KLM wspólnie z Politechniką w Delft (Holandia) współtworzy samolot na wodór

1 kwietnia 2023 r. Królewskie Holenderskie Linie lotnicze podjęły współpracę przy kolejnym projekcie badawczym z Politechniką w Delft w Holandii. Wraz z zespołem studentów AeroDelft będą pracować przy projekcie Phoenix, którego celem jest budowa samolotu napędzanego wodorem. Opracowanie i przetestowanie modelowego samolotu na wodór dostarczy ważnych informacji na temat możliwości zastosowania wodoru w lotnictwie, zwłaszcza w zakresie projektowania zbiorników na ciekły wodór i kluczowych elementów bezpieczeństwa. Udział w tym projekcie pomoże KLM zdobyć cenną wiedzę i zapewni wiodącą rolę w rozwoju nowych technologii w lotnictwie.

Zarówno KLM, jak i członkowie AeroDelft podzielają pogląd, że podróże lotnicze dla wielu ludzi i branż są nieodzownym elementem we współczesnym świecie, ale niezbędne są innowacje w lotnictwie. Dlatego linia postanowiła włączyć się w ważny uniwersytecki projekt naukowy, aby współtworzyć technologię przyszłości, jaką jest realizowanie lotów na wodorze. Dzięki tej inicjatywie KLM i AeroDelft chcą przyczynić się do rozwoju technologii wodorowej i związanych z nią warunków wstępnych. Obejmują one między innymi certyfikację, przepisy i odpowiednią infrastrukturę. Obecnie rozwijane technologie wciąż stoją przed wieloma wyzwaniami, takimi jak np. dystrybucja i transport ciekłego wodoru.KLM współpraca z AeroDelft

O projekcie Phoenix

Celem projektu Phoenix prowadzonego przez zespół AeroDelft jest zbudowanie modelu samolotu napędzanego wodorem. W pierwszym etapie, projekt obejmuje budowę drona – „Prototypu-Phoenix”, który następnie posłuży jako punkt startowy w opracowaniu pierwszego załogowego i pełnowymiarowego samolotu z silnikami o napędzie elektryczno-wodorowym (z użyciem ciekłego wodoru). Prototyp-Phoenix wyposażono w silnik elektryczny napędzany ciekłym wodorem, przy wykorzystaniu technologii ogniw paliwowych. Dron odbył już pierwszy lot, wnosząc swój ważny wkład w projekt i w doświadczenie zespołu badawczego. Obejmowało to sprawdzenie, czy dron może latać na tym rodzaju paliwa i czy można nim sterować z ziemi.

Prototyp-Phoenix stanowi bazę wyjściową do budowy załogowego i pełnowymiarowego samolotu, który będzie zasilany wodorem (Phoenix Full Scale). Na razie trwają testy układów wodorowych do pełnowymiarowego samolotu. Następnie, w przyszłym roku, zespół AeroDelft planuje pierwsze loty załogowe przy użyciu wodoru gazowego, a następnie w 2025 r. z wykorzystaniem ciekłego wodoru.

„KLM chce odgrywać wiodącą rolę w innowacjach w lotnictwie i aktywnie poszukuje możliwości przyspieszenia ich rozwoju. Potrzebujemy inteligencji i pomysłów młodego pokolenia, które pomagają nam myśleć nieszablonowo. Entuzjazm i ciężka praca AeroDelft są dla nas nieocenioną pomocą.” – powiedział Barry ter Voert, CXO i Wiceprezes ds. rozwoju biznesu w KLM.

„Cieszymy się, że możemy pracować z KLM nad przyszłością lotnictwa. Wsparcie tak dużego gracza w branży to dla nas duży zaszczyt. Wspólnie będziemy ciężko pracować nad wdrażaniem nowych i innowacyjnych technologii oraz kształceniem inżynierów, którzy będą tworzyć lotnictwo w przyszłości.” – powiedział Wouter van der Linden, Kierownik zespołu AeroDelft

Zespół studencki AeroDelft

AeroDelft składa się z zespołu 50 studentów Uniwersytetu Technicznego w Delft (Holandia). Misją zespołu jest udowodnienie możliwości zastosowania i promowanie wodoru jako alternatywy dla konwencjonalnych paliw lotniczych.

Czarna seria awarii i ataków na banki

Po tym jak kilka instytucji bankowych w Polsce padło ofiarą ataku na początku zeszłego tygodnia (PKO, PKO BP, BLIK) hakerzy wzięli na tapet Raiffeisen Bank i jego klientów, którzy w dniu 19 kwietnia nie mogli zalogować się do usług elektronicznych. Jednocześnie to właśnie Raiffeisen został wymieniony przez ekspertów Check Pointa jako jedna z najczęściej wykorzystywanych instytucji do przeprowadzania ataków typu brand phishingu.

Wizerunek banku Reiffeisen wykorzystywany był w pierwszym kwartale 2023 roku w 3,6% ataków phishingowych. Odbiorców zachęcano do kliknięcia w złośliwy link, który miał zabezpieczać konta przed wszelkimi oszustwami.

– Grupy przestępcze organizują kampanie phishingowe, aby jak najwięcej osób ujawniło swoje dane osobowe. W niektórych przypadkach ataki mają na celu uzyskanie informacji o koncie, jak widać w przypadku kampanii Raiffeisen. Inne są wykorzystywane do kradzieży danych finansowych czego byliśmy świadkami w przypadku popularnego serwisu streamingowego Netflix — powiedział Omer Dembinsky, Data Group Manager w Check Point Software

IT, bankowość oraz logistyka – to branże, pod które dotychczas najchętniej podszywali się cyberprzestępcy w atakach phishingowych. W 2023 roku sytuacja ta uległa zmianie, a liderem został handlowy gigant, działający na 27 rynkach na świecie – Wallmart.

Wizerunek Wallmartu wykorzystywany był w 16% wszystkich prób wyłudzenia danych. Drugie miejsce utrzymał DHL, pojawiając się w 13% ataków phishingowych, a tuż za nim uplasował się Microsoft z 12% udziałem Ogólnie rzecz biorąc, sektor technologii był branżą, pod którą najczęściej podszywali się cyberprzestępcy. W dalszej kolejności były to spedycja i handel detaliczny.

Warszawa bez nowej podaży powierzchni biurowej w I kwartale 2023 r.

Po pierwszym kwartale roku zauważalny jest wzrost aktywności deweloperów i zapowiedzi realizacji nowych projektów. Jedocześnie, w dalszym ciągu odczuwalna wysoka inflacja oraz utrzymujące się na znacznym poziomie koszty budowy wstrzymują niektóre decyzje o rozpoczynaniu nowych inwestycji.

W pierwszych trzech miesiącach 2023 roku nie oddano do użytku żadnego nowego obiektu biurowego, co jest sytuacją niespotykaną od 20 lat. Tym samym, całkowite zasoby biurowe w Warszawie na koniec I kw. nie zmieniły się i wyniosły prawie 6,26 mln m kw. Główne obszary koncentracji powierzchni biurowej znajdują się w centrum Warszawy (ponad 44%) oraz na Służewcu (ponad 17%).

Pozytywne sygnały zaczynają docierać ze strony deweloperów, którzy zapowiadają realizację nowych projektów. Na koniec pierwszego kwartału w budowie znajdowało się ponad 212 000 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej. Jeżeli deweloperzy dotrzymają założonych terminów w kolejnych kwartałach na rynek trafi ponad 30% z obecnie powstającej powierzchni. W latach 2024-2025 stołeczny rynek zasili 110 000 m kw. realizowanej aktualnie powierzchni. Niestety w dalszym ciągu wynik projektów w budowie znacznie odbiega od tego, który rynek notował przed 2020 rokiem, kiedy średnio w budowie pozostawało około 700 000 – 800 000 m kw.

Ponad 60% realizowanej w Warszawie podaży znajduje się w strefach centralnych. Największymi projektami w budowie są The Bridge (46 800 m kw., Ghelamco Poland) oraz Drucianka B1 (25 000 m kw., Liebrecht & Wood), których ukończenie planowane jest na 2025 rok, oraz Lakeside (20 900 m kw., Atenor), którego oddanie do użytku przewidywane jest jeszcze w tym roku.

„Na warszawskim rynku biurowym podpisano umowy najmu na ponad 158 900 m kw., co w porównaniu do analogicznego okresu w 2022 roku było wynikiem blisko 42% mniejszym. Od stycznia do marca zaledwie pięć umów dotyczyło powierzchni przekraczających 5 000 m kw., z czego największą umową była renegocjacja podpisana w budynku Proximo II przez firmę Accenture na ponad 8 800 m kw.” – komentuje Piotr Borowski, Dyrektor działu reprezentacji najemcy w Knight Frank.

„Warto jednocześnie zaznaczyć, że nowe umowy stanowiły aż 70% wolumenu podpisanych umów (ponad 111 000 m kw.) i dominowały w strukturze. Trzynaście z dwudziestu największych umów najmu zawartych od stycznia do marca 2023 roku stanowiły nowe umowy. Renegocjacje wyniosły blisko 25% podpisanych umów (ponad 39 300 m kw. wynajętej powierzchni). W dalszym ciągu niewielu najemców decyduje się na powiększenie wynajmowanej powierzchni (5% wolumenu umów),” – dodaje Katarzyna Bojar, Konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.

Decydując się na wybór biura pod względem lokalizacji, najemcy w dalszym ciągu najchętniej wybierali strefy centralne. W pierwszych trzech miesiącach stanowiły one 55% wynajętego wolumenu. Na drugim i trzecim miejscu pod względem popularności znalazły się Służewiec i Aleje jerozolimskie, których udziały odpowiednio wyniosły 16% i ponad 12%.

w I kwartale 2023 współczynnik pustostanów wyniósł 11,6%, koniec marca 2023 roku dostępne było 724 600 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej. W strefach centralnych wskaźnik pustostanów wynosił 10,2%, zaś poza centrum 12,7%. Najniższy wskaźnik pustostanów odnotowano na Ursynowie i Wilanowie (6%) oraz wzdłuż ulicy Puławskiej (6,4%).

„Wywoławcze stawki czynszu za powierzchnię biurową w Warszawie pozostawały stabilne w I kw. 2023 roku. W najlepszych budynkach biurowych w Centralnym Obszarze Biznesu stawki miesięczne kształtowały się na poziomie 19,00-26,00 EUR/m kw. W pozostałych lokalizacjach centralnych wyjściowe czynsze znajdowały się w przedziale od 15,00 do 24,00 EUR/m kw./miesiąc. Czynsze wywoławcze poza centrum wynosiły od 10,00 do 16,00 EUR/m kw./miesiąc. Stawki opłat eksploatacyjnych na koniec marca 2023 roku kształtowały się w przedziale od 16,00 do 33,00 PLN/m kw./miesiąc,” – wyjaśnia Piotr Borowski.

Umowa depozytu nieprawidłowego a PCC

Czy umowa depozytu nieprawidłowego zawarta między przedsiębiorcami podlega opodatkowaniu PCC?

Umowa depozytu nieprawidłowego została wskazana wprost w ustawie o podatku od czynności cywilnoprawnych jako podlegająca opodatkowaniu PCC. Jednak przy dochowaniu określonych warunków jej strony, szczególnie przedsiębiorcy, mogą korzystać ze zwolnienia w tym podatku. Jakie to warunki?

Umowa depozytu nieprawidłowego

Wiele osób może nawet nie zdawać sobie sprawy, że prawdopodobnie nieświadomie zawarły podlegającą opodatkowaniu podatkiem od czynności cywilnoprawnych (w skrócie: PCC) umowę depozytu nieprawidłowego. Zgodnie z art. 845 Kodeksu cywilnego, z depozytem nieprawidłowym mamy do czynienia w sytuacji, gdy przechowawca może rozporządzać oddanymi mu na przechowanie pieniędzmi lub innymi rzeczami oznaczonymi tylko co do gatunku. Zastosowanie wówczas znajdują odpowiednie przepisy o pożyczce. Wystarczy więc, że rodzic zdeponuje na rachunku osobistym dziecka jakąś kwotę na przechowanie, a dziecko skorzysta z nich, nawet nieświadomie – czyli np. gdy bank automatycznie pobierze z tych pieniędzy środki na pokrycie ujemnego salda.

Umowa depozytu nieprawidłowego, wskazana jako przedmiot opodatkowania w art. 1 ust. 1 pkt 1 lit. j) ustawy o PCC, podlega 0,5% stawce opodatkowania. Stawka ta może jednak wzrosnąć aż do 20%, jeśli podatnik w przyszłości w toku czynności sprawdzających, kontroli podatkowej, postępowania podatkowego lub kontroli celno-skarbowej powoła się przed organem podatkowym na fakt zawarcia takiej umowy, a podatek nie został wcześniej opłacony. A do takich sytuacji dochodzi, gdy podatnicy po latach próbują wykazać przed skarbówką źródło zgromadzonych przez siebie środków i uwiarygodnić legalność pochodzenia pieniędzy wydatkowanych np. na zakup mieszkania.

Umowa rachunku powierniczego bez PCC

W grudniu 2020 r. naczelnik urzędu skarbowego określił spółce z o.o. zobowiązanie w podatku od czynności cywilnoprawnych stwierdzając, że w lipcu 2014 r. zwarła ona ze spółką akcyjną umowę depozytu nieprawidłowego. Spółka z o.o. wyjaśniała, że była jedynie przechowawcą środków przelanych jej w ramach umowy o prowadzenie rachunku powierniczego i obsługi płatności, a ta umowa nie została wskazana w ustawie jako podlegająca PCC. Dyrektor izby administracji skarbowej, jako organ odwoławczy, poparł ustalenia organu I instancji, że sporny przelew na rachunek bankowy spółki z o.o. dokonany 23 lipca 2014 r. przez spółkę akcyjną, nie nastąpił w ramach umowy o prowadzenie rachunku powierniczego, a jako realizacja umowy depozytu nieprawidłowego. Środki, które tym przelewem wpłynęły posłużyły bowiem do pokrycia ujemnego salda spółki na tym rachunku oraz regulowania zobowiązań wobec jej wierzycieli. Zostały więc wykorzystane przez spółkę z o.o. do jej własnych celów. Oznacza to, że rachunek nie służył wyłącznie do przechowywania środków pieniężnych spółki je przekazała. Nie spełniał zatem wymogów rachunku powierniczego.

Umowa depozytu nieprawidłowego między przedsiębiorcami

Z ustaleniami organów co do charakteru zawartej przez spółki umowy zgodził się Wojewódzki Sąd Administracyjny

w Kielcach. Powierzający wpłaca pieniądze na rachunek powierniczy po to, aby zostały przeznaczone na cel ustalony z posiadaczem rachunku. Co prawda posiadacz rachunku dysponuje powierzonymi środkami we własnym imieniu, ale jest zobowiązany wobec powierzającego do rozliczenia się ze sposobu ich wykorzystania. Natomiast w sprawie tej, rachunek, na który spółka z o.o. otrzymała sporny przelew, służył jej do obsługi linii kredytowej i znajdowały się na nim również jej środki własne. Już ta okoliczność uniemożliwia kwalifikację tych zdarzeń jako zaistniałych w ramach umowy o prowadzenie rachunku powierniczego. Dodatkowo, spółka z o.o. dysponowała wpłaconymi przez spółkę akcyjną pieniędzmi także na pokrycie swoich zobowiązań wobec innych podmiotów.

Opodatkowanie nie dotyczy przedsiębiorców

Sąd uchylił jednak decyzję organu z innego względu. W samym uzasadnieniu projektu ustawy o PCC autorzy potwierdzili, że dotyczy on opodatkowania czynności, których przedmiotem jest nieprofesjonalny obrót rzeczami oraz prawami majątkowymi. Ustawa ostatecznie rozgraniczyła zakresy opodatkowania podatkiem od czynności cywilnoprawnych i podatkiem od towarów i usług przez przyjęcie zasady, że zwalnia się od PCC te czynności, w których przynajmniej jedna ze stron z tytułu ich dokonania jest, na podstawie odrębnych przepisów, opodatkowana podatkiem od towarów i usług, lub na mocy tych przepisów jest zwolniona z tego podatku. Opodatkowaniu będą zatem podlegały czynności cywilnoprawne obrotu gospodarczego „nieprofesjonalnego”, których dokonanie nie powoduje powstania obowiązku podatkowego w VAT.

Z powyższym zgadzał się w pełni dyrektor izby administracji skarbowej, który stwierdził jedynie, że aby umowa depozytu nieprawidłowego była wyłączona z opodatkowania PCC, musi podlegać opodatkowaniu VAT lub być od niego na podstawie przepisów szczególnych zwolniona. Jednocześnie konieczne jest ustalenie, czy została dokonana przez podatnika VAT oraz czy mieści się w zakresie prowadzonej działalności gospodarczej w rozumieniu art. 15 ust. 2 ustawy o VAT.

Nielogiczna argumentacja skarbówki

WSA w Kielcach skonstatował więc, że aby można było objąć umowę depozytu nieprawidłowego opodatkowaniem PCC, umowa ta musi zostać zawarta w ramach obrotu nieprofesjonalnego, a „Stanowisko organu w tym zakresie nie zostało jednak poparte żadną logiczną argumentacją”. Sąd zwrócił uwagę, że organy uzasadniały, że skoro rachunek spółki nie spełniał wymogów rachunku powierniczego, to nie można uznać, że czynności dokonane za jego pośrednictwem stanowiły obrót profesjonalny. WSA zwrócił wagę, że z takiego stanowiska organów wynika, iż jedynie czynności dokonywane w ramach rachunku powierniczego mogą stanowić obrót profesjonalny i być opodatkowane VAT, natomiast czynności dokonywane na innego rodzaju rachunkach bankowych w ramach umowy depozytu nieprawidłowego takimi czynnościami być nie mogą. „Taki pogląd nie znajduje uzasadnienia w przepisach prawa, a w szczególności w ustawie o podatku od towarów i usług” – orzekł WSA uchylając decyzję dyrektora izby administracji skarbowej zaskarżoną przez spółkę (wyrok z 2 marca 2023 r., sygn. akt I SA/Ke 561/22).

Podsumowanie

Zgodnie z intencją ustawodawcy tworzącego ustawę o PCC reguła jest prosta: jeśli w danej czynności prawnej uczestniczy przedsiębiorca, który jako podmiot profesjonalny podlega ustawie o VAT, to czynności ta nie podlega opodatkowaniu PCC. Zawiłe starania organów dążące do podwójnego opodatkowania przedsiębiorcy (podatkiem VAT i PCC) nie mają oparcia w przepisach, jak podkreślił w omawianej sprawie sąd, a więc i racji bytu. Podatnicy mogą się więc skutecznie bronić przed takimi działania fiskusa.

Co do osób niebędących przedsiębiorcami, czyli tzw. podmiotów nieprofesjonalnych, to by uniknąć ciężaru PCC lepiej powierzać najbliższym środki w drodze darowizny albo umowy pożyczki, bo w gronie bliskich podlegają one zwolnieniu z opodatkowania PCC. W przypadku przedsiębiorców, jak pokazuje przykład tej sprawy, sposobem na uniknięcie PCC jest również przekazanie ich w drodze umowy powierniczej.

Autor: Robert Nogacki, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Najpilniejsze problemy polskiej gospodarki – posiedzenie Gospodarczego Gabinetu Cieni

Problemy związane z polskim systemem stanowienia prawa i funkcjonowaniem wymiaru sprawiedliwości, bezpieczeństwem energetycznym, gospodarką i finansami państwa oraz strukturą wydatków publicznych i rynkiem zboża – to kluczowe tematy dyskutowane podczas dzisiejszego posiedzenia Gospodarczego Gabinetu Cieni Business Centre Club.

W posiedzeniu think tanku Business Centre Club, które odbyło się w nowej siedzibie BCC przy placu Trzech Krzyży w Warszawie, uczestniczyli: dr Janusz Steinhoff – przewodniczący Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC, minister gospodarki BCC, dr Jacek Goliszewski – wiceprzewodniczący Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC, prezes Business Centre Club, prof. Stanisław Gomułka – minister finansów Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC, Ryszard Kalisz – minister ds. prawa Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC, gen. Leon Komornicki – minister ds. przemysłu obronnego Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC, Bożena Lublińska-Kasprzak, minister ds. przedsiębiorczości i innowacji Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC – dr Grażyna Majcher-Magdziak – minister skarbu i prywatyzacji Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC, Witold Michałek – minister ds. procesu stanowienia prawa Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC oraz Ryszard Pazdan – minister środowiska Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC.

Posiedzenie otworzył przewodniczący Gospodarczego Gabinetu Cieni dr Janusz Steinhoff, który zwrócił się do ministrów GGC BCC z prośbą o opinię w kwestiach podjęcia przez rząd decyzji o bezprawnej blokadzie ukraińskiego zboża.

Blokada ukraińskiego zboża

Jak zauważają eksperci Gospodarczego Gabinetu Cieni BCC, atak Rosji na Ukrainę i zajęcie większości portów tego kraju, który był jednym z głównych dostawców zbóż do państw Afryki cierpiących na ich niedostatek, uniemożliwił Ukrainie [UA] ich eksport. W odpowiedzi na prośbę Ukrainy, Unia Europejska zdecydowała się za zgodą rządów swych członków [w tym Polski] – otworzyć swój wspólny rynek rolny dla szeregu towarów rolnych z UA i tranzytu ukraińskich zbóż do swych portów. Tym samym umożliwić Ukrainie ich eksport do państw zależnych od niego. Decyzja ta, motywowana politycznie i gospodarczo, była bezprecedensowym wyjątkiem w dotychczasowej realizacji zarówno wspólnej polityki rolnej, jak i handlowej Unii.

Problemy zmonopolizowanego krajowego rynku energetycznego

Premier Steinhoff odniósł się do kwestii monopolizacji rynku gazu, rynku energii elektrycznej i rynku paliw płynnych. Przewodniczący Gospodarczego Gabinetu Cieni wskazał, że jednym z istotniejszych problemów jest izolowanie tych rynków od rynku UE, co skutkuje najwyższymi cenami w Europie – które są funkcją woli politycznej danej formacji, niemającą związku z rynkiem i wpływają negatywnie na konkurencyjność polskich przedsiębiorców, których sytuacja i tak jest bardzo trudna.

Były wicepremier i minister gospodarki zwrócił uwagę na to, że rynek miksu energetycznego i gazu w Polsce nadal jest niekonkurencyjny. Podkreślił, że należy bez zbędnej zwłoki zakończyć procedowanie nad aktualizacją Polityki Energetycznej Państwa do 2040 roku.

Janusz Steinhoff pozytywnie ocenił przygotowane przez Ministerstwo Klimatu
i Środowiska projekty nowelizacji Prawa Energetycznego oraz założenia dotyczące m.in: przyśpieszenia przebudowy archaicznego, opartego na dominacji paliw stałych miksu energetycznego, programów inwestycyjnych w sieci przesyłowe i dystrybucyjne, inwestycji w magazyny energii. Plan MKiŚ zakłada osiągnięcie, poprzez skuteczne narzędzia wsparcia, znacznego przyśpieszenia inwestycji w energetykę wiatrową (ląd i offshore), fotowoltaikę, wykorzystanie potencjału produkcji biometanu. Według zapowiedzi w projekcie dokumentu założono, iż w roku 2040 osiągniemy ok. 74% produkcji energii elektrycznej ze źródeł nieemisyjnych (OZE + energetyka jądrowa). Obawę eksperta budzą natomiast wypowiedzi innych przedstawicieli rządu, którzy kwestionują podstawowe zapisy zarówno obowiązującej PEP 2040, jak i zapowiadanych kierunków ewolucji tego dokumentu.

Przewodniczący Gospodarczego Gabinetu Cieni poparł też zapowiedzi przyjęcia przez Radę Ministrów projektów ustaw, które implementują dyrektywę UE REDII
w sprawie promowania stosowania energii ze źródeł odnawialnych.

Rekomenduję Prezesowi Rady Ministrów, aby niezwłocznie podjął stosowne działania dyscyplinujące członków Rady Ministrów oraz aby po niezbędnych uzgodnieniach
i konsultacjach Rada Ministr
ów przyjęła przedłożony przez MKiŚ projekt.
podsumował Janusz Steinhoff.

Business Centre Club wielokrotnie postulował o zmianę błędnej polityki gospodarczej państwa, polegającej na wspieraniu tworzenia dominujących na rynkach podmiotów oraz biernej postawie wobec tych problemów UOKiK-u. Efektem są wysokie ceny paliw i energii, które w sposób znaczący obniżają konkurencyjność polskiej gospodarki.

Kryzys w przemyśle drzewnym

Zwrócono uwagę na pogorszenie koniunktury w krajowym przemyśle drzewnym w tym problem z dostępnością surowca, problemy z certyfikatami, monopol Lasów Państwowych. Zgłoszono także uzasadnioną obawą o konkurencyjność polskiego przemysłu drzewnego. Jak podkreśla Janusz Steinhoff: W polskiej branży meblarskiej (32 tys. firm) pracuje bezpośrednio ok. 200 tys. osób, natomiast w przemyśle drzewnym zatrudnienie sięga ponad 400 tys. pracowników. Według przedstawicieli Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli (OIGPM), negatywne konsekwencje związane z brakiem pozyskania certyfikacji FSC (Forest Stewardship Council), mogą mieć reperkusje dla ok. 20% pracowników przemysłu drzewnego i spowodować spadek produkcji nawet o 30%. Branżę niepokoją aktualnie m.in. decyzje kolejnych dyrekcji Lasów Państwowych oraz Ministerstwa Klimatu i Środowiska dotyczące wygaszania certyfikacji tzw. odpowiedzialnej gospodarki leśnej, jak i również kwestie procedur sprzedaży surowca. Może to osłabić konkurencyjność polskich firm meblarskich, skutkować redukcją zatrudnienia, w konsekwencji przynieść obniżkę wpływów z tytułu VAT, PIT oraz CIT. – podkreślił przewodniczący Gospodarczego Gabinetu Cieni Janusz Steinhoff.

Struktura finansów państwa

Istotnym punktem obrad był problem struktury finansów państwa. Główny ekonomista BCCStanisław Gomułka zwrócił uwagę, że potrzebne są dwie natychmiastowe zmiany tj. – poprawa jakości statystyki dotyczącej finansów państwa, przez przejście w ustawie o finansach publicznych na unijny ESA 2010
i unijny EDP (excessive deficit procedure), oraz akceptacja wymaganych przez KE
i polską Konstytucję zmian w praworządności, aby UE mogła przekazać Polsce środki z KPO do roku 2025.

Wobec niższego tempa wzrostu PKB, aby utrzymać pod kontrolą relację długu do PKB, to średnioroczny wynik sektora finansów publicznych, liczony według metodologii unijnej, powinien być poprawiony o 3 pp. PKB, z poziomu około 4 pp. PKB deficytu
w ostatnich 30 latach do 1 pp. PKB. Ta poprawa powinna nastąpić w ciągu najbliższych 10-15 lat. – podkreślał Stanisław Gomułka.

Elita polityczna i społeczeństwo, także przedsiębiorcy, muszą zaakceptować, że silnie pozytywne efekty zjawiska doganiania przez Polskę krajów wysoko rozwiniętych od roku 1992 oraz członkostwa w UE od roku 2004 będą w najbliższych 10-15 latach wygasać, obniżając trend wzrostu PKB na mieszkańca – także tempa wzrostu wydajności pracy – z około 3,5% rocznie do około 1,5% rocznie po około roku 2035. – mówił główny ekonomista BCC.

GGC BCC zarekomendował, aby konieczna i kosztowna przebudowa systemu energetycznego była finansowana głównie przez sektor prywatny, krajowy i zagraniczny oraz przez środki UE. W przypadku usług zdrowotnych pełne finansowanie ze środków publicznych mogłoby dotyczyć głównie tych kategorii usług, na które nie ma dużych kolejek. Jeśli jednak wzrost współfinansowania ze środków prywatnych nie będzie możliwy, to jedynym wyjściem musiałoby być albo podwyższenie składki zdrowotnej, albo dłuższe kolejki. W dalszej perspektywie prawdopodobnie potrzebne będzie zmniejszenie dofinansowania z budżetu państwa sektora emerytalnego, przez zmniejszenie przywilejów w składkach emerytalnych w najbliższych 5-15 latach oraz podniesienie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn do 67 lat za około 10-15 lat. – stwierdził Stanisław Gomułka.

Szeroko dyskutowana była także istotna i aktualna kwestia – systemu stanowienia polskiego prawa.

Największym priorytetem dla nowego rządu, utworzonego po wyborach, powinno być przywrócenie w Rzeczypospolitej praworządności. – mówił minister ds. prawa Gospodarczego Gabinetu Cieni mec. Ryszard Kalisz, który podkreślał też, że: Wiele czynników, jak choćby spadek ilości inwestycji oraz ich wielkości jasno wskazują, że Polska stała się dla międzynarodowej społeczności biznesowej pariasem, niegodnym zaufania. Odbudowanie naszej pozycji musi zacząć się od restytucji pozycji sędziów w wymiarze sprawiedliwości oraz uzdrowienia najważniejszych instytucji, jak Trybunał Konstytucyjny czy Sąd Najwyższy. Kolejnym krokiem musi być odpolitycznienie prokuratury i pozbawienie Ministra Sprawiedliwości kontroli nad nią. Jest to jeden z podstawowych standardów rzetelnego procesu, kluczowy dla uwolnienia całego wymiaru sprawiedliwości do wpływów politycznych. Ostatnią kwestią, którą powinien zająć się w pierwszej kolejności nowy rząd jest zatrzymanie galopującej inflacji ustaw.

Mec. Ryszard Kalisz przytoczył fakt, że problemy w racjonalnym ustawodawstwie dotykają wszystkich branży biznesowych. Projekt Nowego Ładu pokazał dosadnie, jak dewastujące mogą być populistyczne rozwiązania problemów gospodarczych. Wszelkie projekty legislacyjne powinny być zdecydowanie dokładniej przygotowywane oraz konsultowane z opozycją w celu zapewnienia możliwie dogłębnego przeanalizowania wszelkich kwestii. Nowy rząd będzie miał przed sobą poważne zadanie naprawy wyrządzonych szkód oraz zapewnienia właściwego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Nie tylko prawodawstwo, ale również istota wdrażania przepisów w życie wymagają daleko idących reform. Usprawnienie procesów stanowienia i egzekwowania prawa będzie mieć pozytywny wpływ na wszelkie pozostałe gałęzie gospodarki, powodując ich wzrost i rozwój. – podsumował mec. Ryszard Kalisz.

Na koniec spotkania minister dużo uwagi poświęcił kwestii bezpodstawnych tymczasowych aresztowań, przedłużających się postępowań. Przewodniczący GGC BCC zasugerował poświęcenie większej uwagi kwestii tymczasowych aresztowań przedsiębiorców, np. poprzez zorganizowanie odpowiedniej konferencji poświęconej tej tematyce.

Zarząd PKN ORLEN rekomenduje historycznie wysoki poziom dywidendy w wysokości 6,4 mld zł

Zarząd PKN ORLEN zarekomendował wypłatę dywidendy za 2022 rok na rekordowym poziomie 5,5 zł na akcję. Jej wysokość jest zgodna ze wstępną rekomendacją ogłoszoną pod koniec lutego br. podczas prezentacji aktualizacji strategii Grupy ORLEN do 2030 r. Zgodnie z jej założeniami intencją Spółki jest utrzymanie progresywnej polityki dywidendowej przy ambitnym programie inwestycyjnym. Finalną decyzję o wysokości dywidendy podejmie Zwyczajne Walne Zgromadzenie.

– Jako połączony, silniejszy i w pełni zdywersyfikowany koncern chcemy dzielić się zyskiem z naszymi Akcjonariuszami. Dlatego podtrzymujemy wstępne deklaracje i utrzymujemy rekomendację dla Walnego Zgromadzenia, aby wypłacić dywidendę na historycznie wysokim poziomie 5,5 zł na akcję. To efekt przede wszystkim skutecznie zrealizowanych procesów konsolidacji i ważnych inwestycji, które umożliwiły wzmocnienie kondycji finansowej całej Grupy ORLEN. Bardzo mocna, stabilna pozycja daje nam nie tylko możliwość realizacji coraz atrakcyjniejszej polityki dywidendowej, ale pozwala także na dalszy dynamiczny rozwój Grupy ORLEN – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN.

Wraz z aktualizacją Strategii do 2030 roku, opublikowaną w lutym 2023 roku, koncern zaprezentował nowe, atrakcyjne możliwości dzielenia się zyskiem z Akcjonariuszami. Nowa polityka dywidendowa zakłada coroczną wypłatę dywidendy w wysokości 40% skorygowanych wolnych przepływów pieniężnych, nie mniej jednak niż dywidenda gwarantowana. Wynosi ona 4 zł na akcję za 2022 roku i będzie rosnąć w tempie 0,15 zł rocznie do poziomu 5,20 zł w 2030 roku. Zarekomendowany przez Zarząd PKN ORLEN poziom dywidendy z zysku za 2022 rok, w wysokości 5,50 zł na akcję, jest zgodny z tymi założeniami.

Jeśli zaproponowana przez Zarząd PKN ORLEN wysokość dywidendy za 2022 rok spotka się z akceptacją Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia spółki, w drugiej połowie tego roku koncern wypłaci swoim Akcjonariuszom blisko 6,4 mld zł. Zarząd Koncernu na dzień dywidendy zaproponował 10 sierpnia 2023 roku, a na dzień wypłaty dywidendy 31 sierpnia 2023 roku.

Sfinks zwiększa przychody, zysk netto i EBITDA w 2022 r.

Przychody ze sprzedaży gastronomicznej w sieciach należących do Sfinks Polska w 2022 r. wyniosły 167,17 mln zł wobec 103,39 mln zł rok wcześniej. W ujęciu skonsolidowanym Sfinks wypracował na koniec minionego roku przychody ze sprzedaży o wartości 100,57 mln zł wobec 63,90 mln zł za 2021 r. W 2022 r. grupa Sfinks odnotowała zysk netto w wysokości 21,48 mln zł (20,82 mln zł po skorygowaniu o wpływ MSSF 16) wobec -19,58 mln zł rok wcześniej (-19,47 mln zł po skorygowaniu o wpływ MSSF 16). Na poziom wyniku netto Sfinksa za zeszły rok w największym stopniu wpłynęło uprawomocnienie się układu z wierzycielami, co ustabilizowało finanse i ułatwiło odbudowę biznesu po pandemii.

– Rok 2022 w Sfinksie stał pod znakiem powrotu gości do restauracji i stopniowej odbudowy sprzedaży. Pierwsze miesiące roku były jeszcze ciągle trudne, bo część restrykcji pandemicznych nadal obowiązywała w lokalach, jednak od sezonu letniego obserwowaliśmy coraz więcej wizyt i rosnące obroty restauracji. Ten trend nasilał się zwłaszcza w drugim półroczu. W wypracowywaniu sprzedaży za 2022 rok bardzo dużą rolę odgrywał nasz program lojalnościowy Aperitif, który daje dostęp do wielu ofert specjalnych i zniżek w naszych restauracjach. W czasach rosnącej inflacji jest to duża zachęta i dodatkowy bonus dla gości. Na koniec ubiegłego roku z programu korzystało 510 tysięcy osób i około 19% sprzedaży gastronomicznej za 2022 r. stanowiły zamówienia złożone właśnie z wykorzystaniem Aperitif – mówi Sylwester Cacek, prezes zarządu Sfinks Polska.  

Ważnym wydarzeniem 2022 r. w Sfinksie było uprawomocnienie się układu z wierzycielami, w ramach którego wydłużono czas spłaty zobowiązań, część długu umorzono, a część podlega zamianie na akcje spółki. Jego łączny pozytywny wpływ na wynik netto Sfinksa to 26 mln zł.

– Warto mieć na uwadze, że ten czynnik ma też długofalowe i wielowymiarowe pozytywne znaczenie dla naszej grupy. Uprawomocnienie i wprowadzenie w życie układu z wierzycielami umożliwiło bowiem ustabilizowanie naszej sytuacji finansowej na lata, a dzięki temu ułatwiło odbudowę sprzedaży i rentowności. Znalazło to już odzwierciedlenie w wypracowanym przez grupę wyniku EBITDA, który za 2022 rok wyniósł 41,81 mln zł, a po oczyszczeniu z księgowego wpływu MSSF 16 było to 23,32 mln zł. Rok wcześniej było to odpowiednio 11,14 mln zł oraz -7,17 mln zł. Innym ważnym elementem układu, zwłaszcza w zakresie płynności, są przyjęte zasady spłat kredytu. W pierwszej kolejności bowiem spłacamy raty kapitałowe, a dopiero od roku 2028 będziemy spłacać odsetki. Ma to szczególne znaczenie zwłaszcza obecnie wobec dynamicznie zmieniających się stóp kredytowych – wyjaśnia prezes Sfinksa.

Na koniec 2022 r. w ramach sieci Sfinks Polska działało 117 restauracji, z czego najwięcej, bo 71 lokali, liczyła sieć SPHINX. Dominującym modelem w strukturze sieci są restauracje franczyzowe, które na koniec minionego roku stanowiły 71% lokali sieci Sfinks Polska. W oparciu właśnie o ten model spółka zamierza rozwijać sieci. Oprócz zarządzania dotychczasowymi konceptami, jak SPHINX, Piwiarnia czy Chłopskie Jadło spółka w 2022 r. rozpoczęła testowanie konceptu The Burgers w wydaniu stacjonarnym. Jednocześnie dodatkowe źródło przychodów stanowiła sprzedaż dań w segmencie delivery (także w oparciu o marki wirtualne dostępne tylko w dostawie) oraz rozwijana oferta dań gotowych.

W ujęciu jednostkowym przychody Sfinksa w 2022 r. wyniosły 98,56 mln zł wobec 60,68 mln zł. Jednostkowy zysk netto wyniósł 17,28 mln zł (16,70 mln zł po skorygowaniu o wpływ MSSF16) wobec -19,57 mln zł w 2021 r. (-19,25 po skorygowaniu o wpływ MSSF 16).

– Miniony rok był niełatwy, ale ważny i pod wieloma względami przełomowy. Jako sieć i spółka nie tylko przetrwaliśmy trudny czas, ale wręcz wyszliśmy z niego mocniejsi. Kolejne miesiące na pewno nie będą łatwe, bo otoczenie się zmienia i przychodzą kolejne wyzwania, ale dziś jesteśmy w zupełnie innej, o wiele lepszej sytuacji niż jeszcze rok temu. Co istotne, notowane w pierwszych miesiącach obecnego roku wyniki sprzedażowe pokazują kontynuację pozytywnych trendów. Rośnie też liczba zgłoszeń od osób, które chcą prowadzić restauracje franczyzowe pod naszymi markami. Wszystko to sprawia, że optymistycznie patrzymy w przyszłość – podsumowuje Sylwester Cacek.

CEVA Logistics o wyzwaniach rynku frachtu lotniczego

  • Spowolnienie na światowym rynku air cargo przy wzroście zasobów zdolności przewozowej
  • Atrakcyjność frachtu lotniczego dla niektórych grup towarów utrzyma się na wysokim poziomie
  • Największe lotniska w Polsce zakończyły ubiegły rok odnotowując wzrosty operacji cargo

Analizy i dane dotyczące rynku przewozów air cargo wskazują spowolnienie i przewiduje się, że perspektywy ekonomiczne dla branży będą trudne w całym 2023 r. Wiele czynników makroekonomicznych, które dotknęły ten rynek w trakcie pandemii utrzymuje się, a trwająca wojna w Ukrainie zakłóciła światowe przepływy handlowe i aktywność gospodarczą w różnych regionach. Do tego, jak zwraca uwagę w swoich raportach IATA, dochodzi wysoka inflacja, która będzie nadal ograniczać siłę nabywczą, osłabiając konsumpcję i globalny handel.

Znamiennym jest fakt, że wartość indeksu PMI (Purchasing Managers Index), czyli wskaźnika aktywności gospodarczej w sektorze produkcyjnym lub innych sektorach danego kraju, w ujęciu globalnym wciąż osiąga wartości poniżej krytycznego poziomu 50. Jest to o tyle istotne, iż indeks PMI jest historycznie wiodącym wskaźnikiem dla określenia popytu na transport lotniczy.

Jak będzie kształtował się rynek frachtu lotniczego i co będzie jego istotą rozwoju? Komentuje CEVA Logistics.

Rok 2023 rozpoczął się dla rynku air cargo niezbyt dynamicznie, chociaż zasoby zdolności przewozowej rosną, co było jeszcze do niedawna największym wyzwaniem. Światowy rynek transportu lotniczego cargo odnotował w styczniu spadek tonokilometrów na poziomie 14,9% (r/r), to więcej niż nawet spadki odnotowywane przed pandemią (11%). Druga połowa lutego przyniosła spadki w globalnych przewozach na poziomie 21% porównując do analogicznego okresu z roku 2022, z czego wolumeny z obszaru Azji Pacyficznej skurczyły się aż o 39%. Warto jednak zaznaczyć, że porównywalność rok do roku została zachwiana z uwagi na fakt, iż obchody Świąt Lunar New Year w roku 2023 rozpoczęły się aż 10 dni wcześniej niż w ubiegłym roku, czyli 22 stycznia. Analizując globalne trendy w zakresie zdolności przewozowej widzimy, że w styczniu 2023 wzrosła ona o 3,9% (r/r), co odzwierciedla odbudowę jej potencjału, szczególnie w pasażerskich liniach lotniczych, gdzie współczynnik załadunku cargo wyniósł 44,8% – tak wskazują raporty IATA, międzynarodowej organizacji zrzeszającej przewoźników lotniczych. W lutym jednak nastąpił spadek do 2,6%, co warte podkreślenia w tym okresie najbardziej widoczna różnica dotyczyła relacji Daleki Wschód – Europa (aż 23%).

Wzrośnie znaczenie frachtu lotniczego

Jak przewiduje CEVA Logistics, do końca roku utrzyma się trend do zwiększania dostępnej przepustowości, zwłaszcza w przypadku długodystansowych lotów pasażerskich. Wraz z łagodzeniem obostrzeń związanych z COVID-19, na kluczowych szlakach handlowych widoczny jest wzrost zdolności przewozowych samolotów szerokokadłubowych. Tego typu długodystansowe loty pasażerskie są dobrze dostosowane do przewozu ładunków (przykładem mogą być szlaki handlowe Azja – Ameryka Północna i Azja – Europa). Jeśli chodzi o stawki, to, niezależnie czy są  gwarantowane umową czy spotowe, mogą się różnić w zależności od trasy handlowej. Na niektórych szlakach mogą być nawet niższe niż przed pandemią, natomiast na głównych szlakach pozostaną na stałym poziomie, ze względu na utrzymany popyt.

Na popyt będzie miał wpływ spodziewany spadek poziomu zapasów na rynku. W drugiej połowie roku zapotrzebowanie na usługi air cargo powinno więc wzrosnąć, co będzie się wiązać z koniecznością uzupełniania zapasów i zapewnieniem szybkich dostaw towarów na rynek.

Odpowiadając na wyzwania rynku, CEVA uruchomiła w 2021 r. usługę SkyCapacity, gwarantującą klientom dostęp do globalnej sieci aircargo. CEVA zainwestowała też w Time Critical Solution, które zapewnia transport dla przesyłek pilnych i niestandardowych. W swojej siatce połączeń oferuje dziesiątki lotów tygodniowo, gwarantując klientom powierzchnię ładunkową. W ramach CEVA SkyCapacity obsługiwane są różne kierunki do/z Ameryki Północnej i Południowej, Europy oraz Azji. CEVA powołała także dedykowany zespół specjalistów, którzy zapewniają globalne wsparcie 24/7 dla niestandardowych przesyłek aircargo. Operator  wzmocnił też program SKYCAPACITY, rozszerzając certyfikację IATA CEIV Lithium Battery o 5 lokalizacji oddziałów lotniczych CEVA.

Globalnie spadki, lokalnie wzrosty

Patrząc na rynek polski, to sytuacja wygląda całkiem odwrotnie do globalnych trendów. Największe lotniska w Polsce odnotowały w roku poprzednim niemałe wzrosty. Na przykład w Katowicach, na pokładach samolotów towarowych z i do Pyrzowic przewieziono w 2022 r. 40 tys. 646 ton frachtu, tj. o 8542 ton więcej (o 26,6 proc.) niż w 2021 r. To najlepszy roczny rezultat w historii lotniska – po raz pierwszy przekroczono tam granicę 40 tys. ton towarów w skali roku. Podobnie było na lotnisku Warszawa Okęcie, gdzie przeprowadzono 2312 operacji cargo i odprawiono ponad 111 000 ton towarów, w tym przeszło 9 500 ton przesyłek pocztowych. Polskie lotniska tylko po trzech kwartałach ub.r. w przewozach lotniczych cargo odnotowały wzrost o 48,9 proc. w stosunku do 2021 roku i o 157,4 proc. w stosunku do 2019 roku. Łącznie przewieziono prawie 141 tys. ton cargo lotniczego i obsłużono 8,6 tys. operacji lotniczych cargo. Ten rok, po części z uwagi na przepływy związane z dostawami dla Ukrainy, nie powinien odnotowywać też spadków na polskich lotniskach. Wyzwaniem może być utrzymanie płynności operacji lotniczych i obsługi celnej, a także ruchu ładunków z / do lotnisk. Liczyć się będą partnerzy, którzy oferują wysoki standard obsługi we frachcie lotniczym, a przy tym zgodny ze zrównoważonym rozwojem.

Wzrost płacy minimalnej w 2024 roku aż o 20%

W oparciu o prognozy kluczowych wskaźników makroekonomicznych zawarte w przyjętym ostatnio przez Radę Ministrów Wieloletnim Planie Finansowym Państwa na lata 2023-2026, eksperci Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP) obliczyli wymagany wzrost płacy minimalnej w 2024 r., wynikający z obowiązujących przepisów ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę. Zgodnie z obliczeniami FPP, wymagany ustawowo gwarantowany poziom płacy minimalnej w przyszłym roku wyniesie 4254,40 zł, zaś minimalna stawka godzinowa – 27,80 zł. W stosunku do średniorocznego poziomu płacy minimalnej w 2023 r. oznacza to wzrost aż o 20%. Pracownik zarabiający płacę minimalną otrzymałby w ujęciu średniorocznym 709,40 zł brutto podwyżki swego miesięcznego wynagrodzenia.

Tak znaczący wzrost płacy minimalnej wynika w znacznej mierze z mechanizmu tzw. wskaźnika weryfikacyjnego, który porównuje inflację prognozowaną w przeszłości z faktycznie odnotowanymi jej wartościami. Obecnie weryfikowane są prognozy na rok 2022. W budżecie państwa na ten rok rząd założył, że inflacja wyniesie średniorocznie 3,3%. Z danych opublikowanych przez GUS wynika natomiast, że w rzeczywistości średnioroczna inflacja w 2022 r. ukształtowała się na poziomie 14,4%. Tylko z powodu tej różnicy, płaca minimalna będzie musiała zgodnie z ustawą wzrosnąć o 10,7%. Zgodnie z przyjętą interpretacją przepisów ustawy o minimalnym wynagrodzeniu jako punkt odniesienia do obliczeń płacy minimalnej skorygowanej o wskaźnik weryfikacyjnych, eksperci FPP uwzględnili uśrednioną wartość minimalnego wynagrodzenia za 2023 r.

„W teorii wskaźnik weryfikacyjny służy zrekompensowaniu pracownikom skutków inflacji w przypadku, gdyby okazała się większa niż oczekiwano. W rzeczywistości jednak taka rekompensata nastąpiła już wcześniej, gdyż w poprzednim roku rząd ustalił znacznie wyższy poziom płacy minimalnej niż wynikało to z algorytmu ustawowego. Mechanizmy zapisane w ustawie tego jednak nie uwzględniają, co prowadzi do występowania zjawiska podwójnego rekompensowania wzrostu cen w płacy minimalnej. Zgodnie z wszelkimi oczekiwaniami rok 2024 powinien być czasem dezinflacji, kiedy to wszystkie nominalne dynamiki wskaźników ekonomicznych obniżają się – a najszybciej z nich oczywiście wskaźnik cen. Podwyżka płacy minimalnej aż o 20% zdaje się nie przystawać do tych warunków – zwłaszcza, że zgodnie z zapisami ustawowymi będzie ona musiała ponownie zostać dokonana dwukrotnie – w styczniu i lipcu. Wskazuje to na potrzebę wprowadzenia istotnych zmian w ponad 20-letniej już ustawie o minimalnym wynagrodzeniu za pracę. Właściwym kierunkiem byłoby ustabilizowanie płacy minimalnej na poziomie 50% przeciętnego wynagrodzenia, tak aby ustawowy algorytm nie był przyczyną zmian zakłócających równowagę na rynku pracy i w gospodarce” – podkreśla Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

Chińczycy mają problem. Po TikToku Amerykanie przyglądają się kolejnym technologiom. Na celowniku chińska chmura

Grupa republikańskich senatorów napisała we wtorek list do najwyższych urzędników administracji Bidena, wzywając ich do podjęcia działań przeciwko chińskim firmom zajmującym się przetwarzaniem danym w chmurze. Apel ma związek z obawami dotyczącymi bezpieczeństwa narodowego i powiązaniem chińskich firm z reżimem  

List został napisany przez senatora Billa Hagertego i przez kolejnych ośmiu republikańskich przedstawicieli Izby Wyższej Kongresu. Wymieniono w nim wprost dwie firmy Huawei Cloud i Alibaba Cloud i zasugerowano, że ich powiązanie z chińskimi instytucjami akademickimi, wojskowymi i rządowymi budzi obawy. Warto pamiętać, że obie współpracują z firmami, które już podlegają amerykańskim sankcjom. Do tej pory około 600 firm, osób i organizacji zostało dodanych do czarnej listy podmiotów tworzonej przez Departamentu Handlu, a wiele z nich znalazło się na niej za wspieranie chińskiej armii.

Sankcje albo nasze bezpieczeństwo

Zdaniem republikańskich senatorów trzeba działać jak najszybciej i jak najbardziej zdecydowanie, aby poprzez ograniczenia eksportowe i zakazy inwestycyjne ograniczyć przetwarzanie danych obywateli USA w chmurze przez organizacje wrogo nastawione. Apel dotyczy również dalszego badania firm np. Baidu i Tecent, które również  świadczą takie usługi.

To kolejny etap wojny gospodarczej na linii USA – Chiny. W ostatnich miesiącach obserwowaliśmy walkę o TikToka i tego jak tak ta aplikacja przetwarza dane osobowe. Przed Kongresem amerykańskim odbywały się przesłuchania i próbowano dociec czy ByteDance (właściciel TikToka) tworzy algorytmy, które mogą manipulować szczególnie najmłodszymi użytkownikami. Co prawda Shou Zi Chew, dyrektor generalny TikToka, podczas przesłuchania powiedział, że chiński rząd nigdy nie prosił o  dane z aplikacji i że firma odrzuci takie żądanie, ale nadal wisi nad nią widmo całkowitego zablokowania i to nie tylko w USA.

Zderzamy się z odwiecznym dylematem, czyli postępem i kontrolą nad tym procesem. Mamy bezpieczne i funkcjonalne rozwiązanie, czyli przechowywanie danych w chmurze. To w jej przestrzeni budowane są aplikacje czy analizowane dane, które są nam potrzebne w codziennym życiu – nie tylko zawodowym, ale też prywatnym. Bez chmury nie byłoby mowy choćby o pracy zdalnej – mówi Tomasz Dwornicki, założyciel spółki Hostersi.

I dodaje: – Po drugiej stronie mamy podejrzanego, który może tę technologię wykorzystać do celów sprzecznych z jej powstaniem. Firmy, które mogą działać w zgodzie z reżimem. To musi być dzwonek alarmowy, który powinien zwrócić nam uwagę na bezpieczeństwo naszych danych. Jednocześnie to wyraźny sygnał. Ktoś chce wzbudzić strach przed technologią, chce zatrzymać postęp lub wykraść dane, które przyspieszą ich rozwój. Nie możemy się zatrzymywać, ale musimy jeszcze bardziej kontrolować wszystkie procesy.

Republikańscy senatorowie swój apel podparli raportem Wall Street Journal, w którym oskarżono Huawei Cloud o wykorzystywanie swoich technologii do pomocy Chinom w „identyfikowaniu osób za pomocą głosu, monitorowaniu dysydentów politycznych, zarządzaniu ideologiczną reedukacją i harmonogramami pracy więźniów”, a nawet „pomaganiu sprzedawcom w wykorzystywaniu rozpoznawania twarzy do śledzenia kupujących”.

Amerykańska chmura w Polsce

Co ciekawe apel republikańskich senatorów zbiegł się z informacją Microsoftu o uruchomieniu pierwszego w naszym regionie Europy centrum przetwarzania danych w chmurze. To finalizacja zapowiedzianej dwa lata temu inwestycji, która miała pochłonąć miliard dolarów. Całość kwoty miał wyłożyć gigant z Redmond. Centrum przetwarzania danych uruchomiony przez amerykańską firmę zlokalizowane jest w trzech miejscach w okolicach Warszawy.

Zdaniem przedstawicieli Microsoftu otwarcie polskiego centrum chmurowego jest odpowiedzią na rosnące zapotrzebowanie regionu Europy Środkowo-Wschodniej na wysokowydajną moc obliczeniową oraz szybki i niezawodny dostęp do usług chmurowych.

Warto przypomnieć, że inwestycja w centra chmurowe wiążą się wprost z zabezpieczaniem tych rozwiązań. Z raportu Future Markets Insight wynika, że wydatki na szyfrowanie w chmurze wzrosną w ciągu dekady nawet o 30% i mogą wynieść ok. 35 miliardów dolarów. Największymi dziś beneficjentami hostingu w chmurze są dostawcy jak np. Amazon AWS, Microsoft Azure i Google Cloud. To te firmy mają też najwięcej środków finansowych, ale i zasobów ludzkich, aby budować kolejne stopnie zabezpieczeń.

Jednak stopień kontroli nad danymi w świecie demokratycznym jest znacznie większy. Świadczą o tym choćby kłopoty technologicznych gigantów z instytucjami europejskimi, które patrząc im na ręce, wymierzają kolejne kary i zmuszają do podjęcia odpowiednich zabezpieczeń. W krajach demokratycznych nie możemy też lekceważyć kontroli obywatelskiej. Tu również możemy przytoczyć europejski przykład i protesty przeciwko ACTA. Nie ma postępu bez rozwoju technologii czy sztucznej inteligencji, ale też bez kontroli nad jej używaniem pozwolimy dyktatorom zburzyć fundamenty naszej cywilizacji – zaznacza Tomasz Dwornicki z Hostersów.

Spada bezrobocie i ropa naftowa. Kolejny bank w USA ma poważne problemy

Środa dała nam kilka dobrych wiadomości. Spadające bezrobocie zawsze cieszy. Taniejąca ropa też, nawet wiedząc, że pewien koncern nie może za mocno obniżyć cen, bo ludzie wykupią całe paliwo. W tle kolejny bank w USA ma poważne problemy.

Spadek bezrobocia w Polsce

W marcu bezrobocie spadło w Polsce do 5,4%. Co ciekawe, stopa bezrobocia w pierwszych trzech miesiącach tego roku jest dokładnie taka sama jak w pierwszych trzech miesiącach 2022 roku. Jeżeli tendencja się utrzyma, to znów w wakacje zobaczymy wyniki poniżej 5%. Z drugiej strony ostatnie lata przyzwyczaiły nas do poprawy sytuacji z roku na rok. Teraz niby mamy stabilizację, co mogłoby być uznawane za zły prognostyk. Trzeba jednak pamiętać, że to są jednak relatywnie niskie poziomy, więc stabilizacja w tych regionach nie jest niczym złym.

Ropa znów nurkuje

Baryłka ropy naftowej brent, notowanej w Londynie, spadła wczoraj poniżej granicy 78 dolarów za baryłkę. Jesteśmy w rezultacie tego spadku poniżej granicy cenowej sprzed posiedzenia państw OPEC. Podobna sytuacja jest na amerykańskiej ropie WTI, tylko tak cena zatrzymała się poniżej 75 dolarów, ale ropa WTI zwyczajowo kwotowana jest z pewnym dyskontem względem brent. Na rynku coraz więcej się mówi o kolejnych cięciach wydobycia w wykonaniu OPEC. Obecne jednak wchodzą na rynek dopiero w maju, a państwa kartelu nie zawsze są super uczciwe i zdarza im się produkować więcej, niż deklarują. W rezultacie może się okazać, że kartel poczeka na wpływ obecnych obniżek na rynek. Z drugiej strony wraz ze spadającą ceną surowca ograniczenie cenowe nałożone na import rosyjskiej ropy przestaje mieć sens.

Kolejny bank z problemami

Nie zawsze w tych artykułach chwalimy działania polskiego nadzoru finansowego, ale jeżeli chodzi o dbanie o stabilność systemu finansowego, to naprawdę Amerykanie mogliby się od nas trochę nauczyć. Być może brzmi to trochę jak tytuł z prorządowego medium, ale kontrola przeprowadzana jest jednak skuteczniej. W USA z jakiegoś powodu wprowadzono limit, do którego kontrola jest ograniczona. Limit ten podniesiono po kryzysie z 2008 roku 5-krotnie z 50 mld do 250 mld depozytów USD. Dla porównania PKO BP to niecałe 70 mld zł depozytów. W rezultacie z taryfy ulgowej korzystają tam naprawdę duże instytucje. Już drugi raz w tym roku bank wypełniający ponad 80% tego limitu ma poważne problemy. Obecny winny nazywa się First Republic Bank. Nie wiadomo, czy bank zbankrutuje, ale patrząc na liczby, można mieć poważne wątpliwości. Stracił w ostatnich tygodniach ponad połowę depozytów, a od marca akcje straciły na wartości 96%. Problemy systemu bankowego stają się również problemami dolara, który znów traci względem euro.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:30 – Turcja – decyzja w sprawie stóp procentowych,

14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

O euro w Polsce mówimy coraz więcej. Wyniki badania “Indeks Eurosentymentu” FWG

Internauci mówią coraz więcej o przyjęciu waluty euro w Polsce. Jak wynika z najnowszego badania “Indeksu Eurosentymentu”, przeprowadzonego na zlecenie Fundacji Wolności Gospodarczej, wydźwięk i zaangażowanie w dyskusjach internetowych w Q1 2023 wciąż przechyla się na korzyść przyjęcia euro, jednak w ostatnich tygodniach pojawiło się więcej treści bezpośrednio krytycznych wobec tego pomysłu. Dlaczego?

Wartość aktualnego Euro Favorability Index (za poprzedzające 12 miesięcy) wyniosła 65/100, mamy więc do czynienia ze znacznym spadkiem wskaźnika względem poprzedniego raportu (wówczas przyjął wartość 70/100).

– Powodem obniżenia entuzjazmu wobec wprowadzenia wspólnej waluty w Polsce było wejście Chorwacji do strefy euro w styczniu tego roku i liczne, podsycane przez rządzących polityków i niektóre media, komentarze o rzekomym gigantycznym wzroście cen w tym kraju – mówi Marek Tatała, Dyrektor Zarządzający w Fundacji Wolności Gospodarczej.

Do wzmożonej dyskusji o euro doprowadziły również publikacja wyników IBRIS oraz zbliżające się wybory parlamentarne, w związku z którymi coraz więcej osób publicznych zaczęło zajmować stanowiska w tej sprawie, między innymi Mateusz Morawiecki, Szymon Hołownia czy ekonomista Bogusław Grabowski.

Chorwacja a sprawa Polska. Euro używane do politycznej przepychanki?

Najnowsze badanie FWG wskazało najbardziej angażujące posty dotyczące wejścia Polski do strefy euro i w przeważającej większości były to głosy przeciwne euro walucie.  Wśród nich można znaleźć przede wszystkim posty polityków Prawa i Sprawiedliwości, Solidarnej Polski oraz Konfederacji.

Chorwacja przeżywa szok cenowy. Po wprowadzeniu euro ceny wzrosły tam o kilkadziesiąt procent w bardzo krótkim czasie. […] Jeśli Donald Tusk czy Szymon Hołownia chcą się rozliczać w euro – to niech się rozliczają w euro, ale niech nie zmuszają do tej niekorzystnej transakcji Polaków – napisał na Facebooku 10 stycznia Premier Mateusz Morawiecki.

Co istotne, straszenie wprowadzeniem euro w Polsce przez polityków PiS zostało zweryfikowane przez dane zaprezentowane 1 lutego br. przez Eurostat. Wynika z nich, że w Chorwacji stopa inflacji w styczniu 2023 roku była niższa niż w grudniu 2022 roku, a ceny wzrosły z miesiąca na miesiąc zaledwie o 0,2%, a nie, jak twierdził podczas konferencji prasowej Mateusz Morawiecki, o 70 czy 80%. Dodatkowo indeks cen dóbr konsumpcyjnych w styczniu pozostał na tym samym poziomie co w grudniu – wynika z raportu tamtejszego urzędu statystycznego. W Chorwacji nie zaobserwowano więc, wbrew słowom szefa polskiego rządu, skokowego wzrostu cen w momencie zmiany waluty na euro, co potwierdzali w swoich wypowiedziach również przedstawiciele chorwackich instytucji, m.in. szef Narodowego Banku Chorwacji, Boris Vujčić.

– Stopa inflacji w Chorwacji w styczniu była niższa, niż stopa inflacji w grudniu, czyli przed wejściem do strefy euro. Wielu polityków, szczególnie opcji rządzącej, bardzo się pomyliło i nie doszło do gwałtownego wzrostu cen z powodu wejścia do strefy euro – zauważa Marek Tatała.

To skąd głosy z obozu Prawa i Sprawiedliwości o drożyźnie w Chorwacji?  – Niewielka liczba drobnych przedsiębiorców wykorzystała przejście na euro, aby „źle” (tj. na swoją korzyść) przeliczyć ceny oferowanych przez siebie towarów – tłumaczy prof. Artur Nowak-Far, doradca programowy ds. euro w Fundacji Wolności Gospodarczej. Jak dodaje, praktyki te były jednak piętnowane a informacja o braku rzetelności szybko się rozchodziła. Według eksperta większość Chorwatów była wobec siebie uczciwa.  – Inflacja przeszkadza w ocenie wpływu wprowadzenia euro w Chorwacji. Ważniejsze od tego jest jednak to, że inflacja nie jest powodowana przez euro, a wręcz przeciwnie – że euro daje szansę na jej szybkie obniżenie – komentuje ekspert.

Miller, Kidawa-Błońska, Sikorski. Polityczni euro-influencerzy zabierają głos

Pomimo, iż najwięcej zaangażowania wywołały treści krytyczne wprowadzeniu euro, najwięcej opublikowanych treści było neutralnych. Także wśród nich największą popularnością cieszyły się wpisy autorstwa osób publicznych. W większości dotyczyły obecnej sytuacji gospodarczej kraju i w związku z tym warunków, których  Polska nie spełnia, by móc nową walutę przyjąć.

Leszek Miller, były premier, za którego kadencji Polska stała się członkiem Unii Europejskiej zaznaczył 11 stycznia na Twitterze: Żeby wejść do strefy euro trzeba mieć wydajną gospodarkę, stabilne ceny, niską inflację, stabilny kurs walutowy i stopy procentowe, zrównoważone finanse. Polska tego nie ma. Chorwacja spełnia te warunki i dlatego do euro została przyjęta.

W podobnym tonie wypowiadała się dzień później wicemarszałek Sejmu, Małgorzata Kidawa-Błońska. – Wprowadzenie euro byłoby korzystne dla Polski, ale nie jesteśmy w tej chwili na to przygotowani.

Pojawiały się także zdecydowane głosy mówiące wprost, że Polska musi ostatecznie w strefie euro się znaleźć. – Przypominam, że euro jest walutą Unii Europejskiej, do której Polska zobowiązała się przystąpić już w 2004 roku, w traktacie akcesyjnym, za którym zagłosował Jarosław Kaczyński – przypomniał w tym samym tygodniu europoseł Radosław Sikorski.

Szeroką dyskusję w Internecie wywołał także mocny wpis Tomasza Lisa, który odniósł się do kontrofensywy wobec euro prowadzonej przez premiera Morawieckiego. – Oni chyba tak nienawidzą euro, bo nie mogliby bez ograniczeń drukować pieniędzy, by przekupywać swój elektorat. To nie miłość do narodowej waluty, ale do władzy – napisał dziennikarz w połowie stycznia.

Co mówią internauci?

Od stycznia do marca 2023 w internecie pojawiło się ponad 7 tys. wzmianek o wprowadzeniu euro w Polsce, ponad dwukrotnie więcej niż w poprzednim kwartale. W styczniu 2023 roku zainteresowanie tematem waluty euro w Polsce było najwyższe w całym analizowanym okresie (od lipca 2021 roku).

Najpopularniejszymi kontekstami w dyskusjach o wprowadzeniu euro w Polsce w zeszłym kwartale była zdecydowanie inflacja i sytuacja gospodarcza. Wśród argumentów ‘za’ internauci wymieniali stabilniejszą walutę, mniejszą inflację w przyszłości, niższe raty kredytów i uniezależnienie od polityki PiS. Przeciwnicy podnosili przykłady państw, w których wprowadzenie euro miało spowodować drożyznę (Chorwacja) lub ostrzegali, że wprowadzenie euro uderzy w najuboższych. Zwracali również uwagę na inflację w strefie euro oraz przywoływali głosy o rzekomej rezygnacji z gotówki.

Jak można odbierać najnowsze badania Indeksu Eurosentymentu i dyskusji internetowych o wprowadzeniu euro w Polsce? – Widzimy, że obywatele nie są wyposażeni w pełną wiedzę o tej walucie – zwraca uwagę Marek Tatała. – Dlatego prowadzimy kampanię KursNaEuro.pl. Rozumiemy, że zdarzają się przeciwnicy euro, ale nie zgadzamy się na używanie manipulacji. Strefa euro nie działa idealnie, ale jest dużo lepsza niż strefa złotego. Euro zwiększyłoby atrakcyjność inwestycyjną Polski, usprawniło prowadzenie działalności firmom, które nie musiałyby ubezpieczać się od ryzyka walutowego związanego z kursem euro, a ponadto ułatwiło życie konsumentom, bo jeżdżąc na wakacje w UE nie musieliby myśleć o wymianie waluty – tłumaczy ekonomista.

– Chorwacja to najnowszy kraj członkowski, ale już do wejścia do strefy euro szykuje się Bułgaria. Rumunia również aspiruje, żeby w najbliższych latach do strefy euro wejść. W Czechach trwają działania dotyczące strefy euro, a nowy prezydent Czech jest jej zwolennikiem. Jest przez to zagrożenie, że staniemy się „samotną wyspą” i to jeszcze bardziej zepchnie nas na margines decyzyjny w Unii Europejskiej – ostrzega Tatała.

Wynajem średnioterminowy auta – na co zwrócić uwagę?

Wynajem średnioterminowy działa na bardzo podobnych zasadach do klasycznej usługi wynajmu krótkoterminowego. Jest jednak kilka kwestii, na które należy zwrócić uwagę.

Czym jest średnioterminowy wynajem aut? 

O wynajmie średnioterminowym mówimy wtedy, kiedy wypożyczamy samochód na okres od 1 do 11 miesięcy. Różni się od wynajmu krótkoterminowego ceną, która jest niższa ze względu na dłuższy okres umowy najmu. 

Z opcji wynajmu średnioterminowego korzystają zarówno osoby prywatne, jak i przedsiębiorstwa. 

Czym się różni wynajem średnioterminowy od długoterminowego?  

Poza oczywistym czynnikiem jakim jest czas wynajęcia samochodu (o wynajmie długoterminowym mówimy w przypadku wynajęcia samochodu na okres od roku do sześciu lat), wynajem średnioterminowy różni się od długoterminowego w kilku ważnych kwestiach. 

  1. Nie wykupujesz samochodu po zakończeniu trwania umowy – możesz po prostu go zwrócić, co ułatwia proces i pozwala zaoszczędzić czas i pieniądze (nie musisz dokonywać wpłaty za tzw. wkład własny). Nie musisz także martwić się o późniejszą sprzedaż wynajmowanego auta.
  2. Pełen serwis pojazdu zawsze jest w cenie miesięcznej opłaty za samochód, nie musisz się więc martwić o niezawodność i bezpieczeństwo pojazdu, ponieważ wypożyczalnia załatwia serwisowe formalności za Ciebie. Z głowy masz wymianę opon, oleju czy filtrów. odgrzybianie klimatyzacji czy uzupełnianie płynu hamulcowego.
  3. W przypadku szkody czy awarii również nie zawracasz sobie niczym głowy – naprawa i jej koszty leżą po stronie firmy wynajmującej. W przypadku wynajmu długoterminowego nie jest to reguła.

Jakie jeszcze są zalety średnioterminowego wynajmu? 

  • Pomoc w sytuacjach awaryjnych przez 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.
  • Możliwość jazdy fabrycznie nowym pojazdem bez angażowania środków na jego kupno.
  • Podstawienie samochodu zastępczego w przypadku awarii wynajętego pojazdu.
  • Jeśli jesteś przedsiębiorcą, możesz zaliczyć część lub całość kosztów w poczet kosztów firmy. 
  • Łatwiejszy dostęp do nowych samochodów klasy premium, których zakup lub długoterminowy wynajem może być kosztowny. 
  • Szeroka dostępność różnego rodzaju samochodów – od osobowych, przez terenowe, po samochody dostawcze dla firm transportowych.

Kto może skorzystać z oferty średnioterminowego wynajmu samochodów?

Wynajem średnioterminowy to rozwiązanie idealne zarówno dla właścicieli firm, jak i dla osób prywatnych. Klienci indywidualni korzystają z tego rozwiązania głównie wtedy, kiedy potrzebują samochodu “na już”, a na odbiór własnego auta z salonu muszą czekać kilka miesięcy. Jest to także optymalny wybór dla firm, które muszą szybko i na krótko zwiększyć swoją flotę (np. ze względu na prowadzenie biznesu sezonowego) – pozwala on szybko zwiększyć flotę samochodów bez zobowiązywania się do kredytu czy leasingu. Z oferty mogą skorzystać też osoby, które po prostu nie lubią długoterminowych zobowiązań, skomplikowanych i długotrwałych formalności, zaprzątania sobie głowy kosztami związanymi z eksploatacją czy płaceniem ubezpieczeń. 

Auto wynajmowane

Jesteś przekonany do tej formy wynajmu samochodu, lecz nie wiesz którą ofertę wybrać? 

Firmy wynajmujące auta oferują różne pakiety usług. Przy rezerwacji samochodu zwróć uwagę na: 

  • Cenę – w stosunku do długoterminowego wypożyczenia samochodu lub jego zakupu, cena wynajmu średnioterminowego powinna być bardzo korzystna. W sytuacji, gdy samochód jest potrzebny na kilka miesięcy, nie ma lepszego rozwiązania, a jeśli firma zdecyduje się na wynajem większej liczby pojazdów, w dobrej wypożyczalni samochodów może liczyć na obniżenie wysokości rat miesięcznych.
  • Stan pojazdów – firma wynajmująca powinna dbać o swoją flotę – auto powinno być czyste, zatankowane, bezpieczne, zaopatrzone w opony sezonowe.
  • Samochód powinien być dostępny od ręki – wpłacenie kaucji i równowartości czynszu za jeden miesiąc powinny być jedynymi formalnościami w wynajęciu auta. Zwróć uwagę, czy przypadkiem nie rezerwujesz samochodu, który jest jeszcze u dealera i na który będziesz musiał czekać kilka miesięcy.
  • Jeśli wynajmujesz samochód na firmę z krótszym stażem, wypożyczalnia może zażądać dowodu, że przychody spełniają bankowe wymogi co do zdolności kredytowej. Jeśli zależy Ci na minimum formalności i nie chcesz wikłać się w dokumentacje rodem z działu kredytów, wybierz firmę która Ci to ułatwi.

Na co jeszcze zwrócić uwagę przy wynajmie? 

Zazwyczaj w umowie najmu można spotkać też inne zapisy, z którymi lepiej się zapoznać: 

  • limit kilometrów – może być różny w zależności od umowy, po jego przekroczeniu mogą obowiązywać dodatkowe opłaty,
  • elastyczność oferty – może zdarzyć się tak, że wypożyczony przez Ciebie samochód nie do końca Ci “podpasuje”, a Ty masz umowę jeszcze na kilka miesięcy. Co wtedy? Po prostu wymieniasz go na inny w tej samej cenie, jeśli to ta sama klasa. Z kolei jeśli prowadzisz firmę, która musi elastycznie zarządzać flotą, możesz w każdej chwili dobrać kolejne auta dla nowych pracowników. Warto zwrócić uwagę, czy wypożyczalnia zapewnia taką możliwość. 

Wynajem średnioterminowy jest polecany przede wszystkim małym i średnim przedsiębiorstwom, które potrzebują samochodów do konkretnego projektu. To prosty, szybki i opłacalny sposób na okresowe powiększenie floty bez ponoszenia kosztów zakupu. Jednocześnie cena wynajmu zazwyczaj obejmuje też usługi serwisowe, ubezpieczenie OC+AC i rozliczanie szkód oraz samochód zastępczy na czas naprawy awarii. 

Rozwiązanie sprawdzi się też w przypadku jednoosobowych działalności gospodarczych, a także osób prywatnych, które potrzebują samochodu, ale nie chcą go kupować.

Sprawdź szczegóły oferty wynajmu średnioterminowego pod adresem: https://interfleet.pl/pl/wynajem-srednioterminowy

Dassault Systèmes przedstawia bardzo dobre wyniki za pierwszy kwartał i potwierdza cele na 2023 r.

Firma Dassault Systèmes (Euronext Paris: FR0014003TT8, DSY.PA), ogłosiła wyniki finansowe za pierwszy kwartał roku fiskalnego 2023, zakończony 31 marca 2023r.

Całkowite przychody w pierwszym kwartale 2023r. wzrosły o 7% do 1,43 miliarda Euro. Przychody ze sprzedaży oprogramowania wzrosły o 6% do 1,29 miliarda Euro. Przychody z platformy 3DEXPERIENCE wzrosły o 10% i stanowiły 31% przychodów z oprogramowania 3DEXPERIENCE Eligible. Przychody z oprogramowania w chmurze wzrosły o 17% i stanowiły 24% przychodów z oprogramowania.

  • Przychody z oprogramowania według regionów geograficznych: Przychody z oprogramowania w obu Amerykach wzrosły o 6% i stanowią 41% przychodów z oprogramowania, głównie dzięki dobrym wynikom w dziedzinach Life Science i High-Tech oraz w obszarze Mainstream Innovation. Przychody z oprogramowania w Europie, dzięki dobrym wynikom w Europie zachodniej i południowej, wzrosły o 12% osiągając 36% udziału. Z perspektywy branży – w Europie najlepsze wyniki wygenerowała branża Transportu i Mobilności. W regionie Azji przychody spadły o 3%, do czego przyczyniły się Chiny, które w ciągu kwartału odnotowały spadek o 8%. Zostało to częściowo zrównoważone przez znaczący, dwucyfrowy wzrost w Indiach. Wyniki w Azji stanowiły 22% przychodów z oprogramowania na koniec pierwszego kwartału.
  • Przychody z oprogramowania według branż: Jedne z najsilniejszych wzrostów w Q1 wykazały branże Aerospace & Defense, Life Sciences & Healthcare, Marine & Offshore oraz Cities & Public Services.

Bernard Charlès, prezes zarządu i dyrektor generalny firmy Dassault Systèmes:

„Ponieważ ekonomia doświadczeń oraz gospodarka o obiegu zamkniętym ulegają konwergencji, dla naszych klientów działania w kierunku zrównoważonej gospodarki stają się zarówno wyzwaniem, jak i szansą na wyróżnienie się na rynku. Nasi najbardziej zaawansowani klienci pokazują wartość tworzenia produktów opartych na doświadczeniach i zarządzania cyklem życia produktu, uwzględniającego ponowne wykorzystanie materiałów. W oparciu o rozwiązania od Dassault Systèmes tworzą zróżnicowaną ofertę i wdrażają nowe sposoby działalności.

Umożliwiamy takie podejście poprzez doświadczenia wirtualnych bliźniaków, realizowane przy wykorzystaniu platformy 3DEXPERIENCE, która oferuje unikalne połączenie nauki (w tym materiałoznawstwa, biologii, mechaniki, elektroniki i chemii), modelowania, symulacji i analizy danych opartej na AI. Dassault Systèmes wzmacnia potencjał klientów dzięki holistycznemu podejściu do innowacji i tworzeniu wartości w ramach całego cyklu życia produktu.

Szeroka adaptacja koncepcji wirtualnego bliźniaka przez społeczności użytkowników jest katalizatorem nowych sposobów współpracy w dużej skali, a także kapitalizacji wiedzy i know-how, opartych na „Doświadczeniu jako usłudze”. Obecni i przyszli liderzy przemysłu to firmy, które wykorzystują platformy i wirtualne bliźniaki do łączenia podaży i popytu, nowych sieci wartości skoncentrowanych na doświadczeniach oraz budowania know-how. Inwestowanie w doświadczenia związane z wirtualnymi bliźniakami jest najcenniejszym sposobem tworzenia zrównoważonych ścieżek na przyszłość.”

Rewolucje w IT i TCB – co przyniosą branżom kluczowe trendy technologiczne?

Pandemia sprawiła, że niemal 80% firm deklaruje zwiększone zapotrzebowanie w aspekcie narzędzi do pracy zdalnej.  Obecne czasy wymagają zastosowania nowych rozwiązań i technologii, które zapewnią płynność pracy z każdego miejsca na świecie, jak i bezpieczeństwo przechowywanych danych między innymi na home officowych komputerach.

W ramach działalności Antal oraz Sektorowej Rady ds. Kompetencji – Informatyka jak i Sektorowej Rady ds. Kompetencji Telekomunikacja i Cyberbezpieczeństwo przeprowadzone zostało badanie ‘Wpływ skutków pandemii koronawirusa na potrzeby kompetencyjne sektorów IT i TCB w konsekwencji rozwoju zastosowań technologii cyfrowych oraz kształtowania się nowego modelu pracy”. Badanie objęło przedstawicieli małych, średnich i dużych firm z sektora IT i TCB i zostało wykonane metodą CAWI i CATI w dniach 16 stycznia – 18 lutego na próbie 262 firm z sektora IT, telekomunikacja i cyberbezpieczeństwa z zachowaniem zasady reprezentatywności w poszczególnych sektorach.

Bezpieczeństwo cyfrowe kluczowe dla biznesu w erze post-COVID

Zarówno rządowe, jak i prywatne podmioty operują dziś niezliczoną ilością danych cyfrowych. Efektywna organizacja pracy jest w zasadzie niemożliwa bez wdrożenia procedur związanych z bezpieczeństwem i skutecznych systemów informatycznych. Aż 78% badanych twierdzi, że bezpieczeństwo cyfrowe jest najważniejsze, jeżeli chodzi o postpandemiczne trendy rynkowe.  Rewolucje w IT i TCB – co przyniosą branżom kluczowe trendy technologiczne

Warto zaznaczyć, że pomijając cyberbezpieczeństwo częstotliwość wskazań odnośnie najważniejszych trendów między menedżerami IT i TCB różni się. W przypadku IT na prowadzenie wysuwa się sztuczna inteligencja i uczenie maszynowe, a wśród menedżerów reprezentujących telekomunikacje i cyberbezpieczeństwo – cloud computing i przetwarzanie brzegowe. Największa różnica wskazań pojawia się również w przypadku trendów takich jak: gig economy, wirtualizacja oraz metaverse – częściej te trendy wskazują przedstawiciele sektora telekomunikacji i cyberbezpieczeństwa.

 

Pandemia Covid nieodwracalnie zmieniła polski rynek pracy i przeformułowała potrzeby kompetencyjne pracowników w obszarze informatyki (IT), telekomunikacji i cyberbezpieczeństwa (TCB). Koronawirus przyspieszył także znacząco proces rewolucji cyfrowej, o której już od dłuższego czasu się mówiło, a rzeczywistość postpandemiczna znacząco wpłynęła na zapotrzebowanie na nowe narzędzia i rozwiązania technologiczne. Zmienił się sposób i system pracy. Bezpieczeństwo cyfrowe powinno być priorytetem dla każdej firmy, niezależnie od jej wielkości czy branży. Właśnie dlatego w ramach działalności Sektorowej Rady ds. Kompetencji – Informatyka oraz Sektorowej Rady ds. Kompetencji Telekomunikacja i Cyberbezpieczeństwo przeprowadzone zostało badania, którego celem jest właśnie m.in. wskazanie strategicznych obszarów merytorycznotechnologicznych, w których w najbliższej przyszłości mogą wystąpić luki kompetencyjne w sektorach IT i TCB – wskazuje Wiesław Paluszyński, przewodniczący Sektorowej Rady ds. Kompetencji Telekomunikacja i Cyberbezpieczeństwo, prezes Polskiego Towarzystwa Informatycznego oraz Wiceprezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji.

Cyberzagrożenia w dobie cyfryzacji – jak się chronić?

W dzisiejszych czasach cyberzagrożenia stają się coraz poważniejszym problemem dla firm. Ataki hakerów, wirusy i phishing to tylko niektóre z zagrożeń, z którymi muszą zmagać się przedsiębiorstwa. W firmach przedstawiciele IT (73%) w związku z działaniami związanymi z cyberbezpieczeństwem stawiają na wdrożenie polityki bezpieczeństwa i dobrych praktyk oraz oprogramowania antywirusowego i antyspamowego – ten element znajduje się na pierwszym miejscu wśród przedstawicieli firm TCB (71%).

Cyberzagrożenia w dobie cyfryzacji

Według raportu „Stan bezpieczeństwa w Polsce” opracowanego przez Narodowy Instytut Cyberbezpieczeństwa, w 2020 roku wzrosła liczba cyberataków na firmy i instytucje w Polsce. Kradzież poufnych danych, przerwanie działania systemów informatycznych, uszkodzenie wizerunku firmy czy wymuszenia okupów – ransomware jest coraz popularniejszym rodzajem ataku, w którym atakujący szyfrują pliki i żądają okupu w zamian za ich odblokowanie – to jedne z wielu zagrożeń czekających na firmy w cyberprzestrzeni. Pracodawcy powinni zdawać sobie z tego sprawę i przeciwdziałać takim zdarzeniom. Wdrażanie polityki bezpieczeństwa, stosowanie oprogramowań antywirusowych czy stosowanie firewalli to już must have dobrze funkcjonującej firmy – dodaje Martyna Grunt-Mejer, Team Leader Antal, IT Services.

Tych specjalistów AI nie zastąpi

Ponad połowa badanych uznaje za kluczowy trend rozwój sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego (62%). Sztuczna inteligencja (AI) ma ogromny wpływ na rozwój branży IT, ponieważ umożliwia tworzenie i stosowanie systemów, które mogą automatyzować wiele zadań, przetwarzać duże ilości danych oraz uczyć się i udoskonalać na podstawie swoich doświadczeń. Nowe trendy często wiążą się z nowymi wymaganiami i wyzwaniami, którym nie zawsze są w stanie sprostać dotychczasowe umiejętności pracowników. Prowadzi to do powstawania luk kompetencyjnych i zwiększonego popytu na dane specjalizacje.Tych specjalistów AI nie zastąpi

Niezbędne kompetencyjne ściśle przekładają się na aktualne potrzeby lub plany rekrutacyjne. Górują zapotrzebowanie na deweloperów (61% wskazań), specjalistów z zakresu cyberbezpieczeństwa (55% wskazań) oraz ekspertów z zakresu technologii webowych (47% wskazań). Jest to kontynuacja rozwoju technologii IT, która dąży do maksymalnego zabezpieczenia danych, szczególnie teraz, gdy korzystamy z urządzeń mobilnych i zdalnego dostępu do danych i usług. Poza tym, firmy rekrutują także analityków biznesowych, DevOpsów, DevSecOpsów, wdrożeniowców, integratorów, konsultantów IT, osoby odpowiedzialne za wsparcie techniczne oraz specjalistów zajmujących się sztuczną inteligencją, big data, designem i project managementem.

Zgodnie z danymi UE, ilość pracowników w branży IT wzrośnie z 9 milionów obecnie do 20 milionów na koniec 2030 roku. Dane ze Światowego Forum Ekonomicznego sugerują, że dzięki automatyzacji do 2025 roku powstanie o 12 milionów miejsc pracy więcej niż zostanie zlikwidowanych. Coraz częściej będziemy mieli do czynienia z procesem przekwalifikowania lub podniesienia kwalifikacji w celu dostosowania się do wymagań nowych stanowisk. Przykładowo, popularne teraz narzędzia takie jak Chat GPT czy generator obrazu z tekstu DALL-E staną się przyczynkiem do tzw. reskillingu oraz upskillingu kompetencji – komentuje Fabian Pietras, Business Unit Director Antal, IT Services.

A kontrakty na pszenicę tanieją, tanieją, tanieją…

Słabość amerykańskiego rynku akcji z ostatnich dni, a szczególnie kolejne poważne kłopoty First Republic Bank, który w I kw. utracić 40 proc. depozytów (100 mld USD), nieco zredukowały szacowane przez rynek prawdopodobieństwo przyszłotygodniowej podwyżki stóp procentowych FED. Oczywiście szanse, że FOMC w środę ogłosi kolejny wzrost wysokości oprocentowania funduszy federalnych o 0,25 pkt. proc. nadal szacowano jako bardzo duże (81,4 proc.), ale ten szacunek spadł z 90,2 proc. jeszcze w poniedziałek.

Warto obserwować zachowanie średniej transportowej Dow Jonesa, która po drugim z rzędu ponad 3,5 proc. spadku próbuje wyłamać się w dół z prawie półrocznej formacji ok. 10 proc. „głowy z ramionami”. Niektóre ze składowych tego indeks zajmujące się transportem samochodowym w USA tłumaczyły ostatnio swe niższe niż oczekiwania wyniki za I kw. trwającym spowolnieniem gospodarczym w tym kraju (przypomina się „teoria Dowa”?).

W tym kontekście z wielką uwagą obserwowane będą dziś o 14:30 naszego czasu informacje o zachowaniu realnego PKB USA w I kw. br. Oczekuje się, że zannualizowany kwartalny wzrost tego parametru wyniesie +2 proc. wobec +2,6 proc. w IV kw. ub.r. W ostatnim kwartale 2022 roczna dynamika realnego PKB w Stanach Zjednoczonych wynosiła już tylko +0,9 proc. i należy się liczyć z tym, że w I kw. była już ujemna po raz pierwszy od 2020 roku.

Dzisiaj na giełdach Azji i Oceanii przeważały niewielkie wzrosty głównych indeksów (Nikkei 225 +0,15 proc.).

Ok. godz. 9:50 kontrakty na S&P 500 odbijały w górę o 0,48 proc., a swe wczorajsze odbicie kontynuowały kontrakty na Nasdaq 100.

Na europejskich giełdach brak było dziś rano dominującej tendencji (DAX -0,26 proc., CAC 40 +0,19 proc.).

WIG-20 był w czwartkowy poranek jednym z dwu najmocniejszych głównych indeksów w Europie (+1,45 proc. ok. godz. 9:55) i zbliżał się do poziomu swego lokalnego szczytu z minionego tygodnia. Wśród składników mWIG-u 40 swe nowe cykliczne szczyty osiągnęły dziś kursy akcji Banku Handlowego i XTB. W przypadku akcji wchodzących w skład sWIG-u 80 nowe cykliczne maksima notowań ustanowiły dziś ceny akcji spółek Sygnity, Vercom, PCC Rokita, Atal, Wittchen oraz Boryszew. Na przeciwległym biegunie były akcji Mercatora, których cena znalazła się na najniższym poziomie od 2020 roku.

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych rządu USA rosła dziś rano, ale utrzymywała się poniżej poziomu 4,5 proc. Rentowność 10-latek polskiego rządu lekko spadała pozostając poniżej poziomu 6 proc.

Kurs EUR/USD nadal utrzymywał się powyżej poziomu 1,10, ale nie przekraczał swoich wczorajszych maksimów. Euro kontynuował dziś rano ustanawianie swoich nowych cyklicznych szczytów w stosunku do chińskiego juana, koreańskiego wona, malezyjskiego rinngita, tajwańskiego dolara oraz rosyjskiego rubla.

Polski złoty – w ostatnim czasie „najmocniejsza waluta świata” minimalnie się umacniał, ale kurs USD/PLN pozostawał powyżej najniższych od ponad roku poziomów osiągniętych wczoraj.

Po silniejszych spadku wczoraj ceny kontraktów na ropę naftową lekko odbijały w górę dziś rano. Kontynuowały swój spadek kontrakty na pszenicę na CBOT, a ich cena osiągnęła dziś rano nowy najnowszy poziom od lipca 2021.

Kurs BTC/USD rósł dziś ok. godz. 10:05 o 0,63 proc.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Trzeci etap przedsięwzięcia eVan zakończony

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju zakończyło trzeci etap przedsięwzięcia „E-van – uniwersalny pojazd dostawczy o napędzie elektrycznym kat. N1”, realizowanego w ramach środków Funduszy Europejskich, Programu Inteligentny Rozwój. Wykonawcy przeszli szczegółowe testy oraz zostali zakwalifikowani do czwartego, ostatniego już etapu prac. Pojazdy dostawcze będą gotowe w IV kwartale 2023 roku.

Przez ostatni rok wykonawcy pojazdów – firmy Autobox Innovations Sp. z o.o. oraz Innovation AG Sp. z o.o. opracowywali po dwa prototypy pojazdów oraz dokumentację techniczną zabudowy testowej. Opracowane w ramach przedsięwzięcia pojazdy miały cechować się wysoką ładownością oraz zasięgiem min. 250 km przy jednoczesnej ładowności na poziomie 1000 kg. W kwietniu, wykonawcy przedstawili wyniki swoich prac, a powołany przez NCBR zespół rozpoczął testy, oceniając przygotowane prototypy. Obydwie konstrukcje przeszły testy pozytywnie oraz spełniły wymagania jakościowe, zatem do czwartego, ostatniego już etapu zakwalifikowali się obaj uczestnicy przedsięwzięcia. Co ważne, już na tym etapie wykonawcy dysponują dopuszczeniem do ruchu swoich prototypów.

Projekt firmy Autobox Innovations Sp z o.o.
Projekt firmy Autobox Innovations Sp z o.o.
Projekt firmy Innovation AG Sp z o.o.
Projekt firmy Innovation AG Sp z o.o.

W czwartym etapie zadaniem wykonawców będzie uzyskanie homologacji swoich konstrukcji, budowa trzeciego prototypu pojazdu z dowolnie wybraną zabudową oraz przygotowanie pojazdów do produkcji. Na realizację tych prac wykonawcy mogą otrzymać maksymalnie 3,25 mln zł.

3 lata prac nad elektrycznym pojazdem dostawczym

Przypomnijmy, że celem przedsięwzięcia „e-Van” jest stymulowanie wzrostu polskiej branży motoryzacyjnej poprzez wsparcie rozwoju i wdrożenia na rynek technologii alternatywnych źródeł energii w uniwersalnych pojazdach dostawczych o napędzie elektrycznym kat. N1. Powstały pojazd ma cechować się przede wszystkim wysoką niezawodnością i trwałością, funkcjonalnym i ergonomicznym wnętrzem, nowoczesnym wyglądem oraz być oparty o uniwersalną platformę jezdną przeznaczoną pod różne zabudowy. Przy wykorzystaniu finansowania uruchomionego w ramach procedury zamówień przedkomercyjnych, opracowane zostaną pojazdy dostawcze kat. N1, o uniwersalnym zastosowaniu, charakteryzujące się wysokim zasięgiem przy ładowności co najmniej 1000 kg. NCBR rozpoczęło realizację przedsięwzięcia w 2020 roku, a pojazd dostawczy o napędzie elektrycznym kat. N1 ma być gotowy do produkcji na przełomie roku 2023/2024 r.

Zmiany w zarządzie FABRYK MEBLI „FORTE”. Maria Florczuk obejmie stanowisko Prezeski Zarządu

Rada nadzorcza FABRYK MEBLI „FORTE” S.A. podjęła decyzję o powołaniu Marii Florczuk na Prezeskę Zarządu. Ogłoszona dzisiaj zmiana wejdzie w życie we wrześniu br.

W związku z rezygnacją Macieja Formanowicza z funkcji Prezesa Zarządu, spółka zapowiada, że od września 2023 roku zarządzanie firmą przejmie Maria Florczuk, córka obecnego Prezesa.

Maciej Formanowicz zajmował stanowisko Prezesa przez ponad 30 lat. W tym czasie rozwinął firmę z jednego zakładu produkcyjnego w Ostrowi Mazowieckiej do grupy kapitałowej obejmującej szereg spółek produkcyjnych w Polsce i handlowych w Europie.

Zainicjował również między innymi budowę fabryki płyt wiórowych Tanne, w Suwałkach, która rozpoczęła produkcję w 2018 roku. Jest to jedna z największych polskich inwestycji branży meblarskiej ostatnich lat.

Maria Florczuk związana jest zawodowo z FORTE od 2007 roku. Jej pierwszym strategicznym projektem było zbudowanie łańcucha dostaw z Azji. Od 2010 roku przejęła odpowiedzialność za obszar zakupów, gdzie odpowiadała za opracowanie i wdrożenie centralnej polityki zakupowej oraz optymalizację łańcucha dostaw surowców. W 2014 roku została powołana na Członkinię Zarządu spółki, kolejno poszerzając zakres obowiązków o inwestycje, marketing, HR, IT, projekty strategiczne, łańcuch dostaw i rozwój produktów. Aktualnie nadzoruje działania strategiczne firmy w zakresie rozwoju biznesu. Zarządza zespołami odpowiedzialnymi za marketing, zakupy, HR oraz projekty strategiczne.

Jest absolwentką SGH na kierunku Zarządzanie i Marketing. Ukończyła również podyplomowe studia Managerów Zakupów w SGH oraz programy menadżerskie i przywódcze na IMD w Lozannie. Jako członkini Rady Programowej Climate Leadership powered by United Nations jest aktywnie zaangażowana w tematykę zrównoważonego rozwoju.

– Przez 16 lat naszej wspólnej pracy w FORTE Maria zarządzała wieloma obszarami. Dzięki jej strategicznemu myśleniu i wysokim kompetencjom zainicjowała i przeprowadziła szereg zmian organizacyjnych i strukturalnych, usprawniających procesy zarządcze i zwiększające zwinność firmy – podkreśla Maciej Formanowicz, założyciel i obecny Prezes Zarządu FABRYK MEBLI „FORTE” S.A..

– Naszą siłę zbudowaliśmy na masowej produkcji mebli, efektywności operacyjnej i doskonałości logistycznej. Zawsze staraliśmy się być szybcy i elastycznie odpowiadać na potrzeby klientów zarówno dużych międzynarodowych sieci handlowych, jak i tradycyjnych niezależnych sklepów meblowych. W najbliższych latach będziemy wzmacniać te kompetencje i poszerzać naszą ofertę poprzez innowacje i rozbudowę asortymentu – podsumowuje Maria Florczuk, obecna Członkini Zarządu i przyszła Prezeska. - Moją osobistą misją jest też transformacja firmy w kierunku celów zrównoważonego rozwoju. Zaangażowanie w ochronę środowiska musi być widoczne i namacalne, ponieważ zmiany klimatyczne są faktem. Dziś biznes musi podjąć decyzję, czy być po stronie problemu czy rozwiązania. Zdecydowanie wolę być po stronie rozwiązania, więc – myśląc o kolejnych pokoleniach – musimy iść w kierunku zwiększania naszego pozytywnego wpływu na środowisko – podkreśla Florczuk.

Maciej Formanowicz z córką Marią Florczuk
Maciej Formanowicz z córką Marią Florczuk

Grupa Kapitałowa RAFAMET – podsumowanie 2022 r. oraz wstępne wyniki za I kw. 2023 r.

GK RAFAMET podsumowała minione 12 miesięcy, zaznaczając wpływ obecnej sytuacji na święcie na działalność całej Grupy. – Na początku poprzedniego roku zdawaliśmy sobie sprawę, że Grupa Kapitałowa RAFAMET nie tylko będzie konfrontowała się z wpływem pandemii czy postpandemii Covid-19 na gospodarkę światową, ale niestety również ze skutkami i następstwami barbarzyńskiej wojny Rosji przeciwko Ukrainie, na co również zwracaliśmy  uwagę. Jednak wówczas nie znaliśmy ani skali tej okrutnej agresji, ani jej wpływu na sytuację gospodarczą świata – napisał E. Longin Wons, Prezes Zarządu RAFAMET S.A. w corocznym liście do Akcjonariuszy Spółki. – Truizmem jest twierdzenie, że w okresie ogromnego napięcia geopolitycznego, jakie obserwujemy od 24  lutego 2022 roku, nie kupuje się obrabiarek o wysokiej wartości, jeżeli decyzję o ich zakupie, z punktu widzenia kupującego, można przesunąć nieznacznie w czasie – dodał E. Longin Wons.

Jeżeli przesuwanie decyzji inwestycyjnych po stronie klienta wiąże się ze strategiczną decyzją podmiotu dominującego o wycofaniu się z rynków rosyjskiego i białoruskiego, sytuacja musi wyglądać poważnie, ale i ocena Grupy Kapitałowej RAFAMET z dokonań w takim szczególnym roku powinna być wielowarstwowa – wyjaśnił E. Longin Wons.

Spółka poinformowała, że GK RAFAMET zamyka rok 2022 stratami na poziomie działalności operacyjnej w wysokości 4,5 mln zł,  a na poziomie wyniku finansowego netto w wysokości 8,5 mln zł. Dodaje jednak, że zostały podjęte strategiczne decyzje, które umożliwiają wypracowanie stabilniejszych fundamentów prowadzonego biznesu na przyszłość w możliwie krótkim czasie, miedzy innymi w wyniku decyzji Agencji Rozwoju Przemysłu S.A., (obecnie ARP posiada 93% akcji RAFAMET), która zaakceptowała wniosek biznesowy GK RAFAMET, polegający na zmianie źródła finansowania projektu B+R realizowanego przez Odlewnię Rafamet Spółka z o.o. (100% spółka zależna od RAFAMET S.A.) z finansowania dłużnego, tj. pożyczkowego, na sfinansowanie całości tego przedsięwzięcia ze środków pochodzących z nowej emisji akcji spółki dominującej, co udało się sprawnie i efektywnie przeprowadzić w lutym br.

Dobre wyniki I kwartału 2023 w GK RAFAMET

Spółka, w dniu publikacji raportu za rok 2022 poinformowała również o wstępnych wynikach uzyskanych za pierwszy kwartał 2023 roku, tj. o osiągniętym zysku na poziomie działalności operacyjnej w wysokości 2,5 mln zł. oraz zysku netto w wysokości około 0,9 mln zł. – Dobre wyniki pierwszego kwartału roku 2023 pokazują, że podjęliśmy optymalne, rozsądne i wyważone decyzje co do alokacji swoich przyszłych aktywności biznesowych. Ten proces oczywiście trwa i zapewne będziemy musieli zmierzyć się w kolejnych kwartałach z wahaniami wielkości sprzedaży, jak i wyników w danym kwartale, ale co najważniejsze oceniamy, na bazie posiadanej kontraktacji na rok 2023 i częściowo na rok 2024, że nie istnieje ryzyko braku powodzenia w osiągnięciu pozytywnych rezultatów naszego modelu biznesowego – informuje Prezes Zarządu RAFAMET S.A.

Grupa eSky w 2022: sprzedaż +78% i EBITDA +42% r/r. Rekordowy rok dla spółki

W 2022 roku Grupa eSky, właściciel platformy do organizacji podróży, zanotowała rekordowe w historii spółki wyniki finansowe. Wzrost zysku EBITDA o niemal połowę i sprzedaż wyższą o 78 proc. względem 2021 r. firma zawdzięcza dynamicznie rosnącym przychodom na rynkach Europy, a w szczególności Europy Środkowo-Wschodniej. Z roku na rok coraz szybciej zwiększa się również liczba nowych klientów – z 2,2 mln osób w 2021 r. do 3,1 mln w 2022 r.

Wartość sprzedaży Grupy eSky za 2022 r. wyrażona wskaźnikiem TTV (ang. Total Transaction Value – całkowita wartość transakcji) wzrosła o 78 proc. w porównaniu z 2021 r. i wyniosła 2,9 mld zł. Wynik ten jest również lepszy o 11 proc. od 2019 roku – najlepszego finansowo okresu dla firmy przed pandemią. Z kolei zysk EBITDA za cały poprzedni rok poszedł w górę o 42 proc., osiągając poziom 90,2 mln zł wobec 63,7 mln zł w 2021 roku.

Ponadto ubiegły rok zakończył się dla firmy pozyskaniem wielu nowych klientów. W ujęciu globalnym aż 3,1 mln osób – w tym 1,2 mln mieszkańców Europy Środkowo-Wschodniej – zaplanowało swoje podróże za pomocą platformy eSky w 2022 roku, a tempo przyrostu liczby klientów osiągnęło poziom 41 proc. r/r. Pod koniec 2021 z oferty biletów lotniczych skorzystało bowiem łącznie 2,2 mln osób.

Ostatnie dwa lata pokazały, że mamy bardzo konkurencyjny biznes, co znalazło odzwierciedlenie w kondycji finansowej naszej spółki – 2021 rok zamknęliśmy z wynikiem 63,7 mln zł EBITDA, a rok później poprawiliśmy go aż o 42 proc. Szacujemy, że 2023 r. będzie udany dla całej branży turystycznej. To już przekłada się na dalszy wzrost zysku firmy – w 1. kwartale br. odnotowaliśmy ponad 30 mln zł EBITDA – mówi Łukasz Habaj, Prezes Grupy eSky.

Europa Środkowo-Wschodnia z największą dynamiką wzrostu

W ubiegłym roku za ponad dwie trzecie przychodów odpowiadały rynki europejskie. Wygenerowały one 1,9 mld zł, czyli 69 proc. całkowitej sprzedaży Grupy eSky. W podziale na regiony, to przychody w Europie Zachodniej wyrażone w TTV stanowiły 37 proc. (1 mld zł, +75 proc. r/r). Jednocześnie to rynki Europy Środkowo-Wschodniej rozwijały się najszybciej, a ich udział w przychodach spółki wyniósł 31 proc. (901 mln zł, +114 proc. r/r).

Sprzedaż w Ameryce Południowej i Stanach Zjednoczonych obejmowała odpowiednio 20 proc. (587 mln zł, +58 proc. r/r) i 9 proc. (262 mln zł, +43 proc. r/r). Natomiast pozostałe rynki, w tym kraje Afryki oraz regionu Azji i Pacyfiku (tzw. APAC) wygenerowały niecałe 2 proc. przychodów.Struktura sprzedaży Grupy eSky w PLN

Nasza współpraca z funduszem inwestycyjnym MCI i 5-letnia strategia firmy zakładają objęcie pozycji lidera w regionie CEE, tak aby eSky stał się platformą pierwszego wyboru do organizacji podróży. Aktywnie inwestujemy w działania marketingowe, technologię, doskonalenie obsługi klienta i dalszą automatyzację procesów. W ten sposób chcemy maksymalnie efektywnie zagospodarować popyt na podróże. Nasze wyniki finansowe są rezultatem wysiłku całego zespołu, który sprawił, że w 2022 r. zwiększyliśmy przychody w regionie CEE o 114 proc. w porównaniu z 2021 rokiem – komentuje Łukasz Habaj.

Sprzedaż pakietów ostro w górę

W swojej 5-letniej strategii Grupa eSky koncentruje się m.in. na rozwoju tzw. dynamicznego pakietowania. To produkt łączący loty i noclegi w jednej rezerwacji. Jego sprzedaż w 2022 r. wzrosła o 134 proc. wobec 2021 r., oraz o 77 proc. względem 2019 r.

Budujemy pozycję jako platforma do kompleksowej organizacji podróży, rozwijając naszą ofertę tak, by w pełni zaspokoić potrzeby współczesnego klienta. Naszym kluczowym produktem są już nie tylko loty, ale też pakiety City Break i Wakacje. Przykładamy dużą wagę do elastycznej oferty dynamicznego pakietowania – rozwiązanie to jest bardzo popularne w wielu krajach Europy Zachodniej. Dlatego bardzo cieszy nas to, że tradycyjne biura podróży w Polsce dostrzegają potencjał tego produktu i zaczynają powoli wdrażać go do swojej oferty. Wpłynie to z pewnością na popularyzację tej formy organizacji podróży wśród klientów. Powinniśmy być beneficjentami tej zmiany ze względu na fakt, że technologicznie jesteśmy dużo bardziej zaawansowani niż większość graczy na polskim rynku – dodaje Łukasz Habaj.

Better Energy ze wzrostem obrotów i 10 000 MW projektów w rozwoju na koniec 2022 r.

Better Energy, lider w wytwarzaniu zielonej energii w Europie Północnej, podsumował wyniki za 2022 rok. Pomimo wyzwań oraz zakłóceń w funkcjonowaniu globalnych łańcuchów dostaw, przychody spółki wzrosły blisko dwukrotnie do poziomu 385 mln euro, a całkowity portfel jej projektów na etapie rozwoju osiągnął 10 000 MW. W Polsce przychody spółki zwiększyły się do poziomu 123 mln euro.

Spółka przyłączyła do sieci elektroenergetycznej 12 farm fotowoltaicznych, dziesięć w Danii i dwie w Polsce, o mocy 534 MW, co wystarczy do zasilenia w energię elektryczną 267 tyś. gospodarstw domowych rocznie. Ponadto wyprodukowała 463 GWh energii przesłanej do sieci, finansowanej na zasadach komercyjnych, bez potrzeby pozyskania wsparcia ze środków publicznych.

W ciągu ostatniego roku zbudowaliśmy i podłączyliśmy do sieci kilkanaście farm fotowoltaicznych, a to, z czego jestem najbardziej dumny, to zaangażowanie naszych pracowników, ponieważ to dzięki nim osiągnęliśmy tak udany wynik. W Better Energy mamy pełną kontrolę nad każdym etapem procesu rozwoju i eksploatacji farm fotowoltaicznych – od etapu zabezpieczenia lokalizacji i pozyskania niezbędnych pozwoleń, poprzez budowę i zarządzanie aktywami, aż po wytwarzanie oraz sprzedaż energii elektrycznej. Na niestabilnym rynku naszą spółkę wyróżnia szybki czas reakcji oraz zdolność do przystosowywania się do wyzwań – powiedział prezes Better Energy Rasmus Lildholdt Kjaer.

W 2022 r. spółka zawarła 20 umów PPA na sprzedaż zielonej energii na zasadach komercyjnych, w tym z dużymi, międzynarodowymi firmami takimi jak Carlsberg czy Arla. Ponadto Better Energy opracowała nowe rozwiązanie w zakresie bezpośrednich umów komercyjnych, w ramach którego kilka firm może otrzymywać zieloną energię z jednej z jej farm fotowoltaicznych. Dzięki temu możliwość zakupu taniej zielonej energii dostępna jest także dla podmiotów o mniejszej skali działalności.

W ramach pierwszego partnerstwa (Impact I) pomiędzy Better Energy a Industriens Pension, funduszem emerytalnym dla pracowników przemysłu, w Danii i Polsce powstało 21 farm fotowoltaicznych o mocy ok. 1 GW, których łączny koszt budowy wyniósł ok. 670 mln EUR. W oparciu o ten sukces, spółka nawiązała z funduszem nowe partnerstwo (Impact II) o wartości inwestycyjnej 800 mln euro.

Pozyskanie nowego inwestora – ATP, jednego z największych funduszy emerytalnych w UE, który stał się mniejszościowym udziałowcem Better Energy, stanowiło ważny krok w rozwoju spółki. Znacząco wzmocni to jej zdolność do budowy kolejnych, wielkoskalowych farm fotowoltaicznych oraz dostarczania zielonej energii do jeszcze większej liczby odbiorców.

Lider energetyki słonecznej w Polsce

Rozwojowi farm fotowoltaicznych w Danii towarzyszyła ekspansja w Polsce. W 2022 r. spółka przyłączyła do sieci dwa duże projekty – Postomino i Polanów, każdy o mocy 30 MW, oraz zwiększyła portfel projektów na etapie rozwoju w naszym kraju do ponad 1000 MW. Rozpoczęła również budowę trzech dużych farm fotowoltaicznych o łącznej mocy 177 MW. Podkreśleniem skali wzrostu działalności Better Energy było otwarcie nowego biura w budynku Warsaw Spire.

Ważnym sukcesem rynkowym Better Energy było podpisanie z duńskim producentem słodyczy Toms Group pięcioletniej umowy PPA na sprzedaż energii elektrycznej pochodzącej z farmy fotowoltaicznej powstającej w północnej części naszego kraju. Co ważne, jest ona jednym z pierwszych w Polsce przykładów zawarcia umowy PPA bezpośrednio pomiędzy producentem energii a odbiorcą, z pominięciem pośredników.

Współpraca z lokalnymi społecznościami i wzmacnianie bioróżnorodności

Przedstawiciele firmy odbyli ponad 500 spotkań z członkami lokalnych społeczności w 45 lokalizacjach. W ubiegłym roku Better Energy złożyła wniosek o pozwolenie na budowę swojej flagowej inwestycji w pobliżu miejscowości Viuf i Hastrup w zachodniej Danii. Udana współpraca spółki oraz lokalnych samorządów jest przykładem na to, że duże farmy fotowoltaiczne mogą być budowane na zasadach komercyjnych, z pełnym poszanowaniem opinii i potrzeb mieszkańców.

Better Energy rozwija projekty farm fotowoltaicznych z poszanowaniem zdania lokalnej społeczności i środowiska naturalnego. Jesteśmy długoterminowym partnerem – nasza spółka dzierżawi lub skupuje duże nieruchomości w celu ich budowy i eksploatacji – stały dialog oraz utrzymanie dobrych relacji z właścicielami, najbliższymi sąsiadami i całą społecznością są dla nas priorytetem.  Dzięki wytwarzaniu zielonej energii z naszych farm fotowoltaicznych możemy nie tylko generować wpływy do lokalnych budżetów, ale także wspierać ochronę przyrody i zwiększać bioróżnorodność – powiedział wiceprezes ds. rozwoju Better Energy w Polsce Łukasz Witkowski.

Plany na 2023 r.

W br. Better Energy stawia na dalsze wzmocnienie pozycji rynkowej w dostarczaniu czystej i taniej energii odnawialnej. Spółka ma w planach przyłączenie nowych mocy do sieci, a do jej głównych zadań należeć będzie rozbudowa struktury organizacyjnej oraz pozyskanie nowych pracowników.

TOP 5: ranking najciekawszych nadużyć pracowników na „L4”

Zbliża się majówka, a więc okres wzmożonych urlopów oraz bliższych i dalszych wyjazdów wypoczynkowych wśród Polaków. To jednocześnie czas, w którym rosną wskaźniki fikcyjnych zwolnień chorobowych. Średnio, co trzecie zwolnienie lekarskie pobierane w kraju nad Wisłą wykorzystywane jest w sposób niezgodny z jego przeznaczeniem. Firma doradcza Conperio, zajmująca się kompleksowo problematyką absencji chorobowych, przygotowała zestawienie najbardziej oryginalnych nadużyć pracowników na „L4”, na które kontrolerzy natknęli się w ostatnim roku.

  1. Salon masażu

Pobieranie „L4”, aby dorobić sobie do pensji to częsty powód naruszeń. Poprzez jedną z popularnych aplikacji mobilnych umożliwiających wyszukiwanie usług, kontrolerzy zamówili zabieg masażu twarzy, szyi oraz dekoltu, którego koszt wynosił 50 zł, a czas trwania 30 minut. Wizyta została potwierdzona przez salon masażu w wiadomości SMS. Przedstawiciel pracodawcy stawił się pod wskazanym adresem, gdzie mieścił się ów gabinet. Wewnątrz pomieszczenia znajdowało się łóżko do masażu, sprzęt do liftingu ciała, półka ze środkami kosmetycznymi oraz wszystkie przybory niezbędne do wykonania zabiegu. Przebywająca w tym samym czasie na „L4” u innego pracodawcy właścicielka gabinetu poprosiła kontrolera o przygotowanie się do masażu, a ten położył się następnie na wskazanym łóżku. Przed rozpoczęciem zabiegu kontroler zapytał kobietę, czy to ona jest właścicielką tego gabinetu, na co uzyskał twierdzącą odpowiedź. Pracownica przebywająca oficjalnie na zwolnieniu chorobowym stwierdziła dodatkowo, iż nie może narzekać, ponieważ każdego dnia przyjmuje kilka osób.

  1. Trener juniorów

W jednym z miast w województwie dolnośląskim mieści się centrum kultury wraz z boiskiem typu Orlik. Na jego murawie zastano pracownika przebywającego na „L4” ubranego w sportowe dresy, z gwizdkiem zawieszonym na szyi, przebywającego z grupą młodzieży, z którą prowadził trening piłki nożnej. Trener wydawał podopiecznym precyzyjne polecenia oraz wskazówki dotyczące gry. Przed rozpoczęciem działań kontrolnych pracownikowi zostało okazane upoważnienie pracodawcy do przeprowadzenia kontroli, z którym kontrolowany się zapoznał. Czynności opisane powyżej świadczyły o wykonywaniu przez niego pracy trenera sportowego. Uznano, że zwolnienie lekarskie wykorzystywane jest niezgodnie z jego przeznaczaniem, co stanowi podstawę do odmowy wypłaty wynagrodzenia za okres nieobecności w pracy. Niezbyt dobry przykład jak na osobę, która pracuje z młodzieżą.

  1. Traktorem po polu

W ostatnich tygodniach jeden z „chorych” pracowników zastany został na prowadzeniu ciągnika. W momencie kontroli doszło do naruszenia postanowień zwolnienia lekarskiego. Kontroler zapytał domowniczkę o obecność w domu współmałżonka. Kobieta zaprowadziła kontrolera na tył posesji, a ich oczom ukazał się mężczyzna wysiadający z traktora. Oznajmił, że podłącza maszynę, miał założone buty robocze i przybrudzone spodnie. Protokół podpisał własnoręcznie bez zbędnych tłumaczeń, przyznał się. Co ciekawe, ZUS w Szczecinie najwyraźniej nie dostrzegł nic niestosownego w wykonywaniu tego typu zajęcia w trakcie zwolnienia lekarskiego, ponieważ osobie używającej ciągnika nakazał zasiłek wypłacić.

  1. Majorka na „L4” od psychiatry

Wielokrotnie zdarza się, że zwolnienie lekarskie traktowane jest jak dodatkowy urlop. Lekarz wystawia „L4” z jakiegoś powodu, a pracownik zamiast leczyć się przebywa na wakacjach. Jeden z pracowników przebywających na zwolnieniu chorobowym od lekarza psychiatry, dwie nieobecności z rzędu podczas kontroli uzasadnił koniecznością stosowania się do zaleceń lekarskich w postaci spacerów. Miesiąc później ten sam pracownik złożył wniosek do Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych o refundację wczasów na Majorce, z których korzystał właśnie w okresie, gdy przeprowadzone były wspomniane kontrole.

  1. Zdradzeni przez social media i współlokatorów

Bardzo często osoby przebywające na fikcyjnym zwolnieniu lekarskim pogrążają się same, chwaląc się urlopem w mediach społecznościowych. W sezonie letnim, portale społecznościowe zapełnione są zdjęciami z piaszczystej plaży albo górskich szczytów. Niezbyt rozsądne, ale wciąż popularne są takie publikacje ze strony osób, które przebywają na „L4”. Fotki trafiają najpierw na Facebooka, a następnie, dziwnym trafem, bardzo często do pracodawców. Nieraz lawirujących pracowników zdradzają (świadomie lub nie) inni domownicy i bliskie im osoby. Podczas kontroli w ubiegłym roku mąż jednej z pań przebywających na „L4” oświadczył kontrolerowi z niekrytą szczerością, iż małżonka udała się za granice w celu poszukiwania nowej pracy.

Prognoza sprzedaży e-commerce na weekend majowy

Początek maja to termin, na który co roku czekają wszyscy Polacy. Zazwyczaj tego typu okresy pobudzają aktywność kupujących, dzięki licznym wyprzedażom i poszukiwaniu prezentów. Majówka charakteryzuje się jednak nieco inną dynamiką – konsumenci wolą wtedy wyjechać na wakacje i odpocząć, zamiast gonić za najlepszymi ofertami. Sieć partnerska Admitad (firma Mitgo) szacuje, że liczba zamówień online w pierwszym tygodniu maja może spaść nawet o 15%. Nie dotyczy to jednak wszystkich kategorii produktów. Wskazujemy, które branże mogą spodziewać się wzrostu sprzedaży.

Ogólnonarodowy relaks

Wielu Polaków w początku maja bierze dodatkowe dni wolne i decyduje się na całotygodniową przerwę w pracy. Wszystko po to, aby przeznaczyć ten czas na odpoczynek – ten typowo wakacyjny lub aktywny (np. rekreację czy prace ogrodowe). Aby przewidzieć trendy zakupowe na ten okres, Admitad przeanalizował ponad milion zamówień z kwietnia i maja 2022 r. oraz z ostatniego miesiąca. W ubiegłym roku, między 1 i 7 maja, aktywność zakupowa wyraźnie się obniżyła, w porównaniu do kwietnia. Spadek dotyczył samej liczby zakupów (-15%), jak również sumarycznej kwoty wydanej przez użytkowników (-13%). Jednocześnie wartość jednostkowej transakcji wzrosła wtedy średnio z 80 zł do 85 zł.

Można zatem spodziewać się, że aktywność kupujących w trakcie tegorocznej majówki również nieco się zmniejszy. Należy jednak pamiętać, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy ogólna aktywność zakupowa online istotnie wzrosła. Na przykład w kwietniu 2023 roku polscy konsumenci złożyli średnio o 32% więcej zamówień online niż w tym samym okresie rok wcześniej. O ponad 35% wzrosła też średnia wartość zakupów. Biorąc pod uwagę tę korzystną tendencję, nadchodzący weekend majowy może się okazać obiecujący dla całej branży e-commerce.

Jakie kategorie mogą sprzedawać się lepiej?

Od początku kwietnia wyjątkową popularnością cieszy się kategoria “Dom i ogród”. Zakupy w tej grupie towarów stanowią 10-12% wszystkich zamówień. Taki trend nie dziwi – majówka to dla części Polaków doskonała okazja do remontu, zmiany wystroju mieszkania czy przygotowania ogrodu do letnich spotkań w gronie przyjaciół.

Pod względem wzrostu udziału w całości zakupów, ubiegłorocznymi rekordzistami według Admitad, były takie kategorie jak “Bielizna”, “Biżuteria i akcesoria” czy “Odzież damska”. Warto więc zauważyć, że są to grupy, w których mieszczą się stroje kąpielowe i akcesoria plażowe, a więc kapelusze, okulary przeciwsłoneczne czy lekka odzież. Z drugiej strony, dużą popularnością cieszyły się również kategorie związane ze sposobami na spędzanie wolnego czasu pod dachem, a więc “Zabawki i hobby” czy “Gry komputerowe”.

Wszystko wskazuje na to, że podobne trendy utrzymają się również w tym roku. Dodatkowo, wzrost sprzedaży produktów online (w porównaniu do roku ubiegłego) może oznaczać, że i majówka przyniesie sprzedawcom większe zyski, niż w 2022 r. Już teraz, w tygodniu poprzedzającym sam weekend majowy, można mówić o zwiększonej aktywności użytkowników Internetu w witrynach i aplikacjach sprzedażowych.

Wyzwania ESG dla polskiej branży farmaceutycznej

Należyta staranność w łańcuchu dostaw, przejrzystość podatkowa czy zmniejszanie negatywnego wpływu na środowisko to tylko niektóre wyzwania ESG, z którymi w najbliższych latach będą musiały się zmierzyć polskie firmy z sektora Life Sciences – wynika z najnowszego opracowania KPMG w Polsce pt. „Perspektywy zrównoważonego rozwoju polskiej branży farmaceutycznej”.

Pandemia COVID-19 unaoczniła jak istotną rolę społeczną odgrywają firmy z sektora Life Sciences. Jednocześnie firmy farmaceutyczne oraz im pokrewne znalazły się pod jeszcze bardziej czujną obserwacją organów regulacyjnych, inwestorów i opinii publicznej. Wraz ze wzrostem obaw o środowisko, zmiany klimatyczne, nierówności społeczne i odpowiedzialność korporacyjną, przedsiębiorstwa zmuszone są do brania pod uwagę także innych czynników poza wynikami finansowymi.

Wyzwania, które stoją przed sektorem farmacji, biotechnologii i ochrony zdrowia w zakresie ESG są w ostatnich latach większe niż kiedykolwiek wcześniej. Zapewnienie ciągłości łańcuchów dostaw czy nieprzerwanego dostępu do odpowiedniej jakości leków oraz ograniczenie wpływu na środowisko naturalne, a jednocześnie podążanie za trendami konsumenckimi w celu zapewnienia nie tylko odpowiedniego leczenia, lecz także jakościowego, dłuższego życia, są trudne do zrealizowania. W usprawnieniu biznesu i rzetelnym zarządzaniu pomóc może kompleksowe podejście do strategii z uwzględnieniem szans i ryzyk ESG oraz porównanie własnej organizacji do osiągnięć i wysiłków konkurencji po to, aby nie tyle być liderem, co nie pozostać w tyle i nie wypaść z rynku – mówi Przemysław Oczyp, Partner Associate w Dziale Doradztwa Biznesowego/ESG w KPMG w Polsce.

Nowe regulacje w łańcuchu dostaw

Polskie firmy z sektora Life Sciences powinny zwrócić szczególną uwagę na kwestie zrównoważonego łańcucha dostaw. Dla części europejskich przedsiębiorstw zabezpieczenie łańcucha dostaw przed niepożądanymi incydentami w zakresie przestrzegania praw człowieka i ochrony środowiska stanie się obowiązkiem, gdy wejdzie w życie Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie należytej staranności przedsiębiorstw w zakresie zrównoważonego rozwoju oraz akty pokrewne. Dyrektywa, której wdrożenie przewidziane jest na 2024 r., ma na celu identyfikację potencjalnych lub rzeczywistych negatywnych skutków dla praw człowieka i środowiska, związanych z działalnością przedsiębiorstw, ich jednostek zależnych oraz partnerów biznesowych w łańcuchach działalności, a także zapobieganie tym skutkom, ich łagodzenie oraz usuwanie. Aby przygotować się na zmianę w regulacjach, warto już teraz sprawdzić organizację i łańcuch dostaw pod kątem należytej staranności.

Przejrzystość podatkowa istotnym elementem ESG

Transparentność podatkowa stanie się integralną częścią ujawniania informacji dotyczących środowiska, społeczeństwa i ładu korporacyjnego. Podobnie jak w przypadku innych obszarów zarządzania ESG, teraz jest dobry moment, by zreorganizować działalność biznesową w zakresie przejrzystości podatkowej i zrównoważonego rozwoju w firmach z sektora Life Sciences.

Przekształcenie firmy w taką, która wykonuje więcej niż wymagane prawem minimalne raportowanie podatkowe, może przynieść liczne korzyści. Po pierwsze, konsumenci i inwestorzy widzą, że organizacja działa uczciwie i robi to, co należy, co wpływa na wartość tej organizacji, jednocześnie dostarczając wartość dla udziałowców i społeczeństwa w ogóle. Po drugie, inwestorzy mogą być pewni, że ich sprawy podatkowe są uporządkowane i nadzorowane na odpowiednim poziomie – niezależnie od miejsca prowadzenia działalności. Po trzecie, firma może łatwo przedstawić swój wkład w lokalne podatki, a tym samym wkład społeczny i uzupełnić raporty dotyczące społecznej odpowiedzialności biznesu. Wreszcie, poprzez transparentność podatkową firma może inicjować dialog na temat danin i pomóc w tworzeniu dobrej polityki podatkowej – mówi Sabina Sampławska, Partner w Dziale Doradztwa Podatkowego, Lider doradztwa dla sektora Life Sciences w KPMG w Polsce.

Nowe obowiązkowe standardy raportowania zrównoważonego rozwoju

Wprowadzana na poziomie europejskim dyrektywa Corporate Sustainability Reporting Directive, CSRD stwarza dla przedsiębiorstw obowiązek ujawniania informacji o zrównoważonym rozwoju zgodnie z nowopowstającymi Europejskimi Standardami Raportowania Zrównoważonego Rozwoju (European Sustainability Reporting Standards, ESRS). CSRD obowiązywać będzie od 1 stycznia 2024 r., a jej zapisy sukcesywnie obejmować będą wszystkie duże, a także małe i średnie notowane na giełdach przedsiębiorstwa – również z sektora Life Sciences. ESRS wprowadzają niezwykle wyśrubowane zasady raportowania, co szczególnie dla podmiotów z umiarkowanym lub małym doświadczeniem raportowania zrównoważonego rozwoju może być wyzwaniem. Oprócz licznych konkretnych wymogów ujawnieniowych, poprawne raportowanie zgodnie z ESRS wymagało będzie również wcześniejszego przeprowadzenia określonych analiz i przeprowadzenia procesów zarządczych związanych z zasadami zarządzania zrównoważonym rozwojem w firmie.

Najpopularniejsze obecnie standardy wykorzystywane w celu przygotowania raportów zrównoważonego rozwoju, czyli Standardy GRI, przewidują wprowadzenie nowych standardów dla poszczególnych sektorów. Branża farmaceutyczna zakwalifikowana została do drugiej (spośród czterech) grup priorytetowych. Warto mieć to na uwadze, ponieważ może się okazać, że standard dla branży farmaceutycznej zostanie opracowany np. w ciągu najbliższego roku – a po jego ogłoszeniu należy uwzględniać go w przeprowadzanej na potrzeby raportowania analizie istotnych tematów.

E-faktury ważną częścią digitalizacji polskich firm – KSEF przyspieszy trend

Jak wskazywał Wiceminister Finansów Bartosz Baraszczuk, w środowisku testowym KSeF wystawiono już ponad 10 mln faktur. Papier potrzebny na ich wydrukowanie wymagałby ścięcia ponad 12 tys. drzew, zużycia 17 basenów olimpijskich wody oraz energii potrzebnej na ogrzanie 144 domów przez rok[1]. E-faktury mają duży wpływ na prowadzenie biznesu, a już od lipca 2024 roku KSeF będzie obowiązkowy dla wszystkich przedsiębiorstw. W wielu polskich firmach znacząco zmieni się więc sposób obiegu dokumentów. To ważny krok w digitalizacji procesów finansowych.

KSeF wymusi zmiany w ERP

Krajowy System e-Faktur może wymusić na przedsiębiorstwach aktualizację wersji systemu ERP (Enterprise Resources Planning) lub systemu Finansowo – Księgowego, którego używają, lub jego zmianę w taki sposób, aby móc wystawiać elektroniczne faktury sprzedaży zgodne z wymogami. Zakres modyfikacji w dużej mierze będzie zależał od typu i wersji oprogramowania czy możliwości zintegrowania go z KSeF.

Firmowy system finansowo – księgowy  będzie musiał zawierać wszystkie dane wymagane przez wzór KSeF oraz informacje potrzebne do odbierania statusów dokumentów czy urzędowych poświadczeń odbioru (UPO). Bez numeru KSeF nie będzie możliwe wystawienie ewentualnej faktury korygującej. Dla wielu firm te wymogi i dostosowanie do nich firmowych procesów obiegu dokumentów mogą stanowić wyzwanie. Jednak to też krok do dalszej cyfryzacji przedsiębiorstwa i duża szansa na rozwój – wskazuje Katarzyna Lach-Depa, Senior Account Executive w firmie OpenText.

Digitalizacja z korzyściami dla przedsiębiorstw

KSeF otwiera nowe możliwości biznesowe dla firm. Pozwala m.in. na optymalizację procesów biznesowych, obniżanie kosztów związanych z fakturowaniem oraz przyspieszenie procesu wysyłania faktur do kontrahentów i rozliczania się z Urzędem Skarbowym. Dla pracowników to też mniejszy wysiłek administracyjny związany z zarządzaniem fakturami oraz pilnowaniem terminów płatności. Firma dzięki temu ma lepszy wgląd w bieżący stan wszystkich rozliczeń i może sprawniej monitorować zaległe rachunki czy otrzymane płatności.

W perspektywie średnio- i długoterminowej faktury elektroniczne znacznie upraszczają też składanie deklaracji VAT, ponieważ duża jej część może być już wypełniana automatycznie i z wyprzedzeniem. W zależności od poziomu cyfryzacji konkretnej firmy e-faktury to też oszczędność czasu i miejsca. Dokumenty nie będą już musiały być fizycznie magazynowane, a dzięki dostępowi do chmury ze wszystkimi danymi różne działy firmy będą mogły łatwiej i szybciej wyszukiwać potrzebne informacje – dodaje ekspertka.

E-faktury ułatwiają zagraniczne płatności

E-fakturowanie i digitalizacja danych w firmie może też pomagać w skalowaniu firmy na inne rynki i współpracy z zagranicznymi kontrahentami. Jeżeli polska firma wystawia fakturę dla partnera z zagranicy, musi ją zarejestrować w systemie KSeF. Kontrahent nie ma jednak dostępu do tego systemu, dlatego trzeba dostarczyć mu dokument niezależnie, np. mailowo w pliku PDF lub przez system elektronicznej wymiany danych EDI (Electronic Data Interchange). Wiele rozwiązań ERP umożliwia automatyczną wysyłkę faktury do zagranicznego kontrahenta gdy z KSeF wróci informacja statusowa, że dokument został przeprocesowany. 

Dodatkowo, jeżeli firma prowadzi działania międzynarodowe, powinna rozważyć rozwiązanie od dostawcy, który wspiera obieg e-faktur w wielu krajach. Można wtedy korzystać z jednego centralnego rozwiązania, które zapewnia, że faktura spełnia wszystkie lokalne wymogi i przepisy prawne.

Rozwiązania do e-fakturowania musi być funkcjonalne

Kryteria wyboru rozwiązania –umożliwiającego obsługę e-faktur i integrację z KSeF zależą od wielkości firmy, liczby wystawianych faktur, tego na jakim jest ona etapie automatyzacji obiegu dokumentów, ale też celów biznesowych. W każdym przypadku warto zwrócić uwagę na funkcjonalność rozwiązania, doświadczenie dostawcy w projektach dotyczących obiegu e-faktur i automatyzacji procesów. Kluczowe jest również zapewnienie zgodności z obowiązującymi przepisami prawa oraz standardami bezpieczeństwa. Firmy powinny kierować się minimalizowaniem liczby koniecznych zmian w swoich wewnętrznych systemach, np. umożliwiając integrację nowych rozwiązań z aplikacjami, których już używają.

[1] https://opentext.com/climate-innovators

ZDS: Polacy wrócili do salonów samochodowych. Dealerzy liczą na większą sprzedaż

Badanie ruchu w salonach samochodowych, przeprowadzone na próbie blisko 300 tys. unikalnych klientów, pokazuje wyraźnie, że coraz więcej osób odwiedza wiele ww. placówek. Wyniki analizy firmy technologicznej Proxi.cloud, opublikowane przez Związek Dealerów Samochodów (ZDS), wskazują na to, że preferencje zakupowe Polaków, w przypadku tak poważnej decyzji, jaką jest wybór nowego samochodu, mogą prędko się nie zmienić. Widać, że zainteresowanie wizytami w autoryzowanych salonach nie spada, a wręcz rośnie.

Coraz częściej słychać głosy mówiące o przeniesieniu sprzedaży samochodów do Internetu. Polscy konsumenci jednak wyraźnie szukają możliwości fizycznego kontaktu ze sprzedawcą, a co ważniejsze – z kupowanym towarem, jakim w tym przypadku jest pojazd. Analiza ZDS przedstawia porównanie wyników z I kwartału 2023 roku z danymi z analogicznego okresu 2022 roku. Ewidentnie można zaobserwować, że indywidualni klienci nie tylko pojawiają się częściej w salonach, ale także odwiedzają większą liczbę placówek.

I kwartał 2023 roku jest specyficznym okresem, jeżeli chodzi o ogólne dane sprzedażowe. Duża część osób odwiedzających salony odbiera pojazdy, które były zamawiane jeszcze w czasie kryzysu dostępności nowych pojazdów, związanego m.in. z brakiem półprzewodników na rynku. Pokazują to również dane dotyczące pierwszych rejestracji nowych samochodów w Polsce (publikowane przez Związek Dealerów Samochodów). W konsekwencji obserwowany jest duży wzrost nowych samochodów pojawiających się w CEP.

– Obecnie po raz pierwszy od trzech lat mamy do czynienia z wyprzedażami roczników. Ruch w salonach jest zatem większy w tym roku, ponieważ klienci są kuszeni obniżkami cen. Oczywiście wiele tzw. wyprzedaży polega na tym, że auto jak na razie nie drożeje, a nie tanieje. Jeśli chodzi o rozkład ruchu w ciągu roku, to pierwszy kwartał oznacza zawsze nieco mniej klientów. Ruch zaczyna się robić bezpośrednio przed wakacjami, kiedy to konsumenci poszukują pojazdów na wyjazdy. Najlepsze są jednak miesiące jesienne, co wynika z kwestii stricte podatkowych. Klienci często szukają tzw. kosztów na koniec roku, a zatem wyniki sprzedażowe w drugiej połowie roku są zawsze lepsze niż na jego początku – komentuje Paweł Tuzinek, prezes Związku Dealerów Samochodów.

Z raportu wynika również, że w pierwszym kwartale 2022 roku przeciętny klient odwiedził średnio 1,16 salonów. W analogicznym okresie w br. widzimy już wzrost, średnio dochodzący do wartości 1,33. Ta zmiana może wydawać się niewielka, jednak wskazuje ona na pojawiające się niezdecydowanie w kwestii skorzystania z usługi jednego salonu. Może to wynikać z przyczyn gospodarczych, powodujących potrzebę szerszego poznania rynku przed podjęciem decyzji, ale również może być przejawem podobieństwa ofert różnych dealerów.

Ciekawostką jest zwiększenie ruchu w salonach marek premium. Jednak nie powinno być to większym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę rekordowe udziały, jakie w ostatnim czasie ten segment notuje w Polsce. Zaskoczeniem za to może być to, że ruch w salonach w poszczególnych dniach tygodnia utrzymuje się na bardzo wyrównanym poziomie. Oscyluje wokół 17% wszystkich odwiedzających każdego dnia tygodnia, wyłączając niedziele. Z kolei rozkład ruchu w salonach ze względu na godziny pozostaje na spodziewanym poziomie. Najwięcej osób odwiedza autoryzowanych dealerów od 10:00 do 16:00.

– W czasach rosnących cen mogłoby się wydawać, że potencjalnych klientów odwiedzających salony będzie mniej. Jednak, jak wykazało badanie, możemy zaobserwować sytuację zupełnie odwrotną. Wpływ na to, że salony odwiedzane są częściej, może mieć wiele czynników, takich jak wyjście z okresu popandemicznego i kryzysu dostępności podzespołów samochodowych, niezadowalająca oferta samochodów na rynku wtórnym, a także zamieszanie w ostatnim czasie, wywołane zakazami związanymi z samochodami spalinowym – wyjaśnia Miłosz Sojka z firmy technologicznej Proxi.cloud.

I jak dodaje ekspert, pomimo tego różnice nie są duże, bo zaledwie kilku procentowe, a rynek potencjalnych klientów nowych samochodów nie jest duży w porównaniu do całej populacji. Warto zatem obserwować, jak będą prezentowały się zmiany w dalszej części 2023 r.

– Badanie pokazuje utrzymujący się od ostatniego roku trend wzrostu wizyt w salonach marek premium. Może to oznaczać, że bardzo duży skok cen samochodów klasy ekonomicznej, widoczny na przestrzeni ostatnich dwóch lat, skłania Polaków do odwiedzania salonów marek luksusowych. Różnice w kosztach zakupu nie są już tak wielkie, a klienci otrzymują dużo lepszą jakość oraz prestiż – podsumowuje ekspert z Proxi.cloud.

To będzie Majówka Last Minute. Obłożenie hoteli nad Bałtykiem na ten moment jest rozczarowujące

– Sektor turystyczny bardzo liczy na to, że w te wakacje przełamana zostanie zła passa zaczęta przez pandemię, a kontynuowana przez wojnę i wystrzał inflacyjny. Turyści są jednak póki co bardzo ostrożni, nie planują, a podejmują spontaniczne decyzje o wyjazdach. Na pewno bardziej zwracają także uwagę na koszty – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

„Cena jest priorytetem dla turystów. Pytają o rabaty”

Północna Izba Gospodarcza zrzesza wiele firm z sektora turystycznego, które aktywnie działają w Szczecinie, Kołobrzegu, Świnoujściu, Mielnie, Koszalinie i innych kurortach. Mogłoby się wydawać, że tegoroczna majówka będzie idealnym czasem dla sektora turystycznego. Wystarczy wziąć trzy dni urlopu z pracy, by cieszyć się aż dziewięcioma dniami wolnymi. Niestety, przedstawiciele hoteli mówią, że nie ma szturmu turystów.

– Na ten moment mamy ok. 60% obłożenia. Szykujemy się na 80% lub 85%. W tamtym roku było dużo rezerwacji na ostatnią chwilę i w tym roku jest dokładnie tak samo. Majówka last minute – mówi Magdalena Ziętek, kierownik Dune Beach Resort w Mielnie. – Jesteśmy pytani o atrakcje hotelowe, bo turyści obawiają się kapryśności pogody. Atrakcyjność obiektu staje się nawet ważniejsza od ceny – mówi Magdalena Ziętek.

Cena dla turystów pozostaje jednak bardzo ważna. Roman Kucierski, dyrektor pięciogwiazdkowego hotelu Hamilton w Świnoujściu przyznaje, że turyści z Niemiec na majówkę do Polski przyjeżdżają chętnie. Obłożenie krajowe sięga zaledwie 25%.

– Majówka póki co nas rozczarowuje. Również pogoda nie zwiastuje, że to będzie ciepły czas. Kalendarzowo wydawałoby się, że to będzie idealne rozpoczęcie sezonu letniego. Kiedy można było wziąć jeden czy dwa dni urlopu i wypoczywać dłużej, to ludzie chętnie korzystali. Teraz pobyty skróciły się do maksymalnie dwóch-trzech dni. Mamy paradoksalnie większe obłożenie na dni 28-30 kwietnia niż 1-3 maja – mówi Roman Kucierski. – Cena jest priorytetem dla turystów. Pytają o rabaty. Nie ma co ukrywać, że wzrost cen nad morzem jest odczuwalny. To średnio ok. 15% rok do roku – dodaje Kucierski.

„Silna turystyka to podstawa zdrowiej gospodarki Pomorza Zachodniego”

Jak mówi Prezes Północnej Izby Gospodarczej Hanna Mojsiuk, po słabszych latach 2020-2021, turystyka ma nadzieje, że sezon 2023 będzie nareszcie czasem, gdy turyści będą licznie przybywać nad morze.

– Zmiennych jest wiele. Inflacja wciąż nie odpuszcza i zmusza nas do oszczędności. Inna sprawa to np. zakończenie Bonu Turystycznego czy wciąż wisząca nad nami wizja wojny w Ukrainie. To wszystko może składać się na decyzje o rezygnacji z wyjazdów majówkowych czy nawet wakacyjnych – mówi Hanna Mojsiuk.

–  Silna turystyka to podstawa zdrowej gospodarki Pomorza Zachodniego. Musimy mieć nadzieje, że ludzie przyjadą. Osobiście uważam, że promocja naszych atrakcji turystycznych w innych regionach w Polsce powinna być silniejsza – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Prof. Korpysa: „Tylko 15% Polaków pojedzie na majówkę. Reszta oszczędza na wakacje”

Ekonomista prof. Jarosław Korpysa przekonuje, że turystów nad polskim morzem w sezonie letnim nie zabraknie. Ceny usług hotelowych i gastronomii będą jednak determinować, czy turyści zostaną na dłużej czy będą decydować się na jednodniowe albo tylko weekendowe wypady.

– Zarezerwowanych jest średnio 50% miejsc noclegowych nad polskim morzem. Statystycznie niestety Polacy coraz rzadziej decydują się na wyjazdy turystyczne na majówkę. Szacuję, że to będzie liczba ok. 15% Polaków, a reszta zostanie w mieście lub np. na działkach czy w ogrodach. Oszczędzamy na majówce po to, by wyjechać na droższe wakacje – mówi prof. Jarosław Korpysa.

Przed nami więc kolejne „paragony grozy” i kolejne dyskusje na temat cen w kurortach turystycznych.

– To zupełnie niepotrzebne. Mówienie o rekordowych cenach nad morzem to trochę szukanie sensacji. Ceny rosną, to nie jest nic odkrywczego. Strach konsumentów przed wysokimi cenami może powodować, że ludzie nie pojadą wypoczywać, bo stwierdzą, że jednak lepiej oszczędzać – dodaje prof. Jarosław Korpysa.

Pracownik sezonowy pilnie poszukiwany!

Najpilniej potrzeba rąk do pracy w sektorze gastronomicznym i hotelarstwie. Eksperci zauważają, że wiele firm obudziło się z letargu dopiero w okolicach świąt wielkanocnych i teraz  prowadzone są szybkie rekrutacje.

– Nie jest łatwo znaleźć szybko pełną obsadę do restauracji, lodziarni czy do baru. Gastronomia zorientowała się dość późno, że po długiej zimie, klienci mogą być chętni do spędzenia majówki nad morzem. Poszukiwane są kelnerki, pomoce kuchenne, a kucharze, którzy mieli dotychczas umowy od czerwca ściągani są do pracy nad morzem już od 28 kwietnia. Nie wszyscy się zgadzają, więc niektórych ściąga się „na zastępstwo” chociaż na miesiąc, oferując bardzo atrakcyjne stawki – mówi Anna Sudolska, ekspert rynku pracy.

Czy nowy sezon przyniesie w gastronomii rekordowe zarobki? Na to się nie zanosi. Orientacyjne propozycje są niższe niż rok temu.

– Nie ma rekordów. W ubiegłym sezonie mówiliśmy nawet o 50 złotych za godzinę pracy kucharza. Obecnie te stawki – owszem przekraczają 10 tysięcy złotych miesięcznie – ale to nie jest, tak wysoki poziom propozycji jak rok temu. Bary szybkiej obsługi, lodziarnie czy kawiarnie proponują zarobki netto od 4 do 8 tysięcy złotych w zależności od doświadczenia i lokalizacji – mówi Anna Sudolska.

– W lipcu będzie kolejna zmiana płacy minimalnej, więc należy się spodziewać, że stawki dla pracowników sezonowych też wzrosną – mówi Anna Sudolska, ekspertka IDEA HR Group.

Prawie 1 mln zł kar UOKiK dla operatora parkingów przy obiektach handlowych

Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU) wskazuje, że nałożone niedawno przez Prezesa UOKiK kary prawie 1 mln zł na operatorów parkingów przy obiektach handlowych potwierdzają, jak ważne są to elementy z punktu widzenia klientów. Konsumenci mają duże wymagania wobec parkingów w centrach handlowych – często to właśnie jakość i dostępność parkingu decyduje o odwiedzalności danego obiektu. Parkingi są opłacane przez najemców w ramach kosztów wspólnych – dlatego powinny być perfekcyjnie obsługiwane przez zarządców. Najnowsze kary UOKiK pokazują, że nawet takie kwestie, jak reklamacje opłat za parkingi, będą szczegółowo analizowane pod kątem prawidłowych praktyk i nie naruszania zbiorowych interesów konsumentów.

„Już od pewnego czasu poruszamy kwestię parkingów w centrach handlowych – dobrze, że UOKiK też zwrócił uwagę na tę sprawę, choć przede wszystkim w aspekcie oceny procesu reklamacji. Koszty parkingów pokrywają najemcy w ramach kosztów wspólnych i mają prawo oczekiwać, że konsumenci będą maksymalnie zadowoleni z tych elementów galerii. Jakość obsługi parkingów musi być na najwyższym poziomie, bo jest niezwykle ważna dla odwiedzających. Nie ma tu miejsca na niewłaściwe praktyki, dodatkowe opłaty czy próby zwiększania swoich zysków kosztem klientów – a znamy też takie przypadki. Jakość parkingu w centrum handlowym, a także poziom jego bieżącej obsługi, mają bezpośredni wpływ na zainteresowanie klientów – a przede wszystkim na liczbę osób odwiedzających obiekt. Dlatego powinny być wyjątkowo starannie przygotowane i serwisowane – zgodnie z potrzebami i oczekiwaniami klientów. Konieczny jest minimum kilkugodzinny, bezpłatny dostęp do parkingów w centrach handlowych – bo koszty utrzymania parkingów pokrywają najemcy – sklepy i punkty usługowe” – mówi Zofia Morbiato, dyrektor generalna Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU).

Obecnie najemcy nie mogą przewidzieć, ile będą musieli zapłacić za koszty wspólne w większości galerii handlowych. Właściciele i zarządzający takimi obiektami zawierając umowę przedstawiają wartość zaliczkową kosztów eksploatacyjnych. Jednak na koniec każdego roku oczekują dopłat, nie przedstawiając szczegółowego rozliczenia ani dokumentacji poniesionych kosztów. Dlatego ZPPHiU apeluje, aby wartość kosztów wspólnych była w pełni przewidywalna i określona z góry jako jedna, niezmienna kwota. Najlepiej, jeśli byłaby ona stałym, określonym w umowie, elementem czynszu. Do kosztów wspólnych wynajmujący zaliczają: utrzymanie powierzchni poza sklepami i punktami usługowymi – takich jak korytarze, toalety, parkingi, wejścia, schody, windy etc. Najemcy ponoszą opłaty za personel i biura zarządcy, sprzątanie, oświetlenie, ochronę – oraz podatek od nieruchomości należny od wynajmującego. Najemcy muszą też pokrywać kary administracyjne nałożone na wynajmującego, koszty odzyskiwania należności, ubezpieczenia, itp.

Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU) wspólnie z Polskim Stowarzyszeniem Najemców Powierzchni Handlowych (PSNPH) podczas Pierwszego Kongresu ZPPHiU i PSNPH przedyskutowały najistotniejsze kwestie poruszane przez Kodeks Najlepszych Praktyk w umowach najmu według najemców. Przygotowany przez PSNPH Kodeks, uaktualniający dokument powstały w 2011 roku, wskazuje na oczekiwane przez najemców standardy współpracy i komunikacji z właścicielami oraz zarządcami centrów handlowych. Zasady proponowane przez Kodeks mają właściwie rozłożyć ryzyka biznesowe obu stron umowy.

Rekordowy kwartał XTB: 302,8 mln zł zysku i ponad 104 tys. nowych klientów

  • Skonsolidowany zysk netto w I kwartale 2023 r.: 302,8 mln zł, o 19,9% więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku
  • Łączna liczba klientów wzrosła o 46,1% r/r, osiągając 703,9 tys.
  • Wzrost wolumenu obrotu klientów na instrumentach CFD o 18,2% r/r – z 1,56 mln do 1,85 mln lotów
  • Intensyfikacja akwizycji klientów i działań marketingowych

XTB poinformowało właśnie o wstępnych wynikach finansowych za I kwartał 2023 roku. W tym okresie XTB wypracowało rekordowy w historii firmy skonsolidowany kwartalny zysk netto: 302,8 mln zł. Istotnymi czynnikami determinującymi poziom wyników XTB w I kwartale 2023 r. były wysoka zmienność na rynkach finansowych i towarowych, spowodowana m.in. napiętą sytuacją geopolityczną czy kryzysem bankowym. Ponadto, niewątpliwy wpływ miały działania marketingowe, który wpłynęły na znaczny wzrost liczby klientów oraz ich dużą aktywność transakcyjną.

W tych warunkach w I kwartale 2023 roku XTB wypracowało zysk netto na poziomie 302,8 mln zł wobec 252,6 mln zł zysku rok wcześniej. Oznacza to wzrost r/r o 50,2 mln zł. Przychody z działalności operacyjnej zanotowane w I kwartale 2023 roku osiągnęły wartość 531,6 mln zł (w I kwartale 2022 r.: 439,8 mln zł) przy kosztach działalności operacyjnej na poziomie 184,2 mln zł (I kw. 2022 r.: 131 mln zł).

W I kwartale XTB pozyskało 104,2 tys. nowych klientów, co oznacza wzrost łącznej ich liczby do 703,9 tys. w porównaniu z 481,9 tys. na koniec I kwartału poprzedniego roku. Na szczególną uwagę zasługuje też wzrost liczby aktywnych klientów. W I kwartale wyniosła ona 215,7 tys. w porównaniu z 149,8 tys. w I kwartale poprzedniego roku. Przełożyło się to na zwiększenie wolumenu obrotu klientów na instrumentach CFD wyrażonego w lotach – w I kwartale wzrósł on do 1,85 mln transakcji wobec 1,56 mln w analogicznym okresie 2022 roku (wzrost o 18,2%). Natomiast rentowność na lota w 1 kwartale 2023 roku wyniosła 288 zł (I kw. 2022.: 282 zł).

Omar Arnaout, prezes zarządu XTB
Omar Arnaout, prezes zarządu XTB

– Wstępne wyniki za pierwszy kwartał pod wieloma względami okazały się rekordowe. Przede wszystkim jednak cieszy mnie fakt, że udowodniliśmy powtarzalność osiąganych rezultatów w porównaniu z bardzo dobrym 2022 rokiem. Co więcej, nasza strategia oparta na rozbudowie bazy klientów i ciągłym inwestowaniu w technologię oraz nowe produkty przynosi oczekiwane rezultaty. Dzięki temu jesteśmy w stanie efektywnie wykorzystywać okresy zmienności na rynkach finansowych – komentuje Omar Arnaout, prezes zarządu XTB.

Jeśli chodzi o przychody XTB pod kątem klas instrumentów odpowiedzialnych za ich powstanie, w I kwartale 2023 r. prym wiodły CFD oparte na towarach. Ich udział w strukturze przychodów na instrumentach finansowych sięgnął 48,8% wobec 30,2% rok wcześniej. W tym przypadku najzyskowniejszymi instrumentami w tej klasie CFD okazały się te oparte na notowaniach cen gazu ziemnego oraz złota. Drugą najbardziej dochodową klasą aktywów były instrumenty CFD oparte na indeksach. Ich udział w strukturze przychodów w I kwartale 2023 r. wyniósł 45,3%, w porównaniu z 57,4% I kwartale 2022 r. Najbardziej zyskownym i instrumentami w tej klasie były CFD oparte na niemiecki indeks akcji DAX (DE30) oraz amerykańskie indeksy – US 100 i US 500. Przychody na instrumentach CFD opartych o waluty stanowiły 4,2% wszystkich przychodów, wobec 9,4% rok wcześniej.

Koszty działalności operacyjnej w I kwartale 2023 r. ukształtowały się na poziomie 184,2 mln zł i były o 53,2 mln zł wyższe w stosunku do analogicznego okresu w poprzednim roku (131 mln zł w I kwartale 2022 r.). Najistotniejsze zmiany odnotowano w kosztach marketingowych, w których nastąpił wzrost o 30,8 mln zł wynikający głównie z wyższych nakładów na intensywnie prowadzone w I kwartale kampanie marketingowe. W związku z dynamicznym rozwojem firmy, a tym samym wzrostem zatrudnienia, wzrost o 16,9 mln zł nastąpił również w kosztach wynagrodzeń i świadczeń pracowniczych.

– W pierwszym kwartale 2023 roku skoncentrowaliśmy nasze działania na promocji rynku kapitałowego, angażując naszych ambasadorów. Te starania zaowocowały efektem w postaci rekordowej liczby pozyskanych klientów. To jednak nie koniec naszych inicjatyw. Równocześnie uruchomiliśmy projekt „Inwestuj Odpowiedzialnie” oraz nieustannie inwestujemy w darmowe materiały edukacyjne dla naszych klientów. Czasy zamkniętego świata finansów mijają, a rynek otwiera się na nowych inwestorów. Dlatego podejmujemy wszelkie działania, aby obniżyć próg wejścia dla każdej osoby, która chciałaby samodzielnie “rzucić wyzwanie rynkom”. W związku z tym, wprowadziliśmy nowy produkt, jakim są Akcje Ułamkowe. Na początku drugiego kwartału tego roku, zadebiutowały one na pierwszych rynkach, a wkrótce planujemy rozszerzyć ich ekspansję na kolejne kraje – komentuje Omar Arnaout.

Mocny początek roku Banku Pekao, wyraźny wzrost zysku netto przy braku nietypowych zdarzeń

Bank Pekao S.A. rozpoczął 2023 rok mocnym akcentem, zysk netto w I kwartale roku wyraźnie wzrósł przy braku nietypowych zdarzeń i dzięki optymalnemu wykorzystaniu wyższych stóp procentowych. Bank dobrze kontrolował koszty operacyjne, utrzymał wysokie dynamiki w bankowości dla firm, a kwartalna sprzedaż kont osobistych była rekordowa. Standardowe koszty ryzyka zostały na niskim poziomie.

Skonsolidowany zysk netto Banku Pekao w I kw. 2023 r. wzrósł o 60 proc. do 1,446 mld zł
z 907 mln zł w analogicznym okresie rok wcześniej, a także był o 63 proc. wyższy od wyniku netto z czwartego kwartału 2022 roku. Decydujące znaczenie dla wzrostu zysku netto rok do roku miała poprawa wyniku odsetkowego, przy braku obciążenia wyniku nietypowymi zdarzeniami.

Weszliśmy w 2023 rok z bardzo dobrymi wynikami, rosnącymi wolumenami i rekordem w sprzedaży kont. Oczywiście przed nami, jak i całym sektorem bankowym, wyzwania związane ze spowolnieniem gospodarczym, ale myślę, że kolejny raz udowodnimy naszą elastyczność na potrzeby klienta i biznesową odporność – mówi Leszek Skiba, prezes Banku Pekao.

Tradycyjnie wielką wagę przywiązujemy do dywersyfikacji modelu biznesowego, jakości portfela i mocy naszego bilansu. Dowodem na naszą silną pozycję kapitałową są plany podzielenia się zyskiem z akcjonariuszami.

Bank ma bardzo dobrą pozycję kapitałową. Na koniec marca łączny współczynnik kapitałowy grupy (TCR) wyniósł 17,5 proc., a Tier1 15,7 proc. W obydwu przypadkach znajdowały się one bardzo wyraźnie powyżej regulacyjnych minimów.

Wymierne przyrosty w bankowości dla firm, najwięcej sprzedanych kont i kart

Na uwagę zasługuje wyraźny przyrost wolumenów kredytowych w segmencie dla biznesu. zarówno w segmencie dużych korporacji, jak i w bankowości przedsiębiorstw. W przypadku firm z segmentu MŚP i MID wzrost wolumenu kredytów wyniósł 14 proc, a dużych korporacji 7 proc.

Okres od stycznia do marca był rekordowy pod względem sprzedaży nowych rachunków bieżących dla klientów indywidualnych. Tylko w pierwszym kwartale przybyło 164 tys. nowych kont, to o 25 proc. więcej niż rok wcześniej.

Sukcesywnie rośnie liczba klientów bankowości mobilnej Pekao, z której aktywnie korzystało na koniec I kw. 2023 roku 2,9 miliona klientów w porównaniu do 2,5 miliona rok wcześniej. Cel strategiczny na 2024 rok to 3,2 mln aktywnych klientów bankowości mobilnej.

O większym ucyfrowieniu klientów może świadczyć sprzedaż pożyczek gotówkowych, która już w 82 proc. odbywa się zdalnie. Miniony kwartał był również rekordowy z punktu widzenia sprzedaży kart kredytowych. Co ważne, w marcu co druga karta kredytowa sprzedana została w kanałach zdalnych.

Silny bilans, koszty trzymane w ryzach i dywidenda

Odpowiedzialne podejście do zarządzania bilansem pozwoliło utrzymać Bankowi Pekao standardowe koszty ryzyka w 2022 roku pod kontrolą na poziomie 30 pb. Cel strategiczny na koniec okresu strategii w 2024 roku to 50-60 pb.

Wskaźnik koszty/dochody wyniósł w I kw. 2023 roku 37,2 proc. To wynik lepszy niż strategiczny cel do 2024 r. zakładający 42 proc. Koszty operacyjne urosły w I kwartale w tempie zbliżonym do inflacji.

W ubiegłym tygodniu zarząd Banku Pekao zarekomendował, by na dywidendę z zysku osiągniętego w 2022 roku przeznaczyć 958 mln zł, co daje 3,65 zł dywidendy na akcję.

Dynamika wzrostu cen zacznie się uspokajać. Jednak w sklepach wciąż będzie drogo

Niektórzy ekonomiści liczyli na uspokojenie dynamiki wzrostu cen w sklepach. Tymczasem dane za zeszły miesiąc pokazują, że Polacy płacili za zakupy średnio o prawie 24% więcej niż rok wcześniej. I ta podwyżka w relacji rocznej była największą w tym roku. Eksperci wyjaśniają, co m.in. stało za takim wzrostem. Część wskazuje na suszę na południu Europy. Inni mówią o przerzucaniu wysokich kosztów prowadzenia sklepów na klientów. Do tego niektórzy zwracają uwagę na spadek konsumpcji, który wciąż jest za mały, żeby zmusił sieci handlowe do wyhamowania z podwyżkami. Można też stwierdzić, że opinie na temat samego szczytu drożyzny są dość podzielone. Podobno widać „światełko w tunelu”. Natomiast chodzi wyłącznie o dynamikę wzrostu cen, co oznacza, że koszty zakupów nadal będą rosły, tylko wolniej niż do tej pory.

Wzrosty wciąż nie odpuszczają

Analiza ponad 88 tys. cen detalicznych z przeszło 37 tys. sklepów wykazała, że w marcu br. codzienne zakupy były droższe średnio o 23,7% niż rok wcześniej. Ostatnio zanotowana podwyżka w ujęciu rdr. przebiła poprzednie, które i tak już były wysokie, bo na poziomie 20,8% w lutym i 20% rdr. w styczniu. Dane pochodzą z cyklicznego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”. Bardzo zbliżony wynik za marzec (za żywność i napoje) podaje GUS.

– W poprzednich miesiącach liczyłem na rychłe uspokojenie dynamiki wzrostu cen w sklepach, a ona znów zanotowała wzrost. Tym razem głównym powodem była susza na południu Europy, która podbiła ceny warzyw i owoców. Nieco odsuwa to perspektywę obniżenia rocznej stopy wzrostu cen. Ocieplenie klimatu oznacza też, że okresy suszy będą pojawiały się coraz częściej, a zatem nagłe podwyżki w sklepach będą występowały regularnie – komentuje ekonomista Marcin Luziński z Santander Bank Polska.

Jak podkreśla dr Tomasz Kopyściański z Uniwersytetu WSB Merito, dynamika wzrostu cen nie mogła wyhamować w marcu z powodu wysokich kosztów funkcjonowania placówek handlowych. W celu utrzymania rentowności sklepy przenoszą je równomiernie na wszystkie produkty, bez względu na to, jak kształtują się ich jednostkowe ceny hurtowe. W konsekwencji konsumenci cały czas coraz więcej płacą za zakupy.

– W najbliższym czasie wzrost cen w sklepach powinien wyhamować, bo od kilku już miesięcy maleją ceny surowców energetycznych i żywności na rynkach światowych. Tego efektu nie widzimy jeszcze w Polsce, ponieważ spadek konsumpcji wciąż jest za mały, żeby zmusił sieci handlowe do wyhamowania z podwyżkami. Dobrym przykładem jest tutaj olej rzepakowy. Patrząc na rynek europejski, nie powinien obecnie kosztować więcej niż 8 złotych za litr. A jednak ostatnio mieliśmy cenę w okolicach 11-12 zł w polskich sklepach – przekonuje ekonomista Marek Zuber.

Natomiast dr Kopyściański przypomina, że za marcowym wzrostem w dużej mierze stoją czynniki sezonowe, takie jak skok cen warzyw oraz zimowy efekt podwyżki opłat za prąd i ogrzewanie. Obecna pora roku daje nadzieję na wyhamowanie dynamiki podwyżek. Jednak dla trwałego i odczuwalnego uspokojenia cen w sklepach detalicznych kluczowe byłoby ustabilizowanie kosztów zużycia energii i paliw, a także zrównoważenie sytuacji na rynku żywności w tegorocznym okresie wiosenno-letnim.

Czy to już szczyt drożyzny?

– Skokowe wzrosty cen surowców, obserwowane w 2022 roku, w sporej części zostały już odzwierciedlone na sklepowych półkach. Przy dalszej stabilizacji rynku surowców można oczekiwać, że w kolejnych miesiącach dynamika podwyżek cen produktów żywnościowych w skali roku będzie się osłabiać. Na poziomie producentów już obserwujemy, że np. w przypadku produktów mleczarskich czy mięsnych dynamika wzrostu cen w ujęciu rok do roku zaczęła się obniżać – informuje analityk sektora Food&Agri Paweł Wyrzykowski z Banku BNP Paribas.

Zdaniem eksperta z Santander Bank Polska, presja na wzrost cen będzie malała. Jednak oczywiście nie będzie to dotyczyło wszystkich grup artykułów, bo np. dynamika wzrostu cen warzyw i owoców nadal może piąć się w górę. Wyhamowanie podwyżek może nastąpić w przypadku pojedynczych produktów, takich jak np. tłuszcze i oleje.

– Wszystko wskazuje na to, że w marcu osiągnęliśmy szczyt drożyzny. Ale nie oznacza to, że ceny w sklepach teraz będą spadać. Będą dalej rosły, tylko wolniej. Oczywiście pojawią się takie artykuły, które potanieją, choćby warzywa w związku z początkiem sezonu. Moim zdaniem, spadną też ceny oleju, masła oraz cukru. Ale większość towarów dalej będzie drożeć, tylko wolniej – dodaje Marek Zuber.

W ocenie dr Anny Semmerling z Uniwersytetu WSB Merito, marcowy wynik wciąż nie był szczytem drożyzny. Jeszcze nie tak dawno wielu obserwatorów rynku przewidywało, że pomimo spadku inflacji w styczniu, w kolejnych miesiącach należy spodziewać się nieznacznego windowania cen w sklepach. I zgodnie z tymi przewidywaniami, ekspertka prognozuje, że na początku maja może rozpocząć się powolny spadek dynamiki wzrostu cen. Do tego dodaje, że hamowanie będzie dłuższym procesem, w dodatku rozłożonym w czasie.

– Trudno wskazać jeden konkretny punkt w czasie przypadający na szczyt drożyzny, bo jedne ceny właśnie zaczęły dynamicznie rosnąć, a inne już od jakiegoś czasu spadają. Wydaje mi się, że wzrostowe tendencje cenowe nieco złagodniały, ale nadal pozostają mocne. Myślę też, że gdyby do grudnia tego roku dynamika podwyżek w sklepach spadła do 10% w relacji rocznej, to byłaby to dobra wiadomość – stwierdza Luziński.

Z kolei dr Semmerling zwraca uwagę na to, że wielu konsumentów ma mylne pojęcie, iż spadek dynamiki wzrostu cen w sklepach przyniesie obniżki w skali rok do roku. Jak podsumowuje ekspertka, konsumenci muszą być w pełni świadomi tego, że narosłe w ostatnich miesiącach koszty zakupów nie zmniejszą się. Mogą co najwyżej przestać tak dynamicznie piąć się w górę, jak dotychczas.

XTPL podsumowuje udany 2022 rok ze skokowym, 5-krotnym wzrostem sprzedaży produktów i usług

XTPL, globalny dostawca przełomowych rozwiązań nanodruku dla rynku elektroniki nowej generacji opublikował wyniki finansowe za 2022 rok w których dokonał skokowego wzrostu przychodów ze sprzedaży produktów i usług przekraczając 10,0 mln zł, to niemal 5x więcej w ujęciu rok do roku. Do blisko 80% wzrósł udział sprzedaży komercyjnej w przychodach ogółem, co podkreśla udaną transformację Spółki z organizacji o profilu R&D w firmę skutecznie monetyzującą swoje produkty i usługi dla międzynarodowych przedsiębiorstw, w tym globalnych producentów elektroniki kolejnej generacji. Postępująca komercjalizacja wszystkich trzech linii biznesowych Spółki przełożyła się na realizację założonego celu finansowego i zbilansowanie wyniku na poziomie przepływów pieniężnych netto, które w 2022 roku wyniosły 1,5 mln zł, rosnąc o 7,4 mln zł r/r. Saldo gotówki na dzień 31.12.2022 wzrosło do 6,0 mln zł, stanowiąc bezpieczny poziom dla dalszego dynamicznego rozwoju XTPL.

– Rok 2022 był dla nas bardzo ważny. Pomimo niepewności gospodarczej i niestabilnej sytuacji rynkowej, w tym środowiska inflacyjnego i zakłóconych łańcuchów dostaw, z powodzeniem kontynuowaliśmy skalowanie naszego biznesu i zwiększanie wpływów z komercjalizacji wszystkich trzech linii biznesowych. Wzrosty odnotowaliśmy w projektach przeznaczonych do wdrożeń przemysłowych na linie produkcyjne globalnych producentów elektroniki nowej generacji, w urządzeniach prototypujących Delta Printing System oraz w nanotuszach przewodzących prąd elektryczny. Udowodniliśmy sobie, ale także rynkowi, że nasz model biznesowy jest skuteczny, a oferta jaką rozwijamy ma duży potencjał do kontynuacji wzrostowej trajektorii i na tym będziemy się skupiać w 2023 roku. Jesteśmy dziś Spółką dojrzalszą, odnotowaliśmy sukcesy w przeprowadzonej transformacji i z podmiotu o charakterze R&D staliśmy się dynamicznie rosnącą spółką z branży deep-tech, która z powodzeniem komercjalizuje swoją ofertę i jest coraz bardziej rozpoznawalna na arenie międzynarodowej. Rośniemy nie tylko na poziomie wyników finansowych, ale także jako organizacja, zwiększając zatrudnienie i skalę naszej działalności. Chcemy być dobrze przygotowani nie tylko do osiągnięcia naszego długoterminowego celu, jakim jest wdrożenie technologii XTPL na linie produkcyjne globalnych producentów elektroniki kolejnej generacji, ale także do jego efektywnej obsługi, co wymaga inwestycji w procesy wewnętrzne i wzmocnienie kluczowych działów. Wierzę, że pomimo dobrego dla nas 2022 roku, przed nami jeszcze długa droga z wieloma sukcesami po drodze – komentuje Filip Granek, Prezes Zarządu XTPL.

W 2022 roku XTPL wygenerował 12,8 mln zł przychodów, blisko 3x więcej w ujęciu rok do roku, z czego przychody ze sprzedaży produktów i usług przekroczyły poziom 10,0 mln zł i dokonały skokowego, blisko 5-krotnego wzrostu względem 2,1 mln zł osiągniętych w 2021 roku. Oznacza to niemal 80% udział w przychodach ogółem sprzedaży komercyjnej, co z roku na rok uniezależnia Spółkę od pozyskiwanych dotacji, które dalej są istotne i wspierają działania w zakresie B+R, nie będąc jednak kluczowym dla dalszego rozwoju XTPL źródłem finansowania. EBITDA w całym 2022 roku, przy wyłączeniu kosztu programu motywacyjnego, zanotowała dodatni poziom i wyniosła 0,4 mln zł, rosnąc o 4,9 mln zł w ujęciu rok do roku. Osiągnięte wyniki przełożyły się na istotne zredukowanie straty netto, o blisko 4,5 mln zł, dzięki czemu strata za 2022 rok wyniosła -2,1 mln zł w porównaniu do -5,7 mln zł w 2021 roku. W roku 2023 Spółka będzie dążyć do wygenerowania zysku netto w całym 12-miesięcznym okresie. Przepływy pieniężne netto zanotowały dodatni poziom i wyniosły 1,5 mln zł, notując wzrost o 7,3 mln zł r/r, z czego przepływy z działalności operacyjnej osiągnęły 4,7 mln zł, wzrost o 8,5 mln zł r/r. Dzięki temu saldo gotówki Spółki na dzień 31.12.2022 wzrosło do 6,0 mln zł, co stanowi bezpieczny poziom dla dalszego dynamicznego rozwoju XTPL.

– Działania całego zespołu XTPL przełożyły się na rosnące wyniki finansowe w 2022 roku. Przede wszystkim osiągnęliśmy, a nawet przekroczyliśmy, założony cel jakim było zbilansowanie się na poziomie przepływów pieniężnych netto w całym roku. Zamknęliśmy go ze wzrostem środków pieniężnych o 1,5 mln zł i choć jeszcze w skali 12-miesięcy nie wygenerowaliśmy zysku netto, to udało nam się zredukować stratę o blisko 4,5 mln zł względem roku 2021, a kolejnym celem – na 2023 rok – jest właśnie break even na poziomie zysku netto. Warto podkreślić, że rok 2022 zamykamy trzecim z rzędu kwartałem dodatniego poziomu EBITDA, który w IV kw. wyniósł 0,5 mln zł, a przy wyłączeniu kosztu programu motywacyjnego, EBITDA w całym 2022 roku po raz pierwszy w historii zanotowała dodatni poziom i wyniosła łącznie 0,4 mln zł. Jesteśmy zadowoleni z tych wyników, a optymizmu w spojrzeniu na 2023 rok dodaje nam m.in. fakt, że rozpoczęliśmy go z solidnym zapasem złożonych i potwierdzonych zamówień na urządzenia Delta Printing System, które dostarczymy do klientów i rozliczymy, z pozytywnym wpływem na wyniki finansowe, w drugiej połowie tego roku. Osiągnięcia ubiegłego roku w połączeniu z perspektywami rozwoju sprawiają, że koncentrujemy się teraz na skalowaniu biznesu XTPL z korzyścią dla akcjonariuszy i całej firmy – mówi Jacek Olszański, Członek Zarządu ds. finansowych XTPL.

Model biznesowy XTPL opiera się na trzech komplementarnych liniach biznesowych o wysokim potencjale do generowania strumieni przychodów. Stanowią je moduły do wdrożeń przemysłowych na linie produkcyjne globalnych producentów elektroniki, urządzenia prototypujące DPS (Delta Printing System) oraz nanotusze przewodzące.

XTPL w ramach pierwszej linii biznesowej realizuje 9 projektów nakierowanych na przemysłowe wdrożenia swojej technologii, z czego 3 projekty znajdują się na zaawansowanych etapach i obejmują wszystkie 3 strategiczne dla Spółki obszary: zaawansowane płytki PCB, półprzewodniki oraz wyświetlacze. Od ponad roku XTPL współpracuje z izraelską spółką Nano Dimension notowaną na Nasdaq w obszarze nanocząstek metalicznych do rynku drukowanych płytek PCB, gdzie w 2022 roku dostarczyła 3 etapy w ramach fazy technologicznej zdefiniowanej w umowie i rozliczyła 3 transze płatności. Współpraca jest kontynuowana, w marcu br. rozliczone zostały kamienie milowe 4 etapu i rozpoczęto rozmowy o kolejnych komercyjnych obszarach do zrealizowania. Drugim zaawansowanym projektem jest wdrożenie przemysłowe dla partnera z Tajwanu w obszarze półprzewodników, gdzie w 2022 roku nastąpiła akceptacja rozwiązania technologicznego XTPL i decyzja o rozpoczęciu budowy prototypu urządzenia, które zawierać będzie moduł drukujący Spółki. Ostatnią fazą ewaluacji tego projektu będzie testowanie urządzenia na linii produkcyjnej klienta końcowego, wiodącego producenta półprzewodników na świecie. Trzeci zaawansowany projekt to wybór XTPL przez HB Technology z Korei Płd. do kolejnego etapu prac nad zastosowaniem technologii Spółki u końcowego klienta, którym jest jeden z największych na świecie producentów wyświetlaczy FPD (ang. Flat Panel Display).

Drugą linię biznesową tworzą urządzenia prototypujące Delta Printing System (DPS), które są demonstratorem technologii XTPL. W 2022 roku zawartych zostało łącznie 7 zamówień na te urządzenia, a od początku 2023 roku do dnia publikacji sprawozdania, potwierdzonych zostało kolejnych 5 zamówień. Odbiorcami są głównie ośrodki badawcze, jednak najważniejszym zamówieniem w 2022 roku była sprzedaż urządzenia do notowanej na Nasdaq firmy z tzw. Wielkiej Piątki globalnych przedsiębiorstw z branży ICT (ang. Information Communication Technologies) do wykorzystania m.in. w rozwoju technologii i produktów z zakresu wirtualnej rzeczywistości. To pierwszy klient przemysłowy i pierwsze zamówienie z USA. Sprzedaż urządzeń wspiera zbudowana przez XTPL sieć międzynarodowych dystrybutorów, z których najwięcej zamówień zrealizował dotąd Yi Xin Technology, chiński dystrybutor specjalizujący się w technologiach addytywnych. W kwietniu br. Spółka uzyskała pierwszego powracającego klienta, którym został Uniwersytet Tianjin w Chinach zamawiający już drugie urządzenie Delta Printing System.

Ostatnią, trzecią linią biznesową XTPL są nanotusze przewodzące prąd elektryczny. W 2022 roku Spółka zawarła 32 umowy sprzedaży i dostarczenia produktu, co stanowi wzrost o ⅔ w porównaniu do 2021 roku, odbiorcami w 50% był przemysł, a w 50% środowiska akademickie. Ponadto w omawianym okresie Spółka zawarła umowę licencyjną z amerykańską firmą nScrypt Inc., producentem urządzeń nowej generacji do mikrodepozycji, produkcji w technologii 3D i produkcji biotechnologicznej do zastosowań przemysłowych. Opracowana przez XTPL pasta przewodząca CL85 z nanocząstkami srebra stała się częścią oferty produktowej firmy i jest dystrybuowana do użytkowników systemów produkcyjnych nScrypt z branż urządzeń medycznych, obronnych i kosmicznych. Rozwój tuszy prowadzony w ramach działań o charakterze B+R Spółki to nie tylko tusze na bazie nanocząstek srebra, ale również miedzi oraz złota, które mogą w przyszłości stanowić kolejny element rosnącej oferty nanotuszy XTPL z potencjałem do komercjalizacji.

XTPL od początku działalności realizuje starannie opracowaną politykę ochrony własności przemysłowej oraz intelektualnej, posiadając 7 przyznanych patentów i łącznie 26 zgłoszonych wniosków patentowych od września 2019 roku do kwietnia 2023 roku.

W 2021 roku wartość dynamicznie rosnącej branży elektroniki drukowanej wyniosła 47,1 mld USD (+14,5% r/r), a w 2025 roku prognozowana jest na poziomie 63,3 mld USD (za: IDTechEx). Oznacza to średnioroczny wzrost wartości rynku w latach 2020-2025 na poziomie 9,0%. Według analiz rynkowych, CAGR branży urządzeń elektronicznych do prototypowania, do których zaliczają się m.in. urządzenia prototypujące DPS Spółki, ma wynieść ok. 31% w latach 2021-2031 (za: Transparency Market Research). Globalna roczna sprzedaż systemów do prowadzenia prac B+R oraz szybkiego prototypowania i produkcji małoseryjnej dla branży elektroniki drukowanej wynosi ok. 250-500 szt. rocznie, przy cenie ok. 50-500 tys. EUR za sztukę.

Kompap z zyskiem wyższym o 60 proc. i planami dywidendy

Giełdowa grupa Kompap, należąca do wiodących podmiotów w branży poligraficznej w Polsce, w 2022 r. zwiększyła przychody ze sprzedaży o 23%, tj. do 112,09 mln zł. Zysk netto grupy wzrósł zaś o 60% r/r i na koniec 2022 r. osiągnął wysokość 8,51 mln zł wobec 5,32 mln zł rok wcześniej. Zarząd chce go przeznaczyć na wypłatę dywidendy, tym razem w rekordowej wysokości 1 zł na akcję. Na wyniki grupy Kompap pracują dwie wiodące w Polsce drukarnie dziełowe produkujące książki – białostocki BZGraf i olsztyński OZGraf, drukarnia offsetowa rolowa w Laskowicach oraz kupiona jesienią spółka Komunikacja Masowa, świadcząca usługi outsourcingu w zakresie masowej komunikacji elektronicznej i tradycyjnej.

– W 2022 roku wypracowaliśmy najlepsze w historii wyniki finansowe zarówno w zakresie sprzedaży, jak i wyniku netto. Dotyczy to także wyniku EBITDA, który zwiększyliśmy o 3 mln zł do 16 mln zł mimo dużej niepewności rynkowej i znaczących wzrostów kosztów. Ceny podstawowego dla nas surowca, papieru, w ubiegłym roku skoczyły aż o 130%, musieliśmy się też, jak większość przedsiębiorców, mierzyć z rosnącymi kosztami energii. Jednak dzięki ciągłym inwestycjom, poszerzaniu rynków oraz optymalizacji w ramach grupy możemy konsekwentnie się rozwijać i budować wartość spółki dla akcjonariuszy. Na nasze wyniki widoczny pozytywny wpływ miało też przejęcie w ubiegłym roku Komunikacji Masowej, która rozwija się w perspektywicznej branży druku cyfrowego i e-dokumentacji. Tylko za okres od września do grudnia firma ta wypracowała zysk netto w wysokości 1,5 mln zł – mówi Waldemar Lipka, prezes zarządu Kompap SA.

Kompap kupił Komunikację Masową na początku września 2022 r. od grupy Asseco za 5,25 mln zł i w ten sposób rozszerzył swoją ofertę o usługi związane z przetwarzaniem dużej ilości danych osobowych, tworzeniem, archiwizacją i dystrybucją dokumentów elektronicznych oraz   drukiem cyfrowym. Rocznie firma przetwarza też 42 mln elektronicznych faktur i ta liczba będzie rosła, m. in. w lipcu 2024 r. wchodzi bowiem w życie ustawa wprowadzająca Krajowy System e-Faktur (KSeF), czyli e-fakturę jako powszechny system rozliczania dla wszystkich firm.

– Rozwijamy się przez akwizycje, zdobywając komplementarne kompetencje oraz organicznie, do czego przyczyniają się inwestycje w nowoczesny park maszynowy w naszych drukarniach. Taką strategię realizujemy od kilku lat i pomaga nam ona zdobywać kolejnych klientów oraz umacniać naszą renomę w Polsce i za granicą jako firmy, która realizuje zamówienia szybko i w wysokiej jakości. W latach 2020-22 wydaliśmy na nowe wydajniejsze urządzenia do naszych drukarni około 16 mln zł, a na 2023 zaplanowaliśmy kolejne inwestycje o wartości ponad 20 mln zł – wymienia prezes Kompapu.

Wśród tegorocznych nabytków jest najnowszej generacji ośmiokolorowa maszyna offsetowa do drukarni w Olsztynie o wartości 10 mln zł, która o kilkadziesiąt procent zwiększy wydajność OZGraf. Urządzenie jest już kupione i do olsztyńskiej drukarni przyjedzie z Japonii latem. Swój plan inwestycyjny będzie realizowała także Komunikacja Masowa, która w tym roku chce przeznaczyć ok. 7 mln zł na nowoczesne systemy drukujące i kopertujące. Ważną częścią inwestycji w grupie Kompap są też urządzenia fotowoltaiczne, co w połączeniu z wymianą maszyn i oświetlenia na energooszczędne, chroni Kompap przed rosnącymi cenami energii. Te działania jak dotąd przyniosły grupie ok. 30% oszczędności na kosztach energii. W samej tylko drukarni w Laskowicach działają już panele o mocy 50 kW, a w tym roku spółka planuje rozszerzyć instalację do mocy 250 kW.

Duża część sprzedaży grupy Kompap pochodzi z eksportu i ta część obrotów również rośnie – w 2022 r. sprzedaż zagraniczna była wyższa o 30% niż rok temu. W drukarniach Kompapu zamawiają wydawnictwa m.in. z Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Czech, krajów Skandynawskich czy Hiszpanii. Do największych krajowych klientów BZGraf i OZGraf należą wiodące domy wydawnicze m.in. Egmont, Publicat, Znak, Zwierciadło, Prószyński, Dwie Siostry czy Powergraph czy Black Monk. Z kolei w Laskowicach spółka drukuje materiały dla dużych krajowych firm, np. PZU, Tauronu, Energi czy Totalizatora Sportowego. Komunikacja Masowa pracuje zaś na rzecz największych firm z branży bankowej, ubezpieczeniowej, telekomunikacyjnej oraz energetycznej.

Rosnące regularnie wyniki finansowe sprawiają, że grupa Kompap od kilku lat pracuje na status spółki dywidendowej, co roku dzieląc się zyskiem z akcjonariuszami. W tym roku zarząd również zarekomendował walnemu zgromadzeniu wypłatę dywidendy – tym razem w wysokości 1 zł za akcję, co byłoby rekordem w historii Kompapu.

– Mimo wielu wyzwań, wcześniej pandemii, a potem rosnącej inflacji i kosztów oraz ogólnej niepewności wynikającej z wojny tuż za naszymi granicami, konsekwentnie realizujemy nasz plan rozwoju. Dzięki temu dostarczamy wysokiej jakości produkt, jesteśmy konkurencyjni zarówno w Polsce, jak za zagranicą, a jednocześnie osiągamy rentowność na założonym poziomie. Mając solidne podstawy w postaci zdrowych finansów w grupie możemy nie tylko dzielić się zyskiem z akcjonariuszami, ale też szukać szans dalszego wzrostu biznesu, zarówno organicznie, jak i przez ewentualne kolejne przejęcia – podsumowuje prezes Kompapu.

Skala obietnic wyborczych przekracza granice rozsądku

Jeszcze dekadę temu toczące się kampanie wyborcze obiecywały obywatelom uproszczenie przepisów funkcjonowania państwa polskiego, ułatwienia w życiu. Dzisiaj widać, że niektóre sprawy gospodarcze zeszły na kompletny margines. Większość partii bierze udział wyłącznie w wyścigu kto więcej może społeczeństwu obiecać. Stąd kolejne propozycje trafiające do przestrzeni publicznej są oderwane od jakiekolwiek policzalnej wartości – jakie na koniec trzeba będzie uwzględniać przy ich realizacji. Ale warto zauważyć, że polskie społeczeństwo według badań świadomości ekonomicznej nie jest aż tak podatne na demagogię, która płynie praktycznie ze wszystkich stron.

– Polityków dzisiaj w Polsce ogranicza jeszcze prawo grawitacji, bo żadne prawa logiki czy limitowane źródła finansowania nie są przez nich brane pod uwagę. Na szczęście Polacy wiedzą, że na końcu nie ma obiadu za darmo – albo jest wyłącznie dla tych, którzy pierwsi ustawią się w kolejce. A dla innych po prostu nie starczy – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Andrzej Sadowski, Prezydent Centrum im. Adama Smitha. – Politycy mogą się bardzo przeliczyć. Licytowanie się na coraz mniej realistyczne propozycje sprawi, że nawet ci, którzy do których to jest skierowane, zadadzą sobie pytanie – ale skąd politycy wezmą na to pieniądze? Nawet jeżeli potencjalni wyborcy nie rozumieją do końca, że wszystkie obietnice będą opłacone z ich własnych pieniędzy i oszczędności – to skala tych niewyobrażalnych furmanek pieniędzy, które politycy zobowiązują się dostarczyć obywatelom, przekroczyła poziom zarówno wyobraźni, jak też akceptacji i zdrowego rozsądku – ocenia Sadowski.

Dublin, Monako i Amsterdam najdroższymi stolicami Europy na majówkę

Aż 1069 zł trzeba zapłacić za dobę spędzoną w trzygwiazdkowym hotelu w Dublinie. Na podobny koszt muszą przygotować się turyści planujący majówkę w Monako, Amsterdamie czy na Malcie. Dla porównania nocleg w takim samym standardzie w Sarajewie, stolicy Bośni i Hercegowiny kosztuje niewiele ponad 200 zł.

City breaki cieszą się coraz większą popularnością wśród turystów. Długi weekend majowy to doskonała okazja, by zaplanować takie wyjazdy do europejskich miast. W mniej popularnych stolicach można znaleźć nocleg za 200-300 zł za noc. Jednak im bardziej popularne miasto, tym będzie drożej.  Eksperci rankomat.pl sprawdzili, ile kosztują noclegi dla dwóch osób w hotelu trzygwiazdkowym w opcji ze śniadaniem od 1 do 2 maja 2023 oraz w kwaterach prywatnych w tym samym terminie. Analizę dla wszystkich stolic Europy przeprowadzono za pomocą cen dostępnych na booking.com.

Nocleg w hotelu najdroższy w Dublinie, Monako i Amsterdamie

W Europie Zachodniej oraz Skandynawii noclegi są najdroższe – wynika to z wyższych kosztów życia w tych krajach. Nic zatem dziwnego, że głównie stolice tych państw znajdują się w pierwszej dziesiątce najwyższych cen za pokoje hotelowe.

Najwięcej za dobę spędzoną w trzygwiazdkowym hotelu zapłacą odwiedzający stolicę Irlandii. 1 069 zł kosztuje wynajęcie pokoju dla dwóch osób w opcji ze śniadaniem w czasie długiego weekendu majowego. Na drugim miejscu znalazło się Monako, w którym doba hotelowa to koszt 1041 zł – to jednak nie powinno dziwić. Księstwo to od lat znajduje się w czołówkach europejskich krajów słynących z wysokich kosztów życia. Niewiele mniej (1022 zł) zapłacimy za wynajęcie pokoju hotelowego w Amsterdamie – holenderska stolica należy do często wybieranych na wyjazd zachodnioeuropejskich miast.

Wyjątkiem jest tutaj stolica Malty, Valletta, w której również powyżej 1 000 zł kosztuje doba hotelowa. Może to wynikać z tego, że Malta staje się coraz popularniejszym kierunkiem wśród turystów z Europy – w 2022 roku ten niewielki kraj odwiedziło ponad 2,3 mln zagranicznych gości. Ceny w hotelach

500+ za nocleg w europejskich stolicach 

Wśród krajów, w których za wynajęcie pokoju w trzygwiazdkowym hotelu zapłacimy mniej niż 1 000 zł, ale powyżej 500 zł znajdziemy popularnie turystyczne stolice, takie jak Paryż (928 zł za dobę), Londyn (925 zł), Rzym (751 zł), Wiedeń (653 zł), Berlin (644 zł) czy Lizbona (623 zł). W tym przedziale cenowym da się spędzić noc w hotelu także w: Vaduz (982 zł), Reykjaviku (874 zł), Kopenhadze (867 zł), Bernie (799 zł), Brukseli (781 zł), Atenach (754 zł), Oslo (701 zł), Luksemburgu (677 zł), Lublanie (634 zł), Sztokholmie (531 zł).

Tanie noclegi na południu i wschodzie Europy

Najmniej za noclegi zapłacimy w rozwijających się krajach Europy – głównie na wschodzie oraz na południu naszego kontynentu.  Listę krajów, w których pokój w trzygwiazdkowym hotelu ze śniadaniem dla dwóch osób kosztuje mniej niż 500 zł, otwiera stolica naszego kraju – Warszawa (499 zł zapłaci się za dzień pobytu). W podobnej cenie zarezerwujemy nocleg w Pradze (485 zł), Bratysławie (465 zł), Helsinkach (462 zł), Madrycie (436 zł), Tallinnie (433 zł), Zagrzebiu (430 zł) i Sofii (430 zł).

Poniżej 400 zł pokój w hotelu znajdziemy w Wilnie (397 zł), Budapeszcie (396 zł), Kiszyniowie (340 zł), Sam Marino (331 zł), Andorze (323 zł) i Rydze (315 zł). Rezerwację w trzygwiazdkowym hotelu w przedziale od 200 do 300 zł zrobimy głównie w stolicach krajów bałkańskich: Podgoricy (292 zł), Bukareszcie (288 zł), Skopje (282 zł), Tiranie (252 zł), Belgradzie (246 zł), Sarajewie (233 zł).

Noclegi w europejskich kwaterach prywatnych poniżej 1 000 zł

Nawet na zachodzie Europy i w zamożniejszych krajach naszego kontynentu możemy znaleźć noclegi poniżej 1 000 zł – nie w hotelach, ale w niższym standardzie, w kwaterach prywatnych.  W pierwszej trójce najdroższych pod tym kątem stolic znalazło się Monako (za wynajęcie prywatnego pokoju na dobę zapłacimy 971 zł) i Amsterdam (894 zł za rezerwację kwatery prywatnej na jeden dzień). Nie ma Dublina, w którym za hotel płaci się najwięcej (ten znalazł się w rankingu cen kwater dopiero na 10. miejscu), za to jest Paryż, w którym wynajem pokoju prywatnego kosztuje 883 zł.

Tuż za podium – dokładnie tak samo jak w przypadku noclegów w hotelach – znalazła się stolica Malty – Valletta, w której za rezerwację kwatery zapłacimy 845 zł. Poza tym, noclegi powyżej 500 zł w pokoju u właściciela prywatnego znajdziemy też w: Vaduz (818 zł), Bernie (745 zł), Reykjaviku (699 zł), Londynie (681 zł), Brukseli (611 zł), Dublinie (599 zł), Kopenhadze (564 zł), Luksemburg (525 zł).

Możemy tutaj zauważyć podobną tendencję jak w przypadku noclegów w hotelach. Te droższe kwatery znajdziemy głównie w krajach zachodnioeuropejskich słynących z wysokich kosztów życia. Mniej niż 500 zł za rezerwację pokoju na dobę w kwaterach prywatnych zapłacimy też w Rzymie (476 zł), Berlinie (467 zł), Tallinie (419 zł) oraz w Oslo (407 zł). Ceny w kwaterach prywatnych

I znów widzimy, że im dalej na wschód i południe Europy, tym taniej – wyjątkiem są tutaj jedynie dwie skandynawskie stolice – Helsinki i Sztokholm. Poniżej 400 zł kwaterę prywatną możemy wynająć w: Budapeszcie (362 zł), Atenach (359 zł), Lizbonie (345 zł), Pradze (333 zł), ­ Lublanie (323 zł), Zagrzebiu (305 zł), San Marino (298 zł), Rydze (286 zł), Andorze (274 zł), Bratysławie (273 zł), Helsinkach (260 zł), Wiedniu (229 zł), Sztokholmie (221 zł), Warszawie (200 zł).

Najtaniej pod kątem kwater prywatnych jest na Bałkanach – podobnie jak to było w przypadku hoteli. Wyjątkiem jest tutaj stolica Hiszpanii Madryt, w której pokoju u gospodarza prywatnego znajdziemy za 189 zł oraz Wilno, w którym za rezerwację kwatery zapłacimy 171 zł. Poza tym noclegi niż 200 zł za nocleg znajdziemy w: Podgoricy (171 zł), Kiszyniowie (160 zł), Bukareszcie (159 zł), Skopje (158 zł), Belgradzie (150 zł), Sarajewie (128 zł).

Najmniej wynajęcie kwatery prywatnej będzie kosztowało nas w stolicy Bułgarii, Sofii (117 zł) oraz w stolicy Albanii – Tiranie (116 zł).

Tanie loty na majówkę? Tak, ale rezerwowane z wyprzedzeniem

Kilkudniowy wypad do jednego z dużych miast, znany pod pojęciem city break, niezmiennie cieszy się popularnością kolejny rok. Krótkie urlopy, jak weekend majowy sprzyjają takiej formie wypoczynku. Szereg atrakcji i rozrywek, łatwo dostępne noclegi oraz przystępna cena biletów lotniczych pozwalają podróżującym eksplorować zakątki Europy.

Rezerwując loty do jednej europejskich stolic odpowiednio wcześniej, można trafić na korzystną cenowo okazję. Przykładowo, bilet do Londynu z Krakowa w jedną stronę, zarezerwowany  ponad miesięcznym wyprzedzeniem można znaleźć za 120 zł. 200 zł będzie kosztował nas lot do Paryża z Wrocławia, zakupiony na dwa miesiące przed planowaną podróżą. Do Budapesztu, Kopenhagi, Oslo czy Sztokholmu można kupić bilet nawet za mniej niż 100 zł w przypadku rezerwacji z miesięcznym wyprzedzeniem.

Obecnie, największy wpływ na cenę biletów lotniczych ma utrzymująca się wciąż wysokim poziomie cena ropy. Wzrosły także opłaty lotniskowe czy trasowe, co przekłada się na bezpośrednią cenę biletu lotniczego. Pocieszający jest jednak fakt, że koszt podróżowania samolotem w 2023 roku, będzie niższy niż w poprzednim sezonie. Opcjonalnie można zastanowić się nad podróżą innym środkiem transportu – samochodem, pociągiem lub autokarem.

Branża cyfrowa z krajów Trójmorza apeluje do UE o szybsze działanie w sprawie cyfrowego porozumienia między USA i Europą

Przedstawiciele branży cyfrowej z 9 krajów z państw Europy Środkowo–Wschodniej, zrzeszeni w koalicji CEE Digital Coalition, zaapelowali wspólnie do instytucji Unii Europejskiej o podjęcie konkretnych działań w sprawie tzw. Data Privacy Framework, czyli amerykańsko-europejskiej umowy regulującej kwestię transferów danych. Ich zdaniem przeciągający się proces administracyjny szkodzi rozwojowi europejskiego rynku cyfrowego, zwłaszcza usług chmurowych na terenie Wspólnoty.

List otwarty w tej sprawie podpisało w sumie 12 organizacji, reprezentujących branżowe stowarzyszenia z Bułgarii, Czech, Chorwacji, Litwy, Łotwy, Polski, Rumunii, Słowacji i Węgier. Jego adresatami jest Komisja Europejska, Europejska Rada Ochrony Danych oraz poszczególne państwa członkowskie UE.

Data Privacy Framework to projekt decyzji dotyczącej transferów danych do USA. Jego wprowadzenie ma uregulować kwestię, która aktualnie znajduje się w próżni prawnej i tym samym stanowi barierę w rozwoju firm z branży cyfrowej. – Nie mamy wątpliwości, że wprowadzenie Data Privacy Framework jest konieczne – mówi Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska, który podpisał się pod listem otwartym. – Powinno się to jednak odbywać dużo sprawniej, bo każdy miesiąc zwłoki negatywnie wpływa na rozwój firm z branży cyfrowej, ich innowacyjność oraz implementację nowoczesnych rozwiązań chmurowych. Mówiąc wprost, zostajemy w tyle za graczami z innych części świata – twierdzi Michał Kanownik.

CEE Digital Coalition przypomina, że mijają już ponad dwa lata, od kiedy unieważniono poprzedni akt prawny regulujący kwestię transferów danych. Od tego czasu organizacje i przedsiębiorstwa z branży cyfrowej mierzą się z narastającą liczbą problemów prawnych, które w dużej mierze ograniczają ich rozwój.  „Transfery danych to fundament globalnej gospodarki” – przekonują eksperci CEE Digital Coalition. I apelują o wykorzystywanie w dialogu transatlantyckim już dostępnych narzędzi. Takich jak Rada ds. Handlu i Technologii – forum dyplomatyczne służące do koordynowania polityki technologicznej i handlowej między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską. „To platforma, która może pomóc w rozwiązywaniu pojawiających się problemów w zakresie regulacji transferów danych” – czytamy w liście otwartym.

Jak podkreślają sygnatariusze listu, przyspieszenie procesu administracyjnego w sprawie Data Privacy Framework może być szczególnie istotne dla gospodarek krajów z naszego regionu – w ciągu ostatnich pięciu lat branża cyfrowa w krajach Europy Środkowo-Wschodniej zanotowała wzrost aż o 51 proc. Ich zdaniem, zwłaszcza rozwój technologii chmurowych może być dalszym bodźcem do dynamicznego rozwoju tego kluczowego sektora współczesnej gospodarki.

Czy warto inwestować w kryptowaluty na giełdzie? Analiza ryzyka i korzyści.

W dzisiejszych czasach coraz więcej osób zastanawia się nad inwestowaniem w kryptowaluty na giełdzie. Jednak dla początkujących może to być trudne zadanie, ponieważ wymaga ono odpowiedniej wiedzy i doświadczenia. W tym artykule przedstawimy poradnik dla początkujących, który pomoże Ci zacząć inwestowanie w kryptowaluty na giełdzie. Dowiesz się również o potencjale wzrostu kryptowalut na giełdzie oraz o najpopularniejszych kryptowalutach, które warto kupić. Przedstawimy także analizę ryzyka inwestycji oraz czynniki wpływające na ceny rynku kryptowalut. Na koniec omówimy korzyści i wady inwestowania w kryptowaluty na giełdzie, aby pomóc Ci podjąć decyzję czy warto zaryzykować. Czytaj dalej, aby dowiedzieć się więcej!

Jak zacząć inwestować w kryptowaluty na giełdzie: poradnik dla początkujących.

Zanim zaczniesz inwestować w kryptowaluty na giełdzie, warto zdobyć podstawową wiedzę na temat tego rynku oraz poszczególnych walut cyfrowych. Warto również zapoznać się z różnymi strategiami inwestycyjnymi i wybrać tę, która najbardziej odpowiada Twoim oczekiwaniom i możliwościom finansowym. Pamiętaj, że inwestowanie w kryptowaluty wiąże się z ryzykiem, dlatego ważne jest, abyś był świadomy potencjalnych strat.

Na początek warto założyć konto na jednej z popularnych giełd kryptowalut, takich jak BitBay czy Binance. Na stronie https://koszarytradingu.com/pl/ranking-gield-kryptowalut/ znajdziesz ranking giełd, który pomoże wybrać Ci odpowiednią platformę. Rejestracja jest zazwyczaj prosta i szybka – wystarczy podać swój adres e-mail oraz ustawić hasło do konta. Następnie będziesz musiał przejść proces weryfikacji tożsamości, który może obejmować przesłanie zdjęcia dowodu osobistego oraz selfie z dowodem w ręku. Po pomyślnej weryfikacji możesz wpłacić pieniądze na swoje konto giełdowe i rozpocząć inwestowanie.

Warto również zadbać o bezpieczeństwo swoich środków – najlepiej przechowywać większość swoich kryptowalut na prywatnym portfelu (np. sprzętowym), a na giełdzie pozostawić tylko tyle, ile potrzebujesz do bieżących transakcji. Pamiętaj też, aby regularnie aktualizować oprogramowanie swojego portfela oraz korzystać z silnych haseł i dwuetapowej weryfikacji na giełdzie.

Na samym początku warto skupić się na kilku najpopularniejszych kryptowalutach, takich jak Bitcoin czy Ethereum. Z czasem możesz poszerzyć swoje portfolio o inne waluty cyfrowe, jednak pamiętaj, że im mniej znana jest dana kryptowaluta, tym większe ryzyko inwestycyjne może się z nią wiązać. Dlatego warto śledzić aktualne informacje ze świata kryptowalut oraz analizować wykresy cenowe, aby podejmować przemyślane decyzje inwestycyjne.

Potencjał wzrostu kryptowalut na giełdzie: czy warto zaryzykować?

Potencjał wzrostu wartości kryptowalut na giełdzie jest jednym z głównych powodów, dla których inwestorzy decydują się na rynek cyfrowych walut. W ciągu ostatnich kilku lat obserwowaliśmy spektakularne wzrosty niektórych kryptowalut, takich jak Bitcoin czy Ethereum. Jednak warto pamiętać, że rynek ten jest również bardzo zmienny i narażony na nagłe spadki wartości.

Decyzja o inwestycji w kryptowaluty na giełdzie powinna być poprzedzona gruntowną analizą rynku oraz potencjalnych korzyści i ryzyk związanych z takim przedsięwzięciem. Warto również rozważyć dywersyfikację swojego portfela inwestycyjnego, aby zmniejszyć ewentualne straty wynikające ze spadków wartości poszczególnych kryptowalut. Inwestując w różne aktywa, takie jak akcje, obligacje czy nieruchomości, można zwiększyć swoje szanse na osiągnięcie satysfakcjonujących zysków.

Przed podjęciem decyzji o inwestycji w kryptowaluty na giełdzie warto również zapoznać się z opiniami ekspertów oraz śledzić bieżące informacje dotyczące rynku cyfrowych walut. Dzięki temu można lepiej zrozumieć, jakie czynniki wpływają na ceny kryptowalut i jakie są prognozy na przyszłość. Pamiętaj jednak, że inwestowanie w kryptowaluty wiąże się z ryzykiem i nie ma gwarancji osiągnięcia zysków. Dlatego warto podejść do tego tematu z rozwagą i odpowiednio przygotować się do ewentualnych strat.

Podsumowując, potencjał wzrostu kryptowalut na giełdzie może być kuszący dla inwestorów poszukujących szybkich zysków. Jednak warto pamiętać o ryzykach związanych z takimi inwestycjami oraz o konieczności dywersyfikacji portfela inwestycyjnego. Przed podjęciem decyzji warto również zgromadzić jak najwięcej informacji na temat rynku kryptowalut oraz śledzić bieżące wydarzenia, które mogą wpłynąć na wartość cyfrowych walut.

Najpopularniejsze kryptowaluty na giełdzie: które warto kupić?

Wybór odpowiedniej kryptowaluty do inwestycji na giełdzie może być kluczowy dla osiągnięcia sukcesu finansowego. Wśród najpopularniejszych kryptowalut, które warto rozważyć przy zakupie, znajdują się oczywiście Bitcoin (BTC) i Ethereum (ETH). Te dwie waluty cyfrowe są najbardziej znane i mają największą kapitalizację rynkową. Po więcej informacji o kryptowalutach wejdź na stronę https://koszarytradingu.com/pl/. Inwestowanie w te kryptowaluty może być mniej ryzykowne niż w przypadku mniej znanych altcoinów, ponieważ mają one już ugruntowaną pozycję na rynku.

Oprócz Bitcoina i Ethereum warto zwrócić uwagę na inne popularne kryptowaluty takie jak Binance Coin (BNB), Cardano (ADA), Polkadot (DOT) czy Chainlink (LINK). Te projekty charakteryzują się innowacyjnym podejściem do technologii blockchain oraz dużym potencjałem wzrostu. Przed podjęciem decyzji o inwestycji warto jednak dokładnie przeanalizować każdy z tych projektów, ich założenia oraz perspektywy rozwoju. Pamiętajmy również, że dywersyfikacja portfela inwestycyjnego jest kluczowa dla minimalizacji ryzyka strat.

Warto również śledzić nowe projekty kryptowalutowe, które pojawiają się na rynku. Często takie nowości przynoszą ze sobą duże zyski dla inwestorów, którzy zdecydowali się na ryzyko i wsparcie młodego projektu. Przykładem takiej sytuacji może być sukces ICO (Initial Coin Offering) kryptowaluty Solana (SOL), która w krótkim czasie osiągnęła znaczące wzrosty wartości. Ważne jest jednak, aby pamiętać o tym, że inwestycje w nowe projekty wiążą się z większym ryzykiem niż te w ugruntowane kryptowaluty.

Podsumowując, wybór odpowiedniej kryptowaluty do inwestycji na giełdzie zależy od indywidualnych preferencji oraz poziomu zaawansowania inwestora. Warto rozważyć zarówno popularne waluty cyfrowe takie jak Bitcoin czy Ethereum, jak również poszukiwać nowych projektów o dużym potencjale wzrostu. Kluczowe jest jednak dokładne przeanalizowanie każdej propozycji oraz dywersyfikacja portfela inwestycyjnego w celu minimalizacji ryzyka strat.

Analiza ryzyka inwestycji w kryptowaluty na giełdzie: jak minimalizować straty?

W inwestowaniu w kryptowaluty na giełdzie, tak jak w przypadku każdej innej formy inwestycji, istnieje ryzyko utraty części lub całości zainwestowanego kapitału. Aby zminimalizować straty, warto poznać kilka podstawowych zasad zarządzania ryzykiem i stosować je konsekwentnie. Przede wszystkim, nie należy inwestować więcej niż jesteśmy gotowi stracić. Warto również dywersyfikować swoje inwestycje, czyli rozkładać kapitał na różne kryptowaluty, aby zmniejszyć wpływ ewentualnych negatywnych zmian na rynku.

Kolejnym ważnym aspektem minimalizacji strat jest odpowiednie planowanie swoich działań na giełdzie. Zanim zdecydujemy się na zakup danej kryptowaluty, warto przeprowadzić dogłębną analizę techniczną i fundamentalną oraz określić poziomy wejścia i wyjścia z inwestycji. Ustalenie tzw. stop lossów pozwoli nam ograniczyć potencjalne straty w przypadku nagłej zmiany trendu rynkowego. Pamiętajmy także o tym, że emocje mogą być naszym największym wrogiem – unikajmy podejmowania decyzji pod wpływem chwilowych impulsów czy paniki.

Warto również śledzić bieżące informacje ze świata kryptowalut, które mogą wpłynąć na ceny poszczególnych walut cyfrowych. Wiedza o tym, jakie wydarzenia mają miejsce na rynku oraz jakie są prognozy ekspertów, pozwoli nam lepiej zrozumieć sytuację i podjąć świadome decyzje inwestycyjne. Nie zapominajmy również o edukacji – uczestnictwo w szkoleniach czy konferencjach branżowych może być nieocenione dla naszego rozwoju jako inwestorów.

Podsumowując, analiza ryzyka inwestycji w kryptowaluty na giełdzie jest kluczowa dla osiągnięcia sukcesu finansowego. Stosowanie się do zasad zarządzania ryzykiem, odpowiednie planowanie działań oraz ciągłe doskonalenie swojej wiedzy to elementy, które pozwolą nam minimalizować straty i cieszyć się zyskami płynącymi z inwestowania w kryptowaluty.

Analiza rynku kryptowalut na giełdzie: jakie czynniki wpływają na ceny?

Analizując rynek kryptowalut na giełdzie, warto zwrócić uwagę na różne czynniki wpływające na ceny poszczególnych walut cyfrowych. Jednym z kluczowych elementów mających wpływ na wartość kryptowaluty jest popyt i podaż. Im większe zainteresowanie daną walutą, tym wyższa jej cena. Warto jednak pamiętać, że rynek ten charakteryzuje się dużą zmiennością, co oznacza, że wartość kryptowalut może szybko wzrastać lub spadać w krótkim czasie.

Kolejnym istotnym czynnikiem wpływającym na ceny kryptowalut są wiadomości i doniesienia medialne dotyczące tego rynku. Przykładem mogą być informacje o nowych regulacjach prawnych czy też atakach hakerskich na giełdy kryptowalutowe. Takie wydarzenia często prowadzą do paniki wśród inwestorów, co skutkuje gwałtownymi zmianami kursów walut cyfrowych. Dlatego ważne jest śledzenie bieżących informacji oraz analiza ich potencjalnego wpływu na rynek.

Warto również zwrócić uwagę na technologiczne aspekty poszczególnych kryptowalut. Innowacyjność i użyteczność danej technologii blockchain może przyczynić się do wzrostu wartości waluty cyfrowej. Przykładem może być Ethereum, które dzięki swoim rozwiązaniom technologicznym zyskało na popularności i stało się jedną z najbardziej cenionych kryptowalut na rynku. Inwestując w kryptowaluty, warto więc dokładnie przeanalizować ich podstawy technologiczne oraz potencjał wzrostu.

Podsumowując, analiza rynku kryptowalut na giełdzie powinna uwzględniać różnorodne czynniki wpływające na ceny walut cyfrowych. Biorąc pod uwagę popyt i podaż, doniesienia medialne oraz aspekty technologiczne poszczególnych projektów, inwestorzy mogą podejmować bardziej świadome decyzje dotyczące swoich inwestycji. Warto jednak pamiętać o ryzykach związanych z tym rynkiem i odpowiednio je zminimalizować, aby uniknąć niepotrzebnych strat.

Korzyści i wady inwestycji w kryptowaluty na giełdzie: co warto wiedzieć?

Decydując się na inwestycje w kryptowaluty na giełdzie, warto zwrócić uwagę na korzyści i wady tego rodzaju przedsięwzięcia. Jedną z głównych zalet jest potencjalnie wysoka stopa zwrotu. Kryptowaluty, takie jak Bitcoin czy Ethereum, odnotowały w przeszłości spektakularne wzrosty wartości, co przekładało się na znaczne zyski dla inwestorów. Ponadto, handel kryptowalutami odbywa się 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, co pozwala na elastyczność i możliwość reagowania na zmiany rynkowe o każdej porze dnia i nocy.

Jednakże inwestowanie w kryptowaluty wiąże się również z pewnymi ryzykami. Warto pamiętać, że rynek ten cechuje się dużą zmiennością cen – wartość kryptowalut może gwałtownie rosnąć lub maleć nawet w ciągu jednego dnia. Dlatego też niezbędna jest ostrożność oraz umiejętność zarządzania ryzykiem podczas inwestowania. Ponadto, należy zdawać sobie sprawę z faktu, że regulacje prawne dotyczące kryptowalut różnią się między poszczególnymi państwami i mogą ulec zmianom – to także wpływa na ryzyko inwestycji.

Warto również zwrócić uwagę na aspekt bezpieczeństwa inwestycji w kryptowaluty. Rynek ten jest stosunkowo młody i nie jest jeszcze tak dobrze uregulowany jak tradycyjne rynki finansowe, co może prowadzić do sytuacji, w których inwestorzy są narażeni na oszustwa czy ataki hakerskie. Dlatego też ważne jest korzystanie z renomowanych giełd oraz dbanie o odpowiednie zabezpieczenie swojego portfela kryptowalutowego.

Podsumowując, inwestowanie w kryptowaluty na giełdzie może przynieść znaczne korzyści, ale wiąże się także z ryzykiem. Kluczem do sukcesu jest edukacja, umiejętność zarządzania ryzykiem oraz świadomość zagrożeń płynących z tego rodzaju inwestycji. Warto również być otwartym na wymianę doświadczeń i opinii z innymi uczestnikami rynku – to pozwoli lepiej poznać specyfikę handlu kryptowalutami i podjąć świadome decyzje inwestycyjne.

Szwedzi podnoszą, a Węgrzy nie

Temat stóp procentowych pozostanie z nami jeszcze na długo. Dzisiaj Bank Szwecji podniósł stopy procentowe zgodnie z oczekiwaniami. Węgrzy z kolei utrzymują swoje na wysokich poziomach i czekają na cud.

Szwedzi podnoszą stopy procentowe

W Szwecji inflacja od ponad pół roku utrzymuje się na dwucyfrowych poziomach. Mimo ostatniego spadku z 12% na 10,6% nie widać szansy na szybki powrót do celu inflacyjnego. Z tego też powodu rynki oczekiwały podwyżki z 3% na 3,5% i taką właśnie dzisiaj otrzymaliśmy. Rynki zareagowały niespodziewanie jak na podwyżkę stóp procentowych, bo wyprzedażą waluty. Powodem tej reakcji był fakt, że wzrost o 0,5% był już zawarty w cenach, a liczono na zapowiedzi wyraźnych dalszych wzrostów. Te jednak nie spełniły oczekiwań analityków, stąd ich wycofywanie się ze szwedzkiej korony. Jest ona najtańsza dzisiaj od ponad 3 lat.

Węgrzy nie zmieniają stóp procentowych

Zgodnie z oczekiwaniami Węgrzy utrzymują najwyższe stopy procentowe w Unii Europejskiej.

Poza Unią w Europie węgierskie 13% przekracza Mołdawia, która w zeszłym miesiącu po raz kolejny obniżyła stopy procentowe. Od szczytu z 21,5% spadły już one do 14%, co sugeruje, że za miesiąc możemy mieć przetasowanie w tym specyficznym rankingu. Warto też zwrócić uwagę, że Mołdawia jeszcze kilka miesięcy temu miała inflację zbliżającą się do 35%, dzisiaj ma raptem 22%, kiedy Węgrzy cały czas znajdują się na szczytach w przedziale 25-26%. Najwyższe stopy procentowe ma Ukraina, która znajduje się nadal pod wpływem rosyjskiej agresji militarnej, ale nawet tam inflacja jest niższa niż na Węgrzech. To, co się wydarzyło w Budapeszcie w ramach polityki monetarnej, może w przyszłości być szeroko komentowane jako przykład złych praktyk.

Nurkowanie cen ropy

Sprzedaż nowych domów w USA okazała się nie tylko wyraźnie wyższa od oczekiwań, ale również najwyższa od sierpnia 2022 roku. W marcu sprzedano ich bowiem 683 tysiące, co jest wynikiem aż o 53 tysiące wyższym od oczekiwań. Jaki ma to wpływ na rynek walutowy? Wielu obserwatorów pilnie obserwuje dane z rynku nieruchomości, gdyż to właśnie tutaj dość wyraźnie powinniśmy widzieć negatywne efekty rosnących stóp procentowych. Wyższe oprocentowanie wpływa bowiem bardzo negatywnie na możliwość kupna domu nawet w krajach, gdzie dominują kredyty na stałą stopę procentową. Gdyby ten rynek złapał zadyszkę, byłby to jasny sygnał dla FED, że mogą spowodować powtórkę z 2008 roku. Wtedy kryzys z rynku nieruchomości rozlał się na resztę gospodarki. Teraz warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden uspokajający element. Nadal rosną ceny nieruchomości.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Wyniki finansowe Grupy Kuehne+Nagel za pierwszy kwartał 2023 r.

  • Szybka normalizacja łańcuchów dostaw po wyjątkowej sytuacji w latach 2021 i 2022
  • Wysoka rentowność wszystkich jednostek biznesowych w porównaniu z okresem sprzed pandemii
  • Koncentracja na kontroli kosztów, dzięki modelowi asset light
  • Współczynnik konwersji grupy na wysokim poziomie 26%
Grupa
Kuehne+Nagel
CHF mln
Q1 2023 Q1 2022 Δ
Obrót netto 6,748 10,158 -37%
Zysk brutto 2,394 2,942 -19%
Wynik operacyjny (EBITDA) 803 1.306 -39%
EBIT 612 1.120 -45%
Zysk za okres 462 832 -45%
Wolne przepływy pieniężne 415 1,037 -60%

 

Początek roku upłynął pod znakiem wyzwań geopolitycznych i inflacyjnych na całym świecie. Jednocześnie łańcuchy dostaw szybko unormowały się w porównaniu do lat 2021 i 2022. Mimo że popyt na usługi transportowe spadł zgodnie z oczekiwaniami, Grupa Kuehne+Nagel osiągnęła dobre wyniki. Wyjątkowa sytuacja gospodarcza związana z pandemią COVID-19 zniekształca możliwości porównania z poprzednim rokiem. W kontekście normalizacji środowiska biznesowego i w porównaniu do wyników sprzed pandemii, wyniki w pierwszym kwartale 2023 r. stanowią rekord.

Obrót netto za pierwsze trzy miesiące 2023 r. wyniósł 6,7 mld CHF, EBIT 612 mln CHF, a zysk netto 462 mln CHF. Wskaźnik konwersji, który opisuje stosunek EBIT do zysku brutto Grupy, pozostał na wysokim poziomie 26%.

Stefan Paul, CEO Kuehne+Nagel International AG:

„Środowisko makroekonomiczne pozostało niezwykle wymagające na początku 2023 r. Nie jest to zaskoczeniem, ponieważ oznaki osłabienia pojawiły się jesienią ubiegłego roku, po okresie nadzwyczajnego popytu na usługi logistyczne związanego z pandemią.

Dzięki naszej koncentracji na kontroli kosztów poprzez wykorzystanie modelu asset light, Grupa Kuehne+Nagel była w stanie utrzymać się w tym środowisku i zwiększyć udział w rynku na całym świecie. Już teraz widzimy wczesne sukcesy wdrożenia strategii Roadmap 2026 przedstawionej w marcu”.

Logistyka morska

 

CHF mln

Q1 2023 Q1 2022 Δ
Obrót netto 2,667 4,857 -45%
Zysk brutto 686 974 -30%
EBIT 344 621 -45%

 

W pierwszym kwartale 2023 r. obroty netto morskiej jednostki biznesowej wyniosły 2,7 mld CHF, a EBIT 344 mln CHF. Współczynnik konwersji utrzymał się na wysokim poziomie 50%. Wolumen kontenerów w pierwszym kwartale 2023 r. wyniósł 987,000 TEU.

Logistyka morska w Kuehne+Nagel osiągnęła znaczący wzrost udziału w rynku, ustanawiając po raz pierwszy pozycję lidera na trasie transpacyficznej.

Logistyka lotnicza

 

CHF mln

Q1 2023 Q1 2022 Δ
Obrót netto 1,862 3,146 -41%
Zysk brutto 488 817 -40%
EBIT 154 425 -64%

 

W pierwszym kwartale 2023 r. obroty netto logistyki lotniczej wyniosły 1,9 mld CHF, a EBIT 154 mln CHF. Współczynnik konwersji wyniósł 32%. Wolumen frachtu lotniczego wyniósł 475 000 ton w pierwszym kwartale 2023 r. Na rynku frachtu lotniczego w ogólnej fazie spadkowej, Kuehne+Nagel utrzymało stabilny udział w rynku, jednocześnie zyskując udział w takich obszarach jak transport towarów łatwo psujących się.

W ramach długoterminowej umowy czarterowej z Atlas Air, Kuehne+Nagel odebrało w lutym w Seattle ostatniego wyprodukowanego Boeinga 747. Jumbo jet będzie wykorzystywany głównie do transportu towarów na trasie transpacyficznej dla spółki zależnej Kuehne+Nagel – Apex Logistics.

Logistyka drogowa

 

CHF mln

Q1 2023 Q1 2022 Δ
Obrót netto 956 982 -3%
Zysk brutto 349 329 6%
EBIT 52 30 73%

 

W pierwszym kwartale 2023 r. obroty netto drogowej jednostki biznesowej wyniosły 956 mln CHF, a EBIT 52 mln CHF. W pierwszym kwartale zrealizowano około 6 milionów zleceń. Sieci nadal były dobrze wykorzystywane, co pozwoliło jednostce odnotować rekordowy wynik kwartalny.

W marcu Kuehne+Nagel uruchomiło we Francji pierwsze 23 elektryczne ciężarówki, które będą wykorzystywane głównie w środowisku miejskim.

Logistyka kontraktowa

 

CHF mln

Q1 2023 Q1 2022 Δ
Obrót netto 1.263 1.173 8%
Zysk brutto 871 822 6%
EBIT 62 44 41%

 

W pierwszym kwartale 2023 r. obroty netto logistyki kontraktowej wyniosły 1,3 mld CHF przy EBIT na poziomie 62 mln CHF. Koncentracja na segmentach klientów o wysokiej wartości dodanej oraz wysokie wykorzystanie powierzchni magazynowej ponownie doprowadziły do wzrostu rentowności do nowego rekordowego poziomu.

Dzięki otwarciu nowego centrum dystrybucyjnego dla Decathlon, francuskiego detalisty z branży sportowej, jednostka ta zwiększyła możliwości logistyczne dla tego klienta w Ameryce Łacińskiej o około 30%. Nowy obiekt w Chile jest wyposażony w najnowocześniejszą robotykę do kompletacji omnichannel.

Grupa Elemental Holding ze 100% udziałem w niemieckiej spółce

19 kwietnia br. Grupa Elemental nabyła 32% udziałów w Recat GmbH od Funduszu Ekspansji Zagranicznej FIZAN zarządzanego przez PFR Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A. W efekcie Grupa posiada obecnie 100% udziałów niemieckiej spółki.

Recat jest na rynku niemieckim oraz zachodnio-europejskim wiodącym przedsiębiorstwem specjalizującym się w recyklingu zużytych katalizatorów samochodowych i przemysłowych. Kluczowym elementem działalności spółki jest zaawansowany technologicznie zakład recyklingu zdolny przetwarzać do 200 ton surowca miesięcznie, a także profesjonalne laboratorium chemiczne.

– Jest to kolejny krok w procesie integracji naszej Grupy. Pozwoli na lepsze wykorzystanie synergii i da możliwość bardziej efektywnego wdrażania procesów optymalizacyjnych w ramach Grupy Elemental Holding, co wzmocni naszą pozycję na rynku – mówi Krzysztof Spyra, COO PGM and M&A Elemental Holding.

Transakcja jest konsekwencją umowy inwestycyjnej zawartej między PFR TFI a Elemental Holding  w 2019 r.

– Fundusz Ekspansji Zagranicznej jest partnerem Elemental Holding w inwestycjach na rynkach europejskich i amerykańskim. Łącznie zainwestował w 5 projektów. Fundusz na współpracę patrzy długofalowo i wspiera ambitne polskie firmy na kolejnych etapach rozwoju międzynarodowego biznesu. Sprzedaż udziałów spółki Recat to ostatni etap procesu inwestycyjnego realizowanego wspólnie na rynku niemieckim mówi Wojciech Jabłoński, menadżer zarządzający inwestycjami, Fundusz Ekspansji Zagranicznej, PFR TFI.