytułu udziału w zyskach jednostek wycenianych metodą praw własności osiągnął najwyższą kwartalną wartość w historii i wyniósł 9,1 mln zł, w porównaniu do 7,8 mln zł przed rokiem. Na wartość tej pozycji w głównej mierze wpływa wynik finansowy uzyskany przez Grupę KDPW. Zysk Grupy KDPW przypadający na GPW wyniósł 9,1 mln zł w porównaniu do 7,5 mln zł rok wcześniej. Udział w zysku Centrum Giełdowego wyniósł natomiast 43 tys. wobec udziału w zysku na poziomie 297 tys. zł przed rokiem.

Najaktywniej we Wrocławiu

Pierwsza połowa 2023 roku na wrocławskim rynku biurowym przyniosła największą wśród głównych miast regionalnych aktywność najemców, a także deweloperów, którzy budowali prawie 151 000 m kw. powierzchni biurowej.

W II kwartale 2023 roku rynek biurowy we Wrocławiu powiększył się o 11 700 m kw., w ramach projektu Brama Oławska (Tower Inwestycje). Od stycznia do czerwca deweloperzy dostarczyli blisko 32 600 m kw., co stanowiło ponad 28% całkowitego wolumenu powierzchni oddanej do użytku w miastach regionalnych.

Zasoby biurowe w stolicy Dolnego Śląska na koniec czerwca wyniosły ponad 1,31 mln m kw., co pozwoliło miastu zachować drugie miejsce pod względem wielkości wśród rynków regionalnych.

„We Wrocławiu odnotowano najwyższy wynik powierzchni biurowej w budowie na rynkach regionalnych. Na koniec II kwartału 2023 roku w realizacji pozostawało 151 000 m kw. i zakładając, że deweloperom uda się dotrzymać założonych terminów to 60% zostanie dostarczone na rynek jeszcze w tym roku. Oddanie kolejnych projektów do użytku zaplanowane jest na 2024 roku,” – komentuje Anna Patrzyk-Sperzyńska, dyrektor w Knight Frank.

Największymi projektami pozostającymi w budowie są m.in. Inifinity (22 000 m kw., Avestus Real Estate) oraz Quorum Park A i B (łączna powierzchnia 71 000 m kw., Cavatina Holding).

„Warto zauważyć, że również aktywność wrocławskich najemców, w zestawieniu z pozostałymi głównymi miastami regionalnymi, była najwyższa i w pierwszych sześciu miesiącach 2023 roku wolumen podpisanych umów wyniósł 88 100 m kw. Osiągnięty wynik stanowił 26% wszystkich transakcji w tym okresie. W samym II kwartale wolumen wynajętej powierzchni wyniósł ponad 51 700 m kw.,” – dodaje Katarzyna Bojar, konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

Największy udział, ponad 68%, przypadł nowym umowom. Renegocjacje odpowiadały za blisko 28% wolumenu transakcji, a pozostałe 4% dotyczyły ekspansji.

Wysoki popyt wpłynął na obniżenie się współczynnika pustostanów, który w ujęciu kwartał do kwartału spadł o 1,2 pp. i na koniec czerwca wyniósł 16,1%. W porównaniu do analogicznego okresu w roku 2022 współczynnik pozostał jednak wyższy o 1,3 pp.

Czynsze wywoławcze we Wrocławiu na koniec czerwca 2023 roku pozostały stabilne względem poprzedniego kwartału i wahały się od 10,00 EUR do 16,00 EUR za m kw. miesięcznie. Utrzymujące się wysokie koszty budowy, a także wciąż wysokie koszty obsługi kredytów budowlanych hamują możliwości negocjacyjne inwestorów, dlatego zwłaszcza w nowych budynkach możliwy jest wzrost stawek czynszów. Stawki opłat eksploatacyjnych wahały się od 16,00 do 31,00 PLN/m kw./miesięcznie.

Kredyt hipoteczny ze wsparciem doradcy finansowego. Dlaczego warto?

Kredyt hipoteczny to największe zobowiązanie finansowe, jakie zaciąga przeciętny Polak. Jego wysokość w ostatnich latach oscyluje w przedziale 300-400 tys. złotych, a okres kredytowania wynosi średnio od 25 do 30 lat. W tym czasie, co miesiąc, będziemy musieli płacić określoną, wysoką kwotę, bez względu na swoją sytuację życiową czy materialną. Do kredytu hipotecznego warto więc podejść z rozsądkiem i ostrożnością, a w procesie jego uzyskiwania wspomóc się wsparciem specjalisty – jest nim doradca finansowy ds. kredytu hipotecznego, który pomoże w wyborze najlepszej oferty.

Czym zajmuje się doradca finansowy ds. kredytu hipotecznego?

Doradca finansowy ds. kredytu hipotecznego to niezależny od banków specjalista, który wspiera swoich klientów w procesie ubiegania się o kredyt na zakup mieszkania lub domu. Klientem doradcy może zostać każda osoba, która w najbliższej przyszłości planuje kupno nieruchomości mieszkalnej na kredyt. Do specjalisty warto zgłosić się jeszcze zanim wybierzemy i zarezerwujemy wymarzoną nieruchomość – doradca na pierwszym spotkaniu wyliczy naszą zdolność kredytową, czyli maksymalną kwotę, jaką będziemy w stanie uzyskać od banku.

Poznanie swojej zdolności kredytowej jest pierwszą rzeczą, jaką musimy zrobić, planując zaciągnięcie kredytu hipotecznego. Warto wiedzieć, że każdy bank posiada własne kalkulatory i liczy zdolność inaczej – może się więc okazać, że w jednym banku nasza zdolność będzie większa niż w innym. Doradca finansowy ds. kredytu hipotecznego ma dostęp do kalkulatorów wszystkich banków, jest więc w stanie od razu wskazać instytucje, które będą skłonne udzielić nam finansowania w oczekiwanej wysokości. Na tym jednak jego rola się nie kończy!

Doradca i jego zadania

Współpraca z doradcą finansowym wiąże się z licznymi korzyściami dla klienta. Oprócz poznania swojej zdolności kredytowej, zyskuje on możliwość zapoznania się z aktualnymi ofertami kredytów hipotecznych, poznania zalet oraz wad poszczególnych ofert i wyboru spośród nich tej, która jest najbardziej opłacalna. Zadaniem doradcy jest bowiem zaprezentowanie każdej oferty i jej analiza pod kątem potrzeb klienta i jego sytuacji życiowej. Współpraca z nim pozwala więc wybrać tę ofertę, która ma największe szanse okazać się korzystna w perspektywie długoterminowej.

Doradca finansowy ds. kredytu hipotecznego przeprowadza klienta przez cały proces ubiegania się o kredyt. W jego imieniu wypełnia wnioski kredytowej, informuje, jakie dokumenty trzeba uzyskać, a także monitoruje status wniosku. Pośredniczy także w kontaktach między bankiem a klientem, wyjaśniając wątpliwości i uzupełniając dokumentację o dodatkowe informacje wymagane przez analityka.

Po uzyskaniu pozytywnej decyzji kredytowej, doradca wspólnie z klientem analizuje przygotowaną przez bank umowę oraz towarzyszy mu w czasie jej podpisywania – wszystko po to, aby klient czuł się pewnie i świadomie zdecydował się na zaciągnięcie kredytu hipotecznego. Co jednak najważniejsze, usługi doradcy finansowego są dla klienta bezpłatne – jego wynagrodzenie wypłaca bowiem bank, z którym podpisana została umowa.

Skuteczne zarządzanie pracownikami w nowoczesnej firmie

Jednym z najważniejszych zadań, jakie ciążą na przedsiębiorstwie, jest właściwa organizacja pracy. Składa się na nią m. in. tworzenie grafików, planowanie urlopów, a także mierzenie ilości przepracowanych godzin. Podejmowanie dobrze skoordynowanych działań na wszystkich tych polach gwarantuje firmie sprawne funkcjonowanie, z uwzględnieniem zapotrzebowania na pracowników i poszanowaniem przepisów prawnych. W ich realizacji wielu polskim firmom pomagają dedykowane programy do zarządzania czasem pracy.

Co składa się na prawidłowe zarządzanie pracownikami?

Kluczem do właściwego zarządzania pracownikami jest odpowiednie planowanie czasu ich pracy. Należy dostosować go zarówno do potrzeb firmy w danym okresie, przepisów prawnych, a także potrzeb pracowników w zakresie urlopów i dni wolnych od pracy. Aby stworzyć harmonogram czasu pracy, który będzie uwzględniał wszystkie te zmienne, warto skorzystać z możliwości, jakie oferują profesjonalne programy do zarządzania czasem pracy. Są to automatyzowane systemy, które uwzględniają najnowsze regulacje prawne, a także pozwalają na dostosowanie grafików do potrzeb firmy i jej pracowników. Niektóre z nich pozwalają także składać wnioski urlopowe online.

Przy sporządzaniu grafików pracowniczych należy kierować się przede wszystkim przepisami Kodeksu Pracy, który regule, ile godzin tygodniowo może przepracować dany pracownik, ile godzin odpoczynku mu przysługuje i w jakich godzinach może wykonywać swoje obowiązki na rzecz pracodawcy. To jednak jeszcze nie wszystko – dobry harmonogram czasu pracy musi ponadto uwzględniać indywidualne zapotrzebowanie na pracowników ze strony firmy w konkretnym czasie, a także samą dyspozycyjność pracowników – firma powinna dawać każdej zatrudnionej osobie możliwość wzięcia dnia wolnego np. na opiekę nad dzieckiem, członkiem rodziny czy ważną okazję.

Program do zarządzania czasem pracy. Dlaczego warto?

Bardzo ważną kwestią są również abstynencje, które powinien uwzględniać grafik pracowniczy. Są to zarówno planowane urlopy, jak i zwolnienia. Grafiki powinny być tworzone w taki sposób, aby bez problemu można było zapewnić zastępstwo dla nieobecnego pracownika, a firmie ciągłość funkcjonowania. W tym wszystkim pomocny jest dedykowany program do zarządzania czasem pracy. Jego atutem jest nie tylko możliwość tworzenia w pełni zgodnych z obowiązującymi przepisami prawnymi grafików, lecz także możliwość składania za jego pośrednictwem wniosków o urlop czy dni wolne.

Aby było to możliwe, program musi posiadać funkcję wnioski urlopowe online. Jego zadaniem jest umożliwienie pracownikom wnioskowania o dni wolne od pracy online, bez potrzeby wypełniania w tym celu papierowych druczków, ich dostarczania do przełożonego i oczekiwania na jego akceptację. Program do urlopów pozwala na zorganizowanie w firmie elektronicznego obiegu wniosków urlopowych i planowanie dni wolnych od pracy w taki sposób, aby nigdy nie zabrakło rąk do pracy. Oprócz funkcji wnioski urlopowe online, program pozwala uzyskać informacje o ilości dni przysługujących konkretnym pracownikom, zaległych urlopach oraz planowanych nieobecnościach. Wszystko to bez zbędnej papierologii, w jednym miejscu, do którego dostęp można uzyskać z dowolnego miejsca.

Przełomowy wyrok NSA – dywidendy a podatek u źródła

Przełomowy wyrok NSA w sprawie dywidend i innych dochodów podlegających podatkowi u źródła.

Przedsiębiorcy mogą pomniejszyć swoje zobowiązanie w podatku u źródła (WHT)
o całość podatku dochodowego zapłaconego za granicą, maksymalnie do wysokości 19%, a nie tylko do wysokości określonej w umowie w sprawie unikania podwójnego opodatkowania (UPO), jak chciał tego fiskus. Tak orzekł Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 28 lutego 2023 r. (sygn. akt II FSK 1171/22).

Podatek u źródła

Do poboru WHT są zobowiązani płatnicy mający siedzibę, zakład zagraniczny, lub miejsce zamieszkania w kraju, w którym powstaje dochód. Zgodnie jednak z art. 30a ust. 9 polskiej ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, osoby uzyskujące poza granicami RP przychody (dochody) z tytułu udziału w funduszach kapitałowych, z odsetek, dywidend i innych przychodów z tytułu udziału w zyskach osób prawnych, mogą odliczyć od swojego zobowiązania kwotę równą podatkowi zapłaconemu za granicą, jednakże odliczenie to nie może przekroczyć stawki 19%.

Podatek WHT zapłacony za granicą

Sprawa dotyczyła jednego z przedsiębiorców, który dokonywał inwestycji zagranicznych, m.in. w otwarte fundusze, czy w akcje zagranicznych spółek. Uzyskał on dywidendę z tytułu udziału w amerykańskiej spółce. Przedsiębiorca nie przedstawił jednak tamtejszym władzom wymaganego w USA formularza podatkowego W-8BEN. Z tego powodu, na podstawie amerykańskich przepisów, pobrano od niego 30% podatek u źródła. Podatnik nie negował tego faktu. W postępowaniu przed polskim organem podatkowym stał na stanowisku, że skoro zapłacił w USA 30% podatek WHT, to nie będzie musiał już płacić 19% podatku dochodowego w Polsce.

Fiskus stwierdził, że podatnik będzie musiał dopłacić

Polski organ podatkowy stwierdził, że przedsiębiorca jest w błędzie. Uznał, że od zryczałtowanego podatku obliczonego w Polsce może on bowiem odliczyć kwotę równą podatkowi zapłaconemu za granicą, ale tylko do wysokości stawki podatku od dywidendy przewidzianej we właściwej UPO, a ta w przypadku umowy z USA wynosi 15%. Mimo więc, że faktycznie zapłacił 30% podatek WHT, będzie zobowiązany dopłacić w Polsce jeszcze 4%.

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej wskazał, że dywidendy i inne przychody z tytułu udziału w zyskach osób prawnych podlegają opodatkowaniu na zasadach szczególnych, określonych w art. 30a ustawy o PIT. A zgodnie z art. 30a ust. 2 tej ustawy, przepisy ust. 1 pkt 1-5 stosuje się z uwzględnieniem umów o unikaniu podwójnego opodatkowania, których stroną jest Rzeczpospolita Polska. W polsko-amerykańskiej umowie, która jest nadrzędna w stosunku do wewnętrznych przepisów podatkowych danego państwa, ustalono, że kwota podatku w USA nie może przekroczyć 15% kwoty dywidendy brutto. Bez znaczenia w tej sprawie jest więc to, że podatnik zapłacił w Stanach Zjednoczonych 30% podatku WHT, skoro UPO wskazuje 15%. Tylko ta druga stawka opodatkowania ma więc zastosowanie przy odliczeniu.

Ograniczenia w odliczeniu podatku nie zależą od istnienia umowy międzynarodowej

Przedsiębiorca zaskarżył tę interpretację Dyrektora KIS i wygrał. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach w wyroku z 19 maja 2022 r. stwierdził, że art. 30a ust. 2 ustawy o PIT nie dotyczy opodatkowania dywidend, lecz stawki tego opodatkowania, pozostawiając poza zakresem swojej regulacji inne kwestie, np. zasady odliczania podatku zapłaconego za granicą. Dlatego podatnikowi przysługuje prawo do odliczenia podatku zapłaconego za granicą, z ograniczeniem do kwoty podatku obliczonego od tych przychodów uzyskanych z dywidendy przy zastosowaniu stawki 19 %, o której mowa w art. 30a ust. 9. Przepis ten wskazuje, kto może korzystać z odliczenia i jakie są tego odliczenia granice, jednak nie jest ono uzależnione od istnienia żadnej umowy międzynarodowej (sygn. akt I SA/Gl 24/22).

Wyrok sądu I instancji podtrzymał NSA

Organ podatkowy z wyrokiem tym się nie zgodził. We wrześniu 2022 r. wniósł skargę kasacyjną, którą Naczelny Sąd Administracyjny pół roku później oddalił. W swoim rozstrzygnięciu poparł ustalenia sądu I instancji. Art. 30a ust. 9 ma brzmienie bezwarunkowe – w każdym wypadku pozwala odliczyć od polskiego zobowiązania w podatku dochodowym kwotę odpowiadającą podatkowi zapłaconemu za granicą, wskazując ograniczenie odliczenia do wysokości 19 %.

Co ten wyrok oznacza dla podatników?

Rozstrzygnięcie NSA jest przełomowe. Poprawia i czyni korzystniejszą sytuację tych podatników, którzy padli ofiarą błędnej interpretacji przepisów dotyczących reguł odliczenia zapłaconego za granicą podatku WHT, jak i tych, którzy dopiero staną przed rozliczeniem się z fiskusem ze swojego opodatkowania w Polsce z tytułu osiąganych za granicą przychodów.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, partner zarządzający Kancelarią Prawną Skarbiec specjalizującą się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Amerykanie zawiedli analityków

Patrząc na wczorajsze komentarze, wiele osób czekało z zapartym tchem na dane na temat inflacji z USA. Okazało się, że niesłusznie, bo dużych zmian na rynkach nie było. W Czechach ceny rosną coraz wolniej, a surowce energetyczne delikatnie odbiły w dół.

Miała być bomba

Dane o inflacji w USA reklamowano na rynkach jako bombę. Wyszedł z tego bardziej kapiszon. Owszem inflacja wzrosła z 3% na 3,2%, co może wydawać się szokiem, ale wielu analityków wskazywało na efekt niższej bazy. Szczyt wzrostu cen był w czerwcu, a nie lipcu zeszłego roku. Dane czerwcowe, względem których mamy właśnie wzrost, były spadkiem z samego szczytu, stąd łatwiej było uzyskać ekstremalny wynik. Rynki oczekiwały wzrostu nawet do 3,3%. To właśnie dlatego efekt na rynku był taki mizerny. Z jednej strony radość, że inflacja nie rośnie tak, jak oczekiwano, z drugiej szok, że wzrasta, a już była tak blisko celu. W rezultacie pomimo pewnego pesymizmu przed samymi danymi i wyprzedaży dolara dzień zakończył się bardzo blisko poziomów, na których się zaczął.

Kolejny spadek tempa wzrostu cen w Czechach

Nasi południowi sąsiedzi coraz mocniej okupują się ze wzrostem cen na poziomie jednocyfrowym. Miesiąc temu ceny rosły o 9,7%, teraz jest już to „tylko” 8,8%. Na tle Europy Zachodniej wciąż dużo, ale to pełne 2 punkty procentowe mniej niż w Polsce. Pamiętajmy, by nie mylić spadku tempa wzrostu cen ze spadkiem cen. To jak z nabieraniem wagi. Jak w 2022 przybraliśmy 10 kg, a w 2023 tylko 5 kg, to wcale nie znaczy, że chudniemy. Czeska korona po samych danych zyskuje względem euro, ale nie zmienia to faktu, że waluta naszych sąsiadów wyraźnie traci w ostatnich miesiącach. Od szczytów w kwietniu korona czeska spadła z 20 groszy obecnie poniżej 18,5 grosza. 7,5% przeceny to nie jest często spotykana wartość na rynkach walutowych w tak krótkim czasie.

Korekta cen surowców energetycznych

Czwartek był dniem odbicia cen surowców energetycznych. Po gwałtownym wzroście cen gazu wciąż znajdujemy się na bardzo wysokich poziomach, ale korekta na poziomie 7% w dół pozwoliła wrócić na bardziej akceptowalne dla odbiorców poziomy. Pewną korektę widzimy również w notowaniach ropy naftowej. Surowiec ten w dalszym ciągu jednak pozostaje w bardzo silnym trendzie wzrostowym. Teoretycznie powinno to powodować wzrost inflacji. Na razie jednak jeszcze nie widać go w danych.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – inflacja producencka,
16:00 – USA – raport Uniwersytetu Michigan,
19:00 – USA – liczba wież wiertniczych ropy.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Rośnie ryzyko gwałtownego wzrostu cen nowych mieszkań

Przewaga popytu nad podażą zwykle skutkuje wzrostem cen mieszkań. Eksperci portalu GetHome.pl sprawdzili, gdzie nierównowaga rynkowa jest obecnie największa oraz jaki ma to wpływ na ceny.

W tym roku średnia cena metra kwadratowego nowych mieszkań najbardziej wzrosła w ofercie krakowskich, trójmiejskich i warszawskich deweloperów. I najpewniej to nie jest przypadek – mówi ekspert portalu GetHome.pl Marek Wielgo.Wyk. 1 - Ceny mieszkań - lipiec 2023

W tych trzech metropoliach deweloperzy sprzedali znacznie więcej mieszkań niż ich wprowadzili na rynek. Na przykład w Warszawie w okresie siedmiu miesięcy pojawiło się na nim niespełna 6,3 tys. nowych lokali. Natomiast na blisko 12,5 tys. znaleźli się chętni. W efekcie  dramatycznie uszczuplona została oferta firm deweloperskich.

Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że w Krakowie było w niej pod koniec lipca aż o 36% mniej mieszkań niż jeszcze siedem miesięcy wcześniej. W stolicy oferta lokali skurczyła się w tym okresie o 29%, a w Trójmieście – o 23%.Wyk. 2 - Ceny wprowadzonych i sprzedanych-lipiec 2023

Z sytuacją niewystarczającej podaży mieszkań mieliśmy do czynienia zaledwie dwa lata temu. Rok 2021 najpewniej przez wielu zostanie zapamiętany jako okres wręcz szalejących cen – zauważa Marek Wielgo.

I przypomina, że w stolicy oferta mieszkaniowa zmniejszyła się wówczas w ciągu sześciu miesięcy aż jedną czwartą. Wprawdzie deweloperzy zaczęli ją później uzupełniać, ale i tak w całym 2021 r.  średnia cena metra kwadratowego poszła w górę o 14%. Podobna podwyżka miała miejsce w Krakowie i Wrocławiu, zaś w Trójmieście wyniosła 18%.

Obawy, że w tym roku historia może się powtórzyć nie są bezpodstawne. W lipcu w bankach zaczęła się ustawiać kolejka chętnych po tzw. bezpieczny kredyt z budżetową dopłatą. Z takiego preferencyjnego kredytu mogą skorzystać nawet ci, którzy nie mają wkładu własnego. Zagwarantuje im go bowiem państwo.

Ekspert portalu GetHome.pl przyznaje, że na ryzyko podwyżek wskazują też statystyki budowlane GUS oraz dane popytowo-podażowe z BIG DATA RynekPierwotny.pl. W Łodzi, Poznaniu czy Katowicach wydaje się ono na razie niewielkie, bo deweloperzy dysponują zapasem mieszkań, na które uzyskali pozwolenia na budowę, ale jeszcze jej nie zaczęli. Jednak w Warszawie, Krakowie, Trójmieście i Wrocławiu aktywność inwestycyjna firm deweloperskich jest w tym roku zbyt mała w stosunku do popytu. Jeśli wzrośnie tam jeszcze bardziej, to zapas mieszkań w pozwoleniach na budowę uzyskanych także w poprzednich latach szybko się wyczerpie.

Z punktu widzenia kupujących zagrożenie znacznie lepiej obrazuje struktura cen mieszkań w ofercie firm deweloperskich. Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że nie dość, że jest ich mniej, to w ofercie zmniejszyła się liczba takich, które można kupić za cenę nie przekraczającą 9 tys. zł za m kw. Ba, w Warszawie i Krakowie skurczyła się też w tym roku pula mieszkań z ceną poniżej 12 tys. zł za metr. We wszystkich metropoliach wzrósł natomiast udział lokali droższych. Nie jest to tylko efektem podnoszenia cen przez deweloperów. Pamiętajmy, że równocześnie wyprzedają się najtańsze mieszkania. Tego rodzaju zjawisko najbardziej widoczne jest w tym roku właśnie w Krakowie, Warszawie i Trójmieście.Wyk. 3 - Oferta mieszkań-lipiec 2023

W najbliższych miesiącach deweloperzy działający w największych miastach powinni zwiększyć podaż mieszkań dostępnych dla nabywców kredytowych. Mogłoby to wyhamować wzrost średniej ceny metra kwadratowego. W lipcu taka sytuacja miała miejsce w Warszawie i Łodzi. Średnia cena metra kwadratowego była tam o 1% niższa niż w czerwcu. W stolicy nie wzrosła ona także w czerwcu, bo sporo niższe były ceny mieszkań wprowadzonych przez deweloperów do sprzedaży.Wyk. 4 - Struktura cen - lipiec 2023

Inflacja osłabia dolara, komentarze z Fed działają odwrotnie

Dane o inflacji w USA wspierają podejście Fed-u, które w skrócie można określić jako: poczekamy, zobaczymy. Wrześniowa podwyżka stóp procentowych może przemienić się w pauzę, ale również może się okazać, że lipcowy ruch w górę na stopach był ostatnim w całym cyklu zacieśniania monetarnego. Kolejne dane będą wciąż mocno obserwowane. Dolar zareagował na początku osłabieniem, ale w kolejnych godzinach nastąpiła reakcja odwrotna (spowodowana wypowiedziami Mary Daly z Fed) i ostatecznie kurs EUR/USD zamknął dzień poniżej 1,10. Rynkowa wycena przyszłych podwyżek kosztu pieniądza w USA została zredukowana jedynie w niewielkim stopniu.

W czwartek dowiedzieliśmy się, że inflacja w USA obniżyła się, potwierdzając tym samym pozytywny trend z danych czerwcowych. Co więcej, wyższa niż oczekiwano liczba nowych bezrobotnych (248 tys. vs 230 tys. oczekiwanych) potwierdziła, że rynek pracy traci impet. Zgodnie z oczekiwaniami, ceny konsumpcyjne wzrosły tylko o 0,2 proc. miesiąc do miesiąca, podobnie jak w czerwcu. Wskaźnik bazowy (z wyłączeniem energii i żywności), który jest ważny jako wskaźnik trendu, również wyniósł tylko 0,2 proc., podobnie jak w czerwcu. Inflacja zasadnicza urosła do 3,2 proc. r/r (oczekiwano 3,3 proc.) a bazowa w relacji rok do roku spadla do 4,7 proc. z 4,8 proc. w czerwcu.

Dane opublikowane od ostatniego posiedzenia sugerują zatem, że agresywne zacieśnianie polityki pieniężnej w USA przynosi coraz bardziej pożądane efekty. Rynek walutowy również wydaje się postrzegać kontynuację cyklu podwyżek stóp jako coraz mniej prawdopodobną, o czym świadczy początkowe osłabienie USD po wczorajszych danych.

Późniejsza reakcja odwrotna była wywołana wypowiedziami przedstawicielki Fed z San Francisco – Mary Daly. Stwierdziła ona, że Rezerwa Federalna ma wciąż „wiele do zrobienia” a wczorajsze dane nie są wystarczającym argumentem do ogłoszenia zwycięstwa nad inflacją. Należy jednak pamiętać, że przedstawicielka banku centralnego USA nie jest uprawniona do głosowania w tym roku. Dlatego też uważam, że ta reakcja była chwilowa, a dolar powinien powrócić do deprecjacyjnego ruchu.

Teraz uwaga rynku będzie skupiona w coraz większym stopniu na komentarzach poszczególnych decydentów Fed-u. Oni natomiast będą starali się sygnalizować łagodne zakończenie cyklu ale jednocześnie będą wystrzegać się podsycania oczekiwań na rychłe obniżki stóp.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Wzrost przychodów Miraculum po siedmiu miesiącach br.

Notowana na Głównym Rynku GPW firma kosmetyczna Miraculum osiągnęła 27,7 mln zł przychodów w okresie od stycznia do lipca 2023 r. To wynik o 14 proc. lepszy niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. W tym okresie najbardziej wzrosła sprzedaż na eksport, która była wyższa o 38 proc. r/r. Wysoką dynamikę zanotowała również sprzedaż w kanale nowoczesnym, która wzrosła o 14 proc. r/r.

W samym lipcu sprzedaż okazała się nieznacznie niższa niż rok wcześnie i wyniosła 3,2 mln zł. W tym okresie sprzedaż sprzedaż w nowoczesnym kanale dystrybucji wzrosła o 4 proc. r/r., na eksport spadła o 9 proc. r/r.

– Sprzedaż w lipcu na rynku krajowym tj. w drogeriach, supermarketach, dyskontach stabilnie rosła, przy niższej sprzedaży eksportowej. Jest to wynikiem końcowej fazy realizacji kontraktu dla klienta z Arabii Saudyjskiej. Pracujemy nad dalszym wzmocnieniem sprzedaży na rynku krajowym i kolejnymi zamówieniami eksportowymi, zarówno z krajów Bliskiego Wschodu, jak i z innych kierunków. W lipcu rozpoczęliśmy sprzedaż do klienta z USA. – komentuje Sławomir Ziemski, prezes zarządu Miraculum.

W lipcu Spółka zrealizowała sprzedaż eksportową do nowych klientów w Malezji i USA oraz do stałych partnerów z Hiszpani, Włoch, Finlandii, Cypru, Kazachstanu, Rumunii i Arabii Saudyjskiej. W lipcu firma kosmetyczna rozpoczęła realizację nowego kontraktu z amerykańskim partnerem o wartości 78,6 tys. USD. W ramach tego kontraktu została zrealizowano sprzedaż o wartości 26 tys. USD. Realizacja całego kontraktu planowana jest w III kwartale.

PCF Group – książka popytu na akcje serii G pokryta w całości

PCF Group, po przeprowadzeniu procesu budowy księgi popytu, zdecydowała o zaoferowaniu wszystkich akcji serii G, tj. ponad 2,51 mln szt. po cenie 40,20 zł za akcję. Łączna wartość emisji wyniesie zatem nieco ponad 100,9 mln zł.

Oferta akcji serii G jest skierowana do inwestorów krajowych i międzynarodowych. Stanowi uzupełnienie emisji akcji serii F, przeprowadzonej na przełomie maja i czerwca br. Środki pozyskane z oferty akcji serii G będą stanowić dopełnienie finansowania zaktualizowanej strategii rozwoju PCF Group.

Celem strategicznym PCF Group jest osiągnięcie co najmniej 3 mld zł łącznych przychodów w latach 2023-2027, czyli niemal 5-krotnie więcej niż w latach 2018-2022. Większość gier, nad którymi obecnie pracuje spółka ma zostać stworzona i wydana w modelu self-publishing. Środki pozyskane z oferty akcji F oraz G zostaną przeznaczone na realizację tych projektów.

– Pokrycie w całości księgi popytu odbieram jako wyraz zaufania inwestorów wobec naszych planów i zapowiedzi związanych z realizacją projektów nad którymi obecnie pracujemy. Gry te zamierzamy wydawać samodzielne, co jest według nas optymalnym modelem, pozwalającym mieć większy udział w komercyjnym sukcesie kolejnych tytułów – informuje Sebastian Wojciechowski, Prezes i główny akcjonariusz PCF Group.

Działalność w modelu self-publishing uzupełniać ma praca na zlecenie, czyli w tzw. modelu „work-for-hire”. Tego typu współpraca zapewnia Spółce stabilność finansową i przekłada się pozytywnie na generowane przychody i przepływy pieniężne. W ostatnich tygodniach PCF Group podpisała umowę z Microsoft Corporation na produkcję gry z segmentu AAA i list intencyjny dotyczący potencjalnej współpracy z renomowanym wydawcą ze Stanów Zjednoczonych na produkcję nowej gry wideo na platformy VR, w obu przypadkach właśnie w tym modelu.

Osiem projektów w portfelu, kolejny w negocjacjach

People Can Fly pracuje obecnie nad ośmioma projektami znajdującymi się na różnych etapach zaawansowania. Pięć z nich to gry z segmentu AAA, z czego dwie realizowane są w modelu work-for-hire: Projekt Gemini (na zlecenie Square Enix, obecnie już w fazie produkcji) oraz Projekt Maverick (na zlecenie Microsoft Corporation). Trzy kolejne gry z segmentu AAA – Projekt Dagger, Projekt Bifrost oraz Projekt Victoria – znajdują się w preprodukcji i Spółka zamierza je wydać w modelu self-publishing, z planowanymi premierami w latach 2025-2026. Kolejną grą jest Projekt Red, z segmentu compact-AAA, obecnie będąca w fazie koncepcyjnej. W portfelu People Can Fly znajdują się także dwie gry przeznaczone na platformy wirtualnej rzeczywistości (VR) – Bulletstorm VR (wcześniej pod nazwą kodową Thunder) oraz Green Hell VR – realizowane przez Incuvo, spółkę zależną PCF Group.

Ponadto, w drugiej połowie czerwca Spółka podpisała wspomniany powyżej list intencyjny i rozpoczęła negocjacje z renomowanym amerykańskim wydawcą dotyczące potencjalnej współpracy przy realizacji gry na platformy VR o nazwie kodowej Dolphin i przewidywanym budżecie na produkcję w wysokości od 16 do 24 mln USD. Jeśli prowadzone negocjacje zakończą się pozytywnie, portfel gier realizowanych przez People Can Fly powiększy się o kolejny projekt prowadzony w modelu work-for-hire.

Inflacja USA niższa od oczekiwań. Co dalej z dolarem?

Inflacja w USA wzrosła do 3,2% r/r, co było odczytem minimalnie niższym od oczekiwań na poziomie 3,3% r/r. Inflacja bazowa zaliczyła spadek do 4,7% r/r przy poprzednim odczycie 4,8% r/r, natomiast obie dynamiki miesięczne zaliczyły wzrost na poziomie 0,2% m/m, co było zgodne z oczekiwaniami, zgodne z długoterminowymi średnimi wzrostami oraz dodatkowo zgodne z 2% celem inflacyjnym Fed, który ma być zgodnie z prognozą osiągnięty w 2025 roku. Czy Fed podniesie jeszcze stopy procentowe?

Pojawiły się obawy o to, że wyższe ceny paliw doprowadzą do mocniejszego wzrostu inflacji CPI za lipiec, co będzie również kontynuowane w sierpniu. Okazuje się jednak, że wyższe ceny energii zostały skompensowane mniejszymi przyrostami i spadkami cen w innych kategoriach. Spadały przede wszystkim ceny używanych samochodów czy również ceny nowych samochodów. Co ciekawe, spadły również ceny elektryczności, nawet pomimo ostatnich mocnych wzrostów cen gazu, który jest ważnym surowcem w produkcji elektryczności w USA. Największy spadek miał jednak miejsce po stronie biletów lotniczych, choć to w inflacji waży niezbyt wiele. Paliwa są dosyć ważne i te wzrosły dosyć istotnie, ale wciąż jedną z najmocniejszych kategorii w amerykańskiej inflacji jest ekwiwalent czynszu. Tzw. „shelter” waży w inflacji aż 34% i ceny kontynuowały wzrosty na poziomie 0,4% m/m i 7,7% r/r. Warto jednak pamiętać, że jest to dosyć opóźniony wskaźnik i wraz z upływem kolejnych miesięcy udział tej kontrybucji w ogólnej inflacji powinien być coraz mniejszy.

Z perspektywy Rezerwy Federalnej dzisiejszy odczyt teoretycznie otwiera drogę do utrzymania stóp procentowych we wrześniu. Jeśli za sierpień dane z rynku pracy wypadłyby w końcu słabo, a inflacja ponownie nie zaliczyłaby dużego odbicia, wrzesień nie będzie taki pewny jeśli chodzi o podwyżkę. Zdania w Fedzie są obecnie podzielone. Warto zwrócić uwagę na wypowiedzi Harkera, który należy raczej do jastrzębiej strony w Rezerwie Federalnej, a ostatnio sugerował możliwość utrzymania stóp procentowych na niezmienionym poziomie. Dla Fedu kluczowy będzie jednak brak odbicia inflacji bazowej w ujęciu rocznym i zgodny z celem inflacyjnym miesięczny wzrost. Oczywiście dalszy wzrost cen paliw na koniec tego roku może dodać sporo do odbicia inflacji, ale pomijając te ceny w inflacji bazowej, Fed może być bardziej pewny, że dotychczasowe podwyżki wpłynęły na ograniczenie perspektyw wzrostu cen.

Dolar amerykański zareagował negatywnie na odczyt inflacji CPI za lipiec i względem euro notowany jest powyżej poziomu 1,10. Jest to też dobra informacja dla polskiego złotego, gdyż para USDPLN zaliczyła spadek rzędu ok. 0,7% do poziomu 4,04 zł, choć jeszcze na początku tego tygodnia testowane były okolice 4,08 zł.

Autor: Michał Stajniak CFA, wicedyrektor Działu Analiz XTB

W I półroczu 2023 r. wzrosła sprzedaż nowych samochodów osobowych w Polsce

W pierwszej połowie 2023 roku w Polsce zarejestrowano 238,7 tys. nowych samochodów osobowych – o ponad 12% więcej w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Od stycznia do czerwca 2023 roku Polacy kupili 102 tys. nowych pojazdów z napędami alternatywnymi, o 24% więcej niż rok wcześniej. Lepsze wyniki notują również fabryki motoryzacyjne w Polsce, w których w pierwszym półroczu br. wyprodukowano blisko 306 tys. pojazdów, o 42,7% r/r.

W okresie od stycznia do czerwca 2023 roku w Polsce zarejestrowano ponad 238 tys. samochodów osobowych, o 12,4% więcej w porównaniu z pierwszym półroczem 2022 roku. We wszystkich kategoriach zarejestrowano więcej samochodów niż przed rokiem, a największy wzrost odnotowały pojazdy z napędem alternatywnym. W pierwszym półroczu 2023 roku klienci instytucjonalni zarejestrowali ponad 172 tys. pojazdów osobowych – o 15,6% więcej niż w analogicznym okresie 2022 roku. Natomiast klienci indywidualni w omawianym okresie zarejestrowali 66 tys. nowych pojazdów – co przełożyło się na wzrost o 4,7% r/r.

W pierwszym półroczu 2023 roku zwiększyła się również liczba rejestracji nowych samochodów marek premium+ (58,1 tys.) co przełożyło się na 18,7% wzrost r/r. Ponad 60% tego typu pojazdów była napędzana alternatywnie. Dominujący segment klientów instytucjonalnych nabył o 15,1% więcej samochodów marek premium+ (47,6 tys.), natomiast o ponad 1/3 wzrosła liczba rejestracji wśród klientów indywidualnych (10,4 tys., wzrost o 38,8%).

Pierwsze półrocze 2023 roku możemy zaliczyć do udanych. Jak pokazują wyniki rejestracji, wzrosty wynosiły ponad 12% i co szczególnie istotne, prawie 16% wolumenu stanowiły zakupy przez klientów instytucjonalnych. Pokazuje to, że nastroje przedsiębiorców są dobre, a gospodarka – mimo wszystkich problemów – ma się nieźle. Segmentem, który wskazuje najwyższe wzrosty, nieraz nawet powyżej 100%, jest segment pojazdów z napędami zero- i niskoemisyjnymi. Trzeba jednak dodać, że dzieje się to kosztem zmniejszenia liczby rejestracji pojazdów z silnikami spalinowymi – w tym samochodów z silnikami Diesla. Warte odnotowania są również wzrosty w segmencie marek premium, które wyniosły prawie 20%, a w których aż 60% stanowiły samochody z napędami nisko- i zeroemisyjnymi. Mając jednak na uwadze fakt, że w 2030 roku w praktyce połowa zarejestrowanych aut będzie miała napędy zeroemisyjne – to zupełnie nie dziwi. – Jakub Faryś, Prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

Coraz więcej samochodów z napędami alternatywnymi na rynku

W okresie od stycznia do czerwca 2023 roku Polacy zarejestrowali 102 tys. samochodów osobowych z napędami alternatywnymi – o 24% więcej w porównaniu z tym samym okresem 2022 roku.

Samochody osobowe napędzane silnikami alternatywnymi nieustannie zwiększają swój udział w rynku. W pierwszym półroczu bieżącego roku w Polsce zarejestrowano 102 tys. sztuk tego typu pojazdów co przełożyło się na 24% wzrost r/r. Niezmiennie przeważającą większość rynku wynoszącą 85% stanowiły hybrydy, których w ciągu 6-ciu miesięcy 2023 roku zarejestrowano 86,7 tys. – o 1/5 więcej niż rok wcześniej. Jednak największy wzrost procentowy sprzedaży dotyczy samochodów elektrycznych, których zarejestrowano aż 76,7% więcej (8,6 tys.) niż w pierwszym półroczu 2022 roku. W podobnym tempie rośnie liczba nowych samochodów napędzanych alternatywnie rejestrowanych zarówno przez nabywców indywidualnych (+25,2% r/r) jak i instytucjonalnych (+23,6% r/r). – Mirosław Michna, Partner, Doradztwo Podatkowe, Lider doradców dla branży motoryzacyjnej, Szef biura Doradztwa Podatkowego w Krakowie, KPMG w Polsce

Rośnie sprzedaż samochodów ciężarowych, autobusów oraz motocykli

Rosnącą sprzedaż nowych pojazdów obserwujemy również w przypadku samochodów ciężarowych. W pierwszej połowie 2023 roku zarejestrowano ponad 17,3 tys. tego typu pojazdów, co przełożyło się na blisko 11% wzrost r/r. Niewielki wzrost (0,4% r/r) zanotował również segment nowych przyczep i naczep, których zarejestrowano 14,2 tys. Z kolei o ponad 21% w stosunku do pierwszego półrocza 2022 roku wzrosła liczba rejestracji nowych autobusów. W ciągu 6 miesięcy bieżącego roku zarejestrowano w Polsce 733 pojazdy tego typu.

Również rynek motocykli odnotował wzrost w pierwszym półroczu br., kiedy Polacy zarejestrowali ponad 16,4 tys. motocykli – o 13,4% więcej r/r. Największym zainteresowaniem cieszyły się motocykle typu Sport Tourer (+96% r/r) i Tourist(+32% r/r).

rejestracje w polsce

Produkcja pojazdów samochodowych w Polsce wyższa o 42,7%

Przez 6 miesięcy 2023 roku wyprodukowano w Polsce 305,8 tys. pojazdów samochodowych – o blisko 43% więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Wzrost odnotowano w każdej z kategorii, największy w przypadku samochodów dostawczych i ciężarowych (+63% r/r), najmniejszy natomiast w segmencie autobusów (+11,1% r/r).

Jak upskilling i reskilling mogą pomóc firmom w cyfrowej transformacji?

8 na 10 pracodawców branży IT na świecie ma trudności ze znalezieniem pracowników o odpowiednich kompetencjach, a 67% dyrektorów organizacji wskazuje na dodatkowe ryzyko rekrutacyjne dla firmze względu na brak pożądanych talentów. Jednym z rozwiązań zapewniających rozwój zespołów i przedsiębiorstw jest reskilling zatrudnionych już osób. Dlaczego tak ważne jest inwestowanie w dotychczasowych pracowników? Jak zapewnić talentom odpowiedni know-how? Z czego powinien składać się dobrze przeprowadzony reskilling i upskilling? O tym w najnowszym raporcie Experis „Cyfrowa transformacja? Zadbaj o IT”.

Podnoszenie kwalifikacji w IT, czyli upskilling, opiera się na zdobywaniu przez pracowników nowych kompetencji, umożliwiającym im w przyszłości wykonywanie nowych zadań. W ten sposób mogą być także szkoleni odpowiedni pracownicy z innych obszarów, takich jak np. produkcja czy logistyka – wówczas proces nazywamy zmianą kwalifikacji, czyli reskillingiem. To szansa na znalezienie ukrytych talentów w obrębie istniejących już zespołów.

Transformacja cyfrowa generuje potrzebę błyskawicznego rozwoju technologicznego, co sprawia, że działy IT ewoluowały do roli filaru wspierającego główne procesy biznesowe organizacji – o te same, wysoko wykwalifikowane talenty mogą teraz konkurować zarówno korporacje technologiczne, jak i międzynarodowa sieć hoteli. Niestety, jak podaje CapGemini, 52% firm nie dysponuje niezbędnymi do podnoszenia kwalifikacji narzędziami edukacyjnymi, 42% organizacji nie opracowało konkretnego programu zmiany umiejętności związanego z digitalizacją, a dla 41% respondentów podnoszenie kwalifikacji i zmiana specjalizacji w obszarach cyfrowych wciąż nie jest najwyższym priorytetem.

Jak mówi Sylwia Panek-Strzała, ekspertka rynku pracy, manager sprzedaży w Experis, mimo korekty zatrudnienia w branży nowych technologii, z jaką mieliśmy do czynienia w ostatnim czasie, nadal możemy mówić o niedoborze talentów IT na rynku. – Firmy mają świadomość tego, że bez odpowiednio zbudowanych zespołów nie utrzymają wysokiej konkurencyjności i wystarczająco dynamicznego tempa rozwoju. Dlatego wielu pracodawców wprowadza dopasowane do potrzeb programy upskillingu i reskillingu, zarówno zatrudnionych już osób, jak i przyszłych pracowników.

To działania niezbędne do tego, by być na bieżąco z rozwojem technologii, w tym także sztucznej inteligencji, która w coraz większym stopniu wkracza w naszą codzienność. Akademie, kursy doszkalające są ogromnie ważne także w kontekście zapewnienia odpowiedniego przygotowania młodych pracowników, którzy dopiero wkraczają na rynek pracy – dodaje ekspertka. Jak podkreśla, by przyciągnąć najlepsze na rynku talenty, oferty powinny zawierać nie tylko informacje o wynagrodzeniu, ale również dodatkowych opcjach pozapłacowych, jak np. benefity czy programy rozwojowe oferowane przez organizację.

– Podczas rekrutacji kandydaci często pytają o dodatkowe korzyści, możliwość rozwoju, szkoleń czy kwestie certyfikatów technologicznych, oferowanych lub finansowanych przez pracodawcę. W przypadku pracy projektowej oraz kontraktowej rzadko spotykamy dodatkowe opcje rozwojowe, dlatego zaprezentowanie ich w ofercie może stać się dodatkowym wyróżnikiem dla firmy – podkreśla ekspertka rynku pracy.

Motywacja i zaangażowanie napędzają zmiany

Upskilling i reskilling bez wątpienia zyskują na zainteresowaniu wśród talentów – według danych Workable, 74% wszystkich pracowników, którzy jeszcze nie brali udziału programach podnoszących kompetencje lub pomagających w przekwalifikowaniu, wolałoby pracować w firmie oferującej tego typu możliwości. Ważnym elementem jest motywacja – firmy mogą wzmocnić zaangażowanie pracowników poprzez dodatkową premię za dalsze szkolenia, czy stałe nagrody, przyznawane stopniowo po nabyciu konkretnych umiejętności. To działania sygnalizujące zatrudnionym osobom, że rozwój dodatkowych umiejętności IT jest nie tylko mile widziany przez pracodawcę, ale wręcz aktywnie wspierany.

– Programy dopasowane do potrzeb danej firmy, do których trafiają wyselekcjonowani kandydaci, pozwalają na uporządkowanie zdobytej do tej pory wiedzy oraz zdobycie nowych umiejętności, które będą w krótkim czasie wykorzystywać w codziennej pracy. Planując tego typu szkolenie nie możemy zapominać o rozwoju kompetencji miękkich, są one bowiem kluczowe nie tylko w pracy zespołowej. Dzięki nim łatwiej jest odnaleźć się w nowym miejscu pracy lub na nowym stanowisku – mówi Sylwia Panek-Strzała.

Zdarza się, że wieloletni pracownicy IT stawiają pewien opór wobec innowacji, między innymi ze względu na przywiązanie do znanych im od lat rozwiązań. Wyjściem z sytuacji może okazać się zapewnienie zarówno możliwości zmiany kwalifikacji, jak i zdobycia nowych umiejętności w ramach pracy z nowymi technologiami, na czym zdecydowanie zyska profil zawodowy pracowników.

Do automatyzacji potrzebni są pracownicy i ich umiejętności

Jak podaje CapGemini, duże firmy o wysokim stopniu oraz jakości automatyzacji działań, w których funkcjonują dobrze rozwinięte programy podnoszenia kwalifikacji, oszczędzają w ciągu trzech lat średnio 278 milionów dolarów. Usprawnienia te dotyczą wielu obszarów działalności organizacji, od płac po marketing, jednak w dużej mierze skupiają się właśnie w IT. Metody automatyzacji nowych technologii zwiększają efektywność rozwiązań cyfrowych w praktycznie wszystkich wymiarach – od tworzenia i wdrażania aplikacji, po całą cyberprzestrzeń.

– Rozwój AI oraz automatyzacja procesów przejmują część zadań, które dotychczas były wykonywane przez ludzi. Sprawia to, że niektóre z organizacji będą zmuszone do redukcji etatów. W takim przypadku idealnym rozwiązaniem jest przeprowadzenie weryfikacji kompetencji tych pracowników, a następnie, bazując na wynikach, zaproponowanie im rozwoju oraz nowej ścieżki kariery w organizacji, przez stworzenie dedykowanego programu upskillingu czy reskillingu. To pozwoli na zaoszczędzenie kosztów i czasu, a przede wszystkim, zachowamy cenne talenty, które znają już strukturę i działanie firmy, a zatem będą mogły efektywnie działać już od samego początku, bez konieczności czasochłonnego wdrażania – mówi ekspertka Experis.

Rozwiązania w chmurze – tego potrzebują organizacje

Lista kompetencji, które w kontekście cyfrowej transformacji są potrzebne niemal od zaraz, jest długa. Według badania przeprowadzonego przez DevOps Instititute, najbardziej rozchwytywani są obecnie specjaliści IT w obszarach bezpieczeństwa i cyberbezpieczeństwa, przetwarzania danych w chmurze, orkiestracji kontenerów, architektury IT oraz technologii aplikacyjnych. Z danych serwisu CodinGame wynika, że w 2022 roku rekruterzy najbardziej aktywnie poszukiwali kompetencji w takich dziedzinach jak sztuczna inteligencja, uczenie maszynowe, DevOps i web development. Z kolei w badaniu przeprowadzonym w 2020 roku przez McKinsey, 43% firm wskazało na luki kompetencyjne w zakresie analityki danych, a 26% w obszarze IT, aplikacji mobilnych a także projektowania stron internetowych.

Zdaniem Sylwii Panek-Strzały, organizacje działające w zakresie technologii chmurowych oraz cyberbezpieczeństwa niemalże nie odczuły wpływu zwolnień, wciąż dynamicznie rozwijają się oraz rekrutują nowych pracowników. – Te rozwiązania mają znaczący wpływ na całą gospodarkę, a nie tylko na branżę IT, są wykorzystywane przez miliony ludzi każdego dnia. Firmy działające w obszarze tych kompetencji będą potrzebować stałego przyrostu pracowników, dlatego dobrym rozwiązaniem jest zaplanowanie programów rozwojowych i wdrożenie ich tak szybko, jak to możliwe, ponieważ jest to proces zaplanowany na wiele miesięcy – podsumowuje ekspertka.

Euro po 4,47 i rośnie

W sezonie wakacyjnym lokalne maksima cenowe na pewno nie cieszą osób chcących jechać na zagraniczny urlop. W tle kolejne wzrosty surowców energetycznych ciekawe, jaki będzie to miało wpływ na inflację.

Euro najdroższe od ponad miesiąca

Polski złoty ma obecnie dość słaby tydzień. Od początku tygodnia traci już 3 grosze względem euro, a względem poniedziałkowych minimów nawet 6 groszy. Podobnie wyglądają osiągnięcia względem dolara i franka szwajcarskiego. W przypadku tych walut jednak, ze względu na zmiany na rynkach globalnych nie przebiliśmy wczoraj jednomiesięcznych szczytów cenowych. Co powoduje, że złoty słabnie? Inwestorzy powoli nastawiają się na spadek stóp procentowych na wrześniowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej. Widać to wyraźnie po spadku rynkowej stawki oprocentowania. W ostatnich dniach zarówno WIBOR trzy-, jak i sześciomiesięczny szły wyraźnie w dół, co sugeruje, że rynek już zaczyna uwzględniać w cenach zmiany.

Strajki w Australii i drożejący gaz

Wydawać by się mogło, że potencjalne strajki w Australii wśród pracowników branży wydobycia gazu ziemnego nie będą miały znacznego wpływu na rynki w Europie. Problem w tym, że po odcięciu surowca ze Wschodu musimy importować surowiec z bardzo ciekawych kierunków. Potencjalne strajki w Australii powodują, że na rynku może zabraknąć surowca. Magazyny mają przyzwoity poziom zapełnienia, ale nadal pozostaje gdzieś strach przed tym, co zrobi rosyjski dyktator zimą. To właśnie dlatego wczoraj widzieliśmy 28% wzrost cen surowca na rynku w Amsterdamie. Tak duże zmiany mogą odbić się jednak na inflacji. W sytuacji, gdzie rosną dwa główne surowce energetyczne, a transformacja energetyczna Europy jest bardziej na banerach niż w praktyce, istnieje spore ryzyko, że szybko zobaczymy wpływ tej sytuacji w naszych portfelach.

Co z tą ropą?

Spekulacja na czarnym złocie wyraźnie się rozpędza. Zgodnie z prognozami dużych banków inwestycyjnych ceny ropy naftowej miały rosnąć i rosną. Nie do końca jednak wiadomo dlaczego. Z jednej strony oczywiście mamy działania kartelu OPEC, który w sojuszu z Rosją ma olbrzymi wpływ na światowy rynek tego surowca. Z drugiej mamy dane makroekonomiczne. O ile OPEC faktycznie dąży do podbicia cen, to nie czyni tego tak ostro, jak byłby w stanie, wydaje się, że bardziej konsekwencja przemawia do wyobraźni traderów. Dane makroekonomiczne z kolei stawiają całe wzrosty pod dużym znakiem zapytania. Chociażby wczorajszy wzrost tygodniowych rezerw surowca w USA o niemal 6 mln baryłek. To jest poziom odpowiadający niemal 1% światowego wydobycia w tym czasie.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych inwestorzy czekają na odczyt inflacji w USA o godzinie 14:30.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Jak kampania wyborcza może wpływać na kurs złotego

Prezydent ogłosił, że wybory parlamentarne odbędą się 15 października. Oficjalnie rozpoczęła się zatem kampania wyborcza. Efektem kampanii mogą być impulsy w kierunku osłabienia złotego.

Oficjalne ogłoszenie daty wyborów 15 października rozpoczęło w Polsce kampanię wyborczą. Ta nieoficjalna toczy się już od kilku miesięcy. Ważnymi tematami w kampanii będą te ekonomiczne i finansowe. Już uchwalone zostały zmiany 500+ na 800+, a także pojawił się „kredyt mieszkaniowy 2 proc.”. To pewnie jeszcze nie koniec wyborczych obietnic, które mogą być całkiem kosztowne dla budżetu. Przed wyborami może także dojść do pierwszej obniżki stóp procentowych, co wydaje się, że byłoby decyzją bardziej motywowaną politycznie niż ekonomicznie.

Od początku roku złoty umocnił się wobec euro o 4,7 proc. i o 7,1 proc. wobec dolara. Mimo trwającej wojny na Ukrainie, w tym roku zyskiwały na wartości wszystkie waluty Europy Środkowej. Wyższe stopy procentowe, przy szybko spadającej inflacji, niż w innych regionach, przekładają się na wyższą atrakcyjność naszego regionu dla inwestorów. Napływ zagranicznych inwestycji wzmacniał w tym roku złotego, podobnie jak bardzo dobry bilans handlowy Polski. W okresie od stycznia do końca maja 2023 roku Polska zanotowała dodatnie saldo w handlu zagranicznym wynoszące 24,6 mld zł. (5,7 mld dolarów). W stosunku do tego samego okresu rok wcześniej eksport wzrósł wartościowo o 8,1 proc., a import spadł o 1,6 proc.

To wszystko wpływało dotychczas na umacnianie się złotego. Jednak rozpoczęcie kampanii wyborczej oznacza jednak zwiększone ryzyka dla złotego:

  1. Obietnice wyborcze mogą nadwątlić sytuację budżetu na rok 2024, a w przypadku wyrównanego wyborczego wyścigu nawet jeszcze w 2023.
  2. Obecne sondaże wskazują, że wynik wyborczy może być bardzo niejednoznaczny. Niewielkie zwycięstwo PiS lub opozycji może nie wystarczyć by uchwalić ustawy konieczne do uruchomienia pieniędzy z KPO.
  3. Przed wyborami może dojść do pierwszej podwyżki stóp procentowych, co może być impulsem do osłabienia złotego.
  4. W kampanii wyborczej mogą pojawić się zdarzenia niespodziewane, które wpłyną także na sytuację na rynku walutowym.

W okresie kampanii wyborczej, może pojawić się znacznie więcej impulsów osłabiających złotego niż wzmacnianych go. Tym bardziej, że poprawa sytuacji gospodarczej w kolejnych miesiącach może spowodować wzrost popytu wewnętrznego, co powinno obniżyć nadwyżkę Polski w handlu zagranicznym. Wydaje się zatem, że do końca roku złoty będzie poruszał się w przedziale 4,40-4,60 zł w stosunku do euro. Osłabienie dolara wobec euro spowoduje natomiast, że notowania dolara na dobre powinny zadomowić się poniżej 4 zł.

Autor: Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Nieruchomości handlowe z największym udziałem w wolumenie inwestycyjnym

W pierwszej połowie 2023 roku wolumen inwestycji w Europie Środkowo-Wschodniej wyniósł 2,02 mld euro, o ok. 64% mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Eksperci Colliers odnotowali relatywnie duże zainteresowanie sześcioma[1] analizowanymi rynkami szczególnie ze strony kapitału z CEE, część inwestorów w dalszym ciągu kontynuuje jednak strategię oczekiwania. W I połowie roku popyt wzrósł w sektorze handlowym – na koniec pierwszej połowy 2023 r. jego udział w całym wolumenie wyniósł 35%.

— Wolumeny inwestycji w 2023 roku w Europie Środkowo-Wschodniej były jednymi z najniższych w historii. Spadek o 64%, według wstępnych odczytów, pokrywa się niestety z wynikami europejskimi i światowymi. Biorąc pod uwagę obecne warunki, w szczególności w odniesieniu do kosztów obsługi zadłużenia, przewidywanie aktywności rynkowej w pozostałej części roku pozostaje wyzwaniem. Szacujemy, że przy utrzymaniu się obecnych trendów wolumen inwestycji na koniec 2023 r. może osiągnąć około 5 mld euro —  mówi Kevin Turpin, dyrektor ds. rynków kapitałowych na region Europy Środkowo-Wschodniej, Colliers.

W Polsce łączny wolumen inwestycji za drugi kwartał wyniósł 150 mln euro (801 mln euro w pierwszej połowie roku, co zapewniło jej największy udział w wolumenach inwestycyjnych w CEE – ok. 42%). Na drugim miejscu uplasowały się Czechy z udziałem na poziomie 34%, z kolei Bułgaria była jedynym rynkiem w regionie ze wzrostami w skali roku. Pozostałe rynki odnotowały spadki wolumenów od 42 do 87%.

Cała Europa

Nie tylko kraje Europy Środkowo-Wschodniej odnotowały niską aktywność inwestorów – zgodnie z analizami Colliers niepewność cenowa i zaostrzone warunki finansowe nadal hamują handel nieruchomościami komercyjnymi w całym regionie EMEA (Europa, Bliski Wschód i Afryka). Eksperci zwracają także uwagę na znaczną rozbieżność między oczekiwaniami kupujących i sprzedających, która wpływa na niską aktywność na rynku.

— Drugi kwartał roku pod wieloma względami był kontynuacją pierwszego, w którym ogromny wpływ na rynek inwestycyjny miały podwyżki stóp procentowych. Utrudniły one proces zakupu, zwiększając lukę między oczekiwaniami cenowymi kupujących i sprzedających. Niemniej jednak w tym okresie zamknięto kilka znaczących transakcji, ponieważ inwestorzy kapitałowi nadal poszukiwali i znajdowali strategiczne aktywa —  dodaje Luke Dawson, Dyrektor ds. transgranicznych rynków kapitałowych w regionie EMEA w Colliers.

Dynamika wzrostu

Zbyt mała liczba transakcji na rynku powoduje, że wyzwaniem dla wszystkich graczy jest określenie, gdzie obecnie znajduje się rentowność. Wymusza to konieczność analizowania nastrojów inwestorów i różnych czynników wpływające na płynność, np. stóp procentowych, terminów zapadalności obligacji, zgodności z wymogami ESG i zmian strukturalnych na rynkach najemców w niektórych sektorach.

— Całkowite koszty finansowania wynoszą obecnie powyżej 5,5%, co jest spowodowane znacznie wyższymi stopami procentowymi, a także kosztami innych instrumentów finansowych, takich jak swapy stopy procentowej. Ponadto w dużej mierze zanikły różnice między inwestowaniem w nieruchomości a innymi strategiami inwestycyjnymi. W niektórych przypadkach zaczynają one jawić się jako atrakcyjne alternatywy dla nieruchomości, co wywiera dalszą presję na oczekiwania cenowe kupujących — tłumaczy Kevin Turpin.

Centra handlowe wracają do łask

Pierwsza połowa roku przyniosła roszady w topowych aktywach. Znacznie spadł wolumen inwestycji biurowych, zarówno w skali globalnej, jak i w Europie Środkowo-Wschodniej (stanowi zaledwie 29,5% wolumenu w CEE w I połowie 2023 roku). Spadki zaintaresowania odnotował też sektor przemysłowo-logistyczny. Na szczycie ponownie znalazł się natomiast sektor handlowy z 35-proc. udziałem w wolumenie na koniec półrocza. To tu odnotowano jedyną transakcję powyżej 100 mln euro w II kwartale – właściciela zmieniło centrum handlowe w Pardubicach w Czechach.

Lokalni inwestorzy najbardziej aktywni

Do tej pory w 2023 roku największą aktywność wykazywał kapitał krajowy z regionu CEE-6 z 59-proc. udziałem w całkowitym wolumenie regionalnym. Najbardziej aktywni byli inwestorzy z Czech (40%, z czego prawie 17% stanowiły zaledwie dwie transakcje w sektorze handlowym). Kapitał z innych regionów Europy Środkowo-Wschodniej stanowił kolejne 19%. Za nimi uplasował się kapitał z Europy (14%), Azji-Pacyfiku (7%), USA (5,4%) i Bliskiego Wschodu (5%).

Trendy i perspektywy

Colliers przewiduje, że w Polsce w trzecim kwartale rynek będzie kontynuował poszukiwania odpowiedniego poziomu cen przy niewielkiej aktywności w okresie letnim. W nadchodzących miesiącach eksperci spodziewają się sfinalizowania kilku transakcji biurowych i logistycznych, a także nieznacznego wzrostu zainteresowania aktywami handlowymi. Warto podkreślić, że w Polsce kredyty bankowe są dostępne, ale procesy finansowania nadal się przeciągają. W drugim kwartale ogłoszono jednak szereg transakcji dłużnych w sektorze logistycznym, co wskazuje na utrzymującą się aktywność.

– Biorąc pod uwagę ograniczoną płynność, a co za tym idzie niewielką liczbę transakcji referencyjnych, uczestnicy mają trudności z ustaleniem cen rynkowych, widoczna jest różnica między proponowanymi cenami kupna i sprzedaży. Z tego powodu większość inwestorów o ugruntowanej pozycji czeka na stabilizację cen i zmianę nastrojów na rynku. Stwarza to rzadką okazję dla regionalnych nabywców z Europy Środkowo-Wschodniej i krajów bałtyckich do konkurowania o najlepsze produkty po niższych cenach – podkreśla Marek Paczuski, Senior Director w Dziale Doradztwa Inwestycyjnego Colliers.

Colliers utrzymuje optymistyczne długoterminowe prognozy dla regionu CEE-6. W krajach tych stosunek między płacą a produktywnością nadal jest bardzo atrakcyjny, co powoduje, że gospodarki Europy Środkowo-Wschodniej będą odnotowywać szybki wzrost gospodarczy. W ujęciu długoterminowym wszelkie potencjalne średnioterminowe problemy stworzą nowe możliwości dla tego regionu.

[1] Polska, Czechy, Słowacja, Rumunia, Bułgaria, Węgry.

Satyra a naruszenie dóbr osobistych konkretnej osoby

W ostatnim czasie głośno zrobiło się na temat sporu celebrytki Caroline Derpieński z artystką Katarzyną Nosowską. Sprawa ta wywiązała się w związku z udziałem Katarzyny Nosowskiej w reklamie napoju sojowego znanej marki – w związku z kreacją piosenkarki w tejże reklamie, modelka dotknięta poczuła się dotknięta jej treścią. Przy okazji podniesione zostały interesujące wątki prawne, które mogą mieć znaczenie dla przyszłych sporów dotyczących m. in. ochrony dóbr osobistych.

Nie ulega wątpliwości, że przytoczenie okoliczności czy cech umożliwiających identyfikację konkretnej osoby może wywołać u odbiorców skojarzenie z daną osobą bez wskazania takich konkretnych danych osobowych. Dobra osobiste człowieka, jako dobra indywidualne, nierozerwalnie związane z konkretną osobą, pozostają zaś pod ochroną kodeksu cywilnego. Ich katalog jest otwarty, jednak niektóre z nich, takie jak cześć czy wizerunek zostały wymienione w Kodeksie cywilnym.

Wizerunek to nie tylko ustalony obraz danej osoby (np. fotografia czy film), ale także ukazanie zespołu charakterystycznych dla danej osoby cech fizycznych, poprzez które uzyskuje się wyobrażenie o jej wyglądzie. Poza dostrzegalnymi dla otoczenia cechami fizycznymi, tworzącymi wygląd danej osoby i pozwalającymi na jej identyfikację wśród innych ludzi może on obejmować dodatkowe utrwalone elementy związane z wykonywanym zawodem jak charakteryzacja, ubiór, sposób poruszania się i kontaktowania z otoczeniem (Wyrok Sądu Najwyższego z 20 maja 2004 r., sygn. akt II CK 330/03).

Cześć jest natomiast pojęciem, które obejmuje zasadniczo dwa dobra osobiste. Cześć wewnętrzna – godność osobista – stanowi wyobrażenie danej osoby o jej własnej wartości i związanego z nią oczekiwania szacunku ze strony otoczenia. Cześć zewnętrzna – dobre imię – jest zaś wyobrażeniem innych ludzi o wartości danej osoby, tj. reputacją tej osoby. Naruszenie godności osobistej polegać może na okazaniu komuś pogardy, obrażenie tej osoby. Naruszenie dobrego imienia następuje zaś poprzez zniesławienie, czyli pomówienie danej osoby o takie cechy lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii innych lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności.

Co ważne, w celu ustalenia, że doszło do naruszenia dobra osobistego, konieczne jest stwierdzenie takiego działania naruszyciela, które daje się zindywidualizować jako podjęte przeciwko danej osobie ubiegającej się o udzielenie jej ochrony. Naruszenie musi zatem odnosić się do oznaczonego lub dającego się oznaczyć podmiotu, a powód musi wykazać, że jest osobą, której dobra osobiste naruszono. Istotne jest także, czy w danym przekazie umieszczono cechy wykluczające skojarzenie z daną osobą. Jeżeli działanie nie jest wymierzone przeciwko konkretnej osobie, nie dochodzi do naruszenia jej dóbr osobistych. Podobnie jeśli dana jednostka przynależy do pewnej zbiorowości , ale sama nie jest dostatecznie przez daną wypowiedź identyfikowana.

Ocena danego zachowania musi być także dokonana z uwzględnieniem obiektywizacji. Istotna jest tu odpowiedź na pytanie, czy przeciętny odbiorca – osoba zwykła, rozsądna i racjonalnie oceniająca, nieobciążona uprzedzeniami, nieskłonna do wyrażania ekstremalnych sądów, mająca przeciętną kompetencję językową i przeciętną znajomość kodów kulturowych – mógłby, kierując się powszechnym znaczeniem użytych słów oraz na podstawie okoliczności towarzyszących wypowiedzi i innych znanych mu faktów, powziąć uzasadnione przypuszczenie, że wypowiedź dotyczy konkretnej znanej mu osoby.

Poprzez nawiązanie do konkretnej osoby (spełniające ww. kryteria) można więc naruszyć jej dobra osobiste – nie trzeba wskazywać jej z imienia, nazwiska czy okazywać wizerunku – jeśli to nawiązanie będzie nosiło cechy bezprawności.

Za bezprawne uznawane jest przy tym każde działanie naruszające dobra osobiste, jeżeli nie zachodzi żadna ze szczególnych okoliczności, które takie działanie usprawiedliwiają. W każdym przypadku konieczne jest tu wzajemne wyważanie pozostających ze sobą w kolizji praw i wolności, którym porządek prawny przyznaje równą wartość.

Taką wartością kolizyjną może być wolność wypowiedzi, która wynika wprost z art. 54 ust. 1 Konstytucji i jest również gwarantowana przez art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Wolność ta obejmuje prawo do posiadania opinii i informacji, ich przekazywania oraz otrzymywania i jest fundamentem społeczeństwa demokratycznego, w ramach którego dochodzi do nieskrępowanej – co do zasady – wymiany myśli i poglądów na sprawy budzące zainteresowanie społeczeństwa.

Wolność wypowiedzi może być przy tym realizowana nie tylko poprzez wypowiedzi prasowe, ale także inne wypowiedzi, w tym o charakterze artystycznym. Z tego względu, gdy twórczość artystyczna odnosi się do spraw budzących zainteresowanie opinii publicznej, należy ją postrzegać jako element tzw. debaty publicznej.

Dotyczy to w szczególności wypowiedzi o charakterze satyrycznym. Satyra to utwór, który ośmiesza i piętnuje ludzkie wady, obyczaje, czy stosunki społeczne, a także zjawiska – t Typową cechą satyry jest dążenie do ośmieszenia tego, co jej autorowi wydaje się szkodliwe, bezwartościowe lub błędne. Przyjmuje Często się wskazuje, że satyra przedstawia rzeczywistość „w krzywym zwierciadle”. Celem utworu satyrycznego jest nie tyle wywołanie u odbiorców pewnych doznań (duchowych czy estetycznych), co spowodowanie refleksji umysłowej na tematy poruszane w satyrze, często dotyczące zjawisk zachodzących w różnych dziedzinach życia. Satyra zmierza więc do przekazania pewnych treści, a sama forma utworu jest tylko metodą zwrócenie uwagi odbiorców na samą wypowiedź oraz zawartą w niej treść. Wypowiadanie w formie satyrycznej, przy uwzględnieniu jej wymienionych cech, opinii o zdarzeniach i ludziach jest zatem prawnie dozwolone i mieści się, co do zasady, w granicach konstytucyjnej wolności słowa.

Ważny jest przy tym cel krytyki utworu satyrycznego – chodzi o to, czy zmierza on do ochrony ważnych społecznie wartości. W takim przypadku dopuszczalna jest krytyka w tej formie także osoby publicznej nie pełniącej funkcji publicznej np. należącej do kręgu kultury masowej, jeżeli dotyczy ona prezentowanych publicznie przez tę osobę poglądów i postaw, mających wpływ na społeczeństwo, z wyłączeniem jej spraw ze sfery prywatnej, chyba że osoba ta sama zabiegała o zainteresowanie nimi opinii publicznej, wyrażając w ten sposób domniemaną zgodę do pozbawienia się części swojej prywatności (wyrok Sądu Najwyższego z 24 stycznia 2008 r., sygn. akt I CSK 341/07). Od wielu lat Europejski Trybunał Praw Człowieka podkreśla, że osoby podejmujące działalność publiczną w sposób nieunikniony, a zarazem świadomy i dobrowolny, wystawiają się na kontrolę i reakcję ze strony opinii publicznej. Muszą wykazywać zatem większy stopień tolerancji nawet wobec szczególnie brutalnych ataków przeciwko nim skierowanych. Tego wymaga w szczególności prawo do otwartej i nieskrępowanej debaty publicznej, stanowiącej jedną z podstawowych wartości państwa demokratycznego.

Należy przy tym rozważyć, czy naruszenie dóbr osobistych danej osoby objętej satyrą było niezbędne dla osiągnięcia celu utworu satyrycznego. Ocena sformułowań naruszających dobra osobiste powinna być dokonana z uwzględnieniem całego kontekstu utworu, w którym były one zawarte oraz ukształtowanych zwyczajów w ramach tej dziedziny kultury, do której zalicza się dany utwór.

Niewątpliwie rozstrzygnięcie takiego zagadnienia wymaga więc wielowarstwowej dedukcji. Ważne jest już prawidłowe ujęcie problemu: dokonanie przeglądu faktów (dokładnej weryfikacji ocenianej wypowiedzi, treści i odniesień w niej zawartych), rozpoznanie problemu i jego skonkretyzowanie. Konieczne jest też prawidłowe umieszczenie tego problemu w kontekście wzajemnie oddziałujących na siebie w systemie prawa dóbr i wartości oraz sformułowanie szczegółowych hipotez i prognoz. Ważne jest przy tym zachowanie obiektywizmu w dokonywaniu wszelkich dedukcji czy indukcji, co wymaga świadomości własnych schematów myślowych – naturalną tendencją człowieka jest bowiem poszukiwanie wyłącznie okoliczności potwierdzających daną hipotezę.

Autorka – r.pr. Edyta Oleszczuk-Romańska, Kancelaria Prawna „Chałas i Wspólnicy”