Wyraźny spadek inflacji w USA uderza w dolara

Znaczące korzystne zaskoczenie odczytem inflacji w USA w czerwcu sprawiło, że rynki istotnie zrewidowały swoje oczekiwania dotyczące rychłego zakończenia cyklu podwyżek stóp procentowych Rezerwy Federalnej. Wyceny rynkowe sugerują, że przy braku znaczących niespodzianek makroekonomicznych w najbliższych tygodniach ruch w lipcu będzie zapewne ostatnim w obecnym cyklu Fedu, z czym się zgadzamy. Implikowane rynkowo prawdopodobieństwo dodatkowej podwyżki w listopadzie wynosi aktualnie mniej niż 30%.

Rentowności amerykańskich obligacji uległy gwałtownym spadkom, rynki zaczęły też coraz odważniej wyceniać obniżki stóp procentowych w USA w przyszłym roku. Nie może dziwić także, że dolar stracił grunt względem pozostałych głównych walut, a inwestorzy zwrócili się ku aktywom ryzykownym. Spośród walut G10 najlepiej w ubiegłym tygodniu radziły sobie waluty skandynawskie i frank szwajcarski, które doświadczyły aprecjacji nie tylko przez słabość dolara, ale też pokrywanie krótkich pozycji.

Reakcja rynków na odczyt inflacji w USA była zrozumiała, zastanawiamy się jednak, czy dolar nie spadł za mocno za szybko. W tym tygodniu szykuje się przytłumiony, letni handel na rynku walutowym, z niewieloma nowymi wieściami. Środowy (19.07) raport inflacyjny za czerwiec w Wielkiej Brytanii będzie istotny nie tylko dla funta, lecz także dla euro. Wciąż nie wiadomo, czy obecny w USA trend dezinflacyjny zawita wkrótce do Europy, a ów raport może dać w to pewien wgląd.

PLN

Druga część ubiegłego tygodnia przyniosła nieco zmienności, kurs EUR/PLN zakończył go jednak na tym samym poziomie, na jakim go rozpoczął. Biorąc pod uwagę znaczny wzrost pary EUR/USD i aprecjację podobnych złotemu walut, można to interpretować jako pewne rozczarowanie. Może to również wspierać naszą tezę, że polska waluta, która powinna pozostać silna, prawdopodobnie nie ma zbytnio przestrzeni na aprecjację w krótkim terminie.

Pojawiły się także pozytywne wieści. Zgodnie z danymi z zeszłego tygodnia również w maju bilans na rachunku obrotów bieżących był dodatni. Suma była znacznie wyższa, niż oczekiwano (1,4 mld EUR), a dane za poprzedni miesiąc zostały nieznacznie zrewidowane w górę. Ostatnie zmiany w bilansie płatniczym powinny wspierać walutę. W tym tygodniu poznamy wyjątkowo dużo odczytów z Polski. Rynki powinny skupić się głównie na twardych danych: produkcji przemysłowej (czwartek 20.07) i sprzedaży detalicznej w czerwcu (piątek 21.07).

EUR

Dezinflacyjne wieści z USA znacznie umocniły euro, które wybiło się z przedziału, w którym utrzymywało się przez większość 2023 r. i wzrosło do najmocniejszego poziomu od lutego 2022 r., powyżej poziomu 1,12 względem dolara. Ruch ten jest zrozumiały, biorąc pod uwagę oczekiwania zmniejszenia się różnicy między stopami procentowymi w USA i strefie euro, i zgodny z naszymi ogólnymi założeniami. Ponure nastroje względem wzrostu gospodarczego strefy euro mogą jednak stanąć na drodze dalszej aprecjacji w krótkim terminie. Gospodarka wspólnego bloku doświadcza obecnie recesji, a ostatnie miękkie dane sugerują, że również w III kwartale PKB może spaść.

Naciągnięte rynkowe pozycje mogą dodatkowo utrudnić aprecjację euro w najbliższym czasie. Możliwe, że na dalsze wzrosty waluty będziemy musieli zaczekać do momentu, kiedy wyklaruje się sytuacja europejskiej gospodarki, a pesymistyczne wskaźniki PMI zostaną zweryfikowane przez twarde dane makroekonomiczne.

W tym tygodniu nie poznamy wielu danych ze strefy euro. Najważniejsza będzie środowa (19.07) rewizja inflacji.

USD

Czerwcowy raport inflacyjny potwierdził, że dynamika cen w USA podąża we właściwym kierunku. Obie miary – główna i bazowa – były poniżej oczekiwań (odpowiednio 3,0% i 4,8%). Co więcej, stanowiąca wartościowe przybliżenie inflacyjnego momentum, 3-miesięczna zannualizowana miara bazowa, spadła do 4% – od początku trwającego epizodu inflacyjnego tylko raz była niższa (we wrześniu 2021 r.).

Fed prawdopodobnie i tak podniesie w lipcu stopy procentowe – niemal się do tego zobowiązał. Do kolejnych ruchów w górę konieczne byłyby jednak prawdopodobnie istotne zaskoczenia w górę inflacją oraz aktywnością gospodarczą, a do tych naszym zdaniem raczej nie dojdzie. Rynki wydają się z tym zgadzać i w kontraktach futures wyceniają obecnie tylko ok. 1/4 prawdopodobieństwa na dodatkowy ruch w górę po lipcu. Zbliżanie się Fedu do zakończenia cyklu podwyżek sprawia, że sytuacja sprzyja naszemu bazowemu przekonaniu, że waluty rynków wschodzących będą doświadczać dalszej aprecjacji.

GBP

Funt w ubiegłym tygodniu umocnił się względem dolara, podobnie jak inne waluty, uległ jednak pewnej deprecjacji względem euro i większości pozostałych walut G10. Można to zapewne wyjaśnić częściowo wyceną – funt po tegorocznej aprecjacji znajduje się już na bardzo wysokich poziomach. Wysokie stopy procentowe i lepsze od oczekiwań dane w dalszym ciągu wspierają brytyjską walutę. Dotyczy to w szczególności podwyższonej presji płacowej, która pozostaje w okolicy rekordowych poziomów.

Mimo dodatkowego dnia wolnego związanego z koronacją dane o PKB w maju były lepsze, niż się spodziewano (-0,1% m/m względem konsensusu -0,3%). Strajki pracownicze stają się coraz mniej uciążliwe – liczba straconych dni w maju była najniższa od połowy 2022 r. Najważniejszy dla funta będzie teraz środowy (19.07) raport inflacyjny za czerwiec. Rynki oczekują spadku głównej miary i utrzymania się bazowej, co w naszej ocenie powinno sprzyjać kolejnej podwyżce stóp procentowych o 50 pb. na sierpniowym posiedzeniu Banku Anglii. Nie jest ona jeszcze w pełni wyceniania, więc naszym zdaniem istnieje pole do tego, żeby funta dalej charakteryzowała siła.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Przed nami historyczna podwyżka opłat i podatków lokalnych

Inflacja za I półrocze 2023 wg danych GUS z 14 lipca 2023 roku wyniosła 15 proc. Na podstawie tych danych Minister Finansów wyda obwieszczenie o opłatach i podatkach lokalnych. Zgodnie z przepisami są one co roku podnoszone o wskaźnik inflacji za I półrocze danego roku, więc tym razem wzrosną o historyczne 15 proc.

Podwyżka opłat lokalnych to kolejny czynnik, który wpłynie na wzrost ponoszonych przez nas wydatków. Gospodarstwa domowe i przedsiębiorcy już teraz odczuwają wyższe opłaty eksploatacyjne lokali, np. za ogrzewanie czy energię. Dodatkowo jeszcze będą musieli zmierzyć się z podniesieniem podatków lokalnych.

Przykładowo: w 2024 roku maksymalne stawki podatków od posiadania lokalu mieszkalnego wzrosną o 0,15 zł za 1 m2, a w przypadku lokali związanych z działalnością gospodarczą o 4,32 zł za 1 m2. Nowe stawki wyniosą odpowiednio 1,15 zł i 33,10 zł za 1m2. Dla posiadacza mieszkania 50m2 oznacza to wzrost podatku o 7,50 zł, a przedsiębiorca za 50-metrowe biuro zapłaci w 2024 roku o 216 zł więcej.

Pamiętajmy, że obwieszczenie, które wyda Minister Finansów określi najwyższe możliwe do zastosowania stawki. Ostatecznie mogą być niższe, ponieważ decyzję o ich wysokości podejmują samorządy. Jednak obciążenia związane z posiadaniem lokalu w największych miastach, takich jak Warszawa, Wrocław czy Gdańsk w roku 2023 były ustalone na najwyższym możliwym poziomie. Trudno spodziewać się, że w 2024 roku będzie inaczej – ocenia Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt.

Istnieją jednak i takie miasta, w których na rok 2023 nie zastosowano maksymalnych stawek. Jest to np. Kraków, gdzie podatek od lokali wynosi 0,98 zł za m2 w przypadku lokali mieszkalnych oraz 28,31 zł w przypadku lokali związanych z działalnością gospodarczą. Jednak, jeśli tamtejsza rada miasta postanowi przyjąć na 2024 r. maksymalne stawki, to podwyżka będzie bardziej odczuwalna niż w Gdańsku czy Warszawie, bo wyniesie odpowiednio 0,17 zł i 4,79 zł.

Nie tylko lokale w górę

Należy pamiętać, że wzrost opłat lokalnych dotyczy nie tylko lokali, ale również zwierząt. Kiepskie wiadomości czekają m.in. właścicieli psów. Podatek od posiadania czworonoga ma wzrosnąć w 2024 roku o niemal 23 zł, ze 150,91 do 173,55 zł. Wyższe będą również opłaty uzdrowiskowe pobierane w kurortach. Ich maksymalna wysokość wyniesie 6,20 zł za dobę, podczas gdy obecnie jest to 5,40 zł.

Wzrost podatków też w transporcie

Niemała podwyżka czeka również firmy transportowe. Przykładowo podatek od samochodów ciężarowych o dopuszczalnej masie całkowitej, odpowiednio wyniesie:

  1. a) od 3,5 tony do 5,5 tony włącznie – 1173,18 zł zamiast dotychczasowych 1020,16 zł,
  2. b) powyżej 5,5 tony do 9 ton włącznie – 1957,12 zł w miejsce 1701,84 zł,
  3. c) powyżej 9 ton – 2348,52 zł zamiast aktualnych 2042,19 zł.

Dla posiadaczy autobusów o mniejszej liczbie siedzeń tj. do 22 poza kierowcą, stawka podatku wzrośnie o 361,72 zł i wyniesie 2773,16 zł. Przy minimum 22 miejscach siedzących podatek będzie kosztował przedsiębiorców 3605,02 zł co stanowi wzrost o 457,31 zł.

Ostateczne maksymalne stawki podatków lokalnych poznamy po ogłoszeniu obwieszczenia, które najprawdopodobniej ukaże się w ciągu najbliższych dwóch tygodni.

Dolar amerykański słabnie, spadają ceny ropy naftowej

Amerykanie nie są zainteresowani mocną walutą. Inflacja w Polsce spada zgodnie z oczekiwaniami. Na cenach ropy wreszcie chwila oddechu, ciekawe czy odczujemy ją również na stacjach.

Co z dolarem?

Amerykańska waluta przeżywa ciężkie chwile. Po tym, jak kurs dolara amerykańskiego względem euro dotarł do najniższych poziomów od ponad roku, nawet na chwilę nie zawrócił. W piątek mieliśmy stabilizację słabości zielonego. Dzisiaj od rana znów trwają testy kontynuacji ruchu na korzyść euro. Widać, że jest to fragment pewnej większej całości, bo w dół idą również długoletnie obligacje. Pokazuje to, że skoro mniej można zarobić na inwestycjach, to też zainteresowanie będzie mniejsze. Spadek rentowności obligacji połączony jest oczywiście z prognozami co do mniejszych (niż jeszcze półtora tygodnia temu sądzono) podwyżek stóp procentowych w tym roku. Czy Amerykanie niepokoją się o dolara? Oficjalnie tak, praktycznie słabszy dolar to dobre lekarstwo na potencjalne spowolnienie gospodarki, nie tylko wesprze eksport, ale też producentów lokalnych względem importu.

Inflacja w Polsce 11,5%

Potwierdziły się wstępne dane z Polski. Poziom wzrostu cen spowolnił w ciągu roku z 13% do 11,5%. Ceny nie rosły w skali miesiąca. Problem w tym, że ciężko wyciągać z tego dalsze wnioski. Miesięczny brak wzrostu cen nie zmienia przecież faktu, że w skali roku ceny wciąż rosną jak szalone. Czerwiec był korzystny, by wykazać chwilowe dobre dane. Z jednej strony zbiory powodują pewną ulgę w produktach spożywczych. Z drugiej strony podobnie jak w maju mieliśmy najniższe ceny ropy naftowej od wielu kwartałów. Pierwszy z tych elementów w lipcu oczywiście nie zniknie, ale ceny ropy naftowej są wyższe o około 5 dolarów za baryłkę w lipcu niż w czerwcu. Wiadomo, mamy dopiero połowę miesiąca, ale jeżeli sytuacja się utrzyma, możemy w lipcu mieć wyższy od oczekiwań poziom wzrostu cen.

Korekta cen ropy

Piątek przyniósł koniec wyraźnego rajdu ropy naftowej w górę. Czarne złoto od przełomu czerwca i lipca podrożało z 72 dolarów za baryłkę do 81 dolarów. Po piątkowych spadkach jest już poniżej 79 dolarów. Ze względu na wzrosty cena surowca podskoczyła tak bardzo, że nawet ten dziwny mechanizm odgórnych cen unijnych, mający ograniczyć eksport rosyjskiej ropy, zaczął działać. Dotychczas ceny rynkowe były bowiem tak niskie, że nie było zagrożenia, że ktoś kupi od Rosjan drożej. W dłuższej perspektywie widać, że chęć kupna z tamtego kierunku może wciąż nie być duża. Powodem jest przygotowywanie się świata na nadmiar surowca. W USA kolejny tydzień spadała liczba odwiertów, a kolejne państwa OPEC ograniczają produkcję, by utrzymać ceny.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Polska – inflacja bazowa.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

3 kroki do idealnie napisanego wniosku o finansowanie

Projekt wymyślony, potencjalne źródło finansowania znalezione, co dalej? To pytanie zadaje sobie wiele osób aplikujących o środki finansowe z grantów lub innych źródeł. Poniżej przedstawiamy 3 kroki, które zapewnią ci sukces.

Dobry wniosek, czyli jaki?

Dla każdej osoby rozpoczynającej swoją przygodę z projektami finansowanymi ze środków publicznych, dużym problemem jest zrozumienie terminologii i przestawienie się na wysoce uporządkowany sposób prezentacji własnego pomysłu. Tymczasem systematyczne podejście obejmujące wszystkie obszary wniosku, ułatwia sporządzenie dobrego wniosku i zwiększa szansę na pozyskanie środków finansowych. W tym celu powstał CeZaR, czyli opracowana na podstawie wieloletniego doświadczenia aplikacja. Wspomaga ona pisanie wniosków o finansowanie i pomaga uniknąć błędów, które powodują niski poziom oceny projektów.

1. Użyteczność projektu jako główny czynnik oceny

Należy wykazać użyteczność projektu nie tylko dla wnioskodawcy, ale także w ramach funduszu, który zapewnia finansowanie – co jest parametrem decydującym przy ocenie przez ekspertów. Układając programy finansowania, instytucje publiczne określają obszary, które wymagają poprawy poprzez wsparcie finansowe i definiują odpowiednie cele. Przykładowo, może to być poprawa jakości kształcenia, wzrost liczby prac badawczo-rozwojowych w firmach, zwiększenie użytkowania OZE… Powoduje to, że projekty, które liczą na finansowanie, muszą prowadzić do realizacji zdefiniowanych potrzeb i celów. Pisząc projekt, należy w klarowny sposób pokazać, że realizuje on ten zakres – od dobrze określonego celu głównego projektu, poprzez zadania prowadzące do realizacji celu, aż po odpowiednie, kwantyfikowalne wskaźniki jego wykonania.

2. Wykonalność projektu

Konieczne jest wykazanie wykonalności projektu w czasie. Wszystkie zadania projektu muszą stanowić spójną logiczną strukturę, posiadającą dobrze zdefiniowane kamienie milowe, które przekonają oceniających do tego, że wnioskujący o środki wie, jak osiągnąć zaplanowany cel. To z kolei przyczyni się do realizacji programu.

3. Odpowiednio rozpisane koszty

Trzeba pamiętać o pokazaniu jednoznacznej niezbędności wszystkich zaplanowanych w projekcie wydatków do realizacji celu. Wymaga to przypisania ich do poszczególnych zadań i celów, a także podmiotów realizujących dany projekt i kategorii wydatków.

CeZaR – zalety korzystania z programu

Z pomocą przychodzi aplikacja CeZaR, która jest efektem ponad 10-letniego doświadczenia we wnioskowaniu o środki publiczne. Co najistotniejsze, system przyśpiesza i ułatwia tworzenie poprawnego projektu, pozwalając skupić uwagę na uporządkowanym o nim myśleniu. Strukturę tworzą jasno wydzielone: cel główny, cele szczegółowe, zadania, kamienie milowe, produkty i rezultaty. W aplikacji zabudowane są również podstawowe narzędzia zarządcze, o których należy pamiętać, gdyż są standardowo wymagane we wnioskach o finansowanie. Ułatwiają one napisanie dobrego, wysoko ocenianego, projektu.

Funkcje programu CeZaR

Użytkownicy CeZaRa najbardziej doceniają to, że mogą w szybki i uporządkowany sposób przygotować swój projekt, jednocześnie patrząc na niego z różnych perspektyw: czasowej, budżetowej, logicznej. Jakie jeszcze funkcje proponuje program?

  1. Łatwą ocenę dobrze rokującego przebiegu czasowego projektu zapewnia wykres Gantta. Generowany jest na podstawie danych wprowadzonych przez użytkownika: nazwy zadań, kamieni milowych, odpowiednich dat. Wizualizacja harmonogramu pozwala szybko ocenić sensowność założeń czasowych przy realizacji projektu.
  2. Automatycznie generowana jest matryca, pokazująca logiczne zależności między celami, rezultatami, produktami i zadaniami projektu i pozwalająca dopracować wewnętrzną spójność logiczną projektu.
  3. Oddzielną, dużą funkcjonalnością jest układanie budżetu projektu z podziałem na kategorie, zadania, partnerów, z możliwością zdefiniowania kosztów pośrednich i wkładu własnego. Serwis automatycznie podsumowuje koszt całkowity.Tworzony jest także podział na poszczególne kategorie, zadania i podmioty z uwzględnieniem wkładu własnego i kosztów pośrednich dzięki czemu można z łatwością przeprowadzać różne symulacje dystrybucji budżetu z zachowaniem jego spójności.
  4. Wykres Gantta, budżet jak i matryca mogą być wyeksportowane do plików xlsx, gdzie można dowolnie je sformatować.
  5. Przy pracy na wielu projektach, nie do przecenienia jest również fakt ujednoliconej struktury i możliwości tworzenia raportów ze wszystkich lub wybranych projektów użytkownika.
  6. Dodatkowym plusem jest możliwość pracy zespołowej – udostępnienie projektu w trybie edycji lub przeglądania bez możliwości edycji członkom swojego zespołu.

Wszystkie te cechy czynią z CeZaRa narzędzie dopasowane do potrzeb pracy nad projektami finansowanymi z funduszy publicznych. Więcej o programie przeczytasz na: https://go.cezar.synestia.pl/.

Samorządy z prawem do zdalnej kontroli samochodów wjeżdżających do stref czystego transportu

Parlament zakończył prace nad zmianą przepisów, dzięki której gminy będą mogły kontrolować samochody wjeżdżające do stref czystego transportu (SCT) za pomocą urządzeń zdalnego monitoringu zamiast obowiązkowych do tej pory nalepek. Oznacza to korzyści zarówno z perspektywy samorządów, jak i kierowców – ocenia PSPA. Nowe przepisy oczekują teraz na podpis Prezydenta.

Jednostki samorządu terytorialnego w Polsce zyskają możliwość szybszej i skuteczniejszej kontroli samochodów wjeżdżających do stref czystego transportu. Umożliwi to wejście w życie nowelizacji przepisów Ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych. Na podstawie nowych regulacji gminy, które ustanawiają strefy czystego transportu, mogą określić sposób kontroli wjazdu do SCT za pomocą danych pozyskiwanych z centralnej ewidencji pojazdów. Pozwoli to na weryfikację pojazdów wjeżdżających do strefy dzięki urządzeniom automatycznego rozpoznawania tablic rejestracyjnych, w szczególności kamer. Gminy nadal mają również możliwość prowadzenia kontroli za pomocą pierwotnie przewidzianych w ustawie nalepek, umieszczanych w lewym dolnym rogu przedniej szyby. O wprowadzenie alternatywnej formy kontroli od wielu miesięcy zabiegał Komitet Samorządowy PSPA w ścisłej współpracy z Unią Metropolii Polskich oraz Górnośląsko – Zagłębiowską Metropolią.

– Nowelizacja przepisów z pewnością pomoże zdynamizować dyskusje o strefach czystego transportu w wielu polskich miastach. Zmiana, o którą samorządy zabiegały od wielu miesięcy eliminuje bardzo duże wyzwanie logistyczne i finansowe, przed którym stawały wszystkie gminy rozważające wprowadzenie strefy czystego transportu. W przypadku największych polskich miast mówimy o wielomilionowych oszczędnościach. Dodatkowo samorządy będą mogły zastosować zaawansowane technologicznie rozwiązania, które z powodzeniem są stosowane w innych europejskich miastach – mówi Adam Wieczorek, Wiceprezydent Miasta Łódź oraz Przewodniczący Komitetu Samorządowego PSPA.

Samorządy zwracają uwagę, że w gminach, które zdecydują się na prowadzenie kontroli wjazdu do strefy czystego transportu z wykorzystaniem technologii rozpoznawania tablic rejestracyjnych, cały proces ulegnie większej automatyzacji. Po podaniu numeru rejestracyjnego, samorządy otrzymają dane z CEP m.in. o normie EURO, rodzaju paliwa oraz roku produkcji pojazdu. W konsekwencji kierowcy nie będą musieli dodatkowo przedstawiać dowodu rejestracyjnego i dokumentować tych danych. W obecnym stanie prawnym uprawnienie do wjazdu w obręb SCT może wiązać się z obowiązkiem oznakowania pojazdu wieloma różnymi nalepkami. Za brak odpowiedniej nalepki grozi mandat w wysokości do 500 zł. Co więcej umieszczone na przedniej szybie nalepki ograniczają widoczność, a na wielu pojazdach (szczególnie pozbawionych szyby motocyklach) nie można ich prawidłowo przykleić.

W trakcie konsultacji społecznych ws. SCT, które prowadziliśmy na początku roku, wielokrotnie zwracano uwagę na potrzebę wprowadzenia zmian w tym zakresie. Zaznaczaliśmy wówczas, że konieczna jest nowelizacja ustawy, by móc skorzystać z nowoczesnych narzędzi – mówi Tamas Dombi, dyrektor Biura Zarządzania Ruchem Drogowym Miasta Stołecznego Warszawy.

PSPA liczy na to, że wprowadzone zmiany przepisów zmotywują kolejne samorządy do ustanawiania stref czystego transportu. Polskie prawo przewiduje taką możliwość od 2018 r. a do tej pory – nie licząc próby podjętej przez Kraków w 2019 r. – SCT Nie funkcjonuje w żadnej polskiej gminie.

– Wprowadzona zmiana oznacza korzyści zarówno dla samorządów, jak i kierowców, a ponadto koresponduje z praktykami stosowanymi w wielu europejskich miastach, które zdecydowały się na wdrożenie obszarów niskoemisyjnych. Polskie prawo regulujące ustanawianie SCT nadal nie jest jednak doskonałe. Wychodząc naprzeciw potrzebom samorządów PSPA zaproponowało pakiet odpowiednich postulatów zmian regulacyjnych w ramach projektu „Biała Księga Nowej Mobilności”. Proponujemy m.in. zniesienie ograniczeń godzinowych dopuszczenia wjazdu do SCT, rezygnację z ograniczenia możliwości poboru opłat jedynie do 3 lat od dnia ustanowienia SCT, nadanie dodatkowych kompetencji zgromadzeniu związku metropolitalnego do uchwalania uchwały określającej zasady ustanawiania stref na terenie gmin wchodzących w skład związku metropolitalnego, czy też wykorzystywanie przychodów pochodzących z opłat za wjazd do SCT na finansowanie uruchomienia i utrzymywania systemów teleinformatycznych do monitoringu ruchu. Pełen zakres postulatów przedstawimy już we wrześniu podczas Kongresu Nowej Mobilności 2023 – podsumowuje Maciej Mazur, dyrektor zarządzający PSPA.

Strefy czystego transportu funkcjonują już w ok. 320 miastach w całej Europie, a ich liczba systematycznie wzrasta. Obszary niskoemisyjne już wkrótce pojawią się również w Polsce. W Krakowie strefa czystego transportu rozpocznie funkcjonowanie od 1 lipca 2024 r.

Wypracowane w spółce cywilnej zyski wypłacone dopiero po jej przekształceniu w spółkę z o.o. nie mogą podlegać opodatkowaniu

Wbrew twierdzeniu organu wypłata na rzecz wspólnika zysków wygenerowanych w spółce cywilnej, ale dokonana już po jej przekształceniu w spółkę z o.o. nie może podlegać podatkowi dochodowemu. Doszłoby bowiem do dwukrotnego opodatkowania tego samego przychodu. Tak w wyroku z 16 maja 2023 r. orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu (sygn. akt I SA/Wr 615/22).

Przekształcenie spółki cywilnej w spółkę z o.o.

Przedsiębiorca jest wspólnikiem spółki cywilnej. Osiągane z jej działalności gospodarczej zyski w części niewydatkowanej na cele prywatne były gromadzone w kasie spółki. Wraz ze wspólnikiem zamierzali przekształcić spółkę cywilną w spółkę z o.o. Po sporządzeniu bilansu wspomniane zyski zostaną wykazane w kapitale własnym nowopowstałej spółki z o.o.

Opodatkowanie zysków osiągniętych przed przekształceniem spółki cywilnej w spółkę z o.o.

Przedsiębiorca wystąpił do organu podatkowego z wnioskiem o wydanie interpretacji indywidualnej, odpowiadającej na pytanie czy wypłacając sobie w przyszłości te zyski, powodując obniżenie kapitału zapasowego, będzie zobowiązany do zapłaty podatku dochodowego? W swoim wniosku wspólnik zaznaczył, że w ramach tej wypłaty nie zostaną umorzone czy zbyte udziały w spółce, ani nie dojdzie do obniżenia ich nominalnej wartości, czyli nie dojdzie do odpłatnego zbycia udziałów. Przedsiębiorca poprosił o potwierdzenie, że wypłata zysku nie będzie podlegać opodatkowaniu. W przeciwnym razie doszłoby bowiem do jego podwójnego opodatkowania, bo zysk osiągnięty w ramach spółki cywilnej został już opodatkowany PIT jako przychód z pozarolniczej działalności gospodarczej.

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej stwierdził, że stanowisko wspólnika jest błędne i wypłacany przez spółkę z o.o. zysk będzie stanowić dla niego przychód z tytułu udziału w zyskach osób prawnych i jako dywidenda podlegać 19% PIT.

Skutki wniesienia i wypłaty „starych zysków”

Wspólnik zaskarżył interpretację organu. WSA we Wrocławiu zgodził się ze skargą i przyznał rację przedsiębiorcy. Sąd wskazał na przepis art. 93a § 1 Ordynacji podatkowej, zgodnie z którym osoba prawna powstała w wyniku przekształcenia innej osoby prawnej lub spółki niemającej osobowości prawnej wstępuje we wszelkie przewidziane w przepisach prawa podatkowego prawa i obowiązki przekształcanej osoby lub spółki. Powstała z przekształcenia spółka z o.o. jest podatnikiem podatku dochodowego od osób prawnych (CIT), a w przypadku spółki cywilnej, niemającej osobowości prawnej, jej wspólnicy są podatnikami podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT). Spoczywające więc na wspólnikach, osobach fizycznych, obowiązki wynikające z ustawy o PIT nie mogą przechodzić na podstawie art. 93a § 1 O.p. na osobę prawną, która podlega przecież reżimowi innej ustawy (o CIT). Inaczej jest np. w przypadku sukcesji obowiązków w zakresie podatku VAT, bo regulacje w zakresie tego opodatkowania są wspólne zarówno dla poprzednika, jak i jego następcy prawnego. Jak orzekł sąd, zyski spółki cywilnej opodatkowane PIT i przypisane do osób jej wspólników, nie stają się z chwilą przekształcenia zyskami spółki z o.o., podlegającymi opodatkowaniu CIT. WSA zgodził się ze skarżącym, że przyjęcie stanowiska Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej doprowadziłoby do niedopuszczalnego podwójnego opodatkowania tego samego dochodu.

Ochrona majątku prywatnego

Przykład tej sprawy potwierdza, że w zderzeniu z administracją skarbową podatnicy muszą się liczyć z profiskalną interpretacją przepisów urzędników. Dlatego w przypadku niekorzystnych dla podatnika rozstrzygnięć, warto podjąć się obrony swoich interesów przed sądem. Zwłaszcza gdy organy podejmują się niedopuszczalnych działań skierowanych przeciw majątkowi podatnika. W opisanej sprawie WSA we Wrocławiu przypomniał, że podwójne opodatkowanie tego samego dochodu jest sprzeczne z konstytucyjnymi zasadami wyrażonymi w art. 84 i 217 (Każdy jest obowiązany do ponoszenia tylko tych ciężarów, które zostały ustanowione w ustawie).

Autor: radca prawny Robert Nogacki, partner zarządzający Kancelarią Prawną Skarbiec specjalizującą się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Jak zadbać o czyste powietrze w biurze?

Powietrze, którym oddychamy ma ogromny wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie. W biurach, gdzie spędzamy znaczną część naszego czasu, jakość powietrza ma również szczególne znaczenie dla naszej wydajności i komfortu pracy. Zła jakość powietrza może powodować bóle głowy, zmęczenie, problemy z koncentracją i produktywnością. Ponadto, zanieczyszczone powietrze może sprzyjać rozwojowi chorób układu oddechowego, takich jak astma i alergie. W tym artykule wyjaśnimy, dlaczego warto dbać o jakość powietrza w biurze i jak to zrobić.

Dlaczego warto zadbać o czyste powietrze w biurze?

Badanie przeprowadzone przez Harvard T.H. Chan School of Public Health potwierdza, że zanieczyszczenie powietrza negatywnie wpływa na nasze funkcje poznawcze. Jest to kolejne badanie, które potwierdza, że zanieczyszczenie powietrza ma bezpośredni wpływ na nasz mózg. W szczególności dotyczy to pracowników biurowych, których wydajność, czas reakcji i zdolność koncentracji mogą być znacząco pogorszone.

Mimo że wiadomo, że cząsteczki PM2,5, czyli pył zawieszony, mogą przenikać do środowiska wewnętrznego, niewiele badań dotyczyło bezpośredniego wpływu narażenia na te cząsteczki wewnątrz pomieszczeń oraz szybkości wentylacji powietrza na nasze funkcje poznawcze. Jest to istotne zagadnienie, zwłaszcza biorąc pod uwagę dużą ilość czasu, jaki spędzamy w biurach.

Wzrost stężenia cząstek PM2,5 został powiązany z nagłym pogorszeniem funkcji poznawczych. Co więcej, te krótkoterminowe skutki zostały po raz pierwszy zaobserwowane u młodszych osób dorosłych. Odkrycia te, opublikowane przez Jose Guillermo Cedeno Laurent, pracownika naukowego w Departamencie Zdrowia Środowiskowego i głównego autora badania, wskazują również, że niskie wskaźniki wentylacji negatywnie wpływają na nasze zdolności poznawcze. Ogólnie rzecz biorąc, badanie sugeruje, że słaba jakość powietrza w pomieszczeniach ma znacznie większy wpływ na nasze zdrowie i produktywność niż wcześniej sądzono. Dlatego coraz większą uwagę przykładamy do utrzymania dobrej jakości powietrza wewnątrz biur. W tej walce z zanieczyszczeniami, oczyszczacze powietrza stają się nieocenionym sprzymierzeńcem.

Skuteczna walka z zanieczyszczeniami – postaw na oczyszczacz powietrza!

Dzięki zaawansowanym systemom filtracyjnym, oczyszczacze powietrza skutecznie eliminują różnego rodzaju zanieczyszczenia, takie jak cząsteczki smogu, alergeny, kurz, pyłki roślin, nieprzyjemne zapachy, wirusy i bakterie. Te łatwe w obsłudze i kompaktowe urządzenia mogą być łatwo umieszczone w każdym biurze, a na rynku dostępne są modele dostosowane do różnych metraży pomieszczeń.

Szczególnie warto rozważyć wybór oczyszczaczy powietrza w biurze, gdzie przebywamy przez wiele godzin w ciągu dnia. Dla alergików może to przynieść ulgę, ponieważ oczyszczacze powietrza mogą łagodzić objawy uczuleniowe. Niektóre modele posiadają również dodatkowe funkcje, takie jak nawilżanie powietrza, jonizacja czy tryby automatyczne, które jeszcze bardziej podnoszą jakość powietrza w biurze.

Dlaczego do biura warto wybrać oczyszczacz Sharp?

Oczyszczacze powietrza Sharp to dobre rozwiązanie do pomieszczeń biurowych. Są to atrakcyjne cenowo, ciche urządzenia, dlatego nie będą przeszkadzały w pracy, a także mają kompaktowe rozmiary, dzięki czemu nie przytłoczą przestrzeni. Takie dodatkowe funkcje jak nawilżanie powietrza i jonizacja (opatentowana technologia Plasmacluster) pozwalają kompleksowo zadbać o jakość powietrza w pomieszczeniach – powietrze jest oczyszczone, a wilgotność utrzymana na optymalnym, zdrowym poziomie). Oczyszczacze powietrza Sharp są wyposażone w precyzyjne czujniki, dzięki którym mogą dostosowywać pracę do warunków panujących w pomieszczeniu. Warto także dodać, że w ofercie oczyszczaczy Sharp można znaleźć modele przeznaczone do różnych metraży, dlatego można łatwo dopasować je do wielkości konkretnego pomieszczenia / gabinetu.

Jak działa oczyszczacz Sharp?

Oczyszczacze powietrza Sharp (sprawdź na https://loveair.pl/oczyszczacze-powietrza-sharp) wykorzystują opatentowaną technologię Plasmacluster, która pozwala na skuteczne usuwanie z powietrza zanieczyszczeń, takich jak kurz, roztocza, dym tytoniowy, alergeny i bakterie. Technologia Plasmacluster polega na wytwarzaniu jonów ujemnych i dodatnich, które łączą się z zanieczyszczeniami i sprawiają, że opadają na dno urządzenia lub są wydmuchiwane na zewnątrz.

Oczyszczacze Sharp mają również funkcję nawilżania powietrza, która jest szczególnie ważna w okresie jesienno-zimowym, kiedy powietrze jest suche. Funkcja nawilżania powietrza poprawia komfort pracy i pomaga zapobiegać suchości w nosie, gardle i oczach.

Handel detaliczny w strefie Euro: koktajl niższych wydatków i ograniczonego finansowania

  • Rok po inwazji Rosji na Ukrainę sprzedaż detaliczna w Europie okazała się bardziej odporna niż oczekiwano, pomimo rekordowo wysokiej inflacji i słabego zaufania konsumentów. Wzrost dochodów (częściowo) złagodził szok inflacyjny. W szczególności silny wzrost dochodów z pracy, głównie dzięki dużemu przyrostowi liczby miejsc pracy we Francji i podwyżce płac w Niemczech, Włoszech i Hiszpanii, wsparł siłę nabywczą gospodarstw domowych. Ogólnie rzecz biorąc, skumulowane oszczędności pandemiczne miały drugorzędny wpływ na wsparcie wydatków konsumpcyjnych, a jakaś szersza akcja kredytowa wsparła ją tylko w niewielkim stopniu we Francji i Włoszech. Jednak w opinii Allianz Trade konsumpcja prawdopodobnie nabierze tempa dopiero po drugiej połowie 2024 roku.
  • Paradoks zakupów: W przeciwieństwie do poprzednich okresów spowolnienia gospodarczego, wydatki na dobra nietrwałe (głównie żywność, ale także energię elektryczną i paliwo samochodowe) spadły najbardziej (od -2% we Włoszech do -7% w Niemczech). Z drugiej strony, większe wydatki, takie jak dobra trwałe (samochody, elektronika użytkowa, meble, sprzęt AGD) lub półtrwałe (odzież, zabawki, dobra kultury) generalnie nadal rosły w niskim jednocyfrowym tempie pomimo gwałtownego wzrostu kosztów utrzymania, a usługi, w tym transport lotniczy (+42% r/r), usługi gastronomiczne (+13% r/r) i zakwaterowanie (+30% r/r) kwitną.
  • Jednym z możliwych wyjaśnień jest asymetryczny charakter szoku inflacyjnego dla gospodarstw domowych. Ponieważ największe zagrożenie wzrostem cen stwarzają dobra, których koszty rosną najszybciej, takie jak żywność i koszty zamieszkania, to najmniej zarabiające gospodarstwa domowe nie mają innego wyboru, jak tylko ograniczyć podstawowe wydatki, podczas gdy bardziej zamożne gospodarstwa domowe mogą utrzymać wydatki uznaniowe. Nasze obliczenia pokazują, że w pierwszej połowie 2023 r. przeciętne gospodarstwo domowe wydało dodatkowe +132 EUR na ten sam koszyk towarów i usług w Hiszpanii, +244 EUR we Francji, +301 EUR we Włoszech i +290 EUR w Niemczech, w porównaniu z pierwszą połową 2022 r.
  • Niższy wzrost, wyższe stopy procentowe i trudniej dostępne finansowanie najbardziej zagrażają firmom z kategorii fashion (odzież, obuwie, akcesoria), domom towarowym i handlowi elektronicznemu. W miarę zanikania pozytywnego wpływu dotychczasowych programów wsparcia w związku z COVID-19, spowolnienia konsumpcji i niedoboru kredytów, powracają duże niewypłacalności, z 16 przypadkami w 2022 r. o łącznym obrocie przekraczającym 5 mld EUR. Już w I kwartale 2023 r. tempo pogarszania się sytuacji uległo dalszemu przyspieszeniu, z 11 przypadkami o łącznej wartości 2,4 mld EUR w grze, torując drogę do powrotu do poziomów ostatnio obserwowanych w 2019 r., jeśli trend ten utrzyma się w ciągu roku.

Wzrost dochodów chroni konsumpcję

Wydatki konsumpcyjne gospodarstw domowych strefy Euro pozostały odporne w obliczu historycznie wysokiej inflacji. Inwazja Rosji na Ukrainę w lutym 2022 r. zapoczątkowała erę wyższej inflacji i niższego zaufania konsumentów w krajach europejskich. W ciągu ostatniego roku wydatki konsumpcyjne gospodarstw domowych były jednak bardziej odporne niż początkowo oczekiwano, a dane za I kwartał 2023 r. wykazały wzrost kwartał do kwartału i rok do roku we wszystkich głównych gospodarkach strefy euro, z wyjątkiem Niemiec (wykres 1).

Wykres 1: Końcowa konsumpcja gospodarstw domowych w ujęciu ilościowym (Q1 2019=100)Końcowa konsumpcja gospodarstw domowych w ujęciu ilościowym

Źródła: Eurostat, Allianz Research.

Silny wzrost dochodów (częściowo) złagodził szok inflacyjny w konsumpcji europejskich gospodarstw domowych. Jak pokazano na wykresie 2 w przypadku Francji, silny wzrost dochodów nominalnych wsparł konsumpcję w warunkach wysokiej inflacji. Wzrost dochodów gospodarstw domowych przewyższył inflację o 1,7 punktu procentowego w Niemczech i 2,9 punktu procentowego we Francji w okresie od końca 2019 r. do końca 2022 roku. Odwrotna sytuacja ma jednak miejsce w Hiszpanii, a zwłaszcza we Włoszech: inflacja przewyższyła dochody gospodarstw domowych odpowiednio o -2 punkty procentowe i -4,3 punktu procentowego. Oszczędności generalnie pozostały na wysokim poziomie w dużych krajach europejskich, co dodatkowo hamuje wzrost konsumpcji, z wyjątkiem Włoch, gdzie gospodarstwa domowe oszczędzają mniej od końca 2022 r., aby pomóc sfinansować swoje wydatki w obliczu podwyższonej inflacji.

Wykres 2: Czynniki wzrostu konsumpcji finalnej (w ujęciu ilościowym) we Francji (skumulowana stopa wzrostu od IV kwartału 2019 r., %)Czynniki wzrostu konsumpcji finalnej

Źródła: Eurostat, Insee, Allianz Research. Uwaga: ujemny słupek „oszczędności” oznacza, że gospodarstwa domowe zwiększają oszczędności, co ceteris paribus zmniejsza konsumpcję.

Silny wzrost dochodów z pracy napędza wzrost dochodów gospodarstw domowych (zdecydowanie większa część całkowitego dochodu), ale istnieją duże różnice między krajami. W Niemczech i we Włoszech wyższe wynagrodzenie na osobę pracującą (obejmujące płace i inne zmienne zarobki, takie jak premie) wspierało dochody z pracy, ale tworzenie miejsc pracy było ograniczone (wykres 3). I odwrotnie, w Hiszpanii, a zwłaszcza we Francji, dochody z pracy wzrosły w wyniku silnego tworzenia miejsc pracy, a nie dużych wzrostów wynagrodzeń. W rezultacie w Niemczech i we Włoszech realna konsumpcja na osobę pracującą prawdopodobnie spadła w mniejszym stopniu niż we Francji i Hiszpanii[1] .

Wykres 3: Wzrost dochodów z pracy (stopa wzrostu między IV kw. 2019 r. a IV kw. 2022 r., %)Wzrost dochodów z pracy

Źródła: Eurostat, Allianz Research.

A co z innymi źródłami wykorzystywanymi do finansowania konsumpcji? Trudno jest ocenić dokładny wkład kredytów konsumenckich w wydatki konsumpcyjne, ale prawdopodobnie będzie on dość niewielki. We Francji stan niespłaconych kredytów konsumpcyjnych wzrósł o 85 mld EUR między IV kwartałem 2019 r. a I kwartałem 2023 r., w porównaniu ze skumulowanym przepływem całkowitych wydatków konsumpcyjnych w wysokości 4200 mld EUR (tj. około 2% skumulowanej konsumpcji). We Włoszech wkład ten również wynosi około 2%, ale w Niemczech i Hiszpanii stan kredytów konsumpcyjnych w rzeczywistości spadł. Co więcej, dowody sugerują, że gospodarstwa domowe prawie nie wykorzystały swoich pandemicznych oszczędności do sfinansowania konsumpcji. Depozyty gospodarstw domowych – tj. płynne aktywa, z których można łatwo skorzystać – spadły w Hiszpanii, choć nadal rosną w Niemczech i Francji. We Włoszech maleją one od sierpnia 2022 r., ale część tych płynnych oszczędności może zostać przeniesiona na mniej płynne, wyżej oprocentowane aktywa.

Ogólna odporność konsumpcji przesłania zróżnicowaną dynamikę pomiędzy kategoriami. W przeciwieństwie do poprzednich okresów spowolnienia gospodarczego, towary nietrwałe (głównie żywność, ale także energia elektryczna i paliwo samochodowe) odnotowały największy spadek wydatków konsumpcyjnych w ciągu ostatniego roku we wszystkich głównych gospodarkach strefy euro. Z drugiej strony, większe pozycje, takie jak dobra trwałe (samochody, elektronika użytkowa, meble, urządzenia) lub półtrwałe (odzież, zabawki, dobra kultury) nadal rosły pomimo gwałtownego wzrostu kosztów utrzymania (wykres 4).

Wykres 4: Ostateczne wydatki konsumpcyjne gospodarstw domowych według kategorii (wolumen, zmiana % r/r, I kw. 2023 r.)Ostateczne wydatki konsumpcyjne gospodarstw domowych według kategorii

Źródła: Eurostat, Allianz Research

Usługi były generalnie bardziej odporne i korzystały z rotacji wydatków, po części dlatego, że wydatki na czynsze rzeczywiste, czynsze kalkulacyjne lub ubezpieczenia (około połowa agregatu „usługi”) nie są uznaniowe, a po części dlatego, że usługi gastronomiczne, noclegowe i transportowe odnotowały silny popyt. Po skorygowaniu danych o obrotach o inflację obserwujemy, że aktywność w tych trzech segmentach wzrosła odpowiednio o + 13%, +30% i +42% w pierwszych czterech miesiącach 2023 r. w porównaniu z 2022 r. (wykres 5).

Wykres 5: Zdeflowany wzrost obrotów w wybranych usługach, UE27 (zmiana % od początku roku, r/r)Zdeflowany wzrost obrotów

Źródła: Eurostat, Allianz Research

Prognozy wzrostu na 2023 r. w jeszcze szerszym zakresie towarów i usług potwierdzają antagonistyczne trendy w konsumpcji towarów i usług, przy czym usługi rekreacyjne osiągają lepsze wyniki, a kilka kategorii dóbr trwałych i półtrwałych, takich jak motoryzacja i luksusowe dobra osobiste, nadal cieszy się silnym wzrostem (wykres 6).

Rysunek 6: Prognozy wzrostu na 2023 r., Europa (zmiana % r/r)Prognozy wzrostu na 2023

Źródła: IATA, Risposte Turismo, IDC, Bain, Altagamma, informacje firmowe, Allianz Research

Patrząc na sprzedaż detaliczną w celu potwierdzenia podziału między towarami nietrwałymi a innymi towarami, znajdujemy potwierdzenie paradoksu, przy czym podstawowe artykuły konsumpcyjne (żywność) spadają bardziej (-5% r/r w I kwartale 2023 r.) niż artykuły nieżywnościowe (-1% r/r), które mają być cykliczne (wykres 7).

Wykres 7: Sprzedaż detaliczna w UE-27 (styczeń 2019 = 100)Sprzedaż detaliczna w UE-27

Źródła: Eurostat, Allianz Research

Co wyjaśnia tę zagadkową prawidłowość? Uważamy, że jest to asymetryczny charakter obecnego szoku inflacyjnego. Wykreślając inflację produktów i usług na tle ich względnej wagi w wydatkach konsumpcyjnych 20% najbiedniejszych gospodarstw domowych według dochodu (pierwszy kwintyl) i 20% najbogatszych gospodarstw domowych według dochodu (piąty kwintyl), stwierdzamy, że najbiedniejsze gospodarstwa domowe są nieproporcjonalnie narażone na artykuły o wysokiej inflacji. W szczególności żywność (wzrost cen o 17% r/r) i „schronienie” (wzrost cen czynszów, wody, energii elektrycznej itp. o 9% r/r) stanowią łącznie ponad 57% ich całkowitych wydatków w porównaniu z zaledwie 41% w przypadku piątego kwintyla (wykres 8). Z kolei restauracje, artykuły rekreacyjne, odzież i transport, które mają większy udział w konsumpcji zamożniejszych gospodarstw domowych, odnotowały stosunkowo niższe wzrosty cen. Innymi słowy, obecny szok inflacyjny sprawia, że najbiedniejsze gospodarstwa domowe nie mają innego wyboru, jak tylko ograniczyć wydatki na wszystko, w tym na artykuły pierwszej potrzeby, podczas gdy osoby lepiej sytuowane nadal mogą pozwolić sobie na wydatki uznaniowe.

Wykres 8: Stopy inflacji i udział wybranych artykułów w konsumpcji gospodarstw domowych (UE27, %)Stopy inflacji i udział wybranych artykułów w konsumpcji gospodarstw domowych

Źródła: Eurostat, Allianz Research

Inflacja kosztuje europejskie gospodarstwa domowe od +130 do +300 EUR miesięcznie . Aby pomóc w ilościowym określeniu wpływu wyjątkowego szoku inflacyjnego na gospodarstwa domowe, analizujemy nominalną konsumpcję gospodarstw domowych według kategorii produktów w ciągu ostatniego roku w największych gospodarkach strefy euro, w celu rozróżnienia wkładu wolumenów i cen. Po obliczeniu wkładu cen, tj. inflacji, na poziomie makro dla pierwszej połowy 2023 r., przeliczamy go na miesiąc i na gospodarstwo domowe. Nasze obliczenia pokazują, że przeciętne gospodarstwo domowe wydaje dodatkowe +132 EUR na ten sam koszyk towarów i usług w Hiszpanii, +244 EUR we Francji, +290 EUR w Niemczech i +301 EUR we Włoszech (wykres 9). We wszystkich krajach i pomimo tego, że stanowią mniej niż 30% całkowitej konsumpcji gospodarstw domowych, towary nietrwałe są największym lub drugim co do wielkości czynnikiem przyczyniającym się do wzrostu kosztów utrzymania, wraz z usługami (50-55% całkowitej konsumpcji gospodarstw domowych).

Wykres 9: Miesięczny koszt inflacji na gospodarstwo domowe (I poł. 2023 r. vs I poł. 2022 r., EUR)Miesięczny koszt inflacji na gospodarstwo domowe

Źródła: Eurostat, szacunki Allianz Research. Dane dla Hiszpanii nie pozwalają na dalszą segmentację.

Wzrost w połowie 2024 r.

Allianz Trade spodziewa się, że konsumpcja pozostanie na niskim poziomie do połowy 2024 r., a następnie nieznacznie wzrośnie wraz z poprawą realnych wynagrodzeń i nastrojów gospodarstw domowych. Allianz Trade spodziewa się, że konsumpcja gospodarstw domowych pozostanie słaba do połowy 2024 r. w dużych gospodarkach strefy euro. Zamiary konsumentów dotyczące dużych zakupów dóbr trwałych są niskie w obliczu napiętych warunków kredytowych i wysokich stóp procentowych. Ponadto, wyższe stopy procentowe prawdopodobnie będą w coraz większym stopniu zachęcać gospodarstwa domowe do przenoszenia zgromadzonych oszczędności na wyższe, ale mniej płynne rachunki i/lub do utrzymywania stopy oszczędności na wysokim poziomie. Według ankiet, plany oszczędnościowe na kolejne 12 miesięcy pozostają na historycznie wysokich poziomach. Allianz Trade oczekuje, że konsumpcja gospodarstw domowych spadnie w tym roku o -1,4% w Niemczech i -0,8% w Hiszpanii (wykres 10), przy czym nasze prognozy są obarczone ryzykiem spadku ze względu na słabą majową sprzedaż detaliczną.

Jednak średnioterminowe perspektywy konsumpcji powinny się poprawić dzięki lepszym perspektywom wzrostu realnych dochodów gospodarstw domowych. Umacniający się wzrost płac, odporne rynki pracy i normalizująca się inflacja powinny pobudzić wzrost dochodów gospodarstw domowych i wesprzeć przyspieszenie konsumpcji. Realny (skorygowany o inflację) wzrost płac zaczął już przybierać dodatnie wartości w 2. kwartale 2023 r. w Niemczech i Hiszpanii, a w 3. kwartale 2023 r. oczekuje się, że będzie on dodatni we Francji i Włoszech. Oczekuje się, że wzrost realnych wynagrodzeń w 2024 r. zwiększy realny dochód do dyspozycji gospodarstw domowych (siłę nabywczą) o +16,8 mld EUR (+1%) we Francji w całym 2024 r., +36,5 mld EUR (+1,5%) w Niemczech i +13,4 mld EUR (+1,1%) we Włoszech – co w przeliczeniu na gospodarstwo domowe wyniesie odpowiednio 545 EUR, 877 EUR i 522 EUR.

Allianz Trade spodziewa się jednak, że ożywienie konsumpcji będzie stosunkowo słabe i nabierze tempa dopiero od drugiej połowy 2024 roku. Wzrost płac realnych tylko stopniowo przełoży się na wyższe wydatki, ponieważ restrykcyjne warunki finansowania będą ograniczać zaufanie gospodarstw domowych i utrzymywać wysoki poziom oszczędności.

Wykres 10: Perspektywy realnego wzrostu wydatków konsumpcyjnych (% r/r)Perspektywy realnego wzrostu wydatków konsumpcyjnych

Źródła: Eurostat, Allianz Research.

Spadek wydatków konsumpcyjnych do połowy 2024 r. będzie miał negatywny wpływ na środowisko handlu detalicznego. Nasze oczekiwania dotyczące niższych wydatków konsumenckich będą nadal wpływać na wolumeny sprzedaży w nadchodzących kwartałach, podczas gdy łagodzenie inflacji będzie stopniowo powodować, że wzrost obrotów będzie spadał do ujemnego poziomu. Oznacza to odwrócenie trendu z okresu po pandemii. Patrząc na medianę wzrostu sprzedaży i zysków dla panelu europejskich detalistów, stwierdzamy, że zyski i sprzedaż powróciły powyżej poziomów z 2019 r. we wszystkich segmentach z wyjątkiem handlu elektronicznego i domów towarowych, a zyski rosły szybciej niż sprzedaż wśród detalistów z branży rekreacyjnej, dyskontowej, wyposażenia wnętrz, mebli i dóbr luksusowych (wykres 11). Oprócz silnego popytu bazowego i wysokiej inflacji, sprzedaż i zyski wiodących firm skorzystały również na wzroście udziału w rynku nieistniejących już sieci detalicznych i niezależnych sklepów, które nie zostały ponownie otwarte po pandemii.

Wykres 11: Obroty i EBITDA w 2023 r. w porównaniu z 2019 r. (zmiana %, wartość mediany)Źródła: Eikon, Allianz ResearchObroty i EBITDA w 2023 r. w porównaniu z 2019 r.

Patrząc na rentowność nie w euro, ale jako procent sprzedaży, stwierdzamy, że marże brutto wzrosły o medianę +0,7 punktu procentowego i były kluczowym czynnikiem przyczyniającym się do wzrostu mediany marż EBITDA o +1,8 punktu procentowego. Również w tym przypadku poprawa jest powszechna w poszczególnych podsegmentach. Wyższa rentowność detalistów w porównaniu z poziomami sprzed pandemii jest zgodna z szerszym trendem, zgodnie z którym zyski przedsiębiorstw częściowo wyjaśniają skalę wzrostu inflacji w Europie. Jednak dodatkowe zyski z lat 2021-2022 nie zawsze rekompensowały straty z 2020 roku.

Wykres 12: Mediana marż brutto i EBITDA w 2022 r. (%) oraz zmiana w stosunku do 2019 r. (p.p.)Mediana marż brutto i EBITDA w 2022 r.

Źródła: Eikon, Allianz Research

Koncentrując się na wskaźnikach kredytowych, stwierdzamy, że mediana wskaźnika zadłużenia netto do EBITDA we wszystkich kategoriach spadła o -0,3 do 1,9 w latach 2019-2022, podczas gdy wskaźnik pokrycia odsetek wzrósł o 1,5, osiągając 9,7-krotność kosztów odsetkowych netto. Innymi słowy, po bardzo trudnym 2020 r. i pierwszej połowie 2021 r., naznaczonych bezprecedensowymi zakłóceniami biznesowymi, wzrost rentowności był wystarczający, aby znacznie poprawić profil ryzyka mediany spółek.

Wykres 13: Mediana wskaźników kredytowych dla notowanych na giełdzie europejskich detalistów dyskrecjonalnych

Segment Dług netto do EBITDA (2022) Zmiana zadłużenia netto do EBITDA (2022 vs 2019) Wskaźnik pokrycia odsetek (2022) Zmiana wskaźnika pokrycia odsetek (2022 vs 2019)
Centra handlowe 2.1 -2.1 6.0 0.9
Dyskonty 2.4 -0.7 14.5 2.2
Handel internetowy 4.2 -0.8 4.4 0.2
Elektronika 1.8 -0.7 17.8 10.9
Moda 1.8 -0.0 8.6 1.4
Meble 3.0 0.2 13.1 2.5
Wyposażenie domu 2.2 -0.8 10.9 2.2
Rekreacja 1.9 -0.5 9.8 3.8
Dobra luksusowe 1.0 -0.3 25.0 8.8
Odzież sportowa 0.8 -0.1 22.9 7.1

Źródła: Eikon, Allianz Research

Niższy wzrost, wyższe stopy procentowe i bardziej restrykcyjne warunki finansowania najbardziej zagrażają specjalistom z branży modowej, domów towarowych i handlu elektronicznego. Wraz z nadchodzącym niższym wzrostem, uważamy, że zaostrzenie warunków finansowania w Europie jeszcze bardziej zwiększy ryzyko i obnaży słabości firm, które do tej pory były w stanie utrzymać się na powierzchni. Podczas gdy koszty odsetek stanowią niewielką pozycję kosztową dla większości detalistów (mniej niż 1% sprzedaży w naszej próbie), kilka dużych firm, które odważyły się na przejęcia lub karkołomną ekspansję, wykazuje większą wrażliwość na wyższe koszty finansowania. Co bardziej niepokojące, zaostrzenie warunków finansowania może ograniczyć zdolność detalistów do finansowania swojej działalności. W przeciwieństwie do handlu detalicznego artykułami spożywczymi, gdzie zapotrzebowanie na kapitał obrotowy jest ujemne, sprzedawcy detaliczni mają zazwyczaj równowartość dwóch do trzech miesięcy sprzedaży zablokowanej w należnościach i zapasach.

Aby zidentyfikować segmenty najbardziej narażone na ryzyko, tworzymy prostą kartę wyników ryzyka, przypisując wynik od 1 (najlepszy) do 10 (najgorszy) w oparciu o ranking sektorów pod względem wzrostu obrotów od 2019 r., zadłużenia netto do EBITDA i wskaźnika pokrycia odsetek. Okazuje się, że domy towarowe, handel elektroniczny i specjaliści ds. mody wyróżniają się jako trzy największe obszary ryzyka, z wynikami powyżej 20. Z drugiej strony, luksus i odzież sportowa wyróżniają się jako najbezpieczniejsze segmenty.

Rysunek 14: Karta wyników ryzyka: ranking segmentów detalicznych według wskaźników

Segment Wzrost sprzedaży w latach 2022-2019 Wskaźnik pokrycia odsetek Dług netto do EBITDA Całkowity wynik ryzyka
Domy towarowe 10 9 6 25
Zniżka 2 4 8 14
Handel elektroniczny 1 10 10 21
Elektronika 8 3 3 14
Moda 9 8 4 21
Meble 5 5 9 19
Ulepszanie domu 4 6 7 17
Wypoczynek 3 7 5 15
Luksus 7 1 2 10
Odzież sportowa 6 2 1 9

Źródła: Eikon, Allianz Research

Nasza karta wyników znajduje potwierdzenie w ostatnich głośnych przypadkach niewypłacalności w handlu detalicznym z udziałem spółek z trzech wymienionych segmentów. Podczas gdy restrukturyzacja segmentów mody i domów towarowych trwa prawdopodobnie od ponad dekady, sytuacja jest nowa w segmencie e-commerce, w którym obfite i tanie finansowanie od dawna pozwalało na przedkładanie wzrostu nad rentowność. Równanie jest teraz inne, a cierpliwość inwestorów zostanie przetestowana w czasie, gdy wolumeny sprzedaży online spadały w ujęciu rok do roku w ciągu ostatnich trzech kwartałów.

Dane dotyczące dużych niewypłacalności również potwierdzają pogorszenie się warunków ryzyka. Nasz monitoring pokazuje, że po początkowym szoku związanym z pandemią w 2020 r., niewypłacalność przedsiębiorstw detalicznych o obrotach przekraczających 50 mln EUR gwałtownie spadła w wyniku silnego wsparcia rządowego dla MŚP, w tym m.in. gwarantowanych pożyczek, częściowych programów dla bezrobotnych i odroczenia składek na ubezpieczenie społeczne. Gdy pozytywny wpływ tych programów wsparcia zaczął słabnąć, a otoczenie gospodarcze zaczęło się pogarszać, duże niewypłacalności powróciły, z 16 przypadkami w 2022 r. przy łącznych obrotach przekraczających 5 mld EUR (wykres 15). Tempo pogarszania się sytuacji uległo dalszemu przyspieszeniu, a w samym tylko pierwszym kwartale 2023 r. w grę wchodziło 11 spraw o łącznej wartości 2,4 mld EUR, co toruje drogę do powrotu do poziomów ostatnio obserwowanych w 2019 r., jeśli trend ten utrzyma się w 2023 r.

Wykres 15: Niewypłacalność dużych przedsiębiorstw detalicznych (obroty > 50 mln EUR)Niewypłacalność dużych przedsiębiorstw detalicznych

Źródło: Allianz Research

[1] Osoby niepracujące również konsumują; dlatego możliwe jest, że osoby te ograniczyły swoje wydatki bardziej niż osoby pracujące (obniżając zagregowane wydatki konsumpcyjne), a tym samym osoby pracujące nie ograniczyły ich tak bardzo.

Grupa Empik podsumowuje 2022 rok. Wzrosty we wszystkich segmentach działalności

  • W 2022 roku Grupa Empik zanotowała dalszy wzrost przychodów, napędzany rozwojem biznesów online i digital. Udział tych kanałów w łącznej sprzedaży Grupy przekroczył w ostatnim roku symboliczny próg 50%.
  • 2022 to także kontynuacja rozbudowy unikatowego, omnikanałowego ekosystemu Grupy i realizacja założonej strategii ekspansji. Spółka zakończyła rok liczbą 343 salonów Empik i Papiernik by Empik, zwiększając geograficzny zasięg w Polsce.
  • Grupa Empik zamknęła rok dwucyfrowymi wzrostami sprzedaży. Wzrost zanotowały wszystkie spółki. Przychody Grupy na poziomie +15,5%, obrót GMV +22% r/r. EBITDA ze wzrostem do poziomu 221 mln zł.

Grupa Empik opublikowała raport finansowy za 2022 rok. Pokazuje on wzmocnienie we wszystkich obszarach działalności oraz konsekwentną realizację ambitnego planu inwestycyjnego.

Wyniki finansowe

Przychody Grupy osiągnęły w 2022 roku poziom 2,46 mld zł, a wartość obrotu GMV wzrosła do 2,85 mld zł. To odpowiednio +15,5% i +22% rok do roku, co jest wynikiem wzrostu we wszystkich obszarach działalności Grupy. EBITDA Grupy Empik wyniosła 221 mln zł.

– W 2022 roku wyniki finansowe wszystkich spółek z Grupy uległy znaczącej poprawie. Zanotowaliśmy dwucyfrowy wzrost przychodów, mimo wymagającej sytuacji na rynku i szeregu niekorzystnych czynników, wywołanych m.in. wybuchem wojny w Ukrainie, inflacją i wzrostami cen energii. Mimo spowolnienia popytu w lutym i marcu 2022 roku, w kolejnych miesiącach wróciliśmy na ścieżkę szybkiego wzrostu i kontynuowaliśmy zaplanowane inwestycje. Omnichannel w wydaniu Empiku zapewnia nam stabilność mimo rynkowych zawirowań i otwiera drzwi na kolejne możliwości rozwoju – mówi Ewa Szmidt-Belcarz, Prezeska Grupy Empik.

Empik w 2022 roku

Empik to omnikanałowy ekosystem, łączący sieć ponad 340 salonów stacjonarnych, odwiedzanych przez niemal 90 mln klientów rocznie oraz TOP3 platform e-commerce w Polsce, docierającej miesięcznie do ponad 10 mln użytkowników (Gemius/Mediapanel, XII 2022), co równa się zasięgowi 36% polskich internautów. To także aplikacja mobilna utrzymująca się w TOP najlepiej ocenianych aplikacji zakupowych w Polsce i wiodący ekosystem kliencki – Empik Premium, do którego należy już ponad 8,5 mln klientów. Wreszcie, to dynamicznie rosnący marketplace jako element omnichannel, gdzie swoje sklepy prowadzą tysiące Sprzedawców zewnętrznych.

Wszystko to buduje unikatową pozycję Empiku na rynku jako jednej z najbardziej lubianych i rozpoznawalnych marek o 75-letniej tradycji.

Czołowa platforma marketplace

Dalszy dynamiczny rozwój platformy e-commerce to kluczowy element długofalowej strategii Grupy, zarówno na poziomie rozbudowy oferty, jak i rozwoju kanałów sprzedaży – z naciskiem na aplikację mobilną i funkcjonalności wielokanałowe. Kanał online, który przekroczył w 2022 r. 50% udziału w sprzedaży Grupy, napędzany jest również przez dynamiczny rozwój platformy marketplace (EmpikPlace). Odpowiada już ona za 26% GMV Empik.com, co czyni EmpikPlace kluczową dźwignią wzrostu online. Według konsumentów Empik.com to dziś druga najpopularniejsza platforma zakupowa w Polsce (OC&C Retail Proposition Index 2022).

W ciągu ostatniego roku do EmpikPlace dołączyło ponad 2200 nowych Sprzedających, a liczba ofert wzrosła do ponad 6 mln. Platforma przekroczyła również próg 6 mln zamówień realizowanych przez Sprzedawców zewnętrznych.

– W 2022 roku postawiliśmy na szereg inicjatyw rozwojowych EmpikPlace, które pozwoliły nam zamknąć rok z rekordowym tempem wzrostu w 5-letniej historii platformy. Koncentrowaliśmy się mocno na doświadczeniu Sprzedawcy oraz optymalizacji procesów ich pozyskiwania i wdrażania. Pracowaliśmy także dalej nad rozwojem komercyjnych możliwości współpracy ze Sprzedawcami i markami – tłumaczy Karol Ignatowicz, Członek Zarządu, Chief E-commerce, Customer Value & Supply Chain Operations Officer i dodaje:

Kontynuowaliśmy również inwestycje w technologiczny rozwój i dalsze usprawnienia platformy Empik.com. Do kluczowych inicjatyw minionego roku należy zaliczyć m.in. nowe podejście do pricingu i rekomendacji w ramach marketing automation oraz kontynuację przejścia na nową architekturę mikro-serwisową. Bardzo duży nacisk został także położony na optymalizację i podniesienie efektywności działań performance marketingowych.

Wzrost geograficznego zasięgu

W 2022 r. Empik konsekwentnie realizował strategię rozwoju sieci fizycznej. Na mapie Polski pojawiło się 20 nowych salonów Empik, głównie w retail parkach, w mniejszych ośrodkach miejskich. To także dalsza koncentracja na zagęszczaniu mapy salonów oraz penetracji dużych miast, przede wszystkim w formacie convenience. Sieć powiększyła się również o 5 nowych lokalizacji Papiernik by Empik. Spółka zamknęła 2022 rok z 343 salonami w obu formatach.

Synergia kanałów online i offline

Jednocześnie Empik kontynuuje cyfryzację procesów w sieci fizycznej i dalszy rozwój omnikanałowych funkcjonalności. Przez ostatni rok wzrost zanotowały wszystkie flagowe usługi łączące kanały online i offline, takie jak click&collect czy call&collect. Okazywalność aplikacji w salonach stacjonarnych wzrosła w ostatnim roku dwukrotnie – prawie połowa wszystkich transakcji w salonach odbywa się z użyciem aplikacji Empik. Synergia ta jest widoczna również w najchętniej wybieranych sposobach dostawy – prawie 70% wszystkich zamówień na Empik.com w modelu sprzedaży własnej jest odbieranych w salonach Empik. Co istotne, większość takich zamówień pozbawiona jest opakowań i wypełniaczy, co w 2022 pozwoliło ograniczyć wykorzystanie kartonów, folii czy kopert o niemal 800 ton. Tą najbardziej ekologiczną formą dostawy w polskim e-commerce objętych jest już 90% wszystkich zamówień odbieranych w salonach.

2022 to także rozwój omnikanałowej, multikategoryjnej oferty. Empik czerpie z synergii kanałów online i offline, m.in. tworząc nowe koncepty produktowe i rozszerzając ofertę znaną klientom z Empik.com w salonach stacjonarnych, a także stawiając na rozwój marek własnych.

Skuteczność konsekwentnie realizowanej strategii sprzedaży omnikanałowej potwierdziła także nagroda Best in Omnichannel przyznana marce przez ekspertów w konkursie e-Commerce Polska Awards.

Stabilność operacji w łańcuchu dostaw

Rozwój Centrum Dystrybucyjnego i logistyki centralnej zapewniają stabilność i realizację przyjętej strategii Spółki. W 2022 roku zakończył się rozpoczęty w 2018 r. projekt modernizacji centrum dystrybucji połączony z wdrożeniem nowego systemu informatycznego (WMS). Ponadto w maju 2022 r. nastąpiło przejęcie operacji magazynowych od dotychczasowego operatora logistycznego przez spółkę z Grupy – Empik Fulfilment. Miało to wpływ na wzrost efektywności operacyjnej magazynu oraz większą stabilność infrastruktury wspierającej operacje.

Wzrost w całej Grupie

Pozostałe spółki z Grupy Empik również zanotowały bardzo dobre wyniki, napędzając rozwój całego ekosystemu.

W obszarze digital content, dynamiczny rozwój kontynuowała aplikacja Empik Go, lider rynku treści cyfrowych. Rok 2022 to m.in. koncentracja na rozwoju oferty produkcji własnych – w minionym roku powstały 32 seriale i słuchowiska oraz 20 serii podcastów oryginalnych. Rozwój aplikacji wspierany jest przez bliską współpracę z Virtualo – czołowego dystrybutora produktów cyfrowych. Pod koniec 2022 roku w jego ofercie dostępnych było ponad 126 tys. ebooków oraz audiobooków i podcastów. Katalog powiększył się o 55% względem 2021 r.

2022 w Grupie Wydawniczej Foksal był rokiem głośnych, popularnych premier, co poskutkowało wzrostem sprzedaży o 15%.

To także wzrost przychodów spółki e-Muzyka o 67% r/r., która utrzymuje pozycję lidera w obszarze dystrybucji cyfrowej muzyki i jest najważniejszym podmiotem agregującym kontent polskich niezależnych wytwórni muzycznych. Ścisła współpraca ze spółką Going., zajmującą się dystrybucją biletów na wydarzenia i event discovery, pozwala na budowanie unikatowej oferty w ramach Grupy. Rozwój sprzedaży biletów w modelu agencyjnym przez Going. (+127%) i nawiązanie kolejnych strategicznych współprac wpłynęły istotnie na wzrost GMV sprzedaży detalicznej Grupy.

Również spółka Empik Foto kontynuowała dynamiczny rozwój na polskim i zagranicznym rynku, notując 15% wzrost przychodów r/r. Udział sprzedaży na rynkach zagranicznych (Czechy, Słowacja i Rumunia) osiągnął w 2022 już ponad 18%. Pod kątem dynamiki wyróżniał się rynek rumuński ze wzrostem na poziomie 347% r/r.

Za rozwój Grupy Empik w segmencie hurtowym odpowiadają natomiast spółki Platon i Pol Perfect. W 2022 r. Platon kontynuował wzrosty sprzedaży, pozyskując nowych dostawców i zwiększając szerokość oferty oraz umacniając strategiczne współprace.

Fundusz Smartlink Partners inwestuje 4 mln zł w Thorium Space SA

Fundusz Smartlink Partners, współtworzony przez polskich przedsiębiorców dokonał pierwszej inwestycji podpisując umowy ze spółką Thorium Space. Smartlink zainwestuje 4 mln zł w producenta przełomowych rozwiązań komunikacyjnych i łącznościowych dla branży kosmicznej.

Działalność Thorium Space polega na rozwoju macierzy mikrofalowych wykorzystujących  technologię AESA w pasmach radiowych  Ku, Ka i E-Band oraz na produkcji gotowych modułów telekomunikacyjnych do płaskich terminali segmentu naziemnego FPA oraz satelitarnych payloadów  komunikacyjnych do zastosowań na różnych orbitach LEO/MEO/GEO.

„Fundusz Smartlink Partners jest kolejnym dużym inwestorem, który dołącza do grona akcjonariuszy Thorium Space, dzięki pozyskanym środkom będziemy mogli zintensyfikować komercjalizację naszych produktów na rynkach międzynarodowych szczególnie w Europie., współpracując przy tym z globalnymi graczami w branży Space” – powiedział Paweł Rymaszewski, pomysłodawca, założyciel i Prezes Thorium Space.

Precyzyjne elektroniczne kierowanie wiązką fal radiowych zmniejsza znacząco możliwość przechwycenia przesyłanych danych oraz podnosi odporność na zakłócenia intencjonalne w stosunku do rozwiązań opartych o bardziej klasyczną technologię. Jest to szczególnie ważne w sytuacji trwających obecnie konfliktów i napięć geopolitycznych.

„Nasz zespół to interdyscyplinarna grupa kilkudziesięciu inżynierów technologii kosmicznych oraz specjalistów z różnych dziedzin – połączonych wspólnym celem, jakim  jest wniesienie znaczącego wkładu w rozwój światowego rynku technologii kosmicznych i transmisji satelitarnej. Thorium Space pracuje nad projektami, które faktycznie przyczyniają się do rozwoju naszego potencjału w ultra zaawansowanych technologiach w skali globalnej. Jednocześnie opracowane rozwiązania składają się na produkty, które już są przetestowane i wdrażane, ciesząc się szerokim zainteresowaniem klientów i partnerów z branży” – dodał Rymaszewski.

Smartlink Partners to fundusz venture capital, który wykorzystuje synergię płynącą z połączenia kompetencji inwestycyjnych osób zarządzających z wiedzą i doświadczeniem czołowych polskich przedsiębiorców (w tym tych skupionych w strukturach Corporate Connections, obecnie w Polsce najprężniej działającej pod kątem biznesowym organizacji skupiającej właścicieli dużych firm). Dzięki temu unikalnemu połączeniu fundusz może selekcjonować do portfela spółki, które mają niezwykły potencjał wzrostu, a jednocześnie dzięki sieci kontaktów skutecznie wspierać je na rynku i w sferze finansowej w osiąganiu sukcesu ułatwiając relacje biznesowe i przekazując cenny know-how.

„Inwestycja w Thorium Space wpisuje się idealnie w strategię inwestycyjną Smartlink Partners VC, zgodnie z którą wspieramy kwotami do 2 mln EUR spółki, również z branży deeptech i space tech, które mają już zaawansowane technologicznie produkty idealnie pasujące do rynku, na którym działają i są w fazie szybkiego wzrostu lub skalowanie ich biznesu, nie tylko w Polsce jest wysoce prawdopodobne. Taką spółką jest Thorium Space, której rozwiązania są wysoce pożądane przez producentów satelitów oraz operatorów na całym świecie” – informuje Bartłomiej Kurylak, Partner zarządzający Smartlink Partners, oraz CFO JR Holding ASI SA.

Smartlink Partners ASI został formalnie zarejestrowany w maju 2023 r., wspiera wybrane przez zespół zarządzający przedsiębiorstwa z szeroko pojętej branży digital business (w tym m.in. SaaS, AI software, marketplace), renewable energy oraz deeptech (w tym także spacetech oraz greentech),  w fazie rozwoju od seed, poprzez growth do rundy A kwotami do 2 mln EUR. Thorium Space jest pierwszą inwestycją funduszu.

Giełda na zielono, dolar słabnie, a rentowność obligacji spada

Cały ubiegły tydzień przyniósł osłabienie dolara amerykańskiego, wzrosty indeksów giełdowych oraz spadek rentowności amerykańskich obligacji. Kluczowym wydarzeniem była publikacja inflacji konsumenckiej w Stanach Zjednoczonych, która zaskoczyła rynki pozytywnie spadając o więcej niż oczekiwano. Piątkowy raport Uniwersytetu Michigan przyniósł wysoką wartość, co spowodowało, że szansa na wrześniową podwyżkę przez Fed urosła, choć wciąż rynek daje jej mniej szans niż 20 proc.

Głównym tematem w ubiegły piątek było silne odbicie rentowności amerykańskich obligacji skarbowych po wzroście zaufania konsumentów w USA. Roczne oczekiwania inflacyjne z ankiety konsumenckiej Uniwersytetu Michigan były wyższe niż oczekiwano. Umocniło to szanse na podwyżkę stóp procentowych o 25 pb w przyszłym tygodniu i wzbudziło obawy, że Fed będzie musiał zrobić jeszcze więcej w przyszłości. Ogólnie rzecz biorąc, ubiegły tydzień był pozytywny dla ryzykownych aktywów. Akcje zyskały, rentowności amerykańskich obligacji spadły, a dolar obniżył się do najniższego poziomu od 15 miesięcy.

Rozpoczął się sezon wyników na Wall Street. W ubiegły piątek trzy duże amerykańskie banki opublikowały lepsze od oczekiwań wyniki finansowe (JPMorgan Chase, Citigroup, Wells Fargo).

Przychody JPMorgan Chase wzrosły do rekordowego poziomu w drugim kwartale, dzięki podwyżkom stóp procentowych przez Rezerwę Federalną i przejęciem First Republic Bank. Przychody firmy w wysokości 41,3 mld USD pobiły oczekiwania analityków. Wells Fargo uzyskał wyższy dochód odsetkowy netto niż wskazywał konsensus rynkowy. Bank podniósł swoje prognozy na cały rok. Akcje tego pierwszego banku zyskiwały ponad 2,5 proc. ale ostatecznie zamknęły dzień z wynikiem 0,6 proc. na plusie. „Papiery” drugiej instytucji po silnych wzrostach na otwarciu straciły ostatecznie 0,34 proc.

Akcje firmy United Health urosły o ponad 7 proc. po tym, jak gigant ubezpieczeniowy odnotował lepsze niż oczekiwano zyski i przychody. Firma zarobiła 6,14 USD na akcję przy przychodach w wysokości 92,9 mld USD. Analitycy ankietowani przez Refinitiv spodziewali się zysku w wysokości 5,99 USD na akcję przy przychodach w wysokości 91 mld USD. UnitedHealth podniósł również dolną granicę swoich całorocznych prognoz zysków.

Na jutro zaplanowane są raporty takich instytucji jak Bank of America, Goldman Sachs oraz Morgan Stanley.

Przejdźmy teraz na rynki surowcowe. Umowa wspierana przez ONZ, która pozwoliła Ukrainie na eksport zboża i innych produktów spożywczych podczas trwającej inwazji Rosji, wygasa już dziś. Znane jako Inicjatywa Czarnomorska, porozumienie osiągnięte w lipcu ubiegłego roku pozwoliło na międzynarodowe dostawy kukurydzy, pszenicy, jęczmienia i innych produktów spożywczych z trzech wyznaczonych portów na Ukrainie, która została nazwana „spichlerzem Europy”. Teraz przyszłość porozumienia jest niejasna. Prezydent Rosji Władimir Putin twierdzi, że część umowy, która ułatwiłaby podobny eksport z jego kraju, nie została spełniona. Według Kremla, Putin powiedział w rozmowie telefonicznej z prezydentem RPA Cyrilem Ramaphosą w sobotę, że Rosja nadal napotyka przeszkody w eksporcie żywności i nawozów, wbrew zobowiązaniom zawartym w umowie, które miały znieść takie bariery. Z kolei prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan, który pomógł pośredniczyć w zawarciu umowy, powiedział w piątek, że wierzy, iż Putin odnowi umowę. Z przekazanych dziennikarzom imformacji, Erdogan rozmawiał z Moskwą przez telefon i rzekomo on oraz Putin są „po tej samej stronie” jeśli chodzi o przedłużenie umowy.

Pszenica na CBOT w piątek rosła o 3,4 proc. To już trzeci z rzędu dzień zysków. Aktualnie buszel jest wyceniany w okolicach 670 centów.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Nie taki diabeł straszny, czyli co to jest Event Sourcing

Event Sourcing w świecie IT to ostatnio bardzo modne i często powtarzane hasło. Nic dziwnego, ma naprawdę wiele zalet. Ale czym właściwie jest Even Sourcing? Mówiąc najprościej, jest to sposób tworzenia systemów, opartych na przetwarzaniu zdarzeń. I chociaż wielu uważa, że to trudna koncepcja, to tak naprawdę Event Sourcing jest świetnym narzędziem, które dobrze użyte, może przynieść wiele korzyści przy naprawdę niewielkim koszcie obsługi.

Dlaczego warto zaprzyjaźnić się z Event Sourcingiem?

Najważniejsza kwestia to ta dotycząca trudności. Event Sourcing odstrasza przy pierwszym zapoznaniu, bo wydaje się być trudny w obsłudze. Nic bardziej mylnego – wystarczy zmienić sposób myślenia, żeby przekonać się, że to bardzo efektywna koncepcja. Polega na tym, że wszystkie zdarzenia, które składają się na ostateczną formę danego obiektu czy też aplikacji, są zapisane w swojego rodzaju dzienniku. Tym dziennikiem jest właśnie Event Sourcing. Architektura Event Sourcingu pozwala cofnąć się do konkretnych zdarzeń i zdobyć na ich temat wiedzę. Można śmiało powiedzieć, że bazuje ona na storytellingu, co jest korzystne dla procesów biznesowych. Dlaczego? Ponieważ pozwala maksymalnie uprościć komunikację projektową.

Event Sourcing upraszcza, nie utrudnia

Jest wiele opinii, które przeczą temu, że Event Sourcing upraszcza projektowanie, a jest zupełnie odwrotnie. Dzięki temu, że porządkuje następujące po sobie zdarzenia, daje jasny pogląd na zachodzące procesy. Wykorzystywanie dodatkowo wzorców takich, jak CQRS, Domain Driven Design, wspomaga działanie systemów informatycznych i ułatwia ich utrzymanie. Warto jednak pamiętać, że choć te metodyki świetnie ze sobą współgrają, nie jest konieczne korzystać ze wszystkich na raz. Event Sourcing nie narzuca też żadnego konkretnego sposobu gromadzenia i przechowywania baz danych. Istotne jest tutaj wyłącznie zapis następujących po sobie zdarzeń. Jest to klucz do zrozumienia ES. Stosowana jest tu agregacja, czyli dokładne zapisywanie jednego zdarzenia po drugim. Uzyskujemy w ten sposób stan obiektu, a więc tak zwaną projekcję. Zdarzenia można zapisać w tabeli w postaci wiersza, zaś projekcje jako wiersz zdarzeń w tabeli relacyjnej. Umożliwia to logiczny i przejrzysty podział pracy, nie wymaga jednak wbrew pozorom posiadania dwóch baz danych.

Event Sourcing naprawdę jest wydajny

Event Sourcing opiera się na 2 założeniach: zdarzenia są niezmienialne (immutable) oraz zdarzenia dodawane są jedno za drugim (append only). U podstaw metody Event Sourcingu znajduje się storage, a założenia, na których opiera się ES pozwalają zwiększyć jego wydajność dzięki optymalizacji. W gruncie rzeczy Event Sourcing może okazać się dużo szybszy niż tradycyjne rozwiązania. Fakt, że oprogramowanie ES nie jest banalnie proste, ostatecznie to system rozproszony, ale które oprogramowanie jest proste? Wszystko zależy od tego, jak podejdziemy do tematu.

Po więcej informacji zapraszamy na stronę: https://www.euvic.com/pl/event-sourcing-bez-tajemnic/.

Agio Smart Money FIZ zwiększył udział w kapitale zakładowym DRAGO przekraczając 10 proc.

Agio Smart Money FIZ, zarządzany przez Pawła Sugalskiego – jednego z najbardziej doświadczonych specjalistów finansowych z obszaru gamedev w Polsce, zwiększył udział w akcjonariacie DRAGO entertainment. Obecnie Fundusz reprezentowany przez AgioFunds jest właścicielem 108 572 akcji, co stanowi ponad 10 proc. w kapitale zakładowym Spółki i ogólnej liczbie głosów na WZ. Obecnie DRAGO entertainemnt jest na dynamicznym etapie rozwoju. Studio intensywnie rozbudowuje swoje kompetencje wydawnicze, równolegle szykując się do premiery swojego największego autorskiego tytułu – Winter Survival (EA). Ponadto Spółka zbliża się do przełomowego momentu przeniesienia notowań z NewConnect na rynek regulowany GPW w Warszawie.

 Indeks WIG Gry urósł w bieżącym roku blisko 20% podczas gdy wycena Drago Entertainment w dniu przekroczenia progu spadła w tym samym okresie o ponad 20%. Fundusz ciągle szuka oportunistycznych transakcji w obszarze małych i średnich spółek i za taką okazję zarządzający uznał zwiększenie inwestycji w spółkę, szczególnie w kontekście zbliżającego się przejścia na GPW, przeniesienia Winter Survival na silnik Unreal Engine 5 oraz planów wydawniczych na kilka najbliższych kwartałów – komentuje Paweł Sugalski, zarządzający Agio Smart Money FIZ.

DRAGO entertainment to działający od końca lat 90-tych polski producent i wydawca gier wideo, specjalizujący się w grach typu symulator premium oraz survival.

Spółka ma na swoim koncie jeden z najgłośniejszych i najlepiej ocenianych symulatorów ostatnich lat – Gas Station Simulator. Uniwersum gry, jak i całe portfolio Studia jest na bieżąco rozwijane. Aktualnie Spółka prowadzi zintensyfikowane prace nad ukończeniem swojego nowego i zarazem największego tytułu o nazwie Winter Survival. Zarząd Studia upatruje w projekcie duży potencjał finansowy. Równolegle krakowski zespół intensywnie rozbudowuje swoje kompetencje wydawnicze, zarówno pod kątem produktów własnych, jak i projektów wykonanych przez zewnętrznych partnerów.

Cieszymy się, że Fundusz specjalizujący się w rynku technologicznym, w tym branży gamedev, zwiększa swoje zaangażowanie w DRAGO. To potwierdzenie wiary w potencjał i skalę rozwoju naszej spółki. Obecnie jesteśmy na etapie dynamicznego rozwoju, w związku z czym chcemy jeszcze bardziej uwiarygodnić spółkę w oczach Inwestorów i zwiększyć ich zainteresowanie – mówi Joanna Tynor, prezes zarządu w DRAGO entertainment SA.

DRAGO przez lata działalności osiągnęło stabilną sytuację rynkową, która pozwala Zarządowi na wyznaczanie Spółce coraz to ambitniejszych planów rozwoju. Aktualnie firma szykuje się przeniesienia swoich notowań z NewConnect na rynek regulowany GPW w Warszawie. Prospekt został niedawno zatwierdzony przez KNF.

Warto też dodać, że obecnie trwa skup akcji własnych w DRAGO entertainment, który zgodnie z przyjętym harmonogramem potrwa do 21 sierpnia 2023 r. Nabyte akcje zostaną przeznaczone na realizację części programu motywacyjnego.

Polityka monetarna działa z opóźnieniem, więc na recesję w USA może być jeszcze za wcześnie

W Stanach Zjednoczonych podniesiono od marca 2022 roku główną stopę procentową o 500 punktów bazowych. Daje to największy wzrost od wczesnych lat 80-tych. Biorąc pod uwagę ten agresywny manewr hamujący i odwróconą krzywą dochodowości od połowy 2022 r., większość ekonomistów od pewnego czasu zakłada, że Fed wywoła recesję. Rynek obligacji jest podobnego zdania. Jak dotąd nie było jednak wielu dowodów rozpoczynającego się spowolnienia. Gospodarka USA w ostatnich miesiącach nadal rosła a miesięcznie tworzono średnio prawie 280 tys. nowych miejsc pracy – to znacznie więcej, aby rosnąca populacja w wieku produkcyjnym została wchłonięta przez rynek pracy.

Można powiedzieć, że im dłużej rynek nie będzie otrzymywał pesymistycznych danych, ty coraz częściej będzie padało pytanie czy w ogóle recesja może nadejść.

Polityka monetarna działa z długim i zmiennym opóźnieniem. Historycznie od pierwszej podwyżki stóp do startu recesji musiało minąć od 21 do 43 miesięcy. Z kolei okres od momentu zakończenia cyklu do mocnego spowolnienia gospodarki trwał od 2 do nawet 19 miesięcy. Oznacza to jedno: na recesję w USA może być po prostu być jeszcze za wcześnie. Od startu procesu zacieśniania minęło dopiero 16 miesięcy. Powinniśmy to wziąć pod uwagę. Pamiętajmy również, że Fed nie zakończył cyklu. Lipcowy ruch o 25 punktów bazowych jest raczej pewny. W tym tygodniu i pod koniec ubiegłego, dane z USA napędziły spekulacje, że decyzja o kolejnej podwyżce będzie tą ostatnią, a następne nie będą już potrzebne, mimo, że z ostatniego posiedzenia FOMC wynikało zupełnie co innego.

Pamiętajmy, że Fed w tym cyklu ustanowił szybsze tempo zacieśniania niż w poprzednich dwóch. Należy również wziąć pod uwagę realne stopy procentowe. Jeśli obliczymy je poprzez odjęcie stopy inflacji mierzonej deflatorem wydatków na konsumpcję osobistą z wyłączeniem cen energii i żywności (PCE core, 4,6 proc. r/r) od kluczowej stopy procentowej (5,25 proc.), okazuje się, że realna stopa procentowa jest obecnie dużo niższa niż w okresach poprzedzających wcześniejsze recesje. Pamiętajmy, że jesteśmy w procesie deflacyjnym, co oznacza dalszy spadek dynamiki wzrostu cen a to oznacza, że realne stopy będą się jeszcze zwiększać. Ten aktualny stan rzeczy nie do końca przemawia za recesją, co może oznaczać, że to nie II połowa roku będzie niekorzystna dla amerykańskiej gospodarki a dopiero pierwsze półrocze 2024 roku.

Przeszłość pokazuje, że Rezerwa Federalna rzadko była w stanie uniknąć mocnego spowolnienia po drastycznych podwyżkach stóp procentowych. Kiedy występowały dodatkowo problemy z inflacją (tak jak obecnie) wówczas „miękkie lądowanie” nigdy się nie zdarzyło.

Za tym, że recesja w USA jednak nadejdzie przemawia kilka argumentów: tempo oraz zakres podwyżek stóp (Fed potrafił na jednym posiedzeniu zdecydować o zmianie kosztu pieniądza aż o 75 pb) a także reakcja, a dokładnie mówiąc wzrost rynkowych stóp procentowych i wytworzenie się zjawiska odwróconej krzywej dochodowości (obecnie 2-latki są na poziomie 4,68 proc. a 10-latki wskazują 3,78 proc.).

W przyszłym tygodniu brakuje kluczowych danych z USA czy strefy euro. Rynek z pewnością będzie żył rozpoczynającym się sezonem wyników kwartalnych spółek z Wall Street i to on może napędzać nastroje. Dodatkowo będziemy w okresie wyczekiwania na posiedzenie FOMC oraz EBC, które to wydarzenia zaplanowane są dopiero na ostatni, pełny tydzień lipca.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Ustawa o systemie kaucyjnym przegłosowana w Sejmie

13 lipca Sejm zakończył prace nad ustawą o systemie kaucyjnym na opakowania po napojach. Ze względu na wielkość naszego kraju oraz trzy frakcje materiałowe objęte kaucją, polski system będzie jednym z najpotężniejszych modeli gospodarki obiegu zamkniętego w Europie, gwarantujący recykling 10 miliardów jednorazowych butelek plastikowych i puszek oraz ponowne użytkowanie 3,5 miliarda wielorazowych butelek szklanych.

Bez względu na to, gdzie w Polsce zostanie zakupiony produkt w opakowaniu z kaucją, będzie można go zwrócić w dowolnym sklepie o powierzchni co najmniej 200 m2 bez potrzeby pokazywania paragonu. Dodatkowo, będzie również możliwość zwrotu w mniejszych sklepach, o ile zdecydują się one przystąpić do tego systemu. Przegłosowana ustawa umożliwia im przestąpienie do systemu na zasadach dobrowolności.

Systemowe rozwiązanie zaproponowane przez rząd jest połączeniem różnych europejskich modeli. Warto zaznaczyć, że oryginalna propozycja, w której miało uczestniczyć państwo, została całkowicie odrzucona. Projekt przeszedł znaczącą transformację, począwszy od oryginalnej propozycji, poprzez konstrukcję opartą na zasadach wolnego rynku z udziałem wielu operatorów. Ostateczny kształt projektu jest ukłonem w stronę tych, którzy wprowadzają opakowania na polski rynek – to oni będą jedynymi akcjonariuszami podmiotu zarządzającego systemem kaucyjnym.

– Dzięki kaucji, będącej finansową zachętą, Polska znacznie zwiększy ilość gromadzonych odpadów opakowaniowych. Bezpośrednio wpłynie to na rozwój przemysłu recyklingu i umożliwi produkcję ponad 200 tys. ton butelek i puszek z materiałów zebranych i przetworzonych lokalnie. – mówi Anna Larsson, dyrektor ds. rozwoju GOZ w Reloop Platform.

Podobnie jak w innych krajach można oczekiwać, że wprowadzenie systemu kaucyjnego w ogólnokrajowej skali przyczyni się do znacznego wzrostu świadomości Polaków na temat wartości surowców wtórnych i znaczenia selektywnej zbiórki – nie tylko odpadów po napojach, ale również wszelkich innych rodzajów.

Rządowa propozycja wprowadzenia systemu kaucyjnego jako metody zbiórki butelek i puszek została poparta przez znakomitą większość partii politycznych.

Hydra Games zmienia nazwę na Eneida Games

Hydra Games, warszawski producent gier komputerowych, ogłasza zmianę nazwy na Eneida Games. Ta transformacja symbolizuje nowy rozdział dla spółki i jej aspiracje do odrodzenia się. Motywacją wyboru nazwy „Eneida Games” było odwołanie do mitologii grecko-rzymskiej i odzwierciedlenie pełnej trudności historii spółki, porównywanej do nieustannego boju Herkulesa z Hydrą. Po wyczerpującej walce, spółka zdecydowała się symbolicznie „uśmiercić” Hydrę, aby ożywić ją na nowo pod inną nazwą.

Zmieniając nazwę, nie zapominamy o naszych korzeniach w mitologii grecko-rzymskiej. Historia spółki była pełna trudności i przypominała nieustanny bój Herkulesa z Hydrą. Jednak dzięki naszemu uporowi i determinacji, pokonaliśmy te przeszkody i ponownie zaczęliśmy tworzyć nowe gry. Ta walka była jednak tak wyczerpująca, że zdecydowaliśmy się symbolicznie uśmiercenie Hydry, aby ożywić ją na nowo pod inną nazwą. Teraz nadszedł czas na budowę i nowy początek. Zainspirowani Eneidą Wergiliusza porzucamy upadłą Troję, aby udać się na tereny przyszłego Rzymu i stworzyć Nowe Miasto – Nową Spółkę – tłumaczy Michał Rudowski, Prezes Zarządu Hydra Games. – Podczas wczorajszego Walnego Zgromadzenia Akcjonariuszy został przegłosowany renaming, obecnie oczekujemy na potwierdzenie zmiany w KRS, by w pełni móc posługiwać się nową nazwą.

Spółka, która była rozpoznawalna jako Hydra Games, teraz przyjmuje nową tożsamość, pragnąc odciąć się od przeszłości i zainicjować nowy start. Nowi właściciele i Zarząd dostrzegli potencjał marki, ale jednocześnie zdawali sobie sprawę, że konieczne są znaczące zmiany, aby zredefiniować strategię i dostosować ją do zmieniającego się rynku gier.

–  Wybór nazwy „Eneida Games” jest odzwierciedleniem naszego pragnienia stworzenia nowego rozdziału i unikalnej tożsamości. Chcemy odciąć się od przeszłości i rozpocząć nową historię jako Eneida Games. Jesteśmy pełni zapału, by wprowadzić spółkę na zupełnie nowe tory. Zaczynając od podstaw, skupiamy się na odbudowie reputacji składającej się z solidnej jakości, innowacyjności i pasji w tworzeniu gier. Nasze plany obejmują nowe pomysły, projekty i cele. Zespół Hydra Games jest gotowy, aby wykorzystać swoje doświadczenie i potencjał w celu stworzenia gier, które przyciągną uwagę graczy na całym świecie – kończy Michał Rudowski.

Przeobrażenie Hydra Games w Eneida Games to o wiele więcej niż tylko zmiana nazwy. To deklaracja, że firma odcina się od dotychczasowego modelu działania oraz jest gotowa do podjęcia wyzwań i rozwoju na nowych obszarach. Wśród nowych projektów spółki znajdują się: druga część horroru Don’t Be Afraid oraz gra Kanashimi: Path of Samurai. Ta druga gra to strategia turowa z elementami RPG i roguelike zapowiadana wcześniej jako „Road to Yokoshima”. Spółka prowadzi także negocjacje w zakresie dalszego rozszerzenia swojego portfolio produkcyjnego i wydawniczego.

Najem instytucjonalny lepszy od okazjonalnego?

Najem instytucjonalny zyskuje na popularności. Wyjaśniamy czy taki wariant najmu jest bardziej korzystny niż najem okazjonalny.

Zmiany prawne, które niejako skazały właścicieli mieszkań prowadzących prywatny najem na ryczałtowe rozliczenia z fiskusem mogą być argumentem za przejściem na wynajem firmowy. Tej sytuacji znacząco nie zmieni niedawna decyzja Sejmu i Senatu przyznająca małżonkom dwukrotnie wyższy limit przychodów (200 000 zł) objętych niższą stawką ryczałtu (8,5%). Warto zdawać sobie sprawę, że wybór firmowego wynajmu pozbawia możliwości podpisywania umów najmu okazjonalnego. Ten wariant najmu jest bowiem dopuszczalny tylko dla osób prywatnych. Przedsiębiorcom ustawodawca oferuje tak zwany najem instytucjonalny. Postanowiliśmy wyjaśnić, jakie są cechy takiej formy najmu, która zyskuje na popularności.

Nasz artykuł w dużym skrócie:

  • Najem instytucjonalny został zastrzeżony dla przedsiębiorców. Znaczenia nie ma wielkość firmy oferującej taki wariant najmu. Może być to nawet jednoosobowy przedsiębiorca. Wymogiem jest natomiast status najemcy jako osoby fizycznej.
  • Kilka aspektów najmu instytucjonalnego zostało uregulowanych bardziej korzystnie dla właściciela mieszkania niż w przypadku najmu okazjonalnego. Chodzi między innymi o możliwość pomniejszenia kaucji o zaległości czynszowe. Poza tym najem instytucjonalny bardzo przypomina najem okazjonalny pod względem ogólnych zasad i procedury eksmisyjnej.
  • Przepisy przewidują możliwość „instytucjonalnego” wynajęcia mieszkania ze stopniowym dojściem do własności. W takim wariancie najemca stopniowo spłaca własność lokalu razem z czynszem. Jest to jednak opcja mało opłacalna dla przedsiębiorców.

Poniżej prezentujemy więcej informacji o tym, jak działa najem instytucjonalny. Wielokrotnie porównujemy go z wynajem okazjonalnym.

Najem instytucjonalny nie tylko dla dużych firm …

Wielu osobom najem instytucjonalny może kojarzyć się z ofertą wynajmu mieszkań przez dużych inwestorów (np. w tak zwanym segmencie PRS – ang. Private Rented Sector). Warto pamiętać, że ten rodzaj najmu został wprowadzony do polskiego prawa w 2017 roku, czyli podczas przygotowań do realizacji programu Mieszkanie Plus. „Ustawodawca zdecydował się wówczas na pozostawienie najmu okazjonalnego jako rozwiązania tylko dla osób prowadzących prywatny wynajem” – przypomina Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Natomiast najem instytucjonalny od razu wprowadzono z myślą o osobach fizycznych, osobach prawnych lub jednostkach organizacyjnych niebędących osobami prawnymi, prowadzących działalność gospodarczą w zakresie wynajmowania lokali. Warto zwrócić uwagę, że drugą stroną umowy najmu instytucjonalnego (najemcą) może być jedynie osoba fizyczna (zobacz: K. Krzekotowska, M. Malinowska-Wójcicka [w:] K. Krzekotowska, M. Malinowska-Wójcicka, Ochrona praw lokatorów i mieszkaniowy zasób gminy. Komentarz, wyd. II, Warszawa 2021, art. 19(f)).

Korzyści są podobne jak przy okazjonalnym najmie

Komentarze do ustawy o ochronie praw lokatorów potwierdzają to, co nietrudno można zauważyć po przeanalizowaniu przepisów dotyczących najmu instytucjonalnego. Mianowicie, ta forma najmu w bardzo wielu aspektach przypomina najem okazjonalny. Warto zatem skupić się na różnicach, które dzielą najem okazjonalny oraz instytucjonalny. Mowa o następujących aspektach:

  • najem instytucjonalny jest zarezerwowany dla osób, firm oraz instytucji prowadzących działalność gospodarczą w zakresie wynajmu mieszkań, podczas gdy najem okazjonalny od 2017 r. to opcja wyłącznie dla prywatnych wynajmujących
  • przy najmie instytucjonalnym nie ma limitu czasowego dotyczącego trwania umowy na czas określony (w najmie okazjonalnym analogiczny limit czasowy wynosi 10 lat)
  • przepisy dotyczące najmu instytucjonalnego nie przewidują dla najemcy obowiązku przedstawiania informacji o „awaryjnym” mieszkaniu lub domu na wypadek eksmisji, posiadania oświadczenia osoby posiadającej tytuł prawny do wspominanego lokum oraz powiadamiania wynajmującego o zmianie zapasowego lokalu/domu („instytucjonalny” najemca w umowie jedynie deklaruje, że jest świadomy pozbawienia prawa do mieszkania socjalnego i pomieszczenia tymczasowego)
  • w przypadku najmu instytucjonalnego, wynajmujący ma prawo potrącenia z kaucji zaległości czynszowych i późniejszego wezwania najemcy do uzupełnienia kaucji w określonym terminie – nawet bardzo krótkim (jeśli termin nie został wyznaczony wcześniej w umowie, to właściciel mieszkania sam go określa)

Powyższe informacje sugerują, że najem instytucjonalny jest w pewnych aspektach bardziej korzystny dla właściciela lokalu aniżeli najem okazjonalny i jednocześnie dzieli te same zalety (brak ustawowego limitu podwyżek czynszu oraz uproszczona procedura eksmisyjna). Niestety, obydwa analizowane rodzaje najmu posiadają ten sam mankament. „Mowa o możliwości zablokowania przyspieszonej eksmisji przez najemcę, który złoży skuteczne zażalenie na postanowienie sądu o nadaniu klauzuli wykonalności oświadczeniu o poddaniu się egzekucji” – wyjaśnia Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Dojście do własności mieszkania to ciągle rzadkość

W ramach podsumowania warto zaznaczyć, że ustawa o ochronie praw lokatorów przewiduje również możliwość prowadzenia najmu instytucjonalnego z dojściem do własności. Takie rozwiązanie wprowadzono z myślą o zakończonym już programie Mieszkanie Plus. Mimo tego, instytucjonalny najem z opcją dojścia do własności mogą oferować również przedsiębiorcy. Praktyka pokazuje jednak, że w obliczu fiaska programu Mieszkanie Plus najem instytucjonalny z dojściem do własności nie zyskał dużego znaczenia. Taka sytuacja na pewno wynika z podejścia przedsiębiorców, dla których spłacanie przez najemcę co miesiąc niewielkiej części wartości mieszkania raczej nie jest szczególnie atrakcyjną opcją. „Umowa najmu instytucjonalnego z dojściem do własności (uwzględniająca dodatkowo rozliczenie partycypacji) może zdobyć natomiast pewną popularność w przypadku SIM-ów, czyli społecznych inicjatyw mieszkaniowych” – podsumowuje Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Źródło: Magdalena Markiewicz, portal NieruchomosciSzybko.pl

Cyberprzestępcy znów wykorzystują QR kody

Na parkomatach w Krakowie pojawiły się naklejki z fałszywymi kodami QR. Miasto informuje, że to oszustwo i inicjatywa cyberprzestępców. Eksperci ds. cyberbezpieczeństwa przestrzegają, że w okresie wakacyjnym mogą pojawiać się także inne mutacje tego typu ataków.

Cyberprzestępcy obrali sobie za cel turystów odwiedzających w sezonie wakacyjnym Kraków. Nalepki, jakie pojawiły się na parkomatach, sugerowały, że może być to prosty i szybki sposób na opłacenie miejsca parkingowego. Były jednak fałszywe, a znajdujące się na nich kody QR kierowały na strony wyłudzające dane kart płatniczych. Miasto szybko zareagowało, ale specjaliści ds. cyberbezpieczeństwa przestrzegają, że sytuacja może się powtarzać. Oszustwa na fałszywe kody QR to niestety znana, ale sprawdzona metoda.

– To znaczące, że w okresie wakacyjnym oszuści po raz kolejny sięgają po sprawdzony sposób, jakim są fałszywe kody QR. Cyberprzestępcy są niestety wytrawnymi obserwatorami i doskonale wiedzą, że w miejscach turystycznych przewija się teraz wiele ludzi, którzy chcą szybko i sprawnie zaparkować. Część z nich to turyści np. z zagranicy, którzy nie mają świadomości, jak w nowym miejscu wygląda system parkingowy. Na tym m.in. żerują oszuści. Preparowane przez nich QR kody mogą wyglądać bardzo wiarygodnie, zawierać logotypy najpopularniejszych systemów płatności czy hasła zachęcające do szybkiego uiszczania opłat. Celem było wyłudzenie danych pozwalających na nadużycia finansowe.

Pamiętajmy, aby każdorazowo sprawdzać w nowym miejscu informacje o sposobach uiszczania opłat parkingowych np. na oficjalnej stronie miasta. Korzystajmy z oficjalnych i znanych aplikacji do płatności za parkowanie. Zainstalowanie na telefonie oprogramowania zabezpieczającego, popularnie zwanego antywirusem, umożliwi zablokowanie stron phishingowych, które wyłudzają dane kart płatniczych w celu rzekomej opłaty za parkowanie. Dobrym sposobem ochrony jest też korzystanie z aplikacji skanujących kody, które umożliwiają podgląd całego adresu URL przed przejściem na stronę internetową. Jeśli adres wyda nam się podejrzany – w żadnym przypadku nie klikajmy w niego.

Kod QR może wydawać się przyjaznym rozwiązaniem, ale powinien wzbudzić podejrzenia m.in. jeśli nie jest integralnym elementem urządzania takiego jak parkomat, ale pojawił się na nim w postaci naklejki, tzw. wlepki czy ulotki. Można sobie wyobrazić inne mutacje tego oszustwa i kody umieszczane np. na plakatach informujących o wydarzeniach kulturalnych, koncertach, ogłoszeniach np. o sprzedaży mieszkań, a nawet bilbordach reklamujących usługi i aplikacje bankowe. Tuż po agresji Rosji na Ukrainę w niektórych polskich miastach pojawiały się także plakaty z fałszywymi kodami QR i informacją o rzekomym zbieraniu danych o obywatelach Ukrainy zamieszkałych w Polsce. Każdorazowo należy bardzo uważnie przyglądać się takim komunikatom i nie działać mechanicznie. – komentuje Kamil Sadkowski, starszy specjalista ds. cyberbezpieczeństwa ESET.

Wynajem długoterminowy aut nieprzerwanie rośnie od 2 lat – wyniki PZWLP po I kw. 2023 r.

Rynek motoryzacyjny i flotowy w Polsce powoli powracają do normalności po kryzysie spowodowanym pandemią COVID-19 oraz wywołaną w jej wyniku ograniczoną dostępnością nowych samochodów. W pierwszym kwartale bieżącego roku poziom sprzedaży nowych aut do firm w Polsce osiągnął bardzo dobre wartości, notowane przed rokiem 2020. Jeszcze w zeszłym roku rynek motoryzacyjny, zarówno w naszym kraju, jak i całej Europie znajdował się pod silnym wpływem kłopotów z produkcją i podażą nowych aut. Pierwsze trzy miesiące roku 2023 wskazują jednak na wyraźne odbicie i odrabianie strat. Duże wzrosty sprzedaży, osiągnięte w części przypadków dzięki efektowi tzw. niskiej bazy, odnotowane zostały w każdej formie finansowania. Zgodnie z danymi PZWLP, branża wynajmu długoterminowego aut w Polsce urosła o 10,8% r/r pod względem łącznej liczby aut, co oznacza, że tempo jej rozwoju nieprzerwanie zwiększa się już od 2 lat. Wzrost został odnotowany również w przypadku branży Rent a Car (wypożyczalnie samochodów) i na koniec pierwszego kwartału wyniósł 6,9% r/r.         

W pierwszym kwartale bieżącego roku pojawiły się pierwsze sygnały ożywienia na rynku motoryzacyjnym w Polsce po okresie zmniejszonej podaży nowych samochodów, a w konsekwencji znaczące wzrosty sprzedaży aut w salonach. Wiele wskazuje na fakt, że rynek powoli zaczyna powracać do normalności, jednak z ostatecznymi ocenami warto wstrzymać się przynajmniej do zakończenia pierwszego półrocza.

Ze względu na bardzo słabe wyniki sprzedaży nowych aut w zeszłym roku, w pierwszym kwartale bieżącego roku zanotowane zostały duże wzrosty sprzedaży, przekraczające nawet 20%, w porównaniu rok do roku, będące efektem tzw. niskiej bazy z roku 2022. W związku z tym, najwyższe wzrosty zostały odnotowane w tych formach finansowania samochodów, które w zeszłym roku najmocniej ucierpiały i zanotowały najwyższe spadki z powodu kryzysu podażowego, a także wysokiej inflacji i stóp procentowych. Łącznie z polskich salonów wyjechało w pierwszym kwartale ponad 123 tys. samochodów, z czego blisko 87 tys. nabyły firmy i przedsiębiorcy, co stanowiło 70,6% łącznej sprzedaży.

Rynek motoryzacyjny odbija po problemach związanych z podażą nowych aut

Firmy i przedsiębiorcy nabyli w pierwszym kwartale o 22,6% więcej nowych aut osobowych niż w analogicznym okresie rok temu. Jeszcze większy wzrost został odnotowany w przypadku zakupu ze środków własnych, kredytu i klasycznego leasingu liczonych razem – w tym przypadku, przede wszystkim ze względu na niską bazę porównawczą (względem I kwartału 2022), osiągnął on poziom 28,4% r/r. Inaczej sytuacja wyglądała natomiast, jeśli chodzi o wynajem długoterminowy, gdzie również odnotowany został wzrost, ale o relatywnie niższej wartości 7,2% r/r.

Zdaniem ekspertów PZWLP, głównym powodem dużych różnic w dynamice wzrostu sprzedaży pomiędzy poszczególnymi rodzajami finansowania samochodów jest przede wszystkim niska baza porównawcza z I kwartału 2022 r. w części przypadków.

W przypadku wynajmu długoterminowego aut od wielu lat obserwowana jest duża odporność na zewnętrzne czynniki i zawirowania na rynku, przez co sprzedaż nie różni się znacząco w poszczególnych okresach, niezależnie od sytuacji na rynku – mówi Robert Antczak, Prezes Zarządu PZWLP. – W czasie kiedy cały rynek motoryzacyjny zmagał się z takimi negatywnie wpływającymi na rozwój czynnikami jak pandemia koronawirusa, ograniczona dostępność samochodów, czy wysoka inflacja, poziom sprzedaży w wynajmie długoterminowym pozostawał mimo wszystko na zbliżonym poziomie do lat z lepszą koniunkturą i w przeciwieństwie do konkurencyjnych form finansowania samochodów, nie podlegał dużym wahaniom.

W pierwszym kwartale 2023 roku branża wynajmu długoterminowego samochodów w Polsce nabyła na potrzeby oferowanych usług 20,8 tys. nowych aut osobowych, co stanowiło 24% łącznej sprzedaży samochodów do firm w naszym kraju w tym czasie.

Wynajem długoterminowy aut rozwija się coraz szybciej

Pod względem najważniejszego ze wskaźników, którym mierzona jest dynamika rozwoju wynajmu długoterminowego samochodów w Polsce, a więc łącznej liczby aut w usłudze Full Serwis Leasing na krajowym rynku, branża wynajmu długoterminowego urosła w pierwszym kwartale 2023 roku o 10,8% r/r. Oznacza to, że tempo wzrostu wynajmu długoterminowego aut w Polsce nieprzerwanie przyśpiesza od 2 lat.

Tempo wzrostu wynajmu długoterminowego w Polsce rośnie nieprzerwanie od dokładnie 2 lat i w pierwszym kwartale roku znajdowało się już na poziomie znanym nam z czasów przed pandemią, czyli początkiem perturbacji w całej gospodarce – mówi Robert Antczak, Prezes Zarządu PZWLP. – Spodziewamy się, że dynamika będzie się jeszcze zwiększać, przynajmniej w najbliższym czasie, powoli znika bowiem jeden z bardziej hamujących rozwój naszej branży czynników, a więc kwestia ograniczonej dostępności nowych samochodów. Równolegle coraz silniejsze stają się argumenty, które zachęcają przedsiębiorców do korzystania z wynajmu długoterminowego, jak na przykład stałe koszty związane z finansowaniem i pełnym zakresem obsługi auta przez cały okres umowy, co w obecnych czasach jest coraz większą wartością. W efekcie, z wynajmu długoterminowego coraz częściej korzystają mali, a nawet mikro przedsiębiorcy, często zastępując nim wcześniej wykorzystywany do finansowania samochodu kredyt czy klasyczny leasing finansowy.  

Udział Diesla w wynajmie długoterminowym topnieje w oczach – na koniec marca to już niewiele ponad 1/3 wszystkich pojazdów

Dane PZWLP po pierwszym kwartale roku potwierdzają, że aut z silnikami Diesla ubywa w wynajmie długoterminowym bardzo szybko. Na koniec marca b.r. samochody napędzane wysokoprężnymi jednostkami stanowiły już niewiele ponad 1/3 ogółu. W ciągu zaledwie roku udział Diesla zmniejszył się o aż 8,4 p.p. Samochody z silnikami dieslowskimi tracą swoją pozycję przede wszystkim na rzecz aut z napędami benzynowymi, które na koniec pierwszego kwartału stanowiły 53,5% łącznej floty, a ich udział urósł o 7,7 p.p. w ciągu roku. Przybywa także aut napędzanych ekologicznymi jednostkami, a więc wszelkiego rodzaju hybryd i samochodów w pełni elektrycznych, które na koniec marca stanowiły już 8,9% ze wzrostem udziału w łącznej flocie w wynajmie długoterminowym w ciągu roku o 0,7 p.p. Udział aut w pełni elektrycznych wynosił na koniec pierwszego kwartału 1,4% i urósł o 0,8 p.p. w ciągu roku.

Średnia emisja dwutlenku węgla nowych samochodów osobowych zakupionych przez branżę wynajmu długoterminowego w pierwszym kwartale 2023 roku była o 1,2% i 1,6 g/km niższa niż rok wcześniej i wyniosła 129,3 g/km. Jeśli zaś chodzi o auta dostawcze, to średnia emisja w ich przypadku wyniosła 149 g/km i była wyższa o 17,8% i 22,5 g/km w stosunku do stanu w porównywalnym czasie roku 2022.

Tempo wzrostu branży Rent a Car w Polsce ponownie przyśpiesza

Dane PZWLP po pierwszym kwartale 2023 roku wskazują, że branża Rent a Car (wypożyczalnie samochodów) odnotowała wzrost na poziomie 6,9% r/r. Oznacza to odwrócenie trwającego przez trzy poprzednie kwartały trendu spadkowego w tym zakresie. Dla przypomnienia – po pierwszym kwartale 2022 r. branża Rent a Car rozwijała się w tempie ponad 20% r/r, a na koniec roku było to już jedynie 3,5% r/r.

Branża Rent a Car najszybciej i najmocniej spośród całego sektora wynajmu samochodów reaguje na wszelkie zawirowania i negatywne dla rozwoju zjawiska w gospodarce – mówi Maciej Tórz, Członek Zarządu PZWLP. – Dobitny przykład tego mieliśmy w trakcie pandemii i lockdownów w 2020 roku. Nieznaczne zwiększenie tempa wzrostu, po kilku miesiącach tendencji spadkowej możemy bardzo ostrożnie traktować jako prawdopodobny powrót na ścieżkę szybszego wzrostu. Zmniejszająca się w zeszłym roku dynamika rozwoju wynikała z problemów z dostępnością nowych samochodów, a także z wysokiej inflacji. W 2023 roku czynniki te są już znacząco słabsze, więc jest szansa, że faktycznie mamy do czynienia z początkową fazą rynkowego odbicia w kierunku większych wzrostów. Z ostatecznymi ocenami sytuacji musimy jednak poczekać przynajmniej do momentu, w którym poznamy dane po pierwszym półroczu.   

Branża Rent a Car jest obecnie reprezentowana w PZWLP przez 7 dużych, sieciowych, polskich i międzynarodowych wypożyczalni samochodów, których łączna flota* w usługach wynajmu krótkoterminowego (1-30 dni) oraz średnioterminowego (1 miesiąc – 2 lata) wynosiła na koniec marca 2023 roku 13,8 tys. aut.        Dynamika rozwoju Rent a Car w Polsce

 * – bez floty firmy Avis Budget / Jupol – Car

Sixt Rent a Car Polska / Eurorent Sp. z o.o.

Maszyny rolnicze w pierwszym półroczu 2023: spadek rejestracji nowych, wzrost – używanych

O 12,5 procent – w stosunku do analogicznego okresu 2022 – spadła w pierwszym półroczu tego roku liczba rejestracji (czyli de facto sprzedaży) nowych ciągników rolniczych. Zarejestrowano ich teraz 4900. To o 698 szt. mniej niż w pierwszych sześciu miesiącach 2022 – wynika ze sporządzonego przez Polską Izbę Gospodarczą Maszyn i Urządzeń Rolniczych na podstawie danych CEPiK raportu. Tendencję spadkową widać też w innej podstawowej kategorii nowych maszyn rolniczych czyli przyczep. W ciągu całego pierwszego półrocza zarejestrowano ich 3252, a więc o 1168 szt. mniej niż w tym samym okresie w 2022 roku. Oznacza to spadek rok do roku o 26,4%. Inną tendencję zaobserwować zaś można na rynku maszyn używanych. Tu na koniec czerwca 2023 roku PIGMiUR odnotowuje 12 114 szt. zarejestrowanych ciągników „z drugiej ręki”. To o 1322 szt. więcej niż w tym samym okresie rok wcześniej. Wzrost wynosi 12,2%. Tak samo jest z używanymi przyczepami, bowiem  zarejestrowano ich 3341 szt. czyli o 321 szt. więcej niż przed rokiem. To wzrost o 10,6 %.

Dane dotyczące rejestracji nowych maszyn rolniczych za sam czerwiec zdają się potwierdzać spadkowy trend: 768 szt. nowych ciągników. To 10 szt. mniej niż przed miesiącem, a zarazem drugi najgorszy wynik w tym roku – tylko w styczniu zarejestrowano mniej ciągników. W stosunku do czerwca 2022 jest to o 160 rejestracji mniej, a do czerwca 2021 roku – aż o 469 szt. mniej. W segmencie innej podstawowej kategorii maszyn rolniczych – przyczep – szósty miesiąc przynosi pod względem rejestracji najlepszy – co prawda – wynik w tym roku: 647 szt., jednak porównując go do zeszłych lat widać spadek. W stosunku bowiem do czerwca 2022 to o 166 szt. mniej, a do czerwca 2021 – o 360 szt. mniej. Dane za całe pierwsze półrocze prezentują się zaś tak: o 12,5 procent – w stosunku do analogicznego okresu 2022 – spadła liczba rejestracji (czyli de facto sprzedaży) nowych ciągników rolniczych. Zarejestrowano ich teraz 4900. To o 698 szt. mniej niż w pierwszych sześciu miesiącach 2022. Tendencję spadkową widać też w nowych przyczepach. W ciągu całego pierwszego półrocza zarejestrowano ich 3252, a więc o 1168 szt. mniej niż w tym samych okresie w 2022 roku. Oznacza to spadek rok do roku o 26,4%.

– Nabywcy nowych maszyn rolniczych z coraz większym dystansem planują swoje inwestycje w sprzęt, biorąc pod uwagę głównie to, co dziś miejsce ma w branży rolno spożywczej, a także ogólną sytuację ekonomiczną – mówi Michał Spaczyński, wiceprezes Polskiej Izby Gospodarczej Maszyn i Urządzeń Rolniczych. Dodaje, że na podejście potencjalnych użytkowników nowych maszyn wpływ może mieć np. ostatni kryzys zbożowy i wynikająca z niego niepewność na rynku. – Trudno dziś o gwarancję powodzenia działań wśród przedsiębiorców rolnych, tym bardziej, że brak jest dla nich ewidentnie długofalowej wizji wsparcia ze strony państwa. Mamy bowiem do czynienia jedynie z działaniami doraźnymi, bez wystarczającej dbałości o tych, na których barkach spoczywa rozwój gospodarki rolno spożywczej w Polsce – zauważa Michał Spaczyński.

Wśród najpopularniejszych nowych ciągników są: John Deere (854 czyli o 96 szt. więcej niż przed rokiem. Udziały tej marki na koniec czerwca to 17,4 % – o 3,9 punktu procentowego więcej niż rok wcześniej), New Holland (775, o 176 szt. mniej niż w 2022 roku. Udziały tej marki to 15,8%.) czy Kubota (553, o 21 szt. więcej niż przed rokiem, z udziałami 11,3%.). Na dalszych miejscach plasują się m.in.: Deutz Fahr, Case IH czy Massey Ferguson. Najpopularniejszą marką nowych przyczep rolniczych jest zaś Pronar (1120 szt., o 585 szt. mniej niż przed rokiem), a następnie MetalFach (365, z udziałami 11,2%) i Metaltech, (8,4% udziałów rynkowych i 273 szt.). Zarówno w segmencie nowych przyczep, jak i ciągników na pierwszych miejscach plasują się Mazowsze i Wielkopolska.

– Pomimo obiektywnych trudności, polski producent rolny pozostaje aktywny i ma na uwadze swój rozwój, dlatego pozwala sobie na takie zakupy sprzętu, na jakie go w obecnej sytuacji stać – w ten sposób Michał Spaczyński tłumaczy większe zainteresowanie rejestracjami maszyn używanych.

Na tym rynku, na koniec czerwca 2023 roku, PIGMiUR notuje 12 114 szt. zarejestrowanych ciągników. To o 1322 szt. więcej niż w tym samym okresie 2022 roku. Wzrost wynosi tu 12,2%. Z przyczepami sytuacja jest w podobna. W okresie styczeń-czerwiec zarejestrowano ich 3341 szt. To o 321 szt. więcej niż przed rokiem. Oznacza to, że obecnie Izba notuje tu wzrost o 10,6 %.

Dlaczego indeksy odczują ostatnie wezwania?

O tym, że na danej giełdzie jest tanio, świadczyć może przykładowo brak nowych emitentów chcących trafić na dany parkiet czy pojawiające się wezwania na akcje spółek już istniejących. Mało jaka spółka może bowiem chcieć wyemitować nowe akcje po niskiej cenie, natomiast inwestorów branżowych czy finansowych, chcących skupić w takiej sytuacji większy pakiet akcji, może być wielu.

Gdyby iść tym tokiem rozumowania, na GPW w Warszawie może być rzeczywiście tanio. O ile nowych emitentów właściwie nie ma lub czekają na bardziej dogodny moment pod względem rynkowych wycen, o tyle o kolejnych wezwaniach możemy usłyszeć coraz częściej. A większość z nich, jeżeli nie wszystkie, dotyczy wezwań na 100% akcji danej spółki, z chęcią delistingu w kolejnym kroku.

Takie wezwania dokonują się z różnym skutkiem. Są te nieudane z punktu widzenia wzywającego (Ciech), kontrowersyjnie przeprowadzone (Kernel Holding) czy zakończone powodzeniem (Alumetal). A w kolejce czekają już kolejne ogłoszone wezwania, m.in. na akcje TIM i STS Holding.

Co warte odnotowania, rezultaty wezwań będą miały swój wpływ na indeksy giełdowe. Zgodnie z metodyką polskich indeksów administrowanych przez GPW Benchmark w indeksach z rodziny WIG mogą uczestniczyć tylko te spółki, których akcje w wolnym obrocie (tzw. free float) wynoszą minimum 10%. Po udanym (dla wzywającego) zakończeniu wezwania dana spółka tego podstawowego kryterium nie będzie już spełniała. W konsekwencji, po opublikowaniu odpowiedniego raportu bieżącego, w indeksach nastąpi zmiana nadzwyczajna polegająca na wykluczeniu spółki, której dotyczyło wezwanie, i jednoczesnym zastąpieniu jej odpowiednią spółką z listy rezerwowej (w przypadku indeksu o stałej liczbie składników) – uważa Dawid Bąbol, zarządzający BETA ETF.

Pierwsza taka nadzwyczajna zmiana została dopiero co ogłoszona w sWIG80, w którym Alumetal zostaje zastąpiony przez Mangata Holding. A kolejne już są na horyzoncie. Być może już w lipcu poznamy decyzję KNF ws. delistingu Kernel Holding, która może poskutkować zmianami w mWIG40 w sierpniu lub wrześniu, w zależności od tego, na kiedy przypadnie ostatni dzień notowań tej spółki (o ile taki delisting w ogóle zostanie dopuszczony do przeprowadzenia). Jeśli kolejne wezwania się powiodą, to – zapewne również na przełomie sierpnia i września – główne indeksy z rodziny WIG mogą opuścić wspomniane już STS Holding (mWIG40) czy TIM (sWIG80). A po drodze być może usłyszymy o następnych wezwaniach.

Choć wydawać się to może nieintuicyjne, wezwania na akcje jednych spółek będą miały w horyzoncie kilku dni wpływ na notowania również innych spółek – właśnie w związku ze zmianami w indeksach i w konsekwencji ze zmianami w portfelach funduszy naśladujących te indeksy. Co prawda ten wpływ nie powinien być znaczny, ponieważ na ten moment polski rynek funduszy pasywnych nie jest jeszcze zbyt duży, jednak śladowe ruchy będą zauważalne – dodaje Dawid Bąbol.

Dawid Bąbol, Zarządzający BETA ETF

Movens Capital zainwestuje ponad 60 mln euro w rozwój startupów technologicznych

  • Movens ogłasza plany drugiego funduszu o wartości 60 mln EUR na pierwszym zamknięciu, docelowo z limitem do 100 mln Movens Fund 2 zainwestuje w ponad 30 spółek technologicznych z regionu Europy Środkowo-Wschodniej.
  • Nowy fundusz ruszy w pierwszej połowie 2024 r. gromadząc polskich i europejskich inwestorów prywatnych oraz instytucjonalnych. Będzie koncentrować się na startupach z międzynarodowym potencjałem m.in. w sektorach enterprise software, health care, climate tech. Podobnie jak w Movens Fund 1 preferowane będą spółki wykorzystujące AI i machine learning. 
  • Zespół Movens ma dobrą rękę do inwestycji w spółki technologiczne. Dotychczasowe inwestycje zespołu to ponad 30 spółek, z których 5 zakończyło się już udanymi exitami z ponad 10-krotnym ważonym zwrotem z kapitału. Tylko w 2023 r. spółki portfelowe Woltair i Vue Storefront z Movens Fund 1 pozyskały w kolejnych rundach 40 mln euro. W sumie inwestycje Movens VC zebrały już 85 mln euro.

Movens zapowiada drugi fundusz o docelowej maksymalnej wielkości 100 mln euro, gotowy sfinansować nawet 34 innowacyjnych firm z regionu CEE, przy pojedynczej inwestycji od 250 tysięcy do 2,5 mln euro dla spółek pre-seed i seed oraz do 5 mln euro dla spółek w późniejszych etapach rozwoju. Na dziś, wszyscy zagraniczni inwestorzy z pierwszego funduszu potwierdzili już gotowość inwestowania w nowy projekt. Movens Fund 2 zostanie uruchomiony już w pierwszej połowie 2024 r., z pierwszym planowanym zamknięciem szacowanym na poziomie 60 mln euro.

  • Rynek startupów w CEE najlepsze ma wciąż przed sobą w końcu technologia to DNA globalnej gospodarki. W Movens Fund 2 celujemy nie tylko w diamenty technologiczne na etapach rund pre-seed i seed. Nowy fundusz będzie inwestował także nieco później na etapie rund A+. W najciekawsze projekty będziemy inwestować do 5 mln EUR. Jesteśmy funduszem generalistycznym, ale koncentrujemy się na wspieraniu firm wybranych obszarach: oprogramowanie dla przedsiębiorstw, technologie klimatyczne, opieka zdrowotna, fintech, e-commerce enablers, edtech oraz future of work. Od lat inwestujemy aktywnie w AI/ML i mamy dobrze zmapowane najciekawsze projekty w tym obszarze. Jesteśmy fanami efektów sieciowych i open source, ale unikalne IP może być również źródłem solidnej przewagi konkurencyjnej – podkreśla Artur Banach, partner i współtwórca Movens Capital.

Filarem nowej strategii inwestycyjnej jest region CEE: połączenie potencjału 1 mln wysoce wykwalifikowanych programistów z rosnącą liczbą doświadczonych założycieli potrafiących budować skalowalne firmy międzynarodowe oraz z kapitałem ze strony VC zaowocowało ponad 40 jednorożcami z tego regionu[1]. Jednocześnie obecna sytuacja rynkowa powoduje dziś, że wyceny młodych spółek znacznie obniżyły się tworząc doskonałe otoczenie dla doświadczonych zespołów inwestycyjnych.

Mocny team i uznanie globalnych inwestorów

Mocnym filarem drugiego funduszu Movensa pozostaje zespół zarządzający. Pierwszą wspólną inwestycję przeprowadził on w 2014 r. Zanim w 2020 r. uruchomił pierwszy fundusz – łącznie zainwestował w 9 spółek, z których 5 zakończyło się bardzo udanymi exitami. Obecnie mają już na koncie łącznie blisko 30 inwestycji. Duży wpływ na DNA funduszu mają wieloletnie doświadczenia przedsiębiorcze liderów funduszu, wyniesione z takich spółek jak Netsprint, Skycash czy Datarino.

Trzonem zespołu Movens Fund 2 będą zatem Artur Banach, Michał Olszewski, Radosław Rejman, Łukasz Pawłowski, Maciej Kraus, Przemysław Jurgiel-Żyła oraz Yaroslav Krempovych. Specjalizują się oni m.in. w fundraisingu, strategii, ekspansji międzynarodowej, pricingu, czy wspieraniu spółek w procesach M&A.

  • Naszą siłą są także m.in. relacje w ekosystemie na całym świecie. Na bazie pierwszego funduszu, Movens VC wypracował skuteczny proces inwestowania i zbudował ponad 300 relacji z zachodnimi funduszami VC i późniejszego etapu, umożliwiając wsparcie dla międzynarodowych koinwestycji. Współinwestujemy więc z dużymi graczami VC z samego topu, takimi jak Creandum (pierwszy inwestor Spotify), The Westly Group (pierwszy inwestor Tesli) czy z Earlybird (pierwszy inwestor UIPath) – zaznacza dr Maciej Kraus, ekspert ds. pricingu i partner w Movens Capital.

Movens Capital przez ostatnie lata dał się poznać jako świetny partner dla firm technologicznych wyznaczających nową jakość w sektorach climate tech, fintech, martech, wsparcia dla e-commerce, logistyki, medtech, industry 4.0 i deeptech czy sport & wellness. To Movens  stoi za finansowaniem takich spółek jak Vue Storefront, Packhelp, StethoMe, Woltair, Doctor.one, The Village Network, SKY ENGINE AI or Talkie.ai. Tylko w tym roku spółki portfelowe Movens zebrały w kolejnych rundach 40 mln euro, a a łącznie zebrały już ponad 85 mln euro od inwestorów.

Portfel pełen perełek

Kilka dni temu czeski Woltair, spółka portfelowa Movens Capital, ogłosiła nową rundę inwestycyjną, w której pozyskała dodatkowe 20,5 mln euro, oprócz 16,3 miliona euro zebranych we wrześniu 2022 roku. Jest to platforma cyfrowa łączącą konsumentów, którzy chcą zainstalować rozwiązania cleantech, takie jak pompy ciepła czy panele słoneczne z instalatorami. Firma rośnie w tempie ponad 300% rocznie, jest liderem rynku w Czechach, dynamicznie rośnie w Polsce i ogłosiła plany ekspansji w Niemczech.

To Movens Capital wspiera również od rundy pre-seed rozwój Vue Storefront, który zebrał w ostatniej rundzie aż 20 mln USD, co okazało się największą rundą finansowania w pierwszym kwartale 2023 r. w ekosystemie w Polsce. Runda została przeprowadzona przez Felix Capital z Wielkiej Brytanii, z udziałem Creandum, Earlybird i SquareOne. Vue Storefront to globalny lider szybko rosnącej kategorii FEaaS (Frontend as a Service), który dostarcza nowoczesna platformę do budowy frontendu w ponad 2.000 dużych i średnich sklepach na całym świecie.

W zeszłym roku Movens Capital uplasował się wśród 5 topowych funduszy venture capital w Polsce wg Dealroom Prominence Rank, a także został finalistą konkursu Anioł Biznesu Roku 2022 Venture Awards. Movens VC postrzegany jest jako przyjazny i pomocny founderom – w popularnym serwisie Landscape, w którym to założyciele oceniają fundusze, Movens Capital uzyskał rating na poziomie 4,8 /5. Dobra reputacja buduje potencjał funduszu do pozyskiwania przyszłych jednorożców z regionu – rocznie zgłasza się do niego ponad 1.000 spółek z naszego regionu.

[1] https://dealroom.co/reports/central-and-eastern-european-startups-2022

Spadł WIBOR, a dolar traci na wartości

Zaczął się długo wyczekiwany przez kredytobiorców złotowych spadek stopy WIBOR. To ona nadal jest bazą dla większości kredytów złotowych w tym kraju. Nie są to jeszcze zmiany, które odmienią nasze życie, ale z pewnością ulga.

Dolar w odwrocie

Ostatnie dane z USA napędzają słabość dolara. Co ciekawe, nie przerwały tego nawet wczorajsze solidne dane z tamtejszego rynku pracy. Mniejsza liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych to oczywiście ważna kwestia. Okazuje się jednak, że znacznie ważniejszy był spadek inflacji producenckiej. Podobnie jak w przypadku konsumenckiej, spadek wskaźnika bazowego jest niższy. Potwierdza to, że ogólny wynik jest zniekształcony przez znaczny spadek cen surowców energetycznych. Nie zmienia to faktu, że tendencja jest bardzo wyraźna i rynki już zaczynają kalkulować, że stopy procentowe mogą nie rosnąć tak bardzo, jak dotychczas sądzono. A nawet jeżeli będą to mogą być szybciej obniżane, niż dotychczas przewidywano. To właśnie między innymi dlatego dolar ostatnio wyraźnie traci na wartości.

Spadek WIBOR

Rynki przygotowują się już na spadki cen. Od kilku dni trwają spadki stawki rynkowej WIBOR. Co więcej, wreszcie oczekiwania zaczynają wyglądać racjonalnie. Piszemy racjonalnie, gdyż jeszcze dwa tygodnie temu roczny WIBOR był wyższy niż 6 czy 3-miesięczny, co jest typowym sygnałem oczekiwania wzrostu stóp procentowych. Obecnie im dłuższy horyzont, tym niższa stop WIBOR. Pokazuje to wyraźnie oczekiwania spadku stóp procentowych w nadchodzących kwartałach. Patrząc na stawkę 3-miesięczną, może to się odbyć nawet na wrześniowym posiedzeniu RPP. Będzie to z pewnością ulga dla kredytobiorców, którzy pozostali na zmiennej stopie procentowej.

Ropa naftowa wciąż zyskuje

Ostatnie posiedzenie kartelu kontrolującego pokaźną część światowego wydobycia ropy naftowej skończyło się jego sukcesem. Ropa naftowa jest najdroższa od końca kwietnia. Jako jeden z głównych powodów analitycy wskazują zwiększone zapotrzebowanie na surowiec w przyszłym roku. Nawet w scenariuszu spowolnienia gospodarczego zapotrzebowanie ma wzrosnąć o 2%. Jak widać, uniezależnianie się od ropy naftowej, o którym szczególnie dużo się mówiło w kontekście rosyjskiej agresji na Ukrainę, nie jest skuteczne. Warto też pamiętać, że obecny spadek tempa wzrostu cen wynika między innymi z wyraźnego spadku cen surowców energetycznych. Obecne wzrosty powinny jednak negatywnie wpłynąć na ten proces.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – ceny importu i eksportu,
16:00 – USA – raport Uniwersytetu Michigan.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Inflacja w czerwcu wg GUS – eksperci komentują

Jak podał właśnie Główny Urząd Statystyczny, ceny towarów i usług konsumpcyjnych w czerwcu 2023 r. wzrosły rdr o 11,5 proc., a w porównaniu z poprzednim miesiącem ceny nie zmieniły się. Dzisiejszy odczyt zgodny jest z wcześniej opublikowanym szacunkiem.

Dzisiejsze dane GUS dot. poziomu inflacji w czerwcu komentują Maciej Pawłowicz z ASM Group oraz Sebastian Błaszkiewicz z Unity Group.

Maciej Pawłowicz – Dyrektor sprzedaży i rozwoju w ASM Group:

Tempo wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych w Polsce spowalnia – przypomnijmy, z rekordowych 18,4 proc. w lutym do 11,5 proc. na koniec czerwca. W najnowszym raporcie o inflacji, NBP przewiduje, że w ostatnim kwartale tego roku spadnie ona do ok. 8 proc., pod koniec przyszłego roku do niecałych 5 proc., i dopiero na koniec 2025 r. do ok. 3,5 proc. Ważne w ocenie krajobrazu rynku handlowego będą kolejne kwartały, m.in. dlatego, że konsumenci zaczynają wykorzystywać wyższe płace wynegocjowane w ostatnich miesiącach – zimą nadwyżki przeznaczali bowiem na pokrycie wysokich cen energii. Polepszenie nastrojów konsumentów i wzrost wydatków konsumpcyjnych prognozowany na drugą połowę roku powinien znaleźć odzwierciedlenie w sektorze detalicznym, ale również w usługach czy innych segmentach z obszaru dóbr konsumpcyjnych, jak np. AGD, RTV i meble, bo powoli otwieramy się na aktywności i obszary, które dotychczas nie były priorytetowe, jak choćby remonty czy wyposażenie domu. Najnowszy sondaż IBRIS dla „Rzeczpospolitej” wskazuje jednocześnie, że dla Polaków wciąż najistotniejszym tematem debaty pozostaje inflacja i drożyzna. Jesteśmy ostrożni wobec zakupów ponad normę. Niezmiennie szukamy okazji i promocyjnych cen, te nawyki pozostaną z nami na długo. Konsumenci kupują mniej, przy czym niekoniecznie mniej wydają, i to nie tylko w Polsce, bo dane Eurostatu pokazują, że wolumen sprzedaży detalicznej w 20 krajach będących w strefie euro, nie zmienił się od kwietnia br. i był niższy o blisko 3 proc. rok do roku. W Polsce dyskusję wokół inflacji wzmacniają dodatkowo zapowiedzi rządu, m.in. w sprawie podwyżki płacy minimalnej o ok. 20 proc. Bo argumentem za tym jest przecież wysokie tempo wzrostu kosztów życia. Ale analitycy zwracają uwagę, że jeśli płace będą drastycznie rosły, utrudnią tłumienie inflacji. Dlatego eksperci przewidują, że wbrew optymistycznym prognozom NBP okres szybkiego wzrostu cen towarów i usług może się wydłużyć, tym bardziej wobec sygnałów, że obniżka stóp procentowych jest coraz bliżej.

Sebastian Błaszkiewicz – Head of Sales Excellence w Unity Group:

Inflacja nie bierze urlopu. Towarzyszy Polakom w kraju i za granicą

Rozpoczęte pod koniec czerwca wakacje to dla niektórych czas długo wyczekiwanego urlopu. W ostatnich miesiącach wielu z Polaków ograniczyło krótkie urlopy, wypady majówkowe i przedłużane weekendy m.in. właśnie w celu odłożenia odpowiednich środków z przeznaczeniem na wypoczynek w trakcie wakacji. To ich sposób na dostosowanie się do aktualnej sytuacji gospodarczej, w której przyrost wartości wynagrodzeń nie nadąża za tempem wzrostu cen towarów i usług. Pamiętajmy jednak, że dobra pogoda, brak w gospodarce innych niespodziewanych i istotnych wydarzeń budzących niepokój raczej pozwalają na stabilizację nastrojów a nawet skromny optymizm. Ale ma to swoje konsekwencje dla kondycji handlu, w tym e-commerce, który wyraźnie wyhamował w czasie okresu wakacyjnego. Tak powinno być do jesieni i kolejnego przedświątecznego okresu,  przypuszczalnie z lekkim wzrostem sprzedaży w międzyczasie – pod koniec wakacji handel doświadcza bowiem ożywienia w odpowiedzi na konkretne potrzeby zakupowe, takie jak  rozpoczęcie roku szkolnego i wchodzenie w nową porę roku.

Ale inflacja daje się nam we znaki również poza granicami naszego kraju, w trakcie wakacyjnych wyjazdów zagranicznych – czasami bardziej np. w uwielbianym przez Polaków Egipcie, gdzie roczna dynamika inflacji w czerwcu wyniosła 36,8 proc., a czasami mniej np. w równie popularnej Chorwacji, w której po wejściu do strefy euro inflacja spadła do 12,5 proc. w styczniu i 11,7 proc. w lutym 2023 r., podczas gdy średnia inflacja w strefie euro jest od kilku miesięcy o blisko połowę mniejsza niż w Polsce (5,5 proc. vs 11,5 proc.).

Najnowsza projekcja inflacji NBP jest optymistyczna i budująca – po ponad roku przerwy mamy bowiem wreszcie obserwować wzrost realnego przeciętnego wynagrodzenia. To jednak tylko modele ekonometryczne. Rzeczywisty odbiór cen przez polskich konsumentów i przedsiębiorców jest zupełnie inny i to ich postrzeganie obecnej inflacji i oczekiwania inflacyjne mogą być decydujące dla kształtu realiów gospodarczych w kolejnych miesiącach.

Auchan Retail Polska publikuje wyniki finansowe za 2022 r.

W 2022 roku wielokrotnie udowodniliśmy, że również w trudnych czasach galopującej inflacji znajdujemy rozwiązania, które pozwalają nam nieprzerwanie zapewniać naszym klientom zarówno bogatą ofertę, jak i niskie ceny – mówi Alexandre Saussard, dyrektor Generalny Auchan Polska. Równocześnie konsekwentnie budowaliśmy przewagę konkurencyjną stawiając na dalszy rozwój naszego opartego na wielokanałowości modelu sprzedaży. Wprowadzaliśmy nowe koncepty sprzedaży, innowacyjne ścieżki zakupowe i usługi, zarówno offline jak i online, cały czas dbając o to, by w ramach tego zintegrowanego ekosystemu nasi klienci mieli pełną swobodę wyboru dogodnej dla nich formy zakupów. Ten kierunek rozwoju kontynuujemy także w tym roku. Najlepszym tego przykładem jest uruchomiony niedawno pierwszy bezobsługowy sklep formatu Auchan GO, w którym wykorzystane zostały zaawansowane rozwiązania oparte na technologii sztucznej inteligencji. Czynny 24 godziny przez 7 dni w tygodniu umożliwia klientom robienie zakupów w sposób wyjątkowo szybki i komfortowy.

W 2022 r. w Auchan zapoczątkowany został proces modernizacji hipermarketów sieci według innowacyjnego konceptu firmy, uwzględniającego zmieniające się potrzeby klientów i nowe trendy rynkowe. Jako pierwszy zmodernizowany został flagowy hipermarket Auchan w Piasecznie. Obecnie podobne zmiany i nowe rozwiązania wprowadzane są w sklepach sieci w całej Polsce, także innych formatów. Firma kontynuowała rozwój usługi Auchan Drive uruchamiając drugi taki punkt dla swoich klientów. Miniony rok był także okresem dalszej digitalizacji przedsiębiorstwa i rozwoju usług e-commerce, w tym wprowadzenia możliwości zamówień przez stronę zakupy.auchan.pl z dostawą do domu w kolejnych 8 miastach. Obecnie usługa ta jest już dostępna w 14 największych miastach Polski wraz z okolicznymi miejscowościami. W przypadku produktów przemysłowych usługa dostawy do domu oferowana jest na terenie całej Polski. W 2022 r. pilotażowo wdrożone zostały w pierwszych sklepach sieci elektroniczne etykiety cenowe (ESL). Obecnie system ten funkcjonuje już w blisko 30% sklepów własnych Auchan, umożliwiając zdalną, systemową aktualizację cen na sklepowych półkach w czasie rzeczywistym.

W 2023 roku firma zarządza siecią 104 sklepów w Polsce: 70 hipermarketów i 33 supermarketów, oraz sklep autonomiczny Auchan GO, zatrudniając 17 000 osób. Ponadto sieć współpracuje z 29 sklepami franczyzowymi. Auchan Retail Polska jest częścią obecnej w 12 krajach sieci Auchan Retail.

Velvet CARE rozbudowuje zakład papierniczy w Kluczach. Wartość inwestycji to 363,5 mln zł

Firma Velvet CARE, lider w Polsce oraz regionie Europy Środkowej w branży celulozowych produktów higienicznych, o obrotach szacowanych w roku 2023 na 1,5 mld pln, poinformowała o planowanej znaczącej rozbudowie i dalszej automatyzacji zakładu papierniczego w Kluczach. Do końca marca 2026 roku moce wytwórcze fabryki wzrosną o ponad 30 proc., czyli o 60 tys. ton rocznie do poziomu 210 tys. ton, a powierzchnia budynków zwiększy się do poziomu około 115 tys. m2.

Wartość inwestycji to 363,5 mln pln. Zarząd firmy podpisał kolejną umowę z Krakowskim Parkiem Technologicznym obejmującą strategiczne inwestycje w dalszy rozwój fabryki w Kluczach. Już dziś jest ona jednym z najbardziej nowoczesnych zakładów branży papierniczej w Europie.

Plany inwestycyjne obejmują przede wszystkim budowę kolejnej nowoczesnej maszyny papierniczej MP9. Jest to spektakularne wydarzenie – to już trzecia tego typu inwestycja, którą Velvet CARE realizuje w ciągu ostatnich 6 lat! Aby zapewnić odpowiednią powierzchnię magazynową dla znacząco zwiększającej się mocy wytwórczej, projekt inwestycyjny zakłada także budowę nowoczesnego automatycznego magazynu wyrobów gotowych na minimum 40 tys. miejsc paletowych. Poza tym planowana jest także rozbudowa systemu automatycznego podawania palet i wyposażenie hal przetwórczych w instalację klimatyzacji. Powstaną także dwa nowe biurowce. Inwestycje będą zintegrowane z istniejącą infrastrukturą zakładu obejmującą obecnie 3 maszyny papiernicze, 4 magazyny i 17 linii przetwórczych, na których produkowane są papiery toaletowe, ręczniki papierowe oraz chusteczki. Moce wytwórcze zakładu wynoszą obecnie około 150 tys. ton bibułki rocznie.

Dzięki inwestycjom w nowe maszyny i urządzenia, automatyzację i rozwój procesów magazynowych, nie tylko wzrośnie skala, ale również po raz kolejny poprawi się efektywność produkcji zakładu. Nowe inwestycje to już 3. wspólny projekt prowadzony wraz z Krakowskim Parkiem Technologicznym w ramach Krakowskiej Specjalnej Strefy Inwestycyjnej. Warto podkreślić, że planowane inwestycje zostały opracowane z troską o środowisko, co jest zgodne z ogłoszoną Eco Agendą firmy, jak również z jej strategią w zakresie ESG. Uwzględniają one nowoczesne, energooszczędne technologie ograniczające wpływ działalności zakładu na środowisko. Zarówno urządzenia, jak i rozwiązania
techniczne efektywnie wykorzystują energię, zapewniają minimalne zużycie wody, materiałów i gazu w trosce o racjonalne korzystanie z surowców i dążąc do realizacji założeń modelu gospodarki obiegu zamkniętego.

Warto wspomnieć, że inwestycje w zakład papierniczy w Kluczach staną się również impulsem do rozwoju i aktywizacji gospodarczej okolicznych firm w regionie. Dalsza rozbudowa możliwości produkcyjnych, logistycznych oraz oferty firmy Velvet CARE to gwarancja kontynuacji współpracy z lokalnymi kooperantami, którzy także u siebie będą tworzyć w związku tym nowe miejsca pracy. Planowane inwestycje wpisują się w realizację długoterminowej strategii rozwoju spółki Velvet CARE 2028 i planu wzmocnienia pozycji firmy jako lidera w branży celulozowych artykułów higienicznych w całej Europie Środkowej.

Wzrost EUR/USD to obraz tego, jak rynek postrzega przyszłe działania Fed-u oraz EBC

Kurs EUR/USD od ponad tygodnia nieprzestanie rośnie. Notowania znajdują się powyżej 1,12, to poziom nie widziany od lutego 2022 roku. Zmiany na wykresie obrazują w jaki sposób rynek postrzega przyszłe działania Fed-u oraz EBC. Podczas gdy coraz mocniej do głosu dochodzą spekulacje o możliwym zakończeniu cyklu przez Fed na lipcowym posiedzeniu, EBC wciąż jest odbierany jako bank bardziej restrykcyjny. Potwierdził to wczorajszy protokół z ostatniego posiedzenia.

Wczorajsze dane na temat dynamiki cen producentów w USA jedynie wpisały się w dezinflacyjny trend i dołożyły swoją cegiełkę w procesie deprecjacyjnym dolara. Wskaźnik PPI wzrósł mniej niż oczekiwano, co jedynie wsparło głosy opowiadające się za zakończeniem procesu podwyżek stóp w USA. Eurodolar urósł powyżej 1,12 co oznacza, że passa wzrostowa trwa nieprzerwanie od ponad tygodnia. Dzisiejszy poranek przynosi kosmetyczna korektę.

Podczas gdy dane o inflacji w USA podsyciły debatę wśród uczestników rynku na temat rychłego końca podwyżek, protokół z czerwcowego posiedzenia EBC przypomniał, ze sytuacja w strefie euro nie jest jeszcze tak komfortowa jak w Stanach Zjednoczonych. Uporczywa inflacja nadal budzi poważne obawy EBC. Na ostatnim posiedzeniu pojawiła się nawet pewna preferencja dla większego skoku stóp o 50 pb.

Jak już wiemy, inflacja w strefie euro okazała się dość uparta również w czerwcu. To efekty specjalne zapobiegły spadkowi wskaźnika bazowego. Rozwój sytuacji inflacyjnej w USA jest bardziej przekonujący, podczas gdy nie ma powodu, aby EBC wykazywał mniejsze zaniepokojenie.

W rezultacie rynek nadal zakłada jeszcze kilka podwyżek stóp przez EBC. Pierwsze obniżki kosztu pieniądza przez europejski bank są wyceniane bardzo ostrożnie, inaczej jest w przypadku Fed-u, gdzie szansa na pierwszy ruch w dół jeszcze w tym roku w ostatnim czasie ponownie wzrosła.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

OKAM wyemitował obligacje o wartości 27 mln zł

12 lipca 2023 roku OKAM Incity Sp. z o. o, spółka należąca do Grupy OKAM – wiodącego dewelopera na rynku budownictwa mieszkaniowego w Polsce, wyemitowała 2-letnie, zabezpieczone obligacje o wartości 27 mln złotych. Emitent planuje wprowadzenie obligacji do obrotu na rynku ASO Catalyst.

Popyt zgłoszony przez inwestorów zdecydowanie przewyższył planowaną kwotę emisji, w związku z czym konieczna była 23-procentowa redukcja zapisów. Warto podkreślić, że wśród zainteresowanych, którzy złożyli zapisy, znaleźli się zarówno inwestorzy indywidualni, jak i duże podmioty z rynku kapitałowego.

Jest to kolejny bardzo ważny moment w rozwoju firmy. Od blisko 20 lat udowadniamy, że jesteśmy rzetelnym partnerem biznesowym i cieszymy się zaufaniem klientów, wychodząc naprzeciw ich potrzebom, dostarczając produkt o najwyższej jakości. Jesteśmy dumni, iż w ramach tej emisji również inwestorzy finansowi dostrzegli potencjał Grupy OKAM i tak licznie przystąpili do zapisów – zaznacza Joanna Ławniczak, CFO Grupy OKAM.

Środki z emisji mają być przeznaczone na dalszy rozwój banku ziemi oraz finansowanie kapitału obrotowego. Poza gruntami, na których planowana jest realizacja kolejnych etapów dużych projektów, jak np. Bohema-Strefa Praga oraz Cityflow w Warszawie, Grupa OKAM planuje jeszcze w 2023 r. przyspieszyć prace nad swoim największym planowanym przedsięwzięciem.

Zdajemy sobie sprawę, że nie bez znaczenia dla oceny przyszłości OKAM pozostaje fakt, że jesteśmy właścicielami 62 ha na terenach dawnej Fabryki Samochodów Osobowych na Żeraniu. To będzie niezwykle ciekawy, ale i kapitałochłonny projekt, zatem niesieni sukcesem obecnej emisji – na rynek obligacji na pewno jeszcze wrócimy – dodaje Joanna Ławniczak.

Domem maklerskim, obsługującym Grupę OKAM jest Michael / Ström Dom Maklerski, specjalizujący się w prowadzeniu emisji obligacji korporacyjnych.

Jesteśmy bardzo zadowoleni, że do licznego grona emitentów z branży nieruchomości obsługiwanych przez nasz dom maklerski dołączył tak solidny partner jak Grupa OKAM. Rynek obligacji korporacyjnych wciąż jest wymagający dla emitentów, ale sukces emisji OKAM Incity pokazuje, że dla podmiotów będących w bardzo dobrej sytuacji finansowej środki są dostępne. Liczymy na to, że wkrótce wraz z Grupą OKAM będziemy mogli wrócić do inwestorów z kolejną emisją – komentuje Paweł Gosz, Partner w domu maklerskim Michael / Ström.

Obiekty noclegowe i branża turystyczna liczą na sezon wakacyjny, żeby spłacić długi

Hotelarze i biura podróży liczą na dobrą koniunkturę w tegoroczne wakacje. Część z nich ma bowiem do spłacenia pokaźne kwoty. Według danych Krajowego Rejestru Długów obiekty noclegowe mają 54,3 mln zł przeterminowanych zaległości finansowych, a branża turystyczna zalega na 22 mln zł. Hotele muszą też uważać na klientów, którzy będą chcieli odpoczywać na ich koszt. Nieuczciwi goście są im winni 12,6 mln zł.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w 2022 roku z turystycznych obiektów noclegowych skorzystało 34,2 mln gości. To o ponad połowę więcej niż w 2021 r., ale nadal o 4 proc. mniej niż w przedpandemicznym 2019 r. Sytuacja finansowa tego sektora wciąż nie jest najlepsza, co pokazują chociażby dane KRD. Zadłużenie obiektów noclegowych wynosi 54,3 mln zł. Przeciętnie na jednego zadłużonego przedstawiciela branży noclegowej przypada 31,5 tys. zł niezapłaconych faktur i rachunków.

Hotele mają najwięcej do oddania

Wśród 1725 zadłużonych obiektów noclegowych z największymi nieopłaconymi zaległościami borykają się hotele. Zalegają swoim wierzycielom na niemal 33,5 mln zł. Niecałe 18,7 mln zł, winne są przedsiębiorstwa zajmujące się krótkotrwałym zakwaterowaniem, miejsca noclegowe niemające statusu i infrastruktury hoteli. Swój udział w długu mają także pola kempingowe, które nie zapłaciły 339,4 tys. zł. W podobnym stopniu problemy z uregulowaniem swoich zobowiązań mają spółki i jednoosobowe działalności gospodarcze. Zaległości tych pierwszych są nieznacznie większe i odpowiadają za prawie 30 mln zł zadłużenia sektora.

Rekordowe zaległości w postaci 2,7 mln zł długu ma obiekt hotelowy z województwa mazowieckiego. Gros tej kwoty jest winny holdingowi z sektora nieruchomości z tytułu najmu, ale zadłużył się także w firmie z branży energetycznej oraz spożywczej.

Hotele i inne miejsca noclegowe na najwyższe kwoty zalegają wierzycielom z sektora finansowego i ubezpieczeniowego – 31 mln zł. Na zwrot 3,5 mln zł czeka energetyka, dalej 3,3, mln zł firmy budowlane, a 2,4 mln zł firmy telekomunikacyjne.

W skali kraju najbardziej zadłużone jest województwo mazowieckie. Obiekty noclegowe z Mazowsza nie zapłaciły 12,2 mln zł swoim wierzycielom. Na drugim miejscu znajduje się Dolny Śląsk, gdzie do zwrotu mają ponad 7 mln zł, a na trzecim Małopolska, gdzie zadłużenie sektora sięga 6,4 mln zł.

Kosztowni nieuczciwi klienci

Sektor hotelowo-noclegowy po trzech trudnych latach wyczekuje normalności i powrotu na ścieżkę wzrostu. Według raportu analityków Emmerson Evaluation „Rynek hoteli i condohoteli w Polsce” w 2023 roku branża wciąż jeszcze nie osiągnie pełnej stabilności. Problemem sektora jest chociażby mniejsza frekwencja gości z zagranicy. Wg danych GUS, w 2022 roku w hotelach było ich o prawie 1/5 mniej niż w 2019 r. Rzeczywistą skalę odpływu zagranicznych turystów trudno jednak oszacować. Wojna na Ukrainie odstraszyła wielu potencjalnych odwiedzających spoza Polski, ale spowodowała także napływ uchodźców, którzy wypełnili hotele i inne obiekty noclegowe w jej pierwszych miesiącach, co zaburzyło zeszłoroczne wyniki. Sąsiedztwo działań wojennych sprawia, że rejony w pobliżu granicy z Ukrainą może cechować mniejszy ruch turystyczny.

Innym wyzwaniem jest inflacja. Utrudnia ona prowadzenie biznesu hotelarzom w dwóch wymiarach. Powoduje, że Polacy bardziej uważają na wydatki, rezygnują lub skracają swoje wyjazdy czy szukają tańszych alternatyw do spędzenia urlopu. Inflacja odbija się także na rentowności hoteli i obiektów noclegowych. Ceny pobytów rosną, ale podwyżki idą na pokrycie wyższych kosztów prowadzenia działalności – utrzymania budynku, płac pracowników, zaopatrzenia. Hotelarze muszą balansować pomiędzy zachowaniem atrakcyjności na rynku a utrzymaniem rentowności. Nie mogą bowiem podnosić kosztów pobytu w nieskończoność, bo stracą klientów i tym samym źródło dochodu.

Hotele, ale i mniejsze ośrodki noclegowe, jak pensjonaty czy gospodarstwa agroturystyczne, operują dzisiaj na niezwykle konkurencyjnym rynku. Oferty są niemal na wyciągniecie ręki w Internecie, dlatego właściciele takich biznesów muszą inwestować w reklamę i dbać o opinię. Dodatkowym poświadczeniem jakości usług i wiarygodności finansowej dla takich obiektów mogą być certyfikaty rzetelności. Są one potwierdzeniem dobrej kondycji finansowej, czyli tego, że dany hotel czy pensjonat nie ma problemów z płynnością finansową. Dla potencjalnych klientów to sygnał, że ten ośrodek jest dobrze zarządzany, jest uczciwy i można powierzyć mu swoje pieniądze w formie zaliczki na poczet rezerwacji dłuższego pobytu – dodaje Katarzyna Starostka, ekspertka Rzetelnej Firmy.

Jak zwraca uwagę prezes KRD, niezmiennym problemem obiektów noclegowych jest niestety brak płatności ze strony… ich własnych gości oraz innych firm. Łącznie klienci i kontrahenci są im winni 16,7 mln zł. 2/3 kwoty (12,6 mln zł), którą ma do odzyskania sektor, to długi konsumentów. Najbardziej kosztowny gość ma do uregulowania niemal 180,8 tys. zł za usługi hotelarskie. Pozostałe 4,1 mln zł to zaległości w płatnościach od innych firm.

Turystyka odetchnęła

W lepszej kondycji finansowej niż hotele i obiekty zakwaterowania są biura podróży, touroperatorzy i pośrednicy turystyczni. Ich zaległości są ponad dwukrotnie niższe. W blisko rok branża turystyczna spłaciła około 1 mln zł długu i obecnie ma do zwrotu ponad 22 mln zł. Zadłużenie nadal pozostaje jednak wyższe niż przed pandemią o prawie 5 mln złzaznacza Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

W całej branży turystycznej najsłabiej radzą sobie jednoosobowe działalności gospodarcze, które mają do spłaty prawie 2/3 całego zadłużenia sektora. JDG-i winne są prawie 13,9 mln zł, spółki prawa handlowego ponad 8 mln zł. Najwięcej firmy turystyczne zalegają instytucjom z branży finansowej i ubezpieczeniowej: 18,3 mln zł. Kancelarie prawne, firmy doradcze, zajmujące się badaniem rynku lub reklamą oczekują na 1,6 mln zł. Ponad 1,1 mln zł to długi touroperatorów wobec firm telekomunikacyjnych.

Jeśli chodzi o regiony, to najwięcej do spłaty, podobnie jak w przypadku hoteli, ma Mazowsze, w którym firmy z branży turystycznej muszą oddać swoim wierzycielom ponad 6 mln zł. Na drugim miejscu znajduje się już bardzo lubiana przez turystów Małopolska, gdzie podmioty z sektora winne są ponad 4,3 mln zł, a na trzecim województwo śląskie, w którym zadłużenie opiewa na niemal 2,4 mln zł. Rekordzistką jest firma z Opolskiego, która jest winna ponad 787,7 tys. zł za leasing.

Według Economic Impact Report opracowanego przez World Travel and Tourism Council (WTTC), w ciągu dekady w polskiej branży turystycznej ma powstać 70 tys. nowych miejsc pracy. Do 2033 r. kwoty wydawane na usługi turystyczne przez turystów krajowych wzrosną niemal o połowę w stosunku do 2019 r. O 1/3 zwiększą się też wydatki zagranicznych gości.

Poprawę sytuacji w najbliższych latach stawia jednak pod znakiem zapytania wojna na Ukrainie, która podobnie, jak w przypadku hoteli osłabia ruch turystyczny w pobliżu wschodniej granicy.

MCI zwiększyło zewnętrzne finansowanie do 200 mln zł – umowa z ING

MCI Capital oraz ING Bank Śląski podpisały umowę dotyczącą zwiększenia finansowania kredytowego do 200 mln złotych.

–  Jest to odnawialna linia kredytowa służąca finansowaniu szeroko rozumianej działalności inwestycyjnej oraz operacyjnej spółki MCI. W ramach tej umowy udało nam się zwiększyć finansowanie o 26,75 mln zł, czyli do pełnej kwoty 200 mln zł – mówi Ewa Ogryczak, wiceprezes zarządu MCI. – Jednocześnie wydłużyliśmy całe finansowanie o 1 rok dzięki czemu posiadamy aktywną linię kredytową na 200 mln zł do wykorzystania w okresie 3 lat – dodaje.

O kilku lat MCI buduje z bankiem ING rozwiązania coraz lepiej odzwierciedlające specyfikę działania podmiotów z Grupy MCI, które ze względu na swój unikalny funduszowy charakter potrzebują specjalnych rozwiązań. Obecna linia kredytowa swoją elastycznością, commitmentowym charakterem oraz atrakcyjnymi warunkami finansowymi (marża vs commitment fee) idealnie wpasowuje się potrzeby MCI jako inwestora w fundusze PE.

– Cieszymy się, że polskim rynku kapitałowym pojawiają się partnerzy, z którymi jesteśmy w stanie podejmować świadomą rozmowę na temat finansowania potrzeb podmiotów takich jak MCI, a nawet więcej, wspólnego budowania rozwiązań, które na polskim rynku funkcjonują jeszcze w bardzo ograniczonym zakresie – mówi wiceprezes MCI.

– W następnym kroku będziemy chcieli podjąć pracę nad NAV finance dla funduszu MCI.EV – czyli typowym finansowaniem działalności inwestycyjnej funduszu funkcjonującym na zachodnich rynkach, na razie właściwie nieaktywnym jako produkt w polskich instytucjach finansowych. Chociaż będzie to na pewno trudniejszy projekt, to jesteśmy przekonani, że uda nam się zamknąć również i to finansowanie – podsumowuje Ewa Ogryczak.

„Bezpieczny Kredyt 2%” wpływa na rynek. Drożeją najmniejsze mieszkania

Coraz bardziej widoczny jest wpływ programów rządowych na rynek nieruchomości. Oprócz wzrostu popytu rosną też ceny mieszkań. W II kwartale 2023 r. podwyżki cen ofertowych najbardziej widoczne były w segmencie kawalerek. Średnia stawka za metr na rynku wtórnym poszła w górę w 14 z 18 miast wojewódzkich – wynika z cokwartalnej analizy cen, którą przygotował portal Nieruchomosci-online.pl.

– Chociaż „Bezpieczny Kredyt 2%” wystartował dopiero w lipcu, to jego efekt był już widoczny w II kwartale 2023 r. Na rynku wtórnym wzrost średniej ceny ofertowej najbardziej rzucał się w oczy w przypadku mniejszych metraży, co można tłumaczyć tym, że najczęściej takie mieszkania będą mogli nabyć beneficjenci programu. Ostatnie miesiące przyniosły więc zmianę sytuacji w segmencie kawalerek, ponieważ w I kwartale br. podwyżki były widoczne tylko w kilku miastach wojewódzkich – mówi Alicja Palińska z działu analiz Nieruchomosci-online.pl.Mieszkania według pokoi Mieszkania według standardu

Kawalerka w Warszawie kosztuje już prawie 16 tys. zł/mkw.

W II kwartale 2023 r. mieszkania 1-pokojowe podrożały w 14 z 18 miast wojewódzkich. Skala podwyżek w tym segmencie w większości analizowanych miast wynosiła 3-5% kw/kw., chociaż były wyjątki: średnia cena mkw. najbardziej wzrosła w Katowicach (o ponad 9%) i Gorzowie Wlkp. (o 7%). Warto zauważyć, że w Warszawie (wzrost o 5%) przeciętna stawka za kawalerkę mocno zbliżyła się już do 16 tys. zł/mkw., a w Gdańsku (wzrost o 4%) przekroczona została granica 14 tys. zł/mkw.

Delikatny spadek średniej ceny ofertowej kawalerek zaobserwowano tylko w Toruniu (o 1,8%) i Bydgoszczy (o 1,5%), a w Rzeszowie i Zielonej Górze stawki pozostały praktycznie na takim samym poziomie co w I kwartale.

Ceny mieszkań 2- i 3-pokojowych także wzrosły w wielu miastach (zwykle o 1-5%), jednak w tych segmentach nieco częściej pojawiały się już przypadki stabilizacji czy lekkich obniżek. W przypadku „dwójek” średnie ceny ofertowe praktycznie nie drgnęły w Łodzi, Poznaniu i Szczecinie, a spadły w Białymstoku, Lublinie, Opolu i Zielonej Górze (o około 2%). Stawka za metr mieszkania 3-pokojowego utrzymała się natomiast w relacji kwartał do kwartału w Bydgoszczy, Gorzowie Wlkp., Szczecinie i Toruniu, a spadła nieco w Katowicach (o 1,8%) i Opolu (o 1%).

Z perspektywy kupujących sytuacja najbardziej optymistycznie kształtowała się w segmencie mieszkań 4-pokojowych. Tam spadek średniej ceny ofertowej (o 1-4%) zanotowano w Gdańsku, Łodzi, Opolu, Rzeszowie, Szczecinie, Wrocławiu i Zielonej Górze.

– Należy więc zauważyć, że „Bezpieczny Kredyt 2%” wpłynął z jednej strony na wzrost cen małych mieszkań, a z drugiej na obniżki w przypadku tych największych, których zakup ze względu na limity nie będzie możliwy w największych miastach w Polsce. W przypadku mieszkań 3- i 4-pokojowych spadki średnich cen ofertowych przynajmniej o 1% odnotowano w 8 z 18 miast wojewódzkich – dodaje Alicja Palińska.

Stan bardzo dobry droższy nawet o ponad 2 tys. zł

– Analiza cen pokazuje też, jak wiele zależy jednak od standardu sprzedawanego mieszkania. Widać to chociażby na przykładzie różnicy pomiędzy deklarowanym stanem bardzo dobrym a stanem do remontu. W II kwartale 2023 r. wynosiła ona zazwyczaj 1300-2000 zł na metrze kwadratowym. A czasami nawet więcej. Jak w Gdańsku, gdzie średnia cena ofertowa mieszkania w stanie bardzo dobrym wynosiła 13,5 tys. zł/mkw., a do remontu 10,8 tys. zł/mkw. – wylicza Alicja Palińska z Nieruchomosci-online.pl.

Jeśli chodzi o procentowy udział mieszkań w określonym standardzie w ofercie dla danego miasta, największy odsetek mieszkań w stanie do odświeżenia był w Kielcach (15% oferty), a do remontu w Łodzi (22%). Największy udział mieszkań w stanie dobrym zanotowano w Warszawie (29%), w stanie bardzo dobrym w Gdańsku (45%), a w wysokim standardzie w Gorzowie Wlkp. (58%).

Zainteresowanych więcej niż przed rokiem

W okresie kwiecień-czerwiec zainteresowanie mieszkaniami z rynku wtórnego na Nieruchomosci-online.pl było zauważalnie wyższe niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Kiedy porównamy II kwartał 2023 r. do II kwartału 2022 r., liczba kontaktów z ogłoszeniodawcami na portalu była większa o blisko 13%.

Kiedy zestawimy natomiast I i II kwartał br., liczba zapytań ze strony osób poszukujących mieszkań była już zbliżona. Tym samym utrzymało się widoczne od początku roku wzmożone zainteresowanie mieszkaniami z drugiej ręki, które nastąpiło po słabym drugim półroczu 2022 r.

Jarosław Wikaliński w Radzie Nadzorczej All in! Games

Dla grupy kapitałowej All in! Games S.A. lipiec to kolejny ważny miesiąc w budowaniu nowej strategii. Jej działania postanowił wesprzeć Jarosław Wikaliński, Prezes Zarządu IPOPEMA TFI S.A wchodząc w skład Rady Nadzorczej spółki.

All in! Games, krakowski game developer oraz kreatywny HUB wspierający wewnętrzne studia developerskie odnotował kolejny sukces po strategicznej zmianie ogłoszonej w maju tego roku. Jeszcze niedawno firma zwróciła uwagę polskiego inwestora Rafała Kalisza. Prezes klubu piłkarskiego Stal Rzeszów nabył w kwietniu akcje firmy. Kolejnym krokiem w drodze do realizacji nowej strategii jest pozyskanie Jarosława Wikalińskiego jako członka Rady Nadzorczej.

Jarosław Wikaliński jest absolwentem Szkoły Głównej Handlowej (Wydział Handlu Wewnętrznego). Karierę zawodową rozpoczął w 1994 r. w IDM PBI S.A., następnie kontynuował pracę w BRE Banku S.A., PZU Życie S.A. i PZU Asset Management S.A. (2002-2006), gdzie odpowiadał za jeden z największych na polskim rynku kapitałowym portfel spółek publicznych oraz największy na polskim rynku portfel instrumentów dłużnych. W latach 2011 – 2015 był Prezesem Zarządu IPOPEMA Asset Management S.A, a od 2007 r. pełni funkcję Prezesa Zarządu IPOPEMA TFI S.A. specjalizującej się w FIZ-ach, w ramach której zgromadził kilkadziesiąt miliardów złotych pod zarządzaniem.

Marcin Kawa, CEO All in! Games
Marcin Kawa, CEO All in! Games

Rada Nadzorcza aktywnie uczestniczy w pracach nad rozwojem nowej strategii All in! Games jako kreatywnego HUB’u, skoncentrowanego na wydawaniu własnych gier i ich monetyzacji. Dołączenie do składu Rady Jarosława Wikalińskiego to dla nas ważna decyzja i nieocenione wsparcie. Jesteśmy przekonani, że jego praktyczne doświadczenie, wiedza oraz inicjatywa pomogą nam w dalszym rozwoju. Wiemy jak ważne jest łączenie różnorodnych perspektyw oraz audyt decyzji podejmowanych przez zarząd. Miejsce w radzie nadzorczej to nie tylko prestiż, ale przede wszystkim szereg wymogów i obowiązków. Jesteśmy dumni, że Jarosław Wikaliński postanowił nam zaufać i wziąć na siebie tę odpowiedzialnośćmówi Marcin Kawa, CEO All in! Games.

W nowym modelu biznesowym All in! Games stawia na produkcję gier, czerpanie wraz z wydawcami zysków ze sprzedaży oraz reinwestowanie w kolejne tytuły. Celem spółki jest konsekwentny rozwój grupy kapitałowej. Jarosław Wikaliński przyznaje, że to właśnie zmiana strategii i proaktywne reakcje na dynamiczny rynek gamingowy przyciągnęły go do krakowskiego developera.

Rada nadzorcza to organ, którego nadrzędnym zadaniem jest sprawowanie stałego nadzoru nad działalnością spółki. Kontrola nad zarządem czy team-leaderami jest często konieczna, by ich wizja łączyła się bezpośrednio z obraną przez firmę strategią. Rada nadzorcza złożona z zewnętrznych specjalistów z bogatym doświadczeniem to dobry sposób na ocenę problemów i zagrożeń z dystansu. Będąc w niej możemy wypracowywać model pozwalający sprawnie realizować cele biznesowe spółkitłumaczy Jarosław Wikaliński.

Dla krakowskiego developera ostatnie miesiące to bardzo ważny czas. Pozyskanie Jarosława Wikalińskiego do Rady Nadzorczej oraz zaufanie Rafała Kalisza, który zainwestował w krakowski HUB doskonale wpisują się w nowy model biznesowy oparty na budowaniu relacji i wykorzystywaniu potencjału dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości.

Jedną z najważniejszych rzeczy w dotarciu do celu są długofalowe działania i odpowiedni dobór ludzi. Trzeba mieć otwartą głowę na nowe pomysły i strategie. Samodzielnie nie odnosimy sukcesów. Rozwój biznesu wymaga cierpliwości, etycznego działania oraz wyciągania wniosków – tłumaczy Rafał Kalisz.

Ceny w sklepach wolniej rosną, ale wciąż jest drogo

W czerwcu br. zakupy w sklepach były droższe średnio o ponad 18% rdr. Tak wynika z analizy przeszło 78 tys. cen detalicznych. Z kolei same art. spożywcze i napoje bezalkoholowe poszły w górę o niecałe 17% rdr. Największy wzrost odnotowały warzywa – o ponad 38% rdr. Wśród nich marchew i cebula podrożały najbardziej z przeszło stu różnych produktów codziennego użytku. Dalej w rankingu widać chemię gospodarczą i karmę dla zwierząt z podwyżkami odpowiednio o blisko 35% i 27%. Spośród 17 kategorii, potaniały tylko art. tłuszczowe – o ponad 8% rdr. Stało się to głównie za sprawą dwucyfrowych spadków cen masła i olejów. Eksperci prognozują, że ogólny trend zmniejszania dynamiki wzrostu cen powinien się dalej utrzymać, ale nie ma co liczyć na to, że w sklepach będzie taniej. Ceny będą tylko wolniej rosły.

Zauważalny spadek dynamiki wzrostu cen

Według comiesięcznego raportu „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, autorstwa UCE RESEARCH i Uczelni WSB Merito, w czerwcu br. zakupy były droższe średnio o 18,1% w porównaniu z analogicznym okresem ub.r. Według tej samej metodologii, w maju odnotowano wzrost rdr. o 19,9%, w kwietniu – o 20,4%, a w marcu – o 23,7%. Najnowsza analiza uwzględnia 17 kategorii i ponad 100 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów codziennego użytku. Do obliczeń posłużyło przeszło 78 tys. cen detalicznych z ponad 35,5 tys. sklepów należących do 63 sieci handlowych.

– Ceny nadal rosną, ale tempo ich wzrostu jest nieco mniejsze niż w poprzednich miesiącach. Zjawisko takie określane jest jako dezinflacja. Do spadku cen w sklepach potrzebna byłaby jednak deflacja, ale o niej nikt dzisiaj nawet nie marzy. Powrót do cen z poziomu przedpandemicznego jest nierealny. Myśli się tylko o zahamowaniu galopującej inflacji i osiągnięciu celu inflacyjnego na poziomie 2,5 proc. z dopuszczalnym wahaniem w przedziale 1 pkt. procentowego na plusie lub minusie – wyjaśnia dr Grzegorz Górniewicz z Uniwersytetu WSB Merito Toruń. Ekspert dodaje też, że jeśli nie pojawią się nieprzewidywalne zjawiska, to stopa inflacji będzie się zmniejszać. Pewne obawy mogą jednak tworzyć kolejne programy społeczne zwiększające popyt, czyli 800+ i Pierwsze Mieszkanie.

– Spadek dynamiki cen towarów i usług nie jest równoznaczny ze zmniejszeniem ich. Po prostu świadczy o tym, że produkty wolniej drożeją. W interpretacji ekonomicznej wzrost cen, czyli inflacja, rozpatrywana z perspektywy gospodarstwa domowego, oznacza obniżenie siły nabywczej pieniądza. Zatem przy niezmienionym dochodzie konsument jest w stanie kupić mniej towarów lub usług. Dlatego podczas zakupów wciąż odczuwamy wysokie ceny – komentuje dr Joanna Wieprow z Uniwersytetu WSB Merito Wrocław.

Biorąc pod uwagę tylko żywność i napoje bezalkoholowe (łącznie 13 kategorii), ceny w czerwcu poszły w górę średnio o 16,8% rdr. Z kolei w maju tego typu produkty podrożały o 18,4%, w kwietniu – o 19,1%, a w marcu – o 23,2% rdr. Jak zaznacza Grzegorz Rykaczewski z Banku Pekao, od wielu miesięcy spadają ceny surowców rolnych na rynku światowym i europejskim, co ma swoje skutki również w Polsce. Globalne notowania zbóż, roślin oleistych i produktów mleczarskich osiągnęły szczyty w drugim i trzecim kwartale 2022 roku, po czym zaczęły spadać.

Jak informuje Grzegorz Kozieja, dyrektor Biura Analiz Sektora Food & Agri w Banku BNP Paribas, FAO Food Price Index, tj. główny światowy indeks obrazujący sytuację na rynkach surowców rolnych, spadł w czerwcu br. względem swojego szczytu w marcu 2022 r. o 23,4%. – Ze strony rynków światowych stopniowo zmniejsza się presja na podnoszenie cen przez przetwórców żywności i sprzedawców detalicznych. O ile sytuacja na świecie znów nie dozna jakiegoś rodzaju szoku, można spodziewać się, że produkty będą drożały coraz wolniej. Do jednocyfrowej dynamiki wzrostów wrócimy być może na przełomie III i IV kwartału tego roku – uważa Kozieja.

Warzywa i chemia gospodarcza wciąż „liderami”

Ponadto jak wykazał raport, w czerwcu najbardziej wzrosły rdr. ceny warzyw, bo aż o 38,2%. W obrębie tej kategorii widzimy, że marchew podrożała o 86,8%, a cebula – o 84,8% rdr. To najwyższe wyniki spośród wszystkich produktów objętych analizą. Dr Wieprow podkreśla, że na ten stan wpływa przede wszystkim mniejsza podaż, która wciąż wynika z pogarszającej się sytuacji hydrologicznej. Czynniki pogodowe są szczególnie istotne w produkcji warzyw potrzebujących dużej ilości wody, takich jak cebula, ogórki czy sałata. W przypadku warzyw szklarniowych doszły jeszcze podwyższone opłaty za ogrzewanie. Istotny jest też wzrost kosztów związanych z przechowywaniem.

– W Polsce mamy obecnie do czynienia z suszą rolniczą, która prawdopodobnie wpłynie na zmniejszenie zbiorów. To z kolei będzie wywierało presję na wzrost cen warzyw, ale też owoców. Niedobór wody jest notowany w całym kraju, a susza rolnicza występuje w piętnastu województwach. W siedmiu z nich susza jest obecna w ponad 95% gmin. Dotyczy ona wszystkich głównych upraw, tj. zbóż, krzewów i drzew owocowych, kukurydzy, roślin strączkowych, truskawek, warzyw gruntowych oraz ziemniaków – analizuje Marcin Luziński z Santander Bank Polska.

Drugie miejsce w zestawieniu najbardziej drożejących kategorii zajmuje chemia gospodarcza ze średnim wzrostem rdr. – 34,6%. Wpływ na ten wynik miały głównie wzrosty cen proszku do prania – 62,7%, papieru toaletowego – 49,7%, środka do czyszczenia szyb – 48,3%, a także płynu do płukania tkanin – 45,2% rdr. Ale inne produkty w tej kategorii też zanotowały wysokie wzrosty. Z kolei na trzecim miejscu w rankingu są karmy dla zwierząt – 26,6%, a na czwartym – artykuły dla dzieci – 26,2% rdr. Czołową piątkę zestawienia zamykają dodatki spożywcze – 24% rdr. A tuż za nią są napoje bezalkoholowe – 18,3% rdr. Widać też, że średnie podwyżki cen produktów sypkich i pieczywa wyniosły tyle samo, bo 17,6% rdr. Dalej w rankingu są m.in. słodycze i desery – 15,8% rdr.

– W 2021 roku i na początku 2022 roku ceny chemii gospodarczej znacząco nie wzrastały, ponieważ producenci mieli sporo surowców i komponentów do produkcji, jeszcze ze starych zapasów. Natomiast zaczęły się one mocno kurczyć, a nowe niestety były już dużo droższe. Ponadto wpływ na cenę produktów chemicznych ma wartość energii elektrycznej. Większość producentów wskazuje także na wzrost cen surowców i opakowań, będących istotnym czynnikiem kosztotwórczym dla producentów papierów higienicznych – dodaje dr Joanna Wieprow.

Będzie lepiej. Trend spadkowy powinien się utrzymać

Z raportu wynika też, że ceny szesnastu z siedemnastu analizowanych kategorii rdr. poszły w górę. Wyjątkiem są produkty tłuszczowe, które w tym okresie potaniały średnio o 8,1%. Dla porównania, w maju był to spadek na poziomie 3,9% rdr. Ale w kwietniu odnotowano wzrost rdr. o 8,5%, a w listopadzie ub.r. – aż o 48,8%. Ostatnio w obrębie tej kategorii cena oleju spadła o 18,6%, a masła – o 10,2% rdr.

– W ub.r. ceny produktów tłuszczowych rosły ze względu na spadek zbiorów w Ukrainie, będącej przed wojną dużym producentem roślin oleistych w skali światowej. Obecnie rzepak wyraźnie tanieje ze względu na wysokie zapasy, spodziewaną wysoką produkcję, duży import z Kanady i Australii, a także niepewną sytuację w Niemczech dotyczącą ograniczenia wykorzystania biopaliw pochodzenia roślinnego. Podobna sytuacja była w przypadku masła. W ubiegłym roku jego cena mocno wzrosła, co ograniczyło popyt. To z kolei wymusiło reakcję sklepów, które ze względu na dość krótki okres ważności tego produktu, musiały obniżyć ceny – analizuje ekspertka z Uniwersytetu WSB Merito Wrocław.

Uwzględniając tylko kategorie które zdrożały rok do roku, widać, że najniższy wynik miały używki – 7,8%. Nieco bardziej podrożały środki higieny osobistej – o 8,6%, a także ryby – o 8,8% rdr. W pozostałych przypadkach wyniki są już dwucyfrowe. Jak podkreśla dr Górniewicz, kiedy rosną ceny w zasadzie wszystkich dóbr, to najłatwiej jest zrezygnować z używek. A mniejszy popyt oznacza słabnące możliwości do podnoszenia cen przez producentów.

– Brak jednego dominującego czynnika oddziaływującego na całą gospodarkę, jakim był np. sam wybuch wojny w Ukrainie, powoduje, że poszczególne grupy produktów mogą wyraźniej różnić się od siebie co do dynamiki zmian cen. Większą rolę odgrywają czynniki charakterystyczne dla poszczególnych fragmentów rynku, a one zazwyczaj są ze sobą skorelowane w mniejszy sposób – wyjaśnia ekspert z Banku BNP Paribas.

Z kolei według Grzegorza Rykaczewskiego, w kierunku zmniejszenia dynamiki rocznej cen żywności w drugiej połowie roku będzie m.in. działała wysoka baza z roku poprzedniego. W tym kontekście, oprócz powyższego badania, ważny jest też sygnał płynący ze wstępnego szacunku GUS-u. W czerwcu odnotowano spadek cen żywności w relacji miesięcznej. To wzmacnia oczekiwania dezinflacyjne na kolejne miesiące. Zresztą taką samą tendencję pokazuje wspomniany wyżej indeks cen.

– Szczyt drożyzny raczej jest już za nami. Moim zdaniem, przez najbliższy czas dynamika cen będzie spadać, co jednak niekoniecznie znaczy, że same ceny będą malały. Natomiast nie widać na horyzoncie czynników, które mogłyby wywołać taki wzrost cen jak na przełomie ubiegłego i obecnego roku. Obniżki są możliwe w przypadku pojedynczych grup produktów. Ale jeśli mówimy o całym koszyku wydatków konsumpcyjnych, to raczej nie spodziewałbym się widocznego spadku, a jedynie wolniejszego wzrostu – podsumowuje Marcin Luziński.

W Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej kryzys energetyczny mało prawdopodobny

Podczas gdy wielkość całkowitego importu ropy naftowej i produktów ropopochodnych w gospodarkach Europy Środkowo-Wschodniej (Bułgaria, Czechy, Węgry, Polska, Rumunia, Słowacja) wzrosła do rekordowego poziomu 86 mln ton w 2022 r., pomimo rosnących cen światowych, udział Rosji w tym imporcie spadł do 40% z 47% w 2021 r. i średnio 53% w latach 2017-2021 (wykres 1). Udział ten spadł jeszcze bardziej, do 21% w pierwszym kwartale 2023 r., po wprowadzeniu przez UE embarga na import rosyjskiej ropy naftowej drogą morską od początku grudnia 2022 r., a także na import rosyjskich produktów naftowych od początku lutego 2023 r. Z analiz Allianz Trade wynika, że niektóre kraje są lepiej przygotowane do odwrócenia się od rosyjskiej ropy: Polska, Rumunia i Bułgaria – te kraje z dostępem do morza (i transportu drogą morską) dostosowały się najlepiej,[1] w dużej mierze eliminując ich zależność od rosyjskiej ropy naftowej (która osiągnęła 11% ich zużycia lub mniej w I kwartale 2023 r.).

Wykres 1: Europa Śr.-Wschodnia (6 krajów) – Import ropy naftowej i produktów ropopochodnych z Rosji i spoza niej

Import ropy naftowej i produktów ropopochodnych z Rosji i spoza niejŹródła: Eurostat, ITC Trade Map, Allianz Research

Jednak pozbawione dostępu do morza Czechy, Słowacja i Węgry nie zdołały jeszcze dostosować się do nowych warunków. Udział importu ropy naftowej z Rosji faktycznie wzrósł w Czechach do około 40% w latach 2022-2023 i utrzymał się na wysokim poziomie 40% na Węgrzech (w I kwartale 2023 r.) i 67% na Słowacji (wykres 2). Aby chronić te kraje przed kryzysem energetycznym, UE nie rozszerzyła embarga na import rosyjskiej ropy naftowej rurociągami.

Wykres 2: Europa Śr.-Wschodnia (6 krajów) – Udział Rosji w imporcie ropy i produktów ropopochodnychEuropa Śr.-Wschodnia (6 krajów) – Udział Rosji w imporcie ropy i produktów ropopochodnych

Źródła: Eurostat, ITC Trade Map, Allianz Research

Zależność Europy Środkowo-Wschodniej od rosyjskiego gazu również spadła, a stan napełnienia magazynów gazu w regionie był lepszy w połowie 2023 r. niż w tym samym czasie w poprzednich latach. Całkowity import gazu ziemnego w grupie omawianych 6 krajów Europy Środkowo – Wschodniej spadł o
-32% do 31 mld m³ w 2022 r. ze średnio 45 mld m³ w latach 2017-2021. Co więcej, udział importu gazu z Rosji w całkowitym imporcie gazu spadł o -67% do 12 mld m³ w 2022 r. z 36 mld m³ w latach 2017-2021. W związku z tym udział Rosji w imporcie gazu w regionie zmniejszył się o połowę do 39% w 2022 r. ze średnio 79% w latach 2017-2021 (wykres 3).

Wykres 3: Europa Śr.-Wschodnia (6 krajów) – import rosyjskiego i nierosyjskiego gazu ziemnegoimport rosyjskiego i nierosyjskiego gazu ziemnegoŹródła: Eurostat, ITC Trade Map, Allianz Research

W rezultacie, jak wynika z analiz Allianz Trade import gazu ziemnego z Rosji stanowił jedynie 1% całkowitego zużycia energii pierwotnej w Polsce, Czechach i Rumunii oraz 7% w Bułgarii w 2022 r. (Wykres 4). W rzeczywistości udziały te spadły do zera w Polsce i Bułgarii po tym, jak Rosja wstrzymała dostawy gazu do tych dwóch krajów w kwietniu 2022 roku. Polska w dużej mierze zastąpiła gaz lokalnie wydobywanym węglem, podczas gdy Bułgaria zapewniła sobie nowe dostawy gazu gazociągiem z Grecji. Jednak udział importu gazu z Rosji w całkowitym zużyciu energii pierwotnej był nadal znaczący na Węgrzech (20%) i Słowacji (13%), co naraża te kraje na nieco większe ryzyko niedoborów energii w przypadku wyschnięcia dostaw z Rosji . W pierwszej połowie 2023 r. magazyny gazu w regionie CEE-6 były jednak znacznie lepiej wypełnione niż w poprzednich latach. W połowie roku ich zapełnienie wynosiło 74% w 2023 r., w porównaniu do 59% w 2022 r. i średnio 58% w latach 2017-2021 (wykres 5 ). Patrząc na zapasy gazu w magazynach na koniec czerwca w odniesieniu do zużycia gazu w poprzednim roku, widzimy, że kraje Europy Środkowo-Wschodniej, z wyjątkiem Polski, są w tym roku w lepszej sytuacji niż w poprzednich latach. Udział ten był najwyższy na Słowacji (58%), Węgrzech (42%) i w Czechach (41%), łagodząc nieco zależność tych śródlądowych krajów od rosyjskiej energii.

Wykres 4: Europa Śr.-Wschodnia-(6 krajów) – Udział importu gazu ziemnego z Rosji w całkowitym zużyciu energii pierwotnejWykres 3: Europa Śr.-Wschodnia (6 krajów) – import rosyjskiego i nierosyjskiego gazu ziemnego

Źródła: Eurostat, ITC Trade Map, Allianz Research

Ogólnie rzecz biorąc, Allianz Trade spodziewa się, że gospodarki omawianych 6 krajów Europy Środkowo-Wschodniej przetrwają zimę 2023/2024, nawet jeśli okaże się ona ostrzejsza niż poprzednia. Istnieje ryzyko niedoborów energii na Węgrzech, Słowacji i w mniejszym stopniu w Czechach w przypadku, gdyby nadchodząca zima była bardzo mroźna i wprowadzono pełne embargo na eksport rosyjskiej ropy i gazu do regionu. Jeśli tak się stanie, spodziewamy się, że społeczność UE będzie gotowa do udzielenia wsparcia. Niemniej jednak, ten scenariusz ryzyka powinien być zachętą dla rządów w Europie Środkowo-Wschodniej do kontynuowania energicznych planów transformacji energetycznej.

Wykres 5: Europa Śr.-Wschodnia-(6 krajów) – wykorzystanie pojemności magazynów gazu (po lewej); zapasy gazu w magazynach na koniec czerwca jako pokrycie % zużycia z poprzedniego roku (po prawej)

Źródła: GIE – AGSI, Allianz Research

[1] Od lutego 2022 r. UE zaczęła korzystać z różnych źródeł ropy naftowej, w szczególności z Bliskiego Wschodu, Afryki Zachodniej, USA i Norwegii. Dwa ostatnie kraje stały się największymi dostawcami ropy naftowej do UE do końca 2022 roku.

Polska staje się jednym z najważniejszych centrów danych w Europie

Znaczenie rynku data center, jak i całej branży, jest fundamentalne dla gospodarek rozwijających się i ma to związek z tym, co robimy na co dzień.

Każdy z nas korzysta z usług data center, jeżeli w domu ma podłączoną do internetu lodówkę lub szczoteczkę do zębów.

– Generujemy bardzo dużą ilość danych, które odkładane są na serwerach znajdujących się w data center – mówi w rozmowie z MarketNews24 Adam Ponichtera, dyrektor generalny Data4 Poland. – To nie tylko biznes, to także nasze życie codzienne, dlatego uważam, że rynek data center oraz cała branża są kręgosłupem i platformą wzrostu digitalizacji i cyfryzacji gospodarek.

W Europie Środkowej trend cyfryzacji i digitalizacji bardzo mocno przyspieszył w ostatnich latach. Z tegorocznych badań PMR (Raport „Rynek centrów danych w Polsce 2023”) wynika, że 2/3 przedsiębiorstw zwiększyło wydatki na usługi data center w 2022 r. w porównaniu do 2021 r., a w 2023 r. odsetek ten jeszcze wzrośnie.

Przewidywany jest znaczny wzrost zapotrzebowania na usługi centrów danych i rozwoju infrastruktury, a rozwój doprowadzi do wyraźniejszego podziału rynku na część detaliczną i hurtową. Największy wzrost przewidywany jest w 2025 roku (o niemal 28 proc. powierzchni brutto centrów). Zwiększy się także wolumen mocy: w 2027 roku ma to być 215 MW (w 2022 roku było to 120 MW), a ich docelowa wartość może sięgnąć 300, a w najbardziej optymistycznym założeniu nawet 500 MW (do 2030 roku).

Polska znajduje się w pierwszej trójce krajów, poza regionem FLAPD – Frankfurt, Londyn, Amsterdam, Paryż i Dublin, czyli największych rynków centrów danych w Europie, pod względem potencjału na naszym kontynencie. We wspomnianej pierwszej trójce Polska zajmuje trzecie miejsce po Berlinie i Madrycie.

Perspektywa wzrostu na rynkach innych niż FLAPD jest wysoka i optymistyczna. Związane jest to z popytem, czyli tempem digitalizacji społeczeństwa i gospodarki. Lokalizacja u zbiegu tras telekomunikacyjnych prowadzących z Czech i Niemiec zapewnia Warszawie doskonałe połączenie zachodniej części Europy z jej środkowo-wschodnią częścią, a także krajami skandynawskimi.

Warszawa będzie przeżywać dynamiczny rozwój w obszarze centrów danych, stawiając ją w pierwszej trójce stolic o największym wzroście.

Ukraińcy są ważni dla polskiej gospodarki

Konsumenci z Ukrainy uratowali polski handel, a o tym, że wielu z nich chce pozostać w Polsce świadczy liczba nowych firm z kapitałem ukraińskim.

W Rzeszowie i okolicach prawie 50% mieszkańców to Ukraińcy, a we Wrocławiu mieszka ponad 200 tys. konsumentów zza wschodniej granicy.

– W 2022 r. to Ukraińcy uratowali polski handel i zapełnili wakaty pracownicze – mówi w rozmowie z MarketNews24 Michał Małecki, Head of Retail Leasing Cream Property Advisors.

Jak podał GUS, w I kw. 2023 r. PKB zwiększył się o 3,8% w porównaniu z poprzednim kwartałem. Wystąpił natomiast spadek PKB w skali roku o 0,3%. Według prognozy Komisji Europejskiej na taki rezultat jak w 2022 r. – wzrost o 4,9% – nie mamy jednak szans. Odnotujemy 0,7% wzrost PKB, a więc nieco poniżej wyniku dla całej UE (1%).

W 2023 r. musimy zadbać o to, żeby nie nastąpił odpływ mieszkańców za wschodnią granicę. To mogłoby doprowadzić do zapaści w handlu i w produkcji.

– Nadzieję przynosi nam to, że powstało 20 tys. firm z kapitałem ukraińskim – komentuje Michał Małecki z Cream Prosperity Advisors. – To oznacza, że ich współwłaściciele chcą na dłużej zostać w Polsce.

Nowe pomysły na walkę z fotowoltaiką

Walka o obronę elektrowni węglowych nie ustaje. Rząd przygotował przepisy umożliwiające ograniczanie produkcji energii z farm fotowoltaicznych bez odszkodowania.

To jest związane z pojawiającą się coraz częściej nadprodukcją energii odnawialnej.

W Polsce dziś brakuje zdolności magazynowania tej energii, ale też przepisy nie ułatwiają powstawania magazynów energii.

– Oczywiste powinno być, że w jednym punkcie przyłączenia do sieci elektroenergetycznej inwestor może zbudować farmę fotowoltaiczną, farmę wiatrową i magazyn energii, aby dostarczać do sieci taką samą ilość energii „pod sznurek”, albo zmieniać tę ilość energii zależnie od potrzeb odbiorców – mówi w rozmowie z MarketNews24 Bartłomiej Derski, ekspert WysokieNapiecie.pl.

Polskie przepisy i operatorzy sieci dystrybucyjnych to uniemożliwiają. Jeżeli ktoś chciałby zbudować taką instalację, to musiałby zbudować trzy odrębne linie energetyczne, by w trzech odrębnych miejscach je przyłączać i płacić za nie osobno.

– To jest absurdalne, jednak powtarzane od kilku lat apele sektora elektroenergetycznego i ekspertów nie robią wrażenia na politykach i Ministerstwie Klimatu – komentuje B.Derski z WysokieNapiecie.pl. – Coraz częściej będziemy musieli ograniczać generację zielonej energii, ponieważ nie jesteśmy w stanie ograniczać produkcji elektrowni węglowych, które konkurują z odnawialnymi źródłami energii.

Przywrócić praworządność – Business Centre Club dla gospodarki

Business Centre Club w raporcie „BCC dla polskiej gospodarki: diagnoza i rekomendacje” wskazuje, że priorytetem dla nowego rządu, utworzonego po wyborach, powinno być przywrócenie w Polsce praworządności oraz dialogu społecznego. Lipcowe posiedzenie plenarne Rady Dialogu Społecznego pod przewodnictwem BCC pokazuje, że dyskusje pomiędzy stroną rządową, związkami zawodowymi oraz organizacjami pracodawców do łatwych nie należą.

BCC od dawna podkreśla, że należy usprawnić system stanowienia prawa, a także jak najszybciej powrócić do dobrych praktyk opartych na poszanowaniu wszystkich stron dyskusji oraz przywrócić rolę Rady Dialogu Społecznego.

Nowy rząd będzie miał przed sobą poważne zadanie naprawy wyrządzonych szkód oraz zapewnienia właściwego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Nie tylko prawodawstwo, ale również istota wdrażania przepisów w życie wymagają daleko idących reform. Usprawnienie procesów stanowienia i egzekwowania prawa będzie mieć pozytywny wpływ na wszelkie pozostałe gałęzie gospodarki, powodując ich wzrost i rozwój. Odbudowanie naszej pozycji musi zacząć się od restytucji pozycji sędziów w wymiarze sprawiedliwości oraz uzdrowienia najważniejszych instytucji, jak Trybunał Konstytucyjny czy Sąd Najwyższy. Kolejnym krokiem musi być odpolitycznienie prokuratury i pozbawienie Ministra Sprawiedliwości kontroli nad nią podkreśla – Ryszard Kalisz, minister ds. prawa Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC.

Aby zatrzymać dalszą degradację systemu wymiaru sprawiedliwości oraz sposobu stanowienia prawa, należy przywrócić podstawowe zasady praworządności tj. restytucję pozycji sędziego w wymiarze sprawiedliwości, uzdrowić główne instytucje systemu prawnego, Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy oraz zacząć respektować wysokie standardy prowadzenia dialogu społecznego i konsultacji społecznych w procesie stanowienia prawa gospodarczego, twierdzą eksperci BCC.

Przedsiębiorcy i pracodawcy tworzą 12,8 milionów miejsc pracy i mają determinujący wpływ na poziom PKB. Są też bardzo istotną siłą wyborczą. 2,5 mln aktywnych przedsiębiorców stanowi ok. 14 proc. wyborców. Ich głos jest dziś bardzo ważny. Mimo tego nadal pozostają na marginesie zainteresowań partii politycznych.

Należy jak najszybciej powrócić do prawdziwego dialogu społecznego i przywrócić rolę Rady Dialogu Społecznego jako miejsca dyskusji o przepisach mających wpływ na życie społeczno-gospodarcze kraju. Wreszcie, niezbędne jest wsłuchanie się w głos biznesu i traktowanie go poważnie – apeluje Łukasz Bernatowicz, prezes Związku Pracodawców Business Centre Club, przewodniczący Rady Dialogu Społecznego.

Podczas ostatniego posiedzenia plenarnego Rady Dialogu Społecznego w dniu 10 lipca br. dyskutowany był między innymi temat proponowanych przez rząd, kolejnych podwyżek waloryzacji minimalnego wynagrodzenia w 2024 oraz wysokości wynagrodzeń w strefie budżetowej. Nie wypracowano spójnego stanowiska.

Raport „BCC dla polskiej gospodarki: diagnoza i rekomendacje”, zawiera rekomendacje programowe istotne z punktu widzenia poprawy sytuacji przedsiębiorców oraz krajowej gospodarki.

Obok rekomendacji dotyczących racjonalizacji prawodawstwa znajdują się tu także propozycje kierunków polityki makroekonomicznej, czy usprawnienia systemu podatkowego, BCC wskazuje też kierunki oczekiwanych zmian związane z rynkiem pracy i rynkiem kapitałowym, poprawą sytuacji energetycznej, zarządzaniem zagadnieniami klimatu i środowiska, współpracą Polski z Unią Europejską, a także poprawą konkurencyjności polskich przedsiębiorców.

Sytuacja na rynku IT w Polsce i wpływ sztucznej inteligencji na biznes – rozmowa z Arturem Wyszyńskim

  1. Na początek, korzystając z Pańskiego ponad 20-letniego doświadczenia w branży IT, chciałem zapytać, w jakiej kondycji jest obecnie rynek specjalistów w Polsce? Na świecie dużo mówiło się o masowych zwolnieniach przez największe amerykańskie firmy technologiczne. Jak wygląda sytuacja w naszym kraju?

W ostatnich latach Polska stała się ważnym dostawcą wykwalifikowanych specjalistów z branży IT dla firm wywodzących się z najwyżej rozwiniętych gospodarek świata, zarówno USA, jak również Europy Zachodniej i Północnej. Dostęp do specjalistów IT z nadal konkurencyjnym poziomem wynagrodzeń, w połączeniu z ciągle rosnącym zapotrzebowaniem na rozwój branży, sprawiły, że kolejne firmy decydowały się i nadal decydują na otwieranie w Polsce swoich oddziałów technologicznych.

Oczywiście, na skutek pandemii, a następnie destabilizacji gospodarki światowej wywołanej wojną w Ukrainie, wiele firm zmuszonych było szukać oszczędności. Masowe zwolnienia dotknęły również rynek polski. Jest to jednak pewną formą wyhamowania lub bardziej przeszeregowania. Brak dostępu do części rynków wschodnich, m.in. Ukrainy i Białorusi, powoduje ściąganie kolejnych firm zagranicznych właśnie do Polski. Zapotrzebowanie na specjalistów IT, w szczególności z doświadczeniem, jest jednak nadal bardzo duże. To przekłada się na dalszy wzrost wynagrodzeń.

Polski Instytut Ekonomiczny szacuje, że w Polsce brakuje ok. 150 tysięcy pracowników IT.
Mimo tego, że wg danych Eurostatu liczba specjalistów w tym obszarze w Polsce wzrosła w ciągu ostatnich 10 lat o prawie 200 tysięcy, nadal popyt zdecydowanie przewyższa podaż. Odsetek zatrudnionych w IT w Polsce to jedna z niższych wartości w UE i wynosi zaledwie 3,5%, przy 4,5% dla średniej w UE. Dla porównania odsetek specjalistów IT w Szwecji to ok. 8%.

  1. Wydaje się, że duży wpływ na rynek pracy, również w sektorze IT, może mieć szybki rozwój sztucznej inteligencji. Czytając niektóre analizy trendów w tym zakresie można zadać pytanie – czy analitycy biznesowi stracą pracę?

Faktycznie, mimo tego, że pojęcie sztucznej inteligencji pojawiło się w latach 50-tych ubiegłego wieku, dopiero osiągnięcia ostatniej dekady przyniosły przełomowy rozwój modeli sztucznej inteligencji – AI. Według wielu ekspertów, m.in. Billa Gatesa, rozpoczęła się nowa era, otwierająca nowe możliwości, a tym samym oczywiście nowe zadania stawiane pracownikom do wykonania. Tak jak ogromna liczba zbieranych i przetwarzanych danych wymusiła na rynku pracy IT wzrost zatrudnienia w obszarze Big Data, tak rozwój sztucznej inteligencji pociągnie za sobą zapotrzebowanie na nowe umiejętności również w tym obszarze.

Dzięki modelom sztucznej inteligencji praca analityków już przynosi wiele efektów, które bez AI nie byłyby osiągalne. Nowe możliwości z pewnością wymuszą na specjalistach potrzebę nauki nowych umiejętności. Na obecnym etapie rozwoju sztucznej inteligencji ostateczna interpretacja i weryfikacja wyników, a następnie ostateczne podejmowanie decyzji nadal pozostaje po stronie doświadczonych analityków. Zdecydowanie jednak dla zachowania efektywności i konkurencyjności swojej pracy muszą oni uczyć się na bieżąco wykorzystywania najnowszych rozwiązań i narzędzi.

  1. Patrząc szerzej, jak ewolucja sztucznej inteligencji zmienia rzeczywistość biznesową?

Uruchomienie asystentów głosowych, chatbotów oraz ostatnie udostępnienie ChatGPT pokazało wyraźnie, że żyjemy w nowej rzeczywistości, od której już nie ma odwrotu.

Zastosowanie AI w obszarach automatyzacji, obsługi żmudnych i powtarzalnych operacji pozwala skupić się pracownikom na bardziej kreatywnych zadaniach. Wspomniane chatboty pozwalają poprawić i usprawnić kwestie obsługi klienta przez całą dobę, bez konieczności przerw. W połączeniu ze sztuczną inteligencją analiza Big data to z jednej strony predykcja zachowań, hiperpersonalizacja oferty produktowej, dostosowanej do indywidualnych potrzeb klientów, a z drugiej strony podejmowanie trafniejszych decyzji strategicznych po stronie managerów. Optymalizacja łańcuchów dostaw, zwiększenie efektywności kampanii marketingowych, prognozowanie popytu i zachowań klienckich, optymalizacja produkcji, autonomiczne roboty i pojazdy, wykrywanie nadużyć, rozpoznawanie mowy i obrazów to tylko przykłady kolejnych zastosowań sztucznej inteligencji.

  1. W których sektorach i działach biznesu sztuczna inteligencja zyskuje zastosowanie?

Praktycznie w każdej branży możemy już znaleźć zastosowanie tej technologii, od rolnictwa, przemysłu, produkcji, motoryzacji, medycyny, handlu, po transport.

Sztuczna inteligencja użyta w biznesie we właściwy sposób znacząco zwiększa szanse i przewagi konkurencyjne przede wszystkim dzięki optymalizacji, automatyzacji i poprawie customer experience. W handlu detalicznym analiza terabajtów danych, dotyczących zachowań klienta na każdym etapie customer journey, pozwala lepiej adresować ich potrzeby już od reklamy i marketingu, poprzez przygotowywanie oferty produktowej i dalszą obsługę.

Sztuczna inteligencja pomaga również w ratowaniu życia. Już dzisiaj modele AI to ogromne wsparcie w profilaktyce, diagnozowaniu, monitorowaniu i wykrywaniu chorób. Dzięki analizie obrazów na poziomie pojedynczego piksela już teraz diagnozy algorytmów są często trafniejsze niż te stawiane przez ekspertów.

  1. Jest Pan dyrektorem działu Tech&Data firmy Payback, która szerzej kojarzy się głównie z programem lojalnościowym. Jakiego rodzaju projekty są przez Państwa realizowane?

PAYBACK jest dostawcą zarówno znanej w 11 krajach multipartnerskiej platformy lojalnościowej, jak również rozwiązań dedykowanych dla poszczególnych partnerów, decydujących się na tworzenie programu monopartnerskiego.

W obszarze multipartnerskim, oprócz samej platformy, zapewniamy również jej obsługę biznesową w połączeniu z zaawansowaną analityką Big data. W Polsce z Programu PAYBACK korzystają klienci m.in. takich partnerów jak bp, Al.Capone, CUK, Multikino, PSB Mrówka oraz ponad 350 sklepów internetowych, w tym najwięksi gracze e-commerce jak np. Allegro.

Natomiast w ramach wdrożeń „pod klucz” dla poszczególnych partnerów, oferujemy pełne wsparcie od etapu budowania koncepcji biznesowej i technologicznej programu lojalnościowego, poprzez wdrożenie systemu, jego integrację oraz utrzymanie. Najwięksi partnerzy, którzy w tym obszarze nam zaufali to Lufthansa, Deutsche Bahn, United Airlines, China Southern Airlines.

Wychodząc naprzeciw potrzebom rynku w zakresie skracania time-to-market, obsługi coraz większej ilości danych oraz zapewnienia najwyższych standardów bezpieczeństwa, PAYBACK procesuje także modularyzację i migrację platformy do chmury.

Kolejnym obszarem rozwoju jest hiperpersonalizacja i analiza dużych zbiorów danych (ang. Big data), pozwalająca optymalizować i personalizować oferty i promocje kierowane do naszych klientów, prognozować oraz identyfikować nadużycia itp. W szczególności warto wspomnieć o pracach w obszarze data science, gdzie staramy się łączyć wiedzę z zakresu matematyki, statystyki, sztucznej inteligencji oraz programowania.

  1. Na świecie generowane i przetwarzane są coraz większe ilości danych. Jak firmy mogą wykorzystać ten trend na swoją korzyść?

Dzięki zastosowaniu rozwiązań chmurowych systemy informatyczne, wykorzystywane obecnie przez największe firmy na świecie, pozwalają na praktycznie nieograniczone przechowywanie oraz przetwarzanie danych. Największe ilości danych zbierają w szczególności ogólnodostępne platformy społecznościowe, komunikatory, sklepy e-commerce, wyszukiwarki, nawigacje itd. Zbieranie ogromnych ilości danych, dotyczących zachowań konsumenckich, preferencji, zainteresowań, odwiedzanych fizycznie miejsc pozwalają przede wszystkim na ciągłe ulepszanie customer experience oraz personalizację usług i produktów. Dzięki temu klient dużo szybciej otrzymuje to, czego potrzebuje z uwzględnieniem jego preferencji i przyzwyczajeń.

W przypadku PAYBACK wykorzystujemy analizę danych m.in. do pogłębiania wiedzy o klientach naszych partnerów, do tworzenia segmentów charakterystycznych uczestników i tworzenia dedykowanych ofert dla poszczególnych grup, aby zwiększać ich zaangażowanie. Rozwiązania te pozwalają przewidzieć efekty prowadzonych działań i dostosować plan biznesowy do potrzeb rynkowych. To w końcu przekłada się na zwiększenie sprzedaży i rozwój całego przedsięwzięcia.

  1. Czy analiza danych jest narzędziem dostępnym tylko dla największych przedsiębiorstw, czy może jest to coś, co powinien wdrożyć każdy biznes?

Obecne możliwości technologiczne oraz oferowane usługi i rozwiązania informatyczne pozwalają właściwie firmie każdej wielkości na analizowanie danych. Podejmowanie decyzji wyłącznie w oparciu o własne doświadczenie lub intuicję to duże ryzyko, które wiąże się z utratą przewagi konkurencyjnej.

Oczywiście analizy Big data, Data science to zdecydowanie domena większych firm, jednak również te najmniejsze mogą korzystać z dostępnych usług i wyników analiz.

Większość firm komunikuje się ze swoimi klientami poprzez profile społecznościowe, stronę internetową lub e-sklep. Obecnie wiele usług internetowych oferuje możliwość analizowania podstawowych danych dotyczących sprzedaży, konwersji, liczby odwiedzin firmowych profili lub strony internetowej oraz zbieranie podstawowych informacji o klientach i transakcjach.

  1. W państwa dziale realizowanych jest wiele projektów w technologiach chmurowych. Popularyzacja tego typu rozwiązań prowadzi do pytania o to, na ile technologie chmurowe są na obecnym etapie rozwoju bezpieczne?

PAYBACK w swoich decyzjach oraz planach strategicznych zawsze kieruje się dobrem klienta. Bardzo ważnym argumentem dla decyzji o migracji do chmury było oczywiście wielopoziomowe zabezpieczenie danych naszych partnerów oraz klientów. Obecnie najlepsi eksperci, specjalizujący się w wybranych dziedzinach, wspierają publiczne platformy chmurowe. Dotyczy to również zastosowanych w nich najnowszych usług klasy ochrony adaptacyjnej wykorzystującej modele uczenia maszynowego i pozostałych rozwiązań zabezpieczających projekty przed atakami DDos, XSS oraz SQLi.

Oczywiście bezpieczeństwo systemów nie zależy wyłącznie od użytych rozwiązań technicznych. Kluczowa jest strategia i polityka bezpieczeństwa przyjęta w organizacji np. „zero trust”. Dalej jest zestaw elementów składowych wykorzystanych przez właściciela systemu, gwarantujących jego wysoki poziom bezpieczeństwa, m.in. listy kontroli dostępu (ACL), zapory sieciowe, systemy wykrywania i zapobiegania włamaniom IDS/IPS, szyfrowanie danych w trakcie składowania i przesyłu itd.

Należy także podkreślić, że bezpieczeństwo to oprócz wspomnianych mechanizmów i założeń polityki, ciągłe edukowanie i uświadamianie najsłabszego ogniwa bezpieczeństwa, jakim jest zazwyczaj jego użytkownik.

Nie można też zapominać, że bardzo ważną zaletą platformy chmurowej jest możliwość fizycznego przechowywania danych i ich kopii bezpieczeństwa praktycznie w dowolnym miejscu na świecie. Dzięki temu unikamy również ryzyka utraty danych w wyniku lokalnych zagrożeń, jak pożary, trzęsienia ziemi czy też wybuchy wulkanu, z zachowaniem ciągłości dostępu do nich.

  1. Jakie obserwuje Pan najważniejsze trendy technologiczne, które powinni brać pod uwagę przedsiębiorcy, zarówno Ci prowadzący firmy na dużą skalę, jak i Ci mniejsi?

Uważam, że obecnie niewątpliwym numerem jeden wśród dyskutowanych aspektów technologicznych jest zastosowanie ostatnich osiągnięć z obszaru sztucznej inteligencji. Świat stoi obecnie przed szansą wykonania ogromnego skoku technologicznego, porównywalnego z wynalezieniem Internetu. Oczywiście ogromne spektrum możliwości sztucznej inteligencji łączy się z wieloma zagrożeniami, wynikającymi z ich niewłaściwego wykorzystania do celów militarnych oraz społecznej manipulacji. Przed negatywnymi skutkami ostrzegają znane osobistości świata IT, m.in. Bill Gates i Geoffrey Hinton.

Kolejnym bardzo ważnym tematem technologicznym jest cyberbezpieczeństwo, które
w szczególności przy rosnącej liczbie gromadzonych danych i obecnej sytuacji geopolitycznej już jest wykorzystywane jako element strategii militarnej.

Oczywiście dalsza cloudyzacja systemów informatycznych połączona z poprzednimi punktami jest nadal ważnym i aktualnym trendem na rynku.

  1. W których branżach widać największy trend inwestycji w technologię?

Z uwagi na najwyższy poziom konkurencji w pierwszej kolejności wymieniłbym branżę retail, która stawia na inwestowanie w nowoczesne technologie, m.in. sklepy autonomiczne, chatboty, rozszerzoną rzeczywistość.

Rozpoczęty już kilka lat temu proces budowania i doskonalenia samochodów autonomicznych w branży automotive będzie z pewnością kontynuowany, w szczególności w połączeniu ze sztuczną inteligencją.

Opieka zdrowotna to kolejny sektor z dużymi inwestycjami w technologie. Należy podkreślić, że wykorzystanie osiągnięć z obszaru sztucznej inteligencji może przyczynić się do uratowania wielu istnień ludzkich.

  1. Zaczyna się sezon wakacyjny. Wiem, że prywatnie jest Pan miłośnikiem żeglarstwa. Czy dostrzega Pan jakieś podobieństwa pomiędzy tą dyscypliną a biznesem?  

Żeglarstwo jest moją życiową pasją i formą spędzania wolnego czasu, która pozwala na pełne oderwanie się od codziennych problemów i koncentrację na współpracy z siłami natury, do których mam duży respekt. W szczególności w żeglarstwie morskim, które praktykuję, bardzo ważna jest współpraca załogi, dobre planowanie, ciągła obserwacja, analiza oraz gotowość do reagowania na zmiany pogodowe. Trzeba wówczas działać w bardzo szybko zmieniającym się środowisku i dostosowywać do okoliczności, na które nie ma się wpływu. Dokładnie tak samo jest w biznesie, gdzie kluczem do sukcesu jest według mnie umiejętność ciągłej obserwacji i dostosowywania się do dynamicznie zmieniającego się otoczenia. Dlatego też zarówno w żeglarstwie, jak i biznesie kluczowa jest odporność psychiczna i pozytywne nastawienie do rzeczywistości, dzięki którym łatwiej mierzyć się z nowymi wyzwaniami.

Artur Wyszyński

Tech Sourcing and Delivery Manager, PAYBACK Polska

Z branżą IT związany od dwudziestu lat. Posiada wieloletnie doświadczenie i kompetencje informatyczne oraz managerskie w budowie międzynarodowych zespołów IT, sprzedaży i consultingu. Tworzył autorskie rozwiązania dla liderów w takich branżach, jak bankowość, FMCG, motoryzacja i telekomunikacja. Ekspert w zakresie implementacji rozwiązań chmurowych oraz innych narzędzi cyfrowych służących optymalizacji pracy przedsiębiorstw.

W PAYBACK Polska odpowiedzialny za organizację i rozwój zespołów TECH&DATA, w szczególności IT Delivery, w tym Loyalty Systems, E-invoicing, ECM oraz Digital transformation. W ramach kampanii Future Platform i Cloud Migration koordynuje również współpracę z parterami biznesowymi, produktowymi i technicznymi spółki. Zarządza migracją do chmury, kampaniami lojalnościowymi

i doskonaleniem procesów biznesowych.

Jego pasją jest żeglarstwo, dlatego urlopy najczęściej spędza na morzu.

PAYBACK Polska

PAYBACK Polska, należący do grupy American Express, od ponad 14 lat wspiera rozwój polskiego biznesu poprzez świadczenie profesjonalnych usług w zakresie consultingu biznesowego i zwiększania sprzedaży za pomocą budowania lojalności konsumenckiej. Spółka zarządza również największym multipartnerskim programem lojalnościowym w Polsce dla sieci handlowych, firm usługowych
i platform e-commerce.

Marka zrzesza najlepszych ekspertów w obszarze optymalizacji procesów sprzedażowych
i biznesowych oraz działań marketingowych. Zespół PAYBACK Polska tworzy i wykorzystuje autorskie metody analityczne w celu dostarczenia partnerom pogłębionych danych o zwyczajach zakupowych klientów i zaplanowania spersonalizowanej oferty zwiększającej ich zaangażowanie. W portfolio usług marki znajdują się również takie elementy, jak weryfikacja skuteczności programów marketingowych i wsparcie merytoryczne w zakresie gromadzenia oraz interpretacji danych, wykorzystywanych do precyzyjnej segmentacji grup docelowych, pozyskiwania nowych klientów i budowania lojalności wśród aktualnych konsumentów.

Giełdowe wahadło jest znów w ruchu

Euforia na rynku akcji napędzana technologią AI i perspektywa zbliżającego się końca podwyżek stóp procentowych w USA sprawiła, że kapitał inwestorów zaczął w rekordowym tempie napływać do technologicznych funduszy.

Rynkowe byki spoglądały przede wszystkim w stronę mocno wyprzedanego w zeszłym roku indeksu Nasdaq 100. Pierwsze półrocze 2023 r. należało do rekordowych pod względem pozytywnej zmiany na tym indeksie. Kapitalizacja siedmiu największych, technologicznych firm w USA wzrosła od początku roku o rekordowe niemal 3,8 bln USD. Do grona wycenianych na ponad 1 bln USD firm w maju dołączyła Nvidia, która przewodzi szalonemu wzrostowi akcji producentów półprzewodników.

– Pierwsze półrocze ogólnie na giełdach było bardzo dobre, a prym wiodły indeksy technologiczne, z których najważniejszy jest Nasdaq 100 – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Należy jednak pamiętać, że jest to indeks, który historycznie charakteryzuje się bardzo dużą zmiennością.

Giełdowe wahadło jest znów w ruchu – od paniki i straszeniem powtórki wyprzedaży z bańki ‘dot-com’ przeszliśmy płynnie do ekstremalnej euforii. W jej trakcie akcje Apple czy Microsoft znalazły się już na nowych, historycznych szczytach, a technologiczne fundusze ETF dawno nie notowały tak olbrzymich napływów.

Olbrzymi napływ kapitału spowodowany jest bezpośrednio euforią rynku wynikającą ze sztucznej inteligencji. Ta bez wątpienia może wpływać na marże i wyniki wielu firm. Wciąż jednak trudno wycenić przyszły wpływ AI na przychody i marże tysięcy spółek.

To pobudza wyobraźnię i skłania inwestorów do płacenia coraz wyższych cen za akcje. Szczególnie tych spółek, które mają prawdziwą szansę skalować biznes dzięki nowej technologicznej rewolucji jak Nvidia czy Microsoft posiadający udziały w OpenAI. Akcje największego w Stanach producenta ropy, Exxon Mobil spadły o 4% od początku roku. W tym samym czasie Apple zaliczyło 47% rajd, a kapitalizacja spółki zbliża się do zawrotnych 3 bln USD.

– Rynkom bardzo trudno jest wycenić wartość spółek technologicznych – komentuje ekspert XTB. – Dlatego warto przypomnieć skutki pęknięcia bańki internetowej, pokazujące jak bardzo rynkami rządzi chciwość i strach, ale jednocześnie nie należy oceniać, że w zachowaniu inwestorów dominuje bezmyślność.

Wpływy netto do technologicznych ETF-ów znacznie przyspieszyły w ostatnim czasie, co zbiega się jednocześnie z kompletnym wyciąganiem funduszy ze strony ETF-ów energetycznych. Ponad 400 największych funduszy technologicznych funduszy ETF na świecie (głównie amerykańskich i azjatyckich) przyciągnęło netto ponad 12 mld USD w przeciągu ostatniego roku, natomiast z ponad 300 funduszy energetycznych wyciągnięto netto ponad 17 mld USD. Dla porównania widać, że inne sektory takie jak rynek nieruchomości, sektor materiałowy, czy sektor ochrony zdrowia nie cieszył się popularnością. Jedynie sektor finansowy zaliczał dosyć spore napływy, choć mniejsze niż w przypadku spółek technologicznych.

Napływ kapitału do bezpieczniejszych funduszy jest spowodowany tym, że inwestorzy obawiają się rosnącego wpływu spółek technologicznych, których udział w indeksie S&P czy Nasdaq 100 jest przeważający. W przypadku recesji lub dalszego wzrostu stóp procentowych można oczekiwać, że kapitał zacznie migrować do sektorów, w których obecnie zaangażowanie inwestorów pasywnych jest mniejsze.

Podwyżki stóp procentowych w USA mogą skłonić inwestorów do szukania bezpiecznego sposobu na alokację kapitału i ograniczyć zaciąganie kredytów na inwestycje na rynku akcyjnym (czyli tzw. margin). Na ta chwilę bazowym scenariuszem w USA jest ‘miękkie lądowanie’, czyli brak recesji lub bardzo płytka recesja. Jest to scenariusz bardzo pozytywny dla rynku akcji, ale niekoniecznie najbardziej prawdopodobny.

– Mamy bardzo rozpędzony rynek i trudno oceniać czy są jeszcze perspektywy do wzrostów, można natomiast przypomnieć, że w 1999 r. indeks Nasdaq 100 wzrósł o prawie 100%, a w kolejnym roku zaczął się krach i przez trzy lata trwała bessa – przypomina P.Kwiecień z XTB. – Ocenę sytuacji komplikuje to, że walczące z inflacją banki centralne kontynuują najbardziej agresywny od wielu dekad cykl zacieśniania polityki pieniężnej, a skutki w gospodarce poznamy dopiero za kilka miesięcy.