Zadłużenie rynków wschodzących: Czy przed nami trudne czasy?

Powtórzenie się kryzysów zadłużenia państwowego podobnych do tych z lat 80-ych i 90-ych wydaje się mało prawdopodobne. Jednak kilka (dużych) gospodarek rynków wschodzących (EM) stało się bardzo wrażliwe na zaostrzenie warunków finansowania; są to m.in. gospodarki Europy Wschodzącej (Węgry, Rumunia i Turcja) i Afryki (Egipt, Kenia i Tunezja), a także – choć w mniejszym stopniu – Ameryki Łacińskiej (Argentyna i Chile).

Jeszcze zanim inwazja na Ukrainę zakłóciła funkcjonowanie rynków kapitałowych, rynki wschodzące i gospodarki rozwijające się (EMDE) miały już do czynienia z odwróceniem losu zarówno poprzez kanał bilansu obrotów kapitałowych (zacieśnianie polityki monetarnej USA), jak i bieżących.

Zwiększenie spreadów obligacji – kosztu obsługi zadłużenia

W warunkach bazowych oczekujemy szerokiego, ale ograniczonego zwiększenia spreadów obligacji rynków wschodzących. W przypadku walut lokalnych, rozbieżności pomiędzy krajami są tak samo różnorodne, jak presja inflacyjna. Rentowność w walucie lokalnej pozostanie w 2022 na wysokim poziomie, ze stopniowym odwróceniem w 2023, gdy zaczną słabnąć czynniki negatywne. W przypadku urzeczywistnienia się niekorzystnego scenariusza spodziewamy się, że eskalacja wojny na Ukrainie spowoduje globalną recesję ze znacznie wyższą inflacją. Pogarszające się fundamenty na rynkach wschodzących i ogólny odpływ kapitału doprowadziłyby do znacznego zwiększenia spreadów obligacji w twardej walucie i wzrostu rentowności obligacji w walucie lokalnej.

Decydujące zacieśnianie polityki monetarnej w USA oraz spowolnienie wymiany handlowej

Zacieśnienie warunków finansowych w gospodarkach rozwiniętych i spowolnienie wzrostu handlu spowodowało wystąpienie mniej korzystnych warunków dla rynków wschodzących, które zostały spotęgowane przez wpływ wojny w Ukrainie na ceny towarów. Podczas gdy na bilans obrotów kapitałowych rynków wschodzących często kluczowy wpływ ma polityka monetarna USA, ich bilanse obrotów bieżących są w dużym stopniu uzależnione od popytu z Chin ze względu na fakt, że są zintegrowane z globalnymi łańcuchami dostaw.

Różnice między obligacjami rynków wschodzących w walucie twardej i lokalnej

Chociaż zazwyczaj dominują inwestorzy krajowi, główna podaż obligacji rynków wschodzących odbywa się w walucie lokalnej, w której – zwłaszcza w okresach bonanzy – w mniejszym stopniu uczestniczą międzynarodowi kredytodawcy. Dla inwestora zagranicznego ta klasa aktywów jest zasadniczo bardziej ryzykowna niż obligacje denominowane w twardej walucie, ponieważ oprócz tradycyjnych elementów, takich jak inflacja czy perspektywy wzrostu, należy wziąć pod uwagę zmiany kursu walutowego oraz fakt, że kraj emitenta ponosi odpowiedzialność za walutę i politykę pieniężną. Dla inwestorów krajowych, przeciwnie, ryzyko kursowe ma mniejszą wagę, a lokalne instytucje finansowe mają zazwyczaj rządowe zachęty do generowania popytu na te aktywa. Ponadto, udział zagranicy w zadłużeniu w walucie krajowej jest mieczem obosiecznym, który w okresach kryzysu może poszerzyć i pogłębić początkową ranę, kiedy inwestorzy zmniejszają swoją pozycję i ekspozycję walutową.

Zmiana netto niespłaconego zadłużenia państwowego rynków wschodzących (2009-21) (w mld USD)

Zmiana netto niespłaconego zadłużenia państwowego rynków wschodzących
Źródła: IIF, Dział Analiz Allianz. Uwaga: Ponieważ wartości wyrażone są w dolarach amerykańskich, zmiany netto salda zadłużenia w walucie lokalnej uwzględniają również pogorszenie/zwiększenie kursu walutowego (np. Turcja).

Wstrząs w zakresie warunków wymiany handlowej: wpływ wyższych cen towarów na salda handlowe (% PKB)

Wstrząs w zakresie warunków wymiany handlowej wpływ wyższych cen towarów na salda handlowe
Źródła: UNCTAD, IMF, Dział Analiz Allianz. Uwaga: zakładamy, że ceny w sektorze energetycznym, metalurgicznym i rolno-spożywczym pozostaną na poziomie z końca marca 2022 r. przez resztę roku (co oznacza wzrost o +70%, +50% i +50% w każdym sektorze w porównaniu z 2021 rokiem)

Diagram wrażliwości krajów

Diagram wrażliwości krajów
Źródła: Refinitiv, Dział Analiz Allianz. Uwaga: CEE = Europa Środkowo-Wschodnia. Ryzyko związane z płynnością i ryzyko cykliczne to złożone wskaźniki, które podsumowują względną pozycję kraju w zestawie zmiennych: saldo obrotów bieżących, nadchodzące spłaty zadłużenia lub pokrycie importu w odniesieniu do ryzyka płynności oraz zmienność kursu walutowego, inflacja lub wyniki rynkowe w odniesieniu do ryzyka cyklicznego. Wynik bliższy 0 oznacza wyższe ryzyko, więc kraje bardziej zagrożone znajdują się w prawej górnej części wykresu, podczas gdy te bezpieczniejsze w lewej dolnej.

Co trzeci przewoźnik międzynarodowy do końca roku może stracić płynność finansową

Przewoźnicy międzynarodowi uciekają przed problemami. Co trzeci z nich w tym roku może utracić płynność finansową.

Dla polskiej branży transportowej nadchodzą wyjątkowo trudne miesiące. Sektor zmaga się z rosnącymi kosztami prowadzenia działalności, rekordowymi cenami paliw, a w ostatnim czasie dużym problemem stał się także gwałtowny odpływ pracowników z Ukrainy. W opinii ekspertów PMR Restrukturyzacje tysiące firm, które nie posiadały zaplecza finansowego, jeszcze w tym roku mogą utracić płynność i stanąć na krawędzi bankructwa. Problem może dotyczyć nawet 30 proc. z ponad 36 tysięcy przedsiębiorstw świadczących nad Wisłą usługi międzynarodowego transportu drogowego.

Według Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego aż 110 tysięcy z 350 tysięcy kierowców zawodowych zatrudnionych w Polsce ma ukraińskie obywatelstwo. Według wstępnych szacunków 30 proc. z tej grupy zrezygnowało już z pracy, by walczyć w wojnie z Rosją. Odpływ 30-40 tysięcy kierowców stanowi olbrzymi problem dla wielu polskich przedsiębiorców, a z każdym kolejnym miesiącem firmy w coraz większym stopniu będą odczuwać deficyt rąk do pracy.

Utrata kilkudziesięciu tysięcy pracowników to dla polskich firm pogłębienie problemu, z którym branża zmaga się od wielu lat. Jeszcze przed wybuchem wojny braki kadrowe wśród przewoźników międzynarodowych szacowane były na 60-80 tysięcy pracowników. Z podobnym deficytem zmaga się cała Europa, w tym m.in. Niemcy czy Wielka Brytania.

Brakuje pracowników, których nie sposób zastąpić

Odpływ zawodowych kierowców z rynku jest w zasadzie nie do rozwiązania, ponieważ tak ogromnej grupy nie da się po prostu zastąpić. Bezrobocie w Polsce wciąż utrzymuje się na bardzo niskim poziomie, a wśród imigrantów, którzy w ostatnich tygodniach przyjechali do Polski ze Wschodu są przede wszystkim kobiety, dzieci i osoby starsze. Z tego grona firmy nie będą rekrutować, a szansa przejęcia pracowników z innych sektorów gospodarki jest znikoma. To trudny, wymagający zawód, do którego trzeba mieć nie tylko predyspozycje, ale również konkretne uprawnieniapodkreśla Małgorzata Anisimowicz, kwalifikowany doradca restrukturyzacyjny i prezes zarządu PMR Restrukturyzacje.

W najtrudniejszym położeniu znajdują się firmy, które swój biznes opierały na transporcie do krajów Europy Wschodniej. W wyniku sankcji nakładanych na Rosję i Białoruś oraz przerwanego łańcucha dostaw, wiele z nich nie jest dziś w stanie w normalny sposób prowadzić swojej działalności. Część przedsiębiorców rezygnuje z transportu na Wschód także ze względów bezpieczeństwa.

Eksperci PMR Restrukturyzacje podkreślają również, że firmy z branży transportowej – podobnie jak większość przedsiębiorstw działających w polskiej gospodarce – rzadko posiadają duże zapasy gotówki, które pozwoliłyby im przejść suchą stopą przez zbliżający się okres spadku przychodów. – Z naszych dotychczasowych doświadczeń wynika, że jedną z głównych przyczyn szybkiej utraty płynności finansowej wśród firm, jest brak odpowiednich zasobów gotówkowych. Przedsiębiorcy nie odkładają na „chude lata”, ponieważ często nie mają z czego lub wszystkie zarobione pieniądze od razu inwestują w rozwój firmy. Gdy na horyzoncie pojawi się kryzys, wielu z nich nagle zostaje w sytuacji bez wyjścia, a należy pamiętać, że budżety wielu firm i tak zostały mocno uszczuplone w wyniku trwającej dwa lata pandemii – mówi Małgorzata Anisimowicz i dodaje, że równolegle do spadających przychodów i pojawiającego się deficytu rąk do pracy, nie spadają – a wręcz rosną – koszty kredytów, leasingu czy dzierżawy hal i gruntów. – Tych kosztów nie da się tak po prostu wyeliminować. Banki z czasem zaczną dopominać się swoich należności, a wiele firm nie będzie miało z czego ich spłacać. Mamy tu do czynienia z odroczonym kryzysem, ponieważ branża znajdowała się dotychczas w dobrej sytuacji finansowej, ale nigdy nie zmagała się z tak ogromnym nagromadzeniem przeciwności – mówi ekspert.

Nowe przepisy pognębią budżety przedsiębiorstw

Innym, nie mniej istotnym problemem dla branży, jest wejście w życie kolejnych regulacji Pakietu Mobilności. Zgodnie z jego zapisami od 2 lutego 2022 roku kierowcy realizujący przejazdy na terenie państw Wspólnoty będą musieli otrzymywać wynagrodzenie adekwatne do kraju, w którym wykonują usługę. Zgodnie z rynkowymi szacunkami dla przewoźników może to oznaczać konieczność podniesienia wynagrodzeń nawet do 30 proc., co przy całkowitych kosztach działalności może przełożyć się na wzrosty od 4 do 9 proc. w stosunku do ubiegłego roku.

Gdy do tego dodamy utrzymujące się, bardzo wysokie ceny paliwa, a także rosnące koszty zakupu taboru, przed branżą transportową kształtuje się niezwykle trudny scenariusz. Ciężko dziś przewidzieć, czy w odpowiedzi na bieżące wydarzenia, pojawią się kolejne pakiety pomocowe dla branży, które choć w niewielkim stopniu odciążą firmy w tym wymagającym czasie. Co więcej, jeśli przez najbliższych kilka miesięcy sytuacja nie ulegnie poprawie, polski transport międzynarodowy czeka duże spowolnienie, którego efektem będą masowe restrukturyzacje, upadłości i zwolnienia. Jeszcze w tym roku problemy te mogą dotknąć nawet tysięcy firm – wylicza prezes zarządu PMR Restrukturyzacje.

Upadłość to ostateczność, coraz więcej firm ratuje swój biznes

W obliczu kryzysu dla wielu firm z zagrożonych branż, jedyną realną szansą na utrzymanie biznesu jest skorzystanie z narzędzi restrukturyzacyjnych. W konsekwencji wprowadzenia nowych rozwiązań w tym zakresie, w tym m.in. uproszczonego postępowania restrukturyzacyjnego i postępowania o zatwierdzenie układu, coraz więcej firm decyduje się walczyć o swój biznes i rzadziej ogłasza upadłość. Od początku obowiązywania regulacji w zakresie uproszczonej restrukturyzacji liczba firm, które skorzystały z tego narzędzia wzrosła aż czterokrotnie, a na początku grudnia 2021 roku wynosiła aż 1888 podmiotów objętych postepowaniem. – Przełożyło się to w naturalny sposób także na spadek liczby upadłości wśród przedsiębiorstw. Na przestrzeni całego analizowanego okresu ilość tego rodzaju postępowań zmniejszyła się bowiem z 586 do 412 – mówi Małgorzata Anisimowicz.

Ceny znowu mocno poszły w górę. W kwietniu średni wzrost rdr. był na poziomie blisko 22 proc.

Według najnowszego raportu o stanie cen w sklepach, w kwietniu br. codzienne zakupy były droższe o prawie 22% niż w analogicznym okresie ub.r. W tym roku to najwyższy wynik oraz kolejny, który przekroczył poziom inflacji. Znów w relacji rocznej najmocniej podrożały produkty tłuszczowe. Poszły w górę aż o ponad 51%. Mocno też zdrożało mięso, bo o 31%, pieczywo – o 28,1%, a warzywa skoczyły o 22%. Eksperci komentujący te wyniki, uważają, że to nie koniec złych wiadomości. Niedługo w sklepach może być drożej nawet o 30% rdr. Do tego obserwatorzy rynku dodają, że w tym notowaniu nie widać jeszcze skutków wojny w Ukrainie. Z tym będziemy się mierzyć dopiero za kilka miesięcy i niestety będą to bardzo odczuwalne konsekwencje.

Podwyżek ciąg dalszy

Jak wynika z cyklicznego raportu „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, autorstwa UCE RESEARCH i Wyższych Szkół Bankowych, w kwietniu br. w sklepach było drożej średnio o 21,8% w porównaniu z analogicznym okresem 2021 roku. W górę poszły wszystkie z dwunastu analizowanych kategorii. Aż w jedenastu przypadkach wzrosty były dwucyfrowe. Do porównania łącznie zestawiono ponad 30 tys. cen detalicznych sieci handlowych działających w 16 województwach. Badaniem objęto wszystkie dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience i cash&carry.

– To jest dowód na to, że realny wzrost cen i w konsekwencji ich odczuwalność są znacznie wyższe dla konsumentów, niż wskazywałyby na to oficjalne odczyty inflacji. Niestety, z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że to nie koniec podwyżek. W świetle obecnych czynników, szczyt wzrostów cen spodziewany jest na okres wakacyjny, kiedy w sklepach może być drożej rdr. o 25%, a nawet 30% – komentuje dr Tomasz Kopyściański, ekonomista z Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu.

Z kolei ekonomista dr Krzysztof Łuczak z Grupy BLIX podkreśla, że wynik z kwietniowej analizy jest najwyższy w tym roku. Ponadto po raz kolejny przekracza wskaźnik inflacji. Według wcześniejszych raportów, w marcu br. średni wzrost cen w sklepach wyniósł 15,6% rdr. W lutym był na poziomie 10%, a w styczniu – 17,6% rdr. Jak dodaje dr Kopyściański, to wynik niepokojący, zarówno jeśli chodzi o sam poziom, wskazujący na większą negatywną odczuwalność wzrostu cen dla konsumentów, jak i o dynamikę miesiąc do miesiąca. To drugie wręcz sygnalizuje, że dotychczas podejmowane działania antyinflacyjne nie przynoszą pozytywnych rezultatów – łagodzą tylko nieco skutki, ale żadną miarą nie usuwają przyczyn samej inflacji.

Główne czynniki powodujące wzrost cen to efekt kuli śnieżnej, oczekiwania inflacyjne, ale również brak konkretnego pomysłu rządu na obecny problem. Widzimy spychanie odpowiedzialności na COVID-19, ceny energii, a także politykę Rosji i Putina. W kwietniowym notowaniu inflacji nie ma jeszcze widocznego oddziaływania wojny w Ukrainie. Z tym problemem będziemy się mierzyć za kilka miesięcy i niestety, będą to bardzo odczuwalne konsekwencje – stwierdza dr Anna Semmerling, ekspertka z zakresu finansów i ekonomii Wyższej Szkoły Bankowej w Gdańsku.

Czołówka drożyzny

Z zebranych danych wynika, że w kwietniu br. znowu najbardziej podrożały rok do roku produkty tłuszczowe – o 51,4% (w marcu – 53,8%). W obrębie tej kategorii w górę poszły przede wszystkim takie artykuły, jak olej – o 54,9% (w marcu – 68,6%), a także masło – o 51,2% (w marcu – 29,2%).

– Czynniki są odmienne dla poszczególnych produktów, ale skutki podobne. Rynek tłuszczy roślinnych rozsadza kryzys wojenny, uderzający w olej słonecznikowy. Sytuację pogarsza wzrost kosztów paliw, energii oraz pasz. Efekty? Drożyzna na dłużej – analizuje dr Andrzej Maria Faliński, wiceprezes Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego, były wieloletni dyrektor generalny POHID-u.

Na drugim miejscu zestawienia przedstawiającego największe podwyżki rdr. znajdują się tzw. inne produkty z wynikiem 38,2% (w marcu – 21,3%). Tu widzimy, że karma dla kotów zdrożała o 49,3% (w poprzednim miesiącu – o 20,3%), a dla psów – o 26% (22,8%). Z kolei pieluchy dla dzieci poszły w górę o 17,1% (poprzednio 17%).

– Karmy dla psów i kotów produkowane są ze składników, które w ostatnim czasie podrożały najbardziej. Są to produkty pochodzenia zwierzęcego, a także tłuszcze. Ponadto produkcja tych wysoce przetworzonych artykułów pochłania znaczną ilość energii, która przecież istotnie podrożała – mówi ekonomista z WSB we Wrocławiu.

Trzecią pozycję w zestawieniu zajmuje mięso ze wzrostem o 31,2% rdr. (w marcu – 22,1%). W obrębie tej kategorii również widzimy, że mięso wołowe podrożało o 27% (w marcu – 30,2%), drobiowe – o 45% (15,2%), a wieprzowe – o 28,7% rdr. (12%).

– W wielu domach codziennie spożywa się mięso oraz produkty mięsne. Do produkcji drobiu potrzebna jest pasza, do której niezbędne są nawozy, a te są skorelowane bezpośrednio z ceną gazu. Jeśli ona jest wysoka, a tak właśnie jest obecnie, to rośnie też cena tego asortymentu, do którego wytwarzania jest używany. Na inflacji również zarabiają sklepy podnoszące marże na produkty. O tym zapominają klienci, obwiniając o wysokie ceny tylko spadek wartości pieniądza – zaznacza dr Semmerling.

Będzie drożej

Na kolejnych miejscach zestawienia przedstawiającego największe podwyżki rok do roku znajdują się takie kategorie jak, pieczywo – 28,1% (w marcu – 4,4%), nabiał – 23% (10%), warzywa – 22% (20,5%), a także używki – 20,7% (11,1%). Natomiast najmniej rdr. zdrożały owoce – 7,8% (w marcu – 12,3%), napoje – 10,9% (7,2%), jak również art. chemii gospodarczej – 11,4% (2,9%).

– Artykuły chemii gospodarczej są produktami, dla których łatwiej jest odnaleźć tańsze substytuty czy zamienniki. To powoduje, że wzrost cen będzie szybko tworzył barierę psychologiczną. Jeśli coś podrożeje, to konsument poszuka takiego samego rodzaju towaru, tylko za mniej pieniędzy. Spodziewamy się wyższych cen owoców sezonowych, takich jak czereśnie czy truskawki. Częściowo będzie to wynikać z rosnących kosztów produkcji, ale również z możliwości przemycenia wyższych marż – opisuje ekspertka z WSB w Gdańsku.

Jak prognozuje dr Łuczak, ceny w sklepach nie spadną szybko. Najgorzej może być w lipcu i w sierpniu, kiedy faktycznie mogą wzrosnąć nawet o 30% rdr. Zdaniem eksperta z Grupy BLIX, jeżeli w tym czasie nie wydarzy się nic negatywnego, to po wakacjach dynamika cen zacznie powracać do stanu sprzed pandemii. Ale na większe wyhamowanie przed końcem 2022 roku, na razie nie ma, co liczyć. Obecnie, aby ceny wyhamowały bądź nawet spadały musi nastąpić recesja. Dr Kopyściański również stwierdza, że niestety, recesja wydaje się być jedynym lekarstwem na wyhamowanie inflacji. Ryzyko stagflacji cały czas jest dostrzegalne, chociaż jak na razie ani w Polsce, ani w innych krajach UE nie pojawiają się jeszcze negatywne sygnały w zakresie wzrostu bezrobocia.

– Na najbliższe tygodnie pytanie nie powinno brzmieć, czy inflacja będzie rosła, tylko czy osłabnie dynamika jej wzrostu. Cały czas rosną ceny energii i paliw. W ciągu kilku dni pokazały się kolejne wzrosty na poziomie 0,20-0,30 gr na litrze benzyny. Z uwagi na sytuację w Ukrainie, w kolejnych miesiącach będą drożeć wszelkie produkty powiązane ze zbożem, np. pieczywo i mięso – przekonuje dr Anna Semmerling.

Według dr. Falińskiego, ceny oczywiście będą rosły, bo cały czas działają ich przyczyny. Im więcej towar jest przetworzony, tym bardziej kumuluje w sobie zwyżki różnych uczestników łańcucha kooperacyjnego i dostaw. Do tego dodajmy fiskalizm i problemy z kosztami pracy, więc na rynku ogólnie nie może być tanio. Zdaniem eksperta, to oznacza nieunikniony spadek konsumpcji, inwestycji, a także recesję o przebiegu stagflacyjnym. Niemniej dr Semmerling uważa, że obecnie trudno jest jednoznacznie twierdzić, czy obserwowane zjawisko doprowadzi do stagflacji lub nawet recesji w najbliższych miesiącach. Ekspertka z WSB w Gdańsku podsumowuje, że to nie jest scenariusz na II kwartał br. W przypadku inflacji i cyklu gospodarczego raczej myślmy o końcówce III, a nawet o IV.

Czy dolar ma jeszcze przestrzeń na dalsze wzrosty?

W Stanach Zjednoczonych społeczeństwo również boryka się z inflacją. Ta pokazała wczoraj mniejsze wartości niż wskazywały prognozy. CPI prawdopodobnie osiągnęła swój szczyt. Główny wskaźnik rok do roku spadł z 8,5 proc. do 8,3 proc. Dynamika wzrostu cen będzie spadać jednak wolniej niż chciałby tego Fed. To wywierać będzie nadal presję na bank centralny. Dolar w pierwszej reakcji umocnił się aby w kolejnych minutach oddać cały wypracowany zyska. Dziś nad ranem ponownie ulega aprecjacji. Główna para walutowa zbliża się do 1,05.

Ceny konsumpcyjne w USA wzrosły w kwietniu o 0,3% w porównaniu z marcem. Z wyłączeniem energii i żywności, tzw. wskaźnik bazowy wyniósł 0,6%. Główny wskaźnik cen konsumpcyjnych w ujęciu rocznym spadł z 8,5% do 8,3% (konsensus: 8,1%). Wskaźnik bazowy spadł z 6,5% do 6,2% (konsensus: 6,0%) rok do roku.

Inflacja w Stanach Zjednoczonych spadła po raz pierwszy od sierpnia 2021 roku. Tak się stało jedynie dlatego, ponieważ ceny rok temu od marca do kwietnia wzrosły mocniej niż to miało miejsce w 2022.

Jeśli wejdziemy w szczegóły widzimy mocny wzrost czynszów oraz podróży lotniczych (+18,6 proc. miesiąc do miesiąca). Również drożało zakwaterowanie w hotelach (+2 proc.) Z kolei samochody używane ponownie potaniały, po tym jak w ubiegłym roku były jednym z głównych czynników napędzających inflację. Przesunięcie popytu z towarów, na które był szczególny popyt w czasie pandemii, w kierunku usług, które korzystają z ponownego otwarcia gospodarki, znajduje zatem wyraźne odzwierciedlenie w cenach.

O ile nie dojdzie do kolejnego szoku cenowego w zakresie energii, stopa inflacji powinna w najbliższych miesiącach dalej maleć. Spadek ten powinien być jednak powolny ze względu na utrzymującą się presję inflacyjną w sektorze usług. Ponadto dynamika cen prawdopodobnie pozostanie wyższa niż przed pandemią. Wpływ na to będzie mieć sytuacja na rynku pracy. Tutaj koszty wynagrodzeń silnie rosną. Co więcej, długoterminowe trendy, takie jak deglobalizacja, koszty polityki klimatycznej i zmiany demograficzne (starzenie się społeczeństwa) w coraz większym stopniu wpływają na wzrost CPI.

Prawdziwą wiadomością płynącą z wczorajszych danych jest to, że wysoka inflacja wydaje się coraz bardziej utrwalać. Wczorajsze publikacje będą nadal wywierać presję na Fed. Wszystko wskazuje więc na to, że dojdzie do kolejnych znaczących podwyżek stóp procentowych. Na kolejnych posiedzeniach powinniśmy oczekiwać ponownych kroków o 50 pb. Do końca roku realne wydaje się osiągnięcie poziomu 3 proc.

Wielkiej zmienności inwestorzy niestety wczoraj nie zobaczyli. Co prawda EUR/USD spadł do 1,05 po czym szybko wrócił w okolice 1,0575, jednak notowania wciąż znajdują się w szerokiej konsolidacji, a żadna z barier (górna oraz dolna nie została wczoraj naruszona. Większego ruchu można by było się spodziewać, gdyby inflacja przebiła również poprzednie wartości a nie jedynie konsensus. Złoto zanurkowało do 1835 USD/oz po czym ponownie wróciło powyżej poziomu 1850 USD/oz. Dzisiejsza sesja powinna pokazać nam jaka jest faktyczna interpretacja rynku i czy dolar ma jeszcze przestrzeń na dalszą aprecjację (czy może jednak powinniśmy oczekiwać korekty wzrostowej na EUR/USD?).

Łukasz Zembik DM TMS Brokers

Czekają nas najdroższe wakacje w historii

Zbliżające się wakacje będą dla większości podróżujących Polaków najdroższe w historii. Dotyczy to zarówno tych, którzy wyjadą na odpoczynek za granicę, jak i tych wypoczywających w Polsce. W turystów uderza słaby złoty i globalna inflacja. Nawet pozostanie w domu nie gwarantuje ucieczki od drożyzny, bo to Polska jest jednym z krajów, gdzie ceny rosną najmocniej.

Pierwszym elementem jaki wpływa na tegoroczną wakacyjną drożyznę jest słaby złoty. Ceny zagranicznych wakacji Polaków, są bowiem ściśle związane z kursem złotego wobec obcych walut. Im złoty słabszy, tym zagraniczne wyjazdy staja się droższe. Zdecydowana większość wyjazdów z Polski obywa się do krajów, gdzie obowiązuje euro lub też jest wykorzystywane jako waluta rozliczeniowa w branży turystycznej. Obecnie za 1 euro płacimy 4,67 zł, a to oznacza, że za wypoczynek o wartości 1000 euro zapłacimy 4670 zł. Rok temu i dwa lata temu byłoby to 4560 zł, jednak wtedy możliwości podróżowania były znacznie ograniczone. W roku 2019, czyli w ostatnim roku przed pandemią, kosztowałoby to nas 4300 zł. Tylko z powodu słabszego złotego wakacje mogą być obecnie droższe o 9 proc. niż w 2019 roku.

Data Kurs euro
11.05.2022 4,67 zł
11.05.2021 4,56 zł
11.05.2020 4,56 zł
10.05.2019 4,30 zł
10.05.2018 4,25 zł
11.05.2017 4,21 zł

Źródło: eToro

W ostatnim czasie złoty jest nie tylko słaby, ale jego kurs charakteryzuje się wysoką zmiennością. Oznacza to, że kurs naszej waluty podlega większym wahaniom niż zwykle. Odpowiada za to przede wszystkim napięcie międzynarodowe związane z wojną na Ukrainie, ale także obawy dotyczące przyszłości polskiej i światowej gospodarki. Zwiększona zmienność oznacza, że prowadzący turystyczny biznes ponoszą wyższe ryzyko nagłej zmiany kursu. Przed tym ryzykiem firmy się zabezpieczają, jednak generuje to dodatkowe koszty. A te koszty są przerzucane na klienta i z tego powodu wycieczki stają się jeszcze droższe.

