Nakłady na ochronę zdrowia nie rosną

Jednym z głównych założeń Polskiego Ładu było zwiększenie poziomu finansowania publicznej ochrony zdrowia w Polsce. Jest to bardzo ważny cel, który był wskazywany jako główny w zakresie polityki państwa po okresie pandemii COVID-19 – która uwidoczniła, jak bardzo ważną sferą jest ochrona zdrowia i stan zdrowia społeczeństwa. Konieczne jest dokonanie konkretnych inwestycji w poprawę stanu zdrowia Polaków. W tym celu wprowadzono zmiany składce zdrowotnej dotyczącej osób prowadzących działalność gospodarczą. Łącznie na skutek tych zmian – które doprowadziły do istotnego skomplikowania systemu rozliczeń przedsiębiorców – oczekiwano wygenerowania wpływów do Narodowego Funduszu Zdrowia w kwocie 7 mld zł rocznie. Jednocześnie od początku 2023 roku obowiązuje znowelizowana ustawa o zawodach lekarza i lekarza dentysty – która przenosi na NFZ ciężar finansowania części zadań, jakie do tej pory były realizowane przez budżet państwa pośrednio lub bezpośrednio. Łączna kwota tych przesunięć wynosi 7,1 mld zł.

– Niestety okazuje się, że z Polskiego Ładu dla ochrony zdrowia niewiele zostało – ponieważ taką samą kwotę, jaką NFZ zyskał dzięki składce zdrowotnej, budżet państwa zaoszczędził przez przesunięcie dodatkowych zadań na NFZ. W finalnym rozrachunku zyskają nie pacjenci, ale budżet państwa, który zaoszczędzi 7 miliardów złotych w skali roku – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP). – To w połączeniu z martwymi w praktyce zapisami gwarantującym wydatkowanie 7% PKB na zdrowie w perspektywie do roku 2027 – z uwagi na wysoką inflację oraz zasadę liczenia tych wydatków w relacji do PKB – powoduje, że realnie w perspektywie ostatnich 3 lat minimalny poziom nakładów na ochronę zdrowia wzrósł zaledwie o 0,14 pp. W praktyce oznacza to, że zapisy ustawowe gwarantujące dofinansowanie zdrowia są martwe – co jest niestety bardzo niepokojące w kontekście realnych potrzeb związanych ze zwiększeniem dostępności świadczeń. Zmiana wymagań finansowych związanych ze wzrostem minimalnego zasadniczego wynagrodzenia osób wykonujących zawody medyczne od 1 lipca bieżącego roku jeszcze pogarsza sytuację. Pula środków, która jest dostępna na faktyczne zwiększenie dostępności i jakości świadczeń ochrony zdrowia, wcale nie rośnie. Dlatego należy podjąć konkretne działania, aby faktycznie zmiany zapowiadane w ostatnich latach w sposób rzeczywisty przełożyły się na poprawę sytuacji pacjentów – podkreśla Kozłowski.

Czy Rosja przegrupowuje się do wznowienia cyberwojny?

Przeprowadzone przez Microsoft Digital Threat Analysis Center szczegółowe analizy cyberataków wykorzystywanych w pierwszym roku wojny w Ukrainie, z uwzględnieniem zjawisk obserwowanych w ostatnich miesiącach, dostarczają wniosków na temat dalszych losów tej wojny hybrydowej.

Microsoft udostępnia zgromadzone dane, aby przygotować wszystkie kraje na ryzyko rozprzestrzeniania się ostatnich cyberataków oraz podzielić się zaleceniami, jak mogą one zwiększyć swoje bezpieczeństwo.

Firma wspiera obronę cyfrową Ukrainy od początku rosyjskiej inwazji, a jej eksperci zajmujący się badaniem zagrożeń pozostają zaangażowani w dalsze wykrywanie, ocenę i ochronę przed rosyjskimi cyberatakami i prowokacjami internetowymi

Od początku wojny Rosja użyła co najmniej dziewięciu nowych typów oprogramowania niszczącego dane typu malware (tzw. wiperów) i dwa rodzaje ransomware (złośliwego oprogramowania szyfrującego informacje) przeciwko ponad 100 ukraińskim organizacjom sektora rządowego i prywatnego. Pomimo silnego partnerstwa w zakresie cyberochrony pomiędzy sektorem publicznym i prywatnym, a także gotowości i odporności Ukrainy, które umożliwiły skuteczną obronę przed większością ataków, aktywność Rosji nie ustaje.

Z początkiem 2023 roku Rosja nasiliła ataki szpiegowskie, obierając za cel organizacje w co najmniej 17 krajach europejskich, głównie agencje rządowe. W Ukrainie natomiast kontynuowane są ataki z wykorzystaniem oprogramowania Wiper, którego celem jest bezpowrotne usuwanie informacji, lub nadpisywanie plików, przez co stają się bezużyteczne.

Specjaliści ds. cyberbezpieczeństwa Microsoft nieustannie monitorują rozwój i wdrażanie nowych wariantów ransomware. Pod koniec listopada 2022 roku Microsoft i inne firmy zajmujące się bezpieczeństwem zidentyfikowały nową formę tego oprogramowania, zwaną „Sullivan”, która została użyta przeciwko celom ukraińskim obok ransomware „Prestige”, które Rosja wdrożyła w Ukrainie i w Polsce w październiku 2022 roku. Przeprowadzone analizy sugerują, że Rosja będzie nadal prowadzić ataki szpiegowskie przeciwko Ukrainie i krajom partnerskim Ukrainy, a także ataki destrukcyjne w obrębie Ukrainy i potencjalnie poza nią – w tym wypadku w Polsce, jak to miało miejsce w przypadku ataku „Prestige”, przypisango grupie cyberprzestępców o nazwie Iridium, mających siedzibę w Rosji.

Rosyjska ofensywa hybrydowa obejmuje także narzędzia wpływu na opinię społeczną. Dla przykładu, machina propagandowa w Rosji prowadziła ostatnio działania skierowane w ukraińskich uchodźców rozsianych w całej Europie, próbując przekonać ich, że mogą zostać deportowani i wcieleni do ukraińskiego wojska.

Rosyjska kampania wywierania wpływu przyczyniła się do zwiększenia napięć społecznych w Mołdawii. Rosyjskie media promowały protesty wspierane przez prorosyjską partię polityczną, zachęcając obywateli do żądania od rządu zapłaty za zimowe rachunki za energię. W ramach innej, powiązanej z Rosją kampanii o nazwie „Moldova Leaks”, publikowano rzekome przecieki od mołdawskich polityków, co jest tylko jedną z wielu operacji typu hack-and-leak, polegających na wykradaniu danych z komputerów ofiar i publikowaniu ich w zmanipulowany sposób w celu siania nieufności obywateli Europy wobec ich rządów.

Te i wiele innych przykładów działań znajduje się w nowym raporcie Microsoft Threat Intelligence na temat aktywności rosyjskiej w przestrzeni cyfrowej. Publikacja zwraca również uwagę na szereg towarzyszących im ogólnych trendów.

Po pierwsze, hybrydowa wojna Moskwy w Ukrainie nie poszła zgodnie z planem. Silne zaangażowanie ukraińskich i międzynarodowych obrońców sieci oraz ludność ukraińska zahartowana w walce z rosyjską propagandą nie pozwoliły Kremlowi na szybkie zwycięstwo, którego oczekiwano.

Po drugie, rosyjskie cyberataki zostały dostosowane do celów i wykorzystywanych technik. Miały pomóc w gromadzeniu informacji wywiadowczych na temat Ukrainy oraz wspierających ją krajów, a także przygotować grunt pod ataki w Ukrainie i być może poza nią.

Rozwój nowych form oprogramowania typu ransomware jest tego najlepszym przykładem, a inne obejmują wykorzystanie mediów społecznościowych do sprzedaży ukraińskim odbiorcom pirackiego złośliwego oprogramowania, które umożliwia wstępny dostęp do danych organizacji. Są to także kampanie spearphishingowe, czyli bardziej precyzyjna wersja ataków phishingowych wywołująca u ofiar wrażenie potencjalnej znajomości z tożsamościami, pod które podszywają się atakujący, wymierzone w podatne na ataki serwery stacjonarne w instytucjach rządowych, informatycznych i organizacjach reagujących na katastrofy w Europie. Po trzecie, nie ma granic geograficznych, które byłyby wyłączone z prób rosyjskich ataków.

Ponadto atakujący, znani lub podejrzewani o powiązania z rosyjskimi służbami wywiadowczymi, próbowali uzyskać wstępny dostęp do organizacji rządowych i tych związanych z obronnością nie tylko w Europie Środkowej i Wschodniej, ale również w obu Amerykach.

Europejskie banki wyciągnęły wnioski z kryzysu zadłużeniowego w strefie euro

  • Implikacje dla europejskiego sektora bankowego – jak dotąd niewielkie ryzyko skutków ubocznych, a zabezpieczenia są na miejscu
  • Reakcja polityki pieniężnej – stopy zbliżone do szczytu, ponieważ ograniczanie akcji kredytowej i spowolnienie wzrostu spowalniają inflację
  • Implikacje dla rynków – twarde lądowanie w mgnieniu oka!

Na rynkach dominują obawy o kondycję sektora bankowego. Bankowe swapy ryzyka kredytowego (CDS) odzwierciedlają obecnie znacznie gorsze perspektywy niż tydzień temu, ale nie świadczą o rosnącym ryzyku kryzysu finansowego z powodu słabości strukturalnych w amerykańskim sektorze bankowym.

 

Upadek SVB był spowodowany złymi wyborami w zakresie zarządzania ryzykiem, ale podkreśla również ogólne makrofinansowe wyzwania banków związane z restrykcyjną polityką pieniężną, która zasadniczo usuwa dywersyfikację. Ujemne zyski z obligacji i akcji wywierają presję na aktywa, podczas gdy zacieśnianie ilościowe doprowadziło do zmniejszenia podaży pieniądza, co skutkuje większą konkurencją o depozyty (ponieważ banki pożyczają mniej).

 

Szybkie podwyżki stóp procentowych przez banki centralne w celu walki z inflacją uderzyły w aktywa banku (skutkując niezrealizowanymi stratami przekraczającymi ich bazę kapitałową), ale spowodowały również trudności gospodarcze dla ich deponentów rozpoczynających działalność, którzy zaczęli wycofywać swoje środki na długo przed paniką w związku z depozytami, która rzuciła SVB na kolana.

 

W następstwie upadku SVB banki w opinii Allianz Trade staną się jeszcze bardziej konserwatywne w udzielaniu kredytów. Planowane rozwiązanie SVB nakłada bezpośrednie koszty na inne banki amerykańskie, które zapłacą rachunek za zaspokojenie deponentów (poprzez wyższe opłaty FDIC), ale co ważniejsze, istnieje również pośredni efekt wzrostu pokusy nadużycia w sektorze bankowym, ponieważ Rezerwa Federalna wydaje się być skłonna nadal wspierać upadające banki. W najbliższym czasie warunki finansowania w gospodarce amerykańskiej (i innych krajach) na pewno ulegną dalszemu zaostrzeniu, ponieważ banki podnoszą standardy kredytowe i starannie chronią swoją płynność, co powoduje dalsze ograniczenie akcji kredytowej.

Europejskie banki wyciągnęły wnioski z kryzysu zadłużeniowego w strefie euro. Jednak niektóre kraje pozostają bardzo narażone na wpływ państwa (Wykres 1), a banki mają duże zasoby krajowych dłużnych papierów wartościowych – również ze względu na zapotrzebowanie banków na płynne aktywa. Ryzyko pętli sprzężenia zwrotnego może zmaterializować się w dwóch kierunkach: gdy problemy sektora bankowego przekładają się na koszty fiskalne i kiedy cena długu państwowego osłabia udziały banków w długu rządowym w ich bilansach. Jest to szczególnie widoczne, gdy udziały są wykazywane według wartości rynkowej. Związek bank-państwo stwarza poważne zagrożenie dla stabilności finansowej iw ostatnich latach został rozwiązany tylko częściowo (brak istotnej redukcji zadłużenia krajowego).

Wykres 1 . Sektor bankowy strefy euro: zasoby krajowych papierów dłużnych rządu (% aktywów ogółem)

Sektor bankowy strefy euro
Źródła: ECB, Allianz Research

To, co zaczęło się jako kryzys energetyczny (i inflacyjny), może w końcu przerodzić się w kryzys kredytowy, ponieważ gwałtowne zacieśnienie polityki pieniężnej może spowodować zakłócenia na rynkach finansowania i zwiększyć presję na banki z rosnącym niedopasowaniem aktywów i pasywów. W opinii Allianz Trade upadek SVB jest z pewnością wskaźnikiem rosnących tarć w systemie finansowym. W przypadku USA obecna (uznaniowa) pomoc w postaci kompleksowej ochrony deponentów przyczyniła się do zwiększenia zaufania, ale wiąże się również z potencjalnymi ograniczeniami fiskalnymi, jeśli rynki sprawdzą więcej banków pod kątem ich niezrealizowanych strat z tytułu posiadania papierów wartościowych o stałym dochodzie. Jednak obawy dotyczące Credit Suisse, jednego z głównych dealerów Fedu, podkreślają, że ryzyko pełnego zarażenia nadal istnieje. Sytuacja na rynku pozostawała napięta aż do dzisiejszego ranka, kiedy to bank ogłosił, że pożyczy do 50 mld CHF od Narodowego Banku Szwajcarii w ramach kredytu zabezpieczonego i krótkoterminowego instrumentu płynnościowego. Presja na CS narastała od pewnego czasu (spadek kursu akcji o prawie 80% od początku roku), ale w tym tygodniu uległa przyspieszeniu (-25%). Upadłość CS może mieć znaczące skutki uboczne.  Ogólnie rzecz biorąc, możemy spodziewać się dalszej presji na sektor bankowy i mniej efektywnego kanału kredytowego. Trudne perspektywy gospodarcze pozostają głównym motorem zaostrzania standardów kredytowych przez banki, ponieważ ograniczenia kosztów finansowania stają się bardziej wiążące.

Wydaje się, że amerykańscy regulatorzy wolą gasić pożary niż im zapobiegać. Po upadku kolejnego dużego banku (Signature Bank, 110 mld USD) Fed, Ministerstwo Skarbu i FDIC podjęły szybkie działania, aby zapobiec ryzyku zarażenia i zachować stabilność finansową. W ramach wyjątku dotyczącego ryzyka systemowego sekretarz skarbu Janet Yellen poleciła FDIC, by z Funduszu Ubezpieczeń Depozytów (DIF) wypłacił pieniądze wszystkim deponentom obu banków, a więc nie tylko tym, którzy mieli depozyty poniżej progu 250 tys. dolarów. Ponadto, w ramach nowego instrumentu Rezerwy Federalnej, Programu Finansowania Terminowego Banków (BTFP), banki mogą uzyskać dostęp do płynności bez sprzedawania papierów wartościowych ze stratą: aby uzyskać finansowanie do jednego roku, muszą jedynie zastawić jako zabezpieczenie papiery wartościowe wycenione po wartości nominalnej (tj. powyżej cen rynkowych). W ramach powtórki z poprzednich epizodów warunków skrajnych decydenci twierdzili, że amerykański system bankowy jest nadal zdrowy; problem w tym, że można było tak twierdzić również przed upadkiem SVB, który zwrócił uwagę na pewne istotne niedociągnięcia regulacyjne.

Te istotne braki w przepisach były równoznaczne z łagodnym zaniedbaniem słabego zarządzania ryzykiem przez SVB. SVB był bankiem zarejestrowanym przez stan, a głównym nadzorcą była Rezerwa Federalna. Ale bank był również nadzorowany przez stan Kalifornia. Podział pracy pomiędzy te dwie instytucje mógł nie być optymalny. Na przykład rosnąca zależność SVB od finansowania z Federal Home Loan Bank of San Francisco (z 0 na koniec 2021 roku do 15 mld USD rok później) pozornie pozostała niezauważona. A przecież wiadomo, że ten pożyczkodawca dla amerykańskich banków regionalnych jest pożyczkodawcą drugiej szansy.

W 2018 r., w ramach wycofania ustawy Dodda-Franka, banki o aktywach poniżej 250 mld USD zostały zwolnione z testów warunków skrajnych Fed oraz wymogów kapitałowych i płynnościowych. W 2019 r., biorąc pod uwagę, że duże banki regionalne (lub banki średniej wielkości) nie były systemowe, Fed zatwierdził łagodniejsze regulacje dla wszystkich banków oprócz największych. Mówiąc bardziej ogólnie, wydawało się, że organy nadzoru nie zwracały wystarczającej uwagi na ryzyko stopy procentowej pomimo dużej kwoty niezrealizowanych strat w sektorze bankowym (620 mld USD). Wiele już powiedziano o niewłaściwych zachętach zapewnianych przez przedłużone gwarancje depozytów i BTFP. Taka polityka prawdopodobnie zwiększy pokusę nadużycia.

Czym europejskie banki różnią się od amerykańskich?

Europejski Bank Centralny podniósł stopy procentowe o 0,5 pkt. proc. do poziomu 3,5 proc. Na konferencji prasowej, po decyzji, Christine Lagarde odniosła się do problemów amerykańskich banków. Sytuacja europejskich banków jest lepsza niż dla amerykańskich, jednak skutki upadku banku w Europie mogą być znacznie bardziej dotkliwe.

Komentarz Lagarde był odpowiedzią na rozprzestrzeniające się w Europie obawy o stan systemu bankowego. Zostały one wywołane słabością amerykańskich banków Silicon Valley, Signature i Silvergate. W ciągu ostatniego, tygodnia indeks Stoxx 600 Banks, skupiający europejskie banki (a jest to sektor o najwyższej kapitalizacji na giełdach w Europie) spadł o 12 proc., natomiast polski indeks WIG-Banki – o prawie 8 proc. Jest to odbicie pojawiającej się na rynku nerwowości, a także faktu, że banki stanowią fundament europejskiego systemu gospodarczego.

W takiej sytuacji, warto podkreślić, że system bankowy w Europie różni się od amerykańskiego. To zaś sprawia, że upadek dużego banku jest mniej prawdopodobny (choć jego skutki, gdyby do niego doszło, mogą być bardziej dotkliwe dla gospodarki). Wymagane bufory kapitałowe dla banków w Europie są wyższe, a regulacje – znacznie bardziej restrykcyjne niż w USA.

Minęło zaledwie dziesięć lat odkąd europejski kryzys zadłużenia zaowocował nową, obejmującą cały region architekturą regulacyjną służącą zabezpieczeniu i walce z kryzysem w branży. W jego skład weszły Europejski Urząd Nadzoru Bankowego (EBA) i fundusz ratunkowy – Europejski Mechanizm Stabilności (ESM). W związku z tym, banki w Europie mają generalnie wyższy kapitał i płynność niż ich odpowiedniki w USA. Podczas gdy w USA ściśle regulowane są te z kapitałem powyżej 250 mld. dolarów, w Europie granicą jest już 50 mld dolarów. Banki europejskie są także bardziej skonsolidowane, a jak przebiega proces konsolidacji na rynku w Polsce mogliśmy obserwować z bliska w ciągu ostatnich 10 lat.

Po obu stronach Atlantyku władze dysponują narzędziami by walczyć z występującym ryzykiem (postrzeganym jako specyficzne, nie systemowe). Chociaż w razie problemów, wsparcie otrzyma cały system oraz deponenci, a niekoniecznie posiadacze akcji czy obligacji banku (tak samo jak w przypadku upadku Getin Banku w Polsce).

W Europie natomiast, bardziej dotkliwe byłyby skutki upadku dużego banku. Większość europejskich firm preferuje bankowe kredyty, podczas gdy w USA częściej finansują się na rynku obligacji. To dlatego poziom kredytów bankowych do PKB w Unii Europejskiej wynosi 92 proc., podczas gdy w USA jest to tylko 51 proc. Warto podkreślić, że w Polsce ten poziom jest nawet niższy i wynosi 42 proc., podczas gdy w Niemczech jest to 84 proc. A im wyższy poziom, tym poważniejsze skutki problemów w systemie bankowym dla gospodarki.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Podwyżka stóp.procentowych EBC bez wpływu na rynki

Decyzja EBC miała być bombą, ale nią nie była. Rynki niemal nie drgnęły. W tle jesteśmy świadkami gwałtownej przeceny ropy naftowej. Inflacja bazowa w Polsce rośnie 20. miesiąc z rzędu.

EBC podnosi stopy procentowe

Zgodnie z oczekiwaniami stopy procentowe w strefie euro wzrosły o 0,5%. W rezultacie główna stopa procentowa wynosi już 3,5%. Część analityków spodziewała się, że ze względu na problemy sektora bankowego, podwyżki ulegną spowolnieniu. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że strefa euro ma inflację na poziomie 8,5% w skali roku, zatem o 2,5% wyższą niż USA. Przed decyzją miała również o 1,5% niższe stopy procentowe. W rezultacie Europejski Bank Centralny miał znacznie więcej miejsca na podwyżki stóp procentowych niż za tydzień będą mieli za Oceanem. Jak zareagowały rynki? Spodziewano się 0,5%. Było 0,5%. Na wykresach nuda. Lekkie odbicie po samej decyzji i szybki powrót na poprzednie poziomy.

Spadki cen ropy

Duże zmiany w ostatnich dniach widać na cenach surowców energetycznych. W ostatnich dniach ropa brent notowana na giełdzie w Londynie testowała poziomy 72 dolarów za baryłkę. Z kolei ropa WTI, notowana w USA testowała 66 dolarów za baryłkę. Ostatni raz tak tanio na rynku ropy było w grudniu 2021 roku. Spadliśmy zatem w pandemiczne okolice sprzed rosyjskiej inwazji na terytorium Ukrainy. Powodem spadku cen jest strach przed nadmiarem surowca na rynku spowodowanym słabnącym zapotrzebowaniem na ropę. Powodem tego ma być nadchodzące spowolnienie w gospodarce wywołane wyższym kosztem kredytów, który przekłada się na mniejsze inwestycje. Nie bez znaczenia są też ryzyka płynące z sektora bankowego.

Inflacja bazowa w Polsce

Po tym, jak przedwczoraj wzrosła inflacja konsumencka wiedzieliśmy, że ceny nie są pod kontrolą. Wczoraj jednak dołożyliśmy do tego wzrost inflacji bazowej w skali roku o kolejne 0,3%. Wynosi ona już 12%. Ostatni miesiąc w którym nie rosła inflacja bazowa w Polsce to czerwiec. Oczywiście 2021 roku. Pokazuje to jasno, że o ile wpływem braku tarczy inflacyjnej możemy tłumaczyć wzrost inflacji konsumenckiej, o tyle nie bardzo jest łatwe wyjaśnienie obecnej tendencji. Można oczywiście przyznać się, że wpadamy w spiralę inflacyjną. Byłby to jednak bardzo smutny wniosek. Szczególnie dla naszych decydentów monetarnych, którzy ostatnio wyraźnie mocniej priorytetyzowali brak dalszych ryzyk dla gospodarki niż stabilność cen.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

15:00 – USA – Raport Uniwersytetu Michigan.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Blokady ChatGPT-4 mogą być omijane. Usługa wciąż może służyć cyberprzestępcom

OpenAI wydało niedawno nową wersję oprogramowania do uczenia maszynowego GPT-4, mającą zupełnie nowe funkcjonalności, jednak okazuje się, że aplikacja – wbrew zapewnieniom – wciąż może wspierać działania cyberprzestępców. Eksperci firmy Check Point Software jako pierwsi udowodnili, że blokady bezpieczeństwa ChatGPT-4 mogą być omijane w celu wykorzystywania narzędzia do tworzenia ataków phishingowych.

To zaprzeczenie najważniejszej cechy jaką podkreślano podczas wprowadzania nowej wersji aplikacji. Miała ona posiadać reguły chroniące ją przed wykorzystaniem przez cyberprzestępców. Jednak w ciągu kilku dni badacze oszukali system, aby tworzył złośliwe oprogramowanie i pomagał im w tworzeniu wiadomości phishingowych, tak jak zrobili to w przypadku poprzedniej iteracji oprogramowania OpenAI, ChatGPT. Z drugiej strony byli również w stanie użyć oprogramowania do łatania dziur w cyberobronie.

Badacze z firmy Check Point Software zajmującej się bezpieczeństwem cybernetycznym przedstawili analizę, z której wynika, że ominęli blokady OpenAI dotyczące tworzenia złośliwego oprogramowania, po prostu usuwając słowo „złośliwe oprogramowanie” w żądaniu. GPT-4 pomógł im następnie stworzyć oprogramowanie, które zbierało pliki PDF i wysyłało je na zdalny serwer. Co więcej, aplikacja doradziła badaczom jak uruchomić go na komputerze z systemem Windows 10 i zmniejszyć plik, aby mógł działać szybciej i mieć mniejszą szansę na wykrycie przez oprogramowanie zabezpieczające.

Aby GPT-4 pomógł w tworzeniu wiadomości phishingowych, naukowcy przyjęli dwa podejścia. W pierwszym wykorzystali GPT-3.5, który nie blokował żądań tworzenia złośliwych wiadomości, aby napisać wiadomość phishingową podszywającą się pod legalny bank. Następnie poprosili GPT-4, który początkowo odmówił stworzenia oryginalnej wiadomości phishingowej, o ulepszenie języka. W drugim poprosili o poradę, jak stworzyć kampanię uświadamiającą o phishingu dla firmy i poprosili o szablon fałszywej wiadomości phishingowej, którą narzędzie należycie dostarczyło  – GPT-4 może wyposażyć cyberprzestępców lub laików, w narzędzia przyspieszające i sprawdzające ich działania – zauważyli analitycy Check Pointa w swoim raporcie. – Widzimy, że GPT-4 może służyć zarówno dobrym, jak i złym celom. Można używać GPT-4 do tworzenia i łączenia kodu, który jest użyteczny dla społeczeństwa, ale jednocześnie można wykorzystywać tę technologię sztucznej inteligencji do szybkiego wdrażania cyberprzestępczości – twierdzi Sergey Shykevich, kierownik działu badań zagrożeń w firmie Check Point Software.

Ekspert dodaje, że bariery powstrzymujące GPT-4 przed generowaniem phishingu lub złośliwego kodu były w rzeczywistości mniejsze niż w poprzednich wersjach. Zasugerował, że może to być spowodowane faktem, że firma polega na tym, że obecnie dostęp mają tylko użytkownicy premium. Dodał jednak, że OpenAI powinien był spodziewać się takich obejść. – Myślę, że próbują im zapobiegać i je ograniczać, ale jest to gra w kotka i myszkę – przyznaje ekspert cyberbezpieczeństwa. OpenAI nie odniosło się dotychczas do badania firmy Check Point.

Kurs BTC/USD ponownie atakuje dziś ważny poziom oporu

Główne indeksy amerykańskiego roku akcji kontynuowały wczoraj rozpoczętą na początku tego tygodnia – po informacji o zagwarantowaniu przez władze USA depozytów dwóch bankrutujących kalifornijskich banków – zwyżkę (S&P 500 +1,76 proc., DJIA +1,17 proc., Nasdaq Composite +2,4 proc.).

Zwyżka cen akcji była kontynuowana dziś rano na giełdach Azji i Oceanii. Wzrosły dziś wszystkie główne indeksy w tym regionie. Najsilniej – o 2,22 proc. – wzrósł filipiński PSEi.

Podobnie były dziś rano w Europie (DAX +1,13 proc., CAC 40 +1,09 proc.).

Na GPW WIG-20, który wczoraj osiągnął najniższy poziom od listopada ub.r. rósł dziś ok. 9:40 o 1,19 proc. Zwyżkowały również pozostałe główne indeksy GPW. Wśród indeksów sektorowych GPW o prawie 4 proc. zwyżkował dziś ok. godz. 9:40 WIG-Górnictwo. Wśród składników mWIG-u 40 swój najwyższy poziom od 2018 roku osiągnął dziś kurs akcji spółki Benefit Systems. Wśród składników sWIG-u 80 swój najwyższy poziom od 2018 roku osiągnął dziś kurs akcji spółki Boryszew.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych rządu USA, która silnie spadała z poziomu 4,089 proc. 2 marca do 3,378 proc. we wczorajszym minimum wynosiła dziś ok. godz. 9:30 3,547 proc. Rosła dziś lekko rentowność polskich 10-letnich obligacji skarbowych utrzymując się powyżej poziomu 6 proc.

Cena kontraktów na ropę naftową na NYMEX-ie (WTI) oraz ICE (Brent) spadła w środę do najniższego poziomu od grudnia 2021, w czwartek próbowała odrabiać straty i kontynuowała te wysiłki dziś rano (wzrosty o ok. 0,8 proc. ok. godz. 9:20). Cena kontraktów na gaz ziemny na NYMEX lekko spadała dziś ok. 9:20 o 0,52 proc. Cena kontraktów na miedź na COMEX-ie, która wczoraj była najniżej od ponad 2 miesięcy, dziś ok. godz. 9:25 zwyżkowała o 1,87 proc. Drożały dziś również metale szlachetne (złoto +0,54 proc., srebro +1,53 proc., platyna +1,1 proc., pallad +1,58 proc.).

Słabł dziś rano amerykański dolara (USD/JPY -0,16 proc., EUR/USD +0,46 proc.).

Kurs polskiego złotego lekko umacniał się dziś rano względem amerykańskiego dolara (USD/PLN -0,39 proc. ok. godz. 9:10) i notował niewielką zmianę w stosunku do euro (EUR/PLN +0,01 proc.).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara ponowił dziś próbę przełamania kluczowego oporu wyznaczanego okolicach poziomu 25000 USD przez szczytu kursu BTC/USD z sierpnia 2022 oraz lutego br. Kurs BTC/USD rósł dziś ok. godz. 9:10 o 4,55 proc. osiągając poziom przekraczający 26000 USD.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

ChatGPT4 zrozumie ironię

Podniesienie algorytmów modelu ChatGPT do wersji 4 wprowadza multimodalne, polisensoryczne (oparte na różnych zmysłach) funkcjonalności pozwalające na umieszczanie, operowanie, rozumienie i generowanie danych wizualnych oraz audiowizualnych, które w poprzednich wersjach ograniczone były wyłącznie do danych wejściowych podawanych w formie komunikatów tekstowych. Warto także zwrócić uwagę, że baza parametrów, na podstawie których szkolono GPT-4, jest 500 razy większa od tej zastosowanej u poprzednika. Pojawiające się w ostatnich dniach wyniki testów ChatGPT-4 wskazują na jego wyższą sprawność w obszarze efektywności edukacyjnej – obecny model potrafi analizować wieloaspektowe zjawiska i rozwiązywać złożone problemy. Ponadto rozumie kontekst, potrafi ironizować, a także zdawać egzaminy, plasując się wśród najlepiej zdających „organicznych – ludzkich” uczestników pomiaru dydaktycznego.

Jednocześnie technologia SI znajduje się w procesie dalszego rozwoju, a to oznacza, że obecne rozwiązania nadal borykać będą się z problemami „wieku dziecięcego”, takimi jak udzielanie nierzetelnych odpowiedzi, halucynowanie, dezinformowanie, czy niestabilne funkcjonowanie, które zdają się być obecne także w ChatGPT-4, choć ta, w porównaniu z poprzednikiem, wypada w tym zakresie znacznie lepiej.

Obserwując przemiany na rynku technologii cyfrowych warto pamiętać, że ChatGPT-4 od OpenAI jest tylko jednym z graczy, a w wyścigu o prymat w obszarze komercyjnego zastosowania sztucznej inteligencji stoją m.in. takie projekty jak: Google Bard, Baidu AI, Midjourney, DALL-E. Zapowiada się emocjonujący wyścig – pojawienie się ChatGPT-4 z pewnością wpłynie na intensyfikację prac konkurencyjnych przedsięwzięć, a także na zwiększone zainteresowanie społeczne i medialne tym obszarem badań.

Dr Krzysztof Kuźmicz, medioznawca z Akademii Leona Koźmińskiego

PSPA: transformacja transportu ciężkiego wymaga systemowego wsparcia

16 marca br. Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (PSPA) wysłało list otwarty do Pani Anny Moskwy, Ministra Resortu Klimatu i Środowiska, z apelem o podjęcie niezbędnych działań w celu przyspieszenia transformacji sektora transportu ciężkiego w Polsce w kierunku zeroemisyjnym. Jest to niezbędne działanie biorąc pod uwagę postępującą transformację proklimatyczną, która swoje odzwierciedlenie ma w coraz szerszej liczbie sektorów gospodarki, gdzie cel neutralności klimatycznej w 2050 roku jest kluczowym do spełnienia.

Wśród sektorów wymagających natychmiastowych działań jest transport ciężki, odpowiadający za 5% ogólnego parku samochodów poruszających się po drogach Starego Kontynentu i generującego przy tym 19,2% ogólnej emisji dwutlenku węgla (CO2). Dążenie do jego transformacji musi odbywać się na wielu etapach w tym legislacyjnym. Już w tym momencie wprowadzone są regulacje dążące do redukcji jego wpływu na środowisko. Przykładem jest m.in. rozporządzenie 2019/1242 ustanawiające normy emisji CO2 dla pojazdów ciężkich o dużej ładowności czy regulacje zaadresowane w pakiecie klimatycznym Fit for 55, w którym zawarto rozporządzenie w sprawie rozwoju infrastruktury paliw alternatywnych (AFIR).

Widząc europejskie działania w sektorze transportu ciężkiego oraz wyzwania stojące przed Polską, konieczne jest zdynamizowanie działań na rzecz dekarbonizacji transportu. PSPA wspólnie z wiodącymi podmiotami branży TSL, opracowało szereg propozycji zmian prawnych, których wdrożenie przyczyni się do przyspieszenia dekarbonizacji transportu ciężkiego. Wśród nich wymienić można konieczność:

  • Wprowadzenie systemu dofinansowania nabywania eHDV – Przepisy prawa krajowego dopuszczają w art. 400a ustawy – Prawo ochrony środowiska finansowanie wspomagania ekologicznych form transportu. W oparciu o tę podstawę i zgodnie z art. 411 ust. 1 pkt 2 ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz funduszy wojewódzkich, ekologiczne formy transportu mogą być finansowane w drodze oprocentowanych pożyczek lub dotacji. W ramach tego mechanizmu został wdrożony program „Mój Elektryk”, który jest przeznaczony przede wszystkim dla pojazdów kategorii M1 i N1. Wzorem wspomnianego programu możliwe wydaje się zastosowanie podobnego mechanizmu wspomagania finansowania eHDV w formie preferencyjnych pożyczek lub dotacji.
  • Zniesienie opłat drogowych dla eHDV – Zniesienie opłat drogowych dla eHDV wymaga ingerencji w ustawę o autostradach płatnych oraz o Krajowym Funduszu Drogowym i w ustawę o drogach publicznych jak również w akty wykonawcze wydane na podstawie tych ustaw. Opracowana nowelizacja, dla zachowania zgodności z Dyrektywą 1999/62/WE, powinna zawierać przepisy zwalniające eHDV z omawianych opłat do końca 2025 r. i uwzględniać ograniczone opłaty po tym roku, tj. po 2025 r. opłaty wynoszące 25% tych stosowanych dla pojazdów emisyjnych.
  • Wprowadzenie dla eHDV możliwości wjazdu do stref ograniczonego ruchu – Wjazd do centrów miast w przeważającej mierze regulowany jest przez samorządy, wprowadzenie wyłączeń dla eHDV wymaga rozproszonego działania na poziomie lokalnym oraz współpracy z poszczególnymi władzami lokalnymi w celu przekonania, że dla rozpowszechnienia pojazdów eHDV wskazane jest wprowadzenie ułatwień w poruszaniu się po miastach.

Możliwe jest również rozważenie wprowadzenia zmian w rozporządzeniu w sprawie okresowych ograniczeń oraz zakazu ruchu niektórych rodzajów pojazdów na drogach w zakresie okresowych ograniczeń o charakterze ogólnokrajowym.

  • Zwiększenie dopuszczalnej masy całkowitej eHDV – Do zmiany maksymalnej masy pojazdów w transporcie wewnętrznym na terytorium RP wymagana jest zmiana Rozporządzenia Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia. Umożliwiłoby to poruszanie się po polskich drogach eHDV o wyższej masie oraz zwiększenie rentowności z użytkowania tego typu pojazdów.
  • Wprowadzenie systemu dopłat opartego na poziomie obniżenia emisji CO2 – Możliwe jest rozważenie wdrożenia rozwiązania na poziomie krajowym, które będzie wypełniać założenia związane z systemem handlu emisjami w transporcie drogowym.

Alternatywnie, możliwe jest również opracowanie rozwiązania o charakterze dofinansowania na etapie działalności operacyjnej zamiast albo oprócz rozwiązania o charakterze pomocy inwestycyjnej

  • Wprowadzenie systemu wsparcia rozwoju infrastruktury ładowania przeznaczonej dla eHDV – Wdrożenie wsparcia rozwoju infrastruktury ładowania dla eHDV wymagałoby przede wszystkim uruchomienia nowego naboru w funkcjonującym już programie dotacji do ultraszybkich stacji ładowania, a ponadto można również rozważyć zwiększenie puli środków przeznaczonych na realizację powyższego Programu. Zasady Programu nie przewidują wyłączeń dotyczących funkcjonalności poszczególnych stacji ładowania, dlatego środki, mogą zostać przeznaczone również do wsparcia budowy infrastruktury ładowania dla ciężkich pojazdów elektrycznych.
  • Wprowadzenie ulg podatkowych dla podmiotów inwestujących w ekologiczne środki transportu – Zwolnienia i ulgi podatkowe dla przedsiębiorców zaliczane są do pomocy publicznej w rozumieniu prawa UE i jako takie muszą zostać zaakceptowane przez Komisję Europejską. Obecnie programy wsparcia, na które zgodziła się Komisja, to korzystna amortyzacja i akcyza dla pojazdów elektrycznych wprowadzona razem z Ustawą o elektromobilności. Innym programem pomocowym w tym zakresie notyfikowanym KE są zasady zwolnień od podatków lokalnych, o których mowa w ustawie o podatkach i opłatach lokalnych. Władze samorządowe mają zatem możliwość wesprzeć eHDV zwolnieniem od podatku od środków transportowych, o których mowa w art. 8 ustawy o podatkach i opłatach lokalnych.
  • Wprowadzenie regulacji ułatwiających przyłączanie do sieci elektroenergetycznej stacji ładowania przeznaczonych dla eHDV – Rozwiązaniem powyższych problemów mogłaby być specustawa zawierającą postulaty rozwiązań regulacyjnych znoszących największe bariery opóźniające rozbudowę sieci ogólnodostępnych stacji ładowania wzorowana na innych specustawach. Miałaby ona na celu ułatwienie OSD pozyskiwania praw do gruntów oraz przyspieszać pozyskiwanie niezbędnych decyzji administracyjnych w celu rozbudowy infrastruktury ładowania. Umożliwiłoby to również wprowadzenie ustawowo określonych terminów realizacji przyłącza.

Przedstawione wyżej, kierunkowe propozycje zostały opracowane na podstawie szczegółowej analizy rozwiązań i systemów wsparcia rynku zeroemisyjnego, drogowego transportu ciężkiego wdrożonych w poszczególnych państwach członkowskich Unii Europejskiej. Korespondują one z innymi działaniami podejmowanymi w celu przyspieszenia rozwoju elektromobilności i rozbudowy infrastruktury ładowania zgodnie z założeniami AFIR.

Polska jako lider sektora transportu ciężkiego w Europie (co 5. pojazd o DMC powyżej 3,5 tony w Unii Europejskiej (UE) zarejestrowany jest w Polsce), obsługujący niemal jedną trzecią przewozów towarowych UE, zobligowana jest do objęcia aktywnej roli w elektryfikacji tego sektora i rozbudowie obsługującej go infrastruktury ładowania. Ponad 150 tys. podmiotów funkcjonujących w krajowej branży przewozu towarów, stoi w obliczu konieczności ponownego zdefiniowania strategii w zakresie ochrony środowiska, modelu biznesowego oraz podejścia do zarządzania flotą, która dziś w 98% oparta jest o pojazdy wyposażone w silniki Diesla. Działania Polski w zakresie elektryfikacji samochodów ciężkich stanowić będą kluczowy czynnik rozwoju elektromobilności nie tylko w Polsce, ale i całej Europie. Dlatego aby sprostać unijnym regulacjom i wyjść naprzeciw oczekiwaniom obecnych i przyszłych użytkowników elektrycznych pojazdów ciężkich, Polska powinna stać się gigantycznym placem budowy nowych stacji ładowania, a inwestycje powinny być liczone w tysiącach nowych stacji i to w perspektywie najbliższych kilku lat komentuje Maciej Mazur, Dyrektor Zarządzający PSPA.

Image Power z 82 proc. wzrostem rr przychodów netto ze sprzedaży w 2022 r.

Image Power, notowany na NewConnect producent gier wideo z Grupy PlayWay, podsumował wyniki finansowe za 2022 rok. W raportowanym okresie Spółka wypracowała 2,2 mln zł przychów netto ze sprzedaży, co dało 82 proc. wzrost wyniku rr. Co istotne, w minionym roku udało się Spółce istotnie zmniejszyć stratę ze sprzedaży, którą odnotowano na poziomie 13 tys. zł, w porównaniu do ponad 490 tys. zł w 2021 roku. Na znaczącą poprawę wyników wpływ miała m.in. stabilna sprzedaż gry Dieselpunk Wars, za produkcję i wydanie której współodpowiadał zespół Image Power. Kapitał własny na koniec grudnia 2022 liczył prawie 1,8 mln zł. Spółka zamierza kontynuować obecną dynamikę rozwoju, dzięki odpowiedniej dywersyfikacji swojego portfolio. Tym samym jeszcze w tym półroczu na rynku pojawi się kilka nowych propozycji od Image Power. Co więcej, strategia Spółki na lata 2023 – 2025 zakłada prace nad projektami o coraz wyższych budżetach. Pre-produkcja jednego z nich już ruszyła. Więcej szczegółów zostanie podanych na przełomie maja i czerwca.

Jesteśmy usatysfakcjonowani wynikami, jakie osiągnęliśmy w 2022 roku. W raportowanym okresie odnotowaliśmy znaczący (82 proc.) wzrost rr przychodów netto ze sprzedaży. Co najważniejsze, stanowczo zmniejszyliśmy wynik straty netto oraz poziom straty ze sprzedaży. To zasługa stabilnej sprzedaży naszych produkcji, w tym gry Dieselpunk Wars. Produkcja dostępna jest na PC i konsolach i na bieżąco zwiększa grono swoich odbiorców. mówi Marcin Zaleński, Prezes Zarządu w Image Power S.A.  – Liczę, że nasze przyszłe propozycje zyskają równie pokaźne community, a to wpłynie na utrzymanie odpowiedniej dynamiki wzrostu. Jesteśmy dobrej myśli, ponieważ nasz harmonogram wydawniczy na 2023 rok wygląda obiecująco. Tylko w tym półroczu planujemy premiery kilku naszych tytułów. – dodaje Marcin Zaleński.

W najbliższych tygodniach w ręce graczy trafi Cruise Ship Manager oraz Creature Lab. Jednocześnie w drugim kwartale Image Power udostępni Offroad Mechanic Simulator. Projekt z popularnej serii Mechanic Simulator w pierwszej kolejności trafi do graczy w postaci bezpłatnego Prologu, którego premiera została już zaplanowana na 3 kwietnia. Dostępny jest już także najnowszy trailer gry.

To nie koniec, ponieważ już w czerwcu, podczas letniej edycji Steam Next Fest, zaprezentowane zostanie demo największej produkcji spółki – Haunted House Renovation. To gra symulacyjna FPP, w której użytkownik zajmuje się renowacją dość oryginalnych, bo… nawiedzonych domów. Zarząd Spółki ocenia tytuł Haunted House Renovation jako projekt o dużym potencjale sprzedażowym.

Image Power to doświadczony podmiot na rynku gier wideo, specjalizujący się przede wszystkim w zakresie produkcji gier na komputery stacjonarne. Strategia rozwoju Spółki na lata 2023 – 2025 zakłada dalszą działalność produkcyjno-wydawniczą, opartą na tworzeniu kilku nisko- i średnio- budżetowych gier rocznie. – Chcemy w ten sposób zminimalizować ryzyko inwestycyjne, związane z wydaniem pojedynczej gry oraz zwiększyć potencjał sprzedażowy, którego odzwierciedlenie upatrujemy w przyszłych wynikach finansowych – komentuje Marcin Zaleński.

Ponadto w planach Spółki jest dywersyfikacja portfolia o projekty o coraz wyższych budżetach (A+). Prace nad pierwszym tytułem A+ zostały już rozpoczęte.

Spółka, w celu realizacji obranej strategii rozwoju, wykorzystuje środki wypracowane z działalności operacyjnej, tj. środki ze sprzedaży gier, środki pozyskane od wydawców oraz środki z tytułu współtworzenia mniejszych gier. Suma aktywów Spółki, według bilansu sporządzonego na dzień 31 grudnia 2022 r., wyniosła 3,8 mln zł i była wyższa o 59 proc. rr od wartości aktywów Spółki wykazanych na dzień 31 grudnia 2021 r., które wówczas ukształtowały się na poziomie prawie 2,4 mln zł. Środki pieniężne na koniec grudnia 2022 roku wynosiły ponad 14 tys. zł.

Warto podkreślić, że aktualnie Zarząd Spółki planuje pozyskanie dodatkowego kapitału na rozwój, poprzez przeprowadzenie emisji akcji serii F. Akcje zostaną zaoferowane w trybie subskrypcji prywatnej i skierowane do mniej niż 150 osób.

Wyniki finansowe Grupy Agora w 4. kwartale 2022 r.

Wyniki finansowe Grupy Agora w 4. kwartale 2022 rWyniki Grupy Agora w ostatnim kwartale 2022 r. nadal pozostawały pod presją warunków gospodarczych i rosnących kosztów operacyjnych, na które dodatkowo negatywnie wpłynęły zdarzenia jednorazowe. Mimo tego swoje przychody reklamowe powiększyły segmenty Reklama Zewnętrzna, Radio oraz Film i Książka, a także Gazeta.pl. Dodatkowo, Grupa Agora zamknęła 2022 z historycznymi poziomami aktywnych subskrypcji Wyborcza.pl i TOK FM Premium, dzięki czemu wzrosły jej cyfrowe wpływy ze sprzedaży treści.

 Mimo słabszego 4. kwartału i ogromnej presji kosztowej zakończyliśmy 2022 rok ze wzrostem przychodów i poprawą wyniku na poziomie EBITDA. W kolejnych miesiącach chcemy skoncentrować się na działaniach mających wzmocnić całą Grupę Agora i ugruntować jej pozycję jednej z najsilniejszych firm na polskim rynku medialnym. Sprzyja temu dobre otwarcie bieżącego roku i realizacja długo oczekiwanej inwestycji w Eurozet – największej w historii Agory inwestycji w media. Istotnym czynnikiem do podjęcia kolejnych projektów rozwojowych będzie też decyzja akcjonariuszy spółki w sprawie planowanej reorganizacji grupy kapitałowej – mówi Bartosz Hojka, prezes zarządu Agory.

W 4. kwartale 2022 r. całkowite przychody Grupy Agora wyniosły 331,0 mln zł i były niższe o niecałe 6% w stosunku do tych sprzed roku. Zwiększyły się wpływy Grupy związane z działalnością filmową i gastronomiczną, jednak wzrost w tym zakresie zniwelowały niższe łączne przychody reklamowe, wpływy związane z działalności kinową oraz ze sprzedaży wydawnictw.

 

Przychody ze sprzedaży usług reklamowych w Grupie zmniejszyły się o prawie 10% r/r i wyniosły 157,8 mln zł. Wzrost wpływów reklamowych nastąpił w Reklamie Zewnętrznej, Radiu oraz segmencie Film i Książka. W pierwszym z tych biznesów przyczyniły się do tego rosnące wydatki na kampanie realizowane na nośnikach typu citylight, digital i backlight, w drugim – przychody ze sprzedaży czasu antenowego w stacjach Grupy Radiowej Agory, które w 4. kwartale 2022 r. odnotowały rekordowy łączny udział w słuchalności na poziomie prawie 8%1. Z kolei w kinach zwiększenie wpływów z reklamy miało związek głównie z brakiem ograniczeń w ich działalności. Zmniejszyły się natomiast wpływy reklamowe w segmencie Internet, na co rzutowały niższe przychody ze sprzedaży usług reklamowych w spółce Yieldbird, przy wyższych wpływach portalu Gazeta.pl, oraz w segmencie Prasa Cyfrowa i Drukowana. Udział przychodów cyfrowych i internetowych w całkowitych wpływach Grupy Agora ze sprzedaży reklam wyniósł ponad 40%.

Wartość przychodów ze sprzedaży wydawnictw w ostatnim kwartale 2022 r. zmniejszyła się o ponad 2% do 38,6 mln zł. Wzrosły wpływy ze sprzedaży prenumeraty cyfrowej Gazety Wyborczej, przy spadku przychodów ze sprzedaży tradycyjnych wydań – choć dziennik zanotował w omawianym okresie wyższą średnią miesięczną sprzedaż egzemplarzy w porównaniu z poprzednim 3. kwartałem 2022 r.2, Zespół segmentu Prasa Cyfrowa i Drukowana może się też pochwalić kolejnym osiągnięciem w zakresie prenumeraty cyfrowej – Wyborcza.pl zamknęła 2022 z liczbą aktywnych subskrypcji powyżej 303,7 tys., co oznacza wzrost o przeszło 6% w stosunku do końca 2021 r. Dzięki przekroczeniu kolejnego pułapu w tym zakresie Wyborcza jest nie tylko największym graczem na rynku polskiej prasy cyfrowej, ale też należy do ścisłej czołówki wydawców na rynkach Unii Europejskiej. Warto również podkreślić sukces oferty subskrypcyjnej Radia TOK FM, które już w październiku 2022 r. przekroczyło kolejny pułap sprzedażowy, a liczba sprzedanych dostępów Premium TOK FM na koniec 2022 wyniosła blisko 31,9 tys. Udział wpływów cyfrowych w całkowitych przychodach ze sprzedaży wydawnictw Grupy zwiększył się do niemal 38%, dynamicznie rośnie też cała sprzedaż cyfrowych treści – jej udział stanowił prawie 39%.

Przychody ze sprzedaży biletów do kin sieci Helios spadły o ponad 9% do 58,0 mln zł, a przychody ze sprzedaży barowej w kinach – o ponad 1% do 30,8 mln zł. W omawianym okresie w kinach sieci Helios sprzedano 3,0 mln biletów, czyli o niemal 12% mniej niż w 4. kwartale 2021 r. Na całym kinowym rynku w tym czasie zakupionych zostało 11,9 mln biletów wobec 14,7 mln biletów rok wcześniej, co oznacza spadek o 19%3.

Na podobnym jak rok temu poziomie ukształtowały się przychody z pozostałej sprzedaży, zaś Grupa Agora zanotowała wzrost przychodów z działalności gastronomicznej – do 10,3 mln zł oraz z działalności filmowej – do 8,0 mln zł. W pierwszym przypadku miało to związek ze wzrostem wpływów spółki Step Inside odnotowanym przy braku obostrzeń w działalności i dzięki większej liczbie lokali, w drugim wiązało się zwłaszcza z sukcesem kinowym filmu Johnny o przyjaźni ks. Jana Kaczkowskiego z Patrykiem Galewskim w reżyserii Daniela Jaroszka, który do końca 2022 r. zgromadził prawie milionową widownię. Druga produkcja własna spółki NEXT FILM została też doceniona licznymi nagrodami i nominacjami, a dodatkowo wynik Johnny’ego przyczynił się do rekordowego wyniku, jaki NEXT FILM osiągnął w całym roku – tytuły dystrybuowane przez spółkę przyciągnęły w 2022 niemal 2,7 mln widzów, dając jej historyczne 32% udziału w rynku dystrybucji polskich filmów i pozycję jego lidera4.

Koszty operacyjne netto Grupy Agora w 4. kwartale 2022 r. wzrosły o ponad 10% do 361,4 mln zł. Były one wyższe we wszystkich biznesach, poza Internetem. Na wzrost wydatków Grupy rzutowały warunki rynkowe, związane z ogólnymi podwyżkami cen, inflacją i presją płacową. Co istotne, na poziom kosztów operacyjnych w znaczący sposób wpłynęły odpisy aktualizujące wartość aktywów w wysokości 47,2 mln zł, głównie w segmencie Prasa Cyfrowa i Drukowana, koszty restrukturyzacji w działalności prasowej oraz kinowej w łącznej wysokości 5,3 mln zł i odpis na należności jednego z kontrahentów obszaru Reklama Zewnętrzna w kwocie 1,1 mln zł5.

Największą pozycję stanowiły koszty usług obcych – niższe w 4 kwartale 2022 r. w porównaniu z analogicznym okresem 2021 r., zaś najbardziej zwiększyły się koszty zużycia materiałów i energii oraz wartości sprzedanych towarów i materiałów. Nakłady na wynagrodzenia i świadczenia na rzecz pracowników wzrosły niemal we wszystkich segmentach operacyjnych. Zatrudnienie etatowe w Grupie Agora w grudniu 2022 r. wyniosło 2 339 etatów i było wyższe o 16 etatów r/r.

Ostatecznie w 4. kwartale 2022 r. Grupa Agora odnotowała zysk na poziomie EBITDA w wysokości 55,3 mln zł. Strata EBIT stanowiła 30,4 mln zł, strata netto – 30,5 mln zł, zaś strata netto przypadająca na akcjonariuszy jednostki dominującej – 31,4 mln zł6. Należy jednak pamiętać, że na wyniki te negatywnie wpłynęły opisane wcześniej zdarzenia jednorazowe.

Według szacunków Agory rynek reklamy w Polsce wzrósł w 4. kwartale 2022 r. o prawie 4%, a reklamodawcy wydali w tym czasie na promowanie swoich produktów i usług około 3,42 mld zł. W całym 2022 wartość rynku reklamowego stanowiła około 11,1 mld zł, a dynamika wzrostu r/r wyniosła 4,5%, czyli osiągnęła poziom przewidywany w założeniach spółki. Po analizie danych i obserwacji trendów rynkowych zarząd Agory szacuje, że dynamika wydatków na reklamę w Polsce w 2023 r. wyniesie około 2-4% – mimo dużej niepewności dotyczącej skali spowolnienia gospodarczego w kraju, poziomu inflacji i kosztów funkcjonowania przedsiębiorstw, a także sytuacji w regionie może to nastąpić raczej w zakresie bliższym górnej granicy wskazanego przedziału.

Początek 2023 r. przyniósł Grupie Agora ważne rozstrzygnięcie – po 4 latach urzędowej i sądowej batalii sąd II instancji oddalił apelację Prezesa UOKiK, który zakazał spółce przejęcia Eurozetu. Dzięki temu Agora sfinalizowała swoją największą w historii inwestycję w media i stała się właścicielem kontrolnego pakietu udziałów w Eurozecie, a zarazem drugim największym nadawcą w Polsce.

Planując intensywny rozwój oferty radiowej – z segmentem Radio jako największym mediowym biznesem, zarząd Agory skoncentruje się na jak najskuteczniejszym działaniu i zapewnieniu wzrostu całej organizacji. W tym celu powstał projekt wydzielenia wybranych linii biznesowych oraz pionów wspomagających z Agory S.A. do spółek zależnych, który został poddany pod głosowanie akcjonariuszy.

Jednocześnie zarząd Agory stawia na zrównoważony rozwój całej organizacji, dla której społeczne zaangażowanie oraz odpowiedzialność są ważną częścią działalności. O projektach i sukcesach w tym zakresie, a także planach można dodatkowo przeczytać w raporcie ESG Grupy Agora za 2022 r.

Spółka DB Energy ustaliła cenę maksymalną akcji na 29 zł i maksymalną wartość Oferty Publicznej na poziomie 12 mln zł

Komisja Nadzoru Finansowego zatwierdziła suplement do Prospektu DB Energy z Ceną Maksymalną nowo emitowanych akcji serii D w trwającej Ofercie Publicznej. Wynosi ona 29 zł za jedną akcję oferowaną.  Dzięki emisji nowych akcji firma planuje pozyskać do 12,035 mln zł na rozwój działalności w modelu inwestycyjnym, w tym modelu ESCO, intensyfikację działań związanych z internacjonalizacją oraz kontynuację prowadzenia działalności badawczo-rozwojowej. W poniedziałek, tj. 20 marca br., rozpoczynają się zapisy na akcje spółki w Transzy Inwestorów Detalicznych, które potrwają do 29 marca br. Zgodnie z harmonogramem Oferty Publicznej, w II połowie kwietnia 2023 r. zakładany jest pierwszy dzień notowań Akcji Serii B i C oraz PDA na rynku równoległym GPW. Pierwszy dzień notowań Nowych Akcji planowany jest w ok. połowy maja, co będzie równoznaczne z notowaniem na GPW wszystkich Akcji Dopuszczonych.

20 marca rozpoczynamy kluczowy etap Oferty Publicznej, tj. przyjmowanie zapisów w Transzy Inwestorów Detalicznych oraz proces budowy Księgi Popytu wśród Inwestorów Instytucjonalnych. Model biznesowy i strategia rozwoju DB Energy spotykają się z pozytywnymi ocenami i zainteresowaniem wśród inwestorów, co pozwoliło nam ustalić cenę maksymalną na poziomie 29 zł za jedną akcję serii D. To oznacza maksymalną wartość Oferty na poziomie 12 mln zł. Środki w głównej mierze posłużą na rozwój działalności w modelu inwestycyjnym, w tym własne inwestycje spółki w modelu ESCO – komentuje Krzysztof Piontek, Prezes Zarządu DB Energy.

Cena emisyjna akcji serii D oraz ostateczna liczba Akcji Oferowanych oferowanych poszczególnym kategoriom inwestorów zostanie ustalona i opublikowana 30 marca. Akcje będą oferowane w dwóch transzach: Transzy Inwestorów Detalicznych oraz Transzy Inwestorów Instytucjonalnych. Koordynatorem całości Oferty jest Dom Maklerski Navigator S.A. Podmiotami uprawnionymi do składania zapisów na Akcje Oferowane w Transzy Inwestorów Instytucjonalnych są osoby fizyczne i prawne oraz inne podmioty, do których zostanie skierowane Zaproszenie do złożenia Zapisu na Akcje Oferowane od Koordynatora Oferty. Z kolei podmiotami uprawnionymi do zapisywania się na Akcje Oferowane w Transzy Inwestorów Detalicznych są osoby fizyczne i prawne oraz inne podmioty, które w chwili złożenia zapisu na Akcje Oferowane będą posiadać rachunek inwestycyjny prowadzony przez Członka Konsorcjum Detalicznego, w którego skład wchodzą: Noble Securities S.A. (Organizator Konsorcjum Detalicznego), mBank S.A., Trigon Dom Maklerski S.A., Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A., Dom Maklerski BDM S.A., Ipopema Securities S.A. oraz Dom Maklerski Banku BPS S.A. Doradcą prawnym Spółki jest kancelaria prawna SSW Pragmatic Solutions Spaczyński, Szczepaniak, Okoń Sp.k.

DB Energy odnotowało 8,23 mln zł skonsolidowanego zysku netto w roku obrotowym 2021/2022. Zysk operacyjny wyniósł 11,45 mln zł wobec 3,43 mln zł zysku rok wcześniej. EBITDA wyniosła 12,20 mln zł, tj. 198% wzrost r/r wobec 4,09 mln zł w analogicznym okresie 2020/2021 roku.

SatRev rozmawia z Omanem w sprawie kolejnych satelitów

Polska spółka z branży kosmicznej, SatRev S.A., prowadzi zaawansowane rozmowy z rządem Omanu w sprawie dostarczenia kolejnych satelitów dla tego kraju. Wyniesienie objętego wcześniejszym porozumieniem satelity „Aman-1” zostało zaplanowane na październik bieżącego roku. Jednocześnie spółka współpracuje z wszystkimi liczącymi się firmami wynoszącymi satelity oraz opracowała satelitę zbierającego dane wysokiej rozdzielczości.

Współpraca z Sułtanatem Omanu

Spółka zamierza we współpracy firmą Space X przeprowadzić w październiku start satelity „Aman-1”, jednocześnie rozmawia o poszerzeniu współpracy z Omanem. Plany obejmują dostarczanie kolejnych satelitów „Aman” oraz rozwój stacji naziemnej do komunikacji i obsługi satelitów. Celem współpracy jest zapewnienie kompleksowych danych i rozwiązań analitycznych do monitorowania przemysłu naftowego i gazowego Sułtanatu Omanu. To obiecujący krok w naszej dalszej współpracy z tym krajem.

Oprócz prac nad satelitami dla Omanu w 2023 roku będziemy finalizować szereg ekscytujących przedsięwzięć. Między innymi wyniesiemy na orbitę dwa kolejne satelity średniej rozdzielczości „STORK”, a także osiem satelitów o wysokiej rozdzielczości opartych na naszej rewolucyjnej technologii DeploScope – zapowiada Grzegorz Zwoliński, CEO SatRev.

Rewolucyjne rozwiązania

SatRev ma duże doświadczenie w pracy z różnymi dostawcami usług startowych, w tym między innymi Space X, United Launch Alliance i Avio. Od innych firm rozwijających i produkujących nanosatelity spółkę odróżnia to, że nie jest uzależniona do jednego partnera – może budować nanosatelity i wynosić je we współpracy z dowolną firmą. Spółka posiada własną platformę umieszczającą satelity w kosmosie, (z ang. deployer). Jest to kluczowe urządzenie, umożliwiające wystrzelenie satelitów w przestrzeń kosmiczną. Dysponując własnym deployerem SatRev zapewnia, że proces wynoszenia na orbitę będzie płynny i wydajny, co jest korzystne dla wszystkich współpracujących podmiotów.

– To pozwala ograniczyć ryzyko i zaoferować naszym klientom nowe możliwości, zarówno pod względem ceny, jak i dostępności. Jesteśmy w stałym kontakcie z nowymi firmami oferującymi wynoszenie satelitów na orbitę, aby mieć pewność, że wyprzedzamy konkurencję pod względem technologii startowej – dodał Zwoliński.

Kolejna technologia, pod nazwą DeploScope, opracowana przez SatRev na potrzeby nanosatelitów wysokiej rozdzielczości, to przełom w branży pozyskiwania danych satelitarnych. Pozwala ona spółce rozmieścić system optyczny na orbicie, umieszczając go na mniejszych satelitach niż jej konkurencja. Umożliwia to stworzenie infrastruktury o znacznie większej przepustowości, a jednocześnie jest bardziej wydajne i opłacalne niż tradycyjne metody.

Inwestorzy SatRev

Dzięki posiadaniu nowatorskich rozwiązań, oraz sprawdzonych technologii, satelity spółki znajdują się już na orbicie. Z uwagi na to SatRev pozyskuje nie tylko kolejne kontrakty, ale też poważnych inwestorów. Jednym z większych inwestorów spółki jest January Ciszewski wymieniany w gronie 10 największych polskich inwestorów giełdowych. Wraz ze swoją spółką zależną posiada on pakiet 6,6% akcji spółki. W grudniu ubiegłego roku spółka zamknęła również kolejną rundę inwestycyjną na łączną kwotę 10 mln USD, połowę tej kwoty objęła spółka Virgin Orbit w zamian za nieco ponad 4% akcji. Akcje w tej rundzie zostały już wyemitowane, a podwyższenie kapitału zarejestrowane jest w Krajowym Rejestrze Sądowym. Z Virgin Orbit RatRev łączy strategiczne partnerstwo, ale nie oznacza ono umowy na wyłączność. SatRev planuje wykorzystać możliwości startowe Virgin Orbit w jak największym stopniu, jeśli jednak będą kłopoty ze świadczeniem tych usług, SatRev jest zabezpieczony przez innych usługodawców, z którymi również ma sprawdzone i udane relacje.

– SatRev to prawdziwa perełka w naszym portfelu. Nie tylko jako pierwsza firma w Polsce wyniosła własne satelity na orbitę, ale także opracowała szereg przełomowych technologii. Jestem bardzo zadowolony z tego jak rozwija się spółka. Ich osiągnięcia, to nie tylko bardzo owocna współpraca z Omanem, ale również kontrakty na pozyskiwanie i komercyjne dostarczanie danych satelitarnych do odbiorców takich jak polski KOWR. Dzięki zdywersyfikowanym źródłom przychodów spółka ma wszelkie dane by osiągnąć globalny sukces – ocenia January Ciszewski, inwestor i Prezes JR HOLDING ASI S.A.

Jak robić zakupy spożywcze online?

Aby zaopatrzyć swoją domową spiżarnię, nie trzeba już samodzielnie jechać do sklepu, stać w kolejkach ani poszukiwać na półkach konkretnych produktów. Sprawunki da się zamówić za pośrednictwem aplikacji InPost Fresh. Jak robić zakupy spożywcze online za jej pomocą?

Na czym polegają zakupy spożywcze online?

Aby móc zamówić zakupy spożywcze online, należy najpierw pobrać InPost Fresh na swoje urządzenie mobilne. Oprogramowanie działa i na sprzętach z Androidem, i na tych wyposażonych w iOS. Da się je ściągnąć z App Store oraz Sklepu Play. Po tym wystarczy się zarejestrować i skompletować zamówienie, wybierając dostępne w aplikacji produkty.

Ofertę InPost Fresh dzieli się na dwie części: Tysiące produktów i Świeże zakupy. Z pierwszej opcji mogą korzystać użytkownicy mieszkający w całej Polsce. Jeśli zrobią zakupy za min. 40 zł, to nie zapłacą za wysyłkę ani do urządzenia Paczkomat®, ani do domu. Druga opcja przeznaczona jest tylko dla mieszkańców określonych miast, bo można za jej pośrednictwem kupić produkty z konkretnych marketów z dostawą do domu. W tym przypadku wysyłka kosztuje od 5,99 zł do 9,99 zł. Wartość koszyka musi wynosić min. 100 zł.

Każdy klient może znajdować produkty za pomocą wyszukiwarki, w której da się wpisać konkretną nazwę towaru, ale nie tylko. Asortyment jest podzielony na kategorie ułatwiające zapoznanie się z szeroką gamą produktów. Wśród nich znajdują się artykuły spożywcze, dla dzieci i zwierząt, a także do domu. Wystarczy dodać wszystkie interesujące towary do koszyka, a następnie wybrać sposób dostawy i rodzaj płatności. 

Kto może robić zakupy w InPost Fresh?

Zakupy w InPost Fresh może robić każdy, kto pobierze aplikację i się w niej zarejestruje. Często z możliwości tej korzystają osoby, które nie mają czasu na dojazd do marketu czy stanie w długich kolejkach. To spore udogodnienie również dla seniorów, którym duże zakupy mogą sprawiać niemałe trudności. Dzięki aplikacji mogą szybko zaopatrzyć swoją kuchnię czy łazienkę w potrzebne produkty.

Aplikacja okazuje się przydatna podczas choroby czy natłoku obowiązków. Kiedy wyjście z domu jest ograniczone, najpotrzebniejsze towary może doręczyć kurier. Dzięki obecności w aplikacji szerokiego asortymentu dla dzieci z InPost Fresh chętnie korzystają też młodzi rodzice, aby w łatwy i szybki sposób nabyć mleko czy pieluchy dla malucha.

Plusy zakupów spożywczych przez internet

Zaletą zakupów spożywczych online jest ogromna oszczędność czasu. Sprzedawcy oferują również atrakcyjne promocje na wybrane towary każdego dnia. Dzięki temu, że nie trzeba jechać do sklepu. Zakupy z maszyn Paczkomat® da się odebrać o dowolnej porze, nawet w środku nocy. Aplikacja InPost Fresh pozwala na lepsze zagospodarowanie czasu w ciągu dnia i pozbycie się części obowiązków.

Nie ma hossy bez banków

Fed bez pardonu chce walczyć z inflacją, co nie jest dobrą wiadomością dla giełd. Na GPW nastroje są smętne, ale emocji nie brakuje. Dostarcza ich PKN Orlen, po tym jak zaproponował rekordową wypłatę dywidendy.

Gdy G.Powell powiedział zaledwie to, że „Fed jest w stanie przyspieszyć tempo podwyżek stóp procentowych, jeżeli będzie to potrzebne”, kapitał zaczął płynąć w kierunku dolara, a inwestorzy spekulowali, że najbliższa podwyżka wyniesie 50pb, czyli będzie dwukrotnie wyższa od tej, której się wcześniej spodziewano.

Inwestorzy jednak szukają wiadomości dających szansę na łagodniejszy cykl dalszych podwyżek stóp procentowych w wykonaniu Fed. Nastroje wsparł odczyt inflacji, a ryzykowne aktywa ponownie wróciły do łask. W lutym inflacja CPI wyniosła 6% w ujęciu rocznym przy 5,5% wzroście inflacji bazowej, oba odczyty były niższe od styczniowego (dla porównana inflacja w Polsce w lutym wzrosła, do rekordowej wysokości 18,4%). Pojawia się zatem pytanie czy spadek presji cenowej i widmo kryzysu systemowego pozostanie dla Powella wystarczająco przekonujące by zakończyć cykl podwyżek? Byki chcą w to wierzyć. Ale niekoniecznie te z polskiego parkietu, ponieważ WIG20 wciąż może mieć większy problem z przebiciem poziomu 1800 pkt.

Czy są szanse na wybicie na indeksach WIG? Od 2010 r. pogłębia się słabość WIG20 mierzona jego relacją do indeksu S&P500.

– Jeśli już analizujemy indeksy, to warto skoncentrować uwagę na wykresy siły relatywnej sWIG80 wobec S&P500 – mówi w rozmowie z MarketNews24 Maciej Kietliński, ekspert XTB. – To właśnie nasze małe spółki radzą sobie lepiej niż S&P500 i pośród spółek z tego indeksu można szukać spółek dających wysokie stopy zwrotu.

Dla polskiego rynku akcji szczególnie ważne są dwa czynniki, to krajowa inflacja i wojna w Ukrainie. Wśród inwestorów dominował scenariusz, że I półrocze będzie zachowawcze i spokojne, natomiast w II półroczu można spodziewać się większego odbicia.

Warto tu wspomnieć o wskaźniku wyprzedzającym, jakim jest chiński impuls kredytowy ponieważ z wieloletnich porównań wynika, że o 6-9 miesięcy wyprzedza wzrosty na GPW. Gdyby opierać się na takiej korelacji, to jednak I półrocze powinno być dość silne, a później należałoby spodziewać się korekty.

W tym wyczekiwaniu emocje inwestorów wywołała zapowiedź PKN Orlen, że chce wypłacić dywidendę 5, 50 zł na akcję. Byłaby to rekordowa dywidenda. Tym bardziej powrócił temat rekordowych zysków koncernu w 2022 r. Jego kwartalnych raportów, z których wynika, że można zwiększać zyski ze sprzedaży paliw, gdy światowe ceny hurtowe ropy są wysokie.

– To ma być dywidenda gwarantowana, która z roku na rok będzie rosnąć – dodaje ekspert XTB. – Inwestorzy zareagowali kilkuprocentowymi wzrostami na akcjach tej spółki.

Natomiast słabe są nastroje wokół WIG-banki. Ze względu na decyzje TSUE dotyczące frankowiczów i z powodu rządowego pomysłu powtórnego wprowadzenia tzw. wakacji kredytowych.

– Nad bankami wisi duże ryzyko, które w części już się zmaterializowało, co jest istotne bo potocznie mówi się wśród inwestorów, że nie ma hossy bez banków – komentuje M.Kietliński z XTB.

Na pewno ze względu na import sentymentu inwestorów, GPW pozostanie zależna od tego, co dzieje się na Wall Street, a więc także i od tego, jak jastrzębio Fed będzie walczył z inflacją.

Obniżka cen gazu nie rozwiąże problemów polskich przedsiębiorców

Należąca do Orlenu spółka PGNiG, największy sprzedawca gazu w Polsce, od 1 kwietnia obniża cenę gazu dla małych i średnich przedsiębiorstw rozliczających się na podstawie cennika oferty „Gaz dla Biznesu”. Cena wynosić będzie 353 zł za MWh, czyli nadal dużo więcej niż w Europie.

Ceny gazu na europejskim rynku spadły poniżej 230 zł za MWh. Cena na giełdzie TTF w kontraktach na kwiecień była w dniu wczorajszym na poziomie 205 zł. Dlatego zaproponowana przez PGNiG obniżka nie rozwiąże problemu wielu polskich przedsiębiorców, którzy za gaz płacić będą nadal dużo więcej niż ich europejscy konkurenci.

Warto zauważyć, że cena gazu w Europie jest aktualnie niższa niż przed rozpoczęciem rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Cena gazu w Polsce dla wybranych przedsiębiorców, po deklarowanej 55 proc. obniżce, nadal odstaje od ceny zarówno na Towarowej Giełdzie Energii (ok. 245 zł/ MWh), jak również od ceny na giełdzie TTF w Holandii (43m7 euro za MWh. Właśnie dlatego, że wartość 353 zł za MWh wskazana przez Pana Daniela Obajtka ma się nijak do aktualnych cen europejskich – część polskich przedsiębiorców nadal będzie mieć problemy z przewaga konkurencyjną. – mówi minister gospodarki Janusz Steinhoff Business Centre Club, przewodniczący finansów Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC 

Ekspert BCC po raz kolejny podkreśla też, że wysokie ceny gazu i paliw płynnych w Polsce są efektem monopolistycznej pozycji Orlenu i wchodzącej w jego skład spółki PGNiG. Według raportu Warsaw Enterprise Institute Polska gospodarka pod względem konkurencji znajduje się na ósmym miejscu od końca wśród krajów należących do Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD).

W Business Centre Club wielokrotnie podkreślaliśmy, że rynek energii powinien być w większym stopniu konkurencyjny i otwarty na Europę. Na straży konkurencji powinien stać UOKiK, który w tej materii nie wykazał się konieczna aktywnością. stwierdził Janusz Steinhoff.

Janusz Steinhoff zwrócił też uwagę, że: Grupa Orlen w 2022 roku wypracowała przychód na poziomie 278,5 mld zł, a zysk netto 21,5 mld zł. Te wyniki nie są niestety efektem redukcji kosztów, finezyjnego zarządzania czy też korzystnych kontraktów, są one jedynie konsekwencją dominującej pozycji na rynku, braku konkurencji.

Rozszerzenie grupy podmiotów na tańszy gaz

Podpisana przez Prezydenta nowelizacja ustawy rozszerza odbiorców tzw. „tańszego gazu” o cukiernie, piekarnie i spółdzielnie. Podmioty te będą mogły skorzystać z zakup gazu po obniżonej cenie.

Oczywiście popieramy przyjęte rozwiązanie, podkreślamy jednak, że jest ono doraźne, a w przypadku energetyki trzeba myśleć o rozwiązaniach systemowych. A takie będą możliwe dopiero wówczas, kiedy rynek będzie konkurencyjny a nie monopolistyczny. Każdy monopol i każda dominująca pozycja szkodzi gospodarce i negatywnie wpływa na poziom życia obywateli. W Unii Europejskiej absolutnie konieczne jest przyśpieszenie budowy wspólnego, konkurencyjnego rynku gazu i energii elektrycznej oraz współpracy przy pozyskiwaniu paliw. – podsumował ekspert Business Centre Club.       

Amerykanie coraz chętniej inwestują w europejskie nieruchomości

Jak podaje międzynarodowa firma doradcza Savills w swoim najnowszym raporcie, aktualny poziom cen coraz bardziej zachęca inwestorów z Ameryki Północnej do inwestowania w nieruchomości komercyjne na Starym Kontynencie. W 2022 r. przeznaczyli oni na inwestycje 48 mld euro, co oznacza wzrost o 31% w porównaniu ze średnią pięcioletnią. W tym czasie inwestorzy z Europy ulokowali na zagranicznych rynkach nieruchomości znacznie mniej kapitału – 36,6 mld euro.

Według prognoz Savills, do końca bieżącego roku inwestorzy północnoamerykańscy będą ponownie stanowili największą grupę inwestujących w nieruchomości w Europie.

Eksperci firmy Savills przewidują, że w 2023 r. inwestorzy singapurscy, którzy tradycyjnie charakteryzują się elastycznością, nadal będą inwestować w różnych sektorach i krajach Europy. Singapur coraz częściej jest postrzegany jako prężnie rozwijający się ośrodek gospodarczy w Azji, przez który przepływa kapitał zagraniczny pochodzący z innych krajów regionu Azji, Australii i Oceanii.

„Przewidujemy, że w 2023 r. europejski rynek nieruchomości będzie przyciągał zróżnicowane grono inwestorów zagranicznych. W dużym stopniu będą oni poszukiwali okazji inwestycyjnych, a zwłaszcza aktywów znacząco przecenionych. Z kolei inwestorzy mniej skłonni do podejmowania ryzyka skoncentrują swoją uwagę na poszukiwaniu aktywów generujących przychód w najbardziej atrakcyjnych lokalizacjach i sektorach na terenie całej Europy. Czynnikiem decydującym przy ich wyborze będą trendy długoterminowe ze względu na oferowaną przez nie większą stabilność oraz odporność na wahania rynkowe” – mówi James Burke, dyrektor w dziale europejskich rynków kapitałowych i globalnego doradztwa inwestycyjnego w Savills.

„Według naszych prognoz, aktywność inwestycyjna w Europie utrzyma się na niskim poziomie aż do drugiego półrocza, kiedy to gospodarka zacznie stopniowo wracać na ścieżkę wzrostu gospodarczego. Przewidujemy, że całkowity wolumen transakcji inwestycyjnych na europejskim rynku nieruchomości w 2023 r. wyniesie od 230 mld do 240 mld euro, co będzie oznaczało spadek o 17-20% w ujęciu rocznym” – komentuje Lydia Brissy, dyrektorka w dziale badań rynków europejskich w Savills.

„W Polsce, wzrost czynszów do pewnego stopnia kompensuje rosnące stopy kapitalizacji, zapewniając bufor bezpieczeństwa dla cen nieruchomości. Znaczące spowolnienie dynamiki w sektorze budowlanym sprawiło, że koszty budowy powróciły do poziomów notowanych na przełomie roku 2021 i 2022. W 2023 r. z pewnością będziemy świadkami kontynuacji ubiegłorocznego trendu w związku z aktualną wysokością kosztów finansowania, co będzie się przekładać na rozdźwięk pomiędzy oczekiwaniami cenowymi kupujących i sprzedających. Wraz z normalizacją wskaźników ekonomicznych możemy spodziewać się powrotu do aktywności transakcyjnej. Jednocześnie inwestorzy będą koncentrować się na selektywnym inwestowaniu, preferując aktywa zapewniające ochronę kapitału przez inflacją, oraz na inwestycjach oportunistycznych” – podsumowuje Tomasz Buras, CEO Savills w Polsce.

EBC podwyższa stopy o 50 pb.

Oczekiwania uczestników rynku co do skali podwyżki zmieniały się dynamicznie wraz z napływającymi informacjami z sektora bankowego. Ostatecznie EBC podniósł stopy o 50 pb. Jest to zgodne z naszymi oczekiwaniami. Ruch pokazuje, że priorytet EBC się nie zmienił, jest nim walka z inflacją, a zawirowania w sektorze bankowym nie zmieniają perspektyw utrzymywania się wysokiej inflacji w strefie euro.

Decyzja może oznaczać również to, że EBC nie widzi, żeby ryzyko w europejskim sektorze bankowym istotnie wzrosło w ostatnich dniach. Problemem jest klasyczny run na bank, same instytucje mają problemy już od dłuższego czasu, a dopiero teraz uczestnicy rynku zaczęli je zauważać.

Podczas konferencji prasowej poznamy uzasadnienie powyższego. Uważam, że prezes Lagarde poświęci dużą uwagę sektorowi bankowemu. Wskaże jakie działania może podjąć bank w kryzysowej sytuacji, czym będzie próbowała uspokoić rozchwiane nastroje na rynku.

Bartosz Wałecki, analityk Michael / Ström Domu Maklerskiego

Czy upadek Silicon Valley Bank wywoła efekt domina?

Upadek kalifornijskiego Silicon Valley Bank wywraca stół z rynkową grą do góry nogami. Ostatnie wydarzenia są pewnym symbolem, otworzeniem oczu i zwróceniem uwagi na problemy, z którymi światowe rynki absolutnie sobie nie radzą. Po czasie każdy może udawać mądrego z hasłem na ustach, że „można się było tego spodziewać”. Można, rzecz w tym, że nikt się nie spodziewał.

Utonąć w obligacjach

Najpierw kilka słów o tym, skąd się wzięły problemy SVB w ostatnim czasie. Wszystko zaczęło się od komunikatu o opóźnieniu w złożeniu raportu o spełnieniu wymogów zabezpieczeń. Wywołało to zaniepokojenie u części klientów, którzy postanowili wypłacić część depozytów. Bank, by ratować płynność, wrzucił na rynek posiadane obligacje, niestety pozycja była zamykana z wyraźną stratą, co włączyło lampki ostrzegawcze u bardziej dociekliwych obserwatorów. Zrealizowanie straty, która do tej pory była „tylko teoretyczna” wystraszyło klientów, przez co rozpoczął się klasyczny run na bank. SVB nie był w stanie go wytrzymać, co doprowadziło do bankructwa. Brzmi nad wyraz klasycznie, ale żeby dodać dramatyzmu całej sytuacji, wszystko wydarzyło się w przeciągu zaledwie 48 godzin.

Litania zaniedbań

Te wydarzenia nie byłyby możliwe, gdyby nie splot absurdalnie wielu niesprzyjających warunków. Lista rzeczy, która poszła nie po myśli, ktoś gdzieś się pomylił, ktoś czegoś nie dopilnował, nie rozumiał oczywistych mechanizmów, nie zareagował na czas, jest po prostu przerażająca. Mamy całe multum starych grzechów, które doskonale przerobiliśmy w 2008 roku, podlanych zupełnie nowymi ryzykami, z którymi do tej pory na taką skalę jeszcze się nie mierzyliśmy. Spróbujmy punkt po punkcie prześledzić tę litanię, aby móc odpowiedzieć na pytanie, czy dało się uniknąć tego bankructwa.

FED topiciel

Najprostsze wytłumaczenia rzadko okazują się dawać sobie radę w starciu z rzeczywistością. Tuż po załamaniu znalazła się cała armia wielkich ekspertów, którzy bez zająknięcia, jako winnego wskazała Rezerwę Federalną. Bo przecież to już tradycja, że FED wywołuje globalne kryzysy z chęci zysku, chciwości, czy reptiliańskich skłonności. Schemat jest prosty, skoro FOMC tak dynamicznie podnosił stopy procentowe, to aż sam się prosił, by zachwiać sektorem bankowym. Restrykcyjna ścieżka faktycznie doprowadziła do tego, że obligacje emitowane kilka lat temu zaczęły drastycznie tracić na wartości. Tak się składa, że banki mają potężne ilości tych obligacji. Według ostatnich wyliczeń amerykański sektor bankowy z tego tytułu ma ponad 600 mld dolarów niezrealizowanych strat. Tak jak to było jeszcze na początku marca w przypadku SVB, są to straty „tylko teoretyczne”. Z każdą kolejną podwyżką stóp będą one tylko rosnąć.

FED kusiciel

Obwinianie Powella za restrykcyjną politykę pieniężną jest jednak pomyleniem skutku z przyczyną. FED faktycznie nie jest bez winy, błędy popełnił jednak znacznie wcześniej, teraz przyszła po prostu pora, by je odpokutować. Sytuacja adekwatna do obwiniania przez małego Jasia taty za to, że zaświecił światło i się wydało, że wazon jest zbity. Póki było ciemno, wszystko było w porządku. To nie podwyżki stóp procentowych doprowadziły do upadku SVB, one tylko zaświeciły lampę. Problemem były wcześniejsze programy luzowania ilościowego. Rezerwa zalewała rynek tanim pieniądzem. Wystarczyło tylko kupić obligacje od państwa, przynieść je do banku centralnego, by odzyskać kasę, a przy okazji poprawić sobie księgi. FED wykreował rzeczywistość, w której każdy, by utrzymać się w konkurencyjnym otoczeniu, musiał brać udział w tym szaleństwie. Również SVB.

Moral hazard w pełnej krasie

Oczywiście nie oznacza to, że kalifornijski bank jest tylko ofiarą systemu. Wręcz przeciwnie, świadomie podjęli ryzyko, zapewne w celu maksymalizacji zysku. Od wielu lat na rynku są dostępne instrumenty finansowe, które zabezpieczają przed wzrostem stóp procentowych. SVB o tym wiedział, co więcej był aktywnym uczestnikiem tego rynku jeszcze w 2021 roku, co można wyczytać z jego ksiąg. I choć zabezpieczona była tylko mała część portfela obligacyjnego, to jednak rok później w portfolio takiego zabezpieczenia nie było już wcale. Co więcej, w międzyczasie został zwolniony szef departamentu ryzyka i przez ponad 8 miesięcy, bank nie znalazł nikogo na to miejsce. To igranie z ogniem każe stawiać kolejne pytania między innymi o to, gdzie był nadzór i czemu nikt wcześniej nie zauważył tu problemu.

Too big to fail

Amerykański system bankowy jest ogromny. Składa się na niego potężna liczba podmiotów, co stwarza realne problemy w kontrolowaniu ich wszystkich. Dlatego też dokonano podziału na podmioty ważne systemowo i pozostałe. Upadek SVB był trzecim największym w historii amerykańskiej bankowości, więc można by się spodziewać, że kalifornijski bank należał do pierwszej kategorii. Tak niestety nie było, jego aktywa nieznacznie przekraczały 200 mld dolarów, więc do trafienia do pierwszej ligi zabrakło niecałych 50 mld $. Niestety dla amerykańskiego regulatora liczą się tylko aktywa, tak więc wyraźnie komuś zabrakło wyobraźni. Zwłaszcza że, jak się ostatnio okazało, SVB zdecydowanie miał znaczenie systemowe, stąd też decyzja o pokryciu całości zdeponowanych środków. Niewykonanie tego ruchu zachwiałoby nie tylko sektorem bankowym, ale również startupowym.

Bank startupów

I tu dochodzimy do kolejnych absurdów. SVB wcale nie jestem młodym bankiem, jednak w ostatnim czasie wynalazł się sam na nowo. W ostatnich kilkunastu miesiącach jego aktywa się praktycznie podwoiły (co również, powinno, a nie wzbudziło czujności organów nadzorujących!). Głównie za sprawą świetnego API, dzięki któremu udało się rozpychać na rynku venture capital. Jest to idea agresywnego inwestowania w startupy, często w pierwszej, czy nawet tak zwanej prefazie rozwoju. Oprogramowanie SVB pomagało dobierać w pary fundusze VC z innowacyjnymi pomysłami, których przecież w Kalifornii nie brakuje. Jednym z warunków uczestnictwa w tym programie, było utrzymanie zebranych środków na rachunkach banku. Doprowadziło to do dwóch poważnych zagrożeń, którymi oczywiście nikt się nie zainteresował. Pierwszym było nieodpowiedzialne doprowadzenie do mixu ryzyka depozytariusza i emitenta. Firmy de facto finansowały siebie oraz bank w instytucji, która ich finansowała. Właśnie to rozwiązanie stało za tak dynamicznym napływem aktywów do banku.

Run Forrest run!

Miało to też swoją drugą, choć równie ciemną stronę. Rozkład depozytów w SVB nie wyglądał tak, jak w innych bankach. Amerykański fundusz gwarancyjny zabezpiecza depo do wysokości 250 tysięcy dolarów. Oznaczało to, że w kalifornijskim banku podlegało pod to zabezpieczenie zaledwie 7% zgromadzonych środków. W świecie amerykańskich startupów ćwierć miliona dolarów to kieszonkowe do szkoły. Stworzyło to systemowe ryzyko, o którym wcześniej niewiele się mówiło. Jak masz bardzo dużo małych klientów, jesteś znacznie mniej narażony na tzw. run, niż gdy masz niewielu, ale dużych klientów.

Ryzyko social media

I tu dochodzimy do kolejnego ryzyka, które wcześniej nie było zbyt dobrze wycenione. Najlepsi absolwenci najlepszych amerykańskich uczelni tworzą dość hermetyczną grupę, która utrzymuje ze sobą niezły kontakt, nawet po uzyskaniu dyplomu. Tak się składa, że w dużej mierze, to również oni są odpowiedzialni za powstanie znacznej ilości startupów w Kalifornii. Wspólne grupy na internetowych komunikatorach są bardzo popularne w tym środowisku, więc jak zaczęły się pojawiać pierwsze obiekcje, co do jakości SVB, informacja ta została rozpowszechniona wśród klientów banku z niespotykaną do tej pory dynamiką. Wystarczy wspomnieć, że od pierwszej większej wypłaty, zabranie 40 mld dolarów z kont zajęło niecałe 24 godziny. Takiego runu nie przetrwałyby znacznie większe instytucje niż SVB.

Pora na zmiany

Rynek zatrząsł się w posadach, spekuluje się, że byliśmy naprawdę blisko efektu domina. Potwierdzają to wyceny wybranych banków (pozdrowienia dla Credit Suisse). Warto więc się zastanowić, co należy zrobić, by historia nie powtórzyła się za szybko. Po kryzysie w 2008 roku wprowadzono szereg nowych regulacji, które miały zwiększyć bezpieczeństwo sektora. Niestety lwią ich część odwołano podczas covidowego szaleństwa programów QE. Warto zmienić definicję banku systemowego tak, by nie tylko wartość zgromadzonych aktywów decydowała, komu należy się przyjrzeć. Jednak najważniejsze jest wyciągnięcie poprawnych wniosków. To nie podnoszenie stóp procentowych jest problemem, to nadęte od obligacji bilanse banków stworzyły zagrożenie.

Zresztą tych problemów wykreowanych przez lata dodruku pustego pieniądza jest całkiem sporo. Powoli wpadamy w spiralę zagrożeń nim spowodowanych. Walka z jednym kryzysem doprowadza do zaognienia drugiego. Zajęcie się nim, ustawia następne dwa w kolejce. Banki centralne przez własną nieodpowiedzialność doprowadziły do powstania hydry, z którą teraz trzeba walczyć. Inflacja, recesja, obligacje, surowce, sektor bankowy, zadłużenie państw, wydatki socjalne. To wszystko są kolejne głowy tego samego potwora. Jeśli nie chcemy sobie zafundować straconej dekady, to nie możemy o tym zapominać.

autor: Krzysztof Adamczak – analityk walutowy Walutomat.pl

Na rynkach się dzieje

Inwestorzy gwałtownie zmieniają swoje oczekiwania. Świat zaczyna szokowo przechodzić z podnoszenia na przygotowania do obniżek stóp procentowych, by ratować banki. Ciekawe co dzisiaj zrobi EBC.

Gwałtowne zmiany oczekiwań w USA

Jeszcze miesiąc temu dominującym scenariuszem na grudzień były stopy procentowe w USA na poziomie 5,00-5,25%. Wczoraj dominował już scenariusz 3,75-4,00%. Oznacza to, że oczekiwania rynków względem obecnych stóp procentowych zmieniły się z podwyżki o 0,5% na obniżkę o 0,75%. Jak nietrudno się domyślić miało to spore konsekwencje na rynku. Co ciekawe, pomimo tak dużych zmian wczoraj kurs EURUSD wrócił na poziomy sprzed tych zmian. Problemem były jednak dane z Europy. Wyraźne zmiany widać na rentowności obligacji amerykańskich. Swoją drogą, gdyby banki, które sprzedawały swoje wieloletnie obligacje mogły wyczekać do tej korekty, z pewnością zanotowałyby znacznie niższe straty. Ale jest to temat na osobną dyskusję.

Czy Credit Suisse bankrutuje?

Notowania jednego z największych szwajcarskich banków to ostatnio równia pochyła. Jeszcze na przełomie lat 2021 i 2022 wyceniano akcje na niemal 10 franków, dzisiaj po silnym odbiciu udało się ponownie przebić 2 franki. Mamy zatem gigantyczną przecenę aktywów. Bank ma bowiem spore problemy, którym nie mógł zaradzić nawet inwestor w postaci Saudi National Bank. Panikę uspokoiło dopiero udzielenie pożyczki przez Bank Centralny w wysokości 50 mld franków. To kwota około 5-6-krotnie wyższa od wyceny banku. By lepiej oddać absurdalność tej kwoty, przypomnijmy, że to około 35% tegorocznych planowanych wydatków z budżetu naszego kraju.

Inflacja w Polsce

Wczoraj poznaliśmy wskaźnik wzrostu cen w Polsce. Zgodnie z oczekiwaniami był wyraźny wzrost. Powodem był fakt, że rok temu wprowadzano tarczę antyinflacyjną w związku z czym punkt odniesienia był wyjątkowo nisko. Poziom 18,4% to niby nie jest dramat. Optymiści zwracają uwagę, że w samej Unii są 3 państwa z wyższą inflacją, co prawda żadne nie leży na zachód od Polski. Pesymiści pozwalają sobie na żarty na temat pełnoletności wskaźnika. Biorąc pod uwagę obecne zmiany na rynkach i problemy systemu bankowego, należy czekać aż będzie to miało wpływ na decyzje RPP. Ta z kolei ma obecnie duży problem. Z jednej strony świat wyraźnie kończy cykl podwyżek, z drugiej strony obniżki stóp przy inflacji przekraczającej cel inflacyjny pięciokrotnie to słaby pomysł.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
14:00 – Polska – inflacja bazowa,
14:15 – Strefa Euro – decyzja w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Kurs chustonoszenia Kraków – dla rodziców małych dzieci

Krakowskie Centrum Osteohelp organizuje indywidualne kursy z chustonoszenia dla rodziców małych dzieci w Krakowie.

Warsztaty są prowadzone przez świetną fizjoterapeutkę i doświadczoną instruktorkę chustonoszenia – Annę Bełdowską, która pomaga rodzicom poznać wszystkie tajniki tego wspaniałego sposobu noszenia dziecka. Dzięki tym szkoleniom rodzice mogą cieszyć się komfortowym i bezpiecznym noszeniem dziecka, jednocześnie dbając o jego zdrowie i dobre samopoczucie.

Podczas 60-90 minut intensywnego szkolenia, instrukturka uczy wiązań dopasowanych do potrzeb i preferencji zarówno dziecka, jak i rodzica.

Koszt jednorazowego szkolenia wynosi 280 zł. Informacje i zapisy na stronie: https://osteohelp.pl/szkolenia-warsztaty/

Historia chustonoszenia

Chustonoszenie, czyli noszenie dziecka w chuście, to praktyka znana od wieków w wielu kulturach na całym świecie. Istnieje wiele dowodów archeologicznych na to, że rodzice nosili swoje dzieci w chuście już w starożytności.

W Ameryce Południowej i Środkowej, w kulturze Inków, chustonoszenie było praktykowane przez wiele pokoleń. W Afryce, Azji i na Bliskim Wschodzie matki nosiły swoje dzieci w chuście zwykle na plecach lub na biodrach, co umożliwiało im wykonywanie codziennych czynności, jednocześnie zapewniając dziecku bezpieczeństwo i bliskość z matką.

W Europie chustonoszenie było również praktykowane w dawnych czasach, ale z biegiem lat zostało zastąpione przez różnego rodzaju wózki i foteliki dziecięce. Dopiero w XX wieku, dzięki rozwojowi ruchu ekologicznego i podejścia do rodzicielstwa bliskości, chustonoszenie zaczęło zyskiwać na popularności wśród rodziców.

Obecnie chustonoszenie stało się coraz bardziej popularne na całym świecie, zwłaszcza w krajach zachodnich. Coraz więcej rodziców decyduje się na noszenie dziecka w chuście z uwagi na korzyści zdrowotne i emocjonalne dla dziecka i rodzica. Chustonoszenie umożliwia rodzicom bezpieczne i bliskie kontakty z dzieckiem, jednocześnie umożliwiając wykonywanie codziennych czynności.

Popularność chustonoszenia

Chustowanie zyskuje popularność z kilku powodów, w tym:

  1. Przywiązanie rodzic-dziecko: Chustowanie umożliwia rodzicom bliski kontakt z dzieckiem, co może zwiększać poczucie przywiązania między nimi.
  2. Komfort dla dziecka: Dziecko jest trzymane w naturalnej pozycji, co jest korzystne dla jego rozwoju i może pomóc w zapobieganiu bólom pleców i innych problemom związanym z noszeniem dziecka na rękach.
  3. Praktyczność: Chustowanie może być łatwiejsze w użyciu niż tradycyjne noszenie dziecka na rękach, ponieważ równomiernie rozkłada ciężar dziecka na całym ciele rodzica.
  4. Moda: Chustowanie staje się coraz bardziej popularne wśród młodych rodziców, a dzięki temu pojawiają się różne trendy w tym zakresie, takie jak nowoczesne wzory i modele chust.

Warto jednak pamiętać, że chustowanie wymaga odpowiedniego szkolenia i praktyki, aby zapewnić bezpieczeństwo dziecka i uniknąć kontuzji.

JR HOLDING łączy siły z IMS oraz EKIPĄ, Closer Music pozyskuje 6 mln zł

Notowana na NewConnect firma inwestycyjna JR HOLDING, wraz z EKIPA Investments zainwestują łącznie 5 mln zł w, produkującą własne bazy muzyczne, spółkę zależną giełdowego IMS-u. W zamian za 4 mln zł JRH pozyska udziały w spółce Closer Music dające 7,14% udział w kapitale, natomiast EKIPA Investments w zamian za 1 mln zł obejmie 1,79% udziału w kapitale spółki. Jednocześnie inwestor, będący osobą fizyczną, zainwestował kolejne 1 mln zł,  wobec czego Closer Music pozyskała łącznie 6 mln zł.

Closer Music to projekt, którego celem jest produkcja wysokiej jakości własnych baz muzycznych do ich wykorzystywania i zarabiania na wielu polach eksploatacji. Efektem realizacji projektu jest pozyskiwanie wszystkich praw i zezwoleń do utworów, w najszerszym zakresie dopuszczalnym przez prawo.

Wieloletnie doświadczenie IMS skłoniło nas do zaangażowania się w budowanie własnych zasobów muzycznych w celu ich komercjalizowania w wielu różnych obszarach sprzedażowych na całym świecie. Dlatego założyliśmy i rozwijamy spółkę Closer Music, pozyskujemy dla niej również zewnętrznych inwestorów i dziś z satysfakcją witamy w gronie udziałowców spółki inwestycyjne JR HOLDING oraz EKIPA Investments. Dzięki pozyskanym funduszom Closer Music przyspieszy rozwój w zakresie aplikacji sprzedażowej i marketingu, a także zintensyfikuje produkcję muzyczną – deklaruje Michał Kornacki, Prezes IMS S.A.

Twórcy muzyki są wybierani w złożonym procesie rekrutacji, którego naczelnym celem jest wybór osób ze specjalizacjami w konkretnych gatunkach muzycznych. Wyselekcjonowani młodzi twórcy, poza samą produkcją muzyki, mają bardzo wszechstronną wiedzę odnośnie różnych stylistyk i aktualnych trendów muzycznych. W całym procesie tworzenia baz muzycznych zapraszani są również do wybranych projektów ciekawi artyści z zewnątrz, często bardzo doświadczeni, z dużym dorobkiem.

Współpracujemy z czterema profesjonalnymi studiami produkcyjnymi na świecie, w których wynajęci przez nich artyści zajmują się pisaniem dla nas tekstów do piosenek i nagraniem wokali do naszych melodii. Potem piosenki te są w naszych studiach produkcyjnych miksowane i masterowane. Najlepszym naszym studiem w USA jest RealBlood Records/Blackwood Studios w Burbank/LA. Współwłaściciel i producent tego studia dostał za produkcje muzyczną Grammy Award – dodał Kornacki.

Na rzecz Closer Music przenoszone zostają autorskie prawa majątkowe do każdego utworu, prawa pokrewne, jak również prawo do wykonywania praw zależnych (w tym do dokonywania opracowań, np. remixów, mash-upów i in.) oraz zezwolenie na wykonywanie praw autorskich osobistych – za uprawnionych – lub zrzeczenie się wykonywania tychże praw przez samych uprawnionych. W portfolio Closer Music jest obecnie ponad 4.000 wysokiej jakości utworów.

Najważniejszym elementem Closer Music jest kontent, czyli nagrane piosenki. Coraz więcej środków spółka planuje inwestować obecnie w rozwój sprzedaży oraz działania marketingowe. Kompozycje i bity do piosenek powstają w Polsce, teksty do piosenek i nagrania wokali w USA, a aranżacje, miksy i mastering realizowane są w świetnie wyposażonych studiach nagraniowych spółki. Celem Closer Music jest zgromadzenie takiej bazy różnorodnych stylistycznie piosenek, aby każdy klient mógł znaleźć odpowiednie utwory i playlisty. Komercjalizacja posiadanych baz muzycznych będzie się odbywać przez:

– Synchronizację – wykorzystanie utworów przez twórców na wybranych polach eksploatacji – np. dźwięk do utworów w mediach społecznościowych, reklamach, filmach itp. za pośrednictwem platformy e-commerce.

– Direct Music License (DML) – odtwarzanie muzyki w miejscach publicznych bez ponoszenia kosztów dodatkowych opłat na rzecz organizacji zbiorowego zarządzania w Polsce i na świecie.

– Streaming – eksploatacja bibliotek muzycznych w 120 znaczących serwisach streamingowych.

– Komercja – publiczne odtworzenia przez firmy o podobnym profilu działalności jak IMS S.A. – szacowany potencjał to kilka milionów punktów łącznie w Europie i USA.

Closer Music to kolejna w naszym portfelu spółka z sektora nowych mediów, tym razem działająca na rynku audio do wszechstronnych zastosowań komercyjnych. Dzięki kilku modelom monetyzacji posadanych utworów spółka ma duże szanse na sukces. Również ze względu na  współuczestniczenie w inwestycji spółki z Grupy EKIPA zamierzamy osiągnąć synergie ze zgromadzonymi wokół EKIPY influencerami i innymi spółkami z grupy. Pokazuje to, że mając w portfelu coraz więcej spółek, a zarazem koncentrując się na wybranych branżach naturalnie osiągamy wartość dodaną ze współpracy w gronie spółek portfelowych JR Holding. Zawsze chcemy naszym spółkom oferować więcej niż tylko sam kapitał i tak też jest w tym przypadku – powiedział January Ciszewski, inwestor i Prezes JR HOLDING.

Closer Music przeznaczy pozyskane środki na dalszy rozwój, w szczególności na: rozbudowę internetowej aplikacji e-commerce, zwiększenie sił sprzedażowych i pozyskiwanie nowych klientów, działania marketingowe i promocyjne związane głównie z kanałem online oraz dalszą budowę wysokiej jakości baz muzycznych.

Co zrobi EBC w kontekście aktualnych wydarzeń?

Po Stanach Zjednoczonych przyszedł czas na Europę. W ubiegłym tygodniu cały rynek żył sytuacją banków w stanie Kalifornia. Teraz oczy skierowane są w stronę Szwajcarii, a dokładnie w kierunku Credit Suisse, który na koniec ubiegłego roku posiadał aktywa warte 531 mld CFH. O ile o Sillicon Valley Bank wcześniej nie słyszał przeciętny Kowalski, o tyle europejska instytucja jest kojarzona przez większość ludzi, nawet tych, którym daleko do rynku finansowego. Zapalnikiem do wybuchu ogromnej awersji do ryzyka była informacja, że Saudi National Bank (Bank Centralny Arabi Saudyjskiej) nie będzie mógł dalej wspierać finansowo szwajcarskiej instytucji. Akcje Credit Suisse spadły na najniższego poziomu w historii tracąc prawie 25 proc.

O problemach Credit Suisse mówiło się już od dawna. Dziwić może zatem tak silna reakcja rynku. Upadek CS może jednak nieść ze sobą dużo większe reperkusje niż bankructwo regionalnych instytucji amerykańskich. To wynika z globalnych powiązań szwajcarskiego banku. Do wczorajszych wydarzeń rynkowych odniósł się Szwajcarski Urząd Nadzoru Rynku Finansowego i Szwajcarski Bank Narodowy. W oświadczeniu możemy przeczytać, że Credit Suisse spełnia wymogi kapitałowe i płynnościowe. Dopiero kiedy to się zmieni do działań wkroczą narodowe podmioty. Ta informacja nieco uspokoiła sytuację, jednak nie nastąpił odwrót w handlu akcjami.

Reakcja rynku była jednoznaczna i dynamiczna. Parkiety w Europie i USA świeciły na czerwono. DAX spadł o 3,27 proc. CAC40 o 3,58 proc. a FTSE100 o 3,83 proc. Na GPW również nastroje były minorowe. WIG zniżkował o 2,64 proc. a WIG20 o 2,73 proc. Sektorowy indeks WIG-banki zamknął dzień z wynikiem -3,03 proc. Na rynku FX pod presją znalazło się euro. Notowania EURUSD znalazły się niżej o ponad 200 pkt. ustanawiając nowy lokalny dołek w okolicach 1,0517 – to najniższy poziom od 6 stycznia tego roku.

Poważne straty odnotowano również na rynku ropy naftowej. Ceny brent oraz WTI znalazły się najniżej od końca 2021 roku. Z kolei złoto stało się beneficjentem bieżących wydarzeń. Można uznać, że aktywo zyskało ponownie status bezpiecznej przystani. Za uncję w pewnym momencie trzeba było zapłacić ok. 1936 USD.

W kontekście wczorajszych wydarzeń, szczególnie interesująco zapowiada się dzisiejsza decyzja EBC w sprawie stóp procentowych oraz konferencja prasowa Christine Lagarde. Jeszcze niedawno rynek zakładał, że europejska instytucja wciąż za priorytet będzie uznawać walkę z inflacją i nieunikniona jest podwyżka o 50 punktów bazowych. Dane HICP cały czas wspierają bieżącą retorykę banku, ale ryzyko związane ze stabilnością finansową sprawia, że rynki znacząco przeszacowują ścieżkę cyklu zacieśniania monetarnego. Instrumenty OIS wskazują dzisiejszy ruch na stopach jedynie o 25 pb.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Warta z rekordowym wynikiem w 2022 r.

  • Pomimo bardzo wymagającej sytuacji na rynku spółka majątkowa i życiowa Warty wypracowały łącznie w 2022 r. ponad 9,2 mld zł składki przypisanej brutto (+12,4 proc. r/r). To najwyższy wynik sprzedaży w historii Grupy.
  • W ubiegłym roku obie spółki Warty osiągnęły łącznie 762,6 mln zł zysku netto i 550,5 mln zł wyniku technicznego.
  • W 2023 r. Warta planuje przeznaczyć około 100 mln zł na realizacje dalszych inwestycji m.in. w automatyzację obsługi klienta, rozwój strategii CRM czy sieci sprzedaży.
  • Warta utrzymuje pozycję lidera pod względem jakości obsługi klienta (sprawozdanie Rzecznika Finansowego).

Ubiegły rok był wymagającym okresem. Zawirowanie w gospodarce w związku z napaścią Rosji na Ukrainę, trwająca pandemia czy dynamicznie rosnąca inflacja to tylko kluczowe wyzwania, z jakimi musieliśmy się mierzyć. Nasze osiągnięcia pokazują jednak, że zdrowa i elastycznie działająca organizacją potrafi skutecznie odnaleźć się w nieprzewidywalnych i dynamicznie zmieniających się warunkach. W tym trudnym czasie wypracowaliśmy rekordową  sprzedaż, której wysokość przekroczyła 9,2 mld zł, przy zachowaniu wyjątkowej na tle konkurencji rentowności. Wskaźnik ROE osiągną bowiem w zeszłym roku poziom 23,9 proc.  – komentuje prezes zarządu Warty Jarosław Parkot i dodaje: Na naszą pozycję skutecznie pracują wszystkie filary działalności firmy ubezpieczeniowej, w tym kompleksowe produkty, szeroka sprzedaż, czy nowoczesna i prokliencka obsługa klienta. Budująca jest także opinia naszych pracowników, którzy w międzynarodowym badaniu OHI, prowadzonym przez firmę konsultingową McKinsey, uplasowali Wartę w gronie 10 proc. najlepiej funkcjonujących firm na świecie. Ważnym aspektem zeszłorocznej działalności była także nasza reakcja na rozpoczętą wojnę. Aby pomóc osobom uciekającym przed rosyjską agresją przygotowaliśmy m.in. fundusz w wysokości 11 milionów złotych, którego cześć została również przeznaczona na realizację inicjatyw naszych pracowników, chcących pomóc uchodźcom.

Jarosław Parkot o planach na 2023 r.: Na ten rok mamy przygotowany budżet w wysokości ok. 100 mln zł na realizację ponad 90 rozwojowych projektów. Będziemy dalej wdrażać nowe technologie we wszystkich obszarach naszej działalności, skupiając uwagę na m.in. ułatwianiu naszym klientom dostępu i kontaktu z Wartą. Chcemy budować z nimi silne relacje również poprzez zapewnienie nowoczesnych i szybkich kanałów komunikacji, zarówno przy zakupie polisy jak i podczas posprzedażowej obsługi ubezpieczonych.

Jarosław Parkot o wyzwaniach 2023 r.: Przez ostatnie 3 lata globalna gospodarka mierzyła się z wyjątkowymi kryzysami. Pandemia a następnie wojna w Ukrainie uderzyły m.in. w produkcję, łańcuchy dostaw czy ceny energii. W efekcie cały świat musi sobie radzić z bardzo wysoką inflacją, której skutki będziemy obserwować także w 2023 r. Problem ten dotyka również rynek ubezpieczeń. Już w mijającym roku odnotowaliśmy znaczący wzrost kosztów związanych z inflacją. Rosną między innymi ceny energii, części zamiennych, materiałów budowlanych czy usług. Wszystkie one mają wpływ na wysokość wypłacanych odszkodowań i świadczeń. W efekcie rynek ubezpieczeń będzie zmuszony uwzględnić ten trend w cenach ubezpieczeń zarówno majątkowych jak i życiowych.  

Dynamiczny wzrost w ubezpieczeniach majątkowych i na życie ze składką regularną

Przypis składki brutto spółki majątkowej wyniósł w 2022 r. 8,0 mld zł i był wyższy o 14,3 proc. względem 2021 r. Ubezpieczenia dla klientów indywidualnych zebrały składkę o 13,1 proc. wyższą w porównaniu do 2021 r., osiągając poziom 5,5 mld zł. Składka z ubezpieczeń korporacyjnych wzrosła o 16,9 proc., osiągając poziom 2,6 mld zł.

2022 był kolejnym rokiem z rzędu, w którym Warta wypracowała rekordowy poziom sprzedaży ubezpieczeń majątkowych. To efekt m.in. kompleksowej oferty produktowej i nowoczesnej taryfikacji, bazującej na  rozwiązaniach analitycznych i Big Data. Dzięki tym innowacjom firma zapewnia klientom w pełni zindywidualizowaną składkę dla każdego klienta w oparciu o kilkaset parametrów. Taka oferta spotyka się z zainteresowaniem. Między innymi dzięki tym czynnikom Warta zwiększyła w ubiegłym roku o ok. 5 proc. liczbę klientów posiadających indywidualne ubezpieczenia majątkowe.

Efekty przynosi także strategia rozwoju ubezpieczeń korporacyjnych. Odświeżona paleta produktów i nowe podejście do sprzedaży przełożyły się na wzrost przypisu składki o 66 proc. w okresie ostatnich 5 lat.

Poprzedni rok był pełen wyzwań, takich jak najwyższa od lat inflacja czy wzrost średniej szkody o prawie jedną dziesiątą. Niektóre z nich – zmniejszająca się wartość pieniądza, niepewność sytuacji makroekonomicznej czy wojna w Ukrainie – nie znikną z dnia na dzień. Pomimo tych wyzwań poszerzyliśmy grupę klientów, co pozwala nam patrzeć w przyszłość z dużym optymizmem. Oprócz dalszego rozwoju taryfikacji we wszystkich segmentach ubezpieczeń majątkowych, będziemy pracowali nad np. realizacją strategii CRM, wzmocnieniem oferty komunikacyjnej dla przedsiębiorców czy aktywnym wsparciem transformacji energetycznej w Polsce. W tym obszarze rozwijamy naszą ofertę produktów dla OZE, wzmacniamy zespół i aktywnie uczestniczymy w krajowych pracach nad rozwojem zielonej energii – tłumaczy Jarosław Parkot.

Spółka życiowa Warty zamknęła kolejny rok dynamicznym wzrostem sprzedaży ubezpieczeń na życie ze składką regularną. Wyniósł on w 2022 r. 13,3 proc. co przełożyło się na 1,2 mld zł przypisu składki brutto i wzrost liczby klientów posiadających ubezpieczenie na życie Warty o 8 proc. Jest to wyjątkowe osiągnięcie na tle rynku.

– Kolejny rok z rzędu pokazujemy, że w obszarze ubezpieczeń na życie jest przestrzeń na dynamiczny rozwój. Naszym sposobem jest strategiczne skupienie uwagi na rozwoju oferty produktów ochronnych ze składką regularną i zaangażowanie do jej sprzedaży zarówno sieci życiowej jak i majątkowej. W efekcie w okresie ostatnich pięciu lat zwiększyliśmy sprzedaż w tym segmencie o 76 proc. Potwierdza to, że wzrost ten jest stałym i stabilnym trendem w przypadku naszej firmy. W trwającym roku skupimy się na dalszym rozwoju oferty produktowej oraz automatyzacji oceny ryzyka i procesów obsługowych, tak aby podnosić komfort klienta podczas kontaktu z Wartą – mówi Jarosław Parkot.

Obsługa klienta – Warta liderem jakości

W 2022 r. obie spółki Warty wypłaciły łącznie swoim klientom ponad 4,7 mld zł w związku z ponad 600 tys. zgłoszonych szkód i niemal 450 tys. wniosków o wypłatę świadczeń z ubezpieczeń na życie.

Warta kontynuuje wdrażanie innowacyjnych rozwiązań, których celem jest przyśpieszenie procesu likwidacji szkód i podniesienie jakości obsługi klienta. Kluczowym rozwiązaniem wdrażanym w firmie pozostaje kompleksowa automatyzacja procesów i likwidacji szkód. W 2022 r. Warta jako pierwsza na rynku w pełni automatycznie zlikwidowała szkodę z autocasco. Wszystkie czynności łącznie z wypłatą odszkodowania odbyły się bez ingerencji człowieka, jedynie przy udziale zautomatyzowanych procesów, robotów i nowoczesnego silnika decyzyjnego, który koordynował wszystkie działania. W 2023 r. firma planuje uruchomienie tego rozwiązanie do obsługi wszystkich prostych szkód AC, w których klient decyduje się na otrzymanie odszkodowania na podstawie kosztorysu.

Efektem wdrożonych przez Wartę działań w obszarze likwidacji szkód jest m.in. utrzymanie pozycji lidera jakości obsługi klienta w gronie ubezpieczycieli majątkowych uwzględnionych w sprawozdaniu Rzecznika Finansowego. To jedyne w pełni obiektywne zestawienie pokazujące, jak ubezpieczyciele radzą sobie z likwidacją szkód klientów.

– Wysoka jakość obsługi jest dla nas priorytetem. Kolejne wdrożone innowacje skutecznie skracają czas likwidacji szkód w Warcie i podnoszą komfort naszych klientów. Dodając do tego profesjonalny i empatyczny zespół, zapewniamy klientom wyjątkowy na tle rynku poziom usług m.in. w trakcie likwidacji szkód. W bieżącym roku będziemy nadal inwestować w rozwój automatyzacji obsługi, aby ułatwiać naszym klientom kontakt z Wartą i wzmacniać wspólne relacje. Priorytetem pozostaje projekt automatycznej likwidacji szkód i wypłaty świadczeń. Wdrażamy także nowe, innowacyjne technologie do zarządzania masową komunikacją z klientami czy realizacji płatności za polisy, co także pozwoli nam osiągnąć wspomniany, strategiczny cel podkreśla Jarosław Parkot.

Wynik finansowy – rekordowa sprzedaż

Kolejny rekordowy rok pod względem poziomu sprzedaży przełożył się również na bardzo dobre wyniki finansowe obu spółek Warty i wysoką rentowność działalności. Wynik finansowy netto spółki majątkowej wyniósł w 2022 r. 710,7 mln zł, co było m.in. efektem wyniku z działalności inwestycyjnej w okresie wysokich stóp procentowych. Wynik techniczny wyniósł 477,2 mln zł na co wpływ miał m.in. stały wzrost kosztów i cen mających wpływ na średnią wysokość szkody. Wskaźnik ROE utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie i wyniósł w 2022 r. 23,9 proc.

Wynik finansowy netto spółki życiowej wyniósł niemal 52 mln zł, co stanowi wyraźny wzrost do wyników sprzed roku. Wynik techniczny wyniósł 73,3 mln zł.

Warta skutecznie utrzymuje wysoki poziom bezpieczeństwa finansów klientów, czego dowodem są wskaźniki wypłacalności, znajdujące się powyżej ustawowego poziomu. Na wysokim poziomie A+ z perspektywą stabilną utrzymuje się również rating, przyznany przez Standard & Poor’s. Warta to jedyna firma ubezpieczeniowa w Polsce z tak wysoką oceną.

Mniej pożyczek, ale na większe kwoty. Wyniki rynku pożyczkowego w lutym 2023 r.

W lutym 2023 r. firmy pożyczkowe udzieliły łącznie 243,7 tys. nowych pożyczek o wartości 713 mln zł. W porównaniu do lutego 2022 r. firmy pożyczkowe współpracujące z BIK udzieliły pożyczek na kwotę wyższą o 11,8 proc., choć w ujęciu liczbowym było ich o 4,3 proc. mniej.

Średnia wartość nowo udzielonej w lutym 2023 r. pożyczki pozabankowej wyniosła 2 584 zł i była o 12,4 proc. wyższa od średniej wartości pożyczki udzielonej w lutym 2022 r.

W lutym 2023 r. w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku, najwyższe dynamiki odnotowały pożyczki z przedziału 2 – 3 tys. zł – w ujęciu liczbowym (+10,7 proc.), a w wartościowym (+14,2 proc.).

Najsłabiej wypadły pożyczki niskokwotowe z przedziału do 500 zł. W ujęciu liczbowym było ich mniej o 26,3 proc. w porównaniu do lutego 2022 r. a w wartościowym o 9,6 proc. mniej.

W lutym 2023 r. 44,6 proc. wartości nowo udzielonych pożyczek firmy pożyczkowe przyznały na kwoty powyżej 5 tys. zł, które w ujęciu liczbowym stanowiły jednak tylko 12,6 proc. udzielonych pożyczek.

W ujęciu liczbowym dominowały pożyczki do kwoty 1 tys. zł, które stanowiły 37,9 proc. liczby udzielonego finansowania, za to już w ujęciu wartościowym miały jedynie 8,7 proc. udział w sprzedaży.

W dwóch pierwszych miesiącach br. firmy pożyczkowe udzieliły łącznie 522,5 tys. pożyczek na kwotę 1,496 mld zł. Oznacza to spadek o 1,9 proc. liczby udzielonych pożyczek i wzrost o 11,6 proc. w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku.

Segment aut premium mocniejszy niż przed rokiem. Konsumenci wracają na zakupy do salonów

W styczniu i lutym br. odnotowano o ponad 3% więcej wizyt w salonach samochodowych niż w analogicznym okresie ub.r. Jednocześnie o przeszło 2% ubyło unikalnych klientów. Natomiast z blisko 11% do prawie 20% wzrosła grupa osób odwiedzających więcej niż jedną taką placówkę. Do tego ok. 13% wizyt, zarejestrowanych we wszystkich obiektach, przypadło na marki premium. Liczba zainteresowanych droższymi autami zwiększyła się o przeszło 4%. Z kolei o prawie 5,5 p.p. zmalał udział rodziców w gronie potencjalnych nabywców różnych pojazdów. Tak wynika z obserwacji ponad 23 tys. konsumentów, którzy odwiedzili łącznie 1,7 tys. dealerów.

Powrót do salonów

Jak wynika z badania firmy technologicznej Proxi.cloud, w ciągu dwóch pierwszych miesięcy br. liczba wizyt w salonach samochodowych wzrosła o 3,3% w porównaniu z analogicznym okresem 2022 roku. W tym samym czasie ubyło 2,4% unikalnych klientów. Analiza objęła grupę ponad 23 tys. konsumentów w 1,7 tys. salonów samochodowych. Obiekty zostały podzielone na 2 segmenty – marki premium (9 marek) oraz standardowe (25). Analitycy uwzględnili wizyty trwające od 10 minut do 3 godzin. Wykluczone zostały osoby, które odwiedziły daną placówkę minimum 4 razy w ciągu tygodnia. Dzięki temu wyniki nie obejmują pracowników i serwisantów konkretnych salonów.

– Nieznaczny – w stosunku do wyniku ubiegłorocznego – wzrost liczby wizyt w salonach pokazuje, że zainteresowanie zakupem nowych samochodów utrzymuje się na poziomie podobnym do 2022 roku. Oznacza to, że liczba klientów zainteresowanych kupnem samochodu jest względnie stała, mimo pogarszającej się sytuacji gospodarczej i rosnącej inflacji. Może to również sygnalizować, że część klientów decyduje się na kupno samochodu, by uniknąć utraty wartości zgromadzonych oszczędności – komentuje Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM).

Według analityka Jakuba Pijanowskiego, przedstawione wyniki mogą świadczyć o w miarę stabilnej sytuacji materialnej Polaków na przestrzeni roku, która wpływa na ich decyzje zakupowe. Ekspert podkreśla, że na początku 2022 roku tylko blisko 11% klientów odwiedziło więcej niż jeden salon. Rok później ww. odsetek wzrósł już do prawie 20%. Wzrost ten związany jest m.in. z tym, że więcej marek oferuje auta dostępne od ręki lub szybko. W związku z tym warto sprawdzić kilka punktów sprzedaży. Ponadto Mateusz Chołuj z Proxi.cloud zauważa, że obecnie prowadzone są wyprzedaże. A tego przed rokiem praktycznie nie było.

– 2022 rok przyniósł nam sporo ograniczeń. Liczba dostępnych aut była niewielka, stąd też i ruch klientów był ograniczony. Dziś sytuacja jest lepsza, więc widać większą chęć odwiedzenia kilku takich miejsc w poszukiwaniu okazji. Cena jak zwykle odgrywa istotną rolę. Liczy się również czas dostawy, bo zbyt długi okres oczekiwania może wiązać się z podwyżkami, które ograniczą możliwości zakupowe klienta – analizuje Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego SAMAR.

Premium się broni

W ciągu roku preferencje zakupowe Polaków nie uległy zmianom, co podkreśla Adam Grochowski z Proxi.cloud. Ekspert informuje, że marki premium odpowiadają za ok. 13% wizyt we wszystkich salonach. Jednocześnie o 4,4% wzrosła liczba klientów odwiedzających placówki oferujące droższe auta. Natomiast w przypadku marek standardowych widać spadek o 3,9%. Jak zaznacza Paweł Tuzinek, prezes Związku Dealerów Samochodów, 2022 rok można ocenić jako bardzo dobry dla marek premium. Udział takich aut w ogólnym wolumenie sprzedaży był największy w historii. Według eksperta, te dane pokazują, że raczej zmierzamy do utrzymania tego stanu. Nie jest to ani dobrze, ani źle. Taka jest po prostu specyfika polskiego rynku.

– Pomimo iż natężenie ruchu w salonach marek premium praktycznie nie uległo zmianie, nie oznacza to, że zainteresowanie tego typu autami pozostaje również na tym samym poziomie. Obserwujemy zjawisko odwrotne. Udział marek premium w rejestracjach samochodów na rynku wciąż rośnie. Zmienia się natomiast podejście klientów do zakupu auta. Wielu z nich to tzw. klienci instytucjonalni, którzy coraz chętniej korzystają z narzędzi finansowych, w tym z wynajmu długoterminowego. To oznacza, że częściej szukają aut bezpośrednio w ofercie firm CFM niż u samych dealerów – mówi prezes Drzewiecki.

Rodziny się wstrzymują

Z kolei Adam Grochowski z Proxi.cloud zwraca uwagę na udział rodziców w gronie klientów salonów samochodowych. Na początku 2022 roku wyniósł on aż 95,2%, a ostatnio – już 89,8%. Zdaniem eksperta, może to świadczyć o odkładaniu zakupu nowego auta przez część rodzin z dziećmi. Natomiast prezes Faryś stwierdza, że spadek w grupie klientów indywidualnych określanych jako rodzice jest nieznaczny. A na podstawie przedstawionych danych trudno wyciągnąć wniosek, że przekłada się to na trwały trend spadkowy. Jednak nie można wykluczyć, że w związku z pogarszającą się sytuacją gospodarczą i rosnącą inflacją, część rodzin postanowiła wstrzymać się z wymianą samochodu. W dalszym ciągu można jednak oceniać, że ta grupa klientów to świadomi nabywcy, którzy będą chętnie odwiedzać salony.

– Ubiegły rok był dosyć szczególny, ponieważ salony sprzedały klientom indywidualnym dużo więcej samochodów niż rok wcześniej. Producenci bardziej postawili na takich odbiorców kosztem przedsiębiorców i flot. W tym roku będziemy obserwować ogólny spadek udziału klientów indywidualnych na rzecz biznesowych. Z tego zapewne wynika gorszy wynik grupy rodziców – dodaje prezes Związku Dealerów Samochodów.

Jak podsumowują autorzy badania, mimo trudnej sytuacji gospodarczej, branża motoryzacyjna w Polsce w dalszym ciągu rozwija się dynamicznie, zwłaszcza biorąc pod uwagę warunki, z jakimi przyszło się jej mierzyć w okresie wysokiej inflacji. Większa dostępność pojazdów w salonach skłania producentów i dealerów do organizowania akcji promocyjnych znanych sprzed pandemii. Takie miejsca sprzedaży wyczekują klientów. W tym roku ruch w tego typu placówkach może być większy niż w 2022 roku.

Komentarz głównego ekonomisty Business Centre Club do danych GUS

Główny Urząd Statystyczny (GUS) podał wyższy wskaźnik inflacji niż prognozowano. W lutym ceny towarów i usług wzrosły aż o 18,4 % w stosunku do analogicznego miesiąca w roku ubiegłym. To najwyższy wskaźnik od 1996 roku. Czy to już szczyt inflacyjny? Do najnowszych danych GUS w swoim komentarzu odniósł się główny ekonomista Business Centre Club prof. Stanisław Gomułka.

Jak co roku GUS przeanalizował zachowania zakupowe Polaków. Na podstawie badania zmodyfikowano udział poszczególnych towarów i usług we wskaźnikach inflacji. W stosunku do stycznia ceny towarów i usług wzrosły o 1,2%.

Wysoka inflacja CPI r/r w lutym oraz w ostatnich kilkunastu miesiącach, to głównie opóźniony skutek bardzo ekspansywnej polityki monetarnej NBP oraz polityki fiskalnej rządu w latach 2020 i 2021. Teraz też wiemy, że nie jest to na pewno efekt putininflacji. – zauważa prof. Stanisława Gomułki, główny ekonomista BCC i minister finansów Gospodarczego Gabinetu Cieni Business Centre Club

W roku 2022 mieliśmy i w pierwszym kwartale 2023 mamy silne spadki cen gazu i zboża, przez kilka miesięcy znaczący spadek płacy realnej oraz znaczące zacieśnienie polityki monetarnej. Te zmiany są dostatecznie duże, aby prawdopodobnie od szczytu inflacji w lutym 2023 miał miejsce spadek inflacji CPI w trakcie 2023, do poziomu w przedziale 10-13% r/r pod koniec roku. podkreśla ekspert BCC.

W ocenie agencji ratingowej Fitch, inflacja w grudniu 2023 wyniesie 10,5% oraz 6% w grudniu 2024. Według głównego ekonomisty BCC – te prognozy są obarczone dużym ryzykiem błędu – szybkość dezinflacji może być znacząco mniejsza niż ta prognoza.

Stanisław Gomułka zwraca też uwagę, że w UE stopa inflacji w latach 2021-2022 była silnie zróżnicowana między krajami i średnio o około połowę niższa niż w Polsce.

W krajach wysoko rozwiniętych UE, także w Wielkiej Brytanii i USA, długofalowe tempo wzrostu PKB na mieszkańca wynosi około 1,5%. Kryzys energetyczny oraz pandemia obniżyły tempo wzrostu w roku 2023 o około 2- 3 pp, czyli nieco mniej niż w Polsce. Oznacza to wejście tych krajów w roku bieżącym w obszar niewielkiej recesji. – podsumowuje ekspert BCC.

Wzrost PKB

Projekcje NBP oraz agencji Fitch, dotyczące wzrostu PKB w latach 2023 i 2024, są zbliżone do ocen większości ekonomistów. Według tych prognoz tempo wzrostu PKB w Polsce w roku 2023 będzie mieścić się w przedziale od 0 do 1%, czyli 3-4 punkty procentowe poniżej średniego tempa w ostatnich 30 latach. W roku 2024 wzrost PKB będzie wyższy o około 2-3 % czyli nadal niższy o około 1-2 % niż długofalowy trend.  Profesor Stanisław Gomułka podkreśla, że – duże odchylenia od sytuacji pożądanej dotyczą także deficytu budżetu państwa liczonego według reguł UE, około 3% PKB w roku 2022 oraz 5% w roku 2023. Aby nie doszło do przekroczenia przez dług publiczny Państwa liczonego w relacji do PKB, konstytucyjnego limitu – 60%, prawdopodobnie potrzebne będzie zaostrzenie polityki fiskalnej w roku 2024 i później.

Według prof. Stanisława Gomułki – w roku wyborczym, nowe wzrosty wydatków i obietnic wyborczych nakręcających oczekiwania płacowe i popytowe w kolejnym roku mogą być bardzo liczne i znaczące.

Budownictwo jednorodzinne w zapaści. Minął szał na domy. 70-metrowe mało kto chce budować

W 2021 r. gwałtowny wzrost liczby pozwoleń i zgłoszeń budowy domów jednorodzinnych, a w 2022 r. równie gwałtowny spadek – wynika z danych Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego, do których dotarł portal GetHome.pl. Ułatwienia w rządowym programie „Dom bez formalności” okazały się słabą zachętą dla potencjalnych inwestorów.

–  W ubiegłym roku warunki do budowy domów jednorodzinnych były mało sprzyjające. Nie dość, że podrożały kredyty, to jeszcze w lawinowym tempie rosły ceny wielu materiałów budowlanych. Nic więc dziwnego, że mniej osób zdecydowało się na tego rodzaju przedsięwzięcie – przyznaje ekspert portalu GetHome.pl Marek Wielgo.

Portal dowiedział się w Głównym Urzędzie Nadzoru Budowlanego (GUNB), że na podstawie wydanych w 2022 r. pozwoleń na budowę i zgłoszeń budowy będzie mogło powstać ok. 117,8 tys. domów jednorodzinnych. Problem w tym, że rok wcześniej pozwolenia i zgłoszenia obejmowały blisko 153,3 tys. takich domów. Ich liczba spadła więc aż 23%.Komunikat-Budownictwo jednorodzinne w zapaści

Warto zwrócić uwagę, że rok 2021 był wyjątkowy. Pandemia COVID-19 rozbudziła bowiem w Polakach chęć posiadania własnego domu, w którym mogliby się czuć bezpieczni. Ponadto upowszechniła się praca zdalna. Gwałtownie wzrosła więc wówczas liczba pozwoleń i zgłoszeń budowy. W ubiegłym roku równie gwałtowny był ich spadek.

Ekspert GetHome.pl przypomina, że budownictwo jednorodzinne miał pobudzić obowiązujący od 3 stycznia 2022 r. rządowy program „Dom bez formalności”. Zakłada on ułatwienia dla inwestorów, którzy zdecydują się na budowę domu wolnostojącego o powierzchni zabudowy do 70 m kw. Te ułatwienia polegają m.in. na tym, że można zrezygnować z kierownika budowy oraz z prowadzenia dziennika budowy.  Inwestor musi jednak wziąć wówczas na siebie odpowiedzialność za kierowanie budową.

Inną korzyścią, przynajmniej w teorii, jest skrócenie nawet do 21 dni terminu uzyskania decyzji o warunkach zabudowy (w sytuacji, gdy działka nie jest objęta planem zagospodarowania przestrzennego). Ponadto samą budowę można rozpocząć zaraz po doręczeniu zgłoszenia, czyli nie czekając na reakcję urzędników. Trzeba ich jedynie zawiadomić o terminie rozpoczęcia robót budowlanych. I jeszcze jedno, zachętą do skorzystania z programu „Dom bez formalności” jest darmowy projekt. Efekty? – Po pierwszym roku są one raczej skromne. Według GUNB, z uproszczonej ścieżki skorzystało tylko niespełna 1,2 tys. inwestorów – mówi Marek Wielgo.Budownictwo jednorodzinne w zapaści

I dodaje, że spodziewał się takiego obrotu sprawy, gdyż inwestorzy nie palą się do budowania domów jednorodzinnych na zgłoszenie, czyli bez pozwolenia na budowę. Od  2015 r. można skorzystać z takiej możliwości bez względu na powierzchnię domu. W 2022 r. GUNB odnotował tylko ok. 2,9 tys. takich zgłoszeń. Równocześnie przeszło 113,8 tys. domów powstanie w oparciu o pozwolenie na budowę. Jak widać, te pierwsze stanowią niewielką niszę.

Rzecz w tym, że korzyści z wyboru procedury zgłoszenia bywają iluzoryczne. Np. wymagane są praktycznie takie same dokumenty, jak do wniosku o pozwolenie na budowę. Ponadto wielu inwestorów kupuje gotowy projekt, który na ogół modyfikują w trakcie budowy. Każde istotne odstąpienie od projektu (np. powiększenie domu lub jego usytuowanie w innym miejscu) oznacza powrót do punktu wyjścia, czyli konieczność uzyskania pozwolenia na budowę lub dokonania ponownego zgłoszenia.

Z pozwolenia na budowę nie warto rezygnować także ze względu na trwałość takiej decyzji. Chodzi o  to, że po pięciu latach od doręczenia pozwolenia na budowę nie można go unieważnić.

Z danych GUNB wynika, że z programu „Dom bez formalności” najchętniej korzystali inwestorzy w województwach mazowieckim, pomorskim i wielkopolskim. Z drugiej strony są one w czołówce województw, jeśli chodzi o liczbę budowanych domów. Dlatego portal GetHome.pl sprawdził, gdzie jest największy odsetek domów jednorodzinnych o powierzchni zabudowy do 70 m kw. w stosunku do wszystkich domów, na które w 2022 r. wydano pozwolenie lub zgłoszono budowę.Budownictwo jednorodzinne w zapaści

Okazuje się, że największy udział domów w programie „Dom bez formalności” jest województwach warmińsko-mazurskim, pomorskim i zachodniopomorskim. – Świadczy to o tym, że z uproszczonej ścieżki chętnie korzystają tam inwestorzy budujący domy o charakterze letniskowym – komentuje ekspert portalu GetHome.pl.

DESA Unicum zamyka 2022 rok ze spektakularnymi wynikami finansowymi i ogłasza plany rozszerzenia działalności

Rozwój nowych dziedzin kolekcjonerskich, projekty na skalę europejską, a przede wszystkim potężne inwestycje w edukację i promocję kultury – ponad 100 otwartych dla zwiedzających wystaw w ciągu roku.

DESA Unicum potwierdziła w 2022 roku pozycję bezapelacyjnego lidera na polskim i środkowo-europejskim rynku sztuki, deklasując konkurencję, z obrotem całkowitym na poziomie blisko 290 mln zł. Utrzymuje się także w czołówce instytucji sprzedających sztukę w skali całej Europy i regionu, zajmując dziś 9 miejsce według raportu Artnet – „Auction House Rankings in Europe”. Zgodnie z przyjętą strategią za źródło wzrostów odpowiadają: rozwój nowych kategorii aukcyjnych, duża intensywność projektów, ciągły rozwój bazy klientów oraz budowanie ich wiedzy, a przede wszystkim konsekwentne inwestycje w unikalne kompetencje i skalę zespołu, które pozwoliły na zorganizowanie nieosiągalnych dla innych instytucji spektakularnych aukcji. W 2022 roku w DESA Unicum odnotowano historyczny rekord licytacji (obraz Jacka Malczewskiego „Rzeczywistość” osiągnął cenę 20,4 mln zł), największą we współczesnej historii regionu aukcję kolekcji – w tym przypadku części zbiorów Grażyny Kulczyk, czy ponad 200 aukcji i 100 wystaw obejmujących dzieła największych twórców. To nie koniec ambitnych planów warszawskiej placówki z ulicy Pięknej. DESA Unicum zapowiada kolejne projekty na skalę europejską, dalszy rozwój kategorii, m.in. młodej sztuki, win oraz biżuterii i zegarków, a także poszerzenie portfolio o nowatorskie aukcje z dziedziny komiksu, designu, urban art. Przede wszystkim zaś planuje w jeszcze większym stopniu postawić na edukację i wypełniać rolę aktywnej i dostępnej dla wszystkich miłośników sztuki warszawskiej instytucji kultury – w 2023 roku zwiedzający będą mogli za darmo obejrzeć ponad 100 doskonałych wystaw.

DESA Unicum po raz kolejny na czele rankingów

DESA Unicum, podobnie jak w latach poprzednich, również w roku 2022 potwierdziła pozycję największego domu aukcyjnego w Polsce i w Europie Środkowo-Wschodniej. Według prestiżowego rankingu serwisu Artnet pod względem całkowitej wartości sprzedaży DESA Unicum wyprzedziła konkurencję z pozostałych 16 krajów naszego regionu utrzymując się na pozycji lidera. Dom aukcyjny z siedzibą przy ulicy Pięknej niezmiennie plasuje się w pierwszej dziesiątce największych instytucji sprzedających sztukę na Starym Kontynencie, zajmując obecnie 9. miejsce w zestawieniu (dane za rok 2022 r.).

Z obrotem całkowitym na poziomie 289 mln zł (2022) DESA Unicum rokrocznie notuje wzrosty sprzedaży (w 2021 roku – 280 mln zł). Systematycznie przeprowadza też coraz więcej aukcji – w 2022 roku było ich 216 (w tym 115 stacjonarnych, 96 w trybie online i 5 o charakterze charytatywnym). Również na tym polu pozostaje bezkonkurencyjna na rynku polskim i środkowoeuropejskim.

DESA Unicum. Prywatna instytucja, społeczna misja

Dobre wyniki finansowe DESA Unicum i zespół kompetencyjnie zróżnicowanych specjalistów pozwalają na realizację największych i najbardziej wymagających aukcji w tej części Europy. To jedyne miejsce w Polsce, w którym z sukcesem udaje się przeprowadzić pojedynczą transakcję obrazu na poziomie 20 mln zł (Jacek Malczewski, „Rzeczywistość”, 20,4 mln zł), czy też zorganizować aukcję 200 dzieł z prywatnej kolekcji (kolekcja Grażyny Kulczyk).

Na największym prywatnym podmiocie na polskim rynku sztuki spoczywa też ogromna odpowiedzialność za rozwój rynku i edukację klientów. Podkreśla to zresztą zarząd DESA w swoich wypowiedziach: „Jesteśmy już szczęśliwie po pandemii i wracamy do realizowania naszej misji, która napawa nas dumą. Chcemy, aby DESA Unicum była instytucją otwartą dla wszystkich wielbicieli sztuki, dlatego organizujemy ponad 100 wystaw rocznie, a wszystkie z nich od zawsze są dostępnie bezpłatnie dla odwiedzających. Często można na nich obejrzeć dzieła sztuki po raz pierwszy prezentowane dla publiczności. Zależy nam na tym, aby osoby odwiedzające nasze wystawy mogły z nich czerpać jak najwięcej – pragniemy opowiadać o tym, dlaczego sztuka jest tak ważna i wyjątkowa, a także przybliżać sylwetki artystów, nie tylko polskich, lecz także zagranicznych. Planujemy organizować wiele inicjatyw w tym zakresie: oprowadzań kuratorskich, paneli dyskusyjnych czy wernisaży. Jednym z takich wydarzeń będzie wystawa dzieł Victora Vasarely’ego” – mówi Juliusz Windorbski, Prezes DESA S.A.

DESA Unicum swoim klientom proponuje wyselekcjonowane dzieła sztuki na najwyższym poziomie – oprócz obrazów i grafik także rzeźba, design, tkaniny, plansze komiksowe i memorabilia czy urban art. Intensywnie inwestuje w segment dóbr premium, takich jak biżuteria i zegarki luksusowe oraz wina. Dzięki systematycznie organizowanym aukcjom młodej sztuki udaje się wypromować wielu młodych polskich artystów.

Co istotne, DESA Unicum to nie tylko dom aukcyjny, ale też prywatna instytucja kultury, poszerzająca ofertę kulturalną Warszawy. Dzięki wystawom przedaukcyjnym oraz licznym inicjatywom towarzyszącym ekspozycji sztuki, jak oprowadzania, wydawnictwa, spotkania, panele dyskusyjne czy projekty specjalne, DESA Unicum na stałe wpisuje się w kulturalny krajobraz Warszawy, spełniając przy tym funkcję edukacyjną, zwłaszcza w zakresie obowiązujących trendów na rynku sztuki, jak i w sztuce awangardowej oraz współczesnej.

DESA Unicum. Wydarzenia, które zdominowały rynek sztuki w 2022 roku

W 2022 roku byliśmy świadkami absolutnie wyjątkowych wydarzeń na rodzimym rynku sztuki. Do kluczowych należy zaliczyć sprzedaż dzieł z kolekcji Grażyny Kulczyk, będącą najważniejszą aukcją kolekcji od dekad. To niebagatelne wydarzenie na polskim rynku sztuki przyciągnęło wielu kolekcjonerów i inwestorów z Polski oraz zagranicy, m.in. z Niemiec, Węgier, Litwy oraz Stanów Zjednoczonych, którzy zwrócili uwagę na bardzo wysoki poziom oferty, a także wyjątkową odwagę kolekcjonerki.

Całkowity obrót z aukcji polskiej kolekcjonerki i mecenaski sztuki wyniósł 37,4 mln zł. Ustanowiono aż 8 nowych rekordów na najdroższe sprzedane prace artystów, m.in. Tadeusza Kantora czy Teresy Tyszkiewiczowej. Praca Kantora „Pewnej nocy weszła do mojego pokoju Infantka Velázqueza” sprzedana została za ponad 5 mln zł. „SU 2” Wojciecha Fangora znalazł nabywcę za 3 mln zł. Na szczególną uwagę zasłużyła zacięta licytacja wczesnej pracy Romana Opałki „Akt z pomarańczą”, która przekroczyła granicę estymacji 10-krotnie, sprzedając się za prawie 650 tys. zł.

Wiosną 2022 roku świat sztuki zelektryzowała wiadomość o pojawieniu się na aukcji po niemal 150 latach „Portretu damy” Rubensa, wylicytowanej za 12 mln zł (cena całkowita 14,4 mln zł). W grudniu zaś padł historyczny rekord 20,4 mln zł na najdrożej sprzedany obraz w Polsce – „Rzeczywistość” Jacka Malczewskiego. Warto odnotować, że na aukcjach DESA Unicum w całym 2022 roku aż 33 obiekty sprzedano za co najmniej milion złotych.

DESA Unicum. Co przyniesie 2023 rok na rynku sztuki

Zdaniem ekspertów DESA Unicum dzieła sztuki przyciągają dziś nie tylko kolekcjonerów, ale również inwestorów, dla których sztuka stanowi bezpieczną i dobrze rokującą lokatę o wyższym potencjale wzrostu w porównaniu do tradycyjnych instrumentów pomnażania zysku. Również w 2023 roku sztuka pozostanie stabilną przystanią na rynkach inwestycyjnych, zwłaszcza w kontekście wciąż niepewnej sytuacji na rynku nieruchomości.

Eksperci DESA Unicum spodziewają się rosnącego zainteresowania bardziej wymagającymi projektami o zróżnicowanej formie, wykraczającej poza tradycyjnie cieszące się uznaniem klientów malarstwo dawne i awangardowe (np. fotografia awangardowa, prace na papierze, twórczość najmłodszych pokoleń, rzeźba). Zespół DESA Unicum kładzie nacisk także na inwestycje w segment dóbr luksusowych, a więc m.in. biżuterię, zegarki czy wina.

„Na rodzimym rynku obserwujemy rosnący trend na sztukę lat 80., która wcześniej była nurtem niszowym, dostrzeganym wyłącznie przez małą grupę kolekcjonerów. Od 2019 roku, kiedy zorganizowaliśmy pierwszą aukcję poświęconą sztuce tego okresu, ceny prac artystów, takich jak Włodzimierz Pawlak, Małgorzata Rittersschild, Marek Sobczyk czy Paweł Kowalewski, wzrastają w bardzo szybkim tempie. Interesującym aspektem, który zaczęliśmy dostrzegać w ostatnich latach, jest to, jak zmienia się podejście kolekcjonerów, profilują się ich zainteresowania. Polski rynek sztuki dojrzewa, a klienci zaczynają zwracać uwagę na nowe kategorie aukcji, jak komiks czy fotografia i w przemyślany sposób uzupełniają swoje kolekcje również o takie obiekty. W porównaniu do tych kategorii zagranicą, na naszym rynku ten segment sztuki nadal jest jeszcze dość niedoszacowany” – przekonuje Agata Szkup, Prezes Zarządu DESA Unicum. „Ubiegły rok pokazał, jak polski rynek sztuki coraz śmielej umacnia się na rynku międzynarodowym, co niezmiernie mnie cieszy. Polscy artyści stają się artystami pożądanymi i odnoszącymi coraz większe sukcesy sprzedażowe na rynkach zachodnich, a co za tym idzie – światowi kolekcjonerzy coraz częściej zwracają uwagę na polski rynek sztuki. Nazwiska z Europy Środkowo-Wschodniej, jak Magdalena Abakanowicz, Wojciech Fangor, Alina Szapocznikow czy Ewa Juszkiewicz stają się modne. Sztuka ta jest odkrywana, a jej wartość na światowym rynku rośnie” – dodaje.

Doskonałym rozpoczęciem sezonu w DESA Unicum była wystawa „Zakopane! Zakopane!”, zakończona 31 stycznia 2023 roku – ten unikatowy, cykliczny projekt po raz kolejny był jednym z bardziej wyczekiwanych przez gości i kolekcjonerów. Zobaczyć można było na niej ponad 120 unikalnych obiektów – w tym obrazy, grafiki, fotografię, rzemiosło oraz zabytkowy sprzęt narciarski. Siedzibę przy ulicy Pięknej uświetniły największe nazwiska polskiej sztuki początku XX wieku, by wymienić tylko Zofię Stryjeńską, Witkacego, Jana Stanisławskiego oraz Tadeusza Brzozowskiego, jak również duży zbiór rzeźb zakopiańskich, akwarele Władysława Skoczylasa, tusz Andrzeja Wróblewskiego, czy tkanina Jolanty Owidzkiej.

Hakerzy bombardują polski sektor użyteczności publicznej. To już blisko 3500 ataków tygodniowo

  • W ciągu ostatniego roku hakerzy zwiększyli ilość ataków na sektor użyteczności publicznej o blisko 500 proc. – z 643 (w styczniu 2022) do 3459 tygodniowo
  • Jednym z głównych celów ataków w Polsce jest również sektor bankowo-finansowy doświadcza blisko 1180 ataków w tygodniu, będąc drugą najczęściej atakowaną branżą w Polsce.
  • Z najnowszych badań CPR wynika, że 6 proc. wszystkich ataków pochodzi z Rosyjskich IP
  • W reakcji na rosnące zagrożenie Premier RP Mateusz Morawiecki przedłużył do 31 maja 2023 r. obowiązywanie trzeciego stopnia alarmowego CHARLIE-CRP

Hakerzy nadal celują w polski rząd i strategiczne podmioty użyteczności publicznej. W ciągu ostatniego roku hakerzy zwiększyli ilość ataków na ten sektor o blisko 500 proc. – z 643 (w styczniu 2022) do 3459 tygodniowo – alarmuje Check Point Research. To znacznie powyżej średniej światowej, która wynosi 1240.

Rośnie również ogólna średnia ataków na nasz kraj. Podczas gdy w pod koniec roku wynosiła ona nieco ponad 900 tygodniowo, to już w lutym br. podskoczyła do 1200 (wzrost o 30 proc.). Niepokojący jest fakt wzrastającej ilości ataków na polski rząd ze strony rosyjskich (lub powiązanych z Rosją) grup cybernetycznych. Z najnowszych badań Check Point Research wynika, że 6 proc. wszystkich ataków pochodzi z rosyjskich IP.

– Usytuowanie geopolityczne Polski, zaangażowanie w pomoc Ukrainie od czasu wybuchy wojny, aktywne zabiegi dyplomatyczne w ramach grupy państw NATO znalazły odzwierciedlenie w intensyfikacji ataków na nasz kraj. Z naszych obserwacji wynika, że ataki typu ransomware na ukraińskie i polskie organizacje transportowe i logistyczne, to tylko część rosnącej fali ataków na sektor użyteczności publicznej. Liczba i intensywność ataków hakerskich na krytyczne sektory dla polskiej gospodarki ma na celu wprowadzenie niepewności, zakłócenia z sprawnym funkcjonowaniu państwa, wprowadzeniu dezorganizacji i strachu w państwie – podkreśla Wojciech Głażewski, dyrektor generalny firmy Check Point Software w Polsce.

Potwierdzają to eksperci CNN, którzy twierdzą, iż ataki te sygnalizują zwiększone ryzyko dla organizacji bezpośrednio dostarczających lub transportujących pomoc humanitarną lub wojskową na Ukrainę.

W reakcji na rosnące zagrożenie Premier RP Mateusz Morawiecki przedłużył do 31 maja 2023 r. obowiązywanie drugiego stopnia alarmowego BRAVO na obszarze Polski i wobec polskiej infrastruktury energetycznej poza granicami. Nadal będzie obowiązywał w kraju trzeci stopień alarmowy CRP (CHARLIE–CRP). Drugi stopień alarmowy Bravo dotyczy przypadku zwiększonego i przewidywalnego zagrożenia o charakterze terrorystycznym, alarm CHARLIE-CRP – zagrożenia cyberterroryzmem.

Polska infrastruktura krytyczna jest obiektem zainteresowania cyberprzestępców od dłuższego czasu. W 2021 roku prawie 14% wszystkich cyberataków w naszym kraju dotyczyło sektora energetycznego. Na świecie 34% firm z branży naftowej i gazowniczej w ciągu ostatnich dwóch lat napotkało problem przejęcia systemów sterowania i zarządzania przez hakerów. Eksperci Check Point zwracają uwagę na wysoki wskaźnik – 21 proc. – ataków typu Execution through API, polegający na wykorzystaniu przez hakerów interfejsów programowania aplikacji (API) używanych do komunikacji między oprogramowaniem sterującym a sprzętem. Określona funkcjonalność danego przedsiębiorstwa jest często kodowana w interfejsach API, które mogą być wywoływane przez oprogramowanie w celu angażowania określonych funkcji na urządzeniu lub innym oprogramowaniu.

Skala ataków na organizacje w Polsce (Luty 2022)

Skala ataków na organizacje w Polsce

Eksperci są zgodni, ale by chronić się przed zagrożeniem ze strony cyfrowych przestępców, warto inwestować. W swoim najnowszym raporcie (XI2022) Gartner szacuje, że w 2023 roku budżety alokowane na produkty i usługi związane z bezpieczeństwem informacji i zarządzaniem ryzykiem zamkną się w kwocie 188,3 mld USD. A to dopiero początek inwestycyjnej fali. Zdaniem ekspertów do 2026 na cyberbezpieczeństwo przeznaczona będzie rekordowa kwota 262 mld USD. To wzrost o blisko 40 proc. w zaledwie 3 lata.
Szacuje się, że na skutek ataków na systemy IT lub uniemożliwiającego odczyt zapisanych danych, placówki medyczne na całym świecie straciły w 2021 roku prawie 40 proc. swoich danych. Ze względu na charakter swojej działalności i gromadzenie wrażliwych danych, szpitale oraz inne placówki medyczne stanowią atrakcyjny cel dla cyberprzestępców. Stąd apel ekspertów, aby bacznie monitorować obiekty takie jak szpitale, oczyszczalnie wody, elektrownie.

– Infrastruktura krytyczna to system, wymagający stałego monitoringu, zabezpieczenia i analizy, pozwalającej na wyprzedzenie potencjalnych zagrożeń ze strony cyberprzestępców. Przedsiębiorstwa powinny inwestować i szkolić ekspertów w zakresie przewidywania i kalkulacji metod, jakimi hakerzy mogą posłużyć się atakując systemy organizacji w danym momencie – podkreśla Wojciech Głażewski z firmy Check Point Software.

Banki również cierpią przez cyberprzestępców

Na uwagę zasługuje również znaczny wzrost liczby tzw. ataków bankowych w ostatnim czasie, który dotyka blisko 10 proc. wszystkich firm w Polsce, znacznie więcej niż na świecie (6 proc.). Z kolei sam sektor bankowo-finansowy doświadcza blisko 1180 ataków w tygodniu, będąc drugą najczęściej atakowaną branżą w Polsce. Eksperci podkreślają, że w naszym kraju blisko 8 na 10 ataków odbywa się za pomocą złośliwych wiadomości e-mail (78 proc.), wysyłanych do pracowników lub klientów instytucji finansowych.

Banki również cierpią przez cyberprzestępców

Na problem zagrożenia infrastruktury krytycznej państw w obliczu rosnących ataków hakerskich zwracają uwagę nie tylko eksperci Check Point Research. W 2022 roku Komisja Europejska opublikowała pięciopunktowy plan na rzecz ochrony infrastruktury krytycznej w priorytetowych obszarach: gotowości, reagowania i współpracy międzynarodowej. Plan priorytetowo traktuje kluczowe sektory energii, infrastruktury cyfrowej, transportu i przestrzeni kosmicznej. – Możemy spodziewać się, że ryzyko ataków na istotne obszary infrastrukturalne będzie w przyszłości tylko rosło. Nasza gospodarka, korzysta ze wspólnego zaplecza, a to sieć wzajemnych zależności, silnie ze sobą połączona. Dla osób o złych zamiarach atakowanie infrastruktury będzie zawsze atrakcyjne ze względu na spektakularne efekty – ostrzega Georg Peter, który jest odpowiedzialny za Europejską Sieć Referencyjną Ochrony Infrastruktury Krytycznej (ERNCIP), ważną część reakcji UE, która ma pomóc państwom w obronie ich aktywów.

Handel w małych miastach w rozkwicie

W 2022 roku inwestorzy działający na rynku handlowym w Polsce chętniej wybierali małe miasta (do 100 000 mieszkańców). Nowa podaż w tych ośrodkach miejskich wyniosła 60% całkowitego wolumenu, a dzięki temu zasoby małych miast są obecnie na porównywalnym poziomie, co tych średniej wielkości (100 000-400 000 mieszkańców). W dalszym ciągu największym zainteresowaniem inwestorów cieszyły się obiekty handlowe o małej skali, tj. parki handlowe oraz projekty typu strip mall. Od strony inwestycyjnej wolumen transakcji nieruchomości handlowych wzrósł o ponad 60% w porównaniu z 2021 rokiem.

Zasoby handlowe w Polsce na koniec 2022 roku wyniosły 12,6 mln m kw., z czego ponad połowa znajduje się w ośmiu największych aglomeracjach. W ubiegłym roku deweloperzy dostarczyli na polski rynek ponad 300 000 m kw. nowej powierzchni handlowej, co było najwyższym wynikiem od 2018 roku kiedy ukończono 365 000 m kw.

„Najwyższa aktywność deweloperów skupiła się na małych miastach o populacji nieprzekraczającej 100 000 mieszkańców. To tam zrealizowano ponad 60% nowej podaży, przy czym w zdecydowanej większości były to niewielkie projekty lub ich rozbudowy (poniżej 10 000 m kw.). Z kolei, w największych ośrodkach ukończono zaledwie 28% nowej podaży. Aktywny rok na małych rynkach spowodował, że zasoby handlowe w tych miastach zrównały się z zasobami zlokalizowanymi w ośrodkach o średniej wielkości – po 24% udziału w rynku. Obserwując realizowaną aktualnie powierzchnię handlową możemy już śmiało założyć, że w kolejnych kwartałach zasoby w małych miastach przekroczą te zlokalizowane w średnich ośrodkach miejskich,” – komentuje Bożena Garbarczyk, Starszy Konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

Na koniec 2022 roku w Polsce na etapie realizacji znajdowało się nieznacznie ponad 255 000 m kw. powszechni handlowej, z czego aż 64% powstaje w małych miastach. Największym projektem w realizacji jest Bawełnianka (23 000 m kw.) w Bełchatowie. Zdecydowaną większość aktualnie powstających projektów stanowią nowe obiekty – 22 inwestycje, podczas gdy rozbudowy to zaledwie 7 inwestycji.

„Tak wysoka aktywność na najmniejszych rynkach handlowych w Polsce spowodowana jest wysokim nasyceniem powierzchnią handlową większych miast. Można oczekiwać, że w perspektywie średniookresowej mniejsze miasta nadal będą głównym punktem zainteresowania inwestorów,”dodaje Bożena Garbarczyk.

W 2022 roku w ośmiu największych aglomeracjach w Polsce odnotowano spadek wskaźnika pustostanów w ciągu roku o 0,6 pp. do poziomu 4,7%. Wzrost pustostanów zauważalny był w czterech lokalizacjach, przy czym największy odnotowano w Szczecinie (z 3,8% na 4,6%), natomiast spadek pustostanów dotyczył pozostałych aglomeracji, przy czym największy miał miejsce we Wrocławiu (z 7,1% do 4%) oraz na Śląsku (z 5,1% do 3,4%).

„Należy tutaj dodatkowo wyjaśnić, że badanie pustostanów odbywa się raz w roku na przełomie lipca i sierpnia, a ubiegłoroczna weryfikacja dostępnej powierzchni handlowej pozwoliła wykazać poziomy wynajęcia obiektów po wycofaniu się z Polski marki Tesco w 2021 roku. Dzięki temu wiemy, że cześć z tych powierzchni została wykupiona przez Netto i Kaufland lub powstawały na niej sklepy DYI, m.in.: Leroy Merlin czy OBI,” wyjaśnia Bożena Garbarczyk.

Ostatnie lata mocno dały się we znaki najemcom obiektów handlowych. Ograniczenia w działalności w trakcie pandemii, stale rosnąca inflacja oraz kryzys energetyczny, wpłynęły na ich trudną sytuację finansową. Te niekorzystne czynniki przyśpieszyły decyzje o wycofaniu się z polskiego rynku kilku marek. Wśród takich najemców znaleźli się m.in. sieć Sfera oraz marka Orsay. Dodatkowo, w minionym roku ogłoszono upadłość Go Sport oraz TXM S.A. (właściciel Textil Market). Z drugiej strony, 2022 rok przyniósł też debiuty na polskim rynku, a swoje pierwsze butiki w Polsce otworzyły m.in. marka Uniqlo, Jott (należąca do grupy LVMH), Gudi Home, Lovisa, drogeria dm, Philipp Plein. Ponadto, kolejne marki planują wejście do Polski w 2023 roku, m.in. marka Woolworth.

„Obserwując, jak zmieniały się przyzwyczajenia klientów i ich oczekiwania, którzy w trakcie pandemii zaczęli dokonywać szybszych i bezpieczniejszych zakupów, w dalszym ciągu możemy spodziewać się utrzymującej popularności projektów typu convenience, parków handlowych i dyskontów. Wzrost zainteresowania konsumentów zakupami w tego typu obiektach wpływa na decyzje inwestorów, którzy koncentrują się na mniejszych formatach,” – podsumowuje Bożena Garbarczyk. 

Z punktu widzenia sytuacji na rynku inwestycyjnym, sytuacja wydaje się powoli normować. Po dwóch latach ograniczonego popytu na aktywa handlowe ze strony inwestorów kapitałowych, sektor handlowy systematycznie odzyskuje swój udział w rynku.

„Nieruchomości handlowe zakończyły 2022 rok z wolumen transakcji na poziomie 1,45 mld EUR, a odnotowana wartość zainwestowanego kapitału była wyższa o ponad 60% w porównaniu do roku 2021. Należy przy tym zaznaczyć, że osiągnięty poziom jest wciąż poniżej wartości notowanych przed pandemią, kiedy średniorocznie od strony inwestycyjnej aktywa handlowe przyciągały kapitał na poziomie około 2 mld EUR,” – wyjaśnia Małgorzata Krzystek, Dyrektor działu wycen i doradztwa w Knight Frank.

Istotny udział w ubiegłorocznym wolumenie miały dwie transakcje portfelowe EPP (łącznie 653 mln EUR) oraz nabycie dwóch obiektów handlowych przez NEPI (Forum Gdańsk kupione za 250 mln EUR i Atrium Copernicus za 127 mln EUR). Pozostałe transakcje inwestycyjne w sektorze handlowym to w przeważającej części kupno niewielkich parków handlowych o powierzchni nieprzekraczającej 5 000 m kw. oraz wolnostojące sklepy spożywcze.

„Mniejsze zainteresowanie ze strony inwestorów rynkiem handlowym wpłynęło na brak transakcji typu prime. Pierwszą transakcją, którą można zaliczyć do kategorii najlepszych aktywów, chociaż dotyczyła miasta regionalnego, było nabycie Forum Gdańsk w ostatnim kwartale 2022 roku przy stopie kapitalizacji około 6%. Większość sprzedawanych w ubiegłym roku nieruchomości handlowych dotyczyła mniejszych formatów (parki handlowe i centra typu convenience), które wyceniane były na poziomie 7,50-8,50%. Z naszych analiz wynika, że stopy kapitalizacji tego typu aktywów utrzymają się na stabilnym poziomie,” – dodaje Małgorzata Krzystek.

Inflacja w USA spowalnia

Wskaźnik cen w USA rośnie coraz wolniej. 6% to coraz bliżej celu inflacyjnego, chociaż wciąż dużo. W tle mamy przepływ kapitałów na rynki ryzykowne, chociaż nie wszystkie zmiany się utrzymują.

Inflacja w USA znów spada

Wczorajsze dane z USA były niemal idealnie zgodne z oczekiwaniami analityków. Wskaźnik wzrostu cen dla konsumentów wynosi dokładnie 6% i jest wyraźnie niższy niż 6,4% miesiąc temu. Inflacja bazowa spadła z kolei z poziomu 5,6% na 5,5%. Wydawać by się mogło, że skoro inflacja spada, to szanse na przyszłotygodniowe wzrosty stóp procentowych również powinny? Prawda? Jak się okazuje ostatnio na rynku obligacji, po których szacuje się to prawdopodobieństwo dzieje się tak dużo, że ten sygnał trochę utonął. Mieliśmy bowiem w ciągu kilku dni wahnięcie od spekulacji o podwyżce o 0,5% po brak zmian. Obecnie mamy znów powrót w stronę 0,25% pomimo korzystnych danych o inflacji. Część analityków bankowych w swoich prognozach mówi jednak, że pomimo notowań kontraktów na stopę procentową nie powinniśmy skreślać do ostatniej chwili scenariusza braku podwyżek w marcu ze względu na to, jak dużo się dzieje na rynku.

Dane z Europy

Presja cenowa spada nie tylko w USA, ale również w Europie. Wczoraj okazało się, że w Szwajcarii w ujęciu miesięcznym spadły ceny producentów. W ujęciu rocznym to wciąż wzrost, ale o 2,7%. Jest to niewielka wartość, biorąc pod uwagę chociażby odczyt dla całej Unii za grudzień, wynoszący niemal 10 razy więcej. Lepsze dane zobaczyliśmy również z Hiszpanii. W sensie ceny rosną wolniej, niż oczekiwano, rosną jednak szybciej niż miesiąc temu. Na rynku widać jednak w dalszym ciągu wiarę w europejską walutę niż w dolara. Widać to dobrze po kolejnych wzrostach na EURUSD.

Falstart na kryptowalutach

Inwestorzy na rynku kryptowalut uznali, że skoro inflacja spada, to czas na inwestycje ryzykowne. Co prawda jeszcze niedawno reklamowano bitcoina jako odpowiedź na inflacyjnego dolara, teraz jednak okazuje się, że to bitcoin bardziej od dolara nie lubi inflacji. Problem w tym, że po pierwszym ruchu szybko rynek zauważył, że optymizm jest przesadny i już we wczesnych godzinach nocnych naszego czasu po niemal 8% wzroście, bo tyle rósł w szczytowym momencie ten elektroniczny pieniądz, nie było już śladu.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:30 – USA – sprzedaż detaliczna,
13:30 – USA – indeks NY Empire State.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

OZE są rozwiązaniem, ale nie idealnym

Kryzys energetyczny podsycany przez Rosję pokazał, że należy odejść od paliw kopalnych. To nie jest dowód na to, że warto przy nich zostać – ponieważ zależność od nich została wykorzystana przeciwko całej Europie i należy ją porzucić. Jednakże kryzys energetyczny pokazał także, że Polska nie jest gotowa na pełną transformację energetyczną. Źródła odnawialne muszą być dostępne, coraz lepiej finansowane i pomagać obniżać rachunki. Niestety transformacja energetyczna jest odpowiedzią, ale nie jest pozbawiona wad – nie jest pozbawiona wyzwań.

– Ale OZE także nie są bez wad. Po pierwsze, potrzebują cały czas zabezpieczenia, którym będą wielkoskalowe magazyny energii, wciąż niedostępne. A zatem potrzebna jest na przykład energetyka jądrowa, która będzie pracować na podstawie Krajowego Systemu Elektroenergetycznego – powiedział serwisowi eNewsroom Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert. – Poza tym odnawialne źródła energii także wymagają bezpieczeństwa łańcuchów dostaw. Warto pamiętać, że nawet 95 proc. silikonu wykorzystywanego do wytwarzania paneli słonecznych pochodzi z Chin. To jest nowe wyzwanie, o którym dopiero zaczynamy rozmawiać w Unii Europejskiej. Walka o bezpieczeństwo energetyczne się nie kończy – choć przenosi się coraz bardziej ku odnawialnym źródła energii, ku energetyce jądrowej, która będzie je zabezpieczać. Ale to nie znaczy, że nie będzie wyzwań. Twarde bezpieczeństwo energetyczne wciąż będzie ważne. Odnawialne źródła energii są elementem rozwiązania, ale nie idealnym – podkreśla Jakóbik.

FPP: Polska płaci rocznie 1,7 mld zł podatku od plastiku. System kaucyjny może obniżyć tę kwotę o 400 mln zł

Polska płaci rocznie 1,7 mld zł podatku od plastiku. Kwota ta jest bezpośrednio zależna od ilości niezrecyklingowanych odpadów z plastiku w danym roku i wynosi 0,80 euro od kilograma odpadów z tworzyw sztucznych. W Polsce ponownie wykorzystujemy zaledwie około 1/3 odpadów z tworzyw sztucznych. Dlatego Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) apeluje o odblokowanie rządowego projektu wprowadzającego system kaucyjny i pilne skierowanie go do Sejmu. System kaucyjny to nawet o 400 mln zł niższy podatek od plastiku dla Polski, wyższy poziom odzysku surowców i łatwiejsza droga do osiągnięcia unijnych celów w tym obszarze. Jest to sytuacja korzysta dla Polski, dla przedsiębiorców oraz dla obywateli.

Oprócz aspektu kosztowego, warto pamiętać o dwóch dodatkowych kwestiach. Pierwszą z nich jest bezpieczeństwo surowcowe – im więcej surowców możemy wykorzystać ponownie, tym mniejsza jest nasza zależność od importu. Tymczasem przedsiębiorcy już dziś informują o problemach z dostępnością recyklatu, który mogliby wykorzystać w opakowaniach swoich produktów. Po drugie, system kaucyjny cieszy się szeroką akceptacją społeczną. Według badania opinii publicznej zrealizowanego przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych na zlecenie Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej w sierpniu 2022 r., ponad 90% Polek i Polaków popiera funkcjonowanie systemu kaucyjnego.

„System kaucyjny to najbardziej efektywny sposób na osiągnięcie wysokiego – sięgającego 90% – poziomu zbiórki opakowań i odpadów opakowaniowych. Ministerstwo Klimatu i Środowiska, wspólnie z szerokim gronem podmiotów reprezentujących rozmaite sektory rynku, wypracowało kompromisowe rozwiązania legislacyjne, które – gdyby zostały przyjęte przez Radę Ministrów i skierowane do Sejmu, a następnie uchwalone – doprowadziłyby do wejścia w życie systemu kaucyjnego od 1 stycznia 2025 r. Jest to wystarczający czas na stworzenie i wdrożenie systemu, który zapewniłby wysoki poziom odzysku m.in. opakowań z tworzyw sztucznych, potocznie zwanych plastikowymi. Niestety, rządowy projekt nieustannie napotyka na blokady wewnątrz Rady Ministrów i istnieje coraz poważniejsze ryzyko tego, iż nie zostanie uchwalony w obecnej kadencji Sejmu. Oznaczałoby to zaprzepaszczenie kilku lat pracy, uzgodnień i konsultacji, opóźnienie we wdrożeniu rozwiązań gwarantujących wysokie poziomy zbiórki opakowań, a także – o czym z niewiadomych powodów się zbyt dużo nie mówi – konieczność ponoszenia przez Polskę wysokich kosztów tzw. unijnego podatku od plastiku. Celem podatku od plastiku jest zachęcanie do zwiększenia poziomu przetwarzania odpadów z tworzyw sztucznych. Ten cel najskuteczniej można realizować wprowadzając właśnie system kaucyjny. Zupełnie niezrozumiałe jest wstrzymywanie prac nad dobrym, kompromisowym projektem i gwarantowanie utrzymania wysokiego poziomu podatku od plastiku dla Polski na najbliższe lata. Bez systemu kaucyjnego, który i tak wszedłby w życie dopiero od 1 stycznia 2025 r., nie ma szans na istotne zmniejszenie ponoszonej w każdym roku opłaty. Jednakże gdyby udało się uchwalić ustawę i wprowadzić system kaucyjny zgodnie z jeszcze aktualnymi planami, kwota podatku od plastiku za rok 2025 byłaby dla Polski niższa” – podkreśla Piotr Wołejko, ekspert ds. społeczno-gospodarczych Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

Inflacja w lutym na poziomie 18,4%. Dynamika miesięczna nie napawa optymizmem

Lutowe dane o inflacji nieco zaskoczyły w dół. W ujęciu rocznym ceny wzrosły o 18,4% wobec 16,6% w styczniu. Rynkowy konsensus oczekiwał odczytu na poziomie 18,6%. W ujęciu miesięcznym wzrost cen wyniósł 1,2%. Dane sugerują również dalszy wzrost inflacji bazowej w kierunku 12%. W dalszym ciągu uważamy, że szczyt rocznych dynamik inflacji przypadł właśnie w lutym br. a następnie rozpocznie się ich spadek. Ceny nadal będą rosły ale w wolniejszym tempie. Wpływ na to będą miały zarówno efekty statystyczne, jak i widoczne również globalnie tendencje dezinflacyjne, przede wszystkim w segmencie dóbr oraz cen energii i paliw. Spadek inflacji w kolejnych miesiącach może być dynamiczny, jednak z pewnością dojście do celu inflacyjnego jeszcze potrwa. Wskazuje na to utrzymująca się wysoka inflacja bazowa.

Lutowy odczyt inflacji dotyczy już zaktualizowanego koszyka inflacyjnego. Ze tego powodu styczniowy odczyt, który pierwotnie wynosił 17,2% i był obliczony na starym koszyku, został skorygowany w dół do 16,6%.

Dzisiejszy odczyt nie zmienia perspektywy dalszego utrzymywania obecnej polityki monetarnej NBP. Przed kolejnym posiedzeniem RPP poznamy jeszcze szacunek inflacji za marzec. Dopiero kolejne miesiące pokażą, czy dynamiki inflacji będą podążać zgodnie ze ścieżką centralną NBP, co jest głównym wyznacznikiem tego kiedy możemy oczekiwać pierwszych obniżek stóp procentowych.

Bartosz Wałecki, analityk Michael / Ström Dom Maklerski

DLA Piper: Nowe regulacje o zatorach płatniczych powinny poprawić płynność MŚP

Nowe regulacje o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych mogą stanowić skuteczne narzędzie w ograniczaniu zatorów płatniczych dla małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce i przyczynić się do poprawy ich płynności finansowej, uważają prawnicy międzynarodowej kancelarii DLA Piper.

Zgodnie z nowymi przepisami, które weszły w życie w tym roku, małe i średnie firmy mają prawo zbyć wierzytelność wynikającą z transakcji handlowej zawartej z dużym przedsiębiorcą, jeżeli zapłata nie nastąpiła w określonym terminie. Wcześniej postanowienia umów często zakazywały przelewu takiej wierzytelności. W świetle nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych zastrzeżenia zapisane w umowach handlowych, które wyłączają lub ograniczają prawo wierzyciela do przelewu wierzytelności, stają się teraz bezskuteczne.

Zatory płatnicze od lat stanowią bolączkę wielu polskich przedsiębiorstw, zwłaszcza w takich branżach jak handel detaliczny, sektor spożywczy, budowlany czy medyczny. Najnowsze regulacje mogą stanowić skuteczne narzędzie dla małych i średnich firm w egzekwowaniu należności od dużych podmiotów – uważa Piotr Sitnik, senior associate w praktyce prawa handlowego oraz fuzji i przejęć w warszawskim biurze DLA Piper. – Postanowienia zakazujące lub ograniczające przelew wierzytelności były często nadużywane, co w efekcie prowadziło do zatorów płatniczych i utraty płynności przez mniejsze spółki. Konstruując nowe umowy handlowe, duże podmioty powinny mieć na uwadze nowe regulacje i bezskuteczność takich zapisów.

Wprowadzając nowe przepisy ustawodawca uznał, że nie ma uzasadnienia, aby podmiot, który nie wywiązuje się ze swoich podstawowych obowiązków umownych, jakim jest regulowanie świadczenia pieniężnego w terminie, mógł jednocześnie powoływać się na zastrzeżenie umowne wyłączające lub ograniczające prawo wierzyciela do przelewu wierzytelności. Takie postanowienia w umowach były szczególnie dotkliwe w relacjach asymetrycznych, w których występował element przewagi kontraktowej.

Przepisy mają zastosowanie wyłącznie do wierzytelności pieniężnych i dotyczą transakcji handlowych, w których wierzycielem jest mała lub średnia spółka, a dłużnikiem duży przedsiębiorca. Spod zakresu regulacji zostali jednak wyłączeni dłużnicy, którzy są podmiotami publicznymi, w tym jednostki sektora finansów publicznych oraz osoby prawne niemające charakteru przemysłowego ani handlowego.

Ustawodawca prawidłowo zdiagnozował najczęstszy przypadek powstawania zatorów płatniczych w transakcjach handlowych w Polsce. W znacznej mierze przyczyniają się do nich duże podmioty, które nierzadko nadużywają swojej pozycji rynkowej, nie regulując płatności w terminie. Niestety przepisy nie są w pełni doskonałe, bo wyłączają wiele podmiotów, które również mogą powodować zatory płatnicze – dodaje Piotr Sitnik.

Jak wynika z danych Europejskiego Raportu Płatności, prawie połowa przedsiębiorstw w Polsce akceptuje długie terminy płatności. Sami przedsiębiorcy wskazują, że co czwarty kontrahent nie płaci za dostarczone towary lub usługi w terminie. Według autorów raportu, podmioty z sektora MŚP akceptują takie praktyki rynkowe w imię utrzymania dobrych relacji z partnerami o mocnej pozycji w swoich branżach.

Sektor PRS z rekordowym wolumenem transakcji w 2022 r.

Raczkujący rynek PRS (Private Rented Sector) w Polsce zaczyna się rozwijać.

Najem instytucjonalny wywodzi się z Europy Zachodniej i jest mocno ugruntowany m.in. w Niemczech, Szwajcarii czy Holandii. Od kilku lat zainteresowanie rynkiem PRS w Polsce stale wzrasta, zarówno ze strony inwestorów, jak i najemców.

Sektor rozwija się od 2014 roku, kiedy państwowy Fundusz Mieszkań na Wynajem zakupił w Poznaniu pierwszy budynek wielorodzinny z przeznaczeniem pod wynajem instytucjonalny. Od tego czasu, coraz to nowi gracze pojawiali się w tym segmencie rynku, natomiast Avison Young zaznacza, że wyraźny jego rozwój nastąpił dopiero po roku 2019, kiedy na rynku zaczęli pojawiać się nowi gracze. Na koniec 2022 roku mieliśmy na rynku ok. 9400 istniejących lokali i kolejne 13000 w fazie budowy.

Obecne uwarunkowania rynkowe sprawiają, że przed sektorem PRS otwierają się jeszcze szersze możliwości rozwoju. Wysoka inflacja oraz stopy procentowe, słaby dostęp do kredytów hipotecznych, zwiększają popyt na mieszkania na wynajem.

Rekordowy wynik 2022 i zwiększenie udziału rynku wtórnego

Rok 2022 zamknął się w sektorze PRS rekordowo wysokim wolumenem transakcji. Wynik na poziomie 150 mln euro to najlepszy rezultat uzyskany w tym segmencie w historii młodego, polskiego rynku – zaznaczają eksperci Avison Young. Spośród siedmiu transakcji zawartych w sektorze w minionym roku pięć było zlokalizowanych w Warszawie.

Ze względu na swoją początkową fazę rozwoju, sektor PRS w Polsce jest zdominowany przez transakcje na rynku pierwotnym, gdzie budynki nabywane są bezpośrednio od deweloperów. Avison Young zaznacza jednak, że w ubiegłym roku tak wysoki wolumen został zbudowany również dzięki wyjątkowo dużemu udziałowi transakcji rynku wtórnego – sprzedaży portfela Catelli, która wyszła z Polski. Portfel ten obejmował lokale mieszkaniowe w Złotej 44 w Warszawie oraz budynki Pereca 11 w Warszawie i Trio w Krakowie.

Pozostałe transakcje sfinalizowane w 2022 roku to sprzedaż 138 mieszkań w Studio Plac Dominikański we Wrocławiu, zakup 136 lokali w warszawskiej inwestycji Unique Tower, zakup 116 lokali w projekcie Wola Nowa w Warszawie, czy sprzedaż przez 55 mieszkań w warszawskiej inwestycji Metro Połczyńska.

Należy jednak pamiętać, że jednocześnie zostało zrealizowanych wiele projektów w formule forward funding, podkreśla Avison Young.

Rzeczywista dynamika rynku

Rynek inwestycyjny PRS charakteryzuje się różnymi rodzajami akwizycji, w zależności od statusu projektu. W przypadku większości umów podpisywanych w latach 2021-2022 w Polsce mieliśmy do czynienia z finansowaniem typu forward, kiedy strony zawierają umowę kupna-sprzedaży na początku procesu budowlanego. Inwestor zapewnia finansowanie poszczególnych etapów projektu, najczęściej w formie zaliczek na poczet ceny zakupu.

Tym samym, transakcje typu forward funding, finalizowane przez około 2 lata, odzwierciedlają rzeczywistą dynamikę rynku i apetyt inwestorów na produkt PRS – podkreśla Avison Young. W latach 2021-2022 przedmiotem umów o finansowanie typu forward było około 6000 jednostek mieszkaniowych PRS w 15 inwestycjach, których łączny wolumen wyniósł około 700 mln euro. Najbardziej aktywnym inwestorem i niekwestionowanym liderem w projektach forward funding był w tym okresie Heimstaden Bostad, odpowiedzialny za ponad 60 proc. wolumenu transakcji. W konsekwencji podmiot jest również najprężniej rozwijającym się operatorem PRS w Polsce.

Główni gracze rynkowi

Fundusze inwestycyjne zazwyczaj kupują całe budynki, a nawet osiedla mieszkaniowe, które następnie przeznaczają pod najem instytucjonalny. Wraz z rozwojem sektora PRS w Polsce Avison Young obserwuje również zmiany w modelu współpracy. Popularnością cieszą się projekty realizowane w formule build-to-rent, gdzie nieruchomości mieszkalne budowane są od podstaw pod wynajem. Taka formuła pozwala na ujednolicenie późniejszych stawek czynszu.

Avison Young zauważa, że inwestorzy aktywni od samego początku na rynku PRS w Polsce ustępują teraz pola nowym graczom. Niekwestionowanym liderem pod względem liczby jednostek PRS na etapie budowy jest szwedzki Heimstaden Bostad, który ma 27 proc. udziału w całkowitych zasobach w budowie. Za nim uplasował się operator Resi4Rent, a dalej Vantage Rent i Resi Capital. Po wprowadzeniu na rynek wszystkich nowych projektów znajdujących się w budowie, Resi4Rent utrzyma dominującą pozycję w sektorze, stając się właścicielem 24 proc. zasobów. Heimstaden Bostad, najdynamiczniej rozwijający się operator, zajmować będzie druga pozycję z 17 proc. udziałem w rynku.

Jeśli chodzi o pochodzenie kapitału, w strukturze polskiego rynku PRS dominują inwestorzy z Izraela, Niemiec i Holandii. Ich transakcje stanowiły łącznie 75 proc. całkowitego wolumenu transakcji od 2014 roku.

Dalszy rozwój sektora

Jak czytamy w najnowszym raporcie Avison Young, w ciągu ostatnich dziewięciu lat łączny wolumen zamkniętych transakcji inwestycyjnych w sektorze PRS w Polsce przekroczył 325 mln euro.

Pod względem popytu rynek PRS rozwija się aktualnie bardzo dynamicznie, czemu paradoksalnie sprzyja sytuacja geopolityczna i makroekonomiczna. Konflikt w Ukrainie generuje napływ potencjalnych najemców,  wysokie stopy procentowe utrudniają potencjalnym kupującym uzyskanie kredytu na zakup własnego mieszkania.

Z drugiej strony, część inwestorów wstrzymuje lub renegocjuje nowe projekty ze względu na rosnące koszty budowy, wynikające ze wzrostu cen energii i surowców, destabilizacji łańcuchów dostaw oraz wzrostu kosztów finansowania.

Patrząc jednak na działania inwestycyjne na rynku PRS z perspektywy końca 2022 roku, Avison Young spodziewa się dalszego rozwoju inwestycji w tym sektorze. Przy założeniu, że koszty i strategie finansowania przyjęte przez banki nie staną temu na przeszkodzie.

Nieruchomości mieszkaniowe oraz projekty handlowe typu „convenience”, czyli te związane z realizacją podstawowych ludzkich potrzeb, uważane są za najbezpieczniejsze w czasach powszechnej niepewności rynkowej. Avison Young dodaje, że sektor mieszkań na wynajem PRS będzie się rozwijał nie tylko ze względu na inflację czy wysokie oprocentowanie kredytów hipotecznych, ale również dzięki zmieniającemu się postrzeganiu własności mieszkania. W całej Europie od wielu lat rośnie liczba osób wynajmujących mieszkanie, a nie posiadających je na własność. Trend najmu zaczyna nabierać rozpędu dzięki większej mobilności Polaków i częstszym zmianom, które w pewnym stopniu umożliwiła także pandemia. Dzieje się tak dlatego, że wynajem nie zobowiązuje do związania się na stałe z miejscem zamieszkania, ale daje możliwość elastycznych zmian, np. przeprowadzki do innego miasta w celach zawodowych.

Autor: Paulina Brzeszkiewicz-Kuczyńska, Research and Data Manager

Spirala inflacyjna się rozkręca. Większość firm z sektora MŚP planuje podnieść ceny

Większość firm z sektora MŚP planuje w tym roku podnieść ceny swoich towarów i usług, jedynie 16 proc. przedsiębiorstw myśli inaczej, a podobny odsetek nie wie jeszcze co robić – wynika z najnowszego badania dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor. Pytanie, czy po dzisiejszej publikacji danych GUS o inflacji w lutym, jednak i oni nie zmienią zdania. Szczególnie, że przedsiębiorcy uzasadniają, iż znaczącym powodem do podwyżek jest sama inflacja i to, że tak robią inni… A zdaniem połowy badanych firm ich dostawcy podnoszą ceny nie tylko dlatego, że muszą, ale również po to, by więcej zarobić.

Koniec Tarczy Antyinflacyjnej sprawił, że od stycznia stawki VAT na paliwa i energię z 0, 5, czy 8 proc. wróciły do normalnego poziomu – 23 proc., sprzed lutego 2022 r. A to jeden z istotnych elementów ponownie nakręcających wzrost cen, choć oczywiście nie jedyny. Drogi gaz i energię jako przyczynę zmian cen, przywołuje 43 proc. sektora MŚP. 50 proc. mówi o rosnących kosztach pracy – płaca minimalna wzrosła w tym roku o 480 zł do 3490 zł, a w lipcu ma pójść w górę o dodatkowe 110 zł. Dla 51 proc. przedsiębiorstw podstawą wzrostu cen są drożejące komponenty. Ponad połowa mówi, że powodem podwyżek jest po prostu inflacja – wynika z badania Skaner MŚP wykonanego przez Instytut Keralla Research w I kw. tego roku dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor.

W zrealizowanym w marcu badaniu, ponad 55 proc. mikro, małych i średnich firm zapowiedziało, że w tym roku podwyższy ceny dla swoich klientów, a 15 proc. informuje, że już to zrobiło. 14 proc. podmiotów jeszcze się zastanawia, a kolejne 16 proc. deklaruje, że pozostanie przy dotychczasowych stawkach – podaje Skaner MŚP.

Bez podwyżek, prędzej w budownictwie niż w handlu

Najwięcej firm z niezmienionymi cenami chce wytrwać w budownictwie, transporcie i usługach, bo ponad jedna piąta. W przemyśle dalsze działanie bez zmian cennika rozważa 12 proc. przedsiębiorstw i tylko nieliczne – 9 proc. to firmy handlowe. – Nie pozostaje nic innego jak trzymać kciuki, by im się udało. Obawiam się jednak, że presja inflacyjna może okazać się zbyt silna. Nie bez znaczenia będą też dane, z opublikowanego dziś przez GUS, wskaźnika cen towarów i usług dla konsumentów, zwłaszcza, że oczekuje się, że będzie to więcej niż pokazane w styczniu 17,2 proc. wzrostu cen rok do roku. Pewnym światełkiem w tunelu jest jednak fakt, że lutowy poziom inflacji ma stanowić jej szczyt, a w kolejnych miesiącach powinien rozpocząć się proces dezinflacji, czyli zmniejszenia dynamiki wzrostu cen. Podwyżki powinny, więc być niższe, jednak o zahamowaniu trendu wzrostu cen nie ma jeszcze mowy – zwraca uwagę prof. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor.

Większość firm z sektora MŚP już podjęła decyzję, ich ceny wzrosną

Najczęściej podwyżki zapowiada transport, 6 na 10 przedsiębiorstw, m.in. dlatego, że dotychczas z tego sektora ceny podwyższyło jedynie 5 proc. firm. Klienci transportu powinni się więc nastawić na przykre wieści. Jedyną branżą odstającą od reszty, jeśli chodzi o skalę zapowiedzi podwyżek jest budownictwo, gdzie „tylko” 43 proc. mikro, małych i średnich ma plan podniesienia stawek. – Budownictwo nie ma obecnie najlepszego czasu. Kurczy się portfel zamówień zarówno z sektora publicznego jak i prywatnego, a niesprzyjająca koniunktura na rynku kredytów hipotecznych przełożyła się na spadek liczby rozpoczynanych inwestycji mieszkaniowych. W styczniu br. wartość produkcji budowlano – montażowej wzrosła w relacji do stycznia 2022 r. tylko o 2,4 proc. Trudno w takich okolicznościach zwiększać oczekiwania finansowe – zauważa prof. Waldemar Rogowski.

podwyżki cen
Źródło: badanie Skaner MŚP dla BIG InfoMonitor

Co jest przede wszystkim powodom podwyżek? Droższe komponenty, rosnące koszty pracy oraz drogie źródła energii. Argumentem jest też inflacja, a niemała część firm – 15 proc., mówi o konieczność dopasowania cen, skoro podnoszą je inni.

– I to jest dodatkowa ciemna strona inflacji, samonakręcająca się spirala wzrostu cen. Najpierw pojawiają się oczekiwania inflacyjne, następnie presja by w związku z inflacją zarabiać więcej, a potem jest wzrost i akceptacja dla rosnących cen. Przykład paliw najlepiej pokazał, że nie zawsze chodzi jednak wyłącznie o rosnące ceny produkcji, lecz najzwyczajniej o wyższe marże. Podejrzenia, o podobne pobudki u swoich dostawców, ma już co drugi przedstawiciel sektora MŚP, a to prosta droga do tego, by pójść ich śladem. Dopóki nie pojawi się bariera popytowa, która wyznaczy granicę akceptacji cen przez nabywców, spirala podwyżek się nie zatrzyma – podsumowuje Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Badanie zrealizowane w ramach projektu „Skaner MŚP”, przez Instytut Keralla Research, prowadzone co kwartał wśród mikro, małych i średnich firm. Próba = 500, technika: wywiady telefoniczne, termin: luty 2023 r.

Ropa naftowa najtańsza od grudnia. Giełdy na zielono

Główne indeksy amerykańskiego rynku akcji zanotowały we wtorek wzrosty (S&P 500 +1,65 proc., DJIA 1,06 proc., Nasdaq Composite 2,14 proc.). Zwyżki głównych indeksów przeważały dziś również na giełdach Azji i Oceanii. Najsilniej – o 3,06 proc. – wzrósł tajlandzki SET Index.

W Europie dziś rano brak było na rynkach akcji jakichś wyraźniejszych tendencji (DAX -0,18 proc., CAC 40 -0,59 proc. ok. godz. 9:55).
Na GPW WIG-20, który w poniedziałek osiągnął najniższy poziom od grudnia, minimalnie tracił dziś rano (-0,04 proc. ok. godz. 9:55). WIG-Nieruchomości osiągnął dziś najwyższy poziom od roku. Wśród składników mWIG-u 40 najwyższy poziom od października 2021 osiągnął dziś kurs spółki Dom Development. Wśród składników sWIG-u 80 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś kursy akcji spółek Atal, R22 oraz Mirbud.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych silnie spadała od 2 marca, ale wczoraj dosyć dynamicznie korygowała tą zniżkę. Dziś rano zmiana rentowności była kosmetyczna (-0,05 proc.). Rentowność polskich 10-latek rosła dziś rano drugi dzień z rzędu.

Ceny kontraktów na ropę naftową na NYMEX-ie (WTI) i ICE (Brent) spadły wczoraj do najniższych poziomów od grudnia, a dziś rano odbijały w górę o ok. 1,2 proc. Cena kontraktów na gaz ziemny na na NYMEX-ie rosły dziś rano o 0,51 proc. Taniała dziś rano miedź na COMEX-ie (-0,85 proc. ok. godz. 9:40) oraz metale szlachetne (złoto -0,93 proc., srebro -1,59 proc., platyna -1,59 proc., pallad -2,43 proc.). Przy zmianie serii kontraktów aż o 17,8 proc. podskoczyły na kontrakty na trzodę chlewną na CME.

Kurs amerykańskiego euro względem amerykańskiego dolara osiągnął dziś rano najwyższy poziom od miesiąca, ale później te zyski zostały skasowane i ok. godz. 9:30 kurs EUR/USD był -0,02 proc. poniżej poziomu wczorajszego zamknięcia. Kurs USD/JPY wzrósł wczoraj po trzech dniach spadków i dziś rano ponownie zwyżkował (+0,51 proc. ok. godz. 9:35).

Kursy polskiego złotego względem głównych walut nie zmieniały dziś rano w znaczący sposób (EUR/PLN -0,02 proc., USD/PLN -0,01 proc. ok. godz. 9:35).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara zaatakował wczoraj gwałtownie poziom oporu wyznaczany w okolicach poziomu 25000 USD przez lokalne szczyty z sierpnia ub.r. i lutego br. W pewne chwili kurs osiągnął nawet poziom przekraczający 26500 USD. Ten wtorkowy atak został jednak odparty i jakkolwiek kurs BTC/USD wzrósł wczoraj o 2,08 proc., to jednak zakończył sesję poniżej poziomu 25000 pkt. Dziś rano kurs BTC/USD ponownie ostrożnie podkradał się w kierunku 25000 USD (+0,5 proc.).

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Downsizing w handlu będzie się pogłębiał, dopóki nie spadną koszty produkcji

Jak podkreślają eksperci, ze względu na wysoką inflację, ostatnio mocno nasiliło się tzw. zjawisko downsizingu w handlu. I ten trend niestety będzie przyspieszał, bo obecnie producenci są w trudnej sytuacji. Celowo zmniejszają gramaturę opakowań. Jednocześnie znawcy tematu dodają, że wobec tego firmy powinny być bardziej transparentne, tj. wyraźniej i bardziej stanowczo komunikować na opakowaniach takie zmiany. Do tego eksperci wskazują, że obecnie nie ma mowy o oszustwie, jeśli na opakowaniu widnieje wymagana informacja. I dodają, że wina częściowo leży też po stronie konsumentów, którzy rzadko weryfikują gramaturę.

Widoczne zmiany

W przestrzeni publicznej coraz częściej mówi się o downsizingu w handlu. Jak przekonuje dr Krzysztof Łuczak, wieloletni ekspert rynku retailowego, zjawisko to robi się coraz bardziej powszechne w codziennych zakupach. Producenci zazwyczaj pomniejszają opakowania w kwestii gramatury. Przykładowo, zamiast 200 jest 180 gram. Ale jednocześnie produkty pozostają w tym samym opakowaniu, żeby wizualnie wyglądało to identycznie. Ten stan potwierdza np. ostatnie badanie wykonane dla dziennika Rzeczpospolita, w którym ponad 52% ankietowanych stwierdziło, że zdecydowanie widać to w sklepach. Z kolei przeszło 22% respondentów potwierdziło, że można to często zauważyć.

– To zjawisko istniało od dawna, ale nasiliło się, kiedy wzrosła inflacja. Producentom jest bowiem łatwiej w ten sposób niejako przemycić wzrost ceny. Konsument zauważy, że coś podrożało, ale nie tak łatwo jest mu dostrzec różnicę w gramaturze opakowania. Można więc powiedzieć, że teraz downsizing to istotny problem, który dotyczy coraz większej liczby produktów – komentuje Joanna Wosińska, zastępca redaktora naczelnego magazynu „Pro-Test”.

Jak stwierdza Andrzej Gantner, wiceprezes Polskiej Federacji Producentów Żywności, zmniejszenie gramatury bez obniżenia ceny produktu jest bardzo trudną decyzją dla firmy. Wiąże się zarówno z kosztami zmiany opakowań, koniecznością renegocjacji umów handlowych, jak i ryzykiem negatywnej reakcji konsumentów. Zazwyczaj podejmowana jest jako ostateczność, kiedy wyczerpano już inne sposoby kompensacji wzrostu kosztów produkcji, a z badań wynika, że kolejna podwyżka ceny jednostkowej będzie skutkowała utratą klientów. Zdaniem eksperta, obecna sytuacja gospodarcza, której nie są przecież winni producenci, zmusiła firmy do tego typu decyzji. Mamy do czynienia z nasilającym się trendem, który będzie kontynuowany, dopóki nie zaczną spadać koszty produkcji.

– Mniej więcej pół roku temu widziałem wewnętrzne badanie zrobione dla dużego producenta żywności z centralnej części kraju. Firma chciała wiedzieć, czy konsument preferuje zmniejszone opakowanie i utrzymanie ceny, czy jednak woli poprzednią gramaturę i podwyżkę. Wówczas blisko 60% badanych wskazało pierwszą opcję, co daje trochę do myślenia – dodaje dr Łuczak.

Jak zaznacza Joanna Wosińska, downsizing jest najbardziej powszechny w kategorii produktów spożywczych. Ale dotyczy też innych kategorii, np. kosmetyków. Jednak najbardziej zaskakującym przykładem jest chyba papier toaletowy. Producenci oszczędzają, ale nie poprzez zmniejszenie zbiorczego opakowania, np. odjęcie jednej czy dwóch rolek. To by było łatwe do zauważenia przez konsumenta. Rolki zwyczajnie „topnieją”, tj. stają się cieńsze albo luźniej zwinięte. A to już na pierwszy rzut oka trudniej dostrzec. Konsument musiałby ważyć papier toaletowy.

– Proces zmiany opakowań i gramatur wymaga czasu. Myślę, że dużo firm podjęło takie decyzje w drugiej połowie ub.r. Obecnie obserwujemy w sklepach skutki właśnie tych wyborów. W niektórych kategoriach produktów, które nie wymagają opakowań, np. w części wyrobów piekarniczych i cukierniczych, proces przebiega mniej widocznie. Zmiany mogą być dokonywane bowiem praktycznie z dnia na dzień i rozłożone w czasie. W produktach pakowanych trudno sobie wyobrazić, żeby firma zmieniała co chwila opakowania – analizuje Andrzej Gantner.

Nieświadomy konsument

Według dr. Łuczaka, producenci powinni mocno i wyraźnie komunikować obniżenie gramatury na opakowaniu. Przykładowo, umieszczając tekst: „Uwaga. Produkt ma nową wagę”. To mogłoby zmusić konsumenta do zainteresowania się tym wątkiem. Jak przekonuje ekspert, w praktyce nie dochodzi do tego. Takie działanie mogłoby się niekorzystnie odbić na wizerunku firmy. Dlatego raczej nie można liczyć na takie działanie, chyba że dotyczyłoby to odwrotnej sytuacji. To znaczy, mniejsze opakowanie zastąpiono by większym w tej samej cenie.

– Mówi się, że to konsument poprzez swoje wybory zakupowe rządzi rynkiem. To prawda, o ile dokonuje świadomych wyborów. Tymczasem specyfiką downsizingu jest fakt, że gramatura jest zmniejszana w sposób zawoalowany. Konsument ma tego nie zauważyć, nieświadomie sięgnąć po znany mu produkt, nie zauważając, że teraz jest go mniej. Rozmiar opakowania pozostaje bez zmian, zmniejsza się tylko jego zawartość. Oczywiście producenci tłumaczą się tym, że gramatura jest podana – przekonuje Joanna Wosińska.

Z kolei Andrzej Gantner zaznacza, że zmiana gramatury, przy zachowaniu wymaganej prawem informacji na opakowaniu i przy widocznej na półce sklepowej cenie jednostkowej w przeliczeniu na 100 gram lub mililitrów, nie może być uznana za wprowadzenie w błąd. Konsumenci, w obliczu szybko rosnących kosztów życia, poszukują produktów tańszych, ale nie chcą też rezygnować ze swoich nawyków zakupowych i ulubionych produktów. Każdy z nas stosuje indywidualny wzorzec wartości przypisany konkretnym produktom. Wskazuje on górną akceptowalną przez nas cenę danego produktu w stosunku do korzyści z zakupu. Dlatego szybciej zaakceptujemy zmniejszenie gramatury niż zbyt dużą podwyżkę ceny jednostkowej.

– Z wielu badań rynkowych wiemy, że Polacy naprawdę rzadko sami z siebie weryfikują gramaturę. Najwięcej pretensji w tej kwestii mogą więc mieć sami do siebie. Oczywiście, producenci też nie są bez winy. Rolą konsumenta jest weryfikacja towaru, w tym jego ceny w stosunku do gramatury – dodaje dr Krzysztof Łuczak.

Natomiast Joanna Wosińska podkreśla, że konsument nie zawsze potrafi sobie wyobrazić, ile to jest 70 g chipsów, 230 g koncentratu pomidorowego czy 45 ml kremu. Nie pamiętamy też, ile chrupek znajdowało się w opakowaniu jeszcze wczoraj. Dlatego nawet osobom, które czytają etykiety, bardzo trudno dostrzec, czy w tym samym opakowaniu dostaje teraz mniej produktu, czy nadal tyle samo. Jak stwierdza ekspertka, producentom udaje się niepostrzeżenie zmniejszać gramatury. Wielu kupujących tego nie zauważa.

– Trend niestety będzie przyspieszał, bo obecnie producenci są w trudnej sytuacji i będą chcieli trochę sobie to zrekompensować. Proces może się zatrzymać tylko wtedy, kiedy konsumentom to będzie bardzo przeszkadzało. Downsizing jest bezdyskusyjne praktyką antykonsumencką, niezależnie od tego, co twierdzą producenci i sieci handlowe, a także jak zachowują się konsumenci. Problem ten należałoby sprawnie uregulować, żeby dalej się nie rozlewał po rynku. Jednak nie jest to takie proste – podsumowuje dr Krzysztof Łuczak.