Nawet 26 tys zł. bez konieczności zakładania firmy i bez podatku. Korzystne zmiany w działalności bez rejestracji

Zgodnie z ustawą Prawo przedsiębiorców podatnik nie musi rejestrować swojej działalności, jeśli miesięcznie osiąga z niej przychody niższe niż 50% płacy minimalnej. Pojawiła się szansa, że limit ten już w 2023 roku będzie podwyższony do pełnej kwoty najniższego wynagrodzenia.

Prowadzenie działalności nierejestrowanej jest korzystne dla podatnika, ponieważ nie ponosi on wtedy kosztów działalności i nie musi odprowadzać składek ZUS. Od stycznia 2023 roku limit przychodów dla takiej działalności wynosi 1745 zł.

Zgodnie z uchwaloną przez Sejm Ustawą o zmianie ustaw w celu zlikwidowania zbędnych barier administracyjnych i prawnych limit przychodów przy działalności niezarejestrowanej zostanie od 1 lipca podniesiony do 75% minimalnego wynagrodzenia. Wtedy też podwyższona zostanie płaca minimalna do 3600 zł. Oznacza to, że przedsiębiorcy, którzy rozpoczną działalność w lipcu, nie musieliby jej rejestrować jeśli nie przekroczą 2700 zł przychodu miesięcznie.

Przypomnijmy, że projekt początkowo zakładał limit przychodów na poziomie minimalnego wynagrodzenia. Ostatecznie jednak zdecydowano, że wzrośnie z 50% na 75%. W 2023 roku będzie więc można zarobić nawet 26,6 tys. zł bez konieczności zakładania firmy. Trzeba jednak pamiętać, że miesięczne przychody w pierwszym półroczu nie mogą przekroczyć 1745 zł na miesiąc, a od lipca już 2700 zł.

Działalność nierejestrowana podlega opodatkowaniu i rozliczeniu w zeznaniu rocznym na skali podatkowej, na której kwota wolna od podatku wynosi 30 000 zł. Z tego powodu cały przychód z działalności nierejestrowanej za 2023 rok byłby nieopodatkowany.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Wyniki VRG S.A. w lutym 2023 r.

Sprzedaż VRG S.A. osiągnęła w lutym 2023 wartość 86,4 mln zł, o 5,7 proc. więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Narastająco w dwóch pierwszych miesiącach sprzedaż VRG wyniosła 178,1 mln zł (o 8,8 proc. więcej r/r). Luty upłynął pod znakiem spowolnienia w popycie konsumpcyjnym, wywołanym sytuacją gospodarczą, inflacją oraz zachowaniem klientów w czasie przełomu dwóch okresów: wyprzedażowego i wprowadzania nowych kolekcji wiosna/lato.

Segment odzieżowy VRG zanotował w lutym 6,1-procentowy wzrost, osiągając wartość 36,3 mln zł. Segment jubilerski Grupy osiągnął w lutym sprzedaż w granicach 50,1 mln zł, co jest wartością o 5,5 proc. większą niż w roku ubiegłym. Kanały online odpowiadały w lutym za 12,3 proc. sprzedaży (w porównaniu z 16,3 proc. rok wcześniej).

 – Luty jest tradycyjnie miesiącem, w którym klient wciąż poszukuje atrakcyjnej oferty z poprzedniego sezonu podczas wyprzedaży w salonach stacjonarnych i online. Mniejszy udział sprzedaży w kanale online wskazuje, że w ostatnich miesiącach ma miejsce wzmożony ruch między poszczególnymi segmentami i kanałami.  – mówi Janusz Płocica, prezes zarządu Grupy VRG.

Marża Grupy w lutym 2023 r. wyniosła 51,2 proc. w porównaniu do 50,6 proc. w analogicznym okresie rok wcześniej. Wzrost marży jest konsekwencją optymalizacji działań w zakresie promocji cenowych i wcześniejszego niż w roku ubiegłym rozpoczęcia sprzedaży nowej kolekcji.

– Znajdujemy się obecnie na przełomie okresu wyprzedaży i wprowadzania nowych kolekcji. Liczymy na ich atrakcyjność, a także, dzięki wielu formalnym okazjom przypadającym tradycyjnie w drugim i trzecim kwartale roku, na wzrost sprzedaży odzieży formalnej. Vistula rozszerza ofertę Vistula Woman i urozmaica swój asortyment kolekcjami kapsułowymi. Wólczanka, oprócz flagowych koszul, w tym sezonie wprowadza nowe modele, będące odpowiedzią na zmiany na rynku odzieży formalnej skierowanymi w stronę wygody. Bytom przedstawia linię Supreme Comfort, stawiając na maksymalną wygodę i utylitarność. W. KRUK proponuje ręcznie zdobioną biżuterię ze złota i srebra, a także rozwija ofertę biżuterii popularnej marki Picky Picka. Natomiast Deni Cler prezentuje kolekcję “Magia Kina”, inspirowaną kobietami – ikonami, które zapisały się w historii kinematografii. To, jak dobrze przygotowaliśmy się na wiosnę i lato 2023, będziemy mogli określić jednak dopiero w nadchodzących miesiącach– dodaje Janusz Płocica.

Live Motion Games pozyskuje 5 mln zł finansowania na działalność operacyjną i rozwój spółki

Działająca w branży game i notowana na rynku NewConnect spółka Live Motion Games S.A. podpisała umowę inwestycyjną z funduszem Global Tech Opportunities 20, w ramach której może pozyskać nawet 5 mln zł. Pośrednikiem pomiędzy spółką, a inwestorem jest doradca inwestycyjny ABO Securities. Inwestora reprezentował adw. Paweł Frańczak z kancelarii prawnej PFLAW Advocates & Partners, a LMG  Łukasz Łyszczarek z kancelarii Lewczuk Łyszczarek i wspólnicy. Środki zostaną przeznaczone na działalność operacyjną i rozwój firmy, w tym nowych gier. 

Transakcja zakłada emisję obligacji zamiennych na akcje o wartości 5 tys. zł każda. Obligacje będą oferowane w 1 transzy o wartości nominalnej 625 tys. zł, 8 transzach o wartości nominalnej 500 tys. zł oraz 1 transzy o wartości 375 tys. zł. Maksymalna wartość środków, jakie może pozyskać Live Motion Games, wynosi 5 mln zł. Obligacje będą emitowane w sytuacji wystąpienia określonego zapotrzebowania spółki.

Umowa z funduszem Global Tech Opportunities 20 umożliwi nam dalszy rozwój, w tym finansowanie realizacji gier, nad którymi obecnie pracujemy. Bardzo ważna jest dla nas transzowana forma pozyskanego finansowania. Dzięki temu spółka otrzyma niezbędny kapitał w momencie wystąpienia zapotrzebowania na te środki, co pozwoli efektywnie je wykorzystać. Warto zaznaczyć, że kwota 5 mln zł to wartość maksymalna. Nie musimy jej wykorzystywać w stu procentach – mówi Dorota Osowska, prezes zarządu Live Motion Games S.A.

Strategia działalności spółki zakłada produkcję i wydawanie gier na komputery osobiste sprzedawane za pośrednictwem platformy Steam na rynki globalne. LMG koncentruje się na produkcji symulatorów, gier city-builder oraz z gatunku survival. Aktualnie firma skupia się na realizacji tytułów: Chernobyl Liquidators, Millennials oraz Builders of China, co również będzie możliwe dzięki pozyskanemu finansowaniu.

– W Chernobyl Liquidators gracze znajdą się w samym centrum katastrofy reaktora z 1986 roku, a ich główny cel to zmniejszenie poziomu promieniowania i pomoc ludziom. Z kolei Builders of China to emocjonująca strategiczna rozgrywka, w której zadaniem użytkowników będzie budowa i rozwój miast antycznych Chin. Wierzymy, że nasze gry zadowolą przyszłych graczy – zapowiada Dorota Osowska.

Live Motion Games na podstawie umowy z Frozen Way opracuje także nową grę z gatunku Life Sim pt. Millennials. W tytule gracze wcielą się w rolę studenta pierwszego roku.

Głównym akcjonariuszem Live Motion Games S.A. jest grupa PlayWay S.A.

Global Hydrogen rozpoczyna testy mikrobiogazowni i nawiązuje współpracę z partnerami w celu oceny uniwersalności technologii

Notowana na NewConnect spółka opracowująca technologie w branży zielonej energii – Global Hydrogen, podpisała umowy współpracy z kilkoma partnerami celem przeprowadzenia badań i testów dostarczonego substratu. To kolejny etap realizacji projektu prototypu mikrobiogazowni, który został zapowiedziany przez spółkę w grudniu ub.r. Global Hydrogen kieruje swoją ofertę głównie do przedsiębiorstw z sektora rolno-spożywczego oraz gospodarstw rolnych.

Projekt modułowej mikrobiogazowni o mocy od 5kW jest już na kolejnym etapie realizacji. Podpisane umowy z nowymi partnerami mają służyć określeniu jakości oraz potencjału biogazu poszczególnych substratów. Poprzez testy konwersji różnorodnych substratów chcemy dokładnie zbadać wydajność oraz zweryfikować uniwersalność naszej technologii – mówi Zbigniew Lizoń, prezes zarządu Global Hydrogen. – To następny krok, w kierunku rozwoju kolejnego produktu Global Hydrogen, który docelowo ma być produktem masowym – dodaje Zbigniew Lizoń.

Spółka nawiązała współpracę m.in. z Fabryką Wyrobów Cukierniczych „JAGO”, Międzygminnym Kompleksem Unieszkodliwienia Odpadów „ProNatura” oraz Leśnym Parkiem Kultury i Wypoczynku „Myślęcinek”. W ramach zawartych umów Global Hydrogen przeprowadzi badania i testy dostarczonego przez partnerów substratu, a otrzymane wyniki posłużą określeniu jego biogazowydajności, czyli potencjału energetycznego. Z przeprowadzonych weryfikacji i testów firma przekaże poszczególnym partnerom raporty z badań. Testy mają również na celu odpowiednie skonfigurowanie urządzenia, a także dokonanie szczegółowych obliczeń wydajności produkcji.

Mikrobiogazownia to koncepcja Global Hydrogen, która będzie kierowana przede wszystkim do producentów spożywczych, przedsiębiorstw zajmujących się odpadami zielonymi oraz mniejszych gospodarstw rolnych. Zgodnie z założeniami, po każdym pełnym miesiącu testów, firma dostarczy raport opisujący wszystkie parametry pracy prototypu, wprowadzane modyfikacje i korekty. Finalnie zostanie stworzony projekt technologii produkcji seryjnej oraz wybudowana linia produkcyjna. Koszty tego przedsięwzięcia w całości pokrywa Global Hydrogen. W projekt będzie również zaangażowana spółka zależna – Turbo Green Electric, która posiada wyłączną, nieograniczoną terytorialnie, pełną licencję do korzystania z wynalazku SMBP (Self Mixing Biogas Plant).

Eurohold ma za sobą udany rok, zakończony silnym czwartym kwartałem

  • W 2022 r. przychody grupy Eurohold wzrosły o ok. 77% r/r i osiągnęły 3,2 mld euro. EBITDA zwiększyła się o 52% do prawie 146 mln euro.
  • Segment energetyczny reprezentowany przez markę Electrohold miał największy udział
    w wynikach grupy za rok 2022. Przychody z tego tytułu potroiły się, osiągając 1,83 mld euro.
  • Składka zebrana przez Euroins Insurance Group, linię ubezpieczeniową Euroholdu, wzrosła o 24% r/r i wyniosła 854 mln euro. Od 2018 roku ubezpieczenia Euroins są dostępne także na polskim rynku.

Eurohold Bulgaria AD, wiodąca grupa energetyczna i finansowa w Europie Środkowo-Wschodniej oraz Południowo-Wschodniej, zakończyła 2022 rok udanym czwartym kwartałem, który umocnił wcześniej wypracowane przez nią bardzo dobre wyniki. Holding zaraportował 3,2 mld euro przychodów, czyli o 77% więcej niż w 2021 roku. Jego EBITDA zwiększyła się o ok. 52% do ok. 146 mln euro.  W skali roku zysk netto Euroholdu zwiększył się o 8,8% i wyniósł 34,9 mln euro. Opublikowany raport jest pierwszym, w którym Eurohold w pełni konsoliduje w skali całego roku wyniki spółek energetycznych, przejętych w 2021 roku od czeskiej grupy CEZ.

Największy udział w wynikach za 2022 r. miał segment energetyczny, reprezentowany przez markę Electrohold. Przyniósł grupie ponad połowę całkowitych przychodów i znacząco wpłynął na poprawę jej rentowności.

Segment ubezpieczeniowy, za który w grupie odpowiada Euroins Insurance Group AD (EIG), kontynuował konsekwentny wzrost wyników. Składka przypisana brutto EIG wzrosła o 24% w porównaniu z 2021 rokiem i osiągnęła 854 mln euro. W tym wzroście sprzedaży partycypowały niemal wszystkie obszary biznesowe ubezpieczyciela. Euroins oferuje swoje produkty ubezpieczeniowe w 12 państwach. Od 2018 roku są one również dostępne dla polskich klientów.

Pod koniec 2022 roku Euroins sprzedało swoje udziały w towarzystwach ubezpieczeniowych na Białorusi i w Rosji, koncentrując się na rozwoju biznesu w pozostałych państwach w regionie: Gruzji i Ukrainie. Euroins posiada w Ukrainie dwa podmioty, który dostosowały swoją działalność do warunków wojennych i kontynuują ją pomimo toczącego się już od ponad roku konfliktu zbrojnego.

– Mamy za sobą rok pełen wyzwań, z których część była trudna wcześniej do wyobrażenia. Dlatego jestem bardzo zadowolony z tego, jak poradziliśmy sobie z sytuacją oraz ze wzrostem naszych wyników w dwóch głównych obszarach biznesowych: energetycznym i ubezpieczeniowym. Sektor energetyczny mierzył się w 2022 roku z ogromnymi wyzwaniami, lecz udało nam się wykorzystać pojawiające się szanse.  To sprawia, że spodziewam się dobrych wyników również w tym roku.

W segmencie ubezpieczeniowym utrzymaliśmy działalność naszych dwóch ukraińskich towarzystw i najlepiej jak mogliśmy zatroszczyliśmy się o naszych pracowników. Wszystkie podmioty ubezpieczeniowe wchodzące w skład grupy są dobrze dokapitalizowane. Dotyczy to również rynku rumuńskiego, gdzie podjęliśmy dodatkowe działania mające na celu zapewnienie jeszcze lepszej stabilności finansowej. Inwestując w ostatnich latach przez akwizycje i podnoszenie kapitałów ponad 200 mln euro w Euroins Romania, a także dzięki wsparciu, jakiego udzieliliśmy spółce w ostatnim, trudnym dla rumuńskiego rynku ubezpieczeniowego okresie, potwierdzamy nasze zaangażowanie w rozwój firmy oraz obsługę milionów naszych rumuńskich klientów mówi Kiril Boshov, Prezes Zarządu Euroholdu.

Alior Bank podsumowuje 2022 r. i wchodzi do WIG-20

Kolejne rekordowe kwartalne przychody, najwyższy w historii wskaźnik NIM, po raz pierwszy spadek wskaźnika NPL poniżej 10 proc. Do tego wysoka rentowność i dalszy rozwój obszaru cyfryzacji. Takie wyniki Alior Bank prezentuje za IV kw. 2022 r. Potwierdzeniem konsekwentnego rozwoju spółki jest jej powrót do indeksu WIG-20.

Ostatni kwartał 2022 r. Alior Bank zakończył przychodami na rekordowym poziomie, który wyniósł 1,322 mld zł. Wynik odsetkowy wyniósł 1,14 mld zł, co stanowi wzrost aż o 50 proc. w ujęciu rocznym. Raportowany zysk netto w IV kw. ubiegłego roku wyniósł 360 mln zł i jest to rekordowy wynik w całej historii działalności banku. Skorygowany o zdarzenia jednorazowe zysk netto w IV kw. 22 wyniósł 369 mln zł, a w całym 2022 r. 1,371 mld zł. W ostatnich miesiącach minionego roku Alior Bank koncentrował się m.in. na przygotowaniu strategii rozwoju, którą zaprezentował w lutym 2023 r.

Alior Bank wyraźnie poprawił efektywność, rentowność i jakość portfela. Wskaźnik kredytów zagrożonych NPL spadł poniżej 10 proc. W ujęciu rocznym obniżono go o 1,97 pp., do poziomu 9,8 proc. Znacznie wzrosła rentowność kapitału własnego wyrażona w ROE, która w IV kw. wyniosła 24,6 proc., co jest wynikiem lepszym o 18,3 pp. w porównaniu z tym samym okresem 2021 r.

Znaczący wpływ na wynik w 2022 r. miały zdarzenia jednorazowe, wśród których należy wyróżnić przede wszystkim: w I kw. odpis aktywów niefinansowych na oddział w Rumunii; w II kw. przystąpienie do Systemu Ochrony Banków Komercyjnych; w III kw. rezerwa na koszt „wakacji kredytowych”, rezerwa na zwrot dodatkowej marży związanej z wpisem hipoteki do ksiąg wieczystych, dopłata do Systemu Ochrony Banków Komercyjnych oraz wpłata na Fundusz Wsparcia Kredytobiorców; a w IV kw. – kolejna wpłata na Fundusz Wsparcia Kredytobiorców.

– Na tle sektora jesteśmy jednym z najbardziej efektywnych banków. W czwartym kwartale osiągnęliśmy historycznie rekordowe wyniki. Na szczególna uwagę zasługuje NIM i ROE. Niedawno ogłosiliśmy nową strategię rozwoju, w ramach której postawiliśmy sobie ambitne cele. Mamy olbrzymią satysfakcję, że właśnie wracamy do indeksu WIG-20. Po dwóch latach przerwy Alior Bank ponownie znajdzie się wśród 20 największych spółek notowanych na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych – mówi Grzegorz Olszewski, prezes Zarządu Alior Banku.

Alior Bank był tam od marca 2014 r. do marca 2021 r. W komunikacie z 2 marca br. spółka GPW Benchmark poinformowała, że po sesji 17 marca 2023 r. zostanie przeprowadzona rewizja roczna portfeli indeksów. W związku z nią Alior Bank ponownie wejdzie w skład WIG-20.

W 2022 r. w ujęciu rocznym, ROE wyniosło 11,3 proc., prezentując wzrost o 3,6 pp. rok do roku. Aktywa banku wyniosły 82,9 mld zł. Koszty ryzyka (CoR) w IV kw. utrzymywały się na dobrym poziomie 1,57 proc.

– Alior Bank systematycznie poprawia efektywność i utrzymuje rentowność na bardzo dobrym poziomie. Satysfakcjonujący jest także poziom współczynników kapitałowych TIER I oraz TCR, które na koniec IV kw. 2022 r. znacznie przekraczają minima regulacyjne – informuje Radomir Gibała, wiceprezes Zarządu Alior Banku odpowiedzialny za obszar finansów.

Dla klientów biznesowych

W IV kw. ub. roku Bank rozpoczął prace nad nową bankowością internetową dla firm. Realizacja projektu została zaplanowana na lata 2023 – 2025. Pierwsi klienci będą mogli zapoznać się z systemem już w połowie przyszłego roku. Uruchomiony został także nowy, automatyczny wniosek internetowy o rachunek firmowy dla jednoosobowych działalności gospodarczych. Aż 87 proc. procesów jest w pełni automatycznych, co przekłada się na skrócenie czasu realizacji – od momentu uruchomienia wniosku do otwarcia rachunku, cały proces udało się zrealizować w 5 min. i 40 sek. W segmencie małych firm udział procesów automatycznych utrzymuje się na stabilnym poziomie. Dzięki zaplanowanym pracom rozwojowym, bank przewiduje ich wzrost w 2023 r. Już 45 proc. dyspozycji jest przyjmowanych zdalnie, co w ujęciu rocznym stanowi wzrost o 13 pp.

Strategia poprawy jakości portfela kredytowego KB ma pozytywny wpływ na wzrost przychodów, spadek kosztów ryzyka oraz obniżenie wskaźnika NPL, czyli tzw. kredytów zagrożonych. Na koniec 2022 r. wskaźnik ten zmniejszył się o 4,1 pp. w ujęciu rocznym – mówi Tomasz Miklas, wiceprezes Zarządu Alior Banku odpowiedzialny za ryzyko.

Przy utrzymującym się poziomie aktywów 11 mld zł w regularnej obsłudze, portfel w restrukturyzacji i windykacji maleje. Towarzyszy temu optymalizacja bazy klientów. Bank koncentruje się na budowaniu relacji z klientami o dobrym profilu ryzyka i wysokim potencjale produktowym. W IV kw. ub. r. udział nowych limitów kredytowych sprzedawanych firmom reprezentującym branże preferowane, wzrósł o 15 pp. w porównaniu z wcześniejszym kwartałem.

Dla klientów indywidualnych

Konto Jakże Osobiste pozostaje flagowym produktem Alior Banku w segmencie klientów indywidualnych – w IV kw. 2022 r. liczba otwartych rachunków zanotowała 25-proc. wzrost rok do roku. Również o 25 proc. w IV kw. 2022 r. zwiększyła się liczba aktywnych użytkowników aplikacji mobilnej i w listopadzie ub. r. przekroczyła ona milion. W IV kw. 2022 r. za pośrednictwem Alior Mobile klienci zlecili 11 mln przelewów, czyli niemal o 20 proc. więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Klienci Alior Banku zwiększają również częstotliwość korzystania z usług dodatkowych, takich jak transakcje BLIK czy opłacanie przejazdów autostradą za pomocą aplikacji. Liczba przejazdów autostradą oraz biletów opłaconych w aplikacji Alior Mobile w IV kw. 2022 r. wyniosła 483 tys., co oznacza 67 proc. wzrost rok do roku.

Ze względu na niski popyt na kredyt hipoteczny, spowodowany głównie wzrostem rynkowych stóp procentowych, w segmencie kredytów hipotecznych utrzymuje się trend spadkowy. Alior Bank jednak dobrze sobie, radzi nawet w tak trudnym otoczeniu zewnętrznym. Udział w nowej sprzedaży kredytów hipotecznych w ostatnim kwartale 2022 r. był na poziomie 6,2 proc. (przy poziomie 4,1 proc. w 2021 r.). Pomimo 57-proc. spadku sprzedaży w IV kw. 2022 r. – w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego – w ujęciu rocznym, wartość portfela kredytów hipotecznych brutto wzrosła o 3 proc. do 16 mld zł. Zapewnia to Alior Bankowi 3,1 proc. udziału w rynku.

Sprzedaż pożyczek gotówkowych utrzymuje się na stabilnym poziomie i w IV kw. 2022 r. wyniosła 1,32 mld zł. Pomimo spadku wartości portfela kredytów konsumpcyjnych brutto z 18,7 mld zł w IV kw. 2021 do 16,9 mld zł rok później, Alior Bank pozostaje w gronie liderów tego rynku z udziałem na poziomie 11,1 proc. Dużym sukcesem Banku jest 49-proc. udział umów sprzedanych w kanałach zdalnych. W najbliższej przyszłości planowane jest sukcesywne podnoszenie tego wskaźnika.

Sprzedaż kredytów ratalnych spadła w IV kw. 2022 r., w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego, o 22 proc. Z kolei liczba klientów i portfel kredytów w tym segmencie utrzymują się na zbliżonym poziomie. Bank, we współpracy z RentUp oraz siecią Komputronik, wdrożył najem konsumencki, co w kolejnych kwartałach powinno wspierać rozwój portfela kredytów Consumer Finance.

Cyfrowy lider

Już od grudnia ubiegłego roku pierwsza grupa klientów może korzystać z Alior Pay, nowatorskiej usługi na rynku odroczonych płatności, pozwalającej odraczać na 30 dni a następnie – na życzenie klienta rozkładać na raty transakcje internetowe, transakcje w sklepach stacjonarnych wykonane kartą lub BLIKIEM oraz przelewy z rachunku w Alior Banku. Warunkiem skorzystania z usługi jest m.in. posiadanie rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego oraz aplikacji mobilnej Alior Mobile. Alior Pay będzie sukcesywnie udostępniany coraz większemu gronu klientów. Już teraz bank zapowiada jego rozwój o inne usługi, nie tylko dla klientów indywidualnych.

Wśród zeszłorocznych innowacji znalazła się także usługa Moje Rachunki pozwalająca w łatwy sposób zagregować wszystkie rachunki i faktury, a następnie opłacać je zbiorczo za pomocą jednego kliknięcia. Po jednorazowej konfiguracji, rozwiązanie samodzielnie monitoruje rachunki do opłacenia, ułatwiając klientom kontrolowanie terminów oraz wysokości opłat.

Zgodnie z nową strategią, której głównym filarem są innowacje, w Alior Banku zostanie uruchomiony BOT ofertowy. Będzie on wsparciem InfoNiny, czyli funkcjonującej od kilku lat elektronicznej asystentki. Jego zadaniem będzie zachęcanie klientów do zapoznania się z ofertą kredytową Banku.

Grupa Alior Banku

Biuro Maklerskie Alior Banku odnotowało przychody na poziomie 53,3 mln zł, czyli porównywalnym z 2021 r. i zbliżonym do rekordowego 2020 r. W samym IV kw. 2022 r. obroty na Giełdzie Papierów Wartościowych były istotnie mniejsze niż w pierwszej połowie roku. Przełożyło się to na niższe wyniki prowizyjne Biura Maklerskiego. W październiku do oferty zostały wprowadzone instrumenty ETF (Exchange Traded Fund). Biuro Maklerskie zostało także członkiem Global Connect, czyli nowego rynku na GPW. W ogłoszonym przed kilkoma dniami przez „Puls Biznesu” corocznym rankingu najlepszych rachunków maklerskich, wysoko oceniono ofertę Biura Maklerskiego Alior Banku, klasyfikując ją na drugiej pozycji.

Alior Bank rozwijał także kolejne produkty we współpracy z PZU SA, który jest głównym akcjonariuszem Grupy. W ofercie pojawiła się promocja na ubezpieczenia NNW oraz opiekę zdrowotną PZU „Z kartą na Plusie zdrowie w bonusie” skierowaną do klientów biznesowych. Około 5,6 tys. pracowników Alior Banku korzysta z ubezpieczenia PZU Zdrowie, a prawie 5 tys. z ubezpieczenia sponsorowanego PZU Życie.

ESG

– Alior Bank kompleksowo realizował założenia wynikające z polityki zrównoważonego rozwoju. W obszarze ESG wyróżnikiem Alior Banku będzie „S” – odpowiedzialność społeczna m.in. za pracowników, ich rodziny oraz klientów – deklaruje Grzegorz Olszewski.

Wśród najważniejszych i najbardziej rozległych działań znajdują się te, realizowane na rzecz pomocy obywatelom Ukrainy, którzy zostali poszkodowani w wyniku rosyjskiej agresji. W 2022 r. działalność rozpoczęła także Fundacja Alior Banku. W zakresie dbania o środowisko, bank skupił się na dążeniu do zeroemisyjności, głównie dzięki pomiarom emisji gazów cieplarnianych. Natomiast rozwój w zakresie cyfryzacji przekłada się na redukcję zużycia papieru i plastiku.

W 2022 r. Alior Bank zrealizował cykl wydarzeń skierowanych do pracowników, klientów i lokalnych społeczności. Wśród nich znalazł się np. dzień na „U”, który zachęcał pracowników do regularnego badania się. Z kolei „Aktywni z Aliorem” to cykl imprez sportowo-rekreacyjnych, którego głównym zadaniem jest promowanie zdrowego i aktywnego trybu życia. Seria wydarzeń będzie kontynuowana w bieżącym roku.

Alior Bank pozostaje także aktywny w segmencie gamingu – w ramach kolejnej współpracy z profesjonalną drużyną AGO Rogue powstał Alior Bank Team, który bierze udział w zawodach akredytowanej Ligii Regionalnej Ultraligi. Zespół składa się z krajowych zawodników polskiej sceny League of Legends. Dodatkowo, Alior Bank wspiera graczy przy wydarzeniach e-sportowych i był partnerem głównym pierwszego w Polsce festiwalu dla graczy „Meet at Rift”.

„Bank na co dzień, Bank na przyszłość”

W ostatnim kwartale 2022 r. trwały także intensywne prace nad nową strategią Alior Banku. „Bank na co dzień, Bank na przyszłość” to plan rozwoju uniwersalnej, nowoczesnej instytucji, nastawionej na budowanie z klientem głównej relacji cyfrowej. Wśród jej najważniejszych założeń jest rozwój aplikacji Alior Mobile, która zyska nową, inkluzywną odsłonę. Akcent zostanie postawiony na przyjazne procesy samoobsługowe, indywidualizację kontaktu z klientem w czasie rzeczywistym oraz rozwój eTożsamości. Dzięki udostępnieniu usługi Alior Pay, Alior Bank zamierza utrzymać pozycję lidera finansowania zakupów. Nowe technologie mają wspierać mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa. Zostanie to osiągnięte dzięki inwestycjom w rozwój detalicznego e-bankingu, a przede wszystkim wdrożenie zupełnie nowej platformy bankowości internetowej, mobilnej i zintegrowanych modułów księgowych.

Kluczowe wskaźniki finansowe Grupy w IV kw. 2022 roku

  • Przychody: 1,322 mld zł.
  • Raportowany zysk netto w IV kw. 22 r. wyniósł 360 mln zł – jest to rekordowy poziom w historii Alior Banku.
  • Skorygowany o zdarzenia jednorazowe zysk netto w IV kw. 22 wyniósł 369 mln zł, a w całym 2022 r. 1,371 mld zł.
  • Bezpieczna pozycja kapitałowa oraz płynnościowa banku: współczynnik TIER1 na poziomie 13,00 proc., a TCR 14,19 proc. Nadwyżka ponad wymogi regulacyjne dla TIER1 wynosi 435 pb., a TCR 354 pb.
  • CoR (koszty ryzyka) na poziomie: 1,57 proc.
  • NIM (marża odsetkowa netto) Banku w analizowanym okresie wyniosła: 5,92 proc.
  • ROE (rentowność kapitału własnego) na poziomie: 24,6 proc.
  • C/I (koszty do dochodów) na poziomie: 34,56 proc.

Aktywność inwestorów na rynkach Grupy GPW – luty 2023

  • Spadek wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 33,3% rdr do 18,8 mld zł
  • Spadek wolumenu obrotu kontraktami terminowymi na indeksy o 24,4% rdr do poziomu 578,9 tys. szt.
  • Spadek wartości obrotu obligacjami na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń o 38,7% rdr do444,8 mln zł
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 39,6% do 9,4 TWh
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu gazem ziemnym o 9,7% rdr do 12,6 TWh

W lutym 2023 r. łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 18,8 mld zł, czyli o 33,3% mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń spadła o 31,3% rdr do poziomu 18,6 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wyniosła 0,93 mld zł, o 31,3% mniej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec lutego wyniosła 60 181,40 pkt. i była o 1,6% niższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect w lutym odnotowano spadek łącznej wartości obrotu akcjami o 28,5% rdr do poziomu 229,8 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect spadła o 31,7% rdr i wyniosła 214,1 mln zł.

Na rynku GlobalConnect wartość obrotów akcjami w lutym wyniosła 223,9 tys. zł.

Łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi w lutym wyniósł 911,1 tys. szt., czyli o 26,9% mniej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy spadł o 24,4% rdr do poziomu 578,9 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na akcje spadł o 44,4% rdr do 115,5 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na waluty spadł o 17,9% rdr do 198,3 tys. szt.

W lutym odnotowano spadek wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 41,7% rdr do poziomu 216,2 mln zł oraz spadek obrotów ETF-ami o 32,2% rdr do 69,7 mln zł.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła na koniec lutego 92,9 mld zł, wobec 97,5 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość obrotu obligacjami na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń spadła o 38,7% rdr do poziomu 444,8 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP wyniosła 23,1 mld zł wobec 54,8 mld zł rok wcześniej, co oznacza spadek o 57,8% rdr.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym wyniósł w lutym br. 9,4 TWh, co oznacza spadek o 39,6% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku spot wzrósł o 83,0% rdr do poziomu 4,9 TWh. Na rynku forward wolumen spadł o 65,0% rdr do poziomu 4,5 TWh.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym spadł o 9,7% rdr do 12,6 TWh. Na rynku spot wolumen obrotu wzrósł o 0,5% do poziomu 1,7 TWh. Na rynku terminowym odnotowano spadek o 11,1% rdr do poziomu 10,9 TWh.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”)[2], na rynku spot wyniósł 1,7 TWh, co oznacza spadek o 2,2% rdr.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) wzrósł o 32,1% rdr do poziomu 6,1 ktoe[3].

Obrót Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE wzrósł o 68,6% rdr, do wolumenu 2,5 TWh.

Kapitalizacja 374 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku w lutym 2023 r. 599,7 mld zł (127,1 mld EUR).

Łączna kapitalizacja 418 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła 1 316,0 mld zł (279,0 mld EUR).

Na Głównym Rynku w lutym 2023 r. zadebiutowały akcje spółki GENOMTEC (przejście z NewConnect).

W lutym br. na GPW odbyło się 20 sesji giełdowych, tyle samo co rok wcześniej.

W załączeniu dane o obrotach na rynkach prowadzonych przez Grupę GPW.

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

[2] świadectwa pochodzenia związane z efektywnością energetyczną (tzw. białe certyfikaty) są wystawiane, notowane i rozliczane w innych jednostkach metrycznych niż pozostałe świadectwa na TGE (toe – tona oleju ekwiwalentnego; energetyczny równoważnik jednej metrycznej tony ropy naftowej o wartości opałowej równej 10.000 kcal/kg)

[3] ktoe = 1000 toe, Mtoe = 1000 000 toe

Michał Tykarski nowym członkiem zarządu IAI S.A.

Nowym członkiem zarządu spółki IAI S.A. odpowiedzialnym za rozwój produktu e-commerce oraz business development został Michał Tykarski.

Michał zdobywał doświadczenie w branży e-commerce budując przez ostatnie półtora roku platformę sprzedażową Shopee. Nadzorował tam dział business development, a w szczególności akwizycję i onboarding merchantów oraz wyniki sprzedażowe platformy.

– Bycie liderem innowacji w produktach dla rynku e-commerce to jeden z naszych kluczowych celów. Michał posiada bardzo dobre zrozumienie potrzeb merchantów zdobyte podczas budowy marketplace’u. Dzięki temu IAI S.A. będzie gotowy na jeszcze szybszy rozwój swoich produktów oraz dostosowanie się do potrzeb klientów – mówi Jarosław Mikos, prezes zarządu IAI S.A. – Chcemy również zbudować silną strukturę organizacyjną, która pozwoli nam udźwignąć tempo wzrostu naszego biznesu. Elementem tego jest rekrutacja czołowych menedżerów, do których należy Michał Tykarski – dodaje Mikos.

Michał Tykarski pracował wcześniej w Boston Consulting Group. W BCG prowadził projekty z zakresu strategii, fuzji i przejęć, procesów sprzedażowych oraz doświadczeń klienta (customer journeys) – głównie dla sektora bankowego i ubezpieczeniowego. Posiada dyplom z fizyki teoretycznej zdobyty na Uniwersytecie Cambridge.

Volvo, Netflix, Google – dlaczego giganci wybierają Polskę?

Kilka dni temu Volvo ujawniło plany otwarcia w Krakowie Tech Hubu, w którym rozwijane będą kompletne i kluczowe funkcje nowych, w pełni elektrycznych samochodów. Z kolei w styczniu Netflix ogłosił, że otwiera centrum inżynieryjne w Warszawie, w którym rozwijane będą rozwiązania umożliwiające proces produkcji treści. To kolejni światowi giganci po Google i Intel, którzy w ostatnim czasie postanowili zainwestować nad Wisłą. Jakie czynniki przyciągają zagraniczne firmy do Polski?

– Jest ich sporo, a początkiem przewag naszego kraju z pewnością jest dostęp do zasobów intelektualnych, dobrze wykształconej kadry, umożliwiającej budowanie usług w oparciu o R&D, oraz innowacje, co podkreślają sami przedstawiciele zagranicznych firm lokujących swój biznes w Polsce – mówi Marta Machus-Burek, Senior Partnerka, Wiceprezeska Zarządu Colliers odpowiedzialna za doradztwo strategiczne.

Polska w czołówce państw europejskich

Jak wynika z raportu „Sektor nowoczesnych usług biznesowych w Polsce 2022”, przygotowanego przez Związek Liderów Sektora Usług Biznesowych (ABSL) we współpracy z Colliers, Polska jest szóstą co do wielkości gospodarką w Unii Europejskiej, a w ciągu ostatniej dekady stała się jednym z liderów wzrostu gospodarczego w Europie. W kraju prężnie rozwija się sektor usług biznesowych opartych na wiedzy, co czyni go magnesem przyciągającym przedsiębiorców inwestujących w centra BPO/SSC, GBS, IT oraz R&D.

– Niepewna sytuacja w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, wywołana m.in. pandemią koronawirusa, wojną w Ukrainie i postępującą inflacją, zrodziła obawy, że odbije się to negatywnie na atrakcyjności Polski wśród międzynarodowych inwestorów. Widzimy jednak, że nadal chętnie lokują tu swoje kapitały – w ostatnim roku było to ponad 3,7 mld euro, czyli o 200 mln euro więcej niż w 2021 r. [1] Odzwierciedleniem tego pozytywnego trendu jest wysoki wskaźnik zatrudnienia w centrach biznesowych prowadzonych przez inwestorów zagranicznych w Polsce, które na koniec 2022 r. oscylowało wokół 400 tysięcy osób i cały czas rośnie. Inwestują u nas nie tylko przedsiębiorcy z Niemiec, Szwajcarii czy Japonii. Prym wiodą firmy amerykańskie, które zatrudniają ponad 112 tys. polskich specjalistów[1] – mówi Marta Machus-Burek.

Specjaliści w każdym calu

Szeroki wachlarz uczelni wyższych i bliska współpraca uniwersytetów z sektorem biznesowym sprawiają, że Polska może poszczycić się wyspecjalizowaną kadrą pracowniczą, spełniającą wysokie wymogi technologicznych pracodawców. W ostatnich latach potrzeby rynku pracy stopniowo zmieniły się w kierunku połączenia umiejętności językowych[2] i programistycznych, a najbardziej cenieni są inżynierowie z szeroko rozumianego sektora R&D.

– Już od kilku lat branża IT przyciąga tysiące nowych studentów, absolwentów i osoby przebranżawiające się. Tylko w roku akademickim 2022/2023 studia informatyczne w Polsce rozpoczęło aż 44 tysiące młodych ludzi. Zagraniczni inwestorzy cenią wysoki poziom edukacji technicznej w Polsce i wysokie kwalifikacje pracowników. Fakt, że światowi giganci tacy, jak LG, Google czy Intel zaufali już Polsce, sprawił, że kolejne marki technologiczne, m.in. Devbridge, TRUMPF Huettinger, ANP Enertech, chcą lokować tu swoje inwestycje – mówi Sebastian Bedekier, Partner, Dyrektor Regionalny Colliers w Poznaniu.

Ostatni rok to także widoczny napływ pracowników z Ukrainy i Białorusi, często wysoko wykwalifikowanych. Przyjeżdżając do Polski, uzupełniają braki kadrowe, ale również mają wpływ na wzrost konsumpcji.

– W związku z migracją, spowodowaną wybuchem wojny w Ukrainie, wprowadzono przepisy, które ułatwiają legalizację zatrudnienia osób przyjeżdżających do Polski z terenów objętych konfliktem. Obywatele Ukrainy, mogą więc wykonywać pracę w Polsce bez dodatkowego obowiązku uzyskania zezwolenia na pracę cudzoziemca. Wiele firm z tego korzysta – dodaje Sebastian Bedekier.

Jak biuro, to tylko w Polsce

Kolejnym ważnym argumentem przemawiającym na korzyść Polski jest wysoka podaż nowoczesnej powierzchni biurowej. Pod tym względem jesteśmy liderem w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w naszym kraju wynoszą już ponad 12,7 mln mkw., z czego większość zlokalizowana jest na ośmiu głównych rynkach miast regionalnych (6,44 mln mkw.)[3], które coraz częściej przyciągają firmy zagraniczne. Popyt na koniec 2022 r. w całej Polsce wyniósł 1,48 mln mkw., o 19% więcej niż rok wcześniej i 25% więcej w porównaniu do 2020 r.

– Deweloperzy biurowi wychodzą dziś naprzeciw potrzebom najemców i ich pracowników, którzy nie oczekują tylko dostępu do wysokiej jakości powierzchni, ale całego zestawu udogodnień – od przedszkola, poprzez punkty usługowe czy restauracje. Dziś liczy się multifunkcyjność – zaznacza Sebastian Bedekier.

Arcyważnym czynnikiem kształtującym atrakcyjność Polski jest także postawa polskich miast.

– Profesjonalna oferta inwestycyjna, synergia wielu podmiotów w poszczególnych miastach (samorządów, uczelni wyższych, innych pracodawców itd.), a także pomoc prezydentów miast i ich urzędników – to wszystko stawia Polskę na czele listy krajów bardzo atrakcyjnych dla inwestycji zagranicznych. Nie należy zapominać w tym miejscu o działalności PAIH i programów pomocowych – podkreśla Partner i Dyrektor Regionalny Colliers w Poznaniu.

Konkurencyjne wynagrodzenia

Także pod względem kosztów pracy Polska wypada atrakcyjnie na tle krajów Europy Zachodniej, choć różnice w wynagrodzeniach są znaczące, zwłaszcza na niższych stanowiskach. Najwyższe notowane są w Warszawie (+9,4% w porównaniu do średniej w Polsce). W centrach usług wspólnych płace są o 2% wyższe od średniej, a w centrach IT o 14%. Najwyższe wynagrodzenia oferowane są w branży farmaceutycznej (+16%).

– W nadchodzących latach globalna rywalizacja o pracowników będzie się nasilać. Posiadanie jak najlepiej wykwalifikowanej kadry staje się więc priorytetem, szczególnie jeśli mowa o sektorze usług biznesowych i wiele firm realizuje go już dziś. Polska kształci wielu specjalistów, którzy mogą konkurować z najlepszymi na całym świecie, jednak w dalszym ciągu jesteśmy tańszym rynkiem pracy – zaznacza Sebastian Bedekier.

Będą kolejni?

Polska, chcąc przyciągnąć zagranicznych inwestorów, oferuje programy zachęt. Przykładem może być wprowadzony w 2018 r. instrument wsparcia – Polska Strefa Inwestycji, który umożliwia przedsiębiorstwom realizującym nowe inwestycje na terenie całej Polski uzyskanie zwolnienia z podatku dochodowego (CIT/PIT) na okres 10-15 lat, w wysokości nawet do 70% wartości planowanej inwestycji. Ponadto dla strategicznych inwestycji oferowane jest wsparcie w formie gotówkowej. Z roku na rok liczba chętnych inwestorów ubiegających się o granty rośnie – w 2022 r. PAIH przygotował 41 rekomendacji wsparcia inwestycji o istotnym znaczeniu dla naszej gospodarki do Ministerstwa Rozwoju i Technologii, podczas gdy w 2021 było to 25.

– Polska powoli staje się bezpieczną przystanią dla firm technologicznych z całego świata. Jej atrakcyjność przejawia się w położeniu geograficznym – blisko rynków zbytu, stabilności gospodarczej oraz możliwościach oferowanych w związku z członkostwem w Unii Europejskiej. Na arenie międzynarodowej jawimy się jako miejsce dające potencjał do szybkiego wzrostu, dzięki wykwalifikowanej kadrze i możliwości optymalizacji kosztów, ale również przez instrumenty wsparcia dla inwestorów, które oferowane są przez państwo. Z tej ostatniej możliwości chętnie korzysta branża auto-moto, czego przykładem może być inwestycja Mercedes-Benz w budowę fabryki w Jaworze czy producentów sprzętu do pozyskiwania zielonej energii – Vestas i Daikin. Ogromnie ważnymi czynnikami są też liczne powierzchnie biurowe i magazynowe oraz rozwinięty sektor logistyczny, utrzymujące nasz kraj na pozycji lidera rozwoju gospodarczego na mapie Europy. Biorąc to wszystko po uwagę, wierzę, że już wkrótce usłyszymy o kolejnych wielkich otwarciach – podsumowuje Marta Machus-Burek.

[1] Według danych Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu za 2022 r.

[2] Według raportu ABSL najpopularniejszym językiem obcym jest angielski (używany przez 95,1% centrów biznesowych), na drugim miejscu plasuje się język niemiecki (75%), zaś na trzecim francuski (68%).

[3] Dane Colliers

Czas na dezinflację. Wysokie stopy procentowe pozostaną z nami na dłużej

Nadzieje na obniżki stóp procentowych powinniśmy mieć mniejsze niż Amerykanie. Polska inflacja jest 4-krotnie wyższa, a Fed jest konsekwentny w walce z wzrostem cen, trudno to powiedzieć o NBP. Czeka nas dezinflacja.

Inflacja CPI w Polsce za styczeń wzrosła do 17,2% r/r, przy poziomie 16,6% r/r za grudzień. Oczekiwano znacznie wyższego odczytu na poziomie 17,6% r/r. W przypadku inflacji miesięcznej mamy wzrost rzędu 2,4% m/m przy konsensusie oczekiwań analityków 2,8% m/m oraz przy poprzednim poziomie 0,1% m/m.

– Fatalna okazała się dynamika III kwartał do IV kwartału naszego PKB, która była na 2,4% minusie, a więc gospodarka spada bardziej niż tego oczekiwano – mówi w rozmowie z MarketNews24 Maciej Kietliński, ekspert XTB. – To może sprzyjać osłabieniu inflacji, RPP może definitywnie zakończyć cykl podwyżek stóp procentowych, a słowem roku w Polsce będzie dezinflacja, która jednak nie oznacza spadku cen. Nawet jeżeli ceny będą rosnąć o takie same kwoty, to ze względu na efekt bazy wskaźniki inflacji rok do roku będą niższe. Przy nadal bardzo odczuwalnych wzrostach cen będziemy mieć w tym roku do czynienia z dezinflacją.

Gdyby porównywać polskie i amerykańskie nadzieje na obniżki stóp procentowych, to sytuacja obu gospodarek jest bardzo różna i różne są odczyty makroekonomiczne. Dane z amerykańskiego rynku pracy były tak dobre, że wzrosły nadzieje, że Fed szybciej zakończy cykl podwyżek stóp procentowych. Inwestorzy wyczekiwali na pivot czyli na zmianę w polityce Fed, zwłaszcza że dane z amerykańskiej gospodarki też były względnie dobre, a spadek inflacji był wyższy od oczekiwań analityków.

Sytuacja jest jednak płynna, pojawiają się nowe dane. Odczyt bazowej inflacji PCE, kluczowej dla polityki monetarnej Fed wskazał na 4,7% wzrost w ujęciu rocznym wobec 4,3% oczekiwanego i ‘dolał oliwy do ognia’ ponieważ inwestorzy już wcześniej dostrzegli spowolnienie spadku presji cenowej w odczytach inflacji CPI, bazowej czy PPI. Dodatkowo wciąż rosnące osobiste wydatki Amerykanów mimo najbardziej agresywnego cyklu podwyżek Fed od lat 80-tych wskazują, że Fed będzie musiał zrobić dużo więcej by okiełznać presję cenową i być może nastawi się na długą walkę.

Sentyment byków osłabiły komentarze członków Fed, Philipa Jeffersona i Loretty Mester, która wskazała że przy ekstremalnie napiętym rynku pracy ryzyko zrobienia zbyt mało przewyższa aktualnie ryzyko wynikające ze zrobienia zbyt dużo. Rynek wycenia już prawie 30% szans na wyższą, 50 pb podwyżkę stóp w marcu która jeszcze niedawno wydawała się niemal zupełnie nieprawdopodobna. Wiele wskazuje na to, że Fed będzie musiał zrobić rzeczywiście więcej by nie doprowadzić do zakotwiczenia oczekiwań inflacyjnych na zbyt wysokich poziomach, które niczym samospełniająca się przepowiednia utrudniałyby walkę z presją cenową.

Ponieważ banki centralne podążają chętnie śladem Fed, wysokie stopy procentowe mogą z nami pozostać na dłużej, a nadzieje na pivot oddalać się.

– Konsensus rynkowy analityków zakłada, że do obniżek stóp procentowych w Polsce dojdzie dopiero w I kwartale przyszłego roku – wyjaśnia ekspert XTB.

W USA inwestorzy bardziej bali się inflacji niż recesji, ale to się zmienia wraz z ogłaszaniem kwartalnych wyników finansowych, zwłaszcza przez BigTech-y, które informują o planowanych dużych redukcjach zatrudnienia.

– W Polsce mamy rok wyborczy, dlatego temat recesji niemal nie pojawia się – dodaje M.Kietliński z XTB.

Najbardziej zanieczyszczone miejscowości w Polsce

Jak co roku Polski Alarm Smogowy opublikował smogowy ranking najbardziej zanieczyszczonych miejscowości w kraju. Ranking obejmuje rok 2021 i wskazuje najmocniej zanieczyszczone miejscowości w kraju. Niestety, na tej liście znajdują się też uzdrowiska. Dodatkowo do rankingu zalicza się tylko te miejscowości, w których dokonuje się pomiarów jakości powietrza. To jest około 300 lokalizacji – tymczasem w Polsce jest 2500 gmin. Nie wiadomo zatem, czy w pozostałych miejscowościach jest czyste powietrze. Przykładem może być wieś Zabierzów pod Krakowem, w której nie było stacji pomiarowej. I oto dwa lata temu do Zabierzowa trafiła stacja pomiarowa Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Miejscowość od razu trafiła do pierwszej dziesiątki najmocniej zanieczyszczonych tylko dlatego, że pojawiła się tam stacja pomiarowa. Historycznie jest tak, że stacji pomiarowych jest więcej na południu kraju, więc mniej informacji pochodzi z północy Polski. Wiadomym jest, że są bardzo zanieczyszczone miejscowości, jak Lębork, Stargard Gdański, Wejherowo. Tam, gdzie są stacje pomiarowe na północy Polski – notowane są przekroczenia dopuszczalnych stężeń pyłów zawieszonych czy rakotwórczych benzoalfa.

– Liderzy są zawsze ci sami. Rok temu wygrał Nowy Targ. W tym roku wygrała Nowa Ruda – tym razem miejscowość z województwa dolnośląskiego. Dla osób, które nie znają Nowej Rudy, to jest niewielka miejscowość – kilkanaście tysięcy ludzi, położona w kotlinie górskiej na Dolnym Śląsku, otoczona górami – powiedział serwisowi eNewsroom Piotr Siergiej z Polskiego Alarmu Smogowego. – Tam niestety w centrum, wśród domów opalanych węglem i drewnem, znajduje się stacja pomiarowa. I niestety w Nowej Rudzie powietrze było najgorsze w Polsce. Takie miejscowości królują w rankingu – mocno opalane piecami węglowymi: Nowa Ruda, Nowy Targ, Sucha Beskidzka. Do tej listy również dołączają również uzdrowiska – na przykład Rabka Zdrój, Goczałkowice Zdrój. Widać wyraźnie, że normy są przekraczane mocno na południu Polski. Powód jest dosyć oczywisty – czyli gęstość zabudowy. Chociaż na Północy też jest jeszcze sporo do zrobienia – analizuje Siergiej.

Budowa dróg i autostrad w 2023 roku – które inwestycje mają być gotowe?

Rok 2022 zakończył się z oddanymi w sumie 322 kilometrami dróg o najwyższym priorytecie – a więc autostradami i drogami ekspresowymi. Na koniec ubiegłego roku mieliśmy w stosunku do rozporządzenia Rady Ministrów, które mówi docelowo o ośmiu tysiącach kilometrów autostrad i dróg ekspresowych, prawie 4900 kilometrów dróg, z których mogliśmy korzystać. Czyli realizacja planu zakończyła się na koniec ubiegłego roku na poziomie 61%, a ponad 1300 kilometrów dróg była w budowie. Wiele prac na rok bieżący czekało na decyzję rządu o przyjęciu nowego programu budowy dróg. W grudniu został on przyjęty. To jest program na 2,5 tysiąca kilometrów dróg do 2033 roku o wartości 295 mld złotych. Część inwestycji o wartości około 105 miliardów będzie zrealizowana w ramach kontynuacji. Na 2023 rok plany mówią o 260 kilometrach nowych dróg.

– W tym roku zakończy się budowa wszystkich fragmentów A18 i do węzła z A4 będzie ona w pełni autostradą. Autostrada A1, która jest oczywiście dostępna już na całej długości dla kierowców i połączyła morze z południem naszego kraju – wciąż na sporym fragmencie w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego ma prowadzone prace wykończeniowe i tym samym niższą prędkość – powiedział serwisowi eNewsroom Adrian Furgalski, wiceprezes ZDG TOR. – Te wszystkie prace zostaną zakończone, więc autostrada A1 na całej swojej długości będzie miała przepisową prędkość, 140 kilometrów na godzinę. Powstanie też kolejny fragment drogi S7 z kierunku warszawskiego na południe. To jest Lesznowola, Tarczyn – około 15 kilometrów trasy szybkiego ruchu. W ten sposób wyjeżdżając z Warszawy aż do Miechowa pojedziemy płynnie, omijając Kielce i Radom. Czekamy też na spore fragmenty Via Baltica S61 – oddano je już do użytkowania, ale jeszcze nie dla kierowców. W tym roku do pełnego użytkowania trafi też fragment obwodnicy Łomży i aż 50 kilometrów w okolicach Ełku. Ponadto Łódź stanie się jedynym dużym miastem, które w pełni zamknie swój ring, czyli swoją obwodnicę – domknięte zostanie ostatnie 16 kilometrów – wskazuje Furgalski.

Fundusz Jet Investment przeznaczy ponad €100 mln na przejęcia polskich spółek

Jet Investment, jedna z największych czeskich firm zarządzających funduszami private equity, planuje znacząco zwiększyć inwestycje w Polsce. W najbliższych trzech latach przeznaczy na akwizycje ponad 100 mln euro, przejmując od trzech do ośmiu firm z sektora przemysłowego.

Wywodzący się z Brna Jet Investment w ubiegłym roku przejął polską spółkę Rockfin, świadczącą usługi inżynieryjne dla sektora energetycznego. Obecnie otwiera biuro w Warszawie, którym pokieruje Marek Chłopek, menedżer z ponad 20-letnim doświadczeniem w branży private equity i zarządzania aktywami.

– Od ponad 25 lat inwestujemy w spółki przemysłowe z Europy Centralnej i możemy pochwalić się bardzo dobrymi wynikami w rozwijaniu tych firm. Doskonale znamy ten sektor i uważamy, że polskie przedsiębiorstwa przemysłowe mają ogromne możliwości rozwoju. Chcemy być bliżej nich, ich właścicieli oraz instytucji finansowych kluczowych dla krajowego rynku private equity i stąd nasza decyzja, aby otworzyć biuro w Warszawie – mówi Marek Malík, partner Jet Investment.

Obecnie Jet Investment, który działa na rynku od 1997 roku, uruchamia swój trzeci fundusz inwestycyjny (Jet 3) dedykowany inwestycjom w Europie Środkowej. Znaczna część tych środków przeznaczona będzie na inwestycje w Polsce. Fundusz, który dotychczas zebrał deklaracje od inwestorów gotowych powierzyć mu kapitał na kwotę ponad 130 mln euro prowadzi rozmowy z kolejnymi inwestorami i jest otwarty na nowy kapitał.

Podczas gdy większość funduszy private equity chce inwestować w spółki technologiczne i usługowe, nas interesuje sektor przemysłowy. W Polsce jest wiele firm zajmujących się wyspecjalizowaną produkcją przemysłową, które mają unikalny produkt i klientów, również poza Polską – mówi Marek Chłopek, dyrektor zarządzający warszawskim biurem Jet Investment. – Chcemy być partnerem dla polskich przedsiębiorstw, wspierać ich rozwój i ekspansję zagraniczną. Wiele z nich ma dziś trudności z pozyskaniem finansowania bankowego, obsługą zadłużenia, jak również musi się zmierzyć z pogarszającą się sytuacją finansową z powodu rosnących kosztów i ciągle wysokich cen energii.

Jet Investment obecnie analizuje możliwości przejęcia pięciu spółek z Polski. Czeski inwestor jest zainteresowany firmami oferującymi produkty lub usługi dla sektora energii odnawialnej, przemysłu kolejowego, lotniczego, motoryzacyjnego, maszynowego, chemicznego, przetwarzania odpadów przemysłowych, produkcji tkanin technicznych, materiałów kompozytowych, stopów metali, materiałów budowlanych oraz z branży technologii informacyjno-komunikacyjnej (ICT).

Fundusz zamierza przeznaczać na przejęcia udziałów w pojedynczych polskich spółkach od 10 do 50 mln euro, nabywając pakiety większościowe lub całość udziałów. Zamiarem jest budowanie regionalnych liderów na bazie polskich aktywów, także poprzez działania konsolidacyjne z firmami z rynku niemieckiego i austriackiego.

W porównaniu do firm zachodnioeuropejskich polskie spółki produkcyjne mają większy potencjał wzrostu ze względu na szersze pole do optymalizacji i poprawy wydajności. Polskie firmy korzystać będą także na nearshoringu, czyli przenoszeniu produkcji przez globalnych producentów bliżej końcowego odbiorcy. Ponadto, wiele spółek mierzy się z problemem sukcesji i szuka doświadczonego nabywcy, który będzie w stanie dalej je rozwijać równocześnie budując wartość dla lokalnej społeczności – dodaje Marek Chłopek.

Jet Investment inwestuje w Polsce już od kilku lat. Przejęty w ubiegłym roku Rockfin zajmuje się produkcją i montażem urządzeń pomocniczych do turbin, generatorów i kompresorów wykorzystywanych w każdym typie elektrowni. Z trzema zakładami zlokalizowanymi w okolicach Gdańska, Gorlicach oraz Bydgoszczy, Rockfin generuje ponad 80 proc. przychodów za granicą.

Czeski fundusz jest też pośrednio właścicielem spółki inżynieryjnej Tedom Poland oraz firmy poligraficznej Eurodruk-Poznań. Do niedawna miał również w portfelu Kuźnię Ostrów Wielkopolski, wiodącego polskiego producenta podzespołów i komponentów do pojazdów szynowych, którą sprzedał inwestorowi branżowemu w 2020 roku.

Ze względu na plany zwiększenia skali naszej działalności w Polsce partnerzy funduszu podjęli w ubiegłym roku decyzję o otwarciu biura w Warszawie, które zarządzać będzie polskimi inwestycjami począwszy od wyboru potencjalnych celów przejęć, poprzez ich zarządzanie po zakupie, aż po sprzedaż – mówi Marek Chłopek.

Docelowo warszawskie biuro Jet Investment liczyć będzie 6-7 osób, w tym czterech doświadczonych dyrektorów inwestycyjnych, którzy będą w pełni odpowiadać za konkretne projekty. W przyszłym roku fundusz planuje też otwarcie biura w Niemczech.

W marketplace’ach najczęściej kupujemy odzież, obuwie i kosmetyki

  • W marketplace’ach, czyli internetowych sklepach typu Allegro czy Ceneo, kupuje już 72 proc. Polaków. Zamawiamy tam głównie ubrania (46 proc. użytkowników tych platform). W następnej kolejności obuwie i kosmetyki – takie wnioski płyną z badania Santander Consumer Banku „Polaków Portfel Własny: marketplace przyszłością e-commerce”.
  • Tego typu platformy są często wykorzystywane przez konsumentów nie tylko do robienia zakupów, ale i do poszukiwania informacji o produktach, które ich zaciekawiły. Aż 42 proc. Polaków korzystających z marketplace’ów, wchodzi tam, gdy chce dowiedzieć się więcej o konkretnym towarze. Popularnym pierwszym miejscem poszukiwania informacji jest wyszukiwarka Google. Rzadko kto wchodzi w tym celu na blogi influencerów (3 proc.).

Sklepy typu marketplace stają się coraz bardziej popularne w naszym kraju, do czego przyczynia się m.in. szeroki asortyment oraz atrakcyjne ceny. Jakie produkty Polacy zazwyczaj kupują na tego typu platformach? Według badania Santander Consumer Banku „Polaków Portfel Własny: marketplace przyszłością e-commerce” są to głównie ubrania (46 proc. korzystających z marketplace’ów). Tę odpowiedź częściej od mężczyzn wybierały kobiety (58 proc. w porównaniu do 31 proc. panów). Następne w kolejności znalazło się obuwie (31 proc.). Te w marketplace’ach jest znacznie częściej kupowane przez osoby po 40 roku życia niż młodych dorosłych (kolejno 39 i 20 proc. wskazań). Miejsce na podium zamykają kosmetyki, po które sięga co czwarty ankietowany (27 proc.). W tym wypadku panie również przeważają nad panami (36 proc. w grupie kobiet w porównaniu do 17 proc. mężczyzn). Ponadto co czwarty użytkownik marketplace’ów kupuje na tych platformach książki (25 proc.). Co może niektórych zaskoczyć, wśród tych respondentów jest najwięcej 18-29 latków (30 proc.) oraz seniorów (27 proc.).

Polacy kupujący w marketplace’ach chętnie sięgają również po elektronikę np. laptopy, tablety czy telefony komórkowe (24 proc.) oraz sprzęt RTV i AGD (23 proc.). Pierwsza kategoria jest wybierana głównie przez mężczyzn (35 proc. w porównaniu do 14 proc. z grupy kobiet), podobnie jak druga (37 proc. do 11 proc. pań) – komentuje Ewelina Krzynowy-Gaweł, Dyrektor ds. Sprzedaży Internetowej z Santander Consumer Banku. – W dalszej kolejności respondenci wskazywali narzędzia (17 proc.) oraz zabawki i inne artykuły dziecięce (15 proc.). Co ciekawe, niski odsetek ankietowanych wybierał biżuterię (9 proc.), meble czy artykuły wyposażenia wnętrz (7 proc.), co pozwala domniemywać, że mogą być to rzeczy, które wolimy kupować stacjonarnie.

94 proc. użytkowników marketplace’ów szuka informacji w sieci przed zakupem konkretnego produktu

Jak wynika z badania Santander Consumer Banku, większość Polaków kupujących na platformach zakupowych, poszukuje informacji w internecie zanim zamówi interesujący ich towar. Z odpowiedzi wynika, że już co drugi robi to za pomocą marketplace (42 proc.). Wyżej znalazła się tylko wyszukiwarka internetowa taka jak Google (72 proc. użytkowników marketplace’ów). Ankietowani w poszukiwaniu informacji często kierują się również na stronę konkretnej marki (34 proc.) czy szukają filmów omawiających produkt w serwisie YouTube (25 proc.). Co czwarty wybiera w tym celu media społecznościowe takie jak Facebook, Instagram czy Tik-tok (24 proc.). Co ciekawe, niemal równie często wspieramy się też forami internetowymi (23 proc.). Rzadko kierujemy się natomiast na blogi influencerów (3 proc.).

Poza szukaniem informacji o danym produkcie, dobrze jest zorientować się również z jakich opcji finansowania w marketplace’ach możemy skorzystać – dodaje Ewelina Krzynowy-Gaweł z Santander Consumer Banku. – Dobrą opcją byłaby tutaj np. karta ratalna, dzięki której możemy kupować kiedy chcemy i gdzie chcemy, spłacając zawsze tę samą kwotę ustaloną na starcie zobowiązania. Ciekawym wyjściem jest również limit odnawialny na daną kwotę, z którego można korzystać wielokrotnie, bez konieczności podpisywania kolejnych umów.

Badanie zostało zrealizowane na zlecenie Santander Consumer Banku – banku od kredytów metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI), przeprowadzonych przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych (IBRiS) w styczniu 2023 r. W badaniu wzięła udział reprezentatywna grupa dorosłych Polaków. Próba n = 1000.

Silne euro i rajd złotego

Po wyższych od oczekiwań danych inflacyjnych z USA otrzymaliśmy wyniki z Europy, które również wskazują na uporczywość inflacji. Dane o dynamice wzrostu cen z Francji, Hiszpanii czy Niemiec wskazują, że dzisiejsza publikacja z całej strefy euro może również okazać się wyższa. Dotyczy to zarówna wskaźnika zasadniczego jak i bazowego. W związku z tym euro ponownie może otrzymać wsparcie. Od poniedziałku widać odreagowanie na głównej parze walutowej. Kurs EUR/USD zdołał urosnąć z poziomu 1,0530 i zbliżyć się do 1,07. Wczoraj otrzymaliśmy silny rajd aprecjacyjny złotego i innych walut naszego regionu.

W rezultacie dzisiejszych danych oczekiwania co do stóp procentowych EBC mogą zostać ponownie skorygowane w górę. Przedstawiciele banku w swoich wypowiedziach cały czas brzmią w sposób „jastrzębi” co z pewnością znajdzie odzwierciedlenie w protokole z ostatniego posiedzenia instytucji, który poznamy dziś.

Euro może ponownie zyskać, jeśli dane ze strefy euro okażą się wyższe niż zakłada rynek. Inflacja zasadnicza według konsensusu ma spaść do 8,3 proc. r/r a bazowa uplasować się na podobnym poziomie jak w styczniu i wskazać 5,3 proc. Wyniki wyższe od założeń mogą spowodować, ze rynek zacznie wyceniać to, że EBC zawędruje ze stopami jeszcze wyżej i pozostawi je na dłużej w podwyższonej strefie. W rezultacie notowania EUR/USD mogą ponownie wejść w strefę powyżej 1,07.

Jeśli chodzi o USA, wczoraj poznaliśmy raport ISM dla przemysłu, gdzie najbardziej zaskoczył indeks cen płaconych, który to wskaźnik urósł do poziomu 51,3 pkt. Główny odczyt (47,7 pkt.) przebił poprzednią wartość ale był minimalnie poniżej mediany oczekiwań. Jutro pomimo pierwszego piątku miesiąca nie otrzymamy raportu z rynku pracy. Uwaga skupiona będzie na indeksie ISM dla sektora usług, który w styczniu uplasował się na bardzo wysokim poziomie 55,2 pkt.

Wczoraj krajowa waluta wykonała mini rajd umacniający. Nie jest to jednak efekt ani zmiany stanowiska RPP na bardziej jastrzębi ani optymistycznych informacji dotyczących sporów z UE. Ruch na złotym to prawdopodobnie efekt tego, że nasza waluta do tej pory była po prostu niedowartościowana i teraz nastąpiło dostosowanie wyceny. Pamiętajmy, że nie tylko złoty stał się mocniejszy. Podobny ruch jest zauważalny na koronie czeskiej i forincie. Oznacza to, że po prostu waluty naszego regionu cieszą się większym popytem. Można to tłumaczyć faktem dobrych danych z Chin (PMI), które poznaliśmy wczoraj. Odbicie głównego kraju zaliczanego do rynków wschodzących mogło wlać dużo optymizmu w serca inwestorów, którzy zaczęli zakładać, że lepsza koniunktura w Państwie Środka będzie miała przełożenie na inne gospodarki emerging markets. Dla złotego nie bez znaczenie był również ruch w górę na głównej parze walutowej. Tak czy inaczej PLN jest najsilniejszy względem euro od pierwszych dni stycznia, a notowania EUR/PLN ukształtowały lokalny dołek na 4,6620. Z kolei w relacji do USD nasza waluta jest najmocniejsza od początku lutego.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Raport Marsh Transactional risk insurance 2022

Raport Marsh Transactional risk insurance 2022: year in review przedstawia przegląd polis transakcyjnych uplasowanych w ostatnim roku w poszczególnych regionach na świecie, oraz opisuje prognozy dotyczące rozwoju rynku w 2023 roku i w kolejnych latach.

Kluczowe wnioski:

  • Ubiegły rok był wyjątkowy pod względem liczby fuzji i przejęć, łączna suma przyznanych limitów wyniosła 59,3 mld dolarów na uplasowanych przez Marsh ponad 2 200 polisach w ramach 1 438 transakcji – obejmujących ponad 420 mld dolarów łącznej wartości przedsiębiorstw. Choć stanowi to niższy wynik niż w 2021 roku, to łączna wartość limitów jest wyższa o 46,8 mld dolarów od rezultatów uzyskanych w 2020 roku.
  • Stawki ubezpieczeń R&W w warstwie podstawowej spadły drastycznie w Ameryce Północnej, schodząc o ponad 200 punktów bazowych z rekordowego poziomu na początku 2022 roku. Mimo to, stawki w Ameryce Północnej pozostają wyższe niż w pozostałych regionach. W EMEA (Europa, Bliski Wschód i Afryka) oraz w Azji ceny ubezpieczeń W&I w warstwie podstawowej nieznacznie wzrosły w porównaniu z rokiem poprzednim, natomiast ceny w regionie Pacyfiku spadły.
  • Pojemność ubezpieczeniowa pozostaje duża na całym świecie, z ponad 1 mld dolarów limitów dostępnych dla pojedynczej transakcji w Ameryce Północnej i Europie; nowi uczestnicy rynku również zwiększyli dostępną pojemność w Azji i regionie Pacyfiku.
  • W porównaniu do lat ubiegłych, we wszystkich regionach na świecie wzrosła liczba roszczeń z tytułu ryzyka transakcyjnego.
  • Klienci Marsh znacząco zwiększyli wykorzystanie ubezpieczeń podatkowych, głównie ze względu na lepsze zrozumienie produktu, jak również większe zaangażowanie i apetyt ubezpieczycieli, szczególnie w przypadku ryzyk innych niż fuzje i przejęcia (tj. zarządzanie bilansem).
Marcin Stoń – Head of Transactional Risk Insurance w regionie CEE & Eastern Mediterranean, Marsh
Marcin Stoń – Head of Transactional Risk Insurance w regionie CEE & Eastern Mediterranean, Marsh

Marcin Stoń – Head of Transactional Risk Insurance w regionie CEE & Eastern Mediterranean podsumowuje: „Pomimo ochłodzenia rynku M&A w 2022 roku, popularność ubezpieczeń transakcyjnych utrzymuje się na niezmiennie wysokim poziomie. W regionie EMEA za pośrednictwem Marsh zawarto prawie tysiąc polis i stanowiło to wynik bardzo zbliżony do poprzedniego roku. Klienci Marsh są coraz bardziej świadomi zalet polis transakcyjnych – nie tylko chronią one przed potencjalną szkodą, ale również pozwalają na sprawne zamknięcie transakcji M&A. Stale zwiększająca się liczba ubezpieczycieli oferujących polisy transakcyjne korzystnie wpływa na zakres ochrony ubezpieczeniowej oraz całkowity koszt ubezpieczenia. Średnia wartość składki to 1.3% dla regionu EMEA, natomiast dla polskich transakcji jest ona jeszcze niższa i wynosi ok 1%”.

Małgorzata Splett – Dyrektor Działu FINPRO (ubezpieczenia finansowe i profesjonalne) i PEMA (fuzje i przejęcia) w Marsh Polska dodaje: „Zarówno w Polsce, jak i w regionie EMEA obserwujemy dynamiczny wzrost liczby polis ryzyk zidentyfikowanych. Ubezpieczyciele mają apetyt na coraz szerszy katalog ryzyk, choć wciąż najczęściej ubezpieczane są znane ryzyka podatkowe np. te związane z podatkiem u źródła, reklasyfikacją umowy z pracownikami (b2b), VAT/CLAT, rezydencją podatkową, a nawet wybranymi kwestiami Transfer Pricing. Najczęściej problemy podatkowe „odkrywane” są przy pracy przy projektach M&A, ale mogą być też zidentyfikowane w toku normalnej działalności spółki Klienta. Szkodowość z polis transakcyjnych rośnie. Biorąc pod uwagę większą liczbę polis oraz konkurencyjny zakres ochrony, spodziewamy się, że trend wzrostowy będzie się utrzymywał w kolejnych latach. Nie zmieniają się natomiast kategorie najczęściej łamanych zapewnień z umowy sprzedaży – nadal najwięcej szkód z polis transakcyjnych dotyczy sprawozdań finansowych i podatków”.

Więcej informacji: https://www.marsh.com/uk/services/private-equity-mergers-acquisitions/insights/global-transactional-risk-report/global-transactional-risk-report-download.html

Wystawianie faktur własnej spółce. Eksperci: Wygląda na to, że fiskus jednak nie zmienił podejścia do tematu

Temat rozliczeń faktur wystawianych spółkom przez ich wspólników wzbudził ostatnio duże zaniepokojenie wśród części przedsiębiorców i doradców podatkowych. Pojawiły się bowiem opinie, że fiskus uznaje takie działanie za obejście przepisów. Jednak, jak wynika z informacji uzyskanych w Ministerstwie Finansów, sprawa została przedstawiona opinii publicznej w sposób niepełny. Resort przekonuje, że zaplanowane operacje cechuje sztuczność i występowanie korzyści podatkowej. Według ekspertów, trudno jednoznacznie stwierdzić, czy czynność ma pozorny charakter. Może się okazać, że przypuszczenia organu są właściwie niesłuszne, a działania podatnika – legalne. Znawcy tematu mają nadzieję, że głośny przypadek jest odosobniony i nie świadczy od odejściu od utrwalonej linii interpretacyjnej.

Szersze spojrzenie

W przestrzeni publicznej pojawiły się opinie, że fiskus zmienił zdanie o 180 stopni w sprawie rozliczeń faktur wystawianych spółkom przez ich wspólników. Przez lata je akceptował, a teraz mówi o obejściu przepisów. Tego typu stwierdzenia to efekt różnego rodzaju publikacji na temat stanowiska, zajętego w procedurze opiniowania przez Szefa KAS, w sprawie zapytania Dyrektora KIS, związanego z wnioskiem o wydanie interpretacji indywidualnej.

– Opis sprawy, przedstawiony w mediach oraz komentarzach powołanych w nim ekspertów jest niepełny, a więc nierzetelny. Według tej publikacji, stanowisko Szefa KAS dotyczyć miałoby sytuacji, w której wnioskodawczyni, tj. dentystka, świadczy usługi i wystawia faktury na rzecz spółki komandytowej, w której jest wspólnikiem – komplementariuszem. Taki opis, zawarty we wspomnianych publikacjach, przedstawia jedynie nie najważniejszy fragment sprawy i stwarza wrażenie istnienia po stronie resortu problemu, który faktycznie nie występuje w rzeczywistości – informuje Ministerstwo Finansów.

Pozostała, nieprzedstawiona część stanu faktycznego zawiera wskazanie, że „w roku poprzedzającym rok podatkowy, w którym planowane jest rozpoczęcie prowadzenia działalności gospodarczej, wnioskodawczyni prowadziła JDG oraz była wspólnikiem spółki cywilnej. Przedmiotem przeważającej działalności zarówno spółki, jak i jednoosobowej działalności gospodarczej była praktyka dentystyczna. Aktualnie spółka cywilna została przekształcona w spółkę komandytową. Jeśli chodzi o działalność indywidualną, w najbliższym czasie przedsiębiorstwo prowadzone w jej ramach zostanie wniesione aportem do innej spółki komandytowej, a JDG wnioskodawczyni zostanie wykreślona z CEIDG. Następnie planuje ona otworzyć nową indywidualną działalność gospodarczą w celu realizacji usług opisanych powyżej”.

– To okoliczności znacznie szersze niż samo wystawianie faktur własnej spółce. Dyrektor KIS wysnuł przypuszczenie, a Szef KAS je podzielił, że planowane przez wnioskodawczynię operacje, związane z przekształcaniem już prowadzonej działalności spółki, wnoszeniem JDG jako aport do innej spółki, następnie zamykaniem JDG, po czym otwieraniem jej na nowo w nowym statusie podatkowym, cechuje sztuczność i występowanie korzyści podatkowej. Mowa tu o korzystaniu w tej samej, de facto niezmienionej przedmiotowo działalności, z opodatkowania ryczałtowego, połączonego z generowaniem kosztów na poziomie spółki, w której będzie ona wspólnikiem, uprawnionym do podziału zysku – zaznacza resort finansów.

Jak stwierdza doradca podatkowy Ewa Flor, nie znając dokładnych okoliczności sprawy, w tym motywacji podatnika, nie sposób oceniać możliwości zastosowania klauzuli obejścia prawa. Jednakże zwięzły opis stanu faktycznego, który został przedstawiony przez Szefa KAS, w pewnym stopniu uspokaja. Pozwala bowiem zakładać, że stanowisko organów w tej kwestii nie uległo tak diametralnej zmianie, jak to się wydawało na początku. Organ bowiem zdaje się dostrzegać problem związany z konkretną sytuacją, czyli szeregiem być może nieuzasadnionych przekształceń podatnika, a nie ogólnie z faktem fakturowania spółki przez wspólnika.

– Przepis wymaga wyczerpującego przedstawienia we wniosku o interpretację stanu faktycznego lub zdarzenia przyszłego, a nie motywacji podatnika. Bez analizy przesłanek ekonomicznych, jakimi kieruje się podatnik, podejmując swoje działania, nie jest możliwe jednoznaczne stwierdzenie, czy realizowana przez niego czynność ma charakter pozorny. Możliwe jest jedynie poruszanie się w kategoriach przypuszczeń. W mojej ocenie, w opisywanej sprawie, nie jest możliwe jednoznaczne stwierdzenie, czy ww. działania cechowała sztuczność. Nie mamy bowiem pełnej wiedzy na temat przesłanek, jakimi kierował się podatnik – podkreśla doradca podatkowy Małgorzata Ostrowska-Krzewina.

Wokół przypuszczeń

Jak zaznacza Ministerstwo Finansów, w żadnym fragmencie wydanej opinii nie kwestionuje się ogólnie sytuacji, w której wspólnik świadczy usługi swojej spółce. Ponadto nie przekazuje się żadnych wytycznych do naczelników urzędów skarbowych. Wyrażone w opinii dla Dyrektora KIS oceny dotyczą wyłącznie konkretnego stanu wskazanego we wniosku o wydanie interpretacji. Podstawą prawną do takiego opiniowania jest art. 14b § 5c w zw. z art. 14b § 5b pkt. 1 Ordynacji podatkowej, a wyrażone w opinii dla Dyrektora KIS oceny dotyczą wyłącznie konkretnego stanu wskazanego we wniosku o wydanie interpretacji.

W powyższym przypadku okoliczności uzasadniały powzięcie opinii o istnieniu „uzasadnionego przypuszczenia”, że stan faktyczny lub jego elementy mogą być potencjalnie objęte hipotezą art. 119a Ordynacji podatkowej. Resort podkreśla również, że wskazany przepis stawia wymóg, aby każdorazowo przy ocenie spełnienia przesłanek w nim zawartych uwzględniać „dane okoliczności”. W konsekwencji nie każdy przypadek wystawienia faktury dla własnej spółki będzie skutkował występowaniem uzasadnionego przypuszczenia co do możliwości zastosowania art. 119a Ordynacji podatkowej.

– Po wnikliwym zbadaniu sprawy może się okazać, że przypuszczenia organu są niesłuszne, a działania wnioskodawczyni są w pełni uzasadnione i legalne. Podatnik, chcąc bronić swego stanowiska, że nie narusza prawa podatkowego, ma dwie drogi. Po pierwsze, może wystąpić o opinię zabezpieczającą. Jeżeli ją uzyska, będzie to oznaczać podważenie prawidłowości stanowiska organu interpretacyjnego w zakresie oceny stanu faktycznego. Jednak kosztuje to 20 tys. zł, a dla porównania interpretacja indywidualna – 40 zł. Kwota ta nie zostanie podatnikowi zwrócona, nawet jeżeli okaże się, że miał on rację. Druga opcja to zaskarżenie odmowy wydania interpretacji do sądu administracyjnego – podkreśla Ewa Flor.

Według Małgorzaty Ostrowskiej-Krzewiny, jeżeli podatnicy kierują się w swoich decyzjach jedynie względami podatkowymi i chęcią uzyskania korzyści podatkowej, to narażają się na potencjalny spór z fiskusem. Jednak doświadczenie wskazuje, że liczą się dla nich również inne kwestie. Ekspertka zwraca uwagę na chaos legislacyjny. Podatnik występuje do organów KAS z wnioskiem o interpretację niezrozumiałych dla niego przepisów, ale ostatecznie pozostaje bez odpowiedzi.

– Nagłośniony przypadek dentystki zasiał wiele wątpliwości, zarówno u ekspertów, jak i podatników. To może być w najbliższym czasie przyczyną fali wniosków o interpretacje indywidualne. Wydaje się, że w ocenie organu nie jest problemem sam fakt fakturowania spółki przez wspólnika, a uprzednie przekształcenia podatnika, których zamierza dokonać, aby dotrzeć do możliwości fakturowania spółki. W dotychczasowych interpretacjach organy podatkowe nie dawały podstaw do wątpliwości w kwestii możliwości rozliczania się wspólnika ze spółką na podstawie faktur za realnie wykonywane usługi. Miejmy nadzieję, że ten przypadek jest odosobniony i na tyle odmienny, że nie świadczy o odejściu od utrwalonej linii interpretacyjnej – dodaje doradca podatkowy Ewa Flor.

Jak podsumowuje Małgorzata Ostrowska-Krzewina, Ministerstwo Finansów wycofało się z wprowadzenia przepisów o tzw. ukrytej dywidendzie. Zatem resort zasadniczo nie chce kwestionować faktu obciążania spółki przez wspólnika fakturami za realizowane świadczenia. Natomiast niepokoi odmawianie wydawania interpretacji indywidualnych z powodu, jak można odnieść wrażenie, nie w pełni zweryfikowanych przesłanek, jakimi kieruje się podatnik w swoich decyzjach. Ekspertka zastanawia się, czy dojdziemy do takich absurdów, że dopuszczalna prawnie zmiana formy opodatkowania, np. ze skali na ryczałt przy stałym zakresie działalności gospodarczej, będzie uznana za sztuczną.

Sektor PRS wzrósł w Polsce o 40% w 2022 roku

Według najnowszego raportu na temat rynku PRS (mieszkań na wynajem), opracowanego przez międzynarodową firmę doradczą Knight Frank i kancelarię Dentons, na koniec 2022 roku na rynku PRS znajdowało się ponad 10.300 mieszkań na wynajem, co stanowi wzrost o 40% w ciągu roku. Niemniej, lokale, które są aktualnie w zasobach inwestorów PRS stanowią jedynie 1% całego rynku najmu w Polsce. Biorąc pod uwagę deficyt mieszkań w naszym kraju szacowany na poziomie 800 tys. jednostek, przewiduje się, że rynek PRS będzie dalej rósł, a jego potencjał dostrzegają inwestorzy private equity z Izraela, Skandynawii, Azji i Stanów Zjednoczonych.

Najważniejsze wnioski jakie płyną z raportu:

  • W 2022 roku zasoby mieszkań dostępnych w wynajmie instytucjonalnym (PRS) wzrosły o 40%. Całkowita liczba dostępnych lokali przekroczyła 10.300 jednostek, co stanowi 1% udziału w całym rynku najmu w największych polskich miastach.
  • Wysokie ceny mieszkań oraz utrzymujące się wysokie stopy procentowe ograniczają siłę nabywczą na rynku mieszkaniowym, co znacznie ogranicza popyt na zakup mieszkań. W 2022 roku liczba zaciągniętych kredytów hipotecznych spadła o 50% względem 2021 roku.
  • Szacuje się, że wskaźnik pustostanów w segmencie mieszkań na wynajem (PRS) odnotowuje się na poziomie mniejszym niż 3%.
  • Warszawa przoduje pod względem dostępnej podaży oferując 4.200 mieszkań na wynajem, co przekłada się na ponad 40-procentowy udział w rynku PRS w Polsce.
  • Z badania Knight Frank, przeprowadzonego wśród 25 inwestorów instytucjonalnych, banków oraz deweloperów obecnych na rynku PRS w Polsce, wynika, że w 2023 roku około 85% inwestorów planuje rozpocząć nowe projekty mieszkaniowe na terenie stolicy. W Krakowie znajduje się około 1.200 gotowych już mieszkań i ponad 40% inwestorów planuje rozpoczęcie tam nowych projektów w 2023 roku.
  • Do końca 2023 roku do użytku zostanie oddanych około 6.500 mieszkań. Grunty, na których może powstać około 35.000 mieszkań zostały już zabezpieczone przez inwestorów.
  • W IV kwartale 2022 roku, stopy kapitalizacji na rynku najmu instytucjonalnego w największych miastach Europy Zachodniej wynosiły średnio 3,25%-3,75%. Z kolei w Warszawie, szacuje się, że główne stopy kapitalizacji wynosiły około 5,00%-5,25%.

Na potrzeby raportu firmy Knight Frank i Dentons przeprowadziły również ankietę wśród inwestorów, deweloperów i banków. Ponad 80% inwestorów zadeklarowało w niej zakup nowych projektów PRS w Polsce w 2023 roku i jednocześnie ponad 50% pozytywnie ocenia ogólne otoczenie prawne dotyczące finansowania inwestycji, realizacji i późniejszej działalności operacyjnej. Ten wskaźnik sentymentu buduje pozytywny obraz potencjału tego segmentu. Jednocześnie większość respondentów wskazuje na niestabilność podatkową jako czynnik niekorzystnie wpływający na realizację projektów PRS, a koszty finansowania oraz budowy jako główne ryzyka inwestycyjne i bariery wzrostu.

„Inwestorzy dostrzegają niekwestowany potencjał sektora PRS, a także znaczący deficyt mieszkań w Polsce, który jest szacowany na około 800 tys. jednostek. Obecny kontekst gospodarczo-polityczny, a w szczególności wojna w Ukrainie, jest elementem szerszej dyskusji o rynku w Polsce, ale nie stanowi przeszkody dla inwestorów. Silny popyt na wynajem mieszkań w największych miastach ma charakter bezprecedensowy, a dynamiczny wzrost czynszów w Polsce pozwala na realizowanie coraz wyższych zwrotów. Mimo solidnych podstaw inwestorzy instytucjonalni z m.in. Niemiec i Austrii wykazują się bardzo dużą ostrożnością, która wynika z rosnących kosztów finansowania. W konsekwencji skupiają się oni na rodzimych rynkach. Coraz większe zainteresowanie sektorem PRS w Polsce wykazują za to inwestorzy private equity z Izraela, Skandynawii i z Azji oraz inwestorzy instytucjonalni ze Stanów Zjednoczonych, Francji i Wielkiej Brytanii. W ich oczach przewagą Polski jest chłonny rynek najmu oraz rosnące czynsze” – skomentował Krzysztof Cipiur, Managing Partner, Head of Capital Markets w Knight Frank.

Sektor mieszkań na wynajem w Polsce jest nadal na wczesnym etapie rozwoju i stanowi mniej niż 1% całego rynku najmu w naszym kraju. Odczuwamy niedobór oferty nowoczesnych mieszkań w dobrych lokalizacjach, wynajmowanych od profesjonalnych operatorów. Nisza mieszkaniowa stwarza okazję do realizacji nowych projektów i to nie tylko w Warszawie, ale coraz częściej w dużych miastach, które mają również ogromny potencjał inwestycyjny. W tym roku liczymy na większą dynamikę tego rynku, wzrost liczby transakcji, a także na pojawienie się nowych graczy, którzy ulokują swój kapitał w tę nową klasę aktywów – podsumowuje Piotr Staniszewski, partner w Zespole Nieruchomości w kancelarii Dentons.

„Inwestowanie w sektor PRS w Polsce powinno zostać poprzedzone szczegółową analizą konsekwencji podatkowych (w szczególności w zakresie VAT). Te konsekwencje mogą różnić się w zależności od struktury inwestycji i przyjętego modelu działalności, a także mogą mieć kluczowy wpływ na poziom rentowności inwestycji. Niezwykle ważna jest poprawna klasyfikacja podatkowa przedmiotu transakcji oraz zastosowanie właściwych stawek podatku VAT do wynajmu nieruchomości. Inwestorzy powinni uważnie śledzić zapowiedzi dotyczące potencjalnych nowych podatków, które mogą zostać nałożone na kupujących mieszkania hurtowo” – dodaje Tomasz Krasowski, managing counsel w Zespole Prawa Podatkowego w kancelarii Dentons.

Wyniki finansowe Banku Pekao S.A. za 2022 rok

Bank Pekao zamyka 2022 rok z silną pozycją kapitałową. O raportowanych wynikach zdecydowały rezerwy na wakacje kredytowe i kredyty hipoteczne w CHF Bank Pekao S.A. zakończył 2022 rok z bardzo dobrą pozycją kapitałową, pomimo znacznych odpisów związanych głównie z rządowymi wakacjami kredytowymi oraz na portfel kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich. Bank utrzymał wysokie dynamiki w bankowości dla firm. Rekordowa była liczba pozyskanych kont klientów indywidualnych, a także wartość zdalnej sprzedaży pożyczek gotówkowych.

Rok 2022 był okresem pod wieloma względami wyjątkowym. Gospodarka odreagowywała po okresie pandemii, ale już w lutym zeszłego roku wybuchła tuż za naszymi granicami pełnoskalowa wojna, która przyniosła konsekwencje m.in. w postaci gwałtownego wzrostu cen paliw i energii – mówi Leszek Skiba, prezes Banku Pekao. – Wpływ na nasze raportowane wyniki miały decyzje regulacyjne oraz zgodne z naszą konserwatywną filozofią zawiązanie dodatkowych, znaczących rezerw na ryzyko prawne kredytów we frankach szwajcarskich. Jednak wychodzimy z tego okresu obronną ręką. Bank Pekao pozostaje ostoją stabilności. Mamy bardzo mocny bilans i pozycję kapitałową, koszty operacyjne trzymamy pod kontrolą, a nasze wyniki biznesowe są dobre, pomimo gospodarczych zawirowań.

W całym 2022 roku skonsolidowany zysk netto Banku Pekao wyniósł 1,718 mld zł w porównaniu do 2,175 mld zł zysku netto rok wcześniej. Spadek raportowanego zysku netto to efekt kosztów wakacji kredytowych (2,0 mld zł brutto) i rezerwy na kredyty hipoteczne CHF (1,6 mld zł brutto). W samym IV kw. 2022 Bank Pekao odnotował 886 mln zł zysku netto wobec 694 mln zł w analogicznym okresie rok wcześniej.

Bank ma bardzo dobrą pozycję kapitałową. Na koniec grudnia łączny współczynnik kapitałowy grupy (TCR) wyniósł 17,4 proc., a Tier1 15,6 proc. W obydwu przypadkach znajdowały się one bardzo wyraźnie powyżej regulacyjnych minimów.

Bank Pekao w wymagającym otoczeniu gospodarczym przykłada szczególną wagę do odpowiedzialnego zarządzania ryzykiem. Zgodnie z konsekwentną i konserwatywną polityką wobec hipotecznych kredytów CHF, Pekao reklasyfikowało ich znaczną część do NPL oraz utworzyło dodatkowe odpisy. W efekcie w czwartym kwartale koszty ryzyka na portfel kredytów CHF wyniosły 202 punkty bazowe. Standardowe koszty ryzyka wyniosły w tym okresie 39 punktów bazowych. Warto dodać, że po utworzeniu dodatkowych rezerw na kredyty CHF wynoszą one ponad 80 proc. aktywnego portfela kredytów Banku Pekao w tej walucie, a ich wartość bilansowa netto w całym portfelu kredytów hipotecznych (przy uwzględnieniu zawiązanych rezerw na ryzyko prawne kredytów CHF) wynosi poniżej 1 proc.

Wzrost w bankowości dla firm, rekordy w bankowości detalicznej

Zarówno ostatni kwartał zeszłego roku, jak i cały miniony rok przyniosły wzrosty w segmentach bankowości dla biznesu. W przypadku dużych korporacji wzrost wolumenu kredytów wyniósł w 2022 roku 8 proc., a w przypadku firm z segmentu MŚP i MID 16 proc. w ujęciu rok do roku.

Zeszły rok był rekordowy pod względem liczby pozyskanych nowych rachunków bieżących dla klientów indywidualnych. Przybyło aż 554 tys. nowych kont, a więc o jedną czwartą więcej niż w 2021 roku, kiedy było to 443 tys. Aż 100 tys. to konta utworzone całkowicie zdalnie za pomocą selfie (wzrost o 115 proc. r/r).

W ślad za tym utrzymane zostało wysokie tempo w bankowości cyfrowej.  Liczba aktywnych użytkowników bankowości mobilnej Pekao ponownie urosła i na koniec IV kw. 2022 roku wynosiła 2,8 miliona klientów wobec 2,4 miliona rok wcześniej.

Wskaźnik digitalizacji, czyli miara możliwości cyfrowego dostępu do usług bankowych, urósł o 19 punktów procentowych do 69 proc., licząc od czasu ogłoszenia czteroletniej strategii Banku Pekao wiosną 2021 roku. Pekao zakłada, że w 2024 roku zbliży się on do 100 proc., czyli niemal każdą usługę bankową klient indywidualny będzie miał dostępną poprzez kanały zdalne.

W kanałach cyfrowych sprzedanych zostało w minionym kwartale rekordowe 82 proc. pożyczek gotówkowych (w całym 2022 roku 78 proc.), podczas gdy rok wcześniej było to odpowiednio 67 oraz 61 proc. Wynik sprzedaży zdalnej pożyczek gotówkowych w 2022 roku był najwyższy i wyniósł 2,9 mld zł, o ponad połowę więcej niż rok wcześniej.

Na dobrej drodze do realizacji strategii

Odpowiedzialne podejście do zarządzania bilansem pozwoliło utrzymać Bankowi Pekao standardowe koszty ryzyka w 2022 roku pod kontrolą na poziomie 43 pb. Cel strategiczny na koniec okresu strategii w 2024 roku to 50-60 pb. Wskaźnik koszty/dochody wyniósł w 2022 roku 44,9 proc. Strategiczny cel Pekao do 2024 r. to zmniejszenie wskaźnika koszty/dochody do 42 proc. Wskaźnik ROE w 2022 r. znalazł się na poziomie 7,6 proc. wobec zapisanego w strategii Banku Pekao celu 10-proc. ROE w 2024 roku. Utrzymane zostało wysokie tempo wzrostu aktywnych klientów bankowości mobilnej, na koniec zeszłego roku było ich 2,8 mln, a w 2024 roku ich liczba wyniesie, zgodnie ze strategią, co najmniej 3,2 mln.

Wyższa inflacja z Niemiec wspiera euro

Indeksy koniunktury spowodowały kolejną falę optymizmu w Europie. Odczyt dla Polski, jako wyraźnie lepszy od oczekiwań, jest miłą niespodzianką, która pomaga złotemu. Wyższa inflacja z Niemiec wspiera euro.

Co z koniunkturą?

Środa była dniem odczytów indeksów PMI. Dla strefy euro wynik 48,5 pkt był zgodny z oczekiwaniami. Problem w tym, że wynik głównych gospodarek już nie był taki dobry. Zarówno w Niemczech, jak i we Francji nie dociągnięto do poziomu oczekiwań. Lepiej z kolei wypadły kraje, które zwyczajowo kojarzą nam się z problemami gospodarczymi. Mowa tutaj o Włoszech i Hiszpanii. Co ciekawe, w obydwóch wynik przekraczał 50 pkt, co sugeruje przewagę odpowiedzi pozytywnych nad negatywnymi. Jak widać, wśród menedżerów odpowiedzialnych za zamówienia w przemyśle strach przed nadchodzącą recesją nie jest tam szczególnie duży. Rynki zareagowały optymistycznie. Widać kondycja południa kontynentu okazała się ważniejsza, gdyż euro zyskiwało względem dolara.

Polska mniej negatywna

Odczyt PMI z Polski już 10 raz z rzędu znalazł się poniżej granicy 50 pkt, co oznacza przewagę negatywnych odpowiedzi nad pozytywnymi. Należy jednak pamiętać, że oczekiwania wynosiły 47,8 pkt, a odczyt był jednak 48,5 pkt. Mamy zatem pozytywną niespodziankę. Potwierdza to zresztą reakcja rynków. Wczoraj kurs EURPLN nie tylko pierwszy raz od niemal miesiąca zszedł poniżej 4,70 zł, ale również dotarł do 4,67 zł, to najniższe poziomy od niemal początku stycznia. Dzisiaj mieliśmy drobną korektę, ale nadal polska waluta jest wyjątkowo mocna, patrząc z perspektywy ostatnich tygodni.

Problemy z inflacją

Jeszcze niedawno żyliśmy w świecie, w którym wzrost cen spowalniał. Absolutnie nie możemy tego mylić z ich spadkiem, niemniej już ograniczenie spadku jest krokiem w dobrą stronę. Wczorajsza dane z Niemiec jednak takie nie były. Inflacja nadal wynosi 8,7% i jest to problem. Rynki przyjęły jednak ten odczyt jako korzystny dla euro. Powodem był powrót spekulacji o wyższym możliwym zakresie podwyżek stóp procentowych, co zwyczajowo korzystnie wpływa na waluty.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
13:30 – strefa euro – protokół z posiedzenia EBC,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Nvidia: ChatGPT odpowiada za wzrosty cen akcji

Akcje Nvidia wzrosły o 12 proc. od publikacji wyników za IV kwartał 2022, a od początku roku – aż o 62 proc. Wzrost ceny wynika z coraz większego zapotrzebowania na chipy do obsługi sztucznej inteligencji i aplikacji takich jak ChatGPT. Wymagania związane z obsługą sztucznej inteligencji będą obecnie motorem rozwoju wielu firm z branży IT.

Nvidia to obecnie jeden z największych na świecie producentów układów scalonych, w tym zaawansowanych układów graficznych. Spółka posiada ponad 90 proc. udziału w światowym rynku chipów graficznych, co oznacza, że jeśli czytasz ten tekst na ekranie komputera, jest bardzo prawdopodobne, że za jego wyświetlenie odpowiada właśnie procesor zaprojektowany i wyprodukowany przez Nvidia. Jednak w ostatnich latach, procesory tego producenta znalazły wiele dodatkowych zastosowań, a jednym z nich było kopanie kryptowalut, do czego najlepiej nadają się właśnie chipy graficzne. Zapotrzebowanie ze strony kopaczy było tak duże, że wywołało niedobory na rynku niektórych kart graficznych. Później przyszła pandemia, która dodatkowo zwiększyła zapotrzebowanie na nowoczesne karty graficzne, ponieważ gry stały się jedną z najpopularniejszych rozrywek przebywających w domach ludzi.

Kiedy pandemia dobiegła końca i zniknęły niedobory mikroprocesorów, cena akcji Nvidia zaczęła spadać. W ciągu niecałego roku cena jednej akcji spadła z prawie 330 dolarów (listopad 2021) do 110 dolarów (październik 2022). Teraz jednak akcje znowu szybko zyskują na wartości – od początku roku podrożały już o 62 proc. Dzieje się tak za sprawą dobrych wyników spółki oraz wykorzystania jej chipów dla obsługi sztucznej inteligencji (AI).

Inwestorzy szybko zauważyli, że wzrost popularności nowych aplikacji opartych na sztucznej inteligencji, takich jak ChatGPT, zwiększa zapotrzebowanie na sprzęt komputerowy niezbędny do obsługi tej technologii.  Nvidia tworzy układy graficzne specjalnie zaprojektowane do obsługi skomplikowanych obliczeń wymaganych do zasilania aplikacji AI. Wraz ze wzrostem popularności ChatGPT, tworząca ją firma OpenAI potrzebuje coraz większej mocy obliczeniowej do generowania odpowiedzi na ogromną liczbę otrzymywanych zapytań. A zapytania są różne – od uczniów, próbujących pomóc sobie w pisaniu wypracowań, po programistów, rozwiązujących problemy z kodem. Ponieważ AI znajduje szerokie zastosowanie, zwiększa to zapotrzebowanie na wydajny sprzęt zdolny do obsługi złożonych zadań obliczeniowych. AI to obecnie jeden z najważniejszych kierunków rozwoju firmy. Nvidia chce pomagać firmom w wejściu na pole AI, współpracując z kilkoma głównymi dostawcami usług w chmurze, i oferować je jako usługę na własnej platformie.

Nvidia w IV kwartale zanotowała EPS (zysk na akcję) w wysokości 0,88 dolara, czyli o 8 centów powyżej przewidywań analityków. Kwartalne przychody spadły o 21 proc. w porównaniu z analogicznym okresem zeszłego roku, jednak przychody w wysokości 6,05 mld dolarów pobiły oczekiwania rynku o 30 mln dolarów. Roczne przychody firmy wyniosły 27 miliardów dolarów. W pierwszym kwartale tego roku Nvidia spodziewa się 6,5 miliarda dolarów przychodu, a sztuczna inteligencja ma stawać się coraz istotniejszą pozycją w przychodach firmy. Zapotrzebowanie na technologie związane ze sztuczną inteligencją w najbliższych latach będzie poprawiać wyniki wielu innych firm z branży IT.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Nextbike inauguruje sezon rowerowy w 10 miastach Polski

  • Od 1 marca w 10 miastach Polski wystartowały systemy rowerów publicznych Nextbike. Wśród nich znajdują się zarówno duże aglomeracje jak Warszawa czy Wrocław, jak mniejsze ośrodki miejskie korzystające z zalet mikromobilności, m.in.: Grodzisk Mazowiecki, Konin czy Koszalin.
  • Wraz ze startem sezonu w Warszawie i Wrocławiu debiutuje nowa aplikacja mobilna, a wiele lokalnych systemów i flot rowerów zostało odświeżone i unowocześnione.
  • Do dyspozycji użytkowników z 10 polskich miast dostępnych od nowego sezonu będzie ponad 6700 rowerów oraz blisko tysiąc stacji, a już od 1 kwietnia sezon rowerowy zainaugurują mieszkańcy kolejnych polskich miast.

Nextbike Nextbiike zainaugurował w 10 polskich miastach sezon rowerów miejskich. Użytkownicy w Warszawie, Wrocławiu, Zielonej Górze, Koszalinie, Kołobrzegu, Tarnowie, Wolsztynie, Koninie, Grodzisku Mazowieckiem i Piasecznie, już od dziś mogą skorzystać z usług nowej generacji roweru miejskiego. Firma wraz z władzami poszczególnych miast przygotowała wiele nowości dla użytkowników, w tym nowe i odświeżone floty rowerów, nowe stacje rowerowe oraz nowe aplikacje mobilne. Na początku kwietnia sezon rowery zainauguruje w kolejnych miastach.

Nextbike zakończył ubiegły sezon rowerowy z rekordowym wynikiem niemal 8 mln wypożyczeń, co stanowiło wynik lepszy o 10 proc. względem zeszłego roku. W tym roku, spółka planuje poprawić ten wynik, a jednocześnie unowocześnić systemy wynajmu w poszczególnych miastach – Poprzedni rok był dla nas szczególny, poczyniliśmy znaczące postępy w procesie restrukturyzacyjnym firmy, a jednocześnie. osiągnęliśmy bardzo dobry wynik pod względem liczby wypożyczeń. W rekordowym dniu, 5 czerwca, wypożyczyliśmy łącznie 58 tys. pojazdów, zaś średnio każdego dnia ubiegłego roku było to prawie 30 tys. wynajmów. Na rowerach Nextbike Polacy spędzili ponad 219 mln minut, co przekłada się na ponad 400 lat ciągłego wynajmu, w trakcie których pokonali dystans ponad 33 mln kilometrów. To tak, jakby ktoś pokonał trasę wyścigu Tour de Pologne 28 tysięcy razy! – mówi Tomasz Wojtkiewicz, prezes zarządu Nextbike Polska i dodaje: W tegorocznym sezonie nasze cele są równie ambitne, uruchamiamy w Warszawie zupełnie odmieniony system Veturilo, z nowym modelem jednośladu, nową aplikacją i nowymi stacjami rowerowymi. Dodatkowo potroiliśmy liczbę rowerów elektrycznych najnowszej generacji w ramach rozwoju elektromobilności naszej floty pojazdów do 300 sztuk. We Wrocławiu z kolei zwiększamy liczbę dostępnych rowerów o dodatkowe 100 sztuk i 10 nowych stacji. Ponadto gruntownemu odświeżeniu i przeglądowi został poddany cały sprzęt oraz flota rowerów, wymieniliśmy również okleiny na totemach. Natomiast największą zmianą dla użytkowników Wrocławskiego Roweru Miejskiego będzie nowa aplikacja mobilna – została opracowana na tym samym silniku, co aplikacja warszawskiego Veturilo.

Rowery miejskie nie tylko dla dużych miast

Systemy miejskich rowerów publicznych istnieją w Polsce już od 2008 roku, a największym z nich jest warszawski Veturilo. Jednak ich popularność nie kończy się na dużych aglomeracjach miejskich, co więcej mikromobilność mniejszych miast jest również popularna i z roku na rok się rozwija. – Bardzo nas cieszy, że możemy wspólnie z władzami samorządowymi z całej Polski rozwijać systemy rowerów publicznych. Dzięki czemu wspólnie promujemy korzystne dla nas wszystkich postawy, z jednej strony, zachęcamy do aktywnego sposobu spędzania wolnego czasu, a z drugiej ograniczanie śladu węglowego poprzez rezygnacje z samochodów na rzecz jednośladów. Wraz ze startem nowego sezonu Nextbike przygotował dla użytkowników w 10 miastach ponad 6700 rowerów i niemal tysiąc stacji rowerowych. Dodatkowo wprowadziliśmy sporo nowości, również w mniejszych miastach, m.in. w Kołobrzegu odświeżyliśmy system wynajmu, a w Grodzisku Mazowieckim zwiększyliśmy liczbę rowerów do 132 sztuk i liczbę stacji do 16. A już od początku kwietnia sezon rowerowy rusza w kolejnych miastach. Planujemy, że w szczycie sezonu rowerowego dostępnych dla użytkowników będzie łącznie ponad 13 tys. rowerów – dodaje Tomasz Wojtkiewicz.

Na starcie pozyskali leady na 300 mln EUR. Teraz idą po miliard EUR z nowym brandem

Tylko w ciągu roku pozyskali dla swoich klientów prawie 2,5 tysiąca leadów na biurowe powierzchnie liczące 600 tys. mkw. W sumie to potencjalne kontrakty na 300 mln EUR. Teraz chcą więcej. Stworzyli finne, brand który już jest „amazonem dla powierzchni biznesowych”.

Tomasz Ogrodzki, Piotr Smagała i Tomasz Olszewski rewolucjonizują nieruchomości komercyjne, REDD Group (do tej grupy należy finne), jest jednym z najdynamiczniej rozwijających się startupów w branży nieruchomości komercyjnych.

Po sukcesie serwisu biura.info, postanowili stworzyć jeszcze lepsze miejsce dla swoich klientów. Dzięki rewolucyjnemu podejściu i zaawansowanym technologicznie rozwiązaniom, finne zmienia biznes nieruchomościowy w maszynę, która ułatwia użytkownikom szybkie i efektywne przeglądanie ofert. Platforma oferuje łatwy dostęp do wielu ofert, co przyspiesza proces wynajmu lub sprzedaży powierzchni nie tylko biurowej, ale też magazynowej, a już niedługo również coworkingowej i lokali usługowych.

„Jesteśmy zdecydowanie na czele rewolucji w nieruchomościach komercyjnych, a nasze osiągnięcia z ubiegłego roku są tego najlepszym dowodem. Nasza platforma to maszyna technologiczna, która przenosi biznes nieruchomościowy na zupełnie nowy poziom” – mówi Tomasz Ogrodzki, CEO REDD Group.

Piotr Smagała, Managing Director & Co-Founder REDD dodaje z kolei: „Nasza misja to zapewnienie naszym klientom najlepszych rozwiązań na rynku nieruchomości komercyjnych, co przyczyni się do wzrostu ich biznesu”.

Dowodem są liczby. Tylko w ciągu 2022 roku w swoich platformach pozyskali dla swoich klientów prawie 2,5 tysiąca leadów na biurowe powierzchnie liczące 600 tys. mkw. W sumie to potencjalne kontrakty na 300 mln EUR. W całym 2023 roku estymują pozyskanie leadów na potencjalny miliard EUR.

finne jest gotowe na kolejne wyzwania i planuje dalszy rozwój. To właśnie dzięki  innowacyjnym rozwiązaniom i rewolucyjnemu podejściu, rynek nieruchomości komercyjnych zmienia swoją twarz.

REDD Group to jeden z 25 najlepszych start-upów PropTech w Europie Centralnej, który może pochwalić się zbudowaniem największej bazy danych o rynku biurowym w Polsce. Obecnie REDD monitoruje ponad 2 100 nieruchomości biurowych w całej Polsce, co przekłada się na ponad 16 mld danych, a z bazy REDD korzystają najwięksi na rynku: Avison Young, CBRE, Deka Immobilien, Globalworth, GTC, EY, Hines, Savills. W sierpniu REDD upublicznił również bazę danych dotyczącą rynku magazynowego.

Janusz Nożewnik ustępuje ze stanowiska Dyrektora Zakładu w Opalenicy

Wraz z końcem lutego Janusz Nożewnik przestał pełnić funkcję Dyrektora opalenickiej Cukrowni. Wieloletniego Dyrektora Zakładu na stanowisku zastąpił Dominik Stefański, który wcześniej pełnił rolę Managera ds. Projektów Strategicznych.

39 lat – tyle Janusz Nożewnik pracował w Cukrowni w Opalenicy. Początkowo pełnił funkcję Kierownika Wydziału Techniczno-Produkcyjnego. Dyrektorem Zakładu został w 1987 roku, mając ogromny wkład w jego dynamiczny rozwój na przestrzeni kolejnych dziesięcioleci. Od samego początku istnienia spółki Nordzucker Polska Janusz Nożewnik brał czynny udział w modernizacji Cukrowni oraz jej transformacji w okresie przemian ustrojowych, odgrywając przy tym kluczową rolę w integracji i standaryzacji opalenickiego Zakładu z Grupą Nordzucker.

Po trzydziestu dziewięciu kampaniach cukrowniczych oraz wielu latach organicznej pracy przy licznych inwestycjach i remontach, które z niedoskonałej technicznie fabryki, przemieniły Cukrownię w Opalenicy w nowoczesny zakład i uznanego producenta cukru najwyższej jakości, nadszedł czas na zmiany. Z dniem 1 marca swoje dotychczasowe obowiązki Dyrektor Janusz Nożewnik przekazał Dominikowi Stefańskiemu.

Po oddaniu sterów Zakładu w Opalenicy Janusz Nożewnik pozostanie w firmie, gdzie pełnić będzie rolę Doradcy Zarządu ds. Projektów Strategicznych.

Dominik Stefański ukończył Technical University w Łodzi na Wydziale Cukrownictwa. Następnie przez ponad 20 lat pełnił funkcje kierownicze w Pfeifer und Langfen Polska. Do Nordzucker dołączył w 2021 roku jako Manager ds. Projektów Strategicznych, będąc odpowiedzianym za projekt GoGreen oraz programy PIP and AOE. Mając bogate, ponad dwudziestoletnie doświadczenie w zakresie techniczno-produkcyjnym w branży cukrowniczej, jako Dyrektor Cukrowni OPA wesprze jej dalszy rozwój.

W imieniu Spółki Nordzucker Polska dziękuję Januszowi Nożewnikowi za wieloletnią pracę na rzecz Cukrowni w Opalenicy, profesjonalizm oraz ogromne zaangażowanie. Doceniam zmiany, jakich dokonał, stojąc na czele Zakładu oraz wyrażam uznanie za podejmowane przez niego działania i decyzje na przestrzeni blisko czterdziestu lat, które pozwoliły stać się Cukrowni nowoczesną fabryką oraz jednym z najistotniejszych zakładów pracy na terenie powiatu nowotomyskiego. Jednocześnie bardzo mnie cieszy, że nadal będzie dzielił się z nami swoją wiedzą i doświadczeniem. Dominikowi Stefańskiemu gratuluję objęcia nowej funkcji oraz życzę sukcesów i satysfakcji z pracyManaging Director Marcin Lechowski.

Unity Group miało ponad 120 mln zł przychodów w 2022 r., celuje w 150 mln zł na koniec tego roku

  • Unity Group, lider rynku cyfrowej transformacji handlu w Polsce, wypracowało w 2022 roku ponad 120 mln zł skonsolidowanych przychodów netto ze sprzedaży (wzrost o 83% r/r) przy EBITDA powyżej 10% i stale rosnącej skali działalności zagranicznej.
  • Celem grupy na ten rok jest m.in. intensyfikacja działalności w obszarze rozwoju biznesu oraz wzrost przychodów nawet do 140-150 mln zł. Unity Group chce też coraz więcej inwestować w ekspansję międzynarodową; by zdynamizować rozwój poza Polską – w obszarze DACH – rozważa budowę własnego oddziału i/lub rozwój poprzez przejęcia na tym rynku.

Rok 2022 był bardzo udany dla Unity Group. Grupa po raz kolejny powiększyła swoje roczne obroty w blisko trzycyfrowym tempie, osiągając na koniec ubiegłego roku ponad 120 mln zł skonsolidowanej sprzedaży netto (wzrost o 83% r/r). Jednocześnie wykazała pozytywne efekty pracy nad zwiększeniem zyskowności – marża EBITDA za 2022 r. przekroczyła 10%.

Duże wzrosty w kraju…

– Plany na 2022 r. zostały zrealizowane z nawiązką. Zakładaliśmy uzyskanie 115 mln zł, a przekroczyliśmy  poziom 120 mln zł skonsolidowanych przychodów netto. Do naszych wyników kontrybuowała również przejęta na początku 2022 r. spółka Global4Net. W wynikach grupy coraz więcej waży również działalność międzynarodowa, która w całym ubiegłym roku zanotowała wysoką dynamikę wzrostu. Rekordowe wyniki za 2022 r. zbudowały dobre pole do dalszego wzrostu również w tym roku – komentuje Marek Lose, CFO i Managing Partner w Unity Group.

Przyjęta przez Unity Group rola partnera w cyfrowej transformacji przedsiębiorstw, sprawdziła się w turbulentnym otoczeniu gospodarczym spowodowanym m.in. wybuchem wojny w Ukrainie czy kryzysem energetycznym. Firmy, w coraz większym stopniu, dostrzegają korzyści ekonomiczne z digitalizacji swoich modeli biznesowych i uruchamiania efektywnych kanałów sprzedaży w ramach podejścia omnichannelowego. Są też świadome wartości, jakie wnosi doświadczony partner, taki jak Unity Group, który od 25 lat realizuje projekty dotyczące transformacji, nie tylko z poziomu wdrażania technologii, ale również z perspektywy strategii biznesowej klientów.

Udział w rekordowych wynikach Unity Group ma także działalność spółki Global4Net, która osiągnęła roczne przychody netto przekraczające 18 mln zł, co oznacza w ujęciu jednostkowym wzrost o ponad 70% r/r.

– Wyniki Global4Net i całej grupy potwierdzają trafność decyzji o przejęciu oraz zrealizowanie zakładanych synergii wynikających z połączonych potencjałów obu organizacji. Działając razem jesteśmy największym dostawcą Magento w Polsce, co ułatwia nam zdobywanie dużych projektów, wymagających szybkiego skalowania zespołu i podejmowania niestandardowych wyzwań – dodaje Marek Lose.

… i za granicą

Z każdym rokiem Unity Group umacnia się na pozycji lidera transformacji cyfrowej handlu w Polsce, ale jednocześnie konsekwentnie i w coraz większym stopniu zaznacza swoją obecność również za granicą. W efekcie, działalność na rynkach międzynarodowych przyniosła grupie już ponad 20 mln zł w całym 2022 r., podczas gdy w 2021 r. odpowiadała za 13 mln zł obrotów. Wśród ważniejszych projektów realizowanych przez Unity Group są te prowadzone dla renomowanych klientów z USA, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Szwajcarii, Francji, Finlandii czy Izraela.

– Polski rynek ma wciąż duży potencjał wzrostu, ale nasza oferta z podobnym powodzeniem odpowiada również na potrzeby  zagranicznych partnerów, którzy polecają nasze usługi kolejnym firmom. Dlatego planujemy dalszą ekspansję zagraniczną, a wysiłki skupiamy teraz na budowie własnego kanału sprzedaży na rynku DACH. Jednocześnie aktywnie poszukujemy okazji na akwizycję, żeby dodatkowo przyspieszyć nasz rozwój w tym regionie  – komentuje Dominik Janes, Szef Rozwoju Biznesu oraz Managing Partner w Unity Group.

Unity Group jako inwestor na rynku technologicznym

Oprócz realizowanych kierunków strategicznych – oferowania kompleksowych usług w zakresie end-to-end w procesie transformacji handlu na rodzimym rynku i ekspansji na rynku DACH, Unity Group jest również inwestorem w sektorze nowych technologii. Od 4 lat rozwija i wspiera kapitałowo oraz poprzez transfer know-how projekt ONe B2B – platformę zarządzania sprzedażą i relacjami w kanale B2B. Spółka ta obecnie wyszła z fazy start-upu i rozpoczęła etap skalowania biznesu, pozyskując 50 klientów, co oznacza, że jest najczęściej wdrażanym systemem B2B w regionie CEE. Tym samym potwierdziły się tezy inwestycyjne Unity Group, jako jednego z inicjatorów projektu.

Roadmapa 2023: na celowniku m.in. cloud, data i AI

Unity Group nie zamierza zwalniać tempa. Rozwijając ofertę o nowoczesne rozwiązania, celuje w poziom 140-150 mln zł przychodów na koniec tego roku, czyli nawet o 25% więcej niż w 2022 r. Jak tego dokona?

– Rynek i nasi klienci są w procesie ciągłej zmiany, dlatego modyfikacji podlega również nasza oferta – dodajemy do niej to, co może przynieść naszym partnerom nowe korzyści biznesowe. Stawiamy na rozwój obszaru chmurowego, architekturę MACH i composable commerce. Ważnym filarem wzrostu będą również dalsze inwestycje w rozwiązania data i sztuczną inteligencję. Dostrzegamy tu duże zainteresowanie klientów i znaczący potencjał wzrostu – tłumaczy Grzegorz Rudno-Rudziński, Head of Growth oraz Managing Partner w Unity Group. – Niewykluczone są także kolejne akwizycje grupy, w szczególności w obszarach zgodnych z roadmapą strategicznych kierunków rozwoju Unity Group – dodaje Grzegorz Rudno-Rudziński.

SATUS Games zainwestował w Buffmaker

Nowopowstała spółka Buffmaker powiązana z GK Kool2Play podpisała umowę inwestycyjną z SATUS Games. Fundusz zdecydował się zainwestować w Buffmaker łącznie 1,15 mln zł. Celem powołania firmy Buffmaker było przyspieszenie rozwoju i monetyzacji technologii do automatyzacji, przetwarzania i analityki danych marketingowych. Technologia będzie rozwijana w dedykowanej do tego spółce działającej w modelu specjalizowanego SaaS.

– Inwestycja funduszu daje wzrost wyceny spółki do 11,3 mln zł. Oznacza to, że wartość rynkowa udziałów posiadanych przez Kool Things wynosi 2,1 mln i będą one warte znacznie więcej niż początkowa inwestycja GK Kool2Play w realizację projektu Buffmaker, która wynosiła 800 tys zł. Oprócz tego Kool Things nie traci praw do technologii, tylko udziela licencji spółce Buffmaker na jej rozwój. Jednocześnie w ramach umowy inwestycyjnej obie spółki Kool Things i Buffamaker będą ze sobą współpracowały, wykorzystując wzajemnie swoje wszystkie atuty. W naszej opinii to bardzo korzystne rozwiązanie dla całej Grupy Kapitałowej. Wzrost wartości Buffmaker przyczyni się do wzrostu wartości KoolThings- ocenia Marcin Marzęcki, prezes GK Kool2Play.

SATUS Games jest podmiotem zarządzającym funduszami venture capital i częścią grupy SATUS. Powołany w 2018 r. specjalizuje się w inwestycjach w spółki z sektora gamingowego z potencjałem wysokiej stopy zwrotu, przy jak największym ograniczeniu ryzyka. Fundusz zainwestował do tej pory w 15 spółek i jest uznawany w branży za specjalistów od rozpoznawania wczesnego potencjału przedsięwzięć gamingowych.

Buffmaker zwrócił naszą uwagę innowacyjnym w pełni zautomatyzowanym podejściem do influencer marketing dla branży gier, niszowa specjalizacja w atrakcyjnym segmencie plus model SaaS oraz doświadczenie branżowe Kool Things to wg naszej oceny recepta na dużą wartość spółki w przyszłości – przełoży się to też na wartość pakietu nie tylko objętego przez nasz fundusz ale też na GK Kool2Play. – komentuje Wojciech Woziwodzki, Partner Zarządzający, SATUS Games

Pod koniec stycznia bieżącego roku GK Kool2Play informowała o powołaniu spółki celowej Buffmaker, która skoncentruje się na świadczeniu usług zautomatyzowanych z wykorzystaniem rozwiązania realizowanego w ramach projektu Buffmaker. Jednocześnie Kool Things skupi się na usługach kreatywnych, posiadając znaczący udział w spółce celowej, co w ocenie zarządu zwiększy rynkową wartość spółki zależnej. Po zawarciu umowy inwestycyjnej w skład wspólników firmy wchodzą: KoolThings, Marcin Marzęcki, Aleksander Pakulski, Michał Marzęcki oraz SATUS Games.

– Głównym celem powołania nowej spółki było umożliwienie rozwoju projektu poprzez dokapitalizowanie projektu Buffmaker. Inwestorzy zainteresowani naszym autorskim oprogramowaniem potrzebowali jasnego określenia w co inwestują, dlatego też zdecydowaliśmy się na powołanie spółki, która będzie nośnikiem wartości umożliwiającym zainteresowanie inwestorów kolejnych rund – mówi prezes. – Kolejnym kryterium podjęcia inwestycji przez fundusz, który zdecydowaliśmy się spełnić, był wymóg funduszu tj. wskazanie w strukturze udziałowców nie tylko KoolThings, ale również osób fizycznych – głównych pomysłodawców projektu.  

Najistotniejszym zadaniem inicjatorów projektu jest doprowadzenie do etapu pierwszych monetyzacji i podniesienia kapitału spółki do właściwego poziomu wymaganego do budowy pełnej platformy SaaS. W najbliższych planach spółki będzie przeprowadzanie ESOP-u dla nowego, kluczowego personelu. Udziały do jego realizacji zostaną wyodrębnione z udziałów pomysłodawców. Po tej fazie Michał Marzęcki i Aleksander Pakulski usuną się również z zarządu spółki Buffmaker.

Grupa Kapitałowa Kool2Play składa się z 3 uzupełniających się filarów: producenta gier komputerowych Kool2Play, najbardziej doświadczonej agencji specjalizującej się w międzynarodowej promocji gier Kool Things oraz powiązanej z grupą spółki Buffmaker, która tworzy oprogramowanie służące do automatyzacji, przetwarzania i analityki danych marketingowych.

DB Energy rozpoczyna Ofertę Publiczną o oczekiwanej wartości 14 mln zł z tytułu emisji Nowych Akcji

Komisja Nadzoru Finansowego 27 lutego 2023 r. zatwierdziła Prospekt DB Energy S.A., w związku z Ofertą Publiczną i przenosinami notowań na główny rynek Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Zgodnie z harmonogramem, lider w branży usług efektywności energetycznej dla przemysłu w Polsce opublikował prospekt 28 lutego 2023 roku. Nowa emisja obejmuje nie więcej niż 415.000 akcji serii D kierowanej do inwestorów instytucjonalnych i indywidualnych. Oczekiwane wpływy z Oferty publicznej Nowych Akcji – zostaną przeznaczone na rozwój działalności w modelu inwestycyjnym, w tym modelu ESCO, intensyfikację działań związanych z internacjonalizacją oraz kontynuację prowadzenia działalności badawczo-rozwojowej. Firmą inwestycyjną pośredniczącą w procesie oferty publicznej jest Dom Maklerski Navigator S.A.

Rozpoczęcie Oferty publicznej to dla nas kluczowy krok, który przybliża DB Energy do dołączenia do grona spółek notowanych na rynku głównym GPW. W ostatnich kwartałach odnotowujemy zwiększone zainteresowanie energooszczędnymi rozwiązaniami wśród przedsiębiorców, co uświadamia nam, że jesteśmy gotowi do wejścia na kolejny poziom skalowania naszej działalności. Naszą intencją jest debiut na GPW jeszcze w drugim kwartale br. – komentuje Krzysztof Piontek, Prezes Zarządu DB Energy.

Rolę firmy inwestycyjnej w procesie pełni Dom Maklerski Navigator S.A. Doradcą prawnym Spółki jest kancelaria prawna SSW Pragmatic Solutions Spaczyński, Szczepaniak, Okoń Sp.k. Szczegóły Oferty Publicznej, w tym terminy przyjmowania zapisów, są dostępne na stronie internetowej spółki www.dbenergy.pl/ipo.

W ramach Oferty publicznej Spółka planuje pozyskać do 14 mln zł (po odliczeniu kosztów emisji). Wpływy zostaną przeznaczone na:

  • Rozwój działalności w modelu inwestycyjnym, w tym modelu ESCO (11 mln zł),
  • Intensyfikacja działań związanych z internacjonalizacją (2 mln zł),
  • Kontynuacja prowadzenia działalności badawczo-rozwojowej (1 mln zł).

DB Energy realizuje i finansuje inwestycje energooszczędne w modelu ESCO (Energy Saving Contract – polegających na sfinalizowaniu inwestycji przez DB Energy wraz z partnerem – szwajcarskim funduszem SUSI Partners w zamian za udział w wygenerowanych oszczędnościach przez klienta); modelu EPC (Energy Performance Contract – finansowanie na czas realizacji) oraz w charakterze generalnego wykonawcy. Spółka świadczy także usługi zarządzania efektywnością energetyczną u klienta, w tym bieżącego monitorowania instalacji przemysłowych i ich utrzymania w oparciu o autorskie urządzenia APPS.

Sytuacja na rynku energii jest dużym wyzwaniem dla wielu firm. Nasze usługi identyfikacji i realizacji inwestycji zwiększających efektywność energetyczną zakładów i linii produkcyjnych pozwalają klientom DB Energy osiągnąć znaczące oszczędności. DB Energy stoi na solidnych fundamentach finansowych i ma szerokie perspektywy rozwoju, dlatego wraz ze wzrostem biznesu chcemy zrealizować kolejne kroki na rynku kapitałowym. Przeniesie notowań spółki na Główny Rynek GPW pozwoli nam jeszcze bardziej zwiększyć wiarygodność, przejrzystość działalności i otworzy dostęp do kolejnych grup inwestorów – dodaje Łukasz Feldman, dyrektor finansowy DB Energy.

W samym drugim kwartale roku obrotowego 2022/2023 roku DB Energy wygenerowało ponad 16,1 mln zł przychodu. Zysk netto wyniósł 0,3 mln zł.

DB Energy odnotowało 8,23 mln zł skonsolidowanego zysku netto w roku obrotowym 2021/2022. Zysk operacyjny wyniósł 11,45 mln zł wobec 3,43 mln zł zysku rok wcześniej. EBITDA wyniosła 12,20 mln zł, tj. 198% wzrost r/r wobec 4,09 mln zł w analogicznym okresie 2020/2021 roku.

Rabaty cenowe nawet do 30%? Deweloperzy wskazali największe mity dotyczące zakupu M

Zakup mieszkania nigdy nie należał do najłatwiejszych decyzji w życiu. Dodatkowo przez lata, a tym bardziej w obecnej sytuacji gospodarczej, wokół tematu narosło wiele mitów. Zapytani przez portal RynekPierwotny.pl, deweloperzy wskazują m.in. na nierealne oczekiwania dotyczące wysokości negocjowanych rabatów czy też możliwość wejścia na teren budowy. To jednak nie wszystko.

Tomasz Kaleta, Dyrektor Departamentu Sprzedaży, Develia S.A.

Jednym z najczęstszych błędnych założeń, z jakimi klienci przychodzą do naszych biur sprzedaży, jest zakres spodziewanych rabatów. Zdarzają się przypadki, że kupujący oczekują od nas rabatów w wysokości nawet 20-30 proc. wartości mieszkania. Dość często są również przeświadczeni, że zakup za gotówkę i wpłata 100% środków od razu po zawarciu umowy upoważniają do zniżek większych niż w przypadku posługiwania się kredytem hipotecznym.

Zdarza się, że nabywcy mylą procedury dotyczące zawierania transakcji na rynku pierwotnym i wtórnym. Niektórzy reagują zdziwieniem na fakt, że kupując mieszkanie od dewelopera, muszą najpierw wpłacić całą kwotę, a dopiero wtedy następuje przekazanie kluczy, a jeszcze później – podpisanie finalnej umowy przeniesienia własności lokalu. W przeciwieństwie do nieruchomości „z drugiej ręki” nabywcy nowych lokali nie muszą także płacić podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC).

Mariusz Delura, Kierownik ds. Sprzedaży i Obsługi Klienta w PROFBUD.

Zakup mieszkania to ważna decyzja, która nie jest podejmowana zwykle z dnia na dzień. W związku z tym Klienci odwiedzający nasze Biura Sprzedaży są przygotowani do rozmów, znają rynek i obecnie panujące realia. Rzadko zdarza się, aby ich założenia były błędne. Oczywiście najczęstsze, dłuższe konwersacje odnoszą się do cen – mitem może być więc możliwość negocjacji kosztów na poziomie 20% czy też bezgraniczna elastyczność po stronie dewelopera. Często również musimy informować, iż wspomniana cena nie wynika jedynie z kupna samego „M”. Wpływ na nią mają także materiały i jakość wykończenia całej nieruchomości. Poza wspomnianymi kwestiami Klienci posiadają bardzo dużą wiedzę wynikającą z analizy rynku co cieszy i sprawia, że spotkania są krótsze, a przy tym bardziej efektywne.

Karolina Guzik, Menadżerka Sprzedaży w Skanska Residential Development Poland.

Zdarza się, że spotykamy się z opiniami lub twierdzeniami klientów odbiegającymi od sytuacji rynkowej. Obecnie najczęściej dotyczą one spadku cen mieszkań – zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym, na który klienci cały czas czekają. Dlatego wielu z nich przystępując do negocjacji proponuje rabaty zmniejszające cenę mieszkania nawet o 15%. Tymczasem ceny mieszkań o wysokim standardzie spadły zaledwie o ułamek procenta i raczej się już stabilizują. Jakościowe wykonanie budynku, z wykorzystaniem „zdrowych” i nietoksycznych materiałów, jego estetyczne i przemyślane wykończenie, zielone rozwiązania i atrakcyjność lokalizacji kosztują dewelopera, a zatem mają wpływ na finalną cenę nieruchomości. To wszystko często musimy podnosić w rozmowach, wyjaśniając, że nie można przypisywać uśrednionej ceny za metr kwadratowy w danym mieście i przykładać kalki do każdej inwestycji.

Często podejmowanym tematem z klientami są także wizualizacje inwestycji. Dostajemy np. zapytania czy aranżacja ogródka przynależnego do mieszkania będzie zapewniona przez dewelopera. Wynika to z tego, że jest ona często utożsamiana z projektem zieleni otaczającym inwestycję.

Dlatego niejednokrotnie tłumaczymy, że wiążąca jest umowa, z którą należy się bardzo wnikliwie zapoznać, a także załączone do niej rysunki techniczne i projekt architektoniczny. Gdy klient przychodzi do nas po raz pierwszy, zawsze staramy się też wyjaśnić, jak przebiega cały proces – od zakupu aż po odbiór kluczy i przeniesienie własności. U każdego dewelopera może to przebiegać nieco inaczej, a dla nas ważny jest komfort klienta na każdym etapie procesu zakupowego.

Jolanta Rogozińska, Kierownik Biura Sprzedaży Cordii w Trójmieście

Wśród mitów krążących wokół zakupu mieszkania od dewelopera, najczęściej powtarzają się te związane z nabyciem nieruchomości na wczesnym etapie budowy. Wielu klientów błędnie zakłada, że taka transakcja jest ryzykowna, a niektórzy martwią się, że będą rozczarowani finalnym produktem. Ich niepokój budzi też wizja upadłości albo niewypłacalności dewelopera, który finansuje inwestycję kredytem. Naturalnie wszystkie te obawy są bezpodstawne. Deweloperzy dysponują dziś naprawdę zaawansowanymi narzędziami wspierającymi sprzedaż, które pozwalają dokładnie obejrzeć nie tylko dany lokal, ale też jego okolicę. Np. w Cordii wszystkie salony sprzedaży są wyposażone w prezentery 3D, dzięki którym można przespacerować się po całym osiedlu, a nawet zobaczyć swój przyszły widok z okna. Jeśli zaś chodzi o bezpieczeństwo zakupu mieszkania u dewelopera, który korzysta z kredytu – to właśnie taki podmiot jest wiarygodny, bo jego sytuacja została zweryfikowana przez bank i podlega stałemu nadzorowi. Przed konsekwencjami upadłości dewelopera klienta zabezpiecza natomiast ustawa deweloperska i rachunek powierniczy.

Kolejnym błędnym założeniem kupujących jest postrzeganie pracownika biura sprzedaży dewelopera jako osoby, której w pierwszej kolejności zależy na doprowadzeniu do sprzedaży. Tymczasem jego głównym zadaniem jest doradztwo. W naszych biurach staramy się budować partnerską relację z klientem, który na tej podstawie może podjąć właściwą dla siebie decyzję o zakupie mieszkania.

Inny częsty mit to ten, że koszt zakupu mieszkania od dewelopera jest wyższy niż na rynku wtórnym, m.in. dlatego, że wymaga wykończenia i wyposażenia lokalu. Zwykle jednak okazuje się, że odświeżenie używanego mieszkania też wiąże się z wieloma wydatkami, często nieprzewidzianymi. Ponadto nabywając nieruchomość z rynku wtórnego ponosimy dodatkowe koszty w postaci 2% podatku PCC, które nie są zawarte w cenie mieszkania. Na rynku pierwotnym tego typu obciążenia nie istnieją, a w dodatku mieszkania z mocy prawa objęte są 5-letnią rękojmią.

Paweł KrawczykDyrektor Regionu – Szczecin RONSON Development

Klienci, którzy przychodzą do naszego szczecińskiego biura sprzedaży zwykle są bardzo dobrze zorientowani i nie uważają kupna mieszkania za skomplikowaną czynność. Wątpliwości wzbudzają czasem antresole – rozwiązanie, które stosujemy m.in. w projekcie Nowe Warzymice. Kupujący doprecyzowują czy jest to powierzchnia użytkowa, czy dodatkowa i jak będzie ją oceniał kredytujący bank. Często uporządkowania wymaga też wiedza dotycząca rodzajów umów. Deweloperska, przedwstępna, końcowa – którą, kiedy i jak się podpisuje.

Cezary Grabowski, Dyrektor Sprzedaży i Marketingu Bouygues Immobilier Polska.

Pierwszy błędny mit powielany przez klientów dotyczy faktu, że powierzchnia pod ścianami działowymi jest wliczana do ceny mieszkania. Tu należy podkreślić, że my nie wliczamy tych metrów do kwoty końcowej lokalu, co powoduje, że różnica w cenie może wynosić nawet kilka procent. To daje już konkretną sumę, którą można przeznaczyć na wyposażenie mieszkania. Dodatkowo warto również wyjaśniać klientom różnicę w kosztach pomiędzy mieszkaniem z rynku pierwotnego a wtórnego. Bardzo często nie wiedzą oni, że kupując lokal na rynku wtórnym, muszą zapłacić 2 proc. podatku od czynności cywilnoprawnych. W przypadku mieszkań z rynku pierwotnego taki podatek nie obowiązuje. Kolejnym aspektem jest możliwość wykończenia mieszkania pod klucz, o którym klienci bardzo często po prostu nie są informowani. To zaś zaoszczędza im czas, a także gwarantuje solidne wykonawstwo i modny design mieszkania zgodnie z najnowszymi trendami. Dodatkowo warto zawsze dobrze przeliczyć wymiary mebli wpisanych w rzuty mieszkań – w niektórych przypadkach może się bowiem okazać, że prezentowane wymiary zupełnie nie odpowiadają meblom, które są na co dzień wykonywane przez większość firm meblarskich.

Justyna Hamrol-Wasielewska, Dyrektor Sprzedaży i Marketingu Eiffage Immobilier Polska

Mity dotyczące zakupu mieszkania u dewelopera są niestety bardzo powszechne. Rozpoczynając naszą działalność deweloperską na polskim rynku, zależało nam, by już na początku szczegółowo wyjaśniać klientom wszystkie zawiłości związane m.in. z formą zapłaty za lokal czy umową deweloperską. To bardzo ważne, by klienci mieli świadomość, że kupują mieszkanie u doświadczonego i sprawdzonego dewelopera, który prowadzi transparentną działalność. Dlatego dużą wagę przykładamy do obsługi klienta, która jest dla nas priorytetem. O pozytywnym odbiorze takiego podejścia świadczą m.in. badania satysfakcji, w których osiągamy wyniki na poziomie 98 proc. zadowolonych klientów. Z tzw. mitów dotyczących zakupu mieszkania z rynku pierwotnego bardzo częste są te związane z finansowaniem budowy przez klienta, a nie dewelopera, stronniczością umów deweloperskich czy koniecznością zapłaty pełnej ceny już na początku procesu zakupowego. Dodatkowo klienci uważają również, że metraż balkonu, tarasu lub powierzchni pod ścinami działowymi wlicza się do powierzchni mieszkania, a cena garażu jest zawarta w cenie lokalu. Należy wziąć pod uwagę, że wszystkie te mity są do obalenia, gdyż deweloperzy działają na podstawie przepisów prawa, w tym m.in. ustawy o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego .

Jakub Tamborowski, Regionalny Kierownik Sprzedaży w Echo Investment

W ostatnim czasie główne błędne założenie, z którym kupujący trafiają do biur sprzedaży to przekonanie, że być może warto wstrzymać się z zakupem lokalu, ponieważ będzie zdecydowanie taniej. Rynek mieszkaniowy przechodzi dynamiczne zmiany, ale nie oznacza to gwałtownych obniżek cen. Ponadto zdarzają się sytuacje, że klienci szukają mieszkania, które…nie istnieje. Rzuca się to w oczy zwłaszcza wśród osób dopiero zaczynających poszukiwania nowego mieszkania. Często taki klient wraca po pewnym czasie do biura sprzedaży ze zdecydowanie krótszą „listą życzeń” i świadomością potrzeby skorygowania oczekiwań. Trafiają się także klienci posiadający nieaktualną zdolność kredytową, a już nagminne jest przekonanie, że można wejść na teren budowy i obejrzeć aktualny stan inwestycji. Niemal codziennie tłumaczymy, że nie ma takiej możliwości, ponieważ zabraniają tego przepisy BHP.

Katarzyna Unold, Dyrektorka Zarządzająca ACCIONA w Polsce

Zakup mieszkania na rynku pierwotnym ma zdecydowanie więcej zalet niż zakup lokum na rynku wtórnym. Pierwszą z nich jest przede wszystkim to, że w procesie zakupu nie ma pośredników i ich prowizji, bo mieszkanie kupujemy bezpośrednio od jego twórcy. Cenę poznajemy tuż po wysłaniu zapytania lub podczas spotkania z przedstawicielem biura sprzedaży. Kolejną przewagą jest fakt, że mieszkania na rynku pierwotnym zdecydowanie łatwiej wykończyć i zaaranżować – są jak czysta kartka, która czeka, aby ją zapisać. To ogromne ułatwienie, ponieważ w procesie projektowania mamy pełną kontrolę nad końcowym wyglądem naszych czterech kątów. I nie tylko. Mamy także pewność, że wszystkie instalacje w budynku są nowe, a co za tym idzie – nie przysporzą nam dodatkowych kosztów i problemów na etapie wprowadzania zmian. Zakup mieszkania na rynku pierwotnym ma też tę przewagę, że kupujący chroniony jest ustawą deweloperską, która wymaga m.in. rachunku powierniczego. Obecnie też, w czasach tak wysokiej inflacji, to ciągle bardzo dobra lokata kapitału, szczególnie w obliczu rosnącego popytu na mieszkania.

Iza Wojciechowska, Biuro Sprzedaży w firmie Constructa Plus

Jednym z mitów pokutujących wśród klientów przymierzających się do zakupu mieszkania jest przeświadczenie, że cena ofertowa ma zawsze wliczony opust. Przeważająca większość klientów, którzy są u nas po raz pierwszy, spodziewa się więc rabatu już na samym początku rozmów. Jeśli go nie proponujemy – wówczas wchodzą w role negocjatorów, próbują toczyć gry, żeby coś z tej ceny uszczknąć.

W trakcie rozmowy duża część z nich przyznaje potem jednak, że biorąc pod uwagę standard, w jakim budujemy, lokalizację inwestycji, ceny są ustalone na realnym poziomie. Klienci, którzy już od nas kupowali lub wcześniej wynajmowali mieszkanie w zrealizowanej przez nas inwestycji mają inne podejście. W naszych relacjach jest wtedy zaufanie do naszych działań zarówno w okresie budowy inwestycji, czyli na etapie sprzedaży, jak i w obsłudze posprzedażowej.

Druga sprawa to nieświadomość klientów kupujących po raz pierwszy od dewelopera dotycząca procedury zakupowej z rynku pierwotnego, która jawi się jako dużo bardziej zawiła niż zakup mieszkania na rynku wtórnym. Uświadamiamy im ochronę, która wynika z ustawy deweloperskiej, wspieramy w każdym momencie procesu zakupowego, wskazujemy na 5-letni okres rękojmi, co stanowi znaczącą przewagę nad rynkiem wtórnym.

Content Marketing w Polsce

Co jest najtrudniejszym elementem działań content marketingowych? Czy klienci chętnie podejmują działania contentowe i jakie mają względem nich oczekiwania? 

Content w służbie potrzeb

Zaangażowanie, zwiększenie sprzedaży, budowanie eksperckiego wizerunku – powodów, dla których klienci decydują się na działania content marketingowe jest wiele, jednak jeden z nich wybija się ponad resztę – to chęć nawiązania relacji nie z „ciasteczkiem”, a prawdziwym człowiekiem z krwi i kości, który doceni jakościowe treści i znajdzie w nich coś ważnego dla siebie. To właśnie content marketing umożliwia markom pogłębienie interakcji z użytkownikami.

Z nowej publikacji Grupy Roboczej Content Marketing i Reklama Natywna IAB Polska wynika, że coraz więcej klientów ma tego świadomość. Jak podkreśla Magdalena Jabłońska z TVN Discovery: – Dziś klient nie musi obudowywać się brandingiem, aby pozostać zapamiętanym, ważniejsza jest wiarygodność i wartość merytoryczna sponsorowanych treści. Jednocześnie należy pamiętać, aby działania contentowe nie były pojedynczymi akcjami, lecz stanowiły część szerszej strategii, dopasowanej do zmieniającego się rynku i konsumenta.

Wyzwania do podjęcia

Jednym z aspektów, który sprawia, że niektórym klientom wciąż trudno przekonać się do działań contentowych, jest ich mierzalność. W kwestii odpowiedzi na pytanie „Jak oceniasz skuteczność kampanii CM, jak ją mierzysz i po jakim czasie zauważasz jej efekty?” eksperci zaangażowani w powstanie Poradnika byli nadzwyczaj zgodni – sprawa pomiaru i oceny skuteczności działań z zakresu marketingu treści komplikuje się, gdy chcemy zmierzyć ich wpływ na budowanie, zmianę czy wzrost świadomości i wizerunku marki. Wniosek? Zdecydowanie potrzeba na to więcej czasu i jakościowych narzędzi. Choć ocena skuteczności działań contentowych wciąż pozostaje wyzwaniem, chętnych do realizacji nie brakuje, co widać po licznych case’ach zawartych w publikacji.

Przyszłość content marketingu

Szefowa Grupy Roboczej Content Marketing i Reklama Natywna IAB Polska, Country Manager TradeTracker Polska Paulina Kozyra zauważa, że marketing treści to nie tylko artykuły, video i działania w social mediach, ale też rozwój technologii, w tym voice, która powinna zrewolucjonizować sposób myślenia i posługiwania się internetem wśród użytkowników. – Ciągłe zainteresowanie konsumentów rynkiem podcastów, dostosowywanie treści do preferencji użytkowników (możliwość odsłuchiwania artykułów) jak również voice search (wyszukiwanie głosowe) to trendy na nadchodzące lata. Kto już o tym myśli, zyska w niedalekiej przyszłości – dodaje. Wtóruje jej Agata Szeliga-Staszkiewicz, Head of Agencies in CEE, Meta: – Istotne jest to, by dawać konsumentom nowe doświadczenia.

Więcej cennych insightów i informacji na temat tego, jak działania content marketingowe postrzegają obecnie agencje, wydawcy i klienci w Polsce, można znaleźć w Poradniku Grupy Roboczej Content Marketing i Reklama Natywna IAB Polska. Publikacja zawiera ponadto ciekawe case’y z rodzimego rynku, które mogą być źródłem inspiracji do zaplanowania skutecznych działań content marketingowych.

Gospodarka Chin odbija

Lutowe wskaźniki PMI dla Chin, które poznaliśmy dziś w nocy, sugerują, że gospodarka azjatycka mocno rozpoczęła rok. Widać znaczne wzrosty w produkcji. Oficjalny wskaźnik PMI dla przemysłu „wzbił” się do poziomu 52,6 pkt. pokonując tym samym oczekiwania rynkowe. To również najwyższy wynik od 2012 roku. Dobre dane to odzwierciedlenie wznowienia aktywności po styczniowym święcie chińskiego Nowego Roku oraz efekty ponownego otwarcia gospodarki po pandemii. Widać normalizację łańcuchów dostaw.

Twarde dane zaczęły pokazywać ożywienie gospodarcze w Chinach. Zgodnie z oczekiwaniami wzmacnia się popyt wewnętrzny. Wzrosły również nowe zamówienia eksportowe powyżej neutralnego poziomu 50 pkt. Odzwierciedla to powrót klientów po zakończeniu lockdown-u. Poprawa w przemyśle jest również potwierdzona wskaźnikiem S&P Global/Caixin, który wzrósł do 51,6 pkt. z 49,2pkt.

Jeśli chodzi o usługi – pozostają one stabilne po silnym wzroście w styczniu. Wynik 56,3 pkt wskazuje siłę sektora i ożywienie w konsumpcji gospodarstw domowych po styczniowym boomie wydatków świątecznych.

Gospodarka Państwa Środka powinna odbić, ponieważ ponowne odejście od restrykcyjnej polityki „zero-covid” sprzyja popytowi i pozwala na normalizację łańcuchów dostaw. Siła ożywienia będzie jednak uzależniona od perspektyw zatrudnienia i dochodów. W przypadku rynku nieruchomości potrzeba czasu, żeby odwrócić tendencję spadkową. Cały czas pamiętajmy, że czynniki ryzyka związane z globalnym spowolnieniem i napięciami na linii USA-Chiny pozostają silne.

Dziś rano poznaliśmy również PMI dla polskiego przemysłu. Widać poprawę sentymentu, jednak odbicie wskaźnika jest niewielkie (48,5 pkt.) i wciąż pozostaje poniżej granicznego poziomu 50 pkt. Widać spadek presji cenowej i kosztowej, co jest pozytywnym zjawiskiem. Od wczesnych godzin porannych obserwujemy wzmożony popyt na polską walutę. Złoty zyskuje względem dolara oraz euro. Para USD/PLN spada poniżej 4,41 a EUR/PLN wskazuje już 4,6930 i jest najniżej od 5 lutego. Aprecjacja PLN to z pewnością po części pokłosie wzrostów kursu EUR/USD, który dziś rano wyszedł powyżej 1,0650. Apetyt na ryzyko widać również na polskim rynku akcyjnym. WIG20 otworzył się dziś luką wzrostową i zyskuje ponad 0,5 proc.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Thales ogłasza projekt rozbudowy w Polsce

Obecna w Tczewie od 2001 roku firma Thales, światowy lider w dziedzinie bezpieczeństwa cyfrowego, ogłasza rozpoczęcie szeroko zakrojonego planu rozbudowy. Strategiczny projekt zakłada budowę drugiego zakładu produkcyjnego. Tym samym firma wzmocni lokalne Centrum Kompetencji Produkcyjnych i odpowie na zapotrzebowanie globalnego rynku na  dokumenty tożsamości oraz rozwiązania dla europejskich klientów z sektora bankowego.

Nowy obiekt o powierzchni 15 000 m2, który według planów zostanie oddany do użytku w pierwszym kwartale 2024 roku, umożliwi firmie Thales optymalizację lokalnych procesów produkcyjnych i lepsze dostosowanie do obecnych i przyszłych potrzeb klientów.

Thales od lat regularnie inwestuje w swoją działalność w Tczewie, gdzie firma produkuje dokumenty tożsamości i podróży o technologicznie zaawansowanych zabezpieczeniach, a także karty bankowe oraz usługi z nimi związane. Brak przestrzeni produkcyjnej ograniczał dotychczas ewentualne rozszerzenie działalności.

Nowa inwestycja pozwoli Thalesowi zwiększyć moce produkcyjne polskiego Centrum Kompetencji Produkcyjnych w zakresie dokumentów tożsamości i podróży oraz odpowiedzieć na rosnące zapotrzebowanie klientów na karty płatnicze „made in Europe”.

Ogłoszony projekt doskonale wpisuje się w ambicje firmy Thales, aby rozszerzyć działalność i odpowiedzieć na dodatkowe potrzeby rynku. Przyczyni się on również do wzrostu gospodarczego poprzez rozwój kompetencji i stworzenie nowych miejsc pracy na lokalnym rynku.

Bain&Co.: aktywność funduszy private equity spadła w Europie Środkowej, ale perspektywy są dobre

Warszawa, 1 marca 2023 r. – Liczba przejęć zrealizowanych przez fundusze private equity w 2022 roku w Europie Środkowo-Wschodniej spadła o ok. 30 proc. z powodu pogarszającej się sytuacji makroekonomicznej i dużej niepewności geopolitycznej, wynika z badania Bain & Company. Jednak branża ma przed sobą dobre perspektywy, ponieważ fundusze zgromadziły pokaźne środki na inwestycje i cały czas poszukują ciekawych firm do przejęcia.

W minionym roku fundusze zainwestowały w ok. 100 spółek w Europie Środkowo-Wschodniej. To mniej niż w bardzo dobrym 2021 roku, kiedy to przejęły udziały w 140 firmach. Pod względem kierunku zmian, sytuacja w naszym regionie nie odbiega od światowych trendów. Jak wynika z raportu Bain & Company, na świecie liczba akwizycji dokonanych przez fundusze spadła o 10 proc. a wartość transakcji obniżyła się o 35 proc. do 654 mld dolarów.

– Wojna w Ukrainie, spowolnienie gospodarcze oraz wzrost inflacji i stóp procentowych spowodowały, że również w naszym regionie inwestorzy stali się bardziej ostrożni. Jednak ich aktywność całkowicie nie zamarła. Fundusze wciąż dokonywały nowych inwestycji i aktywnie poszukiwały kapitału. Widać więc, że inwestorzy oswajają się z nowymi warunkami i to dobry prognostyk na kolejne miesiące – mówi Paweł Szreder, partner w Bain & Company Poland/CEE.

Tak jak i w poprzednich latach, fundusze inwestujące w regionie najbardziej interesowały się spółkami z sektora produkcji przemysłowej, IT i dóbr konsumenckich. Coraz większą popularnością cieszy się też branża medyczna. W Polsce w minionym roku w tym sektorze doszło do kilku transakcji, w tym przejęcia sieci klinik okulistycznych Optegra przez fundusz MidEuropa Partners czy Grupy Nowy Szpital przez Penta Investments.

W 2022 roku zaobserwowaliśmy wzrost zainteresowania sektorem ochrony zdrowia, wracającym do pełnej sprawności po okresie pandemii. Wiele funduszy widzi także szansę w inwestycjach w spółki, które mogą skorzystać na rosnących nakładach na rozwój infrastruktury – twierdzi Paweł Szreder.

Pogorszenie koniunktury wraz z niepewnością wywołaną wojną w Ukrainie i napięciami na linii Pekin-Waszyngton spowodowały, że w minionym roku w regionie nie doszło do spektakularnych przejęć ze strony tradycyjnych inwestorów private equity. Wyjątkowo duży udział w wartości transakcji prywatnych miały wyspecjalizowane fundusze infrastrukturalne oraz typu growth equity. Do największych transakcji z udziałem funduszy infrastrukturalnych można zaliczyć przejęcie Emitela przez Cordiant Digital Infrastructure oraz ogłoszone objęcie 50 proc. udziałów w spółce FiberForce przez InfraVia Capital Partners. Obie transakcje miały wartość ponad 400 mln euro. Z kolei największe transakcje typu growth equity to dokapitalizowanie kwotą ponad 600 mln euro estońskiej firmy Bolt, 500 mln euro chorwackiego Rimac Group czy kwotą 220 mln euro czeskiej Rohlik Group.

Spadek wycen spółek giełdowych spowodował, że fundusze wstrzymywały się też z wychodzeniem z inwestycji. W minionym roku sprzedały 60 środkowoeuropejskich firm, a po stronie kupujących najczęściej pojawiali się inwestorzy branżowi. W Polsce, PKP Energetyka z portfela CVC trafiła do PGE, a Grupa Inelo, dostawca rozwiązań technologicznych dla transportu ciężkiego z portfela Innova Capital znalazł nabywcę w Grupie Eurowag. Ciekawą transakcją na krajowym rynku było też przejęcie 51 proc. akcji Grupy Empik przez Ewę Szmidt-Belcarz w ramach wykupu menedżerskiego od Penta Investments. W minionym roku fundusze właściwie nie decydowały się na sprzedaż spółek przez giełdę. Jednym z wyjątków była oferta publiczna słowackiej firmy Gevorkyan na praskiej giełdzie papierów wartościowych.

Pomimo bardziej wymagającego otoczenia rynkowego, fundusze z Europy Środkowo-Wschodniej aktywnie pozyskiwały kapitał na nowe inwestycje. Innova Capital zebrał od inwestorów 220 mln euro, czeski Genesis Capital 150 mln euro, a Resource Partners 200 mln euro. W 2022 roku fundusze na całym świecie pozyskały 1,3 bln dolarów, co jest drugim najwyższym w historii wynikiem i tylko nieznacznie niższą kwotą od tej zebranej w 2021. Łączna pula środków na inwestycje, jakimi obecnie dysponują fundusze private equity na świecie, to 3,7 bln dolarów.

– W ubiegłym roku obserwowaliśmy jedynie chwilowe spowolnienie, a nie trwałe odwrócenie trendu. Europa Środkowo-Wschodnia pozostanie atrakcyjnym miejscem inwestycji dla funduszy private equity ze względu na potencjał wzrostu, możliwości konsolidacji sektorowej i rozwoju biznesu spółek portfelowych – dodaje Paweł Szreder.

KANTAR: w Polsce przybywa konsumentów z przymusu i cenoholików

  • Konsumenci wciąż są rozważni i pragmatyczni. Ale coraz mocniej patrzą na ceny
  • Pochodzenie i jakość coraz mniej istotne. Liczy się głównie cena i szybkość zakupu

Wyniki badania pracowni KANTAR Polska pokazują, jak w ostatnim roku zmieniła się struktura konsumencka. Wciąż największy udział mają rozważni i pragmatyczni shopperzy, którzy starają się jak najtaniej kupować markowe produkty. Ale ta grupa zmalała. Za to przybyło klientów z przymusu i cenoholików. I tylko te dwa segmenty, skupione na szybkim procesie zakupowym oraz cenie, zanotowały wzrosty. Oba mają ex aequo drugie miejsce w rankingu. Dalej są kolejno entuzjaści i ekocentryczni konsumenci. Zarówno klienci kupujący dla zabawy, jak i szukający ekologicznych towarów stracili na znaczeniu. Ubyło też świadomych koneserów, dla których cena nie gra roli. Zajęli przedostatnią pozycję w zestawieniu. Za nimi są domatorzy.

Z badania, przeprowadzonego przez KANTAR Polska, wśród blisko 4,1 tys. osób wiemy, jaka jest obecnie struktura konsumencka w Polsce. Pierwsze miejsce zajmują rozważni i pragmatyczni shopperzy – 22%. W ciągu roku ich odsetek spadł o 1 p.p.

– Tacy konsumenci chcą kupować produkty znanych marek, ale w rozsądnych cenach. Racjonalnie podchodzą do tego, na co warto wydać konkretną sumę. Często szukają więc promocji. Spadek tego segmentu shopperów jest związany z pogorszeniem się sytuacji ekonomicznej. Podwyżki cen sprawiają, że część Polaków rezygnuje ze swoich ulubionych, markowych produktów. Jednak ta grupa wciąż pozostaje najmocniejsza, dlatego sieci handlowe powinny nadal oferować atrakcyjne zniżki na wysokopółkowe artykuły – przekonuje dr Krzysztof Łuczak, główny ekonomista Grupy BLIX.

Dalej w rankingu są cenoholicy oraz shopperzy z przymusu – po 18%. Obie grupy rok do roku odnotowały wzrosty – odpowiednio o 1 p.p. i 3 p.p. Jak stwierdza Krzysztof Domeradzki z KANTAR Polska, zmiany, zachodzące w wynikach corocznej segmentacji, odzwierciedlają przemiany społeczno-ekonomiczne, wywołane przez pogłębiający się kryzys ekonomiczny. Przede wszystkim zyskują na znaczeniu shopperzy skupieni na cenie i szybkim procesie zakupowym, czyli ww. cenoholicy i shopperzy z przymusu. Tylko te segmenty zanotowały wzrosty.

– W obecnych czasach sieci handlowe muszą mierzyć się z wieloma wyzwaniami. Przybywa osób niezwykle wrażliwych na punkcie ceny, oraz tych, które traktują zakupy jako przykry obowiązek. Nie jest zaskoczeniem, że shopperzy z przymusu dogonili cenoholików. W momencie problemów ekonomicznych robienie zakupów jest zniechęcające. Rosnąca inflacja i pogarszająca się sytuacja gospodarcza wielu polskich rodzin wpłynie na wzrost tych dwóch segmentów shopperów – przewiduje dr Łuczak.

Kolejne dwa miejsca w zestawieniu zajmują zakupowi entuzjaści i ekocentryczni konsumenci – odpowiednio 16% i 12%. Obie te grupy straciły po 1 p.p. w porównaniu z 2021 rokiem.

– Drożyzna sprowadza na ziemię eksperymentatorów zakupowych, poszukujących wrażeń. Ekologiczna produkcja to też wtórna sprawa. Ma być taniej i kropka. W dodatku pole do popisu dla sieci handlowych, wskutek zaskakujących, innowacyjnych ofert konkurencji, zawęża się – komentuje dr Maria Andrzej Faliński, wieloletni ekspert rynku retailowego.

Piątą pozycję w zestawieniu mają świadomi koneserzy z wynikiem 8%. W ujęciu rok do roku widać spadek tego segmentu o 2 p.p.

– Ubywa shopperów, którzy zwracają mniejszą uwagę na aspekt ceny. Mamy mniej świadomych koneserów, zakupowych entuzjastów i ekocentrycznych konsumentów. Te trzy segmenty łączy większa dbałość o pochodzenie i jakość kupowanego produktu. Zmiany te pokazują, że Polacy pod wpływem presji ekonomicznej częściej traktują zakupy jako konieczność niż przyjemność – zauważa Krzysztof Domeradzki.

Szósta, a zarazem ostatnia, pozycja w zestawieniu należy do shopperowych domatorów – 5%. W tym przypadku wynik nie zmienił się w relacji rocznej.

– W czasach wysokiej inflacji ta grupa będzie rosnąć. Póki co jej udział wynosi tylko 5% i jeszcze nie powoduje wyraźnej reakcji handlu. Jednak wielu pragmatycznych klientów może zasilić tę kategorię, jeśli drożyzna się rozpanoszy na dłużej. Jej wzrost z pewnością wpłynie na zmianę struktury promocji. Będzie więcej pakietów do przygotowywania potraw w domach, ofert promowanych, bonusowanych oraz rabatów dla kart płatniczych – prognozuje dr Faliński.

Jak podsumowuje ekspert z KANTAR Polska, konsumenci preferują teraz sklepy, w których wiedzą, że pożądane produkty kupią najtaniej i najszybciej. Mniejsze znaczenie ma dbałość o ochronę środowiska czy odpowiedzialność społeczna sieci handlowych. Zdaniem Krzysztofa Domeradzkiego, ten trend będzie się nasilać wraz z kolejnymi ekonomicznymi skutkami wojny w Ukrainie oraz rosnącej inflacji. Retailerzy, chcąc wpasować się w aktualne trendy, powinni skoncentrować swoje wysiłki wokół nowych promocji lub programów lojalnościowych, które przyciągną oszczędnych klientów do ich sklepów.

Benefit Systems przejmuje 16 klubów Calypso, powiększając sieć własnych klubów fitness do 186

Spółka Benefit Systems znacząco umocni pozycję na polskim rynku fitness, przejmując 16 klubów od Calypso Fitness S.A., z którą współpracuje od początku istnienia Programu MultiSport. Nabywane kluby wzmocnią ofertę Benefit Systems w miastach z dużym potencjałem wzrostu, przede wszystkim w Szczecinie i Trójmieście. Wartość transakcji została ustalona na 54 mln złotych. Z tej kwoty 34,3 mln przypada na zaległe wierzytelności, przysługujące Benefit Systems wobec Calypso Fitness.

Benefit Systems w ramach dwuetapowej transakcji przejmie łącznie 16 klubów Calypso w miastach o wysokim potencjale dalszego rozwoju biznesowego. W pierwszym etapie będzie to 7 obiektów w Trójmieście i 4 w Szczecinie, gdzie Spółka obserwuje wciąż rosnące zainteresowanie ofertą Programu MultiSport, a także po jednym w Warszawie i we Wrocławiu. W drugim etapie, do 30 czerwca br., Benefit Systems nabędzie trzy kluby Calypso, zlokalizowane w Warszawie, Krakowie oraz Częstochowie. Jak podkreśla Bartosz Józefiak, członek Zarządu Benefit Systems, decyzję o transakcji wspierała wieloletnia współpraca, komplementarność oferty klubów Calypso do sieci własnych Spółki, a przede wszystkim popularność przejmowanych lokalizacji wśród klientów indywidualnych i użytkowników Programu MultiSport.

– Calypso to bez wątpienia inspirująca historia sukcesu biznesowego, a zarazem jedna z pierwszych sieci, z którymi rozpoczęliśmy współpracę w ramach Programu MultiSport. Przez kilkanaście lat wspólnie z twórcą Calypso inwestowaliśmy w jej rozwój, doceniając popularność klubów wśród klientów indywidualnych i użytkowników kart MultiSport. Przejmowane obecnie kluby działają w bardzo atrakcyjnych lokalizacjach i na trwałe wrosły w infrastrukturę usługową miast. Dobrym przykładem jest chociażby Calypso Galaxy w Szczecinie, zlokalizowane w największym centrum handlowo-rozrywkowym w regionie. W przypadku Trójmiasta, po nabyciu siedmiu obiektów Calypso, nasza baza zwiększy się do 21 klubów fitness, co umożliwi dalszy dynamiczny rozwój oferty w aglomeracji trójmiejskiej, czyli w jednym z najszybciej rosnących i najbardziej perspektywicznych rejonów Polski. Po transakcji będziemy mieć łącznie 186 klubów fitness w kluczowych dla Programu MultiSport miastach i regionach naszego kraju, które w ostatnim roku notują ogromny wzrost zainteresowania ofertą fitness – wyjaśnia Bartosz Józefiak.

Polska wciąż daleko za Europą w rozwijaniu elektryków i OZE

Jedynie 2% nowych rejestrowanych w Polsce samochodów to elektryki. Niecałe 2,5% to odsetek domów z pompami ciepła. Pod względem wykorzystania odnawialnych źródeł energii Polska pozostaje daleko w tyle za Europą – wynika z raportu firmy Eaton. Udział OZE w rocznej produkcji energii jest u nas najniższy ze wszystkich trzynastu ankietowanych państw. Badanie wykazało, że polityczne i społeczne ambicje osiągnięcia zerowej emisji są w Polsce niewielkie. Barierą jest m.in. uzyskanie dostępu do sieci energetycznej.

Od 2019 roku stowarzyszenie Association for Renewable Energy and Clean Technology (REA), we współpracy z firmą Eaton oraz Eversheds Sutherland, bada gotowość europejskich rynków energii do transformacji energetycznej. W tym roku indeksem Energy Transition Readiness Index (ETRI) po raz pierwszy objęto również Polskę. Pod względem zdolności wykorzystywania nowych technologii i modeli biznesowych Polska otrzymała ocenę 2 w pięciostopniowej skali (gdzie 1 to najniższa, 5 – najwyższa gotowość). To najniższy wynik ze wszystkich badanych krajów.  

Włączanie OZE do sieci znacznie utrudnione

W krajach takich jak Finlandia, Francja, Norwegia, Hiszpania i Szwecja możliwe jest łatwe zintegrowanie nowych, rozproszonych źródeł energii w sieci energetycznej. Jednak w Polsce występują znaczące bariery techniczne i operacyjne, które hamują rozwijanie OZE. Podmioty prowadzące projekty nie mogą uzyskać dostępu do sieci przed rozpoczęciem budowy. Czynniki techniczne stają się coraz poważniejszą barierą również w Niemczech, Irlandii i Wielkiej Brytanii.

Elektryki i pompy ciepła wciąż pieśnią przyszłości

We wszystkich badanych europejskich krajach postępy w rozwijaniu infrastruktury dla pojazdów elektrycznych są stosunkowo niskie. Wyjątkiem jest Norwegia, która wyraźnie przoduje w upowszechnianiu elektryków oraz zapewnianiu technologii i urządzeń umożliwiających zarówno ich ładowanie, jak i oddawanie energii do sieci. Najniższy udział samochodów elektrycznych wśród nowo rejestrowanych pojazdów jest w Hiszpanii, Włoszech i w Polsce (ocena 2 w pięciostopniowej skali). Polityka oraz zachęty do rozwijania infrastruktury dla aut zasilanych energią elektryczną są słabo rozwinięte i niejednolite.

Upowszechnianie się elektryków wciąż jest raczej wyborem związanym ze stylem życia, a nie spójną polityką transformacji energetycznej. Jedynie 2% rejestrowanych przez Polaków aut osobowych to pojazdy elektryczne, co jest wynikiem najniższym spośród wszystkich badanych państw. Polska odstaje również w przypadku pomp ciepła – są one jedynie w 2,5% domów. To rozwiązanie jest najbardziej powszechne w Norwegii, Szwecji oraz Finlandii.

Wśród głównych barier rozwoju elektromobilności w Polsce jest zarówno koszt nowych samochodów elektrycznych, ale też brak dotacji dla firm w pierwszej edycji programu „Mój elektryk”. Warto pamiętać, że nawet 3 na 4 nowe auta w naszym kraju kupują właśnie przedsiębiorcy. Wciąż słabo rozwinięta jest też infrastruktura ładowania pojazdów elektrycznych, a jej montaż w budynkach wielorodzinnych znacząco utrudniony. W dłuższej perspektywie rozwój tego segmentu rynku może jednak znacznie przyspieszyć ze względu na rosnące ceny paliw oraz przegłosowany niedawno zakaz produkcji i sprzedaży aut spalinowych na terenie UE od 2035 roku. Z pewnością wymusi to przyspieszenie rewolucji w energetyce i elektromobilności w całej Europie. Poprzeczka została zawieszona wysoko, a Polska ma coraz mniej czasu na dostosowanie infrastruktury do elektryków – wskazuje Bartłomiej Jaworski, senior product manager w firmie Eaton.

Zielona energia rośnie zbyt wolno

Raport Eaton wskazuje, że Polska jest na wczesnym etapie odchodzenia od paliw kopalnych – roczna produkcja energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych to jedynie 17% rocznego zużycia. Dla porównania, Dania, Norwegia, Szwecja i Szwajcaria generują ponad 50% swojego zużycia energii ze źródeł odnawialnych. W Niemczech 29% energii pochodzi z wiatru i słońca.

Także cele związane z transformacją energetyczną są nad Wisłą dużo niższe niż w innych krajach. Norwegia, Dania czy Szwajcaria dążą do osiągnięcia 100% produkcji energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych do 2030 r., Niemcy zwiększyły swój cel z 65% do 80%. Zgodnie z polityką energetyczną Polski do 2030 roku OZE ma stanowić 23% całości produkowanej energii. Nie jest to aż tak wysoki odsetek jak w krajach skandynawskich, ale w porównaniu z wytwarzanymi dotąd 20 TWh będzie to wzrost o 80%.

Ponad połowa wytwarzanej w Polsce energii pochodzi ze źródeł emisyjnych, co stawia nas daleko w tyle w porównaniu z innymi krajami UE. Trzeba jednak pamiętać, że na wolniejszą transformację energetyczną wpływa wysoka zależność rynku od energii pochodzącej z węgla i znaczne niedoinwestowanie sektora. Polskie cele udziału OZE biorą pod uwagę krajowy potencjał zasobów odnawialnych, konkurencyjność OZE, możliwości techniczne krajowej sieci oraz wyzwania związane z rozwojem OZE w transporcie i ciepłownictwie. Przed nami wciąż wiele pracy, a w rozwijaniu zielonych źródeł energii pomogłyby między innymi większe zachęty rządowe wskazuje Bartłomiej Jaworski, senior product manager w firmie Eaton.

O badaniu

Raport ETRI 2022 ocenia gotowość i postępy w transformacji energetycznej według pięciostopniowej skali (gdzie 1 to najniższa, a 5 – najwyższa gotowość). Swoim zakresem obejmuje ona społeczno-polityczne wsparcie transformacji, umiejętność wykorzystywania technologii elastyczności sieci, a także dostępność rynku. W raporcie z 2021 roku oceniono postępy w 12 krajach. W najnowszym badaniu ETRI ranking objął 13 krajów: Danię, Wielką Brytanię, Niemcy, Hiszpanię, Francję, Finlandię, Szwecję, Irlandię, Włochy, Norwegię, Holandię, Szwajcarię i Polskę.

Punktacja i wynikająca z niej ocena bazowały na wynikach ankiety przeprowadzonej wśród ekspertów reprezentujących inwestorów w technologie elastyczności w różnych wybranych krajach/regionach, a następnie na rozmowach indywidualnych, mających na celu zrozumienie podstawowych powodów udzielenia odpowiedzi. Respondenci badania zostali również poproszeni o komentarz na temat tego, jak obecny kryzys energetyczny wpłynął na ich wiarę w osiągnięcie transformacji energetycznej.

5 najpopularniejszych kierunków jakie wybierają obcokrajowcy na polskich uczelniach

Współczynnik umiędzynarodowienia studiów wyższych wynosił odpowiednio 6,8 proc. w 2020 roku i 7,1 proc. w 2021 roku. W wartościach bezwzględnych pomiędzy tymi dwoma latami odnotowano wzrost liczby cudzoziemców o 3,34 tysiące, do poziomu 85,9 tysięcy osób w 2021 roku. Najczęstszym wyborem wśród cudzoziemców w roku akademickim 2021/2022 było zarządzanie. Na wskazanym kierunku w 2021 roku w Polsce kształciło się 17 proc. studentów zagranicznych. Zauważalny jest również wzrost zainteresowania tym kierunkiem (o 975 osób) w porównaniu z  rokiem poprzednim. Więcej danych o preferencjach edukacyjnych obywateli innych państw w  naszym kraju znajduje się w raporcie „Cudzoziemcy na uczelniach w Polsce”. Został on przygotowany przez ekspertów z Ośrodka Przetwarzania Informacji (OPI) na zlecenie Ministerstwa Edukacji i Nauki (MEiN). Raport dostępny jest dla wszystkich na portalu RAD-on.Cudzoziemcy wg województw 5 najpopularniejszych kierunków

Współczynnik umiędzynarodowienia wyniósł 7,1 proc.

Polskie uczelnie posiadają duży kapitał naukowy i cieszą się coraz większą popularnością wśród studentów z innych państw. Współczynnik umiędzynarodowienia studiów wyższych (udział cudzoziemców wśród studentów) w ostatnich latach stale rośnie. W 2019 roku wynosił 6,6 proc., w  roku 2020 – 6,8 proc., a w 2021 – 7,1 proc. – mówi Przemysław Czarnek, Minister Edukacji i Nauki. – Dane zawarte w najnowszym raporcie OPI pokazują również, że w roku akademickim 2021/2022 na studiach stacjonarnych w uczelniach publicznych kształciło się ponad 38,3 tys. studentów zagranicznych, czyli około 3,2 tys. więcej niż na uczelniach niepublicznych. Z kolei cudzoziemcy na studiach niestacjonarnych częściej wybierają uczelnie niepubliczne – dodaje szef MEiN.

Z raportu OPI „Cudzoziemcy na uczelniach w Polsce” wynika, że od 2012 roku w największym tempie wzrastał udział studentów zagranicznych wybierających uczelnie niepubliczne. Konsekwencją tego trendu są zmiany w strukturze studentów na uczelniach niepublicznych: w 2012 roku studenci zagraniczni stanowili jedynie 2,1 proc. ogółu studentów, w roku 2015 już 8,1 proc., a obecnie jest to prawie 12 proc. – mówi dr inż. Jarosław Protasiewicz, dyrektor Ośrodka Przetwarzania Informacji. –  Nie ukrywam, że jako informatyk doceniam fakt, iż dużą popularnością wśród obcokrajowców w naszym kraju cieszy się właśnie informatyka. Zajmuje ona trzecie miejsce (po zarządzaniu i kierunku lekarskim) wśród wszystkich kierunków, które mają do wyboru obcokrajowcy w Polsce – dodaje dyrektor OPI.

Obcokrajowcy w Polsce najczęściej wybierają zarządzanie

Najczęstszym wyborem wśród cudzoziemców w roku akademickim 2021/2022 było zarządzanie. Na wskazanym kierunku w 2021 roku w Polsce kształciło się 17 proc. studentów zagranicznych. Zauważalny jest również wzrost zainteresowania tym kierunkiem (o 975 osób) w porównaniu z poprzednim rokiem. Analizując wszystkie kierunki studiów najczęściej wybierane przez grupę studentów zagranicznych, zauważyć można także dużą popularność kierunku lekarskiego. W 2021 roku wybrało go 9 proc. cudzoziemców. W przypadku tego kierunku zauważalny jest spadek zainteresowania względem poprzedniego okresu o 158 osób. Niewiele mniejszym zainteresowaniem wśród cudzoziemców cieszyła się informatyka. Studenci zagraniczni chętnie podjęli studia na kierunku zarządzanie w Akademii Finansów i Biznesu Vistula, w Akademii WSB oraz w Akademii Ekonomiczno-Humanistycznej w Warszawie. Wśród uczelni oferujących studia medyczne prym wiodą ośrodki zlokalizowane w Lublinie, Gdańsku, Wrocławiu oraz Łodzi. Z kolei studia informatyczne studenci zagraniczni decydowali się odbyć przede wszystkim w Warszawie, w Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

Warto także zwrócić uwagę, że ranking najpopularniejszych kierunków kształcenia wygląda inaczej w przypadku poszczególnych poziomów studiów. Studenci pierwszego stopnia najczęściej wybierają kierunki z grupy zarządzania i administracji (podejmowane głównie przez studentów studiów stacjonarnych na uczelniach niepublicznych), następnie kierunki klasyfikowane jako ochrona osób i mienia, turystyka i wypoczynek (podejmowane prawie wyłącznie przez studentów zagranicznych na uczelniach niepublicznych), a w dalszej kolejności ekonomię oraz politologię i wiedzę o społeczeństwie – mówi dr Aldona Tomczyńska, liderka Zespołu Data Science w Laboratorium Baz Danych i Systemów Analityki Biznesowej w OPI. – Wśród studentów drugiego stopnia w rankingu czterech najpopularniejszych obszarów nie znalazła się już ochrona osób i mienia. Popularne są natomiast kierunki z grupy zarządzania i administracji, politologii i wiedzy o społeczeństwie oraz literatury i językoznawstwa. Cudzoziemcy na studiach jednolitych magisterskich wybierają programy studiów z obszaru medycyny, w tym również stomatologii – dodaje Anna Maziarczyk z Laboratorium Baz Danych i Systemów Analityki Biznesowej w OPI,  jedna ze współautorek raportu.

Najwięcej obcokrajowców studiuje w województwie mazowieckim

Nie jest zaskoczeniem, że najwięcej studentów zagranicznych podejmuje studia w dużych miastach akademickich, takich jak Warszawa czy Kraków. Na uczelniach zlokalizowanych w województwie mazowieckim studia podejmuje blisko 26 tys. osób. Różnica między województwem mazowieckim a kolejnym (lubelskim) stanowi ponad 17 tys. osób. Jest jednocześnie największą różnicą w liczbie cudzoziemców w województwach. Za trzy dziesiąte liczby cudzoziemców wśród studentów odpowiadają natomiast województwa: lubelskie (8 471), dolnośląskie (8 011) oraz małopolskie (7 908). Powyżej 6 tys. cudzoziemców mają także województwa: wielkopolskie oraz łódzkie. Województwa z najmniejszą liczbą studentów zagranicznych, nieprzekraczającą 1 tys. osób to: świętokrzyskie (794), warmińsko-mazurskie (421) i lubuskie (240).

Najwięcej cudzoziemców w roku akademickim 2021/2022 kształciła uczelnia niepubliczna: Akademia Finansów i Biznesu Vistula. Studia na niej podjęło 4,9 tys. osób urodzonych poza granicami naszego kraju. Liczba ta stanowiła nieco ponad połowę wszystkich studentów tej uczelni (53,8 proc.). W gronie uczelni publicznych prym wiedzie Uniwersytet Jagielloński w Krakowie.

Maleje liczba studentów z Ukrainy

Raport nie obejmuje okresu po rozpoczęciu inwazji Rosji na Ukrainę, ale analiza danych z  poprzedniego roku akademickiego daje wyobrażenie o tym jak duże znaczenie ma sytuacja studentów z Ukrainy dla sektora szkolnictwa wyższego w Polsce. Aż 42 proc. wszystkich studentów-cudzoziemców w roku akademickim 2021/2022 stanowili Ukraińcy, kolejne 13 proc. zaś Białorusini. Taka dominacja tych dwóch nacji jest cechą charakterystyczną sektora szkolnictwa wyższego w Polsce, niezmienną na przestrzeni wielu lat. Dekadę temu studenci z Ukrainy stanowili jedną trzecią wszystkich cudzoziemców i ich liczba dynamicznie rosła, co było konsekwencją między innymi okupacji i aneksji Krymu przez Rosję w 2014 roku, walk na wschodzie kraju oraz wymagającej sytuacji gospodarczej Ukrainy. W 2018 roku w Polsce było już ponad 39 tys. studentów z Ukrainy, co stanowiło połowę wszystkich kształcących się na uczelniach cudzoziemców. Od tego momentu zarówno liczba, jak i udział studentów z Ukrainy wśród cudzoziemców stopniowo malały. W 2021 roku w Polsce kształciło się ponad 36 tys. studentów z Ukrainy, którzy stanowili 42 proc. ogółu studentów z zagranicy. W roku akademickim 2021/2022 nastąpił spadek liczby cudzoziemców pochodzących z Ukrainy, co również jest zauważalne w strukturze poziomów studiów. Zdecydowanie najwięcej studentów pochodzących z Ukrainy podejmuje studia pierwszego stopnia. Znacznie mniej jest studentów na drugim stopniu i jednolitych studiach magisterskich. W 2021 roku na studiach pierwszego stopnia kształciło się 76 proc., na studiach drugiego stopnia 19 proc. Pozostałe 6 proc. to studenci jednolitych studiów magisterskich. Co ciekawe, pomimo ogólnego spadku liczby Ukraińców, w 2021 roku odnotowano wzrost liczby studentów z tego kraju na pierwszym roku studiów pierwszego stopnia i na jednolitych studiach magisterskich. Mniej atrakcyjna dla studentów z Ukrainy okazała się oferta studiów drugiego stopnia.

Rośnie liczba cudzoziemców wśród kadry akademickiej

W roku akademickim 2021/2022 polskie uczelnie zatrudniały 2 458 nauczycieli akademickich pochodzących z zagranicy. Najwięcej nauczycieli cudzoziemców zatrudniają akademickie uczelnie publiczne. Niemal 23,1 proc. wszystkich nauczycieli zagranicznych stanowili Ukraińcy. Wśród zagranicznych nauczycieli akademickich znajdują się także osoby pochodzące z Niemiec (6,1 proc.), Włoch (5,5 proc.), Indii (4,8 proc.), Wielkiej Brytanii (4,2 proc.), Białorusi (4,1 proc.), Hiszpanii (3,9 proc.) oraz Rosji (3,5 proc.). W rezultacie współczynnik umiędzynarodowienia kadry w 2021 roku nieznacznie się zwiększył i wyniósł 2,5 proc. (w  porównaniu do 2,3 proc. w 2020 roku). W roku akademickim 2021/2022 najwięcej cudzoziemców zatrudniał na stanowisku nauczyciela akademickiego Uniwersytet Warszawski (303 osoby), a w następnej kolejności – Uniwersytet Jagielloński w Krakowie (188 osób) oraz Uniwersytet imienia Adama Mickiewicza w Poznaniu (161 osób). Wskaźnik umiędzynarodowienia (rozumiany jako udział cudzoziemców wśród wszystkich nauczycieli akademickich) przekroczył w tych trzech uczelniach średnią dla wszystkich uczelni łącznie (tj. 2,5 proc.) i wynosił dla UW 7,5 proc., dla UJ 4 proc., a dla UAM 5,4 proc.

Raport „Cudzoziemcy na uczelniach w Polsce” sfinansowano ze środków Ministra Edukacji i Nauki. Opracował go zespół ekspertów OPI w składzie: dr Aldona Tomczyńska, Paulina Urban, Konrad Zwierowicz, Katarzyna Pyrtek, Anna Maziarczyk.

Raport dostępny jest bezpłatnie na portalu RAD-on:

https://radon.nauka.gov.pl/analizy/cudzoziemcy-na-uczelniach-w-Polsce

Revolut w pierwszym roku rentowności wypracował 26,3 mln £ zysku, firma ma w Polsce ponad 2 miliony klientów

  • Pierwszy pełny rok zakończony zyskiem przyniósł firmie 100,3 mln £ skorygowanej EBITDA i 26,3 mln £ zysku (dochód netto) w 2021 r.
  • Przychody zostały potrojone z 220 mln £ w 2020 r. do 636 mln £ w 2021 r.
  • Marża brutto wzrosła z 33% w 2020 r. do 70% w 2021 r.
  • W 2022 r. przychody wzrosły o ponad 30% do ponad 850 mln £ (ponad 1 mld $)

Revolut opublikował dziś raport roczny za rok finansowy kończący się 31 grudnia 2021. Wzrost liczby aktywnych klientów detalicznych i przychodów we wszystkich głównych liniach produktowych zaowocował dobrymi wskaźnikami finansowymi dla globalnego fintechu w pierwszym pełnym roku, który zamknął zyskiem netto. Revolut w Polsce ma ponad 2 miliony klientów.

Przychody Revolut potroiły się do 636 mln £ w 2021 r. dzięki wielu  produktom, takim jak płatności, subskrypcje, usługi dla firm, wymiana walut i produkty majątkowe. Potwierdza to wartość zdywersyfikowanego modelu usług i istotnie przyczyniło się do osiągnięcia dobrych wyników przez Revolut – 100,3 mln £ skorygowanej EBITDA i 26,3 mln £ zysku netto (59,1 mln £ zysku operacyjnego) za cały rok 2021.

Ze względu na zwiększony udział przychodów z produktów o wyższej marży, marża brutto Revolut wzrosła z 33% w 2020 r. do 70% w 2021 r. W tym okresie koszty operacyjne wzrosły jedynie o 37%, co świadczy o wysokiej dźwigni operacyjnej.

Dobre wyniki finansowe Revolut w 2021 r. to również efekt m.in. wzrostu o ponad 50% liczby aktywnych klientów detalicznych (tygodniowo). W połączeniu ze wzrostem średnich wydatków na użytkownika o 10%, wskazuje to na coraz istotniejszą rolę, jaką aplikacja Revolut odgrywa w życiu finansowym klientów. Odnotowano także wzrost liczby klientów korzystających z planów płatnych o 75%, co wskazuje na rosnące zainteresowanie klientów dostępem do większej liczby funkcji Revolut, znacząco przyczyniając się do wzrostu przychodów. Salda depozytów klientów również istotnie wzrosły rok do roku – do łącznie 7,4 mld £ w grudniu 2021 r. (w 2020 r. 4,6 mld £, wzrost o 58%). „Pierwszy raz zamykamy pełny rok zyskiem. Udowadniamy, że potrafimy zwiększyć tempo wzrostu liczby klientów w dużej skali, a także zwiększyć przychody we wszystkich głównych liniach produktów” – powiedział Nik Storoński, współzałożyciel i CEO Revolut. „W 2021 r. otrzymaliśmy od Europejskiego Banku Centralnego pełną licencję bankową i powitaliśmy miliony nowych klientów. Wprowadziliśmy też do oferty nowe produkty i odnotowaliśmy większą aktywność wśród naszych klientów” – dodał Storoński. „Rok 2021 był kamieniem milowym dla firmy, ponieważ był to pierwszy rok, w którym osiągnęła rentowność. Dobre wyniki finansowe są potwierdzeniem tego, że Revolut z powodzeniem przeszedł ewolucję od „start-upu”, który koncentruje się wyłącznie na wzroście, do „scale-upu”, który chce się rozwijać z zyskiem” – powiedział Martin Gilbert, Przewodniczący rady dyrektorów w Revolut.

2022 rok – aktualizacja

Komentując wyniki za rok 2022, dyrektor finansowy Revolut, Mikko Salovaara, powiedział: „Jesteśmy zadowoleni z dobrych wyników, jakie odnotowujemy od końca 2021 r. Przychody znacznie wzrosły w porównaniu z rokiem finansowym 2021, przy szczególnie silnym wzroście w obszarze płatności — powitaliśmy miliony nowych klientów i więcej osób decydowało się na podróże. Przychody w 2022 r. wzrosły o ponad 30% i przekroczyły 850 mln £. Nasze ogólnie dobre wyniki finansowe w ubiegłym roku potwierdzają skuteczność zdywersyfikowanego modelu biznesowego Revolut”.

W 2022 r. nadal koncentrowaliśmy się na wzroście, zintensyfikowaliśmy działania marketingowe i sprzedażowe odpowiednio w segmencie detalicznym i korporacyjnym. Inwestycje przyniosły realny zwrot, a tempo przyrostu liczby klientów zwiększyło się w 2022 r. – w ubiegłym roku powitaliśmy ponad 9 mln nowych klientów, co stanowi wzrost o 54%. Obecnie Revolut ma ponad 27 mln klientów detalicznych, co oznacza ponad dwukrotny wzrost liczby klientów od początku 2021 r., przekroczyliśmy także 6 mln klientów w Wielkiej Brytanii”.

Liczba pracowników Revolut podwoiła się w 2022 r. do ponad 6000, co świadczy o stabilności i dynamicznym rozwoju firmy mimo spowolnienia na rynku pracy. Revolut otrzymał ponad 300 tys. podań o pracę w 2022 r., co oznacza, że o każde wolne stanowisko ubiegały się dziesiątki kandydatów, a do programu stażowego i dla absolwentów „Rev-celerator” zgłosiło się 3000 osób. Po udzieleniu Revolut Bank pełnej europejskiej licencji bankowej w 2021 r. przez Europejski Bank Centralny, w 2022 roku firma uruchomiła usługi bankowe w kolejnych 12 krajach, zwiększając liczbę rynków europejskich obsługiwanych przez Revolut Bank do 30.

Wybiegając w przyszłość, w 2023 r. Revolut planuje wprowadzić na rynek kilka ważnych nowych produktów oraz wejść z ofertą na nowe rynki, między innymi do Nowej Zelandii, Brazylii, Meksyku i Indii.

* * *
(1) Ujednoliciliśmy definicję „klienta detalicznego”, aby odnosiła się do użytkowników, którzy pomyślnie przeszli procedurę „Poznaj swojego klienta” (KYC), co jest trafną i precyzyjną definicją. Gdy w listopadzie 2022 r. ogłosiliśmy, że Revolut ma 25 mln klientów, korzystaliśmy z tej definicji.
(2) Link do raportu rocznego na stronie Revolut: https://assets.revolut.com/pdf/Revolut_Ltd_Annual_Report_YE_2021.pdf
(3) Link do komunikatu na stronie Revolut (EN): https://www.revolut.com/news/revolut_posts_over_100m_adjusted_ebitda_with_26_3m_profit_in_first_full_year_of_profitability/

Kawa z cytryną – jakie ma właściwości i jak działa?

Kawa z sokiem z cytryny nie smakuje każdemu, jednak z pewnością warto jej spróbować. Szczególnie, że wiele osób uważa, że napój ten posiada wiele właściwości zdrowotnych, takich jak łagodzenie bólów głowy, objawów kaca oraz biegunki. Czy kawa z cytryną rzeczywiście jest zdrowa i pomaga na wiele dolegliwości? Postaramy się odpowiedzieć na to w tym artykule.

Jakie właściwości mają składniki kawy z cytryną?

Kawa z cytryną, czyli Espresso Romano, stanowi dość specyficzne połączenie. Ponoć właśnie dzięki niemu może ona korzystnie wpływać na nasze zdrowie i samopoczucie. Zwolennicy tego napoju szczególnie podkreślają właściwości kawy z cytryną przyspieszające metabolizm, łagodzące dolegliwości skórne i redukujące ból głowy.

Oczywiście zarówno kawa, jak i cytryna mają wiele udowodnionych efektów zdrowotnych. Kofeina bowiem dobrze wpływa na układ nerwowy, poprawia pamięć i koncentrację, może też opóźnić wystąpienie objawów Alzheimera i Parkinsona.  Ponadto przyspiesza ona metabolizm i zmniejsza ryzyka zachorowania na cukrzycę typu 2.

Dzięki zawartości antyoksydantów kawa może także zminimalizować ryzyko zachorowania na różnego rodzaju nowotwory, takie jak rak głowy i szyi, jelita grubego, piersi i wątroby. Zawiera też ona kwas chlorogenowy, który neutralizuje wolne rodniki i wspomaga mechanizmy obronne organizmu. Oprócz niewątpliwego wpływu kawy na zdrowie napój ten jest po prostu bardzo smaczny, a także pobudza on i dodaje energii.

Sok z cytryny z kolei odznacza się dużą zawartością witaminy C, wzmacnia więc układ odpornościowy i pomaga zwalczać infekcje, zmniejszając ryzyko zachorowania. Cytryna chroni przed stanami zapalnymi, przyspiesza proces spalania kalorii i uczestniczy w wielu procesach metabolicznych organizmu. Jest też ona bogatym źródłem witamin z grupy B i E, a także potasu i sodu. Ponadto limonen, składnik tego owocu, jest silnym przeciwutleniaczem i posiada udowodnione właściwości przeciwnowotworowe.

Kawa z cytryną – przepis

Aby zaparzyć sobie filiżankę Espresso Romano, najlepiej kierować się sprawdzonym przepisem.

W pierwszej kolejności zaparzamy kawę Espresso, używając kawiarki lub ekspresu ciśnieniowego. Następnie wrzucamy do gorącego napoju plasterek cytryny lub wyciskamy do niej kilka kropel soku. Mniej więcej 5 ml soku z cytryny powinno przypadać na 30 ml espresso. Do kawy można dodać również cukier lub łyżeczkę miodu.

Czy kawa z cytryną odchudza?

Czy kawa z cytryną odchudza i faktycznie przyspiesza spalanie tkanki tłuszczowej? Choć wiele osób podkreśla zbawienny wpływ kawy z cytryną na odchudzanie, efekty te nie są potwierdzone. Otóż zdaniem dietetyków samo picie kawy z cytryną nie wpływa na deficyt kaloryczny, jednak pomaga ono zwiększyć tempo metabolizmu. Kawa z cytryną poprawia też perystaltykę jelit i oczyszcza je. Niestety nie ma jednak żadnych naukowych dowodów, by na te zalety wpływało połączenie tych dwóch składników, albowiem to sama kofeina wpływa na metabolizm i pomaga w utrzymaniu prawidłowej wagi.

Według najnowszych badań związek ten stymuluje brunatną tkankę tłuszczową, metabolizującą węglowodany i tłuszcze, jednak szczególny efekt kawy z cytryną na odchudzanie nie został nigdzie potwierdzony.

Czy kawa z cytryną pomaga w walce z różnymi dolegliwościami?

Powszechnie poleca się kawę z cytryną na ból głowy. Obiegowe opinie podkreślają również inne cenne właściwości tego napoju. Ma ona ponoć wpływać pozytywnie na cerę, leczyć biegunkę oraz pomagać w zwalczaniu kaca. Wiele osób zastanawia się też, czy kawa jest zdrowa na serce i czy rzeczywiście pomaga na migreny.

Otóż większość tych popularnych przekonań to mity. Wprawdzie kofeina ma rzeczywiście działanie obkurczające naczynia krwionośne, przez co zmniejszając przepływ krwi w kierunku głowy łagodzi ból oraz może wzmacniać działanie leków na migreny, u niektórych osób jednak może ona ból głowy wręcz wyzwalać. Stąd picie kawy z cytryną może albo złagodzić, albo pogorszyć odczuwanie nieprzyjemnych dolegliwości. Jeśli jednak spowoduje pozytywną reakcję, będzie ona efektem działania kofeiny, a nie połączenia kawy z cytryną.

Mówi się również o pielęgnacyjnych właściwościach kawy z cytryną i jej zaletach dla ludzkiej skóry. Kawa faktycznie wspomaga nawilżenie oraz zmniejszenie złuszczania naskórka, poprawiając jego gładkość, a witamina C w cytrynie stymuluje produkcję kolagenu. Nie istnieją jednak dowody naukowe, aby połączenie tych składników powodowało bardzo zauważalne efekty dla skóry.

Jak się okazuje, kawa z cytryną nie pomaga również w walce z kacem. Choć sama cytryna jako źródło witaminy C i ważnych mikroelementów może okazać się pomocna w leczeniu konsekwencji przedawkowania alkoholu, kawa może w tej sytuacji jedynie zaszkodzić, wpływając na odwodnienie organizmu. Podobnie w przypadku biegunki. Choć popularny mit głosi, że zjedzenie drobno zmielonej kawy z cytryną pomoże złagodzić rozwolnienie, w rzeczywistości działanie może być zupełnie odwrotne. Kawa może przyczynić się do pogorszenia biegunki i doprowadzić do odwodnienia organizmu.

Ile kaw dziennie można wypić?

Pomimo braku naukowych dowodów na to, by połączenie kawy z cytryną mogło być szkodliwe, dietetycy nie zalecają spożywania tego połączenia w zbyt dużych ilościach. Przedawkowanie kofeiny może wywołać bowiem szereg nieprzyjemnych i groźnych objawów takich jak: bóle głowy, kołatanie serca, podwyższone ciśnienie krwi, zgagę, bezsenność i obniżenie nastroju.

Jednakże z badań wynika, że 3-4 filiżanki kawy dziennie mogą zmniejszać ryzyko chorób serca nawet o kilkadziesiąt procent. Uważa się bowiem, że 400 mg kofeiny na dobę (co odpowiada właśnie 3-4 filiżankom napoju) to dawka optymalna. Najlepiej jest ponoć wypijać pierwszą kawę po przebudzeniu, kolejną koło południa, a następną o 15, kiedy obniża się nasza aktywność.

W minionym roku firmy sprzątające podwoiły zadłużenie

Trudna i zmienna sytuacja gospodarcza wpływa na niemal każdą gałąź polskiego biznesu. Przykładem – firmy oferujące usługi związane z utrzymaniem porządku w budynkach i zagospodarowywaniem terenów zielonych, które w minionym roku podwoiły zaległe zadłużenie wobec banków oraz dostawców. Kwotę 223 mln zł zamieniły na 475 mln zł – wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor. Przybyło im również niesolidnych dłużników. Przyczyn takiego stanu rzeczy należy upatrywać nie tylko w rosnących kosztach, ale także w nowym stylu życia i pracy Polaków.

Czas pandemii był trudny dla branży utrzymania czystości. Także teraz, w związku z kryzysem, klienci próbują oszczędzać na sprzątaniu. Poza tym z roku na rok utrzymanie biznesu związanego z prowadzeniem prac porządkowych wydaje się trudniejsze. Droższa chemia (wzrost cen o 15,1 proc. r/r) i akcesoria do sprzątania (8,1 proc.) [1] to jedno, drugie, to systematyczny wzrost płacy minimalnej. W minionym roku podwyższyła się o 210 zł do 3010 zł brutto, z początkiem 2023 r. do 3490 zł brutto, a kolejna zmiana wejdzie w życie już 1 lipca br. i wówczas będzie to 3600 zł. Wynagrodzenia pracowników stają się coraz większym wyzwaniem, tym bardziej, że o zlecenia nie jest łatwo. Efekt? Zaległe zadłużenie firm prowadzących działalność usługową związaną z utrzymaniem porządku w budynkach i zagospodarowaniem terenów zieleni (PKD – Dział 81) rośnie w drastycznie szybkim tempie – wynika z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz bazy informacji kredytowych BIK. W grudniu 2021 r. 4171 podmiotów(aktywne, zawieszone i zamknięte) zalegało bankom i instytucjom finansowym z płatnościami na kwotę niespełna 223 mln zł. Obecnie suma przekracza 475 mln zł, czyli jest o 113 proc. wyższa. Przybyło też 405 opieszałych płatników, do 4576.Firmy sprzątające zamiotły pod dywan prawie pół miliarda złotych długów

Na zieleń brakuje pieniędzy

Inflacja i ogromny wzrost kosztów działania, dały się bowiem we znaki nie tylko firmom sprzątającym i dbającym o zieleń, ale też ich zleceniodawcom, choćby samorządom. –Zagospodarowanie terenów zielonych, choć ważne, zeszło obecnie na dalszy plan. Aby wystarczyło pieniędzy na inne, bardziej palące potrzeby, urzędy ograniczają nowe inwestycje. Podobnie postępują deweloperzy, czy administratorzy osiedli mieszkaniowych, którzy sami mają problem z egzekucją należności od mieszkańców – mówi prof. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor. Zmianę podejścia do tego typu wydatków widać w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor. Przedsiębiorcy zajmujący się zagospodarowaniem terenu, w ciągu ostatnich, nieobfitujących w nowe zlecenia 12 miesięcy, zwiększyli swoje zaległe zadłużenie z 87 mln zł do 114 mln zł.

A biura świecą pustkami

Dotychczasowi klienci firm sprzątających rezygnują z ich usług nie tylko przez wzgląd na cięcie kosztów. Przyczyniła się do tego także popularyzacja pracy z domu. Jak wynika z raportu Deloitte „Stan pracy hybrydowej w Polsce” już blisko 90 proc. badanych pracuje hybrydowo lub zdalnie. Dla porównania: w maju 2022 odsetek ten wynosił 75 proc. Tendencja jest zatem wzrostowa i nic nie sugeruje, aby miało się to zmienić – niemal połowa (46 proc.) ankietowanych zadeklarowała bowiem, że zmieni pracodawcę, jeżeli zapadnie decyzja o zwiększeniu liczby dni w biurze [2].

– Wiele biurowców świeci pustkami, dlatego nie ma potrzeby dbać o nie w takim stopniu jak kiedyś. Firmy, które przed pandemią utrzymywały się z ich porządkowania, dziś często pozostają bez źródła dochodu i mnożą zaległe zadłużenie w bankach. Przedsiębiorcy z grup PKD 81.1 (Działalność pomocnicza związana z utrzymaniem porządku w budynkach) i PKD 81.2 (Sprzątanie obiektów) zalegają już z zapłatą 361 mln zł, wobec 136 mln zł w analogicznym okresie roku ubiegłego. A to o niemal 170 proc. więcej. Niestety nie przewidujemy, by sytuacja miała ulec poprawie. Podmioty świadczące tego typu usługi mogą mieć obecnie duży problem z wyjściem ze spirali zadłużenia. Współpracującym z nimi dostawcom pozostaje radzić, by zachowali dużą ostrożność. Najlepiej, gdyby przed podpisaniem umowy, gruntownie sprawdzali wiarygodność płatniczą kontrahenta, również na liście dłużników BIG – kwituje Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

[1] Główny Urząd Statystyczny, Wskaźniki cen towarów i usług konsumpcyjnych w grudniu 2022 r., 13.01.2023 r.

[2] Deloitte, Wyniki badania: Stan pracy hybrydowej w Polsce. Doświadczenia i oczekiwania pracowników, listopad 2022 r.

Grupa Kuehne+Nagel ogłasza nową strategię i podaje wyniki finansowe za 2022 r.

  • Wszystkie jednostki biznesowe znacząco przyczyniają się do sukcesu firmy
  • Proponowana dywidenda 14,00 CHF na akcję*
  • Prezentacja Roadmap 2026
Grupa
Kuehne+Nagel
CHF mln
FY 2022 FY 2021 Δ Q4

2022

Q4

2021

Δ
Obrót netto 39,398 32,801 20% 8,795 10,960 -20%
Zysk brutto 11,109 9,896 12% 2,499 3,025 -17%
Wynik operacyjny (EBITDA) 4,532 3,679 23% 843 1,310 -36%
EBIT 3,763 2,946 28% 644 1,121 -43%
Zysk za okres 2,810 2,155 30% 494 813 -39%
Wolne przepływy pieniężne 3,751 1,793 109% 1,122 793 41%

* propozycja na Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy w dniu 9 maja 2023 r.

Grupa Kuehne+Nagel zamknęła rok finansowy 2022 z wyjątkowo dobrym wynikiem. Obroty netto wzrosły o 20% do 39,4 mld CHF, EBIT o 28% do 3,8 mld CHF, a zysk netto o 30% do 2,8 mld CHF. Współczynnik konwersji opisujący relację EBIT do zysku brutto Grupy wyniósł 33,9%. Wszystkie jednostki biznesowe znacząco przyczyniły się do sukcesu firmy. Ze względu na ogólne spowolnienie gospodarcze, wynik w IV kwartale 2022 roku był słabszy niż w pozostałej części roku.

Z dzisiejszej perspektywy, w 2023 r. otoczenie makroekonomiczne będzie nadal trudne ze względu na rozwój sytuacji geopolitycznej i inflację. Oczekujemy jednak, że pozytywny trend wzrostu i zysków, który utrzymuje się od wielu lat, z wyłączeniem wolumenów biznesowych i wyników finansowych za lata 2021 i 2022, utrzyma się także w tym roku.  Ostatnie lata były wynikiem szczególnej sytuacji gospodarczej związanej z pandemią koronawirusa.

Stefan Paul, dyrektor generalny Kuehne+Nagel International AG:

„Rok finansowy 2022 był dla Kuehne+Nagel wyjątkowy pod wieloma względami. To rok zarówno sukcesów finansowych, jak i wyzwań dla nas i naszych klientów. Dzięki oddanym pracownikom mogliśmy zapewnić naszym klientom na całym świecie wysoko jakościowe usługi logistyczne. Teraz jest właściwy czas, aby rozpocząć realizację strategicznego planu działania na rok 2026 i zapewnić trwały sukces Kuehne+Nagel w przyszłości, koncentrując się na jakości, zadowoleniu klientów i motywacji pracowników”.

Logistyka morska

 

CHF mln

FY 2022 FY 2021 Δ Q4 2022 Q4 2021 Δ
Obrót netto 18,753 13,706 37% 3,914 4,560 -14%
Zysk brutto 3,479 2,754 26% 670 865 -23%
EBIT 2,021 1,529 32% 310 538 -42%

 

W 2022 r. obroty netto morskiej jednostki biznesowej wyniosły 18,8 mld CHF, a EBIT 2,0 mld CHF. Współczynnik konwersji osiągnął 58,1%. Wolumen kontenerów na koniec grudnia 2022 r. wyniósł 4,4 mln TEU. W 2022 r. marża na kontener była na historycznie wysokim poziomie.

W drugiej połowie 2022 r. obniżała się złożoność globalnego rynku kontenerowego.

Logistyka lotnicza

 

CHF mln

FY 2022 FY 2021 Δ Q4 2022 Q4 2021 Δ
Obrót netto 11,715 10,810 8% 2,598 4,232 -39%
Zysk brutto 2,965 2,556 16% 645 989 -35%
EBIT 1,409 1,167 21% 260 522 -50%

 

Obroty netto w lotniczej jednostce biznesowej w 2022 r. wyniosły 11,7 mld CHF, a EBIT 1,4 mld CHF. Współczynnik konwersji osiągnął 47,5%. Wolumen przewozów lotniczych na koniec grudnia 2022 roku wyniósł 2,2 mln ton. Marża na 100 kg była na bardzo wysokim poziomie w ciągu całego 2022 r.

Popyt utrzymywał się na wysokim poziomie na większości szlaków handlowych. Po zawirowaniach w lotnictwie komercyjnym latem 2022 r., w drugiej połowie roku podaż pozostała niestabilna.

Logistyka drogowa

 

CHF mln

FY 2022 FY 2021 Δ Q4 2022 Q4 2021 Δ
Obrót netto 3,997 3,689 8% 981 958 2%
Zysk brutto 1,334 1,253 7% 324 312 4%
EBIT 146 94 55% 26 19 37%

 W roku obrotowym 2022 obroty netto logistyki drogowej wyniosły 4,0 mld CHF, a EBIT 146 mln CHF.

Sieć połączeń była dobrze wykorzystana we wszystkich regionach. Sytuacja dochodowa drogowej jednostki biznesowej w 2022 r. pozytywnie się rozwijała.

Logistyka kontraktowa

 

CHF mln

FY 2022 FY 2021 Δ Q4 2022 Q4 2021 Δ
Obrót netto 4,933 4,596 7% 1,302 1,210 8%
Zysk brutto 3,331 3,333 0% 860 859 0%
EBIT 187 156 20% 48 42 14%

 

W roku obrotowym 2022 obroty netto logistyki kontraktowej wyniosły 4,9 mld CHF, a EBIT 187 mln CHF. Na dzień 31 grudnia 2022 r. jednostka ta zarządzała łącznie 10,3 mln mkw. powierzchni magazynowych.

Obiekty logistyki kontraktowej były w pełni wykorzystywane na całym świecie. Tylko w 2022 roku jednostka ta zrealizowała ponad 150 nowych projektów logistycznych, korzystając z wielkopowierzchniowych magazynów z najnowocześniejszą technologią i robotyką.

Wyniki regionalne

 

CHF mln

Zysk netto
FY 2022
Udział
w obrotach netto Grupy
EBIT

FY 2022

Udział
w EBIT Grupy
Europa, Bliski Wschód i Afryka 19,691 50% 1,322 35%
Ameryka Północna
i Południowa
14,198 36% 1,188 32%
Azja i Pacyfik 5,509 14% 1,253 33%

Dywidenda

Zarząd zaproponuje wypłatę dywidendy w wysokości 14,00 CHF na akcję na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy, które odbędzie się 9 maja 2023 r. To wzrost o 40% w porównaniu z rokiem poprzednim.

Roadmap 2026

Z okazji Capital Market Day w dniu 1 marca 2023 r. Grupa Kuehne+Nagel przedstawiła swój nowy strategiczny plan działania na 2026 r. (Roadmap 2026). Plan jest zaprojektowany na najbliższe cztery lata i stanowi podstawę do dalszego rozwoju strategii zakończonej pomyślnie pod koniec grudnia 2022 r.

Celem strategicznym Roadmap 2026 jest znaczne zwiększenie siły zarobkowej firmy. Sprawdzony model „asset-light” zostanie zachowany.

Plan działania do 2026 r. składa się z czterech wzajemnie wspierających się międzywydziałowych kamieni milowych:

  1. Kuehne+Nagel Experience: jakość, zadowolenie klientów i motywacja pracowników
  2. Digital Ecosystem: dane i technologia jako przewaga konkurencyjna
  3. Living ESG: konkretne rozwiązania dla zrównoważonego rozwoju
  4. Market Potential: plany rozwoju geograficznego i wysokomarżowe usługi

Roadmap 2026 zawiera jasno określone plany zarówno pod względem wyżej wymienionych obszarów we wszystkich czterech jednostkach biznesowych, jak i pod względem docelowych wyników. Na poziomie Grupy, Kuehne+Nagel dąży do osiągnięcia współczynnika konwersji od 25% do 30% do 2026 roku.