Gapowicze są winni prawie pół miliarda złotych. Mandatów przybywa głównie młodym pasażerom

Zadłużenie Polaków z tytułu jazdy bez biletu komunikacją miejską wynosi 499,5 mln zł i lekko zmalało w porównaniu z ubiegłym rokiem (o prawie 3 proc.), wynika z danych Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. Rośnie jednak nowy problem – trend na jazdę na gapę wśród młodych. Jeszcze 5 lat temu niezapłacone mandaty miało 7,6 tys. osób w wieku do 25 lat. Obecnie jest ich ponad 6-krotnie więcej, bo 48,3 tys., z długiem na 41,7 mln zł. Jak pokazuje badanie KRD, jazdę na gapę najczęściej tłumaczą zapominalstwem, ale już co druga młoda osoba robi to premedytacją, licząc na brak kontroli biletów.

Gapowicze spędzają sen z powiek przewoźnikom publicznym i włodarzom miast. Długi za niezapłacone mandaty za jazdę bez biletu to ogromne straty dla ich budżetów, a mowa tu o kwocie rzędu 499,5 mln zł. Rok temu było to 513,4 mln zł. Dane o rosnącej spłacalności kar to dobry sygnał, ale wciąż jest to kropla w morzu zaległości.

Miejskie przedsiębiorstwa transportowe odzyskały w ciągu ostatniego roku prawie 14 mln zł. Jest to nie tyle efekt zmniejszenia się zjawiska jazdy na gapę, co raczej większej skuteczności zarządów transportu w egzekwowaniu kar. Co dziesiąty Polak wciąż nie widzi nic złego w jeździe komunikacją miejską bez ważnego biletu. Zarządy transportu miejskiego nie pozostają jednak bierne i przeprowadzają więcej kontroli oraz coraz chętniej współpracują z rejestrami dłużników. Szybciej zgłaszają zaległości gapowiczów, co samo w sobie jest dobrym „straszakiem”. Dłużnicy w krótkim czasie przekonują się, że wpis do KRD nie popłaca, ponieważ przeszkadza w zaciągnięciu kredytu, dokonaniu zakupów na raty czy podpisaniu umowy z firmą telekomunikacyjną. I wtedy już wiadomo, że takie zadłużenie trzeba spłacić – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Zaległości za niezapłacone mandaty za jazdę bez ważnego biletu ma obecnie 368,6 tys. Polaków. Duża część z nich to „recydywiści” – w KRD mają ponad 1 mln zobowiązań z tego tytułu. Średnio na jednego gapowicza przydają trzy niezapłacone kary i 1,3 tys. zł do spłacenia.

Zapominalstwo i pośpiech główną wymówką

Jak wynika z badania „Gapowicze w komunikacji miejskiej 2023” przeprowadzonego w maju 2023 r. przez IMAS International na zlecenie Krajowego Rejestru Długów, najczęstszym powodem jazdy na gapę jest przeoczenie daty ważności biletu i zapominalstwo. Deklaruje tak 54 proc. osób jeżdżących komunikacją miejską. Na drugim miejscu znajduje się pośpiech, brak czasu na zakup biletu, podawany przez 49 proc. ankietowanych, a na trzecim brak możliwości zakupu biletu za gotówkę (35 proc.).

Wśród najmłodszej grupy gapowiczów, w wieku 15-25 lat, więcej niż przeciętnie, bo 63 proc., zapomina o przedłużeniu lub kupnie uprawnień do jazdy, 50 proc. deklaruje, że jeździ nie płacąc, bo kontrole biletów są rzadkie, a 47 proc. wskazuje na pośpiech. 4 na 10 młodych Polaków stwierdza, że po prostu szkoda im pieniędzy na bilet.

Niepokoi fakt, że najmłodsi, w wieku od 15 do 25 lat, bez ogródek przyznają, że wolą ryzykować karę niż opłacić podróż. Sądzą, że kontrole są rzadkie i w związku z tym nie ma sensu płacić za przejazd. Nie postrzegają płacenia za bilet jako obowiązku. Podobnie jest w przypadku niechęci do wydawania pieniędzy na bilet. To podejście przekłada się na zadłużenie. Jak wskazują nasze dane, liczba młodych gapowiczów w ciągu pięciu lat wzrosła aż sześciokrotnie – dodaje Adam Łącki.

Długi za nieopłacone mandaty za jazdę na gapę ma 48,3 tys. osób w wieku do 25 lat. Ich łączne zaległości opiewają na 41,7 mln zł. W sumie mają 107,9 tys. przeterminowanych zobowiązań finansowych z tego tytułu. Choć liczba nieopłaconych mandatów najszybciej rośnie wśród najmłodszych, to wciąż najwyższe łączne kwoty do oddania mają osoby w wieku 26-35 lat oraz 36-45 lat. Dług pierwszej z tych grup wynosi prawie 150 mln zł, a drugiej 141,8 mln zł. Gapowicze, którzy przekroczyli 56 r.ż. do zwrotu mają 73,8 mln zł, ale jest to grupa, w której liczba dłużników spada. Obecnie wynosi 56,6 tys. osób, podczas gdy jeszcze 5 lat temu było ich ponad 60 tys.

Uczciwość i strach zniechęcają do ryzyka

ZTM-y i MPK-i wciąż mogą jednak liczyć na dość spore grono uczciwych pasażerów. Prawie połowa osób (48 proc.) korzystających z transportu publicznego deklaruje, że nigdy nie zdarzyło im się jeździć na gapę. Zdecydowana większość (78 proc.) nie akceptuje też wymówki, że bilet nie jest potrzebny, gdy chcemy tylko na chwilę skorzystać z transportu, np. podjechać dwa przystanki. Dla blisko co czwartego badanego kary za nieuprawniony przejazd powinny być wyższe.

Podstawową motywacją do sumiennego płacenia za bilety komunikacji miejskiej wśród korzystających z niej osób jest zwyczajna uczciwość, którą deklaruje 65 proc. zapytanych w badaniu KRD. Na drugim miejscu znajduje się przekonanie, że za usługi powinno się płacić (58 proc.), a na trzecim strach przed kontrolą i karą (46 proc.). Jednak już tylko 28 proc. pasażerów ma świadomość, że „te pieniądze są niezbędne by komunikacja miejska była utrzymywana”.

Polacy wciąż często znajdują wymówki dla gapowiczów. 56 proc. z nas twierdzi, że przejazdy transportem publicznym są za drogie i dlatego zdarza się, że ludzie nie kupują biletów. Podobna liczba (52 proc.) uważa, że ich ceny nie są adekwatne do jakości usług komunikacji miejskiej. Co ciekawe, jednocześnie 59 proc. ma świadomość, że gdyby wszyscy płacili za przejazd, częstotliwość autobusów i tramwajów byłaby wyższa, a warunki w nich panujące byłyby lepsze.

Warto wiedzieć, że stan komunikacji miejskiej w dużej mierze zależy od wpływów z biletów. Pasażerowie oczekują większego komfortu i dostępności transportu, a jednocześnie nie chcą za to płacić. Mimo że większość Polaków negatywnie postrzega gapowiczów – według badania KRD najczęściej określa je jako osoby nieuczciwe, cwane i nieodpowiedzialne – to wciąż znajduje dla nich wymówki. A koniec końców przyzwolenie na jazdę na gapę odbija się na wszystkich pasażerach, bo w budżetach przewoźników nadal brakuje prawie pół miliarda złotych, które mogłyby być wykorzystane na inwestycje w tabor i poprawę jakości usług komunikacji miejskiej – podsumowuje Paweł Wrotnowski, zastępca dyrektora Zarządu Białostockiej Komunikacji Miejskiej.

O badaniu:

Ogólnopolskie badanie „Gapowicze w komunikacji miejskiej 2023” przeprowadzone w maju 2023 r. przez IMAS International na zlecenie Krajowego Rejestru Długów, na grupie 1012 Polaków w wieku 15-70 lat, w których w miejscu zamieszkania, pracy lub nauki funkcjonuje płatna komunikacja miejska.

Sklepy autonomiczne zmienią sprzedaż detaliczną w Polsce?

Sklep autonomiczny jest nowym formatem, który zmienia doświadczenia klientów i wprowadza nowatorskie standardy w handlu. Jego głównym celem jest ograniczenie ciągle rosnących kosztów pracy. Sklep autonomiczny polega na tym, że klient wchodzi do sklepu samodzielnie i robi zakupy bez udziału asystenta czy sprzedawcy. Jakie są formaty sklepów autonomicznych? Mogą być to formaty mobilne, które są sklepami kontenerowymi. Mogą być to sklepy, które występują w formie hybrydowej. Co to oznacza? To oznacza, że sklep np. w godzinach pomiędzy 6 a 22 funkcjonuje jako tradycyjny sklep, natomiast w godzinach od 22 do godziny 6 rano jest sklepem autonomicznym. W związku z tym uzyskuje się efektywność takiego formatu – bo sklep działa 24 godziny na dobę przy niższych kosztach.

– Asortyment sklepu autonomicznego może być naprawdę bardzo szeroki. Nie ma ograniczeń co do produktów, które znajdą się w takim sklepie. Oczywiście wszystko jest uzależnione od wielkości sklepu, można go też rozbudowywać o kolejne moduły – powiedział serwisowi eNewsroom.pl podczas Kongresu Retail Trends 2023 Maciej Jenczyk, new business development manager, Dział Nowych Technologii Mago. – W kontenerze, który ma około 20 metrów, może się zmieścić ok. 600-800, nawet do tysiąca indeksów. Mago jest producentem autonomicznych sklepów pod klucz. Dzięki temu jesteśmy w stanie zaadoptować każdy kontener zgodnie z wymaganiami. W celu podniesienia efektywności finansowej takiego formatu, warto skorzystać z opcji finansowania. Dobrym rozwiązaniem na przykład dla franczyzobiorców jest wypożyczanie takich sklepów. Dzięki temu można generować dosyć dużą marżę przy niskim koszcie operacyjnym. Największą przewagą sklepów autonomicznych jest brak konieczności zatrudniania pracowników, którzy na co dzień obsługują sklep – tłumaczy Jenczyk.

STS S.A. – wzrost NGR w Q2 2023 o 26% rdr.

Wartość zawartych zakładów w II kwartale 2023 roku w STS S.A. (bez działalności w Wielkiej Brytanii i Estonii) – głównej spółce operacyjnej w Grupie STS – wyniosła 1,103 mld zł i była wyższa o 3% rok do roku, gdy w II kwartale 2022 roku wyniosła 1,066 mld zł.

Od kwietnia do czerwca br. NGR dla STS (bez działalności w Wielkiej Brytanii i Estonii) wzrósł o 26% rdr. z 135 mln zł do 170 mln zł. W II kwartale br. STS S.A. wypracowała GGR na poziomie 298 mln zł (bez działalności w Wielkiej Brytanii i Estonii), przed rokiem było to 263 mln zł. Jest to wzrost o  14% rdr.

W drugim kwartale 2023 roku liczba nowych rejestracji (bez działalności w Wielkiej Brytanii i Estonii) wyniosła 52 tysiące, przed rokiem było to 63 tysiące. Liczba osób, które dokonały pierwszego depozytu wyniosła od kwietnia do czerwca br. 35 tysięcy, przed rokiem było to 44 tysięcy (bez działalności w Wielkiej Brytanii i Estonii). Liczba aktywnych użytkowników w Q2 2023 wyniosła 301 tysięcy, w Q2 2022 było ich 348 tysięcy  (bez działalności w Wielkiej Brytanii i Estonii).

Wyniki operacyjne za II kwartał 2023 roku potwierdzają, że STS doskonale funkcjonuje na polskim rynku. Potencjał rodzimej branży iGaming jest duży, a STS jest w stanie efektywnie wykorzystać swoja pozycję rynkową. Liczymy, że największą aktywność graczy odnotujemy w ostatnim kwartale bieżącego roku mówi Mateusz Juroszek, prezes zarządu STS Holding.

W 2023 roku Grupa wdraża szereg działań, których celem jest zwiększenie rentowności prowadzonej działalności. W tym celu spółka zreorganizowała działalność, skupiając się na Polsce i zamykając aktywność w ramach licencji w Wielkiej Brytanii i Estonii.

Narastająco w pierwszym półroczu 2023 wartość zawartych zakładów dla STS S.A. wyniosła 2,296 mld zł wobec 2,093 mld zł przed rokiem. GGR w H1 2023 wyniósł 604 mln zł, w H1 2022 było to 542 mln zł. NGR w H1 2022 wyniósł 345 mln zł, przed rokiem było to 291 mln zł.

W H1 2023 liczba nowych rejestracji dla STS S.A. wyniosła 109 tysięcy, przed rokiem było to 119 tysięcy. Liczba osób, które dokonały pierwszego depozytu w H1 2023 wyniosła 72 tysiące, w H1 2022 zaś  79 tysięcy. Liczba aktywnych klientów w H1 2023 wyniosła 410 tysięcy, przed rokiem było 447 tysięcy.

Columbus Energy rozpoczyna współpracę ze spółką Extradom

Zgodnie z podpisaną dziś umową, dostawca usług z zakresu nowoczesnej energetyki – Columbus Energy S.A. oraz lider pierwotnego rynku domów – Extradom.pl Sp. z o.o. rozpoczęły roczną współpracę. Spółki będą realizować wzajemne usługi, głównie w obszarze marketingu i wsparcia sprzedaży, mające na celu skuteczne dotarcie z ofertą do klientów indywidualnych, czyli przyszłych właścicieli domów.

W ramach zawartej umowy Columbus będzie dostarczać dla klientów Extradomu unikalną ofertę sprzedaży i montażu instalacji fotowoltaicznej, pompy ciepła, magazynu energii i stacji ładowania elektryków. W serwisie extradom.pl pojawi się też dedykowany kalkulator Columbus, dzięki któremu zainteresowani zakupem projektu będą mogli przeliczyć koszty eksploatacji domu bez urządzeń OZE oraz zobaczyć, jak koszty spadną dzięki ich zastosowaniu. Osoby, które zakupią projekt domu i zdecydują się na ofertę Columbus, otrzymają też nasz Poradnik – jak dostosować dom do instalacji OZE, wraz z parametrami szacunkowej mocy instalacji, doborem pompy ciepła i – co najważniejsze – gwarancją ceny na 2 lata! To jedyna tego rodzaju oferta na rynku, dostępna tylko dla klientów Extradom. Od lipca zaczynamy również sukcesywnie rozbudowywać znajdującą się w portalu Strefę Wiedzy treściami edukacyjnymi i komentarzami naszych ekspertów – wyjaśnia Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy S.A.

Przypomnijmy, że Columbus od dawna interesuje się pierwotnym rynkiem domów. W maju 2021 r. Spółka planowała przejąć biznes gotowych projektów domów od jednej z firm, działających na tym rynku. Po przeprowadzeniu analizy due diligence, Zarząd Columbus zdecydował się odstąpić od umowy ze wspomnianą firmą, jednak wciąż poszukiwał możliwości działania w tym obszarze.

W Polsce rocznie buduje się około 100 tys. domów. To obszerny rynek, na którym Columbus de facto zbudował swoje kompetencje, i który wciąż jest bardzo perspektywiczny. Dostarczając unikalne rozwiązania dla przyszłych właścicieli domów, mamy okazję po raz kolejny potwierdzić, że doskonale znamy i rozumiemy potrzeby tego rodzaju klientów. Mam nadzieję, że dzięki współpracy z firmą Extradom, dotrzemy do szerokiej bazy nowych odbiorcówkomentuje Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy S.A.

Dotychczas konsumenci wybierający projekt domu kierowali się w głównej mierze kosztami budowy. Zmieniło się to od 2022 r., od kiedy w istotnej części ciężar ten został przeniesiony na koszty eksploatacji domu. Wysokie ceny paliw, w tym także ogrzewania, prądu oraz sytuacja polityczno-gospodarcza są kluczowymi czynnikami wpływającymi na ten zwrot  – zauważa Krzysztof Mosur, CEO Extradom.pl. – Inwestycja w rozwiązania redukujące koszty użytkowania domu – już na etapie budowy, to opłacalna decyzja. Coraz częściej zauważamy, że nasi klienci są świadomi tych korzyści i chętnie wybierają proekologiczne opcje. Aby ułatwić im proces zakupowy, już na etapie wyboru projektu domu na naszym serwisie umożliwiamy skorzystanie z atrakcyjnej i niedostępnej w innym miejscu oferty Columbus Energy.

Extradom jest liderem na rynku gotowych projektów domów online. Firma posiada ponad 23-letnie doświadczenie w pracy z klientami, specjalizując się w doradztwie przy wyborze i zakupie projektu domu. Z jej usług skorzystało już ponad 100 000 osób. Extradom.pl jest częścią Wirtualna Polska Holding SA.

XTPL pozyskał ponad 36,5 mln zł w ramach oferty akcji serii V na przyspieszenie rozwoju i wdrożenie inwestycji

XTPL, globalny dostawca przełomowych rozwiązań nanodruku dla rynku elektroniki nowej generacji, poinformował, że zostały objęte wszystkie 275 000 oferowane akcje zwykłe na okaziciela serii V. Cena emisyjna została ustalona na poziomie 133,00 zł, co oznacza, że wartość oferty wyniosła ponad 36,5 mln zł. Zainteresowanie objęciem akcji Spółki było wysokie i kilkukrotnie przewyższyło wielkość oferty. Środki pozyskane z emisji akcji pozwolą w pełni wykorzystać potencjał komercjalizacji technologii XTPL w ramach wszystkich trzech rozwijanych linii biznesowych. W latach 2023-2026 Spółka zamierza zainwestować około 60 mln zł w trzech kluczowych obszarach: sprzedaży, produkcji oraz B+R. Celem biznesowym jest osiągnięcie 100 mln zł przychodów ze sprzedaży produktów i usług do 2026 roku. W procesie Spółka wspierana była przez cc group – Doradca IR i Doradca Finansowy, a Firmą Inwestycyjną i Zarządzającym Księgą Popytu był Trigon Dom Maklerski S.A.

Oferta XTPL objęła 275 000 akcji zwykłych na okaziciela serii V emitowanych przez Spółkę w trybie subskrypcji prywatnej, które po zakończonym z sukcesem procesie budowania księgi popytu i objęciu akcji przez inwestorów, będą reprezentować 11,9 proc. akcji Spółki. Oferta była skierowana do inwestorów wybranych przez Zarząd Spółki.

– Z sukcesem zamknęliśmy ofertę akcji serii V, która cieszyła się wysokim zainteresowaniem inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych, a także krajowych i międzynarodowych podmiotów, z których cześć nie była wcześniej obecna w naszym akcjonariacie. Cieszę się, że pozytywnie przeszliśmy ocenę naszego potencjału rozwoju, a wszystkim inwestorom, polskim oraz zagranicznym, dziękuję za wzięcie udziału w ofercie i okazane nam zaufanie. Dołożymy wszelkich starań, aby zrealizować plan inwestycyjny w latach 2023-2026 na kwotę około 60 mln zł i wykorzystać przewagi naszej unikalnej technologii ultraprecyzyjnego druku w sposób, który pozwoli nam wdrożyć ją na przemysłowe linie największych producentów elektroniki nowej generacji. Naszym twardym celem biznesowym jest uzyskanie 100 mln zł przychodów ze sprzedaży produktów i usług do końca 2026 roku, co oznacza 10-krotny wzrost względem ubiegłego roku, a ambicją i planem długoterminowym jest stanie się jednym z globalnych standardów produkcji zaawansowanej elektroniki, wpinając się w ogromny łańcuch wartości tego obszaru, w którym najwięksi potrafią generować sprzedaż na poziomie kilkudziesięciu miliardów dolarów rocznie. Przed nami bardzo intensywny okres i ambitne cele, które wyznaczyliśmy sobie do zrealizowania i jesteśmy do tych zadań dobrze przygotowani komentuje Filip Granek, Prezes Zarządu XTPL.

W maju br. XTPL ogłosił plan 10-krotnego zwiększenia przychodów, do 100 mln zł w 2026 roku, a potencjał z wszystkich 9 rozwijanych obecnie projektów przemysłowych szacuje na ok. 400 mln zł średniorocznych przychodów. Aby go zrealizować, zamierza przeprowadzić inwestycje w kwocie ok. 60 mln zł w latach 2023-2026, mających zintensyfikować i przyspieszyć rozwój Spółki w celu pokrycia zapotrzebowania klientów m.in. zwiększając zdolności produkcyjne, wspierając działania sprzedażowe oraz prace z zakresu B+R. W ramach zaplanowanych inwestycji XTPL planuje wykorzystać środki pozyskane z emisji akcji, a pozostała część finansowania ma pochodzić głównie z środków własnych w ramach działalności operacyjnej, grantów i finansowania dłużnego.

– Środki pozyskane z oferty będą stanowić znaczną część zaplanowanych na lata 2023-2026 inwestycji, na które zamierzamy przeznaczyć około 60 mln zł. Przygotowując się do wdrożeń naszej technologii na skalę przemysłową, zamierzamy przede wszystkim zwiększyć moce produkcyjne we wszystkich trzech rozwijanych przez nas liniach biznesowych i wzmocnić działania sprzedażowe, włącznie z otwieraniem międzynarodowych przedstawicielstw na kluczowych dla nas rynkach: USA, Tajwan, Korea Płd. Kontynuować będziemy także zaawansowane prace z obszaru B+R dla zachowania długoterminowej przewagi konkurencyjnej i wdrażania kolejnych generacji oferowanych przez nas produktów, a w dalszej perspektywie, projektowania nowych rozwiązań. Kluczowym katalizatorem przyszłych wzrostów Spółki ma być linia biznesowa projektów nakierowanych na wdrożenia przemysłowe. Jej potencjał przy założeniu zrealizowania wszystkich obecnych 9 projektów, szacujemy na około 400 mln zł średniorocznych przychodów. Aktualnie w 3 z nich jesteśmy na końcowym etapie ewaluacji naszej technologii, czyli budowania urządzenia prototypowego z naszym modułem drukującym celem finalnych testów na liniach końcowych klientów – globalnych producentów elektroniki nowej generacji dodaje Jacek Olszański, Członek Zarządu ds. finansowych XTPL.

Model biznesowy XTPL opiera się na trzech komplementarnych liniach biznesowych o wysokim potencjale do generowania strumieni przychodów, wspieranych pracami B+R oraz ochroną IP dla zachowania długoterminowej przewagi konkurencyjnej. Stanowią je moduły do wdrożeń przemysłowych na linie produkcyjne globalnych producentów elektroniki, urządzenia prototypujące DPS (Delta Printing System) oraz nanotusze przewodzące prąd elektryczny. Spółka posiada na zaawansowanych etapach rozwoju 4 projekty nakierowane na przemysłowe wdrożenia swojej technologii, które obejmują wszystkie 3 strategiczne dla Spółki obszary: zaawansowane płytki PCB, półprzewodniki oraz wyświetlacze. Klientami końcowymi są globalne podmioty odpowiadające za produkcję elektroniki nowej generacji m.in. wiodący producent półprzewodników z Tajwanu, jeden z największych na świecie producentów wyświetlaczy FPD (ang. Flat Panel Display) z Korei Płd. oraz notowany na Nasdaq 100 czołowy producent maszyn przemysłowych z USA.

XTPL od początku działalności realizuje starannie opracowaną politykę ochrony własności przemysłowej oraz intelektualnej, posiadając 7 przyznanych patentów i łącznie 26 zgłoszonych wniosków patentowych od września 2019 roku do czerwca 2023 roku.

W 2022 roku wartość dynamicznie rosnącej branży elektroniki drukowanej wyniosła 51 mld USD (+8% r/r), a w 2026 roku prognozowana jest na poziomie 66 mld USD (za: IDTechEx). Oznacza to średnioroczny wzrost wartości rynku w latach 2022-2026 na poziomie 7%.

Ochrona zdrowia i szeroka oferta aktywności sportowo-kulturalnych na szczycie listy dodatków dla pracowników IT

Raport Płacowy, opracowany przez Valueship na zlecenie Organizacji Pracodawców Usług IT – SoDA, 83 proc. firm, które wzięły udział w badaniu, oferuje swoim pracownikom dodatki związane z ochroną zdrowia, a 77 proc. również różnorodne propozycje bonusów sportowo-kulturalnych. SoDA zdiagnozowała także, jaki jest profil przeciętnego pracownika sektora IT. Ponadto zapytała także o to, jakie będą największe wyzwania w kontekście zarządzania zasobami ludzkimi w sektorze technologicznym w Polsce w najbliższych miesiącach.

– Nie jest tajemnicą, że podobnie jak w wielu innych branżach, również w IT, poziom wynagrodzenia i zakres obowiązków należą do najważniejszych kryteriów wyboru nowego miejsca pracy. Ważnym aspektem dla kandydatów, wynikającym ze specyfiki pracy w sektorze, jest również stos technologiczny, w którym dany specjalista będzie pracował na co dzień i realizował projekty. Chociaż benefity pozapłacowe nie znajdują się na szczycie listy wymagań kandydatów, to firmy technologiczne dbają o różnorodność i bogatą ofertę dodatków dla swoich pracowników. Co więcej, inżynierowie oprogramowania coraz częściej zwracają uwagę na specjalizację firm IT oraz na to, że dla wielu specjalistów ważne jest także, aby być częścią organizacji, która ma pozytywny wpływ na społeczeństwo i przyczynia się do pozytywnego wpływu technologii na codzienne życie ludzi podaje Bartosz Majewski, Prezes SoDA, CEO Codibly.

