Eggflacja – nowy składnik ulubionych wypieków?

W tym roku do składu pączka dołączył nowy składnik – eggflacja. Tym terminem określa się mocny wzrost cen jajek na światowych rynkach. W Polsce w ciągu ostatniego roku ich ceny wzrosły o około 50 proc. przy rocznej inflacji wynoszącej 17,2 proc. A to jeszcze nie koniec wzrostów – wkrótce nie kupimy już jajek za mniej niż 10 zł za 10 sztuk.

W ciągu ostatnich miesięcy, symbolem wzrostu cen towarów żywnościowych stały się jajka. Wzrost cen jest na tyle wysoki, że pojawił się nowy termin – eggflacja, oznaczający właśnie inflację cen jajek. Eggflacja to coś o czym ostatnio dyskutujemy a także żartujemy. To standardowy mechanizm pozwalający w jakiś sposób oswoić się z sytuacją, kiedy cena jakiegoś dobra rośnie w sposób dramatyczny i mocno obciążający nasze portfele.

Jajka drożeją z kilku powodów. Z jednej strony stada kur są dziesiątkowane przez ptasią grypę. Choroba bardziej uderza w kury nioski niż w kurczaki hodowane na mięso, które zwykle żyją zbyt krótko by zachorować. To obniża podaż jajek na świecie. Z drugiej strony mocno wzrosły koszty ogrzewania kurzych ferm, które stanowią ważny element kosztu każdego jajka. Gdy dodamy do tego wzrost cen paszy oraz paliwa, uzyskujemy idealny przepis na mocny skok cen.

Na sklepowych półkach w Polsce cena opakowania 10 jajek wynosi około 9 zł (przy odrobinie szczęścia można kupić jajka w dyskoncie za 7,99 zł). Jeszcze rok temu było to 6 zł. To oznacza wzrost ceny o 50 proc. Jednak wzrosty cen jajek w hurcie są jeszcze większe i sięgają nawet 70 proc. A to oznacza, że to jeszcze nie koniec wzrostów cen i wkrótce cena w sklepach już na stałe przekroczy 10 zł.

To jednak nic wobec wzrostu cen jaki nastąpił w USA. W ciągu roku cena 12 jajek klasy A wzrosła z niespełna 2 dolarów do 4,80 dolara. Większość tego wzrostu przypada na ostatnie miesiące – od grudnia do stycznia. Przeciętny Amerykanin, odwiedzając supermarket co kilka dni mógł (i cały czas może) na bieżąco obserwować ten festiwal podwyżek. A to poskutkowało pojawianiem się bardzo wielu żartów i memów na ten temat, a także narodzinami terminu eggflacja.

Galopujące ceny jajek nie pozostają także bez wpływu na ceny pączków, które także mocno rosną. Czy to oznacza jednak, że powinnyśmy kompletnie zatracić się w ich jedzeniu zanim znowu zdrożeją? Zdecydowanie nie – zalecamy umiar, co będzie korzystne dla naszych portfeli i zdrowia. Warto także pamiętać, że na rynku dóbr rolnych często bywa, że wzrost cen wywołuje zwiększenie produkcji, która w dłuższej perspektywie skutkuje spadkiem cen. Zatem w długiej perspektywie po wygaśnięciu przyczyn obecnych wzrostów cen, jajka być może znowu stanieją. A przynajmniej przestaną drożeć.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Spada dynamika cen materiałów budowlanych

Od szczytu dynamiki cen materiałów budowlanych z wiosny ub. roku na śr. poziomie 34 proc. rdr , w styczniu tempo drożyzny zniżkowało już dokładnie o połowę, zrównując się z wysokością inflacji. Tym samym trend hamowania parametrów, uciążliwej dla budowlanki, materiałowej hossy ma się wciąż całkiem nieźle. Pytanie, czy jest szansa na zejście poziomu wskaźnika w najbliższych miesiącach do wartości jednocyfrowych.

Dynamika wzrostu cen materiałów budowlanych w styczniu stopniała do 17 proc., osiągając tym samym wartości zbliżone do krajowej inflacji. Oznacza to trwający, już dziewiąty miesiąc z rzędu, trend spadkowy tempa materiałowej drożyzny. W optymistycznym wariancie tego typu sytuacja daje nadzieję na powrót parametrów wzrostu cen do wartości jednocyfrowych, jeszcze przed końcem bieżącego roku.

Najnowszy odczyt dynamiki cen materiałów budowlanych, autorstwa Grupy PSB, potwierdza utrwalenie tendencji z ostatnich miesięcy. W dalszym ciągu jedyną pozycją coraz mocniej zwyżkującą jest cement z wapnem, drożejące rdr już o 55 proc. Jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl jest to jednak jedyna pozycja z wciąż przybierającym na sile tempem wzrostu cen. We wszystkich pozostałych przypadkach dynamika drożyzny wyraźnie maleje, a na drugim biegunie klasyfikację zamykają płyty OSB i drewno z ujemną dynamiką rzędu 6 proc. Dokładnie przed rokiem właśnie ta grupa towarowa była na samej górze wzrostów cen materiałów z wynikiem 54 proc. rdr., natomiast cement i wapno zamykały stawkę z zaledwie 6-procentową dynamiką zwyżki.Średnia dynamika cen materiałów budowlanych

Silne wzrosty cen cementu były trafnie prognozowane już przed rokiem, kiedy to wybuch wojny w Ukrainie drastycznie ograniczył możliwości importu tego spoiwa ze Wschodu, głównie z Białorusi, a także stał się katalizatorem wzrostu cen energii, która w tym przypadku stanowi nawet połowę kosztów produkcji. Do tego dochodzą koszty uprawnień do emisji CO2, które ostatnio ponownie wybiły w okolice rekordowych poziomów, a za które musi zapłacić końcowy odbiorca.

W dalszym ciągu notowania giełd surowcowych, które często mają decydujący wpływ na ceny materiałów budowlanych, dość wyraźnie sugerują zdecydowane zastopowanie hossy najważniejszych dla realizacji inwestycji budowlanych pozycji. Główny wskaźnik globalnych trendów surowcowych – CRB Index od lipca ub. roku utrzymuje się w trendzie bocznym i wąskim przedziale ruchu w okolicach 300 pkt.

Z kolei surowce energetyczne z ich głównymi reprezentantami – węglem,  ropą naftową i gazem ziemnym znajdują się od miesięcy w zdecydowanych trendach spadkowych liczonych w dziesiątkach procent. Tymczasem do niedawna to właśnie ceny energii i ich wpływ na produkcję materiałów budowlanych stanowiły największą rynkową niewiadomą. Dynamika cen materiałów budowlanych - sty 2023 2

Jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl obserwowane słabnięcie wzrostowej dynamiki cen materiałów budowlanych ma – poza koniunkturą na giełdach surowcowych – bezpośredni związek z sytuacją na rodzimym pierwotnym rynku mieszkaniowym, na którym załamanie sprzedaży nowych mieszkań skutkuje postępującym ograniczeniem aktywności inwestycyjnej firm deweloperskich. Wg danych GUS budownictwa mieszkaniowego deweloperzy w 2022 r. rozpoczęli budowę 115 tys. lokali, czyli o prawie jedną trzecią mniej w relacji rok do roku. Tymczasem wg prognoz PZFD rok bieżący zaznaczy się kolejnym regresem uruchamianych inwestycji mieszkaniowych do poziomu nawet 70 tys. lokali. Gdyby prognoza ta miała się sprawdzić, oznaczałoby to drastyczny spadek popytu na materiały budowlane oraz presję na zniżkę ich cen.

Mimo wszystko trudno jest oczekiwać, by materiały budowlane taniały na potęgę tylko z powodu spowolnienia w mieszkaniówce. Po względnym zrównaniu dynamiki ich cen z inflacją, najbardziej prawdopodobną opcją jest utrzymanie tej korelacji w przyszłości. Stąd wniosek, że zejście tempa wzrostu cen materiałów do wartości jednocyfrowych w przewidywalnej przyszłości jest możliwe tylko pod warunkiem podobnego ruchu wartości CPI.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Rzecznik Generalny TSUE staje po stronie Frankowiczów

16 lutego br. to ważny dzień dla wszystkich Frankowiczów: Rzecznik Generalny Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej ogłosił swoją opinię, zgodnie z którą banki nie mają prawa do dodatkowego wynagrodzenia za korzystanie z kapitału.

Rzecznik TSUE potwierdził, że roszczenia banków są niezasadne i zgodnie z dyrektywą konsumencką te muszą rozliczyć się jedynie w zakresie udzielonego kredytu i spłaconych dotychczas rat. Przyznanie wynagrodzenia bankom byłoby poważnym naruszeniem dyrektywy.

Opinia Rzecznika jest bardzo istotna, ponieważ przeważnie pokrywa się z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości UE. Chociaż finalne orzeczenie poznamy dopiero w połowie 2023 roku, dzisiejsze stanowisko zdradza, iż będzie ono najprawdopodobniej korzystne dla Kredytobiorców.

Dotychczasowa linia orzecznicza TSUE także opowiadała się po stronie Frankowiczów. Nie ma więc powodów, by Kredytobiorcy zwlekali ze składaniem pozwów o unieważnienie umów z bankami. Wielu z nich obawiało się wchodzenia na drogę prawną z obawy przed roszczeniami.

Dzisiejsza opinia i przyszły, prawdopodobnie korzystny, wyrok TSUE z pewnością przyczynią się do kolejnej fali pozwów sądowych ze strony Frankowiczów.

Należy zgodzić się z Rzecznikiem Generalnym TSUE, że dyrektywa konsumencka nie stoi na przeszkodzie dochodzeniu dodatkowych roszczeń przez konsumentów ponad zwrot wpłaconych rat. Wynika to jednoznacznie z dyrektywy konsumenckiej, która ma szczególnie chronić konsumentów.

Rzecznik Generalny TSUE Anthony Collins słusznie uznał, że bankom nie należy się żadne dodatkowe wynagrodzenie poza zwrotem przekazanej kwoty kredytu. Jak potwierdza Rzecznik Generalny – bank nie może czerpać korzyści na skutek swojego bezprawnego działania.

Opinia Rzecznika w mojej ocenie słusznie chroni konsumentów i odrzuca roszczenia banków, albowiem celem dyrektywy jest zniechęcenie banków do stosowania wobec konsumentów nieuczciwych warunków.

Komentarz Marcina Szołajskiego – radcy prawnego, CEO Szołajski Legal Group.

JR Holding angażuje się w SpeedGames – wyścigi samochodowe gwiazd

Rozwijane od kilku lat przez Kubę Przygońskiego i Dawida Steckiego wspólnie z marką TikTok oraz Nadią Smolarek eventy motoryzacyjne pod nazwą SpeedGames pozyskały nowego partnera – udziałowca, jest nim zarządzana przez Januarego Ciszewskiego firma inwestycyjna JR Holding. Wyścigi gwiazd to elitarne wydarzenia, które dzięki zmaganiom gwiazd i influencerów w zawodach, profesjonalnym pokazom driftingu oraz przejazdom supersamochodów promują sporty motorowe.

Kuba Przygoński to polski kierowca rajdowy, były motocyklista, Mistrz Polski w Driftingu, wielokrotny uczestnik Rajdu Dakar, pod jego auspicjami organizowane są eventy pod nazwą SpeedGames, będące rywalizacją największych gwiazd i influencerów na torze. Dotychczas odbywało się pięć imprez rocznie, na torze Modlin, w których uczestniczyła plejada gości ze świata biznesu, show biznesu i szeroko pojmowanej rozrywki w tym takie gwiazdy i influencerzy jak Dorota Gardias, Michał Koterski, Joanna Przetakiewcz, Wiktoria Gąsiewska, Kickster, Gała, Poczciwy Krzychu, Wersow i wiele innych. Uczestnicy ścigali się w Wyścigu Gwiazd, poza tym publiczność mogła obserwować treningi oraz liczne pokazy związane z motoryzacją. Wydarzenia były relacjonowane w telewizji Polsat.

Pierwszy w Polsce Festiwal Motoryzacji

W 2023 roku SpeedGames będą ponadto organizatorem Dfitingowych Mistrzostw Polski (DMP) zawodników profesjonalnych. W związku z tym w najbliższym sezonie wydarzenie przyjmie formę pierwszego w Polsce Festiwalu Motoryzacji, będą to dwudniowe eventy, na czterech polskich torach. Organizatorzy przewidują, że każde z wydarzeń odwiedzi około 50 tysięcy widzów, którzy oprócz DMP i zmagań gwiazd w SpeedGames, będą mogli obserwować również pokazy ponad 100 supersamochodów w car-show oraz odwiedzić strefę gastro.

– Zaprosiliśmy do współpracy Januarego wraz z JR Holding ze względu na jego doświadczenie we współpracy z influencerami oraz wiele synergii, jakie zamierzamy razem wykorzystać rozwijając eventy w tym roku. Poszerzenie formuły SpeedGames pozwoli nam zrealizować budżet kilkunastu milionów zł obrotów – deklaruje Dawid Stecki współzałożyciel i CEO SpeedGames.

Organizatorzy zamierzają pozyskać kolejnych inwestorów. Partnerem wydarzeń jest platforma TikTok, która zapewnia obszerne pokrycie w mediach społecznościowych, co wraz z udziałem wielu osobowości medialnych pozwala na szeroką promocję wydarzeń. Plany rozwojowe zawierają nie tylko pozyskiwanie przychodów od sponsorów i z biletów, ale również z transmisji, uruchomienie marki odzieżowej, projekty NFT itp.

– Ekspozycja na tak nowatorskich i prestiżowych wydarzeniach jak SpeedGames nie tylko przyczyni się do wzrostu rozpoznawalności JR Holding, ale także wpisuje się w naszą strategię wspierania projektów związanych z nowoczesnymi mediami oraz rozrywką. Dotychczas w naszym portfelu tą branżę reprezentowała Ekpa Holding, a od teraz będziemy również partycypować w rozwoju tych niezwykle emocjonujących zmagań, które stanowią nie tylko świetną rozrywkę, ale jestem przekonany, że okażą się dla nas również korzystną inwestycją – podkreślił January Ciszewski, inwestor i Prezes JR Holding.

Oprócz platformy TikTok i Grupy Polsat przedsięwzięcie wspierały lub wspierają również takie marki jak RedBull, Samsung, XTB, Goodyear, Betclic, Kaufland oraz Motul itd.

Ceny rosną o „zaledwie” 17,2%

Wzrost cen w Polsce owszem jest bardzo wysoki, ale analitycy spodziewali się, że będzie jeszcze wyższy. Ceny spadają za to na Wyspach Brytyjskich. W tle brak regulacji pozwala odbić się w górę kryptowalutom.

Inflacja rośnie, ale wolniej od oczekiwań

Nasz polski płaskowyż inflacyjny jest wyjątkowo pofałdowany. W styczniu wskaźnik wzrostu cen przyspieszył z 16,6% na 17,2%. Biorąc pod uwagę oczekiwania na poziomie 17,6% to i tak nieźle wyszło. Co ciekawe, rynek uznał, że niższa od oczekiwań inflacja to informacja dobra dla polskiej waluty. Logika stojąca za tym wnioskiem jest dość prosta. Rada Polityki Pieniężnej i tak nie weźmie tych danych pod uwagę na kolejnych posiedzeniach a mniejszy wzrost cen to lepsza informacja dla gospodarki. Problemem może się okazać odczyt za luty. W lutym zeszłego roku zaczęły działać tarcze antyinflacyjne, więc punkt odniesienia dla dużego wzrostu jest bardzo korzystny. Straszenie jednak 20% inflacją wydaje się nadużyciem.

Ceny w Wielkiej Brytanii

Wczoraj poznaliśmy również ważny odczyt z Wysp Brytyjskich. Inflacja konsumencka spowolnił do 10,1%. To wynik o 0,4% niższy niż miesiąc temu i 0,2% niższy od oczekiwań. To, co jest jednak najważniejsze, to spadek cen w ujęciu miesięcznym oraz spadek inflacji bazowej z 6,3% na 5,8%. Pokazuje to stabilizację sytuacji. W rezultacie wczoraj byliśmy świadkami przeceny funta z okolic 5,41 zł na 5,36 zł. Waluta traciła, gdyż po tych odczytach inwestorzy przestali wierzyć w dalsze silne podwyżki stóp procentowych przez Bank Anglii. Skoro nie będzie wyższych stóp procentowych to perspektywy stóp zwrotu z instrumentów i niskim ryzyku spadają, a kapitał szuka lepszych miejsc do inwestowania.

Mniej regulacji to kryptowaluty w górę

Wczoraj w górę wyraźnie szedł rynek kryptowalut. Większość analityków w swoich komentarza łączy ten wzrost z odsunięciem regulowania tego rynku za oceanem. Wzrost o 10% w tak krótkim czasie nie jest niczym standardowym nawet na tak zmiennym rynku, jak kryptowaluty. Należy jednak pamiętać, że próby regulowania tych aktywów mogą powrócić. Biorąc pod uwagę fakt, jak regulowany jest rynek finansowy, nie można zakładać, że standardy te nie będą przekładane na kryptoaktywa. Każda taka regulacja na istotnym rynku, a takim oczywiście jest USA, będzie ciągnęła za sobą ryzyko wyprzedaży.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – strefa euro – publiczne wystąpienie szefa Bundesbanku,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Sprzedaż opon w 2022 roku – spadek w większości segmentów, wzrosty w segmencie SUV i motocykli

W 2022 roku sprzedaż opon na rynek zmniejszyła się w większości segmentów: opony do samochodów osobowych spadły o -4%, dostawczych -4%, do maszyn rolniczych -17%, a przemysłowych -11%. Wzrosty zanotowano tylko w segmencie opon motocyklowych +4,8% oraz do SUV +8%, zaś w segmencie samochodów ciężarowych sprzedaż opon była bez zmian (0%). Spadki widać też w większości segmentów na rynkach europejskich.

W czwartym kwartale odczyt danych był nieco mniej optymistyczny – rosła sprzedaż tylko w segmencie opon ciężarowych (+1%), bez zmian zaś do SUV (0%). Pozostałe segmenty zanotowały głębokie spadki: opony do samochodów osobowych -18%, dostawczych -10%, do maszyn rolniczych -33%, przemysłowe -28%, a motocyklowe -22,3%PL POLSKA SEZONOWE 2022 PL POLSKA Q4 2022 PL POLSKA 2022

– Spadki sprzedaży opon na rynek potwierdzają spowolnienie gospodarcze i wyczekiwanie rynku na to, co wydarzy się w 2023 roku – zarówno w kontekście niższego popytu na samochody, jak i oszczędzania na wydatkach w gospodarstwach domowych. I chociaż w porównaniu do czasów pandemii sprzedaż opon jest znacznie wyższa, to jednak widać niepewność w tym segmencie motoryzacji. Rok 2023 jest wyzwaniem dla całego rynku – chociaż oczekuje się, że w drugiej połowie roku otoczenie rynkowe może być nieco bardziej sprzyjające niż na jego początku podkreśla Jacek Pryczek, prezes zarządu Polskiego Związku Przemysłu Oponiarskiego (PZPO).

– Ostatni kwartał charakteryzował się spadkami w niemal wszystkich segmentach, poza oponami do SUVów i ciężarówek. Spadki te nie są tak głębokie, jak w bardzo trudnym roku 2020. W perspektywie całego roku opony do SUVów i aut ciężarowych, a także motocykli wyszły na plus. – wskazuje Piotr Sarnecki, dyrektor generalny PZPO. – Ciekawe zmiany są także w porównaniu kategorii opon letnich, zimowych i całorocznych. W 2022 roku opony zimowe zmniejszyły swój udział w rynku o 4 punkty procentowe do 43%. Z kolei letnie i całoroczne zwiększyły udział o 3 i 1 pp. Do odpowiednio 39% i 18%. Tym samym dynamika sprzedaży opon całorocznych znacząco spadła po kilku latach mocnych wzrostów i wydaje się, że osiągnęła docelową pozycję na rynku – dodaje.

Europejski rynek opon

Jeśli chodzi o cały rynek europejski to segment opon konsumenckich odnotował spadek o -2% w 2022 r. w porównaniu do 2021 r., przy spadku o -10,1% w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Rynek opon do samochodów ciężarowych i autobusów pozostał stabilny (+1%), pomimo gwałtownego spadku o -8,2% w drugiej połowie roku. Podobny trend widać również w segmencie opon motocyklowych, gdzie sprzedaż pozostała stabilna (0%), pomimo spadku w ostatnim kwartale o -11%. Opony rolnicze odnotowały ujemne wartości przez cały rok, co spowodowało łączny spadek o -22%. W przypadku opon z oryginalnego wyposażenia (OE) wyniki na koniec roku są nieco bardziej pozytywne, przy wzroście sprzedaży opon konsumenckich o +3,4% oraz o +4,7% w przypadku samochodów ciężarowych i autobusów. W porównaniu z 2019 r. sprzedaż opon OE do samochodów ciężarowych i autobusów wzrosła o +6,8%. Opony do samochodów osobowych OE pozostają nadal poniżej poziomu sprzed COVID (-26%).PL EUROPA 2022 PL EUROPA SEZONOWE 2022 PL EUROPA Q4 2022

– Ubiegły rok charakteryzował się dwoma kontrastującymi wynikami półrocznymi dla europejskich producentów opon. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy zaobserwowaliśmy pozytywny trend w przypadku zamiennych opon konsumenckich z 7,4% wzrostem w porównaniu z 2021 r., a także wzrost o +10,3% w przypadku opon ciężarowych i autobusowych. Jednak druga połowa roku okazała się bardzo trudna. Nie ma wątpliwości, że wojna na Ukrainie, a następnie wzrost cen energii i wyższe koszty utrzymania wpłynęły na spadek sprzedaż opon w 2022 r. – powiedział Adam McCarthy, nowo mianowany sekretarz generalny Europejskiego Związku Producentów Opon i Gumy (ETRMA).

Nowelizacja ustawy antyzatorowej – nadzieja czy szansa dla przedsiębiorców?

Wszelkie mechanizmy prawne ograniczające możliwości przedsiębiorców do uzyskania szybkiego i taniego finansowania są niekorzystne nie tylko dla nich samych, ale również dla całej gospodarki. W obecnym systemie gospodarczym umowny zakaz cesji nie przynosi żadnych korzyści stronom umów handlowych. Wprost przeciwnie, uważam, że działa na ich szkodę, poprzez zahamowanie rozwoju i wzrostu konkurencyjności dostawców towarów i usług. Prawo to jest nadmiernie wykorzystywane przez odbiorców posiadających dominującą pozycję na rynku, osłabiając konkurencję.

Przedsiębiorca sam z gigantem nie wygra

Na poparcie tej tezy, mogę przytoczyć przykład sprawy, jaka miała miejsce kilka lat temu. Jedna z dużych sieci handlowych, standardowo stosująca w umowach handlowych zapisy o zakazie cesji wierzytelności, wyraziła zgodę na ich nabycie przez faktora. Po pewnym czasie bezproblemowej współpracy odmówiła jednak zapłaty za faktury, powołując się na dokonanie kompensaty z rzekomo należnymi jej roszczeniami, wynikającymi z naliczenia kar umownych wobec faktoranta – przedsiębiorcy wykonującego zlecenia transportowe na terenie kraju. Po długim i żmudnym procesie sądowym, wymagającym dużego nakładu pracy wykwalifikowanych prawników, faktor wygrał sprawę i odzyskał te wierzytelności dla swojego klienta. Oczywistym było, że przedsiębiorca ten, gdyby działał w pojedynkę, postawiony by został przez swojego kontrahenta, czyli sieć handlową, w bardzo trudnej sytuacji finansowej i prawdopodobnie nie udźwignąłby kosztów postępowania sądowego. Znamienne jest również to, że po zakończeniu tego sporu, pozwana sieć handlowa odmawia już udzielania dalszych zgód na cesje dla faktorów. Powyższy przykład pokazuje niezbicie, że zakazy cesji są rozwiązaniem, z którego korzystają duże i silne podmioty kosztem małych i słabych.

Cesja faktur z długim terminem płatności

W mojej ocenie, wprowadzane w polskim systemie prawa gospodarczego zmiany powinny uwzględniać daleko idącą modyfikację umownych zakazów cesji. Mogłyby one ograniczyć jego stosowanie przy wierzytelnościach handlowych ze znacznie odroczonym terminem zapłaty. Osobiście uważam, że takiemu wyłączeniu powinny podlegać wszelkie wierzytelności o okresie płatności dłuższym niż 7 dni, bez rozróżnienia czy przysługują one względem dużego, średniego, małego czy mikroprzedsiębiorcy.

Postulowane przez wiele środowisk ograniczenie bądź zniesienie umownych zakazów cesji było więc bardzo oczekiwane. W mojej opinii, nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu nadmiernym opóźnieniom w transakcjach handlowych nie spełniła oczekiwań branży finansowej, gdyż nadal pozostawiona została możliwość zakazu swobodnego rozporządzania wierzytelnością od momentu jej powstania. Nowelizowana ustawa umożliwia dokonanie cesji wierzytelności jedynie w momencie braku zapłaty w terminie płatności przez dużego przedsiębiorcę. Jednakże faktoring nie polega na finansowaniu wierzytelności, które są już po terminie płatności, tylko wierzytelności niewymagalnych.

Przypomnijmy, podstawową funkcją usługi faktoringu a jednocześnie największym i najważniejszym obowiązkiem faktora jest zapewnienie udzielania stałego finansowania klientowi faktoringowemu w zamian za nabywane wierzytelności. Dla przedsiębiorcy oznacza to poprawę płynności finansowej, dzięki czemu może płacić za wszelkiego rodzaju koszty, usługi, produkty czy inne towary w znacznie krótszym terminie, co często przekłada się również na niższą cenę, którą musi zapłacić. Wpływa to zatem na poprawę wyników finansowych danego przedsiębiorstwa, a także może skutkować obniżeniem marż na produkowane przez niego towary, lub wykonywane usługi, a zatem skutkuje poprawą konkurencyjności na rynku.

Zmiany są potrzebne

W mojej ocenie, pozytywnym aspektem wprowadzonych zmian jest to, że po raz pierwszy ustawodawca zauważył problem i wdrożył pewne rozwiązania idące w dobrym kierunku, choć są one nadal niewystarczające. Instytucjom faktoringowym pozostaje nadzieja na szersze otwarcie furtki uchylenia zakazu cesji, które jako rozwiązanie archaiczne i nieprzystosowane do obecnych standardów usług finansowych oferowanych w ramach wierzytelności handlowych B2B, powinno zostać zniesione.

Komentarz przygotował Andrzej Łuczak, Kierownik Zespołu ds. Restrukturyzacji i Windykacji Należności w Bibby Financial Services

Bartosz Ciołkowski mianowany dyrektorem generalnym na Europę Południowo-Wschodnią w Mastercard

W nowej roli Ciołkowski będzie odpowiadać za realizację strategii w regionie obejmującym Albanię, Bośnię i Hercegowinę, Bułgarię, Chorwację, Czarnogórę, Izrael, Kosowo, Macedonię Północną, Rumunię i Serbię, rozwój płatności elektronicznych, a także za współpracę z partnerami biznesowymi czy rządowymi.

Ciołkowski dołączył do Mastercard w 2005 roku. Wcześniej pełnił funkcję dyrektora generalnego na Polskę, znacząco przyczyniając się do dynamicznego rozwoju sektora płatności elektronicznych, m.in. poprzez wprowadzanie innowacyjnych rozwiązań i produktów, a także zwiększanie sieci akceptacji. Odegrał kluczową rolę w powołaniu Fundacji Polska Bezgotówkowa oraz w inwestycji Mastercard w Polski Standard Płatności (PSP), właściciela marki BLIK.

Zarządzał również działalnością Mastercard na rynku czeskim i słowackim.

Wraz z awansem, Ciołkowski dołącza do ścisłego kierownictwa Mastercard Europe.

„Z wielką przyjemnością ogłaszam Bartosza dyrektorem generalnym na Europę Południowo-Wschodnią. Jego ogromny wkład w rozwój dynamicznego ekosystemu płatności w Polsce jest nieoceniony i nie mam wątpliwości, że ta nominacja będzie miała kluczowe znaczenie dla sektora płatności elektronicznych w Europie Południowo-Wschodniej” – powiedział Mark Barnett, prezes Mastercard Europe.

Ciołkowski jest obecnie członkiem rady nadzorczej Polskiego Standardu Płatności i pozostanie w tej roli. Utrzyma również funkcję członka rady nadzorczej Fundacji Polska Bezgotówkowa.

Do czasu wyboru następcy Bartosza, będzie on nadal zarządzać działalnością Mastercard w Polsce.

Ceny ofertowe mieszkań nadal rosną, ale wolniej od wskaźnika inflacji

Zauważalny spadek obrotów na rynku mieszkaniowym, załamanie popytu na kredyty hipoteczne i poważne spowolnienie w branży budowlanej nadal nie przekładają się na spadki cen ofertowych – wynika z danych Otodom. We wszystkich miastach branych pod uwagę przez analityków serwisu ceny nominalne w styczniu br. wzrosły, zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym. Nowe mieszkania najszybciej drożały w Katowicach, Lublinie i Szczecinie. Używane – w Gorzowie Wielkopolskim.

Ceny nadal w górę

Sprzedaż mieszkań na rynku pierwotnym w 2022 r. w siedmiu największych miastach w Polsce wyniosła 40,9 tys. mieszkań, czyli aż o 38% mniej niż przed rokiem. Sprzedaż mieszkań była też o 22% mniejsza niż nowe wprowadzenia. Wyraźnie maleje też liczba wprowadzanych do sprzedaży lokali. Mocny spadek podaży nowych mieszkań i lekka zmiana jej struktury na rzecz budynków w lepszych lokalizacjach bliżej centrów miast, gdzie cena za metr kwadratowy jest wyższa, ale i większa liczba klientów gotówkowych, to powody dla których ceny nadal idą w górę.

Katowice, Lublin, Szczecin z największą dynamiką wzrostu cen

W styczniu br. największą dynamikę cen ofertowych w serwisie Otodom widać było w Katowicach, gdzie stawki na rynku pierwotnym wzrosły rok do roku aż o 14,5% do 10,6 tys. zł. Analitycy Otodom zastrzegają jednak, że tak znacząca zmiana to efekt wprowadzenia do sprzedaży dużej i relatywnie drogiej inwestycji przy dość ograniczonej puli mieszkań dostępnych do zakupu. Niewiele wolniej ceny ofertowe rosły w Lublinie i Szczecinie, Kielcach i Białymstoku, gdzie z uwagi na relatywnie ograniczoną ofertę mieszkaniową, przy okazji również nowych wprowadzeń miasta te mogą być bardziej podatne na wahania cen. W największych aglomeracjach dynamika wyhamowała, choć w Warszawie i Wrocławiu kilkunastoprocentowe wzrosty cen w ofertach mogą sugerować, że to klienci zapłacą za rosnące koszty budowy.

– Wśród największych aglomeracji jedynie Kraków i Gdańsk wyraźnie odstają pod względem dynamiki. Wzrosty na poziomie niecałych 5% można uznać za umiarkowane, zwłaszcza biorąc pod uwagę potencjał turystyczny tych lokalizacji. Zaskakiwać może natomiast symboliczny – pomimo intensywnej migracji osób z Ukrainy – wzrost cen nowych mieszkań w Rzeszowie. Średnie ceny na rynku pierwotnym pozostają tu nadal względnie niskie (7,9 tys. zł/mkw) – komentuje Karolina Klimaszewska, analityczka Otodom.

Mieszkanie z drugiej ręki drogie, choć nadal tańsze

Od dynamiki nowych mieszkań wyraźnie odstaje rynek wtórny. Owszem, mieszkania z drugiej ręki drożały szybciej niż inflacja w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie ceny wzrosły średnio aż o 19% do 6,4 tys. zł/mkw, a w Opolu o 13% do 7,5 tys. zł/mkw. Ale nadal są o kilkaset złotych za metr kwadratowy tańsze od mieszkań deweloperskich. Droższe mieszkania z drugiej ręki są tylko w Gdańsku, Krakowie, Rzeszowie i w Warszawie.

Miasto średnia cena m/m r/r
pierwotny wtórny pierwotny wtórny pierwotny wtórny
Białystok 9006 8352 -0.2% 0.0% 11.8% 5.4%
Bydgoszcz 8169 7121 -0.5% 0.4% 10.5% 7.6%
Gdańsk 11882 12978 0.4% 0.6% 4.8% 6.1%
Gorzów Wlkp. 6862 6362 0.0% 0.8% 12.1% 19.2%
Katowice 10603 7379 1.4% -0.1% 14.5% 3.9%
Kielce 8579 7312 -0.6% -0.2% 12.9% 6.7%
Kraków 11949 12540 0.3% 0.3% 4.3% 5.4%
Łódź 8673 7259 5.0% 0.6% 10.6% 6.1%
Lublin 9514 8457 1.1% 0.2% 14.0% 3.1%
Olsztyn 8968 7550 0.3% 0.3% 8.7% 3.2%
Opole 8146 7481 1.1% -0.1% 9.7% 13.8%
Poznań 10173 9472 0.6% 0.4% 9.4% 6.5%
Rzeszów 7863 8691 0.5% 0.1% 2.3% 8.4%
Szczecin 11255 8318 -0.4% 0.7% 13.7% 5.9%
Toruń 8665 7629 1.7% -0.3% 9.2% 3.1%
Warszawa 13996 14336 2.7% 1.0% 13.0% 5.4%
Wrocław 11178 10705 0.7% 0.5% 12.1% 8.8%
Zielona góra 7354 7242 0.3% 0.9% 8.8% 9.5%

Źródło: Otodom Analytics

Dwucyfrowe wzrosty cen na rynku wtórnym to już jednak rzadkość. Na szesnastu z osiemnastu analizowanych rynków dynamika cen jest wyraźnie niższa. W Lublinie, Toruniu czy Olsztynie to ledwie nieco ponad 3% rok do roku. To może wskazywać, że rynek wtórny jest bardziej wrażliwy na wzrosty kosztów kredytowania zakupu nieruchomości – zauważa Karolina Klimaszewska.

Na trwające niemałe wzrosty cen ofertowych na rynku mieszkaniowym warto jednak nałożyć czynnik inflacyjny. GUS nie wlicza cen mieszkań do koszyka inflacyjnego, ale w warunkach wzrostu wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych kilku, a nawet kilkunastoprocentowe wzrosty cen lokali mieszkalnych oznaczają, że ujęciu realnym ich rynkowa wartość nie rośnie, a maleje. A analizy rynkowe wskazują, że średni czas oczekiwania na kupca na mieszkanie się wydłuża.

Pośrednicy: trudno liczyć na wyraźne spadki cen nieruchomości na rynku wtórnym

– Ceny nieruchomości na rynku wtórnym ustabilizowały się, ale to może być krótkotrwałe. Jeśli znów wystąpi nierównowaga między popytem a podażą, może mieć to wpływ nawet na kolejne wzrosty cen – uważają agenci biorący udział w debacie „Kupno i sprzedaż nieruchomości w czasie zastoju” zorganizowanej przez Nieruchomosci-online.pl.

– Widzimy tendencję do stabilizowania się cen ofertowych na rynku wtórnym, chociaż wiele zależy od segmentu. W przypadku kawalerek nie widać jeszcze przechylenia: w wielu dużych miastach ceny wciąż rosną, w niektórych delikatnie spadają. Stabilizacja cen występuje natomiast w popularnych mieszkaniach dwu- i trzypokojowych, a prognozy są takie, że w najbliższym czasie to się nie zmieni. Korekty pojawiają się jedynie w przypadku mieszkań czteropokojowych. Porównując IV kwartał 2022 r. do III kwartału 2022 r., zaobserwowaliśmy to w 12 miastach wojewódzkich – mówi Alicja Palińska z działu analiz Nieruchomosci-online.pl.

Właściciel bardziej elastyczny niż deweloper

Uczestnicy debaty „Kupno i sprzedaż nieruchomości w czasie zastoju” przedstawili swoje prognozy na 2023 r. Ich zdaniem ceny w niektórych segmentach nieruchomości na rynku wtórnym mogą wprawdzie nieco spadać, ale nie będzie gwałtownych przecen i wysypu tanich ofert.

– Być może będą jakieś obniżki cen, jeżeli chodzi o duże domy, duże mieszkania, grunty inwestycyjne oraz lokale biurowe i użytkowe. Tutaj nie przewiduję dobrych czasów dla właścicieli i podejrzewam, że przesunie się to na 2024 r. – mówi Łukasz Gilis, właściciel biura nieruchomości RE/MAX Family.

Jak zaznacza Agnieszka Grotkowska, dyrektor sprzedaży w sieci biur Freedom Nieruchomości, poziom cen będzie jednak mocno uzależniony od poziomu podaży. Jej zdaniem niewykluczone są nawet ponowne wzrosty.

– Wieszczy się spadki cen, ale ja nie byłabym tak optymistyczna. To co nazywane jest korektą, ja nazywam stabilizacją. Obecna stabilizacja cen bierze się m.in. stąd, że mamy w tej chwili równowagę pomiędzy popytem a podażą. Podaż jest jeszcze na rynku pierwotnym z inwestycji, które zostały oddane. Rynek wtórny też funkcjonuje w miarę niezmiennie. Niestety, bardzo mocno zatrzymała się produkcja nowych mieszkań, wobec czego w perspektywie czasu – i to krótszego niż nam się wydaje – zanotujemy spadki podaży. Znów wystąpi nierównowaga między popytem a podażą i to może mieć wpływ na kolejne wzrosty cen – komentuje ekspertka.

Zdaniem Łukasza Gilisa, utrzymywanie wysokich cen na rynku pierwotnym i ograniczenie nowych inwestycji sprawi, że poszukujący mocniej zwrócą uwagę na rynek wtórny. – Rynek wtórny jest w o tyle dobrej sytuacji, że o cenie decyduje właściciel nieruchomości. Może on być bardziej elastyczny niż deweloper, który ma ścisłe wyliczenia, w tym koszty budowy i pracy. I nawet jeśli jeden sprzedający nie będzie chciał zareagować na propozycję kupującego, to już drugi właściciel mieszkania może być w sytuacji, która go do tego skłoni. Warto też pamiętać o ogromnej zalecie rynku wtórnego: mamy tam już gotowy produkt, otoczenie, infrastrukturę – podkreśla pośrednik.

Kryzys? Zastój? Stabilizacja? Zależy gdzie

Uczestnicy debaty Nieruchomosci-online.pl zwracali uwagę, że mimo wyhamowania rynku w 2022 r., sytuacja wciąż jest niejednoznaczna. Mniejszy popyt spowodowany spadkiem zdolności kredytowej nieco inaczej zaznaczył się na rynku wtórnym i pierwotnym, podobnie jak w poszczególnych segmentach nieruchomości.

– Na rynku wtórnym kryzysu nie ma. Sytuacja unormowała się, chociaż oczywiście wiele zależy od tego, co będzie działo się w gospodarce. Różne segmenty nieruchomości reagują inaczej. Najem cieszy się dużym zainteresowaniem, małe mieszkania również. Sam zajmuję się działkami budowlanymi i one też cieszą się zainteresowaniem. Spadł natomiast popyt na duże domy, duże mieszkania i większe tereny inwestycyjne – mówi Łukasz Gilis z RE/MAX Family.

Zdaniem pośredników, sytuacja różni się też mocno w zależności od wielkości lokalnego rynku.

– Duże rynki mają to do siebie, że sytuacja jest tam bardziej zrównoważona, wahania są mniej odczuwalne. Pośrednicy pracujący na dużych rynkach mówią więc o stabilizacji. Trudniej jest na mniejszych rynkach. Zdecydowanie widać tam odpływ gotówki u klientów i ograniczenie akcji kredytowej. Klienci napływają tam mniejszą falą, sprzedających jest troszeczkę więcej – komentuje Agnieszka Grotkowska z Freedom Nieruchomości.

Zwraca jednak uwagę na lekkie ożywienie, które na początku tego roku widoczne jest wśród poszukujących: – Na rynku, na którym pracujemy, najczęściej swoje potrzeby zaspokajają klienci indywidualni. Ktoś chce kupić swoje pierwsze mieszkanie, ktoś planuje sprzedać nieruchomość, ponieważ chce zamienić na większą lub chciałby się wybudować. (…) Każdy moment za zaspokojenie własnych potrzeb mieszkaniowych jest dobry. Jeżeli zakup jest realizowany dla siebie lub dla dzieci, po prostu szukamy takiej nieruchomości, która nam odpowiada i sprawdzamy, czy dysponujemy budżetem. W przypadku własnych potrzeb mieszkaniowych nie ma złego czasu.

W ocenie uczestników debaty rynek dostosowuje się do nowej rzeczywistości, w której realizowanych jest mniej transakcji, a kupujący mają więcej czasu na znalezienie nieruchomości.

– Nie ma już, jak wcześniej, długich kolejek po mieszkania, domy czy działki. Nie ma już presji na szybką decyzję. Kupujący ma więcej czasu, swobody i oddechu, aby podjąć decyzję racjonalnie. Czas sprzedaży nieruchomości wydłuża się i dotyczy to szczególnie domów i większych mieszkań. Największy popyt widoczny jest przy kawalerkach i małych powierzchniach. Tam decyzje muszą być więc podejmowane niestety szybciej, żeby oferty nie zniknęły z rynku – mówi Alicja Palińska z działu analiz Nieruchomosci-online.pl.

Polska w pierwszej piątce kierunków inwestorów na rynku nieruchomości w Europie

Trudniejsza sytuacja gospodarcza na europejskich rynkach nie wszystkich napawa pesymizmem. Połowa inwestorów z rynku nieruchomości spodziewa się, że ich aktywność zakupowa i sprzedażowa wzrośnie w 2023 roku lub pozostanie na tym samym poziomie co rok wcześniej – wynika z raportu CBRE „European Investor Intentions Survey 2023”. Wśród europejskich krajów, w których inwestorzy spodziewają się największych zwrotów z nieruchomości, piąte miejsce zajmuje Polska. Warszawa, wśród europejskich miast, uplasowała się na dziewiątej pozycji, wyprzedzając m.in. Pragę czy Sztokholm. Najbardziej pożądanym kierunkiem inwestorów w Europie jest Wielka Brytania, która wyprzedziła Niemcy.

– Pomimo gorszych warunków gospodarczych, z którymi mamy obecnie do czynienia, widzimy znaczne zainteresowanie inwestycjami w nieruchomości w Europie wśród funduszy inwestycyjnych. Ponad połowa z nich pozytywnie patrzy na swoją aktywność zakupową i sprzedażową w 2023 roku, a trzy czwarte przewiduje, że inwestycje w nieruchomości pozostaną odporne na spowolnienie. Liczba inwestorów preferujących strategie oportunistyczne i value-add jest większa niż w poprzednich latach. Najbardziej popularnym sektorem w Europie pozostają biura, szczególnie te najwyższej klasy, oraz mieszkania na wynajem. Wielu inwestorów uważnie obserwuje rynek, poszukując okazji wynikających m.in. ze wzrostu stóp kapitalizacji – mówi Przemysław Łachmaniuk, dyrektor w dziale rynków kapitałowych CBRE.

Jak wskazuje badanie CBRE „European Investor Intentions Survey 2023”, po raz pierwszy od 2021 roku Wielka Brytania wyprzedziła Niemcy jako kraj, wobec którego inwestorzy mają największe oczekiwania dotyczące zwrotów z inwestycji w nieruchomości. Swoją pozycję pod tym względem ugruntował także Londyn, zajmując pierwsze miejsce wśród europejskich stolic. W 2023 roku miasto może spodziewać się znacznie większego zainteresowania inwestorów niż inne główne europejskie miasta.

Polska wśród najlepszych

Wśród krajów, do których swoje kroki w 2023 roku będą kierować inwestorzy nieruchomościowi, Polska zajęła piąte miejsce. W pierwszej czwórce, oprócz Wielkiej Brytanii, znalazły się kolejno Niemcy, Francja i Hiszpania. Natomiast naszemu krajowi wyprzedzić udało się m.in. Holandię, Szwajcarię, Norwegię, Irlandię i Portugalię. Tuż poza pierwszą dziesiątką znalazły się Włochy. Największy skok od poprzedniej edycji raportu zaliczyła Hiszpania, która znalazła się aż o trzy miejsca wyżej.

Warszawa w pierwszej dziesiątce

W przypadku europejskich stolic, największy wzrost zainteresowania inwestorów zyskały miasta Europy Południowej. Madryt, Lizbona i Barcelona trafiły do pierwszej dziesiątki, zajmując odpowiednio piąte i ex aequo szóste miejsce. W pierwszej czwórce, oprócz wiodącego prym Londynu, znalazły się jeszcze kolejno Paryż, Amsterdam i Berlin. Warszawa zajęła dziewiąte miejsce, zaraz za ósmą na liście Kopenhagą, wyprzedzając m.in. Frankfurt, Sztokholm czy Pragę.

– Rynek nieruchomości w Europie jest cały czas w procesie poszukiwania równowagi w nowej rzeczywistości. Dlatego główne wyzwania na 2023 rok wymieniane przez inwestorów obejmują niedopasowanie oczekiwań cenowych kupujących i sprzedających, rosnące koszty finansowania i bardziej restrykcyjne warunki udzielania kredytów oraz obawy przed recesją. Mimo to większość z nich planuje pozostać aktywna na rynku nieruchomości – mówi Przemysław Łachmaniuk, CBRE.

Recesja w USA coraz mniej prawdopodbna

Najsilniejszy wzrost sprzedaży detalicznej od prawie dwóch lat podkreślił coś, co powinno być już oczywiste – gospodarka amerykańska rozpoczęła nowy rok w sposób znacznie bardziej solidny niż oczekiwano, a Fed będzie musiał podnieść stopy mocniej niż wcześniej zakładano, aby zapewnić spadek inflacji w kierunku celu.

Aktualny stan rzeczy jest korzystny dla dolara, ponieważ Fed pozostaje bardzo wiarygodny. Słabość USD, którą obserwowaliśmy od listopada, opierała się na założeniu, że zbliża się koniec cyklu podwyżek stóp przez Fed, a w dalszej kolejności nastąpi ich redukcja. Rynek nie zakładał, że bank centralny straci z oczu swój cel inflacyjny. Powszechna interpretacja była taka, że w obliczu spadającej dynamiki wzrostu cen i zwiększonego prawdopodobieństwa recesji, osiągnięcie go jest już przesądzone i tym samym amerykańska instytucja będzie miała pole do łagodzenia polityki pieniężnej.

Mocne styczniowe dane (sprzedaż detaliczna, NFP, inflacja) spowodowały, że ten wyżej opisany scenariusz możliwych zdarzeń stał się mniej prawdopodobny. Wysoka wiarygodność Fed nie jest kwestionowana. Dopóki spadek inflacji nie wydaje się wystarczająca pewnym, Rezerwa Federalna będzie kontynuować zacieśnianie, co może pomagać dolarowi. Silne dane sygnalizują, że gospodarka amerykańska jest odporna na dotychczasowe podwyżki stóp.

Wczorajszy odczyt sprzedaży detalicznej spowodował, że indeksy giełdowe traciły na początku sesji. Później jednak akcje zyskiwały i ostatecznie Nasdaq Composite zamknął się wyżej o 0,9 proc. a SP500 o 0,3 proc. Dolar uległ aprecjacji, jednak główna para walutowa nie pokonała trwale poziomu 1,0670 i aktualnie ponownie jest powyżej 1,07. Rentowność amerykańskich obligacji 2-letnich wzrosła o około 1,5 pb do 4,63 proc., podczas gdy rentowność „10-latek” wspięła się o 6 pb do 3,80 proc..

Kontrakty terminowe na Fed Funds wyceniają aktualnie podwyżkę o 64 pb do lipca, wówczas górna granica docelowej stopy będzie w okolicach 5,40 proc. Dodatkowo do końca roku rynek wciąż widzi pierwszą obniżkę – jednak dużo skromniejszą niż jeszcze niedawno.
Wczoraj dodatkowo mogliśmy wysłuchać prezeski EBC – Christine Lagarde. Po raz kolejny wyjaśniła, czego można się spodziewać po EBC: kolejnej podwyżki stóp o 50 punktów bazowych w marcu, po której bank oceni dalszą ścieżkę polityki pieniężnej. Czyli w zasadzie dokładnie to, co EBC obiecał na swoim ostatnim posiedzeniu. Wówczas rynek zareagowała na to rozczarowaniem, co skutkowało obniżeniem oczekiwań odnośnie stóp procentowych. Tym samym euro straciło. Wczoraj nie widać było większej reakcji.

W Wielkiej Brytanii inflacja zaskoczyła na minus, co wywołało spadek oczekiwań co do kolejnych podwyżek kosztu pieniądza. W efekcie funt stracił a para GBP/USD przetestowała poziom 1,20. Już na ostatnim posiedzeniu BoE pokazał, że jest bardziej ostrożny w kwestii dalszego zacieśniania warunków monetarnych.

Również w Australii oczekiwania co do stóp procentowych zostały stłumione po słabych danych z rynku pracy (stop bezrobocia wzrosła do 3,7 proc. a zmiana zatrudnienia wyniosła -11 tys.). AUD osłabił się dziś w nocy, ale w kolejnych godzinach zdołał nadrobić poniesione straty. Rynek czeka na przyszłotygodniowe wskaźniki wynagrodzeń za czwarty kwartał. Po tym jak inflacja zaskoczyła wyższym wynikiem, Bank Rezerw Australii jeszcze uważniej będzie przyglądał się danym o płacach.

Dziś oprócz publikacji amerykańskiej inflacji PPI i informacji z rynku nieruchomości USA, rynek otrzyma szereg wypowiedzi z Fed (Mester, Bullard, Cook), z EBC (Guindos) oraz z RBA (Lowe), co może się przyczynić do większej zmienności.

Łukasz Zembik Onada TMS Brokers

JR Holding inwestuje w sieć stacji ładowania samochodów elektrycznych NOXO ENERGY

NOXO to jedna z najdynamiczniej rozwijających się sieci stacji ładowania pojazdów elektrycznych w Polsce, która posiada już ponad 250 punktów ładowania. JR Holding zainwestuje 10 mln zł w zamian za 40% udziałów w spółce. Inwestor dostarczy również NOXO ENERGY co najmniej 7 mln zł finansowania dłużnego.

NOXO jest czwartym co do wielkości operatorem stacji ładowania w Polsce, posiadającym ponad 250 punktów ładowania. Sieć stacji ładowania NOXO obejmuje swoim zasięgiem m.in. miejsca atrakcyjne turystycznie, 4 i 5 gwiazdkowe hotele, parki rozrywki, pola golfowe oraz galerie handlowe. NOXO ENERGY finansuje w 100% zakup i montaż stacji, a także pokrywa koszty wykorzystanej energii na potrzeby ładowania samochodów. Partnerzy zintegrowani w ramach sieci NOXO otrzymują możliwość oznaczenia dodatkowego udogodnienia dla swoich gości w postaci posiadania stacji ładowania samochodów elektrycznych w filtrach wyszukiwarek portali rezerwacyjnych, np. booking.com. Dodatkowo NOXO ENERGY wspiera Partnerów poprzez własne działania promocyjne w ramach programu „Podróżuj z NOXO”, zachęcając do podróżowania po Polsce autami elektrycznymi. Spółka osiąga przychody z opłat za ładowanie wnoszonych przez kierowców, korzystających z punktów ładowania.

– Od początku naszej działalności przyświecały nam idee proekologiczne – wyjaśnia Jakub Bańkowski z NOXO ENERGY – Głęboko wierzymy, że możemy mieć realny wpływ na środowisko, przy okazji nie rezygnując z komfortu podróżowania samochodem. Inwestujemy w elektromobilność, bo to przyszłość motoryzacji – mówi Bańkowski.

– Przy okazji pomagamy zwierzętom – część zysków z każdego ładowania przeznaczamy na wsparcie małych nosorożców z sierocińca Zululand Rhino Orphanage w RPA. Nosorożec znajduje się w naszym logo – jesteśmy dumni z powiązania z tym imponującym i silnym zwierzęciem – dodaje Pawel Włudyga, również przedstawiciel NOXO ENERGY.

Środki pozyskane z inwestycji JR Holding spółka zamierza w większości przeznaczyć na wydatki związane z zakupem i instalacją nowych stacji ładowania pojazdów, podłączeniem nowych stacji ładowania do sieci oraz na sprzęt lub ulepszenie podłączeń do sieci dla już istniejących.

– Inwestycja w NOXO ENERGY jest dla nas kolejnym projektem w sektorze odnawialnych energii. Jest to dla nas jedna z priorytetowych branż. Po zakończeniu inwestycji w Columbus Energy reinwestujemy zyski w przedsięwzięcia, które w naszej ocenie będą się szybko rozwijać. Mamy w swoim portfelu już producenta innowacyjnych pomp ciepła, firmy IGLOO i MILOO ELECTRONICS, magazyny energii LAserTec czy producenta przełomowych baterii The Batteries. NOXO dołącza do tego portfolio i jestem przekonany, że zapewni nam w przyszłości oczekiwany zwrot z zainwestowanego kapitału – deklaruje January Ciszewski, inwestor i Prezes JR Holding.

Hakerzy z rosyjskiej grupy KillNet zaatakowali serwery Naczelnego Sądu Administracyjnego

Hakerzy z rosyjskiej grupy KillNet, łączonej z rosyjskim rządem, zaatakowali wczoraj (15.02.2023) serwery dwóch polskich urzędów państwowych w Poznaniu i Warszawie – poinformowali analitycy firmy Check Point Research, którzy monitorują działalność cybernetycznych grup przestępczych na terenie krajów, wspierających Ukrainę. Jednym z potwierdzonych celów ataków rosyjskich hakerów były serwery Naczelnego Sądu Administracyjnego.Hakerzy z rosyjskiej grupy KillNet zaatakowali serwery Naczelnego Sądu Administracyjnego 2Hakerzy z rosyjskiej grupy KillNet zaatakowali serwery Naczelnego Sądu Administracyjnego

Jak informują eksperci Check Point Research hakerzy z grupy Killnet ogłosili niedawno na swoim kanale Telegram, że „ich 2-miesięczna obserwacja krajów wspierających nazizm i rusofobię” została zakończona i są gotowi do ataku hakerskiego na rządy Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Litwy, Estonia, Łotwa, Rumunia, Niemcy, Polska i Ukraina. Akcję zorganizowaną akcje rozpoczął lider – KillMilk i nawoływał rosyjskich cyberprzestępców do wspólnego ataku na wybrane strony administracji państwowych.

Killnet specjalizuje się w atakach typu DDoS, które są odmianą cyberataków zaprojektowanych w celu powodowania tymczasowych zakłóceń, w działalności systemów ofiar, poprzez wysłanie dużej ilości żądań na serwery.

– Dziś znakomita większość usług dostarczana jest online, stąd zakłócenia spowodowane atakami DDoS ataki mogą być wyjątkowo szkodliwe. Celem takich akcji jest zakłócenie funkcjonowania instytucji publicznych oraz wywołanie paniki w dobrze zorganizowanym państwie. Działania grupy KillNet stanowią ostrzeżenie, że rządy państw oraz instytucji o znaczeniu strategicznych muszą istotnie zwiększyć nakłady i nadać priorytet zabezpieczeniu swoich systemów – komentuje ataki Wojciech Głażewski, country manager firmy Check Point Software w Polsce.

Już w maju 2022 roku przedstawiciele Pełnomocnika rządu ds. Cyberbezpieczeństwa (CSIRT) informowali, że w ostatnim czasie zwiększyła się częstotliwość ataków typu DDoS wymierzonych w instytucje i podmioty krajowe. Może to powodować utrudnienia w dostępie do usług realizowanych za pomocą strony internetowej. Ataki te nie wpływają na poufność danych przetwarzanych przez zaatakowane podmioty.

KPMG: co trzecia firma zaobserwowała wzrost liczby prób cyberataków w 2022 roku

W 2022 roku 58% firm w Polsce odnotowało przynajmniej jeden incydent polegający na naruszeniu bezpieczeństwa, natomiast 33% firm zauważyło wzrost intensywności prób cyberataków, z kolei 20% organizacji odnotowało wzmożoną aktywność cyberprzestępców w związku trwającą wojną w Ukrainie. Największym zagrożeniem dla firm są wyłudzenia danych uwierzytelniających, a blisko jedna trzecia respondentów wskazała, że padła w przeszłości ofiarą ataku ransomware. Z badania KPMG w Polsce wynika, że aż 57% firm nie przegląda regularnie logów bezpieczeństwa. Najpopularniejszym podejściem w reakcji na cyberataki stosowanym przez firmy w Polsce, jest opracowanie ogólnofirmowych procedur reagowania na wypadek ich wystąpienia, które przygotowano w 73% badanych organizacji. 24% firm posiada wykupioną polisę ubezpieczeniową od skutków cyberataku.

58% badanych organizacji odnotowało w 2022 roku incydenty polegające na naruszeniu bezpieczeństwa. Oznacza to, że ubiegły rok mógł być bezpieczniejszy pod względem prób cyberataków w porównaniu do 2021 roku. Optymizm studzi jednak fakt, że w przypadku aż jednej na trzy badane firmy wzrosła intensywność prób naruszeń bezpieczeństwa. Jest to najwyższy wynik od pięciu lat. Jednocześnie w ubiegłym roku aż 12% firm przyznało, że zanotowało 30 i więcej incydentów bezpieczeństwa, co świadczy o wzroście aktywności cyberprzestępców. 1/5 ankietowanych organizacji odnotowała w 2022 roku wzmożoną aktywność cyberprzestępców w związku trwającą wojną w Ukrainie.

Firmy obawiają się cyberprzestępczości wspieranej przez obce państwa

Bez zmian w stosunku do poprzednich edycji badania KPMG, firmy najbardziej obawiają się zagrożeń ze strony szeroko rozumianej cyberprzestępczości. Wskazało na nią 88% firm, co oznacza nieznaczny spadek, o 4 punkty procentowe w stosunku do ubiegłego roku. Firmy w Polsce najbardziej obawiają się zorganizowanych grup cyberprzestępczych, na które wskazało 70% ankietowanych firm. O połowę zmniejszył się odsetek osób obawiających się niezadowolonych lub podkupionych pracowników (21% wskazań), znacząco zwiększył się z kolei odsetek firm obawiających się zagrożeń płynących ze strony grup wspieranych przez obce państwa – na to zagrożenie wskazuje obecnie aż 38% firm w Polsce.

Agresja rosyjska w Ukrainie i towarzysząca jej cyberwojna zmieniły oblicze cyberbezpieczeństwa. Polskie organizacje, a w szczególności operatorzy usług kluczowych, bardziej niż kiedykolwiek zrozumiały, że są ciągłym celem zaawansowanych cyberataków, prowadzonych przez grupy wspierane przez obce państwa. Obrona przed tak dobrze zorganizowanymi cyberprzestępcami wymaga proaktywnego podejścia wspartego wyspecjalizowanymi narzędziami. Polskie firmy powinny krytycznie przyjrzeć się swojej architekturze bezpieczeństwa i skuteczności wdrożonych zabezpieczeń – mówi Michał Kurek, Partner w Dziale Doradztwa Biznesowego, Szef Zespołu Cyberbezpieczeństwa w KPMG w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.

Wyłudzenia danych uwierzytelniających największym zagrożeniem dla firm

Firmy biorące udział w badaniu KPMG zadeklarowały, że największym cyberzagrożeniem są dla nich wyłudzenia danych uwierzytelniających (phishing) oraz zaawansowane ataki ze strony profesjonalistów (Advanced Persistent Threat). W czołówce głównych cyberzagrożeń znajdują się również wycieki danych za pośrednictwem malware. Za całkowicie nieistotne blisko jedna trzecia firm uznała włamania do urządzeń mobilnych oraz ataki na sieci bezprzewodowe (odpowiednio 28% i 27%). W ostatnich miesiącach nasileniu uległy ataki typu ransomware polegające na szyfrowaniu danych firmowych znajdujących się na dysku lub blokowaniu dostępu do systemu i żądaniem zapłacenia okupu w zamian za przywrócenie dostępu. Blisko jedna trzecia respondentów wskazała, że padła w przeszłości ofiarą tego typu ataku. Żadna z badanych firm nie przyznała się jednak do zapłacenia okupu, twierdząc, że udało im się obronić przed atakiem i odtworzyć ciągłość działania.

Brak wystarczającego budżetu największą barierą w budowaniu bezpieczeństwa IT

57% firm przyznało, że największą barierą utrudniającą budowanie odpowiedniego poziomu zabezpieczeń jest brak wystarczających budżetów. 47% wskazało natomiast na trudności w znalezieniu oraz utrzymaniu odpowiednio wykwalifikowanych pracowników. Aż o 10 punktów procentowych w porównaniu z ubiegłoroczną edycją badania wzrósł odsetek firm wskazujących na ograniczenia wynikające z braku dobrze zdefiniowanych mierników. Firmy starają się adresować te wyzwania, powierzając outsourcing funkcji i procesów bezpieczeństwa zewnętrznym dostawcom. 81% respondentów badania przyznało, że w ich organizacjach kwestie bezpieczeństwa danych są realizowane przez zewnętrznych dostawców, z czego 68% zleca na zewnątrz wiele funkcji. Firmy najczęściej korzystają z zewnętrznej pomocy w przypadku wsparcia w reakcji na cyberataki (53%), analizy złośliwego oprogramowania (49%) oraz testów podatności infrastruktury (48%).

57% firm przyznaje, że nie przegląda regularnie logów bezpieczeństwa

Organizacje podchodzą do kwestii monitorowania bezpieczeństwa na wiele sposobów. Regularne monitorowanie bezpieczeństwa zostało już formalnie wpisane w obowiązki pracowników w 61% badanych organizacji, a w 36% powierzono je zewnętrznej firmie. Również 36% firm powołało w swoich strukturach komórkę SOC (Security Operations Center) do monitorowania zagrożeń, ale w większości przypadków nie działa ona całodobowo. W ponad jednej trzeciej firm monitoruje się bezpieczeństwo kontrahentów (37%), a 26% prowadzi tzw. Threat Hunting, poszukując cyberprzestępców, którzy mogą być już w chronionej infrastrukturze. Niestety aż 57% respondentów przyznało, że logi bezpieczeństwa nie są jednak w ich organizacjach przeglądane regularnie.

Firmy stosują szeroki wachlarz rozwiązań mających na celu wykrycie cyberataków. Najczęściej (68% wskazań) wykorzystują w tym celu zewnętrzne źródła informacji o cyberzagrożeniach. Dużą popularnością cieszą się również centralne repozytoria logów, stosowane przez 64% badanych organizacji oraz wewnętrznie rozwijane bazy wiedzy o cyberzagrożeniach typu Indicator of Compromise oraz Tactics, Techniques, and Procedures, z których korzysta ponad połowa firm. Najrzadziej spotykanym w Polsce rozwiązaniem są systemy typu Deception stanowiące swego rodzaju pułapki zastawiane na cyberprzestępców (14%) oraz rozwiązania klasy SOAR (Security Orchestration, Automation and Response) usprawniające monitorowanie bezpieczeństwa i reakcję (16%).

Cyberataki są dziś zjawiskiem powszechnym. Łupem hakerów stają się najbardziej zaawansowane technologicznie firmy. Nie należy dziś pytać „czy?”, ale „kiedy?” nastąpi cyberatak w organizacji. Nie ma zabezpieczeń gwarantujących bezpieczeństwo, w związku z czym krytyczne stają się inwestycje w procesy monitorowania bezpieczeństwa i reakcji na cyberataki. Tylko dzięki nim możliwe jest skrócenie czasu, w jakim niewykryty haker bezkarnie działa w firmowej infrastrukturze. Czasu, który wynosi obecnie średnio ponad pół roku i mocno skorelowany jest z poziomem poniesionych strat – mówi Michał Kurek, Partner w Dziale Doradztwa Biznesowego, Szef Zespołu Cyberbezpieczeństwa w KPMG w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej.

Zaledwie 21% firm powołało wewnętrzny zespół do reagowania na incydenty

Najpopularniejszym podejściem w reakcji na cyberataki stosowanym przez firmy w Polsce, jest opracowanie ogólnofirmowych procedur reagowania na wypadek ich wystąpienia. Takie rozwiązanie jest zastosowane w 73% badanych organizacji. 42% respondentów posiada podpisane umowy ramowe z zewnętrznymi firmami na wypadek konieczności wsparcia przy obsłudze cyberataku. Co trzecia badana organizacja korzysta z testów penetracyjnych typu Red Teaming do weryfikowania własnej skuteczności w obronie przed cyberatakami. 24% firm posiada wykupioną polisę ubezpieczeniową od skutków cyberataku, a 21% powołało wewnętrzny zespół do reagowania na incydenty.

Firmy, które w przeszłości zetknęły się z cyberatakiem, w zdecydowanej większości deklarują, że w jego wyniku zwiększyła się świadomość zarządu na temat cyberbezpieczeństwa (83% wskazań). 60% organizacji zwiększyło budżet na zabezpieczenia, a połowa przyznała, że cyberatak wpłynął na gruntowną zmianę podejścia firmy do kwestii związanych z bezpieczeństwem cyfrowym. Natomiast 10% badanych firm, które w przeszłości doświadczyło cyberataku przyznało, że jego wystąpienie nie zmieniło niczego w podejściu organizacji do zapewnienia bezpieczeństwa.

Zmiany w zarządzie i nowa strategia spółki Moonlit SA

Wraz z początkiem nowego roku spółka Moonlit SA rozpoczyna realizację działań naprawczych. Nowo powołany prezes Jakub Rozenek rozpoczął restrukturyzację spółki a pierwsze przychody za prace na zlecenie spółka zamierza otrzymać od Creative Forge Games SA w pierwszym kwartale 2023, natomiast finansowanie działalności w długim terminie mają zapewnić prace nad całymi grami zlecanymi przez wydawcę. 

O trudnościach finansowych spółka informowała już w maju zeszłego roku, następnie we wrześniu 2022 r. niespodziewanie zrezygnował z pełnienia funkcji dotychczasowy prezes, a po uruchomieniu w spółce działań naprawczych, w listopadzie 2022 r. rezygnację złożył drugi członek zarządu. Następnie działania pomocowe zostały rozpoczęte dzięki skoordynowanej pomocy ze strony kilku podmiotów: Playway SA, strategiczny inwestor sprzedał 15,5% z posiadanych 21,8% akcji z przeznaczeniem na pomoc spółce; część z współzałożycieli spółki tj. Maciej Siwek, Grzegorz Chyb, Piotr Gardeła, jak również były wiceprezes Maciej Kowalówka, sprzedali łącznie 7,7% akcji, częściowo w celu wsparcia działań naprawczych w spółce – dzięki tej sprzedaży m.in. do dotychczasowych akcjonariuszy spółki, zgodzili się oni na udzielenie pożyczek konwertowalnych na akcje w nowej emisji, przez co w krótkim czasie zasilili kasę spółki. Dodatkowo GMG Ltd. umorzył 60 tys. z 142 tys. EUR zobowiązań i zrezygnował z zabezpieczenia pożyczki na akcjach Moonlit umożliwiając emisję w ramach uchwalonego już kapitału docelowego w zamian przejmując prawa do Model Buildera. W połowie grudnia 2022 r. został powołany nowy prezes zarządu, który realizuje swój pomysł na strategiczne zmiany w Moonlit SA.

Skupiamy nasze działania na dwóch obszarach: pierwszym z nich jest pozyskanie niskobudżetowych małych projektów z rzadko eksplorowanej niszy, które możemy wdrożyć w okresie poniżej jedengo roku, przez co liczymy na szybkie pozyskanie przychodów z kilku projektów, a następnie udziału w zyskach ze sprzedaży tych gier. Drugi obszar to, ustabilizowanie sytuacji w spółce poprzez pozyskanie od wydawcy całej gry do realizacji na zlecenie. Z mojego doświadczenia wiem, że jest to do zrealizowania w kilka miesięcy, bo aktualnie jest zapotrzebowanie wśród wydawców na doświadczony zespół, który już zrealizował cały projekt, a my mamy za sobą wdrożenie Model Builder z wysokim współczynnikiem recenzji graczy na Steam (aktualnie 79%). Wydawcy oferują wdrożenie całego projektu, gwarantując finansowanie kosztów produkcji i późniejszy udział w zyskach ze sprzedaży gry oraz zapewniając marketing i sprzedaż gry” – mówi Jakub Rozenek, prezes Moonlit.

Dodatkowo spółka kontynuuje prace nad projektem High Definition Water System współfinansowanym przez GameInn, zmierzające do komercjalizacji produktu. Dalsze prace nad dodatkami do gry Model Builder będą realizowane na zlecenie GMG Ltd., natomiast wdrożenie Dog Trainer oraz rozwój Sector Sweep zostały wstrzymane.

Doświadczenie które zdobył Rozenek między innymi przy projektach: Ancient Space, Aircraft Carrier Survival, Stargate:TimeKeepers, Battleship Commander czy Ancient Arenas Charriots, daje realne szanse na poprawę sytuacji w Spółce.

– Zanim dołączyłem do Moonlit SA, poprzedni jednoosobowy zarząd rozpoczynając działania naprawcze dokonał znaczącego ograniczenia kosztów w firmie. Zatrudnienie zostało zredukowane tylko do najbardziej doświadczonych programistów, którzy zrealizują wszystkie niezbędne prace do rozliczenia dotacji z programu GameInn. Po pozyskaniu nowych projektów przeskaluje kadrowo firmę tak aby móc wykonać zlecane pracę lub całą grę. Pozyskanie kadry dla projektów, o których rozmawiamy z wydawcami, będzie umiarkowanie łatwo wykonalnym zadaniem, ponieważ aktualnie jest na rynku pracy dostępnych sporo utalentowanych twórców z branży gamedev” – dodaje prezes.

Rośnie liczba rejestracji samochodów elektrycznych

Według danych z końca stycznia 2023 r., w Polsce było zarejestrowane łącznie 67 097 osobowych i użytkowych samochodów z napędem elektrycznym. W pierwszym miesiącu b.r. ich liczba zwiększyła się o 2 376 sztuk, tj. o 56% więcej niż w analogicznym okresie 2022 r. – wynika z Licznika Elektromobilności, uruchomionego przez PZPM i PSPA.

Wzrost rejestracji samochodów elektrycznych 

Pod koniec stycznia 2023 r. po polskich drogach jeździło 63 701 elektrycznych samochodów osobowych. W pełni elektryczne auta (BEV, ang. battery electric vehicles) odpowiadały za 32 555 szt. tej części floty pojazdów (51%), a pozostałą część stanowiły hybrydy typu plug-in (PHEV, ang. plug-in hybrid electric vehicles) – 31 146 szt. (49%). Park elektrycznych samochodów dostawczych i ciężarowych liczył 3 396 szt. W dalszym ciągu rośnie też flota elektrycznych motorowerów i motocykli, która na koniec stycznia składała się z 16 416 szt., jak również liczba osobowych i dostawczych aut hybrydowych, która powiększyła się do 490 907 szt. Pod koniec ubiegłego miesiąca park autobusów elektrycznych w Polsce wzrósł do 837 szt.

Równolegle do floty pojazdów z napędem elektrycznym, rozwija się również infrastruktura ładowania. Pod koniec stycznia 2023 r. w Polsce funkcjonowały 2612 ogólnodostępne stacje ładowania pojazdów elektrycznych (5139 punktów). 29% z nich stanowiły szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC), a 71% – wolne ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW. W styczniu uruchomiono 57 nowych, ogólnodostępnych stacji ładowania (123 punkty).

– W styczniu 2023 r. zarejestrowano wyraźnie więcej samochodów elektrycznych niż na początku ubiegłego roku, mimo nadal odczuwalnego ograniczenia podaży nowych pojazdów na polskim rynku. W  celu podtrzymania trendu wzrostowego warto rozważyć aktualizację zasad udzielania dotacji w ramach programu „Mój Elektryk” – z uwagi na wysoki poziom inflacji, coraz niższa liczba wersji poszczególnych modeli BEV mieści się w ustalonym limicie pozwalającym na objęcie pojazdu dofinansowaniem (pod koniec I połowy 2022 r. – 63, pod koniec połowy II już tylko 46). Celowe jest także m.in. objęcie wsparciem zeroemisyjnych samochodów dostawczych o DMC do 4,25 t, czy też zwiększenie dostępu do informacji na temat środków finansowych wciąż dostępnych w ramach programu – mówi Maciej Mazur, Dyrektor Zarządzający PSPA.

– Podjęta właśnie przez Parlament Europejski decyzja w sprawie redukcji CO2 w przypadku pojazdów osobowych i dostawczych oraz  propozycja Komisji Europejskiej dla pojazdów ciężarowych upewnia branżę motoryzacyjną, że rok 2035 będzie rokiem granicznym, od którego nie będzie możliwe rejestrowanie pojazdów innych niż bateryjne i wodorowe pojazdy osobowe i dostawcze, zaś redukcja CO2 w przypadku pojazdów ciężkich musi wynieść 65%. Cel pośredni to rok 2030 i ograniczenie emisji CO2 dla samochodów osobowych o 55%, dla dostawczych 50% i 45% dla ciężarowych. Jednak aby te ambitne cele udało się osiągnąć, niezbędne jest oprócz wysiłku branży zbudowanie sieci ładowania i tankowania wodorem, tak działania te przełożyły się na sukces rynkowy pojazdów zeroemisyjnych – mówi Jakub Faryś, Prezes PZPM.   

Do sądów w ub.r. wpłynęło ponad 63 tys. spraw frankowych. Wzrost rdr. wynosi tylko 9 proc.

Według danych pochodzących z sądów okręgowych z całej Polski, w ubiegłym roku wpłynęło do nich o 9% więcej spraw frankowych niż w 2021 roku. Zdecydowanie najwięcej pozwów złożono w SO Warszawie – przeszło 41% wszystkich w kraju. Natomiast na drugim końcu zestawienia znajduje się Łomża. Jednocześnie, jak wynika z informacji z wybranych sądów, rośnie aktywność banków w składaniu pozwów przeciwko kredytobiorcom. Zdaniem ekspertów, takie działanie ma odstraszyć kolejnych frankowiczów przed dochodzeniem swoich praw. Jednak nie wszyscy są zgodni co do tego, czy w najbliższych miesiącach dojdzie do znaczącego wzrostu liczby spraw frankowych. Jedni zwracają uwagę na wysoką już bazę, inni zaś – na statystyki z początku tego roku.

Niewielki wzrost

Jak wynika z danych uzyskanych z 47 sądów okręgowych, w 2022 roku wpłynęło do nich ponad 63 tys. spraw frankowych. To o 9% więcej niż w 2021 roku, kiedy takich przypadków było ok. 58 tys. Zdaniem radcy prawnego Adriana Goski z Kancelarii SubiGo, pozwów jest bardzo dużo, co będzie stanowić spore wyzwanie dla sądów. Ekspert zwraca też uwagę na znaczący wpływ spraw w 2021 roku, co – w jego ocenie – oznacza wysoką bazę. Wzrost nie jest zaskoczeniem, ale to istotna zmiana w liczbach bezwzględnych.

– Dynamika wzrostu w 2022 roku jest pewnego rodzaju rozczarowaniem. Przy ugruntowanej linii orzeczniczej można było spodziewać się prawdziwej lawiny pozwów w zeszłym roku. Wynik zapewne byłby znacznie wyższy, gdyby nie szeroko zakrojona propaganda banków. Ona obliczona jest przede wszystkim na zniechęcenie frankowiczów do składania pozwów poprzez straszenie działaniami odwetowymi. Fatycznie część konsumentów obawia się wciąż pozwania banku z uwagi na potencjalne pozwy zwrotne – komentuje Kamil Chwiedosik z inicjatywy „Życie Bez Kredytu”.

Analizując dane z całego ubiegłego roku, można stwierdzić, że zdecydowanie najwięcej spraw frankowych wpłynęło do Sądu Okręgowego w Warszawie – 26,1 tys. (rok wcześniej – 25,8 tys.). Na drugim miejscu jest Sąd Okręgowy w Gdańsku – 4,9 tys. (w 2021 roku – 4,2 tys.). Dalej plasuje się kolejno SO Warszawa-Praga w Warszawie – 3 tys. (2 tys.), SO w Poznaniu – 2,9 tys. (2,8 tys.), jak również SO w Szczecinie – 2,3 tys. (poprzednio 1,6 tys.). Natomiast na końcu listy widać Łomżę – 60 (rok wcześniej – 56), Zamość – 89 (74), a także Krosno – 102 (84).

– W stolicy sędziowie mają dużo większe doświadczenie w tego typu sprawach. Kredytobiorcy wolą więc pozywać kredytodawców zgodnie z właściwością miejscową, czyli siedzibą banku. Ponadto w Warszawie działa tzw. specjalny wydział frankowy, który radykalnie zmienił podejście sędziów do możliwości wstrzymania płatności rat kredytowych przez frankowiczów, czyli do tzw. zabezpieczenia roszczenia. Przy spełnieniu pewnych kryteriów, można przestać płacić raty, mimo że jeszcze wyrok nie zapadł – dodaje Chwiedosik.

Odpowiedź banków

Patrząc na dane z wybranych sądów, widać też rosnącą aktywność banków w składaniu pozwów przeciwko kredytobiorcom. Dla przykładu, w 2022 roku w SO Warszawa-Praga w Warszawie było 805 takich pozwów, a rok wcześniej – 457.  W Krakowie było to odpowiednio 375 i 225, w Słupsku – 49 i 18, we Włocławku – 32 i 15, w Sieradzu – 30 i 11, w Łomży 12 i 2, a w Tarnobrzegu – 12 i 0. Jak stwierdza Kamil Chwiedosik, w jego ocenie pozwy banku stanowią jedynie próbę odwodzenia frankowiczów od walki o swoje prawa. Jednocześnie kredytodawcy starają się wymóc zawieranie niekorzystnych ugód, a raczej aneksów, zmieniających kredyty waloryzowane we franku na złotówkowe. Ekspert podkreśla, że banki zapoczątkowały ten plan niemal dwa lata temu, ale nie przyniósł im pozytywnych skutków.

– Banki poniekąd badają sądy w przedmiocie roszczeń o korzystanie z kapitału. Nie sądzę, aby takie pozwy eskalowały. Ich liczba póki co jest mała z kilku przyczyn. Po pierwsze, zdecydowana większość prawników skazuje na niepowodzenie pozwy kredytodawców, co powiększa koszty dla banków. Po drugie, dopóki nie wyklaruje się stabilna linia orzecznicza w tym zakresie, banki nie podejmą ryzyka masowego pozywania kredytobiorców. W pewnym stopniu, ma to stanowić też efekt odstraszający – analizuje Adrian Goska.

Zdaniem Kamila Chwiedosika, działania kredytodawców nie wpływają w istotny sposób na postawę frankowiczów. Banki już wiedzą, że będą przegrywać w sądach, dlatego dokonują coraz wyższych odpisów na ryzyko frankowe. Po I półroczu 2022 roku poziom rezerw w całym sektorze wyniósł ok. 30 mld zł. Pod koniec ubiegłego roku, zgodnie z szacunkami analityków, wzrósł już do ok. 39 mld zł. Ekspert zwraca też uwagę na najnowszy Raport o stabilności systemu finansowego, sporządzony przez Narodowy Bank Polski. Wynika z niego, że sektor bankowy będzie musiał przeznaczyć na to ryzyko prawne dodatkowe środki w wysokości od 27 mld zł do nawet 50 mld zł.

– Uważam, iż napływ pozwów do sądów będzie stabilny i znacząco już nie wzrośnie. Mamy bardzo wysoką bazę. Wzrost byłby możliwy, gdyby do Sądów Okręgowych wpłynęło więcej niż 15% wszystkich umów frankowych rocznie. A przecież to bardzo duża liczba. Raczej rozciągnie się ona na najbliższe 5-6 lat – prognozuje radca prawny z Kancelarii SubiGo.

Jak zaznacza ekspert z inicjatywy „Życie Bez Kredytu”, w styczniu 2023 roku frankowicze masowo zaczęli składać pozwy. Tylko w tym jednym miesiącu wpłynęło do Sądu Okręgowego w Warszawie niemal 5 tys. nowych spraw, przy 2200 w analogicznym okresie ub.r. Przy tym dane te są na podstawie sygnatur sądowych. Szacuje się, że w tym roku nastąpi nawet około trzykrotny wzrost tej liczby. Według eksperta, zwiększenie dynamiki jest związane przede wszystkim z korzystnym wyrokiem, który zapadł 12 stycznia br. w TSUE (sygn. C-395/21). Wynika z niego, że przedsiębiorcom nie należy się żadne dodatkowe wynagrodzenie w ramach nieważnej umowy zawierającej klauzule abuzywne.

Co zmieni KSeF dla każdej firmy?

Krajowy System e-Faktur (KSeF) to rozwiązanie, które spowoduje olbrzymią rewolucję w kontekście przygotowania i wysyłki faktur do kontrahentów. Obecnie można to zrobić w dowolny sposób – np. wystawić papierowo i wysłać pocztą. Natomiast od 1 stycznia 2024 – bo to jest ta data, o której się mówi w kontekście wejścia w życie tej ustawy – nie będziemy wysyłać faktur do naszego kontrahenta, tylko będziemy je wprowadzać do wielkiego repozytorium danych należącego do polskich organów skarbowych, czyli Ministerstwa Finansów. Dopiero stamtąd kontrahent będzie taką fakturę pobierał. Będzie trzeba dostosować się do odpowiedniego formatu tej faktury. Z perspektywy Ministerstwa Finansów ta ustawa ma spowodować, że podatnicy będą jeszcze szybciej raportować swoje dane transakcyjne do organów podatkowych. Jest to więc kolejne narzędzie, które pozwala organom podatkowym na to, żeby zmniejszać lukę VAT-owską w Polsce i weryfikować, czy od wszystkich transakcji VAT jest prawidłowo odprowadzany. Dlatego dla budżetu państwa to powinien być wyraźny sukces, ale dla organów podatkowych także wyzwanie – bo trzeba zaprojektować całe rozwiązanie informatyczne, utrzymywać, archiwizować faktury przez 10 lat. Natomiast z drugiej strony można uzyskać korzyści w postaci automatyzacji czynności kontrolnych i skuteczniejszej weryfikacji rozliczeń podatnika.

– Pamiętajmy, że mówimy na razie o projekcie ustawy, czyli ona jeszcze przejdzie prace parlamentarne, dopiero skończyły się konsultacje publiczne. Natomiast jeżeli wejdzie w życie, to rzeczywiście spowoduje bardzo dużą zmianę – powiedział serwisowi eNewsroom Maciej Dybaś, partner w zespole podatków pośrednich w CRIDO. – To nie będzie tak jak dziś, że możemy na skrawku papieru czy nawet na serwetce zapisać sobie pewne dane i jeżeli one będą wypełniały znamiona tego, co jest wskazane w ustawie o VAT, to taki dokument możemy nazwać fakturą. Fakturą będzie ściśle określony dokument, w ściśle określonym formacie, przewidywanym przez przepisy, które są obecnie przedmiotem dyskusji w Ministerstwie Finansów. Organy podatkowe w czasie rzeczywistym będą dysponowały informacjami o tym, jakie transakcje zrealizowaliśmy, kto był naszym kontrahentem, ile VATu trzeba z tej transakcji odprowadzić. Wobec tego będą mogły dużo szybciej uruchamiać pewne algorytmy sprawdzające. Dużo szybciej będą mogły weryfikować to, czy transakcja rzeczywiście miała miejsce, czy podatnik po drugiej stronie ma prawo do odliczenia VAT-u z naszej faktury i jaką wysokość tego VAT-u my powinniśmy odprowadzić – wyjaśnia Dybaś.

Ceny pączków rosną jak na drożdżach. W Tłusty Czwartek sięgniemy do kieszeni znacznie głębiej niż rok temu

Wszyscy wielbiciele słodkości – a tych w Polsce nie brakuje – z utęsknieniem czekają na Tłusty Czwartek. Tego dnia łakocie smakują najlepiej, dlatego przyzwyczailiśmy się już do widoku długich kolejek w piekarniach i cukierniach. W tym roku może być jednak inaczej, bo pączek staje się dobrem luksusowym – za sztukę możemy zapłacić nawet 9 zł. Winna inflacja i wzrost kosztów prowadzenia biznesu. Cukiernicy i piekarze muszą windować ceny, by utrzymać się na powierzchni, bo ich zaległe zobowiązania przekraczają już 224 mln zł. To 20 proc. więcej niż przed rokiem – podaje Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor.

W tym roku Tłusty Czwartek obchodzimy 16 lutego. Na ten dzień czeka wielu Polaków, bo jest on doskonałą okazją do zajadania się pączkami i faworkami bez większych wyrzutów sumienia. A słodkości uwielbiamy. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, przeciętne miesięczne spożycie produktów cukierniczych na osobę w gospodarstwach domowych to 0,25 kg. Czy tegoroczne święto łasuchów będziemy obchodzić inaczej niż w latach poprzednich? Raczej tak, bo wielu, jeśli nie zrezygnuje z symbolicznego pączka, to na pewno zje ich mniej niż zwykle.

Cenne ciasta na drogim gazie

Ceny ciastek kojarzących się z Tłustym Czwartkiem mogą w tym roku zaskoczyć. W warszawskich cukierniach pączek kosztuje od 4 do nawet 9 zł za sztukę. Faworki to z kolei wydatek rzędu 140 zł za kilogram, a w niektórych miejscach nawet 250 zł. Mniej Polaków będzie mogło pozwolić sobie na tę – jeszcze do niedawna drobną – przyjemność, a już na pewno trudniej będzie o zakup większej ilości. Ceny przysmaków nie biorą się jednak znikąd. Właściciele piekarni zmagają się przede wszystkim z gigantycznym wzrostem cen gazu. Rachunki są obecnie nawet kilkaset procent wyższe niż przed wybuchem wojny w Ukrainie. Problem został zauważony przez rząd – od 1 kwietnia br. zacznie obowiązywać mniejsza cena za gaz ziemny dla przedsiębiorstw, które wykorzystują piece nim ogrzewane. Cena maksymalna dla tych podmiotów zostanie ustalona na poziomie 200,17 zł/MWh. Obecnie często jest to stawka wyższa niż 600 zł/MWh. Z nowego rozwiązania będzie mogło skorzystać ok. 2,7 tys. przedsiębiorstw piekarniczych. Niestety, podczas karnawału, czyli najgorętszego dla branży okresu, nadal obowiązywać będą obecne stawki, co nie wróży szansy na zażganie kłopotów finansowych. Wysokie rachunki to jednak wyłącznie wierzchołek góry lodowej, bo znacznie podrożały także wszystkie składniki niezbędne do wypieków, m.in. drożdże, mąka, jaja czy mleko. Inflacja cen producentów (PPI) rośnie znacznie szybciej od inflacji konsumenckiej (CPI) i w październiku 2022 r. wyniosła 22,9 proc. rok do roku. Branży piekarskiej i cukierniczej nie pomagają też sklepy wielkopowierzchniowe. W jednym z sieciowych supermarketów, przy zakupie 12 pączków, za sztukę zapłacimy niespełna 80 gr.

Okazuje się, że nawet samodzielna produkcja karnawałowych łakoci nie będzie w tym roku oszczędnym rozwiązaniem. Jak wynika z danych GUS, konsumenci zapłacą więcej niż przed rokiem za wszystkie niezbędne składniki, tj. mąkę (wzrost o 37,9 proc.), cukier (87,4 proc.), tłuszcze zwierzęce (23,1 proc.), olej (36,4 proc.) oraz jaja (27,8 proc.). Do tego należy doliczyć także wysokie koszty gazu (wzrost o 24,8 proc.) i prądu (5,1 proc.), dlatego wielu entuzjastów domowych wypieków zapewne nie podejmie wyzwania.

Coraz trudniej jest wychodzić nawet na zero

– Polska, podobnie jak inne europejskie kraje, zmaga się obecnie z najwyższą od lat inflacją. To dlatego za popularne wyroby cukiernicze zapłacimy dużo więcej niż chociażby przed rokiem. Przyczyna tego stanu rzeczy jest prosta – producenci podnoszą ceny, bo rosną koszty prowadzenia działalności gospodarczej m.in. cen prądu czy gazu. Branża piekarnicza jest szczególnie energochłonna, więc jej koszty wzrosły dramatycznie. W efekcie coraz więcej przedsiębiorców z branży piekarniczo-cukierniczej, mimo zmiany cenników, ma problem z zachowaniem płynności finansowej – mówi Waldemar Rogowski, BIG InfoMonitor. – Trudną sytuację sektora możemy obserwować w naszych bazach – dodaje.zadłużenie piekarni

Z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK wynika, że zaległe zadłużenie biznesów zajmujących się produkcją pieczywa, produkcją świeżych wyrobów ciastkarskich i ciastek (posługujących się kodem PKD 10.71.Z) w grudniu 2022 r. wynosiło już przeszło 224 mln zł, a niesolidnych firm-dłużników (aktywnych, zawieszonych i zamkniętych) było 933. Dla porównania, w grudniu 2021 r. tyle samo firm – 933 również zalegało z płatnościami na ponad 187 mln zł. Natomiast kilkanaście miesięcy wcześniej, w marcu 2020 r., tj. przed globalnym kryzysem spowodowanym pandemią, swoich zobowiązań na kwotę 111 mln zł nie regulowało 1014 podmiotów. Wzrost sumy zaległych długów jest więc wyjątkowo dynamiczny.

– I trudno tu o optymizm. Niestety, przewidujemy, że kondycja podmiotów skupionych wokół produkcji wyrobów piekarskich i mącznych, nie ulegnie w najbliższym czasie poprawie. Być może w dłuższej perspektywie pomoże planowana na kwiecień br. obniżka cen gazu ziemnego dla firm, których działalność występuje pod kodem PKD 10.71.Z – stwierdza Waldemar Rogowski.

Global Hydrogen z pierwszą umową na biogazownię za 15,5 mln zł

Notowana na NewConnect spółka opracowująca technologie w branży zielonej energii – Global Hydrogen, podpisała umowę na kompleksowe wykonanie biogazowni. Całkowity koszt inwestycji, która ma zostać zakończona do końca 2024 roku, wynosi 15,5 mln zł. Projekt będzie realizowany w oparciu o opatentowaną technologię SMBP. Global Hydrogen kieruje swoją ofertę głównie do przedsiębiorstw z sektora rolno-spożywczego oraz gospodarstw rolnych, a w tym roku zamierza wprowadzić na rynek modułowe mikrobiogazownie.

Kompleksowa realizację biogazowni o docelowej mocy 1MW w miejscowości Markowice (gmina Strzelno) przewiduje inwestycję w formule zaprojektuj i wybuduj, która oznacza wykonanie całości prac we wszystkich branżach. Projekt będzie realizowany z wykorzystaniem opatentowanej technologii mieszania reaktora biogazowni Self Mixing Biogas Plant, na którą wyłączną, pełną i nieograniczoną terytorialnie licencję do wykorzystania wynalazku posiada Turbo Green Electric – spółka zależna Global Hydrogen. Wykonanie projektu budowlanego wraz z wymaganą dokumentacją do wniosku o pozwolenie na budowę zostanie dokonane do końca sierpnia br., a całkowita realizacja, według uzgodnionego harmonogramu, ma nastąpić do 31 grudnia 2024 roku.

Cieszymy się z pierwszej dużej inwestycji Global Hydrogen. Sukcesywnie realizujemy nasze wcześniejsze założenia dotyczące rozwoju spółki w zakresie realizacji projektów biogazowni, a następny etap to mikrobiogazownie, które docelowo będą produktem masowym. Podpisana na 15,5 mln zł umowa na kompleksowe wykonanie biogazowni da nam możliwość zaprezentowania potencjalnym kontrahentom naszych innowacyjnych rozwiązań, co powinno przełożyć się na kolejne zamówienia i mieć bezpośrednio wpływ na wyniki finansowe spółki. Wkrótce planujemy opublikować strategię Global Hydrogen na najbliższe lata – mówi Zbigniew Lizoń, prezes zarządu Global Hydrogen.

Wynagrodzenie za projekt biogazowni w Markowicach będzie płatne zgodnie z harmonogramem, przy założeniu podziału prac na trzy etapy – wykonania projektu technologicznego i dokumentacji technicznej, realizacji inwestycji oraz rozruchu biogazowni i szkolenia z zakresu jej eksploatacji.

Z raportu „Biogaz w Polsce – raport 2022”, przygotowanego m.in. przez ekspertów NCBiR, PFR i Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, wynika, że w Polsce działa obecnie około 130 biogazowni rolniczych z zainstalowaną mocą elektryczną na poziomie 125 MW. Dla porównania – w Niemczech działa około 9 tys. biogazowni z zainstalowaną mocą około 6 GW. Polska ma przy tym o około 1,5 mln hektarów większą od Niemiec powierzchnię wykorzystywaną rolniczo, jak również bardzo rozwinięty sektor przetwórstwa rolno-spożywczego produkującego ogromną ilość bioodpadów.

Strategia optymalizacji kosztów w bankowości na 2023 rok

Rosnące oczekiwania klientów, coraz więcej regulacji oraz intensywne działania konkurencji w sektorze finansowym sprawiają, że optymalizacja i modernizacja działań stają się ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Automatyzacja i cyfryzacja procesów pomagają bankom w dostosowaniu się do zmian organizacyjnych i gospodarczych, przy jednoczesnym zmniejszeniu ryzyka.

Cyfryzacja i automatyzacja procesów pozwalają łączyć systemy i redukować zadania wykonywane ręcznie. Zmniejsza to koszty operacyjne instytucji finansowych oraz obciążenie pracowników, którzy, wyposażeni w dane i czas, mogą skupić się na innych zadaniach.

Gospodarka, a wraz z nią sektor finansowy, od trzech lat przechodzą przyśpieszony kurs „nowej normalności”. Banki muszą stać się bardziej zwinne, by móc szybko adaptować zmiany rynkowe, a co za tym idzie – muszą również zaufać swoim danym, jeśli chcą utrzymać swój rozwój na konkurencyjnym i coraz bardziej regulowanym rynku. Projekty realizowane w GFT pokazują, że automatyzacja procesów obniża koszty operacyjne nawet o 60-70% – podsumowuje Wojciech Mach, CEO, GFT Poland.

Co można poddać digitalizacji i automatyzacji?

Procesy biznesowe w bankowości to szereg powtarzalnych zadań, które dodatkowo muszą być wykonywane precyzyjnie. Nie bez powodu banki oraz instytucje finansowe korzystają z automatyzacji. Wśród najczęściej spotykanych rozwiązań można wymienić podpisywanie umów z klientami czy udzielanie i rozliczanie kredytów.

Przez ostatnie trzy lata digitalizacja była skierowana głównie na bezpośrednie rozwiązania dla klientów. W miarę przystosowania do nowych warunków społecznych i gospodarczych cyfryzacja dociera również do serca organizacyjnego firm, czyli procesów back office, na które składają się administracja i pracownicy nie mający kontaktu z klientami. Od strony operacyjnej w ramach back-office znajduje się szeroki zakres obowiązków niezbędnych do utrzymania i funkcjonowania organizacji. Wśród wykonywanych działań można wymienić m.in. rozliczenia, utrzymywanie dokumentacji, nadzór nad zgodnością z przepisami, księgowość czy usługi IT.

Automatyzacja sprawdza się również w zapobieganiu nadużyciom oraz utrzymywaniu zgodności z procedurami i pozwala na ich szybki audyt. Cyfrowe i automatyczne wykonywanie zadań dostarcza także danych, które pozwalają lepiej zrozumieć potrzeby klientów i rozszerzać ofertę zgodnie z oczekiwaniami.

Wyeliminowanie powtarzalnych czynności poprzez digitalizację procesów przynosi nie tylko redukcję kosztów utrzymania i poprawę jakości danego procesu, ale przede wszystkim zwiększa satysfakcję, zarówno pracowników z wykonywanych obowiązków, jak i klientów, którzy są odbiorcami usług dostarczanych przez firmę. Dobrze wdrożona automatyzacja procesów przy wsparciu odpowiedzialnego partnera działa bez przerw i nie popełnia ludzkich błędów. Ewentualne nieprawidłowości są wykrywane natychmiastowo – mówi Alicja Kozłowska, Senior Business Analyst w GFT Poland.

Optymalizacja struktur instytucji finansowych i ubezpieczeniowych

Zautomatyzowane procesy, AI, personalizacja obsługi czy nowoczesne aplikacje na nowo definiują możliwości banków i instytucji finansowych, które coraz częściej są zmuszone do wprowadzania innowacji przy jednoczesnym obniżaniu kosztów operacyjnych. Jakie rozwiązania technologiczne pomogą w optymalizacji?

Jednym z kierunków rozwoju banków jest sztuczna inteligencja (AI), która analizuje duże zbiory danych i dostarcza wartościowych informacji służących usprawnianiu procesów. Jak wskazuje raport IDC, „Worldwide Artificial Intelligence Systems Spending Guide 2019”, wydatki na systemy AI sięgną w 2023 r. 97,9 mld dolarów.

W tym miejscu warto wspomnieć również o Machine Learning (ML): rodzaju AI służącemu rozwiązywaniu problemów poprzez uczenie się z danych. ML może pomóc bankom i instytucjom finansowym w zarządzaniu ryzykiem. Dla przykładu, firmy mogą używać uczenia maszynowego do przewidywania prawdopodobieństwa niespłacania kredytu. Rozwiązanie to pomoże sprawić, że bankowość będzie bardziej wydajna, efektywna i bezpieczna.

Konsumenci produktów i usług finansowych oczekują również wysoce spersonalizowanych interakcji cyfrowych. Korzyścią dla nich jest odpowiedni poziom usług, który tworzy lojalność poprzez rozpoznawanie poprzednich interakcji i przewidywanie przyszłych potrzeb. Hiperpersonalizacja to kolejny sposób zwiększenia zaangażowania klientów, sprzedaży, a ostatecznie przychodów – mówi Marcin Myszkowski, Head of Banking Practice, GFT Poland.

Wyniki Grupy PTWP po IV kwartale 2022 roku

Organizacja eventów, działalność wydawnicza, rozwój obszaru online, zarządzanie obiektami – we wszystkich obszarach aktywności Grupa PTWP w ostatnim kwartale ubiegłego roku zrealizowała z sukcesem projekty, które mają odzwierciedlenie w osiągniętych wynikach finansowych. Po IV kwartale 2022 roku kształtują się one na bardzo dobrym, wysokim poziomie.

Narastająco skonsolidowane przychody netto ze sprzedaży Grupy PTWP wyniosły w analizowanym okresie sprawozdawczym 86,1 mln zł, co oznacza ponad 1,5-krotny wzrost w stosunku do analogicznego okresu w 2021 roku. Zysk brutto po czterech kwartałach br. zanotowano na poziomie 13,2 mln zł, z kolei EBITDA wyniosła 14,4 mln zł. W IV kwartale 2022 r. przychody netto ze sprzedaży (22,6 mln zł) były wyższe w stosunku do analogicznego okresu w 2021 r. (17,8 mln zł), w tym samym okresie Grupa PTWP wypracowała zysk brutto w wysokości 1,7 mln zł.

– Miniony rok, naznaczony skutkami pandemii, wojny w Ukrainie, a w konsekwencji znaczącymi zmianami geopolitycznymi i gospodarczymi, dla wielu sektorów biznesu nie był łatwy. Intensywnie pracowaliśmy nad przeformatowaniem organizacji i takim jej uelastycznieniem, aby była dostosowana do dynamicznych zmian rynkowych. Nasze wysiłki przynoszą efekty i pozwalają nam sprawnie prowadzić działalność i przekuwać realizowane zadania w zyski, nawet w otoczeniu o wysokim poziomie niepewności i złożoności – mówi Wojciech Kuśpik, prezes Grupy PTWP.

Grupa PTWP w ostatnim kwartale ubiegłego roku zaprojektowała i realizowała najważniejsze wydarzenia dla takich sektorów rynkowych, jak medyczny (Forum Rynku Zdrowia), przemysłowy (konferencja Nowy Przemysł) i spożywczy (Forum Rynku Spożywczego i Handlu), tworząc dla nich fora wymiany wiedzy i doświadczeń. W dobie kryzysu klimatycznego Grupa PTWP wraz z UN Global Compact Network powołała do życia konferencję PRECOP 27, która poprzedziła i przygotowała wspólne stanowisko różnych środowisk na Szczyt Klimatyczny w Egipcie (COP27). Po raz pierwszy w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach odbyły się kierowane do branży przemysłowej targi Toolex i ExpoWelding. Wszystkie imprezy odnotowały sukces frekwencyjny, będąc dla wystawców i partnerów skutecznym narzędziem nawiązywania kontaktów biznesowych.

W podsumowanie IV kwartału 2022 roku wpisuje się również skuteczne zarządzanie obiektami: Spodkiem i Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach. Ostatnie trzy miesiące 2022 r. obfitowały w wydarzenia targowe, konferencyjne i rozrywkowe, wypełniając kalendarium obu hal. W obiektach gościły gwiazdy sceny światowej i polskiej z Dawidem Podsiadło, Darią Zawiałow, Kultem, Paktofoniką, Alter Bridge, Helloween, Powerwolf, Behemoth, In Flames, a w programie nie zabrakło także festiwali: Rawy Blues Festiwal i Mayday.

Grupa PTWP konsekwentnie rozwija działalność także w obszarze online. Jej portale odwiedza 13,3 mln unikalnych użytkowników miesięcznie. Wdrażanie nowych rozwiązań ma bezpośrednie przełożenie na wzrost  przychodów z działalności internetowej. Każdy z serwisów branżowych stał się liderem w swojej specjalizacji i z miesiąca na miesiąc umacnia swoją pozycję.

–  Stale poszukujemy nowych obszarów naszej działalności i podejmujemy kolejne wyzwania.  Od ubiegłego roku bierzemy udział w postępowaniu mającym na celu wybór operatora zewnętrznego dla Hali Urania w Olsztynie. Wygrana i zawarcie umowy o partnerstwie publiczno-prywatnym oraz objęcie roli operatora zewnętrznego Hali Urania byłyby istotnym krokiem do rozwoju działalności zarządczej i do zwiększenia naszych przychodów – mówi Wojciech Kuśpik. – Rozpoczęliśmy także działania operacyjne związane z optymalizacją działalności spółki Farmer Direct, która jest właścicielem marki Lokalny Rolnik. Wartości, które leżą u podstaw marketplace, jakim jest Lokalny Rolnik, tj.: zdrowe jedzenie, zero waste, krótkie łańcuchy dostaw, są bliskie Grupie PTWP i jej odbiorcom – podsumowuje.

W raportowanym okresie Grupa PTWP zrealizowała Program Motywacyjny dla pracowników (przyjęty na podstawie uchwały nr 5 Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia spółki PTWP z 26 sierpnia 2021 r.), w  następstwie którego doszło do emisji 58 958 akcji zwykłych na okaziciela serii B.

Ranking najpopularniejszego złośliwego oprogramowania w 2023 r.

  • Qbot, Lokibot oraz AgentTesla – oto trzy najpopularniejsze na świecie szkodliwe programy wykorzystywane przez cyberprzestępców w styczniu 2023 roku
  • Najczęściej wykorzystywaną przez hakerów luką pozostaje „Web Server Exposed Git Repository Information Disclosure”
  • Po raz kolejny obserwujemy, jak grupy malware wykorzystują zaufane marki do rozprzestrzeniania wirusów w celu kradzieży danych osobowych, zauważają eksperci Check Pointa

W styczniu 2023 roku trojan bankowy Qbot stał się najpopularniejszym malwarem na świecie. Narzędzie hakerskie ma zdolności do wykradania danych uwierzytelniających oraz rejestrowania naciśnięć klawiszy – ostrzegają eksperci Check Point Research, którzy przygotowali ranking najczęściej wykrywanych zagrożeń w cyberprzestrzeni.

Qbot, Lokibot oraz AgentTesla – oto trzy najpopularniejsze na świecie szkodliwe programy wykorzystywane przez cyberprzestępców. Qbot, wykryty w przeszło 6,5% sieci na całym świecie potrafi wykradać poświadczenia bankowe, a także rejestrować wpisywane na klawiaturze znaki. Dystrybuowany za pośrednictwem spamu, wykorzystuje kilka technik unikania detekcji, takich jak anty-VM, anty-debuggowanie czy anty-sandbox. To również najpopularniejszy malware w Polsce, wykryty w niemal 4% polskich sieci firmowych.

Drugi w zestawieniu Lokibot wpłynął w styczniu na około 6% sieci. To narzędzie do kradzieży informacji dostępne w wersjach dla systemów operacyjnych Windows i Android, które po raz pierwszy zidentyfikowano w lutym 2016 r. Zbiera dane uwierzytelniające z różnych aplikacji, przeglądarek internetowych, klientów poczty e-mail, narzędzi do administrowania IT, takich jak PuTTY. Od końca 2017 roku niektóre wersje LokiBot na Androida oprócz możliwości kradzieży informacji zawierają funkcje oprogramowania ransomware.

AgentTesla to z kolei zaawansowany trojan zdalnego dostępu (RAT), działający jako keylogger i złodziej danych, który jest w stanie monitorować i zbierać dane wprowadzane z klawiatury ofiary, klawiatury systemowej, robić zrzuty ekranu czy eksfiltrować dane uwierzytelniające do różnych programów zainstalowanych na komputerze ofiary (w tym Google Chrome, Mozilla Firefox i klient poczty Microsoft Outlook). W styczniu 2023 roku wpłynął na 5% sieci organizacji z całego świata, stając się trzecim najczęściej wykrywanym złośliwym oprogramowaniem.

Analitycy bezpieczeństwa z Check Point Research zwracają również uwagę na malware Vidar, który powrócił do pierwszej dziesiątki listy najpopularniejszego złośliwego oprogramowania po kampanii wykorzystującej fałszywe domeny AnyDesk, firmy sprzedającej usługę zdalnego pulpitu. Złośliwe oprogramowanie wykorzystywało przechwytywanie adresów URL różnych popularnych aplikacji w celu przekierowania ludzi na jeden adres IP, który podszywa się pod oficjalną witrynę AnyDesk. Po pobraniu złośliwe oprogramowanie podszywało się pod instalator w celu kradzieży poufnych informacji, takich jak dane logowania, hasła, dane portfela kryptowalut czy dane bankowe.

– Po raz kolejny obserwujemy, jak grupy malware wykorzystują zaufane marki do rozprzestrzeniania wirusów w celu kradzieży danych osobowych. Niezwykle istotnym jest, by użytkownicy zwracali uwagę na linki, które klikają, aby upewnić się, że są to oficjalne adresy URL. Należy zwracać uwagę na kłódkę bezpieczeństwa, która wskazuje aktualny certyfikat SSL oraz ewentualne literówki, które mogą sugerować, że witryna jest złośliwa – ostrzega Maya Horowitz, wiceprezes ds. badań w firmie Check Point Software.

Check Point Research ujawniło również, że „Web Server Exposed Git Repository Information Disclosure” pozostawało najczęściej wykorzystywaną luką w zabezpieczeniach, wpływając na 46% organizacji na całym świecie.

Dealerzy samochodowi ocenili współpracę z ubezpieczycielami

Współpraca z ubezpieczycielami jest stałym elementem funkcjonowania biznesu dealerskiego.  Chodzi tu głównie o wykonywanie przez autoryzowane serwisy bezgotówkowych napraw samochodów po wypadkach. Kolejna seria wyników Badania Ankietowego Rynku Dealerskiego 2022 przeprowadzonego przez Związek Dealerów Samochodów przedstawia kulisy funkcjonowania dealerów w kontekście współpracy z ubezpieczycielami właśnie przy likwidacji szkód komunikacyjnych.

Pierwsze pytanie z dwóch dotyczących umów z ubezpieczycielami brzmiało „Czy posiadasz stałą umowę w zakresie stawki roboczogodziny z poniższym ubezpieczycielem?”. W tym pytaniu można było wybrać więcej niż jedną odpowiedź, co wynikało oczywiście z dużej ilości podmiotów na rynku. Tutaj bez zaskoczenia, najwięcej firm, bo aż 71.4% zawarło umowę o stawce roboczogodziny z PZU, czyli największym takim przedsiębiorstwem na naszym rynku. Pozostałymi firmami, z którymi dealerzy na stałe współpracowali w tym zakresie były kolejno Allianz (65.55%), Warta (63.03%), ERGO Hestia (62.18%), Generali (52.1%), Benefia (46.22%), Compensa (44.54%), Uniqa (19.33%), Link4 (15.97%), InterRisk (15.97%) oraz na ostatnim miejscu Proama (5.04%). Umowę z innymi ubezpieczycielami, niewymienionymi na liście do wyboru posiadało jedynie 4.2% dealerów, a z żadnym ubezpieczycielem nie posiadało umowy dotyczącej RBH 7.2% autoryzowanych sprzedawców.

Drugie pytanie w kategorii umów dotyczyło z kolei współpracy na każdym innym polu niż ustalenie stawki roboczogodziny, czyli w praktyce porozumień w zakresie stawek, rabatów oraz pozostałych kwestii możliwych do uregulowania w zakresie umowy. Tutaj już zdecydowanie mniej przedsiębiorców z branży zdecydowało się zawarcie kontraktu. Pomimo tego, że była to mniej popularna opcja formalizacji współpracy, to znowu na pierwszym miejscu znalazło się mimo wszystko PZU, 47.9% dealerów zdecydowało się na zawarcie takiej umowy. Pozostałymi ubezpieczycielami, z którymi autoryzowane salony na stałe współpracują są kolejno Warta (33.61%), Allianz (33.61%), ERGO Hestia (31.09%), Generali (26.05%), Compensa (21.85%), Benefia (20.17%), Link4 (8.4%), Uniqa (7.56%), InterRisk (5.04%) oraz ponownie na ostatnim miejscu Proama (3.36%). W przypadku pozostałych umów jedynie 6.7% wszystkich dealerów współpracowało z ubezpieczycielami innymi niż wymienionymi na liście, ale za to aż 39.5% nie posiadało dodatkowych umów w ogóle.

Kolejne pytanie jakie zostało zadane właścicielom salonów przez ZDS dotyczyło ich zadowolenia ze współpracy poszczególnymi ubezpieczycielami, wymienionymi w poprzednich pytaniach. Zastosowano tutaj „szkolny” system oceny od 1 do 6, gdzie oczywiście 1 jest oceną najniższą, a 6 najwyższą. W tym wypadku PZU utraciło pozycję lidera, a najwyższą średnią ocen uzyskała Warta z wynikiem 3.87. Następnymi najlepiej ocenianymi firmami były kolejno Compensa (3.78), Generali (3.76), Allianz (3.67), ERGO Hestia (3.57), Benefia (3.54), Uniqua (3.07), PZU (3.00), Interrisk (2.97), Proama (2.90) i na ostatnim miejscu Link4 (2.57).

Jak widać na wykresach „najpopularniejszymi” ubezpieczycielami, z którymi prawie wszyscy dealerzy mieli do czynienia byli PZU, ERGO Hestia oraz Warta. Z kolei po drugiej stronie stawki, trzema ubezpieczycielami, przy których największa część reprezentantów autoryzowanych salonów zaznaczyła odpowiedź „nie współpracowałem” były Proama, Interrisk oraz Uniqua.

Ostatnie prezentowane pytanie, najważniejsze i będące jednym z głównych powodów przeprowadzenia badania, dotyczy stosunku dealerów do pogłębiającego się problemu ograniczania świadczeń ubezpieczycieli w przypadku napraw powypadkowych. Jest to problem, który dotyka w coraz większym zakresie wszystkie warsztaty, zarówno te autoryzowane, jak i niezależne. Dealerzy, w przeprowadzonym badaniu, w zdecydowanej większości informują, że w przypadku coraz mocniejszego ograniczania omawianych świadczeń będą kierować poszczególne przypadki na drogę sądową (58.8% wszystkich odpowiedzi). Mniejszość ma zamiar zdecydować się na bezkonfliktowe rozwiązania polegające na zawieraniu stałych umów i regulowaniu współpracy (20.17%). Porównywalna liczba respondentów zaznaczyła odpowiedź „trudno powiedzieć” (19.33%), natomiast tylko 1.68% wszystkich osób biorących w badaniu uznało, że „nic nie planuje”.

Cele Develii na 2023 rok – utrzymać ubiegłoroczny poziom sprzedaży i przekazań

Develia planuje w 2023 roku sprzedaż na poziomie 1450-1650 mieszkań, czyli porównywalną do ubiegłorocznej. Spółka będzie dążyć do przekazania 1900-2050 lokali, utrzymując poziom z 2022 roku. Develia zgodnie z realizowaną strategią będzie kontynuować dezinwestycję nieruchomości komercyjnych.

– W ubiegłym roku, pomimo istotnego pogorszenia się warunków rynkowych, osiągnęliśmy najważniejsze z założonych celów i jesteśmy z tego wyniku zadowoleni. Sprzedaliśmy 1636 mieszkań, zgodnie ze zaktualizowanym celem, oraz przekazaliśmy nabywcom klucze do 2016 lokali. Ważnym sukcesem naszego zespołu była także finalizacja transakcji sprzedaży budynku Sky Tower oraz przygotowanie przedwstępnej umowy sprzedaży biurowca Wola Retro i jej podpisanie na początku tego roku – mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii. – W tym roku chcemy utrzymać sprzedaż na podobnym poziomie jak w 2022 roku, pomimo spowolnienia na rynku i wysokiej bazy w I kwartale 2022 roku. Powinno to pozwolić na dalsze zwiększanie udziału Develii w rynku mieszkaniowym. Liczymy też, że ten rok, dzięki możliwej poprawie sytuacji makroekonomicznej w strefie euro, przyniesie odbicie w segmencie najmu instytucjonalnego – w naszej ocenie jego perspektywy w Polsce pozostają bardzo dobre. Jednak wpływ na rozwój tego rynku będzie miała także stabilność legislacji dodaje Andrzej Oślizło.

W 2023 roku spółka planuje wprowadzić do oferty i rozpocząć budowę 1850-2050 mieszkań. Aktualny bank gruntów Develii to blisko 8 tys. lokali – taki poziom pozwoli spółce realizować kolejne projekty.

Zarząd Develii stawia sobie za cel podpisanie pierwszych umów dotyczących realizacji projektów PRS i sprzedaż funduszom 600-800 lokali. Uzupełnieniem oferty Develii dla rynku PRS będzie platforma do zarządzania najmem, którą spółka tworzy wspólnie z firmą The Heart, zajmującą się venture building.

Zgodnie ze strategią na lata 2021-2025 zarząd Develii podejmuje także kolejne kroki, które pozwolą spółce zmniejszyć  zaangażowanie w segmencie komercyjnym. W styczniu br. deweloper podpisał przedwstępną umowę sprzedaży biurowca Wola Retro w Warszawie ze spółką należącą do funduszu inwestycyjnego zarządzanego przez Adventum Group. Cenę sprzedaży ustalono na 69,8 mln euro (ok. 328,6 mln zł).

– Do końca kwietnia planujemy sfinalizować transakcję sprzedaży biurowca Wola Retro w Warszawie. Środki pozyskane z jego sprzedaży przeznaczymy na spłatę kredytu związanego z projektem w kwocie 131,8 mln zł oraz dalszy rozwój w sektorach mieszkaniowym i PRS, które oferują większe zwroty z inwestycji. Dzięki dodatkowej gotówce będziemy także gotowi, aby skorzystać z potencjalnych szans rynkowych – mówi Paweł Ruszczak, wiceprezes Develii. – Naszym celem na 2023 rok jest także podpisanie przedwstępnej umowy sprzedaży budynku Arkady Wrocławskie – dodaje Paweł Ruszczak.

Ostatni dzwonek na odzyskanie nadpłat z ZUS. W przyszłym roku przedsiębiorcy stracą możliwość odzyskania co najmniej połowy nadpłat

Bieżący rok to ostatnia okazja na odzyskanie z ZUS nadpłat tytułem składki wypadkowej bez ograniczenia okresem rozliczeniowym. Od 1 stycznia 2024 płatnicy nie będą mogli bowiem składać korekt deklaracji za okres dłuższy niż 5 lat wstecz. W wyniku zmian, przedsiębiorcy mogą stracić szansę na odzyskanie co najmniej 50 proc. poniesionych kosztów. Problem dotyczy dużej części przedsiębiorstw. Wg danych ZUS, w 2022 roku liczba firm płacących składkę wypadkową równą lub wyższą niż wynika to z ich kodu PKD wyniosła 70 tys. 

Wszelkie rozliczenia nadpłat z ZUS poprzedzane są korektą dokumentów rozliczeniowych. W przypadku braku takiej możliwości, ewentualne nadpłaty mogą stać się niemożliwe do odzyskania. Z taką sytuacją polski biznes będzie zmuszony mierzyć się od początku przyszłego roku m.in. w kontekście składki wypadkowej.

– To efekt nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych z 2021 roku.[1] Zmiana ta ma istotne znaczenie dla pracodawców. Okres, za który mogą odzyskać nadpłaty zostanie mocno zawężony. Aby zdążyć przed wejściem znowelizowanych przepisów w życie, przedsiębiorcy powinni jak najszybciej upewnić się czy w poprzednich latach rozliczali składkę prawidłowo komentuje Piotr Radko, Dyrektor obszaru kosztów pracy w Ayming Polska. – Prace należy rozpocząć najlepiej jeszcze w I półroczu 2023. W procesie trzeba bowiem uwzględnić czas analizy oraz postępowania administracyjnego – dodaje.

Według eksperta, najbardziej narażone na straty są branże: przetwórstwa przemysłowego, górnicza i budowlana. Według danych Ayming, firmy z tych właśnie sektorów zawyżają swoje zobowiązania wobec ZUS najczęściej.

Nowe przepisy wchodzą w życie od 1 stycznia 2024 i dotyczą okresu 5 lat wstecz. Od tego momentu, nie będzie już możliwe odzyskanie nadpłat dokonanych wcześniej niż w grudniu 2018. Z każdym kolejnym miesiącem termin ten analogicznie będzie ulegał przesunięciu.

W wyniku wprowadzonych zmian, potencjał możliwości odzyskania nadpłaconych kwot zmaleje o co najmniej 50 proc. Przykładowo, wartość będzie spadać:

  • z 200 tys. zł do 100 tys. zł dla firm z 200 pracownikami,
  • z 550 tys. zł do 225 tys. zł dla firm z 500 pracownikami,
  • z 1,3 mln zł do 650 tys. zł dla firm z 1500 pracownikami.

– To kwoty, które z powodzeniem mogą zostać wykorzystane do podniesienia wynagrodzeń, poprawy bezpieczeństwa pracy pracowników lub innych, inwestycji w rozwój biznesu – komentuje Piotr Radko. – Szacujemy, że jest to strata rzędu 50 proc. wartości możliwego potencjału. Przewidujemy jednak przypadki, w których odsetek ten będzie jeszcze wyższy, zwłaszcza gdy nadpłaty występowały w odległych latach – dodaje.

Ekspert wspomina również, że weryfikacja składki wypadkowej może przynieść oszczędności rzędu nawet 3 proc. wszystkich wynagrodzeń wypłacanych w firmie w skali roku.

Odzyskiwanie nadpłat alternatywą dla podnoszenia cen

Według danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego, aż 70 proc. przedsiębiorstw uzasadniało podnoszenie cen swoich produktów i usług coraz wyższymi kosztami pracy[2]. To zdecydowanie negatywne zjawisko w kontekście budowania konkurencyjności firm zarówno w skali kraju, jak i na rynku międzynarodowym. Odzyskiwanie nadpłat z ZUS to atrakcyjna, nisko kosztowa alternatywa pozwalająca zachować firmom płynność finansową.

Potencjał na oszczędności wynikające z przeprowadzenia analizy wstecznej składki wypadkowej jest duży. Zgodnie z Polską Klasyfikacją Działalności Gospodarczej, obecna wysokość podstawowej stopy procentowej składki wypadkowej waha się od 0,67 aż do 5 proc. Maksymalna wartość dotyczy działalności usługowych wspomagających górnictwo i wydobywanie, dla których minimalna stopa wynosi z kolei 1,67 proc. Różnice między progami minimum i maksimum dla branż: drzewnej i meblarskiej, spożywczej, metalurgicznej to kolejno: 2,53 proc. i 1,56 proc, 1,18 proc., 2,26 proc. W tym wypadku za procentami kryją się znaczące środki finansowe, które mogą zasilić budżety firm.

[1] Podstawa prawna: art. 48d ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych w zw. z art. 11 ustawy o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz niektórych innych ustaw. Dz.U.2021.1621

[2] https://pie.net.pl/44-proc-firm-podnioslo-ceny-w-2021-roku-powody-rosnace-koszty-pracy-i-wytworzenia-oraz-wieksze-zyski/

DB Energy wypracowało ponad 16 mln zł przychodów w II kwartale roku obrotowego 2022/2023

Spółka DB Energy w II kwartale roku obrotowego 2022/2023 (IV kw. 2022 roku) osiągnęła ponad 16,1 mln zł przychodów ze sprzedaży, blisko 1,3 mln zł zysku EBITDA (vs -0,3 mln zł r/r) i 0,3 mln zł zysku netto (wobec -1,1 mln zł r/r). Firma w tym okresie realizowała główne prace w obszarze inwestycyjnym dla Schumacher Packaging oraz Żabka Polska. Na wyniki wpłynęło także rozliczanie oszczędności w modelu ESCO dla Słodowni Soufflet. Spółka obserwuje rosnące zainteresowanie energooszczędnymi rozwiązaniami wśród przedsiębiorstw i pozytywnie ocenia swoje długoterminowe perspektywy rynkowe.

Za nami udany II kwartał roku obrotowego 2022/2023, Grupa Kapitałowa DB Energy intensywnie się rozwija, co potwierdzają projekty, które obecnie realizujemy. W minionym okresie przeprowadzaliśmy projekt modernizacji elektrociepłowni oraz instalacji wysokosprawnej kogeneracji o łącznej wartości 65 mln zł dla Schumacher Packaging. Realizowaliśmy także projekt inwestycyjny dla Żabka Polska o szacowanych nakładach 16 mln zł – komentuje Łukasz Feldman, CFO DB Energy.

Obecnie Grupa DB Energy realizuje i rozlicza pięć projektów w modelu ESCO, których nakłady inwestycyjne na realizację wynoszą łącznie 35 mln zł, mowa o nakładach poniesionych oraz przyszłych nakładach inwestycyjnych. Ponadto Spółka jest zaangażowana w kilka procesów ofertowych, które mogą skutkować zawarciem umów na realizację projektów ESCO w kolejnych miesiącach br. w ramach współpracy z SUSI Partners.

Od października 2020 roku finansujemy projekty w modelu ESCO wraz z naszym partnerem – szwajcarskim funduszem SUSI Partners. Zakładamy, że umowa o współpracy będzie się dalej rozwijać. Jak dotąd, wykorzystaliśmy ok. 1/3 środków z udostępnionej kwoty 20 mln euro. Liczymy, że po wykorzystaniu pełnej puli tych środków, nie będzie problemu z jej zwiększeniem. Z kolei przy mniej kapitałochłonnych projektach samodzielnie pokrywamy nakłady inwestycyjne, a na koniec II kwartału 2022/2023 Grupa DB Energy dysponowała wolnymi środkami finansowymi w kwocie 8,5 mln zł – dodaje Łukasz Feldman.

DB Energy realizuje projekty poprawy efektywności energetycznej w dużych i średnich zakładach przemysłowych, od identyfikacji przedsięwzięć służących poprawie operatywności, przez ich projektowanie i realizację w modelu generalnego wykonawcy lub ESCO. Spółka w swojej historii przeprowadziła już ponad 1,2 tys. projektów, identyfikując możliwe oszczędności o wartości ponad 4,8 mld zł. W ostatnich kwartałach firma odnotowuje znaczny wzrost zainteresowania energooszczędnymi rozwiązaniami wśród przedsiębiorstw.

Global Risks Report 2023 – komentarze ekspertów

Global Risks Report 2023, został przygotowany w oparciu o opinie ponad 1 300 światowych ekspertów ds. ryzyka, decydentów i liderów branżowych oraz ponad 12,600 menedżerów na temat głównych zagrożeń dla prowadzenia działalności w ich kraju.

Tegoroczny raport wskazuje, że jesteśmy świadkami powrotu dawnych zagrożeń – inflacji, kryzysu kosztów utrzymania, wojen handlowych, odpływów z rynków wschodzących, niepokojów społecznych oraz napięć geopolitycznych. Dopełnienie globalnego krajobrazu ryzyka stanowią ponadto stosunkowo nowe wyzwania, do których zaliczamy kryzys zadłużeniowy, niski wzrost gospodarczy, malejące inwestycje i deglobalizacja, spadek rozwoju społecznego oraz rosnącą presję związaną z oddziaływaniem zmian klimatu i dążeniem do zatrzymania globalnego ocieplenia na poziomie 1,5°C. Wszystkie te czynniki tworzą wyjątkowy, niepewny i burzliwy obraz następnej dekady.

Artur Grześkowiak – Prezes Marsh Polska podsumowuje kluczowe ryzyka wymienione w Raporcie oraz wyzwania dla biznesu na najbliższe lata: „W Europie wśród kluczowych ryzyk dla biznesu eksperci wskazują: gwałtowaną i/lub trwałą inflację, zmiany cen towarów (dotyczą praktycznie wszystkich krajów w Europie), kryzys kosztów utrzymania, zmiany geoekonomiczne, kryzysy w podaży towarów. Pracownicy pozostają jednym z istotnych wyzwań dla przedsiębiorstw działających w różnych branżach na kolejne lata. firmy coraz bardziej skupiają się na kwestiach związanych z formami zatrudnienia (m.in. praca zdalna, hybrydowa, leasing pracowniczy), well-being’iem (dedykowane inicjatywy czy wydarzenia wpływające na świetną atmosferę w firmie) oraz zdrowiem psychicznym.

Piotr Podleśny – Wiceprezes Marsh Polska dodaje: „Niepewność gospodarcza – ze względu na zmieniające się ceny energii i inflację, wraz z rosnącą polaryzacją społeczną wpływają na perspektywy biznesowe. Firmy posiadające eksponowane rynki lub łańcuchy dostaw pozostają w grupie wysokiego ryzyka utrudnień wynikających z sankcji lub zakazów importu. Większe inwestycje w staranność powierniczą i środki dywersyfikacji ryzyka zwiększą odporność przedsiębiorstw na zawirowania rynkowe. Rosnąca świadomość w zakresie etyki biznesowej tworzy nowe punkty odniesienia dla zagadnień klimatycznych – zarówno w sektorze prywatnym, jak i publicznym.”

Zagrożenia dla klimatu od lat pozostają głównym tematem rozmów światowych przywódców i liderów biznesowych, którzy zdają sobie sprawę z konieczności prowadzenia wspólnych projektów na rzecz przeciwdziałania skutkom zmian klimatycznych. Inwestycje w zieloną energię i dążenie do redukcji emisji CO2 coraz częściej pojawiają się na liście priorytetów większości firm. Sektor energetyczny również podąża za tymi trendami, dlatego obecnie obserwujemy malejącą skalę projektów węglowych, które wypierane są przez odnawialne źródła energii, których rozwój jest wspierany przez rynek ubezpieczeniowy.

Marcin Zimowski – Dyrektor Biura Marsh w Poznaniu: „Global Risks Report 2023 potwierdza, że ryzyka wynikające ze zmian klimatu w ciągu najbliższych 10 lat będą źródłem najpoważniejszych zagrożeń. Energetyka jest dość łatwym celem dla poszukujących szybkiej redukcji swojego zaangażowania w niezielone branże. Od 2015 roku obserwujemy na międzynarodowych rynkach ubezpieczeniowych nasilenie się trendów prowadzących do dezinwestycji w sektorze węglowym. Wiele wskazuje na to, że w perspektywie następnych 10 lat pojemność rynku ubezpieczeniowego, udostępniona branży węglowej oraz energetyce opartej na węglu, może nie spełnić oczekiwań firm z tej branży. Według szacunków największych firm ubezpieczeniowych (np. Munich Re), katastrofy naturalne, wiązane przez wielu ze zmianami klimatu wywoływanymi przez człowieka, odpowiadają za 82 mld USD szkód ubezpieczeniowych rocznie. Zmniejszający się rynek, przy rosnących cenach w gospodarce i wzrastającej wartości szkód, zapewne skutkować będzie wyższymi kosztami ubezpieczeń dla branży węglowej. Prawdopodobnie, w kolejnych latach energetyka oparta na węglu będzie musiała w większym stopniu polegać na bardziej zróżnicowanych metodach zarządzania ryzykiem niż ubezpieczenia”.

Agnieszka Michałowska – Dyrektor Działu Klienta Strategicznego w Marsh Polska: Dynamiczny rozwój tego sektora energetyki może powodować pewne problemy pomimo niekwestionowanego pozytywnego znaczenia dla klimatu. Zielona energia jest z jednej strony szansą na zahamowanie zmian klimatu, z drugiej zaś zbyt agresywny jej rozwój, może być dyskusyjny  z punktu widzenia ochrony przyrody. Coraz częściej zdajemy sobie sprawę, że trudno będzie znaleźć wyważony kompromis. Rynek ubezpieczeniowy od początku wspiera rozwój odnawialnych źródeł energii i wprowadza nowe, atrakcyjne rozwiązania i dedykowane produkty. Uważnie obserwuje przy tym potencjalny ich wpływ na ochronę środowiska w dłuższej perspektywie. Nie wystarczy zapewnić farmom wiatrowym czy instalacjom fotowoltaicznym ochronę mienia czy urządzeń, pytanie – jakie rozwiązania będą dla nich optymalne w sytuacji wystąpienia szkód w przyrodzie”.

 

Peter Kmeto – Property & Energy Manager, Eastern Europe, Starr Europe Insurance Limited dodaje:

„Podchodzimy do oceny ryzyka dla branży węglowej w sposób indywidualny. Podstawą naszych decyzji jest analiza informacji dotyczących ESG, profilu ryzyka, przyszłych inwestycji oraz zrównoważonego rozwoju danego przedsiębiorstwa. W tym celu prowadzimy ścisłą współpracę z globalnymi brokerami, aby dostarczyć Klientom dopasowane rozwiązania”.

 

Do głównych wyzwań, z jakimi zmaga się dziś świat należą także ryzyka ekonomiczne, w tym kryzys kosztów utrzymania potęgowany przez trudną sytuację ekonomiczną i spowolnienie gospodarcze. Na tle tych zagrożeń wyłania się ryzyko wzrostu liczby roszczeń do menedżerów w związku z podejmowanymi decyzjami w niepewnych czasach. Rynek ubezpieczeń D&O kształtowany jest przez zyskujące na znaczeniu zagadnienia ESG, które w coraz większym zakresie stają się przedmiotem oceny ubezpieczycieli. Na pojemność i dostępność ofert D&O wpływa dodatkowo trwający konflikt w Europie
i związana z nim ekspozycja firm na rynek rosyjski i białoruski. Co ciekawe, wbrew przewidywaniom, tocząca się wojna nie zwiększyła aktywności cyberprzestępców, a wręcz odwrotnie, liczba cyberataków spadła w wyniku zaangażowania hakerów w przebieg konfliktu. Nie zmienia to faktu, że zagrożenia cybernetyczne nadal dominują w globalnym krajobrazie ryzyka.

Paweł Piwowarski – Dyrektor Działu Ubezpieczeń Finansowych w Colonnade: „Zarządy spółek kapitałowych stoją w obliczu lawiny wyłaniających się zagrożeń związanych z ochroną środowiska, społeczeństwem i ładem korporacyjnym (ESG). Być może nie ma powszechnej zgody, co do definicji ESG, ale nie ulega wątpliwości, że coraz bardziej koncentrujemy się na nim. Ważną kwestią dla zarządów jest to, że ten parasolowy termin staje się powoli wiodącym nurtem. Stanowi punkt odniesienia dla sposobu,  w jaki spółka prowadzi działalność i realizuje strategię biznesową, co z kolei może prowadzić wprost do ryzyka reputacyjnego i D&O. Wydaje się raczej pewne, że w związku z tym nowym zagadnieniem możemy spodziewać się wzrostu liczby spraw sądowych spowodowanych polityką informacyjną oraz realizacją zadań związanych z obszarem ESG. To natomiast doprowadzi do zwiększenia liczby roszczeń D&O.  W miarę jak firmy na całym świecie poddawane są coraz większej kontroli w tych aspektach, kwestie ESG mogą stać się pierwszoplanowe. Obecnie rynek D&O boryka się z wyzwaniami wywołanymi wojną na Ukrainie. Zakłady ubezpieczeń bacznie przyglądają się spółkom, które mają ekspozycję ryzyka sięgającą rynków rosyjskich i białoruskich w kontekście ryzyka reputacyjnego, jak również wpływowi prowadzonego na tych rynkach biznesu na sytuację finansową danego przedsiębiorstwa czy grupy kapitałowej. Z tego powodu klienci każdorazowo proszeni są o udzielenie odpowiedzi na szereg pytań dotyczących tego obszaru, jak również możemy spotkać się z zastosowanymi wyłączeniami ryzyka związanego z wojną
i terroryzmem, czy wyłączeniami sankcji. W niektórych przypadkach, gdzie uzależnienie od rynku białoruskiego i rosyjskiego jest znaczące, klienci mogą spodziewać się nawet odmowy złożenia oferty D&O”.

Małgorzata Splett – Dyrektor Działu FINPRO, Praktyka FINPRO i PEMA Marsh Polska: „Wśród kluczowych wyzwań, jakie wskazuje Global Risks Report, znalazł się wzrost kosztów utrzymania związany  z trudniejszą sytuacją ekonomiczną. Inflacja, jak i spowolnienie gospodarcze wpływają na rynek ubezpieczeń finansowych, w tym D&O. Spowolnienie, podobnie jak historyczne kryzysy, może spowodować falę roszczeń do menedżerów w związku z podejmowanymi w tych wymagających czasach decyzjami. W Polsce dodatkowo na wzrost szkodowości może mieć również wpływ wynik wyborów. Te dwa czynniki ryzyka i nakładająca się na nie wysoka inflacja przyczyniają się do tego, że lokalni ubezpieczyciele D&O podwyższają stawki, tłumacząc się rosnącym kosztem reasekuracji oraz rezerw. Co więcej, koszty obrony (usługi prawników), które stanowią podstawowe wypłaty z polis D&O również dynamicznie rosną. Jeżeli ubezpieczający zdecyduje się na wyższy limit ubezpieczenia (co będzie świadomą decyzją, biorąc pod uwagę czynnik inflacyjny), może doświadczyć w tym roku wyższych kosztów odnowień programów D&O”.

Włodzimierz Pyszczek – Dyrektor ds. kluczowych Klientów w Marsh Polska: „W czasie pandemii obserwowaliśmy zwiększoną aktywność „czarnych charakterów” / hakerów, którzy wykorzystywali fakt pracy zdalnej, coraz większego uzależnienia działalności firm od systemów informatycznych i elektronicznych danych, do przeprowadzania różnego rodzaju ataków. Mówiliśmy wówczas o lawinie ataków typu ransomware, czyli blokowaniu dostępu do danych i wymuszeniach. Po wybuchu wojny, większość osób spodziewała się, że aktywność cyberprzestępców ulegnie dodatkowo zwiększeniu. Jednak ku zaskoczeniu, w pierwszym okresie od rozpoczęcia konfliktu liczba ataków hakerskich na firmy i instytucje nieco spadła. Jak to wytłumaczyć? Jednym z powodów może być fakt, że zarówno Rosja, jak i Ukraina dysponują bardzo szeroką i wykwalifikowaną kadrą informatyczną. Po wybuchu konfliktu, osoby te w dużej mierze zaangażowały się w działania polityczne (oficjele ukraińscy mówili wprost o cyberwojnie i ogłaszali powołanie ochotniczej armii w przestrzeni cyfrowe)j. Nie warto mieć złudzeń, że hakerzy odstąpią od działalności zarobkowej dla realizacji idei, nawet tych szczytnych, i prędzej czy później powrócą do „normalnej” aktywności. Istnieje jeszcze jeden element, który warto mieć na uwadze – wymuszone wojną migracje np. specjalistów w dziedzinie IT. O ile Ukraińców dotyczyło to w mniejszym stopniu, tak z Rosji w obawie przed mobilizacją uciekło ok. 300 tys. mężczyzn, w tym kilkadziesiąt tysięcy informatyków. Wielu z nich zapewne uda się znaleźć pracę  w zawodzie. Rodzi to ryzyko, że osoby nieznajdujące zatrudnienia staną się kolejnymi, „złymi aktorami” w świecie ataków cybernetycznych”.

Ostatnie wydarzenia na świecie sprawiły, że kryzys zadłużeniowy i gwałtownie postępująca inflacja stały się realnym zagrożeniem dla krajowych gospodarek. To z kolei przekłada się na wzrost niewypłacalności firm, dla których rosnące koszty utrzymania stanowią poważne wyzwanie dla utrzymania płynności finansowej. W obliczu tych dynamicznych zmian, ubezpieczenie należności pozostaje rzeczywistym wsparciem dla firm i odpowiedzią na pojawiające się ryzyka.

Marcin Olczak – Dyrektor Departamentu Ryzyk Kredytowych w Marsh Polska: „Krajowa i światowa gospodarka na przestrzeni ostatnich dwóch lat przypomina prawdziwy „rollercoaster”. Zaczęło się od wydarzeń określanych jako „czarny łabędź”, zgodnie z prognozami opartymi na klasycznych założeniach. Podjęte przez rządy interwencje doprowadziły do sytuacji, w której firmy zaczęły relatywnie szybko notować ponadprzeciętne zyski. Problem windykacji, jak i niewypłacalności przestał praktycznie istnieć. Jednakże nadmierne i niecelowane wsparcie, połączone z brakami po stronie podażowej, stało się praprzyczyną inflacji. Agresja Rosji, trwająca już rok, doprowadziła do rozchwiania globalnej układanki. To sprawiło, że windykacje i niewypłacalności ponownie stały się przedmiotem zmartwień większości firm.  W tak dynamicznym otoczeniu ubezpieczenie należności pozostaje jednym z najbardziej efektywnych narzędzi zarządzania ryzykiem oraz łagodzenia „wstrząsów”. Nieocenioną wartością dodaną tych ubezpieczeń jest również możliwość zapewnienia elastycznego i stabilnego finansowania”.

Katarzyna Kowalska – Wiceprezes KUKE: „Ten rok przyniesie kontynuację wzrostu niewypłacalności firm w Polsce i na świecie, co powinno zwiększyć zainteresowanie ubezpieczeniem należności. Mamy do czynienia z silnym spowolnieniem globalnej gospodarki, spadkiem popytu, programy wsparcia biznesu wprowadzone na czas pandemii zostały już wycofane, wysoka jest inflacja i wzrosły znacząco koszty finansowania. Oceniamy, że problemy z wypłacalnością kontrahentów będą silniej odczuwane przez polskich eksporterów niż przez firmy, które sprzedają jedynie na rzecz krajowych odbiorców. Szczególne ryzyko dotyczy transakcji z firmami z krajów Afryki, Azji czy Ameryki Południowej, które wpadły w tarapaty finansowe w związku ze wzrostem kosztów obsługi zadłużenia po podwyżkach stóp procentowych w dolarze i euro, jak też z powodu drastycznie wyższych rachunków za importowane paliwa czy żywność”.

Stopy procentowe w strefie euro

  • Rok 2022 zakończył epokę ujemnych stóp procentowych. Ale zwrot ten nie dotarł jeszcze do wszystkich obszarów gospodarki. Choć stopy procentowe dla nowych depozytów i kredytów dla gospodarstw domowych podążyły za przykładem banków centralnych – trzymając się jednak mocno z tyłu – ogólny wpływ na kwoty obowiązujących umów jest praktycznie niewidoczny: W strefie euro stopy procentowe depozytów wzrosły o 4bps rok 2022 do roku 2021, ale spadały dla kredytów, aczkolwiek o skromne 3bps.
  • Choć wpływ na sektory gospodarcze jest nadal stonowany, mając na względzie różne terminy wymagalności, można już zauważyć pewne zmiany. Sektor rządowy pożyczający głównie na rynkach zaczyna już odczuwać skutki finansowe: Płatności odsetek netto skoczyły o +19,8% osiągając w 2022 r. poziom 207 mld EUR, czyli najwyższy od 2017 r. Jest to wynikiem kombinacji nieco rosnących stóp procentowych od zobowiązań (+20bps) i jeszcze większej góry długu publicznego (+4,7%). Tym niemniej w latach 2008-2022 sektor państwowych w strefie euro był jednym z wygranych polityki ujemnych stóp procentowych: Roczne zmiany w płatnościach odsetek netto pozwoliły na osiągnięcie łącznych oszczędności w wysokości 405 mld EUR.
  • Sektor przedsiębiorstw był kolejnym dużym wygranym, ale musiał też sobie radzić z rosnącym rachunkiem za odsetki w 2022 r.: wzrost o 11,6 mld EUR (+9,4%) sprowadził płatności odsetek netto z powrotem do poziomu sprzed pandemii. Tym niemniej od 2008 r. roczny rachunek za odsetki w tym sektorze na poziomie strefy euro spadł niemalże o połowę do szacowanego poziomu 136 mld EUR w 2022 r. Skumulowane zmiany roczne opiewają na potężną kwotę 1.424 mld EUR.
  • Prywatne gospodarstwa domowe w strefie euro znalazły się po przegranej stronie polityki ujemnych stóp procentowych – wynika z analiz Allianz Trade, ale ich sytuacja w roku 2022 pozostawała praktycznie bez zmian. Na przestrzeni lat ujemnych stóp procentowych, dochód netto gospodarstw domowych z odsetek nieprzerwanie spadał (osiągając -111 mld EUR w 2022 r.), pomimo, że ich nadwyżka aktywów niezwykle wzrosła – ograniczenie długów spotkało się ze znacznymi oszczędnościami – a różnica między stopami procentowymi zawęziła się na ich korzyść. Skumulowane zmiany opiewają na kwotę -537 mld EUR. Dziele się tak, gdy zysk z posiadanych przez nas aktywów spada do wartości zbliżonych do zera (0,5% w 2022 r.).
  • •  Z analiz Allianz Trade wynika, że kolejnym dużym przegranym są firmy finansowe, a w szczególności banki. Tym niemniej w sektorze tym nastąpił już zwrot: Dochód z odsetek netto wzrósł o +7,8%, czyli o kwotę 33 mln EUR w 2022 r. Przyczyną tego jest łagodna poprawa marż (+2bps), która może zrobić znaczącą różnicę, mając na względzie rozmiar bilansu sektora. Tym niemniej od 2008 r. dochód z odsetek netto spadł o 114 mld EUR do szacunkowego poziomu 460 mld EUR w 2022 r.; skumulowane zmiany opiewają na potężną kwotę -1.281 mld EUR. Głównym sprawcą tej sytuacji było kurczenie się marż wraz z zawężaniem się różnicy między stopami procentowymi na niekorzyść sektora.
  • Dodanie wszystkich sektorów według krajów prowadzi do całkiem zaskakujących wyników. Największy z krajów, Niemcy, skorzystał na epoce ujemnych stóp procentowych na poziomie równym 6,6% PKB. Głównym powodem tego stanu rzeczy są ogromne oszczędności sektora państwowego. Dlatego trzeba uważać, czego sobie życzymy. Jak w poprzedniej epoce, kolejne lata normalizacji, kiedy to wszystkie sektory gospodarki będą coraz bardziej odczuwać zwrot w obszarze stóp procentowych, mogą również przynieść pewnych nieoczekiwanych wygranych i przegranych. Maraton korekt ku wyższym stopom właśnie się rozpoczął.

To się na prawdę stało: w lipcu ubiegłego roku Europejski Bank Centralny (ECB) podniósł stopy procentowe po raz pierwszy od ponad dekady. Galopująca inflacja zmusiła ten organ nadzoru monetarnego do zakończenia ultra luźnej polityki monetarnej i powrotu do koncentracji na jego prawdziwym zadaniu – dbaniu o stabilność monetarną. Po raz pierwszy od ośmiu lat zerowych, a nawet ujemnych stóp procentowych, kluczowe stopy procentowe w strefie euro stały się dodatnie. Ma to bezpośredni wpływ na aktorów gospodarczych: z jednej strony oszczędzający zaczęli znowu otrzymywać większy dochód z odsetek od ich aktywów, a z drugiej finansowanie podrożało dla kredytobiorców.

Przed przyjrzeniem się zmianom w dochodzie z odsetek netto, czyli preferowanej przez Allianz Trade mierze oceny wpływu polityki ujemnych stóp procentowych (NIRP) na różne sektory (patrz schemat), należy najpierw odpowiedzieć na jedno pytanie: Czy wpływ zwrotu w zakresie stóp procentowych dosięgnął już gospodarki? Patrząc na gospodarstwa domowe, odpowiedź brzmi zarówno tak, jak i nie. Średnia ważona stóp procentowych dla nowych kredytów1 zdążyła już wzrosnąć w części krajów: Wzrost w ciągu 2022 r. (od stycznia do listopada) waha się w przedziale od zaldwie 24bps we Francji do 97bps w Niemczech, a średnia w strefie euro wynosi 58bps. Choć zauważalny, wzrost ten snuje się powoli 1 Kredyty na zakup domu i inne kredyty. Obliczenia oparte na opublikowanych przez ECB danych statycznych dotyczących stóp procentowych oferowanych przez banki.

szlakiem wytyczonym zmianami stóp przewidywanymi w politykach, które wzrosły o +250 bps w 2022 r. Sytuacja wygląda bardzo podobnie dla nowych depozytów2. Tutaj zakres wzrostu waha się od jedynie 5bps w Portugalii do 105bps w Finlandii (patrz Rysunek 1).

Z drugiej strony wpływu wzrostu stóp nie odczuły jeszcze obowiązujące umowy kredytowe3. Przeciętnie w strefie euro stopy procentowe spadły jeszcze bardziej w ubiegłym roku – choć jedynie minimalnie, o 3bps – dzięki głównie długoterminowym stałym stopom procentowym. Jedynie w dwóch krajach, tzn. w Finlandii (+27bps) i Portugalii (+30bps) średnie stopy procentowe dla kredytów wzrosły o ponad 20bps. Jest to związane ze względnie wysokim udziałem kredytów na zmienną stopę procentową w tych krajach. Sytuacja wygląda podobnie po stronie depozytów4: Ogólny wzrost jest ledwo zauważalny (+4bps w strefie euro); jedynie we Francji doszło do wzrostu o ponad 20bps.

3bps – dzięki głównie długoterminowym stałym stopom procentowym. Jedynie w dwóch krajach, tzn. w Finlandii (+27bps) i Portugalii (+30bps) średnie stopy procentowe dla kredytów wzrosły o ponad 20bps. Jest to związane ze względnie wysokim udziałem kredytów na zmienną stopę procentową w tych krajach. Sytuacja wygląda podobnie po stronie depozytów4: Ogólny wzrost jest ledwo zauważalny (+4bps w strefie euro); jedynie we Francji doszło do wzrostu o ponad 20bps (patrz Rysunek 1).

  1. Kredyty na zakup domu i inne kredyty. Obliczenia oparte na opublikowanych przez ECB danych statycznych dotyczących stóp procentowych oferowanych przez banki.
  2. Wyłącznie depozyty z uzgodnionym terminem wymagalności.
  3. Kredyty udzielane na zakup domu, kredyty konsumenckie i inne kredyty.
  4. Depozyty z uzgodnionym terminem wymagalności, depozyty wypłacane na żądanie i depozyty overnight.

Powstaje ogólnopolskie porozumienie dot. naprawy polskiej ochrony zdrowia

Luka w finansowaniu zdrowia wciąż się powiększa. Już do 2027 roku, w horyzoncie realizacji ustawy o 7 proc. PKB na zdrowie, w budżecie państwa i NFZ na ten cel może brakować aż 93,5 mld zł rocznie. Angażując szerokie gremium ekspertów systemowych, zdrowotnych oraz ekonomicznych, w porozumieniu z organizacjami pacjenckimi Komitet Ochrony Zdrowia Federacji Przedsiębiorców Polskich opracował rekomendacje związane z kluczowymi wyzwaniami polskiego systemu ochrony zdrowia.

Przez ostatni rok Federacja prowadziła regularne analizy w zakresie finansowania ochrony zdrowia. Wynikiem wyliczeń głównego ekonomisty FPP Łukasza Kozłowskiego był kwartalnik Monitor Finansowania Ochrony Zdrowia, który powstał w celu nagłośnienia potrzeby zwiększania przejrzystości danych dot. finansowania systemu ochrony zdrowia w Polsce oraz monitorowania wyzwań finansowych związanych z realizacją ustawy 7 proc. PKB na zdrowie.

5 kroków do naprawy polskiej ochrony zdrowia to najnowsze przedsięwzięcie FPP, które wyznacza 5 głównych postulatów stanowiących kierunek zmian w polskiej ochronie zdrowia. Rozwiązania te mogą stać się podstawą do wyczekiwanych rozwiązań na niedogodności systemu.

Przez ostatnie kilka miesięcy monitorowaliśmy kwestie finansowania polskiej opieki zdrowotnej. Bez wątpienia stan finansów w zdrowiu wymaga rewizji. Podczas debat eksperckich, spotkań z pacjentami i codziennej działalności udało nam się wspólnie opracować 5 postulatów będących filarami w dyskusji o zdrowiu w 2023 roku. Zapraszamy wszelkie organizacje działające w obszarze ochrony zdrowia oraz niezależnych ekspertów do poparcia postulatów – mówi Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Rok 2023 to rok wyborczy. Już jesienią odbędą się wybory parlamentarne. Dyskusja o zdrowiu oraz propozycje rozwiązań systemowych bez wątpienia staną się jednym z obszarów solidnie zagospodarowanych przez partie polityczne. Rozwiązania FPP mogą stać się kompasem, który pomoże określić kierunek debaty w kontekście funkcjonowania opieki zdrowotnej.

Celem przedsięwzięcia jest zebranie jak największej liczby podmiotów popierających ogólnospołeczne porozumienie. Federacja wciąż zbiera poparcie pod postulatami. Dotychczas 5 kroków do naprawy polskiej ochrony zdrowia poparli: Izba Gospodarcza Farmacja Polska, Fundacja Amicus, Fundacja MYPacjenci, Fundacja Obywatele Zdrowo Zaangażowani, Fundacja OnkoCafe, Ogólnopolska Federacja Onkologiczna, Polskie Amazonki – Ruch Społeczny, Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych, Polska Koalicja Pacjentów Onkologicznych, Stowarzyszenie Pomocy Chorym na Nowotwory Krwi oraz Związek Zawodowy Pracowników Farmacji.

Powstaje ogólnopolskie porozumienie dot. naprawy polskiej ochrony zdrowia

5 kroków do naprawy polskiej ochrony zdrowia

  1. DIALOG PODSTAWĄ ZMIAN

Przebudowa polskiego systemu ochrony zdrowia powinna być prowadzona przy akceptacji strony społecznej. Jej założeniem powinno być przede wszystkim wyznaczenie długofalowej strategii organizacji i finansowania, w której jasno zaplanowane środki odpowiadają konkretnie wyznaczonym celom.

  1. WPROWADZENIE EUROPEJSKIEGO STANDARDU W POLSCE

Polska musi dogonić Europę! Wydatki na zdrowie powinny zbliżać się do średniego poziomu europejskiego z wyznaczeniem konkretnych terminów na osiągnięcie osiągnięcia celu. Wydatki te powinny przekładać się na podejmowanie działań, które lepiej wykorzystają środki w systemie i będą zmierzać do finansowania świadczeń zdrowotnych w oparciu o ich jakość.

  1. ZWIĘKSZENIE DOSTĘPNOŚCI ŚWIADCZEŃ

Zwiększenie finansowania powinno równać się ze zwiększeniem dostępności do świadczeń oraz ich jakości. Polska powinna zwiększać dostęp do innowacji w medycynie, a w tym do diagnostyki oraz nowoczesnych terapii już w początkowych fazach leczenia.

  1. STOP ZA ZBYT PÓŹNYM DIAGNOZOM!

Polacy powinni mieć dostęp do nowoczesnej diagnostyki, która umożliwi wprowadzanie nowoczesnych terapii.

  1. ZAPEWNIENIE TRANSPARENTNOŚCI FINANSOWANIA

Wydatkowanie pieniędzy na zdrowie powinno być szczególnie przejrzyste i transparentne. Opinia publiczna powinna mieć dostęp do danych dotyczących finansów przeznaczanych na zdrowie, które powinny być regularnie publikowane i sprawozdawane.

Spadek PKB w ciągu kwartału o 2,4%

Wczorajsze dane o wzroście PKB negatywnie zaskoczyły analityków. Inflacja w USA spowalnia mniej, niż przewidywali specjaliści. Chociaż ropa tanieje.

Gospodarka swoje, a waluta swoje

Wczoraj poznaliśmy dane o zmianie polskiego PKB. Powiedzmy sobie wprost, były fatalne. W ujęciu kwartalnym spodziewano się spadku o 0,4%. Realny wynik wyniósł jednak -2,4%. Jest to olbrzymia różnica, która stawia pod znakiem zapytania całą tę wesołą historię, której słuchaliśmy w ostatnim czasie, zarówno z kręgów rządowych, jak i konferencji prezesa NBP. Najciekawsze w tej historii nie jest jednak to, jak bardzo te dane różnią się od słuchanej narracji. Nie jest też to, że w Europie obecnie gorszy rezultat ma tylko Mołdawia. Najciekawsza jest reakcja rynków. Giełda realnie nie zareagowała, waluta z kolei się umacniała. Po publikacji tych danych złoty początkowo chwilę tracił względem euro, po czym do końca dnia zyskał dwa grosze.

Inflacja w USA

Rynki oczekiwały wczoraj spadku inflacji konsumenckiej w ujęciu rocznym z 6,5% na 6,2%. Finalny odczyt wyniósł jednak 6,4%. Czy to dobrze? Na pewno gorzej, niż oczekiwano. Z drugiej strony utrzymany został trend spadkowy. Od czerwca co miesiąc wskaźnik wzrostu cen spada. W dół idzie również inflacja bazowa. Podobnie jednak jak konsumencka spadała ona wolniej od oczekiwań. Mamy zatem potwierdzenie dobrego trendu oraz negatywną niespodziankę względem oczekiwań. Z drugiej strony ostatnie dane z Europy stawiały sam spadek inflacji pod znakiem zapytania. Nie można się zatem dziwić, że inwestorzy przyjęli te odczyty dość neutralnie. Kontrakty na stopy procentowe niemal nie drgnęły po tej publikacji. Rynki są przekonane, że nie wpłynie to znacząco na wysokość marcowej podwyżki stóp procentowych.

Odbicie w dół cen ropy

Wczoraj w nocy poznaliśmy dane na temat zmian zapasów ropy naftowej w USA wg API. Pod tym skrótem znajduje się Amerykański Instytut Paliw. Wzrost o 10 mln baryłek w ciągu tygodnia to duża zmiana. W ciągu ostatnich 10 tygodni tylko raz widzieliśmy większą. Dane te były tym, czego oczekiwali inwestorzy, by zrealizować zyski z ostatnich wzrostów cen ropy naftowej. Wczoraj oglądaliśmy oddalanie się od ostatnich szczytów na poziomie 87 dolarów za baryłkę ropy brent w stronę poziomu cenowego 84 dolarów.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

10:00 – Polska – inflacja CPI,
14:30 – USA – sprzedaż detaliczna,
15:15 – USA – produkcja przemysłowa.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

ZPPHiU: właściciele galerii znowu przenoszą swoje ryzyka na najemców

Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU) zwraca uwagę, że indeksacja czynszów w centrach handlowych ma dwa główne cele: zwiększenie wartości obiektu oraz zabezpieczenie kredytów właścicieli nieruchomości. Oznacza to wprost, że właściciele galerii całkowicie przerzucają swoje ryzyka biznesowe na najemców – którzy nie tylko utrzymują centrum handlowe i pokrywają wszelkie koszty eksploatacji, ale budują markę i wartość każdego obiektu. Sposób funkcjonowania właścicieli centrów handlowych w oparciu o kredyty walutowe, czynsze wyrażone w euro i przeniesienie ryzyk na najemców sprawia, że jest to swego rodzaju instrument finansowy – a nie umowa biznesowa. Czy forsowana indeksacja czynszów doprowadzi do rezygnacji niektórych najemców z najmu i zaskutkuje pustymi lokalami w galeriach handlowych?

PRCH w dzienniku Rzeczpospolita wskazuje, że „właściciele i zarządcy obiektów działają na rynku nieruchomości komercyjnych, które są aktywem inwestycyjnym. W związku z tym ich ryzyka związane są z zabezpieczaniem finansowania, a następnie terminową spłatą wieloletnich, wielomilionowych zobowiązań, budową i działalnością centrów. Z kolei najemcy działają na rynku handlu detalicznego, a ich ryzyka związane są z prowadzeniem działalności handlowej.” Dlaczego więc właściciele galerii przerzucają swoje ryzyko biznesowe na najemców – określając czynsze w euro? I dlaczego – skoro tłumaczą ten fakt swoimi kredytami – indeksacja jest oparta na wskaźniku inflacji, a nie na wskaźniku EURIBOR? Przecież kredyty właścicieli galerii nie są oprocentowane wg wskaźnika inflacji, a właśnie w oparciu o EURIBOR, który jest dużo niższy od inflacji! Najemcy stoją na stanowisku, że czynsz – nawet jeśli pierwotnie wyrażony w euro – powinien być w umowie przeliczony na złotówki i wraz z opłatami eksploatacyjnymi być jedną kwotą przez cały okres umowy. Bez zmian wynikających z kursu euro, bez niejednoznacznych indeksacji i bez doliczania nowych, nieprzewidzianych kosztów.

„W relacjach biznesowych każda strona powinna ponosić swoje ryzyka – ale niestety w relacjach pomiędzy właścicielami centrów handlowych, a najemcami tak nie jest. Po pierwsze umowy – których praktycznie nie możemy negocjować – zawierają zapisy skrajnie niekorzystne dla najemców i chronią wyłącznie wynajmujących. Po drugie nieakceptowalne jest, aby przerzucać na najemców ryzyko kursowe wynikające z kredytów walutowych, jakie zaciągają właściciele centrów – co jest widoczne w czynszach wyrażonych w euro i comiesięcznie przeliczanych na złotówki, czy bezwzględnej indeksacji – stosowanej nawet wtedy, kiedy nie było inflacji, albo wręcz była deflacja. A zdumiewające jest dla nas potwierdzenie przez wynajmujących, że indeksacja służy temu, aby księgowo podnieść wartość obiektu i drożej go sprzedać – a więc po prostu więcej zarobić. Przecież takie ‘papierowe’ podniesienie wyceny nie wynika z tego, że centrum handlowe jest lepsze, większe, wyremontowane, ma więcej odwiedzających – czyli jest atrakcyjniejsze dla najemców i ich klientów. To jest czysto formalny, papierowy zabieg, mający na celu dodatkowe zwiększenie zysków. A to zwiększenie zysków odbywa się kosztem najemców, którzy przecież już płacą zdecydowanie wyższe koszty eksploatacyjne. Nie tylko to jest oburzające. Podejście właścicieli nieruchomości komercyjnych, a szczególnie interesujących nas centrów handlowych – czyli kupowanie nieruchomości przez fundusze na kredyt walutowy i wyliczanie czynszów w euro przy abstrahowaniu od ich faktycznej atrakcyjności – jest instrumentem finansowym, takim samym, jak kredyt walutowy. Najemcy nie chcą kupować instrumentów finansowych, większość nie ma do tego wystarczających kompetencji. Chcą wynająć powierzchnię handlową za przewidywalny czynsz, zawierający też opłaty, jednoznacznie określony w złotówkach, Czy naprawdę właściciele galerii nie obawiają się, że ich działania doprowadzą w dłuższej, niż doraźna, perspektywie do kolejnych konfliktów – skutkujących zakończeniem umów i następnymi pustostanami?” – pyta Zofia Morbiato, dyrektor generalna Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU).

ZPPHiU zaapelował do właścicieli galerii handlowych o zamrożenie indeksacji czynszów w 2023 roku. Najemcy pokrywają wszystkie koszty funkcjonowania obiektów – w tym także koszty zarządzania, czyli koszty pracy. Ponadto czynsze – choć płacone w złotówkach – każdego miesiąca są przeliczane z ustalonej w umowie kwoty w euro. Ta praktyka przenosi na najemców ryzyko kursowe wynajmujących. Dlatego zamrożenie indeksacji inflacyjnej w 2023 roku było fundamentalne dla najemców, których koszty zwiększą się drastycznie w wyniku wzrostu cen surowców, energii, płac, logistyki dostaw i dystrybucji oraz opłat eksploatacyjnych płaconych przez sklepy czy punkty usługowe. Niestety – większość właścicieli centrów handlowych odmówiła – choć znalazły się też pozytywne wyjątki, gdzie osiągnięto porozumienie i kompromis w sprawie indeksacji czynszów.

ZPPHiU wraz ze swoimi członkami – najemcami powierzchni w galeriach handlowych – przygotowują się do rozliczeń kosztów wspólnych za 2022 rok. Właściciele sklepów i punktów usługowych obawiają się, że będą musieli znowu dopłacać do wcześniej zapłaconych opłat. Z pewnością te dopłaty będą poddane szczegółowym analizom – najemcy oczekują transparentnego udokumentowania poniesionych wydatków. Ponadto ZPPHiU rozpoczyna wśród swoich członków badanie jakości zarządzania kosztami wspólnymi przez zarządców galerii handlowych. Celem badania będzie wskazanie najlepiej i najgorzej ocenianych firm odpowiadających za opłaty serwisowe w centrach handlowych.

Obecnie najemcy nie mogą przewidzieć, ile będą musieli zapłacić za koszty wspólne w większości galerii handlowych. Właściciele i zarządzający takimi obiektami zawierając umowę przedstawiają wartość zaliczkową kosztów eksploatacyjnych. Jednak na koniec każdego roku oczekują dopłat, nie przedstawiając szczegółowego rozliczenia ani dokumentacji poniesionych kosztów. Dlatego ZPPHiU apeluje, aby wartość kosztów wspólnych była w pełni przewidywalna i określona z góry jako jedna, niezmienna kwota. Najlepiej, jeśli byłaby ona stałym, określonym w umowie, elementem czynszu. Do kosztów wspólnych wynajmujący zaliczają: utrzymanie powierzchni poza sklepami i punktami usługowymi – takich jak korytarze, toalety, parkingi, wejścia, schody, windy etc. Najemcy ponoszą opłaty za personel i biura zarządcy, sprzątanie, oświetlenie, ochronę – oraz podatek od nieruchomości należny od wynajmującego. Najemcy muszą też pokrywać kary administracyjne nałożone na wynajmującego, koszty odzyskiwania należności, ubezpieczenia, itp.

Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU) wspólnie z Polskim Stowarzyszeniem Najemców Powierzchni Handlowych (PSNPH) podczas Pierwszego Kongresu ZPPHiU i PSNPH przedyskutowały najistotniejsze kwestie poruszane przez Kodeks Najlepszych Praktyk w umowach najmu według najemców. Przygotowany przez PSNPH Kodeks, uaktualniający dokument powstały w 2011 roku, wskazuje na oczekiwane przez najemców standardy współpracy i komunikacji z właścicielami oraz zarządcami centrów handlowych. Zasady proponowane przez Kodeks mają właściwie rozłożyć ryzyka biznesowe obu stron umowy.

Na jakie mieszkanie stać obecnie singla?

Najpewniej niemal każdy singiel i singielka marzy o własnym lokum. Niestety, w ubiegłym roku tylko nieliczni mogli sobie pozwolić na zakup choćby skromnej kawalerki. Czy podobnie będzie i w tym roku? Z okazji Dnia Singla eksperci portalu RynekPierwotny.pl sprawdzili, co rynek mieszkaniowy ma im do zaoferowania.

Singlami i singielkami są na ogół ludzie młodzi. Dla znacznej części z nich zakup mieszkania, a nawet najem na zasadach rynkowych, jest poza zasięgiem finansowym. Świadczy o tym bardzo wysoki odsetek „gniazdowników”, jak nazywani są młodzi dorośli w wieku od 25 do 34 lat, którzy mimo ukończenia studiów i znalezienia pracy wciąż mieszkają pod jednym dachem z rodzicami.

Według najnowszych danych Eurostatu, w 2021 r. odsetek „gniazdowników” wahał się w państwach członkowskich UE od mniej niż 10% w Danii, Finlandii i Szwecji do ponad 50% w Grecji, Chorwacji, Włoszech i Portugalii. W naszym kraju wskaźnik wynosił blisko 49%, a od 2005 r. wzrósł o ponad 12 pkt proc.!

–  O ile np. we Włoszech wysoki poziom „gniazdownictwa” jest determinowany przez uwarunkowania kulturowe. To u nas problemem jest niepewna sytuacja młodych na rynku pracy oraz wysokie w porównaniu do zarobków ceny zakupu i najmu mieszkań – komentuje ekspert portalu RynekPierwotny.pl Marek Wielgo.Wyk. 1 - Odsetek Polek i Polaków mieszkających z rodzicami

Zwraca uwagę, że rok 2019 przyniósł niewielką poprawę sytuacji. Odsetek „gniazdowników„ spadł bowiem do poziomu niespełna 44%. Mogło to być efektem wzrostu dostępności mieszkań za sprawą tanich kredytów.

Niestety, w kolejnych latach było już tylko coraz gorzej. Szczególnie rok 2021 zostanie zapamiętany na rynku mieszkaniowym głównie z powodu lawinowo rosnących cen mieszkań. W dodatku drastycznie skurczyła się zdolność kredytowa potencjalnych nabywców nowych lokali. Było to skutkiem podwyżek stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej oraz rekomendacji Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), która nakazała bankom liczenie zdolności kredytowej przy oprocentowaniu powiększonym o 5 pkt proc.

Z raportu przygotowanego przez ekspertów Metrohouse, Credipass i RynekPierwotny.pl wynika, że np. singiel lub singielka, mający umowę o pracę na czas nieokreślony i zarabiający na rękę 5 tys. zł, mogli liczyć w trzecim kwartale 2021 r. na ok. 485 tys. zł kredytu na 30 lat, który pokrywałby 80% ceny mieszkania. W pierwszym kwartale 2022 r., czyli po sześciu podwyżkach stóp procentowych, ta kwota stopniała do 291 tys. zł. Minęło kolejne pół roku i zdolność kredytowa singla i singielki wyniosła już tylko 240 tys. zł, co było skutkiem kolejnych podwyżek stóp i wspomnianej rekomendacji KNF.Wyk. 2 - Jaki kredyt mieszkaniowy dla singla i singielki

Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że jeszcze we wrześniu 2021 r., czyli przed podwyżkami stóp procentowych, singiel lub singielka dysponująca kwotą ok. 606 tys. zł (20% wkład własny plus kredyt) mogła przebierać (w największych miastach) w setkach, a nawet i tysiącach ofert kawalerek i mieszkań dwupokojowych. Rok później możliwości finansowe takich osób – 300 tys. zł – dawały im niewielki wybór. W Krakowie, Wrocławiu, Gdańsku i Poznaniu kawalerki w tej cenie można było policzyć na palcach rąk.Wyk. 3 - Ile mieszkań dostepnych za kredyt dla singla i singielki

Czy rok 2023 przyniesie poprawę sytuacji młodych nabywców mieszkań za kredyt? Od września 2022 r. Rada Polityki Pieniężnej nie podniosła już stóp procentowych. W efekcie zaczęła jednak spadać stopa trzymiesięcznego WIBOR, która jest składnikiem oprocentowania kredytów mieszkaniowych. Dzięki temu minimalnie poprawiła się zdolność kredytowa. Nasz przykładowy singiel i singielka dysponująca wymaganym przez banki wkładem własnym mogliby obecnie pożyczyć 254 tys. zł. Nic to jednak nie zmieniło, jeśli chodzi o liczbę mieszkań dostępnych za kwotę do 318 tys. zł (kredyt z wkładem).  W największych miastach, czyli tam, gdzie popyt na mieszkania jest największy, oferta nowych mieszkań skurczyła się jeszcze bardziej, co widać na przykładzie Łodzi i Warszawy.

Kwota kredytu wzrośnie nawet o 20% (do ok. 305 tys. zł), jeśli banki obniżą z 5% do 2,5% tzw. bufor bezpieczeństwa na wypadek wzrostu stóp procentowych. Komisja Nadzoru Finansowego dała właśnie bankom zielone światło w tej sprawie. Warto zwrócić jednak uwagę, że ta decyzja nie rozwiązuje problemu niskiej zdolności kredytowej. Na jej radykalną poprawę single i singielki będą musieli poczekać prawdopodobnie jeszcze co najmniej kilkanaście miesięcy. Niewykluczone, że stanie się tak jeszcze w tym roku, jeśli rząd uruchomi zapowiadane kredyty mieszkaniowe o stałej stopie procentowej na 2%.

Autor:  RynekPierwotny.pl

Kurs USD/JPY najwyżej od ponad 5 tygodni

Wczorajsza sesja na rynku akcji w Stanach Zjednoczonych miała niejednoznaczny przebieg (S&P 500 -0,03 proc., DJIA -0,46 proc., Nasdaq Composite +0,57 proc.). Dziś rano cena kontraktów na S&P 500 na CME spadała 0,38 proc. ok. godz. 9:45. Na giełdach Azji i Oceanii lekko wzrosły dziś jedynie główny indeks w Nowej Zelandii (+0,38 proc.) oraz Shanghai B-Share Index (+0,16 proc.). Największy spadek zanotował koreański Kospi (-1,53 proc.).

Po tygodniowej przerwie w notowaniach spowodowanych tragicznym trzęsieniem ziemi w Turcji 18,01 proc. wzrost notował dziś rano indeks giełdy w Stambule XU100. Główne europejskie indeksy giełdowej lekko dziś rano zwyżkowały (DAX +0,4 proc., CAC 40 +0,55 proc. ok. godz. 9:50).

WIG-20 notował na początku środowej sesji niewielką zmianę przebywając w okolicach swojego 5-tygodniowego minimum (+0,05 proc. ok. godz. 9:55). Wśród składników WIG-u 80 swe nowe cykliczne maksima ustanowiły dziś kursy akcji spółek Sanok Rubber Company, Sygnity oraz Synektik

Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych wyszła wczoraj na najwyższy poziom od ponad 5 tygodni i dziś rano się na nim utrzymywała. Najwyższy poziom od 5 stycznia br. osiągnęła dziś rano rentowność 10-latek rządu Polski.

Pallad był dziś najtańszy od marca 2020 (-0,76 proc.). Taniały również pozostałe metale szlachetne (złoto –1,23 proc., srebro -1,53 proc., platyna -1,43 proc.) oraz miedź (-1,1 proc.). Lekko spadały dziś ceny kontraktów na ropę naftową (WTI -1,35 proc., Brent -1,23 proc. ok. godz. 9:25).

Kurs amerykańskiego dolara względem japońskiego jena, który od października ub.r. do połowy stycznia br. spadł z poziomu przekraczającego 150 JPY poniżej poziomu 130 JPY wyszedł dziś na najwyższy poziom od 6 stycznia (133,347 JPY ok. godz. 9:200. USD lekko umacniał się dziś również względem euro (-0,23 proc. ok. godz. 9:20). Euro było dziś najsłabsze względem czeskiej korony od 2008 roku.

Lekko umacniał się dziś rano polski złoty (EUR/PLN -0,34 proc., USD/PLN –0,12 proc. ok. godz. 9:20).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara, powrócił wczoraj powyżej 22000 USD i dziś rano nadal utrzymywał się powyżej tego poziomu (-0,33 proc.).

Autor Wojciech Białek, TMS Brokers

Rok 2022 z rekordową podażą magazynów

Po oddaniu do użytku ok. 4,4 mln mkw. powierzchni magazynowej, co jest najwyższym rocznym wynikiem w historii polskiego rynku, całkowita podaż magazynów na koniec minionego roku osiągnęła poziom 28 mln mkw. Z kolei popyt – na poziomie 6,8 mln mkw. – był drugim najlepszym wynikiem. Lepszy rezultat (o 700 tys. mkw.) zanotowano jedynie w 2021 roku.

Najwięcej nowej powierzchni dostarczono w województwach dolnośląskim, łódzkim oraz śląskim – odpowiednio 809 tys. mkw., 626 tys. mkw. i 541 tys. mkw. W dwóch ostatnich odnotowano także najwyższą aktywność najemców – odpowiednio 896 tys. mkw. i 1,2 mln mkw. Więcej wynajęto tylko w woj. mazowieckim – 1,4 mln mkw.

– Ponad połowa całkowitego popytu w 2022 r. została wygenerowana przez operatorów logistycznych – dokładnie 56%. Na początku pandemii COVID-19 znacznie wzrosło zainteresowanie powierzchnią logistyczną firm związanych z sektorem e-commerce. Obecnie firmy te wciąż generują względnie wysoki popyt na rynku (7% w 2022), jednak w mniejszym stopniu niż rok temu. Aktywni zostają także najemcy z branży produkcyjnej (15%) – mówi Antoni Szwech, analityk w Dziale Doradztwa i Badań Rynku w Colliers.

Czynsze w górę

– Jak widać, popyt na powierzchnie magazynowe wciąż pozostaje solidny, choć rok 2022 przyniósł znaczący wzrost czynszów, które od wielu lat praktycznie się nie zmieniały. Przyczyną takich skoków były m.in. wzrost cen paliw i materiałów budowlanych, wzrost kosztów finansowania projektów oraz pogorszenie nastrojów funduszy inwestycyjnych – tłumaczy Jan Barbasiewicz, Partner, Dział Powierzchni Logistycznych i Przemysłowych w Colliers i dodaje: – Falę wzrostów czynszów odnotowano również w innych krajach europejskich. Na ich tle Polska wciąż pozostaje bardzo atrakcyjną lokalizacją dla logistyki i magazynów w Europie, a wpływ na to, prócz stosunkowo niskich kosztów czynszów, mają także bliskość rynków zbytu, co ma znaczenie w kontekście nearshoringu, dostęp do wykwalifikowanych pracowników oraz rozwijająca się infrastruktura transportowa.

Najwyższe czynsze w 2022 r. odnotowano w Warszawie. Stawki bazowe zaczynały się od 4,40 EUR/mkw./miesiąc, a najwyższe przekraczały poziom 6,75 EUR/mkw./miesiąc. Stawki efektywne oscylowały w przedziale 3,80-5,50 EUR/mkw./miesiąc. Na pozostałych rynkach regionalnych stawki bazowe wahały się w przedziale 3,20-5,50 EUR/mkw./miesiąc, a efektywne 2,70-4,80 EUR/mkw./miesiąc.

Więcej wolnej powierzchni

Rekordowa podaż spowodowała wzrost pustostanów o 0,2 p. proc. (rok do roku) do poziomu 4%. Najwięcej niewynajętych powierzchni znajduje się w województwach: lubelskim (9,5%), dolnośląskim (6,9%) oraz zachodniopomorskim (6,6%), najmniej w pomorskim (0,8%), małopolskim (1,2%) i mazowieckim (2,6%). Wolnych wakatów nie ma natomiast w świętokrzyskim i podlaskim.

– W I kw. ubiegłego roku zarejestrowano najniższy w historii współczynnik powierzchni niewynajętej wynoszący 3,1%. Wzrost do poziomu 4% nie zwiastuje pogorszenia na rynku, a wręcz przeciwnie. Wyższa o kilka punktów procentowych stopa pustostanów pozwoliłaby zachować równowagę rynkową oraz umożliwiłaby najemcom szybsze zaspokajanie popytu – zauważa Maciej Chmielewski.

– W roku 2022 roku wolumen powierzchni w budowie utrzymywał się wciąż na relatywnie wysokim poziomie. Z  drugiej strony od początku ubiegłego roku widoczny był cokwartalny spadek liczby nowo rozpoczętych inwestycji spowodowany głównie wzrostem cen materiałów budowlanych, pogorszeniem się nastrojów funduszy inwestycyjnych oraz wzrostem kosztów finansowania kredytów. W roku 2023 spodziewamy się stabilizacji w rozwoju rynku. Pierwszymi jej oznakami jest m.in. zmiana trendu cen stali, która według danych Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa od początku marca 2022 roku gwałtownie wzrosła, osiągając swoje maksimum na przełomie I i II kw. 2022 roku, a obecnie znajduje się w trendzie spadkowym – jest o około 10% tańsza niż przed lutym 2022 roku. Część ekonomistów szacuje, że na koniec 2023 roku stopa referencyjna może ulec zmniejszeniu o 0,25 – 1,25 p.p., natomiast WIBOR 3M znajduje się w lekkim trendzie spadkowym od listopada 2022 roku. W 2023 roku spodziewamy się również większej aktywności inwestorów z Europy Zachodniej, USA i Azji, których niepewność geopolityczna w 2022 roku częściowo powstrzymała od wzmożonych inwestycji w Polsce. Warto również podkreślić, że Polska, wciąż pozostaje jednym z najbardziej atrakcyjnych rynków w tej części Europy, głównie pod względem swojego położenia, rynku pracy oraz kosztów za wynajem powierzchni magazynowej – tłumaczy Maciej Chmielewski.

“Zielone” magazyny na topie

Eksperci Colliers prognozują także dalsze zainteresowanie rozwiązaniami ekologicznymi na rynku powierzchni przemysłowych i logistycznych. Wraz z rosnącymi cenami energii i obecnym trendem ESG, najemcy i deweloperzy coraz częściej inwestują w zielone rozwiązania dla swoich budynków, a pierwszym, o które pytają, jest fotowoltaika. Niestety jednym z głównych problemów ograniczających możliwości jej instalacji na obiektach wielkopowierzchniowych jest nośność dachów. Potrzebne są również zmiany legislacyjne dot. m.in. koncesji na sprzedaż energii elektrycznej.

– Zaostrzanie unijnej polityki dekarbonizacji Europy oraz szukanie sposobów na oszczędzanie przez deweloperów i najemców spowodują, że trend na magazyny w duchu ESG będzie stale się rozwijał i cieszył wysokim zainteresowaniem – zaznacza Maciej Chmielewski.

Inflacja w styczniu wyniosła 17,2 procent, rok do roku – poinformował GUS

Wyższy odczyt inflacji w styczniu w stosunku do grudnia można tłumaczyć m.in. zmianami w cennikach firm oraz wygaszeniem części tarczy antyinflacyjnej. Styczniowe dane nie zmieniają istotnie perspektyw inflacji w Polsce. Wydaje się, że szczyt rocznych dynamik inflacji jeszcze przed nami i przypadnie on prawdopodobnie w lutym br. a następnie rozpocznie się ich spadek.

Wpływ na to będą miały zarówno efekty statystyczne jak i widoczne również globalnie tendencje dezinflacyjne, przede wszystkim w segmencie dóbr.

Ryzykiem pozostają ceny surowców energetycznych, które mogą spowalniać oczekiwany proces spadku cen, szczególnie przy utrzymywaniu polityki fiskalnej i wciąż silnym rynku pracy.

Bartosz Wałecki, analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Legimi ze wzrostem przychodów ze sprzedaży w IV kwartale o 31 proc. rdr.

Legimi, pionier modelu subskrypcyjnego na polskim rynku e-książki, wygenerował 17,7 mln PLN skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży w IV kwartale 2022 r., co oznaczało dynamikę wzrostu na poziomie 31 proc. rdr. Na poziomie jednostkowym spółka zanotowała przychody w wysokości 17,6 mln PLN, a zysk netto osiągnął wartość 767 tys. W celu poprawienia wyników finansowych Legimi zdecydowało się na pierwszą od 5 lat podwyżkę cen abonamentów.

W IV kwartale 2022 r. Legimi notowało dalsze wzrosty przychodów ze sprzedaży oraz liczby użytkowników. Na poziomie jednostkowym spółka odnotowała 17,6 mln PLN przychodów ze sprzedaży oraz 767 tys. zysku netto. Skonsolidowane przychody wyniosły natomiast 17,7 mln PLN, dając dynamikę wzrostu na poziomie 31 proc. rdr. Stale odczuwalne czynniki inflacyjne, przejawiające się w wyższych kosztach operacyjnych oraz wyższych jednostkowych kosztach zakupu treści wpłynęły na skonsolidowany zysk netto firmy. Poniosła ona stratę w wysokości 65 tys. PLN. W celu poprawienia wyników finansowych Legimi zdecydowało się, po razy pierwszy od 5 lat, na podwyższenie cen abonamentów

Cieszymy się, że Legimi stale powiększa wartość generowanych przychodów oraz liczbę użytkowników. Chcąc kontynuować polepszanie jakość naszych usług, mając na uwadze presję inflacyjną, postanowiliśmy w minionym kwartale, po raz pierwszy od 2017 roku, podwyższyć ceny abonamentów. Warto zaznaczyć, że podwyżka nie tyczy się wszystkich użytkowników, tylko tych, którzy aktywowali swoje konta po 28 grudnia 2022 r. Wierzymy, że ten krok zapewni nam stopniową poprawę wyników finansowych, którą realnie będziemy mogli zaobserwować za kilka kwartałów – komentuje Mikołaj Małaczyński, Prezes Zarządu Legimi.

W minionym kwartale Legimi zakończyło prace nad wdrożeniem szeregu funkcjonalności w ramach projektu Legimi 4.0. Było to m.in. wsparcie dla systemów odsłuchu audiobooków w samochodach Android Auto i Apple CarPlay, rozszerzeniu funkcjonalności synchrobooków® czy rozwoju aplikacji na e-czytniki. Jednocześnie ruszyły prace nad projektem Legimi 5.0, na który spółka ma już wiele nowych pomysłów.

– Wartym podkreślenia jest fakt stabilnego rozwoju biznesu w Niemczech. Umożliwiło nam to realizację założeń strategicznych, czyli konwersji ruchu pozyskiwanego z aplikacji Readfy. Stale powiększamy liczbę użytkowników na polskim i niemieckim rynku. Łącznie mamy ich już ponad 210 tys. Systematycznie zwiększamy również katalog treści, których liczba oferowana w abonamentowych pakietach Legimi przekroczyła 180 tys., a dodatkowe 280 tys. książek jest dostępnych poza abonamentem – dodaje Mikołaj Małaczyński.

Spółka zależna Zeneris Projekty podpisała umowę z ukraińskim partnerem i rozwija nowy segment działalności

Sol4eco, spółka celowa powołana przez Zeneris Projekty S.A., notowanego na rynku NewConnect dostawcę kompleksowych rozwiązań w obszarze fotowoltaiki, hydroenergetyki i biogazu, podpisała 14 lutego umowę współpracy z firmą Gravicon EU. Umowa gwarantuje Sol4eco wyłączność na oferowanie technologii ukraińskiej spółki Gravicon, która wesprze realizację ekologicznych przedsięwzięć obejmujących rekultywację hałd i składowisk odpadów – w tym prowadzenie prac zmierzających do realizacji planu Unii Europejskiej w sprawie surowców krytycznych.

Podpisanie umowy wyłączności  z firmą Gravicon stwarza szerokie perspektywy rozwoju dla nowo utworzonej spółki i dla Zeneris Projekty S.A., dlatego bardzo cieszymy się z nawiązania tej współpracy. Cenimy ukraińskiego partnera za skuteczność w odzyskiwaniu surowców mineralnych z terenów poprzemysłowych. Wierzymy, że w połączeniu z wieloletnim doświadczeniem firmy inżynierskiej, jaką jest Zeneris Projekty, zaowocuje to realizacją przez Sol4eco wielu przedsięwzięć wartościowych z biznesowego i środowiskowego punktu widzenia – mówi Mariusz Kostrzewa, Prezes Zeneris Projekty.

Powołanie spółki celowej Sol4eco i nawiązanie współpracy z firmą Gravicon są spójne z misją firmy Zeneris Projekty S.A. i służą wspieraniu zrównoważonego rozwoju poprzez dostarczanie zaawansowanych technologicznie proekologicznych rozwiązań. Wpisują się także w politykę Unii Europejskiej w zakresie planu działania w sprawie surowców krytycznych. Jednocześnie stanowią rozszerzenie dotychczasowego obszaru działania na rzecz środowiska naturalnego poprzez segment rekultywacji terenów poprzemysłowych.

Gravicon dostarcza na rynki światowe zintegrowane rozwiązania techniczne umożliwiające skuteczne pozyskiwanie surowców mineralnych z hałd pohutniczych i pokopalnianych w oparciu o grawitacyjne metody separacji z zamkniętym obiegiem wodno-szlamowym. Firma posiada zainstalowane kompleksy przetwórcze w 12 krajach położonych na 4 kontynentach i specjalizuje się w odzysku m.in. rud metali, antracytu, potasu, siarki oraz metali szlachetnych na terenach objętych rekultywacją.

Rynek polski jest bardzo perspektywiczny z punktu widzenia wdrożenia przez Sol4eco rozwiązań technicznych nowego partnera biznesowego. Według szacunków hałdy pokopalniane znajdujące się na terenie Polski, które obecnie zajmują przestrzeń i sprawiają problemy środowiskowe, zawierają nawet 150 mln ton węgla. Jego pozyskanie pozwoliłoby zwiększyć niezależność energetyczną Polski w ramach przyjętej polityki rewitalizacji i eksploatacji hałd węglowych.

Rekultywacja hałd stwarza dla Sol4eco (a w konsekwencji dla Zeneris Projekty S.A.) atrakcyjne perspektywy biznesowe związane z odzyskiem surowców, w tym surowców krytycznych. Bezpośrednio może mieć także wpływ na ochronę środowiska naturalnego, m.in. poprzez niwelowanie ryzyka wybuchu metanu na hałdach węgla oraz możliwość składowania dwutlenku węgla w formie glebotwórczych granulatów, co w konsekwencji przyczyni się do zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych do atmosfery. Rekultywacja hałd umożliwia również późniejsze tworzenie na odzyskanych terenach siedlisk dla roślin i zwierząt oraz odtworzenie biegu lokalnych cieków wodnych. Zrekultywowane hałdy poprzemysłowe będą mogły być też wykorzystywane do produkcji „zielonej” energii przez farmy fotowoltaiczne albo zyskać inną społecznie użyteczną funkcję np. pełnić rolę parków i terenów rekreacyjnych, które zwiększą atrakcyjność oraz wartość rynkową sąsiadujących z nimi zabudowań.

Zawarcie kontraktu zainaugurowało rozpoczęcie prac badawczych, których celem jest określenie m.in składu chemicznego setek hałd i składowisk odpadów w Polsce oraz ich wpływu na środowisko naturalne. Sol4Eco oraz Gravicon dysponują gotową bazą obiektów, dla których wraz z partnerami finansowymi przygotują strategie rekultywacji gruntów, zawierającą listę surowców możliwych do odzysku i sprzedaży w celu sfinansowania poszczególnych projektów. Efektem końcowym tych działań będzie uzyskanie terenów wolnych od zanieczyszczeń, które w przyszłości będą mogły być wykorzystane w bardziej użyteczny sposób.

DRAGO entertainment uzyskał ponad 2 mln zł zysku netto w 2022 r.

DRAGO entertainment odnotował ponad 2 mln zł zysku netto i 13 mln zł przychodów netto ze sprzedaży produktów w 2022 r. W samym IV kwartale przychody przekroczyły 4,2 mln zł, a zysk netto osiągnął wartość 0,83 mln zł. EBIT w raportowanym IV kwartale wyniósł prawie 1,2 mln zł. Na wyniki finansowe wpłynęła sprzedaż autorskich gier Spółki, przede wszystkim stabilna monetyzacja Gas Station Simulator. Longseller dostępny jest na PC oraz kilku wiodących platformach konsolowych. Aktualnie zespół przygotowuje się do premiery swojej najnowszej produkcji w Early Access – Winter Survival. W pierwszej kolejności w ręce graczy trafia Prolog gry, debiut projektu na Steam już dzisiaj.

Miniony rok był dla nas korzystny. Gas Station Simulator szczęśliwie trafił do nowej grupy odbiorców, debiutując na platformach konsolowych PlayStation, Nintendo Switch oraz Xbox. Do tego na jesieni na rynku ukazała się nasza kolejna propozycja o tytule Food Truck Simulator. Cieszę się, że nasze gry są dochodowe i z kwartału na kwartał pozwalają Spółce notować zadowalające wyniki finansowe. Do tego konsekwentnie dążyliśmy. – mówi Joanna Tynor, Prezes Zarządu DRAGO entertainment S.A. – W całym 2022 roku osiągnęliśmy stabilne rr przychody netto ze sprzedaży produktów, które wyniosły 13 mln zł. Zysk netto w tym czasie przekroczył 2 mln zł, sam IV kwartał także dał nam zarobić. – dodaje.

Flagowym projektem krakowskiego Studia jest Gas Station Simulator. Produkt, który swoją globalną premierę miał jesienią 2021 roku, w minionym roku został wzbogacony o wersje konsolowe, dzięki czemu tytuł dostępny jest obecnie na platformach Nintendo Switch, PlayStation oraz Xbox. Produkt otrzymał także w tym czasie ciekawe wzbogacenia w postaci dwóch DLC. Zgodnie z ogłoszoną roadmapą GSS, twórcy gry szykują dla jej fanów również wersję VR. Spółka aktualnie negocjuje warunki umowy z firmą Gamedust, która będzie odpowiedzialna za port.

Lada dzień, 21 lutego, odbędzie się NWZ DRAGO entertainment. Porządek obrad przewiduje 3-letni program motywacyjny dla stałych pracowników i współpracowników Spółki. W celu realizacji programu Spółka może wyemitować akcje, które będą obejmowane z dyskontem do ceny rynkowej, przy jednoczesnym ograniczeniu ich zbywania. Dodatkowo firma zaplanowała skup akcji własnych nawet do 100 zł za akcję.

Warto też wspomnieć, że zgodnie ze strategią rozwoju, w styczniu br. DRAGO entertainment S.A. rozpoczęło oficjalny proces przeniesienia akcji z NewConnect na Główny Rynek GPW w Warszawie.

Przejście na główny parkiet nastąpi w ważnym dla nas czasie, bowiem w obecnym roku DRAGO obchodzi 25-lecie swojej działalności. Zbliżająca się więc zmiana rynku notowań będzie dla nas ukoronowaniem wielu lat intensywnej pracy i dążenia do zbudowania rentownej i rozpoznawalnej na rynku gier marki – mówi Lucjan Mikociak, Szef i współzałożyciel DRAGO entertainment S.A.