Drugim elementem wpływającym na koszt rosnący koszt naszych wakacji, są rosnące ceny produktów i usług. Ceny te rosną zarówno w Polsce, jak i za granicą. Zatem bez względu na to, gdzie chcemy się wybrać na wakacje zapłacimy więcej.

Kraj Udział w zorganizowanych podróżach Polaków w 2021 Inflacja roczna*
Turcja 26,1% 61,10%
Grecja 25,0% 9,40%
Bułgaria 9,4% 10,50%
Egipt 8,9% 13,10%
Hiszpania 7,7% 8,30%
Polska 3,3% 12,30%
Tunezja 2,8% 7,50%
Albania 2,4% 6,20%
Chorwacja 2,1% 7,30%

Źródło: Polska Izba Turystyki, Eurostat, GUS, CAPMAS, INS, INSTAT

* W przypadku Polski dane GUS za 04/2022, dla Egiptu, Tunezji i Albanii dane lokalnych urzędów statystycznych za 04/2022, w przypadku pozostałych krajów dane Eurostat HICP za 03 lub 04/2022

Kolejnym elementem podnoszącym ceny wypoczynku jest inflacja. W ciągu ostatnich 12 miesięcy ceny w Polsce wzrosły średnio o 12,3 proc.. Z najważniejszych krajów, do których na wakacje jeżdżą Polacy, wyższą inflację na tylko Turcja (aż 61,1 proc. r/r) oraz Egipt (13,1 proc. r/r). W pozostałych krajach inflacja jest niższa niż w Polsce, ale wszędzie przekracza 7 proc. To oznacza, że jadąc do tych krajów za towary i usługi zapłacimy od kilku do kilkunastu procent więcej niż w 2019 roku.  W przypadku Turcji znaczny wzrost cen jest rekompensowany częściowo przez osłabienie lokalnej waluty, jednak także tutaj turyści odczuwają wzrost cen.

Za istotną część wzrostu inflacji w poszczególnych krajach odpowiada globalny wzrost cen ropy naftowej, który przekłada się na rosnące ceny paliw. Drogie paliwo to także droższe wycieczki samochodowe i autokarowe oraz przeloty samolotem. Droższe będzie także paliwo do wypożyczanych samochodów. Ceny wypożyczeni także mogą rosnąć za sprawą rosnących cen samochodów na świecie i ich ograniczonej dostępności.

Te elementy powodują, że nadchodzące wakacje będą dla większości z nas najdroższe w historii. A jeśli ktoś myśli, że zostając w domu ucieknie od rosnących cen, to jest w błędzie, bo właśnie Polska jest jednym z krajów o najwyższej inflacji.

Gdy mocno rosną wszystkie ceny, łatwiej podnosi się je również firmom turystycznym. Wydaje się zatem, że te mogą one w najbliższym czasie osiągnąć rekordowe marże i zyski.

Kursy i dane aktualne na dzień 11.05.2022 g. 18:00 CET

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Grupa Kapitałowa TednerHut chce przejść na główny parkiet GPW

Notowana na NewConnect Grupa Kapitałowa TednerHut, tuż przed majówką wystąpiła do Komisji Nadzoru Finansowego z wnioskiem o zatwierdzenie prospektu, w związku z planami spółki dotyczącymi przejścia na Główny Parkiet Warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych. Spółka nie planuje emisji akcji.  

Grupa TenderHut intensywnie się rozwija. W marcu zaraportowała przychód skonsolidowany na poziomie 61 mln złotych za 2021 rok, co stanowi wzrost o 30% w stosunku do roku poprzedniego. Spółka oszacowała również wyniki za pierwszy kwartał 2022 roku, wykazując skonsolidowany przychód na poziomie 17,9 mln zł, co stanowi wzrost o 26 % w porównaniu z pierwszym kwartałem roku 2020. Pod koniec ubiegłego roku w drodze emisji akcji TenderHut pozyskał z rynku kapitał w kwocie 6,7 mln zł, który przeznacza na akwizycje. W ostatnim czasie do grupy dołączyły cztery kolejne podmioty w tym: KISS digital, KISS comunication, Brainhint oraz IntelliLex.

– Wejściu na główny parkiet warszawskiej giełdy nie będzie towarzyszyła dodatkowa emisja akcji. Kapitał, który pozyskaliśmy podczas ostatniej emisji jest odpowiedni do realizacji naszych celów biznesowych, w tym realizacji strategii M&A. Wiosną tego roku dołączyły do nas cztery spółki, i myślę, że do końca roku na pokładzie TenderHut znajdą się kolejne, zwiększając nasz globalny potencjał – mówi Robert Strzelecki, prezes zarządu Grupy TednerHut.

Kapitalizacja na dzień złożenia prospektu (29.04.2022 r.) wyniosła ponad 126 mln PLN przy kursie akcji na poziomie 63 zł. Kapitał spółki dzieli się na 2 0005 403 zarejestrowane akcje. Prospekt został przygotowany w związku z zamiarem ubiegania się o dopuszczenie i wprowadzenie do obrotu na rynku regulowanym 1.010.509 akcji zwykłych na okaziciela serii B1, 3.342 akcje zwykłe na okaziciela serii C1, 47.526 akcji zwykłych imiennych serii C2, 134.026 akcji zwykłych na okaziciela serii D1, 60.000 akcji zwykłych na okaziciela serii E1. Akcje dopuszczane, z wyłączeniem akcji zwykłych imiennych serii C2 oraz akcji zwykłych na okaziciela serii E1 są notowane na rynku NewConnect. Akcje zwykłe imienne serii C2 zostaną zamienione na akcje zwykłe na okaziciela.

TenderHut działa w szeroko rozumianym sektorze IT. Po ostatnich akwizycjach i wprowadzeniu zmian organizacyjnych w Grupie TenderHut wyróżnione zostało 5 segmentów: Software Development & Cybersec (SoftwareHut, Evertop, Brainhint, Kiss digital, ProtectHut), Digital Design & Marketing (ExtraHut, Kiss communications pod marką Human.pl), Lab Systems (Solution4Labs, Holo4Labs, a także Holo4Med w części wdrożeń LIS w szpitalnych laboratoriach), w segmencie Venture Building Grupa rozwija startupy. Najbardziej dojrzałe z nich to Zonifero (PropTech/WorkTech), Holo4Med (MedTech), Grow Uperion (EduTech i Gamifikacja) i StockAmbit (platforma crowdfundingowa). Ostatni segment to Usługi Holdingowe, w ramach których działają spółki TenderHut i LegalHut (doradztwo prawne).

Najem instytucjonalny w Polsce – wyniki pierwszego badania opinii na temat sektora PRS

Na ile najem instytucjonalny jest w Polsce znany i rozpoznawalny? Jakie są największe atuty korzystania z tego typu mieszkań, a co najemcy instytucjonalni woleliby zmienić? Na zlecenie Polskiego Związku Firm Deweloperskich firma analityczno-badawcza Zymetria zbadała rynek wynajmu w Polsce. Badanie zostało zrealizowane w warunkach zwiększonych potrzeb mieszkaniowych – już po wybuchu wojny w Ukrainie. Zerknijmy zatem z lotu ptaka na polską rzeczywistość mieszkaniową, najemców i ich tajemnice.

Wiele ostatnio mówi się o problemach rynku mieszkaniowym. Coraz częściej w kontekście braku mieszkań dostępnych na wynajem, co dotyczy szczególnie większych miast. Na zwiększony popyt na wynajmowane mieszkania z pewnością wpłynęły nagłe potrzeby mieszkaniowe milionów ludzi, którzy musieli uciekać z Ukrainy z powodu wojny. Nie bez znaczenia jest również wzrost kosztów kredytów, który osoby wahające się między kupnem a wynajmowaniem zniechęca do wyboru tego pierwszego.

Wachlarz możliwości

Osoby pragnące usamodzielnić się lub zamieszkać w innym mieście zasadniczo mają do wyboru kupno swojego „M” lub wynajem. Wynajmować można prywatnie lub skorzystać z najmu instytucjonalnego, tzw. PRS (ang. Private Rented Sector). Z badania przeprowadzonego przez Zymetrię wynika, że ta forma wynajmu jest dobrze znana zaledwie 15% respondentów, a 25% nawet o niej nie słyszało. Oznacza to bardzo małą świadomość PRS w społeczeństwie. Warto zatem przybliżyć ten temat.

Najem instytucjonalny jest jedną z możliwości wynajmu i oznacza tylko tyle (i jednocześnie aż tyle), że właścicielem mieszkania, a właściwie całego budynku, jest wyspecjalizowana firma. W zależności od chęci najemcy mieszkania są urządzone pod klucz lub jest w nich pozostawione miejsce na meble najemców. Często dodatkowymi atutami są wspólne przestrzenie użytkowe (kawiarnie, siłownie) czy obsługa recepcyjna. Wiele formalności można załatwić online, w tym poprosić o pomoc w przypadku usterek ze sprzętami RTV/AGD. Wyniki najnowszego badania wskazują, jak osoby korzystające z tej formy faktycznie oceniają tę opcję.

Powody wynajmu i stopień zadowolenia

Uwagę zwraca fakt, że niemal wszyscy są zadowoleni – aż 97% najemców instytucjonalnych bardzo dobrze lub dobrze ocenia świadczone usługi. Warto zauważyć, że odsetek zadowolenia w gronie najemców prywatnych jest nieco niższy – bo 88%, ale zasadniczo nadal oznacza wysoki poziom satysfakcji. Osoby, które zdecydowały się na wynajem instytucjonalny, a nie prywatny, szczególnie doceniają jasne zasady wynajmu, gdzie prawa i obowiązki każdej strony są jasno sprecyzowane. Na to zwróciła uwagę niemal połowa respondentów (48% korzystających z PRS). 39% zdecydowały się na taką formę wynajmu ze względu na atrakcyjną okolicę oraz wysoki standard mieszkania lub bloku, na co wskazał niemal co trzeci badany – 31%.

Zalety i… wady

Analiza raportu wskazuje, że osoby korzystające z PRS przede wszystkim cenią komfort codziennego funkcjonowania oraz istotną i odczuwalną każdego dnia wygodę. Jako zalety mieszkań PRS wskazano możliwość mieszkania w wygodnej do codziennego życia lokalizacji (na co zwróciło uwagę aż 44% respondentów) i łatwość zamiany jednego mieszkania na drugie (na co wskazało 32%), co jest szczególnie istotne dla osób ceniących elastyczność pozwalającą na zmianę mieszkania w zależności od aktualnych warunków i potrzeb. A wynajem instytucjonalny taką elastyczność zapewnia. Jako wady określono cenę, która dla 25% badanych wydaje się nieadekwatna, oraz obowiązek zapłaty kaucji, z czym wiąże się ryzyko jej utraty, na co zwróciło uwagę 23% respondentów z PRS. Dla porównania wśród osób wynajmujących mieszkania prywatnie to 32%, a kwestię ceny jako nieadekwatną ocenia 30%. Trzeba przyznać, że statystycznie obawy są większe po stronie najemców prywatnych.

Generalnie najemcy instytucjonalni postrzegają tę formę najmu jako gwarantującą większe bezpieczeństwo niż wynajem prywatny, chwalą łatwość systemu formalnego oraz doceniają możliwość bezproblemowego wprowadzenia się z dziećmi. Zważywszy na bieg wydarzeń ostatnich tygodni, zawirowania w budownictwie, kredytach, dostępnych mieszkaniach, warto obserwować rynek – z pewnością będzie się zmieniał.

***

O badaniu

W przeprowadzonym w marcu 2022 przez firmę analityczno-badawczą Zymetria na zlecenie Polskiego Związku Firm Deweloperskich badaniu „Rynek wynajmu w Polsce 2022” wzięło udział 910 respondentów – osoby w wieku od 18 do 50 lat mieszkające w dużych miastach (powyżej 100 tys. mieszkańców). Badanie zostało zrealizowane metodą CAWI oraz wywiadami Face to Face.

Crowdfunding w branży nieruchomości

Crowdfunding, czyli finansowanie społeczne w ostatnich latach zyskuje na ogromnej popularności. Duże zainteresowanie zdobywa szczególnie na rynku nieruchomościowym.

Głównym atutem crowdfundingu nieruchomościowego jest przede wszystkim niższy próg wejścia na rynek. Normalnie, decydując się na prywatną inwestycję w nieruchomości należy liczyć się z koniecznością posiadania dużego kapitału. Z kolei crowdfunding pozwala znacznie zmniejszyć tę barierę finansową poprzez wspólne inwestowanie w nieruchomości.

– Crowdfunding pozwala samodzielnie inwestować w mniejsze projekty, takie jak zakup mieszkania na wynajem czy tzw. flipa. Jeśli indywidualny inwestor marzy o wejściu w większe projekty, może to zrobić wraz z innymi inwestorami. Na tym polega właśnie crowdfunding nieruchomości – tłumaczą eksperci portalu GetHome.

Inwestowanie w nieruchomości uchodzi powszechnie za jedną z najbezpieczniejszych form inwestowania kapitału finansowego. Wynika to przede wszystkim ze stabilności cen nieruchomości na rynku, które nie tylko nie spadają, ale wręcz rosną na przestrzeni lat. Szczególnie, jeśli dotyczy to lokali o dogodnym położeniu i doskonałych uwarunkowaniach. Jednak takie nieruchomości dużo kosztują, a ich kwoty są dla wielu po prostu nieosiągalne, nawet, gdy decydujemy się na wzięcie kredytu. Z pomocą pojawia się właśnie finansowanie społeczne, które nie tylko ułatwia inwestowanie w zakresie finansowym, ale również jest doskonałą opcją dla osób, którym brakuje odwagi lub nie mają doświadczenia w takich przedsięwzięciach.

– Wspólne działanie w ramach crowdfundingu pozwala na pozyskanie środków na realizację dowolnego celu, czyli na przykład zakupu lokalu komercyjnego. Crowdfunding związany z nieruchomościami, w ostatnim czasie jest najszybciej rozwijającym się segmentem grupowego inwestowania – zwracają uwagę eksperci portalu.

Koncepcja crowdfundingu

Crowdfunding nieruchomości najlepiej tłumaczą naukowcy Denis Schweizer i Tingyu Zhou, którzy zwracają uwagę, na to, że jest to forma finansowania, w której deweloper inicjujący projekt na rynku nieruchomości za pośrednictwem wyspecjalizowanej platformy internetowej przedstawia ofertę sprzedaży instrumentów udziałowych lub dłużnych w przedsiębiorstwie lub projekcie, w celu przyciągnięcia i zachęcenia dużej grupy inwestorów.

Cele inwestycji są dowolne. Zainteresowani mogą inwestować swoje środki zarówno w celu zakupu, jak i w celu wybudowania czy chociażby wyremontowania danej nieruchomości. Po zrealizowaniu założonego celu biznesowego, którym może być na przykład mieszkanie na sprzedaż lub wynajem, zyski są dzielone pomiędzy inwestorów, którzy zaangażowali się w dany projekt. Takim zyskiem może być czynsz z najmu lub dochód ze sprzedaży, a nawet dywidenda czy kupon od pożyczki.

Największym atutem crowdfundingu nieruchomościowego jest wspomniany już wcześniej mniejszy próg wejścia. To właśnie taka forma inwestycji nie wymaga od nas wysokich zapasów kapitału, a mimo wszystko pozwala zaangażować się w większy projekt wymagający większych nakładów. Do innych atutów takiej formy inwestycji zalicza się również fakt, że inwestorzy wcale nie muszą się ograniczać do jednego rodzaju inwestycji, dzięki czemu mają możliwość dywersyfikacji swojego portfela.

W ten sposób doprowadzają do znacznego ograniczenia ryzyka nieudanej inwestycji i odnotowania całkowitej straty. Warto podkreślić także fakt, że przedmiotem takich inwestycji mogą być różne rodzaje nieruchomości: nieruchomości komercyjne, nieruchomości mieszkaniowe, ale też nieruchomości gruntowe czy nieruchomości stricte do remontu. Ponadto, platformy crowdfundingowe pozwalają na inwestowanie bez konieczności wychodzenia z domu, czyli łatwo, szybko i bezpiecznie. To ogromna zaleta, szczególnie, jeśli zwrócimy uwagę na fakt, że normalne inwestycje wymagają nie tylko dużego wkładu finansowego, ale również czasowego.

Crowdfunding a deweloperzy

Crowdfunding nieruchomościowy to z perspektywy dewelopera kolejna po emisji obligacji i kredycie forma pozyskiwania kapitału. To właśnie finansowanie społeczne umożliwia deweloperom bardzo szybkie pozyskanie potrzebnego kapitału do przeprowadzenia szczególnie wymagających inwestycji. Co więcej, crowdfunding nieruchomościowy to dla deweloperów znacznie mniej kosztowny sposób pozyskania funduszy niż na przykład emisja obligacji czy akcji

Warto również podkreślić, że inwestowanie społecznościowe na rynku nieruchomości przyjmuje różne formy, są nimi między innymi:

  • crowdfunding pożyczkowy – forma inwestycji, gdzie inwestor udziela pożyczki deweloperowi na realizację konkretnego, jasno określonego celu.
  • crowdfunding udziałowy – forma inwestycji, w której inwestorzy w zamian za przekazany kapitał nabywają prawa udziałowe w spółce dewelopera.

Platformy crowdfundingu – wszystko w jednym miejscu

Platformy do crowdfundingu to prawdziwe źródło wiedzy o wszelkich planowanych inwestycjach. Są one budowane z myślą o łatwym i przejrzystym użytkowaniu, które mają za zadanie pozwolić na pewne i świadome podejmowanie decyzji w zakresie inwestycji. Osoby wybierają na takiej stronie konkretny projekt, w który chcą zainwestować, a w przyszłości czerpać ustalone korzyści. Przy każdej widocznej ofercie na platformie opisany jest szczegółowy model współpracy biznesowej, który jasno określa takie aspekty, jak: poziom bezpieczeństwa inwestycji, prognozowana stopa zwrotu czy wysokość wymaganego wkładu finansowego.

Co więcej, dostępna jest również gotowa umowa inwestycyjna, która formułuje między innymi przedmiot budowy oraz określa zasady wygenerowania, a także podziału zysku po sprzedaży nieruchomości. To inwestorzy po zapoznaniu się ze wszelkimi informacjami, a także dzięki możliwości porównania ofert w jednym miejscu, sami zadecydują z jakim kapitałem chcą przystąpić do projektu.

Finansowanie społeczne w świetle prawa

Rosnąca popularność tego typu inwestycji wpływa również na duże zainteresowanie crowdfundingiem z perspektywy legislacyjnej. Już od ponad 3 lat trwają zaawansowane prace nad przyjęciem jednolitych ram prawnych dla crowdfundingu na terenie całej Unii Europejskiej. Ich rezultatem jest między innymi specjalny dokument, który został przyjęty 5.10.2020 r. Mowa dokładnie o tekście dotyczącym Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie europejskich dostawców usług finansowania społecznościowego dla przedsięwzięć gospodarczych (znany również jako Rozporządzenie ECSP).

To bardzo istotny dokument w zakresie prawa crowdfundingowego, który jasno określa i ujednolica zasady finansowania społecznościowego w modelu inwestycyjnym. Polskie Ministerstwo również pracuje nad projektem ustawy, która będzie wdrażać w życie te rozporządzenie. Celem tego rozporządzenia jest przede wszystkim ochrona inwestorów, którzy angażują swój kapitał w projekty inwestycyjne za pośrednictwem finansowania społecznego.

Crowdfunding rośnie jak na drożdżach

Pierwsza platforma crowdfundingu została uruchomiona w 2010 roku, a zaledwie 5 lat później na świecie działało już ponad 200 takich serwisów. Według informacji z portalu crowdrealestate.pl – szacuje się, że obecnie na całym świecie funkcjonuje już 800 tego typu podmiotów – co stanowi bardzo dynamiczny wzrost.

Crowdfunding na świecie

Platformy crowdfundingowe są najpopularniejsze na świecie w Stanach Zjednoczonych. Według różnych danych, szacuje się, że niemal 70% ogólnego kapitału crowdfundingu nieruchomości na świecie pozyskuje się właśnie, dzięki platformom z USA. Taka forma inwestycji jest również bardzo popularna w Wielkiej Brytanii, Australii, a nawet w Chinach. W Europie, w tym w szczególnie w Polsce platformy crowdfundingu powoli się rozwijają, dzięki czemu drzemie w nich jeszcze niewykorzystany potencjał. Prognozuje się, że ten innowacyjny sektor finansowania inwestycji będzie miał trend wzrostowy na całym świecie, dlatego warto obserwować ten rynek.

Rekordy na katowickim rynku biurowym

Katowice należą do rynków biurowych o mniejszej skali niż wiodące ośrodki biznesowe, jednak ostatnie lata przyniosły miastu dynamiczny rozwój. Miniony kwartał przyniósł rekordowo wysoką nową podaż i relatywnie wysoki popyt, co wpłynęło na wzrost wskaźnika pustostanów do najwyższego poziomu w historii tego rynku.

Na koniec marca zasoby biurowe w Katowicach wyniosły 715 000 m kw. i jeszcze na koniec poprzedniego kwartału wyprzedzały pod tym kątem jedynie Łódź. Oddana do użytku nowa podaż około 116 000 m kw. spowodowała przesunięcie się Katowic o jedną pozycję, wyprzedzając tym samym rynek poznański.

„Aktywność organów odpowiedzialnych za promocję miasta i realizowane inicjatywy zostały dostrzeżone przez inwestorów. Ciekawe projekty biurowe, które wyróżniają się na tle innych miast, przyciągają najemców, którzy doceniają potencjał miasta i mniejsze nasycenie w porównaniu do pozostałych ośrodków regionalnych. Od stycznia do marca 2022 roku do użytku oddano około 116 000 m kw., co w porównaniu z średnioroczną podażą z ostatnich pięciu lat, wynoszącą ponad 30 000 m kw., jest rekordową wartością, do tej pory nienotowaną na tym rynku,” – komentuje Marta Bretner-Nogacka, Negocjator w Knight Frank.

Zapewnienie tak wysokiego wolnemu podaży było możliwe dzięki dużym projektom, takim jak: .KTW II (39 900 m kw., TDJ Estate), Global Office Park A1 i A2 o łącznej powierzchni ponad 55 000 m kw. (Cavatina), DL Tower (11 870 m kw., DL Invest) oraz Carbon Office (8 450 m kw., Opal).

Rekordowy pod tym kątem pierwszy kwartał nie będzie w bliskiej przyszłości zagrożony. W budowie znajduje się wciąż ponad 70 000 m kw., z czego ponad 20 000 m kw. ma zostać ukończone jeszcze w 2022 roku. Największym projektem pozostającym w budowie jest budynek Craft (26 700 m kw., Ghelamco).

Przedmiotem najmu w I kwartale było ponad 29 000 m kw. powierzchni biurowej, co stanowiło wzrost wolumenu transakcji o blisko 150%  względem IV kw. 2021 roku. Wyróżniającą się pod kątem metrażu transakcją była umowa na ponad 12 000 m kw., która została podpisana w budynku .KTW II.  Największy udział w strukturze transakcji stanowiły nowe umowy – blisko 92%, zaś renegocjacje odpowiadały za pozostałe 8% wolumenu.

„Mimo wysokiego popytu odnotowanego w I kw. 2022 roku, wskaźnik pustostanów na koniec marca 2022 roku wzrósł do rekordowego poziomu 19,8% i był wyższy o 9,3 pp. względem ubiegłego kwartału oraz 10,3 pp. porównując z analogicznym okresem 2021 roku. Jest to najwyższy wynik wśród największych miast regionalnych w Polsce. Co więcej, tak wysokiego współczynnika pustostanów nie odnotowano na żadnym rynku regionalnym w ostatnich kilkunastu latach,” – dodaje Katarzyna Bojar, Młodszy Konsultant w dziale Badań Rynku Knight Frank.

Porównując średnie czynsze wywoławcze na rynkach regionalnych, Katowice mogą pochwalić się jednymi z najniższych, a stawki wahają się od 8,00 EUR do 14,50 EUR za m kw./ miesięcznie. Podobnie jak w innych miastach, w przyszłości najemcy mogą wywierać presję na renegocjacje stawek czynszów i pakietów zachęt, chociaż z drugiej strony, rosnące koszty budowy i utrzymania, mogą wpłynąć na trudności w negocjacjach.

PGE opublikowała szacunkowe wyniki finansowe i operacyjne za I kwartał 2022

Grupa Kapitałowa PGE opublikowała szacunkowe wyniki finansowe i operacyjne za I kwartał 2022 roku. Powtarzalny zysk EBITDA wyniósł 2,6 mld złotych, czyli o 18 proc. więcej niż w I kwartale 2021 roku. Rekordowe wyniki osiągnęły segmenty Dystrybucji i Energetyki Odnawialnej.

W I kwartale 2022 r. szczególne znaczenie mają rekordowe wyniki segmentów dystrybucji i energetyki odnawialnej. Dystrybucja wypracowała wynik EBITDA na poziomie blisko 800 mln zł, a energetyka odnawialna na poziomie ok. 500 mln zł. Działalność tych segmentów będzie podstawą funkcjonowania Grupy PGE po wydzieleniu aktywów węglowych. Na te obszary będziemy również przeznaczać w kolejnych latach większość nakładów inwestycyjnych. Przykładamy do nich szczególną wagę, ponieważ oprócz oczekiwanej odpowiedniej stopy zwrotu, inwestycje te będą także wspierały transformację energetyczną Grupy PGE i całej branży energetycznej – mówi Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej.

­­­Dzięki wysokim wolumenom produkcji energii elektrycznej na węglu brunatnym efekt wzrostu ceny uprawnień CO2 miał ograniczony wpływ na wynik EBITDA segmentu Energetyki Konwencjonalnej w I kwartale br. Segment odnotował EBITDA na poziomie 0,4 mld, czyli o 14 proc. mniej w porównaniu z analogicznym okresem 2021 roku.

Wzrost wolumenów dystrybuowanej energii elektrycznej o 3 proc. przyczynił się do poprawy wyniku segmentu Dystrybucji. Wygenerował on blisko 0,8 mld złotych EBITDA, czyli więcej o 21 proc. w skali rok do roku.

Wyniki segmentu Ciepłownictwa znalazły się pod presją rosnących kosztów CO2 oraz gazu ziemnego, które nie zostały zrekompensowane przez wzrost cen ciepła sieciowego. Zysk EBITDA wyniósł 0,2 mld złotych (spadek o 61 proc. w porównaniu do I kwartału roku 2021).

W obecnych warunkach rynkowych wyraźnie widoczne są efekty realizacji strategii rozwoju źródeł odnawialnych w Grupie PGE. EBITDA segmentu Energetyki Odnawialnej wyniosła 0,5 mld złotych, co stanowi wynik o 159 proc. wyższy w odniesieniu do roku poprzedniego. Pozytywnie działały zarówno wyższe ceny energii na rynku SPOT, jak również znacznie lepsze warunki wietrzne.

Powtarzalny wynik EBITDA segmentu Obrotu wyniósł 0,6 mld złotych i był o 62 proc. wyższy w skali rok do roku, na co wpłynęło w największy stopniu zwiększenie przychodów z tytułu świadczenia usług w ramach Grupy Kapitałowej PGE.

Utworzony w 2021 roku segment Gospodarki Obiegu Zamkniętego osiągnął zysk EBITDA w wysokości 16 mln złotych, czyli wyższy o 78 proc. w stosunku do I kwartału 2021 roku.

W I kwartale 2022 roku Grupa PGE nie rozpoznała istotnych zdarzeń o charakterze jednorazowym z wyjątkiem rozwiązania rezerwy na prosumentów w wysokości 19 mln złotych. EBITDA raportowana wyniosła 2,6 mld złotych i nie różniła się istotnie od wyniku powtarzalnego EBITDA.