Najpopularniejsze benefity w IT

Ponad 8 na 10 firm (83 proc.) proponuje swoim pracownikom i współpracownikom dodatki związane ze zdrowiem. Wśród nich należy wymienić przede wszystkim pakiety medyczne i ubezpieczeniowe, opiekę psychologiczną, masaże i wizyty u fizjoterapeuty, pakiety weterynaryjne dla zwierząt pracowników, dofinansowanie do opieki medycznej dla dzieci czy dodatkowe płatne dni urlopowe. Drugą najpopularniejszą formą dodatków są wszelkie bonusy związane z aktywnościami sportowymi, wydarzeniami kulturalnymi oraz bonusy okolicznościowe. Oferuje je aż 77 proc. badanych firm, a wśród nich są m.in. karty sportowe, bilety do kin, teatrów czy na koncerty, zniżki w ośrodkach wypoczynkowych, paczki świąteczne, zniżki na wyposażenie domowe czy vouchery na zajęcia dodatkowe i pozalekcyjne dla dzieci. Rozwój własny to także popularna kategoria benefitów, oferowana przez 62 proc. pracodawców. W jej ramach pracownicy otrzymują dofinansowania do szkoleń zawodowych, kursów językowych, dostęp do platform e-learningowych czy e-booków. 32 proc. badanych firm daje również możliwość skorzystania z benefitów związanych z wyżywieniem. Wśród nich są m.in. śniadania i lunche firmowe, dofinansowanie posiłków, czy catering dietetyczny.

– Pracodawcy w branży IT starają się zapewnić swoim pracownikom różnorodne benefity pozapłacowe jako atrakcyjny i bardzo często oczekiwany przez kandydatów dodatek do oferty finansowej. W raporcie SoDA widać, że większość firm skupia się na zdrowiu pracowników, oferując pakiety medyczne, ubezpieczenia, opiekę psychologiczną oraz inne korzyści związane ze zdrowiem. Właśnie pomoc psychologiczna czy z obszaru well-beingu stała się popularnym benefitem podczas i zaraz po pandemii COVID-19. Szeroki wybór oferty benefitów jest ważny dla pracowników, ponieważ przyczynia się do poprawy ich zdrowia i rozwoju osobistego, a to przekłada się na niższą rotację. Pracodawcy zdają sobie sprawę, że konkurencyjność na rynku pracy wymaga więcej niż tylko atrakcyjnych wynagrodzeń – komentuje Wojciech Mach, Wiceprezes SoDA, CEO GFT Poland.

– Benefity pozapłacowe są ważnym elementem strategii HR w firmach technologicznych. Nie są one jednak jednolite i uniwersalne, lecz dostosowane do potrzeb i oczekiwań pracowników oraz kultury organizacyjnej każdej firmy. Korzyści te stanowią część strategii różnych firm i dlatego są zróżnicowane w zależności od tego, do czego przywiązują firmy wagę. Dodatki te są nie tylko atrakcyjnym uzupełnieniem wynagrodzenia, ale także sposobem na budowanie zaangażowania i lojalności pracowników i współpracowników. Jednakże nie są one decydującym czynnikiem dla specjalistów IT podczas wyboru nowego pracodawcy, chociaż firmy technologiczne starają się, aby ich propozycje stanowiły atrakcyjny dodatek do oferty finansowej – dodaje Ewa Ebelewicz-Plaza, Head of People w Future Processing.

Rekrutacja największym wyzwaniem HR w sektorze IT

Przedstawiciele firm informatycznych, którzy wzięli udział w badaniu SoDA, wskazali również największe wyzwania w obszarze zarządzania zasobami ludzkimi w nadchodzących miesiącach. Niemal co 3 osoba (28 proc.) wskazała na rekrutację. Mimo spowolnienia w branży, firmy cały czas posiadają duże luki kadrowe w najbardziej newralgicznych obszarach i specjalizacjach. 27 proc. respondentów jako duże pole do poprawy wskazuje obszar związany z kulturą organizacyjną. Jest to związane m.in. z budowaniem lojalności i zaangażowania pracowników oraz dostosowaniem do zmieniających się nastrojów społecznych w obliczu sytuacji gospodarczej i geopolitycznej. Trzecim najczęściej wskazywanym aspektem jest rotacja pracowników (16 proc. ankietowanych).

– Jak wynika z najnowszego Barometru Nastrojów SoDA, problemy z rekrutacją plasują się na pierwszym miejscu wśród wyzwań, z którymi mierzą się polskie firmy IT. Ponadto, poszukiwanie, zatrudnienie i wdrożenie nowego pracownika to proces czasochłonny, generujący koszty i angażujący wiele pozostałych osób w firmie. Inwestując w rozwój obecnego zespołu, zyskujemy więc nie tylko czas, pieniądze i zasoby, ale też budujemy lojalność i zaangażowanie. Takie działania mają również odzwierciedlenie we wskaźnikach retencji i zadowolenia w naszej firmie – powiedział Przemysław Mikus, Wiceprezes SoDA i COO Liki Mobile Solutions 

– Aktualnie branża IT ma do czynienia z wieloma wyzwaniami, takimi jak rosnące wynagrodzenia, trudności w rekrutacji pracowników oraz niepewna sytuacja geopolityczna. Polskie firmy technologiczne mają jednak wiele do zaoferowania klientom na całym świecie i są w stanie skutecznie konkurować z innymi podmiotami jakością swojej pracy, etyką czy bliskością kulturową. Ważne jest stałe inwestowanie w rozwój wiedzy, doświadczenia i umiejętności, które pozwolą utrzymać rodzimą pozycję na rynku. Warto również nauczyć się elastyczności i gotowości do zmiany. To, jak trudno przewidzieć wyzwania, jakie będą na nas czekać w przyszłości, pokazały nam ostatnie dwa lata, obfitujące w wiele zwrotów akcji. Wierzę, że z determinacją i zespołowym wysiłkiem jesteśmy w stanie przetrwać trudne czasy i osiągnąć sukces w nadchodzących latach – podsumowuje Paweł Pustelnik, Wiceprezes SoDA oraz Dyrektor Zarządzający i Członek Zarządu w Future Processing 

Kim jest statystyczny pracownik IT w Polsce

Raport Płacowy 2023, który został opracowany na bazie danych płacowych 9 832 pracowników z 87 firm członkowskich SoDA pozwolił też analitykom Valueship na stworzenie profilu statystycznego pracownika branży IT w Polsce. Z raportu wynika, że 51 proc. osób zatrudnionych w sektorze technologicznym to osoby w wieku między 26 a 30 lat, a 40 proc. w wieku od 31 do 35 lat. Dominującą formą współpracy w IT w naszym kraju jest kontrakt B2B, który wybiera 59 proc, przy 36 proc. zatrudnionych na podstawie umowy o pracę (6 proc. – inne formy). 84 proc. wszystkich pracowników z rodzimego sektora IT w Polsce to programiści lub specjaliści pracujący na rzecz klienta zewnętrznego.

Metodologia:

Raport Płacowy 2023 został opracowany przez firmę Valueship na zlecenie SoDA w lutym 2023 r. na bazie ankiety CAWI na próbie 103 przedstawicieli firm zrzeszonych w SoDA oraz danych płacowych 9 832 pracowników z 87 firm członkowskich SoDA. Celem badania było uzyskanie wiedzy na temat struktury zatrudnienia, rotacji oraz postrzeganego (realnego, a nie deklarowanego) poziomu zarobków w polskich firmach IT, zrzeszonych w Organizacji Pracodawców Usług IT (SoDA).

Rynek obligacji korporacyjnych rozgrzany do czerwoności w pierwszej połowie 2023 r.

W tym roku rynek publicznych (prospektowych) emisji obligacji korporacyjnych rozgrzany jest do czerwoności. Najlepiej świadczy o tym fakt, że ich wartość wyniosła 300 mln zł, jednak wartość zapisów złożonych przez inwestorów, wynosi aż 558 mln zł! A to sprawia, że średnia redukcja zapisów wyniosła 35 proc. Jest tu mowa wyłącznie o emisjach zakończonych do 30 czerwca. Idziemy na rekord, a mamy dopiero połowę roku. Najdobitniej świadczy o tym fakt, że aktualnie mamy dwie kolejne emisje publiczne w toku (Echo Investment i Kredyt Inkaso), a wciąż wielu emitentów posiada aktywne prospekty emisyjne bądź prospekty złożone do akceptacji KNF.

W tym roku mieliśmy już 10 publicznych emisji obligacji firm. Największa ich kumulacja  na razie była w czerwcu, kiedy mieliśmy aż 4 emisje. Kwiecień był niewiele gorszy, z 2 emisjami. W zakresie liczby emisji faworytem jest PragmaGo, która zdążyła przeprowadzić już 3 emisje.

Prawdziwym ulubieńcem inwestorów jest jednak spółka windykacyjna Kruk, która przeprowadziła dwie emisje publiczne po 50 mln zł każdy. W przypadku pierwszej z nich, popyt zgłoszony przez inwestorów to 105 mln zł, a redukcja zapisów aż 52%. Druga z emisji jeszcze mocniej rozbiła bank, inwestorzy zapisali się na 155 mln zł, a redukcja wyniosła 68%. Rekordowe wyniki spółki, dynamiczna ekspansja zagraniczna, branża inna niż deweloperska (dominująca na rynku Catalyst) – to wszystko czynniki zachęcające inwestorów indywidualnych.

9 z 10 emisji publicznych w tym roku zakończyło się redukcją zapisów. Niechlubnym wyjątkiem jest jedynie marcowa emisja Best-u, gdzie spółka zebrała 11,2 mln, z planowanych 20 mln zł. Poziomy redukcji wahały się od 11% (Dekpol, jednak przy dość sporej emisji w kwocie 40 mln zł) do wspomnianych 68% Kruka. Sporą redukcją może się też pochwalić pierwsza publiczna emisja w tym roku spółki PragmaGo, kiedy wyniosła ona 66%, 58,5 mln zł zapisów inwestorów przy emisji na 20 mln zł.

Inwestorów do tak aktywnego udziału w emisjach publicznych zachęca też z pewnością oprocentowanie. Najmniej ze wskazanych emitentów „płaci” Kruk, czyli 4,00% ponad WIBOR trzymiesięczny. Najwięcej zyskuje Cavatina Holding i PragmaGo, czyli 6,00% ponad WIBOR. Jednak ta ostatnia wyłącznie w pierwszej emisji w tym roku, w drugiej płaciła już 5,50%, a w ostatniej 5,30%. Tym samym średnie oprocentowanie ponad WIBOR emisji publicznych w tym roku wyniosło 5,18%. Zdecydowanie jest to powyżej średniego wyniku większości funduszy inwestycyjnych w Polsce, nie wspominając o i tak wysokim obecnie średnim oprocentowaniu lokat czy depozytów.

  Emitent Wartość emisji Oprocentowanie Tenor (lata) Data Wielkość zapisów (mln) Redukcja (%)
1 PragmaGo 20 6,00%+WIB3M 2 Styczeń 58,5 66%
2 Kruk 50 4,00%+WIB3M 5 Luty 104,8 52%
3 Best 20 4,5%+WIB3M 4 marzec 11,2 0
4 Kredyt Inkaso 15 5,50%+WIB3M 4 Kwiecień 17 11,50%
5 PragmaGO 25 5,50%+WIB3M 2 Kwiecień 48,1 48%
6 Marvipol 35 5,50%+WIB6M 3 Maj 40,4 13,30%
7 Cavatina Holding 25 6,00%+WIB6M 3,5 Czerwiec 34,18 27%
8 Kruk 50 4,00%+WIB3M 5 Czerwiec 155,5 68%
9 Dekpol 40 5,50%+WIB3M 3 Czerwiec 45 11%
10 PragmaGo 20 5,30%+WIB3M   Czerwiec 44 54,20%
  Suma/ Średnia Redukcja 300       558,68 35%

Źródło: Michael / Ström Dom Maklerski

Inwestorzy indywidualni w całym 2022 roku odpowiadali za 40% obrotów na rynku obligacji korporacyjnych Catalyst. To drugi najlepszy wynik w historii po rekordowym 2018 roku, z udziałem indywidualnym w obrocie na poziomie niewiele lepszym, bo 41%. Inwestorzy zatem nie tylko biorą udział w emisjach publicznych, ale też aktywnie nimi „handlują”. Co trudno ocenić inaczej niż jednoznacznie pozytywnie – większa płynność, bardziej efektywne ceny.Dane GPW, na podstawie zleceń maklerskich Członków Giełdy

Źródło: Dane GPW, na podstawie zleceń maklerskich Członków Giełdy

Co ciekawe, wartość aktywów polskich funduszy obligacji korporacyjnych konsekwentnie i prawie nieustannie spada. Jeszcze w czerwcu 2022 w fundusze te ulokowane było 10 mld zł, obecnie jest to 7,58 mld zł. Spadek aktywów trwa właściwie nieprzerwanie od września 2021 roku, kiedy to wynosiły one aż 15,7 mld zł. Zatem spadek do 30.05.2023 r. wyniósł aż 8,12 mld zł, czyli więcej niż obecnie ulokowane jest w tę klasę aktywów. Mała przerwa była jedynie w styczniu tego roku, kiedy aktywa wzrosły o około 3 mln zł i właśnie w maju ze wzrostem o bagatela niecały milion zł.

Inwestorów do funduszy obligacji korporacyjnych nie zachęcają nawet bardzo dobre wyniki inwestycyjne. Średni wynik tych funduszy na 30.05.2023 r. za ostatnie 12 miesięcy to 7,10%. Patrząc po przebiegu ostatnich emisji publicznych oraz udziale w obrotach na Catalyst można założyć, że inwestorzy indywidualni inwestują w obligacje korporacyjne po prostu bezpośrednio. Zapewnia im to wyższą stopę zwrotu, brak kosztów zarządzania i innych opłat poza prowizją maklerską, a przy regularnym udziale w emisjach również dywersyfikację. Dywersyfikację nie tylko pomiędzy różnych emitentów, ale też branże. Fundusz obligacji korporacyjnych zapewnia jednak niższe ryzyko, ze względu na lepszą dywersyfikację (kilkunastu, a często nawet kilkudziesięciu emitentów), specjalistyczną wiedzę zarządzających, oszczędność czasu (każdy Emitent powinien być przed zainwestowaniem dogłębnie przeanalizowany). Warto wskazać, że każde rozwiązanie ma swoje plusy i minusy. Patrząc jednak na suche fakty – inwestorzy indywidualni ewidentnie wolą samodzielnie zarządzać swoimi pieniędzmi i indywidualnie budować swój portfel inwestycyjny oparty właśnie o obligacje korporacyjne.obligacje

Autor: Szymon Gil, Makler Papierów Wartościowych, Certified International Investment Analyst (CIIA), Michael / Ström Dom Maklerski

Rynek powierzchni handlowych po I połowie 2023 roku

W I połowie 2023 r. w Polsce oddano do użytku ok. 150 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni handlowej (głównie w ramach parków handlowych). To o około 40 proc. więcej w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku. Tym samym, na koniec czerwca 2023, łączny zasób powierzchni handlowej wyniósł blisko 12,8 mln mkw. – wynika z danych firmy doradczej Colliers. Eksperci firmy prognozują, że w najbliższym czasie czeka nas dalszy dynamiczny rozwój parków handlowych i centrów zakupów codziennych.

Parki handlowe wciąż popularne

Aż około 70 proc. nowo oddanej powierzchni (czyli ok. 103 tys. mkw.) powstało w ramach parków handlowych. Pozostała powierzchnia przypadła na dwa tradycyjne centra handlowe – ponownie otwarty Fort Wola w Warszawie oraz Bawełnianka w Bełchatowie, obiekt otwarty w budynku zbudowanym już kilka lat temu.

– Oba projekty wskazują na rosnącą rolę efektywnego wykorzystania już istniejących obiektów. Możemy spodziewać się, że w najbliższych latach będzie więcej takich realizacji. Najbardziej widocznym trendem na rynku pozostaje jednak rozwój parków handlowych i centrów convenience, które powstają w mniejszych miastach. Jak pokazują nasze dane, w ośrodkach, w których mieszka mniej niż 100 tysięcy mieszkańców otworzyło się 70% powierzchni oddanej do użytku w zakończonym półroczu — mówi Agnieszka Piekarska, Associate Director w Dziale Powierzchni Handlowych, Colliers.

Warto odnotować, że dynamicznie rośnie rynek obiektów o powierzchni najmu od 2 do 5 tysięcy mkw. Łączne zasoby w nowoczesnych projektach tej wielkości przekroczyły ponad 2 miliony metrów kwadratowych.

Warszawa największa, Wrocław najbardziej nasycony

Największym rynkiem pod względem powierzchni handlowych pozostaje aglomeracja warszawska z 57 obiektami o łącznej powierzchni 1,76 mln mkw. Rynek ten wyprzedza konurbacje górnośląsko-zagłębiowską, gdzie funkcjonuje 49 obiektów o łącznej powierzchni ok. 1,16 mln mkw. Największa podaż wśród miast poniżej 400 tysięcy mieszkańców oferuje Lublin, gdzie po otwarciu parku handlowego Węglin, podaż przekroczyła 400 tys. mkw.

Nasycenie powierzchnią centrów handlowych w Polsce wynosi 330 mkw. na 1 000 mieszkańców. W grupie największych aglomeracji najwyższe nasycenie w pierwszym półroczu 2023 roku notowane było we Wrocławiu (811 mkw. na 1 000 mieszkańców) oraz Poznaniu (801 mkw. na 1 000 mieszkańców). Wśród miast powyżej 200 tys. mieszkańców największe nasycenie rynku cechuje Lublin (1 220 mkw. na 1 000 mieszkańców), a wśród miast średniej wielkości Opole (1 216 mkw. na 1 000 mieszkańców) i Rzeszów (1 203 mkw. na 1 000 mieszkańców).

Dyskonty biorą najwięcej

Niezmiennie największy popyt na nowe powierzchnie eksperci Colliers obserwują ze strony sieci handlowych z branży ekonomicznej, dyskontów oraz sklepów off-price. Marki te otwierają placówki zarówno w parkach handlowych, jak i coraz aktywniej dołączają do list najemców tradycyjnych centrów handlowych.

Debiuty w branży

W I półroczu na polski rynek weszła niemiecka sieć Woolworth, otwierając swoje sklepy w Krakowie, Warszawie i Poznaniu. Marka Lush na pierwszy sklep wybrała centrum handlowym Złote Tarasy w Warszawie. W centrum handlowym Blue City zadebiutował Master Burger. Marka gastronomiczna Brokuł Spot uruchomiła pierwszy lokal w Gdyni. W pierwszym półroczy 2023 roku w sklepach stacjonarnych zadebiutowały również m.in. ukraińska marka Bob Snail, czy znany ze sprzedaży online sklep CentrumRowerowe.pl.

W lipcu w Pasażu Grunwaldzkim otwarty zostanie pierwszy lokal gastronomiczny pod szyldem Popeyes. W Warszawie planowany jest debiut litewskiej marki Candy Pop, zaś w poznańskim centrum handlowym Posnania będzie można kupić produkty ukraińskiej modowej marki Solmar.

W Warszawie na ul. Nowy Świat otwarto pierwszy salon eobuwie.pl ze strefą MODIVO, zlokalizowany przy ulicy handlowej, a przy Krakowskim Przedmieściu otwarto sklep Hard Rock Cafe w nowym koncepcie, z antykwariatem płyt winylowych.

Nowe otwarcia i przebudowy

W budowie na koniec czerwca 2023 roku było ok. 375 tys. mkw., z czego ponad 227 tys. mkw. planowane jest do oddania w drugim półroczu 2023 roku. Nowa podaż niezmiennie powstaje głównie w formacie parków handlowych.

– Pomimo coraz większego udziału małych formatów powierzchni handlowych, nadal realizowane są także większe inwestycje. Wśród największych powstających obiektów wymienić można Koszalin Power Center (38 000 mkw.), Karuzela Biała (28 000 mkw.) czy Galerię Goplana w Lesznie (15 200 mkw.). Równocześnie można zauważyć, że deweloperzy widzą potencjał już istniejących obiektów. Trwają przebudowy hal po hipermarketach Tesco na parki handlowe w Opolu (Ozimska Park, 16 860 mkw.) oraz w Bytomiu, a w planach jest także przebudowa hali w Bielsko-Białej. W Łodzi z kolei trwają prace nad ponownym otwarciem centrum Sukcesja, w której część powierzchni ma zostać przeznaczona na cele rozrywki i rekreacji – wskazuje Wojciech Wojtowicz, Analityk w Dziale Doradztwa i Badań Rynku, Colliers.

Odnotować warto także rosnącą rolę konceptów gastronomicznych w dedykowanych obiektach. W Gdańsku otwarty został Food Hall Montownia w ramach projektu Doki. Trwają również prace nad uruchomieniem Hali Targowej Bydgoszcz. Na zmiany czeka z kolei warszawska Hala Gwardii, która została zamknięta w czerwcu, po zakończeniu umowy z dotychczasowym operatorem.

Deweloperzy wprowadzili w II kw. ponad 10 000 lokali, ale to wciąż za mało

Popyt na nowe mieszkania eksplodował w pierwszym kwartale tego roku. Drugi, choć również dobry dla firm deweloperskich, był pod tym względem nieco słabszy. Być może to dlatego wciąż oszczędnie dawkowały one podaż, adresując ją głównie do zamożnych klientów. W efekcie skurczyła się oferta mieszkań, a ich ceny kontynuowały marsz w górę.

W okresie od kwietnia do czerwca br. liczba zawieranych umów deweloperskich w 10 największych metropoliach skurczyła się o 15%. Warto jednak zwrócić uwagę, że w całym kraju łączne wyniki sprzedażowe 200 największych firm deweloperskich były w drugim kwartale o 5% lepsze. Gdyby zaś wziąć pod uwagę TOP 20 takich firm, to wynik byłby lepszy o 21%. Równocześnie wzrosła liczba rezerwacji. Oznacza to, że na spadek sprzedaży w II kwartale miały wpływ wyniki mniejszych deweloperów.

Mimo to firmy deweloperskie mogły mieć wątpliwości, czy uda im się utrzymać wysokie tempo sprzedaży mieszkań z I kwartału. Perspektywa ożywienia popytu na skutek uruchomienia programu „Bezpieczny Kredyt 2%” spowodowała, że wielu deweloperów zdecydowało się jednak na rozpoczęcie zamrożonych inwestycji. W 10 analizowanych metropoliach wprowadzili oni na rynek łącznie ponad 10,4 tys. lokali, czyli o 25% więcej niż w I kwartale.  Jednak w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku nowa podaż była mniejsza aż o 32%.Wykres 1 - Liczba mieszkań wprowadzonych w II kwartale 2023

Co gorsza, z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że niemal we wszystkich metropoliach (wyjątkiem była Łódź) liczba mieszkań wprowadzonych na rynek była dużo mniejsza niż sprzedanych. Niepokoić może szczególnie sytuacja w Warszawie, Krakowie i Trójmieście, gdzie taki stan rzeczy utrzymuje się już od początku tego roku.Wykres 2 - Liczba mieszkań wprowadzonych i sprzedanych w II kwartale 2023

W efekcie dramatycznie kurczy się tam oferta nowych mieszkań. Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że w ofercie krakowskich firm deweloperskich było ich pod koniec czerwca aż o 28% mniej niż jeszcze sześć miesięcy temu. W stolicy oferta lokali skurczyła się w tym okresie o 23%, a w Trójmieście – o 18%.Wykres 3 - Liczba mieszkań wprowadzonych w I połowie 2023 w 10 miastach

We wszystkich 10 metropoliach firmy deweloperskie oferowały pod koniec czerwca łącznie ok. 54,7 tys. lokali, czyli o 15% mniej niż w końcówce ubiegłego roku.Wykres 4 - Mieszkania w ofercie deweloperów na koniec miesiąca

Pojawiają się już nawet głosy, że na rynkach mieszkaniowych największych miast może powtórzyć się historia sprzed zaledwie dwóch lat, gdy wskutek niewystarczającej podaży nowych mieszkań gwałtownie wzrosły ich ceny. W części metropolii, m.in. w Łodzi, Poznaniu czy Szczecinie taki scenariusz wydaje się na razie mało prawdopodobny. Deweloperzy wciąż dysponują bowiem zapasem mieszkań, na które uzyskali w ubiegłym roku pozwolenia na budowę, ale jeszcze jej nie zaczęli. Tegoroczne statystyki budowlane GUS oraz dane popytowo-podażowe z BIG DATA RynekPierwotny.pl mogą jednak budzić obawy zwłaszcza w przypadku Warszawy, Krakowa i Wrocławia. Jeśli tempo sprzedaży mieszkań wzrośnie tam jeszcze bardziej, to ich zapas w pozwoleniach na budowę uzyskanych w poprzednich latach szybko się wyczerpie.

Być może jedną z przyczyn wstrzymywania inwestycji może być rosnący udział gotowych mieszkań i domów w ofercie deweloperów. Takie zjawisko zaobserwowano niemal we wszystkich metropoliach.

Autor: Marek Wielgo, ekspert portali RynekPierwotny.pl i GetHome.pl

Rządzący chcą wiedzieć wszystko o przedsiębiorcach i ich klientach. Drogę znaleźli poprzez audytorów

„Ustawa o zmianie niektórych ustaw w związku z rozwojem e-administracji” – budzi zastrzeżenia Polskiej Izby Biegłych Rewidentów oraz prawników i przedsiębiorców. W opinii ekspertów proces kontrolny zapisany w nowelizacji jest zbyt daleko idący, a obowiązek przekazywania wszystkich akt zleceń usług atestacyjnych i pokrewnych, w tym badań sprawozdań finansowych każdego podmiotu  gospodarczego, jest generowaniem dodatkowych procedur administracyjnych. – Przedsiębiorcy uważają nowe obowiązki za nadgorliwość. Raportowanie wszystkich  akt zleceń będzie dużym obciążeniem administracyjnym. Dla porównania obecnie firmy audytorskie udostępniają Polskiej Agencji Nadzoru Audytowego zlecenia objęte kontrolą, czyli ok. 1% procent wszystkich wykonywanych transakcji – mówi Hanna Mojsiuk. – Tu nie chodzi o to, że przedsiębiorcy chcą coś ukryć. Po prostu nie rozumiemy skąd ta jeszcze dalej idąca kontrola – dodaje prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Jak informuje Polska Izba  Biegłych Rewidentów art. 39 projektu ustawy zakłada obowiązek przekazania wszystkich akt zleceń usług atestacyjnych i pokrewnych, w tym tych dotyczących badania sprawozdań finansowych każdego podmiotu gospodarczego w Polsce, do Polskiej Agencji Nadzoru Audytowego (PANA). Obowiązek ten obejmuje co najmniej 8 lat wstecz.

W aktach zlecenia znajdują się dane poufne, a także dane i informacje stanowiące tajemnicę przedsiębiorstwa badanego, dane objęte tajemnicą bankową, tajemnicą ubezpieczycieli i poza biegłymi także innych zawodów zaufania publicznego, np. informacje na temat prowadzonych przez prawników spraw czy postępowań na rzecz badanych jednostek. A szerzej ujmując, również dane podmiotów dokonujących transakcji i współpracujących z badaną jednostką i co ważne, również osób fizycznych – pracowników i konsumentów.

– W aktach badania banków znajdują się chociażby dane osób posiadających środki w banku i korzystających z kredytów, a w aktach badania zakładów ubezpieczeń, dane osób i informacje o rozliczanych szkodach. Uważamy, że te informacje powinny nadal być objęte tajemnicą i nie ma potrzeby, by jednostki kontrolne tak szczegółowo prześwietlały przedsiębiorców i ich klientów. Nie rozumiemy celu, poza jednym oczywistym: rządzący chcą wiedzieć wszystko – mówi dr Piotr Wolny, dyrektor biura Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Mimo że przekazanie PANA całych dokumentacji akt zleceń nie będzie stanowić naruszenia obowiązującej biegłego rewidenta i firmy audytorskiej tajemnicy zawodowej,  istnieją obawy czy nie podważy to jednak zaufania do audytora i wpłynie na ogólną niechęć w przekazywaniu danych i informacji audytorom, tych które są niezbędne dla przeprowadzenia badania czy wykonania innej usługi. Jeśli tak miałoby być, to skutki mogą być poważne: biegli nie będą mogli uzyskać wystarczających i odpowiednich dowodów dla swoich opinii. Nie ma w Europie ani na świecie tego typu rozwiązań.

– Biegli audytorzy, którzy zgłosili się do Północnej Izby Gospodarczej przyznają wprost, że obawiają się o swoją pracę. Bez możliwości zachowana tajemnicy zawodowej nie ma możliwości budowania autorytetu audytoria – mówi dyrektor Piotr Wolny.

– Ministerstwo Cyfryzacji jednym dopiskiem do ustawy o e-administracji tworzy największy w historii, aktualizowany na bieżąco rejestr poufnych danych o wszystkich badanych polskich przedsiębiorstwach. Musimy być tego świadomi i jako Północna Izba Gospodarcza zastanawiamy się jaki jest tego cel – dodaje dyrektor Piotr Wolny.

 

Inflacja się nie poddaje

Po kilku miesiącach dynamicznych spadków cen doszliśmy do etapu, gdzie przestajemy patrzeć przez różowe okulary. Zejść ze szczytów było relatywnie łatwo, ale powrót do normy może nam zająć jeszcze bardzo długo.

Inflacja w Niemczech przyspiesza

Dane od naszego zachodniego sąsiada napawają pewnym niepokojem. Wskaźnik inflacji w czerwcu przyspieszył tam do 6,4%. Jeszcze miesiąc temu ceny rosły o 6,1%. Pokazuje to, że ponadstandardowy wzrost cen może naprawdę pozostać z nami dłużej, niż dotychczas sądziliśmy. W ujęciu miesięcznym ceny rosną o 0,3%, a jeszcze miesiąc temu spadały. Wiadomo, nawet jak cały rok będą rosły o 0,3%, to inflacja spadnie, ale pokazuje nam to pewien problem, który może za jakiś czas eskalować. Tym bardziej że nie wykluczone, że korzystny wpływ zmian cen ropy będzie coraz bardziej spadał.

Szczyt NATO ważny dla rynków?

Na Litwie ruszył szczyt NATO. Jeszcze półtora roku temu wydawać by się mogło, że sytuacja w tej części świata jest zabetonowana na długie dekady. Obecnie Sojusz Północnoatlantycki bardzo mocno zbliża się do granic Rosji. Padają nawet bardzo konkretne deklaracje względem Ukrainy. Nie ma na razie zdecydowanych działań, ale wyraźnie widać korzystny dla naszego wschodniego sąsiada klimat. Jest to wbrew pozorom ważna kwestia, bo zmniejsza szansę na powtórkę sytuacji ze Wschodu w przyszłości. O ile uda się oczywiście zakończyć obecne działania, bo do tego wciąż jeszcze daleko. Nie zmienia to faktu, że to krok w bardzo dobrym kierunku.

Dane z Wysp

Wczoraj Wielka Brytania pokazała pakiet danych z rynku pracy. Na pierwszy rzut oka mogą one wydawać się słabe. Bezrobocie wzrosło z 3,8% na 4%, co powinno być bardzo złą informacją. Wzrosła również liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Jedynym dobrym sygnałem jest szybszy od oczekiwań wzrost płac, aczkolwiek różnica 0,2 punktu procentowego nie brzmi jak coś, co zrewolucjonizuje rynek. Jak zatem zareagowały rynki walutowe? Ku zaskoczeniu funt się umacniał po publikacji tych danych. Część analityków wskazuje, że wyprzedzające sygnały były tak złe, że część inwestorów mogła oczekiwać jeszcze większych problemów i teraz odetchnęli z ulgą.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

16:00 – Kanada – decyzja w sprawie stóp procentowych,
20:00 – USA – Beżowa Księga.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Glovo oficjalnie wprowadza Glovo Ads

Dzięki Glovo Ads marki, restauracje i sklepy otrzymują dodatkowe możliwości spersonalizowanych działań promocyjnych w aplikacji. Z usługi Brands Ads, dedykowanej markom, skorzystała m.in. Coca Cola, która dzięki tygodniowej kampanii zwiększyła sprzedaż o 23%. Coraz więcej marek inwestuje w Brands Ads długofalowo, traktując ten kanał jako stały element różnych kampanii na przestrzeni roku. Marketplace’y, takie jak Glovo, coraz częściej stanowią zarówno początek, jak i koniec ścieżki zakupowej klientów, dlatego firmy coraz więcej inwestują w tzw. retail media.

  • Dotychczas z oferty reklamowej Brands Ads w Polsce skorzystali m.in. Coca Cola, Pepsico, Carlsberg, Danone, Unilever, Kompania Piwowarska i Mondelez
  • Retail media już teraz stanowią olbrzymie źródło przychodu dla największych marketplace’ów na świecie. Ponad 41% przychodów chińskiego giganta Alibaba.com pochodzi właśnie z retail media. W przypadku Amazon.com jest to ponad 11%.
  • W 2022 r. ok. 40% wydatków na reklamę cyfrową w Chinach przeznaczono na kanał e-commerce, na reklamy oferowane przez sprzedawców detalicznych, takich jak Alibaba i JD.com.
  • Według badań Atena Research & Consulting z 2022 r., coraz częściej ścieżka zakupowa klientów rozpoczyna się i kończy wewnątrz jednego marketplace’u. Aktualnie 34% polskich użytkowników e-sklepów wskazuje, że rozpoczyna ją właśnie tam.

Retail media to wszelkie narzędzia reklamowe oferowane reklamodawcom przez platformy sprzedażowe, np. e-retailerów lub marketplace’y. Oferta Brands Ads to właśnie szereg dodatkowych możliwości promocji marki czy produktu wewnątrz aplikacji oraz z wykorzystaniem dodatkowych form komunikacji. Oprócz dość standardowych działań, takich jak CRM, obejmuje także wiele dodatkowych rozwiązań technologicznych, które firma cały czas rozwija. Partnerzy Glovo mają m.in. możliwość pozycjonowania swoich produktów w wyszukiwarce czy w zwiększających widoczność, spersonalizowanych tematycznie bąblach. Dotychczasowe kampanie prowadzone w ramach Brands Ads, pokazują, że jest to niezwykle skuteczny kanał zwiększający sprzedaż oraz świadomość marki. Korzyści odnoszą również użytkownicy aplikacji, którym znacząco ułatwia zakup ulubionych produktów.

Retail media to najszybciej rozwijający się kanał digital mediów w regionie EMEA. Prognozy przewidują, że do 2026 roku wydatki na retail dojdą do nawet 25 bilionów euro. Brands Ads cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Tylko w ubiegłym roku przeprowadziliśmy szereg kampanii, m.in. Back to the city, World Cup czy Combo Weeks z takimi markami jak: Coca Cola, Carlsberg, Pepsi, Ben&Jerry’s czy Crunchips. mówi Beata Morris, Brands Ads Manager Glovo PolskaCoraz więcej marek, zarówno w Polsce, jak i na świecie, dostrzega rosnącą rolę działań marketingowych w takich aplikacjach, jak Glovo. Dla naszych partnerów to czysty zysk – obecność na pierwszym i drugim miejscu w wyszukiwarce aplikacji pozwala na przechwycenie około 40% kliknięć – dodaje Beata Morris.

Sukces spersonalizowanej kampanii dla Coca-Cola HBC Polska

Jednym z pierwszych brandów, które skorzystały z Brands Ads była Coca-Cola. Glovo przygotowało kampanię “Tydzień zestawów”, która trwała 4 miesiące i zakładała stworzenie 5 dedykowanych bąbli, które pozwoliły na wypozycjonowanie napoju w 231 restauracjach w 44 miastach. Zestaw (posiłek + napój Coca-Cola) prezentowany był na najwyższym miejscu w menu i stał się pierwszym wyborem dla 16 221 klientów – tyle zestawów zostało sprzedanych w trakcie promocji (od września do grudnia 2022 r.). Klienci najczęściej korzystali z promocji, zamawiając jedzenie z kuchni amerykańskiej, włoskiej i tajskiej.

Branża FMCG to dopiero początek

Dotychczas z Govo Ads skorzystały głównie marki spożywcze. Glovo jednak cały czas rozwija swoją ofertę multicatgory. Już teraz w aplikacji, w różnych miastach, można zamówić produkty także ze sklepów zoologicznych, cukierni, odzieżowych, seks shopów, kwiaciarni, fryzjerskich czy papierniczych. W innych krajach prężnie rozwija się także elektronika i cały czas otwierane są nowe kategorie. W ten sposób Glovo niedługo stanie się galerią handlową na wyciągnięcie ręki. Oznacza to także, że z oferty Brands Ads będą mogli skorzystać marketerzy wielu przeróżnych branż.

Potencjał współpracy z markami w ramach Brands Ads jest olbrzymi. Dzięki nowym kategoriom coraz więcej różnych marek reklamuje się na naszym marketplace. jednocześnie, cały czas tworzymy nowe narzędzia promocji. Ten potencjał dostrzega coraz więcej firm, które uwzględniają Brands Ads jako stały element swoich kampanii na przestrzeni całego roku – dodaje Beata Morris.

Polski rynek e-mobility na plus w I połowie 2023 r.

Według danych z końca czerwca 2023 r., w Polsce było zarejestrowane łącznie 45 214 osobowych i użytkowych samochodów całkowcie elektrycznych (BEV). W I połowie b.r. ich liczba zwiększyła się o 11 489 sztuk, tj. o 72% więcej niż w analogicznym okresie 2022 r. – wynika z Licznika Elektromobilności, uruchomionego przez PZPM i PSPA.licznik_elektromobilnosci_2023-06_A4_PL

Pod koniec czerwca 2023 r. po polskich drogach jeździły 80 232 samochody osobowe z napędem elektrycznym. Flota w pełni elektrycznych aut (BEV, ang. battery electric vehicles) liczyła 40 780 szt., a park hybryd typu plug-in (PHEV, ang. plug-in hybrid electric vehicles) – 39 452 szt. Liczba samochodów dostawczych i ciężarowych z napędem elektrycznym wynosiła 4 459 szt., z czego BEV stanowiły ponad 99%. Stale rośnie też flota elektrycznych motorowerów i motocykli, która na koniec czerwca składała się z 17 888 szt., jak również liczba osobowych i dostawczych aut hybrydowych, która powiększyła się do 572 426 szt. Pod koniec ubiegłego miesiąca park autobusów elektrycznych w Polsce wzrósł do 906 szt.

Równolegle do floty pojazdów z napędem elektrycznym, rozwija się również infrastruktura ładowania. Pod koniec czerwca 2023 r. w Polsce funkcjonowało 2885 ogólnodostępnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych (5709 punktów). 31% z nich stanowiły szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC), a 69% – wolne ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW. W czerwcu uruchomiono 49 nowych, ogólnodostępnych stacji ładowania (112 punktów).

W czerwcu przekroczyliśmy 40 tys. bateryjnych samochodów osobowych w parku. Można przyjąć, że ta część parku przyrasta rok do roku o 80%. Podobną dynamikę, choć mniejszą liczbę pojazdów, obserwujemy w przypadku samochodów wodorowych. Warto zaznaczyć, że ciągle bardzo dynamicznie rośnie liczba rejestracji bateryjnych samochodów dostawczych, bo tu wzrosty przekraczają 110%. Stabilnie rośnie, bo na poziomie 20% r/r liczba pojazdów hybrydowych. To wszystko pokazuje, że producenci pojazdów bardzo poważnie traktują decyzje władz europejskich i krajowych dotyczących przejścia na zeroemisyjne napędy i w ofercie występuje coraz więcej zero i niskoemisyjnych modeli mówi Jakub Faryś, Prezes PZPM.  

– W I połowie 2023 r. łączna liczba nowo uruchomionych ładowarek wzrosła tylko nieznacznie (o 7% r/r), za to w segmencie stacji szybkich (DC) wzrost był już bardzo wyraźny – wyniósł prawie 150% r/r. To dobra wiadomość, natomiast gorsza wiadomość jest taka, że żadna stacja w Polsce nadal nie jest przystosowana do obsługi elektrycznych samochodów ciężarowych. W II połowie br. w życie wejdzie unijne rozporządzenie AFIR. Oznacza to, że już za niecałe osiem lat tylko wzdłuż polskiego odcinka sieci TEN-T łączna moc ładowarek dla eHDV powinna wynosić prawie 580 MW, czyli ok. 6 razy więcej niż łączna mocy wszystkich ogólnodostępnych stacji w Polsce pod koniec 2022 r. To bardzo poważne wyzwanie. PSPA we współpracy z czołowymi interesariuszami rynku e-mobility przygotowało szereg konkretnych rozwiązań prawnych, których wdrożenie jest niezbędne pod kątem realizacji obowiązków wynikających z AFIR. Przedstawimy je już we wrześniu na eHDV Forum – dedykowanej konferencji sektora zeroemisyjnego transportu ciężkiego, organizowanej w ramach Kongresu Nowej Mobilności 2023 – mówi Maciej Mazur, Dyrektor Zarządzający PSPA

Zakaz deweloperskich cesji będzie nieskuteczny?

Zakaz cesji dotyczących nowych mieszkań na ogół wzbudza pozytywne reakcje. Sprawdzamy, czy to rozwiązanie może być skuteczne w praktyce.

Zjawisko handlu deweloperskimi cesjami było dość powszechne już w czasie pierwszego boomu mieszkaniowego z lat 2005 – 2008. Już wtedy wzbudzało ono emocje. Trudno bowiem ukryć, że inwestorzy dokonujący cesji wcześniej zawartej umowy, w przeciwieństwie np. do flipperów remontujących mieszkania nie tworzą namacalnej wartości dodanej. W kontekście startującego na początku lipca 2023 r. programu Bezpieczny Kredyt 2% mogły się pojawić obawy beneficjentów, że obrót cesjami z umów deweloperskich znów będzie ożywiony – tym bardziej, że deweloperzy bardzo ostrożnie wprowadzają nowe inwestycje. Już w I kw. 2023 r. była zresztą widoczna aktywność osób inwestujących w cesje z myślą o Bezpiecznym Kredycie 2%. Rząd postanowił jednak wprowadzić generalny zakaz zarabiania na cesjach umów deweloperskich, co pokrzyżowało plany wielu inwestorom. Warto wyjaśnić na czym polega zakaz deweloperskich cesji i sprawdzić, czy może być on skuteczny.

Nasz artykuł w dużym skrócie:

  • Zakaz cesji umów deweloperskich został opracowany przy okazji wprowadzenia programu Bezpieczny Kredyt 2%. Mimo tego związku, wspomniany zakaz obejmie również transakcje mieszkaniowe bez rządowych dopłat podlegające przepisom nowej ustawy deweloperskiej.
  • Od generalnego zakazu dokonywania cesji dotyczących umów deweloperskich przewidziano pewne wyjątki. Chodzi między innymi o możliwość przeniesienia uprawnień z umowy deweloperskiej na osoby spoza pierwszej i drugiej grupy podatkowej (raz na trzy lata).
  • Ograniczenia co do cesji obejmują również umowy rezerwacyjne zawierane według nowych przepisów. Nie można będzie dokonywać cesji praw z takich umów poza krewnymi należącymi do pierwszej lub drugiej grupy podatkowej.

Poniżej prezentujemy więcej informacji o tym, jak będzie funkcjonował zakaz deweloperskich cesji.

Nowe przepisy obejmują nie tylko Bezpieczny Kredyt 2% …

Tak jak już wspomnieliśmy, zakaz cesji umów deweloperskich zostanie wprowadzony przy okazji programu Bezpieczny Kredyt 2%. Ten związek nowych przepisów z rządowym programem dopłat jest widoczny również w sferze legislacyjnej. Warto bowiem pamiętać, że przepisy wprowadzające zakaz cesji umowy deweloperskiej zawiera ustawa z dnia 26 maja 2023 r. o pomocy państwa w oszczędzaniu na cele mieszkaniowe (Dz.U. 2023 poz. 1114). Pomimo umieszczenia odpowiednich przepisów w akcie prawnym regulującym funkcjonowanie programu Bezpieczny Kredyt 2%, wprowadzany właśnie zakaz cesji obejmie również transakcje realizowane poza systemem dopłat do kredytów. „Ustawa z dnia 26 maja 2023 r. odpowiednio modyfikuje bowiem tak zwaną nowszą ustawę deweloperską z dnia 20 maja 2021 r. Wspomniane modyfikacje zaczną obowiązywać 16 lipca 2023 r.” – mówi Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Ustawodawca pomyślał o sytuacji zwykłego Kowalskiego

Jak już wiemy, zakaz cesji umów deweloperskich został wprowadzony do nowszej ustawy deweloperskiej z dnia 20 maja 2021 r. (Dz.U. 2021 poz. 1177). Tak więc z analizowanego zakazu zostaną wyłączone umowy deweloperskie zawierane na zasadach przewidzianych przez poprzednią ustawę deweloperską z dnia 16 września 2011 r. (Dz.U. 2011 nr 232 poz. 1377). W tym kontekście warto przypomnieć o dwuletnim okresie przejściowym związanym z zastosowaniem starszych przepisów do inwestycji, w których przed 1 lipca 2022 r. zawarto co najmniej jedną umowę deweloperską. Dla takich projektów do połowy 2024 r. obowiązująca jest starsza ustawa deweloperska (z uwzględnieniem bardzo nielicznych przepisów nowej). „Poza tym zakaz cesji umów deweloperskich nie będzie obejmował działalności spekulacyjnej w ramach firmy i rozwiązywania umów w zamian za odstępne” – wyjaśnia Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Kolejny wyjątek od generalnego zakazu cesji umowy deweloperskiej dotyczy przeniesienia praw z takiej umowy na krewnego kwalifikującego się do pierwszej lub drugiej grupy podatkowej w podatku od spadków i darowizn. Poza tym, ustawodawca przewidział zwolnienie z zakazu cesji umowy deweloperskiej pod dwoma następującymi warunkami spełnionymi łącznie:

  • cesja na rzecz osoby niespokrewnionej (spoza I oraz II grupy podatkowej) dotyczy tylko jednego lokalu lub domu jednorodzinnego
  • w okresie trzech poprzednich lat nie miała miejsca inna cesja umowy deweloperskiej dokonywana przez tego samego zbywcę

Osoba przenosząca prawa z umowy deweloperskiej, w akcie notarialnym potwierdza pod rygorem odpowiedzialności karnej, że przez ostatnie trzy lata nie dokonywała innej cesji. Naruszenie warunków, które wyłączają zakaz cesji nie spowodowuje jednak nieważności transakcji. „W ten sposób ustawodawca zamierza chronić drugą stronę transakcji, która może działać w dobrej wierze” – podkreśla Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Ograniczenie cesji dotyczy również umów rezerwacyjnych

Nie należy zapominać, że generalny zakaz cesji wprowadzony do nowej ustawy deweloperskiej obejmuje również umowy rezerwacyjne. Mowa o umowach rezerwacyjnych, które zostały uregulowane przez ustawę z dnia 20 maja 2021 r. o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego oraz Deweloperskim Funduszu Gwarancyjnym (Dz.U. 2021 poz. 1177). Przepisy niedawno zaakceptowane przez Sejm, Senat i Prezydenta wskazują, że cesja praw z umowy rezerwacyjnej uregulowanej nową ustawą deweloperską będzie niemożliwa od 16 lipca 2023 r. Co ważne, ustawodawca przewidział jednak wyjątek. „Mianowicie, zakaz cesji praw z umów rezerwacyjnych nie będzie obejmował ich przeniesienia na osobę należącą do pierwszej lub drugiej grupy podatkowej w ramach podatku od spadków i darowizn” – podsumowuje Magdalena Markiewicz, ekspert portalu NieruchomosciSzybko.pl.

Źródło: Magdalena Markiewicz, portal NieruchomosciSzybko.pl

EY: firmy czeka era zwiększonych kontroli podatkowych

Wyniki globalnego badania – EY Tax Risk and Controversy Survey – wskazują, że 95% ankietowanych firm działających w niemal 50 krajach na świecie w tym momencie prowadzi przynajmniej jeden spór podatkowy. To jednak dopiero początek, gdyż liczba kontroli na przestrzeni kolejnych dwóch lat może wzrosnąć o ponad 1/3. W efekcie liderzy odpowiedzialni za sprawy podatkowe w aż 51% firm przygotowują się na intensyfikację działań organów administracji publicznej. Największe obawy budzą międzynarodowe reformy podatkowe – w szczególności w obszarze cen transferowych – na które wskazało 63% ankietowanych.

Wyniki badania EY Tax Risk and Controversy Survey jednoznacznie wskazują, że jeżeli chodzi o ryzyka podatkowe firmy wchodzą w zupełnie nową erę, która będzie stała pod znakiem intensyfikacji kontroli. Już w tym momencie 95% ankietowanych organizacji prowadzi spór podatkowy w przynajmniej jednej z jurysdykcji, w której są obecne, a wartość ponad połowy z nich (52%) przekracza 1 milion dolarów.

Ten trend będzie miał jednak wyłącznie tendencję wzrostową. Analiza EY wskazuje, że na przestrzeni kolejnych dwóch lat liczba kontroli podatkowych zwiększy się o ponad 1/3. Sprawia to, że aż 51% osób odpowiedzialnych w przedsiębiorstwach za kwestie podatkowe przygotowuje się na intensyfikację działań ze strony organów administracji publicznej. Działania związane z egzekwowaniem podatków były najczęściej wskazywaną obawą (35%) przez ankietowanych liderów obszarów podatkowych w firmach.

Pandemia koronawirusa początkowo zmieniła priorytety organów podatkowych. Wstrzymane działania wracają jednak obecnie ze zdwojoną siłą. Temu procesowi sprzyja rosnąca digitalizacja procesów podatkowych, po części wymuszonych przez zmiany regulacyjne. W efekcie organy administracji publicznej nie tylko zbierają od przedsiębiorstw coraz więcej danych, ale również znacznie lepiej je analizują. Przed firmami okres nie tylko wzmożonych, ale również znacznie bardziej celowanych kontroli, na które należy przygotować się z wyprzedzeniem – mówi Michał Goj, Partner w Zespole Postępowań Podatkowych i Sądowych w Dziale Doradztwa Podatkowego, EY Polska.

Międzynarodowe regulacje budzą obawy
Szczególne obawy wśród osób odpowiadających w organizacjach za kwestie podatkowe budzą potencjalne działania organów administracji publicznej w obszarze międzynarodowych regulacji. W tej kategorii dominuje obszar cen transferowych, na który wskazało 63% ankietowych. Równocześnie aż 55% firm wskazuje że rozwiązania takie jak BEPS 2.0 zwiększy obciążenia podatkowe, a 45% uważa że wpłynie na prawdopodobieństwo przeprowadzenia kontroli.

W efekcie firmy znacznie większą uwagę przykładają do zarządzania swoimi działaniami w obszarze podatków na poziomie międzynarodowym. Niemal połowa (44%) ankietowanych organizacji centralizuje aspekty związane ze sporami podatkowymi, a jedynie 3% pozostawia większość z nich na poziomie wyłącznie lokalnych zespołów.

Równoczesny wzrost ryzyk podatkowych – zarówno na poziomie lokalnym jak i międzynarodowym – sprawia, że organizacje zaczynają czynić coraz bardziej zdecydowane ruchy w zwiększaniu swojej ochrony. Wyniki badania wskazują, że 38% przedsiębiorstw mianowało już osobę odpowiadającą za obszar postępowań podatkowych. Równocześnie aż 80% ankietowanych uważa, że takie działanie przyniosłoby znaczącą wartość dla ich organizacji.

O badaniu
W ramach badaniach EY – Tax Risk and Controversy Survey – zebrano opinię 2 127 liderów odpowiedzialnych w organizacjach za kwestie prawne i podatkowe. Działają oni na obszarze 47 krajów i 20 sektorów gospodarki. Badanie zostało zrealizowane w czwartym kwartale 2022 roku.

Czy premie za pracę są wliczane do wynagrodzenia za czas urlopu?

Za czas urlopu wypoczynkowego pracownikom zatrudnionym na umowie o pracę przysługuje wynagrodzenie. Przy ustalaniu jego podstawy uwzględnia się różne elementy, takie jak premie czy nagrody. Jednak nie wszystkie z nich wchodzą w skład wynagrodzenia urlopowego. Ekspert inFakt tłumaczy, które dodatki należy wliczyć w pensję za urlop.

Zgodnie z przepisami Kodeksu pracy pewne składniki, takie jak jednorazowe premie uznaniowe za wykonanie określonego zadania, premie jubileuszowe czy nagrody zakładowe, nie są wliczane do podstawy wynagrodzenia urlopowego. Składniki dodatkowe, czyli np. roczne premie, tzw. trzynastki czy odprawy emerytalno-rentowe, również nie są uwzględniane w podstawie wynagrodzenia urlopowego.

Premie uznaniowe a wynagrodzenie

Najbardziej problematycznymi składnikami są jednorazowe premie, które pracownik otrzymuje za wykonanie konkretnego zadania lub za dane osiągnięcie w formie premii motywacyjnych. – Te świadczenia nie są uwzględniane w wynagrodzeniu urlopowym, ponieważ są przyznawane na podstawie decyzji pracodawcy i nie stanowią roszczenia pracownika – tłumaczy Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt. Sąd Najwyższy potwierdził, że premia uznaniowa ma charakter nagrody i nie jest obowiązkowym składnikiem wynagrodzenia, a także nie mieści się w pojęciu wynagrodzenia urlopowego.

Natomiast premie regulaminowe, które są wypłacane w określonych okresach i są mierzalne oraz zapisane w regulaminie pracy, wliczane są do podstawy wynagrodzenia urlopowego, bo stanowią wynagrodzenie za wykonywanie obowiązków służbowych.

Nazwa to nie wszystko

Ekspert inFakt zwraca uwagę, że nazewnictwo samo w sobie nie ma znaczenia, jeśli w regulaminie lub umowie o pracę zawarte są warunki otrzymania premii uznaniowej, takie jak konkretne kryteria mierzalne. – W takim przypadku Sąd Najwyższy stwierdził, że świadczenia pieniężne nazywane premią uznaniową wypłacane pracownikowi systematycznie za wykonywanie regularnych obowiązków służbowych stanowią składnik wynagrodzenia za pracę, w tym wynagrodzenia urlopowego – wskazuje Piotr Juszczyk.

Wysokość wynagrodzenia urlopowego jest ustalana poprzez podzielenie jej podstawy przez liczbę godzin, w czasie których pracownik wykonywał pracę w okresie, za który ustalono tę podstawę. Następnie mnoży się kwotę wynagrodzenia za jedną godzinę przez liczbę godzin, które pracownik przepracowałby w czasie urlopu, zgodnie z obowiązującym rozkładem czasu pracy, gdyby nie korzystał z wolnego.

Przykładowo: pracownik w lipcu 2023 r. będzie korzystał z urlopu wypoczynkowego w wymiarze 10 dni (80 godzin). Jego wynagrodzenie składa się z płacy zasadniczej w stałej wysokości 3600 zł oraz miesięcznych premii regulaminowych. W trzech miesiącach poprzedzających urlop premie wyniosły odpowiednio:

  • 1050 zł w czerwcu,
  • 950 zł w maju,
  • 1100 zł w kwietniu,

a pracownik przepracował odpowiednio 168 godz., 168 godz. i 152 godz., czyli łącznie 488 godzin.

W pierwszej kolejności sumujemy premie z ostatnich 3 miesięcy, co daje wynik 3100 zł. Następnie ustalamy wynagrodzenie za 1 godzinę ze zmiennych składników wynagrodzenia, poprzez podzielenie sumy prowizji przez liczbę godzin pracy z tych trzech miesięcy, a więc 3100 zł / 488 h = 6,35 zł. Kolejnym krokiem jest ustalenie wynagrodzenia urlopowego z premii mnożąc liczbę godzin urlopu przez stawkę za godzinę, a więc 80 h x 6,35 zł = 508 zł. Pracownik jest zatrudniony ze stałą pensją, a więc wynagrodzenie za lipiec wyniesie 3600 zł + 508 zł + ewentualna premia za lipiec. W przypadku pracownika otrzymującego wynagrodzenie godzinowe, należałoby również dokonać wyliczenia wynagrodzenia zasadniczego analogicznie jak przy premii.

JR Holding inwestuje 4 mln zł w spółkę Kogena, z sektora robotyki i automatyki

Notowana na NewConnect firma inwestycyjna JR Holding ASI podpisała umowę inwestycyjną z Kogena Sp. z o.o. JRH w zamian za 4 mln zł obejmie 20% udziałów w tej specjalizującej się w budowie zaawansowanych systemów monitorowania i diagnostyki robotów przemysłowych spółce.

Zdecydowaliśmy się rozpocząć współpracę z JR Holding z uwagi na to, że podejście JRH jest bardzo probiznesowe,  a zespół firmy tworzą praktycy z olbrzymim doświadczeniem w wielu projektach. Już w trakcie przygotowań do zawarcia umowy inwestycyjnej intensywnie rozmawialiśmy o możliwych scenariuszach rozwoju a nawet uzyskaliśmy pierwsze kontakty na rynku amerykańskim. To dobrze rokuje na naszą przyszłą współpracę” – deklaruje Maciej Plebański, założyciel i Prezes spółki Kogena.

Kogena tworząc swoje rozwiązania wykorzystuje najnowsze technologie z zakresu IoT, robotyki oraz automatyki. Dzięki temu, klienci mogą skutecznie zarządzać swoimi robotami, minimalizować ryzyko awarii oraz optymalizować wydajność, co przyczynia się do zwiększenia produktywności i konkurencyjności. Oferowane rozwiązania są zgodne z koncepcją Industry 4.0, co umożliwia dostarczenie kompleksowych rozwiązań dla przemysłu i produkcji.

Zespół spółki tworzą doświadczeni specjaliści z dziedziny automatyki, robotyki oraz programowania. Każdy z pracowników ma szeroką wiedzę i doświadczenie w swojej dziedzinie, co umożliwia projektowanie oraz wdrażanie skutecznych i innowacyjnych rozwiązań dla klientów i partnerów. Z oferowanego przez spółkę rozwiązania korzystają między innymi takie firmy jak Ekaterra, Scanfil, Diehl Controls czy Nutricia.

Rozwiązania są w stanie integrować i analizować dane z różnych typów robotów przemysłowych. Dzięki temu systemy umożliwiają klientom monitorowanie i optymalizacje wydajności maszyn bez względu na producenta. Spółka jest w stanie dostosować rozwiązania do konkretnych potrzeb każdego klienta i zapewnić optymalne wsparcie dla jego produkcji.

Środki z inwestycji JR Holding przeznaczymy głównie na rozwój sieci partnerskiej oraz integrację nowych marek robotów. Do końca tego roku chcemy wzmocnić swoją obecność na rynku amerykańskim oraz rozpocząć działania w Azji” – dodał Plebański.

Platforma Kogena jest obecnie zintegrowana z takimi markami robotów jak Universal Robots, Kawasaki, Yaskawa, Techman oraz Epson. Niebawem do tej grupy dołączą m.in. Fanuc, Kuka czy ABB.

Zespół firmy Kogena jest doświadczony i zmotywowany, co zawsze warunkuje potencjalny sukces przedsięwzięcia. Rozwiązania oferowane przez spółkę wspierają rosnący trend robotyzacji i automatyzacji pracy w firmach produkcyjnych przyczyniając się do optymalizacji pracy urządzeń wykorzystywanych przez klientów spółki. Ta inwestycja wpisuje się w naszą politykę inwestycyjną, koncentrowania się na najbardziej perspektywicznych przedsięwzięciach z silnie rosnących branż” – powiedział January Ciszewski, inwestor i Prezes JR HOLDING.

Przybywa condohoteli, ale na rynku widoczne są już oznaki nasycenia

Według raportu Emmerson Evaluation – „Rynek hoteli i condohoteli w Polsce” w 2022 roku wśród nowopowstających obiektów dominowały projekty realizowane w systemie condo. W ciągu roku podaż condohoteli na największych rynkach turystycznych wzrosła o około 2400 apartamentów, a w pierwszym półroczu 2023 r. o ponad 600 kolejnych. O najwięcej nowych pokoi wzbogaciła się oferta nadmorskich i górskich miejscowości turystycznych, niewiele nowych obiektów zyskały aglomeracje. Rynek condo wykazuje coraz większe oznaki nasycenia.

Popyt na usługi hotelowe nadal jest wysoki, jednak rosnące koszty budowy i niepewne zyski skutecznie blokują hotelarzy przed podejmowaniem decyzji o realizacji nowych obiektów. Rozwój rynku hotelowego osłabia też ograniczona dostępność finansowania w bankach oraz awersja do ryzyka inwestorów i funduszy zagranicznych. W efekcie braku systemowego finansowania bankowego, inwestorzy poszukują alternatywnego modelu, między innymi w systemie condo. W minionym roku na rynku obiektów turystycznych najczęściej pojawiały się właśnie takie inwestycje.

Pasy nadmorski oraz górski nadal z największą liczbą pokoi

Jak wynika z raportu „Rynek hoteli i condohoteli w Polsce” przygotowanego w oparciu o dane m.in. z bazy Evaluer, podaż condohoteli i obiektów z apartamentami wypoczynkowymi na największych rynkach turystycznych w 2022 r. porównaniu do 2021 roku wzrosła o około 2400 apartamentów. Pierwsza połowa 2023 r. to ponad 600 nowych miejsc na wypoczynek. W minionym roku pod względem przyrostu oferty wyróżnił się pas nadmorski (Kołobrzeg, Świnoujście oraz Półwysep Helski – Chałupy, Jastarnia, Jurata), gdzie inwestorzy uruchomili najwięcej nowych projektów. To też region z najbardziej rozwiniętą ofertą condohoteli i apartamentów wakacyjnych. Według szacunków Emmerson Evaluation podaż w miejscowościach z tego rejonu ma do 2025 r. wzrosnąć o niemal 17% w stosunku do I połowy 2023 r.

Drugim największym rynkiem dla condohoteli i obiektów z apartamentami wypoczynkowymi jest pas górski, do którego autorzy raportu w swojej analizie zaliczyli: Zakopane, Karpacz oraz Beskidy (Wisła, Szczyrk, Ustroń). W tym regionie oferta ma się wzbogacić o ok. 23,8%.

Na dużą aktywność inwestorów nie mogły liczyć aglomeracje. W największych miastach nastąpił wyraźny spadek liczby otwieranych obiektów w systemie condo. Przyszłość również nie zapowiada poprawy. Eksperci Emmerson Evaluation spodziewają się, że do 2025 r. oferta powiększy się tylko o 2,6%.

Najmniejszy rynek dla sektora condo stanowią Warmia i Mazury. W porównaniu z innymi rejonami turystycznymi i aglomeracjami liczba funkcjonujących tu obiektów jest mała, ale dynamicznie rośnie i ma powiększyć się do 2025 r. o prawie 31%.Rynek hoteli i condohoteli w Polsce

Niepewna przyszłość

Jak zwracają uwagę autorzy raportu, liczba planowanych condohoteli jest duża, ale trudno ocenić ile z nich powstanie, gdyż liczba realizowanych i oddawanych do użytku inwestycji wyraźnie maleje. Wynika to między innymi z decyzji o wstrzymaniu części projektów w trakcie pandemii (przez co realizacja przesuwała się w czasie), wysokich kosztów budowy obiektów, jak i cen ofertowych apartamentów. Eksperci z Emmerson  Evaluation wskazują, że część inwestycji w systemie condo uruchamiana jest przez małych deweloperów, nieposiadających doświadczenia, co również generuje obawy kupujących. W związku z wysokimi kosztami budowy niedoświadczonym deweloperom (ale nie tylko) trudno jest zgromadzić finanse  na jej ukończenie.

Jak zaznacza Robert Korczyński, członek Zarządu Emmerson Evaluation część nabywców sparzyła się także na tego typu inwestycjach, gdyż nie uzyskiwała gwarantowanych w umowach zysków.

W zależności od projektu condohotele oferują stopę zwrotu na poziomie od około 6 do nawet 12 procent, a to konkurencyjna propozycja w zestawieniu z proponowanym przez banki oprocentowaniem lokat. Deklarowaną w skali roku stopę zwrotu należy jednak dokładnie zweryfikować. Przede wszystkim trzeba uwzględnić koszty utrzymania i zarządzania, a także remontów, które często nie są ujmowane w oferowanym zysku. Spółki, które gwarantowały inwestorom wysokie stopy zwrotu są aktualnie w bardzo trudnej sytuacji. Często inwestorzy nie są informowani, że condohotele są niemal w całości finansowane z wpłat klientów. W związku z czym, jeśli wystąpią problemy sprzedażowe może pojawić się kłopot z jej ukończeniem i presja związana z koniecznością finansowania jej przez dewelopera drogimi pożyczkami – mówi członek Zarządu Emmerson Evaluation.

Rynek się nasyca

Dzięki sektorowi condo w znaczącym stopniu rozwinął się rynek obiektów resortowych. Chociaż inwestycje w tym systemie nadal są bardzo popularne, to widać również oznaki nasycenia rynku. Jeszcze kilka lat temu apartamenty na wynajem sprzedawały się dynamicznie, obecnie zainteresowanie jest nieco niższe. Polacy posiadający kapitał, coraz chętniej angażują się finansowo w projekty zlokalizowane na południu Europy – na przykład w Hiszpanii, gdzie sezon turystyczny trwa znacznie dłużej, wskazują analitycy Emmerson Evaluation.

Spadki sprzedaży na rynku condo spowodowane są m.in. przez dynamiczną inflację, wysokie stopy procentowe oraz widoczne nasycenie sektora. Ze względu na spowolnienie sprzedaży istnieje prawdopodobieństwo, że obiekty, które aktualnie są na wczesnym etapie komercjalizacji w ogóle nie powstaną. W dzisiejszych realiach poradzą sobie tylko przemyślane i mądrze zarządzane inwestycje condo, które będą potrafiły sprostać konkurencji i zaspokoić oczekiwania gości, a dzięki temu zapewnić długoterminową stabilność w zyskach dla inwestujących podkreślaRobert Korczyński.

Raport „Rynek hoteli i condohoteli w Polsce”:

https://www.emmerson-evaluation.pl/wp-content/uploads/2023/06/raport-rynek-hoteli-oraz-condohoteli-w-polsce-2023.pdf?fid=1055.

Ogłoszenie polskiego dyplomaty wykorzystane przez rosyjskich hakerów

Ogłoszenie polskiego dyplomaty wykorzystane przez rosyjskich hakerów. Zaatakowali przedstawicieli co najmniej 22 placówek dyplomatycznych w Kijowie.

Rosyjscy hakerzy przejęli ogłoszenie o sprzedaży samochodu, które rozsyłał pracownik polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych do osób pracujących w różnych ambasadach w Kijowie. Cyberprzestępcy skopiowali ogłoszenie i osadzili w nim złośliwe oprogramowanie, a następnie rozesłali do co najmniej 22 placówek dyplomatycznych działających w Kijowie. Celem przestępców było włamanie do komputerów dyplomatów i dyplomatek.

Tego rodzaju ataki mogą być wykorzystywane przy okazji jesiennych wyborów – ostrzegają analitycy ESET. Jak podaje Reuters, powołują się na Unit 42 za sprawą najprawdopodobniej stoi grupa hakerska znana jako APT29 lub „Cozy Bear”. ESET po raz pierwszy przeanalizował APT29 w 2017 roku, jednak największą aktywność grupy zauważył od czasu inwazji Rosji na Ukrainę. W 2021 r. amerykański i brytyjski wywiad zidentyfikowały grupę jako powiązaną z rosyjską Służbą Wywiadu Zagranicznego. W kwietniu 2023 r. polski kontrwywiad informował, że grupa aktywnie prowadzi kampanię wymierzona w kraje NATO, Unii Europejskiej i Afryki. Badacze Unit 42 powiązali zgłaszane ataki z ogłoszeniem o sprzedaży auta przez polskiego dyplomatę. Pracownik MSZ, który ze względów bezpieczeństwa odmówił podania swojej tożsamości, potwierdził wykorzystanie jego reklamy w działaniu cyberprzestępców.

Cytując agencję Reuters: „Polski dyplomata powiedział, że wysłał oryginalne ogłoszenie do różnych ambasad w Kijowie i że ktoś oddzwonił do niego, ponieważ cena wyglądała „atrakcyjnie”.

– Kiedy sprawdziłem, zdałem sobie sprawę, że mówili o nieco niższej cenie – opowiadał.

Okazało się, że hakerzy wystawili BMW dyplomaty za niższą cenę – 7500 euro – w swojej fałszywej wersji ogłoszenia, próbując zachęcić więcej osób do pobrania złośliwego oprogramowania, które dałoby im zdalny dostęp do ich urządzeń.”

Źródło informacji: Reuters

Komentarz Beniamina Szczepankiewicza, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa ESET:

Łatwo byłoby uznać, że to kolejny atak grupy powiązanej z Rosją: na pewno nie pierwszy i prawdopodobnie nie ostatni. Należy pamiętać, że ataki kierowane w szczególności na instytucje państwowe są bardzo groźne. Nie są to powszechne ataki, które dotykają nas bezpośrednio, ale przez swój charakter, mogą zaszkodzić bezpieczeństwu obywateli. Dostęp do komputerów w placówkach dyplomatycznych może dać innym państwom wgląd w tajne dokumenty i doprowadzić do paraliżu instytucji. Biorąc pod uwagę zbliżające się w Polsce wybory i fakt, że nasz kraj jest jednym z najaktywniejszych  sojuszników Ukrainy, powinniśmy bardzo dokładnie przyjrzeć się tej sprawie.

Tego rodzaju ataki mogą powtarzać się w najbliższej przyszłości i nieść ze sobą bardzo poważne konsekwencje. Cyberprzestępcy mogą zagrozić prawidłowemu przebiegowi jesiennych wyborów np. atakując przedstawicieli i przedstawicielki instytucji odpowiedzialnych za organizację i przebieg wyborów.

Osoby takie jak dyplomaci i urzędnicy państwowi, muszą zachować szczególną  ostrożność przez cały czas, nawet odpowiadając na pozornie niewinną ofertę w formie ogłoszenia. Cyberprzestępcy powiązani ze służbami obcych państw są nieustępliwi i wykorzystają każdą nadarzającą się możliwość. Co więcej, każdy musi zachować czujność wobec wszelkiej komunikacji online, nawet jeśli wydaje nam się, że wiemy, z kim rozmawiamy. Nigdy nie mamy pewności, czy ktoś nie przejął konta naszego współpracownika.

Ostrożność w kontaktach online jest zalecana zawsze, jednak w najbliższych miesiącach w Polsce będzie to szczególnie istotne. Wszyscy, a zwłaszcza przedstawiciele i przedstawicielki instytucji publicznych muszą pamiętać o podstawowych zasadach:

  • uważajmy na oferty reklamowe, które nam się wyświetlają, gdyż mogą to być złośliwe reklamy wykupione przez cyberprzestępców (tzw. Malvertising),
  • nawet jeśli ktoś kogo znamy wysyła nam e-mail z załącznikiem, nie otwierajmy go bez zastanowienia. Potwierdźmy, że wiadomość faktycznie pochodzi od danej osoby innym kanałem (np. na komunikatorze),
  • nigdy nie klikajmy w linki nieznanego pochodzenia,
  • pamiętajmy, że bez względu na to, kim jesteśmy, możemy zostać celem cyberprzestępców.

Czy Polacy boją się sztucznej inteligencji? Wyniki badania

31% polskich użytkowników mediów społecznościowych używało już takich narzędzi jak ChatGPT i DALL·E 2. Korzystaniu ze sztucznej inteligencji towarzyszy ciekawość, ale i obawy. Jak wynika z badania firmy Sophos, dwóch na trzech ankietowanych uważa, że dane wprowadzane do programów AI mogą zostać niewłaściwie wykorzystane przez właścicieli aplikacji lub cyberprzestępców. Podobny odsetek użytkowników obawia się, że nie będzie w stanie odróżnić treści stworzonych przez człowieka od tych, których autorami są algorytmy.

ChatGPT – Polacy są ciekawi, ale też zaniepokojeni

Blisko jeden na trzech z badanych Polaków (35% mężczyzn i 28% kobiet) miał styczność z modelem językowym ChatGPT lub generatorem obrazów DALL·E 2. To wynik wyższy niż wśród respondentów z Czech (25%) i Węgier (zaledwie 13%). Blisko połowa respondentów z grupy wiekowej od 18 do 24 lat używała narzędzi AI. Najczęściej korzystają z nich osoby z wyższym wykształceniem (38%), mieszkające w największych polskich miastach (40%) oraz te pracujące w IT (54%), mediach i reklamie (50%), a także kulturze (46%). Wśród najstarszych ankietowanych, mających 55 i więcej lat, 13% posługiwało się sztuczną inteligencją.

Badanie jednoznacznie wskazuje, że wraz z wiekiem maleje zainteresowanie tą technologią, rosną za to związane z nią obawy. Aż 67% Polaków korzystających z mediów społecznościowych (75% z najstarszej grupy badanych) niepokoi się, że dane wprowadzane do korzystających z AI aplikacji mogą wpaść w niepowołane ręce. Na takie niebezpieczeństwo wskazują zwłaszcza osoby zatrudnione w administracji publicznej (85%), opiece zdrowotnej (74%), szkolnictwie (74%) oraz finansach i bankowości (72%). Zagrożenia związane z przetwarzaniem przez sztuczną inteligencję poufnych informacji użytkowników dostrzega też 57% ankietowanych Czechów i 44% Węgrów.

Już teraz cyberprzestępcy zarabiają miliony dzięki kiepsko spreparowanym fałszywym tekstom. Czy czatując z korzystającym z zaawansowanego SI botem przez komunikatory, takie jak WhatsApp czy Microsoft Teams, w ogóle wiedzielibyśmy, że nie rozmawiamy z człowiekiem? Tworzenie tekstowych wiadomości do złudzenia przypominających te napisane przez człowieka, to tylko jedna z możliwości, jakie oszustw daje SI – mówi Chester Wisniewski, dyrektor ds. technologii w firmie Sophos. – Należy być podejrzliwym i sprawdzać wszystkie SMS-y i maile, zwłaszcza te z prośbami o dane logowania czy na temat kwestii finansowych. Warto poświęcić kilka chwil, aby upewnić się, z czym faktycznie ma się do czynienia, a w razie wątpliwości prosić o pomoc. To nie paranoja – naprawdę jesteśmy na celowniku cyberprzestępców – dodaje.

Człowiek czy AI? Najtrudniejsze pytanie nadchodzących lat

37% respondentów z Polski uważa, że w ciągu najbliższych trzech lat będą w stanie odróżnić dzieło człowieka od treści wygenerowanej przez sztuczną inteligencję. Najbardziej pewni swoich osądów są ankietowani w przedziale wiekowym od 18 do 34 lat (średnio 41%) i pracownicy branży medialnej oraz IT (średnio 51%). Wśród badanych mających powyżej 55 lat takie przekonanie ma tylko co czwarta osoba.

Dla porównania zaledwie 13% wszystkich użytkowników mediów społecznościowych w Czechach wierzy, że w niedalekiej przyszłości dostrzeże różnice między wytworem człowieka a rezultatem pracy AI. Wśród ankietowanych Węgrów odsetek ten wynosi 34%.

Bot po drugiej stronie słuchawki

Formą sztucznej inteligencji, z którą często spotykają się Polacy, są również boty-sprzedawcy, z których korzystają m.in. firmy telemarketerskie. Ponad 61% uczestników badania przeprowadzonego przez firmę Sophos twierdzi, że rozpoznało dzwoniący do nich automat. Najczęściej (67%) deklarują to ankietowani w wieku od 18 do 24 lat oraz osoby z wyższym wykształceniem (65%), najrzadziej osoby starsze (54%) i gorzej wykształcone (50%).

Prawie połowa ankietowanych Czechów (48%) i co trzeci Węgier (36%) również deklaruje, że są w stanie poprawnie zidentyfikować, czy rozmawiają z człowiekiem, czy też z botem.

53% respondentów z Polski uważa, że w najbliższej przyszłości wciąż będzie umieć wskazać kto naprawdę znajduje się po drugiej stronie słuchawki. Odpowiedzi „nie wiem” udziela 34% badanych.

Szybki skok popularności narzędzi AI, w tym chatbotów, wynikać może z ich wysokiej użyteczności i prostoty użycia. Należy jednak pamiętać, że są to technologie stworzone w celu imitowania rozmowy z człowiekiem, a nie dostarczania zweryfikowanej wiedzy. Poczucie obcowania z żywą osobą bywa tak przemożne, szczególnie w połączeniu ze skłonnością niektórych osób do antropomorfizacji (uczłowieczania) sztucznych bytów, że co piąty badany słusznie podaje w wątpliwość swoje możliwości odróżnienia człowieka od bota – tłumaczy dr Damian Gałuszka, socjolog, adiunkt na Wydziale Humanistycznym AGH, a także członek Laboratorium EduVRLab.

Ekspert badający wpływ technologii cyfrowych na życie społeczne ostrzega też, że gwałtowny rozwój technologii AI ma również ogromny potencjał dezinformacyjny. Dodaje, że najbardziej podatni na nieprawdziwe treści wygenerowane przez AI mogą być ci, którzy deklarują, że bez większych problemów odróżniają boty od ludzi.

O badaniu

Badanie „Postawy wobec prywatności danych i cyberbezpieczeństwa w odniesieniu do mediów społecznościowych i aktywności w sieci” zostało przeprowadzone przez niezależną agencję badawczą UCE Research w czerwcu 2023 r. na grupie 1000 respondentów. Identyczne badanie na zlecenie firmy Sophos zrealizowano na terenie Czech i Węgier.

GLS przejmuje ProntoPacco

Grupa GLS dysponuje obecnie siecią ponad 42 tys. punktów nadań i odbiorów w całej Europie.  Tę pozycję wzmocniła dodatkowo ostania decyzja o przejęciu włoskiej firmy ProntoPacco, która ma ponad 6 tys. punktów Parcel Shop w tym kraju.

Klienci Grupy GLS będą mogli jeszcze szybciej i wygodniej odbierać oraz nadawać swoje paczki. Wszystko dzięki wzmocnieniu pozycji firmy po przejęciu ProntoPacco, jednej z największych włoskich sieci PUDO. Obecnie Grupa GLS posiada ponad 42 tys. punktów nadań i odbiorów w całej Europie, z czego ponad 5 tys. znajduje się w polskiej sieci Szybkiej Paczki.

To przejęcie wzmacnia naszą krajową i międzynarodową pozycję w szybko rozwijających się segmentach B2C i C2C – mówi Klaus Schädle, group area managing director GLS. Jak dodaje, dzięki przejęciu ProntoPacco i oferowanym rozwiązaniom cyfrowym Grupa GLS jeszcze bardziej umocni relacje z obecnymi klientami e-commerce i przyciągnie nowych.

Punkty nadań i odbioru przesyłek odpowiedzią na potrzeby klientów

Grupa GLS rozwija dynamicznie sieć punktów PUDO (punkty nadań i odbioru) we wszystkich krajach, w których jest obecna. W Polsce Szybka Paczka, czyli sieć nadań i odbiorów paczek z logiem GLS, liczy już ponad 5 tys. lokalizacji. Jak wskazuje raport Last Mile Experts, Polska jest jednym z europejskich liderów dostaw OOH (ang. out of home – poza domem) z 30 tys. takich punktów na terenie całego kraju. Wyprzedzają nas tylko Niemcy, Francja, Włochy i Wielka Brytania.

GLS mocno inwestuje w elastyczne formy nadań i odbiorów, które umożliwiają klientom odbiór i nadawanie paczek w dobrze skomunikowanych punktach od rana do wieczora, a także w weekendy. O opcji odbioru paczki z punktu PUDO można zdecydować, gdy przesyłka już jest w drodze.

Na początku roku do sieci Szybkiej Paczki dołączyło blisko 300 stacji paliw Shell. Sieć obejmuje także lokalne sklepy i lokale usługowe, a także znane hipermarkety i marki takie jak Auchan, Carrefour, Lewiatan, ABC, Martes Sport, Smyk, Dealz, Stokrotka, Delikatesy Centrum, Duży Ben czy księgarnie Bonito i saloniki prasowe Kolporter.

Rozwój sieci Szybkiej Paczki to odpowiedź na potrzeby klientów, którzy chcą jeszcze szybciej i wygodniej odbierać oraz nadawać swoje przesyłki blisko domu lub w drodze do pracy. Cała Grupa GLS intensywnie działa w tym kierunku, zwiększając liczbę punktów nadań i odbioru paczek we wszystkich krajach, w których jesteśmy obecni – mówi Sebastian Mazurowski, manager Parcel Shops GLS Poland.

Ekspansja Grupy GLS

Przejęcie włoskiej firmy ProntoPacco to kolejny krok, dzięki któremu Grupa GLS ugruntowuje swoją pozycję na rynkach europejskich. W tym roku GLS m.in. poszerzył obszar działania i rozwinął ofertę usług w Serbii, kraju będącym obiecującym rynkiem dla branży logistycznej dzięki dynamicznemu rozwojowi rynku e-commerce.

Obecnie Grupa GLS działa w ponad 40 krajach na terenie Europy. Jest także obecna w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. Łącznie z jej usług korzysta ponad 250 tys. klientów.

Inflacja CPI w USA

Inflacja w USA za czerwiec wyniosła 3,00% r/r oraz 0,20% m/m wobec oczekiwań na poziomach odpowiednio 3,10% i 0,30%. Mamy zatem kolejne pozytywne zaskoczenie. Spada również inflacja bazowa do 4,80% r/r i 0,20% m/m (prognozy 5,00% i 0,30%).

Przypominam, że inflacja producencka spadła już do poziomów 1,10% r/r za maj, a jutro poznamy odczyt czerwcowy. Zapewne czeka nas dalszy spadek PPI. Dla przykładu w Strefie Euro odczyt za maj to -1,50% r/r, a w Chinach za czerwiec to -5,40% r/r.

Każdy kolejny spadek inflacji, a wkrótce pewnie i spadek cen przybliża nas do zakończenia cyklu podwyżek stóp procentowych w USA. Obecny odczyt natomiast wpłynął na wzrost notowań kontraktów na amerykańskie indeksy, osłabienie dolara i spadek rentowności skarbówek.

Jesteśmy właśnie świadkami dynamicznej dezinflacji i końca cyklu podwyżek stóp procentowych.

Szymon Gil, Makler Michael / Ström Dom Maklerski

Rynek inwestycyjny nieruchomości komercyjnych w Polsce. Raport H1 2023

Obecne wyniki nie przedstawiają się szczególnie optymistycznie, jednak jest to tylko stan przejściowy. Polski rynek nieruchomości komercyjnych ma stabilne podstawy a inwestorzy już udowodnili – w poprzednich, nie najłatwiejszych latach – że potrafią się dostosować do zmiennej sytuacji rynkowej.

Pandemia COVID-19 wpłynęła znacznie na sytuację makroekonomiczną i zachowania konsumentów, co przełożyło się bezpośrednio na rynek nieruchomości i aktywność inwestorów. Jednakże kupujący dość szybko odnaleźli się w nowych okolicznościach i wolumen transakcji inwestycyjnych osiągnął 5,3 miliarda euro w 2020 roku oraz 5,9 miliarda euro w roku kolejnym. Mimo że te wyniki były niższe niż w 2018 czy 2019 roku, uplasowały się na odpowiednio na 3 i 4 pozycji pod względem wolumenu w ujęciu historycznym.

Po wybuchu wojny w Ukrainie w 2022 roku, rynek musiał zmierzyć się z kolejnymi zawirowaniami. Inflacja w Polsce osiągnęła rekordowy poziom, stopy procentowe gwałtownie wzrosły, co tylko wzmogło inwestycyjną niepewność. Pomimo tych wyzwań, rok zakończył się wolumenem zbliżonym do wyniku z 2021 roku – 5,8 miliarda euro – potwierdzając ponownie dojrzałość i płynność polskiego rynku.

Jednak w roku 2023 odczuwamy już wyraźnie spowolnienie rynku, w konsekwencji procesu dostosowywania oczekiwań cenowych na linii sprzedający – kupujący. W pierwszej połowie bieżącego roku całkowity wolumen inwestycyjny wyniósł jedynie 802 miliony euro – jest to pierwsze półrocze od 2015 roku z wynikiem poniżej 1 miliarda euro. Dla porównania, wolumen transakcyjny w tym samym okresie w 2022 roku był ponad 3 razy większy. Szczególnie skromne były wyniki samego drugiego kwartału, który przyniósł zaledwie 150 milionów euro, co było jednocześnie najniższym wynikiem kwartalnym w ostatniej dekadzie.

Niemniej, aktualna sytuacja na rynku sprzyja zakupom strategicznym. Ceny rynkowe stają się coraz bardziej atrakcyjne, a w przyszłym roku spodziewamy się tańszego finansowania. Stabilna gospodarka zapewnia ciągłą płynność na rynku nieruchomości.

Główne dane:

  • 802 miliony euro – całkowity wolumen inwestycyjny w H1 2023
  • 33 transakcje
  • 54% – udział sektora magazynowego w całkowitym wolumenie w H1 2023 

Sektor magazynowy

Siłą napędowa sektora magazynowego

Rynek nieruchomości magazynowych został znacznie dotknięty różnicami w oczekiwaniach cenowych pomiędzy sprzedającymi a kupującymi w 2022 roku. Jednakże, odnotowaliśmy pewną poprawę tej sytuacji na początku 2023 roku. Z wolumenem 436 milionów euro w H1, sektor magazynowy odpowiadał za 54% całościowego wolumenu transakcji w Polsce w tym okresie. Po silnym pierwszym kwartale, który uplasował się na 3 miejscu pod względem najlepszego otwarcia roku, tuż po rekordowych latach 2020-2021, w kwartale drugim odnotowaliśmy tylko 2 transakcje – LeadCrest Capital Partners pozyskał magazyn KGL w Czosnowie od KGL a LCN Capital Partners kupił od Panattoniego K-Flex BTS w Uniejowie.

„W pierwszym półroczu 2023 roku nie zrealizowano żadnych transakcji portfelowych i nie spodziewamy się, żeby ta sytuacja miała się szybko zmienić. Aby zminimalizować ryzyko, inwestorzy koncentrują się obecnie na mniejszych projektach.” – komentuje Bartłomiej Krzyżak, Senior Director, Investment w Avison Young. Spośród 14 transakcji pojedynczymi aktywami, jednostkowa wartość 12 z nich nie przekroczyła 50 milionów euro. Jedynie największa transakcja, której przedmiotem był Campus 39 we Wrocławiu, przekroczyła próg 100 milionów euro. Aktualna dynamika cenowa może zachęcać większych deweloperów magazynowych, chcących rozbudować swoje portfolio, do rozważenia zakupów istniejących obiektów w miejsce budowania nowych. Koszty budowy nowych projektów powoli zbliżają się do poziomu zakupu tych już istniejących na atrakcyjnych warunkach. Osiągnięcie porozumienia cenowego między sprzedającymi a kupującymi będzie sprzyjało wzrostowi wolumenu inwestycji w tym sektorze.

Główne dane:

  • 436 milionów euro – całkowity wolumen inwestycyjny sektora w H1 2023
  • 14 transakcji
  • Brak transakcji portfelowych

Sektor biurowy

Regionalne rynki biurowe w cieniu

Inaczej niż w roku 2022, kiedy ok. 50% wolumenu sektora było realizowane w miastach regionalnych, zainteresowanie inwestorów w H1 2023 roku skoncentrowało się na budynkach biurowych w stolicy.

W H1 2023 wszystkie 8 biurowców, będących przedmiotami transakcji, znajdowało się w Warszawie. W strukturze zakupów dominowały aktywa typu „core+” albo oportunistyczne, z potencjałem do przebudowy lub zmiany funkcji. Ponad 95% zainwestowanego kapitału pochodziło od firm z krajów Europy Środkowo-Wschodniej (CEE), krajów bałtyckich oraz z Polski. W H1 2023 sektor biurowy zrealizował skromne 190 milionów euro, co odpowiadało 24% udziałowi w całkowitym wolumenie w tym okresie. Co ciekawe, 7 z 8 sprzedanych budynków, znajdowało się poza centrum Warszawy. Największą transakcją, o wartości prawie 70 milionów euro, była sprzedaż Wola Retro, w której Avison Young współreprezentował sprzedającego, Develię. Nabywcą jest Adventum Group, z węgierskim kapitałem.

Główne dane:

  • 190 milionów euro – całkowity wolumen inwestycyjny sektora w H1 2023
  • 8 transakcji
  • dominacja inwestorów regionu CEE

Sektor handlowy

Poszukując nowych możliwości

Po kilku latach niekwestionowanej dominacji parków handlowych i małych obiektów typu convenience w strukturze transakcji sektora handlowego, w H1 2023 roku obserwujemy zmianę tego trendu. Inwestorzy szukają aktywnie nowych możliwości, koncentrując się w pierwszej kolejności na transakcjach lokalnymi centrami handlowymi oraz tymi przeznaczonymi do przebudowy a także wolnostojącymi magazynami handlowymi.

Wolumen transakcji sektora w H1 2023 osiągnął 175 milionów euro, będąc jednocześnie najniższym wynikiem H1 sektora od 2010 roku. Na początku roku, odnotowaliśmy transakcje regularnie działającymi centrami handlowymi znajdującymi się w miastach regionalnych, a także akwizycje z planami przebudowy istniejących obiektów. W drugim kwartale większość transakcji dotyczyła magazynów handlowych: New Gate Investment pozyskał od P.A.NOVA obiekt Castorama w Płocku, LeadCrest Capital Partners zainwestował w 3 markety budowlane od 3W, znajdujące się w Warszawie (2 obiekty) i na Śląsku (1 obiekt).

Główne dane:

  • 175 milionów euro – całkowity wolumen sektora w H1 2023
  • 2/11 transakcji obiektami typu convenience w H1 2023
  • dominacja magazynów handlowych w Q2

PRS

Potencjalna nisza w projektach do przebudowy?

Starsze budynki ustępują miejsca nowym, trend ponownego zagospodarowywania działek w centrach dużych miast w Polsce nasila się. Co więcej, w planach są nie tylko nowe projekty deweloperskie, powstające po wyburzeniach, ale również przekształcanie istniejących biurowców w projekty mieszkaniowe, w tym w formule PRS.

Wzrasta liczba zapytań o analizy dotyczące możliwości adaptacji istniejących obiektów komercyjnych na nowe funkcje. W takich przypadkach zespół Avison Young ocenia m.in. poziom rentowności inwestycji, rozważając warianty wyburzenia starszych biurowców oraz przekształcenia ich w PRS-y. Planując takie działania, inwestorzy poszukują atrakcyjnie położonych budynków biurowych, bardzo dobrze skomunikowanych, z bogatą ofertą gastronomiczną i usługową w okolicy.

Z kolei zespół doradców technicznych Avison Young wskazuje, że starsze budynki biurowe, które znacząco odbiegają standardem od nowoczesnych i energooszczędnych biurowców klasy A, nie powinny przysparzać wielu problemów przy konwersji ich funkcji na mieszkalną. „Pod tym kątem przystosowanie ich do funkcji mieszkalnej może być bardziej opłacalne niż dalsze utrzymywanie coraz mniej atrakcyjnej i trudniejszej do wynajęcia przestrzeni biurowej. Polski rynek ciągle jednak wyczekuje pierwszych takich konwersji.” – dodaje Tomasz Daniecki, Director, Head of Technical Advisory w Avison Young

Co dalej?

Jedną z przyczyn zmniejszonej liczby transakcji i wolumenu w pierwszej połowie 2023 roku jest to, że proces dostosowywania oczekiwań cenowych na linii sprzedający-kupujący ciągle jeszcze trwa. Jednak widać już pierwsze sygnały, że ta sytuacja może się poprawić w końcówce roku.

Aktualnie, wielu kupujących chce wykorzystać sytuację rynkową, składając oferty znacznie poniżej wartości nieruchomości, licząc na upolowanie okazji. Jednakże, wielu właścicieli wcale nie spieszy się ze sprzedażą. To się zmienia, gdy sprzedający musi likwidować fundusz, kończy się finansowanie lub nieruchomość przestaje dawać oczekiwane zyski lub komuś powinie się noga.

Spodziewamy, się że w drugim półroczu, na rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce w każdym sektorze będą dominowały aktywa oportunistyczne i typu „value add”.

„Inflacja hamuje, a w przyszłym roku spodziewamy się stabilizacji stóp procentowych, co może przełożyć się na niższe finansowanie. Płynność pozostaje stabilna, ponieważ polska gospodarka jest dość odporna na zawirowania rynkowe. Dlatego też owszem, jest to dobry czas na inwestycje w dobrej cenie.” – ocenia Michał Ćwikliński, Principal, Managing Director w Avison Young.

Inflacja w USA wydarzeniem tygodnia

Wydarzeniem tego tygodnia jest dzisiejsza publikacja danych o inflacji w USA za czerwiec. W przeciwieństwie do sytuacji z maja, presja cenowa powinna zmniejszyć się również w przypadku inflacji bazowej. Rynek oczekuje 3,1 proc. dla wskaźnika ogólnego i 5,0 proc. dla wskaźnika bazowego. Kurs EUR/USD jest już w niedalekiej odległości od maksimów kwietniowo-majowych. Wczoraj popołudniu maiła miejsce kolejna fala deprecjacji USD.

Jeśli otrzymamy wyniki zgodne z prognozami, to należy pamiętać, że takie liczby wciąż uzasadniają podwyżkę stóp procentowych przez Fed w lipcu. Wszystko jednak po tej dacie jest niepewne, mimo że FOMC zasygnalizował na ostatnim posiedzeniu, że dwa ruchy w górę są prawdopodobne.

W tym momencie rynek będzie starał się wyceniać właśnie ten kolejny krok po 26 lipca. W tym momencie rynek zakłada możliwość wrześniowej podwyżki na poziomie ok . 20 proc.
Jeśli dzisiejsze dane wskażą, że inflacja spada jeszcze szybciej, wówczas możliwe jest, że pojawi się presja na dolarze. Jeśli dodatkowo dane ekonomiczne w nadchodzących tygodniach zasugerują, że dotychczasowe kroki w zakresie stóp procentowych mają coraz większy wpływ na gospodarkę, nie tylko ostatni krok zostanie wyceniony, ale istniejące oczekiwania na obniżkę stóp procentowych prawdopodobnie jeszcze wzrosną.

Jeśli jednocześnie wszelkie sygnały z EBC pozostaną względnie „jastrzębie” (obóz „gołębi” nie ma wciąż przewagi) EUR/USD może powrócić powyżej poziomu 1,11. Dopiero gdy stopy procentowe w strefie euro również osiągną szczyt i gdy stanie się jasne, że bank zakończył cykl, wówczas możliwe są niższe poziomy głównej pary walutowej. Zajmie to jednak trochę czasu, więc w perspektywie krótkoterminowej euro ma większą szansę zyskać na wartości w stosunku do dolara.

Możliwe osłabienie USD spowoduje, że skorzysta na tym złoty. Polska waluta w godzinach popołudniowych wczoraj ponownie zaczęła się umacniać. Kurs EUR/PLN spadł w okolice 4,4360 a USD/PLN do poziomu 4,02. Obie pary walutowe cały czas znajdują się w obrębie średnioterminowego kanału spadkowego.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Mabion z umową na zakup nowych bioreaktorów, dywersyfikuje technologię i otwiera się na nowych klientów

  • Mabion zawarł 11 lipca 2023 roku umowę ze spółką z grupy Cytiva (Global Life Sciences Solutions Polands Sp. z o.o.) na zakup zestawu bioreaktorów Xcellerex XDR w technologii z konwencjonalnym mieszaniem, wartość netto umowy wynosi 3,2 mln EUR
  • Dostawca wyprodukuje i zainstaluje w zakładzie Mabion w Konstantynowie Łódzkim zestaw bioreaktorów, których dostawa jest przewidziana w III kwartale 2023 roku, po czym nastąpi instalacja, rozruch, testy kwalifikacyjne i odbiór sprzętu
  • Zestaw bioreaktorów Xcellerex XDR opiera się na technologii wykorzystującej konwencjonalny system mieszania, w odróżnieniu od stosowanej obecnie przez Mabion technologii orbital shaking, co pozwoli osiągnąć dywersyfikację technologiczną, zgodnie z założeniami Strategii 2023-2027 z kwietnia br.
  • Rozszerzenie panelu dostępnych technologii bioreaktorowych skutkować będzie większą elastycznością Mabion w rozmowach z potencjalnymi klientami w ramach oferowanych usług CDMO, co przełoży się na umocnienie pozycji konkurencyjnej Spółki i umożliwi dotarcie do nowych, potencjalnych klientów
  • Mabion do końca roku zamierza ukończyć modernizację istniejącego zakładu w Konstantynowie Łódzkim, efektem czego będzie zwiększenie mocy wytwórczych i umożliwienie prowadzenia różnych procesów w tym samym czasie, a także zwiększenie elastyczności oferty
  • Szacowany CAPEX w 2023 roku wyniesie około 60 mln PLN i dotyczy w znacznej części modernizacji zakładu, źródłem finansowania będą środki własne (saldo środków na koniec Q1 2023 wyniosło 69,5 mln PLN), bieżące przepływy operacyjne oraz podpisany w lutym br. kredyt z EBOR na kwotę 15 mln USD

„Zawarcie umowy na dostawę zestawu bioreaktorów w technologii z konwencjonalnym mieszaniem, to istotny kamień milowy i kolejny element realizacji ogłoszonej przez nas w kwietniu br. Strategii na lata 2023-2027. Umowa ma służyć zwiększeniu dywersyfikacji technologicznej Mabion, co pozwoli nam skierować ofertę do szerszego grona potencjalnych klientów zainteresowanych naszą ofertą usług CDMO. Aktywnie pracujemy nad dywersyfikacją i pozyskaniem nowych partnerów biznesowych, a szerszy panel dostępnych technologii bioreaktorowych oraz zaplanowana modernizacja istniejącego zakładu w Konstantynowie Łódzkim, istotnie wspierają ten kierunek naszych działań. Mamy zabezpieczone środki na zakup bioreaktorów oraz modernizację zakładu, którą prowadzimy zgodnie z harmonogramem – do końca roku zakończymy ten proces oraz uruchomimy nowe bioreaktory. Podtrzymujemy szacunki tegorocznego CAPEX w wysokości około 60 mln PLN, a w perspektywie kolejnych tygodni zamierzamy rozpocząć wykorzystywanie finansowania dłużnego z zawartej przez nas na początku roku umowy kredytu z EBOR. Jednocześnie chcemy poszerzyć dostępne opcje finasowania i złożyliśmy w II kwartale br. aplikację w ramach programu Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki (FENG)” komentuje Krzysztof Kaczmarczyk, Prezes Zarządu Mabion S.A.

Mabion w kwietniu br. przedstawił długoterminową Strategię na lata 2023-2027, która ma na celu transformację Mabion w kierunku w pełni zintegrowanej firmy CDMO o profilu biologicznym oraz zbudowanie pozycji rozpoznawalnego podmiotu na globalnym rynku kontraktowego rozwoju i wytwarzania leków na zlecenie.

Jednym z kluczowych elementów Strategii jest dywersyfikacja technologiczna istniejącego zakładu w Konstantynowie Łódzkim i doposażenie go o zestaw bioreaktorów w technologii z konwencjonalnym mieszaniem, w ramach rozpoczętej modernizacji. Celem jest wzrost atrakcyjności oferty usług CDMO, poprzez zapewnienie większej elastyczności i pełniejszego dopasowania do potrzeb potencjalnych klientów, którzy będą mogli korzystać zarówno z bioreaktorów Spółki w technologii orbital shaking, jak i nowych bioreaktorów w technologii z konwencjonalnym mieszaniem.

Umowa zawarta z Global Life Sciences Solutions Poland Sp. z o.o., spółki z grupy rozpoznawalnej globalnie i uznanej firmy Cytiva, dotyczy wyprodukowania, sprzedaży, dostawy i instalacji zestawu bioreaktorów w technologii z konwencjonalnym mieszaniem do istniejącego zakładu Mabion w Konstantynowie Łódzkim. Zamówiony zestaw bioreaktorów obejmuje 7 urządzeń o łącznej pojemności 4.510 litrów, a dwa największe z nich mają pojemność po 2.000 litrów każdy. Dostawa bioreaktorów ma według umowy nastąpić w połowie października bieżącego roku. Wartość umowy netto wynosi 3,2 mln EUR.

Obecnie w zakładzie w Konstantynowie Łódzkim Mabion posiada dwa bioreaktory w technologii orbital shaking o pojemności 2.500 litrów każdy. Zgodnie z aneksem zawartym 22 maja 2023 roku ze spółką Adolf Kühner AG ze Szwajcarii, w III kwartale br. partner dostarczy do Mabion dwa nowoczesne bioreaktory w technologii orbital shaking o pojemności 2.500 litrów każdy, które zastąpią dotychczas wykorzystywane bioreaktory. Wartość umowy z Adolf Kühner AG wynosi 1,8 mln EUR. Do końca roku Spółka będzie dysponować zatem czterema nowoczesnymi bioreaktorami w skali komercyjnej, o łącznej pojemności blisko 10.000 litrów: dwoma bioreaktorami orbital shaking oraz dwoma bioreaktorami w technologii z konwencjonalnym mieszaniem.

„Technologia orbital shaking, z której dotychczas korzystaliśmy, posiada dużo zalet i pozwoliła zbudować nam szeroką ofertę usług CDMO, które możemy świadczyć do wielu klientów. Doposażenie zakładu o nowe bioreaktory i dywersyfikacja technologiczna w zakresie prowadzenia hodowli bioreaktorowych, istotnie zwiększy natomiast naszą elastyczność w zakresie świadczonych usług CDMO, tym bardziej, że bioreaktory z obydwu technologii są w systemie single-use. Kierunek tej dywersyfikacji technologicznej jest zgodny z naszymi wewnętrznymi analizami i feedbackiem jaki otrzymaliśmy m.in. podczas spotkań z potencjalnymi partnerami biznesowymi w ramach BIO International Convention w Bostionie, USA. Na ten największy i najważniejszy event w branży biotechnologicznej na świecie pojechaliśmy silnym 8-osobowym zespołem, odbywając łącznie ponad 100 spotkań biznesowych, które oceniamy bardzo pozytywnie” mówi Adam Pietruszkiewicz, Członek Zarządu Mabion S.A. ds. Sprzedaży.

Finansowanie modernizacji zakładu jest zapewnione dzięki posiadanym środkom pieniężnym, które na dzień 31.03.2023 roku wyniosły 69,5 mln PLN, bieżącym przepływom z działalności operacyjnej oraz podpisanej w dniu 6 lutego 2023 roku umowy kredytu z Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju (EBOR) na kwotę 15 mln USD, której pierwsza transza zostanie uruchomiona w perspektywie kolejnych tygodni.

Zgodnie ze Strategią Mabion na lata 2023-2027, Spółka koncentruje się w całości na obszarze CDMO, w którym zidentyfikowała największy potencjał do wzrostu biznesowego i finansowego. Mabion posiada zespół specjalistów oraz nowoczesny zakład, który odpowiada na potrzeby małych i średnich firm, będących potencjalnymi zleceniodawcami. Oferowany przez Mabion kompletny zakres usług, począwszy od rozwoju i charakterystyki strukturalnej i funkcjonalnej produktu i procesu, poprzez produkcję w skali komercyjnej w całości zgodnej z wymogami GMP, sprawia, że Spółka jest idealnym partnerem dla firm, które nie posiadają własnych kompetencji oraz aktywów niezbędnych do przeprowadzenia rozwoju produktu oraz produkcji w skali komercyjnej.

Przy ustalaniu daniny solidarnościowej można odliczyć stratę z lat poprzednich

Osoby, które w opinii fiskusa zarabiają za dużo, zobowiązane są do tzw. daniny solidarnościowej, czyli zapłaty 4% podatku od nadwyżki 1 000 000 zł dochodu osiągniętego w roku poprzednim. W wydanym 27 kwietnia 2023 r. wyroku WSA we Wrocławiu stwierdził, że podatnik może pomniejszyć ciężar opodatkowania tą daniną, odejmując stratę z lat ubiegłych.

Nowy podatek od milionerów

Danina solidarnościowa obowiązuje od 2019 r. W pierwszym roku zapłaciło ją ponad 27 tys. milionerów. Według wyliczeń rządu, nowy podatek miał przynosić ok. 1,15 miliarda złotych rocznie do budżetu państwa. Natomiast w 2022 r. najlepiej zarabiający wpłacili blisko 2,6 mld zł.

Strata podatkowa z lat poprzednich a danina solidarnościowa

Prowadzący firmę podatnik rozliczał się podatkiem liniowym. Rok 2020 „zamknął” jej działalność 150 tys. zł stratą. Jednak łącznie jego dochody ze wszystkich źródeł przekroczyły 1 mln zł. Wystąpił do organu podatkowego z zapytaniem, czy przy ustalaniu w 2021 roku podstawy daniny solidarnościowej będzie mógł uwzględnić ww. stratę?

Interpretacja przepisów i brak rubryki w formularzu

Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej argumentował, że zgodnie z art. 30h ust. 2 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, podstawę obliczania daniny solidarnościowej stanowi nadwyżka ponad 1 000 000 zł sumy dochodów podlegających opodatkowaniu na zasadach określonych w art. 27 ust. 1, 9 i 9a, art. 30b, art. 30c oraz art. 30f tej ustawy po ich pomniejszeniu o kwoty składek na ubezpieczenie społeczne oraz kwotę podatku od dochodów zagranicznej jednostki kontrolowanej uzyskanych przez podatnika. Uznał więc, że w treści tego przepisu nie ma mowy o możliwości odliczenia straty z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej. Poza tym, nie pozwala na to formularz DSF-1, czyli formularz deklaracji o wysokości daniny solidarnościowej, w którym należy zsumować dochody osiągane z różnicy źródeł. Nie posiada on bowiem rubryki, w której można by było wpisać pomniejszenie o stratę poniesioną z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej.

Niejasne przepisy nie mogą być interpretowane na niekorzyść podatnika

Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu stwierdził, że właśnie użyte w ww. art. 30h ust. 2 sformułowanie: „suma dochodów podlegających opodatkowaniu na zasadach określonych w art. 27 ust. 1, 9, i 9a, art. 30b, art. 30c oraz art. 30f” daje podstawę do zastosowania przy obliczaniu daniny solidarnościowej wszystkich zasad obowiązujących w tych przepisach, w tym w art. 30c. A zgodnie z tym przepisem (a dokładnie art. 30c ust. 2 ustawy o PIT), podstawą obliczenia podatku liniowego jest dochód ustalony m.in. zgodnie z art. 9 ust. 3 ustawy o PIT, czyli dochód obniżony o poniesioną w roku podatkowym stratę, którą można rozliczyć jednorazowo lub w najbliższych 5 kolejnych latach podatkowych.

Wrocławski sąd podsumował, że gdyby racjonalny ustawodawca chciał uniemożliwić pomniejszenie daniny solidarnościowej o wysokość straty z lat poprzednich, to takie zastrzeżenie zawarłby w przepisach wprost. Obowiązkiem ustawodawcy jest poszanowanie zasad prawidłowej legislacji, a więc i tworzenie przepisów jasnych i zrozumiałych dla ich adresatów. „Podatnik nie powinien ponosić negatywnych skutków prawnych niejasności przepisów. (…) wadliwy sposób sformułowania przepisu art. 30h ust. 2 updof nie może stanowić podstawy do dokonywania jego wykładni w sposób zawężający, na niekorzyść podatnika” (wyrok z 27 kwietnia 2023 r., sygn. akt I SA/Wr 511/22).

Podsumowanie

W 2022 roku daninę solidarnościową zapłaciło o ponad 6 proc. osób mniej niż w roku 2021. Po podwyżkach podatków, opłat i innych kosztów, które uderzyły przede wszystkim w najlepiej zarabiających, głównie za sprawą zmian Polskiego Ładu (m.in. brak możliwości odliczania składki zdrowotnej, wzrost ZUS, coroczne podnoszenie kosztów zatrudnienia), przedsiębiorcy i inni podatnicy pracujący na milionowe zyski próbują szukać rozwiązań, które ochronią ich przed zaborem majątku, dokonywanym tylko dlatego, że pracują wysoce rentownie. Jedną z opcji jest zmiana systemu rozliczeń na ryczałt od przychodów ewidencjonowanych, który nie podlega daninie solidarnościowej. Ale rozwiązań jest więcej, w zależności od sytuacji prawnej i majątkowej konkretnego podatnika.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, partner zarządzający Kancelarią Prawną Skarbiec specjalizującą się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Wertykalna sztuczna inteligencja w finansach

Sztuczna inteligencja już od dawna rozwija i rewolucjonizuje różne sektory gospodarki, umożliwiając automatyzację procesów, optymalizację zarządzania i poprawę efektywności biznesowej. Teraz, za sprawą pionowej sztucznej inteligencji (z ang. vertical AI), ta transformacja staje się jeszcze bardziej precyzyjna i dopasowana do specyficznych potrzeb poszczególnych branż. Według TechCrunch, pionowa sztuczna inteligencja jest kolejnym krokiem w rozwoju rozwiązań typu software-as-a-service (SaaS), zapewniającą bardziej wyspecjalizowane narzędzia dostosowane do specyficznych wymagań branżowych – vertical SaaS (vSaaS).

Czym jest pionowa sztuczna inteligencja?

Pionowa sztuczna inteligencja odnosi się do technologii AI, które są specjalnie opracowane i zoptymalizowane dla biznesów w konkretnych sektorach gospodarki. W odróżnieniu od ogólnych rozwiązań AI, oferuje wyspecjalizowane narzędzia, analizy i algorytmy spełniające konkretne potrzeby biznesowe. Dzięki temu, umożliwia bardziej precyzyjne i skuteczne wykorzystanie technologii AI, dając firmom przewagę konkurencyjną i umożliwiając osiąganie lepszych wyników w ich dziedzinach – dostarczając narzędzia i rozwiązania, które są dopasowane do potrzeb i charakterystyki danej branży. To pozwala na lepsze wykorzystanie technologii AI, skuteczniejsze podejmowanie decyzji i zwiększenie efektywności operacyjnej. Wykorzystanie rozwiązań umożliwia również oszczędności czasu i zasobów, poprawę obsługi klienta oraz tworzenie nowych możliwości biznesowych.

Janusz Mieloszyk, pierwszy Wiceprezes Nest Banku uważa, że pojawienie się wertykalnego SaaS (vSaaS) — opartego na chmurze oprogramowania dostosowanego do konkretnych branż — jest fenomenem ostatnich kilku lat w rozwoju przełomowych technologii. Klienci biznesowi oczekują oprogramowania stworzonego specjalnie w celu rozwiązania ich konkretnych potrzeb i problemów biznesowych, które równie szybko się zmieniają z rozwojem branży. Nawet największe firmy technologiczne wertykalizują swoją sprzedaż i dopasowują funkcje produktów do grup klientów.

Giganci chmurowi, AWS, Azure i Google Cloud Platform, oferują rozwiązania branżowe z dedykowanymi zespołami sprzedaży, podobnie jak inne duże platformy, takie jak Salesforce, ServiceNow, Snowflake i Workday. Według raportu firmy McKinsey, wartość rynku AI może sięgnąć nawet 13 bilionów dolarów do 2030 roku, jeśli zostaną wykorzystane w pełni wszystkie możliwości tej technologii. Dotyczy to przekroju branż od zdrowia, finansów po logistykę i e-commerce.

Finanse i bankowość

Branżą, która czerpie duże korzyści z AI są szeroko pojęte finanse, gdzie rozwiązanie odgrywa ogromną rolę. Pomaga w wykrywaniu oszustw, ocenie ryzyka, optymalizacji portfeli oraz doskonaleniu obsługi klienta. Globalne wydatki na AI w sektorze finansowym osiągnęły 6,7 miliarda dolarów w 2020 roku, a według firmy Zion Market Research, ma to wzrosnąć do 25,91 miliarda dolarów do 2026 roku.Co odgrywa ogromną rolę?

Firma Mint.com (należąca do Intuit) wykorzystuje pionową sztuczną inteligencję do analizy danych finansowych klientów i generowania spersonalizowanych rekomendacji dotyczących oszczędzania, inwestowania i zarządzania finansami. System automatycznie kategoryzuje wydatki i może udzielać wskazówek dotyczących optymalizacji budżetu. Feedzai używa AI do analizy ryzyka i wykrywania oszustw w sektorze finansowym. Wykorzystuje algorytmy uczenia maszynowego do monitorowania zachowań klientów, transakcji i innych działań, aby identyfikować podejrzane wzorce i wykrywać próby oszustwa.

Kolejnym przykładem jest Blue Prism, firma specjalizująca się w automatyzacji procesów robotycznych, która wykorzystuje pionową sztuczną inteligencję w celu automatyzacji powtarzalnych zadań w bankowości, takich jak weryfikacja dokumentów, przetwarzanie wniosków o pożyczki czy zarządzanie działaniami związanych z KYC (Know Your Customer). Wielu inwestorów wykorzystuje również pionową sztuczną inteligencję w handlu algorytmicznym. Przykładem jest Citadel Securities, która używa zaawansowane algorytmy AI do analizy rynków finansowych, identyfikacji ukrytych wzorców i podejmowania szybkich decyzji inwestycyjnych.

W Polsce, Nest Bank korzysta już z rozwiązań AI, rozwijając m.in. ekosystem analityczny w chmurze, oparty na Azure Databricks i Salesforce Einstein, który wspiera analizę, modelowanie i selekcję danych. Janusz Mieloszyk dodaje, że technologia pomaga w przemyślanej analizie zachowań klientów i generowaniu działań marketingowych w czasie rzeczywistym, wspiera również podejmowanie decyzji zarządczych, np. budowanie segmentów i profili zachowań klientów. Usprawnia też komunikację marketingową z klientami, pomagając wybrać najlepsze ramy czasowe, zaproponować treści i format wiadomości. Wcześniej (i dalej) jest „klientów”. Zmieniłem dla zachowania spójności.

Pionowa sztuczna inteligencja jest ewolucją technologii AI, umożliwiającą dostarczenie wyspecjalizowanych narzędzi i rozwiązań dla konkretnych sektorów gospodarki. Dzięki niej, firmy mogą lepiej wykorzystać potencjał technologii AI, zoptymalizować swoje procesy i osiągnąć lepsze wyniki w konkurencyjnym otoczeniu. Korzyści płynące z wykorzystania pionowej sztucznej inteligencji to m.in. bardziej precyzyjne i skuteczne rozwiązania, oszczędność czasu i zasobów oraz większa konkurencyjność na rynku. Pionowa sztuczna inteligencja jest z pewnością nieodłącznym elementem rewolucji technologicznej, która coraz bardziej transformuje naszą gospodarkę.

W finansach i bankowości AI pozwala na wykrywanie oszustw, ocenę ryzyka oraz poprawę obsługi klienta. W transporcie i logistyce AI przyczynia się do optymalizacji tras, przewidywania konserwacji i optymalizacji łańcucha dostaw. W handlu detalicznym umożliwia personalizację doświadczeń zakupowych i optymalizację zarządzania zapasami. W produkcji i łańcuchu dostaw AI optymalizuje procesy planowania, kontrolę jakości oraz przewidywanie popytu. Warto zauważyć, że wykorzystanie AI w tych sektorach może przynieść ogromne oszczędności i zwiększyć efektywność działania przedsiębiorstw. W efekcie, jest kluczowym narzędziem w transformacji gałęzi gospodarki, wpływając na ich rozwój i długoterminowy sukces.

Gdzie i jak kupić Litecoin (LTC) w Polsce?

Litecoin (LTC) cieszy się wybitnym rozpoznaniem w świecie kryptowalut. Jesteś ciekaw gdzie i jak kupić Litecoin (LTC)? Możemy Ci w tym pomóc.

Litecoin (LTC) cieszy się wybitnym rozpoznaniem w świecie kryptowalut.

Moneta ta została stworzona w 2011 roku jako szybsza i wydajniejsza wersja Bitcoina z niższymi opłatami transakcyjnymi. Jej twórcą był Charlie Lee, którego praca w Google obejmowała pisanie fragmentów Chrome OS. Lee obecnie kieruje Fundacją Litecoin. 

Podobnie jak Bitcoin, Litecoin jest projektem typu open source. Kod źródłowy jest dostępny na licencji MIT/X11. Natomiast kod implementujący blockchain Litecoin jest taki sam jak kod Bitcoina, ale zawiera kilka zmian.

Lee twierdzi, że Litecoin nie miał konkurować z Bitcoinem, ale współistnieć jako token dla mniejszych transakcji.

Zalety Litecoin to bardzo niskie opłaty, aktywna społeczność deweloperów i inwestorów, dokumentacja techniczna dla programistów, skalowalność i wydobywanie kryptowalut.

Jesteś ciekaw gdzie i jak kupić Litecoin (LTC)? Możemy Ci w tym pomóc.

Gdzie kupić Litecoin (LTC)

Litecoin jest powszechnie dostępny na setkach lub tysiącach platform kryptowalut. Niestety, to właśnie powszechna dostępność tej monety sprawia, że wybór platformy jest jednym z najtrudniejszych zadań, gdy zastanawiasz się, jak kupić Litecoin.

Większość giełd, w tym zdecentralizowane giełdy lub DEX-y, które w ostatnim czasie zyskały tak duże zainteresowanie krypto społeczności (nie tylko pozytywne), zaspokajają ekskluzywną publiczność ekspertów od kryptowalut, którzy mają techniczną wiedzę, aby wybrać portfel, zabezpieczyć klucze w systemie szesnastkowym, oraz bezpośrednio wejść w interakcję z blockchainem.

To było na porządku dziennym, gdy kryptowaluty były czymś nowym. Jednak obecnie coraz więcej osób każdego dnia kupuje LTC i inne kryptowaluty po raz pierwszy w życiu. Tradycyjne platformy przeznaczone wyłącznie dla ekspertów nie zapewniają bezpieczeństwa, pomocy i narzędzi, które pomogłyby odnieść sukces zwykłemu użytkownikowi.

W przypadku większości użytkowników duża, ugruntowana giełda nie jest najlepszą odpowiedzią na pytanie: gdzie można kupić Litecoin. Jeśli nie posługujesz się Pythonem jako językiem ojczystym, lepiej będzie, jeśli założysz konto na platformie kryptowalut, na przykład Kriptomat. 

Platformy powiernicze są dużo łatwiejsze w użyciu. Zapewniają aktualną cenę Litecoin oraz oferują możliwość dokonania zakupu. Jeśli jesteś nowy w świecie blockchain, ale chcesz kupić monety LTC, Kriptomat jest świetnym wyborem.

Prawdą jest, że założenie konta jest nieco bardziej skomplikowane niż po prostu podanie nazwy użytkownika i wybór hasła. Jednym ze sposobów na poznanie, że współpracujesz z renomowaną giełdą kryptowalut jest to, że będzie ona wymagać od Ciebie weryfikacji tożsamości poprzez dostarczenie elektronicznej kopii paszportu wydanego przez rząd lub innego dokumentu tożsamości. Ta procedura Know Your Customer (KYC), czyli poznaj swojego klienta, jest wymagana przez każdą firmę, która przestrzega przepisów dotyczących przeciwdziałania praniu pieniędzy zawartych w GDPR Unii Europejskiej. 

Weryfikacja tożsamości na niektórych serwisach może trwać kilka dni. W Kriptomat proste procedury KYC są rutynowo wykonywane w ciągu kilku minut.

Jak kupić Litecoin

Gdy już stworzysz i zweryfikujesz swoje konto, będziesz w stanie skupić się na kolejnych krokach związanych z kupnem LTC.

Najszybszym i najłatwiejszym sposobem na zakup Litecoin (LTC) jest użycie karty Visa lub MasterCard. Wystarczy, że wybierzesz opcję „Kup” z menu i będziesz postępować zgodnie z instrukcjami – w ciągu kilku sekund możesz kupić LTC.

Jeśli wolisz, możesz przelać swoje środki inwestycyjne do Kriptomat za pomocą przelewu bankowego zamiast używania karty debetowej/kredytowej. Możesz również wybrać usługę transferu gotówki, takiej jak Skrill lub Neteller. Kriptomat akceptuje depozyty w ponad tuzinie najczęściej używanych europejskich walut fiat. Gdy depozyt pojawi się na Twoim koncie, będziesz w stanie podążać za wskazówkami z menu i dokonać zakupu.

To wszystko, co musisz wiedzieć. Jesteś teraz ekspertem w kupowaniu LTC. 

Wybór miejsca, w którym możesz kupić Litecoin jest prawdopodobnie najważniejszą decyzją, jaką będziesz musiał podjąć w całym procesie. Szukając platformy kryptowalut, pamiętaj, aby wziąć pod uwagę licencje, regulacje, certyfikaty bezpieczeństwa, narzędzia inwestycyjne, łatwość użytkowania i obsługę klienta.

Kriptomat

Pamiętaj, że kupując LTC online, nie otrzymujesz żadnych fizycznych monet Litecoin. Zakupione przez Ciebie monety są przekazywane na Twój adres elektroniczny w blockchainie. Kriptomat zajmuje się wszystkimi szczegółami szyfrowania kluczem publicznym, aby upewnić się, że Twoja kryptowaluta zostanie przekazana szybko i pozostanie bezpieczna.

Informacje o Kriptomat

Założony w 2018 roku, Kriptomat zrewolucjonizował świat kryptowalut, dzięki wprowadzeniu najprostszej w obsłudze platformy w Europie. Kriptomat sprawia, że cyfrowe finanse są tak proste, że każdy – niezależnie od miejsca zamieszkania – może uzyskać dostęp do takich wartości jak wolność, sprawiedliwość i spełnienie, które reprezentują kryptowaluty. Setki tysięcy klientów w całej Europie i 120 krajach poza granicami Europy zaufało Kriptomat, jeśli chodzi o kupowanie, sprzedawanie, zdobywanie, udostępnianie i inwestowanie w kryptowaluty.

Transport towarów do Holandii

Holandia to państwo położone w Europie zachodniej, którego głównymi partnerami handlowymi są sąsiadujące z nim państwa, głównie Niemcy. Dostęp do morza Północnego oraz rozbudowana infrastruktura portowa umożliwia także handel zamorski. Niderlandy z uwagi na położenie sprzyjające wymianie handlowej oraz przekształceniom z gospodarki rolniczej na przemysłową, należy do wysoko rozwiniętych krajów, z którymi warto utrzymywać stosunki handlowe.

Najchętniej transportowane towary do i z Holandii

Dla Polski zdecydowanie popularniejszymi kierunkami ekspansji handlowej są Niemcy i Wielka Brytania. Jednak coraz większą popularnością cieszą się mniej spopularyzowane rynki, takie jak rynek holenderski. Wymiana handlowa pomiędzy Polską a Holandią odbywa się głównie drogą lądową, tranzytem przez Niemcy. W większości dotyczy maszyn i urządzeń. Poza tymi kategoriami towarów, do Niderlandów eksportujemy również artykuły przemysłowe, spożywcze, pojazdy, metale, tworzywa sztuczne, produkty przemysłu chemicznego, drewno i wyroby drewniane oraz produkty mineralne. Holendrzy chętnie kupują online usługi i produkty związane z podróżami i telekomunikacją. Równie często nabywają sprzęty AGD, odzież i obuwie, a także kosmetyki i suplementy diety. Popularnością cieszą się też artykuły wyposażenia wnętrz i meble.

Partner w handlu międzynarodowym

Swobodny przepływ towarów na obszarze Unii Europejskiej i dobry stan dróg umożliwiają bezproblemowy transport towarów pomiędzy Polską a Holandią. Jasne i transparentne zasady dotyczące wymiany handlowej pomiędzy partnerami w ramach Unii Europejskiej sprzyjają współpracy. Transport do Holandii obejmuje towary o małych gabarytach tzw. drobnica, jak również większe ładunki. Duże znaczenie ma transport ciężarowy. Polscy przedsiębiorcy mogą korzystać z nowoczesnych narzędzi pozwalających na monitorowanie statusu przesyłki w czasie rzeczywistym, składać zlecenia transportowe oraz indywidualnie planować parametry dostawy. Wszystkie rozwiązania logistyczne mają zapewnić klientom wygodne zarządzanie procesem dostawy towarów, jak również efektywny transport do Holandii.  

Transport do Holandii ze sprawdzoną firmą logistyczną

W celu rzetelnej realizacji zleceń oraz zapewnienia terminowości dostaw, przedsiębiorcy wybierają doświadczone firmy logistyczne. Stanowią one gwarancję należytego wykonania zlecenia, wraz z optymalizacją kosztów transportu. Takim operatorem w Polsce jest Raben Logistics Polska. Spółka Grupy Raben nieustannie inwestujące w nowoczesne technologie, w sieć transportową oraz infrastrukturę magazynową. Wszystko w celu zapewnienia swoim klientom wysokiej jakości obsługi logistycznej i transportowej.

PCF Group przygotowuje się do emisji akcji serii G, która dopełni finansowanie strategii rozwoju grupy

PCF Group zamierza przeprowadzić emisję do 2,51 mln akcji serii G, z której zamierza pozyskać co najmniej 100,9 mln zł. Planowana emisja to drugi etap finansowania zaktualizowanej strategii rozwoju grupy People Can Fly, ogłoszonej pod koniec stycznia br.

Emisja akcji serii G stanowi uzupełnienie emisji akcji serii F, w ramach której Spółka przydzieliła 3,34 mln akcji z ogólnej puli 5,85 mln oferowanych akcji. Łączna liczba akcji serii F (3,34 mln) i G (2,51 mln) wyniesie zatem nie więcej niż 5,85 mln sztuk, czyli tyle ile wynosiła maksymalna liczba akcji, którą Spółka była gotowa zaoferować w ramach oferty publicznej przeprowadzonej na przełomie maja i czerwca. Nie spowoduje więc rozwodnienia kapitału ponad to, co było pierwotnie planowane.

Zaktualizowana strategia rozwoju grupy People Can Fly zakłada wydanie większości gier z jej portfela w modelu self-publishing. Jednocześnie Spółka pozostaje otwarta na współpracę z renomowanymi partnerami w modelu pracy na zlecenie (work-for-hire). Tego rodzaju umowy zapewniają PCF Group stabilność finansową, mają pozytywny wpływ na generowane przychody i przepływy pieniężne.

Celem strategicznym PCF Group jest osiągnięcie co najmniej 3 mld zł łącznych przychodów w latach 2023-2027, czyli niemal 5-krotnie więcej niż w latach 2018-2022.

Realizacja przyjętej strategii wymaga zapewnienia adekwatnego finansowania. Na przełomie maja i czerwca przeprowadziliśmy emisję akcji serii F, z której pozyskaliśmy około 134,4 mln zł. To mniej niż planowaliśmy, dlatego przygotowujemy się do emisji akcji serii G. W międzyczasie zrealizowaliśmy kilka naszych zamierzeń biznesowych, m.in. zawarliśmy umowę produkcyjno-wydawniczą z Microsoft Corporation zakładającą wyprodukowanie przez nas gry z segmentu AAA o nazwie kodowej Projekt Maverick oraz podpisaliśmy niewiążący list intencyjny dotyczący potencjalnej współpracy z renomowanym wydawcą ze Stanów Zjednoczonych na produkcję nowej gry wideo na platformy VR o nazwie kodowej Dolphin. Sądzimy, że rynek to docenia. Zakładamy, że akcje serii G zostaną zaoferowane co najmniej po tej samej cenie, co akcje serii F, czyli 40,20 zł za akcję, lub wyższej, a zatem łączna wartość emisji wyniesie co najmniej 100,9 mln zł. Pozwoli nam to uzyskać planowaną pierwotnie kwotę, bez dodatkowego rozwadniania kapitału ponad to, co zapowiadaliśmy w ramach pierwszej tegorocznej emisji – powiedział Sebastian Wojciechowski, prezes i główny akcjonariusz PCF Group.

Drugi etap finansowania kapitałowego

Przeprowadzona na przełomie maja i czerwca emisja akcji serii F miała objąć maksymalnie około 5,85 mln akcji, z której PCF Group planowała pozyskać od około 205 mln do około 295 mln zł. Ostatecznie, po przeprowadzeniu budowy księgi popytu, Spółka zdecydowała o zaoferowaniu około 3,34 mln akcji po 40,20 zł za akcję. Oferta została skierowana niemal wyłącznie do firmy KRAFTON, południowokoreańskiego wydawcy i producenta gier, z którym PCF Group wcześniej zawarła umowę inwestycyjną.

Planowana emisja akcji serii G stanowi uzupełnienie emisji akcji serii F i obejmie do 2,51 mln akcji (łączna liczba akcji serii F i serii G wyniesie tym samym maksymalnie około 5,85 mln sztuk, czyli tyle ile maksymalna liczba akcji, którą Spółka była gotowa zaoferować w ramach czerwcowej oferty publicznej).

Na mocy dodatkowego porozumienia zawartego z KRAFTON w połowie czerwca tego roku, południowokoreański wydawca będzie mieć prawo pierwszeństwa objęcia akcji serii G po cenie 40,20 zł za akcję w takiej liczbie, która pozwoli mu utrzymać 10-proc. udział w kapitale zakładowym PCF Group, niezależnie od liczby i ceny akcji serii G obejmowanych przez innych inwestorów.

Stosowna uchwała dotycząca planowanego podwyższenia kapitału zakładowego PCF Group zostanie poddana pod głosowanie podczas Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenie, które zostało zwołane na 7 sierpnia br. Projekt uchwały przewiduje, że emisja akcji serii G zostanie przeprowadzona w analogiczny sposób, jak oferta akcji serii F, tzn. w trybie subskrypcji prywatnej (niewymagającej opublikowania prospektu), skierowanej wyłącznie do zaproszonych do udziału w niej inwestorów kwalifikowanych lub inwestorów, którzy obejmą akcje o łącznej wartości co najmniej 100.000 EUR. Emisja zostanie przeprowadzona z wyłączeniem prawa poboru dotychczasowych akcjonariuszy, przy czym akcjonariusze uprawnieni do udziału w ofercie, posiadający co najmniej 0,25% akcji Spółki (na koniec dnia 7 sierpnia br.), będą mieli prawo pierwszeństwa objęcia nowych akcji, co umożliwi im utrzymanie dotychczasowego udziału w kapitale zakładowym.

Termin przeprowadzenia emisji akcji serii G będzie uzależniony od warunków rynkowych. – Będziemy na bieżąco analizować sytuację rynkową i szukać optymalnego terminu na przeprowadzenie oferty akcji. Będziemy mieć na to do 6 miesięcy od momentu uchwalenia podwyższenia kapitału przez NWZ – wskazał Sebastian Wojciechowski.

Poza wpływami z emisji akcji, na realizację zaktualizowanej strategii Spółka planuje przeznaczyć także środki własne, wpływy z bieżącej działalności operacyjnej oraz inne dostępne źródła finansowania, które nie spowodują rozwodnienia udziału akcjonariuszy.

Osiem projektów w portfelu, kolejny w negocjacjach

People Can Fly pracuje obecnie nad ośmioma projektami znajdującymi się na różnych etapach zaawansowania. Pięć z nich to gry z segmentu AAA, z czego dwie realizowane są w modelu work-for-hire: Projekt Gemini (na zlecenie Square Enix, obecnie już w fazie produkcji) oraz Projekt Maverick (na zlecenie Microsoft Corporation). Trzy kolejne gry z segmentu AAA – Projekt Dagger, Projekt Bifrost oraz Projekt Victoria – znajdują się w preprodukcji i Spółka zamierza je wydać w modelu self-publishing, z planowanymi premierami w latach 2025-2026. Kolejną grą jest Projekt Red, z segmentu compact-AAA, obecnie będąca w fazie koncepcyjnej. W portfelu People Can Fly znajdują się także dwie gry przeznaczone na platformy wirtualnej rzeczywistości (VR) – Bulletstorm VR (wcześniej pod nazwą kodową Thunder) oraz Green Hell VR – realizowane przez Incuvo, spółkę zależną PCF Group.

Ponadto, w drugiej połowie czerwca Spółka podpisała list intencyjny i rozpoczęła negocjacje z renomowanym amerykańskim wydawcą dotyczące potencjalnej współpracy przy realizacji gry na platformy VR o nazwie kodowej Dolphin i przewidywanym budżecie na produkcję w wysokości od 16 do 24 mln USD. Jeśli prowadzone negocjacje zakończą się pozytywnie, portfel gier realizowanych przez People Can Fly powiększy się o kolejny projekt prowadzony w modelu work-for-hire.

Fabryka w Polsce przetworzy 2,75 mld butelek z tworzywa sztucznego PET

ALPLA rozbudowuje zakład PET Recycling Team w Radomsku, zwiększając wydajność produkcyjną fabryki z 30 000 do 54 000 ton materiału rPET przeznaczonego do kontaktu z żywnością. Przetwarzane w fabryce zużyte butelki PET w 95% pochodzą z naszego kraju, a odzyskane w procesie recyklingu tworzywo rPET trafia na rynek w Polsce, a także do krajów UE m.in. Niemiec, Włoch, Czech i Belgii.

Inwestując około ośmiu milionów euro w trzecią, najnowocześniejszą linię wytwarzania rPET, czyli tworzywa sztucznego pochodzącego z recyklingu, ALPLA kontynuuje globalną ekspansję w obszarze gospodarki obiegu zamkniętego. Dziesięć lat po otwarciu zakładu, PRT Radomsko (PET Recycling Team Radomsko) jest jednym z największych zakładów recyklingu tego tworzywa w Europie o zdolności produkcyjnej, która będzie zwiększona do 54 000 ton regranulatu spożywczego rPET rocznie – wzrost ten pozwoli na łączne przetwarzanie około 2,75 mld zużytych butelek. Tworzywo rPET z zakładu PRT Radomsko może być stosowane do produkcji opakowań do żywności i jest w dużej mierze wykorzystywane np. w branży napojowej.

Wykorzystywanie rPET odpowiedzią na wymogi legislacyjne

Do 2025 roku wszystkie butelki PET na napoje w UE powinny zawierać co najmniej 25% materiału pochodzącego z recyklingu pokonsumpcyjnego (PCR). Wraz z rozbudową zakładu w Polsce, firma ALPLA tworzy podstawy do spełnienia wymagań UE na rynkach regionalnych. Aktywnie współpracujemy z klientami w celu tworzenia zamkniętych obiegów dla opakowań PET i towarzyszymy im na ścieżce zrównoważonego rozwoju. W tym celu już dziś dbamy o to, by sprostać jutrzejszym potrzebom i mamy już wdrożonych kilka takich zamkniętych obiegów opakowań – podkreśla Mariusz Musiał, Dyrektor Zarządzający ALPLA w Polsce. Dzięki tej inwestycji będziemy mogli zapewnić naszym klientom wystarczającą ilość rPET, który w dużej mierze trafi na rynek polski – dodaje Beata Szynkiewicz-Razik, Dyrektor Handlowy PRT Radomsko.

Instalacja trzeciej linii do wytwarzania w Radomsku stworzy dodatkowe miejsca pracy i powiększy zespół do ponad 100 pracowników. PRT Radomsko od ponad dziesięciu lat jest synonimem najwyższej jakości i doskonałych wyników operacyjnych uzyskiwanych dzięki naszej wysoce zmotywowanej załodze. Rozbudowa zakładu jest potwierdzeniem celu jaki Grupa ALPLA postawiła sobie w zakresie dalszych inwestycji w recykling i umacnia naszą pozycję na rynku – mówi – Dyrektor Zakładu Marcin Jabłoński.

Firma ALPLA inwestuje rocznie około 50 milionów euro w globalną ekspansję swojej działalności w zakresie recyklingu. Do ostatnich pionierskich projektów firmy zaliczają się butelki PET wielokrotnego użytku, butelki wykonane w 100% z rPET, niedawno rozpoczęte produkcje w zakładach recyklingu joint venture ENVICCO (Tajlandia) oraz PET Recycling Team Targu Mures (Rumunia). W czerwcu 2023 roku ogłoszono również otwarcie pierwszego zakładu recyklingu w Afryce (Ballito w RPA). Całkowita roczna zdolność produkcyjna wszystkich własnych i współpracujących zakładów zajmujących się recyklingiem wynosi około 266 000 ton dla rPET (PET z recyklingu) i 74 000 ton dla rHDPE (HDPE z recyklingu).

Na Górnym Śląsku najemcy magazynowi podpisują mniej kontraktów, ale na większe powierzchnie

Nowe przedsiębiorstwa zagraniczne wynajmują magazyny na Górnym Śląsku, korzystając z kompleksowej obsługi logistycznej. Deweloperzy zabezpieczyli działki w regionie i są gotowi budować, przy uzyskaniu wymaganego przez banki przednajmu na poziomie 30-50% całkowitej powierzchni hali. Najnowsze dane plasują Górny Śląsk w czołówce regionów, w których dzieje się najwięcej – mówią Michał Kozar, Senior Associate, oraz Janusz Dudek, Senior Advisor, w Dziale Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych Newmark Polska.

Górny Śląsk jest drugim po Warszawie największym rynkiem magazynowym w Polsce. W całym 2022 roku magazynowe zasoby regionu zwiększyły się o ponad 539 tys. mkw. i pod koniec roku wynosiły w sumie aż 4,77 mln mkw. W pierwszym kwartale tego roku deweloperzy zakończyli budowę kolejnych 256 tys. mkw. Przewagą regionu jest jego położenie oraz doskonała komunikacja drogowa na liniach wschód-zachód oraz północ-południe. Pod koniec kwietnia tego roku do użytku został oddany ostatni odcinek autostrady A1, który dodatkowo usprawnił komunikację między Morzem Bałtyckim i Czechami.

W przemyśle i magazynach zatrudnienie rośnie

Magnesem przyciągającym przedsiębiorstwa na Śląsk jest również dostępność pracowników z umiejętnościami technicznymi, kluczowymi dla powodzenia inwestycji przemysłowo-magazynowych. – Już od początku tego roku zauważamy znaczący wzrost zapotrzebowania na kandydatów na stanowiska produkcyjne i magazynowe. Po przejściu przez kryzys epidemiczny oraz zawirowania gospodarcze związane z wybuchem wojny na Ukrainie, większość pracodawców stara się wrócić do normalnej działalności i pełnego portfela zamówień, a to oznacza większą produkcję oraz większe obłożenie centrów logistycznych. Wzrost zapotrzebowania na pracowników w przemyśle i branży magazynowej rośnie w zasadzie z każdym miesiącem – mówi Małgorzata Mudyna, Regional Manager w Randstad Polska.

Katarzyna Fojcik, Regional Manager w Randstad Polska, zauważa, że dotarcie do odpowiednich kandydatów pracodawcom ułatwia skomunikowanie regionu. – W dodatku Górny Śląsk jest wciąż magnesem dla pracowników z różnych rejonów kraju – zarówno osób niewykwalifikowanych, jak i specjalistów. Absolwentów oraz pracowników z umiejętnościami technicznymi przyciąga tutaj silny rozwój nowych inwestycji. Coraz częściej przedkładają czystą lekką produkcję w nowoczesnych parkach maszynowym nad ciężką produkcję w tradycyjnych zakładach, takich jak tłocznie czy huty, a zapewnienie nowoczesnych warunków pracy jest dla kandydatów ważną zachętą – wyjaśnia ekspertka.

Z analiz firmy Randstad wynika, że wyzwaniem dla firm może być, spowodowana konkurencją o kandydatów, duża rotacja pracowników w regionie, szczególnie w większych skupiskach miejskich. Największy deficyt dotyczy zawodów technicznych – operatorów CNC, frezerów, narzędziowców i spawaczy. Katarzyna Fojcik wyjaśnia także, że zauważalne są też różnice w dostępności kandydatów w ramach całego regionu. Im bardziej lokalizacja oddalona jest od skupisk miejskich, takich jak Gliwice czy Katowice, tym trudniej jest pozyskać pracowników o odpowiednich kwalifikacjach. Trudności w znalezieniu pracowników przedsiębiorcy mogą napotkać w takich miejscowościach, jak Lubliniec czy Imielin.

Dużo oddawanych obiektów, mało rozpoczynanych

Mimo że analizy pierwszego kwartału tego roku, przeprowadzone przez firmę doradczą Newmark Polska, pokazują zmniejszenie aktywności deweloperów na rynku magazynowym, to Śląsk nadal wyróżnia się na magazynowej mapie kraju, pozostając w czołówce rynków z: największą powierzchnią oddaną w tym okresie do użytku (256 100 mkw.) – drugi wynik w kraju, liczbą podpisanych kontraktów (191 200 mkw.) oraz największą powierzchnią znajdującą się w budowie (267 060 mkw.) – tutaj trzeci wynik w kraju zarówno w przypadku popytu, jak i aktywności deweloperów.

Od stycznia do marca tego roku deweloperzy dostarczyli na rynek trzy obiekty typu BTS (build to suit), w tym jedną rozbudowę obiektu, oraz osiem hal w ramach parków magazynowych: CTPark Katowice, CTPark Zabrze, MLP Czeladź, GLP Lędziny Logistics Center i Panattoni Park Zabrze II. Aktualnie najemcy mają na Śląsku do dyspozycji ponad 333 tys. mkw. w istniejących parkach oraz prawie 120 tys. mkw. w budynkach znajdujących się w budowie.

– Duża liczba inwestycji oddanych w ubiegłym roku wpłynęła na zwiększoną dostępność powierzchni magazynowej na Śląsku oraz wzrost wskaźnika pustostanów do 6,6 proc. w pierwszym kwartale tego roku. W najbliższym czasie na rynek zostaną również dostarczone hale, o których budowie zdecydowano jeszcze przed wybuchem wojny w Ukrainie. Procesy przygotowawcze oraz finansowanie tych budynków były uruchomione jeszcze przed lutym ubiegłego roku i nie zostały wstrzymane – mówi Michał Kozar. – Z powodu wysokich kosztów finansowania, nadal wysokiej inflacji oraz zaostrzonej polityki banków, aktualnie deweloperzy rozpoczynają coraz mniej nowych inwestycji, co dosyć szybko spowoduje wchłoniecie przez rynek nadwyżek powierzchni, a w kolejnych latach może skutkować jej brakiem. Bardzo sporadycznie deweloperzy decydują się na rozpoczynanie inwestycji na zasadach spekulacyjnych. Obecnie standardem na rynku jest czekanie na dużego najemcę, który, podpisując kontrakt na około połowę hali, umożliwi deweloperowi uzyskanie finansowania i rozpoczęcie budowy – wyjaśnia ekspert.

Doradcy z Newmark Polska dostrzegają zmianę struktury popytu na magazyny, w której przeważają duże transakcje, ale jest ich też znacznie mniej, niż rok czy dwa lata temu. – Doradzamy głównie przy podpisywaniu umów najmu 20 – 30 tys. mkw. i więcej. Jednocześnie zmalała liczba zapytań dotyczących mniejszych modułów, po 5 – 6 tys. mkw. Spowodowane jest to dużymi obawami średnich i małych firm o to, jak spowolnienie gospodarcze wpłynie na ich biznes. Duże przedsiębiorstwa mają znacznie lepszą pozycję, wynikającą z ich zasobów oraz zdolności kredytowych. Wiele z nich rośnie, próbując zająć większą część rynkowego tortu. Przesunięcie w kierunku dużych kontraktów, sprawia, że procesy zachodzące na rynku magazynowym dzieją się o wiele wolniej. Duże transakcje są bardziej skomplikowane, wymagają dłuższych negocjacji i dostosowań technicznych budynku, a procesy decyzyjne w dużych przedsiębiorstwach trwają znacznie dłużej niż w małych firmach – mówi Janusz Dudek.

Wynajmują: e-commerce, producenci i logistycy

W najbliższych miesiącach analitycy spodziewają się zmniejszenia wynajmowanej powierzchni. Według Michała Kozara, na Śląsku ciągle się dzieje, ponieważ to duży i stabilny rynek, ale jak na Śląsk – to jednak zauważalnie mniej niż do tej pory. – Pomimo trudności na rynku, w ostatnich miesiącach sfinalizowaliśmy wspólnie z naszym klientem jedną z większych transakcji w tym roku. Firma Regesta wynajęła 33 tys. mkw. w Panattoni Park Ruda Śląska V i tym samym otworzy największe w tym regionie Centrum Logistyczne. Będzie to dedykowany magazyn, do którego nasz klient wprowadzi się w pierwszym kwartale przyszłego roku – mówi doradca Newmark Polska

Janusz Dudek informuje o kilku innych, dużych inwestycjach, które aktualnie są realizowane na Śląsku. – W ramach Panattoni Park Sosnowiec III, przy ul. Lenartowicza, powstaje magazyn Lidla obsługiwany przez firmę logistyczną Rhenus. Kontrakt najmu 60 tys. mkw. został podpisany jeszcze w ubiegłym roku. Ciekawym przykładem realizacji dla najemcy produkcyjnego jest dostosowywanie hali na terenie parku magazynowego Hillwood Piekary Śląskie, pod potrzeby fabryki papierowych opakowań Footprint. Powierzchnia produkcyjna – 40 200 mkw. – ma być gotowa jeszcze w tym roku – wylicza ekspert.

Wszyscy chcą inwestować na Górnym Śląsku. Czekają na banki

Czynsze na Śląsku rosły, podobnie jak w całym kraju. Wszystko jednak wskazuje na to, że ustabilizowały się już na poziomie 3,80 – 5,25 euro za mkw. miesięcznie. – Śląsk jest ważnym rynkiem magazynowym – chcą tutaj inwestować, tak deweloperzy, fundusze, jak i przedsiębiorcy, czyli najemcy. Wszystkie te grupy czekają na łatwiejszy dostęp do finansowania oraz korektę stóp procentowych. Jeżeli deweloperzy będą w stanie finansować swoje projekty szybciej i taniej, to rynek powinien dosyć szybko wrócić na ścieżkę rozwoju – twierdzi Michał Kozar.

Janusz Dudek podkreśla, że Górny Śląsk ma nadal ogromny potencjał, a wiele nowych firm zagranicznych już weszło, albo jest gotowych wejść na ten rynek. – Najczęściej podpisują kontrakty na pełną obsługę z operatorami logistycznymi. Również najwięksi deweloperzy w kraju komunikują, że Śląsk jest kluczowym rynkiem dla ich rozwoju i mają w regionie zabezpieczone działki pod kolejne magazyny. Spokojniejszy, mniej dynamiczny rynek sprawił też, że mają więcej czasu na przygotowanie działek, które są praktycznie gotowe na wbicie pierwszej łopaty, gdy tylko pojawi się duży najemca, a za nim finansowanie – podsumowuje Janusz Dudek.

Warszawski rynek nieruchomości – II kw. 2023 r.

Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych (PINK) publikuje zagregowane dane dotyczące warszawskiego rynku najmu powierzchni biurowych w II kwartale 2023 roku. Źródłem danych są firmy doradcze działające na rynku nieruchomości komercyjnych (Axi Immo, BNP Paribas Real Estate, CBRE, Colliers, Cushman & Wakefield, JLL, Knight Frank, Newmark Polska, Savills), a informacje dotyczą zasobów nowoczesnej powierzchni biurowej, nowych projektów oddanych do użytku, wielkości transakcji wynajmu oraz ilości powierzchni niewynajętej.

Na koniec czerwca 2023 roku zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie wyniosły niespełna 6 253 800 m kw.

W II kwartale 2023 roku na stołeczny rynek dostarczono 18 700 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej w trzech projektach – The Park 9 (11 000 m kw.) zlokalizowany w strefie Aleje Jerozolimskie, Wał Miedzeszyński 628 (6 000 m kw.) oraz pierwszy biurowy budynek kompleksu Bohema (budynek F Glicerynownia, 1 700 m kw.), oba zlokalizowane w strefie Wschodniej.

Na koniec II kwartału br. w Warszawie wskaźnik pustostanów osiągnął wartość 11,4% (spadek o 0,2 pp. w porównaniu z poprzednim kwartałem i o 0,5 pp. w odniesieniu do analogicznego okresu w 2022 roku). Wolna powierzchnia biurowa wynosiła 714 400 m kw. W strefach centralnych współczynnik pustostanów spadł do 9,9%, natomiast poza centrum miasta pozostał na niezmienionym poziomie wynoszącym 12,7%.

W drugim kwartale 2023 roku popyt na nowoczesne powierzchnie biurowe osiągnął 167 100 m kw. Największym zainteresowaniem najemców cieszyły się strefy Centrum oraz COB. W I połowie roku łączny popyt na biura wyniósł ponad 325 700 m kw.

W okresie od kwietnia do końca czerwca 2023 roku najwyższy udział w strukturze popytu przypadł nowym umowom – 51% (włączając umowy przednajmu) oraz renegocjacjom – 45%. Ekspansje stanowiły 4% zarejestrowanego popytu.

Największymi transakcjami II kwartału 2023 r. były renegocjacje – odnowienie umowy najmu na blisko 7 100 m kw. przez Lionbridge Poland w budynku Taifun, renegocjacja kontraktu na 5 900 m kw. podpisana przez firmę z sektora usług dla biznesu w Warsaw Spire A (Tower) oraz odnowienie umowy najmu na 5 300 m kw. przez poufnego najemcę z branży IT w budynku Horizon.

Perspektywa przystąpienia Ukrainy do NATO i UE zachęca uchodźców do szybszego powrotu do ojczyzny

Perspektywa członkostwa Ukrainy zarówno w NATO, jak i w UE stanowi kluczowy czynnik motywujący ukraińskich uchodźców do powrotu do swojej ojczyzny po zakończeniu wojny – wynika z badania przeprowadzonego przez Platformę Migracyjną EWL, Fundację EWL oraz Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego „Obywatele Ukrainy na polskim rynku pracy. Nowe wyzwania i perspektywy”.

Badanie pokazało, że aż 43% uchodźców wojennych i 40% migrantów przedwojennych, przebywających obecnie w Polsce, wyraża chęć powrotu do Ukrainy w przypadku przystąpienia tego kraju do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Ponadto 51% uchodźców, którzy znaleźli schronienie w Polsce po wybuchu wojny, i aż 67% migrantów ekonomicznych, którzy przyjechali do naszego kraju przed 24 lutego 2022 roku, wskazuje na fakt, że do powrotu najbardziej motywuje ich perspektywa akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej.

„Cywilizacyjny euroatlantycki wybór obywateli Ukrainy będzie miał istotny wpływ na rozwój ukraiński gospodarki. Perspektywa integracji z NATO zapewnia większe bezpieczeństwo, co przyciąga technologie, inwestorów i sprzyja stabilnemu środowisku biznesowemu. Natomiast akcesja do UE otwiera drzwi do większego dostępu do europejskiego rynku, zwiększa inwestycje i współpracę handlową. To pozytywnie wpłynie na rozwój sektorów gospodarki, tworzenie miejsc pracy i podniesienie poziomu życia dla obywateli Ukrainy” – komentuje wyniki badań Andrzej Korkus, prezes Platformy Migracyjnej EWL.

Dodał, że podczas pobytu w naszym kraju, ukraińscy migranci ekonomiczni, a następnie uchodźcy wojenni mogli osobiście przekonać się, jakie atuty i perspektywy niesie ze sobą członkostwo kraju w NATO i UE.

Wśród innych czynników zachęcających do powrotu do Ukrainy, respondenci wymieniają również kwestie gospodarcze, takie jak wzrost poziomu wynagrodzenia, poprawa warunków pracy oraz ułatwienia w prowadzeniu działalności gospodarczej. Ponadto istotne dla nich są również aspekty rodzinne, takie jak możliwość ponownego połączenia się z bliskimi pozostającymi w Ukrainie. Dodatkowo zarówno migranci, jak i uchodźcy podkreślają konieczność przeprowadzenia szeregu reform w dziedzinie sprawiedliwości, opieki zdrowotnej, edukacji i bezpieczeństwa.

Warto przypomnieć, że Ukraina oficjalnie wystąpiła o członkostwo w Unii Europejskiej kilka dni po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji, a w czerwcu 2022 roku otrzymała status kraju kandydującego do UE. Natomiast 30 września 2022 roku ukraińskie władze złożyły wniosek o przystąpienie Kijowa do Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Badanie z obywatelami Ukrainy przebywającymi w Polsce zostało przeprowadzone w dniach 4–13 marca 2023 roku za pomocą wywiadów bezpośrednich F2F w kilkunastu miejscowościach Polski na próbie liczącej łącznie N=500 dorosłych obywateli Ukrainy, zarówno migrantów przedwojennych, jak i uchodźców wojennych z Ukrainy. Kwestionariusz badania został opracowany przez Platformę Migracyjną EWL oraz Studium Europy Wschodniej UW z wykorzystaniem części pytań zgłoszonych przez Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej, Urząd do Spraw Cudzoziemców i Biuro Bezpieczeństwa Narodowego.

Polski Fundusz Rozwoju inwestuje w Fundusz Innowacji NATO

10 lipca 2023 roku NATO ogłosiło utworzenie funduszu inwestycyjnego, który skupi się na zaawansowanych nowych i przełomowych technologiach o wysokim potencjale podwójnego zastosowania (cywilnego i wojskowego). Inwestorami zostały państwa sojusznicze NATO. Inwestycji w imieniu Polski na kwotę 42 mln euro (ok. 190 mln PLN) dokonał Polski Fundusz Rozwoju za pośrednictwem PFR Ventures i w porozumieniu z Kancelarią Prezesa Rady Ministrów oraz Ministerstwem Obrony Narodowej.

Powołany przez NATO Fundusz Innowacji angażuje 23 państwa członkowskie, które stały się jego inwestorami. Wyspecjalizowany, zewnętrzny zespół inwestycyjny będzie zajmował się poszukiwaniem projektów, które opracowują rozwiązania oferujące nowoczesne i przełomowe technologie podwójnego zastosowania ze szczególnym potencjałem do wykorzystania w obszarze obronności. Obszary inwestycyjne funduszu obejmują m.in.: sztuczną inteligencję (AI), quantum computing, sektor kosmiczny i biotechnologię.

Wśród inwestorów funduszu jest także Polska, która alokuje swój kapitał poprzez PFR Ventures – spółkę z Grupy Polskiego Funduszu Rozwoju, zgodnie ze strategią uzgodnioną przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów i Ministerstwo Obrony Narodowej. PFR Ventures to wyspecjalizowane ramię inwestycyjne PFR, które zainwestowało w blisko 70 funduszy venture capital i private equity.

Fundusz Innowacji NATO będzie posiadał około 1 miliard euro na inwestycje, a wkład Polski wyniesie blisko 5% (42 mln euro/190 mln PLN). Poziom alokacji kapitału poszczególnych państw uzależniony był od wielu czynników ekonomicznych, m.in. poziomu wskaźnika PKB.

– Wojna w Ukrainie uwypukla potrzebę rozwoju nowoczesnych technologii, które mogą być wykorzystywane przez wojsko. Nie chodzi tylko o technologie ­czysto zbrojeniowe, ale także innowacje np. w obszarze rozpoznania lub komunikacji. To dziedziny, które często rozwijane są na rynku cywilnym, a mogą być z pożytkiem wdrażane również w wojsku. Mam nadzieję, że Fundusz Innowacji NATO będzie inwestował w polskie innowacyjne projekty, w czym pomoże lokalne biuro – mówi Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju.

– Mamy wieloletnie doświadczenie w alokowaniu środków do funduszy venture capital i private equity. Zbudowaliśmy centrum kompetencji w tym obszarze i chętnie je wykorzystamy, aby zapewnić Polsce odpowiednią ekspozycję w funduszu – dodaje Aleksander Mokrzycki, wiceprezes PFR Ventures i członek grupy doradczej sekretarza generalnego NATO ds. nowych technologii.

W ostatnim czasie PFR i PFR Ventures podpisały umowy o współpracy z Ministerstwem Obrony Narodowej. Instytucje mają współpracować m.in. w obszarze rozwoju polskich młodych technologii i informowania przedsiębiorców o możliwościach związanych z projektami NATO: akceleratorem DIANA i Funduszem Innowacji NATO.

Doświadczenia z niesprowokowanej rosyjskiej agresji na Ukrainę jednoznacznie wskazują, że skuteczna obrona wymaga użycia zaawansowanych technologii. Kluczem do sukcesu w tym obszarze jest odpowiednie tempo implementacji nowoczesnych rozwiązań w systemach wojskowych. Jest to możliwe m.in. poprzez adaptację rozwiązań z rynku cywilnego. Jako resort obrony narodowej chcemy wspierać innowatorów z sektora nauki i przemysłu w sposób systemowy. Drogą do tego jest udział w nowych inicjatywach NATO – powiedział Sekretarz Stanu w MON p. Marcin Ociepa.

Dzięki czynnemu udziałowi Ministerstwa Obrony Narodowej w takich narzędziach jak sojuszniczy akcelerator innowacji obronnych DIANA oraz Fundusz Innowacyjności NATO, Polska staje się członkiem rodziny krajów tworzących nowoczesny ekosystem innowacji obronnych wspierający rozwój narodowych i sojuszniczych zdolności operacyjnych – zaznacza Dyrektor Departamentu Innowacji MON gen. Bryg. Marcin Górka

Fundusz NATO zarządzany będzie przez grupę specjalistów, którzy historycznie przeprowadzili liczne transakcje w sektorze zaawansowanych technologii. Będą oni poszukiwać projektów inwestycyjnych na terenie całej Europy. Strategia funduszu odzwierciedla zapotrzebowanie i wyzwania wszystkich państw uczestniczących. Główne biuro zarządzających NIF ulokowane zostanie w Amsteradmie, a biura regionalne zaplanowane zostały w Londynie i Warszawie.

Niepewny początek drugiego półrocza na rynkach

Pierwsze półrocze było dla rynków akcji doskonałe. Można nawet powiedzieć, że było zaskakująco dobre, co doprowadziło na początku roku do popłochu wśród analityków przewidujących recesję w USA i w Europie, która doprowadzi do przeceny akcji.

Owszem, całkiem wyraźnie pomogła temu optymizmowi Wall Street sztuczna inteligencja (AI), ale przecież w Europie spółek, które zajmują się sztuczną inteligencją jest niewiele. Nawiasem mówiąc hossa związana z rozwojem AI dopiero się rozpoczyna i według mnie będzie trwała wiele lat. Tyle tylko, że jak w każdej hossie, od czasu do czasu pojawiają się korekty. Są niezbędne do
ochłodzenia nastrojów, które w pierwszej dekadzie lipca były stanowczo zbyt „bycze”.

W Polsce Indeks Nastrojów Inwestorów obliczany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych był na poziomie najwyższym w historii. Podobne odczyty są w USA – indeks nastrojów podobnego stowarzyszenia (AAII) pokazuje, że liczba niedźwiedzi spadla do 24% (średnia to 31%), a indeks telewizji CNN (krańcowy strach – krańcowa chciwość) ciągle utrzymuje się na polu krańcowej chciwości.

Taki brak obaw jest zazwyczaj zapowiedzią korekty. W pierwszej dekadzie lipca widać było jej początki, ale przede wszystkim widać było niepewność rynków. Nie tylko rynków akcji – na rynku walutowym kurs EUR/USD nie mógł się zdecydować, w którą stronę podążyć, na rynku ropy WTI cena baryłki krążyła miedzy poziomami 67 i 74 dolary, na rynku złota widać było sygnał sprzedaży, ale też nie dało się zauważyć zdecydowania obozu niedźwiedzi.

Również na rynku złotego kursy walut potrafiły przez dwa dni mocno wzrosnąć, ale w kolejnych dniach wymazywały tę zwyżkę. Oczekiwana decyzja Rady Polityki Pieniężnej (stopy nadal na poziomie 6,75 proc.) i konferencja Adama Glapińskiego, prezesa NBP, podczas której zapowiedział zakończenie cyklu podwyżek i nawet dał nadzieję na obniżkę stóp już we wrześniu (według mnie byłby to duży błąd), nie miały najmniejszego wpływu na rynek. Złoty jest nadal silny i zakładam, że jeśli nawet zobaczymy korektę to rok zakończymy z niższymi kursami walut.

Na GPW indeks WIG20 też dawał sygnały korekcyjne, ale tutaj również nie widać było dużego przekonania podaży. Zdaje się, że rynki czekały na dane o amerykańskiej inflacji (12 lipca), na rozpoczęcie sezonu publikacji raportów kwartalnych przez amerykańskie spółki (14 lipca) oraz, a przede wszystkim, czekały na wynik posiedzenia Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) (26 lipca).

Inwestorzy zakładają, że Fed po czerwcowej pauzie w lipcu podniesie stopy o 25 pb (do przedziału 5,25- 5,50 proc.) i to mimo tego, że inflacja w czerwcu zeszła wyraźnie poniżej 4 proc. W sierpniu wszystkie banki centralne odpoczywają, więc do września mniej będzie wpływu oczekiwań na kolejne posiedzenia FOMC. W końcu sierpnia odbędzie się sympozjum Fed w Jackson Hole, co często ma wpływ na zachowanie rynków, bo szefowie Fed lubią się wtedy dzielić uwagami na temat gospodarki i polityki monetarnej.

Teoretycznie po posiedzeniu FOMC i podczas raportów kwartalnych spółek w USA można oczekiwać letniej hossy na rynkach akcji (tak pokazuje statystyka), ale zbyt pozytywne nastroje inwestorów sygnalizują, że kontrarianin (grający przeciw rynkowi) musi zakładać, iż wcześniej przejściowe ochłodzenie nastrojów jest bardzo prawdopodobne.

Autor: Piotr Kuczyński, Członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich, DI Xelion

PayPal: 9 na 10 osób urodzonych po 1981 roku robi zakupy w Internecie

  • 90% Polaków z pokolenia Z i milenialsów kupuje przez internet, a 63% dokonuje zakupów online regularnie, kilkukrotnie w miesiącu.
  • Prawie 60% kupujących online, urodzonych po 1981 roku, przed dokonaniem zakupu wyszukuje produkty w mediach społecznościowych.
  • 31% przedstawicieli Gen Z i 27% milenialsów wskazało brak dostępnej preferowanej metody płatności, jako powód porzucenia koszyka zakupowego.

Najnowsze badanie PayPal dotyczące zwyczajów pokolenia Z i milenialsów nie pozostawiają wątpliwości: przedstawiciele obu grup uwielbiają świat online. Robią tam zakupy, słuchają muzyki, oglądają filmy, komunikują się ze znajomymi, a także szukają inspiracji zakupowych.

Zakupy to jedna z najpopularniejszych aktywności w sieci. 9 na 10 respondentów w Polsce kupuje online, a 63% robi to regularnie – wynika z najnowszego badania PayPal „Milenialsi vs. Gen Z – postawy wobec zakupów online”. Milenialsi są przy tym bardziej skłonni do wielokrotnych zakupów (67%) niż przedstawiciele pokolenia Z (58,5%), a że jednocześnie posiadają większą siłę nabywczą, wydają przy tym więcej niż ich młodsi koledzy. W kwietniu br. milenialsi przeznaczyli na zakupy w internecie średnio 1 008 zł, 200 zł więcej niż przedstawiciele pokolenia Z.

Najpopularniejszymi kategoriami produktów kupowanych w sieci są odzież, obuwie i akcesoria (71%), kosmetyki i produkty higieniczne (54%), urządzenia elektroniczne (45%), subskrypcje (44%) i jedzenie z dowozem do domu (43%). Nikogo nie zaskoczy fakt, że badane pokolenia najczęściej finalizują swoje transakcje za pośrednictwem smartfonów. Co ciekawe, pod tym względem Gen Z nieznacznie wyprzedza starsze pokolenie – 63% z nich wskazuje, że najczęściej płaci telefonem, podczas gdy wśród milenialsów odsetek ten wynosi 51%.

Podobni, a jednak różni

Istnieją również pewne różnice w tym, jak kupują przedstawiciele pokolenia Z i milenialsi. Pierwsi częściej sięgają po subskrypcje serwisów streamingowych (49% vs. 39%) i bilety na podróże (40% vs. 34%). Te dane potwierdzają, że ważniejsze od przedmiotów materialnych są dla nich doświadczenia. „Zetki” są również bardziej impulsywne – aż 38% z nich zdarza się dokonywać spontanicznych zakupów. Dla porównania w przypadku milenialsów jest to 28%. Przedstawiciele starszego pokolenia z kolei częściej kupują w internecie meble i elementy wystroju wnętrz (40%) lub zabawki (46%). Co więcej, są również bardziej skłonni do manifestowania patriotyzmu konsumenckiego – 61% z nich woli robić zakupy na polskich platformach sprzedażowych, podczas gdy tylko 38% pokolenia Z podziela to samo podejście.

Media społecznościowe jako ważne źródło inspiracji zakupowych

Około 47% respondentów, którzy wzięli udział w ostatnim badaniu PayPal deklaruje, że przeszło na stronę internetową konkretnej marki w rezultacie informacji zamieszczonych w mediach społecznościowych. Podobny trend zaobserwowano już wcześniej w Stanach Zjednoczonych, gdzie około połowa amerykańskich użytkowników mediów społecznościowych z pokolenia Z i milenialsów dokonuje zakupów za ich pośrednictwem. W przypadku ogółu dorosłych Amerykanów odsetek ten wynosi 38%[1].

„Ludzie spędzają coraz więcej czasu w mediach społecznościowych, czy nam się to podoba, czy nie. Przeglądanie Facebooka, YouTube czy Instagrama pozwala zapoznać się z najnowszymi wiadomościami, skontaktować się ze znajomymi, czy znaleźć interesujące ich artykuły. To ostatnie jest szczególnie ważne z punktu widzenia sprzedających, dla których media społecznościowe mogą być źródłem dodatkowych przychodów. Zwłaszcza że, jak pokazują wyniki naszego ostatniego badania, prawie 60% respondentów wykorzystuje je do wyszukiwania produktów przed dokonaniem zakupu,” komentuje Efi Dahan, dyrektor generalny na Europę Środkowo-Wschodnią i Izrael w PayPal.

Platformy społecznościowe są kluczowym źródłem inspiracji zakupowych, choć ich ranga różni się nieznacznie w zależności od pokolenia. 35% milenialsów najpierw poszukuje produktów na Facebooku, 22% na YouTube, a 13% w pierwszej kolejności zagląda na Instagram. Z kolei większość Gen Z zaczyna swoje poszukiwania od Instagrama (24%), a dopiero w następnym kroku sięga do YouTube (20%) i Facebooka (19%). Pokolenie Z jest również znacznie bardziej skłonne niż milenialsi do zaglądania i sprawdzania produktów na platformach spoza pierwszej trójki, takich jak TikTok czy Pinterest. Na przykład 15% „zetek” deklaruje, że najpierw szuka nowych produktów na TikToku – w przypadku milenialsów odsetek ten wynosi 4%.

Sprawny i bezpieczny proces płatności nadal w cenie

Milenialsi i Gen Z łączy potrzeba poczucia bezpieczeństwa w sieci. Najnowsze badanie PayPal pokazuje, że przedstawiciele obu pokoleń czują się pewniej, gdy korzystają ze znanych i zaufanych platform (42%) i sklepów internetowych (45%) lub płacą za pomocą uznanej i niezawodnej metody płatności (42%).

„Nasze badanie potwierdziło, że płynna i bezpieczna realizacja transakcji jest kluczowym elementem udanych zakupów. Długi i skomplikowany proces płatności oraz brak preferowanej metody płatności zostały wskazane wśród głównych powodów porzucenia koszyka przez odpowiednio 17% i 29% respondentów. Z drugiej strony, prawie jedna czwarta ankietowanych klientów (24%) zrezygnowała z zakupu w sieci z powodu obaw o bezpieczeństwo transakcji. Z perspektywy sprzedawców zapewnienie bezproblemowych i bezpiecznych płatności jest zatem kluczem do przyciągnięcia i utrzymania klientów,” komentuje Efi Dahan.

Zarówno milenialsi, jak i pokolenie Z postrzegają PayPal jako jedną z najpopularniejszych i najbardziej zaufanych metod płatności za zakupy w sieci. Prawie 23% zadeklarowało, że korzystało z PayPal w ciągu ostatnich 6 miesięcy, a 20% wskazało go jako metodę płatności, której ufają najbardziej. Dla porównania, karty debetowe/kredytowe zostały uznane za najbardziej zaufany sposób płatności przez 19% respondentów.

[1]  Dane z „US Digital Trust Survey 2022”; Ankieta Insider Intelligence przeprowadzona wśród 2 225 użytkowników mediów społecznościowych w Stanach Zjednoczonych w okresie od 20 maja do 9 czerwca 2022r.

Bain&Co.: Wartość transakcji fuzji i przejęć spadła niemal o połowę w 2023 roku

Łączna wartość transakcji na rynku fuzji i przejęć na świecie w pierwszych pięciu miesiącach 2023 roku spadła o 44 proc. w stosunku do roku poprzedniego, wynika z raportu firmy doradczej Bain & Company. Wśród przyczyn analitycy wymieniają niepewność co do sytuacji makroekonomicznej i stóp procentowych. Zapaść na rynku najmocniej przełożyła się na spółki technologiczne, których wyceny spadły niemal o połowę.

Eksperci szacują, że w całym 2023 roku łączna wartość transakcji fuzji i przejęć wyniesie około 2,7 biliona dolarów wobec 3,8 biliona dolarów w 2022 roku i 5,9 biliona dolarów w rekordowym roku 2021. W przypadku inwestorów strategicznych wartość przejęć dokonanych w pierwszym kwartale 2023 roku była najniższa od 20 lat. Zmniejszyła się też liczba transakcji – w porównaniu do pierwszych pięciu miesięcy 2022 roku odnotowano spadek o 16 proc.

Wzrósł udział mniejszych przejęć w ogólnym wolumenie transakcji. Łatwiej było je sfinansować, biorąc pod uwagę ograniczoną dostępność i wyższy koszt długu, a także mniejsze ryzyko – mówi Paweł Szreder, partner w Bain & Company. – Na rynku panuje niepewność związana przede wszystkim ze spowolnieniem gospodarczym i wszechobecną inflacją oraz trudnością w przewidywaniu dalszych ruchów banków centralnych, co przekłada się na wyceny spółek.

Po notowanych w ostatnich latach rekordowych wzrostach wycen spółek z sektora technologicznego, zaskoczeniem dla rynku był ich spadek o 43 proc. w pierwszych miesiącach 2023 r. W pozostałych sektorach nie odnotowano tak drastycznych zmian. Ogółem wyceny spółek mierzone wielokrotnością zysku EBITDA spadły o 14 proc.

Inwestorzy nadal chcą przeprowadzać akwizycje. Okres zawirowań w gospodarce stwarza wyjątkowe okazje i daje szanse na wzmocnienie strategicznych pozycji. Niemniej jednak zamykanie transakcji w okresie niepewności jest trudne, między innymi ze względu na rozbieżności co do oczekiwań cenowych kupujących i sprzedających – mówi Paweł Szreder. – Sprzedający nie tracą wiary w kondycję swoich firm, a obecna sytuacja makroekonomiczna nie jest dla nich argumentem do akceptowania niższych wycen.

Na podstawie wywiadów z uczestnikami rynku eksperci Bain & Company twierdzą, że obecne załamanie na rynku powinno być przejściowe i wraz z ustabilizowaniem się sytuacji makroekonomicznej, liczba transakcji fuzji i przejęć znów będzie rosnąć.

 Mało kto uważa, że era fuzji i przejęć dobiegła końca. Mamy do czynienia z przejściowym spowolnieniem, którego koniec widzimy już na horyzoncie – mówi Paweł Szreder. – Inwestorzy nadal poszukują dochodowych sektorów i spółek, czekając w gotowości do podjęcia szybkiego działania, gdy sytuacja makroekonomiczna się wyklaruje.

Sygnały zmiany trendu widoczne są już m.in. w sektorze surowcowym, farmaceutycznym i bankowości, gdzie oczekiwana jest fala transakcji nastawionych na zwiększania skali działalności. Spowolnienie w mniejszym stopniu dotknęło transakcje, których celem jest zwiększenie kompetencji firm m.in. poprzez przejęcia innowacyjnych technologii. Katalizatorem nowych transakcji może być potrzeba pozyskania przez spółki rozwiązań związanych z generatywną sztuczną inteligencją.

Kolejnym impulsem, który może przynieść ożywienie na rynku, będą oczekiwane wyjścia funduszy private equity z inwestycji. Z powodu niepewnej sytuacji część funduszy tymczasowo wstrzymywała się ze sprzedażą, ale ich portfele inwestycyjne dojrzewają – mówi Paweł Szreder. – Proces wychodzenia z inwestycji przez fundusze można opóźnić, ale nie można go odkładać w nieskończoność.

Glapiński gołębi, lecz złoty trzyma się mocno

Piątkowa konferencja prezesa NBP przyniosła sporo rewelacji. Oficjalnie zakończony został cykl podwyżek stóp, uwaga skoncentrowała się jednak przede wszystkim na pierwszej zapowiedzi obniżek. Mogą one nastąpić już we wrześniu, przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi.

W ubiegłym tygodniu w centrum uwagi znalazł się również szereg danych z amerykańskiego rynku pracy, zwieńczony publikacją dość mieszanego raportu NFP (non-farm payrolls). Danych tych nie można określić jako słabe, a rentowności amerykańskich obligacji w zeszłym tygodniu rosły. Rynki walutowe potraktowały to jednak jako sygnał, że niedawny rajd zwyżkowy dolara może być nadmierny. Najlepiej w zeszłym tygodniu radził sobie jen japoński, odrabiając część poniesionych w ostatnich tygodniach strat. Na drugim końcu spektrum znalazły się waluty rynków wschodzących, sygnalizując, że popularne tegoroczne rynkowe zakłady napotykają problemy, a pozycje traderów są automatycznie zamykane.

W tym tygodniu uwaga skupi się na tym, czy na rynku walutowym utrzyma się wysoka zmienność oraz czy wyżej wspomniane zakłady nadal będą zamykane. W środę (12.07) poznamy dane o inflacji w USA w czerwcu, które również będą istotne dla walut. Oczekuje się dalszego spadku obu miar, co może być korzystne dla poturbowanego rynku amerykańskich obligacji, jednak negatywne dla dolara. Opublikowane zostaną również brytyjskie dane dotyczące majowego zatrudnienia (wtorek 11.07) oraz PKB (czwartek 13.07), poza tym będzie to jednak spokojny tydzień pod względem wieści makroekonomicznych.

PLN

W zeszłym tygodniu złoty znajdował się przez chwilę na najsłabszej pozycji względem euro od pierwszych dni czerwca, zdołał jednak odzyskać większość strat, czemu sprzyjał wzrost pary EUR/USD pod koniec tygodnia.

Uwaga w kraju skupiła się na posiedzeniu NBP. Rewizje projekcji makroekonomicznych były dość ograniczone, konferencja prezesa Adama Glapińskiego okazała się jednak znacznie istotniejsza, niż sądziliśmy. Potwierdził on, że decydenci formalnie zakończyli cykl podwyżek stóp procentowych, zasugerował również, że istnieje możliwość ich obniżki we wrześniu. To istotny zwrot w jego komunikatach. Wcześniej nie byliśmy do tego w pełni przekonani, obecnie jednak nie mamy większych wątpliwości, że do cięć stóp w Polsce dojdzie jeszcze w tym roku – pytanie brzmi, czy już we wrześniu.

W tym tygodniu skupimy się przede wszystkim na wieściach z zewnątrz oraz na krajowych danych o handlu w maju (piątek 14.07).

EUR

Sprzedaż detaliczna w maju i rewizja danych PMI za czerwiec ponownie okazały się słabsze, niż oczekiwano, co sugeruje, że nad gospodarką strefy euro kłębią się coraz ciemniejsze chmury. Sprzedaż detaliczna przez cztery miesiące nie odnotowała miesięcznego wzrostu (0% w maju), zbiorczy indeks PMI zaś po raz pierwszy od grudnia spadł poniżej poziomu 50 pkt (do 49,9), co sugeruje kurczenie się gospodarki. Jak na razie nie wpłynęło to na wspólną walutę. Dodatkowo uważamy, że nastroje w kontekście ożywienia w Chinach są zbyt pesymistyczne – my zaś postrzegamy je jako pozytywne dla europejskiej gospodarki.

W tym tygodniu nie poznamy wielu wieści ze strefy euro. Do lipcowego posiedzenia EBC opublikowane zostanie niewiele odczytów, najważniejsze dla wspólnej waluty będą więc przemówienia bankierów centralnych i publikowane w czwartek (13.07) minutki z czerwcowego posiedzenia Rady Prezesów.

USD

Czerwcowy raport non-farm payrolls z amerykańskiego rynku pracy był mieszany. Badanie przedsiębiorstw sugeruje, że istotnie spadło momentum tworzenia nowych wakatów (po raz pierwszy od ponad roku poniżej konsensusu Reutersa) i nieznacznie wzrosły płace. Badanie gospodarstw domowych zaś – że bezrobocie wciąż jest niskie (odnotowało spadek z 3,7% do 3,6%). Ani te dane, ani inne publikowane w ostatnim czasie nie stoją na przeszkodzie, by Rezerwa Federalna w dalszej części miesiąca ponownie podniosła stopy procentowe, czego prawdopodobieństwo rynki wyceniają obecnie na ok. 90%. Dalsze perspektywy stóp procentowych nie są takie pewne – rynki są mniej więcej równo podzielone między utrzymaniem stóp i ich podwyżką o kolejne 25 pb. na listopadowym posiedzeniu Fedu.

W tym tygodniu uwaga ponownie skupi się na inflacji w USA. Rynki są przekonane, że raport za czerwiec potwierdzi trend normalizacji bazowej miary CPI. Biorąc pod uwagę znaczne wyprzedaże, do których doszło niedawno na rynkach długu, gołębie zaskoczenie może wywrzeć większy wpływ zarówno na te rynki, jak i dolara.

GBP

Nieustający wzrost brytyjskich stóp procentowych, spowodowany ciągiem szoków inflacyjnych i nowo odkrytą motywacją Banku Anglii do działania, wciąż wspiera funta, który wzmocnił swoją pozycję najlepiej radzącej sobie w tym roku waluty G10.

Najistotniejszy w tym tygodniu będzie raport dotyczący zatrudnienia w maju, szczególnie wzrost płac. Tak długo, jak będzie się on utrzymywać na poziomie powyżej 7%, decydentom trudno będzie ignorować realne ryzyko efektów drugiej rundy. Obecnie rynki swapowe wyceniają, że docelowo stopy znajdą się na poziomie ok. 6,35% wobec obecnych 5%. Choć oznacza to lekką korektę wobec maksimum owych wycen, sygnalizuje ciągłą wiarę rynku w to, że dalsze działania Banku Anglii będą najagresywniejsze spośród działań głównych banków centralnych. Z naszej perspektywy otoczenie stóp procentowych powinno ogólnie sprzyjać brytyjskiej walucie.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Złoty mocniejszy, ale nie dzięki RPP

Fani gatunku, czekający na konferencję prezesa NBP, nie zawiedli się, zresztą jak co miesiąc. Umocnienie złotego w trakcie tego show nie było jednak wywołane błyskotliwymi przemyśleniami a słabością danych z amerykańskiego rynku pracy.

Niespodzianka za oceanem

Po danych cząstkowych oczekiwania względem danych z rynku pracy były duże. Tym bardziej że rynek liczył na korektę majowego wyskoku bezrobocia w górę. Okazuje się, że po raz kolejny Raporty Challengera i ADP nie są najlepszymi prognostykami. Bezrobocie spadło co prawda z 3,7% na 3,6%, ale należy pamiętać, że w kwietniu wynosiło 3,4%. Problemem okazały się jednak dane na temat nowych miejsc pracy. Po raportach oczekiwania były bardzo wysokie. Dane okazały się jednak wyraźnie słabsze od oczekiwań. Lepiej wypadł tylko wzrost płac. To jednak wyraźnie za mało, by zadowolić inwestorów, którzy akurat tym nie są specjalnie zainteresowani. Zawód było widać wyraźnie w kursie dolara amerykańskiego. Stracił on na wartości niemal centa względem euro.

Konsekwencje danych zza oceanu

Wielu analityków czekało na wystąpienie prezesa Adama Glapińskiego. Jak co miesiąc – nie zawiedli się. Z merytorycznych kwestii dowiedzieliśmy się, że zakończono cykl podwyżek stóp procentowych. Biorąc pod uwagę długie kwartały braku zmian stóp, wielu analityków wskazywało na to od dawna. Z drugiej strony NBP przeszedł na informowanie o inflacji w ujęciu miesięcznym. Jest to bardzo sprytny zabieg. Nie tylko dlatego, że można ogłosić propagandowy brak inflacji. Ta zmiana w przyszłości pozwoli również (na wypadek, gdyby inflacja znów rosła) pokazywać znacznie niższe wartości. Same korzyści. Inflację można byłoby podawać także w ujęciu tygodniowym czy dziennym – oby nikt nie wpadł na taki pomysł w przyszłości, by zakamuflować rzeczywiste wyniki. W trakcie konferencji złoty wyraźnie się umacniał, ale oprócz kilku bardzo przychylnych dziennikarzy większość wskazuje na wpływ danych z USA. Uciekający stamtąd kapitał, trafił do Polski i umocnił złotego znacznie bardziej niż historia o czystości toalet. Tak, poruszono taki wątek na konferencji niestety…

Ropa testuje szczyty

Na rynku ropy naftowej obecnie topowym tematem są ograniczenia wydobycia ropy naftowej. Ze względu na brak zgody w kartelu OPEC mamy właśnie rundę dobrowolnych redukcji. To, że dołączyła Rosja, nie jest szczególnym problemem, ze względu na sankcje kraj ten i tak ma problemy ze znajdowaniem rynków zbytu na wydobywany towar. Znacznie lepiej słyszalny jest za to głos Arabii Saudyjskiej i to on namieszał. Nie zniwelowała go nawet jasna deklaracja Zjednoczonych Emiratów Arabskich, że nie biorą udziału w tym procesie. Cena baryłki ropy przez chwilę przekroczyła 78 dolarów i znajdowała się blisko szczytów, gdzie kilkukrotnie w ostatnich 3 miesiącach cena zawracała. Ceny ropy w górę dodatkowo pcha słabnący dolar, co powoduje, że przy kumulacji negatywnych czynników możemy przebić te poziomy.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów, ale w godzinach wieczornych będzie miało miejsce wiele wystąpień członków FED.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat