Halving bitcoina i ETF-y to szansa dla kryptowalut w 2024 r.

Inflacja słabnie, stopy procentowe będą niższe, a więc inwestorzy szukają bardziej ryzykownych aktywów. Jeżeli poprzez kontrakty terminowe będziemy inwestować w bitcoina, to kryptowaluta stanie się zabezpieczeniem emerytalnym.

Kryptowaluty ze zniecierpliwieniem oczekują roku 2024, szczególnie ze względu na halving bitcoina, który ma miejsce co cztery lata. W centrum uwagi inwestorów znajdzie się również decyzja amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) dotycząca wniosków o fundusze ETF na spot bitcoin.

– Bitcoin zaliczył w 2023 r. bardzo duże wzrosty, spektakularne na tle innych aktywów – mówi w rozmowie z MarketNews24 Michał Stajniak, ekspert XTB. – Od początku roku zyskał ok. 150% i ma szanse, aby w 2024 r. zaatakować historyczne szczyty.

Za bitcoina pod koniec roku płaciliśmy ok. 40 tys. USD, a historyczne szczyty to ok. 68 tys. USD. Ten poziom wydaje się odległy, a jednak to właśnie w 2023 r. złoto wspięło się na swe nowe, historyczne szczyty i to właśnie z tego samego powodu wzrastały kryptowaluty. Tym powodem są obniżki stóp procentowych, które Fed zacznie wprowadzać od maja 2024 r., a może nawet wcześniej.

Czym jest halving wyczekiwany przez inwestorów? To zmniejszenie podaży bitcoina, którą otrzymuje się za wydobycie. Co cztery lata ilość otrzymywanego bitcoina zmniejsza się o połowę.

– Jest to związane z tym, aby nie wydobyć bitcoina zbyt szybko, jest to rozciągnięte w czasie, a dodatkowo jest to proces, który ma powodować wzrost wartości tej kryptowaluty – wyjaśnia ekspert XTB. – Trzy ostatnie halvingi, to spektakularne wzrosty kryptowaluty. I jest to sytuacja, którą możemy porównywać do zmian cen złota, gdy maleje jego wydobycie.

Kluczowym pytaniem jest, czy obecny poziom adopcji kryptowalut oznacza długoterminową zmianę fundamentalną?

W listopadzie 2023 r. dzienne transakcje bitcoin osiągnęły rekordowy poziom 710 tys., ale tylko 235 tys. stanowiły transakcje finansowe, co daje niewielki 10% roczny wzrost. Liczba aktywnych adresów bitcoin utrzymuje się na stałym poziomie od ponad trzech lat.

Pomimo upływu przeszło 15 lat od powstania bitcoina, jego krzywa adopcji nie jest porównywalna do szybkiego rozwoju Internetu lub technologii takich jak ChatGPT. Czynniki takie jak wycofywanie zasobów z giełd kryptowalut, upadki banków i nowe rozwiązania technologiczne w sieci bitcoin, wpłynęły na zwiększoną aktywność użytkowników. Jednocześnie dane z transakcji i adopcji nie uzasadniają w pełni praktycznej użyteczności ponad 22 000 istniejących kryptowalut.

Pod koniec 2023 r. kara w wysokości 4,3 mld USD nałożona na Binance przez Departament Sprawiedliwości USA i postępowanie przeciwko jego założycielowi Zhao, wywołały niepokój na rynku. Nie doprowadziło to do powszechnej paniki, sygnalizując, że inwestorzy nie spodziewają się powtórki z ‘FTX’. Mimo to, może to być sygnał, że trend masowego wycofywania środków z giełd kryptowalut będzie się utrzymywał. Na tym etapie kryptowaluty są wciąż bardziej „antysystemowymi” i spekulacyjnymi aktywami niż produktami o powszechnej adopcji (Visa przetwarza ok. 597 mln transakcji dziennie, przy 1,9 mln transakcji dziennie zarówno na blockchainie Ethereum, jak i Bitcoina).

Instytucje finansowe dostrzegają rosnący popyt spekulacyjny i badają sposoby jego monetyzacji. Akceptacja Bitcoin ETF może prowadzić do zwiększenia inwestycji zarówno przez inwestorów detalicznych, jak i instytucjonalnych.

– Jednak przed nami znak zapytania czy takie fundusze zostaną zaakceptowane, SEC nie chce, aby doszło do tego i wkrótce będzie musiał podjąć kolejne decyzje – wyjaśnia M.Stajniak z XTB. – Warto zauważyć, że powstanie ETF-ów na jakieś aktywo, było zwykle korzystne dla takiego aktywa, tak właśnie się stało ze złotem w 2003 r.

Zarówno ostateczne terminy SEC (10 stycznia i 15 marca), jak i szacowana data halvingu 23 kwietnia prowadzą do wniosku, że pierwsza połowa 2024 r. będzie kluczowa dla dynamiki kryptowalut.

W przyszłości może dojść do tego, że poprzez ETF-y na tę kryptowalutę będziemy w bitcoinach oszczędzać na emeryturę.

Shape Robotics i Skriware łączą siły. Powstaje lider w zakresie edukacji STEAM

19 grudnia br. Shape Robotics, duński lider sektora EdTech, notowany na głównym parkiecie NASDAQ w Kopenhadze, sfinalizował transakcję przejęcia polskiej spółki Skriware. Zgodnie z podpisaną umową akcjonariusze Skriware wymienią swoje akcje na akcje w Shape Robotics, obejmując łącznie ponad 1,16 mln akcji. 1 stycznia 2024 r. Skriware stanie się częścią międzynarodowej grupy Shape Robotics i zacznie pełnić rolę centrum rozwoju oprogramowania w globalnym sektorze EdTech.

– Przejęcie Skriware to dla nas szansa na rozszerzenie asortymentu, wzmocnienie organizacji i zwiększenie marż oraz zasięgu sprzedaży. Spodziewamy się, że wzbogacenie naszej oferty produktowej przełoży się na istotne synergie w obszarze operacyjnym i pozwoli szybko zwiększyć wartość grupy Shape Robotics. Skriware i Shape Robotics łączą nie tylko specyfika działalności i sukcesy w sektorze EdTech, ale także spójna misja. Razem będziemy skuteczniej wspierać rozwój i popularyzację edukacji STEAM. Zawsze lubiliśmy nazywać Skriware naszym polskim odpowiednikiem, dlatego bardzo się cieszę, że teraz łączymy siły, aby razem rozwijać się na szybko rosnącym rynku w Polsce i na innych europejskich rynkach – mówi André Fehrn, CEO Shape Robotics.

Duńska spółka, założona w 2017 r., specjalizuje się w projektowaniu edukacyjnych zestawów, które pomagają uczniom budować roboty. Oprócz wspólnej misji, ze Skriware łączy ją także specyfika i globalna skala prowadzonej działalności. Transakcja połączenia spółek z sektora EdTech wzmacnia synergie wynikające z portfolio grupy, umożliwiając wspólne stworzenie kompletnej ścieżki edukacyjnej dla placówek wszystkich szczebli.

– Od dawna obserwuję działalność spółki Shape Robotics, którą darzę szacunkiem zarówno ze względu na zaplecze technologiczne, jak i sposób zarządzania firmą. Łączy nas współny cel, jakim jest sprawianie, że edukacja stanie się bardziej angażująca, a także inspirująca i przyniesie dzieciom oraz młodzieży radość płynącą z nauki. Produkty z portfolio Skriware i Shape Robotics wzajemnie się uzupełniają. Razem możemy też opracowywać nowe generacje kompleksowych rozwiązań dla nauczycieli i uczniów oraz pozyskiwać globalnych partnerów z obszaru IT. Skriware jest już obecne w 30% polskich szkół – i to w momencie, w którym Polska zaczyna wprowadzać edukację STEAM na wszystkich etapach edukacji – od przedszkoli aż po uczelnie. Skriware osiągnęło już w Polsce znaczącą skalę, ale jako grupa zyskujemy możliwość jej istotnego zwiększenia – wyjaśnia Karol Górnowicz, CEO Skriware.  

– Jestem podekscytowany połączeniem Skriware i Shape Robotics, które otwiera przed spółkami nowe możliwości na drodze do rozwoju w roli międzynarodowego lidera sektora EdTech. Obydwie firmy są jak idealnie dopasowane puzzle, które razem tworzą pełen obraz potencjału, jaki tkwi we wdrażaniu innowacji technologicznych w szkołach. Synergie wynikające ze wspólnego portfolio umożliwiają stworzenie kompletnej ścieżki edukacyjnej, która obejmie wszystkie placówki – od przedszkoli aż po uczelnie. Fuzja stanowi milowy krok w rozwoju Skriware, które stanie się centrum rozwoju oprogramowania dla rosnącej, międzynarodowej grupy i zapewni zwiększanie jej wartości giełdowej jako lidera w obszarze STEAM, druku 3D, robotyki oraz treści wspierających pracę nauczycieli. Głęboko wierzę, że dzięki połączeniu Skriware otrzyma duże wsparcie w budowaniu międzynarodowych kanałów sprzedaży i wzmocni swoją pozycję w Polsce, co pozwoli generować powtarzalne źródła przychodów oraz z sukcesem wprowadzić na rynek B2C ofertę edukacyjno-zabawową dla dzieci w wieku 6-10 lat – mówi Wojciech Szwankowski, Managing Partner w Montis Capital, który jest głównym inwestorem Skriware.

Dzięki fuzji wzmocni się też pozycja Shape Robotics jako dostawcy nowoczesnych rozwiązań edukacyjnych w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Decyzja o wejściu na perspektywiczny i dynamicznie rozwijający się polski rynek wynika ze strategii Shape Robotics, opublikowanej wiosną 2023 r. Szybkie pojawienie się na polskim rynku umożliwi spółce uczestniczenie w przetargach, które mają zostać niedługo ogłoszone i zagwarantuje terminową realizację zamówień.

Poprzez przejęcie Skriware zyskaliśmy dostęp do rynku liczącego 38 milionów obywateli. Dla porównania, nasz dotychczasowy największy rynek – rumuński, obejmuje nieco ponad 19 milionów osób. Zakładamy, że wola polityczna związana z dużymi inwestycjami w  cyfryzację i edukację STEAM będzie w Polsce przynajmniej tak duża, jak przed laty w Rumunii – powiedział Jeppe Frandsen, członek Zarządu Shape Robotics.

Zdaniem André Fehrna, ze względu na wielkość populacji i duży nacisk na rozwój edukacji cyfrowej, polski rynek EdTech może wkrótce dorównać, a nawet przerosnąć rynek rumuński – dotąd największy rynek, na którym była obecna spółka Shape Robotics. Prezes spółki zamierza w dużej mierze wykorzystać doświadczenia zgromadzone w Rumunii do rozwoju na rynku polskim.

Dzięki udanym przejęciom w Rumunii uzyskaliśmy silną reprezentację lokalną i zaufanie ze strony rynku oraz przeprowadziliśmy z sukcesem ekspansję w tym kraju. Zdajemy sobie sprawę z tego, że bez elastycznego i sprawnego działania na gruncie lokalnym pozyskiwanie dużych zamówień jest trudne. Ze Skriware na pokładzie możemy jednak teraz nawiązać współpracę z naszymi międzynarodowymi partnerami i dystrybutorami, a także spróbować pozyskać udział w rynku adekwatny do naszych rosnących mocy produkcyjnych oraz ambicji związanych z dalszym rozwojem – podsumowuje Prezes Shape Robotics.

Duńska spółka niedawno przeszła z NASDAQ First North w Danii na główny parkiet NASDAQ w Kopenhadze. Zapowiedziała też ogłoszenie na początku 2024 r. nowej strategii grupy EdTech na lata 2024-2026. Aktualnie celem Shape Robotics jest wzmocnienie swojej pozycji jako wiodącego dostawcy technologii edukacyjnych, realizacja projektów oraz wejście na nowe rynki przy zastosowaniu sprawdzonych metod działania. Obecność na głównym rynku NASDAQ w Kopenhadze ma wspierać dalszy rozwój spółki, który jest dodatkowo stymulowany przez rosnące zapotrzebowanie na robotykę i rozwiązania cyfrowe w sektorze edukacji.

Sektor EdTech to obiecujący segment dynamicznie rozwijającej się gospodarki cyfrowej – szczególnie w obszarze edukacji. Digitalizacja rynku edukacyjnego przyspieszyła po wybuchu pandemii i nadal utrzymuje trend wzrostowy. Jeszcze w 2021 r. wartość globalnego rynku EdTech wyceniano na 106,46 mld USD, a szacunkowa wycena z 2022 r. sięgała już 127 mld USD. W Europie wzrost wartości tego rynku sięga 14% rocznie i wg prognoz do 2027 r. wyniesie 60 mld USD.

Rozwój technologii biurowych: Jak nowoczesne urządzenia wpływają na efektywność pracy?

Technologia biurowa ewoluuje w zawrotnym tempie, niosąc za sobą innowacje, które znacząco wpływają na efektywność i produktywność w miejscu pracy. Komputery stacjonarne i laptopy, drukarki i skanery, rzutniki i projektory, w końcu też mniejsze narzędzia jak bindownice, testery banknotów czy drukarki etykiet. Technologia biurowa przekształca sposób, w jaki funkcjonujemy, komunikujemy się i współpracujemy.

Urządzenia biurowe wykorzystywane w pracy

Najważniejszym elementem technologii biurowej jest komputer. Dzięki coraz szybszym procesorom, większej pojemności pamięci RAM oraz wydajnym kartom graficznym, komputery umożliwiają wykonywanie złożonych zadań w krótkim czasie. Laptopy i tablety dodatkowo umożliwiają pracę mobilną, co stanowi ogromną zaletę w dzisiejszych czasach.

Dziś funkcjonowanie niemal każdej firmy w mniejszym lub większym stopniu zależy od komputera/laptopa. Jednak efektywność i komfort pracy z tym urządzeniem istotnie można poprawić, dobierając odpowiednie akcesoria komputerowe. Wielogniazdowe listwy zasilające umożliwiają podłączenie do prądu wielu innych urządzeń bezpośrednio lub pośrednio współpracujących z laptopem. Ponadto umożliwiają organizację kabli.

W celu osiągnięcia wysokiej ergonomii i precyzji pracy przy komputerze niezbędny jest zakup dobrej jakości urządzeń wejściowych i wyjściowych, czyli klawiatury, myszki, głośników czy drukarek.

Poza tym w agencjach reklamowych, drukarniach, biurach rachunkowych, kancelariach adwokackich, start-upach, firmach informatycznych, instytucjach publicznych i wielu innych powszechne jest wykorzystywanie w pracy, takich urządzeń biurowych jak:

  • Bindownice i termobindownice
  • Skanery
  • Niszczarki
  • Kalkulatory
  • Oczyszczacze powietrza
  • Testery banknotów
  • Wagi

Te i wiele innych urządzeń biurowych od najlepszych na rynku producentów można znaleźć w ofercie hurtowni Biurpap. Klienci mogą wybierać spośród nie tylko wielu różnych produktów, ale również rozmaitych modeli mniej lub bardziej zaawansowanych technicznie, dostosowując wybór do indywidualnych potrzeb.

Urządzenia do oznaczania

Urządzenia do oznaczania wykorzystywane są w przemyśle, handlu, logistyce, szpitalach czy instytucjach publicznych. W tych podmiotach istotnym narzędziem pracy są etykietownice, metkownice czy wytłaczarki. Urządzenia te umożliwiają szybkie i łatwe oznaczanie i segregowanie dokumentów, folderów, paczek i innych przedmiotów lub obiektów, co pomaga utrzymać porządek.

Drukarki etykiet są jednym z najważniejszych urządzeń w firmach, magazynach i punktach sprzedaży. Generują nie tylko podstawowe oznaczenia, ale również mogą służyć do zarządzania obiektami firmy, umożliwiając tworzenie trwałych znaków, informacji czy oznaczeń aktywów.

Metkownice z kolei służą do oznaczania towarów w sklepach, magazynach lub fabrykach. Za pomocą metkownicy można wprowadzić cenę, a następnie etykieta z wybraną ceną zostaje wydrukowana i naklejona na produkt.

Urządzenia do prezentacji

Urządzenia do prezentacji, takie jak projektory, rzutniki, ekrany elektryczne są wykorzystywane w placówkach edukacyjnych, instytucjach badawczych, hotelach, centrach szkoleniowych w ogólnie pojętym biznesie.

Służą one do efektywnego przekazywania informacji w formacie wizualnym, co pomaga w komunikacji i prowadzeniu szkoleń. Można na nich prezentować wyniki badań, analizy danych, schematy czy modele 3D.

W ofercie Biurpap dostępny jest szeroki asortyment urządzeń biurowych do prezentacji. Wśród nich są różne modele rzutników i projektorów oferujące szereg praktycznych funkcjonalności. Z kolei, gdy mowa o ekranach można zdecydować się na elektryczne, ścienne oraz stojące na trójnogu (tzw. tripodzie), wybierając produkt dokładnie dostosowane do Sali konferencyjnej, biura oraz potrzeb pracowników.

Więcej na ten temat można przeczytać w artykule: Urządzenia do prezentacji – czym kierować się przy wyborze projektora i rzutnika?

Technologia biurowa nieustannie się rozwija, z miesiąca na miesiąc na rynku pojawiają się nowe urządzenia biurowe, które pomagają pracować szybciej i efektywniej. Poprzez inwestycję w odpowiednie technologie, firmy mogą poprawić produktywność, komunikację i satysfakcję pracowników.

Metody na efektywne zarządzanie przedsiębiorstwem

Wielu przedsiębiorców dopiero „w praniu” przekonuje się, jak trudne jest prowadzenie własnej działalności. Zarządzanie firmą składa się bowiem z wielu zmiennych, wymaga nieustannej kontroli i podejmowania decyzji. Czy jednak istnieją sprawdzone metody na efektywne zarządzanie przedsiębiorstwem? Poznaj wskazówki!

Skuteczne zarządzanie firmą – zadbaj o czynnik ludzki

Pamiętaj, że to ludzie tworzą Twoją firmę. W pracy spędza się ok. 1/3 życia, dlatego warto zadbać o to, by była ona satysfakcjonująca i przyjemna. Zgrany zespół, współpraca i przyjazne warunki motywują do działania oraz pomagają podejmować kolejne wyzwania. Kreowanie dobrej atmosfery w pracy oraz zapewnienie pracownikom drobnych udogodnień na pewno Ci się opłacą.

Postaraj się dopasować obowiązki do predyspozycji i preferencji pracowników. Dbaj o to, aby nie zabrakło im wyzwań, ale aby jednocześnie nikt nie czuł się przytłoczony. Motywuj, aby uniknąć spadków efektywności. Dzięki temu zbudujesz skuteczny zespół, który będzie chętnie pracować na sukces firmy.

Efektywne zarządzanie – deleguj zadania

Korzyścią z posiadania kompetentnego, zaangażowanego zespołu jest możliwość delegowania zadań. Obserwuj swój zespół, aby móc zdecydować, komu powierzyć zadania, które Cię odciążą. Zarządzanie wszystkim samodzielnie to prosta droga do życia w permanentnym stresie.

Delegowanie zadań daje pracownikom znać, że są godni zaufania, co dodatkowo ich motywuje do osiągania dobrych wyników. Jednocześnie polegając na kompetencjach innych, możesz nie tylko odciążyć siebie, ale również zyskać nową perspektywę na niektóre sprawy! Pamiętaj jedynie, aby nowe obowiązki i spoczywającą na pracowniku odpowiedzialność odpowiednio wynagradzać!

Podejmuj słuszne decyzje dzięki analizie danych

Zarządzanie przedsiębiorstwem to zarówno tysiące codziennych spraw, jak i poważne wybory, które decydują o jego rozwoju. Bardzo ważne jest, aby firma się rozwijała. Pytanie brzmi tylko, jak obrać właściwy kierunek. Z całą pewnością należy unikać zgadywania, podążania za tłumem czy słuchania samozwańczych ekspertów.

W podejmowaniu skutecznych decyzji biznesowych i inwestycyjnych pomoże Ci przede wszystkim analiza danych. Informacje na temat aktualnego stanu rzeczy, a także analizy pokazujące zmianę wartości danych w czasie są niezwykle cenne. Pomogą Ci zaobserwować pewne tendencje, szanse, a także np. braki na rynku. Przy podejmowaniu jakichkolwiek ważnych decyzji warto posługiwać się rzetelnymi informacjami z rynku!

Wykorzystaj sprawdzone techniki zarządzania

Zastanawiasz się, jak usprawnić działanie swojej firmy? Być może pomocna okaże się jedna ze znanych technik lub filozofii zarządzania, takich jak np. lean management, controlling czy zarządzanie procesowe. Wybór metod zarządzania jest naprawdę duży, co pozwala dopasować właściwe podejście do każdego przedsiębiorstwa, niezależnie od skali jego działania, branży czy innych unikalnych cech. Ogromnym atutem technik zarządzania jest również to, że na rynku istnieje mnóstwo materiałów pozwalających je poznać i wdrożyć. Możesz skorzystać z darmowych artykułów i e-booków w sieci, zapisać się na szkolenie lub kupić książkę, aby stać się lepszym managerem!

Wykorzystuj dostępne narzędzia

Aby efektywniej zarządzać przedsiębiorstwem, warto też wykorzystywać zdobycze współczesnej techniki – począwszy od programów księgowych aż po zaawansowane systemy (np. ERP – Enterprise Resource Planning lub CRM – Customer Relationship Management). Przy odpowiednim stosowaniu mogą one umożliwić np. automatyzację pewnych procesów, a tym samym przynieść oszczędność czasu i zasobów. Mogą też pomagać w podejmowaniu lepszych decyzji.

Efektywne zarządzanie przedsiębiorstwem – podsumowanie

Na zarządzanie przedsiębiorstwem składa się wiele różnych kwestii. To przede wszystkim:

  • planowanie,
  • kontrolowanie, 
  • organizacja,
  • właściwe zarządzanie zasobami ludzkimi,
  • poszerzanie kompetencji pracowników,
  • analizowanie sytuacji rynkowej oraz zachowań konsumentów, 
  • usprawnianie obiegu informacji wewnątrz przedsiębiorstwa,
  • podnoszenie poziomu obsługi klienta,
  • ograniczanie wydatków, 
  • budowanie przewagi konkurencyjnej,
  • wprowadzenie innowacji.

Skorzystaj z powyższych rad, a połączenie tych wszystkich elementów stanie się łatwiejsze. Efektywne zarządzanie przedsiębiorstwem pomoże Ci natomiast szybciej rozwijać swój biznes, stwarzać lepsze warunki pracy i poprawiać rentowność.

 

na zlecenie: Biuro Informacji Kredytowej

Mabion wdroży system LIMS LabVantage Solutions

  • 19 grudnia 2023 roku Spółka podpisała umowę z amerykańską firmą LabVantage Solutions Inc. w celu wdrożenia w Mabion systemu LIMS (ang. Laboratory Information Management System)
  • LabVantage Solutions Inc. to wiodąca firma specjalizująca się w tworzeniu i wdrażaniu systemów LIMS, które pozwalają na efektywne zarządzanie procesami i danymi laboratoryjnymi
  • Wdrożenie systemu LIMS w Mabion pozwoli m.in. na automatyzację procesów laboratoryjnych oraz ich ścisłą kontrolę, a w efekcie podniesie wydajność, efektywność, a także umożliwi identyfikację ewentualnych problemów już na wczesnym etapie, ograniczając i minimalizując ryzyko pomyłek, co jest doceniane przez klientów CDMO
  • Zawarcie umowy jest elementem realizacji przyjętej w tym roku w Mabion Strategii na lata 2023-2027, która ma na celu transformację Spółki w kierunku w pełni zintegrowanej firmy CDMO o profilu biologicznym
  • Projekt wdrażania systemu LIMS w Mabion rozpocznie się w 1Q 2024 roku i potrwa kilkanaście miesięcy, inwestycja w system LIMS ujęta jest w komunikowanym na lata 2023-2024 CAPEX szacowanym łącznie na ok. 85-90 mln zł
  • CAPEX na lata 2023-2024 obejmuje również modernizację istniejącego zakładu w Konstantynowie Łódzkim, która zgodnie z harmonogramem została pomyślnie zakończona w listopadzie i od 1 grudnia – według planu – nastąpiło wznowienie operacji

„Potrzeba wdrożenia systemu LIMS została zidentyfikowana już na etapie decyzji o zmianie strategii Spółki w kierunku CDMO. Po wieloetapowej analizie dostępnych na rynku rozwiązań, podjęliśmy decyzję o wyborze produktu amerykańskiej firmy LabVantage. Jest to jeden z liderów rynku, charakteryzujący się dużą rozpoznawalnością w branży. Wdrożenie systemu LIMS wpłynie bardzo pozytywnie zarówno na nasze procesy wewnętrzne, jak również uatrakcyjni ofertę Mabion dla obecnych i przyszłych klientów. Proces wdrożenia tego systemu jest kontynuacją zapowiedzianych działań w zakresie I fazy inwestycji Mabion, zorientowanej na dokończenie transformacji w pełni zintegrowane CDMO. Realizacja projektu jest przewidziana na rok 2024 i częściowo 2025” komentuje dr Sławomir Jaros, Członek Zarządu ds. Naukowych i Jakościowych w Mabion S.A.

System LIMS (ang. Laboratory Information Management System) umożliwia zorganizowane i skuteczne gromadzenie, przechowywanie i zarządzanie wszelkimi kategoriami danych laboratoryjnych. Oprócz tego automatyzuje wiele rutynowych procesów, co eliminuje potencjalne błędy ludzkie i skraca czas trwania prowadzonych badań. LIMS umożliwia m.in. ścisłe monitorowanie i kontrolowanie jakości wszystkich procesów realizowanych w laboratoriach. System ten pomaga też we wczesnej identyfikacji ewentualnych problemów, co pozwala na szybką interwencję i poprawę efektywności, a w rezultacie wpływa korzystnie na sferę kosztową. Mabion jako firma farmaceutyczna jest zobligowany do ścisłego przestrzegania regulacji branżowych, co również jest wspierane poprzez narzędzia oferowane w systemie LIMS.

„Wdrożenie systemu LIMS wpływa pozytywnie na organizację pracy. Dzięki funkcjom raportowania i analiz, system LIMS pozwala na efektywne zarządzanie zasobami laboratoryjnymi. Można dostosować liczbę pracowników, ilości odczynników i sprzętu do rzeczywistych potrzeb, co wpływa korzystnie na optymalizację kosztów. Ponadto system może być łatwo zintegrowany z innymi rozwiązaniami informatycznymi, takimi jak m.in. systemy ERP (Enterprise Resource Planning), systemy monitorowania produkcji czy systemy zarządzania jakością (QMS). W efekcie system LIMS pozwala osiągnąć płynny i efektywny przepływ informacji między poszczególnymi działami firmy, jak też jest elementem bardzo docenianym przez klientów” dodaje dr Sławomir Jaros, Członek Zarządu ds. Naukowych i Jakościowych w Mabion S.A.

Od strony technicznej system umożliwia skuteczne śledzenie każdej próbki od momentu jej przyjęcia do laboratorium do uzyskania wyniku. Eliminacja manualnego wprowadzania danych oraz automatyzacja analizy danych zmniejsza ryzyko popełnienia błędów ludzkich. W efekcie jesteśmy w stanie zwiększyć przewidywalność procesów, zminimalizować ryzyko pomyłek i zoptymalizować długość trwania poszczególnych procesów.

Firma LabVantage Solutions Inc. jest renomowanym dostawcą zaawansowanych rozwiązań informatycznych dla laboratoriów. Specjalizuje się w tworzeniu i wdrażaniu systemów klasy LIMS (ang. Laboratory Information Management Systems), które są kluczowe dla efektywnego zarządzania danymi laboratoryjnymi. Firma jest znana z elastyczności swoich rozwiązań, które można dostosować do specyficznych potrzeb różnych typów laboratoriów, w tym w sektorach farmaceutycznym, biotechnologicznym, chemicznym i diagnostycznym. LabVantage Solutions Inc. jest wyróżniana za innowacyjność, niezawodność i wsparcie klienta na każdym etapie wdrażania systemu.

Firma LabVantage Solutions według ostatniego ratingu Frost&Sullivan została ponownie uznana za globalnego lidera rynku systemów LIMS1), z udokumentowanymi osiągnięciami w dostarczaniu rozwiązań dopasowanych do potrzeb różnych branż. LabVantage z radością podejmuje współpracę z Mabion.

„Jesteśmy zaszczyceni, mogąc wspierać Mabion w dążeniu do osiągania przełomowych odkryć naukowych. System LIMS LabVantage został zaprojektowany, aby sprostać złożonym i zmieniającym się potrzebom nowoczesnych laboratoriów, zapewniając niezawodne rozwiązania, wspierające efektywne prowadzenie badań przy zapewnieniu pełnej zgodności regulacyjnej. Mabion wyróżnia się jako pionierska firma, która w procesach analizy danych laboratoryjnych będzie wykorzystywała sztuczną inteligencję oraz LabVantage Analytics”mówi Wolf Lichtenstein, Prezes na Europę i Członek zespołu kierowniczego w LabVantage Solutions Inc. 

W kwietniu br. Mabion przyjął długoterminową Strategię na lata 2023-2027, która ma na celu transformację Spółki w kierunku w pełni zintegrowanej firmy CDMO o profilu biologicznym oraz zbudowanie pozycji rozpoznawalnego podmiotu na globalnym rynku kontraktowego rozwoju i wytwarzania leków na zlecenie. Strategia zakłada istotną rozbudowę aktywów wytwórczych, rozszerzenie zakresu wykorzystywanych technologii, wzmocnienie działu rozwoju biznesu, dostosowanie procesów wewnętrznych do pracy z wieloma klientami i oferowania szerokiego wachlarza usług jako w pełni zintegrowane CDMO.

Pierwsza faza inwestycji zaplanowana na lata 2023-2024 obejmuje przede wszystkim modernizację istniejącego zakładu wytwórczego Mabion w Konstantynowie Łódzkim. W wyniku przeprowadzonych w drugiej połowie 2023 roku prac budowlanych, montażowych i instalacyjnych, Mabion dysponuje obecnie nowoczesnym i zdywersyfikowanym technologicznie zakładem o zmienionej charakterystyce obiektu z wytwórni jednoproduktowej na możliwość prowadzenia różnych procesów w tym samym czasie. Planowe wznowienie operacji po przeprowadzonej modernizacji i kwalifikacji zakładu nastąpiło z dniem 1 grudnia 2023 r. Zmodernizowany zakład wyposażony jest w zestaw bioreaktorów o łącznej pojemności przekraczającej 10.000 L, z czego dwa największe bioreaktory to Kuhnery po 2.500 L każdy w technologii orbital shaking, a dwa kolejne to bioreaktory Cytiva po 2.000 L każdy w technologii z klasycznym mieszaniem. W efekcie Mabion jest kompleksowym biologicznym CDMO, zdolnym do wspierania firm farmaceutycznych od wczesnej fazy rozwoju leku do produkcji komercyjnej na dużą skalę.

W kolejnych kwartałach w zakładzie systematycznie będzie instalowany, kwalifikowany i oddawany do użytku dodatkowy sprzęt wytwórczy, który zwiększy możliwości techniczne obiektu do obsługi przyszłych zleceń, w tym obejmujących rozpoczęcie wytwarzania na etapie produktu gotowego.

1) https://pages.labvantage.com/rs/856-KCG-620/images/Frost-Radar-2023-LIMS-Labvantage.pdf

Arbitraż AI. Sztuczna inteligencja usprawnia rozstrzyganie sporów

Świat stoi u progu nowej rewolucji przemysłowej, jaką jest wdrożenie sztucznej inteligencji. Jak każda tego typu zmiana technologiczna, jest to szansa na przełom w wielu dziedzinach, które od dawna wymagają dostosowania ich do wymogów XXI wieku. Jedną z nich jest arbitraż. Twórcy firmy ENOIK – wprowadzają pierwszy, w pełni cyfrowy, oparty na AI sąd arbitrażowy.

Arbitraż oparty na AI

Arbitraż to alternatywna metoda rozstrzygania sporów prawnych. Jest wykorzystywany gównie do rozwiązywania sporów przedsiębiorców z uwagi na jego podstawowe zalety, jakimi są szybkość rozstrzygnięcia sprawy, jakość, niezależność arbitrów oraz odformalizowany charakter postępowania. Te cechy w połączeniu z wykorzystaniem nowoczesnej technologii, będą stanowiły siłę Sądu Arbitrażowego ENOIK.

Sąd Arbitrażowy ENOIK będzie rozstrzygał sprawy o zapłatę pomiędzy przedsiębiorcami. W tym celu opracowany został system wykorzystujący sztuczną inteligencję jako wsparcie dla arbitrów podejmujących decyzje. Procedura arbitrażowa w ramach Sądu Arbitrażowego ENOIK przebiegać będzie w 100% online, pozwalając na przesyłanie i generowania niezbędnych dla postępowania dokumentów z wykorzystaniem interaktywnych formularzy.

Wyroki będą wydawane przez niezależnych arbitrów, posiadających wiedzę prawniczą. Algorytmy sztucznej inteligencji przeanalizują orzecznictwo sądów powszechnych zapadłe w podobnych sprawach, tworząc rekomendację i odciążając arbitrów w wykonywaniu prostych, czasochłonnych i często powtarzalnych czynności procesowych. Ostateczna decyzja będzie podejmowana przez człowieka na podstawie stanu faktycznego wynikającego z przedstawionych przez strony dowodów oraz rekomendacji AI.

Szybka i tańsza pomoc dla uczciwych przedsiębiorców

Jak wskazują przedstawiciele spółki, tworzony przez nich projekt ma sprawić, że możliwe będzie zaoszczędzenie zarówno czasu, jak i pieniędzy uczestników postępowań arbitrażowych. Dzięki wykorzystaniu sztucznej inteligencji jako wsparcia dla arbitra ENOIK gwarantuje czas rozwiązania sprawy na poziomie zaledwie 40 roboczogodzin od złożenia wszystkich dokumentów. Oznacza to kilkunastokrotne skrócenie czasu oczekiwania na rozwiązanie sporu prawnego w stosunku do sądów powszechnych gdzie średni czas oczekiwania na wyrok w 2021 roku wyniósł według danych opublikowanych w bazie statystycznej Ministerstwa Sprawiedliwości w opracowaniu „Średni czas trwania postępowania sądowego w latach 2011 – I kwartał 2022 – wybrane repertoria” 19 miesięcy.

System stworzony przez firmę, przekłada się też na obniżenie kosztów przedsiębiorców. Elektroniczna forma procesu oznacza brak kosztów stawiennictwa w sądzie. Uproszczona i krótsza formuła procesu przekłada się na obniżenie ewentualnych wydatków na pomoc prawną. Krótszy czas potrzebny na rozwiązanie sporu prawnego również oznacza obniżenie ryzyka wystąpienia problemów z płynnością, które przy długotrwałym procesie odzyskiwania należnej płatności mogą doprowadzić uczciwego przedsiębiorcę do bankructwa.

Kto może na tym skorzystać?

Poddanie sporu pod rozstrzygnięcie Sądu ENOIK wymaga zawarcia klauzuli arbitrażowej. Jest to zapis wskazujący jako rozjemcę ewentualnych sporów wybraną instytucję lub osobę, która będzie mogła zastąpić w tej roli sąd powszechny.

Klauzula arbitrażowa wymaga dodania jej do projektu umowy, zaś w przypadku obecnych klientów potrzebne jest zawarcie odpowiedniego aneksu lub porozumienia – tłumaczy Tomasz Chrząszcz, prezes ENOIK – Z tego względu najprościej mogą wprowadzić ją przedsiębiorcy posiadający odpowiednio mocną pozycję w relacji z klientami, np. duże hurtownie, firmy telekomunikacyjne, banki czy dostawcy gazu lub prądu. Nie oznacza to jednak, że inne firmy nie mogą wdrażać arbitrażu do swojej działalności.

Rozwiązanie unikalne na skalę światową

Rozwiązanie stworzone przez ENOIK jest pierwszą tego typu propozycją w Europie. Żaden z dotychczasowych sądów arbitrażowych nie zdecydował się na wykorzystanie sztucznej inteligencji jako wsparcia dla arbitrów i nie gwarantuje określonego czasu trwania procesu.

-W Polsce czy szerzej w Europie i na Świecie funkcjonuje wiele sądów arbitrażowych. Niektóre z nich oferują platformy do składania dokumentów online. Jednak według naszej najlepszej wiedzy, nasze rozwiązanie jest pierwszym które wykorzystuje na tak szeroką skalę możliwości sztucznej inteligencji – mówi Tomasz Chrząszcz, prezes ENOIK – Stworzenie tego projektu było możliwe dzięki wielomiesięcznej pracy zespołu kilkudziesięciu specjalistów w dziedzinie sztucznej inteligencji oraz prawa. Dużym wsparciem było również uzyskanie dotacji Narodowego Centrum Badań i Rozwoju na projekt pod nazwą „System wspomagający rozwiazywanie sporów prawnych poddanych pod rozstrzygniecie elektronicznego sądu arbitrażowego z wykorzystaniem algorytmów sztucznej inteligencji”. Wraz z wkładem własnym założycieli pozwoliło to sfinansować ten unikatowy na skalę światową projekt.

6 pytań do prezesa ENOIK

Jak w praktyce działa Sąd Arbitrażowy ENOIK?

Tomasz Chrząszcz, Prezes ENOIK: Wyobraźmy sobie, że mamy dwóch przedsiębiorców – hurtownika i jego kontrahenta. Kontrahent odebrał towar, ale nie zapłacił hurtownikowi, który chce odzyskać należność. Normalnie w takiej sytuacji konieczne byłoby skierowanie sprawy do sądu, który rozpatrywałby ją średnio ok. 13 miesięcy. Jeżeli jednak hurtownik zawarł w umowie klauzulę arbitrażową czyli zapis, w ramach którego strony zgadzają się, aby spory prawne były rozstrzygane nie przez sąd powszechny, ale poprzez sąd arbitrażowy ENOIK, sprawa może zostać skierowana do nas. Tego typu zapis jest konieczny, żeby sąd arbitrażowy mógł rozstrzygać daną sprawę.

W takim wypadku hurtownik loguje się do systemu ENOIK i przy pomocy interaktywnego formularza, może sporządzić pozew oraz wnieść opłatę sądową. Po złożeniu pozwu, strona pozwana będzie miała możliwość ustosunkowania się do stanowiska powoda poprzez wniesienie odpowiedzi na pozew. Następnie pozywającemu przysługiwać będzie prawo do złożenia swojej repliki. Cały proces powtarzany jest trzykrotnie, aby zebrać wyczerpujący materiał dowodowy i odbywa się tak jak sporządzanie pozwu przy pomocy interaktywnych formularzy. składanie pozwu

W momencie, kiedy obie strony wyczerpią możliwość dalszego składania dowodów, do sprawy losowo przydzielany jest arbiter. Obejmując sprawę, otrzymuje on ustandaryzowany dzięki formularzom stan faktyczny sprawy wraz z dokumentacją. Arbiter otrzyma również wstępne rozstrzygnięcie sprawy zaproponowane przez AI, wytrenowane na bazie kilkuset tysięcy wyroków sądów powszechnych. Po zapoznaniu się ze stanem faktycznym sprawy oraz analizą algorytmu, arbiter, będący człowiekiem, wyda w sprawie wyrok, który będzie równoważny wyrokowi sądu powszechnego. Zakładając, że jest on korzystny dla naszego hurtownika, będzie on mógł przystąpić do uzyskania tytułu wykonawczego i egzekucji długu.

Dzięki standaryzacji wynikającej z wykorzystania formularzy oraz wsparciu AI nasz sąd arbitrażowy posiada SLA czyli gwarantowany czas rozstrzygnięcia sprawy na poziomie 40 roboczogodzin od zebrania wszystkich dokumentów od stron postępowania. Oznacza to, że sprawa może być rozstrzygnięta wielokrotnie szybciej niż w sądzie powszechnym.

Jak długo trwały prace nad projektem?

Prace nad budową i rozwojem rozwiązania zaczęły się w styczniu 2022 roku. Wcześniej oczywiście pojawił się pomysł na nowoczesny sąd arbitrażowy. Zrodził się on na bazie doświadczeń jednego z twórców systemu, który jest prawnikiem. Przyjęliśmy pomysł stworzenia sądu arbitrażowego wykorzystującego algorytmy sztucznej inteligencji z dużym entuzjazmem. Wiedzieliśmy, jak dużym problemem są zatory płatnicze oraz długi czas rozstrzygania przez sądy sporów w sprawach o zapłatę. Wynikało to również z naszego doświadczenia jako osób zarządzających firmami.

Obecnie jesteśmy na etapie gotowości do uruchomienia naszego Sądu. Jednocześnie tak jak ma to zazwyczaj miejsce w przypadku rozwiązań technologicznych, nieustannie pracujemy nad dalszym rozwojem naszego systemu. Nie planujemy w najbliższej przyszłości dojścia do momentu, gdzie rozwiązanie uznajemy za „zamknięte” i będziemy np. poprawiać tylko kwestię bezpieczeństwa. Chcemy cały czas rozwijać funkcjonalności i zakres działania stworzonego przez nas narzędzia, a w tym zakresie ogranicza nas tylko wyobraźnia.

Czy spotkali się Państwo z jakimiś przeciwnościami?

Dużą trudnością na pewno była budowa modelu obejmującego kilkaset tysięcy wyroków. W tym celu potrzebowaliśmy dokonać ich parametryzacji, konstruując kilkaset zmiennych przetwarzanych przez nasz system. Ten proces na pierwszym etapie musiał być prowadzony ręcznie poprzez czytanie i analizę wyroków. Ponadto jak przy każdym projekcie musieliśmy oczywiście mierzyć się z licznymi, mniejszymi i większymi bieżącymi wyzwaniami.

Czy AI wykorzystywane przez ENOIK może tworzyć „alternatywną rzeczywistość”, wymyślając lub dostarczając odpowiedzi błędne lub błędnie interpretować?

Nie ma takiej możliwości. Zjawisko halucynowania, a więc generowania całkowicie nieuzasadnionych, fałszywych informacji, jest możliwe w przypadku modeli bazujących na sieci neuronowej, gdzie twórcy nie mają pełnej kontroli nad tym, w jaki sposób dany model funkcjonuje. Najpopularniejszym przykładem takiego modelu jest chociażby bardzo popularne GPT, które potrafi niejednokrotnie „zmyślić” odpowiedź na zadane pytanie.

Nasz model został zbudowany w sposób pełni kontrolowany i uporządkowany, wyłącznie z wykorzystaniem wyroków sądów powszechnych, które zostały opisane przy użyciu powtarzalnych zmiennych. Mamy tutaj pełną wiedzę o tym, jak działa algorytm w przeciwieństwie do np. sieci neuronowych, w których nie wiemy, w jaki sposób algorytm doszedł do takich, a nie innych wniosków.

Warto również pamiętać, że w naszym rozwiązaniu AI. jest ogromnym wsparciem, ale jednak tylko wsparciem, dla arbitra, który jest człowiekiem. Wynika to chociażby z prostego faktu, że żaden model nie jest w 100% nieomylny, dlatego właśnie potrzebna jest ocena realnego praktyka i to arbiter podejmuje ostateczną decyzję i wydaje wyrok.

Jak i gdzie docelowo widzą Państwo swoją firmę za 10 lat?

Naszym marzeniem jest, aby marka ENOIK była synonimem sądu arbitrażowego, tak jak ADIDAS stanowi synonim butów sportowych. Chcielibyśmy, żeby nasze rozwiązanie było powszechne i z jednej strony odciążało sądy powszechne, a z drugiej – pomagało uczciwym przedsiębiorcom odzyskiwać należne im za ich pracę pieniądze.

Jeżeli chodzi o bardziej wymierne plany, nie wykluczamy również wejścia w sektor arbitrażu w sporach pomiędzy firmami a konsumentami (B2C). W dalszej przyszłości nasze rozwiązanie mogłoby również służyć do tworzenia analiz aktów prawnych. Myślimy też o możliwości prowadzenia innych procesów jak np. due diligence. Są to jednak na razie dość ogólne plany.

Jak w Państwa systemie wygląda kwestia wykorzystania danych wrażliwych do dalszego uczenia modelu? Jak wiadomo coraz więcej mówi się o regulacjach w tym zakresie.

Nasz algorytm bazuje wyłącznie na sprawach rozstrzygniętych przez sądy powszechne, które są informacją jawną. Obecnie nie planujemy wykorzystywania do rozwoju naszego modelu danych ze spraw naszych użytkowników. Wszystkie dane naszych użytkowników są też oczywiście dokładnie zabezpieczone, a cała infrastruktura systemu jest fizycznie zlokalizowana w Polsce

Lekarze: Jakość kształcenia na uczelniach medycznych w Polsce wymaga weryfikacji

Lekarze apelują do Ministra Dariusza Wieczorka. „Czas na audyt poziomu kształcenia na kierunkach medycznych”.

Powołanie nowego Rządu RP w opinii lekarzy z Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie, generuje konieczność weryfikacji wielu kontrowersyjnych decyzji poprzedniej władzy. Jedną z nich jest masowe otwieranie kierunków lekarskich na nieprzystosowanych do tego uczelniach.

– Ministrem Nauki i Szkolnictwa Wyższego jest Dariusz Wieczorek, polityk ze Szczecina, człowiek dialogu, ale jednocześnie człowiek bardzo pragmatyczny. Weryfikacja, które uczelnie powinny kształcić lekarzy, a które nie, powinna być jedną z pierwszych i priorytetowych decyzji – mówi Michał Bulsa, prezes ORL w Szczecinie.

Weryfikacja powoływanych prędko kierunków lekarskich powinna być priorytetem Dariusza Wieczorka

Tworzenie nowych kierunków lekarskich na uczelniach to jedna z ubiegłorocznych decyzji Rządu premiera Morawieckiego. Minister Przemysław Czarnek, wspólnie z Ministrem Niedzielskim, wbrew opinii środowiska lekarskiego zdecydowali, że wiele uczelni nie posiadających potencjału naukowego do kształcenia lekarzy, rozpoczęło rekrutację, a następnie otworzyło kierunki lekarskie.

– Do mediów docierają informacje o tym, że zajęcia na tych uczelniach są nieprofesjonalne i nieprawidłowo zorganizowane. Zdaniem lekarzy jedną z pierwszych decyzji Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego powinna być weryfikacja czy takie kierunki mają rację bytu i czy mają potencjał, by kształcić lekarzy – mówi Michał Bulsa, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie.

– Poprzednia władza w tym zakresie pozostawała głucha na nasze apele. W efekcie przeprowadzono rekrutacje na wiele kierunków lekarskich, które tak naprawdę krzywdzą tych młodych ludzi, bo nie wiemy czy dadzą im kompetencję do przyszłego leczenia pacjentów. Jest jeszcze czas, by te kierunki zweryfikować  – mówi Bulsa.

Okręgowa Rada Lekarska oczekuje przeprowadzenia audytu, a Ministra Wieczorka zaprasza na spotkanie w tej sprawie.

Wiele wyzwań przed nowymi ministrami

Jednocześnie prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie dodaje, że kształcenie kadr medycznych powinno być jednym z priorytetów nowych ministrów.

– Liczymy na szybką i konkretną dyskusję w tej sprawie, bo potrzeby są ogromne. Musi jednak nastąpić profesjonalizacja dyskusji na ten temat. Musimy myśleć o kształceniu nie tylko lekarzy ale także pielęgniarek, ale na profesjonalnych uczelniach medycznych, o zwiększaniu limitów miejsc. Nie możemy zapomnieć o zachęcaniu młodych lekarzy do specjalizowania się w mniej popularnych, ale bardzo deficytowych specjalizacjach medycznych – mówi prezes Michał Bulsa.

– Przed Minister Leszczyną i Ministrem Wieczorkiem dużo pracy w tym zakresie. Liczymy na dialog i na rozmowę na którą środowisko lekarskie na szczeblu centralnym i lokalnym jest gotowe – dodaje Bulsa.

Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej wystosował pismo do szczecińskich parlamentarzystów z zaproszeniem do dyskusji o ochronie zdrowia.

Oczekwania specjalistów IT wobec pracodawców – raport mBank

Na przestrzeni ostatnich 5 lat da się zauważyć wyraźny trend wzrostu zainteresowania pracą w IT w sektorze finansowym. W dużej mierze może to wynikać z tego, że wraz z rozwojem technologii cyfrowych, firmy finansowe – szczególnie banki – stają się w coraz większym stopniu firmami technologicznymi. Dział IT jest w nich postrzegany jako miejsce kształtowania przewagi konkurencyjnej i generowania nowych rozwiązań. Ważne jest zatem, żeby pracowali w nim najlepsi specjaliści. Jak ich przyciągnąć? mBank, jako jeden z czołowych polskich software house’ów, sprawdził, co cenią w swojej pracy i czego oczekują od pracodawcy specjaliści od IT. Wnioski zostały opublikowane w raporcie mBanku „Technologie, które się liczą”.

W badaniu wzięli udział specjaliści IT – zarówno ci związani z branżą finansową lub bankową, jak i ci z innych branż. Jak wynika z ich opinii, bankowość to sektor, który z jednej strony oferuje możliwość dalszego rozwoju kariery (sądzi tak 65% badanych i 71% spośród tych, zatrudnionych w finansach), z drugiej zaś przekłada się na rzeczywistość, w której żyją (uważa tak 60% respondentów i 65% zatrudnionych w finansach). Aż dla 56% badanych ważne jest, by tworzone przez nich rozwiązania miały duży zasięg i skalę, co ciekawe odsetek ten zwiększa się aż do 64% wśród zatrudnionych w finansach.

Innowacyjne projekty i rozwój

Dla specjalistów IT ważna jest możliwość tworzenia nowych rozwiązań – takie oczekiwanie ma aż 69% z nich. Duże znaczenie ma też różnorodność technologii i narzędzi stosowanych w pracy. Tylko niewiele ponad połowa badanych (55%) zgodziła się ze stwierdzeniem, że charakter zadań jest mniej ważny od wynagrodzenia. Dla 67% specjalistów IT ważna jest możliwość pracy przy innowacyjnych projektach. Za takie uważa się obecnie projekty wykorzystujące technologię AI, przy których chciałoby pracować 65% ankietowanych. Badanie pokazało także, że interesującym kierunkiem rozwoju zawodowego dla specjalistów IT jest również e-commerce (67% badanych).

Na pierwszym miejscu wśród obszarów technologicznych, które są najbardziej interesujące dla specjalistów IT, uplasowało się cyberbezpieczeństwo. 60% badanych przyznało, że możliwość pracy przy projektach związanych z tym obszarem byłaby dla nich interesująca i wpłynęłaby pozytywnie na chęć aplikowania na dane stanowisko. Na drugim miejscu uplasowało się tworzenie aplikacji mobilnych – tutaj odsetek wyniósł 56% wśród wszystkich specjalistów. Warto zwrócić także uwagę na fakt, że aż 72% badanych preferuje pracodawców, którzy oferują swoim zespołom różne formy szkolenia i podnoszenia kwalifikacji.

Stabilność zatrudnienia

Badanie jasno wskazało również, że bezpieczeństwo i stabilność miejsca zatrudnienia są bardzo ważne dla specjalistów IT. W ciągu ostatniego roku aspekt ten stał się jeszcze istotniejszy dla 72% respondentów zatrudnionych w finansach oraz 66% ogółu badanych. Według danych rynkowych w I półroczu 2023 r. nowych ofert pracy dla specjalistów IT w Polsce było mniej, niż w tym samym okresie rok temu. Co więcej, część firm na świecie decydowało się na redukcje. W tym kontekście finanse i bankowość zajmują mocną pozycję. Za sektor oferujący stabilne zatrudnienie w obliczu kryzysu uważa je ponad połowa (56%) obecnie zatrudnionych w tej branży specjalistów IT i 48% ogółu badanych . Zatem osoby najlepiej znające specyfikę sektora finansowego w większym stopniu są przekonane, że stabilność miejsc pracy specjalistów IT, m.in. w bankach w Polsce, jest wysoka na tle innych obszarów rynku nowych technologii. Zaletą tej branży jest także jej rozmiar – jest na tyle duża, by zaoferować zmianę projektów i wyzwań bez konieczności zmiany pracodawcy oraz rezygnowania z kultury pracy w danej organizacji, czy nawiązanych relacji z zespołami.

Poszukiwane modele pracy

Badanie wyłoniło modele pracy i branże, które specjalistom IT wydają się interesujące pod kątem rozwojowym. Jak się okazało, preferują oni pracę w software house’ach. Pracodawcę o takim profilu wybrałoby 37% ogółu badanych i nieco więcej, bo 40% grupy zatrudnionych obecnie w sektorze finansowym. Na drugim miejscu uplasowały się finanse: 24% ogółu badanych i 30% zatrudnionych obecnie w finansach. Oznacza to, że jest to branża atrakcyjna dla specjalistów IT, a osoby, które mogły się o tym przekonać osobiście, tylko utwierdzają się w tym przekonaniu.

Okazało się także, że niemal połowę (49%) specjalistów IT do podjęcia pracy w finansach zachęca możliwość przynajmniej częściowej pracy z domu. Badani wymienili ją także wśród najbardziej preferowanych benefitów (60% badanych) – tuż za elastycznymi godzinami pracy (54% wskazań). Większość specjalistów IT, którzy wzięli udział w badaniu, pracuje obecnie w formule hybrydowej z przewagą pracy zdalnej (61,5%). Badanie pokazało też, że grupa ta rozumie ograniczenia wynikające z tego modelu wykonywania obowiązków – niemal dwie trzecie (63%) badanych uważa, że praca wyłącznie zdalna nie sprawdzi się przy każdym typie projektu IT – w niektórych konieczne są przynajmniej okazjonalne wizyty w biurze. Dla 75% badanych nie jest to jednak problem – przyznają oni, że wizyty w siedzibie w firmy o częstotliwości dwóch lub trzech w miesiącu nie zniechęcają ich do rozważenia oferty pracy.

–  Nasze badanie pokazuje, że większość specjalistów dostrzega, jak praca w bankowości może pozytywnie wpływać na dalszą karierę, rozwijając nie tylko kompetencje technologiczne, ale także np. menedżerskie czy z zakresu zarządzania projektami. To także efekt lat pracy nad projektami rozwojowymi, szkoleniowymi czy kulturą innowacji, w którą inwestujemy w mBanku od dawna, również w wyniku rywalizacji o talenty. Tę filozofię przeciwstawiamy często krzywdzącym stereotypom o technologiach w finansach. Ta strategia przynosi skutki – i widzimy, że przekłada się także na rekrutację zdolnych, ambitnych pracowników – mówi Tomasz Dutkowski dyrektor ds. zarządzania informatyką mBanku

Pełny raport „Technologie, które się liczą”, zrealizowany przez Pracownię ARC Rynek i Opinia na zlecenie mBanku można znaleźć na stronie: https://itwmbanku.pl/experts/. Tam publikowane są również oferty pracy w mBanku dla specjalistów IT.

O badaniu

Badanie przeprowadziła pracownia ARC Rynek i Opinia w maju 2023 roku na zlecenie mBanku. Wzięło w nim udział 568 specjalistów IT (n=568). Badanie przeprowadzono metodą CAWI (profesjonalnego formularza internetowego). Wyniki zważono do demografii respondentów IT w bazie instytutu badawczego. Opracowanie i omówienie danych, a także treści raportu zostało wykonane przez zespół dat:awesome by Linkleaders we współpracy z ekspertami mBanku.

EY: Prezesi firm chcą wykorzystywać GenAI, aby utrzymać przewagę konkurencyjną

Najnowsza odsłona badania EY CEO Outlook Pulse Survey wskazuje, że prezesi firm mają trudności z określeniem najbardziej efektywnych zastosowań sztucznej inteligencji. Jednak konieczność bycia innowacyjnym skłania ich do podejmowania konkretnych kroków. Siedmiu na dziesięciu ankietowanych przyznaje, że ich organizacja działa w obszarze GenAI, aby utrzymać przewagę konkurencyjną. Jednocześnie niemal taki sam odsetek prezesów (68%) uważa, że niepewność związana z generatywną sztuczną inteligencją (GenAI) utrudnia szybkie opracowanie i wdrożenie strategii jej użycia. Korzyści z wdrażania AI widzą też firmy z Polski. Wyniki badania EY – Jak polskie firmy wdrażają AI – wskazują, że transformacja rodzimych organizacji w kierunku sztucznej inteligencji nabiera tempa. Ten proces zakończyło już 20% organizacji, a 63% firm w Polsce w najbliższych 18 miesiącach planuje zwiększyć swoje wydatki na narzędzia oparte o sztuczną inteligencję.

Tempo rozwoju nowoczesnych technologii jest obecnie wyjątkowo szybkie. Ostatnie miesiące stały pod znakiem sztucznej inteligencji, której udoskonalone algorytmy uczenia maszynowego mogą jeszcze lepiej wspierać firmy w innowacyjnych projektach oraz zwiększać produktywność pracowników obciążonych rutynowymi czynnościami. Jednak wdrożenie tej technologii stanowi niemałą rewolucję operacyjną, na którą wiele firm nie jest jeszcze gotowych. Potwierdzają to dane z najnowszego raportu EY CEO Outlook Pulse Survey. Ponad dwie trzecie (70%)- prezesów firm jest zdania, że generatywna sztuczna inteligencja stawia przed nimi wyzwania dotyczące zmiany modelu biznesowego w celu utrzymania przewagi konkurencyjnej.

Aby efektywnie wykorzystać GenAI, CEO muszą określić główne cele z nią związane. Nie jest to łatwe zadanie, gdyż aż 68% prezesów firm ma problem z szybkim opracowaniem i wdrożeniem strategii jej użycia. Wśród kluczowych inicjatyw powinno się znaleźć m.in. śledzenie krajowych i regionalnych regulacji związanych z AI, zarządzanie ryzykiem, zatrudnienie nowych pracowników czy wchodzenie w partnerstwa z innymi organizacjami. Z badania EY wynika, że firmy najbardziej potrzebujące korzyści płynących ze sztucznej inteligencji, np. te, które przewidują spadek wzrostu przychodów w 2024 r., są najbardziej opóźnione w jej wdrażaniu i najmniej skłonne do zwiększania budżetu na ten cel.

Generatywna sztuczna inteligencja ułatwia wiele codziennych zadań i skraca czas ich wykonania, począwszy od tworzenia grafik i wideo, a na kodach komputerowych i chatbotach kończąc. Organizacje, które chcą częściej i w bardziej świadomy sposób korzystać z jej dobrodziejstw, powinny edukować swoich pracowników i stawiać przed nimi wymagające zadania. Tylko w ten sposób będą mogli poznać pełen potencjał tkwiący w GenAI, ale także ryzyka związane z tą technologią. Ich identyfikacja we wczesnej fazie implementacji pozwoli uniknąć wielu pułapek związanych z cyberzagrożeniami lub bezpieczeństwem danych – tłumaczy Paweł Bukowiński, Partner Zarządzający w Dziale Strategia i Transakcje EY Polska, Lider Doradztwa Dezinwestycyjnego w regionie CESA.

AI a rozwój biznesu

Do najszybciej zauważalnych korzyści z implementacji AI należy poprawa wydajności i produktywności organizacji. Te pierwsze sukcesy często usypiają czujność CEO i powodują, że zbyt optymistycznie podchodzą do tego, jak szybko przekształci ona resztę ich działalności. Ponad połowa firm (64%), które już doświadczyły pierwszych, pozytywnych skutków generatywnej sztucznej inteligencji, spodziewa się, że przedefiniuje ona całą ich działalność i model operacyjny w ciągu maksymalnie dwóch lat. Z drugiej strony 68% respondentów z większym doświadczeniem w zakresie AI przewiduje, że osiągnięcie podobnego wpływu zajmie od trzech do pięciu lat, a nawet więcej.

Ten dłuższy i prawdopodobnie bardziej realistyczny zakres czasu sugeruje, że AI i GenAI wciąż pozostają terytorium do eksploracji dla wielu prezesów, nawet jeśli mają już za sobą sporo doświadczeń związanych z wykorzystaniem tych rozwiązań. W tym przypadku chłodny osąd i realistyczne podejście zarówno do możliwości sztucznej inteligencji, jak i jej umiejętnego wdrożeniaw przedsiębiorstwie będzie działać na korzyść CEO, dzięki czemu unikną oni niechcianych zawirowań w działalności operacyjnej.

Zbyt optymistyczne założenia, które kończą się niespełnionymi obietnicami i zawiedzionymi oczekiwaniami, mogą podważyć zaufanie pracowników i akcjonariuszy wobec prezesów. W konsekwencji, może to utrudnić transformację technologiczną w dłuższej perspektywie czasu, gdyż kolejne pomysły będą budzić sceptycyzm. Aby tego uniknąć, CEO powinien ściśle współpracować z członkami zarządu ds. technologii (CTO), upewniając się, że plany strategiczne dotyczące sztucznej inteligencji są wykonalne. Pod uwagę należy brać przede wszystkim obecne zasoby (także dotyczące dostępu do specjalistów) oraz możliwości operacyjne – radzi Arkadiusz Gęsicki, Partner EY-Parthenon w Polsce i krajach bałtyckich, Lider Transaction Strategy & Execution w Regionie CESA, w zespole Strategia i Transakcje w EY Polska.

Wyzwania dla inwestorów

Rozwój AI wpływa również na rynek fuzji i przejęć. Dwie trzecie ankietowanych CEO (66%) przyznaje, że nastąpił gwałtowny wzrost liczby firm twierdzących, że posiadają wiedzę specjalistyczną w zakresie sztucznej inteligencji, co utrudnia identyfikację wiarygodnych dostawców, partnerów lub celów inwestycyjnych. Dodatkowo poziom implementacji tej technologii to dla prezesów kolejny aspekt, który muszą brać pod uwagę w przypadku planowanych fuzji i przejęć. W efekcie może to wpłynąć na wyniki rynku M&A, opóźniając wiele transakcji, jeśli budzące zainteresowanie firmy dopiero wdrażają swoją strategię AI.

Organizacje poszukujące obszarów rozwoju i wzrostu, powinny rozważyć zwiększenie nakładów na inwestycje w sztuczną inteligencję. Dla inwestorów staje się to jeden z ważniejszych czynników przy ocenie atrakcyjności danej transakcji. Co ważne, apetyt na fuzje i przejęcia spadł do najniższego poziomu od 2014 r., spowolnił także wzrost liczby przejęć w obszarze AI, ponieważ dyrektorzy generalni mają trudności ze zidentyfikowaniem atrakcyjnych celów. Oznacza to, że w najbliższym czasie najbardziej interesujące dla inwestorów mogą być te firmy, które mają opracowaną jasną strategię dotyczącą AI i wiedzą, w jaki sposób może ona im pomóc osiągnąć wyznaczone cele rozwojowe – komentuje Paweł Bukowiński.

Co piąta firma w Polski wdrożyła już AI, a budżety w kolejnych miejscach na ten cel będą rosnąć

Rodzime przedsiębiorstwa z dużą otwartością podchodzą do wprowadzenia narzędzi opartych o sztuczną inteligencję, wynika z niedawno przeprowadzonego w Polsce badania EY – Jak polskie firmy wdrażają AI. Ten proces zakończyło już 20% organizacji, a kolejne 42% jest w jego trakcie. Firmy skupiają się przede wszystkim na rozwiązaniach z zakresu obsługi klienta (50%), sprzedaży (40%) i IT (37%). Modele bazują na danych klientów (54%), transakcyjnych (53%) oraz tekstowych (46%). Aż 63% firm w Polsce w najbliższych 18 miesiącach planuje zwiększyć swoje wydatki na narzędzia oparte o sztuczną inteligencję. W znaczącym stopniu zrobi to 22% ankietowanych firm, a w nieznacznym – 41%. W 23% przypadków wydatki pozostaną na niezmienionym poziomie.

O badaniu
Badanie CEO Outlook Pulse Survey zostało przeprowadzone na zlecenie EY we wrześniu i październiku 2023 r. przez FT Longitude, specjalistyczny dział badań i marketingu treści Financial Times Group. Wśród respondentów znalazło się 1200 prezesów dużych firm z 21 krajów, którzy wzięli udział w anonimowej ankiecie online. Reprezentowali następujące kraje: Brazylię, Meksyk, Kanadę, Stany Zjednoczone, Belgię, Luksemburg, Holandię, Francję, Niemcy, Włochy, Danię, Finlandię, Norwegię, Szwecję, Wielką Brytanię, Australię, Chiny, Indie, Japonię, Singapur i Koreę Południową.

Jedna piąta badanych organizacji osiąga roczne, globalne przychody poniżej 500 mln USD. Kolejne 20% wykazuje przychody w przedziale od 500 mln do 999,9 mln USD (20%). Z kolei 30% firm ma przychody w wysokości od 1 mld do 4,9 mld USD, a ostatnia grupa (30%) – powyżej 5 mld USD.

Odbicie cen ropy, inflacja bazowa jak oczekiwano

Pomimo zeszłotygodniowego optymizmu co do dalszej przeceny ropy musieliśmy pogodzić się z kolejnym odbiciem. Inflacja bazowa w Polsce zgodnie z oczekiwaniami wynosi 7,3%. W Argentynie mimo gigantycznej dewaluacji czarnorynkowy kurs odbiega od oficjalnego.  

Inflacja bazowa bez niespodzianek

Po tym, jak w piątek poznaliśmy finalne dane o inflacji, wielu analityków zaczęło się zastanawiać, czy prognoza dla inflacji bazowej nie jest zbyt optymistyczna. Okazało się, że nie i wskaźnik wyniósł dokładnie 7,3%, co jest spadkiem z 8% miesiąc temu. Inflacja bazowa jest ważnym wskaźnikiem, pokazującym pewien dłuższy trend. Jest to bowiem wskaźnik bez wpływu cen energii i żywności. W tym roku akurat mamy sytuację, gdzie ceny energii wyraźnie spadają. Już ropa od początku roku straciła około 10%, a gaz jest tańszy obecnie o ponad połowę. Z drugiej strony prognoza wzrostu cen żywności na ten rok to 15% w górę. Biorąc pod uwagę, że tendencja spadku cen surowców ma duże szanse nie utrzymać się, szczególnie w przypadku gazu, to można spodziewać się, że klimat do obniżek stóp wcale nie będzie taki dobry. To z kolei jest dobrym prognostykiem dla osób zainteresowanych wyjazdami zagranicznymi, ale fatalnym dla kredytobiorców złotowych.

Odbicie cen ropy

Jeszcze tydzień temu ropa miała atakować minima z marca, maja i czerwca w przedziale 70-72 dolary. Wczoraj jednak ceny dotarły niemal do 80 dolarów za baryłkę. Mowa oczywiście o ropie Brent notowanej w Londynie. Ropa amerykańska WTI ma podobną charakterystykę, tylko jest około 5 dolarów tańsza. Wielu analityków jako powód wskazuje ataki na komercyjne statki na Morzu Czerwonym, spływające w stronę Kanału Sueskiego. Ten region nie był wcześniej w pełni bezpieczny, aczkolwiek o zagęszczeniu zagrożeń najlepiej świadczy fakt, że USA już teraz zdążyło skonstruować międzynarodową koalicję z Wielką Brytanią, Kanadą, Francją, Bahrajnem, Norwegią i Hiszpanią, mającą chronić statki w tamtym rejonie. Po raz kolejny okazuje się, że tam, gdzie są duże pieniądze, świat znacznie sprawniej reaguje na takie ataki.

Zamieszanie z argentyńskim peso

W zeszłym tygodniu byliśmy świadkami dewaluacji argentyńskiej waluty. Nie była to jednak zmiana symboliczna. 13 grudnia rynek zamknął się kursem 366 peso za dolara, a 14 grudnia otworzył się kursem 800 peso. Powodem tak radykalnej zmiany była próba złapania kursem oficjalnym kursu rynkowego. Problem w tym, że oficjalna cena dolara przy zakupie za peso to aż 975. Oznacza to, że nadal waluta jest 20% słabsza niż kurs oficjalny. Nowy rząd wykonuje właśnie bardzo dużo odważnych ruchów, jednakże patrząc na zachowanie waluty, zapowiadana dolaryzacja może się pojawić szybciej, niż sądziliśmy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Węgry – decyzja w sprawie stóp procentowych,

14:30 – Kanada – inflacja konsumencka,

14:30 – USA – rozpoczęte budowy domów.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Aldi podnosi wynagrodzenia wszystkich pracowników średnio o 23%

Od stycznia 2024 roku ALDI zwiększa atrakcyjność zatrudnienia i wprowadza podwyżki na wszystkich stanowiskach w obszarze sprzedaży. Po zmianie początkujący sprzedawca otrzyma wynagrodzenie w wysokości od 4910 zł do 5260 zł brutto. Z kolei sprzedawcy z dwuletnim doświadczeniem mogą liczyć na zarobki wysokości nawet 5660 zł brutto. Podwyżki czekają również na pracowników centrów dystrybucyjnych – od stycznia magazynierzy w zależności od doświadczenia będą zarabiać od 4910 zł do 5510 zł. Na jeszcze wyższe stawki mogą liczyć pracownicy działu technicznego, operatorzy wózków widłowych oraz magazynierzy w mroźni.

Doceniając zaangażowanie i wysiłek pracowników, Zarząd i Dyrekcja ALDI Sp. z o.o. zdecydowali o wzroście wynagrodzeń od stycznia 2024 r. Wysokość płac pracowników sklepów uzależniona będzie od stanowiska, regionu, a także stażu pracy. Łącznie sieć zatrudnia obecnie ponad 4600 pracowników.

– W branży handlu detalicznego pracownicy stanowią fundament działalności firmy i decydują o jej sukcesie. To przede wszystkim od ich zaangażowania zależy zadowolenie klientów i rozwój firmy. Dlatego w ALDI podnosimy naszą konkurencyjność na rynku pracy, oferując stabilne zatrudnienie, atrakcyjne wynagrodzenie i budując angażujące i przyjazne środowisko pracy – mówi Anna Goleniowska, Dyrektor Obszaru HR ALDI Polska. – Stale obserwujemy rynek pracy oraz stawki obowiązujące w naszej branży i co roku oferujemy pracownikom podwyżki wynagrodzeń, zwiększając konkurencyjność ALDI na rynku. Nie inaczej jest również i tym razem – w tym roku ALDI przeznaczy na ten cel około 49,5 miliona złotych – wyjaśnia.

W sklepach ALDI wynagrodzenie należy do jednych z najwyższych na rynku. Zarobki pracowników w sklepach ALDI w styczniu 2024 dla początkującego Sprzedawcy będą wynosić od 4910 do 5260 zł – oznacza to wzrost pensji na tym stanowisku nawet o 1050 zł. Sprzedawca po dwóch latach pracy otrzyma wynagrodzenie od 5310 do 5660 zł. Początkujący zastępca kierownika sklepu może liczyć na pensję od 5660 zł do 6060 zł, a po trzech latach – od 6610 zł do 7010 zł. Na stanowisku Kierownika Sklepu stawki wahają się od 7060 zł do 7660 zł w przypadku początkującego pracownika i od 7960 zł do 8560 zł w przypadku Kierownika Sklepu z kilkuletnim doświadczeniem.

Znaczące podwyżki czekają również pracowników Centrów Dystrybucyjnych. Początkujący Magazynier będzie mógł liczyć na wynagrodzenie wynoszące 4910 zł, a Magazynier po dwóch latach pracy 5510 zł. Początkujący Pracownicy Działu Technicznego, Magazynierzy w Mroźni oraz Operatorzy Wózków Widłowych mogą zarobić w ALDI 5260 zł, a po dwóch latach pracy nawet 5860 zł. W Centrach Dystrybucyjnych Pracownicy Kompletacji mogą dodatkowo otrzymać do 2500 zł brutto premii.

– Jako pracodawca ALDI nieustająco podnosi swoją konkurencyjność rynkową, nie tylko zwiększając wysokość zarobków, ale również dbając o atrakcyjność pakietu świadczeń. Sieć oferuje m.in. dostęp do prywatnej opieki medycznej dla pracowników oraz ich rodzin, platformę do nauki języków obcych, ubezpieczenie na życie na preferencyjnych warunkach czy możliwość korzystania z pakietów sportowych w ramach współpracy z Medicover Sport – podkreśla Anna Goleniowska.

W skład wynagrodzenia pracowników wchodzi m.in. karta przedpłacona dla pracowników o wartości 210 zł do wykorzystania na dowolne zakupy w sklepach ALDI. Dla pracowników z dłuższym stażem ALDI oferuje nagrody jubileuszowe. Dodatkowo firma posiada również program poleceń pracowniczych i rozbudowany pakiet szkoleń. Dla zapewnienia większego poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji, każdy nowy pracownik w ALDI jest zatrudniany z pominięciem okresu próbnego, a po roku pracy otrzymuje umowę na czas nieokreślony.

Pracownicy ALDI mogą także liczyć na różnego rodzaju dodatki, jak np. dodatki za frekwencję w okresie świątecznym czy dodatkowe świąteczne doładowania kart przedpłaconych. W tym roku sieć przeznaczyła na ten cel łącznie ponad 2,67 miliona złotych, oferując pracownikom doładowania kart przedpłaconych o dodatkowe 300 zł i dodatek za frekwencję w wysokości 700 zł.

W związku ze stałym rozwojem dyskonter prowadzi rekrutacje na różne stanowiska, a bieżące oferty pracy można znaleźć na stronie praca.aldi.pl.

OOH czy DOOH – jak zareklamować się w przestrzeni miejskiej?

W Internecie, pomimo wielu możliwości działań marketingowych, nie tak łatwo jest przyciągnąć uwagę odbiorców. Przebodźcowani internauci coraz częściej korzystają bowiem z programów blokujących reklamy. Warto więc pomyśleć o reklamie zewnętrznej (OOH) i zareklamować swoją markę wykorzystując nośniki OOH i DOOH. Jeśli nie orientujesz się dobrze w tej tematyce, ten artykuł z pewnością Ci się przyda. Już teraz poznaj nowe możliwości promocji offline i dowiedz się, jak docierać do potencjalnych klientów w niecodzienny sposób!

Sprawdź, czym są DOOH i OOH

Twoją uwagę przyciągnął kiedyś ciekawie zaaranżowany przystanek tramwajowy czy autobusowy, a cała kreacja sygnowana była logo konkretnej firmy? Najprawdopodobniej był to projekt OOH – reklamy zewnętrznej, nazywanej również reklamą outdoorową. Jej głównym celem jest dotarcie do odbiorców poza ich miejscem zamieszkania, dlatego pojawia się w sklepach, punktach usługowych, galeriach, dworcach, a nawet przychodniach, uczelniach czy lotniskach, a także w wielu innych miejscach przestrzeni publicznej. Narzędzia kampanii OOH czasem występują również w formie 3D, są unikalne i zaskakujące.

Postęp technologiczny pozwolił na narodziny nowej odsłony reklamy outdoorowej. DOOH, czyli cyfrowe nośniki przekazów reklamowych, umożliwiają wyświetlanie dynamicznych komunikatów. Ich najsłynniejszą lokalizacją jest nowojorski Times Square, ale również coraz większą popularność zyskuje spektakularny cyfrowy nośnik w Las Vegas.

OOH czy DOOH – co wybrać?

Tradycyjne media outdoorowe to nielimitowany potencjał kreatywny. Charakteryzują się one dużym wpływem na odbiorcę – gwarantują doświadczenia emocjonalne, a dzięki temu zwiększają świadomość marki i lojalność klientów.

Poza tym OOH:

  • jest reklamą fizyczną, a więc niemożliwą do zablokowania,
  • wyróżnia się szerokim zasięgiem: dociera nawet do osób, które nie korzystają z mediów,
  • nie wymaga zaangażowania człowieka – wystarczy, że zostanie zauważona.

DOOH otwiera zaś drogę do responsywności odbiorcy. Często przybiera interaktywną formę, dzięki czemu jest w stanie zaangażować Twoją grupę docelową, gdy ta będzie offline. Nośniki DOOH doskonale łączą też promocję firmy z użytecznością publiczną, czyli dostarczają ciekawy, angażujący i pożyteczny content oraz umożliwiając np. ładowanie urządzeń mobilnych.

Wydaje się jednak, że sukces kampanii zewnętrznej jest w stanie zapewnić przemyślana synergia tradycyjnych nośników reklamowych z tymi cyfrowymi. Takie połączenie, jak pokazują badania, zwiększa skuteczność reklam i pomaga docierać do większej liczby odbiorców.

Poznaj różne rodzaje reklam

W przestrzeni publicznej można dostrzec wiele typów reklam OOH i DOOH. Najpopularniejszymi nośnikami są billboardy, najczęściej przybierające formę wielkich tablic na podwyższeniu, a także tradycyjne plakaty, reklamy wielkoformatowe, szyldy czy murale. Poza tym w kampaniach zewnętrznych wykorzystuje się m.in.:

  • ekrany LCD,
  • citylighty – podświetlane tablice, umieszczone na przystankach komunikacji miejskiej,
  • reklamy tranzytowe – znajdujące się w lub na środkach transportu miejskiego,
  • niecodzienne formy architektury – czyli typowy non – standard,
  • reklamy wielkoformatowe na ścianach dużych obiektów, przekraczające powierzchnię 100 m².

Planowanie kampanii zewnętrznych

Chcesz, by Twoja kampania zewnętrzna okazała się sukcesem? Zacznij od dobrego planu! Powinien on uwzględniać kilka kluczowych aspektów:

  • grupę docelową,
  • cele (np. budowanie świadomości marki, zdobywanie nowych klientów),
  • dobór kanałów przekazu,
  • budżet,
  • czas trwania,
  • oryginalny projekt (w tym koncepcję kreatywną, specyfikę nośnika i jego lokalizację).

Aby reklama OOH lub/i DOOH okazała się skuteczna, zdecydowanie warto określić precyzyjną grupę odbiorców i dostosować do niej projekt. W doborze nośników zewnętrznych pamiętaj, że lepiej zdecydować się na kilka dobrej jakości kreacji niż wiele słabych i to w kiepskich lokalizacjach. Tworząc projekt, skup się nie tylko na estetyce ekspozycji, ale także jej trwałości.

Już dziś postaw na efektywną reklamę!

Narzędzia OOH i DOOH intrygują i skłaniają do wyszukania marki, produktu czy firmy w sieci, przez co mogą doskonale łączyć się z reklamą online. O sukcesie kampanii zewnętrznej decyduje jednak ciekawy projekt, dobrze dobrane cele i przemyślana lokalizacja nośników. Opracowanie jej planu warto więc zlecić specjalistom. Agencja BE Media może zająć się nie tylko koncepcją Twojej kampanii, ale także jej wdrożeniem i realizacją. Sprawdź ofertę i zaplanuj efektywną działalność reklamową koncentrującą się na różnych formatach i lokalizacjach!

Cztery mity „ekonomiczne” wokół WIBOR

Dyskusja na temat wskaźnika WIBOR zdominowana jest przez mity niemające zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością. Walka z tymi mitami jest jednak niezbędna, bowiem w interesie wszystkich uczestników życia gospodarczego leży to, aby dyskusja toczyła się w oparciu o fakty, a nie rozpowszechnianą świadomie lub nieświadomie dezinformację.

Stopa procentowa stanowi pojęcie kluczowe zarówno dla funkcjonowania rynków finansowych, jak i całej gospodarki rynkowej. Wielkość ta, określająca zmianę wartości pieniądza w czasie, ma wpływ na decyzje  dotyczące konsumpcji i inwestycji zarówno gospodarstw domowych, jak i przedsiębiorstw(Mishkin 2002). Stopa procentowa nie jest jednak w gospodarce zjawiskiem jednorodnym. W rzeczywistych transakcjach finansowych stopa procentowa zależy od wielu czynników, m.in. takich jak czas trwania transakcji i jej zabezpieczenie, reputacja stron. Z tego powodu powszechnie stosowane są wskaźniki referencyjne, których celem jest stworzenie punktu odniesienia w transakcjach (Kozińska 2023; Nowakowski, Niedziółka, i Mieloszyk 2002). Polska nie należy do wyjątków w tym zakresie na świecie.

W ostatnich miesiącach wokół kluczowego wskaźnika finansowego w Polsce, tj. WIBOR (Warsaw Interbank Offered Rate) narosło wiele mitów ekonomicznych. Poniżej staramy się je skonfrontować z wiedzą ekonomiczną, a także dostępnymi badaniami.

# MIT 1. WIBOR nie oddaje realiów gospodarczych obowiązujących w Polsce

Stwierdzenie to jest absolutnie nieprawdziwe. Wystarczy pobieżna analiza wskaźników by zauważyć, że stopy WIBOR są ściśle powiązane ze stopą referencyjną ustalaną przez Narodowy Bank Polski (NBP). Wystarczy przeanalizować poniższy wykres:

Wykres 1 Stopa referencyjna NBP oraz wybrane stawki WIBOR

Stopa referencyjna NBP oraz wybrane stawki WIBOR

Źródło: NBP (stopa referencyjna), Stooq.pl (stawki WIBOR).

Jak łatwo zauważyć zmianom stóp NBP towarzyszą zmiany wskaźnika WIBOR zbliżone co do kierunku oraz skali.

Taki związek nie jest przypadkiem, ponieważ wynika on z ekonomicznej istoty obu wskaźników. Stopa referencyjna NBP to stopa, po jakiej bank centralny sprzedaje bankom komercyjnym bony pieniężne. WIBOR wynika natomiast ze stawek, po jakich banki komercyjne są gotowe  składać u siebie nawzajem depozyty. Jeżeli stawki referencyjne NBP będą dla banków korzystniejsze, to będą one wolały dokonywać transakcji finansowych właśnie z bankiem centralnym (zgodnie z tzw. prawem jednej ceny). WIBOR musi więc być zbliżony do stopy referencyjnej NBP, by miał on sens ekonomiczny.

Biorąc pod uwagę fakt, że to NBP ma pełną swobodę w kształtowaniu polityki monetarnej w reakcji na rzeczywistą sytuację gospodarczą w kraju, oczywistym jest, że to banki komercyjne biorące udział w ustalaniu stawki WIBOR muszą dostosować się do decyzji banku centralnego. Nie jest więc prawdziwym twierdzenie, że wartość tego wskaźnika nie ma nic wspólnego z sytuacją gospodarczą – jest on ściśle związany z decyzjami NBP, które mają (a przynajmniej powinny mieć) realny związek z tym, co dzieje się w realnej sferze gospodarki.

# MIT 2. Banki zatajają informację o WIBOR

To kolejny absurd, który pokutuje w dyskusji nt. WIBOR. Nie jest prawdą, jakoby mechanizm wyznaczania wartości tego wskaźnika objęty był tajemnicą. Wręcz przeciwnie – procedura jego wyznaczania jest dokładnie opisana w „Regulaminie Stawek Referencyjnych WIBID® i WIBOR®”, który dostępny jest na stronie internetowej GPW Benchmark S.A. Mechanizm opisywania stawek sprawdzić więc może każdy zainteresowany.

Co więcej, zasady ustalenia metody WIBOR, jak i określenia zakresu informacji przekazywanych o tym wskaźniku referencyjnym przez spółkę GPW Benchmark S.A. są bardzo ściśle określone w regulacjach prawnych. Prawidłowość w kształtowaniu WIBOR potwierdził m.in Urząd Komisji Nadzoru Finansowego, UOKiK, czy też NBP. Drobiazgowo opisana jest także sama procedura przekazywania danych przez banki do GPW Benchmark S.A. wyznaczającej wartość WIBOR.

# MIT 3. Kwotowania wiążące celowo zawyżają WIBOR

To kolejny mit dotyczący wskaźnika WIBOR. Jak zaznaczyliśmy, stosowanie przez banki kwotowań „wymyślonych”, nie mających nic wspólnego z sytuacją w gospodarce realnej oraz stopami referencyjnymi NBP, nie miałoby większego sensu ekonomicznego.

WIBOR od początku swego istnienia był stworzony jako stawka powiązana z WIBID-em, czyli stawką, po jakiej banki są gotowe przyjąć depozyt od innego banku. Bank kwotując więc stawkę offer (czyli cenę, po jakiej jest gotowy złożyć depozyt) musi jednocześnie zakwotować stawkę bid (czyli cenę, po jakiej jest gotowy przyjąć depozyt). Zgodnie z Kodeksem Postępowania GPW Benchmark S.A. różnica pomiędzy tymi dwoma kwotowaniami nie może być większa niż 20 punktów bazowych, tj. 0,2 procent. Musimy pamiętać, że te kwotowania to nie są jakieś deklaracje banków, ale prawnie wiążące zobowiązania do zawarcia transakcji zgodnej z przekazanym kwotowaniem. Dlatego nazywają się Kwotowaniami Wiążącymi.

Stawki offer i bidsą  więc wiążącymi ofertami złożonymi przez jeden bank innym bankom kwotującym do WIBOR-u i WIBID-u, z którymi wiąże się obowiązek zawarcia transakcji. Jeżeli więc bank podałby bardzo wysokie kwotowanie do WIBOR-u (stawka offer) to musiałby podać również bardzo wysokie kwotowanie do WIBID-u (stawka bid) i po tej bardzo wysokiej wartości byłby zobowiązany przyjąć depozyt od innego banku kwotującego. Dzięki temu mechanizmowi nikomu (niezależnie od bardzo rozbudowanych procedur kontrolnych stosowanych przez banki w związku z przekazywaniem kwotowań do WIBOR-u) nie opłaca się przekazywać nierynkowych i sztucznie zawyżonych kwotowań stanowiących podstawę do ustalenia WIBOR-u.

Mechanizm dwustronności kwotowań i ich wiążącego charakteru istniał od początku funkcjonowania WIBOR-u. Dzięki m.in. temu mechanizmowi WIBOR był zawsze ceną równowagi. Co więcej, wspomniany powyżej Regulamin Stawek Referencyjnych (punkt 4.4) opisuje mechanizm usuwania z wartości wskaźnika WIBOR kwotowań skrajnych podawanych przez banki. Mechanizm ten pozwala więc usunąć najwyższe i najniższe kwotowania, które mogłyby zaburzać średnią.Podobny mechanizm usuwający wskazania arbitralne stosowany jest także np. w … skokach narciarskich przy ocenie stylu danego zawodnika.

Po trzecie, administrator WIBOR tj. spółka GPW Benchmark S.A. dysponuje narzędziami pozwalającymi wykrywać podejrzane kwotowania zgłaszane przez banki i reagować na wszelkie próby manipulacji wskaźnikiem.

# MIT 4. WIBOR dotyczy tylko kredytobiorców

Znaczenie WIBOR w polskim systemie finansowym jest znacznie większe niż tylko ustalanie kosztu kredytu. Wskaźnik WIBOR (i blisko związany z nim WIBID) jest fundamentem polskiego rynku finansowego. W oparciu o WIBOR wyceniane są także np. lokaty, oprocentowanie kont oszczędnościowych oraz szereg innych instrumentów i produktów finansowych. Nietrudno zauważyć, że z WIBOR powiązane jest oprocentowanie lokat, co ilustruje poniższy wykres:

Wykres 2 Oprocentowanie lokat oraz stawki referencyjne WIBOR i WIBID

2 Oprocentowanie lokat oraz stawki referencyjne WIBOR i WIBID

Źródło: NBP (oprocentowanie lokat), Stooq.pl stawki WIBOR i WIBID)

Co więcej Jan Kowalski może też zarabiać na wzrostach WIBOR, ponieważ w oparciu o wskaźnik ten oprocentowane są np. obligacje skarbowe.

Nie zapominajmy także, że w ostatnich latach, które charakteryzują się wysoką inflacją stawka, WIBOR nie podąża za jej stopą, co również łatwo odczytać na poniższym wykresie. Oznacza to, że osoba posiadająca zobowiązanie powiązane z WIBOR-em „zyskiwała”, gdyż zmiana wysokości raty nie uwzględniała realnego spadku wartości pieniądza wywołanego przez inflację.

Wykres 3 Inflacja oraz stawka WIBOR 3M

3 Inflacja oraz stawka WIBOR 3M

Źródło: NBP (inflacja), Stooq.pl (stawka WIBOR).

Jak wykazaliśmy dyskusja nt. wskaźnika WIBOR zdominowana jest przez mity niemające zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością. Obalenie ich nie wymaga zaawansowanej wiedzy ekonomicznej, albowiem większość z tych „opinii” można podważyć dzięki samej konstrukcji wskaźnika WIBOR oraz znajomości elementarnych mechanizmów, takich jak np. prawo jednej ceny. Walka z tymi mitami jest jednak niezbędna, bowiem w interesie wszystkich uczestników życia gospodarczego leży to,aby dyskusja toczyła się w oparciu o fakty, a nie rozpowszechnianą świadomie lub nieświadomie dezinformację.

dr Jarosław Bełdowski, SGH, TEP

Bibliografia

Kozińska, Magdalena. 2023. „Od WIBOR do WIRON – przesłanki reformy wskaźników referencyjnych stopy procentowej a stabilność polskiego systemu finansowego”. Bezpieczny Bank 2(91): 60–90.

Mishkin, Frederic S. 2002. Ekonomika pieniądza, bankowości i rynków finansowych. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN SA.

Nowakowski, Jerzy, Paweł Niedziółka, i Janusz Mieloszyk. 2002. Portfel inwestycyjny banku. Warszawa: Wydawnictwo Difin S.A.

Develia sprzedaje Arkady Wrocławskie za 42,9 mln euro

Grupa Develia podpisała ze spółką Vastint Poland, należącą do międzynarodowej grupy inwestującej w nieruchomości komercyjne, przedwstępną umowę sprzedaży nieruchomości, na której znajduje się wielofunkcyjny budynek Arkady Wrocławskie. Cenę sprzedaży netto ustalono na 42,9 mln euro (ok. 185,6 mln zł). Transakcja ma zostać sfinalizowana do końca sierpnia 2025 r.

Arkady WrocławskieArkady Wrocławskie to obiekt handlowo-biurowy znajdujący się we Wrocławiu w kwartale ul. Powstańców Śl., ul. Swobodnej, ul. Komandorskiej oraz ul. Nasypowej. W skład nieruchomości wchodzi 4-kondygnacyjne centrum handlowe z częścią handlowo-rozrywkową, 13-kondygnacyjny biurowiec oraz 1-kondygnacyjny parking podziemny wraz z parkingiem kubaturowym. Umowa podpisana przez Develię dotyczy sprzedaży nieruchomości gruntowej wraz z całą zabudową wielofunkcyjną. Cena netto ustalona w umowie przedwstępnej to 42,9 mln euro (ok. 185,6 mln zł).

– Umowa, którą podpisaliśmy przybliża nas do sprzedaży Arkad Wrocławskich, a tym samym do realizacji naszego strategicznego celu, jakim jest dezinwestycja portfela biurowego i handlowego. Jesteśmy na najlepszej drodze, by to osiągnąć, ponieważ Arkady Wrocławskie to nasz ostatni budynek komercyjny. Środki, które pozyskaliśmy z dotychczas zrealizowanych transakcji reinwestowaliśmy w dynamiczny rozwój w segmencie mieszkaniowym poprzez rozwój organiczny, przejęcia, a także partnerstwa joint venture. Dzięki temu znacząco umocniliśmy naszą pozycję w czołówce deweloperów mieszkaniowych i dążymy do tego, by ten trend kontynuować – mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii. – Arkady Wrocławskie trafią do doświadczonego inwestora z szerokim portfolio projektów mixed-use, dlatego jestem przekonany, że ten kwartał miasta zyska nową jakość – dodaje Andrzej Oślizło.

– Wynegocjowana cena sprzedaży nieznacznie odbiega od wartości księgowej budynku, która na koniec września wynosiła 42,4 mln euro. Środki z tej transakcji chcemy przeznaczyć na nowe inwestycje w segmencie mieszkaniowym, które pozwalają osiągnąć wyższe stopy zwrotu – mówi Paweł Ruszczak, wiceprezes Develii. – Podpisanie ostatecznej umowy zaplanowaliśmy za kilkanaście miesięcy z uwagi na konieczność spełnienia kilku warunków zawieszających. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami wygaszamy działalność centrum handlowego Arkady Wrocławskie i dążymy do jego zamknięcia w I połowie 2024 r. – dodaje Paweł Ruszczak.

Przedwstępna umowa sprzedaży nieruchomości została podpisana z Vastint Poland, spółką, która we Wrocławiu zrealizowała m.in. kompleks biurowy Business Garden i Hotel Element by Westin. Umowa przyrzeczona powinna zostać podpisana do końca sierpnia 2025 r. pod warunkiem spełnienia warunków zawieszających.

Centrum Arkady Wrocławskie przez wiele lat było miejscem spotkań, zakupów oraz różnego rodzaju wydarzeń dla społeczności wrocławskiej, będąc jednocześnie ważnym elementem krajobrazu handlowego miasta. Nasze plany inwestycyjne przewidują wyburzenie istniejącego kompleksu i zastąpienie go nowoczesną, wielofunkcyjną zabudową. Dobrze zaplanowany projekt w centrum miasta przyniesie wiele korzyści społeczności lokalnej, przyciągając mieszkańców i firmy oraz tworząc dynamiczną, atrakcyjną przestrzeń do życia, pracy i spędzania czasu wolnego – mówi Roger Andersson, dyrektor zarządzający Vastint Poland.

Wzrost wskaźnika obłożenia biur w Warszawie systematycznie wzrasta osiągając 55%

Jak podaje międzynarodowa firma doradcza Savills, średnie wskaźniki obłożenia biur na ośmiu największych rynkach europejskich wzrosły w ciągu ostatnich sześciu miesięcy z 55% do 57%. Jednak we wtorki i środy sięgają już odpowiednio 64% i 62%, co oznacza, że są bliskie wartości sprzed pandemii wynoszącej ok. 70%.

Spośród wszystkich analizowanych miast najwyższym średnim wskaźnikiem obłożenia biur może pochwalić się Madryt (65%), który pod tym względem wyprzedził Paryż i West End w Londynie (62%). Jednocześnie londyńska dzielnica odnotowała największy wzrost tego wskaźnika w ostatnich sześciu miesiącach: z 50% do 62%. Według Savills, jest to częściowo związane z aktywnością firm z sektora finansowego. Średni wskaźnik obłożenia biur w firmach z tej branży (z wyłączeniem ubezpieczeniowej) w centrum Londynu sięga już 63%, głównie ze względu na preferowany w nich model czterech dni pracy w biurze. Wiele organizacji z sektora private equity i zarządzania inwestycjami preferuje lokalizacje w dzielnicy West End, co przyczyniło się do szybkiego wzrostu tego wskaźnika w tej części miasta. Warszawa również odnotowała znaczący wzrost obłożenia biur od lutego – z 46% do 55%, przy jednoczesnym coraz większym zainteresowaniu najemców lokalizacjami w COB.

„Model pracy w trybie hybrydowym pozostaje wiodący dla stołecznego rynku biurowego i wszystko wskazuje na to, że pozostanie on z nami na dłużej. Warto jednak zwrócić uwagę na znaczącą rozbieżność między preferencjami organizacji a oczekiwaniami pracowników, które prowadzą do tego, że w wielu firmach model pracy wciąż się kształtuje. Najemcy bez wątpienia dążą do jeszcze większej optymalizacji kosztów, a firmy decydujące się na relokację, bardzo często wybierają redukcję zajmowanej przestrzeni w zamian za wyższy standard w centralnie zlokalizowanych biurach”– komentuje Karol Grejbus, dyrektor w dziale reprezentacji najemcy w Savills.

Wykres 1. Średnie wskaźniki obłożenia biur w Europie

Średnie wskaźniki obłożenia biur w Europie

Źródło: Savills

Jak zauważają eksperci firmy Savills, średnie wskaźniki obłożenia we wtorki i środy są obecnie zbliżone do tzw. normalnego poziomu ok. 70%, a to oznacza, że firmy powinny zachować ostrożność przy planowaniu strategii dotyczących najmu oraz uwzględniać konieczność zapewnienia wystarczającej ilości powierzchni w dni, w które najwięcej pracowników przychodzi do biura.

Wykres 2. Średnie dzienne wskaźniki obłożeniaŚrednie dzienne wskaźniki obłożenia

Źródło: Savills

„Nasze najnowsze dane pokazują, że średnie wskaźniki obłożenia w największych miastach europejskich wzrosły we wszystkie dni powszednie, ale pod uwagę warto brać przede wszystkim dni o najwyższym obłożeniu, ponieważ to one pozwalają określić minimalne zapotrzebowanie na powierzchnię biurową. Kluczowe znaczenie ma zaprojektowanie biura tak, aby spełniało ono zróżnicowane potrzeby pracowników, którzy powinni mieć zapewnione odpowiednie warunki pracy dostosowane do wykonywania różnych zadań w ciągu dnia. To z kolei powoduje wzrost znaczenia wspólnych przestrzeni w biurze, od których pracownicy oczekują znacznie więcej, aby mogły pozytywnie wpływać na efektywność pracy. Popyt na biura o wysokim standardzie w obiektach wielofunkcyjnych i dobrze skomunikowanych nadal wzrasta, a opóźnienia w realizacji nowych projektów i niewystarczająca podaż powierzchni najwyższej klasy spowodują, że najemcy będą rywalizować między sobą o najlepsze lokalizacje, a to przełoży się na wzrost czynszów” – komentuje Rebecca Webb, dyrektorka w dziale doradztwa dla najemców międzynarodowych w regionie EMEA, Savills.

„Przewidujemy, że wraz z ustalaniem się nowej równowagi pomiędzy oczekiwaniami firm i pracowników średnie wskaźniki obłożenia biur w Europie zaczną się stabilizować na poziomie ok. 60%, aczkolwiek będą się różnić w zależności od miast i sektorów. Pozytywne czynniki w przypadku miast europejskich charakteryzujących się wysokimi wskaźnikami, tj. Madrytu i Paryża, to duży odsetek osób mieszkających w centrum, dobra infrastruktura transportowa i niższe koszty komunikacji miejskiej” – dodaje Mike Barnes, Associate Director, dział badań w Europie, Savills.

DLA Piper: Zmiany przepisów mogą znacznie zwiększyć ceny usług świadczonych przez aplikacje

Planowana zmiana przepisów dla platform cyfrowych działających w branży dostawczej i przewozowej może w skrajnym wariancie drastycznie zwiększyć koszty pracy, a w efekcie spowodować wzrost cen usług, twierdzą eksperci kancelarii prawnej DLA Piper. Parlament Europejski i Rada UE w ubiegłym tygodniu uzgodniły treść dyrektywy w sprawie pracy za pośrednictwem platform internetowych. Regulacja obejmie popularne w Polsce platformy cyfrowe takie jak Pyszne.pl. Glovo, Wolt, Uber, Bolt, jush! i Lisek.

Proponowana dyrektywa w sprawie poprawy warunków pracy za pośrednictwem platform internetowych ma zmienić sytuację dostawców i kierowców prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą, ale świadczących usługi w oparciu o platformy cyfrowe. Celem jest zniesienie pozornego samozatrudnienia i nadanie takim osobom uprawnień pracowników etatowych. Przewiduje się, że w Unii Europejskiej w 2025 r. 43 mln osób będzie pracowało na rzecz platform cyfrowych, w porównaniu do 28 mln w roku 2021.

Najważniejszą zmianą wprowadzoną przez dyrektywę jest domniemanie istnienia stosunku pracy w relacji platform cyfrowych z podwykonawcami przy spełnieniu dwóch z sześciu kryteriów. Wśród nich jest zobowiązanie usługodawcy pracującego na rzecz platformy do określonego sposobu wykonywania pracy, możliwość jej stałego nadzorowania czy weryfikowania wyników za pośrednictwem platformy cyfrowej, a także narzucanie czasu pracy lub okresów wykonywania usług.

Zważywszy na to, jak aktualnie funkcjonują platformy cyfrowe na rynku polskim, wielu ich podwykonawców będzie spełniało powyższe przesłanki – mówi Hubert Hajduczenia, Senior Associate w praktyce prawa pracy DLA Piper. Pytanie tylko, jak do implementacji dyrektywy podejdzie polski ustawodawca. Mówimy o skrajnych wariantach: dyrektywa może niewiele zmienić, ale możemy też mieć do czynienia ze swoistą rewolucją w systemie zatrudnienia osób wykonujących usługi za pośrednictwem platform

Jeśli platforma zobowiązana będzie tylko do wykazania w trakcie ewentualnego postępowania sądowego, że stosunek pracy w rozumieniu polskich przepisów nie występuje, to znaczenie dyrektywy w praktyce może okazać się niewielkie. Zdaniem ekspertów DLA Piper zdecydują o tym względy praktyczne. Ustalenie stosunku pracy będzie wymagało bowiem wszczęcia przez osobę świadczącą usługi lub Państwową Inspekcję Pracy (PIP) postępowania sądowego i oczekiwania na rozstrzygnięcie sądu. A obecnie takie ustalenie zajmuje sądom warszawskim średnio około dwóch lat.

Po pierwsze niewiele osób decyduje się na wytoczenie powództwa o ustalenie stosunku pracy wobec platformy i dyrektywa tego zapewne nie zmieni – dodaje Hubert Hajduczenia. – Po drugie, biorąc pod uwagę obecny poziom fluktuacji zatrudnienia przez platformy cyfrowe i fakt, że wiele osób wykonujących te usługi to cudzoziemcy, jeszcze mniej osób będzie chciało czekać do końca procesu.

Jeśli jednak w ślad za implementacją dyrektywy PIP uzyska dodatkowe uprawnienia, w tym prawo do ustalenia stosunku pracy w drodze decyzji, to zmiany będą znaczące. W tym wariancie to platforma będzie miała prawo odwołać się od decyzji PIP. Jeśli dodatkowo obowiązywać będzie możliwe założenie, że do czasu rozstrzygnięcia odwołania przez sąd, strony łączy umowa o pracę, osoby zatrudniane przez platformy otrzymają z miejsca wszystkie uprawnienia pracownicze, w tym między innymi: gwarancję płacy minimalnej, ustawowy czas pracy, prawo do nadgodzin, płatnego urlopu wypoczynkowego, czy w końcu gwarancję ochrony zatrudnienia.

W takiej sytuacji możemy mieć do czynienia z radykalnym wzrostem kosztów zatrudnienia – mówi Agnieszka Lechman-Filipiak, partner kierująca praktyką prawa pracy w warszawskim biurze DLA Piper.A to z kolei może spowodować wzrost cen usług oferowanych przez platformy. To może tez oznaczać, że niektóre platformy staną przed koniecznością podjęcia radykalnych decyzji, włącznie z wycofaniem się z polskiego rynku.

Zdaniem prawników DLA Piper, ustawodawca będzie musiał znaleźć rozwiązanie między zagwarantowaniem realnej ochrony osobom wykonujących usługi za pośrednictwem platform cyfrowych, a dalszym rozwojem rynku i technologii. Natomiast platformy cyfrowe będą musiały przeanalizować i prawdopodobnie zmienić zasady współpracy z usługodawcami. Jednak ograniczenie kontroli przez platformy cyfrowe nad usługodawcami może skutkować zarówno zmniejszeniem jakości wykonywanych usług, jak i negatywnym wpływem na ich bezpieczeństwo.

Dyrektywa może w minimalnym stopniu dotknąć partnerów biznesowych platform cyfrowych i zmienić zasady współpracy z nimi. Nie będzie jednak miała istotnego znaczenia dla pozostałych osób zatrudnionych na umowach B2B.

Z pozostałych zmian, które wprowadza dyrektywa warto odnotować ograniczenie roli pośredników, jak i wprowadzenie kontroli nad decyzjami podejmowanymi przez nowe technologie, w tym algorytmy AI, przez czynnik ludzki.

Banki zmieniają podejście do finansowania nieruchomości komercyjnych

Banki w Europie Środkowo-Wschodniej w coraz większym stopniu koncertują się na zrównoważonym rozwoju, dostosowując swoje działania do bieżących regulacji prawnych i oczekiwań rynkowych w obszarze ESG. Efektem tych działań są zmiany w polityce kredytowej – wynika z badania KPMG pt. „Property Lending Barometr 2023”. Wysokie stopy procentowe, inflacja i stagnacja gospodarcza są głównymi czynnikami powodującymi spadek całkowitego wolumenu kredytów bankowych zaciąganych przez firmy. Respondenci z regionu Europy Środkowo-Wschodniej wyrażają ostrożny optymizm dotyczący perspektyw dla rynku inwestycyjnego w sektorze nieruchomości komercyjnych i zwracają uwagę na zmiany w warunkach finansowania udzielanego przez banki. Najbardziej preferowaną klasą aktywów nieruchomościowych finansowanych przez banki w Polsce są magazyny.

W 2023 r. najsilniejszy wpływ na banki w Europie Środkowo-Wschodniej i warunki finansowania nieruchomości komercyjnych miał gwałtowny wzrost stóp procentowych. W mniejszym stopniu wpływ na finansowanie miały w tym roku uwarunkowania makroekonomiczne kraju, w którym działa bank, sytuacja gospodarcza w całej Europie, a także brak aktywów typu prime na rynku i ograniczona liczba projektów deweloperskich. Z kolei na znaczeniu zyskały kwestie ESG porównując z wynikami badania z poprzednich lat.

Finansowanie nieruchomości istotne dla banków

Z badania KPMG wynika, że finansowanie nieruchomości komercyjnych pozostaje istotne dla banków w Europie Środkowo-Wschodniej, natomiast banki są podzielone odnośnie zmian w swoich portfelach kredytowych – 38% respondentów nie spodziewa się znaczących zmian, a kolejne 38% oczekuje wzrostu. W ciągu najbliższych dwóch lat wiele z nich stanie przed koniecznością refinansowania znacznej części swoich portfeli. W segmencie kredytów na nieruchomości o krótkim terminie spłaty średnio 17% z nich jest płatnych w ciągu 12 miesięcy, a 32% w ciągu dwóch lat. Kredyty udzielone przed pandemią, kiedy transakcje na rynku nieruchomości osiągały rekordowe wartości, częściowo odpowiadają za wysoką kwotę kredytów, które staną się wymagane w ciągu najbliższych dwóch lat.

W 2023 r. nastąpiło widoczne spowolnienie aktywności inwestycyjnej na polskim rynku nieruchomości komercyjnych ze względu na wyższe koszty finansowania, zmieniające się nastroje rynkowe i lukę w oczekiwaniach cenowych między sprzedającymi a kupującymi aktywa. Wśród podmiotów aktywnie działających na lokalnym rynku, kluczową rolę odgrywają inwestorzy z regionu Europy Środkowo-Wschodniej. W Polsce uwagę inwestorów przyciągają przede wszystkim aktywa magazynowe, ponieważ warunki na rynku logistycznym pozostają korzystne, pomimo niewielkich spadków zarówno popytu, jak i podaży. Rynek nieruchomości handlowych odzyskuje zainteresowanie inwestorów po pandemii, koncentrując się głównie na mniejszych obiektach handlowych. Jednak rok 2023 okazuje się wyzwaniem dla sektora biurowego ze względu na ostrożne podejście inwestorów do nieruchomości biurowych w obliczu ewolucji modeli pracy i zmniejszonego popytu na przestrzeń biurową – mówi Katarzyna Nosal, Partner w Dziale Doradztwa Podatkowego, Lider doradztwa dla sektora budownictwa i nieruchomości w KPMG w Polsce.

Na pierwsze miejsce najchętniej finansowanych przez banki w Polsce nieruchomości wróciły obiekty magazynowe. Na kolejnych pozycjach znalazły się kolejno inwestycje biurowe i mieszkaniowe.

Marże odsetkowe pozostają względnie stabilne

Ponad 60% ankietowanych bankierów potwierdziło, że ich marże odsetkowe wzrosły w porównaniu do poprzedniej edycji badania z 2022 r., jednak był to znacznie bardziej subtelny wzrost, w przeciwieństwie do gwałtownego wzrostu benchmarkowych stóp procentowych, który spowodował gwałtowny wzrost kosztów odsetkowych. Jednocześnie większość banków deklaruje stosowanie wyższych marż dla projektów deweloperskich. Ponad 80% ankietowanych stwierdziło, że ich banki wymagają zabezpieczenia zmiennych stóp procentowych instrumentami pochodnymi, a ponad 22% stwierdziło, że zabezpieczone musi być co najmniej 80% wartości kredytu. Najbardziej restrykcyjne pod tym względem są banki polskie i słoweńskie.

Wskaźnik LTV (loan-to-value) w Europie Środkowo-Wschodniej kształtuje się na poziomie 0,50-0,74 dla inwestycji biurowych, logistycznych i handlowych, co oznacza, że inwestycje są finansowane długiem w 50-74%, a pozostała część kapitałem własnym inwestora. W Polsce banki są w stanie zaakceptować najwyższy wskaźnik LTV w przypadku inwestycji logistycznych i biurowych, podczas gdy jest on niższy dla inwestycji handlowych.

Wskaźnik LTC (loan-to-cost) kształtuje się natomiast na poziomie 0,56-0,73. W Polsce wskaźnik ten kształtuje się na poziomie 0,5-0,58 w zależności od rodzaju aktywa.

Spełnienie kryteriów ESG niezbędne do otrzymania finansowania

Ponad 80% respondentów badania KPMG potwierdziło posiadanie zatwierdzonej strategii ESG w zakresie finansowania nieruchomości komercyjnych. Banki poczyniły znaczne postępy w obszarze wdrażania kryteriów ESG do swoich polityk oceny kredytów, sprawozdawczości wewnętrznej, gromadzenia i monitorowania danych oraz innych działań związanych z ESG. Badanie ujawnia jednak duże różnice między poszczególnymi bankami spowodowane różnymi strategiami ich spółek macierzystych oraz tym, jak proaktywne są banki centralne różnych krajów.

Zmieniająca się legislacja i rozwijające się standardy rynkowe skłaniają banki do przyjęcia bardziej restrykcyjnych wytycznych w obszarze ESG w swoich politykach kredytowych. Choć wyniki badania pokazują, że 44% banków nie odmówiło udzielenia finansowania inwestorom z powodu niezgodności z ich wewnętrznymi wymaganiami dotyczącymi ESG w ciągu ostatniego roku, a 10% badanych banków nie miało określonych kryteriów oceny w tym zakresie, to jednak banki coraz mocniej stawiają na zrównoważony rozwój w swoich decyzjach kredytowych.

Wyniki przeprowadzonej przez KPMG ankiety sugerują, że zgodność z kryteriami ESG nie była kluczowym, ale jednak coraz bardziej istotnym czynnikiem decydującym o udzieleniu kredytu w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Warto podkreślić, że liczba banków, które odmówiły finansowania inwestorom z powodu niezgodności z ich wymaganiami dotyczącymi ESG (wyłącznie lub w połączeniu z innymi czynnikami), podwoiła się w ciągu ostatniego roku.

Banki coraz bardziej koncentrują się na aspektach zrównoważonego rozwoju, aby dostosować się do zmieniających się oczekiwań prawnych i rynkowych, co doprowadzi do znaczącej zmiany polityk kredytowych w najbliższej przyszłości. Jednocześnie liczba banków w Europie Środkowo-Wschodniej oferujących specjalne kredyty ukierunkowane na ESG, głównie z niższymi marżami odsetkowymi i dłuższym okresem zapadalności, nadal pozostaje niska.

Wywiady przeprowadzone z bankami w regionie Europy Środkowo-Wschodniej jednoznacznie wskazują na coraz większą wagę przywiązywaną do aspektów ESG przez instytucje finansowe. Ponad 90% badanych banków sygnalizowało wzrost lub znaczący wzrost istotności kwestii ESG w ramach ich polityk kredytowych w porównaniu z poprzednim rokiem, podczas gdy tylko nieliczni nie zauważyli żadnych zmian. Z drugiej strony, w obliczu wyzwań związanych z procesem transformacji sektora nieruchomości pod kątem efektywności energetycznej oraz dekarbonizacji budynków wciąż zauważalna jest luka w oferowanych przez banki w regionie produktów finansowych dostosowanych do oczekiwań w zakresie finansowania transformacji sektora. Skala transformacji obejmie zdecydowaną większość z ok. 14,2 mln budynków w Polsce, z których ponad połowę stanowią budynki niemieszkalne. Proces ten nie będzie możliwy bez aktywnego zaangażowania sektora bankowego i zróżnicowanej oferty instrumentów finansowych dla projektów i inicjatyw związanych z ESGmówi Monika Dębska-Pastakia, Partner Associate w Dziale Deal Advisory, Szef Zespołu Real Estate Advisory w KPMG w Polsce.

Raport dostępny jest na stronie: kpmg.pl.

O RAPORCIE:

Raport KPMG pt. „Property Lending Barometer” powstał na podstawie badanie dot. finansowania nieruchomości komercyjnych przez banki w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. W tym roku w badaniu wzięło udział 48 banków z Bułgarii, Czech, Chorwacji, Węgier, Polski, Rumunii, Macedonii Północnej, Słowacji, Słowenii i Serbii.

Polski rynek transportu, logistyki i motoryzacji: ożywienie rekrutacyjne w 2024 roku

Od stycznia do końca marca 2024 roku 33% firm sektora transportu, logistyki & motoryzacji chce poszukiwać nowych rąk do pracy, z koniecznością redukcji liczby etatów liczy się 15% organizacji, a 8% pracodawców nie zna jeszcze planów rekrutacyjnych na najbliższy czas. Żadnych zmian w strukturach zespołów nie planuje natomiast 44% przedsiębiorstw tej branży. Takie dane płyną z najnowszego raportu „Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia”, w ramach którego firmy zdradzają swoje plany rekrutacyjne na I kwartał nadchodzącego roku.

Raport „Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia” pokazuje, że w pierwszym kwartale 2024 roku pracodawcy sektora transportu, logistyki i motoryzacji mają duży apetyt rekrutacyjny – prognoza netto zatrudnienia, będąca barometrem rynku pracy i pokazująca plany firm związane z pozyskiwaniem nowych kadr, wynosi tutaj bowiem +21%. Jest to jedna z najwyższych wyników spośród 8 analizowanych obszarów, a jego wskaźnik wzrósł o 16 punktów procentowych w porównaniu rocznym, a także o 3 punkty procentowej w ujęciu kwartalnym. Oznacza to, że osoby planujące zmiany mogą spodziewać się wielu ofert pracy oraz możliwości rozwoju.

– Sektor transportu, logistyki i motoryzacji odnotował jedną z najwyższych prognoz netto zatrudnienia spośród 8 analizowanych sektorów. Oznacza to zwiększenie ilości ofert pracy na rynku dla osób planujących zmianę obecnego pracodawcy lub poszukujących zatrudnienia – mówi Bartłomiej Deleżyński, Business Development Manager w Manpower. Z perspektywy pracownika sektora, prognoza pokazuje możliwości rozwoju zawodowego. Osoby zatrudnione w tym obszarze mogę spodziewać się częstszych awansów, zarówno poziomych jak i pionowych. Dla pracodawców będzie to czas w którym istotnym elementem będzie zadbanie o pracownika. Wzmożone poszukiwanie talentów sprawi, że na rynku pojawią się oferty konkurencyjne pod kątem wynagrodzenia, benefitów i możliwości rozwoju osobistego. Taka sytuacja umożliwi zarówno kandydatom, jak i pracownikom sektora transportu, logistyki i motoryzacji negocjację lepszych warunków zatrudnienia, w tym także wyższego wynagrodzenia. Efektem wzmożonej rekrutacji w nadchodzącym okresie będzie także skupienie pracodawców na strategii wzmacniania zespołów oraz utrzymanie talentów wewnątrz organizacji – dodaje ekspert.

​Magazynier i operator wózka widłowego stanowiskami z największą liczbą ofert

Według danych Job Market Insights, od początku października do połowy grudnia w polskiej sieci pojawiło się ponad 52 tys. ogłoszeń kierowanych do kandydatów obszaru transportu i logistyki. Firmy najczęściej poszukiwały pracowników na stanowiska magazyniera, operatora wózka widłowego, pracownika magazynu, kierowcy oraz spedytora międzynarodowego. Na najwięcej możliwości zatrudnienia mogły liczyć osoby z Warszawy, Wrocławia, Krakowa, Gdańska i Poznania. – Sektor transportu, logistyki i motoryzacji to najwięcej możliwości pod kątem liczby ofert pracy dla kandydatów z okolic Warszawy, Wrocławia, Krakowa, Gdańska, a także Poznania i Łodzi. Miasta te nie są przypadkowe – to właśnie w ich okolicach istnieją lub powstają zakłady oraz magazyny z sektora. Cała Polska pod kątem położenia jest atrakcyjna dla inwestorów z obszaru transportu, logistyki i motoryzacji – zainteresowaniu służy przede wszystkim duża dostępność gruntów oraz stosunkowo niska cena ziemi. Powyższe lokalizacje są najbardziej atrakcyjne dla branży, stąd też w ich okolicach pojawiają się nowe inwestycje – dodaje ekspert.

Branża transportu, logistyki i motoryzacji w regionie EMEA

Raport ManpowerGroup prezentuje także plany rekrutacyjne firm zlokalizowanych w regionie Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki (EMEA). Jak pokazuje analiza, pracodawcy sektora transportu, logistyki i motoryzacji patrzą na I kwartał tego roku z jeszcze większym optymizmem, niż firmy zlokalizowane w Polsce. Prognoza netto zatrudnienia w tym sektorze dla regionu EMEA na czas od pierwsze miesiące nowego roku to +28%. Wzmożone działanie rekrutacyjne planuje 41% organizacji, 16% liczy się z koniecznością redukcji etatów, a 3% organizacji nie zna planów rekrutacyjnych na nadchodzące miesiące. 40% pracodawców tej branży w regionie EMEA chce pozostawić zatrudnienie na dotychczasowym poziomie.

– W ostatnich miesiącach firmy najczęściej poszukiwały pracowników na stanowiska magazyniera, operatora wózka widłowego, pracownika magazynu, kierowcy oraz spedytora międzynarodowego. Są to ciągle stanowiska charakterystyczne dla sektora. Na pewno wyzwaniem i jeszcze większym skupieniem rekrutacyjnym będzie objęte stanowisko operatora wózka widłowego. Przepisy które likwidują od 1 stycznia bezterminowe uprawnienia, sprawią, że osoby posiadające je będą łakomym kąskiem dla rynku. Sektor transportu, logistyki i motoryzacji mocno się zmienia z perspektywy rozwijającej się automatyzacji i robotyki. To kwestia szczególnie istotna pod względem zasobów ludzkich, gdzie w najbliższej przyszłości będziemy mieli do czynienia z zupełnie innymi kompetencjami wymaganymi od pracowników magazynowych. Niemniej jednak nic nie zastąpi pracy człowieka – nie widać zatem perspektyw, aby praca ludzka została w magazynach zastąpiona przez roboty – podsumowuje Bartłomiej Deleżyński.

Prognozy dla rynku nieruchomości w Polsce na 2024 rok

Polski rynek inwestycyjny charakteryzuje się obecnie względną płynnością oraz niskim wolumenem całkowitym w porównaniu do lat ubiegłych, który wynika z sytuacji makroekonomicznej, geopolitycznej i rozwoju rynku. W opinii ekspertów w przyszłym roku sytuacja powinna się stabilizować i wpłynąć korzystnie na ożywienie aktywności inwestorów.

Obecnie na rynku dominują inwestorzy z Europy Środkowo-Wschodniej, krajów bałtyckich a także kapitał lokalny, który poluje na okazje inwestycyjne. W krótkim terminie sytuacja raczej nie ulegnie zmianie, gdyż fundusze instytucjonalne skupiają obecnie uwagę na swoich lokalnych rynkach zachodnioeuropejskich, gdzie mogą znaleźć wiele okazji cenowych, jakich nie było od wielu lat. I dopiero w drugiej kolejności wrócą na rynek polski. W trend ten również wpisują się nowe zagraniczne podmioty, które jeszcze nie są obecne na rynku polskim, ale analizowały już potencjalne projekty w przeszłości.

Uzyskanie finansowania w bankach przez inwestorów jest dalej trudne, gdyż banki ostrożnie i skrupulatnie przyglądają się projektom, które mają finansować. Ponadto, koszt pieniądza jest wysoki.

Istotnym czynnikiem wpływającym na zakupy nieruchomości w dalszym ciągu będzie również kwestia ESG, która jest coraz bardziej uwzględniana w strategiach inwestycyjnych funduszy w szczególności tych instytucjonalnych. Aspekt ten będzie również kluczowym elementem w uzyskiwaniu finansowania z banków.

Czy to będzie lepszy czy gorszy rok? Wydaje się, że 2024 będzie ciekawy, a rozdźwięk w oczekiwaniach cenowych pomiędzy sprzedającymi a kupującymi będzie się zmniejszał, co z kolei przełoży się na zwiększoną aktywność inwestorów we wszystkich sektorach rynku i dużo większy wolumen w skali roku. Wiemy o kilkudziesięciu transakcjach, które się toczą i powinny sfinalizować się w przyszłym roku.

Sektor biurowy

Obecnie inwestorzy sektora biurowego koncentrują się na nieruchomościach zlokalizowanych w Warszawie, zwłaszcza na tańszych dzielnicach Mokotowa i Służewca. Nie spodziewamy się, żeby ta sytuacja miała się szybko zmienić.

W tym roku wyraźnie obserwowaliśmy zainteresowanie inwestorów starszymi budynkami biurowymi typu „value-add” i oportunistycznymi. Wynika to z jednej strony z tego, że w sytuacji niedoboru gruntów pod zabudowę, takie budynki, często znajdujące się w znakomitych lokalizacjach są rozważane do wyburzenia lub zmiany ich funkcji np. na PRS. Takich budynków jest jeszcze sporo zarówno w Warszawie jak i w miastach regionalnych, więc spodziewamy się ogłaszania kolejnych projektów tego typu. Takie inwestycje są poszukiwane przez obecne na rynku fundusze nastwione na uzyskiwanie wysokich zwrotów.

Wracają inwestorzy chętni na aktywa typu „core” w najlepszych lokalizacjach, np. CBD w Warszawie czy też centralnie ulokowane i najlepsze najnowsze budynki w miastach regionalnych . Jednak duże wolumeny wciąż mogą być wyzwaniem, co przełoży się na bardziej wyszukane i strukturyzowane podejście do zakupu nieruchomości.

Sektor magazynowy

Sektor magazynowy na koniec 2023 roku jest dalej dominującym sektorem pod względem wolumenu. Był on jednak  zbudowany na mniejszych projektach – zaledwie kilka transakcji przekroczyło próg 100 milionów euro. W przyszłym roku spodziewamy się dalszej popularności sektora, szczególnie w transakcjach „sale and leaseback” i kolejnych przejęć istniejących obiektów, które nie znalazły nabywców w roku 2023.

Sektor handlowy

Sektor handlowy będzie przyciągał inwestorów niezmiennie parkami handlowymi i obiektami typu convenience, które pozostają bezpiecznym rodzajem inwestycji. Z kolei inwestorzy poszukujący wysokich zwrotów, dalej będą szukali atrakcyjnych cenowo regionalnych centrów handlowych, a także oportunistycznych aktywów z planami przebudowy. Konkurencyjne ceny i atrakcyjne lokalizacje starszych galerii handlowych sprawiają, że są one alternatywą o wyższej stopie zwrotu.

PRS

Mimo spowolnienia aktywności zakupowej w sektorze PRS, inwestorzy dalej obserwują rynek. To, co ogranicza dynamikę rozwoju sektora to niska dostępność gruntów pod budowę nowych projektów, a także koszty budowy. Dlatego też inwestorzy i deweloperzy coraz chętniej rozważają możliwości pozyskania starszych budynków biurowych z opcją wyburzenia lub przekształcenia ich funkcji na PRS. Spodziewamy się, że polski rynek przyciągnie, zarówno lokalnych, jak i zagranicznych inwestorów, którzy mogą uzyskać w tym sektorze wyższe stopy zwrotu z inwestycji niż na rynkach zachodnioeuropejskich. Mając na uwadze rozwój sektora PRS wydaje się, że rok 2024 może przynieść utworzenie kolejnych platform, stworzonych przez układ deweloper-inwestor, które docelowo zwiększą bazę produktu do zakupów przez obecne i wchodzące do polski fundusze inwestycyjne.

Autor: Marcin Purgal, Senior Director, Investment w Avison Young

Skrajne oblicza bezpieczeństwa polskich dróg

Od 2021 roku bezpieczeństwo na drogach stało się priorytetem dla polskiego rządu. W ramach realizacji Programu Bezpiecznej Infrastruktury Drogowej (PBID), wprowadzano działania z trzech obszarów: inwestycji, zmian prawa i edukacji, co przełożyło się na poprawę standardów uczestnictwa w ruchu drogowym. Liczba wypadków w kraju stopniowo spada, a co za tym idzie – również ofiar śmiertelnych. W czerwcu tego roku Polska została nagrodzona w obszarze bezpieczeństwa drogowego w Europie, jednak czy rzeczywiście jest tak pewnie i obiecująco? Sytuację komentują eksperci autobaza.pl.

Dnia 20 czerwca 2023 roku Polska została uhonorowana Nagrodą Indeksu Bezpieczeństwa Drogowego przez Europejską Radę Bezpieczeństwa Transportu (ETSC). To pierwszy raz, kiedy zdobywamy wyróżnienie za redukcję liczby ofiar śmiertelnych. Tym samym wyprzedziliśmy ubiegłorocznego zwycięzcę – Litwę. W okresie lat 2012-2022 w Polsce wynik ten został zmniejszony o aż 47%, gdzie średnia Unii Europejskiej wyniosła 22%. Według raportu Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji za rok 2012 liczba śmierci wyniosła 3571 przypadków, a w 2022 roku – 1896. W związku z tym okres pomiarów ETSC Polska zakończyła z wynikiem 50 wypadków śmiertelnych na milion mieszkańców,  początkowo było ich aż 93. Nie zmienia to jednak faktu, że mimo spadku Polska wciąż odznacza się mianem państwa z najwyższym wskaźnikiem. Najbezpieczniejszymi drogami w Europie cieszy się Norwegia, gdzie liczba ta wynosi 21, a w Szwecji – 22.

– ETSC zauważyło, że Polska wciąż powinna zwracać uwagę na limity prędkości, które są jeszcze zbyt wysokie. Maksymalna prędkość 140 km/h na autostradach jest najwyższą w UE poza niemieckimi drogami. Mimo to, eliminacja wyższych limitów prędkości nocnych w obszarach miejskich i wprowadzenie od 2021 roku stałego limitu 50 km/h zyskało aprobatę. Jest to dobry krok ku dalszym redukcjom liczby ofiar, ze względu na to, że nadmierna prędkość jest najczęstszą ich przyczyną – mówi Piotr Korab, ekspert autobaza.pl.

Program Bezpiecznej Infrastruktury Drogowej

W ramach Programu Bezpiecznej Infrastruktury Drogowej na lata 2021-2024 zrealizowanych zostanie łącznie około 12 tys. zadań pogrupowanych w 1100 Programów Inwestycji, z czego zatwierdzonych przez Ministra Infrastruktury zostało już około 940. Zakończono już 335, a 287 jest w trakcie realizacji,  kolejnych 318 jest na etapie przetargu lub przygotowania.

Program skierowany jest na rozwinięcie i polepszenie jakości infrastruktury bezpieczeństwa ruchu drogowego w Polsce. Jak dotąd powstało ponad 65 km nowych chodników, ponad 30 km ścieżek rowerowo-pieszych czy 2136 oświetlonych przejść dla pieszych.

– Od 2012 roku największy spadek liczby śmierci odnotowano właśnie w 2022, czyli po rozpoczęciu Programu i wprowadzeniu pierwszych zmian w infrastrukturze ruchu drogowego. Miejsce miało wtedy 1896 śmierci, czyli o blisko 16% mniej niż w 2021. Podobną redukcję zauważono także w roku poprzedzającym innowacje, a więc w podsumowaniu za 2020. Było to 2491 śmierci, więc o blisko 14,5% mniej niż w roku poprzedzającym. Ogólna liczba wypadków zmalała o ponad 42% na przestrzeni tych 10 lat. W 2012 roku było ich w sumie 37 046, a w 2022 – 21 322. Niech ten spadek jednak nikogo nie zmyli, na podstawie ostatnich 3000 raportów historii pojazdu naszych klientów aż 42% sprawdzanych pojazdów okazało się mieć odnotowaną szkodę lub kolizję – dodaje Piotr Korab, ekspert autobaza.pl.

Zmiany w Zarządzie i Radzie Nadzorczej STS S.A.

Od 1 stycznia 2024 roku planowane są zmiany w składzie Zarządu i Rady Nadzorczej STS S.A. – lidera rynku bukmacherskiego w Polsce i jednego z największych operatorów w Europie Środkowej. Mateusz Juroszek obejmie funkcję Przewodniczącego Rady Nadzorczej, dbając dalej o strategiczny rozwój spółki. Nowym prezesem zostanie Radim Haluza, który pozostanie również prezesem Entain CEE – nowego właściciela Grupy STS, wehikułu notowanej na giełdzie w Londynie Grupy Entain, EMMA Capital, spółki inwestycyjnej z Czech oraz Rodziny Juroszków.

Zmiany we władzach STS S.A. mają na celu uporządkowanie struktury i operacji w ramach spółki i Entain CEE. Dalej będę aktywnie zaangażowany w rozwój największego polskiego bukmachera – w tym zakresie nic się nie zmienia. Moim podstawowym zadaniem jest aktualnie koncentracja nad strategicznymi celami i nadzór ich realizacji zarówno na poziomie STS, jak i Entain CEE. Operacyjne zarządzanie będzie za to zadaniem Radima Haluzy. Naszym priorytetem jest dalszy wzrost w Polsce – gdzie dynamicznie rośnie rynek zakładów wzajemnych – oraz wykorzystywanie szans do rozwoju w całym regionie w ramach przedsięwzięcia, jakim jest Entain CEE – mówi Mateusz Juroszek.

Entain CEE jest przedsięwzięciem notowanej na giełdzie w Londynie Grupy Entain oraz EMMA Capital, spółki inwestycyjnej z Czech oraz Rodziny Juroszków. Entain CEE została założona w 2022 roku w celu generowania wzrostu w sektorze zakładów i gier w regionie Europy Środkowej i Wschodniej przez współpracę z lokalnymi liderami rynku. Jej celem jest dalszy rozwój przez umożliwienie Entain połączenie się z wiodącymi operatorami z regionu. W 2022 roku Entain CEE przejęło chorwackiego operatora SuperSport, krajowego lidera z ponad 50% udziałem w tamtejszym rynku. W 2023 roku Entain CEE stał się właścicielem STS w wyniku wezwania na akcje STS Holding. Rodzina Juroszków część pozyskanego kapitału ze sprzedaży blisko 70% akcji STS Holding przeznaczyła na reinwestycję w Entain CEE, obejmując w niej 10% udziałów.

Pozostały skład Zarządu, struktura managerska oraz plany rozwoju na polskim rynku nie ulegają zmianie. STS jako część Grupy Entain korzysta z wiedzy, rozwiązań, technologii, dostępu do kapitału w ramach szerokiej oraz międzynarodowej grupy kapitałowej.

Mateusz Juroszek pozostaje w zespole STS jako Przewodniczący Rady Nadzorczej i jest również członkiem Rady Dyrektorów Entain CEE. Mateusz Juroszek był prezesem zarządu STS od 2012 roku i w ciągu ostatniej dekady odegrał kluczową rolę w rozwoju STS. Mateusz Juroszek posiada rozległą wiedzę na temat branży i polskiego rynku gier. Grupa Entain z radością przyjęła wiadomość o tym, że nadal będzie pełnił funkcję w spółce, pomagając w dalszym rozwoju regionalnym i realizacji strategii Entain CEE.

Radim Haluza jest obecnie prezesem Entain CEE oraz SuperSport – największego operatora bukmacherskiego i kasyna online w Chorwacji. Jest doświadczonym managerem z wieloletnim stażem w czołowych spółkach z branży iGaming. Od 1 stycznia 2024 roku będzie prezesem STS S.A.

Deweloperzy: Ceny mieszkań będą nadal rosły, ale tempo wzrostu spowolni

Czy w przyszłym roku ceny mieszkań nadal będą rosły? W jakim tempie? Co, zdaniem deweloperów, będzie miało decydujący wpływ na koszt realizacji projektów? Sondę przygotował serwis nieruchomości dompress.pl.

Angelika Kliś, członek zarządu Atal S.A.

Inflacja oraz wysoki koszt finansowania znacznie zmniejszyły liczbę nowych inwestycji i uruchamianych budów na rynku. Z tego powodu widoczny jest niedobór mieszkań, zwłaszcza w większych ośrodkach. Ta luka podażowa będzie dłużej odczuwalna, gdyż na wprowadzenie na rynek nowych projektów potrzeba czasu, przeciętnie około 2 lat. Na koszt wytworzenia wpływać będą także wysokie ceny gruntów, których również brak, szczególnie w atrakcyjnych lokalizacjach. W takich warunkach bardzo prawdopodobne są dalsze wzrosty cen mieszkań, realnie patrząc o kilka procent w skali roku, co zresztą odpowiada aktualnemu pozimowi inflacji.

Mariola Żak, dyrektor sprzedaży i marketingu w Aurec Home

Szaleństwo cenowe na rynku pierwotnym trwa w najlepsze. Obecnie obserwujemy rekordowy od czasu kryzysu finansowego w 2008 roku wzrost średniej ceny metra kwadratowego. W Warszawie zostały przekroczone kolejne progi cenowe, za metr kwadratowy mieszkania trzeba zapłacić średnio 16 tys. W ciągu 12 miesięcy mieszkania deweloperskie w stolicy średnio na metrze podrożały o 18 proc. Głównym tego powodem jest popyt napędzany przez Bezpieczny Kredyt 2 proc., który wysysa lokale z oferty deweloperów. Błyskawicznie znikają najtańsze mieszkania, a te, które zostają, są coraz droższe. Warto wiedzieć, że proces realizacji inwestycji deweloperskiej jest złożony, a ceny mieszkań uzależnione są od wielu czynników. Przede wszystkim od zakupu gruntu, a obecnie niedobór działek z pozwoleniami na budowę czy objętych miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego winduje ich ceny. Przeciągające się miesiącami procedury administracyjne i wydanie pozwolenia na budowę także bardzo mocno wydłuża okres niezbędny do wprowadzenia inwestycji do sprzedaży. W tym czasie deweloper ponosi wydatki związane z finansowaniem danego przedsięwzięcia, a przy obecnych wysokich stopach procentowych jest to mocno odczuwalne. Pomimo, że ceny materiałów budowlanych wyhamowały, to koszty produkcji są nadal bardzo wysokie, zarówno surowców, energii, jak i robocizny. Mieszkania są drogie, a będą jeszcze droższe. Według szacunkowych danych, w perspektywie roku nastąpi wzrost średnich cen transakcyjnych mieszkań o 10-15 proc.

Cezary Grabowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Bouygues Immoblier Polska

Ceny mieszkań będą rosły i to nie jest tylko subiektywna opinia deweloperów, ale przede wszystkim wynik analiz rynkowych ekspertów. Z raportu dotyczącego warszawskiego rynku mieszkań pierwotnych z trzeciego kwartału wynika, że koszt mieszkań wzrośnie. Na wielkość tego wzrostu będzie miała wpływ przede wszystkim podaż. Jeżeli nie będzie problemów z wprowadzaniem nowych projektów do oferty, na koniec roku średnia cena za mkw. mieszkania w Warszawie wyniesie około 17,6 tys. zł i w porównaniu rok do roku będzie to wzrost o około 23,5 proc. W kolejnych latach ten wzrost nieco spowolni, z uwagi na większą ofertę mieszkaniową i konkurencję. Szacuje się, że w przyszłym roku podwyżka cen rok do roku będzie kształtowała się na poziomie 10 proc.

Andrzej Gutowski, wiceprezes, dyrektor sprzedaży Ronson Development

Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna, ponieważ wciąż istnieje zbyt dużo niewiadomych. Jeśli na przykład program Bezpieczny Kredyt 2 proc. zostałby wygaszony wraz z początkiem 2024 roku, z całą pewnością możemy spodziewać się schłodzenia rynku mieszkaniowego i mówić o pewnej stabilizacji, chociaż ceny nie przestaną rosnąć. Na rynku wciąż uruchamianych jest zbyt mało projektów. Moglibyśmy natomiast mówić o wzroście cen o charakterze liniowym, nie zaś skokowym, jak dotychczas. Szacuję, że w zależności od tego czy nastąpi kontynuacja programu BK 2 proc. oraz czy zwiększy się liczba uruchamianych projektów, ceny będą rosły w przedziale od 5 do 10 proc. rocznie.

Małgorzata Ostrowska, dyrektorka Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction

Niestety, wszystko wskazuje na to, że ceny mieszkań będą nadal rosły. Ma na to wpływ wiele czynników, ale do najważniejszych należy ogólny wzrost kosztów realizacji inwestycji. Zaczynając od początku, walczymy z niedoborem gruntów pod inwestycje, które z tego powodu są coraz droższe. Sam proces przygotowania i realizacji inwestycji mocno wydłuża się w czasie z powodu skomplikowanych procedur i finalizacji kolejnych formalności. A to, jak wiadomo, są kolejne koszty. Owszem, ceny materiałów budowlanych się stabilizują, ale rosną np. koszty pracownicze, koszty energii czy koszty finansowe.

Tomasz Kaleta, dyrektor Departamentu Sprzedaży, Develia S.A.

Zdania deweloperów i analityków są w tym temacie zbieżne – ceny mieszkań będą rosły, choć nieco wolniej niż w tym roku. Głównym czynnikiem jest trudna sytuacja po stronie podażowej. W sześciu największych miastach Polski deweloperzy mają obecnie rekordowo niską ofertę, poniżej 35 tys. mieszkań. Z tak niskim poziomem dostępności mieliśmy do czynienia w 2010 roku. Sytuacja jest szczególnie widoczna w Warszawie i Krakowie, gdzie liczba dostępnych w sprzedaży lokali jest o 50 proc. mniejsza niż w latach ubiegłych. Taki stan nie może jednak dziwić, gdyż deweloperzy byli w stanie wprowadzić o 35 proc. mniej mieszkań niż zostało sprzedanych.

Dodatkowo, zmniejsza się liczba wydawanych pozwoleń na budowę dla nowych inwestycji mieszkaniowych. Przy tak dużej przewadze popytu na podażą wzrosty cen są nieuniknione, zwłaszcza że konsekwentnie drożeją grunty pod zabudowę, w niektórych lokalizacjach nawet o kilkadziesiąt procent w skali roku.

Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

Ceny mieszkań będą rosły nadal ponieważ nie ma innej możliwości. Dostępność gruntów jest ograniczona, proces inwestycyjny trwa kilka lat, wydłużają się procedury urzędowe, ceny materiałów i robocizny rosną a wszystko to powoduje ograniczenie podaży. Przy obecnym zwiększonym popycie wzrost cen jest nieunikniony.

Dawid Wrona, członek zarządu w Archicom

Z pewnością rynek zmaga się z niedoborem mieszkań, a biorąc pod uwagę potrzeby nabywców możemy spodziewa się pogłębienia luki podażowej. Patrząc na najbliższe miesiące, musimy liczyć się z dalszym wzrostem cen mieszkań, w szczególności w projektach dobrze skomunikowanych, zaprojektowanych w oparciu o obecne trendy i wymagania klientów. Na pewno będziemy mieli do czynienia z rynkiem dwóch prędkości. Lokalizacje w centrum, w popularnych dzielnicach, gdzie brakuje mieszkań, a zapotrzebowanie jest ogromne, dynamika wzrostu będzie znacznie wyższa niż w innych lokalizacjach. Trudno jednak oszacować jak duża patrząc na cały rynek. Podwyżki determinuje wiele zmiennych czynników, jak przyszłość programu rządowego Pierwsze Mieszkanie i dostępność mieszkań dla jego beneficjentów czy też potencjalne wejście w życie nowych programów. Z perspektywy deweloperów koszty realizacji inwestycji ustabilizowały się, co zachęca do poszukiwania nowych rozwiązań optymalizacyjnych w innych obszarach.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

Przewidujemy, że ceny mieszkań nadal będą rosły, lecz tempo wzrostu będzie niższe od tego, które miało miejsce w ostatnich miesiącach br. To będzie zależało od wielu czynników, takich jak popyt i podaż na rynku nieruchomości, sytuacja gospodarcza kraju, czy kontynuacja rządowych programów wsparcia.

Wiele czynników wpływa obecnie na wzrost kosztów realizacji projektów budowlanych. Mimo, że ceny materiałów budowlanych mogą się stabilizować, inne czynniki, takie jak koszty siły roboczej, regulacje prawne, podatki, inflacja, czy zmiany w kosztach energii mogą nadal wpływać na wzrost cen mieszkań. W jakim stopniu te koszty wzrosną, będzie zależało od konkretnej sytuacji na rynku i lokalnych warunków.

Marek Starzyński, dyrektor Działu Sprzedaży w Okam

Realizujemy projekty w lokalizacjach bardzo atrakcyjnych, gdzie na ceny mieszkań bezpośrednio ma wpływ wysoki koszt zakupu gruntu oraz utrzymujące się na podobnym poziomie od kilkunastu miesięcy koszty Generalnego Wykonawstwa. Spodziewamy się dalszego wzrostu cen mieszkań w dużych aglomeracjach, jednak tempo wzrostu będzie nieco niższe niż w ostatnich latach.

Joanna Chojecka, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu na Warszawę i Wrocław w Grupie Robyg

Proces realizacji projektów znacznie spowalnia ograniczony dostęp do gruntów, a także mała liczba wydawanych pozwoleń na budowę, co wpływa też na ceny. Dlatego spodziewamy się, że ceny mieszkań dalej będą rosły. Czas oczekiwania na uzyskanie pozwolenia na budowę się wydłuża, obecnie trwa to około 1,5 roku – 2 lata, a kiedyś było to 6-9 miesięcy.

Anna Bieńko, dyrektor Sprzedaży w Wawel Service

Wzrost cen mieszkań będzie zróżnicowany w różnych regionach Polski. Miasta o dużym popycie, takie jak Warszawa czy Kraków mogą nadal doświadczać wzrostu cen, zwłaszcza w atrakcyjnych lokalizacjach. W mniej popularnych regionach wzrost cen może być bardziej umiarkowany. O ile ceny materiałów budowlanych ustabilizowały się, to nadal pozostają na relatywnie wysokim poziomie w porównaniu z poprzednimi latami. Do tego dochodzą także inne czynniki związane m.in. z wysoką inflacją, czy też obecnie panującą sytuacją na świecie. Oprócz tego, na ceny mieszkań wpływają oczywiście koszty pracy, generalnego wykonawstwa i koszty energii elektrycznej, które przekładają się na koszty samej budowy.

Damian Tomasik, twórca Alter Investment

Patrząc na rynek nieruchomości w perspektywie długoterminowej należy zauważyć, że ceny zawsze rosną w stosunku do wartości nabywczej pieniądza. To co wpływa na bardziej dynamiczne wzrosty cen, to ograniczona podaż gruntów połączona z przedłużającymi się procedurami administracyjnymi. Ceny materiałów budowalnych ustabilizowały się po wcześniejszych radykalnych wzrostach i przerwach w łańcuchu dostaw. Generalnie, kluczowe jest zwiększenie podaży mieszkań, a można to zrobić przez większą podaż gruntów i usprawnienie procedur administracjach. Jeżeli te dwa warunki nie zostaną spełnione, to nadal będziemy mieli ciągłe wzrosty cen nieruchomości.

Pivot Fedu miażdży dolara

Zapowiadaliśmy tydzień temu, że ze względu na posiedzenia najważniejszych banków centralnych można spodziewać się zmienności. Rynki walutowe nie zawiodły. Największym przegranym okazał się dolar, który za sprawą gołębiego zwrotu Rezerwy Federalnej zakończył tydzień na dole zestawienia G10. Pivot Fedu przyczynił się też do spadku pary EUR/PLN do poziomów niewidzianych od blisko czterech lat.

Ów zwrot widoczny był zarówno w retoryce banku, jak i prognozach wysokości stóp procentowych w dot plocie. Europejski Bank Centralny oraz Bank Anglii przyjęły dalece odmienną, jastrzębią postawę i mimo ostatnich raczej pesymistycznych wieści z Europy, odsunęły rynkowe oczekiwania wobec cięć stóp. Komunikaty Fedu ucieszyły rynki finansowe – wzrosły ceny akcji oraz obligacji, a względem dolara umocniły się niemal wszystkie waluty.

Zbliża się okres świąteczny, który oznacza niską aktywność na rynkach. Posiedzenia głównych banków centralnych są już za nami, nie pojawi się także wiele danych makroekonomicznych, zdolnych poruszyć rynki. Najważniejsze będą dalsze komunikaty ze strony decydentów.

Po raz pierwszy od długiego czasu Fed i europejscy decydenci prezentują istotnie odmienne stanowiska w kontekście dalszej polityki monetarnej. Wydaje się to o tyle zastanawiające, że stoją one w sprzeczności z tym, co sugerują odczyty makroekonomiczne po obu stronach Atlantyku. Podczas gdy amerykańska gospodarka wciąż się rozwija, strefa euro wydaje się ponownie kurczyć. W tym tygodniu poznamy raporty inflacyjne z Wielkiej Brytanii (środa 20.12) i USA (czwartek 21.12), które mogą pomóc nieco wyklarować ten intrygujący kontrast.

PLN

Para EUR/PLN spadła w ubiegłym tygodniu do najniższego poziomu od marca 2020 r. (4,29), do czego przyczynił się gołębi zwrot w komunikacji Fedu. W kolejnych dniach złoty oddał jednak część zysków i finalnie zakończył tydzień na niemal niezmienionym względem euro poziomie. Wieści zza oceanu są bezsprzecznie korzystne dla perspektyw polskiej waluty, ale jak to często bywa, rynki wydają się zbyt gwałtownie reagować na sygnały od decydentów. Co więcej, wzrosły także oczekiwania dotyczące obniżek stóp procentowych NBP, co powinno ograniczyć wpływ zmiany retoryki Fedu na polską walutę.

W kontekście wieści z kraju warto wspomnieć, że dane o rachunku obrotów bieżących zaskoczyły w ubiegłym tygodniu w górę, wskazując na nadwyżkę rzędu 2 mld EUR w październiku, co jest dla złotego pozytywną wiadomością. Doszło także do nieznacznej rewizji w górę listopadowej inflacji (z 6,5% do 6,6%), jej perspektywy wydają się jednak ulegać pewnej poprawie – sprzyja zarówno siła złotego, jak i ogólna poprawa mającego znaczenie dla inflacji otoczenia zewnętrznego. W tym kontekście warto również nadmienić, że nastąpił istotny spadek miary bazowej (z 8% do 7,3%), co potwierdziły dzisiejsze dane.

W tym tygodniu opublikowanych zostanie wiele odczytów z kraju. Szczególnie istotne będą twarde dane, takie jak produkcja przemysłowa (środa 20.12) i sprzedaż detaliczna (czwartek 21.12). Dotychczasowe odczyty z Polski są całkiem obiecujące i wspierają pogląd, że 2024 r. będzie stosunkowo dobry dla krajowej koniunktury.

EUR

Europejski Bank Centralny podtrzymał w ubiegłym tygodniu swoje stanowisko – prezeska Christine Lagarde powiedziała, że jeszcze nie czas na opuszczanie gardy, a decydenci nawet nie dyskutowali o możliwości obniżenia stóp procentowych. Te jastrzębie komunikaty nie nadeszły w najlepszym czasie. Już następnego dnia grudniowe wskaźniki PMI dla aktywności biznesowej zaskoczyły istotnie w dół, podążając śladami szerokiego spowolnienia aktywności w Niemczech i Francji. Odczyty dalece poniżej granicy 50 pkt wydają się potwierdzać, że strefa euro doświadcza w II połowie roku technicznej recesji.

Publikacja owych danych doprowadziła do oddania przez euro blisko połowy zysków uzyskanych od czasu posiedzenia Fedu. Mimo retoryki EBC uważamy, że dopóki sytuacja w gospodarce strefy euro nie ulegnie trwałej poprawie, dopóty wspólnej walucie trudno będzie skutecznie się umocnić.

USD

Dolarem targają dwie przeciwne siły – wyraźny gołębi zwrot Rezerwy Federalnej i niezaprzeczalna siła amerykańskiej gospodarki. Pierwszą uwypuklił w ubiegłym tygodniu dot plot – wykres przedstawiający oczekiwaną przez decydentów Fedu trajektorię ścieżki stóp procentowych. Obecnie wskazuje on na trzy obniżki w 2024 r. (względem jednej we wrześniowej projekcji). Drugą zaś potwierdził szereg drugorzędowych odczytów, takich jak sprzedaż detaliczna czy tygodniowa liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych.

Szok wywołany zwrotem Fedu na razie w dużej mierze dyktuje relatywnie niski poziom ceny waluty, dolar pozostaje jednak wrażliwy na negatywne odczyty gospodarcze ze świata oraz wszelkie oznaki odsuwania oczekiwań dotyczących cięć stóp procentowych przez oficjeli Fedu. Próby takie podjęli już członkowie John Williams i Raphael Bostic, którzy wypowiadając się od czasu środowej publikacji oświadczenia FOMC starali się złagodzić rynkowe oczekiwania dotyczące nadchodzących obniżek.

GBP

Bank Anglii zaserwował nam w ubiegłym tygodniu jastrzębie zaskoczenie. Podobnie jak w listopadzie trzech z dziewięciu członków Rady zagłosowało za podniesieniem stóp procentowych, forward guidance nie uległo zaś zmianie – bank jest przygotowany na dalsze podwyżki stóp procentowych, jeśli inflacja okaże się „uporczywa”. Stoi tym samym w wyraźnej sprzeczności z rynkowymi wycenami cięć.

Wpłynęło to na gwałtowną aprecjację funta, którego w piątek dodatkowo wsparły zaskakująco dobre wskaźniki PMI, które sugerują, że brytyjska gospodarka przyspiesza, zbliżając się do końca roku. Znaczna poprawa indeksu dla usług sugeruje, że brytyjska gospodarka ponownie rośnie i w przeciwieństwie do strefy euro uniknie recesji. Jastrzębia postawa banku centralnego i ulegający poprawie sentyment powinny zapewnić funtowi solidne wsparcie w kolejnych tygodniach.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Fundusz KOWR Ventures wesprze rozwój polskiego agrotechu

  • Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa (KOWR) objął większościowy pakiet akcji (99,93%) w spółce GPW Ventures Asset Management sp. z o.o. ASI S.K.A. (Fundusz), utworzonej i zarządzanej przez jej jedynego komplementariusza – GPW Ventures Asset Management sp. z o.o. (Zarządzający)
  • Po zarejestrowaniu dokonanych zmian statutu Fundusz będzie używał nazwy – GPW Ventures Asset Management sp. z o.o. KOWR Ventures ASI S.K.A.
  • Wartość akcji nowej emisji skierowanej do KOWR wynosi 75 mln zł w 2023 r. i w perspektywie kolejnych lat powinna osiągnąć docelowy poziom 225 mln zł (75 mln zł w 2023 r., 50 mln zł w 2024 r., 50 mln zł w 2025 r. oraz 50 mln zł w 2026 r.)
  • Zaproponowana przez GPW Ventures Asset Management sp. z o.o. roczna opłata za zarządzanie liczona jest jako stały procent od środków wpłaconych do Funduszu przez KOWR (Akcjonariusza) i przeznaczona zostanie na pokrycie wszelkich wydatków związanych z jego działalnością
  • Wysokość opłaty za zarządzanie odpowiada standardom rynkowym funkcjonujących w sektorze venture capital i stanowi główne źródło przychodów GPW Ventures Asset Management sp. z o.o.
  • Skumulowana wartość opłaty za zarządzanie pobranej przez GPW Ventures Asset Management sp. z o.o. na przestrzeni lat 2023 – 2026 wyniesie około 5 proc. docelowej kapitalizacji Funduszu

Fundusz roboczo nazywany KOWR Ventures staje się faktem. Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa (KOWR) objął większościowych pakiet akcji w spółce GPW Ventures Asset Management sp. z ograniczoną odpowiedzialnością ASI spółka komandytowo-akcyjna, utworzonej przez GPW Ventures Asset Management, spółkę należącą do Grupy Kapitałowej GPW.

Wartość akcji nowej emisji skierowanej do KOWR wynosi w bieżącym roku 75 mln zł. Docelowo, w perspektywie do 2026 r. ma wynieść łącznie 225 mln zł (75 mln zł w 2023 r., 50 mln zł w 2024 r., 50 mln zł w 2025 r. oraz 50 mln zł w 2026 r.). Dzięki zwiększeniu kapitalizacji spółka będzie mogła niebawem rozpocząć działalność inwestycyjną.

– Od nowego roku będziemy poszukiwali projektów, które wpisują się w naszą strategię budowania funduszu agrotech. Fundusz ma hybrydową budowę – będzie pracował zarówno w modelu funduszu-funduszy, jak i funduszu koinwestycyjnego. Będziemy mogli dokapitalizować zarówno fundusze, którym bliska będzie strategia operowania w obszarze agrotech, jak i będziemy poszukiwali projektów, które moglibyśmy dokapitalizować bezpośrednio (…) – powiedział Piotr Gębala, Prezes Zarządu GPW Ventures.

Według szacunków spółka planuje inwestycje w około 40-50 firm z branży agri-tech, opracowujących lub wdrażających technologie z zakresu wzrostu efektywności lub ochrony upraw czy ograniczające marnowanie żywności. Zakłada się, że część z nich, na kolejnym etapie rozwoju będzie poszukiwała finansowania poprzez ofertę publiczną i tym samym powiększy grono emitentów giełdowych notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.

Zaproponowana przez GPW Ventures Asset Management sp. z o.o. roczna opłata za zarządzanie Funduszem liczona jako stały procent od środków wpłaconych do Funduszu przez KOWR (akcjonariusza). Przeznaczona zostanie na pokrycie wszelkich wydatków związanych z jego działalnością. Chodzi m.in. o koszty oceny projektów, zbudowania portfela inwestycyjnego i koszty wychodzenia z poszczególnych inwestycji. Wysokość opłaty za zarządzanie odpowiada standardom rynkowym funkcjonujących w sektorze venture capital i stanowi główne źródło przychodów GPW Ventures Asset Management sp. z o.o. Skumulowana wartość opłaty za zarządzanie pobranej przez GPW Ventures Asset Management sp. z o.o. na przestrzeni lat 2023 – 2026 wyniesie około 5 proc. docelowej kapitalizacji Funduszu.

Sektory przemysłowo-logistyczny i mieszkaniowy z największym potencjałem w 2024 r.

  • Sektory z największym potencjałem na 2024 r. to przemysł i logistyka oraz budownictwo wielorodzinne. Biura spadły na trzecie miejsce. Inwestorzy chcą wdrożyć nowe strategie w każdym z wymienionych sektorów.
  • Wymogi ESG coraz częściej stanowią nieodzowny element procesu podejmowania decyzji inwestycyjnych.
  • Większe i cechujące się wyższą płynnością rynkową stolice Europy dominują wśród lokalizacji wybieranych przez inwestorów. W 2024 r. do topowych – Londynu, Paryża i Berlina – dołączą Monachium, Madryt i Amsterdam.

Jak wynika z opublikowanego przez Colliers raportu pt. „Global Investor Outlook 2024”, w regionie EMEA (Europa, Bliski Wschód i Afryka) trudne warunki rynkowe utrzymają się do końca 2024 r., choć na horyzoncie pojawia się możliwość stabilizacji stóp procentowych oraz zmniejszenia rozbieżności oczekiwań cenowych między sprzedającymi i kupującymi. Niższa aktywność inwestycyjna utrudniła proces szukania równowagi cen ze względu na ograniczoną liczbę danych transakcyjnych. Inwestorzy nadal poszukują stabilności. Ich zdaniem w nadchodzącym roku największy potencjał mają sektor przemysłowo-logistyczny oraz budownictwo wielorodzinne.

Pod względem preferencji inwestorów na 2024 r. największym zainteresowaniem będą cieszyć się: Londyn, Paryż, Berlin, Monachium, Madryt i Amsterdam. Wielka Brytania odnotowała najszybszą korektę cen, co spowodowało najsilniejszy wzrost aktywności inwestycyjnej w 2023 r. Na drugim miejscu uplasowały się Niemcy. Dalsza aktywność prawdopodobnie pojawi się w pierwszej połowie 2024 r., w miarę zmniejszających się różnic w oczekiwaniach cenowych między sprzedającymi i kupującymi.

Stopniowego powrotu płynności spodziewamy się także w Polsce od końca drugiego kwartału 2024. W pierwszej kolejności będą się aktywizować inwestorzy z regionu Europy Środkowo-Wschodniej, kontynuując swoje strategie powiększania portfela, zarówno w logistyce, jak i sektorze biurowym. Tradycyjny kapitał zachodnioeuropejski zacznie ponownie poważnie przyglądać się naszemu rynkowi dopiero w czwartym kwartale 2024 r. – mówi Piotr Mirowski, Senior Partner w Dziale Doradztwa Inwestycyjnego w Colliers w Polsce.

Wciąż pojawiają się okazje, ponieważ trudna sytuacja zmusza firmy do pozyskiwania kapitału poprzez sprzedaż i wynajem zwrotny, a fundusze nieruchomości są pod presją umorzeń. Co więcej, rekordowy odsetek (25%) ankietowanych inwestorów stosuje strategie sprzedaży i przejęć uwzględniające wymogi ESG – co stanowi wzrost z 10% zaledwie dwa lata temu. W rezultacie na rynku pojawia się fala możliwości zbycia i zwiększenia wartości aktywów, a inwestorzy pozyskują kapitał na przekształcenie ich w bardziej ekologiczne.

Słyszymy od inwestorów, że kluczową dla nich kwestią jest stabilność. Przewiduje się, że aby walczyć z inflacją wyższe stopy procentowe zostaną z nami na dłużej, dlatego oczekiwania dotyczące rynków kapitałowych są stonowane. Większa pewność w połączeniu z korektą wycen pozwoliłaby zwiększyć liczbę transakcji w przyszłym roku. W najlepszej sytuacji będą inwestorzy, którzy będą gotowi wykorzystać nadarzające się okazje – powiedział Luke Dawson, szef działu rynków kapitałowych na świecie i w regionie EMEA, Colliers.

Łączenie sił

W 2024 r. wciąż wysoki pozostanie popyt na wszystkie segmenty sektora przemysłowo-logistycznego. Ograniczona podaż standardowych produktów zapewnia solidne wsparcie dla wycen. To kieruje uwagę coraz większej liczby inwestorów na wyspecjalizowane podsektory związane z ewolucją handlu elektronicznego i łańcuchów dostaw, w tym chłodni i ciemni, przemysłu lekkiego oraz produkcji. Ponadto protekcjonistyczna polityka przemysłowa i rosnące koszty energii będą zachęcać do dalszego przenoszenia działalności do krajów macierzystych i państw sąsiednich.

Wielu inwestorów uważa, że obiekty przemysłowo-logistyczne zapewniają większą stabilność i potencjał wzrostu, biorąc pod uwagę ich silne fundamenty oraz czynniki strukturalne. W obliczu mniejszej liczby kredytodawców i wyższych kosztów finansowania obserwujemy, jak inwestorzy łączą fundusze, nawiązują współpracę oraz tworzą spółki joint venture z partnerami, którzy mają doświadczenie w rynkach specjalistycznych lub podsektorach – powiedział Damian Harrington, dyrektor działu badań na region EMEA oraz działu badań globalnych rynków kapitałowych w Colliers.

Atrakcyjność „mieszkaniówki”

Również sektor mieszkaniowy wykazał się większą odpornością i utrzymał zainteresowanie funduszy. Inwestorzy przewidują, że brak równowagi między podażą a popytem – spowodowany wzrostem liczby ludności oraz problemami z dostępnością i przystępnością cenową mieszkań – będzie wspierać ten sektor najbliższej przyszłości. Wiele firm nadal chętnie inwestuje kapitał w alternatywne aktywa mieszkaniowe, takie jak mieszkania dla studentów czy seniorów, co jest związane z fundamentalnymi trendami demograficznymi. Wyższy jest również potencjał wzrostu oferowany przez powstające obiekty pod wynajem (BTR), ponieważ ogólnie wysokie ceny oraz oprocentowanie kredytów hipotecznych skłaniają pary, studentów i osoby wchodzące na rynek pracy do wynajmu mieszkania.

Coraz lepsze wyniki najlepszych biur

Mimo wstępnych rokowań, wciąż utrzymuje się zapotrzebowanie na biura. Jednak europejscy inwestorzy skłaniają się ku wysokiej jakości powierzchniom oraz możliwościom zwiększenia wartości aktywów poprzez modernizację i dostosowanie ich do zmieniających się potrzeb najemców i pracowników. Ankieta przeprowadzona przez Colliers wykazała, że prawie 80% inwestorów oczekuje, że biura z certyfikatem zrównoważonego rozwoju będą droższe, a 65% z nich uważa, że w regionie EMEA różnice będą wyższe niż 5%.

Dostępność powierzchni premium (z zerową emisją netto / zgodną z wymogami ESG) w dobrych lokalizacjach pozostanie niewielka, podczas gdy różnica w wartości między najlepszymi a resztą nadal będzie się pogłębiać. Powinno to przyczynić się do wzrostu popytu na zmodernizowane obiekty i uzyskania większych korzyści z bardziej ekologicznych aktywów. Przebudowa i zmiana przeznaczenia obiektów, aby spełniały kryteria zrównoważonego rozwoju lub służyły nowemu celowi, będzie istotnym czynnikiem napędzającym aktywność w przyszłym roku i kolejnych latach – dodaje Harrington.

Droga do ożywienia na rynku będzie wyboista, z rozbieżnościami występującymi w wielu sektorach na całym świecie. Podobne trendy są widoczne w hotelarstwie i handlu, gdzie świetnie radzą sobie segmenty budżetowe, ponieważ konsumenci dotknięci inflacją starają się kontrolować koszty. Z kolei segmenty luksusowe wspiera zamożniejsza baza klientów. Trudności ze znalezieniem zainteresowania inwestorów ma niewyróżniający się segment średni, chyba że jest mocno przeceniony. W szybko zmieniającym się otoczeniu dogłębne zrozumienie poszczególnych rynków i klas aktywów ma kluczowe znaczenie dla strategii generowania wartości przez inwestorów – podsumował Dawson.

Cyberprzestępcy wykorzystują nowe wektory ataków, by ominąć tradycyjne mechanizmy obronne

  • Co tydzień dokonywanych jest przeszło 1000 cyberataków na pojedynczą organizację w skali globalnej oraz ponad 600 prób w Polsce.
  • Najczęściej wykorzystywanymi przez cyberprzestępców narzędziami były infostealer Formbook (wykryty w 3 proc. organizacji na świecie), downloader FakeUpdates (2 proc.) oraz trojan zdalnego dostępu Remcos (1 proc.). Polskie sieci infekowały z kolei głównie trojan Nanocore (2,1 proc.), ransomware Snatch (1,95 proc.) oraz trickler Tofsee (1,78 proc.).
  • Najczęściej wykorzystywaną luką jest „Command Injection Over HTTP”, która dotknęła 45 proc. organizacji na świecie.

1000 ataków w skali świata i 600 prób tygodniowo na pojedynczą polską organizację. W listopadzie jedną z większych kampanii hakerskich była AsyncRAT, w której złośliwe pliki HTML zostały użyte do rozpowszechniania ukrytego malware’u. Cyberprzestępcy ponownie korzystają również z downloadera JavaScript FakeUpdates, który stał się drugim najczęściej wykorzystywanym złośliwym oprogramowaniem na świecie, ustępując wyłącznie Formbookowi – tak wynika z analiz specjalistów cyberbezpieczeństwa z Check Point Research.

Krajobraz zagrożeń cybernetycznych zmienia się praktycznie z tygodnia na tydzień. Eksperci Check Point Research ujawnili najnowsze dane dotyczące ataków hakerskich, których średnia ilość na świecie w listopadzie wynosiła 1000 na pojedynczą organizację w skali tygodnia. W Polsce ta wartość była sporo niższa – pojedyncze przedsiębiorstwo działające w Polsce doświadczało średnio 600 prób ataków w skali tygodnia. Choć wartość ta wydaje się ogromna, to jest to jeden z najniższych wyników na przestrzeni ostatnich lat.

Czy cyberprzestępcy odpuścili polskim firmom?

Najczęściej wykorzystywanymi przez cyberprzestępców narzędziami były infostealer Formbook (wykryty w 3 proc. organizacji na świecie), downloader FakeUpdates (2 proc.) oraz trojan zdalnego dostępu Remcos (1 proc.). Polskie sieci infekowały z kolei głównie trojan Nanocore (2,1 proc.), ransomware Snatch (1,95 proc.) oraz trickler Tofsee (1,78 proc.).

Analitycy bezpieczeństwa wracają jednak szczególną uwagę na AsyncRAT, czyli trojan dostępu zdalnego (RAT) znanego ze swojej zdolności do zdalnego monitorowania i kontrolowania systemów komputerowych bez wykrycia. Szkodnik, który w zeszłym miesiącu znalazł się na szóstym miejscu najczęściej wykrywanego złośliwego oprogramowania, wykorzystuje różne formaty plików, takie jak PowerShell i BAT, do przeprowadzania wstrzykiwania procesów. W listopadzie brał udział w kampanii, w której odbiorcy otrzymali e-mail zawierający osadzony link. Po kliknięciu linku pobierany zostawał złośliwy plik HTML, który umożliwiał wgranie trojana.

Uwagę przykuwa również downloader FakeUpdates. Po dwumiesięcznej przerwie ponownie pojawił się na liście najpopularniejszych szkodliwych programów. Napisana w języku JavaScript platforma dystrybucji złośliwego oprogramowania nakłania użytkowników do uruchomienia fałszywych aktualizacji przeglądarki. Doprowadzało to do dalszych naruszeń za pośrednictwem wielu innych złośliwych programów, w tym GootLoader, Dridex, NetSupport, DoppelPaymer i AZORult. Głównymi celami FakeUpdates były organizacje z sektora edukacji i badań.

Kampania AsyncRAT i odrodzenie się FakeUpdates podkreślają trend, w którym napastnicy wykorzystują zwodniczą prostotę, aby ominąć tradycyjne mechanizmy obronne. Przypadki te podkreślają potrzebę przyjęcia przez organizacje wielowarstwowego podejścia do bezpieczeństwa, które nie polega tylko na rozpoznawaniu znanych zagrożeń, ale ma także możliwość identyfikowania nowych wektorów ataków, zapobiegania im i reagowania na nie, zanim wyrządzą szkody – powiedziała Maya Horowitz, wiceprezes ds. badań w Check Point Software. Check Point Research ujawniło również, że najczęściej wykorzystywaną luką jest „Command Injection Over HTTP”, która dotknęła 45 proc. organizacji na świecie.

Lidl Polska podnosi wynagrodzenia. 240 mln złotych na podwyżki i nowe miejsca pracy

Sieć Lidl Polska od lat przyciąga kandydatów bardzo atrakcyjnymi warunkami pracy i wysokimi zarobkami – jednymi z najwyższych w handlu. To jednak nie jest ostatnie słowo Lidl Polska – sieć podejmuje kolejne działania, aby być liderem wśród pracodawców. Wynagrodzenia pracowników sklepów i magazynów od stycznia ponownie wzrosną. W 2024 roku firma przeznaczy na podwyżki i stworzenie kolejnych miejsc pracy ponad 240 mln złotych.

Rok 2024 Lidl Polska rozpocznie z ambitnymi planami w zakresie podwyżek płac. Zespół firmy liczy aktualnie blisko 27 tys. osób. Sieć w dalszym ciągu ma zamiar systematycznie zwiększać zatrudnienie. W 2024 planuje wzrost zatrudnienia łącznie o ponad 600 osób – w sklepach, magazynach oraz centrali Lidl Polska.

Firma dba o docenienie całego swojego zespołu, którego pracę i zaangażowanie nagradza kolejnymi podwyżkami wynagrodzeń. Od stycznia 2024 r. pracownicy sklepów będą zarabiać od 4 550 zł brutto do 5 550 zł brutto na początku zatrudnienia. Już po roku pracy pracodawca gwarantuje wzrost płacy do poziomu – od 4 800 zł brutto do 5 750 zł brutto, a po dwóch latach stażu pracy od 5 000 zł brutto do 6 000 zł brutto. Poziom wynagrodzenia jest każdorazowo definiowany w umowie o pracę.

Natomiast w przypadku pensji załogi magazynów, po podwyżkach wyniesie ona od 5 050 zł brutto do 5 650 zł brutto na początku zatrudnienia. Już po roku pracy wzrośnie do poziomu od 5 350 zł brutto do 6 000 zł brutto. Po dwóch latach zatrudnienia wyniesie od 5 600 zł brutto do 6 300 zł brutto, a po trzech latach pracy od 5 950 zł brutto do 6 600 zł brutto.

Z kolei menedżerowie sklepów mogą liczyć na wynagrodzenie w wysokości od 7 250 zł brutto. Co więcej, w Lidl Polska wszystkim menedżerom sklepów przysługuje komfortowy samochód służbowy. O wysokości podwyżki decyduje zajmowane stanowisko. Łącznie firma przeznaczy na wzrost wynagrodzeń ponad 240 mln zł.

W Lidl Polska naszą misją jest oferowanie produktów wysokiej jakości, w atrakcyjnych niskich cenach, wyprodukowanych w sposób zrównoważony. Jednak aby takie działanie było możliwe, potrzeba pracy całego zespołu. Dziękuję każdej pracowniczce i pracownikowi naszej firmy! Cieszę się, że jako #teamlidl sprostaliśmy oczekiwaniom klientek i klientów. Bardzo doceniam obecność oraz zaangażowanie wszystkich osób pracujących w Lidl Polska, które są z nami na co dzień i od święta – szczególnie w tym grudniowym czasie, wyjątkowo intensywnym dla handlu. Zapewnienie zespołowi Lidl Polska możliwości rozwoju, a także awansów, wysokich wynagrodzeń oraz benefitów pozapłacowych to jeden z naszych kluczowych celów. Dlatego właśnie od stycznia 2024 roku wynagrodzenia pracowników sklepów i centrów dystrybucji ponownie wzrosną. Dodatkowo planujemy wzrost zatrudnienia o ponad 600 osób. Na podwyżki wynagrodzeń oraz utworzenie nowych stanowisk przeznaczymy łącznie ponad 240 mln złotych. Jestem dumny z całego zespołu tworzącego firmę Lidl Polska komentuje Włodzimierz Wlaźlak, Prezes Zarządu Lidl Polska.

Poza wysokimi wynagrodzeniami – jednymi z najwyższych w handlu, Lidl Polska gwarantuje swojej załodze szeroki pakiet benefitów pozapłacowych, takich jak: prywatna opieka medyczna, ubezpieczenie grupowe i turystyczne, karty MultiSport oraz Medicover Sport, szkolenia, wyprawki „dla maluszka” oraz pierwszoklasisty, a także bezpłatny program wsparcia psychologa, prawnika i doradcy finansowego. Wprowadzono także dodatkowy benefit, czyli roczne ubezpieczenia NNW dla dzieci i wnuków pracowników, obejmujące nieszczęśliwe wypadki do 25. roku życia. Dzięki temu zabezpieczeniu, w razie nieszczęśliwego wypadku, koszty leczenia, rehabilitacji oraz inne wydatki medyczne nie stanowią już takiego obciążenia finansowego dla rodzin pracowników.

W grudniu, który jest szczególnym wyzwaniem dla branży handlowej, Lidl Polska zaprosił swoich pracowników do wzięcia udziału w kolejnej odsłonie wielkiej akcji promocyjnej aplikacji Lidl Plus, w ramach której otrzymali oni kupony rabatowe o łącznej wartości 1000 złotych na zakupy w sklepach sieci. Promocja skierowana jest do pracowników oraz współpracowników, a także osób zatrudnionych przez niektórych kontrahentów. Celem akcji jest dotarcie z aplikacją do jak najszerszego grona użytkowników – uczestnicy będą więc mogli zaprosić do udziału dowolnie wybrane osoby, w tym swoich bliskich i znajomych. Ponadto, z okazji Świąt Bożego Narodzenia Lidl Polska przygotował łącznie około 24 tysiące paczek dla najmłodszych, czyli wszystkich dzieci pracowników do 13. roku życia. Pakiety były zróżnicowane w zależności od wieku dzieci.

Bezpieczeństwo przede wszystkim: jak wybrać odpowiednie ubranie BHP?

Przestrzeganie norm i procedur BHP jest niezbędne, aby praca przebiegała w bezpiecznych, jak również komfortowych warunkach. Dotyczą one nie tylko postępowania w konkretnych sytuacjach, lecz także odzieży i obuwia, jakie należy nosić w pracy. Sprawdźmy, czym się kierować przy wyborze produktów z tej kategorii.

Zadaniem odzieży roboczej jest zapobieżenie zabrudzeniu, uszkodzeniu o ogólnie zniszczeniu własnych ubrań pracownika. Poza tym chroni ona jego ciało przed trudnymi, potencjalnie szkodliwymi warunkami, jakie panować mogą w miejscu pracy: wysokimi bądź niskimi temperaturami, iskrami i płomieniami, wyładowaniami elektrostatycznymi, substancjami chemicznymi lub biologicznymi, wilgocią, śliskim podłożem, smarami i olejami, twardymi, ostrymi lub ciężkimi przedmiotami oraz wieloma innymi. Funkcję tę pełni podkategoria ubioru roboczego, jakim jest odzież ochronna. W miejscach, gdzie praca nie przebiega w trudnych warunkach, odzież robocza pomaga budować wizerunek marki i utożsamiać się z nią, pełni również funkcję reklamową.

Odzież robocza – jak ją wybrać?

Jak każde inne ubranie, odzież robocza i ochronna powinna być wygodna oraz zapewniać swobodę ruchów. Dlatego bardzo ważne jest jej dopasowania do ciała i sylwetki pracownika – chodzi nie tylko o jego komfort, ale też o bezpieczeństwo, czyli zapobieżenie otarciom czy innym obrażeniom. Jeśli stawiamy na ubiór ochronny, pamiętajmy, że aby zapewnił on pracownikowi odpowiedni poziom bezpieczeństwa, musi być odpowiedni do warunków panujących w danym środowisku pracy i chronić użytkownika właśnie przed nimi. Przykładowo, do pracy w niskich temperaturach niezbędna będzie odzież ocieplana, w miejscu, gdzie jest kiepska widoczność potrzebne będą elementy odblaskowe, itd. Oczywiście, do tego dochodzi praktyczność i ergonomia. Dobry strój roboczy wyposażony jest w liczne kieszenie, które ułatwiają rozmieszczenie potrzebnych narzędzi.

odzież robocza jak ją wybrać

W każdym przypadku istotną cechą odzieży roboczej jest jej trwałość i niezawodność. Aby mieć pewność odnośnie tych cech, zdecydowanie warto skierować swoją uwagę na produkty Marki JHK z hurtowni DawpolBHP. Ten hiszpański producent wytwarza różnorodne typu ubrań bardzo wysokiej jakości, które zapewnią pracownikom komfort oraz bezpieczeństwo w każdych warunkach. Co ważne, cechują się one wysoką niezawodnością, dzięki zastosowaniu świetnej jakości materiałów są odporne na zużycie. JHK produkuje również odzież reklamową, dzięki czemu jej oferta zaspokoi potrzeby licznych przedsiębiorstw oraz instytucji.

Coś dla rąk i stóp

W miejscu pracy ogromnie istotna jest ochrona dłoni i stóp, a także, rzecz jasna, zapewnienie im wysokiego komfortu. Dłońmi wykonujemy niemal wszystkie czynności, toteż nie powinniśmy narażać ich na przemrożenie lub poparzenie, zranienie ani inne urazy natury mechanicznej. Skutecznie zapobiegną temu rękawiczki robocze, przy okazji gwarantując pracownikom wysoki poziom wygody. Rękawice powinny być wykonane z materiałów adekwatnych do danego miejsca pracy oraz wykonywanych obowiązków zawodowych. W wielu branżach doskonale sprawdzają się rękawice tekstylne.

coś dla rąk i stóp

Niezwykle ważne jest też obuwie robocze, zadaniem którego pozostaje chronienie stóp i nóg pracownika przed poobijaniem, stłuczeniem, pokaleczeniem czy złamaniem, jak również przed przemoczeniem i przemarznięciem. Dlatego zainwestować warto w wygodne i odporne na liczne szkodliwe czynniki buty robocze damskie oraz męskie, które idealnie sprawdzą się zarówno na budowie, jak i w każdym miejscu pracy.

Badanie „Leasing Index 2023” – nastroje przedsiębiorców pozytywne, gorzej z koniunkturą

Najnowsza edycja badania „Leasing Index” zrealizowanego przez Santander Leasing wskazuje, że w poszczególnych branżach firmy oceniają swoją sytuację pozytywnie – 41 proc. uważa ją za dobrą, a większość bo 58 proc. uważa, że nie ulegnie ona zmianie w 2024 r. (23 proc. ocenia, że może się poprawić). Inaczej przedsiębiorcy postrzegają ogólną sytuację gospodarczą w Polsce –  aż 70 proc. respondentów określa ją  jako złą.nastroje przedsiębiorców pozytywne, gorzej z koniunkturą

Z badania „Leasing Index” wynika, że firmy oceniają sytuację w swojej branży lepiej niż w całej polskiej gospodarce. Najbardziej pozytywnie w tym zakresie wypowiadają się przedstawiciele branży usługowej i produkcyjnej, gdzie bardzo dobrze i dobrze sytuację w swoim sektorze ocenia 49 i 48 proc. firm. Jako złą lub bardzo złą sytuację w tych branżach ocenia 10 proc. przedsiębiorców produkcyjnych i 7 proc. usługowych. Pozostałe dwie branże, czyli budowlana oraz handlowa pozytywnie oceniają obecne warunki na poziomie 36 i 29 proc. Odmiennego zdania jest 26 proc. firm z sektora budowlanego oraz 25 proc. przedsiębiorstw usługowych.

– Sygnały napływające z gospodarki krajowej i globalnej oraz z rynków finansowych pozostają niejednoznaczne. Potwierdza to również nasze badanie i różne wskazania przedstawicieli analizowanych branż. W krajowych wskaźnikach widzimy coraz więcej potwierdzenia tego, że aktywność gospodarcza zaczęła delikatnie poprawiać się
w trzecim kwartale. GUS wskazywał na lekkie ożywienie, które jest widoczne m.in.
w odsezonowanych danych o sprzedaży detalicznej, produkcji budowlano-montażowej, a także produkcji sprzedanej przemysłu. Jak wskazują analitycy ten trend powinien być kontynuowany, a sprzyjać mu będzie silny rynek pracy i wyraźny wzrost realnych dochodów gospodarstw domowych
– podkreśla Mariusz Włodarczyk, dyrektor zarządzający Santander Leasing. – Należy jednak wskazać, że dynamika zysków przedsiębiorstw będzie niższa niż w roku ubiegłym głównie za sprawą długotrwałego efektu wzrostu cen i kosztów produkcji. Popyt konsumpcyjny zmalał, udział inwestycji w PKB jest historycznie niski, jednak nie hamuje to popytu na rynku leasingu, który
w I połowie 2023 odnotował niecałe 15 proc. wzrostu, a w naszym przypadku uzyskał jeszcze lepszy wskaźnik gdyż wyniósł 16 proc.
– dodaje.

Inwestycje oraz bariery w rozwoju firm

43 proc. przedsiębiorstw, które wzięły udział w badaniu deklaruje, że chce rozwijać skalę swojej działalności, co jednak stanowi spadek o 13 punktów procentowych w porównaniu do badania w 2019 roku. Najczęściej wskazywanym (80 proc.) obszarem rozwoju jest poszerzenie portfolio o nowe produkty lub usługi. Spada natomiast chęć przedsiębiorców do rozwoju firm poprzez zwiększanie zatrudnienia.nastroje przedsiębiorców pozytywne, gorzej z koniunkturą 2

– Aż o połowę więcej firm niż w 2019 roku chce rozwijać się w oparciu o wprowadzenie nowych produktów i usług. Jednak w rozbiciu na branże pojawiają się zauważalne dysproporcje, co jednoznacznie wskazuje, że firmy wyznaczają priorytety inwestycyjne w zależności  od aktualnej koniunktury danego sektora. Z drugiej strony należy wskazać, że zgodnie z najnowszymi danymi GUS za trzy kwartały br. wskaźnik cen nakładów inwestycyjnych w stosunku do trzech kwartałów 2022 r. wyniósł 104,9
co stanowi wzrost o 4,9 proc.
– podkreśla Mariusz Włodarczyk.

W przypadku branży produkcyjnej ponad połowa badanych firm (54 proc.) deklaruje chęć rozwoju głównie w oparciu o poszerzanie portfolio (74 proc.), rzadziej zaś poprzez zwiększenie mocy produkcyjnych (26 proc.) czy też zwiększenie zatrudnienia lub sieci dystrybucji (15 proc.). Podobnie kształtuje się podejście sektora usługowego. Skłonność inwestycyjną wskazuje co druga badana firma, z czego zdecydowana większość  (89 proc.) chce to osiągnąć poprzez  nowe produkty i usługi, rzadziej zaś chcą stawiać na zwiększenie zatrudnienia (25 proc.) i nowe oddziały (11 proc.). Z kolei tylko 38 proc. firm handlowych i 31 proc. budowalnych w ogóle deklaruje chęć rozwoju prowadzonej działalności.

– Warto podkreślić, że niemal sześć na dziesięć przedsiębiorstw uznało, że ogólna sytuacja rynkowa (58 proc.) oraz wysokie koszty prowadzenia działalności (58 proc.)
to główne przeszkody hamujące ich rozwój. Wpływ trudnej sytuacji na rynku odczuwa
blisko trzykrotnie więcej firm niż w 2021 roku, a wysokie koszty niemal dwukrotnie więcej. Oddziaływanie konkurencji, które w 2021 roku znajdowało się na drugim miejscu, a obecnie jest na trzecim (27 proc.), a jego istotność wzrosła o 5 pp.
w porównaniu do 2021 roku
– wskazuje Mariusz Włodarczyk.

Wskaźnik koniunktury gospodarczej

Z najnowszej edycji badania „Leasing Index” wynika, że aż 70 proc. badanych firm określa ogólną sytuację gospodarczą w Polsce jako (raczej lub zdecydowanie) złą
i jedynie 13 proc. przedsiębiorców uważa, że w 2024 roku koniunktura w Polsce ulegnie poprawie.

– Biorąc pod uwagę ocenę małych firm w zakresie obecnej i przyszłej sytuacji
w gospodarce,
w poszczególnych branżach oraz sytuacji w badanych firmach obliczyliśmy, że uśredniony wskaźnik koniunktury gospodarczej w 2023 roku wynosi 58 proc. – wskazuje Mariusz Włodarczyk.

Jako złą i bardzo złą ocenę bieżącej sytuacji gospodarczej w Polsce wskazuje aż 80 proc. firm budowlanych, 69 proc. handlowych, 67 proc. produkcyjnych oraz 64 proc. usługowych.

Szukając mimo wszystko pozytywów, warto jednak zwrócić uwagę na dane makro jeśli chodzi o spodziewany przez OECD wzrost PKB na poziomie 2,6 proc. w 2024 r. i 2,9 proc. w 2025 r. Najnowsze dane GUS za III kwartał br. mówią, że PKB (wyrównany sezonowo) zwiększył się realnie o 1,5 proc. w porównaniu z poprzednim kwartałem
i był wyższy niż przed rokiem o 0,6 proc. Te wskaźniki wraz ze wzrastającą, po okresie załamania, podażą na środki trwałe przez przedsiębiorców dają mocne podstawy
do utrzymania prognozowanego ponad 10 proc. wzrostu leasingu w roku 2024
– podsumowuje Mariusz Włodarczyk.

Strefa Q&A od Inelo – bądź na bieżąco w branży transportowej

Strefa Q&A od Inelo jest wszechstronnym narzędziem, które zapewnia dostęp do aktualnych informacji, możliwość interakcji z ekspertami oraz szkolenia, co czyni ją niezbędną platformą dla każdego, kto chce być na bieżąco z branżą transportową. Sprawdź, co oferuje i dlaczego warto z niej korzystać.

Strefa Q&A – nowoczesne rozwiązanie od Inelo

Strefa Q&A od Inelo to innowacyjne narzędzie, które rewolucjonizuje sposób, w jaki przedsiębiorcy i specjaliści z branży transportowej mogą pozostać na bieżąco z najnowszymi trendami, regulacjami i praktykami w swoim sektorze. Ta platforma, będąca odpowiedzią na dynamicznie zmieniające się potrzeby rynku, oferuje nie tylko aktualne informacje, ale również interaktywną przestrzeń do zadawania pytań i wymiany doświadczeń.

Baza wiedzy i nie tylko 

Pierwszym kluczowym aspektem Strefy Q&A jest jej baza wiedzy, która jest regularnie aktualizowana o najnowsze informacje dotyczące branży transportowej. Dzięki temu użytkownicy mogą szybko uzyskać dostęp do danych na temat zmian w przepisach, nowych technologii czy strategii zarządzania flotą. Platforma skupia się na dostarczaniu rzetelnych i praktycznych porad, co jest szczególnie ważne w branży, gdzie przepisy często ulegają zmianom, a ich niezrozumienie może prowadzić do poważnych konsekwencji prawnych i finansowych.

Możliwość wymiany doświadczeń

Kolejnym istotnym elementem Strefy Q&A jest możliwość interakcji z ekspertami i innymi użytkownikami. Użytkownicy mogą zadawać pytania, na które odpowiadają doświadczeni specjaliści z różnych dziedzin związanych z transportem. Pozwala to na szybką wymianę wiedzy i doświadczeń, a także na uzyskanie spersonalizowanych odpowiedzi na konkretne, często skomplikowane zagadnienia. Ta funkcjonalność jest szczególnie cenna, gdyż pozwala na dostosowanie informacji do indywidualnych potrzeb i specyfiki działalności każdego przedsiębiorstwa.

Zadaj pytanie ekspertom Inelo

Dodatkowo, Strefa Q&A od Inelo oferuje możliwość zadania pytań ekspertom, którzy na co dzień prowadzą m.in. webinary i szkolenia. To świetny sposób, by pogłębiać wiedzę na wybrane tematy. Pytania mogą dotyczyć zarówno ogólnych kwestii, jak i bardziej szczegółowych. Strefa Q&A to doskonała okazja do pogłębienia wiedzy, a także do zadawania pytań i prowadzenia dyskusji w czasie rzeczywistym.

Efektywne zarządzanie flotą

Dzięki Strefie Q&A przedsiębiorcy i specjaliści mogą nie tylko unikać problemów prawnych i operacyjnych, ale także efektywniej zarządzać swoimi flotami i dostosowywać się do szybko zmieniającego się otoczenia rynkowego. Tu znajdziesz szczegółowe informacje: https://inelo.pl/strefa-qa/. 

Akcje Archicom powracają do indeksów sWIG80 i sWIG80TR

W dniu 15 grudnia br. przeprowadzona została kwartalna korekta portfeli indeksów, o której w swoim komunikacie poinformowała spółka GPW Benchmark. W wyniku korekty, w indeksach sWIG80 i sWIG80TR ponownie znajdą się akcje spółki Archicom. Dołączenie do grona największych spółek giełdowych potwierdza słuszność przyjętej strategii, która zakłada wypracowanie pozycji ogólnopolskiego dewelopera pierwszego wyboru oraz sprzedaż na poziomie 4 tys. mieszkań rocznie.

Dołączenie Archicom do rankingu indeksów sWIG80 i sWIG80TR GPW Benchmark ogłosiła w komunikacie z dnia 30 listopada 2023 r. Po kwartalnej korekcie portfeli indeksów przeprowadzonej po sesji w dniu 15 grudnia br., ogólnopolski deweloper dołączył do grona 140 największych spółek notowanych w ramach trzech głównych indeksów na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych (WIG20, mWIG40, sWIG80).

Warto podkreślić, że akcje Archicom zajęły w indeksach sWIG80 i sWIG80TR od razu wysoką pozycję, plasując się na 23. miejscu. To bezwzględnie potwierdza znaczący wzrost płynności w obrotach spółki na giełdzie. Wysłaliśmy do rynku komunikat o tym, że w przypadku akcji Archicom dopełniony jest warunek stosownego poziomu minimalnej płynności obrotów. Możemy spodziewać się, że w dłuższej perspektywie obecność w indeksach przyniesie spółce wymierne i odczuwalne korzyści. Należą do nich m.in. konsekwencje pełnoprawnego uczestnictwa w rankingu małych i średnich spółek – mówi Agata Skowrońska-Domańska, Wiceprezes Zarządu Archicom S.A.

Konsekwencje dołączenia do rankingu indeksów giełdowych

Akcje spółki wchodzącej do indeksu sWIG80 automatycznie powodują włączenie jej do segmentu tzw. małych i średnich spółek notowanych na GPW. W efekcie awansu do indeksu można spodziewać się m.in. dodatkowego zainteresowania walorami Spółki przez analityków rynkowych, zarówno ze strony funduszy inwestycyjnych, jak i biur maklerskich specjalizujących się w obsłudze inwestorów indywidualnych.

Zakładamy, że popyt na akcje Archicom w przyszłości powinien wzrosnąć. Nie tylko ze względu na sam fakt dołączenia do koszyka akcji spółek indeksowanych, ale także przez istotny wzrost kapitalizacji Archicom S.A. oraz zainteresowanie Spółką wygenerowane przez uczestników rynku kapitałowego. Zarówno tych aktywnych, którzy zarządzają, inwestują lub budują swoje portfele w oparciu o akcje indeksowe z gwarantowaną minimalną płynnością, jak i biernych dążących do odwzorowania swoich portfeli według kryterium składu indeksów, np. ETF. W przypadku GPW pierwszy ETF jest obecny na sWIG80TR – dodaje Agata Skowrońska-Domańska, Wiceprezes Zarządu Archicom S.A.

Geneza giełdowego sukcesu

Powrót akcji Archicom do indeksów sWIG80 i sWIG80TR bezwzględnie stanowi dla nas powód do dumy, zapewnia prestiż i uwiarygadnia w oczach inwestorów, ale przede wszystkim odzwierciedla słuszność wszystkich podejmowanych przez nas kroków. Pracowaliśmy na ten sukces na przestrzeni wielu miesięcy, realizując strategię, która ma doprowadzić nas do pozycji lidera na rynku nieruchomości mieszkaniowych i dewelopera pierwszego wyboru w Polsce. Nadajemy priorytet przemyślanej polityce finansowej, która umożliwia nam poszerzanie banku ziemi będącego fundamentem dla dalszego dynamicznego rozwoju. Dzięki udanym emisjom akcji i obligacji udało nam się m.in. pozyskać atrakcyjne grunty we Wrocławiu i Łodzi. Zapewniamy, że nie zwalniamy tempa, a w najbliższej przyszłości będziemy stopniowo zbliżać się do naszego średniookresowego celu, jakim jest sprzedaż 4 tys. mieszkań w skali roku – podsumowuje Waldemar Olbryk, Prezes Zarządu Archicom S.A.

Indeks sWIG80 jest sporządzany na podstawie obrotów z ostatnich 12 miesięcy oraz wartości akcji pozostających w wolnym obrocie. Oznacza to, że rankingowana spółka zapewnia uczestnikom gwarancję płynności obrotów na poziomie nie niższym niż minimum wymagane do obecności w danym indeksie.

KSeF w branży TSL: martwy twór czy rewolucja?

Po wielu latach przygotowań, Krajowy System eFaktur w końcu stanie się powszechny, a pierwsza grupa firm zostanie zobowiązana do korzystania z KSeF w lipcu 2024 roku. Cyfryzacja faktur ma za zadanie usprawnić przepływ dokumentacji, zmniejszyć koszty ich procesowania i zwiększyć bezpieczeństwo. W branży TSL elektroniczny obieg dokumentów mógłby pomóc w eliminacji jednej z największych bolączek branży, czyli długich terminów płatności.

Krajowy System eFaktur (KseF) to nazwa platformy dla podatników VAT, stworzonej z myślą o wystawianiu faktur strukturyzowanych drogą elektroniczną. Faktura strukturyzowana to dokument cyfrowy w formacie .xls generowany za pośrednictwem rządowej platformy, co odróżnia go od standardowych faktur elektronicznych wysyłanych kontrahentom mailowo w ramach prywatnej korespondencji.

Przedsiębiorcy zyskali możliwość wystawiania faktur strukturyzowanych już w 2022 roku, jednak było to rozwiązanie dobrowolne, towarzyszące standardowym rozliczeniom. 1 lipca 2024 roku korzystanie z platformy KSeF stanie się obowiązkowe dla dużych firm, a 1 stycznia 2025 roku również małe i średnie przedsiębiorstwa będą zobligowane do wystawiania faktur za jej pośrednictwem.

Zyska rząd i przedsiębiorcy

Centralizacja procesu rejestracji faktur, któremu służy platforma KSeF, ma przede wszystkim uszczelnić polski system podatkowy i zmniejszyć tzw. lukę VAT. Korzyści dla państwa są więc oczywiste, ale system to również sporo ułatwień dla jego użytkowników, czyli przedsiębiorców. Wśród nich znajduje się skrócenie podstawowego terminu zwrotu podatku VAT z 60 do 40 dni, przyspieszenie obiegu faktur czy automatyzacja procesów księgowych – mówi Agnieszka Nosal, Marketing&Sales Area Leader w Transcash.eu.

Użytkownicy KSeF nie będą musieli również przesyłać Jednolitego Pliku Kontrolnego, a wystawiane przez nich faktury mają być przechowywane w systemie przez 10 lat, co zdecydowanie ułatwi proces archiwizacji. Korzystanie z KSeF i wdrożenie go w codzienność firmy będzie wymagało zmian technologicznych i szkoleń, ale wszystko wskazuje na to, że przedsiębiorców czeka zmiana w dobrą stronę.

Plaga późnych płatności w branży TSL

Wprowadzenie KSeF to szansa na zwalczenie jednego z największych problemów branży TSL, czyli długich terminów płatności. Ma on związek ze specyfiką sektora, w którym zdecydowana większość zleceń ma charakter międzynarodowy. To oznacza, że dokumenty przewozowe, będące podstawą rozliczenia, również docierają do firmy z opóźnieniem i w praktyce to właśnie termin ich wpływu wyznacza początek odliczania terminu płatności. W związku z tym do pierwotnego terminu płatności zwykle trzeba doliczyć od kilku do nawet kilkunastu dni, a to nie koniec. W niektórych firmach stosuje się sztywne terminy wysyłki przelewów, np. w konkretne dni tygodnia lub miesiąca, co skazuje przewoźnika na jeszcze dłuższe oczekiwanie na płatność.

Jak tłumaczy Agnieszka Nosal, takie praktyki to domena dużych zleceniodawców, którzy wykorzystując swoją dominującą pozycję, są w stanie wymusić na przewoźniku warunki korzystne dla siebie:

Dla przewoźnika przymus czekania na pieniądze ma oczywiste, negatywne konsekwencje, od opóźnień zapłaty własnych zobowiązań po ryzyko powstania długów i problemów, które stwarzają.

Długi czas oczekiwania na płatność to nie jedyny problem związany z papierowymi rozliczeniami. Zlecenia transportowe często zawierają zapisy narzucające termin dostarczenia faktury i innych dokumentów, którego niedotrzymanie powoduje naliczanie kar umownych.

KSeF nie zmieni zwyczajów branży

Obowiązkowa cyfryzacja faktur to szansa na usprawnienie i przyspieszenie obiegu dokumentów – faktura wystawiona w konkretnym dniu automatycznie trafia do odbiorcy, więc data wpływu równa się dacie odliczania terminu płatności. Tyle teorii – w praktyce zastosowanie tej procedury wymaga zgody obu stron. KSeF jest platformą do wystawiania faktur i pozwala na ich odbiór tą samą drogą, pod warunkiem, że płatnik faktury wyrazi na to zgodę. Jeśli tego nie zrobi, fakturę wystawioną za pośrednictwem platformy trzeba mu dostarczyć inaczej, na przykład mailem lub pocztą. Wszyscy płatnicy podatku VAT będą więc zobligowani do wystawiania faktur za pośrednictwem systemu, ale ich odbiór tą samą drogą jest całkowicie dobrowolny. Biorąc pod uwagę, że w branży TSL zdecydowana większość rozliczeń z płatnikami nadal odbywa się na papierze, trudno przypuszczać, że rządowa platforma wymusi zmianę tych zwyczajów.

e-CMR to przełom w cyfryzacji transportu?

O stosunku branży TSL do płatności elektronicznych najlepiej świadczy niewielka popularność elektronicznych listów przewozowych.

Choć z e-CMR można korzystać już od czterech lat, zapisy ustawy o transporcie drogowym i ustawy prawo przewozowe nadal nie regulują jego funkcjonowania w polskim prawie. W teorii przewoźnicy mogą więc stosować elektroniczny list przewozowy, ale w praktyce nadal muszą wozić ze sobą plik papierowych dokumentów – zwraca uwagę ekspertka Transcash.eu.

Problemy z e-CMRem to jednak nie tylko polska specyfika – zgodnie z szacunkami, elektroniczne listy przewozowe stanowią zaledwie 1% wszystkich stosowanych przez przewoźników. Ten stan rzeczy ma jednak ulec zmianie już w sierpniu 2021 roku, gdy w życie wejdzie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2020/1056 z 15 lipca 2020 roku w sprawie elektronicznych informacji dotyczących transportu towarowego (Electronic Freight Transport Information, w skrócie eFTI). Na jego mocy wszystkie organy kontroli działające na terenie UE będą musiały mieć możliwość odbierania elektronicznych informacji dotyczących transportów oraz będą zobowiązane do akceptowania cyfrowych wersji dokumentów przewozowych. Dzięki temu wożenie papierowej dokumentacji nie będzie konieczne, a cały proces obiegu dokumentacji zostanie zcyfryzowany. Korzyści z tego rozwiązania są tożsame z tymi, które powinien przynieść KSeF – oszczędność czasu, redukcja kosztów związanych z przygotowaniem i przechowywaniem papierowych dokumentów, większa kontrola nad ich przepływem, a docelowo również szybsze płatności.

2024 rok będzie więc czasem próby dla branży transportowej, która do tej pory nie była chętna cyfryzacji. Jeśli wdrożenie nowych przepisów realnie wpłynie na usprawnienie płatności w sektorze, czeka nas jedna z największych rewolucji we współczesnej historii branży TSL – mówi Agnieszka Nosal.

Avallon MBO inwestuje w MPPK Group – dostawcę karm dla psów i kotów z segmentu premium

  • Avallon MBO podpisał umowę nabycia w ramach transakcji IBO 100% udziałów w spółce MPPK Group i czeka na zgodę UOKiK. Spółka jest jednym z liderów branży pet food w Polsce, koncentrując się na karmach suchych i mokrych dla psów i kotów z segmentu premium i mid-premium.
  • Spółka z dolnośląskiego Szymanowa rozpoczęła działalność operacyjną w 2013 r., budując szeroką ofertę produktów przeznaczonych dla zwierząt domowych w ramach segmentu karmy bytowej. Najbardziej rozpoznawalne marki spółki to in. Wiejska Zagroda i Pan Mięsko, a ofertę uzupełniają dystrybuowane marki Alpha Spirit i Primal Spirit.
  • Najbliższe plany MPPK Group to wprowadzanie nowych, komplementarnych produktów, pozyskiwanie kolejnych partnerów i wzrost skali biznesu. Jednym z planowanych kierunków rozwoju jest również nabycie udziałów lub połączenie sił z producentem wysokiej jakości karm.

Fundusz private equity Avallon MBO podpisał umowę o nabyciu całościowego pakietu udziałów w spółce MPPK Group. To ósma transakcja w ramach Avallon MBO Fund III. Ta działająca od 2013 r. spółka z siedzibą w Szymanowie na Dolnym Śląsku oferuje zbilansowaną pod względem odżywczym karmę dla zwierząt domowych pod markami Wiejska Zagroda i Pan Mięsko oraz jest wyłącznym dystrybutorem hiszpańskich marek Alpha Spirit i Primal Spirit. Jej produkty są dostępne w ponad 2 tys. punktów sprzedaży w całej Polsce: stacjonarnych sklepach zoologicznych, gabinetach weterynaryjnych, sklepach online oraz u hodowców.

W 2022 r. przychody spółki wyniosły 110 mln zł, notując wzrost rok do roku aż o 49 proc. Zdecydowaną większość sprzedaży MPPK stanowią brandy Wiejska Zagroda i Pan Mięsko. Flagowy produkt spółki sprzedawany pod marką Wiejska Zagroda to karma premium powstała z połączenia wysokiej jakości suszonego i świeżego mięsa, bez zbóż, soi, sztucznych konserwantów i wypełniaczy. Poszerzając portfolio produktów, spółka zamierza wzmocnić segment produktów dedykowanych dla kotów, wprowadzić do sprzedaży saszetki, a także przekąski i psie smaczki. Dostępne w ofercie od 2021 r. produkty pod marką Pan Mięsko – to karma segmentu mid-premium z wysokiej jakości suszonego mięsa, łącząca przystępną cenę z dobrą jakością.

Cieszymy się, że udało nam się wraz z zespołem przeprowadzić zakup spółki w segmencie pet food, któremu się przyglądaliśmy. Wypełniliśmy tym samym stawiane przed nami zadanie, jakim było wejście w trzy nowe obszary rynkowe: branżę IT (Globema rok 2022), nowoczesną żywność (Hortimex rok 2022) i w segment jakościowej żywności dla zwierząt – tłumaczy Izabela Ciąćka, menedżer inwestycyjny w Avallon MBO, odpowiedzialna za wykreowanie i przeprowadzenie transakcji. – Dostrzegamy ogromny potencjał dla tego typu produktów. Psy i koty domowe są w coraz większym stopniu traktowane przez nas jak członkowie rodziny, a to ma znaczenie przy podejmowaniu decyzji o jakości kupowanej karmy. Konsumenci są coraz lepiej wyedukowani i świadomi wpływu żywienia na zdrowie i kondycję swoich pupili, więc coraz częściej poszukują karm bez zboża oraz mających dodatkowe korzyści zdrowotne, a także produktów wykorzystujących wysokiej jakości składniki. Polska ma szóstą co do wielkości populację psów w Europie. Nasz rynek jest wciąż jednak stosunkowo młody, a popularność gotowej karmy dla zwierząt domowych nadal jest znacznie mniejsza niż w Europie Zachodniej. Tylko 35 proc. psów w Polsce otrzymuje gotową karmę, podczas gdy w Belgii czy Niemczech odsetek ten szacowany jest na znacznie wyższym poziomie. Potencjał do wzrostu jest bardzo duży, a sprzedaż psiej karmy na naszym krajowym rynku sukcesywnie wzrasta – dodaje.

Wielkość światowego rynku karmy dla zwierząt domowych przekroczyła w 2021 r. 113 mld dolarów. Oczekuje się, że do 2027 r. nastąpi wzrost o 5,1 proc. (CAGR). Sprzedaż detaliczna karmy dla psów osiągnęła w 2023 roku 3,1 mld zł i ma rosnąć przy obecnej wartości CAGR na poziomie 7 proc., do prognozowanej wartości 4,4 mld zł. Portfolio marek oferowanych przez MPPK Group ma szacunkowy udział w rynku w Polsce na poziomie ok. 4 proc. 29,2% 32,0%

Po zakupie MPPK Group w portfelach funduszu Avallon znajduje się jeszcze 10 innych spółek: Wosana i Hortimex – z branży spożywczej, platforma zakupowa Marketplanet, firma marketingowa EDC Expert, Clovin – przedsiębiorstwo zajmujące się produkcją środków czystości, Globema dostawca oprogramowania geoprzestrzennego i usług IT, producent domów mobilnych Letniskowo, Norlys – producent wysokiej jakości opraw zewnętrznych, sprzętu oświetleniowego, TES – producent maszyn i komponentów elektrycznych oraz spółka SAT – właściciel sieci sklepów segmentu sport & fashion S’portofino.

Księgowość w JDG z biurem rachunkowym – czy warto?

Decyzja o prowadzeniu księgowości w ramach jednoosobowej działalności gospodarczej (JDG) może determinować efektywność i sukces biznesowy na wielu płaszczyznach. Każdy przedsiębiorca szybko odkrywa, że poświęcanie czasu na rozliczenia finansowe i podatkowe to codzienność, która może znacząco obciążać jego zasoby i uwagę. W tym kontekście współpraca z biurem rachunkowym jawi się jako rozwiązanie mogące przywrócić równowagę między prowadzeniem działalności a obowiązkami księgowymi. Przeanalizujmy, dlaczego warto rozważyć taką opcję.

Dlaczego współpraca z biurem rachunkowym to dobra decyzja dla JDG?

Współpraca z biurem rachunkowym przynosi przedsiębiorcom wiele korzyści. Przede wszystkim, profesjonalna obsługa księgowa zapewnia pewność, że wszystkie zobowiązania podatkowe są spełniane terminowo i zgodnie z obowiązującymi przepisami. To nie tylko kwestia zgodności z prawem, lecz również unikanie potencjalnych kar i nieprzyjemności związanych z urzędami skarbowymi.

Po drugie, biuro rachunkowe stanowi wsparcie merytoryczne w doborze najkorzystniejszych form opodatkowania oraz optymalizacji kosztów. Eksperci doradzają w zakresie możliwych ulg, dotacji oraz sposobów rozliczania, które mogą przynieść realne oszczędności dla JDG.

Po trzecie, biura rachunkowe często oferują dodatkowe usługi, takie jak przygotowywanie analiz finansowych czy planów budżetowych, które są cennym źródłem informacji dla strategicznego planowania rozwoju firmy. Przedsiębiorca otrzymując profesjonalne raporty, może lepiej zrozumieć finansowe aspekty swojej działalności i szybciej reagować na ewentualne problemy.

Oszczędność czasu i spokój umysłu – korzyści z zewnętrznej księgowości dla jednoosobowych działalności

Delegowanie obowiązków związanych z księgowością do zewnętrznych podmiotów znacząco wpływa na efektywność czasową przedsiębiorcy. Zamiast godzinami zmagania się z fakturami, rozliczeniami VAT czy składkami ZUS, można ten czas przeznaczyć na rozwijanie kluczowych obszarów biznesu, co z kolei przekłada się na jego szybszy rozwój i możliwość osiągania wyższych dochodów.

Dodatkowo, wybór doświadczonego partnera w obszarze księgowości niesie za sobą spokój umysłu. Przedsiębiorca, mając pewność, że wszystkie aspekty finansowe jego działalności są w rękach profesjonalistów, może lepiej skupić się na swoich kompetencjach i kierowaniu firmą.

Biuro rachunkowe Precyzja – Twój klucz do efektywnej księgowości w JDG

Biuro rachunkowe Precyzja to sprawdzony partner dla wszystkich przedsiębiorców w obszarze JDG, który oferuje kompleksowe usługi księgowe, umożliwiające skupienie się na rozwoju firmy. Firma ta wyróżnia się nie tylko bogatym doświadczeniem, ale także indywidualnym podejściem do każdego klienta.

Biuro Precyzja oferuje nie tylko prowadzenie podstawowej dokumentacji księgowej, ale również doradztwo podatkowe, przygotowywanie deklaracji podatkowych, a także pomoc w sprawach związanych z ZUS i innymi instytucjami. Dzięki temu klienci mogą mieć pewność, że ich sprawy finansowe są w pełni uregulowane i zgodne z obowiązującymi przepisami.

Podjęcie współpracy z Biurem rachunkowym Precyzja to krok w kierunku profesjonalnej i efektywnej księgowości, co ma istotne znaczenie dla każdego przedsiębiorcy pragnącego skoncentrować się na rozwoju własnego biznesu, przy jednoczesnym zachowaniu pełnej kontroli nad finansami swojej firmy. Czy warto? Odpowiedź wydaje się być oczywista dla tych, którzy cenią swój czas, spokój umysłu i sukces w biznesie.

APRS SA. pozyskał nowych inwestorów i robi kolejny krok w stronę NewConnect

Spółka APRS oferująca innowacyjne rozwiązania dotyczące ochrony wód powierzchniowych oraz mikrokapsułkowania zakończyła emisję akcji serii C. W ramach subskrypcji prywatnej inwestorzy objęli wszystkie oferowane akcje spółki na łączną kwotę 1 mln zł, która zostanie przeznaczona na rozwój działalności produkcyjnej firmy oraz dalsze prace R&D. APRS w drugiej połowie 2024 r. planuje zadebiutować na rynku NewConnect.

– Emisja akcji zwykłych na okaziciela serii C APRS S.A. została zamknięta. Wszystkie oferowane akcje zostały objęte i opłacone. Świadczy to o dużym zaufaniu ze strony inwestorów, ale również atrakcyjności naszych rozwiązań. Grono akcjonariuszy istotnie się rozszerzyło o inwestorów z dużym doświadczeniem na rynku kapitałowym, co dodatkowo buduje wiarygodność prowadzonego przeze mnie projektu. Spółka pozyskała potrzebną jej kwotę i dzięki niej zrealizuje krótkoterminowe cele. Tym bardziej podtrzymujemy plan debiutu na rynku NewConnect w 2024 roku, na który patrzymy obecnie z jeszcze większym optymizmem. – informuje Grzegorz Brenk, Prezes Zarządu APRS SA.

APRS SA. w ub. r. wypracowała 2 mln zł przychodów ze sprzedaży. W tym roku przychody Spółki przekroczą 7,8 mln zł, a prognozowany zysk netto ponad 3 mln zł.

APRS SA prowadzi swoją działalność w kilku obszarach, w których wypracowała oraz pozyskała innowacyjne technologie i patenty. Pierwszym z nich jest świadczenie usług z zakresu rekultywacji wód, w ramach których spółka oferuje innowacyjne technologie, które umożliwiają skuteczną rekultywację i zabezpieczenie wód m.in. w obszarach rolniczych narażonych na zanieczyszczenia azotanami i fosforanami, czyli biogenami. Kolejnym obszarem działalności jest rozwijanie systemu mikrokapsułkowania na skalę przemysłową. To rozwiązanie dedykowane jest różnym branżom, ze szczególnym uwzględnieniem sektorów kosmetycznego, spożywczego oraz weterynaryjnego. Ponadto, APRS SA świadczy usługi badawcze (R&D) w zakresie formulacji dotyczących mikrokapsułkowania oraz mikrobiologii.

Firma APRS w 2018 r. zakończyła budowę Centrum Badawczo-Rozwojowego w Nielbarku, które składa się z 740 m kw. doskonale wyposażonej przestrzeni laboratoryjno-produkcyjnej. Spółka intensywnie rozwija swoje innowacyjne technologie. Dotyczy to przede wszystkim zastosowania mikrokapsułkowania w nowych branżach m.in. rolnictwie. Kolejnym celem jest optymalizacja produktów BioKer i hydrożelowych biokompozytów. Te prace Spółka skalkulowała ogółem na ponad 3,5 mln zł, ale tylko cześć tych prac zrealizowana zostanie w 2024 roku, a pozostała w roku 2025. Spółka szacuje, że przychody z nowych produktów B+R będą przynajmniej na poziomie 25-30% wszystkich przychodów osiągniętych w 2025 r.

Rosną zaległości producentów słodyczy

Czekoladowe mikołaje, kruche ciasteczka, czy aromatyczne pralinki. Słodycze to obowiązkowy element świąt. Kiedyś większość przygotowywano w domach, dzisiaj wybieramy raczej gotowe produkty i to nie tylko od święta. Nic więc dziwnego, że liczba firm, które zajmują się w Polsce produkcją ciastek i czekolady wciąż rośnie, rosną też jednak ich przeterminowane zobowiązania. Piekarnie i cukiernie, producenci wyrobów czekoladowych i ciastek mają dziś łącznie ponad 275 mln zł zaległości wobec firm i banków. To blisko 12 mln zł więcej niż przed ubiegłorocznymi świętami i prawie dwa razy tyle niż przed pandemią, wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK.

Wartość polskiego rynku słodyczy w okresie lipiec 2022 – czerwiec 2023 osiągnęła 10,3 mld zł, jest to wzrost wartościowo o 17,3 proc. rdr. Od kilku lat utrzymujemy też wysoką pozycję (4. w 2022 r.) jeśli chodzi o eksport wyrobów czekoladowych. Podział rynku w ubiegłym roku jasno wskazywał natomiast, że Polacy najchętniej sięgają po ciastka (40,5 proc.) i lody (29,5 proc). Czekolada stanowi 5,2 proc. rodzimego rynku słodyczy, a jej spożycie stale rośnie. Obecnie zjadamy jej średnio 5,8 kg rocznie, ale już w 2028 roku ma to być 6,2 kg. Jak wynika z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor, te dobre, wydawałoby się dane nie przeszkadzają jednak rosnąć finansowym zaległościom firm z branż ciastkarskiej i czekoladowej.

Branża słodyczy stale rośnie, tak jak jej zaległości

Największa suma zaległości przypada na piekarnie i cukiernie, bo też tych firm w porównaniu z liczbą producentów czekolady czy ciastek jest najwięcej. W marcu 2020 roku, czyli przed pandemią koronawirusa, gdy gospodarka miała się nieźle, 1014 aktywnych, zawieszonych i zamkniętych piekarni i cukierni miało zgłoszone w Rejestrze Długów BIG InfoMonitor nieopłacone w terminie zobowiązania, opiewające na ponad 111 mln zł. Problemy z rozliczeniami miało 6,4 proc. firm. Od tego czasu spadł wprawdzie odsetek (5,3 proc.) i liczba (939) niesolidnych podmiotów z tego segmentu, ale ich przeterminowane zadłużenie wobec dostawców i banków wzrosło o ponad 100 proc. do 232 mln zł. Szczególnie zabójczy okazał się gwałtowny wzrost cen energii w 2022 r., który część biznesów doprowadził nawet do bankructwa. Wydaje się, że najtrudniejsze chwile już minęły, bo w ciągu ostatnich 12 miesięcy przybyło 7,1 mln zł, czyli ponad 3 proc. zaległości, podczas gdy w całej gospodarce było to ok. 8 proc.

Niestety o tym, że sytuacja zmienia się na lepsze nie można powiedzieć w przypadku firm produkujących kakao, czekoladę i wyroby cukiernicze. Mimo, że Polska należy do liderów branży czekoladowej, z ponad 7 proc. udziałem w światowym rynku i stałym wzrostem sprzedaży. Tylko w minionym roku zaległości tych producentów zanotowały dwucyfrową dynamikę wzrostu. Po tym jak doszło 4,4 mln zł mają 38,4 mln zł długów. Od początku pandemii zwiększyły się one o niemal 60 proc. (13,7 mln zł). Liczba niesolidnych podmiotów to 76, czyli 7,2 proc. aktywnych, zawieszonych i zamkniętych firm branży.

– Biorąc pod uwagę zmiany wartości opóźnionych faktur i rat kredytów na przestrzeni ostatnich lat, w najlepszej sytuacji przed nadchodzącymi świętami są przedsiębiorstwa produkujące długoterminowe wyroby ciastkarskie. Ich nieopłacone zobowiązania wiosną 2020 r. wynosiły 6,2 mln zł, a w rejestrze widniało 41 firm, teraz jest to niecałe 5 mln zł i 27 firm – mówi dr hab. Waldemar Rogowski, Główny Analityk BIG InfoMonitor.

Przyczyn rosnącego zadłużenia producentów słodyczy można by dopatrywać się w zmianie nawyków żywieniowych konsumentów i spadku sprzedaży. 91 proc. Polaków informuje bowiem, że z powodu rosnących cen oszczędza na żywności. Produkty, z których rezygnują rodacy lub których ilość ograniczają, aby zaoszczędzić to przede wszystkim alkohol (52 proc.), gotowe dania ze sklepu (47 proc.) oraz właśnie słodycze (43 proc.). Deklaracje te nie znajdują jednak odzwierciedlenia w danych na temat sprzedaży. Słodycze i przekąski nadal pozostają największym segmentem rynku spożywczego w Polsce, z udziałem na poziomie 18 proc. i jak szacują eksperci, w najbliższej przyszłości się to nie zmieni.

Zapytani przez BIG InfoMonitor mali i średni przedsiębiorcy, za trudną sytuację swoich firm winią przede wszystkim inflację, a co za tym idzie duży wzrost kosztów prowadzenia działalności gospodarczej, w tym energii i paliwa (30 proc.), ale też podatków (10 proc.) czy zatrudnienia pracowników (13 proc.). – Istotnym problemem, okazują się być niesolidni kontrahenci (28 proc.), którzy opóźniają opłacanie swoich zobowiązań lub wcale ich nie rozliczają, przez co zaburzają płynność finansową swoich partnerów – zwraca uwagę dr hab. Waldemar Rogowski. Nie bez znaczenia jest też ogromny wzrost cen głównych składników słodyczy. Cena cukru wzrosła o 100 proc. rdr., mleka o 80 proc., a kakao jest najdroższe od blisko pół wieku i kosztuje 75 proc. więcej niż w ubiegłym roku.

Zdaniem ekspertów producenci słodyczy mogą mimo wszystko spać spokojnie, bo rynek nadal będzie rósł. Problemy odbiją się jednak na cenach widocznych na sklepowych półkach. Można się zatem spodziewać, że w najbliższym czasie opakowania słodyczy będą zatem droższe lub… mniejsze, albo jedno i drugie.

Badanie „Wydatki na żywność i marnowanie żywności”, Quality Watch dla BIG InfoMonitor

Skaner sektora MŚP. Badanie omnibusowe, ilościowe CATI wśród mikro, małych i średnich firm, 4Q2023. Instytut Keralla Research na zamówienie BIG InfoMonitor październik 2023 r.

Branża dóbr luksusowych: wzrost o 23 proc. w 2022, ale spowolnienie w 2023 r.

Przychody ze sprzedaży 100 największych firm z sektora dóbr luksusowych wyniosły w minionym roku obrotowym (zakończonym 31 grudnia 2022 r.) 347 mld dolarów, czyli o 23 proc. więcej niż rok wcześniej. Liderem pozostaje francuski koncern LVMH. Choć 2023 rok przyniósł branży więcej wyzwań natury makroekonomicznej, perspektywy są nadal dobre i w nadchodzących latach należy spodziewać się kontynuacji wzrostów. Jak wynika z raportu Global Powers of Luxury Goods 2023. Game changing steps in luxury, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte, sektor dóbr luksusowych w krótkim czasie stał się jednym z innowatorów eksperymentujących z nowoczesnymi technologiami.

Przychody ze sprzedaży 100 największych firm z sektora dóbr luksusowych wyniosły w minionym roku obrotowym 347 mld dolarów. To aż o 23 proc. więcej niż rok wcześniej. Złożona marża zysku netto za 2022 rok wyniosła natomiast 13,4 proc. rok do roku. – W 2022 roku odnotowano najlepszy rezultat w historii zestawienia. Łączne wyniki 100 najlepszych spółek w poprzednim roku finansowym odzwierciedlają ożywienie, które nastąpiło po pandemii Covid-19. Otwarcie sklepów stacjonarnych i ożywienie w turystyce wpłynęły znacząco na odrodzenie się popytu konsumenckiego w tym segmencie. Z kolei w 2023 roku na branżę dóbr luksusowych wpłynęła niepewna sytuacja ekonomiczna oraz geopolityczna, która przyczyniła się m. in. do spowolnienia na kluczowych dla sektora rynkach amerykańskim i chińskim – mówi Bartosz Bobczyński, partner, lider Consumer Industry w Polsce i CE, Deloitte.

Historycznie segment dóbr luksusowych wykazuje się znaczną odpornością na zawirowania ekonomiczne, niemniej ostatnie miesiące okazały się pod wieloma względami wyjątkowe trudne. W Stanach Zjednoczonych mówi się o zjawisku „richcession”, czyli spowolnieniu gospodarczym, które dotyka przede wszystkim najbogatszych konsumentów, czyli klientów kupujących produkty luksusowe. Prognozy ekspertów Deloitte wskazują jednak, że spowolnienie nie zniweluje pozytywnych tendencji roku poprzedniego, a sektor dóbr luksusowych czeka stabilny wzrost.

Dziewięćdziesiąt jeden firm ze 100 ujętych w zestawieniu odnotowało wzrost sprzedaży w 2022 roku, w porównaniu do siedemdziesięciu czterech rok wcześniej i jedynie dwudziestu trzech w 2020 roku. Dwucyfrowym wzrostem sprzedaży może się pochwalić aż 77 firm. Marże zysku netto również wzrosły. Dziewięć na dziesięć podmiotów z analizowanej setki było rentownych, w porównaniu z 80 proc. w poprzednim raporcie i z 60 proc. dwa lata temu. Średnia wartość przychodów przypadająca na spółkę wynosiła 3,5 mld dolarów. Aby znaleźć się w zestawieniu, należało osiągnąć minimum przychodów w wysokości 284 mln dolarów.

Niezagrożona pozycja lidera

Pierwsze miejsce ponownie zajął koncern LVMH, w którego portfolio znajdują się marki takie jak Louis Vuitton, Fendi, Givenchy czy Christian Dior. Udział francuskiego potentata w sprzedaży wygenerowanej przez TOP 10 firm wynosi prawie 31 proc. Na drugim miejscu pojawiła się kolejna francuska spółka – Kering SA, właściciel marek Gucci czy Yves Saint Laurent. Na najniższym stopniu podium znalazł się szwajcarski koncern Compagnie Financière Richemont SA (m.in. Cartier, Montblanc), który po kilku latach zmienił na tej pozycji Estee Lauder. Producenci z TOP 10 wygenerowali w sumie aż 56 proc. sprzedaży całej setki.

Pierwsza dziesiątka firm zwiększyła swoją sprzedaż o 22,8 proc. Podmioty z tej grupy przyczyniły się do ponad 63 proc. wzrostu sprzedaży firm z pierwszej setki, a ich udział w łącznym zysku netto wynosi niemal 76,4 proc., co pokazuje siłę największych graczy w tej branży. Po roku przerwy do TOP 10 wrócił PVH Corp., właściciel tak popularnych marek jak Tommy Hilfiger oraz Calvin Klein. Poza pierwszą dziesiątkę wypadł za to China National Gold Group Gold Jewellery – mówi Bartosz Bobczyński.

Wstępne dane sugerują, że w 2023 roku część firm i marek luksusowych odnotowało pewne spadki. Tak jest w przypadku spółki Kering SA, której marki Gucci i Bottega Veneta odczuły wpływ sytuacji ekonomicznej. Na tle sektora są jednak firmy, które mimo wyzwań radzą sobie dobrze – sprzedaż marki Hermès utrzymuje się na wysokim poziomie.

Najwięcej spółek w ogólnym zestawieniu to firmy produkujące ubrania i buty (37 proc.), które wyprzedzają producentów biżuterii i zegarków (33 proc.). Z kolei, jeżeli chodzi o największy udział w sprzedaży, to liderem są firmy produkujące różnorodny asortyment dóbr luksusowych (38,4 proc.).

Podczas gdy Włochy mogą pochwalić się największą liczbą producentów dóbr luksusowych (łącznie 23 firmy), to siedem francuskich spółek notowanych w rankingu wygenerowało ponad jedną trzecią całkowitej sprzedaży osiągniętej przez pierwszą setkę w 2022 roku.

Luksus w sztucznej inteligencji

Marki luksusowe tradycyjnie reprezentują szczyt rzemiosła i ekskluzywności. Jednak w ostatnich latach branża ta przoduje również we wdrażaniu technologii i cyfryzacji. W orbicie zainteresowania firm z tego sektora znajduje się szczególnie sztuczna inteligencja. Marki luksusowe wykorzystują ją do zapewniania spersonalizowanych rekomendacji produktów, porad dotyczących stylizacji oraz obsługi klienta w czasie rzeczywistym za pośrednictwem chatbotów i wirtualnych asystentów zakupowych. Ta transformacja technologiczna ma na celu stworzenie bardziej wyjątkowych i przyjemnych doświadczeń zakupowych.

Ze sztuczną inteligencją eksperymentuje wiele koncernów z tego segmentu, w tym m.in. LVMH czy Richemont, które w oparciu o chmurę rozwijają rozwiązania w zakresie AI. Z kolei jeden z pionierów wykorzystywania technologii w segmencie dóbr luksusowych – firma Burberry, za pomocą sztucznej inteligencji rozpoznaje podrobione produkty.

W stronę gospodarki o obiegu zamkniętym

Branża luksusowa zmierza w stronę modelu gospodarki o obiegu zamkniętym, trendu wspieranego przez technologię, w tym sztuczną inteligencję. – Firmy z sektora dóbr luksusowych już niebawem zaczną wdrażać cyfrowe paszporty produktów i cyfrowe identyfikatory, które pozwalają na dokumentowanie zrównoważonego rozwoju i obiegu zamkniętego produktu w całym cyklu jego życia. Korzyści z tych inicjatyw są szerokie, obejmują m.in. wzrost zaufania konsumentów, zwiększenie sentymentu wobec marki, zmniejszenie ryzyka greenwashingu czy liczby towarów w obrocie oraz poszukiwanie potencjalnych nowych modeli biznesowych – mówi dr Marta Karwacka, starsza menedżerka, Sustainability Consulting, Deloitte.

Firmy modowe są również zmuszone do zmiany swojego podejścia ze względu na rosnące regulacje prawne. Unia Europejska już wdrożyła kluczowe dyrektywy (CSRD) i regulacje, a także wciąż pracuje nad nowym zestawem przepisów, których celem jest wzięcie odpowiedzialności przez firmy m.in. z sektora mody za wpływ, jaki wywierają na środowisko i społeczeństwo w całym łańcuchu wartości. Strategia na rzecz tekstyliów zrównoważonych i o obiegu zamkniętym ma wpłynąć na rozwiązywanie problemu nadprodukcji, słabej jakości ubrań oraz odpowiedzialne pozyskiwanie i konsumpcję materiałów. Nowe regulacje mają na celu zachęcanie firm do przyjmowania praktyk związanych z obiegiem zamkniętym w całej Unii Europejskiej.

Pełny raport do pobrania znajduje się tutaj.

O raporcie

Raport przedstawia stu największych na świecie producentów dóbr luksusowych, w oparciu o skonsolidowaną wielkość sprzedaży za rok obrotowy 2022 (definiowany jako każdy rok obrotowy obejmujący okres 12 miesięcy od 1 stycznia do 31 grudnia 2022) i ogólnie dostępne dane, oraz zawiera ocenę wyników w podziale na poszczególne regiony geograficzne i sektory produktów. Raport omawia również kluczowe trendy kształtujące rynek dóbr luksusowych.

Aktywa funduszy obligacji korporacyjnych przekroczyły w listopadzie 10 mld zł

Fundusze obligacji korporacyjnych zarobiły w listopadzie średnio 1,36 proc., a tym samym ich średnia stopa zwrotu za ostatnie 12 miesięcy to 10,93 proc.  Stopy zwrotu wspierają wpłaty netto ze strony inwestorów,  a kombinacja tych czynników sprawia, że aktywa funduszy obligacji korporacyjnych przekroczyły w listopadzie 10 mld zł.

Inwestorzy do tej kategorii funduszy wpłacili w listopadzie 322 mln zł netto. Tym samym był to szósty miesiąc z rzędu z dodatnimi napływami, a od czerwca inwestorzy wpłacili do nich 1,67 mld zł netto. Warto też zaznaczyć, że 322 mln zł napływów z listopada to trzeci najlepszy wynik w tym roku, po rekordowych 411 mln z września i 341 mln z sierpnia.Fundusze obligacji korporacyjnych stopa zwrotu

Pieniądze inwestorów płyną do funduszy obligacji korporacyjnych szerokim strumieniem, a to w połączeniu ze średnią stopą zwrotu za ostatnie 12 miesięcy w wysokości 10,93 proc. przekłada się na wzrost aktywów tej grupy funduszy do 10,248 mld zł. Tylko od początku roku aktywa te wzrosły o około 2 mld zł. Warto wspomnieć, że jeszcze w kwietniu balansowały na granicy 7,5 mld zł. Przy czym obie z tych wartości mają bardzo daleką drogę do rekordowych poziomów ponad 18 mld zł w roku 2018, czy ponad 15 mld zł jeszcze w roku 2021.Fundusze obligacji korporacyjnych bilans

Listopad pod kątem napływów do funduszy ogólnie był najlepszym miesiącem w tym roku. Dodatkowo aktywa wszystkich funduszy inwestycyjnych wzrosły o prawie 7 mld zł i w konsekwencji osiągnęły najwyższy poziom w historii w wysokości 314,99 mld zł.

Dobra passa obligacji korporacyjnych trwa. Objawia się to nie tylko wynikami i aktywami funduszy, ale także wieloma emisjami skierowanymi zarówno do inwestorów indywidualnych, jak i instytucjonalnych. Rynek emisji publicznych tylko w drugim, niezakończonym jeszcze półroczu przekroczył 1 mld zł popytu zgłoszonego przez inwestorów.

Atrakcyjne stopy zwrotu wspierane wysokimi stopami procentowymi (większość obligacji opartych o WIBOR), brak materializacji ryzyka kredytowego, spadająca atrakcyjność lokat i depozytów, zmienność na giełdach – to tylko niektóre z czynników, które kierują uwagę inwestorów w kierunku obligacji korporacyjnych.

A przypominam, że do rekordowych ponad 18 mld zł aktywów tej grupy funduszy wciąż jeszcze bardzo daleka droga.

Autor: Szymon Gil, Makler Papierów Wartościowych, Certified International Investment Analyst (CIIA). Michael / Ström Dom Maklerski.

EUR/USD z szansą na wyjście powyżej 1,10

Nie ulega wątpliwości, że sytuacja związana z inflacją w USA oraz Europie znacząco się poprawiła. Dlatego też prawdopodobnie Fed jak i EBC obniżą swoje stopy procentowe wcześniej niż wskazywały na to wcześniejsze prognozy. Cięcia nie będą jednak tak szybkie i nie będzie ich aż tyle ile w tym momencie zakłada rynek. Tu oczekiwania na obniżki moim zdaniem są wciąż przesadzone i w pewnym momencie będą musiały zostać skorygowane.
Ten tydzień przyniósł dużą zmienność na rynku. Tak z reguły jest, kiedy główne banki centralne decydują o kształcie polityki monetarnej. Tym razem rynek oczekiwał pewnego rodzaju przełomu i można powiedzieć, że go otrzymał. O ile EBC przyjął podobnie restrykcyjną postawę jak miesiąc wcześniej, o tyle w przypadku Fed-u możemy mówić o zwrocie w polityce monetarnej, mimo, że parametry jej nie uległy żadnej zmianie.

W okresie poprzedzającym środowe posiedzenie FOMC zastanawiano się, czy rynki nie posunęły się za daleko ze swoimi oczekiwaniami i czy w związku z tym amerykański bank centralny będzie działał przeciwko nim w swojej komunikacji. Prezes Fed Powell zaskoczył inwestorów, dając w pewnym stopniu błogosławieństwo tym spekulacjom. Wyraził zadowolenie ze spadku inflacji, który był znacznie szybszy niż pierwotnie oczekiwano. Powell oczywiście uznał za przedwczesne całkowite wykluczenie kolejnych podwyżek stóp procentowych. Stało się jednak jasne, że on – i inni członkowie Fed – nie uważają ich już za bardzo prawdopodobne. Wydaje się, że cele dotyczące inflacji i pełnego zatrudnienia są teraz na równi. Wcześniej priorytetem była walka z „drożyzną”.

Obecnie uwaga koncentruje się na pytaniu, jak długo Fed utrzyma swoje kluczowe stopy procentowe na najwyższym poziomie. Od lipca docelowy zakres dla funduszy federalnych wynosi 5,25 – 5,5 proc. Miękkie lądowanie, na które liczy Fed i które uważa za prawdopodobne na podstawie swoich zaktualizowanych prognoz, byłoby ułatwione, gdyby kluczowe stopy procentowe wkrótce spadły. Fed zakłada obecnie trzy obniżki w 2024 r. (wcześniej projekcje sugerowały tylko dwie), a zmiana w komunikacji skłania przypuszczać, że nastąpią one nieco wcześniej.

Z kolei przed czwartkowym posiedzeniem EBC rynki finansowe już niemal w pełni wyceniły pierwszą obniżkę stóp procentowych o 25 punktów bazowych w marcu 2024 roku. Oczekiwano również redukcji kosztu pieniądza w łącznej wysokości 150 pb. do końca przyszłego roku. Lagarde jednak w skuteczny sposób wyszła naprzeciw tym spekulacjom, mówiąc wprost, że o obniżkach w ogóle nie było rozmowy w Radzie Prezesów. Szybkie cięcia zostały zanegowane, pomimo, że prognozy inflacyjne EBC na kolejne lata są bardziej korzystne. Ekonomiści z banku oczekują, że w 2024 roku będzie ona wynosić średnio poniżej 3 proc. Z oświadczenie usunięto nawet stwierdzenie, że inflacja pozostanie „zbyt wysoka przez zbyt długi czas” i zastąpiono to przekazem brzmiącym: „oczekuje się, że inflacja będzie stopniowo maleć w ciągu przyszłego roku, zanim zbliży się do celu EBC wynoszącego 2 proc. w 2025 roku”. Tu z pewnością dużą rolę odegrały najnowsze odczyty za listopad, a pozytywny wpływ na nie miały niższe ceny usług. Oczywiście istnieją czynniki ryzyka, które mogą podbić dynamikę wzrostu cen. Mowa tu oczywiście o wciąż rosnących wynagrodzeniach, które zwiększą koszty przedsiębiorstw i spowodują, że zostaną one w dużym stopniu przerzucone na konsumentów.

Kurs EUR/USD ponownie znalazł się przy 1,10. W dwa dni dwutygodniowe spadki zostały odrobione. Na ten moment polityki monetarne w USA i strefie euro zaczęły ponownie wskazywać pewnego rodzaju dywergencję. Nie jest ona jakoś szczególnie wielka bowiem obydwie instytucje w dającej się przewidzieć przyszłości prawdopodobnie rozpoczną luzowanie monetarne. Teraz jednak widać, że to podejście Fed jest bardziej gołębie od tego, które prezentuje Lagarde i jej współpracownicy Na tej podstawie można zakładać, że wyjście głównej pary walutowej powyżej 1,10 jest jedynie kwestią czasu.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Zaległości alimentacyjne w Polsce rosną w zastraszającym tempie

Zaległości alimentacyjne biją kolejne rekordy. Według danych zgromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor kwota nieuregulowanych świadczeń zbliżyła się na koniec listopada do 15 mld zł. Grono niepłacących rodziców przez rok powiększyło się o 10 tys. osób do niemal 290 tys. Brak alimentów to fragment smutnej rzeczywistości. Niestety niesolidni rodzice nie sprawdzają się również pod innymi względami. Tylko nieliczni w zamian za niepłacone alimenty (10 proc.), proponują opiekę. Podobnie niewielu jest też gotowych dać dziecku prezent na Gwiazdkę.

Okazji do obdarowywania swoich dzieci prezentami jest w ciągu roku wiele, ale dłużnicy alimentacyjni korzystają z nich rzadko, bo nie są szczególnie skłonni do kontaktu ze swoim potomstwem. Zainteresowanie dziećmi przejawia jedynie co dziesiąty rodzic, który notorycznie unika płacenia alimentów. Tylu m.in. deklaruje zaangażowanie w opiekę, w zamian za nieuregulowane alimenty, ale od zapowiedzi do czynów przechodzi jeszcze mniej – wynika z badania zrealizowanego w social mediach przez BIG InfoMonitor we współpracy ze Stowarzyszeniem Dla Naszych Dzieci. O prezentach dla dzieci, dłużnicy alimentacyjni przypominają sobie głównie w Święta Bożego Narodzenia, na Dzień Dziecka i w urodziny. Ostatecznie na zakup prezentu zdobywa się niewielu (ok. 7 proc.) co oznacza, że w najlepszym przypadku jedynie co 10. dziecko dostanie coś na Gwiazdkę od rodzica, który nie partycypuje w kosztach jego wychowania. To zdecydowanie za mało, aby niealimentowane dzieci poczuły prawdziwą magię świąt. Biorąc pod uwagę szacunki, że bez finansowej pomocy jednego z rodziców wychowywane jest w Polsce ok. 1 mln dzieci, ok. 900 tys. z nich nie zobaczy pod choinką podarku od ojca lub matki, którego zabraknie też przy wigilijnym stole.

Prawie 52 tys. zł winien jest jeden rodzic

Z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor wynika, że na koniec listopada br. alimentów nie płaciło prawie 289 tys. zobowiązanych do tego osób, z czego 96 proc. stanowią ojcowie. W rok przybyło 9 957 nowych dłużników. A kwota alimentacyjnych zaległości po wzroście o 1,6 mld zł zbliżyła się do 15 mld zł i pobiła nowy rekord. Średnio na dłużnika alimentacyjnego przypada obecnie 51 845 zł – o 3 779 zł więcej niż przed rokiem. Na zmianę wpłynął m.in. fakt, że informacje o zaległościach dłużników alimentacyjnych nie są już usuwane z Biur Informacji Gospodarczej po 6 latach od ich powstania, lecz dopiero po spłacie długu wobec Skarbu Państwa.

– Niestety dane naszego rejestru to tylko część smutnej rzeczywistości, bo do BIG trafiają głównie osoby, zgłaszane przez gminy za to, że w wypłacie świadczenia na dziecko wyręczył je Fundusz Alimentacyjny. Ale nie każdy rodzic dziecka, pozbawionego alimentów od ojca czy matki, może z tego Funduszu skorzystać, bo dostęp do pomocy państwa ogranicza próg dochodowy. Gdyby nie to, w rejestrach BIG byłoby widać pełną skalę zjawiska, no i mniej dzieci, żyłoby w trudnych warunkach materialnych – mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Wśród uczestników badania Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i Stowarzyszenia Dla Naszych Dzieci, jest dwa razy więcej osób (36 proc.), które ze względu na dochody nie otrzymują z FA alimentów na dzieci, niż tych którzy z pomocy państwa korzystają (17 proc.). Obowiązujący od października br. próg dochody na osobę w gospodarstwie domowym wynosi 1209 zł, a przy jego przekroczeniu do pewnego momentu obowiązuje przelicznik złotówka za złotówkę. Maksymalne alimenty z FA na jedno dziecko to nie więcej niż 500 zł. W opinii 4 na 5 uczestników badania nie powinno być żadnych ograniczeń w dostępie do wsparcia państwa.

Rozkład zaległości alimentacyjnych w województwach – na Mazowszu prawie 2 mld zł, najwięcej dłużników wśród mieszkańców woj. warmińsko-mazurskiego

Najwięcej długów alimentacyjnych jest na Mazowszu, gdzie zaległości wynoszą już prawie 2 mld zł. Tutaj jest też najwyższa średnia nieopłaconych świadczeń na osobę – prawie 59 tys. zł. 1,6 mld zł przekroczyły długi alimentacyjne na Śląsku. Po ponad 1,2 mld zł jest na Pomorzu i Dolnym Śląsku, a powyżej 1,1 mld zł mają Wielkopolska i woj. kujawsko-pomorskie. Największą liczbą dłużników wyróżnia się Śląsk, który ma ich niemal 36 tys.długi alimentacyjneŹródło: Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor

Statystycznie na 100 pełnoletnich mieszkańców województwa, najwięcej dłużników alimentacyjnych przypada w woj. warmińsko-mazurskim, lubuskim oraz na Pomorzu i w regionie kujawsko-pomorskim. Stosunkowo najlepiej wygląda sytuacja pod tym względem na Podkarpaciu i w Małopolsce.

Badanie zrealizowane we współpracy ze Stowarzyszeniem Dla Naszych Dzieci na profilach FB na próbie 338 osób wychowujących samodzielnie dziecko lub dzieci, na które zasądzone zostały alimenty, sierpień 2023 r.