Według najnowszych (opublikowanych dziś o g. 14) danych NBP, w maju 2025 r. podaż pieniądza M3 (gotówka w obiegu, jak i różne formy depozytów bankowych) wyniosła 2 569,9 mld zł i była o 22,8 mld zł wyższa niż na koniec kwietnia 2025. Na depozytach bieżących Polacy trzymali 978,8 mld zł, a na terminowych do dwóch lat włącznie – 396,5 mld zł.
Najnowsze dane banku centralnego i jak to się odnosi do oszczędności Polaków – komentuje ekspert z Finax, Przemysław Barankiewicz:
Według najnowszych danych Narodowego Banku Polskiego, na koniec maja 2025 r. podaż pieniądza M3 wyniosła ok. 2,57 bln zł. Znaczącym źródłem wzrostu były depozyty bieżące gospodarstw domowych. Obecnie aż 978,8 mld zł to środki zgromadzone na ROR, mimo że dla Kowalskiego realne zyski z takich form oszczędzania są bliskie zeru.
Najnowsze dane NBP sprowadzają się do zasadniczego wniosku: w Polsce wciąż trzymamy w bankach oszałamiające sumy. Choć coraz chętniej gromadzimy oszczędności, to niestety w strukturze depozytów przeważają te o niskim oprocentowaniu. I o ile inflacja nie jest już dwucyfrowa (w maju wyniosła 4,2%) to wciąż istotnie oddziałuje na siłę nabywczą pieniądza, bo przecież ceny nadal rosną. Zmieniło się jedynie tempo tego wzrostu, ale cel inflacyjny NBP (2,5% ± 1 pkt proc.) na tę chwilę pozostaje poza zasięgiem. Przy inflacji na poziomie 4-5%, spadek wartości naszych pieniędzy może sięgnąć nawet 25% w ciągu zaledwie 6 lat, a połowę w 14. To sygnał ostrzegawczy dla oszczędzających – kapitał, który nie pracuje, po prostu topnieje.
Tak ponura perspektywa powinna skierować Polaków w stronę przemyślanego inwestowania. Najlepiej w sposób zdywersyfikowany i długoterminowy. Według naszego ostatniego badania Financial Wellness Index by Finax, najwięcej osób regularnie oszczędzających jest wśród respondentów w wieku 25-34 lata, co cieszy, bo wczesny start pozwala wykorzystać ogromną siłę procentu składanego. Przykład? 200 zł może wydawać się niewielką kwotą, ale jeśli zaczniemy systematycznie odkładać taką sumę co miesiąc przez 40 lat, to nawet bez inwestowania uzbieramy 96 tys. zł. A jeśli zainwestujemy te pieniądze ze średnią stopą zwrotu 8% rocznie, możemy zgromadzić nawet 700 tys. zł. Co istotne, większość tej kwoty to nie nasze wpłaty, a wypracowane zyski.
Jak zatem chronić kapitał i w co inwestować? Zamiast o gromadzeniu wszystkich pieniędzy na rachunku bieżącym, myślmy o obligacjach skarbowych indeksowanych inflacją, surowcach czy wreszcie produktach emerytalnych. Jednym z ciekawszych choć wciąż mało znanym jest OIPE (Ogólnoeuropejski Indywidualny Produkt Emerytalny) spod parasola trzeciego filaru. To narzędzie stworzone na poziomie unijnym z myślą o długoterminowym budowaniu kapitału odpornego na inflację. W Polsce funkcjonuje na podobnych zasadach jak IKE, a więc przy spełnieniu określonych warunków zwalnia z tzw. podatku Belki. Dobrym punktem wyjścia dla inwestorów są też robodoradcy, którzy automatycznie budują i zarządzają portfelem inwestycyjnym opartym m.in. o ETF-y. To wygodny i efektywny sposób, by wejść w świat inwestowania w sposób uporządkowany i zgodny z własnymi potrzebami.
W czasach, gdy inflacja pochłania nasze oszczędności, koniecznością staje się inwestowanie – niekoniecznie agresywne, ale przemyślane i długofalowe. Polacy mają dziś do dyspozycji więcej narzędzi niż kiedykolwiek wcześniej. Warto z nich korzystać, by skutecznie zabezpieczyć swoją przyszłość i spać spokojnie.