Zysk netto przypadający na akcjonariuszy jednostki dominującej w I kwartale 2022 roku wyniósł 1 mld złotych wobec 0,8 mld złotych w I kwartale 2021 roku. Nakłady inwestycyjne wyniosły ok. 0,9 mld złotych, wobec 0,8 mld złotych
w porównywalnym okresie 2021 roku.

Szacunkowa produkcja energii elektrycznej netto w I kwartale 2022 roku w jednostkach wytwórczych Grupy PGE wyniosła 17,3 TWh i była na zbliżonym poziomie do wolumenu produkcji w I kwartale 2021 roku. Wolumen dystrybuowanej energii elektrycznej był na poziomie 9,8 TWh (wzrost o 3 proc. rok do roku). Sprzedaż energii elektrycznej do odbiorców końcowych wyniosła 9,1 TWh, mniej o ok. 6 proc. rok do roku. Wolumen sprzedaży ciepła wyniósł 21,3 PJ, co oznacza spadek o 7 proc. w porównaniu do analogicznego okresu 2021 roku.

Szacunkowa średnia hurtowa cena energii zrealizowana przez segmenty Energetyki Konwencjonalnej i Ciepłownictwa w I kwartale 2022 roku wyniosła 443,4 zł/MWh i była wyższa o około 195,8 złotych/MWh w porównaniu z I kwartałem 2021 roku, przy czym cena uzyskana przez segment Energetyki Konwencjonalnej wyniosła 457,0 zł/MWh a przez segment Ciepłownictwa 370,2 zł/MWh. Jednocześnie średni koszt CO2 obu segmentów wyniósł 278,0 złotych za tonę, czyli był o około 168,6 złotych za tonę wyższy niż w analogicznym okresie 2021 roku, przy czym koszt CO2 w segmencie Energetyki Konwencjonalnej wyniósł 283,1 złotych za tonę a w segmencie Ciepłownictwa 251,9 złotych za tonę.

Szacunkowy poziom zadłużenia netto wyniósł 4,2 mld złotych, i spadł o 36 mln złotych w porównaniu do IV kwartału 2021 roku. Wskaźnik zadłużenia netto w relacji do EBITDA (dług netto/ LTM EBITDA) wyniósł 0,42x.

Prezentowane wielkości mają charakter szacunkowy i mogą ulec zmianie. Skonsolidowane sprawozdanie finansowe Grupy Kapitałowej PGE nadal  jest w trakcie przygotowywania. Publikacja skonsolidowanego raportu za I kwartał 2022 roku jest planowana na 24 maja 2022 roku.

Marketing w 2022 – czy zakładać stronę internetową?

W 2022 roku nie mamy już żadnych wątpliwości – teraz to Internet jest podstawą marketingu każdego biznesu. Jest to najtańsza opcja reklamy, dzięki której dodatkowo możemy dotrzeć do nieograniczonej ilości potencjalnych klientów. Obecnie żeby być widocznym w Internecie nie obejdziemy się jednak bez strony internetowej.

Większość klientów trafia do naszego biznesu dzięki stronie internetowej

Chociaż inwestowanie w ulotki, reklamę w radio czy lokalnej gazecie na pewno przyciągnie do nas nowych klientów, to nic nie będzie się równać stronie internetowej. To właśnie w Internecie szukamy głównie informacji o produktach i usługach, które nas interesują.

Wyobraźmy sobie następującą sytuację. Oferujemy usługi z zakresu dietetyki w Gdańsku. Klient słyszał o naszej firmie, ale nie pamięta jej dokładnej nazwy. Wpisuje więc w wyszukiwarkę hasło „dietetyk Gdańsk”. Jeżeli nie posiadamy strony internetowej, klient nas oczywiście nie znajdzie. Jakie są szanse, że nie zdecyduje się na jeden z tysięcy gabinetów, których strony zobaczy i będzie nas szukał w inny sposób? Praktycznie zerowe.

Brak strony internetowej zamyka nas na młodszych użytkowników…

…a przez młodszych rozumiemy tak naprawdę wszystkich poniżej 60-70 roku życia. Teraz już przecież nie tylko nastolatkowie i młode osoby szukają informacji w Internecie, robią to również osoby w wieku średnim. Dlatego jeżeli nie chcemy zamykać się na tak wiele grup potencjalnych klientów, strona internetowa jest obecnie wymogiem prowadzenia działalności.

Dotyczy to również firm, których produkty czy usługi są skierowane do seniorów. W ich przypadku informacji szukają ich dzieci i wnuki, a robią to – oczywiście – w Internecie. Jest to dowód na to, że żadna branża nie może sobie pozwolić na nieobecność w Internecie.

Strona internetowa to duża oszczędność

Witryna w Internecie to nie tylko jeden z najlepszych sposobów na przyciągnięcie klientów. To też jedna z najtańszych metod. W porównaniu do innych mediów – telewizja, gazety, radio – Internet oferuje nam tani sposób na rozpromowanie naszego biznesu. Na początku musimy oczywiście zainwestować w jej stworzenie i wypromowanie, ale potem oprócz opłacania domeny i wprowadzania na niej od czasu do czasu zmian, nie wymaga ona od nas dużych nakładów finansowych.

Pamiętajmy, że strona internetowa nie musi oznaczać skomplikowanej witryny z wieloma zakładkami. Jeżeli działalność naszej firmy jest dosyć ograniczona i oferujemy tylko kilka usług czy produktów, to w zupełności wystarczy nam strona wizytówka. Jest to prosta witryna typu one page, z której klienci dowiedzą się o nas podstawowych informacji.

Strona internetowa oszczędzi nam też dużo pracy i obsługi klienta

Telefony i zapytania od klientów często odrywają nas od pracy. Odbieranie telefonów czy odpisywanie na wiadomości i maile może nam w ciągu dnia zabrać wiele godzin, które moglibyśmy poświęcić na rozwijanie naszej działalności. Strona internetowa pomoże nam zaoszczędzić ten czas. Oczywiście jeżeli zbudujemy ją dobrze i zadbamy o wszystkie podstawowe informacje. Należą do nich:

  • opis działalności
  • opis i zdjęcia produktów albo usług
  • cennik
  • informacje o siedzibie firmy: adres, godziny otwarcia, kontakt

Im więcej informacji na stronie, tym mniej klientów, którzy do nas dzwonią i wypytują o szczegóły. Nie oznacza to jednak, że samych klientów będzie mniej, wręcz przeciwnie – strona z informacjami wysokiej jakości sprawi, że będzie ich więcej.

Agencja interaktywna to rozwiązanie problemów wielu biznesów

Częstym powodem nieposiadania strony internetowej jest nasza nieznajomość tematu. Nie mamy pomysłu jak powinna wyglądać taka strona, co powinno się na niej znaleźć, jak wymyślić dla niej nazwę. Tutaj z pomocą przyjdzie agencja interaktywna. Gdańsk jest dobrym przykładem miasta, gdzie znajdziemy specjalistów z dziedziny stron internetowych. To właśnie oni pomogą nam podjąć decyzje, które są tak ważne dla rozwoju naszego biznesu.

Budowa strony internetowej to nie wszystko

Tworzenie stron internetowych w Gdańsku i całej Polsce to jednak nie tylko budowa odpowiedniej witryny. Żeby klienci do nas trafili, nasza strona musi nie tylko istnieć – musi też znajdować się wysoko w wynikach wyszukiwania. Do tego potrzebne jest odpowiednie pozycjonowanie: słowa kluczowe, treści wysokiej jakości, meta opisy i linkowanie. Wszystkimi tymi aspektami zajmuje się właśnie agencja interaktywna. Tworzenie stron internetowych to ich specjalizacja, na której my przecież nie musimy się znać.

Jak fiskus zastępuje dowody poszlakami, usiłując karać przedsiębiorców

Znana polska spółka działająca w branży wrażliwej obrotu elektroniką została oskarżona przez skarbówkę o świadome uczestnictwo w karuzeli VAT, w tzw. odwróconym łańcuchu dostaw. Oskarżenia oparto na ustaleniach innych organów w sprawach dotyczących kontrahentów firmy. W grę wchodziło 3 mln zł VAT. Organy pomijały podnoszone przez spółkę wnioski dowodowe, a przed upływem terminu przedawnienia jej zobowiązań wszczęły postępowanie karne skarbowe, by upływ tego terminu zatrzymać. Po latach batalii z fiskusem, reprezentowana przez radcę prawnego Roberta Nogackiego z Kancelarii Prawnej Skarbiec spółka wygrała w sądzie, który orzekając na jej korzyść przypomniał, że: „… prawo do rzetelnego procesu jest fundamentalnym prawem każdej osoby w demokratycznym państwie prawa (…) Samo zaś podejrzenie zaistnienia oszustwa podatkowego (…) nie może usprawiedliwić organów podatkowych do upraszczania reguł postepowania dowodowego, a sugestie czy poszlaki nie mogą zastępować dowodów” (sygn. akt III SA/Wa 252/21).

Kontrola prawidłowości rozliczeń VAT

W grudniu 2016 r. naczelnik jednego z urzędów skarbowych przeprowadził w spółce kontrolę skarbową w zakresie prawidłowości rozliczeń VAT za okres od lipca 2014 do lutego 2015 r. W jej toku urzędnicy stwierdzili nieprawidłowości. Ich zdaniem spółka rozliczyła w deklaracjach VAT zakupy m.in. telefonów komórkowych udokumentowane tzw. pustymi fakturami. Firma nie miała więc prawa do odliczenia wykazanego na zakwestionowanych fakturach VAT, ani do wystawiania faktur dokumentujących dalszą wewnątrzwspólnotową odsprzedaż – ze stawką 0%.

VAT na 3 mln zł

Przedsiębiorca wniósł zastrzeżenia do ustaleń kontroli, ale organ uznał je za niezasadne. W czerwcu 2019 r. naczelnik urzędu skarbowego wszczął postępowanie podatkowe, w którym potwierdził wcześniejsze ustalenia kontrolne, iż rozliczone przez spółkę faktury zakupowe nie odzwierciedlały rzeczywistych zdarzeń gospodarczych, gdyż brak było dowodów na to, że wystawcy faktur mogli dokonać wykazanych w nich czynności. Naczelnik US stwierdził, że spółce nie należy się zatem blisko 3 mln zł, które odliczyła z zakwestionowanych faktur.

Niedochowanie należytej staranności w doborze kontrahenta, czyli…?

Spółka odwołała się podnosząc, że urzędnicy dokonali błędnych, pochopnych ustaleń, gdyż jej księgi podatkowe prowadzone były rzetelnie, a posiadane dokumenty potwierdzają rzeczywiste zakupy towarów. – W sprawie podnieśliśmy również, że organ podatkowy w żaden sposób nie udowodnił, aby spółka nie dochowała należytej staranności w doborze kontrahenta, mimo

 istnienia zakwestionowanych towarów i dokonania w dobrej wierze spornych transakcji. Organ nie wykazał, że firma wiedziała lub co najmniej powinna była wiedzieć, że jest uczestnikiem oszustwa podatkowego – relacjonuje mecenas Robert Nogacki z Kancelarii Prawnej Skarbiec. – – Działania urzędników prowadzących postępowanie wyraźnie odznaczały się subiektywnym, negatywnym nastawieniem do spółki, co przejawiało się celowym interpretowaniem stanu faktycznego tak, by postawić ją w złym świetle. Tymczasem urzędnicy nie mieli żadnych dowodów na poparcie swoich twierdzeń o świadomym uczestnictwie naszego klienta w nierzetelnej działalności.

Oskarżenie o udział w karuzeli VAT

W listopadzie 2020 r. dyrektor izby administracji skarbowej podtrzymał w mocy decyzję naczelnika. Organ II instancji oparł się w swoim rozstrzygnięciu m.in. na tym, że w październiku 2017 r. naczelnik urzędu celno-skarbowego stwierdził, iż kontrahent, który rzekomo sprzedał spółce telefony, uczestniczył w 2014 r. w łańcuchu dostaw przestępstwa karuzelowego. Kontrahent ten w przywołanej sprawie sprzed lat pełnił rolę bufora pomiędzy znikającym podatnikiem a brokerem. Stworzył iluzję środowiska biznesowego, tak by kolejnej firmie w łańcuchu dostaw nie można było przypisać świadomego uczestnictwa w karuzeli VAT.

Dyrektor IAS uznał, że organ I instancji prawidłowo ustalił, iż wchodząc w relacje handlowe z udziałem ww. podmiotu, spółka nie zbadała jego pozycji na rynku, ani możliwości finansowych. Pozyskała od kontrahenta jedynie dokumenty rejestrowe: NIP, REGON i KRS, zaświadczenie o niezaleganiu w podatkach oraz kopię ostatniej deklaracji VAT-7.

Przecież o karuzelach mówili w telewizji

W opinii dyrektora spółka nie tylko mogła wiedzieć, lecz z całą pewnością wiedziała, że podejmowane przez nią transakcje z ww. kontrahentem są stworzone dla pozorowania rzeczywistych zdarzeń gospodarczych, i tym samym, że uczestniczy w przestępstwie wyłudzenia podatku od towarów i usług, zwłaszcza że w tamtym czasie w mediach było głośno o tego typu oszustwach. Spółka zawsze zajmowała to samo, przedostatnie miejsce w łańcuchu dostaw, nie mając tym samym żadnych problemów ze zbyciem towaru o znacznej wartości.

Drugi z kontrahentów też był oszustem

Drugi z dostawców spółki również dokonywał oszustw podatkowych w obrocie telefonami komórkowymi. W schemacie jego działania towar wprowadzany był na terytorium Polski, ale na konta magazynowe podmiotów zagranicznych, m.in.: brytyjskich, czeskich, włoskich i węgierskich. Natomiast nie był zwalniany z magazynu na ich rzecz, a alokowany na rzecz kilku podmiotów polskich, bez fizycznego przemieszczenia towaru. Nabywcy towaru od uczestniczącego w oszukańczym procederze dostawcy, odbierali go fizycznie nie od niego, a z centrum logistycznego własnym transportem. Łańcuch transakcji, w których uczestniczył ten kontrahent i spółka, również charakteryzował się udziałem znikającego podatnika, dalszą odsprzedażą całych partii towaru bez ich dzielenia na mniejsze i brakiem ryzyka gospodarczego.

Zgodnie z ustaleniami właściwego dla tego kontrahenta naczelnika urzędu celno-skarbowego, wszystkie wystawione przez niego faktury VAT na dostawy telefonów komórkowych na rzecz spółki nie stwierdzają rzeczywistych zdarzeń gospodarczych.

Zagraniczny kontrahent spółki

Dyrektor izby wskazał również, że łotewski nabywca, któremu spółka sprzedała telefony, również jest podmiotem toczącej się kontroli podatkowej za lata 2014 – 2015, prowadzonej przez odpowiednie organy podatkowe na Łotwie. W wyniku tej kontroli zakwestionowano transakcje pomiędzy tą firmą a 6 klientami. Organ podatkowy wskazywał, że tylko dlatego, iż w gronie zakwestionowanych klientów nie było omawianej spółki, polskie organy podatkowe nie stwierdziły nieprawidłowości w rozliczeniu przez niego VAT.

Lekkomyślność lub świadome uczestnictwo w oszustwie podatkowym

Niemniej w oparciu o kooperację z dwoma pierwszymi, polskimi kontrahentami organy podniosły, że właściciel spółki nie potrafił wyjaśnić, dlaczego nawiązał współpracę akurat z nimi, podczas gdy podmiotów trudniących się taką samą działalnością jest na rynku mnóstwo. Poza tym przedsiębiorca nie był nawet obecny w siedzibach tych firm, nie zawarł z nimi żadnych pisemnych umów, a wszystkie zamówienia odbywały się za pośrednictwem środków komunikacji na odległość. Nie dokonywał też sprawdzenia towarów, a przecież dostawy opiewały na wartość kilku milionów złotych. Zdaniem fiskusa całe swe zaufanie do kontrahentów opierał na zapewnieniach o ich rzetelności wyrażonych przez pracowników, a także na sprawdzeniu dokumentów rejestrowych. Zdaniem skarbówki, takie postępowanie właściciela spółki nie wyklucza ani lekkomyślności, ani świadomego uczestnictwa w karuzeli VAT.

Podsumowując, dyrektor izby administracji skarbowej potwierdził za naczelnikiem urzędu skarbowego, że skoro dostawcami towarów do spółki były tylko formalnie zarejestrowane firmy, nieprowadzące w rzeczywistości działalności gospodarczej i nieposiadające towarów, które miała dalej odsprzedawać spółka, to nabywając od nich ten towar spółka nie dochowała wymaganej staranności w doborze kontrahentów. Nie przysługuje jej więc prawo do odliczenia VAT z tytułu faktur sprzedażowych przez nich wystawionych.

Przedsiębiorca to nie organ ścigania

Spółka broniła się podnosząc, że przecież organ nie zakwestionował dostaw dokonanych przez nią na rzecz zagranicznej, łotewskiej firmy, a więc towar musiał istnieć, a żeby istniał w zasobach spółki, to musiała go od kogoś nabyć. – W skardze do wojewódzkiego sądu administracyjnego podnieśliśmy również, że w czasie gdy nasz klient dokonywał zakwestionowanych dostaw, brak było wytycznych w zakresie dochowania należytej staranności w dobrze kontrahenta. Te ujrzały światło dzienne dopiero w 2018 r., a więc 3 lata później – komentuje mecenas Robert Nogacki – Przedsiębiorca sprawdził kontrahentów na tyle, na ile mógł, nie mając możliwości przeprowadzania kontroli, czy dokonywania szczegółowych dochodzeń każdej z dostaw, co nawet dysponującym odpowiednimi narzędziami organom zajęło kilka lat.

Odgórne przekonanie o nieuczciwości przedsiębiorcy

Pełnomocnik spółki podniósł również, że jej zobowiązania podatkowe powinny ulec przedawnieniu. Zarzucił bowiem organom, że decyzja naczelnika US, jako organu I instancji, była sztucznie podtrzymywana poprzez wszczęcie przeciw spółce pozornego postępowania o przestępstwo lub wykroczenie skarbowe, co zawiesiło bieg terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego. Postępowanie to dotyczyło lat 2013 – 2014, a wszczęto je dopiero w 2018 r. i mimo upływu lat żadne czynności wyjaśniające nie były w tym czasie podejmowane. Stąd, w obliczu instrumentalnego wszczęcia tego postępowania, nie powinno ono wywrzeć skutku w postaci zawieszenia biegu terminu przedawnienia. Organom zarzucono również tendencyjne i oparte jedynie na poszlakach przyjęcie założenia o nieuczciwości przedsiębiorcy, pomimo wyraźnie ustanowionej w przepisach zasady domniemania niewinności.

Należy ustalić, czy spółka wiedziała, że uczestniczy w karuzeli VAT

Warszawski sąd zgodził się z organami podatkowymi, że jeśli przedsiębiorca, na rzecz którego dokonano dostawy, wiedział, miał, lub powinien mieć uzasadnione podstawy by przypuszczać, że wiąże się ona z oszustwem podatkowym, to wystawiając fakturę dokumentującą dostawę tego towaru na rzecz kolejnego podmiotu, będzie zobowiązany do zapłaty wykazanego na takiej fakturze podatku. Jednak zasada ta nie ma zastosowania do podatnika, który nabywając dostawę nie wiedział, że była ona wykorzystana do celów oszustwa. Takiemu przedsiębiorcy, któremu nie można przypisać braku rzetelności kupieckiej, nie można też odmówić prawa do odliczenia VAT, ani nie podlega on obowiązkowi zapłaty tego podatku wykazanego na wystawionych przez siebie fakturach odsprzedaży.

Nie przychylenie się do wniosków dowodowych spółki

Sąd przychylił się również do podniesionych przez pełnomocnika spółki zarzutów, że organy nie uwzględniły części wniosków dowodowych świadczących na korzyść spółki, m.in. protokołów z przesłuchań świadków: „…niewątpliwie część istotnych dowodów (…) nie została włączona do akt (…) dowody stanowiące podstawę ustaleń organu winny znajdować się w aktach sprawy” – orzekł sąd. WSA szczególnie nie rozumiał braku włączenia do akt sprawy tych dowodów, na które dyrektor Izby sam wskazywał w swojej decyzji. Organy podatkowe pomijając zeznania kontrahentów skarżącej spółki pozbawiły się możliwości dokładnych ustaleń przebiegu zawieranych przez nią transakcji. Podsumowując, poczynione przez organy ustalenia odnośnie skarżącej ograniczały się jedynie do stwierdzenia wystawienia na jej rzecz faktur przez nieuczciwych kontrahentów. Ustalenia, oparte na ustaleniach innych organów, które dotyczyły innych podmiotów.

Obrót towarem był, ale dla organu było jednoznaczne, że spółka wiedziała, iż służy on do oszustwa

Sąd odnosząc się do oskarżeń wobec spółki, jakoby rozliczone przez nią faktury nabycia towaru nie dokumentowały rzeczywistych zdarzeń gospodarczych, z uwagi na to, że wystawcy faktur byli oszustami, zwrócił uwagę, że naczelnik UCS wobec jednego z tych dostawców stwierdził, że choć dokonał on rzeczywistego obrotu towarem, to całokształt okoliczności świadczył o nakierowaniu wykonanych w jego ramach dostaw na obejście przepisów ustawy o VAT. Tymczasem w opinii organu okoliczności sprawy wskazują w sposób jednoznaczny i niebudzący wątpliwości, że spółka, która była odbiorcą tych dostaw, wiedziała lub powinna była wiedzieć, że były one wykorzystywane w celu popełnienia oszustwa.

Niedopuszczalne wnioskowanie organu

Za niedopuszczalne sąd uznał wnioskowanie przez analogię, którego dopuścili się urzędnicy w sprawie spółki, opierając swoje rozstrzygnięcie na ustaleniach poczynionych wobec dostawcy telefonów, dokonanych w decyzji naczelnika UCS w zakresie VAT za miesiące styczeń – czerwiec 2014 r. (czyli dotyczących miesięcy wcześniejszych niż objęte prowadzonym wobec spółki postępowaniem, obejmującym okres od lipca 2014 r.). Pomijając fakt rozbieżności tych okresów, istotne jest, że organy oparły swoje oskarżenia i decyzje na założeniu, że skoro jedna transakcja była nierzetelna, to każda inna też taką była.

W karuzelę VAT wkręcani są uczciwi przedsiębiorcy

WSA zgodził się ze spółką, że organy kwestionując jej prawo do odliczenia VAT z faktur zakupowych, jako uczestniczących w łańcuchu karuzeli VAT, zarzucając jej niedochowanie należytej staranności w doborze kontrahentów, nie wskazały okoliczności, które powinny były wzbudzić jej obawy co do ich rzetelności.

Warszawski sąd orzekając na korzyść spółki w uzasadnieniu wyroku zaznaczył, że w zakresie przestępstwa karuzelowego ze szczególną dokładnością należy oceniać poszczególne transakcje pomiędzy przedsiębiorcami, bo szczególną cechą tego rodzaju oszustwa jest wplatanie w swój schemat uczciwych podatników. „Stąd jego wykrycie (…) wymaga szczególnej ostrożności, aby nie skrzywdzić podmiotów, które funkcjonują na rynku w sposób rzetelny” (wyrok z 27 stycznia 2022 r., sygn. akt III SA/Wa 252/21).

Postępowanie karne skarbowe

Sąd odniósł się również do podniesionego przez spółkę zarzutu, iż postępowanie karne skarbowe wszczęte przeciw niej przed upływem terminu przedawnienia spornych zobowiązań, mogło być jedynie sztucznym wydłużaniem terminu na dochodzenie ich przez skarbówkę. WSA zwrócił uwagę, że dyrektor izby administracji skarbowej w swojej decyzji powinien był wykazać, że podejrzenie popełnienia przestępstwa ma związek z tymi zobowiązaniami, a nie jedynie ograniczyć się do wykazania, że zawiadomienie o wszczęciu postępowania zostało spółce doręczone w ustawowym terminie.

Wyrok potępiający działania organów nadzieją dla innych przedsiębiorców

W całej sprawie najbardziej uderzało negatywne, machinalne podejście organów podatkowych do naszego klienta. Urzędnicy z góry założyli, że skoro znalazł się on w gronie odbiorców dostaw od kontrahentów, którzy dopuścili się kiedyś oszustwa, to sam też musi być oszustem. Liczący blisko 60 stron wyrok sądu wskazuje na naruszenie przez urzędników w tej sprawie podstawowych zasad postępowania, takich jak zasada prawdy obiektywnej, zasada zebrania i w sposób wyczerpujący rozpatrzenia całego materiału dowodowego, a w konsekwencji naruszanie zasady zaufania do organów podatkowych. Sposób postępowania organów wobec przedsiębiorcy jest w dzisiejszych warunkach szokujący, jakby nie z tej epoki. Nieuwzględnianie jego wniosków dowodowych, które mogły dowieść jego niewinności, wszczynanie sztucznych postępowań karnych przed upływem terminu przedawnienia jego zobowiązań – to działania organów bliższe bardziej zachowaniom charakterystycznym dla aparatu państwowego poprzedniego systemu – komentuje reprezentujący spółkę w tej sprawie radca prawny Robert Nogacki. – Dla przestrogi, ale i jako nadzieja dla tych przedsiębiorców, którzy padli, bądź w przyszłości padną ofiarą podobnego zachowania organów podatkowych, warto przytoczyć końcową sentencję wyroku warszawskiego sądu, w którym stanowczo potępił takie działania:

„Podkreślenia jednocześnie wymaga, że prawo do rzetelnego procesu jest fundamentalnym prawem każdej osoby w demokratycznym państwie prawa. Rzetelność postępowania jest gwarantem praworządności państwa i ochrony wszelkich praw i wolności jednostki. Powinno

ono być bezwzględnie przestrzegane we wszystkich rodzajach postępowań: zarówno w karnym i cywilnym, jak i administracyjnym (podatkowym). Istotą rzetelności jest prowadzenie postępowania w sposób zapewniający rozstrzygnięcie sprawy przy zapewnieniu możliwości do korzystania przez stronę z wszelkich przysługujących jej praw. (…) Organy podatkowe mają postępować tak, aby zapewnić podatnikowi prawo do rzetelnego postępowania podatkowego, w którym obowiązuje również zasada domniemania niewinności. Samo zaś podejrzenie zaistnienia oszustwa podatkowego (na wcześniejszym etapie łańcucha dostaw) nie może usprawiedliwić organów podatkowych do upraszczania reguł postępowania dowodowego, a sugestie czy poszlaki nie mogą zastępować dowodów” (sygn. akt III SA/Wa 252/21).

Autor: radca prawny Robert Nogacki, twórca Kancelarii Prawnej Skarbiec specjalizującej się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Procesy wdrożone w sektorze zdrowotnym w walce z COVID-19 przyspieszają prace nad innymi lekami i terapiami

Okres niepewności i zachwianie rynków wywołane najpierw przez pandemię, a potem przez wojnę w Ukrainie powodują, że firmy branży life sciences będą musiały w najbliższym czasie skoncentrować się na podnoszeniu swojej sprawności operacyjnej. Jak wynika z raportu firmy doradczej Deloitte 2022 Global Life Sciences Outlook. Digitalization at scale: Delivering on the promise of science, większość przedsiębiorstw sektora będzie w najbliższych latach dostosowywać się do dynamicznie zmieniającego się otoczenia konkurencyjnego nie tylko w obszarze badań i rozwoju, ale także w sferze pozyskiwania i utrzymania talentów. Skoncentrowanie się na jak najlepszych doświadczeniach pracowników nigdy nie było równie ważne.

Atak Rosji na Ukrainę stawia przed firmami sektora life science i jego segmentami: farmaceutycznym, biotechnologicznym oraz technologii medycznych całkiem nowe wyzwania, a już wcześniej branża została poddana ciężkiej próbie w okresie pandemii. Z jednej strony, tak jak wszystkie inne obszary gospodarki, musiała borykać się z kolejnymi lockdownami i załamaniem gospodarczym. Z drugiej, z racji swojego merytorycznego zaangażowania stała na pierwszej linii walki z koronawirusem. Zdaniem ekspertów Deloitte niepewne czasy, w których sektor musi radzić sobie z zachwianiem płynności dostaw surowców, niestabilną sytuacją rynkową i licznymi zaburzeniami biznesowych perspektyw, powodują, że firmy działające w branży będą musiały skupić się na poprawie skuteczności działań i budowaniu elastycznego podejścia do zmieniających się warunków, w jakich przyszło im funkcjonować.

Bez powrotu do podejścia sprzed pandemii

Raport Deloitte wskazuje, że doświadczenia wyniesione z okresu pandemii mogą branży life sciences pozwolić na podjęcie walki z wieloma chorobami uznawanymi dotąd za nieuleczalne. Z pewnością zastosowanie w przyszłości znajdzie wiele przełomowych odkryć naukowych, dokonanych w ostatnim czasie, np. z zakresu wykorzystania technologii mRNA czy terapii komórkowych i genowych. Efektywność nowych procesów, które znacząco przyspieszyły opracowanie szczepionek i produktów terapeutycznych dotyczących zakażeń COVID-19, i które już teraz są coraz powszechniej stosowane w pracach rozwojowych innych leków i terapii, powoduje, że branża nie może powrócić do starych sposobów działania.

Aby zasadniczo zmienić dotychczasowe zasady opracowywania nowych preparatów, firmy sektora life science & healthcare koncentrują się obecnie na zwiększaniu wydajności badań i rozwoju (R+D) oraz skupiają się na optymalizacji procesów. Jak wynika z danych zebranych przez Deloitte, do 2020 r. 15 dużych firm farmaceutycznych doświadczyło dziesięcioletniego okresu spadku wydajności badań i rozwoju. W minionym roku jednak obserwowane przedsiębiorstwa wykazały znaczny wzrost wewnętrznej stopy zwrotu (IRR) z innowacji – o 7 proc., w porównaniu z 2,7 proc. w 2020 r.

Mając na uwadze skuteczność aktywności podejmowanych w walce z pandemią i tempo dochodzenia do wymiernych efektów trzeba powiedzieć, że powrót do wcześniej stosowanych metodologii działania branży jest po prostu niemożliwy. Na naszych oczach ukształtowała się całkiem nowa filozofia planowania i wdrażania procesów badawczo-rozwojowych oraz testów klinicznych. Te przyspieszone ścieżki oznaczają daleko idącą transformację cyfrową, podnoszenie jakości i troskę o bezpieczeństwo pozyskiwanych leków i terapii, a także ścisłą współpracę z organami regulacyjnymi – mówi Krzysztof Wilk, partner, lider praktyki Life Sciences & Health Care Poland w Deloitte.

Nowe podejście regulacyjne i zabezpieczanie łańcuchów dostaw

Reakcje na pandemię różniły się w zależności od kraju, ale wszędzie prowadziły do znaczących, szeroko zakrojonych zmian w krajobrazie regulacyjnym – podmioty sektora publicznego i prywatnego wspólnie zaangażowały się we współpracę i wymianę informacji na szeroką skalę. W efekcie w sposób bezprecedensowy termin procesu opracowania, zbadania i dopuszczenia do obrotu szczepionek na COVID-19 został skrócony do 10 miesięcy, przy standardowych 10 latach potrzebnych do uzyskania zezwolenia w przypadku typowego leku przeciwnowotworowego.

Współpraca międzynarodowa i regionalna – między krajowymi i międzynarodowymi organami regulacyjnymi, interesariuszami i przemysłem – nigdy nie była tak ważna dla rozwoju cyklu życia leków, jak okazała się w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy. Koncentrowała się ona na pogłębianiu współpracy, tworzeniu klastrów ekspertów technicznych, dzieleniu się uzyskanymi wynikami badań i rozpowszechnianiu informacji o tym, jak pomóc pracownikom służby zdrowia w leczeniu pacjentów, przy zachowaniu najwyższych standardów bezpieczeństwa. Jak wskazują eksperci Deloitte, w rezultacie pandemia spowodowała zmianę paradygmatu oczekiwań względem otrzymywanych rezultatów, co oznacza, że procesy regulacyjne prawdopodobnie będą w przyszłości przebiegać znacznie sprawniej.

Już okres walki z koronawirusem i związanej z tym niepewności pokazał, że branża zdrowotna potrzebuje też sprawnych procesów produkcyjnych i odpornych łańcuchów dostaw. Do przewidywań z tamtego okresu, dotyczących ciągłych zakłóceń w dostawach, spowodowanych takimi czynnikami zewnętrznymi, jak inflacja i niedobory siły roboczej, ale też niedobory półprzewodników (wpływające na dwie trzecie branży medtech), doszły w ostatnim czasie te dotyczące konsekwencji wojny w Ukrainie.

Aby zapobiegać konsekwencjom tych przeciwności, branża coraz aktywniej sięga po rozwiązania pozwalające na zwiększenia swojej elastyczności poprzez skalowanie możliwości inteligentnych fabryk. Firmy biofarmaceutyczne i medtech inwestują w pełną cyfryzację i integrację technologii informatycznych (IT) i technologii operacyjnych (OT) w produkcji.

Zdaniem ekspertów Deloitte, aby jak najlepiej wykorzystać inwestycje w inteligentne fabryki, konieczne jest zmniejszenie liczby błędów ludzkich na hali produkcyjnej, uzyskanie dodatkowej wydajności z obecnych procesów, wydłużenie czasu pracy z użyciem już posiadanych aktywów produkcyjnych i wreszcie optymalizacja wydajności w całej sieci fabrycznej.

Dobrze zorganizowana, wysoko wydajna i inteligentna fabryka zapewnia personelowi zakładu produkcyjnego dostęp do analiz predykcyjnych, które służą przeniesieniu produktywności oraz jakości na wyższy poziom. Analizując duże zbiory danych, można z większą trafnością wskazać problemy dotyczące wykorzystania posiadanych zasobów i ich wydajności. A to pozwala na optymalizację i wprowadzanie zmian poprzez aktywne korygowanie funkcjonalnych niedociągnięć. Wydobywanie informacji z istniejących zbiorów danych w celu określania wzorów i przewidywania przyszłych zdarzeń z reguły może służyć do zmian procesowych i ich optymalizacji, co też skutkuje poprawą efektywności kosztowej produkcji – mówi Jan Hoheker, dyrektor, Supply Chain & Network Operations w Deloitte.

Od wirtualnej optymalizacji do nowej kultury pracy

Pandemia COVID-19 zmieniła sposób postrzegania pracy przez społeczeństwo, upowszechniając jej całkowicie cyfrowy wymiar. Firmy sektora zdrowotnego wciąż optymalizują wirtualne sposoby wykonywania obowiązków służbowych, a zarządzających branżą nadal niepokoją takie kwestie, jak efektywna strategia pozyskiwania talentów, tworzenie bardziej znaczących doświadczeń związanych z zasobami ludzkimi czy najlepsza droga do osiągnięcia zwinności i elastyczności organizacji.

Jak wskazują eksperci Deloitte, podmioty, które w przyszłości chcą odnieść sukces w obszarze talentu, będą musiały przejść zasadniczą transformację, aby wykazać się daleko idącą elastycznością w sposobach ich pozyskiwania i rozwijania ich potencjału, a także w szerszym kontekście – w budowaniu całej organizacyjnej kultury pracy. Powinno się w niej znaleźć miejsce i zasoby ukierunkowane na rozwój kultury eksperymentu, uczenia się i procesów opartych na iteracji.

Przeprojektowanie podejścia do sposobu wykonywania pracy, z naciskiem na rozwiniętą i przyjazną kulturę korporacyjną, powinno być strategicznym priorytetem zarządzających branżą life sciences. Zaspokajanie oczekiwań i potrzeb pracowników, skoncentrowanie się na ich doświadczeniu w miejscu pracy, nigdy nie było ważniejsze. Oznaczać to może odejście od hierarchicznej struktury na rzecz zorientowanego projektowo podejścia zespołowego, funkcjonalnie łączącego zasoby wewnętrzne i pochodzące spoza stale zatrudnionych – mówi John Guziak, partner, lider zespołu ds. kapitału ludzkiego w Polsce, Deloitte.

Co czeka polską gospodarkę?

Jaki będzie poziom wzrostu PKB i inflacji w 2022 roku? Czy czeka na duży wzrost cen? Czy NBP zapobiegnie spirali inflacyjnej? Jaki wpływ na polską gospodarkę będzie miała wojna w Ukrainie oraz napływ migrantów? Eksperci szacują ryzyka i przygotowują scenariusze dla polskiej gospodarki. Niestety, najgorsze scenariusze mówią o inflacji rzędu 20%. Do tego może nam grozić recesja.

– Pytanie o prognozy dzisiaj to jest oczywiście prośba o wróżenie z fusów z paru powodów. Po pierwsze nawet nie wiemy dokładnie, co się w tej chwili dzieje w gospodarce – więc tym trudniej jest odgadywać reakcje w przyszłości. Jest wiel niewiadomych i to takich fundamentalnych. Poczynając od tego jak będzie wyglądać dalej wojna w Ukrainie – powiedział serwisowi eNewsroom profesor Witold Orłowski, ekonomista, Rektor Akademii Finansów i Biznesu VISTULA. – Trzeba liczyć się z tym, że nastąpi dość silne spowolnienie wzrostu. Myślę, że zamiast 3 czy 4% wzrostu PKB oczekujmy raczej 1-2%. Oczywiście z ryzykiem, że jeśli sprawy pójdą dalej w gorszą stronę – a tutaj łatwo sobie te gorsze scenariusze wyobrażać – to oczywiście niewykluczona jest i recesja. Jeśli recesja pojawi się w zachodniej Europie – to oczywiście i my tej recesji nie unikniemy. Do tego mogą wystąpić przerwy w dostawach czy dalsze ograniczenia dostaw gazu czy ropy z Rosji. To może oznaczać recesję w całej Europie również w Polsce. Jeśli chodzi o inflację – sytuacja jest jeszcze trudniejsza. Może wystąpić dodatkowy szok cenowy związany z zakłóceniami w dostawach energii. Więc optymistycznie poziom inflacji może wynieść 12%. Niestety jest jeszcze scenariusz gorszy – może zacząć działa spirala inflacji, a jej poziom osiągnie dwadzieścia kilku procent. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie – ale trzeba być świadomym, że i takie ryzyko istnieje – ostrzega Orłowski.

Grupa IAI S.A. podsumowuje kwartał

Pomimo trudnej sytuacji geopolitycznej, wprowadzenia Nowego Ładu oraz stale wzrastającej inflacji, e-commerce nadal ma się dobrze. Według danych IAI S.A. sprzedawcy, którzy korzystają z oferty IdoSell i Shoprenter, wygenerowali GMV o 347 mln zł wyższe niż rok temu w analogicznym czasie.

Polska spółka IAI S.A., która jest właścicielem jednego z liderów e-commerce w kraju IdoSell, podsumowała pierwszy kwartał 2022 roku. W swoim portfelu spółka ma również pakiet większościowy węgierskiej platformy sklepowej Shoprenter.

Z danych wynika, że pomimo zawirowań gospodarczych, które wygenerowały nowy ład, inflacja i inwazja Rosji na Ukrainę, e-commerce nadal ma się dobrze. W ciągu trzech pierwszych miesięcy 2022 roku sklepy internetowe IdoSell i Shoprenter wygenerowały GMV o ponad 347 mln zł wyższe niż w 2021 r. Liczba transakcji na tych platforma przekroczyła 12 mln. Wzrosła również liczba sklepów do ponad 12 tys.

– Pomimo tego, że e-commerce nie ma już takiego impetu jak w latach 2020-2021, to nie można powiedzieć, że zatrzymało się w lub straciło. Wręcz przeciwnie – e-handel stabilizuje się i przechodzi transformację. Co prawda rynki lokalne stają się coraz bardziej ciasne, ale większe możliwości cross-borderowe sprawiają, że sklepy internetowe mogą pozyskiwać klientów z całego świata – mówi Sara Dzierżawska, brand manager z IdoSell.

W pierwszym kwartale 2022 roku w sklepach IdoSell największe wzrosty odnotowały e-sklepy, które zajmują się optyką (więcej o 189 proc.), sprzedają narzędzia (103 proc), aparaty fotograficzne i kamery (80 proc.), akcesoria budowlane (62 proc.).

Creotech Instruments zdecydował o czasowym zawieszeniu Oferty publicznej

Zarząd spółki Creotech Instruments zdecydował o czasowym zawieszeniu publicznej emisji akcji serii I. Decyzja ta związana jest z bieżącą, niekorzystną sytuacją na rynkach finansowych, skutkującą negatywnym sentymentem inwestorów dotyczącym inwestycji w akcje. Spadki indeksów giełdowych w ostatnich dniach spowodowały, iż uległ on dalszemu pogorszeniu i w konsekwencji mógłby mieć niekorzystny wpływ na ostateczne parametry emisji akcji Spółki. Creotech Instruments podtrzymuje jednak plany przeprowadzenia Oferty, która poprzedzać będzie zamiar ubiegania się o przeniesienie notowań akcji spółki z NewConnect na rynek regulowany Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Intencją Spółki jest wznowienie realizacji emisji po ustabilizowaniu się sytuacji na rynkach kapitałowych.

Niesprzyjająca w ostatnich dniach sytuacja na rynkach giełdowych spowodowała, że wraz z naszymi doradcami, zdecydowaliśmy się czasowo zawiesić naszą Ofertę. Nowy harmonogram nie został jeszcze ustalony, jednak na bieżąco przyglądamy się sytuacji na rynkach finansowych i w przypadku jej ustabilizowania zamierzamy wrócić do naszych planów związanych z przeprowadzeniem emisji. Tym samym podtrzymujemy zamiary realizacji Oferty oraz przeniesienia notowań akcji Creotech na główny rynek GPW. – mówi Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A. – W dalszym ciągu liczymy, że konsekwentnie realizowana strategia opracowania i komercjalizacji własnej platformy satelitarnej, nowe projekty w obszarze komputerów kwantowych i kryptografii kwantowej, jak i zaawansowane usługi przetwarzania danych geoprzestrzennych do obsługi UAV, przekonają inwestorów o istotnym potencjale wzrostu wartości firmy w ciągu najbliższych lat. Co ważne, już na obecnym etapie spółka osiąga wysoką pozytywną EBITDA (5,6 mln zł w 2021 r. EBITDA skorygowana o wynik na działalności R&D), która dzięki bieżącym inwestycjom ma potencjał wielokrotnego wzrostu. Szacujemy cenę sprzedaży jednego mikrosatelity na poziomie 1 – 4 mln USD przy oczekiwanej marży EBITDA (bez kosztów stałych) na poziomie 60-70%. Już teraz nasze moce produkcyjne pozwalają na produkcję do 10 takich satelitów rocznie, a zostaną jeszcze zwiększone dzięki wpływom z planowanej emisji akcji – dodaje Grzegorz Brona.    

25 kwietnia 2022 r. spółka Creotech Instruments opublikowała Prospekt dotyczący nowej Oferty publicznej nie więcej niż 396.558 akcji serii I. Zapisy w ramach Transzy Inwestorów Detalicznych jeszcze się nie rozpoczęły, miały ruszyć 12 maja 2022 r. Koordynatorem procesu jest Dom Maklerski Navigator S.A. Rolę Współkoordynatora pełni Noble Securities S.A. Funkcję doradcy Zarządu Spółki pełni CC Group. Doradztwo prawne zapewnia kancelaria WBW Weremczuk, Bobeł & Wspólnicy.

Creotech Instruments to największa polska firma produkująca i dostarczająca dla globalnych partnerów technologie kosmiczne. Jednocześnie spółka rozwija swoją działalność na rynku dronowym oraz w branży systemów kwantowych. Podwarszawska firma jako pierwsza w Europie rozpoczęła produkcję elektroniki sterującej komputerami nowej generacji.

Część dotychczasowych projektów Creotech Instruments była finansowana z ubiegłorocznego IPO spółki, w ramach której to Oferty firma z sukcesem pozyskała od Inwestorów ponad 11 mln zł.

Zrealizowane kontrakty z obszaru technologii kosmicznych i branży kwantowej zapewniają spółce wzrost wyników finansowych. W 2021 r. firma wypracowała przychody ogółem na poziomie ponad 40 mln zł (wzrost r/r o 20 proc.). Marża EBITDA, skorygowana o wynik na działalności B+R, również wzrosła – do poziomu ok. 17 proc.

Starbucks z własnym NFT

Kawa kupiona za bitcoiny? Nie, metaverse tworzony przez Starbucksa ma być doświadczeniem znacznie głębszym. NFT ma być przepustką do globalnej społeczności oferującej angażujące treści skupione wokół kawy. To kolejny światowy gigant biznesowy, który chce wykorzystać możliwości, które oferuje technologia blockchain. 

Web3 – czyli nowy wymiar internetu – wkracza do głównego nurtu. Ta nowa wersja sieci jest zbudowana w technologii blockchain, która opiera się na koncepcji decentralizacji i zapewnia większą przejrzystość. Blockchain obsługuje aktywa cyfrowe, takie jak kryptowaluty i tokeny niewymienne (NFT). Kolejną firmą, która dołącza do tego świata ze swoim produktem, jest Starbucks. Światowy gigant, który posiada już przeszło 32 tysiące kawiarni w ponad 80 krajach na świecie, ogłosił, że już wkrótce częścią kawiarnianego świata będzie też metaverse.

Złożoność procesów technologicznych, brak wiedzy i po prostu niska świadomość sprawiają, że wiele osób nadal patrzy na metaverse ze zdziwieniem. Nie wiedzą, od czego zacząć swoją przygodę, więc tym bardziej cenne są inicjatywny dużych marek, które promują metaverse, co przyspiesza masową adopcję wirtualnych światów oraz NFT – mówi Bartosz Bilicki, ze startupu SmartVerum, który tokenizuje sztukę i tworzy „artystyczny” metaverse.

Starbucks nie chce się brzydko zestarzeć

Do NFT Starbucksa najszybciej przekonają się zapewne ci, którzy już najchętniej wybierają produkty tej sieci kawiarni – ludzie dużo przed 50 rokiem życia, żyjący w większych, tętniących życiem miastach. Podczas spotkania z inwestorami Howard Schultz, dyrektor generalny firmy, zaznaczył, że sam pomysł zrodził się właśnie z rozmów z najmłodszymi pracownikami, którzy obawiali się m.in. tego, że ich miejsce pracy przestanie wkrótce rozwijać się i dawać impuls do tworzenia nowych trendów.

Czym zatem będzie NFT od Starbucksa? Pełnych informacji jeszcze nie ma, ale już dziś wiadomo, że kawiarniany token będzie czymś więcej niż wirtualnym żetonem, za który kupimy kawę w tradycyjnej kawiarni i dodatkowo będziemy mogli przechadzać się z nią po wirtualnym świecie.

Taki ruch zapewne byłby strzałem w kolano, społeczność NFT staje się coraz bardziej wymagająca. Trudno byłoby wytłumaczyć wątpiącym, czym różni się token NFT od zwykłej transakcji kartą czy od bonów promocyjnych, które przecież całkiem dobrze funkcjonują poprzez aplikacje mobilne, a sama możliwość posiadania wirtualnego kubka w metaverse mogłaby być uznana za zwykłą fanaberię dla internetowej elity. Korzyść z zakupu kawowego NFT musi wychodzić poza ramy zwykłej chęci posiadania i przynosić szereg benefitów określanych w świecie NFT mianem użyteczności (utility) – zaznacza Bartosz Bilicki ze SmartVerum.

Jak zapewniają przedstawiciele zarządu Starbucksa, tak właśnie ma być z technologią proponowaną przez ich firmę. Token NFT ma być częścią nowej koncepcji własności i członkostwa opartej na społeczności. Jak podkreślał Howard Schultz NFT ma być co prawda przedmiotem kolekcjonerskim pochodzącym o kawowego giganta i będzie można nim zarządzać jak każdym innym tokenem, ale też wirtualną przepustką do globalnej społeczności oferującej angażujące treści skupione wokół kawy.

Starbucks planuje stworzyć serię markowych kolekcji NFT, których zrodzi się z artystycznych ekspresji Starbucksa. – To też kolejny przykład tego jak metaverse i NFT łączy się ze sztuką. Nie spodziewam się, żeby token od Starbucksa przyjął formę “zwykłego ziarenka kawy”, kolejnej ekspresji zielonego logotypu. Sądzę raczej, że będzie to coś stworzonego przez wybitnego artystę lub kolektyw. Być może przy tej okazji idąc śladami współpracy domu aukcyjnego Christie’s z Beeplem, Starbucks postanowi przy tej okazji wylansować zupełnie nowego artystę – przewiduje Bartosz Bilicki ze SmartVerum. Wzorem może być marka whisky Maker’s Mark proponuje klientom możliwość zakupu sztuki cyfrowej znajdującej się na butelkach z limitowanej edycji.

Metaverse – edukacja poprzez rozrywkę

O tym, że futurystyczna wizja i coraz powszechniejsza obecność firm w metaverse nie jest tylko chwilową modą, mogą świadczyć inne przykłady. Choćby obecność w wirtualnym świecie Spotify, który zameldował się platformie Roblox, oferującą jedną z najbardziej popularnych gier online. Stworzona tam przez streamingowego giganta “Wyspy Spotify” ma otworzyć przed najmłodszym pokoleniem bogaty świat muzyki i być miejscem ich spotkań z artystami.

Rozrywka w metaverse może wejść na zupełnie inny poziom i ubogacać dzieci i młodzież. W tym przypadku możemy mówić o budowaniu muzycznej świadomości, ale też o rozbudzaniu kreatywności. Zagadki, zadania i inne formy aktywności mogą pomóc w tym, żeby czas spędzony w świecie wirtualnym, nie był spisany całkowicie na straty – podkreśla Karol Belina-Brzozowski, współzałożyciel i dyrektor kreatywny Kleks Academy, która przy okazji premiery nowej adaptacji filmu “Akademia Pana Kleksa”, tworzy swój własny metaverse. To w nim, szczególnie najmłodsi fani kultowej książki i filmu, będą mogli zmierzyć się z zadaniami stworzonymi przez ekspertów w dziedzinie edukacji dzieci, psychologii, socjologii czy inteligencji emocjonalnej, które wyjdą poza ramy zwykłej rozrywki.

Ruszają zgłoszenia do 20., jubileuszowej edycji konkursu EY Entrepreneur of the Year

Już od 5 maja można zgłaszać przedsiębiorców, którzy walczyć będą o tytuł EY Przedsiębiorca Roku 2022. Rusza 20. edycja międzynarodowego konkursu, w którym niezależne jury wybierze wyróżniającego się przedsiębiorcę lub przedsiębiorczynię – osobę która w następnym etapie będzie reprezentować Polskę podczas międzynarodowego finału konkursu EY Entrepreneur of the Year.

– Serdecznie zapraszam przedsiębiorców do udziału w jubileuszowej, 20. edycji konkursu EY Przedsiębiorca Roku. Nasz konkurs jak w soczewce pokazuje historię polskiej transformacji. Transformacji, której niezwykle ważnym ogniwem są przedsiębiorcy. Przykłady naszych laureatów najlepiej opisują skalę zmiany, jaka nastąpiła w ciągu ostatnich 20 lat. Finaliści pierwszych edycji dopiero rozpoczynali ekspansję zagraniczną, tymczasem ubiegłoroczny zwycięzca konkursu przeprowadził największą akwizycję poza granicami Polski dokonaną przez polski prywatny kapitał, co dało mu pozycję leadera europejskiego rynku w swojej kategorii. Niezmienna jest pasja i zaangażowanie oraz odwaga przedsiębiorców, którzy się do nas zgłaszają. Liczę, że i tym razem spotkamy się z inspirującymi historiami przedsiębiorców, z których każdy zasługuje na miano EY Przedsiębiorcy Roku, niezależnie od rodzaju prowadzonej działalności i wielkości firmy – mówi Jacek Kędzior, Partner Zarządzający EY Polska.

Przedsiębiorca może zgłosić się do konkursu samodzielnie, zgłoszenie może też wypełnić np. współpracownik, dostawca, członek rodziny. Wystarczy wypełnić formularz dostępny na stronie przedsiebiorcaroku.pl, w odpowiedniej kategorii konkursowej. Kategoria „Produkcja i Usługi” obejmuje przedsiębiorców działających ponad pięć lat w sektorze produkcyjnym lub usługowym, osiągających przychody ze sprzedaży powyżej 20 mln zł. W kategorii „Nowe technologie/Innowacyjność”, jury poszukuje zarządzających co najmniej 2-letnimi firmami, o przychodach powyżej 5 mln zł i specjalizującymi się w nowoczesnych technologiach bądź w obszarach, w których innowacyjne zastosowanie nowoczesnych technologii pozwala uzyskać przewagę konkurencyjną na rynku. Przedsiębiorcy, którzy prowadzą z sukcesem swoją działalność od dwóch do pięciu lat mogą z kolei startować w konkursie w kategorii „Nowy Biznes”.

– Przez 19 lat trwania polskiej edycji konkursu EY Przedsiębiorca Roku jury wyłoniło już łącznie 252 finalistów – osób wyjątkowych, które zaprezentowały krajowemu i światowemu jury swoje niezwykłe biznesowe historie. Doskonałym przykładem niezłomnego przedsiębiorcy, który – zdaniem jury – udowodnił, że „Winston Churchill miał rację, mówiąc, iż sukces to przechodzenie od porażki do porażki bez utraty entuzjazmu” jest Rafał Brzoska z Grupy Integer, laureat ubiegłorocznej edycji konkursu. Jestem przekonany, że i w tym roku lista finalistów wzbogaci się o kolejne fascynujące historie założycieli i założycielek firm, o których będziemy słyszeć jeszcze wiele lat później. To jedyny w Polsce konkurs doceniający przedsiębiorców w skali międzynarodowej. Jest prowadzony w blisko 60 krajach świata i co roku krajowi zwycięzcy rywalizują o tytuł EY World Entrepreneur Of The Year – mówi Marek Jarocki, audytor konkursu EY Przedsiębiorca Roku.

Niezależne jury ocenia kandydatów całościowo, biorąc pod uwagę kryteria ekonomiczne i pozaekonomiczne, na takich samych zasadach we wszystkich krajach organizujących konkurs. Liczy się przedsiębiorczość kandydata, uwidoczniona podczas pierwszych etapów rozwoju firmy, przezwyciężanie trudności w jej zarządzaniu i determinacja w dążeniu do celu. Istotna jest wizja i strategia rozwoju firmy, dostosowywanie jej do istniejących warunków biznesowych, wprowadzanie oraz rozwijanie nowych produktów i usług, innowacyjne stosowanie nowych technologii. Jury ocenia także relacje z pracownikami i otoczeniem, w tym między innymi działania mające na celu rozwój lokalnych społeczności oraz aktywne uczestniczenie w ich życiu. Pod uwagę brana jest także ekspansja międzynarodowa i wyniki finansowe, świadczące o stabilnym, długoterminowym wzroście i efektywności podejmowanych decyzji biznesowych.

Zgłoszenia można składać do 30 czerwca. W lipcu i sierpniu prowadzone będą spotkania pracowników EY z kandydatami, które pozwolą jury poznać historie powstania i funkcjonowania ich firm oraz wizje ich rozwoju. W ubiegłorocznej polskiej edycji konkursu w cały program zaangażowanych było 150 pracowników EY, którzy poświęcili łącznie około 400 godzin na spotkania z kandydatami. Weryfikacja danych w nadesłanych aplikacjach zajęła organizatorom ponad 300 godzin.

Dotychczasowymi zwycięzcami polskiej edycji konkursu EY Przedsiębiorca Roku byli:

  • 2021: Rafał Brzoska (Grupa Kapitałowa Integer)
  • 2020: Igor Klaja (OTCF)
  • 2019: Artur Rytel (Green Holding)
  • 2018: Filip Granek (XTPL S.A.)
  • 2017: Piotr Krupa (KRUK S.A.)
  • 2016: Marcin Grzymkowski (eobuwie.pl)
  • 2015: prof. Paweł Buszman (American Heart of Poland)
  • 2014: Adam Krzanowski, Prezes Grupy Nowy Styl
  • 2013: Andrzej Wiśniowski (WIŚNIOWSKI)
  • 2012: Ewald Raben (Grupa Raben)
  • 2011: Krzysztof Pawiński (Grupa Maspex)
  • 2010: Ryszard Florek (FAKRO)
  • 2009: Piotr Mikrut (Śnieżka)
  • 2008: Michał Kiciński i Marcin Iwiński (CD Projekt)
  • 2007: Dariusz Miłek (CCC)

Europejski rynek nieruchomości komercyjnych pozostaje odporny na inflację i wojnę w Ukrainie

Rynek nieruchomości komercyjnych w regionie EMEA oparł się negatywnemu wpływowi inwazji Rosji na Ukrainę w I kw. 2022 r. Przyszłe konsekwencje wojny pozostają jednak trudne do przewidzenia.

Pierwszy kwartał 2022 r. przyniósł wstrząs w postaci inwazji Rosji na Ukrainę. Jednak jak wynika z najnowszego raportu Colliers „EMEA Capital Market Snapshot Q1 2022” dotyczącego rynków kapitałowych w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce (EMEA), odporność rynku i historycznie wysokie nadwyżki finansowe sprawiły, że inwestorzy nie przestali interesować się nieruchomościami komercyjnymi w tym regionie.

Raport przygotowany przez ekspertów Colliers wskazuje, że w I kw. sytuacja na rynku inwestycyjnym zaczęła wracać do normy po pandemii. Wielu inwestorów bowiem postrzega nieruchomości jako zabezpieczenie przed rosnącą inflacją, wywołaną m.in. przez zakłócenia w globalnych łańcuchach dostaw i na rynkach towarowych. Wstępne dane za pierwszy kwartał wskazują na wzrost wolumenu transakcji o 5% w porównaniu z I kw. 2021 r. oraz o 7% w ujęciu rocznym.

— Inflacja jest odczuwalna m.in. w branży budowlanej. Wzrost cen materiałów wprowadził pewną nieprzewidywalność na rynku nowych mieszkań i nieruchomości komercyjnych — mówi Luke Dawson, Dyrektor ds. transgranicznych rynków kapitałowych w regionie EMEA w Colliers.

W I kw. 2022 r. na większości rynków europejskich odnotowano dobre wyniki zarówno wśród najemców, jak i inwestorów, co świadczy o ponownym wzroście zaufania do sektora biurowego.

— Wśród firm wiodących prym na rynku inwestycji w ubiegłym roku jest m.in. internetowy gigant Google, który sfinalizował transakcję zakupu nieruchomości Central St Giles (762,5 mln funtów) oraz kompleksu biurowego The Warsaw Hub w stolicy Polski (583 mln euro). To wskazuje na długoterminowe zaufanie do rynków biurowych w regionie po okresie pandemii — wyjaśnia Richard Divall, Dyrektor ds. transgranicznych rynków kapitałowych w Colliers.

Hotele i ośrodki wypoczynkowe, które mocno ucierpiały w wyniku pandemii, od połowy 2021 r. odnotowują wyraźne ożywienie, w szczególności w Europie Południowej. W I kw. 2022 r. hiszpańskie hotele przyciągnęły inwestycje o łącznej wartości 1,1 mld euro – większej niż w całym roku 2020.

— Ograniczenia w podróżowaniu ulegają złagodzeniu na całym świecie, w związku z czym inwestorzy spodziewają się, że zwiększone zapotrzebowanie na podróże o charakterze turystycznym przyczyni się do silnego ożywienia na rynkach hotelowych w 2022 r. Gwałtowny wzrost kosztów utrzymania może jednak częściowo osłabić to zainteresowanie, ponieważ budżety gospodarstw domowych znajdują się obecnie pod dużą presją — mówi Luke Dawson i dodaje: — Przewidujemy jednak, że bardziej ekskluzywne destynacje wypoczynkowe utrzymają swoją atrakcyjność, a wskaźniki obłożenia hoteli w sezonie wakacyjnym 2022 r. zbliżą się do poziomu sprzed pandemii.

Polska: wyraźna poprawa sytuacji i niepewne perspektywy

Pomimo rosyjskiej inwazji na sąsiednią Ukrainę Polska I kw. roku zakończyła z wolumenem inwestycji na poziomie 1,5 mld euro, co oznacza znaczny wzrost w porównaniu do 2020 r. Colliers spodziewa się jednak, że w nadchodzącym roku inwestycje na Zachodzie staną się bardziej selektywne, dzięki czemu inwestorzy z Europy Środkowo-Wschodniej będę mogli kontynuować strategię wzrostu.

— Wyniki za pierwszy kwartał tego roku pokazały duże zaufanie inwestorów do polskiego rynku, który odnotował kolejne rekordowe transakcje inwestycyjne w segmentach biurowym i logistycznym. Spodziewamy się kontynuacji tego trendu – drugi kwartał również będzie obfitował w duże transakcje, zarówno w Warszawie, jak i miastach regionalnych — mówi Piotr Mirowski, Senior Partner, Dyrektor Działu Doradztwa Inwestycyjnego Colliers w Polsce.

Niemcy z kolejnym znakomitym kwartałem

W I kw. 2022 r. inwestorzy zainwestowali w niemiecki sektor nieruchomości komercyjnych rekordową kwotę 18,2 mld euro, z czego 75% w formie strategicznych przejęć firm w sektorach odpornych na kryzys, takich jak markety budowlane i specjalistyczne sklepy spożywcze. Wciąż utrzymuje się trend na inwestowanie w nieruchomości przemysłowe i logistyczne – segment ten znalazł się na drugim miejscu po biurach pod względem wolumenu inwestycji.

Wielka Brytania wraca do formy

Colliers wskazuje na ogromne ilości kapitału inwestowanego na rynku nieruchomości komercyjnych w Wielkiej Brytanii i na powrót globalnych inwestorów na brytyjski rynek po zniesieniu ograniczeń w podróżowaniu w wielu częściach świata. Wolumen inwestycji w I kw. 2022 r. wyniósł tu 13 mld funtów, co oznacza 10-proc. wzrost w stosunku do ubiegłego roku i odpowiada średniej z 10 lat. Jednym z zauważalnych trendów był powrót zainteresowania centrami handlowymi, które odnotowały najwyższy kwartalny wolumen inwestycji od pięciu lat.

Rekordowe otwarcie roku we Włoszech

W I kw. 2022 r. wolumen inwestycji we Włoszech osiągnął rekordową wartość 3,1 mld euro. Na wynik ten wpłynęła finalizacja sprzedaży za kwotę 842 mln euro ogromnego portfela Project Dream, obejmującego biura, nieruchomości przemysłowe i logistyczne, obiekty handlowe, powierzchnie mieszkalne i hotele. Większość z 68 nieruchomości znajduje się w Mediolanie i należy do kategorii obiektów z potencjałem kreacji dodatkowej wartości oraz możliwością repozycjonowania.

Spokojny początek roku we Francji

W I kw. 2022 r. wolumen inwestycji we Francji spadł o 7% w ujęciu rok do roku, co wynikało z niepewności geopolitycznej związanej nie tylko z wojną w Ukrainie, lecz także z wyborami prezydenckimi. Szczególne osłabienie aktywności odnotowano w regionie paryskim. Biura pozostały główną siłą napędową rynku inwestycyjnego, stanowiąc prawie 80% wolumenu.

Fatalna passa na giełdach, ropa znów szaleje

Sytuacja na rynkach nie zachęca do inwestowania pieniędzy na giełdach. Warto jednak pamiętać, że tak silne spadki są też wynikiem silnego napompowania wycen rekordowo niskimi stopami procentowymi w trakcie pandemii.

Ropa znów szaleje

Od poniedziałkowego poranka do wtorkowego wieczora ropa naftowa staniała o około 10%. Od tego momentu znów idzie jednak w górę. Na ceny czarnego złota ma wpływ obecnie wiele wskaźników. Ostatnio doszły jednak dwa wzmacniające oczekiwania wzrostu cen, stąd obecna korekta jest mocno uzasadniona. Jednym z nich jest wolniejszy rozwój pandemii COVID19 w Chinach. W wyniku tych danych rośnie oczekiwany popyt na surowiec. Drugim jest zajmowanie przez Rosjan ważnych węzłów dostawy gazu na Ukrainie. Oczywiście teoretycznie możliwe jest uzupełnienie braków poprzez zwiększenie produkcji w krajach OPEC. Teoretycznie, bo technicznie nie jest to takie proste. Dlatego ropa wciąż jest taka droga i nie widać alternatyw.

Ucieczka z giełd

W tym roku rynki finansowe przyjęły przynajmniej dwa silne ciosy. Jednym z nich jest niepewność związana z rosyjską agresją na terytorium Ukrainy. Drugim jest wzrost stóp procentowych. Z nim połączone są bowiem ograniczenia programu skupu aktywów. W rezultacie na rynek trafia znacznie mniej pieniędzy. Alternatywa w postaci stabilnie płacących coraz większy procent, wraz ze wzrostem stóp procentowych, obligacji jest bowiem mocno kusząca dla inwestorów. W rezultacie od początku roku polski WIG stracił już 22%, niemiecki DAX 14%, a amerykański S&P 16%.

Rumunia podnosi stopy procentowe

Zgodnie z oczekiwaniami wzrosły wczoraj stopy procentowe w Rumunii. Nowy poziom wynosi 3,75% i jest o 0,25% wyższy od oczekiwań. Podwyżka wyższa od oczekiwań podyktowana jest oczywiście wskaźnikiem inflacji. Wynosi on bowiem obecnie imponujące 13,76%. Wydawać by się mogło, że skoro nawet po podwyżce inflacja przekracza stopy procentowe o ponad 10%, to coś jest mocno nie tak. Problemem jest uwiązanie rumuńskiej waluty do euro. W rezultacie zbyt duże podwyżki stóp procentowych spowodowałyby nadmiar popytu na walutę i duże koszty utrzymania parytetu wymiany. W rezultacie Rumunia mimo posiadania własnej waluty jest w podobnej pułapce jak państwa nadbałtyckie, które pomimo olbrzymiej inflacji nie mają narzędzi do walki z nią.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – inflacja konsumencka.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Jak będzie wyglądał obszar rozwoju kompetencji pracowników za kilka lat?

Rozumienie trendów oraz możliwość przewidywania przyszłości są niezwykle ważne, z punktu widzenie stabilnego i bezpiecznego prowadzenia biznesu przez wiele funkcjonujących na rynku podmiotów, szczególnie w tak niepewnych i zmiennych czasach. Jednym z najbardziej interesujących obszarów, w którym prawidłowe określenie zapotrzebowania jest gwarancją przetrwania na rynku i często również wyprzedzenia konkurencji oraz umocnienia własnej pozycji, jest trafne wyznaczenie wachlarza kompetencji przyszłości i dostarczenie ich zatrudnionym w ramach różnego rodzaju form rozwojowych.

  • Jakie będą najbardziej potrzebne i przydatne kompetencje przyszłości?
  • Jakie formy będą pozwalały na ich dostarczenie przez pracodawców i skuteczne wdrożenie przez zatrudnionych?
  • Jak przyszłość obszaru rozwoju kompetencji pracowników widzą specjaliści HR?

Odpowiedzi na powyższe pytania płyną z wyników badania „Kompetencje miękkie i potrzeba ich rozwoju – jak uczą się obecnie pracownicy?”, przygotowanego przez firmę szkoleniową Nowe Motywacje oraz Mobile Institute.

Kompetencje przyszłości

Określenie i dostarczenie zatrudnionym kompetencji przyszłości to obecnie jeden z głównych obszarów rozwoju organizacji, działających w różnych branżach na całym świecie. By było to możliwe niezbędne jest nie tylko przyglądanie się całemu spektrum zmiennych czynników mikro i makro ekonomicznych, sytuacji geopolitycznej, ale także świadome określanie własnych potrzeb, opartych również na opiniach zatrudnionych, którzy znając swoje własne zasoby i możliwości, mogą stać się źródłem tak potrzebnych informacji. W ramach badania „Kompetencje miękkie i potrzeba ich rozwoju – jak uczą się obecnie pracownicy?” zapytaliśmy uczestników o to, jakie kompetencje kluczowe będą ich zdaniem potrzebne w przyszłości?

Pracownicy bez względu na płeć wskazali na: współpracę w zespole (18%), obsługę klienta (16%) i zarządzanie projektami (12%).

Odnosząc się natomiast do najbardziej przydatnych kompetencji przyszłości uczestniczki badania wskazały zarządzanie czasem (20%) i stresem (19%). Uczestnicy badania postawili natomiast na komunikację interpersonalną (20%). Istotną kompetencją kluczową w przyszłości dla obu płci okazało się być zarządzanie czasem i organizacja pracy.

Najbardziej popularną tematyką form rozwojowych w przyszłości według specjalistów HR będzie rozwój kompetencji miękkich, innowacje w biznesie oraz nauka języków obcych. Ich zdaniem najmniej popularne będzie natomiast przywództwo w organizacji.Kompetencje przyszłości

Wykres: Najbardziej popularna tematyka form rozwojowych w przyszłości według specjalistów HR

Według badanych pracowników HR, w ciągu najbliższych 3 lat, najbardziej poszukiwaną tematyką form rozwojowych będzie komunikacja (40%), w tym komunikacja interpersonalna, nauka empatii (30%) oraz zarządzanie (30%), w tym zarządzanie stresem, organizacją czasu oraz zmianami w organizacji.

Poza najbardziej potrzebnymi i przydatnymi kompetencjami przyszłości wskazywanymi w ramach badania, zarówno przez pracowników jak i specjalistów HR, nie można zapominać o innych wręcz podstawowych obecnie kompetencjach. Bez względu na branże i role, jakie pełnią poszczególni pracownicy jedną z kluczowych jest, i niewątpliwie będzie także w przyszłości, umiejętność odnalezienia się w zmiennym otoczeniu. Składa się na nią jednak szereg umiejętności m.in. krytyczne myślenie, poszukiwanie rozwiązań, szybkie podejmowanie decyzji na podstawie stale pojawiających się danych. Szczególnie ważne w przyszłości będą również: gotowość do ciągłego uczenia się, innowacyjność oraz otwartości na nowe sytuacje. Myśląc o kompetencjach przyszłości nie można zapominać również o inteligencji emocjonalnej czy umiejętnościach liderskich, których nie zastąpią ani wysokie kompetencje merytoryczne, ani tym bardziej sztuczna inteligencja. W ostatnich latach niezwykle ważne okazały się umiejętności radzenia sobie ze stresem, rozumienia emocji, asertywność i kompetencje związane z organizacją czasu i miejsca pracy oraz wszystkie wzmacniające odporność psychiczną i ułatwiające radzenie sobie w trudnych okolicznościach. Z czasem coraz ważniejsze będą stawać się również kompetencje związane z szybkością poszukiwania informacji, umiejętnością odróżniania wiarygodnych ich źródeł, elastyczność poznawcza, zdolność do adaptacji oraz umiejętność współpracy i budowania różnorodnych zespołów wzmacniane odpowiednią komunikacją i budowaniem zdrowych relacji mówi Grzegorz Święch, Wiceprezes i Partner w firmie szkoleniowej Nowe Motywacje.

Formy rozwojowe w przyszłości

Z uzyskanych w ramach badania odpowiedzi wynika, że formy rozwojowe będą sukcesywnie ewoluowały w kierunku form mieszanych. Po w miarę równomiernym rozłożeniu wyników, wnioskować można, że pracownicy aktualnie nie wiedzą jeszcze, z których form online powinni korzystać, a sam wachlarz usług rozwojowych jest cały czas „badany” poprzez testowanie przez organizacje różnych rozwiązań. Mimo, iż pracownicy nadal wybierają obecnie szkolenia stacjonarne, na znaczeniu stale zyskują formy mieszane. Miks tych dwóch form z roku na rok staje się, i najprawdopodobniej nadal będzie się stawał rozwiązaniem, na którym organizacje będą w głównej mierze opierać swoje programy rozwojowe, tym bardziej, że są one doceniane również przez specjalistów HR.

Analizując wyniki badania dotyczące form rozwojowych na przestrzeni najbliższych 3 lat dowiadujemy się, że jako formę rozwoju przyszłości 40% ankietowanych wskazało webinar, 32% wskazało szkolenia stacjonarne, 21% e-warsztaty, natomiast 19% uznało za przyszłościowe formy mieszane. Oznacza to, że już teraz co 5 zatrudniony widzi przyszłość szkoleń w formach mieszanych, doceniając jednocześnie również zalety form zdalnych.

W ramach badania specjaliści HR zostali poproszeni o ocenę (w skali od 1 do 6) stwierdzeń odnoszących się do form rozwojowych przyszłości. Z udzielonych przez nich odpowiedzi wynika, że formy rozwojowe w przyszłości „Będą przyjmowały formę hybrydową (łącząc formy zdalne ze stacjonarnymi)”. Oprócz form hybrydowych specjaliści HR wysoko ocenili również zdanie, że formy rozwojowe „Będą mocniej weryfikowane pod kątem wdrożonych umiejętności”. Najsłabiej ocenione przez specjalistów HR zostały stwierdzenia, że szkolenia w przyszłości „Wrócą do sal szkoleniowych i bezpośredniego kontaktu” oraz że „Będą coraz mniej potrzebne”.Formy rozwojowe w przyszłości

Wykres: Ocena form rozwojowych w przyszłości zdaniem HR

Specjaliści HR widzą przyszłość form rozwojowych przede wszystkim w silniejszej koncentracji na pracowniku w całym cyklu życia w organizacji (54%). Ich zdaniem istotnym elementem będzie również wprowadzanie elastyczności i zwinności do wszystkich obszarów HR oraz empowerment i „turkusowe” zarządzanie.

Wykres: Kierunek form rozwojowych według HR-u
Wykres: Kierunek form rozwojowych według HR-u

Zdaniem pracowników biorących udział w badaniu w przyszłości od form rozwojowych będzie oczekiwać się: większej wiedzy branżowej posiadanej przez prowadzących, koncentracji na zespołach zadaniowych w firmie i niezbędnych im kompetencjach oraz jeszcze większego dopasowania do potrzeb grupy/organizacji.

Zdaniem specjalistów HR w przyszłości od form rozwojowych będzie się oczekiwać: większej wiedzy branżowej posiadanej przez prowadzących, większego dopasowania do potrzeb grupy/organizacji, formy rozwojowe będą koncentrować się na zespołach zadaniowych w firmach i niezbędnych im kompetencjach oraz będą w większości odbywać się w formie zdalnej. HR-owcy najniżej ocenili stwierdzenie, że kompetencje będą skoncentrowane na rozwoju miękkich umiejętności, niż specjalistycznych.

Wykres: Ocena form rozwojowych w przyszłości przez pracowników i HR
Wykres: Ocena form rozwojowych w przyszłości przez pracowników i HR

Czego brakuje na rynku usług rozwojowych? – czyli co powinno się pojawić w przyszłości?

Według badanych pracowników na rynku szkoleniowym najbardziej brakuje trenerów z dużą wiedzą i doświadczeniem. Pracownikom brakuje również szkoleń z języków obcych. Deklarują oni również, że chcieliby lepiej zarządzać stresem oraz swoim czasem.

Według pracowników HR największymi brakami na rynku szkoleń są obecnie: niedostateczna certyfikacja szkoleń oraz ich skuteczność. Specjaliści HR wskazali również na brak darmowych szkoleń i szkoleń, które łączyłyby kompetencje przyszłości z kompetencjami miękkimi.

Jakie wymagania stawiane są przed trenerami przyszłości?

Według ankietowanych specjalistów HR od trenera przyszłości będzie oczekiwać się: umiejętności budowania procesów rozwojowych, zamiast jednorazowych rozwiązań, posiadania praktycznych doświadczeń z tematów, w których rozwija innych, wiedzy psychologicznej poza biznesową, elastyczności i szybkiego eliminowania działań nieefektywnych.

Wszystkie podmioty, które już teraz identyfikują kompetencje przyszłości i myślą o odpowiednim doborze form rozwojowych udowadniają, że stawiają na rozwój i zapewniają swoim zespołom wyjątkowe możliwości podnoszenia kwalifikacji dostosowanych do aktualnych, ale też przyszłych potrzeb. Takie organizacje już teraz mają, i będą miały, większą szansę na przyciągnięcie najlepszych talentów w przyszłości, ale także na osiągnięcie sukcesu.

Raport z wyników badania „Kompetencje miękkie i potrzeba ich rozwoju – jak uczą się obecnie pracownicy?” oraz opracowane persony rozwoju można pobrać poprzez wypełnienie formularza na stronie badania: https://nowemotywacje.pl/kompetencje-miekkie-i-potrzeba-ich-rozwoju-jak-ucza-sie-obecnie-pracownicy/

***

Badanie „Kompetencje miękkie i potrzeba ich rozwoju – jak uczą się obecnie pracownicy?” zostało zrealizowane na przełomie roku 2021/2022 roku przez Mobile Institute z wykorzystaniem metody CAWI (Computer-Assisted Web Interview) – responsywnych ankiet elektronicznych emitowanych na stronach oraz w wysyłce mailowej. W badaniu wykorzystany został system ankietowy opinie.mobi oraz widgety instapps.io. Badanie przeprowadzono na dwóch grupach respondentów w wieku 18+:

  • pracownicy korporacji (z naciskiem na pracowników dużych korporacji) oraz
  • pracownicy działu HR.

W badaniu udział wzięło 2275 respondentów, Pod uwagę wzięte zostały tylko kompletnie wypełnione ankiety. W badanej grupie kobiety stanowiły 47%, mężczyźni 51%, a 2% osób określiło swoją płeć jako inne. Respondenci byli w wieku od 18 do powyżej 54 lat, z czego największy udział stanowili pracownicy między 25 a 44 rokiem życia, łącznie 73% ankietowanych.

Raport z wyników badania oraz opracowane persony rozwoju można pobrać poprzez wypełnienie formularza na stronie badania: https://nowemotywacje.pl/kompetencje-miekkie-i-potrzeba-ich-rozwoju-jak-ucza-sie-obecnie-pracownicy/

Hotelarze i restauratorzy nie planują nowych inwestycji, a 35% potrzebuje dodatkowego finansowania

Subindeks Barometru EFL dla sektora HoReCa na II kwartał br. odnotował niewielki wzrost o 1,3 pkt. kwartał do kwartału i wyniósł 47 pkt. Jednak wciąż pozostaje najniższym odczytem wśród 6 badanych branż. Nadal nikt nie myśli o większych inwestycjach, 39% restauratorów i hotelarzy obawia się zmniejszenia liczby gości i zamówień, a 35% potrzebuje dodatkowego zastrzyku gotówki na prowadzenie codziennej działalności. Ponad dwa lata pandemii, inflacja, wojna w Ukrainie przekładają się na bardzo trudną sytuację finansową HoReCa, jednak widać światełko w tunelu. Pesymistycznych opinii w każdym obszarze jest mniej niż w pierwszym tegorocznym pomiarze, a 15% przedstawicieli sektora uważa, że w ciągu najbliższych 6 miesięcy sytuacja poprawi się – to najwyższy odsetek wśród badanych branż.

– HoReCa od wybuchu pandemii, czyli od ponad 2 lat, nie ma dobrej passy. Większość biznesów hotelarsko-gastronomicznych została dotknięta lockdownem, odejściem dużej liczby klientów, a w ostatnich miesiącach skutkami rosnącej inflacji. I choć wojna w mniejszym stopniu odbija się na ich działalności, to nie pozostanie bez wpływu na ten sektor. Jednak jak co roku tak i teraz, im bliżej sezonu letnio-wakacyjnego, tym więcej optymistycznych prognoz. Choć wciąż HoReCa najgorzej ocenia swoją obecną sytuację, a opinie na temat sprzedaży czy inwestycji są najbardziej negatywne ze wszystkich badanych branż, to jednak w porównaniu do pierwszego tegorocznego pomiaru, jest lepiej. I liczę, że 15% optymistów, którzy spodziewają się lepszej sytuacji w najbliższych miesiącach, to właśnie jest ta przysłowiowa „jaskółka” – mówi Radosław Woźniak, prezes EFL.

Pierwsza jaskółka wiosny nie czyni, ale…

Na delikatnie wyższą w porównaniu do poprzedniego pomiaru wartość subindeksu Barometru EFL dla HoReCa na II kwartał br. (47 pkt., +1,3 pkt. kwartał do kwartału) największy wpływ miały prognozy w obszarze sprzedaży. 39% hoteli, restauracji i firm cateringowych prognozuje spadek zamówień w swoich lokalach w pierwszych trzech miesiącach tego roku. I choć jest to nadal najwyższy wynik wśród 6 badanych branż, to jest znacząco niższy niż w pierwszym tegorocznym pomiarze, gdzie przekraczał granicę 50%. 10% ankietowanych liczy na większą sprzedaż (kwartał wcześniej – 4%), a 50% nie spodziewa się większych zmian w porównaniu do ostatnich miesięcy ubiegłego roku.

Pesymistyczne prognozy sprzedażowe nie pozostają bez wpływu na płynność finansową. Jej pogorszenia spodziewa się 4 na 10 przedsiębiorców, również najwięcej wśród 6 badanych sektorów.

Po raz kolejny należy zwrócić uwagę na wysoki odsetek przedsiębiorców prognozujących większe zapotrzebowanie na finansowanie zewnętrzne. Aż 35% potrzebuje dodatkowego wsparcia finansowego (kwartał wcześniej – 51%). Te z pewnością będzie potrzebne na dokapitalizowanie bieżącej działalności, a nie (jak to bywało najczęściej przed pandemią) na planowane inwestycje i rozwój przedsiębiorstwa.

Pandemia trudniejsza niż wojna

W pomiarze na II kwartał br. przedstawicielom HoReCa zadano pytanie o wpływ sytuacji społeczno-polityczno-gospodarczej na kondycję ich branży w perspektywie 6 miesięcy. Nastąpiło więc poszerzenie kontekstu pytania, które w poprzednich pomiarach dotyczyło jedynie kolejnych fal pandemii. Co ciekawe, najwięcej optymistów wśród 6 badanych branż jest wśród hotelarzy i restauratorów. 15% z nich odpowiedziało, że sytuacja poprawi się. Jednak z drugiej strony, więcej, bo 19% zapytanych, spodziewa się jej pogorszenia. To drugi najwyższy wynik.

Wpływ wojny toczącej się na terenie Ukrainy odczuwany jest przez HoReCa negatywnie, ale nie tak jak pandemia. Ponad 96% restauratorów i hotelarzy uważa, że COVID-19 ma niekorzystny wpływ na ich działalność (z czego 32,5% – bardzo niekorzystny, a 64% – raczej niekorzystny). W przypadku wojny – na jej negatywny wpływ wskazuje 65% zapytanych (z czego 20% – zdecydowanie niekorzystny, a 45% – raczej niekorzystny).

Wartość głównego indeksu Barometru EFL na II kwartał 2022 roku wyniosła 48,7 pkt. Osiągnięty poziom jest o 0,2 pkt. niższy niż w I kwartale 2022 roku.

Coraz więcej informacji o konieczności zwrotu środków z lockdownowych tarcz finansowych

Przedsiębiorcy muszą zwrócić Polskiemu Funduszowi Rozwoju ponad 29 miliardów złotych przyznanych im w ramach Tarcz Finansowych w czasie pandemii COVID-19. To astronomiczna kwota. Według PFR firmy, które muszą zwrócić środki nie wydatkowały ich zgodnie z przeznaczeniem, zgodnie z terminami lub w rzeczywistości ich sytuacja nie była tak zła, jak deklarowana, stąd też umorzenie jest niższe niż przedsiębiorca mógłby się spodziewać. Do Północnej Izby Gospodarczej trafiło już kilkanaście skarg od zachodniopomorskich przedsiębiorców, którzy nie są w stanie spłacić zobowiązań nałożonych przez PFR. To kwoty rzędu kilkuset tysięcy złotych, a często nawet powyżej miliona. – Miała być pomoc, a jest pułapka. Mamy świadomość, że mogą występować nieprawidłowości, ale nie we wszystkich przypadkach wina przedsiębiorcy  jest tak oczywista. Dla wielu firm zwrot wsparcia z PFR to faktyczne bankructwo – mówi Hanna Mojsiuk, Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

Przedsiębiorcy o zachowaniu PFR: „Nóż w plecy”

Jak mówi Hanna Mojsiuk zamieszanie związane z tarczami finansowymi i pomocą w niwelowaniu skutków gospodarczych COVID-19 jest zaskakujące, bo przedsiębiorcy starając się o wsparcie nie mieli świadomości, że deklarowana im pomoc to właściwie tylko pożyczka. – Przetrwali dzięki tym pieniądzom koronawirusa, ale skąd mają wziąć środki, by teraz tą „pomoc” spłacić? Polski Fundusz Rozwoju musi być świadomy, że jak ktoś popadł w tarapaty finansowe w czasie pandemii to wychodzenie na prostą zajmie tym firmom lata. Trudno wyobrazić sobie przedsiębiorstwo, które teraz bez straty wyciąga z konta milion złotych – mówi Hanna Mojsiuk.

– Zdecydowana część firm, które zgłasza się do nas skarżąc się na PFR to firmy z sektora gastronomicznego oraz transportowego. Oba te sektory wciąż nie są w zbyt dobrej formie finansowej, co wynika z rosnącej inflacji czy wojny w Ukrainie. Wiele firm walczy o przetrwanie, a PFR serwuje im sytuację bez wyjścia.  Oceniamy takie działanie jako bardzo niekorzystne  i oczekujemy od Ministerstwa Finansów bardzo jasnych interpretacji na jakich zasadach pieniądze mają być zwracane do PFR. Jakie firmy? Dlaczego następuje umorzenie w tak niskiej kwocie? Dlaczego wcześniej pomoc była bezzwrotna, a teraz jest zwrotna? Przedsiębiorcy, którzy się do nas zgłoszą mogą liczyć na pomoc w kwestii  występowania do Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców p. Adama Abramowicza – mówi Hanna Mojsiuk.

Jak można było wydawać środki z PFR? Do kiedy? Niejasne interpretacje mogą kosztować firmy setki tysięcy złotych

– Pomoc PFR dla firm była i jest nieoceniona. Ale z czasem ujawniły się problemy systemowego niezgrania celów tarczy PFR z jej efektami – przyznaje skarbnik Północnej Izby Gospodarczej i doradca podatkowy Michał Wojtas. – Przede wszystkim firmy zamknięte w lockdown-ie gospodarki były zamknięte o prawie 2 miesiące dłużej (do 25.05.2021 r.) niż okres, w którym miały wydać środki na subwencję PFR 2.0.  Zarówno PFR jak i Rząd milczą w tej sprawie, a firmy z sektora MŚP musiały zadeklarować milionowe zwroty. Część z nich to podmioty, które nie mogły działać bo były zamknięte, a wydatkując w dłuższym czasie środki z dofinansowania PFR nie mogą ich teraz rozliczyć, gdyż nie mieszczą się w krótszym okresie rozliczeniowym. W takiej sytuacji znajduję się m.in. dwie sieci gastronomiczne w naszym regionie. PFR nie reaguje na argumenty, że firmy nie mogły wydać środków w okresie rozliczenia subwencji, gdyż były zamknięte i uruchamiały się dopiero po otwarciu gospodarki pod koniec maja 2021 r. – mówi Michał Wojtas.

Przedsiębiorcy narzekają również na kontakt z instytucjami finansowymi. – PFR albo nie odbiera korespondencji, albo odpowiada jak komornik – wszystko zgodnie z regulaminem i trzeba płacić..

Mówimy o firmach, które najpierw subwencja PFR uratowała przed zamknięciem, pozwoliła przeżyć, a błąd PFR i Rządu teraz ma je z powrotem dobić. Jaki jest tu sens gospodarczy? – dodaje Michał Wojtas.

„Faktycznie więc bardziej opłacało się liczyć na siebie i ryzykować niż ufać zapewnieniom Rządu, że pomoc będzie im zapewniona”

Przedsiębiorcy mają prawa dociekać sprawiedliwości przed sądem, ale większość wolałaby tego uniknąć. Powody są proste. Sprawy będą ciągnąć się latami, a zobowiązania trzeba płacić. Nad wieloma firmami wisi więc znowu widmo upadłości. – Przedsiębiorcy czują się potraktowani bardzo niesprawiedliwie, bo nie mieli świadomości, że pomoc PFR  w drugiej tarczy to jest odłożona w czasie pożyczka, a nie dofinansowanie do miejsc pracy czy zakupu produktów i opłaty mediów niezbędnych do funkcjonowania. Przedsiębiorcy posłusznie zamknęli się w czasie lockdownu licząc na pomoc, dzisiaj muszą ją zwracać. Co warte odnotowania, przedsiębiorcy, którzy nie zamknęli firm i starali się zarabiać i normalnie funkcjonować w czasie pandemii wygrywają sprawy przed sądami. Faktycznie więc bardziej opłacało się liczyć na siebie i ryzykować niż ufać zapewnieniom Rządu, że pomoc będzie im zapewniona – mówi Grażyna Wódkiewicz, wspólnik w kancelarii Wódkiewicz & Sosnowski.

Jak dodaje mec. Wódkiewicz wiele firm stoi dzisiaj przed dylematem: co dalej robić? – Firmy zastanawiają się nad zakończeniem działalności czy nad sprzedażą części swojego majątku, by spłacić zobowiązania. Przedsiębiorcy wpadli w pułapkę niejasnych przepisów. Nigdzie nie jest napisane, że to jest pożyczka i trzeba to zwrócić. Najpierw było wsparcie bezzwrotne, jeżeli przedsiębiorca nie zwolnił pracowników, a przy drugim lockdownie zmieniono te zasady. Czy kiedykolwiek słyszeliśmy o tym, że będzie to pomoc zwrotna? Nigdzie – wyjaśnia mec. Wódkiewicz.

Złoty umacnia się, Bitcoin w bardzo ciekawym miejscu

Kurs Bitcoina wobec amerykańskiego dolara już drugi dzień znajdował się w bardzo ciekawym miejscu, a mianowicie na poziomie swoich minimów z maja-lipca ub.r. znajdujących się w okolicach poziomu 30000 USD. Jeśli ten poziom wsparcia zostanie przełamany, to można oczekiwać spadku kurs BTC/USD o dalsze kilkanaście procent do poziomu dolnego ograniczenia kanału rozpoczętego w listopadzie ub.r. trendu spadkowego (obecnie ok. 25000 USD).

Wczorajsze popołudniowe nadzieje, że WIG-20 zdoła utworzyć drugą w ciągu 3 sesji „białą świecę” okazały się ostatecznie płonne. Mniej więcej w momencie, w którym obudziły się rynki w USA nadeszła podaż i wczorajsza sesja zakończyła się ostatecznie na WIG-u 20 15-tą czarną świecą (zamknięcie poniżej otwarcia) w trakcie ostatnich 16 sesji. Od szczytu „wojennej” korekty wzrostowej utworzonego 30 marca na wykresie WIG-u 20 w trakcie 26 sesji utworzone zostały 22 „czarne” świece. W rezultacie tej słabości WIG-20 i WIG były wczoraj jedynymi głównymi indeksami europejskich rynków akcji, które zanotowały swe nowe przynajmniej roczne minima.

Pomimo podobnego do obserwowanego na GPW popołudniowego osłabienia główne indeksy rynków akcji w Europie zdołały utrzymać się na plusach (DAX +1,15 proc., CAC 40 +0,51 proc.). W USA Nasdaq Composite i S&P 500 co prawda zaliczyły na początku wtorkowej sesji swe nowe roczne minima, ale jednak zdołały zakończyć sesję na lekkich plusach.

Dzisiejsze notowania na rynkach akcji w Azji i Oceanii nie przyniosły jakichś poważniejszych rozstrzygnięć (japoński Nikkei 225 +0,18 proc.). Europa ponownie próbowała dziś rano przełamać trend spadkowy (DAX +0,47 proc., CAC 40 +0,94 proc.). Ceny kontraktów na amerykańskie indeksy ostrożnie próbowały w środowy poranek kontynuować odbicie (S&P 500 +0,29 proc.).

GPW nadal pozostawała słaba na tle pozostałych europejskich giełd (ok. 9:30 WIG-20 -0,26 proc.).

Dolar nie był dziś rano już tak silny jak ostatnio (EUR/USD +0,24 proc., USD/JPY –0,29 proc.). Złoty umacniał się dziś rano w ślad za euro (USD/PLN –0,63 proc., USD/PLN -0,4 proc.).

Rentowność amerykańskich 10-latek spadła dziś rano ponownie poniżej 3 proc. (2,96 proc.).
Na rynkach surowców kontrakty na ropę naftową drożały dziś rano o ok. 2 proc. utrzymując się nieco ponad poziomem 100 dolarów (WTI 101,62 USD, Brent 104,44 USD). Lekko odbijały w górę ceny metali szlachetnych (złoto +0,32 proc.).

Autor: Wojciech Białek, TMS Brokers

Wyniki w górę, giełda w dół

Powoli kończy się sezon publikacji wyników spółek za I kwartał. 79 proc. spółek z indeksu S&P500 przebiło oczekiwania analityków, jednak w obecnej sytuacji to za mało, by podtrzymać wzrosty.

Do końca poprzedniego tygodnia swoje wyniki za I kwartał 2022 roku przedstawiły 434 spółki z indeksu S&P500, a w tym swoje wyniki zaprezentuje 20 kolejnych firm. Wyłania się z tego obraz stabilnej tendencji wzrostowej i siły amerykańskiej gospodarki. Jednak Wall Street spogląda w dłuższej perspektywie widząc już na horyzoncie możliwą recesję i pogorszenie wyników w przyszłości. Inwestorzy znacznie dokładniej przyglądają się raportom firm, szukając przyszłych źródeł problemów. Asymetria w percepcji zdecydowanie promuje obecnie informacje negatywne. Szczególnie w przypadku firm, których akcje są uważane za drogie lub przewartościowane. Dokładnie obserwowaliśmy to w wypadku dwóch najbardziej spektakularnych przecen po publikacji wyników, czyli Amazona i Netflixa.

Za opublikowanych dotychczas wyników – 79 proc. firm z indeksu S&P500 zanotowało zysk powyżej oczekiwań. Jest to więcej niż wynosi wieloletnia średnia (66 proc.), ale mniej niż w przypadku wyników za IV kwartał 2021 (83,1 proc.). Zyski poniżej oczekiwań przedstawiło 17,7 proc. spółek. Sektory, w których najwięcej spółek ma wyniki powyżej oczekiwań to: przemysł, produkty konsumpcyjne (staples), IT, nieruchomości oraz energia. Najgorzej pod tym względem radziły sobie spółki z branży dóbr luksusowych.

Solidny pozostaje także przyrost zysków, który wynosi 9,3 proc. wobec I kwartału 2021. Jest to jednak mniej niż wynosi średni roczny przyrost zysków z ostatnich 5 lat – 15,6 proc. k/k. Ważnym źródłem zysków pozostaje obecnie sektor energetyczny (wzrost zysków o 267,9 proc. k/k), gdy wyłączy się go ze średniej wtedy wzrost zysków w I kwartale 2022 spada do 4,3 proc. k/k. Wyższa inflacja daje obecnie firmom możliwość bardziej swobodnego podnoszenia cen, co widać po wysokim poziomi marż. Z drugiej strony inflacja generuje także presję na wzrost kosztów, a przede wszystkim płac.

Dobre wyniki mają obecnie niewielki wpływ na notowania. S&P500 w ciągu ostatnich 30 dni, czyli w okresie publikacji wyników spadł o 9,5 proc. A od początku roku spadek wynosi 16,8 proc. Trzeba jednak pamiętać, że choć obecnie następuje rozdźwięk między danymi fundamentalnymi a notowaniami, to fundamenty nadal pozostają bazą do wyceny spółek. Wiele firm mimo dobrych wyników, po 4 latach ciągłych wzrostów jest uznawana za inwestorów za przewartościowane. Jednak wśród tych spółek nadal można znaleźć tańsze alternatywy. Ciągle warto zawracać uwagę na tanie spółki cykliczne, a także spółki defensywne przynoszące zyski i dywidendę, bez względu na ogólną sytuację na rynku.

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

Przepisy o podatku cukrowym pełne niejasności i niespójnych regulacji

Od początku 2021 r. obowiązują przepisy o podatku cukrowym. Analiza wybranych zagadnień spornych, nad którymi m.in. pochylały się sądy administracyjne, obrazuje słabości tej regulacji.

– Wątpliwości dotyczą podstawowych przepisów w zakresie zagadnień takich jak przedmiot i podmiot opodatkowania – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Jacek Matarewicz, adwokat, doradca podatkowy, partner w Kancelarii Ożóg Tomczykowski. – Przepisy zawarte w ustawie o zdrowiu publicznym w wielu miejscach wzajemnie się wykluczają. Ustawa zawiera nieuporządkowany zbiór regulacji, których lektura zaskakuje, zwłaszcza w zakresie ich umiejscowienia; jest w niej też sporo luk prawnych stąd zasadne wydaje się porównanie, że jest dziurawa jak ser szwajcarski.

Organy interpretacyjne oraz sądy administracyjne nie są zgodne co do tego, jak rozumieć regulacje wyłączające z opodatkowania cukry naturalnie zawarte w napojach, czy odnoszące się do opodatkowania sprzedaży napojów rozlewanych na zamówienie pod tzw. „cudzym brandem”.

Zmiany podatkowe dla przedsiębiorców wspierających Ukraińców

W odpowiedzi na wspólny apel Rady Przedsiębiorczości i Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej rząd wprowadził ulgi podatkowe dla przedsiębiorców udzielających pomocy Ukraińcom. Obejmują one m.in. możliwość odliczenia przekazanych na ten cel darowizn od podstawy opodatkowania PIT i CIT odpowiednio do kwoty 6% lub 10% dochodu, 0% stawkę VAT na dostawy pomocowe, czy zaniechanie poboru ryczałtu od dochodów spółek.

Regulacje zwalniające z opodatkowania pomoc udzielaną uchodźcom

Prócz pilnej potrzeby dostosowania przepisów o podatkach dochodowych do nowych okoliczności związanych z lawinowo udzielaną pomocą Ukrainie i Ukraińcom przez polskie firmy środowisko przedsiębiorców, prawników i doradców podatkowych postulowało konieczność wprowadzenia w życie adekwatnych przepisów, także w zakresie podatku od spadków i darowizn oraz podatku od towarów i usług.

Ustawą z dnia 12 marca 2022 r. o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa (Dz.U. poz. 583) wprowadzono szereg ulg dla przedsiębiorców finansujących z własnej kieszeni pomoc potrzebującym uchodźcom z Ukrainy. Większość przepisów nowej ustawy obowiązuje z mocą wsteczną od 24 lutego 2022 r.

Rząd we wspomnianej ustawie uregulał także m.in. kwestie legalizacji pobytu Ukraińców w Polsce, ich zatrudniania oraz podejmowania i wykonywania przez nich działalności gospodarczej na terytorium RP. Jednocześnie w Banku Gospodarstwa Krajowego utworzono Fundusz Pomocy, którego celem jest finansowanie realizacji zadań na rzecz pomocy Ukrainie. Fundusz zasilany jest m.in. przez wpłaty darowizn.

Odliczenia 6% w PIT i 10% w CIT

Ministerstwo Finansów w komunikacie z 3 marca napisało, że obowiązujące przepisy prawa podatkowego już teraz pozwalają przedsiębiorcom obniżać swoje zobowiązania podatkowe poprzez przekazywanie darowizn pieniężnych i rzeczowych na pomoc Ukrainie właściwym: fundacjom, stowarzyszeniom i organizacjom pożytku publicznego. Wartość darowizny podlega odliczeniu od postawy opodatkowania do 6% w przypadku podatku dochodowego od osób fizycznych i do 10% w podatku dochodowym od osób prawnych. Warunkiem skorzystania z odpisów jest posiadanie dowodów na udokumentowanie darowizny.

Stawka 0% VAT na dostawy pomocowe

Rozporządzeniem Ministra Finansów z dnia 3 marca 2022 r. zmieniającym rozporządzenie w sprawie towarów i usług, dla których obniża się stawkę podatku od towarów i usług, oraz warunków stosowania stawek obniżonych (Dz.U. poz. 531), od 24 lutego 2022 r. do 30 czerwca 2022 r. wprowadzono 0% stawkę VAT dla dostaw towarów i dla świadczenia usług na cele związane z pomocą ofiarom skutków działań wojennych w Ukrainie.

Z preferencyjnej stawki VAT mogą korzystać dostawy dokonywane na rzecz: jednostek samorządu terytorialnego, Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych oraz podmiotów leczniczych. Warunkiem jest wcześniejsze zawarcie z jednym z tych podmiotów pisemnej umowy, z której będzie wynikać, że dostawy będą wykorzystywane na cel pomocy ofiarom wojny w Ukrainie. Dla dostaw towarów lub usług już dokonanych (od 24 lutego), warunek ten zostanie spełniony, jeśli obie strony przeprowadzonej już transakcji potwierdzą na piśmie, że miała ona na celu wsparcie Ukrainy.

Zaniechanie poboru ryczałtu od dochodów spółek

Rozporządzeniem Ministra Finansów z dnia 18 marca 2022 r. w sprawie zaniechania poboru ryczałtu od dochodów spółek w związku z przeciwdziałaniem skutkom działań wojennych na terytorium Ukrainy (Dz.U. poz. 641), zaniechano poboru ryczałtu od osiągniętych od dnia 24 lutego 2022 r. do dnia 31 grudnia 2022 r. dochodów z tytułu wydatków niezwiązanych z działalnością gospodarczą, odpowiadających:

  1. wysokości poniesionych kosztów wytworzenia lub cenie nabycia rzeczy lub praw będących przedmiotem darowizn przekazanych na cele związane z przeciwdziałaniem skutkom działań wojennych na terytorium Ukrainy:
  2. polskim organizacjom pożytku publicznego, lub równoważnym organizacjom ukraińskim,
  3. jednostkom samorządu terytorialnego,
  4. Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych,
  5. podmiotom wykonującym na terytorium Polski lub Ukrainy działalność leczniczą
    lub działalność z zakresu ratownictwa medycznego;
  6. wysokości kosztów poniesionych z tytułu wykonania nieodpłatnego świadczenia, którego celem jest przeciwdziałanie skutkom działań wojennych na terytorium Ukrainy, realizowanego na rzecz ww. podmiotów.

Dofinansowanie 40 zł dziennie za osobę lub więcej

Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 15 marca 2022 r. w sprawie maksymalnej wysokości świadczenia pieniężnego przysługującego z tytułu zapewnienia zakwaterowania i wyżywienia obywatelom Ukrainy oraz warunków przyznawania tego świadczenia i przedłużania jego wypłat (Dz.U. poz. 605) za zapewnienie zakwaterowania i wyżywienia obywatelom Ukrainy przysługuje świadczenie w wysokości 40 zł za osobę dziennie, maksymalnie przez 60 dni, wypłacane z dołu. Jednakże kwota ta może zostać podwyższona przez wojewodę w przypadku zapewniania zakwaterowania i wyżywienia jeszcze przed dniem wejścia w życie ustawy oraz wówczas, gdy podmiotem zapewniającym pomoc jest jednostka organizacyjna, osoba prawna albo przedsiębiorca. Również okres wypłaty świadczenia może zostać wydłużony na wniosek.

Plany kolejnych ulg

Powyższe preferencje już obowiązują, jednak rząd, a przede wszystkim Ministerstwo Finansów, obiecuje wdrażanie kolejnych ulg i zwolnień podatkowych celem tworzenia zachęt do udzielania pomocy Ukraińcom, a także zrekompensowania przedsiębiorcom jej kosztów. Wśród zapowiedzi znalazły się m.in.: umożliwienie zaliczania darowizn do kosztów uzyskania przychodu oraz zwolnienie z opodatkowania darowizn w postaci udostępniania przestrzeni mieszkaniowej uchodźcom, wyżywienia, finansowanie leczenia, nauki, czy kursów zawodowych.

Podsumowanie

Takie działania fiskusa to zdecydowane wyjście naprzeciw potrzebom polskich przedsiębiorców, którzy gremialnie udzielają pomocy obywatelom Ukrainy już od pierwszych dni rosyjskiej agresji. Trudno sobie wyobrazić, by w obliczu tragedii narodu ukraińskiego państwo miałoby zarabiać na udzielanej z dobroci serca pomocy polskich firm, albo co najmniej pomocy tej nie próbowało wesprzeć.

Warto pamiętać, że rządowe preferencje to nie tylko zwolnienia czy ulgi podatkowe. To również pomoc w postaci wydłużenia terminów na realizację niektórych obowiązków podatkowych i sprawozdawczych. Warto więc być na bieżąco z wdrażanymi zmianami – to ułatwi prowadzenie firmy w trudnych czasach, zwłaszcza przedsiębiorcom łączącym biznes z działalnością charytatywną.

Autor: adwokat Paweł Chmielowiec, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Invista S.A. efektywnie wykorzystuje park nieruchomości. W najbliższych tygodniach umowy o wartości ponad 10 mln zł

Giełdowa Invista S.A. kończy negocjacje dotyczące sprzedaży i najmu gruntów i nieruchomości, które posiada w portfelu. Realizacja umów ma przynieść ponad 10 mln zł przychodów.

Po tym, jak w grudniu 2021 zarząd spółki zapowiedział rewizję strategii i zwiększenie przychodów z 3 głównych źródeł (rynku nieruchomości, rynku energetyki/elektro-mobilności/ rynku technologii), teraz ujawnia plany sprzedaży i najmu swoich nieruchomości. – Nowy model zakłada bardziej efektywne zarządzanie portfelem nieruchomości, w tym najem gruntów stabilnym partnerom i opcję sprzedaży w celu uzyskania wyższych stóp zwrotu dla inwestorów – podkreśla Michał Gabrylewicz, prezes Invista S.A.

Umowy na ponad 10 mln zł i stabilne przychody dla spółki

Pierwszym etapem jest podpisanie umowy sprzedaży działki inwestycyjnej w Warszawie pod budowę budynku mieszkalnego. Umowa jest II etapem porozumienia, zawartego w 2020 roku, i ma zastać podpisana z wiodącym, warszawskim deweloperem i zrealizowana w ciągu najbliższych tygodni (w 2 kwartale 2022) a jej szacunkowa wartość wynosi 2,5 mln zł.

Drugim etapem jest najem długoterminowy gruntu w woj. mazowieckim (Aleksandrów) inwestorowi

– spółce Netcable, zainteresowanemu budową farmy fotowoltaicznej. Działka o pow. 18 ha ma zostać wynajęta na okres 29 lat (do 2050) a jej wartość szacowna jest na ponad 6 mln zł. Netcable to firma specjalizująca się w projektowaniu i budowie elektrowni fotowoltaicznych, jedna z nielicznych w Polsce, która budowała farmy fotowoltaiczne aż na trzech kontynentach, mając na koncie trudne realizacje naziemnych instalacji PV m.in. na skałach, terenach po byłych kopalniach czy wysypiskach śmieci. W ubiegłym roku firma ta odpowiadała za budowę elektrowni fotowoltaicznych m.in. w Afryce

– w Senegalu, gdzie wykonuje farmy fotowoltaiczne pracujące w środowisku off-grid. Ponadto, Netcable bierze udział w budowie jednej z największych na świecie elektrowni fotowoltaicznych o docelowej mocy 1,65 GWp, która powstaje w Egipcie pod nazwą Benban Solar Park.

Invista S.A. – Dom spokojnej starości / Projekt

Trzecim etapem jest sprzedaż nieruchomości (działka o pow. ok 4 ha), przygotowanej do potrzeb budowy ośrodka – domu spokojnej starości. Obecnie trwają rozmowy z przedstawicielami pośredników, którzy mają dokonać wyceny całości projektu dla inwestora branżowego. Invista S.A. dysponuje planami oraz projektami ośrodka przygotowanymi dla potrzeb inwestora.

Dodatkowo spółka prowadzi analizy i szacunkowe wyceny działki w centrum stolicy (dokumentacja praw do nieruchomości), która może stanowić część dużej inwestycji biurowo-handlowej.

Jednocześnie Invista S.A. prowadzi rozmowy nt. realizacji umów z inwestorami indywidualnymi (firmy sektora SME) dotyczącymi budowy i sprzedaży małych magazynów energii o mocy ok 1 mW.

Grupa Śnieżka po I kwartale 2022 r.

Grupa Śnieżka w I kwartale 2022 roku skoncentrowała się na umacnianiu swojej pozycji na dwóch głównych rynkach: polskim i węgierskim. Na obu kluczowych rynkach jej przychody znacząco wzrosły. W tym samym czasie zarówno branża farb i lakierów, jak i światowa gospodarka znalazły się pod silną presją. Skutki wojny w Ukrainie mają i prawdopodobnie będą miały istotny wpływ na wyniki Grupy w kolejnych kwartałach.

Łączne przychody ze sprzedaży Grupy Śnieżka za pierwsze trzy miesiące 2022 roku sięgnęły 190,0 mln zł i były o 4,0% wyższe niż w I kwartale ub.r. Wzrost ten wsparła sprzedaż w Polsce, wynosząca 137,6 mln zł (+8,7% r/r), oraz na Węgrzech, gdzie kształtowała się na poziomie 34,6 mln zł (+11,7% r/r). Dwa główne rynki odpowiadają obecnie za ponad 90% przychodów. Na skonsolidowanych wynikach zaważyły przychody Grupy z objętego wojną rynku ukraińskiego, które uległy obniżeniu do 8,8 mln zł (-44,2% r/r).

W zakończonym kwartale utrzymaliśmy nasze udziały rynkowe w Polsce, na naszym najważniejszym rynku. Solidne wyniki sprzedaży osiągnęliśmy na rynku węgierskim. Początek roku dla Śnieżki na kluczowych rynkach uważamy więc za udany, choć wojna w Ukrainie już zostawiła na nim swój ślad poprzez silną presję na nasze wyniki – komentuje Joanna Wróbel-Lipa, wiceprezes zarządu FFiL Śnieżka SA.

W I kwartale znaczące wzrosty cen surowców w dalszym ciągu wywierały negatywny wpływ na zyski Grupy. Istotnie wyższe były także koszty finansowe związane ze wzrostem stóp procentowych i tym samym koszty obsługi długu. Tylko częściowo zrekompensował je popyt na produkty marek premium w Polsce. Zysk netto Grupy Śnieżka wyniósł 12,0 mln zł (-30,9% r/r), zysk na działalności operacyjnej 17,8 mln zł (-19,1% r/r), zaś wynik EBITDA 26,6 mln PLN (-13,6% r/r). Zysk netto przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej osiągnął 11,1 mln PLN (-32,0% r/r).

Zarząd Śnieżki dobrze ocenia przychody uzyskane w pierwszych trzech miesiącach 2022 roku, lecz podkreśla, że ze względu na sezonowość sprzedaży i niepewną sytuację na rynkach wschodnich nie należy opierać na nich przewidywań na temat niedawno rozpoczętego sezonu wiosna-jesień 2022, zaś wyniki finansowe Grupy powinny być rozpatrywane po zakończeniu całego roku.

Ekspozycja na Wschód

Ze względu na wybuch wojny zakład produkcyjny spółki Śnieżka-Ukraina z Grupy Śnieżka zawiesił czasowo działalność pomiędzy 25 lutego a 11 kwietnia br. Zakład działa ponownie już od miesiąca, choć w ograniczonym zakresie. Majątek Śnieżki-Ukraina nie jest obecnie zagrożony ze względu na lokalizację ok. 20 km od granicy polsko-ukraińskiej – w Jaworowie (obwód lwowski). W opinii Śnieżki aktualnie nie ma przesłanek wskazujących na to, że spółka utraci możliwość dalszego prowadzenia działalności w tej lokalizacji. Grupa zapewnia też kompleksowe wsparcie swoim pracownikom.

Zarząd przewiduje, że działania wojenne w Ukrainie oraz ekspozycja Grupy na rynki wschodnie będą miały wpływ na przychody, wyniki finansowe oraz marże Grupy w wielu aspektach. Coraz bardziej prawdopodobny scenariusz dla rynku ukraińskiego to co najmniej istotny spadek przychodów i zysków przynajmniej w 2022 roku.

W ostatnim czasie zaszły również zmiany w odniesieniu do innych rynków wschodnich. Rynek białoruski został od I kwartału br. włączony do segmentu „Pozostałe” z uwagi na spadek jego udziałów w przychodach całej Grupy poniżej 2%. Z kolei od marca br. Grupa całkowicie zaprzestała działalności operacyjnej w Rosji, w której uzyskiwała w poprzednich sezonach ok. 1% przychodów.

Wyzwania bez wpływu na podejście Śnieżki do wypłaty dywidendy

Trwająca odbudowa gospodarki po pandemii została wstrzymana przez wybuch gwałtownej wojny w Ukrainie, który zaczyna mieć coraz większy wpływ na wszystkie gospodarki świata. Spodziewany spadek tempa wzrostu PKB oraz wzrosty cen to potencjalne wyzwania również dla Grupy. Wśród nich widoczna jest m.in. zwiększona presja kosztowa, w tym dalsza presja na ceny surowców, a także rosnące koszty logistyki. Z kolei wpływ szybkiego zacieśniania polityki monetarnej przełożył się na skokowy wzrost kosztów obsługi zadłużenia i niewykluczone, że w kolejnych kwartałach będzie to jeden z czynników wpływających na spadek siły nabywczej konsumentów. Pierwsze oznaki tego zjawiska, w tym ostrożniejsze niż dotąd podejście do wydatków, są już widoczne w Polsce w badaniach nastrojów konsumenckich.

W obliczu wielu wyzwań dywersyfikacja głównych rynków i doinwestowanie – dzięki prowadzonemu w ostatnich latach największemu w historii Grupy Śnieżka cyklowi inwestycyjnemu – poprawiają bezpieczeństwo Grupy.

Gospodarka mierzy się z poważnymi wyzwaniami już od ponad dwóch lat – najpierw były to skutki pandemii COVID-19, następnie w efekcie wybuchu wojny w bliskiej nam Ukrainie. Jesteśmy na nie dobrze przygotowani, ale wpływają one na działalność całej naszej branży i uzyskiwane przychody i marże. Obecnie w obliczu zwiększonej niepewności działamy rozważnie i nasze długoterminowe plany obejmują zmniejszanie poziomu wydatków Grupy do poziomu amortyzacji. Jednocześnie w najbliższych latach jako Zarząd zamierzamy rekomendować naszym akcjonariuszom wypłatę dywidendy na poziomie 50% skonsolidowanego zysku netto Grupy – podkreśla Joanna Wróbel-Lipa.

Inflacja w Polsce i w strefie euro: Jak bardzo źle może być….

Strefa Euro stoi w obliczu największej presji cenowej od lat 70-tych. Analitycy Allianz Trade zakładają dla Polski następujący scenariusz związany z inflacją dla Polski: „W 2022 r. średnia inflacja w Polsce wyniesie 8,5%, a stopa procentowa NBP może zostać podniesiona do przedziału 6,5%-7%.

  • Do strefy euro powróciła inflacja, która skutkuje wzrostem kosztów życia do rekordowo wysokiego poziomu. Poza bazowymi i jednorazowymi efektami związanymi z pandemią, zapchane globalne łańcuchy dostaw nie są w stanie nadążyć za popytem po pandemii. Dodatkowo wojna na Ukrainie i szeroko zakrojone zamknięcia w związku z chińską polityką „zero Covid” jeszcze bardziej zakłóciły przepływy handlowe i przyczyniły się do gwałtownego wzrostu cen towarów – zwłaszcza energii. Europa została szczególnie dotknięta, biorąc pod uwagę jej silną zależność od importu energii i niedawną deprecjację euro do najniższego od pięciu lat poziomu.
  • Czy najgorsze wciąż przed nami? Bez embarga UE na import ropy i gazu z Rosji, inflacja zasadnicza najprawdopodobniej osiągnie szczyt w drugim kwartale 2022 roku. Dynamika inflacji będzie zależeć od rozwoju cen energii i żywności, które wyjaśniają około dwóch trzecich obecnego skoku cen. Ponieważ negatywne efekty bazowe z czasem ustąpią, wciąż podwyższona inflacja bazowa stanie się w przyszłym roku motorem presji na ceny konsumpcyjne. W Allianz Trade oczekujemy, że inflacja w strefie euro wyniesie 6,5% r/r w tym roku i 2,5% r/r w przyszłym roku. Inflacja bazowa pozostanie niezwykle wysoka w okresie objętym prognozą, kształtując się na średnim poziomie 3,0% r/r i 2,5% r/r – ponad dwukrotnie wyższym niż w ciągu dekady poprzedzającej kryzys wywołany przez Covid-19.
    • Rosnące ryzyko stagflacji stawia EBC przed dylematem – prawdopodobna wydaje się pierwsza podwyżka stóp procentowych we wrześniu. Wyższa inflacja i niższy wzrost gospodarczy narzucają trudne kompromisy polityczne w świecie, w którym klasyczne zagregowane wsparcie popytu ma niewielki wpływ w obliczu silnej presji kosztowej powodującej negatywne wstrząsy podażowe. Rozczarowujące wyniki PKB w strefie euro w I kwartale podkreślają koszty gospodarcze wojny na Ukrainie, jak również zwiększone ryzyko scenariusza stagflacji. W Allianz Trade oczekujemy, że w najbliższym czasie wzrost gospodarczy będzie się kształtował poniżej konsensusu, co powinno również stłumić presję płacową i sprzyjać przyjmowaniu bardziej łagodnego stanowiska. Jednak wyraźniejsze oznaki drugiej fali skutków w zakresie wzrostu płac i oczekiwań inflacyjnych mogą wymagać wcześniejszego zacieśnienia polityki pieniężnej.

Inflacja zasadnicza wyniosła w kwietniu 7,5% w ujęciu rocznym (wzrost z 7,4% r/r w marcu), przy czym prawie 60% stanowiła inflacja związana z kosztami energii. Europa ucierpiała szczególnie mocno, biorąc pod uwagę jej większą zależność od importu energii oraz ostatnią deprecjację euro do najniższego od pięciu lat poziomu w stosunku do dolara amerykańskiego. Prezentujemy skrót raportu Zespołu Badań Ekonomicznych Allianz Trade.

Do strefy euro powróciła inflacja, która skutkuje wzrostem kosztów życia do rekordowo wysokiego poziomu

Poza bazowymi i jednorazowymi efektami związanymi z pandemią, zapchane globalne łańcuchy dostaw nie są w stanie nadążyć za popytem po pandemii. Dodatkowo wojna na Ukrainie i szeroko zakrojone zamknięcia w związku z chińską polityką „zero Covid” jeszcze bardziej zakłóciły przepływy handlowe i przyczyniły się do gwałtownego wzrostu cen towarów – zwłaszcza energii. Europa została szczególnie dotknięta, biorąc pod uwagę jej silną zależność od importu energii i niedawną deprecjację euro do najniższego od pięciu lat poziomu.

Czy najgorsze wciąż przed nami?

Bez embarga UE na import ropy i gazu z Rosji, inflacja zasadnicza najprawdopodobniej osiągnie szczyt w drugim kwartale 2022 roku. Dynamika inflacji będzie zależeć od rozwoju cen energii i żywności, które odpowiadają za około dwóch trzecich obecnego skoku cen. Ponieważ negatywne efekty bazowe z czasem ustąpią, wciąż podwyższona inflacja bazowa stanie się w przyszłym roku motorem presji na ceny konsumpcyjne. W Allianz Trade oczekujemy, że inflacja w strefie euro wyniesie 6,5% r/r w tym roku i 2,5% r/r w przyszłym roku. Inflacja bazowa pozostanie niezwykle wysoka w okresie objętym prognozą, kształtując się na średnim poziomie 3,0% r/r i 2,5% r/r – ponad dwukrotnie wyższym niż w ciągu dekady poprzedzającej kryzys wywołany przez Covid-19.

Rosnące ryzyko stagflacji stawia EBC przed dylematem – prawdopodobna wydaje się pierwsza podwyżka stóp procentowych we wrześniu

Wyższa inflacja i niższy wzrost gospodarczy narzucają trudne kompromisy polityczne w świecie, w którym klasyczne zagregowane wsparcie popytu ma niewielki wpływ w obliczu silnej presji kosztowej powodującej negatywne wstrząsy podażowe. Rozczarowujące wyniki PKB w strefie euro w I kwartale podkreślają koszty gospodarcze wojny na Ukrainie, jak również zwiększone ryzyko scenariusza stagflacji. W Allianz Trade oczekujemy, że w najbliższym czasie wzrost gospodarczy będzie się kształtował poniżej konsensusu, co powinno również stłumić presję płacową i sprzyjać przyjmowaniu bardziej łagodnego stanowiska. Jednak wyraźniejsze oznaki drugiej fali skutków w zakresie wzrostu płac i oczekiwań inflacyjnych mogą wymagać wcześniejszego zacieśnienia polityki pieniężnej.

Najemcy najaktywniejsi we Wrocławiu

Sukcesywnie oddawana nowa podaż systematycznie poszerza biurową ofertę we Wrocławiu. Ze względu na szeroką bazę uczelni wyższych gwarantujących dostęp do wykształconych pracowników Wrocław jest atrakcyjnym wyborem dla centrów BPO/SSC oraz firm planujących wejście na polski rynek. Potwierdzają to wyniki minionego kwartału i największa na rynkach regionalnych aktywność najemców.

W I kwartale 2022 roku oddano do użytku jeden projekt MidPoint 71 (Echo Investment), dzięki czemu zasoby nowoczesnej powierzchni powiększyły się o 36 000 m kw. i wyniosły 1,28 mln m kw. Tym samym Wrocław utrzymał pozycję wicelidera na rynkach regionalnych.

„Jeżeli deweloperzy dotrzymają terminów, wrocławski rynek biurowy do końca roku powiększy się o ponad 90 000 m kw.  W budowie bowiem znajduje się blisko 117 000 m kw. powierzchni biurowej, z czego 80% powinno zostać ukończone do końca roku,” – dodaje Anna Patrzyk-Sperzyńska, Associate Director, Knight Frank.

Największymi inwestycjami pozostającymi w budowie są Centrum Południe II (20 000 m kw., Skanska) oraz Infinity (22 000 m kw., Avestus Real Estate).

„Pozytywnym sygnałem zaobserwowanym w I kwartale 2022 roku w stolicy Dolnego Śląska jest wysoka aktywność najemców, której wynik był najlepszy spośród wszystkich miast regionalnych. Wolumen transakcji wyniósł 38 400 m kw., co było wzrostem o 85% w porównaniu do analogicznego okresu w roku poprzednim. Struktura umów najmu również wysyła pozytywny sygnał. Największy udział, ponad 84%, stanowiły nowe umowy (z czego umowy pre-let to 15%), zaś renegocjacje odpowiadały za 13% wolumenu transakcji,” – komentuje Katarzyna Bojar, Junior Consultant w dziale Badań Rynku Knight Frank.

Współczynnik pustostanów we Wrocławiu jest jednym z wyższych notowanych w miastach regionalnych. Jednakże, dzięki wysokiemu popytowi obniżył się o 0,9 pp. kw./kw. i wyniósł 15,8%, ale wciąż jest to poziom wyższy o 1,6 pp. w porównaniu z analogicznym kwartałem w 2021 roku.

Czynsze wywoławcze w Wrocławiu na koniec marca 2022 roku wahały się od 10,00 EUR do 16,00 EUR za m kw. miesięcznie.

Inflacja wzrasta w kolejnych państwach, rynek ucieka od franka

Kolejne państwa pokazują wyższe od oczekiwanych wskaźniki inflacji. W Czechach ceny rosną najszybciej od pierwszej połowy lat 90., na Węgrzech od początku tego milenium.

Inflacja w Europie

Jeżeli komuś się wydawało, że w Polsce jest wyjątkowo źle pod kątem inflacji, to jest w błędzie. Dzisiejsze odczyty w Czechach i na Węgrzech pokazują, że ten problem nie dotyczy tylko nas. W Czechach ceny rosną o imponujące 14,2%. Na Węgrzech jest to “zaledwie” 9,5%. Należy jednak pamiętać, że Węgrzy, podobnie jak Polacy, wprowadzili u siebie programy obniżające inflację. Jest to zatem odłożenie części problemu na później. Co te dane oznaczają w praktyce? Szybciej od oczekiwań rosnąca inflacja pokazuje, że wzrost cen wcale nie jest pod kontrolą. Skoro nie jest pod kontrolą, to być może będą konieczne wyższe podwyżki stóp procentowych. To z pewnością nie cieszy kredytobiorców.

Rynek ucieka od franka

Pomimo wzrostu stóp procentowych, który powoduje, że bezpieczne aktywa dają lepiej zarobić, inwestorzy chętniej patrzą na ryzykowne aktywa. Dobrym dowodem są notowania euro względem franka. Na tej parze przeważnie dobrze widać to, co się dzieje na rynku. Im mniej bezpiecznie, tym chętniej inwestorzy chowają swoje środki we franku. Im z kolei większy apetyt na ryzyko, tym chętniej inwestorzy przenoszą się na euro. Teraz w sumie mają dodatkowy powód. Coraz więcej obligacji daje dobrze zarobić. Oczywiście obligacje Szwajcarii również poszły w górę, nie poszły jednak tak mocno, jak innych państw. To powoduje, że inwestorzy jeszcze chętniej uciekają od franka. Widać to wyraźnie po jego notowaniach względem złotego. W ciągu 10 dni franki staniały ponad 15 groszy.

Gwałtowna przecena ropy

Od kilku dni czarne złoto wyraźnie przekraczało poziomy 110 dolarów za baryłkę. Trafiło tam po zapowiedziach odcięcia większości Europy Zachodniej od importu ropy z Rosji. Wczoraj jednak widzieliśmy wyraźną korektę tych ruchów. Jeszcze rano baryłka kosztowała 113 dolarów. W nocy notowania zamykały się wynikami około 104 dolarów za baryłkę. Co było powodem przeceny? Powodów jest kilka. Z jednej strony ciągle mocny dolar powoduje, że cena ropy w walutach krajowych jest jeszcze wyższa. Z drugiej strony jest kwestia oczekiwań co do wskaźników makroekonomicznych, a przede wszystkim wzrostu PKB. Po trzecie mamy korektę, typowe zjawisko po silnych ruchach. W rezultacie przyjdzie nam chwilę odetchnąć podczas tankowania, aczkolwiek nie jest to przełomowa zmiana. Po prostu jest mniej źle.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Nowe wyzwania zastępują stare – polskie firmy w drugim roku pandemii

Wyniki drugiej edycji raportu EY – Przedsiębiorstwa w Polsce wobec pandemii COVID-19 – wskazują, że pomimo obiektywnej poprawy sytuacji gospodarczej – widocznej w danych makroekonomicznych – na koniec drugiego roku zmagań z koronawirusem firmy oceniały swoją sytuację dość pesymistycznie. W okresie od stycznia 2021 r. do stycznia 2022 r. odsetek firm, które źle oceniały swoją sytuację i kondycję krajowej gospodarki co prawda spadł, ale pozostawał relatywnie wysoki (27% w przypadku oceny własnej sytuacji i aż 72% w przypadku ogólnej sytuacji gospodarczej). W związku z ograniczeniem restrykcji, coraz mniejsze wyzwanie stanowiła pandemia, co znalazło odzwierciedlenie w spadku odsetka firm borykających się z ograniczeniem działalności sprzedaży (spadek o 15 p.p.) i usług (minus 18 p.p.). W miejsce wyzwań związanych z zagrożeniem epidemicznym pojawiły się jednak problemy z wysokimi kosztami prowadzenia biznesu (wzrost o 24 p.p.) oraz problemy ze znalezieniem pracowników (plus 20 p.p.). Obok inflacji i rosnących kosztów zatrudnienia, problemów nastręczały również zmiany podatkowe w ramach Polskiego Ładu – 23% ankietowanych organizacji uznało je za wyzwanie na 2022 rok. Utrzymująca się zmienność i niepewność prowadzenia działalności gospodarczej sprawiła, że odsetek firm planujących inwestycje pozostał na niezmienionym poziomie (29%).

– Patrząc na twarde dane makroekonomiczne, drugi rok pandemii był dla polskich przedsiębiorców bardzo udany – rentowność firm była przeciętnie znacznie wyższa niż przed pandemią. Nie widać tego jednak w danych ankietowych, gdzie można zaobserwować w najlepszym wypadku jedynie niewielki spadek sceptycyzmu polskiego biznesu. Wynika to zapewne z faktu, że drugi rok pandemii był dla firm niemal tak obfity w wyzwania jak pierwszy. Choć w warunkach coraz łagodniejszej polityki epidemiologicznej mniejszą przeszkodą był bezpośrednio koronawirus, przedsiębiorstwa musiały mierzyć się z wyzwaniami w obszarze zatrudnienia, rosnących cen surowców, zaburzeń w łańcuchach dostaw oraz zmian w systemie podatkowym. W ostatnim czasie doszły do tego jeszcze gospodarcze skutki wojny w Ukrainie, nasilające już wcześniej obecną presję inflacyjną, a także szybko rosnące stopy procentowe – mówi Marek Rozkrut, główny ekonomista EY na Unię Europejską.

Drugi rok pandemii – ograniczona poprawa optymizmu

Porównując pierwszy (2020) i drugi (2021) rok pandemii można zaobserwować pewien spadek sceptycyzmu polskich przedsiębiorców. W styczniu 2021 r. aż 36% firm deklarowało, że ich sytuacja była zła. W najnowszej edycji badania – Przedsiębiorstwa w Polsce wobec pandemii COVID-19 – ten odsetek zmalał do 27%, co oznacza spadek o 9 punktów procentowych.

Równocześnie polskie przedsiębiorstwa znacznie gorzej oceniają kondycję całej gospodarki niż swoją własną. Pomimo spadku o 6 punktów procentowych (z 78% do 72%), w dalszym ciągu większość ankietowanych firm negatywnie postrzega sytuację ekonomiczną w kraju. Różnice doskonale widać w obszarze odpowiedzi pozytywnych. W 2022 roku 33% organizacji dobrze oceniło swoją kondycję, podobnie jak branży, w której działają (30%). Dla całej gospodarki ten odsetek wyniósł już jednak jedynie 9%.

Rys 1. Ocena kondycji przedsiębiorstw, branż i gospodarki w styczniu 2022 r. vs. styczniu 2021 r.

Ocena kondycji przedsiębiorstw, branż i gospodarki w styczniu 2022

Bardzo ostrożny wzrost optymizmu wśród rodzimych firm może wynikać z poprawy ich sytuacji finansowej. Pomimo że ciągle 53% organizacji w Polsce (spadek o 6 p.p) wykorzystuje oszczędności w prowadzeniu działalności, to w przeciągu roku aż o 15 punktów procentowych (z 27% do 12%) zmalał odsetek przedsiębiorstw, które zanotowały wzrost zadłużenia. Jednym z elementów mogących świadczyć o poprawiającej się kondycji firm jest coraz rzadsze zjawisko zmniejszania wynagrodzeń pracowników (spadek o 12 p.p.) czy redukcji wymiaru czasu pracy (minus 10 p.p).

Kolejnym znakiem mogącym wskazywać na poprawę sytuacji firm w ostatnim roku jest zmiana w korzystaniu ze wsparcia ze strony państwa. Chociaż w dalszym ciągu dwie najczęściej wybierane opcje pomocy to Tarcze Finansowe Polskiego Funduszu Rozwoju oraz zwolnienie ze składek ZUS, to w obu przypadkach zanotowano znaczący spadek. W PFR były to 23 punkty procentowe (z 44% do 21%), a ZUS – 21 punktów procentowych (z 43% do 22%). Równocześnie aż o 29 punktów procentowych (z 19% do 48%) wzrósł odsetek przedsiębiorstw, które zadeklarowały, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy nie korzystały z żadnego programu wsparcia. Ten rezultat nie należy jednak postrzegać wyłącznie w perspektywie zmiany sytuacji ekonomicznej polskich przedsiębiorstw, ale również samego zmniejszenia pomocy rządu dla rodzimych firm.

Rys 2. Formy wsparcia finansowego wybierane przez przedsiębiorstwa w okresie pandemii Formy wsparcia finansowego wybierane przez przedsiębiorstwa w okresie pandemii

Kolejny rok = kolejne wyzwania

Jako najbardziej problematyczne aspekty prowadzenia działalności po pierwszym roku pandemii firmy w Polsce wskazywały przede wszystkim na ograniczenia wynikające z restrykcji epidemiologicznych, a kluczową bolączką przedsiębiorstw była mniejsza liczba klientów (48%). Kolejne 12 miesięcy przyniosły w tym obszarze znaczące zmiany, na co wpływ miało przede wszystkim znoszenie przez rząd kolejnych zakazów. W efekcie zanotowano znaczący spadek w takich aspektach jak ograniczenie działalności usług (18 p.p. mniej) i sprzedaży (minus 15 p.p.).

Równocześnie przedsiębiorcy w ciągu ostatniego roku mierzyli się z kolejnymi wyzwaniami. Do najważniejszych należały wysokie koszty prowadzenia bieżącej działalności, na które wskazało 68% ankietowanych (wzrost o 24 p.p), oraz problemy ze znalezieniem pracowników – 36% (plus 20 p.p.). Wyniki w jasny sposób pokazują, że miejsce ograniczeń wynikających naturalnie m.in. z wprowadzania lockdownów zajęły w ostatnim roku zagrożenia biznesowe związane z szybko rosnącą inflacją i coraz bardziej napiętą sytuacją na rynku pracy.

Rys. 3. Najbardziej problematyczne obszary prowadzenia działalności biznesowej

Najbardziej problematyczne obszary prowadzenia działalności biznesowej

To właśnie inflację (35% ankietowanych) i rosnące koszty zatrudnienia (23%) firmy wskazywały jako największe wyzwania dla prowadzenia działalności gospodarczej w 2022 roku. Istotnym wyzwaniem są również zmiany podatkowe wprowadzone (a potem częściowo odwrócone) w ramach Polskiego Ładu, które za czynnik negatywny uznało 23% firm.

Wobec szeregu wyzwań i przy utrzymującej się zmienności oraz niepewności prowadzenia działalności gospodarczej przedsiębiorstwa w dalszym ciągu bardzo ostrożnie podchodzą do swoich planów inwestycyjnych. W tym obszarze w ciągu ostatniego roku nie zanotowano żadnych zmian. W dalszym ciągu ponad połowa (59%) organizacji nie planuje inwestycji, a jedynie 29% jest skłonnych do podjęcia takiego kroku.

Równocześnie, od czasu przeprowadzania badania (styczeń 2022 r.), krajobraz gospodarczy uległ dalszemu pogorszeniu ze względu na wojnę w Ukrainie, co zapewne dodatkowo obniżyło poziom optymizmu polskich przedsiębiorców.

– Wojna w Ukrainie dodatkowo podbiła już wcześniej wysokie ceny surowców i osłabiła złotego, co powoduje dalszy wzrost kosztów działalności gospodarczej. Równocześnie odpływ części pracowników z Polski do Ukrainy – głównie mężczyzn, którzy wrócili do swojego kraju aby walczyć w jego obronie – nasila problemy na rynku pracy, przede wszystkim w budownictwie, transporcie i przemyśle. W krótkim okresie te wyzwania tylko w ograniczonym stopniu pomoże zniwelować napływ uchodźców, który z jednej strony jest znacznie większy niż odpływ Ukraińców, ale z drugiej strony wśród przyjeżdżających do Polski ponad 90% stanowią kobiety i dzieci – skutki gospodarcze wojny w Ukrainie podsumowuje Marek Rozkrut, główny ekonomista EY na Unię Europejską.

– Wyższa inflacja oznacza również wyższe stopy procentowe, które w coraz większym stopniu będą podwyższały koszty nowego oraz obsługi dotychczasowego zadłużenia dla firm oraz ograniczały popyt konsumpcyjny, choć w tym drugim przypadku w odwrotnym kierunku będzie oddziaływał popyt generowany przez uchodźców i dodatkowe rządowe transfery fiskalne – dodaje Maciej Stefański, starszy ekonomista w Zespole Analiz Ekonomicznych EY.

O Raporcie
Badanie – Przedsiębiorstwa w Polsce wobec pandemii COVID-19 – zostało przygotowane przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych (IBRiS) na zlecenie EY w styczniu 2022 roku na grupie 500 przedsiębiorstw.

Zakres badania był tożsamy z raportem przygotowanym w styczniu 2021 roku, dzięki czemu możliwe jest porównanie wyników.

Jaki odkurzacz do domu wybrać?

Istnieją takie urządzenia użytku domowego, bez których trudno jest wyobrazić sobie codzienne życie. Korzystanie z nich znacząco usprawnia funkcjonowanie na co dzień, dzięki czemu można zaoszczędzić wolny czas. Jednym z takich sprzętów z pewnością jest odkurzacz centralny. Ranking tego typu produktów może stanowić dużą pomoc w procesie zakupowym.

Odkurzacz – jaki wybrać i dlaczego warto posiadać taki sprzęt w domu?

Wykonywanie codziennych obowiązków domowych może być znacznie ułatwione przy wykorzystaniu odpowiednich narzędzi. Dotyczy to także czyszczenia podłogi, która każdego dnia pokrywa się nowymi zabrudzeniami. Kluczowe jest więc usuwanie ich na bieżąco, aby przestrzeń domowa pozostawała odpowiednio czysta. Do tego celu warto wykorzystać odkurzacz centralny. Ranking w postaci zestawienia takich produktów może być przydatny przy podjęciu właściwej decyzji, jednak należy pamiętać, że konkretne urządzenie powinno być dostosowane przede wszystkim do indywidualnych oczekiwań oraz potrzeb. Takie podejście pozwala na odpowiednie oczyszczenie przestrzeni, dzięki czemu komfort przebywania w mieszkalnej przestrzeni znacznie się podnosi.

Jaki odkurzacz wybrać?

Doskonale dobrany odkurzacz jest w stanie znacznie usprawnić przeprowadzanie domowych porządków, co sprawia, że staje się on jednym z najważniejszych urządzeń w domu. Nic więc dziwnego, że coraz więcej osób zaczyna zastanawiać się, jaki odkurzacz kupić. Odpowiedni wybór sprzętu jest kluczowy, jeśli priorytetem ma być jak największa użyteczność.

Czym zatem kierować się, jeśli chodzi o wybór odpowiedniego odkurzacza? Przede wszystkim wymaganiami, jakie stawia przed domownikami określona przestrzeń. Jeżeli dom jest duży, warto zainwestować w model o szerszym zakresie działania, który będzie w stanie oczyścić większą przestrzeń na raz. Dobrym rozwiązaniem w takiej sytuacji może być odkurzacz centralny. Ranking takich urządzeń pozwala na zorientowanie się w obecnie dostępnych opcjach, które można zakupić do swojego domu.

Robot odkurzający – wygoda przede wszystkim

Jeśli chodzi o to, jaki odkurzacz do domu sprawdzi się najlepiej, można skorzystać także z nowoczesnych opcji, które już samym wyglądem nie przypominają tradycyjnych urządzeń. Mowa tutaj o robotach odkurzających, samodzielnie przeprowadzających gruntowne czyszczenie. Odkurzanie podłóg nie musi zatem wymagać dodatkowego zaangażowania któregokolwiek z domowników – wystarczy zaprogramować urządzenie, a następnie podziwiać, jak wykonuje całą pracę samodzielnie. Robot odkurzający jest więc doskonałym wyborem dla osób, którym zależy przede wszystkim na aspekcie praktycznym. Korzystanie z takiego sprzętu to znaczne ułatwienie w porządkach, co bardzo pozytywnie wpływa na wygodę domowników i prostotę w utrzymaniu mieszkalnej przestrzeni w czystości.

Robot odkurzający Ariete Evolution 2712 – nowoczesna propozycja dla wymagających osób

Odkurzanie wcale nie musi być problematyczne, szczególnie przy wykorzystaniu odpowiedniego sprzętu. Obecnie można postawić na wygodne opcje, które pozwalają posprzątać dom przy minimum wysiłku. Jednym z najbardziej interesujących odkurzaczy w tej kategorii stanowi robot odkurzający Ariete Evolution 2712. Jest on szeroko wykorzystywany przez wiele osób, które chcą szybko i wygodnie posprzątać swoją przestrzeń mieszkalną. Jeśli więc zastanawiasz się, jaki robot odkurzający wybrać, warto zwrócić się ku temu modelowi.

Kształtem i rozmiarem może przypominać zabawkowy odkurzacz, jednak pozory mylą. W rzeczywistości jest to pełnoprawny sprzęt o przeznaczeniu domowym, który doskonale sprawdza się w sprzątaniu. Robot odkurzający tego typu doskonale rozpoznaje przestrzenie wokół siebie, dzięki czemu nie ma obaw o jego uszkodzenie. Jest on wyjątkowo skuteczny również przy czyszczeniu trudno dostępnych przestrzeni. Sprzęt taki jak Ariete Evolution 2712 doskonale sprawdza się do odkurzaniu miejsc przy krawędzi pomieszczeń, co czyni go w pełni funkcjonalnym, a co za tym idzie – z pewnością godnym uwagi.

Sprzątanie placów budowy – jakie zamiatarki najlepiej sprawdzą się do utrzymania czystości?

Plac budowy to miejsce, w którym dzieją się różne procesy. Z jednej strony występuje zorganizowana praca fachowców, którzy stawiają nowe budynki lub zajmują się remontami starych obiektów. Podlega ona kontroli ze strony prawa i nadzoru ze strony kierownika placu budowy.

Plac budowy to miejsce, w którym dzieją się różne procesy. Z jednej strony występuje zorganizowana praca fachowców, którzy stawiają nowe budynki lub zajmują się remontami starych obiektów. Podlega ona kontroli ze strony prawa i nadzoru ze strony kierownika placu budowy. Jednocześnie na placu jest składowana część materiałów, które służą do budowy. W takim środowisku bardzo łatwo o chaos, który może zniweczyć nawet najlepsze plany konstrukcyjne i być przyczyną groźnych wypadków. Aby temu zapobiec pracownicy są obowiązani dbać o porządek i usuwać wszelkie odpady. Czy jest to wystarczające do zachowania ładu na miejscu budowy? 

Dlaczego porządek na placu budowy jest taki istotny? 

Utrzymanie wysokiego poziomu schludności i porządku jest na tyle ważne, że znalazło to odzwierciedlenie w przepisach prawa budowlanego. Do jego przestrzegania są zobowiązani wszyscy pracownicy a jego egzekucją powinien zajmować się nadzorca i ekspert ds. BHP. Zgodnie z nimi: 

  • podstawą do rozpoczęcia prac jest posiadanie planu zagospodarowania budowy i branie go pod uwagę we wszelkich działaniach. Powinien poruszać takie kwestie jak miejsca przechowywania materiałów budowlanych, ciągi komunikacyjne czy postępowanie z odpadami, 
  • działanie zgodnie z przepisami BHP jest w interesie zarówno inwestora, jak i wykonawcy. Pozwala na mniejsze straty w materiałach, obniża zużycie paliwa i zwiększa produktywność ekipy budowlanej, 
  • regularne sprzątanie ma nie tylko sens ekonomiczny. Sprawia, że pracownicy popełniają mniej błędów a budowa może być skończona w terminie. 

Biorąc pod uwagę powyższe kwestie wykonawca ma do wyboru kilka metod na utrzymywanie porządku na placu. Ich wybór może bardzo szybko przełożyć się na mierzalne i konkretne efekty w procesie budowy. 

Jakie są sposoby utrzymania czystości na placu budowy? 

Podstawową metodą na zachowanie porządku na budowie jest delegowanie specjalnie wyznaczonych pracowników, dla których dbanie o czystość jest najważniejszym zadaniem. Jednocześnie jest to obarczone kilkoma wadami: 

  • plac budowy może być rozległym miejscem, dlatego niemożliwe jest zadbanie o czystość we wszystkich lokalizacjach, 
  • utrzymywanie porządku przez pracowników sprawia, że nie mogą oni uczestniczyć w innych, równie ważnych zadaniach. Konsekwencją są opóźnienia i zmniejszenie się efektywności pracy.  

Rozwiązaniem tej kwestii może być używanie maszyn, które zastąpią wielu pracowników i będą cały czas sprzątać teren budowy. Do tej kategorii można zaliczyć odkurzacze przemysłowe, urządzenia szorująco – zbierające oraz zamiatarki. Szczególnie te ostatnie są rekomendowane do utrzymania ładu nawet na najbardziej zatłoczonych i trudnych w zarządzaniu placach budowy. 

Jaką korzyści daje stosowanie zamiatarek? 

Te urządzenia mają bardzo uniwersalne zastosowanie – mogą być używane zarówno wewnątrz stawianych budynków i na samych placach budowy. Zamiatarki posiadają różne konstrukcje i dodatkowe funkcje, dlatego lepiej je zaprezentować na konkretnych modelach: 

  • zamiatarka Tuchel Sweep Profi Gigant – została stworzona do dbania o duże powierzchnie. Wahadłowe złącze zawieszenia sprawia, że urządzenie błyskawicznie dostosowuje się do podłoża i wychwytuje wszystkie nieczystości. Mechanizmem ssącym zawiadują dwa mocne silniki. Dzięki systemowi dźwigni blokujących walec zamiatający ulega równomiernej eksploatacji i charakteryzuje się długą żywotnością. Różne szerokości robocze zamiatarki powodują, że łatwiej jest dopasować dany model do własnych potrzeb. W ofercie są szerokości od 260 cm do 350 cm, średnica szczotki to aż 800 mm! 
  • zamiatarka Tuchel Sweep Ideal 650 – nadaje się do czyszczenia przestrzeni wokół budynków, wąskich przejść oraz na placach budowy. Posiada unikalną funkcję hermetyzacji pyłu, dzięki której może być wykorzystywana w miejscach o podwyższonym standardzie czystości – zakładach produkcyjnych lub na halach przemysłowych. Świetnym rozwiązaniem w tym modelu jest kolektor, który jest opróżniany metodą hydrauliczną. Zwiększa to wydajność maszyny i jej żywotność. Za niezwykłą dokładność tej maszyny odpowiada walec zamiatający wyposażony we włosie ułożone w kształt litery V. To pozwala jej zbierać zgromadzony brud bez możliwości powrotu na czyszczoną powierzchnię. 

Dużą zaletą zamiatarek marki Tuchel jest możliwość wzbogacenia sprzętu o dodatkowe mechanizmy i możliwości wykorzystania. Należą do nich m.in.: 

  • światła postojowe – pozwalają na poruszanie się po drogach, 
  • urządzenia do zraszania wodą – lepiej wiążą kurz i chronią przed suchobiegiem, 
  • boczne szczotki – zwiększają zakres pracy zamiatarek. 

Kto jest czołowym producentem zamiatarek? 

Sweep Ideal 650 oraz Sweep Profi Gigant to dzieło niemieckiej firmy Tuchel Maschinenbau Gmbh. Jest ona znana głównie z produkcji sprzętu od oczyszczania dużych przestrzeni, zamiatarek przemysłowych i komunalnych. Jej wyroby są bardzo popularne, dlatego Tuchel posiada reprezentacje w ponad 50 krajach na całym świecie. W Polsce jej autoryzowanym przedstawicielem i dystrybutorem produktów jest Agro – Tech Junoszyn. Ta wielkopolska marka importuje głównie pługi do odśnieżania, maszyny samobieżne oraz wspomniane zamiatarki.

Czym jest i jak działa Wirtualna Centralka Orange? Wyjaśniamy

Połączenia głosowe wciąż stanowią podstawę, jeśli chodzi o komunikację biznesową. Zgodnie z badaniami rynku przez telefon odbywa się nawet 80 proc. komunikacji. Jeżeli potrzebny jest szybki kontakt, wystarczy złapać za telefon – to najlepszy sposób. Kłopot pojawia się, gdy firma przywiązana jest zarówno do telefonów komórkowych, jak i stacjonarnych. W takim przypadku, poza dystrybucją telefonów komórkowych, przydatne jest również stworzenie fizycznej infrastruktury. A gdyby tak połączyć wszystkie posiadane telefony w jeden i rozwiązać problem raz na zawsze?

Wiele numerów to problem, którego skutki odczuje firmowe konto

Jak wynika z badań, aż 85 procent spośród wszystkich osób, które za pierwszym razem nie dodzwonią się pod wybrany numer, zaniecha dalszych prób nawiązywania połączeń. To z kolei może wiązać się z poważnymi stratami finansowymi: im mniej klientów doczeka się obsługi i rozwiązania ich problemu, tym mniejsze zyski osiągnie firma.

Co więcej, w przypadku stosunkowo niewielkiej liczby pracowników nie każdy klient uzyska pomoc nawet przy pełnej mobilizacji całego personelu. Jak wiadomo, odebranie telefonu nie zawsze jest możliwe. Obowiązków jest wiele, a liczba godzin w ciągu doby – niezmienna. Z tego wynika, że poza godzinami pracy klienci również nie mogą liczyć na rozwiązanie swoich problemów.

Jednym ze sposobów na uporanie się z uciążliwymi aspektami posiadania wielu telefonów w firmie jest Wirtualna Centralka Orange. Co to takiego? Stanowi ona bezprzewodowe rozwiązanie, które umożliwia połączenie wszystkich stacjonarnych i komórkowych numerów pozostających w dyspozycji firmy w jeden spójny system. Dzięki niemu klienci, którzy zadzwonią pod numer wybrany spośród wielu kontrolowanych przez firmę, będą mogli zostać przekierowani na numery odpowiadające ich zapytaniu. Inną opcją jest wysłuchanie nagranej wiadomości.

Dla kogo jest Wirtualna Centralna Orange?

To proste w obsłudze rozwiązanie może być z powodzeniem wykorzystywane przez każdą firmę, poczynając od tych najmniejszych, a kończąc na gigantach biznesu. Wirtualna Centralka Orange nie wymaga skonstruowania dodatkowej sieci kabli czy też wygospodarowania osobnego pomieszczenia w biurze. Jeżeli wystąpi potrzeba dołączenia do Centralki nowych użytkowników, można bezproblemowo rozszerzyć jej zakres. Ponadto, jako niezwykle nowoczesne urządzenie, Centralka może być obsługiwania z poziomu aplikacji dostępnej na stronie internetowej. Dodatkowo każdy, kto chce spersonalizować usługę, ma możliwość zadecydowania, co dokładnie usłyszy klient, który zadzwoni pod firmowy numer. To pozwoli nie tylko lepiej dopasować się do odbiorcy, ale również wyróżni markę.

Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej, wejdź na https://www.orange.pl/poradnik-dla-firm/komunikacja/wco-wirtualna-centralka-orange/ i sprawdź, dlaczego Wirtualna Centralka Orange to rozwiązanie zaprojektowane specjalnie dla Ciebie.

Inflacja wyznaczy poziom stóp procentowych

Konferencja prezesa Narodowego Banku Polskiego nie przyniosła konkretnych deklaracji w kwestii długości cyklu zaostrzania polityki pieniężnej ani docelowej wysokości stóp procentowych, ale przesłanki, jakimi kierować się będzie Rada Polityki Pieniężnej, zostały określone dość jasno.

Choć na konferencji prasowej prezesa NBP po majowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej nie padły konkretne deklaracje co do wysokości stóp procentowych oraz prawdopodobnego ich docelowego poziomu – w tym cyklu polityki monetarnej – to jednak wiadomo, jakimi kryteriami kierować się będzie w swych działaniach Rada Polityki Pieniężnej. Jest ona zdeterminowana w ograniczaniu inflacji oraz tonowaniu oczekiwań inflacyjnych. To bardzo racjonalne podejście, bowiem w warunkach, w których wzrost cen wielu towarów, głównie surowców energetycznych, znajduje się poza zasięgiem wpływu narzędzi polityki pieniężnej, bardzo ważne znaczenie ma właśnie oddziaływanie na oczekiwania inflacyjne konsumentów. Ta kwestia jest tak istotna, by ograniczyć tak zwaną spiralę cenowo-płacową, która często jest źródłem nasilania się procesów inflacyjnych. Silny wzrost cen powoduje narastanie presji pracowników na wzrost płac, a firmy starają się wzrost kosztów przenieść na konsumentów i odbiorców swoich wyrobów. Koniunktura w polskiej gospodarce wciąż jest bardzo dobra, podobnie jak sytuacja na rynku pracy, bowiem bezrobocie jest na bardzo niskim poziomie, a zapotrzebowanie firm na pracowników rośnie. To tworzy odpowiednie warunki do podwyżek płac i cen.

Dopóki inflacja będzie rosła, Pada Polityki Pieniężnej będzie podnosiła stopy procentowe. W kwietniu dynamika wzrostu cen osiągnęła 12,3 proc., a prognozy ekonomistów zakładają, że w tym roku jej szczyt może wypaść na poziomie około 15 proc. Przedstawiciele NBP także spodziewają się nasilenia inflacji w najbliższych miesiącach, choć unikają podawania konkretnych liczb. Poziom inflacji zależeć będzie od wielu trudnych do przewidzenia czynników. Jednocześnie z jednej z wypowiedzi prezesa NBP można jednoznacznie wywnioskować, że cykl podwyżek stóp procentowych dobiega końca. Wpływ na decyzje RPP będą miały dwa czynniki. W drugiej połowie roku powinniśmy mieć do czynienia z obniżaniem się dynamiki wzrostu cen oraz jednoczesnym słabnięciem tempa wzrostu gospodarczego. Te przesłanki nadal jednak nie dają wystarczających podstaw do prognozowania docelowego poziomu stóp procentowych. Z wypowiedzi zarówno przedstawicieli władz monetarnych, jak i prognoz niezależnych ekonomistów można wnioskować, że ukształtują się one w przedziale od 6,5 do 7,5 proc., a skrajne przewidywania sięgają nawet 10 proc. Mimo to coraz bliżej jest do przełomu i należy się liczyć z tym, że cykl podwyżek stóp procentowych zbliża się ku końcowi, a być może już w przyszłym roku nastąpi początek ich stopniowego obniżania. Wciąż jednak należy mieć świadomość, że wszelkie prognozy obarczone są dużą dozą niepewności z uwagi na nieprzewidywalny rozwój sytuacji pandemicznej, geopolitycznej, jak również kondycji globalnej gospodarki” – analizuje Maciej Pieczkowski, Dyrektor Generalny Oddziału Inbank w Polsce.

Jak obliczyć korektę VAT naliczanego przy sprzedaży firmowego samochodu?

Przedsiębiorcy, którzy kupują samochody osobowe na firmę, zazwyczaj używają ich w sposób mieszany, czyli nie tylko w celach związanych z prowadzoną działalnością gospodarczą. Takie rozwiązanie ma swoją cenę. Z faktury za zakup samochodu mogą odliczyć tylko połowę podatku od towarów i usług, czyli VAT-u.

Co jeśli przedsiębiorca sprzedaje samochód będący majątkiem jego firmy, od którego odliczył wcześniej (choćby w połowie) podatek od towarów i usług? Do ceny sprzedaży auta musi doliczyć 23% podatku VAT. Wielu podatników może mieć poczucie niesprawiedliwości – w końcu odliczyli połowę VAT-u od kupna, a przy sprzedaży muszą zapłacić cały.

Z myślą o uniknięciu takiej sytuacji w ustawie o podatku VAT wprowadzono prawo (lub obowiązek, w zależności od sytuacji) korekty naliczonego podatku dotyczącego pojazdu osobowego.

W przypadku samochodów o wartości początkowej wyższej niż 15 tys. zł prawo do korekty obowiązuje przez 60 miesięcy (licząc od miesiąca, w którym nabyto, importowano lub oddano do używania pojazd). Jeżeli wartość początkowa samochodu była mniejsza niż 15 tys. zł, prawo do skorygowania VAT-u obowiązuje przez 12 miesięcy (od miesiąca nabycia, importu lub oddania do użytku).

Przykładowo: w kwietniu 2020 roku przedsiębiorca kupił samochód osobowy za 123 tys. zł brutto i wprowadził go do działalności gospodarczej. Zdecydował się użytkować go w sposób mieszany, a więc z 23 tys. zł VAT-u widniejącego na fakturze zakupu, odliczył tylko połowę, czyli 11 500 zł.

Dwa lata później przedsiębiorca decyduje się sprzedać samochód wykorzystywany w działalności. Od miesiąca nabycia nie upłynęło 60 miesięcy, dlatego wciąż ma prawo do korekty VAT-u naliczonego. Kwota podlegająca korekcie to część VAT-u, której przedsiębiorca nie odliczył w miesiącu nabycia auta, czyli 11 500 zł.

Dokładna kwota korekty VAT naliczonego w tym przypadku wyniesie 6900 zł. Jak jest obliczana?

Przedsiębiorca ma na korektę czas od kwietnia 2020 do marca 2025, czyli wspomniane 60 miesięcy. Do końca okresu korekty zostało 36 miesięcy (kwiecień 2022 – marzec 2025). 36 miesięcy/60 miesięcy równa się 0,6. Powstały współczynnik 0,6 mnożymy razy wartość nieodliczonego przy zakupie VAT-u, a więc 11 500 zł. Daje to kwotę 6900 zł, którą wykazujemy w deklaracji VAT za kwiecień 2022, jako korektę VAT naliczonego od nabycia środków trwałych.

Adam Pietrzak, księgowy w firmie inFakt

Nowoczesna gospodarka Q1 2022

Po dwóch latach od wybuchu pandemii COVID-19 gospodarka zaczyna przyspieszać. Z raportu „Zatrudnienie w Nowoczesnej Gospodarce Q1 2022 r.” wynika, że w I kw. 2022 r. różnica pod względem dynamiki zatrudnienia pomiędzy ogółem rynku (+2,3 proc. vs I kw. 2021 r. wg danych Głównego Urzędu Statystycznego) a przedsiębiorstwami należącymi do firm Nowoczesnej Gospodarki (+3,42 proc. vs I kw. 2021 r.) zmalała do zaledwie 1,12 p.p.

Jak wynika z raportu „Zatrudnienie w Nowoczesnej Gospodarce Q1 2021” opracowanego przez firmę ADP Polska, w I kw. 2022 r. firmy Nowoczesnej Gospodarki (+3,42 proc. vs I kw. 2021 r.), czyli przedsiębiorstwa wykorzystujące innowacyjne rozwiązania biznesowe, skuteczniej poradziły sobie z wyzwaniami rynkowymi niż ogół rynku (+2,30 proc. vs I kw. 2021 r. wg Głównego Urzędu Statystycznego) i odnotowały wyższą dynamikę zatrudnienia. Warto jednak odnotować, że w porównaniu do poprzednich kwartałów różnica ta istotnie zmalała. W rezultacie, dystans między innowacyjnymi przedsiębiorstwami a ogółem wyniósł w I kw. 2022 r. zaledwie 1,12 p.p.

Od dwóch lat przedsiębiorcy zmagają się z wyzwaniami wynikającymi z pandemii COVID-19. Chociaż na początku przewidywano powrót do rynku pracodawcy, to jednak utrzymujący się niski wskaźnik bezrobocia, bardzo szybko pokazał, że ten scenariusz się nie spełni. Szczególnie intensywne rekrutacje ruszyły  na początku tego roku, kiedy część obostrzeń została zniesiona. Drugi impuls nastąpił wraz z uproszczeniem zasad zatrudniania cudzoziemców, co zdecydowanie ułatwiło rekrutację osób uciekających z terytorium wojny w Ukrainie – tłumaczy Anna Barbachowska, Dyrektor HR w ADP Polska. – Mimo że wskaźnik PMI w marcu br. wyniósł zaledwie 52,7 punktów i przyjął najniższą wartość od stycznia 2021 roku, nie ma on jeszcze odzwierciedlenia w wynikach zatrudnienia w I kwartale. Efekty tego spadku oraz dynamicznie rosnącej inflacji i wprowadzanej od lipca nowelizacji Polskiego Ładu mogą być jednak widoczne w kolejnych miesiącach – dodaje ekspertka ADP Polska.

Małe firmy ostrożne w obliczu wojny

Niestabilna sytuacja geopolityczna i fiskalna sprawiły, że zarówno małe firmy produkcyjne, jak i usługowe odnotowały w I kw. 2022 r. wyhamowanie dynamiki zatrudnienia. Według danych z raportu „Zatrudnienie w Nowoczesnej Gospodarce Q1 2022”, małe firmy produkcyjne zaliczane do Nowoczesnej Gospodarki zatrudniły o 3,06 proc. więcej osób niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. W IV kw. 2021 r. było to 6,62 proc. (vs IV kw. 2020 r.). Podobną dynamikę zatrudnienia odnotowały firmy usługowe zatrudniające poniżej 500 pracowników. W ich przypadku wzrost zatrudnienia wyniósł 2,78 proc. (vs I kw. 2021 r.). Śmielej w obliczu obecnych wyzwań zatrudniały duże przedsiębiorstwa Nowoczesnej Gospodarki. W przypadku firm produkcyjnych zatrudnienie wzrosło o 3,76 proc. (vs I kw. 2021 r.), natomiast duże przedsiębiorstwa usługowe w okresie styczeń-marzec 2022 r. zwiększyły zatrudnienie o 4,56 proc. (vs I kw. 2021 r.)

– Obserwowane w I kwartale 2022 r. wyhamowanie zatrudnienia w małych firmach Nowoczesnej Gospodarki ma bezpośredni związek z obecną sytuacją geopolityczną
i ekonomiczną. Zgodnie z danymi historycznymi raportu, podobne zdarzenie miało miejsce
w I kwartale 2020 roku, kiedy na świecie wybuchła pandemia COVID-19, a małe przedsiębiorstwa w obawie o niestabilność i możliwe wstrząsy na rynku zamrażały zatrudnienie. Wycofanie się z wymiany towarowej z Rosją i Białorusią, skokowy wzrost cen surowców, rosnąca inflacja, niestabilny system podatkowy i wszechobecna niepewność znacząco wpływają na sytuacje polskich przedsiębiorców
– wyjaśnia Anna Barbachowska. – Większe firmy, zatrudniające ponad 500 pracowników, mają wypracowane schematy działania w przypadku nieprzewidywalnych sytuacji kryzysowych i większą odporność na zawirowania, dzięki czemu nie wstrzymały procesów rekrutacyjnych. Od kilku kwartałów w tych firmach obserwujemy trend wzrostowy, jednak prawdziwa jego weryfikacja nastąpi w II i III kwartale 2022 r. – kończy ekspertka ADP.

Ile zarabiają prawnicy?

Wywołana przez pandemię niechęć do zmiany miejsca zatrudnienia zaowocowała zmniejszoną responsywnością na oferty pracy przez doświadczonych kandydatów na stanowiska prawnicze i wysoką liczbą odrzuconych ofert, najczęściej na rzecz kontroferty ze strony obecnego pracodawcy. Jak zauważa ekspertka Manpower w konsekwencji pracodawcy często byli zmuszeni uelastyczniać swoje wymagania wobec kandydatów oraz redefiniować widełki wynagrodzenia na korzyść pracownika. Więcej w analizie przygotowanej przez Manpower.
zarobki prawników

Jedno z najwyżej opłacanych stanowisk w ramach specjalizacji prawniczych to ekspert w obszarze podatków. Najbardziej doświadczona osoba, aplikująca na stanowisko tax senior lub executive manager najczęściej może liczyć na wynagrodzenie w wysokości 26 000 brutto zł, z maksymalną opcją na poziomie 60 000 zł brutto. Równie wysokie zarobki może otrzymać legal salary partner, w przypadku którego najczęściej ofertowana stawka to 30 000 zł brutto, z najwyższym proponowanym wynagrodzeniem na poziomie 60 000 zł brutto.

Marta Romaneczko-Kozielska, lider zespołu i headhunter w obszarze rekrutacji na stanowiska prawnicze i podatkowe w Manpower wyjaśnia, że największe zapotrzebowanie zgłaszano w 2021 roku na prawników specjalizujących się w prawie podatkowym. – Praktyka podatkowa od lat cieszy się największym zainteresowaniem, jeśli chodzi o liczbę projektów zlecanych agencjom rekrutacyjnym, jednak w związku z licznymi zmianami legislacyjnymi, a zwłaszcza wejściem w życie Polskiego Ładu, odnotowaliśmy skokowy wzrost liczby zgłoszonych wakatów – otrzymaliśmy ich niemal dwukrotnie więcej w stosunku do roku poprzedniego. Na kolejnych miejscach rankingu uplasowały się kolejno praktyki commercial, corporate, M&A, IT/IP litigation oraz real estate – dodaje przedstawicielka Manpower. – Ostatni rok był przełomowy dla świata rekrutacji prawniczych, ponieważ nigdy wcześniej nie obserwowano takiego zwrotu w kierunku rynku kandydata w obszarze, w którym z uwagi na dużą nadpodaż chętnych do pracy w stosunku do liczby wakatów największa trudność polegała dotychczas na wyłonieniu osób spełniających mocno wyśrubowane kryteria selekcyjne w zakresie pożądanych kompetencji – dodaje Marta Romaneczko-Kozielska.

– Wzrostowy trend obserwujemy również w odniesieniu do prawników z biegłą znajomością przynajmniej dwóch języków obcych. Wynika to z faktu, że coraz więcej globalnych korporacji przenosi swoje centra usług wspólnych oraz role regionalne i globalne do polski – stanowiska prawnicze nie są tu wyjątkiem. Wśród najczęściej poszukiwanych języków, poza angielskim, znalazły się niemiecki, francuski, rosyjski oraz włoski. Niezmiennie wysokie jest także zapotrzebowanie na wykwalifikowane asystentki prawne oraz funkcje paralegalowe. Warto odnotować, że w rekrutacjach na tego typu stanowiska pracodawcy najczęściej oczekują osób z przynajmniej 2-letnim doświadczeniem, najchętniej w obrębie wspierania tej samej praktyki. Najwięcej wakatów dla asystentek pojawia się w praktykach litigation, real estate oraz M&A – uzupełnia ekspertka.

Jak zaznacza przedstawicielka Manpower mniejszym zainteresowaniem cieszą się z kolei stanowiska generalistyczne, i to nie tylko w kancelariach prawnych czy podatkowych, których większość postawiła w 2021 roku na politykę zawężania specjalizacji. Sprawia to, że za tych pracowników firmy płacą mniej – specjalista w obszarze paralegal zarobi najczęściej 6 500 zł brutto. Wewnętrzne działy prawne również przechodzą swoistą transformację przekładającą się na zmiany w profilu poszukiwanych kandydatów.

– Powoli odchodzą w niepamięć czasy, w których dział prawny dużego przedsiębiorstwa, zwłaszcza międzynarodowego, zatrudniał w Polsce jednego czy dwóch prawników in-house, którzy zajmowali się obsługą spółki od A do Z, zlecając bardziej skomplikowane zadania kancelariom. Dążenie do optymalizacji kosztowej oraz rozwój pionów wsparcia prawnego także wymusza położenie akcentu na pogłębioną ekspertyzę prawną w niezbędnych dla funkcjonowania organizacji dziedzinach. Do najbardziej poszukiwanych profili in-house należały w 2021 roku role z obszaru commercial, IT/IP, real estate oraz – bez niespodzianek – podatki – podsumowuje Marta Romaneczko-Kozielska.

„Raport trendów 2022. Wynagrodzenia i rynek pracy” wydany przez Manpower prezentuje dane o aktualnych stawkach dla ponad 250 stanowisk specjalistycznych i kierowniczych w podziale na 10 obszarów rynku. Publikacja przedstawia także 20 globalnych trendów, które będą oddziaływały na polski rynek w najbliższym czasie. Raport jest dostępny bezpłatnie na stronie internetowej www.manpowergroup.pl.