„Made in China” po polsku, czyli dlaczego warto postawić na promocję marki własnej

2

Na pytanie o skojarzenia z produktem pochodzącym z Chin w odpowiedzi większość z nas z pewnością wyrecytowałaby hasła takie jak „niska jakość”, „tandeta” czy „tania chińszczyzna”. Towary rodem z Państwa Środka obciążone są stereotypami, które pokutują w naszej świadomości od niemal trzech dekad. Zapominamy jednak, że czasy „Jarmarku Europa” minęły bezpowrotnie. Obecnie wysokiej jakości chińskie wyroby towarzyszą nam w niemal każdym momencie życia, choć nie wszyscy mamy tego świadomość…

Wystarczy rozejrzeć się po pomieszczeniu, w którym aktualnie przebywamy. Zakładając, że akurat nie siedzimy w pustym pokoju w samej bieliźnie, można śmiało założyć, że w naszym otoczeniu znajduje się co najmniej kilka produktów o dalekowschodnim rodowodzie. Odzież, obuwie, elementy wystroju wnętrza, sprzęt elektroniczny – wszędzie znajdziemy mniej lub bardziej rzucającą się w oczy informację „Made in China” lub „Made in PRC”. Znajdziemy, jeśli się o to postaramy. Coraz częściej bowiem mamy do czynienia produktami brandowanymi, tj. opatrzonymi logo marki, odpowiednim opakowaniem, z obsługą klienta w języku polskim, gwarancją etc. Za tym wszystkim idzie jakość, która nie odbiega od standardów, do których zdążyliśmy się przyzwyczaić. Witamy w świecie marek własnych. Świecie, w którym „chińskie” staje się… „nasze”.

Tygrys < Smok

Wioski rybackie, które na przestrzeni kilkunastu lat stały się gigantycznymi ośrodkami przemysłowymi. Druga po USA gospodarka, notująca średnie tempo wzrostu na poziomie ok. 10% rocznie, przez ostatnie 30 lat. Największy eksporter na świecie. Chiny, które do grona tzw. azjatyckich tygrysów dołączyły pod koniec lat osiemdziesiątych, dawno już prześcignęły swoich konkurentów w regionie. Jeśli zatem Tajwan, Singapur, Filipiny, Malezja, Indonezja czy w końcu Korea Południowa nazywane są Tygrysami, to patrząc na tę niebywałą skalę wzrostu, Chiny należałoby nazwać co najmniej Smokiem.

Duża w tym zasługa rozwoju sektorów produkcji i eksportu, dzięki którym Państwo Środka zyskało miano „fabryki świata”. Wystarczy spojrzeć na czołówkę producentów elektroniki użytkowej – firmy takie jak Apple czy Samsung od lat korzystają z usług chińskich fabryk, w których z powodzeniem wdrożono najwyższe standardy kontroli jakości. Z kolei przykładem z rodzimego podwórka może być firma Manta, która kilkanaście lat temu zasłynęła wprowadzeniem na rynek „nieśmiertelnych” odtwarzaczy DVD, a dziś jest jednym z największych w Europie producentów budżetowej elektroniki.

Czytaj również:  Powrót Chin. Słabsze dane z Niemieckiego przemysłu

Pekin nad Wisłą

Import chińskiej elektroniki do Polski nadal jest niezwykle popularny. Przedsiębiorcy, którzy
z powodzeniem ujarzmili cały proces – od weryfikacji dostawców, poprzez kontrolę jakości, certyfikację i transport, na formalnościach związanych z wprowadzeniem towaru do obrotu kończąc – często mogą pochwalić się dobrze prosperującym biznesem. Należy przy tym rozróżnić dwa modele prowadzenia takiej działalności.