Długoterminowy wynajem auta – nowy samochód na wyciągnięcie ręki

Jeśli chcesz jeździć nowym samochodem, nie musisz od razu decydować się na jego zakup. Możesz wybrać inną formę finansowania np. leasing, albo najem długoterminowy. To drugie rozwiązanie sprawia, że nowy samochód jest na wyciągnięcie ręki! Na czym polega wynajem długoterminowy nowego auta? Dlaczego warto skorzystać z takiego rozwiązania?

Czym jest wynajem długoterminowy samochodu?

Wynajem długoterminowy auta to sposób finansowania pojazdu, który polega na wydzierżawieniu samochodu na wskazany w umowie okres. Osoba, która zdecyduje się na wynajem, jest zobowiązana do comiesięcznego opłacania rat w określonej, stałej kwocie. Dzięki temu, może dysponować autem tak, jakby była jego prawowitym właścicielem. Trzeba jednak pamiętać, że właścicielem auta pozostaje firma wynajmująca.

Wysokość rat, będzie uzależniona od modelu pojazdu oraz jego parametrów. Warto dodać, że wszelkie koszty związane z eksploatacją samochodu są zawarte w racie, mowa tu np. o ubezpieczeniu auta czy przeglądach. Tym samym, na wynajmującym spoczywają jedynie koszty związane np. z zakupem paliwa, czy wizytą w myjni.

Na czym polega wynajem długoterminowy nowego auta?

Jak zacząć korzystać z wynajmu długoterminowego nowego samochodu? Najpierw trzeba dopełnić kilku formalności. W większości firm, procedury wyglądają podobnie. Konieczne jest zawarcie umowy między wynajmującym a firmą, która jest właścicielem auta. Najważniejsze kwestie, jakie powinny znaleźć się w takiej umowie to:

  • okres trwania umowy – umowy na wynajem długoterminowy auta najczęściej są podpisywane na okres od 12 do 48 miesięcy,
  • wysokość raty wraz z opisem, co obejmuje – wysokość comiesięcznej raty jest stała dla całego okresu wynajmu. Zawsze warto sprawdzić, co dokładnie obejmuje rata, najczęściej to: ubezpieczenie OC/AC, wymiana opon czy serwis samochodu,
  • limit kilometrów – klient z góry ustala, jaką ilość kilometrów zamierza przejechać w ciągu roku, to również ma wpływ na wysokość raty.

Po podpisaniu umowy, wynajmujący musi jeszcze opłacić opłatę wstępną, a potem może już korzystać z pojazdu. Co dzieje się, gdy umowa wynajmu długoterminowego samochodu wygasa? Wynajmujący ma możliwość wykupu auta. Może również zdecydować się na wynajem innego, nowszego modelu samochodu.

Wynajem długoterminowy w Automarket – na czym polega?

Z wynajmu długoterminowego auta można skorzystać m.in. za pośrednictwem Automarket. Jak to zrobić?

  1. Wybierz model samochodu

Na początku wybierasz interesujący Cię model samochodu. Do wyboru są auta niemal z każdego segmentu: od kompaktowych samochodów, przez auta rodzinne aż po modele klasy premium.

2. Wybierz okres najmu i oszacuj ilość kilometrów

Musisz zdecydować, na jak długo chcesz zawrzeć umowę, czyli korzystać z samochodu. Później musisz również oszacować liczbę kilometrów, jaką planujesz przejechać autem w ciągu roku. Na podstawie tych danych zostanie wyliczona miesięczna rata wynajmu auta.

3. Wybierz pakiet wynajmu

W ramach wybranego pakietu, wynajmujący może otrzymać obsługę samochodu, czyli np. ubezpieczenie, przeglądy, naprawy, wymianę opon itp.

4. Zdecyduj, co dalej

Po zakończeniu umowy, klient decyduje, czy chce taką umowę przedłużyć. Może również wykupić auto lub podpisać nową umowę na wynajem nowszego modelu samochodu.

Wynajem długoterminowy auta – dlaczego warto z niego skorzystać?

Zastanawiasz się nad wynajmem długoterminowym nowego samochodu? Poznaj zalety tego rozwiązania.

  • Z góry określone koszty

Koszty, jakie ponosi klient z tytułu wynajmowania auta, są określone z góry – to comiesięczna rata wynajmu, w stałej kwocie. Do tego trzeba jeszcze doliczyć koszt zakupu paliwa. Natomiast wynajmujący nie musi ponosić kosztów np. ubezpieczenia samochodu czy serwisowania auta – te opłaty spoczywają na firmie wynajmującej auto.

  • Niskie raty

Wysokość comiesięcznej raty jest porównywalna z wysokością raty leasingu lub kredytu. Jednak w porównaniu do kredytu, wynajem jest zwykle krótszym zobowiązaniem (umowa najczęściej jest podpisywana na rok lub dwa lata).

  • Szeroki wybór aut

Dostępność nowych aut przeznaczonych na wynajem długoterminowy jest bardzo szeroka. Można wybierać spośród modeli kompaktowych, rodzinnych, a także aut klasy premium.

  • Powszechność rozwiązania

Wynajem długoterminowy jest dostępny dla większości pełnoletnich osób, które mają zarobki, umożliwiające im regularną spłatę rat. Osoby, które chcą skorzystać z tej formy finansowania auta, nie przechodzą aż tak szczegółowej weryfikacji jak np. ci, którzy chcą wziąć kredyt lub skorzystać z leasingu.

  • Korzystne warunki dla firm

W przypadku, gdy z najmu korzysta osoba, która ma firmę, comiesięczne raty można zaliczyć do kosztów uzyskania przychodu.

  • Dodatkowe możliwości

Po zakończeniu umowy, klient może ja przedłużyć, wykupić wynajmowany samochód lub podpisać umowę na wynajem nowego modelu.

Podsumowując: wynajem długoterminowy nowego auta to rozwiązanie dla tych, którzy chcą jeździć nowym samochodem, ale nie chcą go kupować. Wynajem auta jest dostępny dla większości pełnoletnich osób, bez zbędnych formalności. Po zakończeniu umowy, można zawrzeć kolejną i wybrać inny, nowszy model auta.

Rekordowy rok 2022 w Grupie TIM

35 lat obecności TIM SA na rynku Grupa TIM uczciła najlepszymi w historii wynikami – nie tylko na poziomie sprzedażowym, ale i np. przepływów finansowych. W 2022 r. po raz pierwszy przychody TIM-u ze sprzedaży online realizowanej samodzielnie przez klientów przekroczyły 1 mld zł, zaś instalatorzy byli największą pod względem przychodowym grupą klientów TIM-u. A wszystko w warunkach niezwykle dynamicznej sytuacji rynkowej i geopolitycznej.

Skonsolidowane i jednostkowe przychody ze sprzedaży wyniosły w 2022 r. odpowiednio 1,52 i 1,45 mld zł (+15,9% i +16,1% rdr.). Historyczne poziomy zanotowała także EBITDA: 129,2 mln zł w przypadku TIM-u (+18,8% rdr.) i 160,4 mln zł w skali Grupy TIM (+10,9% rdr.).

– Poprzeczka jest ustawiona wysoko, jednak my lubimy stawiać sobie ambitne cele, a następnie osiągać je. Dlatego w minionym roku zaprezentowaliśmy nową, długofalową strategię rozwoju TIM-u, z celami finansowymi określonymi do roku 2026: przekroczeniem na poziomie jednostkowym trzech miliardów złotych przychodów oraz dwustu pięćdziesięciu milionów złotych EBITDA – mówi Krzysztof Folta, prezes Zarządu TIM SA. – Chcemy być prawdziwym centrum elektrotechniki, dlatego intensywnie pracujemy nad jak najpełniejszą realizacją naszej nowej misji: „Ułatwiać pracę profesjonalistom” – dodaje Krzysztof Folta.

Rekordowa liczba klientów i oczekiwana zmiana miejsc

I to właśnie profesjonaliści, a więc różnego rodzaju wykonawcy robót instalacyjnych, kwalifikowani w obowiązującej w TIM-ie segmentacji do sektora „Instalator”, wyprzedzili resellerów i objęli w 2022 r. pierwsze miejsce pod względem przychodów ze sprzedaży. Ich udział w zeszłorocznych przychodach wyniósł 43,7% (+2,9 pp. rdr.). Resellerzy, a więc sprzedawcy i hurtownicy elektrotechniki, byli źródłem 36,2% przychodów (-4,8 pp. rdr.). Kolejne dwa miejsca zajął szeroko rozumiany sektor przemysłowy, tj. produkcja OEM (9%) i utrzymanie ruchu (8,3%).

– Za nami pierwszy rok, w którym za największą wartość przychodów odpowiadała sprzedaż do sektora instalacyjnego. Efekt zmian w zakresie segmentów klientów wynika z prowadzonych działań prosprzedażowych mających wzmocnić segmenty „Instalator” i „Przemysł”. W przypadku pierwszego z nich to także efekt coraz większego przekonania i zaufania do zakupów przez Internet – wyjaśnia Piotr Nosal, członek Zarządu i dyrektor handlowy TIM SA.

Zaufanie do e-commerce’owego modelu sprzedaży widać doskonale w statystykach dotyczących liczby klientów. Liczba klientów, którzy w 2022 r. przynajmniej raz dokonali zakupu z TIM-ie, wyniosła 84 000 wobec 51 790 w 2021 r. (+62,1% rdr.). Liczba klientów kluczowych, a więc realizujących sprzedaż wyższą niż 1 500 zł miesięcznie w ciągu ostatnich 12 miesięcy, wzrosła na koniec 2022 r. do niemal 22 700, tj. o 25,3% w porównaniu z analogicznym okresem 2021 r. Liczba klientów lojalnych, a więc takich, którzy w ostatnich 12 miesiącach dokonali zakupów w co najmniej sześciu z nich, wyniosła na koniec grudnia 2022 r. prawie 7100 (+10,3% rdr.). Dodatkowo przychody TIM-u ze sprzedaży online realizowanej samodzielnie przez klientów wyniosły w 2022 r., po raz pierwszy w historii, równy 1 mld zł.

– Choć nasze rekordowe wyniki są więcej niż satysfakcjonujące, to nie był łatwy rok. Rynek, który nie otrząsnął się jeszcze po pandemii, wszedł w ponowny stan nieustalony z powodu inwazji Rosji na Ukrainę, rekordowej inflacji, wzrostu stóp procentowych czy kryzysu energetycznego. Grupa TIM potraktowała rynkowe zawirowania jako szansę. Rok 2022 pokazał siłę naszych organizacji. To zaowocowało rekordową liczbą zarówno nowych, jak i lojalnych klientów. Po raz kolejny udowodniliśmy, że potrafimy dostosowywać się do zmiennych warunków zewnętrznych i wykorzystywać je z korzyścią dla naszych firm – podkreśla Krzysztof Folta.

Bardzo dobra sytuacja płynnościowa

Poza wspomnianymi już rekordowymi przychodami ze sprzedaży i EBITDA Grupa TIM zanotowała w 2022 r. historyczny zysk netto, który wzrósł rok do roku o 11,3%, do niemal 102,2 mln zł.

– Za nami piąty rok z rzędu, w którym osiągnęliśmy wyższe niż rok wcześniej przychody, zysk, poprawiliśmy rentowność. Sytuacja płynnościowa Grupy TIM jest również bardzo dobra – zwraca uwagę Piotr Tokarczuk, członek Zarządu i dyrektor finansowy TIM SA. – W 2022 roku wypracowaliśmy 129 milionów złotych dodatnich przepływów pieniężnych na działalności operacyjnej wobec 67 milionów rok wcześniej. Na tak mocny cash flow operacyjny miały wpływ wysoka rentowność operacyjna oraz optymalizacja kapitału obrotowego netto. Bardzo dobra sytuacja płynnościowa pozwoliła na wypłatę w 2022 roku rekordowej dywidendy w wysokości 57 milionów złotych. Zrobiliśmy to bez potrzeby sięgania po zewnętrzne źródła finansowania. Na koniec roku wciąż dysponowaliśmy 35 milionami złotych wolnej gotówki, a dług odsetkowy pozostawał ujemny – dodaje Piotr Tokarczuk.

Dynamicznie rozwija się także logistyczna spółka 3LP. Na koniec 2022 r. zarządzała już 184 tys. mkw. powierzchni magazynowej w podwrocławskich Siechnicach i Krajkowie, a także w Sycowie i Zelgoszczy k. Łodzi. Przychody ze sprzedaży w 3LP SA wyniosły w 2022 r. ponad 163,3 mln zł i (+15% rdr.). Wzrost przychodów 3LP z tytułu sprzedaży usług logistycznych dla klientów zewnętrznych wyniósł 12% (70 mln zł).

Wezwanie do sprzedaży akcji TIM SA

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, FEGA & Schmitt Elektrogroßhandel GmbH, podmiot należący do międzynarodowej Grupy Würth, ogłosił 20 kwietnia 2023 r. wezwanie do sprzedaży wszystkich akcji TIM SA. Zapisy na sprzedaż akcji będzie można składać w biurach maklerskich już od 26 kwietnia 2023 r. To efekt przeglądu opcji strategicznych, rozpoczętego przez Zarząd TIM-u w sierpniu 2022 r. W wyniku trwającego wiele miesięcy procesu Zarząd TIM SA wybrał jako najkorzystniejszą ofertę Grupy Würth. Główni akcjonariusze i TIM-u, dysponujący łącznie ok. 42% akcji Spółki, w tym m.in. prezes Krzysztof Folta i pozostali członkowie Zarządu TIM SA, a także przewodniczący Rady Nadzorczej TIM SA Krzysztof Wieczorkowski i prezes Zarządu 3LP SA Maciej Posadzy, podpisali już umowy, na mocy których zobowiązali się do sprzedaży swoich akcji w ramach wezwania.

– Podstawowym założeniem było przeprowadzenie całego procesu w sposób transparentny, zgodny z najlepszymi praktykami M&A oraz wysoce konkurencyjny – tak, by jego efektem była maksymalizacja wartości dla obecnych akcjonariuszy oraz zapewnienie pozytywnych długoterminowych perspektyw rozwoju dla obu spółek tworzących Grupę TIM – wyjaśnia Piotr Tokarczuk.

– Kompleksowa propozycja złożona przez Grupę Würth była najkorzystniejsza. Würth to renomowana firma, z dużymi  tradycjami i sukcesami w rozwoju biznesu dystrybucyjnego w skali międzynarodowej, nastawiona na inwestycje długoterminowe. Dzięki temu mamy zagwarantowaną dalszą obecność marek TIM i 3LP na rynku, a także pewność dalszego rozwoju w obszarach digitalizacji, automatyzacji, poszerzania oferty asortymentowej czy logistyki – podkreśla Krzysztof Folta.

Nowa strategia ESG

Niewiele krócej niż przegląd opcji strategicznych trwały prace nad pierwszą w historii strategią ESG dla całej Grupy Kapitałowej TIM. Wcześniej (od 2019 r.) swoją strategię miał TIM, zaś 3LP – politykę w zakresie zrównoważonego rozwoju.

Nowa strategia na lata 2023-2026 opiera się na trzech filarach (Trwałe relacje, Innowacyjne działania, Możliwości rozwoju), z których wypływają cele i priorytety. Cztery z mierzalnych celów zostały określone na poziomie Grupy (trzy z nich wspierają realizację celów określonych w ONZ-owskiej Agendzie na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju 2030), zaś kilkanaście pozostałych – na poziomie poszczególnych spółek.

– Utrzymujemy i pogłębiamy zaangażowanie społeczne, które wpisało się w DNA Grupy TIM. Dla przykładu, w TIM-ie kontynuujemy dotychczasowe programy wolontariatu pracowniczego i grantowy. Jednocześnie nie zapominamy o niezwykle istotnych celach środowiskowych – mówi Piotr Tokarczuk.

Grupa TIM po raz pierwszy obliczyła swój ślad węglowy (w zakresie 1 i 2) za rok 2022, a jego obniżenie jest jednym z celów wpisanych do strategii ESG.

– Aby zmniejszać nasz ślad środowiskowy, planujemy działania zarówno wewnątrz Grupy (wymiana floty samochodowej w TIM-ie na hybrydową lub elektryczną, wymiana baterii na litowo-jonowe w wózkach widłowych w 3LP), jak i w stosunku do naszych klientów (rozszerzanie i promowanie oferty OZE na TIM.pl). Nowoczesne technologie mają znaczenie nie tylko dla środowiska, lecz również na rynku pracy. Dlatego planujemy partnerstwa z organizacjami wzmacniającymi kompetencje cyfrowe dzieci i młodzieży oraz wspierającymi młode programistki – dodaje Piotr Tokarczuk.

Nieruchomości biurowe i logistyczne w Europie najbardziej odporne na gwałtowny wzrost cen energii

Z najnowszego raportu międzynarodowej firmy doradczej Savills wynika, że budynki biurowe i logistyczne w Europie to dwa sektory nieruchomości komercyjnych, które są stosunkowo najbardziej odporne na gwałtowny wzrost cen energii, ponieważ w ich przypadku koszty mediów stanowią stosunkowo niewielką część wszystkich kosztów działalności ponoszonych przez najemców.

Według obliczeń Savills, udział kosztów energii w strukturze wydatków najemców w tych dwóch sektorach nieruchomości wynosi od 2 do 4 proc. Pracownicy generują ponad 50 proc. wszystkich kosztów ponoszonych przez najemców biur, natomiast łączne koszty transportu i pracy mają przeszło 75-procentowy udział w budżetach firm z sektora magazynowego.

Na przeciwległym biegunie znajdują się centra danych i branża life science, które są w dużym stopniu uzależnione od dostaw energii. Wskaźniki efektywności wykorzystania mocy w centrach danych są jednak coraz lepsze, a operatorzy tego typu obiektów analizują możliwości zastosowania alternatywnych i bardziej ekologicznych źródeł energii, takich jak wodorowe ogniwa paliwowe, które mogłyby zostać wprowadzone do użytku również w sektorze life science.

Według Savills, sieci handlowe, które zużywają dużo energii, mogą z kolei decydować się na wprowadzenie innych, prostszych rozwiązań, takich jak obniżenie temperatury w sklepach, wyłączanie oświetlenia poza godzinami otwarcia czy zamykanie drzwi wejściowych. Badania przeprowadzone przez Uniwersytet Cambridge pokazują, że zamykanie drzwi sklepowych zimą pozwala ograniczyć zużycie energii i emisję dwutlenku węgla nawet o 50 proc.

„Sektor nieruchomości komercyjnych jest w znacznym stopniu narażony na skutki kryzysu energetycznego i w najbliższej przyszłości stanie w obliczu wielu wyzwań związanych z zabezpieczeniem niezawodnych i przystępnych źródeł czystej i zielonej energii. Tym wyzwaniom mogą i powinni stawić czoła zarówno właściciele, jak i najemcy poprzez inwestycje w rozwiązania energooszczędne oraz modernizację tkanki budynku czy instalacji zasilanych energią elektryczną, co pozwoliłoby zmniejszyć zużycie energii i obniżyć koszty w perspektywie długoterminowej” – mówi Dan Jestico, dyrektor w Savills Earth.

„Rosnące ceny energii sprawiły, że nie ma już chyba nikogo, kto nie traktowałby kwestii poprawy efektywności energetycznej swoich nieruchomości jako absolutnego priorytetu na najbliższe miesiące. Również nowe wymagania regulacyjne związane z raportowaniem działań w obszarach ESG przez firmy wymagają podjęcia natychmiastowych działań związanych z zarządzaniem energią w budynkach komercyjnych. Nowe rozwiązania technologiczne, jak tzw. Climate Tech są w tym zakresie niezwykle pomocne, jednak zacząć należy od obszarów absolutnie podstawowych, o których należy pamiętać już na etapie projektowania obiektu. Są to: izolacyjność i szczelność obiektu, zmniejszenie zapotrzebowania na energię budynku, kontraktowanie zielonej energii w celu zmniejszenia emisji CO2 obiektu tam, gdzie to możliwe zastosowanie źródeł energii odnawialnej. Oprócz oszczędności i zmniejszenia emisji CO2 ważnym działaniem jest również zrównoważone zarządzanie pozostałymi zasobami, w tym celu możemy zastosować systemy pozwalające na ponowne wykorzystanie deficytowych zasobów, jak np. woda” – mówi Katarzyna Chwalbińska-Kusek, dyrektora ds. ESG i zrównoważonego rozwoju, Savills.

Oczy zwrócone w stronę półprzewodników – czy Polska jest na nie gotowa?

Delikatna równowaga, którą charakteryzował się rynek półprzewodników została zachwiana w 2020 r. – olbrzymi popyt na umożliwiające pracę zdalną urządzenia (takie, jak laptopy, komputery osobiste i telefony komórkowe), których podstawową składową są półprzewodniki, spowodował olbrzymie braki tych półproduktów. Efektem tego było zahamowanie rozwoju innych branż, np. motoryzacyjnej, gdzie w 2021 r. powstała jedynie część zakładanej pierwotnie produkcji. Wyzwania, jakie postawiła przed światem pandemia, sprawiły, że Stany Zjednoczne i Unia Europejska musiały uważnie przyjrzeć się swoim zależnościom od produkowanych w większości w Azji półprzewodników oraz opartych na nich układów scalonych. Skutkiem tego jest niedawne uchwalenie aktów prawnych, mających na celu uniezależnienie się od produkcji na drugim końcu świata kluczowego dla współczesnej gospodarki komponentu – CHIPS and Science Act w Stanach oraz European Chips Act (Akt w Sprawie Czipów) w Unii Europejskiej. Bezpośrednio odnoszące się do Polski europejskie rozporządzenie ukierunkowane jest również na wzmocnienie konkurencyjności Europy w technologiach i aplikacjach opartych na półprzewodnikach oraz wsparcie cyfrowej i zielonej transformacji.

Podstawowy warunek – technologiczne wyrafinowanie miejsca produkcji

Fabryki półprzewodników i układów scalonych oraz sam proces produkcji należą do najdroższych i najbardziej zaawansowanych technologicznie. Podstawowym warunkiem jest zatem dostęp do wysoko wykwalifikowanych pracowników, w tym inyżnierów oraz kadry zarządzającej produkcją. Drugą kwestią jest samo miejsce produkcji, które musi spełnić wyśrubowane standardy pozwalajace na uzyskanie powtarzalnych serii produktów w skali mikro (m.in. chodzi o stałe warunki temperatury i wilgotności powietrza oraz niemal sterylna czystość, uzyskiwane m.in. poprzez obecność śluz i kombinezonów). Olbrzymie znaczenie mają również ogólne doświadczenie w zakresie budowania złożonych technologicznie produkcji czy bliskość odbiorców półprzewodników/układow scalonych.

Pierwsze przykłady zmieniającej się sytuacji widać już teraz – w maju 2022 tajwańska spółka TSMC (produkcja układów scalonych dla m.in, Apple czy AMD) ogłosiła ulokowanie nowej fabryki w Arizonie. Co więcej, pierwotne założenia produkcyjne zostały w grudniu zwiększone ponad trzykrotnie.

Polska i jej szanse

Z każdym rokiem przybywa w Polsce fabryk, w których odbywają się złożone technologicznie procesy produkcji. Do najbardziej znanych należą duże fabryki baterii elektrycznych do samochodów, np. LG Chem we Wrocławiu czy SK Innovation w Dąbrowie Górniczej. Ale warto zwrócić uwagę także na mniejsze inwestycje, w których również wytwarzane są technologie z najwyższej półki – przykładem może być inny projekt z branży elektromobilności – fabryka BTS postawiona dla Phoenix Contact E-Mobility w Rzeszowie.

Stopień zaawansowania produkcji, jakie powstały w ostatnim czasie, pozwala przypuszczać, że Polska jest gotowa na ulokowanie fabryki półprzewodników. Niestety, wydaje się to raczej mało prawdopodobne, przede wszystkim ze względu na położenie na wschodniej granicy UE. Niemniej jednak produkcja układów scalonych w sąsiadujących krajach (przede wszystkim w Niemczech) może okazać się szansą dla działających w Polsce poddostawców. Przykładem może być tutaj uruchomienie fabryki Tesli pod Berlinem, co pociągnęło za sobą powstanie szeregu inwestycji w pobliżu zachodniej granicy (w województwach lubuskim i wielkopolskim).

Czynniki atrakcyjności inwestycyjnej

Warunkiem przyciągania najbardziej opłacalnych z punktu widzenia kraju inwestycji jest konkurencyjność na tle innych rozważanych lokalizacji. Jednym z argumentów może być pomoc publiczna dla firm, która w najprostszym ujęciu jest uzależniona od relacji PKB generowanego przez dany region w stosunku do średniej unijnej. Z tego płynie prosty wniosek, że jako kraj będziemy pod tym względem bardziej atrakcyjni niż np. Niemcy, ale podobnie konkurencyjni jak większość krajów, z którymi sąsiadujemy. Pomoc ta jest regulowana przepisami unijnymi określającymi m.in. maksymalną wielkość inwestycji, dla której można uzyskać taką pomoc. Dla przedsięwzięcia o szczególnym znaczeniu dla gospodarki, a w praktyce dla inwestycji o olbrzymim rozmachu, możliwe jest również ustalenie wielkości zachęt bezpośrednio między inwestorem a rządem danego kraju. Przykładem firm, które skorzystały z takiej możliwości w Polsce, są m.in. Daimler, LG, SK Innovation, Volkswagen czy Toyota.

Pomoc publiczna to jednak jedynie jeden z wielu elementów decydujących o lokowaniu inwestycji w danym kraju. Wśród innych, bezwzględnie koniecznych czynników są dostęp do wykwalifikowanych pracowników, bliskość odbiorcy produktu, łatwość transportu (dobra komunikacja drogowa, port), zaangażowanie lokalnych władz czy stabilność prawna. Co więcej, bez doskonałej znajomości tych parametrów i umiejętności poruszania się w tym środowisku oszacowanie opłacalności inwestycji i sprawne jej wykonanie jest niemożliwe. Colliers od lat doradza w tym obszarze inwestorom i może pochwalić się licznymi zrealizowanymi projektami, świadczącymi zarówno o naszym doświadczeniu jak i wysokim poziomie inwestycji technologicznych w Polsce.

Zielona transformacja i ESG

Rozporządzenie European Chips Act (Akt w Sprawie Czipów) zwraca uwagę również na kwestie zielonej (i cyfrowej) transformacji. Choć Polska charakteryzuje się bardzo dobrą dostępnością gazu i prądu (z czego skorzystali LG i SK Innovation), to w coraz większym stopniu znaczenia nabiera również sposób ich pozyskiwania.

Obowiązująca od stycznia 2023 r. dyrektywa dotyczące ESG (ang. Environmental, Social and Corporate Governance) nakłada obowiązek składania sprawozdań dotyczących zrównoważonego rozwoju. Choć firmy mają na to jeszcze trochę czasu (do dwóch lat w zależności od wielkości firmy), zbieranie danych musi rozpocząć się już teraz. Można spodziewać się, że taka sprawozdawczość przyczyni się do bliższego przyjrzenia się procesom i ich optymalizacji pod kątem ochrony środowiska. Dodatkowym motywatorem są oczywiście stale rosnące ceny prądu i gazu, spowodowane m.in. wojną w Ukrainie i jej konsekwencjami.

Przykładowo, inwestorzy coraz częściej decydują się na pokrycie dachów obiektów przemysłowych panelami fotowoltaicznymi. Zakłada się, że każde 10 tys. mkw. pokrycia dachowego, zabezpiecza około 0,8 MW dodatkowej energii. Oczywiście taki „dodatek” to zwiększenie wyjściowego kosztu obiektu oraz konieczność zaplanowania odpowiedniego udźwigu konstrukcji dachu, ale opłacalne w dłuższej perspektywie.

Komentarz Filipa Deleżyńskiego, Dyrektora w Dziale Powierzchni Logistycznych i Przemysłowych w Colliers

Polskiej gospodarce grozi, że będzie tracić swą konkurencyjność

Choć inflacja ogółem zmalała, to jednocześnie wzrosła inflacja bazowa. To niebezpieczny rozwój sytuacji, bo inflacja staje się coraz bardziej naszym krajowym problemem i pozostanie z nami dłużej niż prognozowano.

Inflacja bazowa mierzona jest przez NBP na cztery sposoby, ten najpopularniejszy dotyczy wzrostu cen z pominięciem żywności i energii, z tego względu, że są one szczególnie podatne na czynniki pozakrajowe. Ta inflacja bazowa wzrosła w marcu do 12,3% i jest najwyższa od dwudziestu lat. Jeszcze gorzej wygląda inflacja bazowa liczona z pominięciem cen administracyjnych, a wyniosła 16,1%. Natomiast inflacja ogółem r/r zmalała z 18,4% w lutym, do 16,1% w marcu.

Ceny rosną wolniej, ale porównujemy się do okresu, gdy rosły one szczególnie szybko, stąd tzw. efekt bazy i niższa inflacja ogółem rok do roku w marcu w porównaniu do rocznych zmian dotyczących lutego. To właśnie w marcu 2022 r. odczuliśmy dotkliwie konsekwencje rosyjskiej agresji w Ukrainie, bo ceny ropy wzrosły skokowo. Jednak już wcześniej w Polsce pojawiły się poważne problemy z inflacją.

– Byłoby dobre dla gospodarki i konsumentów, gdyby inflacja była pod kontrolą czyli mieściła się w celu inflacyjnym 2,5%, a więc jeżeli mamy inflacje bazową 12,3%, to ten cel jest przekroczony aż pięciokrotnie – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Inflacja bazowa jest bardzo ważna, bo pokazuje na ile wzrosty cen rozprzestrzeniają się w gospodarce i na ile są trwałe.

Mamy taki rozwój zdarzeń, że rosną ceny, co powoduje wzrost płac, a to z kolei przekłada się na kolejny wzrost cen. Przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w marcu 2023 r. w porównaniu z marcem 2022 r. było wyższe o 12,6% i wyniosło 7508,34 zł (brutto). Względem lutego 2023 r. przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto zwiększyło się o 6,3%. Te dane GUS dotyczą jednak przedsiębiorstw zatrudniających ponad 10 osób. Zdecydowanie przeważa pogląd, że inflacja jest jeszcze bardziej dotkliwa dla pracowników małych firm.

– Tolerujemy wzrosty cen, to właśnie z taka sytuacją mamy obecnie do czynienia i to jest bardzo niebezpieczne – komentuje ekspert XTB. – RPP zaczęła podwyższać stopy procentowe, i to nawet w dużym tempie, ale zbyt szybko z tego zrezygnowano, a okazuje się, że popyt nie został poskromiony.

Gdy RPP podwyższała stopy procentowe rząd jednocześnie uruchamiał programy i transfery podwyższające konsumpcję. Presja inflacyjna zwiększa się i nie bardzo widać, jak mielibyśmy wrócić do celu inflacyjnego. Przyzwyczailiśmy się, że będziemy płacić coraz więcej.

– Nie powinno być tak, że restrykcyjnej polityce pieniężnej towarzyszy ekspansja fiskalna – podsumowuje P.Kwiecień z XTB. – Chcąc obniżyć inflację, trzeba ograniczyć popyt, to są podstawy ekonomii i tak to działa.

Niespodzianką może wydawać się, że w takiej sytuacji złoty się wzmacnia. Można to wyjaśnić tym, że inflacja wpływa na kursy walutowe, ale dzieje się tak w długim terminie.

Jeżeli na długo pozostanie z nami wysoka inflacja, w porównaniu z inflacją na świecie, to euro będzie wzmacniać się wobec złotego. Polskiej gospodarce grozi, że będzie tracić swą konkurencyjność.

System ochrony zdrowia wymaga zmian

W systemie ochrony zdrowia istotnym elementem jest poziom wynagradzania pracowników – bo jest on oparty na ludziach. Prawidłowe wynagrodzenia, które rzeczywiście oddają zaangażowanie, ale też jakość tej pracy, stanowią istotny element w koszyku kosztów systemu ochrony zdrowia. Tylko że z punktu widzenia pracodawców zarządzających jednostką ochrony zdrowia wynagrodzenia to nie jedyny element kosztowy. Są inne elementy, na jakie muszą patrzeć zarządzającymi jednostkami ochrony zdrowia. Bardzo ważny jest dostęp do świadczeń. Nie może być tak w systemie, że gros jego budżetu jest przeznaczana na wzrost wynagrodzeń – a jednocześnie jest podejmowany z puli, która ma przeznaczenie na dostęp do świadczeń dla pacjentów.

– To pacjenci będą oceniać w długiej perspektywie, czy warto inwestować we wzrost wynagrodzeń i czy to się przekłada na dostęp do świadczeń. Bo jeżeli nie będzie się przekładało, to oznacza konieczność dalszych reform – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP). – System ochrony zdrowia w Polsce wymaga zmian, bo jest niewydolny. Głównym problemem jest na pewno wzrost nakładów na finansowanie ochrony zdrowia. To, o co apelujemy jako Federacja Przedsiębiorców Polskich, to jest wzrost nakładów, ale też przejrzyste finanse ochrony zdrowia. Szereg decyzji regulacyjnych spowodowało, że mamy bardzo duże obawy, czy starczy pieniędzy z jednej strony na to, co już rząd zaplanował w zakresie wzrostu wynagrodzeń, a z drugiej strony na dostęp do świadczeń – co dla nas, pracodawców, ma szczególne znaczenie. My dzisiaj patrzymy przez pryzmat inwestycji w zdrowie, inwestycji w pracownika w kontekście szerokiej dyskusji o finansowaniu ochrony zdrowia – tłumaczy Pączka.

Deloitte: Niemal 60 proc. Polaków zmieniło swoje przyzwyczajenia, by chronić środowisko

Polscy konsumenci chcieliby kupować zrównoważone produkty, ale dla wielu osób są one zbyt drogie.

Ponad trzy czwarte Polaków oszczędza energię elektryczną oraz stara się unikać marnowania żywności. Jak wynika z 41. edycji badania Global State of the Consumer Tracker, przygotowanego przez firmę doradczą Deloitte, jesteśmy świadomi, że zmiany klimatu to efekt szkodliwej działalności człowieka. Jednocześnie ponad jedna trzecia badanych uważa, że zrównoważone produkty kosztują zbyt dużo, a 53 proc. wysoka cena powstrzymuje przed ich zakupem. Jednocześnie głównym czynnikiem determinującym nasze zachowania konsumenckie pozostaje inflacja. Niemal 80 proc. mieszkańców Polski spodziewa się w najbliższym czasie wzrostu cen żywności, trzy czwarte wzrostu rachunków za prąd i/lub gaz, a 66 proc. podniesienia cen benzyny.

Siedmiu na dziesięciu Polaków uważa, że to człowiek jest winny zmianom klimatu. Jedynie 11 proc. jest przeciwnego zdania. Ponad połowa (58 proc.) zgadza się z poglądem, że problem ten jest naglący i wymaga natychmiastowego działania. Najbardziej martwi nas zanieczyszczenie środowiska, w tym jakość powietrza i wody, jak również szkodliwy wpływ na otoczenie plastiku czy odpadów chemicznych.

Ponad połowa badanych (56 proc.) przyznaje, że zmieniła swoje zachowanie i zwyczaje konsumenckie ze względu na środowisko oraz klimat. Najczęściej objawia się to w oszczędzaniu energii i wody, które deklaruje odpowiednio 78 i 68 proc. ankietowanych Polaków. Niemal 80 proc. stara się nie marnować żywności, a 72 proc. kupuje tylko to, czego potrzebuje. Prawie połowa badanych (48 proc.) stara się ograniczać wysokoemisyjne środki transportu. Za najbardziej ekologiczne sposoby przemieszczania się uważamy jazdę na rowerze (43 proc.) oraz komunikację publiczną (35 proc.).

Jakie produkty uznajemy za najbardziej „zrównoważone” z punktu widzenia ich wpływu na środowisko? Zdaniem 62 proc. to te, które zostały wykonane z materiałów pochodzących z recyklingu, a dla 50 proc. istotna jest mniejsza ilość energii potrzebna do ich wytworzenia. Nieco więcej niż połowa respondentów docenia produkty wykonane z naturalnych materiałów. Ponad 40 proc. deklaruje, że w ostatnich tygodniach kupowało towary, które można uznać za „zrównoważone”, ale co ciekawe prawie tyle samo osób nie jest pewne, czy kupowane przez nich produkty można zaliczyć do tej kategorii. – Pokazuje to, jak wiele należy jeszcze zrobić w kwestii edukacji, którą powinni zainicjować producenci, jak i sieci handlowe. Coraz większa liczba konsumentów jest świadoma i z rozwagą dokonuje wyborów zakupowych. Nie zmienia to faktu że wciąż wiele osób nie czyta etykiet, a nawet jeżeli to robi, to nie wie, na co zwrócić uwagę – mówi dr Marta Karwacka, starsza menedżerka, Sustainability Consulting CE, Deloitte.

Zrównoważone, znaczy droższe

Dobra „zrównoważone” najłatwiej nam znaleźć w sklepie spożywczym (33 proc.) lub na półce z chemią domową (28 proc.). Jeżeli chodzi o żywność, to z punktu widzenia wpływu na środowisko jako najkorzystniejsze postrzegamy świeże produkty (79 proc.). Odzież, w tym przede wszystkim tą, którą określamy mianem „casualowej” zaliczamy również do tej kategorii (70 proc.). Niemal połowa badanych (47 proc.) kojarzy tego typu towary z papierem, wymieniając przy tym papier toaletowy, ręczniki papierowe czy chusteczki (47 proc.). Z kolei wśród kosmetyków respondenci wyróżnili produkty do włosów (27 proc.), produkty do makijażu (25 proc.) oraz mydła i żele do mycia (23 proc.).

Z czym kojarzą się nam zakupy zrównoważone? Przede wszystkim postrzegamy je jako droższe (36 proc.). Ponad jedna trzecia respondentów (34 proc.) uważa, że trzeba za nie zapłacić nawet o 20 proc. więcej niż normalnie. – Najczęściej wskazywaną przyczyną braku decyzji o zakupie produktów ekologicznych i zrównoważonych jest ich wysoki koszt. Wymienia go ponad połowa ankietowanych. Jedna czwarta respondentów jest przyzwyczajona do produktów, których używa obecnie i nie chce z nich rezygnować. Nasze badanie pokazuje więc, że aspekt cenowy w czasach wysokiej inflacji ma kluczowy wpływ na decyzje zakupowe – mówi dr Marta Karwacka.

Obawy o stan finansów

Ponad 60 proc. Polaków uważa, że ceny produktów nie utrzymają się na obecnym poziomie. Niemal 80 proc. spodziewa się w najbliższym czasie wzrostu cen żywności, trzy czwarte wzrostu rachunków za prąd, i/lub gaz, a 66 proc. podniesienia cen benzyny.

Optymizmu nie widać zresztą w większości badanych krajów. Najbardziej negatywne nastroje odczuwane są w RPA (77 proc.), Irlandii oraz Hiszpanii (po 76 proc.).

– Inflacja nieustannie determinuje postawy Polaków podczas zakupów. Rosnące ceny mają faktyczny wpływ na naszą siłę nabywczą, ale w równym stopniu wpływają też na poczucie bezpieczeństwa. To wszystko sprawia, że najbardziej martwimy się o swój portfel. Takie obawy wyraża 51 proc. Polaków. To o 4 p.p. więcej w porównaniu z poprzednim miesiącem. Jest to też główny powód naszych niepokojów – mówi Anna Rączkowska, partnerka, Consumer Industry, Deloitte. Z kolei 45 proc. respondentów martwi się stanem swojego zdrowia, a 35 proc. niepokoją sprawy prywatne.

Zgodnie z deklaracją 46 proc. badanych ma odłożone pieniądze na koniec miesiąca, czego nie może o sobie powiedzieć 38 proc. ankietowanych. Aż 54 proc. respondentów nie jest przygotowanych finansowo na nieprzewidziane wydatki. Niemal dwie trzecie (61 proc.) ocenia swoją sytuację finansową jako gorszą niż rok temu. Przeciwnego zdania jest co czwarty uczestnik badania.

Ponad połowa Polaków (56 proc.) nie ma problemu z regulowaniem nadchodzących płatności, podczas gdy 22 proc. może mieć z tym trudności. Prawie sześciu na dziesięciu ankietowanych odkłada poważniejsze wydatki na później. Niemal ponad jedna czwarta (24 proc.) nie musi podejmować takich decyzji. Nieco ponad jedna trzecia ankietowanych (35 proc.) deklaruje, że jest w stanie kupić sobie to, co sprawia im przyjemność, podczas gdy 45 proc. nie widzi obecnie takiej możliwości.

Oszczędnie na zakupach, wakacjach i w restauracjach

Jak będą wyglądały nasze wydatki w ciągu najbliższych czterech tygodni? Nie jest zaskoczeniem, że 27 proc. naszych zarobków pochłoną zakupy żywnościowe, a 25 proc. wydatki związane z domem, czyli rachunki. Te dwie pozycje mają ponad 50-procentowy udział w naszym domowym budżecie. Co ciekawe, obecnie jesteśmy w stanie zaoszczędzić średnio 8 proc. naszych przychodów.

Ponad trzy czwarte badanych jest zdania, że w ciągu trzech miesięcy nie uda im się pojechać na wakacje, a jako powód podają właśnie brak pieniędzy. Jedna piąta woli przeznaczyć pieniądze na inny cel.

Badanie Deloitte wskazuje, że również branża gastronomiczna wciąż nie ma specjalnych powodów do optymizmu. Niemal jedna czwarta badanych (24 proc.) oszczędza na chodzeniu do restauracji, a 45 proc. w ciągu ostatnich dwóch tygodni nie jadło poza domem. Ponad połowa (53 proc.) przygotowuje posiłki w domach częściej niż kiedyś.

Podobnie jest z wydatkami, które mogłyby mocno obciążyć nasz budżet. Tylko 15 proc. z nas w ciągu pół roku chce kupić nowe auto. Aż 72 proc. co prawda już dziś może pochwalić się własnym samochodem, ale w przypadku 69 proc. respondentów jest to pojazd używany. Ponad dwie trzecie z nas (68 proc.) zamierza w najbliższym czasie jeździć samochodem z podobną częstotliwością, co wcześniej.

O badaniu
Najnowsza fala badania została przeprowadzona pod koniec marca 2023 r. Była to 41. edycja przeprowadzona globalnie i 34., w której wzięli udział konsumenci z Polski. W sumie eksperci Deloitte przebadali mieszkańców 25 krajów, oprócz Polski, byli to obywatele: Arabii Saudyjskiej, Australii, Belgii, Brazylii, Kanady, Chin, Danii, Holandii, Hiszpanii, Francji, Niemiec, Indii, Irlandii, Japonii, Meksyku, Norwegii, RPA, Korei Południowej, Szwecji, Włoch, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Cukier najdroższy od 11 lat, pszenica najtańsza od 21 miesięcy

Euro od jakiegoś czasu pozostaje jedną z najsilniejszych walut świata. Kurs EUR/USD powrócił powyżej poziomu 1,10, chociaż nie przekroczył swego ustanowionego ponad tydzień temu ponad rocznego maksimum. Euro ustawiało swe nowe przynajmniej roczne maksima względem m.in. australijskiego dolara, chińskiego juana, japońskiego jena, południowokoreańskiego wona, tajwańskiego dolara i kanadyjskiego dolara.

Tę obserwowaną w ostatnim okresie siłę euro względem USD przypisuje się zakładanej przez rynek różnicy w ścieżce polityki pieniężnej amerykańskiego Rezerwy Federalnej i ECB. O ile w przypadku FED oczekiwane jest dosyć szybkie zakończenie serii podwyżek stóp procentowy, o tyle w przypadku Europejskiego Banku Centralnego nadejście tego momentu postrzegane jest jako bardziej odległe w czasie. W przyszłą środę poznamy decyzję FOMC na temat wysokości głównych stóp procentowych w USA.

Polski złoty podążał za tą siłą euro, a nawet ją przewyższał i dziś rano był jedyną główną walutą na świecie, kurs USD w stosunku do której osiągnął najniższy od przynajmniej roku poziom.

W oczekiwaniu na przyszłotygodniową decyzję FOMC rentowność amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych oscylowała wokół poziomu 3,5 proc. Rentowność 10-latek polskiego rządu od tygodnia była przyklejona do poziomu 6 proc.

Główne indeksy amerykańskiego rynku akcji zanotowały wczoraj niewielkie zmiany (S&P 500 +0,09 proc., DJIA +0,2 proc., Nasdaq Composite -0,29 proc.) pozostają poniżej poziomów swoich maksimów z minionych kilku miesięcy. Na giełdach Azji i Oceanii lekko przeważały dziś spadki głównych indeksów. Najsilniejszy notował Hang Seng (-1,69 proc.). Podobnie było na giełdach europejskich (CAC 40 -0,72 proc., DAX -0,16 proc. ok. godz. 9:15).

Na GPW WIG-20 tracił ok. godz. 9:20 0,34 proc. Wśród składników tego indeksu najwyżej w swej historii była dziś cena akcji spółki Kruk. Wśród składników sWIG-u 80 swe nowe cykliczne maksima osiągnęły dziś kursy akcji spółek Rainbow Tours i Vercom.

Nadal trwa silna hossa na rynku cukru. Cena kontraktów na ten surowiec notowanych na ICE wspięła się wczoraj naj najwyższy poziom od marca 2012. Największymi eksporterami cukru na świecie są Brazylia, Indie, Tajlandia, Niemcy i Francja, które to kraje w 2021 roku łącznie odpowiadały za 65 proc. światowego eksportu tego surowca spożywczego.

Na drugim biegunie znajdowała się cen kontraktów na pszenicę na CBOT, która dziś spadła do najniższego poziomu od lipca 2021. Tu największymi eksporterami na świecie były w 2021 roku Rosja (17 proc. światowego eksportu), UE (16 proc.), Australia (14 proc.), USA (11 proc.) i Ukraina (10 proc.). Pozycje Rosji i Ukrainy na tym rynku spowodowały po rozpoczęciu inwazji Rosji na Ukrainę wzrost ceny kontraktów na pszenicę do najwyższego poziomu w historii w marcu 2022. Obecnie ta cena jest już dwukrotnie niższa.

Na rynku kontraktów na ropę naftową poranne zmiany były dziś kosmetyczne (WTI i Brent +0,08 proc. ok. godz. 8:50). Kurs kontraktów na gaz ziemny na NYMEX-ie, który ostatnio wyszedł na najwyższy poziom od miesiąca, spadał dziś ok. godz. 8:50 o 0,97 proc. Cena kontraktów na złoto, srebro i platynę, które w ostatnich dniach wyszły na najwyższy poziom od ponad roku, notowały niewielkie zmiany (o +0,33 proc., -0,27 proc. i +0,51 proc. odpowiednio ok. godz. 8:55).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara, który w połowie marca przełamał kluczowy poziom oporu wyznaczany w okolicach 250000 USD przez swego maksima z sierpnia ub.r. i lutego br., poniżej poziomu 28000 USD. Dziś rano ok. godz. 8:25 notowania tej kryptowaluty wykazywały minimalne zmiany. Rozmiary opuszczonej górą w marcu 9-miesięcznej konsolidacji pomiędzy poziomami ok. 15000 USD i 25000 USD sugerują na tym rynku poziom ok. 40000 jako średnioterminowy cel trwającej od listopada ub.r. roku zwyżki.

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Pogorszenie deficytu publicznego Francji

Plan prezydenta Macrona dotyczący nowych reform jest daleki od rozwiązania długotrwałych problemów strukturalnych Francji.

W przemówieniu telewizyjnym Macron zobowiązał się do zajęcia się długotrwałymi lukami strukturalnymi, takimi jak pogorszenie poziomu wykształcenia, ale także do zajęcia się rosnącym niezadowoleniem społecznym z kryzysu związanego z kosztami utrzymania. Wezwał do wznowienia negocjacji społecznych między związkami zawodowymi a korporacjami w sprawie płac, karier, lepszego podziału bogactwa i zatrudnienia na wyższych stanowiskach. Oczekuje się, że premier Elisabeth Borne ujawni dokładny plan reform już w przyszłym tygodniu. Allianz Trade wątpi jednak, by w poważny sposób rozwiązał strukturalne problemy gospodarcze Francji, w tym wysoki poziom opodatkowania, podwyższoną, ale pogarszającą się jakość wydatków publicznych, niski wskaźnik zatrudnienia oraz niski i pogarszający się poziom wykształcenia i umiejętności. Rozwiązywanie tych problemów stało się jeszcze trudniejsze politycznie od czasu uchwalenia reformy emerytalnej, która zwiększyła napięcia polityczne i społeczne. W szczególności wykorzystanie art. 49 ust. 3 Konstytucji – który pozwala rządowi na uchwalanie ustaw (głównie finansowych) bez poparcia parlamentu – stało się bardzo drażliwe, krystalizując napięcia podczas uchwalania reformy emerytalnej.

Korzyści z odbicia po pandemii i wyższej inflacji dla finansów publicznych szybko zanikają. Francuski deficyt publiczny zmniejszył się stosunkowo szybko w następstwie pandemii z -9% PKB w 2020 r. do -4,7% w 2022 r. Jednak większość tej poprawy miała charakter cykliczny, ze względu na odbicie gospodarki po Covid i wysoką inflację, co zwiększyło przychody (Wykres 1). Podwyższona inflacja natychmiast zwiększa przychody, takie jak pobór podatku VAT, który jest pobierany na podstawie nominalnej. Bardzo wysokie tempo tworzenia miejsc pracy zwiększyło również pobór składek na ubezpieczenia społeczne. Z drugiej strony wzrost wydatków zwykle zajmuje więcej czasu, ponieważ indeksacja transferów (takich jak emerytury) do inflacji jest wdrażana z opóźnieniem (i często tylko częściowo indeksowana) ze względu na ograniczenia legislacyjne i kalendarzowe.

Kwartalne publiczne wydatki i przychody (mld EUR)

Wraz z rosnącym w czasie destrukcyjnym wpływem inflacji na wzrost gospodarczy oraz działaniami rządu w celu złagodzenia wpływu inflacji na dochody gospodarstw domowych i przedsiębiorstw, wysoka presja cenowa nieuchronnie doprowadzi do pogorszenia stanu finansów publicznych. Francuska gospodarka traci impet od drugiej połowy ubiegłego roku, podczas gdy rząd intensyfikuje reakcję na kryzys energetyczny poprzez niższe podatki, korekty kosztów utrzymania i wyższe transfery fiskalne dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw. Wydatki rosną w szybszym tempie, podczas gdy wpływy spadają (Wykres 1, najnowsze dane dostępne tylko do III kw. 2022 r.).

Nowsze miesięczne dane opublikowane przez francuskie Biuro Budżetowe w Ministerstwie Finansów pokazują, że do lutego skumulowany niedobór finansów publicznych osiągnął ponad 50 mld EUR (Wykres 2) – poziom porównywalny z 2021 r., kiedy deficyt publiczny wyniósł -6,5% PKB. Wpływy z podatku dochodowego od osób prawnych i podatku VAT gwałtownie spadają w ujęciu rok do roku, chociaż jak dotąd pobór podatku dochodowego utrzymuje się na stałym poziomie.

Miesięczny skumulowany niedobór finansów publicznych

Allianz Trade oczekuje, że deficyt publiczny wzrośnie do -5,3% PKB w 2023 r., a następnie zmniejszy się do -4,6% w 2024 r. Wyższy deficyt z ubiegłego roku wynika z (i) gwałtownego spowolnienia gospodarki (oczekujemy, że realny PKB wzrośnie o mizerne +0,4% w tym roku, po +2,6% w 2022 r.) oraz (ii) zintensyfikowanej interwencji rządu w celu złagodzenia wpływu kryzysu energetycznego na dochody. Uznaniowe cięcia budżetowe i wyjątkowy podatek od zysków przedsiębiorstw użyteczności publicznej (szacowany na 5-7 mld EUR) powinny ograniczyć pogłębianie się deficytu pierwotnego do -3,2% (z szacunkowych -2,8% w 2022 r.). Płatności odsetkowe netto powinny wzrosnąć z około 1,9% PKB w 2022 r. (50 mld EUR) do 2,1% w 2023 r. (57,5 mld EUR), ponieważ nadal rosną koszty finansowania. Jednak mimo wzrostu z najniższego poziomu 1,1% w 2020 r. do 1,8% na koniec 2022 r. (i oczekiwanych 2,0% w 2023 r.), efektywna stopa procentowa, którą państwo francuskie płaci swoim wierzycielom, jest nadal bardzo niska. Dzieje się tak dlatego, że co roku odnawia się tylko ułamek długu publicznego, a średni czas trwania francuskich obligacji rządowych wynosi 8,5 roku.

Allianz Trade oczekuje, że w 2024 r. deficyt zasadniczy zmniejszy się do -4,6% (Wykres 3). Ekonomiści Allianz Trade sądzą, że francuski rząd zapewni znaczną konsolidację swoich finansów (około 1% PKB), ponieważ reguły fiskalne UE powinny zostać przywrócone, a wypłaty odsetek będą nadal rosły. Rząd prawdopodobnie ograniczy różne formy pomocy dla przedsiębiorstw wprowadzone podczas kryzysu energetycznego, a także może szukać nowych źródeł przychodów, takich jak tymczasowa opłata od „super zysków”, jak zasugerował prezydent Macron kilka tygodni temu. Zacieśnienie fiskalne będzie miało wpływ na krótkoterminowe perspektywy ożywienia francuskiej gospodarki. Allianz Trade oczekuje, że wzrost realnego PKB przyspieszy w 2024 r., ale o rozczarowujące +0,8%.Prognoza deficytu publicznego

Przedsiębiorcy usprawiedliwiają się kryzysem i nie płacą kontrahentom

2/3 mikro-, małych i średnich firm, które dotąd dostawały pieniądze od kontrahentów na czas, zaczęło otrzymywać je z opóźnieniem. Wpływ na to ma obecna sytuacja gospodarcza, tj. wysoka inflacja, szybujące stopy procentowe oraz rosnące ceny prądu, gazu i paliw. Z tego samego powodu klienci coraz częściej negocjują wydłużenie terminów płatności lub wręcz proszą o rozłożenie zapłaty na raty. Z pierwszym zjawiskiem zetknęło się 66 proc. MŚP, a z drugim aż 74 proc. Taki obraz rozliczeń pomiędzy firmami daje badanie „Przeterminowanie faktur w polskich przedsiębiorstwach” Kaczmarski Inkasso.

Z najnowszych danych Krajowego Rejestru Długów wynika, że długi firm w I kwartale 2023 r. wzrosły o ponad 470 mln zł i wynoszą 9,07 mld zł, obciążając 264,5 tys. przedsiębiorstw. Największe problemy finansowe ma handel, który powinien oddać swoim kontrahentom 2,21 mld zł. Drugie jest budownictwo z kwotą 1,37 mld zł, a trzeci transport, w którym nieuregulowane zobowiązania sięgają 1,2 mld zł.

Dane Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej pokazują, że w I kwartale 2023 r. upadłość ogłosiło 105 firm, czyli więcej niż w IV kwartale 2022 r. Wówczas było to 90 przedsiębiorstw, co oznacza wzrost o 15 proc. Nie jest to jednak pełny obraz rzeczywistości, bo część jednoosobowych działalności gospodarczych ogłosiła upadłość konsumencką. W tym roku na taki krok zdecydowało się 380 przedsiębiorców. Z kolei w pierwszych trzech miesiącach tego roku przeprowadzono 1052 postępowań restrukturyzacyjnych. Najwięcej ogłoszono w marcu – 400. W IV kwartale 2022 r. było ich 874.

Zadłużenie polskich firm nawet w warunkach dobrej koniunktury było wysokie. Na koniec 2019 r., a więc ostatniego roku przed pandemią, zaległości finansowe przedsiębiorstw wynosiły 10,7 mld zł i powodowały zatory płatnicze w gospodarce. Teraz nałożyła się na to recesja, która – jak wskazują dane KRD – dotyka wielu branż. Zawirowania ekonomiczne, spowodowane wojną za wschodnią granicą oraz kryzysem energetycznym, wyraźnie wpływają na zdolność przedsiębiorców z sektora MŚP do rozliczania się z kontrahentami na czas.

Zasłona dymna w firmach

Badanie „Przeterminowanie faktur w polskich przedsiębiorstwach”, przeprowadzone przez TGM Research w styczniu 2023 r. na zlecenie firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso, uwidacznia zmiany, jakie w ostatnim czasie zachodzą w zachowaniu firm. Przedstawiciele sektora MŚP zauważyli, że obecna sytuacja gospodarcza w kraju negatywnie oddziałuje na terminowość płatności od partnerów handlowych.

4 na 10 badanych firm ocenia opóźnione płatności jako poważny problem, z czego 16 proc. uważa, że jest on „bardzo duży”. Regulowanie zobowiązań z poślizgiem jest dotkliwe szczególnie dla branży budowlanej i handlowej.

Aż 71 proc. przedsiębiorstw przyznaje, że kontrahenci opóźniający regulowanie faktur tłumaczą zaległości obecnym kryzysem gospodarczym i energetycznym. Ponad połowa badanych przedsiębiorców uznaje takie tłumaczenia za wiarygodne. Jednak prawie 1/3 uważa, że to jedynie wymówka, aby uniknąć oddania pieniędzy.Przedsiębiorcy usprawiedliwiają się kryzysem i nie płacą kontrahentom

Nasze wieloletnie doświadczenie w odzyskiwaniu należności dla przedsiębiorców pokazuje, że niesolidni partnerzy handlowi chętnie wykorzystują zawirowania w gospodarce do unikania płacenia. Dzieje się tak nawet, gdy problemy nie dotyczą sektora, w którym działają. To dla nich dobre usprawiedliwienie, aby zgromadzić gotówkę i korzystać z niej choćby krótkoterminowo. Jest to tania alternatywa dla drogiego kredytu czy leasingu, które zresztą teraz trudno uzyskać. Jednak nie tędy droga, bo dzieje się to kosztem kontrahentów, którzy czekają na pieniądze za sprzedany towar czy zrealizowaną usługę. Jeśli nie dostaną gotówki, prawdopodobnie sami też nie będą mieli z czego zapłacić swoim dostawcom. W ten sposób tworzy się na rynku błędne koło zatorów płatniczych – wyjaśnia Jakub Kostecki, prezes Zarządu Kaczmarski Inkasso.

Negocjacje, raty – przedsiębiorcy próbują wszystkiego

Jak pokazuje badanie Kaczmarski Inkasso, obecne warunki rynkowe wymuszają na MŚP bardziej elastyczne podejście do warunków płatności ofertowanych partnerom biznesowym. Aż 74 proc. przedsiębiorców wskazuje, że kontrahenci proszą ich o możliwość spłacenia należności w ratach. Natomiast 64 proc. przyznaje, że klienci negocjują wydłużenie terminów płatności widniejących pierwotnie na fakturach.Przedsiębiorcy usprawiedliwiają się kryzysem i nie płacą kontrahentom 2

To postawa fair play, która buduje zaufanie między przedsiębiorcami, a ono w polskim biznesie jest bardzo niskie. Jeśli nasz partner biznesowy informuje z wyprzedzeniem, że nieco spóźni się z zapłatą, możemy odpowiednio przeorganizować wydatki. Nie jest to komfortowa sytuacja, ale pozwoli naszej firmie przygotować się na chwilową lukę w finansach. Gorzej, jeśli takie sytuacje zdarzają się notorycznie, a wstrzymywanie płatności staje się normą. Wówczas rodzi to niebezpieczeństwo zatorów finansowych, bo jedna niezapłacona faktura może szybko wywołać lawinę kolejnych. A to już nie jest pożądane zjawisko w gospodarce – zauważa Katarzyna Starostka, ekspertka Rzetelnej Firmy.

Płacili na czas, teraz się spóźniają

Dużo, bo 66 proc., firm dostrzegło w ostatnim czasie niepokojący trend. Kontrahenci, którzy dotąd regulowali zobowiązania finansowe na czas, teraz zaczęli opóźniać płatności. Tłumaczą te poślizgi pogorszeniem sytuacji gospodarczej.Przedsiębiorcy usprawiedliwiają się kryzysem i nie płacą kontrahentom 3

Według badania „Przeterminowanie faktur w polskich przedsiębiorstwach” przedstawiciele mikro-, małych i średnich firm dostrzegają, że choć obecne warunki gospodarcze w kraju wpływają negatywnie na terminowość płatności ze strony kontrahentów, to przewidywania na najbliższe 6 miesięcy są optymistyczne. Pytani, jak w perspektywie pół roku będą wyglądały rozliczenia między firmami, rzadziej wskazują negatywne konsekwencje – o 10 punktów procentowych mniej w porównaniu z obecną oceną sytuacji.

Niemal co 4. firma spodziewa się, że w najbliższej perspektywie terminowość wpłat się polepszy, jednak 56 proc. przewiduje pogorszenie. Co 5. przedsiębiorca twierdzi, że pozostanie ona bez zmian.

Badanie „Przeterminowanie faktur w polskich przedsiębiorstwach” zostało przeprowadzone przez TGM Research na zlecenie firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso w styczniu 2023 r. techniką CAWI na reprezentatywnej grupie 517 mikro-, małych i średnich firm wystawiających faktury z odroczonym terminem płatności.

Poszukują mimo kryzysu. Mobilność zawodowa Polaków w 2023 roku

Polacy są coraz bardziej mobilni zawodowo. Z badania Pracuj.pl przeprowadzonego w marcu 2023 roku wynika, że 41% badanych aktywnie poszukuje obecnie pracy lub planuje w najbliższym czasie zmienić obecną. Liczba ta wzrosła o pięć punktów procentowych w porównaniu z badaniem z analogicznego okresu ubiegłego roku. 84% badanych jest otwartych na otrzymanie nowej, ciekawej oferty pracy, gdyby taka pojawiła się w najbliższych miesiącach. Poszukują pracy, by zyskać lepsze wynagrodzenie i stabilne, bezpieczne miejsce zatrudnienia pracę. Jednak 40% badanych zauważa, że oferowane w ofertach płace zmniejszyły się. Co więcej, niemal połowa badanych (46%) zauważa, że liczba ofert pracy w ich specjalizacji jest mniejsza niż rok temu.

Najważniejsze informacje:

  • 41% badanych szuka obecnie pracy lub planuje w najbliższym czasie zmienić obecną.
  • 57% osób deklaruje, że powodem poszukiwania pracy jest chęć zarabiania więcej.
  • Ponad połowa Polaków wciąż zwraca uwagę czy firma umożliwia pracę zdalną lub hybrydową.
  • 40% badanych zauważa, że oferowane płace w ofertach zmniejszyły się.
  • Niemal połowa badanych zauważa, że liczba ofert pracy w ich specjalizacji jest mniejsza niż rok temu.
  • 84% respondentów jest otwartych na otrzymanie ciekawej oferty pracy w najbliższych miesiącach.

Polacy aktywnie poszukują pracy

Od wielu miesięcy w badaniach prowadzonych przez Pracuj.pl jako jeden z najważniejszych czynników w pracy Polacy podają zgodnie – bezpieczeństwo i stabilność zatrudnienia. Przyglądając się aspektowi mobilności zawodowej na lokalnym rynku, należy wziąć pod uwagę to, że wciąż mierzymy się ze skutkami pandemii, pracujemy w zupełnie innych modelach niż jeszcze trzy lata temu, a na rynek dodatkowo wpłynęła wojna w Ukrainie i wysoka inflacja w Polsce. Mamy do czynienia z wyjątkowymi warunkami i mogłoby się wydawać, że to zatrzyma pracowników w ich obecnych miejscach zatrudnienia. Rynek im jednak nie straszny – polski pracownik wciąż, nawet w trudnych warunkach (lub szczególnie w trudnych warunkach), poszukuje dla siebie najlepszego miejsca pracy. Ożywienie rekrutacyjne trwa. ​

Temu, ilu Polaków zmieniło pracę w ostatnich latach i kto aktywnie poszukuje obecnie nowego zatrudnienia, serwis Pracuj.pl przygląda się w swoim najnowszym badaniu. Analiza została przeprowadzona w marcu 2023 roku, a pomiar wykonano na próbie 2044 Polaków w wieku 18-65 lat. Zapraszamy do zapoznania się z wynikami badania.

Wieloletni pracownik myśli o zmianie

Wśród badanych widać tendencję pozostawania długo w jednym miejscu pracy. 27% respondentów deklaruje, że ostatni raz zmieniali pracę ponad 10 lat temu, a 18% ponad 5 do 10 lat temu. Mamy więc do czynienia z dużą skalą pracowników cechujących się stałością zatrudnienia. Dla przeciwwagi, pracę w ciągu ostatnich 12 miesięcy zmieniło 17% badanych. To o pięć punktów procentowych mniej niż rok wcześniej – w marcu 2022 roku taką zmianę deklarowało 22% respondentów.

Choć z badania wynika, że Polacy nie zmieniają pracy wyjątkowo często, to jednak wielu z nich o takiej zmianie myśli. 41% badanych deklaruje, że szuka obecnie pracy lub w najbliższym czasie planuje zmienić obecną. Ten odsetek badanych wzrósł o 5 punktów procentowych w porównaniu do ubiegłego roku. Ponad połowa respondentów nie ma w tej chwili planów związanych ze zmianą obecnego pracodawcy. Co ciekawe, odpowiedzi najmłodszej grupy badanych są wprost przeciwne. Wśród przedstawicieli pokolenia Z to 59% deklaruje, że szuka obecnie nowej pracy lub planuje w najbliższym czasie zmienić obecną (wobec 41% badanych z tej grupy, którzy deklarują, że nie mają takich zamiarów). Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w najstarszej grupie – wśród osób w wieku 55-65 lata, gdzie aż 80% badanych nie poszukuje i nie zamierza zmienić pracy. To oczywiście może wynikać z chęci spędzenia ostatnich lat aktywności zawodowej u jednego pracodawcy.

To, co jest jednak warte podkreślenia, to fakt, że aż 84% badanych zaznacza, że nawet jeśli nie szuka aktywnie, to jest otwarta na otrzymanie nowej, ciekawej oferty pracy, gdyby taka pojawiła się w najbliższych miesiącach. Tu ponownie – najbardziej otwartą w tym zakresie grupą badanych są najmłodsi, a chęć na zmianę spada wśród badanych z najdłuższym doświadczeniem. Otwartość na propozycje zatrudnienia powoli, ale sukcesywnie wzrasta z roku na rok, wskazując na duży potencjał mobilności zawodowej Polaków. W nowej pracy badani dostrzegają szansę na uzyskanie lepszych warunków, większą stabilizację czy na zmianę zawodu na taki, który będzie bardziej odporny na zmiany rynkowe. – mówi Konstancja Zyzik, ekspertka ds. rekrutacji i rozwoju talentów w Pracuj.pl.

Czym kierujemy się przy wyborze pracy?

Przy wyborze pracy Polacy kierują się w największej mierze odpowiednim wynagrodzeniem (73%). Drugim istotnym dla ponad połowy badanych (51%) czynnikiem decyzyjnym jest bezpieczeństwo i stabilność zatrudnienia. Dla Polaków ważny pozostaje łatwy i szybki dojazd do pracy (38%) oraz możliwość wykonywania obowiązków w elastycznych godzinach pracy (31%). Wciąż istotna jest także odpowiednia forma pracy – zdalna, hybrydowa lub stacjonarna, w zależności od preferencji (21%). Dla 1/5 badanych liczą się także ciekawe zadania.

Wśród powodów, dla których Polacy rzeczywiście poszukują nowej pracy, zdecydowanie najpopularniejszym jest chęć uzyskania lepszych zarobków, na co wskazuje ponad połowa ankietowanych (57%). Powodami poszukiwania nowego miejsca zatrudnienia są także brak możliwości rozwoju lub awansu w obecnej firmie (26%) oraz poczucie bycia niedocenionym (22%). Badani są zainteresowani także przebranżowieniem – 17% z nich chciałoby zmienić branżę lub zawód. Aż 15% respondentów zaznacza, że chcieliby zmienić pracę z uwagi na to, że w ich obecnej firmie panuje zła atmosfera.

Widzimy, że poza pierwszym i oczywistym powodem zmiany pracy – czyli odpowiednim wynagrodzeniem, dużą rolę odgrywają także kwestie związane z szeroko pojętym dobrostanem pracownika. To alarmujące, że tak duże grono badanych Polaków czuje, że w pracy nie są doceniani, nie mają możliwości awansu czy rozwoju. Jesteśmy na rynku pracy, w momencie, w którym kultura organizacji staje się kluczowym czynnikiem decydującym o jej powodzeniu. Zła atmosfera w firmie może wpływać na to, że nasz pracownik czy pracowniczka już dziś rozgląda się za nowym pracodawcą. Firmy, które chcą utrzymać talenty muszą dbać o kulturę organizacji. – mówi Agnieszka Bieniak, HR Dyrektorka w Grupie Pracuj.

Mniej możliwości, precyzyjne działania

Choć istotna część Polaków jest zainteresowana zmianą pracy lub rozważyłaby taką możliwość, gdyby się pojawiła, to respondenci badania Pracuj.pl wskazują pewien problem – odczuwają oni bowiem, że w ostatnim czasie spadła dostępność ofert. Niemal połowa badanych (46%) zauważa, że liczba ofert pracy w ich specjalizacji jest mniejsza niż rok temu. Istotnie częściej te spadki widoczne są dla kobiet (50%) niż dla mężczyzn (41%). Widzi to aż 55% badanych w wieku 55-65 lat. Problemu w takim stopniu nie dostrzegają najmłodsi uczestnicy rynku – tu spadek zauważyło 34% badanych.

Jak jednak wynika z danych Pracuj.pl, rok 2022 przyniósł rekordowe ożywienie rekrutacyjne, a liczba ofert w serwisie po raz pierwszy przekroczyła milion. Pracodawcy pozostawali aktywni podczas wyzwań gospodarczych. Z uwagi na tę zwiększoną aktywność w ubiegłym roku, a szczególnie jego pierwszych kwartałach, z perspektywy kandydatów odczuwalne mogą być spadki, choć ofert nie brakuje. Wzmożone zainteresowanie zmianą pracy lub otwartość na potencjalne oferty sprawiają, że mamy do czynienia z innym rozkładem sił na rynku. Zdarza się, że przyrost liczby kandydatów przekracza zapotrzebowanie rekrutacyjne firm. Wpływa to na pewne zmiany widoczne na rynku już dziś – bardziej selektywne i precyzyjne działania zarówno po stronie kandydatów, jak i pracodawców, przejrzysta komunikacja i coraz krótsze i prostsze procesy rekrutacyjne. W badaniu widać tę selektywność wśród potencjalnych kandydatów. 44% badanych deklaruje, że obecnie szukając pracy przesyłają oni do pracodawców mniej CV, niż podczas poprzednich poszukiwań zatrudnienia.

Mniejsza dostępność ofert to jednak nie wszystko. 40% badanych zauważa, że zmniejszył się także poziom zarobków oferowanych w ogłoszeniach. Problem ten w najmniejszym stopniu dostrzegają osoby z pokolenia Z (32%) i najwięcej, bo aż połowa przedstawicieli pokolenia silver.

Co wpływa na decyzję o pozostaniu?

Deklaratywna otwartość na nowe propozycje pracy wśród Polaków badanych przez Pracuj.pl utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie (w skali rok do roku wzrastając delikatnie z 83% w ubiegłym pomiarze do 84% dziś). Wciąż jednak duży odsetek respondentów – aż 59% – deklaruje, że obecnie nie poszukuje aktywnie nowej pracy i nie planuje zmieniać obecnego miejsca zatrudnienia. Powody, dla których dobrze czują się oni w obecnych firmach nierzadko są prozaiczne, ale ułatwiające codzienne funkcjonowanie w zawodowej rzeczywistości.

41% badanych zaznacza, że nie poszukują oni nowej pracy, ponieważ odpowiada im lokalizacja firmy, w której obecnie pracują. Już we wcześniejszych badaniach Pracuj.pl widać było tendencję wśród pracowników, że odpowiednia lokalizacja i łatwy dojazd do pracy mają dla nich duże znaczenie. Istotna jest także pozytywna kultura organizacyjna – pracy nie poszukują osoby, które odczuwają, że w ich firmie panuje dobra atmosfera (36%). Co więcej, 27% badanych jako powód pozostawania w obecnym miejscu podaje dobre relacje z szefem, które przecież także są elementem zdrowej kultury pracy. ¼ badanych wskazuje, że czuje się przywiązana do obecnego pracodawcy, a 22% ma poczucie, że są doceniani. To potwierdza postawioną tezę o istocie kultury pracy. Jako Pracuj.pl stale staramy się podkreślać, jak ważne jest tworzenie postępowych środowisk pracy, inkluzywnych, opartych o wzajemny szacunek. Znaczenie mają oczywiście także kwestie finansów – tak istotne w obliczu wysokiej inflacji. 27% badanych deklaruje, że to odpowiedni poziom zarobków motywuje ich do pozostania w obecnej pracy.

Duża mobilność pomimo trudnych warunków

Widzimy dziś, że pomimo trudnych warunków rynkowych, które od trzech lat wpływają na rynek pracy, Polacy pozostają zawodowo mobilni lub co najmniej otwarci na możliwość zmiany. Motywuje ich do tego chęć zmiany swojej sytuacji finansowej i poszukiwanie bezpiecznego i stabilnego środowiska pracy, które będzie dla nich remedium na niepewne czasy. Rynek w najbliższych miesiącach czeka kolejny test związany z trudną sytuacją gospodarczą – temu będą przyglądać się zarówno pracodawcy, jak i pracownicy.

Niezmiennie jednak można założyć, że rynkowe turbulencje nie zatrzymają kandydatów, a będą napędzać ich w poszukiwaniu dobrych miejsc zatrudnienia. Stale będą oni dążyć do funkcjonowania w takich środowiskach, które będą doceniające, zarówno pod kątem możliwości rozwoju, jak i wymiernych czynników – takich, jak wynagrodzenie. Z pewnością w kolejnych miesiącach wciąż będą mieli z czego wybierać. Pracodawcy z kolei powinni kłaść nacisk na przejrzystą komunikację, krótkie i proste procesy rekrutacyjne. Zwłaszcza, że najatrakcyjniejsze firmy to te, które świadomie budują swoją markę wśród kandydatów.

O BADANIU

Badanie „Mobilność zawodowa Polaków w 2023 roku” zostało przeprowadzone w marcu 2023 roku przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie serwisu Pracuj.pl. Pomiar wykonany metodą CAWI wykonano na próbie 2044 Polaków w wieku 18-65. Struktura próby była kontrolowana biorąc pod uwagę płeć, wiek i wielkość miejscowości zamieszkania odpowiadających.

Jak najlepiej zabezpieczyć swoje życie?

Podczas realizacji kolejnych celów i planów dość łatwo można zapomnieć, że życie jest nieprzewidywalne. Istnieje jednak możliwość zabezpieczenia się nawet na te gorsze chwile – kradzież, wypadek, chorobę czy nawet śmierć. Właściwe ubezpieczenie zdecydowanie ułatwi przejście przez najtrudniejsze momenty i pomoże ochronić Twoich bliskich. Dowiedz się więcej!

Ubezpieczenie to inwestycja

Nikt nie ma gwarancji, że uda mu się przejść przez życie bez przykrych niespodzianek. Nawet najbardziej ostrożna osoba może ulec wypadkowi, zostać oszukana czy po prostu poważnie zachorować. Nie ma pewnego sposobu na uniknięcie takich sytuacji, ale można się zabezpieczyć na wypadek ich wystąpienia. Ubezpieczenie zminimalizuje ich konsekwencje i ułatwi przetrwanie trudnego okresu. Dlatego z całą pewnością należy postrzegać je jako inwestycję – przede wszystkim w spokój i bezpieczeństwo. Odpowiednia polisa pomoże Ci zdecydowanie szybciej pokonać przeciwności losu, a w razie najgorszego zabezpieczy też Twoją rodzinę. Zapewniane przez nią korzyści są w zasadzie bezcenne. Dlatego zdecydowanie warto poświęcić niewielką część comiesięcznych dochodów na składkę ubezpieczeniową.

Jakie ubezpieczenie wybrać, aby zabezpieczyć się przed przeciwnościami losu?

Najbardziej uniwersalnym typem zabezpieczenia na wypadek różnych zdarzeń losowych jest ubezpieczenie na życie. Zapewnia ono nie tylko fundusze dla rodziny na wypadek śmierci ubezpieczonego, ale również odszkodowania w przypadku czasowej lub stałej utraty zdolności do pracy. Ponadto z polisy na życie można uzyskać środki na leczenie czy rehabilitację potrzebne podczas choroby lub po wypadku. Daje to niesamowity komfort psychiczny i ułatwia przejście nawet przez najtrudniejsze sytuacje. W przypadku utraty zdrowia lub śmierci najbliższej osoby ostatnią rzeczą, o jaką powinniśmy się martwić, są pieniądze. Jednak w rzeczywistości bez odpowiedniej ochrony finanse mogą się stać poważnym problemem. Ubezpieczenie pozwala go rozwiązać, zapewniając odszkodowanie w odpowiedniej wysokości.

Ile kosztuje ubezpieczenie na życie?

Ile kosztuje ubezpieczenie na życie? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Składka jest bowiem wyliczana w zależności od wieku ubezpieczonego, jego sytuacji rodzinnej, chorób w rodzinie itp. Ogromne znaczenie ma też wybrana kwota ubezpieczenia. Składki zaczynają się już od kilku złotych dziennie. Należy jednak traktować comiesięczne składki nie jako wydatek, a jako inwestycję w bezpieczną przyszłość.

Niezależnie od wyliczonej składki, z całą pewnością warto wygospodarować w swoim budżecie miejsce na ubezpieczenie na życie. Jest to podstawowa forma ochrony na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń. Oferta ubezpieczeń na życie jest bardzo szeroka, dlatego każdy ma szansę znaleźć produkt dopasowany do swojego budżetu i potrzeb. Istnieją ponadto sposoby na obniżenie składki – np. ubezpieczenia grupowe, idealne dla firm.

Ubezpieczenie na życie – w grupie taniej

Jeśli jesteś przedsiębiorcą, możesz zaproponować ochronę zdrowia i życia swoim pracownikom. Tzw. ubezpieczenia grupowe są obecnie coraz popularniejsze w firmach różnych rozmiarów. Nawiązanie współpracy z jednym towarzystwem ubezpieczeniowym w zakresie zapewnienia ochrony dla kilku czy kilkudziesięciu osób pozwoli uzyskać najkorzystniejsze stawki przy szerokim zakresie usługi. Dzięki ubezpieczeniom grupowym można znacząco zmniejszyć wysokość składki, dzięki czemu jej opłacanie nie stanowi nadmiernego obciążenia dla osobistego budżetu.

W ramach grupowego ubezpieczenia na życie dostępne są różne pakiety. W jej ramach ubezpieczony może otrzymać nie tylko gwarancję odszkodowania na wypadek śmierci czy choroby, ale również np.:

  • dostęp do prywatnej opieki zdrowotnej i badań diagnostycznych,
  • ubezpieczenie w podróży,
  • ubezpieczenie NNW,
  • dofinansowanie do leków na receptę.

Ponadto istnieją polisy na życie, które jednocześnie umożliwiają oszczędzanie na przyszłość (np. na emeryturę, kształcenie dzieci itp. Więcej informacji na temat dostępnych rozwiązań możesz znaleźć pod adresem: rankingubezpieczennazycie.pl/b/grupowe-ubezpieczenie-na-zycie-pzu-co-oferuje/86.html.

Jak wybrać ubezpieczenie na życie?

Ubezpieczenia na życie różnią się zakresem ochrony, kwotą polisy, wykluczeniami z jej obowiązywania, karencją i kilkoma innymi czynnikami. Oczywiście każda oferta wiąże się też z inną wysokością składki, ponieważ jest ona wyliczana indywidualnie. Jak wybrać idealną ofertę? Pomogą Ci w tym zestawienia dostępne online, np. na stronie https://www.rankingubezpieczennazycie.pl/. Za pomocą wygodnego kalkulatora możesz sam wybrać interesujące Cię elementy oferty i zobaczyć propozycje różnych towarzystw ubezpieczeniowych. Przejrzysty ranking ułatwia natomiast ich porównanie. W wielu przypadkach możliwe jest też złożenie wniosku o polisę przez internet, przechodząc na stronę ubezpieczyciela bezpośrednio z rankingu.

Sprzedaż kredytów w Polsce – marzec 2023 r.

W marcu 2023 r., w porównaniu do marca 2022 r., w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej kredytów ratalnych o (+55,8%), kart kredytowych (+53,4%) oraz kredytów gotówkowych (+8,0%). Spadek o (-42,7%) odnotowały kredyty mieszkaniowe. W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i przyznały wyższą wartość limitów na kartach kredytowych (+44,2%), kredytów ratalnych (+17,5%) i kredytów gotówkowych (+9,5%), a o (-43,1%) spadła wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych.

W pierwszym kwartale br. w ujęciu liczbowym banki i SKOK-i udzieliły więcej kredytów ratalnych o (+60,7%), wydały więcej kart kredytowych o (+41,6%) oraz udzieliły więcej o (+8,6%) kredytów gotówkowych. O (-53,3%) spadła liczba udzielonych kredytów mieszkaniowych. W ujęciu wartościowym banki i SKOK-i przyznały o (+42,0%) wyższą wartość limitów na karcie kredytowej, o (10,6%) udzieliły wyższą wartość kredytów ratalnych oraz o (+10,1%) wyższą wartość kredytów gotówkowych. O (-54,8%) spadła wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych.

Analizując dane zawarte w Newsletterze i wyciągając na ich podstawie stosowne wnioski oraz formułując opinie i komentarze, BIK zawsze bierze pod uwagę dwa ważne aspekty metodyczne.

Po pierwsze, uwzględnia specyfikę udzielania poszczególnych produktów kredytowych: kredyty konsumpcyjne (ratalne i gotówkowe) oraz karty kredytowe są procesowane bardzo szybko od złożenia wniosku przez klienta lub oferty przez bank. Zazwyczaj złożenie wniosku i udzielenie kredytu czy przyznanie limitu zamykają się w jednym miesiącu. Zatem w przypadku tych produktów, marcowa akcja kredytowa jest związana z wnioskami składanymi w większości przypadków w samym marcu 2023 r. Natomiast kredyty mieszkaniowe są procesowane dłużej, nawet powyżej miesiąca od złożenia wniosku, w związku z tym, sprzedaż kredytów mieszkaniowych w marcu 2023 r. jest efektem wniosków składanych głównie w lutym 2023 r., a nawet w styczniu 2023 r.

Po drugie, z uwagi na konstrukcję Indeksów Jakości, duże problemy ze spłatą kredytów mogą w pełni zmaterializować się w ich odczytach dopiero po trzech miesiącach od zaprzestania spłaty (czyli trzech niezapłaconych miesięcznych ratach), ponieważ Indeksy obejmują jedynie opóźnienia powyżej 90 dni, nie pokazują więc wczesnych, 30-dniowych opóźnień.

W marcu 2023 r. kontynuacja wzrostów w kredytach gotówkowych

– Marcowe dodatnie dynamiki w ujęciu liczbowym (+8,0%) oraz w wartościowym (+9,5%) potwierdzają wzrosty na rynku kredytów gotówkowych. Jednak dla pełnej oceny sytuacji należy wziąć pod uwagę, że dynamiki w ujęciu wartościowym pokazujemy w ujęciu nominalnym. Gdy jednak posłużymy się ujęciem realnym, oczyszczonym z inflacji, to roczna dynamika wzrostu wartości kredytów gotówkowych wypada już gorzej, a wręcz jest ujemna na poziomie ok. -6%. Inaczej wygląda sytuacja w ujęciu liczbowym, tu kredyty gotówkowe w całym pierwszym kwartale odnotowały wzrost 8,6%. W ujęciu wartościowym wynosi on 10,1%.

Analizując rynek kredytów gotówkowych z uwzględnieniem przedziałów kwotowych udzielanego finansowania, zwracają uwagę kredyty zaciągane na kwotę powyżej 50 tys. zł, w których w okresie pierwszych trzech miesięcy 2023 r. wystąpiły najwyższe dodatnie dynamiki wzrostu zarówno w ujęciu liczbowym (+13,2%), jak i wartościowym (+15,5%). To samo zjawisko występowało również w 2021 r. Z odmienną sytuacją mieliśmy natomiast do czynienia w roku 2022, gdy najwyższa dodatnia dynamika dotyczyła kredytów niskokwotowych do 5 tys. zł. Obecnie kredyty pow. 50 tys. zł odpowiadają za 12% liczby udzielonych w okresie styczeń – marzec br. kredytów gotówkowych i za prawie połowę (49,1%) łącznej wartości sprzedaży. Wiąże się to w dużej części z konsolidacją kredytów, która odpowiada za 51% akcji kredytowej. 23% wartości udzielonych kredytów gotówkowych to drugi i kolejny kredyt, co pokazuje konieczność korzystania z kolejnych kredytów w przypadku części gospodarstw domowych – wyjaśnia prof. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

Kredyty ratalne nadal w „wysokiej formie”, głównie w ujęciu liczbowym

Marcowe dodatnie dynamiki w przypadku kredytów ratalnych wystąpiły w ujęciu liczbowym (+55,8%), natomiast w ujęciu wartościowym były to wzrosty nominalne na poziomie (+17,5%).

– W okresie styczeń – marzec br. najwyższe dynamiki w ujęciu wartościowym, podobnie jak w roku ubiegłym, odnotowały kredyty ratalne do 1 tys. zł (+89,3%). Jeszcze bardziej spektakularne wzrosty w tym samym przedziale wystąpiły w ujęciu liczbowym, gdzie wzrost wyniósł (+151,2%). Tak wysoka dynamika niskokwotowych kredytów ratalnych to efekt transformacji zobowiązań z odroczonym terminem płatności w kredyt ratalny. Natomiast nadal, podobnie jak w całym 2022 r., ujemną dynamiką sprzedaży charakteryzują się kredyty ratalne na wysokie kwoty, tj. z przedziału powyżej 10 tys. zł (-11,4% L oraz -13,1% W). Są to w większości kredyty samochodowe. Trend z zeszłego roku jest więc kontynuowany – stwierdza główny analityk Grupy BIK.

Średnia wartość kredytu gotówkowego zaciągniętego w marcu 2023 r. to 22 935 zł – to wzrost o 1,5% w stosunku do marca 2022 r.
Średnia wartość kredytu ratalnego udzielonego w marcu 2023 r. to 2 782 zł i jest ona niższa niż w marcu rok temu o 24,6%.

Mierzony i analizowany przez BIK w miesięcznym cyklu poziom ryzyka kredytowego portfela kredytów konsumpcyjnych (gotówkowych i ratalnych) w oparciu o odpowiednie Indeksy Jakości, pełni funkcję systemu wczesnego ostrzegania. Jakość portfela kredytów ratalnych już od kilku lat utrzymuje się na niskim, bezpiecznym poziomie szkodowości, co każdorazowo potwierdzają właśnie miesięczne odczyty Indeksu. Bieżący – marcowy odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów ratalnych był na poziomie 1,99%. Tylko o 0,2 pkt proc wyższym niż Indeks Jakości kredytów mieszkaniowych.

Kilkukrotnie wyższą szkodowością (najwyższą wśród wszystkich grup produktowych) charakteryzują się natomiast kredyty gotówkowe. Marcowy odczyt Indeksu Jakości dla kredytów gotówkowych wyniósł 5,13%.

– W porównaniu do marca 2022 r. wartość Indeksu Jakości kredytów gotówkowych pogorszyła się (wzrosła) o 1,47 pkt proc. To negatywne zjawisko niepokoi również w ujęciu kwartału, pół roku czy dziewięciu miesięcy. Jednak już w ujęciu miesięcznym wystąpiło niewielkie tylko pogorszenie wartości Indeksu (wzrost o 0,1 p.p.). Pomimo, że BIK Indeks Jakości kredytów gotówkowych jest na bezpiecznym poziomie, to jednak z uwagi na systematyczne jego pogarszanie się, należy uważnie monitorować sytuację w kolejnych miesiącach.

Z uwagi na wzrost ryzyka wynikającego z uwarunkowań globalnych czy sytuacji makroekonomicznej w Polsce, w kolejnych kwartałach należy liczyć się z pogorszeniem jakości, a to wymaga jeszcze baczniejszej i dokładniejszej obserwacji tego zjawiska. Szczególnie Indeksu kredytów gotówkowych, z uwagi na ich udział w portfelu kredytowym i najwyższą szkodowość – wyjaśnia główny analityk Grupy BIK.

Kredyty mieszkaniowe – czyżby pierwsze oznaki ożywienia?

W marcu br. w porównaniu z marcem 2022 r., na rynku kredytów mieszkaniowych odnotowaliśmy wysokie spadki zarówno liczby (-42,7%) jak i wartości (-43,1%) udzielonych kredytów mieszkaniowych. W marcu 2023 r. średnia wartość udzielonego kredytu mieszkaniowego wyniosła 341,3 tys. zł i była niższa w ujęciu rocznym o -0,7%.

– Dla kredytów mieszkaniowych marzec na tle ostatnich miesięcy wypadł korzystnie. W ujęciu liczbowym wynik był bardzo dobry, bowiem banki udzieliły 10,4 tys. kredytów, podczas gdy w lutym – tylko 6,7 tys. W ujęciu wartościowym banki udzieliły kredytów mieszkaniowych na kwotę 3,545 mld zł (w lutym 2,248 mld zł). Co prawda, w porównaniu do marca 2022 r., jest to o 43% niższa wartość, ale takiej miesięcznej sprzedaży kredytów mieszkaniowych nie widzieliśmy od 9 miesięcy (od czerwca 2022 r.). Skąd ten wzrost akcji kredytowej? Jest on wynikiem wzrostu popytu na kredyty mieszkaniowe w następstwie liberalizacji wymagań nadzorczych w zakresie liczenia zdolności kredytowej – zmniejszenie wymaganego poziomu bufora na stopę procentową. Czy ożywienie będzie trwalsze i dłuższe czy to tylko jednorazowy efekt. W kolejnych miesiącach przekonamy się, który scenariusz będzie „w grze”. Potwierdza się moja opinia, że 2023 r. z uwagi na dużą zmienność będzie bardzo ciekawy na rynku kredytów mieszkaniowych – stwierdza prof. Rogowski.

Do 2 kwietnia 2023 r. banki zaraportowały 1,126 mln rachunków objętych wakacjami kredytowymi na wartość 280 mld zł.

Miesięczny odczyt Indeksu Jakości portfela kredytów mieszkaniowych w marcu 2023 r. wyniósł 1,79%. W ostatnich 12 miesiącach (od marca 2022 r. do marca 2023 r.) jakość portfela pogorszyła się, o czym świadczy wzrost Indeksu o (+1,19 p.p.).

– Obecny odczyt Indeksu jest gorszy od tego sprzed miesiąca (pogorszenie o +0,18 p.p.). Wartość Indeksu kredytów mieszkaniowych sukcesywnie pogarsza się (wzrost wartości Indeksu) również w ujęciu 3, 6 oraz 12 miesięcznym. W momencie wprowadzenia moratoriów kredytowych zakładałem, że negatywny efekt pogarszania jakości kredytów złotówkowych zostanie ograniczony. Jednak partycypacja w moratoriach kredytowych nie wystarczyła, by w pełni wyhamować wzrost szkodowości złotówkowych kredytów mieszkaniowych. To co jednak zaczyna budzić mój niepokój, to pogarszanie się jakości kredytów walutowych, w większości udzielonych we franku szwajcarskim. Przyczyną tego zjawiska jest coraz częstsze zaprzestawanie spłaty rat kredytu do czasu rozstrzygnięć prawnych – podkreśla główny analityk Grupy BIK.

Karty kredytowe – wzrosty wynikające mające swoje źródło zarówno w efekcie niskiej bazy z 2022 r. jak i ożywienia na rynku.

W marcu 2023 r. banki wydały 60,2 tys. kart kredytowych na łączną kwotę przyznanych limitów 498 mln zł.

– W marcu 2023 r. odnotowaliśmy wzrost dynamiki liczby (+53,4%)i wartości (+44,2%) kart kredytowych w porównaniu do marca 2022 r. Jest to częściowo efekt niskiej bazy z marca zeszłego roku. Jednak należy również zauważyć, że takiej liczby kart kredytowych banki nie wydały od lipca 2021 r. czyli od 20 miesięcy. Jeszcze ciekawiej wygląda sytuacja, jeżeli chodzi o wartość przyznanych limitów: tak wysokiej wartości nie widzieliśmy od początku pandemii. Wyższą wartość limitów banki przyznały ostatnio w lutym 2020 r. czyli ponad 3 lata temu, jeszcze przed pandemią. Może być to efektem szukania przez gospodarstwa domowe dodatkowego źródła finansowania. Należy pamiętać, że limity kartowe są po kredytach gotówkowych drugim najbardziej ryzykownym produktem kredytowym. Wartość Indeksu Jakości w marcu wyniosła 4,13%. W ujęciu rocznym wartość Indeksu pogorszyła się – wzrosła o (+0,87 p.p.) i jest to oprócz kredytów gotówkowych najwyższy wskaźnik ze wszystkich Indeksów produktowych – mówi prof. Rogowski.

Mafie VAT-owskie spacyfikowane przez fiskusa? Ciekawe dane z resortu finansów

Według danych Ministerstwa Finansów, w ubiegłym roku liczba ujawnionych fikcyjnych faktur była o ponad 11% mniejsza niż w 2021 roku. Zdaniem ekspertów, na ten spadek wpłynęło kilka czynników, a jednym z nich były działania uszczelniające system podatkowy. Jednocześnie widać, że problem wciąż pozostaje znaczący. Z kolei wartość brutto wykrytych fikcyjnych faktur, która w 2022 r. wyniosła ponad 9 mld zł, spadła rdr. o ponad 55%. Do tego na rynku nie brakuje opinii, że nieuczciwe podmioty operują na mniejszych kwotach, aby ograniczyć ryzyko wykrycia nieprawidłowości. Eksperci prognozują, że wkrótce może pojawić się więcej ofert „sprzedaży kosztów”.

Wykryto mniej „lewych” faktur

Jak wynika z danych Ministerstwa Finansów, w 2022 roku w kontrolach prowadzonych przez urzędy celno-skarbowe i urzędy skarbowe ujawniono ok. 178,3 tys. fikcyjnych faktur. To o 11,3% mniej niż w 2021 roku, kiedy takich przypadków stwierdzono ok. 201,1 tys. Według resortu, mniejsza liczba fikcyjnych faktur w obrocie wiąże się zarówno z podejmowanymi działaniami uszczelniającymi system podatkowy, jak i stricte kontrolnymi. Wprowadzenie w ostatnich latach zmian legislacyjnych w obszarze podatków, wdrożenie obowiązkowego raportowania STIR czy JPK, a także zaostrzenie kar za obrót fikcyjnymi fakturami, bez wątpienia wpłynęło na ich ilość.

– Ten spadek w 2022 roku to z pewnością efekt kilku czynników. Mam na myśli m.in. kontynuację takiego postpandemicznego zamrożenia funkcjonowania państwa oraz zmianę priorytetów, które się pojawiły w związku z konfliktem zbrojnym. Do tego dochodzą braki kadrowe w aparacie skarbowym. Ponadto, żeby wykrywać fałszerstwa dokumentowe, trzeba mieć odwagę zadrzeć z potężnymi, a więc z zorganizowanymi grupami. One wystawiają fakturę, za którą nie kryje się żadna czynność. Najważniejszym problemem jest procesowe udowodnienie, że jej faktycznie nie było – komentuje prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów.

Zdaniem doradcy podatkowego Ewy Flor, zmniejszenie liczby ujawnionych fikcyjnych faktur w 2022 roku w porównaniu z rokiem wcześniejszym jest z pewnością pozytywnym sygnałem. Sugeruje to, że urzędy odnoszą sukces w zwalczaniu nielegalnych praktyk podatkowych. Jednak trudno to jednoznacznie stwierdzić bez znajomości danych dotyczących ilości przeprowadzonych kontroli w 2022 r. w stosunku do 2021 roku. Według ekspertki, ujawnienie ponad 178 tys. fikcyjnych faktur w ciągu roku wciąż świadczy o znaczącym problemie. Jednocześnie wskazuje na potrzebę ciągłego wzmacniania działań nadzoru i kontroli podatkowej.

– W mojej ocenie, wprowadzenie narzędzi uszczelniających i weryfikacyjnych zapewne zniechęca do popełnienia przestępstwa. Przedsiębiorcy przed wystawieniem pustej, fikcyjnej faktury zastanowią się, czy warto podjąć ryzyko. Regularne doniesienia medialne wpływają na to, że zmienia się sposób myślenia Polaków. Mają oni bowiem wiedzę o występowaniu takiego zjawiska oraz o wykrywaniu go przez fiskusa. Ale należy też pamiętać, że nie tylko aparat skarbowy i jego narzędzie rozwijają się. Przestępcy też wyciągają wnioski i dostosowują się do sytuacji – zaznacza doradca podatkowy Natalia Stoch-Mika

Jak podkreśla prof. Modzelewski, wykrycie fałszywej faktury wymaga udowodnia fałszerstwa dokumentowego. Należy przeprowadzić dowód w toku postępowania, a żaden „instrument informatyczny” nie jest w stanie tego dokonać. Zdaniem eksperta, jesteśmy pod wpływem lobbingu informatycznego. Wmówiono ludziom, że przy pomocy tego typu narzędzi będzie można wykrywać fałszywe dokumenty. A to jest nieprawda. Jeżeli ktoś wierzy, że przy pomocy przesyłanych ewidencji czy deklaracji w formie elektronicznej będzie w stanie udowodnić istnienie fałszywego dokumentu, to nie rozumie tego problemu.

– Ujawnienie blisko 180 tys. fikcyjnych faktur zapewne zrobi wrażenie na większości przedsiębiorców. Jednakże nikt nie jest w stanie stwierdzić, ile faktycznie się ich wystawia. Ponadto jak wynika z moich doświadczeń, fiskus mianem pustych faktur czasem określa także te, które dokumentowały rzeczywistą transakcję – dodaje Natalia Stoch-Mika.

Miliardy na celowniku, ale ze spadkiem

Z danych Ministerstwa Finansów wynika również, że 9,26 mld zł wyniosła wartość brutto fikcyjnych faktur wykrytych w 2022 roku w kontrolach prowadzonych przez urzędy celno-skarbowe i urzędy skarbowe. To o 55,2% mniej niż na koniec 2021 roku, kiedy mowa była o 20,65 mld zł. Według resortu, spadek wartości brutto znajdujących się na fikcyjnych fakturach, prawdopodobnie związany jest z przyjmowaniem przez nieuczciwe podmioty błędnego założenia, że mniejsze wartości na fikcyjnych fakturach spowodują, iż trudniej będzie je wykryć.

¬– Gdyby przy spadku liczby wykrytych faktur wzrosła wartość brutto, to oznaczałoby, że skoncentrowano się na tych najgroźniejszych przestępcach, a więc na dużych kwotach, czyli tzw. fakturach optymalizacyjnych. A jeżeli widzimy mniejszą kwotę o ponad połowę, to sukcesów w tym zakresie nie ma. Proste fałszerstwa na niewielkie jednostkowo kwoty nie są wielkim zagrożeniem – podkreśla prof. Modzelewski.

Jak zaznacza Ewa Flor, chociaż nie jest zasadą, oszuści często operują na mniejszych kwotach, aby minimalizować ryzyko wykrycia nieprawidłowości i dotkliwszej kary. Jednakże, przy obecnych możliwościach fiskusa, takie faktury niekoniecznie są trudniejsze do ujawnienia. Organy podatkowe posługują się różnymi metodami wykrywania nieprawidłowości, m.in. analizą danych zgromadzonych w Jednolitym Pliku Kontrolnym (JPK), weryfikacją danych o kontrahentach czy korzystaniem z narzędzi do wykrywania zjawisk nadużyć. Ponadto coraz częściej stosuje się automatyczne systemy analizy danych.

– Z mojego doświadczenia wynika, że urzędy z reguły zwracają uwagę na faktury opiewające na wysokie kwoty. W szczególności ma to miejsce, gdy najpierw przedsiębiorca wystawia dokumenty sprzedaży o średniej łącznej wysokości, a później jest ich znacznie więcej lub są na zdecydowanie wyższe kwoty. Jednakże w związku z rozwojem oprogramowania, z którego korzystają urzędnicy, kontrolowanych jest coraz więcej faktur – podkreśla Stoch-Mika.

Z kolei według doradcy podatkowego Ewy Flor, w miarę rozwoju narzędzi kontrolnych i procedur, prawdopodobnie wzrośnie skuteczność wykrywania fikcyjnych faktur. Jednocześnie powinna zmniejszać się ich skala wystawiania. Pewne jest, że fiskus musi ciągle ulepszać swój system, aby zwalczać istniejący problem. Jednakże co najbardziej istotne – poprzez te działania nie mogą zostać pokrzywdzeni i nie powinni być „nękani” uczciwi podatnicy.

– Dla wielu przedsiębiorców działalność jest nieopłacalna przy tym poziomie drożyzny i czynników produkcji. Nie jest żadnym odkryciem, że część firm zdecyduje się na ucieczkę od podatków albo przestanie je płacić. Na pewno więcej niż dotychczas pojawi się ofert „sprzedaży kosztów”. A to jest przecież oszustwo związane z fakturami – podsumowuje były wiceminister finansów.

Sztuczna inteligencja motorem napędowym strategii rozwoju One2tribe SA

Zwiększenie przychodów z licencji produktu z zagranicy, wykorzystanie narzędzi AI w każdym procesie w firmie oraz nowe kierunki rozwoju platformy Tribeware – to tylko niektóre elementy opublikowanej właśnie strategii rozwoju One2tribe SA. Zarząd spółki przedstawił najważniejsze plany na lata 2023 – 2026, przyjmując m.in. model kwartalnego rozliczania z realizacji swoich działań.

Zdecydowaliśmy się na publikację strategii, żeby w sposób klarowny przedstawiać nasze plany oraz ich realizację rynkowi. Kluczowym jej elementem jest koncentracja na trzech strategicznych celach. – informuje Radosław Sosnowski, prezes zarządu One2tribe SA.

– Te cele to: wyjście na świat, rozumiane jako 50% przychodów z rynków międzynarodowych do końca roku 2024, rozwój platformy Tribeware w stronę rozwiązania Intelligence Augmentation oraz wykorzystanie technologii sztucznej inteligencji do zwiększenia efektywności zarówno naszej, jak i naszych klientów.- dodaje Wojciech Ozimek, wiceprezes zarządu One2tribe SA.

One2tribe w znacznym stopniu opiera swoją strategię na dynamicznie rosnącym rynku oraz zastosowaniu sztucznej inteligencji i maszynowego uczenia. Dzięki rozwojowi tych elementów spółka chce zwiększyć dynamikę ekspansji międzynarodowej, czego efektem będzie osiągnięcie ponad 50 proc. przychodów całej firmy z licencji platformy Tribeware w 2024 r. oraz zwiększanie obrotów w kolejnych latach.  Do roku 2025, One2tribe S.A. chce również znaleźć się w globalnych raportach analityków rynku i być technologią uwzględnianą przy wdrażaniu zmian w globalnych organizacjach. Jeszcze w tym roku planowane jest otwarcie biura lub oddziału w jednym z krajów Zachodniej Europy, którego celem będzie obsługa zagranicznych klientów.

Spółka zamierza również zaimplementować wizję „All AI Company”, dzięki której wdrożenia są wspierane przez sztuczną inteligencję. Oznacza to między innymi automatyczne tworzenie zadań i scenariuszy dla pracowników (użytkowników systemu) za pomocą technologii takich, jak popularne ostatnio duże modele językowe (LLM – Large Language Model).

Kluczowym elementem rozwoju strategii jest platforma Tribeware. Główny produkt technologiczny firmy ma stać się narzędziem do inteligentnego wzmacniania (Intelligent Augmentation) pracowników. Dla One2tribe oznacza to dwa kierunki rozwoju technologicznego oparte o rozbudowę systemów machine learning oraz integrację platformy, aby mogła działać z zewnętrznymi systemami, narzędziami, urządzeniami IOT oraz zewnętrznymi silnikami sztucznej inteligencji.

Wśród kluczowych celów finansowych jest uzyskanie wzrostu spółki na poziomie minimum 50 proc. r/r. pod kątem przychodu przy dodatniej EBITDA do końca roku 2024. Przyjęty cel bazuje na założeniu 100 proc. wzrostu ponad wzrost rynku (ten ostatni oszacowany został przez firmę na poziomie 25% CAGR 2023-2026 na podstawie rynków takich, jak: performance management, intelligent Augmentation, micro-learning).

Rozwój w obszarze wykorzystania sztucznej inteligencji wprowadziły nieodwracalne zmiany w kluczowych segmentach gospodarki oraz życia społecznego. Od 2017 r. prowadzimy badania w tym obszarze, dziś jesteśmy gotowi na wyznaczanie trendów w naszej działalności. Przedstawione cele były konsultowane z naszym zespołem i stanowią wspólną strategię wypracowaną przez całą organizację. Mamy ambitne i rozbudowane plany, dlatego czujemy potrzebę cyklicznego rozliczania się z realizacji zadań, aby nasi inwestorzy posiadali aktualną wiedzę o stanie faktycznym – podsumowuje Wojciech Ozimek współzałożyciel oraz wiceprezes One2tribe SA.

One2tribe oferuje narzędzia do zarządzania wydajnością i motywowania pracowników, wykorzystując dane i algorytmy, a także rozwiązania psychologii behawioralnej. Głównym produktem firmy jest platforma Tribeware, która łączy w sobie funkcje planowania i przydzielania zadań, pracownikom i kontrolowanie ich realizacji oraz system e-commerce do dystrybucji nagród. Z aplikacji o cechach systemu motywacyjnego korzysta obecnie ponad 80 tys. użytkowników na 7 rynkach (Polska i kraje arabskie). Są to głównie firmy z branży sprzedaży detalicznej (retail), farmaceutycznej oraz finansowej. Wśród największych klientów można wyróżnić takie marki jak Lidl, Sanofi, Bayer, Play czy Vision Express.

Grupa Kino Polska publikuje wyniki za 2022 r.

Grupa Kino Polska w 2022 r. zwiększyła przychody o 11% r/r do 284,8 mln zł, zysk netto sięgnął 47,7 mln zł.

  • W 2022 r. Grupa Kino Polska odnotowała przychody na poziomie 284,8 mln zł (+10,8% r/r), przy wzroście wpływów zarówno z emisji, jak i z reklam.
  • Zysk netto Grupy w całym roku wyniósł 47,7 mln zł (-2,0% r/r), a wynik EBITDA 120,1 mln zł (-0,9% r/r).
  • Rentowność netto Grupy wyniosła 16,7%, wobec 18,9% rok wcześniej.
  • Na koniec 2022 r. Grupa dysponowała nadwyżką finansową w wysokości 24,5 mln zł.
  • Przychody z emisji zwiększyły się o 13,4% r/r i stanowiły 51,3% całkowitej sprzedaży Grupy. Wpływy z reklam wzrosły o 10,5% r/r, a ich udział w przychodach ogółem stanowił 37,5%.
  • Przychody na rynkach międzynarodowych wyniosły 97,6 mln zł (+5,6% r/r) i stanowiły 34,3% całkowitych przychodów Grupy.
  • Marża EBITDA wyniosła 42,2%, wobec 47,1% rok wcześniej.
  • Średni udział kanałów Grupy w oglądalności widowni komercyjnej w 2022 r. wyniósł 2,69% (SHR%, All 16-59, live), tj. o 10,9% mniej r/r, co częściowo wynika ze zmiany standardu nadawania telewizji naziemnej.

– Rok 2022 był pełen wyzwań. Wojna w Ukrainie odciągnęła częściowo uwagę widzów od kanałów filmowych i tematycznych w pierwszej połowie roku, zaś zmiana standardu nadawania telewizji pozbawiła wielu widzów dostępu do programów nadawców komercyjnych, w tym także do naszego kanału Stopklatka. Mamy jednak solidną strukturę przychodów, w której niemal dwie trzecie generują stabilnie rosnące wpływy z emisji oraz sprzedaży licencji, a ponad jedna trzecia pochodzi ze sprzedaży czasu reklamowego. Wyniki całego 2022 r. dowodzą, że nasz sprawdzony model biznesowy pozwala generować solidne wyniki nawet przy niesprzyjającym otoczeniu rynkowym – informuje Bogusław Kisielewski, prezes Grupy Kino Polska.

Największe przychody odnotował segment kanały filmowe marki FilmBox i kanały tematyczne, który w 2022 r. wygenerował w Polsce i na rynkach międzynarodowych przychody w wysokości 148,5 mln zł (+15,2% r/r). Obecnie kanały z portfolio Grupy dostępne są m.in. w takich krajach jak: Polska, Czechy, Rumunia, Słowacja, Węgry, Turcja, Ukraina, a także w państwach Półwyspu Bałkańskiego, w krajach bałtyckich oraz na Bliskim Wschodzie. W Polsce kanał Stopklatka osiągnął 44,4 mln zł sprzedaży z reklam (+6,9% r/r) i pozostaje rentowny już drugi rok z rzędu. W segmencie kanałów Kino Polska przychody wyniosły 37,3 mln zł (+3,3% r/r) przy blisko 50-procentowej rentowności. Kanał Zoom TV powiększył sprzedaż o ponad 20% wobec poprzedniego roku, osiągając przychody na poziomie 24 mln zł. Sprzedaż praw licencyjnych wyniosła 27,3 mln zł (-3,8% r/r).

– Nasze kanały telewizyjne są atrakcyjne dla reklamodawców, dzięki czemu odnotowaliśmy ponad 10-procentowy wzrost sprzedaży z reklam pomimo, że cały rynek reklamy telewizyjnej w 2022 r. nieco się skurczył. Bardzo dobre wyniki uzyskał także Zoom TV, który w ostatnich trzech miesiącach roku zanotował swój najlepszy kwartał w historii przy wzroście sprzedaży sięgającym 30%, co przybliża nas do osiągnięcia rentowności tego kanału. Wzrost oglądalności to przede wszystkim zasługa doboru odpowiednich treści – nowych premierowych propozycji i własnych produkcji. W przypadku Stopklatki refarming obniżył nieco możliwości generowania przychodów z reklam z tego kanału, ale zakładamy, że stopniowe przywracanie zasięgu technicznego będzie przekładać się na ponowny wzrost oglądalności. Stale powiększamy też sprzedaż reklam w Czechach na kanałach marki FilmBox – dodaje Bogusław Kisielewski, prezes Grupy Kino Polska

Grupa Kino Polska stale wzmacnia ofertę programową Zoom TV, zarówno poprzez zakup atrakcyjnych treści na licencji – popularnych filmów, seriali i dokumentów, jak również poprzez produkcję własnych programów takich jak „Magia nagości. Polska”, „Złoty interes” czy „Gadżet show”. Ponadto, we wrześniu 2023 r. do polskich kin trafi film „Miało Cię nie być” z Borysem Szycem i Sonią Szyc. Własne produkcje przyciągają widzów i zapewniają wzrost oglądalności kanału i zwiększają atrakcyjność stacji wśród reklamodawców. Grupa Kino Polska rozpoczęła także współpracę w tworzeniu wspólnych programów telewizyjnych z Grupą Canal+. W kwietniu 2023 r. do ramówki Zoom TV oraz kanału Canal+ Domo trafił program poradnikowy „Patent na zieleń”.

Łączna średnia oglądalność kanałów Grupy w 2022 r. wyniosła 2,69% i była niższa o 10,9% r/r, przy założeniu porównywalnej grupy widowni komercyjnej (SHR%, All 16-59, live). Jednocześnie udział widowni uwzględnianej w walucie reklamowej, na potrzeby rozliczeń z reklamodawcami, był większy w porównaniu do 2021 r. o ponad 7% na skutek szerszego przedziału wiekowego widowni komercyjnej stosowanego w 2022 r. (16-59 lat) w porównaniu widowni z 2021 r. (16-49 lat).

Bloober Team zapowiada debiut giełdowy w tym roku bez emisji akcji

Bloober Team zwołuje WZA w sprawie przeniesienia notowań akcji spółki na rynek główny GPW. Techniczny debiut, bez emisji, planowany jest na drugą połowę tego roku. W miniony weekend prezes Piotr Babieno został nagrodzony tytułem CEO 2023 przez prestiżowy magazyn CEO Today.

Bloober Team zwołał WZA na 13 czerwca. Porządek obrad przewiduje podjęcie szeregu uchwał, które mają na celu przeniesienie notowań spółki na główny parkiet GPW.  Debiut bez emisji akcji ma nastąpić w drugiej połowie tego roku.

W tym roku mija piętnasty rok istnienia firmy i rozpoczynamy nowy etap naszej działalności. Zgodnie z naszą strategią chcemy przejść na główny parkiet GPW jeszcze w tym roku. Od czasu debiutu na NewConnect znacząco urośliśmy i obecnie jesteśmy jedną z największych spółek na “małej” giełdzie. Nadszedł więc ten czas, kiedy chcemy przenieść nasze akcje na główny rynek GPW – komentuje Piotr Babieno, CEO Bloober Team. – Duża giełda daje większą niezależność, a to jest coś, na czym nam zależy. Od dawna powtarzam, że chcemy by Bloober był firmą na lata, nie na kwartały. Z taką myślą patrzymy w przyszłość. Osobiście czuję się z tą spółką bardzo związany i chcę w niej pozostać jeszcze długie lata, byśmy wspólnie mogli stać się światowym liderem szeroko pojętego horroru – dodaje Babieno.

Prezes Bloober Team drugi rok z rzędu został nagrodzony w prestiżowym konkursie „CEO Today Global Awards”. Jest to coroczna inicjatywa, której zadaniem jest wyróżnienie najbardziej szanowanych liderów i partnerów biznesowych. W zeszłym roku Piotr Babieno został wybrany najlepszym CEO z Polski. W tym roku wraz z czterema innymi osobami zajął pierwsze miejsce na światowym podium liderów.

Obecnie firma pracuje nad dwiema dużymi produkcjami – SILENT HILL 2 wraz z Konami oraz projektem o kodowej nazwie “C” – grze opartej na własnym IP we współpracy z Private Division (Take-Two Interactive). Poza dwoma głównymi tytułami Bloober współpracuje też m.in. z Anshar studios w produkcji Layers of Fear, z Draw Distance w projekcie M, z Rouge Games w projekcie F. Niedawno spółka przeniosła główną siedzibę firmy do nowego, nowoczesnego biura, a już niebawem otworzy swoją filię w Warszawie. Ponadto w drugiej połowie roku planowane jest otwarcie nowej placówki w Los Angeles.

Przeciwdziałanie stresowi pracowników kluczem do zapewnienia kompleksowej strategii świadczeń pracowniczych – raport Mercer Marsh Benefits

  • Ponad 17 500 pracowników z 16 rynków na świecie wzięło udział w badaniu.
  • Prawie połowa badanych osób (47%) przyznaje, że odczuwa stres w życiu codziennym, jednocześnie 70% zakłada, że pracodawca zapewni im odpowiednie wsparcie w tym obszarze.
  • Pracodawcy, którzy oferują szerszy zakres świadczeń pracowniczych, odnotowują wyższy poziom satysfakcji pracowników.

Stres doświadczany przez pracowników pozostaje kwestią priorytetową dla przyciągania i zatrzymywania talentów – wynika z raportu 2023 Health on Demand opracowanego przez Praktykę Mercer Marsh Benefits, świadczącą usługi brokerskie z obszaru ubezpieczeń na życie i opieki medycznej, należącą do Grupy Marsh McLennan.

Raport powstał w oparciu o opinie ponad 17 500 pracowników z 16 rynków na świecie, na temat ich priorytetów w zakresie zdrowia i dobrego samopoczucia. Jak wskazują wyniki badania, blisko połowa pracowników (47%) przyznaje, że odczuwa stres w życiu codziennym. Do najczęściej wymienianych czynników, które mogą narażać na wypalenie zawodowe należą praca pod presją (54%), słabe przywództwo (39%) i toksyczna kultura (37%).

Przeciwdziałanie stresowi i wypaleniu zawodowemu pracowników należy rozpocząć od zajęcia się kwestią bezpieczeństwa psychologicznego w miejscu pracy. Tylko 58% pracowników zgadza się lub zdecydowanie zgadza się ze stwierdzeniem, że może swobodnie wyrażać swoje zdanie bez obawy o negatywne konsekwencje. Wiodący pracodawcy starają się zwalczać podstawowe przyczyny stresu poprzez realizację kompleksowej strategii świadczeń, obejmującą weryfikację projektu stanowiska pracy i kompetencji przełożonych, tworzenie kultury przynależności i integracyjnego procesu decyzyjnego oraz oferowanie korzystnych warunków, takich jak tańsze leczenie zdrowia psychicznego i wirtualne doradztwo. Pozytywnym aspektem jest fakt, że prawie 70% badanych pracowników jest przekonanych, że ich pracodawca udzieliłby im odpowiedniego wsparcia w nagłej sytuacji.

Poza stresem związanym z pracą, 21% pracowników obawia się, czy będzie ich stać na opiekę zdrowotną, przy czym kobiety (26%), a w szczególności samotne matki (32%), znacznie częściej niż mężczyźni (18%) nie mają pewności, że będą w stanie pokryć koszty niezbędnej opieki medycznej. Pracodawcy stoją więc przed poważnym zadaniem związanym z rozwiązaniem problemów z dostępem do opieki zdrowotnej i zapewnieniem odpowiedzi na zróżnicowane potrzeby pracowników.

Jak podkreśla raport, pracownicy, którzy wierzą, że ich pracodawca dba o ich zdrowie i dobre samopoczucie, czują się lepiej i wyrażają pozytywne opinie na temat swojego stanu zdrowia, majątku czy kariery. Wyniki badań pokazują również, że istnieje pozytywna korelacja pomiędzy wyższym poziomem świadczeń a zadowoleniem pracowników. W rzeczywistości, pracownicy, którzy otrzymują 10 lub więcej benefitów, częściej ufają, że pracodawca ich wspiera, rzadziej podejmują decyzje o zmianie pracy i są bardziej pewni, że stać ich na opiekę zdrowotną, której potrzebuje ich rodzina.

Hervé Balzano, President, Health, Mercer & Global Leader w Mercer Marsh Benefits, podkreśla znaczenie oferowania szerokiego zakresu świadczeń pracowniczych: „W ostatnich latach zdrowie i wellbeing pracowników były wystawiane na próbę przez różne kryzysy – od konfliktów gospodarczych i geopolitycznych po globalną pandemię. Nasze badania pokazują, jak wyzwania te, z którymi borykają się systemy opieki zdrowotnej, ujawniły znaczne luki w ochronie pracowników. Dotyczy to w szczególności takich grup pracowników, jak nisko opłacani, opiekunowie i kobiety”.

