Prawie 1 mln zł kar UOKiK dla operatora parkingów przy obiektach handlowych

Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU) wskazuje, że nałożone niedawno przez Prezesa UOKiK kary prawie 1 mln zł na operatorów parkingów przy obiektach handlowych potwierdzają, jak ważne są to elementy z punktu widzenia klientów. Konsumenci mają duże wymagania wobec parkingów w centrach handlowych – często to właśnie jakość i dostępność parkingu decyduje o odwiedzalności danego obiektu. Parkingi są opłacane przez najemców w ramach kosztów wspólnych – dlatego powinny być perfekcyjnie obsługiwane przez zarządców. Najnowsze kary UOKiK pokazują, że nawet takie kwestie, jak reklamacje opłat za parkingi, będą szczegółowo analizowane pod kątem prawidłowych praktyk i nie naruszania zbiorowych interesów konsumentów.

„Już od pewnego czasu poruszamy kwestię parkingów w centrach handlowych – dobrze, że UOKiK też zwrócił uwagę na tę sprawę, choć przede wszystkim w aspekcie oceny procesu reklamacji. Koszty parkingów pokrywają najemcy w ramach kosztów wspólnych i mają prawo oczekiwać, że konsumenci będą maksymalnie zadowoleni z tych elementów galerii. Jakość obsługi parkingów musi być na najwyższym poziomie, bo jest niezwykle ważna dla odwiedzających. Nie ma tu miejsca na niewłaściwe praktyki, dodatkowe opłaty czy próby zwiększania swoich zysków kosztem klientów – a znamy też takie przypadki. Jakość parkingu w centrum handlowym, a także poziom jego bieżącej obsługi, mają bezpośredni wpływ na zainteresowanie klientów – a przede wszystkim na liczbę osób odwiedzających obiekt. Dlatego powinny być wyjątkowo starannie przygotowane i serwisowane – zgodnie z potrzebami i oczekiwaniami klientów. Konieczny jest minimum kilkugodzinny, bezpłatny dostęp do parkingów w centrach handlowych – bo koszty utrzymania parkingów pokrywają najemcy – sklepy i punkty usługowe” – mówi Zofia Morbiato, dyrektor generalna Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU).

Obecnie najemcy nie mogą przewidzieć, ile będą musieli zapłacić za koszty wspólne w większości galerii handlowych. Właściciele i zarządzający takimi obiektami zawierając umowę przedstawiają wartość zaliczkową kosztów eksploatacyjnych. Jednak na koniec każdego roku oczekują dopłat, nie przedstawiając szczegółowego rozliczenia ani dokumentacji poniesionych kosztów. Dlatego ZPPHiU apeluje, aby wartość kosztów wspólnych była w pełni przewidywalna i określona z góry jako jedna, niezmienna kwota. Najlepiej, jeśli byłaby ona stałym, określonym w umowie, elementem czynszu. Do kosztów wspólnych wynajmujący zaliczają: utrzymanie powierzchni poza sklepami i punktami usługowymi – takich jak korytarze, toalety, parkingi, wejścia, schody, windy etc. Najemcy ponoszą opłaty za personel i biura zarządcy, sprzątanie, oświetlenie, ochronę – oraz podatek od nieruchomości należny od wynajmującego. Najemcy muszą też pokrywać kary administracyjne nałożone na wynajmującego, koszty odzyskiwania należności, ubezpieczenia, itp.

Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU) wspólnie z Polskim Stowarzyszeniem Najemców Powierzchni Handlowych (PSNPH) podczas Pierwszego Kongresu ZPPHiU i PSNPH przedyskutowały najistotniejsze kwestie poruszane przez Kodeks Najlepszych Praktyk w umowach najmu według najemców. Przygotowany przez PSNPH Kodeks, uaktualniający dokument powstały w 2011 roku, wskazuje na oczekiwane przez najemców standardy współpracy i komunikacji z właścicielami oraz zarządcami centrów handlowych. Zasady proponowane przez Kodeks mają właściwie rozłożyć ryzyka biznesowe obu stron umowy.

Rekordowy kwartał XTB: 302,8 mln zł zysku i ponad 104 tys. nowych klientów

  • Skonsolidowany zysk netto w I kwartale 2023 r.: 302,8 mln zł, o 19,9% więcej niż w analogicznym okresie poprzedniego roku
  • Łączna liczba klientów wzrosła o 46,1% r/r, osiągając 703,9 tys.
  • Wzrost wolumenu obrotu klientów na instrumentach CFD o 18,2% r/r – z 1,56 mln do 1,85 mln lotów
  • Intensyfikacja akwizycji klientów i działań marketingowych

XTB poinformowało właśnie o wstępnych wynikach finansowych za I kwartał 2023 roku. W tym okresie XTB wypracowało rekordowy w historii firmy skonsolidowany kwartalny zysk netto: 302,8 mln zł. Istotnymi czynnikami determinującymi poziom wyników XTB w I kwartale 2023 r. były wysoka zmienność na rynkach finansowych i towarowych, spowodowana m.in. napiętą sytuacją geopolityczną czy kryzysem bankowym. Ponadto, niewątpliwy wpływ miały działania marketingowe, który wpłynęły na znaczny wzrost liczby klientów oraz ich dużą aktywność transakcyjną.

W tych warunkach w I kwartale 2023 roku XTB wypracowało zysk netto na poziomie 302,8 mln zł wobec 252,6 mln zł zysku rok wcześniej. Oznacza to wzrost r/r o 50,2 mln zł. Przychody z działalności operacyjnej zanotowane w I kwartale 2023 roku osiągnęły wartość 531,6 mln zł (w I kwartale 2022 r.: 439,8 mln zł) przy kosztach działalności operacyjnej na poziomie 184,2 mln zł (I kw. 2022 r.: 131 mln zł).

W I kwartale XTB pozyskało 104,2 tys. nowych klientów, co oznacza wzrost łącznej ich liczby do 703,9 tys. w porównaniu z 481,9 tys. na koniec I kwartału poprzedniego roku. Na szczególną uwagę zasługuje też wzrost liczby aktywnych klientów. W I kwartale wyniosła ona 215,7 tys. w porównaniu z 149,8 tys. w I kwartale poprzedniego roku. Przełożyło się to na zwiększenie wolumenu obrotu klientów na instrumentach CFD wyrażonego w lotach – w I kwartale wzrósł on do 1,85 mln transakcji wobec 1,56 mln w analogicznym okresie 2022 roku (wzrost o 18,2%). Natomiast rentowność na lota w 1 kwartale 2023 roku wyniosła 288 zł (I kw. 2022.: 282 zł).

Omar Arnaout, prezes zarządu XTB
Omar Arnaout, prezes zarządu XTB

– Wstępne wyniki za pierwszy kwartał pod wieloma względami okazały się rekordowe. Przede wszystkim jednak cieszy mnie fakt, że udowodniliśmy powtarzalność osiąganych rezultatów w porównaniu z bardzo dobrym 2022 rokiem. Co więcej, nasza strategia oparta na rozbudowie bazy klientów i ciągłym inwestowaniu w technologię oraz nowe produkty przynosi oczekiwane rezultaty. Dzięki temu jesteśmy w stanie efektywnie wykorzystywać okresy zmienności na rynkach finansowych – komentuje Omar Arnaout, prezes zarządu XTB.

Jeśli chodzi o przychody XTB pod kątem klas instrumentów odpowiedzialnych za ich powstanie, w I kwartale 2023 r. prym wiodły CFD oparte na towarach. Ich udział w strukturze przychodów na instrumentach finansowych sięgnął 48,8% wobec 30,2% rok wcześniej. W tym przypadku najzyskowniejszymi instrumentami w tej klasie CFD okazały się te oparte na notowaniach cen gazu ziemnego oraz złota. Drugą najbardziej dochodową klasą aktywów były instrumenty CFD oparte na indeksach. Ich udział w strukturze przychodów w I kwartale 2023 r. wyniósł 45,3%, w porównaniu z 57,4% I kwartale 2022 r. Najbardziej zyskownym i instrumentami w tej klasie były CFD oparte na niemiecki indeks akcji DAX (DE30) oraz amerykańskie indeksy – US 100 i US 500. Przychody na instrumentach CFD opartych o waluty stanowiły 4,2% wszystkich przychodów, wobec 9,4% rok wcześniej.

Koszty działalności operacyjnej w I kwartale 2023 r. ukształtowały się na poziomie 184,2 mln zł i były o 53,2 mln zł wyższe w stosunku do analogicznego okresu w poprzednim roku (131 mln zł w I kwartale 2022 r.). Najistotniejsze zmiany odnotowano w kosztach marketingowych, w których nastąpił wzrost o 30,8 mln zł wynikający głównie z wyższych nakładów na intensywnie prowadzone w I kwartale kampanie marketingowe. W związku z dynamicznym rozwojem firmy, a tym samym wzrostem zatrudnienia, wzrost o 16,9 mln zł nastąpił również w kosztach wynagrodzeń i świadczeń pracowniczych.

– W pierwszym kwartale 2023 roku skoncentrowaliśmy nasze działania na promocji rynku kapitałowego, angażując naszych ambasadorów. Te starania zaowocowały efektem w postaci rekordowej liczby pozyskanych klientów. To jednak nie koniec naszych inicjatyw. Równocześnie uruchomiliśmy projekt „Inwestuj Odpowiedzialnie” oraz nieustannie inwestujemy w darmowe materiały edukacyjne dla naszych klientów. Czasy zamkniętego świata finansów mijają, a rynek otwiera się na nowych inwestorów. Dlatego podejmujemy wszelkie działania, aby obniżyć próg wejścia dla każdej osoby, która chciałaby samodzielnie “rzucić wyzwanie rynkom”. W związku z tym, wprowadziliśmy nowy produkt, jakim są Akcje Ułamkowe. Na początku drugiego kwartału tego roku, zadebiutowały one na pierwszych rynkach, a wkrótce planujemy rozszerzyć ich ekspansję na kolejne kraje – komentuje Omar Arnaout.

Mocny początek roku Banku Pekao, wyraźny wzrost zysku netto przy braku nietypowych zdarzeń

Bank Pekao S.A. rozpoczął 2023 rok mocnym akcentem, zysk netto w I kwartale roku wyraźnie wzrósł przy braku nietypowych zdarzeń i dzięki optymalnemu wykorzystaniu wyższych stóp procentowych. Bank dobrze kontrolował koszty operacyjne, utrzymał wysokie dynamiki w bankowości dla firm, a kwartalna sprzedaż kont osobistych była rekordowa. Standardowe koszty ryzyka zostały na niskim poziomie.

Skonsolidowany zysk netto Banku Pekao w I kw. 2023 r. wzrósł o 60 proc. do 1,446 mld zł
z 907 mln zł w analogicznym okresie rok wcześniej, a także był o 63 proc. wyższy od wyniku netto z czwartego kwartału 2022 roku. Decydujące znaczenie dla wzrostu zysku netto rok do roku miała poprawa wyniku odsetkowego, przy braku obciążenia wyniku nietypowymi zdarzeniami.

Weszliśmy w 2023 rok z bardzo dobrymi wynikami, rosnącymi wolumenami i rekordem w sprzedaży kont. Oczywiście przed nami, jak i całym sektorem bankowym, wyzwania związane ze spowolnieniem gospodarczym, ale myślę, że kolejny raz udowodnimy naszą elastyczność na potrzeby klienta i biznesową odporność – mówi Leszek Skiba, prezes Banku Pekao.

Tradycyjnie wielką wagę przywiązujemy do dywersyfikacji modelu biznesowego, jakości portfela i mocy naszego bilansu. Dowodem na naszą silną pozycję kapitałową są plany podzielenia się zyskiem z akcjonariuszami.

Bank ma bardzo dobrą pozycję kapitałową. Na koniec marca łączny współczynnik kapitałowy grupy (TCR) wyniósł 17,5 proc., a Tier1 15,7 proc. W obydwu przypadkach znajdowały się one bardzo wyraźnie powyżej regulacyjnych minimów.

Wymierne przyrosty w bankowości dla firm, najwięcej sprzedanych kont i kart

Na uwagę zasługuje wyraźny przyrost wolumenów kredytowych w segmencie dla biznesu. zarówno w segmencie dużych korporacji, jak i w bankowości przedsiębiorstw. W przypadku firm z segmentu MŚP i MID wzrost wolumenu kredytów wyniósł 14 proc, a dużych korporacji 7 proc.

Okres od stycznia do marca był rekordowy pod względem sprzedaży nowych rachunków bieżących dla klientów indywidualnych. Tylko w pierwszym kwartale przybyło 164 tys. nowych kont, to o 25 proc. więcej niż rok wcześniej.

Sukcesywnie rośnie liczba klientów bankowości mobilnej Pekao, z której aktywnie korzystało na koniec I kw. 2023 roku 2,9 miliona klientów w porównaniu do 2,5 miliona rok wcześniej. Cel strategiczny na 2024 rok to 3,2 mln aktywnych klientów bankowości mobilnej.

O większym ucyfrowieniu klientów może świadczyć sprzedaż pożyczek gotówkowych, która już w 82 proc. odbywa się zdalnie. Miniony kwartał był również rekordowy z punktu widzenia sprzedaży kart kredytowych. Co ważne, w marcu co druga karta kredytowa sprzedana została w kanałach zdalnych.

Silny bilans, koszty trzymane w ryzach i dywidenda

Odpowiedzialne podejście do zarządzania bilansem pozwoliło utrzymać Bankowi Pekao standardowe koszty ryzyka w 2022 roku pod kontrolą na poziomie 30 pb. Cel strategiczny na koniec okresu strategii w 2024 roku to 50-60 pb.

Wskaźnik koszty/dochody wyniósł w I kw. 2023 roku 37,2 proc. To wynik lepszy niż strategiczny cel do 2024 r. zakładający 42 proc. Koszty operacyjne urosły w I kwartale w tempie zbliżonym do inflacji.

W ubiegłym tygodniu zarząd Banku Pekao zarekomendował, by na dywidendę z zysku osiągniętego w 2022 roku przeznaczyć 958 mln zł, co daje 3,65 zł dywidendy na akcję.

Dynamika wzrostu cen zacznie się uspokajać. Jednak w sklepach wciąż będzie drogo

Niektórzy ekonomiści liczyli na uspokojenie dynamiki wzrostu cen w sklepach. Tymczasem dane za zeszły miesiąc pokazują, że Polacy płacili za zakupy średnio o prawie 24% więcej niż rok wcześniej. I ta podwyżka w relacji rocznej była największą w tym roku. Eksperci wyjaśniają, co m.in. stało za takim wzrostem. Część wskazuje na suszę na południu Europy. Inni mówią o przerzucaniu wysokich kosztów prowadzenia sklepów na klientów. Do tego niektórzy zwracają uwagę na spadek konsumpcji, który wciąż jest za mały, żeby zmusił sieci handlowe do wyhamowania z podwyżkami. Można też stwierdzić, że opinie na temat samego szczytu drożyzny są dość podzielone. Podobno widać „światełko w tunelu”. Natomiast chodzi wyłącznie o dynamikę wzrostu cen, co oznacza, że koszty zakupów nadal będą rosły, tylko wolniej niż do tej pory.

Wzrosty wciąż nie odpuszczają

Analiza ponad 88 tys. cen detalicznych z przeszło 37 tys. sklepów wykazała, że w marcu br. codzienne zakupy były droższe średnio o 23,7% niż rok wcześniej. Ostatnio zanotowana podwyżka w ujęciu rdr. przebiła poprzednie, które i tak już były wysokie, bo na poziomie 20,8% w lutym i 20% rdr. w styczniu. Dane pochodzą z cyklicznego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”. Bardzo zbliżony wynik za marzec (za żywność i napoje) podaje GUS.

– W poprzednich miesiącach liczyłem na rychłe uspokojenie dynamiki wzrostu cen w sklepach, a ona znów zanotowała wzrost. Tym razem głównym powodem była susza na południu Europy, która podbiła ceny warzyw i owoców. Nieco odsuwa to perspektywę obniżenia rocznej stopy wzrostu cen. Ocieplenie klimatu oznacza też, że okresy suszy będą pojawiały się coraz częściej, a zatem nagłe podwyżki w sklepach będą występowały regularnie – komentuje ekonomista Marcin Luziński z Santander Bank Polska.

Jak podkreśla dr Tomasz Kopyściański z Uniwersytetu WSB Merito, dynamika wzrostu cen nie mogła wyhamować w marcu z powodu wysokich kosztów funkcjonowania placówek handlowych. W celu utrzymania rentowności sklepy przenoszą je równomiernie na wszystkie produkty, bez względu na to, jak kształtują się ich jednostkowe ceny hurtowe. W konsekwencji konsumenci cały czas coraz więcej płacą za zakupy.

– W najbliższym czasie wzrost cen w sklepach powinien wyhamować, bo od kilku już miesięcy maleją ceny surowców energetycznych i żywności na rynkach światowych. Tego efektu nie widzimy jeszcze w Polsce, ponieważ spadek konsumpcji wciąż jest za mały, żeby zmusił sieci handlowe do wyhamowania z podwyżkami. Dobrym przykładem jest tutaj olej rzepakowy. Patrząc na rynek europejski, nie powinien obecnie kosztować więcej niż 8 złotych za litr. A jednak ostatnio mieliśmy cenę w okolicach 11-12 zł w polskich sklepach – przekonuje ekonomista Marek Zuber.

Natomiast dr Kopyściański przypomina, że za marcowym wzrostem w dużej mierze stoją czynniki sezonowe, takie jak skok cen warzyw oraz zimowy efekt podwyżki opłat za prąd i ogrzewanie. Obecna pora roku daje nadzieję na wyhamowanie dynamiki podwyżek. Jednak dla trwałego i odczuwalnego uspokojenia cen w sklepach detalicznych kluczowe byłoby ustabilizowanie kosztów zużycia energii i paliw, a także zrównoważenie sytuacji na rynku żywności w tegorocznym okresie wiosenno-letnim.

Czy to już szczyt drożyzny?

– Skokowe wzrosty cen surowców, obserwowane w 2022 roku, w sporej części zostały już odzwierciedlone na sklepowych półkach. Przy dalszej stabilizacji rynku surowców można oczekiwać, że w kolejnych miesiącach dynamika podwyżek cen produktów żywnościowych w skali roku będzie się osłabiać. Na poziomie producentów już obserwujemy, że np. w przypadku produktów mleczarskich czy mięsnych dynamika wzrostu cen w ujęciu rok do roku zaczęła się obniżać – informuje analityk sektora Food&Agri Paweł Wyrzykowski z Banku BNP Paribas.

Zdaniem eksperta z Santander Bank Polska, presja na wzrost cen będzie malała. Jednak oczywiście nie będzie to dotyczyło wszystkich grup artykułów, bo np. dynamika wzrostu cen warzyw i owoców nadal może piąć się w górę. Wyhamowanie podwyżek może nastąpić w przypadku pojedynczych produktów, takich jak np. tłuszcze i oleje.

– Wszystko wskazuje na to, że w marcu osiągnęliśmy szczyt drożyzny. Ale nie oznacza to, że ceny w sklepach teraz będą spadać. Będą dalej rosły, tylko wolniej. Oczywiście pojawią się takie artykuły, które potanieją, choćby warzywa w związku z początkiem sezonu. Moim zdaniem, spadną też ceny oleju, masła oraz cukru. Ale większość towarów dalej będzie drożeć, tylko wolniej – dodaje Marek Zuber.

W ocenie dr Anny Semmerling z Uniwersytetu WSB Merito, marcowy wynik wciąż nie był szczytem drożyzny. Jeszcze nie tak dawno wielu obserwatorów rynku przewidywało, że pomimo spadku inflacji w styczniu, w kolejnych miesiącach należy spodziewać się nieznacznego windowania cen w sklepach. I zgodnie z tymi przewidywaniami, ekspertka prognozuje, że na początku maja może rozpocząć się powolny spadek dynamiki wzrostu cen. Do tego dodaje, że hamowanie będzie dłuższym procesem, w dodatku rozłożonym w czasie.

– Trudno wskazać jeden konkretny punkt w czasie przypadający na szczyt drożyzny, bo jedne ceny właśnie zaczęły dynamicznie rosnąć, a inne już od jakiegoś czasu spadają. Wydaje mi się, że wzrostowe tendencje cenowe nieco złagodniały, ale nadal pozostają mocne. Myślę też, że gdyby do grudnia tego roku dynamika podwyżek w sklepach spadła do 10% w relacji rocznej, to byłaby to dobra wiadomość – stwierdza Luziński.

Z kolei dr Semmerling zwraca uwagę na to, że wielu konsumentów ma mylne pojęcie, iż spadek dynamiki wzrostu cen w sklepach przyniesie obniżki w skali rok do roku. Jak podsumowuje ekspertka, konsumenci muszą być w pełni świadomi tego, że narosłe w ostatnich miesiącach koszty zakupów nie zmniejszą się. Mogą co najwyżej przestać tak dynamicznie piąć się w górę, jak dotychczas.

XTPL podsumowuje udany 2022 rok ze skokowym, 5-krotnym wzrostem sprzedaży produktów i usług

XTPL, globalny dostawca przełomowych rozwiązań nanodruku dla rynku elektroniki nowej generacji opublikował wyniki finansowe za 2022 rok w których dokonał skokowego wzrostu przychodów ze sprzedaży produktów i usług przekraczając 10,0 mln zł, to niemal 5x więcej w ujęciu rok do roku. Do blisko 80% wzrósł udział sprzedaży komercyjnej w przychodach ogółem, co podkreśla udaną transformację Spółki z organizacji o profilu R&D w firmę skutecznie monetyzującą swoje produkty i usługi dla międzynarodowych przedsiębiorstw, w tym globalnych producentów elektroniki kolejnej generacji. Postępująca komercjalizacja wszystkich trzech linii biznesowych Spółki przełożyła się na realizację założonego celu finansowego i zbilansowanie wyniku na poziomie przepływów pieniężnych netto, które w 2022 roku wyniosły 1,5 mln zł, rosnąc o 7,4 mln zł r/r. Saldo gotówki na dzień 31.12.2022 wzrosło do 6,0 mln zł, stanowiąc bezpieczny poziom dla dalszego dynamicznego rozwoju XTPL.

– Rok 2022 był dla nas bardzo ważny. Pomimo niepewności gospodarczej i niestabilnej sytuacji rynkowej, w tym środowiska inflacyjnego i zakłóconych łańcuchów dostaw, z powodzeniem kontynuowaliśmy skalowanie naszego biznesu i zwiększanie wpływów z komercjalizacji wszystkich trzech linii biznesowych. Wzrosty odnotowaliśmy w projektach przeznaczonych do wdrożeń przemysłowych na linie produkcyjne globalnych producentów elektroniki nowej generacji, w urządzeniach prototypujących Delta Printing System oraz w nanotuszach przewodzących prąd elektryczny. Udowodniliśmy sobie, ale także rynkowi, że nasz model biznesowy jest skuteczny, a oferta jaką rozwijamy ma duży potencjał do kontynuacji wzrostowej trajektorii i na tym będziemy się skupiać w 2023 roku. Jesteśmy dziś Spółką dojrzalszą, odnotowaliśmy sukcesy w przeprowadzonej transformacji i z podmiotu o charakterze R&D staliśmy się dynamicznie rosnącą spółką z branży deep-tech, która z powodzeniem komercjalizuje swoją ofertę i jest coraz bardziej rozpoznawalna na arenie międzynarodowej. Rośniemy nie tylko na poziomie wyników finansowych, ale także jako organizacja, zwiększając zatrudnienie i skalę naszej działalności. Chcemy być dobrze przygotowani nie tylko do osiągnięcia naszego długoterminowego celu, jakim jest wdrożenie technologii XTPL na linie produkcyjne globalnych producentów elektroniki kolejnej generacji, ale także do jego efektywnej obsługi, co wymaga inwestycji w procesy wewnętrzne i wzmocnienie kluczowych działów. Wierzę, że pomimo dobrego dla nas 2022 roku, przed nami jeszcze długa droga z wieloma sukcesami po drodze – komentuje Filip Granek, Prezes Zarządu XTPL.

W 2022 roku XTPL wygenerował 12,8 mln zł przychodów, blisko 3x więcej w ujęciu rok do roku, z czego przychody ze sprzedaży produktów i usług przekroczyły poziom 10,0 mln zł i dokonały skokowego, blisko 5-krotnego wzrostu względem 2,1 mln zł osiągniętych w 2021 roku. Oznacza to niemal 80% udział w przychodach ogółem sprzedaży komercyjnej, co z roku na rok uniezależnia Spółkę od pozyskiwanych dotacji, które dalej są istotne i wspierają działania w zakresie B+R, nie będąc jednak kluczowym dla dalszego rozwoju XTPL źródłem finansowania. EBITDA w całym 2022 roku, przy wyłączeniu kosztu programu motywacyjnego, zanotowała dodatni poziom i wyniosła 0,4 mln zł, rosnąc o 4,9 mln zł w ujęciu rok do roku. Osiągnięte wyniki przełożyły się na istotne zredukowanie straty netto, o blisko 4,5 mln zł, dzięki czemu strata za 2022 rok wyniosła -2,1 mln zł w porównaniu do -5,7 mln zł w 2021 roku. W roku 2023 Spółka będzie dążyć do wygenerowania zysku netto w całym 12-miesięcznym okresie. Przepływy pieniężne netto zanotowały dodatni poziom i wyniosły 1,5 mln zł, notując wzrost o 7,3 mln zł r/r, z czego przepływy z działalności operacyjnej osiągnęły 4,7 mln zł, wzrost o 8,5 mln zł r/r. Dzięki temu saldo gotówki Spółki na dzień 31.12.2022 wzrosło do 6,0 mln zł, co stanowi bezpieczny poziom dla dalszego dynamicznego rozwoju XTPL.

– Działania całego zespołu XTPL przełożyły się na rosnące wyniki finansowe w 2022 roku. Przede wszystkim osiągnęliśmy, a nawet przekroczyliśmy, założony cel jakim było zbilansowanie się na poziomie przepływów pieniężnych netto w całym roku. Zamknęliśmy go ze wzrostem środków pieniężnych o 1,5 mln zł i choć jeszcze w skali 12-miesięcy nie wygenerowaliśmy zysku netto, to udało nam się zredukować stratę o blisko 4,5 mln zł względem roku 2021, a kolejnym celem – na 2023 rok – jest właśnie break even na poziomie zysku netto. Warto podkreślić, że rok 2022 zamykamy trzecim z rzędu kwartałem dodatniego poziomu EBITDA, który w IV kw. wyniósł 0,5 mln zł, a przy wyłączeniu kosztu programu motywacyjnego, EBITDA w całym 2022 roku po raz pierwszy w historii zanotowała dodatni poziom i wyniosła łącznie 0,4 mln zł. Jesteśmy zadowoleni z tych wyników, a optymizmu w spojrzeniu na 2023 rok dodaje nam m.in. fakt, że rozpoczęliśmy go z solidnym zapasem złożonych i potwierdzonych zamówień na urządzenia Delta Printing System, które dostarczymy do klientów i rozliczymy, z pozytywnym wpływem na wyniki finansowe, w drugiej połowie tego roku. Osiągnięcia ubiegłego roku w połączeniu z perspektywami rozwoju sprawiają, że koncentrujemy się teraz na skalowaniu biznesu XTPL z korzyścią dla akcjonariuszy i całej firmy – mówi Jacek Olszański, Członek Zarządu ds. finansowych XTPL.

