Piąty z rzędu kwartalny wzrost przychodów LG Energy Solution

  • W pierwszym kwartale 2023 roku LG Energy Solution uzyskało przychody w wysokości 8.7 bilionów KRW. Zysk operacyjny wyniósł 633 miliardy KRW.
  • Baterie LGES wyprodukowane i sprzedane w tym roku, spełniają wymagania IRA w zakresie komponentów baterii i krytycznych minerałów, zaspokajając potrzeby klientów w zakresie ulgi podatkowej dla pojazdów elektrycznych.
  • Spółka zaprezentowała strategię biznesową dla rynku północnoamerykańskiego, której celem jest umocnienie silnej pozycji na rynku

LG Energy Solution ogłosiła dziś wyniki finansowe za pierwszy kwartał br., odnotowując piąty z rzędu kwartalny wzrost przychodów, a także poprawę zysków operacyjnych.

Spółka wykazała skonsolidowane przychody w wysokości 8,747 bilionów KRW, co oznacza wzrost o 2,5% w ujęciu kwartalnym i 101,4% w ujęciu rocznym. Jest to również najwyższy kwartalny rekord w historii.

– Aktywnie zareagowaliśmy na silne zapotrzebowanie na EV w Ameryce Północnej. Nasze wysyłki baterii EV wzrosły dzięki stabilnej pracy zakładu GM JV (Ultium Cells) w Ohio, poprawiła się również średnia cena sprzedaży (ASP) – wyjaśnił Chang Sil Lee, dyrektor finansowy LG Energy Solution. – Dzięki naszym terminowym i strategicznym decyzjom biznesowym odnotowaliśmy piąty z rzędu kwartał wzrostu top-line od czasu pierwszej oferty publicznej w Korei Południowej (IPO).

Zysk operacyjny firmy w pierwszym kwartale wyniósł 633 miliardy KRW przy marży 7,2%, co oznacza wzrost o 166,7% w ujęciu kwartalnym i 144,6% w ujęciu rok do roku.

– Osiągnęliśmy solidny zysk operacyjny dzięki naszym ciągłym wysiłkom na rzecz innowacji kosztowych, poprzez zwiększenie efektywności kosztów materiałowych i innych wydatków oraz poprawę wydajności. Ważną rolę odegrał również efekt skali wynikający ze wzrostu liczby przesyłek” – powiedział Chang Sil Lee.

Biorąc pod uwagę, że kredyt na zaawansowaną produkcję (sekcja 45X) w ramach IRA wchodzi w życie 1 stycznia 2023 r., LGES zdecydował się odzwierciedlić szacowaną kwotę kredytu podatkowego w zysku operacyjnym począwszy od pierwszego kwartału. W związku z tym, w zysku operacyjnym za pierwszy kwartał (633 miliardy KRW) uwzględniono szacowaną kwotę ulgi podatkowej w wysokości 100,3 miliarda KRW. Bez uwzględnienia szacowanej ulgi, podatkowej zysk operacyjny wyniósłby 533 miliardy KRW, co oznacza wzrost o 105,8% w stosunku do roku poprzedniego.

Wiodąca pozycja lidera na rynku w Północnej Ameryce

Od czasu wybudowania pierwszego zakładu produkującego baterie do pojazdów elektrycznych w USA w 2012 roku, firma LGES z wyprzedzeniem stworzyła zdolności produkcyjne i łańcuch dostaw w Ameryce Północnej, zaspokajając potrzeby swoich klientów OEM, którzy ubiegają się o ulgi podatkowe dla pojazdów elektrycznych, zgodnie z ustawą o redukcji inflacji.

Baterie firmy, wyprodukowane i sprzedawane w tym roku, spełniają wymóg IRA zarówno w zakresie komponentów baterii (50%), jak i krytycznych minerałów (40%). W związku z tym oczekuje się, że pojazdy elektryczne wyposażone w akumulatory LG Energy Solution będą kwalifikowały się w tym roku do uzyskania pełnej ulgi podatkowej dla pojazdów elektrycznych w wysokości 7500 USD.

Aby umocnić swoją pozycję lidera na rynku w Ameryce Północnej, LGES zamierza przyspieszyć lokalizację produkcji i montażu komponentów baterii, w tym elektrod, ogniw i modułów, a także współpracować z istniejącymi partnerami w zakresie lokalizacji produkcji separatorów i elektrolitu.

Jeśli chodzi o krytyczne minerały, firma będzie nadal rozszerzać bezpośrednie zaopatrzenie w surowce od podmiotów innych niż FEOC (Foreign Entities of Concern) i zabezpieczać materiały wyjściowe poprzez inwestycje kapitałowe i długoterminowe umowy dostaw.

Przyszłe strategie biznesowe dla Ameryki Północnej

W miarę jak wzrost rynku EV i ESS w Ameryce Północnej będzie dalej przyspieszał, a zapotrzebowanie głównych klientów na lokalną produkcję baterii będzie nadal rosło, LG Energy Solution odpowie na zapotrzebowanie rynku poprzez:

  • wzmocnienie zdolności do reagowania na rosnące zapotrzebowanie na baterie cylindryczne w USA, głównie poprzez zwiększenie dostępności dla klientów i siły negocjacyjnej w oparciu o swoją bazę produkcyjną w USA;
  • zwiększenie konkurencyjności na lokalnym rynku baterii poprzez zabezpieczenie nowych motorów wzrostu, takich jak baterie litowo-żelazowo-fosforanowe (LFP) dla systemów magazynowania energii (ESS);
  • kontynuowanie wysiłków na rzecz poprawy produktywności poprzez wciąganie stabilizacji wydajności w nowych zakładach i stosowanie technologii inteligentnych fabryk.

– Mając wizję, że baterie zmienią świat, przez 30 lat byliśmy pionierem w branży i zbudowaliśmy pierwszy w Ameryce Północnej zakład produkujący baterie do EV – powiedział Youngsoo Kwon, prezes LG Energy Solution. – Teraz, gdy Stany Zjednoczone i świat uznają pojazdy elektryczne za kluczową drogę do przyszłości, mamy zamiar z dużym rozmachem, wprowadzić w życie rzeczywiste, zakrojone na szeroką skalę przejścia w kierunku elektryfikacji. Jednocześnie zmaksymalizujemy nasze podstawowe atuty w postaci konkurencyjności produktów i wiedzy operacyjnej, zapewniając najlepszą na świecie jakość produktów. – dodał Youngsoo Kwon.

LG Energy Solution posiada obecnie największą liczbę zakładów produkujących baterie, które są tworzone lub działają w USA. W tym roku spodziewa się, że 15~20 GWh będzie kwalifikować się do Advanced Manufacturing Production Credit, ulgi podatkowej przyznawanej bezpośrednio producentom baterii. Docelowo planuje zapewnić łącznie 250 GWh rocznej mocy produkcyjnej w USA z dwóch samodzielnych i czterech zakładów typu joint venture.

Metaverse i AI rzucają wyzwanie prawu ochrony własności intelektualnej

Rozwój metaverse i sztucznej inteligencji (AI) wpłynie na zmianę regulacji dotyczących ochrony własności intelektualnej, twierdzą eksperci podczas debaty zorganizowanej przez kancelarię DLA Piper z okazji Światowego Dnia Własności Intelektualnej, który przypada dziś. Ze względu na ryzyka prawne branża gamingowa ostrożnie korzysta ze wsparcia oprogramowania opartego na technologiach wykorzystujących AI, a jednocześnie producenci gier pokazują, jak mogą kształtować się relacje użytkownika i producentów na rynku cyfrowym w przyszłości.

W Unii Europejskiej trwają obecnie prace nad kilkudziesięcioma projektami aktów prawnych dotyczących rynku cyfrowego. W obszarze prawa autorskiego ścierają się dwie fundamentalne koncepcje: europejska, która zwraca szczególną uwagę na ochronę praw użytkownika i konsumenta, oraz amerykańska – silnie chroniąca prawo własności i ograniczająca ilość regulacji jako czynnika hamującego innowacyjność.

Wirtualna rzeczywistość i AI przyniosły problemy, które do tej pory nie istniały w modelu tradycyjnego prawa autorskiego. Przed prawnikami zajmującymi się nowoczesnymi technologiami staje jedno z największych wyzwań legislacyjnych – mówi Ewa Kurowska-Tober, partner oraz szefowa praktyki IPT w DLA Piper w Warszawie współkierująca Globalnym Zespołem Ochrony Danych Osobowych, Prywatności i Cyberbezpieczeństwa. – Potrzebujemy prawa chroniącego z jednej strony jednostkę, która jest słabsza w zderzeniu z technologią, a z drugiej wspierającego innowacyjny biznes, który na coraz większą skalę korzysta z najnowocześniejszych technologii.

Eksperci związani z branżą kreatywną podkreślają, że nowe narzędzia i systemy produkcji w ramach rzeczywistości wirtualnej i rozszerzonej zmieniają proces powstawania dzieła i w związku z tym będą wymuszać zmiany w podejściu do własności intelektualnej (IP).

– W myśleniu o tworzeniu treści w metaverse i w światach wirtualnych jedna z kluczowych zmian polega na tym, że użytkownicy stają się współtwórcami, co wymaga nowych zasad zarządzania IP – mówi Ana Brzezińska, kuratorka sekcji immersyjnej Tribeca Festival.

Technologie rozszerzonej rzeczywistości budują i przygotowują do masowego udostępnienia użytkownikowi największe firmy technologiczne jak np. Meta. W zdecydowanej większości platform, według obecnych zasad, od użytkownika wymagane jest przeniesienie praw autorskich na platformę.

Z innym podejściem do użytkownika ma natomiast do czynienia branża gamingowa. Eksperci zauważają, że kreatywność użytkowników jest w określonych ramach przyjmowana. Producenci gier nie tylko ją akceptują, ale też ułatwiają tworzenie modyfikacji swoich dzieł udostępniając użytkownikom właściwe narzędzia. Korzyść wiąże się z przedłużeniem życia produktu i dodatkową formą promocji kreowaną oddolnie przez samych użytkowników.

Wyznajemy zasadę, że twórczość własna użytkowników jest na tyle cenna, że warto ją wspierać – mówi Kinga Palińska, senior legal counsel w CD Projekt RED, który jest największym producentem gier w Polsce. – Dotyczy to zarówno modów, czyli modyfikacji właściwej gry wprowadzających nowe treści, jak i wszelkiego rodzaju grafik, ilustracji, utworów muzycznych. Dopóki nie są one wykorzystywane komercyjnie, nie tylko nie mamy z nimi problemu, ale chętnie sami się nimi dzielimy, np. na naszych mediach społecznościowych, oczywiście oznaczając odpowiednio twórców.

Oprócz relacji z użytkownikiem branża gamingowa testuje również od lat technologie oparte na sztucznej inteligencji. Ze względu na niepewność co do ochrony praw własności intelektualnej zachowuje jednak ostrożność. Eksperci zwracają uwagę przede wszystkim na dwa problemy: źródła, na których trenowany był model AI, oraz prawo do dzieła wytworzonego z użyciem oprogramowania opartego na sztucznej inteligencji. Część producentów wykorzystywała do trenowania algorytmów dzieła, do których nie miała praw, co wywołało protesty i jest obecnie przedmiotem dyskusji.

Padają propozycje, by świadoma zgoda na takie wykorzystanie była niezbędna lub by twórca miał prawo do tak zwanego opt-out, czyli zastrzeżenia, że jego dzieło nie może być wykorzystane do tworzenia produktów opartych na sztucznej inteligencji – mówi Ewa Kurowska-Tober. – Niektórzy producenci oprogramowania, rozumiejąc ograniczenia prawne, a w konsekwencji biznesowe, z własnej inicjatywy używają wyłącznie zasobów, do których zakupili prawo. Nie wszystkie firmy gwarantują jednak tego rodzaju transparentność.

Wykorzystanie oprogramowania opartego na AI do wygenerowania kodu czy grafiki może pozwolić na istotne skrócenie czasu produkcji i zmniejszyć koszty wytworzenia gier. Programiści z entuzjazmem przyjmują więc nowe rozwiązania, prawnicy podchodzą jednak do nich ostrożnie. Według obecnego porządku prawnego ochrony nie przyznaje się ochrony prawnoautorskiej czy patentowej utworom czy wynalazczości, jeśli tworzy je maszyna, a nie człowiek. Takie podejście może się jednak zmienić, co postawiłoby pod znakiem zapytania dzieła powstałe z wykorzystaniem oprogramowania opartego na AI. Większość obecnych na rynku rozwiązań AI nie dają więc gwarancji, że stworzone z ich pomocą dzieła będą bezpieczne z punktu widzenia praw własności intelektualnej czy przemysłowej, a co za tym idzie opłacalne.

DLA Piper: Nowelizacja Kodeksu pracy może rodzić nowe konflikty między pracownikami a pracodawcami

Wchodząca dziś w życie trzecia już w tym roku nowelizacja Kodeksu pracy, która wdraża postanowienia dwóch europejskich dyrektyw i której celem jest poprawa sytuacji pracowników, może być źródłem nowych konfliktów między pracownikami a pracodawcami, uważają przedstawiciele kancelarii DLA Piper.

Ambicją europejskich przepisów – dyrektywy w sprawie przejrzystych i przewidywalnych warunków pracy w Unii Europejskiej oraz dyrektywy w sprawie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym rodziców i opiekunów (tzw. dyrektywa work-life balance) – jest wzmocnienie praw pracowniczych, zapewnienie równowagi pomiędzy życiem zawodowym i rodzinnym, a także wyrównanie pozycji kobiet i mężczyzn na rynku pracy.

Część nowych przepisów może być jednak zarzewiem nowych konfliktów. Zdaniem prawników DLA Piper przepisem, który może generować spory na linii pracownik – pracodawca, jest zapis nakazujący podanie przez pracodawcę powodów rozwiązania umowy o pracę w przypadku umów zawieranych na czas określony. Dotychczas pracodawcy nie musieli tego robić. W praktyce umowy na czas określony były przedłużeniem umów na okres próbny i można je było wypowiedzieć niemal bez konsekwencji, gdyby pracownik nie spełnił oczekiwań.

Podanie przyczyny wypowiedzenia umowy o pracę oznacza, że pracownik będzie mógł tę przyczynę zakwestionować przed sądem i żądać zapłaty odszkodowania – mówi Michał Synowiec, counsel z zespołu prawa pracy DLA Piper w Polsce.

Większość spraw sądowych pomiędzy pracownikami a pracodawcami dotyczy niezgodnego z prawem rozwiązania umowy o pracę i opiera się na kwestionowaniu przez pracowników wskazanych im przyczyn wypowiedzenia. Dotychczas wypowiedzenie umowy na czas określony wiązało się z relatywnie niskim ryzykiem ewentualnego sporu sądowego z byłym pracownikiem.

Spodziewamy się, że w efekcie nowelizacji zmniejszy się liczba umów zawieranych na czas określony. Pracodawcy, którzy woleliby wyeliminować ryzyko sporu z pracownikiem, powinni poczekać, aż umowa o pracę na czas określony rozwiąże się z upływem terminu, na jaki została zawarta, jeśli nie są w stanie odpowiednio uzasadnić wypowiedzenia takiej umowy – komentuje Marta Borówka, associate z zespołu prawa pracy DLA Piper w Polsce.

Innym obszarem zwiększającym ryzyko dla pracodawcy są nowe zapisy, które uniemożliwiają pracodawcom zakazanie pracownikowi podjęcia drugiego etatu w innym miejscu.

Powstaje pytanie, czy w świetle nowych przepisów pracodawca może skutecznie zapobiec naruszeniu jego interesów lub interesów osób trzecich, skoro nie może zakazać dodatkowego zatrudnienia. Ryzyko takiego naruszenia może wystąpić np. w sytuacji, gdy pracownik pracując na dwa etaty, stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia innych osób, bo nie zapewnia sobie niezbędnego wypoczynku – mówi Agnieszka Lechman-Filipiak, partner i szef praktyki prawa pracy w DLA Piper w Polsce.

Nowelizacja przewiduje tylko dwie sytuacje, w których pracodawca może zakazać dodatkowego zatrudnienia: gdy z pracownikiem zawarto umowę o zakazie konkurencji albo gdy stanowią o tym odrębne przepisy – może to dotyczyć na przykład pracowników służby cywilnej.

Polski ustawodawca niestety nie skorzystał z możliwości przewidzianej w unijnej dyrektywie ustanowienia innych warunków stosowania przez pracodawców ograniczeń w łączeniu stanowisk, które wynikałyby z przyczyn obiektywnych, takich jak zdrowie i bezpieczeństwo, ochrona tajemnicy handlowej lub unikanie konfliktu interesów – dodaje Hubert Hajduczenia, senior associate z praktyki prawa pracy w DLA Piper w Polsce.

Poza szeregiem innych dobrze odbieranych społecznie zmian, w tym urlopów związanych z życiem rodzinnym, nowelizacja kodeksu pracy nakłada na pracodawców wiele obowiązków informacyjnych, co stanowi wyzwanie dla działów HR. Poza tym Kodeks pracy ulega zmianie już po raz trzeci w tym roku. W lutym wprowadzono przepisy umożliwiające pracodawcom przeprowadzanie kontroli trzeźwości, a od 7 kwietnia obowiązują nowe regulacje dotyczące pracy zdalnej.

Dwie dotychczasowe nowelizacje były spóźnione i niedopracowane, rodzące zdecydowanie więcej pytań niż odpowiedzi. Nie inaczej będzie w przypadku implementacji unijnych dyrektyw – mówi Marta Borówka. – Kwestie, które budzą wątpliwości, z czasem zapewne rozstrzygnie praktyka. Jeśli chodzi o tu i teraz, działy HR powinny przygotować się na bardzo dużo pracy.

Transakcje na polskim rynku VC w Q1 2023 – raport PFR Ventures i Inovo VC

PFR Ventures i Inovo VC przygotowały raport podsumowujący transakcje na polskim rynku venture capital (VC) w pierwszym kwartale 2023 roku. Z danych wynika, że w tym okresie 127 spółek pozyskało 446 mln PLN od 68 funduszy.

W pierwszym kwartale 2023 roku przez polski rynek VC przepłynęło 446 mln PLN. To łączna wartość kapitału, który polskie i zagraniczne fundusze zainwestowały w 127 transakcjach w rodzime innowacyjne przedsiębiorstwa. Oznacza to spadek w porównaniu z analogicznym okresem w 2022 roku i wzrost o 84% w porównaniu z pierwszym kwartałem 2021 roku. Równocześnie znacząco wzrosła liczba transakcji.

Wartość inwestycji venture capital w Polsce
Rysunek 1 Wartość transakcji. Celowo w zestawieniu osobno prezentujemy megarundy (outliers), które zaburzają statystyczny obraz

Rok 2023 w polskim ekosystemie start-upów rozpoczął się bez transakcji o charakterze megarundy (w całym 2022 roku odnotowaliśmy tylko 1 taką transakcję). Największą transakcją w kwartale była Runda A Vue Storefront. Spółka pozyskała od inwestorów 94,2 mln PLN. Fundusze VC dokonały jeszcze 4 transakcji, których wartość przekraczała próg 20 mln PLN (Contect – 47,1 mln PLN, HiProMine – 34,5 mln PLN, SatRevolution – 21,9 mln PLN, Occubee – 20 mln PLN).

Globalne i europejskie spadki wartości inwestycji w Q1 2023 objawiły się również w naszym ekosystemie. Odnotowaliśmy bardzo wysoką liczbę rund, ale większość z nich bazuje na krajowym kapitale zalążkowym. Obserwujemy mniejsze zainteresowanie funduszy zagranicznych, które zwyczajowo dostarczały kapitał w rundach A+. Tym samym, spada również średnia wartość inwestycji. Polskie fundusze VC wciąż posiadają kapitał zalążkowy dla innowacyjnych projektów. Wyzwaniem dla założycieli spółek będzie przekonanie zagranicznych inwestorów. Nie jest to jednak niemożliwe, czego dowodzi choćby runda Vue Storefront – komentuje Aleksander Mokrzycki, wiceprezes PFR Ventures.

– Aktywność na rynku jest mniejsza, widać to przede wszystkim w kurczącej się podaży projektów mimo utrzymującego się popytu ze strony inwestorów. Prawdopodobnie nadal trwa proces docierania się sentymentu inwestorów i oczekiwań założycieli spółek. Jedni, w ślad za mnożnikami na NASDAQ, są bardziej konserwatywni w kwestii wycen spółek, drudzy pamiętają jak sytuacja wyglądała 1-2 lata temu i często chcą poczekać na lepszy moment do sprzedaży udziałów – wskazuje Karol Lasota, principal w Inovo VC.

W ciągu pierwszego kwartału 2023 roku zwiększyła się liczba zalążkowych transakcji. Finansowanie o takim charakterze pojawiło się w 112 transakcjach względem 86 rok wcześniej i 88 dwa lata wcześniej. Zauważalnie spadła za to liczba późniejszych rund.

Mimo ogólnego wzrostu liczby transakcji, ich średnia wartość spadła z 6 mln PLN w Q1 2022 do 3,5 mln PLN w Q1 2023. Z tych statystyk można pośrednio wnioskować o spadku wycen samych spółek, co potwierdzają również komentarze przedstawicieli funduszy VC.

20 ze 127 transakcji to inwestycje z udziałem funduszy PFR Ventures. Zapewniły one blisko 9% kapitału dla innowacyjnych przedsiębiorstw. Istotną rolę w segmencie zalążkowym odgrywają też fundusze Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, które odpowiadają za znacznie ponad połowę transakcji (68) transakcji, ale tylko 9% udziału w ich wartości.

W gronie wyjść z transakcji wyróżniają się sprzedaż Renters.pl przez bValue Fund (transakcja przyniosła zespołowi 8-krotny wzrost) oraz wykupienie udziałów w spółce PsiBufet przez jednego z inwestorów – Butternut Box. W efekcie zespół Kogito Ventures wygenerował ok. 3,5-krotny zwrot z inwestycji.

Spółka Vivid Games zaprezentowała raport za rok 2022

Vivid Games pochwaliła się w raporcie za rok 2022 przychodami o 50% wyższymi niż przed rokiem i zyskiem netto w wysokości 0,7 mln zł. EBITDA za 2022 wyniosła 5 mln zł.

Do najważniejszych zdarzeń 2022 należały zbycie technologii Bidlogic, czy przywrócenie dystrybucji Knight Fights 2. Najbardziej istotny pozostawał jednak dalszy rozwój Real Boxing 2 i Eroblast. Obecnie Spółka jest skupiona na przyszłości. Równolegle tworzy Real Boxing 3 i utrzymuje zaangażowanie użytkowników w tytułach już będących w ofercie, a także zabiega o strategiczne partnerstwa.

Prezes Zarządu jest nastawiony na efektywną realizację nowej strategii. “Jak podkreśliłem w Sprawozdaniu z działalności, miniony rok był dla Spółki czasem rozwoju i osiągnięcia historycznie rekordowych przychodów z Real Boxing 2. Pozwolił sfinalizować dużą transakcję zbycia wewnętrznej technologii Bidlogic, czy odzyskać możliwość dystrybucji Knight Fights 2. Z drugiej strony, problemy koniunkturalne oraz weryfikacja realizowanej strategii skłoniły nas do podjęcia trudnych, choć biznesowo niezbędnych, decyzji. Wyciągnęliśmy wnioski, zarówno z sukcesów jak i porażek i skupiamy się na tym, co przed nami” – podkreśla Piotr Gamracy, CEO Vivid Games. “Zgodnie z ogłoszoną niedawno strategią, do końca 2024 chcemy wypuścić na rynek Real Boxing 3, który zaoferuje graczom dużo więcej niż wcześniejsze wersje. Rozbudowujemy wewnętrzne kompetencje deweloperskie i wiem, że dowieziemy nie tylko ten, ale również kolejne dobre projekty. Od poniedziałku (24.04) biorę udział w konferencji Reboot Develop Blue 2023 w Dubrowniku. Spotkania z potencjalnymi partnerami i ekspertami z branży, utwierdziły mnie w przekonaniu, że nasza strategia i ścieżką, którą obraliśmy są słuszne. Wierzę, że już wkrótce zaprezentujemy Państwu kolejne ważne dla przyszłości Vivid Games informacje” – dodaje Gamracy.

Rekordowe przychody i zysk netto, największa od pięciu lat sprzedaż kredytów dla biznesu. Alior Bank podsumowuje I kwartał 2023 r.

Alior Bank po raz kolejny zaprezentował rekordowe wyniki finansowe. Przychody wyniosły 1 330 mln zł, co stanowi wzrost o 22 proc. w ujęciu rocznym. Zysk netto wyniósł 366 mln zł i był o 197 mln zł wyższy, niż w I kwartale poprzedniego roku (wzrost o 116 proc.). Bank osiągnął także bezpieczną pozycję kapitałową oraz płynnościową, ze współczynnikiem TIER 1 na poziomie 14,26 proc. oraz TCR 15,36 proc. Bank odnotował również największy od pięciu lat poziom sprzedaży kredytów w segmencie klientów biznesowych.

Alior Bank zaprezentował wzrost wyniku odsetkowego o 28 proc. w ujęciu rocznym, z kolei wynik prowizyjny urósł o 9 proc. r/r. Bank dokonał korekty rezerwy na wakacje kredytowe w wysokości 11 mln zł, do łącznej kwoty 513 mln zł. Stanowi to 75 proc. partycypacji ważonej wolumenem. W związku z tym, skorygowany o wpływ korekty rezerwy na wakacje kredytowe, zysk netto wyniósł 375 mln zł. Dodatkowo, wynik został obciążony rezerwą w wysokości 57,5 mln zł na składkę Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Bank kontynuuje poprawę efektywności i rentowności, co odzwierciedlają kluczowe wskaźniki. Marża odsetkowa (NIM) w I kwartale br. wyniosła 5,81 proc., czyli o 1,23 pp. więcej niż w analogicznym okresie 2022 r. Rentowność kapitału własnego wyrażona w ROE urosła o 10,8 pp. w ujęciu rocznym, osiągając poziom 22,7 proc.

Za nami kolejny kwartał, który zakończyliśmy bardzo dobrymi wynikami finansowymi. Cieszą tym bardziej, że wzmacniają bazę kapitałową, co w istotny sposób przyczyni się do możliwości finansowania potrzeb polskiej gospodarki. Poza osiągnięciem historycznych maksimów, był to dla nas ważny kwartał także ze względu na ogłoszenie nowej strategii rozwoju „Bank na co dzień, Bank na przyszłość”. Konsekwentnie ją wdrażamy i rośniemy, udowadniając swoją pozycję i odporność na czynniki zewnętrzne. To powinno satysfakcjonować akcjonariuszy, klientów oraz pracowników – powiedział Grzegorz Olszewski, Prezes Zarządu Alior Banku.

Pomimo wzrostu kosztów ryzyka o 39 mln zł w porównaniu z ubiegłym rokiem, bank nie obserwuje istotnie negatywnego wpływu otoczenia makroekonomicznego na poziom CoR. Zakłada również, że koszty ryzyka Grupy Alior Banku w kolejnych kwartałach mogą nieco wzrosnąć, jednak wskaźnik CoR za cały 2023 rok nie powinien przekroczyć 1,9 proc.

Poziomy współczynników kapitałowych TIER 1 oraz TCR na koniec I kwartału 2023 r. przekraczają minima regulacyjne, odpowiednio o: 561 pb., czyli 2,6 mld zł, oraz 471 pb. – co stanowi 2,2 mld zł. Są to bardzo satysfakcjonujące wyniki, konsekwentnie budujące bezpieczną i stabilną pozycję kapitałową Alior Banku – komentuje Radomir Gibała, Wiceprezes Zarządu Alior Banku odpowiedzialny za obszar finansów.

Klienci biznesowi

W segmencie klienta biznesowego zauważalna jest przede wszystkim rekordowa sprzedaż kredytów, która wyniosła prawie 3,1 mld zł. Przychody w tym segmencie wzrosły o 12 proc. r/r.

Jest to najlepszy wynik Alior Banku od 5 lat. Systematycznie kontynuujemy strategię poprawy jakości portfela kredytowego i obniżania kosztów ryzyka, przy jednoczesnym zmniejszaniu wskaźnika NPL. Efekty są widoczne. Przy aktywach utrzymujących się na poziomie ponad 13 mld zł, portfel w restrukturyzacji i windykacji maleje mówi Tomasz Miklas, Wiceprezes Zarządu Alior Banku odpowiedzialny za obszar ryzyka kredytowego.

O 19 pp. zwiększył się także udział nowych limitów kredytowych, oferowanych firmom z wybranych branż. Jest to efekt działań zmierzających do dywersyfikacji portfela oraz wzrostu w branżach o niskim ryzyku i dużym potencjale przychodowym. Widoczny jest również wzrost sprzedaży produktów transakcyjnych, co jest wynikiem konsekwentnej polityki budowania relacji z klientami biznesowymi. W omawianym okresie liczba aktywnych kart – w ujęciu rocznym – wzrosła o 2 proc., a liczba klientów z BankConnect – o 16 proc. Na znaczeniu zyskują także procesy automatyczne. Ich udział w nowej sprzedaży, w segmencie małych firm, wzrósł o 20 pp. Już prawie połowa dyspozycji przyjmowanych jest zdalnie. Bank przewiduje dalsze wzrosty, dzięki kolejnym projektom zaplanowanym w tym segmencie. Wynika to z nowej strategii rozwoju.

Klienci indywidualni

Portfel kredytów hipotecznych brutto w segmencie klientów indywidualnych wzrósł do 16,1 mld zł, zapewniając tym samym bankowi 3,2 proc. udziału w rynku.

Rekordowo wzrosła sprzedaż pożyczek gotówkowych, o 33 proc. w ujęciu rocznym oraz 21 proc. w porównaniu z poprzednim kwartałem, osiągając 1,60 mld zł. Aż połowa umów została zrealizowana w kanałach zdalnych. Portfel kredytów konsumpcyjnych brutto wyniósł 16,7 mld zł,  co stanowi ponad 11 proc. udziału w rynku. Liczba klientów indywidualnych to 4,1 mln. Rok do roku wzrosła ona o 1 proc., liczba klientów z systematycznymi wpływami zwiększyła się o 4 proc. w ujęciu rocznym.

W omawianym okresie, znacznie zwiększyła się także liczba rachunków „Konto Jakże Osobiste”, które jest najbardziej rozpoznawalnym produktem skierowanym do klientów indywidualnych. Ich liczba wzrosła o 24 proc., do 670 tys. (w porównaniu z 541 tys. rok wcześniej oraz 636 tys. w ostatnim kwartale 2022 r.).

Nie słabnie także zainteresowanie usługami pozabankowymi w aplikacji Alior Mobile. Liczba opłat za przejazdy autostradą i bilety komunikacji zbiorowej, zakupiona za pośrednictwem aplikacji, urosła o 64 proc. r/r. i wynosi już ponad pół miliona. Przybywa także samych użytkowników aplikacji mobilnej Alior Banku. W pierwszym kwartale 2023 r. było ich 968 tys., czyli o 22 proc. więcej niż rok wcześniej. Zwiększa się również ich transakcyjność. W omawianym okresie klienci indywidualni zlecili o 21 proc. więcej przelewów (łącznie 11,5 mln). O 39 proc. urosła też liczba transakcji wykonanych za pomocą usługi BLIK – w I kwartale było ich 12,4 mln.

Jednym z kluczowych wdrożeń w segmencie klienta indywidualnego był Alior Pay. Usługa udostępniona została wąskiej grupie klientów pod koniec grudnia 2022 r. Pozwala w łatwy sposób odraczać transakcje wykonane na rachunku w Alior Banku. Co istotne, korzystając z Alior Pay można odłożyć w czasie płatności dokonane w sklepach internetowych i stacjonarnych, wypłaty z bankomatów, a także przelewy z konta, np. płatności za rachunki. Wartość odroczonych transakcji w kwietniu br. przekroczyła 3 mln zł. Usługa ta została wysoko oceniona przez sektor bankowy. W ramach prestiżowej konferencji Banking Forum Alior Bankowi przyznano tytuł Najbardziej Innowacyjnego Banku – m.in. za wdrożenie Alior Pay.

Grupa Alior Banku

W Grupie Alior Banku wskaźnik NPL w stosunku r/r spadł o 151 pb. Dynamiczna redukcja tego wskaźnika to efekt kilkuletnich, konsekwentnych i skutecznych działań zmierzających do poprawy jakości portfela kredytowego. Warto pamiętać, że w I kwartale 2020 r. sytuował się on na poziomie 13,67 proc., a po trzech latach – w I kwartale 2023 r. – spadł do 9,80 proc.

Portfel leasingu i pożyczek Alior Leasing utrzymuje się na stabilnym poziomie 5,8 mld zł z końca 2022 r. Sprzedaż wyniosła 608 mln zł (czyli o 3 proc. więcej w odniesieniu kw/kw). Konsekwentnie poprawia się także kwartalna sprzedaż leasingu i pożyczki. W analizowanym czasie była o 16 proc. wyższa niż w I kwartale 2022 r.

Obserwowaliśmy o blisko 30 proc. mniejsze obroty akcjami na GPW, niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Przełożyło się to na słabsze wyniki prowizyjne. Ponad 50-proc. wzrost wolumenów sprzedażowych można było zauważyć w produktach strukturyzowanych i funduszach inwestycyjnych. Napływy netto do funduszy Alior TFI wyniosły 111 mln zł. W porównaniu z poprzednim kwartałem, sprzedaż brutto funduszy wzrosła o 312 proc.

Bank odpowiedzialny społecznie

Zgodnie z założeniami strategii „Bank na co dzień, Bank na przyszłość”, Alior Bank wspiera działania z segmentu ESG. Jego znakiem rozpoznawczym w obszarze ESG jest „S” – odpowiedzialność społeczna, nakierowana na klientów oraz pracowników.

W minionym kwartale, wśród kluczowych inicjatyw, warto wymienić rozwojowo-profilaktyczny projekt „ONA”, skierowany do pracowników Banku. Do tej pory, w jego ramach zrealizowano kampanię #JesteśWażna, czy przedsięwzięcia profilaktyczne organizowane wspólnie z Fundacją Rak’n’Roll. Swoje umiejętności i kompetencje pracownicy mogą z kolei rozwijać dzięki nowej inicjatywie, jaką jest „Alior Uniwersytet”. Partnerami projektu są Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie, Wydział Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego oraz Państwowa Akademia Nauk Społecznych w Przemyślu.

Alior Bank mocno rozwija także działania skierowane do fanów gamingu. W ramach akcji #WeSupportGamers, bank wsparł ligę esportową Baltic Playground, czyli organizatora międzynarodowych rozgrywek League of Legends. Specjalną strefę Aliora można było odwiedzić podczas serii wydarzeń Geek Week, którego partnerem był bank. Z kolei podczas festiwalu Meet at Rift, uczestniczy mogli liczyć na specjalne nagrody i zwiedzić gamingową strefę banku.

Kluczowe wskaźniki finansowe Grupy w I kwartale 2023 roku:

  • Przychody: 1,330 mld zł – rekordowy poziom w całej historii Alior Banku.
  • Zysk netto w I kwartale 2023 r. wyniósł 366 mln zł – jest to rekordowy wynik.
  • Zysk netto w I kwartale 2023 r., skorygowany o wpływ korekty rezerwy na wakacje
    kredytowe, wyniósł 375 mln zł.
  • Bezpieczna pozycja kapitałowa oraz płynnościowa banku: współczynnik TIER 1 na poziomie 14,26 proc., a TCR 15,36 proc. Nadwyżka ponad wymogi regulacyjne dla TIER 1 wynosi
    561 pb., a TCR 471 pb.
  • CoR (koszty ryzyka) na poziomie: 1,61 proc.
  • NIM (marża odsetkowa netto) banku w analizowanym okresie wyniosła: 5,81 proc.
  • ROE (rentowność kapitału własnego) na poziomie: 22,7 proc.
  • C/I (koszty do dochodów) na poziomie: 38,1 proc.

Rozpoczęły się zapisy na sprzedaż akcji TIM w wezwaniu ogłoszonym przez Grupę Würth

Dzisiaj, 26 kwietnia 2023 r., rozpoczynają się zapisy na sprzedaż akcji TIM S.A. („Spółka”) w odpowiedzi na wezwanie ogłoszone 20 kwietnia przez FEGA & Schmitt Elektrogroßhandel GmbH („Wzywający”), należącą do Grupy Würth. Cena akcji w wezwaniu wynosi 50,69 zł. Zainteresowani inwestorzy mogą złożyć zapis na sprzedaż akcji w swoim biurze maklerskim. Będą one przyjmowane do 4 lipca 2023 r.

Główni akcjonariusze i kluczowi menadżerowie TIM S.A. („Spółka”), w tym m.in. prezes zarządu Spółki Krzysztof Folta oraz przewodniczący RN Krzysztof Wieczorkowski, podpisali już umowy, na mocy których zobowiązali się do sprzedaży swoich akcji w ramach wezwania. Jeżeli w wyniku wezwania zostanie osiągnięty próg co najmniej 95% ogólnej liczby głosów na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy, Wzywający zamierza ogłosić przymusowy wykup akcji posiadanych przez akcjonariuszy mniejszościowych TIM S.A. Następnie, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, Wzywający zamierza wycofać Spółkę z Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.

Zaoferowana w wezwaniu cena oznacza:

  • +93,8% premii w stosunku do ostatniego kursu zamknięcia przed ogłoszeniem przez Spółkę przeglądu opcji strategicznych w dniu 22 sierpnia 2022 r.
  • +67,0% premii w stosunku do 6-miesięcznej średniej ceny ważonej wolumenem akcji Spółki poprzedzającej dzień zamiaru wezwania
  • +51,7% premii w stosunku do 3-miesięcznej średniej ceny ważonej wolumenem akcji Spółki poprzedzającej dzień ogłoszenia zamiaru wezwania
  • +34,1% premii w stosunku do ostatniej ceny zamknięcia akcji Spółki poprzedzającej dzień ogłoszenia zamiaru wezwania

Harmonogram wezwania na akcje TIM S.A.:

26 kwietnia 2023 Rozpoczęcie przyjmowania zapisów
4 lipca 2023 Zakończenie przyjmowania zapisów
7 lipca 2023 Przewidywany dzień transakcji nabycia akcji
12 lipca 2023 Przewidywany dzień rozliczenia transakcji nabycia akcji

Szczegóły dotyczące wezwania znajdują się pod adresem https://wezwanie-tim.pl

mBank S.A. i mInvestment Banking S.A. pełnią role doradców M&A i finansowych dla TIM S.A., natomiast DLA Piper doradcy prawnego.

Doradcami Grupy Würth są BNP Paribas, który pełni rolę wyłącznego doradcy M&A i finansowego, Domański Zakrzewski Palinka sp.k., która pełni rolę doradcy prawnego, EY odpowiedzialny był za finansowe i podatkowe due diligence, a Santander Bank Polska S.A. – Santander Biuro Maklerskie pełni rolę brokera pośredniczącego oraz doradcy transakcyjnego w wezwaniu dla Grupy Würth.

Grupa Agora ogłosiła strategiczne kierunki rozwoju na lata 2023-2026

W 2026 r. Grupa Agora chce być w TOP3 największych polskich firm medialnych. Awans do rynkowej czołówki ma jej zapewnić systematyczny rozwój zgodny ze strategicznymi kierunkami wyznaczonymi przez zarząd spółki, który zaprezentował je w środę 26 kwietnia 2023 r. Kierunki te to: rozwój mediowych biznesów i ich zasięgu wśród odbiorców w Polsce; różnorodność projektów biznesowych i ich autonomia; nowy zarządczy model operacyjny, pozwalający jes­zcze lepiej wykorzystać wysokie kompetencje zespołu; a w zakresie osiąganych rezultatów – zwiększanie wartości dla akcjonariuszy, podniesienie efektywności finansowej całej organizacji i osiągnięcie wyniku na poziomie EBITDA powyżej 200 mln zł*.

– Początek drogi Grupy Agora w nowym kierunku wyznaczyły już dwa wydarzenia z ostatnich tygodni: zgoda WZA na wydzielenie spółek z Agory S.A. oraz przejęcie Eurozetu, czyli największa inwestycja w media w historii Agory. Transakcja ta lokuje nas na pozycji czwartej grupy medialnej w Polsce, po największych stacjach TV i to właśnie z tej pozycji wytyczamy kierunki na przyszłość – mówi Bartosz Hojka, prezes Agory. – Stawiamy na nasze mocne strony na jakościowe treści, na silne i niezależne media. W tym mamy 34 lata doświadczenia i liczne sukcesy. Zespół Agory to ludzie, którzy budowali rynek medialny w Polsce i jego poszczególne segmenty. Tworzyli standardy tego rynku, pchali go w innowacyjnych kierunkach i wynosili na nowe szczyty. Wspólnie, z pozycji czwartej w Polsce grupy medialnej, chcemy za cztery lata awansować na podium, by nie tylko docierać do kilkudziesięciu milionów osób z ważnymi, atrakcyjnymi treściami, ale też zapewniać klientom najefektywniejszą ofertę reklamową. Będziemy ten plan realizować w nowej strukturze, która pozwoli nam działać bardziej elastycznie i efektywnie finansowo.

Zarząd Agory wyznaczył kierunki strategiczne Grupy Agora na lata 2023-2026, bazując na silnych stronach organizacji. To przede wszystkim wysoka jakość oferowanych treści i usług, atrakcyjna grupa odbiorców oraz bardzo szeroki zasięg mediów, a także przewagi związane z dotychczasowym rozwojem rozwiązań cyfrowych i subskrypcyjnych.

Kierunki rozwojowe Grupy Agora na lata 2023-2026 koncentrują się na następujących obszarach:

Portfolio i zasięg

Dostarczanie rzetelnych, niezależnych informacji i opinii, wysokiej jakości rozrywki i oferty kulturalnej to mocne strony Agory już od ponad 30 lat. Jednocześnie zespół Grupy cały czas dba o to, by jej media i marki były pierwszym wyborem dla klientów reklamowych w Polsce dzięki dotarciu do najatrakcyjniejszych grup celowych, czemu sprzyja elastyczna oferta handlowa wielu komplementarnych mediów o wyjątkowym zasięgu. Zgodnie z analizą Grupy jej media cyfrowe i stacje radiowe docierają codziennie do 11 mln Polaków, a dodatkowo zasięg jej nośników OOH to 5 mln osób każdego dnia. Dzięki temu Grupa Agora jest czwartą pod względem wielkości grupą medialną w Polsce, po czołowych grupach telewizyjnych, docierającą do 30 mln odbiorców miesięcznie.

Aspiracją Grupy Agora jest dalszy wzrost zasięgu i rozwój obecnego portfela biznesów mediowych, a także awans do pierwszej trójki największych polskich firm medialnych w ciągu najbliższych czterech lat. Rozwój ten będzie się opierać zwłaszcza na silnych markach Grupy: jak Gazeta Wyborcza i Wyborcza.pl, Gazeta.pl, Radio TOK FM, Radio ZET, Helios czy AMS.

Wartość

Z myślą o zwiększaniu wartości dla akcjonariuszy zarząd Agory chce skupić się na odbudowie rentowności Grupy do poziomu EBITDA pozwalającego na dynamiczny rozwój organizacji i powrót do realizacji polityki dywidendowej. Planowany wynik EBITDA w 2026 r. ma wynieść minimum 200 mln zł*.

Różnorodność i autonomia

Dodatkowo, w nadchodzących latach zarząd Agory zamierza postawić na utrzymanie i wzmacnianie autonomii operacyjnej poszczególnych biznesów. W tym celu dbać będzie o różnorodność podejmowanych przez nie projektów, a także o większe otwarcie na współpracę z innymi podmiotami, w tym inwestorami i partnerami zewnętrznymi, w celu realizacji unikalnych pomysłów rozwojowych oraz wzrostu wartości i popularności marek Grupy Agora.

Nowy model operacyjny

Jednocześnie zarząd Agory, wychodząc naprzeciw wyzwaniu skutecznego kierowania tak rozwijającymi się biznesami, planuje ujednolicenie zasad zarządzania w ramach Grupy Agora. Planowane jest stworzenie jednolitej, macierzowej struktury zarządczej w Grupie dla takich strategicznych obszarów jej funkcjonowania, jak działy backoffice – HR, finanse czy technologia. Takie działanie ma zapewnić efektywne wykorzystanie kluczowych kompetencji zespołu Grupy Agora i czerpanie korzyści z wypracowanych rozwiązań przez całą organizację.

Efektywność

Oprócz tego zarząd Agory skoncentruje się na realizacji synergii przychodowych dzięki ujednoliceniu struktury zarządczej oraz standaryzacji procesów w Grupie Agora. Zakłada też utrzymanie korzyści płynących ze współpracy pomiędzy podmiotami w Grupie, prowadzonej według jasnych, ustalonych reguł, jak również utrzymanie elastycznego modelu pracy, odpowiadającego potrzebom poszczególnych biznesów.

Myśląc o realizacji zakładanych planów, zarząd spółki stawia jednocześnie na rozwój całej Grupy Agora prowadzony w zrównoważony, społecznie odpowiedzialny sposób. W tym celu powstaje Strategia ESG Grupy Agora na lata 2023-2027, której szczegóły zostaną przedstawione w najbliższych tygodniach. Strategia ta uwzględni cele organizacji dotyczące klimatu i środowiska (E), ludzi i społeczeństwa (S), a także ładu zarządczego i praktyk biznesowych (G). Grupa określi w niej m.in. sukcesywnego zmniejszania śladu węglowego, dalszego wsparcia działań na rzecz demokracji i wolności słowa oraz tworzenia atrakcyjnego, otwartego na różnorodność miejsca pracy.

Banki rynków wschodzących – dzwoni dzwonek alarmowy

Upadek Silicon Valley Bank i Signature Bank w USA, a także przejęcie Credit Suisse przez UBS wywołały widmo rosnącej podatności sektora finansowego na rosnące stopy procentowe w warunkach spowolnienia wzrostu. Podczas gdy większość uwagi skupiła się na gospodarkach rozwiniętych, przyjrzymy się bliżej implikacjom restrykcyjnej polityki pieniężnej dla banków na rynkach wschodzących (i potencjalnym skutkom ubocznym). W opinii Allianz Trade takie banki są zwykle bardziej podatne na zagrożenia ze względu na ich większą koncentrację na rynkach krajowych i ściślejsze powiązanie z warunkami fiskalnymi (ze względu na duże zaangażowanie rządu w dług publiczny i wpływy polityczne), co zwykle skutkuje wysoce procykliczną dynamiką wzrostu akcji kredytowej.

W ostatnich miesiącach silny wzrost akcji kredytowej na kilku rynkach wschodzących charakteryzujących się wysokimi nierównowagami wewnętrznymi i zewnętrznymi – w Turcji, Pakistanie i Egipcie – budzi alarm (Rysunek 1). Banki z Turcji, Pakistanu i Egiptu mają bliskie powiązania z lokalnymi rządami z powodu represji finansowych. W rezultacie wzrost akcji kredytowej był głównie napędzany politycznie, ponieważ rządy lokalne miały większe zapotrzebowanie na dodatkowe pieniądze. Rząd prezydenta Erdogana w Turcji próbuje stymulować wzrost gospodarczy za pomocą niekonwencjonalnych środków pobudzania akcji kredytowej. W konsekwencji, podstawowa stopa procentowa była kilkakrotnie obniżana. W Pakistanie silny wzrost akcji kredytowej był spowodowany większym zadłużeniem państwowym (dług państwowy stanowił około 40% wszystkich aktywów bankowych w czerwcu 2022 r.) oraz dodatkowymi programami wsparcia dla MŚP. Podobnie w Egipcie znacznie wzrosły kredyty dla państwa lub przedsiębiorstw związanych z państwem.

Wzrost akcji kredytowej

W tych krajach banki są szczególnie narażone na ryzyko stopy procentowej i ryzyko związane z państwem. Banki we wszystkich trzech krajach mają – na razie – wystarczające bufory płynnościowe i kapitałowe (Rysunki 2 i 3).

Współczynnik kapitału

Banki zarówno w Turcji, jak iw Egipcie również wykazują stosunkowo niskie wskaźniki kredytów zagrożonych (NPL), chociaż są one zawyżone ze względu na silny wzrost akcji kredytowej, który zawyża mianownik wskaźnika. Środki zaradcze związane z pandemią pozwoliły również utrzymać w ryzach odnotowane utraty wartości. W Pakistanie takie środki nadal obowiązują w odniesieniu do MŚP, natomiast w przypadku Turcji system został już wycofany. (Rysunek 4). Banki posiadają duże zasoby obligacji rządowych, co naraża je na wysokie ryzyko kontrahenta (z tytułu zaległości płatniczych dłużników państwowych), ale także ryzyko stopy procentowej (ponieważ banki centralne walczą z inflacją).Wskaźnik kredytów zagrożonych

Rosnące ryzyko walutowe może stać się wyzwaniem dla tureckich banków. W Turcji 57% depozytów jest zdominowanych w walutach obcych1. W tym kontekście banki mogą znaleźć się pod coraz większą presją, jeśli lira krajowa ulegnie dalszemu pogorszeniu, zwłaszcza że jest mało prawdopodobne, aby rząd turecki był w stanie wspierać nawet banki państwowe. Ponadto istnieje potencjalne, choć mało prawdopodobne za rządów Erdogana, ryzyko wzrostu podstawowych stóp procentowych, co z kolei mogłoby doprowadzić do znacznych odpisów w portfelu papierów wartościowych.

Zarówno w Egipcie, jak i w Pakistanie ryzyko związane z długiem państwowym stało się bardziej dotkliwe. Biorąc pod uwagę duże udziały banków krajowych w obligacjach rządowych, niewypłacalność państwa miałaby katastrofalne skutki. Zarówno Egipt, jak i Pakistan mają jedne z najwyższych wskaźników długu publicznego (Egipt: 98,4%; Pakistan: 89,6%). Agencje ratingowe obniżyły ostatnio rating państwowy Egiptu, powołując się na zmniejszone bufory zewnętrzne tego kraju i jego zdolność do absorpcji wstrząsów. W przypadku Pakistanu ostatni rating zewnętrzny to CCC- przyznany przez agencję Fitch, czyli zaledwie o jedno oczko powyżej poziomu niewypłacalności. W przypadku niewypłacalności państwa nawet dalszy wzrost ryzyka związanego ze stopami procentowymi w opinii Allianz Trade mógłby doprowadzić do masowych odpisów w portfelach papierów wartościowych, co oprócz płynności mogłoby również obciążyć kapitalizację banków.

Polska liderem pod względem podaży na rynku magazynowym w Unii Europejskiej

Według najnowszego raportu Newmark Polska „Rynek magazynowo-przemysłowy w Europie” w 2022 roku deweloperzy dostarczyli w Unii Europejskiej ponad 20 mln mkw. nowoczesnej powierzchni magazynowo-przemysłowej. Najwięcej nowych magazynów wybudowano w Polsce – prawie 4,4 mln mkw. Dużą podaż odnotowano również w Niemczech i Czechach, gdzie oddano do użytku odpowiednio ponad 2 mln mkw. i 1,1 mln mkw. Polska znajduje się na podium także pod względem popytu.

– Zmieniające się otoczenie geopolityczne oraz konieczność zapewnienia szybkich i sprawnych dostaw sprawiły, że lokalizacja, dostęp do rozbudowanych korytarzy transportowych oraz intermodalność stały się jednymi z głównych czynników przy wyborze przyszłych lokalizacji pod nowy magazyn – mówi Jakub Kurek, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych w Newmark Polska. – W dobie nearshoringu i friendshoringu duży potencjał wzrostu mają rynki dysponujące sporymi bankami gruntów inwestycyjnych, takie jak Niemcy, Polska czy Francja.

Pomimo wciąż wielu wyzwań, rynki magazynowo-przemysłowe w poszczególnych krajach Unii Europejskiej radzą sobie stosunkowo dobrze. W całym 2022 roku na głównych rynkach UE wynajęto ponad 35 mln mkw. magazynów, co oznacza, że w porównaniu z rekordowym rokiem 2021 popyt był tylko nieznacznie niższy – o ok. 5%.

– W większości analizowanych rynków aktywność najemców w ubiegłym roku osiągnęła drugi najwyższy wynik w historii. Największy udział w całkowitym popycie (bez renegocjacji) odnotowały Niemcy – 24%. Na kolejnych miejscach uplasowały się Holandia i Polska – po ok. 13% – mówi Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa, Lider ds. ESG, Newmark Polska.

Aktywność deweloperów, pomimo rosnących kosztów finansowania nowych inwestycji, nadal utrzymuje się na stosunkowo wysokim poziomie. Na koniec 2022 roku w budowie znajdowało się prawie 25 mln mkw. powierzchni magazynowej, z czego niemal 90% trafi na rynek jeszcze w tym roku. Ponadto, prawie 60% powierzchni w realizowanych obecnie inwestycjach zostało już zabezpieczone umowami przednajmu.

Na niektórych europejskich rynkach coraz bardziej widoczny staje się niedobór dostępnych gruntów pod budowę nowych obiektów magazynowych. Dotyczy to zwłaszcza Skandynawii, gdzie średni wskaźnik pustostanów nie przekracza 2%, a także niektórych krajów Europy Środkowo-Wschodniej, m.in. Czech (ok. 1%), Bułgarii (0,5% w Sofii) czy Austrii (poniżej 0,5%).

W 2022 roku na europejskich rynkach magazynowych obserwowaliśmy wyraźny trend wzrostowy czynszów, które w ujęciu rocznym wzrosły o ok. 15%. W niektórych regionach wzrosty czynszów sięgały nawet 35-40% i dotyczyły szczególnie magazynów zlokalizowanych w granicach miast, takich jak Rotterdam, Monachium, Berlin, Londyn czy Praga.

Na koniec IV kw. 2022 roku najdroższe magazyny znajdowały się w Finlandii (12-13 EUR/mkw./miesiąc), Norwegii (11,5-13 EUR/mkw./miesiąc), Niemczech (7,5-9,5 EUR/mkw./miesiąc) oraz Holandii (6-9 EUR/mkw./miesiąc).

Na drugim biegunie znalazły się obiekty magazynowe w Europie Środkowo-Wschodniej, w tym w Polsce, gdzie za wynajęcie jednego metra kwadratowego powierzchni magazynowej najemcy płacili 3,5-5 EUR miesięcznie. Niemniej jednak najwyższe koszty najmu na kontynencie europejskim utrzymywały się w Wielkiej Brytanii (10-25 EUR/mkw./miesiąc).

W 2023 roku spodziewamy się kolejnych wzrostów czynszów, szczególnie w przypadku magazynów oferujących zaawansowane rozwiązania technologiczne oraz w obszarze ESG, które pozwalają na uzyskanie wymiernych oszczędności w zakresie zużycia mediów czy też w postaci niższych kosztów eksploatacyjnych. Niemniej prognozowane wzrosty czynszów w skali całego kontynentu europejskiego nie powinny przekroczyć ok. 10% w ujęciu rocznym.

Dalszy rozwój europejskiego rynku magazynowego będzie w dużym stopniu uzależniony m.in. od podejmowanych działań mających na celu usprawnienie systemów transportowych w ramach Unii Europejskiej, w tym rozbudowy transeuropejskiej sieci transportowej TEN-T, w skład której wchodzą szlaki drogowe, kolejowe, morskie i lotnicze.

Na znaczeniu zyskuje także intermodalność, szczególnie w obliczu zarówno rosnącej świadomości zagadnień związanych z ESG, jak i regulacji w tym zakresie, które wymuszają redukcję emisji gazów cieplarnianych. To z kolei przyczyni się do wzrostu roli transportu kolejowego i morskiego przy planowaniu przyszłych łańcuchów dostaw.

Dodatkowymi czynnikami rozwoju sektora magazynowego mogą być dotacje unijne oraz odpowiedź Unii Europejskiej na amerykańską Ustawę o redukcji inflacji (Inflation Reduction Act), czyli Green Deal Industrial Plan for the Net-Zero Age.

Badanie CAWI – co należy o nim wiedzieć?

Badanie CAWI wykorzystywane jest przez coraz więcej firm. Na czym dokładnie ono polega i czy jest wiarygodną metodą zbierania danych? Na te i inne pytania odpowiadamy w poniższym artykule.

Na czym polega badanie CAWI?

Badanie CAWI swoją nazwę wzięło z angielskiego Computer Assisted Web Interview. Jest to rodzaj badania online wykorzystujący ankietę, w celu zbierania informacji. Respondent może odpowiadać na pytania bez konieczności wychodzenia z domu, dzięki czemu cały proces jest wygodny dla obu stron. Badania rynku metodą CAWI wykorzystywane są najczęściej do przeprowadzania badań marketingowych, satysfakcji publicznej, naukowych, badań opinii publicznej czy badania marki.

Badania CAWI a CATI – czym się różnią?

CAWI to nie jedyna z dostępnych metod badawczych, mająca na celu komputerowe badanie opinii. Badanie CAWI polega na wypełnieniu kwestionariusza przez respondenta, natomiast w przypadku metody CATI (Computer Assisted Telephone Interviews), badania rynku przeprowadzane są za pośrednictwem telefonu. Uzyskane wyniki są następnie ręcznie wprowadzane przez ankietera do internetu, co wydłuża czas realizacji badań. Zarówno w badaniach CAWI, jak i CATI istnieje możliwość skorzystania z gotowej bazy respondentów i dostosowania wielkości próby do własnych potrzeb.

Jakie zalety ma badanie ankietowe?

Metoda CAWI wykorzystywana do przeprowadzenia ankiety niesie za sobą szereg korzyści:

  • Stosunkowo niski koszt badania ankietowego,
  • Możliwość umieszczania w ankiecie elementów graficznych i dowolnej liczby pytań,
  • Szybki czas realizacji badania i dostęp do wyników ankiet w czasie rzeczywistym,
  • Możliwość zadawania pytań gotowej bazie respondentów i sprawowania kontroli nad przebiegiem badania,
  • Pozwala na gromadzenie dużej ilości danych.

Czy badanie online jest wiarygodne?

Podczas wypełnienia ankiet przez respondentów mogą co prawda pojawić się drobne błędy, jednak mimo to, badanie CAWI jest jedną z najczęściej wybieranych technik badawczych. Daje ona możliwość zaproszenia do badań określonej grupy klientów, przy jednoczesnym zapewnieniu reprezentatywności próby. To pozwala ograniczyć margines błędu i sprawia, że badania ankietowe jak najbardziej można uznać za wiarygodne.

Badanie CAWI umożliwia przeprowadzanie ankiety w sposób szybki i bez ponoszenia wysokich kosztów. Dzięki gromadzeniu wszystkich danych w jednym miejscu, dokonywanie analizy otrzymanych wyników jest znacznie proste. Dlatego też firmy coraz częściej korzystają z tego sposobu na przeprowadzenie badań rynkowych.

Większy optymizm na rynku nieruchomości. To chwilowe pobudzenie czy trwała tendencja?

Rynek nieruchomości w I kwartale 2023 r. złapał oddech. Odbicie z dołka potwierdza najnowsze badanie nastrojów, które przeprowadził portal ogłoszeniowy Nieruchomosci-online.pl. Jednak dopiero najbliższe miesiące pokażą, czy większa aktywność poszukujących przełoży się na większą liczbę transakcji.

– Na rynek powrócił optymizm, mamy odbicie z dołka, w którym byliśmy od II kwartału 2022 r. Oznacza to, że pośrednicy dostrzegają więcej punktów styku pomiędzy kupującymi a sprzedającymi. Nie możemy jednak powiedzieć, że rynek już się odbudował. Chęci i możliwości zakupowe są większe, ale dopiero najbliższy kwartał pokaże, czy wyższe zainteresowanie przełoży się na większą liczbę zawieranych transakcji – mówi Alicja Palińska z działu analiz portalu Nieruchomosci-online.pl.

Indeks nastrojów pośredników (INPON) to barometr atmosfery na rynku oparty na opiniach przedstawicieli biur nieruchomości. W I kwartale 2023 r. jego wartość wyniosła 56 pkt, co oznacza poprawę o 10 pkt w stosunku do IV kwartału 2022 r. Indeks po raz ostatni taką wartość osiągnął w I kwartale 2022 r.Wykres z indeksem nastrojów Segmenty nieruchomości - INPON

Rynek najmu już nie taki rozgrzany

– Co ważne, mamy odbicie w każdym segmencie, czyli w mieszkaniach, domach, działkach, najmie i komercji, chociaż powrót optymizmu nie jest wszędzie widoczny w jednakowym stopniu. Szczególną poprawę zanotowała jednak mieszkaniówka: subindeksy dla kawalerek i większych mieszkań osiągnęły ponad 60 pkt, co jest najwyższą oceną spośród wszystkich analizowanych segmentów – dodaje Alicja Palińska.

Najnowsze badanie przyniosło więc istotną zmianę. Od I kwartału 2022 r. pośrednicy konsekwentnie najwyżej oceniali segment najmu. Bardzo długo to właśnie ta kategoria najlepiej radziła sobie na rynku, który musiał zmierzyć się z drastycznym spadkiem popytu. Sytuacja w segmencie najmu w ostatnim czasie jednak stabilizuje się (subindeks wyniósł teraz 58 proc.). Najem nie jest już tak rozgrzany jak w 2022 r., gdy był stymulowany najpierw przez uchodźców zza wschodniej granicy, a potem przez Polaków, którzy przez ograniczenia kredytowe musieli odłożyć plany kupna własnego mieszkania.

Uwagę zwraca też ożywienie w kategorii domów i działek. Od drugiej połowy ub.r. – jak wskazuje ocena pośredników – panował tam duży pesymizm. W I kwartale 2023 r. oba segmenty znajdują się już w lepszej kondycji.

Spadek cen mało prawdopodobny

Większy optymizm to efekt kilku czynników: zahamowania cyklu podwyżek stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej, złagodzenia warunków oceny zdolności kredytowej przez Komisję Nadzoru Finansowego oraz zapowiedzi programu „Bezpieczny kredyt 2 proc.”. Impulsem było też wiosenne ożywienie, które jest naturalnym cyklem na rynku nieruchomości.

Zdaniem pośredników, liczba osób zainteresowanych ogłoszeniami oraz oglądających nieruchomości podczas prezentacji zwiększa się, jednak postęp w zawieraniu umów kupna-sprzedaży nie jest jeszcze znaczny.

– Nastroje uległy poprawie szczególnie po stronie popytu, ale na ten moment nie można stwierdzić, czy będzie to trwała tendencja. Gospodarka wciąż pozostaje pod dużą presją zjawisk inflacyjnych. Kiedy porównamy się z innymi europejskimi krajami, ceny mieszkań w Polsce wciąż pozostają w relacji do wynagrodzeń na relatywnie niskim poziomie. Stąd w warunkach wysokiej inflacji, wzrostu wynagrodzeń nominalnych i ekspansywnej polityki fiskalnej rządu trudno spodziewać się spadków cen mieszkań – komentuje dr hab. Bogusław Półtorak, prof. Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.

ZPP: zapowiadane przez Ministerstwo Zdrowia zmiany regulacyjne uderzą w rozwój firm telemedycznych w Polsce

  • Telemedycyna jest jednym z najsilniejszych trendów rozwojowych na świecie, a Polacy są cenionymi technologami i programistami tworzącymi dobre narzędzia w tym obszarze.
  • Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że regulacje mają zwalczać „automaty na recepty” – niestety w praktyce rozwiązania mogą dotknąć również firmy oferujące zdalne konsultacje lekarskie, których efektem może być wystawienie e-recepty.
  • Firmy telemedyczne w Polsce przyczyniają się do większej dostępności do opieki zdrowotnej dla pacjentów. Zbyt restrykcyjne regulacje, zwłaszcza w świetle wprowadzenia zharmonizowanej, transgranicznej e-recepty wewnątrz UE, rodzą ryzyko wypchnięcia z rynku rodzimych firm i zastąpienia ich przez podmioty zarejestrowane poza krajem.
  • Związek Przedsiębiorców i Pracodawców apeluje do Ministerstwa Zdrowia o otwarcie na dialog i nieprocedowanie zmian, które byłyby przygotowane w pośpiechu, a więc niedoskonałe, a dodatkowo zdecydowanie zbyt daleko idące i uderzające w rozwój telemedycyny w Polsce.

Branża telemedyczna stanowi aktualnie przyszłość medycyny na całym świecie i ułatwia pacjentom dostęp do opieki medycznej, przede wszystkim w kontekście przeciążenia systemu i niedoboru kadr. Możliwość uzyskania szybkiej diagnozy (e-konsultacja) i odpowiednio dobranej terapii (e-recepta) jest rozwiązaniem dla tych pacjentów, którzy nie mogą czekać w długiej kolejce do lekarza. Są to osoby, które właśnie zachorowały i potrzebują natychmiastowego wdrożenia leczenia lub cierpią na choroby przewlekłe i muszą szybko wykupić receptę, aby zapewnić kontynuację przyjmowania leków.

W okresie pandemii COVID-19 rozwiązania telemedyczne były, z pełnym poparciem Ministerstwa Zdrowia, istotnie promowane i szeroko wykorzystywane. Niektóre z nich, takie jak choćby e-recepta, niejako antycypowały zbliżający się czas i – wchodząc w życie krótko przed wybuchem pandemii – umożliwiły pacjentom bezpieczne kontynuowanie terapii. Od pewnego czasu obserwujemy jednak niepokojący zwrot praktyki działania Ministerstwa Zdrowia poprzez usztywnianie przepisów w kierunku ograniczającym lub wprost wykluczającym możliwość stosowania rozwiązań telemedycznych. W tej chwili zapowiadane są rozwiązania mające uderzyć w tak zwane „automaty na recepty”. Należy podkreślić, że żaden sąd ani organ administracji nie potwierdził powszechnego występowania tego rodzaju zjawiska i istnieje ono jedynie w sferze pewnych publikacji prasowych. W rzeczywistości przeważająca część tego rynku to podmioty, w których działalności wystawienie (bądź niewystawienie) recepty zawsze poprzedzone jest zdalną konsultacją lekarską.

Pośrednictwo telemedyczne nie działa z automatu i nie sprzyja wyłudzeniu recept na niekontrolowaną liczbę leków. W uczciwie działających serwisach, przed podjęciem decyzji o przepisaniu konkretnegofarmaceutyku , lekarze zbierają od pacjentów wywiad medyczny za pomocą systemu informatycznego wspierającego ich pracę. Zawsze jest to zadanie lekarza poprzez co może on w pełni wykorzystać czas przeznaczony na danego pacjenta. Lekarz podczas teleporady jest w pełni odpowiedzialny za diagnozę i terapię przepisaną pacjentowi na jej podstawie. Opłata dotyczy wizyty lekarskiej i jest ona na znacznie niższym poziomie niż wizyta w placówce stacjonarnej – portale te zatem istotnie zwiększają zatem cenową dostępność usług medycznych.

Obok ceny niezwykle ważnym czynnikiem jest czas. Z uwagi na braki kadrowe, dostęp do lekarzy jest w Polsce ograniczony. Problem dotyczy nie tylko specjalistów, lecz także lekarzy pierwszego kontaktu, zwłaszcza w okresach zwiększonej liczby zachorowań (np. na grypę czy COVID-19). Jest to duże utrudnienie zarówno dla osób pracujących, które niejednokrotnie muszą zmieniać plany zawodowe w celu odbycia wizyty u lekarza, jak i starszych (wymagających często natychmiastowej porady), czy np. przewlekle chorych, potrzebujących utrzymania ciągłości leczenia. Telemedycyna i rozwiązania takie, jak możliwość wystawienia e-recepty po zdalnej konsultacji, skutecznie rozwiązują powyższe problemy. Dzięki nim nawet w sytuacjach kryzysowych – na przykład nagłego braku stale przyjmowanych leków lub nieprzewidzianego wyjazdu poza granice kraju – pacjenci są w stanie bezpiecznie kontynuować terapię.

Ważnym faktem w kontekście planów Ministerstwa Zdrowia są prace nad wdrożeniem transgranicznej e-recepty na poziomie Unii Europejskiej. Wprowadzenie tego rozwiązania oznaczać będzie, że e-recepta wydana w państwie członkowskim UE będzie mogła zostać zrealizowana w dowolnym innym państwie członkowskim. W normalnych warunkach tego rodzaju okoliczność powinny być rozpatrywane w kategoriach szansy – polskie innowacyjne firmy mogłyby się internacjonalizować i podbijać zagraniczne rynki. Jeżeli jednak w Polsce zostaną przyjęte zbyt restrykcyjne rozwiązania, zarejestrowane w kraju firmy będą miały znacznie gorsze warunki prowadzenia działalności niż ich zagraniczni konkurenci. Ci ostatni z kolei będą mogli swobodnie wejść na polski rynek ze swoimi rozwiązaniami. Zatem, zamiast rozwijać działalność i zdobywać rynki europejskie, polskie firmy mogą zostać wypchnięte z rynku rodzimego i zastąpione zagranicznymi podmiotami.

Jeżeli wyżej przedstawiony scenariusz się ziści podatki odprowadzane z tytułu działalności rzetelnych i uczciwych firm telemedycznych, nie trafią do polskiego budżetu.

Innym niezwykle istotnym wątkiem jest kwestia zaufania przedsiębiorców do państwa. Cały szereg inicjatyw regulacyjnych, takich jak wprowadzenie e-recepty, miał w zamierzeniu sprzyjać rozwojowi telemedycyny – wydawało się, że firmy działające etycznie i z troską o dobro pacjenta miały pełne wsparcie kluczowych decydentów we wprowadzaniu produktów zwiększających dostępność usług medycznych. Tego rodzaju gwałtowny zwrot podważa zaufanie do państwa i stanowionego przez nie prawa, które są szczególnie istotne w przypadku prowadzenia działalności gospodarczej.

Konkludując, telemedycyna jest jednym z najsilniejszych trendów rozwojowych na świecie. Tworzenie usług cyfrowych, wspieranie pracy lekarzy, budowanie baz danych pacjentów i ich historii leczenia – to właśnie jest przyszłość w usługach medycznych. Przyszłość, od której nie powinno być odwrotu – zwłaszcza w Polsce, gdzie cierpimy na oczywisty niedobór praktykujących lekarzy, co skutkuje gigantycznymi kolejkami dla pacjentów.

Rosjanie ponownie atakują europejskie instytucje. Ofiarą tym razem Eurocontrol

Europejska Organizacja ds. Bezpieczeństwa w Lotnictwie (Eurocontrol) stała się celem ataków typu DDoS ze strony pro-rosyjskich cyberprzestępców. W ich wyniku funkcjonalność strony internetowej organizacji była zakłócona przez co najmniej kilka godzin. W ciągu ostatnich 16-18 miesięcy obserwowano gwałtowny wzrost liczby powiązanych z państwami grup haktywistycznych, a ich działania stają się coraz bardziej niebezpieczne – ostrzegają eksperci Check Point Research.

Eurocontrol jest agencją Unii Europejskiej zajmującą się zarządzaniem ruchem lotniczym w Europie. Według przedstawicieli organizacji ataki hakerskie, zostały szybko wykryte, a następnie podjęto odpowiednie działania w celu przywrócenia funkcjonalności stron.

Zgodnie z oświadczeniem Eurocontrol, atak nie wpłynął na bezpieczeństwo lotów ani na funkcjonowanie systemów zarządzania ruchem lotniczym. Stanowi jednak poważne ostrzeżenie dla instytucji publicznych i prywatnych w Europie, aby zwiększyć swoje środki bezpieczeństwa cyfrowego i chronić się przed potencjalnymi atakami ze strony cyberprzestępców. Zaledwie dwa lata temu – w 2021 roku – Eurocontrol ostrzegał, że liczba ataków cybernetycznych na sektor lotnictwa wzrosła w ciągu roku przeszło pięciokrotnie. Jak widać, sytuacja wciąż nie ulega zmianie.

W ciągu ostatnich 16-18 miesięcy obserwujemy gwałtowny wzrost liczby powiązanych z państwami grup haktywistycznych, z których wiele popiera narrację rosyjską lub irańską.  Ze strony rosyjskiej widzimy grupy takie jak Killnet, Noname057(16) czy Anonymous Russia, które agresywnie atakują różne organizacje w UE i Ameryce Północnej, w tym strony internetowe dotyczące infrastruktury krytycznej, takiej jak usługi użyteczności publicznej, lotniska, opieka zdrowotna i inne – wyjaśnia Sergey Shykevich, specjalista cyberbezpieczeństwa z Check Point Software Technologies.

Jedna z czołowych prokremlowskich grup haktywistycznych – Killnet, która potencjalnie może być zamieszana w atak, przyznawała się już kilkukrotnie do ataków DDoS na dużą skalę. Wśród nich były ataki na kilkanaście witryn internetowych lotnisk w USA czy wyłączenie stron niemieckich lotnisk. Grupa atakowała również polskie instytucje – policję, Naczelny Sąd Administracyjny, czy ostatnio Grupę Azoty.

Chociaż prawie wszystkie ataki tych grup (haktywistycznych – przyp. red) koncentrują się na atakach DDoS skierowanych przeciwko publicznie dostępnym witrynom internetowym, w ciągu ostatniego miesiąca obserwujemy próby przejścia w kierunku operacji hakerskich, wycieków oraz wykorzystania programów wykradających informacje i innych rodzin złośliwego oprogramowania – ostrzega ekspert Check Pointa.

Został tylko tydzień na złożenie PIT za 2022 rok i zmianę formy opodatkowania

Ministerstwo Finansów informuje, że do końca marca podatnicy złożyli ponad 5 milionów deklaracji PIT za pośrednictwem platformy e-PIT. Pozostali mają czas do 2 maja na rozliczenie się z fiskusem i sprawdzenie, czy skorzystali ze wszystkich przysługujących ulg. Przedsiębiorcy dodatkowo w tym terminie mogą dokonać zmiany formy opodatkowania.

Na złożenie deklaracji zostało już tylko kilka dni, wiadomo natomiast już teraz, że przedsiębiorcy w 2024 roku będą mogli rozliczyć się za pomocą platformy e-PIT. Stosowne zmiany w ramach ustawy o tzw. SLIM VAT 3 zostały przyjęte przez Sejm w połowie kwietnia.

Majówka bez PIT-ów

Przedsiębiorcy, którzy prowadzili działalność gospodarczą przed 1 lipca 2022 roku, mogą jeszcze zmienić formę opodatkowania za rok 2022. Trzeba jednak odpowiednio oznaczyć taką modyfikację w formularzu PIT-36. Jak wskazuje Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w inFakcie, fiskus odrzuca dokumenty bez właściwej adnotacji.

– Termin składania PIT-ów mija 2 maja. Jeśli nie chcemy stresować się tym czy dokument zostanie przyjęty, najlepiej złożyć deklarację już teraz. Może okazać się, że ze względu na dużą liczbę osób składających PIT na ostatnią chwilę blokować będzie się platforma e-PIT czy bramki Ministerstwa Finansów. To samo dotyczy urzędów skarbowych. Jeżeli zdecydujemy się złożyć PIT w wersji papierowej bezpośrednio w urzędzie, to musimy liczyć się z kolejkami chętnych – podkreśla Piotr Juszczyk.

Zmiana formy opodatkowania również dla wynajmujących

Ze wstecznej zmiany formy opodatkowania poza przedsiębiorcami mogą również skorzystać osoby, które rozliczały najem prywatny na podstawie deklaracji PIT-27. W formularzu mogą uwzględnić koszty uzyskania przychodu w roku 2022, np. z remontów przeprowadzonych w wynajmowanym lokalu.

Nowości w SLIM VAT 3

W połowie kwietnia Sejm przekazał do Senatu projekt ustawy wprowadzającej zmiany w ustawie o tzw. SLIM VAT 3. Modyfikacja obejmuje zwiększenie limitu przychodu na ryczałcie, opodatkowanego stawką 8,5%. Do tej pory przychody z tytułu najmu do 100 tys. zł były opodatkowane stawką 8,5%, a powyżej tego progu podatek wynosił 12,5%.

– Nowe przepisy zakładają, że dla małżonków limit zostanie zwiększony dwukrotnie, do 200 tys. zł. Stawki podatku pozostają bez zmian – 8,5% i 12,5%. Oznacza to, że małżonkowie mogą zyskać nawet do 4 tys. zł – tłumaczy Piotr Juszczyk.

Nowe ulgi podatkowe

W rozliczeniu PIT za 2022 rok po raz pierwszy z ulgi prorodzinnej mogą skorzystać osoby wychowujące samotnie dziecko, których dochody przekraczają 56 tys. zł rocznie. Dla małżonków limit ten wynosi 112 tys. zł przy jednym dziecku. Zmiana wprowadza też możliwość skorzystania z ulgi prorodzinnej, czyli zniesienia limitu, dla osób, które wychowują jedno dziecko z niepełnosprawnością.

Ekspert inFakt przypomina, że za rok 2022 obowiązują także nowe ulgi w zakresie PIT-0 dla rodzin z minimum czworgiem dzieci, dla seniorów oraz dla osób powracających z zagranicy. Osoby te mogą skorzystać z dodatkowej kwoty wolnej, czy też właściwie przychodu nieopodatkowanego do 85 528 zł – mówi Piotr Juszczyk.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

ElevenEs otworzył pierwszy w Europie zakład produkcji ogniw do baterii LFP

ElevenEs – spółka portfelowa EIT InnoEnergy – uruchomiła fabrykę nowoczesnych ogniw EDGE do akumulatorów litowo-żelazowo-fosforanowych (LFP). To pierwsze w Europie akumulatory bez kobaltu i niklu, do produkcji których wykorzystywana jest wyłącznie energia odnawialna. Docelowe moce zakładu pozwolą zasilić milion średniej wielkości samochodów elektrycznych rocznie.

Nowo otwarty zakład ElevenEs znajduje się w mieście Subotica na północy Serbii. Jego specjalizacją jest produkcja wysokiej jakości ogniw pryzmatycznych LFP, mających zastosowanie m.in. w elektrycznych samochodach osobowych, autobusach i pojazdach ciężarowych, a także w systemach magazynowania energii. Wytwarzane obecnie próbki będą wykorzystywane m.in. do testów w różnych zastosowaniach komercyjnych i przemysłowych.

W 2024 roku zakład osiągnie moce produkcyjne na poziomie 500 MWh. Do 2027 roku, na bazie powstałego wcześniej centrum badawczo-rozwojowego i nowo otwartego zakładu, powstaną dwie gigafabryki baterii o mocy 8 GWh i 40 GWh. Ich łączna moc pozwoli na zasilenie miliona średniej wielkości samochodów elektrycznych rocznie.

– Cieszę się, że z pomocą EIT InnoEnergy powstał zakład mający kluczowe znaczenie dla europejskiej strategii dekarbonizacji. Rynek produkcji ogniw LFP jest dziś zdominowany przez firmy azjatyckie, dlatego tak ważne jest wzmacnianie naszych mocy produkcyjnych i kompetencji w Europie. Rozwój zakładu ElevenEs jest też istotnym kamieniem milowym w działalności Europejskiego Sojuszu Bateryjnego (EBA), którego celem jest budowa w Europie kompletnego łańcucha wartości w sektorze bateryjnym i tym samym przyśpieszenie zielonej transformacji energetycznej – powiedział Marcin Wasilewski, prezes EIT InnoEnergy w Europie Środkowej.

Rynek produkcji ogniw LFP ma ogromny potencjał wzrostu. Tylko w ostatnich dwóch latach globalna sprzedaż tego rodzaju ogniw wzrosła ponad dziewięciokrotnie, a do końca dekady mogą one strać się podstawą rozwoju całego ekosystemu bateryjnego. Ogniwa LFP nie zawierają niklu ani kobaltu, co ma istotne korzyści z punktu widzenia bezpieczeństwa użytkowników, kosztów eksploatacji, trwałości produktów końcowych oraz ich wpływu na środowisko.

Rozbudowa naszego centrum badawczo-rozwojowego i otwarcie pierwszego zakładu produkcyjnego w Serbii to ogromny kamień milowy dla ElevenEs i całego europejskiego rynku ogniw akumulatorowych. Jesteśmy dumni z naszego wkładu w ograniczanie globalnego śladu węglowego w oparciu o produkcję ogniw LFP zapoczątkowaną w naszym zakładzie – powiedział Nemanja Mikac, prezes ElevenEs.

Jakość oferowanych na rynku ogniw LFP jest dla ElevenEs równie ważna co zrównoważony proces produkcji. Do obsługi zakładu wykorzystywana jest wyłącznie energia pochodząca z odnawialnych źródeł – m.in. energia wodna, wiatrowa i słoneczna. Spółka planuje również pozyskiwać wszystkie materiały aktywne do produkcji ogniw na terenie Europy, co pozwoli istotnie zmniejszyć ślad węglowy związany z transportem półproduktów.

Kurs dolara najniżej od marca 2022 roku

EUR/USD po kilku dniach konsolidacji wybił jej górne ograniczenie i podążył na północ. Przełożyło się to na spadki USD/PLN, które sprowadziły kurs dolara niewiele powyżej 4,15 zł, czyli najniższych poziomów od ponad roku. Kiedy wszyscy mówią o zbliżającej się korekcie, to złoty w dalszym ciągu nie odpuszcza umocnienia.

Złoty kwiecień

Wiosna najwyraźniej daje impuls nie tylko przyrodzie, ale też rodzimej walucie. Ostatnie tygodnie bez wątpliwości należą do złotego, który sprowadza kursy głównych walut na nawet ponad roczne minima. Warto zauważyć, że PLN radzi sobie dobrze nawet przy dość niepewnym kierunku i sentymencie całego forexa i niejednokrotnie jest najsilniejszym środkiem płatniczym w koszyku regionalnym. Kiedy dodatkowo dochodzi wreszcie do osłabienia USD na szerokim rynku, to otwiera jeszcze szerzej drzwi umocnieniu złotego. Właśnie z taką sytuacją mieliśmy do czynienia tej nocy, gdy kurs dolara znalazł się już niedaleko 4,15 zł, czyli wartości widzianej ostatnio pod koniec marca 2022 r. Nie tylko „zielony” ugina się pod mocą rodzimej waluty, ponieważ kurs euro próbuje się zadomowić pod 4,60 zł, czyli mowa o minimach z czerwca zeszłego roku. Mimo wszystko przy braku wyraźnych pozytywnych czynników fundamentalnych dla PLN (chociażby wczorajsze dane makro) warto zachować ostrożność. Na razie złoty nie słucha analityków i broni się przed korektą, ale takowa byłaby ostatecznie naturalnym zachowaniem po mocnych zyskach.

Inflacja producencka zaskakuje pozytywnie

Hasło dezinflacji będzie zataczało coraz szersze kręgi i powoli nie jest to tylko nieskuteczne zaklęcie polityków. Nie wolno przy tym zapominać o efekcie bazy, czyli wysokich wskaźnikach w analogicznych okresach zeszłego roku, które w pewien sposób zaburzają realny obraz aktualnej dynamiki cen. Mimo wszystko trudno ignorować ostatnie odczyty inflacji producenckiej. Najnowsze przykłady widzimy z dwóch zupełnie różnych kierunków i gospodarek. W Szwecji ceny producentów urosły w ujęciu rocznym o 3,5%. Jest to prawie 6% poniżej ostatniego wyniku i najniższy rezultat od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę. Nie musi to być głównym powodem, ale na rynku widać dziś lekkie osłabienie korony szwedzkiej. O poranku kurs SEK/PLN balansuje na 0,406 zł. Jeszcze ciekawszy przykład płynie z Hiszpanii, która po wykazaniu jednego z najniższych w Europie wskaźników CPI (3,3%), teraz pokazuje deflację PPI. W ujęciu rocznym ceny producentów spadły tam o 1%. Przy ostatnich danych na poziomie 8% i oczekiwaniach na 2,8% taki odczyt robi wrażenie. Ostatnio ten wskaźnik znalazł się poniżej zera na koniec 2020 roku.

Giganci publikują wyniki

Wzrok inwestorów kieruje się w tym tygodniu na Wall Street, gdzie technologiczni giganci opublikują swoje kwartalne wyniki. Kondycja największych amerykańskich spółek może przełożyć się na ogólnorynkowy sentyment. Napięcie widać powoli na najważniejszych indeksach, które w porannym handlu kreują spadki. Zresztą już azjatyckie parkiety wykazały słabość z wyjątkiem w postaci Tokio. W Europie przed godz. 11 najtrudniejsza sytuacja, czyli zniżki w okolicach 1% dotykają Madryt i Mediolan. Najlepiej radzi sobie Frankfurt, gdzie DAX powoli wraca w pobliże poziomu odniesienia. W tym wyścigu gdzieś pośrodku plasuje się Warszawa, a WIG20 spada o 0,6%. Po wzrostowej korekcie pewną stabilizację widać na wycenie ropy. Za baryłkę Brent trzeba płacić w okolicach 82,6$, a za odmianę WTI niecałe 79$.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Adam Fuchs, analityk walutowy InternetowyKantor.pl

LVMH osiąga 500 miliardów dolarów, Arnault wyprzedza Muska i Bezosa w rankingu miliarderów

Przy wzroście całkowitych zwrotów w ciągu ostatnich 5 lat o około 24 proc. oraz przy przychodach w pierwszym kwartale 2023 roku, które wzrosły o 16,8 proc., akcje LVMH ustanawiają nowy rekord, stając się jedenastą firmą na świecie pod względem największej kapitalizacji i pierwszą europejską firmą, która przekroczyła granicę 500 miliardów dolarów.

Francuskiemu koncernowi wciąż daleko do amerykańskich gigantów, a liderem rankingu jest Apple z 2,6 biliona dolarów (maksymalnie 2,94 biliona dolarów w grudzień 2021 r.), ale wykazując podobny wskaźnik P/E w obu przypadkach na poziomie około 26x (26,7x dla Apple i 26,6x dla LVMH), dlatego inwestorzy mogą nadal spodziewać się wzrostów ze strony francuskiej potęgi.”

Wyceny, które czynią Bernarda Arnaulta najbogatszym człowiekiem na świecie według rankingu Forbesa, z jego aktywami o wartości około 243 miliardów dolarów, plasują za nim właściciela Tesli Elona Musk (175 miliardów dolarów) i założyciela i prezesa Amazona Jeffa Bezosa (130 miliardów dolarów). Moda, która w tym przypadku przewyższa amerykańską technologię, wykazuje większą odporność na obawy inflacyjne, a nawet spowolnienie gospodarcze.

Gabriel Debach, analityk rynków eToro

Udany debiut DB Energy S.A. na Głównym Rynku Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie

Akcje DB Energy S.A., spółki świadczącej usługi poprawy efektywności energetycznej dla przemysłu, właśnie zadebiutowały na Głównym Rynku Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. To szósty tegoroczny debiut na głównym parkiecie GPW. Do obrotu wprowadzonych zostało łącznie 1.807.460 akcji serii B i C, o wartości nominalnej 0,10 zł każda oraz 415.000 PDA akcji serii D, które były przedmiotem przeprowadzonej na przełomie marca i kwietnia tego roku emisji nowych akcji. W  trudnych warunkach rynkowych w ramach Oferty Spółka z sukcesem pozyskała blisko 10,8 mln zł brutto. Redukcja zapisów w Transzy dla Inwestorów Detalicznych wyniosła 24,3 proc. Kurs Praw do akcji na otwarciu notowań wzrósł o 23,1 proc. i wyniósł 32 zł.

– Dziś, z dumą pragnę przekazać, że przenieśliśmy notowania akcji naszej spółki z rynku NewConnect na główny parkiet GPW w Warszawie, osiągając tym samym jeden z głównych kamieni milowych, które wyznaczyliśmy sobie na ten rok. Mam nadzieję, że obecność na rynku regulowanym GPW dodatkowo wzmocni postrzeganie DB Energy, a pozyskane w publicznej ofercie środki przyczynią się do realizowania kolejnych ambitnych celów biznesowych. Wierzę też, że długoterminowo akcje naszej spółki przyniosą inwestorom zadowalające stopy zwrotu. – komentuje Krzysztof Piontek, Prezes Zarządu DB Energy.

Dzięki emisji nowych akcji firma pozyskała 10,8 mln zł na rozwój działalności w modelu inwestycyjnym, w tym modelu ESCO, intensyfikację działań związanych z internacjonalizacją oraz działalność badawczo-rozwojową.

Oferta publiczna DB Energy obejmowała 415.000 akcji serii D, z czego 93.000 akcji serii D zostało objętych przez inwestorów w Transzy Inwestorów Detalicznych, natomiast 322.000 akcji serii D w Transzy Inwestorów Instytucjonalnych. Po rejestracji akcji serii D w KRS, i dopuszczeniu ich do obrotu przez GPW, wszystkie akcje na okaziciela Spółki będą notowane na rynku równoległym GPW. Koordynatorem oferty był Dom Maklerski Navigator SA, a współmenedżerem Oferty w Transzy Inwestorów Detalicznych Noble Securities S.A.. Doradcą prawnym Spółki w procesie jest kancelaria prawna SSW Pragmatic Solutions Spaczyński, Szczepaniak, Okoń Sp.k.

DB Energy sprzyja dynamicznie rozwijający się rynek efektywności energetycznej. Wzrost cen energii i  zapotrzebowania na nią w przedsiębiorstwach sprawia, że firmy poszukują energooszczędnych rozwiązań. Szczególnie atrakcyjnym modelem rozliczenia się z klientami jest model ESCO, w którym klient w zamian za brak konieczności ponoszenia nakładów inwestycyjnych, na zwiększenie efektywności energetycznej swojego zakładu produkcyjnego, dzieli się oszczędnościami w zużyciu energii z DB Energy. Im wyższe ceny prądu, tym większe przychody osiąga DB Energy.

– DB Energy stoi na solidnych fundamentach finansowych i ma ciekawe perspektywy rozwoju, dlatego wraz ze wzrostem biznesu realizujemy kolejne kroki na rynku kapitałowym. Jeszcze raz chciałbym podziękować za zaufanie, które otrzymaliśmy od Inwestorów. – dodaje Krzysztof Piontek.

DB Energy prowadzi działalność także na rynkach zagranicznych. Spółka, mimo zauważalnej większej liczby podmiotów konkurencyjnych poza Polską, dostrzega istotnie większy potencjał tych rynków, który związany jest zarówno z większą liczbą firm operujących w sektorze przemysłowym jak i samymi instalacjami, które są starsze w porównaniu z zamontowanymi w kraju. Aktualnie DB Energy jest obecne m.in. w Irlandii, we Włoszech, czy też w Niemczech. Ekspansja zagraniczna związana jest przede wszystkim z obsługą międzynarodowych koncernów przemysłowych, których zakłady są rozlokowane na całym świecie.

Długoterminowy wynajem auta – nowy samochód na wyciągnięcie ręki

Jeśli chcesz jeździć nowym samochodem, nie musisz od razu decydować się na jego zakup. Możesz wybrać inną formę finansowania np. leasing, albo najem długoterminowy. To drugie rozwiązanie sprawia, że nowy samochód jest na wyciągnięcie ręki! Na czym polega wynajem długoterminowy nowego auta? Dlaczego warto skorzystać z takiego rozwiązania?

Czym jest wynajem długoterminowy samochodu?

Wynajem długoterminowy auta to sposób finansowania pojazdu, który polega na wydzierżawieniu samochodu na wskazany w umowie okres. Osoba, która zdecyduje się na wynajem, jest zobowiązana do comiesięcznego opłacania rat w określonej, stałej kwocie. Dzięki temu, może dysponować autem tak, jakby była jego prawowitym właścicielem. Trzeba jednak pamiętać, że właścicielem auta pozostaje firma wynajmująca.

Wysokość rat, będzie uzależniona od modelu pojazdu oraz jego parametrów. Warto dodać, że wszelkie koszty związane z eksploatacją samochodu są zawarte w racie, mowa tu np. o ubezpieczeniu auta czy przeglądach. Tym samym, na wynajmującym spoczywają jedynie koszty związane np. z zakupem paliwa, czy wizytą w myjni.

Na czym polega wynajem długoterminowy nowego auta?

Jak zacząć korzystać z wynajmu długoterminowego nowego samochodu? Najpierw trzeba dopełnić kilku formalności. W większości firm, procedury wyglądają podobnie. Konieczne jest zawarcie umowy między wynajmującym a firmą, która jest właścicielem auta. Najważniejsze kwestie, jakie powinny znaleźć się w takiej umowie to:

  • okres trwania umowy – umowy na wynajem długoterminowy auta najczęściej są podpisywane na okres od 12 do 48 miesięcy,
  • wysokość raty wraz z opisem, co obejmuje – wysokość comiesięcznej raty jest stała dla całego okresu wynajmu. Zawsze warto sprawdzić, co dokładnie obejmuje rata, najczęściej to: ubezpieczenie OC/AC, wymiana opon czy serwis samochodu,
  • limit kilometrów – klient z góry ustala, jaką ilość kilometrów zamierza przejechać w ciągu roku, to również ma wpływ na wysokość raty.

Po podpisaniu umowy, wynajmujący musi jeszcze opłacić opłatę wstępną, a potem może już korzystać z pojazdu. Co dzieje się, gdy umowa wynajmu długoterminowego samochodu wygasa? Wynajmujący ma możliwość wykupu auta. Może również zdecydować się na wynajem innego, nowszego modelu samochodu.

Wynajem długoterminowy w Automarket – na czym polega?

Z wynajmu długoterminowego auta można skorzystać m.in. za pośrednictwem Automarket. Jak to zrobić?

  1. Wybierz model samochodu

Na początku wybierasz interesujący Cię model samochodu. Do wyboru są auta niemal z każdego segmentu: od kompaktowych samochodów, przez auta rodzinne aż po modele klasy premium.

2. Wybierz okres najmu i oszacuj ilość kilometrów

Musisz zdecydować, na jak długo chcesz zawrzeć umowę, czyli korzystać z samochodu. Później musisz również oszacować liczbę kilometrów, jaką planujesz przejechać autem w ciągu roku. Na podstawie tych danych zostanie wyliczona miesięczna rata wynajmu auta.

3. Wybierz pakiet wynajmu

W ramach wybranego pakietu, wynajmujący może otrzymać obsługę samochodu, czyli np. ubezpieczenie, przeglądy, naprawy, wymianę opon itp.

4. Zdecyduj, co dalej

Po zakończeniu umowy, klient decyduje, czy chce taką umowę przedłużyć. Może również wykupić auto lub podpisać nową umowę na wynajem nowszego modelu samochodu.

Wynajem długoterminowy auta – dlaczego warto z niego skorzystać?

Zastanawiasz się nad wynajmem długoterminowym nowego samochodu? Poznaj zalety tego rozwiązania.

  • Z góry określone koszty

Koszty, jakie ponosi klient z tytułu wynajmowania auta, są określone z góry – to comiesięczna rata wynajmu, w stałej kwocie. Do tego trzeba jeszcze doliczyć koszt zakupu paliwa. Natomiast wynajmujący nie musi ponosić kosztów np. ubezpieczenia samochodu czy serwisowania auta – te opłaty spoczywają na firmie wynajmującej auto.

  • Niskie raty

Wysokość comiesięcznej raty jest porównywalna z wysokością raty leasingu lub kredytu. Jednak w porównaniu do kredytu, wynajem jest zwykle krótszym zobowiązaniem (umowa najczęściej jest podpisywana na rok lub dwa lata).

  • Szeroki wybór aut

Dostępność nowych aut przeznaczonych na wynajem długoterminowy jest bardzo szeroka. Można wybierać spośród modeli kompaktowych, rodzinnych, a także aut klasy premium.

  • Powszechność rozwiązania

Wynajem długoterminowy jest dostępny dla większości pełnoletnich osób, które mają zarobki, umożliwiające im regularną spłatę rat. Osoby, które chcą skorzystać z tej formy finansowania auta, nie przechodzą aż tak szczegółowej weryfikacji jak np. ci, którzy chcą wziąć kredyt lub skorzystać z leasingu.

  • Korzystne warunki dla firm

W przypadku, gdy z najmu korzysta osoba, która ma firmę, comiesięczne raty można zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu.

  • Dodatkowe możliwości

Po zakończeniu umowy, klient może ja przedłużyć, wykupić wynajmowany samochód lub podpisać umowę na wynajem nowego modelu.

Podsumowując: wynajem długoterminowy nowego auta to rozwiązanie dla tych, którzy chcą jeździć nowym samochodem, ale nie chcą go kupować. Wynajem auta jest dostępny dla większości pełnoletnich osób, bez zbędnych formalności. Po zakończeniu umowy, można zawrzeć kolejną i wybrać inny, nowszy model auta.

Rekordowy rok 2022 w Grupie TIM

35 lat obecności TIM SA na rynku Grupa TIM uczciła najlepszymi w historii wynikami – nie tylko na poziomie sprzedażowym, ale i np. przepływów finansowych. W 2022 r. po raz pierwszy przychody TIM-u ze sprzedaży online realizowanej samodzielnie przez klientów przekroczyły 1 mld zł, zaś instalatorzy byli największą pod względem przychodowym grupą klientów TIM-u. A wszystko w warunkach niezwykle dynamicznej sytuacji rynkowej i geopolitycznej.

Skonsolidowane i jednostkowe przychody ze sprzedaży wyniosły w 2022 r. odpowiednio 1,52 i 1,45 mld zł (+15,9% i +16,1% rdr.). Historyczne poziomy zanotowała także EBITDA: 129,2 mln zł w przypadku TIM-u (+18,8% rdr.) i 160,4 mln zł w skali Grupy TIM (+10,9% rdr.).

– Poprzeczka jest ustawiona wysoko, jednak my lubimy stawiać sobie ambitne cele, a następnie osiągać je. Dlatego w minionym roku zaprezentowaliśmy nową, długofalową strategię rozwoju TIM-u, z celami finansowymi określonymi do roku 2026: przekroczeniem na poziomie jednostkowym trzech miliardów złotych przychodów oraz dwustu pięćdziesięciu milionów złotych EBITDA – mówi Krzysztof Folta, prezes Zarządu TIM SA. – Chcemy być prawdziwym centrum elektrotechniki, dlatego intensywnie pracujemy nad jak najpełniejszą realizacją naszej nowej misji: „Ułatwiać pracę profesjonalistom” – dodaje Krzysztof Folta.

Rekordowa liczba klientów i oczekiwana zmiana miejsc

I to właśnie profesjonaliści, a więc różnego rodzaju wykonawcy robót instalacyjnych, kwalifikowani w obowiązującej w TIM-ie segmentacji do sektora „Instalator”, wyprzedzili resellerów i objęli w 2022 r. pierwsze miejsce pod względem przychodów ze sprzedaży. Ich udział w zeszłorocznych przychodach wyniósł 43,7% (+2,9 pp. rdr.). Resellerzy, a więc sprzedawcy i hurtownicy elektrotechniki, byli źródłem 36,2% przychodów (-4,8 pp. rdr.). Kolejne dwa miejsca zajął szeroko rozumiany sektor przemysłowy, tj. produkcja OEM (9%) i utrzymanie ruchu (8,3%).

– Za nami pierwszy rok, w którym za największą wartość przychodów odpowiadała sprzedaż do sektora instalacyjnego. Efekt zmian w zakresie segmentów klientów wynika z prowadzonych działań prosprzedażowych mających wzmocnić segmenty „Instalator” i „Przemysł”. W przypadku pierwszego z nich to także efekt coraz większego przekonania i zaufania do zakupów przez Internet – wyjaśnia Piotr Nosal, członek Zarządu i dyrektor handlowy TIM SA.

Zaufanie do e-commerce’owego modelu sprzedaży widać doskonale w statystykach dotyczących liczby klientów. Liczba klientów, którzy w 2022 r. przynajmniej raz dokonali zakupu z TIM-ie, wyniosła 84 000 wobec 51 790 w 2021 r. (+62,1% rdr.). Liczba klientów kluczowych, a więc realizujących sprzedaż wyższą niż 1 500 zł miesięcznie w ciągu ostatnich 12 miesięcy, wzrosła na koniec 2022 r. do niemal 22 700, tj. o 25,3% w porównaniu z analogicznym okresem 2021 r. Liczba klientów lojalnych, a więc takich, którzy w ostatnich 12 miesiącach dokonali zakupów w co najmniej sześciu z nich, wyniosła na koniec grudnia 2022 r. prawie 7100 (+10,3% rdr.). Dodatkowo przychody TIM-u ze sprzedaży online realizowanej samodzielnie przez klientów wyniosły w 2022 r., po raz pierwszy w historii, równy 1 mld zł.

– Choć nasze rekordowe wyniki są więcej niż satysfakcjonujące, to nie był łatwy rok. Rynek, który nie otrząsnął się jeszcze po pandemii, wszedł w ponowny stan nieustalony z powodu inwazji Rosji na Ukrainę, rekordowej inflacji, wzrostu stóp procentowych czy kryzysu energetycznego. Grupa TIM potraktowała rynkowe zawirowania jako szansę. Rok 2022 pokazał siłę naszych organizacji. To zaowocowało rekordową liczbą zarówno nowych, jak i lojalnych klientów. Po raz kolejny udowodniliśmy, że potrafimy dostosowywać się do zmiennych warunków zewnętrznych i wykorzystywać je z korzyścią dla naszych firm – podkreśla Krzysztof Folta.

Bardzo dobra sytuacja płynnościowa

Poza wspomnianymi już rekordowymi przychodami ze sprzedaży i EBITDA Grupa TIM zanotowała w 2022 r. historyczny zysk netto, który wzrósł rok do roku o 11,3%, do niemal 102,2 mln zł.

– Za nami piąty rok z rzędu, w którym osiągnęliśmy wyższe niż rok wcześniej przychody, zysk, poprawiliśmy rentowność. Sytuacja płynnościowa Grupy TIM jest również bardzo dobra – zwraca uwagę Piotr Tokarczuk, członek Zarządu i dyrektor finansowy TIM SA. – W 2022 roku wypracowaliśmy 129 milionów złotych dodatnich przepływów pieniężnych na działalności operacyjnej wobec 67 milionów rok wcześniej. Na tak mocny cash flow operacyjny miały wpływ wysoka rentowność operacyjna oraz optymalizacja kapitału obrotowego netto. Bardzo dobra sytuacja płynnościowa pozwoliła na wypłatę w 2022 roku rekordowej dywidendy w wysokości 57 milionów złotych. Zrobiliśmy to bez potrzeby sięgania po zewnętrzne źródła finansowania. Na koniec roku wciąż dysponowaliśmy 35 milionami złotych wolnej gotówki, a dług odsetkowy pozostawał ujemny – dodaje Piotr Tokarczuk.

Dynamicznie rozwija się także logistyczna spółka 3LP. Na koniec 2022 r. zarządzała już 184 tys. mkw. powierzchni magazynowej w podwrocławskich Siechnicach i Krajkowie, a także w Sycowie i Zelgoszczy k. Łodzi. Przychody ze sprzedaży w 3LP SA wyniosły w 2022 r. ponad 163,3 mln zł i (+15% rdr.). Wzrost przychodów 3LP z tytułu sprzedaży usług logistycznych dla klientów zewnętrznych wyniósł 12% (70 mln zł).

Wezwanie do sprzedaży akcji TIM SA

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, FEGA & Schmitt Elektrogroßhandel GmbH, podmiot należący do międzynarodowej Grupy Würth, ogłosił 20 kwietnia 2023 r. wezwanie do sprzedaży wszystkich akcji TIM SA. Zapisy na sprzedaż akcji będzie można składać w biurach maklerskich już od 26 kwietnia 2023 r. To efekt przeglądu opcji strategicznych, rozpoczętego przez Zarząd TIM-u w sierpniu 2022 r. W wyniku trwającego wiele miesięcy procesu Zarząd TIM SA wybrał jako najkorzystniejszą ofertę Grupy Würth. Główni akcjonariusze i TIM-u, dysponujący łącznie ok. 42% akcji Spółki, w tym m.in. prezes Krzysztof Folta i pozostali członkowie Zarządu TIM SA, a także przewodniczący Rady Nadzorczej TIM SA Krzysztof Wieczorkowski i prezes Zarządu 3LP SA Maciej Posadzy, podpisali już umowy, na mocy których zobowiązali się do sprzedaży swoich akcji w ramach wezwania.

– Podstawowym założeniem było przeprowadzenie całego procesu w sposób transparentny, zgodny z najlepszymi praktykami M&A oraz wysoce konkurencyjny – tak, by jego efektem była maksymalizacja wartości dla obecnych akcjonariuszy oraz zapewnienie pozytywnych długoterminowych perspektyw rozwoju dla obu spółek tworzących Grupę TIM – wyjaśnia Piotr Tokarczuk.

– Kompleksowa propozycja złożona przez Grupę Würth była najkorzystniejsza. Würth to renomowana firma, z dużymi  tradycjami i sukcesami w rozwoju biznesu dystrybucyjnego w skali międzynarodowej, nastawiona na inwestycje długoterminowe. Dzięki temu mamy zagwarantowaną dalszą obecność marek TIM i 3LP na rynku, a także pewność dalszego rozwoju w obszarach digitalizacji, automatyzacji, poszerzania oferty asortymentowej czy logistyki – podkreśla Krzysztof Folta.

Nowa strategia ESG

Niewiele krócej niż przegląd opcji strategicznych trwały prace nad pierwszą w historii strategią ESG dla całej Grupy Kapitałowej TIM. Wcześniej (od 2019 r.) swoją strategię miał TIM, zaś 3LP – politykę w zakresie zrównoważonego rozwoju.

Nowa strategia na lata 2023-2026 opiera się na trzech filarach (Trwałe relacje, Innowacyjne działania, Możliwości rozwoju), z których wypływają cele i priorytety. Cztery z mierzalnych celów zostały określone na poziomie Grupy (trzy z nich wspierają realizację celów określonych w ONZ-owskiej Agendzie na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju 2030), zaś kilkanaście pozostałych – na poziomie poszczególnych spółek.

– Utrzymujemy i pogłębiamy zaangażowanie społeczne, które wpisało się w DNA Grupy TIM. Dla przykładu, w TIM-ie kontynuujemy dotychczasowe programy wolontariatu pracowniczego i grantowy. Jednocześnie nie zapominamy o niezwykle istotnych celach środowiskowych – mówi Piotr Tokarczuk.

Grupa TIM po raz pierwszy obliczyła swój ślad węglowy (w zakresie 1 i 2) za rok 2022, a jego obniżenie jest jednym z celów wpisanych do strategii ESG.

– Aby zmniejszać nasz ślad środowiskowy, planujemy działania zarówno wewnątrz Grupy (wymiana floty samochodowej w TIM-ie na hybrydową lub elektryczną, wymiana baterii na litowo-jonowe w wózkach widłowych w 3LP), jak i w stosunku do naszych klientów (rozszerzanie i promowanie oferty OZE na TIM.pl). Nowoczesne technologie mają znaczenie nie tylko dla środowiska, lecz również na rynku pracy. Dlatego planujemy partnerstwa z organizacjami wzmacniającymi kompetencje cyfrowe dzieci i młodzieży oraz wspierającymi młode programistki – dodaje Piotr Tokarczuk.

Nieruchomości biurowe i logistyczne w Europie najbardziej odporne na gwałtowny wzrost cen energii

Z najnowszego raportu międzynarodowej firmy doradczej Savills wynika, że budynki biurowe i logistyczne w Europie to dwa sektory nieruchomości komercyjnych, które są stosunkowo najbardziej odporne na gwałtowny wzrost cen energii, ponieważ w ich przypadku koszty mediów stanowią stosunkowo niewielką część wszystkich kosztów działalności ponoszonych przez najemców.

Według obliczeń Savills, udział kosztów energii w strukturze wydatków najemców w tych dwóch sektorach nieruchomości wynosi od 2 do 4 proc. Pracownicy generują ponad 50 proc. wszystkich kosztów ponoszonych przez najemców biur, natomiast łączne koszty transportu i pracy mają przeszło 75-procentowy udział w budżetach firm z sektora magazynowego.

Na przeciwległym biegunie znajdują się centra danych i branża life science, które są w dużym stopniu uzależnione od dostaw energii. Wskaźniki efektywności wykorzystania mocy w centrach danych są jednak coraz lepsze, a operatorzy tego typu obiektów analizują możliwości zastosowania alternatywnych i bardziej ekologicznych źródeł energii, takich jak wodorowe ogniwa paliwowe, które mogłyby zostać wprowadzone do użytku również w sektorze life science.

Według Savills, sieci handlowe, które zużywają dużo energii, mogą z kolei decydować się na wprowadzenie innych, prostszych rozwiązań, takich jak obniżenie temperatury w sklepach, wyłączanie oświetlenia poza godzinami otwarcia czy zamykanie drzwi wejściowych. Badania przeprowadzone przez Uniwersytet Cambridge pokazują, że zamykanie drzwi sklepowych zimą pozwala ograniczyć zużycie energii i emisję dwutlenku węgla nawet o 50 proc.

„Sektor nieruchomości komercyjnych jest w znacznym stopniu narażony na skutki kryzysu energetycznego i w najbliższej przyszłości stanie w obliczu wielu wyzwań związanych z zabezpieczeniem niezawodnych i przystępnych źródeł czystej i zielonej energii. Tym wyzwaniom mogą i powinni stawić czoła zarówno właściciele, jak i najemcy poprzez inwestycje w rozwiązania energooszczędne oraz modernizację tkanki budynku czy instalacji zasilanych energią elektryczną, co pozwoliłoby zmniejszyć zużycie energii i obniżyć koszty w perspektywie długoterminowej” – mówi Dan Jestico, dyrektor w Savills Earth.

„Rosnące ceny energii sprawiły, że nie ma już chyba nikogo, kto nie traktowałby kwestii poprawy efektywności energetycznej swoich nieruchomości jako absolutnego priorytetu na najbliższe miesiące. Również nowe wymagania regulacyjne związane z raportowaniem działań w obszarach ESG przez firmy wymagają podjęcia natychmiastowych działań związanych z zarządzaniem energią w budynkach komercyjnych. Nowe rozwiązania technologiczne, jak tzw. Climate Tech są w tym zakresie niezwykle pomocne, jednak zacząć należy od obszarów absolutnie podstawowych, o których należy pamiętać już na etapie projektowania obiektu. Są to: izolacyjność i szczelność obiektu, zmniejszenie zapotrzebowania na energię budynku, kontraktowanie zielonej energii w celu zmniejszenia emisji CO2 obiektu tam, gdzie to możliwe zastosowanie źródeł energii odnawialnej. Oprócz oszczędności i zmniejszenia emisji CO2 ważnym działaniem jest również zrównoważone zarządzanie pozostałymi zasobami, w tym celu możemy zastosować systemy pozwalające na ponowne wykorzystanie deficytowych zasobów, jak np. woda” – mówi Katarzyna Chwalbińska-Kusek, dyrektora ds. ESG i zrównoważonego rozwoju, Savills.

Oczy zwrócone w stronę półprzewodników – czy Polska jest na nie gotowa?

Delikatna równowaga, którą charakteryzował się rynek półprzewodników została zachwiana w 2020 r. – olbrzymi popyt na umożliwiające pracę zdalną urządzenia (takie, jak laptopy, komputery osobiste i telefony komórkowe), których podstawową składową są półprzewodniki, spowodował olbrzymie braki tych półproduktów. Efektem tego było zahamowanie rozwoju innych branż, np. motoryzacyjnej, gdzie w 2021 r. powstała jedynie część zakładanej pierwotnie produkcji. Wyzwania, jakie postawiła przed światem pandemia, sprawiły, że Stany Zjednoczne i Unia Europejska musiały uważnie przyjrzeć się swoim zależnościom od produkowanych w większości w Azji półprzewodników oraz opartych na nich układów scalonych. Skutkiem tego jest niedawne uchwalenie aktów prawnych, mających na celu uniezależnienie się od produkcji na drugim końcu świata kluczowego dla współczesnej gospodarki komponentu – CHIPS and Science Act w Stanach oraz European Chips Act (Akt w Sprawie Czipów) w Unii Europejskiej. Bezpośrednio odnoszące się do Polski europejskie rozporządzenie ukierunkowane jest również na wzmocnienie konkurencyjności Europy w technologiach i aplikacjach opartych na półprzewodnikach oraz wsparcie cyfrowej i zielonej transformacji.

Podstawowy warunek – technologiczne wyrafinowanie miejsca produkcji

Fabryki półprzewodników i układów scalonych oraz sam proces produkcji należą do najdroższych i najbardziej zaawansowanych technologicznie. Podstawowym warunkiem jest zatem dostęp do wysoko wykwalifikowanych pracowników, w tym inyżnierów oraz kadry zarządzającej produkcją. Drugą kwestią jest samo miejsce produkcji, które musi spełnić wyśrubowane standardy pozwalajace na uzyskanie powtarzalnych serii produktów w skali mikro (m.in. chodzi o stałe warunki temperatury i wilgotności powietrza oraz niemal sterylna czystość, uzyskiwane m.in. poprzez obecność śluz i kombinezonów). Olbrzymie znaczenie mają również ogólne doświadczenie w zakresie budowania złożonych technologicznie produkcji czy bliskość odbiorców półprzewodników/układow scalonych.

Pierwsze przykłady zmieniającej się sytuacji widać już teraz – w maju 2022 tajwańska spółka TSMC (produkcja układów scalonych dla m.in, Apple czy AMD) ogłosiła ulokowanie nowej fabryki w Arizonie. Co więcej, pierwotne założenia produkcyjne zostały w grudniu zwiększone ponad trzykrotnie.

Polska i jej szanse

Z każdym rokiem przybywa w Polsce fabryk, w których odbywają się złożone technologicznie procesy produkcji. Do najbardziej znanych należą duże fabryki baterii elektrycznych do samochodów, np. LG Chem we Wrocławiu czy SK Innovation w Dąbrowie Górniczej. Ale warto zwrócić uwagę także na mniejsze inwestycje, w których również wytwarzane są technologie z najwyższej półki – przykładem może być inny projekt z branży elektromobilności – fabryka BTS postawiona dla Phoenix Contact E-Mobility w Rzeszowie.

Stopień zaawansowania produkcji, jakie powstały w ostatnim czasie, pozwala przypuszczać, że Polska jest gotowa na ulokowanie fabryki półprzewodników. Niestety, wydaje się to raczej mało prawdopodobne, przede wszystkim ze względu na położenie na wschodniej granicy UE. Niemniej jednak produkcja układów scalonych w sąsiadujących krajach (przede wszystkim w Niemczech) może okazać się szansą dla działających w Polsce poddostawców. Przykładem może być tutaj uruchomienie fabryki Tesli pod Berlinem, co pociągnęło za sobą powstanie szeregu inwestycji w pobliżu zachodniej granicy (w województwach lubuskim i wielkopolskim).

Czynniki atrakcyjności inwestycyjnej

Warunkiem przyciągania najbardziej opłacalnych z punktu widzenia kraju inwestycji jest konkurencyjność na tle innych rozważanych lokalizacji. Jednym z argumentów może być pomoc publiczna dla firm, która w najprostszym ujęciu jest uzależniona od relacji PKB generowanego przez dany region w stosunku do średniej unijnej. Z tego płynie prosty wniosek, że jako kraj będziemy pod tym względem bardziej atrakcyjni niż np. Niemcy, ale podobnie konkurencyjni jak większość krajów, z którymi sąsiadujemy. Pomoc ta jest regulowana przepisami unijnymi określającymi m.in. maksymalną wielkość inwestycji, dla której można uzyskać taką pomoc. Dla przedsięwzięcia o szczególnym znaczeniu dla gospodarki, a w praktyce dla inwestycji o olbrzymim rozmachu, możliwe jest również ustalenie wielkości zachęt bezpośrednio między inwestorem a rządem danego kraju. Przykładem firm, które skorzystały z takiej możliwości w Polsce, są m.in. Daimler, LG, SK Innovation, Volkswagen czy Toyota.

Pomoc publiczna to jednak jedynie jeden z wielu elementów decydujących o lokowaniu inwestycji w danym kraju. Wśród innych, bezwzględnie koniecznych czynników są dostęp do wykwalifikowanych pracowników, bliskość odbiorcy produktu, łatwość transportu (dobra komunikacja drogowa, port), zaangażowanie lokalnych władz czy stabilność prawna. Co więcej, bez doskonałej znajomości tych parametrów i umiejętności poruszania się w tym środowisku oszacowanie opłacalności inwestycji i sprawne jej wykonanie jest niemożliwe. Colliers od lat doradza w tym obszarze inwestorom i może pochwalić się licznymi zrealizowanymi projektami, świadczącymi zarówno o naszym doświadczeniu jak i wysokim poziomie inwestycji technologicznych w Polsce.

Zielona transformacja i ESG

Rozporządzenie European Chips Act (Akt w Sprawie Czipów) zwraca uwagę również na kwestie zielonej (i cyfrowej) transformacji. Choć Polska charakteryzuje się bardzo dobrą dostępnością gazu i prądu (z czego skorzystali LG i SK Innovation), to w coraz większym stopniu znaczenia nabiera również sposób ich pozyskiwania.

Obowiązująca od stycznia 2023 r. dyrektywa dotyczące ESG (ang. Environmental, Social and Corporate Governance) nakłada obowiązek składania sprawozdań dotyczących zrównoważonego rozwoju. Choć firmy mają na to jeszcze trochę czasu (do dwóch lat w zależności od wielkości firmy), zbieranie danych musi rozpocząć się już teraz. Można spodziewać się, że taka sprawozdawczość przyczyni się do bliższego przyjrzenia się procesom i ich optymalizacji pod kątem ochrony środowiska. Dodatkowym motywatorem są oczywiście stale rosnące ceny prądu i gazu, spowodowane m.in. wojną w Ukrainie i jej konsekwencjami.

Przykładowo, inwestorzy coraz częściej decydują się na pokrycie dachów obiektów przemysłowych panelami fotowoltaicznymi. Zakłada się, że każde 10 tys. mkw. pokrycia dachowego, zabezpiecza około 0,8 MW dodatkowej energii. Oczywiście taki „dodatek” to zwiększenie wyjściowego kosztu obiektu oraz konieczność zaplanowania odpowiedniego udźwigu konstrukcji dachu, ale opłacalne w dłuższej perspektywie.

Komentarz Filipa Deleżyńskiego, Dyrektora w Dziale Powierzchni Logistycznych i Przemysłowych w Colliers

Polskiej gospodarce grozi, że będzie tracić swą konkurencyjność

Choć inflacja ogółem zmalała, to jednocześnie wzrosła inflacja bazowa. To niebezpieczny rozwój sytuacji, bo inflacja staje się coraz bardziej naszym krajowym problemem i pozostanie z nami dłużej niż prognozowano.

Inflacja bazowa mierzona jest przez NBP na cztery sposoby, ten najpopularniejszy dotyczy wzrostu cen z pominięciem żywności i energii, z tego względu, że są one szczególnie podatne na czynniki pozakrajowe. Ta inflacja bazowa wzrosła w marcu do 12,3% i jest najwyższa od dwudziestu lat. Jeszcze gorzej wygląda inflacja bazowa liczona z pominięciem cen administracyjnych, a wyniosła 16,1%. Natomiast inflacja ogółem r/r zmalała z 18,4% w lutym, do 16,1% w marcu.

Ceny rosną wolniej, ale porównujemy się do okresu, gdy rosły one szczególnie szybko, stąd tzw. efekt bazy i niższa inflacja ogółem rok do roku w marcu w porównaniu do rocznych zmian dotyczących lutego. To właśnie w marcu 2022 r. odczuliśmy dotkliwie konsekwencje rosyjskiej agresji w Ukrainie, bo ceny ropy wzrosły skokowo. Jednak już wcześniej w Polsce pojawiły się poważne problemy z inflacją.

– Byłoby dobre dla gospodarki i konsumentów, gdyby inflacja była pod kontrolą czyli mieściła się w celu inflacyjnym 2,5%, a więc jeżeli mamy inflacje bazową 12,3%, to ten cel jest przekroczony aż pięciokrotnie – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Inflacja bazowa jest bardzo ważna, bo pokazuje na ile wzrosty cen rozprzestrzeniają się w gospodarce i na ile są trwałe.

Mamy taki rozwój zdarzeń, że rosną ceny, co powoduje wzrost płac, a to z kolei przekłada się na kolejny wzrost cen. Przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w marcu 2023 r. w porównaniu z marcem 2022 r. było wyższe o 12,6% i wyniosło 7508,34 zł (brutto). Względem lutego 2023 r. przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto zwiększyło się o 6,3%. Te dane GUS dotyczą jednak przedsiębiorstw zatrudniających ponad 10 osób. Zdecydowanie przeważa pogląd, że inflacja jest jeszcze bardziej dotkliwa dla pracowników małych firm.

– Tolerujemy wzrosty cen, to właśnie z taka sytuacją mamy obecnie do czynienia i to jest bardzo niebezpieczne – komentuje ekspert XTB. – RPP zaczęła podwyższać stopy procentowe, i to nawet w dużym tempie, ale zbyt szybko z tego zrezygnowano, a okazuje się, że popyt nie został poskromiony.

Gdy RPP podwyższała stopy procentowe rząd jednocześnie uruchamiał programy i transfery podwyższające konsumpcję. Presja inflacyjna zwiększa się i nie bardzo widać, jak mielibyśmy wrócić do celu inflacyjnego. Przyzwyczailiśmy się, że będziemy płacić coraz więcej.

– Nie powinno być tak, że restrykcyjnej polityce pieniężnej towarzyszy ekspansja fiskalna – podsumowuje P.Kwiecień z XTB. – Chcąc obniżyć inflację, trzeba ograniczyć popyt, to są podstawy ekonomii i tak to działa.

Niespodzianką może wydawać się, że w takiej sytuacji złoty się wzmacnia. Można to wyjaśnić tym, że inflacja wpływa na kursy walutowe, ale dzieje się tak w długim terminie.

Jeżeli na długo pozostanie z nami wysoka inflacja, w porównaniu z inflacją na świecie, to euro będzie wzmacniać się wobec złotego. Polskiej gospodarce grozi, że będzie tracić swą konkurencyjność.

System ochrony zdrowia wymaga zmian

W systemie ochrony zdrowia istotnym elementem jest poziom wynagradzania pracowników – bo jest on oparty na ludziach. Prawidłowe wynagrodzenia, które rzeczywiście oddają zaangażowanie, ale też jakość tej pracy, stanowią istotny element w koszyku kosztów systemu ochrony zdrowia. Tylko że z punktu widzenia pracodawców zarządzających jednostką ochrony zdrowia wynagrodzenia to nie jedyny element kosztowy. Są inne elementy, na jakie muszą patrzeć zarządzającymi jednostkami ochrony zdrowia. Bardzo ważny jest dostęp do świadczeń. Nie może być tak w systemie, że gros jego budżetu jest przeznaczana na wzrost wynagrodzeń – a jednocześnie jest podejmowany z puli, która ma przeznaczenie na dostęp do świadczeń dla pacjentów.

– To pacjenci będą oceniać w długiej perspektywie, czy warto inwestować we wzrost wynagrodzeń i czy to się przekłada na dostęp do świadczeń. Bo jeżeli nie będzie się przekładało, to oznacza konieczność dalszych reform – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP). – System ochrony zdrowia w Polsce wymaga zmian, bo jest niewydolny. Głównym problemem jest na pewno wzrost nakładów na finansowanie ochrony zdrowia. To, o co apelujemy jako Federacja Przedsiębiorców Polskich, to jest wzrost nakładów, ale też przejrzyste finanse ochrony zdrowia. Szereg decyzji regulacyjnych spowodowało, że mamy bardzo duże obawy, czy starczy pieniędzy z jednej strony na to, co już rząd zaplanował w zakresie wzrostu wynagrodzeń, a z drugiej strony na dostęp do świadczeń – co dla nas, pracodawców, ma szczególne znaczenie. My dzisiaj patrzymy przez pryzmat inwestycji w zdrowie, inwestycji w pracownika w kontekście szerokiej dyskusji o finansowaniu ochrony zdrowia – tłumaczy Pączka.

Deloitte: Niemal 60 proc. Polaków zmieniło swoje przyzwyczajenia, by chronić środowisko

Polscy konsumenci chcieliby kupować zrównoważone produkty, ale dla wielu osób są one zbyt drogie.

Ponad trzy czwarte Polaków oszczędza energię elektryczną oraz stara się unikać marnowania żywności. Jak wynika z 41. edycji badania Global State of the Consumer Tracker, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte, jesteśmy świadomi, że zmiany klimatu to efekt szkodliwej działalności człowieka. Jednocześnie ponad jedna trzecia badanych uważa, że zrównoważone produkty kosztują zbyt dużo, a 53 proc. wysoka cena powstrzymuje przed ich zakupem. Jednocześnie głównym czynnikiem determinującym nasze zachowania konsumenckie pozostaje inflacja. Niemal 80 proc. mieszkańców Polski spodziewa się w najbliższym czasie wzrostu cen żywności, trzy czwarte wzrostu rachunków za prąd i/lub gaz, a 66 proc. podniesienia cen benzyny.

Siedmiu na dziesięciu Polaków uważa, że to człowiek jest winny zmianom klimatu. Jedynie 11 proc. jest przeciwnego zdania. Ponad połowa (58 proc.) zgadza się z poglądem, że problem ten jest naglący i wymaga natychmiastowego działania. Najbardziej martwi nas zanieczyszczenie środowiska, w tym jakość powietrza i wody, jak również szkodliwy wpływ na otoczenie plastiku czy odpadów chemicznych.

Ponad połowa badanych (56 proc.) przyznaje, że zmieniła swoje zachowanie i zwyczaje konsumenckie ze względu na środowisko oraz klimat. Najczęściej objawia się to w oszczędzaniu energii i wody, które deklaruje odpowiednio 78 i 68 proc. ankietowanych Polaków. Niemal 80 proc. stara się nie marnować żywności, a 72 proc. kupuje tylko to, czego potrzebuje. Prawie połowa badanych (48 proc.) stara się ograniczać wysokoemisyjne środki transportu. Za najbardziej ekologiczne sposoby przemieszczania się uważamy jazdę na rowerze (43 proc.) oraz komunikację publiczną (35 proc.).

Jakie produkty uznajemy za najbardziej „zrównoważone” z punktu widzenia ich wpływu na środowisko? Zdaniem 62 proc. to te, które zostały wykonane z materiałów pochodzących z recyklingu, a dla 50 proc. istotna jest mniejsza ilość energii potrzebna do ich wytworzenia. Nieco więcej niż połowa respondentów docenia produkty wykonane z naturalnych materiałów. Ponad 40 proc. deklaruje, że w ostatnich tygodniach kupowało towary, które można uznać za „zrównoważone”, ale co ciekawe prawie tyle samo osób nie jest pewne, czy kupowane przez nich produkty można zaliczyć do tej kategorii. – Pokazuje to, jak wiele należy jeszcze zrobić w kwestii edukacji, którą powinni zainicjować producenci, jak i sieci handlowe. Coraz większa liczba konsumentów jest świadoma i z rozwagą dokonuje wyborów zakupowych. Nie zmienia to faktu że wciąż wiele osób nie czyta etykiet, a nawet jeżeli to robi, to nie wie, na co zwrócić uwagę – mówi dr Marta Karwacka, starsza menedżerka, Sustainability Consulting CE, Deloitte.

Zrównoważone, znaczy droższe

Dobra „zrównoważone” najłatwiej nam znaleźć w sklepie spożywczym (33 proc.) lub na półce z chemią domową (28 proc.). Jeżeli chodzi o żywność, to z punktu widzenia wpływu na środowisko jako najkorzystniejsze postrzegamy świeże produkty (79 proc.). Odzież, w tym przede wszystkim tą, którą określamy mianem „casualowej” zaliczamy również do tej kategorii (70 proc.). Niemal połowa badanych (47 proc.) kojarzy tego typu towary z papierem, wymieniając przy tym papier toaletowy, ręczniki papierowe czy chusteczki (47 proc.). Z kolei wśród kosmetyków respondenci wyróżnili produkty do włosów (27 proc.), produkty do makijażu (25 proc.) oraz mydła i żele do mycia (23 proc.).

Z czym kojarzą się nam zakupy zrównoważone? Przede wszystkim postrzegamy je jako droższe (36 proc.). Ponad jedna trzecia respondentów (34 proc.) uważa, że trzeba za nie zapłacić nawet o 20 proc. więcej niż normalnie. – Najczęściej wskazywaną przyczyną braku decyzji o zakupie produktów ekologicznych i zrównoważonych jest ich wysoki koszt. Wymienia go ponad połowa ankietowanych. Jedna czwarta respondentów jest przyzwyczajona do produktów, których używa obecnie i nie chce z nich rezygnować. Nasze badanie pokazuje więc, że aspekt cenowy w czasach wysokiej inflacji ma kluczowy wpływ na decyzje zakupowe – mówi dr Marta Karwacka.

Obawy o stan finansów

Ponad 60 proc. Polaków uważa, że ceny produktów nie utrzymają się na obecnym poziomie. Niemal 80 proc. spodziewa się w najbliższym czasie wzrostu cen żywności, trzy czwarte wzrostu rachunków za prąd, i/lub gaz, a 66 proc. podniesienia cen benzyny.

Optymizmu nie widać zresztą w większości badanych krajów. Najbardziej negatywne nastroje odczuwane są w RPA (77 proc.), Irlandii oraz Hiszpanii (po 76 proc.).

– Inflacja nieustannie determinuje postawy Polaków podczas zakupów. Rosnące ceny mają faktyczny wpływ na naszą siłę nabywczą, ale w równym stopniu wpływają też na poczucie bezpieczeństwa. To wszystko sprawia, że najbardziej martwimy się o swój portfel. Takie obawy wyraża 51 proc. Polaków. To o 4 p.p. więcej w porównaniu z poprzednim miesiącem. Jest to też główny powód naszych niepokojów – mówi Anna Rączkowska, partnerka, Consumer Industry, Deloitte. Z kolei 45 proc. respondentów martwi się stanem swojego zdrowia, a 35 proc. niepokoją sprawy prywatne.

Zgodnie z deklaracją 46 proc. badanych ma odłożone pieniądze na koniec miesiąca, czego nie może o sobie powiedzieć 38 proc. ankietowanych. Aż 54 proc. respondentów nie jest przygotowanych finansowo na nieprzewidziane wydatki. Niemal dwie trzecie (61 proc.) ocenia swoją sytuację finansową jako gorszą niż rok temu. Przeciwnego zdania jest co czwarty uczestnik badania.

Ponad połowa Polaków (56 proc.) nie ma problemu z regulowaniem nadchodzących płatności, podczas gdy 22 proc. może mieć z tym trudności. Prawie sześciu na dziesięciu ankietowanych odkłada poważniejsze wydatki na później. Niemal ponad jedna czwarta (24 proc.) nie musi podejmować takich decyzji. Nieco ponad jedna trzecia ankietowanych (35 proc.) deklaruje, że jest w stanie kupić sobie to, co sprawia im przyjemność, podczas gdy 45 proc. nie widzi obecnie takiej możliwości.

Oszczędnie na zakupach, wakacjach i w restauracjach

Jak będą wyglądały nasze wydatki w ciągu najbliższych czterech tygodni? Nie jest zaskoczeniem, że 27 proc. naszych zarobków pochłoną zakupy żywnościowe, a 25 proc. wydatki związane z domem, czyli rachunki. Te dwie pozycje mają ponad 50-procentowy udział w naszym domowym budżecie. Co ciekawe, obecnie jesteśmy w stanie zaoszczędzić średnio 8 proc. naszych przychodów.

Ponad trzy czwarte badanych jest zdania, że w ciągu trzech miesięcy nie uda im się pojechać na wakacje, a jako powód podają właśnie brak pieniędzy. Jedna piąta woli przeznaczyć pieniądze na inny cel.

Badanie Deloitte wskazuje, że również branża gastronomiczna wciąż nie ma specjalnych powodów do optymizmu. Niemal jedna czwarta badanych (24 proc.) oszczędza na chodzeniu do restauracji, a 45 proc. w ciągu ostatnich dwóch tygodni nie jadło poza domem. Ponad połowa (53 proc.) przygotowuje posiłki w domach częściej niż kiedyś.

Podobnie jest z wydatkami, które mogłyby mocno obciążyć nasz budżet. Tylko 15 proc. z nas w ciągu pół roku chce kupić nowe auto. Aż 72 proc. co prawda już dziś może pochwalić się własnym samochodem, ale w przypadku 69 proc. respondentów jest to pojazd używany. Ponad dwie trzecie z nas (68 proc.) zamierza w najbliższym czasie jeździć samochodem z podobną częstotliwością, co wcześniej.

O badaniu
Najnowsza fala badania została przeprowadzona pod koniec marca 2023 r. Była to 41. edycja przeprowadzona globalnie i 34., w której wzięli udział konsumenci z Polski. W sumie eksperci Deloitte przebadali mieszkańców 25 krajów, oprócz Polski, byli to obywatele: Arabii Saudyjskiej, Australii, Belgii, Brazylii, Kanady, Chin, Danii, Holandii, Hiszpanii, Francji, Niemiec, Indii, Irlandii, Japonii, Meksyku, Norwegii, RPA, Korei Południowej, Szwecji, Włoch, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Cukier najdroższy od 11 lat, pszenica najtańsza od 21 miesięcy

Euro od jakiegoś czasu pozostaje jedną z najsilniejszych walut świata. Kurs EUR/USD powrócił powyżej poziomu 1,10, chociaż nie przekroczył swego ustanowionego ponad tydzień temu ponad rocznego maksimum. Euro ustawiało swe nowe przynajmniej roczne maksima względem m.in. australijskiego dolara, chińskiego juana, japońskiego jena, południowokoreańskiego wona, tajwańskiego dolara i kanadyjskiego dolara.

Tę obserwowaną w ostatnim okresie siłę euro względem USD przypisuje się zakładanej przez rynek różnicy w ścieżce polityki pieniężnej amerykańskiego Rezerwy Federalnej i ECB. O ile w przypadku FED oczekiwane jest dosyć szybkie zakończenie serii podwyżek stóp procentowy, o tyle w przypadku Europejskiego Banku Centralnego nadejście tego momentu postrzegane jest jako bardziej odległe w czasie. W przyszłą środę poznamy decyzję FOMC na temat wysokości głównych stóp procentowych w USA.

Polski złoty podążał za tą siłą euro, a nawet ją przewyższał i dziś rano był jedyną główną walutą na świecie, kurs USD w stosunku do której osiągnął najniższy od przynajmniej roku poziom.

W oczekiwaniu na przyszłotygodniową decyzję FOMC rentowność amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych oscylowała wokół poziomu 3,5 proc. Rentowność 10-latek polskiego rządu od tygodnia była przyklejona do poziomu 6 proc.

Główne indeksy amerykańskiego rynku akcji zanotowały wczoraj niewielkie zmiany (S&P 500 +0,09 proc., DJIA +0,2 proc., Nasdaq Composite -0,29 proc.) pozostają poniżej poziomów swoich maksimów z minionych kilku miesięcy. Na giełdach Azji i Oceanii lekko przeważały dziś spadki głównych indeksów. Najsilniejszy notował Hang Seng (-1,69 proc.). Podobnie było na giełdach europejskich (CAC 40 -0,72 proc., DAX -0,16 proc. ok. godz. 9:15).

Na GPW WIG-20 tracił ok. godz. 9:20 0,34 proc. Wśród składników tego indeksu najwyżej w swej historii była dziś cena akcji spółki Kruk. Wśród składników sWIG-u 80 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś kursy akcji spółek Rainbow Tours i Vercom.

Nadal trwa silna hossa na rynku cukru. Cena kontraktów na ten surowiec notowanych na ICE wspięła się wczoraj naj najwyższy poziom od marca 2012. Największymi eksporterami cukru na świecie są Brazylia, Indie, Tajlandia, Niemcy i Francja, które to kraje w 2021 roku łącznie odpowiadały za 65 proc. światowego eksportu tego surowca spożywczego.

Na drugim biegunie znajdowała się cen kontraktów na pszenicę na CBOT, która dziś spadła do najniższego poziomu od lipca 2021. Tu największymi eksporterami na świecie były w 2021 roku Rosja (17 proc. światowego eksportu), UE (16 proc.), Australia (14 proc.), USA (11 proc.) i Ukraina (10 proc.). Pozycje Rosji i Ukrainy na tym rynku spowodowały po rozpoczęciu inwazji Rosji na Ukrainę wzrost ceny kontraktów na pszenicę do najwyższego poziomu w historii w marcu 2022. Obecnie ta cena jest już dwukrotnie niższa.

Na rynku kontraktów na ropę naftową poranne zmiany były dziś kosmetyczne (WTI i Brent +0,08 proc. ok. godz. 8:50). Kurs kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie, który ostatnio wyszedł na najwyższy poziom od miesiąca, spadał dziś ok. godz. 8:50 o 0,97 proc. Cena kontraktów na złoto, srebro i platynę, które w ostatnich dniach wyszły na najwyższy poziom od ponad roku, notowały niewielkie zmiany (o +0,33 proc., -0,27 proc. i +0,51 proc. odpowiednio ok. godz. 8:55).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara, który w połowie marca przełamał kluczowy poziom oporu wyznaczany w okolicach 250000 USD przez swego maksima z sierpnia ub.r. i lutego br., poniżej poziomu 28000 USD. Dziś rano ok. godz. 8:25 notowania tej kryptowaluty wykazywały minimalne zmiany. Rozmiary opuszczonej górą w marcu 9-miesięcznej konsolidacji pomiędzy poziomami ok. 15000 USD i 25000 USD sugerują na tym rynku poziom ok. 40000 jako średnioterminowy cel trwającej od listopada ub.r. roku zwyżki.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Pogorszenie deficytu publicznego Francji

Plan prezydenta Macrona dotyczący nowych reform jest daleki od rozwiązania długotrwałych problemów strukturalnych Francji.

W przemówieniu telewizyjnym Macron zobowiązał się do zajęcia się długotrwałymi lukami strukturalnymi, takimi jak pogorszenie poziomu wykształcenia, ale także do zajęcia się rosnącym niezadowoleniem społecznym z kryzysu związanego z kosztami utrzymania. Wezwał do wznowienia negocjacji społecznych między związkami zawodowymi a korporacjami w sprawie płac, karier, lepszego podziału bogactwa i zatrudnienia na wyższych stanowiskach. Oczekuje się, że premier Elisabeth Borne ujawni dokładny plan reform już w przyszłym tygodniu. Allianz Trade wątpi jednak, by w poważny sposób rozwiązał strukturalne problemy gospodarcze Francji, w tym wysoki poziom opodatkowania, podwyższoną, ale pogarszającą się jakość wydatków publicznych, niski wskaźnik zatrudnienia oraz niski i pogarszający się poziom wykształcenia i umiejętności. Rozwiązywanie tych problemów stało się jeszcze trudniejsze politycznie od czasu uchwalenia reformy emerytalnej, która zwiększyła napięcia polityczne i społeczne. W szczególności wykorzystanie art. 49 ust. 3 Konstytucji – który pozwala rządowi na uchwalanie ustaw (głównie finansowych) bez poparcia parlamentu – stało się bardzo drażliwe, krystalizując napięcia podczas uchwalania reformy emerytalnej.

Korzyści z odbicia po pandemii i wyższej inflacji dla finansów publicznych szybko zanikają. Francuski deficyt publiczny zmniejszył się stosunkowo szybko w następstwie pandemii z -9% PKB w 2020 r. do -4,7% w 2022 r. Jednak większość tej poprawy miała charakter cykliczny, ze względu na odbicie gospodarki po Covid i wysoką inflację, co zwiększyło przychody (Wykres 1). Podwyższona inflacja natychmiast zwiększa przychody, takie jak pobór podatku VAT, który jest pobierany na podstawie nominalnej. Bardzo wysokie tempo tworzenia miejsc pracy zwiększyło również pobór składek na ubezpieczenia społeczne. Z drugiej strony wzrost wydatków zwykle zajmuje więcej czasu, ponieważ indeksacja transferów (takich jak emerytury) do inflacji jest wdrażana z opóźnieniem (i często tylko częściowo indeksowana) ze względu na ograniczenia legislacyjne i kalendarzowe.

Kwartalne publiczne wydatki i przychody (mld EUR)

Wraz z rosnącym w czasie destrukcyjnym wpływem inflacji na wzrost gospodarczy oraz działaniami rządu w celu złagodzenia wpływu inflacji na dochody gospodarstw domowych i przedsiębiorstw, wysoka presja cenowa nieuchronnie doprowadzi do pogorszenia stanu finansów publicznych. Francuska gospodarka traci impet od drugiej połowy ubiegłego roku, podczas gdy rząd intensyfikuje reakcję na kryzys energetyczny poprzez niższe podatki, korekty kosztów utrzymania i wyższe transfery fiskalne dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw. Wydatki rosną w szybszym tempie, podczas gdy wpływy spadają (Wykres 1, najnowsze dane dostępne tylko do III kw. 2022 r.).

Nowsze miesięczne dane opublikowane przez francuskie Biuro Budżetowe w Ministerstwie Finansów pokazują, że do lutego skumulowany niedobór finansów publicznych osiągnął ponad 50 mld EUR (Wykres 2) – poziom porównywalny z 2021 r., kiedy deficyt publiczny wyniósł -6,5% PKB. Wpływy z podatku dochodowego od osób prawnych i podatku VAT gwałtownie spadają w ujęciu rok do roku, chociaż jak dotąd pobór podatku dochodowego utrzymuje się na stałym poziomie.

Miesięczny skumulowany niedobór finansów publicznych

Allianz Trade oczekuje, że deficyt publiczny wzrośnie do -5,3% PKB w 2023 r., a następnie zmniejszy się do -4,6% w 2024 r. Wyższy deficyt z ubiegłego roku wynika z (i) gwałtownego spowolnienia gospodarki (oczekujemy, że realny PKB wzrośnie o mizerne +0,4% w tym roku, po +2,6% w 2022 r.) oraz (ii) zintensyfikowanej interwencji rządu w celu złagodzenia wpływu kryzysu energetycznego na dochody. Uznaniowe cięcia budżetowe i wyjątkowy podatek od zysków przedsiębiorstw użyteczności publicznej (szacowany na 5-7 mld EUR) powinny ograniczyć pogłębianie się deficytu pierwotnego do -3,2% (z szacunkowych -2,8% w 2022 r.). Płatności odsetkowe netto powinny wzrosnąć z około 1,9% PKB w 2022 r. (50 mld EUR) do 2,1% w 2023 r. (57,5 mld EUR), ponieważ nadal rosną koszty finansowania. Jednak mimo wzrostu z najniższego poziomu 1,1% w 2020 r. do 1,8% na koniec 2022 r. (i oczekiwanych 2,0% w 2023 r.), efektywna stopa procentowa, którą państwo francuskie płaci swoim wierzycielom, jest nadal bardzo niska. Dzieje się tak dlatego, że co roku odnawia się tylko ułamek długu publicznego, a średni czas trwania francuskich obligacji rządowych wynosi 8,5 roku.

Allianz Trade oczekuje, że w 2024 r. deficyt zasadniczy zmniejszy się do -4,6% (Wykres 3). Ekonomiści Allianz Trade sądzą, że francuski rząd zapewni znaczną konsolidację swoich finansów (około 1% PKB), ponieważ reguły fiskalne UE powinny zostać przywrócone, a wypłaty odsetek będą nadal rosły. Rząd prawdopodobnie ograniczy różne formy pomocy dla przedsiębiorstw wprowadzone podczas kryzysu energetycznego, a także może szukać nowych źródeł przychodów, takich jak tymczasowa opłata od „super zysków”, jak zasugerował prezydent Macron kilka tygodni temu. Zacieśnienie fiskalne będzie miało wpływ na krótkoterminowe perspektywy ożywienia francuskiej gospodarki. Allianz Trade oczekuje, że wzrost realnego PKB przyspieszy w 2024 r., ale o rozczarowujące +0,8%.Prognoza deficytu publicznego

Przedsiębiorcy usprawiedliwiają się kryzysem i nie płacą kontrahentom

2/3 mikro-, małych i średnich firm, które dotąd dostawały pieniądze od kontrahentów na czas, zaczęło otrzymywać je z opóźnieniem. Wpływ na to ma obecna sytuacja gospodarcza, tj. wysoka inflacja, szybujące stopy procentowe oraz rosnące ceny prądu, gazu i paliw. Z tego samego powodu klienci coraz częściej negocjują wydłużenie terminów płatności lub wręcz proszą o rozłożenie zapłaty na raty. Z pierwszym zjawiskiem zetknęło się 66 proc. MŚP, a z drugim aż 74 proc. Taki obraz rozliczeń pomiędzy firmami daje badanie „Przeterminowanie faktur w polskich przedsiębiorstwach” Kaczmarski Inkasso.

Z najnowszych danych Krajowego Rejestru Długów wynika, że długi firm w I kwartale 2023 r. wzrosły o ponad 470 mln zł i wynoszą 9,07 mld zł, obciążając 264,5 tys. przedsiębiorstw. Największe problemy finansowe ma handel, który powinien oddać swoim kontrahentom 2,21 mld zł. Drugie jest budownictwo z kwotą 1,37 mld zł, a trzeci transport, w którym nieuregulowane zobowiązania sięgają 1,2 mld zł.

Dane Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej pokazują, że w I kwartale 2023 r. upadłość ogłosiło 105 firm, czyli więcej niż w IV kwartale 2022 r. Wówczas było to 90 przedsiębiorstw, co oznacza wzrost o 15 proc. Nie jest to jednak pełny obraz rzeczywistości, bo część jednoosobowych działalności gospodarczych ogłosiła upadłość konsumencką. W tym roku na taki krok zdecydowało się 380 przedsiębiorców. Z kolei w pierwszych trzech miesiącach tego roku przeprowadzono 1052 postępowań restrukturyzacyjnych. Najwięcej ogłoszono w marcu – 400. W IV kwartale 2022 r. było ich 874.

Zadłużenie polskich firm nawet w warunkach dobrej koniunktury było wysokie. Na koniec 2019 r., a więc ostatniego roku przed pandemią, zaległości finansowe przedsiębiorstw wynosiły 10,7 mld zł i powodowały zatory płatnicze w gospodarce. Teraz nałożyła się na to recesja, która – jak wskazują dane KRD – dotyka wielu branż. Zawirowania ekonomiczne, spowodowane wojną za wschodnią granicą oraz kryzysem energetycznym, wyraźnie wpływają na zdolność przedsiębiorców z sektora MŚP do rozliczania się z kontrahentami na czas.

Zasłona dymna w firmach

Badanie „Przeterminowanie faktur w polskich przedsiębiorstwach”, przeprowadzone przez TGM Research w styczniu 2023 r. na zlecenie firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso, uwidacznia zmiany, jakie w ostatnim czasie zachodzą w zachowaniu firm. Przedstawiciele sektora MŚP zauważyli, że obecna sytuacja gospodarcza w kraju negatywnie oddziałuje na terminowość płatności od partnerów handlowych.

4 na 10 badanych firm ocenia opóźnione płatności jako poważny problem, z czego 16 proc. uważa, że jest on „bardzo duży”. Regulowanie zobowiązań z poślizgiem jest dotkliwe szczególnie dla branży budowlanej i handlowej.

Aż 71 proc. przedsiębiorstw przyznaje, że kontrahenci opóźniający regulowanie faktur tłumaczą zaległości obecnym kryzysem gospodarczym i energetycznym. Ponad połowa badanych przedsiębiorców uznaje takie tłumaczenia za wiarygodne. Jednak prawie 1/3 uważa, że to jedynie wymówka, aby uniknąć oddania pieniędzy.Przedsiębiorcy usprawiedliwiają się kryzysem i nie płacą kontrahentom

Nasze wieloletnie doświadczenie w odzyskiwaniu należności dla przedsiębiorców pokazuje, że niesolidni partnerzy handlowi chętnie wykorzystują zawirowania w gospodarce do unikania płacenia. Dzieje się tak nawet, gdy problemy nie dotyczą sektora, w którym działają. To dla nich dobre usprawiedliwienie, aby zgromadzić gotówkę i korzystać z niej choćby krótkoterminowo. Jest to tania alternatywa dla drogiego kredytu czy leasingu, które zresztą teraz trudno uzyskać. Jednak nie tędy droga, bo dzieje się to kosztem kontrahentów, którzy czekają na pieniądze za sprzedany towar czy zrealizowaną usługę. Jeśli nie dostaną gotówki, prawdopodobnie sami też nie będą mieli z czego zapłacić swoim dostawcom. W ten sposób tworzy się na rynku błędne koło zatorów płatniczych – wyjaśnia Jakub Kostecki, prezes Zarządu Kaczmarski Inkasso.

Negocjacje, raty – przedsiębiorcy próbują wszystkiego

Jak pokazuje badanie Kaczmarski Inkasso, obecne warunki rynkowe wymuszają na MŚP bardziej elastyczne podejście do warunków płatności ofertowanych partnerom biznesowym. Aż 74 proc. przedsiębiorców wskazuje, że kontrahenci proszą ich o możliwość spłacenia należności w ratach. Natomiast 64 proc. przyznaje, że klienci negocjują wydłużenie terminów płatności widniejących pierwotnie na fakturach.Przedsiębiorcy usprawiedliwiają się kryzysem i nie płacą kontrahentom 2

To postawa fair play, która buduje zaufanie między przedsiębiorcami, a ono w polskim biznesie jest bardzo niskie. Jeśli nasz partner biznesowy informuje z wyprzedzeniem, że nieco spóźni się z zapłatą, możemy odpowiednio przeorganizować wydatki. Nie jest to komfortowa sytuacja, ale pozwoli naszej firmie przygotować się na chwilową lukę w finansach. Gorzej, jeśli takie sytuacje zdarzają się notorycznie, a wstrzymywanie płatności staje się normą. Wówczas rodzi to niebezpieczeństwo zatorów finansowych, bo jedna niezapłacona faktura może szybko wywołać lawinę kolejnych. A to już nie jest pożądane zjawisko w gospodarce – zauważa Katarzyna Starostka, ekspertka Rzetelnej Firmy.

Płacili na czas, teraz się spóźniają

Dużo, bo 66 proc., firm dostrzegło w ostatnim czasie niepokojący trend. Kontrahenci, którzy dotąd regulowali zobowiązania finansowe na czas, teraz zaczęli opóźniać płatności. Tłumaczą te poślizgi pogorszeniem sytuacji gospodarczej.Przedsiębiorcy usprawiedliwiają się kryzysem i nie płacą kontrahentom 3

Według badania „Przeterminowanie faktur w polskich przedsiębiorstwach” przedstawiciele mikro-, małych i średnich firm dostrzegają, że choć obecne warunki gospodarcze w kraju wpływają negatywnie na terminowość płatności ze strony kontrahentów, to przewidywania na najbliższe 6 miesięcy są optymistyczne. Pytani, jak w perspektywie pół roku będą wyglądały rozliczenia między firmami, rzadziej wskazują negatywne konsekwencje – o 10 punktów procentowych mniej w porównaniu z obecną oceną sytuacji.

Niemal co 4. firma spodziewa się, że w najbliższej perspektywie terminowość wpłat się polepszy, jednak 56 proc. przewiduje pogorszenie. Co 5. przedsiębiorca twierdzi, że pozostanie ona bez zmian.

Badanie „Przeterminowanie faktur w polskich przedsiębiorstwach” zostało przeprowadzone przez TGM Research na zlecenie firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso w styczniu 2023 r. techniką CAWI na reprezentatywnej grupie 517 mikro-, małych i średnich firm wystawiających faktury z odroczonym terminem płatności.

Poszukują mimo kryzysu. Mobilność zawodowa Polaków w 2023 roku

Polacy są coraz bardziej mobilni zawodowo. Z badania Pracuj.pl przeprowadzonego w marcu 2023 roku wynika, że 41% badanych aktywnie poszukuje obecnie pracy lub planuje w najbliższym czasie zmienić obecną. Liczba ta wzrosła o pięć punktów procentowych w porównaniu z badaniem z analogicznego okresu ubiegłego roku. 84% badanych jest otwartych na otrzymanie nowej, ciekawej oferty pracy, gdyby taka pojawiła się w najbliższych miesiącach. Poszukują pracy, by zyskać lepsze wynagrodzenie i stabilne, bezpieczne miejsce zatrudnienia pracę. Jednak 40% badanych zauważa, że oferowane w ofertach płace zmniejszyły się. Co więcej, niemal połowa badanych (46%) zauważa, że liczba ofert pracy w ich specjalizacji jest mniejsza niż rok temu.

Najważniejsze informacje:

  • 41% badanych szuka obecnie pracy lub planuje w najbliższym czasie zmienić obecną.
  • 57% osób deklaruje, że powodem poszukiwania pracy jest chęć zarabiania więcej.
  • Ponad połowa Polaków wciąż zwraca uwagę czy firma umożliwia pracę zdalną lub hybrydową.
  • 40% badanych zauważa, że oferowane płace w ofertach zmniejszyły się.
  • Niemal połowa badanych zauważa, że liczba ofert pracy w ich specjalizacji jest mniejsza niż rok temu.
  • 84% respondentów jest otwartych na otrzymanie ciekawej oferty pracy w najbliższych miesiącach.

Polacy aktywnie poszukują pracy

Od wielu miesięcy w badaniach prowadzonych przez Pracuj.pl jako jeden z najważniejszych czynników w pracy Polacy podają zgodnie – bezpieczeństwo i stabilność zatrudnienia. Przyglądając się aspektowi mobilności zawodowej na lokalnym rynku, należy wziąć pod uwagę to, że wciąż mierzymy się ze skutkami pandemii, pracujemy w zupełnie innych modelach niż jeszcze trzy lata temu, a na rynek dodatkowo wpłynęła wojna w Ukrainie i wysoka inflacja w Polsce. Mamy do czynienia z wyjątkowymi warunkami i mogłoby się wydawać, że to zatrzyma pracowników w ich obecnych miejscach zatrudnienia. Rynek im jednak nie straszny – polski pracownik wciąż, nawet w trudnych warunkach (lub szczególnie w trudnych warunkach), poszukuje dla siebie najlepszego miejsca pracy. Ożywienie rekrutacyjne trwa. ​

Temu, ilu Polaków zmieniło pracę w ostatnich latach i kto aktywnie poszukuje obecnie nowego zatrudnienia, serwis Pracuj.pl przygląda się w swoim najnowszym badaniu. Analiza została przeprowadzona w marcu 2023 roku, a pomiar wykonano na próbie 2044 Polaków w wieku 18-65 lat. Zapraszamy do zapoznania się z wynikami badania.

Wieloletni pracownik myśli o zmianie

Wśród badanych widać tendencję pozostawania długo w jednym miejscu pracy. 27% respondentów deklaruje, że ostatni raz zmieniali pracę ponad 10 lat temu, a 18% ponad 5 do 10 lat temu. Mamy więc do czynienia z dużą skalą pracowników cechujących się stałością zatrudnienia. Dla przeciwwagi, pracę w ciągu ostatnich 12 miesięcy zmieniło 17% badanych. To o pięć punktów procentowych mniej niż rok wcześniej – w marcu 2022 roku taką zmianę deklarowało 22% respondentów.

Choć z badania wynika, że Polacy nie zmieniają pracy wyjątkowo często, to jednak wielu z nich o takiej zmianie myśli. 41% badanych deklaruje, że szuka obecnie pracy lub w najbliższym czasie planuje zmienić obecną. Ten odsetek badanych wzrósł o 5 punktów procentowych w porównaniu do ubiegłego roku. Ponad połowa respondentów nie ma w tej chwili planów związanych ze zmianą obecnego pracodawcy. Co ciekawe, odpowiedzi najmłodszej grupy badanych są wprost przeciwne. Wśród przedstawicieli pokolenia Z to 59% deklaruje, że szuka obecnie nowej pracy lub planuje w najbliższym czasie zmienić obecną (wobec 41% badanych z tej grupy, którzy deklarują, że nie mają takich zamiarów). Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w najstarszej grupie – wśród osób w wieku 55-65 lata, gdzie aż 80% badanych nie poszukuje i nie zamierza zmienić pracy. To oczywiście może wynikać z chęci spędzenia ostatnich lat aktywności zawodowej u jednego pracodawcy.

To, co jest jednak warte podkreślenia, to fakt, że aż 84% badanych zaznacza, że nawet jeśli nie szuka aktywnie, to jest otwarta na otrzymanie nowej, ciekawej oferty pracy, gdyby taka pojawiła się w najbliższych miesiącach. Tu ponownie – najbardziej otwartą w tym zakresie grupą badanych są najmłodsi, a chęć na zmianę spada wśród badanych z najdłuższym doświadczeniem. Otwartość na propozycje zatrudnienia powoli, ale sukcesywnie wzrasta z roku na rok, wskazując na duży potencjał mobilności zawodowej Polaków. W nowej pracy badani dostrzegają szansę na uzyskanie lepszych warunków, większą stabilizację czy na zmianę zawodu na taki, który będzie bardziej odporny na zmiany rynkowe. – mówi Konstancja Zyzik, ekspertka ds. rekrutacji i rozwoju talentów w Pracuj.pl.

Czym kierujemy się przy wyborze pracy?

Przy wyborze pracy Polacy kierują się w największej mierze odpowiednim wynagrodzeniem (73%). Drugim istotnym dla ponad połowy badanych (51%) czynnikiem decyzyjnym jest bezpieczeństwo i stabilność zatrudnienia. Dla Polaków ważny pozostaje łatwy i szybki dojazd do pracy (38%) oraz możliwość wykonywania obowiązków w elastycznych godzinach pracy (31%). Wciąż istotna jest także odpowiednia forma pracy – zdalna, hybrydowa lub stacjonarna, w zależności od preferencji (21%). Dla 1/5 badanych liczą się także ciekawe zadania.

Wśród powodów, dla których Polacy rzeczywiście poszukują nowej pracy, zdecydowanie najpopularniejszym jest chęć uzyskania lepszych zarobków, na co wskazuje ponad połowa ankietowanych (57%). Powodami poszukiwania nowego miejsca zatrudnienia są także brak możliwości rozwoju lub awansu w obecnej firmie (26%) oraz poczucie bycia niedocenionym (22%). Badani są zainteresowani także przebranżowieniem – 17% z nich chciałoby zmienić branżę lub zawód. Aż 15% respondentów zaznacza, że chcieliby zmienić pracę z uwagi na to, że w ich obecnej firmie panuje zła atmosfera.

Widzimy, że poza pierwszym i oczywistym powodem zmiany pracy – czyli odpowiednim wynagrodzeniem, dużą rolę odgrywają także kwestie związane z szeroko pojętym dobrostanem pracownika. To alarmujące, że tak duże grono badanych Polaków czuje, że w pracy nie są doceniani, nie mają możliwości awansu czy rozwoju. Jesteśmy na rynku pracy, w momencie, w którym kultura organizacji staje się kluczowym czynnikiem decydującym o jej powodzeniu. Zła atmosfera w firmie może wpływać na to, że nasz pracownik czy pracowniczka już dziś rozgląda się za nowym pracodawcą. Firmy, które chcą utrzymać talenty muszą dbać o kulturę organizacji. – mówi Agnieszka Bieniak, HR Dyrektorka w Grupie Pracuj.

Mniej możliwości, precyzyjne działania

Choć istotna część Polaków jest zainteresowana zmianą pracy lub rozważyłaby taką możliwość, gdyby się pojawiła, to respondenci badania Pracuj.pl wskazują pewien problem – odczuwają oni bowiem, że w ostatnim czasie spadła dostępność ofert. Niemal połowa badanych (46%) zauważa, że liczba ofert pracy w ich specjalizacji jest mniejsza niż rok temu. Istotnie częściej te spadki widoczne są dla kobiet (50%) niż dla mężczyzn (41%). Widzi to aż 55% badanych w wieku 55-65 lat. Problemu w takim stopniu nie dostrzegają najmłodsi uczestnicy rynku – tu spadek zauważyło 34% badanych.

Jak jednak wynika z danych Pracuj.pl, rok 2022 przyniósł rekordowe ożywienie rekrutacyjne, a liczba ofert w serwisie po raz pierwszy przekroczyła milion. Pracodawcy pozostawali aktywni podczas wyzwań gospodarczych. Z uwagi na tę zwiększoną aktywność w ubiegłym roku, a szczególnie jego pierwszych kwartałach, z perspektywy kandydatów odczuwalne mogą być spadki, choć ofert nie brakuje. Wzmożone zainteresowanie zmianą pracy lub otwartość na potencjalne oferty sprawiają, że mamy do czynienia z innym rozkładem sił na rynku. Zdarza się, że przyrost liczby kandydatów przekracza zapotrzebowanie rekrutacyjne firm. Wpływa to na pewne zmiany widoczne na rynku już dziś – bardziej selektywne i precyzyjne działania zarówno po stronie kandydatów, jak i pracodawców, przejrzysta komunikacja i coraz krótsze i prostsze procesy rekrutacyjne. W badaniu widać tę selektywność wśród potencjalnych kandydatów. 44% badanych deklaruje, że obecnie szukając pracy przesyłają oni do pracodawców mniej CV, niż podczas poprzednich poszukiwań zatrudnienia.

Mniejsza dostępność ofert to jednak nie wszystko. 40% badanych zauważa, że zmniejszył się także poziom zarobków oferowanych w ogłoszeniach. Problem ten w najmniejszym stopniu dostrzegają osoby z pokolenia Z (32%) i najwięcej, bo aż połowa przedstawicieli pokolenia silver.

Co wpływa na decyzję o pozostaniu?

Deklaratywna otwartość na nowe propozycje pracy wśród Polaków badanych przez Pracuj.pl utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie (w skali rok do roku wzrastając delikatnie z 83% w ubiegłym pomiarze do 84% dziś). Wciąż jednak duży odsetek respondentów – aż 59% – deklaruje, że obecnie nie poszukuje aktywnie nowej pracy i nie planuje zmieniać obecnego miejsca zatrudnienia. Powody, dla których dobrze czują się oni w obecnych firmach nierzadko są prozaiczne, ale ułatwiające codzienne funkcjonowanie w zawodowej rzeczywistości.

41% badanych zaznacza, że nie poszukują oni nowej pracy, ponieważ odpowiada im lokalizacja firmy, w której obecnie pracują. Już we wcześniejszych badaniach Pracuj.pl widać było tendencję wśród pracowników, że odpowiednia lokalizacja i łatwy dojazd do pracy mają dla nich duże znaczenie. Istotna jest także pozytywna kultura organizacyjna – pracy nie poszukują osoby, które odczuwają, że w ich firmie panuje dobra atmosfera (36%). Co więcej, 27% badanych jako powód pozostawania w obecnym miejscu podaje dobre relacje z szefem, które przecież także są elementem zdrowej kultury pracy. ¼ badanych wskazuje, że czuje się przywiązana do obecnego pracodawcy, a 22% ma poczucie, że są doceniani. To potwierdza postawioną tezę o istocie kultury pracy. Jako Pracuj.pl stale staramy się podkreślać, jak ważne jest tworzenie postępowych środowisk pracy, inkluzywnych, opartych o wzajemny szacunek. Znaczenie mają oczywiście także kwestie finansów – tak istotne w obliczu wysokiej inflacji. 27% badanych deklaruje, że to odpowiedni poziom zarobków motywuje ich do pozostania w obecnej pracy.

Duża mobilność pomimo trudnych warunków

Widzimy dziś, że pomimo trudnych warunków rynkowych, które od trzech lat wpływają na rynek pracy, Polacy pozostają zawodowo mobilni lub co najmniej otwarci na możliwość zmiany. Motywuje ich do tego chęć zmiany swojej sytuacji finansowej i poszukiwanie bezpiecznego i stabilnego środowiska pracy, które będzie dla nich remedium na niepewne czasy. Rynek w najbliższych miesiącach czeka kolejny test związany z trudną sytuacją gospodarczą – temu będą przyglądać się zarówno pracodawcy, jak i pracownicy.

Niezmiennie jednak można założyć, że rynkowe turbulencje nie zatrzymają kandydatów, a będą napędzać ich w poszukiwaniu dobrych miejsc zatrudnienia. Stale będą oni dążyć do funkcjonowania w takich środowiskach, które będą doceniające, zarówno pod kątem możliwości rozwoju, jak i wymiernych czynników – takich, jak wynagrodzenie. Z pewnością w kolejnych miesiącach wciąż będą mieli z czego wybierać. Pracodawcy z kolei powinni kłaść nacisk na przejrzystą komunikację, krótkie i proste procesy rekrutacyjne. Zwłaszcza, że najatrakcyjniejsze firmy to te, które świadomie budują swoją markę wśród kandydatów.

O BADANIU

Badanie „Mobilność zawodowa Polaków w 2023 roku” zostało przeprowadzone w marcu 2023 roku przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie serwisu Pracuj.pl. Pomiar wykonany metodą CAWI wykonano na próbie 2044 Polaków w wieku 18-65. Struktura próby była kontrolowana biorąc pod uwagę płeć, wiek i wielkość miejscowości zamieszkania odpowiadających.

Jak najlepiej zabezpieczyć swoje życie?

Podczas realizacji kolejnych celów i planów dość łatwo można zapomnieć, że życie jest nieprzewidywalne. Istnieje jednak możliwość zabezpieczenia się nawet na te gorsze chwile – kradzież, wypadek, chorobę czy nawet śmierć. Właściwe ubezpieczenie zdecydowanie ułatwi przejście przez najtrudniejsze momenty i pomoże ochronić Twoich bliskich. Dowiedz się więcej!

Ubezpieczenie to inwestycja

Nikt nie ma gwarancji, że uda mu się przejść przez życie bez przykrych niespodzianek. Nawet najbardziej ostrożna osoba może ulec wypadkowi, zostać oszukana czy po prostu poważnie zachorować. Nie ma pewnego sposobu na uniknięcie takich sytuacji, ale można się zabezpieczyć na wypadek ich wystąpienia. Ubezpieczenie zminimalizuje ich konsekwencje i ułatwi przetrwanie trudnego okresu. Dlatego z całą pewnością należy postrzegać je jako inwestycję – przede wszystkim w spokój i bezpieczeństwo. Odpowiednia polisa pomoże Ci zdecydowanie szybciej pokonać przeciwności losu, a w razie najgorszego zabezpieczy też Twoją rodzinę. Zapewniane przez nią korzyści są w zasadzie bezcenne. Dlatego zdecydowanie warto poświęcić niewielką część comiesięcznych dochodów na składkę ubezpieczeniową.

Jakie ubezpieczenie wybrać, aby zabezpieczyć się przed przeciwnościami losu?

Najbardziej uniwersalnym typem zabezpieczenia na wypadek różnych zdarzeń losowych jest ubezpieczenie na życie. Zapewnia ono nie tylko fundusze dla rodziny na wypadek śmierci ubezpieczonego, ale również odszkodowania w przypadku czasowej lub stałej utraty zdolności do pracy. Ponadto z polisy na życie można uzyskać środki na leczenie czy rehabilitację potrzebne podczas choroby lub po wypadku. Daje to niesamowity komfort psychiczny i ułatwia przejście nawet przez najtrudniejsze sytuacje. W przypadku utraty zdrowia lub śmierci najbliższej osoby ostatnią rzeczą, o jaką powinniśmy się martwić, są pieniądze. Jednak w rzeczywistości bez odpowiedniej ochrony finanse mogą się stać poważnym problemem. Ubezpieczenie pozwala go rozwiązać, zapewniając odszkodowanie w odpowiedniej wysokości.

Ile kosztuje ubezpieczenie na życie?

Ile kosztuje ubezpieczenie na życie? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Składka jest bowiem wyliczana w zależności od wieku ubezpieczonego, jego sytuacji rodzinnej, chorób w rodzinie itp. Ogromne znaczenie ma też wybrana kwota ubezpieczenia. Składki zaczynają się już od kilku złotych dziennie. Należy jednak traktować comiesięczne składki nie jako wydatek, a jako inwestycję w bezpieczną przyszłość.

Niezależnie od wyliczonej składki, z całą pewnością warto wygospodarować w swoim budżecie miejsce na ubezpieczenie na życie. Jest to podstawowa forma ochrony na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń. Oferta ubezpieczeń na życie jest bardzo szeroka, dlatego każdy ma szansę znaleźć produkt dopasowany do swojego budżetu i potrzeb. Istnieją ponadto sposoby na obniżenie składki – np. ubezpieczenia grupowe, idealne dla firm.

Ubezpieczenie na życie – w grupie taniej

Jeśli jesteś przedsiębiorcą, możesz zaproponować ochronę zdrowia i życia swoim pracownikom. Tzw. ubezpieczenia grupowe są obecnie coraz popularniejsze w firmach różnych rozmiarów. Nawiązanie współpracy z jednym towarzystwem ubezpieczeniowym w zakresie zapewnienia ochrony dla kilku czy kilkudziesięciu osób pozwoli uzyskać najkorzystniejsze stawki przy szerokim zakresie usługi. Dzięki ubezpieczeniom grupowym można znacząco zmniejszyć wysokość składki, dzięki czemu jej opłacanie nie stanowi nadmiernego obciążenia dla osobistego budżetu.

W ramach grupowego ubezpieczenia na życie dostępne są różne pakiety. W jej ramach ubezpieczony może otrzymać nie tylko gwarancję odszkodowania na wypadek śmierci czy choroby, ale również np.:

  • dostęp do prywatnej opieki zdrowotnej i badań diagnostycznych,
  • ubezpieczenie w podróży,
  • ubezpieczenie NNW,
  • dofinansowanie do leków na receptę.

Ponadto istnieją polisy na życie, które jednocześnie umożliwiają oszczędzanie na przyszłość (np. na emeryturę, kształcenie dzieci itp. Więcej informacji na temat dostępnych rozwiązań możesz znaleźć pod adresem: rankingubezpieczennazycie.pl/b/grupowe-ubezpieczenie-na-zycie-pzu-co-oferuje/86.html.

Jak wybrać ubezpieczenie na życie?

Ubezpieczenia na życie różnią się zakresem ochrony, kwotą polisy, wykluczeniami z jej obowiązywania, karencją i kilkoma innymi czynnikami. Oczywiście każda oferta wiąże się też z inną wysokością składki, ponieważ jest ona wyliczana indywidualnie. Jak wybrać idealną ofertę? Pomogą Ci w tym zestawienia dostępne online, np. na stronie https://www.rankingubezpieczennazycie.pl/. Za pomocą wygodnego kalkulatora możesz sam wybrać interesujące Cię elementy oferty i zobaczyć propozycje różnych towarzystw ubezpieczeniowych. Przejrzysty ranking ułatwia natomiast ich porównanie. W wielu przypadkach możliwe jest też złożenie wniosku o polisę przez internet, przechodząc na stronę ubezpieczyciela bezpośrednio z rankingu.

Sprzedaż kredytów w Polsce – marzec 2023 r.

W marcu 2023 r., w porównaniu do marca 2022 r., w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej kredytów ratalnych o (+55,8%), kart kredytowych (+53,4%) oraz kredytów gotówkowych (+8,0%). Spadek o (-42,7%) odnotowały kredyty mieszkaniowe. W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i przyznały wyższą wartość limitów na kartach kredytowych (+44,2%), kredytów ratalnych (+17,5%) i kredytów gotówkowych (+9,5%), a o (-43,1%) spadła wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych.

W pierwszym kwartale br. w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej kredytów ratalnych o (+60,7%), wydały więcej kart kredytowych o (+41,6%) oraz udzieliły więcej o (+8,6%) kredytów gotówkowych. O (-53,3%) spadła liczba udzielonych kredytów mieszkaniowych. W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i przyznały o (+42,0%) wyższą wartość limitów na karcie kredytowej, o (10,6%) udzieliły wyższą wartość kredytów ratalnych oraz o (+10,1%) wyższą wartość kredytów gotówkowych. O (-54,8%) spadła wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych.

Analizując dane zawarte w Newsletterze i wyciągając na ich podstawie stosowne wnioski oraz formułując opinie i komentarze, BIK zawsze bierze pod uwagę dwa ważne aspekty metodyczne.

Po pierwsze, uwzględnia specyfikę udzielania poszczególnych produktów kredytowych: kredyty konsumpcyjne (ratalne i gotówkowe) oraz karty kredytowe są procesowane bardzo szybko od złożenia wniosku przez klienta lub oferty przez bank. Zazwyczaj złożenie wniosku i udzielenie kredytu czy przyznanie limitu zamykają się w jednym miesiącu. Zatem w przypadku tych produktów, marcowa akcja kredytowa jest związana z wnioskami składanymi w większości przypadków w samym marcu 2023 r. Natomiast kredyty mieszkaniowe są procesowane dłużej, nawet powyżej miesiąca od złożenia wniosku, w związku z tym, sprzedaż kredytów mieszkaniowych w marcu 2023 r. jest efektem wniosków składanych głównie w lutym 2023 r., a nawet w styczniu 2023 r.

Po drugie, z uwagi na konstrukcję Indeksów Jakości, duże problemy ze spłatą kredytów mogą w pełni zmaterializować się w ich odczytach dopiero po trzech miesiącach od zaprzestania spłaty (czyli trzech niezapłaconych miesięcznych ratach), ponieważ Indeksy obejmują jedynie opóźnienia powyżej 90 dni, nie pokazują więc wczesnych, 30-dniowych opóźnień.

W marcu 2023 r. kontynuacja wzrostów w kredytach gotówkowych

– Marcowe dodatnie dynamiki w ujęciu liczbowym (+8,0%) oraz w wartościowym (+9,5%) potwierdzają wzrosty na rynku kredytów gotówkowych. Jednak dla pełnej oceny sytuacji należy wziąć pod uwagę, że dynamiki w ujęciu wartościowym pokazujemy w ujęciu nominalnym. Gdy jednak posłużymy się ujęciem realnym, oczyszczonym z inflacji, to roczna dynamika wzrostu wartości kredytów gotówkowych wypada już gorzej, a wręcz jest ujemna na poziomie ok. -6%. Inaczej wygląda sytuacja w ujęciu liczbowym, tu kredyty gotówkowe w całym pierwszym kwartale odnotowały wzrost 8,6%. W ujęciu wartościowym wynosi on 10,1%.

Analizując rynek kredytów gotówkowych z uwzględnieniem przedziałów kwotowych udzielanego finansowania, zwracają uwagę kredyty zaciągane na kwotę powyżej 50 tys. zł, w których w okresie pierwszych trzech miesięcy 2023 r. wystąpiły najwyższe dodatnie dynamiki wzrostu zarówno w ujęciu liczbowym (+13,2%), jak i wartościowym (+15,5%). To samo zjawisko występowało również w 2021 r. Z odmienną sytuacją mieliśmy natomiast do czynienia w roku 2022, gdy najwyższa dodatnia dynamika dotyczyła kredytów niskokwotowych do 5 tys. zł. Obecnie kredyty pow. 50 tys. zł odpowiadają za 12% liczby udzielonych w okresie styczeń – marzec br. kredytów gotówkowych i za prawie połowę (49,1%) łącznej wartości sprzedaży. Wiąże się to w dużej części z konsolidacją kredytów, która odpowiada za 51% akcji kredytowej. 23% wartości udzielonych kredytów gotówkowych to drugi i kolejny kredyt, co pokazuje konieczność korzystania z kolejnych kredytów w przypadku części gospodarstw domowych – wyjaśnia prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

Kredyty ratalne nadal w „wysokiej formie”, głównie w ujęciu liczbowym

Marcowe dodatnie dynamiki w przypadku kredytów ratalnych wystąpiły w ujęciu liczbowym (+55,8%), natomiast w ujęciu wartościowym były to wzrosty nominalne na poziomie (+17,5%).

– W okresie styczeń – marzec br. najwyższe dynamiki w ujęciu wartościowym, podobnie jak w roku ubiegłym, odnotowały kredyty ratalne do 1 tys. zł (+89,3%). Jeszcze bardziej spektakularne wzrosty w tym samym przedziale wystąpiły w ujęciu liczbowym, gdzie wzrost wyniósł (+151,2%). Tak wysoka dynamika niskokwotowych kredytów ratalnych to efekt transformacji zobowiązań z odroczonym terminem płatności w kredyt ratalny. Natomiast nadal, podobnie jak w całym 2022 r., ujemną dynamiką sprzedaży charakteryzują się kredyty ratalne na wysokie kwoty, tj. z przedziału powyżej 10 tys. zł (-11,4% L oraz -13,1% W). Są to w większości kredyty samochodowe. Trend z zeszłego roku jest więc kontynuowany – stwierdza główny analityk Grupy BIK.

Średnia wartość kredytu gotówkowego zaciągniętego w marcu 2023 r. to 22 935 zł – to wzrost o 1,5% w stosunku do marca 2022 r.
Średnia wartość kredytu ratalnego udzielonego w marcu 2023 r. to 2 782 zł i jest ona niższa niż w marcu rok temu o 24,6%.

Mierzony i analizowany przez BIK w miesięcznym cyklu poziom ryzyka kredytowego portfela kredytów konsumpcyjnych (gotówkowych i ratalnych) w oparciu o odpowiednie Indeksy Jakości, pełni funkcję systemu wczesnego ostrzegania. Jakość portfela kredytów ratalnych już od kilku lat utrzymuje się na niskim, bezpiecznym poziomie szkodowości, co każdorazowo potwierdzają właśnie miesięczne odczyty Indeksu. Bieżący – marcowy odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów ratalnych był na poziomie 1,99%. Tylko o 0,2 pkt proc wyższym niż Indeks Jakości kredytów mieszkaniowych.

Kilkukrotnie wyższą szkodowością (najwyższą wśród wszystkich grup produktowych) charakteryzują się natomiast kredyty gotówkowe. Marcowy odczyt Indeksu Jakości dla kredytów gotówkowych wyniósł 5,13%.

– W porównaniu do marca 2022 r. wartość Indeksu Jakości kredytów gotówkowych pogorszyła się (wzrosła) o 1,47 pkt proc. To negatywne zjawisko niepokoi również w ujęciu kwartału, pół roku czy dziewięciu miesięcy. Jednak już w ujęciu miesięcznym wystąpiło niewielkie tylko pogorszenie wartości Indeksu (wzrost o 0,1 p.p.). Pomimo, że BIK Indeks Jakości kredytów gotówkowych jest na bezpiecznym poziomie, to jednak z uwagi na systematyczne jego pogarszanie się, należy uważnie monitorować sytuację w kolejnych miesiącach.

Z uwagi na wzrost ryzyka wynikającego z uwarunkowań globalnych czy sytuacji makroekonomicznej w Polsce, w kolejnych kwartałach należy liczyć się z pogorszeniem jakości, a to wymaga jeszcze baczniejszej i dokładniejszej obserwacji tego zjawiska. Szczególnie Indeksu kredytów gotówkowych, z uwagi na ich udział w portfelu kredytowym i najwyższą szkodowość – wyjaśnia główny analityk Grupy BIK.

Kredyty mieszkaniowe – czyżby pierwsze oznaki ożywienia?

W marcu br. w porównaniu z marcem 2022 r., na rynku kredytów mieszkaniowych odnotowaliśmy wysokie spadki zarówno liczby (-42,7%) jak i wartości (-43,1%) udzielonych kredytów mieszkaniowych. W marcu 2023 r. średnia wartość udzielonego kredytu mieszkaniowego wyniosła 341,3 tys. zł i była niższa w ujęciu rocznym o -0,7%.

– Dla kredytów mieszkaniowych marzec na tle ostatnich miesięcy wypadł korzystnie. W ujęciu liczbowym wynik był bardzo dobry, bowiem banki udzieliły 10,4 tys. kredytów, podczas gdy w lutym – tylko 6,7 tys. W ujęciu wartościowym banki udzieliły kredytów mieszkaniowych na kwotę 3,545 mld zł (w lutym 2,248 mld zł). Co prawda, w porównaniu do marca 2022 r., jest to o 43% niższa wartość, ale takiej miesięcznej sprzedaży kredytów mieszkaniowych nie widzieliśmy od 9 miesięcy (od czerwca 2022 r.). Skąd ten wzrost akcji kredytowej? Jest on wynikiem wzrostu popytu na kredyty mieszkaniowe w następstwie liberalizacji wymagań nadzorczych w zakresie liczenia zdolności kredytowej – zmniejszenie wymaganego poziomu bufora na stopę procentową. Czy ożywienie będzie trwalsze i dłuższe czy to tylko jednorazowy efekt. W kolejnych miesiącach przekonamy się, który scenariusz będzie „w grze”. Potwierdza się moja opinia, że 2023 r. z uwagi na dużą zmienność będzie bardzo ciekawy na rynku kredytów mieszkaniowych – stwierdza prof. Rogowski.

Do 2 kwietnia 2023 r. banki zaraportowały 1,126 mln rachunków objętych wakacjami kredytowymi na wartość 280 mld zł.

Miesięczny odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów mieszkaniowych w marcu 2023 r. wyniósł 1,79%. W ostatnich 12 miesiącach (od marca 2022 r. do marca 2023 r.) jakość portfela pogorszyła się, o czym świadczy wzrost Indeksu o (+1,19 p.p.).

– Obecny odczyt Indeksu jest gorszy od tego sprzed miesiąca (pogorszenie o +0,18 p.p.). Wartość Indeksu kredytów mieszkaniowych sukcesywnie pogarsza się (wzrost wartości Indeksu) również w ujęciu 3, 6 oraz 12 miesięcznym. W momencie wprowadzenia moratoriów kredytowych zakładałem, że negatywny efekt pogarszania jakości kredytów złotówkowych zostanie ograniczony. Jednak partycypacja w moratoriach kredytowych nie wystarczyła, by w pełni wyhamować wzrost szkodowości złotówkowych kredytów mieszkaniowych. To co jednak zaczyna budzić mój niepokój, to pogarszanie się jakości kredytów walutowych, w większości udzielonych we franku szwajcarskim. Przyczyną tego zjawiska jest coraz częstsze zaprzestawanie spłaty rat kredytu do czasu rozstrzygnięć prawnych – podkreśla główny analityk Grupy BIK.

Karty kredytowe – wzrosty wynikające mające swoje źródło zarówno w efekcie niskiej bazy z 2022 r. jak i ożywienia na rynku.

W marcu 2023 r. banki wydały 60,2 tys. kart kredytowych na łączną kwotę przyznanych limitów 498 mln zł.

– W marcu 2023 r. odnotowaliśmy wzrost dynamiki liczby (+53,4%)i wartości (+44,2%) kart kredytowych w porównaniu do marca 2022 r. Jest to częściowo efekt niskiej bazy z marca zeszłego roku. Jednak należy również zauważyć, że takiej liczby kart kredytowych banki nie wydały od lipca 2021 r. czyli od 20 miesięcy. Jeszcze ciekawiej wygląda sytuacja, jeżeli chodzi o wartość przyznanych limitów: tak wysokiej wartości nie widzieliśmy od początku pandemii. Wyższą wartość limitów banki przyznały ostatnio w lutym 2020 r. czyli ponad 3 lata temu, jeszcze przed pandemią. Może być to efektem szukania przez gospodarstwa domowe dodatkowego źródła finansowania. Należy pamiętać, że limity kartowe są po kredytach gotówkowych drugim najbardziej ryzykownym produktem kredytowym. Wartość Indeksu Jakości w marcu wyniosła 4,13%. W ujęciu rocznym wartość Indeksu pogorszyła się – wzrosła o (+0,87 p.p.) i jest to oprócz kredytów gotówkowych najwyższy wskaźnik ze wszystkich Indeksów produktowych – mówi prof. Rogowski.

Mafie VAT-owskie spacyfikowane przez fiskusa? Ciekawe dane z resortu finansów

Według danych Ministerstwa Finansów, w ubiegłym roku liczba ujawnionych fikcyjnych faktur była o ponad 11% mniejsza niż w 2021 roku. Zdaniem ekspertów, na ten spadek wpłynęło kilka czynników, a jednym z nich były działania uszczelniające system podatkowy. Jednocześnie widać, że problem wciąż pozostaje znaczący. Z kolei wartość brutto wykrytych fikcyjnych faktur, która w 2022 r. wyniosła ponad 9 mld zł, spadła rdr. o ponad 55%. Do tego na rynku nie brakuje opinii, że nieuczciwe podmioty operują na mniejszych kwotach, aby ograniczyć ryzyko wykrycia nieprawidłowości. Eksperci prognozują, że wkrótce może pojawić się więcej ofert „sprzedaży kosztów”.

Wykryto mniej „lewych” faktur

Jak wynika z danych Ministerstwa Finansów, w 2022 roku w kontrolach prowadzonych przez urzędy celno-skarbowe i urzędy skarbowe ujawniono ok. 178,3 tys. fikcyjnych faktur. To o 11,3% mniej niż w 2021 roku, kiedy takich przypadków stwierdzono ok. 201,1 tys. Według resortu, mniejsza liczba fikcyjnych faktur w obrocie wiąże się zarówno z podejmowanymi działaniami uszczelniającymi system podatkowy, jak i stricte kontrolnymi. Wprowadzenie w ostatnich latach zmian legislacyjnych w obszarze podatków, wdrożenie obowiązkowego raportowania STIR czy JPK, a także zaostrzenie kar za obrót fikcyjnymi fakturami, bez wątpienia wpłynęło na ich ilość.

– Ten spadek w 2022 roku to z pewnością efekt kilku czynników. Mam na myśli m.in. kontynuację takiego postpandemicznego zamrożenia funkcjonowania państwa oraz zmianę priorytetów, które się pojawiły w związku z konfliktem zbrojnym. Do tego dochodzą braki kadrowe w aparacie skarbowym. Ponadto, żeby wykrywać fałszerstwa dokumentowe, trzeba mieć odwagę zadrzeć z potężnymi, a więc z zorganizowanymi grupami. One wystawiają fakturę, za którą nie kryje się żadna czynność. Najważniejszym problemem jest procesowe udowodnienie, że jej faktycznie nie było – komentuje prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów.

Zdaniem doradcy podatkowego Ewy Flor, zmniejszenie liczby ujawnionych fikcyjnych faktur w 2022 roku w porównaniu z rokiem wcześniejszym jest z pewnością pozytywnym sygnałem. Sugeruje to, że urzędy odnoszą sukces w zwalczaniu nielegalnych praktyk podatkowych. Jednak trudno to jednoznacznie stwierdzić bez znajomości danych dotyczących ilości przeprowadzonych kontroli w 2022 r. w stosunku do 2021 roku. Według ekspertki, ujawnienie ponad 178 tys. fikcyjnych faktur w ciągu roku wciąż świadczy o znaczącym problemie. Jednocześnie wskazuje na potrzebę ciągłego wzmacniania działań nadzoru i kontroli podatkowej.

– W mojej ocenie, wprowadzenie narzędzi uszczelniających i weryfikacyjnych zapewne zniechęca do popełnienia przestępstwa. Przedsiębiorcy przed wystawieniem pustej, fikcyjnej faktury zastanowią się, czy warto podjąć ryzyko. Regularne doniesienia medialne wpływają na to, że zmienia się sposób myślenia Polaków. Mają oni bowiem wiedzę o występowaniu takiego zjawiska oraz o wykrywaniu go przez fiskusa. Ale należy też pamiętać, że nie tylko aparat skarbowy i jego narzędzie rozwijają się. Przestępcy też wyciągają wnioski i dostosowują się do sytuacji – zaznacza doradca podatkowy Natalia Stoch-Mika

Jak podkreśla prof. Modzelewski, wykrycie fałszywej faktury wymaga udowodnia fałszerstwa dokumentowego. Należy przeprowadzić dowód w toku postępowania, a żaden „instrument informatyczny” nie jest w stanie tego dokonać. Zdaniem eksperta, jesteśmy pod wpływem lobbingu informatycznego. Wmówiono ludziom, że przy pomocy tego typu narzędzi będzie można wykrywać fałszywe dokumenty. A to jest nieprawda. Jeżeli ktoś wierzy, że przy pomocy przesyłanych ewidencji czy deklaracji w formie elektronicznej będzie w stanie udowodnić istnienie fałszywego dokumentu, to nie rozumie tego problemu.

– Ujawnienie blisko 180 tys. fikcyjnych faktur zapewne zrobi wrażenie na większości przedsiębiorców. Jednakże nikt nie jest w stanie stwierdzić, ile faktycznie się ich wystawia. Ponadto jak wynika z moich doświadczeń, fiskus mianem pustych faktur czasem określa także te, które dokumentowały rzeczywistą transakcję – dodaje Natalia Stoch-Mika.

Miliardy na celowniku, ale ze spadkiem

Z danych Ministerstwa Finansów wynika również, że 9,26 mld zł wyniosła wartość brutto fikcyjnych faktur wykrytych w 2022 roku w kontrolach prowadzonych przez urzędy celno-skarbowe i urzędy skarbowe. To o 55,2% mniej niż na koniec 2021 roku, kiedy mowa była o 20,65 mld zł. Według resortu, spadek wartości brutto znajdujących się na fikcyjnych fakturach, prawdopodobnie związany jest z przyjmowaniem przez nieuczciwe podmioty błędnego założenia, że mniejsze wartości na fikcyjnych fakturach spowodują, iż trudniej będzie je wykryć.

¬– Gdyby przy spadku liczby wykrytych faktur wzrosła wartość brutto, to oznaczałoby, że skoncentrowano się na tych najgroźniejszych przestępcach, a więc na dużych kwotach, czyli tzw. fakturach optymalizacyjnych. A jeżeli widzimy mniejszą kwotę o ponad połowę, to sukcesów w tym zakresie nie ma. Proste fałszerstwa na niewielkie jednostkowo kwoty nie są wielkim zagrożeniem – podkreśla prof. Modzelewski.

Jak zaznacza Ewa Flor, chociaż nie jest zasadą, oszuści często operują na mniejszych kwotach, aby minimalizować ryzyko wykrycia nieprawidłowości i dotkliwszej kary. Jednakże, przy obecnych możliwościach fiskusa, takie faktury niekoniecznie są trudniejsze do ujawnienia. Organy podatkowe posługują się różnymi metodami wykrywania nieprawidłowości, m.in. analizą danych zgromadzonych w Jednolitym Pliku Kontrolnym (JPK), weryfikacją danych o kontrahentach czy korzystaniem z narzędzi do wykrywania zjawisk nadużyć. Ponadto coraz częściej stosuje się automatyczne systemy analizy danych.

– Z mojego doświadczenia wynika, że urzędy z reguły zwracają uwagę na faktury opiewające na wysokie kwoty. W szczególności ma to miejsce, gdy najpierw przedsiębiorca wystawia dokumenty sprzedaży o średniej łącznej wysokości, a później jest ich znacznie więcej lub są na zdecydowanie wyższe kwoty. Jednakże w związku z rozwojem oprogramowania, z którego korzystają urzędnicy, kontrolowanych jest coraz więcej faktur – podkreśla Stoch-Mika.

Z kolei według doradcy podatkowego Ewy Flor, w miarę rozwoju narzędzi kontrolnych i procedur, prawdopodobnie wzrośnie skuteczność wykrywania fikcyjnych faktur. Jednocześnie powinna zmniejszać się ich skala wystawiania. Pewne jest, że fiskus musi ciągle ulepszać swój system, aby zwalczać istniejący problem. Jednakże co najbardziej istotne – poprzez te działania nie mogą zostać pokrzywdzeni i nie powinni być „nękani” uczciwi podatnicy.

– Dla wielu przedsiębiorców działalność jest nieopłacalna przy tym poziomie drożyzny i czynników produkcji. Nie jest żadnym odkryciem, że część firm zdecyduje się na ucieczkę od podatków albo przestanie je płacić. Na pewno więcej niż dotychczas pojawi się ofert „sprzedaży kosztów”. A to jest przecież oszustwo związane z fakturami – podsumowuje były wiceminister finansów.

Sztuczna inteligencja motorem napędowym strategii rozwoju One2tribe SA

Zwiększenie przychodów z licencji produktu z zagranicy, wykorzystanie narzędzi AI w każdym procesie w firmie oraz nowe kierunki rozwoju platformy Tribeware – to tylko niektóre elementy opublikowanej właśnie strategii rozwoju One2tribe SA. Zarząd spółki przedstawił najważniejsze plany na lata 2023 – 2026, przyjmując m.in. model kwartalnego rozliczania z realizacji swoich działań.

Zdecydowaliśmy się na publikację strategii, żeby w sposób klarowny przedstawiać nasze plany oraz ich realizację rynkowi. Kluczowym jej elementem jest koncentracja na trzech strategicznych celach. – informuje Radosław Sosnowski, prezes zarządu One2tribe SA.

– Te cele to: wyjście na świat, rozumiane jako 50% przychodów z rynków międzynarodowych do końca roku 2024, rozwój platformy Tribeware w stronę rozwiązania Intelligence Augmentation oraz wykorzystanie technologii sztucznej inteligencji do zwiększenia efektywności zarówno naszej, jak i naszych klientów.- dodaje Wojciech Ozimek, wiceprezes zarządu One2tribe SA.

One2tribe w znacznym stopniu opiera swoją strategię na dynamicznie rosnącym rynku oraz zastosowaniu sztucznej inteligencji i maszynowego uczenia. Dzięki rozwojowi tych elementów spółka chce zwiększyć dynamikę ekspansji międzynarodowej, czego efektem będzie osiągnięcie ponad 50 proc. przychodów całej firmy z licencji platformy Tribeware w 2024 r. oraz zwiększanie obrotów w kolejnych latach.  Do roku 2025, One2tribe S.A. chce również znaleźć się w globalnych raportach analityków rynku i być technologią uwzględnianą przy wdrażaniu zmian w globalnych organizacjach. Jeszcze w tym roku planowane jest otwarcie biura lub oddziału w jednym z krajów Zachodniej Europy, którego celem będzie obsługa zagranicznych klientów.

Spółka zamierza również zaimplementować wizję „All AI Company”, dzięki której wdrożenia są wspierane przez sztuczną inteligencję. Oznacza to między innymi automatyczne tworzenie zadań i scenariuszy dla pracowników (użytkowników systemu) za pomocą technologii takich, jak popularne ostatnio duże modele językowe (LLM – Large Language Model).

Kluczowym elementem rozwoju strategii jest platforma Tribeware. Główny produkt technologiczny firmy ma stać się narzędziem do inteligentnego wzmacniania (Intelligent Augmentation) pracowników. Dla One2tribe oznacza to dwa kierunki rozwoju technologicznego oparte o rozbudowę systemów machine learning oraz integrację platformy, aby mogła działać z zewnętrznymi systemami, narzędziami, urządzeniami IOT oraz zewnętrznymi silnikami sztucznej inteligencji.

Wśród kluczowych celów finansowych jest uzyskanie wzrostu spółki na poziomie minimum 50 proc. r/r. pod kątem przychodu przy dodatniej EBITDA do końca roku 2024. Przyjęty cel bazuje na założeniu 100 proc. wzrostu ponad wzrost rynku (ten ostatni oszacowany został przez firmę na poziomie 25% CAGR 2023-2026 na podstawie rynków takich, jak: performance management, intelligent Augmentation, micro-learning).

Rozwój w obszarze wykorzystania sztucznej inteligencji wprowadziły nieodwracalne zmiany w kluczowych segmentach gospodarki oraz życia społecznego. Od 2017 r. prowadzimy badania w tym obszarze, dziś jesteśmy gotowi na wyznaczanie trendów w naszej działalności. Przedstawione cele były konsultowane z naszym zespołem i stanowią wspólną strategię wypracowaną przez całą organizację. Mamy ambitne i rozbudowane plany, dlatego czujemy potrzebę cyklicznego rozliczania się z realizacji zadań, aby nasi inwestorzy posiadali aktualną wiedzę o stanie faktycznym – podsumowuje Wojciech Ozimek współzałożyciel oraz wiceprezes One2tribe SA.

One2tribe oferuje narzędzia do zarządzania wydajnością i motywowania pracowników, wykorzystując dane i algorytmy, a także rozwiązania psychologii behawioralnej. Głównym produktem firmy jest platforma Tribeware, która łączy w sobie funkcje planowania i przydzielania zadań, pracownikom i kontrolowanie ich realizacji oraz system e-commerce do dystrybucji nagród. Z aplikacji o cechach systemu motywacyjnego korzysta obecnie ponad 80 tys. użytkowników na 7 rynkach (Polska i kraje arabskie). Są to głównie firmy z branży sprzedaży detalicznej (retail), farmaceutycznej oraz finansowej. Wśród największych klientów można wyróżnić takie marki jak Lidl, Sanofi, Bayer, Play czy Vision Express.

Grupa Kino Polska publikuje wyniki za 2022 r.

Grupa Kino Polska w 2022 r. zwiększyła przychody o 11% r/r do 284,8 mln zł, zysk netto sięgnął 47,7 mln zł.

  • W 2022 r. Grupa Kino Polska odnotowała przychody na poziomie 284,8 mln zł (+10,8% r/r), przy wzroście wpływów zarówno z emisji, jak i z reklam.
  • Zysk netto Grupy w całym roku wyniósł 47,7 mln zł (-2,0% r/r), a wynik EBITDA 120,1 mln zł (-0,9% r/r).
  • Rentowność netto Grupy wyniosła 16,7%, wobec 18,9% rok wcześniej.
  • Na koniec 2022 r. Grupa dysponowała nadwyżką finansową w wysokości 24,5 mln zł.
  • Przychody z emisji zwiększyły się o 13,4% r/r i stanowiły 51,3% całkowitej sprzedaży Grupy. Wpływy z reklam wzrosły o 10,5% r/r, a ich udział w przychodach ogółem stanowił 37,5%.
  • Przychody na rynkach międzynarodowych wyniosły 97,6 mln zł (+5,6% r/r) i stanowiły 34,3% całkowitych przychodów Grupy.
  • Marża EBITDA wyniosła 42,2%, wobec 47,1% rok wcześniej.
  • Średni udział kanałów Grupy w oglądalności widowni komercyjnej w 2022 r. wyniósł 2,69% (SHR%, All 16-59, live), tj. o 10,9% mniej r/r, co częściowo wynika ze zmiany standardu nadawania telewizji naziemnej.

– Rok 2022 był pełen wyzwań. Wojna w Ukrainie odciągnęła częściowo uwagę widzów od kanałów filmowych i tematycznych w pierwszej połowie roku, zaś zmiana standardu nadawania telewizji pozbawiła wielu widzów dostępu do programów nadawców komercyjnych, w tym także do naszego kanału Stopklatka. Mamy jednak solidną strukturę przychodów, w której niemal dwie trzecie generują stabilnie rosnące wpływy z emisji oraz sprzedaży licencji, a ponad jedna trzecia pochodzi ze sprzedaży czasu reklamowego. Wyniki całego 2022 r. dowodzą, że nasz sprawdzony model biznesowy pozwala generować solidne wyniki nawet przy niesprzyjającym otoczeniu rynkowym – informuje Bogusław Kisielewski, prezes Grupy Kino Polska.

Największe przychody odnotował segment kanały filmowe marki FilmBox i kanały tematyczne, który w 2022 r. wygenerował w Polsce i na rynkach międzynarodowych przychody w wysokości 148,5 mln zł (+15,2% r/r). Obecnie kanały z portfolio Grupy dostępne są m.in. w takich krajach jak: Polska, Czechy, Rumunia, Słowacja, Węgry, Turcja, Ukraina, a także w państwach Półwyspu Bałkańskiego, w krajach bałtyckich oraz na Bliskim Wschodzie. W Polsce kanał Stopklatka osiągnął 44,4 mln zł sprzedaży z reklam (+6,9% r/r) i pozostaje rentowny już drugi rok z rzędu. W segmencie kanałów Kino Polska przychody wyniosły 37,3 mln zł (+3,3% r/r) przy blisko 50-procentowej rentowności. Kanał Zoom TV powiększył sprzedaż o ponad 20% wobec poprzedniego roku, osiągając przychody na poziomie 24 mln zł. Sprzedaż praw licencyjnych wyniosła 27,3 mln zł (-3,8% r/r).

– Nasze kanały telewizyjne są atrakcyjne dla reklamodawców, dzięki czemu odnotowaliśmy ponad 10-procentowy wzrost sprzedaży z reklam pomimo, że cały rynek reklamy telewizyjnej w 2022 r. nieco się skurczył. Bardzo dobre wyniki uzyskał także Zoom TV, który w ostatnich trzech miesiącach roku zanotował swój najlepszy kwartał w historii przy wzroście sprzedaży sięgającym 30%, co przybliża nas do osiągnięcia rentowności tego kanału. Wzrost oglądalności to przede wszystkim zasługa doboru odpowiednich treści – nowych premierowych propozycji i własnych produkcji. W przypadku Stopklatki refarming obniżył nieco możliwości generowania przychodów z reklam z tego kanału, ale zakładamy, że stopniowe przywracanie zasięgu technicznego będzie przekładać się na ponowny wzrost oglądalności. Stale powiększamy też sprzedaż reklam w Czechach na kanałach marki FilmBox – dodaje Bogusław Kisielewski, prezes Grupy Kino Polska

Grupa Kino Polska stale wzmacnia ofertę programową Zoom TV, zarówno poprzez zakup atrakcyjnych treści na licencji – popularnych filmów, seriali i dokumentów, jak również poprzez produkcję własnych programów takich jak „Magia nagości. Polska”, „Złoty interes” czy „Gadżet show”. Ponadto, we wrześniu 2023 r. do polskich kin trafi film „Miało Cię nie być” z Borysem Szycem i Sonią Szyc. Własne produkcje przyciągają widzów i zapewniają wzrost oglądalności kanału i zwiększają atrakcyjność stacji wśród reklamodawców. Grupa Kino Polska rozpoczęła także współpracę w tworzeniu wspólnych programów telewizyjnych z Grupą Canal+. W kwietniu 2023 r. do ramówki Zoom TV oraz kanału Canal+ Domo trafił program poradnikowy „Patent na zieleń”.

Łączna średnia oglądalność kanałów Grupy w 2022 r. wyniosła 2,69% i była niższa o 10,9% r/r, przy założeniu porównywalnej grupy widowni komercyjnej (SHR%, All 16-59, live). Jednocześnie udział widowni uwzględnianej w walucie reklamowej, na potrzeby rozliczeń z reklamodawcami, był większy w porównaniu do 2021 r. o ponad 7% na skutek szerszego przedziału wiekowego widowni komercyjnej stosowanego w 2022 r. (16-59 lat) w porównaniu widowni z 2021 r. (16-49 lat).

Bloober Team zapowiada debiut giełdowy w tym roku bez emisji akcji

Bloober Team zwołuje WZA w sprawie przeniesienia notowań akcji spółki na rynek główny GPW. Techniczny debiut, bez emisji, planowany jest na drugą połowę tego roku. W miniony weekend prezes Piotr Babieno został nagrodzony tytułem CEO 2023 przez prestiżowy magazyn CEO Today.

Bloober Team zwołał WZA na 13 czerwca. Porządek obrad przewiduje podjęcie szeregu uchwał, które mają na celu przeniesienie notowań spółki na główny parkiet GPW.  Debiut bez emisji akcji ma nastąpić w drugiej połowie tego roku.

W tym roku mija piętnasty rok istnienia firmy i rozpoczynamy nowy etap naszej działalności. Zgodnie z naszą strategią chcemy przejść na główny parkiet GPW jeszcze w tym roku. Od czasu debiutu na NewConnect znacząco urośliśmy i obecnie jesteśmy jedną z największych spółek na “małej” giełdzie. Nadszedł więc ten czas, kiedy chcemy przenieść nasze akcje na główny rynek GPW – komentuje Piotr Babieno, CEO Bloober Team. – Duża giełda daje większą niezależność, a to jest coś, na czym nam zależy. Od dawna powtarzam, że chcemy by Bloober był firmą na lata, nie na kwartały. Z taką myślą patrzymy w przyszłość. Osobiście czuję się z tą spółką bardzo związany i chcę w niej pozostać jeszcze długie lata, byśmy wspólnie mogli stać się światowym liderem szeroko pojętego horroru – dodaje Babieno.

Prezes Bloober Team drugi rok z rzędu został nagrodzony w prestiżowym konkursie „CEO Today Global Awards”. Jest to coroczna inicjatywa, której zadaniem jest wyróżnienie najbardziej szanowanych liderów i partnerów biznesowych. W zeszłym roku Piotr Babieno został wybrany najlepszym CEO z Polski. W tym roku wraz z czterema innymi osobami zajął pierwsze miejsce na światowym podium liderów.

Obecnie firma pracuje nad dwiema dużymi produkcjami – SILENT HILL 2 wraz z Konami oraz projektem o kodowej nazwie “C” – grze opartej na własnym IP we współpracy z Private Division (Take-Two Interactive). Poza dwoma głównymi tytułami Bloober współpracuje też m.in. z Anshar studios w produkcji Layers of Fear, z Draw Distance w projekcie M, z Rouge Games w projekcie F. Niedawno spółka przeniosła główną siedzibę firmy do nowego, nowoczesnego biura, a już niebawem otworzy swoją filię w Warszawie. Ponadto w drugiej połowie roku planowane jest otwarcie nowej placówki w Los Angeles.

Przeciwdziałanie stresowi pracowników kluczem do zapewnienia kompleksowej strategii świadczeń pracowniczych – raport Mercer Marsh Benefits

  • Ponad 17 500 pracowników z 16 rynków na świecie wzięło udział w badaniu.
  • Prawie połowa badanych osób (47%) przyznaje, że odczuwa stres w życiu codziennym, jednocześnie 70% zakłada, że pracodawca zapewni im odpowiednie wsparcie w tym obszarze.
  • Pracodawcy, którzy oferują szerszy zakres świadczeń pracowniczych, odnotowują wyższy poziom satysfakcji pracowników.

Stres doświadczany przez pracowników pozostaje kwestią priorytetową dla przyciągania i zatrzymywania talentów – wynika z raportu 2023 Health on Demand opracowanego przez Praktykę Mercer Marsh Benefits, świadczącą usługi brokerskie z obszaru ubezpieczeń na życie i opieki medycznej, należącą do Grupy Marsh McLennan.

Raport powstał w oparciu o opinie ponad 17 500 pracowników z 16 rynków na świecie, na temat ich priorytetów w zakresie zdrowia i dobrego samopoczucia. Jak wskazują wyniki badania, blisko połowa pracowników (47%) przyznaje, że odczuwa stres w życiu codziennym. Do najczęściej wymienianych czynników, które mogą narażać na wypalenie zawodowe należą praca pod presją (54%), słabe przywództwo (39%) i toksyczna kultura (37%).

Przeciwdziałanie stresowi i wypaleniu zawodowemu pracowników należy rozpocząć od zajęcia się kwestią bezpieczeństwa psychologicznego w miejscu pracy. Tylko 58% pracowników zgadza się lub zdecydowanie zgadza się ze stwierdzeniem, że może swobodnie wyrażać swoje zdanie bez obawy o negatywne konsekwencje. Wiodący pracodawcy starają się zwalczać podstawowe przyczyny stresu poprzez realizację kompleksowej strategii świadczeń, obejmującą weryfikację projektu stanowiska pracy i kompetencji przełożonych, tworzenie kultury przynależności i integracyjnego procesu decyzyjnego oraz oferowanie korzystnych warunków, takich jak tańsze leczenie zdrowia psychicznego i wirtualne doradztwo. Pozytywnym aspektem jest fakt, że prawie 70% badanych pracowników jest przekonanych, że ich pracodawca udzieliłby im odpowiedniego wsparcia w nagłej sytuacji.

Poza stresem związanym z pracą, 21% pracowników obawia się, czy będzie ich stać na opiekę zdrowotną, przy czym kobiety (26%), a w szczególności samotne matki (32%), znacznie częściej niż mężczyźni (18%) nie mają pewności, że będą w stanie pokryć koszty niezbędnej opieki medycznej. Pracodawcy stoją więc przed poważnym zadaniem związanym z rozwiązaniem problemów z dostępem do opieki zdrowotnej i zapewnieniem odpowiedzi na zróżnicowane potrzeby pracowników.

Jak podkreśla raport, pracownicy, którzy wierzą, że ich pracodawca dba o ich zdrowie i dobre samopoczucie, czują się lepiej i wyrażają pozytywne opinie na temat swojego stanu zdrowia, majątku czy kariery. Wyniki badań pokazują również, że istnieje pozytywna korelacja pomiędzy wyższym poziomem świadczeń a zadowoleniem pracowników. W rzeczywistości, pracownicy, którzy otrzymują 10 lub więcej benefitów, częściej ufają, że pracodawca ich wspiera, rzadziej podejmują decyzje o zmianie pracy i są bardziej pewni, że stać ich na opiekę zdrowotną, której potrzebuje ich rodzina.

Hervé Balzano, President, Health, Mercer & Global Leader w Mercer Marsh Benefits, podkreśla znaczenie oferowania szerokiego zakresu świadczeń pracowniczych: „W ostatnich latach zdrowie i wellbeing pracowników były wystawiane na próbę przez różne kryzysy – od konfliktów gospodarczych i geopolitycznych po globalną pandemię. Nasze badania pokazują, jak wyzwania te, z którymi borykają się systemy opieki zdrowotnej, ujawniły znaczne luki w ochronie pracowników. Dotyczy to w szczególności takich grup pracowników, jak nisko opłacani, opiekunowie i kobiety”.

„Wyniki badania Health on Demand wyraźnie pokazują, że zapewniając kompleksowe świadczenia, pracodawcy mogą przeciwdziałać tym zagrożeniom, chronić swoich pracowników, a finalnie stworzyć podstawy, dzięki którym będą oni mogli rozwijać się w pracy i poza nią” – dodaje Balzano.

Amy Laverock, Global Advice and Solutions Leader w Mercer Marsh Benefits, zwraca natomiast uwagę na potrzebę kierowania się wartościami przez pracodawców przy tworzeniu strategii benefitów pracowniczych: „Pracownicy, którzy czują się otoczeni opieką przez pracodawcę, częściej lepiej oceniają przywództwo w firmie, które jest zaangażowane w  budowanie kultury zdrowotnej. Zobowiązania związane z pracą, takie jak uwzględnianie wellbeingu w projektowaniu stanowisk pracy i podejmowanie działań w takich kwestiach, jak wypłacanie wynagrodzeń zapewniających wystarczający poziom życia oraz sprawiedliwość społeczną, stanowią kluczową część tego procesu. Oznacza to również dawanie pracownikom pewności, że stać ich na opiekę zdrowotną, której potrzebują oni i ich rodziny, oraz dostępu do świadczeń, które są dla nich istotne” – podsumowała raport Laverock.

O raporcie 2023 Health on Demand

Badanie 2023 Health on Demand zostało przeprowadzone w październiku-listopadzie 2022 r. i obejmowało

odpowiedzi 17 531 pracowników z 16 rynków na świecie na temat ich priorytetów w zakresie zdrowia i dobrego samopoczucia. Celem raportu było zebranie opinii, które będą stanowić podstawę do dyskusji na temat zapewnienia właściwych świadczeń odpowiadających na pilne potrzeby pracowników, umożliwiających ich rozwój oraz dostosowanych do środowiska, w jakim żyją, oraz celów firmy, jakim jest wspieranie szeroko rozumianego zdrowia społeczeństwa.

Złoty lepszy od (niemal) wszystkich

W zeszłym tygodniu nie poznaliśmy wielu istotnych odczytów makroekonomicznych ani decyzji banków centralnych, handel euro, dolarem i funtem utrzymywał się więc w wąskich przedziałach. Aktywa ryzykowne były w lekkim odwrocie, choć złoty charakteryzował się siłą i był najlepiej radzącą sobie z analizowanych przez nas walut, nie licząc kilku bardzo egzotycznych.

Ten tydzień także zapowiada się względnie spokojnie – może to być cisza przed burzą, jaką najpewniej rozpętają posiedzenia największych banków centralnych na początku maja.

Uwaga skoncentruje się na danych o PKB w I kwartale w USA i strefie euro (odpowiednio czwartek 27.04 i piątek 28.04) oraz odczytach inflacyjnych (28.04) – marcowym PCE ze Stanów Zjednoczonych oraz kwietniowych CPI/HICP z poszczególnych krajów europejskich. W piątek odbędzie się również posiedzenie Banku Japonii – nie można wykluczyć, że przyniesie ono zaskoczenie ze względu na rozdźwięk między ultragołębią polityką banku i rosnącą w kraju presją inflacyjną.

PLN

Złoty w ubiegłym tygodniu radził sobie wyjątkowo dobrze. Kurs EUR/PLN obniżył się do poziomu 4,60 i znalazł się najniżej od czerwca ub.r., z kolei w parze z dolarem amerykańskim złoty jest najmocniejszy od ponad roku.

Ostatnie umocnienie złotego wiążemy głównie z korzystnym sentymentem do ryzyka i traktujemy jako wyrównywanie rozbieżności między polską walutą a pozostałymi walutami regionu. Sygnały z kraju raczej nie wadzą złotemu, obserwujemy wręcz pewną korzystną dlań poprawę fundamentów makro w kraju. Dodatkowo nie zanosi się na rychłe obniżki stóp procentowych, biorąc pod uwagę uporczywość inflacji bazowej i ciasność rynku pracy. W ubiegłym tygodniu bazowa miara dynamiki cen zaskoczyła w górę i podbiła do 12,3% w marcu. Nieznacznie mocniej od oczekiwań – o 12,6% – rosły też płace, zaś dynamika zatrudnienia rozczarowała, hamując do 0,5%.

Choć złoty trzyma się mocno, początek tygodnia przynosi słabe wieści z krajowego frontu makro. Zawiodły i produkcja przemysłowa, i budowlano-montażowa, i sprzedaż detaliczna w marcu. Słabość gospodarki jest więc ewidentna. Warto też odnotować, że mocno spadła inflacja producencka. Przed nami jeszcze dane o bezrobociu w marcu (środa 26.04) i istotniejszy wstępny odczyt inflacji w kwietniu (28.04). Wspierane przez efekt bazy opadanie inflacji ma postępować, konsensus Bloomberga zakłada, że obniży się ona do 15%.

EUR

W centrum uwagi były w zeszłym tygodniu odczyty PMI opisujące aktywność biznesową. Uwagę zwracają dwa trendy: gospodarka strefy euro przyspiesza, wiedziona przez mocną aktywność sektora usługowego; sektor przemysłowy pozostaje zaś w tyle, a ponowne otwarcie Chin nie wywarło jeszcze wpływu na sentyment w sektorze.

W każdym razie jasne jest, że ryzyko recesji zostało zażegnane, a przed Europejskim Bankiem Centralnym wciąż wiele do zrobienia, by ujarzmić presję inflacyjną – szczególnie biorąc pod uwagę lepkość inflacji i dynamiki płac w strefie euro w porównaniu do USA. Sugeruje to naszym zdaniem, że w średnim terminie euro powinno zyskiwać.

USD

W zeszłym tygodniu nie poznaliśmy wielu wieści makroekonomicznych. Cotygodniowe dane o liczbie składanych nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych dostarczyły jednak kolejnych dowodów na to, że amerykański rynek pracy ulega ochłodzeniu, w miarę jak na gospodarkę wpływa zacieśnianie polityki Rezerwy Federalnej – z typowym opóźnieniem.

Jednocześnie wskaźniki PMI zaskoczyły na plus. Oznaki dotyczące spowolnienia gospodarczego pozostają bardzo subtelne i konieczna jest dalsza uważna analiza danych. W tym tygodniu skupimy się na raporcie dotyczącym inflacji PCE w marcu oraz wstępnych szacunkach PKB w I kwartale – oba te odczyty są jednak dość wsteczne i nie zmienią najpewniej postrzegania rynków ani nimi nie poruszą.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Wiosenne odreagowanie w budownictwie mieszkaniowym

Kwietniowa informacja GUS, publikująca wstępne dane budownictwa mieszkaniowego w marcu oraz pierwszym tegorocznym kwartale, prezentuje solidarne odbicie od dna wszystkich trzech kategorii danych. Jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl jest to efekt poprawy statystyk sprzedażowych deweloperów, ale także wiosennego ożywienia w budownictwie indywidualnym.

Rozpatrując wyniki inwestycyjne pierwotnego rynku mieszkaniowego w pierwszym tegorocznym kwartale, trudno nie doszukać się ich korelacji z zakomunikowanymi niedawno statystykami sprzedaży deweloperów giełdowych za analogiczny okres. Osiągnięcie wyników kontraktacji branżowych tuzów na poziomie niemal identycznym w relacji rok do roku oraz o prawie jedną czwartą lepszym kwartał do kwartału, tym razem należy uznać za bardzo wyraźny sygnał osiągnięcia dna przez parametry popytu na nowe mieszkania, z prawdopodobną perspektywą odbicia już w najbliższej przyszłości.

Tymczasem wyniki sprzedażowe całej reszty branży budowniczych mieszkań wyglądają podobnie optymistycznie. Jak bowiem wynika ze statystyk serwisu BIG DATA RynekPierwotny.pl, w marcu br. sprzedaż  nowych mieszkań na sześciu największych rynkach kraju wyniosła 6,1 tys. lokali, co oznacza wzrost w stosunku do analogicznego miesiąca ub. roku o ponad 80 proc. Taką skalę progresu deweloperskiej kontraktacji trudno jest bagatelizować, wobec czego w wynikach inwestycyjnych deweloperów za marzec widać już analogiczne symptomy operacyjnego przyśpieszenia.Wyk. 1 Statystyki GUS 2019 -2023

Początek pierwszego kwartału br. okazał się jeszcze dość wyraźnie asekuracyjny inwestycyjnie w odniesieniu do analogicznego okresu 2022 roku, jednak w marcu nastąpiło wyraźne odbicie. W sposób szczególny widać to w przypadku wzrostowego odreagowania wolumenów rozpoczętych inwestycji oraz pozwoleń na budowę lub zgłoszeń z projektem budowlanym, czyli kategorii GUS – owskich danych o pierwszorzędnym znaczeniu dla oceny stanu bieżącej koniunktury.

W sumie w ubiegłym miesiącu inwestorzy ruszyli z budową 18,3 tys. mieszkań, co jest rezultatem  o ponad jedną piątą gorszym od uzyskanego w marcu ub. roku, ale jednocześnie aż o blisko 70 proc. lepszym licząc miesiąc do miesiąca. Nieźle wypadli deweloperzy z wynikiem 11 tys. rozpoczętych w marcu lokali, czyli aż dwie trzecie lepiej w relacji mdm. Przedsiębiorcom dotrzymywali kroku inwestorzy indywidualni z wynikiem ponad 7 tys. rozpoczętych domów, czyli ponad 80 proc. więcej mdm.

W sumie w trzech pierwszych miesiącach 2023 roku w Polsce ruszyła budowa 38,5 tys. mieszkań i domów, o 28 proc. mniej niż w analogicznym okresie ub. roku. Taki rezultat wciąż wskazuje na mocne osłabienie koniunktury inwestycyjnej pierwotnego rynku mieszkaniowego.

Na trwające wciąż słabe nastroje inwestorów wskazują też GUS-owskie dane dotyczące nowych pozwoleń na budowę lub zgłoszeń z projektem budowlanym. W sumie w marcu w ramach wszystkich form budownictwa wydano nieco ponad 20 tys. przedmiotowych decyzji administracyjnych, natomiast w całym pierwszym kwartale niecałe 52 tys., w obu przypadkach o jedną trzecią mniej w relacji rdr.

Tym razem w spadkowej tendencji niemal w identycznym stopniu uczestniczyli deweloperzy i budujący na własne potrzeby. Względnie pocieszające jest jedynie uzyskanie w marcu wyników lepszych o około  jedną czwartą w relacji miesiąc do miesiąca.

Jest to o tyle istotna informacja, że nowe pozwolenia na budowę są podstawowym parametrem oceny potencjału popytowego rynku w przyszłych okresach przez deweloperów oraz wiarygodnym wskaźnikiem ich optymizmu inwestycyjnego. W tej sytuacji widać pewną poprawę nastrojów, na razie może niezbyt spektakularną, ale wskazującą dość prawdopodobny kierunek na kolejne miesiące.

W tej sytuacji statystyki lokali oddawanych do użytkowania stanowią tylko tło danych sygnalnych GUS budownictwa mieszkaniowego w pierwszym kwartale tego roku. W tym przypadku regresu wciąż nie widać, co jest oczywistym efektem charakteru tej kategorii danych, odzwierciedlających stan koniunktury rynkowej sprzed około 2 lat.

W marcu było takich mieszkań w sumie blisko 21 tys., czyli 5 proc. więcej licząc rok do roku. Neutralnie prezentuje się dynamika lokali oddanych do użytkowania w całym pierwszym kwartale br. Przy wolumenie niespełna 55 tys. daje to wynik niemal identyczny z uzyskanym w analogicznym okresie roku ubiegłego.

Lektura najnowszej informacji GUS o stanie budownictwa mieszkaniowego w Polsce wydaje się więc mieć wymowę umiarkowanie optymistyczną. Perspektywa uruchomienia w połowie roku programu Bezpieczny Kredyt 2% w korelacji z pierwszymi sygnałami odwilży na rynku hipotek zaczyna działać mobilizująco na popyt mieszkaniowy, na razie w pierwszym rzędzie ten inwestycyjny, bez udziału finansowania bankowego. Do tego ruszająca kampania wyborcza podobnie jak przed czterema laty może pobudzić rynek mieszkaniowy obietnicami przyśpieszonego wzrostu dobrobytu Polaków. W sumie coraz więcej czynników zaczyna przemawiać za perspektywą wychodzenia mieszkaniówki z koniunkturalnego dołka w perspektywie bieżącego roku, co nie pozostanie bez wpływu na prawdopodobnie poprawiające się z miesiąca na miesiąc statystyki GUS budownictwa mieszkaniowego.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Projekt Lex pilot wycofany z Sejmu – opinia Business Centre Club

Strona rządowa wycofywała się z budzącego kontrowersje projektuLex Pilot, nad którą pracowano od dwóch lat. Po tym, jak ustawa zmieniająca komunikację elektroniczną została w całości odrzucona przez Sejmową Komisję Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii, projekt został wycofany z Sejmu.     

Strona rządowa skłoniła się do rezygnacji z kwestionowanych rozwiązań dotyczących zmian w ustawie o radiofonii i telewizji – w tym dotyczących ustalenia kolejności programów.

Prace nad ustawą trwały ponad dwa lata, uczestniczyło w nich kilkadziesiąt podmiotów z branży mediów. Do rządowych propozycji zgłoszono ponad 800 uwag. Na ostatnim etapie, bez konsultacji z rynkiem, do projektu włączono regulacje diametralnie zmieniające zasady dostarczania i korzystania z usług telewizji. Propozycja, która uderzała w widzów, przedsiębiorców i media prywatne od samego początku budziła sprzeciw wielu środowisk w tym Business Centre Club, które wielokrotnie postulowało o: zaprzestanie ingerencji w wolnorynkowe modele biznesowe, w tym narzucania operatorom modelu telewizji à la carte i kolejności odbioru programów, ingerencji władzy publicznej w umowy nadawców z dostawcami usług telewizyjnych oraz wycofanie projektu, który był niezgodny z obowiązującym prawem, w tym Europejskim Kodeksem Łączności Elektronicznej.

Jak podkreśla Łukasz Bernatowicz, prezes Związku Pracodawców Business Centre Club, przewodniczący Rady Dialogu Społecznego:

Ustawa nie gwarantowała poprawy dostępu do informacji i nie miała żadnych realnych uzasadnień. BCC od początku sprzeciwiało się takiej ingerencji w prowadzenie działalności gospodarczej przez prywatne podmioty dostarczające obywatelom usługi telekomunikacyjne. Nie widzieliśmy w tym pomyśle poprawy dostępu do informacji, lecz próbę narzucenia odbiorcom usług państwowej telewizji, z naruszeniem zasad uczciwej konkurencji. Wyrażamy nadzieję, że ta sprawa na tym się zakończy, co będzie także z korzyścią dla wolności słowa w naszym kraju.