MLP Group zwiększa skalę projektów spekulacyjnych

MLP Group rozpoczyna w trzech parkach logistycznych budowę obiektów na zasadach spekulacyjnych, których łączna powierzchnia wyniesie około 75 tys. mkw. Będą gotowe do użytkowania już pod koniec tego i na początku przyszłego roku. Wszystkie inwestycje będą spełniały najwyższe standardy ekologiczne i zostaną poddane certyfikacji BREEAM.

„Sytuacja w branży nowoczesnych powierzchni magazynowych cały czas jest bardzo dobra. Obserwujemy zwiększającą się lukę rynkową – pomimo trochę mniejszego popytu podaż nowej powierzchni znacznie zmalała i jest nieproporcjonalna. Widzimy duży popyt najemców szukających atrakcyjnych obiektów. Dlatego podjęliśmy decyzję o zwiększeniu skali realizacji projektów spekulacyjnych. Chcemy mieć w swoim portfelu więcej gotowych powierzchni, które będziemy mogli od ręki zaoferować potencjalnym najemcom. Widzimy, że w taką stronę ewoluuje część rynku. Dzięki powierzchni gotowej do wynajmu będziemy nie tylko w stanie zaspokoić wysoki popyt najemców, ale także generować wyższe stopy zwrotu z najmu” – podkreśliła Agnieszka Góźdź, Członek Zarządu, Chief Development Officer, MLP Group S.A.

Rozpoczynane przez MLP Group inwestycje spekulacyjne będą realizowane w czterech parkach logistycznych na terenie naszego kraju. Projekty dostarczą łącznie około 75 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni. Największa część, bo aż blisko połowa, powstanie w MLP Pruszków II. Gotowe powierzchnie będą dostępne również w, MLP Gorzów Wielkopolski oraz MLP Gliwice. Obiekty będą oddawane do użytkowania już pod koniec tego i na początku przyszłego roku.

MLP Group w ramach rozbudowy portfela magazynowego mocno stawia na zrównoważony rozwój. Zgodnie ze standardem Grupy wszystkie realizowane nowe inwestycje są obligatoryjnie objęte certyfikacją BREEAM na poziomie co najmniej „Very Good”. Strategia MLP Group w zakresie rozwiązań ekologicznych zakłada dostosowywanie także istniejących obiektów do wymogów zielonych certyfikatów.

Przy budowie obiektów stosowane będą nowatorskie materiały oraz przyjazne dla środowiska. Budynki wyposażane będą w urządzenia, które zapobiegają nadmiernemu zużyciu mediów. Zastosowanie opomiarowania instalacji (elektrycznej, wodnej, gazowej) z podziałem na poszczególne sekcje obiektu oraz możliwością zdalnego odczytu zużycia mediów pozwoli na optymalizację ich wykorzystania. Instalowane będą także zbiorniki na wodę deszczową. MLP Group prowadzi działania w zakresie bioróżnorodności poprzez m.in. sadzenie drzew, tworzenie łąk kwietnych, stawianie budek dla owadów, tworzenie terenów zielonych. Zachęca również do jazdy rowerami budując wiaty rowerowe. W planie jest sortowanie i recykling odpadów we wszystkich parkach logistycznych poprzez uruchomienie programu „zero waste”. Strategicznym zadaniem MLP Group jest również rozwój instalacji fotowoltaicznych.

Zgodnie ze strategią „build & hold” MLP Group po zakończeniu budowy parków logistycznych utrzymuje je w swoim portfelu i samodzielnie nimi zarządza. Wszystkie projekty realizowane przez Grupę wyróżnia również bardzo atrakcyjna lokalizacja parków logistycznych, stosowanie rozwiązania typu built-to-suit oraz wsparcie najemcy w trakcie trwania umowy najmu.

Carbon Studio zamyka I kwartał z 4-krotnym wzrostem zysku netto

Carbon Studio, notowany na NewConnect ekspert w dziedzinie developmentu gier VR, wypracował 1,9 mln zł jednostkowych przychodów netto ze sprzedaży w I kwartale 2023 r., co oznacza 2-krotny wzrost wyniku w porównaniu rdr. Jednocześnie w prezentowanym okresie zysk netto spółki był 4-krotnie wyższy w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego i wyniósł 0,9 mln zł. Z kolei wskaźnik EBITDA wyniósł ponad 1,2 mln zł. Wpływ na znakomite wyniki spółki miała m.in. rosnąca sprzedaż autorskich produkcji, w tym gier z flagowej serii The Wizards oraz największego projektu studia – Warhammer Age of Sigmar w wersji na Meta Quest i PC VR. Zarząd Carbon Studio chcąc utrzymać osiągniętą dynamikę wzrostu, na bieżąco rozwija swoje portfolio. Najnowszą propozycją jest Crimen – Mercenary Tales. Gra trafi na Meta Quest 2 oraz Pico już 25 maja br.

W I kwartale 2023 roku Carbon Studio znacząco poprawiło wyniki finansowe. Od stycznia do marca br. spółka odnotowała 1,9 mln zł jednostkowych przychodów netto ze sprzedaży, co dało 2-krotny wzrost wyniku rdr. Jednocześnie jednostkowy zysk netto wzrósł 4-krotnie, osiągając wartość 0,9 mln zł. W prezentowanym raporcie okresowym, Zarząd spółki poinformował również o skonsolidowanym zysku netto, który liczył 0,7 mln zł, kiedy to w analogicznym okresie roku ubiegłego Grupa Carbon Studio odnotowała stratę netto na poziomie 153 tys. zł.

Cieszę się, że znaczenie technologii VR konsekwentnie wzrasta. Fani urządzeń VR, jak i świata fantasy od początku doceniają nasze produkcje, co przekłada się na ich zadowalającą sprzedaż. Do tego dochodzą coraz to lepsze i nowocześniejsze sprzęty, które zdecydowanie wpływają na jakość rozgrywki, a trzeba pamiętać że przy grach VR jest to szczególnie istotne. Odzwierciedlenie tego wszystkiego znajdujemy w naszych wynikach finansowych, które w minionym kwartale odnotowały znaczące wzrosły, zarówno w ujęciu jednostkowym, jak i całej Grupy Kapitałowej Carbon Studio. – mówi Błażej Szaflik, Prezes Zarządu w Carbon Studio S.A.

Carbon Studio ma na swoim koncie kilka ciekawych tytułów. Jednym z ogólnoświatowych hitów jest gra The Wizards – Dark Times. Tytuł od kilku lat cieszy się niesłabnącą popularnością, zarówno wśród graczy PC VR jak i entuzjastów gogli Meta Quest. Pod koniec 2022 roku gry spod szyldu The Wizards osiągnęły łączną sprzedaż w liczbie ponad 350 tys. egz. Obecnie trwają prace nad rozbudowaną aktualizacją do gry The Wizards – Dark Times pod nazwą Brotherhood, która oprócz ulepszeń do trybu dla jednego gracza, wprowadzi wyczekiwany kooperacyjny tryb multiplayer. Aktualnie trwają prace nad balansem coopowej rozgrywki oraz dostosowywaniem projektu do specyfikacji platform VRowych.

Najnowszą zaś propozycją od Carbon Studio jest Crimen – Mercenary Tales. Projekt swoją premierę będzie miał już w przyszłym tygodniu – 25 maja. Tego dnia pierwszoosobowa gra akcji typu VR slasher trafi na platformę Meta Quest 2 oraz Pico.

– Liczymy na to, że odpowiednio realizowana strategia rozwoju i udane premiery najnowszych produktów Grupy, tj. Crimen – Mercenary Tales, czy Hunt Together od Iron VR, pozwolą nam nie tylko utrzymać obecną dynamikę wzrostu, ale i osiągać coraz to lepsze wyniki finansowe. – komentuje Błażej Szaflik.

Poza rozwojem produktowym, Carbon Studio na bieżąco realizuje swoje cele biznesowe. W minionym kwartale firma zawarła umowę z jedną ze spółek z grupy Kepler Interactive. Na tej podstawie Carbon Studio stworzy tytuł VR na podstawie istniejącej już gry wydanej na inne urządzenia, dla jednego ze studiów ww. grupy Kepler Interactive. Koszt przeniesienia gry na platformy VR pokryje przedmiotowa spółka z grupy Kepler Interactive, a po jej wydaniu Carbon Studio będzie uczestniczyło w podziale zysków z gry. – Oczekiwany dochód z gry, jak i samo rozpoczęcie współpracy z grupą Kepler Interactive, jest istotne z perspektywy rozwoju naszej spółki. Cieszę się, że nasi partnerzy doceniają nasze doświadczenie i dostrzegają potencjał do ciekawej współpracy – mówi Karolina Koszuta, członkini zarządu Carbon Studio SA.

Vivid Games otrzymała informację o wycofaniu dofinansowania w ramach Szybkiej Ścieżki

Wczoraj, z końcem dnia Spółka otrzymała z NCBiR informację o wycofaniu dofinansowania przyznanego w konkursie Szybka Ścieżka, dla realizowanego od grudnia 2022 projektu technologicznego. Sytuacja jest co najmniej zaskakująca, ponieważ w lutym NCBiR zawarło z Vivid Games umowę o dofinansowanie. W ocenie Spółki nie ma podstaw do jej rozwiązania.

Vivid Games realizuje w ramach programu Szybka Ścieżka projekt pt. “Prototyp platformy do automatyzacji generowania, rozgrywania i wyznaczania stopnia trudności poziomów blast, oparty o AI i Machine Learning”. W związku z kontrolą prowadzoną w NCBiR, wypłaty zaliczek, a nawet refundacje poniesionych zgodnie z zawartą umową wydatków, nie były dotychczas wypłacane. Na pokontrolnej liście rankingowej, opublikowanej przez NCBiR 9 maja, projekt Vivid Games widnieje jako wybrany do dofinansowania.

Jestem zaskoczony lakoniczną informacją o wycofaniu dofinansowania naszego projektu, przekazaną przez NCBiR. Nie wiemy na jakiej podstawie prawnej lub faktycznej instytucja podjęła takie kroki. Byliśmy przekonani, że kontrola jedynie odsuwa w czasie dofinansowanie, którego gwarantem jest zawarta w lutym umowa z NCBiR. Jesteśmy w trakcie analizy naszych możliwości i tego, co w obecnej sytuacji przyniesie Spółce największe korzyści. Po otrzymaniu szczegółowych wyjaśnień podejmiemy decyzję co do dalszego losu projektu oraz kroków, które powinniśmy podjąć wobec NCBiR” – podkreśla Piotr Gamracy, Prezes Vivid Games. “Mamy oczywiście przygotowane scenariusze alternatywne i spośród nich wybierzemy plan B, najlepszy dla Spółki. Realizacja kluczowych założeń strategii nie jest zagrożona. Prace nad Real Boxing 3 oraz rozwój dotychczasowego portfolio, w tym Real Boxing 2, Eroblast i Knights Fight 2, które są obecnie w najlepszej od wielu miesięcy kondycji, będą przebiegać bez zakłóceń. Podobnie jak poszukiwanie partnerów strategicznych” – dodaje Gamracy.

DRAGO entertainment ze wzrostem zysku EBIT w I kwartale 2023 r. o 39 proc. rdr.

Notowana na NewConnect spółka DRAGO entertainment osiągnęła w I kwartale br. 0,6 mln zł zysku z działalności operacyjnej (EBIT), co oznacza wzrost na poziomie 39 proc. rdr. W raportowanym okresie zysk netto wyniósł 0,4 mln zł, zaś przychody netto ze sprzedaży osiągnęły ponad 3,5 mln zł, rosnąc o 56 proc. rdr. Na wypracowane wyniki wpływ miała sprzedaż autorskich tytułów studia, zwłaszcza stabilna monetyzacja hitu Gas Station Simulator. Jednym z nadrzędnych celów spółki pozostaje ciągły rozwój w zakresie produkcyjnym oraz wydawniczym.

W I kwartale 2023 roku DRAGO entertainment wypracowało ponad 3,5 mln zł przychodów ze sprzedaży, co dało wzrost o 56 proc. względem analogicznego okresu roku ubiegłego. W raportowanym okresie zysk netto osiągnął wartość 0,4 mln zł. Zysk z działalności operacyjnej EBIT oraz wynik EBITDA były na porównywalnym do siebie poziomie, wynoszącym 0,6 mln zł (dało to wzrosty odpowiednio o 39 i 19 proc. rdr).

Za nami udany kwartał, w którym osiągnęliśmy satysfakcjonujące nas wyniki finansowe. To efekt przemyślanej strategii rozwoju i stabilnej monetyzacji naszych tytułów, przede wszystkim longsellera Gas Station Simulator. Miniony kwartał, to także czas, w którym udało nam się rozpocząć prace nad nowymi celami wydawniczymi, m.in. dzięki umowie z Codebusters Studio SA. Pierwszą z produkcji, nad którą pracujemy z naszym partnerem jest gra Farm Simulator. Wierzymy, że to propozycja, która spotka się z ciepłym przyjęciem szerokiej grupy odbiorców. Aktualnie koncentrujemy się na budowie wishlisty, planujemy także cross promocję własnych symulatorów z projektami tworzonymi przez warszawskie studio, co mam nadzieję w efekcie przyniesie obopólne korzyści. Liczymy więc na długofalową współpracę i korzystną synergię przy kolejnych wspólnych projektach. – mówi Joanna Tynor, Prezes Zarządu DRAGO entertainment. – Jako doświadczony developer gier wideo, chcemy się rozwijać w oparciu o projekty z różnych gatunków. Do tej pory znani byliśmy przede wszystkim z gier symulacyjnych. To nasz ,,konik’’, natomiast chcemy w pełni wykorzystać nasz potencjał i odpowiednio dywersyfikować nasze portfolia – dodaje.

Równolegle do rozbudowy portfolio wydawniczego, team DRAGO entertainment na bieżąco realizuje swoje założenia produkcyjne. Obecnie spółka koncentruje się na rozwoju swojego globalnego hitu – Gas Station Simulator, do którego 26 kwietnia zostało wydane płatne DLC „Airstrip”. Dodatek bardzo szybko się zwrócił, a po dwóch tygodniach sprzedaż przekroczyła 20 tys. sztuk, jednocześnie pozostałe produkty DRAGO zanotowały duży wzrost sprzedaży.  Spółka pracuje także nad doszlifowaniem swojego największego, nie wydanego jeszcze, tytułu – Winter Survival, którego premiera w Early Access zaplanowana jest na październik br.

Na tym nie koniec, krakowski zespół chcąc utrzymać odpowiednią dynamikę przychodów, konsekwentnie dywersyfikuje także kanały dystrybucyjne swoich tytułów. Stąd też, z początkiem 2023 roku krakowska firma zawarła ze spółką Ultimate Games umowy na porting i dystrybucję swoich dwóch tytułów: Food Truck Simulator oraz Treasure Hunter Simulator. Pierwszy produkt pojawi się na konsolach PlayStation, Xbox oraz Nintendo Switch. Drugi trafi w ręce użytkowników Nintendo Switch.

Jak widać, DRAGO entertainment konsekwentnie realizuje wyznaczone sobie kamienie milowe, zarówno te produktowe, jak i biznesowe.

Wyniki Grupy InPost w I kwartale 2023 r.

Grupa InPost w pierwszym kwartale 2023 roku osiągnęła imponujące rezultaty na wszystkich kluczowych rynkach. Przychody w pierwszym kwartale wzrosły o 29% r/r, osiągając 1 996 mln zł, skorygowana EBITDA wzrosła o 36% r/r, osiągając wartość 557 mln zł, natomiast wolumen obsłużonych przesyłek zwiększył się w pierwszym kwartale o 21% r/r, sięgając 198,7 mln sztuk. Dynamika wzrostu obsługiwanych wolumenów na rynkach międzynarodowych wyniosła 28% r/r i była wyższa niż w Polsce (18% r/r).

InPost konsekwentnie realizuje strategię rozbudowy swojej europejskiej sieci urządzeń Paczkomat®. W Wielkiej Brytanii oraz Francji osiągnęliśmy kolejne kroki milowe kończąc kwartał z ponad 5000 maszynami w Wielkiej Brytanii oraz 3000 urządzaniami Paczkomat® we Francji. InPost wykorzystuje opracowany w Polsce, zaawansowany i unikatowy system logistyczny, z powodzeniem implementując go na europejskich rynkach. W całej Europie InPost koncentruje się nie tylko na dużych miastach, ale także – tak jak w Polsce – na mniejszych miejscowościach.

Za nami kolejny kwartał imponujących wzrostów liczby przesyłek. Nadal rośniemy szybciej niż branża e-commerce na wszystkich naszych kluczowych rynkach. Wyniki te udało nam się osiągnąć mimo, że pierwszy kwartał jest sezonowo najmniej dynamicznym kwartałem w roku.

W Polsce odnotowaliśmy nie tylko mocny wzrost obsługiwanych wolumenów – o 18% w porównaniu z I kwartałem ubiegłego roku – ale także znaczną poprawę marży. Również Mondial Relay zanotował silny wzrost wolumenów, zarówno we Francji jak i na pozostałych rynkach. We Francji pozytywny jest w szczególności wzrost wolumenu w segmencie B2C, co potwierdza słuszność przyjętej strategii.

W Wielkiej Brytanii zanotowaliśmy poprawę rentowności prowadzonych operacji, co pozwala z optymizmem patrzeć na perspektywy rozwoju na tym rynku. W kolejnych kwartałach nadal będziemy koncentrować się na usprawnianiu logistyki, co pozwoli nam na uwolnienie naszego potencjału wzrostu.

Pomimo imponującego wzrostu wolumenu w Q1 2023, jesteśmy świadomi spowolnienia rynku e-commerce. Pozostajemy jednak przekonani, że jesteśmy w stanie spełnić nasze ambitne oczekiwania i cele zapowiadane na początku roku. – Rafał Brzoska, założyciel i prezes zarządu InPost

KLUCZOWE INFORMACJE

InPost zanotował w pierwszym kwartale 2023 roku zdecydowany wzrost przychodów na wszystkich głównych rynkach, przede wszystkim dzięki wzrostowi obsłużonych wolumenów, poprawie dźwigni operacyjnej, poprawie efektywności procesów oraz przeprowadzonemu procesowi zmian cen.

  • W I kwartale liczba obsłużonych przesyłek wzrosła o 21% do 198,7 mln sztuk; rynki międzynarodowe i Polska odnotowały odpowiednio wzrost o 28% i 18% r/r.
  • Przychody Grupy wyniosły 1 996 mln zł, po wzroście o 29% r/r.
  • Skorygowana EBITDA Grupy wyniosła 557 mln zł, co oznacza wzrost o 36% r/r, głównie dzięki zwiększeniu rentowności w Polsce.
  • W I kwartale 2023 roku Grupa InPost wygenerowała wolne przepływy pieniężne (FCF) w wysokości 117,3 mln zł.
  • W Polsce I kwartał 2023 był drugim najlepszym w historii firmy (po Q4 2022 r.) pod względem wolumenu obsłużonych paczek. W I kwartale obsłużono 132 miliony przesyłek, przy znacznym wzroście wolumenów dostarczanych zarówno do urządzeń Paczkomat® InPost, jak i przez dostawy kurierskie, co pozwoliło na wzrost udziału w rynku.
  • We Francji, Mondial Relay odnotował silny wzrost wolumenu, głównie w segmencie B2C (pierwszy tak wysoki wzrost w tym segmencie) oraz C2C. Mondial Relay na wszystkich rynkach odnotował wysoką dynamikę ekspansji swojej sieci punktów odbioru paczek (zarówno PUDO jak i urządzeń Paczkomat®), kończąc I kwartał 2023 z 23 219 punktami (+25% r/r).
  • W Wielkiej Brytanii i we Włoszech InPost dostarczył w I kwartale 2023 10,3 mln paczek, a przychody z tej części segmentu międzynarodowego wzrosły ponad trzykrotnie r/r.

PERSPEKTYWY NA ROK 2023

Grupa InPost podtrzymuje prognozę na rok 2023 i nadal będzie się koncentrować na trzech obszarach:

  • Wzroście wolumenu w Polsce ponad rynek, przy jednoczesnym wzroście marży.
  • Zwiększeniu rentowności Mondial Relay, wzroście wydajności operacyjnej i zwiększeniu udziału w rynku B2C.
  • Polepszaniu operacji logistycznych w Wielkiej Brytanii, co ma pozwolić na wzrost udziału w rynku B2C i dalszy wzrost ponad rynek.

Mangata Holding publikuje wyniki za I kwartał 2023 r.

Mangata Holding, polska grupa przemysłowa działająca w segmentach produkcji podzespołów i komponentów dla motoryzacji, armatury i automatyki przemysłowej oraz elementów złącznych, w I kwartale br. zaraportowała 277,3 mln zł skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży, osiągnięty wynik były wyższy o 5,3% w porównaniu do analogicznego kwartału ubiegłego roku. W raportowanym okresie Grupa zachowała wysoką rentowność na sprzedaży brutto, która wyniosła 22,6%. EBITDA za I kwartał 2023 r. wyniosła 40,8 mln zł wobec 41,2 mln zł analogicznym okresie 2022 r. Holding wypracował skonsolidowany zysk netto w wysokości 22,1 mln zł.

Wypracowaliśmy rekordowy poziom kwartalnych przychodów. To już piąty kwartał z rzędu, w którym przychody przekraczają 250 milionów złotych. Sprzedażowo wchodzimy na nową trajektorię, biorąc jednak pod uwagę sytuację makroekonomiczną zakładamy pewną stabilizację biznesu. Pomimo wysokiej inflacji utrzymujemy dobrą rentowność. – mówi Leszek Jurasz, prezes zarządu – dyrektor generalny spółki Mangata Holding – W dłuższej perspektywie na popyt rynkowy we wszystkich segmentach operacyjnych Holdingu wpłynąć mogą sygnały o spowolnieniu gospodarczym. Portfele zamówień w spółkach Grupy nadal utrzymują się na bezpiecznych poziomach, jednak odnotowujemy przesunięcia w terminach zamówień klientów, a także spowolnienia w napływie nowych zamówień do realizacji. – dodaje.

Struktura kapitałowa świadczy o wysokim poziomie bezpieczeństwa finansowego. Sytuacja finansowa i płynnościowa Grupy jest stabilna, a posiadane środki pieniężne oraz dostępne linie kredytowe świadczą o wysokiej elastyczności finansowej. Spółki Grupy nie doświadczają problemów w obszarze terminowej regulacji należności przez kontrahentów.

– Posiadamy odpowiednie środki finansowe pozwalające na optymalne funkcjonowanie Holdingu oraz realizację naszego programu inwestycyjnego. Jeśli chodzi o zadłużenie to w raportowanym okresie zredukowaliśmy dług netto o 11 mln zł – do kwoty 159 mln zł. Dzięki utrzymaniu wysokiego skumulowanego wyniku EBITDA, wskaźnik zadłużenia netto Grupy spadł poniżej 1 pkt do wartości 0,95. – powiedział Kazimierz Przełomski, wiceprezes zarządu – dyrektor finansowy spółki Mangata Holding.

Mangata konsoliduje potencjały spółek z branży automotive

Segment podzespołów dla motoryzacji i komponentów pozostaje najważniejszym segmentem sprzedaży Grupy, generując 56% ogółu przychodów Holdingu. Po trzech miesiącach 2023 r. spółki segmentu zwiększyły poziomy przychodów o 9,1 mln zł do kwoty 155,7 mln zł. Sprzedaż podzespołów do samochodów ciężarowych i dostawczych odpowiada za około 31% przychodów ze sprzedaży segmentu, a sprzedaż podzespołów do samochodów osobowych stanowi około 27% wypracowywanych w tym obszarze przychodów. Wpływ na wzrost przychodów miały indeksacje cenowe wynikające ze wzrostów cen kluczowych surowców i energii, a także wybrany asortyment, zarówno do samochodów osobowych jak i ciężarowych.

Sukcesywnie wdrażana dywersyfikacja branżowa wspiera rozwój sprzedaży zarówno poza branże automotive, ale także w ramach branży automotive. Rynek jest nadal narażony na wahania wynikające z ograniczonej dostępności komponentów elektronicznych. W pierwszym kwartale spółki segmentu mierzyły się także z przesunięciami w zamówieniach ze strony klientów, postojami w niektórych zakładach OEM, które były efektem zaburzeń w łańcuchach dostaw do fabryk motoryzacyjnych. Wyniki po I kwartale 2023, potwierdzają przewidywania o odbudowującym się potencjale na rynku i dobrych perspektywach całego roku 2023. Należy jednak zauważyć, że wyniki branży automotive na świecie (a szczególności w Europie) będą jeszcze dalekie od tych sprzed pandemii. W II kwartale i dalszej części 2023 roku przewidujemy wzrosty produkcji w branży automotive. Sygnalizowane spowolnienie oraz spadki na rynku energii, surowców, powodują także obniżenie poziomu zamówień z branż innych niż motoryzacja. Firmy, zwłaszcza z Niemiec, zintensyfikowały poszukiwania dostawców z obszarów o niskich kosztach energii czy robocizny, jak Indie czy Turcja. Mimo wielu wyzwań, spółki Grupy uruchamiają nowe projekty także w segmencie komponentów do samochodów elektrycznych, budując kompetencje w tej grupie wyrobów.  mówi Leszek Targosz, członek zarządu – dyrektor ds. strategii rynkowej spółki.

W grudniu ub.r. spółki Kuźnia Polska i MCS przyjęły plan połączenia. Kluczowymi celami połączenia spółek jest wzmocnienie pozycji rynkowej połączonych podmiotów oraz zwiększenie efektywności procesowej/operacyjnej. Pod koniec kwietnia br. akcjonariusze Kuźni Polskiej oraz wspólnicy MCS podjęli decyzję o połączeniu firm. Spółki złożyły wniosek do rejestru przedsiębiorców KRS o rejestrację połączenia na dzień 1 czerwca.

Funkcjonujemy w nieprzewidywalnych i mocno zmieniających się warunkach. Dlatego wzmacniamy naszą strukturę. Temu też ma służyć konsolidacja spółek z Żor i Skoczowa. Osiągnięte synergie i ograniczenie kosztów funkcjonowania zapewnią nam wzrost konkurencyjności na rynku. – mówi Michał Jankowiak, członek zarządu oraz dyrektor ds. strategii operacyjnej i inwestycji Mangaty Holding.

Stabilna sprzedaż elementów złącznych oraz w segmencie armatury i automatyki przemysłowej

Poziom sprzedaż w segmencie elementów złącznych, reprezentowany przez spółkę Śrubena Unia, utrzymał się na takim samym poziomie jak w analogicznym okresie w 2022 r. i wyniósł 62,7 mln zł (62,9 mln zł w I kwartale 2022 r.). Wzrost cen sprzedaży zamortyzował niższy, w porównaniu do 3 miesięcy 2022 roku, wolumen sprzedaży.

W segmencie armatury i automatyki przemysłowej (pomimo ograniczenia sprzedaży na rynki rosyjski, białoruski oraz ukraiński) w I kwartale br. odnotowano wzrost sprzedaży o 8,7% w stosunku do 3 miesięcy 2022 roku, do kwoty 58,4 mln zł. Wysoki poziom dywersyfikacji produktowej (w zakresie armatury i odlewów) oraz geograficznej pozwolił nam na rozwój nowych kierunków sprzedaży. Podobnie jak w przypadku pozostałych segmentów, czynnikiem wpływającym na wartość przychodów ze sprzedaży były indeksacje cenowe wynikające z wyższych cen materiałów i energii.

Udana dywersyfikacja geograficzna

Grupa sukcesywnie dywersyfikuje geograficznie przychody ze sprzedaży realizując sprzedaż na ok. 70 rynkach zagranicznych. Sukcesywnie wdrażane kolejne sankcje dotyczące sprzedaży na rynki rosyjski i białoruski ograniczyły rozwój sprzedaży segmentu armatury w tym regionie. Mając na uwadze perspektywę dalszych ograniczeń dla rynku rosyjskiego, Grupa intensyfikuje działania rynkowe segmentu armatury szczególnie na rynku krajowy.

W I kwartale br. udział sprzedaży na rynki zagraniczne wyniósł 72,7%, podczas gdy w okresie styczeń-marzec 2022 r. 66,6%. Mangata Holding zanotowała wzrost sprzedaży o 4,4% (do wartości 140,1 mln zł) do krajów Unii Europejskiej, które są jej największym odbiorcą. Z uwagi na malejący wewnętrzny popyt na rynku rodzimym, sprzedaż w Polsce w omawianym okresie spadła o 12,3 mln zł do 75,6 mln zł. Natomiast skonsolidowane przychody do pozostałych obsługiwanych rynków zagranicznych wzrosły w pierwszym kwartale aż o 48,9% do kwoty 61,7 mln zł. Głównymi kierunkami wśród krajów Unii Europejskiej są Niemcy, Finlandia oraz Czechy. W gronie kluczowych odbiorców pozostają również klienci z USA.

3,2 mln zł przychodów ze sprzedaży oraz 0,5 mln zł EBITDA One2tribe w pierwszym kwartale 2023 r.

Notowana na rynku NewConnect One2tribe SA. w pierwszym kwartale br. osiągnęła ponad 3,2 mln zł jednostkowych przychodów netto ze sprzedaży oraz ponad 0,5 mln zł zysku EBITDA. Spółka w kolejnych miesiącach planuje skoncentrować się na realizacji celów nowoprzyjętej strategii, która m.in. zakłada adaptację narzędzi AI w każdym procesie organizacji oraz zwiększenie przychodów.

Pierwszy kwartał z reguły jest dla nas etapem działań operacyjnych związanych z nowymi projektami oraz startami kampanii. W tym kwartale nastąpiło przesunięcie rozliczania nagród za kampanie z zeszłego roku z naszymi partnerami, co miało wpływ aktualne wyniki. Zgodnie z przyjętą w maju uchwałą w sprawie aktualizacji Polityki Rachunkowości Spółki, dokonaliśmy niezbędnych odpisów amortyzacyjnych związanych z tzw. wartością firmy, wynikających z wcześniejszego połączenia. Utrzymujemy nadal wysoką marżowość naszych działań, co niewątpliwie przyniesie znaczny efekt w momencie dalszego skalowania działalności – podkreśla Radosław Sosnowski, prezes zarządu One2tribe SA.

W pierwszym kwartale 2023 r. spółka uzyskała ponad 3,2 mln zł jednostkowych przychodów netto ze sprzedaży w porównaniu do zerowych wyników w 2022 r. EBITDA w okresie od stycznia do marca 2023 r. wyniosła 0,5 mln zł, przy ujemnej w ubiegłym roku. Natomiast jednostkowy zysk netto wyniósł 62 tys., w porównaniu ze stratą w analogicznym okresie ubiegłego roku, wynoszącą prawie 42 tys. zł. Tak duże rozbieżności spowodowane są marginalnymi wynikami JWA SA przed połączeniem z One2tribe sp. z o.o.

W kwietniu 2023 r. zarząd One2tribe przedstawił strategię rozwoju spółki na lata 2023 – 2026, stawiając za główne cele zwiększenie przychodów z licencji produktu z zagranicy, wykorzystanie narzędzi AI w każdym procesie w firmie oraz nowe kierunki rozwoju platformy Tribeware. Ponadto wśród kluczowych celów finansowych wyznaczono wzrost przychodów spółki na poziomie minimum 50 proc. r/r. do końca roku 2024.

Na przestrzeni kolejnych miesięcy zamierzamy sukcesywnie realizować nasze główne cele, zarówno rozwojowe, jak też finansowe, które przyjęliśmy w strategii One2tribe na kolejne lata. Opieramy nasze założenia na dynamicznie rosnącym rynku sztucznej inteligencji i maszynowego uczenia, jednak nasza decyzja nie wynika z chęci dopasowania się do aktualnych trendów, lecz z naszego bogatego doświadczenia w tym obszarze. Od 2017 r. prowadzimy badania i  planujemy pierwsze  wdrożenia tego typu rozwiązań wśród naszych partnerów – dodaje Wojciech Ozimek, wiceprezes i współzałożyciel One2tribe SA.

W maju br. spółka poinformowała o podpisaniu ramowej umowy z Bayer sp. z.o.o. dotyczącą licencjonowania platformy Tribeware. Umowa umożliwia zamawianie licencji oprogramowania i kampanii motywacyjnych na podstawie cyklicznych zamówień, z czego pierwsze przekracza kwotę 100 tys. zł netto.

One2tribe oferuje narzędzia do zarządzania wydajnością i motywowania pracowników, wykorzystując dane i algorytmy, a także rozwiązania psychologii behawioralnej. Głównym produktem firmy jest platforma Tribeware, która łączy w sobie funkcje planowania i przydzielania zadań, pracownikom i kontrolowanie ich realizacji oraz system e-commerce do dystrybucji nagród. Z aplikacji o cechach systemu motywacyjnego korzysta obecnie ponad 80 tys. użytkowników na 7 rynkach (Polska i kraje arabskie). Są to głównie firmy z branży sprzedaży detalicznej (retail), farmaceutycznej oraz finansowej. Wśród największych klientów można wyróżnić takie marki jak Lidl, Sanofi, Play, IKEA czy Vision Express.

Nowa strategia rozwoju Cloud Technologies. 100 mln PLN na rozwój i rekomendacja dywidendy

Cloud Technologies, spółka dostarczająca dane do targetowania reklamy internetowej, które zasilają kampanie największych marek na świecie, zaprezentowała strategię rozwoju na lata 2023 – 2025. W ciągu trzech lat zamierza zainwestować w dalszy rozwój do 100 mln PLN i kontynuować zwiększanie swojego udziału w globalnym rynku. Spółka chce rozwijać się przede wszystkim organicznie zwiększając sprzedaż danych, ale planuje również nowe akwizycje oraz inwestycje.

– Z sukcesem zrealizowaliśmy cele strategii na lata 2021-2023. Rośniemy szybciej niż rynek, osiągnęliśmy pozycję jednego z wiodących dostawców na globalnym rynku danych i skutecznie konkurujemy z największymi firmami na świecie. Nowa strategia, będąca ewolucją naszego sprawdzonego modelu rozwoju biznesu, pozwoli w jeszcze większym stopniu wykorzystać posiadane przewagi konkurencyjne. Wśród nich należy wymienić technologię i dane, które coraz częściej są paliwem dla systemów AI – komentuje Piotr Prajsnar, prezes zarządu Cloud Technologies.

Celem strategicznym Cloud Technologies w perspektywie 2023-2025 jest dalszy dynamiczny rozwój sprzedaży danych w obecnych i nowych obszarach o dużym potencjale wzrosstu. Spółka poprzez pozyskiwanie nowych kanałów i optymalizację obecnych zamierza zwiększać przychody na rynku reklamy internetowej, który według Insider Intelligence do 2025 roku będzie rósł w tempie dwucyfrowym, osiągając wtedy poziom 735 mld USD. Intensywnie rozwijanym obszarem o dużym potencjale rozwoju będzie również rynek sztucznej inteligencji, do którego spółka już teraz dostarcza dane. Rynek ten do 2030 roku ma rosnąć w średniorocznym tempie przekraczającym 38%.

W ramach nowego planu inwestycyjnego, którego budżet na lata 2023 – 2025 to 100 mln PLN, Cloud Technologies planuje przeznaczyć do 60 mln PLN na akwizycje oraz inwestycje. Akwizycje będa dotyczyły podmiotów o potwierdzonej zdolności do generowanie przychodów, które przyczynią się do zwiększenia dynamiki wzrostu sprzedaży wysokiej jakości danych. Natomiast inwestycje planowane przez spółkę będą dotyczyły firm na wczesnym etapie rozwoju, które dzięki danym i technologii Cloud Technologies, przyczynią się do wzrostu konsumpcji danych w nowych obszarach zastosowań, co umożliwi dalszy dynamiczny rozwój spółki również w długiej perspektywie.

Cloud Technologies planuje jednocześnie przeznaczyć do 10 mln PLN na prace badawczo-rozwojowe. Mają one na celu zwiększenie efektywności przetwarzania danych i służą eksplorowaniu nowych obszarów zastosowań dla danych, takich jak narzędzia oparte na algorytmach sztucznej inteligencji.

W zaprezentowanej strategii Zarząd przedstawił również propozycję wprowadzenia polityki dywidendowej, rekomendując wypłatę dywidendy w wysokości około 20% oczyszczonego wyniku EBITDA.

– Jesteśmy spółką o wysokim potencjale wzrostu, której dane znajdują skuteczne zastosowanie na dwóch dynamicznie rozwijających się rynkach, czyli w reklamie internetowej oraz wśród narzędzi AI. Dlatego 80% oczyszczonego wyniku EBITDA chcemy reinwestować w celu zwiększania skali działalności i udziału w rynku. Jednocześnie korzystając z bardzo dobrej sytuacji finansowej oraz doceniając zaufanie naszych akcjonariuszy zamierzamy rekomendować regularną wypłatę dywidendy w wysokości około 20% oczyszczonego wyniku EBITDA. Dodatkowo z uwagi na nadwyżkę środków z realizacji skupu akcji w ramach poprzedniej strategii rekomendujemy wypłatę dywidendy w kwocie 4,6 mln PLN już za 2022 rok – komentuje Piotr Soleniec, członek Zarządu i CFO Grupy Cloud Technologies.

W związku z ambitnymi planami spółka w horyzoncie 2023-2025 planuje również kontynuację skupu akcji na potrzeby programu motywacyjnego, mającego na celu utrzymanie kluczowej kadry zarządzającej w spółce. Cloud Technologies zamierza przeprowadzić skup do 250 000 akcji, a na ten cel w dwóch transzach chce przeznaczyć w sumie do 30 mln PLN. Objęcie akcji przez kadrę managerską będzie możliwe w przypadku zrealizowania KPI w wysokości 110 mln EBITDA łącznie za lata 2023-2025, po oczyszczeniu o koszty programu motywacyjnego.

Cloud Technologies osiągnęło wszystkie cele założone w strategii na lata 2021- 2023. Przychody z wysokomarżowego segmentu sprzedaży danych w 2022 roku wzrosły do poziomu 38,5 mln PLN (+53% r/r), a spółka stała się jednym z wiodących dostawców na globalnym rynku danych. W lipcu 2022 r. Cloud Technologies dokonało akwizycji hiszpańskiej spółki TL1 za 1,9 mln EUR, a w grudniu spółka przeszła z rynku NewConnect na Główny Rynek GPW, zaliczając udany debiut. Z kolei w lutym br. spółka sfinalizowała proces zakupu kodów źródłowych do platformy DSP, co zwiększa niezależność w funkcjonowaniu grupy kapitałowej na rynku reklamy internetowej. W ramach realizacji poprzedniej strategii (2021-2023) Cloud Technologies przeprowadziło skup akcji własnych na potrzeby programu motywacyjnego, skupując łącznie 250 000 akcji za 11,2 mln PLN oraz z powodzeniem zrealizowało projekty B+R o wartości 3,3 mln zł.

Czyny nieuczciwej konkurencji w galeriach handlowych

Wyrok Sądu Najwyższego, który zapadł całkiem niedawno, jest przełomowym wyrokiem dla całej branży centrów handlowych – a w szczególności dla najemców w galeriach handlowych. Sąd Najwyższy w swoim bardzo ważnym wyroku wskazał, że faworyzowanie najemców w zakresie kosztów wspólnych polegające na tym, że jedni najemcy płacą mniejsze koszty i te obniżki przerzucane są na pozostałych najemców, jest czynem nieuczciwej konkurencji. Po pierwsze mniejsi najemcy nie wiedzą, jakie będą ostatecznie płacić koszty. Po drugie, mniejsi najemcy dotują swoją konkurencję – nie wiedząc nawet o tym, kto jest dotowany przez nich, kto jest uprzywilejowany. Kluczowe w wypowiedzi Sądu Najwyższego jest wskazanie, że czynem nieuczciwej konkurencji jest brak rzeczowego i jasnego kryterium uprzywilejowania niektórych najemców. A więc nie wiadomo, jakie są kryteria uprzywilejowania – kto jest uprzywilejowany, na jakiej zasadzie wynajmujący wybiera uprzywilejowanych najemców oraz w jakim zakresie, czyli w jakiej wysokości finansowej. Okazuje się, że uprzywilejowanych najemców w galerii może być większość, a więc ponad 50% – co w praktyce daje sytuację, w której mniejszość dotuje większość, mimo że wszyscy konkurują ze sobą. To w sposób nieuprawniony narusza uczciwą konkurencję.

– A więc jak najemca może konkurować z innym najemcą, kiedy sklep A płaci koszty swoje i koszty sklepu B? Czy może konkurować ceną? Dzisiaj to głównie cena jest kluczowym faktorem wyboru konsumentów. I ten mechanizm, który dotychczas uznawany był przez galerie handlowe za standard rynkowy, został przez Sąd Najwyższy zakwestionowany – powiedział serwisowi eNewsroom.pl adw. dr Tomasz Henclewski, partner w Kancelarii Henclewski&Wyjatek. – Standard rynkowy polegający na tym, że faworyzuje się większych najemców, tak zwanych anchors – zdaniem wynajmujących wynika z tego, że tylko dzięki dużym, rozpoznawalnym markom dana galeria jest przez konsumentów chętniej odwiedzana i przy okazji ci konsumenci również trafią do mniejszych najemców, którzy korzystają na tym, że obok nich są duzi najemcy. Właśnie dlatego zdaniem wynajmujących duzi najemcy powinni mieć preferencyjne warunki funkcjonowania w galerii, a tym samym mniej płacić. I z tym wydaje się, że można się teoretycznie zgodzić. Natomiast pytanie jest, dlaczego ta obniżka ma być przerzucana na mniejszych najemców? Dlaczego to sam wynajmujący nie dotuje ze swoich pieniędzy tych dużych najemców? A jeśli nawet już wynajmujący chce zrobić rabat dużemu najemcy, to powinno być to transparentne dla pozostałych najemców. Czyli najemca wchodząc do danej galerii powinien wiedzieć kto jest uprzywilejowany, jakie płaci koszty i powinien wiedzieć jakie ostatecznie koszty będą go obciążały – gdyż w dotychczasowym mechanizmie nie jest to jasne. Najemcy płacą co miesiąc zaliczki na koszty wspólne i po zakończeniu roku kalendarzowego są informowani przez wynajmujących, że ich zaliczki nie pokryły kosztów funkcjonowania galerii. A więc są zobowiązani dopłacić określoną kwotę. I to było zawsze ogromne zaskoczenie dla najemców. Dlaczego tak dużo muszą dopłacić, skoro płacili zaliczki wyliczone wcześniej przez samego wynajmującego? Otóż okazuje się, że te dopłaty są tak duże dlatego, że najemcy dopłacają do dużych najemców, którzy w ciągu roku zwiększają swoje lokale, pojawiają się nowi, odchodzą inni – a więc dzieje się coś, na co mali najemcy nie mają wpływu. Nie byli o tym informowani. Nie są tego świadomi. A wpływa to bardzo istotnie na ich biznes i na ich rentowność działalności – wskazuje dr Henclewski.

Bloober Team publikuje raport za pierwszy kwartał 2023 r.

Bloober Team rekordowo rozpoczyna 2023 rok. Grupa Kapitałowa Bloober Team wypracowała 27,41 mln złotych przychodu netto ze sprzedaży i 6,90 mln zysku netto. W nowy rok spółka weszła z zaktualizowaną strategią na lata 2023-2027 oraz nową siedzibą w Krakowie. Ponadto studio przygotowuje się do premiery Layers of Fear już 15 czerwca oraz przejścia na główny parkiet GPW. To dopiero pierwsze kroki spółki w celu realizacji planu strategicznego – osiągnięcia pozycji lidera gatunku horror.

Wykazywany wciąż wysoki poziom przychodów związany jest przede wszystkim z realizacją umów z globalnymi wydawcami oraz utrzymywaniem się wysokiego poziomu sprzedaży poszczególnych gier  – komentuje Piotr Babieno, prezes Bloober Team. – Na początku tego roku zmieniliśmy główną siedzibą naszej spółki, a w najbliższych planach mamy otwarcie nowych biur w Warszawie oraz Los Angeles. Jako firma chcemy jeszcze w tym roku przenieść nasze akcje na główny parkiet GPW. Przejście jest techniczne, bez emisji, dlatego też liczę, że będzie to szybki i sprawny proces. To nie tylko ugruntowanie naszej pozycji, ale przede wszystkim zabezpieczenie celu, którym jest pozostanie niezależnym developerem.

Ostatnio Piotr Babieno został nagrodzony przez magazyn CEO Today prestiżową nagrodą „CEO Today Global Awards”. Jest to coroczna inicjatywa, której zadaniem jest wyróżnienie najbardziej szanowanych liderów i partnerów biznesowych. To już druga statuetka polskiego prezesa

– rok temu został wybrany najlepszym prezesem w Polsce. W tym roku został liderem na świecie.

Obecnie firma skupia się nad dwiema dużymi produkcjami – SILENT HILL 2 wraz z Konami oraz projektem o kodowej nazwie “C” – grze na własnym IP we współpracy z Private Division (Take-Two Interactive). Dodatkowo, we współpracy z Anshar Studios Bloober Team pracuje nad Layers of Fear, którego premiera już 15 czerwca tego roku.

Tegoroczna premiera Layers of Fear to zamknięcie dla nas etapu Bloober 2.0., a przy okazji realizacja strategii o współpracy z partnerami, którzy wnoszą wartość dodaną do firmy. Liczymy, że graczom spodoba się efekt naszych działań. Dla nas zaś to oficjalne zakończenie pewnego okresu w spółce i wejście w nowy, którym początkiem będzie SILENT HILL 2. Wierzę, że stawiamy milowy krok w kierunku naszego strategicznego celu – komentuje Piotr Babieno.

Producenci zabawek zwiększają aktywność z okazji Dnia Dziecka

Przypadający 1 czerwca Dzień Dziecka co roku jest dobrą okazją do promocji ofert producentów zabawek i artykułów dla dzieci. Na bazie wyników z badania gemiusAdReal przeanalizowaliśmy aktywność reklamową branży zabawkarskiej w maju. Kiedy rozpoczęła się reklamowa ofensywa i kto był w niej najbardziej aktywnym graczem?

Analizie poddaliśmy aktywność reklamową marek z branży zabawkarskiej w maju 2023, porównaliśmy ją też z okresem poprzedzającym Boże Narodzenie.

Jak wynika z danych, we wskazanym okresie branża zabawek wygenerowała ponad 588 mln kontaktów reklamowych. Zdecydowana większość z nich, bo aż 61%, miała miejsce w telewizji. W tym czasie marki z analizowanej branży nie wykorzystywały w swojej komunikacji radia.

Producenci zabawek zwiększają aktywność z okazji Dnia Dziecka

Najbardziej aktywną reklamowo marką z kategorii „Zabawki” była marka Lego, której Share of Voice w całej branży wyniósł 17% (101 mln kontaktów reklamowych). Na drugim miejscu znalazła się marka De Agostini, która odnotowała 37 mln kontaktów reklamowych.

Jeśli chodzi o strategie komunikacyjne marek przed Dniem Dziecka, wzrost liczby kontaktów reklamowych nastąpił od drugiego tygodnia maja i utrzymywał się na wyższym poziomie do końca miesiąca.Producenci zabawek zwiększają aktywność z okazji Dnia Dziecka

Należy jednak zauważyć, że wzrost aktywności reklamowej branży zabawkarskiej związany z Dniem Dziecka był nieporównywalnie mniejszy niż ten związany ze Świętami Bożego Narodzenia, kiedy to w samym grudniu 2022 w ramach kategorii „Zabawki” odnotowaliśmy 1,73 miliarda kontaktów reklamowych.

Dzienną liczbę kontaktów reklamowych marek z branży „Zabawki” w okresie od czerwca 2022 do maja 2023 prezentuje poniższy wykres.Producenci zabawek zwiększają aktywność z okazji Dnia Dziecka

Analizie zostały poddane marki z kategorii „Zabawki”. Nie uwzględnia ona aktywności promocyjnej sklepów sprzedających i reklamujących zabawki.

Dolar ostro w górę, ale złoty nie daje za wygraną

Gwałtowne umocnienie dolara było nieco sprzeczne z intuicją, ponieważ amerykańskie dane o inflacji i płacach świadczą o powolnym trendzie spadkowym presji inflacyjnej. Pomogły one utwierdzić pogląd, że Fed skończył podnosić stopy procentowe i pozostaną one w czerwcu bez zmian. Głównych przyczyn umocnienia amerykańskiej waluty dopatrujemy się więc w zmianach rynkowego pozycjonowania oraz ucieczce inwestorów w kierunku walut safe haven w wyniku niezbyt optymistycznych odczytów makroekonomicznych.

Po dynamicznym wzroście pary EUR/USD z poniżej poziomu parytetu do powyżej 1,10 zgodnie ze wskaźnikami pozycjonowania mamy do czynienia z wyjątkowo wysoką liczbą długich pozycji na euro. Ogranicza to potencjał wzrostowy wspólnej waluty w krótkim terminie. Słabe dane z Chin, w tym bardzo niskie odczyty inflacyjne, podające w wątpliwości ożywienie światowej gospodarki, doprowadziły także do pewnej awersji do ryzyka. Sprzyjało to walutom safe haven, w tym dolarowi amerykańskiemu, który okazał się mocniejszy od wszystkich pozostałych walut G10. Trwający od początku roku imponujący rajd kontynuowały także waluty Ameryki Łacińskiej.

Ten tydzień nie obędzie obfitował w publikacje makro z głównych gospodarek – na wyróżnienie zasługuje jedynie kwietniowy raport z rynku pracy w Wielkiej Brytanii. Nieco więcej będzie się działo w kontekście polityki monetarnej – czeka nas wyjątkowo dużo przemówień członków Rezerwy Federalnej, Europejskiego Banku Centralnego i Banku Anglii, od których oczekuje się rozjaśnienia ich perspektyw. Warto zwrócić również uwagę na szereg drugorzędnych danych z całego świata, które mogą potwierdzić spowolnienie obserwowane od kilku tygodni w danych ekonomicznych.

PLN

Siła złotego trwa. Polska waluta w ubiegłym tygodniu radziła sobie najlepiej w regionie, a w relacji do korony czeskiej jest najsilniejsza od września. Choć kierunkowo umocnienie złotego z ostatnich tygodni wpisuje się w nasze oczekiwania, nie jesteśmy przekonani, czy tak duża skala ruchu kursu EUR/PLN jest uzasadniona. Może istnieć pole do korekt, szczególnie że sytuacja zewnętrzna wydaje się zmieniać w mniej korzystnym kierunku (m.in. obserwujemy umocnienie dolara).

Niemniej czynniki krajowe wspierają złotego, a przynajmniej mu nie wadzą. Ton komunikacji RPP z ubiegłego tygodnia nie był gołębi, zaś ostatnie sygnały zmian w polityce fiskalnej zwiększają oczekiwania, że popyt będzie silniejszy, a wysokie stopy procentowe pozostaną z nami na dłużej. Przed nami kilka odczytów z gospodarki krajowej, w tym wstępne dane o PKB za I kwartał i inflacji bazowej w kwietniu (wtorek 16.05).

EUR

Mimo znacznego zmniejszenia różnic między stopami procentowymi w strefie euro i USA euro powróciło do środka przedziału, w którym utrzymuje się od początku roku. Nastroje osłabiła nieco pewna słabość zmiennych wskaźników gospodarczych ze strefy euro, jak niemieckie dane o produkcji przemysłowej i zamówieniach fabryk. Sądzimy jednak że główną przyczyną aprecjacji dolara było pokrywanie przez inwestorów krótkich pozycji.

Najważniejsze dla wspólnej waluty powinny być w tym tygodniu liczne przemówienia członków EBC, w tym prezeski Christine Lagarde. Nie spodziewamy się znaczącej zmiany tonu komunikatów banku; prezeska powtórzy zapewne, że decyzje banku pozostają zależne od danych. Obecnie rynki niemal w pełni wyceniają jeszcze dwie podwyżki stóp procentowych o 25 pb. w najbliższych miesiącach, kolejne zaskakujące w górę odczyty inflacyjne mogą jednak sprawić, że i owe szacunki okażą się nazbyt konserwatywne.

USD

Kwietniowe dane dotyczące inflacji były nieco słabsze niż oczekiwano (inflacja CPI niespodziewanie spadła z 5% do 4,9%), co pomogło scementować pogląd, że Fed skończył podnosić stopy procentowe i pozostaną one w czerwcu bez zmian. Spadek naszym zdaniem najlepszej miary dynamiki amerykańskich płac – Atlanta Fed Wage Growth Tracker – również na to wskazuje, podobnie jak wyraźny trend wzrostowy liczby cotygodniowych deklaracji bezrobotnych i rozluźnienie na rynku pracy widoczne w wakatach w raporcie JOLTs.

Te oznaki spowolnienia największej gospodarki świata powodują krótkoterminową aprecjację walut safe haven, w szczególności dolara. Możliwe, że trend spadkowy amerykańskiej waluty powróci dopiero po majowych danych o inflacji i czerwcowych posiedzeniach banków centralnych. W międzyczasie we wtorek 16.05 otrzymamy dane dotyczące produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej w kwietniu, które mogą przykuć uwagę części inwestorów.

GBP

Na ubiegłotygodniowym posiedzeniu Bank Anglii (BoE) dokonał kolejnego zwrotu komunikacyjnego. Zaskoczeniem nie były ani podwyżka o 25 pb., ani utrzymanie forward guidance w niezmienionej formie, co wyraźnie wskazuje, że czeka nas jeszcze co najmniej jedna podwyżka na kolejnym posiedzeniu komitetu decyzyjnego w czerwcu. Bank dokonał jednak największej w historii (projekcje PKB są publikowane od 1997 r.) rewizji w górę swoich prognoz makroekonomicznych, podkreślając, że nie spodziewa się już recesji. Co więcej, zrewidował w górę również prognozy inflacji, co sugeruje, że ostateczne stopy procentowe w Wielkiej Brytanii mogą być w 2023 r. wyższe, niż wcześniej oczekiwano.

W najbliższych tygodniach wiele czynników powinno zapewnić funtowi wsparcie. Obecna stosunkowo niska wycena oraz względna jastrzębiość BoE powinny sprzyjać walucie. Funtowi, w przeciwieństwie do euro, nie doskwiera kwestia pozycjonowania.

CNY

Juan znalazł się w minionym tygodniu pod presją. Kurs USD/CNY zbliżył się do psychologicznej bariery 7,0, waluta osłabiła się także w ujęciu ważonym handlem. Wydaje się, że – poza szerokim umocnieniem dolara – do wyprzedaży istotnie przyczynia się słabość krajowych danych makroekonomicznych. Kwietniowe dane dot. inflacji konsumenckiej okazały się niższe od oczekiwań (0,1%), pogłębiony spadek odnotowaliśmy także w cenach producenckich (-3,6%). Zawiodły także dane kredytowe. Wartość nowych kredytów spadła w kwietniu do 718,8 mld, co stanowi zaledwie ok. połowy oczekiwanego poziomu. Dane dotyczące ogólnego finansowania okazały się równie słabe.

Przedstawione powyżej wieści oraz towarzyszące im słabe dane dot. importu wzbudzają pewne wątpliwości odnośnie do siły ożywienia oraz stopnia, w jakim wpłynie ono na globalne perspektywy gospodarcze. Przyczynia się to także do spekulacji na temat potencjalnego wsparcia gospodarki ze strony władz. Bank Ludowy Chin utrzymał dziś stopę MLF (Medium-Term Landing Facility) na niezmienionym poziomie, rolując także zapadające w tym miesiącu kredyty o wartości 100 mld juanów oraz zapewniając 25 mld juanów dodatkowej płynności. W tym tygodniu skupimy się głównie na wtorkowej (16.05) publikacji kluczowych kwietniowych danych makroekonomicznych, w których skład wejdą m.in. sprzedaż detaliczna oraz produkcja przemysłowa.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Najwięcej buduje się we Wrocławiu

Aktywność deweloperów w stolicy Dolnego Śląska utrzymuje się na wysokim poziomie. Mimo że w pierwszym kwartale roku oddano do użytku zaledwie jeden obiekt, to w budowie odnotowano najwyższy wynik podaży spośród miast regionalnych.

Zasoby biurowe Wrocławia w I kwartale 2023 roku powiększyły się o 20 850 m kw. w ramach ukończenia kolejnego etapu projektu Centrum Południe 3 (Skanska Property Poland). Zrealizowana nowa podaż stanowiła niecałe 31% całkowego wolnemu powierzchni oddanej w miastach regionalnych w minionym kwartale. Zasoby biurowe Wrocławia na koniec marca wyniosły ponad 1,31 mln. m kw., co pozwoliło zachować miastu pozycję wicelidera pod względem wielkości wśród rynków regionalnych w Polsce.

„Deweloperów we Wrocławiu nie zniechęcają wysokie koszty budowy. Dzięki realizowanym obecnie projektom, wrocławski rynek charakteryzuje się najwyższym wolumenem powierzchni w budowie spośród miast regionalnych. Na koniec marca 2023 roku w trakcie realizacji pozostawało blisko 145 800 m kw. powierzchni biurowej. Co więcej, przy dotrzymaniu planowanych terminów blisko 60% realizowanej powierzchni trafi na rynek w kolejnych kwartałach bieżącego roku,” – komentuje Maciej Moralewicz, Dyrektor Regionalny w Knight Frank.

Projektami na etapie budowy są Infinty (22 000 m kw. Avestus Real Estate) oraz Quorum Office Park A i B (łącznie 71 000 m kw., Cavatina Holding).

“Popyt na powierzchnię biurową we Wrocławiu w I kwartale utrzymywał się na zbliżonym poziomie do analogicznego okresu w roku 2022, jednakże w zestawieniu z poprzednim kwartałem zanotował spadek o 30%. Od stycznia do marca najemcy podpisali umowy na ponad 36 200 m kw. Wynik ten stanowił 21% całkowitego wolumenu transakcji zawartych w miastach regionalnych,” – dodaje Katarzyna Bojar, Konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

Największy udział w strukturze popytu przypadł nowym umowom – 49%, niewiele mniej renegocjacjom – 47%, natomiast ekspansje wyniosły zaledwie 4% wolumenu podpisanych umów.
Współczynnik pustostanów na koniec marca 2023 roku wyniósł 17,3%, notując wzrost zarówno w odniesieniu do poprzedniego kwartału o 1,7 pp., jak i analogicznego okresu w roku 2022 o 1,5 pp. Wartość wskaźnika była na zbliżonym poziomie do tego uzyskanego na rynku biurowym w Krakowie – 17,4% i należała do jednego z wyższych odnotowanych w badanych miastach regionalnych. Obecnie najwyższy zanotowano w Łodzi – 20,5%.

Czynsze wywoławcze we Wrocławiu w I kw. 2023 roku pozostały na stabilnym poziomie wahając się od 10,00 EUR do 16,00 EUR za m kw. miesięcznie. Utrzymujące się wysokie koszty budowy, a także wciąż wysokie koszty obsługi kredytów budowlanych hamują możliwości negocjacyjne inwestorów, dlatego zwłaszcza w nowych budynkach możliwy jest dalszy wzrost stawek czynszów.

Jednocześnie, ze względu na rosnące koszty mediów i usług, zauważalny jest również wzrost stawek opłat eksploatacyjnych, które na koniec marca 2023 roku we Wrocławiu wahały się od 16,00 do 36,00 PLN/m kw./miesięcznie.

Gorący początek gorącego tygodnia

Weekend zadbał o to, by rynek miał czym grać już od samego początku tygodnia. Wybory w Turcji wciąż pozostają nierozstrzygnięte. W Polsce rozsiedliśmy się już wygodnie na karuzeli przedwyborczych obietnic. A to dopiero początek wydarzeń, tych nie zabraknie w nadchodzących dniach.

Pan dostanie, pani dostanie, każdy dostanie

Lokalnie najważniejszym wydarzeniem weekendu była konwencja programowa rządzącej partii. Jako że wybory zbliżają się wielkimi krokami, każdy spodziewał się ofensywy obietnic przedwyborczych i zaskoczeń tu nie było. Głównym punktem konwentu jest aktualizacja programu 500+, który od początku przyszłego roku zostanie przemianowany na 800+. Od miesięcy było wiadomo, że właśnie tą drogą pójdzie Prawo i Sprawiedliwość, niejasna pozostawała tylko wysokość podwyżki tego świadczenia. Oprócz tego dostaliśmy kolejne programy socjalne, a w nich darmowe leki dla seniorów oraz dzieci. Wszystko to podlane sosem z darmowych autostrad i dróg szybkiego ruchu. Jak to zwykle bywa z obietnicami wyborczymi, dostaliśmy propozycje wydawania środków, a nie ich pozyskiwania. Rynek już teraz spekuluje, jak mocno wzrosną potrzeby pożyczkowe rządu w przypadku realizacji tych obietnic. Co więcej, należy się zastanowić, jak to wpłynie na politykę NBP, ten niby pozostaje niezależny, no ale przecież nie pozwoli na niewypłacalność państwa. Dlatego na nowo rozgorzały spekulacje na temat szybszego rozpoczęcia obniżek stóp procentowych. I to pomimo wciąż dwucyfrowej inflacji…

Sułtan się nie poddaje

W szerszej perspektywie inwestorzy zerkają nad Bosfor. W Turcji w niedzielę odbyły się tzw. super wybory, czyli połączenie wyborów prezydenckich z tymi do parlamentu. Partia obecnego prezydenta, czyli Sojusz Ludowy prawdopodobnie zdobyła większość głosów, przekraczając próg 50%. Co ważniejsze jednak tej sztuki nie udało się dokonać samemu Erdoganowi, któremu według różnych źródeł, zabrakło od 0,5% do 1,0%. Oznacza to, że przed nami druga tura i dopiero ona wyłoni nowego prezydenta. Przeciwnik wyborczy Kemal Kilicdaroglu zdobył 45% głosów, więc czeka nas gorący okres w Turcji. Jak na razie obie strony sprzedają te wyniki jako własny sukces. Dawno analitycy nie byli tak mocno podzieleni. Przed wyborami jednemu i drugiemu kandydatowi wróżono zwycięstwo w pierwszej rundzie. Recep Erdogan rządzi Turcją już od 20 lat, w tym czasie doprowadził do zmiany ustroju, który daje większość władzy prezydentowi, daje jej tak dużo, że często jest on nazywany sułtanem.

Ciekawy tydzień

Czasu na roztrząsanie wydarzeń z weekendu jednak nie ma za dużo, ponieważ nadchodzący tydzień jest wypchany istotnymi wydarzeniami. Jeszcze dzisiaj dostaniemy od Komisji Europejskiej kolejne prognozy dotyczące dynamiki PKB w krajach członkowskich. Dodatkowo odbędzie się spotkanie ministrów finansów Eurogrupy. W Polsce poznaliśmy finalny odczyt inflacji CPI z podziałem na kategorie. Przed nami w tym tygodniu także gusowskie odczyty dotyczące inflacji bazowej i dynamiki gospodarczej. Te ostatnie zostaną opublikowane także dla strefy euro. Ze Stanów w nadchodzących dniach otrzymamy raporty o produkcji przemysłowej oraz sprzedaży detalicznej.

Złoty tydzień zaczyna jednak niemrawo, oscylując w okolicach piątkowego zamknięcia. Euro kosztuje 4,51 zł, dolar – 4,15 zł, funt – 5,175 zł, a frank szwajcarski – 4,625 zł.

Krzysztof Adamczak, dealer walutowy InternetowyKantor.pl

Rodzinny kredyt mieszkaniowy wyjdzie z cienia?

W marcu br. zmieniły się zasady rodzinnego kredytu mieszkaniowego. Rząd planuje kolejne zmiany. Dlatego kredyt rodzinny zacznie wzbudzać większe zainteresowanie.

Obecnie uwaga dziennikarzy branżowych i komentatorów skupia się na wprowadzanym programie Bezpieczny Kredyt 2%, co nie powinno szczególnie dziwić. Portal RynekPierwotny.pl przypomina jednak, że na początku marca br. zostały wprowadzone ważne zmiany rządowego programu kredytów bez wkładu własnego. Teraz funkcjonuje on pod nazwą „Rodzinny kredyt mieszkaniowy”. Co więcej, ustawa wprowadzająca Bezpieczny Kredyt 2% zawiera kolejne zmiany dotyczące zasad rodzinnego kredytu mieszkaniowego. Przy okazji Międzynarodowego Dnia Rodzin eksperci portalu RynekPierwotny.pl postanowili wyjaśnić, czy rodzinny kredyt mieszkaniowy w nowym wydaniu może być atrakcyjny. To ważna kwestia, bo rząd proponuje gwarancję wkładu własnego i dużą spłatę zadłużenia (60 000 zł) po narodzinach trzeciego dziecka.

Marcowe zmiany zwiększyły dostępność mieszkań

Zmiany z marca br. można uznać za nowe otwarcie w programie kredytów mieszkaniowych z rządową gwarancją. Wspomniane kredyty wcześniej nie cieszyły się dużym zainteresowaniem. Informacje portalu GetHome.pl wskazują, że od początku sierpnia do końca grudnia 2022 r. banki udzieliły około 200 kredytów z rządową gwarancją. Trudno uznać taki wynik za imponujący – nawet w warunkach kredytowego regresu. Zmiany obowiązujące od 1 marca 2023 r. powinny jednak zwiększyć zainteresowanie rządową propozycją. Chodzi bowiem nie tylko o zmianę nazwy z „gwarantowany kredyt mieszkaniowy” na „rodzinny kredyt mieszkaniowy”.

Najistotniejsze marcowe zmiany w rządowym programie są związane z podniesieniem limitów ceny 1 mkw. lokali kupowanych na rodzinny kredyt. Nie wnikając w obliczeniowe szczegóły warto wspomnieć, że obecne limity cenowe dotyczące nowych mieszkań z Warszawy i Krakowa wynoszą odpowiednio 11 824 zł/mkw. oraz 10 223 zł/mkw. W IV kw. 2022 r. analogiczne stawki były dużo mniejsze (10 693 zł/mkw. i 9090 zł/mkw.). Poza tym rząd zwiększył dostępność rodzinnych kredytów mieszkaniowych poprzez:

  • usunięcie ograniczenia związanego z minimalnym poziomem gwarancji zastępującej wkład własny (10%)
  • wprowadzenie możliwości zaciągnięcia rodzinnego kredytu mieszkaniowego z większym wkładem własnym wynoszącym do 200 000 zł i równocześnie do 20% lub 30% wartości zakupu/budowy (limit 30% dotyczy kredytów z okresowo stałym oprocentowaniem)
  • wyłączenie budowy domu z działką jako jedynym wkładem z powyższych limitów wysokości wkładu własnego, przy czym całkowita wartość inwestycji nie może przekraczać 1 mln zł

Zmianie nie uległa natomiast zasada, zgodnie z którą częściowa spłata kredytu wynosi odpowiednio 20 000 zł (za drugie dziecko w rodzinie) oraz 60 000 zł (po narodzinach trzeciego lub kolejnego dziecka).

Rząd zamierza znów zliberalizować zasady programu

Nie należy zapominać, że zmiany w zasadach funkcjonowania rodzinnego kredytu mieszkaniowego przewiduje również procedowana właśnie przez Senat ustawa z dnia 14 kwietnia 2023 r. o pomocy państwa w oszczędzaniu na cele mieszkaniowe. Ten akt prawny wprowadzający jednocześnie program Bezpieczny Kredyt 2%, dodatkowo zwiększy dostępność rodzinnych kredytów mieszkaniowych. Nowe przepisy modyfikują bowiem ogólną zasadę, zgodnie z którą rodzinny kredyt mieszkaniowy jest przeznaczony dla osób nieposiadających obecnie lokum. Wspomniana zasada już teraz nie dotyczy rodzin wychowujących co najmniej dwójkę dzieci, które mają ciasne lokum i niewielki wkład własny (do 10%).

Lektura ustawy z dnia 14 kwietnia 2023 r. wskazuje, że utrzymane będzie wykluczenie z rodzinnego kredytu osób, które w ostatnich 5 latach darowały swoje lokum krewnemu z I lub II grupy podatkowej. Rząd postanowił natomiast wprowadzić nowy wyjątek od reguły zakładającej przyznawanie rodzinnych kredytów wnioskodawcom nie posiadającym aktualnie w gospodarstwie domowym żadnego domu, lokalu lub spółdzielczego prawa do mieszkania. Kredyty ze spłatą rodzinną już niebawem zaciągną też osoby, które otrzymały w spadku co najwyżej 50% domu, lokalu lub spółdzielczego prawa i nie zamieszkują w odziedziczonym lokum od co najmniej roku.

Bezpieczny Kredyt 2% będzie jednak atrakcyjniejszy?

W nawiązaniu do opisywanych wcześniej zmian prawnych z marca br. oraz tych właśnie analizowanych przez Sejm i Senat rodzi się pytanie, czy rodzinne kredyty mieszkaniowe mogą popularnością dorównać Bezpiecznemu Kredytowi 2%. Taki scenariusz wydaje się mało prawdopodobny, gdyż realne korzyści finansowe w postaci spłaty części rodzinnego kredytu przez państwo są uzależnione od narodzin drugiego lub kolejnego dziecka.

Tym niemniej, rodzinny kredyt mieszkaniowy może być ciekawym rozwiązaniem dla osób niespełniających wymagań związanych z Bezpiecznym Kredytem 2%. Chodzi o limit wieku co najmniej jednego kredytobiorcy (45 lat) i nieposiadanie wcześniej żadnej nieruchomości mieszkaniowej (poza nielicznymi wyjątkami). Wydaje się natomiast, że sam rodzinny kredyt mieszkaniowy nie przyczyni się do znaczącego zwiększenia dzietności. Taki wniosek można wysnuć np. na podstawie stosunkowo niewielkiej liczby spłat kredytów z programu MdM, które państwo przyznało po narodzinach dzieci.

O ocenę programu Rodzinny Kredyt Mieszkaniowy oraz dostępność lokali spełniających jego wymogi, zapytaliśmy również firmy deweloperskie. Poniżej przedstawiamy odpowiedzi:

Cezary Grabowski, Dyrektor Sprzedaży i Marketingu Bouygues Immobilier Polska

Ten program to zdecydowanie dobry ruch i z pewnością wpłynie on pozytywnie na klientów, którzy poszukują swojego pierwszego mieszkania, a także inwestorów skupiających się na realizacji kolejnych inwestycji. W naszych biurach sprzedaży już pojawiają się pierwsze osoby zainteresowane naszymi osiedlami i pytają o lokale do 700 tys. zł, bo akurat tyle wynosi dopłata do kredytu dla singli i maksymalna wartość wkładu własnego. Obecnie 40 proc. wszystkich mieszkań, które mamy w sprzedaży, spełnia wymogi nowego programu mieszkaniowego. Najwięcej takich lokali mamy w Warszawie na osiedlu Nova Talarowa, zlokalizowanym w zielonej części Tarchomina i świetnie skomunikowanym z pozostałymi częściami miasta. W pobliżu znajduje się park, a nieco dalej nabrzeże Wisły. Na terenie inwestycji jest strefa do relaksu dla mieszkańców i plac zabaw dla dzieci. Drugą inwestycją, na którą warto zwrócić uwagę, jest osiedle Lune de Malta w Poznaniu. To idealny wybór dla rodzin z dziećmi – przy klatkach schodowych będą wózkownie, a za budynkami znajdzie się rozległa strefa do wypoczynku wraz z boiskiem wielofunkcyjnym do gry w piłkę, ścieżkami spacerowymi i placem zabaw.

Tomasz Kaleta, dyrektor Departamentu Sprzedaży, Develia S.A.

Jednym z najważniejszych problemów dla osób planujących zakup mieszkania jest utrudniony dostęp do finansowania bankowego. Na skutek podwyżek stóp procentowych wielu potencjalnych nabywców utraciło zdolność kredytową lub została zmniejszona. Popieramy wszelkie inicjatywy, które mogą poprawić sytuację tej grupy klientów. Dzięki rozwiązaniu „Bezpieczny Kredyt 2 proc.”, które będzie funkcjonować w ramach rządowego programu „Pierwsze Mieszkanie”, część z nich będzie mogła zrealizować swoje plany mieszkaniowe. Obserwujemy duże zainteresowanie tą formą wsparcia. Już dziś oferujemy im możliwość zarezerwowania wybranego lokalu z naszej oferty. Po 1 lipca, kiedy program wejdzie w życie, kupujący będą mogli złożyć wniosek o kredyt i po otrzymaniu pozytywnej decyzji z banku – podpisać umowę deweloperską.

Katarzyna Unold, Dyrektorka Zarządzająca ACCIONA w Polsce

Proponowany przez rząd program niewątpliwie wpłynie na zwiększony popyt na rynku nieruchomości. Już teraz obserwujemy, że klienci wrócili na rynek i to z dużo większym entuzjazmem zakupowym. Jednak nie wszyscy ze względu na sam program – myślę, że jest to obecnie ok. 30 proc. potencjalnych zainteresowanych. Pozostali to natomiast osoby, które teraz realizują zakupy odłożone rok temu na później. To, co również zauważamy, to zdecydowanie szybszą decyzyjność, jeśli chodzi o rezerwację mieszkań. Niezależnie od proponowanych zmian czy programów, Polska nadal zmaga się z bardzo niską podażą, która przekłada się nie tylko na wyższe ceny, ale i ograniczoną możliwość wyboru. Niemniej jednak w ACCIONA 100% realizowanych przez nas obecnie inwestycji ma produkty spełniające warunki przyznania kredytu na preferencyjnych warunkach. Ale czy program się sprawdzi? Tego dowiemy się, gdy z teorii przejdziemy w praktykę.

Angelika Kliś, członek zarządu ATAL

Program nie rozwiązuje i nie rozwiąże problemu niezdolności kredytowej. Brak wkładu własnego nie spowoduje, że Kowalskiego stać będzie na mieszkanie na kredyt. Jeżeli ktoś nie ma oszczędności na wkład własny, to prawdopodobnie nie będzie go także stać na spłacanie kredytu. Ponadto warunki spłaty rodzinnej zakładają powiększenie się rodziny o kolejne dziecko, a więc dotyczą tylko pewnej części beneficjentów programu.

Mamy w swojej ofercie projekty kwalifikujące się do programu, np. osiedle Zakątek Harmonia w Warszawie.  Od wejścia w życie programu nikt, spośród naszych klientów, z niego nie skorzystał! To pokazuje, jak niszowy on jest i mało istotny, jeśli chodzi o skalę oddziaływania na rynek.

Patrycja Pilarczyk, Biuro Sprzedaży inwestycji Nowa Murowana

 

Program „Rodzinny Kredyt Mieszkaniowy” stanowi dosyć ważny akcent na rynku mieszkaniowym, a jego idea jest dobra – wspomóc osoby, które wprawdzie mają zdolność kredytową, ale nie zgromadziły odpowiedniego wkładu własnego. Ten program pomoże osobom, które np. wynajmują mieszkanie na rynku komercyjnym, przez co koszty utrzymania są tak duże, że trudno odłożyć oszczędności na wkład własny. Tym bardziej, że w pewnym momencie banki wymagały aż 20 procent nieruchomości. Natomiast w ostatnim czasie było trudno o zdolność kredytową, w związku z np. wysokimi stopami procentowymi. Właśnie dlatego został wprowadzony program „Pierwsze Mieszkanie” i „Bezpieczny Kredyt 2%” i to właśnie o ten program mamy aktualnie więcej zapytań. Z naszej perspektywy – to dobrze, że są 2 takie programy i wspieramy naszych klientów w przygotowaniu formalności.

 

Patryk Komisarczyk, Reliance Polska

Rodzinny Kredyt Mieszkaniowy to tak naprawdę lifting poprzedniego programu rządowego, czyli Gwarantowanego Kredytu Mieszkaniowego. Niestety nawet nowa odsłona nie pomaga w zwiększeniu zdolności kredytowej. Zmiany przede wszystkim polegają na zwiększeniu limitów cenowych 1 mkw. kupowanego mieszkania, zasad gwarancji oraz możliwości skorzystania z kredytu bez konieczności korzystania z gwarancji BGK. Zmiany mają na celu przede wszystkim poszerzenie grona osób, które mogą ubiegać się o finansowanie nieruchomości, korzystając z tzw. spłaty rodzinnej. Pierwotna wersja programu “ładnie wyglądała” w dzienniku ustaw, natomiast w praktyce była zbyt nieosiągalna. Nie każdy bank komercyjny udzielał takich kredytów, a także znalezienie mieszkania, które spełniało kryteria limitów ceny, było dość problematyczne, co w efekcie prowadziło do patologii, gdzie znaczący koszt nieruchomości stanowił np. garaż, aby cena mieszkania była dopasowana do programu. Obecna odsłona programu jest nieco bardziej przystępna, jednak to niestety wzrost limitów cen nie został zwiększony proporcjonalnie do wzrostu cen nieruchomości. W związku z powyższym w dalszym ciągu przewiduje, że tylko ograniczone grono obywateli będzie mogło skorzystać z tego programu.

Karolina Opach, Kierownik Działu Sprzedaży w spółce Q3D Locum

Co do zasady każdy z programów wspomagający zakup mieszkań, jest korzystny dla deweloperów i ma szansę na ożywienie rynku nieruchomości. Niestety program, w którym określany jest limit ceny za m2 mieszkania, mocno zawęża możliwość wyboru oraz pulę dostępnych lokali. Kwota przewidziana dla mieszkań rynku pierwotnego w Krakowie jest o ok. 2000 zł/m2 niższa niż średnia cena dostępnych mieszkań. Szczęśliwie dla klientów inwestycji Park Leśny Bronowice, niemal wszystkie mieszkania, które posiadamy w ofercie na ten moment spełniają założenia programu.

 

Tomasz Delowski, Tętnowski Development

 

Formuła Kredytu Rodzinnego to formuła skierowana do pewnej wybranej części klientów i jako element szerszego programu mieszkaniowego, stanowiłaby jego ważną część. Problem polega jednak na tym, że tego szerszego programu brak. To powoduje, że obserwujemy dużą ilość zapytań klientów o możliwość nabycia mieszkania z tym kredytem, jednocześnie jednak pojawia się znacząca obawa przed podwyżkami cen. Dodatkowo nie wiemy, jaki procent pytających klientów, będzie spełniał wymogi banków dotyczące zdolności kredytowej. Jeżeli chodzi o posiadane przez nas inwestycje mieszkaniowe, będące na ukończeniu albo te już ukończone, które spełniają wymogi Kredytu, to w Krakowie ok. 30% mieszkań mieści się w limitach określonych w ustawie (inwestycja Nowa Drożdżownia, Krowodrza Park, Osiedle Pasteura), natomiast w Katowicach jest to 90% mieszkań (inwestycja Słoneczne Apartamenty). Różnica wynika z tego, że inwestycja w Katowicach jest już ukończona i pozostała tam do sprzedaży niewielka liczba lokali w „starych” cenach. Koszty budowy dla nowych inwestycji spowodują, że do Kredytu klasyfikować się będą jedynie mniejsze mieszkania, więc jest to pewnie ostatni moment, by kupić większe lokum, mieszczące się w limitach kwotowych.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Polskę czeka niski wzrost i gwałtowne zwiększenie liczby upadłości w 2023 r.

W opinii Allianz Trade Polska gospodarka prawdopodobnie wpadnie w techniczną recesję po wyraźnym osłabieniu aktywności gospodarczej w I kwartale 2023 roku. Z najnowszych danych wynika, że skorygowana sezonowo produkcja przemysłowa zmniejszyła się w marcu o -1,0% w ujęciu miesięcznym i -2,4% w ujęciu rocznym, co oznacza spadek w ujęciu kwartalnym do -0,6% w I kwartale 2023 roku (Wykres 1). Spadek w sektorze przemysłowym spowodowały przedsiębiorstwa użyteczności publicznej i górnictwo, podczas gdy produkcja zdołała wzrosnąć o +0,8% w ujęciu kwartalnym. Tymczasem w marcu spadła również skorygowana sezonowo sprzedaż detaliczna, o -1,3% w ujęciu miesięcznym i o -7,0% w ujęciu rocznym, co spowodowało znaczne zmniejszenie o -3,0% w ujęciu kwartalnym w I kwartale, już trzeci kwartał z rzędu, kiedy to wciąż wysoka inflacja i zacieśniona polityka pieniężna nadal ograniczały wydatki konsumpcyjne. Popyt zewnętrzny również pozostaje słaby: dane dotyczące eksportu towarów za pierwsze dwa miesiące 2023 roku sugerują, że wielkość eksportu prawdopodobnie zmniejszyła się o około -2% w I kwartale po tym, jak spadek w IV kwartale wyniósł -7,2%. Ogólnie rzecz biorąc w opinii Allianz Trade dane sugerują, że w I kwartale roku realne PKB prawdopodobnie zmniejszyło się drugi kwartał z rzędu, po spadku o -2,4% w IV kwartale 2022 roku, co oznacza techniczną recesję.

Wykres 1: Polska – wskaźniki aktywności gospodarczej (rzeczywisty wzrost w ujęciu kwartalnym, skorygowany sezonowo)

Polska – wskaźniki aktywności gospodarczej
Źródła: Refinitiv, GUS, Dział Analiz Allianz

Wartości wskaźników nastrojów gospodarczych są mieszane, co sugeruje, że gospodarka nie jest jeszcze nastawiona na wyraźny zwrot. Indeks PMI dla Polski spadł w kwietniu do 46,6 punktów, co oznacza 12. miesiąc z rzędu poniżej kluczowego poziomu 50,0 punktów oznaczającego brak zmian i najniższy miesięczny wynik w tym roku. Warunki biznesowe zostały osłabione przez znaczne spadki produkcji komponentów, nowych zamówień i nowych zamówień eksportowych. Z kolei wskaźnik zaufania konsumentów publikowany przez Główny Urząd Statystyczny w kwietniu nadal się poprawiał, choć w porównaniu do standardów historycznych pozostaje słaby (Wykres 2). Chociaż wpływ wysokich stóp procentowych jest nadal odczuwalny, spadek płac realnych prawdopodobnie zmniejszy się w najbliższych miesiącach, ponieważ inflacja stopniowo maleje – inflacja zasadnicza spadła z najwyższego poziomu 18,4% rocznie w lutym do 14,7% w kwietniu. Jednak utrzymująca się słabość w strefie euro będzie nadal ciążyć na polskim eksporcie. Ogólnie rzecz biorąc, w II kwartale spodziewamy się stabilizacji gospodarki, jednak na razie bez silnego odbicia.

Wykres 2: Polska – indeks PMI i wskaźnik zaufania konsumentów

Polska – indeks PMI i wskaźnik zaufania konsumentów
Źródła: Refinitiv, S&P Global, GUS, Dział Analiz Allianz

W Polsce gwałtownie wzrasta liczba upadłości przedsiębiorstw i utraty należności, ponieważ osłabienie gospodarki zbiera swoje żniwo. Rekordowa liczba upadłości polskich firm rosła z miesiąca na miesiąc w I kwartale 2023 roku. W marcu było ich aż 421, co oznacza, że w I kwartale liczba ta osiągnęła rekordowy poziom 1083 przypadków. W ciągu ostatnich 12 miesięcy w Polsce odnotowano 3.249 przypadków niewypłacalności, co stanowi kolejny rekordowy wynik i +54% więcej niż w ciągu poprzednich 12 miesięcy (Wykres 3). W przeciwieństwie do sytuacji na świecie, gdzie wzrost liczby upadłości dotyczy dużych firm (o obrotach 50 mln EUR i więcej), wzrost liczby upadłości w Polsce dotyczy prawie wyłącznie upadających małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP); tylko dwie z 421 niewypłacalnych firm w marcu miały obroty powyżej 20 mln EUR. Choć MŚP są szczególnie narażone na zaostrzenie warunków finansowania, wzrost kosztów (np. paliwa i płac) oraz utratę rynków zbytu (Rosja i częściowo Ukraina), wiele dużych polskich firm zdołało skonsolidować swój udział w rynku i pozycję finansową, a niektóre nawet zwiększyły rentowność i dokonały przejęć.

Wykres 3: Polska – upadłości firm

Polska – upadłości firm
Uwaga: Gwałtowny wzrost od połowy 2020 do połowy 2021 roku był w dużej mierze spowodowany zmianą polskiego prawa upadłościowego.
Źródła: Statystyki krajowe, Dział Analiz Allianz

Podsumowując, w 2023 Allianz Trade nadal spodziewa się umiarkowanego wzrostu i gwałtownego wzrostu liczby upadłości przedsiębiorstw w Polsce. Oczekujemy wzrostu PKB o +0,9% w 2023 roku, jednak wstępne dane o PKB za I kwartał, które ukażą się w przyszłym tygodniu, mogą spowodować niewielką korektę w dół. Liczba upadłości przedsiębiorstw prawdopodobnie wzrośnie w 2023 roku o +30% (w porównaniu z naszą poprzednią prognozą na poziomie +18%).

Badanie EY: rozwój sztucznej inteligencji nie wpływa na plany pracownicze polskich firm

Badanie EY Polska – Wpływ AI na rynek pracy – wskazuje, że w kwestiach pracowniczych polskie firmy pozostają jeszcze obojętne na wpływ sztucznej inteligencji. Aż 59% organizacji nie planuje żadnych zmian w zatrudnieniu na przestrzeni najbliższych dwóch lat, a jedynie 13% pozostaje na etapie analizy. Wzrost znaczenia AI chwilowo nie wpływa również na działania w obszarze modeli operacyjnych, gdzie żadnych zmian nie planuje 43% firm. W efekcie aspekty takie jak skrócenie dziennego czasu pracy (9%) czy oddelegowanie powtarzanych zadań do wykonania przez sztuczną inteligencję (6%) to ciągle pieśń przyszłości. Na taki stan rzeczy mogą mieć wpływ bariery technologiczne, prawne lub organizacyjne – żadnych trudności nie doświadczyło jedynie 7% ankietowanych organizacji. Na wyższe ryzyko zastąpienia przez narzędzia bazujące na sztucznej inteligencji narażone są osoby związane z branżą obsługi klienta (37%) i produkcją przemysłową (32%).

Ostatnie miesiące stoją pod znakiem wzmożonej dyskusji na temat rozwoju narzędzi wykorzystujących sztuczną inteligencję, a także ich wpływu na rynek pracy. Badania przeprowadzone na zlecenie EY Polska wskazują jednak, że polskie firmy są dalekie od podejmowania kluczowych decyzji w zakresie planów pracowniczych.

Aż 59% nie rozważa, w perspektywie dwóch najbliższych lat, żadnej redukcji zatrudnienia wynikającej z rozwoju sztucznej inteligencji, a 13% wręcz planuje zwiększenie załogi. Jednak dokładnie ten sam odsetek firm (13%) zaznacza, że aktualnie znajduje się na etapie analizy dotyczącej możliwych zmian wynikających z rozwoju narzędzi wykorzystujących sztuczną inteligencję. Należy się jednak spodziewać, że w kolejnych miesiącach ten odsetek się zwiększy.

Analizując możliwy rozwój sytuacji na rynku pracy, ankietowane osoby wskazywały, że najbardziej narażone na zastąpienie przez rozwój sztucznej inteligencji są osoby związane z sektorem obsługi klienta (37%), produkcji przemysłowej (32%) oraz marketingu i komunikacji (22%).

Nie ulega wątpliwości, że proces szerszych zmian wynikających z rozwoju narzędzi sztucznej inteligencji już się rozpoczął. Są one powszechnie wykorzystywane m.in. w branży e-commerce. Wiele organizacji prowadzi procesy transformacyjne, dostosowujące je do wymogów współczesnego, coraz bardziej cyfrowego świata. Jednak w przypadku sztucznej inteligencji firmy w Polsce nie znajdują się jeszcze na etapie, w którym dla organizacji to zjawisko jest równoznaczne ze zmianami w strukturze zatrudnienia. Część z nich rozpoczęła analizy, jednak dla większości zakres możliwych zastosowań dla sztucznej inteligencji pozostaje wciąż zbyt ograniczony dla wprowadzania szerszych zmian, uwarunkowanych wyłącznie tym rozwiązaniem – mówi Artur Miernik, Partner EY Polska i Lider Praktyki Workforce Advisory w ramach People Advisory Services.

Zamiast czterodniowego tygodnia pracy – większa elastyczność zatrudnienia
Wyniki badania EY – Wpływ AI na rynek pracy – wskazują, że rozwój narzędzi wykorzystujących rozwiązania sztucznej inteligencji nie ma obecnie znaczącego wpływu na modele operacyjne w polskich przedsiębiorstwach.

Aż 43% nie planuje żadnych zmian w tym obszarze, a kolejne 19% ma niesprecyzowaną opinię. Z organizacji, które mają w planach podejmowanie konkretnych działań największy odsetek (21%) wskazuje na większą elastyczność w formie zatrudnienia np. współpracę na zasadach projektowych. Bardziej zaawansowane rozwiązania, takie jak oddelegowanie powtarzalnych zadań do wykonania przez sztuczną inteligencję (6%), skrócenie dziennego czasu pracy (9%) lub przejście na czterodniowy tydzień pracy (3%) wskazuje znikomy odsetek badanych organizacji.

Obecnie żadna transformacja biznesowa nie może odbyć się bez udziału technologii. Jednak pierwszym krokiem jest zawsze zrozumienie zasad funkcjonowania danego rozwiązania i wpływu na usprawnienie konkretnych procesów w ramach organizacji. Fakt, że na temat rozwiązań z zakresu sztucznej inteligencji toczona jest szeroka dyskusja w mediach lub na konferencjach biznesowych nie znaczy, że w sposób powszechny jest już wdrażana w różnych gałęziach gospodarki. Ten etap dopiero czeka wiele polskich firm, a wraz z nim nastąpi coraz większe uelastycznienie modeli operacyjnych. Zwłaszcza w połączeniu z takimi zjawiskami demograficznymi jak mniejsza liczba osób w wieku produkcyjnym i starzenie się społeczeństwa – dodaje Wioletta Marciniak-Mierzwa, Senior Managerka w zespole People Advisory Services, EY Polska.

Firmy podejmujące już działania zmierzające do wprowadzenia sztucznej inteligencji przede wszystkim napotykają na bariery organizacyjne (26%) i techniczne (25%). Na dalszych miejscach znalazły się aspekty związane z ograniczeniami w zakresie kompetencji (16%) lub poczuciem bezpieczeństwa (15%). Bariery prawne zostały wskazane przez 10% ankietowanych, co może być wynikiem wstępnego etapu prac nad wrażaniem AI w organizacjach. Jedynie 7% nie napotkało żadnych trudności, a 26% nie rozpoczęło działań zmierzających do wprowadzenia systemów opartych o sztuczną inteligencję.

Efektywne wdrożenie innowacyjnych rozwiązań, zwłaszcza tak zaawansowanych i wielowątkowych jak sztuczna inteligencja, wymaga szeregu przygotowań. Są one skupione wokół kwestii technologicznych czy organizacyjnych, odkłada się aspekty prawne na bok, co może okazać się znaczącym błędem. Już od 2018 r. UE pracuje nad uregulowaniem bezpiecznego i etycznego wykorzystywania sztucznej inteligencji oraz ustanowieniem zasad odpowiedzialności. Do tej pory przyjęto strategię AI, „białą księgę” dot. AI, a także rezolucję w sprawie odpowiedzialności cywilnej za AI. Obecnie trwają prace nad rozporządzeniem ws. sztucznej inteligencji (AI Act) i dyrektywą w sprawie odpowiedzialności za AI.

Wiele kwestii, które mają zostać uregulowane w rozporządzeniu ws. AI będzie miało znaczący wpływ na firmy, które opracowują, importują, dystrybuują i wykorzystują systemy sztucznej inteligencji, zwłaszcza w zakresie zarządzania ryzykiem i danymi. Regulacje będą również określać rodzaje systemów AI, których wprowadzenie do obrotu i użytkowanie będzie zakazane. Zgodność rozwiązań AI z projektowanymi rozwiązaniami prawnymi może być kluczowa dla powodzenia całego procesu. W szczególności, że na podstawie przeprowadzonej oceny ryzyka należy wprowadzić szczególne środki bezpieczeństwa, aby systemy AI były przejrzyste, zrozumiałe, solidne, dokładne, bezpieczne i niedyskryminacyjne. Należy wprowadzić szczegółowe procedury, w tym dotyczące zarządzania ryzykiem i danymi oraz zapewnić odpowiedzialność, przejrzystość i nadzór ludzki. Co istotne, zarządzanie ryzykiem jest procesem ciągłym i wymaga regularnego monitorowania – podsumowuje Justyna Wilczyńska-Baraniak, Partnerka EY, Liderka Zespołu Prawa Własności Intelektualnej, Technologii, Danych Osobowych w Kancelarii EY Law.

O badaniu
Badanie – Wpływ AI na rynek pracy – zostało przeprowadzone w maju 2023 roku na zlecenie EY Polska przez ARC Rynek i Opinie na grupie 100 osób zajmujących się w firmach powyżej 50 pracowników kwestiami związanymi z HR.

Złoty i forint najmocniejsze względem euro od ponad 2 lat

Na rynkach akcji Azji i Oceanii brak było w pierwszym dniu nowego tygodnia dominującej tendencji, ale zwracał uwagę kolejny 1,5 roczny rekord japońskiego Nikkei 225. Wydaje się, że w przypadku wykresu tego indeksu możliwe są dwie interpretacje. W pierwszej indeks zbliża się do znajdującego się w okolicach 30000 pkt. stanowiącego opór górnego ograniczenia kanału średnioterminowego trendu wzrostowego, w obrębie którego Nikkei przebywa od marca ub.r. W drugiej dochodzi na tym rynku do wybicia z kilkunastomiesięcznej konsolidacji w strefie 24698-29223 pkt.

Dziś rano ceny kontraktów na główne indeksy amerykańskiego rynku akcji odrabiały piątkowe niewielkie straty (S&P 500 +0,34 proc. ok. godz. 9:45).

Na giełdach w Europie nowy tydzień rozpoczynał się od niewielkich wzrostów (DAX +0,15 proc., CAC 40 +0,39 proc. ok. godz. 9:45).

WIG-20 atakował w poniedziałek poziom oporu wyznaczany przez swojej szczyty ze stycznia i kwietnia br. Indeks ten – podobnie jak WIG – zaliczył dziś najwyższy poziom od przynajmniej roku. Wśród indeksów sektorowych warszawskiej giełdy swe przynajmniej roczne maksima osiągnęły dziś WIG-Media, WIG-Nieruchomości oraz WIG-Odzież. Wśród składników WIG-u 20 najwyżej od roku był kurs akcji LPP. Wśród akcji wchodzących w skład mWIG-u 40 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły w poniedziałek ceny akcji spółek PKP Cargo, Amrest i Wirtualna Polska. Wśród składników sWIG-u 80 najwyżej od przynajmniej roku były kursy akcji Echo Investment, Atal, Comp i CI Games.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych utrzymywała się w obrębie trwającej od 2 miesięcy konsolidacji w strefie ok. 3,3-3,6 proc. lekko rosnąc dziś rano. Rentowność 10-latek polskiego rządu, która pod koniec ubiegłego tygodnia atakowała swoje minimum z początku lutego dosyć silnie dziś odbijała w górę (5,838 proc. ok. godz. 9:40).

Kurs EUR/USD lekko sią dziś rano umacniał (+0,14 proc. ok. godz. 9:15), ale pozostawał poniżej poziomu 1,09 USD. Kurs USD/JPY był dziś najwyżej od 8 sesji (+0,12 proc.). Kurs euro względem węgierskiego forinta był dziś najniżej od kwietnia 2022.

Kurs EUR/PLN był dziś najniżej od lutego 2022 roku (-0,29 proc. ok. godz. 9:15) i zbliżał się do poziomu 4,5 PLN. Kurs USD/PLN spadał dziś rano o 0,39 proc.

W piątek kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara spadł przez chwilę poniżej poziomu 26000 USD, a dziś wrócił powyżej poziomu 27000 (+1,95 proc. do 27445 USD ok. godz. 9:20) próbując przełamać opór wyznaczany przez minima z 28 marca br. (27455 USD) i 24 kwietnia br. (27649 USD).

W piątek silnie – o ok. 6 proc. – spadły ceny kontraktów na gaz ziemny notowanych w Wielkiej Brytanii i Holandii osiągając najniższe poziomy od 2021 roku. Kurs kontraktu na gaz ziemny notowanego na NYMEX-ie, który 5 tygodni temu spadł do najniższego poziomu od 2020 roku, utrzymywał się powyżej poziomu 2 USD/mmBtu (+1,63 proc. ok. godz. 9:30). Po trzech kolejnych spadkowych sesjach dziś rano ceny kontraktów na ropę naftową na NYMEX-ie i ICE minimalnie spadały o odpowiednio 0,01 proc. i 0,11 proc. ok. godz. 9:35). Lekko drożały dziś metale szlachetne i miedź (złoto +0,17 proc. srebro +0,58 proc., platyna +0,32 proc., pallad +0,41 proc., miedź +0,52 proc. ok. godz. 9:35). Najwyżej od 2016 roku była dziś cena kontraktów na kakao na ICE.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Grupa Kapitałowa Kool2Play wygenerowała 1,2 mln zysku w Q1 2023

Grupa kapitałowa Kool2Play w pierwszym kwartale 2022 roku wygenerowała skonsolidowany zysk w wysokości 1,2 mln złotych. Skonsolidowane przychody ze sprzedaży produktów i usług wyniosły natomiast 1,5 mln złotych. Obecnie priorytetem grupy są prace nad drugim tytułem studia Kool2Play o kodowej nazwie Project X: Friendship. Spółka inwestuje również intensywnie w rozwój technologii AI i GPT, która w przyszłości obniży koszty produkcji gier oraz zwiększy konkurencyjność grupy kapitałowej za sprawą możliwości uatrakcyjnienia rozgrywki.

Mimo niezadowalającej sprzedaży Uraguna, wyniki finansowe GK utrzymują się na stabilnej pozycji. Zysk wygenerowany w pierwszym kwartale 2022 r. powstał przede wszystkim w wyniku rozliczenia dotacji – komentuje Marcin Marzęcki, prezes GK Kool2Play. – Obecnie koncentrujemy się na naszej drugiej grze – Project X: Friendship, która budzi zainteresowanie wydawców. Dostaliśmy od nich dużo cennego feedbacku, który aktualnie wdrażamy do produkcji i prowadzimy z nimi dalsze rozmowy. Friendship tworzymy zupełnie inaczej niż Uraguna. Zanim wybraliśmy gatunek, gruntowanie przeanalizowaliśmy rynek pod kątem tego co jest modne albo trendujące. Zdecydowaliśmy się na co-op party game z elementami roguelite. Produkcja ta od początku projektowana jako rozrywka multiplayer dla szerokiego grona fanów Among us, Fall Guys czy Loot River. Gra jest w zaawansowanej fazie produkcji, jesteśmy ja w stanie wydać jeszcze w tym roku, ale ostateczne decyzje zapadną po zamknięciu rozmów z wydawcami.  

Równocześnie Kool2Play prowadzi prace koncepcyjne do trzeciego tytułu, przy dewelopmencie którego wykorzystuje wiele elementów powstałych podczas tworzenia Uraguna.

Mniej znany jednak niezwykle ciekawy jest fakt, że Kool2Play od ponad dwóch lat za pomocą środków własnych i dotacji inwestuje w rozwój sztucznej inteligencji. Głównym celem rozwoju technologii jest obniżenie kosztów produkcji oraz uatrakcyjnienie gier poprzez odejście od skryptowanych zachowań otoczenia i przeciwników. W ubiegłym roku firma zakończyła projekt badawczy rozwoju AI, który dotyczył zmian w środowisku leveli napędzanych sztuczną inteligencją. Wynik prac zostanie wykorzystany w najbliższych grach Kool2Play. Spółka pracuje obecnie nad programem do testowania gier opartym na AI. W planach są też działania nad rozwojem silnika do prototypowania gier napędzanego czatem GPT.

To, że AI i GPT jest przyszłością, nie ulega wątpliwości. Rozwiązania, które ta technologia przynosi znajdują również szerokie zastosowanie w produkcji gier wideo.  Już za kilka lat sztuczna inteligencja w mniejszym lub większym stopniu będzie sterowała nie tylko przeciwnikami w grach, ale też zachowaniem środowiska leveli. Będzie się zajmowała również testowaniem, prototypowaniem czy wykonywaniem innych stosunkowo prostych, ale czasochłonnych, a więc i kosztownych zadań. Widzimy te zależności, dlatego inwestujemy dużo w innowacje i jesteśmy zdania, że z czasem będzie to olbrzymim atutem naszej GK. – ocenia prezes.

Raport ABB: Koszty energii są dla polskich firm przemysłowych większym wyzwaniem niż pandemia

Rosnące koszty energii budzą większe obawy wśród polskich firm przemysłowych niż pandemia – wynika z najnowszego badania ABB. Aż 90 proc. respondentów uważa, że wyzwanie, przed którym teraz stoją, stanowi zagrożenie dla rentowności.

Firma ABB przeprowadziła globalne badanie na grupie ponad 2500 menedżerów, prezesów i właścicieli firm z 11 krajów. Polskę reprezentowało 250 właścicieli średnich i dużych przedsiębiorstw przemysłowych*. Ponad dwie trzecie badanych polskich firm spodziewa się, że w 2023 roku koszty energii będą miały większy udział w całkowitych kosztach operacyjnych niż rok wcześniej – wynika z raportu ABB Energy Insights 2023.

– Scenariusz na przyszłość, który wyłania się z badań, jest niepokojący. Koszty energii w sposób bezpośredni przekładają się na zmniejszoną rentowność i konkurencyjność firm. Pomimo swojego ciężkiego wpływu na gospodarkę, COVID-19 w różnym stopniu oddziaływał na poszczególne sektory. Z energią jest inaczej, bo praktycznie wszystkie firmy są uzależnione od rynku energii – mówi Tomasz Wolanowski, wiceprezes ABB Sp. z o.o.

Wysokie rachunki zachęcą do wydatków

W ostatnim roku aż 70 proc. polskich firm przemysłowych doświadczyło negatywnych skutków rosnących cen energii. To pokazuje, że skala zjawiska jest powszechna. W rezultacie spadły marże zysku (40 proc.) i zwiększyły się ceny wyrobów gotowych (31 proc.). Mało tego, wyższe rachunki za prąd przyczyniły się również do zmniejszenia wydatków (19 proc.) i przyhamowania produkcji (15 proc.). Miały też wpływ na opóźnienia (11 proc.), a nawet anulowanie (4 proc.) inwestycji. Część firm (10 proc.) zdecydowała się na zamrożenie rekrutacji, a niektóre nawet na zwolnienia (4 proc.).

61 proc. firm spodziewa się, że sytuacja prędko się nie zmieni i rosnące ceny energii w ciągu 3 do 5 lat wywrą negatywny wpływ na ich działalność. Będzie to m.in. obniżenie rentowności (32 proc.) i ograniczenie ekspansji na nowe rynki (14 proc.). Nic dziwnego, że przynajmniej część firm chce się zabezpieczyć – ponad połowa (58 proc.) respondentów planuje inwestycje w technologie zwiększające efektywność energetyczną w ciągu najbliższych 36 miesięcy. Sęk w tym, że większość z tych wdrożeń będzie umiarkowana w skali i skupi się tylko na wybranych obszarach działalności (40 proc.).

Przedsiębiorcy zwracają uwagę na kilka potencjalnych problemów. Oprócz tego oczywistego, czyli coraz wyższych rachunków za energię (83 proc.), wymieniana jest również sytuacja geopolityczna i przyszłe regulacje, które mogą wpłynąć na dostępność energii (18 proc.). Inne potencjalne wyzwania to przerwy w dostawie energii (13 proc.) czy też narzucane ograniczeń w jej zużyciu (10 proc.).

– Na szczęście ponad połowa firm przemysłowych planuje inwestycje w technologie zwiększające efektywność energetyczną. Jednocześnie prawie 80 proc. podejmuje lub planuje działania podnoszące poziom bezpieczeństwa i samowystarczalności energetycznej, inwestując m.in. w odnawialne źródła energii. To pokazuje, że firmy są świadome problemu i starają się w pewnym stopniu uniezależnić od niepewności na rynku energii – uważa Tomasz Wolanowski.

Rynek energii: świat również w niepewności

Wysokie cen energii to oczywiście nie tylko polska przypadłość. Stanowią one zagrożenie dla konkurencyjności firm na wszystkich badanych rynkach. Taka deklaracja padła z ust ponad 90 proc. pytanych. Badanie globalne, które przeprowadzono na grupie 2300 menedżerów (i w którym zadano podobne pytania, co w badaniu na polskim rynku), pokazuje, że jedna trzecia firm musiała obniżyć marże i zmniejszyć wydatki w jakimś obszarze działalności.

Warto podkreślić, że na prawie wszystkich dziesięciu badanych rynkach zagranicznych rosnące ceny energii uderzają rykoszetem w pracowników w większym stopniu niż w przypadku polskich przedsiębiorstw. Sumując wyniki badania globalnego można dojść do wniosku, że trzy z pięciu najważniejszych obszarów, w których dokonuje się redukcji budżetu, są związane z rynkiem pracy: 42 proc. firm wyda mniej na rekrutację, 38 proc. zmniejszy wydatki na wynagrodzenia, nadgodziny i premie, a 37 proc. na szkolenia i rozwój pracowników.

Jednak nie tylko cięcia wydatków mają stanowić panaceum na drożyznę. 34 proc. pytanych w badaniu globalnym zamierza zwiększyć inwestycje w efektywność energetyczną, a 40 proc. planuję instalację OZE, aby zmniejszyć zależność firmy od publicznej sieci energetycznej. Inwestycje w OZE są wymieniane na pierwszym miejscu, podobnie jak w badaniu wśród polskich przedsiębiorstw.

Energia stanowi istotne, wielopoziomowe obciążenie dla firm – zwłaszcza w przemyśle, który jest jedną z najbardziej energochłonnych branż.

Jednak decydenci są świadomi problemów i – uogólniając – starają się podejmować odpowiednie działania. Większe koszty energii i wyzwania związane z bezpieczeństwem energetycznym przełożą się więc na mniejszą energochłonność przedsiębiorstw i rosnącą adopcję nowych technologii. To z kolei może przyspieszyć transformację energetyczną.

*Badanie na zlecenie ABB zrealizowała firma SW Research metodą wywiadów telefonicznych (CATI) w kwietniu 2023

NBP znów kupuje złoto, a kurs kruszcu trzyma się mocno

Polskie rezerwy złota, po ostatnich zakupach NBP, to już 243,5 tony. Królewski metal, mimo niewielkich spadków w ubiegłym tygodniu, w dalszym ciągu wyraźnie kontynuuje trend wzrostowy, zapoczątkowany w marcu. W niepewnym otoczeniu ekonomicznym rośnie rola kruszcu jako „bezpiecznej przystani”.

Złoto rozpoczęło miniony tydzień na poziomie 2 015 USD za uncję, osiągając w środę pułap nawet 2 045 USD. W czwartek nastąpił spadek będący efektem publikacji pozytywnego odczytu inflacji za kwiecień w USA. Jednocześnie umocnił się nieco dolar amerykański.

W rodzimej walucie notowania kruszcu odzwierciedlały notowania dolarowe – na początku tygodnia uncja wyceniana była na 8 370 PLN, w szczytowym momencie otarła się o 8 460 PLN i w końcówce tygodnia spadła poniżej ceny z początku tygodnia.

Mocny początek roku dla złota

Najnowsza publikacja Światowej Rady Złota podaje, że w I kwartale roku globalny popyt na złoto utrzymuje się na wysokim poziomie – 1 081 ton. Jest to ilość o 13 proc. większa niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, w którym doszło do inwazji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę.

W dalszym ciągu na wysokim poziomie utrzymuje się popyt generowany przez indywidualnych inwestorów – ponad 200 ton. Przy czym nieco mniej złota zakupili Europejczycy, a nieco więcej Amerykanie, dla których dużo bardziej odczuwalne było chociażby bankructwo Silicon Valley Bank i panika bankowa.

Warto wspomnieć, że na wysokim poziomie pozostaje także popyt ze strony banków centralnych, który wyniósł 228,4 tony. Największych zakupów dokonały: Singapur – 69 ton, Chiny – oficjalnie 58 ton, Turcja – 30 ton oraz Indie – 7 ton. Choć raport za pierwszy kwartał tego nie obejmuje, warto wspomnieć, że NBP zakupił w kwietniu 15 ton. Tym samym bank zwiększył polskie rezerwy złota do poziomu 243,5 ton.

FED zmieni kurs?

Inflacja w USA w kwietniu wyniosła 4,9 proc. wobec oczekiwanych 5 proc. oraz 5 proc. w marcu. Oznacza to, że ostatnia podwyżka stóp procentowych o 25 pb. może być ostatnią w ogóle, a jeszcze w tym roku (mówi się o wrześniu) możemy zobaczyć pierwsze obniżki. Wiele jednak zależy od tego, jak będzie wyglądała inflacja w najbliższych miesiącach.

W sytuacji, gdy tempo wzrostu cen nie będzie zbliżało się w okolice celu inflacyjnego wynoszącego 2 proc. lub proces ten będzie zbyt powolny, FED może zdecydować się na dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej. Wśród bankierów nie brakuje jastrzębich głosów – to chociażby Neel Kashkari, przewodniczący FED z Minneapolis, który uważa, że polityka pieniężna powinna pozostać zaostrzona przez dłuższy czas.

W Polsce rośnie liczba upadłości konsumenckich

Inflacja konsumencka w kwietniu wg wstępnych danych GUS wyniosła 14,7 proc. wobec 16,1 proc. w marcu oraz konsensusu zakładającego tempo wzrostu cen na poziomie 15 proc. Choć jest to spadek, niepokoi utrzymująca się na nieproporcjonalnie wysokim poziomie inflacja bazowa (bez cen energii i żywności), która w dalszym ciągu mieści się w przedziale 12,3-12,4 proc. NBP ósmy miesiąc z rzędu utrzymał w maju stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Stopa referencyjna wynosi 6,75 proc.

Tymczasem Centralny Ośrodek Informacji Gospodarczej opublikował dane za pierwszy kwartał roku, które wykazują wzrost upadłości konsumenckich wśród Polaków. W ciągu pierwszego kwartału bankructwo ogłosiło 5352 osoby, co stanowi 1/3 całego roku ubiegłego, wskazując tym samym na trend wzrostowy. Jest to efekt zarówno utrzymującej się na wysokim poziomie inflacji, jak i wyższych stóp procentowych, przekładających się na wyższe raty kredytów.

Michał Tekliński, dyrektor ds. rynków międzynarodowych w Grupie Goldenmark

Ceny luksusowych nieruchomości na świecie spadają po raz pierwszy od 2009 roku

Według indeksu śledzącego zmiany cen na rynku najmu nieruchomości luksusowych, Prime Global Cities Index, publikowanego kwartalnie przez firmę Knight Frank, ceny luksusowych nieruchomości w 46 miastach na świecie spadły w ciągu 12 miesięcy o 0,4%. To oznacza diametralny spadek w stosunku do cen, które na koniec IV kwartału 2021 roku urosły o 10,1%. Spadek cen jest efektem wysokiej inflacji oraz zaostrzania polityki pieniężnej.

Najważniejsze wnioski:

  • W pierwszym kwartale 2023 r. odnotowaliśmy spadek cen nieruchomości luksusowych po raz pierwszym od 2009 roku, czyli od czasów kryzysu finansowego.
  • Indeks śledzący ceny w 46 światowych metropoliach na koniec marca 2023 roku zanotował spadek o 0,4% w ujęciu r/r. Oznacza to gwałtowną zmianę w stosunku do IV kwartału 2021 roku, kiedy to rynek notował rekordowy wzrost cen wynoszący 10,1%.
  • Spadek ceny widoczny jest na 16 z 46 śledzonych rynków. Należy zauważyć, że dwie trzecie miast nadal odnotowuje wzrost cen, ale wysoki procent spadków cen w części miast spowodował, że ​​ogólny indeks był ujemny.
  • Na szczycie tabeli, z 44% rocznym wzrostem cen znalazł się Dubaj. Drugie miejsce zajęło Miami (11%). Oba miasta jako jedyne zanotowały dwucyfrowy wzrost cen. Zurych (9,4%), Berlin (5,7%) i Singapur (5,5%) uzupełniają pierwszą piątkę rynków – wskazując jednocześnie na odporność na zmiany ekonomiczne najbogatszych. Berlin natomiast stał się kierunkiem inwestycyjnym.
  • Wzrost cen w Dubaju o 149% w okresie pandemii (od marca 2020 roku do teraz) świadczy o strukturalnych zmianach jakie przechodzi ten rynek.
  • Nowa Zelandia dominuje w zestawieniu pod kątem spadków cen. W Wellington spadły one o 27%,w Auckland o 17%, a w Christchurch o 15,3%.

Pierwsze produkty bankowe oparte o WIRON na przełomie II i III kwartału

Pierwszych produktów bankowych opartych o nową stawkę referencyjną oprocentowania należy spodziewać się na przełomie II i III kwartału. Wprowadzane zmiany są istotne także dla rynku leasingowego i factoringowego, obligacji oraz instrumentów pochodnych.

Stopy procentowe od września 2022 r. już nie rosną. Główna stopa NBP pozostaje na poziomie 6,75%. Od ponad czterech miesięcy na poziomie ok. 6,90%. ustabilizowała się stawka WIBOR, która najbardziej interesuje grono złotowych kredytobiorców. Wprawdzie RPP formalnie nie zakończyła jeszcze cyklu podwyżek, ale niemal nikt w dalszy wzrost stóp nie wierzy, zwłaszcza przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi.

Na początku września 2022 r., Komisja Nadzoru Finansowego poinformowała, że dotychczas stosowana stawka WIBOR®, zostanie zastąpiona przez WIRON®, który wcześniej znany był pod nazwą WIRD®, czyli Warszawski Indeks Rynku Depozytowego. W przeciwieństwie do innych propozycji, w tym WIRF czy WRR, WIRON® stawka ta uwzględnia również dane z dużych przedsiębiorstw, a nie tylko z banków. Sprawia to, że jego zasób informacyjny jest znacznie szerszy. Różnica pomiędzy oboma wskaźnikami waha się w okolicach 1 pp, jest więc istotna dla kredytobiorców, ale także dla posiadaczy niektórych obligacji skarbowych.

Wskaźnik WIRON® jest więc ustalany na podstawie oprocentowania depozytów overnight, czyli depozytów zakładanych na jeden dzień. Pod uwagę brane są transakcje, które są przeprowadzane między bankami, instytucjami finansowymi i dużymi przedsiębiorstwami.

Zgodnie z zapisami znajdującymi się w mapie drogowej, która została opracowana przez Komitet Sterujący Narodowej Grupy Roboczej ds. reformy wskaźników referencyjnych w 2023 r. banki mogą wprowadzać do oferty kredyty stosujące indeks WIRON równolegle z dotychczas oferowanymi kredytami na WIBOR.

– Jesteśmy w trakcie realizacji mapy drogowej, mamy zakończony bardzo ważny etap przygotowania całej infrastruktury w zakresie tzw. nowej produkcji, a mamy na to cały 2023 r. – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Tadeusz Białek, prezes Związku Banków Polskich (ZBP). – Jest to olbrzymie przedsięwzięcie dla instytucji finansowych.

Od 2024 r. banki będą zobowiązane do oferowania kredytów hipotecznych oprocentowanych według stopy składanej na podstawie indeksu WIRON® przy jednoczesnym rozwoju rynku kredytów mieszkaniowych stosujących stałą bądź okresowo stałą stopę procentową. Natomiast gotowość do zaprzestania kalkulacji i publikacji stawek referencyjnych WIBID i WIBOR została zaplanowana na 2025 r.

Wprowadzane zmiany są istotne nie tylko dla kredytów hipotecznych i gotówkowych, ale także dla rynku leasingowego i factoringowego, obligacji oraz instrumentów pochodnych.

– Pierwszych produktów opartych o nową stawkę należy spodziewać się na przełomie drugiego i trzeciego kwartału – wyjaśnia nowy prezes ZBP. – Zapowiadają to niektóre duże banki w obszarze kredytów hipotecznych.

Przed bankami jest także inne wyzwanie logistyczne dotyczące konwersji, czyli zamiany starego wskaźnika na nowy w zawartych już umowach kredytowych.

Sprzedaż opon w Q1 2023 r. – spadki we wszystkich segmentach oprócz motocykli

W pierwszym kwartale 2023 roku sprzedaż opon na rynek zmniejszyła się we wszystkich segmentach z wyjątkiem motocykli: opony do samochodów osobowych spadły o -25%, do SUV o -15%, dostawczych -30%, do maszyn rolniczych -34%, przemysłowych -61%, a do samochodów ciężarowych -37%. Wzrosty zanotowano tylko w segmencie opon motocyklowych +2%. Spadki widać też w większości segmentów na rynkach europejskich.2023 Q1 POLSKA

Dane za I kwartał tego roku są odbiciem sytuacji gospodarczej i niepewności, jaka jest udziałem dystrybutorów opon w Polsce, ale i w całej Europie. Spowolnienie jest widoczne we wszystkich segmentach. Mamy nadzieję, że druga połowa roku przyniesie poprawę – tak, aby producenci opon, zatrudniający w Polsce łącznie ponad 11 tys. osób, mogli kontynuować swoje inwestycje oraz zwiększać możliwości na polskim rynku pracypodkreśla Jacek Pryczek, prezes zarządu Polskiego Związku Przemysłu Oponiarskiego (PZPO).

Członkowie PZPO są przedstawicielami największych w Polsce i na świecie producentów opon. Reprezentują branżę zatrudniającą bezpośrednio w naszym kraju ponad 11.000 pracowników w 6 fabrykach i firmach handlowych. Codziennie z tych fabryk wyjeżdża ponad 135 tys. opon z napisem „made in Poland” do samochodów osobowych, ciężarowych, autobusów, czy maszyn rolniczych i przemysłowych.

– W wielu segmentach wróciliśmy do poziomów sprzedaży do dystrybucji z 2020 roku – czyli z czasów pandemii. W części jednak nawet poniżej tamtych minimów. Widać, że panuje niepewność wśród dystrybutorów, co będzie w połowie roku. Mamy nadzieję, że jest to stan tymczasowy i wraz ze spadającą inflacją w drugim półroczu rynek się odbije – i, jak w przypadku samochodów, tak też z oponami dystrybutorzy będą korygować w górę swoje zakupy. Jest więc szansa na poprawę wyników od połowy roku. Z drugiej strony jednak dużym problemem dla fabryk są wysokie ceny energii do produkcji opon. Przy tych poziomach cen dla przemysłu zachodzi niebezpieczeństwo braku opłacalności produkcji w naszym kraju – dodaje Piotr Sarnecki, dyrektor generalny PZPO.

Europejski rynek opon

Europejski rynek oponW Europie segment opon konsumenckich odnotował spadek o -12% w pierwszym kwartale 2023 r. w porównaniu do pierwszego kwartału 2022 r. Rynek opon do samochodów ciężarowych i autobusów również spadł, o -18%. Podobnie w przypadku opon rolniczych, gdzie sprzedaż spadła o -39%. Spadek sprzedaży opon do motocykli wyniósł -3%. W porównaniu z pierwszym kwartałem 2019 r. sprzedaż opon do samochodów ciężarowych i autobusów pozostała na tym samym poziomie, ale sprzedaż opon konsumenckich spadła o -4,5%.

– Po negatywnych trendach w drugiej połowie 2022 roku, wolumeny sprzedaży firm członkowskich ETRMA w pierwszym kwartale 2023 r. spadły we wszystkich kategoriach produktowych w porównaniu z pierwszym kwartałem 2022 r. Spadek ten należy rozpatrywać w kontekście utrzymującej się wysokiej inflacji na wszystkich rynkach europejskich oraz negatywnego wpływu wojny w Ukrainie, w szczególności na ceny energii – powiedział Adam McCarthy, nowo mianowany sekretarz generalny Europejskiego Związku Producentów Opon i Gumy (ETRMA).

Polacy coraz chętniej inwestują w akcje

Statystyki nie pozostawiają żadnych wątpliwości. Polscy inwestorzy częściej spoglądają w kierunku akcji i ETF-ów. Coraz większy odsetek klientów XTB stanowią inwestorzy operujący na rynku kapitałowym. Obecnie ten kierunek lokowania wolnych środków może stać się jeszcze bardziej popularny. Wszystko za sprawą nowego produktu polskiego fintechu.

Ma 34 lata, jest mężczyzną i przeważnie inwestuje za pomocą smartfona. W portfelu inwestycyjnym posiada siedem spółek – tak na podstawie statystyk XTB można opisać inwestora akcyjnego w Polsce. To pokazuje, że obraz typowego maklera, którego mogliśmy oglądać w hollywoodzkich produkcjach ulega zmianie. Co więcej, trend ten może zostać utrzymany, a wszystko za sprawą zmniejszania się progu wejścia dla inwestorów.

Polacy coraz chętniej spoglądają w kierunku akcji i ETF-ów

Zainteresowanie rynkiem kapitałowym jest na rekordowych poziomach. Wystarczy spojrzeć na dane KDPW[1], które pokazują, że spotykamy się z rekordową liczbą rachunków maklerskich. Te same statystyki wskazują na przełom w 2020 roku, kiedy to można było odnotować znaczący przyrost nowych inwestorów giełdowych.

Ten trend potwierdzają również dane zaprezentowane przez XTB. Jeszcze w 2020 roku zaledwie 34 proc. klientów polskiego fintechu stanowili inwestorzy nabywający akcje oraz fundusze ETF. Natomiast w 2022 roku odsetek ten na polskim rynku stanowi już 44 proc.

Nasz kraj w tym trendzie nie jest odosobniony. Przyglądając się danym udostępnionym przez XTB można zobaczyć, iż zwiększone zainteresowanie rynkiem kapitałowym jest zauważalne w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Rekordy pod względem zainteresowania akcjami oraz ETF-ami bije Rumunia, w której odsetek tych inwestorów to aż 55 proc. Ponad połowa inwestorów tym kierunkiem lokowania kapitału interesuje się także w Czechach (51 proc.)Polacy coraz chętniej inwestują w akcje

Źródło: dane z platformy XTB za 2022 rok

Co ciekawe, profil inwestora różni się nieco ze względu na region czy kraj. Polscy inwestorzy akcyjni na platformie XTB są wyraźnie młodsi (34 lata) niż np. w Hiszpanii (40 lat). W przypadku naszego kraju zauważalne jest, iż średnia wieku z roku na rok obniża się. Jeszcze w 2020 roku było to 36 lat, a rok później 35 lat. Zauważalna jest również inna tendencja – systematycznie rośnie zainteresowanie akcjami i ETF-ami wśród kobiet. Obecnie stanowią one 10 proc. tych inwestorów, natomiast jeszcze trzy lata temu było to 8 proc.

Polacy coraz chętniej inwestują w akcje

Źródło: dane z platformy XTB za 2022 rok

Warto również podkreślić, że coraz mocniej dostrzegalna jest zmiana sposobu inwestowania na rynku kapitałowym. Jeszcze niedawno mogło wydawać się, iż możliwość zawierania transakcji online sprzed własnego komputera jest szczytem niezależności inwestorów indywidualnych. Teraz jednak i to ulega zmianie. Obecnie przeważać zaczynają transakcje zawierane za pomocą smartfonów. To wyraźnie pokazuje przemianę w operowaniu klientów na rynku inwestycyjnym.

Polacy coraz chętniej inwestują w akcje

Źródło: dane z platformy XTB za 2022 rok

Ostatnie lata to czas wzmożonego zainteresowania inwestowaniem w akcje oraz ETF-y. Pandemia COVID-19, szalejąca inflacja oraz wysokie stopy procentowe spowodowały, że wiele osób zdecydowało się samodzielnie zainwestować wolne środki – mówi Omar Arnaout, prezes zarządu XTB. – Akcje przez lata wydawały się być dla wielu inwestorów indywidualnych czymś niedostępnym. Jednak ten stereotyp wraz z biegiem lat uległ zmianie. Dzisiaj już wiele barier wejścia zostało zminimalizowanych, m.in. przez popularyzację edukacji związanej z inwestowaniem czy też rozwojem cyfryzacji – tłumaczy Arnaout.

Inwestowanie dostępne jak nigdy wcześniej

Wśród barier wejścia dla inwestorów indywidualnych, którzy chcą rozpocząć swoją przygodę z akcjami oraz ETF-ami najczęściej wyróżnia się dwa czynniki. Pierwszym z nich jest wiedza, a drugim kapitał potrzebny na zbudowanie odpowiednio zbilansowanego portfela inwestycyjnego. Dlatego XTB dąży do tego, aby te przeszkody jak najbardziej zminimalizować. Platforma inwestycyjna od lat słynie z oferowania bezpłatnej edukacji finansowej dla swoich klientów, dostarczania aktualnych danych rynkowych, organizowania spotkań LIVE z analitykami oraz konferencji edukacyjnej – XTB Investing Masterclass. W ten sposób fintech dba o to, aby inwestorzy korzystający z platformy byli odpowiednio przygotowani do lokowania swoich oszczędności.

Teraz zminimalizowana zostanie również kolejna bariera, jaką był brak odpowiedniego kapitału. XTB do swojej oferty wprowadza nowy produkt – Akcje Ułamkowe. Od 15 maja inwestorzy w Polsce nie muszą nabywać całej akcji, a mogą zainwestować jedynie w jej część i to już od 10 złotych. W ten sposób inwestorzy będą mogli łatwiej budować swoje portfele inwestycyjne oraz uzyskają możliwość pełnego równoważenia rachunku. Co więcej, start nowego produktu w Polsce zbiega się również z rozszerzeniem oferty dostępnych Akcji Ułamkowych, m.in. o spółki z GPW. Obecnie będzie to 926 spółek z parkietów zarówno europejskich, jak i amerykańskich. Ponadto, dostępnych będzie 136 europejskich ETF-ów.

Mogę powiedzieć, że wdrożenie Akcji Ułamkowych na kolejnych rynkach przebiega zgodnie z założonym harmonogramem. Jesteśmy zadowoleni z zainteresowania tym produktem. Jest on wykorzystywany zarówno przez osoby chcące zebrać doświadczenie w inwestowaniu, jak i te funkcjonujące na rynku kapitałowym zdecydowanie dłużej – mówi Omar Arnaout. – Polska to dla nas rynek wyjątkowy, dlatego ze startem Akcji Ułamkowych czekaliśmy nieco dłużej. Obecnie oferta zarówno spółek, jak i ETF-ów jest znacznie większa niż podczas wdrożenia produktu w Rumunii. Co więcej, polscy inwestorzy będą mogli także nabyć Akcje Ułamkowe dotyczące spółek z GPW do swojego portfela inwestycyjnego – dodał Arnaout.

Akcje Ułamkowe dają nowe możliwości

W 2022 roku inwestorzy akcyjni w Polsce byli zainteresowani głównie znanymi, rodzimymi spółkami. Mowa tutaj o akcjach takich spółek, jak Allegro, PKN Orlen oraz Jastrzębska Spółka Węglowa. Firmy te mają dwie cechy wspólne – są znane dla polskich inwestorów oraz są stosunkowo tanie. To wszystko powoduje, iż obecnie wydają się być wyjątkowo atrakcyjne.

Polacy coraz chętniej inwestują w akcje

Źródło: dane z platformy XTB za 2022 rok

Akcje Ułamkowe eliminują konieczność nabywania od razu całej akcji. W przypadku najdroższych akcji można nabyć Akcje Ułamkowe w XTB, czyli powiernicze prawo do części akcji lub ETF notowanych na rynkach regulowanych. Pozwala to rozpocząć inwestowanie już od niewielkiej kwoty, np. 10 złotych. Co więcej, inwestując w Akcje Ułamkowe, inwestorzy uzyskują proporcjonalną część korzyści ekonomicznych, takich jak dywidendy.

Warto również zwrócić uwagę, że ułamki tej samej akcji są sumowane w ramach jednego portfela inwestycyjnego. Gdy suma ułamków osiągnie wartość całkowitą, inwestor staje się pełnoprawnym właścicielem akcji danej spółki. Do tego czasu jednak właścicielem akcji pozostaje XTB, zaś inwestor dysponuje prawem powierniczym do ułamkowej części akcji.

[1] https://www.sii.org.pl/16364/analizy/newsroom/rachunkow-maklerskich-znow-przybylo-xtb-bm-mbanku-i-dm-bos-z-najwiekszymi-wzrostami.html

ID Logistics po I kwartale 2023 – wzrost o 18,3%

  • Rynki międzynarodowe (68% przychodów): kontynuacja dobrej dynamiki, wzrost o 30,9% (o 10,1% w ujęciu like-for-like) do 430,4 mln euro,
  • Francja (32% przychodów): nieznaczny spadek sprzedaży o 2,1% do 200 mln euro
  • Finalizacja przejęcia firmy Spedimex

ID Logistics podsumowuje przychody za I kwartał 2023 r.

Eric Hémar, przewodniczący i dyrektor generalny ID Logistics, skomentował: „Pierwszy kwartał 2023 roku upłynął pod znakiem kontynuacji dynamicznej ekspansji. Grupa odnotowała znaczący wzrost przychodów na rynkach międzynarodowych, co łączy się ze wzmocnieniem naszych operacji w Polsce przez przejęcie Spedimexu – wiodącego gracza logistyki kontraktowej, specjalizującego się w obsłudze branży modowej i e-commerce. Oczekuje się, że transakcja zostanie sfinalizowana do końca pierwszej połowy 2023 roku”.

Dobra dynamika wzrostu w I kwartale: +18,3% (+5,4% like-for-like)

W I kwartale 2023 r. ID Logistics odnotował dobry wzrost przychodów, osiągając poziom 630,4 mln euro, co przekłada się na wzrost o 18,3% (+5,4% w porównaniu do I kwartału 2022 r., kiedy firma zanotowała  silny wzrost o 15,1% w porównaniu do poprzedniego roku).

  • Na rynkach międzynarodowych ID Logistics odnotował dobry wzrost przychodów, które wyniosły 430,4 mln euro (+30,9%). Wynik uwzględnia przychody Kane Logistics, spółki nabytej w Stanach Zjednoczonych, skonsolidowanej od 1 kwietnia 2022 r. Po skorygowaniu o ten efekt i po uwzględnieniu niekorzystnego wpływu kursów walut w ostatnim kwartale, wzrost wyniósł 10,1% w porównaniu do I kwartału 2022 r., w którym także odnotowano znaczący wzrost o 20,3%.
  • We Francji, rynku macierzystym Grupy, przychody spadły o 2,1% do 200 mln euro, wobec wysokiego poziomu osiągniętego w I kwartale ub.r. (+7,9%) oraz kontekstu społecznego, związanego z reformą emerytalną.

W pierwszym kwartale 2023 r. Grupa ID Logistics rozpoczęła pięć nowych operacji.

Nowe kontrakty

W I kwartale ID Logistics zdobył kolejne, nowe kontrakty, odpowiadając na liczne zaproszenia do udziału w przetargach. Prognozy przygotowywane przez obecnych i potencjalnych klientów uwzględniały już wpływ nowego otoczenia ekonomicznego. W tym czasie Grupa wygrała lub rozpoczęła realizację takich kontraktów jak:

  • W Rumunii ID Logistics podpisał umowę z nowym klientem, Selgros Cash & Carry Romania, spółką zależną Transgourmet Holding AG. Usługi logistyczne obejmują operacje składowania w magazynie chłodniczym o powierzchni 8 500 m² i transport do sklepów.
  • W Niemczech ID Logistics w rekordowym czasie 8 tygodni uruchomił operację dla nowego klienta – Enpal, szybko rozwijającej się firmy z sektora energetyki słonecznej, z siedzibą główną w Berlinie. W nowej lokalizacji w Philippsburgu na południu kraju, o powierzchni magazynowej 35 000 m² zatrudniono 70 osób.
  • W Stanach Zjednoczonych ID Logistics rozszerza zasięg geograficzny o Wisconsin. Grupa uruchomiła magazyn o powierzchni 28 000 m² w okolicy Kenosha, położony strategicznie 100 km od Chicago. Tu ID Logistics zarządza operacjami logistycznymi wiodącej firmy z branży naczyń stołowych, z zasięgiem na cały kraj.
  • We Francji ID Logistics rozpoczyna nową działalność dla KSGB, lidera branży obuwniczej, znanego szczególnie z takich marek jak Palladium czy K-Swiss. Operacje obejmą zarówno działalność B2B, e-commerce, jak i zarządzanie zwrotami dla wszystkich kanałów dystrybucji na poziomie europejskim.

Przejęcie Spedimexu w Polsce

ID Logistics ogłosił 22 marca podpisanie umowy przejęcia 100% udziałów grupy Spedimex, wiodącego gracza rynku logistyki kontraktowej w Polsce, specjalisty w obsłudze branży modowej i e-commerce, dla znanych międzynarodowych i polskich marek, oraz kosmetycznej.

Oprócz usług logistyki kontraktowej, Spedimex posiada silną sieć dystrybucji i transportową, a także świadczy usługi logistyczne o wartości dodanej i przygotowania do sprzedaży detalicznej. Spedimex opracował model oparty na aktywach, a jego 15 lokalizacji w całym kraju ma łącznie powierzchnię magazynową 230 000 m². Spółka zaimplementowała najnowocześniejsze rozwiązania z zakresu automatyzacji i nowoczesnych technologii, umożliwiających obsługę dużych i złożonych przepływów, takich jak e-commerce i zwroty ze sklepów z ponad 15 krajów europejskich.

Transakcja jest obecnie zatwierdzana przez odpowiednie krajowe organy antymonopolowe. Sprzedaż Spedimexu (109 mln euro w 2022 r.) nie jest jeszcze skonsolidowana w ramach działalności ID Logistics.  Przejęcie ma zostać sfinalizowane do czerwca 2023 r.

Perspektywy rozwoju biznesu

Po I kwartale ID Logistics jest dobrze przygotowany do kontynuacji rentownego rozwoju, szczególnie w oparciu o czynniki wzrostu w Europie (zwłaszcza w Polsce i Włoszech) oraz USA. Grupa uważnie śledzi zmiany w sytuacji makroekonomiczną i zwraca uwagę na potrzeby wspierania swoich klientów.

Sylwia Dunn, Business Development Director, ID Logistics Polska, mówi: „Dynamiczny rozwój ID Logistics w Polsce, związany także z przejęciem Spedimexu, pozwala nam na nieustanne poszerzanie naszego portfolio sprzedażowego i oferty usług dedykowanej logistyki kontraktowej, szczególnie w sektorze fashion i pokrewnych”.

Deloitte: Spółki, które inwestują w technologię dostosowaną do ich strategii biznesowej notują dwa razy wyższe wyceny niż konkurenci

Dobrze zaprojektowana i wdrożona transformacja cyfrowa mogłaby podnieść kapitalizację rynkową podmiotów z listy Fortune 500 aż o 1,25 bln dolarów – wykazała analiza Deloitte Monitor przeprowadzona na bazie danych ze sprawozdań finansowych tych spółek. Implementacja strategii cyfrowej to inwestycja, która generuje realny wzrost jej wartości rynkowej. Jak wskazują autorzy badania Unleashing value from digital transformation: Paths and pitfalls sukces w tym względzie wymaga jednak przygotowania firmy na zmiany i odpowiedniej komunikacji z interesariuszami.

Na potrzeby badania eksperci Deloitte Monitor przeanalizowali ponad 4,6 tys. informacji biznesowych, które w ostatnich dziesięciu latach zostały przekazane rynkowi przez amerykańskie i globalne podmioty.

Analizowaliśmy korelację między transformacją cyfrową implementowaną przez daną firmę, a jej wartością rynkową. Wynika z niej jasno, że właściwa kombinacja działań związanych z cyfryzacją może wygenerować do 1,25 bln dolarów dodatkowej wartości, podczas gdy niewłaściwe połączenie tych samych czynników mogą ją obniżyć o ponad 1,5 bln dolarów. To ważna informacja dla wszystkich firm, które są i będą w trakcie wdrażania rozwiązań digitalowych – mówi Michael Wodzicki, Partner Deloitte, odpowiedzialny a obszary Strategy, Analytics, M&A, lider Monitor Deloitte w Polsce.

Ten znaczący wpływ na wycenę był widoczny w sytuacji, gdy firma podzieliła się z rynkiem informacjami o wdrażanej przez siebie strategii cyfrowej w swoich sprawozdaniach i raportach finansowych. Rynek dostrzega jaki wpływ wywiera cyfryzacja na rozwój danego podmiotu i przyznaje jego kierownictwu „premię” za nadanie takim działaniom odpowiednio wysokiego priorytetu.

Technologia odpowiednio dobrana do strategii biznesowej firmy może radykalnie wpłynąć na jej wartość, o czym świadczą dwukrotnie wyższe wyceny spółek, które dzielą się tymi informacjami w raportach i informacjach przekazywanych rynkowi. Pozwala to zainteresowanym stronom zobaczyć, gdzie i w jaki sposób przedsiębiorstwo inwestuje kapitał. Ważny jest jednak również sposób, w jaki się to robi. Jak pokazuje analiza Deloitte, tylko nieco ponad jedna trzecia firm z listy Fortune 500 wykazywała oznaki strategicznego podejścia do swoich inwestycji technologicznych w sprawozdaniach finansowych.

Trzy kluczowe czynniki sukcesu

Eksperci Deloitte przeanalizowali kombinacje trzech podstawowych cech, które mogą pozytywnie lub negatywnie wpłynąć na wartość rynkową organizacji. Najbardziej pozytywną jest „cyfrowa trójka”, która obejmuje: strategię cyfrową, technologię dostosowaną do strategii i cyfrowa zmiana.

Pod pojęciem strategii kryją się możliwości stworzone przez transformację cyfrową. Obejmują one nowe możliwości, nowe rynki i nowe produkty. Są to terminy opisujące działania umożliwiające implementację większej strategii, wdrażanej w wielu jednostkach biznesowych.

Z kolei jako technologię dostosowaną do strategii eksperci Deloitte rozumieją technologie towarzyszące transformacji cyfrowej. Są to rozwiązania wykorzystywane do osiągnięcia konkretnego celu.

Eksperci szczególną uwagę zwracają na zmianę cyfrową jako zdolność organizacji do przystosowania się i przyjęcia nowych procesów, zasobów i sposobów pracy. To również gotowość pracowników na zmiany, którą niesie za sobą technologia.

Właściwa komunikacja z rynkiem

Organizacje, które wykazują wszystkie te trzy cechy odnotowały wzrost wartości rynkowej o 5 proc. w stosunku do konkurencyjnych organizacji. Z kolei inne kombinacje czynników lub ich brak mogą prowadzić do znacznego ryzyka spadku wartości, sięgającego nawet 9 proc., co w przypadku firm listy Fortune 500 oznaczało obniżenie kapitalizacji o 1,5 bln dolarów.

Istotne jest to, w jaki sposób firmy mówią o swoich działaniach związanych z transformacją cyfrową, a mianowicie, w jaki sposób informują o jej wdrażaniu, dostosowaniu technologii do strategii, jak również ich wysiłkach na rzecz przygotowania pracowników i procesów do tej rewolucji – mówi Wiesław Kotecki, Partner i Lider Customer Strategy & Design w Deloitte Digital CE

Jeśli firma w danym momencie może skupić się tylko na jednym z trzech wyżej wymienionych kluczowych czynników wyróżnionych w raporcie, analiza Deloitte pokazuje, że najbardziej korzystne jest dopasowanie inwestycji technologicznych do strategii przedsiębiorstwa.

Z drugiej strony, w organizacjach, które w swych sprawozdaniach i raportach mówiły o zmianach cyfrowych w sposób ogólny lub bez odniesienia do konkretnych działań, stwierdzano zmniejszenie kapitalizacji rynkowej. Z kolei zmiany technologiczne wprowadzane w oderwaniu od strategii miały prawie trzykrotnie mniejszy wpływ na wartość firmy niż strategia cyfrowa.

Zmiana dla samej zmiany i bez konkretnego celu, do którego się dąży, jest niewystarczająca dla interesariuszy i obniża wartość rynkową przedsiębiorstwa. Zdarza się, że firmy dokonują ważnych inwestycji, ale niechętnie ujawniają informacje ze względu na konkurencję lub nie wiedzą, jak najlepiej przekazać wpływ tych inwestycji na ich biznes – podkreśla Wiesław Kotecki

Odpowiednie przygotowanie na zmiany

Najbardziej pozytywną kombinacją jest obecność jasno wyartykułowanej strategii cyfrowej, w której określone inwestycje technologiczne są dopasowane i ustalone, a organizacja jest zmobilizowana i gotowa do zarządzania zmianą. Odpowiada to wpływowi na wartość 1,2 razy większemu niż strategia cyfrowa zastosowana indywidualnie i prawie 3,5 razy większemu niż sama zdolność do zmian.

Analiza Deloitte pokazała, że najgorszy możliwy spadek wartości firmy wynikał z braku możliwości zmiany cyfrowej pomimo nacisku na pozostałe dwa czynniki. Strategia cyfrowa i technologia dostosowana do strategii bez możliwości zmiany cyfrowej powodują znaczny spadek wartości przedsiębiorstwa. Straty są 10 razy większe niż w przypadku innych wariantów. Zdolność do zmiany jest katalizatorem wartości firmy, a jej brak oznacza znaczący spadek kapitalizacji.

W jaki sposób te same działania, które generują ponadprzeciętny zwrot, mogą również zniszczyć wartość? Cyfrowe transformacje wymagają zaangażowania od samego początku, wysiłków w ich utrzymanie oraz odpowiednich zachęt organizacyjnych.

Jeśli firma nie ma możliwości wykorzystania zakupionych technologii lub poprowadzenia organizacji do zmiany, oznacza to, że zmarnowano czas i pieniądze. Cyfrowa transformacja w tym przypadku odwraca uwagę kierownictwa i zespołu od celów biznesowych, co nie uchodzi uwadze interesariuszy, którzy zdają sobie sprawę, jak źle przeprowadzona transformacja wpływa na wartość przedsiębiorstwa – podsumowuje Michael Wodzicki.

W I kw. br. do sądów wpłynęło ponad 18 tys. spraw frankowych

Jak wynika z danych z sądów okręgowych z całego kraju, w I kwartale br. wpłynęło do nich o prawie 14% więcej spraw frankowych niż w analogicznym okresie 2022 roku. Zdecydowanie najwięcej pozwów złożono w Sądzie Okręgowym w Warszawie, ale ich liczba spadła rdr. o ponad 20%. Natomiast w niektórych mniejszych sądach widoczne są wzrosty nawet o 200%. Według ekspertów, o ile nic nowego nie wydarzy się na rynku, wpływy spraw frankowych będą rosły jeszcze nawet w połowie 2024 roku. Natomiast tzw. czerwoną linię dla stron tego sporu mogą wyznaczyć rządzący wraz z KNF-em. W przeciwnym razie trudno będzie o powszechny kompromis, a sprawy frankowe będą ciągnęły się w sądach jeszcze przez wiele lat.

Frankowicze i banki nie odpuszczają

Według danych udostępnionych przez 47 sądów okręgowych, w I kw. 2023 roku wpłynęło do nich ponad 18,3 tys. spraw frankowych. To o 13,6% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku, kiedy takich przypadków było niespełna 16,2 tys. W opinii adwokata Jakuba Bartosiaka z Kancelarii MBM Legal, ww. wzrost nie jest zaskakujący. Wiedza o wadliwości umów jest coraz bardziej powszechna wśród kredytobiorców. Orzecznictwo sądów jest też w zasadzie jednoznacznie korzystne. Te okoliczności najbardziej wpływają na decyzję konsumentów o wstąpieniu na drogę sądową. Istotne jest także zawieszanie przez sądy płatności rat kredytu na czas procesu.

– Taki wzrost spraw frankowych w sądach wynika z dwóch czynników. Po pierwsze, coraz szerzej kolportowane są informacje o ogromnej skuteczności zakładanych przez frankowiczów spraw, co zachęca kolejnych kredytobiorców do składania pozwów. Poza tym sami prawnicy też nakłaniają do pozywania banków, bo jest to dla nich wciąż żyła złota. Jedna z największych kancelarii zajmujących się kredytami frankowymi pochwaliła się nawet, że jej zysk operacyjny w 2022 roku wzrósł o 520% – komentuje Piotr Kuczyński, analityk rynków finansowych z Domu Inwestycyjnego Xelion.

Pozycja frankowiczów jest mocna. Praktycznie niemal wszystkie sprawy rozstrzygane są pomyślnie dla powodów, co podkreśla radca prawny Adrian Goska z Kancelarii SubiGo. Według eksperta, banki w sądach już niewiele mogą. Obecnie ratują się jeszcze coraz lepszymi propozycjami ugód, ale to kropla w morzu ich potrzeb. Ogromna liczba spraw generuje potężne koszty. Dlatego przedłużanie procesów jest skuteczną bronią, ale jest ona też obosieczna. Mecenas Goska przewiduje, że banki będą pozywać frankowiczów z tych samych względów, dla których próbują przewlekać sprawy. I to będzie metoda na odstraszanie kredytobiorców od podjęcia akcji procesowej.

– Banki, delikatnie mówiąc, wciąż bardzo zachowawczo podchodzą do kwestii ugód. Ich oferty są zdecydowanie nieopłacalne, może z małymi wyjątkami, przynajmniej moim zdaniem. Oczywiście są tacy frankowicze, dla których kilka lat procesu sądowego i stres z tym związany są na tyle dużym problemem, że mimo wszystko podpisują oni ugody – mówi ekonomista Marek Zuber z Akademii WSB.

Nawet trzycyfrowe wzrosty

Patrząc na dane z poszczególnych Sądów Okręgowych, można zauważyć, że w I kw. 2023 r. najwięcej spraw frankowych wpłynęło do SO w Warszawie – blisko 5,8 tys. (rok wcześniej – prawie 7,3 tys.). Dalej widać SO w Gdańsku – 1,5 tys. (I kw. 2022 roku – niecałe 1,2 tys.) i w Poznaniu – lekko ponad 1,3 tys. (poprzednio 952), a następnie – SO Warszawa-Praga w Warszawie – ponad 1,1 tys. (763) oraz w Szczecinie – 789 (wcześniej 461). Natomiast na końcu listy mamy Łomżę – 18 (poprzednio – 13), Przemyśl – 32 (17), a także Krosno – 42 (19).

– Spadek liczby spraw w Sądzie Okręgowym w Warszawie wynika z dwóch przyczyn. Pierwsza to prawdopodobnie najdłuższy w Polsce czas oczekiwania na rozstrzygnięcie. Druga to upowszechnienie się w innych sądach, w tym odwoławczych, interpretacji przepisów zgodnych z orzecznictwem TSUE. Kierowanie spraw do ww. sądu wynikało z obaw kredytobiorców przed niekorzystnym rozpoznaniem ich sprawy. Upowszechnienie się poprawnego orzecznictwa w sądach okręgowych i – co równie ważne – w apelacyjnych wpłynęło na ograniczenie tych obaw. Liczba spraw kredytowych, które trafiają do poszczególnych sądów, wynika też wprost z liczby mieszkańców danego okręgu – analizuje mec. Bartosiak.

Liczba pozwów złożonych w SO w Warszawie spadła rdr. o ok. 20,5%. Spadki, ale mniejsze, dotyczą tylko kilku innych sądów w dużych miastach. Natomiast w zdecydowanej większości sądów wzrosty są dwucyfrowe, a zdarzają się też nawet trzycyfrowe. Przykładowo, w Zamościu wynik wyniósł 200% (I kw. 2022 roku – 15, I kw. 2023 roku – 45), w Nowym Sączu – 185,2% (poprzednio – 27, ostatnio – 77), a w Koninie – 184,6% (wcześniej – 26, a w I kw. br. – 74). Z udostępnionych danych wynika również, że I kw. br. do SO w Warszawie wpłynęło ok. 31,6% wszystkich spraw frankowych w Polsce. Rok wcześniej było to ok. 45,1%.

– W Warszawie liczba pozwów będzie zdecydowanie maleć z uwagi na zmianę przepisów o właściwości sądów w sprawach frankowych. Będzie można w związku z tym zaobserwować odwrotny trend w sądach mniejszych, które jako wyłącznie właściwe będą musiały sprawy frankowe przyjąć do rozpoznania – stwierdza radca prawny Adrian Goska.

Ciąg dalszy nastąpi…

Problem tzw. umów frankowych jest powszechny, dotyczy kredytobiorców z całego kraju, co podkreśla Jakub Bartosiak. W jego opinii, kolejnym impulsem do wnoszenia pozwów może być wyrok TSUE w sprawie wynagrodzenia banków za korzystanie z kapitału. Potwierdzenie przez Trybunał dotychczasowego kierunku, że takie wynagrodzenie nie jest należne, może zachęcić kolejnych frankowiczów do poszukiwania sprawiedliwości w sądach. Jak zaznacza ekspert, również wzrost kursu franka zawsze przekładał się na zwiększone zainteresowanie składaniem pozwów.

– Oceniam, iż w 2023 roku i jeszcze w pierwszej połowie 2024 roku wpływ spraw frankowych do sądów będzie rósł. To będzie nie tylko efekt korzystnego orzecznictwa TSUE, którego prawnicy frankowiczów się spodziewają, ale również – coraz większej motywacji niezdecydowanych do tej pory kredytobiorców. Kurs franka do złotego oraz rosnąca inflacja, być może też dalszy wzrost stóp procentowych w Szwajcarii będą kolejnymi czynnikami motywującym do złożenia pozwu – dodaje ekspert z Kancelarii SubiGo.

Zarówno frankowicze, jak i banki nie chcą się poddać. Zdaniem Piotra Kuczyńskiego, tzw. czerwoną linię dla nich mogą wyznaczyć rządzący wraz z KNF. Urząd pracuje od dawna nad projektem ustawy wcielającej w życie złożone już 3 lata temu propozycje jego szefa – profesora Jacka Jastrzębskiego. Jak zaznacza ekspert, przewalutowanie kredytu według kursu NBP z dnia zaciągnięcia umowy uderzałoby w banki mniej niż unieważnienie umowy, ale dawałoby szybką ugodę, co kredytobiorca powinien docenić. Jednak problem w tym, że rządzący zdają się nie popierać takiego rozwiązania. Analityk rynków finansowych z DI Xelion zakłada, że bardzo wielu frankowiczów zdecydowanie będzie wolało szybką ugodę na warunkach KNF-u niż wieloletni spór sądowy. Bank przecież się nie podda. Będzie apelował aż do Sądu Najwyższego, co może zabrać nawet od 3 do 5 lat.

– Trudno będzie o powszechny kompromis, ponieważ umowa umowie nie jest równa. Jest bardzo wiele wersji, więc o wszystkich naraz sądy z przyczyn technicznych się nie wypowiedzą. Zatem zawsze będzie jakieś „ale” dla jednej lub dla drugiej strony. Wszystko wskazuje więc na to, że sprawy frankowe będą jeszcze dość długo przedmiotem postepowań sądowych – podsumowuje Marek Zuber.

EKIPA zarobiła 0,81 mln zł netto w pierwszym kwartale 2023 roku

Notowana na NewConnect EKIPA Holding S.A. opublikowała wyniki finansowe za pierwszy kwartał bieżącego roku. Skonsolidowany zysk netto wyniósł 0,81 mln zł, przychody 6,6 mln zł, a EBITDA ponad 0,95 mln zł. Na koniec wspomnianego okresu na kontach spółek z grupy znajdowało się ponad 15 mln zł gotówki.

Skonsolidowane przychody netto ze sprzedaży wyniosły w pierwszym kwartale bieżącego roku 6,583 mln zł, co po uwzględnieniu kosztów przełożyło się na 811 tys. zł zysku netto. Grupa nadal utrzymuje wysoką pozycję gotówkową, ponieważ biorąc pod uwagę skonsolidowane dane na kontach wszystkich spółek z Grupy znajduje się 15,36 mln zł. Zapewnia to spółce stabilność i bezpieczeństwo działania.

Ze względu na to, że spółka weszła na rynek NewConnect poprzez odwrotne przejęcie i jest notowana na nim od 12 maja 2022 roku, wyniki osiągnięte w pierwszym kwartale 2022 roku, które zostały opublikowane w sprawozdaniu dotyczą poprzednika prawnego, czyli BBI S.A i nie są porównywalne z faktyczna działalnością EKIPA Holding S.A. w tamtym okresie.

– Nasz biznes charakteryzuje się pewną sezonowością i pierwszy kwartał jest zazwyczaj najsłabszy. Tym bardziej cieszą nas takie wyniki jakie osiągnęliśmy, pomimo słabszego otoczenia oraz wydatków inwestycyjnych jakie ponieśliśmy. Wszystkie gałęzie naszego biznesu się rozwijają i strategia, którą prezentowaliśmy w zeszłym roku przynosi rezultaty. Ponadto nasza firma się profesjonalizuje, poprzez wzmocnienie zespołu i to mnie bardzo cieszy. Myślę, że przed EKIPĄ najlepszy czas, pełen niespodzianek i sukcesów! Będziemy zaskakiwać naszych fanów na całym świecie niesamowitymi projektami! – podsumował Łukasz Wojtyca, Prezes Zarządu EKIPA Holding S.A.

Do najważniejszych wydarzeń w pierwszym kwartale w Spółce można zaliczyć m.in.:

  • emisję drugiej edycji programu Twoje 5 Minut, która biła rekordy oglądalności. Program ten jest innowacyjnym projektem EKIPY skierowanym do młodych influencerów. Do drugiej edycji internetowego show zgłosiło się ponad 5 tys. uczestników. W efekcie do EKIPY dołączyło, aż 7 nowych Influencerów (2 wygranych oraz 5 finalistów programu).
  • start drugiego sezonu Genzie, a następnie rozpoczęcie promocji pierwszej trasy koncertowej i spotkań Meet&Greet z fanami. Koncerty rozpoczną się w maju i odbędą się w 8-miu różnych miastach na terenie całej Polski (Białystok, Katowice Wrocław, Poznań, Łódź, Kraków, Gdańsk, Warszawa). Genzie to aktualnie jedna z najbardziej popularnych grup polskich influencerów. Bilety na te wydarzenia zostały wyprzedane w ciągu kilku dni od ogłoszenia trasy.
  • premierę nowych lodów “Chmurka” i “Burza”, realizowanych we współpracy
    z Firmą Koral, które można spotkać w sklepach w całej Polsce.

Ponadto w dniu 24 stycznia 2023 r. Łukasz Wojtyca – Prezes Zarządu Spółki, otrzymał od Prezydenta Krakowa – Jacka Majchrowskiego odznakę Honoris Gratia, przyznawaną w dowód uznania za szczególne zasługi dla Krakowa i jego mieszkańców. Prezes EKIPY został wyróżniony za działania promocyjne na rzecz Krakowa oraz projekty o wymiarze społecznym.

Banki centralne pomału kończą cykle zacieśniania monetarnego. Jak długo stopy pozostaną wysoko?

Banki centralne od wiosny ubiegłego roku rozpoczęły podwyżki stóp procentowych. Fed w marcu, EBC nieco później. Inne banki centralne jak na przykład NBP – kilka miesięcy wcześniej. Nie ulega wątpliwości, że globalny cykl zacieśniający będzie obciążać gospodarkę realną. Historia potwierdza tę regułę. Dodatkowo banki zaostrzyły warunki udzielania kredytów w odpowiedzi na zawirowania na rynkach finansowych w marcu.

W Stanach Zjednoczonych tempo wzrostu już na początku roku wyraźnie zwolniło. W drugiej połowie roku spodziewany jest wyraźny spadek PKB. Wskazuje na to chociażby inwersja krzywej dochodowości, która w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat była dość wiarygodnym wskaźnikiem wyprzedzającym recesje. Fed prawdopodobnie zakończył cykl podwyżek, wysyłając sygnał 3 maja. W minionym tygodniu poznaliśmy ceny producentów oraz konsumentów, które okazały się niższe od oczekiwań. CPI oraz CPI core jest wciąż dalekie od celu Rezerwy Federalnej i teraz najważniejszym pytaniem jest to, jak długo amerykański bank będzie utrzymywał stopy na wysokim poziomie. Rynek wciąż gra pod obniżki jesienią, choć dolar nie jest w stanie dalej tracić na wartości. Na wykresie EUR/USD widoczna jest formacja RGR, która zapowiada nieco większa korektę spadkową notowań. Wyjście powyżej poziom 1,11 w krótkim terminie jest mało realne.

W strefie euro gospodarka ominęła recesję w okresie zimowym, co było efektem łagodnych warunków atmosferycznych i wysokiego poziomu napełnienia magazynów gazu. Ale i tutaj podwyżki stóp przez EBC będą tłumić aktywność gospodarczą ze zwyczajowym opóźnieniem wynoszącym co najmniej cztery kwartały. Dlatego też skurczenie się koniunktury w II połowie roku to wysoce prawdopodobny scenariusz. Sytuacja na rynku pracy jest jednak stabilna a ceny nośników energii powróciły na niższe poziomy co daje nadzieję na miękkie lądowanie.

W przypadku Chin – gospodarka wyraźnie się ożywiła po nagłym odejściu od polityki „zero-covid”. Jednak wciąż tlący się kryzys na rynku nieruchomości i oczekiwany słabszy popyt globalny prawdopodobnie uniemożliwią silniejsze odbicie gospodarcze. Sam rząd wyznaczył na ten rok skromny cel wzrostu na poziomie około 5 proc., po tym jak w 2022 roku gospodarka wzrosła jedynie o 3 proc.

Banki centralne prawdopodobnie osiągnęły swoje szczyty stóp procentowych po ostatnich podwyżkach w maju. Tak przynajmniej jest w USA. W Europie spodziewany jest jeszcze jeden krok. Wciąż rynek bacznie będzie się przyglądał wskaźnikom CPI ale również innym danym przedstawiającym aktualną sytuację makro. Koniec procesu podwyżek stóp i spadająca inflacja przemawiają za obniżką rentowności obligacji w drugiej połowie roku. Euro prawdopodobnie będzie się jeszcze nieco umacniać względem USD w perspektywie końca roku, jeśli obniżki stóp procentowych w USA staną się nieco bardziej namacalne.

Inwestorzy w minionym tygodniu nie przeszli obojętnie obok informacji od banku regionalnego USA PacWest, który poinformował o tym, że depozyty tam spadły o 9,5 proc. w poprzednich kilku dniach. Akcje instytucji zostały przecenione podczas czwartkowej sesji o ponad 20 proc. Widać, że problemy innych podmiotów wychodzą na powierzchnię z lekkim opóźnieniem, co z pewnością będzie rzutować na globalny sentyment.

Przyszły tydzień będzie obfity w wystąpienia przedstawicieli Fed-u. Z twardych danych makro warto zwrócić uwagę na sprzedaż detaliczną, która pokaże siłę amerykańskiego konsumenta. Dla Polski zostanie podane PKB za I kwartał oraz inflacja bazowa oraz zasadnicza (finalna) za kwiecień. W sprawie polityki monetarnej głos zabiorą przedstawiciele EBC. Z ważnych liczb podany zostanie wskaźnik HICP (finalny) za kwiecień oraz wynik PKB za okres pierwszych trzech miesięcy bieżącego roku.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

XTPL planuje 10-krotny wzrost przychodów do 2026 roku i osiągnięcie 100 mln zł, na inwestycje przeznaczy ok. 60 mln zł

XTPL, globalny dostawca przełomowych rozwiązań nanodruku dla rynku elektroniki nowej generacji, przedstawił cel biznesowy na 2026 rok, którym jest osiągnięcie poziomu 100 mln zł przychodów ze sprzedaży produktów i usług. 10-krotny wzrost względem osiągniętego w 2022 roku przychodu mają umożliwić inwestycje w kwocie ok. 60 mln zł w latach 2023-2026 w trzech kluczowych obszarach: sprzedaży, produkcji oraz B+R. Rekordowy finansowo rok 2022 zamyka etap start-upu Spółki, kończąc z sukcesem okres weryfikowania technologii oraz jej potencjału biznesowego i rozpoczyna nowy rozdział w historii XTPL jako dynamicznie rosnącej firmy technologicznej z branży deep-tech, która koncentruje się na skalowaniu biznesu. W celu sfinansowania zaplanowanych inwestycji, XTPL zamierza pozyskać około połowę wymaganych środków z nowej emisji akcji z intencją, aby w miarę możliwości zapewnić prawo pierwszeństwa dla istniejących akcjonariuszy posiadających powyżej 0,5% akcji w kapitale zakładowym Spółki, a pozostałe środki zabezpieczyć w horyzoncie kolejnych 12 miesięcy z kapitału dłużnego, grantów oraz środków własnych.

Zarząd XTPL planuje na pierwszą połowę czerwca 2023 roku zwołać Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie i przeprowadzić emisję do 275.000 akcji zwykłych na okaziciela skierowanej do inwestorów spełniających wymogi określone w uchwale emisyjnej.

– Ubiegły rok pozwolił nam z sukcesem zweryfikować zarówno naszą unikalną technologię, jak i przyjęty model biznesowy, który opiera się na równoległym rozwoju trzech komplementarnych linii biznesowych o wysokim potencjale do generowania strumieni przychodów. Osiągnęliśmy to w trudnym dla rynków i gospodarki okresie 2022 roku, a więc przy wysokiej niepewności i niestabilności, rosnącej inflacji czy zakłóceniach w łańcuchach dostaw. Ten duży dla nas sukces utwierdził nas w przekonaniu o słuszności obranego dotąd kierunku rozwoju, który chcemy teraz dodatkowo przyspieszyć, wykorzystując poprawiające się otoczenie gospodarcze i wyraźny wzrost zainteresowania naszą ofertą produktową i technologią przez globalne podmioty, z którymi w perspektywie kolejnych lat jesteśmy w stanie osiągnąć wdrożenie na przemysłową skalę, co całkowicie zmieni naszą pozycję na arenie międzynarodowej komentuje Filip Granek, Prezes Zarządu XTPL.

– Począwszy od IV kwartału 2022 roku, potwierdziliśmy do dziś już 9 nowych zamówień na urządzenia prototypujące Delta Printing System, to ponad 50% zamówień jakie łącznie wygenerowaliśmy licząc od 2020 roku (17 zamówień) i widzimy przestrzeń, aby utrzymać wysokie tempo rozwoju dla tej linii biznesowej. Planowane inwestycje pozwolą nam na trzykrotny wzrost zdolności produkcyjnych urządzeń Delta Printing System, co da nam komfort obsługi kilkudziesięciu zamówień rocznie. Inwestycje obejmą także ekspansję na rynki zagraniczne i otwarcie nowych centr sprzedażowych. Przede wszystkim jednak zamierzamy podnieść zdolności produkcyjne dla naszych głowic drukujących przeznaczonych do wdrożeń przemysłowych z poziomu pojedynczych sztuk rocznie do poziomu około 100 szt. rocznie. Równolegle do zwiększania zdolności produkcyjnych zamierzamy wzmocnić obszar B+R, co pozwoli nam rozszerzyć zakres i liczbę projektów przemysłowych i wprowadzić do oferty nowe produkty z linii tuszów przewodzących. Inwestujemy zatem we wszystkie trzy kluczowe obszary: sprzedaż, produkcję oraz B+R i zwiększamy zatrudnienie pozyskując ekspertów z wiedzą i umiejętnościami na światowym poziomie. Efektem tych działań ma być realizacja w 2026 roku sprzedaży na poziomie 100 mln zł, na czym koncentruję się z całym zespołem XTPL. Jako jeden z głównych akcjonariuszy Spółki, będę partycypował w nowej emisji akcji dodaje Filip Granek.

W 2022 roku XTPL wygenerował 12,8 mln zł przychodów, blisko 3x więcej w ujęciu rok do roku, z czego przychody ze sprzedaży produktów i usług przekroczyły poziom 10,0 mln zł i dokonały skokowego, blisko 5-krotnego wzrostu względem 2,1 mln zł osiągniętych w 2021 roku. Oznacza to niemal 80% udział w przychodach ogółem sprzedaży komercyjnej, za pozostałą część odpowiadają pozyskiwane dotacje. EBITDA w całym 2022 roku, przy wyłączeniu kosztu programu motywacyjnego, zanotowała dodatni poziom i wyniosła 0,4 mln zł, rosnąc o 4,9 mln zł w ujęciu rok do roku. Osiągnięte wyniki przełożyły się na istotne zredukowanie straty netto, o blisko 4,5 mln zł, dzięki czemu strata za 2022 rok wyniosła -2,1 mln zł w porównaniu do -5,7 mln zł w 2021 roku. Przepływy pieniężne netto zanotowały dodatni poziom i wyniosły 1,5 mln zł, notując wzrost o 7,3 mln zł w ujęciu rok do roku, z czego przepływy z działalności operacyjnej osiągnęły 4,7 mln zł, wzrost o 8,5 mln zł rok do roku. Saldo gotówki Spółki na dzień 31.12.2022 wzrosło do 6,0 mln zł.

– Podjęta decyzja o planowanych na lata 2023-2026 inwestycjach otwiera nowy rozdział w historii rozwoju XTPL w którym koncentrujemy się na realizacji średnioterminowego celu – osiągnięciu 100 mln przychodów ze sprzedaży produktów i usług w 2026 roku. Intensyfikacja rozwoju Spółki mająca na celu 10-krotny wzrost sprzedaży w ciągu 4 lat jest dla nas priorytetem i może w krótkim terminie obciążać nasze wyniki finansowe i rentowność netto. Planowane inwestycje, które mają zmaksymalizować nasz potencjał sprzedażowy w horyzoncie do 2026 roku, oszacowaliśmy na około 60 mln zł, a skala transformacji XTPL, która dokonała się w ostatnich latach pozwala nam pozyskać finansowanie nie tylko w formie nowej emisji akcji, ale również z wykorzystaniem finansowania dłużnego. Zakładamy pozyskanie około połowy wymaganych środków z emisji akcji, a pozostałą część poprzez połączenie finansowania dłużnego, grantów oraz środków własnych. Chciałbym podkreślić, że dążymy do zajęcia istotnej pozycji na rynku globalnych dostawców rozwiązań nanodruku dla rynku elektroniki nowej generacji i w obecnej fazie rozwoju Spółki, dynamiczne skalowanie biznesu oraz wzrost sprzedaży są dla nas najważniejsze, co wierzę, że będzie widoczne w naszych kolejnych wynikach rocznych w latach 2023-2026 – mówi Jacek Olszański, Członek Zarządu ds. finansowych XTPL.

Model biznesowy XTPL opiera się na trzech komplementarnych liniach biznesowych o wysokim potencjale do generowania strumieni przychodów. Stanowią je moduły do wdrożeń przemysłowych na linie produkcyjne globalnych producentów elektroniki, urządzenia prototypujące DPS (Delta Printing System) oraz nanotusze przewodzące prąd elektryczny. Spółka realizuje obecnie 9 projektów nakierowanych na przemysłowe wdrożenia swojej technologii, z czego 3 projekty znajdują się na zaawansowanych etapach i obejmują wszystkie 3 strategiczne dla Spółki obszary: zaawansowane płytki PCB, półprzewodniki oraz wyświetlacze. Klientami końcowymi są wiodące i globalne podmioty odpowiadające za produkcję elektroniki nowej generacji m.in. jeden z największych na świecie producentów wyświetlaczy FPD (ang. Flat Panel Display).

XTPL od początku działalności realizuje starannie opracowaną politykę ochrony własności przemysłowej oraz intelektualnej, posiadając 7 przyznanych patentów i łącznie 26 zgłoszonych wniosków patentowych od września 2019 roku do maja 2023 roku.

W 2021 roku wartość dynamicznie rosnącej branży elektroniki drukowanej wyniosła 47,1 mld USD (+14,5% r/r), a w 2025 roku prognozowana jest na poziomie 63,3 mld USD (za: IDTechEx). Oznacza to średnioroczny wzrost wartości rynku w latach 2020-2025 na poziomie 9,0%. Według analiz rynkowych, CAGR branży urządzeń elektronicznych do prototypowania, do których zaliczają się m.in. urządzenia prototypujące DPS Spółki, ma wynieść ok. 31% w latach 2021-2031 (za: Transparency Market Research). Globalna roczna sprzedaż systemów do prowadzenia prac B+R oraz szybkiego prototypowania i produkcji małoseryjnej dla branży elektroniki drukowanej wynosi ok. 250-500 szt. rocznie, przy cenie ok. 50-500 tys. EUR za sztukę.

Ewolucja oparta na sztucznej inteligencji: przyszłość branży tłumaczeniowej

Żyjemy w czasach wielkich przemian. Jak w wielu innych sektorach, sztuczna inteligencja (AI) rozwijała się silnie w sektorze tłumaczeń. Jaki jest więc wpływ AI na zawód tłumacza? Jakie są zalety i ograniczenia tej technologii? Postaramy się udzielić odpowiedzi na te pytania.

Przyszłość branży tłumaczeń jest z pewnością związana ze wzrostem roli sztucznej inteligencji (AI) oraz narzędzi opartych na technologii uczenia maszynowego. Z jednej strony, AI umożliwia szybsze i bardziej precyzyjne tłumaczenia, co przyczynia się do zwiększenia efektywności i jakości pracy tłumaczy. Z drugiej strony, narzędzia te pozwalają na automatyzację pewnych zadań tłumaczeniowych, co prowadzi do zmian w branży.

Jakie są metody tłumaczenia z użyciem sztucznej inteligencji?

Sztuczna inteligencja (AI) odgrywa coraz większą rolę w tłumaczeniu tekstu. Istnieje kilka metod tłumaczenia z wykorzystaniem AI, które umożliwiają szybkie i dokładne tłumaczenie z jednego języka na inny.

Tłumaczenie maszynowe

Profesjonaliści zajmujący się tłumaczeniami od wielu lat używają cyfrowych rozwiązań, takich jak tłumaczenie wspomagane komputerowo (CAT).

Tłumaczenie maszynowe z użyciem sztucznej inteligencji zadebiutowało około piętnastu lat temu, wraz z pojawieniem się Google Translate. Jednakże, szybko okazało się, że ta metoda ma znaczne ograniczenia: tłumaczenia były dosłowne i często zawierały rażące błędy językowe.

Należy rozróżnić tłumaczenie maszynowe oparte na regułach lingwistycznych (RBMD) (ta metoda używa słowników do tłumaczenia treści) i tłumaczenie maszynowe statystyczne. Ta ostatnia metoda wykorzystuje uczenie maszynowe, z algorytmami zdolnymi do analizy dużych ilości istniejących tłumaczeń i ekstrakcji wzorców statystycznych.

Neuronowe tłumaczenie maszynowe

Sztuczna inteligencja zrobiła wielki postęp w dziedzinie tłumaczeń w 2017 roku dzięki DeepL. Ten translator oparty na sieciach neuronowych bazuje na danych ze strony internetowej Linguee, wielojęzycznego słownika porównującego tłumaczenia w niemal 20 językach.

To był początek maszynowego tłumaczenia neuronowego (NMT). Ta inteligentna technologia, oparta na sztucznej sieci neuronowej, uwzględnia cały tekst i jego kontekst. Ponadto NMT jest w stanie ciągle się doskonalić i udoskonalać dzięki przepływowi danych, jakie otrzymuje.

Maszynowe tłumaczenie neuronowe to ważny postęp technologiczny, który pozwala nam uzyskać tekst o dużo wyższej jakości i płynności niż w przypadku maszynowego tłumaczenia.

Translatory wykorzystujące sztuczną inteligencję

Oprócz Google Translate i DeepL, oto kilka innych przykładów oprogramowania do tłumaczenia z zastosowaniem sztucznej inteligencji:

Microsoft Translator: to oprogramowanie wykorzystuje techniki uczenia maszynowego i obsługuje ponad 60 języków

Systran: to oprogramowanie tłumaczące z zastosowaniem AI obejmuje ponad 130 języków. Wykorzystuje metody uczenia głębokiego do optymalizacji jakości tłumaczonych tekstów

Oprogramowanie do tłumaczenia z AI Meta: Meta, firma-matka Facebooka, stworzyła w 2022 roku zupełnie nowy model AI, który jest zdolny do tłumaczenia równocześnie w czasie rzeczywistym ponad 200 języków na całym świecie. Oparty na uczeniu maszynowym, ta technologia jest dostępna za darmo i ma na celu objęcie wszystkich języków, w tym języków mniejszościowych, które nie są obecnie obsługiwane przez istniejące systemy maszynowego tłumaczenia. To model NLLB-200 (No Language Left Behind).

ChatGPT z OpenAI: Choć nie jest to pełnoprawne oprogramowanie do tłumaczenia, open source ChatGPT jest zdolny do tłumaczenia słów, zdań lub całych tekstów w wielu językach dzięki wykorzystaniu wydajnych technik sztucznej inteligencji.

Zalety i wady tłumaczenia z wykorzystaniem sztucznej inteligencji (AI)

Sztuczna inteligencja (AI) rozwijała się w ostatnich latach bardzo intensywnie w sektorze tłumaczeń a jej rozwój umożliwił automatyzację procesu tłumaczenia i poprawę jakości tłumaczeń.

Korzyści z tłumaczenia z wykorzystaniem AI

AI pozwala na bardzo szybkie tłumaczenia tekstów o dużej objętości, które są coraz bardziej dokładne i precyzyjne. Tłumaczenia generowane przez oprogramowanie tłumaczące z wykorzystaniem uczenia maszynowego posiadają zdolność do samokorygowania i poprawiania jakości tłumaczeń.

W dodatku wiele narzędzi tłumaczących z wykorzystaniem sztucznej inteleigencji jest zdolnych do tłumaczenia wielu tekstów w różnych językach jednocześnie.

Wreszcie, te metody posiadają dla użytkowników korzyść w postaci bardzo niskich kosztów (albo wręcz darmowych) i obsługują bardzo szeroki zakres języków.

Wady tłumaczenia z wykorzystaniem AI

Pomimo wielu zalet, AI nie jest wolna od błędów i wciąż posiada wiele ograniczeń w dziedzinie tłumaczenia. W rzeczywistości, ta technologia nie jest w stanie dostosować tłumaczenia do docelowego odbiorcy.

Nie może również brać pod uwagę lokalnych norm i zwyczajów kulturowych, oczekiwań klientów, stylu, intencji tłumaczenia… To wszystko to istotne elementy w tłumaczeniu, aby uzyskać teksty, które są szanujące lokalną kulturę, dostosowane do docelowej publiczności i wiernych oryginalnemu tekstu.

Ponadto, podczas gdy tłumaczenie z wykorzystaniem sztucznej inteligencji może być skuteczne dla najbardziej popularnych języków (angielski, francuski, hiszpański, niemiecki, holenderski, włoski, arabski itp.), jest znacznie mniej skuteczne dla rzadkich języków lub dialektów, dla których istnieje niewiele danych. W takich przypadkach AI będzie bardzo często musiała wykorzystać tłumaczenie angielskie jako pośredni etap, co może generować znaczne błędy i nieporozumienia.

Jaka jest przyszłość sztucznej inteligencji w tłumaczeniach?

Przewidywanie przyszłości tłumaczenia z wykorzystaniem AI jest trudne, ponieważ rozwój technologii AI jest ciągły i dynamiczny. Jednak można przewidzieć, że tłumaczenie z wykorzystaniem AI będzie nadal się rozwijać i stawać się coraz bardziej zaawansowane i dokładne.

Można oczekiwać, że AI będzie coraz bardziej wykorzystywana do automatycznego tłumaczenia tekstów, zwłaszcza w przypadku tekstów o niskiej specjalizacji lub standardowych dokumentów biznesowych. AI może również stać się bardziej skuteczna w tłumaczeniu języka mówionego, co umożliwi rozwój bardziej zaawansowanych rozwiązań tłumaczenia ustnego.

Wraz z postępem AI, można oczekiwać, że będzie coraz więcej interakcji między AI a ludźmi w procesie tłumaczenia. Na przykład, AI może być używane do zapewniania natychmiastowych tłumaczeń na żywo podczas międzynarodowych konferencji lub do automatycznego tłumaczenia treści internetowych.

Można również oczekiwać, że rozwój AI tłumaczeń będzie się skupiał na poprawie jakości tłumaczeń, poprzez wykorzystanie bardziej zaawansowanych technologii i lepszego wykorzystania danych. Wreszcie, AI może stać się bardziej dostępna i tańsza, umożliwiając szersze wykorzystanie tłumaczeń z wykorzystaniem AI w różnych dziedzinach i kontekstach. Badania nad rozwojem sztucznej inteligencji oraz wyposażenie jej w zdolność do rozpoznawania ludzkich emocji, będą stanowić dla branży tłumaczeniowej prawdziwą rewolucję.

Możemy spodziewać się coraz bardziej zaawansowanych narzędzi tłumaczących, w tym takich, które będą w stanie dokładniej rozpoznawać kontekst i idiomatyczne wyrażenia językowe. Ponadto, technologie te będą bardziej spersonalizowane i dostosowane do potrzeb użytkowników, a także będą działać w czasie rzeczywistym.

Jaki jest wpływ sztucznej inteligencji na zawód tłumacza?

Jako że ma wiele ograniczeń, jest mało prawdopodobne, aby sztuczna inteligencja całkowicie zastąpiła człowieka. W przypadku tłumaczeń treści technicznych, marketingowych, finansowych, prawnych lub medycznych nawet najmniejszy błąd lub niejasność może mieć szkodliwe konsekwencje, generować spory i mieć poważny wpływ na reputację firmy.

Wiedza tłumacza rodzimego języka, jego znajomość lokalnej kultury, zwyczajów i subtelności kulturowych pozostaje niezbędna.

Jednakże, sztuczna inteligencja bez wątpienia ułatwi pracę tłumacza. Już teraz obserwujemy pojawienie się hybrydowej metody: tłumaczenie neuronowe z post-editingiem, w której sztuczna inteligencja jest łączona z ludzkim know-how. Daleko od bycia zagrożeniem, sztuczna inteligencja może więc okazać się prawdziwą szansą dla tłumaczy.

Można przewidywać, że rozwój sztucznej inteligencji oraz zmieniające się potrzeby rynku będą miały kluczowe znaczenie dla przyszłości branży tłumaczeń. Jednak mimo wprowadzenia coraz bardziej zaawansowanych narzędzi, ludzka ekspertyza i doświadczenie wciąż będą kluczowe w tłumaczeniu tekstów wymagających wiedzy specjalistycznej i umiejętności tłumaczeniowych.

Powyższy tekst został opracowany z wykorzystaniem sztucznej inteligencji ChatGPT. Jest to model językowy OpenAI, który wykorzystuje architekturę GPT-3.5 do generowania tekstu.

Podsumowanie tygodnia na rynku walutowym

NBP zgodnie z oczekiwaniami pozostawił stopy procentowe bez zmian, a główna stopa procentowa pozostała na poziomie 6,75%. Uwaga skupiała się głównie na czwartkowej konferencji prasowej prezesa NBP, A. Glapińskiego, którego wypowiedź brzmiała optymistycznie.

Świat oczami szefa NBP

Szef NBP pochwalił spowolnienie inflacji konsumenckiej w Polsce (14,7% r/r w kwietniu), umocnienie złotego, a sytuację w polskiej gospodarce ocenił jako dobrą.

Wyższa inercja inflacji bazowej (12,3% r/r w marcu) jest według niego naturalnym zjawiskiem, a sprawy idą w dobrym kierunku. Nie ogłosił jednak końca cyklu podwyżek stóp; decydujące będą nadchodzące dane. Jeśli spełni się bardziej optymistyczny
scenariusz (w stosunku do prognozy NBP), to rada może rozważyć cięcie stóp już w tym roku (co Glapiński już kilkakrotnie sugerował) – jednak obecnie nie ma do tego przesłanek.

Inflacja w USA

Opublikowano kwietniową inflację konsumencką w USA, która okazała się zgodna z szacunkami rynku (spowolnienie inflacji bazowej do 5,5% r/r i inflacji zasadniczej do 4,9% r/r). Dane pokazują jednak, że to właśnie komponent bazowy inflacji wykazuje dużą inercję, co może doprowadzić do kolejnej podwyżki stóp na czerwcowym posiedzeniu Fed.

Euro umocniło się w stosunku do dolara po publikacji danych o inflacji w USA, ale później oddało zyski i w piątek rano notowane było w pobliżu poziomu 1,093 USD/EUR. Złoty dobrze radził sobie w stosunku do euro, umacniając się do poziomu 4,52 PLN/EUR (najwyższy od lutego ubiegłego roku). W stosunku do dolara złoty początkowo kierował się w stronę 4,11 PLN/USD, a następnie osłabił się do 4,16 PLN/USD.

Autor/Źródło: AKCENTA CZ a.s.

Pieniądze z komunii. Adwokat tłumaczy, kto i na co ma prawo je wydać

Komunie zbliżają się wielkimi krokami, a wraz z nimi powracają pytania o pieniądze, które dzieci dostają od krewnych w ramach prezentu. Rodzice i opiekunowie zastanawiają się, na co mogą je wydać, a 10-latkowie, czy kiedyś jeszcze zobaczą swój “hajs z komunii”. – Choć temat stał się memem, prawo dokładnie go reguluje – mówi adwokat Michał Gajda.

Komunia, a dokładnie Sakrament Pierwszej Komunii Świętej, to nie tylko uroczystość kościelna, ale też przyjęcie dla rodziny lub bliskich znajomych, w trakcie któremu dziecku wręcza się zwyczajowo upominki. Kiedyś był to rower lub zegarek, w ostatnich latach tablet, laptop, dron czy nawet quad, jednak zdaniem wielu najbardziej praktycznym prezentem jest gotówka.

Pieniądze z komunii. Kto i na co ma prawo je wydać?

Gdy goście rozjadą się do domów, a gospodarze zostają z pieniędzmi w kopercie, pojawia się pytanie – do kogo należą pieniądze z komunii i kto ma prawo decydować, na co zostaną przeznaczone? Kwestia ta często rozstrzygana jest autorytarnie przez rodziców, którzy wykorzystują gotówkę np. na pokrycie wydatków na organizację przyjęcia. Dzieciom po latach pozostają na pocieszenie memy i dowcipy o “hajsie z komunii”, który znika w magiczny sposób.

Choć temat stał się memem, prawo dokładnie go reguluje – mówi Michał Gajda, prowadzący kancelarię w Szczecinie. Adwokat zwraca uwagę, że pieniądze z komunii należy traktować jako zarobek, a ten – niezależnie od wieku dziecka – należy właśnie do niego. Inną kwestią jest to, kto może nim rozporządzać. – Osoby poniżej 13 r.ż. nie mają zdolności do czynności prawnych, a tym samym nie mogą samodzielnie zawierać umów, takich jak zwykła umowa sprzedaży w sklepie – tłumaczy Gajda.

“Gdzie hajs z komunii?” 13-latek ma prawo sprawdzić, na co wydali go rodzice

Sytuacja zmienia się po osiągnięciu wspomnianego wieku. – Wtedy uzyskuje się ograniczoną zdolność do czynności prawnych, a tym samym można bez zgody rodzica rozporządzać swoim zarobkiem. Wyjątkiem są rzadkie sytuacje, gdy sprzeciwi się temu sąd rodzinny – wyjaśnia adwokat. Jak podkreśla, 13-latek może upomnieć się o swoje pieniądze z komunii, jeśli wykaże, że rodzice spożytkowali je w innych celach niż te służące zaspokajaniu jego potrzeb.

– Zgodnie z przepisami kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, zarobek uzyskany przez dziecko powinien być przeznaczony na cele związane właśnie z jego utrzymaniem – dodaje Gajda. Jak uniknąć potencjalnego konfliktu? Gościom przyjęcia komunijnego razem z zaproszeniem można przekazać prośbę, by nie dawali w prezencie pieniędzy. Innym sposobem jest wpłacenie gotówki na konto, do którego dziecko uzyska dostęp po ukończeniu 13 r.ż. A najprostszym rozwiązaniem jest wydawanie pieniędzy z komunii w porozumieniu z dzieckiem. Dodatkowe zajęcia czy wymarzona wycieczka sprawią mu nie tylko chwilową frajdę, ale będą też udaną inwestycją w jego rozwój.

Kupujesz używane przedmioty za więcej niż 1000 zł? Musisz złożyć deklarację PCC-3

W ostatnich dniach wiele emocji budzi temat opodatkowania sprzedaży na popularnych platformach internetowych. Warto jednak też pamiętać, że kupno przedmiotów używanych za minimum 1000 zł na Allegro czy OLX, powoduje obowiązek złożenia deklaracji PCC-3. Dotyczy on nie tylko przedsiębiorstw, ale także prywatnych użytkowników. A kary za niewywiązanie się z niego sięgają dziesiątek tysięcy złotych.

Przy transakcjach o wartości minimum 1000 zł, których przedmiotami są rzeczy używane, powstaje obowiązek podatkowy od czynności cywilnoprawnych. Po dokonaniu zakupu trzeba złożyć deklarację PCC-3 w Urzędzie Skarbowym i zapłacić podatek.

Nie tylko firmy muszą płacić

Obowiązkowi temu podlegają nie tylko przedsiębiorcy, ale również osoby prawne i osoby fizyczne nieprowadzące działalności gospodarczej. Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt tłumaczy: Jeśli nabywając przedmioty używane prywatnie lub w ramach prowadzonej działalności gospodarczej nie otrzymamy faktury albo faktury marży o wartości przekraczającej 1000 zł, musimy się liczyć z obowiązkiem zapłacenia podatku.

Podatnik jest zobowiązany do złożenia deklaracji PCC-3 i zapłaty podatku w ciągu 14 dni od dnia nabycia przedmiotu używanego. W przypadku umowy kupna sprzedaży rzeczy ruchomych podatek wynosi 2% wartości przedmiotu, a obowiązek jego zapłaty ciąży na kupującym. Jeśli jednak umowa zakupu zawierana jest w formie aktu notarialnego, to nie trzeba składać deklaracji PCC-3. W takich przypadkach podatek pobierany jest bezpośrednio przez notariusza.

Nawet 70 tys. zł kary za brak deklaracji

Co istotne, brak umowy nie zwalnia nas z obowiązku rozliczenia się z transakcji kupna. Warto też zwrócić uwagę, że Urząd Skarbowy może dokonać korekty wartości nabycia przedmiotu, jeśli określona w transakcji będzie odbiegać od ceny rynkowej – ­podkreśla Piotr Juszczyk.

Kara za niezłożenie deklaracji PCC-3 wynosi od 10 proc. wysokości płacy minimalnej aż do jej dwudziestokrotności. W 2023 roku minimalne wynagrodzenie zmienia się dwa razy. To oznacza, że od 1 stycznia do 30 czerwca 2023 roku kara wynosi od 349 do 69 800 zł, a w drugiej połowie roku od 360 do 72 000 zł.

Prawo przedsiębiorców do zwolnienia z podatku w ramach pomocy de minimis

Polskim przedsiębiorcom przysługuje pomoc państwa w dopuszczalnych przez Komisję Europejską granicach, niezakłócających zasad konkurencji na wspólnym rynku UE (pomoc de minimis). Jedną z form pomocy są zwolnienia podatkowe. Przedsiębiorcy napotykają jednak problemy ze skorzystaniem z niej w sytuacji, gdy kwota zobowiązania podatkowego przekracza określony kwotowo limit pomocy de minimis. Organy stają na stanowisku, że w takiej sytuacji uzyskanie pomocy w postaci zwolnienia jest niemożliwe. Sąd stwierdził jednak, że możliwe jest wówczas zwolnienie częściowe, czyli do kwoty wyczerpującej wysokość limitu (sygn. akt I SA/Wr 535/22).

Dofinansowanie inwestycji, szkoleń, ale i zwolnienia z podatku

Unia Europejska dopuszcza państwową pomoc przedsiębiorcom, która nie narusza konkurencji ani nie wpływa na handel między państwami członkowskimi. Udzielana jest ona firmom w różnej postaci np. wsparcia w inwestycjach, szkoleń, ale i umorzeń odsetek ZUS, a przede wszystkim zwolnień podatkowych. Generalnie, zgodnie z Rozporządzeniem Komisji (UE) Nr 1407/2013 z dnia 18 grudnia 2013 r. w sprawie stosowania art. 107 i 108 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej do pomocy de minimis, całkowita kwota pomocy przyznanej przez państwo członkowskie jednemu przedsiębiorstwu nie może przekroczyć 200 000 EUR w okresie trzech lat podatkowych. Niższą wartość dopuszczalnej pomocy KE przewiedziała w rozporządzeniu 1408/2013 w sektorze rolnym. Zgodnie z jego art. 3 ust. 2 nie może ona przekroczyć w okresie trzech lat podatkowych 15 000 EUR.

Audyt podatkowy i wniosek o stwierdzenie nadpłaty

W listopadzie 2021 r. podatnik nabył nieruchomość gruntową stanowiącą gospodarstwo rolne, za cenę ponad 16 mln zł. Przy umowie sprzedaży notariusz, jako płatnik, pobrał 2% podatek od czynności cywilnoprawnej w wysokości ponad 320 tys. zł. Po tygodniu, najwidoczniej po dokonaniu weryfikacji podatkowo-prawnej przeprowadzonej transakcji, wystąpił do naczelnika urzędu skarbowego o stwierdzenie nadpłaty w ww. podatku PCC. Naczelnik ustalił, że podatnik w 2019 r. otrzymał pomoc de minimis dla rolnictwa w wysokości 23 tys. zł. Podatnik domagał się więc stwierdzenia nadpłaty w wysokości 47 tys. zł, czyli w wysokości kwoty pozostałej z przysługującego mu w ramach pomocy de minimis w rolnictwie limitu 15 tys. euro (kurs euro oscylował wówczas wokół 4,66 zł x 15 000 = 70 tys. zł.).

Zwolnienie z podatku w całości przekroczyłoby dopuszczalny limit pomocy de minimis

Naczelnik odmówił. Przyznał, że transakcja podatnika wypełniła wszystkie przewidziane w art. 9 pkt 2 ustawy o PCC przesłanki zwolnienia, m.in.: powierzchnia gospodarstwa rolnego powstałego w wyniku jego powiększenia będzie nie mniejsza niż 11 ha i nie większa niż 300 ha, a gospodarstwo to będzie prowadzone przez nabywcę przez okres co najmniej 5 lat od dnia nabycia. Jednak wskazał na art. 3 ust. 7 rozporządzenia 1408/2013, który stanowi, że jeżeli z powodu udzielenia nowej pomocy de minimis pułap określony w ust. 2 (a więc 15 000 euro) lub górny limit krajowy, o którym mowa w ust. 3, zostałby przekroczony, nowa pomoc nie może być objęta przepisami niniejszego rozporządzenia. Organ skonkludował więc, że w przedmiotowej sprawie ową „nową pomocą” jest zwolnienie podatkowe z PCC. Skoro więc wskutek udzielenia zwolnienia limit pomocy de minimis zostałby przekroczony, „nowe zwolnienie” nie podlega przepisom rozporządzenia, a nie tylko jego część.

Podatnicy mogą korzystać ze zwolnienia w części w jakiej nie przekroczy ono limitu pomocy

Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu uznał, że skoro celem unijnego rozporządzenia 1408/2013 jest zakaz przyznawania przez państwo pomocy ponad określoną w nim kwotę to nie ma przeszkód, aby dany podmiot uzyskał pomoc w wysokości, która kwocie tej odpowiada. I wbrew temu, co twierdzą organy, nie sprzeciwiają się temu przepisy przedmiotowego rozporządzenia. Sąd zwrócił uwagę, że w jego art. 3 ust. 2 unijny ustawodawca posługuje się pojęciem „całkowitej kwoty pomocy”, która nie może przekroczyć ustalonego limitu. Przede wszystkim wrocławski sąd przywołał poprzednio obowiązujące rozporządzenie KE nr 1535/2007 z 20 grudnia 2007 r., w którym w art. 3 ust. 2 zawarte było stwierdzenie, że gdy łączna kwota pomocy przekracza pułap, o którym mowa w akapicie pierwszym, nie może ona być objęta przepisami niniejszego rozporządzenia, nawet w odniesieniu do części pomocy nieprzekraczającej tego pułapu. W aktualnym rozporządzeniu 1408/2013 takiego zastrzeżenia nie ma. Poza tymi argumentami sąd wskazał, że nie ma takiego przepisu, który zakazywałby udzielania częściowego zwolnienia z podatku od czynności cywilnoprawnej. W drodze wnioskowania z większego na mniejsze, skoro zwolnienie można uzyskać co do całości podatku, to można również do jego części. Uchylając zaskarżoną przez podatnika decyzję naczelnika urzędu skarbowego WSA orzekł: „zwolnienie ma zastosowanie do kwoty nieprzekraczającej limitu określonego w rozporządzeniu nr 1408/2013. W konsekwencji, jeżeli wysokość zwolnienia przekroczyłaby tę kwotę, nadwyżka nie jest objęta zwolnieniem podatkowym”.

Podsumowanie

Przedsiębiorcy, rolnicy i inni podatnicy, którzy byli uczestnikami podobnych postępowań, i którym fiskus odmówił prawa do skorzystania z ulgi w podatku, powinni przeprowadzić podobną weryfikację – audyt podatkowy, podobnie jak skarżący w tej sprawie. Może się okazać, że opisany przypadek nie jest przypadkiem odosobnionym. I z pewnością nie jest. Świadczą o tym przykładowe, tożsame sprawy: z 5 lipca 2022 r., sygn. akt III FSK 256/22; z 19 stycznia 2022 r., sygn. akt II FSK 1141/21; z 25 listopada 2021 r., sygn. akt I GSK 840/21; z 22 września 2021 r., sygn. akt III FSK 188/21; z 21stycznia 2020 r., sygn. akt II FSK 456/18; z 7 lipca 2020 r., sygn. akt II FSK 930/20; z 2 września 2021 r., sygn. akt II FSK 1423/18, w których Naczelny Sąd Administracyjny stanął po stronie podatników orzekając, że mogą oni skorzystać w ramach pomocy de minimis ze zwolnienia również tylko co do części zobowiązania podatkowego.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, partner zarządzający Kancelarią Prawną Skarbiec specjalizującą się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Turcja na rozdrożu – analiza Allianz Trade w okresie przedwyborczym

W tym tygodniu prezydent Erdogan stanie w obliczu zaciętego wyścigu w tureckich wyborach prezydenckich i parlamentarnych, które będą miały kluczowe znaczenie dla kształtowania przyszłej polityki gospodarczej. Sondażownie uważane za stosunkowo niezależne generalnie przewidują niewielkie zwycięstwo głównego kandydata opozycji Kilicdaroglu, lecz najprawdopodobniej w drugiej turze głosowania 28 maja. Sondaże nie uwzględniają jednak tureckich emigrantów głosujących za granicą, dlatego mogą mieć spory margines błędu. Rządząca partia AKP odnotowała ostatnio częściowy powrót poparcia społecznego, prawdopodobnie dzięki szeregowi działań w zakresie ekspansji fiskalnej, zrealizowanych lub zadeklarowanych przez rząd. W wyborach parlamentarnych zdobędzie prawdopodobnie około jednej trzeciej głosów. Główna partia opozycyjna CHP plasuje się za nią z różnicą kilku punktów procentowych. Sondaże wskazują, że Sojusz Narodowy kierowany przez CHP i Sojusz Ludowy kierowany przez AKP idą łeb w łeb, choć żadna z tych partii nie ma szans na uzyskanie samodzielnej większości w parlamencie. Tymczasem większość w parlamencie może zdobyć blok opozycyjny, czyli Sojusz Narodowy wraz z Sojuszem Pracy i Wolności, na czele którego stoi opozycyjna, pro-kurdyjska partia HDP/YSP.

Pozostaje jeszcze kilka niewiadomych, w tym przebieg wyborów w regionie głównie kurdyjskim, dotkniętym silnymi trzęsieniami ziemi w lutym 2023 roku (a tym samym niepewność odnośnie poparcia dla HDP). W opinii Allianz Trade istnieje również możliwość, że nieznaczne zwycięstwo opozycji zostanie zakwestionowane, jak to miało miejsce w 2019 roku, kiedy prezydent Erdogan wymusił powtórzenie wyborów lokalnych w Stambule po tym, jak AKP przegrała głosowanie (ostatecznie przegrała również jego powtórkę).

Niezależnie od wyniku, kolejny rząd będzie musiał zmierzyć się z poważnymi wyzwaniami gospodarczymi i finansowymi. Do głównych problemów, które narosły w ostatnich latach, należą: przedłużający się okres niekonwencjonalnej polityki monetarnej, która doprowadziła do stale wysokiej inflacji oraz ciągłej słabości i niestabilności waluty; pogłębiająca się nierównowaga zewnętrzna i niskie rezerwy walutowe; trwały odpływ kapitału w warunkach gwałtownego spadku zaufania inwestorów oraz coraz bardziej wygórowane wydatki publiczne.

W związku z tym, programy partii opozycyjnych zawierają kluczowe propozycje dotyczące polityki gospodarczej, takie jak przywrócenie niezależności banku centralnego, obniżenie inflacji do poziomu jednocyfrowego w ciągu dwóch lat, przywrócenie stabilności waluty, przywrócenie polityki „liryzacji” i kontroli walutowej dla eksporterów, a także powrót do większej ostrożności fiskalnej. Chociaż w programach znajdują się wyraźne odniesienia do niezależności banku centralnego, to jednak założenia dotyczące realizacji większości z tych celów są dość skromnie opisane. Cofnięcie liryzacji i kontroli walutowych byłoby pozytywnym posunięciem, ale zasadniczo potrzebny jest kompleksowy powrót do konwencjonalnej polityki monetarnej, w tym zdecydowana podwyżka stóp procentowych, większa lub pełna elastyczność kursu walutowego (zmniejszenie interwencji walutowych) oraz likwidacja kosztownej polityki depozytów TRY chronionych przed wahaniami kursów walut, która została wprowadzona w grudniu 2021 roku. Jak dotąd przedstawiciele opozycji nie wspomnieli wyraźnie o planach takich zmian w przypadku wygranej w wyborach, choć niektórzy dawali sygnały w tym kierunku.

Stopy procentowe w opinii Allianz Trade powinny zostać wyraźnie podniesione, aby można było osiągnąć obniżenie inflacji. Uważamy, że stopa procentowa wynikająca z polityki monetarnej (obecnie 8,50%) powinna przynajmniej zbliżyć się do średniej ważonej stopy depozytów (obecnie w przedziale 20%-25%, choć prawdopodobnie również obecnie zniekształconej), z którą była w dużej mierze zgodna przed 2022 rokiem (Wykres 1). Przyczyniłoby się to również do zakończenia polityki depozytów w TRY przewidującej zabezpieczenie przed wahaniami kursów walut.

Wykres 1: Turcja – stopy procentowe (%)

turcja stopy procenstowe
Źródła: Bank Centralny Republiki Turcji, Refinitiv, Dział Analiz Allianz

A Powrót do systemu swobodnego kursu walutowego będzie konieczny, aby przywrócić konkurencyjność eksportową Turcji. Od czasu wejścia w życie nieortodoksyjnej polityki pieniężnej w grudniu 2021 roku, lira turecka (TRY) umocniła się o około +35% w realnym wymiarze efektywnym. Odzwierciedla to fakt, że waluta TRY jest obecnie przewartościowana, ponieważ nominalna deprecjacja TRY o około -30% w analogicznym okresie byłaby jeszcze większa, gdyby nie intensywne interwencje walutowe Banku Centralnego Republiki Tureckiej (CBRT). Rzeczywista efektywna aprecjacja TRY przyczyniła się do spadku wolumenu eksportu (-16% w lutym 2023 w porównaniu z grudniem 2021 roku) przy jednoczesnym wzroście wolumenu importu o +15%, co wskazuje na utratę konkurencyjności przez tureckich eksporterów (Wykres 2). Stwierdzamy, że powrót do całkowicie elastycznego kursu walutowego spowoduje dalszą deprecjację TRY; przewidujemy, że na początku 2024 roku będzie obowiązywał kurs około 25 TRY za 1 USD. W opinii Allianz Trade należy pamiętać, że nie wyklucza to pewnej krótkoterminowej zmienności i – być może – początkowego odruchu aprecjacji TRY w pierwszych tygodniach po wyborach w przypadku zmiany reżimu politycznego. Słabszy TRY pod koniec roku poprawiłby wprawdzie konkurencyjność tureckich eksporterów, ale jednocześnie zwiększyłby koszty dla tureckiego skarbu państwa i CBRT w związku z chronionymi przed ryzykiem kursowym depozytami w TRY, co stanowi kolejne uzasadnienie dla rezygnacji z tej polityki po wyborach.

Wykres 2: Turcja – kursy wymiany walut i wolumen handlowy (wskaźniki: grudzień 2021 = 100)

Turcja – kursy wymiany walut i wolumen handlowy
Źródła: Bank Centralny Republiki Turcji, Turkstat, Refinitiv, Dział Analiz Allianz

Rentowność obligacji powinna być dostosowana do oczekiwań dotyczących inflacji. Chociaż nie ma o tym mowy w programie opozycji, nowy rząd powinien również dążyć do pobudzenia apetytu inwestorów zagranicznych na obligacje państwowe denominowane w TRY. Od ubiegłego roku przepisy bankowe w kontekście nietypowej polityki AKP zmusiły tureckie banki do zakupów długoterminowych papierów wartościowych emitowanych przez rząd, co z kolei doprowadziło do zniekształcenia rentowności obligacji. W rezultacie, te ostatnie przestały być zgodne z panującą inflacją i prognozami jej dotyczącymi dla Turcji (Wykres 3). Odstraszyło to jeszcze więcej inwestorów zagranicznych, zwiększając jednocześnie długoterminowe ryzyko dla tureckiego sektora bankowego, który jest w posiadaniu coraz większej części długu publicznego.

Wykres 3: Turcja – inflacja i rentowność obligacji rządowych (%)

Turcja – inflacja i rentowność obligacji rządowych
Źródła: Refinitiv, Dział Analiz Allianz

Na koniec należy wspomnieć, że powrót do ostrożnego podejścia fiskalnego do roku 2024 będzie również miał kluczowe znaczenie dla kolejnego rządu. Spodziewamy się, że deficyt budżetowy Turcji gwałtownie wzrośnie w 2023 roku w wyniku ogromnych wydatków przedwyborczych, transferów i wydatków związanych z trzęsieniem ziemi, oraz wakacji podatkowych. Skumulowany deficyt budżetowy rządu centralnego wzrósł w kwietniu 2023 roku do szacowanego poziomu -340 mld TRY, znacznie wyższego niż w tym samym miesiącu w poprzednich trzech latach (Wykres 4). Przewidujemy, że deficyt budżetowy sektora instytucji rządowych i samorządowych zwiększy się w tym roku do -5,5% PKB (Wykres 5). Patrząc w przyszłość widać, że po wyborach należy wyeliminować nadmierne wydatki publiczne, aby uniknąć kryzysu zadłużenia państwowego w ciągu najbliższych kilku lat.

Wykres 4: Turcja – bilans budżetu władz centralnych, narastająco (w mld TRY)

Turcja – bilans budżetu władz centralnych
Źródła: Refinitiv, Ministerstwo Skarbu i Finansów Turcji, Dział Analiz Allianz

Wykres 5: Turcja – finanse publiczne rządu centralnego (% PKB)

Wykres 5: Turcja – finanse publiczne rządu centralnego (% PKB)
Źródła: Refinitiv, MFW, Dział Analiz Allianz

Ogólnie rzecz biorąc, propozycje polityki gospodarczej przedstawiane przez opozycję są krokiem w dobrym kierunku, ale nie wystarczą, aby odwrócić losy tureckiej gospodarki. Nie wiadomo też, czy jest apetyt na więcej. Samo przywrócenie niezależności banku centralnego, podniesienie stóp procentowych, cofnięcie niektórych środków makroostrożnościowych i wprowadzenie porządku fiskalnego nie wystarczy, aby uporać się z głęboko zakorzenioną nierównowagą makroekonomiczną. W opinii Allianz Trade, aby sprowadzić gospodarkę na ścieżkę zrównoważonego rozwoju, potrzebny jest długi okres zacieśnienia polityki monetarnej i fiskalnej. To jednak prawdopodobnie pociągnie za sobą koszty gospodarcze i polityczne, takie jak niższy wzrost, zwiększenie bezrobocia, deprecjacja waluty i potencjalnie wzrost liczby niewypłacalności firm, a także zmniejszy popularność (nowego) rządu. Gotowość na powyższe skutki będzie prawdopodobnie niska, dlatego możliwe jest rozwodnienie koniecznych polityk.

Jeżeli prezydent Erdogan i AKP wygrają najbliższe wybory, spodziewamy się kontynuacji obecnej polityki gospodarczej, przynajmniej do wyborów lokalnych na wiosnę 2024 roku. Wynikiem będzie utrzymująca się wysoka inflacja (znacznie powyżej dziesięciu procent), słabość waluty, luźna polityka fiskalna finansowana w dużej mierze przez lokalne banki, jak również nierównowaga makroekonomiczna, w tym niewystarczający poziom rezerw walutowych. Ponieważ jednak takie połączenie polityk jest niemożliwe do utrzymania w perspektywie średnioterminowej, wzrosłoby ryzyko kolejnego poważnego kryzysu walutowego, erozji finansów sektora bankowego i pogorszenia stanu finansów publicznych. W końcu władze tureckie mogą być zmuszone do reakcji w postaci ścisłej kontroli kapitału.

Podsumowując, Turcja znajduje się na rozdrożu, a nadchodzące wybory mogą zmienić bieg wydarzeń w średnioterminowej perspektywie gospodarczej. W ciągu około dwóch lat gospodarka turecka będzie musiała dokonać znaczącej korekty, aby zmniejszyć nierównowagę makroekonomiczną i uniknąć pełnego kryzysu finansowego w stylu roku 2001. Pomocny byłby program finansowania przez MFW, na co nowy rząd byłby prawdopodobnie bardziej otwarty. Niezależnie od wyniku wyborów, w krótkiej perspektywie korekta będzie bolesna, choć w średniej perspektywie może okazać mniej chaotyczna pod rządami CHP.

Walka z inflacją trwa

Brytyjczycy po raz kolejny podnoszą stopy procentowe, ale funt nie reaguje na to pozytywnie. Kolejne przykłady z Europy wskazują, że walka z wysoką dynamiką cen nie będzie łatwa. Prezes NBP nie wyklucza obniżek kosztu pieniądza pod koniec roku.

Stopy na Wyspach w górę

Bank Anglii zgodnie z oczekiwaniami podniósł stopy procentowe o 25 pb, tym samym wprowadzając główną na poziom 4,5%. Decyzja nie była jednogłośna, 2 z 9 decydentów postulowało utrzymanie kosztu na niezmienionym poziomie. Jednak trudno się dziwić większości w BoE, skoro inflacja na Wyspach pozostaje najwyższą wśród rozwiniętych krajów tzw. Zachodu i przekracza 10%. Z komunikatu po posiedzeniu możemy się dowiedzieć, że władza monetarna jest gotowa do kolejnych ruchów, jeśli presja inflacyjna nie będzie maleć. Było to już 12. podwyżkowe posiedzenie z rzędu i koszt pieniądza jest najwyższy od 2008 r. Co ciekawe, decyzja BoE nie wzmocniła pozycji szterlinga (w teorii wyższe stopy powinny być zachętą do zakupu danej waluty), który po jej ogłoszeniu zaczął słabnąć. W piątkowy poranek widać stabilizację na parach funtowych, a kurs GBP/PLN przekracza 5,20 zł. Impulsu nie przyniosła paczka brytyjskich danych makro. PKB w pierwszym kwartale ledwo rósł o 0,2%, a spadek marcowej produkcji przemysłowej (-2%) jest już 8. z rzędu.

Inflacja w górę

Dostajemy kolejny argumenty za tezą, że proces dezinflacyjny w Europie nie będzie łatwy, przyjemny i jednotorowy. Dzisiejsze finalne odczyty wskaźników CPI w ujęciu rocznym za kwiecień z Francji (5,9%) i Hiszpanii (4,1%) potwierdziły, że dynamika cen w największych gospodarkach UE powróciła do wzrostów. Czy będzie to tylko potknięcie w podążaniu do celów inflacyjnych, pokaże czas. Jeśli jednak potwierdzą się trudności w tym marszu w kolejnych odczytach, to nie pozostawi to wielkiego wyboru EBC, który będzie zmuszony do kontynuacji cyklu podwyżek stóp. Kurs EUR/USD po wczorajszym mocnym tąpnięciu w piątkowy poranek próbował wrócić do wzrostów, ale o godz. 10 gwałtownie zawrócił w kierunku 1,09$.

Świat oczami szefa NBP

Pewną świecką tradycją jest oczekiwanie z napięciem na konferencję prezesa NBP po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej. Jednak tym razem show prof. Glapińskiego mógł zawieść oczekiwania. Co prawda wystąpienie trwało ponad 90 minut, ale trudno z niego wyciągnąć coś, co rzeczywiście zapadnie w pamięć na dłuższy czas. Zwyczajowo zostały przeprowadzone ataki na polityków, ekspertów i dziennikarzy, którzy mają inne poglądy od szefa banku centralnego. Sytuacja w Polsce została przedstawiona jako stabilna, a wręcz prawie pozytywna. Dodatkowo ma być tylko lepiej, bo np. wskaźnik PKB do siły nabywczej ma się u nas zbliżyć już w ciągu kilku lat do głównych europejskich gospodarek. Inflacja nie jest najwyższa w Europie, a płace realne (czyli stosunek wzrostu wynagrodzeń do dynamiki cen) spadły nieznacznie w porównaniu do większości UE. Natomiast hasło „drożyzny” to propagandowy wytrych, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Kursy walutowe nie spędzają snu z powiek szefowi NBP, ale równocześnie, jeśli dobra pozycja PLN się utrzyma, to może to wpłynąć nawet na 1% spadek średniorocznej inflacji. Chociaż mogliśmy usłyszeć, że cykl podwyżek nie został zakończony (formalnie), to nie można wykluczyć obniżek stóp pod koniec roku. Na koniec wypada tylko życzyć wszystkim tak dobrego nastroju, jaki towarzyszy prof. Glapińskiemu, który zarabia rocznie ponad 1 mln złotych.

Adam Fuchs, analityk walutowy InternetowyKantor.pl

Bezpośrednie inwestycje zagraniczne: Polska w czołówce, stagnacja w Europie

Liczba Bezpośrednich Inwestycji Zagranicznych (BIZ) w Polsce wzrosła o 23% do 237 w 2022 r., równolegle liczba miejsc pracy generowanych przez te inwestycje spadła do 18,4 tys. – to 12% mniej niż w inwestycjach ogłoszonych w 2021 r. W Europie nastąpiła stagnacja – liczba BIZ wzrosła o 1% w 2022 r., przy spadku planowanych miejsc pracy o 16% – wynika z cyklicznego badania EY Atrakcyjność Inwestycyjna Europy.

Bezpośrednie Inwestycje Zagraniczne (BIZ) to jeden z istotnych czynników determinujących rozwój kraju. EY od ponad dwóch dekad analizuje wolumeny inwestycji zagranicznych w Europie w badaniu Atrakcyjność Inwestycyjna Europy.

Analiza ubiegłorocznych deklaracji inwestorów dotyczących BIZ pokazuje nieznaczne ożywienie, choć widać wyraźnie, że Europa wciąż czeka na odbicie z pandemicznego dołka. Ilość projektów inwestycyjnych w Europie wzrosła jedynie o 1% do 5 962. To 7% poniżej wolumenów sprzed pandemii.

Ten wynik nie dziwi, jeśli weźmiemy pod uwagę napięcia na poziomie geopolitycznym, otoczenie makroekonomiczne i kryzys energetyczny. W ubiegłym roku wskazywaliśmy, że wybuch wojny w Ukrainie może spowodować wstrzymanie decyzji przez inwestorów. Tak się stało i widać to w wolumenie inwestycji, oraz – może nawet bardziej – na poziomie zatrudnienia generowanego przez BIZ. Ten wynik nieco rozczarowuje, biorąc pod uwagę oczekiwania na ożywienie inwestycji, wstrzymywanych wcześniej przez pandemię – mówi Jacek Kędzior, Partner Zarządzający EY Polska, Partner Zarządzający Regionem EY CESA.

Liczba miejsc pracy generowanych przez BIZ ogłoszone w 2022 r. na poziomie 343,6 tys. jest mniejsza o 16% niż dane za 2021 r.

Liczba Bezpośrednich Inwestycji Zagranicznych

Polska w czołówce

W zestawieniu ubiegłorocznych inwestycji zdecydowanie wyróżnia się kilka krajów Europy Południowej oraz Środkowo-Wschodniej, w tym Polska. Liczba BIZ w Polsce wzrosła w 2022 r. o 23% do 237. Jednak są to mniejsze projekty niż w 2021 r. Liczba miejsc pracy generowanych przez BIZ w 2022 r. spadła do 18,4 tys. – to 12% mniej niż w inwestycjach ogłoszonych rok wcześniej.

Inwestorzy rekonfigurują globalne łańcuchy dostaw. Polska może być jednym z beneficjentów tego trendu m.in. dlatego, że położenie w centrum Europy łączy z atrakcyjnością kosztową inwestycji i wysokimi kwalifikacjami pracowników. Szczególnie dotyczy to sektorów produkcji i funkcji back-office. Ponadto, rośnie znaczenie inwestycji podejmowanych przez podmioty z Ukrainy i Białorusi. Relokacje kapitału z tych państw miały wpływ na wzrost projektów inwestycyjnych w Polsce w 2022 roku – mówi Marek Rozkrut, partner i główny ekonomista EY na Europę i Azję Centralną.

Co dalej?

Na mapie europejskich inwestycji wyróżnia się też kilka innych krajów: BIZ we Włoszech wzrosły o 17% w 2022 r., Portugalii – 24%, Rumunii – 86% i Turcji – 22%. Wciąż trzy największe kraje Europy przyciągają połowę inwestycji zagranicznych. Francja, lider najnowszego zestawienia, przyciągnęła 1 259 projektów, co daje 3% wzrost r/r. Wielka Brytania, wciąż borykająca się z efektami Brexitu, może się pochwalić 929 projektami, co daje spadek o 6%, a Niemcy, największa gospodarka Europy, ale z wysokimi kosztami pracy i nadwyrężonymi łańcuchami dostaw, przyciągnęły 832 inwestycje (spadek o 1% r/r). W przeliczeniu na miejsca pracy sytuacja wygląda inaczej – ubiegłoroczne BIZ w Wielkiej Brytanii to 46 779 miejsc pracy, we Francji, której ciążą wysokie koszty pracy i skomplikowane prawo pracy – 38 102, a w Niemczech – 33 548. Największe inwestycje pod względem średniej liczby miejsc pracy przyciągają Serbia i Hiszpania, gdzie jedna inwestycja generuje przeciętnie odpowiednio 334 i 326 miejsc pracy. Polska zajmuje 6. miejsce w tym ujęciu, ex aequo z Włochami: jedna BIZ w Polsce to średnio 148 miejsc pracy. Kluczem do sukcesu w przyciągnięciu inwestycji dających zatrudnienie jest połączenie stosunkowo niskich kosztów pracy i wysokich kwalifikacji pracowników.Liczba Bezpośrednich Inwestycji Zagranicznych w EuropieLiczba Bezpośrednich Inwestycji Zagranicznych w Europie tabela

Przyspieszenie inwestycji zagranicznych będzie w dużym mierze zależeć od skali i trwałości obecnego spowolnienia oraz perspektyw i siły ożywienia gospodarczego. Z badań EY wśród inwestorów wynika, że najgorsze jest już za nami. 67% ankietowanych planuje rozwijać lub rozpocząć działalność w Europie w ciągu najbliższego roku – to najwyższy wskaźnik w historii badania, wzrost z 53% w ub. roku.

To z jednej strony efekt inwestycji zaplanowanych i niezrealizowanych w poprzednich latach, z drugiej – warunki gospodarcze wymuszają na firmach reorganizację i racjonalizację działalności oraz optymalizację kosztową. Europa musi wzmocnić swoją atrakcyjność dla inwestorów, jeśli chce zostać beneficjentem tego wzmożonego apetytu na inwestycje – mówi Jacek Kędzior.

USA chce przyciągnąć inwestorów podpisaną w ub. roku Inflation Reduction Act, zakładającą 370 mld USD wydatków na projekty związane ze zmianą klimatu i transformacją energetyczną.

Z kolei Unia Europejska tworzy sprzyjające warunki dla napływu BIZ do branż o dużym potencjale innowacyjnym poprzez implementacje strategii rozwoju technologii cyfrowych i rozwiązań prośrodowiskowych. W tym celu wykorzystywany jest, m.in., Instrument na Rzecz Odbudowy i Zwiększenia Odporności, który ma łagodzić skutki pandemii w krajach członkowskich poprzez inwestycję w transformację cyfrową, energetykę odnawialną i wspieranie rozwoju umiejętności.

Sektory zaawansowane technologicznie w centrum uwagi inwestorów

Postępująca digitalizacja gospodarek Europy powoduje, że software i usługi IT były sektorem numerem jeden dla BIZ w 2022 r. – po wzroście o 8% r/r stanowiły 20% wszystkich projektów ogłoszonych w 2022 r. Europa przyciągnęła o 27% więcej projektów z obszaru usług dla biznesu i usług profesjonalnych w porównaniu z 2021 r.

Liczba Bezpośrednich Inwestycji Zagranicznych w Polsce

Wyzwania i szanse dla Europy

Jednym z kluczowych czynników negatywnie wpływających na prowadzenie biznesu w Europie są wysokie ceny energii. Z badania EY wynika, że 29% firm odroczyło decyzję o inwestycji z powodu kryzysu energetycznego. Część z nich może zdecydować się na inwestycję w tym roku. Równolegle warto zauważyć, że 17% inwestorów realokowało produkcję poza Europę – co oznacza, że Stary Kontynent stracił część inwestycji. Z kolei 45% dyrektorów odpowiedzialnych za inwestycje uważa, że wysokie stopy procentowe i utrudniony dostęp do finansowania wpłynie na ich plany inwestycji w Europie w tym roku, a 40% wymienia wysoką inflację i jej negatywny wpływ na popyt konsumpcyjny jako kluczowy czynnik decyzji o inwestycji na Starym Kontynencie.

Atrakcyjność Inwestycyjna Europy

Pozytywnie na wolumeny inwestycji zagranicznych w Europie może wpływać nearshoring lub friendshoring, czyli trend do lokowania inwestycji w pobliskich krajach, z tego samego kręgu politycznego: 52% firm deklaruje, że tworzy teraz łańcuchy dostaw bardziej skupione w regionie, 47% – że przenosi procesy biznesowe do krajów znajdujących się w stosunkowo bliskiej odległości geograficznej (nearshoring), a 46% – realokuje aktywa z powrotem na rodzimych rynkach. W najbliższych latach te deklaracje powinny przełożyć się na konkretne decyzje inwestycyjne.

Atrakcyjność Inwestycyjna Europy a Polska
Firmy zlokalizowane w Europie odpowiadały za 60% BIZ w 2022 r. i 77% takich przedsiębiorstw planuje zwiększyć obecność na Starym Kontynencie. Nieco mniej optymistyczny jest obraz wśród firm, które mają główną siedzibę poza Europą: tylko 53% z nich chce rozpocząć lub zwiększyć obecność w krajach europejskich.

Metodyka
Badanie EY Atrakcyjność inwestycyjna Europy 2022 składa się z dwóch części. Pierwsza to dane ilościowe gromadzone w ramach EY European Investment Monitor (EIM), we współpracy z OCO, o inwestycjach zagranicznych ogłoszonych w 44 krajach Europy w roku 2022, w których efekcie powstają miejsca pracy i otwierane są nowe placówki. W badaniu nie ujęto inwestycji portfelowych oraz fuzji i przejęć. BIZ jest ujęte w zestawieniu, jeśli inwestor pozyskuje co najmniej 10-procentowe udziały w firmie oraz bierze udział w zarządzaniu. BIZ obejmuje inwestycje kapitałowe, reinwestowane zyski i pożyczki udzielane w ramach przedsiębiorstwa. Druga część to jakościowe badanie postrzegania Europy przez inwestorów zagranicznych, które zostało przeprowadzone w okresie luty-marzec 2023 r. przez agencję Euromoney w formie ankiety internetowej przeprowadzonej wśród reprezentatywnego panelu 508 respondentów – decydentów biznesowych odpowiedzialnych za inwestycje.

Prawo UE nie nadąża za rozwojem AI

To dobrze, że powstaje AI ACT. Nie ma zaskoczenia, że prawo nie nadąża za rozwojem sztucznej inteligencji, gdyż ta poszerza swoje możliwości wykładniczo, a prawo rozwijamy linearnie, do tego w określonym reżimie zasad. Zwykle regulowane są zresztą obszary już nam znane. Tymczasem pełne możliwości technologii są możliwe do określenia dopiero wtedy, kiedy następuje jej adopcja na szeroką skalę. Ciężko zatem jest tworzyć efektywne rozwiązania prawne, które będą o krok przed postępem technologicznym, ale to nie oznacza, że powinniśmy zwlekać lub że niektórych konsekwencji albo zakładanych zagrożeń nie da się przewidzieć – uważa dr Karolina Małagocka, ekspertka w obszarze nowych technologii z Akademii Leona Koźmińskiego

Obecne założenia zawarte w AI Act na pewno nie wyczerpują wszystkich możliwych obszarów, które dziś lub za bardzo krótką chwilę będziemy potrzebowali unormować. Niektóre z nich mogą wiązać się z obawami, szczególnie te, które już dziś budzą kontrowersje w zakresie zachowania prawa do autonomii cielesnej czy potencjalnie dyskryminacyjnego charakteru technologii. Przykładem może być wyższy odsetek błędnych rozpoznań w niektórych grupach, dotyczy to szczególnie kobiet, z naciskiem na te mające inny niż biały kolor skóry. Badania prowadzone od 2018 roku w Stanach Zjednoczonych wykazują, że w przypadku kobiet o ciemnej skórze 1 na 3 rozpoznania mogą być błędne. Nie wydaje się to być akceptowalnym poziomem w przypadku rozszerzenia adopcji technologii do działań organów ścigania czy administracji państwowej – dodaje badaczka.