Model biznesowy XTPL opiera się na trzech komplementarnych liniach biznesowych o wysokim potencjale do generowania strumieni przychodów. Stanowią je moduły do wdrożeń przemysłowych na linie produkcyjne globalnych producentów elektroniki, urządzenia prototypujące DPS (Delta Printing System) oraz nanotusze przewodzące.

XTPL w ramach pierwszej linii biznesowej realizuje 9 projektów nakierowanych na przemysłowe wdrożenia swojej technologii, z czego 3 projekty znajdują się na zaawansowanych etapach i obejmują wszystkie 3 strategiczne dla Spółki obszary: zaawansowane płytki PCB, półprzewodniki oraz wyświetlacze. Od ponad roku XTPL współpracuje z izraelską spółką Nano Dimension notowaną na Nasdaq w obszarze nanocząstek metalicznych do rynku drukowanych płytek PCB, gdzie w 2022 roku dostarczyła 3 etapy w ramach fazy technologicznej zdefiniowanej w umowie i rozliczyła 3 transze płatności. Współpraca jest kontynuowana, w marcu br. rozliczone zostały kamienie milowe 4 etapu i rozpoczęto rozmowy o kolejnych komercyjnych obszarach do zrealizowania. Drugim zaawansowanym projektem jest wdrożenie przemysłowe dla partnera z Tajwanu w obszarze półprzewodników, gdzie w 2022 roku nastąpiła akceptacja rozwiązania technologicznego XTPL i decyzja o rozpoczęciu budowy prototypu urządzenia, które zawierać będzie moduł drukujący Spółki. Ostatnią fazą ewaluacji tego projektu będzie testowanie urządzenia na linii produkcyjnej klienta końcowego, wiodącego producenta półprzewodników na świecie. Trzeci zaawansowany projekt to wybór XTPL przez HB Technology z Korei Płd. do kolejnego etapu prac nad zastosowaniem technologii Spółki u końcowego klienta, którym jest jeden z największych na świecie producentów wyświetlaczy FPD (ang. Flat Panel Display).

Drugą linię biznesową tworzą urządzenia prototypujące Delta Printing System (DPS), które są demonstratorem technologii XTPL. W 2022 roku zawartych zostało łącznie 7 zamówień na te urządzenia, a od początku 2023 roku do dnia publikacji sprawozdania, potwierdzonych zostało kolejnych 5 zamówień. Odbiorcami są głównie ośrodki badawcze, jednak najważniejszym zamówieniem w 2022 roku była sprzedaż urządzenia do notowanej na Nasdaq firmy z tzw. Wielkiej Piątki globalnych przedsiębiorstw z branży ICT (ang. Information Communication Technologies) do wykorzystania m.in. w rozwoju technologii i produktów z zakresu wirtualnej rzeczywistości. To pierwszy klient przemysłowy i pierwsze zamówienie z USA. Sprzedaż urządzeń wspiera zbudowana przez XTPL sieć międzynarodowych dystrybutorów, z których najwięcej zamówień zrealizował dotąd Yi Xin Technology, chiński dystrybutor specjalizujący się w technologiach addytywnych. W kwietniu br. Spółka uzyskała pierwszego powracającego klienta, którym został Uniwersytet Tianjin w Chinach zamawiający już drugie urządzenie Delta Printing System.

Ostatnią, trzecią linią biznesową XTPL są nanotusze przewodzące prąd elektryczny. W 2022 roku Spółka zawarła 32 umowy sprzedaży i dostarczenia produktu, co stanowi wzrost o ⅔ w porównaniu do 2021 roku, odbiorcami w 50% był przemysł, a w 50% środowiska akademickie. Ponadto w omawianym okresie Spółka zawarła umowę licencyjną z amerykańską firmą nScrypt Inc., producentem urządzeń nowej generacji do mikrodepozycji, produkcji w technologii 3D i produkcji biotechnologicznej do zastosowań przemysłowych. Opracowana przez XTPL pasta przewodząca CL85 z nanocząstkami srebra stała się częścią oferty produktowej firmy i jest dystrybuowana do użytkowników systemów produkcyjnych nScrypt z branż urządzeń medycznych, obronnych i kosmicznych. Rozwój tuszy prowadzony w ramach działań o charakterze B+R Spółki to nie tylko tusze na bazie nanocząstek srebra, ale również miedzi oraz złota, które mogą w przyszłości stanowić kolejny element rosnącej oferty nanotuszy XTPL z potencjałem do komercjalizacji.

XTPL od początku działalności realizuje starannie opracowaną politykę ochrony własności przemysłowej oraz intelektualnej, posiadając 7 przyznanych patentów i łącznie 26 zgłoszonych wniosków patentowych od września 2019 roku do kwietnia 2023 roku.

W 2021 roku wartość dynamicznie rosnącej branży elektroniki drukowanej wyniosła 47,1 mld USD (+14,5% r/r), a w 2025 roku prognozowana jest na poziomie 63,3 mld USD (za: IDTechEx). Oznacza to średnioroczny wzrost wartości rynku w latach 2020-2025 na poziomie 9,0%. Według analiz rynkowych, CAGR branży urządzeń elektronicznych do prototypowania, do których zaliczają się m.in. urządzenia prototypujące DPS Spółki, ma wynieść ok. 31% w latach 2021-2031 (za: Transparency Market Research). Globalna roczna sprzedaż systemów do prowadzenia prac B+R oraz szybkiego prototypowania i produkcji małoseryjnej dla branży elektroniki drukowanej wynosi ok. 250-500 szt. rocznie, przy cenie ok. 50-500 tys. EUR za sztukę.

Kompap z zyskiem wyższym o 60 proc. i planami dywidendy

Giełdowa grupa Kompap, należąca do wiodących podmiotów w branży poligraficznej w Polsce, w 2022 r. zwiększyła przychody ze sprzedaży o 23%, tj. do 112,09 mln zł. Zysk netto grupy wzrósł zaś o 60% r/r i na koniec 2022 r. osiągnął wysokość 8,51 mln zł wobec 5,32 mln zł rok wcześniej. Zarząd chce go przeznaczyć na wypłatę dywidendy, tym razem w rekordowej wysokości 1 zł na akcję. Na wyniki grupy Kompap pracują dwie wiodące w Polsce drukarnie dziełowe produkujące książki – białostocki BZGraf i olsztyński OZGraf, drukarnia offsetowa rolowa w Laskowicach oraz kupiona jesienią spółka Komunikacja Masowa, świadcząca usługi outsourcingu w zakresie masowej komunikacji elektronicznej i tradycyjnej.

– W 2022 roku wypracowaliśmy najlepsze w historii wyniki finansowe zarówno w zakresie sprzedaży, jak i wyniku netto. Dotyczy to także wyniku EBITDA, który zwiększyliśmy o 3 mln zł do 16 mln zł mimo dużej niepewności rynkowej i znaczących wzrostów kosztów. Ceny podstawowego dla nas surowca, papieru, w ubiegłym roku skoczyły aż o 130%, musieliśmy się też, jak większość przedsiębiorców, mierzyć z rosnącymi kosztami energii. Jednak dzięki ciągłym inwestycjom, poszerzaniu rynków oraz optymalizacji w ramach grupy możemy konsekwentnie się rozwijać i budować wartość spółki dla akcjonariuszy. Na nasze wyniki widoczny pozytywny wpływ miało też przejęcie w ubiegłym roku Komunikacji Masowej, która rozwija się w perspektywicznej branży druku cyfrowego i e-dokumentacji. Tylko za okres od września do grudnia firma ta wypracowała zysk netto w wysokości 1,5 mln zł – mówi Waldemar Lipka, prezes zarządu Kompap SA.

Kompap kupił Komunikację Masową na początku września 2022 r. od grupy Asseco za 5,25 mln zł i w ten sposób rozszerzył swoją ofertę o usługi związane z przetwarzaniem dużej ilości danych osobowych, tworzeniem, archiwizacją i dystrybucją dokumentów elektronicznych oraz   drukiem cyfrowym. Rocznie firma przetwarza też 42 mln elektronicznych faktur i ta liczba będzie rosła, m. in. w lipcu 2024 r. wchodzi bowiem w życie ustawa wprowadzająca Krajowy System e-Faktur (KSeF), czyli e-fakturę jako powszechny system rozliczania dla wszystkich firm.

– Rozwijamy się przez akwizycje, zdobywając komplementarne kompetencje oraz organicznie, do czego przyczyniają się inwestycje w nowoczesny park maszynowy w naszych drukarniach. Taką strategię realizujemy od kilku lat i pomaga nam ona zdobywać kolejnych klientów oraz umacniać naszą renomę w Polsce i za granicą jako firmy, która realizuje zamówienia szybko i w wysokiej jakości. W latach 2020-22 wydaliśmy na nowe wydajniejsze urządzenia do naszych drukarni około 16 mln zł, a na 2023 zaplanowaliśmy kolejne inwestycje o wartości ponad 20 mln zł – wymienia prezes Kompapu.

Wśród tegorocznych nabytków jest najnowszej generacji ośmiokolorowa maszyna offsetowa do drukarni w Olsztynie o wartości 10 mln zł, która o kilkadziesiąt procent zwiększy wydajność OZGraf. Urządzenie jest już kupione i do olsztyńskiej drukarni przyjedzie z Japonii latem. Swój plan inwestycyjny będzie realizowała także Komunikacja Masowa, która w tym roku chce przeznaczyć ok. 7 mln zł na nowoczesne systemy drukujące i kopertujące. Ważną częścią inwestycji w grupie Kompap są też urządzenia fotowoltaiczne, co w połączeniu z wymianą maszyn i oświetlenia na energooszczędne, chroni Kompap przed rosnącymi cenami energii. Te działania jak dotąd przyniosły grupie ok. 30% oszczędności na kosztach energii. W samej tylko drukarni w Laskowicach działają już panele o mocy 50 kW, a w tym roku spółka planuje rozszerzyć instalację do mocy 250 kW.

Duża część sprzedaży grupy Kompap pochodzi z eksportu i ta część obrotów również rośnie – w 2022 r. sprzedaż zagraniczna była wyższa o 30% niż rok temu. W drukarniach Kompapu zamawiają wydawnictwa m.in. z Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Czech, krajów Skandynawskich czy Hiszpanii. Do największych krajowych klientów BZGraf i OZGraf należą wiodące domy wydawnicze m.in. Egmont, Publicat, Znak, Zwierciadło, Prószyński, Dwie Siostry czy Powergraph czy Black Monk. Z kolei w Laskowicach spółka drukuje materiały dla dużych krajowych firm, np. PZU, Tauronu, Energi czy Totalizatora Sportowego. Komunikacja Masowa pracuje zaś na rzecz największych firm z branży bankowej, ubezpieczeniowej, telekomunikacyjnej oraz energetycznej.

Rosnące regularnie wyniki finansowe sprawiają, że grupa Kompap od kilku lat pracuje na status spółki dywidendowej, co roku dzieląc się zyskiem z akcjonariuszami. W tym roku zarząd również zarekomendował walnemu zgromadzeniu wypłatę dywidendy – tym razem w wysokości 1 zł za akcję, co byłoby rekordem w historii Kompapu.

– Mimo wielu wyzwań, wcześniej pandemii, a potem rosnącej inflacji i kosztów oraz ogólnej niepewności wynikającej z wojny tuż za naszymi granicami, konsekwentnie realizujemy nasz plan rozwoju. Dzięki temu dostarczamy wysokiej jakości produkt, jesteśmy konkurencyjni zarówno w Polsce, jak za zagranicą, a jednocześnie osiągamy rentowność na założonym poziomie. Mając solidne podstawy w postaci zdrowych finansów w grupie możemy nie tylko dzielić się zyskiem z akcjonariuszami, ale też szukać szans dalszego wzrostu biznesu, zarówno organicznie, jak i przez ewentualne kolejne przejęcia – podsumowuje prezes Kompapu.

Skala obietnic wyborczych przekracza granice rozsądku

Jeszcze dekadę temu toczące się kampanie wyborcze obiecywały obywatelom uproszczenie przepisów funkcjonowania państwa polskiego, ułatwienia w życiu. Dzisiaj widać, że niektóre sprawy gospodarcze zeszły na kompletny margines. Większość partii bierze udział wyłącznie w wyścigu kto więcej może społeczeństwu obiecać. Stąd kolejne propozycje trafiające do przestrzeni publicznej są oderwane od jakiekolwiek policzalnej wartości – jakie na koniec trzeba będzie uwzględniać przy ich realizacji. Ale warto zauważyć, że polskie społeczeństwo według badań świadomości ekonomicznej nie jest aż tak podatne na demagogię, która płynie praktycznie ze wszystkich stron.

– Polityków dzisiaj w Polsce ogranicza jeszcze prawo grawitacji, bo żadne prawa logiki czy limitowane źródła finansowania nie są przez nich brane pod uwagę. Na szczęście Polacy wiedzą, że na końcu nie ma obiadu za darmo – albo jest wyłącznie dla tych, którzy pierwsi ustawią się w kolejce. A dla innych po prostu nie starczy – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Andrzej Sadowski, Prezydent Centrum im. Adama Smitha. – Politycy mogą się bardzo przeliczyć. Licytowanie się na coraz mniej realistyczne propozycje sprawi, że nawet ci, którzy do których to jest skierowane, zadadzą sobie pytanie – ale skąd politycy wezmą na to pieniądze? Nawet jeżeli potencjalni wyborcy nie rozumieją do końca, że wszystkie obietnice będą opłacone z ich własnych pieniędzy i oszczędności – to skala tych niewyobrażalnych furmanek pieniędzy, które politycy zobowiązują się dostarczyć obywatelom, przekroczyła poziom zarówno wyobraźni, jak też akceptacji i zdrowego rozsądku – ocenia Sadowski.

Dublin, Monako i Amsterdam najdroższymi stolicami Europy na majówkę

Aż 1069 zł trzeba zapłacić za dobę spędzoną w trzygwiazdkowym hotelu w Dublinie. Na podobny koszt muszą przygotować się turyści planujący majówkę w Monako, Amsterdamie czy na Malcie. Dla porównania nocleg w takim samym standardzie w Sarajewie, stolicy Bośni i Hercegowiny kosztuje niewiele ponad 200 zł.

City breaki cieszą się coraz większą popularnością wśród turystów. Długi weekend majowy to doskonała okazja, by zaplanować takie wyjazdy do europejskich miast. W mniej popularnych stolicach można znaleźć nocleg za 200-300 zł za noc. Jednak im bardziej popularne miasto, tym będzie drożej.  Eksperci rankomat.pl sprawdzili, ile kosztują noclegi dla dwóch osób w hotelu trzygwiazdkowym w opcji ze śniadaniem od 1 do 2 maja 2023 oraz w kwaterach prywatnych w tym samym terminie. Analizę dla wszystkich stolic Europy przeprowadzono za pomocą cen dostępnych na booking.com.

Nocleg w hotelu najdroższy w Dublinie, Monako i Amsterdamie

W Europie Zachodniej oraz Skandynawii noclegi są najdroższe – wynika to z wyższych kosztów życia w tych krajach. Nic zatem dziwnego, że głównie stolice tych państw znajdują się w pierwszej dziesiątce najwyższych cen za pokoje hotelowe.

Najwięcej za dobę spędzoną w trzygwiazdkowym hotelu zapłacą odwiedzający stolicę Irlandii. 1 069 zł kosztuje wynajęcie pokoju dla dwóch osób w opcji ze śniadaniem w czasie długiego weekendu majowego. Na drugim miejscu znalazło się Monako, w którym doba hotelowa to koszt 1041 zł – to jednak nie powinno dziwić. Księstwo to od lat znajduje się w czołówkach europejskich krajów słynących z wysokich kosztów życia. Niewiele mniej (1022 zł) zapłacimy za wynajęcie pokoju hotelowego w Amsterdamie – holenderska stolica należy do często wybieranych na wyjazd zachodnioeuropejskich miast.

Wyjątkiem jest tutaj stolica Malty, Valletta, w której również powyżej 1 000 zł kosztuje doba hotelowa. Może to wynikać z tego, że Malta staje się coraz popularniejszym kierunkiem wśród turystów z Europy – w 2022 roku ten niewielki kraj odwiedziło ponad 2,3 mln zagranicznych gości. Ceny w hotelach

500+ za nocleg w europejskich stolicach 

Wśród krajów, w których za wynajęcie pokoju w trzygwiazdkowym hotelu zapłacimy mniej niż 1 000 zł, ale powyżej 500 zł znajdziemy popularnie turystyczne stolice, takie jak Paryż (928 zł za dobę), Londyn (925 zł), Rzym (751 zł), Wiedeń (653 zł), Berlin (644 zł) czy Lizbona (623 zł). W tym przedziale cenowym da się spędzić noc w hotelu także w: Vaduz (982 zł), Reykjaviku (874 zł), Kopenhadze (867 zł), Bernie (799 zł), Brukseli (781 zł), Atenach (754 zł), Oslo (701 zł), Luksemburgu (677 zł), Lublanie (634 zł), Sztokholmie (531 zł).

Tanie noclegi na południu i wschodzie Europy

Najmniej za noclegi zapłacimy w rozwijających się krajach Europy – głównie na wschodzie oraz na południu naszego kontynentu.  Listę krajów, w których pokój w trzygwiazdkowym hotelu ze śniadaniem dla dwóch osób kosztuje mniej niż 500 zł, otwiera stolica naszego kraju – Warszawa (499 zł zapłaci się za dzień pobytu). W podobnej cenie zarezerwujemy nocleg w Pradze (485 zł), Bratysławie (465 zł), Helsinkach (462 zł), Madrycie (436 zł), Tallinnie (433 zł), Zagrzebiu (430 zł) i Sofii (430 zł).

Poniżej 400 zł pokój w hotelu znajdziemy w Wilnie (397 zł), Budapeszcie (396 zł), Kiszyniowie (340 zł), Sam Marino (331 zł), Andorze (323 zł) i Rydze (315 zł). Rezerwację w trzygwiazdkowym hotelu w przedziale od 200 do 300 zł zrobimy głównie w stolicach krajów bałkańskich: Podgoricy (292 zł), Bukareszcie (288 zł), Skopje (282 zł), Tiranie (252 zł), Belgradzie (246 zł), Sarajewie (233 zł).

Noclegi w europejskich kwaterach prywatnych poniżej 1 000 zł

Nawet na zachodzie Europy i w zamożniejszych krajach naszego kontynentu możemy znaleźć noclegi poniżej 1 000 zł – nie w hotelach, ale w niższym standardzie, w kwaterach prywatnych.  W pierwszej trójce najdroższych pod tym kątem stolic znalazło się Monako (za wynajęcie prywatnego pokoju na dobę zapłacimy 971 zł) i Amsterdam (894 zł za rezerwację kwatery prywatnej na jeden dzień). Nie ma Dublina, w którym za hotel płaci się najwięcej (ten znalazł się w rankingu cen kwater dopiero na 10. miejscu), za to jest Paryż, w którym wynajem pokoju prywatnego kosztuje 883 zł.

Tuż za podium – dokładnie tak samo jak w przypadku noclegów w hotelach – znalazła się stolica Malty – Valletta, w której za rezerwację kwatery zapłacimy 845 zł. Poza tym, noclegi powyżej 500 zł w pokoju u właściciela prywatnego znajdziemy też w: Vaduz (818 zł), Bernie (745 zł), Reykjaviku (699 zł), Londynie (681 zł), Brukseli (611 zł), Dublinie (599 zł), Kopenhadze (564 zł), Luksemburg (525 zł).

Możemy tutaj zauważyć podobną tendencję jak w przypadku noclegów w hotelach. Te droższe kwatery znajdziemy głównie w krajach zachodnioeuropejskich słynących z wysokich kosztów życia. Mniej niż 500 zł za rezerwację pokoju na dobę w kwaterach prywatnych zapłacimy też w Rzymie (476 zł), Berlinie (467 zł), Tallinie (419 zł) oraz w Oslo (407 zł). Ceny w kwaterach prywatnych

I znów widzimy, że im dalej na wschód i południe Europy, tym taniej – wyjątkiem są tutaj jedynie dwie skandynawskie stolice – Helsinki i Sztokholm. Poniżej 400 zł kwaterę prywatną możemy wynająć w: Budapeszcie (362 zł), Atenach (359 zł), Lizbonie (345 zł), Pradze (333 zł), ­ Lublanie (323 zł), Zagrzebiu (305 zł), San Marino (298 zł), Rydze (286 zł), Andorze (274 zł), Bratysławie (273 zł), Helsinkach (260 zł), Wiedniu (229 zł), Sztokholmie (221 zł), Warszawie (200 zł).

Najtaniej pod kątem kwater prywatnych jest na Bałkanach – podobnie jak to było w przypadku hoteli. Wyjątkiem jest tutaj stolica Hiszpanii Madryt, w której pokoju u gospodarza prywatnego znajdziemy za 189 zł oraz Wilno, w którym za rezerwację kwatery zapłacimy 171 zł. Poza tym noclegi niż 200 zł za nocleg znajdziemy w: Podgoricy (171 zł), Kiszyniowie (160 zł), Bukareszcie (159 zł), Skopje (158 zł), Belgradzie (150 zł), Sarajewie (128 zł).

Najmniej wynajęcie kwatery prywatnej będzie kosztowało nas w stolicy Bułgarii, Sofii (117 zł) oraz w stolicy Albanii – Tiranie (116 zł).

Tanie loty na majówkę? Tak, ale rezerwowane z wyprzedzeniem

Kilkudniowy wypad do jednego z dużych miast, znany pod pojęciem city break, niezmiennie cieszy się popularnością kolejny rok. Krótkie urlopy, jak weekend majowy sprzyjają takiej formie wypoczynku. Szereg atrakcji i rozrywek, łatwo dostępne noclegi oraz przystępna cena biletów lotniczych pozwalają podróżującym eksplorować zakątki Europy.

Rezerwując loty do jednej europejskich stolic odpowiednio wcześniej, można trafić na korzystną cenowo okazję. Przykładowo, bilet do Londynu z Krakowa w jedną stronę, zarezerwowany  ponad miesięcznym wyprzedzeniem można znaleźć za 120 zł. 200 zł będzie kosztował nas lot do Paryża z Wrocławia, zakupiony na dwa miesiące przed planowaną podróżą. Do Budapesztu, Kopenhagi, Oslo czy Sztokholmu można kupić bilet nawet za mniej niż 100 zł w przypadku rezerwacji z miesięcznym wyprzedzeniem.

Obecnie, największy wpływ na cenę biletów lotniczych ma utrzymująca się wciąż wysokim poziomie cena ropy. Wzrosły także opłaty lotniskowe czy trasowe, co przekłada się na bezpośrednią cenę biletu lotniczego. Pocieszający jest jednak fakt, że koszt podróżowania samolotem w 2023 roku, będzie niższy niż w poprzednim sezonie. Opcjonalnie można zastanowić się nad podróżą innym środkiem transportu – samochodem, pociągiem lub autokarem.

Branża cyfrowa z krajów Trójmorza apeluje do UE o szybsze działanie w sprawie cyfrowego porozumienia między USA i Europą

Przedstawiciele branży cyfrowej z 9 krajów z państw Europy Środkowo–Wschodniej, zrzeszeni w koalicji CEE Digital Coalition, zaapelowali wspólnie do instytucji Unii Europejskiej o podjęcie konkretnych działań w sprawie tzw. Data Privacy Framework, czyli amerykańsko-europejskiej umowy regulującej kwestię transferów danych. Ich zdaniem przeciągający się proces administracyjny szkodzi rozwojowi europejskiego rynku cyfrowego, zwłaszcza usług chmurowych na terenie Wspólnoty.

List otwarty w tej sprawie podpisało w sumie 12 organizacji, reprezentujących branżowe stowarzyszenia z Bułgarii, Czech, Chorwacji, Litwy, Łotwy, Polski, Rumunii, Słowacji i Węgier. Jego adresatami jest Komisja Europejska, Europejska Rada Ochrony Danych oraz poszczególne państwa członkowskie UE.

Data Privacy Framework to projekt decyzji dotyczącej transferów danych do USA. Jego wprowadzenie ma uregulować kwestię, która aktualnie znajduje się w próżni prawnej i tym samym stanowi barierę w rozwoju firm z branży cyfrowej. – Nie mamy wątpliwości, że wprowadzenie Data Privacy Framework jest konieczne – mówi Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska, który podpisał się pod listem otwartym. – Powinno się to jednak odbywać dużo sprawniej, bo każdy miesiąc zwłoki negatywnie wpływa na rozwój firm z branży cyfrowej, ich innowacyjność oraz implementację nowoczesnych rozwiązań chmurowych. Mówiąc wprost, zostajemy w tyle za graczami z innych części świata – twierdzi Michał Kanownik.

CEE Digital Coalition przypomina, że mijają już ponad dwa lata, od kiedy unieważniono poprzedni akt prawny regulujący kwestię transferów danych. Od tego czasu organizacje i przedsiębiorstwa z branży cyfrowej mierzą się z narastającą liczbą problemów prawnych, które w dużej mierze ograniczają ich rozwój.  „Transfery danych to fundament globalnej gospodarki” – przekonują eksperci CEE Digital Coalition. I apelują o wykorzystywanie w dialogu transatlantyckim już dostępnych narzędzi. Takich jak Rada ds. Handlu i Technologii – forum dyplomatyczne służące do koordynowania polityki technologicznej i handlowej między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską. „To platforma, która może pomóc w rozwiązywaniu pojawiających się problemów w zakresie regulacji transferów danych” – czytamy w liście otwartym.

Jak podkreślają sygnatariusze listu, przyspieszenie procesu administracyjnego w sprawie Data Privacy Framework może być szczególnie istotne dla gospodarek krajów z naszego regionu – w ciągu ostatnich pięciu lat branża cyfrowa w krajach Europy Środkowo-Wschodniej zanotowała wzrost aż o 51 proc. Ich zdaniem, zwłaszcza rozwój technologii chmurowych może być dalszym bodźcem do dynamicznego rozwoju tego kluczowego sektora współczesnej gospodarki.

Czy warto inwestować w kryptowaluty na giełdzie? Analiza ryzyka i korzyści.

W dzisiejszych czasach coraz więcej osób zastanawia się nad inwestowaniem w kryptowaluty na giełdzie. Jednak dla początkujących może to być trudne zadanie, ponieważ wymaga ono odpowiedniej wiedzy i doświadczenia. W tym artykule przedstawimy poradnik dla początkujących, który pomoże Ci zacząć inwestowanie w kryptowaluty na giełdzie. Dowiesz się również o potencjale wzrostu kryptowalut na giełdzie oraz o najpopularniejszych kryptowalutach, które warto kupić. Przedstawimy także analizę ryzyka inwestycji oraz czynniki wpływające na ceny rynku kryptowalut. Na koniec omówimy korzyści i wady inwestowania w kryptowaluty na giełdzie, aby pomóc Ci podjąć decyzję czy warto zaryzykować. Czytaj dalej, aby dowiedzieć się więcej!

Jak zacząć inwestować w kryptowaluty na giełdzie: poradnik dla początkujących.

Zanim zaczniesz inwestować w kryptowaluty na giełdzie, warto zdobyć podstawową wiedzę na temat tego rynku oraz poszczególnych walut cyfrowych. Warto również zapoznać się z różnymi strategiami inwestycyjnymi i wybrać tę, która najbardziej odpowiada Twoim oczekiwaniom i możliwościom finansowym. Pamiętaj, że inwestowanie w kryptowaluty wiąże się z ryzykiem, dlatego ważne jest, abyś był świadomy potencjalnych strat.

Na początek warto założyć konto na jednej z popularnych giełd kryptowalut, takich jak BitBay czy Binance. Na stronie https://koszarytradingu.com/pl/ranking-gield-kryptowalut/ znajdziesz ranking giełd, który pomoże wybrać Ci odpowiednią platformę. Rejestracja jest zazwyczaj prosta i szybka – wystarczy podać swój adres e-mail oraz ustawić hasło do konta. Następnie będziesz musiał przejść proces weryfikacji tożsamości, który może obejmować przesłanie zdjęcia dowodu osobistego oraz selfie z dowodem w ręku. Po pomyślnej weryfikacji możesz wpłacić pieniądze na swoje konto giełdowe i rozpocząć inwestowanie.

Warto również zadbać o bezpieczeństwo swoich środków – najlepiej przechowywać większość swoich kryptowalut na prywatnym portfelu (np. sprzętowym), a na giełdzie pozostawić tylko tyle, ile potrzebujesz do bieżących transakcji. Pamiętaj też, aby regularnie aktualizować oprogramowanie swojego portfela oraz korzystać z silnych haseł i dwuetapowej weryfikacji na giełdzie.

Na samym początku warto skupić się na kilku najpopularniejszych kryptowalutach, takich jak Bitcoin czy Ethereum. Z czasem możesz poszerzyć swoje portfolio o inne waluty cyfrowe, jednak pamiętaj, że im mniej znana jest dana kryptowaluta, tym większe ryzyko inwestycyjne może się z nią wiązać. Dlatego warto śledzić aktualne informacje ze świata kryptowalut oraz analizować wykresy cenowe, aby podejmować przemyślane decyzje inwestycyjne.

Potencjał wzrostu kryptowalut na giełdzie: czy warto zaryzykować?

Potencjał wzrostu wartości kryptowalut na giełdzie jest jednym z głównych powodów, dla których inwestorzy decydują się na rynek cyfrowych walut. W ciągu ostatnich kilku lat obserwowaliśmy spektakularne wzrosty niektórych kryptowalut, takich jak Bitcoin czy Ethereum. Jednak warto pamiętać, że rynek ten jest również bardzo zmienny i narażony na nagłe spadki wartości.

Decyzja o inwestycji w kryptowaluty na giełdzie powinna być poprzedzona gruntowną analizą rynku oraz potencjalnych korzyści i ryzyk związanych z takim przedsięwzięciem. Warto również rozważyć dywersyfikację swojego portfela inwestycyjnego, aby zmniejszyć ewentualne straty wynikające ze spadków wartości poszczególnych kryptowalut. Inwestując w różne aktywa, takie jak akcje, obligacje czy nieruchomości, można zwiększyć swoje szanse na osiągnięcie satysfakcjonujących zysków.

Przed podjęciem decyzji o inwestycji w kryptowaluty na giełdzie warto również zapoznać się z opiniami ekspertów oraz śledzić bieżące informacje dotyczące rynku cyfrowych walut. Dzięki temu można lepiej zrozumieć, jakie czynniki wpływają na ceny kryptowalut i jakie są prognozy na przyszłość. Pamiętaj jednak, że inwestowanie w kryptowaluty wiąże się z ryzykiem i nie ma gwarancji osiągnięcia zysków. Dlatego warto podejść do tego tematu z rozwagą i odpowiednio przygotować się do ewentualnych strat.

Podsumowując, potencjał wzrostu kryptowalut na giełdzie może być kuszący dla inwestorów poszukujących szybkich zysków. Jednak warto pamiętać o ryzykach związanych z takimi inwestycjami oraz o konieczności dywersyfikacji portfela inwestycyjnego. Przed podjęciem decyzji warto również zgromadzić jak najwięcej informacji na temat rynku kryptowalut oraz śledzić bieżące wydarzenia, które mogą wpłynąć na wartość cyfrowych walut.

Najpopularniejsze kryptowaluty na giełdzie: które warto kupić?

Wybór odpowiedniej kryptowaluty do inwestycji na giełdzie może być kluczowy dla osiągnięcia sukcesu finansowego. Wśród najpopularniejszych kryptowalut, które warto rozważyć przy zakupie, znajdują się oczywiście Bitcoin (BTC) i Ethereum (ETH). Te dwie waluty cyfrowe są najbardziej znane i mają największą kapitalizację rynkową. Po więcej informacji o kryptowalutach wejdź na stronę https://koszarytradingu.com/pl/. Inwestowanie w te kryptowaluty może być mniej ryzykowne niż w przypadku mniej znanych altcoinów, ponieważ mają one już ugruntowaną pozycję na rynku.

Oprócz Bitcoina i Ethereum warto zwrócić uwagę na inne popularne kryptowaluty takie jak Binance Coin (BNB), Cardano (ADA), Polkadot (DOT) czy Chainlink (LINK). Te projekty charakteryzują się innowacyjnym podejściem do technologii blockchain oraz dużym potencjałem wzrostu. Przed podjęciem decyzji o inwestycji warto jednak dokładnie przeanalizować każdy z tych projektów, ich założenia oraz perspektywy rozwoju. Pamiętajmy również, że dywersyfikacja portfela inwestycyjnego jest kluczowa dla minimalizacji ryzyka strat.

Warto również śledzić nowe projekty kryptowalutowe, które pojawiają się na rynku. Często takie nowości przynoszą ze sobą duże zyski dla inwestorów, którzy zdecydowali się na ryzyko i wsparcie młodego projektu. Przykładem takiej sytuacji może być sukces ICO (Initial Coin Offering) kryptowaluty Solana (SOL), która w krótkim czasie osiągnęła znaczące wzrosty wartości. Ważne jest jednak, aby pamiętać o tym, że inwestycje w nowe projekty wiążą się z większym ryzykiem niż te w ugruntowane kryptowaluty.

Podsumowując, wybór odpowiedniej kryptowaluty do inwestycji na giełdzie zależy od indywidualnych preferencji oraz poziomu zaawansowania inwestora. Warto rozważyć zarówno popularne waluty cyfrowe takie jak Bitcoin czy Ethereum, jak również poszukiwać nowych projektów o dużym potencjale wzrostu. Kluczowe jest jednak dokładne przeanalizowanie każdej propozycji oraz dywersyfikacja portfela inwestycyjnego w celu minimalizacji ryzyka strat.

Analiza ryzyka inwestycji w kryptowaluty na giełdzie: jak minimalizować straty?

W inwestowaniu w kryptowaluty na giełdzie, tak jak w przypadku każdej innej formy inwestycji, istnieje ryzyko utraty części lub całości zainwestowanego kapitału. Aby zminimalizować straty, warto poznać kilka podstawowych zasad zarządzania ryzykiem i stosować je konsekwentnie. Przede wszystkim, nie należy inwestować więcej niż jesteśmy gotowi stracić. Warto również dywersyfikować swoje inwestycje, czyli rozkładać kapitał na różne kryptowaluty, aby zmniejszyć wpływ ewentualnych negatywnych zmian na rynku.

Kolejnym ważnym aspektem minimalizacji strat jest odpowiednie planowanie swoich działań na giełdzie. Zanim zdecydujemy się na zakup danej kryptowaluty, warto przeprowadzić dogłębną analizę techniczną i fundamentalną oraz określić poziomy wejścia i wyjścia z inwestycji. Ustalenie tzw. stop lossów pozwoli nam ograniczyć potencjalne straty w przypadku nagłej zmiany trendu rynkowego. Pamiętajmy także o tym, że emocje mogą być naszym największym wrogiem – unikajmy podejmowania decyzji pod wpływem chwilowych impulsów czy paniki.

Warto również śledzić bieżące informacje ze świata kryptowalut, które mogą wpłynąć na ceny poszczególnych walut cyfrowych. Wiedza o tym, jakie wydarzenia mają miejsce na rynku oraz jakie są prognozy ekspertów, pozwoli nam lepiej zrozumieć sytuację i podjąć świadome decyzje inwestycyjne. Nie zapominajmy również o edukacji – uczestnictwo w szkoleniach czy konferencjach branżowych może być nieocenione dla naszego rozwoju jako inwestorów.

Podsumowując, analiza ryzyka inwestycji w kryptowaluty na giełdzie jest kluczowa dla osiągnięcia sukcesu finansowego. Stosowanie się do zasad zarządzania ryzykiem, odpowiednie planowanie działań oraz ciągłe doskonalenie swojej wiedzy to elementy, które pozwolą nam minimalizować straty i cieszyć się zyskami płynącymi z inwestowania w kryptowaluty.

Analiza rynku kryptowalut na giełdzie: jakie czynniki wpływają na ceny?

Analizując rynek kryptowalut na giełdzie, warto zwrócić uwagę na różne czynniki wpływające na ceny poszczególnych walut cyfrowych. Jednym z kluczowych elementów mających wpływ na wartość kryptowaluty jest popyt i podaż. Im większe zainteresowanie daną walutą, tym wyższa jej cena. Warto jednak pamiętać, że rynek ten charakteryzuje się dużą zmiennością, co oznacza, że wartość kryptowalut może szybko wzrastać lub spadać w krótkim czasie.

Kolejnym istotnym czynnikiem wpływającym na ceny kryptowalut są wiadomości i doniesienia medialne dotyczące tego rynku. Przykładem mogą być informacje o nowych regulacjach prawnych czy też atakach hakerskich na giełdy kryptowalutowe. Takie wydarzenia często prowadzą do paniki wśród inwestorów, co skutkuje gwałtownymi zmianami kursów walut cyfrowych. Dlatego ważne jest śledzenie bieżących informacji oraz analiza ich potencjalnego wpływu na rynek.

Warto również zwrócić uwagę na technologiczne aspekty poszczególnych kryptowalut. Innowacyjność i użyteczność danej technologii blockchain może przyczynić się do wzrostu wartości waluty cyfrowej. Przykładem może być Ethereum, które dzięki swoim rozwiązaniom technologicznym zyskało na popularności i stało się jedną z najbardziej cenionych kryptowalut na rynku. Inwestując w kryptowaluty, warto więc dokładnie przeanalizować ich podstawy technologiczne oraz potencjał wzrostu.

Podsumowując, analiza rynku kryptowalut na giełdzie powinna uwzględniać różnorodne czynniki wpływające na ceny walut cyfrowych. Biorąc pod uwagę popyt i podaż, doniesienia medialne oraz aspekty technologiczne poszczególnych projektów, inwestorzy mogą podejmować bardziej świadome decyzje dotyczące swoich inwestycji. Warto jednak pamiętać o ryzykach związanych z tym rynkiem i odpowiednio je zminimalizować, aby uniknąć niepotrzebnych strat.

Korzyści i wady inwestycji w kryptowaluty na giełdzie: co warto wiedzieć?

Decydując się na inwestycje w kryptowaluty na giełdzie, warto zwrócić uwagę na korzyści i wady tego rodzaju przedsięwzięcia. Jedną z głównych zalet jest potencjalnie wysoka stopa zwrotu. Kryptowaluty, takie jak Bitcoin czy Ethereum, odnotowały w przeszłości spektakularne wzrosty wartości, co przekładało się na znaczne zyski dla inwestorów. Ponadto, handel kryptowalutami odbywa się 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, co pozwala na elastyczność i możliwość reagowania na zmiany rynkowe o każdej porze dnia i nocy.

Jednakże inwestowanie w kryptowaluty wiąże się również z pewnymi ryzykami. Warto pamiętać, że rynek ten cechuje się dużą zmiennością cen – wartość kryptowalut może gwałtownie rosnąć lub maleć nawet w ciągu jednego dnia. Dlatego też niezbędna jest ostrożność oraz umiejętność zarządzania ryzykiem podczas inwestowania. Ponadto, należy zdawać sobie sprawę z faktu, że regulacje prawne dotyczące kryptowalut różnią się między poszczególnymi państwami i mogą ulec zmianom – to także wpływa na ryzyko inwestycji.

Warto również zwrócić uwagę na aspekt bezpieczeństwa inwestycji w kryptowaluty. Rynek ten jest stosunkowo młody i nie jest jeszcze tak dobrze uregulowany jak tradycyjne rynki finansowe, co może prowadzić do sytuacji, w których inwestorzy są narażeni na oszustwa czy ataki hakerskie. Dlatego też ważne jest korzystanie z renomowanych giełd oraz dbanie o odpowiednie zabezpieczenie swojego portfela kryptowalutowego.

Podsumowując, inwestowanie w kryptowaluty na giełdzie może przynieść znaczne korzyści, ale wiąże się także z ryzykiem. Kluczem do sukcesu jest edukacja, umiejętność zarządzania ryzykiem oraz świadomość zagrożeń płynących z tego rodzaju inwestycji. Warto również być otwartym na wymianę doświadczeń i opinii z innymi uczestnikami rynku – to pozwoli lepiej poznać specyfikę handlu kryptowalutami i podjąć świadome decyzje inwestycyjne.

Szwedzi podnoszą, a Węgrzy nie

Temat stóp procentowych pozostanie z nami jeszcze na długo. Dzisiaj Bank Szwecji podniósł stopy procentowe zgodnie z oczekiwaniami. Węgrzy z kolei utrzymują swoje na wysokich poziomach i czekają na cud.

Szwedzi podnoszą stopy procentowe

W Szwecji inflacja od ponad pół roku utrzymuje się na dwucyfrowych poziomach. Mimo ostatniego spadku z 12% na 10,6% nie widać szansy na szybki powrót do celu inflacyjnego. Z tego też powodu rynki oczekiwały podwyżki z 3% na 3,5% i taką właśnie dzisiaj otrzymaliśmy. Rynki zareagowały niespodziewanie jak na podwyżkę stóp procentowych, bo wyprzedażą waluty. Powodem tej reakcji był fakt, że wzrost o 0,5% był już zawarty w cenach, a liczono na zapowiedzi wyraźnych dalszych wzrostów. Te jednak nie spełniły oczekiwań analityków, stąd ich wycofywanie się ze szwedzkiej korony. Jest ona najtańsza dzisiaj od ponad 3 lat.

Węgrzy nie zmieniają stóp procentowych

Zgodnie z oczekiwaniami Węgrzy utrzymują najwyższe stopy procentowe w Unii Europejskiej.

Poza Unią w Europie węgierskie 13% przekracza Mołdawia, która w zeszłym miesiącu po raz kolejny obniżyła stopy procentowe. Od szczytu z 21,5% spadły już one do 14%, co sugeruje, że za miesiąc możemy mieć przetasowanie w tym specyficznym rankingu. Warto też zwrócić uwagę, że Mołdawia jeszcze kilka miesięcy temu miała inflację zbliżającą się do 35%, dzisiaj ma raptem 22%, kiedy Węgrzy cały czas znajdują się na szczytach w przedziale 25-26%. Najwyższe stopy procentowe ma Ukraina, która znajduje się nadal pod wpływem rosyjskiej agresji militarnej, ale nawet tam inflacja jest niższa niż na Węgrzech. To, co się wydarzyło w Budapeszcie w ramach polityki monetarnej, może w przyszłości być szeroko komentowane jako przykład złych praktyk.

Nurkowanie cen ropy

Sprzedaż nowych domów w USA okazała się nie tylko wyraźnie wyższa od oczekiwań, ale również najwyższa od sierpnia 2022 roku. W marcu sprzedano ich bowiem 683 tysiące, co jest wynikiem aż o 53 tysiące wyższym od oczekiwań. Jaki ma to wpływ na rynek walutowy? Wielu obserwatorów pilnie obserwuje dane z rynku nieruchomości, gdyż to właśnie tutaj dość wyraźnie powinniśmy widzieć negatywne efekty rosnących stóp procentowych. Wyższe oprocentowanie wpływa bowiem bardzo negatywnie na możliwość kupna domu nawet w krajach, gdzie dominują kredyty na stałą stopę procentową. Gdyby ten rynek złapał zadyszkę, byłby to jasny sygnał dla FED, że mogą spowodować powtórkę z 2008 roku. Wtedy kryzys z rynku nieruchomości rozlał się na resztę gospodarki. Teraz warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden uspokajający element. Nadal rosną ceny nieruchomości.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Wyniki finansowe Grupy Kuehne+Nagel za pierwszy kwartał 2023 r.

  • Szybka normalizacja łańcuchów dostaw po wyjątkowej sytuacji w latach 2021 i 2022
  • Wysoka rentowność wszystkich jednostek biznesowych w porównaniu z okresem sprzed pandemii
  • Koncentracja na kontroli kosztów, dzięki modelowi asset light
  • Współczynnik konwersji grupy na wysokim poziomie 26%
Grupa
Kuehne+Nagel
CHF mln
Q1 2023 Q1 2022 Δ
Obrót netto 6,748 10,158 -37%
Zysk brutto 2,394 2,942 -19%
Wynik operacyjny (EBITDA) 803 1.306 -39%
EBIT 612 1.120 -45%
Zysk za okres 462 832 -45%
Wolne przepływy pieniężne 415 1,037 -60%

 

Początek roku upłynął pod znakiem wyzwań geopolitycznych i inflacyjnych na całym świecie. Jednocześnie łańcuchy dostaw szybko unormowały się w porównaniu do lat 2021 i 2022. Mimo że popyt na usługi transportowe spadł zgodnie z oczekiwaniami, Grupa Kuehne+Nagel osiągnęła dobre wyniki. Wyjątkowa sytuacja gospodarcza związana z pandemią COVID-19 zniekształca możliwości porównania z poprzednim rokiem. W kontekście normalizacji środowiska biznesowego i w porównaniu do wyników sprzed pandemii, wyniki w pierwszym kwartale 2023 r. stanowią rekord.

Obrót netto za pierwsze trzy miesiące 2023 r. wyniósł 6,7 mld CHF, EBIT 612 mln CHF, a zysk netto 462 mln CHF. Wskaźnik konwersji, który opisuje stosunek EBIT do zysku brutto Grupy, pozostał na wysokim poziomie 26%.

Stefan Paul, CEO Kuehne+Nagel International AG:

„Środowisko makroekonomiczne pozostało niezwykle wymagające na początku 2023 r. Nie jest to zaskoczeniem, ponieważ oznaki osłabienia pojawiły się jesienią ubiegłego roku, po okresie nadzwyczajnego popytu na usługi logistyczne związanego z pandemią.

Dzięki naszej koncentracji na kontroli kosztów poprzez wykorzystanie modelu asset light, Grupa Kuehne+Nagel była w stanie utrzymać się w tym środowisku i zwiększyć udział w rynku na całym świecie. Już teraz widzimy wczesne sukcesy wdrożenia strategii Roadmap 2026 przedstawionej w marcu”.

Logistyka morska

 

CHF mln

Q1 2023 Q1 2022 Δ
Obrót netto 2,667 4,857 -45%
Zysk brutto 686 974 -30%
EBIT 344 621 -45%

 

W pierwszym kwartale 2023 r. obroty netto morskiej jednostki biznesowej wyniosły 2,7 mld CHF, a EBIT 344 mln CHF. Współczynnik konwersji utrzymał się na wysokim poziomie 50%. Wolumen kontenerów w pierwszym kwartale 2023 r. wyniósł 987,000 TEU.

Logistyka morska w Kuehne+Nagel osiągnęła znaczący wzrost udziału w rynku, ustanawiając po raz pierwszy pozycję lidera na trasie transpacyficznej.

Logistyka lotnicza

 

CHF mln

Q1 2023 Q1 2022 Δ
Obrót netto 1,862 3,146 -41%
Zysk brutto 488 817 -40%
EBIT 154 425 -64%

 

W pierwszym kwartale 2023 r. obroty netto logistyki lotniczej wyniosły 1,9 mld CHF, a EBIT 154 mln CHF. Współczynnik konwersji wyniósł 32%. Wolumen frachtu lotniczego wyniósł 475 000 ton w pierwszym kwartale 2023 r. Na rynku frachtu lotniczego w ogólnej fazie spadkowej, Kuehne+Nagel utrzymało stabilny udział w rynku, jednocześnie zyskując udział w takich obszarach jak transport towarów łatwo psujących się.

W ramach długoterminowej umowy czarterowej z Atlas Air, Kuehne+Nagel odebrało w lutym w Seattle ostatniego wyprodukowanego Boeinga 747. Jumbo jet będzie wykorzystywany głównie do transportu towarów na trasie transpacyficznej dla spółki zależnej Kuehne+Nagel – Apex Logistics.

Logistyka drogowa

 

CHF mln

Q1 2023 Q1 2022 Δ
Obrót netto 956 982 -3%
Zysk brutto 349 329 6%
EBIT 52 30 73%

 

W pierwszym kwartale 2023 r. obroty netto drogowej jednostki biznesowej wyniosły 956 mln CHF, a EBIT 52 mln CHF. W pierwszym kwartale zrealizowano około 6 milionów zleceń. Sieci nadal były dobrze wykorzystywane, co pozwoliło jednostce odnotować rekordowy wynik kwartalny.

W marcu Kuehne+Nagel uruchomiło we Francji pierwsze 23 elektryczne ciężarówki, które będą wykorzystywane głównie w środowisku miejskim.

Logistyka kontraktowa

 

CHF mln

Q1 2023 Q1 2022 Δ
Obrót netto 1.263 1.173 8%
Zysk brutto 871 822 6%
EBIT 62 44 41%

 

W pierwszym kwartale 2023 r. obroty netto logistyki kontraktowej wyniosły 1,3 mld CHF przy EBIT na poziomie 62 mln CHF. Koncentracja na segmentach klientów o wysokiej wartości dodanej oraz wysokie wykorzystanie powierzchni magazynowej ponownie doprowadziły do wzrostu rentowności do nowego rekordowego poziomu.

Dzięki otwarciu nowego centrum dystrybucyjnego dla Decathlon, francuskiego detalisty z branży sportowej, jednostka ta zwiększyła możliwości logistyczne dla tego klienta w Ameryce Łacińskiej o około 30%. Nowy obiekt w Chile jest wyposażony w najnowocześniejszą robotykę do kompletacji omnichannel.

Grupa Elemental Holding ze 100% udziałem w niemieckiej spółce

19 kwietnia br. Grupa Elemental nabyła 32% udziałów w Recat GmbH od Funduszu Ekspansji Zagranicznej FIZAN zarządzanego przez PFR Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych S.A. W efekcie Grupa posiada obecnie 100% udziałów niemieckiej spółki.

Recat jest na rynku niemieckim oraz zachodnio-europejskim wiodącym przedsiębiorstwem specjalizującym się w recyklingu zużytych katalizatorów samochodowych i przemysłowych. Kluczowym elementem działalności spółki jest zaawansowany technologicznie zakład recyklingu zdolny przetwarzać do 200 ton surowca miesięcznie, a także profesjonalne laboratorium chemiczne.

– Jest to kolejny krok w procesie integracji naszej Grupy. Pozwoli na lepsze wykorzystanie synergii i da możliwość bardziej efektywnego wdrażania procesów optymalizacyjnych w ramach Grupy Elemental Holding, co wzmocni naszą pozycję na rynku – mówi Krzysztof Spyra, COO PGM and M&A Elemental Holding.

Transakcja jest konsekwencją umowy inwestycyjnej zawartej między PFR TFI a Elemental Holding  w 2019 r.

– Fundusz Ekspansji Zagranicznej jest partnerem Elemental Holding w inwestycjach na rynkach europejskich i amerykańskim. Łącznie zainwestował w 5 projektów. Fundusz na współpracę patrzy długofalowo i wspiera ambitne polskie firmy na kolejnych etapach rozwoju międzynarodowego biznesu. Sprzedaż udziałów spółki Recat to ostatni etap procesu inwestycyjnego realizowanego wspólnie na rynku niemieckim mówi Wojciech Jabłoński, menadżer zarządzający inwestycjami, Fundusz Ekspansji Zagranicznej, PFR TFI.

Piąty z rzędu kwartalny wzrost przychodów LG Energy Solution

  • W pierwszym kwartale 2023 roku LG Energy Solution uzyskało przychody w wysokości 8.7 bilionów KRW. Zysk operacyjny wyniósł 633 miliardy KRW.
  • Baterie LGES wyprodukowane i sprzedane w tym roku, spełniają wymagania IRA w zakresie komponentów baterii i krytycznych minerałów, zaspokajając potrzeby klientów w zakresie ulgi podatkowej dla pojazdów elektrycznych.
  • Spółka zaprezentowała strategię biznesową dla rynku północnoamerykańskiego, której celem jest umocnienie silnej pozycji na rynku

LG Energy Solution ogłosiła dziś wyniki finansowe za pierwszy kwartał br., odnotowując piąty z rzędu kwartalny wzrost przychodów, a także poprawę zysków operacyjnych.

Spółka wykazała skonsolidowane przychody w wysokości 8,747 bilionów KRW, co oznacza wzrost o 2,5% w ujęciu kwartalnym i 101,4% w ujęciu rocznym. Jest to również najwyższy kwartalny rekord w historii.

– Aktywnie zareagowaliśmy na silne zapotrzebowanie na EV w Ameryce Północnej. Nasze wysyłki baterii EV wzrosły dzięki stabilnej pracy zakładu GM JV (Ultium Cells) w Ohio, poprawiła się również średnia cena sprzedaży (ASP) – wyjaśnił Chang Sil Lee, dyrektor finansowy LG Energy Solution. – Dzięki naszym terminowym i strategicznym decyzjom biznesowym odnotowaliśmy piąty z rzędu kwartał wzrostu top-line od czasu pierwszej oferty publicznej w Korei Południowej (IPO).

Zysk operacyjny firmy w pierwszym kwartale wyniósł 633 miliardy KRW przy marży 7,2%, co oznacza wzrost o 166,7% w ujęciu kwartalnym i 144,6% w ujęciu rok do roku.

– Osiągnęliśmy solidny zysk operacyjny dzięki naszym ciągłym wysiłkom na rzecz innowacji kosztowych, poprzez zwiększenie efektywności kosztów materiałowych i innych wydatków oraz poprawę wydajności. Ważną rolę odegrał również efekt skali wynikający ze wzrostu liczby przesyłek” – powiedział Chang Sil Lee.

Biorąc pod uwagę, że kredyt na zaawansowaną produkcję (sekcja 45X) w ramach IRA wchodzi w życie 1 stycznia 2023 r., LGES zdecydował się odzwierciedlić szacowaną kwotę kredytu podatkowego w zysku operacyjnym począwszy od pierwszego kwartału. W związku z tym, w zysku operacyjnym za pierwszy kwartał (633 miliardy KRW) uwzględniono szacowaną kwotę ulgi podatkowej w wysokości 100,3 miliarda KRW. Bez uwzględnienia szacowanej ulgi, podatkowej zysk operacyjny wyniósłby 533 miliardy KRW, co oznacza wzrost o 105,8% w stosunku do roku poprzedniego.

Wiodąca pozycja lidera na rynku w Północnej Ameryce

Od czasu wybudowania pierwszego zakładu produkującego baterie do pojazdów elektrycznych w USA w 2012 roku, firma LGES z wyprzedzeniem stworzyła zdolności produkcyjne i łańcuch dostaw w Ameryce Północnej, zaspokajając potrzeby swoich klientów OEM, którzy ubiegają się o ulgi podatkowe dla pojazdów elektrycznych, zgodnie z ustawą o redukcji inflacji.

Baterie firmy, wyprodukowane i sprzedawane w tym roku, spełniają wymóg IRA zarówno w zakresie komponentów baterii (50%), jak i krytycznych minerałów (40%). W związku z tym oczekuje się, że pojazdy elektryczne wyposażone w akumulatory LG Energy Solution będą kwalifikowały się w tym roku do uzyskania pełnej ulgi podatkowej dla pojazdów elektrycznych w wysokości 7500 USD.

Aby umocnić swoją pozycję lidera na rynku w Ameryce Północnej, LGES zamierza przyspieszyć lokalizację produkcji i montażu komponentów baterii, w tym elektrod, ogniw i modułów, a także współpracować z istniejącymi partnerami w zakresie lokalizacji produkcji separatorów i elektrolitu.

Jeśli chodzi o krytyczne minerały, firma będzie nadal rozszerzać bezpośrednie zaopatrzenie w surowce od podmiotów innych niż FEOC (Foreign Entities of Concern) i zabezpieczać materiały wyjściowe poprzez inwestycje kapitałowe i długoterminowe umowy dostaw.

Przyszłe strategie biznesowe dla Ameryki Północnej

W miarę jak wzrost rynku EV i ESS w Ameryce Północnej będzie dalej przyspieszał, a zapotrzebowanie głównych klientów na lokalną produkcję baterii będzie nadal rosło, LG Energy Solution odpowie na zapotrzebowanie rynku poprzez:

  • wzmocnienie zdolności do reagowania na rosnące zapotrzebowanie na baterie cylindryczne w USA, głównie poprzez zwiększenie dostępności dla klientów i siły negocjacyjnej w oparciu o swoją bazę produkcyjną w USA;
  • zwiększenie konkurencyjności na lokalnym rynku baterii poprzez zabezpieczenie nowych motorów wzrostu, takich jak baterie litowo-żelazowo-fosforanowe (LFP) dla systemów magazynowania energii (ESS);
  • kontynuowanie wysiłków na rzecz poprawy produktywności poprzez wciąganie stabilizacji wydajności w nowych zakładach i stosowanie technologii inteligentnych fabryk.

– Mając wizję, że baterie zmienią świat, przez 30 lat byliśmy pionierem w branży i zbudowaliśmy pierwszy w Ameryce Północnej zakład produkujący baterie do EV – powiedział Youngsoo Kwon, prezes LG Energy Solution. – Teraz, gdy Stany Zjednoczone i świat uznają pojazdy elektryczne za kluczową drogę do przyszłości, mamy zamiar z dużym rozmachem, wprowadzić w życie rzeczywiste, zakrojone na szeroką skalę przejścia w kierunku elektryfikacji. Jednocześnie zmaksymalizujemy nasze podstawowe atuty w postaci konkurencyjności produktów i wiedzy operacyjnej, zapewniając najlepszą na świecie jakość produktów. – dodał Youngsoo Kwon.

LG Energy Solution posiada obecnie największą liczbę zakładów produkujących baterie, które są tworzone lub działają w USA. W tym roku spodziewa się, że 15~20 GWh będzie kwalifikować się do Advanced Manufacturing Production Credit, ulgi podatkowej przyznawanej bezpośrednio producentom baterii. Docelowo planuje zapewnić łącznie 250 GWh rocznej mocy produkcyjnej w USA z dwóch samodzielnych i czterech zakładów typu joint venture.

Metaverse i AI rzucają wyzwanie prawu ochrony własności intelektualnej

Rozwój metaverse i sztucznej inteligencji (AI) wpłynie na zmianę regulacji dotyczących ochrony własności intelektualnej, twierdzą eksperci podczas debaty zorganizowanej przez kancelarię DLA Piper z okazji Światowego Dnia Własności Intelektualnej, który przypada dziś. Ze względu na ryzyka prawne branża gamingowa ostrożnie korzysta ze wsparcia oprogramowania opartego na technologiach wykorzystujących AI, a jednocześnie producenci gier pokazują, jak mogą kształtować się relacje użytkownika i producentów na rynku cyfrowym w przyszłości.

W Unii Europejskiej trwają obecnie prace nad kilkudziesięcioma projektami aktów prawnych dotyczących rynku cyfrowego. W obszarze prawa autorskiego ścierają się dwie fundamentalne koncepcje: europejska, która zwraca szczególną uwagę na ochronę praw użytkownika i konsumenta, oraz amerykańska – silnie chroniąca prawo własności i ograniczająca ilość regulacji jako czynnika hamującego innowacyjność.

Wirtualna rzeczywistość i AI przyniosły problemy, które do tej pory nie istniały w modelu tradycyjnego prawa autorskiego. Przed prawnikami zajmującymi się nowoczesnymi technologiami staje jedno z największych wyzwań legislacyjnych – mówi Ewa Kurowska-Tober, partner oraz szefowa praktyki IPT w DLA Piper w Warszawie współkierująca Globalnym Zespołem Ochrony Danych Osobowych, Prywatności i Cyberbezpieczeństwa. – Potrzebujemy prawa chroniącego z jednej strony jednostkę, która jest słabsza w zderzeniu z technologią, a z drugiej wspierającego innowacyjny biznes, który na coraz większą skalę korzysta z najnowocześniejszych technologii.

Eksperci związani z branżą kreatywną podkreślają, że nowe narzędzia i systemy produkcji w ramach rzeczywistości wirtualnej i rozszerzonej zmieniają proces powstawania dzieła i w związku z tym będą wymuszać zmiany w podejściu do własności intelektualnej (IP).

– W myśleniu o tworzeniu treści w metaverse i w światach wirtualnych jedna z kluczowych zmian polega na tym, że użytkownicy stają się współtwórcami, co wymaga nowych zasad zarządzania IP – mówi Ana Brzezińska, kuratorka sekcji immersyjnej Tribeca Festival.

Technologie rozszerzonej rzeczywistości budują i przygotowują do masowego udostępnienia użytkownikowi największe firmy technologiczne jak np. Meta. W zdecydowanej większości platform, według obecnych zasad, od użytkownika wymagane jest przeniesienie praw autorskich na platformę.

Z innym podejściem do użytkownika ma natomiast do czynienia branża gamingowa. Eksperci zauważają, że kreatywność użytkowników jest w określonych ramach przyjmowana. Producenci gier nie tylko ją akceptują, ale też ułatwiają tworzenie modyfikacji swoich dzieł udostępniając użytkownikom właściwe narzędzia. Korzyść wiąże się z przedłużeniem życia produktu i dodatkową formą promocji kreowaną oddolnie przez samych użytkowników.

Wyznajemy zasadę, że twórczość własna użytkowników jest na tyle cenna, że warto ją wspierać – mówi Kinga Palińska, senior legal counsel w CD Projekt RED, który jest największym producentem gier w Polsce. – Dotyczy to zarówno modów, czyli modyfikacji właściwej gry wprowadzających nowe treści, jak i wszelkiego rodzaju grafik, ilustracji, utworów muzycznych. Dopóki nie są one wykorzystywane komercyjnie, nie tylko nie mamy z nimi problemu, ale chętnie sami się nimi dzielimy, np. na naszych mediach społecznościowych, oczywiście oznaczając odpowiednio twórców.

Oprócz relacji z użytkownikiem branża gamingowa testuje również od lat technologie oparte na sztucznej inteligencji. Ze względu na niepewność co do ochrony praw własności intelektualnej zachowuje jednak ostrożność. Eksperci zwracają uwagę przede wszystkim na dwa problemy: źródła, na których trenowany był model AI, oraz prawo do dzieła wytworzonego z użyciem oprogramowania opartego na sztucznej inteligencji. Część producentów wykorzystywała do trenowania algorytmów dzieła, do których nie miała praw, co wywołało protesty i jest obecnie przedmiotem dyskusji.

Padają propozycje, by świadoma zgoda na takie wykorzystanie była niezbędna lub by twórca miał prawo do tak zwanego opt-out, czyli zastrzeżenia, że jego dzieło nie może być wykorzystane do tworzenia produktów opartych na sztucznej inteligencji – mówi Ewa Kurowska-Tober. – Niektórzy producenci oprogramowania, rozumiejąc ograniczenia prawne, a w konsekwencji biznesowe, z własnej inicjatywy używają wyłącznie zasobów, do których zakupili prawo. Nie wszystkie firmy gwarantują jednak tego rodzaju transparentność.

Wykorzystanie oprogramowania opartego na AI do wygenerowania kodu czy grafiki może pozwolić na istotne skrócenie czasu produkcji i zmniejszyć koszty wytworzenia gier. Programiści z entuzjazmem przyjmują więc nowe rozwiązania, prawnicy podchodzą jednak do nich ostrożnie. Według obecnego porządku prawnego ochrony nie przyznaje się ochrony prawnoautorskiej czy patentowej utworom czy wynalazczości, jeśli tworzy je maszyna, a nie człowiek. Takie podejście może się jednak zmienić, co postawiłoby pod znakiem zapytania dzieła powstałe z wykorzystaniem oprogramowania opartego na AI. Większość obecnych na rynku rozwiązań AI nie dają więc gwarancji, że stworzone z ich pomocą dzieła będą bezpieczne z punktu widzenia praw własności intelektualnej czy przemysłowej, a co za tym idzie opłacalne.

DLA Piper: Nowelizacja Kodeksu pracy może rodzić nowe konflikty między pracownikami a pracodawcami

Wchodząca dziś w życie trzecia już w tym roku nowelizacja Kodeksu pracy, która wdraża postanowienia dwóch europejskich dyrektyw i której celem jest poprawa sytuacji pracowników, może być źródłem nowych konfliktów między pracownikami a pracodawcami, uważają przedstawiciele kancelarii DLA Piper.

Ambicją europejskich przepisów – dyrektywy w sprawie przejrzystych i przewidywalnych warunków pracy w Unii Europejskiej oraz dyrektywy w sprawie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym rodziców i opiekunów (tzw. dyrektywa work-life balance) – jest wzmocnienie praw pracowniczych, zapewnienie równowagi pomiędzy życiem zawodowym i rodzinnym, a także wyrównanie pozycji kobiet i mężczyzn na rynku pracy.

Część nowych przepisów może być jednak zarzewiem nowych konfliktów. Zdaniem prawników DLA Piper przepisem, który może generować spory na linii pracownik – pracodawca, jest zapis nakazujący podanie przez pracodawcę powodów rozwiązania umowy o pracę w przypadku umów zawieranych na czas określony. Dotychczas pracodawcy nie musieli tego robić. W praktyce umowy na czas określony były przedłużeniem umów na okres próbny i można je było wypowiedzieć niemal bez konsekwencji, gdyby pracownik nie spełnił oczekiwań.

Podanie przyczyny wypowiedzenia umowy o pracę oznacza, że pracownik będzie mógł tę przyczynę zakwestionować przed sądem i żądać zapłaty odszkodowania – mówi Michał Synowiec, counsel z zespołu prawa pracy DLA Piper w Polsce.

Większość spraw sądowych pomiędzy pracownikami a pracodawcami dotyczy niezgodnego z prawem rozwiązania umowy o pracę i opiera się na kwestionowaniu przez pracowników wskazanych im przyczyn wypowiedzenia. Dotychczas wypowiedzenie umowy na czas określony wiązało się z relatywnie niskim ryzykiem ewentualnego sporu sądowego z byłym pracownikiem.

Spodziewamy się, że w efekcie nowelizacji zmniejszy się liczba umów zawieranych na czas określony. Pracodawcy, którzy woleliby wyeliminować ryzyko sporu z pracownikiem, powinni poczekać, aż umowa o pracę na czas określony rozwiąże się z upływem terminu, na jaki została zawarta, jeśli nie są w stanie odpowiednio uzasadnić wypowiedzenia takiej umowy – komentuje Marta Borówka, associate z zespołu prawa pracy DLA Piper w Polsce.

Innym obszarem zwiększającym ryzyko dla pracodawcy są nowe zapisy, które uniemożliwiają pracodawcom zakazanie pracownikowi podjęcia drugiego etatu w innym miejscu.

Powstaje pytanie, czy w świetle nowych przepisów pracodawca może skutecznie zapobiec naruszeniu jego interesów lub interesów osób trzecich, skoro nie może zakazać dodatkowego zatrudnienia. Ryzyko takiego naruszenia może wystąpić np. w sytuacji, gdy pracownik pracując na dwa etaty, stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia innych osób, bo nie zapewnia sobie niezbędnego wypoczynku – mówi Agnieszka Lechman-Filipiak, partner i szef praktyki prawa pracy w DLA Piper w Polsce.

Nowelizacja przewiduje tylko dwie sytuacje, w których pracodawca może zakazać dodatkowego zatrudnienia: gdy z pracownikiem zawarto umowę o zakazie konkurencji albo gdy stanowią o tym odrębne przepisy – może to dotyczyć na przykład pracowników służby cywilnej.

Polski ustawodawca niestety nie skorzystał z możliwości przewidzianej w unijnej dyrektywie ustanowienia innych warunków stosowania przez pracodawców ograniczeń w łączeniu stanowisk, które wynikałyby z przyczyn obiektywnych, takich jak zdrowie i bezpieczeństwo, ochrona tajemnicy handlowej lub unikanie konfliktu interesów – dodaje Hubert Hajduczenia, senior associate z praktyki prawa pracy w DLA Piper w Polsce.

Poza szeregiem innych dobrze odbieranych społecznie zmian, w tym urlopów związanych z życiem rodzinnym, nowelizacja kodeksu pracy nakłada na pracodawców wiele obowiązków informacyjnych, co stanowi wyzwanie dla działów HR. Poza tym Kodeks pracy ulega zmianie już po raz trzeci w tym roku. W lutym wprowadzono przepisy umożliwiające pracodawcom przeprowadzanie kontroli trzeźwości, a od 7 kwietnia obowiązują nowe regulacje dotyczące pracy zdalnej.

Dwie dotychczasowe nowelizacje były spóźnione i niedopracowane, rodzące zdecydowanie więcej pytań niż odpowiedzi. Nie inaczej będzie w przypadku implementacji unijnych dyrektyw – mówi Marta Borówka. – Kwestie, które budzą wątpliwości, z czasem zapewne rozstrzygnie praktyka. Jeśli chodzi o tu i teraz, działy HR powinny przygotować się na bardzo dużo pracy.

Transakcje na polskim rynku VC w Q1 2023 – raport PFR Ventures i Inovo VC

PFR Ventures i Inovo VC przygotowały raport podsumowujący transakcje na polskim rynku venture capital (VC) w pierwszym kwartale 2023 roku. Z danych wynika, że w tym okresie 127 spółek pozyskało 446 mln PLN od 68 funduszy.

W pierwszym kwartale 2023 roku przez polski rynek VC przepłynęło 446 mln PLN. To łączna wartość kapitału, który polskie i zagraniczne fundusze zainwestowały w 127 transakcjach w rodzime innowacyjne przedsiębiorstwa. Oznacza to spadek w porównaniu z analogicznym okresem w 2022 roku i wzrost o 84% w porównaniu z pierwszym kwartałem 2021 roku. Równocześnie znacząco wzrosła liczba transakcji.

Wartość inwestycji venture capital w Polsce
Rysunek 1 Wartość transakcji. Celowo w zestawieniu osobno prezentujemy megarundy (outliers), które zaburzają statystyczny obraz

Rok 2023 w polskim ekosystemie start-upów rozpoczął się bez transakcji o charakterze megarundy (w całym 2022 roku odnotowaliśmy tylko 1 taką transakcję). Największą transakcją w kwartale była Runda A Vue Storefront. Spółka pozyskała od inwestorów 94,2 mln PLN. Fundusze VC dokonały jeszcze 4 transakcji, których wartość przekraczała próg 20 mln PLN (Contect – 47,1 mln PLN, HiProMine – 34,5 mln PLN, SatRevolution – 21,9 mln PLN, Occubee – 20 mln PLN).

Globalne i europejskie spadki wartości inwestycji w Q1 2023 objawiły się również w naszym ekosystemie. Odnotowaliśmy bardzo wysoką liczbę rund, ale większość z nich bazuje na krajowym kapitale zalążkowym. Obserwujemy mniejsze zainteresowanie funduszy zagranicznych, które zwyczajowo dostarczały kapitał w rundach A+. Tym samym, spada również średnia wartość inwestycji. Polskie fundusze VC wciąż posiadają kapitał zalążkowy dla innowacyjnych projektów. Wyzwaniem dla założycieli spółek będzie przekonanie zagranicznych inwestorów. Nie jest to jednak niemożliwe, czego dowodzi choćby runda Vue Storefront – komentuje Aleksander Mokrzycki, wiceprezes PFR Ventures.

– Aktywność na rynku jest mniejsza, widać to przede wszystkim w kurczącej się podaży projektów mimo utrzymującego się popytu ze strony inwestorów. Prawdopodobnie nadal trwa proces docierania się sentymentu inwestorów i oczekiwań założycieli spółek. Jedni, w ślad za mnożnikami na NASDAQ, są bardziej konserwatywni w kwestii wycen spółek, drudzy pamiętają jak sytuacja wyglądała 1-2 lata temu i często chcą poczekać na lepszy moment do sprzedaży udziałów – wskazuje Karol Lasota, principal w Inovo VC.

W ciągu pierwszego kwartału 2023 roku zwiększyła się liczba zalążkowych transakcji. Finansowanie o takim charakterze pojawiło się w 112 transakcjach względem 86 rok wcześniej i 88 dwa lata wcześniej. Zauważalnie spadła za to liczba późniejszych rund.

Mimo ogólnego wzrostu liczby transakcji, ich średnia wartość spadła z 6 mln PLN w Q1 2022 do 3,5 mln PLN w Q1 2023. Z tych statystyk można pośrednio wnioskować o spadku wycen samych spółek, co potwierdzają również komentarze przedstawicieli funduszy VC.

20 ze 127 transakcji to inwestycje z udziałem funduszy PFR Ventures. Zapewniły one blisko 9% kapitału dla innowacyjnych przedsiębiorstw. Istotną rolę w segmencie zalążkowym odgrywają też fundusze Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, które odpowiadają za znacznie ponad połowę transakcji (68) transakcji, ale tylko 9% udziału w ich wartości.

W gronie wyjść z transakcji wyróżniają się sprzedaż Renters.pl przez bValue Fund (transakcja przyniosła zespołowi 8-krotny wzrost) oraz wykupienie udziałów w spółce PsiBufet przez jednego z inwestorów – Butternut Box. W efekcie zespół Kogito Ventures wygenerował ok. 3,5-krotny zwrot z inwestycji.

Spółka Vivid Games zaprezentowała raport za rok 2022

Vivid Games pochwaliła się w raporcie za rok 2022 przychodami o 50% wyższymi niż przed rokiem i zyskiem netto w wysokości 0,7 mln zł. EBITDA za 2022 wyniosła 5 mln zł.

Do najważniejszych zdarzeń 2022 należały zbycie technologii Bidlogic, czy przywrócenie dystrybucji Knight Fights 2. Najbardziej istotny pozostawał jednak dalszy rozwój Real Boxing 2 i Eroblast. Obecnie Spółka jest skupiona na przyszłości. Równolegle tworzy Real Boxing 3 i utrzymuje zaangażowanie użytkowników w tytułach już będących w ofercie, a także zabiega o strategiczne partnerstwa.

Prezes Zarządu jest nastawiony na efektywną realizację nowej strategii. “Jak podkreśliłem w Sprawozdaniu z działalności, miniony rok był dla Spółki czasem rozwoju i osiągnięcia historycznie rekordowych przychodów z Real Boxing 2. Pozwolił sfinalizować dużą transakcję zbycia wewnętrznej technologii Bidlogic, czy odzyskać możliwość dystrybucji Knight Fights 2. Z drugiej strony, problemy koniunkturalne oraz weryfikacja realizowanej strategii skłoniły nas do podjęcia trudnych, choć biznesowo niezbędnych, decyzji. Wyciągnęliśmy wnioski, zarówno z sukcesów jak i porażek i skupiamy się na tym, co przed nami” – podkreśla Piotr Gamracy, CEO Vivid Games. “Zgodnie z ogłoszoną niedawno strategią, do końca 2024 chcemy wypuścić na rynek Real Boxing 3, który zaoferuje graczom dużo więcej niż wcześniejsze wersje. Rozbudowujemy wewnętrzne kompetencje deweloperskie i wiem, że dowieziemy nie tylko ten, ale również kolejne dobre projekty. Od poniedziałku (24.04) biorę udział w konferencji Reboot Develop Blue 2023 w Dubrowniku. Spotkania z potencjalnymi partnerami i ekspertami z branży, utwierdziły mnie w przekonaniu, że nasza strategia i ścieżką, którą obraliśmy są słuszne. Wierzę, że już wkrótce zaprezentujemy Państwu kolejne ważne dla przyszłości Vivid Games informacje” – dodaje Gamracy.

Rekordowe przychody i zysk netto, największa od pięciu lat sprzedaż kredytów dla biznesu. Alior Bank podsumowuje I kwartał 2023 r.

Alior Bank po raz kolejny zaprezentował rekordowe wyniki finansowe. Przychody wyniosły 1 330 mln zł, co stanowi wzrost o 22 proc. w ujęciu rocznym. Zysk netto wyniósł 366 mln zł i był o 197 mln zł wyższy, niż w I kwartale poprzedniego roku (wzrost o 116 proc.). Bank osiągnął także bezpieczną pozycję kapitałową oraz płynnościową, ze współczynnikiem TIER 1 na poziomie 14,26 proc. oraz TCR 15,36 proc. Bank odnotował również największy od pięciu lat poziom sprzedaży kredytów w segmencie klientów biznesowych.

Alior Bank zaprezentował wzrost wyniku odsetkowego o 28 proc. w ujęciu rocznym, z kolei wynik prowizyjny urósł o 9 proc. r/r. Bank dokonał korekty rezerwy na wakacje kredytowe w wysokości 11 mln zł, do łącznej kwoty 513 mln zł. Stanowi to 75 proc. partycypacji ważonej wolumenem. W związku z tym, skorygowany o wpływ korekty rezerwy na wakacje kredytowe, zysk netto wyniósł 375 mln zł. Dodatkowo, wynik został obciążony rezerwą w wysokości 57,5 mln zł na składkę Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Bank kontynuuje poprawę efektywności i rentowności, co odzwierciedlają kluczowe wskaźniki. Marża odsetkowa (NIM) w I kwartale br. wyniosła 5,81 proc., czyli o 1,23 pp. więcej niż w analogicznym okresie 2022 r. Rentowność kapitału własnego wyrażona w ROE urosła o 10,8 pp. w ujęciu rocznym, osiągając poziom 22,7 proc.

Za nami kolejny kwartał, który zakończyliśmy bardzo dobrymi wynikami finansowymi. Cieszą tym bardziej, że wzmacniają bazę kapitałową, co w istotny sposób przyczyni się do możliwości finansowania potrzeb polskiej gospodarki. Poza osiągnięciem historycznych maksimów, był to dla nas ważny kwartał także ze względu na ogłoszenie nowej strategii rozwoju „Bank na co dzień, Bank na przyszłość”. Konsekwentnie ją wdrażamy i rośniemy, udowadniając swoją pozycję i odporność na czynniki zewnętrzne. To powinno satysfakcjonować akcjonariuszy, klientów oraz pracowników – powiedział Grzegorz Olszewski, Prezes Zarządu Alior Banku.

Pomimo wzrostu kosztów ryzyka o 39 mln zł w porównaniu z ubiegłym rokiem, bank nie obserwuje istotnie negatywnego wpływu otoczenia makroekonomicznego na poziom CoR. Zakłada również, że koszty ryzyka Grupy Alior Banku w kolejnych kwartałach mogą nieco wzrosnąć, jednak wskaźnik CoR za cały 2023 rok nie powinien przekroczyć 1,9 proc.

Poziomy współczynników kapitałowych TIER 1 oraz TCR na koniec I kwartału 2023 r. przekraczają minima regulacyjne, odpowiednio o: 561 pb., czyli 2,6 mld zł, oraz 471 pb. – co stanowi 2,2 mld zł. Są to bardzo satysfakcjonujące wyniki, konsekwentnie budujące bezpieczną i stabilną pozycję kapitałową Alior Banku – komentuje Radomir Gibała, Wiceprezes Zarządu Alior Banku odpowiedzialny za obszar finansów.

Klienci biznesowi

W segmencie klienta biznesowego zauważalna jest przede wszystkim rekordowa sprzedaż kredytów, która wyniosła prawie 3,1 mld zł. Przychody w tym segmencie wzrosły o 12 proc. r/r.

Jest to najlepszy wynik Alior Banku od 5 lat. Systematycznie kontynuujemy strategię poprawy jakości portfela kredytowego i obniżania kosztów ryzyka, przy jednoczesnym zmniejszaniu wskaźnika NPL. Efekty są widoczne. Przy aktywach utrzymujących się na poziomie ponad 13 mld zł, portfel w restrukturyzacji i windykacji maleje mówi Tomasz Miklas, Wiceprezes Zarządu Alior Banku odpowiedzialny za obszar ryzyka kredytowego.

O 19 pp. zwiększył się także udział nowych limitów kredytowych, oferowanych firmom z wybranych branż. Jest to efekt działań zmierzających do dywersyfikacji portfela oraz wzrostu w branżach o niskim ryzyku i dużym potencjale przychodowym. Widoczny jest również wzrost sprzedaży produktów transakcyjnych, co jest wynikiem konsekwentnej polityki budowania relacji z klientami biznesowymi. W omawianym okresie liczba aktywnych kart – w ujęciu rocznym – wzrosła o 2 proc., a liczba klientów z BankConnect – o 16 proc. Na znaczeniu zyskują także procesy automatyczne. Ich udział w nowej sprzedaży, w segmencie małych firm, wzrósł o 20 pp. Już prawie połowa dyspozycji przyjmowanych jest zdalnie. Bank przewiduje dalsze wzrosty, dzięki kolejnym projektom zaplanowanym w tym segmencie. Wynika to z nowej strategii rozwoju.

Klienci indywidualni

Portfel kredytów hipotecznych brutto w segmencie klientów indywidualnych wzrósł do 16,1 mld zł, zapewniając tym samym bankowi 3,2 proc. udziału w rynku.

Rekordowo wzrosła sprzedaż pożyczek gotówkowych, o 33 proc. w ujęciu rocznym oraz 21 proc. w porównaniu z poprzednim kwartałem, osiągając 1,60 mld zł. Aż połowa umów została zrealizowana w kanałach zdalnych. Portfel kredytów konsumpcyjnych brutto wyniósł 16,7 mld zł,  co stanowi ponad 11 proc. udziału w rynku. Liczba klientów indywidualnych to 4,1 mln. Rok do roku wzrosła ona o 1 proc., liczba klientów z systematycznymi wpływami zwiększyła się o 4 proc. w ujęciu rocznym.

W omawianym okresie, znacznie zwiększyła się także liczba rachunków „Konto Jakże Osobiste”, które jest najbardziej rozpoznawalnym produktem skierowanym do klientów indywidualnych. Ich liczba wzrosła o 24 proc., do 670 tys. (w porównaniu z 541 tys. rok wcześniej oraz 636 tys. w ostatnim kwartale 2022 r.).

Nie słabnie także zainteresowanie usługami pozabankowymi w aplikacji Alior Mobile. Liczba opłat za przejazdy autostradą i bilety komunikacji zbiorowej, zakupiona za pośrednictwem aplikacji, urosła o 64 proc. r/r. i wynosi już ponad pół miliona. Przybywa także samych użytkowników aplikacji mobilnej Alior Banku. W pierwszym kwartale 2023 r. było ich 968 tys., czyli o 22 proc. więcej niż rok wcześniej. Zwiększa się również ich transakcyjność. W omawianym okresie klienci indywidualni zlecili o 21 proc. więcej przelewów (łącznie 11,5 mln). O 39 proc. urosła też liczba transakcji wykonanych za pomocą usługi BLIK – w I kwartale było ich 12,4 mln.

Jednym z kluczowych wdrożeń w segmencie klienta indywidualnego był Alior Pay. Usługa udostępniona została wąskiej grupie klientów pod koniec grudnia 2022 r. Pozwala w łatwy sposób odraczać transakcje wykonane na rachunku w Alior Banku. Co istotne, korzystając z Alior Pay można odłożyć w czasie płatności dokonane w sklepach internetowych i stacjonarnych, wypłaty z bankomatów, a także przelewy z konta, np. płatności za rachunki. Wartość odroczonych transakcji w kwietniu br. przekroczyła 3 mln zł. Usługa ta została wysoko oceniona przez sektor bankowy. W ramach prestiżowej konferencji Banking Forum Alior Bankowi przyznano tytuł Najbardziej Innowacyjnego Banku – m.in. za wdrożenie Alior Pay.

Grupa Alior Banku

W Grupie Alior Banku wskaźnik NPL w stosunku r/r spadł o 151 pb. Dynamiczna redukcja tego wskaźnika to efekt kilkuletnich, konsekwentnych i skutecznych działań zmierzających do poprawy jakości portfela kredytowego. Warto pamiętać, że w I kwartale 2020 r. sytuował się on na poziomie 13,67 proc., a po trzech latach – w I kwartale 2023 r. – spadł do 9,80 proc.

Portfel leasingu i pożyczek Alior Leasing utrzymuje się na stabilnym poziomie 5,8 mld zł z końca 2022 r. Sprzedaż wyniosła 608 mln zł (czyli o 3 proc. więcej w odniesieniu kw/kw). Konsekwentnie poprawia się także kwartalna sprzedaż leasingu i pożyczki. W analizowanym czasie była o 16 proc. wyższa niż w I kwartale 2022 r.

Obserwowaliśmy o blisko 30 proc. mniejsze obroty akcjami na GPW, niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Przełożyło się to na słabsze wyniki prowizyjne. Ponad 50-proc. wzrost wolumenów sprzedażowych można było zauważyć w produktach strukturyzowanych i funduszach inwestycyjnych. Napływy netto do funduszy Alior TFI wyniosły 111 mln zł. W porównaniu z poprzednim kwartałem, sprzedaż brutto funduszy wzrosła o 312 proc.

Bank odpowiedzialny społecznie

Zgodnie z założeniami strategii „Bank na co dzień, Bank na przyszłość”, Alior Bank wspiera działania z segmentu ESG. Jego znakiem rozpoznawczym w obszarze ESG jest „S” – odpowiedzialność społeczna, nakierowana na klientów oraz pracowników.

W minionym kwartale, wśród kluczowych inicjatyw, warto wymienić rozwojowo-profilaktyczny projekt „ONA”, skierowany do pracowników Banku. Do tej pory, w jego ramach zrealizowano kampanię #JesteśWażna, czy przedsięwzięcia profilaktyczne organizowane wspólnie z Fundacją Rak’n’Roll. Swoje umiejętności i kompetencje pracownicy mogą z kolei rozwijać dzięki nowej inicjatywie, jaką jest „Alior Uniwersytet”. Partnerami projektu są Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie, Wydział Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego oraz Państwowa Akademia Nauk Społecznych w Przemyślu.

Alior Bank mocno rozwija także działania skierowane do fanów gamingu. W ramach akcji #WeSupportGamers, bank wsparł ligę esportową Baltic Playground, czyli organizatora międzynarodowych rozgrywek League of Legends. Specjalną strefę Aliora można było odwiedzić podczas serii wydarzeń Geek Week, którego partnerem był bank. Z kolei podczas festiwalu Meet at Rift, uczestniczy mogli liczyć na specjalne nagrody i zwiedzić gamingową strefę banku.

Kluczowe wskaźniki finansowe Grupy w I kwartale 2023 roku:

  • Przychody: 1,330 mld zł – rekordowy poziom w całej historii Alior Banku.
  • Zysk netto w I kwartale 2023 r. wyniósł 366 mln zł – jest to rekordowy wynik.
  • Zysk netto w I kwartale 2023 r., skorygowany o wpływ korekty rezerwy na wakacje
    kredytowe, wyniósł 375 mln zł.
  • Bezpieczna pozycja kapitałowa oraz płynnościowa banku: współczynnik TIER 1 na poziomie 14,26 proc., a TCR 15,36 proc. Nadwyżka ponad wymogi regulacyjne dla TIER 1 wynosi
    561 pb., a TCR 471 pb.
  • CoR (koszty ryzyka) na poziomie: 1,61 proc.
  • NIM (marża odsetkowa netto) banku w analizowanym okresie wyniosła: 5,81 proc.
  • ROE (rentowność kapitału własnego) na poziomie: 22,7 proc.
  • C/I (koszty do dochodów) na poziomie: 38,1 proc.

Rozpoczęły się zapisy na sprzedaż akcji TIM w wezwaniu ogłoszonym przez Grupę Würth

Dzisiaj, 26 kwietnia 2023 r., rozpoczynają się zapisy na sprzedaż akcji TIM S.A. („Spółka”) w odpowiedzi na wezwanie ogłoszone 20 kwietnia przez FEGA & Schmitt Elektrogroßhandel GmbH („Wzywający”), należącą do Grupy Würth. Cena akcji w wezwaniu wynosi 50,69 zł. Zainteresowani inwestorzy mogą złożyć zapis na sprzedaż akcji w swoim biurze maklerskim. Będą one przyjmowane do 4 lipca 2023 r.

Główni akcjonariusze i kluczowi menadżerowie TIM S.A. („Spółka”), w tym m.in. prezes zarządu Spółki Krzysztof Folta oraz przewodniczący RN Krzysztof Wieczorkowski, podpisali już umowy, na mocy których zobowiązali się do sprzedaży swoich akcji w ramach wezwania. Jeżeli w wyniku wezwania zostanie osiągnięty próg co najmniej 95% ogólnej liczby głosów na Walnym Zgromadzeniu Akcjonariuszy, Wzywający zamierza ogłosić przymusowy wykup akcji posiadanych przez akcjonariuszy mniejszościowych TIM S.A. Następnie, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, Wzywający zamierza wycofać Spółkę z Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.

Zaoferowana w wezwaniu cena oznacza:

  • +93,8% premii w stosunku do ostatniego kursu zamknięcia przed ogłoszeniem przez Spółkę przeglądu opcji strategicznych w dniu 22 sierpnia 2022 r.
  • +67,0% premii w stosunku do 6-miesięcznej średniej ceny ważonej wolumenem akcji Spółki poprzedzającej dzień zamiaru wezwania
  • +51,7% premii w stosunku do 3-miesięcznej średniej ceny ważonej wolumenem akcji Spółki poprzedzającej dzień ogłoszenia zamiaru wezwania
  • +34,1% premii w stosunku do ostatniej ceny zamknięcia akcji Spółki poprzedzającej dzień ogłoszenia zamiaru wezwania

Harmonogram wezwania na akcje TIM S.A.:

26 kwietnia 2023 Rozpoczęcie przyjmowania zapisów
4 lipca 2023 Zakończenie przyjmowania zapisów
7 lipca 2023 Przewidywany dzień transakcji nabycia akcji
12 lipca 2023 Przewidywany dzień rozliczenia transakcji nabycia akcji

Szczegóły dotyczące wezwania znajdują się pod adresem https://wezwanie-tim.pl

mBank S.A. i mInvestment Banking S.A. pełnią role doradców M&A i finansowych dla TIM S.A., natomiast DLA Piper doradcy prawnego.

Doradcami Grupy Würth są BNP Paribas, który pełni rolę wyłącznego doradcy M&A i finansowego, Domański Zakrzewski Palinka sp.k., która pełni rolę doradcy prawnego, EY odpowiedzialny był za finansowe i podatkowe due diligence, a Santander Bank Polska S.A. – Santander Biuro Maklerskie pełni rolę brokera pośredniczącego oraz doradcy transakcyjnego w wezwaniu dla Grupy Würth.

Grupa Agora ogłosiła strategiczne kierunki rozwoju na lata 2023-2026

W 2026 r. Grupa Agora chce być w TOP3 największych polskich firm medialnych. Awans do rynkowej czołówki ma jej zapewnić systematyczny rozwój zgodny ze strategicznymi kierunkami wyznaczonymi przez zarząd spółki, który zaprezentował je w środę 26 kwietnia 2023 r. Kierunki te to: rozwój mediowych biznesów i ich zasięgu wśród odbiorców w Polsce; różnorodność projektów biznesowych i ich autonomia; nowy zarządczy model operacyjny, pozwalający jes­zcze lepiej wykorzystać wysokie kompetencje zespołu; a w zakresie osiąganych rezultatów – zwiększanie wartości dla akcjonariuszy, podniesienie efektywności finansowej całej organizacji i osiągnięcie wyniku na poziomie EBITDA powyżej 200 mln zł*.

– Początek drogi Grupy Agora w nowym kierunku wyznaczyły już dwa wydarzenia z ostatnich tygodni: zgoda WZA na wydzielenie spółek z Agory S.A. oraz przejęcie Eurozetu, czyli największa inwestycja w media w historii Agory. Transakcja ta lokuje nas na pozycji czwartej grupy medialnej w Polsce, po największych stacjach TV i to właśnie z tej pozycji wytyczamy kierunki na przyszłość – mówi Bartosz Hojka, prezes Agory. – Stawiamy na nasze mocne strony na jakościowe treści, na silne i niezależne media. W tym mamy 34 lata doświadczenia i liczne sukcesy. Zespół Agory to ludzie, którzy budowali rynek medialny w Polsce i jego poszczególne segmenty. Tworzyli standardy tego rynku, pchali go w innowacyjnych kierunkach i wynosili na nowe szczyty. Wspólnie, z pozycji czwartej w Polsce grupy medialnej, chcemy za cztery lata awansować na podium, by nie tylko docierać do kilkudziesięciu milionów osób z ważnymi, atrakcyjnymi treściami, ale też zapewniać klientom najefektywniejszą ofertę reklamową. Będziemy ten plan realizować w nowej strukturze, która pozwoli nam działać bardziej elastycznie i efektywnie finansowo.

Zarząd Agory wyznaczył kierunki strategiczne Grupy Agora na lata 2023-2026, bazując na silnych stronach organizacji. To przede wszystkim wysoka jakość oferowanych treści i usług, atrakcyjna grupa odbiorców oraz bardzo szeroki zasięg mediów, a także przewagi związane z dotychczasowym rozwojem rozwiązań cyfrowych i subskrypcyjnych.

Kierunki rozwojowe Grupy Agora na lata 2023-2026 koncentrują się na następujących obszarach:

Portfolio i zasięg

Dostarczanie rzetelnych, niezależnych informacji i opinii, wysokiej jakości rozrywki i oferty kulturalnej to mocne strony Agory już od ponad 30 lat. Jednocześnie zespół Grupy cały czas dba o to, by jej media i marki były pierwszym wyborem dla klientów reklamowych w Polsce dzięki dotarciu do najatrakcyjniejszych grup celowych, czemu sprzyja elastyczna oferta handlowa wielu komplementarnych mediów o wyjątkowym zasięgu. Zgodnie z analizą Grupy jej media cyfrowe i stacje radiowe docierają codziennie do 11 mln Polaków, a dodatkowo zasięg jej nośników OOH to 5 mln osób każdego dnia. Dzięki temu Grupa Agora jest czwartą pod względem wielkości grupą medialną w Polsce, po czołowych grupach telewizyjnych, docierającą do 30 mln odbiorców miesięcznie.

Aspiracją Grupy Agora jest dalszy wzrost zasięgu i rozwój obecnego portfela biznesów mediowych, a także awans do pierwszej trójki największych polskich firm medialnych w ciągu najbliższych czterech lat. Rozwój ten będzie się opierać zwłaszcza na silnych markach Grupy: jak Gazeta Wyborcza i Wyborcza.pl, Gazeta.pl, Radio TOK FM, Radio ZET, Helios czy AMS.

Wartość

Z myślą o zwiększaniu wartości dla akcjonariuszy zarząd Agory chce skupić się na odbudowie rentowności Grupy do poziomu EBITDA pozwalającego na dynamiczny rozwój organizacji i powrót do realizacji polityki dywidendowej. Planowany wynik EBITDA w 2026 r. ma wynieść minimum 200 mln zł*.

Różnorodność i autonomia

Dodatkowo, w nadchodzących latach zarząd Agory zamierza postawić na utrzymanie i wzmacnianie autonomii operacyjnej poszczególnych biznesów. W tym celu dbać będzie o różnorodność podejmowanych przez nie projektów, a także o większe otwarcie na współpracę z innymi podmiotami, w tym inwestorami i partnerami zewnętrznymi, w celu realizacji unikalnych pomysłów rozwojowych oraz wzrostu wartości i popularności marek Grupy Agora.

Nowy model operacyjny

Jednocześnie zarząd Agory, wychodząc naprzeciw wyzwaniu skutecznego kierowania tak rozwijającymi się biznesami, planuje ujednolicenie zasad zarządzania w ramach Grupy Agora. Planowane jest stworzenie jednolitej, macierzowej struktury zarządczej w Grupie dla takich strategicznych obszarów jej funkcjonowania, jak działy backoffice – HR, finanse czy technologia. Takie działanie ma zapewnić efektywne wykorzystanie kluczowych kompetencji zespołu Grupy Agora i czerpanie korzyści z wypracowanych rozwiązań przez całą organizację.

Efektywność

Oprócz tego zarząd Agory skoncentruje się na realizacji synergii przychodowych dzięki ujednoliceniu struktury zarządczej oraz standaryzacji procesów w Grupie Agora. Zakłada też utrzymanie korzyści płynących ze współpracy pomiędzy podmiotami w Grupie, prowadzonej według jasnych, ustalonych reguł, jak również utrzymanie elastycznego modelu pracy, odpowiadającego potrzebom poszczególnych biznesów.

Myśląc o realizacji zakładanych planów, zarząd spółki stawia jednocześnie na rozwój całej Grupy Agora prowadzony w zrównoważony, społecznie odpowiedzialny sposób. W tym celu powstaje Strategia ESG Grupy Agora na lata 2023-2027, której szczegóły zostaną przedstawione w najbliższych tygodniach. Strategia ta uwzględni cele organizacji dotyczące klimatu i środowiska (E), ludzi i społeczeństwa (S), a także ładu zarządczego i praktyk biznesowych (G). Grupa określi w niej m.in. sukcesywnego zmniejszania śladu węglowego, dalszego wsparcia działań na rzecz demokracji i wolności słowa oraz tworzenia atrakcyjnego, otwartego na różnorodność miejsca pracy.

Banki rynków wschodzących – dzwoni dzwonek alarmowy

Upadek Silicon Valley Bank i Signature Bank w USA, a także przejęcie Credit Suisse przez UBS wywołały widmo rosnącej podatności sektora finansowego na rosnące stopy procentowe w warunkach spowolnienia wzrostu. Podczas gdy większość uwagi skupiła się na gospodarkach rozwiniętych, przyjrzymy się bliżej implikacjom restrykcyjnej polityki pieniężnej dla banków na rynkach wschodzących (i potencjalnym skutkom ubocznym). W opinii Allianz Trade takie banki są zwykle bardziej podatne na zagrożenia ze względu na ich większą koncentrację na rynkach krajowych i ściślejsze powiązanie z warunkami fiskalnymi (ze względu na duże zaangażowanie rządu w dług publiczny i wpływy polityczne), co zwykle skutkuje wysoce procykliczną dynamiką wzrostu akcji kredytowej.

W ostatnich miesiącach silny wzrost akcji kredytowej na kilku rynkach wschodzących charakteryzujących się wysokimi nierównowagami wewnętrznymi i zewnętrznymi – w Turcji, Pakistanie i Egipcie – budzi alarm (Rysunek 1). Banki z Turcji, Pakistanu i Egiptu mają bliskie powiązania z lokalnymi rządami z powodu represji finansowych. W rezultacie wzrost akcji kredytowej był głównie napędzany politycznie, ponieważ rządy lokalne miały większe zapotrzebowanie na dodatkowe pieniądze. Rząd prezydenta Erdogana w Turcji próbuje stymulować wzrost gospodarczy za pomocą niekonwencjonalnych środków pobudzania akcji kredytowej. W konsekwencji, podstawowa stopa procentowa była kilkakrotnie obniżana. W Pakistanie silny wzrost akcji kredytowej był spowodowany większym zadłużeniem państwowym (dług państwowy stanowił około 40% wszystkich aktywów bankowych w czerwcu 2022 r.) oraz dodatkowymi programami wsparcia dla MŚP. Podobnie w Egipcie znacznie wzrosły kredyty dla państwa lub przedsiębiorstw związanych z państwem.

Wzrost akcji kredytowej

W tych krajach banki są szczególnie narażone na ryzyko stopy procentowej i ryzyko związane z państwem. Banki we wszystkich trzech krajach mają – na razie – wystarczające bufory płynnościowe i kapitałowe (Rysunki 2 i 3).

Współczynnik kapitału

Banki zarówno w Turcji, jak iw Egipcie również wykazują stosunkowo niskie wskaźniki kredytów zagrożonych (NPL), chociaż są one zawyżone ze względu na silny wzrost akcji kredytowej, który zawyża mianownik wskaźnika. Środki zaradcze związane z pandemią pozwoliły również utrzymać w ryzach odnotowane utraty wartości. W Pakistanie takie środki nadal obowiązują w odniesieniu do MŚP, natomiast w przypadku Turcji system został już wycofany. (Rysunek 4). Banki posiadają duże zasoby obligacji rządowych, co naraża je na wysokie ryzyko kontrahenta (z tytułu zaległości płatniczych dłużników państwowych), ale także ryzyko stopy procentowej (ponieważ banki centralne walczą z inflacją).Wskaźnik kredytów zagrożonych

Rosnące ryzyko walutowe może stać się wyzwaniem dla tureckich banków. W Turcji 57% depozytów jest zdominowanych w walutach obcych1. W tym kontekście banki mogą znaleźć się pod coraz większą presją, jeśli lira krajowa ulegnie dalszemu pogorszeniu, zwłaszcza że jest mało prawdopodobne, aby rząd turecki był w stanie wspierać nawet banki państwowe. Ponadto istnieje potencjalne, choć mało prawdopodobne za rządów Erdogana, ryzyko wzrostu podstawowych stóp procentowych, co z kolei mogłoby doprowadzić do znacznych odpisów w portfelu papierów wartościowych.

Zarówno w Egipcie, jak i w Pakistanie ryzyko związane z długiem państwowym stało się bardziej dotkliwe. Biorąc pod uwagę duże udziały banków krajowych w obligacjach rządowych, niewypłacalność państwa miałaby katastrofalne skutki. Zarówno Egipt, jak i Pakistan mają jedne z najwyższych wskaźników długu publicznego (Egipt: 98,4%; Pakistan: 89,6%). Agencje ratingowe obniżyły ostatnio rating państwowy Egiptu, powołując się na zmniejszone bufory zewnętrzne tego kraju i jego zdolność do absorpcji wstrząsów. W przypadku Pakistanu ostatni rating zewnętrzny to CCC- przyznany przez agencję Fitch, czyli zaledwie o jedno oczko powyżej poziomu niewypłacalności. W przypadku niewypłacalności państwa nawet dalszy wzrost ryzyka związanego ze stopami procentowymi w opinii Allianz Trade mógłby doprowadzić do masowych odpisów w portfelach papierów wartościowych, co oprócz płynności mogłoby również obciążyć kapitalizację banków.

Polska liderem pod względem podaży na rynku magazynowym w Unii Europejskiej

Według najnowszego raportu Newmark Polska „Rynek magazynowo-przemysłowy w Europie” w 2022 roku deweloperzy dostarczyli w Unii Europejskiej ponad 20 mln mkw. nowoczesnej powierzchni magazynowo-przemysłowej. Najwięcej nowych magazynów wybudowano w Polsce – prawie 4,4 mln mkw. Dużą podaż odnotowano również w Niemczech i Czechach, gdzie oddano do użytku odpowiednio ponad 2 mln mkw. i 1,1 mln mkw. Polska znajduje się na podium także pod względem popytu.

– Zmieniające się otoczenie geopolityczne oraz konieczność zapewnienia szybkich i sprawnych dostaw sprawiły, że lokalizacja, dostęp do rozbudowanych korytarzy transportowych oraz intermodalność stały się jednymi z głównych czynników przy wyborze przyszłych lokalizacji pod nowy magazyn – mówi Jakub Kurek, Dyrektor Działu Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych w Newmark Polska. – W dobie nearshoringu i friendshoringu duży potencjał wzrostu mają rynki dysponujące sporymi bankami gruntów inwestycyjnych, takie jak Niemcy, Polska czy Francja.

Pomimo wciąż wielu wyzwań, rynki magazynowo-przemysłowe w poszczególnych krajach Unii Europejskiej radzą sobie stosunkowo dobrze. W całym 2022 roku na głównych rynkach UE wynajęto ponad 35 mln mkw. magazynów, co oznacza, że w porównaniu z rekordowym rokiem 2021 popyt był tylko nieznacznie niższy – o ok. 5%.

– W większości analizowanych rynków aktywność najemców w ubiegłym roku osiągnęła drugi najwyższy wynik w historii. Największy udział w całkowitym popycie (bez renegocjacji) odnotowały Niemcy – 24%. Na kolejnych miejscach uplasowały się Holandia i Polska – po ok. 13% – mówi Agnieszka Giermakowska, Dyrektor Działu Badań Rynkowych i Doradztwa, Lider ds. ESG, Newmark Polska.

Aktywność deweloperów, pomimo rosnących kosztów finansowania nowych inwestycji, nadal utrzymuje się na stosunkowo wysokim poziomie. Na koniec 2022 roku w budowie znajdowało się prawie 25 mln mkw. powierzchni magazynowej, z czego niemal 90% trafi na rynek jeszcze w tym roku. Ponadto, prawie 60% powierzchni w realizowanych obecnie inwestycjach zostało już zabezpieczone umowami przednajmu.

Na niektórych europejskich rynkach coraz bardziej widoczny staje się niedobór dostępnych gruntów pod budowę nowych obiektów magazynowych. Dotyczy to zwłaszcza Skandynawii, gdzie średni wskaźnik pustostanów nie przekracza 2%, a także niektórych krajów Europy Środkowo-Wschodniej, m.in. Czech (ok. 1%), Bułgarii (0,5% w Sofii) czy Austrii (poniżej 0,5%).

W 2022 roku na europejskich rynkach magazynowych obserwowaliśmy wyraźny trend wzrostowy czynszów, które w ujęciu rocznym wzrosły o ok. 15%. W niektórych regionach wzrosty czynszów sięgały nawet 35-40% i dotyczyły szczególnie magazynów zlokalizowanych w granicach miast, takich jak Rotterdam, Monachium, Berlin, Londyn czy Praga.

Na koniec IV kw. 2022 roku najdroższe magazyny znajdowały się w Finlandii (12-13 EUR/mkw./miesiąc), Norwegii (11,5-13 EUR/mkw./miesiąc), Niemczech (7,5-9,5 EUR/mkw./miesiąc) oraz Holandii (6-9 EUR/mkw./miesiąc).

Na drugim biegunie znalazły się obiekty magazynowe w Europie Środkowo-Wschodniej, w tym w Polsce, gdzie za wynajęcie jednego metra kwadratowego powierzchni magazynowej najemcy płacili 3,5-5 EUR miesięcznie. Niemniej jednak najwyższe koszty najmu na kontynencie europejskim utrzymywały się w Wielkiej Brytanii (10-25 EUR/mkw./miesiąc).

W 2023 roku spodziewamy się kolejnych wzrostów czynszów, szczególnie w przypadku magazynów oferujących zaawansowane rozwiązania technologiczne oraz w obszarze ESG, które pozwalają na uzyskanie wymiernych oszczędności w zakresie zużycia mediów czy też w postaci niższych kosztów eksploatacyjnych. Niemniej prognozowane wzrosty czynszów w skali całego kontynentu europejskiego nie powinny przekroczyć ok. 10% w ujęciu rocznym.

Dalszy rozwój europejskiego rynku magazynowego będzie w dużym stopniu uzależniony m.in. od podejmowanych działań mających na celu usprawnienie systemów transportowych w ramach Unii Europejskiej, w tym rozbudowy transeuropejskiej sieci transportowej TEN-T, w skład której wchodzą szlaki drogowe, kolejowe, morskie i lotnicze.

Na znaczeniu zyskuje także intermodalność, szczególnie w obliczu zarówno rosnącej świadomości zagadnień związanych z ESG, jak i regulacji w tym zakresie, które wymuszają redukcję emisji gazów cieplarnianych. To z kolei przyczyni się do wzrostu roli transportu kolejowego i morskiego przy planowaniu przyszłych łańcuchów dostaw.

Dodatkowymi czynnikami rozwoju sektora magazynowego mogą być dotacje unijne oraz odpowiedź Unii Europejskiej na amerykańską Ustawę o redukcji inflacji (Inflation Reduction Act), czyli Green Deal Industrial Plan for the Net-Zero Age.

Badanie CAWI – co należy o nim wiedzieć?

Badanie CAWI wykorzystywane jest przez coraz więcej firm. Na czym dokładnie ono polega i czy jest wiarygodną metodą zbierania danych? Na te i inne pytania odpowiadamy w poniższym artykule.

Na czym polega badanie CAWI?

Badanie CAWI swoją nazwę wzięło z angielskiego Computer Assisted Web Interview. Jest to rodzaj badania online wykorzystujący ankietę, w celu zbierania informacji. Respondent może odpowiadać na pytania bez konieczności wychodzenia z domu, dzięki czemu cały proces jest wygodny dla obu stron. Badania rynku metodą CAWI wykorzystywane są najczęściej do przeprowadzania badań marketingowych, satysfakcji publicznej, naukowych, badań opinii publicznej czy badania marki.

Badania CAWI a CATI – czym się różnią?

CAWI to nie jedyna z dostępnych metod badawczych, mająca na celu komputerowe badanie opinii. Badanie CAWI polega na wypełnieniu kwestionariusza przez respondenta, natomiast w przypadku metody CATI (Computer Assisted Telephone Interviews), badania rynku przeprowadzane są za pośrednictwem telefonu. Uzyskane wyniki są następnie ręcznie wprowadzane przez ankietera do internetu, co wydłuża czas realizacji badań. Zarówno w badaniach CAWI, jak i CATI istnieje możliwość skorzystania z gotowej bazy respondentów i dostosowania wielkości próby do własnych potrzeb.

Jakie zalety ma badanie ankietowe?

Metoda CAWI wykorzystywana do przeprowadzenia ankiety niesie za sobą szereg korzyści:

  • Stosunkowo niski koszt badania ankietowego,
  • Możliwość umieszczania w ankiecie elementów graficznych i dowolnej liczby pytań,
  • Szybki czas realizacji badania i dostęp do wyników ankiet w czasie rzeczywistym,
  • Możliwość zadawania pytań gotowej bazie respondentów i sprawowania kontroli nad przebiegiem badania,
  • Pozwala na gromadzenie dużej ilości danych.

Czy badanie online jest wiarygodne?

Podczas wypełnienia ankiet przez respondentów mogą co prawda pojawić się drobne błędy, jednak mimo to, badanie CAWI jest jedną z najczęściej wybieranych technik badawczych. Daje ona możliwość zaproszenia do badań określonej grupy klientów, przy jednoczesnym zapewnieniu reprezentatywności próby. To pozwala ograniczyć margines błędu i sprawia, że badania ankietowe jak najbardziej można uznać za wiarygodne.

Badanie CAWI umożliwia przeprowadzanie ankiety w sposób szybki i bez ponoszenia wysokich kosztów. Dzięki gromadzeniu wszystkich danych w jednym miejscu, dokonywanie analizy otrzymanych wyników jest znacznie proste. Dlatego też firmy coraz częściej korzystają z tego sposobu na przeprowadzenie badań rynkowych.

Większy optymizm na rynku nieruchomości. To chwilowe pobudzenie czy trwała tendencja?

Rynek nieruchomości w I kwartale 2023 r. złapał oddech. Odbicie z dołka potwierdza najnowsze badanie nastrojów, które przeprowadził portal ogłoszeniowy Nieruchomosci-online.pl. Jednak dopiero najbliższe miesiące pokażą, czy większa aktywność poszukujących przełoży się na większą liczbę transakcji.

– Na rynek powrócił optymizm, mamy odbicie z dołka, w którym byliśmy od II kwartału 2022 r. Oznacza to, że pośrednicy dostrzegają więcej punktów styku pomiędzy kupującymi a sprzedającymi. Nie możemy jednak powiedzieć, że rynek już się odbudował. Chęci i możliwości zakupowe są większe, ale dopiero najbliższy kwartał pokaże, czy wyższe zainteresowanie przełoży się na większą liczbę zawieranych transakcji – mówi Alicja Palińska z działu analiz portalu Nieruchomosci-online.pl.

Indeks nastrojów pośredników (INPON) to barometr atmosfery na rynku oparty na opiniach przedstawicieli biur nieruchomości. W I kwartale 2023 r. jego wartość wyniosła 56 pkt, co oznacza poprawę o 10 pkt w stosunku do IV kwartału 2022 r. Indeks po raz ostatni taką wartość osiągnął w I kwartale 2022 r.Wykres z indeksem nastrojów Segmenty nieruchomości - INPON

Rynek najmu już nie taki rozgrzany

– Co ważne, mamy odbicie w każdym segmencie, czyli w mieszkaniach, domach, działkach, najmie i komercji, chociaż powrót optymizmu nie jest wszędzie widoczny w jednakowym stopniu. Szczególną poprawę zanotowała jednak mieszkaniówka: subindeksy dla kawalerek i większych mieszkań osiągnęły ponad 60 pkt, co jest najwyższą oceną spośród wszystkich analizowanych segmentów – dodaje Alicja Palińska.

Najnowsze badanie przyniosło więc istotną zmianę. Od I kwartału 2022 r. pośrednicy konsekwentnie najwyżej oceniali segment najmu. Bardzo długo to właśnie ta kategoria najlepiej radziła sobie na rynku, który musiał zmierzyć się z drastycznym spadkiem popytu. Sytuacja w segmencie najmu w ostatnim czasie jednak stabilizuje się (subindeks wyniósł teraz 58 proc.). Najem nie jest już tak rozgrzany jak w 2022 r., gdy był stymulowany najpierw przez uchodźców zza wschodniej granicy, a potem przez Polaków, którzy przez ograniczenia kredytowe musieli odłożyć plany kupna własnego mieszkania.

Uwagę zwraca też ożywienie w kategorii domów i działek. Od drugiej połowy ub.r. – jak wskazuje ocena pośredników – panował tam duży pesymizm. W I kwartale 2023 r. oba segmenty znajdują się już w lepszej kondycji.

Spadek cen mało prawdopodobny

Większy optymizm to efekt kilku czynników: zahamowania cyklu podwyżek stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej, złagodzenia warunków oceny zdolności kredytowej przez Komisję Nadzoru Finansowego oraz zapowiedzi programu „Bezpieczny kredyt 2 proc.”. Impulsem było też wiosenne ożywienie, które jest naturalnym cyklem na rynku nieruchomości.

Zdaniem pośredników, liczba osób zainteresowanych ogłoszeniami oraz oglądających nieruchomości podczas prezentacji zwiększa się, jednak postęp w zawieraniu umów kupna-sprzedaży nie jest jeszcze znaczny.

– Nastroje uległy poprawie szczególnie po stronie popytu, ale na ten moment nie można stwierdzić, czy będzie to trwała tendencja. Gospodarka wciąż pozostaje pod dużą presją zjawisk inflacyjnych. Kiedy porównamy się z innymi europejskimi krajami, ceny mieszkań w Polsce wciąż pozostają w relacji do wynagrodzeń na relatywnie niskim poziomie. Stąd w warunkach wysokiej inflacji, wzrostu wynagrodzeń nominalnych i ekspansywnej polityki fiskalnej rządu trudno spodziewać się spadków cen mieszkań – komentuje dr hab. Bogusław Półtorak, prof. Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu.

ZPP: zapowiadane przez Ministerstwo Zdrowia zmiany regulacyjne uderzą w rozwój firm telemedycznych w Polsce

  • Telemedycyna jest jednym z najsilniejszych trendów rozwojowych na świecie, a Polacy są cenionymi technologami i programistami tworzącymi dobre narzędzia w tym obszarze.
  • Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że regulacje mają zwalczać „automaty na recepty” – niestety w praktyce rozwiązania mogą dotknąć również firmy oferujące zdalne konsultacje lekarskie, których efektem może być wystawienie e-recepty.
  • Firmy telemedyczne w Polsce przyczyniają się do większej dostępności do opieki zdrowotnej dla pacjentów. Zbyt restrykcyjne regulacje, zwłaszcza w świetle wprowadzenia zharmonizowanej, transgranicznej e-recepty wewnątrz UE, rodzą ryzyko wypchnięcia z rynku rodzimych firm i zastąpienia ich przez podmioty zarejestrowane poza krajem.
  • Związek Przedsiębiorców i Pracodawców apeluje do Ministerstwa Zdrowia o otwarcie na dialog i nieprocedowanie zmian, które byłyby przygotowane w pośpiechu, a więc niedoskonałe, a dodatkowo zdecydowanie zbyt daleko idące i uderzające w rozwój telemedycyny w Polsce.

Branża telemedyczna stanowi aktualnie przyszłość medycyny na całym świecie i ułatwia pacjentom dostęp do opieki medycznej, przede wszystkim w kontekście przeciążenia systemu i niedoboru kadr. Możliwość uzyskania szybkiej diagnozy (e-konsultacja) i odpowiednio dobranej terapii (e-recepta) jest rozwiązaniem dla tych pacjentów, którzy nie mogą czekać w długiej kolejce do lekarza. Są to osoby, które właśnie zachorowały i potrzebują natychmiastowego wdrożenia leczenia lub cierpią na choroby przewlekłe i muszą szybko wykupić receptę, aby zapewnić kontynuację przyjmowania leków.

W okresie pandemii COVID-19 rozwiązania telemedyczne były, z pełnym poparciem Ministerstwa Zdrowia, istotnie promowane i szeroko wykorzystywane. Niektóre z nich, takie jak choćby e-recepta, niejako antycypowały zbliżający się czas i – wchodząc w życie krótko przed wybuchem pandemii – umożliwiły pacjentom bezpieczne kontynuowanie terapii. Od pewnego czasu obserwujemy jednak niepokojący zwrot praktyki działania Ministerstwa Zdrowia poprzez usztywnianie przepisów w kierunku ograniczającym lub wprost wykluczającym możliwość stosowania rozwiązań telemedycznych. W tej chwili zapowiadane są rozwiązania mające uderzyć w tak zwane „automaty na recepty”. Należy podkreślić, że żaden sąd ani organ administracji nie potwierdził powszechnego występowania tego rodzaju zjawiska i istnieje ono jedynie w sferze pewnych publikacji prasowych. W rzeczywistości przeważająca część tego rynku to podmioty, w których działalności wystawienie (bądź niewystawienie) recepty zawsze poprzedzone jest zdalną konsultacją lekarską.

Pośrednictwo telemedyczne nie działa z automatu i nie sprzyja wyłudzeniu recept na niekontrolowaną liczbę leków. W uczciwie działających serwisach, przed podjęciem decyzji o przepisaniu konkretnegofarmaceutyku , lekarze zbierają od pacjentów wywiad medyczny za pomocą systemu informatycznego wspierającego ich pracę. Zawsze jest to zadanie lekarza poprzez co może on w pełni wykorzystać czas przeznaczony na danego pacjenta. Lekarz podczas teleporady jest w pełni odpowiedzialny za diagnozę i terapię przepisaną pacjentowi na jej podstawie. Opłata dotyczy wizyty lekarskiej i jest ona na znacznie niższym poziomie niż wizyta w placówce stacjonarnej – portale te zatem istotnie zwiększają zatem cenową dostępność usług medycznych.

Obok ceny niezwykle ważnym czynnikiem jest czas. Z uwagi na braki kadrowe, dostęp do lekarzy jest w Polsce ograniczony. Problem dotyczy nie tylko specjalistów, lecz także lekarzy pierwszego kontaktu, zwłaszcza w okresach zwiększonej liczby zachorowań (np. na grypę czy COVID-19). Jest to duże utrudnienie zarówno dla osób pracujących, które niejednokrotnie muszą zmieniać plany zawodowe w celu odbycia wizyty u lekarza, jak i starszych (wymagających często natychmiastowej porady), czy np. przewlekle chorych, potrzebujących utrzymania ciągłości leczenia. Telemedycyna i rozwiązania takie, jak możliwość wystawienia e-recepty po zdalnej konsultacji, skutecznie rozwiązują powyższe problemy. Dzięki nim nawet w sytuacjach kryzysowych – na przykład nagłego braku stale przyjmowanych leków lub nieprzewidzianego wyjazdu poza granice kraju – pacjenci są w stanie bezpiecznie kontynuować terapię.

Ważnym faktem w kontekście planów Ministerstwa Zdrowia są prace nad wdrożeniem transgranicznej e-recepty na poziomie Unii Europejskiej. Wprowadzenie tego rozwiązania oznaczać będzie, że e-recepta wydana w państwie członkowskim UE będzie mogła zostać zrealizowana w dowolnym innym państwie członkowskim. W normalnych warunkach tego rodzaju okoliczność powinny być rozpatrywane w kategoriach szansy – polskie innowacyjne firmy mogłyby się internacjonalizować i podbijać zagraniczne rynki. Jeżeli jednak w Polsce zostaną przyjęte zbyt restrykcyjne rozwiązania, zarejestrowane w kraju firmy będą miały znacznie gorsze warunki prowadzenia działalności niż ich zagraniczni konkurenci. Ci ostatni z kolei będą mogli swobodnie wejść na polski rynek ze swoimi rozwiązaniami. Zatem, zamiast rozwijać działalność i zdobywać rynki europejskie, polskie firmy mogą zostać wypchnięte z rynku rodzimego i zastąpione zagranicznymi podmiotami.

Jeżeli wyżej przedstawiony scenariusz się ziści podatki odprowadzane z tytułu działalności rzetelnych i uczciwych firm telemedycznych, nie trafią do polskiego budżetu.

Innym niezwykle istotnym wątkiem jest kwestia zaufania przedsiębiorców do państwa. Cały szereg inicjatyw regulacyjnych, takich jak wprowadzenie e-recepty, miał w zamierzeniu sprzyjać rozwojowi telemedycyny – wydawało się, że firmy działające etycznie i z troską o dobro pacjenta miały pełne wsparcie kluczowych decydentów we wprowadzaniu produktów zwiększających dostępność usług medycznych. Tego rodzaju gwałtowny zwrot podważa zaufanie do państwa i stanowionego przez nie prawa, które są szczególnie istotne w przypadku prowadzenia działalności gospodarczej.

Konkludując, telemedycyna jest jednym z najsilniejszych trendów rozwojowych na świecie. Tworzenie usług cyfrowych, wspieranie pracy lekarzy, budowanie baz danych pacjentów i ich historii leczenia – to właśnie jest przyszłość w usługach medycznych. Przyszłość, od której nie powinno być odwrotu – zwłaszcza w Polsce, gdzie cierpimy na oczywisty niedobór praktykujących lekarzy, co skutkuje gigantycznymi kolejkami dla pacjentów.

Rosjanie ponownie atakują europejskie instytucje. Ofiarą tym razem Eurocontrol

Europejska Organizacja ds. Bezpieczeństwa w Lotnictwie (Eurocontrol) stała się celem ataków typu DDoS ze strony pro-rosyjskich cyberprzestępców. W ich wyniku funkcjonalność strony internetowej organizacji była zakłócona przez co najmniej kilka godzin. W ciągu ostatnich 16-18 miesięcy obserwowano gwałtowny wzrost liczby powiązanych z państwami grup haktywistycznych, a ich działania stają się coraz bardziej niebezpieczne – ostrzegają eksperci Check Point Research.

Eurocontrol jest agencją Unii Europejskiej zajmującą się zarządzaniem ruchem lotniczym w Europie. Według przedstawicieli organizacji ataki hakerskie, zostały szybko wykryte, a następnie podjęto odpowiednie działania w celu przywrócenia funkcjonalności stron.

Zgodnie z oświadczeniem Eurocontrol, atak nie wpłynął na bezpieczeństwo lotów ani na funkcjonowanie systemów zarządzania ruchem lotniczym. Stanowi jednak poważne ostrzeżenie dla instytucji publicznych i prywatnych w Europie, aby zwiększyć swoje środki bezpieczeństwa cyfrowego i chronić się przed potencjalnymi atakami ze strony cyberprzestępców. Zaledwie dwa lata temu – w 2021 roku – Eurocontrol ostrzegał, że liczba ataków cybernetycznych na sektor lotnictwa wzrosła w ciągu roku przeszło pięciokrotnie. Jak widać, sytuacja wciąż nie ulega zmianie.

W ciągu ostatnich 16-18 miesięcy obserwujemy gwałtowny wzrost liczby powiązanych z państwami grup haktywistycznych, z których wiele popiera narrację rosyjską lub irańską.  Ze strony rosyjskiej widzimy grupy takie jak Killnet, Noname057(16) czy Anonymous Russia, które agresywnie atakują różne organizacje w UE i Ameryce Północnej, w tym strony internetowe dotyczące infrastruktury krytycznej, takiej jak usługi użyteczności publicznej, lotniska, opieka zdrowotna i inne – wyjaśnia Sergey Shykevich, specjalista cyberbezpieczeństwa z Check Point Software Technologies.

Jedna z czołowych prokremlowskich grup haktywistycznych – Killnet, która potencjalnie może być zamieszana w atak, przyznawała się już kilkukrotnie do ataków DDoS na dużą skalę. Wśród nich były ataki na kilkanaście witryn internetowych lotnisk w USA czy wyłączenie stron niemieckich lotnisk. Grupa atakowała również polskie instytucje – policję, Naczelny Sąd Administracyjny, czy ostatnio Grupę Azoty.

Chociaż prawie wszystkie ataki tych grup (haktywistycznych – przyp. red) koncentrują się na atakach DDoS skierowanych przeciwko publicznie dostępnym witrynom internetowym, w ciągu ostatniego miesiąca obserwujemy próby przejścia w kierunku operacji hakerskich, wycieków oraz wykorzystania programów wykradających informacje i innych rodzin złośliwego oprogramowania – ostrzega ekspert Check Pointa.

Został tylko tydzień na złożenie PIT za 2022 rok i zmianę formy opodatkowania

Ministerstwo Finansów informuje, że do końca marca podatnicy złożyli ponad 5 milionów deklaracji PIT za pośrednictwem platformy e-PIT. Pozostali mają czas do 2 maja na rozliczenie się z fiskusem i sprawdzenie, czy skorzystali ze wszystkich przysługujących ulg. Przedsiębiorcy dodatkowo w tym terminie mogą dokonać zmiany formy opodatkowania.

Na złożenie deklaracji zostało już tylko kilka dni, wiadomo natomiast już teraz, że przedsiębiorcy w 2024 roku będą mogli rozliczyć się za pomocą platformy e-PIT. Stosowne zmiany w ramach ustawy o tzw. SLIM VAT 3 zostały przyjęte przez Sejm w połowie kwietnia.

Majówka bez PIT-ów

Przedsiębiorcy, którzy prowadzili działalność gospodarczą przed 1 lipca 2022 roku, mogą jeszcze zmienić formę opodatkowania za rok 2022. Trzeba jednak odpowiednio oznaczyć taką modyfikację w formularzu PIT-36. Jak wskazuje Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w inFakcie, fiskus odrzuca dokumenty bez właściwej adnotacji.

– Termin składania PIT-ów mija 2 maja. Jeśli nie chcemy stresować się tym czy dokument zostanie przyjęty, najlepiej złożyć deklarację już teraz. Może okazać się, że ze względu na dużą liczbę osób składających PIT na ostatnią chwilę blokować będzie się platforma e-PIT czy bramki Ministerstwa Finansów. To samo dotyczy urzędów skarbowych. Jeżeli zdecydujemy się złożyć PIT w wersji papierowej bezpośrednio w urzędzie, to musimy liczyć się z kolejkami chętnych – podkreśla Piotr Juszczyk.

Zmiana formy opodatkowania również dla wynajmujących

Ze wstecznej zmiany formy opodatkowania poza przedsiębiorcami mogą również skorzystać osoby, które rozliczały najem prywatny na podstawie deklaracji PIT-27. W formularzu mogą uwzględnić koszty uzyskania przychodu w roku 2022, np. z remontów przeprowadzonych w wynajmowanym lokalu.

Nowości w SLIM VAT 3

W połowie kwietnia Sejm przekazał do Senatu projekt ustawy wprowadzającej zmiany w ustawie o tzw. SLIM VAT 3. Modyfikacja obejmuje zwiększenie limitu przychodu na ryczałcie, opodatkowanego stawką 8,5%. Do tej pory przychody z tytułu najmu do 100 tys. zł były opodatkowane stawką 8,5%, a powyżej tego progu podatek wynosił 12,5%.

– Nowe przepisy zakładają, że dla małżonków limit zostanie zwiększony dwukrotnie, do 200 tys. zł. Stawki podatku pozostają bez zmian – 8,5% i 12,5%. Oznacza to, że małżonkowie mogą zyskać nawet do 4 tys. zł – tłumaczy Piotr Juszczyk.

Nowe ulgi podatkowe

W rozliczeniu PIT za 2022 rok po raz pierwszy z ulgi prorodzinnej mogą skorzystać osoby wychowujące samotnie dziecko, których dochody przekraczają 56 tys. zł rocznie. Dla małżonków limit ten wynosi 112 tys. zł przy jednym dziecku. Zmiana wprowadza też możliwość skorzystania z ulgi prorodzinnej, czyli zniesienia limitu, dla osób, które wychowują jedno dziecko z niepełnosprawnością.

Ekspert inFakt przypomina, że za rok 2022 obowiązują także nowe ulgi w zakresie PIT-0 dla rodzin z minimum czworgiem dzieci, dla seniorów oraz dla osób powracających z zagranicy. Osoby te mogą skorzystać z dodatkowej kwoty wolnej, czy też właściwie przychodu nieopodatkowanego do 85 528 zł – mówi Piotr Juszczyk.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

ElevenEs otworzył pierwszy w Europie zakład produkcji ogniw do baterii LFP

ElevenEs – spółka portfelowa EIT InnoEnergy – uruchomiła fabrykę nowoczesnych ogniw EDGE do akumulatorów litowo-żelazowo-fosforanowych (LFP). To pierwsze w Europie akumulatory bez kobaltu i niklu, do produkcji których wykorzystywana jest wyłącznie energia odnawialna. Docelowe moce zakładu pozwolą zasilić milion średniej wielkości samochodów elektrycznych rocznie.

Nowo otwarty zakład ElevenEs znajduje się w mieście Subotica na północy Serbii. Jego specjalizacją jest produkcja wysokiej jakości ogniw pryzmatycznych LFP, mających zastosowanie m.in. w elektrycznych samochodach osobowych, autobusach i pojazdach ciężarowych, a także w systemach magazynowania energii. Wytwarzane obecnie próbki będą wykorzystywane m.in. do testów w różnych zastosowaniach komercyjnych i przemysłowych.

W 2024 roku zakład osiągnie moce produkcyjne na poziomie 500 MWh. Do 2027 roku, na bazie powstałego wcześniej centrum badawczo-rozwojowego i nowo otwartego zakładu, powstaną dwie gigafabryki baterii o mocy 8 GWh i 40 GWh. Ich łączna moc pozwoli na zasilenie miliona średniej wielkości samochodów elektrycznych rocznie.

– Cieszę się, że z pomocą EIT InnoEnergy powstał zakład mający kluczowe znaczenie dla europejskiej strategii dekarbonizacji. Rynek produkcji ogniw LFP jest dziś zdominowany przez firmy azjatyckie, dlatego tak ważne jest wzmacnianie naszych mocy produkcyjnych i kompetencji w Europie. Rozwój zakładu ElevenEs jest też istotnym kamieniem milowym w działalności Europejskiego Sojuszu Bateryjnego (EBA), którego celem jest budowa w Europie kompletnego łańcucha wartości w sektorze bateryjnym i tym samym przyśpieszenie zielonej transformacji energetycznej – powiedział Marcin Wasilewski, prezes EIT InnoEnergy w Europie Środkowej.

Rynek produkcji ogniw LFP ma ogromny potencjał wzrostu. Tylko w ostatnich dwóch latach globalna sprzedaż tego rodzaju ogniw wzrosła ponad dziewięciokrotnie, a do końca dekady mogą one strać się podstawą rozwoju całego ekosystemu bateryjnego. Ogniwa LFP nie zawierają niklu ani kobaltu, co ma istotne korzyści z punktu widzenia bezpieczeństwa użytkowników, kosztów eksploatacji, trwałości produktów końcowych oraz ich wpływu na środowisko.

Rozbudowa naszego centrum badawczo-rozwojowego i otwarcie pierwszego zakładu produkcyjnego w Serbii to ogromny kamień milowy dla ElevenEs i całego europejskiego rynku ogniw akumulatorowych. Jesteśmy dumni z naszego wkładu w ograniczanie globalnego śladu węglowego w oparciu o produkcję ogniw LFP zapoczątkowaną w naszym zakładzie – powiedział Nemanja Mikac, prezes ElevenEs.

Jakość oferowanych na rynku ogniw LFP jest dla ElevenEs równie ważna co zrównoważony proces produkcji. Do obsługi zakładu wykorzystywana jest wyłącznie energia pochodząca z odnawialnych źródeł – m.in. energia wodna, wiatrowa i słoneczna. Spółka planuje również pozyskiwać wszystkie materiały aktywne do produkcji ogniw na terenie Europy, co pozwoli istotnie zmniejszyć ślad węglowy związany z transportem półproduktów.

Kurs dolara najniżej od marca 2022 roku

EUR/USD po kilku dniach konsolidacji wybił jej górne ograniczenie i podążył na północ. Przełożyło się to na spadki USD/PLN, które sprowadziły kurs dolara niewiele powyżej 4,15 zł, czyli najniższych poziomów od ponad roku. Kiedy wszyscy mówią o zbliżającej się korekcie, to złoty w dalszym ciągu nie odpuszcza umocnienia.

Złoty kwiecień

Wiosna najwyraźniej daje impuls nie tylko przyrodzie, ale też rodzimej walucie. Ostatnie tygodnie bez wątpliwości należą do złotego, który sprowadza kursy głównych walut na nawet ponad roczne minima. Warto zauważyć, że PLN radzi sobie dobrze nawet przy dość niepewnym kierunku i sentymencie całego forexa i niejednokrotnie jest najsilniejszym środkiem płatniczym w koszyku regionalnym. Kiedy dodatkowo dochodzi wreszcie do osłabienia USD na szerokim rynku, to otwiera jeszcze szerzej drzwi umocnieniu złotego. Właśnie z taką sytuacją mieliśmy do czynienia tej nocy, gdy kurs dolara znalazł się już niedaleko 4,15 zł, czyli wartości widzianej ostatnio pod koniec marca 2022 r. Nie tylko „zielony” ugina się pod mocą rodzimej waluty, ponieważ kurs euro próbuje się zadomowić pod 4,60 zł, czyli mowa o minimach z czerwca zeszłego roku. Mimo wszystko przy braku wyraźnych pozytywnych czynników fundamentalnych dla PLN (chociażby wczorajsze dane makro) warto zachować ostrożność. Na razie złoty nie słucha analityków i broni się przed korektą, ale takowa byłaby ostatecznie naturalnym zachowaniem po mocnych zyskach.

Inflacja producencka zaskakuje pozytywnie

Hasło dezinflacji będzie zataczało coraz szersze kręgi i powoli nie jest to tylko nieskuteczne zaklęcie polityków. Nie wolno przy tym zapominać o efekcie bazy, czyli wysokich wskaźnikach w analogicznych okresach zeszłego roku, które w pewien sposób zaburzają realny obraz aktualnej dynamiki cen. Mimo wszystko trudno ignorować ostatnie odczyty inflacji producenckiej. Najnowsze przykłady widzimy z dwóch zupełnie różnych kierunków i gospodarek. W Szwecji ceny producentów urosły w ujęciu rocznym o 3,5%. Jest to prawie 6% poniżej ostatniego wyniku i najniższy rezultat od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę. Nie musi to być głównym powodem, ale na rynku widać dziś lekkie osłabienie korony szwedzkiej. O poranku kurs SEK/PLN balansuje na 0,406 zł. Jeszcze ciekawszy przykład płynie z Hiszpanii, która po wykazaniu jednego z najniższych w Europie wskaźników CPI (3,3%), teraz pokazuje deflację PPI. W ujęciu rocznym ceny producentów spadły tam o 1%. Przy ostatnich danych na poziomie 8% i oczekiwaniach na 2,8% taki odczyt robi wrażenie. Ostatnio ten wskaźnik znalazł się poniżej zera na koniec 2020 roku.

Giganci publikują wyniki

Wzrok inwestorów kieruje się w tym tygodniu na Wall Street, gdzie technologiczni giganci opublikują swoje kwartalne wyniki. Kondycja największych amerykańskich spółek może przełożyć się na ogólnorynkowy sentyment. Napięcie widać powoli na najważniejszych indeksach, które w porannym handlu kreują spadki. Zresztą już azjatyckie parkiety wykazały słabość z wyjątkiem w postaci Tokio. W Europie przed godz. 11 najtrudniejsza sytuacja, czyli zniżki w okolicach 1% dotykają Madryt i Mediolan. Najlepiej radzi sobie Frankfurt, gdzie DAX powoli wraca w pobliże poziomu odniesienia. W tym wyścigu gdzieś pośrodku plasuje się Warszawa, a WIG20 spada o 0,6%. Po wzrostowej korekcie pewną stabilizację widać na wycenie ropy. Za baryłkę Brent trzeba płacić w okolicach 82,6$, a za odmianę WTI niecałe 79$.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Adam Fuchs, analityk walutowy InternetowyKantor.pl

LVMH osiąga 500 miliardów dolarów, Arnault wyprzedza Muska i Bezosa w rankingu miliarderów

Przy wzroście całkowitych zwrotów w ciągu ostatnich 5 lat o około 24 proc. oraz przy przychodach w pierwszym kwartale 2023 roku, które wzrosły o 16,8 proc., akcje LVMH ustanawiają nowy rekord, stając się jedenastą firmą na świecie pod względem największej kapitalizacji i pierwszą europejską firmą, która przekroczyła granicę 500 miliardów dolarów.

Francuskiemu koncernowi wciąż daleko do amerykańskich gigantów, a liderem rankingu jest Apple z 2,6 biliona dolarów (maksymalnie 2,94 biliona dolarów w grudzień 2021 r.), ale wykazując podobny wskaźnik P/E w obu przypadkach na poziomie około 26x (26,7x dla Apple i 26,6x dla LVMH), dlatego inwestorzy mogą nadal spodziewać się wzrostów ze strony francuskiej potęgi.”

Wyceny, które czynią Bernarda Arnaulta najbogatszym człowiekiem na świecie według rankingu Forbesa, z jego aktywami o wartości około 243 miliardów dolarów, plasują za nim właściciela Tesli Elona Musk (175 miliardów dolarów) i założyciela i prezesa Amazona Jeffa Bezosa (130 miliardów dolarów). Moda, która w tym przypadku przewyższa amerykańską technologię, wykazuje większą odporność na obawy inflacyjne, a nawet spowolnienie gospodarcze.

Gabriel Debach, analityk rynków eToro

Udany debiut DB Energy S.A. na Głównym Rynku Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie

Akcje DB Energy S.A., spółki świadczącej usługi poprawy efektywności energetycznej dla przemysłu, właśnie zadebiutowały na Głównym Rynku Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. To szósty tegoroczny debiut na głównym parkiecie GPW. Do obrotu wprowadzonych zostało łącznie 1.807.460 akcji serii B i C, o wartości nominalnej 0,10 zł każda oraz 415.000 PDA akcji serii D, które były przedmiotem przeprowadzonej na przełomie marca i kwietnia tego roku emisji nowych akcji. W  trudnych warunkach rynkowych w ramach Oferty Spółka z sukcesem pozyskała blisko 10,8 mln zł brutto. Redukcja zapisów w Transzy dla Inwestorów Detalicznych wyniosła 24,3 proc. Kurs Praw do akcji na otwarciu notowań wzrósł o 23,1 proc. i wyniósł 32 zł.

– Dziś, z dumą pragnę przekazać, że przenieśliśmy notowania akcji naszej spółki z rynku NewConnect na główny parkiet GPW w Warszawie, osiągając tym samym jeden z głównych kamieni milowych, które wyznaczyliśmy sobie na ten rok. Mam nadzieję, że obecność na rynku regulowanym GPW dodatkowo wzmocni postrzeganie DB Energy, a pozyskane w publicznej ofercie środki przyczynią się do realizowania kolejnych ambitnych celów biznesowych. Wierzę też, że długoterminowo akcje naszej spółki przyniosą inwestorom zadowalające stopy zwrotu. – komentuje Krzysztof Piontek, Prezes Zarządu DB Energy.

Dzięki emisji nowych akcji firma pozyskała 10,8 mln zł na rozwój działalności w modelu inwestycyjnym, w tym modelu ESCO, intensyfikację działań związanych z internacjonalizacją oraz działalność badawczo-rozwojową.

Oferta publiczna DB Energy obejmowała 415.000 akcji serii D, z czego 93.000 akcji serii D zostało objętych przez inwestorów w Transzy Inwestorów Detalicznych, natomiast 322.000 akcji serii D w Transzy Inwestorów Instytucjonalnych. Po rejestracji akcji serii D w KRS, i dopuszczeniu ich do obrotu przez GPW, wszystkie akcje na okaziciela Spółki będą notowane na rynku równoległym GPW. Koordynatorem oferty był Dom Maklerski Navigator SA, a współmenedżerem Oferty w Transzy Inwestorów Detalicznych Noble Securities S.A.. Doradcą prawnym Spółki w procesie jest kancelaria prawna SSW Pragmatic Solutions Spaczyński, Szczepaniak, Okoń Sp.k.

DB Energy sprzyja dynamicznie rozwijający się rynek efektywności energetycznej. Wzrost cen energii i  zapotrzebowania na nią w przedsiębiorstwach sprawia, że firmy poszukują energooszczędnych rozwiązań. Szczególnie atrakcyjnym modelem rozliczenia się z klientami jest model ESCO, w którym klient w zamian za brak konieczności ponoszenia nakładów inwestycyjnych, na zwiększenie efektywności energetycznej swojego zakładu produkcyjnego, dzieli się oszczędnościami w zużyciu energii z DB Energy. Im wyższe ceny prądu, tym większe przychody osiąga DB Energy.

– DB Energy stoi na solidnych fundamentach finansowych i ma ciekawe perspektywy rozwoju, dlatego wraz ze wzrostem biznesu realizujemy kolejne kroki na rynku kapitałowym. Jeszcze raz chciałbym podziękować za zaufanie, które otrzymaliśmy od Inwestorów. – dodaje Krzysztof Piontek.

DB Energy prowadzi działalność także na rynkach zagranicznych. Spółka, mimo zauważalnej większej liczby podmiotów konkurencyjnych poza Polską, dostrzega istotnie większy potencjał tych rynków, który związany jest zarówno z większą liczbą firm operujących w sektorze przemysłowym jak i samymi instalacjami, które są starsze w porównaniu z zamontowanymi w kraju. Aktualnie DB Energy jest obecne m.in. w Irlandii, we Włoszech, czy też w Niemczech. Ekspansja zagraniczna związana jest przede wszystkim z obsługą międzynarodowych koncernów przemysłowych, których zakłady są rozlokowane na całym świecie.

Długoterminowy wynajem auta – nowy samochód na wyciągnięcie ręki

Jeśli chcesz jeździć nowym samochodem, nie musisz od razu decydować się na jego zakup. Możesz wybrać inną formę finansowania np. leasing, albo najem długoterminowy. To drugie rozwiązanie sprawia, że nowy samochód jest na wyciągnięcie ręki! Na czym polega wynajem długoterminowy nowego auta? Dlaczego warto skorzystać z takiego rozwiązania?

Czym jest wynajem długoterminowy samochodu?

Wynajem długoterminowy auta to sposób finansowania pojazdu, który polega na wydzierżawieniu samochodu na wskazany w umowie okres. Osoba, która zdecyduje się na wynajem, jest zobowiązana do comiesięcznego opłacania rat w określonej, stałej kwocie. Dzięki temu, może dysponować autem tak, jakby była jego prawowitym właścicielem. Trzeba jednak pamiętać, że właścicielem auta pozostaje firma wynajmująca.

Wysokość rat, będzie uzależniona od modelu pojazdu oraz jego parametrów. Warto dodać, że wszelkie koszty związane z eksploatacją samochodu są zawarte w racie, mowa tu np. o ubezpieczeniu auta czy przeglądach. Tym samym, na wynajmującym spoczywają jedynie koszty związane np. z zakupem paliwa, czy wizytą w myjni.

Na czym polega wynajem długoterminowy nowego auta?

Jak zacząć korzystać z wynajmu długoterminowego nowego samochodu? Najpierw trzeba dopełnić kilku formalności. W większości firm, procedury wyglądają podobnie. Konieczne jest zawarcie umowy między wynajmującym a firmą, która jest właścicielem auta. Najważniejsze kwestie, jakie powinny znaleźć się w takiej umowie to:

  • okres trwania umowy – umowy na wynajem długoterminowy auta najczęściej są podpisywane na okres od 12 do 48 miesięcy,
  • wysokość raty wraz z opisem, co obejmuje – wysokość comiesięcznej raty jest stała dla całego okresu wynajmu. Zawsze warto sprawdzić, co dokładnie obejmuje rata, najczęściej to: ubezpieczenie OC/AC, wymiana opon czy serwis samochodu,
  • limit kilometrów – klient z góry ustala, jaką ilość kilometrów zamierza przejechać w ciągu roku, to również ma wpływ na wysokość raty.

Po podpisaniu umowy, wynajmujący musi jeszcze opłacić opłatę wstępną, a potem może już korzystać z pojazdu. Co dzieje się, gdy umowa wynajmu długoterminowego samochodu wygasa? Wynajmujący ma możliwość wykupu auta. Może również zdecydować się na wynajem innego, nowszego modelu samochodu.

Wynajem długoterminowy w Automarket – na czym polega?

Z wynajmu długoterminowego auta można skorzystać m.in. za pośrednictwem Automarket. Jak to zrobić?

  1. Wybierz model samochodu

Na początku wybierasz interesujący Cię model samochodu. Do wyboru są auta niemal z każdego segmentu: od kompaktowych samochodów, przez auta rodzinne aż po modele klasy premium.

2. Wybierz okres najmu i oszacuj ilość kilometrów

Musisz zdecydować, na jak długo chcesz zawrzeć umowę, czyli korzystać z samochodu. Później musisz również oszacować liczbę kilometrów, jaką planujesz przejechać autem w ciągu roku. Na podstawie tych danych zostanie wyliczona miesięczna rata wynajmu auta.

3. Wybierz pakiet wynajmu

W ramach wybranego pakietu, wynajmujący może otrzymać obsługę samochodu, czyli np. ubezpieczenie, przeglądy, naprawy, wymianę opon itp.

4. Zdecyduj, co dalej

Po zakończeniu umowy, klient decyduje, czy chce taką umowę przedłużyć. Może również wykupić auto lub podpisać nową umowę na wynajem nowszego modelu samochodu.

Wynajem długoterminowy auta – dlaczego warto z niego skorzystać?

Zastanawiasz się nad wynajmem długoterminowym nowego samochodu? Poznaj zalety tego rozwiązania.

  • Z góry określone koszty

Koszty, jakie ponosi klient z tytułu wynajmowania auta, są określone z góry – to comiesięczna rata wynajmu, w stałej kwocie. Do tego trzeba jeszcze doliczyć koszt zakupu paliwa. Natomiast wynajmujący nie musi ponosić kosztów np. ubezpieczenia samochodu czy serwisowania auta – te opłaty spoczywają na firmie wynajmującej auto.

  • Niskie raty

Wysokość comiesięcznej raty jest porównywalna z wysokością raty leasingu lub kredytu. Jednak w porównaniu do kredytu, wynajem jest zwykle krótszym zobowiązaniem (umowa najczęściej jest podpisywana na rok lub dwa lata).

  • Szeroki wybór aut

Dostępność nowych aut przeznaczonych na wynajem długoterminowy jest bardzo szeroka. Można wybierać spośród modeli kompaktowych, rodzinnych, a także aut klasy premium.

  • Powszechność rozwiązania

Wynajem długoterminowy jest dostępny dla większości pełnoletnich osób, które mają zarobki, umożliwiające im regularną spłatę rat. Osoby, które chcą skorzystać z tej formy finansowania auta, nie przechodzą aż tak szczegółowej weryfikacji jak np. ci, którzy chcą wziąć kredyt lub skorzystać z leasingu.

  • Korzystne warunki dla firm

W przypadku, gdy z najmu korzysta osoba, która ma firmę, comiesięczne raty można zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu.

  • Dodatkowe możliwości

Po zakończeniu umowy, klient może ja przedłużyć, wykupić wynajmowany samochód lub podpisać umowę na wynajem nowego modelu.

Podsumowując: wynajem długoterminowy nowego auta to rozwiązanie dla tych, którzy chcą jeździć nowym samochodem, ale nie chcą go kupować. Wynajem auta jest dostępny dla większości pełnoletnich osób, bez zbędnych formalności. Po zakończeniu umowy, można zawrzeć kolejną i wybrać inny, nowszy model auta.

Rekordowy rok 2022 w Grupie TIM

35 lat obecności TIM SA na rynku Grupa TIM uczciła najlepszymi w historii wynikami – nie tylko na poziomie sprzedażowym, ale i np. przepływów finansowych. W 2022 r. po raz pierwszy przychody TIM-u ze sprzedaży online realizowanej samodzielnie przez klientów przekroczyły 1 mld zł, zaś instalatorzy byli największą pod względem przychodowym grupą klientów TIM-u. A wszystko w warunkach niezwykle dynamicznej sytuacji rynkowej i geopolitycznej.

Skonsolidowane i jednostkowe przychody ze sprzedaży wyniosły w 2022 r. odpowiednio 1,52 i 1,45 mld zł (+15,9% i +16,1% rdr.). Historyczne poziomy zanotowała także EBITDA: 129,2 mln zł w przypadku TIM-u (+18,8% rdr.) i 160,4 mln zł w skali Grupy TIM (+10,9% rdr.).

– Poprzeczka jest ustawiona wysoko, jednak my lubimy stawiać sobie ambitne cele, a następnie osiągać je. Dlatego w minionym roku zaprezentowaliśmy nową, długofalową strategię rozwoju TIM-u, z celami finansowymi określonymi do roku 2026: przekroczeniem na poziomie jednostkowym trzech miliardów złotych przychodów oraz dwustu pięćdziesięciu milionów złotych EBITDA – mówi Krzysztof Folta, prezes Zarządu TIM SA. – Chcemy być prawdziwym centrum elektrotechniki, dlatego intensywnie pracujemy nad jak najpełniejszą realizacją naszej nowej misji: „Ułatwiać pracę profesjonalistom” – dodaje Krzysztof Folta.

Rekordowa liczba klientów i oczekiwana zmiana miejsc

I to właśnie profesjonaliści, a więc różnego rodzaju wykonawcy robót instalacyjnych, kwalifikowani w obowiązującej w TIM-ie segmentacji do sektora „Instalator”, wyprzedzili resellerów i objęli w 2022 r. pierwsze miejsce pod względem przychodów ze sprzedaży. Ich udział w zeszłorocznych przychodach wyniósł 43,7% (+2,9 pp. rdr.). Resellerzy, a więc sprzedawcy i hurtownicy elektrotechniki, byli źródłem 36,2% przychodów (-4,8 pp. rdr.). Kolejne dwa miejsca zajął szeroko rozumiany sektor przemysłowy, tj. produkcja OEM (9%) i utrzymanie ruchu (8,3%).

– Za nami pierwszy rok, w którym za największą wartość przychodów odpowiadała sprzedaż do sektora instalacyjnego. Efekt zmian w zakresie segmentów klientów wynika z prowadzonych działań prosprzedażowych mających wzmocnić segmenty „Instalator” i „Przemysł”. W przypadku pierwszego z nich to także efekt coraz większego przekonania i zaufania do zakupów przez Internet – wyjaśnia Piotr Nosal, członek Zarządu i dyrektor handlowy TIM SA.

Zaufanie do e-commerce’owego modelu sprzedaży widać doskonale w statystykach dotyczących liczby klientów. Liczba klientów, którzy w 2022 r. przynajmniej raz dokonali zakupu z TIM-ie, wyniosła 84 000 wobec 51 790 w 2021 r. (+62,1% rdr.). Liczba klientów kluczowych, a więc realizujących sprzedaż wyższą niż 1 500 zł miesięcznie w ciągu ostatnich 12 miesięcy, wzrosła na koniec 2022 r. do niemal 22 700, tj. o 25,3% w porównaniu z analogicznym okresem 2021 r. Liczba klientów lojalnych, a więc takich, którzy w ostatnich 12 miesiącach dokonali zakupów w co najmniej sześciu z nich, wyniosła na koniec grudnia 2022 r. prawie 7100 (+10,3% rdr.). Dodatkowo przychody TIM-u ze sprzedaży online realizowanej samodzielnie przez klientów wyniosły w 2022 r., po raz pierwszy w historii, równy 1 mld zł.

– Choć nasze rekordowe wyniki są więcej niż satysfakcjonujące, to nie był łatwy rok. Rynek, który nie otrząsnął się jeszcze po pandemii, wszedł w ponowny stan nieustalony z powodu inwazji Rosji na Ukrainę, rekordowej inflacji, wzrostu stóp procentowych czy kryzysu energetycznego. Grupa TIM potraktowała rynkowe zawirowania jako szansę. Rok 2022 pokazał siłę naszych organizacji. To zaowocowało rekordową liczbą zarówno nowych, jak i lojalnych klientów. Po raz kolejny udowodniliśmy, że potrafimy dostosowywać się do zmiennych warunków zewnętrznych i wykorzystywać je z korzyścią dla naszych firm – podkreśla Krzysztof Folta.

Bardzo dobra sytuacja płynnościowa

Poza wspomnianymi już rekordowymi przychodami ze sprzedaży i EBITDA Grupa TIM zanotowała w 2022 r. historyczny zysk netto, który wzrósł rok do roku o 11,3%, do niemal 102,2 mln zł.

– Za nami piąty rok z rzędu, w którym osiągnęliśmy wyższe niż rok wcześniej przychody, zysk, poprawiliśmy rentowność. Sytuacja płynnościowa Grupy TIM jest również bardzo dobra – zwraca uwagę Piotr Tokarczuk, członek Zarządu i dyrektor finansowy TIM SA. – W 2022 roku wypracowaliśmy 129 milionów złotych dodatnich przepływów pieniężnych na działalności operacyjnej wobec 67 milionów rok wcześniej. Na tak mocny cash flow operacyjny miały wpływ wysoka rentowność operacyjna oraz optymalizacja kapitału obrotowego netto. Bardzo dobra sytuacja płynnościowa pozwoliła na wypłatę w 2022 roku rekordowej dywidendy w wysokości 57 milionów złotych. Zrobiliśmy to bez potrzeby sięgania po zewnętrzne źródła finansowania. Na koniec roku wciąż dysponowaliśmy 35 milionami złotych wolnej gotówki, a dług odsetkowy pozostawał ujemny – dodaje Piotr Tokarczuk.

Dynamicznie rozwija się także logistyczna spółka 3LP. Na koniec 2022 r. zarządzała już 184 tys. mkw. powierzchni magazynowej w podwrocławskich Siechnicach i Krajkowie, a także w Sycowie i Zelgoszczy k. Łodzi. Przychody ze sprzedaży w 3LP SA wyniosły w 2022 r. ponad 163,3 mln zł i (+15% rdr.). Wzrost przychodów 3LP z tytułu sprzedaży usług logistycznych dla klientów zewnętrznych wyniósł 12% (70 mln zł).

Wezwanie do sprzedaży akcji TIM SA

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, FEGA & Schmitt Elektrogroßhandel GmbH, podmiot należący do międzynarodowej Grupy Würth, ogłosił 20 kwietnia 2023 r. wezwanie do sprzedaży wszystkich akcji TIM SA. Zapisy na sprzedaż akcji będzie można składać w biurach maklerskich już od 26 kwietnia 2023 r. To efekt przeglądu opcji strategicznych, rozpoczętego przez Zarząd TIM-u w sierpniu 2022 r. W wyniku trwającego wiele miesięcy procesu Zarząd TIM SA wybrał jako najkorzystniejszą ofertę Grupy Würth. Główni akcjonariusze i TIM-u, dysponujący łącznie ok. 42% akcji Spółki, w tym m.in. prezes Krzysztof Folta i pozostali członkowie Zarządu TIM SA, a także przewodniczący Rady Nadzorczej TIM SA Krzysztof Wieczorkowski i prezes Zarządu 3LP SA Maciej Posadzy, podpisali już umowy, na mocy których zobowiązali się do sprzedaży swoich akcji w ramach wezwania.

– Podstawowym założeniem było przeprowadzenie całego procesu w sposób transparentny, zgodny z najlepszymi praktykami M&A oraz wysoce konkurencyjny – tak, by jego efektem była maksymalizacja wartości dla obecnych akcjonariuszy oraz zapewnienie pozytywnych długoterminowych perspektyw rozwoju dla obu spółek tworzących Grupę TIM – wyjaśnia Piotr Tokarczuk.

– Kompleksowa propozycja złożona przez Grupę Würth była najkorzystniejsza. Würth to renomowana firma, z dużymi  tradycjami i sukcesami w rozwoju biznesu dystrybucyjnego w skali międzynarodowej, nastawiona na inwestycje długoterminowe. Dzięki temu mamy zagwarantowaną dalszą obecność marek TIM i 3LP na rynku, a także pewność dalszego rozwoju w obszarach digitalizacji, automatyzacji, poszerzania oferty asortymentowej czy logistyki – podkreśla Krzysztof Folta.

Nowa strategia ESG

Niewiele krócej niż przegląd opcji strategicznych trwały prace nad pierwszą w historii strategią ESG dla całej Grupy Kapitałowej TIM. Wcześniej (od 2019 r.) swoją strategię miał TIM, zaś 3LP – politykę w zakresie zrównoważonego rozwoju.

Nowa strategia na lata 2023-2026 opiera się na trzech filarach (Trwałe relacje, Innowacyjne działania, Możliwości rozwoju), z których wypływają cele i priorytety. Cztery z mierzalnych celów zostały określone na poziomie Grupy (trzy z nich wspierają realizację celów określonych w ONZ-owskiej Agendzie na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju 2030), zaś kilkanaście pozostałych – na poziomie poszczególnych spółek.

– Utrzymujemy i pogłębiamy zaangażowanie społeczne, które wpisało się w DNA Grupy TIM. Dla przykładu, w TIM-ie kontynuujemy dotychczasowe programy wolontariatu pracowniczego i grantowy. Jednocześnie nie zapominamy o niezwykle istotnych celach środowiskowych – mówi Piotr Tokarczuk.

Grupa TIM po raz pierwszy obliczyła swój ślad węglowy (w zakresie 1 i 2) za rok 2022, a jego obniżenie jest jednym z celów wpisanych do strategii ESG.

– Aby zmniejszać nasz ślad środowiskowy, planujemy działania zarówno wewnątrz Grupy (wymiana floty samochodowej w TIM-ie na hybrydową lub elektryczną, wymiana baterii na litowo-jonowe w wózkach widłowych w 3LP), jak i w stosunku do naszych klientów (rozszerzanie i promowanie oferty OZE na TIM.pl). Nowoczesne technologie mają znaczenie nie tylko dla środowiska, lecz również na rynku pracy. Dlatego planujemy partnerstwa z organizacjami wzmacniającymi kompetencje cyfrowe dzieci i młodzieży oraz wspierającymi młode programistki – dodaje Piotr Tokarczuk.

Nieruchomości biurowe i logistyczne w Europie najbardziej odporne na gwałtowny wzrost cen energii

Z najnowszego raportu międzynarodowej firmy doradczej Savills wynika, że budynki biurowe i logistyczne w Europie to dwa sektory nieruchomości komercyjnych, które są stosunkowo najbardziej odporne na gwałtowny wzrost cen energii, ponieważ w ich przypadku koszty mediów stanowią stosunkowo niewielką część wszystkich kosztów działalności ponoszonych przez najemców.

Według obliczeń Savills, udział kosztów energii w strukturze wydatków najemców w tych dwóch sektorach nieruchomości wynosi od 2 do 4 proc. Pracownicy generują ponad 50 proc. wszystkich kosztów ponoszonych przez najemców biur, natomiast łączne koszty transportu i pracy mają przeszło 75-procentowy udział w budżetach firm z sektora magazynowego.

Na przeciwległym biegunie znajdują się centra danych i branża life science, które są w dużym stopniu uzależnione od dostaw energii. Wskaźniki efektywności wykorzystania mocy w centrach danych są jednak coraz lepsze, a operatorzy tego typu obiektów analizują możliwości zastosowania alternatywnych i bardziej ekologicznych źródeł energii, takich jak wodorowe ogniwa paliwowe, które mogłyby zostać wprowadzone do użytku również w sektorze life science.

Według Savills, sieci handlowe, które zużywają dużo energii, mogą z kolei decydować się na wprowadzenie innych, prostszych rozwiązań, takich jak obniżenie temperatury w sklepach, wyłączanie oświetlenia poza godzinami otwarcia czy zamykanie drzwi wejściowych. Badania przeprowadzone przez Uniwersytet Cambridge pokazują, że zamykanie drzwi sklepowych zimą pozwala ograniczyć zużycie energii i emisję dwutlenku węgla nawet o 50 proc.

„Sektor nieruchomości komercyjnych jest w znacznym stopniu narażony na skutki kryzysu energetycznego i w najbliższej przyszłości stanie w obliczu wielu wyzwań związanych z zabezpieczeniem niezawodnych i przystępnych źródeł czystej i zielonej energii. Tym wyzwaniom mogą i powinni stawić czoła zarówno właściciele, jak i najemcy poprzez inwestycje w rozwiązania energooszczędne oraz modernizację tkanki budynku czy instalacji zasilanych energią elektryczną, co pozwoliłoby zmniejszyć zużycie energii i obniżyć koszty w perspektywie długoterminowej” – mówi Dan Jestico, dyrektor w Savills Earth.

„Rosnące ceny energii sprawiły, że nie ma już chyba nikogo, kto nie traktowałby kwestii poprawy efektywności energetycznej swoich nieruchomości jako absolutnego priorytetu na najbliższe miesiące. Również nowe wymagania regulacyjne związane z raportowaniem działań w obszarach ESG przez firmy wymagają podjęcia natychmiastowych działań związanych z zarządzaniem energią w budynkach komercyjnych. Nowe rozwiązania technologiczne, jak tzw. Climate Tech są w tym zakresie niezwykle pomocne, jednak zacząć należy od obszarów absolutnie podstawowych, o których należy pamiętać już na etapie projektowania obiektu. Są to: izolacyjność i szczelność obiektu, zmniejszenie zapotrzebowania na energię budynku, kontraktowanie zielonej energii w celu zmniejszenia emisji CO2 obiektu tam, gdzie to możliwe zastosowanie źródeł energii odnawialnej. Oprócz oszczędności i zmniejszenia emisji CO2 ważnym działaniem jest również zrównoważone zarządzanie pozostałymi zasobami, w tym celu możemy zastosować systemy pozwalające na ponowne wykorzystanie deficytowych zasobów, jak np. woda” – mówi Katarzyna Chwalbińska-Kusek, dyrektora ds. ESG i zrównoważonego rozwoju, Savills.

Oczy zwrócone w stronę półprzewodników – czy Polska jest na nie gotowa?

Delikatna równowaga, którą charakteryzował się rynek półprzewodników została zachwiana w 2020 r. – olbrzymi popyt na umożliwiające pracę zdalną urządzenia (takie, jak laptopy, komputery osobiste i telefony komórkowe), których podstawową składową są półprzewodniki, spowodował olbrzymie braki tych półproduktów. Efektem tego było zahamowanie rozwoju innych branż, np. motoryzacyjnej, gdzie w 2021 r. powstała jedynie część zakładanej pierwotnie produkcji. Wyzwania, jakie postawiła przed światem pandemia, sprawiły, że Stany Zjednoczne i Unia Europejska musiały uważnie przyjrzeć się swoim zależnościom od produkowanych w większości w Azji półprzewodników oraz opartych na nich układów scalonych. Skutkiem tego jest niedawne uchwalenie aktów prawnych, mających na celu uniezależnienie się od produkcji na drugim końcu świata kluczowego dla współczesnej gospodarki komponentu – CHIPS and Science Act w Stanach oraz European Chips Act (Akt w Sprawie Czipów) w Unii Europejskiej. Bezpośrednio odnoszące się do Polski europejskie rozporządzenie ukierunkowane jest również na wzmocnienie konkurencyjności Europy w technologiach i aplikacjach opartych na półprzewodnikach oraz wsparcie cyfrowej i zielonej transformacji.

Podstawowy warunek – technologiczne wyrafinowanie miejsca produkcji

Fabryki półprzewodników i układów scalonych oraz sam proces produkcji należą do najdroższych i najbardziej zaawansowanych technologicznie. Podstawowym warunkiem jest zatem dostęp do wysoko wykwalifikowanych pracowników, w tym inyżnierów oraz kadry zarządzającej produkcją. Drugą kwestią jest samo miejsce produkcji, które musi spełnić wyśrubowane standardy pozwalajace na uzyskanie powtarzalnych serii produktów w skali mikro (m.in. chodzi o stałe warunki temperatury i wilgotności powietrza oraz niemal sterylna czystość, uzyskiwane m.in. poprzez obecność śluz i kombinezonów). Olbrzymie znaczenie mają również ogólne doświadczenie w zakresie budowania złożonych technologicznie produkcji czy bliskość odbiorców półprzewodników/układow scalonych.

Pierwsze przykłady zmieniającej się sytuacji widać już teraz – w maju 2022 tajwańska spółka TSMC (produkcja układów scalonych dla m.in, Apple czy AMD) ogłosiła ulokowanie nowej fabryki w Arizonie. Co więcej, pierwotne założenia produkcyjne zostały w grudniu zwiększone ponad trzykrotnie.

Polska i jej szanse

Z każdym rokiem przybywa w Polsce fabryk, w których odbywają się złożone technologicznie procesy produkcji. Do najbardziej znanych należą duże fabryki baterii elektrycznych do samochodów, np. LG Chem we Wrocławiu czy SK Innovation w Dąbrowie Górniczej. Ale warto zwrócić uwagę także na mniejsze inwestycje, w których również wytwarzane są technologie z najwyższej półki – przykładem może być inny projekt z branży elektromobilności – fabryka BTS postawiona dla Phoenix Contact E-Mobility w Rzeszowie.

Stopień zaawansowania produkcji, jakie powstały w ostatnim czasie, pozwala przypuszczać, że Polska jest gotowa na ulokowanie fabryki półprzewodników. Niestety, wydaje się to raczej mało prawdopodobne, przede wszystkim ze względu na położenie na wschodniej granicy UE. Niemniej jednak produkcja układów scalonych w sąsiadujących krajach (przede wszystkim w Niemczech) może okazać się szansą dla działających w Polsce poddostawców. Przykładem może być tutaj uruchomienie fabryki Tesli pod Berlinem, co pociągnęło za sobą powstanie szeregu inwestycji w pobliżu zachodniej granicy (w województwach lubuskim i wielkopolskim).

Czynniki atrakcyjności inwestycyjnej

Warunkiem przyciągania najbardziej opłacalnych z punktu widzenia kraju inwestycji jest konkurencyjność na tle innych rozważanych lokalizacji. Jednym z argumentów może być pomoc publiczna dla firm, która w najprostszym ujęciu jest uzależniona od relacji PKB generowanego przez dany region w stosunku do średniej unijnej. Z tego płynie prosty wniosek, że jako kraj będziemy pod tym względem bardziej atrakcyjni niż np. Niemcy, ale podobnie konkurencyjni jak większość krajów, z którymi sąsiadujemy. Pomoc ta jest regulowana przepisami unijnymi określającymi m.in. maksymalną wielkość inwestycji, dla której można uzyskać taką pomoc. Dla przedsięwzięcia o szczególnym znaczeniu dla gospodarki, a w praktyce dla inwestycji o olbrzymim rozmachu, możliwe jest również ustalenie wielkości zachęt bezpośrednio między inwestorem a rządem danego kraju. Przykładem firm, które skorzystały z takiej możliwości w Polsce, są m.in. Daimler, LG, SK Innovation, Volkswagen czy Toyota.

Pomoc publiczna to jednak jedynie jeden z wielu elementów decydujących o lokowaniu inwestycji w danym kraju. Wśród innych, bezwzględnie koniecznych czynników są dostęp do wykwalifikowanych pracowników, bliskość odbiorcy produktu, łatwość transportu (dobra komunikacja drogowa, port), zaangażowanie lokalnych władz czy stabilność prawna. Co więcej, bez doskonałej znajomości tych parametrów i umiejętności poruszania się w tym środowisku oszacowanie opłacalności inwestycji i sprawne jej wykonanie jest niemożliwe. Colliers od lat doradza w tym obszarze inwestorom i może pochwalić się licznymi zrealizowanymi projektami, świadczącymi zarówno o naszym doświadczeniu jak i wysokim poziomie inwestycji technologicznych w Polsce.

Zielona transformacja i ESG

Rozporządzenie European Chips Act (Akt w Sprawie Czipów) zwraca uwagę również na kwestie zielonej (i cyfrowej) transformacji. Choć Polska charakteryzuje się bardzo dobrą dostępnością gazu i prądu (z czego skorzystali LG i SK Innovation), to w coraz większym stopniu znaczenia nabiera również sposób ich pozyskiwania.

Obowiązująca od stycznia 2023 r. dyrektywa dotyczące ESG (ang. Environmental, Social and Corporate Governance) nakłada obowiązek składania sprawozdań dotyczących zrównoważonego rozwoju. Choć firmy mają na to jeszcze trochę czasu (do dwóch lat w zależności od wielkości firmy), zbieranie danych musi rozpocząć się już teraz. Można spodziewać się, że taka sprawozdawczość przyczyni się do bliższego przyjrzenia się procesom i ich optymalizacji pod kątem ochrony środowiska. Dodatkowym motywatorem są oczywiście stale rosnące ceny prądu i gazu, spowodowane m.in. wojną w Ukrainie i jej konsekwencjami.

Przykładowo, inwestorzy coraz częściej decydują się na pokrycie dachów obiektów przemysłowych panelami fotowoltaicznymi. Zakłada się, że każde 10 tys. mkw. pokrycia dachowego, zabezpiecza około 0,8 MW dodatkowej energii. Oczywiście taki „dodatek” to zwiększenie wyjściowego kosztu obiektu oraz konieczność zaplanowania odpowiedniego udźwigu konstrukcji dachu, ale opłacalne w dłuższej perspektywie.

Komentarz Filipa Deleżyńskiego, Dyrektora w Dziale Powierzchni Logistycznych i Przemysłowych w Colliers

Polskiej gospodarce grozi, że będzie tracić swą konkurencyjność

Choć inflacja ogółem zmalała, to jednocześnie wzrosła inflacja bazowa. To niebezpieczny rozwój sytuacji, bo inflacja staje się coraz bardziej naszym krajowym problemem i pozostanie z nami dłużej niż prognozowano.

Inflacja bazowa mierzona jest przez NBP na cztery sposoby, ten najpopularniejszy dotyczy wzrostu cen z pominięciem żywności i energii, z tego względu, że są one szczególnie podatne na czynniki pozakrajowe. Ta inflacja bazowa wzrosła w marcu do 12,3% i jest najwyższa od dwudziestu lat. Jeszcze gorzej wygląda inflacja bazowa liczona z pominięciem cen administracyjnych, a wyniosła 16,1%. Natomiast inflacja ogółem r/r zmalała z 18,4% w lutym, do 16,1% w marcu.

Ceny rosną wolniej, ale porównujemy się do okresu, gdy rosły one szczególnie szybko, stąd tzw. efekt bazy i niższa inflacja ogółem rok do roku w marcu w porównaniu do rocznych zmian dotyczących lutego. To właśnie w marcu 2022 r. odczuliśmy dotkliwie konsekwencje rosyjskiej agresji w Ukrainie, bo ceny ropy wzrosły skokowo. Jednak już wcześniej w Polsce pojawiły się poważne problemy z inflacją.

– Byłoby dobre dla gospodarki i konsumentów, gdyby inflacja była pod kontrolą czyli mieściła się w celu inflacyjnym 2,5%, a więc jeżeli mamy inflacje bazową 12,3%, to ten cel jest przekroczony aż pięciokrotnie – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Inflacja bazowa jest bardzo ważna, bo pokazuje na ile wzrosty cen rozprzestrzeniają się w gospodarce i na ile są trwałe.

Mamy taki rozwój zdarzeń, że rosną ceny, co powoduje wzrost płac, a to z kolei przekłada się na kolejny wzrost cen. Przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w marcu 2023 r. w porównaniu z marcem 2022 r. było wyższe o 12,6% i wyniosło 7508,34 zł (brutto). Względem lutego 2023 r. przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto zwiększyło się o 6,3%. Te dane GUS dotyczą jednak przedsiębiorstw zatrudniających ponad 10 osób. Zdecydowanie przeważa pogląd, że inflacja jest jeszcze bardziej dotkliwa dla pracowników małych firm.

– Tolerujemy wzrosty cen, to właśnie z taka sytuacją mamy obecnie do czynienia i to jest bardzo niebezpieczne – komentuje ekspert XTB. – RPP zaczęła podwyższać stopy procentowe, i to nawet w dużym tempie, ale zbyt szybko z tego zrezygnowano, a okazuje się, że popyt nie został poskromiony.

Gdy RPP podwyższała stopy procentowe rząd jednocześnie uruchamiał programy i transfery podwyższające konsumpcję. Presja inflacyjna zwiększa się i nie bardzo widać, jak mielibyśmy wrócić do celu inflacyjnego. Przyzwyczailiśmy się, że będziemy płacić coraz więcej.

– Nie powinno być tak, że restrykcyjnej polityce pieniężnej towarzyszy ekspansja fiskalna – podsumowuje P.Kwiecień z XTB. – Chcąc obniżyć inflację, trzeba ograniczyć popyt, to są podstawy ekonomii i tak to działa.

Niespodzianką może wydawać się, że w takiej sytuacji złoty się wzmacnia. Można to wyjaśnić tym, że inflacja wpływa na kursy walutowe, ale dzieje się tak w długim terminie.

Jeżeli na długo pozostanie z nami wysoka inflacja, w porównaniu z inflacją na świecie, to euro będzie wzmacniać się wobec złotego. Polskiej gospodarce grozi, że będzie tracić swą konkurencyjność.

System ochrony zdrowia wymaga zmian

W systemie ochrony zdrowia istotnym elementem jest poziom wynagradzania pracowników – bo jest on oparty na ludziach. Prawidłowe wynagrodzenia, które rzeczywiście oddają zaangażowanie, ale też jakość tej pracy, stanowią istotny element w koszyku kosztów systemu ochrony zdrowia. Tylko że z punktu widzenia pracodawców zarządzających jednostką ochrony zdrowia wynagrodzenia to nie jedyny element kosztowy. Są inne elementy, na jakie muszą patrzeć zarządzającymi jednostkami ochrony zdrowia. Bardzo ważny jest dostęp do świadczeń. Nie może być tak w systemie, że gros jego budżetu jest przeznaczana na wzrost wynagrodzeń – a jednocześnie jest podejmowany z puli, która ma przeznaczenie na dostęp do świadczeń dla pacjentów.

– To pacjenci będą oceniać w długiej perspektywie, czy warto inwestować we wzrost wynagrodzeń i czy to się przekłada na dostęp do świadczeń. Bo jeżeli nie będzie się przekładało, to oznacza konieczność dalszych reform – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP). – System ochrony zdrowia w Polsce wymaga zmian, bo jest niewydolny. Głównym problemem jest na pewno wzrost nakładów na finansowanie ochrony zdrowia. To, o co apelujemy jako Federacja Przedsiębiorców Polskich, to jest wzrost nakładów, ale też przejrzyste finanse ochrony zdrowia. Szereg decyzji regulacyjnych spowodowało, że mamy bardzo duże obawy, czy starczy pieniędzy z jednej strony na to, co już rząd zaplanował w zakresie wzrostu wynagrodzeń, a z drugiej strony na dostęp do świadczeń – co dla nas, pracodawców, ma szczególne znaczenie. My dzisiaj patrzymy przez pryzmat inwestycji w zdrowie, inwestycji w pracownika w kontekście szerokiej dyskusji o finansowaniu ochrony zdrowia – tłumaczy Pączka.

Deloitte: Niemal 60 proc. Polaków zmieniło swoje przyzwyczajenia, by chronić środowisko

Polscy konsumenci chcieliby kupować zrównoważone produkty, ale dla wielu osób są one zbyt drogie.

Ponad trzy czwarte Polaków oszczędza energię elektryczną oraz stara się unikać marnowania żywności. Jak wynika z 41. edycji badania Global State of the Consumer Tracker, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte, jesteśmy świadomi, że zmiany klimatu to efekt szkodliwej działalności człowieka. Jednocześnie ponad jedna trzecia badanych uważa, że zrównoważone produkty kosztują zbyt dużo, a 53 proc. wysoka cena powstrzymuje przed ich zakupem. Jednocześnie głównym czynnikiem determinującym nasze zachowania konsumenckie pozostaje inflacja. Niemal 80 proc. mieszkańców Polski spodziewa się w najbliższym czasie wzrostu cen żywności, trzy czwarte wzrostu rachunków za prąd i/lub gaz, a 66 proc. podniesienia cen benzyny.

Siedmiu na dziesięciu Polaków uważa, że to człowiek jest winny zmianom klimatu. Jedynie 11 proc. jest przeciwnego zdania. Ponad połowa (58 proc.) zgadza się z poglądem, że problem ten jest naglący i wymaga natychmiastowego działania. Najbardziej martwi nas zanieczyszczenie środowiska, w tym jakość powietrza i wody, jak również szkodliwy wpływ na otoczenie plastiku czy odpadów chemicznych.

Ponad połowa badanych (56 proc.) przyznaje, że zmieniła swoje zachowanie i zwyczaje konsumenckie ze względu na środowisko oraz klimat. Najczęściej objawia się to w oszczędzaniu energii i wody, które deklaruje odpowiednio 78 i 68 proc. ankietowanych Polaków. Niemal 80 proc. stara się nie marnować żywności, a 72 proc. kupuje tylko to, czego potrzebuje. Prawie połowa badanych (48 proc.) stara się ograniczać wysokoemisyjne środki transportu. Za najbardziej ekologiczne sposoby przemieszczania się uważamy jazdę na rowerze (43 proc.) oraz komunikację publiczną (35 proc.).

Jakie produkty uznajemy za najbardziej „zrównoważone” z punktu widzenia ich wpływu na środowisko? Zdaniem 62 proc. to te, które zostały wykonane z materiałów pochodzących z recyklingu, a dla 50 proc. istotna jest mniejsza ilość energii potrzebna do ich wytworzenia. Nieco więcej niż połowa respondentów docenia produkty wykonane z naturalnych materiałów. Ponad 40 proc. deklaruje, że w ostatnich tygodniach kupowało towary, które można uznać za „zrównoważone”, ale co ciekawe prawie tyle samo osób nie jest pewne, czy kupowane przez nich produkty można zaliczyć do tej kategorii. – Pokazuje to, jak wiele należy jeszcze zrobić w kwestii edukacji, którą powinni zainicjować producenci, jak i sieci handlowe. Coraz większa liczba konsumentów jest świadoma i z rozwagą dokonuje wyborów zakupowych. Nie zmienia to faktu że wciąż wiele osób nie czyta etykiet, a nawet jeżeli to robi, to nie wie, na co zwrócić uwagę – mówi dr Marta Karwacka, starsza menedżerka, Sustainability Consulting CE, Deloitte.

Zrównoważone, znaczy droższe

Dobra „zrównoważone” najłatwiej nam znaleźć w sklepie spożywczym (33 proc.) lub na półce z chemią domową (28 proc.). Jeżeli chodzi o żywność, to z punktu widzenia wpływu na środowisko jako najkorzystniejsze postrzegamy świeże produkty (79 proc.). Odzież, w tym przede wszystkim tą, którą określamy mianem „casualowej” zaliczamy również do tej kategorii (70 proc.). Niemal połowa badanych (47 proc.) kojarzy tego typu towary z papierem, wymieniając przy tym papier toaletowy, ręczniki papierowe czy chusteczki (47 proc.). Z kolei wśród kosmetyków respondenci wyróżnili produkty do włosów (27 proc.), produkty do makijażu (25 proc.) oraz mydła i żele do mycia (23 proc.).

Z czym kojarzą się nam zakupy zrównoważone? Przede wszystkim postrzegamy je jako droższe (36 proc.). Ponad jedna trzecia respondentów (34 proc.) uważa, że trzeba za nie zapłacić nawet o 20 proc. więcej niż normalnie. – Najczęściej wskazywaną przyczyną braku decyzji o zakupie produktów ekologicznych i zrównoważonych jest ich wysoki koszt. Wymienia go ponad połowa ankietowanych. Jedna czwarta respondentów jest przyzwyczajona do produktów, których używa obecnie i nie chce z nich rezygnować. Nasze badanie pokazuje więc, że aspekt cenowy w czasach wysokiej inflacji ma kluczowy wpływ na decyzje zakupowe – mówi dr Marta Karwacka.

Obawy o stan finansów

Ponad 60 proc. Polaków uważa, że ceny produktów nie utrzymają się na obecnym poziomie. Niemal 80 proc. spodziewa się w najbliższym czasie wzrostu cen żywności, trzy czwarte wzrostu rachunków za prąd, i/lub gaz, a 66 proc. podniesienia cen benzyny.

Optymizmu nie widać zresztą w większości badanych krajów. Najbardziej negatywne nastroje odczuwane są w RPA (77 proc.), Irlandii oraz Hiszpanii (po 76 proc.).

– Inflacja nieustannie determinuje postawy Polaków podczas zakupów. Rosnące ceny mają faktyczny wpływ na naszą siłę nabywczą, ale w równym stopniu wpływają też na poczucie bezpieczeństwa. To wszystko sprawia, że najbardziej martwimy się o swój portfel. Takie obawy wyraża 51 proc. Polaków. To o 4 p.p. więcej w porównaniu z poprzednim miesiącem. Jest to też główny powód naszych niepokojów – mówi Anna Rączkowska, partnerka, Consumer Industry, Deloitte. Z kolei 45 proc. respondentów martwi się stanem swojego zdrowia, a 35 proc. niepokoją sprawy prywatne.

Zgodnie z deklaracją 46 proc. badanych ma odłożone pieniądze na koniec miesiąca, czego nie może o sobie powiedzieć 38 proc. ankietowanych. Aż 54 proc. respondentów nie jest przygotowanych finansowo na nieprzewidziane wydatki. Niemal dwie trzecie (61 proc.) ocenia swoją sytuację finansową jako gorszą niż rok temu. Przeciwnego zdania jest co czwarty uczestnik badania.

Ponad połowa Polaków (56 proc.) nie ma problemu z regulowaniem nadchodzących płatności, podczas gdy 22 proc. może mieć z tym trudności. Prawie sześciu na dziesięciu ankietowanych odkłada poważniejsze wydatki na później. Niemal ponad jedna czwarta (24 proc.) nie musi podejmować takich decyzji. Nieco ponad jedna trzecia ankietowanych (35 proc.) deklaruje, że jest w stanie kupić sobie to, co sprawia im przyjemność, podczas gdy 45 proc. nie widzi obecnie takiej możliwości.

Oszczędnie na zakupach, wakacjach i w restauracjach

Jak będą wyglądały nasze wydatki w ciągu najbliższych czterech tygodni? Nie jest zaskoczeniem, że 27 proc. naszych zarobków pochłoną zakupy żywnościowe, a 25 proc. wydatki związane z domem, czyli rachunki. Te dwie pozycje mają ponad 50-procentowy udział w naszym domowym budżecie. Co ciekawe, obecnie jesteśmy w stanie zaoszczędzić średnio 8 proc. naszych przychodów.

Ponad trzy czwarte badanych jest zdania, że w ciągu trzech miesięcy nie uda im się pojechać na wakacje, a jako powód podają właśnie brak pieniędzy. Jedna piąta woli przeznaczyć pieniądze na inny cel.

Badanie Deloitte wskazuje, że również branża gastronomiczna wciąż nie ma specjalnych powodów do optymizmu. Niemal jedna czwarta badanych (24 proc.) oszczędza na chodzeniu do restauracji, a 45 proc. w ciągu ostatnich dwóch tygodni nie jadło poza domem. Ponad połowa (53 proc.) przygotowuje posiłki w domach częściej niż kiedyś.

Podobnie jest z wydatkami, które mogłyby mocno obciążyć nasz budżet. Tylko 15 proc. z nas w ciągu pół roku chce kupić nowe auto. Aż 72 proc. co prawda już dziś może pochwalić się własnym samochodem, ale w przypadku 69 proc. respondentów jest to pojazd używany. Ponad dwie trzecie z nas (68 proc.) zamierza w najbliższym czasie jeździć samochodem z podobną częstotliwością, co wcześniej.

O badaniu
Najnowsza fala badania została przeprowadzona pod koniec marca 2023 r. Była to 41. edycja przeprowadzona globalnie i 34., w której wzięli udział konsumenci z Polski. W sumie eksperci Deloitte przebadali mieszkańców 25 krajów, oprócz Polski, byli to obywatele: Arabii Saudyjskiej, Australii, Belgii, Brazylii, Kanady, Chin, Danii, Holandii, Hiszpanii, Francji, Niemiec, Indii, Irlandii, Japonii, Meksyku, Norwegii, RPA, Korei Południowej, Szwecji, Włoch, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Cukier najdroższy od 11 lat, pszenica najtańsza od 21 miesięcy

Euro od jakiegoś czasu pozostaje jedną z najsilniejszych walut świata. Kurs EUR/USD powrócił powyżej poziomu 1,10, chociaż nie przekroczył swego ustanowionego ponad tydzień temu ponad rocznego maksimum. Euro ustawiało swe nowe przynajmniej roczne maksima względem m.in. australijskiego dolara, chińskiego juana, japońskiego jena, południowokoreańskiego wona, tajwańskiego dolara i kanadyjskiego dolara.

Tę obserwowaną w ostatnim okresie siłę euro względem USD przypisuje się zakładanej przez rynek różnicy w ścieżce polityki pieniężnej amerykańskiego Rezerwy Federalnej i ECB. O ile w przypadku FED oczekiwane jest dosyć szybkie zakończenie serii podwyżek stóp procentowy, o tyle w przypadku Europejskiego Banku Centralnego nadejście tego momentu postrzegane jest jako bardziej odległe w czasie. W przyszłą środę poznamy decyzję FOMC na temat wysokości głównych stóp procentowych w USA.

Polski złoty podążał za tą siłą euro, a nawet ją przewyższał i dziś rano był jedyną główną walutą na świecie, kurs USD w stosunku do której osiągnął najniższy od przynajmniej roku poziom.

W oczekiwaniu na przyszłotygodniową decyzję FOMC rentowność amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych oscylowała wokół poziomu 3,5 proc. Rentowność 10-latek polskiego rządu od tygodnia była przyklejona do poziomu 6 proc.

Główne indeksy amerykańskiego rynku akcji zanotowały wczoraj niewielkie zmiany (S&P 500 +0,09 proc., DJIA +0,2 proc., Nasdaq Composite -0,29 proc.) pozostają poniżej poziomów swoich maksimów z minionych kilku miesięcy. Na giełdach Azji i Oceanii lekko przeważały dziś spadki głównych indeksów. Najsilniejszy notował Hang Seng (-1,69 proc.). Podobnie było na giełdach europejskich (CAC 40 -0,72 proc., DAX -0,16 proc. ok. godz. 9:15).

Na GPW WIG-20 tracił ok. godz. 9:20 0,34 proc. Wśród składników tego indeksu najwyżej w swej historii była dziś cena akcji spółki Kruk. Wśród składników sWIG-u 80 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś kursy akcji spółek Rainbow Tours i Vercom.

Nadal trwa silna hossa na rynku cukru. Cena kontraktów na ten surowiec notowanych na ICE wspięła się wczoraj naj najwyższy poziom od marca 2012. Największymi eksporterami cukru na świecie są Brazylia, Indie, Tajlandia, Niemcy i Francja, które to kraje w 2021 roku łącznie odpowiadały za 65 proc. światowego eksportu tego surowca spożywczego.

Na drugim biegunie znajdowała się cen kontraktów na pszenicę na CBOT, która dziś spadła do najniższego poziomu od lipca 2021. Tu największymi eksporterami na świecie były w 2021 roku Rosja (17 proc. światowego eksportu), UE (16 proc.), Australia (14 proc.), USA (11 proc.) i Ukraina (10 proc.). Pozycje Rosji i Ukrainy na tym rynku spowodowały po rozpoczęciu inwazji Rosji na Ukrainę wzrost ceny kontraktów na pszenicę do najwyższego poziomu w historii w marcu 2022. Obecnie ta cena jest już dwukrotnie niższa.

Na rynku kontraktów na ropę naftową poranne zmiany były dziś kosmetyczne (WTI i Brent +0,08 proc. ok. godz. 8:50). Kurs kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie, który ostatnio wyszedł na najwyższy poziom od miesiąca, spadał dziś ok. godz. 8:50 o 0,97 proc. Cena kontraktów na złoto, srebro i platynę, które w ostatnich dniach wyszły na najwyższy poziom od ponad roku, notowały niewielkie zmiany (o +0,33 proc., -0,27 proc. i +0,51 proc. odpowiednio ok. godz. 8:55).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara, który w połowie marca przełamał kluczowy poziom oporu wyznaczany w okolicach 250000 USD przez swego maksima z sierpnia ub.r. i lutego br., poniżej poziomu 28000 USD. Dziś rano ok. godz. 8:25 notowania tej kryptowaluty wykazywały minimalne zmiany. Rozmiary opuszczonej górą w marcu 9-miesięcznej konsolidacji pomiędzy poziomami ok. 15000 USD i 25000 USD sugerują na tym rynku poziom ok. 40000 jako średnioterminowy cel trwającej od listopada ub.r. roku zwyżki.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers