Debata i wybory

Na rynku walutowym obecnie jesteśmy w trybie wydarzeń politycznych. Wczorajsza debata w USA wydaje się, że powinna osłabić urzędującego prezydenta. W weekend przyspieszone wybory we Francji. W tle niespodziewanie wysoka obniżka stóp procentowych w Czechach.

Problemy po debacie

Wczoraj w nocy naszego czasu odbyła się debata kandydatów na prezydenta w USA. Wielu obserwatorów wskazywało na fakt, że biorą w niej udział naprawdę leciwi (nawet na warunki amerykańskie) kandydaci. I w tym właśnie leży problem obozu Demokratów. Mimo że Biden jest niecałe 4 lata starszy od Trumpa, to na debacie wyglądał, jakby ta różnica była znacznie większa. Debaty wielu widzów odbiera jednak na poziomie emocji i energii, a te były zdecydowanie po stronie kandydata Republikanów. Biden merytorycznie pokazał się z dobrej strony, problem w tym, że to jednak debata. Publiczność zapamięta chrypę, jąkanie i problemy z wypowiedziami, pomimo ich rzeczowości. Nie wiadomo, jak wpłynie to na wybory, aczkolwiek w mediach pojawiają się spekulacje na temat zastąpienia kandydata w obozie demokratycznym. Byłoby to złamanie pewnej tradycji, mówiącej o tym, że aktualny prezydent ubiega się o reelekcję. Wygląda zatem na to, że na głównej parze walutowej czekają nas dodatkowe ciekawe wydarzenia, a nudy już tam od dawna nie było.

Wybory we Francji

W weekend odbędą się wybory parlamentarne we Francji. Samo ich ogłoszenie miało duży wpływ na rynki. Teraz trzeba poczekać na wyniki. Po ostatnich zmianach, w tym zjednoczeniu formacji lewicowych, wygląda na to, że „małżeństwo z rozsądku” pomiędzy szeroką koalicją lewicową, a centrową formacją wspierającą prezydenta, ma szansę wygrać wybory. Z drugiej strony specyfika systemu wyborczego we Francji daje spore szanse na namieszanie przodującej w sondażach formacji Marine Le Pen. Wybory są w niedzielę, więc najprawdopodobniej rezultaty exit poll poznamy jeszcze przed otwarciem rynków, a początek tygodnia upłynie podobnie jak po eurowyborach pod dyktando wydarzeń z Paryża.

Decyzje Banków Centralnych

Bank centralny Turcji nie zaskoczył inwestorów. Główna stopa procentowa została utrzymana na niezmienionym poziomie. Zaskoczyć mógł za to osoby, które nie obserwują sytuacji w Turcji, bo owy poziom to 50%. Tak, nie mówimy o 5,0%, ale o 50%, to mniej więcej 4 razy więcej niż w Ukrainie, która jest przecież obecnie ofiarą rosyjskiej agresji militarnej, co silnie wpłynęło również na politykę monetarną. Drugim bankiem centralnym, który ogłaszał wczoraj decyzję, był Czeski Narodowy Bank. Tutaj z kolei mamy spadek z 5,25% na 4,75%. Jest to o tyle ważne wydarzenie, że analitycy oczekiwali spadku o połowę mniejszego. To właśnie dlatego, wczoraj w drugiej połowie dnia korona czeska wyraźnie straciła na wartości względem kursu euro, pomimo tego, że zarówno polski złoty, jak i forint pozostały stabilne.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Inflacja w czerwcu lekko wyższa, ale wciąż niska

Inflacja w czerwcu, według wstępnego odczytu GUS, wyniosła 2,6 proc. To wzrost o 0,1 pkt. proc. wobec maja (w ujęciu rocznym). Inflacja wzrosła, mimo że część analityków nie przewidywała zmian, a niektórzy wróżyli nawet jej spadek. Mimo wszystko, inflacja pozostaje niska w kontekście prognoz głoszących, że na koniec 2024 roku miałaby sięgnąć nawet 5 proc.

W ujęciu miesięcznym, ceny w czerwcu wzrosły o 0,1 proc. Wzrost inflacji wynika przede wszystkim ze wzrost cen żywności o 0,7 proc. m/m. Okazało się, że efekt podwyżki podatku VAT na żywność od 1 kwietnia rozłożył się długookresowo. Batalia cenowa prowadzona przez duże sieci handlowe spowodowała, że podwyżki cen w kwietniu i maju były niższe niż wzrost opodatkowania VAT. Stąd też konieczność kolejnych podwyżek w czerwcu.

W czerwcu spadły natomiast ceny paliw samochodowych, konkretnie o 2,8 proc. m/m. (i to pomimo wzrostu centy ropy naftowej na świecie z 78 do około 82 dolarów za baryłkę). Dodatkowo, koncerny paliwowe zdecydowały się na wprowadzenie dodatkowych wakacyjnych rabatów na paliwo, których efekty będziemy obserwować w odczycie inflacji w lipcu i sierpniu. Także o 0,1 proc. m/m staniały nośniki energii. To jednak tylko “cisza przed burzą”, ponieważ od lipca znacząco wzrosną ceny energii elektrycznej.

Inflacja jest zatem tylko nieznacznie powyżej celu inflacyjnego, wynoszącego 2,5 proc. (z odchyleniem wynoszącym 1 pkt. proc.). Czy to oznacza, że czekają̨ nas niedługo obniżki stop procentowych RPP? Wydaje się, że cały czas najbardziej prawdopodobny scenariusz to pozostawienie stop bez zmian do końca roku. RPP będzie zapewne przyglądać́ się dalszej ścieżce inflacyjnej, szczególnie od lipca, gdy dojdzie do podwyżki cen energii. Jednak inne banki centralne obniżające stopy mogą wywierać dodatkową presję na RPP. W czerwcu doszło do pierwszej obniżki stóp w strefie euro, a po wakacjach spodziewamy się obniżki w USA.

Według najnowszego badania Puls Inwestora Indywidualnego eToro, 27 proc. polskich inwestorów indywidualnych (spadek z 31 proc. w pierwym kwartale 2024), w ciągu najbliższych 3 miesięcy najbardziej obawia się̨ właśnie inflacji, plasując ten czynnik na pierwszym miejscu potencjalnych ryzyk zewnętrznych. Drugą największą obawą, związaną z wysokim ryzykiem geopolitycznym, jest międzynarodowy konflikt (25 proc. odpowiedzi), natomiast 10 proc. polskich inwestorów obawia się wysokiego poziomu stóp procentowych w Polsce.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Otwierasz biznes? Pamiętaj o tych technologiach!

W dzisiejszych czasach rozwijanie działalności gospodarczej na dużą skalę wymaga wsparcia nowoczesnych technologii teleinformatycznych. Aby skutecznie konkurować na rynku i zarządzać rozbudowaną strukturą firmy, niezbędne jest wdrożenie zaawansowanych rozwiązań technologicznych. Poniżej przedstawiamy pięć kluczowych technologii, które mogą znacząco usprawnić funkcjonowanie Twojego biznesu. Zapraszamy do lektury!

Systemy ERP

W dzisiejszym cyfrowym świecie praktycznie nie da się prowadzić działalności bez rozwiązań teleinformatycznych. Nawet podstawowe rozliczenia i księgowość są prowadzone przez wyspecjalizowane programy. Systemy ERP (Enterprise Resource Planning) to kompleksowe oprogramowanie, które integruje różne procesy biznesowe w jednym, spójnym środowisku. Dzięki systemom ERP, przedsiębiorstwa mogą zarządzać zasobami, finansami, produkcją, sprzedażą oraz kadrami w sposób zautomatyzowany i przejrzysty. Wybór odpowiedniego systemu ERP pozwala na lepsze planowanie i kontrolowanie działań operacyjnych, co jest kluczowe dla efektywnego rozwoju firmy. Integracja danych w jednym systemie umożliwia szybkie podejmowanie decyzji opartych na aktualnych i dokładnych informacjach. Na koniec warto dodać, że mimo kolejnego przełożenia terminu, nieubłaganie zbliża się wprowadzenie Krajowego Systemu e-Faktur. Wsparcie systemów KSEF Comarch ERP będzie w tym przypadku nieocenione.

Kasy fiskalne i kasy fiskalne online

Kasy fiskalne są niezbędnym narzędziem w każdej firmie zajmującej się sprzedażą towarów lub usług. W ostatnich latach coraz większą popularnością cieszą się kasy fiskalne online, które umożliwiają automatyczne przesyłanie danych do Centralnego Repozytorium Kas. To rozwiązanie zwiększa przejrzystość działań firmy wobec urzędów skarbowych oraz pozwala na bieżące monitorowanie sprzedaży. Dla dużych przedsiębiorstw, które prowadzą szeroką działalność handlową, implementacja kas fiskalnych online to krok w stronę nowoczesnego i zgodnego z przepisami prawa zarządzania finansami.

CRM (Customer Relationship Management)

Systemy CRM to narzędzia służące do zarządzania relacjami z klientami. Pozwalają one na zbieranie, przechowywanie i analizowanie danych dotyczących klientów, co jest kluczowe dla budowania długotrwałych relacji oraz skutecznego marketingu. Dzięki CRM, firmy mogą personalizować swoje podejście do klientów, automatyzować kampanie marketingowe oraz lepiej zarządzać procesami sprzedaży. Wdrożenie systemu CRM w dużej skali pozwala na zbudowanie szczegółowego obrazu klientów i ich potrzeb, co przekłada się na zwiększenie satysfakcji i lojalności klientów.

Systemy zarządzania magazynem (WMS)

W dużych przedsiębiorstwach, gdzie zarządzanie zapasami odgrywa kluczową rolę, niezbędne jest wdrożenie systemów zarządzania magazynem (WMS – Warehouse Management System). Te zaawansowane systemy umożliwiają optymalizację procesów magazynowych, takich jak przyjmowanie, przechowywanie, kompletacja i wysyłka towarów. Dzięki WMS można skrócić czas realizacji zamówień, zminimalizować błędy w procesach logistycznych oraz efektywniej zarządzać przestrzenią magazynową. Automatyzacja i digitalizacja procesów magazynowych pozwala na znaczne obniżenie kosztów operacyjnych i poprawę efektywności.

Cyberbezpieczeństwo

W dobie cyfryzacji i rosnącej liczby zagrożeń w cyberprzestrzeni, inwestycja w rozwiązania z zakresu cyberbezpieczeństwa staje się nieodzowna dla każdej dużej firmy. Ochrona danych, zarówno wewnętrznych, jak i tych dotyczących klientów, to priorytet. Rozbudowane systemy ochrony, takie jak firewalle, systemy wykrywania i zapobiegania atakom (IDS/IPS) oraz regularne audyty bezpieczeństwa, są kluczowe dla zapewnienia ciągłości działania przedsiębiorstwa. Implementacja zaawansowanych rozwiązań z zakresu cyberbezpieczeństwa nie tylko chroni firmę przed potencjalnymi atakami, ale również buduje zaufanie wśród partnerów biznesowych i klientów.

Integracja powyższych technologii w dużym przedsiębiorstwie może znacząco zwiększyć efektywność operacyjną, poprawić jakość obsługi klienta oraz zapewnić zgodność z obowiązującymi przepisami prawnymi. Wiele z wymienionych rozwiązań wprowadzić może zaś firma SEDKOMP. Inwestycja w nowoczesne technologie teleinformatyczne to krok w stronę długofalowego sukcesu i przewagi konkurencyjnej na rynku.

Wybory w UK: Funt może skorzystać na wygranej Partii Pracy

Premier Wielkiej Brytanii i lider Partii Konserwatywnej Rishi Sunak zaszokował rynki w zeszłym miesiącu, niespodziewanie ogłaszając, że wybory parlamentarne odbędą się 4 lipca. Choć sondaże jednoznacznie wskazują na zwycięstwo laburzystów, zatem powinno być ono w całości wyceniane przez rynki, funt wciąż może na nim skorzystać w perspektywie kilku tygodni. Z kolei ryzykiem dla brytyjskiej waluty byłyby – mało prawdopodobne – zawieszenie parlamentu lub niższy wynik Partii Pracy.

W naszym raporcie dotyczącym wyborów z początku maja wspomnieliśmy, że Sunak z ogłoszeniem wyborów prawdopodobnie poczeka do końcówki 2024 r. Wyraźny zwrot na lepsze w brytyjskich danych gospodarczych zapewnił jednak torysom niespodziewaną szansę. Inflacja kontynuowała spadek, w maju obniżając się do 2-procentowego celu inflacyjnego Banku Anglii. Gospodarka Wielkiej Brytanii ponownie rośnie – w I kwartale odnotowała solidną dynamikę rzędu 0,6% w ujęciu kwartalnym, wychodząc tym samym z łagodnej technicznej recesji.

Podczas gdy brytyjski premier będzie miał nadzieję, że lepsze wieści z gospodarki spowodują wzrost poparcia wyborców dla Partii Konserwatywnej, wyraźnie widać, że nie wystarczy to, żeby przechylić szalę zwycięstwa na stronę torysów. Tegoroczne wybory nie będą odznaczały się zaciętą walką. Społeczne poparcie dla obecnie rządzącej Partii Konserwatywnej znacznie spadło od czasu ostatnich wyborów, zwłaszcza po skandalu Partygate z końcówki 2021 r. (kiedy to członkowie Partii Konserwatywnej wbrew przepisom uczestniczyli w zgromadzeniach) i katastrofie związanej z minibudżetem Liz Truss we wrześniu 2022 r., która doprowadziła do gwałtownego wzrostu rentowności brytyjskich obligacji skarbowych i oprocentowania kredytów hipotecznych.

Wykres 1: Liczba mandatów w Izbie Gmin (rzeczywista w 2019 r. vs prognozowana na 2024 r.)1. Liczba mandatów w Izbie Gmin (rzeczywista w 2019 r. vs prognozowana na 2024 r.)

Źródło: LSEG Datastream Data: 27.06.2024

W sondażach nadal dominuje Partia Pracy

Partia Pracy Keira Starmera nadal może pochwalić się przewagą w najnowszych sondażach, do tego stopnia, że większość Partii Pracy jest postrzegana jako przesądzona. Zgodnie z najnowszym zbiorczym sondażem Politico Partia Pracy jest na drodze do uzyskania 41% głosów wobec 32% w 2019 r., z kolei poparcie dla Partii Konserwatywnej spadło do 21% z 44%.

Wykres 2: Poll of Polls przed wyborami w Wielkiej Brytanii (2020 – 2024)2. Poll of Polls przed wyborami w Wielkiej Brytanii (2020 – 2024)

Źródło: Politico, Ebury Data: 26.06.2024

Analiza Electoral Calculus przewiduje 100-procentowe prawdopodobieństwo, że Partia Pracy będzie największą partią i 95-procentowe prawdopodobieństwa, że uzyska ponad 326 miejsc potrzebnych do sformowania rządu większościowego. Zgodnie z ich modelami predykcyjnymi laburzyści są na drodze do uzyskania 450 mandatów (wzrost z 202 w 2019 r.), co byłoby największą przewagą, jaką uzyskała jakakolwiek partia od 1931 r. Konserwatyści z kolei są na drodze do uzyskania 60 miejsc – byłby to niewyobrażalny spadek o 316 mandatów w porównaniu z 2019 r. i najgorszy wynik od czasu powstania partii w 1834 r.

Wykres 3: Prawdopodobieństwo wyniku wyborów wg Electoral Calculus (na dzień 26.06.24)3. Prawdopodobieństwo wyniku wyborów wg Electoral Calculus (na dzień 26.06.24)

Źródło: LSEG Datastream Data: 27.06.2024

Wydaje się, że w szczególności jedno wydarzenie sprawiło, że „superwiększość” laburzystów jest coraz bardziej prawdopodobna: wzrost poparcia dla partii Reform UK, której poparcie oscyluje obecnie w okolicy 18%. Choć oznacza to, że prawdopodobnie zaledwie garść kandydatów tej partii uzyska miejsca w Izbie Gmin (dla kontekstu, przewiduje się, że Liberalni Demokraci uzyskają 71 miejsc mimo sondaży dających im 11% poparcia), wygląda na to, że część prawicowych głosów zostanie odebrana Konserwatystom.

Oczywiście sondaże myliły się w przeszłości (torysi uzyskali 7–8 pp. więcej zarówno w wyborach w 1992 r., jak i w 2015 r.), choć nawet potężna zmiana pod koniec wyścigu raczej nie wystarczy, aby zapobiec znacznej większości laburzystów.

Co rząd Partii Pracy mógłby oznaczać dla gospodarki Wielkiej Brytanii?

Postrzegamy rząd Partii Pracy pod przewodnictwem Keira Starmera jako dużo bliższy status quo i znacznie bardziej przyjazny rynkom niż ten, który rządziłby Wielką Brytanią, gdyby laburzyści pod przewodnictwem Jeremy’ego Corbyna zwyciężyli nad torysami w 2019 r. Uczestnicy rynków wydają się widzieć to podobnie, zakładając, że jakiekolwiek zmiany w polityce wdrożone przez Partię Pracy będą miały na gospodarkę Wielkiej Brytanii minimalny wpływ w porównaniu z obecną sytuacją (w relacji do PKB plany podatkowe i wydatkowe laburzystów są skromne). Wśród punktów programowych w manifeście Partii Pracy za najbardziej warte uwagi uważamy:

  • Łagodne podwyżki podatków o wartości 8 mld funtów (0,35% PKB), w tym VAT na prywatne szkoły, nadzwyczajny podatek od energii i zmiany w systemie podatkowym non-dom (dla osób mieszkających w Wielkiej Brytanii, ale mających domicyl w innym kraju).
  • Łagodny wzrost wydatków o wartości 5 mld funtów (0,2% PKB), przeznaczony głównie na służbę zdrowia, edukację i zieloną energię.

Inne postulaty obejmują plany budowy nowych domów, zwiększone kontrole graniczne i zaangażowanie w NATO.

Jak na wybory może zareagować rynek walutowy?

Inwestorzy nie znoszą niepewności, a odejście od politycznego status quo często bywa niekorzystne dla waluty krajowej. Rzeczywiście, przy wcześniejszych wyborach perspektywa powrotu do władzy laburzystów była negatywnie odebrana przez rynki. Szczególnie widoczne było to podczas wyborów powszechnych w 2019 r., kiedy inwestorzy obawiali się zwrotu w kierunku skrajnej lewicy i możliwości lekkomyślnych, niezbalansowanych wydatków pod rządami partii Jeremy’ego Corbyna.

Tym razem wydaje się, że tak nie jest. Brytyjskie aktywa były dobrze wspierane od czasu ogłoszenia wyborów – główny indeks giełdowy FTSE 100 nadal oscyluje w okolicy rekordów, podczas gdy funt pozostaje drugą najlepiej radzącą sobie walutą G10 w tym roku (za dolarem amerykańskim) i znajduje się w okolicy pobrexitowych szczytów w ujęciu ważonym handlem. Niedawny sondaż przeprowadzony przez Bloomberga zasugerował, że prawie 60% inwestorów uważa zwycięstwo Partii Pracy za najlepszy wynik dla funta, w porównaniu do mniej niż 40% dla torysów, przy czym prawie połowa respondentów uznała zawieszony parlament za najgorszy scenariusz.

Wykres 4: Kurs GBP ważony handlem (2023 – 2024)

4. Kurs GBP ważony handlem (2023 – 2024)

Źródło: LSEG Datastream Data: 27.06.2024

Naszym zdaniem ta zmiana nastawienia rynku do Partii Pracy może być w znacznej mierze związana z poniższym:

  • Możliwe zacieśnienie relacji UK-UE pod rządami Partii Pracy.
  • Wyraźny zwrot w stronę politycznego centrum w Partii Pracy od 2019.
  • Skromne propozycje podniesienia podatków w manifeście laburzystów i niższe ryzyko niezbilansowanych wydatków, nawet jeśli wyłącznie ze względu na ograniczoną przestrzeń na manewry fiskalne.
  • Utrzymujące się szkody wyrządzone przez postrzegane jako niewłaściwe zarządzanie finansami Wielkiej Brytanii przez Konserwatystów, szczególnie po wpadce Liz Truss z minibudżetem w 2022 r.

Perspektywa dla funta w obliczu większościowego zwycięstwa laburzystów

Biorąc pod uwagę wyraźną różnicę w sondażach, większościowe zwycięstwo Partii Pracy powinno być w pełni wycenione przez rynki finansowe. Niemniej, nadal widzimy możliwość niewielkiego wzrostu funta w tygodniach następujących po głosowaniu, nawet jeśli natychmiastowa reakcja waluty na exit polle i oficjalne wyniki będzie minimalna. Naszym zdaniem rynki z zadowoleniem przyjmą w szczególności perspektywę poprawy stosunków z Unią Europejską, podczas gdy wcześniejsze, niż oczekiwano, zlikwidowanie nieznacznej premii za ryzyko związanej z wyborami może wesprzeć sentyment konsumentów i firm oraz zrównoważyć negatywny wpływ letniej obniżki stóp procentowych w Wielkiej Brytanii na funta szterlinga.

Jako pewne ryzyko dla funta w kontekście głosowania postrzegamy zarówno mało prawdopodobną możliwość zawieszenia parlamentu, jak i bardziej prawdopodobny scenariusz uzyskania mniejszej od oczekiwań większości przez laburzystów. W obu scenariuszach partia Keira Starmera miałaby nieco trudniejsze zadanie przeforsowania zmian politycznych w Izbie Gmin. Sformowanie słabego i bardziej podzielonego od oczekiwań rządu mogłoby wywołać krótkoterminową słabość brytyjskiej waluty w natychmiastowym następstwie głosowania, szczególnie biorąc pod uwagę obecną wycenę rynku. Wydaje się to jednak dość mało prawdopodobne.

W dłuższej perspektywie laburzyści staną przed żmudnym zadaniem przekonania rynków, że mają wiarygodny plan poprawy losów brytyjskiej gospodarki. W ubiegłym roku wzrost gospodarczy Wielkiej Brytanii był słaby, zadłużenie wzrosło do najwyższego poziomu od sześciu dekad, a zagraniczne inwestycje bezpośrednie spadły. Rzeczywiście, Instytut Studiów Fiskalnych ostrzegł w tym tygodniu, że Partia Pracy raczej podniesie podatki, a nie obniży wydatki w celu pobudzenia wzrostu. Ten możliwy zwrot w kierunku bardziej tradycyjnie lewicowej polityki może stanowić największe ryzyko dla funta podczas pobytu Keira Starmera na Downing Street 10.

Brytyjczycy udadzą się do urn w czwartek 4 lipca. Sondaże exit poll będą dostępne o godzinie 22 czasu brytyjskiego (23 polskiego), a wyniki z większości okręgów wyborczych będą znane we wczesnych godzinach porannych w piątek.

Autor: Matthew Ryan, CFA – szef działu analiz rynkowych Ebury

Akcjonariusze PTWP zdecydowali o wypłacie dywidendy w wysokości 4,69 zł na akcję

Walne zgromadzenie akcjonariuszy spółki PTWP zdecydowało o przeznaczeniu 5,8 mln zł zysku za 2023 r. na wypłatę dywidendy. Oznacza to wypłatę 4,69 zł brutto na jedną akcję. Wysokość dywidendy jest zgodna z wcześniejszą rekomendacją zarządu PTWP SA. Przy obecnym kursie wynoszącym 69 zł daje to stopę dywidendy w wysokości 6,8 proc. W ubiegłym roku Grupa wypracowała łącznie 87,7 mln zł przychodów netto ze sprzedaży, EBITDA wyniosła 6,6 mln zł, a zysk brutto osiągnął poziom 4,9 mln zł.

Od lat regularnie dzielimy się zyskami z akcjonariuszami, co wzmacnia stabilność i atrakcyjność naszej firmy na rynku kapitałowym. Nasze zobowiązanie do wypłaty dywidend świadczy o dobrej kondycji finansowej PTWP. Regularne wypłaty dywidend pokazują, że nasze działania przynoszą realne korzyści. Zaufanie inwestorów jest dla nas bezcenne, ponieważ stanowi podstawę długoterminowej współpracy, chcemy premiować zaufanie naszych inwestorów – mówi Wojciech Kuśpik, prezes zarządu Grupy PTWP.

PTWP regularnie dzieli się zyskiem ze swoimi akcjonariuszami. Za lata 2021-2023 spółka wypłaciła już niemal 16 mln zł dywidendy.

W środę 26 czerwca br. akcje spółki Polskie Towarzystwo Wspierania Przedsiębiorczości SA (PTWP) zadebiutowały na Rynku Głównym Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. W dniu debiutu spółka odnotowała wysoki obrót na akcjach, wynoszący 3636 szt. – był to jednocześnie najwyższy dzienny obrót w ostatnich 12 miesiącach. Przeniesienie notowań z NewConnect na rynek główny GPW odbyło się bez emisji nowych akcji.

Czego obecnie boją się Polacy? Inflacja zepchnięta na dalszy plan

Ekonomia wciąż rządzi strachem. Jednak obecnie Polacy najbardziej boją się chorób i anomalii pogodowych. 

Według raportu pt. „Bieżące lęki i obawy Polaków”, obecnie 93,9% społeczeństwa boi się przynajmniej jednego spośród 37 możliwych czarnych scenariuszy. Najwięcej rodaków obawia się chorób najbliższych osób. Drugie miejsce w zestawieniu mają anomalie pogodowe, w tym upały, gradobicia, obfite deszcze i powodzie. Na trzeciej pozycji jest choroba i utrata własnego zdrowia. Dopiero czwarty jest strach przed inflacją i stratą wartości pieniądza. Pół roku wcześniej był trzeci w rankingu, a dokładnie rok wcześniej – pierwszy. Ponadto w TOP5 widać lęk przed wojną i konfliktem zbrojnym na terenie Polski. Poza pierwszą piątką w rankingu są obawy przed wzrostem kosztów energii elektrycznej i ogrzewania, podwyżką cen żywności i innych towarów dostępnych w sklepach, a także obniżeniem jakości życia.

Badanie pt. „Bieżące lęki i obawy Polaków”, prowadzone cyklicznie przez UCE RESEARCH i platformę ePsycholodzy.pl, pokazuje, czego aktualnie najbardziej boją się Polacy. Na liście 37 możliwych lęków ankietowani zaznaczają wszystko, czego obawiają się, że mogłoby wystąpić w najbliższym czasie. I tak w najnowszej edycji raportu tylko 0,6% respondentów niczego się nie boi. 1% wskazuje coś innego, co nie zostało uwzględnione w ankiecie. Z kolei 4,5% badanych nie potrafi się określić w tej kwestii. To oznacza, że 93,9% badanych czegoś się obawia z ww. listy. Pół roku temu było to 93,5%. Obecnie najczęstszym lękiem jest choroba najbliższych – 43,3%. Deklaruje go mniej osób niż pół roku temu – 48,9%. Jednak właśnie ta obawa, niezwiązana ze sprawami ekonomicznymi, była poprzednio i teraz też jest na pierwszym miejscu w rankingu.

– Fakt, że niemal połowa respondentów wskazuje tę odpowiedź, podkreśla, jak istotne jest zdrowie bliskich w życiu Polaków. Zmniejszenie tego odsetka może wynikać z wielu czynników, w tym z adaptacji społeczeństwa do nowych realiów popandemicznych i zmieniających się priorytetów. To wpływa na ogólny poziom odczuwanego lęku w różnych aspektach życia – komentuje psycholog Michał Murgrabia, jeden ze współautorów badania z platformy ePsycholodzy.pl.

Na drugim miejscu w zestawieniu są anomalie pogodowe, w tym upały, gradobicia, obfite deszcze i powodzie – 41,7%. Pod koniec ubiegłego roku niepokojące warunki atmosferyczne były rozumiane jako silne mrozy, śnieżyce, huragany i powodzie. I znajdowały się poza czołową piątką z wynikiem 28,7%. Według analityków z UCE RESEARCH, tego typu obawy są mocno uzasadnione, ponieważ zmieniający się klimat coraz częściej doprowadza do różnego rodzaju anomalii. To z kolei w prosty sposób może doprowadzić do tego, że plony rolników będą gorsze, co przełoży się na wyższe ceny w sklepach.

– Wzrost obaw o anomalie pogodowe do 41,7% może wynikać z bezpośrednich doświadczeń respondentów związanych z ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi, takimi jak upały, powodzie czy gradobicia. Nie jest zaskakujące, że takie obawy wzrosły w okresie wiosenno-letnim, kiedy to anomalie pogodowe są bardziej dotkliwe i przybierają na sile. W tym roku Polacy mogą się obawiać o zniszczenia swoich domostw, np. jak to miało ostatnio miejsce po intensywnych ulewach na południu kraju – stwierdza Michał Murgrabia.

Na trzeciej pozycji w rankingu jest choroba i utrata własnego zdrowia – 40,4%. Pół roku temu taką obawę podało 38,8% badanych. Tym razem dopiero na czwartym miejscu jest strach przed inflacją i stratą wartości pieniądza – 37,3%, poprzednio wskazywany przez 37,8% ankietowanych. Eksperci z UCE RESEARCH zauważają, że poziom lęku przed inflacją pozostaje niezmienny, ale inne kwestie wysuwają się na pierwszy plan. Możliwe jest, że w dużej mierze konsumenci dostosowali się do trudnej sytuacji ekonomicznej. Niektórzy wykazali się większą przedsiębiorczością lub zwiększyli swoje dochody, np. zmieniając pracę lub otrzymując podwyżkę. Natomiast wobec kłopotów ze zdrowiem ludzie czują się bardziej bezsilni.

– Inflacja wpływa na codzienne życie, powodując wzrost cen towarów i usług, co może prowadzić do obniżenia standardu życia i zwiększenia niepewności finansowej, ale też pośrednio przyczyniać się do pogorszenia zdrowia psychicznego i wpływać jako składowa na rozwój chorób takich, jak np. depresja. Obawy te są zrozumiałe, biorąc pod uwagę, że stabilność finansowa jest kluczowa dla poczucia bezpieczeństwa i dobrobytu – mówi Michał Murgrabia.

Do tego Michał Pajdak, drugi ze współautorów badania z platformy ePsycholodzy.pl i wykładowca akademicki, zauważa, że wciąż doświadczamy wzrostu cen. Dlatego obawy przed inflacją zajmują wysokie miejsce w zestawieniu. Ludzie mają też z tyłu głowy to, że powrócił VAT na żywność i odmrażane są ceny gazu oraz prądu. Natomiast TOP5 zamyka lęk przed wojną i konfliktem zbrojnym na terenie Polski – 35,8%, wcześniej sygnalizowany przez 19,9% respondentów. – Widać, że strach przed wojną na własnym terytorium rośnie. W wielu przypadkach rodzi to strategie przetrwania – od gromadzenia zapasów i robienia kursów strzelania po budowę schronów – zwraca uwagę Michał Pajdak.

Dalej w zestawieniu jest lęk przed napływem imigrantów – 33,6% (6 miesięcy temu – 25,3%). Potem widać strach przez śmiercią najbliższych – 29,9% (22,9%). Rzadziej wskazywane są obawy przed wzrostem kosztów energii elektrycznej i ogrzewania – 29,2% (poprzednio 30%), podwyżką cen żywności i innych towarów dostępnych w sklepach – 28,6% (30,9%), a także obniżeniem jakości życia – 25% (28,4%).

– Temat napływu imigrantów elektryzuje część Polaków i wykazuje wyjątkową dynamikę. Rok temu obawiało się tego zjawiska 17% ankietowanych, pół roku temu – ponad 25%, obecnie jest już blisko 34%.  Oznacza to, że ten temat jest widoczny, a rodacy doświadczają go w praktyce. W wielu małych miejscowościach pojawiają się licznie imigranci zarobkowi z terenów Azji. Z badania wynika, że maleje liczba obawiających się Polaków wraz z wielkością miejscowości. Ten temat wymaga natychmiastowej akcji edukacyjnej. Imigranci wnoszą do gospodarki nowe umiejętności, siłę roboczą i przedsiębiorczość. Mogą wspierać wzrost gospodarczy poprzez zwiększenie potencjału produkcyjnego i konsumpcji. Ale ludziom trzeba to wyraźniej komunikować, bo w społeczeństwie coraz częściej wytwarzają się zupełnie nieuzasadnione uprzedzenia – przekonuje Michał Pajdak.

Uwzględniając pozycje z ww. listy 37 lęków i obaw, na samym końcu rankingu jest rozpad wspólnoty kościelnej – 3% (pół roku temu – 2,6%). Wcześniej widzimy wahania cen walut – 3,2% (poprzednio – 6,3%), rozpad własnego związku lub rozwód – 3,8% (5,4%), wahania cen nieruchomości – 4,1% (4,2%), a także wypadek komunikacyjny – 7,1% (7,3%).

– Najrzadziej wybierane odpowiedzi mogą wynikać z mniejszego bezpośredniego wpływu na codzienne życie, specyficzności sytuacji, niższej percepcji ryzyka, mniejszego nagłośnienia społecznego oraz ogólnej stabilności i kontroli w tych obszarach. To, że są one rzadziej wskazywane, wcale nie oznacza, że są mniej ważne, tylko w hierarchii lęków i obaw respondentów ustępują miejsca bardziej bezpośrednim i powszechnym zagrożeniom – podsumowuje Michał Murgrabia.


Opis metody badawczej

Badanie zostało przeprowadzone pod koniec II kwartału br. metodą CAWI (Computer Assisted Web Interview) przez UCE RESEARCH i platformę ePsycholodzy.pl na próbie 1010 dorosłych Polaków. Projekt jest realizowany w ramach cyklicznego raportu pt. „Bieżące lęki i obawy Polaków”.

Spada wartość i ilość kredytów udzielonych mikrofirmom – dane za maj 2024 r.

W maju 2024 r., w porównaniu do maja 2023 r., banki udzieliły mikroprzedsiębiorcom mniej kredytów (-8,1%) i na niższą wartość (-5,0%).

W ujęciu liczbowym banki udzieliły mniej trzech głównych rodzajów kredytów dla mikrofirm: kredytów inwestycyjnych (-43,3%), kredytów w rachunku bieżącym (-16,6%) oraz kredytów obrotowych (-6,0%). Ujemna dynamika roczna wystąpiła również w ujęciu wartościowym: kredyty inwestycyjne (-25,6%), w rachunku bieżącym (-11,6%) oraz kredyty obrotowe (-2,1%).

W pierwszych pięciu miesiącach 2024 r. w porównaniu z analogicznym okresem zeszłego roku, banki udzieliły więcej kredytów dla mikroprzedsiębiorców (+1,2%) i na wyższą kwotę (+3,3%).

Dodatnią dynamikę w okresie styczeń – maj br. zarówno w ujęciu liczbowym (+3,5%), jak i wartościowym (4,3%) odnotowały jedynie kredyty obrotowe. Natomiast kredyty inwestycyjne i w rachunku bieżącym, miały ujemną dynamikę w ujęciu liczbowym. Odpowiednio (-25,3%) oraz (-11,3%). W ujęciu wartościowym dodatnią dynamiką charakteryzowały się kredyty inwestycyjne (+8,4%). Natomiast kredyty w rachunku bieżącym maj kończą ujemną dynamiką w ujęciu w wartościowym (-8,0%).

Jakość portfeli kredytów dla mikroprzedsiębiorców według produktów kredytowych

Majowy odczyt BIK Indeksu Jakości kredytów dla mikroprzedsiębiorców wyniósł 6,26% w ujęciu wartościowym. Nadal jest on więc na w miarę bezpiecznym, akceptowalnym poziomie.

W porównaniu do kwietnia 2024 r. ogólny Indeks jakości pogorszył się (wzrósł) o (+0,38), natomiast w okresie 12 miesięcy, czyli w porównaniu do maja 2023 r., ogólny Indeks polepszył się (spadł) o (-0,17).

Kredyty dla mikroprzedsiębiorców według sektorów

Na 12,2 tys. kredytów udzielonych mikroprzedsiębiorcom w maju br., 5,9 tys. zaciągnęły firmy usługowe (48,8%) i 2,7 tys. handlowe (22,5%). Łącznie 71,4% udzielonych w maju 2024 r. kredytów przypada więc na te dwa sektory.

Z całkowitej kwoty 1,755 mld zł, banki udzieliły 689 mln zł (39,3%) mikroprzedsiębiorcom prowadzącym działalność usługową oraz 447 mln zł (25,5%) kredytów firmom z sektora handlu. Finansowanie tych dwóch sektorów w maju 2024 r. to 64,7% łącznej wartości udzielonych kredytów mikroprzedsiębiorcom.

W maju 2024 r. ujemna dynamika r/r liczby udzielonych kredytów dotyczyła finansowania wszystkich czterech branż: handlu (-11,3%), budownictwa (-9,9%), produkcji (-9,5%) a także usług (-5,5%). W ujęciu wartościowym w maju 2024 r. w porównaniu do maja 2023 r. dodatnia dynamika dotyczyła jedynie kredytów dla firm usługowych (+2,7%). Pozostałe branże odnotowały ujemne dynamiki: produkcyjna (-10,4%), handlowa (-8,6%), budowlana (-8,2%).

Jakość portfeli kredytów dla mikroprzedsiębiorców według branż

Według odczytów Indeksu Jakości najgorzej (najwyższy poziom wskaźnika) w maju 2024 r. spłacane były kredyty przez firmy budowalne wartość Indeksu wyniosła 6,47% oraz usługowe 6,43%. Najlepszy (najniższy) odczyt w maju br. odnotował Indeks Jakości firm z sektora handlowego i wyniósł on 6,11%. W porównaniu do maja 2023 r. Indeks poprawił się (spadł) w dwóch branżach: handlu (-0,40) i usługach (-0,21). Pogorszył się (wzrósł) w produkcji (0,25%) oraz w budownictwie (+0,03).

Zwyczajne Walne Zgromadzenie GPW wyłoniło Radę Nadzorczą na nową kadencję

Zwyczajne Walne Zgromadzenie Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie wybrało skład Rady Nadzorczej GPW na nową kadencję. Radę Giełdy tworzą: Paweł Homiński, Waldemar Markiewicz, Piotr Prażmo, Wiesław Rozłucki, Małgorzata Rusewicz, Iwona Sroka oraz Katarzyna Szwarc.

  • Rada Nadzorcza GPW składa się z maksymalnie siedmiu osób
  • Kadencja Rady Giełdy trwa trzy lata

27 czerwca 2024 roku Zwyczajne Walne Zgromadzenie Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) wybrało siedmioosobowy skład Rady Giełdy na nową, trzyletnią kadencję. Do Rady Giełdy zostali powołani:

  • Paweł Homiński
  • Waldemar Markiewicz
  • Piotr Prażmo
  • Wiesław Rozłucki
  • Małgorzata Rusewicz
  • Iwona Sroka
  • Katarzyna Szwarc

Nowa wspólna kadencja Rady Giełdy rozpocznie się w dniu następującym po dniu odbyciu Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.

NCBR otwiera nabory w programach Ścieżka SMART. 1,3 mld zł na innowacje i ułatwienia dla osób z niepełnosprawnościami

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju rozpoczęło nabory wniosków o dofinansowanie w konkursach Ścieżka SMART oraz Ścieżka SMART na rzecz dostępności, realizowanych w ramach programu Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki (FENG). Projekty, w których obowiązkowa jest część badawczo-rozwojowa, można zgłaszać do 24 października br.

Adresatem obydwu działań są duże przedsiębiorstwa, które samodzielnie mogą starać się o 890 milionów złotych dofinansowania w Ścieżce SMART oraz 445 mln zł dofinansowania w Ścieżce SMART na rzecz dostępności. Konkurs Ścieżka SMART ma przyczynić się do tworzenia nowatorskich produktów czy usług oraz wykorzystywania zaawansowanych technologii. Natomiast w tematycznym naborze Ścieżka SMART na rzecz dostępności NCBR stawia na rozwiązania, dzięki którym runą bariery ograniczające codzienne życie osób ze szczególnymi potrzebami, w tym z niepełnosprawnościami.

Program Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki oferuje szeroki wachlarz wsparcia dla przedsiębiorców. W prowadzonych przez NCBR naborach firmy mogą się starać o pokaźne środki na działalność innowacyjną. Aby pobudzić współpracę na rynku, w ramach swoich projektów duże przedsiębiorstwa (z wyjątkiem małych spółek o średniej kapitalizacji) muszą zaplanować współpracę z MŚP – powiedziała Karolina Lesyng, dyrektor Działu Dotacji Krajowych i Funduszy UE w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju.

Konkurs Ścieżka SMART charakteryzuje brak ograniczeń tematycznych, ale każdy zgłoszony projekt musi wpisywać się w przynajmniej jedną Krajową Inteligentną Specjalizację. Daje do przedsiębiorstwom szerokie możliwości dofinansowania projektów chociażby z segmentu energetyki, technologii informacyjnych, nowoczesnego przemysłu, rolnictwa i in.

Priorytet: dostępność

W konkursie tematycznym Ścieżka SMART na rzecz dostępności dofinansowanie mogą otrzymać projekty, których celem jest zaspokojenie potrzeb osób ze szczególnymi potrzebami. W tej grupie znajdują się m.in. osoby poruszające się na wózkach inwalidzkich, niewidome czy niesłyszące. To także osoby z niepełnosprawnościami lub zaburzeniami psychicznymi bądź intelektualnymi, w tym schorzeniami otępiennymi, związanymi z procesem starzenia się społeczeństwa oraz z dysfunkcjami rozwojowymi. Szczególne potrzeby mają również osoby starsze i osłabione chorobami, kobiety w ciąży, opiekunowie małych dzieci, w tym korzystający z wózków dziecięcych. Podobnie chorzy na choroby cywilizacyjne i przewlekłe. Specjalistycznych rozwiązań potrzebują osoby mające trudności w komunikowaniu się z otoczeniem czy o nietypowym wzroście, jak również – co pewnie rzadziej przychodzi na myśl – osoby z większym bagażem.

Celem zgłoszonych projektów musi być rozwiązanie jednego lub kilku problemów osób ze szczególnymi potrzebami istotnie przyczyniające się do zwiększenia dostępności, rozumianej jako zniesienie co najmniej jednej lub większej liczby barier występujących np. w przestrzeni fizycznej (w tym budynkach, urządzeniach), rzeczywistości cyfrowej, systemach informacyjno-komunikacyjnych, produktach, usługach, procesach lub zaspokojenie szczególnych potrzeb tych osób.

Projekt dopasowany do potrzeb

Od początku obowiązywania perspektywy finansowej Unii Europejskiej na lata 2021-2027, w konkursach FENG wprowadzona została modułowość wniosków o dofinansowanie. Każdy projekt dużego przedsiębiorstwa musi obowiązkowo obejmować moduł B+R, który ma na celu doprowadzenie do opracowania innowacji produktowej lub innowacji w procesie biznesowym. Dodatkowo, każdy przedsiębiorca może wybrać dodatkowy moduł lub kilka modułów rozszerzających projekt: moduł wdrożenie innowacji (czyli dofinansowanie na wdrożenie wypracowanej innowacji w formie produktów lub procesów biznesowych w zakresie produkcji wyrobów lub usług), moduł infrastruktura B+R (dofinansowanie na infrastrukturę niezbędną do tworzenia innowacji), moduł cyfryzacja (inwestycje związane z zastosowaniem rozwiązań cyfrowych w przedsiębiorstwie zmierzających do cyfryzacji produkcji, procesów, jak i produktów, usług, modelu biznesowego oraz zapewnienia cyberbezpieczeństwa), moduł zazielenienie przedsiębiorstw (transformacja przedsiębiorstwa w kierunku zrównoważonego rozwoju oraz gospodarki w obiegu zamkniętym), moduł internacjonalizacja (promocja zagraniczna produktów – wyrobów lub usług lub uzyskanie ochrony praw własności przemysłowej oraz ich obronę w przypadku naruszenia), moduł kompetencje (doskonalenie i zdobywanie kwalifikacji, umiejętności oraz wiedzy zespołu projektowego).

W obydwu konkursach minimalna wartość kosztów kwalifikowalnych modułu B+R wynosi 3 mln zł (w przypadku realizowania zarówno modułu B+R, jaki i Wdrożenie innowacji limit 3 mln zł odnosi się do jednego, wybranego modułu). Maksymalna wartość dofinansowania wynosi 70 mln zł łącznie na cały projekt, a poziom dofinasowania uzależniony jest od wybranego rodzaju pomocy publicznej w ramach modułów.

Łukasiewicz – Instytut Lotnictwa wystrzeli rakietę BURSZTYN 2K w Norwegii

Łukasiewicz – Instytut Lotnictwa planuje zagraniczną misję rakiety ILR-33 BURSZTYN 2K. To kolejny etap prac badawczo-rozwojowych przygotowujących polskie rakiety suborbitalne do lotów w warunkach kosmicznych. Testy rakiety, które odbędą się w lipcu w Norwegii, są częściowo finansowane przez Polską Agencję Kosmiczną (POLSA).

Łukasiewicz – Instytut Lotnictwa jest jedną z największych instytucji naukowo-badawczych w Europie i największą w branży lotniczej w Polsce. Instytut ma prawie 100 lat doświadczenia w badaniach nad technologiami lotniczymi i kosmicznymi. Współpracuje z największymi światowymi, w tym europejskimi, integratorami satelitów i producentami rakiet.

ILR-33 BURSZTYN 2K – przełomowa technologia kosmiczna z Polski

Rakieta suborbitalna ILR-33 BURSZTYN 2K, poruszająca się z prędkością blisko 1,4 km/s, ma służyć do realizacji testów technologii dla przemysłu kosmicznego i badań naukowych. Jest pierwszą na świecie rakietą, w której jako utleniacz zastosowano nadtlenek wodoru o stężeniu 98%, co czyni ją ekologiczną. Projekt rakiety, w tym hybrydowy silnik rakietowy oraz innowacyjne technologie jak modułowy komputer pokładowy OBC-K1, pironaboje EGG1U, zawory pirotechniczne i mobilna autonomiczna wyrzutnia WR-2, został w całości zrealizowany w Instytucie.

Znaczenie dla Polski

Rakieta ILR-33 BURSZTYN 2K ma potencjał wynoszenia małych ładunków na pułap kosmosu, co jest kluczowe dla rozwoju polskich technologii rakietowych. Polska Agencja Kosmiczna wspiera te działania, co umożliwia udział w międzynarodowych projektach rakietowych oraz realizację projektów dla Sił Zbrojnych RP.

Testy w Norwegii

W lipcu br. odbędzie się kolejny etap testów rakiety ILR-33 BURSZTYN 2K w Norwegii. Zagraniczne testy są konieczne ze względu na wymogi bezpieczeństwa związane z dużą strefą upadku rakiety. Dr inż. Adam Okniński, dyrektor Centrum Technologii Kosmicznych, podkreśla, że międzynarodowa współpraca jest kluczowa w rozwoju technologii rakiet nośnych.

Przyszłość rakiety ILR-33 BURSZTYN 2K

Rakieta będzie wykorzystywana w latach 2025-2027 przez polską firmę Thorium Space w ramach projektu NCBiR pt. „Satelitarny system teledetekcji oraz komunikacji suborbitalnych rakiet badawczych – FAZA II”. Projekt ten ma na celu rozwój nowych produktów technologicznych dla sektora kosmicznego.

Rakieta ILR-33 BURSZTYN 2K to interesująca platforma technologiczna do testów komponentów i podsystemów w locie, realizacji badań atmosfery i wynoszenia eksperymentów naukowych. Ułatwi ona dostęp polskim podmiotom do przestrzeni kosmicznej i pozwoli na zwiększenie gotowości technologicznej wynoszonych polskich urządzeń.

Źródło: Łukasiewicz – Instytut Lotnictwa

Bank Centralny Czech zaskoczył rynki

Bank Centralny Czech zaskoczył rynki obniżając stopy procentowe o 50 pb., czyli dwukrotnie więcej niż oczekiwano. W Czechach stopa referencyjna jeszcze niedawno wynosiła 7,00 proc., obecnie jest to 4,75 proc.

Inflacja w Czechach spadła w zeszłym miesiącu poniżej 3 proc. (2,60 proc.) również zaskakując rynkowy konsensus.

W ostatnich tygodniach cykl obniżek stóp procentowych rozpoczął Europejski Bank Centralny, teraz kolejny raz stopy procentowe obniżają nasi sąsiedzi.

Rośnie zarówno lokalna, jak i globalna presja na Narodowy Bank Polski. Być może rynki kolejny raz zostaną zaskoczone, a obniżki stóp procentowych w Polsce przyjdą wcześniej, niż mogłoby to wynikać z obecnej narracji RPP.

Szymon Gil, Doradca Inwestycyjny Michael / Ström Domu Maklerskiego

Polska Izba Przemysłu Chemicznego opublikowała pierwszą wersję Manifestu Polskiej Chemii

Polska Izba Przemysłu Chemicznego (PIPC) ogłasza publikację pierwszej wersji Manifestu Polskiej Chemii. Dokument stanowi zbiór postulatów opracowanych we współpracy z przedstawicielami branży chemicznej zrzeszonymi w PIPC, który zostanie zaprezentowany przedstawicielom administracji.

Manifest, będący pierwszym tego typu dokumentem strategicznym w polskim przemyśle, zawiera najważniejsze postulaty i kierunkowe działania, które są niezbędne do skutecznej transformacji i odbudowy konkurencyjnej pozycji Polskiej Chemii. Skupia się na sześciu filarach, którymi są:

  1. Ochrona rynku
  2. Transformacja energetyczna
  3. Zrównoważona chemia
  4. Gospodarka cyrkularna
  5. Sprzyjające regulacje
  6. Przyszłość Polskiej Chemii

W ramach Manifestu wskazujemy, które obszary są kluczowe, abyśmy mogli sprawnie reagować na zmiany i wspierać rozwój gospodarczy nie tylko Polski, ale i całej Unii Europejskiej. Rozpoczynająca się właśnie nowa kadencja władz w Brukseli, jak również zbliżająca się prezydencja Polski w Radzie UE, to dobry czas na zwrócenie szczególnej uwagi na liczne wyzwania i trudności, z którymi się mierzymy. Cały przemysł czeka trudny okres i albo natychmiast podejmiemy wspólne działania, albo grozi nam powolna deindustrializacja Europy – powiedział dr inż. Tomasz Zieliński, Prezes Zarządu PIPC.

Manifest ma być polem do współpracy, ale też współodpowiedzialności firm oraz przedstawicieli administracji. Od skuteczności wspólnych działań obu stron zależy przyszłość Polskiej Chemii.

Branża chemiczna musi odbudować konkurencyjną pozycję w Europie, zapewniając sobie autonomię surowcową i produktową. Jest to niezbędne do dalszego rozwoju całego wspólnotowego przemysłu. W obliczu rosnącej presji gospodarczej ze strony regionów spoza UE wspólnota potrzebuje kompleksowego, ramowego systemu wspierającego pozycję firm chemicznych, który zapewni im możliwość uczciwej konkurencji na arenie międzynarodowej. Polską odpowiedzią na te potrzeby jest właśnie Manifest Polskiej Chemii.

Główne założenia tego strategicznego dokumentu zostały zaprezentowane podczas XI Kongresu Polska Chemia, który odbył się 6-7 czerwca 2024 r. w Warszawie. Następnie, wraz z przedstawicielami podmiotów zrzeszonych w PIPC, została wypracowana pierwsza pełna wersja Manifestu.

Chcemy rozwijać ten dokument. Zapraszamy do konsultacji zarówno duże, jak i małe podmioty. Głos i uwagi naszych Członków są dla nas niezwykle istotne. Manifest, który jesienią będziemy prezentować przedstawicielom krajowej i unijnej administracji, ma być głosem całej społeczności Izby – podkreślił dr inż. Tomasz Zieliński.

Postulaty zawarte w dokumencie dotyczą zarówno działań, które są niezbędne na polu krajowej legislacji, jak również unijnego prawodawstwa, dlatego PIPC już teraz zapowiedziała spotkania z licznymi grupami przedstawicieli krajowego parlamentu, rządu, samorządów, jak również różnych organów administracji UE.

Przemysł chemiczny w Polsce

Przemysł chemiczny to strategiczny sektor polskiej gospodarki, który stanowi główną siłę napędową transformacji energetycznej, środowiskowej i cyfrowej. Polska Chemia tworzy ponad 340 tys. Miejsc pracy w ok. 13 tys. Przedsiębiorstw, będąc trzecim pracodawcą w krajowym przemyśle. Produkcja sprzedana przemysłu chemicznego w 2023 r. wyniosła ponad 440 mld PLN, co stanowi 18% produkcji sprzedanej całego sektora przemysłu.

Materiał opracowany przez Polską Izbę Przemysłu Chemicznego.

Nieudany zamach w Boliwii, bez wpływu na walutę. Szwecja trzyma stopy

W Boliwii mamy nieudany zamach stanu, bez wpływu na walutę jednak. Szwecja nie zmienia stóp procentowych, a amerykański rynek nieruchomości znowu straszy inwestorów.

Szwecja nie zmienia stóp procentowych

Dzisiaj rano poznaliśmy decyzję banku centralnego w Szwecji. Główna stopa procentowa pozostała na poziomie 3,75%. Była to decyzja zgodna z oczekiwaniami rynków, z drugiej strony waluty zareagowały przeceną korony. Powodem tej reakcji jest spadek oczekiwań względem inflacji na kolejne miesiące. Im niższe oczekiwania inflacyjne, tym większa szansa na dalej idące obniżki stóp procentowych. To właśnie te oczekiwania powodują, że kurs szwedzkiej korony osłabia się. Im niższe bowiem stopy procentowe, tym mniejsze jest zainteresowanie inwestorów.

Słabsze dane z amerykańskiego rynku nieruchomości

Wczoraj poznaliśmy dane na temat sprzedaży nowych domów w USA. Wynik 619 tysięcy w maju to drugi najgorszy wynik w ciągu ostatniego roku. Jest to też rezultat o 21 tysięcy poniżej oczekiwań. Różnica wynosi zatem ponad 3%, a to już dużo. Dlaczego sprzedaż domów jest tak istotnym wskaźnikiem? Poprzedni duży kryzys w USA, czyli ten z 2008 roku był silnie łączony właśnie z rynkiem nieruchomości. Powodem jest fakt, że załamanie na rynku nieruchomości może spowodować kolejne poważne problemy dla sektora finansowego. Wraz ze spadkiem zainteresowania zakupami mieszkań może się okazać, że wywoła to spadki cen, a z tego miejsca może zacząć się efekt domina.

Nieudany pucz w Boliwii

Wczoraj miał miejsce zamach stanu w Boliwii. Nieudany. Dla kontekstu jest to kraj trzy razy mniej ludny od Polski, za to trzy razy większy. Zamach miał miejsce w La Paz, nie jest to co prawda stolica, ale to w La Paz jest siedziba rządu. Finalnie próbę powstrzymała policja, która aresztowała generała Zuniga, który uchodził za głównego aktora tego spektaklu. Rozsądne byłoby pytanie, jak na to zareagowała waluta Boliwii. Problem w tym, że boliviano, bo tak nazywa się lokalny pieniądz, ma sztywny kurs względem dolara. W rezultacie nie mogło być widać paniki, która zwyczajowo pojawiała się po próbach zbrojnego przejęcia władzy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:00 – Turcja – decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:30 – USA – PKB,
14:30 – Czechy – decyzja w sprawie stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Akcje H&M spadają pomimo najlepszego kwartału od siedmiu lat

Pomimo tego, że H&M zamknął swój najlepszy kwartał od siedmiu lat, analityków zaniepokoił komentarz prezesa, że cel 10-procentowej marży operacyjnej w tym roku może nie zostać osiągnięty. To spowodowało spadek akcji o 12 proc.

W ostatnim kwartale H&M zaksięgowało marżę operacyjną w wysokości 11,9 proc., podczas gdy dwucyfrowej wartości nie widzieliśmy od 2021 roku. Pierwsze wyniki wiosennej kolekcji były zachęcające, ale mogą być trudne do utrzymania ze względu na złe warunki pogodowe.

Odzieżowy handel detaliczny jest trudnym biznesem w obecnym otoczeniu gospodarczym, w którym wielu klientów boryka się z ograniczeniami budżetowymi. H&M stoi w obliczu silnej konkurencji ze strony sklepów takich Zara i internetowych kanałów sprzedaży, takich jak Shein. Dzisiejsze wyniki potwierdzają, że plan naprawczy firmy, prowadzony od stycznia przez nowego dyrektora generalnego Daniela Ervéra, przynosi efekty. Zysk na akcję wzrósł o 54 proc. rok do roku, jednak analitycy wyraźnie oczekiwali jeszcze wyższej liczby.

Patrząc w przyszłość, H&M może skorzystać na przyspieszonym wzroście gospodarczym, szczególnie w Europie, mając nadzieję na zwiększenie zaufania konsumentów. Pierwsza obniżka stóp procentowych EBC na początku tego miesiąca może w tym pomóc, chociaż bank centralny nie dał jasnych wskazówek co do dalszych cięć w najbliższej przyszłości.

Jean-Paul van Oudheusden, analityk rynkowy eToro

W lipcu rośnie płaca minimalna. Przedsiębiorcy przeciwni rozbijaniu wzrostu pensji na dwa miesiące

W lipcu znowu rośnie płaca minimalna. Przedsiębiorcy mówią o chaosie.

– Dwie podwyżki płacy minimalnej w tym samym roku nigdy więcej nie powinny mieć miejsca – przekonują przedsiębiorcy zrzeszeni w Północnej Izbie Gospodarczej w Szczecinie. Podwyżka, która ma miejsce w lipcu 2024 jest symboliczna, bo to zaledwie 56 złotych brutto i dopełnienie do kwoty 4300 złotych brutto. Eksperci przekonują jednak, że taka zmiana w firmach oznacza sporo problemów. – To kwestia księgowa. Wiele umów trzeba aneksować, a to w wielu przedsiębiorstwach zajmuje dużo czasu. Inna sprawa to niestety pewien aspekt psychologiczny. Kiedy dochodzi do zmiany w siatce płac, nie tylko pracownicy zarabiający płace minimalną oczekują podwyżek – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

 

Lepsza jedna, ale wyższa podwyżka płacy minimalnej niż dwie, w tym jedna symboliczna

W styczniu 2024 roku miała miejsce najwyższa w historii podwyżka płacy minimalnej. Wzrosła ona z 3600 złotych brutto do 4242 złotych. W lipcu kwota ta zostanie uzupełniona do 4300 złotych. W opinii przedsiębiorców podnoszenie stawek płacy minimalnej dwa razy w roku nie ma racji bytu. Przedsiębiorcy woleliby, by już w styczniu podniesiono płace o wyższą kwotę niż by rozbijać to na dwie części.

– Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie apelowała już, by zaniechać rozbijanie podnoszenia płacy minimalnej na dwie części dwa lata temu. To działanie, które tylko komplikuje rozliczanie pracowników. Konieczne jest aneksowanie umów i zajmuje to w wielu firmach wiele czasu, szczególnie gdy płaca minimalna odnosi się do umów cywilnoprawnych, a nie do umów o pracę. Uważamy, że Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej powinna jasno zadeklarować, że taka sytuacja nie będzie mieć już miejsca – mówi Hanna Mojsiuk.

– Dwie podwyżki płacy minimalnej w roku, to dwie okazje do tego, by pracownicy podnosili temat waloryzacji wynagrodzeń. Otrzymujemy sygnały, że lipcowa zmiana będzie dotyczyć nie tylko płacy na najniższym szczeblu, ale też inni pracownicy oczekują, że zmiana w siatce wynagrodzeń nastąpi. Sezon letni jest czasem spowolnienia w wielu sektorach gospodarki. To nie jest dobry czas na dyskusję o podwyżkach – dodaje Hanna Mojsiuk.

 

Jak rośnie płaca minimalna, to pracownicy chcą podwyżek. Wszyscy pracownicy

Eksperci rynku pracy przyznają, że nie ma już konieczności aktualizowania wynagrodzeń dwa razy w roku. Obecna sytuacja stanowi jedynie komplikację dla rynku pracy. Tym bardziej, że lipcowa waloryzacja w dużej mierze ma symboliczne znaczenie.

– Przedsiębiorcy siatkę płac zwykli zmieniać w styczniu. Jesienią rozpoczynały się dyskusje o tym, jak należy zaktualizować wynagrodzenia. Praktyka z roku 2023 i 2024 powoduje, że te dyskusje mają miejsce znacznie częściej, co trudno nazwać dobrą praktyką w przypadku porządkowania poziomu wynagrodzeń w niektórych branżach. Tym bardziej, że nie ma tutaj mowy, by pracownicy przychodzili do szefów o podwyżkę na poziomie waloryzacji, czyli 56 złotych brutto. Mówimy o znacznie większych kwotach – przyznaje Anna Sudolska, ekspertka rynku pracy.

– Częsta waloryzacja wynagrodzeń miała swoje uzasadnienie w czasach dynamicznie rosnącej informacji. Obecnie nie ma takiej potrzeby – dodaje Anna Sudolska.

Obecnie trwa konsultowanie projektu siatki płac na rok 2025. Propozycja Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej to 4626 złotych brutto.

Jak wybory we Francji mogą wpłynąć na euro?

Po przegranej partii Renaissance Macrona w wyborach do Parlamentu Europejskiego prezydent Francji niespodziewanie ogłosił wcześniejsze wybory parlamentarne, które pierwotnie miały odbyć się w 2027 r.

Wiadomość o wcześniejszych wyborach zaskoczyła rynki, szczególnie ze względu na silny rezultat prawicowego Zjednoczenia Narodowego w wyborach do PE. Jest to bardzo ryzykowne zagranie, które naszym zdaniem ma zwiększyć szanse sprzymierzeńców politycznych Macrona w wyborach prezydenckich w 2027 r. Wydaje się, że zdaniem Macrona skrajna prawica nie podoła zadaniu, pogarszając w ten sposób swój wizerunek wśród głosujących.

Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen prawdopodobnie zwiększy swoją obecność w Zgromadzeniu Narodowym. Obecnie szacuje się, że jej partia zdobędzie w I turze najwięcej głosów, wydaje się jednak, że rywalizacja z lewicowym Nowym Frontem Ludowym będzie zacięta. Mało prawdopodobne, że któryś z komitetów wyborczych zyska samodzielną większość, parlament może więc być zawieszony.

Niepewność stworzyła dość zmienne warunki na rynkach finansowych, a kurs EUR/USD osłabił się od czasu ogłoszenia wyborów. Niepokój z nimi związany uderzył również w złotego. Główny francuski indeks giełdowy, CAC 40, również znacznie spadł, a spread rentowności francuskich i niemieckich obligacji rządowych wzrósł.

Wykres 1: Indeks CAC 40 vs indeks S&P 500 (czerwiec 2023 – czerwiec 2024)1. Indeks CAC 40 vs indeks S&P 500 (czerwiec 2023 – czerwiec 2024)

Źródło: LSEG Datastream Data: 24.06.2024

System wyborczy we Francji

W dniach 30 czerwca i 7 lipca Francja wybierze 577 członków Zgromadzenia Narodowego, czyli niższej izby parlamentu. Wybory odbywają się w jednomandatowych okręgach wyborczych, podobnie jak w USA i Wielkiej Brytanii. Istnieją jednak pewne różnice, przede wszystkim:

  • Jeżeli żaden z kandydatów jednocześnie nie zbierze większości głosów i nie uzyska w danym okręgu poparcia 25% uprawnionych do głosowania, przeprowadzana jest druga tura.
  • W drugiej turze udział biorą zwycięzca pierwszej, kandydat, który uzyskał drugie miejsce, oraz wszyscy pozostali, którzy otrzymali poparcie co najmniej 12,5% uprawnionych do głosowania w danym okręgu. Z tego względu istotna dla wyników wyborów w poszczególnych okręgach będzie frekwencja.

Główne komitety wyborcze

Możemy wyróżnić trzy główne bloki wyborcze: prawicowe Zjednoczenie Narodowe (Rassemblement National, RN), centrowe, prowadzone przez Macrona Ensemble (L’Europe Ensemble, ENS) i lewicowy Nowy Front Ludowy (Nouveau Front Populaire, NFP).

  • Centrum – Ensemble (ENS)

Lider: Emmanuel Macron

Koalicja zbudowana przez Macrona, składająca się z szerokiego spektrum partii centrowych i liberalnych; obecnie największy blok w Zgromadzeniu Narodowym.

Polityka

Blok opowiada się za kontynuacją polityki Macrona: wiek emerytalny podniesiony do 64 lat, ustawodawstwo prorynkowe, probiznesowe i proeuropejskie.

Oczekiwane poparcie

Ze względu na niepopularność Macrona ENS zdobywa w sondażach 18-20% głosów. Szacuje się, że uzyska 70–155 mandatów (obecnie 248).

  • Prawica – Zjednoczenie Narodowe (RN)

Liderka: Marine Le Pen

Zjednoczenie Narodowe jest skrajnie prawicową partią, której w Zgromadzeniu Narodowym przewodzą Marine Le Pen i Jordan Bardella. Obecnie ma 88 mandatów.

Polityka

Antyimigracyjna, populistyczna partia. Planują przywrócić wyższy wiek emerytalny i wprowadzić duże obniżki podatków szacowane na 16 mld EUR. Przyjmą bardziej konfrontacyjną postawę wobec Unii Europejskiej. Bardzo prawdopodobne, że wsparcie dla Ukrainy spadnie.

Oczekiwane poparcie

Szacuje się duży wzrost poparcia, według większości sondaży ok. 35%. Samodzielna większość jest jednak mało prawdopodobna.

  • Lewica – Nowy Front Ludowy (NFP)

Liderzy: Jean-Luc Melenchon (LFI), Olivier Faure (PS), Marine Tondelier (LE), Fabien Roussel (PCF)

Nowy Front Ludowy jest lewicową koalicją tworzoną przez centrolewicową Partię Socjalistyczną (Parti Socialiste, PS), Ekologów (Les Écologistes, LE), skrajnie lewicową Francję Niepokorną (La France Insoumise, LFI) i Francuską Partię Komunistyczną (Parti Communiste Français, PCF). Jest to w dużej mierze transformacja NUPES (Nouvelle Union Populaire Écologique Et Sociale) z 2022 r.

Polityka

Obniżenie wieku emerytalnego do 62 lat, podniesienie płacy minimalnej o 14% i indeksowanie płac inflacją. Wyższe podatki dla zamożnych (najwyższa stawka podatku dochodowego 90%, podatek od bogactwa 3%), zwiększenie wydatków i inwestycji w zieloną energię.

Oczekiwane poparcie

NFP powinien uzyskać w pierwszej turze 27–30% głosów ze względu na wchłonięcie większości lewicowych partii. 

Wykres 2: Zbiorcze wyniki sondaży dotyczące podziału sceny politycznej2. Zbiorcze wyniki sondaży dotyczące podziału sceny politycznej

Źródło: Politico, Ebury Data: 24.06.2024

Możliwe scenariusze wyborów

W prawdopodobnym scenariuszu, w którym żaden z bloków nie zyskuje samodzielnej większości, formacja rządu będzie zależała w dużej mierze od wyników koalicji Ensemble:

  • Jeśli jego pozycja będzie słaba, istnieje spore prawdopodobieństwo, że gaullistyczni Republikanie (Les Républicains, LR) odegrają istotną rolę w formowaniu rządu. Jordan Bardella z RN na razie wyklucza koalicję, może się to jednak zmienić. Koalicja RN-LR wymagałaby zapewne porzucenia przez RN części bardziej ambitnych obietnic wyborczych. Nawet jeśli to Ensemble będzie dla formacji koalicji kluczowe, kiepski wynik wymusi na nim prawdopodobnie kohabitację z lewicą lub skrajną prawicą.
  • Lepszy wynik Ensemble może postawić prezydencki blok polityczny na silniejszej pozycji negocjacyjnej i dać większą szansę na utworzenie mniejszościowego rządu, jego pozycja będzie jednak najpewniej słabsza niż przed wyborami.

Wyniki pierwszej tury zapewne od razu odpowiedzą na pytanie, czy Ensemble przekroczy oczekiwania. Niepopularność Macrona prawdopodobnie utrudni jego partii zdobycie poparcia ukierunkowanych lewicowo głosujących w walce z NFP oraz preferujących prawicową opcję polityczną obywateli w potyczce z RN. Wciąż jednak uważamy, że Ensemble jest na dobrej pozycji, by w razie walki jeden na jednego w drugiej turze wyborów pokonać NFP lub RN. Należy jednak pamiętać, że jeżeli frekwencja będzie wysoka, może dochodzić do starcia trzech bloków w poszczególnych okręgach wyborczych.

Jeśli wierzyć ostatnim sondażom i założyć, że wszyscy głosujący na Republikanów zdecydują się jednak na RN, lewica musiałaby w drugiej turze uzyskać ok. 80% głosów, by zyskać w Zgromadzeniu więcej mandatów niż prawica.

Możliwe reakcje rynków walutowych

  • Brak większości, słabe Ensemble

Jeśli wynik Ensemble będzie słaby, może utworzyć się lewicowa lub prawicowa koalicja. Konieczność osiągnięcia porozumienia między partiami w kontekście przyszłych działań doprowadziłaby to jednak najpewniej do silnego rozmycia postulatów czy to RN, czy NFP. Kompromisy, na jakie musiałyby przystać obie partie, prawdopodobnie sprzyjałyby utrzymaniu silniejszego status quo i nieco mniej ekspansywnej polityce fiskalnej. W efekcie wpływ na rynki byłby neutralny.

  • Brak większości, silne Ensemble

Dobry wynik Ensemble mógłby doprowadzić do uformowania bardzo słabego, kohabitacyjnego i technokratycznego rządu kierowanego przez tę partię lub rządu mniejszościowego, łączącego partie bliskie centrum. Polityka Ensemble była w ostatnich latach stosunkowo korzystna dla rynków, a taki wynik byłby naszym zdaniem zdecydowanie pozytywnym sygnałem dla francuskich aktywów i euro.

  • Większość Zjednoczenia Narodowego

Zaskakująco dobry wynik RN w wyborach do PE wywołał początkowo duże zainteresowanie. Wydaje się jednak, że partia złagodziła swoją retorykę, szczególnie w kontekście polityki fiskalnej. Prawicowa większość byłaby negatywnie odebrana przez rynki, w mniejszym jednak stopniu niż lewicowa. Niemniej taki obrót wydarzeń doprowadziłby naszym zdaniem do osłabienia francuskich aktywów i euro.

  • Większość Nowego Frontu Ludowego

Jest to naszym zdaniem najgorszy scenariusz dla francuskiego rynku akcji i euro; obecnie mało prawdopodobny. Spodziewamy się, że doprowadziłby do gwałtownej wyprzedaży wspólnej waluty. Wynika to z oczekiwań bardzo ekspansywnej polityki fiskalnej NFP i planów zwiększenia opodatkowania najzamożniejszych, co mogłoby spowodować odpływ kapitału.

Powyższym możliwościom przypisaliśmy na podstawie sondaży prawdopodobieństwo oraz oszacowaliśmy ich wpływ na kurs EUR/USD. Wpływ na kurs USD/PLN może być silniejszy zważając na to, że zmiana sentymentu może dodatkowo odbić się na kursie złotego (EUR/PLN).

Scenariusz Prawdopodobieństwo Szacowany wpływ na kurs EUR/USD
Brak większości Słabe Ensemble 45% +0–0,5%
Silne Ensemble 25% +1–2%
Większość Zjednoczenia Narodowego 20% -1–2%
Większość Nowego Frontu Ludowego 10% -2–3%

Autorzy: Michał Jóźwiak, Andres Diaz-Kirk i Matthew Ryan, CFA – analitycy Ebury

Nowy zarząd Polskiej Grupy Motoryzacyjnej

W środę 26 czerwca br. w Białymstoku odbyło się Walne Zebranie Członków Polskiej Grupy Motoryzacyjnej (PGM), podczas którego podsumowano działania za 2023 rok, wybrano nowy zarząd oraz przedstawiono plany na przyszłość.

Polska Grupa Motoryzacyjna (PGM) to działające od 8 lat największe ogólnopolskie Stowarzyszenie oraz Krajowy Klaster Kluczowy zrzeszający obecnie blisko 80 najlepszych polskich fabryk motoryzacyjnych i firm inżynierskich. Odgrywa kluczową rolę w budowaniu potencjału i konkurencyjności polskiego przemysłu motoryzacyjnego na arenie międzynarodowej.

Podczas Walnego Zebrania Członków Polskiej Grupy Motoryzacyjnej podsumowano działania i osiągnięcia z minionego roku, wybrano również nowy Zarząd na kolejną kadencję. Prezesem PGM został Krzysztof Frelek, Prezes firmy FA Krosno S.A.

„Jestem zaszczycony możliwością objęcia stanowiska Prezesa Polskiej Grupy Motoryzacyjnej. Wierzę, że wspólnymi siłami jesteśmy w stanie sprostać wyzwaniom współczesnego rynku, dalej rozwijać polską branżę motoryzacyjną i umacniać pozycję PGM nie tylko w Polsce, ale także za granicą jako organizacji wspierającej i promującej działalność Członków Stowarzyszenia. Moje priorytety to działania na rzecz polskich firm, by nadal były postrzegane przez zagranicznych inwestorów jako atrakcyjny partner do współpracy ze względu na opłacalne koszty produkcji. Rozwój współpracy branży motoryzacyjnej ze zbrojeniową i zwiększenie zaangażowania kobiet w naszej organizacji to również cele, które chciałbym realizować” – powiedział Krzysztof Frelek.

Dotychczasowy Prezes PGM, Adam Sikorski, zakończył swoją kadencję Prezesa Zarządu, ale będzie nadal aktywnie działał na rzecz Stowarzyszenia jako Członek Zarządu.

„W dobrze zarządzanej organizacji co pewien czas niezbędne są zmiany, by mogła się rozwijać i jeszcze skuteczniej, z większą energią realizować swoje cele. Stery w PGM przejmuje Krzysztof Frelek, który wnosi do organizacji wieloletnie doświadczenie w branży motoryzacyjnej. Ze swojej strony deklaruję, że z równym zaangażowaniem jak dotychczas będę działał w Zarządzie na rzecz firm zrzeszonych w PGM” – powiedział Adam Sikorski, Właściciel PZL SĘDZISZÓW S.A., Prezes i Wspólnik UNIMOT S.A., Prezes Zarządu PGM I i II kadencji.

PGM systematycznie poszerza grono swoich Członków. Aktualnie do organizacji należy już blisko 80 polskich fabryk motoryzacyjnych z całej Polski. Rozwój Stowarzyszenia to doskonała okazja, by powiększyć skład Zarządu z 5 do 8 osób. W jego skład, oprócz Adama Sikorskiego i Krzysztofa Frelka, weszli też:

  • Aneta Gorszwa – Prezes i Wspólnik firmy MAGNETIX LAMINATION Sp. z o.o.,
  • Barbara Sztyler – Dyrektor Generalna firmy SIEROSŁAWSKI GROUP, Członek Zarządu PGM II kadencji,
  • Henryk Michalik – Dyrektor Operacyjny firmy MICHAEL Teresa Michalik,
  • Leszek Chyła – Prezes i Wspólnik firmy EFT GROUP Sp. z o.o.,
  • Karol Zielonka – Dyrektor Sieci Badawczej Łukasiewicz – Przemysłowy Instytut Motoryzacji, Wiceprezes Zarządu PGM I i II kadencji,
  • Piotr Borucki – Prezes i Wspólnik firmy TIP-TOPOL Sp. z o.o., Członek Zarządu PGM II kadencji.

Walne Zebranie Członków Polskiej Grupy Motoryzacyjnej w Białymstoku to także podsumowania. Niezwykle intensywny 2023 rok to szereg inicjatyw, mających na celu wsparcie firm zrzeszonych w PGM i zwiększenie aktywności na arenie międzynarodowej – inicjowanie współpracy z unijnymi instytucjami, decydentami, nawiązywanie kontaktów z partnerami biznesowymi. Stowarzyszenie przeprowadziło szereg spotkań o charakterze edukacyjnym, informacyjnym, służących wymianie doświadczeń, poświęconych najbardziej gorącym tematom związanym m.in. z koniecznością dostosowania działalności firm do unijnego i krajowego prawodawstwa. PGM uczestniczyła również w charakterze partnera w projekcie międzynarodowym Rec-N-Comp, zrealizowała dla swoich członków 8 misji zagranicznych i 4 wspólne stoiska na wydarzeniach branżowych.

„Chcielibyśmy kontynuować nasze działania i zintensyfikować je szczególnie w obszarze misji gospodarczych, dzięki którym wymieniamy doświadczenia z zagranicznymi partnerami. Dzięki tym niezwykle cennym kontaktom możemy przenieść na polski grunt nowe rozwiązania, ale jednocześnie podzielić się naszymi osiągnięciami. Zaznaczamy swoją obecność w Europie jako prężnie działające polskie firmy i liczący się gracz na europejskim rynku” – zapowiada Bartosz Mielecki, Dyrektor Zarządzający PGM.

Wall Street kończy dzień na plusach, jen pod presją, Australia walczy z inflacją

Wall Street zakończyła środowy handle na umiarkowanych plusach. Zauważalny był wzrost rentowności amerykańskich obligacji rządowych na długim końcu krzywej dochodowości. 10-letnie „papiery” urosły powyżej 4,34 podczas gdy jeszcze we wtorek ustanowiły lokalne minima na 4,21. Tendencja na rynku długu była widoczna również w innych krajach. Rozpoczęło się do Australii, gdzie inflacja zaskoczyła wyższym wynikiem a rynek zaczął spekulować o możliwej podwyżce stóp przez RBA w sierpniu. Na rynku walutowy para USD/JPY urosła powyżej 160,00 i ty samym wzmogły się obawy o możliwą interwencję ze strony BoJ.

W mediach pojawiły się pierwsze komentarze dotyczące sytuacji na rynku FX w związku z kolejną falą deprecjacji japońskiego jena. Japoński wiceminister finansów Masato Kanda zaznaczył wczoraj, że urzędnicy pilnie obserwują rynki walutowe i w razie potrzeby podejmą odpowiednie kroki. Określił ostatni ruch jena jako „gwałtowny” i „jednostronny”, ale nie powiedział, że był nadmierny. Bank Japonii wskazał ostatnio, że prawdopodobnie ponownie podniesie stopy procentowe w lipcu i zacznie ograniczać zakupy obligacji. Jednak restrykcyjna polityka Fed i duża różnica stóp procentowych między USD a JPY nadal wywiera presję na japońska walutę. Różnica między rentownością 10-letnich obligacji USA i Japonii wynosi około 300 punktów bazowych.

Dolar australijski zyskał wczoraj w nocy po publikacji wskaźnika inflacji. W ujęciu rok do roku indeks CPI urósł do poziomu 4 proc. podczas gdy oczekiwania wskazywały na wzrost do 3,8 proc. z 3,6 proc. w kwietniu. To spowodowało, że rynek zaczął mocniej spekulować o możliwych podwyżkach stóp procentowych przez RBA. Wycena rynkowa obecnie urosła do ponad 30 proc. szans na realizację takiego scenariusza na sierpniowym posiedzeniu. Bank Rezerw Australii cały czas podkreślał ryzyko podwyższonej inflacji i nie wykluczał żadnej z opcji. AUD zyskał względem głównych walut. Para EUR/AUD znalazła się wczoraj najniżej od roku.

Dola amerykański zyskiwał wczoraj na wartości. Notowania EUR/USD spadły w okolice 1,0660 i tym samym przetestowały minima z ostatnich tygodni. Euro jest słabe ze względu na prowadzoną politykę EBC, słabe perspektywy gospodarcze a także ze względu na ryzyko polityczne. Przypomnijmy, że w niedzielę odbędą się przedterminowe wybory we Francji. Rośnie ryzyko, że partia Le Pen osiągnie dobry wynik. Ostatnie sondaże wskazują, że skrajnie prawicowe Zjednoczenie Narodowe prowadzi z poparciem na poziomie ok 34 proc. Z kolei obóz polityczny obecnego prezydenta może liczyć na wynik w okolicach 22 proc.

Na dziś zaplanowane publikacje tygodniowych danych z amerykańskiego rynku pracy, zamówienia na dobra trwałe a także finalny odczyt PKB za I kwartał. O stopach procentowych będzie decydować Bank Czech (oczekiwana redukcja z 5,25 proc. do 5 proc., Bank Turcji (prognozy wskazują stabilizację na poziomie 50 proc.) a także Riksbank (brak zmian). Przed południem poznamy wyniki koniunktury w strefie euro.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

CloudFerro wspiera Europejską Agencję Kosmiczną w projekcie dla Filipin

  • Europejska Agencja Kosmiczna i Komisja Europejska zainaugurowały projekt CopPhil, którego celem jest zwiększenie wykorzystania danych z obserwacji Ziemi programu Copernicus w Filipinach w celu zmniejszenia zagrożeń związanych ze zjawiskami pogodowymi i zmianą klimatu w tym rejonie świata. Projekt będzie wspierał wdrożenie zaawansowanej technologii, aby pomóc filipińskiej administracji publicznej, instytucjom i podmiotom komercyjnym w zapobieganiu klęskom żywiołowym, ochronie środowiska i zarządzaniu zasobami krajowymi.
  • Projekt obejmuje trzy elementy: dostarczenie repozytorium danych satelitarnych dla Filipin – Copernicus Mirror Site, realizację usług pilotażowych oraz zapewnienie wsparcia technicznego.
  • CloudFerro, polski dostawca usług w chmurze, zapewnia infrastrukturę IT dla repozytorium danych satelitarnych (Copernicus Mirror Site) na potrzeby projektu.

Copernicus to unijny program obserwacji Ziemi, w ramach którego analizowane są różne aspekty naszej planety, a w tym jej środowisko i zmiany w nim następujące. Program zapewnia bezpłatny i otwarty dostęp do danych przekazywanych głównie przez satelity konstelacji Sentinel, zaprojektowane specjalnie dla tego programu. Pozyskane w ten sposób dane umożliwiają podejmowanie bardziej świadomych działań w wielu obszarach, takich jak zarządzanie kryzysowe, opieka zdrowotna, rolnictwo, środowisko i wiele innych, mając kluczowy wpływ na społeczeństwo, klimat i gospodarkę. Program Copernicus stanowi istotne wsparcie dla międzynarodowych i krajowych organizacji, administracji publicznej oraz twórców aplikacji wykorzystujących dane satelitarne.

W ramach unijnej strategii Global Gateway, mającej na celu inwestycje w infrastrukturę cyfrową, energetyczną i transportową na całym świecie, Europejska Agencja Kosmiczna i Komisja Europejska uruchomiła projekt dla Filipin – CopPhil. Jego głównym celem jest zwiększenie wykorzystania danych z programu Copernicus i wsparcie filipińskich władz, organizacji i przedsiębiorstw w wykorzystaniu pełnego potencjału tych danych, a co za tym idzie, zwiększenie zdolności do zarządzania zasobami naturalnymi oraz gotowości na wypadek katastrof naturalnych. Dzięki takim działaniom, europejska wspólnota otwiera też nowe możliwości inwestowania podmiotom sektora prywatnego państw unijnych.

Kluczowym elementem projektu CopPhil jest dostarczane przez polskie CloudFerro repozytorium W ramach projektu opracowane zostaną także narzędzia i usługi wykorzystujące otwarte dane z obserwacji Ziemi i technologię geoprzestrzenną.

„Jako strategiczny partner ESA, zapewniamy infrastrukturę IT do przechowywania i udostępniania danych w ramach projektu CopPhil. We współpracy z naszymi partnerami Urbetho CF i Indra, przeprowadzimy również szkolenia stacjonarne i online w zakresie przetwarzania danych z programu Copernicus przy użyciu zasobów chmurowych i zaawansowanych narzędzi. Jesteśmy przekonani, że dzięki projektowi wszystkie strony odniosą obopólne korzyści w wielu obszarach: zarządzania kryzysowego, monitorowania wybrzeży, łagodzenia zmian klimatu i wielu innych”  – komentuje Artur Bargieł, Project Manager w CloudFerro.

CophPhil obejmuje także uruchomienie trzech pilotażowych projektów w obszarach priorytetowych dla Filipin, takich jak monitorowanie ruchów gruntu, pokrycie terenu, mapowanie lasów i upraw oraz monitorowanie siedlisk bentosowych, zgodnie z  nadrzędnymi celami ograniczania ryzyka klęsk żywiołowych, adaptacji do zmian klimatu, ochrony środowiska i zapewnienia bezpieczeństwa żywności.

Po zakończeniu serii szkoleń i projektów pilotażowych, platforma i infrastruktura techniczna CopPhil zostanie przekazana Filipińskiej Agencji Kosmicznej. Upoważnione instytucje i użytkownicy  zyskają dostęp do danych z satelitów Sentinel i zaawansowanych narzędzi przetwarzania, zamieszczonych w dostarczonej przez CloudFerro prywatnej chmurze,

„Opracowane przez CloudFerro rozwiązania pozwalają na efektywne udostępnianie ogromnych kolekcji danych w kontrolowanym środowisku. Dzięki skutecznemu połączeniu narzędzi opensource i budowie oprogramowania zoptymalizowanego pod kątem wykrywania, katalogowania i wydawania danych obserwacji Ziemi, możemy zbudować dedykowaną platformę w Filipinach. Rozwiązanie to będzie aktywną kopią przechowującą podzbiór danych obserwacji Ziemi, pozyskującą dane w trybie ciągłym z platformy Copernicus Dataspace Ecosystem” – dodaje Paweł Markowski, Architekt Systemów IT i Dyrektor ds. Rozwoju Oprogramowania w CloudFerro.

Zakres geograficzny inicjatywy CopPhil obejmie całe Filipiny, w tym wyspy i obszary morskie –  łącznie ponad 1,8 miliona kilometrów kwadratowych i ponad 109 milionów ludzi. To niezwykle ważny projekt dla tego regionu, ponieważ na Filipinach klimat wpływa na życie mieszkańców w dużo większym stopniu niż w innych częściach świata. Gwałtowne zjawiska pogodowe już dziś zagrażają milionom ludzi i mają negatywny wpływ na gospodarkę opartą na rolnictwie, a w przyszłości mogą także zmusić do masowej emigracji klimatycznej mieszkańców rejonów zagrożonych wysokimi temperaturami lub powodziami. Pozyskiwanie danych dotyczących zasobów leśnych, jakości upraw i innych gruntów, dna oceanów czy rzek z tak ogromnych obszarów i wykorzystanie ich w ramach projektu CopPhil znacząco zwiększy zdolność reagowania na niebezpieczne zdarzenia, pozwoli świadomie planować życie społeczne i gospodarcze, a jednocześnie zmniejszy podatność na zagrożenia.

Gekko Photonics wkracza na rynek z przełomowym urządzeniem do optycznej diagnostyki chemicznej nowej generacji

Gekko Photonics, polska spółka technologiczna, która opracowała autorskie urządzenie do optycznej diagnostyki chemicznej nowej generacji, realizuje pierwsze projekty dla branży chemicznej. Autorska platforma technologiczna wykorzystująca m.in. spektroskopię Ramana pozwala bardzo dokładnie, w czasie rzeczywistym mierzyć parametry produkcji, zapewniając nieporównywalnie lepszą kontrolę jakości i optymalizację produkcji. Spółka realizuje obecnie projekty dla producentów chemii specjalistycznej oraz chemii gospodarczej, a w planach na ten rok ma również wdrożenia na rynkach pozaeuropejskich.

Rozwiązanie opracowane przez Gekko Photonics to odpowiedź na wyzwania stojące przed przemysłem zarówno w obszarze automatyzacji produkcji, jak i zmieniających się wymogów jakościowych i środowiskowych. Technologia wykorzystująca m.in. spektroskopię Ramana daje bardzo dokładny, nieinwazyjny i szybki pomiar w czasie rzeczywistym, na dowolnym etapie produkcji. Urządzenie stworzone przez inżynierów i programistów pozwala na identyfikację i pomiar do 93% substancji występujących w przemyśle, a wyniki analizy są w dostępne maksymalnie w minutę. Cała platforma jest zautomatyzowana, jej obsługa nie wymaga specjalistycznej obsługi, a co najważniejsze przygotowywania próbek, dzięki czemu firmy oszczędzają pieniądze, zasoby ludzkie i czas.

Nasze rozwiązanie to efekt wieloletniego doświadczenia w realizacji projektów technologicznych. Nasz interdyscyplinarny zespół zaprojektował urządzenie dostosowane do potrzeb przemysłu. Pierwsze wdrożenia potwierdziły efektywność rozwiązań technologicznych oraz wymierne korzyści dla naszych klientów. To między innymi nawet o 30% niższe koszty utylizacji odpadów oraz trzykrotnie większy zakres mierzonych parametrów, co ma szczególne znaczenie dla optymalizacji produkcji oraz dostosowywania jej do wymogów środowiskowych. Rosnące zainteresowanie Spectrally ze strony polskich i zagranicznych firm potwierdza, że weszliśmy na rynek z atrakcyjnym produktem i w odpowiednim czasie – zaznacza Robert Stachurski, CEO Gekko Photonics.

Innowacyjne rozwiązanie polskiej spółki wyróżnia się na tle konkurencji, a jako jedyne na rynku pozwala na realizację dokładnej, szybkiej i zautomatyzowanej diagnostyki w modelu abonamentowym. Dzięki wykorzystaniu autorskiej technologii spektroskopii, wykorzystującej m.in. spektroskopię Ramana odbiciową i transmisyjną oraz spektroskopię SERS, urządzenie Gekko Photonics bezinwazyjnie i błyskawicznie identyfikuje składniki chemiczne w produktach przemysłowych. Wychwytuje nie tylko czyste substancje, ale także mieszaniny kilku substancji, a pomiary nie wymagają przygotowywania próbek czy zatrzymywania produkcji. Dokładność i szybkość pomiaru w połączeniu z automatyzacją kontroli jakościowej i ilościowej pozwala optymalizować i usprawniać procesy produkcji. Spectrally pomaga więc w transformacji przemysłu do przemysłu 4.0.

Europejski rynek kontroli jakości w przemyśle chemicznym (wg. raportu futuremarketinsights) jest warty 15,6 mld USD. Globalnie to 52,19 mld USD. W Polsce branża chemiczna stanowi ponad 18 proc. całości przemysłu. Tworzy ją ok. 13 tys. firm. Wartość produkcji sprzedanej polskiej chemii to około 488 mld PLN. Ta znacząca gałąź przemysłu wskazuje obecnie na konieczność zwiększenia konkurencyjności oraz wyzwania w obszarze wypełniania lub dostosowywania się do wymogów środowiskowych.

Bio Planet zamyka pierwszy kwartał ze wzrostem przychodów i na dobrym plusie

Bio Planet S.A podsumowuje pierwszym kwartał 2024 roku, w którym Spółka ponownie poprawiła wyniki. Pozycja Firmy sukcesywnie umacnia się, między innym dzięki decyzjom o inwestycjach i konsolidacji rynku rozpoczętej w 2023 roku. W pierwszym kwartale przychody Bio Planet wyniosły 77,1 mln zł i były o 12 % wyższe niż w pierwszym kwartale 2023 roku, kiedy wyniosły 69,0 mln zł. Spółka wprowadziła do oferty ponad 300 nowych pozycji pochodzących od stałych partnerów, a także pod przejętą marką NaturaVena. W opinii Bio Planet zwiększenie asortymentu pozytywnie wpłynie na sprzedaż w nadchodzących miesiącach.

„Początek 2024 roku oceniamy pozytywnie. Po raz kolejny powiększyliśmy sprzedaż o 12% r/r, osiągając tym samym przychody na poziomie ponad 77 mln, w porównaniu z 69 mln w roku poprzednim. W realizacji dobrych wyników w kolejnych miesiącach powinien pomóc nam niski kurs euro. Utrzymanie się waluty na podobnych do obecnych poziomach będzie miało dodatni wpływ na przyszłe wyniki Spółki ze względu na dużą liczbę towarów i surowców kupowanych przez Spółkę zagranicą” – mówi Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

Przychody netto ze sprzedaży Spółki w I kwartale 2024 roku wzrosły o 10,7 % w porównaniu do I kwartału w roku ubiegłym, zaś koszty wzrosły o 11,8 %. Zysk netto Spółki za I kwartał 2024 roku był o 2,1 % niższy niż osiągnięty w analogicznym okresie w roku 2023. Największy wpływ na niższy wzrost zysku miały rosnące koszty związane z wynagrodzeniami i usługami obcymi.

„Na początku 2024 roku najważniejszą decyzją jaką podjęliśmy było podpisanie z Santander Bank Polska S.A., umowy o kredyt, który został przeznaczony na wcześniejszą spłatę
3 kredytów inwestycyjnych. Konsolidacja ma na celu optymalizację rat kredytowych i osiągnięcie lepszych parametrów w wynikach finansowych Spółki” –
mówi Sylwester Strużyna, Prezes Zarządu Bio Planet S.A.

Dobre wyniki i coraz mocniejsza pozycja rynkowa motywują do podejmowania kolejnych działań. Najważniejszym celem Spółki na najbliższe miesiące jest optymalizacji pracy magazynu i udoskonaleniu usług dropshippingowych. W opinii Zarządu te działania w dłuższej perspektywie przełożą się na poprawę rentowności Spółki.

Bio Planet S.A. jest obecnie liderem wśród dostawców żywności ekologicznej w Polsce. Działalność spółki koncentruje się na konfekcjonowaniu oraz dystrybucji żywności ekologicznej. W ofercie posiada ok. 8,0 tys. indeksów sprzedażowych obejmujących produkty trwałe oraz produkty świeże. Od 2007 roku produkty Bio Planet S.A. posiadają certyfikat AGRO BIO TEST, który jest podstawą kwalifikowania żywności oferowanej przez Spółkę jako żywności ekologicznej (żywności bio).

Bank Pekao organizuje emisję obligacji za 1 mld zł dla KGHM Polska Miedź

Bank Pekao S.A. organizuje kolejną emisję obligacji polskiego giganta KGHM Polska Miedź S.A. Na polski rynek skierowane zostały 7-letnie papiery o łącznej wartości nominalnej 1 mld zł, w ramach programu emisji do maksymalnej kwoty 4 mld zł.

Obligacje zostały wyemitowane 26 czerwca 2024 r., a datę wykupu określono na 26 czerwca 2031 r. Oprocentowanie papierów będzie równe stawce 6-miesięcznego WIBOR-u, powiększonej o 125 punktów bazowych marży. Oferta obligacji była skierowana do wybranych inwestorów instytucjonalnych, będących inwestorami kwalifikowanymi w rozumieniu rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej.

Po pięciu latach nieobecności KGHM powraca na lokalny rynek kapitałowy w wielkim stylu, plasując obligacje o długim tenorze, benchmarkowej kwocie i z bardzo atrakcyjną marżą, a jednocześnie pozostawiając inwestorów z apetytem na kolejne emisje – mówi Piotr Wochniak, dyrektor Departamentu Rynków Finansowych w Banku Pekao.

Cieszymy się, że po raz kolejny możemy aktywnie zaangażować się w pozyskanie finansowania dla polskiego giganta KGHM i mamy nadzieję na kolejne wspólne transakcje –dodaje Beata Frankiewicz-Boniecka, dyrektor Departamentu Klientów Strategicznych w Banku Pekao.

Bank Pekao pełnił rolę współorganizatora i dealera emisji. Obligacje zostaną wprowadzone do alternatywnego systemu obrotu GPW w ramach Catalyst najpóźniej 31 sierpnia 2024 r.

KGHM Polska Miedź to jeden z największych w Europie producentów miedzi i jeden
z globalnych liderów w wydobyciu srebra. Spółka prowadzi projekty górnicze na trzech kontynentach. W 2023 roku skonsolidowane przychody KGHM wyniosły 33,5 mld zł.

Ubezpieczyciele wypłacili 12 mld odszkodowań po I kwartale 2024 r.

Po I kwartale 2024 r. Polacy otrzymali prawie 12 mld zł odszkodowań i świadczeń ubezpieczeniowych. To o 6,3 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2023 r. – wynika z danych Polskiej Izby Ubezpieczeń (PIU). Systematycznie rośnie liczba ubezpieczonych Polaków.

Kluczowe liczby:

  • 11,9 mld złdla poszkodowanych, w tym:
    • 4,2 mld złz ubezpieczeń na życie
    • 5,1 mld złz ubezpieczeń komunikacyjnych (OC+AC)
    • 2,6 mld złz pozostałych ubezpieczeń
  • Na ubezpieczenia Polacy przeznaczyli (składka przypisana brutto): 21,9 mld zł, o 9,1 proc. więcej niż rok wcześniej.
  • 100,6 mld złaktywów ubezpieczyciele ulokowali w obligacjach i innych papierach wartościowych o stałej kwocie dochodu, wspierających gospodarkę i finanse publiczne.
  • Ponad 18,2 mld złaktywów było ulokowanych w akcjach spółek z GPW i innych papierach o zmiennej kwocie dochodu.
  • Ponad 450 mln złpodatku dochodowego zapłacili ubezpieczyciele.

Ubezpieczenia na życie

W pierwszym kwartale 2024 r. 23 mln Polaków miało ubezpieczenie na życie, w tym 11,9 mln w ramach ubezpieczeń grupowych. To liczba porównywalna z poprzednim rokiem. Ogółem składka z ubezpieczeń na życie wyniosła 5,9 mld zł, co stanowi wzrost o 6,0 proc. r/r. Wypłaty odzwierciedlają aktualną sytuację związaną ze śmiertelnością Polaków.

Polacy więcej wydają na ubezpieczenia na życie. Systematycznie rośnie zainteresowanie produktami ochronnymi i wypadkowymi. To dobrze, bo o ubezpieczeniach na życie powinniśmy myśleć jako o poduszce finansowej na wypadek naszej śmierci lub poważnej choroby. Zwłaszcza, że rodzinie w takiej sytuacji trudno się utrzymać z jednej pensji. Polacy nie mają oszczędności i są bardzo zadłużeni – mówi Jan Grzegorz Prądzyński, prezes zarządu PIU. – Równolegle maleje udział produktów o charakterze oszczędnościowym i inwestycyjnym. A to niedobra tendencja, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę zmiany demograficzne. Ubezpieczenia to instrument długofalowego oszczędzania, zwłaszcza dla osób o niskich i średnich dochodach. Mogą skutecznie np. budować poduszkę finansową na starość – dodaje.

Stopa zastąpienia w 2022 r. wynosiła 56,6 proc. Gdy przełożymy to na przeciętne zarobki, to na emeryturze otrzymamy połowę pensji. To za mało, by godnie żyć i móc finansować m.in. rosnące potrzeby zdrowotne związane z wiekiem. Na ten problem PIU zwraca uwagę w najnowszym raporcie „Polacy i ryzyko – jak się ubezpieczamy. Luka ubezpieczeniowa w Polsce”. Na podstawie danych ZUS, PIU stwierdziła, że na emeryturze tylko połowę czasu przeżyjemy w dobrym zdrowiu.

Analiza PIU pokazuje też m.in., jaka powinna być suma ubezpieczenia w ubezpieczeniach na życie. Nie może być ona niższa niż wysokość pozostawianych zobowiązań, a także powinna ułatwić utrzymanie się rodziny przez kilkanaście miesięcy do nawet kilku lat, w zależności od możliwości zarobkowych głównego utrzymującego gospodarstwo domowe. W przypadku poważnego zachorowania kwota świadczenia powinna pozwolić na pokrycie dodatkowych kosztów leczenia, rehabilitacji czy też zmiany pracy na mniej obciążającą. Zakładając średnie wartości wynagrodzenia, zadłużenia i oszczędności Polaków, przeciętna suma ubezpieczenia na wypadek śmierci powinna wynosić ok. 330 tys. zł.

Ogromne znaczenie ma budowanie odporności rodzin na wypadek śmierci czy poważnej choroby oraz długookresowe oszczędzanie. Nie zapominajmy, że ubezpieczenia na życie są też źródłem długoterminowego kapitału, bardziej odpornego na wszelkiego rodzaju kryzysy i cykle gospodarcze w porównaniu z kapitałem bankowym. Właśnie dlatego w Europie Zachodniej stworzono dobre warunki dla rozwoju ubezpieczeń, żeby kapitał ulokowany w tych produktach był kotwicą dla gospodarki. A więc zmniejszenie luki w tym obszarze nie tylko wzmacnia finansowo polskie rodziny, ale przyniesie realne korzyści dla gospodarki. Chcielibyśmy, by tak jak w krajach Europy Zachodniej obowiązywały zachęty podatkowe dla ubezpieczeń na życie. Pracodawca mógłby zaliczyć opłaconą pracownikowi polisę grupową w koszty uzyskania przychodu i obniżyć sobie w ten sposób podatek. Pracownika można by zwolnić z podatku dochodowego w związku z korzyścią majątkową, jaką ma dzięki ubezpieczeniu grupowemu – mówi Jan Grzegorz Prądzyński.

Ubezpieczenia komunikacyjne

W ubezpieczeniach majątkowych największą część odszkodowań stanowią ubezpieczenia komunikacyjne. Odszkodowania i świadczenia z obowiązkowego OC komunikacyjnego wyniosły w I kwartale 2024 r. 3,03 mld zł i były o 13,2 proc. większe niż rok temu w analogicznym okresie. Jednocześnie pomimo wzrostu kosztów szkód, średnia składka w ubezpieczeniu OC komunikacyjnym wzrosła jedynie o 3,7 proc. i wyniosła 527 zł. Średnia szkoda z OC komunikacyjnego wzrosła o 12,7 proc. w stosunku do zeszłego roku i po I kwartale br. wynosi 9 960 zł.

W ubezpieczeniach komunikacyjnych spodziewamy się korekt. Inflacja, rosnące koszty likwidacji szkód, w tym procedur medycznych muszą znaleźć odzwierciedlenie w składkach, do czego ubezpieczycieli obligują regulacje i nadzór. Spodziewamy się, że w 2024 r. ceny ubezpieczeń komunikacyjnych będą szybciej rosły – mówi Jan Grzegorz Prądzyński.

Odszkodowania z autocasco wyniosły 2,1 mld zł, czyli o 19,8 proc. więcej niż w tym samym okresie 2023 r.

Inne ubezpieczenia majątkowe

Po I kwartale 2024 r. odszkodowania związane z żywiołami oraz pozostałymi szkodami rzeczowymi wyniosły 0,9 mld zł, czyli tylko o 1 proc. więcej niż rok temu. Pierwszy kwartał br. był stosunkowo spokojny.

Spokojny pierwszy kwartał roku nie powinien uśpić naszej czujności. Już w kwietniu i maju przyjęliśmy ponad 20 tys. zgłoszeń szkód związanych z falą przymrozków. Ryzyko klimatyczne towarzyszy nam stale w zmiennym natężeniu. Mamy średnio 49 proc. ubezpieczonych nieruchomości. Wiele z nich jednak jest niedoubezpieczonych. Szacunki rynkowe pokazują, że dotyczy to nawet 3 na 10 nieruchomości. Niedoubezpieczenie wynosi nawet kilkadziesiąt procent. W obliczu zmieniającego się klimatu ubezpieczenia to jedyna forma zapewnienia sobie pewnej rekompensaty strat, które możemy w związku z gwałtowną pogodą ponieść – mówi Andrzej Maciążek, wiceprezes zarządu PIU.

Zyski w 2023 r.

W I kw. 2024 r. ubezpieczyciele odprowadzili do budżetu państwa ponad 450 mln zł podatku dochodowego. Wypracowali w tym czasie niemal 1,7 mld zł zysku netto.

Przykłady szkód ubezpieczeniowych z I kwartału 2024 r.

Rodzaj polisy Składka Zdarzenie Pomoc dla poszkodowanych
Ubezpieczenie NNW 25,90 zł (rocznie) Dziecko w wieku 4 lat wysiadając z samochodu, upadło i złamało nogę w kości piszczelowej lewej Wypłacone świadczenie: 600 zł
OC 767,85 zł (rocznie) Pojazd dostawczy wjechał na przejazd kolejowy, nie ustępując pierwszeństwa szynobusowi Wypłacone odszkodowanie: 199 752 zł
AC 1 079,54 zł (rocznie) Samochód został skradziony z parkingu prywatnej posesji  Wypłacone odszkodowanie: 159 000 zł
MINI FLOTA 6 701,28 zł (rocznie) Kierujący pojazdem zasnął za kierownicą i przejechał na drugą stronę ulicy, uderzając czołowo w autokar Wypłacone odszkodowanie:
111 500 zł
OC w życiu prywatnym 52 zł (rocznie) Pies ubezpieczonego wbiegł pod samochód, uszkadzając zderzak i pokrywę silnika Wypłacone odszkodowanie:
37 047,51 zł
OC w życiu prywatnym 55 zł (rocznie) Ubezpieczony, jadąc rowerem, uderzył w samochód, uszkadzając jego lewą stronę, m.in. drzwi przednie i tylne Wypłacone odszkodowanie:
5 994,68 zł
OC w życiu prywatnym 52 zł (rocznie) W wyniku awarii w ubezpieczonym lokalu doszło do zalania mieszkania poniżej Wypłacone odszkodowanie:
4 004,58 zł
Ubezpieczenie domu 230,68 zł (rocznie) Pożar domu, który powstał na skutek zapalenia się sadzy w kominie Wypłacone odszkodowanie:
117 666,69 zł
Ubezpieczenie domu 312,08 zł (rocznie) W skutek zwarcia w grzejniku elektrycznym doszło do pożaru w mieszkaniu Wypłacone odszkodowanie:
53 610,51 zł
Ubezpieczenie domu 771,24 zł (rocznie) Podczas nieobecności domowników doszło do kradzieży z włamaniem. Wyrwano ze ścian urządzenia alarmowe w prawie całym domu Wypłacone odszkodowanie:
52 184,89 zł
Ubezpieczenie działalności gospodarczej 1 318,06 zł (rocznie) Podczas próby doczyszczenia firmowego sprzętu doszło do upadku, a tym samym do uszkodzenia głowicy lasera Wypłacone odszkodowanie:
38 683,50 zł
Ubezpieczenie działalności gospodarczej 100 zł (rocznie) Ulewne deszcze i wiatr uszkodziły dach, wskutek czego doszło do zalania lokalu (biuro nieruchomości) Wypłacone odszkodowanie:
4 802,35 zł
Ubezpieczenie działalności gospodarczej 3 920 zł (rocznie) Podczas intensywnych opadów deszczu doszło do zalania pomieszczeń klubu sportowego: 3 pokoje, korytarz, przedsionek Wypłacone odszkodowanie:
15 536,44 zł
Ubezpieczenie na życie indywidualne 80 zł (miesięcznie) Śmierć osoby ubezpieczonej w wyniku wypadku samochodowego Wypłacone świadczenie:
110 000 zł
Ubezpieczenie na życie indywidualne 85 zł (miesięcznie) Śmierć ubezpieczonego na skutek zawału mózgu Wypłacone świadczenie:
35 000 zł
Ubezpieczenie na życie, umowa grupowa 90 zł (miesięcznie) Upadek z drabiny Wypłacone świadczenie z tytułu całkowitego inwalidztwa:
200 000 zł
Ubezpieczenie na życie, umowa grupowa 50 zł (miesięcznie) U ubezpieczonej zdiagnozowano raka piersi Wypłacone świadczenie:
70 000 zł
Ubezpieczenie na życie, umowa grupowa 60 zł (miesięcznie) Na poszkodowanego spadła petarda Wypłacone odszkodowanie z tytułu inwalidztwa: 12 000 zł

 

Mobilna wizytówka firmy – dlaczego warto postawić na samochód z segmentu premium?

Flota samochodów firmy może świadczyć nie tylko o profilu jej działalności, ale także stanowić jej wizytówkę. Dotyczy to zwłaszcza samochodów premium, które mogę podkreślać pozycję firmy na rynku oraz fakt, że dana marka dobrze prosperuje. 

Wiele firm posiada mniejsze lub większe floty samochodów. Są one niezbędnym narzędziem związanym z działalnością danego przedsiębiorstwa. W przypadku średnich i dużych firm do floty należą często również samochody premium, którymi porusza się kadra zarządzająca, czyli menedżerowie, dyrektorzy czy prezesi zarządu. Czy samochód premium może stanowić mobilną wizytówkę firmy i jak wpływa on na jej postrzeganie?Mercedes EQS SUV Premium Superauto.pl alt: Auta Premium w leasingu dla firm

Dlaczego warto posiadać samochód marki premium w firmie?

Posiadanie samochodu premium w swojej flocie jest mile widziane głównie ze względów wizerunkowych. Udając się na spotkanie biznesowe z ważnymi kontrahentami już na wstępie jesteśmy lepiej odbierani wysiadając z samochodu marki premium. Producenci aut premium kojarzeni są bowiem z prestiżem, luksusem i dbałością o szczegóły, a zatem te cechy – zgodnie z regułą pierwszego wrażenia – przechodzą na nas i naszą firmę. Ponadto, auta premium są utożsamiane z nowymi technologiami, a zatem posiadanie ich w firmie również może wpływać na postrzeganie jej jako innowacyjnej. Szczególnie w przypadku firm świadczących usługi kojarzące się z prestiżem, jak zawody prawnicze, doradztwo podatkowe czy nieruchomości, posiadanie samochodu marki premium leży w dobrym tonie i zwiększa zaufanie klientów.

Ponadto, samochody marki premium są bezpieczniejsze, wyposażone w bardziej zaawansowaną technologię i dodatkowe systemy wspierających kierowcę, bardziej komfortowe, lepiej wyciszone i wykonane z wyższej jakości materiałów. Oferują również lepsze osiągi, mocniejsze silniki oraz bogatsze wyposażenie niż auta marki popularnej. Te cechy marek premium nierzadko determinują wybór klientów, zwłaszcza jeśli w grę wchodzi sprawne przemieszczanie się po mieście, jak i dalsze podróże służbowe.

Samochody dla prezesa – przykładowe modele

Najczęściej wybieranymi przez firmy markami premium są BMW, Audi i Mercedes. Oczywiście z kadrą zarządzającą kojarzą się limuzyny segmentu E i F jak Mercedesy Klasy E i S, Audi A6 i A8 czy BMW serii 5 i serii 7, jednak również SUV-y cieszą się popularnością. Należą do nich m.in. BMW X5 i X6, Mercedesy GLE i GLE Coupe czy Audi Q7 i Q8. Są to już duże i przestronne samochody, oferujące mocne silniki, luksusowe warunki podróżowania, wysoki poziom bezpieczeństwa, wyszukane materiały i bogate wyposażenie.

Postrzeganie samochodu służbowego przez przedsiębiorców

Samochody z segmentu premium budzą z reguły pozytywne skojarzenia, świadczą o mocnej pozycji danej firmy na rynku i jej dbałości o każdy detal. Według przeprowadzonego przez IBRiS badania na zlecenie Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów (PZWLP) wynika, że aż 80 proc. przedstawicieli małych firm nadal uważa samochód za wizytówkę przedsiębiorstwa. Takie samo zdanie ma 62 proc. mikroprzedsiębiorców. Najczęściej z tym stwierdzeniem zgadzają się przedstawiciele branż związanych z naprawami, transportem i produkcją (78 proc.) oraz branżą szkoleniową, finansową i nieruchomościową (73 proc.). Z kolei najmniej respondentów podziela tę opinię w przypadku branży beauty (52 proc.).

Ponad połowa ankietowanych (53 proc.) zaznaczyła, że klienci zwracają uwagę na samochód firmowy. Najczęściej wskazywali na to przedsiębiorcy reprezentujący wolne zawody oraz informatycy (60 proc.). Z kolei aż 61 proc. przedsiębiorców wskazało, że samochód odzwierciedla charakter jego użytkownika. Przedsiębiorcy przy wyborze auta służbowego zwracają uwagę na takie cechy, jak: cena (44 proc.), koszty eksploatacji (37 proc.) oraz niezawodność (36 proc.).

Elektryfikacja floty a korzyści wizerunkowe dla firmy

Obecnie trendy rynkowe ewoluują i wraz z nimi postrzeganie samochodu jako mobilnej wizytówki firmy. Wraz z rozwojem elektryfikacji mile widziane we flocie nie tylko ze względów ekonomicznych, ale również wizerunkowych, są samochody hybrydowe i elektryczne. Dotyczy to również aut premium, których wykorzystywanie sprawia, że firma będzie postrzegana jako dobrze rokująca i dbająca o środowisko. Jest to szczególnie ważne w przypadku firm zajmujących się np. odnawialnymi źródłami energii jak fotowoltaika czy pompy ciepła, a także tych przedsiębiorstw, które zajmują się przyrodą czy szeroko pojętą branżą zdrowotną, w tym sektor beauty.

Popularność samochodów premium w Polsce

Zdecydowaną większość samochodów premium w Polsce kupują firmy (83,19 proc.). Udział samochodów premium w Polsce od początku roku wyniósł 23,9 proc. Najpopularniejszymi modelami są Volvo XC60 (3011 szt.), Audi A3 (2384 szt.), Volvo XC40 (2247 szt.), Lexus NX (2046 szt.) oraz Audi A4 (1769 szt.).

W maju 17 proc. naszych klientów zdecydowało się na zakup samochodu klasy premium. Co ważniejsze, znaczna część transakcji była dokonana przez przedsiębiorstwa. Jeśli chodzi o marki, które na naszej platformie cieszyły się największą popularnością, to na pierwszym miejscu znalazł się Mercedes – wybrany przez 44 proc. klientów, drugie miejsce należało do BMW – 22 proc. Podium zamknęła marka Audi, na którą zdecydowało się 19 proc. naszych klientów stawiających na samochód z segmentu premium. W maju ubiegłego roku wśród samochodów marki premium największą popularnością na naszej platformie cieszyła się marka BMW, wybrana wówczas przez 33 proc. klientów, drugie miejsce należało do Audi – 30 proc. klientów, a trzecie do Mercedesa – 25 proc. Na zmiany w tej klasyfikacji z pewnością miała wpływ polityka rabatowa tych trzech marek. W analizowanych okresach zauważyliśmy również spadek o ponad 5 proc. średniej wartości nowego samochodu klasy premium. W maju ubiegłego roku średnia wartość nowego samochodu z segmentu premium na naszej platformie wynosiła 279 953 złote brutto, a w tym już 265 035 złotych komentuje Daniel Gałka, Kierownik Działu Rozwoju Rynku Samochodów Premium w Superauto.pl.

Dlaczego warto skorzystać z multibrandowego salonu?

Poszukując samochodu premium dla swojej firmy warto przyjrzeć się ofercie multibrandowych salonów online takich jak Superauto.pl, gdzie oferowane są spore rabaty na auta premium, atrakcyjne warunki finansowania, a w wielu przypadkach dany samochód dostępny jest od ręki. Możemy porównać oferty finansowania zakupu w kilkunastu instytucjach finansowych, co pozwala na wybór najbardziej konkurencyjnej względem ofert dostępnych w sprzedaży stacjonarnej. Ponadto cały proces odbywa się w pełni zdalnie, a samochód jest dostarczany pod wskazany adres, a zatem oszczędzamy sporo czasu nie tylko na poszukiwanie samochodu, ale również na załatwienie niezbędnych formalności związanych m.in. z jego rejestracją, bo pracownicy firmy takiej jak np. wcześniej wspomniane Suuperauto.pl zrobią to za nas.

Superauto.pl – auta w premium z finansowaniem

Wiele ofert w jednym miejscu, do tego najszersza na rynku oferta finansowania, pozwalają na wybór samochodu dopasowanego nie tylko do charakteru firmy, ale także do potrzeb i możliwości finansowych kupującego. W Superauto.pl klienci znajdą szeroki wybór m.in.: używane samochody premium – są to dostępne od ręki, kilkuletnie auta demonstracyjne z gwarancją, z niskimi przebiegami i ciekawym wyposażeniem, a także nowe auta z tego segmentu, prezentujące najnowsze generacje modeli. Jeśli nie planujesz zakupu samochodu po zakończeniu umowy, skorzystaj z oferty abonamentowej. Wynajem długoterminowy samochodu Premium to ekonomiczne rozwiązanie, które pozwala na lepsze planowanie wydatków związanych z użytkowaniem samochodu oraz brak konieczności wykupu pojazdu na koniec umowy.

O czym należy pamiętać, mając samochód premium we flocie?

Inwestując w samochód premium należy pamiętać, że jest on wizytówką naszej firmy, a zatem powinniśmy troszczyć się zarówno o jego stan techniczny, jak i wizualny. Pamiętajmy zatem o regularnym serwisie, myciu nadwozia i czyszczeniu kabiny, a także o regularnej wymianie opon i tankowaniu na markowych stacjach. Współczesne samochody premium oferują też możliwość sprawdzania ich stanu i położenia za pomocą aplikacji na smartfona, co pozwala lepiej je zabezpieczyć i zadbać o ich gotowość do jazdy.

Podsumowanie

Podsumowując, samochód premium można jak najbardziej traktować jako mobilną wizytówkę danego przedsiębiorstwa. Jego posiadanie przynosi w szczególności korzyści wizerunkowe dla naszej firmy, podnosi jej rangę w oczach potencjalnych inwestorów i partnerów biznesowych, a z perspektywy potencjalnego klienta świadczy o jej mocnej pozycji. Ponadto samochody premium jako te prestiżowe i wyposażone w najnowsze technologie sprawiają, że również nasza firma może być postrzegana jako innowacyjna. Jeśli ponadto zdecydujemy się na modny samochód hybrydowy lub elektryczny, będzie to korzystne dla wizerunku firmy jako przyjaznej środowisku. Reasumując, samochód marki premium w firmie oznacza przede wszystkim różnego rodzaju korzyści wizerunkowe, co jest szczególnie istotne w przypadku używania takich aut przez kadrę zarządzającą.

Rośnie czarny rynek zatrudniania cudzoziemców

W Polsce na ogromną skalę rośnie czarny rynek zatrudnienia cudzoziemców, który realnie zagraża konkurencyjności przedsiębiorców legalnie prowadzącym działalność gospodarczą.  Związek Pracodawców Business Centre Club przedstawił opinię do projektu ustawy o dostępie cudzoziemców do rynku pracy Ministrze Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Agnieszce Dziemianowicz-Bąk.

Rozproszony, niespójny i całkowicie niewydolny system sankcji

Przedsiębiorstwa legalnie zatrudniające cudzoziemców znajdują się w trudnej sytuacji, bowiem nielegalne zatrudnienie zaburza konkurencyjność na rynku pracy. Choć projektowane przepisy jako ideę przyjmują walkę z nielegalnym rynkiem to już pobieżna analiza przepisów prowadzi do wniosku, że tak się nie stanie.

BCC zwraca uwagę na konieczność pilnego uporządkowania systemu norm karnych związanych  z nielegalnym zatrudnieniem cudzoziemców i postuluje o wypracowania przez Ministerstwo Rodziny Pracy i Polityki Społecznej, norm całkowicie odmiennych od zakładanego w projekcie ustawy. BCC wskazuje, że sankcjom podlegają dziś często drobne przypadki niecelowych uchybień, a bezkarne pozostają prowadzone na dużą skalę nielegalne procedery np. tranzytu czy uszczuplania należności publicznoprawnych.

Obecnie system odpowiedzialności nie działa właściwie. Szczególne trudności w praktyce przysparza np. zakwalifikowanie określonych zachowań jako wykroczenia z art. 120 ust. 1 ustawy o promocji zatrudnienia, który stanowi, że (…) kto powierza cudzoziemcowi nielegalne wykonywanie pracy podlega karze grzywny od 1000 zł do 30 000 zł lub przestępstwa z art. 264a § 1 Kodeksu karnego, który stanowi iż kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, umożliwia lub ułatwia innej osobie pobyt na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej wbrew przepisom, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.” – zwracają uwagę eksperci BCC.

Konieczne jest uszczegółowienia tych norm w taki sposób, aby wyraźnie oddzielić zachowania będące wykroczeniem od zachowań będących przestępstwem. Z uwagi na sankcyjny charakter normy karne powinny być jasne i precyzyjnie, a przedsiębiorca musi wiedzieć za co będzie odpowiadał, a za co nie. W obecnym stanie prawnym te same stany faktyczne (np. zatrudnienie bez pozwolenia na pracę i zapewnienie zakwaterowania) są traktowane niejednakowo, tj. w zależności od organu jako przestępstwo lub wykroczenie. Co więcej, w tych samych stanach faktycznych sankcje, w szczególności za wykroczenia, są zróżnicowane, często niedostosowane do stopnia zawinienia – podkreśla Joanna Torbè – Jacko ekspertka Business Centre Club ds. prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, przewodnicząca Komisji ds Polityki Migracyjnej BCC.

BCC zwraca uwagę na pilną potrzebę:

  • uporządkowania systemu norm karnych związanych z nielegalnym zatrudnieniem cudzoziemców;
  • ułatwienia pozyskiwania zezwoleń na pracę dla podmiotów zatrudniających legalnie pracowników cudzoziemskich;
  • odblokowania procedur wizowych i stworzenia przejrzystego i transparentnego systemu ich pozyskiwania;
  • podjęcia dialogu z przedsiębiorcami zmierzającego do przywrócenia konkurencyjności na rynku pracy;
  • zaprzestania tworzenia przepisów, które powodują brak poczucia stabilności tak po stronie cudzoziemca, jak i przedsiębiorcy (np. bliżej nieokreślone limity, czy możliwość wyłączania całych grup cudzoziemców z rynku pracy poprzez rozporządzenie);
  • zmodyfikowania przepisów projektu, który przewiduje możliwość podwyższenia opłat za udzielenie zezwolenia na pracę do minimalnego wynagrodzenia.

Przepisy prawa powinny być tworzone w taki sposób, aby tym, którzy działają zgodnie z prawem zapewnić swobodę jej prowadzenia i poczucie stabilności, a tym którzy prawa nadużywają tą działalność blokować. To powinno być głównym założeniem wszelkiego rodzaju projektów i działań w obszarze zatrudnienia cudzoziemców, a tak się nie dzieje mówi ekspertka BCC.

Dodatkowo BCC przedstawia priorytety w zakresie polityki migracyjnej wypracowane przez Komisję do Spraw Polityki Migracyjnej.

  1. Rozszerzenie procedury oświadczeniowej na zawody trwale deficytowe bez względu na narodowość cudzoziemców.
  2. Dopuszczenie innego identyfikatora podatkowego dla cudzoziemca niż numer PESEL.
  3. Okres na jaki wydawane są zezwolenia na pracę – ujednolicenie rozbieżnej praktyki.
  4. Uproszczenie ścieżki zmian warunków zatrudnienia w trakcie zatrudnienia u tego samego pracodawcy.
  5. Ujednolicenie zasad w zakresie wymiaru czasu pracy przez który cudzoziemiec wykonuje pracę.
  6. Wprowadzenie odpowiednika art. 88z ust. 12 pkt. 4 UPromZatr w odniesieniu do zezwoleń na pracę oraz zezwoleń na pracę i pobyt (tzw. zezwoleń jednolitych).
  7. Umożliwienie dostępu do polskiego rynku pracy cudzoziemcom będącym studentami bądź to absolwentami studiów niestacjonarnych.
  8. Uczynienie pracodawcy uczestnikiem postępowania o wydanie zezwolenia na pobyt i pracę (tzw. zezwolenie jednolite) oraz (do czasu zmiany przepisów) zakaz nakładania obowiązków na pracodawców w pismach adresowanych w trakcie postępowania do cudzoziemców.
  9. Moment wszczęcia postępowania o pobyt czasowy na podstawie wniosku cudzoziemca.
  10. Skrócenie czasu oczekiwania na wydanie polskiego dokumentu podróży.
  11. Umożliwienie weryfikacji tytułu pobytowego cudzoziemca w trakcie zatrudnienia.
  12. Wzmocnienie Państwowej Inspekcji Pracy w zakresie kontroli legalności pracy.
  13. Zmiany w systemie uznawania kwalifikacji – pozyskanie danych o wykształceniu i kwalifikacjach cudzoziemców jako punkt wyjś

Dolar znów silniejszy, złoty traci

Lepsze dane zza oceanu spowodowały, że kapitał znów ucieka do USA. W rezultacie tego ruchu polski złoty jako waluta jednak bardziej ryzykowna niż euro traci na wartości więcej od wspólnego europejskiego pieniądza. W Kanadzie wzrost inflacji może oddalić obniżki stóp procentowych.

Dane z USA

Wczorajsze popołudnie upływało pod dyktando oczekiwania na dane z USA. Nie były to najważniejsze odczyty tego tygodnia, ale w taki dzień jak ten wtorek były to najważniejsze dane. Zaczęło się od indeksu cen nieruchomości. Widać było dość niepokojącą tendencję. Ceny w największych metropoliach rosną coraz szybciej, za to ogólny poziom cen ledwo wzrasta. Drugim ważnym odczytem był indeks zaufania konsumentów – Conference Board. Okazał się on lepszy od oczekiwań. Delikatnie, ale zawsze. 100,4 pkt to drugi najsłabszy wynik w ciągu ostatniego roku, ale nadal lepiej od oczekiwań, mówiących o okrągłych 100 punktach. W rezultacie widać było kolejne umacnianie się dolara względem euro. Lepsze dane powodują, że amerykańska waluta znów zbliża się do testowania ostatnich maksimów kursowych.

Złoty w odwrocie

Umocnienie dolara nie pozostało bez wpływu na polską walutę. Mocniejszy zielony zassał bowiem kapitał z innych stron świata. W rezultacie dostało się również polskiemu złotemu. W rezultacie pomimo tego, że wczoraj oglądaliśmy, jak kurs euro spadł poniżej 4,30 zł i testował poziom 4,29 zł, dzisiaj oglądamy znów okolice 4,31 zł. Warto natomiast zwrócić uwagę, że podobne ruchy widzimy zarówno na koronie czeskiej, jak i na forincie węgierskim. Skoro cały region jest wyraźnie w odwrocie, przypisywanie powodów do czynników zewnętrznych wydaje się tym bardziej zasadne.

Inflacja w Kanadzie przyspiesza

Analitycy spodziewali się spadku wskaźnika inflacji w ujęciu rocznym w Kanadzie z 2,7% do 2,6%. Okazało się jednak, że nie tylko nie spadł, ale wręcz wzrósł do 2,9%. Nie są to oczywiście poziomy, które budzą niepokój jak te, które oglądaliśmy jeszcze dwa lata temu. Są to jednak okolice, które stawiają pod znakiem zapytania dalsze ruchy w ramach polityki monetarnej. Wolniej spadająca inflacja jest bowiem powodem, by dłużej utrzymywać wysokie poziomy stóp procentowych. W rezultacie wczorajsze dane przełożyły się na lekkie umocnienie dolara kanadyjskiego. Inwestorzy walutowi lubią bowiem wyższe stopy procentowe.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

16:00 – USA – Sprzedaż nowych domów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Nowe Prawo Pogrzebowe: aby prowadzić działalność funeralną, trzeba spełnić będzie szereg restrykcyjnych wymagań

Obowiązek dysponowania odpowiednim budynkiem lub lokalem obejmującym co najmniej chłodnię lub urządzenia chłodnicze zapewniające stosowną temperaturę (maks. 4 stopnie do przechowywania zwłok lub szczątków ludzkich), pomieszczeniem do mycia, ubierania, balsamowania czy konserwacji zwłok przez tych, którzy wykonują działalność w „zakresie domów pogrzebowych” – takie m.in. wymagania spełnić będą musieli przedsiębiorcy z branży funeralnej, aby móc prowadzić swoją działalność. Stanie się tak, gdy w życie wejdzie znowelizowane Prawo Pogrzebowe, o co Polska Izba Branży Pogrzebowej (PIBP) zabiega już od kilku lat. Chce ona, aby działalność w sektorze tym podlegała precyzyjnym regulacjom, co w efekcie przyniesie klientom firm pogrzebowych wymierne korzyści, choćby w postaci znacznie wyższej – niż obecnie – jakości obsługi. Dziś jeszcze bowiem, jak głosi obiegowa opinia, wystarczy tylko dokument tożsamości i oficjalne konto do kontaktów z administracją publiczną, by świadczyć usługi pogrzebowe.

„Pogrzebową firmę może założyć każdy” – taką opinię usłyszeć można często. Wyraża ona dość ogólne pojęcie społeczne o branży funeralnej, co – w połączeniu z własnymi, czasem dość powierzchownymi doświadczeniami – tworzyć może o niej wyobrażenie odległe od stanu rzeczywistego.

Szczegółowe wymagania wobec pogrzebowych przedsiębiorców zapewnią podwyższenie jakości usług w tym sektorze

Należąca do Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP) Polska Izba Branży Pogrzebowej (PIBP) od kilku lat zabiega o nowelizację Prawa Pogrzebowego, w którym znajdą się m.in. szczegółowe wymagania, jakie spełnić ma każdy podmiot czy osoba funkcjonujące w sektorze funeralnym.

– Dzisiaj, aby otworzyć firmę pogrzebową, nie trzeba spełniać praktycznie żadnych wymogów – przyznaje Robert Czyżak, prezes PIBP. Przypomina przy tym, że Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP), wraz z należącą do niej Polską Izbą Branży Pogrzebowej, już w roku 2019 przygotowała specjalny raport o sektorze funeralnym, który posłużył do przygotowania projektu nowego Prawa Pogrzebowego.  – Zakładało ono m.in. uregulowanie branży, polegające na obowiązku ubiegania się o swego rodzaju licencję przedsiębiorcy pogrzebowego w branżowym rejestrze, nakładając tym samym sporo wymogów, jakie miałyby wcześniej zostać spełnione przez ubiegający się o to podmiot czy osobę – zaznacza Robert Czyżak.

Obowiązki dotyczące dysponowania m.in. odpowiednią infrastrukturą w znowelizowanym Prawie Pogrzebowym

Ma on przede wszystkim na uwadze obowiązek dysponowania odpowiednim budynkiem lub lokalem obejmującym co najmniej chłodnię lub urządzenia chłodnicze zapewniające stosowną temperaturę (maks. 4 stopnie do przechowywania zwłok lub szczątków ludzkich), pomieszczeniem do mycia, ubierania, balsamowania czy konserwacji zwłok przez tych, którzy wykonują działalność w „zakresie domów pogrzebowych” czy restrykcyjne reguły dotyczące zatrudnienia osób o odpowiednich kwalifikacjach. Dopiero ich spełnienie, a – co za tym idzie – pozytywna akceptacja stosownej komisji – mogła by umożliwić ubiegającemu się podmiotowi czy osobie wpisanie do takiego rejestru. Figurowanie w nim równoznaczne byłoby z uzyskaniem pozwolenia na prowadzenie działalności w sektorze funeralnym.

– Według oceny Polskiej Izby Branży Pogrzebowej, projekt ustawy spełniał oczekiwania całego sektora funeralnego, któremu zależy cały czas zarówno na pozytywnym postrzeganiu społecznym, jak i na obowiązywaniu w tym sektorze wysokich standardów jakości wszystkich, świadczących usługi pogrzebowe, podmiotów – uważa prezes PIBP. Dlatego też apeluje do rządu, a także parlamentarzystów o jak najszybsze znowelizowanie Prawa Pogrzebowego.

Jakie jeszcze nowe reguły wprowadzi Prawo Pogrzebowe?

Projekt tej nowelizacji zakłada min. także zniesienie obowiązku odprawy konsularnej w przypadku przywozu ciała lub urny z prochami z zagranicy do Polski, określa konkretne zasady, na jakich działać mogłyby krematoria oraz – tym samym ich lokalizację – tak, aby nie budziła ona żadnych kontrowersji.  – Wiemy doskonale, jak wygląda to dzisiaj, kiedy mamy zniesiony obowiązek wykonywania operatu środowiskowego dla nowo powstających spopielarni, co – nawiasem mówiąc – doprowadziło już do „wysypu” wręcz nowych ośrodków kremacyjnych w Polsce. O poszczególnych, które np. przez brak poszanowania norm odległościowych czy środowiskowych, informowały w ostatnim czasie media. Każdy z nich to podmiot pozostający poza naszą Izbą – wskazuje Robert Czyżak.

W nawiązaniu do tego, nowe prawo nakładać by na właścicieli krematoriów mogło obowiązek umieszczania w trumnach ze zwłokami przeznaczonymi do kremacji tzw. niepalnych identyfikatorów określających: nazwę krematorium i przyporządkowany kolejny numer kremacji, tożsamy z jej certyfikatem. – To szalenie ważna kwestia przemawiająca za pełną kontrolą kremowanych zwłok – m.in. ze względów higienicznych oraz identyfikacji urny z prochami w przypadku chociażby jej ekshumacji po latach. Takie identyfikatory stosowane są powszechnie w innych krajach Unii Europejskiej, dając bliskim osób kremowanych pewnego rodzaju poczucie większego bezpieczeństwa – stwierdza prezes PIBP.

Nasze firmy liczą na jak najszybszy powrót do prac nad nowelizacją Prawa Pogrzebowego

Jak dodaje, zrzeszone w kierowanej przez niego Izbie firmy liczą teraz na jak najszybszy powrót do prac nad nowym prawem pogrzebowym. – Nie było ono praktycznie zmieniane od prawie 70 lat i ma się obecnie kompletnie nijak do rzeczywistości – zauważa Robert Czyżak.

Według posiadanych przez PIBP danych, w Polsce jest dziś od 3,5 do 4,5 tysiąca podmiotów, które świadczą usługi pogrzebowe. Wśród nich większość to małe, lokalne i rodzinne firmy, a także jedno osobowe działalności gospodarcze. – Wejście w życie nowych przepisów stałoby się dla wielu z nich swoistym testem na to, czy są w stanie sprostać współczesnym wymaganiom i przestrzegać standardy odpowiadające dzisiejszym realiom – przewiduje prezes PIBP.

Odzyskał zasiłek w sądzie, choć podczas kontroli L4 nie było go w domu – ekspert komentuje wyrok i wyjaśnia

Pan Kamil doznał urazu ramienia w lutym 2023 roku podczas pracy. Zgodnie z zaleceniami lekarza, po opuszczeniu szpitala kontynuował rehabilitację w domu ćwicząc z piłką, taśmą oporową oraz na siłowni zewnętrznej. Jego lekarz wskazał na zwolnieniu, że „chory może chodzić”. Kontrolerzy ZUS nie zastali pana Kamila w domu podczas wizyty 25 maja i zażądali wyjaśnienia jego nieobecności. Niestety, wezwanie nie zostało skutecznie doręczone, a ZUS cofnął zasiłek chorobowy z powodu braku odpowiedzi. Sąd Rejonowy w Toruniu zbadał sprawę pracownika i ostatecznie zmienił decyzję ZUS. „Chory” nie musi zwracać zasiłku chorobowego. Komentarza w tej sprawie udziela ekspert rynku pracy Mikołaj Zając, prezes Conperio, największej polskiej firmy doradczej specjalizującej się w problematyce absencji chorobowych.

– Sąd stwierdził, że mężczyzna nie miał możliwości usprawiedliwienia się przed ZUS-em, gdyż nie otrzymał korespondencji. Należy postawić zatem pytanie, jaki tryb doręczenia sąd uznaje za skuteczny. Jeśli okaziciel nie podjął korespondencji, to należałoby uznać ją za skutecznie doręczoną. Druk zwolnienia chorobowego posiada pole „ADRES POBYTU W TRAKCIE TRWANIA ZWOLNIENIA CHOROBOWEGO”. Za treść każdego dokumentu odpowiedzialny jest jego okaziciel. Jeśli okaziciel wskazał niewłaściwy adres, to druk zawiera błąd formalny i nie powinien być honorowany. Zwłaszcza, że druk zwolnienia chorobowego uprawnia do pobierania wynagrodzenia lub zasiłku chorobowego, które, nierzadko, stanowią istotną kwotę. Trudno wyobrazić sobie sytuację, gdyby podobne kwoty były pobierane jako np. kredyty z banków na podstawie błędnie podanych danych i niewłaściwie wypełnionych formularzy. Oddzielną kwestią jest sposób wykorzystywania zwolnienia chorobowego, a wg wymiaru sprawiedliwości pan Kamil właściwie wykorzystywał zwolnienie lekarskie. Jeśli pracownik miał zaleconą przez lekarza rehabilitacji piłką i ruchem oporowym, to zapewne posiada odpowiednie zalecenia lekarskie i może je okazać. W tej sytuacji jest to sprawa dla lekarza orzecznika, który powinien zażądać całej historii choroby pacjenta, diagnostyki, leczenia, a także zaleceń lekarskich. Na podstawie dokumentacji medycznej lekarz orzecznik powinien wydać opinię na temat podjętej ścieżki rehabilitacji i leczenia – czy były prawidłowe. Obawiam się, że sposób leczenia i diagnostyka leżą poza kompetencjami sądów i ogłaszanie wyroku, bez powołania biegłych jest decyzją niemerytoryczną – wyjaśnia Mikołaj Zając, ekspert rynku pracy, prezes Conperio.

Mabion rozszerza współpracę z Novavax o prace analityczne dla nowego produktu – szczepionki połączonej przeciw grypie i COVID

  • 26 czerwca 2024 roku Mabion podpisał z Novavax kolejne rozszerzenie zakresu usług Umowy produkcyjnej z października 2021 roku, w postaci SOW#11 (ang. Statement of Work)
  • SOW#11 dotyczy opracowania przez Mabion nowej metody analitycznej opartej o technologię mapowania peptydowego i jej walidację, a następnie testowania tą metodą dostarczonych próbek produktu
  • Aneks dotyczy nowego produktu rozwijanego przez Novavax – szczepionki połączonej przeciw grypie i COVID (ang. COVID-influenza combination, CIC)
  • Współpraca z Novavax, na bazie obowiązującej do końca 2026 roku umowy, jest kontynuowana, a Mabion pozyskał od amerykańskiego partnera kolejne, atrakcyjne marżowo zlecenie na przeprowadzanie badań analitycznych dla nowego produktu
  • Kolejne zlecenie zawarte w ramach współpracy z Novavax jest potwierdzeniem wysokich kompetencji i skuteczności Mabion w zakresie dostarczania jakościowych usług CDMO (ang. Contract Development and Manufacturing Organization)

„Jedenaste zlecenie dodatkowe w postaci podpisanego SOW#11 to przede wszystkim rozszerzenie współpracy z Novavax na nowy obszar, jakim jest badanie kolejnego produktu w postaci szczepionki połączonej przeciw grypie i COVID, która w drugiej połowie tego roku ma wejść do fazy 3a badań klinicznych. Powierzenie nam tego zadania jest oznaką zaufania do naszych kompetencji i gotowości dla świadczenia zaawansowanych usług analitycznych. Warto podkreślić, że współpraca z Novavax jest cały czas kontynuowana i aktualnie oprócz zadań w ramach SOW#11 realizujemy na rzecz naszego amerykańskiego partnera szereg zleceń dodatkowych, obejmujących m.in. usługi analityczne i kontroli jakości dla szczepionki Nuvaxovid, w tym gotowego produktu i substancji czynnej, jak również transport i magazynowanie materiałów, substancji czynnej i produktu gotowego. Skala tych zleceń pod względem przychodów jest naturalnie niższa niż w przypadku samej usługi produkcyjnej, natomiast – co typowe w działalności CDMO – prace analityczne i logistyczne charakteryzują się atrakcyjną marżą. Perspektywy kontynuacji współpracy między naszymi podmiotami oceniamy pozytywnie” komentuje Sławomir Jaros, Członek Zarządu ds. Naukowych i Jakościowych w Mabion S.A.

Mabion w trakcie współpracy z Novavax potwierdził zdolność do szybkiego i skutecznego działania w zakresie wdrażania oraz analityki nowych produktów. Kolejne zlecenie (SOW#11) obejmuje zakres prac związanych z opracowaniem przez Mabion nowej metody analitycznej opartej o technologię mapowania peptydowego i jej walidację, a następnie prowadzenie na zlecenie Novavax regularnego testowania prób z wykorzystaniem opracowanej metody. SOW#11 dotyczy badań związanych z nowym produktem Novavax – szczepionką połączoną przeciw grypie i COVID oraz przewiduje możliwość rozszerzenia badań o nowe warianty produktu. Badania próbek pochodzących z produktów w rozwoju oraz komercyjnych będą prowadzone w standardzie GMP (Dobra Praktyka Wytwarzania, ang. Good Manufacturing Practice).

Pozostałe realizowane obecnie przez Mabion zlecenia dodatkowe obejmują: SOW#2 – analityka w zakresie badań kontroli jakości szczepionki Nuvaxovid, SOW#9 – opracowanie metody i wykonanie analizy mapowania peptydowego dla substancji czynnej (DS) i produktu gotowego (DP) próbek białka rS SARS-CoV-2 oraz SOW#10 – usługi logistyczne, w tym transport i magazynowanie materiałów, substancji czynnych szczepionek oraz produktów gotowych.

Zawarta w październiku 2021 roku umowa z amerykańskim Novavax sprawiła, że Mabion z sukcesem zaczął komercjalizować zbudowane kompetencje i zainicjował transformację we w pełni zintegrowaną firmę biofarmaceutyczną certyfikowaną GLP i GMP wraz z usługami CDMO między innymi w postaci analityki i wytwarzania kontraktowego. Realizacja umowy z Novavax została przedłużona do końca 2026 roku wskutek zawartych we wrześniu 2022 roku aneksów. Z końcem maja br. zakończyła się część gwarantowana w zakresie której Mabion świadczył usługi na bazie umowy produkcyjnej, a kontynuowane są prace w obszarze analityki i logistyki realizowane w ramach zawartych zleceń SOW.

ORLEN Paczka w programie Allegro Delivery

ORLEN Paczka nawiązała strategiczną współpracę z największą w Polsce platformą zakupową w ramach programu Allegro Delivery. Dzięki temu jeszcze więcej kupujących zyskało możliwość wyboru bezpłatnej dostawy ORLEN Paczką, zgodnie z warunkami programu Allegro SMART!

ORLEN Paczka jest dostępna zarówno dla sprzedawców, jak i kupujących w ramach uruchomionego w czerwcu programu Allegro Delivery. Dzięki temu klienci mogą obecnie skorzystać z dwóch metod dostawy i łącznie ponad 18 tys. punktów odbioru. Dodatkowo za sprawą odbiorów kurierskich na terenie całego kraju, użytkownicy nadadzą przesyłki z dostawą w kolejnym dniu.

– W wyniku współpracy ORLEN Paczka i Allegro w ramach programu Allegro Delivery, metody dostawy One by Allegro i ORLEN Paczka będą dostępne w programie SMART!, zarówno do automatów paczkowych jak i punktów odbioru. Po wielu miesiącach intensywnej pracy możemy wreszcie zaprezentować usługę, która oznacza nową i rozpoznawalną na rynku jakość. ORLEN Paczka dołączyła do programu, ponieważ jest wiarygodnym partnerem, z wysokim poziomem świadczonych usług. Dotyczy to każdego aspektu naszej działalności – począwszy od odbiorów kurierskich, przez terminowość i dbałość o przesyłki, aż po obsługę posprzedażową. Rok 2023 zamknęliśmy z rekordowymi wzrostami, dostarczając o 240% więcej przesyłek do automatów paczkowych w porównaniu do 2022. Wolumen wszystkich przesyłek wzrósł o 70%. Zakładamy, że na koniec bieżącego roku wzrosty będą jeszcze większe, dzięki dostępności usługi w dużych e-sklepach oraz strategicznym współpracom – mówi Bartosz Bielak, Członek Zarządu RUCH S.A., operatora logistycznego ORLEN Paczki.

Klienci doceniają jakość usługi ORLEN Paczki. W badaniu satysfakcji NPS usługa uzyskała wysoką notę 85,8 – wynik za okres październik 2023 – marzec 2024 r. Oznacza to, że klienci korzystający z ORLEN Paczki są zadowoleni z jej usługi i poleciliby ją innym. Usługa dynamicznie się rozwija i m.in. dzięki rozbudowanej sieci logistycznej staje się powszechnie dostępna dla klientów. Od kwietnia 2024 r. ORLEN Paczka dostarcza przesyłki również w soboty do całej sieci automatów i punktów odbioru.

ORLEN Paczka posiada obecnie 23 Centra Logistyczne, w tym Centralną Sortownię w Strykowie. W tym roku planowane jest otwarcie kolejnych oddziałów. Już 1 lipca rozpoczną się prace operacyjne w centrum logistycznym w Ełku, które pozwolą na jeszcze sprawniejszą obsługę przesyłek, znacząco skracając drogę, jaką musi przebyć kurier. Dzięki temu możliwe stanie się wydłużenie godzin odbioru paczek z e-sklepów i punktów nadawczych (tzw. godzin granicznych). Sprzedającym pozwoli to z kolei na sprawniejsze przygotowanie przesyłek.

W sieci ORLEN Paczki znajduje się ponad 11 000 punktów odbioru, z czego ponad 5500 stanowią automaty paczkowe

Lekarze oburzeni działaniem sieci handlowych. Wódka promowana hasłami „letnie smaki” i „czas na spotkania z bliskimi”

Sieci handlowe nie przestrzegają zakazu promowania alkoholu. Dyskont sprzedawał wódkę promując ją hasłem „Czas na spotkanie z bliskimi”.

Początek wakacji przyniósł zmasowany atak marketingowy związany z promocją na alkoholowe w dyskontach, supermarketach czy sklepach franczyzowych. W miniony weekend klientom proponowano zakup piwa w zestawach, gdzie im więcej alkoholu się zakupiło tym był on tańszy, ale nie tylko to oburza lekarzy. – Coraz częściej promowany jest alkohol wysokoprocentowy. To już nie tylko piwo i kolorowe drinki, ale także wódka, whisky czy inne alkohole, które dotychczas znajdowały się poza ulotkami promocyjnymi w sieciach handlowych. Sytuacja może wymagać regulacji prawnej, ale my jako lekarze najpierw zwracamy się do sieci handlowych: przestańcie promować alkohol. To jest rozpijanie społeczeństwa – mówi Michał Bulsa, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie.

Każda okazja jest dobra, by promować alkohol. Sieci handlowe nie znają granic

Lekarze zrzeszenie w Okręgowej Izbie Lekarskiej zauważają, że w ostatnim czasie „okazji” do promowania alkoholu było dużo, a sieci handlowe nie zwracały uwagę na moralny aspekt faktu, że namawianie klientów do większych zakupów alkoholowych jest faktycznym zachęcaniem do zwiększenia spożycia alkoholu.

– Promocja na Euro 2024, promocja na początek wakacji, promocja na Dzień Ojca. Sieci handlowe nie mają granic, a każda okazja wydaje się być dobra, by zaproponować klientom obniżkę ceny na piwo, sprzedaż w pakietach, gdzie im więcej się kupi, tym mniej się płaci. Jesteśmy oburzeni tym, że mimo wyraźnego zakazu promocji napojów alkoholowych sieci ignorują ten zakaz i promują swoją ofertę np. w Internecie. Namawiania klientów do zakupu alkoholu jest niemoralne i nieetyczne – mówi Michał Bulsa, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie.

Wódka promowana jako „letnie smaki”. Polska sieć handlowa przekracza granice

Na problem powszechnej promocji alkoholu w Polsce od lat zwraca uwagę dr Teresa Zalewska, psychiatra. Jak mówi dr Zalewska takie reklamy utwierdzają społeczeństwo w myśleniu o tym, że alkohol jest stałym elementem zabawy i rozrywki.

– Skoro sklep decyduje się promować piwo, wino czy nawet wódkę, to co może być w tym złego? Zestawia się alkohol ze świętowaniem, z rozrywką, z początkiem wakacji czy z zabawą podczas piłkarskiego kibicowania. Mamy duży społeczny problem z kulturą picia alkoholu, bo nie potrafimy w odpowiednim momencie powiedzieć stop i przestać pić, a tymczasem sieci handlowe wysyłają nam sygnał: im więcej kupisz, tym mniej zapłacisz. Ludzie więc wynoszą całe koszyki piwa z supermarketów – mówi Teresa Zalewska.

Ekspertów szczególnie oburzyła reklama sieci Dino, która promowała wódkę Bocian hasłami „Letnie smaki”, „Dzień ojca”, „Czas na spotkanie z bliskimi”.

– Ta reklama jest po prostu szkodliwa społecznie. To niedopuszczalne, by „Czas na spotkanie z bliskimi” zestawiać z koniecznością kupienia butelki wódki. Takie sformułowania oswajają społeczeństwo z pozytywnym myśleniem o alkoholu, gdy statystyki w Polsce wyraźnie pokazują, że mamy poważny problem społeczny związany z nadużywaniem alkoholu – mówi Sebastian Kolański.

– Problem ze spożywaniem alkoholu mają w dużej mierze mężczyźni. Uzależnienia są przyczyną wielu kryzysów rodzinnych, rozpadów rodzin, promowanie więc wódki na okoliczność Dnia Ojca wydaje się być wysoce niestosowne – mówi Sebastian Kolański.

Jak wynika z danych Narodowego Testu Zdrowia Polaków za rok 2022, alkohol pije 75 proc. dorosłych kobiet i 86 proc. mężczyzn. Do codziennego spożywania alkoholu przyznaje się niespełna 10% społeczeństwa.

Odpowiedzialność społeczna nakazuje lekarzom apelowanie do sieci handlowych o etyczne działanie i zaprzestanie promocji napojów alkoholowych.

Maj 2024: Kredyty nadal w górę, ale tempo wzrostu słabnie

W maju 2024 r., w porównaniu do maja 2023 r., w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej trzech głównych rodzajów produktów kredytowych: kredytów ratalnych o (+58,6%), mieszkaniowych (+36,1%) oraz gotówkowych (+6,2%). Natomiast mniej wydały kart kredytowych (-0,1%). W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i przyznały wyższą wartość we wszystkich produktach kredytowych: kredytach mieszkaniowych (+54,1%), gotówkowych (+20,3%), ratalnych (+15,2%) oraz limitach na kartach kredytowych (+11,0%). W okresie styczeń – maj br. w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej kredytów mieszkaniowych (+122,0%), ratalnych o (+87,4%), gotówkowych (12,5%) i wydały więcej kart kredytowych (+0,9%). W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i udzieliły o (+165,2%) wyższą wartość kredytów mieszkaniowych, o (31,0%) wyższą wartość kredytów ratalnych, o (+25,0%) kredytów gotówkowych oraz o (+10,8%) wyższą wartość limitów na karcie kredytowej.

Utrzymuje się wzrostowy trend sprzedaży kredytów bankowych. W ujęciu liczbowym dodatnią dynamikę odnotowały trzy główne produkty kredytowe, a w wartościowym wszystkie cztery produkty. Nadal pozytywną dynamikę wartości sprzedaży prezentują kredyty ratalne (+15,2%), zwłaszcza do 1 tysiąca złotych. W ujęciu liczbowym wzrost był jeszcze bardziej spektakularny, wyniósł (+58,6%). Ten wysoki wzrost zawdzięczamy głównie niskokwotowym kredytom ratalnym, pochodzącym z przekształcania niespłaconych zobowiązań z okresu bezodsetkowego w ramach zakupów z odroczonym terminem płatności (tzw. BNPL) w kredyty ratalne poprzez zakup tych wierzytelności przez banki.

Równie pozytywnie wypadła dla sektora bankowego aktywność w kredytach gotówkowych. Ich liczba wzrosła w maju tego roku (+6,2%), a wartość akcji kredytowej wzrosła o +20,3% r/r.

Średnia wartość kredytu ratalnego udzielonego w maju 2024 r. to 2 033 zł i była ona niższa niż w maju rok temu o 27,4%. Natomiast średnia wartość kredytu gotówkowego wyniosła 24 656 zł – to wzrost o 13,3% w stosunku do maja ub. roku.

W maju 2024 roku zauważalna była stabilizacja zainteresowania kartami kredytowymi. W porównaniu z majem poprzedniego roku, liczba wydanych kart praktycznie się nie zmieniła (bardzo niewielki spadek o 0,1%), a wartość udzielonych limitów wzrosła o 11,0%.

Na osobną analizę zasługują kredyty mieszkaniowe. Nadal cieszą się one większym zainteresowaniem niż rok temu, pomimo braku nowego programu wsparcia kredytobiorców. Poprzedni Program odpowiadał za około 60% akcji kredytowej w drugim półroczu 2023 r. Co więc stoi za nadal tak dobrą akcją kredytową, pomimo obaw z początku roku? Istnieje kilka głównych źródeł tego zjawiska.

– W maju 2024 roku banki udzieliły 15,0 tys. kredytów mieszkaniowych na wartość 6,21 mld zł. Wpływ na nadal wysoką sprzedaż w porównaniu z majem zeszłego roku, ma wyższa zdolność kredytowa. Przyczynił się do niej głównie wzrost realny wynagrodzeń (ok. 10%) oraz stabilizacja stóp procentowych na poziomie ok. 1,0 p.p. niższym niż w zeszłym roku. To z kolei bezpośrednio przekłada się na wyższą wartość udzielanego kredytu mieszkaniowego. W maju br. jego średnia kwota wyniosła 414,4 tys. zł i była o 13,2% wyższa kwota niż przed rokiem – mówi dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

– W maju br., w relacji do historycznie rekordowego stycznia br., wartość udzielonych hipotek spadła o ok. 4,1 mld zł. Także w maju w porównaniu z kwietniem br. spadła zarówno liczba (o 1,6 tysiąca kredytów), jak i wartość (o 657 mln zł) udzielonych kredytów mieszkaniowych. Od początku roku widzimy spadek akcji kredytowej m/m. Jej nadal dodatnie dynamiki r/r wynikają głównie z niskiej bazy z maja zeszłego roku oraz wzrostu zdolności kredytowej umożliwiającej zaciąganie kredytów na wyższe kwoty. Obecnie rynek czeka na los nowego programu wsparcia. Przy jego braku należy oczekiwać w drugim półroczu ujemnej dynamiki r/r akcji kredytowej. Tak, jak niska baza z pierwszej połowy zeszłego roku wspiera dodatnie dynamiki w pierwszej połowie bieżącego roku, tak wysoka baza (program BK2%) z drugiej połowy zeszłego roku przy braku uruchomienia nowego rządowego programu wsparcia spowoduje ujemną dynamikę. Spadek akcji kredytowej może być jednak częściowo kompensowany przez kredyty mieszkaniowe zaciągane przez osoby, które w wyniku nadal rosnących cen nieruchomości przyspieszą decyzję o kredycie. Spadek wartości akcji kredytowej osłabi dodatkowo rosnąca wartość udzielanych kredytów.

Nadal dobra jakość zaciągniętych kredytów

Miesięczny odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów mieszkaniowych w maju 2024 r. wyniósł 1,06%. W ostatnich 12 miesiącach (od maja 2023 r. do maja 2024 r.) jakość portfela polepszyła się, o czym świadczy spadek Indeksu o (-0,26 p.p.).

– Obecny odczyt Indeksu Jakości kredytów mieszkaniowych jest lepszy od tego sprzed miesiąca (spadek o -0,03 p.p.) jak i roku. Szkodowość kredytów złotowych jest na niskim poziomie, a kredyty udzielane już w środowisku wyższych stóp procentowych są także bardzo dobrze spłacane. W tej sytuacji trudno jest merytorycznie uzasadnić celowość przedłużenia od 1 czerwca moratoriów kredytowych. Koszt moratoriów poniosą banki (spadek przychodów), właściciele banków (w tym OFE czy TFI) oraz wszyscy podatnicy (spadek dochodów z podatku dochodowego płaconego przez banki). Dla osób w rzeczywistej sytuacji związanej z możliwym problemem w obsłudze kredytu, właściwym instrumentem pomocy jest Fundusz Wsparcia Kredytobiorców (FWK) zwłaszcza, że dostęp do niego został zliberalizowany – wyjaśnia Waldemar Rogowski.

Bieżący – majowy odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów ratalnych był na poziomie 1,30% – tylko o 0,24 pkt proc. wyższym niż Indeks Jakości kredytów mieszkaniowych.

Kilkukrotnie wyższą szkodowością (najwyższą wśród wszystkich grup produktowych) charakteryzują się natomiast kredyty gotówkowe. majowy odczyt Indeksu Jakości dla kredytów gotówkowych wyniósł 4,09%.

– W porównaniu do maja 2023 r. wartość zarówno Indeksu Jakości kredytów gotówkowych, jak i ratalnych polepszyła się (spadła), odpowiednio o 1,01 pkt proc. i o 0,35 p.p. Dalszej poprawie jakości powinien sprzyjać głównie realny wzrost wynagrodzeń przy stabilnym poziomie stóp procentowych. Natomiast wartość Indeksu Jakości kart kredytowych w maju br. wyniosła 3,35% i jest to oprócz kredytów gotówkowych najwyższa wartość Indeksu ze wszystkich Indeksów produktowych. W ujęciu rocznym wartość Indeksu jednak spadła (poprawiła się) o (-0,75 p.p.) – zauważa główny analityk Grupy BIK.

KPO: szansa dla MŚP, ale nie wszyscy ruszą po pieniądze

KPO to skrót, który już od kilku lat pojawia się na ustach polityków, dziennikarzy i przedsiębiorców. Pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy pochodzą z europejskiego Funduszu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności i mają wzmocnić polską gospodarkę po trudnościach związanych z pandemią koronawirusa i okresem dekoniunktury. Środki z KPO stanowią dużą szansę na „odbicie się” po trudnych latach zwłaszcza przez sektor MŚP. Jego przedstawiciele podchodzą jednak z ostrożnością do tych funduszy i nie wszyscy z nich ruszą po nie wraz z uruchomieniem naboru. Choć deklaruje to ponad 30 proc. mikro, małych i średnich firm, jeszcze wyższy odsetek przedsiębiorstw, bo 40 proc., jest przekonanych, że z tych środków nie skorzysta.

Sektor MŚP to kluczowy element polskiej gospodarki. Mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa stanowią 99,8 proc wszystkich firm w kraju. Co więcej, od ponad 10 lat widać stały wzrost liczby najmniejszych podmiotów – zatrudniających do 9 pracowników. MŚP stanowią ponad 1/5 przedsiębiorstw w branży usługowej, 30 proc. w handlu, po 14 proc. w budownictwie i transporcie i prawie co 5. firmę w przemyśle. To właśnie mikro, małe i średnie firmy napędzają gospodarkę – odpowiadają za 43,6 proc. wartości krajowego PKB. Jednocześnie, według prowadzonego cyklicznie na zlecenie Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor badania Skaner MŚP[1] jedynie 30 proc. firm przewiduje w najbliższym roku inwestycję w rozwój biznesu, stanowiącą minimum 20 proc. rocznych przychodów. Najrzadziej tego typu plan deklarują mikroprzedsiębiorcy. Zaledwie co 5. jasno wskazuje na plany inwestycyjne, a ponad 1/3 nie jest pewna czy zdecyduje się na ten krok. – Z danych rynkowych można odnieść wrażenie, że mikroprzedsiębiorcy bardziej zajęci są walką o przetrwanie, aniżeli zwiększaniem skali biznesu i inwestowaniem. Wśród firm zatrudniających od 50 do 249 pracowników wydatki na ten cel zapowiada 41 proc., 23 proc. nie wie jeszcze jaką podejmie decyzję, a 36 proc. jasno mówi, że nie ma takich planów – wskazuje Cezary Bachański, przedsiębiorca i ekspert Warsaw Enterprise Institute.

Inwestycje branżowe: Przemysł i budownictwo na czele

Gdy spojrzymy na branże, najczęściej o planowanych inwestycjach mówią przedstawiciele transportu (40 proc.), przemysłu (38 proc.) i budownictwa (34 proc.). Ostrożniej do ewentualnych planów rozwojowych i przedsięwzięć przekraczających 1/5 przychodów podchodzi biznes handlu (ok. 25 proc.) oraz usług (ok. 21 proc.). Skaner MŚP pokazuje, że założenia dotyczące większych inwestycji pokrywają się w znacznej mierze z oczekiwaniami wobec Krajowego Planu Odbudowy. Największą nadzieję na skorzystanie ze środków z KPO wyrażają przedstawiciele budownictwa. Zostanie bezpośrednim beneficjentem programu zakłada wprawdzie tylko 11 proc. MŚP z tej branży, ale już ok. 47 proc. planuje skorzystać z KPO pośrednio, realizując projekty dla głównych odbiorców funduszy. – Lata 2025-2026 będą zdecydowanie dobrymi dla budownictwa. Ze względu na uruchomienie KPO popyt na roboty budowlane wzrośnie. W realizacji lub planowane są m.in. inwestycje w energooszczędne budownictwo mieszkaniowe, modernizacje szpitali czy inwestycje drogowe. Powinien to być zdecydowany bodziec prorozwojowy – mówi dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor (Grupa BIK).

Jak wynika z badania Skaner MŚP, ze środków z KPO skorzystać zamierza także przemysł. Na dotację lub dofinansowane mogą liczyć inwestycje wspierające robotyzację i cyfryzację w przedsiębiorstwach, m.in.: transformacja w kierunku Przemysłu 4.0, wdrażanie dedykowanych systemów automatyzujących procesy w obszarze bezpieczeństwa cyfrowego czy wprowadzanie innowacyjnych rozwiązań nakierowanych na transformację cyfrową. O środki zamierza się starać co 4. firma produkcyjna. 13 proc. planuje natomiast skorzystać z programu pośrednio.

Zielona mobilność wyzwaniem dla branży transportowej

Mimo że jeden z komponentów KPO związany jest z transportem, a konkretnie zieloną, inteligentną mobilnością, 41 proc. firm z tego sektora nie planuje korzystać z tych środków, a ponad 1/4 nie jest tego pewna. O pośrednie wsparcie planuje aplikować prawie 25 proc. przedsiębiorstw transportowych, a o bezpośrednie dofinansowanie tylko ok. 9 proc. – Duża część środków przeznaczonych na projekty transportowe dedykowana jest wsparciu nisko i zeroemisyjnego transportu zbiorowego, kolejnictwa czy transportu intermodalnego. Przewoźnicy drogowi, głównie mikro i mali przedsiębiorcy, którzy stanowią gros polskiej branży transportowej nie są główną grupą odbiorców tego programu – wyjaśnia dr hab. Waldemar Rogowski.

Na środki z KPO z umiarkowanym optymizmem liczą też usługodawcy. Wśród projektów znaleźć można wiele przeznaczonych dla tego sektora, m.in. trwający do połowy czerwca nabór na inwestycje w dywersyfikację działalności sektora HoReCa, jednak 41 proc.[2] firm usługowych twierdzi, że nie przewiduje korzystać z dofinansowań czy dotacji w ramach unijnego programu odbudowy.

Status quo w zatrudnieniu

Jednym z nadrzędnych celów Krajowego Planu Odbudowy jest wzmocnienie polskiej gospodarki i zwiększenie jej odporności na kryzysy. Efektem takich działań powinno być m.in. wyposażenie pracowników w nowoczesne kompetencje i wzmocnienie rynku pracy. Jak pokazuje raport z badania Skaner MŚP, połowa przedsiębiorstw (51 proc.) nie zamierza inwestować w zwiększenie liczby pracowników. Prawie co 10. przedsiębiorstwo przewiduje raczej redukcję zatrudnienia. Najczęściej pozostawienie status quo deklarują mikrofirmy (64 proc.), przy zaledwie 11 proc. planujących zwiększenie liczby pracowników. Małe przedsiębiorstwa są najbardziej niepewne nadchodzącej przyszłości i co 5. nie wie, jak będą wyglądały ich ruchy na rynku pracy w najbliższym roku.

Średnie firmy natomiast wykazują w tej kwestii największy optymizm. Co 3. z nich zakłada wzrost zatrudnienia. Skaner pokazuje jednak, że podobnie jak w przypadku inwestycji, plany powiększenia zespołu idą w parze z nadzieją na środki z KPO. – Na nowych pracowników czekają przede wszystkim w budownictwie (32 proc.) i przemyśle (33 proc.). Budownictwo jest jednak branżą, w której niedobór pracowników występuje od długiego czasu. Dopiero poważny kryzys mógłby spowodować zmianę tego stanu rzeczy. Redukcję najczęściej przewiduje natomiast branża transportowa (21 proc.). Polskie firmy z tego sektora tracą udział w europejskim przewozie towarów, co ma związek z wieloma czynnikami zewnętrznymi, np. Pakietem Mobilności. Oliwy do ognia dolewa stagnacja gospodarcza czołowych gospodarek Unii Europejskiej. Dlatego transportowcy od tygodni głośno mówią o poważnym kryzysie i konieczności rządowego wsparcia tego znaczącego w polskiej gospodarce sektora. W efekcie kryzysu część z nich zakłada zwolnienia – komentuje wyniki badania Cezary Bachański, przedsiębiorca i ekspert Warsaw Enterprise Institute.

– Choć tylko co trzecie MŚP planuje bezpośrednie i pośrednie korzystanie ze środków KPO, potencjalne korzyści z programu mogą być szeroko odczuwalne w całej polskiej gospodarce. W najbliższych latach Polska wyda w ramach KPO blisko 270 mld zł. Niecała połowa tej kwoty przeznaczona jest na cele klimatyczne, a ponad 21 proc. na transformację cyfrową. Oznacza to wzrost inwestycji w kluczowe sektory i stwarza szansę na poprawę infrastruktury, modernizację przedsiębiorstw oraz rozwój innowacji. Nawet te firmy, które nie sięgną bezpośrednio po dotacje, mogą czerpać korzyści z poprawy otoczenia biznesowego i wzrostu gospodarczego napędzanego przez KPO. Ostatecznie, mimo ostrożnego podejścia wielu przedsiębiorców, inwestycje z KPO mają szansę stać się katalizatorem pozytywnych zmian, przynosząc korzyści zarówno bezpośrednim beneficjentom, jak i całej gospodarce – podsumowuje dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor (Grupa BIK).

Przedsiębiorcy potrzebują poprawy ogólnej kondycji finansowej prowadzonych przez siebie biznesów, która jak wynika z danych o zadłużeniu pozakredytowym i kredytowym zbieranych przez BIG InoMonitor i BIK nie wygląda najlepiej. Środki z KPO w całym swym zastosowaniu mogą wpłynąć na polepszenie i w tym obszarze. Obecnie przedsiębiorcy z różnych sektorów i branż uzbierali ponad 44 mld zł długów, ma je blisko 320 tys. firm.

Badanie „Skaner MSP” realizowane wśród mikro, małych i średnich firm, przeprowadzone przez Instytut Badań i Rozwiązań B2B Keralla Research, na próbie 500 firm sprzedających z odroczonym terminem płatności, techniką wywiadów telefonicznych, kwiecień 2024.

https://www.parp.gov.pl/storage/publications/pdf/Raport-o-stanie-sektora-maych-i-rednich-przedsibiorstw_13_10_2022.pdf

[1] W badaniu Skaner MŚP Q2 41,2 proc. przedsiębiorców z branży usługowej zadeklarowało, że nie planuje korzystać ze środków z KPO, a kolejne 26,5 proc. zaznaczyło odpowiedź “nie wiem, trudno powiedzieć”

[2] RAPORT Z BADANIA SKANER MŚP Q2 przygotowany przez Instytut Keralla Research na zlecenie BIG InfoMonitor

Ceny w sklepach. Liczba taniejących grup towarów maleje. Tendencja spadkowa wyraźnie się odwraca

W ubiegłym miesiącu wśród 17 monitorowanych kategorii w sklepach 12 wykazało jednocyfrowy wzrost cen rdr. Jedna grupa produktów zaliczyła dwucyfrową podwyżkę. Dokładnie słodycze i desery były droższe o 12,9% niż rok wcześniej. Poza nimi najmocniej skoczyły ceny chemii gospodarczej – o 9,7% rdr. Podium zamknęły napoje bezalkoholowe, które podrożały o 6,3% rdr. Natomiast cztery kategorie potaniały. W ujęciu rocznym zmalały ceny art. tłuszczowych – o 10%, karm dla zwierząt – o 8,1%, produktów sypkich – o 3,6%, a także warzyw – o 3,3%. Zdaniem ekspertów, codzienne zakupy ogólnie nadal będą drożeć. Zapowiada się też wzrost cen pewnych kategorii, które do tej pory taniały, w tym art. tłuszczowych, art. sypkich oraz warzyw.

Jak wynika z raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, w ubiegłym miesiącu ceny 12 spośród 17 analizowanych kategorii produktów wzrosły jednocyfrowo rdr. W kwietniu było takich segmentów na rynku 10, a w marcu – 8. Do tego ostatnio 1 grupa towarów zdrożała dwucyfrowo. W kwietniu dotyczyło to 2 kategorii, a w marcu – 1. Ogółem ceny w sklepach w maju br. zwiększyły się rdr. średnio o 2,9%, po wzroście o 2,4% rdr. w kwietniu. Dr Joanna Wieprow z Uniwersytetu WSB Merito wskazuje, że liczba kategorii, które zanotowały spadek cen, maleje z miesiąca na miesiąc. To może sugerować, że presja inflacyjna znowu wpływa na większość grup produktów.

– Nie można dusić cen i inwestować we wzrost sprzedaży i produkcji w nieskończoność. W końcu staje się to nieopłacalne, tym bardziej że wiosna oznacza atrakcyjną podaż na rynki lokalne, których koszty operacyjne dla firm są niższe. Podobnie spadają koszty produkcji – mówi dr Andrzej Maria Faliński ze Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego.

W maju na pierwszej pozycji w rankingu drożyzny znalazły się słodycze i desery ze średnim wzrostem o 12,9% w ujęciu rocznym. Kolejny miesiąc z rzędu trzymają się w ścisłej czołówce. W kwietniu zajmowały drugą lokatę. Wówczas ich ceny były wyższe o 10,6% niż rok wcześniej, a w marcu – o 9,6%. Wzrost wciąż jest dwucyfrowy, co pokazuje, że szansa na zmianę trendu nieprędko się pojawi.

– Ta kategoria odczuwa skutki mocnego wzrostu cen kakao – ze standardowych 2-3 tys. dolarów za tonę do ponad 10 tys. dolarów. Niedawno wprawdzie nastąpiła obniżka i tona kakao kosztuje już ok. 7-8 tys. dolarów. Jednak to nadal dużo więcej niż wcześniej. Moim zdaniem, cena utrzyma się na podwyższonym poziomie, zatem produkty zawierające czekoladę i kakao będą drożały – komentuje Marcin Luziński z Santander Bank Polska.

Na drugim miejscu w zestawieniu znalazła się tym razem chemia gospodarcza ze średnią podwyżką rdr. na poziomie 9,7%. W kwietniu wzrost rdr. wyniósł 7,7%, a w marcu – 9,7%. Przed miesiącem ta kategoria zajmowała czwartą pozycję w rankingu drożyzny i widać, że w jej przypadku dynamika wzrostu cen znowu zaczyna się zwiększać.

– Problem jest drożyzna na rynkach importowych dla półproduktów i surowców. U podstaw leżą sankcje i spowolnienia we współpracy z Rosją, Białorusią, Ukrainą i Chinami. Poza tym powstały utrudnienia na szlakach żeglugowych z Azji do Europy. Do tego skumulowały się wysokie w ujęciu rocznym ceny paliw – dodaje dr Faliński.

Trzecią lokatę, jeśli chodzi o najmocniej drożejące kategorie w maju, zajęły napoje bezalkoholowe ze wzrostem cen rdr. na poziomie 6,3%. W kwietniu odnotowały podwyżkę rdr. o 8,1%, a w marcu – o 9,1%. –  Takie wyniki to efekt wzrostu kosztów produkcji, wahań popytu, spadku podaży owoców, a także zmian w przepisach, które podniosły opłaty za opakowania z tworzyw sztucznych. Zgodnie z rozporządzeniem UE, przedsiębiorca, który je stosuje, musi pokryć koszty utylizacji. Przerzuca je więc na odbiorcę końcowego – informuje dr hab. Sławomir Jankiewicz z Uniwersytetu WSB Merito, prof. UWSB Merito.

Na czwartym miejscu najmocniej drożejących kategorii znalazły się dodatki spożywcze, czyli ketchupy, majonezy, musztardy i przyprawy. W ich wypadku średni wzrost cen to 5,9% rdr. W kwietniu podwyżka rdr. wyniosła 11,7%, a w marcu – 15,4%. Zestawienie TOP5 zamyka pieczywo, które podrożało średnio o 4,9% rdr. W kwietniu odnotowało wzrost rdr. o 1,4%, a w marcu – o 3,9%.

– Pieczywo drożeje mimo silnych obniżek cen zbóż i mąki. Wynika to z relatywnie niskiego udziału surowców w kosztach firm. Ale wzrosty nie są tak silne jak jeszcze kilkanaście miesięcy wcześniej. Widzimy ryzyko powrotu rocznej dynamiki cen zbóż do dodatniego poziomu w drugim półroczu z uwagi na pogarszające się perspektywy światowej produkcji – mówi dr Mariusz Dziwulski z PKO BP.

Z kolei Marcin Luziński z Santander Bank Polska zauważa, że w ostatnim czasie mocno wzrosły globalne obawy o zbiory zbóż w tym roku ze względu na niesprzyjające warunki pogodowe w Europie i Północnej Ameryce. Wojenne uszkodzenia infrastruktury portowej na Morzu Czarnym też dołożyły się do wzrostu cen zbóż. Jeśli te problemy będą się utrzymywać, to pieczywo może dalej drożeć.

– Ceny dodatków spożywczych podskoczyły przez efekty rosyjskiej agresji na Ukrainę, która jest dużym producentem wielu surowców wykorzystywanych do ich produkcji, jak choćby pomidorów czy gorczycy. Produkty grillowe bardzo często były teraz oferowane w promocjach. Spadek dynamiki wzrostu cen jest zapewne pochodną tego ruchu – dodaje Marcin Luziński.

Wśród drożejących kategorii są również artykuły dla dzieci ze średnim wzrostem rdr. na poziomie 4,2%. Na plusie znalazły się także środki higieny osobistej z wynikiem 3,1% rdr. Z kolei używki zdrożały w ujęciu rocznym średnio o 2,6%. Ceny owoców poszły w górę o 2,2% rdr. Natomiast nabiał podrożał o 1% rdr.

– W poprzednich miesiącach ceny nabiału notowały niewielkie spadki. Wahania w tej kategorii mogą być związane z cenami produktów rolnych i pasz, a także z kosztami utrzymania bydła. Dodatkowo istotna w tej kategorii jest stawka VAT na produkty spożywcze, która ulega odmrożeniu i może przekładać się na niewielkie wzrosty – analizuje dr Justyna Rybacka z Uniwersytetu WSB Merito.

W majowym raporcie na minusie znalazły się 4 kategorie. Przed miesiącem było ich 5. Najmocniej staniały art. tłuszczowe – o 10% rdr. W kwietniu zanotowały spadek rdr. o 10,4%, a w marcu – o 22,1% rdr. Choć kolejny miesiąc z rzędu ta kategoria tanieje, to dynamika obniżania cen jest coraz mniejsza.

– To efekt obfitych zbiorów rzepaku i słonecznika w 2023 roku w Polsce. Zwiększyły one podaż surowców. Część trafiła też do Polski z Ukrainy, co dodatkowo obniżyło ceny. Widać wyczerpywanie się zapasów z zeszłego roku. W połączeniu z potencjalnym spadkiem tegorocznych zbiorów z powodu przymrozków, może to doprowadzić do wzrostu cen – ostrzega dr Joanna Wieprow.

W ujęciu rocznym spadły też ceny karm dla zwierząt, które w maju br. były tańsze średnio o 8,1% niż rok wcześniej. W kwietniu odnotowały spadek rdr. o 2,1%, a w marcu – o 1,5%. Dynamika obniżek rośnie, a jeszcze w zeszłym roku ta kategoria była w czołówce najmocniej drożejących z dwucyfrowymi podwyżkami.

– Ceny surowców wykorzystywanych do produkcji żywności dla zwierząt, w tym zboża i mięsa paszowego, w ostatnich miesiącach nieco się ustabilizowały. Ponadto zwiększona podaż karm dla pupili, zarówno z produkcji krajowej, jak i importu mogła wpłynąć na ich ceny. Jednocześnie produkty te nadal są oferowane w wysokich cenach – tłumaczy dr Wieprow.

Ponadto spadek odnotowały produkty sypkie – o 3,6% rdr. W kwietniu potaniały bardziej, bo o 7,5% rdr. W marcu też miały większą obniżkę niż ostatnio – o 6,6% rdr. – Wpływ na spadki cen produktów w sklepach detalicznych miały przede wszystkim malejące ceny zbóż. Są one przecież podstawowym surowcem do produkcji mąki, kaszy jęczmiennej czy makaronu. Obniżki były możliwe dzięki importowi z Rosji, Białorusi i Ukrainy. Po jego zahamowaniu ceny wzrosną – wyjaśnia dr hab. Sławomir Jankiewicz.

Potaniały też warzywa, których ceny obniżyły się średnio o 3,3% rdr. W kwietniu spadek rdr. był na poziomie 8,3%, a w marcu – 3,1%. – Obecnie możemy cieszyć się lokalnymi warzywami, co przekłada się na ich ceny. Jednocześnie znacząco wpływa na nie pogoda. W sposób szczególny niesprzyjające są anomalie pogodowe, co może odwrócić malejący trend – podsumowuje dr Rybacka.

Galerie i centra handlowe w końcu na plusie. Ruch zwiększył się r/r o ponad 9 proc. Do tego r/r przybyło przeszło 17 proc. klientów

Dane firmy technologicznej Proxi.cloud z pierwszych pięciu miesięcy br. pokazują, że ruch w centrach i galeriach handlowych zwiększył się w całym kraju o 9,5% rdr. Wzrosty widać aż w 13 województwach, a spadki – tylko w 3. Największy skok zanotowało łódzkie. Miejsce drugie ma mazowieckie, a trzecie – świętokrzyskie. Z kolei najbardziej straciło warmińsko-mazurskie, a za nim – podkarpackie i zachodniopomorskie. Ponadto raport wykazał, że od początku stycznia do końca maja br. liczba unikalnych klientów ww. obiektów wzrosła o 17,3% rdr. Na plusie jest 11 województw, a na minusie – 5. Tu najlepsze wyniki widać kolejno w woj. dolnośląskim, lubuskim i śląskim, a najgorsze – w podkarpackim, warmińsko-mazurskim i podlaskim.

Jak wynika z cyklicznie publikowanego raportu firmy technologicznej Proxi.cloud, w pierwszych pięciu miesiącach br. footfall (ruch) w centrach i galeriach handlowych wzrósł o 9,5% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Zdaniem Mateusza Nowaka, jednego ze współautorów badania z Proxi.cloud, spadek wskaźnika inflacji przyczynił się do wzrostu liczby wizyt w takich placówkach. Polacy, mając dodatkowy dochód rozporządzalny, byli o wiele bardziej skłonni odwiedzać tego typu miejsca w celach konsumpcyjnych.

– Ewidentnie ostatnie miesiące były korzystne dla galerii i centrów handlowych. Wzrost ruchu zapewne ma podłoże wieloczynnikowe, ale można założyć, że relatywnie niska inflacja poprawiła nastroje polskich konsumentów. Jednak automatycznie nie oznacza to, że robili oni więcej zakupów – komentuje dr Nikodem Sarna, drugi ze współautorów badania z Proxi.cloud.

W analizowanym okresie footfall w centrach i galeriach handlowych wzrósł w trzynastu województwach, a spadł w trzech. Na największym plusie jest woj. łódzkie (13,6%). Za nim plasuje się mazowieckie (12%), a także świętokrzyskie (11,1%). Z kolei na minusie znalazły się takie województwa, jak warmińsko-mazurskie (-7,3%), podkarpackie (-5,2%) i zachodniopomorskie (-3,9%). Dr Nikodem Sarna podkreśla, że zrozumienie przyczyn tych różnic wymaga dodatkowej, pogłębionej analizy lokalnych rynków, w tym m.in. prowadzonych inwestycji i remontów w każdym ww. województwie.

– Patrząc na wyniki, nie jest zaskoczeniem, że mazowieckie jest jednym z liderów wzrostów, głównie ze względu na Warszawę i bogactwo całego jej regionu. Z kolei spadki zanotowały województwa, które często wypadają dość słabo w rankingach ekonomicznych – dodaje Mateusz Nowak.

Raport wykazał również, że w pierwszych pięciu miesiącach br. liczba unique shoppers (unikalnych klientów) w centrach i galeriach handlowych wzrosła o 17,3% rdr. Dr Nikodem Sarna zastrzega, że ten wynik nie świadczy jeszcze o poprawie kondycji finansowej galerii i centrów handlowych. To mogą zweryfikować tylko zarządcy badanych obiektów, przestawiając twarde dane finansowe.

– Moim zdaniem, ww. wzrost powinien być pozytywnie postrzegany przez samych przedstawicieli galerii i centrów handlowych. Na pewno dużą rolę, tak jak w przypadku statystyki ruchu, odgrywał niski wskaźnik inflacji w ostatnich miesiącach. Większa stabilność cen, zwłaszcza w porównaniu z zeszłorocznymi, skłaniała Polaków do śmielszej konsumpcji produktów i usług, a to przełożyło się na tak duży wzrost liczby unique shoppers – przekonuje Mateusz Nowak.

Od początku stycznia do końca maja br. liczba unikalnych klientów wzrosła rdr. w jedenastu województwach, a spadła w pięciu. Najbardziej zyskało dolnośląskie (11,4%). Na podium widać też lubuskie (5,4%), jak również śląskie (4,3%). Z kolei największe spadki dotyczą podkarpackiego (-5,38%), warmińsko-mazurskiego (-3,3%), a także podlaskiego (-3,1%). – Przyczyny tych różnic upatruję w zamożności przeciętnego mieszkańca danego województwa i w kondycji finansowej każdego regionu. Oczywiście ta hipoteza wymaga weryfikacji w ramach pogłębionej analizy – zaznacza Mateusz Nowak.

Według raportu, w pierwszych pięciu miesiącach br. zmniejszyła się częstotliwość zakupów w porównaniu z analogicznym okresem ub.r. Ostatnio średnia liczba wizyt w galeriach i centrach handlowych przypadająca na jednego konsumenta wyniosła 12,4, a poprzednio – 13,2.

– Wynika to z faktu, że liczba klientów urosła bardziej niż ilość wizyt. Zatem w ww. okresie br. przeciętny konsument mógł spędzić w galeriach i centrach handlowych trochę mniej czasu niż rok wcześniej. Możliwe jest też to, że nowi klienci zaniżyli statystykę odwiedzin. W celu ustalenia przyczyny należałoby sprawdzić, czy spadki dotyczą całej populacji, czy to nowi klienci z jakichś względów spędzają w tych placówkach mniej czasu niż reszta odwiedzających – wyjaśnia dr Nikodem Sarna.

Z raportu można też wyczytać, że w relacji rocznej skróceniu uległ przeciętny czas trwania wizyty (od stycznia do maja br. – 47:18, rok wcześniej – 48:16). Zmniejszył się również średni łączny czas odwiedzin (ostatnio – 9:44, poprzednio – 10:26). – W mojej opinii, skrócenie średniego czasu trwania pojedynczej wizyty raczej nie jest jakkolwiek odczuwalne ani dla klientów, ani dla placówek handlowych. Względna stałość tej wartości jest świadectwem niezmienności w nawykach zakupowych Polaków – zapewnia Mateusz Nowak.

Jak stwierdza dr Nikodem Sarna, o ile nie nastąpi żadne tąpnięcie na rynku, na przykład w postaci drastycznego skoku cen, można spodziewać się dalszych wzrostów w zakresie ruchu i liczbie unikalnych klientów. Ewentualnie powinna być widoczna względna stabilizacja. Wprawdzie sektor e-commerce rozwija się prężnie, ale nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższym czasie Polacy zrezygnowali z zakupów stacjonarnych, szczególnie że zamówienia złożone online mogą odbierać również w galeriach i centrach handlowych.

– Kluczowy wpływ na dalsze kształtowanie się ruchu oraz liczby unique shoppers w centrach handlowych będzie miała sytuacja ekonomiczna naszego kraju. Przede wszystkim będzie się liczył wskaźnik inflacji. Pod tym względem początek br. był dla Polaków zdecydowanie lepszy niż analogiczny okres ub.r. Jeżeli druga połowa roku również będzie charakteryzować się znacznie niższym wskaźnikiem inflacji od roku poprzedniego, to spodziewałbym się dalszych wzrostów. Jednak, według wielu ekonomistów, inflacja pójdzie w górę, ale nie na tyle, żeby zagrozić wzrostowi w tym sektorze – podsumowuje Mateusz Nowak z firmy technologicznej Proxi.cloud.

***

Badanie zostało przeprowadzone przez firmę technologiczną Proxi.cloud w oparciu o dane z pierwszych 5 miesięcy 2024 roku z odniesieniem do analogicznego okresu w poprzednim roku, z wykluczeniem świąt oraz niedziel niehandlowych. Analiza obejmuje zachowania konsumentów odwiedzających galerie i centra handlowe.

Wielkość próby wyniosła ponad 2 769 320 unikalnych konsumentów. Wejście badanej osoby w geofence było zarejestrowane jako wizyta klienta w danej galerii lub centrum handlowym, gdy wizyta trwała co najmniej 5 minut i nie więcej niż 6 godzin. Finalnie zbadano ruch w ponad 712 placówkach, których lokalizacje zostały pozyskane ze stron internetowych sieci handlowych oraz z Google Maps.

Dane zostały zgromadzone poprzez sieć aplikacji mobilnych wykorzystujących autorską technologię, opartą o geofencing metodę identyfikacji wejść i wyjść z wyznaczonych stref, wykorzystującą usługi lokalizacji urządzeń mobilnych. Rozwiązanie pozwala zbierać dane pasywnie oraz cechuje się dużą dokładnością lokalizowania użytkownika (dokładność od 2 do 20 metrów zależna jest od metody ustalania pozycji przez urządzenie mobilne). Technologia ta zapewnia pełną kontrolę nad dokładnością lokalizacji, a promień każdego geofencingu dostosowany jest do wielkości poszczególnych budynków. Ponadto, znany jest również czas przebywania użytkowników w danej lokalizacji, co stanowi dodatkowy poziom ochrony przed zliczaniem okolicznego ruchu pieszego czy ruchu pracowników badanych punktów.

Branża cyfrowa przedstawia rekomendacje do cyfrowej agendy polskiej prezydencji w Radzie UE

Cyberbezpieczeństwo, rozwój usług chmurowych, kompetencje cyfrowe i wdrażanie technologii sztucznej inteligencji powinny między innymi stanowić podstawę unijnej cyfrowej agendy podczas polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej – uważa Związek Cyfrowa Polska. Organizacja przesłała do przedstawicieli rządu rekomendacje w tej sprawie.

Półroczna prezydencja Polski w Radzie Unii Europejskiej rozpocznie się 1 stycznia 2025 roku. To okres, w którym Polska będzie miała szansę nieco mocniej wpływać na kierunki rozwoju Unii Europejskiej. –Prezydencja stanowi okazję do kształtowania narracji całej Wspólnoty. Zakres tego wpływu jest oczywiście ograniczony, ale nie oznacza to, że nie powinniśmy się do tej roli ściśle przygotować – mówi Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska.

Dlatego organizacja włączyła się w proces przygotowania agendy cyfrowej realizowanej podczas polskiej prezydencji. – Uważamy, że polityka cyfrowa Unii Europejskiej powinna być nie tylko nowoczesna i innowacyjna, ale również w pełni odpowiadająca na potrzeby obywateli i przedsiębiorstw w całej Europie – podkreśla Michał Kanownik.

Rekomendacje ekspertów Cyfrowej Polski dotyczą łącznie siedmiu dziedzin gospodarki cyfrowej. To sztuczna inteligencja, usługi chmurowe, cyberbezpieczeństwo, identyfikacja elektroniczna i usługi zaufania, łączność gigabitowa, kompetencje cyfrowe oraz finansowanie polityki cyfrowej.

Technologie napędzające rozwój: sztuczna inteligencja i chmura

W opinii branżowych ekspertów, polska prezydencja przede wszystkim powinna położyć główny nacisk na kwestie związane z rozwojem sztucznej inteligencji.  To podstawa „do pobudzenia wzrostu gospodarczego poprzez zwiększenie produktywności, która znajduje się w Europie w fazie spowolnienia lub stagnacji” – czytamy w dokumencie z rekomendacjami przesłanym do Ministerstwa Cyfryzacji.

Dlatego specjaliści Cyfrowej Polski proponują wdrożenie aż dziesięcioetapowego pakietu działań. Miałyby się w nim znaleźć takie punkty jak inwestycja w talenty (około 42% firm wymienia dostęp do talentów jako główną barierę we wdrażaniu sztucznej inteligencji), wsparcie małych i średnich przedsiębiorstw w dostępie do technologii AI, inwestycje w sztuczną inteligencję na polu usług publicznych, a także ustanowienie krajowych chmur badawczych jako zasobu wspierającego badania akademickie, lokalne startupy i przypadki użycia w sektorze publicznym.

W opinii autorów rekomendacji, jednym z kluczowych elementów nowej polityki cyfrowej w Unii Europejskiej powinna być także infrastruktura i usługi chmurowe. Organizacja postuluje wdrożenie polityki „Cloud First”, w której chmura ma być odpowiedzią na zapotrzebowanie dużych firm oraz administracji publicznej na wydajne, a przede wszystkim bezpieczne systemy, opierające się próbom cyberataków.

Eksperci Związku Cyfrowa Polska w dużej mierze apelują o pozostawienie istniejących przepisów. „Rynek związany z wykorzystaniem chmury w sektorze telekomunikacyjnym nie wymaga dodatkowych regulacji ponad obowiązujące przepisy UE” – czytamy w stanowisku ekspertów. Ich zdaniem nałożenie znaczących obciążeń regulacyjnych może ograniczyć innowacyjność na rynku chmury.

Bezpieczeństwo cyfrowe priorytetem dla Europy

Kluczowym elementem polityki cyfrowej UE musi być także cyberbezpieczeństwo – wskazują eksperci Cyfrowej Polski. Przypominają, że liczba zagrożeń i incydentów wzrosła dramatycznie w ostatnich latach. Kolejne podmioty starają się uzyskiwać dostęp do systemów, wykradać wrażliwe dane i naruszać bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej. Stąd priorytetem w ramach polskiej prezydencji w Radzie UE powinno być ulepszenie mechanizmów obejmujących sektor prywatny. Eksperci zauważają również, że istnieje potrzeba głębszego inwestowania we współpracę z krajami o podobnych poglądach w celu wspierania bezpieczeństwa i odporności.

Apelujemy także o zwiększenie współpracy z podmiotami ze świata biznesu. Takie podejście pomoże stworzyć ramy certyfikacji cyberbezpieczeństwa dostosowane do potrzeb społeczności biznesowej, realizując wspólne ambicje zwiększonego bezpieczeństwa produktów, usług i systemów cyfrowych –  podkreśla Michał Kanownik.

I dodaje, że pokrewnym tematem są usługi zaufania i identyfikacji elektronicznej. Czyli, między innymi, tak zwany Europejski Portfel Tożsamości Cyfrowej. To rozwiązanie, które docelowo ma zapewnić jednolity, wysoki poziom wiarygodności i bezpieczeństwa w całej Unii. Użytkownicy będą mogli bezpiecznie przechowywać i udostępniać swoje dane identyfikacyjne oraz elektroniczne poświadczenia atrybutów, co ułatwi korzystanie z różnorodnych usług online. – To znaczący krok w kierunku cyfryzacji i ujednolicenia usług w całej Unii i Polska powinna skorzystać ze swojego głosu, aby doprowadzić do realizacji projektu – przekonuje prezes Związku Cyfrowa Polska.

Kompetencje cyfrowe niezbędne do jakichkolwiek zmian

W dokumencie z rekomendacjami znalazły się także postulaty dotyczące rozwoju łączności gigabitowej i planach rozwoju satelitarnej łączności szerokopasmowej LEO. To technologie pomocne do zapewnienia pełnego pokrycia gospodarstw domowych w Unii stałym i szybkim łączem szerokopasmowym. One także – w opinii branżowych ekspertów – powinny być elementem prac w ramach polskiej prezydencji w Radzie UE.

Związek Cyfrowa Polska zwraca również uwagę na kompetencje cyfrowe. Mają one „zasadnicze znaczenie we współczesnym społeczeństwie i są kluczowe dla pełnego udziału w nowoczesnym życiu społecznym, gospodarczym i kulturalnym” – zauważają eksperci.

Dlatego szczególną uwagę należy poświęcić rozwijaniu i doskonaleniu kompetencji cyfrowych obywateli. Co obejmuje wprowadzenie edukacji cyfrowej od najmłodszych lat, wsparcie dla nauczycieli i edukatorów, a także szkolenia dla pracowników różnych sektorów gospodarki.

Wszystkie rekomendacje zostały przesłane do Ministerstwa Cyfryzacji.

Metale szlachetne w przedłużonej fazie konsolidacji

  • Metale szlachetne przechodzą dłuższy okres konsolidacji, co daje traderom i inwestorom czas na dostosowanie się do wyższych poziomów cen.
  • Chiny, które od 2022 roku stymulowały rynek złota, tymczasowo się wycofały, odcinając stałe źródło popytu.
  • Wczesne wejście na rynek przy niższych poziomach cen funduszy hedgingowych tłumaczy, dlaczego złoto zanotowało mniejszą korektę niż srebro.
  • „Rok metalu” trwa – inwestorzy czekają na wieści co do liczby i terminu nadchodzących obniżek stóp procentowych.

Sektor metali szlachetnych przechodzi dłuższy okres konsolidacji. Po silnych wzrostach na początku roku, traderzy i inwestorzy mogą teraz złapać oddech i dostosować się do nowych, wyższych poziomów cenowych. Polscy inwestorzy korzystający z platformy Saxo w obecnym kwartale wykazują ostrożność w działaniach związanych z tą klasą aktywów.

Ole Hansen, Dyrektor ds. strategii rynku surowców Saxo przedstawia swoją analizę dotyczącą rynku metali szlachetnych.

Po dwóch nieudanych próbach ustanowienia wsparcia powyżej 2400 USD, złoto od początku kwietnia zamyka większość dni w przedziale od 2280 do 2380 USD. Najgorszy moment w tym okresie nastąpił, gdy dane pokazały, że Ludowy Bank Chin, po 18 miesiącach nieustannych zakupów, w maju zakręcił kurek z pieniędzmi.

Chiny, które były głównym motorem wzrostów cen złota od 2022 roku, nie powiedziały jeszcze najprawdopodobniej ostatniego słowa, a przerwa jest spowodowana głównie niechęcią do płacenia rekordowych cen. Również, ostatnie zainteresowanie prywatnymi zakupami złota przez Chińczyków, będące kolejnym istotnym czynnikiem napędzającym popyt na fizyczną postać złota, prawdopodobnie rzuciło na nich światło reflektorów, którego zazwyczaj unikają. Ogólnie rzecz biorąc, złoto nadal jest w fazie konsolidacji, a najnowsze wiadomości prawdopodobnie przedłużą ten etap. Niemniej jednak, długoterminowe optymistyczne perspektywy nie uległy zmianie. A opieramy je m.in. na poniższych czynnikach:

  • Ryzyka i wydarzenia geopolityczne nadal odgrywają znaczącą rolę na rynku złota, natomiast do tej pory ich wpływ na ceny miał głównie krótkotrwały charakter.
  • Silny popyt detaliczny w Chinach, wynikający z chęci lokowania pieniędzy w sektorze postrzeganym jako stosunkowo odporny na problemy gospodarcze i kryzys na rynku nieruchomości.
  • Ciągły popyt ze strony banków centralnych w obliczu niepewności geopolitycznej i de-dolaryzacji, a także zdolność złota do oferowania poziomu bezpieczeństwa i stabilności, jakiego inne aktywa mogą nie zapewniać. Przerwa w zakupach Chin jest postrzegana jako tymczasowa.
  • Rosnące wskaźniki długu w stosunku do poziomu PKB w wielu krajach, zwłaszcza w USA, budzą obawy co do stabilności zadłużenia. Innymi słowy, rosnąca rentowność obligacji skarbowych w Stanach niekoniecznie ma negatywny wpływ na złoto, ponieważ mogą pociągać za sobą wątpliwości związane z ogólnym poziomem zadłużenia i jego trwałości.
  • Dodatkowo, uwaga przesuwa się z negatywnego wpływu niższych oczekiwań dotyczących obniżki stóp procentowych na wsparcie wynikające z uporczywej inflacji.

Złoto, pomimo ostatniej, ponownie płytkiej fazy konsolidacji, zdołało utrzymać się powyżej poziomów technicznych, obecnie około 2315 USD. Gdyby się to zmieniło, mogłoby dojść do masowego wyprzedawania pozycji długich, zajętych często przy poziomie USD 2200.

złoto srebro poziomie USD 2200

Oprócz wspomnianego silnego popytu ze strony banków centralnych i detalicznych inwestorów w Chinach, jasne jest, że większość wzrostu cen w lutym i marcu była wspierana przez silny popyt ze strony podmiotów zarządzających środkami np. funduszami hedgingowymi. Inwestując podczas wzrostu cen na wczesnym etapie, nie musiały one później dostosowywać (zamykać) swoich pozycji. Obecna faza korekty utrzymała ceny powyżej poziomów, które zmusiłyby ich do zmniejszenia swojego zaangażowania.

Wejście na rynek wcześnie i przy znacznie niższych poziomach cen pomaga wyjaśnić, dlaczego obecna zmienność złota jest stosunkowo niska w porównaniu z innymi metalami, takimi jak srebro, platyna i miedź, gdzie spekulanci dołączyli nieco później i przy wyższych cenach, co zwiększa ryzyko likwidacji długich pozycji i głębszej korekty. Od 2022 roku, kiedy  Federalny Komitet do spraw Operacji Otwartego Rynku zaczął agresywnie podnosić stopy procentowe, osoby inwestujące w ETFy nie były zbytnio zainteresowane kupowaniem złota czy srebra. Większość z nich raczej je sprzedawała niż kupowała, ze względu na wzrost kosztu posiadania tych surowców. Popyt ze strony inwestorów ETF prawdopodobnie pozostanie na niskim poziomie, dopóki stopy procentowe nie zostaną obniżone, a wspomniany koszt zmniejszony.

dolar

Agresywny wzrost cen srebra o 25% w ubiegłym miesiącu następnie stopniowo się zmniejszył, po raz kolejny pokazując, że jego kurs odzwierciedla kierunek, w którym idzie złoto, ale w dużo szybszym tempie. Metal ten, który od początku roku notuje wzrost o około 22%, skorzystał z niedawnej silnej hossy na rynkach metali przemysłowych, szczególnie miedzi, z którą srebro ma pewne wspólne cechy w kontekście transformacji ekologicznej. Jednak hossa miedzi zaczęła słabnąć, gdy rynek zdał sobie sprawę, że obecne fundamenty, zwłaszcza w Chinach, osłabiają się.

Jak wspomniano powyżej, zarówno zarządzający rachunkami, jak i traderzy, dość późno zwrócili uwagę na hossę obu surowców i skorzystali na wzrostach, a potrzeba zmniejszenia ekspozycji, w niektórych przypadkach na pozycjach przynoszących straty, spowodowała gwałtowny spadek cen srebra i miedzi, z czego oba metale oddały około połowy zysków osiągniętych w maju. Wyższa zmienność cen srebra w porównaniu do złota przyczyniła się do zmniejszenia stosunku cen złota do srebra z poziomu 88 na koniec sierpnia 2021 roku do minimum na poziomie 72,70 w zeszłym miesiącu, zanim wspomniany spadek cen srebra spowodował jego ponowny wzrost do obecnego poziomu około 80 uncji srebra na jedną uncję złota.cena jedną uncję złota

Wciąż utrzymujemy, że mamy do czynienia z „Rokiem metali”, który określiliśmy w ten sposób w naszym raporcie kwartalnym. Wierzymy, że siła wzrostu, którą już w tym roku zaobserwowaliśmy, na poziomach o 12% dla złota i o 22% dla srebra, może prowadzić do dłuższego okresu konsolidacji, podczas gdy inwestorzy i traderzy dostosowują się do wyższych poziomów cen oraz oczekują jasności co do liczby i terminu nadchodzących obniżek stóp procentowych.

Narzędzia dla sprzedawców Allegro – zwiększ swoją sprzedaż

Jakie narzędzie dla sprzedawców Allegro wybrać w momencie, gdy najbardziej zależy Ci na podniesieniu wyników finansowych swojej firmy? Najlepiej takie, które służy do analizy danych i ułatwia podejmowanie kluczowych decyzji. Jak każdy CEO oraz manager dobrze wie, to właśnie analityka ma największy wpływ na zwiększanie rentowności. W tym kontekście szczególnie przydatnym narzędziem będzie AlleSpark – darmowa aplikacja, z którego korzysta już ponad 1,5 tysiąca osób.

Spis treści:

  • Czym jest AlleSpark?
  • Dzięki AlleSpark zmierzysz swoją sprzedaż jak CEO
  • Jaką wartość AlleSpark wniesie do Twojego biznesu?
  • Ile naprawdę kosztuje AlleSpark?

Czym jest AlleSpark?

AlleSpark to narzędzie dla sprzedawców Allegro stworzone przez Pirk Spark – tegorocznego Allegro Ads Quality Championa, a więc najlepszą pod względem jakości agencję Allegro. Specjaliści z Pirk Spark mają udowodnioną skuteczność w zwiększaniu wyników liczbowych i procentowych swoich klientów, ponieważ opierają swoje działania na kompleksowej analizie danych. Jako prawdziwi eksperci w branży postanowili wesprzeć właścicieli sklepów Allegro, którzy kładą nacisk na twarde informacje i konkretne dane liczbowe, udostępniając im zaawansowane narzędzie analityczne całkowicie za darmo.

Narzędzie składa się z kilku modułów. Ciebie, jako CEO firmy, zainteresuje najbardziej “Rentowność” – funkcjonalność umożliwiająca podgląd bieżących kosztów i przychodów z Allegro w podziale na kilka przydatnych biznesowo widoków.

Dzięki AlleSpark zmierzysz swoją sprzedaż jak CEO

Rentowność biznesu to bez wątpienia najważniejsza dla Ciebie kwestia, jeśli jesteś managerem, CEO lub właścicielem firmy. Obliczanie różnych wskaźników, które mogą przybliżyć zyskowność konta Allegro, to jednak żmudne i czasochłonne zadanie. Dane liczbowe są bowiem rozbite w kilku różnych tabelach. I tu z pomocą przychodzą algorytmy AlleSpark, które automatycznie obliczają kluczowe parametry, dodając do nich również dokładne, bieżące wydatki z reklam Allegro Ads.

Co istotne, rentowność biznesu podejrzysz:

  • per całościowy stosunek k/p sklepu Allegro,
  • per poszczególne kategorie produktowe,
  • per każda pojedyncza aukcja.

Narzędzia dla sprzedawców Allegro rentowność kategorii

Dodatkowym atutem narzędzia jest jego elastyczność pod względem przedziałów czasowych. Za jego pomocą, nie tylko obliczysz rentowność z ostatniego miesiąca, ale także o wiele węższych zakresów: tygodnia, a nawet dnia. Tym samym, zwiększysz swoją kontrolę nad sytuacją i zyskasz czas na wprowadzanie korekt do podejmowanych działań (w tym kampanii reklamowych).

Narzędzia dla sprzedawców Allegro rentowność ofert

Jaką wartość AlleSpark wniesie do Twojego biznesu?

  • Realistyczne prognozowanie sprzedaży

Raporty Allegro Rentowność generowane przez AlleSpark dają prawdziwy helicopter view we wszystkie koszty i przychody. Dzięki ich znajomości adekwatnie oszacujesz rentowność poszczególnych kategorii i produktów i, tym samym, wartość sprzedaży w kolejnych miesiącach.

  • Szybszy czas reakcji

AlleSpark, który daje nawet codzienny wgląd w statystyki Allegro Ads oraz rentowność, skróci Twój czas reagowania na każdą, nawet najmniejszą zmianę na rynku. Dzięki twardym danym podejmiesz trafne decyzje o zmianach ceny, wstrzymaniu kampanii reklamowych i/lub zrezygnowania z danego produktu.

  • Pełna kontrola

Jesteś wymagającym i skrupulatnym szefem? AlleSpark zaoferuje Ci to, czego potrzebujesz. Kompleksowy zestaw raportów zwiększy Twoją kontrolę nad firmą oraz działaniami Twoich pracowników.

  • Czas potrzebny do rozwijania biznesu

AlleSpark odciąży Ciebie i Twoich pracowników z konieczności manualnego przygotowywania raportów i obliczania rentowności. To, co do tej pory zajmowało wiele godzin i wiązało się z ryzykiem popełnienia błędu, zyskasz w zaledwie kilka sekund. Efekt? mnóstwo czasu, który możesz poświęcić na strategiczne zadania.

Ile naprawdę kosztuje AlleSpark?

Czy tak zaawansowane narzędzie jak AlleSpark naprawdę jest darmowe? Tak! Wystarczy, że zarejestrujesz się na oficjalnej stronie i możesz cieszyć się bezpłatnym dostępem do wszystkich modułów programu – bez żadnego limitu. Program pozwoli Ci zrobić level up swojej firmy poprzez dostarczanie rzetelnych danych oraz uwalnianie zasobów – zarówno czasowych, jak i finansowych.

Jak wybrać najlepszą agencję Allegro do współpracy?

Z punktu widzenia CEO agencja Allegro, która obsługuje firmę, musi być przede wszystkim godna zaufania. To znaczy, że powinna osiągać wysokie wyniki, zatrudniać wysokiej klasy specjalistów, którzy nie tylko słuchają tego, co się do nich mówi, ale także aktywnie starają się zrozumieć specyfikę danego biznesu i wyznaczone cele. Dobrze byłoby także, gdyby agencja Allegro dawała Ci poczucie kontroli, regularnie udostępniając raporty z przeprowadzonych działań. Jak jednak znaleźć takiego partnera do współpracy? 

Gdzie szukać najlepszych agencji Allegro?

Marketplace Allegro doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że na rynku funkcjonuje wiele firm oferujących outsourcing sklepów Allegro. Chcąc ułatwić wybór swoim sprzedawcom, zapoczątkowało program Allegro Ads Partner. W tym przypadku reklamy Allegro Ads pełnią rolę papierka lakmusowego, który pozwala serwisowi ocenić jakość, doświadczenie i poziom wiedzy danej agencji. Firmy, które otrzymały od Allegro rekomendację i, tym samym, tytuł Allegro Ads Partnera, znajdziesz na oficjalnej stronie programu.

Program Allegro Ads Partner

Nie wszystkie agencje, które zobaczy na stronie Allegro Ads, są równie dobre. Warto wiedzieć, że program zakłada aż 3 poziomy członkostwa: 

  • uczestnik programu – jest to firma, która dopiero zdobywa klientów i zaczyna inwestować w Allegro Ads, 
  • Allegro Ads Partner – agencja, która posiada co najmniej 3 aktywnych klientów i wydaje na Allegro Ads minimum 100 000 zł na kwartał, 
  • Allegro Ads Partner + – obsługuje przynajmniej 6 aktywnych klientów i w każdym kwartale wydaje na Allegro Ads minimum 400 000 zł. 

Dodatkowo portal Allegro co roku wyszczególnia 3 najlepsze agencje, przyznając im dodatkowe tytuły: 

  • Quality Champion – przysługuje agencji, która charakteryzuje się najwyższym wzrostem procentowym i liczbowym wyników nowych klientów rok do roku,
  • Growth Champion – dla agencji z największym procentowym i liczbowym wzrostem wydatków na reklamy rok do roku,
  • Education Champion – trafia do agencji, która może się pochwalić największą liczbą odbytych konferencji, webinarów, prelekcji oraz posiadaniem aktywnego kanału na YouTube.

Kogo zatem wybrać? Jeśli zależy Ci na rozwoju biznesu i wzroście zysków, najlepiej zdecydować się na Quality Championa, jest to bowiem agencja najlepsza z najlepszych. W tym roku tytuł ten otrzymała agencja Allegro Pirk Spark

Allegro Ads Partner to nie wszystko, czyli na co jeszcze warto zwrócić uwagę

Dobrze, żeby agencja, z którą współpracujesz, posiadała oznaczenie Allegro Ads Partner. Aby jednak mieć pewność, że na pewno spełni Twoje oczekiwania, warto zwrócić uwagę na dodatkowe kwestie.

  1. Już na początku współpracy upewnij się, że dostaniesz oficjalne szacunki wyników (np. informację, ile zarobisz dzięki danej strategii, ile pieniędzy powinieneś przeznaczyć na budżet reklamowy oraz jakiej sprzedaży w PLN możesz się spodziewać po dostosowaniu się do decyzji agencji). To pomoże Ci w późniejszym rozliczaniu z działań.
  2. Bardzo ważną kwestią jest raportowanie. Sprawdź, w jaki sposób dana agencja informuje swoich partnerów o wynikach. Regularny dostęp do informacji zwiększy Twoje poczucie kontroli, ponieważ będziesz wiedział, co dokładnie jest robione na Twoim koncie i w jaki sposób są wydawane Twoje pieniądze.
  3. Rozwój biznesu na Allegro nie jest możliwy, jeśli poprzestaje się tylko na Allegro Ads. W pewnym momencie może się okazać, że Twoje konto potrzebuje dodatkowych działań. Warto, aby wybrana agencja mogła Ci je zaoferować. Upewnij się, że potencjalny partner oferuje również takie usługi jak optymalizacja konta, przygotowanie identyfikacji wizualnej, obsługa sprzedaży oraz tworzenie ofert Allegro. Dobra agencja powinna równie zapewniać obsługę zespołu, a więc więcej niż jednego specjalistę. Jeśli zatrudnia grafika, copywritera oraz lidera, który nadzoruje wyniki, możesz jej zaufać.
  4. Dowiedz się, jak przebiega kontakt. Czy przedstawiciele danej agencji mogą się z Tobą spotykać i rozmawiać przynajmniej raz w miesiącu? To bardzo istotne, ponieważ podczas regularnych spotkań, możesz ich poinformować o brakach magazynowych, overstockach, zmianach marży itp. Sprawna wymiana informacji ma kluczowe znaczenie dla rozwijania biznesu, dlatego dostępność specjalistów, z którymi się współpracuje, jest niesamowicie ważna.

Dobra agencja Allegro to gwarancja sukcesu

Jeśli poświęcisz trochę czasu na research i będziesz postępować w zgodzie z tym poradnikiem, na pewno uda Ci się znaleźć najlepszą agencję Allegro dla siebie. Nie warto się spieszyć i oszczędzać. Nawiązanie współpracy z odpowiednią firmą, a więc taką, która może zaoferować Ci wyniki, sprawną komunikację i cały zespół specjalistów, z pewnością pomoże Ci w osiągnięciu sukcesu na platformie.

Wypowiedzi Bowman wzmocniły dolara, ale nie zmieniły nastawienia inwestorów na obniżki stóp

Wczoraj rynki doświadczyły znacznego odreagowania spółek technologicznych notowanych na Wall Street. Nasdaq Composite zyskał 1,3 proc. Szeroki SP500 zamknął dzień wyżej o 0,4 proc. Słabo wypadł przemysłowy Dow Jones, który stracił 0,8 proc. Z Fed-u otrzymaliśmy mocno „jastrzębi” komunikat. Rynek czeka na piątkowy raport na temat wydatków Amerykanów i wciąż daje szanse na dwie obniżki stóp procentowych w USA w tym roku. Dolar zyskał na wartości. Dziś spadki pary EURUSD są kontynuowane. Lokalny dołek wypada na poziomie 1,0685.

Przy braku kluczowych danych uwaga inwestorów skupiła się na wypowiedziach gugernator Fed Michelle Bowman, która powtórzyła potrzebę utrzymania stóp procentowych na podwyższonym poziomie przez „pewien czas”. Rynek po raz kolejny otrzymał to enigmatyczne określenie, które niczego nie precyzuje a jedynie wzmaga spekulacje. Przyznała, że Rezerwa Federalna nie jest jeszcze w miejscu, w którym należałoby luzować politykę monetarną. Dodała, że jest mało prawdopodobne, aby gospodarka skorzystała na dalszej poprawie po stronie podaży, powołując się na zakłócenia w łańcuchu dostaw z czasów pandemii, które w dużej mierze ustąpiły. Podkreśliła ograniczony wzrost aktywności zawodowej w ostatnich miesiącach. Zwróciła również uwagę na możliwość bardziej restrykcyjnej polityki imigracyjnej w przyszłości. Wymieniła zagrożenia dla inflacji, którymi wg niej jest sytuacja geopolityczna, silne bodźce fiskalne a także luźniejsze warunki finansowe (gdyby doszło do obniżek). To co mogło umocnić dolara wczoraj to było stwierdzenie o istnieniu możliwości podwyżek stóp, co rynek całkowicie do tej pory wykluczał. Dodatkowo taki scenariusz nie wynika w żaden sposób z projekcji Fed-u czy wykresy kropkowego. Pamiętajmy jednak, że pani Bowman należy do skrajnie „jastrzębiego” ramienia FOMC i tego typu zdania rynek interpretuje z przymrużeniem oka. Co innego gdyby takie stwierdzenia padły z obozu skrajnie „gołębiego”, od osoby, która ma także prawo głosu. Jeśli spojrzymy na wycenę rynkową przyszłej ścieżki stóp procentowych to ona jakoś diametralnie się nie zmieniła. Rynek wciąż widzi pierwsze cięcie we wrześniu a drugie w grudniu. Zobaczymy kto będzie miał racje.

Dolar zyskał a rentowności amerykańskich obligacji urosły. Reakcja rynku jest zrozumiała. Wczorajsze komentarze nie zmieniają jednak nastawienia inwestorów, którzy chcą obniżek. Istnieje na rynku też taka opinia, że Fed obniży stopy procentowe wówczas, kiedy sentyment na Wall Street znacznie się pogorszy. Pamiętajmy jednak, że to jedna z narracji, która w żadne sposób nie musi się zmaterializować. Osobiście uważam, że jeśli Powell zostałyby o to zapytany, zdecydowanie by zaprzeczył i podkreślił, że Fed nie dba o koniunkturę na giełdzie a jedynie ma za zadanie wypełniać podwójny mandat: stabilizowania cen oraz wspierania maksymalnego zatrudnienia.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers