Krajowy System e-Faktur i integracja z systemami ERP – czy to sposób na lepsze zarządzanie finansami firmy?

Rozwiązanie KSeF ma za zadanie integrować firmowy system księgowości z Krajowym Systemem e-Faktur. Założenie to ma nieść za sobą wiele biznesowych korzyści — m.in. w zakresie sprawniejszego zwracania podatku VAT. Jaką rolę w tych zmianach pełnią systemy ERP?

KSeF – jak działa?

KSeF – Krajowy System e-Faktur – jest platformą do wystawiania i odbierania faktur drogą elektroniczną. Dzięki niemu możliwe jest sprawdzanie poprawności podesłanych dokumentów, a następnie decydowanie o ich dopuszczeniu do obrotu. Ustrukturyzowana faktura obejmuje format XML, co jest zgodne ze strukturą e-faktury publikowanej na platformie ePUAP (konkretnie w Centralnym Repozytorium Wzorów Dokumentów Elektronicznych). 

Docelowo obowiązek przekazywania faktur do KSeF obowiązywać ma zarówno przedsiębiorców zarejestrowanych jako czynni podatnicy podatku VAT, jak i przedsiębiorców zwolnionych z podatku VAT. 

Korzyści KSeF

Obligatoryjny obieg faktur to przede wszystkim szansa na sprawniejszą analizę procesów obejmujących wystawienie faktury, a także bardziej przejrzyste zestawianie danych na fakturze, których wymaga Ministerstwo Finansów. Sam system ma więc na celu:

    • Usprawnić zwrot VAT – czas oczekiwania na zwrot skrócony jest z 60 do 40 dni.
    • Znieść obowiązek przechowywania faktur bezpośrednio w biurze – KSeF przechowuje je przez 10 lat.
    • Skrócić obieg faktur.
    • Ułatwić księgowanie – rozliczenia i księgowanie faktur będzie znacznie usprawnione.
    • Dostarczać informacji o fakturach w czasie rzeczywistym.

Od kiedy KSeF będzie obowiązkowy?

  • 1 stycznia 2022 roku został uruchomiony Krajowy System e-Faktur i na ten moment jest to rozwiązanie dobrowolne. Oznacza to, że faktury ustrukturyzowane funkcjonują jako jedna z kilku dopuszczalnych form dokumentowania transakcji – na równi z fakturami papierowymi.
  • 1 lipca 2024 roku zostanie wprowadzony obowiązek wymiany e-Faktur. Podatnicy zwolnieni podmiotowo z VAT będą mieli czas na przygotowanie systemu aż do 1 stycznia 2025 roku. 

KSeF – integracja z systemem ERP

ERP – tj. planowanie zasobów przedsiębiorstwa – jest systemem ułatwiającym prowadzenie firmy, wspierającym automatyzację, prowadzenie kadr, produkcję, łańcuch dostaw i co kluczowe – usprawnia także procesy w obszarach finansów. Okazuje się bowiem, że sprawność w zakresie przetwarzania faktur może być kluczowa dla utrzymywania jakości obsługi klienta. Dodatkowo wyeliminowanie ryzyka powstawania wąskich gardeł czy błędów to zapobieganie wielu konfliktom i nierzadko – kryzysowi biznesowemu. 

Integracja systemu ERP z KSeF jest więc istotnym krokiem – również z biznesowego punktu widzenia. 

Korzyści z integracji systemów ERP z KSeF

ERP pozwala na sprawne pobieranie danych zarejestrowanych jednostek gospodarczych. Następnie dane bezpośrednio wprowadza do kolejnych systemów, znacząco skracając czas ewidencjonowania dokumentów źródłowych w systemach finansowo-księgowych [1]. Dodatkowo ERP posiada specjalne moduły, które pozwalają na sprawne i (co kluczowe!) bezpieczne przekazywanie i przechowywanie dokumentów. Jest to niezwykle istotne, biorąc pod uwagę, że faktura jest najważniejszym dokumentem podatkowym. 

Integracja ERP z KSeF pozwala na optymalizowanie procesów związanych z przetwarzaniem faktur, co w ostateczności ułatwia automatyzację pracy. Wynika to z faktu, że jednym z podstawowych funkcji rozwiązań klasy ERP jest mapowanie struktur xml z e-Faktury FA. Automatyczne tworzenie faktur ze wspomnianym już standardem zapewnia bezpieczeństwo i minimalizuje ryzyko powstawania błędów. 

Dlatego też możliwość integrowania KSeF z systemami ERP pociąga za sobą szereg korzyści, tj. możliwość pobierania danych z dowolnych źródeł, prowadzenie przejrzystej kontroli procesu wymiany danych, a także wysyłanie danych w dowolnym w formacie (w tym XML). Wraz z integracją, wszystkie procesy zachodzą szybciej, błędy są redukowane, a dział księgowości działa jeszcze efektywniej. 

Decydując się na integrację ERP z systemem KSeF, korzystaj z usług firm, np. Anegis, które mają doświadczenie w integracji systemów przedsiębiorstwa z narzędziami i serwisami Ministerstwa Finansów. Dzięki temu zyskujesz:

  • kompleksowe wsparcie ze strony wykwalifikowanego zespołu w zakresie uporządkowania procesu elektronicznego fakturowania,
  • pełne wdrożenie i parametryzację rozwiązania KSeF,
  • wsparcie powdrożeniowe.

Więcej o tym przeczytasz na: https://www.anegis.com/rozwiazania-it/ksef

KSeF a Microsoft Dynamics 365

Od sierpnia 2022 roku, w ramach usługi Electronic Invoicing, wprowadzono nową funkcjonalność integrującą aplikację Dynamics 365 Finance i Dynamics 365 Supply Chain Management z platformą KSeF. W ten sposób możliwe jest dopasowanie funkcjonalności KSeF zarówno do potrzeb firmy, jak i możliwości systemu. Dowiedz się więcej na: https://www.anegis.com/produkty/microsoft-dynamics-365

[1] Talar, T. CYFROWA TRANSFORMACJA A OUTSOURCING USŁUG KSIĘGOWYCH. MODA CZY KONIECZNOŚĆ?.

Długi handlu znów w górę. Obecnie sięgają prawie 2,2 mld zł

Handel jest najbardziej zadłużoną branżą w polskiej gospodarce. Szczyt tego długu przypadł na czas pandemii i był moment, kiedy jego wartość sięgała ok. 3 mld zł (w III kw. 2021 r.). Blisko rok temu sektor zaczął jednak spłacać swoje zaległości. Na koniec czerwca ub.r. spadły one do poziomu najniższego od wielu lat, czyli 2 mld zł. Obecnie ten trend jest w odwrocie i długi znów zaczęły rosnąć. Dziś branża handlowa zalega wierzycielom na 2,2 mld zł.

Połowa tej kwoty przypada na hurtownie, wśród których 21,5 tys. dłużników musi oddać ponad 1 mld zł. Przedsiębiorcy mają tu do zwrotu przeciętnie 48,2 tys. zł. Na nieco mniejsze sumy zadłużeni są detaliści, bo łącznie na 842,5 mln zł. Jednak w spisie dłużników jest ich więcej niż hurtowni: ponad 31 tys. Statystyczny dług jednej firmy detalicznej to 27,1 tys. zł.

Przyczyn pogorszenia sytuacji finansowej w handlu jest kilka. Przede wszystkim spadła siła nabywcza Polaków. Wysokie ceny w sklepach wymusiły niższą konsumpcję. Wiele osób ma też dodatkowe obciążenie finansowe w postaci bardzo wysokich rat kredytów mieszkaniowych. To sprawia, że Polacy zaciskają pasa i rozważniej podchodzą do kwestii zakupowych. Dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że sprzedaż detaliczna w pierwszym kwartale 2023 roku zmalała o 3,5 proc. rok do roku. W samym marcu spadła o 7,3 proc. w stosunku do wyników sprzed roku. Tak dużą zmianę obserwowaliśmy ostatni raz w pandemii. Dziś takim czynnikiem kryzysogennym dla handlu jest przede wszystkim wysoka inflacja – zaznacza Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Pod względem klasyfikacji działalności w sektor handlu wlicza się także obrót i naprawa samochodów. Handlujący i reperujący auta oraz motocykle są winni swoim wierzycielom 315,8 mln zł. Statystycznie na jeden zadłużony warsztat czy komis przypada 26,8 tys. zł do spłacenia. W sumie w sektorze handlowym działa 64,3 tys. firm wpisanych do Krajowego Rejestru Długów ze względu na przeterminowane nieopłacone zobowiązania.

Sprzedawcy żywności na minusie

Wśród specjalizacji w sprzedaży hurtowej najwyższe zadłużenie ma sektor żywności, napojów i wyrobów tytoniowych (196,8 mln zł). Branża spożywcza jest kategorią, którą szczególnie silnie dotyka inflacja. Jak wynika z danych GUS, ceny żywności w kwietniu br. wzrosły o 19,9 proc. w skali roku, a oprócz nich dużym problemem są także wyższe koszty produkcji i transportu.

Na drugim miejscu wśród zadłużonych gałęzi znajduje się handel artykułami gospodarstwa domowego, który ma do spłacenia ponad 138,5 mln zł. Jak wynika z raportu AGD APPLiA, w obecnej koniunkturze branża mierzy się ze spadkiem produkcji i zatrudnienia. W 2022 roku wytworzono o 15 proc. mniej dużego sprzętu i ubyło ok. 1 tys. miejsc pracy, w porównaniu rok do roku.

Na dalszych miejscach plasują się: hurt maszyn, urządzeń i dodatkowego wyposażenia (39,8 mln zł), płodów rolnych i zwierząt (37,8 mln zł) oraz narzędzi technologii informatycznej i komunikacji (23,1 mln zł).

Podobnie jak w przypadku hurtowni, w handlu detalicznym również najwyższe zadłużenie widać w dziale sprzedaży żywności, napojów i wyrobów tytoniowych (77 mln zł), a także artykułów użytku domowego (58,2 mln zł). Trzecie miejsce należy do detalistów zajmujących się wyrobami związanymi z kulturą i rekreacją (40,9 mln zł), a czwarte sprzedażą paliw na stacjach (31,4 mln zł). Natomiast sprzedawcy narzędzi technologii informatycznej i komunikacji są zadłużeni na prawie 28 mln zł.

Małe firmy, ale duże zaległości

Dane KRD pokazują, że problemy ze spłatą zobowiązań najczęściej dotykają najmniejsze podmioty. Jednoosobowe działalności gospodarcze zajmujące się handlem detalicznym (z wyłączeniem obrotu autami) są winne przeszło 583,1 mln zł. Ich zaległości stanowią 69 proc. całego zadłużenia detalistów, a takich dłużników jest ponad 23 tys. Z kolei tego typu hurtowni jest ponad 10 tys. i mają do oddania 447,5 mln zł, a więc niemal połowę długu wszystkich podmiotów zajmujących się handlem hurtowym. Wśród JDG-ów prowadzących sprzedaż i naprawę samochodów, pieniądze do zwrotu ma niemal 8,7 tys. firm, a oddać muszą w sumie 208,7 mln zł, czyli dwie trzecie wszystkich zobowiązań tej gałęzi handlu.

– Z badania, jakie przeprowadziliśmy wśród jednoosobowych działalności gospodarczych „Barometr wydatków firmowych”, wynika, że tylko 1/3 mikrofirm handlowych rozlicza się z kontrahentami za gotówkę. Pozostałe muszą czekać na opłacenie faktur przez klientów w umówionym terminie, który bardzo często jest terminem odroczonym o tydzień, dwa, trzy lub dłużej. Zdarza się, że w danym okresie czasu wartość pieniędzy w zamrożonych fakturach przekracza nawet 50 tysięcy złotych! Wskazuje tak co dziesiąta badana mikrofirma z branży handlowej. Widać więc, jak duże ryzyko płynnościowe przejmują na siebie te małe firmy, by zachować kontrakty i relacje z kluczowymi klientami. Często niestety na wyrost – komentuje Emanuel Nowak, ekspert firmy faktoringowej NFG.

300 mln zł wzajemnych długów

Cały handel na najwyższe kwoty zalega branży finansowej (1,3 mld zł). Większość tej sumy należy się firmom zarządzającym wierzytelnościami, które skupiły długi od innych podmiotów. Swój spory udział mają także zaległości w bankach i za leasing. Co ciekawe, zatory płatnicze to również wewnętrzny problem w branży handlowej. Dotyka szczególnie hurtowni, którym inni sprzedawcy zalegają na 238 mln zł. Jeśli spojrzeć na całą branżę, to handel jest sobie nawzajem winny ponad 300 mln zł.

Pod względem lokalizacji w największych tarapatach finansowych znajdują się sprzedawcy z województwa mazowieckiego, z prawie 480 mln zł zaległości. Za nim plasują się województwa śląskie i wielkopolskie, w których kwoty niespłaconych należności handlu sięgają obecnie odpowiednio 273,8 mln zł i 255 mln zł. Województwo wielkopolskie wyróżnia się niechlubnie także pod względem najwyższego średniego zadłużenia. Tutaj wynosi ono ok. 40 tys. zł, podczas gdy dla ogółu Polski jest to 34,1 tys. zł. Najmniejsze długi sektor handlu ma w województwach opolskim, podlaskim i świętokrzyskim, gdzie ich wysokość nie przekracza w żadnym progu 40 mln zł.

Podmioty zajmujące się handlem, niezależnie od lokalizacji w kraju, mierzą się z podobnymi problemami. To bardzo zróżnicowany sektor, silnie powiązany z innymi gałęziami gospodarki, takimi jak przetwórstwo przemysłowe, które według GUS w marcu bieżącego roku zmalało o 2,9 proc. w porównaniu do lutego, czy transport, doświadczający wzrostów cen paliw i opłat drogowych. To sprawia, że handel łatwo przejmuje trudności innych sektorów, mocno odczuwając konsekwencje długich terminów płatności i wykazując problemy z płynnością finansową. Oprócz tego cały czas widoczne są utrudnienia w łańcuchach dostaw – zaznacza Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Handel czeka na swój zaległy miliard

Skalę problemów w branży handlowej widać też, gdy spojrzy się na to, ile pieniędzy branża ma do odzyskania od innych sektorów. Handel jest dużym wierzycielem, któremu 36,1 tys. firm zalega z płatnościami za prawie 1 mld zł. Ponad 300 mln zł to wspomniane już wcześniej wewnętrzne długi w branży. Kolejne 237 mln zł nie zapłacił sprzedawcom sektor budowlany, a na przeszło 123 mln zł zalegają im przedsiębiorstwa zajmujące się przetwórstwem przemysłowym.

Podsumowując, gdyby całość przeterminowanych należności wobec handlu została uregulowana, branża mogłaby spłacić prawie połowę swojego długu. Wciąż jednak pozostałoby jej ponad 1,1 mld zł zobowiązań finansowych. Póki co handel pozostaje najbardziej zadłużonym sektorem polskiej gospodarki i perspektywy rynkowe nie zapowiadają rychłej zmiany w tej kwestii. Dlatego eksperci KRD zwracają uwagę na wysokie ryzyko zatorów płatniczych w branży handlowej i podkreślają konieczność monitorowania przez firmy sytuacji finansowej swoich partnerów biznesowych z tego sektora.

Archicom podsumowuje pierwszy kwartał 2023 r.

Początek 2023 r. przyniósł dostrzegalne ożywienie na rynku nieruchomości mieszkaniowych. Trend ten znajduje swoje odzwierciedlenie również w wynikach wypracowanych przez Archicom w pierwszym kwartale br., w którym to Grupa sprzedała ponad 250 lokali. Obecny okres sprzyjającej koniunktury powoduje stopniową kontynuację wdrażania nowych projektów w najbliższych miesiącach, do czego wrocławski deweloper starannie przygotowywał się w czasie ograniczonego popytu.

Ożywienie w pierwszym kwartale było spowodowane przede wszystkim ułatwionym dostępem do kredytów hipotecznych na preferencyjnych warunkach w ramach rządowego programu „Pierwsze Mieszkanie” oraz wzrostem zdolności kredytowej Polaków dzięki nowej rekomendacji KNF. Grupa sprzedała w tym okresie ponad 250 lokali, odnotowując wzrost względem obydwu kwartałów drugiego półrocza 2022 r.

Kolejne etapy inwestycji w odpowiedzi na zapotrzebowanie rynkowe

Archicom nieustannie monitoruje sytuację rynkową, podchodząc z rozwagą do wszelkich decyzji biznesowych dotyczących realizowanych inwestycji. Grupa wykorzystała okres rynkowej stagnacji, obserwowany w końcówce ubiegłego roku, na przygotowania do wprowadzeń kolejnych inwestycji, a gdy rynek wysłał komunikat o takim zapotrzebowaniu – Archicom podjął decyzję o następnych krokach. W pierwszym kwartale 2023 r. rozpoczęto budowę kolejnego etapu Sadów Nad Zieloną (98 mieszkań). Zarówno w tym przypadku jak i kolejnego etapu inwestycji Awipolis (186 mieszkań) trwają intensywne prace nad wprowadzeniem ich do sprzedaży jeszcze w pierwszym półroczu br.

Aktywnie zarządzamy kolejnymi etapami realizowanych inwestycji, aby każdorazowe wprowadzenie do sprzedaży było odpowiedzią na realne zapotrzebowanie ze strony nabywców. Obserwując rosnący popyt na początku roku, po dogłębnej analizie sytuacji, uruchomiliśmy procesy w ramach inwestycji dotychczas pozostających w stanie gotowości. Wzrost sprzedaży w tym okresie potwierdza, że wybraliśmy dobry moment. Wykazane wyniki wartościowo są niższe niż w analogicznym okresie roku ubiegłego, ponieważ zgodnie z harmonogramem naszych projektów kumulacja przekazań nastąpi w drugiej połowie tego roku. Rozsądne decyzje, a także prowadzenie konsekwentnej polityki finansowej sprawiły, że nasza aktualna sytuacja bilansowa jest stabilna, z perspektywą na rozwój. Jednym z fundamentów bezpieczeństwa finansowego Grupy jest stała obecność na rynku kapitałowym stąd też, wobec przypadającego na czerwiec wykupu 60 mln obligacji serii M4/2019, emisja 2-letnich obligacji M7/2023 na łączną kwotę 62 mln zł – mówi Waldemar Olbryk, Prezes Zarządu w Archicom.

Mennica Skarbowa wprowadza swoje produkty na Allegro i do Empiku

Mennica Skarbowa rozpoczęła sprzedaż w nowych kanałach online. Klienci mogą kupić już złoto oraz srebro inwestycyjne oferowane przez spółkę na platformach Allegro oraz Empiku. Zarząd Mennicy Skarbowej jest przekonany, że nowe kanały sprzedaży zwiększą przychody spółki w perspektywie średnioterminowej i znaczącą powiększą liczbę klientów. Spółka dostrzega obecnie, że coraz więcej zamówień na złoto i srebro inwestycyjne jest kierowane właśnie przez kanały online.

Liczne analizy wskazują, że najmłodsi klienci inwestycyjni najchętniej wybierają zakupy online, dlatego od kilku miesięcy Mennica Skarbowa otwiera nowe kanały sprzedaży w internecie. W ofercie Mennicy na platformach e-handlu można nabyć kilkadziesiąt rodzajów złotych sztabek i monet o różnej wartości. Dotychczas na Allegro największą popularnością cieszą się: 10-gramowa sztabka złota, 2,5-gramowa sztabka złota oraz SmartPack czyli blister składający się z 10 sztabek o wadze 2g złożonych w spójną całość w blistrze. Produkt to coś więcej niż znane wcześniej MultiCard’y czy MiltiDisc’i, bowiem w momencie podzielności na mniejsze części – sztabki 2g pozostają w oryginalnym opakowaniu i nie tracą na wartości. To absolutny hit na rynku. W internetowym sklepie Empiku klienci najchętniej wybierają 1-gramowe i 2-gramowe sztabka złota oraz srebrne, 1-uncjowe monety „Amerykański Orzeł”.

– E-commerce to rosnący segment rynku na całym świecie, przez który kupujemy różne produkty. Także my obserwujemy bardzo duże zainteresowanie naszych klientów zakupami złota, ale także srebra, przez kanały online. Obecnie prawie 25% naszej sprzedaży jest generowanych właśnie w ten sposób i systematycznie ona rośnie. Polacy coraz chętniej kupują złoto i srebro inwestycyjne online, szczególnie o małych gramaturach
o wartości od 400 złotych do kilku tysięcy. Dlatego postanowiliśmy poszerzyć liczbę kanałów, przez które Polacy mogą nabyć u nas złoto i srebro inwestycyjne. Rozpoczęliśmy sprzedaż naszych produktów poprzez platformy internetowe Allegro oraz Empik . Zwiększenie liczby kanałów sprzedaży umożliwi nam dotarcie do szerszego grona odbiorców – zwłaszcza tych młodszych – a także ułatwi zakupy klientom, którzy w domowym zaciszu będą mogli podjąć decyzję o wyborze odpowiedniego produktu inwestycyjnego. Zakupione produkty w naszych kanałach online są wysyłane do
klienta w ciągu 24 godzin. Jesteśmy przekonani, że przyjęta przez Zarząd strategia poszerzania kanałów online sprzedaży złota i srebra inwestycyjnego wpłynie na zwiększenie przychodów spółki w okresie średnioterminowym – komentuje Adam Stroniawski, dyr. Zarządzający ds. Sprzedaży Mennicy Skarbowej.

W 2022 roku Mennica Skarbowa sprzedała prawie 5 ton złota w postaci monet oraz sztabek. W ofercie Mennicy można znaleźć klasyczne sztabki złota o wadze od 1 do nawet 1000 gramów oraz tzw. combibary – sztabki przypominające tabliczkę czekolady, które są złożone z mniejszych kawałków złota i w prosty sposób można je odłamać w celu sprzedaży, bądź obdarowania bliskiej osoby. Nieustająco popularne wśród klientów są także monety bulionowe – klasyczne, jak Krugerrand, Liść Klonowy, czy Australijski Kangur oraz te okolicznościowe, jak np. „Najlepsze życzenia z okazji ślubu”.

Warto podkreślać, że Allegro w swoim programie Strefa marek Allegro jest miejscem, gdzie wiele firm oferuje swoje produkty. Wśród nich znaleźć można renomowane instytucje, jak Mennica Bydgoska czy Mennica Świdnicka. Ich obecność na platformie to dowód na rosnącą popularność i zaufanie, jakim cieszy się Allegro wśród różnorodnych branż. Zarówno Mennica Bydgoska, jak i Świdnicka oferują na Allegro swoje wyroby, co stanowi doskonałą okazję dla kolekcjonerów i inwestorów do zakupu wysokiej jakości produktów menniczych bezpośrednio od producentów.

Skok wynagrodzeń to iluzja, a produkcja sprzedana przemysłu niepokoi

– Skok wynagrodzeń w przedsiębiorstwach jest znaczący, tyle tylko, że w dużej mierze jest to działanie tzw. iluzji pieniężnej – jeśli spojrzymy na realną wartość uwzględniającą inflację, płace realne spadają, a pamiętajmy, że większość firm, szczególnie małych i średnich, nie ma takiego poziomu wynagrodzeń przeciętnych jak przedsiębiorstwa, co oznacza, że realnie wynagrodzenia spadły jeszcze bardziej – zauważa dr Anna Czarczyńska, ekonomistka z Akademii Leona Koźmińskiego.

– Niepokoi też wskaźnik kwietniowej produkcji sprzedanej przemysłu. Częściowo da się to wyjaśnić tzw. efektem bazy, czyli wyjątkowo wysokim poziomem produkcji sprzedanej przemysłu w zeszłym roku, ale trudniej już wyjaśnić w ten sposób spadek o 14,8% w porównaniu z marcem br. Tutaj obserwujemy wyraźnie spadek koniunktury i spowolnienie gospodarcze, które jest widoczne też we wskaźnikach PKB – dodaje ekspertka.

Patrząc tylko na wynagrodzenia nominalne w sektorze przedsiębiorstw na poziomie 7430,06 zł, można odnieść wrażenie, że jesteśmy znacznie bogatsi niż w poprzednich latach (w latach 2019-2021 w tym samym okresie wynagrodzenia te wahały się w przedziale 5-6 tys. zł., a rok temu było to 6665,64 zł.). Skok jest znaczący, tyle tylko, że w dużej mierze jest to działanie tzw. Iluzji pieniężnej – jeśli spojrzymy na realną wartość uwzględniającą inflację, to nawet w tym relatywnie najbardziej dochodowym sektorze gospodarki płace realne spadają, a pamiętajmy, że większość firm, szczególnie małych i średnich, nie ma takiego poziomu wynagrodzeń przeciętnych, co oznacza, że realnie wynagrodzenia spadły jeszcze bardziej.

Z kolei ceny produkcji budowlano-montażowej w porównaniu z analogicznym miesiącem poprzedniego roku wzrosły o 11,3%, a w porównaniu z marcem 2023 r. o 0,7%, co było głównie wynikiem zeszłorocznego ‘szoku wojennego’ na rynkach materiałów budowlanych. Firmy zgromadziły zapasy po zeszłorocznych wysokich cenach w okresie niepewności gospodarczej i dołożyły sobie w ten sposób do obserwowanego obecnie wzrostu cen (oczywiście obok rosnących cen pracy, paliw itd.). Ale mimo to widać już spowolnienie tego trendu – miesiąc do miesiąca te wzrosty nie są już tak dramatyczne w porównaniu z marcem wzrost cen produkcji budowlano-montażowej o 2023 r. o 0,7%. Tym niemniej wskaźniki koniunktury w budownictwie poprawiają się systematycznie – co prawda nie są tak dobre jak w 2019 r., ale już są lepsze niż w analogicznym okresie w ostatnich latach.

Niepokoi jednak wskaźnik kwietniowej produkcji sprzedanej przemysłu niższy o 6,4% w porównaniu z kwietniem ub. roku, kiedy notowano wzrost o 12,4% w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego. Częściowo da się to wyjaśnić tzw. efektem bazy, czyli wyjątkowo wysokim poziomem produkcji sprzedanej przemysłu w zeszłym roku, ale trudniej już wyjaśnić w ten sposób spadek o 14,8% w porównaniu z marcem br. Tutaj obserwujemy wyraźnie spadek koniunktury i spowolnienie gospodarcze, które jest widoczne też we wskaźnikach PKB. Jednak biorąc pod uwagę inne parametry należy mieć nadzieję że w następnych miesiącach doczekamy się ‘odbicia’ również i w tym segmencie.

Raen ogłasza nową strategię i zakłada wzrost EBITDA do ponad 40 mln zł w 2025 r.

Raen S.A., spółka notowana na głównym rynku Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, której portfolio obejmuje projekty fotowoltaiczne o mocy 1,45 GW, przedstawiła 22 maja br. nową strategię rozwoju. Jej głównym celem jest zwiększenie liczby projektów realizowanych w ramach umów JDA do 3 GW, rozwój portfela własnych produktów w sektorze OZE do 200 ha i uzyskanie 58 MW własnych mocy wytwórczych w 2025 r. W perspektywie dwóch lat Raen planuje osiągnąć wynik EBITDA wynoszący niemal 43 mln zł i przychody ze sprzedaży do 65,9 mln zł.

Obecnie spółka dysponuje szerokim portfolio produktów z sektora OZE na różnym etapie rozwoju. Łączna moc projektów realizowanych w oparciu o umowy JDA wynosi 1,45 GW, a w pipe-line moc projektów brownfield przekracza 670 MW. Spółka zakłada, że w oparciu o umowy zawarte w ramach działalności deweloperskiej osiągnie w 2023 r. wynik EBITDA wynoszący 10,1 mln zł i 27,8 mln zł przychodów ze sprzedaży.

Raen S.A. jest platformą, która łączy kapitał zagranicznych inwestorów z projektami, które przyczyniają się do produkcji „zielonej energii” w Polsce. Z dumą możemy stwierdzić, że zdobyliśmy w tym obszarze status ekspertów. Nasze największe atuty to solidny portfel projektów fotowoltaicznych o wartości 1,45 GW oraz silne relacje biznesowe, które nawiązaliśmy dzięki międzynarodowej sieci kontaktów. Nasz zespół zdobywał doświadczenie na całym świecie, w tym w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Korei Południowej – wyjaśnia Adam Guz, Prezes Zarządu Raen S.A.

Przyjęliśmy dzisiaj strategię, która opiera się na holistycznym spojrzeniu na szanse, jakie niesie za sobą transformacja polskiego sektora energetycznego. Celem, który nam przyświeca jest uzyskanie synergii w sektorze odnawialnych źródeł energii przy jednoczesnym budowaniu wartości dla akcjonariuszy – dodaje Adam Guz.

Ogłoszenie nowej strategii to dla Raen S.A. milowy krok w stronę dynamicznego rozwoju. Jego fundamentem ma być wzrost przewyższający średnią rynkową, a celem osiągnięcie stabilnej bazy przychodowej dzięki własnym mocom energetycznym oraz wzrost efektywności i marżowości przy jednoczesnym utrzymaniu dyscypliny kosztowej. Zarząd ocenia, że realizacja tego planu przełoży się na budowanie wartości spółki dla akcjonariuszy.

W nowo przyjętej strategii spółka wyznacza 6 głównych kierunków działania:

  1. posiadanie własnych aktywów w sektorze OZE oraz stanie się niezależnym producentem energii elektrycznej (IPP);
  2. zarządzanie i sprzedaż energii elektrycznej na mocy umów bilateralnych (PPA);
  3. inwestowanie w rozwój, modernizację i nowoczesne, ekologiczne technologie;
  4. tworzenie nowatorskich rozwiązań dla inwestorów;
  5. współpracę z kluczowymi partnerami, która zapewni spółce stabilny rozwój;
  6. umocnienie pozycji spółki jako atrakcyjnej i solidnej inwestycji dla inwestorów instytucjonalnych.

Motorem napędowym dla wprowadzenia nowej strategii było niedawne przejęcie 100% udziałów Seed Capital, a wraz z nimi portfolio projektów fotowoltaicznych, które w 2024 r. mogą osiągnąć wynik EBITDA w wysokości 15 mln zł. W kwietniu funkcję prezesa spółki Raen objął Adam Guz, który wcześniej kierował Seed Capital i na przestrzeni ponad 20 lat uczestniczył w sprzedaży projektów o łącznej mocy 300 MW.

– Naszą misją jest odważna konfrontacja z wyzwaniami wynikającymi ze zmian klimatycznych i poprawą jakości powietrza. Realizujemy ją poprzez łączenie globalnego kapitału, pozyskiwanego głównie we Francji, Włoszech, Grecji, Izraelu, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych z projektami, które pozwolą na zwiększenie produkcji „czystej” energii w Polsce. Przyświeca nam strategiczny cel polegający na zintegrowaniu produkcji i dostarczania odnawialnej energii, pochodzącej zarówno z umów PPA, jak i z własnych źródeł – podkreśla Prezes Zarządu.

Jak wskazuje Adam Guz, Polska – będąca rynkiem kluczowym dla spółki, mierzy się obecnie z historycznym wyzwaniem, jakim jest dekarbonizacja, która wymaga zredukowania emisji węgla o 55% do 2030 r. Jego podjęcie pociąga za sobą konieczność przeprowadzenia szeregu inwestycji w obrębie rodzimego sektora energetycznego, których koszt wyniesie 226 mld euro. Realizacja tych przedsięwzięć stanowi dziejową szansę na powstrzymanie zmian klimatycznych, poprawę jakości powietrza oraz uzyskanie przez Polskę niezależności energetycznej.

– Jako Raen widzimy swoje miejsce na czele tych zmian, dlatego inwestycja w naszą spółkę łączy atrakcyjną formę lokaty kapitału z budowaniem zrównoważonej przyszłości dla świata oraz następnych pokoleń. Widzimy, że popularność ekologicznych źródeł energii rośnie wraz ze wzrostem świadomości Polaków na temat zagrożeń związanych ze zmianami klimatu. Szczególnie cieszy nas coraz większe zainteresowanie rolników udziałem w transformacji energetycznej poprzez dzierżawienie terenów pod budowę farm fotowoltaicznych. Serdecznie zachęcam właścicieli gruntów rolnych, przedstawicieli samorządów oraz deweloperów projektów fotowoltaicznych do nawiązania współpracy ze spółką Raen. Budujmy razem Polskę niezależną energetycznie i bądźmy częścią zielonej transformacji – podsumowuje.

Niższa cena złota potencjalną okazją?

Złoto w minionym tygodniu słabło na fali umacniania się amerykańskiego dolara. To przede wszystkim efekt pozytywnych danych makroekonomicznych i prawdopodobnego zakończenia lub przerwy w podwyżkach stóp procentowych w USA.
Po zapoczątkowanej w marcu fali wzrostowej, która w kwietniu zwolniła nieco tempo, w połowie maja złoto zaczęło tracić impet. Zbiega się to z wieloma pozytywnymi informacjami gospodarczymi, które pozwalają snuć przypuszczenia, że FED zakończy lub przynajmniej zrobi przerwę w cyklu podwyżek stóp procentowych, dając tym samym rynkom nieco wytchnienia.

Jak zwykle w takich sytuacjach, dolar staje się bardziej pożądanym aktywem, szczególnie dla dużych, zinstytucjonalizowanych inwestorów, którzy czekają na rynkowe okazje. Mocniejszy dolar to tańsze złoto, co z kolei w obecnej sytuacji może jawić się jako okazja do zakupów i uzupełnienia portfela o królewski kruszec.

Już w kwietniu prognozy analityków TD Securities zakładały, że w drugim kwartale możliwa jest korekta spowodowana tym, że część inwestorów zechce zrealizować swoje zyski. I taką sytuację istotnie obserwujemy. Nowy szczyt, na który czeka TD Securities to 2 150 USD za uncję. Tę cenę złoto osiągnąć ma pod koniec roku.

Z kolei australijski bank ANZ przewiduje nieco ostrożniej – wedle analityków tego banku, do końca roku kurs złota osiągnie 2 100 USD za uncję, a do końca przyszłego 2 200 USD.

Jastrzębie głosy w FED

Choć rynki przyjmują za pewnik, że stopy procentowe nie zostaną podniesione, w FED nie brakuje jastrzębich głosów. O konieczności dalszego zaostrzania polityki pieniężnej mówił m.in. Neel Kashkari, przewodniczący FED z Minneapolis.
W ostatnich dniach w podobnym tonie wypowiedziała się Lorie Logan z oddziału FED w Dallas. Zasugerowała ona, że dotychczasowe dane dotyczące inflacji nie uzasadniają pominięcia podwyżki w czerwcu.

Również Philip Jefferson, członek Rady Gubernatorów Rezerwy Federalnej podkreśla, że inflacja jest zbyt wysoka. Choć zaznacza on także konieczność obserwacji wpływu podwyżek na gospodarkę.

Według CME FedWatch Tool szanse na podwyżkę stóp procentowych o 25 punktów bazowych w czerwcu wynoszą obecnie 38 proc. Posiedzenie odbędzie się w dniach 13-14 czerwca.

Inflacja w Polsce spada powoli

Inflacja CPI (konsumencka) w Polsce w kwietniu wyniosła 14,7 proc. względem 16,1 proc. w marcu. Nieco gorzej wygląda sytuacja z inflacją bazową (bez cen żywności i energii), o której ostatnio mówi się sporo – ta w kwietniu wyniosła 12,2 proc. względem 12,3 proc. miesiąc wcześniej.

Zdaniem ekonomistów NBP to właśnie ta druga lepiej obrazuje dynamikę wzrostu cen, gdyż nie uwzględnia chociażby sezonowych zmian cen żywności. Powolne tempo spadku inflacji bazowej (również na tle innych europejskich krajów) przekłada się na fakt, że nie widać – na razie – perspektyw na obniżki stóp procentowych, co stanowiłoby duże odciążenie dla kredytobiorców.

Osobną sprawą są zbliżające się wybory i obietnice wyborcze, jak chociażby budzący kontrowersję pomysł waloryzacji 500+ do 800+. Choć NBP utrzymuje, że głównymi przyczynami inflacji są agresja rosyjska w Ukrainie oraz pandemia i jej skutki, wiele ostrzeżeń dotyczących inflacji pojawiało się jeszcze przed wybuchem wojny, właśnie w związku z wprowadzaniem na rynek pieniądza w postaci świadczeń socjalnych.

Michał Tekliński, dyrektor ds. rynków międzynarodowych w Grupie Goldenmark

Wynagrodzenie za funkcje kierownicze i nadzorcze w pracach B+R stanowi koszt kwalifikowany

Ulga badawczo-rozwojowa jest coraz częściej wykorzystywaną przez przedsiębiorców preferencją podatkową. Wskazuje na to nie tylko liczba wydawanych interpretacji podatkowych w tym zakresie, która podawana jest już w tysiącach, lecz także dane ministerstwa finansów – kwoty odliczeń mierzone są w miliardach złotych. Jednym z podatkowych problemów skorzystania z ulgi B+R jest kwalifikacja kosztów pracy kadry managerskiej oraz nadzorczej nad projektami B+R. W wielu przypadkach są to bardzo istotne kwoty, a podejście organów podatkowych w tym zakresie jest różnorodne. Z pomocą przychodzi jednak Naczelny Sąd Administracyjny, który wydał korzystny dla podatnika wyrok w sprawie dotyczącej kosztów kadry zarządczej przy projektach B+R (wyrok z dnia 21.03.2023 r., sygn. II FSK 2217/20).

Czego dotyczyła sprawa?

Spółka prowadziła działalność gospodarczą polegającą na produkcji urządzeń na indywidualne zamówienie. Działalność ta jest wysoce innowacyjna, polega na kompleksowej produkcji, począwszy od wypracowania założeń po czynności faktyczne związane z produkcją danego urządzenia. W pracach B+R uczestniczą zarówno pracownicy, jak i osoby sprawujące u wnioskodawczyni funkcje kierownicze, wykonujące je na podstawie umowy o pracę. Osoby sprawujące funkcje kierownicze wykonywałyby zarówno czynności związane z pracami B+R, jak i z pozostałą jej działalnością. Określenie charakteru tych czynności, a zatem przyporządkowanie ich do poszczególnych projektów odbywać się będzie w oparciu o ewidencję czasu pracy. Zakres prac takich osób obejmuje w szczególności opracowywanie strategii w zakresie rozwoju technologicznego firmy, w tym prowadzenie analiz rentowności przedsięwzięć inwestycyjnych w zakresie nowych technologii, analizowanie i optymalizowanie procesów technologicznych, uczestniczenie w opracowywaniu budżetu organizacji w części dotyczącej wdrożeń i rozwoju technologicznego, nawiązywanie i utrzymywanie współpracy z firmami zewnętrznymi w zakresie wykorzystywanych technologii, wypracowywanie sprawnych i akceptowalnych metod współpracy poszczególnych działów funkcjonujących u wnioskodawczyni oraz przygotowywanie kosztorysów

Stanowisko spółki

W związku z tym spółka zadała pytanie czy wnioskodawczyni może odliczyć od podstawy opodatkowania, na zasadach wynikających z art. 18d u.p.d.o.p. wysokość wynagrodzeń pracowników sprawujących funkcje nadzorcze i kierownicze nad pracami B+R, jako koszt kwalifikowany, w zakresie w jakim wykonywane przez nich czynności, w tym nadzorcze związane są bezpośrednio z działalnością B+R. W ocenie spółki nie ma w tym zakresie żadnych ustawowych ograniczeń i dlatego może rozliczyć te koszty w ramach kosztów kwalifikowanych B+R. W ocenie spółki czynności nadzoru i organizacji procesu prac B+R, pomimo że nie są bezpośrednio związane z pracą B+R wpływają na jej przebieg i są niezbędne do prowadzenia prac rozwojowych.

Podejście organów podatkowych

Innego zdania były organy podatkowe. Zdaniem fiskusa działalność opisana we wniosku o wydanie indywidualnej interpretacji podatkowej wykonywana przez kadrę kierowniczą i nadzorczą sprowadza się do działań „pośrednio” związanych z działalnością badawczo-rozwojową, nie stanowiąc tym samym działalności badawczo-rozwojowej. Jak wskazał organ, opisane we wniosku czynności realizowane przez pracowników sprawujących funkcje nadzorcze i kierownicze mają, zdaniem organu, znamiona czynności wspierających działalność prowadzoną przez spółkę. W związku z powyższym nie można ich uznać na podstawie przedstawionego opisu, jako wypełniające definicję działalności badawczo-rozwojowej. Trudno przypisać im charakter twórczy oraz mający na celu zwiększenie zasobów wiedzy oraz wykorzystanie tych zasobów do tworzenia nowych zastosowań.

Ostateczne stanowisko NSA

Sprawę ostatecznie rozstrzygnął Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 21.03.2023 r., sygn. II FSK 2217/20, w którym poparł stanowisko WSA, że niemożliwe jest wykluczenie jednej kategorii pracowników, to jest pracowników pełniących funkcje nadzorcze i kierownicze w ramach realizacji działalności B+R, z kręgu podmiotów, na rzecz których poniesione wydatki stanowią „koszty kwalifikowane”. Jak wskazano w ustnym uzasadnieniu ustawodawca nie precyzuje kategorii odnośnie których pracowników chodzi w przepisie dotyczącym kosztów kwalifikowanych ulgi B+R. W szczególności nie wyłącza z tej kategorii pracowników pełniących funkcje nadzorcze i kierownicze. Jeśli zatem ustawodawca w analizowanym obecnie aspekcie nie rozróżnia pracowników, którzy „własnoręcznie” realizują działalność B+R (np. własnoręcznie przeprowadzają symulacje komputerowe, czy własnoręcznie testują prototyp) od pracowników, którzy kontrolują, czy nadzorują te czynności oraz doradzają w tymże procesie – to interpretatorowi także nie wolno tego czynić.

Stanowisko NSA jest bardzo korzystne dla przedsiębiorców, którzy prowadzą działalność badawczo – rozwojową, zwłaszcza na dużą skalę. Tacy przedsiębiorcy mają najczęściej działy B+R oraz kierowników B+R oraz osoby pełniące nadzór nad taką działalnością. Ograniczanie możliwości zaliczenia kosztów takich pracowników do kosztów podatkowych jest niezgodne z przepisami i wykracza poza kompetencje organów podatkowych.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, partner zarządzający Kancelarią Prawną Skarbiec specjalizującą się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Rajd złotego przerwany, dolar pokazuje siłę

Polska waluta zakończyła tydzień na szczycie zestawienia walut regionu CEE. Zauważalnie osłabiła się jednak względem euro oraz jeszcze bardziej w parze z dolarem amerykańskim. Ten ostatni okazał się jedną z najsilniejszych globalnie walut. Dolarowi pomogło oddalenie oczekiwań wobec pierwszych cięć stóp procentowych oraz panująca pośród inwestorów awersja do ryzyka.

Powodu aprecjacji dolara przed dwoma tygodniami upatrywaliśmy się w kontekście rynkowego pozycjonowania (stłoczeniu długich pozycji w euro) i realizacji zysków. Przyczyny zeszłotygodniowego umocnienia były znacznie bardziej klarowne – zwiększyły się przepływy do safe haven, zmniejszyły zaś zakłady na odwracanie polityki monetarnej Rezerwy Federalnej. Amerykańskie dane utrzymują się w większości na stosunkowo dobrym poziomie, a jednocześnie decydenci FOMC uderzają w jastrzębi ton, sugerując, że cięcia stóp procentowych nie nadejdą szybko.

Negocjacje dotyczące podwyższenia limitu długu USA wciąż trwają. Do trudnej do wyobrażenia niewypłacalności długu USA może dojść na początku czerwca. Uważamy, że to bardzo mało prawdopodobne, niepewność ta może jednak wspierać w tym tygodniu aktywa o niskim ryzyku. Uwaga inwestorów skupi się w nadchodzących dniach również na szeregu kluczowych odczytów makroekonomicznych, szczególnie wtorkowych (23.05) odczytach PMI za maj dla strefy euro, Wielkiej Brytanii i USA. Spodziewamy się także zwiększonej zmienności funta z powodu niezwykle istotnego odczytu inflacyjnego z Wielkiej Brytanii w środę (24.05), który, według prognoz, ma pokazać, że brytyjska dynamika cen w zeszłym miesiącu znacznie spadła.

PLN

W ubiegłym tygodniu sygnalizowaliśmy, że po znacznej aprecjacji złotego może istnieć pole do korekt – tak też się stało. Kurs EUR/PLN po zejściu do kolejnego minimum (4,48) powrócił do okolic 4,55. Choć dobre dane z Polski sprzyjały złotemu, waluta ostatecznie poddała się globalnym trendom, wśród których szczególnie widoczne było silne umocnienie dolara amerykańskiego.

Zdecydowanie najwięcej uwagi skupiły na sobie dane o PKB w I kwartale. Trudno marzyć o lepszym odczycie – w ujęciu kwartalnym odnotowaliśmy wzrost o 3,9% po spadku o 2,3% w IV kwartale 2022 r., podczas gdy konsensus zakładał ok. czterokrotnie niższą dynamikę. Istnieją podejrzenia, że wyrównanie sezonowe zaburza obraz. Niemniej gdyby był on zbliżony do właściwego, oznaczałoby to, że gospodarka w I kwartale znajdowała się blisko szczytu, a od czasu pandemii doświadczyła wzrostu o ok. 11%. Dane te mogą stanowić argument dla RPP, żeby nie spieszyć się z obniżkami stóp, i wzmacniają nasze oczekiwania, że te szybko nie nadejdą.

Pozostałe odczyty były mniej emocjonujące. Nieco gorsze były dane o rachunku bieżącym, nadal jednak wskazują na – sprzyjającą złotemu – nadwyżkę od początku roku. W żadnym stopniu nie zaskoczyły natomiast dane o inflacji (CPI 14,7%, bazowa 12,2%).

Najbliższe dni obfitować będą w dane z Polski. Zaczęliśmy od rozczarowującego odczytu produkcji przemysłowej, spadającej inflacji producenckiej i dość neutralnych zatrudnienia i płac. Przed nami w tym tygodniu jeszcze m.in. dane o produkcji budowlano-montażowej, sprzedaży detalicznej (wtorek 23.05) i bezrobociu (piątek 25.05). Będą one stanowić pierwszy konkretny zarys tego, jak kształtuje się sytuacja gospodarcza na początku II kwartału. Istotniejsze dla złotego mogą okazać się jednak sygnały z zewnątrz.

EUR

Euro było w ubiegłym tygodniu w znacznej mierze na łasce sentymentu wobec dolara, szczególnie po ostatnich odczytach PKB i inflacji, który były niemal w pełni zgodne z szacunkami. W ubiegłym tygodniu wiceprezes EBC Luis de Guindos stwierdził, że wciąż istnieje przestrzeń do podnoszenia stóp procentowych, nawet jeśli większość zacieśniania jest już za nami.

Jesteśmy w środku stosunkowo spokojnego okresu pod względem publikacji danych ze strefy euro. We wtorek (23.05) rano dużym zainteresowaniem będą cieszyć się odczyty PMI, w których inwestorzy wypatrywać będą oznak odporności aktywności gospodarczej, trudno jednak o inne istotne dane. W dalszej części dzisiejszego dnia przemawiać będą członkowie EBC, w tym główny ekonomista Philip Lane. W przeciwieństwie do Fedu, EBC ma jeszcze przed sobą pewną drogę, zanim będzie mógł zakończyć cykl podwyżek, i spodziewamy się, że decydenci przyznają to przed kolejnym posiedzeniem w czerwcu. Kolejny ruch w górę o 25 pb. jest niemal pewny.

USD

Ogólnie silne amerykańskie dane gospodarcze i jastrzębie komentarze części członków Fedu wspierały w ubiegłym tygodniu dolara. Prezes FOMC Jerome Powell w piątek wysłał mieszane sygnały. Wydawał się potwierdzać, że bank planuje wstrzymanie cyklu zacieśniania na posiedzeniu w czerwcu i jednocześnie zdawał się odsuwać oczekiwania rynkowe dotyczące cięć stóp procentowych, ostrzegając, że jeśli nie uda się zbić inflacji, amerykańska gospodarka będzie dalej cierpieć.

Inwestorzy zareagowali na jego wypowiedź, obniżając oczekiwania wobec zwrotu w polityce Fedu. Obecnie w kontraktach futures wyceniane jest tylko ok. 45 pb. cięć do końca roku w stosunku do 80 pb. nieco ponad tydzień wcześniej. W środę (24.05) wieczorem opublikowane zostaną minutki z ostatniego posiedzenia FOMC. Jeśli nie pojawią się w nich żadne szokujące informacje, handel dolarem powinien zależeć głównie od trwającej dyskusji na temat limitu długu.

GBP

Zeszłotygodniowe odczyty z Wielkiej Brytanii były w dużej mierze niekorzystne dla funta. Po raz pierwszy od dłuższego czasu zaczynamy dostrzegać oznaki słabości na brytyjskim rynku pracy. Nominalny wzrost płac pozostaje podwyższony i bliski rekordowym poziomom, ubiegłotygodniowy raport z rynku pracy pokazał jednak niespodziewany wzrost stopy bezrobocia i liczby wniosków bezrobotnych o rządowe wsparcie.

Prezes Banku Anglii, Andrew Bailey, przyznał podczas zeszłotygodniowego przemówienia, że na rynku pracy widoczne są oznaki rozluźnienia. Zaznaczył również, że inflacja powinna w kwietniu znacznie spaść. Przekonamy się o tym już wkrótce, ponieważ w środę (24.05) rano opublikowany zostanie najnowszy raport o inflacji CPI. Konsensus zakłada spadek o blisko 2 pp. do zaledwie 8,2%, zaś istotne obniżenie inflacji może wpłynąć na oczekiwania dotyczące wysokości stóp procentowych w Wielkiej Brytanii i na funta.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Sztuczna inteligencja efektywnie zwiększa skuteczność reklam

Jak wynika z badań konsumenckich przeprowadzonych przez Hubspot, dzięki wykorzystaniu w działaniach marketingowych sztucznej inteligencji, wzrasta zadowolenie odbiorców z prezentowanych im treści reklamowych. To z kolei przekłada się bezpośrednio na wzrost skuteczności reklam. Użytkownikom Internetu nie przeszkadzają one, pod warunkiem, że odpowiadają ich indywidualnym potrzebom. A to zapewnia właśnie wsparcie AI.

Coraz chętniej oglądamy reklamy – jest jednak jeden warunek

Z analiz ekspertów jasno wynika, że reklamy stanowiące integralną część treści medialnych są coraz lepiej odbierane przez użytkowników. Wspomniane badanie wykazało, że aż 83% ludzi zgadza się ze stwierdzeniem „Nie wszystkie reklamy są złe, ale chcę odfiltrować te niedopasowane”. Z kolei 77% badanych odpowiedziało, że „Chciałbym, aby istniał sposób na ad-filtr zamiast całkowitego ad-blocka”. Funkcję takiego ad-filtru może pełnić właśnie sztuczna inteligencja. W jej wykonaniu analiza tekstu i obrazu jest znacznie szybsza i bardziej precyzyjna, co przekłada się bezpośrednio na efektywniejsze dopasowanie treści do oczekiwań użytkowników.

Jak podaje IAB, 84% konsumentów deklaruje, że ich zaufanie do marki się nie zmienia lub nawet się zwiększa, jeśli jest ona reklamowana na stronach, które są przez nich regularnie odwiedzane. Dodatkowo, jak wynika z analiz, reklamy natywne na stronach wydawców premium są o 44% bardziej wiarygodne i notują o 21% więcej kliknięć, niż reklamy wyświetlane w mediach społecznościowych.

Analizy przeprowadzone przez różne podmioty dowodzą, że treści marketingowe, które są dopasowane do zainteresowań odbiorców są o ponad połowę chętniej oglądane niż tradycyjne reklamy display. Ich efektywność również jest wyższa.

Reklamy natywne rejestrują o 18% większą chęć zakupu i 9 procentowy wzrost reakcji na treści powiązane z marką w porównaniu do tradycyjnych banerów reklamowych. Dzięki precyzyjnemu targetowaniu, które umożliwia sztuczna inteligencja, aż 32% respondentów stwierdziło, że dopasowana reklama kontekstowa „jest reklamą, którą podzieliłbym się z przyjacielem lub członkiem rodziny”wylicza Paweł Mazurek, CEO Takeads globalnej marki Mitgo.

Rosnący potencjał SI

Według raportu MarketsandMarkets, wartość narzędzi AI w obszarze reklamy ma wzrosnąć z 5,7 mld USD w 2020 r. do 48,6 mld USD do 2026 r. (przy rocznej stopie wzrostu CAGR wynoszącej 38,3% w okresie objętym prognozą). Z kolei w raporcie eMarketera można przeczytać o szacunkach, zgodnie z którymi wydatki na reklamę natywną wzrosną z 34,9 mld dolarów w 2020 r. do 52,75 mld dolarów w 2025 r. Eksperci oceniają, że na tak optymistyczne prognozy ma wpływ właśnie sztuczna inteligencja. Jest ona jednym z czynników napędzających rozwój reklamy natywnej, który ma się utrzymywać na poziomie 375% rocznie. Taki równoległy rozwój tych obydwu obszarów sprawia, że sztuczna inteligencja będzie odgrywać coraz większą rolę w marketingu.

Jak zatem sztuczna inteligencja wpływa na skuteczność reklam?

  1. Zwiększa zaufanie konsumentów: 84% konsumentów ufa markom, które reklamują się na odwiedzanych przez nich stronach. AI może pomóc w dalszym zwiększaniu tego zaufania, personalizując reklamy na podstawie preferencji i zachowań użytkowników, co sprawia, że treści są lepiej dopasowane i mniej inwazyjne.
  2. Uwiarygadnia reklamy: Reklamy natywne są o 24% bardziej wiarygodne dla konsumentów, niż reklamy w mediach społecznościowych. AI może pomóc w utrzymaniu i zwiększeniu tej wiarygodności poprzez lepsze dopasowanie reklam do kontekstu i treści strony.
  3. Podnosi zaangażowanie: Reklamy natywne generują 21% więcej kliknięć w porównaniu do reklam w mediach społecznościowych. Analizując dane i dostosowując reklamy do indywidualnych preferencji użytkowników, AI może dodatkowo zwiększać to zaangażowanie.
  4. Wpływa na widoczność i skuteczność: Konsumenci reagują na reklamy natywne 53% częściej niż na reklamy display. AI może pomóc w dalszym zwiększaniu tej widoczności i skuteczności, optymalizując miejsce i czas wyświetlania reklam.
  5. Zachęca do udostępniania: 32% respondentów stwierdziło, że reklama natywna to taka, którą podzieliłby się z przyjacielem lub członkiem rodziny. AI może pomóc w tworzeniu reklam, które są bardziej prawdopodobne do promowania przez samych użytkowników, co sprawia, że niektóre treści są chętniej udostępniane niż inne.

Reklama natywna, jako dynamicznie rozwijająca się gałąź marketingu internetowego, dzięki potencjałowi sztucznej inteligencji ma szansę zrewolucjonizować całą branżę digital marketingu i e-commerce. Indywidualne dopasowanie do użytkownika i treści danej witryny znacząco zwiększa zaangażowanie konsumentów, a przez to wykazuje większą skuteczność. Z tego powodu, zdaniem ekspertów Takeads, globalny rynek sztucznej inteligencji w obszarze marketingu zyskuje na wartości w tak błyskawicznym tempie.

Wybory w Grecji kluczem do jej powrotu do grona krajów o stabilnej ocenie perspektyw inwestycyjnych

Wyniki wyborów parlamentarnych w Grecji, które odbyły się w niedzielę (i prawdopodobnie kolejnych, które mogą odbyć się w lipcu), mają kluczowe znaczenie dla ustalenia, czy kraj ten jest w stanie utrzymać zdolność obsługi zadłużenia i powrócić do poziomu inwestycyjnego do końca tego roku. Rządząca partia Nowa Demokracja (ND) prowadzi, ale nie wiadomo (poniedziałek rano), czy zdobyła większość bezwzględną, ponieważ ostatnie zmiany w ordynacji wyborczej uniemożliwiają przyznanie zwycięskiej partii dodatkowych mandatów. W rezultacie prawdopodobnie na początku lipca prawdopodobnie odbędą się nowe wybory, w których obowiązywać będzie „wzmocniona” większość, a zwycięzcą zostanie ta partia, która jako pierwsza zdobędzie 40 dodatkowych mandatów. Najbardziej prawdopodobnym wynikiem będzie koalicja ND i Pasok po drugich wyborach. Jeśli ND uda się utrzymać władzę, Allianz Trade spodziewa się kontynuacji dotychczasowej „ostrożnej” i ekonomicznej polityki, z pewnymi kompromisami z Pasok.

W opinii Allianz Trade jakikolwiek impas polityczny mógłby zagrozić trwałej ścieżce ożywienia gospodarczego. Chociaż wyniki gospodarcze Grecji pozostają niższe niż w 2008 r. – przed wybuchem kryzysu związanego z długiem publicznym, to w ostatnich trzech latach nastąpiła imponująca poprawa i Grecja osiągnęła pod koniec 2022 r. poziom 6,4% PKB powyżej poziomu sprzed pandemii. Jednak wsparcie rządowe dla gospodarstw domowych i konsumentów w wysokości około 5,2% PKB spowodowało przejściowe pogorszenie dynamiki fiskalnej po latach „wymuszonej” dyscypliny fiskalnej i konsolidacji.

Nie dostrzegamy istotnego ryzyka odejścia od agendy „programu nadzoru po załamaniu ekonomicznym”, ale nawet krótki okres niepewności politycznej miałby wpływ na perspektywy gospodarcze Grecji. Grecja jest jednym z głównych beneficjentów funduszy Next Generation EU, ale kluczowe reformy (tj. reformy sektora finansowego mające na celu zmniejszenie zadłużenia prywatnego i wzmocnienie rynków kapitałowych lub reformy wspierające sektor prywatny w celu zmniejszenia obciążeń administracyjnych i poprawy ram regulacyjnych) będą musiały zostać wdrożone w ciągu najbliższych kilku lat, aby otrzymać środki. W tym kontekście wszelkie opóźnienia we wdrażaniu wynikające z przerwy w działalności politycznej opóźniłyby pozytywny wpływ na gospodarkę. Niepewność polityczna może również opóźnić obiecany powrót do poziomu inwestycyjnego do końca 2023 r., biorąc pod uwagę, że dynamika polityczna i fiskalna kraju ma duży wpływ na decyzje ratingowe.

Krzepiące jest to, że greckie obligacje rządowe są obecnie przedmiotem obrotu z rentownością zbliżoną do krajów o (dobrze ocenianym) poziomie inwestycyjnym, a rynki nie uwzględniają jak na razie żadnych zawirowań politycznych (Wykres 1). Największa część długu publicznego pozostaje w rękach publicznych (76% w 2022 r. z 26% w 2011 r.), a średnia zapadalność długu wydłużyła się do 17,5 roku w 2022 r. (z 6,3 roku w 2011 r.), co łagodzi obciążenie odsetkami w obliczu rosnących stóp procentowych. Mimo to Allianz Trade spodziewa się wzrostu obciążenia długiem publicznym z rekordowo niskiego poziomu obserwowanego w 2022 r. (2,4% PKB), choć nie tak znaczącego, jak oczekiwano w innych krajach poza nurtem najsilniejszych gospodarek.

Wykres 1: Spready długu publicznego dla Grecji, Włoch i Hiszpanii (przy 10-letnich terminach zapadalności, pb)

Spready długu publicznego dla Grecji, Włoch i Hiszpanii
[Greece 10y spread (bps) = Spread 10-letni dla Grecji (pb); Italy 10y spread (bps) = Spread 10-letni dla Włoch (pb); Spain 10y spread (bps) = Spread 10-letni dla Hiszpanii (pb)]
Źródła: Refinitiv Datastream, Allianz Research

Priorytetem stabilizacja zadłużenia i jednoczesne pobudzanie inwestycji prorozwojowych

Wybiegając w przyszłość po 2023 r. i w kontekście ambitnego przeglądu reguł fiskalnych UE, następny rząd będzie musiał nadać priorytet stabilizacji swojego salda budżetowego, a jednocześnie dokonać niezbędnych inwestycji w celu pobudzenia potencjalnego wzrostu. W ciągu ostatniej dekady Grecja dokonała niezwykłego ożywienia fiskalnego. Zdolność obsługi zadłużenia wymaga jednak dalszych dostosowań fiskalnych, ponieważ kraj wychodzi z pandemii i kryzysu energetycznego. Przestrzeganie przywróconych reguł fiskalnych UE będzie miało kluczowe znaczenie dla wzmocnienia przez Grecję buforów finansowych. Nowe reguły oferują ścieżkę wydatków netto dla poszczególnych krajów w oparciu o prostsze zasady i większą elastyczność, aby uwzględnić niezbędne wydatki w obszarach priorytetowych w zamian za ściślejszy nadzór i silniejsze egzekwowanie (Tabela 1). W przypadku Grecji utrzymanie koncentracji na wydatkach pobudzających wzrost gospodarczy będzie miało kluczowe znaczenie dla ustabilizowania zadłużenia, gdy obecne presje cykliczne związane z kryzysem energetycznym osłabną i ustąpią wyzwaniom strukturalnym związanym z zieloną transformacją.

Tabela 1: Przegląd zmienionych reguł fiskalnych UE i empiryczne zastosowanie w Grecji

Proponowane (zmienione) reguły fiskalne UE Analiza empiryczna
Środki oparte na przepływie
Deficyt budżetowy

nie większy niż 3% nominalnego PKB

Wzrost wydatków

do 10-letniego średniego potencjalnego wzrostu

Wzrost wydatków

uproszczenie i zastosowanie hamulca zadłużenia, który ogranicza wzrost wydatków do 50%/25% potencjalnego wzrostu (plus inflacja) w przypadku, gdy relacja długu do PKB jest wyższa niż 60%/100%

Środki oparte na zasobach
Poziom zadłużenia

dług do PKB nie większy niż 60%

Współczynnik korekty zadłużenia

kraje o relacji długu do PKB >60% muszą każdego roku redukować nadmierne zadłużenie o co najmniej 1/20

Współczynnik korekty zadłużenia

Włączone do reguły wzrostu wydatków poprzez hamulec zadłużenia w celu zmniejszenia nadwyżki zadłużenia w czasie (endogenizowane)

Źródła: Komisja Europejska, Allianz Research

Wyniki symulacji Allianz Trade sugerują, że uproszczona reguła wydatkowa UE jako pojedynczy cel operacyjny dobrze sprawdziłaby się w Grecji, implikując średni realny wzrost PKB o +1,3% rocznie, zgodnie ze wzrostem potencjalnym (Wykresy 2 i 3). Reguła ta znacznie zmniejsza procykliczność i złożoność obecnych ram fiskalnych, jednocześnie prowadząc rząd w kierunku wiarygodnej konsolidacji zadłużenia. Połączenie jej z mechanizmem hamulca zadłużenia może również zapewnić większą elastyczność w stosunku do szczególnych okoliczności Grecji, umożliwiając jej dłuższy okres dostosowawczy w celu zmniejszenia nadmiernego zadłużenia. Nawet w przypadku niekorzystnego scenariusza zadłużenia (który jest modelowany w oparciu o prognozę gęstości 99. percentyla przy użyciu symulacji Monte Carlo), Grecja będzie w stanie dalej zmniejszać swoje obciążenie długiem o ponad 30 pp do poziomu poniżej 150% PKB w perspektywie długoterminowej. Średni realny wzrost w ramach reguły wydatkowej wyniósłby również średnio około 1,3% rocznie, co jest zbliżone do produktu potencjalnego kraju.

Wykres 2: Grecja – Prognozowane saldo budżetowe w ramach reguły wzrostu wydatków z hamulcem zadłużenia (%)*

Grecja – Prognozowane saldo budżetowe w ramach reguły wzrostu wydatków z hamulcem zadłużenia
[IQR (75th-25th percentile) = Rozstęp ćwiartkowy – IQR (75-25 percentyl); Median = Mediana; Current = Bieżący; Years = Lata]
Źródła: Refinitiv Datastream, Allianz Research. Uwaga: */ zakłada bazowy hamulec zadłużenia, który ogranicza wzrost wydatków do 50% i 25% wzrostu nominalnego PKB, jeśli relacja długu do PKB przekroczy odpowiednio 60% i 100%.

Wykres 3: Grecja – relacja długu publicznego do PKB (średnia z 10 lat, %)*

Grecja - relacja długu publicznego do PKB
[Baseline debt brake = Bazowy hamulec zadłużenia; Hard debt brake = Twardy hamulec zadłużenia; Weak debt brake = Słaby hamulec zadłużenia; 1st percentile = 1. percentyl; 25th percentile = 25. percentyl; 75th percentile = 75. percentyl; 5th percentile = 5. percentyl; Median = Mediana; 95th percentile = 95. percentyl]
Źródła: Refinitiv Datastream, Allianz Research. Uwaga: dane pokazują średnie wartości przy uproszczonej regule wzrostu wydatków z hamulcem zadłużenia, która ogranicza nowe wydatki na następny cykl budżetowy do 50% i 25% potencjalnego wzrostu (plus inflacja) dla krajów o relacji długu do PKB odpowiednio ponad 100% i 60% PKB.

Dom Maklerski INC z rozszerzoną licencją na prowadzenie działalności maklerskiej

Dom Maklerski INC uzyskał zgodę Komisji Nadzoru Finansowego na prowadzenie działalności maklerskiej w nowych obszarach. Rozszerzona licencja umożliwia m.in. wykonywanie zleceń nabycia i zbycia instrumentów finansowych na rachunek składającego zlecenie oraz sporządzanie analiz inwestycyjnych i rekomendacji.

– To ważne wydarzenie w rozwoju Domu Maklerskiego INC, które pozwoli nam rozszerzyć portfolio usług by dostarczać kompleksowe rozwiązania naszym Klientom. W szczególności dotyczy to dużych inwestorów i emitentów, którym możemy teraz zaoferować szersze spektrum obsługi transakcji na rynku kapitałowym oraz dostarczać im analizy inwestycyjne i rekomendacje. – komentuje Paweł Śliwiński, prezes Domu Maklerskiego INC.

Komicja Nadzoru Finansowego podczas posiedzenia w dniu 19 maja br. postanowiła jednogłośnie udzielić zezwolenia DM INC na prowadzenie działalności maklerskiej w obszarach:

  • wykonywania zleceń nabycia i zbycia instrumentów finansowych na rachunek dającego zlecenie;
  • doradztwo dla przedsiębiorstw w zakresie struktury kapitałowej, strategii przedsiębiorstwa lub innych zagadnień związanych z taką strukturą lub strategią;
  • sporządzanie analiz inwestycyjnych, analiz finansowych oraz innych rekomendacji o charakterze ogólnym dotyczących transakcji w zakresie instrumentów finansowych.

Dom Maklerski INC od początku 2023 r. wspierał spółki w przeprowadzaniu transakcji emisji i skupu akcji o łącznej wartości 25 mln zł. Oznacza to, że w pierwszej części 2023 r. firma zrealizowała transakcje o większej wartości niż w całym ubiegłym roku. Największą z nich była zakończona na początku maja br. emisja akcji Genomtec o wartości 13,1 mln zł. Wcześniej DM INC wspierał m.in. skup akcji Stars.Space o wartości 5 mln zł.

– Zgodnie z przyjętymi kierunkami rozwoju Grupy INC, skupiamy się na rozwoju Domu Maklerskiego INC, który staje się wiodącym podmiotem w naszej organizacji. Jak widać jesteśmy aktywni zarówno w podstawowym obszarze przeprowadzania transakcji, a także otwieramy się na nowe obszary – transakcyjne, jak i usługi komplementarne jak depozytariusz dla funduszy inwestycyjnych zamkniętych czy prowadzenie rejestru akcjonariuszy. – dodaje Paweł Śliwiński.

Impasu w USA ciąg dalszy

Limit zadłużenia w USA zostanie osiągnięty już w czerwcu. Niby mamy jeszcze do tego czasu półtora tygodnia, ale niewiele osób czuje się uspokojona tak krótką perspektywą.

Amerykanie dążą do niewypłacalności

Stany Zjednoczone, oprócz oczywiście innych oryginalnych rozwiązań, mają w swoim systemie prawnym coś takiego jak limit zadłużenia. Pozornie brzmi to jak bardzo dobre rozwiązanie kontrolujące polityków, lekką ręką rozdających nie swoje pieniądze. Pozornie, gdyż ma to jeszcze swoje wady, jedną z nich jest, chociażby to, że gdy limit jest osiągany, państwo traci zdolność regulowania zobowiązań. Tak stanie się właśnie w czerwcu. Warto wspomnieć o jeszcze jednym elemencie, limit ten jest bardzo regularnie podnoszony. W rezultacie jego element kontrolny ogranicza się do specyficznych panicznych negocjacji obu obozów w momencie zbliżania się do niego. Tak też jest teraz. Co prawda z komunikatów nadchodzą głosy, że jesteśmy coraz bliżej. Jest też informacja, że jeszcze wciąż daleko. Co to oznacza? Republikanie chcą utrącić w ramach oszczędności flagowe projekty demokratów. Z kolei Demokraci próbują po prostu podnieść zadłużenie. Im dłużej jednak trwa impas, tym bardziej nerwowo robi się na rynkach. Co ciekawe dolar wciąż ma się mocno, ale analitycy wskazują, że jest to efektem kapitału napływającego do USA chcącego zainwestować w powiększany dług. Giełdy wcale nie patrzą optymistycznie.

Chiny nie zmieniają stóp procentowych

Pekin stoi absolutnie obok całego inflacyjnego zamieszania na świecie. Z jakiegoś powodu w przeciwieństwie do innych gospodarek kraj ten nie wpadł na pomysł, że zalanie gospodarki w sposób niekontrolowany pieniędzmi to dobry pomysł. Nie doszło tam też do radykalnych obniżek stóp procentowych na początku pandemii. Efektem tych działań było utrzymywanie się przez cały czas inflacji na poziomach poniżej 3%. W rezultacie też od początku czegoś, co na zachodzie nazywamy powoli kryzysem inflacyjnym, nie ma tam też gwałtownych podwyżek stóp procentowych. Co więcej, nie ma ich wcale. W tym roku nie zmieniono ich w ogóle, a w zeszłym roku spadły dwukrotnie. Raz o 0,1% i raz o 0,05%, tak nie pomyliliśmy przecinka. Dzisiejsza decyzja Banku Chin również nie przyniosła niespodzianki.

Nadchodzi stabilizacja liry?

Ze względu na niestabilność liry tureckiej tamtejszy rząd finansuje bardzo dziwny instrument mający zachęcać obywateli do trzymania oszczędności w lirach. Chodzi o rachunki, do których dopłacana jest strata względem różnicy kursowej wobec dolara. Ostatnie miesiące pokazują, że straty te są coraz niższe, co po części świadczy również o skuteczności systemu. W rezultacie jest to dużą ulgą dla budżetu. Z drugiej strony program ten jest taki drogi, ze względu na niskie stopy procentowe, ale polityka monetarna Turcji była tu już wielokrotnie recenzowana. Stabilizacja waluty jest szczególnie ważna, biorąc pod uwagę niepokój związany z obecnymi wyborami prezydenckimi.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Dziś ostatni dzień na rozliczenie rocznej składki zdrowotnej. W formularzach mogą być błędy, a ich korekta wymaga wizyty w ZUS

Dzisiaj, 22 maja, upływa termin na rozliczenie rocznej składki zdrowotnej. ZUS stara się zautomatyzować ten proces, korzystając z danych zgromadzonych w ciągu roku na podstawie dokumentów składanych przez podatników. Niestety, często dochodzi do niezgodności pomiędzy podstawami wyliczenia składek wykazywanymi przez ZUS a wartościami zgłaszanymi przez przedsiębiorców i księgowych.

Problem polega na tym, że dane automatycznie podstawiane w dokumentach rozliczeniowych są błędne. ZUS nie uwzględnia wszystkich dokumentów złożonych w trakcie roku, co prowadzi do nieprawidłowego ustalenia podstawy obliczenia składki zdrowotnej.  – Przedsiębiorcy muszą teraz zdecydować, czy złożyć rozliczenie z błędami i narazić się na karę, czy stanąć w kolejce do ZUS – tłumaczy Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt.

Cyfryzacja nieidealna

Dodatkowym czynnikiem komplikującym prawidłowe rozliczenie się jest brak dostępu do dokumentów złożonych w inny sposób niż w formie papierowej. Większość przedsiębiorców i podmiotów składających dokumenty do ZUS korzysta już z formy elektronicznej. Dzięki temu można uniknąć długich kolejek i załatwić sprawy szybko i sprawnie. Jednak w przypadku rozliczenia rocznego składki zdrowotnej, konieczne jest złożenie dokumentów w formie papierowej.

Niestety, podstawy składki zdrowotnej wyliczane automatycznie na podstawie zgromadzonych danych często są błędne.  – Przedsiębiorcy i księgowi starają się dokonać poprawek, aby uwzględnić właściwe wartości w rozliczeniu. W takiej sytuacji nie jest możliwe przesłanie skorygowanego rozliczenia do ZUS drogą elektroniczną, co rodzi poważny problem, ponieważ za niezłożenie rozliczenia grożą kary. Przedsiębiorcy znaleźli się w sytuacji patowej: ZUS próbował zautomatyzować proces, ale nie udało się to w pełni – podkreśla ekspert inFakt.

W rezultacie przedsiębiorcy muszą stanąć w kolejce w ZUS i złożyć swoje rozliczenia roczne w formie papierowej. – Jest to niewygodne i niezwykle czasochłonne, zwłaszcza że większość osób przyzwyczaiła się do składania dokumentów elektronicznie. Aby uniknąć kary za nieterminowe złożenie rozliczenia rocznego, przedsiębiorcy nie mają jednak innego wyboru – dodaje Piotr Juszczyk.

Kłopotliwa odpowiedzialność producentów AI

Prawo nie nadąża zwykle za rozwojem nowych technologii. Ekspansja sztucznej inteligencji z pewnością odmieni nasze codzienne życie, ale oprócz niewątpliwych korzyści, nowe systemy mogą powodować rozmaite szkody. „Złożoność, autonomia i brak przejrzystości systemów sztucznej inteligencji wymagają ostrożnej regulacji ułatwiającej dochodzenie odszkodowań, lecz jednocześnie takiej, która nie zabije innowacyjności. Przed ustawodawcą stoi niezwykle trudne zadanie” ‑ mówi adwokat Dariusz Kiełb, członek zespołu Rozwiązywania Sporów w warszawskim biurze kancelarii Wolf Theiss.

W chwili obecnej brak jest w prawie polskim, jak również w prawie unijnym, szczególnych mechanizmów prawnych w zakresie odpowiedzialności za działanie systemów AI. Trwają jednak zaawansowane prace nad nowymi przepisami na poziomie Unii Europejskiej. We wrześniu ub. r. zaprezentowane zostały projekty istotnych aktów prawnych: nowej dyrektywy w sprawie odpowiedzialności za produkty wadliwe oraz dyrektywy w sprawie odpowiedzialności za sztuczną inteligencję. Pierwszy ze wskazanych aktów dotyczy odpowiedzialności na zasadzie ryzyka, podczas gdy drugi obejmuje odpowiedzialność deliktową na zasadzie winy, co pociąga za sobą dalej idące wymogi dowodowe dla poszkodowanego.

W przypadku kolizji autonomicznych samochodów, osoby poszkodowane dochodzące odszkodowania mogą stanąć przed trudnym wyzwaniem identyfikacji osoby odpowiedzialnej oraz wykazania przesłanek odpowiedzialności odszkodowawczej. Dochodzenie rekompensaty za szkodę wyrządzoną przez systemy AI może wymagać wykazania winy osoby mającej ponieść odpowiedzialność, czy też związku przyczynowego pomiędzy działaniem systemu AI a szkodą. Już samo zidentyfikowanie osoby odpowiedzialnej za szkodę wyrządzoną przez sztuczną inteligencję może być dla poszkodowanego istotnym problemem, nie mówiąc już o wykazaniu nieprawidłowości po stronie producenta oprogramowania. – mówi mec. Dariusz Kiełb z kancelarii Wolf Theiss.

Jak do tych wyzwań rysujących się na horyzoncie szykuje się polski i unijny prawodawca? Proponowane rozwiązania dają się w pewnym stopniu sprowadzić do dwóch zagadnień: transparentności systemów AI oraz zwiększonego ryzyka działalności producentów systemów AI. Przepisy przewidują możliwość wnioskowania do osoby potencjalnie odpowiedzialnej o udostępnienie dokumentacji oprogramowania, zaś w przypadku bezpodstawnej odmowy ujawnienia takiej dokumentacji dowodowej kreują domniemanie winy takiej osoby. W pewnych przypadkach zastosowanie znajdzie również domniemanie związku przyczynowego pomiędzy winą pozwanego a rezultatem działania systemu AI, czy też domniemanie wadliwości oprogramowania jako produktu oraz związku przyczynowego pomiędzy wadliwością produktu a szkodą.

Zastosowanie szeregu wspomnianych rozwiązań przerzuci ciężar dowodowy na producentów systemów sztuczniej inteligencji, którzy potrzebować będą dowodów na wyłączenie własnej odpowiedzialności. W rezultacie, przepisy wymuszać będą na producentach większą transparentność systemów AI. Większa transparentność teoretycznie może zaradzić efektowi czarnej skrzynki, gdyż możliwe będzie odtworzenie procesów zachodzących w systemie AI. Na pewnym etapie rozwoju tych systemów praktyczna realizacja prawnych wymogów może okazać się trudna lub niemożliwa. – dodaje mec. Dariusz Kiełb.

Problem tzw. czarnej skrzynki (black box effect) odnosi się do sposobu podejmowania decyzji przez systemy sztucznej inteligencji. W wielu wypadkach znane są dane wejściowe dostarczone oprogramowaniu (input) oraz dane wyjściowe otrzymane na skutek działania programu (output), jednakże działania programu, które znajdują się pomiędzy, pozostają niewyjaśnialne i trudne do odtworzenia. Część systemów AI działa na podstawie ogromnej sieci neuronowej, w której zachodzące procesy nie dają się sprowadzić do zestawu instrukcji, jak ma to miejsce w tradycyjnym oprogramowaniu. W przypadku oprogramowania AI niejednokrotnie nawet inżynierowie nie są w stanie odtworzyć ani zrozumieć, w szczegółach procesu decyzyjnego systemu sztucznej inteligencji.

Problem efektu czarnej skrzynki jest zagadnieniem natury technicznej, na który jak się wydaje, nie mamy aktualnie odpowiedzi. Ustawodawca może podjąć próbę wymuszenia transparentności na dostawcach oprogramowania, jednakże to od postępu technicznego zależeć będzie odpowiedź na pytanie, czy realizacja nałożonych wymogów będzie w ogóle możliwa do wyegzekwowania w praktyce. Jeśli wymogi okażą się niemożliwe do spełnienia, producentów oprogramowania czekać mogą głośne spory sądowe lub perspektywa celowego ograniczania rozwiązań innowacyjnych ze względu na zbyt duże ryzyka biznesowe. Wiele wskazuje na to, że postęp technologiczny skutkować będzie wręcz mniejszą transparentnością systemów sztucznej inteligencji. Im bowiem bardziej zaawansowane rozwiązania techniczne osiągniemy, tym trudniejsze będą one do opisania czy odtworzenia w sposób czytelny dla ludzkiego odbiorcy, którego zdolności poznawcze, w przeciwieństwie do zdolności systemów AI, pozostaną w gruncie rzeczy niezmienione. – podsumowuje mec. Dariusz Kiełb.

Według szacunków Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości wartość globalnego rynku sztucznej inteligencji do 2025 r. wzrośnie do przeszło 190 mld USD. Według raportu International Data Corporation z 2022 r. wartość rynku sztucznej inteligencji miała sięgnąć nawet 450 mld USD. Jak podkreślają specjaliści, wypracowanie mechanizmów prawnych przyczyniających się do kontroli nad systemami AI przy jednoczesnym umożliwieniu rozwoju technologii będzie w najbliższych latach kluczowym wyzwaniem.

Rynek reklamy w Polsce – kwiecień 2023 r.

W internecie i radiu najaktywniejsze reklamowo były marki z branży „Trade”, natomiast w telewizji – „Pharmaceuticals – wynika z danych gemiusAdReal za kwiecień  2023.

Prezentowane dane pochodzą z gemiusAdReal – cross-mediowego badania rynku reklamowego. Analizie poddano kreacje reklamowe emitowane w kwietniu 2023 w internecie, telewizji oraz radiu.

RYNEK REKLAMY INTERNETOWEJ

W kwietniu 2023 odnotowaliśmy 71,6 mld emisji kreacji reklamowych display i wideo, a średnia częstotliwość kontaktu z reklamą na użytkownika wyniosła 2,5 tys. Działania reklamowe online dotarły łącznie do 86,8% populacji Polaków w wieku od 7 do 75 lat.

Średni czas trwania kontaktu z kreacją wyniósł 9,7 sekundy (10 sekundy dla kreacji typu display i 8 sekundy dla kreacji wideo).

Średnia widoczność kreacji digital w marcu (wskaźnik Viewability Rate liczony zgodnie z definicją IAB) wyniosła 48%. Wyższy wskaźnik widoczności osiągnęły kreacje wideo, dla których 62,1% kontaktów reklamowych znalazło się w polu widzenia użytkownika. W przypadku kreacji display było to 48%.

Najbardziej aktywna pod względem liczby kontaktów reklamowych online była branża „Trade” (29,4 mld), dla której Share of Voice we wszystkich kontaktach reklamowych online w kwietniu wyniósł 41,1%. Średni czas kontaktu dla tej branży wyniósł 10,15 sekundy, a wskaźnik widoczności kreacji –  51,6%.

Na kolejnych miejscach podium znalazły się branże „Media, books, CD&DVD (5,9 mld kontaktów reklamowych i SoV na poziomie 8,2%) oraz Leisure Time (4,7 mld kontaktów reklamowych i SoV – 6,6%).Rynek reklamy w Polsce – kwiecień 2023

Top reklamodawcy online

Najbardziej aktywnym reklamodawcą digital w kwietniu 2023 była marka Media Expert, która wygenerowała 2 mld kontaktów reklamowych online, docierając do 79,7% Polaków w wieku od 7 do 75 lat. Na drugim miejscu znalazło się Allegro.pl z 1,9 mld kontaktów i 78,1% zasięgu. Trzecie miejsce na podium należało do Ceneo.pl (1,9 mld kontaktów i zasięg na poziomie 76,9%).

Ranking TOP 10 marek zamyka Neonet, który odnotował 0,6 mld kontaktów reklamowych.Rynek reklamy w Polsce – kwiecień 2023

Wydatki na reklamę online

Analiza wydatków reklamowych na kampanie display online potwierdza aktywność marki Media Expert, która znalazła się na pierwszym miejscu zestawienia – jej udział w wydatkach wśród wszystkich marek wyniósł 3,4%. Na drugim miejscu uplasowało się Allegro.pl z 3,2% udziału, natomiast podium zamyka Ceneo.pl (3,1% udziału).

Należy pamiętać, że dane na temat wydatków w internecie stanowią wartości estymowane na podstawie cenników wydawców, gdzie wszystkie aktywności liczone były po stawce CPM (Cost per mile). Wyliczane są dla aktywności display, na platformach PC i Mobile, z wykluczeniem wideo i mediów społecznościowych/wyszukiwarek.Rynek reklamy w Polsce – kwiecień 2023

RYNEK REKLAMY TELEWIZYJNEJ

W kwietniu w telewizji najbardziej aktywna reklamowo była branża „Pharmaceuticals”. Wygenerowała ona ponad 14,3 mld kontaktów reklamowych, docierając do 95,1% populacji w wieku od 7 do 75 lat. Share of Voice we wszystkich kontaktach reklamowych w marcu wyniósł dla tej branży 21,5%, natomiast średni czas kontaktu z reklamą w tradycyjnym odbiorniku – 18,7 sekundy. Na drugim miejscu znalazła się branża „Trade” (11,8 mld kontaktów reklamowych, SoV na poziomie17,7% oraz 95,3% zasięgu), podium zamyka natomiast branża Food (9 mld kontaktów reklamowych, SoV – 13,6% i zasięg – 95%).Rynek reklamy w Polsce – kwiecień 2023

Top reklamodawcy TV

Najbardziej aktywnym reklamodawcą w telewizji w kwietniu – podobnie jak w marcu – była marka Lidl. Wygenerowała ona 1,2 mld kontaktów reklamowych, docierając do 87,3% Polaków w wieku od 7 do 75 lat. Na drugim miejscu znalazł się Media Expert (858 mln kontaktów reklamowych i 87,5% zasięgu), natomiast na trzecim – Plus (855 mln kontaktów i 86,5% zasięgu). Na 10. miejscu prezentowanego rankingu znalazł się T-Mobile z 603,5 mln kontaktów reklamowych i 82,5% zasięgu w populacji 7-75.

Wydatki na reklamę TV

Pod względem estymowanych wydatków reklamowych w telewizji na pierwszym miejscu znalazła się marka Media Expert – jej udział w wydatkach wyniósł 1,7% – a na drugim Lidl, z udziałem na poziomie 1,69%. Trzecie miejsce należało do banku PKO BP z udziałem 1,6%.Rynek reklamy w Polsce – kwiecień 2023

RYNEK REKLAMY RADIOWEJ

W radiu branżą o największej liczbie kontaktów reklamowych w kwietniu była branża „Trade” (7,7 mld kontaktów reklamowych). Na drugim i trzecim miejscu znalazły się branże „Pharmaceuticals” (2,9 mld kontaktów) oraz „Automotive” (1,2 mld kontaktów).Rynek reklamy w Polsce – kwiecień 2023 7

Najbardziej aktywnym reklamodawcą w radiu w kwietniu była marka Media Expert – wygenerowała ona 1,6 mld kontaktów reklamowych, docierając do 81,8% Polaków w wieku od 7 do 75 lat. Na drugim miejscu znalazł się Euro RTV AGD (1,1 mld kontaktów reklamowych, 75,3% zasięgu), na trzecim – Lidl (386,3 mln kontaktów, 69,6% zasięgu). Zestawienie TOP 10 zamykają markety Intermarche (247,1 mln kontaktów i 68,3% zasięgu) oraz Carrefour (213,3 mln kontaktów, 66,1% zasięgu).Rynek reklamy w Polsce – kwiecień 2023 8

Wydatki na reklamę radiową

Najwyższy udział w wydatkach reklamowych w radiu miała w kwietniu marka Media Expert (11,2%). Kolejne miejsca należą do Euro RTV AGD (6,6%) oraz portalu podatki.gov.pl (2,35%). Na 10 miejscu zestawienia znalazł się Intermarche z udziałem 1,2% w wydatkach reklamowych.Rynek reklamy w Polsce – kwiecień 2023 9

Nowa ustawa o fundacji rodzinnej „spacerem po minach”? Niektóre zapisy budzą spore wątpliwości

22 maja weszła w życie ustawa o fundacji rodzinnej. Zanim jeszcze zaczęła obowiązywać, doczekała się nowelizacji. Część ekspertów krytykuje termin i zakres wprowadzonych zmian. Ale nie brakuje też głosów, że większym problemem byłby ich brak. Podjęte kroki są bowiem następstwem promowania agresywnej optymalizacji. Podzielone opinie dotyczą też ukrytych zysków, czyli konstrukcji znanej z estońskiego CIT-u. Ponadto pojawiają się komentarze na temat nieodpłatnego świadczenia. Może się zdarzyć, że wykonanie go na rzecz fundacji będzie skutkować powstaniem przychodu do opodatkowania. Pojawiają się również głosy, że zdezorientowani przedsiębiorcy mogą nawet wstrzymać się z zakładaniem fundacji lub zacząć szukać luk w niejasnych i trudnych do zastosowania przepisach.

Dylematy jeszcze przed startem

Ustawa o fundacji rodzinnej, zanim zaczęła jeszcze obowiązywać, już była nowelizowana. Finalnie weszła w życie 22 maja br. W przestrzeni publicznej pojawiają się opinie krytyczne w sprawie tych zmian, nie tylko ze względu na termin ich przeprowadzenia. Słychać też poważne zastrzeżenia dotyczące samej treści nowych regulacji. Zdaniem doradcy podatkowego Ewy Flor, nowelizacja mogła oznaczać, że przepisy nie zostały dostatecznie przemyślane. W ocenie ekspertki, brak wnikliwej analizy może skutkować wprowadzeniem niejasnych regulacji, które trudno będzie interpretować lub stosować. To z kolei może prowadzić do sporów sądowych między przedsiębiorcami a organami regulacyjnymi.

– Zdecydowanie za negatywną praktykę ustawodawczą uznać należy nowelizowanie przepisów, które jeszcze nie weszły w życie. Przyjęte zmiany mogą obniżyć zainteresowanie fundacją rodzinną, jednak zasadniczym hamulcem mogą być trudności w interpretacji nowych regulacji i obawa wykorzystania tego przez organy podatkowe. Ustawodawca, komplikując nowe rozwiązania prawne, stwarza niepewność po stronie podatników, zniechęcając ich do wyboru tej formy prawnej – komentuje Małgorzata Słomka, doradca podatkowy z Instytutu Studiów Podatkowych Modzelewski i Wspólnicy.

W opinii Ewy Flor, wprowadzone zmiany trudno będzie skorygować. Pomocne może być tylko wyrozumiałe i jednolite podejście organów podatkowych. Potrzebne są zrozumiałe i przejrzyste rozwiązania w zakresie opodatkowania fundacji rodzinnych. Obecnie przedsiębiorcy mogą być zdezorientowani, nie wiedząc, jakie będą skutki wprowadzenia nowych przepisów i jakie jeszcze zmiany mogą się pojawić. – Wprowadzenie niejasnych lub trudnych do zastosowania przepisów może powodować wstrzymanie się z podejmowaniem decyzji inwestycyjnych, a także skłaniać do szukania luk w prawie. To może natomiast prowadzić do wzrostu nieprawidłowości na rynku. Na ten moment trudno jednak przewidzieć, czy instytucja fundacji rodzinnej straci na zainteresowaniu – zauważa ekspertka.

W prace nad przepisami był zaangażowany prof. Adam Mariański, prezes Polskiego Instytutu Analiz Prawno-Ekonomicznych, przewodniczący Komisji Podatkowej BCC. Jak przekonuje, problemem byłby brak jakichkolwiek zmian. One wynikają bowiem z agresywnych optymalizacji podatkowych, które proponowało wielu różnego rodzaju doradców. Nowelizacja jest w interesie firm rodzinnych, ponieważ ma zapobiec w ogóle negatywnej ocenie i krytyce samych fundacji. A to mogłoby spowodować, że ustawodawca zdecydowałby się na likwidację tej instytucji w polskim prawie. Fundacja rodzinna nie jest po to, żeby być opłacalna. Ona ma służyć zabezpieczeniu majątku na pokolenia, a nie optymalizacji podatkowej. Jednak nie wszyscy eksperci widzą w ustawie same plusy.

– Wprowadzone zmiany dotyczą głównie zasad opodatkowania fundacji rodzinnej oraz jej fundatorów i beneficjentów. Większość z nich można ocenić pozytywnie, np. stosowanie niższego PIT-u dla wypłat także dla beneficjentów z dalszej rodziny, niż pierwotnie planowano. Jednak zastosowanie koncepcji ukrytych zysków może spowodować wiele trudności w praktyce. Nowa regulacja przewiduje opodatkowanie fundacji rodzinnej 15% CIT-em w przypadku świadczenia w postaci ukrytych zysków – wskazuje Ewa Flor.

Ukryte zyski będą problemem?

Jak informuje Ministerstwo Finansów, objęcie opodatkowaniem świadczeń w postaci ukrytych zysków, określonych w art. 24q ust. 1a ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, ma na celu przeciwdziałanie erozji podstawy opodatkowania fundacji rodzinnej. Fundacja podlegać będzie opodatkowaniu w sposób szczególny, tj. w oparciu o mechanizm przesunięcia opodatkowania dochodów fundacji rodzinnej na moment ich wypłaty w postaci świadczeń na rzecz beneficjentów. Ukrytymi zyskami będą m.in. świadczenia na rzecz beneficjenta, fundatora lub podmiotu powiązanego z beneficjentem, fundatorem lub fundacją rodzinną z tytułu usług zarządzania i kontroli.

– Ukryte zyski to konstrukcja znana z przepisów dot. estońskiego CIT-u, gdzie stanowi źródło licznych wątpliwości i sporów. Na gruncie ustawy o fundacjach rodzinnych zapewne też będzie powodem wielu wniosków o interpretacje indywidualne. Opodatkowaniu będą podlegać świadczenia przeznaczone dla beneficjentów, fundatorów lub podmiotów powiązanych, które nie są określone w statucie i mają charakter nierynkowy. To wymaga dużej uwagi przy projektowaniu fundacji i planowaniu, jakie aktywa zostaną wniesione i jak będzie wyglądało ich funkcjonowanie. Konieczne staje się przeprowadzenie dokładnej analizy prawno-podatkowej, by uniknąć nieporozumień i problemów związanych z nowymi przepisami – podkreśla doradca podatkowy Ewa Flor.

Z kolei prof. Mariański uważa za słuszne doprecyzowanie przepisów przez ustawodawcę i wprowadzenie kategorii ukrytych zysków. Według eksperta, to nie spowoduje problemów związanych z działaniem i funkcjonowaniem fundacji rodzinnych. Problem będą mieli ci, którzy zamierzali obchodzić prawo, np. w kwestii udzielenia pożyczki z fundacji na rzecz beneficjenta na czas nieokreślony. W takiej sytuacji mogłoby dojść do niezapłacenia podatku od wypłaty świadczeń z fundacji i nie doszłoby do spłaty tego zobowiązania. Do tego dochodzą inne sytuacje, np. świadczenie usług niematerialnych, sprzedaż nieruchomości czy też rzeczy ruchomych do fundacji po zawyżonych cenach.

– Wprowadzenie zmiany w ustawie o fundacji rodzinnej może zmniejszyć ryzyko stosowania optymalizacji podatkowych z wykorzystaniem fundacji i wyprowadzania jej dochodów w sposób sprzeczny z celem tej formy prawnej. Jednak treść definicji ukrytych zysków może prowadzić do tego, że fundacja nie będzie zainteresowana odpłatnym pełnieniem funkcji przez członków zarządu, takich jak beneficjent, fundator czy podmioty powiązane z nimi lub z samą fundacją. Nieodpłatne pełnienie przez te osoby funkcji nie rozwiązuje problemu. Rodzi to bowiem ryzyko powstania przychodu z nieodpłatnego świadczenia po stronie fundacji rodzinnej i dodatkowo może rodzić konsekwencje na gruncie przepisów o cenach transferowych – dodaje ekspertka z Instytutu Studiów Podatkowych Modzelewski i Wspólnicy.

Kłopot z nieodpłatnymi świadczeniami

Jak wskazuje Ministerstwo Finansów, pojęcie powstania nieodpłatnych świadczeń po stronie fundacji rodzinnej nie jest zdefiniowane w ustawie o podatku dochodowym od osób prawnych. Przy tym, zgodnie z orzecznictwem sądów administracyjnych, zakres ten obejmuje wszelkiego rodzaju świadczenia, dokonywane bez pobierania jakiejkolwiek odpłatności. Przy ewentualnej ocenie tego zagadnienia w kontekście fundacji rodzinnej można posiłkować się kierunkami wynikającymi z interpretacji indywidualnych oraz orzeczeń sądowych w zakresie nieodpłatnych świadczeń dla spółki przez członka zarządu, który jest wspólnikiem lub akcjonariuszem.

– Jeśli fundator, beneficjent lub podmioty z nimi powiązane zdecydują się na odpłatne zarządzanie fundacją, to powstanie ukryty zysk, który będzie opodatkowany. Jedynym sposobem uniknięcia ukrytych zysków byłoby nieodpłatne zarządzanie fundacją przez fundatora, jednak to z kolei może prowadzić do uznania przez organy podatkowe powstania dla fundacji przychodu z tytułu nieodpłatnego świadczenia. W rezultacie każda forma zaangażowania fundatora w zarząd fundacji rodzinnej wpływać może na opodatkowanie jej CIT-em. Trudno ocenić, czy nieefektywność podatkowa wywoła odsunięcie fundatora lub beneficjentów i osób powiązanych od decyzji bycia w zarządzie fundacji i czy było to celem ustawodawcy czy tylko jego nieuważnością – stwierdza doradca podatkowy Ewa Flor.

Miejmy nadzieję, że stanowiska organów podatkowych wyznaczą w miarę szybko kierunek interpretacji tych przepisów, a najlepiej jakby ustawodawca je doprecyzował, do czego przekonuje Ewa Flor. Z kolei jak zaznacza Małgorzata Słomka, fundacja rodzinna będzie podmiotowo zwolniona z podatku. Ale zwolnienie nie obejmuje działalności gospodarczej wykraczającej poza zakres określony w art. 5 ustawy o fundacji rodzinnej. Zatem nie można wykluczyć, że w niektórych przypadkach nieodpłatne świadczenie wykonane na rzecz fundacji rodzinnej będzie skutkować powstaniem u niej przychodu podlegającego opodatkowaniu. Ekspertka z Instytutu Studiów Podatkowych Modzelewski i Wspólnicy zwraca także uwagę na nieodpłatne pełnienie funkcji przez członków zarządu będących beneficjentami fundacji rodzinnej. Jej zdaniem, w tej sytuacji problem nieodpłatnego świadczenia nie powstanie, analogicznie jak ma to miejsce w przypadku członków zarządu spółek kapitałowych będących ich wspólnikami.

– Jeżeli ktoś z zarządu lub rady nadzorczej dostanie wynagrodzenie, to nie będzie żadnego problemu. Można pełnić tę funkcję również nieodpłatnie, co wynika z ustawy. I to nie jest nieodpłatne zarządzanie w rozumieniu świadczenia usługi, o których mowa w tych przepisach dotyczących ukrytych zysków. Natomiast art. 5 wskazuje szeroki obszar wykonywania działalności gospodarczej przez fundację rodzinną. A początkowo w ogóle miało nie być tego zapisu, więc to jest duży sukces. Nie należy doszukiwać się dziury w całym, że jakieś nieodpłatne świadczenie może skutkować powstaniem przychodu. Eksperci, którzy brali udział w pracach legislacyjnych, mówią, że nowelizacja jest zasadna – podsumowuje prof. Adam Mariański.

Pozew o wysoki czynsz: teraz to będzie częstsze?

Coraz częściej pojawiają się informacje o lokatorach pozywających właścicieli „M” w związku z czynszem. Wyjaśniamy, kiedy zasadny jest pozew o wysoki czynsz.

Krajowe media około rok temu poinformowały o pozwach około 2000 mieszkańców lokali zarządzanych przez TBS Wrocław. Natomiast kwiecień 2023 r. przyniósł pierwszy wyrok korzystny dla lokatorów kwestionujących podwyżki czynszu. Można przypuszczać, że w obecnych warunkach pozew o wysoki czynsz będzie coraz popularniejszym rozwiązaniem, ponieważ koszty użytkowania mieszkań i czynsze mocno wzrosły. Główny Urząd Statystyczny mówi w tym kontekście o podwyżce czynszów wynoszącej aż 17% od marca 2022 r. do marca 2023 r. Warto zatem wyjaśnić, kiedy pozew o wysoki czynsz będzie możliwy i zasadny. Pod tym pojęciem niektóre osoby mogą rozumieć również powództwo dotyczące wysokich zaliczek płaconych przez właścicieli lokali ze wspólnoty mieszkaniowej. Poziom wspomnianych zaliczek również można kwestionować. Za każdym razem warto jednak zastanowić się, czy nasze powództwo jest dobrze uzasadnione. Przegrana oznacza bowiem poniesienie kosztów procesu, a na sam wyrok trzeba poczekać dość długo.

Nasz artykuł w dużym skrócie:

Pozew lokatorów wrocławskiego TBS-u miał inną podstawę prawną niż ustawa o ochronie praw lokatorów. W przypadku podwyżek czynszu z TBS-ów oraz SIM-ów, zastosowanie znajdują przepisy ustawy z dnia 26 października 1995 r. o społecznych formach rozwoju mieszkalnictwa (Dz.U. 1995 nr 133 poz. 654).

Jednak najczęściej pozew o wysoki czynsz znajduje oparcie w przepisach ustawy o ochronie praw lokatorów. Ten akt prawny przewiduje konieczność uzasadnienia podwyżek czynszu wyższych od ubiegłorocznej stopy inflacji.

Pod pojęciem czynszu czasem potocznie rozumiane są też opłaty eksploatacyjne na rzecz spółdzielni oraz zaliczki dla wspólnoty mieszkaniowej. Takie opłaty również można kwestionować przed sądem.

Pozew o wysoki czynsz musi być jednak dobrze przygotowany. Trzeba brać pod uwagę fakt, że rozstrzygnięcie sprawy w pierwszej instancji czasem trwa nawet ponad jeden rok.
Poniżej prezentujemy więcej informacji o tym, kiedy możliwy i skuteczny będzie pozew o wysoki czynsz.

W przypadku TBS-ów obowiązują trochę inne przepisy

Na samym wstępie warto nawiązać do sprawy lokatorów wrocławskiego TBS-u, którzy zakwestionowali podwyżkę czynszu. Ta sprawa stanowi bowiem dobrą okazję do przypomnienia, że w przypadku towarzystw budownictwa społecznego (TBS) oraz nowszych SIM-ów (społecznych inicjatyw mieszkaniowych) zastosowanie znajdują nieco inne przepisy niż tylko regulacje z ustawy o ochronie praw lokatorów. „O poziomie czynszów w budownictwie społecznym mówi nam ustawa z dnia 26 października 1995 r. o społecznych formach rozwoju mieszkalnictwa (Dz.U. 1995 nr 133 poz. 654)” – informuje Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Wspomniany akt prawny informuje, że czynsz z TBS-u/SIM-u ustala zgromadzenie wspólników, walne zgromadzenie akcjonariuszy albo walne zgromadzenie biorąc pod uwagę koszty eksploatacji budynku, koszt planowanych remontów i spłatę kredytów zaciągniętych na budowę. „Czynsz z TBS/SIM rocznie nie powinien przekraczać 4% lub 5% wartości odtworzeniowej mieszkania (obliczonej według przepisów ustawy o ochronie praw lokatorów)” – przypomina Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Podwyżka większa od inflacji musi być uzasadniona …

W przypadku najmu prywatnych lokali oraz wynajmu mieszkań komunalnych i socjalnych, zastosowanie znajdują natomiast przepisy ustawy z dnia 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego (Dz.U. 2001 nr 71 poz. 733). Ten akt prawny wskazuje, że uzasadnienia nie wymaga podwyżka czynszu najmu nieprzekraczająca w skali roku wskaźnika inflacji z minionego roku (limit dla 2023 roku: 14,4%). „Możliwość łatwego indeksowania czynszu o inflację to wyjątek od ogólnej zasady, zgodnie z którą właściciel musi uzasadnić podwyżkę skutkującą przekroczeniem przez czynsz 3% wartości odtworzeniowej lokalu rocznie lub następującą z wyższego poziomu” – wyjaśnia Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Wartość odtworzeniowa to iloczyn powierzchni użytkowej mieszkania i aktualizowanego co pół roku wskaźnika przeliczeniowego kosztu odtworzenia 1 mkw. Jeśli najemca uzna, że właściciel nieprzekonująco uzasadnił podwyżkę czynszu powołując się na koszty utrzymania lokalu, zwrot nakładów i godziwy zysk, to taki lokator ma prawo w ciągu dwóch miesięcy złożyć pozew o wysoki czynsz. Kwestionować przed sądem można również podwyżkę czynszu w najmie instytucjonalnym i okazjonalnym, ale w tym przypadku znaczenie mają tylko klauzule z umowy. „Najem okazjonalny oraz instytucjonalny nie podlega bowiem limitom podwyżek czynszu z ustawy o ochronie praw lokatorów (patrz art. 8a i 9 tego aktu prawnego)” – podkreśla Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Członkowie wspólnoty mogą zakwestionować zaliczkę …

Pod pojęciem czynszu czasem (niesłusznie) rozumiane są również opłaty eksploatacyjne pobierane przez spółdzielnię mieszkaniową oraz zaliczki na rzecz wspólnoty mieszkaniowej. Warto zatem nadmienić, że właściciel lokalu lub posiadacz spółdzielczego prawa do mieszkania może zakwestionować podwyżki wspomnianych kosztów eksploatacji, które uzna za niezasadne. „Członkowie wspólnot mieszkaniowych powinni korzystać z możliwości zaskarżenia w ciągu 6 tygodni uchwały wprowadzającej nowy poziom zaliczek (zobacz artykuł 25 ustawy z dnia 24 czerwca 1994 r. o własności lokali – Dz.U. 1994 nr 85 poz. 388)” – dodaje Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Pozew o wysoki czynsz: na wyrok poczekamy dość długo

Niezależnie od podstawy prawnej swojego roszczenia, osoba składająca pozew o wysoki czynsz powinna odpowiednio przygotować powództwo (najlepiej z udziałem dobrego prawnika). Należy bowiem zdawać sobie sprawę, że przegrana w sądzie będzie skutkowała koniecznością pokrycia kosztów procesu. W przypadku roszczeń dotyczących czynszów, takie koszty często podwyższa wynagrodzenie dla biegłego. Poza tym trzeba pamiętać o przewlekłości spraw sądowych. „Najnowsze dostępne dane Ministerstwa Sprawiedliwości wskazują, że procesowe postępowanie w sądzie cywilnym pierwszej instancji średnio trwa około rok” – podsumowuje Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Źródło: Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

DLA Piper: Polski rynek nadal atrakcyjny dla funduszy private equity

22 maja 2023Ograniczony dostęp do finansowania bankowego dla mniejszych przedsiębiorstw otwiera nowe możliwości dla inwestorów private equity (PE) w Polsce, oceniają eksperci kancelarii prawnej DLA Piper. Szczególną uwagę funduszy PE przyciągają takie sektory takie jak ochrona zdrowia, nowe technologie, nieruchomości i logistyka oraz energetyka odnawialna ze względu na potencjał wzrostu i oczekiwane wysokie stopy zwrotu z inwestycji.

Po znacznym spowolnieniu w ostatnich dwóch kwartałach, sytuacja na polskim rynku private equity ulega stopniowej poprawie. Wzrasta liczba transakcji zarówno po stronie kupujących jak i wyjść z inwestycji, choć w głównej mierze dotyczą one sektorów bardziej odpornych na zawirowania gospodarcze.

Dostęp do finansowania bankowego jest utrudniony, a procedury udzielania kredytów złożone i długotrwałe. W takiej sytuacji inwestycja private equity może być bardziej kusząca dla spółki niż tradycyjny kredyt. Fundusze są często gotowe zaakceptować wyższe ryzyko i mogą mieć większe zrozumienie dla biznesu w specjalistycznych branżach – mówi Mariusz Hyla, partner w DLA Piper Poland kierujący praktyką finansów, projektów i restrukturyzacji. – Fundusze są także w stanie zaproponować bardziej elastyczne warunki finansowania niż banki, co ma duże znaczenie dla firm z innowacyjnych sektorów i dynamicznie rosnących.

Z powodu spadających wycen w sektorze IT i technologicznym oraz kłopotów amerykańskich banków regionalnych spowolnienie w największym stopniu dotknęło rynek venture capital inwestujący w innowacyjne przedsiębiorstwa. Kryzys bankowy negatywnie przełożył się na płynność na globalnym rynku, choć jego wpływ na region Europy Środkowo-Wschodniej jest na tę chwilę ograniczony, uważają eksperci DLA Piper. Głównym wyzwaniem dla funduszy pozostaje wysoka inflacja, która zwiększa koszty finansowania.

Pandemia COVID-19, wojna w Ukrainie, a także wysoka inflacja i rosnące koszty kapitału wymusiły na funduszach zmiany i konieczność dostosowania się do szybko zmieniających się warunków zewnętrznych – mówi Jakub Marcinkowski, partner w DLA Piper Polska kierujący zespołem private equity. – Dostrzegamy większą segmentację polskiego rynku private equity, jednak kluczową kwestią jest fakt, że nadal jest na nim wiele atrakcyjnych celów inwestycyjnych.

Jednym z sektorów, który przyciąga uwagę inwestorów PE, jest branża ochrony zdrowia i life sciences. Powodem zainteresowania jest spodziewany wzrost zapotrzebowania na usługi medyczne w Polsce w najbliższych latach, możliwość konsolidacji i poprawy działalności operacyjnej oraz tworzenie innowacyjnych rozwiązań.

Fundusze liczą na znaczny wzrost sektora ochrony zdrowia i life sciences wynikający z rosnącego zapotrzebowania na innowacyjne terapie i technologie. Wraz z postępami w takich obszarach jak telemedycyna, technologie mRNA/sRNA, leczenie chorób rzadkich czy rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji w medycynie i farmacji pojawia się wiele okazji do inwestycji w pionierskie firmy, które mogą przynieść znaczące stopy zwrotu – komentuje dr Andrzej Balicki, partner w DLA Piper, kierujący praktyką life sciences w Warszawie.

Kolejnym obszarem zainteresowania funduszy w Polsce są nieruchomości i logistyka, w tym powierzchnie magazynowe czy mniejsze parki handlowe. Fundusze coraz częściej inwestują także w nowe obszary rynku, często postrzegane przez banki jako bardziej ryzykowne, jak centra danych, placówki zdrowotne czy domy opieki dla seniorów.

Inwestycje w nieruchomości zapewniają stały strumień przychodów i wzrost wartości kapitału w długim terminie. Inwestycjom w logistykę sprzyja rozwój branży e-commerce i odbudowa łańcuchów dostaw. Ponadto, nieruchomości i logistyka pozwalają na lepszą dywersyfikację portfeli, ponieważ wyniki firm z tych branż nie są tak ściśle powiązane z rynkiem publicznym – wyjaśnia Agnieszka Lehwark, partner w zespole nieruchomości DLA Piper w Polsce.

Rynek odnawialnych źródeł energii również jest od dawna celem inwestycji private equity. W ostatnich latach Polska stała się jednym z najważniejszych rynków w Europie przyciągającym czołowe fundusze dysponujące znaczącym kapitałem na inwestycje.

Spodziewamy się, że w perspektywie krótko i średnioterminowej na polskim rynku OZE nastąpi rozwój projektów fotowoltaicznych średniej wielkości i lądowych farm wiatrowych – mówi Oskar Waluśkiewicz, partner i szef praktyki energetycznej w DLA Piper w Warszawie. – W dłuższym terminie inwestycje skupią na budowie dużych farm wiatrowych i fotowoltaicznych, magazynów energii i rozwoju nowych technologii. Wyzwaniem dla inwestorów pozostaną dynamiczne zmiany regulacyjne, a także potrzeba rozbudowy i modernizacji infrastruktury sieciowej oraz jej współpracy z odnawialnymi źródłami energii.

Startuje budowa infrastruktury przesyłowej dla morskiej farmy wiatrowej Baltic Power

Grupa ORLEN i Northland Power rozpoczęły w Gminie Choczewo budowę lądowej stacji elektroenergetycznej. Inwestycja umożliwi odebranie energii wytwarzanej na morzu przez farmę wiatrową Baltic Power.  Zgodnie z harmonogramem farma rozpocznie produkcję zeroemisyjnej energii w 2026 roku.

– Jako pierwsza firma w Polsce rozpoczynamy budowę infrastruktury umożliwiającej dostarczenie do sieci energii elektrycznej produkowanej na morzu. Rozpoczęliśmy też prace na terenie terminala instalacyjnego dla morskich farm wiatrowych w Świnoujściu. Nie zwalniamy tempa, bo inwestycje w nowoczesną, zeroemisyjną energetykę są filarem naszej strategii. Morskie farmy wiatrowe, obok małych reaktorów jądrowych, będą kluczem do transformacji polskiego systemu elektroenergetycznego i wzmacniania bezpieczeństwa energetycznego naszego regionu. Jesteśmy w pełni przygotowani do realizacji inwestycji na Bałtyku, która już w 2026 roku będzie zapewniała czystą, dostępną energię milionom Polaków – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN.

Cała infrastruktura towarzysząca farmie Baltic Power została zaprojektowana tak, aby zminimalizować wpływ inwestycji na środowisko. Stacja elektroenergetyczna, stanowiąca lądową część farmy wiatrowej Baltic Power,  będzie pełnić funkcję węzła dla linii kablowych przesyłających energię elektryczną z oddalonych o blisko 30 km morskich stacji elektroenergetycznych. Niemal cała trasa liczącego ok. 7 km odcinka lądowego kabla zostanie poprowadzona pod ziemią. Dotyczy to również plaży – dzięki zastosowaniu tzw. przewiertu sterowanego, wyjście mocy na ląd zostanie poprowadzone na głębokości ok. 10 metrów pod ziemią. Dzięki temu będzie ono niewidoczne i nie wpłynie na możliwość korzystania z plaży. Przebieg lądowej trasy kablowej zaprojektowano tak, aby inwestycja w minimalnym stopniu ingerowała w środowisko naturalne i omijała cenne przyrodniczo obszary.

– Baltic Power to przykład inwestycji, która kładzie szczególny nacisk na ochronę środowiska, zrównoważony rozwój i szacunek dla lokalnych społeczności, czyli aspekty, które są tak ważne zarówno dla Northland Power, jak i naszego partnera. Tym bardziej cieszymy się, że projekt Baltic Power osiąga kolejny tak ważny kamień milowy. Nasza farma, której budowa rozpocznie się w 2024 roku zgodnie z planem, zapewni w nadchodzących latach pierwsze dostawy zielonej energii dla Polski – podsumowuje Mike Crawley, Prezes Zarządu Northland Power.

Za projekt, budowę oraz dostarczenie niezbędnych komponentów do lądowej stacji elektroenergetycznej odpowiada konsorcjum firm GE i Enprom. GE wykonał projekt instalacji elektrycznej i dostarczy komponenty elektroenergetyczne wysokiego napięcia. Polska spółka Enprom przygotowała projekt i odpowiada całościowo za budowę stacji.

Baltic Power to obecnie najbardziej zaawansowany projekt budowy morskiej farmy wiatrowej w Polsce. Spółka zakończyła 2022 rok pełnym zabezpieczeniem umów na wszystkie kluczowe komponenty niezbędne do powstania farmy wiatrowej w ramach zaplanowanego łańcucha dostaw. W roku 2023, wraz z zabezpieczaniem wszystkich decyzji środowiskowych oraz pozwoleń na budowę, Baltic Power rozpoczyna pierwsze prace budowlane na lądzie. Zgodnie z harmonogramem pierwsze prace instalacyjne na morzu rozpoczną się w roku 2024. Jednocześnie w 2022 r. Grupa ORLEN podjęła strategiczną decyzję o budowie pierwszego w Polsce terminala instalacyjnego morskich farm wiatrowych. Inwestycja realizowana jest w porcie Świnoujście i po zakończeniu budowy na przełomie 2024/2025 roku będzie jednym z najnowocześniejszych terminali w Europie. Jego nabrzeża i place składowe pozwolą na transport i montaż najnowocześniejszych turbin wiatrowych o mocy 15MW i większych.

Morską farmę wiatrową Baltic Power będzie tworzyło 76 turbin o jednostkowej mocy 15 MW i wysokości ponad 200 metrów pracujących na obszarze ok. 130 km2. Farma zostanie zlokalizowana około 23 km od brzegu, na wysokości Choczewa oraz Łeby, gdzie powstanie port serwisowy farmy. Po zakończeniu budowy farma będzie w stanie zasilić czystą energią ponad 1,5 miliona gospodarstw domowych.

Oddech przed kolejną górką na rynku najmu

Po wielu miesiącach dynamicznych zmian widać, że rynek najmu się stabilizuje. Na koniec kwietnia stan oferty mieszkań na wynajem utrzymał się na zbliżonym do poprzedniego miesiąca poziomie. Średnie czynsze ofertowe nieznacznie wzrosły – o 1,4%. Równocześnie, spadek liczby nowych ogłoszeń o 20% i niższa rotacja ofert wskazują na pewne spowolnienie. Jest ono jednak najpewniej chwilowe i zmieni się wraz z nadejściem lipca i początkiem szczytu “akademickiego” na rynku najmu – wynika z najnowszego, kwietniowego “Raportu z rynku najmu” Otodom.

Na koniec kwietnia 2023 roku liczba aktywnych ofert najmu w serwisie Otodom utrzymywała się na stabilnym poziomie. Największy przyrost względem poprzedniego miesiąca zauważalny był w Szczecinie (7%) i w Łodzi (6%). Baza ogłoszeń zmniejszyła się natomiast o 22% w Trójmieście oraz o 7% w Poznaniu i 1% we Wrocławiu. Eksperci Otodom wskazują, że spadek liczby aktywnych ofert w tych miastach może być związany z rozpoczynającym się sezonem turystycznym i przekierowaniem części mieszkań do najmu krótkoterminowego.

Migracja ogłoszeń pomiędzy najmem krótko a długoterminowym jest widoczna szczególnie w miastach turystycznych. W drugiej połowie poprzedniego roku największe miasta w Polsce obudowywały ofertę mieszkań na wynajem stopniowo, natomiast w Gdańsku liczba ogłoszeń na początku września była prawie 2-krotnie wyższa niż przed wybuchem wojny w Ukrainie. Z pewnością ten efekt częściowo został wywołany przez powrót mieszkań z najmu krótkoterminowego do długoterminowego po sezonie wakacyjnym – komentuje Karolina Klimaszewska, analityczka Otodom.

Liczba nowych ofert wynajmu spada

Wynajmujący dodali w kwietniu o jedną piątą mniej nowych ofert mieszkań na wynajem niż w marcu. W Trójmieście odnotowano spadek o 35%, w Warszawie i Krakowie o 18 %, a w Łodzi o 7%. Obrót na rynku najmu wyraźnie spowolnił względem ubiegłego miesiąca. Świadczy o tym rotacja ofert (liczba nowych w stosunku do marca ofert, ale zamkniętych przed upływem końca kwietnia), która była o jedną trzecią niższa niż w marcu i kształtowała się na poziomie 5,5 tys.

Historycznie drugi kwartał roku to czas spowolnienia na rynku najmu wynikający z jednej strony z zaspokojenia potrzeb najemców noworocznym ożywieniu, a z drugiej  oczekiwaniem na większy wybór oferty spowodowany zwolnieniem mieszkań przez studentów na sezon wakacyjny – zauważa Karolina Klimaszewska.

Czynsze ofertowe nieznacznie rosną

W kwietniu 2023 roku uśredniona cena czynszów ofertowych w miastach wojewódzkich wzrosła o 1,4% względem poprzedniego miesiąca. Najwyższy skok odnotowano w Olsztynie (7,8%) i Lublinie. (4,6%). W Białymstoku, Łodzi i Poznaniu ceny utrzymały się prawie na takim samym poziomie. Natomiast tendencję spadkową z marca 2023, gdy średnie stawki czynszu malały we wszystkich miastach, utrzymał w kwietniu tylko Wrocław.

Niższe zainteresowanie kategorią najmu w kwietniu nie wywierał presji na rynku, nie stwarzając podstaw do podwyżek ofertowych kwot najmu u wynajmujących. W kwietniu zanotowano bowiem spadek liczby wyszukiwań w tej kategorii o 10% względem poprzedniego miesiąca, do czego z pewnością przyczynił się czas świąteczny, jak i początek długiego weekendu majowego – podkreśla Karolina Klimaszewska.

W analogicznym okresie ubiegłego roku obserwowaliśmy dynamiczny wzrost cen najmu w miastach, do których kierowali się uchodźcy z Ukrainy. Jednak widać, że w ujęciu rocznym trend ten nie utrzymał się na jednorodnym poziomie we wszystkich tych miastach. W Rzeszowie i Lublinie stawki najmu  były wyższe w kwietniu tego roku o odpowiednio 36% i 22%. Łódź i Kraków zanotowały umiarkowaną dynamikę na poziomie 17% i 10%, a Warszawa i Wrocław – poniżej 10%.

Więcej szczegółów w “Raporcie z rynku najmu” Otodom za kwiecień 2023 oraz na stronie https://www.otodom.pl/wiadomosci/

Ponad ¼ firm w Polsce jest zarządzana przez czterdziestolatków(-tki)

Pierwszy raz przeanalizowano pod kątem wieku 811 tys. prezesów(-ek) i członków(-iń) zarządów, zajmujących ponad milion stanowisk, z firm zarejestrowanych w Polsce. Z danych wynika, że statystyczna osoba na stanowisku prezesa to czterdziestoletni mężczyzna z dużego miasta zarządzający firmą powstałą w latach 1995-2005. Według KRS ponad ⅕ firm zarejestrowanych jest w rękach trzydziestolatków(-tek), ponad ¼ – czterdziestolatków(-tek), a niemal co szósty prezes(-ka) ma ponad 70 lat. Wiek jest jedną z kluczowych kwestii budowania różnorodnego świata biznesu. Premierowe narzędzie Living Library Klubu Champions of Change zrzeszającego liderów i liderki działające w Polsce stworzy przestrzeń do dialogu z grupami, które często w biznesie mierzą się ze stereotypami i uprzedzeniami.

Jedno z pierwszych praktycznych narzędzi Diversity, Equity & Inclusion

Podczas wydarzenia z okazji 5-lecia Klubu Champions of Change odbędzie się premiera narzędzia Living Library, wspierającego politykę Diversity & Inclusion w biznesie. Projekt, realizowany poprzez partnerstwo kilkunastu firm, jest fenomenem nie tylko na skalę polską, lecz także europejską. Celem inicjatywy jest zmierzenie się Czytelników twarzą w twarz ze stereotypami i własnymi uprzedzeniami. Spotkanie z człowiekiem, pełniącym rolę Żywej Książki, inicjuje dialog między ludźmi różnymi od siebie oraz pozwala budować zrozumienie dla inności, jednocześnie redukując niechęć wobec tego, co obce.

Pierwsza analiza KRS pod kątem wieku prezesów(-ek) firm zarejestrowanych w Polsce

Klub Champions of Change zrzesza liderów i liderki dużych firm działających w Polsce. Jego ideą jest wspólne działanie na rzecz wspierania różnorodności w biznesie, działań włączających, które wyrównują szanse kobiet i mężczyzn na rynku pracy oraz inspirowanie do zmian innych. Jednym z kontekstów najczęściej różnicujących w biznesie jest wiek pracowników. Na zlecenie Fundacji Sukcesu Pisanego Szminką i jej inicjatywy – Klubu Champions of Change, wywiadownia gospodarcza Dun & Bradstreet Poland zbadała skład osobowy polskich firm. Analizie poddano ponad 811 tys. osób zajmujących ponad milion stanowisk. Na potrzeby badania przyjęto siedem przedziałów wiekowych, od 14 do 23 lat i kolejno: 23-30, 31-40, 41-50, 51-60, 61-70 i powyżej 70 lat.

Ponad ¼ firm w rękach czterdziestolatków(-ek)

Z danych wynika, że podczas, gdy udział osób w wieku do 23 roku życia pełniących kluczową rolę w firmie nie przekracza 1 proc., tak już w wieku od 23 do 30 lat ten odsetek stanowi 4,7 proc. Udział trzydziestolatków(-ek) na kluczowych stanowiskach w firmach zarejestrowanych w Polsce stanowi 21,5 proc., a czterdziestolatków(-ek) – aż 28,4 proc. W kolejnych grupach wiekowych odsetek ten zaczyna spadać: udział pięćdziesięciolatków(-ek) w kadrach kierowniczych to 22,9 proc., sześćdziesięciolatków(-ek) – 14,14 proc., a osób powyżej 70 lat – 7,5 proc.

Profil statystycznego prezesa – czterdziestoletni mężczyzna z dużego miasta

Z pierwszej analizy KRS pod kątem wieku zarządzających firmami wynika, że w Polsce statystyczna osoba na stanowisku prezesa to mężczyzna w wieku 40 lat, kierujący przedsiębiorstwem produkcyjnym, przemysłu ciężkiego lub firmą budowlaną, z dużych aglomeracji miejskich dobrze prosperujących województw: Warszawy, Wrocławia, Trójmiasta, Poznania, Krakowa czy Katowic. Zarządza on firmą założoną w latach 1995-2005.

Niemal co szósty dyrektor(-ka) ma powyżej 70 lat

Blisko 14 proc. członków(-iń) zarządów w branży usługowej to osoby mające 70 lat i więcej. Ta grupa wiekowa ma także swoją silną reprezentację w administracji publicznej i obronie narodowej (11 proc.), leśnictwie, łowiectwie i rolnictwie (8,2 proc.) oraz obsłudze rynku nieruchomości (6 proc.). W przypadku funkcji prezesa(-ski) także jest to sektor leśnictwa, łowiectwa i rolnictwa (9,3 proc.), a dodatkowo górnictwo i wydobywanie (8,7 proc.), przetwórstwo przemysłowe (6,4 proc.) oraz pozostała działalność usługowa (7,1 proc.).

Analiza wykonana przez wywiadownię gospodarczą Dun & Bradstreet Poland obejmowała ponad 811 tys. osób zajmujących ponad milion stanowisk. Na potrzeby badania przyjęto siedem przedziałów wiekowych, od 14 do 23 lat i kolejno: 23-30, 31-40, 41-50, 51-60, 61-70 i powyżej 70 lat.

Mieszkaniowa inflacja wciąż nie spowalnia

Wiemy już, jak szybko drożało użytkowanie mieszkania w I kw. 2023 r. Jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl sytuacja dotycząca opału się ustabilizowała, ale inne zmiany mogą niepokoić.

Szybko rosnące koszty użytkowania lokali i domów to problem, który już od ponad roku dręczy Polaków. Warto zatem sprawdzić, co o skali tego niekorzystnego zjawiska mówią dane GUS z I kw. 2023 r. Wspomniane informacje pokazują bowiem wyraźnie, że tempo wzrostu czynszów spowolniło, a opał zaczął nawet tanieć. Niestety, widzimy jednocześnie inne, bardzo niepokojące zmiany. Główny Urząd Statystyczny podaje, że I kw. 2023 r. przyniósł wzrost kosztów użytkowania lokali i domów o 21,3% względem I kw. 2022 r. Kwartalna dynamika wzrostu kosztów mieszkaniowych (w stosunku do IV kw. 2022 r.) była bardziej niepokojąca. Mówimy bowiem o wyniku na poziomie 8,0%. Złożyły się na niego następujące zmiany kosztów:

  • Opłaty na rzecz właścicieli (czynsze) – wzrost o 17,6% względem I kw. 2022 r./wzrost o 3,5% względem IV kw. 2022 r.
  • Zaopatrywanie w wodę – wzrost roczny o 4,8%/wzrost kwartalny o 2,8%
  • Wywóz śmieci – wzrost roczny o 8,2%/wzrost kwartalny o 4,7%
  • Usługi kanalizacyjne – wzrost roczny o 9,9%/wzrost kwartalny o 3,4%
  • Energia elektryczna – wzrost roczny o 22,6%/wzrost kwartalny o 22,3%
  • Gaz – wzrost roczny o 18,5%/wzrost kwartalny o 17,5%
  • Opał – wzrost roczny o 48,2%/spadek kwartalny o 13,2%
  • Energia cieplna – wzrost roczny o 39,0%/wzrost kwartalny o 13,4%

Spowolnienie dynamiki czynszów może cieszyć najemców. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl zwracają uwagę też kwartalny spadek kosztów opału kupowanego przez właścicieli domów. Duży wzrost w I kw. 2023 r. kosztów dotyczących prądu, gazu, zaopatrywania w wodę, wywozu śmieci, usług kanalizacyjnych i ciepła sieciowego to zapewne efekt zmian taryfowych oraz podwyżek z początku bieżącego roku. Dlatego dane GUS dla II kw. 2023 r. powinny wyglądać lepiej pod względem poziomu mieszkaniowej inflacji. Nie należy oczywiście zapominać, że podwyżki z I kw. 2023 r. będą w kolejnych miesiącach nadwyrężały budżety gospodarstw domowych.Tab. 1 - Koszty użytkowania lokali i domów

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Idzie kryzys w transporcie. Firmy alarmują: „Spada zapotrzebowanie na pracę kierowców. Część taboru odstawiona na parking”

Firmy transportowe oraz eksperci zrzeszeni w Północnej Izbie Gospodarczej w Szczecinie są zgodni – pierwszy raz od lat spadł popyt na pracę kierowców samochodów. To nowość, bo jeszcze w 2022 roku szacowało się, że na rynku może brakować nawet 100 tysięcy kierowców. – Ten rynek nadal jest bardzo chłonny. Brakuje młodych kierowców, nie ma wymiany pokoleniowej. Musimy kształcić młodych kierowców, którzy będą zainteresowani zajmowaniem miejsc kierowców zawodowych, którzy przechodzą na emeryturę – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.  – Pierwszy raz od wielu lat mamy oferty pracy od kierowców.  Tutaj sytuacja jest bardzo złożona – cena paliw spadła, cena frachtów morskich jest mniejsza niż rok temu, dywersyfikacja logistyki mocno się zmieniła. Transport drogowy ma alternatywę, więc nie ma takiego popytu na pracę kierowców – mówi ekspertka rynku pracy Katarzyna Opiekulska.

Przedsiębiorcy załadowali magazyny na zapas. To musiało ograniczyć transport w I półroczu roku 2023

Eksperci zrzeszeni w Północnej Izbie Gospodarczej przyznają, że sytuacja jest skomplikowana i pierwsze półrocze roku 2023 na nowo definiują sytuację transportu i całego sektora TSL. Z jednej strony długofalowo brakuje kierowców. Z drugiej jednak, w ostatnich miesiącach drastycznie spadł popyt na pracę kierowców, szczególnie na trasach międzynarodowych. To powoduje, że z jednej strony przedsiębiorcy martwią się o bieżącą pracę dla swoich załóg, a z drugiej obawiają się odchodzenia kierowców i braku możliwości zastąpienia ich młodymi kadrami.

– W ostatnim czasie od początku roku sytuacja z kierowcami unormowała się ze względu na obecny stan zmniejszenia wolumenu przewożonych ładunków w Europie. Ceny paliwa spadają a zarazem frachty za przewóz wraz z nimi. Wpływa to na wynagrodzenia kierowców.  Odnotowuje się nawet niewielki spadek wynagrodzeń dla kierowców szacunkowo 15-20% w dół – mówi Eryk Grykień, menadżer logistyki Uniwersytet WSB Merito Szczecin.

– Transport  i logistyka to sektor gospodarki, który z jednej strony jako pierwszy odczuwa zmiany w gospodarce, tak było w przypadku pandemii i wojny, ale z drugiej strony musi patrzeć na opłacalność inwestycji i skalowanie zatrudnienia długoterminowo. Wiele firm transportowych martwi się słabnącym popytem na usługi transportowe, co jest spowodowane spowolnieniem rozwoju sektora e-commerce, spadkiem zapotrzebowania na wiele towarów i usług. Prawda jest taka, że wiele firm zatowarowało się na zapas, zapełniając w 2022 roku magazyny dosłownie po sufit. Takie firmy w tym półroczu nie mają już zapotrzebowania na regularne transporty. Do łask wraca też transport morski – dodaje prezes Grupy CSL Laura Hołowacz.

„Firmy są zmuszone do odstawienia części taboru na parking”

Również Jerzy Gębski z firmy Enterprise Logistics przyznaje, że sytuacja związana z poszukiwaniem kierowców i kompletowaniem obsady kierowców jest w tym momencie zupełnie inna niż w 2022 roku.

– Jeśli więc idzie o obsadzenie załóg ciężarówek, to mamy do czynienia z chwilowa ulgą, która jest jednak marnym pocieszeniem. Albowiem spadek popytu na usługi transportowe przy niemalejącej ich podaży, powoduje presję na obniżanie stawek przewozowych. To zaś, w połączeniu z wciąż rosnącymi kosztami prowadzenia działalności transportowej, odbija się w sposób niekorzystny w wynikach rentowności operatorów transportu. Mając to na uwadze należy stwierdzić, że bieżący rok to będzie rok próby dla wielu przedstawicieli branży. Już teraz, zarówno z powodu niedoborów kadrowych, jak i przez słabnący popyt, firmy zostają zmuszone do odstawienia części taboru na parking w oczekiwaniu na poprawę koniunktury – komentuje Jerzy Gębski.

Czy to generuje odejścia kierowców z firm transportowych?

– Mamy do czynienia z pewną wzmożoną fluktuacją, jednak jestem daleki od optymizmu w ocenie tej sytuacji. Ostatecznie gdy poprawi się sytuacja gospodarcza, to problem braku kierowców powróci ze wzmożoną siłą – dodaje Jerzy Gębski z firmy Enterprise Logistic.

ZPPHiU: Kim jest uprzywilejowany najemca w centrum handlowym?

To właściciel centrum powinien ponosić koszty pozyskania i utrzymania tzw. anchors.

Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU) zwraca uwagę, że najemcy w centrach handlowych – negocjując umowy – nie są informowani o liczbie uprzywilejowanych najemców (tzw. anchors), ani długości trwania ich umów. Tacy najemcy mają preferencyjne warunki czynszu i opłat wspólnych. Jedynie właściciel lub zarządca centrum wie, kiedy najemca uprzywilejowany może skorzystać z opcji zakończenia umowy, jakich warunków oczekuje przy ich przedłużeniu i jak zmieni się w wyniku tych zmian charakter centrum. Zapisy mówiące, że anchorem może być każdy najemca, którego wynajmujący uzna za takiego, są jak najbardziej zasadne. Naturalną konsekwencją takiego stwierdzenia jest akceptacja konieczności poniesienia przez właściciela centrum kosztów pozyskania i utrzymania najemców uprzywilejowanych.

Anchorem w funkcjonującym centrum może być mały powierzchniowo oryginalny butik – otwarty jako jedyny w mieście lub kilka sklepów obsługujących wymagających klientów o zbliżonych potrzebach. O znaczeniu tych konceptów dla u unikalności oferty centrum wie tylko właściciel oraz zarządca centrum. Anchorami mogą być placówki bankowe czy urzędów miast albo placówki Zarządu Transportu Miejskiego – zajmujące relatywnie niewielkie powierzchnie, ale otwarte w godzinach otwarcia centrum, czyli dłużej niż w tradycyjnych lokalizacjach, a zatem atrakcyjne dla klientów.

Sąd Najwyższy wydał wyrok, w którym stwierdził, że nierówne traktowanie najemców w galerii handlowej jest czynem nieuczciwej konkurencji. Wynajmujący nie może pobierać od jednych najemców zawyżonych kosztów operacyjnych w związku ze zwolnieniem z takich opłat innych. Sprawa dotyczyła kosztów wspólnych, które są co do zasady pokrywane proporcjonalnie przez wszystkich najemców. Takie obniżki mogą być proponowane przez wynajmującego – ale to on sam musi wówczas pokryć różnicę, a nie żądać jej od innych najemców.

„Od kilku tygodni najemcy centrów handlowych dostają informacje o rozliczeniach kosztów wspólnych za 2022 r. Jak można było się spodziewać, wartości niektórych faktur wywołały sprzeciw i wzburzenie adresatów. Termin anchor pojawił się w przestrzeni publicznej dzięki informacji o sentencji Sądu Najwyższego i wyrokowi Sądu Apelacyjnego w sprawie nieuprawnionego przeniesienia kosztów wspólnych, które przypadały na powierzchnie najemców uprzywilejowanych na inny podmiot, reprezentowany przez mec. dr Tomasza Henclewskiego. Najemcy uprzywilejowani ponieśli mniejszą część kosztów utrzymania centrum, niż wynikałoby to z udziału ich sklepów do powierzchni najmu całego obiektu, a właściciel w nie pokrył deficytu z własnych środków, lecz przeniósł je między innymi na najemcę, który wytoczył proces. Ponieważ termin anchor/ najemca uprzywilejowany nie jest potocznie znany – warto zastanowić się kogo i według jakich kryteriów można uznać za anchora, czyli najemcę, który poniekąd współdecyduje o sukcesie centrum. Oferta anchora wyróżnia centrum na tle konkurencji i przyciąga do niego klientów. Sprawa jest jednoznaczna w przypadku centrów handlowych pierwszych generacji. Centra były wówczas nieliczne, bardzo dzięki temu atrakcyjne – a hipermarket zajmujący znaczącą cześć powierzchni był bezdyskusyjnym najemcą uprzywilejowanym. Warto zaznaczyć, że na rynku nie funkcjonowały wówczas dyskonty i nie były znane centra convenience, ani retail parki. Anchorami były także wszystkie pierwsze, nieznane wcześniej w Polsce sklepy wielkopowierzchniowe o zdecydowanym charakterze i zróżnicowanej ofercie. W nowszych obiektach handlowych sytuacja nie jest już jednoznaczna. Centrów jest bardzo wiele. Znaczna liczba dużych konceptów sieciowych decyduje się na szeroką dystrybucję nie tylko w obiektach wiodących, ale i zdecydowanie mniejszych. Duża powierzchnia wynajmowana przez jeden podmiot przyspiesza i ułatwia proces komercjalizacji oraz pozwala na pełną ekspozycję kompleksowej oferty anchora – ale nie wyróżnia zasadniczo centrum. Ryzyko prawidłowej, a zatem także opłacalnej finansowo dla właściciela, komercjalizacji centrum spoczywa wyłącznie na tym, który o niej decyduje. Nie akceptujemy prób antagonizowania najemców, widocznych w niektórych mediach. To wyłącznie wynajmujący przesądzają jaki jest tenant mix stosowny dla zapewnienia założonej atrakcyjności centrum handlowego. Dlatego to oni powinni ponosić konsekwencje biznesowe swoich wyborów” – mówi Zofia Morbiato, dyrektor generalna Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU).

W kwietniu 2023 roku zapadł przełomowy, prawomocny wyrok Sądu Apelacyjnego, przyznający najemcy ponad 100 tys. zł od galerii handlowej w związku z nieuczciwymi praktykami w obliczaniu kosztów wspólnych. To efekt korzystnego dla najemców wyroku Sądu Najwyższego z dnia 28.10.2022 r. (sygn. akt II CSKP 456/22), prowadzonego przez Kancelarię Henclewski Wyjatek. To pierwszy wyrok nakazujący zwrot Najemcy nienależnie pobranych opłat wspólnych przez Wynajmującego. Najemcę w sprawie przed Sądem Najwyższym oraz Sądem Apelacyjnym w Warszawie z ramienia Kancelarii Henclewski Wyjatek prowadził adw. dr Tomasz Henclewski i adw. dr Karol Szadkowski.

Sąd Najwyższy stwierdził, że „Analizowany czyn nieuczciwej konkurencji związany z nierównym – bez należytego usprawiedliwienia tego zróżnicowania – traktowaniem kontrahentów wymaga określenia poziomu referencyjnego, poziomu „równego traktowania”. Ten zaś winien być poziomem tożsamym dla wszystkich kontrahentów”.

Obecnie najemcy nie mogą przewidzieć, ile będą musieli zapłacić za koszty wspólne w większości galerii handlowych. Właściciele i zarządzający takimi obiektami zawierając umowę przedstawiają wartość zaliczkową kosztów eksploatacyjnych. Jednak na koniec każdego roku oczekują dopłat, nie przedstawiając szczegółowego rozliczenia ani dokumentacji poniesionych kosztów. Dlatego ZPPHiU apeluje, aby wartość kosztów wspólnych była w pełni przewidywalna i określona z góry jako jedna, niezmienna kwota. Najlepiej, jeśli byłaby ona stałym, określonym w umowie, elementem czynszu. Do kosztów wspólnych wynajmujący zaliczają: utrzymanie powierzchni poza sklepami i punktami usługowymi – takich jak korytarze, toalety, parkingi, wejścia, schody, windy etc. Najemcy ponoszą opłaty za personel i biura zarządcy, sprzątanie, oświetlenie, ochronę – oraz podatek od nieruchomości należny od wynajmującego. Najemcy muszą też pokrywać kary administracyjne nałożone na wynajmującego, koszty odzyskiwania należności, ubezpieczenia, itp.

Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU) wspólnie z Polskim Stowarzyszeniem Najemców Powierzchni Handlowych (PSNPH) podczas Pierwszego Kongresu ZPPHiU i PSNPH przedyskutowały najistotniejsze kwestie poruszane przez Kodeks Najlepszych Praktyk w umowach najmu według najemców. Przygotowany przez PSNPH Kodeks, uaktualniający dokument powstały w 2011 roku, wskazuje na oczekiwane przez najemców standardy współpracy i komunikacji z właścicielami oraz zarządcami centrów handlowych. Zasady proponowane przez Kodeks mają właściwie rozłożyć ryzyka biznesowe obu stron umowy.

Prawie połowa Polaków wierzy, że ich sytuacja finansowa polepszy się w ciągu najbliższych pięciu lat

Od zimy 2020 r. żyjemy w ciągłym stresie. Pandemia, wojna w Ukrainie każdego dnia pokazują nam, jak kruche jest ludzkie życie. Dodatkowo, silne wahania cen paliwa i brak stabilności powodujące rosnącą inflację oraz spowolnienie gospodarki wpływają na osłabienie naszego poczucia bezpieczeństwa.

Niebezpieczny optymizm

Na zlecenie Prudential w Polsce (działającego pod szyldem marki Pru) na przełomie 2022 i 2023 roku powstało badanie Prudential Family Index, w którym zapytaliśmy o postawy Polaków wobec ubezpieczeń na życie, oszczędzania i emerytur. Mimo deklarowanego spadku przychodów i obaw o utrzymanie statusu materialnego co druga osoba oczekuje polepszenia swojej sytuacji finansowej w ciągu najbliższych pięciu lat. Jednak przesadny optymizm może być złudny, a rozsądnym rozwiązaniem jest regularne oszczędzanie połączone z ubezpieczeniem na życie.

– Musimy pamiętać, że ostatnie lata były wyjątkowo korzystne pod względem gospodarczym. Już teraz jednak widać, że dochody realne na skutek inflacji spadają, obciążenia kredytowe rosną, wobec niepewności na rynkach firmy wstrzymują się z inwestycjami, co odbije się na rynku pracy. Możliwość „poradzenia sobie” w sytuacji nieszczęśliwego zdarzenia w rodzinie (utrata życia lub możliwości zarobkowania członka rodziny albo poważna choroba) będzie więc trudniejsza niż parę lat temu – mówi prof. Jacek Tomkiewicz, dziekan Kolegium Finansów i Ekonomii Akademii Leona Koźmińskiego.

Praca, choroba i wypadki

Co w takim razie są najbardziej skłonni ubezpieczać Polacy? Najwięcej odpowiedzi zyskało ubezpieczenie na wypadek utraty zdolności do pracy (74 proc.), na drugim miejscu – od poważnego zachorowania (68 proc.), a na trzecim – od nieszczęśliwych wypadków (66 proc.).

– Postawy wobec ubezpieczeń na życie zmieniają się powoli. Większość badanych deklaruje, że ma zgromadzone oszczędności na nie więcej niż trzy miesiące życia, więc w przypadku zdarzeń losowych sytuacja gospodarcza naszego gospodarstwa domowego może się szybko pogorszyć – dodaje prof. Jacek Tomkiewicz.

Eksperci podkreślają, że minimalna kwota zebranych oszczędności powinna być równa przynajmniej rocznej pensji, aby dawała poczucie bezpieczeństwa i umożliwiała na przykład poszukiwanie nowej pracy.

Bardzo podzielone zdanie Polaków

37 proc. Polaków biorących udział w badaniu Prudential Family Index uważa, że w obecnej sytuacji ubezpieczenie na życie okazuje się bardzo potrzebne. Jednak niemal taka sama grupa (39 proc.) wskazuje, że ubezpieczenie na życie w niczym nie pomaga. Co czwarty badany nie ma zdania w obecnej sytuacji. 27 proc. respondentów, którzy nie posiadają ubezpieczenia indywidualnego, wierzy, że jeśli coś im się stanie, to pomogą inni – państwo, rodzina, znajomi.

Wiara w solidarność społeczną, więzy krwi i pomoc państwa są bardzo budujące. Jednak należy brać pod uwagę rzeczywistość i to, że każdy z nas znajduje się obecnie w trudniejszej sytuacji. Dlatego najlepiej polegać na wsparciu doświadczonych ubezpieczycieli. W takich sytuacjach sprawdzają się ubezpieczenia o charakterze ochronno-oszczędnościowym. Warto wziąć je pod uwagę, zastanawiając się, zwłaszcza teraz, nad przyszłością finansową swoją i całej rodziny – podkreśla Sławek Bełz, dyrektor sprzedaży agencyjnej Prudential Polska, firmy oferującej ubezpieczenia pod marką Pru.

Informacje o Prudential Family Index: Badanie zostało przeprowadzone przez agencję badawczą Beyond w listopadzie 2022 metodą CAWI (kwestionariuszowych wywiadów prowadzonych przez internet) na panelu firmy Norstat Polska, na próbie reprezentatywnej Polaków wieku 25-45 lat posiadających przynajmniej jedno dziecko. Badana próba liczyła 500 osób.

Firmy remontowe wychodzą z cienia szarej strefy, lepsza pozycja w bankach

  • W szczycie sprzedaży kredytów hipotecznych branża remontowo-wykończeniowa wynagrodzenie dostawała tuż po wykonanej pracy, a nawet przed. Nie zawsze na fakturze.
  • Teraz, po spadku liczby zleceń indywidualnych, znalazła zatrudnienie przy przebudowie starych budynków biurowych, które wymagają zmniejszenia energochłonności i modernizacji zgodnej z ESG.
  • Wykończeniowcy na zapłatę z takich zleceń czekają dłużej, ale ich pozycja w negocjacjach z bankami i instytucjami finansowymi jest lepsza.

W 2022 roku rozpoczęto budowę tylko 200 tys. nowych mieszkań. To o 27,8% mniej niż w 2021 roku. W przypadku deweloperów spadek liczby rozpoczętych budów przekroczył nawet 30% (30,7% mniej niż w 2021 roku). Podobne uwarunkowania utrzymują się w pierwszych miesiącach tego roku -pozwoleń na budowę lub zgłoszeń wydano o 34,3% mniej niż w analogicznym okresie 2022 roku (dane GUS). To oczywiście efekt wysokich stóp procentowych i drogich kredytów, na które gwałtownie spadło zapotrzebowanie. W 2022 r. banki udzieliły 126 tys. kredytów mieszkaniowych, a więc o 50,8% mniej niż w roku 2021. Także pod względem wartości udzielonych kredytów w roku 2022 spadek sięgnął ponad 49% (dane Związek Banków Polskich).

Firmy wykończeniowe schodzą z mieszkań, pukają do biur

Dwa lata temu na ekipę wykończeniową czekało się dłużej niż na rehabilitację z ZUS. Powstało setki nowych firm remontowo-budowlanych, które korzystały na hossie w branży. To już jednak przeszłość. Zmniejszone zapotrzebowanie na wykańczanie mieszkań i domów spowodował, że budowlańcy zmuszeni są, szukać nowych zleceniodawców. Są duże szanse, że ich znajdą.

Z naszych rozmów z mikro i małymi firmami budowlanymi wynika, że zapotrzebowanie na ich usługi ciągle jest duże, zmienili się jednak główni zleceniodawcy. Nie są to już Kowalski z Nowakiem, którzy wykończają mieszkanie i płacą od ręki, a nawet dużą część prac zaliczkują. Teraz dużą grupę zleceniodawców stanowią zarządzający biurami. Ci jednak negocjują stawki bardziej asertywnie, nie są też skłonni płacić zaraz po wykonaniu zlecenia. Wolą przez miesiąc, a czasem nawet dłużej przetrzymać pieniądze. Powstaje czasowa luka pomiędzy wykonanym zleceniem, a przelewem. To powoduje, że wielu przedsiębiorców budowalnych szuka finansowania pomostowego, które pozwoli im przetrwać do przelewu – mówi Marek Sikorski z Finea, firmy mikrofaktoringowej.

Luka podażowa napędzi modernizacje w starszych budynkach

Wg raportu CBRE w Warszawie współczynnik pustostanów w obiektach biurowych sprzed 2010 roku, czyli liczących 13 i więcej lat wynosi 15,5% wobec 4,5% w obiektach z lat 2015-19. Podobnie jest w innych miastach. Mniejsza skala oddawanej w ostatnich miesiącach powierzchni biurowej (w Warszawie w tym roku do użytku nie oddano jeszcze żadnego biurowca – CBRE) powoduje wzrost zainteresowania starszymi obiektami. Je trzeba jednak przebudować, podnieść standard, ale i dostosować do bardziej energooszczędnego funkcjonowania. Na spory boom w modernizacjach starszych budynków wpływają również regulacje ESG, które są ważne dla coraz większej grupy najemców. Ci, których nie przekonują kwestie zrównoważonego rozwoju potrafią liczyć pieniądze i maja świadomość, że za energię i ogrzewanie starszego, niedostosowanego budynku trzeba płacić więcej. Poprawa efektywności jest możliwa, ale do tego potrzebni są budowlańcy.

– Zleceniodawcy biznesowi twardo negocjują umowy, a prace są fakturowane i rozliczane zgodnie z obowiązującymi przepisami. Na przelew z takich kontraktów czeka się dłużej, warto jednak zwrócić uwagę, że taka sytuacja ma też pozytywne konsekwencje. Firma budowlana realizująca dużo małych zleceń wykończeniowych w prywatnych domach jest mało wiarygodna dla instytucji bankowych. Brak długoterminowych umów powoduje, że nie mają szans na kredyt. W przypadku realizacji zleceń dla parków biurowych umowy są rozpisane na wiele miesięcy, a płatnikiem jest duża i często solidna firma. To powoduje, że łatwiej jest uzyskać finansowanie faktoringowe, bo zasadą jego udzielania jest analiza przyszłych zleceń i umów podpisanych z solidnymi płatnikami. To, że chcą płacić miesiąc czy dwa po zakończeniu pracy nie jest kłopotem, tak działa duża część polskiej gospodarki i mało kogo to (niestety) dziwidodaje Marek Sikorski z Finea.

Ekspert eFaktor twierdzi, że po finansowanie przychodzą nie tylko małe, kilkuosobowe firmy, które po przejściu na pracę dla właścicieli biur muszą wprawdzie dłużej czekać na pieniądze, ale stali się też bardziej wiarygodni dla instytucji finansowych.

Zdarzają się też coraz częściej średnie firmy, które kładą na stole duże kontrakty na przebudowy biur. Wcześniej realizowały dwa – trzy takie zlecenia rocznie, teraz dwukrotnie lub trzykrotnie więcej. Oczywiście w tej sytuacji ich pozycja w negocjowaniu finansowania jest lepsza – Mateusz Skowronek z eFaktor, firmy faktoringowej.

Wg eksperta jest to pewna forma cywilizowania zasad współpracy firmy z branży budowlanej i docenienia ich wkład w PKB.

W Polsce jest obecnie około 13 mln m kw. biur, zaś średni współczynnik pustostanów wynosi około 13,5%. To w dużej mierze spośród nich będą w najbliższych 2-3 latach czerpać potencjalni najemcy. Stanie się to jednak po przebudowie i podniesieniu efektywności energetycznej. Odświeżenia i dostosowania do standardów rynkowych wymaga niemal 2 mln m kw. powierzchni.

Tanieje pszenica, drożej kakao, WIG-20 najwyżej od 13 miesięcy

WIG-20 rosnąc w piątek o 2,7 proc. (najsilniej od 27 kwietnia br.) osiągnął swój najwyższy poziom od kwietnia ub.r. Również najwyżej od 13 miesięcy był w piątek WIG. Dziś rano te dwa główne indeksy GPW próbowały kontynuować wzrosty (WIG-20 +0,3 proc., WIG +0,2 proc. ok. godz. 9:50). Najwyżej od kwietnia 2022 był dziś rano również mWIG-40.

Wśród indeksów sektorowych GPW najwyższy od ponad roku poziom osiągnęła dziś rano WIG-Media. Wśród składników WIG-u 20 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś kursy akcji PZU, Santander Bank Polska i Allegro. Jeśli chodzi o akcje wchodzące w skład mWIG-u, to dziś do swego najwyższego poziomu od 1,5 roku dotarła cena akcji PKP Cargo. Najniżej od 14 lat była dziś cena akcji spółki Kernel Holding. Wśród składników sWIG-u 80 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś kursy akcji spółek Apator, Rainbow Tours, Synektik i Comp.

Poranne zmiany wysokość kontraktów na główne amerykańskie indeksy były kosmetyczne (S&P 500 -0,06 proc. ok. godz. 9:50).

DAX i CAC 40 notowały rano niewielkie spadki (odpowiednio -0,17 proc. i -0,07 proc. ok. godz. 9:50).

Rentowność 10-letnich obligacji rządu Stanów Zjednoczonych osiągnęła w piątek swój najwyższy poziom od ponad 2 miesięcy, ale dziś rano lekko spadała (3,664 proc.). Odwrotnie zachowywała się rentowność 10-latek polskiego rządu, która w piątek spadła, a dziś rano lekko rosła (5,969 proc. ok. godz. 9:40).

Po wczorajszym osłabieniu amerykański dolar dziś rano notował minimalne zmiany w stosunku do euro (EUR/USD -0,03 proc., USD/JPY -0,04 proc. ok. godz. 9:25). W oczekiwaniu na drugą turę wyborów prezydenckich w Turcji, która odbędzie się 28 maja, kursy euro i amerykańskiego dolara względem tureckiej liry osiągnęła swe historyczne maksima.

Lekko umacniał się dziś rano polski złoty (EUR/PLN -0,2 4proc., USD/PLN –0,21 proc. ok. godz. 9:30).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara utrzymywał się poniżej poziomu 27000 USD. Kluczowy poziom wsparcia na tym instrumencie wyznaczany przez przełamane w górę w marcu br. szczyty ceny z sierpnia ub.r. i lutego br. znajduje się w okolicach 25000 USD.

Najniższy poziom od końca 2020 roku osiągnęła dziś rano cena kontraktów na pszenicę notowanych na CBOT. Kurs tego instrumentu od marca 2020 przebywa w obrębie kanału średnioterminowego trendu spadkowego, a pod koniec lutego br. wyłamał się w dół z kilkunastomiesięcznej formacji „głowy z ramionami”, której rozmiary sugerują istnienie tu dalszego sporego potencjału spadkowego. Kontrakty na kakao na ICE były dziś rano najdroższe od 2016 roku. Cena kakao wyłamała się w ostatnich tygodniach w górę z trwającego od 2011 roku kanału trendu spadkowego. Zdaje się to dobrze wróżyć kursowi tego kontraktu w długoterminowego perspektywie. Cena kontraktów na ropę naftową notowanych na NYMEX-ie i ICE lekko – o 0,6-0,8 proc. – spadała dziś ok. godz. 9:15. Kontakt na gaz ziemny na NYMEX-ie był dziś najwyżej od marca br. (+3,91 proc. ok. godz. 9:15). Wczoraj najniższy poziom od prawie 2 lat osiągnęła cena kontraktów na gaz ziemny w Wielkiej Brytanii. Po wczorajszych wzrostach taniała dziś rano miedź (-0,82 proc. ok. godz. 9:20) i metale szlachetne (złoto -0,2 proc., srebro -0,64 proc., platyna -0,33 proc., pallad -1,03 proc.).

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Top 5 firm, w których najłatwiej wziąć pożyczkę

Jak wiadomo, uzyskanie pożyczki jest dość problematycznym zadaniem, zwłaszcza jeśli chodzi o finansowanie biznesu lub chwilówek online. W przeszłości tylko banki udzielały pożyczek, ale teraz istnieje wiele firm (stowarzyszeń finansowych, podmiotów, organizacji i pożyczkodawców) gotowych zapewnić ci usługę, której potrzebujesz. Możesz spojrzeć na ranking chwilówek i wybrać firmę, która najlepiej odpowiada Twoim potrzebom.

Najpopularniejszym sposobem finansowania są oczywiście kredyty bankowe. Trudność polega na problematyczności samej pożyczki (nie każdy przedsiębiorca może ją otrzymać), co wynika z trudnej sytuacji gospodarczej. Firma, na którą zaciągany jest kredyt, musi od dłuższego czasu dobrze sobie radzić i nie może mieć żadnych problemów z historią finansową.

Aby uzyskać pożyczkę, należy również przedstawić płynne zabezpieczenie. Warto zauważyć, że najłatwiejsze do uzyskania finansowanie pod zastaw są nieruchomości (jak np. mieszkanie z jedną lub dwiema sypialniami, które szybko się sprzedaje) oraz lokaty. Trudniej jest rozwiązać ten problem mając do dyspozycji pojazd, działkę lub specjalistyczny sprzęt.

Kredyt bankowy

Wybierając bank, należy zwrócić uwagę nie tylko na to, gdzie najłatwiej będzie uzyskać pilne pieniądze, ale także na akceptowalne warunki, które będą dla nas korzystne oraz na wiarygodność instytucji finansowej. Można wymienić banki, które gwarantują stabilność i wiarygodność:

  • Bank Pekao;
  • Millenium;
  • Santander Bank Polska;
  • PKO Bank Polski;
  • NG Bank Śląski.

Warto podkreślić zalety współpracy z określonymi firmami i określić, gdzie najłatwiej jest pożyczyć.

Bank Pekao

Jeden z najbardziej znanych i najstarszych banków w kraju od 1929 roku. Posiada dużą bazę klientów, w tym zarówno Polaków, jak i obcokrajowców. Wśród zalet wymienia się możliwość uzyskania dowolnej kwoty do 250 tys. zł, bez określania celu wniosku.

Dostępna i wygodna bankowość elektroniczna pozwala na wymianę walut i ustawienie automatycznych przelewów pieniężnych. Bez problemu można płacić za różne zakupy, usługi i komunikację miejską. Możliwe jest zaciągnięcie kredytu hipotecznego przy niewielkim depozycie.

Millenium

Jeden z pierwszych w Polsce banków komercyjnych od 1989 r. Posiada wygodną bankowość internetową i świadczy wiele usług dla osób prywatnych i firm. Wszystkie rodzaje transakcji odbywają się z mobilną autoryzacją, a wszelkiego rodzaju usługi są wygodnie świadczone online. Słynie z pouczających i troskliwych porad we wszystkich sprawach.

Santander Bank Polska

Bank ma około 600 placówek w całym kraju, a jego kapitał wynosi około 1 mld zł. Oferowane są usługi kredytów konsolidacyjnych online. Zaletą jest to, że otrzymane środki można przeznaczyć na spłatę istniejących kredytów w innych bankach. Wszystkich płatności można dokonać wygodnie online lub automatycznie. Istnieje również możliwość założenia lokaty.

PKO Bank Polski

Kolejny staromodny bank z historią sięgającą 1919 roku. Jedna z najbardziej wszechstronnych, świadczy usługi dla osób fizycznych i firm oraz finansuje wszelkiego rodzaju przedsiębiorstwa i korporacje. Posiada liczne oddziały na terenie całego kraju oraz około 3000 bankomatów, z których większość jest dostępna bez ograniczeń przez całą dobę. Ma około 9 milionów klientów, zarówno Polaków, jak i obcokrajowców. Posiada specjalne usługi kredytowe dostępne w celu finansowania projektów każdej wielkości i przedsiębiorstw, a także wydaje elitarne karty kredytowe dla swoich klientów. Niezwykle wygodna bankowość internetowa.

NG Bank Śląski

Bank powstał w 1988 roku jako wydzielony z Narodowego Banku Polskiego. Udziałowcem jest międzynarodowa firma holenderska. W całym kraju zainstalowane są liczne bankomaty zbliżeniowe. Liczba klientów to około 4 mln osób fizycznych i pół miliona klientów korporacyjnych.

Pożyczki udzielane są na szerokie kwoty, od 5 000 zł do 200 000 zł, co zależy głównie od rodzaju karty kredytowej. Kredyt gotówkowy można przedłużyć nawet na trzy lata przy niezmienionym oprocentowaniu. Istnieje możliwość otwarcia karty wielowalutowej.

Enefit wprowadza na polski rynek ładowarki do samochodów elektrycznych

Enefit wprowadza na polski rynek ładowarki do samochodów elektrycznych i będzie rozwijał publiczną sieć ładowania.

Enefit, spółka należąca do estońskiej, państwowej grupy Eesti Energia, jednego z największych producentów energii w krajach bałtyckich, zaoferuje swoim klientom biznesowym w Polsce zarówno zakup, jak i wynajem nowoczesnych ładowarek do e-samochodów. Firma będzie też rozwijać publiczną sieć ładowania dostępną dla rosnącej floty samochodów elektrycznych w Polsce, których liczba przekroczyła już 67 tys. pojazdów[1].

Nowa oferta Enefit w Polsce umożliwi klientom biznesowym zakup oraz wynajem inteligentnych ładowarek do samochodów elektrycznych. Firma zajmie się również instalacją, zapewni pełne wsparcie techniczne i konserwację oraz umożliwi zarządzanie stacją online.  Użytkownicy będą mogli monitorować stację i sterować ładowaniem za pomocą aplikacji mobilnej.

Maciej Kowalski, dyrektor zarządzający w firmie Enefit Polska
Maciej Kowalski, dyrektor zarządzający w firmie Enefit Polska

Liczba pojazdów elektrycznych w Polsce rośnie coraz szybciej, co zwiększa zapotrzebowanie na stacje ładujące. Co więcej, rozwój tego rynku wymuszają regulacje. Obowiązująca ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych zobowiązuje dużych przedsiębiorców, których nieruchomości dysponują ponad 20 stanowiskami postojowymi, aby do 2025 roku stworzyli tam infrastrukturę do ładowania elektryków. W praktyce wymóg ten dotyczyć będzie większości budynków biurowych, handlowo-usługowych, zakładów produkcyjnych, czy hoteli. – mówi Maciej Kowalski, prezes Zarządu Enefit w Polsce i dodaje: – Będzie to duże wyzwanie dla przedsiębiorców. Nasza usługa inteligentnego ładowania ma jednak wspierać naszych klientów nie tylko w spełnieniu wymogów regulacyjnych, ale i w ich drodze do zielonej transformacji i czystego transportu.

Budowa publicznej sieci ładowarek

Enefit rozpoczął także budowę publicznej sieci ładowarek, przeznaczonej dla wszystkich kierowców samochodów elektrycznych w Polsce. – Na koniec marca 2023 r. po polskich drogach jeździło ok. 67 tys. aut z napędem elektrycznym, natomiast punktów ładowania było jedynie ok. 5300[2]. Na jeden punkt przypada więc średnio 12,6 pojazdów, podczas gdy na najbardziej rozwiniętym rynku w Holandii samych ładowarek jest pond 90 tys.[3], przy ponad 300 tys. zarejestrowanych elektryków. Widać więc jak wielki jest potencjał wzrostu. – komentuje Maciej Kowalski i dodaje: – Naszym celem jest instalacja 450 ładowarek publicznych w Polsce w ciągu najbliższych dwóch lat. Mamy wiedzę i doświadczenie zaczerpnięte z krajów bałtyckich, gdzie marka Enefit VOLT jest liderem i wierzymy, że uda nam się z sukcesem przenieść je na polski rynek i zbudować tu silną pozycję.

Enefit wdroży na polski rynek model biznesowy działający już na rynkach bałtyckich. Spółka zaoferuje pokrycie kosztów inwestycji w infrastrukturę na terenie nieruchomości klienta, w zależności od proponowanej lokalizacji i jej potencjału. Usługa Enefit VOLT zapewni kompleksową obsługę i serwis ładowarki, a także miesięczne opłaty za dzierżawę gruntu. W ramach publicznej sieci ładowania kierowcy pojazdów elektrycznych będą mieli do dyspozycji trzy typy ładowarek: o mocy do 22 kW, o mocy do 50 kW oraz o mocy powyżej 150 kW. Typy ładowarek w danej lokalizacji będą dopasowane do lokalnych potrzeb i natężenia ruchu. Firma przygotowała także aplikację na urządzenia mobilne, za pomocą której możliwe jest znalezienie punktu ładowania, rezerwacja sesji, opłacenie usługi, przejrzenie statystyk ładowania czy generowanie faktur. Aplikacja Enefit VOLT dostępna jest w sklepach AppStore oraz Google Play.

Publiczne punkty sieci Enefit VOLT w czasie ładowania będą w stu procentach wykorzystywać zieloną energię dostarczaną przez Enefit. To kolejne rozwiązanie mające na celu wspieranie klientów firmy we wdrażaniu zielonej rewolucji oraz zmniejszaniu ich wpływu na środowisko. Enefit w Polsce oferuje również inne usługi z zakresu produkcji energii z OZE, modernizacji oświetlenia, a także wspiera w zwiększaniu efektywności energetycznej.

Publiczna sieć ładowania Enefit VOLT działa od 2020 roku. Funkcjonuje już w  Estonii, Litwie, Łotwie, a od teraz usługa będzie rozwijana także w Polsce. Usługa otrzymała także dofinansowanie z unijnego instrumentu finansowego CEF (Connecting Europe Facility) w wysokości 2 mln euro, dzięki czemu do końca przyszłego roku w 20 lokalizacjach w 4 krajach zostanie udostępnionych łącznie 40 ultraszybkich ładowarek o mocy co najmniej 150 kW. W zależności od pojazdu, ładowanie do 100 km zasięgu będzie możliwe w ciągu zaledwie kilku minut. Dzięki wsparciu CEF Enefit zbuduje punkty ładowania na trasie Transeuropejskiej Sieci Transportowej (TEN-T), umożliwiając przejazd pojazdem elektrycznym z Tallina, przez Rygę, Wilno i Warszawę, aż do Krakowa.

[1] Licznik Elektromobilności, I kw. 2023, PSPA

[2] Ibidem.

[3] ACEA, Czerwiec 2022

Inwestorzy chcą dalszych wzrostów

Politycy amerykańscy wywołali kolejną falę wzrostów na Wall Street. Wypowiedzi Kevina McCarthy – spikera Izby Reprezentantów oraz Chucka Schumera wystarczyły, żeby na rynku ponownie włączyć tryb „risk – on” Inwestorzy ponownie kupują „ryzyko” co jest odzwierciedlone w rosnących indeksach giełdowych. Technologiczny Nasdaq100 znalazł się najwyżej od kwietnia ubiegłego roku a szeroki SP500 od sierpnia 2022 r. W Europie sprawy również nabrały wyrazistego koloru. Popularny wśród traderów Dax wyrównał a następnie przekroczył (choć minimalnie) poziom ATH (all time high). Powrót na historyczne szczyty zajął niemieckiemu benchmarkowi niespełna 8 miesięcy.

W przypadku dolara mieliśmy w ostatnich dniach kontynuację aprecjacji. Kurs EURUSD zdecydowanie oddalił się od poziomu 1,11, który był w ostatnich tygodniach trzykrotnie testowany. Za każdym razem próba wyjścia powyżej kończyła się niepowodzeniem. Ostatnie dni przyniosły lekki wzrost prawdopodobieństwa kolejnej podwyżki stóp w USA na czerwcowym posiedzeniu. Wcześniej przeważała opinia, że w maju nieoficjalnie został zakończony cykl lub zobaczymy przynajmniej pauzę w kolejnych decyzjach. Prezeska z Dallas Fed – Logan – wypowiedziała się w sposób mocno jastrzębi. To napędziło kupujących dolara. Notowania głównej pary walutowej znalazły się poniżej linii trendu wzrostowego, co sugeruje, że to nie koniec umocnienie „zielonego”.

Dane makro stanowiły pewnego rodzaju tło. Tygodniowe dane z amerykańskiego rynku pracy wypadły przyzwoicie a regionalne wskaźniki koniunktury wykazały spore odbicie. To wpisuje się w scenariusz dalszego zacieśniania monetarnego przez Fed.

Przyszły tydzień będzie zdominowany przez wskaźniki PMI dla Europy oraz USA. Inwestorzy z pewnością będą oceniać w jaki sposób wysokie stopy procentowe wpływają na koniunkturę gospodarczą. Będą to dane wstępne za maj, więc mogą wywoływać większą zmienność rynkową. Dla dolara jednak bardziej istotny będzie zaplanowany na przyszły piątek raport na temat wydatków Amerykanów, a w szczególności wskaźnik PCE core – preferowana przez Fed miara inflacji. Nie zapominajmy o protokole z ostatniego posiedzenia FOMC (środa), które może dostarczyć dodatkowych wskazówek.

W kolejnych dniach poznamy również paczkę danych z Polski: ceny produkcji, produkcję przemysłową, sprzedaż detaliczną oraz dane z rynku pracy. Jeśli jednak USD będzie kontynuował aprecjację, wówczas złoty może dalej oddawać wypracowany zysk z poprzednich tygodni. Publikacje makro będą miały prawdopodobnie drugorzędne znaczenie.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Dopłata pomimo nadpłaty? Już tylko kilka dni na rozliczenie rocznej składki zdrowotnej

Do 22 maja przedsiębiorcy muszą rozliczyć składkę zdrowotną za 2022 rok. Na kontach ZUS wielu osób, zwłaszcza ryczałtowców, może pojawić się obowiązek dopłaty do jej wysokości. Ekspert inFakt wyjaśnia, że taka sytuacja może zaistnieć nawet wtedy, gdy przedsiębiorca wcześniej opłacił miesięczne różnice w składce.

Na koniec każdego roku przedsiębiorcy muszą zweryfikować swoje rozliczenia. W systemie progresywnym, który obowiązuje w przypadku ryczałtu, składki są obliczane stopniowo. Za zeszły rok wynoszą 335,94 zł, 559,89 zł lub 1007,81 zł. Jeżeli podatnik rozliczający się na ryczałcie osiągnął najwyższy próg (jego przychód przekroczył 300 tys. zł), musi opłacić 1007,81 zł składki zdrowotnej za każdy miesiąc. Jeżeli przedsiębiorca rozpoczął rok z niższą składką, na przykład 335,94 zł, a następnie przekroczył drugi próg dochodowy 60 tys. zł, to od tego momentu musi płacić składkę w wysokości 559,89 zł. Jeśli w kolejnych miesiącach przekroczył próg 300 tys. zł, składka wynosiła już 1007,81 zł.

Część przedsiębiorców, przede wszystkim ryczałtowcy, może mieć niedopłaty wynikające z obowiązujących trzech progów przychodowych. Jeśli ktoś „wskoczył” w wyższy próg w trakcie roku, a płacił składkę według niższego, musi dopłacić różnicę. Mogą być jednak też sytuacje odwrotne: z rozliczenia za cały rok może wyjść nadpłata. Jej zwrot następuje tylko na wniosek płatnika, bo ZUS automatycznie ich nie robi – tłumaczy Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt.

Wielu przedsiębiorców pod koniec roku zdaje sobie sprawę, że składka zdrowotna jest obliczana na podstawie całorocznego przychodu. Miesiące, w których płacili niższą składkę, muszą więc zostać uwzględnione w rozliczeniu rocznym. – Dlatego wielu podatników postanowiło nie czekać na rozliczenie roczne i wcześniej dopłacić różnic w miesięcznych opłatach składki zdrowotnej do ZUS bez składania dokumentów DRA, czyli formularzy, w których wykazuje się wszystkie składki i pobrane świadczenia. . Niestety, nie było to możliwe w przypadku pierwszych okresów rozliczeniowych, kiedy płacili niższe składki – dodaje Piotr Juszczyk.

Konieczność dopłaty pomimo nadpłaty

Przy dokonywaniu teraz rozliczenia rocznego może pojawić się konieczność dopłacenia do składki zdrowotnej. Jednak ta niedopłata została już wcześniej uregulowana, na przykład w grudniu 2022 roku. ZUS w swoich oficjalnych odpowiedziach na zapytania podatników wskazuje, że przedsiębiorcy powinni wpłacić składkę zdrowotną wynikającą z rozliczenia rocznego do 22 maja – w tym ewentualną niedopłatę, nawet jeśli już wcześniej została opłacona.

Na koncie podatnika w ZUS widnieją nadpłaty, ale i tak ZUS wymaga opłacenia wszelkich niedopłat. Jest to kuriozalna sytuacja, bo dodatkowe środki zapłacone już przez podatnika powinny zostać wykorzystane do uregulowania właśnie tych niedopłat w rozliczeniu rocznym. Dopiero po złożeniu rozliczenia rocznego zobaczymy, jak ZUS ustosunkuje się do podatników, którzy nie zapłacili dodatkowych kwot i czy w jakiś sposób będzie egzekwował wartość niedopłaty – podkreśla Piotr Juszczyk.

Zarząd Mex Polska rekomenduje wypłatę 1,07 mln zł dywidendy

Zarząd notowanej na GPW spółki holdingowej Mex Polska przyjął uchwałę, zgodnie z którą zarekomendował przeznaczenie na dywidendę 1,07 mln zł, co oznacza 35 proc. jednostkowego zysku netto za 2022 rok (3,1 mln zł). Dywidenda na jedną akcję wyniesie 0,14 zł. Propozycja wypłaty oznacza powrót do zapoczątkowanej kilka lat temu praktyki dywidendowej Mex Polska oraz wiąże się z coraz lepszymi wynikami finansowymi, a to oznacza wyraźny powrót Grupy Kapitałowej do stanu sprzed pandemii.

Biorąc pod uwagę aktualną sytuację ekonomiczną, cieszę się, że udaje nam się wyraźnie powracać do stanu sprzed pandemii, widoczne to było w wynikach finansowych za 2022 r. Okres ten zamknęliśmy z ponad 80 mln skonsolidowanych przychodów netto ze sprzedaży oraz 7,2 mln skonsolidowanego zysku netto. To dobry moment by powrócić do zapoczątkowanej kilka lat temu praktyki dywidendowej. Dzięki stabilnej sytuacji finansowej jesteśmy w stanie wspierać dalszy wzrost Grupy i dzielić się zyskami z naszymi Akcjonariuszami, równocześnie doceniając ich zaufanie i wsparcie. – mówi Dariusz Kowalik,  członek zarządu i Dyrektor Finansowy w Mex Polska. –  Miło mi więc poinformować, że Zarząd Mex Polska podjął dzisiaj uchwałę rekomendującą wypłatę 1,07 mln zł dywidendy z jednostkowego zysku netto wynoszącego w 2022 roku 3,1 mln zł. Cena za jedną akcję wyniesie 0,14 zł. Liczę, że Akcjonariusze będą usatysfakcjonowani naszą decyzją, która ostatecznie zostanie podjęta w późniejszym terminie, podczas Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy – dodaje.

Mex Polska SA wraz ze spółkami powiązanymi organizacyjnie i kapitałowo tworzą grupę kapitałową, która zarządza obecnie 44 lokalami gastronomicznymi. Aktualnie w portfolio Grupy znajduje się 5 popularnych i rozpoznawalnych konceptów: Pijalnia Wódki i Piwa, The Mexican, PanKejk, Prosty Temat oraz Chicas&Gorillas.

Na odpowiednią dynamikę naszej sprzedaży wpływa przemyślana oferta poszczególnych konceptów, w dużej mierze Pijalni Wódki i Piwa. Pozytywny wpływ ma również częściowe działanie Grupy w modelu franczyzowym. Nie zwalniamy jednak tempa i robimy wszystko by dalej odpowiednio skalować nasz biznes, poprzez równoległy rozwój kilku niezależnych i rentownych konceptów gastronomicznych, zlokalizowanych na terenie całego kraju. – mówi Paweł Kowalewski, Prezes Zarządu Mex Polska S.A.

Mex Polska chce na bieżąco pozyskiwać nowe atrakcyjnie zlokalizowane lokale, których budowa będzie finansowana ze środków własnych, kredytów lub środków pochodzących od franczyzobiorców w ramach umów franczyzowych. Biorąc pod uwagę ciągły rozwój Grupy, Spółka spodziewa się tendencji wzrostowej także w przyszłych okresach rozliczeniowych. Zarząd wskazuje, że już teraz widzi wzrost przychodów ze sprzedaży w I kwartale 2023 roku vs I kwartał 2022 r. Jak podano w raporcie okresowym za rok obrotowy 2022, spółka po I kwartale 2023 r. osiągnęła przychody  na poziomie 19,2 mln zł vs 14,3 mln zł w I kwartale 2022 roku (wzrost rr o prawie 34 proc.).

Comperia kończy kwartał ze wzrostami i pierwszy raz raportuje wyniki Comfino

Prawie 12 mln zł przychodu i ponad 950 tys. EBITDA osiągnęła Grupa Comperia.pl SA w pierwszym kwartale 2023 r. W raporcie kwartalnym, poza reklamą efektywnościową i dystrybucją ubezpieczeń, po raz pierwszy wyodrębniono segment e-commerce, czyli platformę Comfino.

19 maja Grupa Comperia.pl SA opublikowała skonsolidowany raport za pierwszy kwartał bieżącego roku. Przychody, w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego, wzrosły o 17 proc. i wyniosły 11,967 mln zł. EBITDA wzrósł o 2 proc. rok do roku do poziomu 951 tys. zł.

Comfino – trzeci filar działalności

W 2022 r. spółka wiele uwagi poświęciła rozwojowi swojej bramki płatności i finansowania zakupów Comfino. W tym czasie nawiązano współpracę z szeregiem banków i fintechów (m.in. BLIK, Santander Consumer Bank) oraz z czołowymi platformami typu SaaS, dostarczającymi rozwiązania do sklepów internetowych (np. PrestaShop, Shoper, SOTE).

Pozwoliło to na wejście w etap komercjalizacji Comfino, a w związku z tym wydzielenie go jako oddzielnego segmentu działalności Grupy Comperia.pl SA. Przychody z tego tytułu wyniosły w raportowanym okresie 177 tys. zł.

Paweł Szukalski, członek zarządu Comperia.pl SA
Paweł Szukalski, członek zarządu Comperia.pl SA

– Dotychczas zawarliśmy ze sklepami internetowymi kilkaset umów na dostarczanie usług finansowania zakupów za pośrednictwem platformy Comfino – mówi Paweł Szukalski, członek zarządu Comperia.pl SA, odpowiedzialny m.in. za rozwój Comfino. – W kolejnych kwartałach będziemy skupiać się na akwizycji sklepów, jak również na rozwoju dostępności i funkcjonalności naszej bramki płatniczej. Planujemy pozyskiwać nowych partnerów w postaci platform SaaS – dostawców oprogramowania dla sklepów e-commerce, a także wzbogacić grono podmiotów dostarczających finansowanie klientom Comfino o nowe banki i fintechy – zapowiada Paweł Szukalski.

Wzrosty w reklamie i ubezpieczeniach

W swoim głównym segmencie operacyjnym – reklamie efektywnościowej, spółka zanotowała 28 proc. wzrost EBITDA. Na poprawę wyników wpłynęła strategia spółki polegająca na dywersyfikacji źródeł przychodów. Wobec ograniczonego popytu na produkty kredytowe, zintensyfikowano sprzedaż innych produktów bankowych, w szczególności kont osobistych.

Przychody z reklam generuje również należący do Grupy portal Telepolis.pl. Należy on do czołowych serwisów technologicznych w Polsce. Miesięcznie odwiedza go ponad 5 mln użytkowników.

Nowa strategia sprzedaży produktów ubezpieczeniowych oraz ogólna sytuacja na tym rynku spowodowały, że w segmencie również osiągnięto wyniki lepsze niż przed rokiem. Przychody wzrosły o 26 proc., a EBITDA o 9 proc.

– W najbliższym czasie w obszarze ubezpieczeń koncentrować się będziemy na zwiększaniu efektywności rosnącej sieci sprzedaży oraz rozwoju wielokanałowego dotarcia do klienta – zapowiada Szymon Fiecek, prezes Grupy Comperia.pl. – Planujemy też poszerzenie oferty i wprowadzenie produktów kolejnych towarzystw ubezpieczeniowych – dodaje.

Grupa Comperia.pl SA to działający od 2007 roku fintech, którego misją jest dostarczanie dopasowanych rozwiązań finansowych i ubezpieczeniowych. Od 2011 roku spółka notowana jest na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Laureat licznych prestiżowych nagród, w tym Deloitte Technology Fast 50. W skład Grupy Comperia.pl SA wchodzi kilka serwisów i produktów, w tym Comperia.pl, ComperiaRaty, Comfino, Comperia Ubezpieczenia, Compero.pl oraz Telepolis.pl.

Platyna drożeje 10-krotnie szybciej niż złoto. Czy może przegonić cenę złota?

Przez wiele lat platyna była droższa od złota. Teraz jest niemal dwukrotnie tańsza, jednak szybko drożeje i są perspektywy dla jej coraz wyższych cen, przybliżających ją blisko do złota.

Przez 30 dni platyna podrożała o 10%, jej cena na zakończenie pierwszej dekady maja przekroczyła 1 100 USD za uncję. W tym samym okresie złoto drożało o 1%, a więc 10-krotnie wolniej. Kolejne dni maja wprawdzie przyniosły korektę cen obu metali szlachetnych o ponad 50 USD, dla inwestorów istotne jest jednak czy platyna powinna drożeć znacznie szybciej niż złoto, tym bardziej że przez wiele lat była droższym metalem.

– Nic w tym dziwnego, że platyna drożeje skoro ma potencjał wzrostu o 1 tys. USD do historycznych szczytów z przełomu 2007/2008 r., natomiast w przypadku złota znajdujemy się blisko historycznych szczytów – mówi w rozmowie z MarketNews24 Michał Stajniak, ekspert XTB. – Na moment nawet zostały one naruszone 4 maja, gdy Fed zdecydował o być może ostatniej podwyżce stóp procentowych. Złoto na kontraktach terminowych osiągnęło nowy historyczny rekord 2 078 USD za uncję, natomiast na rynku spotowym rekordu nie było, ceny wzrosły o kilka dolarów.

Przy tak wysokich notowaniach cen złota trudno w krótkim czasie, na kilku sesjach o wzrost 10-procentowy. Inaczej jest z platyną i srebrem, które są daleko od swych historycznych szczytów.

To jednak właśnie przed platyną są perspektywy dużego odbicia ze względu na wzrost popytu ze strony przemysłu motoryzacyjnego i sektora zielonej energii. Jednocześnie może wystąpić problem z podażą, związany z wydobyciem w RPA, która odpowiada za 70% światowej podaży.

– Pod względem fundamentalnym platyna ma duże szanse na wzrosty – komentuje ekspert XTB. – Jest potencjał dojścia w najbliższym czasie do ceny 1 300 – 1 400 USD za uncję. – Złoto ma natomiast perspektywy na nowe historyczne szczyty w tym roku 2 100 – 2 200 USD.

Platynie jednak nadal bardzo daleko do wspominanych rekordów, gdy była droższa od złota. Przed kilkunastu laty, gdy cena złota przebiła cenę platyny uznano to nawet za anomalię. Natomiast dziś trudno sobie wyobrazić, że to platyna będzie droższa od złota. To różni oba metale, że o cenie platyny decyduje popyt przemysłowy, a o cenie złota inwestycyjny i jubilerski.

– Transformacja energetyczna może zmienić wiele, popyt na platynę może zmienić wiele – dodaje M.Stajniak.

Inwestowanie z perspektywy polskiego inwestora musi uwzględniać kurs złotego. Polska waluta mocno wzmocniła się, przez pięć tygodni aż o 20 gr. Czy opłacało się inwestować w złoto i platynę? Rok 2022 był pod tym względem bardzo zmienny, gdy złoty się wzmacniał polscy inwestorzy tracili. A teraz raczej powinniśmy przygotować się na stabilizację złotego. Inwestując w złoto czy platynę powinniśmy myśleć o tym długoterminowo, wyjaśnia M.Stajniak z XTB.

Ile kosztuje własne centrum handlowe

Najważniejsza jest cena działki, centra handlowe mają jednak taką swoją specyfikę, że w biznesplanie ważna jest cena za powierzchnię wynajmowalną, jaką uda się zbudować na określonej powierzchni terenu.

– W mniejszych miastach cena 1 m kw. powierzchni wynajmowalnej to ok. 1 tys. zł – mówi w rozmowie z MarketNews24 Grzegorz Mroczek, wiceprezes Cream Property Advisors.

Natomiast koszt budowy retail parku to ok. 4 300 zł za m kw. takiej powierzchni.

Wysokość uzyskiwanego czynszu to 9-14 euro miesięczne za 1 m kw. Różnica jest więc duża, a zdecydowanie zależy od dobrze trafionej lokalizacji. Często retail parki maja 4 tys. m kw. powierzchni wynajmowalnej, a więc 1 euro różnicy zmienia wiele.

– Kontrakty koniecznie powinniśmy podpisywać w euro – wyjaśnia G.Mroczek z Cream Property Advisors. – To wtedy taki produkt staje się atrakcyjny na rynkach międzynarodowych i jest płynny.

Zwrot z inwestycji może różnić się o 20-30%, zależnie od sposobu jej finansowania.

Dolar zyskuje mimo danych

Rynek pracy nie pogrąża dolara. W Czechach gwałtowny spadek wzrostu cen producentów. Gaz najtańszy od dwóch lat, ciekawe, kiedy odczujemy te ceny w naszych portfelach.

Rynek pracy w USA niby dobrze

Wczorajszy odczyt liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych za Oceanem był wyraźnie lepszy od oczekiwań. Problem w tym, że osiągnięty wynik 242 tysięcy wcale nie jest dobry. Od kilku tygodni co prawda liczba wniosków oscyluje w okolicach 240 tysięcy, ale trzeba też pamiętać, że jeszcze w marcu średnio byliśmy w okolicach 200 tysięcy. Nie zmienia to faktu, że obecny poziom nie jest alarmujący. Jest on raczej typowy dla stabilizacji na amerykańskim rynku pracy. To są mniej więcej okolice, przy których przestaje spadać bezrobocie, ale jeszcze nie rośnie. Uzyskiwane wcześniej rezultaty sugerowały dalszą poprawę. Rynek pracy ma pewną bezwładność względem reszty wskaźników, stąd najprawdopodobniej dopiero teraz widzimy pewien strach przed rozpoczęciem ewentualnego spowolnienia gospodarczego. Problemy z limitem zadłużenia i konfliktem politycznym tylko czynią tę sytuację ciekawszą. Co jeszcze bardziej interesujące nadchodzące zakończenie wspomnianego problemu zadłużenia wyraźnie pomaga dolarowi, który ma właśnie bardzo dobrą passę.

Dobre dane z Czech

Jeszcze rok temu inflacja producencka w Czechach przekraczała 25%. Dzisiaj mamy wynik 6,4%, to nie tylko lepszy od oczekiwań rezultat, ale też spadek z 10,2% miesiąc temu. Co to zmienia w gospodarce? Zmniejsza się presja na podwyżki cen wywoływana wzrostem kosztów producentów. Jest to zatem kolejny element, który w dłuższej perspektywie może korzystnie wpływać na walkę naszych południowych sąsiadów ze wzrostem cen. Inflacja w Pradze spadła w kwietniu do 12,7%, co oczywiście wciąż jest wynikiem wyraźnie przekraczającym tamtejszy cel inflacyjny. Dane te nie miały jednak większego wpływu na koronę czeską, która w przeciwieństwie do złotego ma ostatnio wyraźnie słabszą passę.

Ceny gazu najniższe od 2 lat

Ku wielkiemu zaskoczeniu wielu osób na rynkach odcięcie się Europy od rosyjskiego gazu przebiegło bardzo gładko, a przynajmniej dużo spokojniej niż można było oczekiwać. Najlepszym dowodem są ceny tego surowca. Od początku roku staniał on o imponujące 61%. Od szczytów z sierpnia wywołanych nakładanymi sankcjami na Rosję ponad 90%. Megawatogodzina kosztuje obecnie 30 euro i jest najtańsza od czerwca 2021. Tak duży spadek kosztu gazu jest jednym z elementów działających na spadek inflacji. Szczególnie mocno będzie to odczuwane w czasie letnich wakacji, gdyż w poprzednim roku mieliśmy wysokie ceny pod koniec sezonu.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Wyniki GK GPW w I kwartale 2023 r.

  • Przychody na poziomie 112,3 mln zł – drugie najwyższe kwartalne przychody w historii GK GPW
  • Przychody z nowych linii biznesowych (GPW Logistics, GPW Tech oraz AMX) wyniosły łącznie 9,5 mln zł
  • Zysk netto w wysokości 27,0 mln zł pod presją wyższych kosztów operacyjnych związanych z inicjatywami strategicznymi oraz presją inflacyjną
  • Wniosek Zarządu GPW w sprawie wypłaty dywidendy w wysokości 113,3 mln zł (2,70 zł dywidendy na akcję) – stopa dywidendy na poziomie 7,35%
  • Finalizacja prac nad nową strategią rozwoju GK GPW obejmującą lata 2023-2027

Grupa Kapitałowa Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GK GPW) wypracowała w I kwartale 2023 r. przychody w wysokości 112,3 mln zł (wzrost o 1,8% rok do roku).

–  Rok 2023 dobrze rozpoczął się dla naszej Grupy – po względem przychodów pierwszy kwartał był drugim najlepszym w historii GK GPW. Zawdzięczamy to między innymi zauważalnym przychodom z nowych linii biznesowych takich jak GPW Logistics, GPW Tech oraz Armenia Securities Exchange, które odpowiadały za około 10 proc. naszej sprzedaży. Możemy tylko żałować, że pandemia opóźniła komercjalizację naszych inicjatyw strategicznych o kilkanaście miesięcy – powiedział Marek Dietl, Prezes Zarządu GPW.

Wyniki za pierwszy kwartał 2023 r. jasno pokazują, że wykorzystanie naszych kluczowych kompetencji w nowych obszarach biznesowych było właściwym posunięciem. Dzięki temu stopniowo zmniejsza się nasze uzależnienie od koniunktury na światowych rynkach finansowych. Wzrost sprzedaży oraz zwiększanie udziału powtarzalnych przychodów to priorytety również w nowej strategii, nawet jeśli przejściowo może to prowadzić do spadku rentowności – dodał Prezes Zarządu GPW. 

Przychody z rynku finansowego wyniosły 66,5 mln zł i były najwyższe od I kw. 2022 r., kiedy zmienność na giełdach została podwyższona przez inwazję wojsk rosyjskich na Ukrainę. Przychody
z rynku towarowego wzrosły w I kw. 2023 r. o 15,3% rdr do 41,4 mln zł, co stanowi najwyższy kwartalny wynik od II kw. 2019 r. Łączne przychody ze sprzedaży informacji z rynku finansowego
i towarowego były w minionym kwartale najwyższe w historii GK GPW i po raz pierwszy przekroczyły 15 mln zł.

Zysk netto GK GPW w ubiegłym kwartale wyniósł 27,0 mln zł i był o 29,0% niższy niż przed rokiem, na co wpłynęły w największym stopniu wyższe koszty działalności operacyjnej. Wzrost kosztów był efektem zwiększonej liczy etatów (zwłaszcza w spółce GPW), wyższych wynagrodzeń związanych m.in. z podwyższoną inflacją oraz wyższych kosztów usług obcych, głównie kosztów IT oraz doradztwa. Tak jak w poprzednich latach, w I kw. 2023 r. Grupa zawiązała rezerwę z tytułu rocznych opłat za nadzór nad rynkiem kapitałowym, która wyniosła 15,5 mln zł, o 0,8 mln zł więcej niż rok wcześniej.

Zarząd GPW przedstawił rekomendację dotyczącą wypłaty dywidendy za 2022 r. w wysokości 113,3 mln zł, co daje 2,70 zł na akcję i stanowi 78,17% zysku skonsolidowanego (97,09% zysku netto przypadającego akcjonariuszom jednostki dominującej skorygowanego o udział w zyskach jednostek stowarzyszonych).

Spółki wchodzące w skład GK GPW kontynuują realizację inicjatyw rozwojowych w ramach Strategii #GPW2022. Jednocześnie dobiegają końca prace związane z przyjęciem nowego wieloletniego planu rozwoju i funkcjonowania GK GPW.

Omówienie wyników finansowych Grupy GPW za I kw. 2023 r.

RYNEK FINANSOWY

Przychody z rynku finansowego

W I kw. 2023 r. przychody ze sprzedaży na rynku finansowym wyniosły 66,5 mln zł, względem 73,7 mln zł w I kw. 2022 r. oraz 57,4 mln zł w IV kw. 2022 r. Tym samym przychody z rynku finansowego stanowiły 59,2% całkowitych przychodów Grupy GPW, w porównaniu do 66,9% w I kw. 2022 r. oraz 62,7 % w IV kw. 2022 r.

Na przychody z rynku finansowego składają się przychody z tytułu obsługi obrotu, obsługi emitentów i sprzedaży informacji.

  • Obsługa obrotu na rynku finansowym

W I kw. 2023 r. przychody z obsługi obrotu na rynku finansowym wyniosły 44,4 mln zł, w porównaniu do 53,7 mln zł w I kw. 2022 r. oraz 37,2 mln zł w IV kw. 2022 r.

Spadek przychodów z obsługi obrotu na rynku finansowym w ujęciu rocznym jest wynikiem niższych przychodów z obrotu akcjami (30,2 mln zł, -28,6% rdr) przy jednoczesnym wzroście innych opłat od uczestników rynku (5,8 mln zł, +148,3% rdr). Sesyjne obroty akcjami na Głównym Rynku GPW w I kw. bieżącego roku wyniosły 69,8 mld zł i były
o 29,1% niższe niż przed rokiem – ubiegłoroczna wysoka baza wynikała z podwyższonej zmienności na rynkach finansowych po inwazji wojsk rosyjskich na Ukrainę. Aktywność inwestorów na rynku akcji w I kw. 2023 r. była jednocześnie znacząco wyższa niż w porównywalnych kwartałach w latach poprzedzających pandemię.

  • Obsługa emitentów

W I kw. 2023 r. przychody Grupy GPW z obsługi emitentów na rynku finansowym wyniosły 6,3 mln zł, tyle samo ile w I kw. 2022 r. w porównaniu z 5,6 mln zł w IV kw. 2022 r.
Na wysokość przychodów z tej linii biznesowej składają się opłaty roczne za notowanie i opłaty za wprowadzenie oraz inne opłaty. Przychody są więc w głównej mierze wypadkową aktywności na rynku IPO/SPO, liczby emitentów oraz kapitalizacji spółek.

W I kw. 2023 r. na Głównym Rynku GPW zadebiutowały cztery spółki (przejścia z rynku NewConnect), natomiast do obrotu na NewConnect trafiły dwa nowe podmioty. Łączna wartość ofert publicznych i wtórnych na obu rynkach wyniosła 545 mln zł wobec 231 mln zł w I kw. 2022 r. Łączna kapitalizacja spółek krajowych i zagranicznych na obu rynkach akcji GPW wyniosła na koniec marca br. 1 258,7 mld zł vs. 1 267,3 mld zł na koniec marca 2022 r.

  • Sprzedaż informacji z rynku finansowego

Przychody ze sprzedaży informacji z rynku finansowego w I kw. 2023 r. osiągnęły rekordowy poziom 14,8 mln zł, względem 13,7 mln zł w I kw. 2022 r. oraz 14,6 mln w IV kw. 2022 r.

Liczba abonentów danych GPW na koniec marca br. wynosiła 566,6 tys. wobec 503,5 tys. rok wcześniej.

RYNEK TOWAROWY

Przychody z rynku towarowego

W I kw. 2023 r. przychody ze sprzedaży na rynku towarowym wyniosły 41,4 mln zł, o 15,3% więcej niż rok wcześniej i o 25,7% więcej niż w IV kw. 2022 r. Ich udział w całkowitych przychodach Grupy w I kw. 2023 r. wyniósł 36,8%. Na przychody z rynku towarowego składają się przychody z tytułu obsługi obrotu, prowadzenia rejestru świadectw pochodzenia, rozliczenia transakcji oraz sprzedaży informacji.

  • Obsługa obrotu na rynku towarowym

Przychody z obsługi obrotu na rynku towarowym w I kw. 2023 r. wyniosły 20,3 mln zł, co oznacza wzrost o 20,6% rdr oraz 20,8% kdk.

Przychody z obrotu energią wyniosły 5,7 mln zł w I kw. 2023 r. wobec 3,8 mln zł w I kw. 2022 r. i 2,8 mln zł w IV kw. 2022 r.

W I kw. 2023 r. przychody z obrotu gazem wzrosły o 22,6% rdr oraz o 15,9% w stosunku do IV kw. 2022 r. kształtując się na poziomie 4,2 mln zł.

Przychody z tytułu obrotu prawami majątkowymi w I kw. 2023 r. wyniosły 5,2 mln zł, co oznacza spadek o 3,1% rdr i jednocześnie wzrost kdk (+4,7%).

W I kw. tego roku r. przychody Grupy z tytułu innych opłat od uczestników rynku towarowego wyniosły 5,3 mln zł, co oznacza wzrost o 22,3% rdr i spadek o 4,7% kdk.

  • Prowadzenie Rejestru Świadectw Pochodzenia

W I kw. 2023 r. przychody z prowadzenia RŚP wyniosły 6,9 mln zł, o 10,5% więcej niż rok wcześniej i 44,3% więcej niż w IV kw. 2022 r.

  • Rozliczenie transakcji

Przychody z rozliczenia transakcji w I kw. 2023 r. wyniosły 13,7 mln zł, o 10,6% więcejniż rok wcześniej i o 25,9% więcej niż w IV kw. 2022 r. Przychody z tego tytułu są pochodną wolumenów obrotu na rynkach prowadzonych przez TGE.

  • Sprzedaż informacji Grupy TGE

W I kw. 2023 r. przychody ze sprzedaży informacji wyniosły 356 tys. zł, o 17,9% więcej niż rok wcześniej i o 5,6% więcej niż w IV kw. 2022 r.

Koszty działalności operacyjnej

W I kw. 2023 r. koszty działalności operacyjnej GK GPW wyniosły 86,2 mln zł, wobec 68,8 mln zł w analogicznym okresie przed rokiem, co oznacza wzrost o 25,2% rdr. Koszty były o 34,2% wyższe
niż w IV kw. 2022 r.

  • Łączne koszty osobowe w I kw. 2023 r. wyniosły 34,3 mln zł wobec 27,6 mln zł w I kw. 2022 r. co stanowi wzrost o 6,6 mln zł rdr (+24,1%) oraz o 6,6 mln zł kdk (+23,7%). Wzrosty są efektem podwyżek wynagrodzeń w drugim półroczu 2022 r. oraz wzrostu liczby etatów, szczególnie w spółce GPW, podyktowanego realizacją inicjatyw strategicznych.
  • Koszty usług obcych w I kw. 2023 r. wyniosły 23,1 mln zł wobec 13,9 mln zł w I kw. 2022 r. co stanowi wzrost o 9,2 mln zł rdr (+66,3%). Wyższe koszty są wynikiem wzrostu łącznych wydatków na IT (10,5 mln zł vs. 6,8 mln zł), wyższych kosztów doradztwa (3,9 mln zł vs. 2,0 mln zł) oraz znacznego wzrostu kosztów wynikających z rozwoju działalności GPW Logistics (3,3 mln zł). W porównaniu z IV kw. 2022 r. koszty usług obcych GK GPW spadły o 1,3%.
  • W I kw. 2023 r. GK GPW zawiązała wyższą o 5,7% w porównaniu do analogicznego kwartału 2022 r. rezerwę z tytułu opłat za nadzór nad rynkiem kapitałowym na poziomie
    15,5 mln zł. Kwoty ujmowane w wynikach pierwszych kwartałów poszczególnych lat obrotowych dotyczą całego roku i nie są równomiernie rozkładane w czasie. Grupa nie ma wpływu na wysokość opłat na rzecz KNF. Rzeczywista opłata za nadzór za 2023 będzie opublikowana przez KNF w III kwartale 2023 r.

Udział w zyskach jednostek wycenianych metodą praw własności

W I kw. 2023 r. zysk Grupy GPW z tytułu udziału w zyskach jednostek wycenianych metodą praw własności wyniósł 4,3 mln zł, w porównaniu do 4,6 mln zł przed rokiem. Na wartość tej pozycji w głównej mierze wpływa wynik finansowy uzyskany przez Grupę KDPW. Zysk Grupy KDPW przypadający na GPW wyniósł 4,5 mln zł w porównaniu do 4,3 mln zł rok wcześniej. Udział w stracie Centrum Giełdowego wyniósł natomiast 147 tys. wobec udziału w zysku na poziomie 302 tys. zł przed rokiem.

Cyberbezpieczeństwo priorytetem Inicjatywy Trójmorza

Cyberbezpieczeństwo priorytetem Inicjatywy Trójmorza. Władze i sektor prywatny regionu przyjrzały się zagrożeniom cyfrowym w Bukareszcie.

Ścisła współpraca polityczna i biznesowa w państwach Trójmorza jest niezbędna w obliczu rosnących zagrożeń. Cyberbezpieczeństwo stanowi dziś priorytet dla Inicjatywy Trójmorza. Praca nad odpornością cyfrową powinna stanowić wspólny wysiłek sektora publicznego i prywatnego w regionie – argumentowali uczestnicy konferencji na temat cyberbezpieczeństwa w Europie Środkowo–Wschodniej, zorganizowanej przez Ambasadę RP w Bukareszcie i Związek Cyfrowa Polska.

Przedstawiciele władz Rumunii i Polski, dyplomaci oraz eksperci z sektora prywatnego państw Europy Środkowo-Wschodniej spotkali się, by przyjrzeć się wyzwaniom stojącym przed Inicjatywą Trójmorza w związku z rosnącą liczbą ataków cyfrowych. Podjęto rozmowy o bezpieczeństwie cyfrowym infrastruktury krytycznej, stanu świadomości społecznej na temat cyberzagrożeń i szansom na współpracę nad poprawą odporności regionu w ramach platformy Trójmorza.

Cyberbezpieczeństwo priorytetem Trójmorza

Rumunia sprawuje obecnie prezydencję w Inicjatywie Trójmorza i będzie gospodarzem nachodzącego szczytu Inicjatywy w Bukareszcie. Jak wskazywali przedstawiciele rządu, zagrożenia dla bezpieczeństwa cyfrowego dotyczą dziś wszystkich obywateli, a odpowiedź na nie wymagać będzie ścisłej współpracy międzynarodowej. – Od wybuchu wojny w Ukrainie wzrasta cyberprzestępczość w Polsce i pozostałych państwach regionu. Musimy chronić naszych obywateli m.in. nieustającymi atakami ze strony finansowanych przez Rosję grup hakerskich. Aby walka z cyberprzestępczością była skuteczna, musimy współpracować i dzielić się informacjami. Potrzebujemy też skutecznych narzędzi do walki z dezinformacją – powiedział w nagraniu zaadresowanym do gości spotkania w Bukareszcie Janusz Cieszyński, Sekretarz stanu ds. cyfryzacji w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Zdaniem władz zapewnienie cyberbezpieczeństwa jest jednym z największych wyzwań i priorytetem dla państw regionu.Cyberbezpieczeństwo priorytetem Inicjatywy Trójmorza

– Cyberbezpieczeństwo ma dziś kluczowe znaczenie dla Europy Środkowo-Wschodniej. Musimy promować powstające w Trójmorzu rozwiązania z zakresu cyberbezpieczeństwa na arenie globalnej. Ścisła współpraca sektorów IT naszych państw powinna być wspierana, by osiągnąć regionalne cele z zakresu cyberbezpieczeństwa – mówił Paweł Jabłoński, Podsekretarz stanu ds. współpracy rozwojowej oraz polityki afrykańskiej i bliskowschodniej i Pełnomocnik Rządu RP ds. Inicjatywy Trójmorza w swoim wystąpieniu skierowanym do uczestników konferencji.

Sektor prywatny

W konferencji udział wzięli reprezentanci branży cyfrowej regionu, m.in. dostawcy usług cyberbezpieczeństwa i inni przedstawiciele trójmorskiego sektora prywatnego. Eksperci podkreślali, że choć skala zagrożeń cyfrowych w regionie stale rośnie, to sektor prywatny, a szczególnie małe i średnie przedsiębiorstwa wciąż często nie zdają sobie sprawy z ryzyka i nie posiadają niezbędnych kompetencji z zakresu cyberbezpieczeństwa.

– Choć w całym regionie notuje się drastyczny wzrost liczby ataków cyfrowych na podmioty sektora prywatnego i publicznego, to zaledwie co piąta firma sektora MŚP w Europie informowała lub szkoliła swoich pracowników z zakresu cyberzagrożeń. Firmy spoza sektora ICT i powiązanych branży nadal często nie są świadome ryzyka i nie dysponują umiejętnościami i kompetencjami- mówił Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska i współorganizator wydarzenia.

Eksperci byli zgodni, że współpraca pomiędzy państwami Europy Środkowo-Wschodniej musi mieć wymiar nie tylko polityczny, ale również biznesowy. – Warto wykorzystać platformę Trójmorza do budowy regionalnego, jednolitego rynku, na którym mogłyby rozwijać się ambitne, międzynarodowe projekty cyfrowe, również z zakresu bezpieczeństwa cyfrowego – dodał Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska.

Polacy na lokatach nadal tracą około 10 proc. rocznie

wyniosła nawet 14,5 proc. Inflacja jeszcze przez długi czas pozostanie wysoka, co przy niższym poziomie stóp procentowych oznacza dalsze straty posiadaczy bankowych depozytów.

W kwietniu inflacja wyniosła 14,7 proc. r/r, czyli prawie 2 p.p. poniżej szczytu z lutego br., który wynosił 18,4 proc. r/r. Trend spadku inflacji jest wyraźny, jednak jest praktycznie pewne, że do celu inflacyjnego NBP (wynoszącego 2,5 proc. r/r) dojdziemy dopiero w roku 2025 lub później. Wysoka inflacja nadal będzie stanowić problem dla gospodarki i inwestorów. Wskazują na to odczyty inflacji bazowej, która w kwietniu wyniosła 12,2 proc. (spadła tylko nieznacznie z 12,3 proc. w marcu). Inflacja bazowa wskazuje na coraz mocniejsze zakorzenienie się inflacji w gospodarce, co znacznie utrudni walkę z nią w najbliższych miesiącach. W związku z wyborami, dojdą do tego zwiększone wydatki budżetu, pobudzające wewnętrzny popyt a związane z realizacją obietnic wyborczych, takie jak np. zmiana świadczenia 500 Plus na 800 Plus.

Wysoka inflacja (14,7 proc) przy znacznie niższym poziomie stóp procentowych (6,75 proc.) oznacza, że Polacy tracą sporo na bankowych lokatach. Na rocznej lokacie bankowej, założonej na początku maja 2022 roku i zakończonej w kwietniu 2023 roku, realna strata jej posiadacza wyniosła 9,71 proc. Wynika to z faktu, że według NBP, średnie oprocentowanie lokat zakładanych w maju 2022 r. na okres od 6 do 12 miesięcy wyniosło 3,6 proc. Nawet wybierając najlepsze lokaty na rynku w tamtym okresie – oprocentowane na 5,5 proc. – straciliśmy aż 8 proc.

Mimo prawie 10 proc. straty na lokatach kończących się w kwietniu 2023, straty posiadaczy kończących się 12-miesięcznych lokat bankowych sukcesywnie w kolejnych miesiącach maleją. Wynika to ze spadku inflacji, a także z faktu wzrostu stóp procentowych i poprawy oprocentowania lokat w pierwszej połowie 2022 roku. Rekordową stratę zagotowały lokaty 12-miesięczne założone w październiku 2021 i kończące się we wrześniu 2022 roku, które przyniosły swoim posiadaczom aż 14,51 proc. straty. Od tego czasu, straty na lokatach sukcesywnie maleją, choć nadal pozostają wysokie. Jeszcze w 2020 roku, realna strata posiadacza rocznych lokat wynosiła 1-2 proc. rocznie.

Inflacja stanowi obecnie poważny powód do niepokoju dla inwestorów, zarówno w Polsce, jak i na świecie. Według badania eToro Puls Inwestora Indywidualnego, w którym ankietowanych było 6000 inwestorów indywidualnych w 12 krajach, wynika, że ze wszystkich nacji, to Polacy najbardziej boją się inflacji (w perspektywie najbliższych 12 miesięcy). W pierwszym kwartale 2023 roku, jako najważniejszy powód do niepokoju rosnącą inflację wskazuje 26 proc. badanych inwestorów z Polski, podczas gdy we wszystkich badanych krajach, inflacja budzi obawy 20 proc. ankietowanych.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce