Czy premie za pracę są wliczane do wynagrodzenia za czas urlopu?

Za czas urlopu wypoczynkowego pracownikom zatrudnionym na umowie o pracę przysługuje wynagrodzenie. Przy ustalaniu jego podstawy uwzględnia się różne elementy, takie jak premie czy nagrody. Jednak nie wszystkie z nich wchodzą w skład wynagrodzenia urlopowego. Ekspert inFakt tłumaczy, które dodatki należy wliczyć w pensję za urlop.

Zgodnie z przepisami Kodeksu pracy pewne składniki, takie jak jednorazowe premie uznaniowe za wykonanie określonego zadania, premie jubileuszowe czy nagrody zakładowe, nie są wliczane do podstawy wynagrodzenia urlopowego. Składniki dodatkowe, czyli np. roczne premie, tzw. trzynastki czy odprawy emerytalno-rentowe, również nie są uwzględniane w podstawie wynagrodzenia urlopowego.

Premie uznaniowe a wynagrodzenie

Najbardziej problematycznymi składnikami są jednorazowe premie, które pracownik otrzymuje za wykonanie konkretnego zadania lub za dane osiągnięcie w formie premii motywacyjnych. – Te świadczenia nie są uwzględniane w wynagrodzeniu urlopowym, ponieważ są przyznawane na podstawie decyzji pracodawcy i nie stanowią roszczenia pracownika – tłumaczy Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt. Sąd Najwyższy potwierdził, że premia uznaniowa ma charakter nagrody i nie jest obowiązkowym składnikiem wynagrodzenia, a także nie mieści się w pojęciu wynagrodzenia urlopowego.

Natomiast premie regulaminowe, które są wypłacane w określonych okresach i są mierzalne oraz zapisane w regulaminie pracy, wliczane są do podstawy wynagrodzenia urlopowego, bo stanowią wynagrodzenie za wykonywanie obowiązków służbowych.

Nazwa to nie wszystko

Ekspert inFakt zwraca uwagę, że nazewnictwo samo w sobie nie ma znaczenia, jeśli w regulaminie lub umowie o pracę zawarte są warunki otrzymania premii uznaniowej, takie jak konkretne kryteria mierzalne. – W takim przypadku Sąd Najwyższy stwierdził, że świadczenia pieniężne nazywane premią uznaniową wypłacane pracownikowi systematycznie za wykonywanie regularnych obowiązków służbowych stanowią składnik wynagrodzenia za pracę, w tym wynagrodzenia urlopowego – wskazuje Piotr Juszczyk.

Wysokość wynagrodzenia urlopowego jest ustalana poprzez podzielenie jej podstawy przez liczbę godzin, w czasie których pracownik wykonywał pracę w okresie, za który ustalono tę podstawę. Następnie mnoży się kwotę wynagrodzenia za jedną godzinę przez liczbę godzin, które pracownik przepracowałby w czasie urlopu, zgodnie z obowiązującym rozkładem czasu pracy, gdyby nie korzystał z wolnego.

Przykładowo: pracownik w lipcu 2023 r. będzie korzystał z urlopu wypoczynkowego w wymiarze 10 dni (80 godzin). Jego wynagrodzenie składa się z płacy zasadniczej w stałej wysokości 3600 zł oraz miesięcznych premii regulaminowych. W trzech miesiącach poprzedzających urlop premie wyniosły odpowiednio:

  • 1050 zł w czerwcu,
  • 950 zł w maju,
  • 1100 zł w kwietniu,

a pracownik przepracował odpowiednio 168 godz., 168 godz. i 152 godz., czyli łącznie 488 godzin.

W pierwszej kolejności sumujemy premie z ostatnich 3 miesięcy, co daje wynik 3100 zł. Następnie ustalamy wynagrodzenie za 1 godzinę ze zmiennych składników wynagrodzenia, poprzez podzielenie sumy prowizji przez liczbę godzin pracy z tych trzech miesięcy, a więc 3100 zł / 488 h = 6,35 zł. Kolejnym krokiem jest ustalenie wynagrodzenia urlopowego z premii mnożąc liczbę godzin urlopu przez stawkę za godzinę, a więc 80 h x 6,35 zł = 508 zł. Pracownik jest zatrudniony ze stałą pensją, a więc wynagrodzenie za lipiec wyniesie 3600 zł + 508 zł + ewentualna premia za lipiec. W przypadku pracownika otrzymującego wynagrodzenie godzinowe, należałoby również dokonać wyliczenia wynagrodzenia zasadniczego analogicznie jak przy premii.

JR Holding inwestuje 4 mln zł w spółkę Kogena, z sektora robotyki i automatyki

Notowana na NewConnect firma inwestycyjna JR Holding ASI podpisała umowę inwestycyjną z Kogena Sp. z o.o. JRH w zamian za 4 mln zł obejmie 20% udziałów w tej specjalizującej się w budowie zaawansowanych systemów monitorowania i diagnostyki robotów przemysłowych spółce.

Zdecydowaliśmy się rozpocząć współpracę z JR Holding z uwagi na to, że podejście JRH jest bardzo probiznesowe,  a zespół firmy tworzą praktycy z olbrzymim doświadczeniem w wielu projektach. Już w trakcie przygotowań do zawarcia umowy inwestycyjnej intensywnie rozmawialiśmy o możliwych scenariuszach rozwoju a nawet uzyskaliśmy pierwsze kontakty na rynku amerykańskim. To dobrze rokuje na naszą przyszłą współpracę” – deklaruje Maciej Plebański, założyciel i Prezes spółki Kogena.

Kogena tworząc swoje rozwiązania wykorzystuje najnowsze technologie z zakresu IoT, robotyki oraz automatyki. Dzięki temu, klienci mogą skutecznie zarządzać swoimi robotami, minimalizować ryzyko awarii oraz optymalizować wydajność, co przyczynia się do zwiększenia produktywności i konkurencyjności. Oferowane rozwiązania są zgodne z koncepcją Industry 4.0, co umożliwia dostarczenie kompleksowych rozwiązań dla przemysłu i produkcji.

Zespół spółki tworzą doświadczeni specjaliści z dziedziny automatyki, robotyki oraz programowania. Każdy z pracowników ma szeroką wiedzę i doświadczenie w swojej dziedzinie, co umożliwia projektowanie oraz wdrażanie skutecznych i innowacyjnych rozwiązań dla klientów i partnerów. Z oferowanego przez spółkę rozwiązania korzystają między innymi takie firmy jak Ekaterra, Scanfil, Diehl Controls czy Nutricia.

Rozwiązania są w stanie integrować i analizować dane z różnych typów robotów przemysłowych. Dzięki temu systemy umożliwiają klientom monitorowanie i optymalizacje wydajności maszyn bez względu na producenta. Spółka jest w stanie dostosować rozwiązania do konkretnych potrzeb każdego klienta i zapewnić optymalne wsparcie dla jego produkcji.

Środki z inwestycji JR Holding przeznaczymy głównie na rozwój sieci partnerskiej oraz integrację nowych marek robotów. Do końca tego roku chcemy wzmocnić swoją obecność na rynku amerykańskim oraz rozpocząć działania w Azji” – dodał Plebański.

Platforma Kogena jest obecnie zintegrowana z takimi markami robotów jak Universal Robots, Kawasaki, Yaskawa, Techman oraz Epson. Niebawem do tej grupy dołączą m.in. Fanuc, Kuka czy ABB.

Zespół firmy Kogena jest doświadczony i zmotywowany, co zawsze warunkuje potencjalny sukces przedsięwzięcia. Rozwiązania oferowane przez spółkę wspierają rosnący trend robotyzacji i automatyzacji pracy w firmach produkcyjnych przyczyniając się do optymalizacji pracy urządzeń wykorzystywanych przez klientów spółki. Ta inwestycja wpisuje się w naszą politykę inwestycyjną, koncentrowania się na najbardziej perspektywicznych przedsięwzięciach z silnie rosnących branż” – powiedział January Ciszewski, inwestor i Prezes JR HOLDING.

Przybywa condohoteli, ale na rynku widoczne są już oznaki nasycenia

Według raportu Emmerson Evaluation – „Rynek hoteli i condohoteli w Polsce” w 2022 roku wśród nowopowstających obiektów dominowały projekty realizowane w systemie condo. W ciągu roku podaż condohoteli na największych rynkach turystycznych wzrosła o około 2400 apartamentów, a w pierwszym półroczu 2023 r. o ponad 600 kolejnych. O najwięcej nowych pokoi wzbogaciła się oferta nadmorskich i górskich miejscowości turystycznych, niewiele nowych obiektów zyskały aglomeracje. Rynek condo wykazuje coraz większe oznaki nasycenia.

Popyt na usługi hotelowe nadal jest wysoki, jednak rosnące koszty budowy i niepewne zyski skutecznie blokują hotelarzy przed podejmowaniem decyzji o realizacji nowych obiektów. Rozwój rynku hotelowego osłabia też ograniczona dostępność finansowania w bankach oraz awersja do ryzyka inwestorów i funduszy zagranicznych. W efekcie braku systemowego finansowania bankowego, inwestorzy poszukują alternatywnego modelu, między innymi w systemie condo. W minionym roku na rynku obiektów turystycznych najczęściej pojawiały się właśnie takie inwestycje.

Pasy nadmorski oraz górski nadal z największą liczbą pokoi

Jak wynika z raportu „Rynek hoteli i condohoteli w Polsce” przygotowanego w oparciu o dane m.in. z bazy Evaluer, podaż condohoteli i obiektów z apartamentami wypoczynkowymi na największych rynkach turystycznych w 2022 r. porównaniu do 2021 roku wzrosła o około 2400 apartamentów. Pierwsza połowa 2023 r. to ponad 600 nowych miejsc na wypoczynek. W minionym roku pod względem przyrostu oferty wyróżnił się pas nadmorski (Kołobrzeg, Świnoujście oraz Półwysep Helski – Chałupy, Jastarnia, Jurata), gdzie inwestorzy uruchomili najwięcej nowych projektów. To też region z najbardziej rozwiniętą ofertą condohoteli i apartamentów wakacyjnych. Według szacunków Emmerson Evaluation podaż w miejscowościach z tego rejonu ma do 2025 r. wzrosnąć o niemal 17% w stosunku do I połowy 2023 r.

Drugim największym rynkiem dla condohoteli i obiektów z apartamentami wypoczynkowymi jest pas górski, do którego autorzy raportu w swojej analizie zaliczyli: Zakopane, Karpacz oraz Beskidy (Wisła, Szczyrk, Ustroń). W tym regionie oferta ma się wzbogacić o ok. 23,8%.

Na dużą aktywność inwestorów nie mogły liczyć aglomeracje. W największych miastach nastąpił wyraźny spadek liczby otwieranych obiektów w systemie condo. Przyszłość również nie zapowiada poprawy. Eksperci Emmerson Evaluation spodziewają się, że do 2025 r. oferta powiększy się tylko o 2,6%.

Najmniejszy rynek dla sektora condo stanowią Warmia i Mazury. W porównaniu z innymi rejonami turystycznymi i aglomeracjami liczba funkcjonujących tu obiektów jest mała, ale dynamicznie rośnie i ma powiększyć się do 2025 r. o prawie 31%.Rynek hoteli i condohoteli w Polsce

Niepewna przyszłość

Jak zwracają uwagę autorzy raportu, liczba planowanych condohoteli jest duża, ale trudno ocenić ile z nich powstanie, gdyż liczba realizowanych i oddawanych do użytku inwestycji wyraźnie maleje. Wynika to między innymi z decyzji o wstrzymaniu części projektów w trakcie pandemii (przez co realizacja przesuwała się w czasie), wysokich kosztów budowy obiektów, jak i cen ofertowych apartamentów. Eksperci z Emmerson  Evaluation wskazują, że część inwestycji w systemie condo uruchamiana jest przez małych deweloperów, nieposiadających doświadczenia, co również generuje obawy kupujących. W związku z wysokimi kosztami budowy niedoświadczonym deweloperom (ale nie tylko) trudno jest zgromadzić finanse  na jej ukończenie.

Jak zaznacza Robert Korczyński, członek Zarządu Emmerson Evaluation część nabywców sparzyła się także na tego typu inwestycjach, gdyż nie uzyskiwała gwarantowanych w umowach zysków.

W zależności od projektu condohotele oferują stopę zwrotu na poziomie od około 6 do nawet 12 procent, a to konkurencyjna propozycja w zestawieniu z proponowanym przez banki oprocentowaniem lokat. Deklarowaną w skali roku stopę zwrotu należy jednak dokładnie zweryfikować. Przede wszystkim trzeba uwzględnić koszty utrzymania i zarządzania, a także remontów, które często nie są ujmowane w oferowanym zysku. Spółki, które gwarantowały inwestorom wysokie stopy zwrotu są aktualnie w bardzo trudnej sytuacji. Często inwestorzy nie są informowani, że condohotele są niemal w całości finansowane z wpłat klientów. W związku z czym, jeśli wystąpią problemy sprzedażowe może pojawić się kłopot z jej ukończeniem i presja związana z koniecznością finansowania jej przez dewelopera drogimi pożyczkami – mówi członek Zarządu Emmerson Evaluation.

Rynek się nasyca

Dzięki sektorowi condo w znaczącym stopniu rozwinął się rynek obiektów resortowych. Chociaż inwestycje w tym systemie nadal są bardzo popularne, to widać również oznaki nasycenia rynku. Jeszcze kilka lat temu apartamenty na wynajem sprzedawały się dynamicznie, obecnie zainteresowanie jest nieco niższe. Polacy posiadający kapitał, coraz chętniej angażują się finansowo w projekty zlokalizowane na południu Europy – na przykład w Hiszpanii, gdzie sezon turystyczny trwa znacznie dłużej, wskazują analitycy Emmerson Evaluation.

Spadki sprzedaży na rynku condo spowodowane są m.in. przez dynamiczną inflację, wysokie stopy procentowe oraz widoczne nasycenie sektora. Ze względu na spowolnienie sprzedaży istnieje prawdopodobieństwo, że obiekty, które aktualnie są na wczesnym etapie komercjalizacji w ogóle nie powstaną. W dzisiejszych realiach poradzą sobie tylko przemyślane i mądrze zarządzane inwestycje condo, które będą potrafiły sprostać konkurencji i zaspokoić oczekiwania gości, a dzięki temu zapewnić długoterminową stabilność w zyskach dla inwestujących podkreślaRobert Korczyński.

Raport „Rynek hoteli i condohoteli w Polsce”:

https://www.emmerson-evaluation.pl/wp-content/uploads/2023/06/raport-rynek-hoteli-oraz-condohoteli-w-polsce-2023.pdf?fid=1055.

Ogłoszenie polskiego dyplomaty wykorzystane przez rosyjskich hakerów

Ogłoszenie polskiego dyplomaty wykorzystane przez rosyjskich hakerów. Zaatakowali przedstawicieli co najmniej 22 placówek dyplomatycznych w Kijowie.

Rosyjscy hakerzy przejęli ogłoszenie o sprzedaży samochodu, które rozsyłał pracownik polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych do osób pracujących w różnych ambasadach w Kijowie. Cyberprzestępcy skopiowali ogłoszenie i osadzili w nim złośliwe oprogramowanie, a następnie rozesłali do co najmniej 22 placówek dyplomatycznych działających w Kijowie. Celem przestępców było włamanie do komputerów dyplomatów i dyplomatek.

Tego rodzaju ataki mogą być wykorzystywane przy okazji jesiennych wyborów – ostrzegają analitycy ESET. Jak podaje Reuters, powołują się na Unit 42 za sprawą najprawdopodobniej stoi grupa hakerska znana jako APT29 lub „Cozy Bear”. ESET po raz pierwszy przeanalizował APT29 w 2017 roku, jednak największą aktywność grupy zauważył od czasu inwazji Rosji na Ukrainę. W 2021 r. amerykański i brytyjski wywiad zidentyfikowały grupę jako powiązaną z rosyjską Służbą Wywiadu Zagranicznego. W kwietniu 2023 r. polski kontrwywiad informował, że grupa aktywnie prowadzi kampanię wymierzona w kraje NATO, Unii Europejskiej i Afryki. Badacze Unit 42 powiązali zgłaszane ataki z ogłoszeniem o sprzedaży auta przez polskiego dyplomatę. Pracownik MSZ, który ze względów bezpieczeństwa odmówił podania swojej tożsamości, potwierdził wykorzystanie jego reklamy w działaniu cyberprzestępców.

Cytując agencję Reuters: „Polski dyplomata powiedział, że wysłał oryginalne ogłoszenie do różnych ambasad w Kijowie i że ktoś oddzwonił do niego, ponieważ cena wyglądała „atrakcyjnie”.

– Kiedy sprawdziłem, zdałem sobie sprawę, że mówili o nieco niższej cenie – opowiadał.

Okazało się, że hakerzy wystawili BMW dyplomaty za niższą cenę – 7500 euro – w swojej fałszywej wersji ogłoszenia, próbując zachęcić więcej osób do pobrania złośliwego oprogramowania, które dałoby im zdalny dostęp do ich urządzeń.”

Źródło informacji: Reuters

Komentarz Beniamina Szczepankiewicza, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa ESET:

Łatwo byłoby uznać, że to kolejny atak grupy powiązanej z Rosją: na pewno nie pierwszy i prawdopodobnie nie ostatni. Należy pamiętać, że ataki kierowane w szczególności na instytucje państwowe są bardzo groźne. Nie są to powszechne ataki, które dotykają nas bezpośrednio, ale przez swój charakter, mogą zaszkodzić bezpieczeństwu obywateli. Dostęp do komputerów w placówkach dyplomatycznych może dać innym państwom wgląd w tajne dokumenty i doprowadzić do paraliżu instytucji. Biorąc pod uwagę zbliżające się w Polsce wybory i fakt, że nasz kraj jest jednym z najaktywniejszych  sojuszników Ukrainy, powinniśmy bardzo dokładnie przyjrzeć się tej sprawie.

Tego rodzaju ataki mogą powtarzać się w najbliższej przyszłości i nieść ze sobą bardzo poważne konsekwencje. Cyberprzestępcy mogą zagrozić prawidłowemu przebiegowi jesiennych wyborów np. atakując przedstawicieli i przedstawicielki instytucji odpowiedzialnych za organizację i przebieg wyborów.

Osoby takie jak dyplomaci i urzędnicy państwowi, muszą zachować szczególną  ostrożność przez cały czas, nawet odpowiadając na pozornie niewinną ofertę w formie ogłoszenia. Cyberprzestępcy powiązani ze służbami obcych państw są nieustępliwi i wykorzystają każdą nadarzającą się możliwość. Co więcej, każdy musi zachować czujność wobec wszelkiej komunikacji online, nawet jeśli wydaje nam się, że wiemy, z kim rozmawiamy. Nigdy nie mamy pewności, czy ktoś nie przejął konta naszego współpracownika.

Ostrożność w kontaktach online jest zalecana zawsze, jednak w najbliższych miesiącach w Polsce będzie to szczególnie istotne. Wszyscy, a zwłaszcza przedstawiciele i przedstawicielki instytucji publicznych muszą pamiętać o podstawowych zasadach:

  • uważajmy na oferty reklamowe, które nam się wyświetlają, gdyż mogą to być złośliwe reklamy wykupione przez cyberprzestępców (tzw. Malvertising),
  • nawet jeśli ktoś kogo znamy wysyła nam e-mail z załącznikiem, nie otwierajmy go bez zastanowienia. Potwierdźmy, że wiadomość faktycznie pochodzi od danej osoby innym kanałem (np. na komunikatorze),
  • nigdy nie klikajmy w linki nieznanego pochodzenia,
  • pamiętajmy, że bez względu na to, kim jesteśmy, możemy zostać celem cyberprzestępców.

Czy Polacy boją się sztucznej inteligencji? Wyniki badania

31% polskich użytkowników mediów społecznościowych używało już takich narzędzi jak ChatGPT i DALL·E 2. Korzystaniu ze sztucznej inteligencji towarzyszy ciekawość, ale i obawy. Jak wynika z badania firmy Sophos, dwóch na trzech ankietowanych uważa, że dane wprowadzane do programów AI mogą zostać niewłaściwie wykorzystane przez właścicieli aplikacji lub cyberprzestępców. Podobny odsetek użytkowników obawia się, że nie będzie w stanie odróżnić treści stworzonych przez człowieka od tych, których autorami są algorytmy.

ChatGPT – Polacy są ciekawi, ale też zaniepokojeni

Blisko jeden na trzech z badanych Polaków (35% mężczyzn i 28% kobiet) miał styczność z modelem językowym ChatGPT lub generatorem obrazów DALL·E 2. To wynik wyższy niż wśród respondentów z Czech (25%) i Węgier (zaledwie 13%). Blisko połowa respondentów z grupy wiekowej od 18 do 24 lat używała narzędzi AI. Najczęściej korzystają z nich osoby z wyższym wykształceniem (38%), mieszkające w największych polskich miastach (40%) oraz te pracujące w IT (54%), mediach i reklamie (50%), a także kulturze (46%). Wśród najstarszych ankietowanych, mających 55 i więcej lat, 13% posługiwało się sztuczną inteligencją.

Badanie jednoznacznie wskazuje, że wraz z wiekiem maleje zainteresowanie tą technologią, rosną za to związane z nią obawy. Aż 67% Polaków korzystających z mediów społecznościowych (75% z najstarszej grupy badanych) niepokoi się, że dane wprowadzane do korzystających z AI aplikacji mogą wpaść w niepowołane ręce. Na takie niebezpieczeństwo wskazują zwłaszcza osoby zatrudnione w administracji publicznej (85%), opiece zdrowotnej (74%), szkolnictwie (74%) oraz finansach i bankowości (72%). Zagrożenia związane z przetwarzaniem przez sztuczną inteligencję poufnych informacji użytkowników dostrzega też 57% ankietowanych Czechów i 44% Węgrów.

Już teraz cyberprzestępcy zarabiają miliony dzięki kiepsko spreparowanym fałszywym tekstom. Czy czatując z korzystającym z zaawansowanego SI botem przez komunikatory, takie jak WhatsApp czy Microsoft Teams, w ogóle wiedzielibyśmy, że nie rozmawiamy z człowiekiem? Tworzenie tekstowych wiadomości do złudzenia przypominających te napisane przez człowieka, to tylko jedna z możliwości, jakie oszustw daje SI – mówi Chester Wisniewski, dyrektor ds. technologii w firmie Sophos. – Należy być podejrzliwym i sprawdzać wszystkie SMS-y i maile, zwłaszcza te z prośbami o dane logowania czy na temat kwestii finansowych. Warto poświęcić kilka chwil, aby upewnić się, z czym faktycznie ma się do czynienia, a w razie wątpliwości prosić o pomoc. To nie paranoja – naprawdę jesteśmy na celowniku cyberprzestępców – dodaje.

Człowiek czy AI? Najtrudniejsze pytanie nadchodzących lat

37% respondentów z Polski uważa, że w ciągu najbliższych trzech lat będą w stanie odróżnić dzieło człowieka od treści wygenerowanej przez sztuczną inteligencję. Najbardziej pewni swoich osądów są ankietowani w przedziale wiekowym od 18 do 34 lat (średnio 41%) i pracownicy branży medialnej oraz IT (średnio 51%). Wśród badanych mających powyżej 55 lat takie przekonanie ma tylko co czwarta osoba.

Dla porównania zaledwie 13% wszystkich użytkowników mediów społecznościowych w Czechach wierzy, że w niedalekiej przyszłości dostrzeże różnice między wytworem człowieka a rezultatem pracy AI. Wśród ankietowanych Węgrów odsetek ten wynosi 34%.

Bot po drugiej stronie słuchawki

Formą sztucznej inteligencji, z którą często spotykają się Polacy, są również boty-sprzedawcy, z których korzystają m.in. firmy telemarketerskie. Ponad 61% uczestników badania przeprowadzonego przez firmę Sophos twierdzi, że rozpoznało dzwoniący do nich automat. Najczęściej (67%) deklarują to ankietowani w wieku od 18 do 24 lat oraz osoby z wyższym wykształceniem (65%), najrzadziej osoby starsze (54%) i gorzej wykształcone (50%).

Prawie połowa ankietowanych Czechów (48%) i co trzeci Węgier (36%) również deklaruje, że są w stanie poprawnie zidentyfikować, czy rozmawiają z człowiekiem, czy też z botem.

53% respondentów z Polski uważa, że w najbliższej przyszłości wciąż będzie umieć wskazać kto naprawdę znajduje się po drugiej stronie słuchawki. Odpowiedzi „nie wiem” udziela 34% badanych.

Szybki skok popularności narzędzi AI, w tym chatbotów, wynikać może z ich wysokiej użyteczności i prostoty użycia. Należy jednak pamiętać, że są to technologie stworzone w celu imitowania rozmowy z człowiekiem, a nie dostarczania zweryfikowanej wiedzy. Poczucie obcowania z żywą osobą bywa tak przemożne, szczególnie w połączeniu ze skłonnością niektórych osób do antropomorfizacji (uczłowieczania) sztucznych bytów, że co piąty badany słusznie podaje w wątpliwość swoje możliwości odróżnienia człowieka od bota – tłumaczy dr Damian Gałuszka, socjolog, adiunkt na Wydziale Humanistycznym AGH, a także członek Laboratorium EduVRLab.

Ekspert badający wpływ technologii cyfrowych na życie społeczne ostrzega też, że gwałtowny rozwój technologii AI ma również ogromny potencjał dezinformacyjny. Dodaje, że najbardziej podatni na nieprawdziwe treści wygenerowane przez AI mogą być ci, którzy deklarują, że bez większych problemów odróżniają boty od ludzi.

O badaniu

Badanie „Postawy wobec prywatności danych i cyberbezpieczeństwa w odniesieniu do mediów społecznościowych i aktywności w sieci” zostało przeprowadzone przez niezależną agencję badawczą UCE Research w czerwcu 2023 r. na grupie 1000 respondentów. Identyczne badanie na zlecenie firmy Sophos zrealizowano na terenie Czech i Węgier.

GLS przejmuje ProntoPacco

Grupa GLS dysponuje obecnie siecią ponad 42 tys. punktów nadań i odbiorów w całej Europie.  Tę pozycję wzmocniła dodatkowo ostania decyzja o przejęciu włoskiej firmy ProntoPacco, która ma ponad 6 tys. punktów Parcel Shop w tym kraju.

Klienci Grupy GLS będą mogli jeszcze szybciej i wygodniej odbierać oraz nadawać swoje paczki. Wszystko dzięki wzmocnieniu pozycji firmy po przejęciu ProntoPacco, jednej z największych włoskich sieci PUDO. Obecnie Grupa GLS posiada ponad 42 tys. punktów nadań i odbiorów w całej Europie, z czego ponad 5 tys. znajduje się w polskiej sieci Szybkiej Paczki.

To przejęcie wzmacnia naszą krajową i międzynarodową pozycję w szybko rozwijających się segmentach B2C i C2C – mówi Klaus Schädle, group area managing director GLS. Jak dodaje, dzięki przejęciu ProntoPacco i oferowanym rozwiązaniom cyfrowym Grupa GLS jeszcze bardziej umocni relacje z obecnymi klientami e-commerce i przyciągnie nowych.

Punkty nadań i odbioru przesyłek odpowiedzią na potrzeby klientów

Grupa GLS rozwija dynamicznie sieć punktów PUDO (punkty nadań i odbioru) we wszystkich krajach, w których jest obecna. W Polsce Szybka Paczka, czyli sieć nadań i odbiorów paczek z logiem GLS, liczy już ponad 5 tys. lokalizacji. Jak wskazuje raport Last Mile Experts, Polska jest jednym z europejskich liderów dostaw OOH (ang. out of home – poza domem) z 30 tys. takich punktów na terenie całego kraju. Wyprzedzają nas tylko Niemcy, Francja, Włochy i Wielka Brytania.

GLS mocno inwestuje w elastyczne formy nadań i odbiorów, które umożliwiają klientom odbiór i nadawanie paczek w dobrze skomunikowanych punktach od rana do wieczora, a także w weekendy. O opcji odbioru paczki z punktu PUDO można zdecydować, gdy przesyłka już jest w drodze.

Na początku roku do sieci Szybkiej Paczki dołączyło blisko 300 stacji paliw Shell. Sieć obejmuje także lokalne sklepy i lokale usługowe, a także znane hipermarkety i marki takie jak Auchan, Carrefour, Lewiatan, ABC, Martes Sport, Smyk, Dealz, Stokrotka, Delikatesy Centrum, Duży Ben czy księgarnie Bonito i saloniki prasowe Kolporter.

Rozwój sieci Szybkiej Paczki to odpowiedź na potrzeby klientów, którzy chcą jeszcze szybciej i wygodniej odbierać oraz nadawać swoje przesyłki blisko domu lub w drodze do pracy. Cała Grupa GLS intensywnie działa w tym kierunku, zwiększając liczbę punktów nadań i odbioru paczek we wszystkich krajach, w których jesteśmy obecni – mówi Sebastian Mazurowski, manager Parcel Shops GLS Poland.

Ekspansja Grupy GLS

Przejęcie włoskiej firmy ProntoPacco to kolejny krok, dzięki któremu Grupa GLS ugruntowuje swoją pozycję na rynkach europejskich. W tym roku GLS m.in. poszerzył obszar działania i rozwinął ofertę usług w Serbii, kraju będącym obiecującym rynkiem dla branży logistycznej dzięki dynamicznemu rozwojowi rynku e-commerce.

Obecnie Grupa GLS działa w ponad 40 krajach na terenie Europy. Jest także obecna w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. Łącznie z jej usług korzysta ponad 250 tys. klientów.

Inflacja CPI w USA

Inflacja w USA za czerwiec wyniosła 3,00% r/r oraz 0,20% m/m wobec oczekiwań na poziomach odpowiednio 3,10% i 0,30%. Mamy zatem kolejne pozytywne zaskoczenie. Spada również inflacja bazowa do 4,80% r/r i 0,20% m/m (prognozy 5,00% i 0,30%).

Przypominam, że inflacja producencka spadła już do poziomów 1,10% r/r za maj, a jutro poznamy odczyt czerwcowy. Zapewne czeka nas dalszy spadek PPI. Dla przykładu w Strefie Euro odczyt za maj to -1,50% r/r, a w Chinach za czerwiec to -5,40% r/r.

Każdy kolejny spadek inflacji, a wkrótce pewnie i spadek cen przybliża nas do zakończenia cyklu podwyżek stóp procentowych w USA. Obecny odczyt natomiast wpłynął na wzrost notowań kontraktów na amerykańskie indeksy, osłabienie dolara i spadek rentowności skarbówek.

Jesteśmy właśnie świadkami dynamicznej dezinflacji i końca cyklu podwyżek stóp procentowych.

Szymon Gil, Makler Michael / Ström Dom Maklerski

Rynek inwestycyjny nieruchomości komercyjnych w Polsce. Raport H1 2023

Obecne wyniki nie przedstawiają się szczególnie optymistycznie, jednak jest to tylko stan przejściowy. Polski rynek nieruchomości komercyjnych ma stabilne podstawy a inwestorzy już udowodnili – w poprzednich, nie najłatwiejszych latach – że potrafią się dostosować do zmiennej sytuacji rynkowej.

Pandemia COVID-19 wpłynęła znacznie na sytuację makroekonomiczną i zachowania konsumentów, co przełożyło się bezpośrednio na rynek nieruchomości i aktywność inwestorów. Jednakże kupujący dość szybko odnaleźli się w nowych okolicznościach i wolumen transakcji inwestycyjnych osiągnął 5,3 miliarda euro w 2020 roku oraz 5,9 miliarda euro w roku kolejnym. Mimo że te wyniki były niższe niż w 2018 czy 2019 roku, uplasowały się na odpowiednio na 3 i 4 pozycji pod względem wolumenu w ujęciu historycznym.

Po wybuchu wojny w Ukrainie w 2022 roku, rynek musiał zmierzyć się z kolejnymi zawirowaniami. Inflacja w Polsce osiągnęła rekordowy poziom, stopy procentowe gwałtownie wzrosły, co tylko wzmogło inwestycyjną niepewność. Pomimo tych wyzwań, rok zakończył się wolumenem zbliżonym do wyniku z 2021 roku – 5,8 miliarda euro – potwierdzając ponownie dojrzałość i płynność polskiego rynku.

Jednak w roku 2023 odczuwamy już wyraźnie spowolnienie rynku, w konsekwencji procesu dostosowywania oczekiwań cenowych na linii sprzedający – kupujący. W pierwszej połowie bieżącego roku całkowity wolumen inwestycyjny wyniósł jedynie 802 miliony euro – jest to pierwsze półrocze od 2015 roku z wynikiem poniżej 1 miliarda euro. Dla porównania, wolumen transakcyjny w tym samym okresie w 2022 roku był ponad 3 razy większy. Szczególnie skromne były wyniki samego drugiego kwartału, który przyniósł zaledwie 150 milionów euro, co było jednocześnie najniższym wynikiem kwartalnym w ostatniej dekadzie.

Niemniej, aktualna sytuacja na rynku sprzyja zakupom strategicznym. Ceny rynkowe stają się coraz bardziej atrakcyjne, a w przyszłym roku spodziewamy się tańszego finansowania. Stabilna gospodarka zapewnia ciągłą płynność na rynku nieruchomości.

Główne dane:

  • 802 miliony euro – całkowity wolumen inwestycyjny w H1 2023
  • 33 transakcje
  • 54% – udział sektora magazynowego w całkowitym wolumenie w H1 2023 

Sektor magazynowy

Siłą napędowa sektora magazynowego

Rynek nieruchomości magazynowych został znacznie dotknięty różnicami w oczekiwaniach cenowych pomiędzy sprzedającymi a kupującymi w 2022 roku. Jednakże, odnotowaliśmy pewną poprawę tej sytuacji na początku 2023 roku. Z wolumenem 436 milionów euro w H1, sektor magazynowy odpowiadał za 54% całościowego wolumenu transakcji w Polsce w tym okresie. Po silnym pierwszym kwartale, który uplasował się na 3 miejscu pod względem najlepszego otwarcia roku, tuż po rekordowych latach 2020-2021, w kwartale drugim odnotowaliśmy tylko 2 transakcje – LeadCrest Capital Partners pozyskał magazyn KGL w Czosnowie od KGL a LCN Capital Partners kupił od Panattoniego K-Flex BTS w Uniejowie.

„W pierwszym półroczu 2023 roku nie zrealizowano żadnych transakcji portfelowych i nie spodziewamy się, żeby ta sytuacja miała się szybko zmienić. Aby zminimalizować ryzyko, inwestorzy koncentrują się obecnie na mniejszych projektach.” – komentuje Bartłomiej Krzyżak, Senior Director, Investment w Avison Young. Spośród 14 transakcji pojedynczymi aktywami, jednostkowa wartość 12 z nich nie przekroczyła 50 milionów euro. Jedynie największa transakcja, której przedmiotem był Campus 39 we Wrocławiu, przekroczyła próg 100 milionów euro. Aktualna dynamika cenowa może zachęcać większych deweloperów magazynowych, chcących rozbudować swoje portfolio, do rozważenia zakupów istniejących obiektów w miejsce budowania nowych. Koszty budowy nowych projektów powoli zbliżają się do poziomu zakupu tych już istniejących na atrakcyjnych warunkach. Osiągnięcie porozumienia cenowego między sprzedającymi a kupującymi będzie sprzyjało wzrostowi wolumenu inwestycji w tym sektorze.

Główne dane:

  • 436 milionów euro – całkowity wolumen inwestycyjny sektora w H1 2023
  • 14 transakcji
  • Brak transakcji portfelowych

Sektor biurowy

Regionalne rynki biurowe w cieniu

Inaczej niż w roku 2022, kiedy ok. 50% wolumenu sektora było realizowane w miastach regionalnych, zainteresowanie inwestorów w H1 2023 roku skoncentrowało się na budynkach biurowych w stolicy.

W H1 2023 wszystkie 8 biurowców, będących przedmiotami transakcji, znajdowało się w Warszawie. W strukturze zakupów dominowały aktywa typu „core+” albo oportunistyczne, z potencjałem do przebudowy lub zmiany funkcji. Ponad 95% zainwestowanego kapitału pochodziło od firm z krajów Europy Środkowo-Wschodniej (CEE), krajów bałtyckich oraz z Polski. W H1 2023 sektor biurowy zrealizował skromne 190 milionów euro, co odpowiadało 24% udziałowi w całkowitym wolumenie w tym okresie. Co ciekawe, 7 z 8 sprzedanych budynków, znajdowało się poza centrum Warszawy. Największą transakcją, o wartości prawie 70 milionów euro, była sprzedaż Wola Retro, w której Avison Young współreprezentował sprzedającego, Develię. Nabywcą jest Adventum Group, z węgierskim kapitałem.

Główne dane:

  • 190 milionów euro – całkowity wolumen inwestycyjny sektora w H1 2023
  • 8 transakcji
  • dominacja inwestorów regionu CEE

Sektor handlowy

Poszukując nowych możliwości

Po kilku latach niekwestionowanej dominacji parków handlowych i małych obiektów typu convenience w strukturze transakcji sektora handlowego, w H1 2023 roku obserwujemy zmianę tego trendu. Inwestorzy szukają aktywnie nowych możliwości, koncentrując się w pierwszej kolejności na transakcjach lokalnymi centrami handlowymi oraz tymi przeznaczonymi do przebudowy a także wolnostojącymi magazynami handlowymi.

Wolumen transakcji sektora w H1 2023 osiągnął 175 milionów euro, będąc jednocześnie najniższym wynikiem H1 sektora od 2010 roku. Na początku roku, odnotowaliśmy transakcje regularnie działającymi centrami handlowymi znajdującymi się w miastach regionalnych, a także akwizycje z planami przebudowy istniejących obiektów. W drugim kwartale większość transakcji dotyczyła magazynów handlowych: New Gate Investment pozyskał od P.A.NOVA obiekt Castorama w Płocku, LeadCrest Capital Partners zainwestował w 3 markety budowlane od 3W, znajdujące się w Warszawie (2 obiekty) i na Śląsku (1 obiekt).

Główne dane:

  • 175 milionów euro – całkowity wolumen sektora w H1 2023
  • 2/11 transakcji obiektami typu convenience w H1 2023
  • dominacja magazynów handlowych w Q2

PRS

Potencjalna nisza w projektach do przebudowy?

Starsze budynki ustępują miejsca nowym, trend ponownego zagospodarowywania działek w centrach dużych miast w Polsce nasila się. Co więcej, w planach są nie tylko nowe projekty deweloperskie, powstające po wyburzeniach, ale również przekształcanie istniejących biurowców w projekty mieszkaniowe, w tym w formule PRS.

Wzrasta liczba zapytań o analizy dotyczące możliwości adaptacji istniejących obiektów komercyjnych na nowe funkcje. W takich przypadkach zespół Avison Young ocenia m.in. poziom rentowności inwestycji, rozważając warianty wyburzenia starszych biurowców oraz przekształcenia ich w PRS-y. Planując takie działania, inwestorzy poszukują atrakcyjnie położonych budynków biurowych, bardzo dobrze skomunikowanych, z bogatą ofertą gastronomiczną i usługową w okolicy.

Z kolei zespół doradców technicznych Avison Young wskazuje, że starsze budynki biurowe, które znacząco odbiegają standardem od nowoczesnych i energooszczędnych biurowców klasy A, nie powinny przysparzać wielu problemów przy konwersji ich funkcji na mieszkalną. „Pod tym kątem przystosowanie ich do funkcji mieszkalnej może być bardziej opłacalne niż dalsze utrzymywanie coraz mniej atrakcyjnej i trudniejszej do wynajęcia przestrzeni biurowej. Polski rynek ciągle jednak wyczekuje pierwszych takich konwersji.” – dodaje Tomasz Daniecki, Director, Head of Technical Advisory w Avison Young

Co dalej?

Jedną z przyczyn zmniejszonej liczby transakcji i wolumenu w pierwszej połowie 2023 roku jest to, że proces dostosowywania oczekiwań cenowych na linii sprzedający-kupujący ciągle jeszcze trwa. Jednak widać już pierwsze sygnały, że ta sytuacja może się poprawić w końcówce roku.

Aktualnie, wielu kupujących chce wykorzystać sytuację rynkową, składając oferty znacznie poniżej wartości nieruchomości, licząc na upolowanie okazji. Jednakże, wielu właścicieli wcale nie spieszy się ze sprzedażą. To się zmienia, gdy sprzedający musi likwidować fundusz, kończy się finansowanie lub nieruchomość przestaje dawać oczekiwane zyski lub komuś powinie się noga.

Spodziewamy, się że w drugim półroczu, na rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce w każdym sektorze będą dominowały aktywa oportunistyczne i typu „value add”.

„Inflacja hamuje, a w przyszłym roku spodziewamy się stabilizacji stóp procentowych, co może przełożyć się na niższe finansowanie. Płynność pozostaje stabilna, ponieważ polska gospodarka jest dość odporna na zawirowania rynkowe. Dlatego też owszem, jest to dobry czas na inwestycje w dobrej cenie.” – ocenia Michał Ćwikliński, Principal, Managing Director w Avison Young.

Inflacja w USA wydarzeniem tygodnia

Wydarzeniem tego tygodnia jest dzisiejsza publikacja danych o inflacji w USA za czerwiec. W przeciwieństwie do sytuacji z maja, presja cenowa powinna zmniejszyć się również w przypadku inflacji bazowej. Rynek oczekuje 3,1 proc. dla wskaźnika ogólnego i 5,0 proc. dla wskaźnika bazowego. Kurs EUR/USD jest już w niedalekiej odległości od maksimów kwietniowo-majowych. Wczoraj popołudniu maiła miejsce kolejna fala deprecjacji USD.

Jeśli otrzymamy wyniki zgodne z prognozami, to należy pamiętać, że takie liczby wciąż uzasadniają podwyżkę stóp procentowych przez Fed w lipcu. Wszystko jednak po tej dacie jest niepewne, mimo że FOMC zasygnalizował na ostatnim posiedzeniu, że dwa ruchy w górę są prawdopodobne.

W tym momencie rynek będzie starał się wyceniać właśnie ten kolejny krok po 26 lipca. W tym momencie rynek zakłada możliwość wrześniowej podwyżki na poziomie ok . 20 proc.
Jeśli dzisiejsze dane wskażą, że inflacja spada jeszcze szybciej, wówczas możliwe jest, że pojawi się presja na dolarze. Jeśli dodatkowo dane ekonomiczne w nadchodzących tygodniach zasugerują, że dotychczasowe kroki w zakresie stóp procentowych mają coraz większy wpływ na gospodarkę, nie tylko ostatni krok zostanie wyceniony, ale istniejące oczekiwania na obniżkę stóp procentowych prawdopodobnie jeszcze wzrosną.

Jeśli jednocześnie wszelkie sygnały z EBC pozostaną względnie „jastrzębie” (obóz „gołębi” nie ma wciąż przewagi) EUR/USD może powrócić powyżej poziomu 1,11. Dopiero gdy stopy procentowe w strefie euro również osiągną szczyt i gdy stanie się jasne, że bank zakończył cykl, wówczas możliwe są niższe poziomy głównej pary walutowej. Zajmie to jednak trochę czasu, więc w perspektywie krótkoterminowej euro ma większą szansę zyskać na wartości w stosunku do dolara.

Możliwe osłabienie USD spowoduje, że skorzysta na tym złoty. Polska waluta w godzinach popołudniowych wczoraj ponownie zaczęła się umacniać. Kurs EUR/PLN spadł w okolice 4,4360 a USD/PLN do poziomu 4,02. Obie pary walutowe cały czas znajdują się w obrębie średnioterminowego kanału spadkowego.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Mabion z umową na zakup nowych bioreaktorów, dywersyfikuje technologię i otwiera się na nowych klientów

  • Mabion zawarł 11 lipca 2023 roku umowę ze spółką z grupy Cytiva (Global Life Sciences Solutions Polands Sp. z o.o.) na zakup zestawu bioreaktorów Xcellerex XDR w technologii z konwencjonalnym mieszaniem, wartość netto umowy wynosi 3,2 mln EUR
  • Dostawca wyprodukuje i zainstaluje w zakładzie Mabion w Konstantynowie Łódzkim zestaw bioreaktorów, których dostawa jest przewidziana w III kwartale 2023 roku, po czym nastąpi instalacja, rozruch, testy kwalifikacyjne i odbiór sprzętu
  • Zestaw bioreaktorów Xcellerex XDR opiera się na technologii wykorzystującej konwencjonalny system mieszania, w odróżnieniu od stosowanej obecnie przez Mabion technologii orbital shaking, co pozwoli osiągnąć dywersyfikację technologiczną, zgodnie z założeniami Strategii 2023-2027 z kwietnia br.
  • Rozszerzenie panelu dostępnych technologii bioreaktorowych skutkować będzie większą elastycznością Mabion w rozmowach z potencjalnymi klientami w ramach oferowanych usług CDMO, co przełoży się na umocnienie pozycji konkurencyjnej Spółki i umożliwi dotarcie do nowych, potencjalnych klientów
  • Mabion do końca roku zamierza ukończyć modernizację istniejącego zakładu w Konstantynowie Łódzkim, efektem czego będzie zwiększenie mocy wytwórczych i umożliwienie prowadzenia różnych procesów w tym samym czasie, a także zwiększenie elastyczności oferty
  • Szacowany CAPEX w 2023 roku wyniesie około 60 mln PLN i dotyczy w znacznej części modernizacji zakładu, źródłem finansowania będą środki własne (saldo środków na koniec Q1 2023 wyniosło 69,5 mln PLN), bieżące przepływy operacyjne oraz podpisany w lutym br. kredyt z EBOR na kwotę 15 mln USD

„Zawarcie umowy na dostawę zestawu bioreaktorów w technologii z konwencjonalnym mieszaniem, to istotny kamień milowy i kolejny element realizacji ogłoszonej przez nas w kwietniu br. Strategii na lata 2023-2027. Umowa ma służyć zwiększeniu dywersyfikacji technologicznej Mabion, co pozwoli nam skierować ofertę do szerszego grona potencjalnych klientów zainteresowanych naszą ofertą usług CDMO. Aktywnie pracujemy nad dywersyfikacją i pozyskaniem nowych partnerów biznesowych, a szerszy panel dostępnych technologii bioreaktorowych oraz zaplanowana modernizacja istniejącego zakładu w Konstantynowie Łódzkim, istotnie wspierają ten kierunek naszych działań. Mamy zabezpieczone środki na zakup bioreaktorów oraz modernizację zakładu, którą prowadzimy zgodnie z harmonogramem – do końca roku zakończymy ten proces oraz uruchomimy nowe bioreaktory. Podtrzymujemy szacunki tegorocznego CAPEX w wysokości około 60 mln PLN, a w perspektywie kolejnych tygodni zamierzamy rozpocząć wykorzystywanie finansowania dłużnego z zawartej przez nas na początku roku umowy kredytu z EBOR. Jednocześnie chcemy poszerzyć dostępne opcje finasowania i złożyliśmy w II kwartale br. aplikację w ramach programu Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki (FENG)” komentuje Krzysztof Kaczmarczyk, Prezes Zarządu Mabion S.A.

Mabion w kwietniu br. przedstawił długoterminową Strategię na lata 2023-2027, która ma na celu transformację Mabion w kierunku w pełni zintegrowanej firmy CDMO o profilu biologicznym oraz zbudowanie pozycji rozpoznawalnego podmiotu na globalnym rynku kontraktowego rozwoju i wytwarzania leków na zlecenie.

Jednym z kluczowych elementów Strategii jest dywersyfikacja technologiczna istniejącego zakładu w Konstantynowie Łódzkim i doposażenie go o zestaw bioreaktorów w technologii z konwencjonalnym mieszaniem, w ramach rozpoczętej modernizacji. Celem jest wzrost atrakcyjności oferty usług CDMO, poprzez zapewnienie większej elastyczności i pełniejszego dopasowania do potrzeb potencjalnych klientów, którzy będą mogli korzystać zarówno z bioreaktorów Spółki w technologii orbital shaking, jak i nowych bioreaktorów w technologii z konwencjonalnym mieszaniem.

Umowa zawarta z Global Life Sciences Solutions Poland Sp. z o.o., spółki z grupy rozpoznawalnej globalnie i uznanej firmy Cytiva, dotyczy wyprodukowania, sprzedaży, dostawy i instalacji zestawu bioreaktorów w technologii z konwencjonalnym mieszaniem do istniejącego zakładu Mabion w Konstantynowie Łódzkim. Zamówiony zestaw bioreaktorów obejmuje 7 urządzeń o łącznej pojemności 4.510 litrów, a dwa największe z nich mają pojemność po 2.000 litrów każdy. Dostawa bioreaktorów ma według umowy nastąpić w połowie października bieżącego roku. Wartość umowy netto wynosi 3,2 mln EUR.

Obecnie w zakładzie w Konstantynowie Łódzkim Mabion posiada dwa bioreaktory w technologii orbital shaking o pojemności 2.500 litrów każdy. Zgodnie z aneksem zawartym 22 maja 2023 roku ze spółką Adolf Kühner AG ze Szwajcarii, w III kwartale br. partner dostarczy do Mabion dwa nowoczesne bioreaktory w technologii orbital shaking o pojemności 2.500 litrów każdy, które zastąpią dotychczas wykorzystywane bioreaktory. Wartość umowy z Adolf Kühner AG wynosi 1,8 mln EUR. Do końca roku Spółka będzie dysponować zatem czterema nowoczesnymi bioreaktorami w skali komercyjnej, o łącznej pojemności blisko 10.000 litrów: dwoma bioreaktorami orbital shaking oraz dwoma bioreaktorami w technologii z konwencjonalnym mieszaniem.

„Technologia orbital shaking, z której dotychczas korzystaliśmy, posiada dużo zalet i pozwoliła zbudować nam szeroką ofertę usług CDMO, które możemy świadczyć do wielu klientów. Doposażenie zakładu o nowe bioreaktory i dywersyfikacja technologiczna w zakresie prowadzenia hodowli bioreaktorowych, istotnie zwiększy natomiast naszą elastyczność w zakresie świadczonych usług CDMO, tym bardziej, że bioreaktory z obydwu technologii są w systemie single-use. Kierunek tej dywersyfikacji technologicznej jest zgodny z naszymi wewnętrznymi analizami i feedbackiem jaki otrzymaliśmy m.in. podczas spotkań z potencjalnymi partnerami biznesowymi w ramach BIO International Convention w Bostionie, USA. Na ten największy i najważniejszy event w branży biotechnologicznej na świecie pojechaliśmy silnym 8-osobowym zespołem, odbywając łącznie ponad 100 spotkań biznesowych, które oceniamy bardzo pozytywnie” mówi Adam Pietruszkiewicz, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Sprzedaży.

Finansowanie modernizacji zakładu jest zapewnione dzięki posiadanym środkom pieniężnym, które na dzień 31.03.2023 roku wyniosły 69,5 mln PLN, bieżącym przepływom z działalności operacyjnej oraz podpisanej w dniu 6 lutego 2023 roku umowy kredytu z Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju (EBOR) na kwotę 15 mln USD, której pierwsza transza zostanie uruchomiona w perspektywie kolejnych tygodni.

Zgodnie ze Strategią Mabion na lata 2023-2027, Spółka koncentruje się w całości na obszarze CDMO, w którym zidentyfikowała największy potencjał do wzrostu biznesowego i finansowego. Mabion posiada zespół specjalistów oraz nowoczesny zakład, który odpowiada na potrzeby małych i średnich firm, będących potencjalnymi zleceniodawcami. Oferowany przez Mabion kompletny zakres usług, począwszy od rozwoju i charakterystyki strukturalnej i funkcjonalnej produktu i procesu, poprzez produkcję w skali komercyjnej w całości zgodnej z wymogami GMP, sprawia, że Spółka jest idealnym partnerem dla firm, które nie posiadają własnych kompetencji oraz aktywów niezbędnych do przeprowadzenia rozwoju produktu oraz produkcji w skali komercyjnej.

Przy ustalaniu daniny solidarnościowej można odliczyć stratę z lat poprzednich

Osoby, które w opinii fiskusa zarabiają za dużo, zobowiązane są do tzw. daniny solidarnościowej, czyli zapłaty 4% podatku od nadwyżki 1 000 000 zł dochodu osiągniętego w roku poprzednim. W wydanym 27 kwietnia 2023 r. wyroku WSA we Wrocławiu stwierdził, że podatnik może pomniejszyć ciężar opodatkowania tą daniną, odejmując stratę z lat ubiegłych.

Nowy podatek od milionerów

Danina solidarnościowa obowiązuje od 2019 r. W pierwszym roku zapłaciło ją ponad 27 tys. milionerów. Według wyliczeń rządu, nowy podatek miał przynosić ok. 1,15 miliarda złotych rocznie do budżetu państwa. Natomiast w 2022 r. najlepiej zarabiający wpłacili blisko 2,6 mld zł.

Strata podatkowa z lat poprzednich a danina solidarnościowa

Prowadzący firmę podatnik rozliczał się podatkiem liniowym. Rok 2020 „zamknął” jej działalność 150 tys. zł stratą. Jednak łącznie jego dochody ze wszystkich źródeł przekroczyły 1 mln zł. Wystąpił do organu podatkowego z zapytaniem, czy przy ustalaniu w 2021 roku podstawy daniny solidarnościowej będzie mógł uwzględnić ww. stratę?

Interpretacja przepisów i brak rubryki w formularzu

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej argumentował, że zgodnie z art. 30h ust. 2 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, podstawę obliczania daniny solidarnościowej stanowi nadwyżka ponad 1 000 000 zł sumy dochodów podlegających opodatkowaniu na zasadach określonych w art. 27 ust. 1, 9 i 9a, art. 30b, art. 30c oraz art. 30f tej ustawy po ich pomniejszeniu o kwoty składek na ubezpieczenie społeczne oraz kwotę podatku od dochodów zagranicznej jednostki kontrolowanej uzyskanych przez podatnika. Uznał więc, że w treści tego przepisu nie ma mowy o możliwości odliczenia straty z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej. Poza tym, nie pozwala na to formularz DSF-1, czyli formularz deklaracji o wysokości daniny solidarnościowej, w którym należy zsumować dochody osiągane z różnicy źródeł. Nie posiada on bowiem rubryki, w której można by było wpisać pomniejszenie o stratę poniesioną z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej.

Niejasne przepisy nie mogą być interpretowane na niekorzyść podatnika

Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu stwierdził, że właśnie użyte w ww. art. 30h ust. 2 sformułowanie: „suma dochodów podlegających opodatkowaniu na zasadach określonych w art. 27 ust. 1, 9, i 9a, art. 30b, art. 30c oraz art. 30f” daje podstawę do zastosowania przy obliczaniu daniny solidarnościowej wszystkich zasad obowiązujących w tych przepisach, w tym w art. 30c. A zgodnie z tym przepisem (a dokładnie art. 30c ust. 2 ustawy o PIT), podstawą obliczenia podatku liniowego jest dochód ustalony m.in. zgodnie z art. 9 ust. 3 ustawy o PIT, czyli dochód obniżony o poniesioną w roku podatkowym stratę, którą można rozliczyć jednorazowo lub w najbliższych 5 kolejnych latach podatkowych.

Wrocławski sąd podsumował, że gdyby racjonalny ustawodawca chciał uniemożliwić pomniejszenie daniny solidarnościowej o wysokość straty z lat poprzednich, to takie zastrzeżenie zawarłby w przepisach wprost. Obowiązkiem ustawodawcy jest poszanowanie zasad prawidłowej legislacji, a więc i tworzenie przepisów jasnych i zrozumiałych dla ich adresatów. „Podatnik nie powinien ponosić negatywnych skutków prawnych niejasności przepisów. (…) wadliwy sposób sformułowania przepisu art. 30h ust. 2 updof nie może stanowić podstawy do dokonywania jego wykładni w sposób zawężający, na niekorzyść podatnika” (wyrok z 27 kwietnia 2023 r., sygn. akt I SA/Wr 511/22).

Podsumowanie

W 2022 roku daninę solidarnościową zapłaciło o ponad 6 proc. osób mniej niż w roku 2021. Po podwyżkach podatków, opłat i innych kosztów, które uderzyły przede wszystkim w najlepiej zarabiających, głównie za sprawą zmian Polskiego Ładu (m.in. brak możliwości odliczania składki zdrowotnej, wzrost ZUS, coroczne podnoszenie kosztów zatrudnienia), przedsiębiorcy i inni podatnicy pracujący na milionowe zyski próbują szukać rozwiązań, które ochronią ich przed zaborem majątku, dokonywanym tylko dlatego, że pracują wysoce rentownie. Jedną z opcji jest zmiana systemu rozliczeń na ryczałt od przychodów ewidencjonowanych, który nie podlega daninie solidarnościowej. Ale rozwiązań jest więcej, w zależności od sytuacji prawnej i majątkowej konkretnego podatnika.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, partner zarządzający Kancelarią Prawną Skarbiec specjalizującą się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Wertykalna sztuczna inteligencja w finansach

Sztuczna inteligencja już od dawna rozwija i rewolucjonizuje różne sektory gospodarki, umożliwiając automatyzację procesów, optymalizację zarządzania i poprawę efektywności biznesowej. Teraz, za sprawą pionowej sztucznej inteligencji (z ang. vertical AI), ta transformacja staje się jeszcze bardziej precyzyjna i dopasowana do specyficznych potrzeb poszczególnych branż. Według TechCrunch, pionowa sztuczna inteligencja jest kolejnym krokiem w rozwoju rozwiązań typu software-as-a-service (SaaS), zapewniającą bardziej wyspecjalizowane narzędzia dostosowane do specyficznych wymagań branżowych – vertical SaaS (vSaaS).

Czym jest pionowa sztuczna inteligencja?

Pionowa sztuczna inteligencja odnosi się do technologii AI, które są specjalnie opracowane i zoptymalizowane dla biznesów w konkretnych sektorach gospodarki. W odróżnieniu od ogólnych rozwiązań AI, oferuje wyspecjalizowane narzędzia, analizy i algorytmy spełniające konkretne potrzeby biznesowe. Dzięki temu, umożliwia bardziej precyzyjne i skuteczne wykorzystanie technologii AI, dając firmom przewagę konkurencyjną i umożliwiając osiąganie lepszych wyników w ich dziedzinach – dostarczając narzędzia i rozwiązania, które są dopasowane do potrzeb i charakterystyki danej branży. To pozwala na lepsze wykorzystanie technologii AI, skuteczniejsze podejmowanie decyzji i zwiększenie efektywności operacyjnej. Wykorzystanie rozwiązań umożliwia również oszczędności czasu i zasobów, poprawę obsługi klienta oraz tworzenie nowych możliwości biznesowych.

Janusz Mieloszyk, pierwszy Wiceprezes Nest Banku uważa, że pojawienie się wertykalnego SaaS (vSaaS) — opartego na chmurze oprogramowania dostosowanego do konkretnych branż — jest fenomenem ostatnich kilku lat w rozwoju przełomowych technologii. Klienci biznesowi oczekują oprogramowania stworzonego specjalnie w celu rozwiązania ich konkretnych potrzeb i problemów biznesowych, które równie szybko się zmieniają z rozwojem branży. Nawet największe firmy technologiczne wertykalizują swoją sprzedaż i dopasowują funkcje produktów do grup klientów.

Giganci chmurowi, AWS, Azure i Google Cloud Platform, oferują rozwiązania branżowe z dedykowanymi zespołami sprzedaży, podobnie jak inne duże platformy, takie jak Salesforce, ServiceNow, Snowflake i Workday. Według raportu firmy McKinsey, wartość rynku AI może sięgnąć nawet 13 bilionów dolarów do 2030 roku, jeśli zostaną wykorzystane w pełni wszystkie możliwości tej technologii. Dotyczy to przekroju branż od zdrowia, finansów po logistykę i e-commerce.

Finanse i bankowość

Branżą, która czerpie duże korzyści z AI są szeroko pojęte finanse, gdzie rozwiązanie odgrywa ogromną rolę. Pomaga w wykrywaniu oszustw, ocenie ryzyka, optymalizacji portfeli oraz doskonaleniu obsługi klienta. Globalne wydatki na AI w sektorze finansowym osiągnęły 6,7 miliarda dolarów w 2020 roku, a według firmy Zion Market Research, ma to wzrosnąć do 25,91 miliarda dolarów do 2026 roku.Co odgrywa ogromną rolę?

Firma Mint.com (należąca do Intuit) wykorzystuje pionową sztuczną inteligencję do analizy danych finansowych klientów i generowania spersonalizowanych rekomendacji dotyczących oszczędzania, inwestowania i zarządzania finansami. System automatycznie kategoryzuje wydatki i może udzielać wskazówek dotyczących optymalizacji budżetu. Feedzai używa AI do analizy ryzyka i wykrywania oszustw w sektorze finansowym. Wykorzystuje algorytmy uczenia maszynowego do monitorowania zachowań klientów, transakcji i innych działań, aby identyfikować podejrzane wzorce i wykrywać próby oszustwa.

Kolejnym przykładem jest Blue Prism, firma specjalizująca się w automatyzacji procesów robotycznych, która wykorzystuje pionową sztuczną inteligencję w celu automatyzacji powtarzalnych zadań w bankowości, takich jak weryfikacja dokumentów, przetwarzanie wniosków o pożyczki czy zarządzanie działaniami związanych z KYC (Know Your Customer). Wielu inwestorów wykorzystuje również pionową sztuczną inteligencję w handlu algorytmicznym. Przykładem jest Citadel Securities, która używa zaawansowane algorytmy AI do analizy rynków finansowych, identyfikacji ukrytych wzorców i podejmowania szybkich decyzji inwestycyjnych.

W Polsce, Nest Bank korzysta już z rozwiązań AI, rozwijając m.in. ekosystem analityczny w chmurze, oparty na Azure Databricks i Salesforce Einstein, który wspiera analizę, modelowanie i selekcję danych. Janusz Mieloszyk dodaje, że technologia pomaga w przemyślanej analizie zachowań klientów i generowaniu działań marketingowych w czasie rzeczywistym, wspiera również podejmowanie decyzji zarządczych, np. budowanie segmentów i profili zachowań klientów. Usprawnia też komunikację marketingową z klientami, pomagając wybrać najlepsze ramy czasowe, zaproponować treści i format wiadomości. Wcześniej (i dalej) jest „klientów”. Zmieniłem dla zachowania spójności.

Pionowa sztuczna inteligencja jest ewolucją technologii AI, umożliwiającą dostarczenie wyspecjalizowanych narzędzi i rozwiązań dla konkretnych sektorów gospodarki. Dzięki niej, firmy mogą lepiej wykorzystać potencjał technologii AI, zoptymalizować swoje procesy i osiągnąć lepsze wyniki w konkurencyjnym otoczeniu. Korzyści płynące z wykorzystania pionowej sztucznej inteligencji to m.in. bardziej precyzyjne i skuteczne rozwiązania, oszczędność czasu i zasobów oraz większa konkurencyjność na rynku. Pionowa sztuczna inteligencja jest z pewnością nieodłącznym elementem rewolucji technologicznej, która coraz bardziej transformuje naszą gospodarkę.

W finansach i bankowości AI pozwala na wykrywanie oszustw, ocenę ryzyka oraz poprawę obsługi klienta. W transporcie i logistyce AI przyczynia się do optymalizacji tras, przewidywania konserwacji i optymalizacji łańcucha dostaw. W handlu detalicznym umożliwia personalizację doświadczeń zakupowych i optymalizację zarządzania zapasami. W produkcji i łańcuchu dostaw AI optymalizuje procesy planowania, kontrolę jakości oraz przewidywanie popytu. Warto zauważyć, że wykorzystanie AI w tych sektorach może przynieść ogromne oszczędności i zwiększyć efektywność działania przedsiębiorstw. W efekcie, jest kluczowym narzędziem w transformacji gałęzi gospodarki, wpływając na ich rozwój i długoterminowy sukces.

Gdzie i jak kupić Litecoin (LTC) w Polsce?

Litecoin (LTC) cieszy się wybitnym rozpoznaniem w świecie kryptowalut. Jesteś ciekaw gdzie i jak kupić Litecoin (LTC)? Możemy Ci w tym pomóc.

Litecoin (LTC) cieszy się wybitnym rozpoznaniem w świecie kryptowalut.

Moneta ta została stworzona w 2011 roku jako szybsza i wydajniejsza wersja Bitcoina z niższymi opłatami transakcyjnymi. Jej twórcą był Charlie Lee, którego praca w Google obejmowała pisanie fragmentów Chrome OS. Lee obecnie kieruje Fundacją Litecoin. 

Podobnie jak Bitcoin, Litecoin jest projektem typu open source. Kod źródłowy jest dostępny na licencji MIT/X11. Natomiast kod implementujący blockchain Litecoin jest taki sam jak kod Bitcoina, ale zawiera kilka zmian.

Lee twierdzi, że Litecoin nie miał konkurować z Bitcoinem, ale współistnieć jako token dla mniejszych transakcji.

Zalety Litecoin to bardzo niskie opłaty, aktywna społeczność deweloperów i inwestorów, dokumentacja techniczna dla programistów, skalowalność i wydobywanie kryptowalut.

Jesteś ciekaw gdzie i jak kupić Litecoin (LTC)? Możemy Ci w tym pomóc.

Gdzie kupić Litecoin (LTC)

Litecoin jest powszechnie dostępny na setkach lub tysiącach platform kryptowalut. Niestety, to właśnie powszechna dostępność tej monety sprawia, że wybór platformy jest jednym z najtrudniejszych zadań, gdy zastanawiasz się, jak kupić Litecoin.

Większość giełd, w tym zdecentralizowane giełdy lub DEX-y, które w ostatnim czasie zyskały tak duże zainteresowanie krypto społeczności (nie tylko pozytywne), zaspokajają ekskluzywną publiczność ekspertów od kryptowalut, którzy mają techniczną wiedzę, aby wybrać portfel, zabezpieczyć klucze w systemie szesnastkowym, oraz bezpośrednio wejść w interakcję z blockchainem.

To było na porządku dziennym, gdy kryptowaluty były czymś nowym. Jednak obecnie coraz więcej osób każdego dnia kupuje LTC i inne kryptowaluty po raz pierwszy w życiu. Tradycyjne platformy przeznaczone wyłącznie dla ekspertów nie zapewniają bezpieczeństwa, pomocy i narzędzi, które pomogłyby odnieść sukces zwykłemu użytkownikowi.

W przypadku większości użytkowników duża, ugruntowana giełda nie jest najlepszą odpowiedzią na pytanie: gdzie można kupić Litecoin. Jeśli nie posługujesz się Pythonem jako językiem ojczystym, lepiej będzie, jeśli założysz konto na platformie kryptowalut, na przykład Kriptomat. 

Platformy powiernicze są dużo łatwiejsze w użyciu. Zapewniają aktualną cenę Litecoin oraz oferują możliwość dokonania zakupu. Jeśli jesteś nowy w świecie blockchain, ale chcesz kupić monety LTC, Kriptomat jest świetnym wyborem.

Prawdą jest, że założenie konta jest nieco bardziej skomplikowane niż po prostu podanie nazwy użytkownika i wybór hasła. Jednym ze sposobów na poznanie, że współpracujesz z renomowaną giełdą kryptowalut jest to, że będzie ona wymagać od Ciebie weryfikacji tożsamości poprzez dostarczenie elektronicznej kopii paszportu wydanego przez rząd lub innego dokumentu tożsamości. Ta procedura Know Your Customer (KYC), czyli poznaj swojego klienta, jest wymagana przez każdą firmę, która przestrzega przepisów dotyczących przeciwdziałania praniu pieniędzy zawartych w GDPR Unii Europejskiej. 

Weryfikacja tożsamości na niektórych serwisach może trwać kilka dni. W Kriptomat proste procedury KYC są rutynowo wykonywane w ciągu kilku minut.

Jak kupić Litecoin

Gdy już stworzysz i zweryfikujesz swoje konto, będziesz w stanie skupić się na kolejnych krokach związanych z kupnem LTC.

Najszybszym i najłatwiejszym sposobem na zakup Litecoin (LTC) jest użycie karty Visa lub MasterCard. Wystarczy, że wybierzesz opcję „Kup” z menu i będziesz postępować zgodnie z instrukcjami – w ciągu kilku sekund możesz kupić LTC.

Jeśli wolisz, możesz przelać swoje środki inwestycyjne do Kriptomat za pomocą przelewu bankowego zamiast używania karty debetowej/kredytowej. Możesz również wybrać usługę transferu gotówki, takiej jak Skrill lub Neteller. Kriptomat akceptuje depozyty w ponad tuzinie najczęściej używanych europejskich walut fiat. Gdy depozyt pojawi się na Twoim koncie, będziesz w stanie podążać za wskazówkami z menu i dokonać zakupu.

To wszystko, co musisz wiedzieć. Jesteś teraz ekspertem w kupowaniu LTC. 

Wybór miejsca, w którym możesz kupić Litecoin jest prawdopodobnie najważniejszą decyzją, jaką będziesz musiał podjąć w całym procesie. Szukając platformy kryptowalut, pamiętaj, aby wziąć pod uwagę licencje, regulacje, certyfikaty bezpieczeństwa, narzędzia inwestycyjne, łatwość użytkowania i obsługę klienta.

Kriptomat

Pamiętaj, że kupując LTC online, nie otrzymujesz żadnych fizycznych monet Litecoin. Zakupione przez Ciebie monety są przekazywane na Twój adres elektroniczny w blockchainie. Kriptomat zajmuje się wszystkimi szczegółami szyfrowania kluczem publicznym, aby upewnić się, że Twoja kryptowaluta zostanie przekazana szybko i pozostanie bezpieczna.

Informacje o Kriptomat

Założony w 2018 roku, Kriptomat zrewolucjonizował świat kryptowalut, dzięki wprowadzeniu najprostszej w obsłudze platformy w Europie. Kriptomat sprawia, że cyfrowe finanse są tak proste, że każdy – niezależnie od miejsca zamieszkania – może uzyskać dostęp do takich wartości jak wolność, sprawiedliwość i spełnienie, które reprezentują kryptowaluty. Setki tysięcy klientów w całej Europie i 120 krajach poza granicami Europy zaufało Kriptomat, jeśli chodzi o kupowanie, sprzedawanie, zdobywanie, udostępnianie i inwestowanie w kryptowaluty.

Transport towarów do Holandii

Holandia to państwo położone w Europie zachodniej, którego głównymi partnerami handlowymi są sąsiadujące z nim państwa, głównie Niemcy. Dostęp do morza Północnego oraz rozbudowana infrastruktura portowa umożliwia także handel zamorski. Niderlandy z uwagi na położenie sprzyjające wymianie handlowej oraz przekształceniom z gospodarki rolniczej na przemysłową, należy do wysoko rozwiniętych krajów, z którymi warto utrzymywać stosunki handlowe.

Najchętniej transportowane towary do i z Holandii

Dla Polski zdecydowanie popularniejszymi kierunkami ekspansji handlowej są Niemcy i Wielka Brytania. Jednak coraz większą popularnością cieszą się mniej spopularyzowane rynki, takie jak rynek holenderski. Wymiana handlowa pomiędzy Polską a Holandią odbywa się głównie drogą lądową, tranzytem przez Niemcy. W większości dotyczy maszyn i urządzeń. Poza tymi kategoriami towarów, do Niderlandów eksportujemy również artykuły przemysłowe, spożywcze, pojazdy, metale, tworzywa sztuczne, produkty przemysłu chemicznego, drewno i wyroby drewniane oraz produkty mineralne. Holendrzy chętnie kupują online usługi i produkty związane z podróżami i telekomunikacją. Równie często nabywają sprzęty AGD, odzież i obuwie, a także kosmetyki i suplementy diety. Popularnością cieszą się też artykuły wyposażenia wnętrz i meble.

Partner w handlu międzynarodowym

Swobodny przepływ towarów na obszarze Unii Europejskiej i dobry stan dróg umożliwiają bezproblemowy transport towarów pomiędzy Polską a Holandią. Jasne i transparentne zasady dotyczące wymiany handlowej pomiędzy partnerami w ramach Unii Europejskiej sprzyjają współpracy. Transport do Holandii obejmuje towary o małych gabarytach tzw. drobnica, jak również większe ładunki. Duże znaczenie ma transport ciężarowy. Polscy przedsiębiorcy mogą korzystać z nowoczesnych narzędzi pozwalających na monitorowanie statusu przesyłki w czasie rzeczywistym, składać zlecenia transportowe oraz indywidualnie planować parametry dostawy. Wszystkie rozwiązania logistyczne mają zapewnić klientom wygodne zarządzanie procesem dostawy towarów, jak również efektywny transport do Holandii.  

Transport do Holandii ze sprawdzoną firmą logistyczną

W celu rzetelnej realizacji zleceń oraz zapewnienia terminowości dostaw, przedsiębiorcy wybierają doświadczone firmy logistyczne. Stanowią one gwarancję należytego wykonania zlecenia, wraz z optymalizacją kosztów transportu. Takim operatorem w Polsce jest Raben Logistics Polska. Spółka Grupy Raben nieustannie inwestujące w nowoczesne technologie, w sieć transportową oraz infrastrukturę magazynową. Wszystko w celu zapewnienia swoim klientom wysokiej jakości obsługi logistycznej i transportowej.

PCF Group przygotowuje się do emisji akcji serii G, która dopełni finansowanie strategii rozwoju grupy

PCF Group zamierza przeprowadzić emisję do 2,51 mln akcji serii G, z której zamierza pozyskać co najmniej 100,9 mln zł. Planowana emisja to drugi etap finansowania zaktualizowanej strategii rozwoju grupy People Can Fly, ogłoszonej pod koniec stycznia br.

Emisja akcji serii G stanowi uzupełnienie emisji akcji serii F, w ramach której Spółka przydzieliła 3,34 mln akcji z ogólnej puli 5,85 mln oferowanych akcji. Łączna liczba akcji serii F (3,34 mln) i G (2,51 mln) wyniesie zatem nie więcej niż 5,85 mln sztuk, czyli tyle ile wynosiła maksymalna liczba akcji, którą Spółka była gotowa zaoferować w ramach oferty publicznej przeprowadzonej na przełomie maja i czerwca. Nie spowoduje więc rozwodnienia kapitału ponad to, co było pierwotnie planowane.

Zaktualizowana strategia rozwoju grupy People Can Fly zakłada wydanie większości gier z jej portfela w modelu self-publishing. Jednocześnie Spółka pozostaje otwarta na współpracę z renomowanymi partnerami w modelu pracy na zlecenie (work-for-hire). Tego rodzaju umowy zapewniają PCF Group stabilność finansową, mają pozytywny wpływ na generowane przychody i przepływy pieniężne.

Celem strategicznym PCF Group jest osiągnięcie co najmniej 3 mld zł łącznych przychodów w latach 2023-2027, czyli niemal 5-krotnie więcej niż w latach 2018-2022.

Realizacja przyjętej strategii wymaga zapewnienia adekwatnego finansowania. Na przełomie maja i czerwca przeprowadziliśmy emisję akcji serii F, z której pozyskaliśmy około 134,4 mln zł. To mniej niż planowaliśmy, dlatego przygotowujemy się do emisji akcji serii G. W międzyczasie zrealizowaliśmy kilka naszych zamierzeń biznesowych, m.in. zawarliśmy umowę produkcyjno-wydawniczą z Microsoft Corporation zakładającą wyprodukowanie przez nas gry z segmentu AAA o nazwie kodowej Projekt Maverick oraz podpisaliśmy niewiążący list intencyjny dotyczący potencjalnej współpracy z renomowanym wydawcą ze Stanów Zjednoczonych na produkcję nowej gry wideo na platformy VR o nazwie kodowej Dolphin. Sądzimy, że rynek to docenia. Zakładamy, że akcje serii G zostaną zaoferowane co najmniej po tej samej cenie, co akcje serii F, czyli 40,20 zł za akcję, lub wyższej, a zatem łączna wartość emisji wyniesie co najmniej 100,9 mln zł. Pozwoli nam to uzyskać planowaną pierwotnie kwotę, bez dodatkowego rozwadniania kapitału ponad to, co zapowiadaliśmy w ramach pierwszej tegorocznej emisji – powiedział Sebastian Wojciechowski, prezes i główny akcjonariusz PCF Group.

Drugi etap finansowania kapitałowego

Przeprowadzona na przełomie maja i czerwca emisja akcji serii F miała objąć maksymalnie około 5,85 mln akcji, z której PCF Group planowała pozyskać od około 205 mln do około 295 mln zł. Ostatecznie, po przeprowadzeniu budowy księgi popytu, Spółka zdecydowała o zaoferowaniu około 3,34 mln akcji po 40,20 zł za akcję. Oferta została skierowana niemal wyłącznie do firmy KRAFTON, południowokoreańskiego wydawcy i producenta gier, z którym PCF Group wcześniej zawarła umowę inwestycyjną.

Planowana emisja akcji serii G stanowi uzupełnienie emisji akcji serii F i obejmie do 2,51 mln akcji (łączna liczba akcji serii F i serii G wyniesie tym samym maksymalnie około 5,85 mln sztuk, czyli tyle ile maksymalna liczba akcji, którą Spółka była gotowa zaoferować w ramach czerwcowej oferty publicznej).

Na mocy dodatkowego porozumienia zawartego z KRAFTON w połowie czerwca tego roku, południowokoreański wydawca będzie mieć prawo pierwszeństwa objęcia akcji serii G po cenie 40,20 zł za akcję w takiej liczbie, która pozwoli mu utrzymać 10-proc. udział w kapitale zakładowym PCF Group, niezależnie od liczby i ceny akcji serii G obejmowanych przez innych inwestorów.

Stosowna uchwała dotycząca planowanego podwyższenia kapitału zakładowego PCF Group zostanie poddana pod głosowanie podczas Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenie, które zostało zwołane na 7 sierpnia br. Projekt uchwały przewiduje, że emisja akcji serii G zostanie przeprowadzona w analogiczny sposób, jak oferta akcji serii F, tzn. w trybie subskrypcji prywatnej (niewymagającej opublikowania prospektu), skierowanej wyłącznie do zaproszonych do udziału w niej inwestorów kwalifikowanych lub inwestorów, którzy obejmą akcje o łącznej wartości co najmniej 100.000 EUR. Emisja zostanie przeprowadzona z wyłączeniem prawa poboru dotychczasowych akcjonariuszy, przy czym akcjonariusze uprawnieni do udziału w ofercie, posiadający co najmniej 0,25% akcji Spółki (na koniec dnia 7 sierpnia br.), będą mieli prawo pierwszeństwa objęcia nowych akcji, co umożliwi im utrzymanie dotychczasowego udziału w kapitale zakładowym.

Termin przeprowadzenia emisji akcji serii G będzie uzależniony od warunków rynkowych. – Będziemy na bieżąco analizować sytuację rynkową i szukać optymalnego terminu na przeprowadzenie oferty akcji. Będziemy mieć na to do 6 miesięcy od momentu uchwalenia podwyższenia kapitału przez NWZ – wskazał Sebastian Wojciechowski.

Poza wpływami z emisji akcji, na realizację zaktualizowanej strategii Spółka planuje przeznaczyć także środki własne, wpływy z bieżącej działalności operacyjnej oraz inne dostępne źródła finansowania, które nie spowodują rozwodnienia udziału akcjonariuszy.

Osiem projektów w portfelu, kolejny w negocjacjach

People Can Fly pracuje obecnie nad ośmioma projektami znajdującymi się na różnych etapach zaawansowania. Pięć z nich to gry z segmentu AAA, z czego dwie realizowane są w modelu work-for-hire: Projekt Gemini (na zlecenie Square Enix, obecnie już w fazie produkcji) oraz Projekt Maverick (na zlecenie Microsoft Corporation). Trzy kolejne gry z segmentu AAA – Projekt Dagger, Projekt Bifrost oraz Projekt Victoria – znajdują się w preprodukcji i Spółka zamierza je wydać w modelu self-publishing, z planowanymi premierami w latach 2025-2026. Kolejną grą jest Projekt Red, z segmentu compact-AAA, obecnie będąca w fazie koncepcyjnej. W portfelu People Can Fly znajdują się także dwie gry przeznaczone na platformy wirtualnej rzeczywistości (VR) – Bulletstorm VR (wcześniej pod nazwą kodową Thunder) oraz Green Hell VR – realizowane przez Incuvo, spółkę zależną PCF Group.

Ponadto, w drugiej połowie czerwca Spółka podpisała list intencyjny i rozpoczęła negocjacje z renomowanym amerykańskim wydawcą dotyczące potencjalnej współpracy przy realizacji gry na platformy VR o nazwie kodowej Dolphin i przewidywanym budżecie na produkcję w wysokości od 16 do 24 mln USD. Jeśli prowadzone negocjacje zakończą się pozytywnie, portfel gier realizowanych przez People Can Fly powiększy się o kolejny projekt prowadzony w modelu work-for-hire.

Fabryka w Polsce przetworzy 2,75 mld butelek z tworzywa sztucznego PET

ALPLA rozbudowuje zakład PET Recycling Team w Radomsku, zwiększając wydajność produkcyjną fabryki z 30 000 do 54 000 ton materiału rPET przeznaczonego do kontaktu z żywnością. Przetwarzane w fabryce zużyte butelki PET w 95% pochodzą z naszego kraju, a odzyskane w procesie recyklingu tworzywo rPET trafia na rynek w Polsce, a także do krajów UE m.in. Niemiec, Włoch, Czech i Belgii.

Inwestując około ośmiu milionów euro w trzecią, najnowocześniejszą linię wytwarzania rPET, czyli tworzywa sztucznego pochodzącego z recyklingu, ALPLA kontynuuje globalną ekspansję w obszarze gospodarki obiegu zamkniętego. Dziesięć lat po otwarciu zakładu, PRT Radomsko (PET Recycling Team Radomsko) jest jednym z największych zakładów recyklingu tego tworzywa w Europie o zdolności produkcyjnej, która będzie zwiększona do 54 000 ton regranulatu spożywczego rPET rocznie – wzrost ten pozwoli na łączne przetwarzanie około 2,75 mld zużytych butelek. Tworzywo rPET z zakładu PRT Radomsko może być stosowane do produkcji opakowań do żywności i jest w dużej mierze wykorzystywane np. w branży napojowej.

Wykorzystywanie rPET odpowiedzią na wymogi legislacyjne

Do 2025 roku wszystkie butelki PET na napoje w UE powinny zawierać co najmniej 25% materiału pochodzącego z recyklingu pokonsumpcyjnego (PCR). Wraz z rozbudową zakładu w Polsce, firma ALPLA tworzy podstawy do spełnienia wymagań UE na rynkach regionalnych. Aktywnie współpracujemy z klientami w celu tworzenia zamkniętych obiegów dla opakowań PET i towarzyszymy im na ścieżce zrównoważonego rozwoju. W tym celu już dziś dbamy o to, by sprostać jutrzejszym potrzebom i mamy już wdrożonych kilka takich zamkniętych obiegów opakowań – podkreśla Mariusz Musiał, Dyrektor Zarządzający ALPLA w Polsce. Dzięki tej inwestycji będziemy mogli zapewnić naszym klientom wystarczającą ilość rPET, który w dużej mierze trafi na rynek polski – dodaje Beata Szynkiewicz-Razik, Dyrektor Handlowy PRT Radomsko.

Instalacja trzeciej linii do wytwarzania w Radomsku stworzy dodatkowe miejsca pracy i powiększy zespół do ponad 100 pracowników. PRT Radomsko od ponad dziesięciu lat jest synonimem najwyższej jakości i doskonałych wyników operacyjnych uzyskiwanych dzięki naszej wysoce zmotywowanej załodze. Rozbudowa zakładu jest potwierdzeniem celu jaki Grupa ALPLA postawiła sobie w zakresie dalszych inwestycji w recykling i umacnia naszą pozycję na rynku – mówi – Dyrektor Zakładu Marcin Jabłoński.

Firma ALPLA inwestuje rocznie około 50 milionów euro w globalną ekspansję swojej działalności w zakresie recyklingu. Do ostatnich pionierskich projektów firmy zaliczają się butelki PET wielokrotnego użytku, butelki wykonane w 100% z rPET, niedawno rozpoczęte produkcje w zakładach recyklingu joint venture ENVICCO (Tajlandia) oraz PET Recycling Team Targu Mures (Rumunia). W czerwcu 2023 roku ogłoszono również otwarcie pierwszego zakładu recyklingu w Afryce (Ballito w RPA). Całkowita roczna zdolność produkcyjna wszystkich własnych i współpracujących zakładów zajmujących się recyklingiem wynosi około 266 000 ton dla rPET (PET z recyklingu) i 74 000 ton dla rHDPE (HDPE z recyklingu).

Na Górnym Śląsku najemcy magazynowi podpisują mniej kontraktów, ale na większe powierzchnie

Nowe przedsiębiorstwa zagraniczne wynajmują magazyny na Górnym Śląsku, korzystając z kompleksowej obsługi logistycznej. Deweloperzy zabezpieczyli działki w regionie i są gotowi budować, przy uzyskaniu wymaganego przez banki przednajmu na poziomie 30-50% całkowitej powierzchni hali. Najnowsze dane plasują Górny Śląsk w czołówce regionów, w których dzieje się najwięcej – mówią Michał Kozar, Senior Associate, oraz Janusz Dudek, Senior Advisor, w Dziale Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych Newmark Polska.

Górny Śląsk jest drugim po Warszawie największym rynkiem magazynowym w Polsce. W całym 2022 roku magazynowe zasoby regionu zwiększyły się o ponad 539 tys. mkw. i pod koniec roku wynosiły w sumie aż 4,77 mln mkw. W pierwszym kwartale tego roku deweloperzy zakończyli budowę kolejnych 256 tys. mkw. Przewagą regionu jest jego położenie oraz doskonała komunikacja drogowa na liniach wschód-zachód oraz północ-południe. Pod koniec kwietnia tego roku do użytku został oddany ostatni odcinek autostrady A1, który dodatkowo usprawnił komunikację między Morzem Bałtyckim i Czechami.

W przemyśle i magazynach zatrudnienie rośnie

Magnesem przyciągającym przedsiębiorstwa na Śląsk jest również dostępność pracowników z umiejętnościami technicznymi, kluczowymi dla powodzenia inwestycji przemysłowo-magazynowych. – Już od początku tego roku zauważamy znaczący wzrost zapotrzebowania na kandydatów na stanowiska produkcyjne i magazynowe. Po przejściu przez kryzys epidemiczny oraz zawirowania gospodarcze związane z wybuchem wojny na Ukrainie, większość pracodawców stara się wrócić do normalnej działalności i pełnego portfela zamówień, a to oznacza większą produkcję oraz większe obłożenie centrów logistycznych. Wzrost zapotrzebowania na pracowników w przemyśle i branży magazynowej rośnie w zasadzie z każdym miesiącem – mówi Małgorzata Mudyna, Regional Manager w Randstad Polska.

Katarzyna Fojcik, Regional Manager w Randstad Polska, zauważa, że dotarcie do odpowiednich kandydatów pracodawcom ułatwia skomunikowanie regionu. – W dodatku Górny Śląsk jest wciąż magnesem dla pracowników z różnych rejonów kraju – zarówno osób niewykwalifikowanych, jak i specjalistów. Absolwentów oraz pracowników z umiejętnościami technicznymi przyciąga tutaj silny rozwój nowych inwestycji. Coraz częściej przedkładają czystą lekką produkcję w nowoczesnych parkach maszynowym nad ciężką produkcję w tradycyjnych zakładach, takich jak tłocznie czy huty, a zapewnienie nowoczesnych warunków pracy jest dla kandydatów ważną zachętą – wyjaśnia ekspertka.

Z analiz firmy Randstad wynika, że wyzwaniem dla firm może być, spowodowana konkurencją o kandydatów, duża rotacja pracowników w regionie, szczególnie w większych skupiskach miejskich. Największy deficyt dotyczy zawodów technicznych – operatorów CNC, frezerów, narzędziowców i spawaczy. Katarzyna Fojcik wyjaśnia także, że zauważalne są też różnice w dostępności kandydatów w ramach całego regionu. Im bardziej lokalizacja oddalona jest od skupisk miejskich, takich jak Gliwice czy Katowice, tym trudniej jest pozyskać pracowników o odpowiednich kwalifikacjach. Trudności w znalezieniu pracowników przedsiębiorcy mogą napotkać w takich miejscowościach, jak Lubliniec czy Imielin.

Dużo oddawanych obiektów, mało rozpoczynanych

Mimo że analizy pierwszego kwartału tego roku, przeprowadzone przez firmę doradczą Newmark Polska, pokazują zmniejszenie aktywności deweloperów na rynku magazynowym, to Śląsk nadal wyróżnia się na magazynowej mapie kraju, pozostając w czołówce rynków z: największą powierzchnią oddaną w tym okresie do użytku (256 100 mkw.) – drugi wynik w kraju, liczbą podpisanych kontraktów (191 200 mkw.) oraz największą powierzchnią znajdującą się w budowie (267 060 mkw.) – tutaj trzeci wynik w kraju zarówno w przypadku popytu, jak i aktywności deweloperów.

Od stycznia do marca tego roku deweloperzy dostarczyli na rynek trzy obiekty typu BTS (build to suit), w tym jedną rozbudowę obiektu, oraz osiem hal w ramach parków magazynowych: CTPark Katowice, CTPark Zabrze, MLP Czeladź, GLP Lędziny Logistics Center i Panattoni Park Zabrze II. Aktualnie najemcy mają na Śląsku do dyspozycji ponad 333 tys. mkw. w istniejących parkach oraz prawie 120 tys. mkw. w budynkach znajdujących się w budowie.

– Duża liczba inwestycji oddanych w ubiegłym roku wpłynęła na zwiększoną dostępność powierzchni magazynowej na Śląsku oraz wzrost wskaźnika pustostanów do 6,6 proc. w pierwszym kwartale tego roku. W najbliższym czasie na rynek zostaną również dostarczone hale, o których budowie zdecydowano jeszcze przed wybuchem wojny w Ukrainie. Procesy przygotowawcze oraz finansowanie tych budynków były uruchomione jeszcze przed lutym ubiegłego roku i nie zostały wstrzymane – mówi Michał Kozar. – Z powodu wysokich kosztów finansowania, nadal wysokiej inflacji oraz zaostrzonej polityki banków, aktualnie deweloperzy rozpoczynają coraz mniej nowych inwestycji, co dosyć szybko spowoduje wchłoniecie przez rynek nadwyżek powierzchni, a w kolejnych latach może skutkować jej brakiem. Bardzo sporadycznie deweloperzy decydują się na rozpoczynanie inwestycji na zasadach spekulacyjnych. Obecnie standardem na rynku jest czekanie na dużego najemcę, który, podpisując kontrakt na około połowę hali, umożliwi deweloperowi uzyskanie finansowania i rozpoczęcie budowy – wyjaśnia ekspert.

Doradcy z Newmark Polska dostrzegają zmianę struktury popytu na magazyny, w której przeważają duże transakcje, ale jest ich też znacznie mniej, niż rok czy dwa lata temu. – Doradzamy głównie przy podpisywaniu umów najmu 20 – 30 tys. mkw. i więcej. Jednocześnie zmalała liczba zapytań dotyczących mniejszych modułów, po 5 – 6 tys. mkw. Spowodowane jest to dużymi obawami średnich i małych firm o to, jak spowolnienie gospodarcze wpłynie na ich biznes. Duże przedsiębiorstwa mają znacznie lepszą pozycję, wynikającą z ich zasobów oraz zdolności kredytowych. Wiele z nich rośnie, próbując zająć większą część rynkowego tortu. Przesunięcie w kierunku dużych kontraktów, sprawia, że procesy zachodzące na rynku magazynowym dzieją się o wiele wolniej. Duże transakcje są bardziej skomplikowane, wymagają dłuższych negocjacji i dostosowań technicznych budynku, a procesy decyzyjne w dużych przedsiębiorstwach trwają znacznie dłużej niż w małych firmach – mówi Janusz Dudek.

Wynajmują: e-commerce, producenci i logistycy

W najbliższych miesiącach analitycy spodziewają się zmniejszenia wynajmowanej powierzchni. Według Michała Kozara, na Śląsku ciągle się dzieje, ponieważ to duży i stabilny rynek, ale jak na Śląsk – to jednak zauważalnie mniej niż do tej pory. – Pomimo trudności na rynku, w ostatnich miesiącach sfinalizowaliśmy wspólnie z naszym klientem jedną z większych transakcji w tym roku. Firma Regesta wynajęła 33 tys. mkw. w Panattoni Park Ruda Śląska V i tym samym otworzy największe w tym regionie Centrum Logistyczne. Będzie to dedykowany magazyn, do którego nasz klient wprowadzi się w pierwszym kwartale przyszłego roku – mówi doradca Newmark Polska

Janusz Dudek informuje o kilku innych, dużych inwestycjach, które aktualnie są realizowane na Śląsku. – W ramach Panattoni Park Sosnowiec III, przy ul. Lenartowicza, powstaje magazyn Lidla obsługiwany przez firmę logistyczną Rhenus. Kontrakt najmu 60 tys. mkw. został podpisany jeszcze w ubiegłym roku. Ciekawym przykładem realizacji dla najemcy produkcyjnego jest dostosowywanie hali na terenie parku magazynowego Hillwood Piekary Śląskie, pod potrzeby fabryki papierowych opakowań Footprint. Powierzchnia produkcyjna – 40 200 mkw. – ma być gotowa jeszcze w tym roku – wylicza ekspert.

Wszyscy chcą inwestować na Górnym Śląsku. Czekają na banki

Czynsze na Śląsku rosły, podobnie jak w całym kraju. Wszystko jednak wskazuje na to, że ustabilizowały się już na poziomie 3,80 – 5,25 euro za mkw. miesięcznie. – Śląsk jest ważnym rynkiem magazynowym – chcą tutaj inwestować, tak deweloperzy, fundusze, jak i przedsiębiorcy, czyli najemcy. Wszystkie te grupy czekają na łatwiejszy dostęp do finansowania oraz korektę stóp procentowych. Jeżeli deweloperzy będą w stanie finansować swoje projekty szybciej i taniej, to rynek powinien dosyć szybko wrócić na ścieżkę rozwoju – twierdzi Michał Kozar.

Janusz Dudek podkreśla, że Górny Śląsk ma nadal ogromny potencjał, a wiele nowych firm zagranicznych już weszło, albo jest gotowych wejść na ten rynek. – Najczęściej podpisują kontrakty na pełną obsługę z operatorami logistycznymi. Również najwięksi deweloperzy w kraju komunikują, że Śląsk jest kluczowym rynkiem dla ich rozwoju i mają w regionie zabezpieczone działki pod kolejne magazyny. Spokojniejszy, mniej dynamiczny rynek sprawił też, że mają więcej czasu na przygotowanie działek, które są praktycznie gotowe na wbicie pierwszej łopaty, gdy tylko pojawi się duży najemca, a za nim finansowanie – podsumowuje Janusz Dudek.

Warszawski rynek nieruchomości – II kw. 2023 r.

Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych (PINK) publikuje zagregowane dane dotyczące warszawskiego rynku najmu powierzchni biurowych w II kwartale 2023 roku. Źródłem danych są firmy doradcze działające na rynku nieruchomości komercyjnych (Axi Immo, BNP Paribas Real Estate, CBRE, Colliers, Cushman & Wakefield, JLL, Knight Frank, Newmark Polska, Savills), a informacje dotyczą zasobów nowoczesnej powierzchni biurowej, nowych projektów oddanych do użytku, wielkości transakcji wynajmu oraz ilości powierzchni niewynajętej.

Na koniec czerwca 2023 roku zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie wyniosły niespełna 6 253 800 m kw.

W II kwartale 2023 roku na stołeczny rynek dostarczono 18 700 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej w trzech projektach – The Park 9 (11 000 m kw.) zlokalizowany w strefie Aleje Jerozolimskie, Wał Miedzeszyński 628 (6 000 m kw.) oraz pierwszy biurowy budynek kompleksu Bohema (budynek F Glicerynownia, 1 700 m kw.), oba zlokalizowane w strefie Wschodniej.

Na koniec II kwartału br. w Warszawie wskaźnik pustostanów osiągnął wartość 11,4% (spadek o 0,2 pp. w porównaniu z poprzednim kwartałem i o 0,5 pp. w odniesieniu do analogicznego okresu w 2022 roku). Wolna powierzchnia biurowa wynosiła 714 400 m kw. W strefach centralnych współczynnik pustostanów spadł do 9,9%, natomiast poza centrum miasta pozostał na niezmienionym poziomie wynoszącym 12,7%.

W drugim kwartale 2023 roku popyt na nowoczesne powierzchnie biurowe osiągnął 167 100 m kw. Największym zainteresowaniem najemców cieszyły się strefy Centrum oraz COB. W I połowie roku łączny popyt na biura wyniósł ponad 325 700 m kw.

W okresie od kwietnia do końca czerwca 2023 roku najwyższy udział w strukturze popytu przypadł nowym umowom – 51% (włączając umowy przednajmu) oraz renegocjacjom – 45%. Ekspansje stanowiły 4% zarejestrowanego popytu.

Największymi transakcjami II kwartału 2023 r. były renegocjacje – odnowienie umowy najmu na blisko 7 100 m kw. przez Lionbridge Poland w budynku Taifun, renegocjacja kontraktu na 5 900 m kw. podpisana przez firmę z sektora usług dla biznesu w Warsaw Spire A (Tower) oraz odnowienie umowy najmu na 5 300 m kw. przez poufnego najemcę z branży IT w budynku Horizon.

Perspektywa przystąpienia Ukrainy do NATO i UE zachęca uchodźców do szybszego powrotu do ojczyzny

Perspektywa członkostwa Ukrainy zarówno w NATO, jak i w UE stanowi kluczowy czynnik motywujący ukraińskich uchodźców do powrotu do swojej ojczyzny po zakończeniu wojny – wynika z badania przeprowadzonego przez Platformę Migracyjną EWL, Fundację EWL oraz Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego „Obywatele Ukrainy na polskim rynku pracy. Nowe wyzwania i perspektywy”.

Badanie pokazało, że aż 43% uchodźców wojennych i 40% migrantów przedwojennych, przebywających obecnie w Polsce, wyraża chęć powrotu do Ukrainy w przypadku przystąpienia tego kraju do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Ponadto 51% uchodźców, którzy znaleźli schronienie w Polsce po wybuchu wojny, i aż 67% migrantów ekonomicznych, którzy przyjechali do naszego kraju przed 24 lutego 2022 roku, wskazuje na fakt, że do powrotu najbardziej motywuje ich perspektywa akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej.

„Cywilizacyjny euroatlantycki wybór obywateli Ukrainy będzie miał istotny wpływ na rozwój ukraiński gospodarki. Perspektywa integracji z NATO zapewnia większe bezpieczeństwo, co przyciąga technologie, inwestorów i sprzyja stabilnemu środowisku biznesowemu. Natomiast akcesja do UE otwiera drzwi do większego dostępu do europejskiego rynku, zwiększa inwestycje i współpracę handlową. To pozytywnie wpłynie na rozwój sektorów gospodarki, tworzenie miejsc pracy i podniesienie poziomu życia dla obywateli Ukrainy” – komentuje wyniki badań Andrzej Korkus, prezes Platformy Migracyjnej EWL.

Dodał, że podczas pobytu w naszym kraju, ukraińscy migranci ekonomiczni, a następnie uchodźcy wojenni mogli osobiście przekonać się, jakie atuty i perspektywy niesie ze sobą członkostwo kraju w NATO i UE.

Wśród innych czynników zachęcających do powrotu do Ukrainy, respondenci wymieniają również kwestie gospodarcze, takie jak wzrost poziomu wynagrodzenia, poprawa warunków pracy oraz ułatwienia w prowadzeniu działalności gospodarczej. Ponadto istotne dla nich są również aspekty rodzinne, takie jak możliwość ponownego połączenia się z bliskimi pozostającymi w Ukrainie. Dodatkowo zarówno migranci, jak i uchodźcy podkreślają konieczność przeprowadzenia szeregu reform w dziedzinie sprawiedliwości, opieki zdrowotnej, edukacji i bezpieczeństwa.

Warto przypomnieć, że Ukraina oficjalnie wystąpiła o członkostwo w Unii Europejskiej kilka dni po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji, a w czerwcu 2022 roku otrzymała status kraju kandydującego do UE. Natomiast 30 września 2022 roku ukraińskie władze złożyły wniosek o przystąpienie Kijowa do Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Badanie z obywatelami Ukrainy przebywającymi w Polsce zostało przeprowadzone w dniach 4–13 marca 2023 roku za pomocą wywiadów bezpośrednich F2F w kilkunastu miejscowościach Polski na próbie liczącej łącznie N=500 dorosłych obywateli Ukrainy, zarówno migrantów przedwojennych, jak i uchodźców wojennych z Ukrainy. Kwestionariusz badania został opracowany przez Platformę Migracyjną EWL oraz Studium Europy Wschodniej UW z wykorzystaniem części pytań zgłoszonych przez Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej, Urząd do Spraw Cudzoziemców i Biuro Bezpieczeństwa Narodowego.

Polski Fundusz Rozwoju inwestuje w Fundusz Innowacji NATO

10 lipca 2023 roku NATO ogłosiło utworzenie funduszu inwestycyjnego, który skupi się na zaawansowanych nowych i przełomowych technologiach o wysokim potencjale podwójnego zastosowania (cywilnego i wojskowego). Inwestorami zostały państwa sojusznicze NATO. Inwestycji w imieniu Polski na kwotę 42 mln euro (ok. 190 mln PLN) dokonał Polski Fundusz Rozwoju za pośrednictwem PFR Ventures i w porozumieniu z Kancelarią Prezesa Rady Ministrów oraz Ministerstwem Obrony Narodowej.

Powołany przez NATO Fundusz Innowacji angażuje 23 państwa członkowskie, które stały się jego inwestorami. Wyspecjalizowany, zewnętrzny zespół inwestycyjny będzie zajmował się poszukiwaniem projektów, które opracowują rozwiązania oferujące nowoczesne i przełomowe technologie podwójnego zastosowania ze szczególnym potencjałem do wykorzystania w obszarze obronności. Obszary inwestycyjne funduszu obejmują m.in.: sztuczną inteligencję (AI), quantum computing, sektor kosmiczny i biotechnologię.

Wśród inwestorów funduszu jest także Polska, która alokuje swój kapitał poprzez PFR Ventures – spółkę z Grupy Polskiego Funduszu Rozwoju, zgodnie ze strategią uzgodnioną przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów i Ministerstwo Obrony Narodowej. PFR Ventures to wyspecjalizowane ramię inwestycyjne PFR, które zainwestowało w blisko 70 funduszy venture capital i private equity.

Fundusz Innowacji NATO będzie posiadał około 1 miliard euro na inwestycje, a wkład Polski wyniesie blisko 5% (42 mln euro/190 mln PLN). Poziom alokacji kapitału poszczególnych państw uzależniony był od wielu czynników ekonomicznych, m.in. poziomu wskaźnika PKB.

– Wojna w Ukrainie uwypukla potrzebę rozwoju nowoczesnych technologii, które mogą być wykorzystywane przez wojsko. Nie chodzi tylko o technologie ­czysto zbrojeniowe, ale także innowacje np. w obszarze rozpoznania lub komunikacji. To dziedziny, które często rozwijane są na rynku cywilnym, a mogą być z pożytkiem wdrażane również w wojsku. Mam nadzieję, że Fundusz Innowacji NATO będzie inwestował w polskie innowacyjne projekty, w czym pomoże lokalne biuro – mówi Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju.

– Mamy wieloletnie doświadczenie w alokowaniu środków do funduszy venture capital i private equity. Zbudowaliśmy centrum kompetencji w tym obszarze i chętnie je wykorzystamy, aby zapewnić Polsce odpowiednią ekspozycję w funduszu – dodaje Aleksander Mokrzycki, wiceprezes PFR Ventures i członek grupy doradczej sekretarza generalnego NATO ds. nowych technologii.

W ostatnim czasie PFR i PFR Ventures podpisały umowy o współpracy z Ministerstwem Obrony Narodowej. Instytucje mają współpracować m.in. w obszarze rozwoju polskich młodych technologii i informowania przedsiębiorców o możliwościach związanych z projektami NATO: akceleratorem DIANA i Funduszem Innowacji NATO.

Doświadczenia z niesprowokowanej rosyjskiej agresji na Ukrainę jednoznacznie wskazują, że skuteczna obrona wymaga użycia zaawansowanych technologii. Kluczem do sukcesu w tym obszarze jest odpowiednie tempo implementacji nowoczesnych rozwiązań w systemach wojskowych. Jest to możliwe m.in. poprzez adaptację rozwiązań z rynku cywilnego. Jako resort obrony narodowej chcemy wspierać innowatorów z sektora nauki i przemysłu w sposób systemowy. Drogą do tego jest udział w nowych inicjatywach NATO – powiedział Sekretarz Stanu w MON p. Marcin Ociepa.

Dzięki czynnemu udziałowi Ministerstwa Obrony Narodowej w takich narzędziach jak sojuszniczy akcelerator innowacji obronnych DIANA oraz Fundusz Innowacyjności NATO, Polska staje się członkiem rodziny krajów tworzących nowoczesny ekosystem innowacji obronnych wspierający rozwój narodowych i sojuszniczych zdolności operacyjnych – zaznacza Dyrektor Departamentu Innowacji MON gen. Bryg. Marcin Górka

Fundusz NATO zarządzany będzie przez grupę specjalistów, którzy historycznie przeprowadzili liczne transakcje w sektorze zaawansowanych technologii. Będą oni poszukiwać projektów inwestycyjnych na terenie całej Europy. Strategia funduszu odzwierciedla zapotrzebowanie i wyzwania wszystkich państw uczestniczących. Główne biuro zarządzających NIF ulokowane zostanie w Amsteradmie, a biura regionalne zaplanowane zostały w Londynie i Warszawie.

Niepewny początek drugiego półrocza na rynkach

Pierwsze półrocze było dla rynków akcji doskonałe. Można nawet powiedzieć, że było zaskakująco dobre, co doprowadziło na początku roku do popłochu wśród analityków przewidujących recesję w USA i w Europie, która doprowadzi do przeceny akcji.

Owszem, całkiem wyraźnie pomogła temu optymizmowi Wall Street sztuczna inteligencja (AI), ale przecież w Europie spółek, które zajmują się sztuczną inteligencją jest niewiele. Nawiasem mówiąc hossa związana z rozwojem AI dopiero się rozpoczyna i według mnie będzie trwała wiele lat. Tyle tylko, że jak w każdej hossie, od czasu do czasu pojawiają się korekty. Są niezbędne do
ochłodzenia nastrojów, które w pierwszej dekadzie lipca były stanowczo zbyt „bycze”.

W Polsce Indeks Nastrojów Inwestorów obliczany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych był na poziomie najwyższym w historii. Podobne odczyty są w USA – indeks nastrojów podobnego stowarzyszenia (AAII) pokazuje, że liczba niedźwiedzi spadla do 24% (średnia to 31%), a indeks telewizji CNN (krańcowy strach – krańcowa chciwość) ciągle utrzymuje się na polu krańcowej chciwości.

Taki brak obaw jest zazwyczaj zapowiedzią korekty. W pierwszej dekadzie lipca widać było jej początki, ale przede wszystkim widać było niepewność rynków. Nie tylko rynków akcji – na rynku walutowym kurs EUR/USD nie mógł się zdecydować, w którą stronę podążyć, na rynku ropy WTI cena baryłki krążyła miedzy poziomami 67 i 74 dolary, na rynku złota widać było sygnał sprzedaży, ale też nie dało się zauważyć zdecydowania obozu niedźwiedzi.

Również na rynku złotego kursy walut potrafiły przez dwa dni mocno wzrosnąć, ale w kolejnych dniach wymazywały tę zwyżkę. Oczekiwana decyzja Rady Polityki Pieniężnej (stopy nadal na poziomie 6,75 proc.) i konferencja Adama Glapińskiego, prezesa NBP, podczas której zapowiedział zakończenie cyklu podwyżek i nawet dał nadzieję na obniżkę stóp już we wrześniu (według mnie byłby to duży błąd), nie miały najmniejszego wpływu na rynek. Złoty jest nadal silny i zakładam, że jeśli nawet zobaczymy korektę to rok zakończymy z niższymi kursami walut.

Na GPW indeks WIG20 też dawał sygnały korekcyjne, ale tutaj również nie widać było dużego przekonania podaży. Zdaje się, że rynki czekały na dane o amerykańskiej inflacji (12 lipca), na rozpoczęcie sezonu publikacji raportów kwartalnych przez amerykańskie spółki (14 lipca) oraz, a przede wszystkim, czekały na wynik posiedzenia Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) (26 lipca).

Inwestorzy zakładają, że Fed po czerwcowej pauzie w lipcu podniesie stopy o 25 pb (do przedziału 5,25- 5,50 proc.) i to mimo tego, że inflacja w czerwcu zeszła wyraźnie poniżej 4 proc. W sierpniu wszystkie banki centralne odpoczywają, więc do września mniej będzie wpływu oczekiwań na kolejne posiedzenia FOMC. W końcu sierpnia odbędzie się sympozjum Fed w Jackson Hole, co często ma wpływ na zachowanie rynków, bo szefowie Fed lubią się wtedy dzielić uwagami na temat gospodarki i polityki monetarnej.

Teoretycznie po posiedzeniu FOMC i podczas raportów kwartalnych spółek w USA można oczekiwać letniej hossy na rynkach akcji (tak pokazuje statystyka), ale zbyt pozytywne nastroje inwestorów sygnalizują, że kontrarianin (grający przeciw rynkowi) musi zakładać, iż wcześniej przejściowe ochłodzenie nastrojów jest bardzo prawdopodobne.

Autor: Piotr Kuczyński, Członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich, DI Xelion

PayPal: 9 na 10 osób urodzonych po 1981 roku robi zakupy w Internecie

  • 90% Polaków z pokolenia Z i milenialsów kupuje przez internet, a 63% dokonuje zakupów online regularnie, kilkukrotnie w miesiącu.
  • Prawie 60% kupujących online, urodzonych po 1981 roku, przed dokonaniem zakupu wyszukuje produkty w mediach społecznościowych.
  • 31% przedstawicieli Gen Z i 27% milenialsów wskazało brak dostępnej preferowanej metody płatności, jako powód porzucenia koszyka zakupowego.

Najnowsze badanie PayPal dotyczące zwyczajów pokolenia Z i milenialsów nie pozostawiają wątpliwości: przedstawiciele obu grup uwielbiają świat online. Robią tam zakupy, słuchają muzyki, oglądają filmy, komunikują się ze znajomymi, a także szukają inspiracji zakupowych.

Zakupy to jedna z najpopularniejszych aktywności w sieci. 9 na 10 respondentów w Polsce kupuje online, a 63% robi to regularnie – wynika z najnowszego badania PayPal „Milenialsi vs. Gen Z – postawy wobec zakupów online”. Milenialsi są przy tym bardziej skłonni do wielokrotnych zakupów (67%) niż przedstawiciele pokolenia Z (58,5%), a że jednocześnie posiadają większą siłę nabywczą, wydają przy tym więcej niż ich młodsi koledzy. W kwietniu br. milenialsi przeznaczyli na zakupy w internecie średnio 1 008 zł, 200 zł więcej niż przedstawiciele pokolenia Z.

Najpopularniejszymi kategoriami produktów kupowanych w sieci są odzież, obuwie i akcesoria (71%), kosmetyki i produkty higieniczne (54%), urządzenia elektroniczne (45%), subskrypcje (44%) i jedzenie z dowozem do domu (43%). Nikogo nie zaskoczy fakt, że badane pokolenia najczęściej finalizują swoje transakcje za pośrednictwem smartfonów. Co ciekawe, pod tym względem Gen Z nieznacznie wyprzedza starsze pokolenie – 63% z nich wskazuje, że najczęściej płaci telefonem, podczas gdy wśród milenialsów odsetek ten wynosi 51%.

Podobni, a jednak różni

Istnieją również pewne różnice w tym, jak kupują przedstawiciele pokolenia Z i milenialsi. Pierwsi częściej sięgają po subskrypcje serwisów streamingowych (49% vs. 39%) i bilety na podróże (40% vs. 34%). Te dane potwierdzają, że ważniejsze od przedmiotów materialnych są dla nich doświadczenia. „Zetki” są również bardziej impulsywne – aż 38% z nich zdarza się dokonywać spontanicznych zakupów. Dla porównania w przypadku milenialsów jest to 28%. Przedstawiciele starszego pokolenia z kolei częściej kupują w internecie meble i elementy wystroju wnętrz (40%) lub zabawki (46%). Co więcej, są również bardziej skłonni do manifestowania patriotyzmu konsumenckiego – 61% z nich woli robić zakupy na polskich platformach sprzedażowych, podczas gdy tylko 38% pokolenia Z podziela to samo podejście.

Media społecznościowe jako ważne źródło inspiracji zakupowych

Około 47% respondentów, którzy wzięli udział w ostatnim badaniu PayPal deklaruje, że przeszło na stronę internetową konkretnej marki w rezultacie informacji zamieszczonych w mediach społecznościowych. Podobny trend zaobserwowano już wcześniej w Stanach Zjednoczonych, gdzie około połowa amerykańskich użytkowników mediów społecznościowych z pokolenia Z i milenialsów dokonuje zakupów za ich pośrednictwem. W przypadku ogółu dorosłych Amerykanów odsetek ten wynosi 38%[1].

„Ludzie spędzają coraz więcej czasu w mediach społecznościowych, czy nam się to podoba, czy nie. Przeglądanie Facebooka, YouTube czy Instagrama pozwala zapoznać się z najnowszymi wiadomościami, skontaktować się ze znajomymi, czy znaleźć interesujące ich artykuły. To ostatnie jest szczególnie ważne z punktu widzenia sprzedających, dla których media społecznościowe mogą być źródłem dodatkowych przychodów. Zwłaszcza że, jak pokazują wyniki naszego ostatniego badania, prawie 60% respondentów wykorzystuje je do wyszukiwania produktów przed dokonaniem zakupu,” komentuje Efi Dahan, dyrektor generalny na Europę Środkowo-Wschodnią i Izrael w PayPal.

Platformy społecznościowe są kluczowym źródłem inspiracji zakupowych, choć ich ranga różni się nieznacznie w zależności od pokolenia. 35% milenialsów najpierw poszukuje produktów na Facebooku, 22% na YouTube, a 13% w pierwszej kolejności zagląda na Instagram. Z kolei większość Gen Z zaczyna swoje poszukiwania od Instagrama (24%), a dopiero w następnym kroku sięga do YouTube (20%) i Facebooka (19%). Pokolenie Z jest również znacznie bardziej skłonne niż milenialsi do zaglądania i sprawdzania produktów na platformach spoza pierwszej trójki, takich jak TikTok czy Pinterest. Na przykład 15% „zetek” deklaruje, że najpierw szuka nowych produktów na TikToku – w przypadku milenialsów odsetek ten wynosi 4%.

Sprawny i bezpieczny proces płatności nadal w cenie

Milenialsi i Gen Z łączy potrzeba poczucia bezpieczeństwa w sieci. Najnowsze badanie PayPal pokazuje, że przedstawiciele obu pokoleń czują się pewniej, gdy korzystają ze znanych i zaufanych platform (42%) i sklepów internetowych (45%) lub płacą za pomocą uznanej i niezawodnej metody płatności (42%).

„Nasze badanie potwierdziło, że płynna i bezpieczna realizacja transakcji jest kluczowym elementem udanych zakupów. Długi i skomplikowany proces płatności oraz brak preferowanej metody płatności zostały wskazane wśród głównych powodów porzucenia koszyka przez odpowiednio 17% i 29% respondentów. Z drugiej strony, prawie jedna czwarta ankietowanych klientów (24%) zrezygnowała z zakupu w sieci z powodu obaw o bezpieczeństwo transakcji. Z perspektywy sprzedawców zapewnienie bezproblemowych i bezpiecznych płatności jest zatem kluczem do przyciągnięcia i utrzymania klientów,” komentuje Efi Dahan.

Zarówno milenialsi, jak i pokolenie Z postrzegają PayPal jako jedną z najpopularniejszych i najbardziej zaufanych metod płatności za zakupy w sieci. Prawie 23% zadeklarowało, że korzystało z PayPal w ciągu ostatnich 6 miesięcy, a 20% wskazało go jako metodę płatności, której ufają najbardziej. Dla porównania, karty debetowe/kredytowe zostały uznane za najbardziej zaufany sposób płatności przez 19% respondentów.

[1]  Dane z „US Digital Trust Survey 2022”; Ankieta Insider Intelligence przeprowadzona wśród 2 225 użytkowników mediów społecznościowych w Stanach Zjednoczonych w okresie od 20 maja do 9 czerwca 2022r.

Bain&Co.: Wartość transakcji fuzji i przejęć spadła niemal o połowę w 2023 roku

Łączna wartość transakcji na rynku fuzji i przejęć na świecie w pierwszych pięciu miesiącach 2023 roku spadła o 44 proc. w stosunku do roku poprzedniego, wynika z raportu firmy doradczej Bain & Company. Wśród przyczyn analitycy wymieniają niepewność co do sytuacji makroekonomicznej i stóp procentowych. Zapaść na rynku najmocniej przełożyła się na spółki technologiczne, których wyceny spadły niemal o połowę.

Eksperci szacują, że w całym 2023 roku łączna wartość transakcji fuzji i przejęć wyniesie około 2,7 biliona dolarów wobec 3,8 biliona dolarów w 2022 roku i 5,9 biliona dolarów w rekordowym roku 2021. W przypadku inwestorów strategicznych wartość przejęć dokonanych w pierwszym kwartale 2023 roku była najniższa od 20 lat. Zmniejszyła się też liczba transakcji – w porównaniu do pierwszych pięciu miesięcy 2022 roku odnotowano spadek o 16 proc.

Wzrósł udział mniejszych przejęć w ogólnym wolumenie transakcji. Łatwiej było je sfinansować, biorąc pod uwagę ograniczoną dostępność i wyższy koszt długu, a także mniejsze ryzyko – mówi Paweł Szreder, partner w Bain & Company. – Na rynku panuje niepewność związana przede wszystkim ze spowolnieniem gospodarczym i wszechobecną inflacją oraz trudnością w przewidywaniu dalszych ruchów banków centralnych, co przekłada się na wyceny spółek.

Po notowanych w ostatnich latach rekordowych wzrostach wycen spółek z sektora technologicznego, zaskoczeniem dla rynku był ich spadek o 43 proc. w pierwszych miesiącach 2023 r. W pozostałych sektorach nie odnotowano tak drastycznych zmian. Ogółem wyceny spółek mierzone wielokrotnością zysku EBITDA spadły o 14 proc.

Inwestorzy nadal chcą przeprowadzać akwizycje. Okres zawirowań w gospodarce stwarza wyjątkowe okazje i daje szanse na wzmocnienie strategicznych pozycji. Niemniej jednak zamykanie transakcji w okresie niepewności jest trudne, między innymi ze względu na rozbieżności co do oczekiwań cenowych kupujących i sprzedających – mówi Paweł Szreder. – Sprzedający nie tracą wiary w kondycję swoich firm, a obecna sytuacja makroekonomiczna nie jest dla nich argumentem do akceptowania niższych wycen.

Na podstawie wywiadów z uczestnikami rynku eksperci Bain & Company twierdzą, że obecne załamanie na rynku powinno być przejściowe i wraz z ustabilizowaniem się sytuacji makroekonomicznej, liczba transakcji fuzji i przejęć znów będzie rosnąć.

 Mało kto uważa, że era fuzji i przejęć dobiegła końca. Mamy do czynienia z przejściowym spowolnieniem, którego koniec widzimy już na horyzoncie – mówi Paweł Szreder. – Inwestorzy nadal poszukują dochodowych sektorów i spółek, czekając w gotowości do podjęcia szybkiego działania, gdy sytuacja makroekonomiczna się wyklaruje.

Sygnały zmiany trendu widoczne są już m.in. w sektorze surowcowym, farmaceutycznym i bankowości, gdzie oczekiwana jest fala transakcji nastawionych na zwiększania skali działalności. Spowolnienie w mniejszym stopniu dotknęło transakcje, których celem jest zwiększenie kompetencji firm m.in. poprzez przejęcia innowacyjnych technologii. Katalizatorem nowych transakcji może być potrzeba pozyskania przez spółki rozwiązań związanych z generatywną sztuczną inteligencją.

Kolejnym impulsem, który może przynieść ożywienie na rynku, będą oczekiwane wyjścia funduszy private equity z inwestycji. Z powodu niepewnej sytuacji część funduszy tymczasowo wstrzymywała się ze sprzedażą, ale ich portfele inwestycyjne dojrzewają – mówi Paweł Szreder. – Proces wychodzenia z inwestycji przez fundusze można opóźnić, ale nie można go odkładać w nieskończoność.

Glapiński gołębi, lecz złoty trzyma się mocno

Piątkowa konferencja prezesa NBP przyniosła sporo rewelacji. Oficjalnie zakończony został cykl podwyżek stóp, uwaga skoncentrowała się jednak przede wszystkim na pierwszej zapowiedzi obniżek. Mogą one nastąpić już we wrześniu, przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi.

W ubiegłym tygodniu w centrum uwagi znalazł się również szereg danych z amerykańskiego rynku pracy, zwieńczony publikacją dość mieszanego raportu NFP (non-farm payrolls). Danych tych nie można określić jako słabe, a rentowności amerykańskich obligacji w zeszłym tygodniu rosły. Rynki walutowe potraktowały to jednak jako sygnał, że niedawny rajd zwyżkowy dolara może być nadmierny. Najlepiej w zeszłym tygodniu radził sobie jen japoński, odrabiając część poniesionych w ostatnich tygodniach strat. Na drugim końcu spektrum znalazły się waluty rynków wschodzących, sygnalizując, że popularne tegoroczne rynkowe zakłady napotykają problemy, a pozycje traderów są automatycznie zamykane.

W tym tygodniu uwaga skupi się na tym, czy na rynku walutowym utrzyma się wysoka zmienność oraz czy wyżej wspomniane zakłady nadal będą zamykane. W środę (12.07) poznamy dane o inflacji w USA w czerwcu, które również będą istotne dla walut. Oczekuje się dalszego spadku obu miar, co może być korzystne dla poturbowanego rynku amerykańskich obligacji, jednak negatywne dla dolara. Opublikowane zostaną również brytyjskie dane dotyczące majowego zatrudnienia (wtorek 11.07) oraz PKB (czwartek 13.07), poza tym będzie to jednak spokojny tydzień pod względem wieści makroekonomicznych.

PLN

W zeszłym tygodniu złoty znajdował się przez chwilę na najsłabszej pozycji względem euro od pierwszych dni czerwca, zdołał jednak odzyskać większość strat, czemu sprzyjał wzrost pary EUR/USD pod koniec tygodnia.

Uwaga w kraju skupiła się na posiedzeniu NBP. Rewizje projekcji makroekonomicznych były dość ograniczone, konferencja prezesa Adama Glapińskiego okazała się jednak znacznie istotniejsza, niż sądziliśmy. Potwierdził on, że decydenci formalnie zakończyli cykl podwyżek stóp procentowych, zasugerował również, że istnieje możliwość ich obniżki we wrześniu. To istotny zwrot w jego komunikatach. Wcześniej nie byliśmy do tego w pełni przekonani, obecnie jednak nie mamy większych wątpliwości, że do cięć stóp w Polsce dojdzie jeszcze w tym roku – pytanie brzmi, czy już we wrześniu.

W tym tygodniu skupimy się przede wszystkim na wieściach z zewnątrz oraz na krajowych danych o handlu w maju (piątek 14.07).

EUR

Sprzedaż detaliczna w maju i rewizja danych PMI za czerwiec ponownie okazały się słabsze, niż oczekiwano, co sugeruje, że nad gospodarką strefy euro kłębią się coraz ciemniejsze chmury. Sprzedaż detaliczna przez cztery miesiące nie odnotowała miesięcznego wzrostu (0% w maju), zbiorczy indeks PMI zaś po raz pierwszy od grudnia spadł poniżej poziomu 50 pkt (do 49,9), co sugeruje kurczenie się gospodarki. Jak na razie nie wpłynęło to na wspólną walutę. Dodatkowo uważamy, że nastroje w kontekście ożywienia w Chinach są zbyt pesymistyczne – my zaś postrzegamy je jako pozytywne dla europejskiej gospodarki.

W tym tygodniu nie poznamy wielu wieści ze strefy euro. Do lipcowego posiedzenia EBC opublikowane zostanie niewiele odczytów, najważniejsze dla wspólnej waluty będą więc przemówienia bankierów centralnych i publikowane w czwartek (13.07) minutki z czerwcowego posiedzenia Rady Prezesów.

USD

Czerwcowy raport non-farm payrolls z amerykańskiego rynku pracy był mieszany. Badanie przedsiębiorstw sugeruje, że istotnie spadło momentum tworzenia nowych wakatów (po raz pierwszy od ponad roku poniżej konsensusu Reutersa) i nieznacznie wzrosły płace. Badanie gospodarstw domowych zaś – że bezrobocie wciąż jest niskie (odnotowało spadek z 3,7% do 3,6%). Ani te dane, ani inne publikowane w ostatnim czasie nie stoją na przeszkodzie, by Rezerwa Federalna w dalszej części miesiąca ponownie podniosła stopy procentowe, czego prawdopodobieństwo rynki wyceniają obecnie na ok. 90%. Dalsze perspektywy stóp procentowych nie są takie pewne – rynki są mniej więcej równo podzielone między utrzymaniem stóp i ich podwyżką o kolejne 25 pb. na listopadowym posiedzeniu Fedu.

W tym tygodniu uwaga ponownie skupi się na inflacji w USA. Rynki są przekonane, że raport za czerwiec potwierdzi trend normalizacji bazowej miary CPI. Biorąc pod uwagę znaczne wyprzedaże, do których doszło niedawno na rynkach długu, gołębie zaskoczenie może wywrzeć większy wpływ zarówno na te rynki, jak i dolara.

GBP

Nieustający wzrost brytyjskich stóp procentowych, spowodowany ciągiem szoków inflacyjnych i nowo odkrytą motywacją Banku Anglii do działania, wciąż wspiera funta, który wzmocnił swoją pozycję najlepiej radzącej sobie w tym roku waluty G10.

Najistotniejszy w tym tygodniu będzie raport dotyczący zatrudnienia w maju, szczególnie wzrost płac. Tak długo, jak będzie się on utrzymywać na poziomie powyżej 7%, decydentom trudno będzie ignorować realne ryzyko efektów drugiej rundy. Obecnie rynki swapowe wyceniają, że docelowo stopy znajdą się na poziomie ok. 6,35% wobec obecnych 5%. Choć oznacza to lekką korektę wobec maksimum owych wycen, sygnalizuje ciągłą wiarę rynku w to, że dalsze działania Banku Anglii będą najagresywniejsze spośród działań głównych banków centralnych. Z naszej perspektywy otoczenie stóp procentowych powinno ogólnie sprzyjać brytyjskiej walucie.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Złoty mocniejszy, ale nie dzięki RPP

Fani gatunku, czekający na konferencję prezesa NBP, nie zawiedli się, zresztą jak co miesiąc. Umocnienie złotego w trakcie tego show nie było jednak wywołane błyskotliwymi przemyśleniami a słabością danych z amerykańskiego rynku pracy.

Niespodzianka za oceanem

Po danych cząstkowych oczekiwania względem danych z rynku pracy były duże. Tym bardziej że rynek liczył na korektę majowego wyskoku bezrobocia w górę. Okazuje się, że po raz kolejny Raporty Challengera i ADP nie są najlepszymi prognostykami. Bezrobocie spadło co prawda z 3,7% na 3,6%, ale należy pamiętać, że w kwietniu wynosiło 3,4%. Problemem okazały się jednak dane na temat nowych miejsc pracy. Po raportach oczekiwania były bardzo wysokie. Dane okazały się jednak wyraźnie słabsze od oczekiwań. Lepiej wypadł tylko wzrost płac. To jednak wyraźnie za mało, by zadowolić inwestorów, którzy akurat tym nie są specjalnie zainteresowani. Zawód było widać wyraźnie w kursie dolara amerykańskiego. Stracił on na wartości niemal centa względem euro.

Konsekwencje danych zza oceanu

Wielu analityków czekało na wystąpienie prezesa Adama Glapińskiego. Jak co miesiąc – nie zawiedli się. Z merytorycznych kwestii dowiedzieliśmy się, że zakończono cykl podwyżek stóp procentowych. Biorąc pod uwagę długie kwartały braku zmian stóp, wielu analityków wskazywało na to od dawna. Z drugiej strony NBP przeszedł na informowanie o inflacji w ujęciu miesięcznym. Jest to bardzo sprytny zabieg. Nie tylko dlatego, że można ogłosić propagandowy brak inflacji. Ta zmiana w przyszłości pozwoli również (na wypadek, gdyby inflacja znów rosła) pokazywać znacznie niższe wartości. Same korzyści. Inflację można byłoby podawać także w ujęciu tygodniowym czy dziennym – oby nikt nie wpadł na taki pomysł w przyszłości, by zakamuflować rzeczywiste wyniki. W trakcie konferencji złoty wyraźnie się umacniał, ale oprócz kilku bardzo przychylnych dziennikarzy większość wskazuje na wpływ danych z USA. Uciekający stamtąd kapitał, trafił do Polski i umocnił złotego znacznie bardziej niż historia o czystości toalet. Tak, poruszono taki wątek na konferencji niestety…

Ropa testuje szczyty

Na rynku ropy naftowej obecnie topowym tematem są ograniczenia wydobycia ropy naftowej. Ze względu na brak zgody w kartelu OPEC mamy właśnie rundę dobrowolnych redukcji. To, że dołączyła Rosja, nie jest szczególnym problemem, ze względu na sankcje kraj ten i tak ma problemy ze znajdowaniem rynków zbytu na wydobywany towar. Znacznie lepiej słyszalny jest za to głos Arabii Saudyjskiej i to on namieszał. Nie zniwelowała go nawet jasna deklaracja Zjednoczonych Emiratów Arabskich, że nie biorą udziału w tym procesie. Cena baryłki ropy przez chwilę przekroczyła 78 dolarów i znajdowała się blisko szczytów, gdzie kilkukrotnie w ostatnich 3 miesiącach cena zawracała. Ceny ropy w górę dodatkowo pcha słabnący dolar, co powoduje, że przy kumulacji negatywnych czynników możemy przebić te poziomy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów, ale w godzinach wieczornych będzie miało miejsce wiele wystąpień członków FED.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Tomasz Fajfer nowym dyrektorem zarządzającym Tchibo w Polsce

Tomasz Fajfer, manager z wieloletnim doświadczeniem na kierowniczych stanowiskach w międzynarodowych korporacjach, został dyrektorem zarządzającym Tchibo Warszawa. Fajfer objął stanowisko w wyniku wewnętrznego awansu.

Tomasz Fajfer jest związany z Tchibo w Polsce od kwietnia 2022 r. Dotychczas pełnił funkcję dyrektora finansowego i operacji. Wzmocnił efektywność i transparentność procesów oraz usprawnił działanie podległych zespołów, co w dużej mierze przyczyniło się do osiągnięcia zakładanych celów biznesowych spółki.

Objęcie roli dyrektora generalnego Tchibo Warszawa to dla mnie ogromny zaszczyt. Bardzo dziękuję za zaufanie. Przed nami czas pełen wyzwań, a naszym celem jest dalszy zyskowny rozwój biznesu w Polsce – podkreśla Tomasz Fajfer, dyrektor zarządzający Tchibo Warszawa.

Fajfer posiada wieloletnie doświadczenie w rolach kierowniczych w Polsce, Europie i na Bliskim Wchodzie. Obejmował m.in. stanowisko członka zarządu oraz Senior Director of Finance w adidas dla Europy Wschodniej, stał także na czele wielokulturowych zespołów w strukturach regionalnych Sephora na Bliskim Wschodzie.

Deweloperzy oddadzą lokale za darmo?

Pojawiają się nietypowe pomysły na rozwiązanie kryzysu mieszkaniowego. Jeden z nich zakłada przekazywanie przez deweloperów mieszkań za darmo.

Czynsze znacznie większe niż przed półtora roku i wysokie oprocentowanie kredytów mieszkaniowych – te problemy powodują niezadowolenie wielu rodaków. Dodatkowo nie miała miejsca spora przecena na rynku oczekiwana przez całkiem dużą grupę potencjalnych nabywców lokali i domów. Trudno się zatem dziwić, że tematyka mieszkaniowa jest dość ważnym tematem w trwającej już kampanii wyborczej. Jeden z pomysłów, który pojawił się w publicznej dyskusji zakłada konieczność przekazywania przez deweloperów części wybudowanych mieszkań. Portal RynekPierwotny.pl postanowił przyjrzeć się tej koncepcji.

Nabywcy „M” odczuliby skutki ingerencji rynkowej

Pomysł zobligowania deweloperów do przekazywania lokali znajdziemy między innymi w programie mieszkaniowym partii Razem. Czytamy tam, że: „Deweloper każdego przedsięwzięcia mieszkaniowego, w wyniku którego powstanie więcej niż 9 mieszkań, będzie zobowiązany do przekazania do publicznego zasobu mieszkań na wynajem 10% wybudowanych przez siebie mieszkań”. Według pomysłodawców, takie rozwiązanie nie spowoduje wzrostu cen pozostałych lokali, lecz obniżenie ceny płaconej przez firmę deweloperską za grunt.

Autorzy analizowanego programu powołują się na swoje bliżej niesprecyzowane analizy, więc nie wiadomo z czym miałaby wiązać się obniżka ceny gruntu. Jeżeli nastąpiłaby ona na skutek ograniczenia skali działalności deweloperów zniechęconych nowymi przepisami, to sumarycznie państwo mogłoby otrzymać mniej mieszkań do publicznego zasobu niż planowało, a nabywcy nowych lokali odczuliby skutki ograniczonej oferty. Biorąc pod uwagę preferencje własnościowe Polaków (a zwłaszcza tych posiadających zdolność kredytową) trudno oczekiwać, że duża część z nich zrezygnowałaby z zakupu własnego „M” na rzecz najmu. Pamiętajmy też, że rynek pierwotny lokali jest mocno powiązany z wtórnym.

Bardziej racjonalna może być transakcja wiązana

Ze względu na specyfikę działalności deweloperów i konieczność generowania przez nich określonej stopy zwrotu z inwestycji (wymaganej również przez banki kredytujące), najbardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz „przerzucania” większości kosztów na klientów, jeśli konieczność oddania części lokali gminie nie będzie się wiązała z rekompensatą. Dlatego bardziej racjonalny jest model polegający na wybudowaniu mieszkań dla gminy w zamian za preferencyjne warunki zakupu gminnego gruntu. Taki model stał się możliwy w Polsce na podstawie przepisów wprowadzonych w kwietniu 2021 r. Ograniczona popularność tego rozwiązania wymaga głębszych konsultacji z udziałem gmin i samych deweloperów w celu wypracowania lepszych rozwiązań.

Co deweloperzy mówią o perspektywie przekazywania lokali?

Ciekawy wydaje się też punkt widzenia samych deweloperów, więc portal RynekPierwotny.pl zapytał ich o opinię. Warto zwrócić uwagę, że deweloperzy mówią zarówno o perspektywie przekazywania lokali bez rekompensaty, jak i bardziej przyjaznych dla nich wariantach.

Katarzyna Unold, Dyrektorka Zarządzająca ACCIONA w Polsce

Podobne rozwiązanie stosowane jest już w kilku innych krajach. Na przykład we Francji deweloperzy przy zakupie działek od miasta są zobowiązani do dostarczenia określonej liczby mieszkań do puli miejskiej – jest to częścią biznes planu. Myślę, że takie modele w dużej mierze mogłyby się opierać na współpracy w projektach partnerstwa publiczno-prywatnego. Uważam, że to bardzo rozsądne rozwiązanie. Państwo, zamiast tworzyć od zera krajową spółkę deweloperską poprzez wprowadzanie takich projektów jak na przykład Mieszkanie Plus, wchodzi w partnerstwo z deweloperem. Podsumowując – pomysł dobry, ale najważniejsze i najtrudniejsze są zazwyczaj kwestie na pozór drobne i błahe. Ważne jest to, aby wszelkie działania były przemyślane i oparte na dobrych i stabilnych praktykach legislacyjnych.

Tomasz Kaleta, Dyrektor Departamentu Sprzedaży, Develia S.A. 

Dopóki nie pojawi się choćby zarys proponowanych przepisów, trudno nam się odnieść do tego pomysłu. Bez wątpienia nakładanie kolejnych obciążeń na deweloperów odbije się na cenie mieszkań oraz ich dostępności. Warto przypomnieć, że w tym roku weszła w życie nowelizacja ustawy deweloperskiej, nakładająca na firmy z tej branży obowiązek odprowadzania składanki dla Deweloperski Fundusz Gwarancyjny w wysokości 0,45% od osiąganego przychodu. W zamyśle ustawodawcy, ma to zabezpieczać klientów przed ewentualnymi stratami w wyniku upadłości dewelopera.

Uważamy, że było to działanie niepotrzebne – od 2014 roku, kiedy wprowadzono obowiązek prowadzenia rachunków powierniczych dla realizowanych inwestycji, do bankructw firm deweloperskich doszło zaledwie trzykrotnie. Jeśli chcemy poprawić warunki lokalowe Polaków, zamiast dodatkowych obostrzeń, powinniśmy wprowadzać rozwiązania stymulujące podaż – należy udrożnić procesy administracyjne, uchwalać nowe miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego i zwolnić grunty należące do skarbu państwa pod zabudowę mieszkaniową.

Tomasz Delowski, Tętnowski Development

Pomysł ten jest na szczęście mało realny. Uważam, że zamiast zastanawiać się nad tym, w jaki sposób mówiąc kolokwialnie “dołożyć” deweloperom, a w konsekwencji podnieść ceny mieszkań dla zwykłego Kowalskiego, politycy powinni pomyśleć o tym, jak współpracować z deweloperami w celu tworzenia dostępnych zasobów mieszkań. Rząd powinien zacząć traktować deweloperów jak potencjalnych partnerów w realizacji programów społecznych, uruchamiając ich długoterminowe finansowanie. Natomiast pomysły typu – “zabrać deweloperom” i rozdać nielicznym wybranym – po prostu demolują rynek i powodują utratę zaufania do stabilności systemu, nie rozwiązując żadnych realnych problemów.

Zdajmy sobie sprawę z tego, że polityka mieszkaniowa musi stanowić spójny i trwały system, tylko wtedy będzie wpływała pozytywnie na demografię i rozwój gospodarczy. Takie wyrwane z kontekstu hasła typu “zabrać 10% mieszkań”, to czysty populizm. My jako deweloperzy od dawna oczekujemy od polityków zaproszenia nas do rzetelnej debaty na temat polityki mieszkaniowej, opartej o interes zarówno gospodarczy, jak i społeczny. Tymczasem cały czas musimy borykać się z jednosezonowymi pomysłami, które skoncentrowane są nie na systemowych rozwiązaniach, a na rozdmuchiwanych medialnie nieistotnych szczegółach.

Patryk Komisarczyk, Reliance Polska

Pamiętajmy, że podatek to nic innego jak danina, która dotyczy zarówno sprzedawców, jak i nabywców, ponieważ jego wartość jest doliczana do wartości netto transakcji kupna-sprzedaży. Pomyślmy, ile wynosiłyby ceny towarów i usług bez podatków? Oczywiście nie jestem zwolennikiem rezygnacji z nich, gdyż są one potrzebne do funkcjonowania państwa. Śmiem jednak twierdzić, że dodatkowy podatek w postaci oddania 10% mieszkań dla Państwa, zwiększy ceny mieszkań o 12-13%. Zwróćmy uwagę na to, że już dziś mamy problem z brakiem gruntów deweloperskich, przez co deweloperzy starają się zrobić wszystko, aby zoptymalizować projekty w celu zwiększenia PUM.

Z mojej perspektywy jest to kolejny pomysł z cyklu “zabierzmy bogatym, oddajmy biednym”. Program ten ma przede wszystkim przekazać osobom najbiedniejszym dach nad głową, zmniejszyć rentowność inwestycji dla deweloperów, ale niestety finalnie to przeciętny Polak zapłaci za ten “podatek” w postaci wyższej ceny za 1 mkw. nieruchomości. Już teraz widzimy, że koszt mieszkania jest na tyle wysoki, że coraz mniejszą część społeczeństwa stać na własne cztery kąty. Niestety Polska wypada bardzo słabo pod względem korelacji możliwości zakupu mieszkania versus średnie wynagrodzenie. Pomysł wprowadzenia dodatkowego podatku spotęguje tę dysproporcję i jeszcze bardziej oddali przeciętnego  Polaka od posiadania własnego “M”.

Małgorzata Ostrowska,  Dyrektor Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A. 

Jesteśmy deweloperem z 30-letnim stażem i od początku naszej działalności mamy pozytywny stosunek do programów wspierających możliwości zaspokajania potrzeb mieszkaniowych mieszkańców naszego kraju. Mamy  jednak  wątpliwości odnośnie tego konkretnego pomysłu, który jest mocno kontrowersyjny na wielu płaszczyznach. Według nas lepszym pomysłem wydaje się np. współpraca z samorządami w taki sposób, aby w zamian za otrzymany od lokalnych władz grunt, deweloper miał obowiązek wybudowania na rzecz gminy  określonego procenta lokali.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

5 faktów o urlopie wypoczynkowym, czyli co trzeba wiedzieć przed wakacjami

Urlop wypoczynkowy to podstawowe prawo pracownika zatrudnionego na umowę o pracę, gwarantowane przez przepisy Kodeksu pracy. Pracownik ma prawo do urlopu, a pracodawca nie może go ograniczyć pod karą grzywny. W związku z rozpoczynającymi się wakacjami, ekspertka inFakt przypomina o podstawowych zasadach z nim związanych.

Z urlopu wypoczynkowego można skorzystać jedynie w dni, które są dniami pracy zgodnie z rozkładem czasu jej trwania. Jeden dzień urlopu odpowiada 8 godzinom pracy, a w przypadku niepełnego etatu jest obliczany proporcjonalnie. Jeżeli pracownik nabył prawo do urlopu wypoczynkowego, to o chęci skorzystania z niego trzeba poinformować pracodawcę.

Wniosek o urlop składany jest w formie pisemnej lub elektronicznej i powinien zawierać określenie terminu, w jakim pracownik chce go wykorzystać. Natomiast samo złożenie wniosku nie oznacza, że pracownik urlop dostanie, bo pracodawca musi wyrazić zgodę na jego udzielenie.

  1. Prawo do urlopu wypoczynkowego nabywa się od pierwszej umowy o pracę.

Pracownik, który podpisał swoją pierwszą umowę o pracę, prawa do urlopu wypoczynkowego nabywa stopniowo, z każdym przepracowanym miesiącem. Za każdy miesiąc pracy przysługuje mu do 1/12 wymiaru urlopu za cały rok.

Oznacza to, że po przepracowaniu każdego miesiąca przysługuje 1,67 dnia wolnego. Natomiast pełne prawo do 20 dni urlopu nabywa się od 1 stycznia kolejnego roku kalendarzowego. Tym samym dni urlopu do wykorzystania nabywa się z góry w każdym kolejnym roku kalendarzowym.

  1. Długość urlopu wypoczynkowego zależy od stażu pracy pracownika.

Zgodnie z przepisami Kodeksu pracy, pracownikowi przysługuje prawo do skorzystania z urlopu w wymiarze:

  • 20 dni w roku kalendarzowym – dla osób o stażu pracy poniżej 10 lat,
  • 26 dni w roku kalendarzowym – dla osób o stażu pracy dłuższym niż 10 lat.

Co istotne, do stażu pracy zaliczany jest również okres nauki, potwierdzony określonym świadectwem. Jeśli pracownik ukończył:

  • Średnią szkołę zawodową – do stażu wlicza 5 lat;
  • Średnią szkołę ogólnokształcącą – do stażu wlicza 4 lata;
  • Licencjat lub szkołę wyższą – do stażu pracy wlicza 8 lat.

Okresy ukończenia poszczególnych szkół nie sumują się. Przy obliczaniu stażu pracy bierze się pod uwagę jedynie ten okres nauki, który daje najwyższą liczbę lat do uwzględnienia. Jeżeli w trakcie jej trwania jednocześnie było się zatrudnionym na umowę o pracę, to przy obliczaniu wymiaru urlopu pod uwagę brany jest tylko okres zatrudnienia albo nauki, w zależności od tego, co jest dla pracownika korzystniejsze.

Wymiar urlopu w liczbie 20 lub 26 dni w roku to podstawa zagwarantowana przepisami Kodeksu pracy. Natomiast pracodawca może w umowie o pracę ustalić wyższy limit przysługującego urlopu np. jeśli wynika to ze specyficznych warunków pracy na danym stanowisku lub dla określonego zawodu.

  1. Pracodawca może odwołać pracownika z urlopu wypoczynkowego.

Pracodawca ma prawo odwołać pracownika z urlopu wypoczynkowego. Jednak może się to odbyć jedynie w szczególnych okolicznościach, które nie istniały w chwili rozpoczęcia przerwy urlopowej. Dodatkowo w takiej sytuacji pracodawca ma obowiązek pokryć koszty w związku z odwołaniem pracownika z urlopu np. koszty transportu czy koszty niewykorzystanego pobytu również obejmujące rodzinę, jeśli urlop był spędzany z bliskimi.

  1. Termin urlopu wypoczynkowego może ulec zmianie.

Mimo że urlop został zaakceptowany przez pracodawcę, istnieje możliwość zmiany jego terminu. Może do tego dojść:

  • na wniosek pracownika – powinien być on odpowiednio uzasadniony;
  • na podstawie decyzji pracodawcy – w sytuacji szczególnej, jeśli nieobecność istotnie zakłóciłaby działanie firmy.

Dodatkowo do zmiany terminu urlopu wypoczynkowego musi dojść w sytuacji, gdy pracownik posiada usprawiedliwioną nieobecność w pracy, np.:

  • zwolnienie lekarskie na skutek choroby (jeśli w trakcie urlopu wypoczynkowego zatrudniony zachoruje, to korzysta ze zwolnienia lekarskiego, a nie z urlopu);
  • powołanie na ćwiczenia wojskowe;
  • urlop macierzyński, rodzicielski czy ojcowski.

W przypadku zmiany terminu urlopu, pracownik ma prawo do jego wykorzystania w innym, ustalonym czasie.

  1. Ekwiwalent za urlop wypłacany jest jedynie przy wygaśnięciu umowy.

Pracownik nie może zrzec się prawa do urlopu wypoczynkowego, a pracodawca nie może wypłacić wynagrodzenia za niewykorzystane dni wolne.

Wypłata ekwiwalentu za urlop jest możliwa jedynie w sytuacji, gdy doszło do rozwiązania lub wygaśnięcia stosunku pracy i nie było możliwości, aby pracownik wykorzystał cały, przysługujący mu urlop wypoczynkowy np. w trakcie trwającego okresu wypowiedzenia.

Ekwiwalent za niewykorzystany urlop jest wypłacany na tych samych zasadach jak wynagrodzenie urlopowe. Jeśli rozwiązano umowę o pracę za wypowiedzeniem, to pracownik powinien otrzymać ekwiwalent w ostatnim dniu okresu wypowiedzenia.

Jadąc na wakacje, warto pamiętać o zasadach związanych z urlopem, aby mieć pewność, że wykorzystujemy go w pełni i że wszelkie formalności zostały spełnione. Jeśli w danym roku kalendarzowym nie wykorzystamy wszystkich przysługujących nam dni, to mamy obowiązek je „zużyć” do 30 września następnego roku.

Autor: Paulina Włodarczyk, księgowa w firmie inFakt

Jak łatwo zarządzać urlopami pracowników?

W sezonie wakacyjnym sprawna organizacja wniosków urlopowych jest szczególnie istotna – zarówno dla pracowników, jak i pracodawców. Rozwiązaniem może być elektroniczny system wniosków urlopowych Calamari, który automatyzuje proces zgłaszania i akceptacji urlopów. Dzięki temu można zminimalizować błędy, skrócić czas formalności i wygodnie planować absencje w zespole. Więcej informacji: https://www.calamari.pl/elektroniczne-wnioski-urlopowe

Jest decyzja środowiskowa dla CPK. Zielone światło dla budowy

Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Warszawie wydał decyzję środowiskową dla budowy lotniska i węzła kolejowego Centralnego Portu Komunikacyjnego. Teraz spółka ma otwartą drogę do wnioskowania o decyzję lokalizacyjną, a w dalszej kolejności pozwolenia na budowę. – Nasza inwestycja spełnia krajowe i europejskie standardy środowiskowe. Cieszymy się, że nasza praca została pozytywnie oceniona przez RDOŚ – mówi prezes CPK Mikołaj Wild.

Otrzymanie decyzji z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Warszawie w połowie 2023 r.  umożliwia spółce utrzymanie ambitnego harmonogramu. W czerwcu Minister Infrastruktury zatwierdził Plan Generalny dla CPK, a spółka przyjęła projekt koncepcyjny lotniska i dworca kolejowego.

Decyzja środowiskowa wydana przez RDOŚ w Warszawie oznacza zielone światło dla budowy CPK w poszanowaniu dla ludzi i środowiska naturalnego. Naszym celem jest prowadzenie projektu w sposób optymalny dla regionu – zaznacza wiceminister funduszy i polityki regionalnej Marcin Horała, pełnomocnik rządu ds. CPK. – Jeszcze w lipcu możliwe jest uzyskanie promesy zezwolenia na budowę z Urzędu Lotnictwa Cywilnego. To otworzy drzwi do złożenia wniosku do wojewody o wydanie decyzji lokalizacyjnej. Kolejnym krokiem będzie wniosek o pozwolenie na budowę – zapowiada.

Decyzja środowiskowa obejmuje m.in. terminal pasażerski, budynki i obiekty wspierające funkcjonowanie lotniska, wieżę kontroli ruchu lotniczego, drogi startowe i kołowania, płyty postojowe, węzeł kolejowy i drogowy, a także infrastrukturę towarzyszącą, np. hotele, budynki komercyjne oraz parkingi. Jej otrzymanie umożliwia inwestorowi dodatkowo m.in. usuwanie drzew i krzewów, prowadzenie prac geologicznych oraz wymaganych badań archeologicznych i konserwatorskich.

–  Badania środowiskowe rozpoczęliśmy w styczniu 2021 r. Ich wyniki były na bieżąco uwzględniane w pracach nad master planem lotniska. Dziękuję zespołowi, który przygotował obszerny raport środowiskowy oraz zapewnił, że oddziaływanie naszej inwestycji na środowisko zostało skutecznie ograniczone. Dzisiejsza decyzja dowodzi, że nawet w przypadku tak skomplikowanych inwestycji jak CPK można utrzymać bardzo wysokie tempo pracy, nie idąc na kompromisy co do jakości – podkreśla Mikołaj Wild, prezes spółki CPK.

Raport środowiskowy dla CPK, przekazany do RDOŚ w październiku 2022 r., był podstawą wniosku o decyzję i liczył ok. 20 tys. stron wraz z załącznikami. Opracowanie to efekt kilkunastu miesięcy badań przyrodniczych zespołu m.in.: botaników, ichtiologów, ornitologów, herpetologów, chiropterologów, akustyków, geodetów i geologów. Decyzja środowiskowa ma ponad 350 stron.

Swoje uwagi do raportu w ramach udziału społeczeństwa mogli zgłaszać obywatele. W efekcie do RDOŚ w Warszawie wpłynęło kilkaset zgłoszeń – łącznie ponad tysiąc pytań i wniosków, do których Regionalny Dyrektor odniósł się w decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach.

Projekt CPK przeszedł z fazy planowania do projektowania i budowy. Zaawansowane prace projektowe dla terminalu pasażerskiego i dworca kolejowego prowadzi dla CPK jako master architekt brytyjskie konsorcjum Foster+Partners (gotowy jest projekt koncepcyjny, a trwają prace nad budowlanym).

Jednocześnie prowadzony jest proces wyboru partnera strategicznego projektowanego lotniska CPK, czyli mniejszościowego udziałowca spółki lotniskowej, która będzie odpowiadać za budowę i zarządzanie lotniskiem. Skarb Państwa zachowa w niej co najmniej 51 proc. udziałów. Obecnie na krótkiej liście inwestorów są już tylko trzy zagraniczne podmioty – każdy z ogromnym doświadczeniem i uznaną światową reputacją.

Od początku roku na dużą skalę trwają już pierwsze budowlane prace przygotowawcze: rozbiórki, przeprowadzki i odwierty geologiczne. Jak wynika z harmonogramu, pierwszy etap lotniska CPK, czyli dwie równoległe drogi startowe i infrastruktura do obsługi 40 mln pasażerów rocznie, ma zostać uruchomiony w 2028 r.

Wpływ AI na media. Naukowcy Akademii Leona Koźmińskiego rozpoczynają współpracę i badania rynku audio z Voice House

Czy słuchacze zaakceptują produkcje podcastów wygenerowanych za pomocą sztucznej inteligencji? Jak wpłynie to na wiarygodność mediów? Jak narzędzia sztucznej inteligencji mogą wspierać nowe formaty audio? Akademia Leona Koźmińskiego i sieć podcastów premium Voice House zbadają potencjał wykorzystania AI w formatach audio oraz reakcje słuchaczy. Chcą także włączyć nowy typ mediów w plan nauczania. 

Natural Language Processing bardzo szybko dotarł do podcastowego świata. Napędza to produkcję nowych audycji, wpływa na ich jakość, zmianę pracy zespołów redakcyjnych i sam styl konsumpcji mediów. Studenci uczący się sprawnego poruszania w cyfrowej gospodarce i sztucznej inteligencji, będą mieli okazję pracować z nowoczesną technologią generowania ludzkiego głosu i analityką słuchalności. Wspólne przedsięwzięcie Koźmińskiego i Voice House umożliwi rozwój nowych narzędzi i metodologii w dziedzinie wirtualnych mediów, mając focus na rynek podcastów.

–  Od lat przyświeca nam nowoczesna wizja podejścia do mediów. Zgłębiamy kolejne możliwości wykorzystania sztucznej inteligencji, teraz przy produkcji treści audio. Przyszli medioznawcy, dziennikarze, producenci, jak i marketerzy czy przedsiębiorcy będą musieli poruszać się w środowisku AI. Dlatego widzimy w tej współpracy perspektywę zarówno z punktu widzenia edukacji, jak i badań naukowych – mówi prof. dr hab. Grzegorz Mazurek, Rektor Akademii Leona Koźmińskiego.

Większy popyt na podcasty

Konsumpcja podcastów na świecie potroiła się od 2013 roku. Według szacunków, tego typu treści słucha już obecnie 465 milionów osób, a w 2024 r. liczba ta wzrośnie jeszcze o dalsze 8%, do ponad 502 milionów – wynika z analiz Statista. Polacy również chętnie słuchają podcastów. Jak wskazuje raport Digital 2023, poświęcamy im średnio 44 minuty dziennie. To dużo uwagi. 

Sztuczna inteligencja nie odstraszyła słuchaczy

Sieć podcastów premium Voice House jako pierwsza w Polsce zaczęła przygotowywać krótkie serie serwisów audio z wykorzystaniem głosu Jarosława Kuźniara generowanego przez sztuczną inteligencję. Pionierowy odcinek podcastu “Ukraine in brief” powstał w styczniu 2023 roku dzięki współpracy Voce House z Eleven Labs. Mimo zastąpienia dziennikarza maszyną, liczba słuchaczy codziennego podcastu o wojnie nie zmalała. Nie widać żadnych tąpnięć. Przeciwnie, słuchacze zapytani o takie narzędzie i uprzedzeni o jego wykorzystaniu, odpowiedzieli “chcemy więcej”. Seria kontynuowana jest do dziś, a do ramówki wydawcy doszły również podobnie produkowane tytuły „Ekonomicznie in brief” z podsumowaniem gospodarczym oraz „AI in brief” z newsami o sztucznej inteligencji. 

Chcemy połączyć naszą wieloletnią wiedzę dziennikarską oraz podcastową i zderzyć to ze światem nauki. Taka synergia pozwala szybciej rozwinąć wysoki standard produkcji treści audio wspieranych AI. Widzimy nowe możliwości, ale i mnóstwo ryzyka. Pole do tworzenia deep fake’ów i podcastów słabej jakości jest coraz szersze. Wierzę, że będziemy wytyczać profesjonalną drogę – mówi Jarosław Kuźniar, redaktor naczelny Voice House. 

Partnerstwo merytoryczne zakłada pracę badawczą w zakresie podcastów AI, wykłady i debaty eksperckie, jak również włączenie w program studiów zagadnienia zastosowania sztucznej inteligencji, public speaking i podcastingu w kanałach cyfrowej komunikacji. Akademia Leona Koźmińskiego jest odpowiedzialna za przygotowanie młodych ludzi do skutecznego funkcjonowania w coraz bardziej cyfrowym świecie, a zespół Voice House będzie wspierać studentów i wykładowców branżowym doświadczeniem.

Akademia Leona Koźmińskiego jest wyższą uczelnią biznesową, akredytowaną przez AACSB, EQUIS, AMBA, oraz instytucją naukowo-badawczą prowadzącą własną szkołę doktorską. Według rankingów krajowych „Perspektyw” i międzynarodowych „Financial Times” jest najlepszą uczelnią biznesową i liderem kształcenia menedżerskiego w Polsce i w Europie Środkowo-Wschodniej. Na studiach licencjackich, magisterskich, doktorskich i podyplomowych kształci ponad 10 tysięcy osób, z czego półtora tysiąca stanowią cudzoziemcy z 80 krajów.

Voice House to niezależna sieć podcastów premium. Należy do Kuźniar Media Group. Odpowiada za treści audio, video i live dla marek i twórców – od koncepcji audycji, przez produkcję, postprodukcję, warstwę graficzną, muzyczną aż po finał, czyli dystrybucję. Voice House jest też wydawcą własnych podcastów i videocastów premium, w których stawia na merytoryczne treści i udostępnia przestrzeń do działania autorytetom w swoich dziedzinach. Oryginalne serie „Technologicznie” i „Ekonomicznie” zdobywają wysokie miejsca w rankingach popularności, „Nie taka sztuczna inteligencja” już w 2020 r. zwróciła oczy na AI w podcastingu, a nowatorskie audycje „AI in brief” i „Ukraine in brief”, jako pierwsze w Polsce powstają przy wsparciu sztucznej inteligencji z wygenerowanym cyfrowo głosem Jarosława Kuźniara.

5G coraz bliżej – komentarz eksperta BCC

Pojawiła się realna szansa, że trwający od trzech lat serial pt. „Aukcja 5G”, będzie miał szczęśliwe zakończenie. Ruszył przetarg. Urząd Komunikacji Elektronicznej (UKE) rozdysponuje cztery bloki częstotliwości po 100 MHz w paśmie 3,4-3,8 GHz. Operatorzy mają czas do 8 sierpnia na złożenie wstępnej oferty w aukcji.

Proces wdrożenia sieci 5G w Polsce trwa już ponad trzy lata. A to właśnie 5G daje możliwość transferu dziesięciokrotnie większej ilości danych, przy takim samym zużyciu energii.

Biznes, ale także konsumenci czekają na to wdrożenie z niecierpliwością. UKE zdecydował wreszcie ruszyć z aukcją przetargową. Cena wywoławcza za blok wynosi 450 mln zł. Licytacja ma odbyć się po ocenie formalnych wniosków. Cały proces powinien potrwać około pięciu miesięcy. Po tym czasie rozpocznie się postępowanie rezerwacyjne.

Telekomy będą musiały spełnić szereg wymogów formalnych określonych w zobowiązaniach ilościowych i jakościowych. Każdy z operatorów będzie zobowiązany do postawienia co najmniej 3 800 stacji w ciągu 48 miesięcy. Minimum 400 stacji w gminach od 10 do 20 tysięcy mieszkańców, co najmniej 700 stacji w gminach pomiędzy 20 a 50 tys. mieszkańców oraz 300 stacji w gminach liczących od 50 do 80 tys. mieszkańców.

Wymagania jakościowe dotyczą pokrycia i przepustowości. Wciągu 60 miesięcy zasięgiem ma być objęte 99% gospodarstw domowych z wymaganą prędkością pobierania do 95 Mb/s oraz maksymalnym opóźnieniem 10 ms. Utrzymanie przyjętego harmonogramu może oznaczać, że już pod koniec 2023 roku operatorzy będą mogli uruchamiać pierwsze stacje bazowe 5G w paśmie C, a także wystartować z komercyjnymi usługami. W tym roku mają się też rozstrzygnąć losy pasma 700 MHz, również przewidywanego dla 5G.

– Niecierpliwie czekają na to nie tylko operatorzy telekomunikacyjni, ale również konsumenci i przedsiębiorcy. Nie ma sensu przypominać kalendarium serii niefortunnych zdarzeń jakie miały miejsce po drodze i skąd wyniknęło tak duże opóźnienie, ale opublikowanie przez UKE harmonogramu odczytuję jako poważny krok zmierzający do finalizacji procesu dystrybucji częstotliwości w paśmie C. Nie możemy już sobie pozwolić na żadne błędy proceduralne czy formalne. Gospodarka i przedsiębiorcy czekają na inwestycje operatorów, które pozwolą nie tylko polepszyć dostępność usług telekomunikacyjnych, ale również poszerzyć wachlarz nowych możliwości, jakie daje szybka bezprzewodowa transmisja danych w sieci piątej generacji – podkreśla Wojciech Płażalski, ekspert Business Centre Club ds. telekomunikacji i inwestycji w rozwój cyfrowy.

– Konsekwencją opóźnień jest zmniejszenie atrakcyjności Polski dla inwestorów, a co za tym idzie spowolnienie rozwoju gospodarczego. Ostrożne szacunki wskazują, że na dotychczasowym opóźnieniu straciliśmy wiele miliardów złotych potencjalnych korzyści dla konsumentów, przedsiębiorców i całej krajowej gospodarki. Nie możemy pozwolić sobie na więcej – dodaje ekspert BCC.

Ministerstwo Cyfryzacji zleciło kontrolę przetargu z 2020 r. na obsługę prawną aukcji 5G. Resort zapewnia, że nie wpłynie to na przebieg aktualnej aukcji

Spojrzenie po pół roku: prognozy ciężkiej zimy dla Europy

W zeszłym roku zapowiadano, że przez agresję Rosji na Ukrainę zima będzie dla Europy wyjątkowo trudna. Analitycy ISI Emerging Markets Group w grudniu 2022 r. opublikowali raport, w którym poruszyli m.in. właśnie temat walki Europy z możliwym kryzysem energetycznym. Teraz, po ponad pół roku wracają do swoich prognoz, aby sprawdzić, które okazały się właściwe, a które nie – i dlaczego.

Słynny duński fizyk Niels Bohr miał rzekomo powiedzieć, że prognozowanie jest trudne, zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości. Co więcej, jest tym trudniejsze im bardziej niepewna jest sytuacja na świecie. Pandemia i następująca niemal bezpośrednio po niej rosyjska agresja na Ukrainę były dwoma czynnikami, które spowodowały, że wiele prognoz sprzed kilku lat a nawet miesięcy trzeba było wyrzucić do kosza.

Niedobre prognozy z grudnia

W grudniu ubiegłego roku analitycy ISI Emerging Markets Group przygotowali raport „Foresight 2023”, w którym omawiali najważniejsze trendy w światowej gospodarce, w szczególności te dotyczące rynków wschodzących. W lipcu wracają do swoich predykcji sprzed ponad pół roku, by przeanalizować, w jaki sposób zostały zweryfikowane przez mające w tym czasie miejsce wydarzenia.

O zapowiadanym na zimę 2022/2023 kryzysie energetycznym dla Europy pisał Andrzej Żurawski, ekonomista CEIC (ISI Emerging Markets Group). Jak sam teraz zaznacza, jest to najlepszy przykład na zobrazowanie, jak nieoczekiwane wydarzenia wymuszają zmiany prognoz.

Przed rozpoczęciem wojny w Ukrainie Rosja była największym dostarczycielem ropy naftowej, węgla i gazu ziemnego do Unii Europejskiej. Z jednej strony sankcje nakładane przez UE, z drugiej strony problemy stwarzane przez Federację Rosyjską, takie jak zakręcanie kurka z gazem czy tajemnicza eksplozja gazociągu Nord Stream, spowodowały zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego Starego Kontynentuzaznacza Andrzej Żurawski, ekonomista CEIC.

Z tego względu jesienią ubiegłego roku pojawiło się dużo prognoz ostrzegających przed trudną zimą. Obawy przed tym wygłaszali nie tylko publicyści, ale także oficjele, jak choćby szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, która nawoływała do zdecydowanego, solidarnego ograniczenia konsumpcji gazu. Czytając te słowa w lipcu w Polsce trudno mieć wątpliwości, że czarny scenariusz się nie spełnił. Europa przeszła tę kryzysową zimę właściwie bez problemu – udało się uniknąć i przerw w dostawach energii, i radykalnego wzrostu kosztów dla gospodarstw domowych.

Co zadecydowało o zmianach?

Patrząc z dzisiejszej perspektywy na prognozy dot. kryzysu energetycznego w Europie sprzed ponad pół roku, da się wyróżnić kilka konkretnych czynników, które zadecydowały o konieczności naniesienia zmian w predykcjach. Są to:

  • Bardzo dobre przygotowanie Unii Europejskiej: magazyny gazu ziemnego w większości krajów były wypełnione w 100 proc. już wczesną jesienią.
  • Szybkie przestawienie się na dostawy z innych krajów: zadziałała zwłaszcza świetna komunikacja ze Stanami Zjednoczonymi, ale także rozpoczęcie intensywnej współpracy z innymi krajami, takimi jak Algieria czy Angola.
  • Dywersyfikacja dostaw jeszcze sprzed wojny: przykładami są polskie inwestycje w gazoport w Świnoujściu czy rurociąg Baltic Pipe.
  • Spadek konsumpcji: czy to z powodu cen, czy innych czynników, Europejczycy ograniczyli tej zimy zużycie gazu.
  • Łut szczęścia: tegoroczna zima była wyjątkowo ciepła, zwłaszcza początek stycznia, gdy zazwyczaj zużycie gazu jest największe.

Warto zauważyć, że część z powyższych czynników miała charakter doraźny i nie ratuje Unii Europejskiej w długim okresie. Ryzyko przerw w dostawach kolejnej zimy jest mniejsze, ale wciąż istnieje. Dlatego jesienią prognozowaliśmy też, że zagrożenie dla dostaw surowców energetycznych, przyczyni się do przyspieszenia inwestycji w odnawialne źródła energii, które pozwolą na zmniejszenie uzależnienia od ropy i gazu. Przez ostatnie kilka miesięcy faktycznie mogliśmy zaobserwować pewne przyspieszenie, należy jednak pamiętać, że jest to działanie rozpisane na lata, jak również o tym, że wciąż pozostaje tutaj wiele do zrobienia – dodaje Andrzej Żurawski, ekonomista CEIC.

Źródło: ISI Emerging Markets Group „Foresight 2023”

ROBYG sprzedał 1670 mieszkań w H1 2023

W pierwszym półroczu 2023 roku Grupa TAG Immobilien sprzedała na rynku polskim 1816 mieszkań, rozpoznała w przychodach ponad 860 lokali oraz podpisała ponad 1520 umów najmu lokali. W tym okresie ROBYG podpisał w Warszawie, Trójmieście, Poznaniu i Wrocławiu 1670 umów rezerwacyjnych oraz 1480 umów deweloperskich i przedwstępnych, a także rozpoznała w przychodach ponad 720 lokali. Vantage w H1 2023 sprzedał 146 lokali oraz rozpoznał w przychodach około 140 lokali. Na koniec czerwca 2023 w wynajmie posiadał ponad 2020 lokale, a łącznie w ofercie najmu ponad 2280 lokali.

W maju 2023 ROBYG podpisał umowę joint venture z funduszem zarządzanym przez Centerbridge Partners, LP w celu inwestowania w portfolio nieruchomości mieszkaniowych. Centerbridge był jednym z inwestorów w Bricks Acquisitions Limited, który jest poprzednim akcjonariuszem ROBYG. Joint venture będzie realizować projekty deweloperskie w ramach obecnych inwestycji ROBYG, a także inwestować w nowe nieruchomości nabywane od innych podmiotów. Wstępne inwestycje obejmą nieruchomości o kubaturze ponad 100.000 m2 PUM w Trójmieście i Warszawie. Strony planują zwiększenie tej powierzchni do 200.000 m2 PUM, a docelowa wartość inwestycji wyniesie minimum 100 mln USD

„W 2023 roku planujemy sprzedaż w Polsce na poziomie ponad 3,3 tys. mieszkań, a przekazania w liczbie ok. 3,5 tys. lokali. Zakładamy też utrzymanie marż na poziomie zeszłego roku. Obecnie największym wyzwaniem dla deweloperów jest uruchamianie nowych inwestycji w związku z wydłużającym się czasem uzyskiwania pozwoleń na budowę. Pozytywnym trendem jest to, że sprzedaż mieszkań w drugim kwartale jest porównywalna do pierwszego kwartału. Sytuacja na rynku jest dobra i widać wyraźny popyt. Niestety nadal podaż jest niska – brakuje mieszkań, zwłaszcza w Warszawie, gdzie zainteresowanie zakupem jest największe. Obecnie ponad 20 proc. naszych klientów w Warszawie to klienci zagraniczni – w tym duża część to osoby pochodzące z Ukrainy i Białorusi. Już teraz potrzeba około 300-350 tys. mieszkań dla osób z tych krajów. Ze względu na ograniczony dostęp do gruntów, a także z powodu małej liczby wydawanych pozwoleń na budowę, znacznie spowalnia proces realizacji projektów – a to wpływa też na ceny. Dlatego spodziewamy się, że ceny mieszkań dalej będą rosnąć. Mamy bank ziemi na ponad 15 tys. mieszkań, ale rozpoczęcie projektów nie jest łatwe i to jest największa bariera rozwoju rynku. Czas oczekiwania na uzyskanie pozwolenia na budowę się wydłuża – obecnie trwa to ok. 1,5 roku-2 lata, a kiedyś było to 6-9 miesięcy. Bardzo ważne dla rozwoju ROBYG było podpisanie umowy z funduszem CenterBridge – nasza współpraca wystartowała i kilka projektów już jest w realizacji. Istotne jest to, że mając partnera, możemy myśleć o większych zakupach. Konkurencja przy transakcjach obejmujących mniejsze powierzchnie jest duża, a im projekt większy, tym zainteresowanych jest mniej. Liczymy na to, że dzięki wsparciu funduszu będziemy mogli kupić projekty, których sami pewnie byśmy nie nabyli” – wskazał Oscar Kazanelson, przewodniczący rady nadzorczej ROBYG i Vantage.

Zakładamy w tym roku stabilne marże – poszczególne kwartały mogą się różnić pod tym względem, ale całorocznie zakładamy utrzymanie marży na poziomie zbliżonym do ubiegłego. Planujemy też dalszy rozwój Vantage w ramach naszej grupy właścicielskiej TAG Immobilien. Vantage właśnie wszedł na rynek łódzki – mamy tu dwa projekty. W tym roku zwiększyliśmy naszą bazę o ok. 1,5 tys. nowych mieszkań na wynajem. Łącznie mamy 2,2 tys. lokali, z których ok. 80 proc. jest wynajętych. Do końca roku planujemy dysponować 3 tys. mieszkań na wynajem. Rynek PRS rozwija się dobrze, ale nadal jest zdominowany przez indywidualnych właścicieli mieszkań. Dlatego możemy spokojnie budować portfel bez znaczącego wpływu na rynek. PRS nadal ma niewielki udział w całym rynku najmu” – powiedział Eyal Keltsh, prezes zarządu ROBYG i Vantage.

„Mordor” się zmienia. Coraz mniej wolnych biur na Służewcu

Biurowy Służewiec, potocznie nazywany „Mordorem”, od lat był jednym z najbardziej rozpoznawalnych rejonów biznesowych w Warszawie. W czasie pandemii znacząco wzrósł tam poziom pustostanów w biurowcach, ale jak pokazują najnowsze dane REDD, wolna powierzchnia biurowa zmniejsza się stopniowo w tym roku, zbliżając się do poziomu sprzed pandemii. To jednak nie tylko dlatego, że firmy wracają do biur.

Ostatnie lata przyniosły rozwój infrastruktury komunikacyjnej, takiej jak remont ulicy Marynarskiej oraz przedłużenie ulicy Woronicza, co znacznie poprawiło dostępność tego obszaru. Rozwój rynku mieszkaniowego i lokali usługowo-handlowych również przyczynił się do przeobrażeń w tej części miasta. Wiele nieruchomości przeszło znaczące remonty lub zmieniono ich pierwotne przeznaczenie z biurowego na mieszkalne — mówi Krzysztof Foks, Head Of Research, REDD,  finne.pl.

W efekcie tych zmian, podaż oferowanej powierzchni biurowej na Służewcu do wynajęcia uległa spadkowi.

  • Na koniec 2020 roku wolna powierzchnia wynosiła 176 820 mkw.,
  • na koniec 2021 było to 218 212 mkw.,
  • rok 2022 skończył się na Służewcu poziomem 197 221 mkw. wolnej powierzchni,
  • a w tym roku na koniec lipca jest to już 188 000 mkw.

Służewiec ulega przemianom, ponieważ deweloperzy odchodzą od budowy biur. — W okolicy skrzyżowania ulic Taśmowej i Marynarskiej firma Apricot buduje ośmiopiętrowy budynek z ponad 400 mieszkaniami do długoterminowego wynajmu. Dzięki temu budynek może powstać w obszarze przewidzianym dla działalności usługowej. Podobnie jest w przypadku inwestycji przy ulicy Komputerowej. Firma Acer Re planuje tam zbudować ponad 600 mieszkań. Echo Investment wystąpiło z kolei do Rady Warszawy o zmianę planu zagospodarowania przestrzennego, aby umożliwić budowę mieszkań. Podobnie zrobiła firma Yareal, która planuje budowę mieszkań obok hotelu Vienna House przy ulicy Postępu — mówi Krzysztof Foks, Head Of Research, REDD,  finne.pl.

W całej Warszawie mniej budowy biur

Jak pokazują dane REDD, największej i najnowocześniejszej bazy danych o rynku nieruchomosci biznesowych w tej części Europy, w całej Warszawie buduje się mniej biurowców. Jeszcze na koniec 2020 roku w budowie było 27 budynków, dziś to jedynie 13 budynków biurowych w budowie. Powstaje w sumie 204 738 tys. mkw.

Zerowy VAT na żywność doprowadzi do efektu jo-jo?

Pod koniec czerwca premier Mateusz Morawiecki poinformował o utrzymaniu zerowej stawki VAT na żywność do końca roku, by – jak wówczas wyjaśniał – polskie rodziny płaciły jak najmniej. Ekonomiści przyznają, że w warunkach wysokiej inflacji decyzja ta jest zrozumiała, niemniej dostrzegają w niej dużą dozę motywacji politycznej. Z kolei zamrożenie VAT-u nie będzie trwało w nieskończoność. Zdania ekspertów co do tego, czy przy okazji powrotu podatku sprzedawcy nie będą chcieli podnieść cen, są podzielone. Handlowcy mogą to zrobić, ale rząd będzie uważnie patrzył im na ręce. Obserwatorzy rynku ostrzegają też, że Polaków mogą też spotkać inne nieprzyjemne konsekwencje, w tym np. węgierski scenariusz i efekt jo-jo.

Motywujący rok wyborczy

Rząd wprowadził zerowy VAT na niektóre produkty żywnościowe w lutym 2022 r. W kolejnych kwartałach zamrożenie VAT-u było przedłużane. Pod koniec czerwca premier Mateusz Morawiecki zadecydował, że zerowa stawka na  wiele produktów żywnościowych pierwszego wyboru (m.in. pieczywo, nabiał, warzywa i owoce, mięso oraz ryby) obowiązywać będzie do końca roku.

Prof. Elżbieta Mączyńska, ekspertka z Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego (PTE), zwraca uwagę na to, że mamy rok wyborczy. W takich warunkach – co jest naturalne – zarówno partia rządząca, jak i każda inna, różnymi sposobami walczy o głosy wyborców. Obecnie najistotniejsze jest jednak to, że wciąż mamy wysoką inflację. Wprawdzie ona dość szybko spada, ale ciągle jest na poziomie dwucyfrowym. Według wstępnych danych GUS-u, inflacja konsumencka w czerwcu br. wyniosła 11,5 proc. Jednak ceny samej żywności zwiększyły się o ponad 17 proc. I uderza to przede wszystkim w najuboższe osoby, bo produkty spożywcze stanowią relatywnie duży udział w ich wydatkach. To empiryczne potwierdzenie wciąż aktualnego prawa, sformułowanego w 1857 roku przez niemieckiego ekonomistę i statystyka Ernsta Engla. Zgodnie z nim, im niższy jest poziom dochodów gospodarstwa domowego, tym większą jego część pochłaniają wydatki na żywność.

– Najuboższe gospodarstwa są szczególnie wrażliwe na wzrost cen żywności i najdotkliwiej go odczuwają. Stąd też obowiązkiem demokratycznego państwa są działania, które mogą je chronić przed negatywnymi skutkami inflacji. Jednym z nich jest wprowadzenie zerowej stawki VAT, czyli płaconego przez nabywców podatku od wartości dodanej VAT. Wyzerowanie go stanowi istotną ulgę dla gospodarstw domowych, zwłaszcza najmniej zasobnych. Bez tego ceny żywności byłyby jeszcze wyższe – przekonuje ekonomistka.

Decyzja polityczno-gospodarcza

Z kolei Piotr Kuczyński, główny analityk firmy Xelion, jest zdania, że w warunkach wysokiej inflacji decyzja o tym, by podstawowe produkty żywnościowe były objęte zerową stawką VAT, jest rozsądna. Oczywiście pomoże to partii rządzącej poprawić wynik wyborczy. Jednak zdaniem eksperta, ludzie i tak nie zauważyliby przy codziennych zakupach powrotu podatku do podstawowej stawki. Co innego podniesienie VAT-u, ale sam jego powrót do poziomu 5 proc. nie miałby większego znaczenia.

Natomiast prof. Witold Orłowski, główny doradca ekonomiczny firmy PwC, postrzega decyzję o pozostawieniu stawki VAT na niektóre produkty żywnościowe na zerowym poziomie w kategoriach politycznych, a nie gospodarczych. – W przyszłości trzeba będzie przywrócić podstawową stawkę VAT, bo jej utrzymanie odbywa się kosztem zwiększonego deficytu budżetowego. Decyzja o kolejnym przedłużeniu zerowego VAT-u akurat wtedy, kiedy inflacja spada, jest podyktowana wyłącznie motywacjami politycznymi, ale rozumiem ją. Zresztą w Polsce rządzący podejmowali już gorsze decyzje – mówi prof. Orłowski. Ekspert zauważa przy tym, że w przyszłości będziemy mieć potężny problem albo z finansami publicznymi, albo z inflacją. – To są rzeczy, które się nawzajem do pewnego stopnia niwelują. Jeśli jest gwałtowne przyspieszenie inflacji, to wtedy zmniejsza się deficyt finansów publicznych oraz ciężar długu publicznego i odwrotnie – więc jedno z tych dwóch nieszczęść nas prawdopodobnie czeka i będzie to skutek podejmowanych właśnie decyzji o charakterze politycznym.

Polskę stać na zamrożenie VAT-u

Prof. Mączyńska przypomina, że podatki mają swoje dwie strony. Dla płatników są wydatkiem, a dla państwa i budżetów samorządowych stanowią wpływy umożliwiające finansowanie usług publicznych, takich jak np. edukacja i ochrona zdrowia, infrastruktura transportowa i cyfrowa oraz inne dobra wspólne.  Dlatego też w polityce podatkowej ważne jest osiągnięcie złotego środka, czyli sytuacji, w której można pomagać ludziom o najniższych dochodach i jednocześnie nie dopuszcza się do zmniejszania wpływów budżetowych. To niełatwe wyzwanie i złożone zadanie dla kreatorów polityki społeczno-gospodarczej, w tym systemu podatkowego. Ilustracją takiej złożoności są m.in. regulacje dot. podatku od towarów i usług, naliczanego procentowo składnika ich cen. Stąd też w warunkach inflacji wpływy do budżetu z tytułu VAT rosną. Nawet jeśli VAT na żywność jest wyzerowany, to zwiększają się wpływy z tytułu „ovatowania” innych produktów i usług.

– Każdy system społeczno-gospodarczy składa się z trzech filarów. Pierwszym z nich jest gospodarka,  w  której skalę postępu wyraża wzrost wartości nowych produktów i usług, czyli produktu krajowego brutto (PKB). Drugi filar to postęp społeczny, czyli poprawa jakości życia ludzi. A trzecim filarem jest postęp ekologiczny. Jeżeli choć jeden z tych filarów jest zaniedbany, to cały gmach się chwieje. Powstaje tu zarazem pytanie, ile w przypadku art. żywnościowych będzie nas kosztowało zamrożenie VAT, czyli wydłużenie okresu obowiązywania wyzerowanej jego stawki. Zyskają gospodarstwa domowe, ale równocześnie do budżetu wpłyną mniejsze kwoty z tego tytułu – podkreśla prof. Mączyńska.

Ekspertka z PTE przypomina, że nierówności społeczne mamy na szczęście na relatywnie niskim poziomie, bo określany na podstawie ankietowych badan dochodów osobistych tzw. współczynnik Giniego jest niski. Z drugiej jednak strony badania na podstawie podatkowych zeznań dotyczących dochodów osobistych, czyli PIT-ów, wyraźnie wskazują na to, że nierówności dochodowe jednak niebezpiecznie narastają. Istotne jest więc, aby nie dopuszczać do wzrostu ubóstwa, co podkreśla prof. Mączyńska.

Pytany o koszt zamrożenia VAT-u na kolejne miesiące, prof. Witold Orłowski wyjaśnia, że to nie jest jedyny czynnik, który powoduje powstanie problemów gospodarczych państwa. – Finanse publiczne są rozmontowywane od przynajmniej dwóch czy trzech lat szeregiem różnych działań. Niektóre trzeba podejmować, bo są zasadne, inne są w oczywisty sposób motywowane politycznie, a nie wynikają z troski o przyszłość gospodarki. Dlatego też uważam, że zerowy VAT nie jest żadną kroplą, która przeleje czarę. Raczej dołoży się do działań, które i tak są podejmowane – mówi główny doradca ekonomiczny PwC.

Co z cenami, gdy VAT wróci do podstawy?

Czy decyzja o przedłużeniu zerowego VAT na niektóre produkty żywnościowe jest słuszna? Piotr Kuczyński nie dostrzega jednoznacznie negatywnych skutków tej decyzji, bo również podkreśla, że wyższy VAT uderza przede wszystkim w osoby najmniej zarabiające. Pewne problemy mogą wystąpić w przyszłości, gdy stawka wróci do poziomu sprzed lutego 2022 r. Żywność zdrożeje, co może utrudnić walkę z inflacją. – Może nie skończyć się na podniesieniu cen o wysokość podatku, bo branża może wykorzystać tę sytuację do wprowadzenia podwyżek. Handlowcy mogą zechcieć przy tej okazji zarobić. Czy jednak tak się stanie? Obserwujemy zmniejszony popyt, co oznacza, że ludzie mniej kupują. W tej sytuacji sprzedawcy mogą obawiać się podnosić ceny, by tego jeszcze bardziej nie wyhamować – zastanawia się nad możliwymi scenariuszami Kuczyński.

Do tego prof. Orłowski przypomina, że rząd „dość skutecznie” przypilnował przedsiębiorców, by obniżyli ceny w momencie wejścia w życie niższego VAT-u, stąd zakłada, że dopilnuje również, by sprzedawcy nie wykorzystali chwili podniesienia podatku do wprowadzenia po cichu podwyżek cen  żywności. Inaczej postrzega to dr Sławomir Dudek, prezes i główny ekonomista Instytutu Finansów Publicznych, który jest zdania, że powrót do stawek podstawowych będzie skutkował efektem jo-jo, a więc wzmożonym wzrostem cen. Ostrzega również, że jeśli rząd nadal będzie dosypywał tyle gotówki do budżetów domowych (np. w postaci 13. i 14. emerytury oraz programów społecznych), to jeszcze bardziej doleje oliwy do ognia, skutkiem czego wzrośnie inflacja.

– Powiedzmy sobie otwarcie. Pieniądze z zamrożonego VAT-u są potrzebne w budżecie do finansowania usług. Wspomniany przeze mnie efekt jo-jo, czyli skok inflacji po powrocie do stawek podstawowych, może nas kosztować dwa, trzy punkty procentowe. Jeśli więc uda się nam zejść do poziomu 8-9 proc. inflacji, to właśnie ten efekt może spowodować, że inflacja wróci do poziomu dwucyfrowego – ostrzega dr Dudek. I przywołuje przykład Węgier, w których premier Viktor Orban zamroził ceny przed wyborami, co spowodowało wyrwę w budżecie. Po zwycięskiej elekcji „odmroził” ceny, co skutkowało tym, że inflacja poszybowała do 25% i węgierscy politycy nie są w stanie poradzić sobie z powstałymi problemami gospodarczymi. – Jednak mam nadzieję, że w Polsce tak to nie zadziała – podsumowuje ekspert z Instytutu Finansów Publicznych.

GK Murapol po pierwszym półroczu 2023: stabilna sprzedaż, blisko 25 proc. wzrost przekazań

  • 2 261 lokali w 15 miastach przekazanych klientom detalicznym oraz na rzecz PRS/ PBSA – czyli o blisko 25% więcej r/r.
  • Sprzedaż netto na poziomie 1 539 lokali mieszkalnych wobec 1 589 w analogicznym okresie ub.r.
  • Szeroka oferta mieszkań i apartamentów inwestycyjnych postawiona do dyspozycji klientów – ponad 3 100 lokali w oferowaniu na koniec 1H 2023.
  • Rozbudowany portfel projektów w realizacji obejmujący ponad 6,1 tys. lokali w ponad 70 budynkach w 14 miastach.
  • Duży i regularnie odnawiany bank ziemi pod budowę ponad 22,2 tys. lokali. Wejście do nowej, 19. lokalizacji – Lublina.

SPRZEDAŻ

Sprzedaż netto do klientów detalicznych GK Murapol, zrealizowana w ciągu pierwszych sześciu miesięcy br. wyniosła 1 539 lokali (umowy deweloperskie, przedwstępne oraz opłacone umowy rezerwacyjne po wyeliminowaniu rezygnacji). W samym 2Q 2023 GK Murapol podpisała 829 umów deweloperskich, przedwstępnych i opłaconych rezerwacji (po wyeliminowaniu rezygnacji) wobec 838 w 2Q 2022.

PRZEKAZANIA

W pierwszym półroczu 2023 GK Murapol wydała 2 261 lokali wobec 1 814 w analogicznym okresie minionego roku. Klientom detalicznym przekazane zostały klucze do 1 592 mieszkań wobec 1 370 lokali wydanych w analogicznym okresie ub. r. (wzrost o 16,2%). Ponadto, na rzecz PRS/PBSA w br. zostało przekazanych 669 lokali, wobec 444 rok wcześniej.

WPROWADZENIE DO OFERTY

W ciągu pierwszych sześciu miesięcy 2023 GK Murapol wprowadziła do oferty 1 831 lokali mieszkalnych w 10 miastach, w tym do nowej 18. lokalizacji na mapie działalności – Chorzowa. Nowa oferta obejmuje mieszkania oraz apartamenty inwestycyjne zaprojektowane zarówno w kolejnych etapach realizowanych już inwestycji, jak i w zupełnie nowych projektach nieruchomościowych. Na dzień 30 czerwca br. oferta GK Murapol obejmowała ponad 3 100 lokali w 15 miastach. 

LICZBA LOKALI W BUDOWIE

Na dzień 30 czerwca 2023 r. portfel projektów w budowie Grupy Murapol obejmował 6 126 lokali w 71 budynkach powstających w ramach 32 projektów na terenie 14 miast Polski.

BANK ZIEMI

GK Murapol systematycznie odnawia i rozbudowuje aktywny bank ziemi. Tylko w pierwszym półroczu uzyskała decyzje o pozwoleniu na budowę ponad 3,6 tys. lokali na gruntach w Gdańsku, Łodzi, Krakowie, Chorzowie, Gliwicach, Toruniu i Bielsku-Białej. Na dzień 30 czerwca 2023 r. GK Murapol dysponowała aktywnym bankiem ziemi pod budowę ponad 22,2 tys. mieszkań.

– W pierwszym półroczu br. zrealizowaliśmy swoje cele strategiczne, uzyskując satysfakcjonujący wynik sprzedażowy z zachowaniem założeń marżowych, a także wypracowując wysoki poziom przekazań, który potwierdza nasze zdolności operacyjne i produkcyjne. Poza pracą nad wynikami bieżącego okresu, koncentrowaliśmy swoją uwagę również na zabezpieczaniu działalności na kolejne 2 – 4 lata. W przypadku takiej organizacji jak nasza, która w ciągu roku sprzedaje klientom detalicznym 3 tys. mieszkań, a kolejny tysiąc na rzecz instytucjonalnego najmu, potrzeby odnawiania pipeline i zabezpieczania oferty są bardzo wysokie. My tę pracę w ciągu pierwszych sześciu miesięcy bieżącego roku wykonaliśmy w 100 proc. Zakontraktowaliśmy grunty pod budowę kilkunastu nowych, wieloetapowych inwestycji zdywersyfikowanych geograficznie na mapie Polski i pozyskaliśmy kilkanaście kompleksowych pozwoleń na budowę, co pozwoliło nam znacznie uzupełnić ofertę sprzedaży w większości naszych lokalizacji. Jesteśmy przekonani, że taka polityka zarządcza i operacyjna zapewni nam stabilizację działalności i pozwoli osiągnąć założone cele w kolejnych latach. – mówi Nikodem Iskra, prezes zarządu Murapol SA – Pozytywnie oceniamy również stabilizację, a nawet trend spadkowy w zakresie kosztów realizacji inwestycji, zwłaszcza cen materiałów budowlanych, które w niektórych przypadkach wróciły do poziomów z 2021 roku. Szansę dla siebie upatrujemy również w programie Bezpieczny kredyt 2%. Posiadamy szeroką ofertę kompaktowych mieszkań w segmencie popularnym i popularnym premium w 15 miastach, która niemal w całości spełnia kryteria tego programu. – dodaje Nikodem Iskra.

W ciągu ponad 22 lat działalności GK Murapol zrealizowała 80 wieloetapowych inwestycji, w ramach których powstały 404 budynki obejmujące łącznie ponad 26,6 tys. lokali o łącznej powierzchni użytkowej blisko 1,18 mln mkw.

Coraz chłodniejszy rynek pracy w USA?

Czerwcowy raport o zatrudnieniu w Stanach Zjednoczonych był mieszany. Co prawda przyrost miejsc pracy spowolnił do 209 tys. Ale inne wskaźniki okazały się lepsze niż w maju. Chociaż rynek pracy się ochładza, z perspektywy Fed wciąż pozostaje zbyt silny. W związku z tym amerykańska instytucja prawdopodobnie ponownie podniesie stopy procentowe pod koniec tego miesiąca. Kurs EUR/USD ustanowił lokalne maksima na 1,0970.

W czerwcu zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym w USA uplasowała się na poziomie 209 tys. To pierwszy raz od ponad roku, kiedy liczba ta wypadła poniżej oczekiwań rynkowych. Wynik ten jednocześnie pokazuje najsłabszy przyrost miesięczny od końca 2020 roku. Ponadto rezultaty z poprzednich dwóch miesięcy zostały zrewidowane w dół łącznie o 110 tysięcy. Stopa bezrobocia spadła do 3,6 proc. zgodnie z konsensusem. Dolar osłabia się a kurs EURUSD urósł jak na razie powyżej 1,09.

Ponownie odczyt ADP nie był dobrym prognostykiem piątkowego raportu NFP. Ogólnie rzecz biorąc, dane za ostatnie miesiące są mieszane. Widoczne jest pewne osłabienie, ale miesięczny wzrost liczby miejsc pracy jest nadal wyższy niż liczba nowych osób wchodzących na rynek pracy (100 tys. zgodnie z trendem). Tym samym rynek pozostaje napięty, a ryzyko inflacji podwyższone.

Dane pomimo spadku, są wciąż stosunkowo dobre i nie powinny odwieść Rezerwy Federalnej od podwyżki stóp procentowych w lipcu o 25 pb. Zostało to już dość wyraźnie zasygnalizowane przez decydentów. Dalsze perspektywy są mniej jasne, ponieważ pojawia się coraz więcej oznak, że inflacja bazowa również spada.

Rynek niemalże w pełni wycenił podwyżkę Fed-u w tym miesiącu. Wrześniowemu ruchowi o taką samą wartość (25 pb) daje jedynie ok 28 proc. szans. Wciąż również widzi możliwą pierwszą obniżkę w tym roku, ale prawdopodobieństwo takiego ruchu jest na poziomie niecałych 20 proc.

W tym tygodniu w centrum zainteresowania znajdzie się środowy odczyt wskaźnika CPI dla Stanów Zjednoczonych. Tu zakładany jest kolejny spadek. Poza tym należy wspomnieć o szczycie NATO, które będzie miało miejsce na Litwie.

W piątek miała miejsce konferencja prasowa prezesa NBP. Adam Glapiński oficjalnie zakomunikował zakończenie cyklu podwyżek stóp procentowych. Wskazał również warunki, jakie muszą zostać spełnione, aby doszło do pierwszej obniżki kosztu pieniądza. Są nimi: inflacja jednocyfrowa oraz prognozy wskazujące dalsze, szybkie spadki wskaźnika CPI. Wrześniowy termin pierwszej redukcji stóp jest realny według prezesa. Ewentualne obniżki będą następować w krokach o wartości 25 punktów bazowych. Umocnienie PLN względem EUR nastąpiło w piątek w głównej mierze z powodu wzrostów kursu EURUSD powyżej 1,09. To efekt raportu z amerykańskiego rynku pracy. Dziś zostanie zaprezentowany raport o inflacji w Polsce. Ze strefy euro poznamy indeks Sentix, który jednak jest zaliczany do danych drugorzędnych i nie powinien mieć większego wpływu na wspólną walutę. W krótkim terminie notowanie EURPLN porusza się w 7-groszowej konsolidacji 4,42 – 4,49.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Portfel projektów European Logistics Investment (ELI) w pierwszej połowie 2023 roku przekroczył 1 mln mkw. powierzchni najmu

European Logistics Investment (ELI), dynamicznie rozwijająca się platforma logistyczna w Polsce, należąca do Griffin Capital Partners, Madison International Realty i Redefine Properties, zakończyła pierwszą połowę 2023 roku z portfelem inwestycji ukończonych oraz w trakcie budowy obejmującym łącznie 1 milion mkw. powierzchni najmu. W okresie pierwszych sześciu miesięcy bieżącego roku spółka ukończyła dwa projekty logistyczne o łącznej powierzchni 70 450 mkw. GLA oraz rozpoczęła budowę dwóch obiektów magazynowo-przemysłowych o wielkości 35 000 mkw. GLA.

ELI kontynuuje rozwój swoich projektów inwestycyjnych, aktywnie wykorzystując dobrą koniunkturę na polskim rynku logistycznym. Według stanu na koniec II kwartału 2023 roku portfolio ELI, uwzględniając bank ziemi  pod przyszłe inwestycje, wynosi łącznie 1,3 mkw. GLA i obejmuje 30 projektów zlokalizowanych w 10 centrach logistycznych na terenie całej Polski.

Aktywność inwestycyjna ELI w pierwszej połowie 2023 roku

W pierwszej połowie 2023 roku platforma ELI dostarczyła wysokiej jakości, zrównoważone ekologiczne przestrzenie logistyczne w ramach dwóch projektów o łącznej powierzchni 70 450 mkw. GLA. Inwestycje zlokalizowane są w atrakcyjnych lokalizacjach w obrębie aglomeracji warszawskiej oraz w Krakowie, gdzie ELI kontynuuje wzmacnianie swojej strategicznej pozycji.

Nowo dostarczone projekty w dniu oddania do użytkowania osiągnęły wysoki poziom najmu, tj. 61%. Dotychczasowy profil najemców obejmuje branże produkcyjną i logistyczną, a kolejne umowy są w przygotowaniu. Obiekty będą spełniać najnowocześniejsze wymagania techniczne i środowiskowe, co pozwoli na uzyskanie certyfikatu BREEAM na poziomie „Very Good”.

W pierwszej połowie 2023 roku ELI rozpoczęło również realizację dwóch nowych projektów o łącznej powierzchni prawie 35 000 mkw. GLA, które zostały w pełni wynajęte. Obie inwestycje zlokalizowano w okolicach Krakowa, który ma strategiczne znaczenie dla ELI. Platforma posiada znaczącą pozycję w regionie, czego potwierdzeniem jest pełne wynajęcie obu obiektów już na początku ich budowy.

– ELI kontynuuje inwestycje na strategicznych rynkach Krakowa i Warszawy, które należą do najlepiej rozwijających się regionów w Polsce. Kraków stanowi doskonały przykład rynku, na którym – ze względu na zaburzenie równowagi rynkowej popytu i podaży – obserwujemy znaczący wzrost wartości czynszów. Mimo ograniczonej dostępności gruntów na tym obszarze, ELI skutecznie pozyskało atrakcyjnie położone działki inwestycyjne, które odpowiadały na zapotrzebowanie najemców w regionie, dzięki czemu projekty szybko przeszły w fazę budowy. Dotychczas platforma ELI dostarczyła bądź nabyła sześć projektów w regionie Krakowa, o łącznej powierzchni 172 000 mkw. GLA, co stanowi 23% całkowitej powierzchni najmu na rynku krakowskim. Jednocześnie wciąż poszukujemy nowych, interesujących możliwości inwestycyjnych, zarówno w regionie Krakowa, jak i Warszawy – mówi Pieter Prinsloo, Prezes European Logistics Investment.

– Naszym zdaniem wielkość portfela inwestycji obejmującego w połowie 2023 roku obiekty o łącznej powierzchni przekraczającej 1 milion mkw. zarówno już zrealizowanych, jak i tych w trakcie budowy, jasno dowodzi, że ELI jest świetnie przygotowana do wykorzystania dobrej koniunktury na polskim rynku logistycznym. Madison jest pod wrażeniem stałego postępu projektów inwestycyjnych ELI i pozycji platformy, jako jednej z najważniejszych w Europie – komentuje Diana Shieh, Współzarządzająca działem zarzadzania aktywami i portfelem w Madison International Realty.

Aktywność ELI w obszarze najmu w ostatnich 12 miesiącach do końca II kw. 2023 r.

W ciągu ostatnich 12 miesięcy, do czerwca 2023 r., aktywność  najemców w portfelu ELI charakteryzowała się silną dynamiką, co zaowocowało zawarciem umów na łączną powierzchnię 184 700 mkw. GLA. To prawie 20% portfela ukończonych i powstających projektów platformy. Silny popyt najemców na wysokiej jakość powierzchnię logistyczną z portfela ELI skutkował zawarciem 22 umów najmu, spośród których większość wynajętej powierzchni przypadła na rejon Warszawy (pięć transakcji, 71 000 mkw.) oraz Krakowa (sześć transakcji, 53 000 mkw.). Zdecydowaną większość transakcji stanowiły nowe umowy najmu – 140 000 mkw. W dalszej kolejności przedłużeniami umów zostało objęte 34 000 mkw., a istniejąca powierzchnia wynajęta nowym najemcom odpowiadała za 11 000 mkw. całkowitej aktywności najemców, co potwierdza stabilność portfela ELI.

– Silna dynamika transakcji na rynku najmu ELI jest związana z tempem rozwoju naszego portfolio. Kiedy rozpoczynaliśmy działalność ELI w 2018 roku, postawiliśmy sobie za cel osiągnięcie 1 miliona metrów kwadratowych w naszym portfolio w ciągu pięciu lat i ten strategiczny cel został osiągnięty. Oznacza to potrojenie naszego pierwotnego portfolio wynoszącego 312 000 mkw., co udało nam się osiągnąć pomimo selektywnie prowadzonych procesów sprzedaży wybranych aktywów o łącznej powierzchni 358 000 mkw. Nadal obserwujemy silny popyt wśród najemców, który przekłada się na rosnące stawki czynszów osiągane przy nowo podpisywanych umowach.  Wzrost dochodu operacyjnego naszych projektów stanowi solidny fundament dla dalszego rozwoju naszego portfolio oraz dostarcza niezbędnej płynności która wspiera kapitał obrotowy naszej platformy – dodaje Nebil Senman, Współwłaściciel i Partner Zarządzający w Griffin Capital Partners.

Największe pod względem powierzchni umowy najmu podpisano w Radzyminie (prawie 53 000 mkw.), w Krakowie Północ (26 000 mkw.) i na warszawskich Błoniach Zachodnich (10 000 mkw.). Wszystkie dotyczyły nowych projektów deweloperskich.

Pieniądze najważniejsze dla pracowników

Ponad połowa Polaków (52 proc.) przyznaje, że wynagrodzenie jest pierwszym i najważniejszym czynnikiem wpływającym na zadowolenie z pracy. Na drugim miejscu plasuje się równowaga między życiem zawodowym a prywatnym (45 proc. wskazań). W hierarchii wartości w obszarze życia zawodowego relacje ze współpracownikami, rozwój kariery, a także wdzięczność i uznanie schodzą na dalszy plan, wynika z raportu Talent Trends 2023 przygotowanego przez ekspertów PageGroup.

Piętno globalnej recesji

Podstawa, na której dziś opiera się stosunek Polaków do miejsca pracy to wypadkowa trzech czynników – wynagrodzenia, elastyczności i możliwości rozwoju kariery. Przy czym zdecydowany prym wiedzie wysokość pensji. Jest to obecnie kluczowy czynnik pozyskania najlepszych talentów i ma ścisły związek z sytuacją gospodarczą.

Spowolnienie ekonomiczne, odczuwane na całym świecie, wpływa na kondycję gospodarstw domowych, przekładając się bezpośrednio na grubość portfela statystycznego Polaka. Dane z Europy i Stanów Zjednoczonych wskazują, że świat zmaga się z nienotowaną od dekad inflacją. Coraz droższe są ceny gazu, żywności i paliwa. W Stanach Zjednoczonych inflacja jest najwyższa od 40 lat, w Wielkiej Brytanii i Niemczech wzrost cen jest największy od 30 lat. Jak podaje Eurostat, w kwietniu 2023 r. roczna inflacja w Unii Europejskiej wyniosła 8,1 proc.

Według danych GUS, w Polsce inflacja konsumencka w czerwcu 2023 roku osiągnęła 11,5 proc. w ujęciu rocznym. W stosunku do poprzedniego miesiąca ceny towarów i usług konsumpcyjnych nie zmieniły się. Ich utrzymujący się dwucyfrowy poziom zwiększa wśród Polaków zainteresowanie podwyższeniem zarobków. Szybkie tempo zmian makroekonomicznych sprawia, że oferowane wynagrodzenia przeważnie nie spełniają ich oczekiwań ani potrzeb. Przekłada się to wprost na postawę pracowniczą.

W badaniu Talent Trends 2023 ponad połowa Polaków (60 proc.) stwierdziła, że aktywnie poszukuje pracy albo planuje szukać jej w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Warto zauważyć, że w innych europejskich krajach, jak Belgia, Holandia czy Szwecja ten współczynnik otwartości na zmianę jest niższy. Istotnym powodem jest kondycja gospodarcza kraju. Przykładowo, w Belgii każdego roku płace rosną dzięki automatycznej indeksacji. Od tego roku około miliona Belgów otrzymało 12 proc. podwyżkę wynagrodzenia. W Polsce tylko jeden na 10 kandydatów widzi szansę na otrzymanie awansu, a przegląd wynagrodzeń odbywa się zbyt rzadko. Co szósty pracownik przyznaje, że czuje się dotknięty kryzysem związanym ze wzrastającymi kosztami utrzymania – tłumaczy Paweł Wierzbicki, Executive Director PageGroup.

Zmiana pracodawcy drogą do wyższej pensji

Co czwarty Polak (26 proc.) przyznaje, że nie otrzymał podwyżki wynagrodzenia w ciągu ostatnich 2 lat. Skoro cykle awansów w obecnej pracy, a co za tym idzie – także podwyżka, mogą nie nadejść wystarczająco szybko, prowadzi to do częstszych zmian zatrudniającego. Jest to skuteczna strategia wspinania się po szczeblach kariery w celu uzyskania awansu i zazwyczaj towarzyszącej mu podwyżki pensji. Nie dziwi więc, że 94 proc. osób jest otwartych na zmianę miejsca zatrudnienia.

– Gdy pracownik napotyka opór, bo awanse i premie są zamrożone przez dłuższy okres lub gdy oczekiwany poziom podwyżki rozmija się całkowicie z możliwościami obecnego pracodawcy, wywołuje to naturalne zjawisko mobilności. Pracownicy zaczynają się rozglądać za nowym pracodawcą, u którego już na wstępie, z samego powodu przejścia, mogą ugrać więcej. Dlatego, gdy tylko pojawi się okazja, długo się nie zastanawiają – dodaje Paweł Wierzbicki, Executive Director PageGroup.

Przesunięty punkt ciężkości

Obserwowana w okresie popandemicznym redefinicja równowagi między życiem zawodowym a prywatnym także niesie znaczące konsekwencje dla kultury zatrudnienia. Wykonywane obowiązki wiążą się ze znacznie mniejszą wartością emocjonalną, dlatego praca danej osoby sprowadza się do wymiany transakcyjnej. Pracownik oferuje własny czas i wiedzę w zamian za odpowiednie wynagrodzenie.

Dla 74 proc. kandydatów wysokość pensji jest najważniejszą informacją w ogłoszeniu o pracę.

– Wynagrodzenie jest dziś także najczęstszym powodem rezygnacji z pracy, najczęstszym powodem przyjęcia nowego stanowiska i osią procesu rekrutacyjnego. Kandydaci nie zaakceptują niższego wynagrodzenia, jeśli mogą zarobić więcej w innym miejscu — konkluduje Paweł Wierzbicki, Executive Director PageGroup.

Polacy mobilni w kryzysie

Warto zwrócić uwagę na element, który wyróżnia dziś polski rynek pracy na tle Europy i znów jest to bezpośrednio powiązane z kondycją polskiej gospodarki. Nieoczekiwanie otwartość na nowe możliwości nie została osłabiona przez pogarszające się perspektywy ekonomiczne. W Polsce, mimo słabych wyników makroekonomicznych, aż 74 proc. pracowników jest bardziej skłonna do szukania pracy, zamiast reagować z zachowawczą ostrożnością. To najwyższy wskaźnik w Europie, taką postawę deklaruje zaledwie 43 proc. Niemców czy 45 proc. Szwedów.

Wyzwanie dla pracodawców

Nowe postawy pracowników i kandydatów stanowią ogromne wyzwanie dla rekruterów. Bezrobocie w Polsce jest dziś rekordowo niskie, także na tle Europy. Zgodnie z szacunkami Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej stopa bezrobocia rejestrowanego na koniec maja 2023 r. wyniosła w naszym kraju 5,1 proc. Jak podał GUS, liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy wyniosła 802,3 tys. wobec 821,9 tys. osób miesiąc wcześniej. Dlatego firmy nie czują się na siłach, by zwalniać pracowników, gdyż pozyskanie nowych jest coraz trudniejsze.

Dla 63 proc. pracodawców dopasowanie oczekiwań płacowych jest największym wyzwaniem rekrutacyjnym. Raport PageGroup zwraca jednak uwagę, że wynagrodzenie jest najważniejszym elementem, na którym pracodawcy powinni się skupić podczas tworzenia swoich strategii. Muszą być świadomi m.in. tego, że podanie informacji o jego wysokości sprzyja przyciąganiu najlepszych kandydatów. Dzięki dokładnej analizie porównawczej poziomu gratyfikacji finansowej będą mogli nie tylko zatrzymać, ale również przyciągnąć nowe talenty do swoich zespołów. Zaoferowanie nieadekwatnej pensji zniechęci z kolei tych, którzy są świadomi swojej wartości. Kwestia ta jest szczególnie istotna dla firm działających w branżach, w których brakuje kandydatów o wyjątkowych kompetencjach i umiejętnościach.

Badanie Talent Trends na zlecenie PageGroup przeprowadzono pomiędzy IV kw. 2022 a I kw. 2023 r., na 37 różnych rynkach, gdzie przeanalizowano blisko 70 000 odpowiedzi respondentów. Trzy odrębne raporty pokazują dane globalne, europejskie jak i dotyczące polskiego rynku pracy. To najważniejsze opracowanie w historii naszej firmy i jedna z najbardziej kompleksowych analiz rynku pracy na świecie.

Sztuczna inteligencja jako nowy “megatrend”

Sztuczna inteligencja (z ang. artificial intelligence) to już nowy „megatrend” na rynkach akcji. Może ona spowodować dużą falę produktywności w całej gospodarce. Sama w sobie nie jest niczym nowym. Ostatni szał to w głównej mierze wzrost popularności aplikacji ChatGPT. Jaka zatem czeka przyszłość indeksu Nasdaq?

Dzięki nowej aplikacji, sztuczna inteligencja stała się namacalna dla wielu osób. Użytkownicy mogą zadawać jej pytania i wydawać polecenia ustnie. W konsekwencji otrzymują dostosowane odpowiedzi (nie zawsze idealne), które przypominają te udzielane przez prawdziwych ludzi. Po zaledwie dwóch miesiącach ChatGPT zyskał 100 mln użytkowników. To znacznie więcej w porównaniu do innych, wydawałoby się bardzo popularnych aplikacji. Dalszy rozwój AI rozbudza zmysły inwestorów. Ekscytacja nowymi możliwościami jest coraz większa. Kapitalizacja rynkowa firm związanych z tym sektorem bardzo szybko rośnie.

AI to ogromne możliwości dla gospodarek Zachodu. Zwiększa ona produktywność. Staje się to jasne, gdy spojrzymy na wzrost wydajności amerykańskiej gospodarki od 1900 roku. Wynalezienie silnika elektrycznego czy pierwszych komputerów osobistych miał opóźniony wpływ na ogólny potencjał gospodarczy. W tym wypadku pewne analogie będzie można zaobserwować w przyszłości.

Wykorzystanie sztucznej inteligencji będzie wymuszać radykalne zmiany w działaniach firm. To będzie wymagać czasu. Zapewnienie pracownikom dostępu do aplikacji nie wystarczy. Technologia AI musi być zintegrowana z ładem korporacyjnym IT, czyli zbiorem zasad, które opisują procesy, procedury i zasady IT w danej firmie. Pracownicy będą musieli być przeszkoleni a klienci musza przyzwyczaić się do obsługi cyfrowej. To wieloletnie projekty.

Pamiętajmy, że istnieją zawody, gdzie AI może być wykorzystywana w mniejszym stopniu (nauczyciele, służba medyczna, ratownicy, rzemieślnicy, artyści). Pewne stanowiska z czasem zostaną w dużej mierze zastąpione przez AI (np. urzędnicy).

Od początku roku spółki z sektora AI dynamicznie zyskują. Microsoft jest wyżej o ponad 42 proc. a Alphabet Inc urósł o ponad 36 proc. Nieco lepiej radzi sobie Amazon (+52 proc.). Nvidia, ze stopą zwrotu YTD na poziomie ponad 180 proc., zajmuje wysokie miejsce. Jeszcze lepiej radzi sobie spółka C3.ai, która od stycznia urosła o blisko 250 proc. Na razie nie powala stopa zwrotu Micron Technology, która jest na poziomie 22 proc. (YTD). Oczywiście zestawienie tego wyniku do innych aktywów może robić wrażenie, ale w tym wypadku porównania mają miejsce do tych najlepszych z branży.

Wzrosty indeksu Nasdaq w pierwszej połowie 2023 roku to zasługa w dużej mierze właśnie tego rodzaju „papierów”. Wyrównanie historycznych szczytów w przyszłości wydaje się być czymś oczywistym. Do poziomu ATH brakuje około 1700 pkt. Od stycznia indeks urósł o ok. 4700 pkt. więc ta brakująca odległość nie wydaje się być aż tak olbrzymia. Spoglądając jednak na wykres widać, że wzrosty w ostatnim czasie nieco zmniejszyły swoją dynamikę. Doświadczenie podpowiada mi, że coraz mocniej zbliża się korekta tych kilkumiesięcznych zwyżek, co spowoduje po części oczyszczenie rynku i stworzy szansę dla nowych inwestorów na podłączenie się do panującego trendu.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers