nieBezpieczni w social media

„Właśnie udostępniłeś niebezpieczne dane. Opublikowałeś najważniejsze informacje o sobie. Dowiedz się, jak mogą wykorzystać je przestępcy. Odwiedź stronę Fundacji „Wiedza to Bezpieczeństwo” – wtb.org.pl/portale”. Taki komentarz  pod wpisem na Instagramie może przeczytać już ponad sto osób*, które lekkomyślnie zamieściły zdjęcia dowodów tożsamości oraz innych dokumentów, na których  są ich dane osobowe.

Prawie połowa polskich internautów posiada profile na kanałach społecznościowych. Coraz częściej można na nich znaleźć fotografie dokumentów, na których widnieją takie dane jak: imię  i nazwisko, data urodzenia, imiona rodziców, numer i seria dowodu osobistego, numer pesel itd. – Wielu z nas nie zdaje sobie z tego sprawy, że takie informacje są bardzo cenne. Zwłaszcza dla przestępców, którzy dzięki nim mogą się pod nas podszyć i np. zaciągnąć pożyczkę w parabanku lub zamówić drogie usługi abonamentowe .– mówi Marcin Zadrożny z Fundacji „Wiedza to Bezpieczeństwo” i dodaje – Publikując swoje dane osobowe w social media narażamy siebie, swoją rodzinę i znajomych na nieprzyjemne konsekwencje, jakie mogą wiązać się z ich wykorzystaniem przez osoby trzecie, w tym na dotkliwe straty finansowe. Według Raportu o dokumentach InfoDOK przygotowanego przez Związek Banków Polskich tylko w 2015 r. próbowano wyłudzić aż 7,2 tys. kredytów na łączną kwotę 253 milionów złotych.

Od kilku dni informujemy osoby, które na Instagramie publikują zdjęcia swoich dowodów osobistych, legitymacji szkolnych i praw jazdy o tym, że jest to niebezpieczne działanie. Chcemy w ten sposób zwiększyć ich świadomość o ochronie danych. – wyjaśnia Marcin Zadrożny. – Kilka osób po zamieszczeniu przez nas komentarza pod ich zdjęciami, usunęło je. A jedna nawet nam podziękowała, bo do tej pory nie zdawała sobie sprawy, jak jej dane mogą zostać wykorzystane. – uzupełnia.

Akcję na Instagramie rozpoczęła 3 sierpnia br. Fundacja „Wiedza to Bezpieczeństwo”. Jest ona częścią kampanii edukacyjnej „Potencjalnie nieBezpieczni”, która ma zwiększyć wiedzę społeczeństwa na temat ochrony danych osobowych. Poprzez nią Fundacja chce  zwrócić uwagę na znaczenie informacji, jakie posiadamy i zagrożeń wynikających z ich utraty.

– Celem kampanii jest wskazanie ryzykownych zachowań oraz tego w jaki sposób mogą być wykorzystane nasze dane. Każda teoretyczna sytuacja wzbogacona została o praktyczny przykład oddziaływujący na wyobraźnię, dzięki czemu  łatwo sobie uzmysłowić, co może się stać, jeśli postąpimy w taki, a nie inny sposób z naszą kartą płatniczą, dowodem osobistym, czy statusem w mediach społecznościowych. Wychodzimy z założenia, że lepiej zapobiegać niż leczyć. – podsumowuje Maciej Zadrożny.

Więcej informacji o kampanii „Potencjalnie nieBezpieczni” można znaleźć na: wtb.org.pl

 

* W nocy 4 sierpnia Instagram zablokował konto „potencjalnie_nie_bezpieczni”, z którego Fundacja zamieszczała komentarze, powołując się na złamanie Regulaminu. Adw. Marcin Zadrożny w imieniu Fundacji, postępując zgodnie z instrukcjami, przesłał odpowiedź do Zespołu Instagrama, w której napisał, że: Właścicielem konta „potencjalnie_nie_bezpieczni” jest Fundacja Wiedza To Bezpieczeństwo (www.wtb.org.pl), która aktualnie prowadzi ogólnopolską kampanię edukacyjną POTENCJALNIE nie BEZPIECZNI, która ma na celu zwiększyć wiedzę społeczeństwa na temat bezpieczeństwa informacji i ochrony danych osobowych. Niestety duże grono osób nie zdaje sobie sprawy z negatywnych konsekwencji publikowania w szczególności zdjęć dowodów osobistych na portalach społecznościowych. (…) W mojej ocenie portalowi Instagram powinno zależeć na bezpieczeństwie swoich użytkowników, dlatego dziwi mnie blokada konta, którego rolą było uświadamianie społeczeństwa. Niestety do tej Fundacja nie otrzymała odpowiedzi. Konto „potencjalnie_nie_bezpieczni” pozostaje zablokowane.

Jak skrócić terminy płatności w małej firmie

Większy partner małego przedsiębiorstwa może mu narzucić długie terminy zapłaty za towar czy usługę. Im mniejsza firma, tym większy to dla niej kłopot. Są jednak sposoby na szybsze uzyskanie należności.

Średni czas oczekiwania na zapłatę wydłuża się – w I kwartale 2016 r. aż o 6 dni (dane KRD).

Niestety aż 61 proc. małych i średnich firm w Polsce uważa, że opóźnione płatności są częścią ich codzienności (BIG InfoMonitor). Prawie połowa badanych wystawia rachunki z przedłużonym terminem zapłaty dla ponad ¾ swoich stałych klientów. Odsetek firm wskazujących w innym badaniu (Portfel należności polskich przedsiębiorstw), że opóźnione płatności stanowią dla nich barierę w prowadzeniu działalności gospodarczej, wynosi aż 52 proc. wszystkich polskich firm.

Traktują z góry mniejszych partnerów

Najbardziej wrażliwymi na odroczone płatności są małe przedsiębiorstwa. Firma budowlana, która realizuje kontrakt dla dużego dewelopera, czy wytwórca, z podpisanymi umowami na długoterminowe dostawy produktów do dużej sieci handlowej zazwyczaj akceptują trudne warunki umowy, w tym te dotyczące długich terminów płatności. Niestety, z czasem współpraca z partnerem płacącym po 60 czy 90 dniach staje się bardzo kłopotliwa. Tym bardziej w sytuacji, kiedy większy partner jednostronnie i bez konsultacji zmienia warunki umowy, tak jak mu wygodnie. W takich praktykach przodują budowlanka i sieci handlowe.

– Małe i średnie firmy nie zaryzykują ważnego kontraktu zbyt natarczywie upominając się o swoje należności. Rzecz jasna mają też mniejszą siłę argumentów. Co ciekawe, wg naszych doświadczeń z terminową zapłatą problem mają zarówno nowi, jak i stali klienci. Wielu naszych klientów pyta więc faktora nie tylko o finansowanie, ale i możliwość wsparcia w monitowaniu ich partnerów biznesowych odkładających należne płatności – mówi Piotr Gąsiorowski z eFaktor, firmy zajmującej się faktoringiem dla małych i średnich przedsiębiorstw.

Kiedy przedsiębiorca słyszy, że jego faktura „gdzieś się zawieruszyła”

W takich sytuacjach faktor przejmuje rolę pilnującego terminowości wpływów i w razie potrzeby upomina się o zaległości. Przedsiębiorca nie rozmawia wtedy bezpośrednio sam z gigantem, z którym współpracuje. Robi to za niego godna zaufania instytucja finansowa. W takim modelu biznesowym deweloperowi czy dużej sieci handlowej trudniej jest „zbywać” pytania o należności za wykonane usługi czy towary i przypomnienia o stosownych terminach regulowania faktur. Taka praktyka działa dyscyplinująco. Faktor pozwala więc płynniej i szybciej wyegzekwować pieniądze od dużego partnera i skrócić czas oczekiwania na zapłatę.

– Dla przedsiębiorcy to dosyć komfortowe rozwiązanie, bo z jednej strony faktor umożliwia mu szybszy dostęp do swoich własnych, już zarobionych pieniędzy, ale i pilnuje, aby faktury za wykonane prace i produkty „nie ginęły” na biurku dużego dewelopera czy sieci handlowej. Funkcjonowanie przez wiele miesięcy bez wpływów wymaga dużego zapasu kapitału, małe firmy potrzebują swoich pieniędzy wcześniej – mówi Piotr Gąsiorowski z eFaktor.

Korzystanie z usług faktora odsuwa też konieczność działań windykacyjnych, grożących pogorszeniem relacji biznesowych, a dla mniejszego partnera drogich i kłopotliwych. Tylko 51 proc. przedsiębiorstw, które samodzielne starają się odzyskiwać należności, odzyskuje całość długów z minionego roku (dane Rzetelna Firma za 2015r.). Otrzymania wszystkich pieniędzy nie doczekało się natomiast 49 proc. przedsiębiorców, którzy samodzielnie starali się zmotywować klientów do uregulowania zobowiązań.

Skuteczność faktoringu i jego rosnącą popularność pokazują dane. W pierwszym półroczu 2016 – jak podaje Polski Związek Faktorów – firmy w nim zrzeszone zrealizowały obroty o łącznej wartości 73,5 mld zł. W porównaniu do ubiegłego roku to wzrost o 21,1 proc. Eksperci w całym 2016 roku spodziewają się obrotów rzędu blisko 150 mld zł. Dla porównania w 2009 roku było to 30 mld złotych. W rzeczywistości liczby są jeszcze większe, bo duża część faktorów nie jest zrzeszona w PZF.

Raporty płacowe – czy umiesz z nich korzystać?

Na rynku dostępny jest szereg możliwości zbadania płac oferowanych pracownikom w konkurencyjnych firmach. Istotne jest, żeby poznać specyfikę prowadzonych badań, aby dokonać najlepszego wyboru pod kątem potrzeb swojej organizacji.

1.     Raporty płacowe ogólnodostępne (bezpłatne)

Charakterystyka

Raporty płacowe ogólnodostępne publikowane są nieodpłatnie na portalach rynku pracy oraz stronach firm doradztwa HR. Charakteryzują się dość wysokim poziomem ogólności. Często nie przedstawiają różnic regionalnych, a podawane widełki są obszerne poprzez objęcie dużej grupy przedstawicieli danego zawodu – zarówno początkujących, jak i bardzo doświadczonych pracowników, będących ekspertami w swojej dziedzinie. Pozwalają jednak wytyczyć ramy, w których pracodawcy mogą się poruszać oraz ustalić stawki jako punkty odniesienia. – Ogólnodostępne raporty potrafią różnić się od siebie znacząco. Przyczyną jest odmienność badanych prób. Profesjonalny dostawca raportu powinien szczegółowo określić metodologię badania oraz scharakteryzować respondentów, aby użytkownik wiedział, jakiej grupy społeczno-zawodowej dotyczą prezentowane dane. Przykładowo, Antal w swoim Raporcie Płacowym prezentuje dane dotyczące wysoko wykwalifikowanych specjalistów i menedżerów, którzy doświadczenie zawodowe zdobywali w średnich i dużych firmach – komentuje Agnieszka Wójcik, menedżer w Antal Market Research.

Plusy:

+ brak konieczności poniesienia kosztów

+ szybki dostęp

+ różnorodne źródła wiedzy

Minusy:

– duży poziom ogólności przedstawionych danych

Dla kogo?

Jeśli robisz pierwsze rozpoznanie rynku lub szukasz wiedzy nt. stanowisk, które są rzadko rekrutowane w Twojej organizacji, ogólnodostępny raport będzie idealnym źródłem wiedzy. Dobrze sprawdzi się również w przypadku pojedynczych procesów rekrutacyjnych. Przykładowo, jeśli rekrutujesz PR Managera raz na sześć lat ogólnodostępne raporty dostarczą ram i podstawowej wiedzy o przedziałach płacowych. W sposób już indywidualny możesz ustalić przydatność i opłacalność zatrudnienia danej osoby z określonymi kompetencjami w firmie.

2.     Raporty płacowe przygotowywane na podstawie danych kadrowych

Charakterystyka

Odpłatne raporty płacowe przygotowywane na podstawie oficjalnych danych kadrowych są znacznie bardziej szczegółowe, a co więcej w stu procentach wiarygodne. Organizacje oferujące tego typu raporty najczęściej realizują je w obrębie zamkniętej grupy przedsiębiorstw, które zgodziły się na udostępnienie swoich danych. Często aby zakupić raport należy przekazać do celów analizy dane swojej firmy.

Raporty oparte o dane kadrowe świetnie odwzorowują obecne siatki płac w przedsiębiorstwach, w mniejszym stopniu są w stanie odzwierciedlić wysokość obecnie składanych ofert na rynku. Korzystając z tego typu raportów koniecznie należy sprawdzić liczbę badanych firm o podobnym profilu. W tym przypadku liczba badanych pracowników jest znacznie gorszym kryterium. Może się bowiem zdarzyć, że dwie firmy z danej branży zatrudniają na analogicznym stanowisku łącznie 3000 pracowników. Jest to liczba bardzo duża, ale de facto pokazująca tylko wąski obszar ze względu na spójne wynagradzanie w ramach tej samej organizacji – wyjaśnia Agnieszka Wójcik z Antal Market Research.

Drugą kwestią, której warto się przyjrzeć, są opisy stanowisk. Jak bardzo są szczegółowe? Jak bardzo pokrywają się z potrzebą badawczą widoczną w organizacji pragnącej zakupić raport płacowy? Trzeba pamiętać, że w jednej firmie osoba na stanowisku kierownika to specjalista z 2-letnim doświadczeniem, bez zespołu i bez znajomości języków obcych, w drugiej – dojrzały biznesowo pracownik, zarządzający grupą podwładnych, z 10-letnim doświadczeniem w branży i biegłą znajomością dwóch języków obcych. Opisywanie tak zróżnicowanych profili zawodowych w ramach jednej grupy stanowisk może skutkować przekłamanymi wynikami, pomimo pewności danych wyjściowych.

Plusy:

+ bardzo dokładne dane pochodzące z działów kadrowych

+ dobre odwzorowanie siatek płacowych w organizacjach

Minusy:

– brak informacji o bieżących trendach w kontekście składanych ofert

– konieczność udostępnienia firmie zewnętrznej wrażliwych danych o wynagrodzeniach oferowanych w firmie

– trudności mogące się pojawić na poziomie uspójnienia opisów stanowisk

Dla kogo?

Jeśli interesuje Cię przede wszystkim rozkład siatek płacowych w branży to taki raport będzie najlepszym źródłem. Dostarczy z pewnością wiarygodnych danych i pokaże w trafny sposób rozkład płac. Jest to również najlepszy sposób badania płac wynagrodzeń pracowników niższego szczebla, których opisy stanowisk i kompetencje nie różnią się w znacznym stopniu.

3.     Raporty płacowe na podstawie danych pochodzących z procesów rekrutacyjnych

Charakterystyka

Raporty płacowe przygotowywane na podstawie danych pochodzących z procesów rekrutacyjnych są najlepszym odwzorowaniem bieżących trendów, jeśli chodzi o oferty składane kandydatom. Przygotowywane są na podstawie przeprowadzonych w danym roku przez firmę rekrutacyjną procesów. Wynagrodzenia analizowane są w oparciu o życiorysy badanych pracowników, w związku z tym pokazują również podaż określonych kompetencji na rynku i ich bieżącą wartość.

Z naszego doświadczenia wynika, że dane prezentowane raportach opartych o dane z procesów rekrutacyjnych są wyższe, niż we wcześniej zaprezentowanych raportach, gdyż dotyczą pracowników pożądanych i zatrudnianych obecnie na rynku. Tego typu raporty odpowiadają na pytanie, ile należy zaproponować danemu pracownikowi, aby zgodził się dla nas pracować lub jakie wynagrodzenie na rynku może otrzymać zatrudniony przez nas pracownik – mówi Agnieszka Wójcik z Antal Market Research. – Do raportu dołączana jest często informacja przy jakiej procentowo kwocie podwyżki kandydaci najczęściej zmieniają pracę. Wskazywany jest pułap finansowy, przy którym pojawia się duże ryzyko zjawiska attrition, czyli odejścia z organizacji – uzupełnia ekspertka.

Plusy:

+ pokazanie bieżących trendów wysokości składanych ofert

+ możliwość bezpośredniego przekucia wyników badania na biznesowe działania

+ analiza podaży określonych kompetencji na rynku pracy

+ możliwość dokładnego określenia grupy docelowej (branża, poziom doświadczenia, kompetencje w rodzaju posiadanych certyfikatów etc.)

Minusy:

– brak informacji o pracownikach z niższymi kompetencjami

– brak informacji o rozkładzie siatek płac w organizacji

Dla kogo?

Jeśli zastanawiasz się jakiej wysokości wynagrodzenie zaoferować kandydatowi lub czy Twoja konkurencja nie oferuje stawek na tyle wysokich, aby skusić do zmiany pracy Twoich pracowników – taka forma badania będzie dla Ciebie najlepszym wyborem. Jest to też najbardziej skuteczne narzędzie, jeśli interesują Cię płace wąsko profilowanej grupy zawodowej – np. tylko specjalistów z określonym certyfikatem i znajomością języka niemieckiego.

Każde z wymienionych badań ma swoją własną specyfikę. Dobrze zdefiniowana potrzeba biznesowa firmy i świadomość przewag oraz słabości oferowanych raportów płacowych pozwalają podjąć właściwą decyzję o wyborze raportu płacowego. Warto też pamiętać o możliwości skorzystania z dwóch, a nawet trzech rodzajów raportów i porównać dane z różnych perspektyw.

Konrad Mikołajko: Lekkie wyhamowanie na rynkach

Można powiedzieć, że środowe notowania na najważniejszych parkietach Starego Kontynentu zakończyły się „remisem”. W ciągu dnia zabrakło publikacji kluczowych danych makroekonomicznych. Gdzie w takim razie szukać powodów wyhamowania entuzjazmu z ostatnich dni? Według ekspertów, słabszy sentyment na rynkach mógł wynikać między innymi z wyhamowania cen ropy naftowej po tym, jak amerykański Departament Energii (DoE) poinformował o zapasach tego surowca w USA.

Zgodnie z opublikowanym raportem, zapasy ropy naftowej wzrosły w ubiegłym tygodniu o 1,05 mln baryłek do 523,6 mln, jednak rezerwy paliw destylowanych, w tym oleju opałowego, spadły o 1,15 mln baryłek. DoE podał również, że zapasy benzyny spadły w tym czasie o 2,8 mln baryłek.

Na działania inwestorów z pewnością zadziałały doniesienia z agencji Bloomberg, która podała, że Arabia Saudyjska wydobyła w lipcu 10,67 mln baryłek (dziennie!), czyli najwięcej w swojej historii. W ostatnim czasie rekordowy poziom wydobycia osiągnęła również Rosja. Na efekty tych informacji nie trzeba było długo czekać. Notowania surowca, zarówno odmiany WTI, jak i Brent zakończyly dzień spadkami przekraczającymi 2% i tym samym zbliżają się do psychologicznej ceny 40 USD za baryłkę.

Ten sentyment przełożył się również na rynki akcyjne na całym świecie. W rezultacie niemiecki DAX zakończył dzień spadkiem o 0,39%, francuski CAC40 stracił 0,36%, a brytyjski FTSE100 wzrósł o 0,22%. W Warszawie natomiast w pierwszej fazie środowych notowań WIG20 znajdował się pod kreską. Niemal punktualnie o godz. 14:00 przebił ten poziom, nad którym udało się pozostać, mimo nacisków ze strony podażowej. Finalnie indeks 20 największych spółek, GPW zyskał 0,29%, a obroty na całym rynku wyniosły niewiele ponad 700 mln zł.

Spośród niewielkiej ilości napływających wczoraj danych makroekonomicznych na uwagę z pewnością zasługują informacje dotyczące produkcji przemysłowej z Francji, które okazały się słabsze od prognoz i odnotowały spadek o 0,8% (prognoza +0,2%). Lepsze od oczekiwań okazały się za to odczyty z Japonii. W Kraju Kwitnącej Wiśni zamówienia na sprzęt, maszyny i urządzenia wzrosły w czerwcu o 8,3%, podczas gdy oczekiwano 3,1%.

 

Dziś nadejdzie do nas „paczka” danych z Chin – znajdziemy w niej wyniki produkcji przemysłowej, sprzedaży detalicznej oraz poznamy dynamikę inwestycji w aglomeracjach miejskich. W Europie natomiast dominować będą raporty o inflacji, między innymi dla Włoch i Francji. Po południu poznamy odczyt liczby złożonych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w Stanach Zjednoczonych.

Sesja w USA:

Środowa sesja na nowojorskich giełdach zakończyła się spadkami głównych indeksów. W centrum uwagi znajduje się dobiegający już końca sezon publikacji wyników za drugi kwartał. Najpierw poznaliśmy raport koncernu medialnego Walt Disney. Zysk na akcję spółki wyniósł w drugim kwartale 1,62 USD wobec spodziewanych 1,61 USD. Przychody spółki sięgnęły 14,28 mld dolarów (prognoza 14,15 mld USD). Na plusie był również kurs marki odzieżowej Ralph Lauren po tym, jak spółka podała wyraźnie lepsze od oczekiwań wyniki kwartalne zarówno na poziomie zysku netto, jak i przychodów.

W rezultacie indeks Dow Jones Industrial Average na koniec dnia stracił 0,20%, S&P500 spadł o 0,29%, a Nasdaq Composite o 0,40%.

Waluty:

Kurs EURUSD na koniec środowych notowań dotarł do poziomu 1,1177 i tym samym zyskał 0,52%. Para EURGBP wzrosła o 0,46% i osiągnęła poziom 0,8590 , natomiast EURJPY spadła o 0,09%, osiągając 113,20.

Polska waluta jest dziś rano wyceniana przez rynek następująco: 4,2640 PLN wobec euro, 3,8252 PLN wobec dolara amerykańskiego, 3,9201 PLN wobec franka szwajcarskiego i 4,9597 PLN wobec funta szterlinga.

Surowce:

Notowania złota w środę wzrosły o 0,40% do poziomu 1344,30 USD za uncję. Srebro zyskało 1,30% i było notowane po 20,197 USD za uncję.

Ropa naftowa, w przypadku odmiany WTI, spadła o 2,48% do poziomu 41,71 USD za baryłkę. Odmiana Brent straciła natomiast 2,07% i była notowana po 44,05 USD za baryłkę.

Gazeta Wyborcza: Rozruszać innowacje

W wywiadzie udzielonym Gazecie Wyborczej Tomasz Czechowicz ocenia Polskę pod względem potencjału budowania globalnych czempionów technologicznych. Jego zdaniem Polska przegrywa w tej konkurencji m.in. z Czechami i Estonią, jednak ma szansę do nadgonić. Uważa, że powinniśmy rozwijać gospodarkę w taki sposób, by z jednej strony stać się liderem w regionie pod względem budowania technologicznych czempionów, wyprzedzając Czechy i Estonię, a drugiej nie dać się dogonić Węgrom. Przykładami na to, że Polska potrafi tworzyć konkurencyjne firmy w sektorze nowych technologii, osiągające globalne sukcesy, są m.in. CD Projekt i LiveChat.

Postawienie przez polski rząd innowacji w centrum naszej gospodarki to jego zdaniem słuszny kierunek. Jak tłumaczy, to innowacje stoją za sukcesami gospodarczymi USA, Izraela i wielu krajów Europy Zachodniej. Odnosząc się do Planu Wicepremiera Morawieckiego, uważa, że kluczowym zadaniem stojącym przed państwem jest zapewnienie ekosystemu sprzyjającego rozwojowi firm opartych na innowacjach. Dystrybucja kapitału i zarządzanie wzrostem spółek, w które mają być dokonane inwestycje, to zadania, które powinny zostać przekazane ekspertom. Inwestorem, który oprócz kapitału, wspiera spółkę również transferem know-how, są fundusze private equity.

Oceniając możliwości współpracy między rządowymi agencjami a prywatnymi funduszami, wskazuje Krajowy Fundusz Kapitałowy jak przykład instytucji, która, inwestując mix pieniędzy publicznych i prywatnych, przyczyniła się do dynamicznego wzrostu wartości wielu innowacyjnych spółek z Polski. KFK współpracował również z funduszami zarządzanymi przez Private Equity Managers, które odpowiedzialne były za sukcesy tzw. value creation takich spółek jak eBroker czy Feedo.

Jak podkreśla Tomasz Czechowicz, MCI i fundusze zarządzane przez Private Equity Managers chętnie przyłączą się do kolejnych inicjatyw w Polsce, nakierowanych na wzmocnienie sektora firm technologicznych, angażując się nie tylko kapitałowo. MCI posiada wieloletnie doświadczenie w budowaniu wartości spółek technologicznych wykraczające daleko poza Polskę, i tą wiedzą może dzielić się przedsiębiorcami. W efekcie przyczyni się to do dynamicznego wzrostu polskiej gospodarki.

Euler Hermes i UniCredit wspierają włoską gospodarkę oraz małe i średnie przedsiębiorstwa

Euler Hermes oraz UniCredit ogłosiły partnerstwo w zakresie kredytów kupieckich, którego celem jest dostarczanie narzędzi i usług dla włoskich małych i średnich przedsiębiorstw, mających wesprzeć je w perspektywie długoterminowej.

Obecny ostrożny scenariusz naprawy gospodarczej przewidywany przez Euler Hermes zakłada, że z uwagi na pokaźną liczbę zaległych płatności, wysoki wskaźnik cyklu regulowania należności (średnio 93 dni w 2016 r.) oraz dużą liczbę spółek wszczynających postępowania upadłościowe (oczekiwana liczba spraw w 2016 roku: 13 500 – dwa razy tyle, ile w okresie sprzed kryzysu) ryzyko kredytowe pozostanie na wysokim poziomie. W związku z powyższym rozwój małych i średnich przedsiębiorstw we Włoszech wymaga zarówno dobrego zarządzania ryzykiem braku zapłaty jak i szeroko zakrojonych działań informacyjnych, które są kluczowymi czynnikami dla sektora a zarazem warunkiem konkurencyjności na rynkach krajowych i zagranicznych.

Dzięki połączeniu naszych metod oceny ryzyka i zarządzania oraz doświadczenia w obszarze odszkodowań i odzyskiwania należności z obecnością Grupy UniCredit na rynkach lokalnych, nasze partnerstwo to prawdziwa innowacja na rynku” – mówi Luca Burrafato, szefowa Euler Hermes na kraje śródziemnomorskie, Bliski Wschód i Afrykę. „To dynamiczny początek, który pozwoli nam lepiej spełniać rodzące się potrzeby włoskich przedsiębiorców. Razem możemy pomóc spółkom krajowym i eksportowym lepiej zarządzać przepływami środków pieniężnych i procesami zarządzania kredytowego, pozwalając im tym samym skupić się na rozwoju gospodarczym. Spójność stosunków pomiędzy spółką, bankiem a ubezpieczycielem kredytów sprzyja tworzeniu korzystnego łańcucha kredytowego, który w perspektywie długoterminowej, może przynieść korzyści całej włoskiej gospodarce.”

Obok podstawowego wsparcia kredytowego, UniCredit od lat świadczy na rzecz spółek szeroki zakres usług uzupełniających, wspierając tym samym ich skuteczność i konkurencyjność” – dodaje Gabriele Piccini, Prezes UniCredit Italy na kraj. „Ubezpieczenia kredytów to skuteczne narzędzie, nieocenione przede wszystkim dla małych spółek, które umożliwia prowadzenie dogłębnych analiz portfeli kredytowych oraz optymalne zarządzanie strategią handlową.”

W rok po pilotażowym starcie partnerstwa pomiędzy UniCredit a Euler Hermes, z usług ubezpieczenia kredytów, w tym m.in. oceny ryzyka i odzyskiwania długu, skorzystało 1 400 spółek we Włoszech. Usługi świadczone są za pośrednictwem łatwej w użyciu platformy cyfrowej, dopasowanej do potrzeb małych i mikro-przedsiębiorstw.

Wyniki finansowe Alior Banku za I półrocze 2016 r.

  • Po wyłączeniu podatku od aktywów instytucji finansowych, skonsolidowany zysk netto Grupy Alior Banku w I połowie 2016 r. wyniósł 215 mln zł i był o 20 proc. wyższy w porównaniu do analogicznego okresu w roku ubiegłym. Uwzględniając ten podatek zysk netto po sześciu miesiącach 2016 r. wyniósł 162 mln zł i był niższy o 9% r/r.
  • W II kwartale zysk netto wyniósł 82 mln zł i był o 2,5% wyższy niż w I kwartale 2016 r.
  • Po pierwszych sześciu miesiącach br. Alior Bank wypracował 1,183 mld zł przychodów netto
    z działalności operacyjnej, w tym 857 mln zł z tytułu odsetek oraz 163 mln zł z tytułu opłat
    i prowizji. Oznacza to wzrost przychodów w ujęciu rocznym o 13 proc.
  • Na koniec czerwca 2016 r. łączna wartość kredytów udzielonych klientom przez Alior Bank wyniosła 34,1 mld zł, a wartość zgromadzonych depozytów blisko 38 mld zł. To odpowiednio 20 proc. i 28 proc. więcej niż rok wcześniej. Współczynnik kredytów do depozytów ukształtował się na poziomie 89,9 proc.
  • Alior Bank systematycznie poprawia efektywność kosztową, jednocześnie zwiększając skalę prowadzonej działalności. Współczynnik kosztów do dochodów (C/I) w I połowie 2016 r. wyniósł 47,7 proc. bez uwzględnienia kosztów podatku od aktywów instytucji finansowych (49,8 proc. w analogicznym okresie rok wcześniej).
  • Na koniec I połowy 2016 r. wskaźniki wypłacalności CAR oraz Tier 1 wzrosły do odpowiednio 20,9 proc. i 17,3 proc.
  • W II kwartale br. w ramach zakończonej z sukcesem największej emisji akcji z prawem poboru na warszawskiej giełdzie od 2009 r., Alior Bank pozyskał 2,2 mld zł, które zapewnią kapitał potrzebny do sfinansowania transakcji przejęcia podstawowej działalności Banku BPH i dalszego dynamicznego rozwoju.
  • Alior Bank uzyskał, odpowiednio w czerwcu i lipcu br., zgody Prezesa UOKiK i Komisji Nadzoru Finansowego na przejęcie podstawowej działalności Banku BPH. Spełnione zostały też wszystkie pozostałe warunki umowy zawartej przez Alior Bank ze spółkami z Grupy GE.

W pierwszej połowie 2016 r. Alior Bank wypracował stabilne wyniki finansowe, istotnie zwiększając skalę działalności kredytowej i zachowując dyscyplinę kosztową – mówi Wojciech Sobieraj, prezes Zarządu Alior Banku. – Równolegle z uzyskiwaniem dobrych rezultatów ze swojej podstawowej działalności, Alior Bank zgodnie z harmonogramem realizuje transakcję przejęcia podstawowej działalności Banku BPH. W II kwartale bank zabezpieczył jej finansowanie, przeprowadzając z sukcesem emisję akcji o wartości 2,2, mld zł, a także uzyskał wymagane zgody regulatorów na przejęcie wydzielonej części Banku BPH – dodaje prezes Sobieraj.

Całkowite przychody Grupy Alior Banku z działalności operacyjnej wyniosły na koniec czerwca 2016 r. 1,183 mld zł, tj. o 13 proc. więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. W wyniku systematycznie rosnącego wolumenu udzielonych kredytów i pożyczek, wynik odsetkowy zwiększył się o 19 proc. do 857 mln zł. Wynik z tytułu opłat i prowizji pozostał be zmian i wyniósł 163 mln zł, a z działalności handlowej
i pozostałej Alior Bank uzyskał 163 mln zł, o 1 proc. mniej niż w porównywalnym okresie w roku ubiegłym.

Przychody Grupy Alior Banku (mln zł)

Przychody Grupy Alior Banku
Źródło: Skonsolidowane wyniki finansowe GK Alior Banku

Systematycznemu zwiększaniu skali działalności Grupy Alior Banku towarzyszy także utrzymanie efektywności kosztowej. W pierwszym półroczu 2016 r. współczynnik C/I ukształtował się na poziomie 47,7 proc. i w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej zmniejszył się o 2,1 p.p.

Wartość kredytów udzielonych klientom przez Grupę Alior Banku wzrosła o 20 proc. r/r, osiągając poziom 34,1 mld zł na koniec czerwca 2016 r. W tym samym okresie saldo środków pozyskanych z depozytów klientów wyniosło blisko 38 mld zł, czyli o 28 proc. więcej niż rok wcześniej.

Kredyty (mld zł)                   Depozyty (mld zł)

Kredyty i depozyty Alior Banku
Źródło: Skonsolidowane wyniki finansowe GK Alior Banku

Na koniec I półrocza br. wskaźniki wypłacalności CAR oraz Tier 1 wzrosły do odpowiednio 20,9 proc. i 17,3 proc. Tak wysokie poziomy tych współczynników w II kwartale to pochodne emisji akcji Alior Banku. Nowe akcje trafiły do portfeli niemal 4000 inwestorów z 37 krajów. Alior Bank pozyskał z emisji akcji 2,2 mld zł, z czego około 1,6 mld zł zostanie przeznaczone na nabycie wydzielonej części Banku BPH, a pozostała kwota wzmocniła kapitały własne Alior Banku, umożliwiając jego dalszy dynamiczny rozwój. W II kwartale br. Alior Bank pozyskał też dodatkowy kapitał dzięki zakończonym sukcesem dwóm publicznym emisjom obligacji podporządkowanych o łącznej wartości 220 mln zł.

W II kwartale br. Alior Bank uzyskał zgodę Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów na przejęcie wydzielonej części Banku BPH, a w lipcu zgodę na transakcję wydała Komisja Nadzoru Finansowego. Spełnione zostały też wszystkie pozostałe warunki umowy zawartej ze spółkami z Grupy GE, na podstawie której Alior Bank przejmie podstawową działalność Banku BPH, tj. bez portfela kredytów hipotecznych oraz BPH TFI.

OPOKA TFI – podsumowanie pierwszego półrocza na rynkach i prognozy na kolejne miesiące

Obecna kondycja polskiej giełdy. Czynniki działające na jej korzyść oraz te podnoszące ryzyko inwestycji. Sytuacja na światowych rynkach oraz prognozy na kolejne miesiące oczyma analityków z Opoka TFI.

Polska giełda od kilku miesięcy przebywa w bardzo interesującym punkcie, balansując na wieloletniej linii trendu wzrostowego. Na początku roku wydawało się, że tę linię z impetem przebijemy w dół, wywoła to panikę i rok 2016 da okazję do kupna krajowych akcji po wyjątkowo atrakcyjnych cenach. Jednak prawdopodobieństwo tego, że linia trendu zostanie obroniona w ostatnich tygodniach mocno wzrosło.

wykres1

Co wpłynęło na zmianę prawdopodobieństwa braku większych spadków na krajowym rynku w perspektywie najbliższych kilkunastu miesięcy?

Do istniejących już od dłuższego czasu czynników, tj.: negatywny sentyment, niskie pozycjonowanie instytucji oraz atrakcyjne wyceny spółek – zarówno w kontekście historycznym, jak i do innych rynków na świecie, obecnie dochodzą dodatkowe elementy poprawiające perspektywy inwestycji na polskiej giełdzie.

 

Pierwszy z nich dostarcza amerykański rynek akcji. Po dwóch latach marazmu w kwietniu pojawiły się pozytywne oznaki, w zakresie szerokości rynkowych (tj. pojawieniu się trendów wzrostowych na większej liczbie spółek, a nie tylko kilku wybranych największych). Ostatnie tygodnie przyniosły umocnienie tej tendencji. Dobre szerokości rynkowe nie oznaczają, że rynek nie podda się korekcie spadkowej, ale jest on znacznie odporniejszy na zniżki o dużym zasięgu.

Dodatkowo S&P 500 wybił się po raz pierwszy od długiego czasu do nowego szczytu rocznego, który w tym wypadku jest też rekordem wszechczasów. Na poniższym wykresie pokazany jest okres w powojennej historii giełdy amerykańskiej. Tego rodzaju przypadków było do tej pory dwanaście i za każdym razem indeks miał pozytywną stopę zwrotu po okresie kolejnego roku. Co istotne schemat ten zadziałał nawet podczas najdłużej trwającej bessy w USA, w ostatnich kilkudziesięciu latach, mającej miejsce w latach 70. ubiegłego wieku.

wykres2

W naszej opinii lokowanie pieniędzy w koszyk akcji amerykańskich w długim terminie jest niezgodne z warsztatem racjonalnego inwestora, gdyż poziom wycen jest horrendalny. Przy czym waluacji tych nie da się uzasadnić poziomem stóp procentowych, chyba że przyjmiemy, że ich rekordowo niski poziom utrzyma się przez następne kilkadziesiąt lat. Przyszła bessa skoryguje wyceny w USA co najmniej o kilkadziesiąt procent i wpłynie negatywnie na inne rynki finansowe – mówi Tomasz Tarczyński, Prezes Zarządu Opoka TFI.

Jednak ostatnie wyniki amerykańskiego rynku pokazują, że mocno wzrosło prawdopodobieństwo, dalszego przedłużania cyklu wzrostowego. Dzięki temu inwestowanie w aktywa ryzykowne na innych rynkach stało się na razie bezpieczniejsze. Ponieważ mamy do czynienia z bardzo zaawansowaną fazą cyklu wzrostowego naturalnym jest, że pozostanie z nami duża zmienność zapoczątkowana na rynkach w ubiegłym roku.

Drugim z argumentów przemawiającym na korzyść polskiej giełdy jest siła rynków wschodzących. Zbiorczy indeks MSCI Emerging Markets zanotował w ostatnich tygodniach nowe szczyty roczne zarówno nominalnie, jak i realnie w stosunku do innych rynków. Polska jest również gospodarką wschodzącą i powinna wcześniej czy później skorzystać na koniunkturze w tym segmencie akcji.

Trzeci czynnik ma charakter lokalny. W Polsce na giełdzie też są  dobre szerokości rynkowe, a sektor małych oraz średnich spółek pozostaje relatywnie mocny. Pozytywnie należy interpretować fakt, iż nie nastąpiło tradycyjne dla tego segmentu osłabienie po wiosennym szczycie.

Sytuacja na europejskich rynkach nadal stanowi czynnik ryzyka

Krótkoterminowym problemem dla pozostałych rynków jest zachowanie indeksów giełd południowej Europy i przede wszystkim indeksu banków europejskich. Ten ostatni spadł od szczytu w 2007 roku o 80% i jest na poziomach z tzw. kryzysu europejskiego z 2012 roku, a poniżej poziomów z krachu lat 2008/2009. Często zresztą można znaleźć porównania sytuacji jednego z największych banków europejskich – Deutsche Bank do Lehman Brothers. Jak to zazwyczaj bywa historia się zapewne dokładnie nie powtórzy, ale faktem jest, iż kurs DB spadł w tym roku już o prawie 50% a od szczytu w 2007 roku o ponad 90%!

wykres3

Do zniwelowania ryzyka płynącego z tych rynków potrzebne jest wyjście indeksów południowej Europy i banków powyżej szczytów zanotowanych przed wynikami referendum w Wielkiej Brytanii. Póki to nie nastąpi, mamy na nich do czynienia z utrwalonym trendem spadkowym, co może z powrotem zaciążyć nad pozostałymi rynkami. Zwłaszcza, że dodatkowo w krótkim terminie doszło do przegrzania nastrojów na giełdzie w USA.

Rynki a polityka

Rozważając rynki akcji nie da się uciec od polityki. I wcale nie mamy tu na myśli rynku polskiego, gdzie w ciągu ostatniego roku różne inicjatywy polityczne obozu rządzącego miały istotny wpływ na największe spółki skupione w indeksie WIG20. Zmiany są wszędzie: Trump w USA, Beppe Grillo z Ruchem Pięciu Gwiazd we Włoszech, Alternatywa dla Niemiec
u naszych zachodnich sąsiadów czy Norbert Hofer w Austrii. Chłodna analiza faktów wskazuje, że na świecie mamy do czynienia z pełzającą demokratyczną rewoltą, która za cel obrała sobie establishment i naruszenie status quo.

Status quo nie dotyczy jednak wyłącznie spraw politycznych. Jego przejawem jest również wiara we wszechmoc banków centralnych, które rzekomo ochronią nas przed kryzysem finansowym, a teraz zapewniają nieograniczoną płynność na rynkach i skupują nawet akcje
i obligacje przedsiębiorstw. Status quo to S&P 500 na historycznie ekstremalnych waluacjach utrzymujący się na nich już od trzech lat. Status quo to rządy zadłużające się bez ograniczeń, korzystając z ultra niskich stóp procentowych.

Tak jak i w polityce, również w praktyce ekonomicznej, wcześniej czy później nastąpi
co najmniej poważne naruszenie status quo.

Panaceum na ten proces w zarządzaniu środkami Inwestorów z naszej strony jest dyscyplina i kupowanie tanich aktywów. Pomocne będzie również posiadanie w części portfela metali szlachetnych. Ponieważ jednak liczba pozycji spekulacyjnych jest ekstremalnie duża, ewentualne zwiększenie pozycji w kruszcu nastąpi w funduszach Opoka TFI nie wcześniej niż po istotnej korekcie – mówi Tomasz Tarczyński.

wykres4

– Podsumowanie naszej oceny rynku jest następujące: o ile w krótkim terminie większość rynków akcyjnych może być podatna na korektę (słabe zachowanie Europy, nadmierny entuzjazm inwestorów w USA), to w średnim terminie (6-12 miesięcy) część giełd stała się interesująca również po stronie long (zakup akcji). Co do długiego terminu pozostajemy realistami – korekta całego wzrostu od 2009 roku na aktywach finansowych jest nieuchronna, a niestabilność systemu powiększana przez działanie władz monetarnych zapewne uczyni ją bardziej dotkliwą niż przeciętny epizod bessy – dodaje Tomasz Tarczyński.

Mężczyźni więcej zarabiają, a ukrywanie wydatków to domena kobiet

Mężczyźni więcej zarabiają, a kobiety są skore do ukrywania wydatków i mają częściej dostęp do konta swojego partnera. Obojgu płci bardziej niż partnerowi wydaje się, że są odpowiedzialne za opłacanie miesięcznych zobowiązań. Połowie badanych zdarzyło się sprawdzać historię konta swojego partnera i niemal połowie nie udaje się nic zaoszczędzić – wynika z badania „Budżety domowe Polaków” przeprowadzonego na zlecenie BIG InfoMonitor i BIK.

Polacy zapytani, kto zarabia więcej w związku, odpowiedzieli jednoznacznie – mężczyzna. W niespełna 1/5 gospodarstw domowych partnerzy zarabiają podobne kwoty. W pozostałych istotnie więcej wciąż zarabiają mężczyźni – 60 proc. takich odpowiedzi należała do płci męskiej. Zgodne w tej sprawie były również panie, bo 67 proc. odpowiedziało, że to jej partner zarabia więcej. 1 proc. przypadków nie wie w ogóle ile zarabia osoba, z którą mieszka, a blisko 3/4 badanych dokładnie znają swoją sytuację finansową.

Wydatki? Okazuje się, że to wspólna odpowiedzialność

Przedstawiciele obu płci czują się za ten obszar odpowiedzialni bardziej niż partner. Zaledwie 16 proc. mężczyzn uważa, że to głównie partnerka odpowiada za opłacanie bieżących rachunków i rat kredytów, podczas gdy aż 58 proc. kobiet uważa, że to na ich barkach ciążą te obowiązki. Panie rewanżują się podobnym rozkładem opinii, bo jedynie 19 proc. z nich zaznacza, że to ich partnerzy są odpowiedzialni za spłatę zobowiązań i w ten sposób myśli o sobie 59 proc. partnerów. Równie zabawnie rozbiega się postrzeganie sytuacji związanej z robieniem codziennych zakupów takich jak żywność czy środki czystości. Gdy nam się wydaje, że to głównie na nas spoczywają te obowiązki, druga strona myśli całkiem podobnie. I tak 67 proc. kobiet jest zdania, że przede wszystkim one są za to odpowiedzialne, w tym samym czasie tylko 36 proc. mężczyzn odpowiedziało, że to kobiety są głównie odpowiedzialne za tego typu czynności. Zatem drobne decyzje, wymagające zarządzania mniejszym budżetem zdecydowanie częściej należą do kobiety. Z kolei odpowiedzialność za decyzje finansowe, związane z większymi wydatkami, tj. zakupem nowych rzeczy do gospodarstwa domowego, leżą po stronie obojga partnerów.

Kusi nas, żeby „zajrzeć na konto”

Ponad 60 proc. badanych ma dostęp do konta swojego partnera lub partnerki, ale jednak częściej taki dostęp posiadają kobiety oraz osoby z niższym wykształceniem. 45 proc. mężczyzn odpowiedziało z kolei, że nie posiada dostępu do konta swojej partnerki. Uzasadnieniem takiej tendencji może być fakt, posiadania jednego, wspólnego konta – założonego na nazwisko partnera, np. z uwagi na to, że jest on osobą pracującą. 51 proc. z tych, którzy mają dostęp do konta bankowego partnera deklaruje, że sprawdza jego historię. Jednocześnie aż 2/3 badanych twierdzi, że ich partner w ogóle nie sprawdza ich własnej historii konta.

Ukrywanie wydatków to domena kobiet

Ponad 1/3 badanych mieszkających z partnerem lub partnerką chociaż raz zdarzyło się ukryć swoje wydatki. Na 37 proc. osób, które odpowiedziały „tak”, znacznie częściej były to kobiety w wieku 25-34 lata – 43 proc. W ogóle nie są zainteresowani tego typu „zabiegami finansowymi” mężczyźni między 45 a 60 rokiem życia – 67 proc. z nich nigdy nie ukryło wydatków będąc w związku. 26 proc. badanych wskazało, że najczęściej ukrywanymi wydatkami przed partnerem bądź też partnerką były zakupione ubrania, buty oraz biżuteria. Na kolejnych pozycjach listy ukrywanych wydatków są kosmetyki, drobne przyjemności i prezenty. 3 proc. osób wskazało raty i kredyty i tyle samo otrzymał alkohol. Po 2 proc. zdobyły także: sprzęt elektroniczny oraz rozrywka, w tym chociażby kasyno. – Ukrywanie wydatków w związku może doprowadzić nie tylko do szeregu konfliktów czy  nawet jego rozpadu ale też do poważnych problemów finansowych lub zamknięcia sobie drogi do różnych usług i kredytów. Jak pokazują ostatnie wyniki naszego raportu o zadłużeniu Polaków, coraz więcej osób z powodu niedużych kwot niespłacanych w terminie, zostaje wpisanych do rejestru dłużników. 30 proc. osób ma łączną wartość zobowiązać nieprzekraczających 2 tys. zł. Kolejnych 21 proc. nie jest w stanie zwrócić kwot między 2 a 5 tys. zł – zaznacza Mariusz Hildebrand, wiceprezes BIG InfoMonitor. – Co to oznacza? Że niefrasobliwie i pochopnie planujemy swoje wydatki, które następnie narastają i często  sami przestajemy być w stanie sobie z nimi poradzić. Dlatego mając wspólny budżet warto się nad nim pochylić i wspólnie zaplanować jak nim gospodarować, nie ukrywać niczego przed partnerem a także starać się razem odkładać na większe i mniejsze potrzeby – dodaje Hildebrand.

Nie jest nam łatwo zaoszczędzić nawet 50 zł miesięcznie

Na pytanie czy oszczędzasz samodzielnie lub z partnerem minimum 50 zł w miesiącu, 45 proc. badanach odpowiedziało, że to robi, z czego częściej udzielały takiej odpowiedzi osoby z wykształceniem wyższym (58 proc.). 39 proc. zaznaczyło, że czasem im się to udaje, pozostałym 16 proc. nigdy się nie udało zaoszczędzić nawet drobnych kwot.

Ale razem lepiej spłacamy kredyty

Dane zgromadzone w Biurze Informacji Kredytowej pokazują z kolei, że lepiej radzimy sobie ze spłatą zobowiązań kredytowych, gdy zaciągamy je wspólnie – dotyczy to zarówno kredytów konsumpcyjnych jak i mieszkaniowych. I tak dla porównania saldo do spłaty kredytów konsumpcyjnych opóźnionych o 90 dni, zaciągniętych przez pojedyncze osoby wynosi 19,5 mld zł (aż 17 proc. łącznej kwoty do spłaty kredytów konsumpcyjnych zaciągniętych przez jednego kredytobiorcę), podczas gdy saldo opóźnionych powyżej 90 dni kredytów konsumpcyjnych zaciągniętych przez dwóch kredytobiorców wynosi 1,65 mld zł (8 proc. salda do spłaty z tytułu tych kredytów). Na ponad 777 tys. kredytów konsumpcyjnych zaciągniętych wspólnie przez dwie osoby, 48 tys. (6 proc.) tych kredytów jest opóźniona w spłacie powyżej 90 dni. Na niespełna 12 mln kredytów konsumpcyjnych zaciągniętych przez tylko jednego kredytobiorcę ponad 1,5 mln (13 proc.) nie jest obsługiwanych terminowo (opóźnienie w spłacie wynosi powyżej 90 dni). Podobnie sytuacja wygląda jeśli chodzi o kredyty mieszkaniowe. W przypadku gdy kredytobiorcą jest tylko jedna osoba 2,5 proc. zaciągniętych przez pojedynczego kredytobiorcę kredytów mieszkaniowych jest przeterminowana powyżej 90 dni. W przypadku, gdy kredyt zaciągany jest przez dwóch kredytobiorców udział kredytów przeterminowanych powyżej 90 dni wynosi 1,1 proc.  – Oznacza to, że bez względu na to, kto więcej zarabia w związku i kto bardziej angażuje się w sprawy codziennych wydatków, wspólne zobowiązania łatwiej nam spłacać. Wynika to z faktu możliwości rozłożenia kosztów stałych związanych np. z opłatami za czynsz, media na dochody dwóch osób a nie jednej. Także w przypadku utraty pracy czy nagłej choroby zdarzenia te w mniejszym stopniu, niż w przypadku jednoosobowego gospodarstwa domowego, negatywnie wpływają na gospodarstwo domowe, w którym więcej niż jedna osoba pracuje – zauważa prof. Waldemar Rogowski, główny analityk kredytowy BIK.

*Badanie ARC Rynek i Opinia, na zlecenie BIG InfoMonitor i BIK, przeprowadzono w marcu 2016 r. techniką CAWI (Computer Assisted Web Interview) na reprezentatywnej próbie Polaków w wieku od 25 do 60 roku życia, N= 1 092.

Tegoroczne wakacje są pracowite dla deweloperów

W „wakacyjnym” III kwartale 2015 roku w największych miastach sprzedano 13,2 tys. mieszkań – wynika z analizy REAS. To o około 2 tys. więcej niż na początku zeszłego roku. Również tegoroczne wakacje są pracowite dla deweloperów. Klientów przyciągają atrakcyjne promocje i perspektywa zbliżających się zmian we wkładzie własnym.

Według eksperta rynku nieruchomości „wakacyjny” III kwartał to bardzo dobry moment na zakup mieszkania. – Świadomość klientów rośnie, zdają sobie sprawę, że to inwestycja na wiele lat, dlatego chcą na spokojnie wybrać nieruchomość – mówi Tomasz Wilczek, dyrektor generalny RED Real Estate Development. – Podczas urlopu mają więcej czasu. Mogą podejść do banku, sprawdzić zdolność kredytową, a następnie przyjrzeć się ofercie – dodaje.

Sprzedaż mieszkań na sześciu największych rynkach w Polsce
Kwartał Liczba mieszkań
IQ 2015 r. 11,3 tys.
IIQ 2015 r. 12,7 tys.
IIIQ 2015 r. 13,2 tys.
IVQ 2015 r. 14,4 tys.
IQ 2016 r. 14,3 tys.
IIQ 2016 r. 15,1 tys.

Źródło: REAS
Zamiast na plaże do biura sprzedaży

Wakacje to również moment, w którym możemy zobaczyć inwestycję w pełni. – Zawsze zachęcamy klientów do osobistego poznania zalet osiedla – mówi Roma Peczyńska, marketing manager Red Parku. – Latem można przyjrzeć się, jak deweloper zagospodarował wspólną przestrzeń, przydomowe ogródki, place zabaw dla dzieci. To również świetny moment na poznanie okolicy. Sąsiadujący z naszą inwestycją Lasek Dębiecki wygląda teraz najpiękniej zarówno z bliska, jak i z balkonów mieszkań od strony parku – dodaje.

Decyzje zakupowe klientów przyspieszają zmiany, które czekają rynek nieruchomości.
Od przyszłego roku banki będą wymagać 20-procentowego wkładu własnego (obecnie 15%), co może być utrudnieniem dla kredytobiorców. Biorąc pod uwagę oferowane jeszcze przez rząd dopłaty z programu Mieszkanie dla Młodych na 2018 rok, okres wakacyjny to naprawdę odpowiedni czas na zakup własnego mieszkania – zauważa Teresa Witkowska, dyrektor sprzedaży osiedla Alpha Park.

Dodatkowe bonusy

W okresie wakacyjnym deweloperzy kuszą ofertami specjalnymi. Na przykład na wrocławskim osiedlu Nowa Papiernia Ultra Nova, klienci mogą liczyć na wykończenie soft loftu czy apartamentu w cenie nieruchomości oraz bezpłatną pomoc stylisty wnętrz.

Naszym klientom proponujemy unikatowy styl wykończenia, między innymi ręcznie robioną cegłę, beton dekoracyjny, podłogi dostępne w wielu wzorach, płytki 3D na ściany, nowoczesne tapety i pluszowe panele ścienne – mówi Ewa Skibińska, marketing manager Nowej Papierni Ultra Nova we Wrocławiu

Na ciekawe oferty mogą liczyć również klienci segmentu popularnego. Na osiedlu Red Park w Poznaniu rabaty sięgają nawet 25 tys. zł. Z kolei warszawskie osiedle Alpha Park proponuje mieszkania z wykończeniem w atrakcyjnej cenie – od 6690 zł/mkw. Dodatkowo zachęca rozwiązaniami ekologicznymi, dzięki którym rachunki za korzystanie z części wspólnych będą niższe.

BIK: spada popyt na Kredyty Mieszkaniowe i Konsumpcyjne

BIK Indeks – Popytu na Kredyty Mieszkaniowe wyniósł -9,5%, a BIK Indeks – Popytu na Kredyty Konsumpcyjne wyniósł -5,3% w lipcu 2016 r.

Wartość BIK Indeks – Popytu na Kredyty Mieszkaniowe (BIK Indeks – PKM), który informuje o rocznej dynamice wartości wnioskowanych kredytów mieszkaniowych, wyniosła -9,5% w lipcu 2016 r. Oznacza to, że w lipcu 2016 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę niższą o 9,5% w porównaniu z lipcem 2015 r. Średnia wartość indeksu od początku 2016 r. pozostaje dodatnia i wynosi +1,7%.

– W lipcu, już trzeci miesiąc z rzędu, klienci zawnioskowali w bankach o mniejszą wartość kredytów mieszkaniowych niż w analogicznych miesiącach rok wcześniej. Nasiliły się też spadki, w przeliczeniu na dzień roboczy zawnioskowano o niemal 10% mniejszą wartość kredytów. W lipcu tego roku o kredyt mieszkaniowy zawnioskowało łącznie 27,0 tys. osób, w ubiegłym roku 34,7 tys. osób. To aż 22% mniej, ale wynika to również z tego, że w lipcu br. mieliśmy o 2 dni robocze mniej niż rok wcześniej.- mówi Sławomir Grzybek Dyrektor Departamentu Bussines Intelligence Biura Informacji Kredytowej – Wyniki kolejnych miesięcy mogą być również spadkowe, ponieważ bazą do porównań jest bardzo dobre dla kredytów mieszkaniowych drugie półrocze ubiegłego roku. Występowały wtedy istotne czynniki zachęcające do przyspieszenia decyzji o zaciągnięciu kredytu mieszkaniowego. Obecnie banki, zgodnie z raportem NBP „Sytuacja na rynku kredytowym – III kw. 2016r.” zaostrzają warunki udzielania kredytów mieszkaniowych, któremu towarzyszy spadek popytu ze strony klientów. 

Wartość BIK Indeks – Popytu na Kredyty Konsumpcyjne (BIK Indeks – PKK), który informuje o rocznej dynamice wartości wnioskowanych kredytów konsumpcyjnych, wyniosła -5,3% w lipcu 2016 r. Oznacza to, że w lipcu 2016 r., w przeliczeniu na dzień roboczy, banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty konsumpcyjne na kwotę niższą o 5,3% w porównaniu z lipcem 2015 r. Średnia wartość indeksu od początku 2016 r. jest ujemna i wynosi -2,3%.

W lipcu zaobserwowaliśmy mniejszy popyt na kredyty konsumpcyjne niż rok wcześniej – w przeliczeniu na dzień roboczy klienci zawnioskowali o ponad 5% mniejszą wartość kredytów. – wyjaśnia Sławomir Grzybek – Gdy uwzględnimy, że w lipcu br. w kalendarzu było o 2 dni robocze mniej, to trudno będzie oczekiwać wysokiego wolumenu udzielonych kredytów. Słabnący popyt na kredyty konsumpcyjne dotyczy kredytów na niższe kwoty, w tym segmencie finansowania rośnie znaczenie firm pożyczkowych. Słabsze wyniki w ostatnich miesiącach zaczynają być widoczne w bankowych kredytach finansujących zakupy ratalne.

Marek Straszak, o tym jak długo potrwa dobry sentyment na rynkach akcji

W ostatnim czasie mieliśmy do czynienia z bardzo pozytywnym sentymentem na rynkach akcji. Powodów tych wzrostów można wskazać przynajmniej kilka. Pierwszy z nich to odreagowanie po spadkach wywołanych wynikiem czerwcowego referendum w Wielkiej Brytanii. Gospodarka brytyjska wydaje się być bardziej odporna na Brexit niż poprzednio sądzono, a konsekwencje wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej są odległe i ciężkie do oszacowania. Sprawia to, że inwestorom trudno jest w tym momencie ocenić, jak bardzo ucierpią gospodarki i firmy notowane na światowych giełdach. Drugi z powodów to pozytywnie odebrany sezon wynikowy na rynkach rozwiniętych. Większość spółek opublikowała już raporty finansowe za II kwartał 2016 r. W całościowym ujęciu zarówno w USA, jak i w strefie euro wyniki okazywały się pobijać (w większości wypadków) oczekiwania rynku.

Marek Straszak, zarządzający portfelami inwestycyjnymi Union Investment TFI
Marek Straszak, zarządzający portfelami inwestycyjnymi Union Investment TFI

Pozytywny sentyment na giełdach to również pochodna zapowiedzi stymulusów fiskalnych m.in. w Chinach i USA oraz odłożenie w czasie podwyżek stóp procentowych przez amerykański bank centralny (Fed). Zwłaszcza ten drugi czynnik sprawia, że waluty krajów emerging markets umacniają się do dolara. W połączeniu z bardzo dobrym zachowaniem się lokalnych indeksów giełdowych przekłada się na to, że rynki akcyjne krajów rozwijających się są jedną z lepiej zachowujących się ostatnio klas aktywów.

Jak długo ten pozytywny sentyment i hossa mogą trwać?

Jeżeli dokładniej przyjrzymy się wynikom finansowym spółek w krajach rozwiniętych, to widać, że spółki biją oczekiwania analityków, ponieważ te są nisko ustawione. Bardziej rzetelny obraz sytuacji daje nam porównanie wyników spółek do analogicznego okresu ubiegłego roku. Zagregowany wskaźnik EPS (wartość zysku spółki przypadającego na jedną akcję) w II kwartale br. dla amerykańskiego S&P500 spadł r/r o 5%, dla europejskiego Stoxx600 o 9%, a japońskiego Nikkei 225 o 11%. Jeżeli dołożymy do tego fakt, że poziomy indeksów giełdowych są albo na zbliżonym poziomie (albo nieco wyższym) niż rok temu, to zauważymy, że wyceny spółek na tych rynkach są bardzo wysokie – znacznie wyższe niż ich długoterminowe mediany.

Jeżeli taki trend się utrzyma, to inwestorzy mogą dojść do wniosku, że dalsze inwestowanie w tak drogie spółki obarczone jest wysokim ryzkiem. W rezultacie mogą przetransferować kapitał do innych klas aktywów, które oferują bardziej atrakcyjny stosunek zysku do ryzyka.

FAST FINANCE po II kwartałach 2016 r.

FAST FINANCE – spółka notowana na GPW, specjalizująca się w obsłudze wierzytelności detalicznych – zaprezentowała wyniki finansowe za I półrocze 2016 roku. Spółka zakończyła okres sprawozdawczy skonsolidowanymi przychodami na poziomie 13,2 mln zł, wynikiem netto w wysokości 4,1 mln zł oraz wzrostem wskaźników rentowności. Marża operacyjna EBIT osiągnęła wysokość 50,8%, a rentowność netto 31,3%. I półrocze br. to również kolejny okres, w którym FAST FINANCE zmniejszyła istotnie swoje zadłużenie.

Spółka wypracowała skonsolidowane przychody ze sprzedaży w wysokości 13,2 mln zł. Na ten wynik składają się przede wszystkim wpływy z nabytych wierzytelności. Zysk operacyjny wyniósł 6,7 mln zł (wzrost o 0,1 mln zł r/r), natomiast zysk netto osiągnął poziom 4,1 mln zł (spadek o 0,2 mln zł r/r). Spółka uzyskała wyższe niż w pierwszej połowie 2015 roku wskaźniki rentowności. Skonsolidowana marża operacyjna EBIT wyniosła 50,8% (zmiana o +3,4 p.p. r/r), a rentowność netto wzrosła do 31,3% wobec 30,8% w takim samym okresie w roku ubiegłym.

W I półroczu 2016 roku spółka wprowadziła do obrotu na rynku Catalyst 8 853 obligacji serii M o jednostkowej wartości nominalnej 1 000 zł każda. Notowane od 20 czerwca obligacje zostały oznaczone kodem: „PLFSTFC00087” oraz nazwą skróconą „FFI0121”.

Na koniec czerwca 2016 roku wskaźnik długu netto do kapitału własnego Spółki uległ obniżeniu do wartości 0,58x. Jest to spadek o dalsze 12 p.p. w porównaniu z poziomem zadłużenia na koniec I kwartału br. Obniżenie zadłużenia było możliwe dzięki konsekwentnym wykupom obligacji celem ich umorzenia oraz regularnej spłacie kredytu. Jak dotąd, w 2016 roku spółka nabyła i umorzyła łącznie 4 600 szt. obligacji serii J oraz 104 szt. obligacji serii L. Ponadto w ramach okresowej amortyzacji nabytych zostało 932 sztuk obligacji serii M.

Wyniki finansowe, które odnotowaliśmy w I półroczu 2016 br. kształtują się na zbliżonym poziomie do roku ubiegłego. Zwracamy jednak uwagę na realizowaną już w 2015 roku redukcję zadłużenia. W najbliższych okresach proces obniżania zobowiązań będzie kontynuowany poprzez regularny skup obligacji. Na kondycję FAST FINANCE w przyszłości wpłynie również wzrost świadczeń usługi zarządzania własnym funduszem sekurytyzacyjnym. Nie bez znaczenia dla rozwoju Grupy FAST FINANCE są obecnie obserwowane, korzystne uwarunkowania dla branży windykacji wierzytelności masowych – komentuje Jacek Daroszewski, prezes FAST FINANCE S.A.

Rynek windykacji rośnie niezmiennie od 2015 roku. Ostatnie sprzyjające rozwojowi branży wydarzenia, to przede wszystkim: zmiany regulacyjne w sektorze bankowym (zniesienie bankowego tytułu egzekucyjnego czy wprowadzenie podatku bankowego) oraz wzrastające ponownie zainteresowanie kredytami konsumenckimi. Korzystne prognozy dla branży potwierdzają także dane dotyczące dłużników: wzrost liczby osób zalegających ze spłatami zobowiązań (tylko w ciągu trzech miesięcy, od marca do czerwca 2016 roku liczba ta zwiększyła się o 4,4 %)[1]. Dobra koniunktura gospodarcza wpływa natomiast na wyższą zdolność spłaty zaległych długów przez gospodarstwa domowe.

[1] Raport InfoDług czerwiec 2016, Ogólnopolski raport o zaległym zadłużeniu i niesolidnych dłużnikach, 32 edycja, BIG InfoMonitor.

Przedmiotem działalności firmy FAST FINANCE S.A. z siedzibą we Wrocławiu jest skup masowych wierzytelności detalicznych i odzyskiwanie ich na własny rachunek. Obecnie spółka zatrudniająca kilkudziesięciu pracowników, obsługuje pakiety wierzytelności o wartości nominalnej pół miliarda złotych. Spółka specjalizuje się w windykacji portfeli masowych wierzytelności zakupionych od podmiotów gospodarczych działających na regulowanym rynku – głównie banków i jest jedną z wiodących firm w tym segmencie rynku.

FAST FINANCE Spółka Akcyjna (ticker: FFI) jest notowana na Giełdzie Papierów Wartościowych. FAST FINANCE jest również emitentem obligacji korporacyjnych notowanych na rynku Catalyst.

ABS Investment S.A. po II kwartale 2016 r.

ABS Investment S.A., Spółka notowana na rynku NewConnect od lutego 2011 r., zajmująca się działalnością inwestycyjną oraz doradczą, zanotowała 248 tys. zł zysku netto w 2 kw. 2016 r. przy przychodach netto ze sprzedaży w wysokości 79 tys. zł. Spółka pozostaje bardzo aktywna w segmencie inwestycyjnym i poszukuje nowych przedsięwzięć biznesowych.

W całym pierwszym półroczu 2016 r. Emitent wypracował ponad 339 tys. zł zysku netto, a jego przychody netto ze sprzedaży sięgnęły blisko 375 tys. zł. Największy wpływ na osiągnięte wyniki finansowe miała prowadzona działalność inwestycyjna, a jej saldo w 2 kw. br. było dodatnie i wyniosło ok. 276 tys. zł. ABS Investment S.A. jest w stanie realizować kolejne projekty inwestycyjne dzięki pozyskaniu środków finansowych w wysokości 2 mln zł pochodzących z pożyczki, co powinno pozwolić na utrzymanie dobrych wyników finansowych w kolejnych kwartałach.

„W kolejnym bardzo trudnym kwartale na rynku kapitałowym ABS udało się wypracować  dodatni wynik finansowy. Przyznam, że spodziewałem się znacznie lepszego wyniku, ale wystąpiło przesunięcie w harmonogramie w zakresie istotnych przychodów oraz zamykania niektórych pozycji inwestycyjnych. Również debiut Outdoorzy S.A. został przesunięty na kolejny okres obrachunkowy. Środki pozyskane z pożyczki w równym stopniu zostaną przeznaczone na nowe projekty inwestycyjne, jak i na wsparcie pożyczkowe dla spółek z portfela. Zwracam uwagę na fakt, że wartość aktywów na akcję wynosi obecnie ok. 3,5 zł, czyli kształtuje się blisko poziomu planowanego na koniec bieżącego roku. Zadowalająca jest również płynność obrotu na naszych akcjach oraz fakt, że ABS utrzymuje się w składzie indeksu NCIndex30.” – komentuje Sławomir Jarosz, Prezes Zarządu Spółki ABS Investment S.A.

Na koniec 2 kw. 2016 r. łączna wartość portfela inwestycyjnego Spółki przekroczyła 21,61 mln zł, z czego ok. 17,9 mln zł stanowią spółki publiczne. Poprzez dokonanie jego znaczącej przebudowy – całkowite zamknięcie części pozycji oraz zaangażowanie kapitałowe w nowe podmioty z rynku NewConnect – Emitent kontynuuje realizację przyjętej strategii rozwoju w zakresie polityki inwestycyjnej. Do portfela inwestycyjnego ABS Investment S.A. dołączyły w ostatnim czasie takie spółki z alternatywnego rynku jak Auto-Spa S.A., Akcept Finance S.A., BioMaxima S.A., Ekokogeneracja S.A., Geotrans S.A., INDOS S.A., Madkom S.A., Mode S.A. oraz XSystem S.A. Zwiększeniu uległo także zaangażowanie Spółki w najbardziej perspektywicznych podmiotach już obecnych w jej portfelu inwestycyjnym. Emitent liczy na odniesienie istotnych korzyści w postaci efektów synergii dzięki stałemu rozszerzaniu grupy spółek związanych z ABS Investment S.A.

„Rozbudowa portfela to nie tylko dywersyfikacja pozycji inwestycyjnych, ale również szansa dla innych spółek z grupy na współpracę z nowymi podmiotami i dla ABS jako doradcy w zakresie budowania strategii, znajdowania celów do przejęcia, zarządzania finansami itp. Ale to nie ilość spółek w portfelu jest istotna, ale ich jakość, o czym świadczą wyniki wpracowane przez te firmy oraz fakt, że 12 spółek z portfela ABS podzieli się zyskiem ze swoimi Akcjonariuszami. Zakładam, że wpływ przychodów z dywidend od spółek portfelowych na wynik ABS w kolejnych latach również będzie wzrastał.” – zakończył Prezes Jarosz.

Spółka wypłaci dywidendę z zysku za 2015 r. w wysokości 0,06 zł na akcję. Dzień ustalenia prawa do dywidendy został ustalony na 17.08.2016 r., a jej wypłata nastąpi w dniu 01.09.2016 r. Prognozy finansowe ABS Investment S.A. na 2016 r. przewidują osiągnięcie zysku brutto na 1 akcję w przedziale 0,50 – 0,55 zł. Natomiast wartość aktywów Emitenta (wraz z należnościami ze sprzedaży aktywów) na 1 akcję ma wynieść na koniec 2016 r. od 3,60 zł do 4,00 zł. Spółka prowadzi także dwa programy skupu akcji własnych – skup A realizowany poprzez transakcje sesyjne na rynku NewConnect oraz skup B realizowany w ramach umów cywilnoprawnych poza rynkiem.

Polski rynek magazynowy w drodze po rekord

Aż 1 312 000 mkw. magazynów wynajęły firmy w okresie od początku stycznia do końca czerwca 2016. To najlepsze pierwsze półrocze w historii rynku. W Polsce w budowie jest 742 000 mkw., z czego 51% powstaje na zasadach spekulacyjnych. Historycznie najniższy wskaźnik powierzchni niewynajętych – dostępnych jest jedynie 6,1% istniejących zasobów magazynowych w kraju.

 Firma doradcza JLL podsumowała I półrocze 2016 r. na rynku nieruchomości magazynowo – przemysłowych w Polsce oraz opisała kierunki rozwoju sektora na najbliższe miesiące.

Tomasz Olszewski, Dyrektor Działu Powierzchni Magazynowo – Przemysłowych w Europie Środkowo – Wschodniej, JLL, informuje: „Bardzo dobra passa na rynku nieruchomości magazynowo – przemysłowych w Polsce trwa. W I półroczu 2016 firmy podpisały umowy najmu na 1 312 000 mkw., co jest najlepszym wynikiem w historii. Deweloperzy oceniają pozytywnie perspektywy dalszego rozwoju tego sektora – na koniec I półrocza w budowie było 742 000 mkw., z czego 51% na zasadach spekulacyjnych, czyli bez wiążących umów najmu. Bardzo wysoki popyt przyczynił się również do najniższego w historii rynku nowoczesnych nieruchomości magazynowo – przemysłowych poziomu pustostanów – wolnych jest jedynie 6,1% krajowych zasobów”.

Popyt – kolejne rekordy

W pierwszych sześciu miesiącach 2016 r. popyt brutto sięgnął rekordowego 1 312 000 mkw. Najwięcej powierzchni wynajęto w okolicach Warszawy (aż 346 000 mkw.), na rynku poznańskim (223 000 mkw.) i wrocławskim (181 000 mkw.).

Popyt netto w Polsce w pierwszych sześciu miesiącach roku wyniósł 876 000 mkw., co jest najwyższym wynikiem dla I półrocza w historii rynku i daje szansę na rekord w całym 2016.

Mniejsze regiony[1] stopniowo zyskują na atrakcyjności. Mimo, że w I półroczu popyt netto był na nich nieznacznie niższy niż w analogicznym okresie roku poprzedniego, to w ostatnim czasie kilka firm podpisało tam duże umowy najmu, np. Carrefour czy Kaufland w Bydgoszczy.

Największe umowy najmu powierzchni magazynowej w I półroczu 2016

Najemca Sektor Park Rodzaj umowy Strefa Powierzchnia (mkw.)
Kaufland Sieć sklepów Panattoni Park Bydgoszcz Nowa umowa Toruń/Bydgoszcz 45 000
Agata Meble Sieć sklepów Prologis Park Piotrków II Nowa umowa Polska Centralna 42 900
Raben Operator logistyczny Panattoni Park Grodzisk III Nowa umowa Okolice Warszawy 42 500
Carrefour Sieć sklepów Panattoni BTS Bydgoszcz II Nowa umowa Toruń/Bydgoszcz 38 200
Trio Line Lekka produkcja Panattoni Park Poznań V (II faza) Nowa umowa Poznań 32 300
Avon FMCG Panattoni Park Garwolin Odnowienie Okolice Warszawy 25 000
CLIP Poznań Operator logistyczny CLIP Poznań Nowa umowa Poznań 25 000
Euro RTV AGD Sieć sklepów Panattoni Park Pruszków II Nowa umowa Okolice Warszawy 23 000
Saint Gobain Lekka produkcja Panattoni Park Sosnowiec II Rozszerzenie Górny Śląsk 22 400
Bertelsmann Papier / Książki Prologis Park Stryków Nowa umowa Polska Centralna 22 300

 

Źródło: JLL, magazyny.pl, I półrocze 2016

„Operatorzy logistyczni i sieci handlowe to najbardziej aktywni najemcy na rynku magazynowym w Polsce. W I półroczu 2016 te dwa sektory wynajęły 728 000 mkw., z czego 525 000 mkw. stanowiły nowe umowy i ekspansje. Udział firm z tych branż w popycie netto wyniósł odpowiednio 37% i 22%. W ogólnych zestawieniach od 2005 r., te dwa sektory stanowią 54% całkowitego popytu netto”, wylicza Przemysław Ciupek, Starszy Analityk Rynku, JLL.

Pustostany nadal w dół

Na koniec I półrocza 2016 wskaźnik pustostanów obniżył się do rekordowo niskiego poziomu 6,1%, co oznacza, że wolnej nowoczesnej powierzchni magazynowej jest obecnie 649 000 mkw. Wśród dziewięciu rynków[2] najwyższy poziom pustostanów rejestrowany jest w Warszawie Miasto (10,4% ) oraz Okolicach Warszawy (10,1%), najniższy w Krakowie (1,3%). W Szczecinie wynosi on 0%.

Aktywność deweloperów – w górę

W I półroczu 2016 deweloperzy ukończyli 615 000 mkw. nowoczesnej powierzchni magazynowej. Najwięcej nowej podaży przypadło na Polskę Centralną – 142 000 mkw. (85 000 mkw. w samych okolicach Strykowa) i Okolice Warszawy (137 000 mkw.). Najbardziej aktywni deweloperzy w I półroczu to Panattoni (ukończone 449 000 mkw.), Goodman (40 000 mkw.), CLIP (35 000 mkw.) oraz Hillwood (29 500 mkw.).

Na koniec I półrocza 2016 w trakcie budowy było 742 000 mkw. powierzchni magazynowej i przemysłowej, z czego 51% na zasadach spekulacyjnych.

Najwięcej magazynów buduje Panattoni – blisko 335 000 mkw.

„Łączne zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowo – przemysłowej w Polsce wyniosły 10,58 mln mkw. na koniec I półrocza. Biorąc pod uwagę wysoką aktywność deweloperów rynek ma szansę przekroczyć granicę 11 mln mkw. podaży jeszcze w tym roku”, dodaje Tomasz Olszewski.

Czterech głównych graczy na polskim rynku magazynowym posiada blisko połowę zasobów. Liderem pod tym względem pozostaje Prologis & Partnerzy JV (21%), a następnie SEGRO & Partnerzy JV (10%), Panattoni & Partnerzy JV (9%) oraz Logicor (9%).

Czynsze – bez zmian

Stawki czynszowe za projekty magazynowe zależą od szeregu czynników i osiągają różne pułapy, w zależności od regionu, a nawet podregionu, w którym znajduje się dany obiekt, jak również jakości czy dostępności powierzchni na danym rynku. Najwyższe stawki są domeną rynków wewnątrzmiejskich: Warszawy Miasto, Łodzi i Wrocławia. Charakterystycznym formatem magazynowym w tego typu lokalizacjach są projekty SBU (ang. Small Business Units). Jak podaje portal magazyny.pl, czynsze efektywne w tych lokalizacjach osiągają poziom 4,8 euro za mkw. miesięcznie w Warszawie, 3,8 euro za mkw. miesięcznie we Wrocławiu oraz 3,7 euro za mkw. miesięcznie w Łodzi.

Duże obiekty typu Big Box zlokalizowane są głównie poza obszarami miejskimi, a więc ze względu na niższe koszty gruntu, stawki najmu za nie są także mniejsze. W I półroczu 2016 nie odnotowano zasadniczych zmian w stawkach czynszów efektywnych. Obecnie stawki efektywne w Poznaniu wynoszą od 2,1 do 2,9 euro za mkw. miesięcznie, w Okolicach Warszawy od 2,0 do 2,8 euro za mkw. miesięcznie, a w rejonie Górnego Śląska od 1,9 do 3,1 euro za mkw. miesięcznie. Za magazyn w Polsce Centralnej najemcy zapłacą od 2,0 do 2,8 euro za mkw. miesięcznie, podczas gdy we Wrocławiu od 2,2 do 3,0 euro za mkw. miesięcznie.

Grunty przemysłowe

W maju 2016 r. weszły w życie nowe przepisy dotyczące zakupu nieruchomości gruntowych, które przyczyniają się do wydłużenia procesu administracyjnego związanego z realizacją projektów magazynowych w Polsce. Nałożone restrykcje w sposobie zmiany przeznaczenia gruntów z rolnych na inwestycyjne mogą ograniczyć potencjał realizacji nowych projektów w przyszłości.

„W I półroczu 2016 deweloperzy poszukiwali nowych gruntów pod swoje kolejne inwestycje przede wszystkim w regionie Polski Centralnej – we wschodniej części Łodzi oraz Okolicach Warszawy – na południowym zachodzie. Tereny te zyskały ostatnio na atrakcyjności, szczególnie po zakończeniu odcinków autostrady A2 i A1 oraz trasy ekspresowej S8”, wymienia Agata Zając, Dyrektor w Dziale Powierzchni Magazynowo – Przemysłowych, JLL.

W I poł. 2016 r. nie zaobserwowano większych zmian w cenach gruntów przemysłowych.

Ceny za grunty pod zabudowę magazynowo – przemysłową na koniec I półrocza 2016

Region Cena (PLN/ mkw.)
Warszawa Miasto 350 – 550
Okolice Warszawy 50 – 300
Polska Centralna 65 – 160
Poznań 140 – 200
Wrocław 120 – 220
Górny Śląsk 80 – 200
Kraków 80 – 300
Trójmiasto 100 – 240

Źródło: JLL, magazyny.pl, I półrocze 2016

[1] Kraków, Trójmiasto, Toruń, Bydgoszcz, Szczecin, Podkarpackie, Toruń, Opole i Lublin

[2] Warszawa Miasto, Okolice Warszawy, Górny Śląsk, Poznań, Polska Centralna, Wrocław, Trójmiasto, Kraków, Szczecin.

Firmy Fintech jako partner banków

W ostatnich latach konsumenci zyskiwali coraz większy wybór dostępnych metod płatności w Internecie, także wywodzących się spoza sektora bankowego. Nowa rzeczywistość w naturalny sposób, w pierwszej kolejności, spowodowała reakcję konfrontacyjną tradycyjnych graczy – w końcu zagrożony został prymat banków w obsłudze transferów pieniężnych. Niektóre z nowych rozwiązań mogą jednakże pełnić rolę odwrotną – dać bankom to, czego im brakuje w walce o utrzymanie swoich pozycji. Dobrym przykładem jest SOFORT.

Dlaczego konkurencja w ogóle powstała?

Można zadać sobie pytanie jak to się stało, że potężne i bogate we wszelkie zasoby banki znalazły się w sytuacji, w której muszą liczyć się z nowymi graczami wyrosłymi z sektora FinTech, zyskującymi szybko sympatię klientów indywidualnych, a także sektora e-commerce? Głównych przyczyn jest kilka. Pierwsza z nich to swoiste „zaspanie” sektora bankowego. Wobec bardzo dynamicznie rozwijającego się społeczeństwa informacyjnego i popularyzacji handlu przez Internet, banki, jako cały system nie wypracowały wygodnych i spełniających oczekiwań zarówno sprzedawców, jak i klientów, rozwiązań.

Banki muszą odróżnić modele biznesowe, które chcą przejąć ich rolę od tych, które służą łączeniu i integracji rachunków bankowych ze środowiskiem cyfrowym, pomagając bankom wzmocnić ich relacje z klientami. Handel w sieci ma już charakter międzynarodowy, a właściciele sklepów i ich klienci chcą korzystać z prostych i bezpiecznych rozwiązań, które mogą być zastosowane w każdym modelu biznesowym. Dokładnie tym jest SOFORT, który jest postrzegany jako integrator techniczny 4000 banków, setek milionów konsumentów i 36 000 sklepów internetowych.

Kolejną ważną przyczyną jest sam rozwój technologiczny i fala powstających niemal masowo start up’ów, które szukając innowacyjnych rozwiązań dla różnych dziedzin życia. W nowych okolicznościach sam kapitał nie jest aż tak istotny – kluczowe są wiedza, zdolności i pomysł. Do tego dochodzą różne możliwości pozyskania finansowania na rozwój. Trzeba zdać sobie sprawę, że współcześnie młody przedsiębiorca w porównaniu do sytuacji sprzed nawet kilkunastu lat, ma zdecydowanie większe możliwości w dostępie do środków pozwalających na realizację opracowanej koncepcji. Reasumując powstały dogodne warunki do wytworzenia się konkurencji praktycznie od zera. Zdecydowana większość start up’ów oczywiście kończy się fiaskiem, ale w tym przypadku ważne jest to, że z tej twórczej, często eksperymentalnej masy, zawsze wyłoni się podmiot, który osiągnie sukces.

Najcenniejszym zasobem banków są rachunki klientów i relacje z nimi. Konsument, który korzysta z konta w celu dokonywania wszelkich transakcji będzie w długim okresie najważniejszy dla każdego banku. Usługi inicjujące płatności (Payment Initiation Services, tzw. PIS) pomagają bankom w ograniczaniu strat klientów na rzecz rozwiązań takich jak e-portmonetki.

Konsekwencje dla banków

Dagmara Kruszewska, Country Manager, SOFORT GmbH
Dagmara Kruszewska, Country Manager, SOFORT GmbH

Dynamiczny rozwój sektora FinTech, spowodował przede wszystkim, że z sektora bankowego ubywają depozyty na rzecz np. e-portmonetek. Część konkurencyjnych dla rozwiązań bankowych systemów wymaga, aby użytkownicy przenosili swoje depozyty na ich konta. To proces, który od lat przyczynia się do osłabiania pozycji banków. Problem może stać się dla nich tym poważniejszy, jeśli największe globalne firmy technologiczne na dobre wdrożą i zaczną promować własne rozwiązania płatnicze. Podobnie działają e-portmonetki, które także wymagają przenoszenia środków z kont bankowych.

Drugą konsekwencją są straty finansowe. Banki każdego roku w płatnościach elektronicznych coraz bardziej ustępują miejsca nowym graczom. W ten sposób prowizja za przelew trafia gdzie indziej, a tym samym jedno ze źródeł finansowania bankowości powoli zaczyna wysychać. Z pewnością nie jest ono najważniejsze, ale jednak zmiana ta jest i będzie jeszcze bardziej odczuwalna. Biorąc pod uwagę fakt, że dynamicznie rozwijają się jeszcze inne firmy śmiało wchodzące w różne obszary tradycyjnie zarezerwowane dla banków, te mogą mieć rzeczywiste powody do obaw.

Wrogowie? Niekoniecznie…

Powstawanie i rozwój nowych firm oferujących usługi płatnicze nie musi być w każdym przypadku odbierane jako zagrożenie dla sektora bankowego. Wręcz przeciwnie. Niektóre z nich, takie jak SOFORT, mogą wręcz stanowić wartościową pomoc. Sektor bankowy w Europie nie był w stanie dojść do porozumienia w kwestii jednego rozwiązania w obszarze przelewów. Wszystkie tego typu inicjatywy kończyły się porażką, lecz SOFORT rozwiązał ten problem za banki i obecnie współpracuje z ponad 4000 tego typu podmiotami w Europie. Oznacza to szansę realnego come back’u i pełnoprawną możność do konkurowania z różnego rodzaju e-portmonetkami uszczuplającymi bankowe depozyty. W tym kontekście SOFORT służyłby jako swoista nakładka technologiczna, gdyż w przypadku tej metody płatności środki są bezpośrednio transferowane z konta A na konto B. W żadnym momencie firma nie jest w posiadaniu pieniędzy, które są transferowane. Oznacza to również, że osoby korzystające z SOFORT nie muszą zakładać żadnych oddzielnych kont – swobodnie korzystają ze swojej bankowości elektronicznej. Sam system SOFORT dodatkowo charakteryzuje się wysokim stopniem integracji z systemami bankowymi, stąd z technicznego punktu widzenia, współpraca między tymi podmiotami może być bardzo łatwo zaimplementowana.

Reasumując, współpraca z SOFORT pozwoliłaby bankom w szybkim czasie pozbyć się cech, które spowodowały, że zaczęły one tracić na rzecz innych podmiotów. Co ważne stałoby się to bez konieczności ponoszenia nakładów inwestycyjnych w rozwój czy konieczności uczestniczenia w bezowocnym procesie budowania jednego, wspólnego systemu bankowego.

Dobre przykłady

Coraz więcej banków zdaje sobie sprawę z kierunku w jaki podąża branża usług finansowych wobec dynamicznego rozwoju technologicznego i informatycznego. Dlatego też nie wykazują się one bezproduktywnym „donkichtyzmem” i zamiast tego kooperują, co pozwala zyskiwać wszystkim zainteresowanym. SOFORT obecnie posada już partnerstwa m.in. z podmiotami takimi jak: Grupa Raiffeisen, BAWAG P.S.K., Oberbank, Hypo Tirol i BKS w Austrii, a także DKB w Niemczech. Dzięki temu banki zyskują wielką przewagę konkurencyjną w handlu elektronicznym, zapewniając sobie długoterminową pozycję rynkową vis-a-vis innych graczy w branży usług finansowych, np. PayPal.

Warto też zwrócić uwagę, że dużą szansę w rozwoju takich firm jak SOFORT zauważyły władze UE. Innowacyjne rozwiązania, tańsze i bezpieczne przelewy mogą pozytywnie wpłynąć na pobudzenie wzrostu PKB krajów członkowskich oraz zwiększenie integracji poszczególnych gospodarek. Stąd nowelizacji uległa dyrektywa w sprawie usług płatniczych (PSD).

Równolegle niemiecki organ ochrony konkurencji (Bundeskartellamt) wyraźnie stwierdził, że zapisy w regulaminach banków dyskryminujące podmioty typu PIS są nielegalne i łamią zasady uczciwej konkurencji. Również w okresie zanim zapisy dyrektywy PSD2 zostaną wdrożone na gruncie prawa lokalnego. Werdykt Bundeskartellamt wskazuje, że członkowie niemieckiego zrzeszenia sektora bankowego (Deutsche Kreditwirtschaft) utrudniają konkurencję niezależnym dostawcą płatności, takim jak SOFORT. Nadzór orzekł, że celowe blokowanie dostępu do rynku jest poważnym naruszeniem prawa antymonopolowego. Podczas trwającego wiele lat procesu pomiędzy sektorem bankowym a Bundeskartellamt, banki nie były w stanie uzasadnić stosowanych przez siebie praktyk oraz dostarczyć jakichkolwiek dowodów na to, że firmy takiej jak SOFORT, stanowią zagrożenie do klientów.

Bundeskartellamt ogłosił, że niektóre przepisy zawarte w regulaminach banków są nielegalne. chce mieć pewność, że w związku z realizacją postanowień zmienionej dyrektywy w sprawie usług płatniczych (PSD2), zarówno banki jak i inni dostawcy usług płatniczych będą mieli zagwarantowane równe warunki uczciwej konkurencji. Odnosi się to również do zakazu dyskryminacji istniejących już na rynku podmiotów. Przepisy zakwestionowane przez Bundeskartellamt w praktyce taką możliwość dawały.

Dagmara Kruszewska, Country Manager, SOFORT GmbH

Banki włoskie i chińskie stały się zagrożeniem dla światowej gospodarki

Bankructwa chińskich firm deweloperskich oraz załamanie systemu bankowego w tym kraju wraz z kłopotami włoskich banków mogą stać się przyczyną zakończenia optymistycznych nastrojów, które opanowały światowe giełdy.
– Chiny to tykająca bomba zegarowa, ponieważ władze tego kraju na różne sposoby, które są niebezpieczne, starają się utrzymać założony 6 proc. wzrost PKB – mówi w rozmowie z MarketNews24 Jakub Stasik z giełdowej spółki XTB.

RBNZ i OPEC na scenie

RBNZ i OPEC na scenie 1

Centralny Bank Nowej Zelandii zdecydował się na obniżkę stóp procentowych o 25 punktów bazowych. Tym samym koszt pieniądza spadł z dotychczasowego poziomu 2.25% do 2.00%. Jednocześnie władze monetarne zostawiły otwartą drogę do dalszego luzowania polityki monetarnej.

RBNZ postąpił zgodnie z konsensusem. Rynek był przekonany co do kolejnej obniżki stóp procentowych. Po opublikowaniu decyzji w sprawie kosztu pieniądza pojawił się również komunikat banku, który nakreślił najbliższą przyszłość prowadzenia polityki monetarnej. Władze opowiedziały się za dalszym luzowaniem polityki pieniężnej w tym roku. Spodziewają się również powrotu inflacji w okolicę celu w 2018 roku. Inwestorzy zaczęli powoli wyceniać przyszłe działanie banku. Na podstawie overnight index swap spodziewają się kolejnego działania ze strony RBNZ już w październiku tego roku.

RBNZ i OPEC na scenie 2

Źródło: Bloomberg

Jedynym powodem, który mógłby pokrzyżować plany RBNZ jest rynek nieruchomości. Ceny nowych domów w niektórych częściach kraju rosną ponad 10% rok do roku. Bank stara się ograniczyć kredyty hipoteczne. Jednak czym niższe stopy procentowe, tym szybciej rosną ceny nieruchomości.

Oprócz obniżki stóp procentowych dokonanych przez Bank Nowej Zelandii warto zwrócić uwagę na rynek ropy naftowej. Ostatnie plotki o możliwym zamrożeniu lub też nawet zmniejszeniu produkcji ropy naftowej przez kraje należące do organizacji OPEC zostały rozwiane. Bowiem Arabia Saudyjska, największy eksporter ropy, zwiększyła swoje wydobycie do rekordowego poziomu 10,67 mln baryłek dziennie w lipcu. Natomiast wydobycie Iranu wzrosło nawet do 3,85 mln baryłek dziennie, według agencji informacyjnej Bloomberg jest to najwyższa podaż od 2008 roku.

Po raz kolejny powracamy do sporej nadpodaży na rynku „czarnego złota„. Przejściowe problemy Kanady z pożarami, a Nigerii z atakami bojowników są już w większej mierze opanowane, zatem produkcja wraca do normy. Nadpodaż na rynku ropy naftowej w krótkim terminie może zepchnąć jej notowania jeszcze niżej.

Mateusz Groszek
Analityk Rynków Finansowych

Łukasz Bugaj, DM BOŚ: Rynki wschodzące wracają do łask

Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ
Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ

Przez znaczną część minionej dekady rynki wschodzące zachowywały się lepiej od giełd krajów rozwiniętych. W dość czytelny sposób obrazuje to indeks siły relatywnej pokazujący zachowanie indeksu MSCI Emerging Markets na tle średniej MSCI World. Wspomniana siła kulminowała z końcem 2010 roku i od tamtego czasu najpierw powoli, a od 2013 roku już szybciej rynki wschodzące oddawały pola rynkom rozwiniętym. Ten negatywny trend swoje minima osiągnął w styczniu tego roku i od tego czasu zaobserwować można postępujący proces nieco lepszego zachowania giełd państw rozwijających się. Na ogłoszenie narodzin nowego długoterminowego trendu może być jeszcze przedwcześnie, ale nie można ignorować sygnałów na taką możliwość wskazujących. Sam indeks MSCI Emerging Markets z początkiem miesiąca pokonał istotny opór w postaci linii ograniczającej zwyżki przez okres ostatniego roku. W tym samym czasie przygasł nieco wcześniejszy blask Wall Street. Co prawda indeks S&P500 ustanowił nowe historyczne maksima, ale w tym tygodniu nie widać zainteresowania tym, co dalej z rynkiem począć. Lepiej na tym tle wygląda niemiecki DAX, co wskazuje, że globalny kapitał zaczyna szukać alternatyw dla drogich amerykańskich akcji. W środowisku niskich rentowności obligacji i dalszej stymulacji w wykonaniu głównych banków centralnych trwa wyścig w poszukiwaniu wyższych stóp zwrotu. Na tym tle pozytywnie wyróżniają się rynki wschodzące i dlatego miesięczny napływ do funduszy dłużnych tej klasy aktywów osiągnął nowy rekord, a w przypadku funduszy akcji mówić możemy o najdłuższej przewagi wpłat nad wypłatami od dwóch lat. Jest to pozytywny impuls również dla GPW, co widać choćby w tym tygodniu po zastanawiających popołudniowych wzrostach, które wiązać można z zakupami funduszy z siedzibą w USA. Co przemawia za lepszym zachowaniem rynków wschodzących? Z pewnością niższe wyceny oraz wyższe rentowności. Ustabilizowała się również wcześniej pogarszająca się koniunktura gospodarcza w takich krajach jak Brazylia, Rosja, czy nawet Chiny. Dodatkowym, dotychczas niezauważonym czynnikiem jest powoli, ale konsekwentnie rodząca się na świecie presja inflacyjna. Na pierwszy rzut oka przy bardzo niskich wskaźnikach inflacji jej nie widać, ale indeksy wyprzedające oraz odbicie cen surowców na czele ze złotem nie pozostawiają złudzeń, że deflacyjne zagrożenie mija. Z makroekonomicznego punktu widzenia jest to wsparcie dla rynków wschodzących i również stąd wynikać może większe nimi zainteresowanie. Dla GPW to pozytywna wiadomość, choć pamiętać trzeba, że relatywna przewaga danej klasy aktywów nie jest tożsama z ciągłym wzrostem jej absolutnej wartości.

Autor: Łukasz Bugaj, Dom Maklerski BOŚ S.A.

Dolar nowozelandzki najdroższy od roku pomimo obniżki stóp

Dolar nowozelandzki osiągnął dziś w nocy najwyższy poziom od roku do dolara amerykańskiego, po tym jak Bank Rezerwy Nowej Zelandii obniżył stopy procentowe o 25 punktów bazowych do rekordowo niskiego poziomu 2 proc.

Pomimo iż obniżka była zgodna z oczekiwaniami ekonomistów, część rynku oczekiwała mocniejszej obniżki stóp – o 50 punktów bazowych. Kiedy obawy okazały się płonne, dolar nowozelandzki umocnił się do najwyższego od roku poziomu 0,7340 dolara. Obecnie para NZDUSD nieco koryguje wzrosty, handlując w okolicy poziomu 0,7240 dolara.

Złoty konsoliduje się przy kilkumiesięcznych maksimach do głównych walut w oczekiwaniu na jutrzejsze, kluczowe dane ekonomiczne z polskiego rynku.  Jutro poznamy wstępny odczyt dynamiki PKB za II kwartał, spodziewany jest wzrost o 3,3 proc. rok do roku. Jutro dowiemy się także jaki jest finalny odczyt skali deflacji CPI w lipcu, przewidujemy spadek cen o 0,9 proc. rok do roku. Para EURPLN konsoliduje się trzeci dzień z rzędu w pobliżu 4-miesięcznych minimów na poziomie 4,26. Para USDPLN zyskuje około 0,3 proc. handlując powyżej poziomu 3,82. Para CHFPLN zyskuje około 0,2 proc. handlując powyżej poziomu 3,92. Para GBPLN pogłębiła dziś 2-letnie dno notowań, handlując na poziomie 4.95.

Ropa naftowa próbuje odrobić straty, handlując dziś około 0,2 proc. powyżej wczorajszego zamknięcia rynku, po tym jak wczoraj straciła ponad 2,5 proc. przebijając w dół poziom 42 dolarów za baryłkę. Przecenę ropy wywołały dane odnośnie stanu amerykańskich zapasów, które wzrosły trzeci tydzień z rzędu. Wzrost zapasów w zeszłym tygodniu wyniósł ponad 1 mln baryłek, mimo oczekiwanego po raz kolejny spadku o 1,5 mln baryłek. Taka sytuacja na rynku ropy może utrzymać się dłużej, gdyż sezonowy popyt na surowiec spada, a zapasy wciąż pozostają na rekordowo wysokim poziomie. Dlatego też cena ropy WTI może kierować się w stronę zeszłotygodniowego minimum, w okolicy 39 dolarów za baryłkę, a cena ropy Brent w stronę zeszłotygodniowego minimum, w pobliżu 41,5 dolarów za baryłkę.

CEO Magazyn Polska CEO Magazyn Polska


Andrzej Kiedrowicz

Chief Operating Officer

KOI Capital

Czekamy na Iphone'a 7

Czekamy na Iphone'a 7 3

26 lipca gigant z Kalifornii – Apple – opublikował wyniki finansowe za III kwartał fiskalny 2016 roku (II kwartał kalendarzowy). Opublikowane wyniki na pierwszy rzuty oka wydają się pozytywne. Zysk na akcje w Q3 2016 roku wyniósł 1,42 USD, czyli pobił prognozę o niespełna 6 centów. Porównując do tego samego kwartału rok wcześniej zysk na akcję spadł o 23,2%! Ponadto sprzedaż iPhone’ów spadła do 40,4 miliona sztuk, czyli o 14,9% w porównaniu z Q3 2015 roku.

Prawdziwy test dla spółki przyjdzie dopiero z premierą nowego iPhone 7. Po premierze nowego telefonu sprzedaż spółki Apple zawsze wędrowała na wyższe poziomy, jednakże przyszłość nie wygląda zbyt kolorowo. Mocna konkurencja chińskich producentów telefonów jest zagrożeniem dla sprzedaży flagowego modelu iPhone.

Czekamy na Iphone'a 7 4

Na wykresie tygodniowym spółki Apple doszło do przełamania linii trendu spadkowego. Jednak do zmiany trendu na wzrostowy, kupujący muszą jeszcze pokonać strefę podaży 109,60-112,30. Bazowym scenariuszem pozostanie obrona strefy podaży i spadek notowań po raz kolejny w okolicę 90 USD za akcję.

Mateusz Groszek
Analityk Rynków Finansowym

RBNZ obniżył stopy procentowe

RBNZ obniżył stopy procentowe 5

Centralny Bank Nowej Zelandii zdecydował się na obniżkę stóp procentowych o 25 punktów bazowych. Tym samym koszt pieniądza spadł z dotychczasowego poziomu 2.25% do 2.00%. Jednocześnie władze monetarne zostawiły otwartą drogę do dalszego luzowania polityki monetarnej.

RBNZ postąpił zgodnie z konsensusem. Rynek był przekonany co do kolejnej obniżki stóp procentowych. Po opublikowaniu decyzji w sprawie kosztu pieniądza pojawił się również komunikat banku, który nakreślił najbliższą przyszłość polityki monetarnej. Władze odpowiedziały się za dalszym luzowaniem polityki pieniężnej w tym roku. Spodziewają się również powrotu inflacji w okolicę 2-3% w 2018 roku. Inwestorzy zaczęli powoli wyceniać przyszłe działanie banku, na podstawie overnight index swap spodziewają się kolejnego działania ze strony RBNZ już w październiku tego roku.

Mateusz Groszek
Analityk Rynków Finansowych