„Wyniki badania Health on Demand wyraźnie pokazują, że zapewniając kompleksowe świadczenia, pracodawcy mogą przeciwdziałać tym zagrożeniom, chronić swoich pracowników, a finalnie stworzyć podstawy, dzięki którym będą oni mogli rozwijać się w pracy i poza nią” – dodaje Balzano.

Amy Laverock, Global Advice and Solutions Leader w Mercer Marsh Benefits, zwraca natomiast uwagę na potrzebę kierowania się wartościami przez pracodawców przy tworzeniu strategii benefitów pracowniczych: „Pracownicy, którzy czują się otoczeni opieką przez pracodawcę, częściej lepiej oceniają przywództwo w firmie, które jest zaangażowane w  budowanie kultury zdrowotnej. Zobowiązania związane z pracą, takie jak uwzględnianie wellbeingu w projektowaniu stanowisk pracy i podejmowanie działań w takich kwestiach, jak wypłacanie wynagrodzeń zapewniających wystarczający poziom życia oraz sprawiedliwość społeczną, stanowią kluczową część tego procesu. Oznacza to również dawanie pracownikom pewności, że stać ich na opiekę zdrowotną, której potrzebują oni i ich rodziny, oraz dostępu do świadczeń, które są dla nich istotne” – podsumowała raport Laverock.

O raporcie 2023 Health on Demand

Badanie 2023 Health on Demand zostało przeprowadzone w październiku-listopadzie 2022 r. i obejmowało

odpowiedzi 17 531 pracowników z 16 rynków na świecie na temat ich priorytetów w zakresie zdrowia i dobrego samopoczucia. Celem raportu było zebranie opinii, które będą stanowić podstawę do dyskusji na temat zapewnienia właściwych świadczeń odpowiadających na pilne potrzeby pracowników, umożliwiających ich rozwój oraz dostosowanych do środowiska, w jakim żyją, oraz celów firmy, jakim jest wspieranie szeroko rozumianego zdrowia społeczeństwa.

Złoty lepszy od (niemal) wszystkich

W zeszłym tygodniu nie poznaliśmy wielu istotnych odczytów makroekonomicznych ani decyzji banków centralnych, handel euro, dolarem i funtem utrzymywał się więc w wąskich przedziałach. Aktywa ryzykowne były w lekkim odwrocie, choć złoty charakteryzował się siłą i był najlepiej radzącą sobie z analizowanych przez nas walut, nie licząc kilku bardzo egzotycznych.

Ten tydzień także zapowiada się względnie spokojnie – może to być cisza przed burzą, jaką najpewniej rozpętają posiedzenia największych banków centralnych na początku maja.

Uwaga skoncentruje się na danych o PKB w I kwartale w USA i strefie euro (odpowiednio czwartek 27.04 i piątek 28.04) oraz odczytach inflacyjnych (28.04) – marcowym PCE ze Stanów Zjednoczonych oraz kwietniowych CPI/HICP z poszczególnych krajów europejskich. W piątek odbędzie się również posiedzenie Banku Japonii – nie można wykluczyć, że przyniesie ono zaskoczenie ze względu na rozdźwięk między ultragołębią polityką banku i rosnącą w kraju presją inflacyjną.

PLN

Złoty w ubiegłym tygodniu radził sobie wyjątkowo dobrze. Kurs EUR/PLN obniżył się do poziomu 4,60 i znalazł się najniżej od czerwca ub.r., z kolei w parze z dolarem amerykańskim złoty jest najmocniejszy od ponad roku.

Ostatnie umocnienie złotego wiążemy głównie z korzystnym sentymentem do ryzyka i traktujemy jako wyrównywanie rozbieżności między polską walutą a pozostałymi walutami regionu. Sygnały z kraju raczej nie wadzą złotemu, obserwujemy wręcz pewną korzystną dlań poprawę fundamentów makro w kraju. Dodatkowo nie zanosi się na rychłe obniżki stóp procentowych, biorąc pod uwagę uporczywość inflacji bazowej i ciasność rynku pracy. W ubiegłym tygodniu bazowa miara dynamiki cen zaskoczyła w górę i podbiła do 12,3% w marcu. Nieznacznie mocniej od oczekiwań – o 12,6% – rosły też płace, zaś dynamika zatrudnienia rozczarowała, hamując do 0,5%.

Choć złoty trzyma się mocno, początek tygodnia przynosi słabe wieści z krajowego frontu makro. Zawiodły i produkcja przemysłowa, i budowlano-montażowa, i sprzedaż detaliczna w marcu. Słabość gospodarki jest więc ewidentna. Warto też odnotować, że mocno spadła inflacja producencka. Przed nami jeszcze dane o bezrobociu w marcu (środa 26.04) i istotniejszy wstępny odczyt inflacji w kwietniu (28.04). Wspierane przez efekt bazy opadanie inflacji ma postępować, konsensus Bloomberga zakłada, że obniży się ona do 15%.

EUR

W centrum uwagi były w zeszłym tygodniu odczyty PMI opisujące aktywność biznesową. Uwagę zwracają dwa trendy: gospodarka strefy euro przyspiesza, wiedziona przez mocną aktywność sektora usługowego; sektor przemysłowy pozostaje zaś w tyle, a ponowne otwarcie Chin nie wywarło jeszcze wpływu na sentyment w sektorze.

W każdym razie jasne jest, że ryzyko recesji zostało zażegnane, a przed Europejskim Bankiem Centralnym wciąż wiele do zrobienia, by ujarzmić presję inflacyjną – szczególnie biorąc pod uwagę lepkość inflacji i dynamiki płac w strefie euro w porównaniu do USA. Sugeruje to naszym zdaniem, że w średnim terminie euro powinno zyskiwać.

USD

W zeszłym tygodniu nie poznaliśmy wielu wieści makroekonomicznych. Cotygodniowe dane o liczbie składanych nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych dostarczyły jednak kolejnych dowodów na to, że amerykański rynek pracy ulega ochłodzeniu, w miarę jak na gospodarkę wpływa zacieśnianie polityki Rezerwy Federalnej – z typowym opóźnieniem.

Jednocześnie wskaźniki PMI zaskoczyły na plus. Oznaki dotyczące spowolnienia gospodarczego pozostają bardzo subtelne i konieczna jest dalsza uważna analiza danych. W tym tygodniu skupimy się na raporcie dotyczącym inflacji PCE w marcu oraz wstępnych szacunkach PKB w I kwartale – oba te odczyty są jednak dość wsteczne i nie zmienią najpewniej postrzegania rynków ani nimi nie poruszą.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Wiosenne odreagowanie w budownictwie mieszkaniowym

Kwietniowa informacja GUS, publikująca wstępne dane budownictwa mieszkaniowego w marcu oraz pierwszym tegorocznym kwartale, prezentuje solidarne odbicie od dna wszystkich trzech kategorii danych. Jak wskazują eksperci portalu RynekPierwotny.pl jest to efekt poprawy statystyk sprzedażowych deweloperów, ale także wiosennego ożywienia w budownictwie indywidualnym.

Rozpatrując wyniki inwestycyjne pierwotnego rynku mieszkaniowego w pierwszym tegorocznym kwartale, trudno nie doszukać się ich korelacji z zakomunikowanymi niedawno statystykami sprzedaży deweloperów giełdowych za analogiczny okres. Osiągnięcie wyników kontraktacji branżowych tuzów na poziomie niemal identycznym w relacji rok do roku oraz o prawie jedną czwartą lepszym kwartał do kwartału, tym razem należy uznać za bardzo wyraźny sygnał osiągnięcia dna przez parametry popytu na nowe mieszkania, z prawdopodobną perspektywą odbicia już w najbliższej przyszłości.

Tymczasem wyniki sprzedażowe całej reszty branży budowniczych mieszkań wyglądają podobnie optymistycznie. Jak bowiem wynika ze statystyk serwisu BIG DATA RynekPierwotny.pl, w marcu br. sprzedaż  nowych mieszkań na sześciu największych rynkach kraju wyniosła 6,1 tys. lokali, co oznacza wzrost w stosunku do analogicznego miesiąca ub. roku o ponad 80 proc. Taką skalę progresu deweloperskiej kontraktacji trudno jest bagatelizować, wobec czego w wynikach inwestycyjnych deweloperów za marzec widać już analogiczne symptomy operacyjnego przyśpieszenia.Wyk. 1 Statystyki GUS 2019 -2023

Początek pierwszego kwartału br. okazał się jeszcze dość wyraźnie asekuracyjny inwestycyjnie w odniesieniu do analogicznego okresu 2022 roku, jednak w marcu nastąpiło wyraźne odbicie. W sposób szczególny widać to w przypadku wzrostowego odreagowania wolumenów rozpoczętych inwestycji oraz pozwoleń na budowę lub zgłoszeń z projektem budowlanym, czyli kategorii GUS – owskich danych o pierwszorzędnym znaczeniu dla oceny stanu bieżącej koniunktury.

W sumie w ubiegłym miesiącu inwestorzy ruszyli z budową 18,3 tys. mieszkań, co jest rezultatem  o ponad jedną piątą gorszym od uzyskanego w marcu ub. roku, ale jednocześnie aż o blisko 70 proc. lepszym licząc miesiąc do miesiąca. Nieźle wypadli deweloperzy z wynikiem 11 tys. rozpoczętych w marcu lokali, czyli aż dwie trzecie lepiej w relacji mdm. Przedsiębiorcom dotrzymywali kroku inwestorzy indywidualni z wynikiem ponad 7 tys. rozpoczętych domów, czyli ponad 80 proc. więcej mdm.

W sumie w trzech pierwszych miesiącach 2023 roku w Polsce ruszyła budowa 38,5 tys. mieszkań i domów, o 28 proc. mniej niż w analogicznym okresie ub. roku. Taki rezultat wciąż wskazuje na mocne osłabienie koniunktury inwestycyjnej pierwotnego rynku mieszkaniowego.

Na trwające wciąż słabe nastroje inwestorów wskazują też GUS-owskie dane dotyczące nowych pozwoleń na budowę lub zgłoszeń z projektem budowlanym. W sumie w marcu w ramach wszystkich form budownictwa wydano nieco ponad 20 tys. przedmiotowych decyzji administracyjnych, natomiast w całym pierwszym kwartale niecałe 52 tys., w obu przypadkach o jedną trzecią mniej w relacji rdr.

Tym razem w spadkowej tendencji niemal w identycznym stopniu uczestniczyli deweloperzy i budujący na własne potrzeby. Względnie pocieszające jest jedynie uzyskanie w marcu wyników lepszych o około  jedną czwartą w relacji miesiąc do miesiąca.

Jest to o tyle istotna informacja, że nowe pozwolenia na budowę są podstawowym parametrem oceny potencjału popytowego rynku w przyszłych okresach przez deweloperów oraz wiarygodnym wskaźnikiem ich optymizmu inwestycyjnego. W tej sytuacji widać pewną poprawę nastrojów, na razie może niezbyt spektakularną, ale wskazującą dość prawdopodobny kierunek na kolejne miesiące.

W tej sytuacji statystyki lokali oddawanych do użytkowania stanowią tylko tło danych sygnalnych GUS budownictwa mieszkaniowego w pierwszym kwartale tego roku. W tym przypadku regresu wciąż nie widać, co jest oczywistym efektem charakteru tej kategorii danych, odzwierciedlających stan koniunktury rynkowej sprzed około 2 lat.

W marcu było takich mieszkań w sumie blisko 21 tys., czyli 5 proc. więcej licząc rok do roku. Neutralnie prezentuje się dynamika lokali oddanych do użytkowania w całym pierwszym kwartale br. Przy wolumenie niespełna 55 tys. daje to wynik niemal identyczny z uzyskanym w analogicznym okresie roku ubiegłego.

Lektura najnowszej informacji GUS o stanie budownictwa mieszkaniowego w Polsce wydaje się więc mieć wymowę umiarkowanie optymistyczną. Perspektywa uruchomienia w połowie roku programu Bezpieczny Kredyt 2% w korelacji z pierwszymi sygnałami odwilży na rynku hipotek zaczyna działać mobilizująco na popyt mieszkaniowy, na razie w pierwszym rzędzie ten inwestycyjny, bez udziału finansowania bankowego. Do tego ruszająca kampania wyborcza podobnie jak przed czterema laty może pobudzić rynek mieszkaniowy obietnicami przyśpieszonego wzrostu dobrobytu Polaków. W sumie coraz więcej czynników zaczyna przemawiać za perspektywą wychodzenia mieszkaniówki z koniunkturalnego dołka w perspektywie bieżącego roku, co nie pozostanie bez wpływu na prawdopodobnie poprawiające się z miesiąca na miesiąc statystyki GUS budownictwa mieszkaniowego.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Projekt Lex pilot wycofany z Sejmu – opinia Business Centre Club

Strona rządowa wycofywała się z budzącego kontrowersje projektuLex Pilot, nad którą pracowano od dwóch lat. Po tym, jak ustawa zmieniająca komunikację elektroniczną została w całości odrzucona przez Sejmową Komisję Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii, projekt został wycofany z Sejmu.     

Strona rządowa skłoniła się do rezygnacji z kwestionowanych rozwiązań dotyczących zmian w ustawie o radiofonii i telewizji – w tym dotyczących ustalenia kolejności programów.

Prace nad ustawą trwały ponad dwa lata, uczestniczyło w nich kilkadziesiąt podmiotów z branży mediów. Do rządowych propozycji zgłoszono ponad 800 uwag. Na ostatnim etapie, bez konsultacji z rynkiem, do projektu włączono regulacje diametralnie zmieniające zasady dostarczania i korzystania z usług telewizji. Propozycja, która uderzała w widzów, przedsiębiorców i media prywatne od samego początku budziła sprzeciw wielu środowisk w tym Business Centre Club, które wielokrotnie postulowało o: zaprzestanie ingerencji w wolnorynkowe modele biznesowe, w tym narzucania operatorom modelu telewizji à la carte i kolejności odbioru programów, ingerencji władzy publicznej w umowy nadawców z dostawcami usług telewizyjnych oraz wycofanie projektu, który był niezgodny z obowiązującym prawem, w tym Europejskim Kodeksem Łączności Elektronicznej.

Jak podkreśla Łukasz Bernatowicz, prezes Związku Pracodawców Business Centre Club, przewodniczący Rady Dialogu Społecznego:

Ustawa nie gwarantowała poprawy dostępu do informacji i nie miała żadnych realnych uzasadnień. BCC od początku sprzeciwiało się takiej ingerencji w prowadzenie działalności gospodarczej przez prywatne podmioty dostarczające obywatelom usługi telekomunikacyjne. Nie widzieliśmy w tym pomyśle poprawy dostępu do informacji, lecz próbę narzucenia odbiorcom usług państwowej telewizji, z naruszeniem zasad uczciwej konkurencji. Wyrażamy nadzieję, że ta sprawa na tym się zakończy, co będzie także z korzyścią dla wolności słowa w naszym kraju.

Tsunami zmian w legislacji plastikowej – dobrowolne działania już nie wystarczą

Nadchodzi prawdziwa rewolucja legislacyjna w zakresie plastiku! Rzeczywistość biznesową zmieni nie tylko rozporządzenie UE w zakresie opakowań i odpadów opakowaniowych, ale również nadchodzące rozwiązania globalne – do końca 2024 roku powstanie pierwszy, prawnie wiążący dokument dot. zanieczyszczenia plastikiem, którego rangę porównuje się do Porozumienia Paryskiego. Polski Pakt Plastikowy, należący do koalicji tworzonej przez Fundację Ellen MacArthur, Światowe Forum Ekonomiczne i WRAP, wspiera firmy w procesie transformacji i buduje świadomość w zakresie cyrkularnego gospodarowania tworzywami sztucznymi na polskim rynku.

Traktat Plastikowy okiem ekspertów

W ramach popularyzacji wiedzy na temat powstającego dokumentu Polski Pakt Plastikowy zorganizował konferencję „Traktat Plastikowy ONZ – globalne wyzwania, lokalne rozwiązania”, której partnerami byli: jedna z agend ONZ – UN Global Compact Network Poland –  oraz Fundacja WWF Polska, która na poziomie globalnym wspólnie z Fundacją Ellen MacArthur postuluje o ambitny dokument. Podczas konferencji grono ekspertów omówiło między innymi wyzwania (środowiskowe, ekonomiczne, społeczne, zdrowotne, etc.) stojące u podstaw powstającego Traktatu, możliwe brzmienie i zakres dokumentu oraz rolę biznesu w procesie nadchodzących zmian. Stanowisko złożone przez Unię Europejską, również w imieniu Polski, omówiła Dorota Żmudzińska, ekspertka ds. GOZ w Polskim Pakcie Plastikowym:

– Według stanowiska przedstawionego przez Unię Europejską Traktat powinien spełniać trzy cele: zakończenie zanieczyszczenia tworzywami sztucznymi, ochronę zdrowia ludzi i środowiska przed zanieczyszczeniami i dążenie do gospodarki o obiegu zamkniętym dla tworzyw sztucznych. Spośród trzynastu kluczowych zobowiązań i środków, w stanowisku znaleźć można m.in. zmniejszenie podaży pierwotnych tworzyw sztucznych, eliminację i ograniczenie stosowania produktów z tworzyw sztucznych, które są problematyczne, można ich uniknąć i są nadmierne, ograniczenie uwalniania mikroplastiku, czy potrzebę wprowadzenia wymogów cyrkularnego projektowania.”

Stanowisko UE, choć istotne z perspektywy kraju członkowskiego, nie jest jednak jedynym głosem w dyskusji. Jak każdy globalny dokument, Traktat wiąże się z burzliwymi negocjacjami i wypracowaniem kompromisu między państwami. Jak jednak wskazuje Marta Longhurst, Global Plastics Treaty Manager z Fundacji Ellen MacArthur, przy stole ścierają się dwa stanowiska:

“– Potrzebujemy globalnych zasad, które zapewnią równe szanse wszystkim uczestnikom łańcucha wartości tworzyw sztucznych. Patrząc na wstępne stanowiska poszczególnych krajów, można zauważyć, że zaczynają się tworzyć pewne stronnictwa – jedne kraje opowiadają się za przyjęciem globalnie wiążących zasad, a inne są przeciwne takiemu podejściu i optują za opracowaniem planów działań na poziomie krajowym.”

Zdaniem Fundacji, by Traktat mógł realnie rozwiązać problem zanieczyszczenia tworzywami sztucznymi, legislacja musi określać konkretne cele na poziomie globalnym, zawierać środki skoncentrowane na ograniczeniu ilości odpadów i dotyczyć przede wszystkim opakowań i innych produktów z tworzyw sztucznych, obciążonych ryzykiem zanieczyszczenia środowiska. Jak jednak sprawić, by decydenci przyjęli ambitną wersję dokumentu?

,,– Warto wyciągać wnioski z lekcji, którą już odbyliśmy. Protokół Montrealski z 1987 roku, który doprowadził do rozwiązania problemu zubożenia warstwy ozonowej jest najgłośniejszym i tak naprawdę jedynym chwalonym międzynarodowym projektem środowiskowym. W tamtym przypadku zadziałały: duża świadomość społeczna problemu i oczekiwania konsumentów, które ukształtowały priorytety firm i rządów. Trend ten był dodatkowo wzmocniony przez rosnącą liczbę dowodów naukowych, które dokumentowały powagę i pilność problemu – i z tym też mamy już do czynienia w kontekście plastiku.” – powiedziała Ewa Chodkiewicz, Dyrektorka Działu Ochrony Przyrody z Fundacji WWF Polska.

Uprzedzić legislację – dlaczego firmy powinny podjąć działania już dziś?

Choć ostateczne brzmienie dokumentu poznamy dopiero w przyszłym roku, sam kierunek zmian nie powinien być zaskoczeniem. Nowa rzeczywistość zbliża się wielkimi krokami i w mniejszym lub większym stopniu dotknie wszystkich przedstawicieli biznesu. Firmy zrzeszone w Polskim Pakcie Plastikowym już teraz podejmują dobrowolne działania związane ze zrównoważonym wykorzystywaniem opakowań z plastiku. Jak wskazał podczas konferencji Tomasz Korytkowski, Dyrektor ds. Komunikacji Korporacyjnej, Public Affairs oraz Zrównoważonego Rozwoju w Nestlé Polska, każda firma na rynku powinna jak najszybciej wkroczyć na podobną ścieżkę:

“– Nie warto czekać na gotową legislację. Trzeba przygotować się dużo, dużo wcześniej, bo cały proces zajmuje naprawdę wiele czasu i zasobów wewnętrznych. Warto mieć przygotowaną strategię opakowaniową – w Nestlé opieramy ją na trzech filarach: mniej opakowań, lepsze opakowania i lepsze systemy – chodzi o redukcję opakowań, testowanie alternatywnych sposobów dystrybucji (np. reuse), projektowanie opakowań, projekty wspierające infrastrukturę, edukację i budowanie świadomości konsumentów – opakowanie nie musi być odpadem, a może być cennym zasobem, który może i powinien być wykorzystany.”

Słabsze perspektywy dla przemysłu

Indeksy PMI jednoznacznie pokazują, że menedżerowie odpowiedzialni za zamówienia widzą lepiej przyszłość, jeżeli pracują w usługach niż przemyśle. Gorsze oczekiwania to jednak tańsza ropa, więc jest też pozytyw tej sytuacji.

Europa wybiera usługi

Piątkowe dane na temat koniunktury w przemyśle i usługach pokazały wyraźny rozstrzał. Analitycy dla strefy euro spodziewali się 48 pkt w przemyśle, a otrzymali dużo słabszy wynik 45,5 pkt. Z kolei dla usług oczekiwania pokazywały bardzo przyzwoite 54,4 pkt, za to odczyt pokazał aż 56,6 pkt. Barierą rozdzielającą przewagę optymistów od pesymistów w badaniu jest 50 pkt. Pokazuje nam to, że menedżerowie odpowiedzialni za przemysł są znacznie mniej optymistycznie nastawieni niż ci odpowiedzialni za usługi. Co ciekawe, podobna tendencja ma miejsce w Wielkiej Brytanii, z kolei w USA różnica jest znacznie mniejsza, oraz obydwa wskaźniki znalazły się powyżej granicy 50 pkt.

Zmiany oczekiwań za oceanem

Jeszcze miesiąc temu analitycy spodziewali się, że stopy procentowe do końca roku spadną jeszcze od 0,75% do nawet 1%. Dzisiaj jest to spadek o zaledwie 0,25%. Co więcej, bardzo prawdopodobnym stał się scenariusz mówiący o podwyżce stóp procentowych na majowym posiedzeniu. To właśnie dlatego dolar przestał tracić względem euro w ostatnich dniach i ustabilizował się trochę poniżej granicy 1,1 dolara za jedno euro. Na rynku obligacji widać również wzrost rentowności, gdyż po zmianie oczekiwań względem stóp procentowych inwestorzy oczekują wyższej premii za trzymanie amerykańskich papierów dłużnych.

Nurkowanie cen ropy

Na świecie przyszłość przemysłu na ogół stoi pod znakiem zapytania. Gorsze indeksy koniunktury to tylko jeden z elementów tego obrazka. Zwiastunem nadchodzących problemów są również ceny ropy naftowej. W ciągu ostatnich dwóch tygodni cena baryłki ropy spadła o około 6 dolarów. W rezultacie jesteśmy już bardzo blisko poziomów cenowych, przy których OPEC+ zmniejszało wydobycie. Wyrównanie tej decyzji zajęło rynkowi raptem 3 tygodnie. Nie oznacza to jednak, że kartel nie będzie dalej interweniował, by próbować utrzymać ceny na wysokich poziomach. Obecne obniżka co prawda jest już w cenach, ale wchodzi na rynek dopiero w maju.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na pakiet danych z Polski, publikowany o godzinie 10:00.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

GUS o handlu i e-handlu w marcu 2023

Według najnowszych danych GUS w marcu 2023 r. w porównaniu z lutym 2023 r. odnotowano wyższą wartość sprzedaży detalicznej przez Internet w cenach bieżących (o 14,7%). Udział sprzedaży przez Internet w sprzedaży „ogółem” zmniejszył się z 8,7% w lutym 2023 r. do 8,6% w marcu br. 

Dawid Pawlicki – Chief Marketing Officer, SellIntegro z grupy R22:

W marcu br. sprzyjającymi okolicznościami dla polskiej gospodarki, w tym branży handlowej, były zarówno spadek inflacji, jak również świąteczno – wiosenny sezon zakupowy, co ewidentnie przełożyło się na wskaźniki sprzedaży za ten okres.

Po kilku miesiącach schłodzenia popytu można dostrzec pierwsze oznaki poprawy nastrojów konsumenckich, będących motorem napędowym dla sprzedaży detalicznej – tak w kanale tradycyjnym, jak i internetowym. Stabilizująca się kondycja rynku pracy i niejako wymuszony inflacją wzrost płac sprawiają, że łagodnieją obawy konsumentów przed bezrobociem czy koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa finansowego. Także normalizacja cen energii oraz zbliżające się zakończenie sezonu grzewczego pozytywnie przekładają się na dynamikę poprawy nastrojów konsumenckich.

Te tendencje potwierdzają zagregowane dane platformy SellIntegro, integrującej systemy e-commerce, które jasno wskazują wzrost liczby zamówień w sektorze e-commerce oraz zwiększenie się średniej wartości koszyka zakupowego. W marcu tego roku skumulowane przychody tysięcy obsługiwanych przez platformę SellIntegro sprzedawców e-commerce wzrosły o 34,8% w stosunku do poprzedniego miesiąca, a sama uśredniona wartość koszyka zakupowego ich klientów wzrosła o 7,8% m/m (w ujęciu rocznym marzec do marca ten wzrost wyniósł 75,6%).

Jednocześnie, trzeba pamiętać, że klimat gospodarczy wciąż jest niepewny –  wiele zależy od rozwoju sytuacji międzynarodowej i decyzji podejmowanych przez rząd. Wzrost sprzedaży detalicznej w analizowanym okresie niekoniecznie oznacza, że kryzys został zażegnany. Można uznać go za optymistyczny prognostyk, stymulujący dzisiejszy rynek konsumencki, a ten będzie kształtowany między innymi przez nasze mniej lub bardziej przemyślane decyzje zakupowe.

Ożywienie konsumpcji w Chinach – nierówne, głównie krajowe, z największym impulsem w I półroczu

Ożywienie w Chinach po Covid: jak dotąd silniejsze niż oczekiwano, ale głównie krajowe i ukrywające pewne nierówne zmiany. Realny PKB Chin przekroczył oczekiwania w I kw. 2023 r., rosnąc o +2,2% kw/kw i +4,5% r/r, po +0,6% kw/kw i +2,9% r/r w IV kw. 2022 r. Struktura sektorowa sugeruje, że wyższy wzrost był napędzany głównie przez sektor usług, podczas gdy aktywność w rolnictwie, przetwórstwie przemysłowym i budownictwie osłabła w I kw. 2023 r. Inne miesięczne wskaźniki również wskazują na silniejszy od oczekiwań bilans handlowy (tj. prężny eksport, ale wciąż słaby import). Wydaje się, że teraz istnieje jeszcze większe pole do korekty w górę naszej prognozy wzrostu realnego PKB na poziomie +5,0% na 2023 r. Z analiz Allianz Trade wynika, że ożywienie gospodarcze nadal koncentruje się na konsumpcji, choć prawdopodobnie będzie to głównie konsumpcja krajowa (tj. firmy działające w Chinach odnoszą większe korzyści niż firmy eksportujące do Chin). Chiny), a największy impuls związany ze stłumionym popytem będzie prawdopodobnie odczuwalny w pierwszej połowie roku. Allianz Trade nadal uważa, że kwestie strukturalne (np. dotyczące sektora nieruchomości i bezrobocia młodzieży) oznaczają, że wydatki konsumpcyjne będą potrzebowały więcej czasu, aby zbliżyć się do trendu sprzed pandemii niż w 2021 r. (Wykres 1).

Ożywienie konsumpcji w Chinach

Chińscy konsumenci: szybki powrót na ulice w I kw., ale zachowania związane z wydawaniem i oszczędzaniem nie wracają do normy. Ponowne otwarcie po Covid było szybkie, ze szczególnym entuzjazmem w lutym przed powrotem do normalności w ostatnim czasie. Mobilność w pierwszej setce miast była w lutym o +10% wyższa niż średnia przed pandemią (po -11% w IV kw. 2022 r. i -13% w styczniu 2023 r.), po czym normalizowała się do -1% w marcu i -1,4% w pierwszej połowie kwietnia (Wykres 2). Dane pokazują, że temu powrotowi na ulice towarzyszyła poprawa wydatków konsumpcyjnych: +5,4% r/r w I kw. 2023 r. po -2,4% w IV kw. 2022 r. (i +1,8% w całym roku). Były one nieco wyższe niż tempo wzrostu dochodów do dyspozycji. Allianz Trade szacuje, że stopa oszczędności chińskich gospodarstw domowych spadła do 33,8% w I kwartale 2023 r. z 35,5% w IV kw. 2022 r. (Wykres 3). Podsumowując, nadal pozostaje powyżej średniej sprzed pandemii wynoszącej 29,1% i wątpimy, czy chińskie gospodarstwa domowe będą sięgać po stosunkowo niewielki zapas nadmiernych oszczędności zgromadzonych w okresach lockdownu, aby sfinansować konsumpcję. Allianz Trade szacuje, że nadwyżki oszczędności zgromadzone w 2020 i 2022 r. wyniosą zaledwie 2,7% nominalnego PKB w 2023 r. Ponadto Allianz Trade szacuje, że w 2021 r., roku odbicia konsumenckiego po Covid, spadek oszczędności wyniósł zaledwie 3,6% nadwyżki oszczędności z 2020 r.

Wskaźnik natężenia ruchu

Stłumiony popyt wynosi 4,5% PKB, ale prawdopodobnie zostanie uwolnione mniej niż 40%, a największy impuls będzie odczuwalny w pierwszej połowie 2023 r. Patrząc na dane dotyczące sprzedaży detalicznej, Allianz Trade stwierdza, że w ramach polityki zero-Covid z 2022 r. skumulowano stłumiony popyt w wysokości 5,6 bln RMB (4,5% nominalnego PKB w 2023 r.). 1,5 bln RMB (1,2% nominalnego PKB w 2023 r.) przypadło na towary luksusowe, a 1 bln RMB (0,8% nominalnego PKB w 2023 r.) na gastronomię. Te wielkości stłumionego popytu (jako procent nominalnego PKB) są bardzo zbliżone do tych, które szacujemy dla lockdownów w 2020 r. (zob. Wykres 4). Wtedy, w następnym roku, uwolniono 37% całkowitego stłumionego popytu. Wskaźnik ten wynosi 49% dla dóbr luksusowych i 44% dla gastronomii. Ponadto trzy czwarte nadrabiania zaległości miało miejsce w ciągu pierwszych sześciu miesięcy. Bazując na tym doświadczeniu, największy impuls związany ze stłumionym popytem tym razem będzie prawdopodobnie odczuwalny w pierwszej połowie tego roku. Wzrost wydatków konsumpcyjnych może ostatecznie okazać się mniejszy niż w okresie po 2020 r., biorąc pod uwagę obecne mniej korzystne krajowe i zewnętrzne warunki makroekonomiczne. Już teraz Allianz Trade zauważa, że wydatki konsumpcyjne tym razem wydają się jak na razie wspierane przez wydatki rewanżowe w gastronomii, natomiast wydatki na towary luksusowe nie radzą sobie tak dobrze jak w okresie po 2020 r. nie radzą sobie tak dobrze, jak w okresie po 2020 r.Stłumiony popyt i nadrabianie zaległości

Dynamika cen materiałów budowlanych w marcu na równi pochyłej

W marcu dynamika cen materiałów budowlanych zniżkowała w przyśpieszonym tempie już o 4 pp. do poziomu 11 proc., co oznacza, że znalazła się już nie tylko bardzo wyraźnie poniżej inflacji CPI, ale nawet inflacji bazowej. Jak zauważyli eksperci portalu RynekPierwotny.pl zjazd parametrów uciążliwej dla budowlanki materiałowej drożyzny jest więc kontynuowany, a kwestia spadku jej tempa do wartości jednocyfrowych wydaje się przesądzona już w bezpośredniej perspektywie.

Dokładnie rok temu w kwietniu 2022 roku padł krajowy rekord tempa wzrostu cen materiałów budowlanych z wynikiem 34 proc. Poziom z tegorocznego marca rzędu „zaledwie” 11 proc. robi już znaczną różnicę i daje nadzieję na powrót do względnej normalności kilkuprocentowych, a nie liczonych rocznie w dziesiątkach procent skoków cen. Co ciekawe, eksperci Grupy PSB jeszcze niedawno prognozowali powrót parametrów wzrostu cen materiałów budowlanych do wartości jednocyfrowych przed końcem bieżącego roku. Tymczasem niewykluczone, że dzieje się to już teraz, w miesiącu kwietniu, czyli na długo przed końcem pierwszego półrocza.Wyk. 1 - Dynamika wzrostu cen materiałów budowlanych

Najnowszy odczyt dynamiki cen materiałów budowlanych autorstwa Grupy PSB w dalszym ciągu wskazuje cement – wapno jako pozycję najmocniej zwyżkującą. Co więcej, tempo wzrostu cen tego spoiwa miesiąc do miesiąca przyspieszyło z 38 do 43 proc. Na szczęście był to odosobniony przypadek, wobec czego prawie we wszystkich pozostałych grupach towarowych zanotowano istotny statystycznie regres dynamiki cen.

Na drugim biegunie klasyfikację zamykają płyty OSB i drewno, jako jedyna na razie pozycja z ujemną dynamiką rzędu minus 11 proc. Mamy więc być może „pierwszą jaskółkę” zwiastującą korektę krajowych cen materiałów budowlanych, choć na tak optymistyczne wnioski wydaje się być chyba nieco za wcześnie.Wyk. 2 - Średnia dynamika cen - wykres

Tymczasem jak zauważają eksperci portalu RynekPierwotny.pl notowania giełdowe surowców, które często wytyczają kierunek cenom materiałów budowlanych, od kilku miesięcy pozostają w trendach bocznych, nie sygnalizując kierunku zmian w kolejnych okresach, a główny wskaźnik globalnych trendów surowcowych – CRB Index już od lipca ub. roku uparcie oscyluje w bezpośrednim sąsiedztwie wartości 300 pkt.

W tej sytuacji najbardziej wiarygodnym prognostykiem rozwoju koniunktury na rodzimym rynku materiałów budowlanych jest sytuacja na pierwotnym rynku mieszkaniowym. A tu wciąż nie widać wzrostu aktywności inwestycyjnej firm deweloperskich. W statystykach GUS budownictwa mieszkaniowego za pierwszy kwartał br. spadek mieszkań rozpoczętych wyniesie około jednej trzeciej w relacji rok do roku, co zapowiada dalszy wyraźny spadek popytu na materiały budowlane oraz presję na ograniczanie wzrostu ich cen.

W pełni potwierdzają to statystyki sprzedaży Grupy PSB, komunikujące coraz szybciej spadający, a w kilku przypadkach wręcz dołujący popyt na materiały budowlane w kraju. W marcu w ramach Grupy PSB sprzedaż materiałów była średnio niższa o 15 proc. w relacji rdr., a kosmetyczne kilkuprocentowe wzrosty dynamiki sprzedaży dotyczyły zaledwie czterech pozycji: wyposażenie, AGD; dekoracje; farby, lakiery oraz oświetlenie, elektryka. Wszystkie inne grupy asortymentowe zanotowały regres sprzedaży, a prym w spadkach popytu wiodły ściany, kominy (-44 proc.), izolacje termiczne (-42 proc.) i dachy, rynny (-40 proc.).

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Rynki w uśpieniu

Miniony tydzień pomimo obfitego kalendarza makro, zawierał pozycje drugiego kalibru, które nie wpłynęły znacznie na zmienność na rynku. Dax po trzykrotnym testowaniu poziomu 15900 pkt w końcu skapitulował i nieco oddalił się od tego pułapu. SP500 nie zdołał pokonać oporu na 4190 pkt. a w krótkim terminie wykres sygnalizuje spadki. EUR/USD cały czas przebywa w wąskiej konsolidacji. Jak na razie wyjście powyżej 1,1 było jedynie chwilowym incydentem ale brak zdecydowanej korekty sugeruje, że przed nami kolejny atak tego poziomu i próba wyjścia wyżej.

Stany Zjednoczone pokazały gorsze dane regionalne. Rozczarował mocno indeks Fed z Filadelfii oraz bardzo słabo wypadł indeks wskaźników wyprzedzających koniunktury gospodarczej w USA Conference Board. Otrzymaliśmy kolejne sygnały ochłodzenia rynku pracy. Odnotowano po raz kolejny wzrost (choć umiarkowany) liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych.

Europa w kwietniu dobrze radziła sobie w sektorze usług, który wciąż korzysta z normalizacji popytu po zakończeniu restrykcji pandemicznych. Jednak zbliżająca się recesja w sektorze produkcyjnym wpłynie negatywnie na nie w dłuższej perspektywie. Po raz kolejny negatywnie zaskoczyły PMI dla sektora produkcyjnego.

Chiny w I kwartale odnotowały najwyższe tempo wzrostu gospodarczego od roku (4,5 proc). To z pewnością może budzić nadzieję na wzrost globalnego popytu, jednak w dłuższej perspektywie może wzmocnić globalną inflację. Inwestycje w środki trwałe w ujęciu rocznym były słabsze niż oczekiwano i wzrosły o 5,1 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym, ponieważ nastąpiło spowolnienie wzrostu inwestycji w infrastrukturę i produkcję. Inwestycje w nieruchomości nadal spadały. Dobry wynik za Q1 odzwierciedla w dużej mierze spiętrzony popyt napędzany przez ponowne otwarcie Chin.

Rynek jest w fazie wyczekiwania na decyzje Fed-u oraz EBC, które są zaplanowane dopiero na początek maja. Aktualnie jesteśmy w początkowej fazie wyników kwartalnych spółek z Wall Street. Banki zaskoczyły na plus potwierdzając, że problemy Silicon Valley Bank i innych regionalnych podmiotów nie rozlały się szeroko po sektorze. Tesla zaskoczyła gorszym wyniki na co inwestorzy zareagowali umiarkowaną wyprzedażą.

W tym tygodniu dane o PKB (czwartek) za Q1 dadzą pewnego rodzaju wskazówkę, jak silne jest osłabienie koniunktury w USA. Z pewnością należy spoglądać również w stronę preferowanej przez Fed miary inflacji PCE core, której publikacja nastąpi w piątek 28 maja. Z kolei Europa poda wstępne dane na temat CPI w kwietniu. Jesteśmy w okresie blackout-u (w USA trwa już od soboty, w Europie od czwartku), co oznacza, że nie otrzymamy żadnych wskazówek ze strony decydentów banków centralnych. Ciekawie zapowiada się decyzja w sprawie stóp procentowych w Japonii – pierwsza nowego prezesa BoJ. Inflacja w kraju kwitnącej wiśni nie odpuszcza (choć w porównaniu do innych części świata jest wciąż niska). Rynek po cichu liczy na zwrot w polityce monetarnej tego azjatyckiego banku.

Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Polacy częściej sięgają po mocne alkohole. Producenci wódki i wina zmniejszają zaległości

Najpierw pandemia, a teraz drożyzna zmienia styl picia Polaków i wpływa na sytuację branży alkoholowej. Szczególnie producenci napojów wysokoprocentowych mogą powiedzieć, że im gorzej, tym lepiej. Ich sprzedaż ma się dobrze, a zaległości w rozliczeniach z bankami i kontrahentami spadają. Przez ostatnie trzy lata obniżyły się z 43,9 mln zł do 30,8 mln zł. W górę poszły jednak przeterminowane zobowiązania browarów – wynika z danych zgromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i BIK. Produkujący wódki, wina i piwa łącznie mają obecnie 60,4 mln zł zaległości.

Według publikacji “Zwrot w modelach konsumpcji. 2. Edycja raportu Alkohol w Polsce” przedstawionego przez Pracodawców RP, na naszym rynku widać wyraźną zmianę stylu picia – zamiast napojów niskoprocentowych znów coraz częściej wybierane są mocne alkohole. W rezultacie napoje spirytusowe zyskały największy od ponad 20 lat, bo już ponad 39-procentowy udział w strukturze spożycia napojów alkoholowych. Zmiana preferencji przekłada się na jakość rozliczeń z dostawcami i bankami. Z danych zgromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie informacji kredytowych BIK wynika, że wytwórcy najmocniejszych trunków – czyli zajmujący się wg klasyfikacji PKD destylowaniem, rektyfikowaniem i mieszaniem alkoholi (PKD 1101) – w trzy lata, licząc od początku pandemii, zmniejszyli zaległości o 30 proc. – z 43,9 mln zł do 30,8 mln zł. Problemy ze spłatą rat kredytowych, leasingowych i regulowaniem faktur dotyczą 33 tego typu firm.

Dobrze mają się też producenci win i cydrów (PKD 1102, 1103, 1104), którzy zwiększyli swój udział w spożyciu do ponad 8 proc., jak podaje raport “Zwrot w modelach konsumpcji. 2. edycja raportu Alkohol w Polsce” m.in. dzięki temu, że coraz chętniej sięgają po nie kobiety. Nieopłacone w terminie zobowiązania wytwórców win i cydrów spadły z 8,3 do 3,1 mln zł, a liczba niesolidnych dłużników z 21 do 12.

Gorzej wypadają browary, którym od 20 lat systematycznie ubywa rynku (na koniec 2021 r. miały 52,5 proc. rynku w przeliczeniu na 100% wypitego alkoholu), a pierwszy rok pandemii z nielicznymi wyjazdami wypoczynkowymi, zamkniętymi restauracjami i odwołanymi imprezami masowymi, był dla nich wyjątkowo trudny. Wprawdzie nadrabiają sprzedaż, oferując z coraz większym sukcesem piwa bezalkoholowe, ale jednak pogorszenia jakości rozliczeń nie udało im się uniknąć. Zaległości browarów z 1,4 mln zł w marcu 2020 r. podskoczyły do niemal 18 mln zł na początku 2021 r., potem gwałtownie spadły, by teraz znów mocno wzrosnąć. Razem z producentami słodu mają ponad 26,5 mln zł przeterminowanych zobowiązań. Liczba niesolidnych dłużników zmieniła się jednak nieznacznie, bo z 32 do 37 Producenci wódki i wina zmniejszają zaległości

Branża alkoholowa ma mniej zmartwień niż inni
Pomijając perturbacje jakie wywołała dla tej branży wojna, inflacja, wzrost kosztów czy ograniczenia w przepływie towarów m.in. opakowań przez wschodnią granicę, to generalnie biznes alkoholowy ma w Polsce całkiem niezłe warunki działania. Według ostatnich dostępnych danych Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), gdy europejska średnia spożycia czystego alkoholu na osobę w wieku co najmniej 15 lat wynosiła w 2021 r. 11,3 litra, w Polsce było to ok. 11,7 litra [1].

– Wysokie spożycie wyrobów alkoholowych pomaga producentom w generowaniu zysków i zachowaniu stabilnej sytuacji finansowej. Udział w zyskach rodzimych producentów mają również konsumenci z innych krajów. Polska jest bowiem jednym z większych producentów i eksporterów alkoholu w Europie. Co więcej, do utrzymywania stabilnej sytuacji finansowej przyczynia się także to, że sektor jest dość mocno zdywersyfikowany i nie ogranicza się wyłącznie do produkcji wódki czy piwa, ale obejmuje również wina, cydry, napoje spirytusowe oraz alkohole wysoko- i niskoprocentowe o różnych aromatach i smakach – komentuje prof. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor. – Z wyjątkiem producentów piwa, z punktu widzenia zmian w zaległościach, biznes dobrze sobie radzi. W efekcie wypada korzystnie na tle innych gałęzi gospodarki i to pomimo stosunkowo dużej energochłonności i licznych regulacji wprowadzanych przez rząd, w tym zakazu reklamy czy kolejnych podwyżek akcyzy – dodaje.

Branża alkoholowa może jednak liczyć na konsumentów, a okres pandemii – mimo mniejszej liczby okazji w postaci spotkań rodzinnych, towarzyskich oraz imprez masowych – okazał się dla niej całkiem niezły. Spożycie alkoholu w porównaniu z 2019 r., w którym padł rekord dekady, spadło nieznacznie. W przeliczeniu na jednego mieszkańca Polski (bez względu na wiek) w 2020 r. było to 9,62 litrów na osobę, a w roku 2021 – 9,7 litrów. To odpowiednio o 0,16 litra oraz 0,08 litra mniej w porównaniu z 2019 r., wynika z danych GUS przytoczonych w 2. edycji raportu „Alkohol w Polsce” [2].

Choć spożycie nieznacznie spadło, to zdaniem ekspertów OECD czas COVID-19 spotęgował na świecie negatywne zachowania związane z piciem alkoholu. Izolacja przyczyniła się do zwiększenia ilości i częstotliwości picia, szczególnie wśród osób, które już wcześniej piły ryzykownie. Powszechniejsze stało się też samotne picie w domu, nierzadko już we wczesnej porze dnia. Przybyło także pijących nadmiernie podczas jednej okazji. Wśród zaglądających do kieliszka, do „binge drinking” przyznaje się już niemal co czwarta osoba (23 proc.). W Polsce w sposób ryzykowny i szkodliwy pije 27 proc. osób (w tym 11,6 proc. to osoby nadużywające) i jest to o 8 p.p. więcej niż przed pandemią. Przyjmuje się, że odpowiadają one za zakup ponad 70 proc. całego sprzedawanego alkoholu. W opinii ekspertów, niestety złe nawyki z lockdownów utrzymały się, a czasami nawet pogłębiły.

A abstynenci? Z badania Polskiej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (obecnie Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom) wynika, że na jesieni 2020 r. było ich 19,2 proc. (nie pili przez ostatnie 12 miesięcy). W grupie wiekowej 35-49 lat jest ich tylko 8,1 proc. W porównaniu z danymi Eurostatu z roku 2019, liczba abstynentów zmalała o niemal 7 p.p.
Powodów do picia nigdy nie brakuje

Chociaż okres izolacji i pandemicznych obostrzeń możemy uznać za miniony, powodów do stresu wciąż nie brakuje. Wojna w Ukrainie, drożyzna i obawy o przyszłość skutecznie wpływają na samopoczucie Polaków i podejście do picia. Na pytanie: Na jakiego rodzaju przyjemności sobie pozwalasz, by zrekompensować sobie pandemię, drożyznę, konieczność cięcia wydatków? aż 8 proc. ankietowanych w realizowanym dla BIG InfoMonitor badaniu odpowiedziało, że właśnie na sięganie po kieliszek. – Znacznie częściej jest to sposób na ucieczkę od codziennych problemów mężczyzn (13 proc. pytanych) niż kobiet (5 proc.) i – co niepokojące – osób w wieku między 25 a 34 lata (14 proc.) [3]. Pokolenie to, to odnajdujący się na rynku pracy, młodzi dorośli, którzy dopiero wyprowadzają się na swoje i zakładają rodziny. A aktualna sytuacja gospodarcza z pewnością nie ułatwia im przejścia tego i tak trudnego okresu – zwraca uwagę Waldemar Rogowski.

Jeżeli uważasz, że masz objawy choroby alkoholowej, nie zwlekaj. Profesjonalna pomoc jest w takich przypadkach nieoceniona. Gdzie szukać pomocy i wsparcia w sytuacjach trudnych i kryzysowych? Skontaktuj się z centrum wsparcia dla osób dorosłych w stanie kryzysu psychicznego. Centrum Wsparcia to 24-godzinne, bezpłatne centrum, udzielające wsparcia każdej osobie w kryzysie psychicznym. Pod numerem 800 70 2222 dyżurują psychologowie-specjaliści, gotowi wysłuchać i pomóc w różnorodnych kryzysowych sytuacjach. Pomogą również w znalezieniu najbliższej placówki, która udzieli bezpośredniej pomocy. Psychologowie i psychoterapeuci są dostępni przez całą dobę, siedem dni w tygodniu.

[1] Preventing Harmful Alcohol Use, https://www.oecd.org/health/preventing-harmful-alcohol-use-6e4b4ffb-en.htm, 14.03.2023 r.

[2] Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej, “Zwrot w modelach konsumpcji. 2. edycja raportu Alkohol w Polsce”, Warszawa 2023 r.

[3] Stosunek Polaków do wydatków i marnowania żywności, Badanie Quality Watch zrealizowane w dn. 15-18 lipca 2022 metodą CAWI (komputerowo wspomagany wywiad internetowy) wśród Polaków w wieku 18+, Próba: 1069

Rynek biurowy w regionach w I kwartale 2023 roku

Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych (PINK) opublikowała dane dotyczące rynku powierzchni biurowych na ośmiu głównych rynkach regionalnych w Polsce (Kraków, Wrocław, Trójmiasto, Katowice, Poznań, Łódź, Lublin, Szczecin) za pierwszy kwartał 2023 roku. Źródłem informacji są firmy doradcze działające na rynku nieruchomości komercyjnych (BNP Paribas Real Estate, CBRE, Colliers, Cushman & Wakefield, JLL, Knight Frank, Newmark Polska, Savills), a podsumowanie dotyczy istniejących zasobów nowoczesnej powierzchni biurowej, nowych obiektów oddanych do użytku, wielkości transakcji wynajmu oraz ilości powierzchni niewynajętej.

Na koniec pierwszego kwartału 2023 roku całkowite istniejące zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej na ośmiu głównych rynkach regionalnych wyniosły 6 470 400 m kw. Niezmiennie największymi rynkami biurowymi w Polsce (po Warszawie) pozostawały Kraków (1 750 500 m kw.), Wrocław (1 312 900 m kw.) oraz Trójmiasto (1 016 800 m kw.).

W pierwszym kwartale 2023 roku do użytkowania oddano obiekty o łącznej powierzchni 68 100 m kw. Największymi zrealizowanymi projektami były Ocean Office Park B (deweloper Cavatina Holding, 28 600 m kw.) oraz Fabryczna Office Park B5 (Inter-Bud, 14 000 m kw.) ukończone w Krakowie, a także Centrum Południe 3 (Skanska Property Poland, 20 850 m kw.) we Wrocławiu. Poza tymi 2 rynkami, zasoby nowoczesnej powierzchni biurowej wzrosły również w Gdyni po oddaniu do użytku budynku Officer (Panorama Development, 4 700 m kw.).

Na koniec pierwszego kwartału 2023 roku na ośmiu głównych rynkach regionalnych do wynajęcia od zaraz pozostawało 1 029 700 m kw. powierzchni biurowej, co odpowiada współczynnikowi pustostanów na poziomie 15,9% (wzrost o 0,6 p.p. kw./kw. oraz wzrost o 0,4 p.p. w porównaniu do analogicznego okresu w 2022 roku). Najwyższy wskaźnik niewynajętej powierzchni odnotowano w Łodzi – 20,5%, a najniższy w Szczecinie – 3,1% (jedyne miasto ze stopą pustostanów poniżej 10,0%).

Całkowity wolumen transakcji najmu zarejestrowanych w pierwszym kwartale 2023 roku wyniósł 175 000 m kw., co jest wynikiem zbliżonym do rezultatu z ubiegłego kwartału, a także był wyższy o 13% w porównaniu z analogicznym okresem 2022 roku. Najwięcej powierzchni zostało wynajęte w Trójmieście (47 600 m kw.), w Krakowie (38 400 m kw.) i we Wrocławiu (36 200 m kw.).

W pierwszym kwartale 2023 roku najwyższy udział w strukturze transakcji najmu przypadł nowym umowom: 50% (włączając umowy przednajmu oraz powierzchnie na potrzeby własne właściciela nieruchomości). Renegocjacje i przedłużenia obowiązujących kontraktów odpowiadały za 44% zarejestrowanego popytu, a ekspansje za 6,5%. Powierzchnia wynajęta na użytek własny właścicieli budynków stanowiła 3% kwartalnego popytu.
Do największych transakcji zawartych w pierwszym kwartale 2023 zaliczamy: renegocjację kontraktu z firmą Sii w budynku Olivia Prime w Gdańsku (10 100 m kw.), nową umowę najmu zawartą przez Alorica w budynku React w Łodzi (5 000 m kw.) oraz odnowienie umowy najmu przez UPS we wrocławskim budynku Bema Plaza (4 600 m kw.).

Siła złotego. Kryptowaluty w odwrocie

Przeciętnie zarabiamy coraz lepiej. Co ważne, wciąż rośnie zatrudnienie, co daje dobre perspektywy, oczywiście dla pracowników, nie pracodawców. W tle złoty znów zyskuje i trwa przecena na rynku kryptowalut.

Złoty pokazuje siłę

Wczoraj niespodziewanie złoty przebijał ważne poziomy na większości walut. Euro staniało wieczorem poniżej 4,60 zł. Frank szwajcarski od kilku już dni testował poziomy poniżej 4,70 zł, z kolei dolar po tygodniowej nieobecności pokazał się poniżej poziomu 4,20 zł. Analitycy wskazują, że na rynku nagły przypływ optymizmu zapanował po danych o możliwym uruchomieniu środków unijnych. Jest to trochę spekulacyjny ruch, bo nawet jeśli środki się pojawią, to nie trafią przecież od razu na rynek. Niemniej inwestorzy już teraz zakładają potencjalny skutek napływu tych pieniędzy, kupując złotego, który za jakiś czas powinien być potencjalnie droższy z tego powodu. Gdyby jednak nie doszło do porozumienia z UE, można się spodziewać silnej korekty.

Zarabiamy coraz lepiej

Wiadomo, że średnie mają swoje wady. To, że średnia płaca wzrosła do 7500 tysiąca złotych, wcale nie znaczy, że pensje wszystkich wzrosły proporcjonalnie. Niemniej jest to zawsze jakaś miara, że płace rosną. W skali roku jest to wzrost o 12,6%. Zatrudnienia z kolei rośnie o 0,5% w skali roku. Jest to w sumie dobra wiadomość dla gospodarki. Gdyby zatrudnienie spadało przy wzroście płac, mogłoby to oznaczać, że zwalniane są nisko płatni pracownicy, co podnosi średnią. Taka sytuacja sugeruje, że przy i tak niskim obecnie bezrobociu może w coraz większej liczbie branż dochodzić do rywalizacji płacowej o specjalistów, co podnosi presję płacową.

Przecena kryptowalut

Korekta oczekiwań względem zmian stóp procentowych w USA spowodowała, że na rynku kryptowalut zaczęła się przecena. Analitycy zwracają uwagę, że stabilna stopa zwrotu z inwestycji bezpiecznych staje się atrakcyjną alternatywą. Tym bardziej biorąc pod uwagę, że po ostatnich wzrostach część inwestorów może zrealizować przyzwoite zyski. Pomimo spadku z 31 na 28 tysięcy dolarów bitcoin w dalszym ciągu od początku roku zyskuje imponujące 70%. Gdyby jednak oddalały się obniżki stóp procentowych w USA, można się spodziewać kontynuacji ruchu.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na wstępne odczyty indeksów PMI.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Smog kontratakuje. Zdrowie publiczne Polaków

Jak połączenie smogu, zimy i wirusów wpływa na zdrowie publiczne Polaków? To pytanie, które poruszyli uczestnicy debaty zorganizowanej przez redakcję SmogLab. W debacie wzięli udział przedstawiciele różnych branż, którzy zwrócili uwagę na szkodliwe skutki zanieczyszczenia powietrza.

Michał Domaszewski, Specjalista medycyny rodzinnej, Ambasadorzy Zdrowia, stwierdził, że smog wpływa na wiele chorób przewlekłych, od alergii po choroby serca. W czasie alarmu smogowego, wiele pacjentów wymaga hospitalizacji. W Warszawie, według danych, przedwcześnie umiera rocznie około 3000 pacjentów z powodu smogu.

Na L4 przez smog?

Anna Rulkiewicz, Prezes Grupy LUX MED, podkreśliła, że liczba rozpoznań chorób oddechowych w Polsce zwiększyła się w ciągu ostatnich trzech lat. Zanieczyszczenie powietrza, smog, jest jednym z czynników, które zaostrzają przebieg chorób, co wraz z pojawieniem się COVID-19 stanowi dodatkowe zagrożenie dla zdrowia publicznego. W ciągu sezonu grzewczego 2022/2023 lekarze wystawili o trzy razy więcej zwolnień z powodu chorób układu oddechowego.

Ponowne otwarcie możliwości ogrzewania paliwami niskiej jakości spowodowało, że smog powrócił w miejsca, z których został wyparty. Według Pawła Mirowskiego, Zastępcy Prezesa Zarządu NFOŚiGW, nieodpowiedzialne wypowiedzi prominentnych polityków oraz deficyt węgla w 2022 roku i wysokie ceny tego surowca również wpłynęły na zwiększenie zanieczyszczenia powietrza.

Blanka Romanowska, Dyrektor Departamentu Infrastruktury i Środowiska GZM, zwróciła uwagę na to, że władze lokalne muszą działać w oparciu o wiedzę i dane naukowe, aby podjąć skuteczne działania w walce ze smogiem.

Andrzej Guła, lider Polskiego Alarmu Smogowego, zwrócił uwagę na konieczność zmiany modelu produkcji energii w Polsce na bardziej ekologiczny i zrównoważony. Aleksandra Zybała, Menadżerka ds. komunikacji VELUX Polska, z kolei podkreśliła, że zmiany muszą być wprowadzane również na poziomie budownictwa, które powinno być bardziej przyjazne dla środowiska i energooszczędne.

Innowacyjny projekt „neurosmog”

Innowacyjny projekt „Neurosmog” prowadzony przy współpracy z Uniwersytetem Jagiellońskim ma na celu zbadanie wpływu zanieczyszczeń powietrza na rozwój mózgu dzieci. Kierownik Ośrodka Zintegrowanych Badań Środowiska w IOŚ-PIB, Krzysztof Skotak, podkreśla, że prowadzone badania skupiają się na szeregu równoległych działań, w tym na skanach mózgu dzieci do 14-15 lat oraz badaniach przesiewowych, statystycznych i epidemiologicznych, aby uzyskać precyzyjne informacje dotyczące narażenia dzieci na zanieczyszczenie powietrza w ciągu całego ich życia.

Wyniki wstępne już wskazują, że zanieczyszczenia powietrza mają negatywny wpływ na funkcjonowanie mózgu dzieci, w tym na szybkość reakcji, poprawność odpowiedzi czy precyzję postrzegania niektórych elementów. Im większe zanieczyszczenie powietrza, tym gorzej. Kolejnym krokiem będzie zbadanie, jak wpływ skumulowanych zanieczyszczeń wpływa na rozwój mózgu dzieci, co wymaga jeszcze 15 lat badań.

Jednak zanieczyszczenia powietrza to nie jedyny problem, który wpływa na nasze zdrowie. Menadżerka ds. komunikacji, VELUX Polska, Aleksandra Zybała, podkreśliła, że budynki nieocieplone, wilgotne i nieefektywne energetycznie są budynkami, które negatywnie wpływają na zdrowie ludzi, powodując tzw. „syndrom chorego budynku”. Według raportu Barometr Zdrowych Domów, aż jeden na czterech Polaków jest narażony na zagrożenia związane z klimatem wewnątrz pomieszczeń, takich jak wilgoć, pleśń, niedostateczne oświetlenie, nieodpowiednia temperatura czy nadmierny hałas.

Świadomość tych zagrożeń staje się coraz bardziej istotna, gdyż, jak podkreśla Zybała, spędzamy w budynkach 90% naszego czasu, a dodatkowo dojdzie do tego problem smogu. Dlatego też, rola biznesu w kontekście ubóstwa energetycznego oraz walki z zanieczyszczeniami powietrza staje się coraz ważniejsza.

Program czyste powietrze

Program Czyste Powietrze to jedna z najważniejszych inicjatyw rządu, która ma na celu poprawę jakości powietrza w Polsce poprzez modernizację domów i budynków. W ramach programu mieszkańcy mogą otrzymać dofinansowanie na termomodernizację oraz wymianę kopciuchów. Program jest finansowany zarówno ze środków krajowych, jak i z Unii Europejskiej.

Jak podkreśla Paweł Mirowski, Zastępca Prezesa Zarządu NFOŚiGW, program Czyste Powietrze jest ważny nie tylko ze względu na poprawę jakości powietrza, ale także ze względu na oszczędności finansowe. Dofinansowanie do 100% kosztów kwalifikowanych jest dostępne dla osób najniżej zarabiających, określanych jako wykluczeni energetycznie. Ponad 591 tysięcy beneficjentów skorzystało z programu, a wartość wniosków wynosi 12,5 miliarda złotych.

Co więcej, program jest stale rozwijany i dostosowywany do potrzeb mieszkańców. Od 3 stycznia 2023 roku wprowadzono zmiany, które mają zachęcać do oszczędzania energii poprzez poprawę energetyczną budynków. Jednym z ciekawszych elementów programu jest możliwość ponownego skorzystania z dofinansowania przez osoby, które już wcześniej skorzystały z programu.

Jak podkreśla Paweł Mirowski, zmiany w programie spowodowały, że program nabrał nowego impetu. Od 3 stycznia złożono już ponad 53 tysiące wniosków na ponad 2,5 miliarda złotych. To potwierdza, że Polacy są zainteresowani modernizacją swoich domów i oszczędzaniem energii.

W kontekście zmian w preferencjach dotyczących źródeł energii, Paweł Mirowski zauważa, że Polacy coraz chętniej inwestują w fotowoltaikę. Jednym z czynników skłaniających Polaków do modernizacji i zmiany w swoich domach jest komfort. Badania WHO pokazują, że zwiększenie wydatków publicznych na mieszkalnictwo i udogodnienia wpływa na nasze zdrowie w stopniu większym, niż przekazanie tych środków na służbę zdrowia.

Śląsk liderem jeżeli chodzi o program czyste powietrze

Największym problemem w Polsce jeżeli chodzi o zanieczyszczenie powietrza jest południowa część kraju. Takie stwierdzenie padło z ust Blanki Romanowskiej, Dyrektor Departamentu Infrastruktury i Środowiska Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii (GZM). Pomimo tego, że sytuacja nie jest łatwa, to województwo śląskie wydaje się być liderem jeżeli chodzi o realizację programu Czyste Powietrze.

W województwie śląskim aż 144 z 167 gmin podpisało porozumienie z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach, co pozwala na prowadzenie punktów konsultacyjnych i przyjmowanie wniosków w ramach programu Czyste Powietrze. W Górnośląsko-Zagłębiowskiej metropolii, skupiającej 41 miast i gmin, 35 takich umów zostało podpisanych.

Jednakże, jak zauważa Blanki Romanowska, realizacja programu Stop Smog jest trudna, zarówno dla koordynatora, jak i dla gmin. Program ten był potencjalnie atrakcyjny dla beneficjentów ubogich energetycznie, jednak obecnie konkuruje z ofertą programu Czyste Powietrze. Dyrektor Departamentu Infrastruktury i Środowiska GZM uważa, że taką sytuację trzeba w jakiś sposób zmienić.

Wobec wyzwań termomodernizacyjnych, równolegle realizowany jest program wspierający gminy w sięganiu po dofinansowania unijne dla unowocześniania instalacji w budynkach wielorodzinnych. Paweł Mirowski wyraża nadzieję, że po zmianie ustawy, która obecnie utrudnia realizację programu Stop Smog, zostanie ona podwyższona o 100%. Z kolei Blanka Romanowska zwraca uwagę, że województwo śląskie i Górnośląska Metropolia to obszar szczególny, który wyróżnia gęstość zaludnienia oraz wiek i gęstość tkanki budowlanej.

Liczba gmin, które podpisały umowy w ramach programu Czyste Powietrze na terenie Śląska jest imponująca, ale nadal wiele jest do zrobienia w celu poprawy jakości powietrza w regionie. Wspieranie gmin w realizacji wspólnych projektów oraz zmiana ustawy, która utrudnia realizację programu Stop Smog, są krokami w dobrym kierunku.

Widoczne postępy w realizacji programu Czyste Powietrze w województwie śląskim są wynikiem współpracy i determinacji władz lokalnych oraz mieszkańców. Program ten jest szczególnie istotny dla regionu, który zmaga się z poważnymi problemami zanieczyszczenia powietrza. Jak podkreśliła Blanka Romanowska, dyrektor Departamentu Infrastruktury i Środowiska GZM, w województwie śląskim występuje największe zanieczyszczenie powietrza w Polsce, a największy problem ma południowa część kraju.

Dlatego też, aby zmniejszyć emisję zanieczyszczeń i poprawić jakość powietrza, województwo śląskie wzięło na siebie odpowiedzialność za realizację programu Czyste Powietrze, którego celem jest termomodernizacja budynków oraz wymiana starych kotłów i pieców na nowe, bardziej ekologiczne. Współpraca z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach oraz podpisanie porozumień z większością gmin w regionie przynosi pozytywne efekty.

Jednak jak zaznacza dyrektor Romanowska, realizacja programu Stop Smog jest trudna, zarówno dla koordynatora, jak i dla samych gmin. Konkurencja między ofertą programu Czyste Powietrze a programu Stop Smog powoduje, że realizacja tego drugiego programu staje się mniej atrakcyjna dla beneficjentów ubogich energetycznie. Dlatego też, jak podkreśla dyrektor, potrzebne są zmiany w ustawie, które pomogą gminom w realizacji projektów i zachęcą kolejne związki do wspierania swoich gmin w tego typu działaniach.

Wspomniane zmiany mają pomóc także w pozyskiwaniu funduszy unijnych na termomodernizację budynków wielorodzinnych, co stanowi kolejne wyzwanie dla władz lokalnych. Z pewnością efektywne wykorzystanie funduszy na poprawę jakości powietrza w regionie przyczyni się do poprawy warunków życia mieszkańców i ochrony środowiska naturalnego.

Jak podkreśla Andrzej Guła, lider Polskiego Alarmu Smogowego, modernizacja blisko 3 mln budynków w Polsce jest koniecznością, aby rozwiązać problem ze smogiem. Program ten stanowi ważne wyzwanie inwestycyjne dla kraju i rodzin, zwłaszcza w czasach kryzysu energetycznego. Guła podkreśla jednak, że program wymaga dalszych reform, takich jak odbiurokratyzowanie programu na poziomie wojewódzkich funduszy ochrony środowiska oraz zapewnienie prefinansowania dla osób, które nie mają wystarczających środków finansowych.

Prezes NFOŚiGW, Paweł Mirowski, broni programu Czyste Powietrze, podkreślając, że tylko w ułamku przypadków beneficjenci czują się pokrzywdzeni. Jednocześnie docenia rolę Polskiego Alarmu Smogowego w dialogu i zaznacza potrzebę uproszczenia procedur wypłacania i rozliczania dotacji, przyspieszenia działań na poziomie wojewódzkim oraz dotarcia do wykluczonych potencjalnych wnioskodawców. Aleksandra Zybała, która zajmuje się sprawami ekologicznymi w Business Centre Club, również podkreśla potrzebę uproszczenia procedur programu.

Wdrażanie programu Czyste Powietrze stanowi szansę na obniżenie zużycia energii i ograniczenie emisji CO2. Jeśli zostanie on odpowiednio zmodernizowany, gospodarstwa domowe będą mogły ograniczyć zużycie węgla do poziomu 5 mln ton rocznie. Program ten jest kluczowy w walce ze smogiem w Polsce, ale wymaga dalszych reform i uproszczeń, aby osiągnąć swój pełny potencjał i sprostać oczekiwaniom mieszkańców.

W ostatnich latach Polska coraz częściej kojarzona jest z jednym z największych problemów środowiskowych, jakie nękają Europę – smogiem. Według raportu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w 2018 roku, 33 z 50 najbardziej zanieczyszczonych miast w Europie znajdowało się w Polsce. Ten problem dotyczy nie tylko dużych miast, ale również mniejszych miejscowości i wsi.

Polska kopciuchem Europy

Podczas dyskusji zwrócono uwagę na fakt, że w gabinecie lekarskim lekarze powinni pytać o wiele więcej, niż tylko o stan zdrowia pacjenta. Jak zauważył Michał Domaszewski, Specjalista medycyny rodzinnej, Ambasadorzy Zdrowia: „Lekarze jego zdaniem powinni pytać nie tylko, jak Pan się czuje, ale też ile ma Pan stopni w domu? czy 'Czym Pan pali w piecu?'”. W ten sposób, lekarze mogliby lepiej uświadamiać pacjentów na temat wpływu jakości powietrza na zdrowie.

Krzysztof Skotak, Dyrektor IOŚ – PIB, podkreślił, że problem smogu nie dotyczy tylko chorych, ale również decydentów. „Należy podnosić świadomość nie tylko chorych, ale też decydentów” – powiedział. Anna Rulkiewicz, Prezes Grupy LUX MED, dodała, że smog pozbawia nas nie tylko lat życia, ale też lat życia w zdrowiu. Zaznaczyła również, że decydenci są świadomi problemu smogu, jednakże często przedkładają swoje bieżące kalkulacje polityczne nad wiedzę.

Dyskusja zakończyła się zgodnym stanowiskiem, że konsekwentna polityka antysmogowa może przyczynić się do rozwiązania problemu zanieczyszczenia powietrza, zmniejszenia produkcji gazów cieplarnianych oraz obniżenia kosztów wydatków nas wszystkich. Warto zatem podjąć działania w tej kwestii i zwiększyć świadomość społeczeństwa na temat wpływu jakości powietrza na nasze zdrowie i środowisko. Jak powiedział Mahatma Gandhi: „Bądź zmianą, jaką chcesz widzieć w świecie”.

PMI dla Niemiec i strefy euro

Odczyty PMI dla przemysłu i usług już od kilku miesięcy podążają tym samym, utartym szlakiem. Zarówno dla całej strefy euro ale i dla jej największej gospodarki, czyli Niemiec.

I tak w najnowszym, kwietniowym odczycie PMI dla usług kolejny raz rośnie i utrzymuje się mocno powyżej progu 50 punktów, a PMI dla przemysłu spada i utrzymuje się grubo poniżej progu 50 punktów.

PMI dla usług to odpowiednio 55,7 pkt w Niemczech (prognoza 53,3 pkt) oraz 56,6 pkt w Strefie Euro wobec prognozy 54,5 pkt. W obu przypadkach to spore i pozytywne zaskoczenie.

PMI dla przemysłu w Niemczech wyniósł 44 pkt wobec prognozy 45,7 pkt, a dla strefy euro 45,5 pkt wobec prognozy 48 pkt. W obu przypadkach jest to negatywne zaskoczenia.

Szymon Gil, Makler Papierów Wartościowych, Michael / Ström Dom Maklerski

Nowe ATOMU rozdanie

Stoimy u progu najbardziej ambitnego programu inwestycyjnego w historii polskiej energetyki. Już w 2033 planowane jest uruchomienie pierwszej wielkoskalowej elektrowni jądrowej, a w latach 40. w polskim systemie ma pracować 6-9 GW stabilnej, niskoemisyjnej mocy z tego źródła. Czy ta wizja to realny plan polskiej transformacji czy raczej polityczne marzenie, ekstremalnie trudne do realizacji? W jaki sposób sfinansować program? Skąd zdobyć kompetencje do jego realizacji? Kiedy powstaną i jaką rolę w transformacji przemysłu i ciepłownictwa odegrają małe reaktory jądrowe?

Jakub Wiech, redaktor naczelny portalu Energetyka24, podkreśla, że energia jądrowa jest niezwykle potrzebna dla Polski, zwłaszcza w kontekście wyzwań, jakie stawia przed nią Unia Europejska i stan jej rodzimej energetyki. Polska rozwija projekty dużego i małego atomu, co jest źródłem konkurencji między dostawcami technologii. Głównym celem jest jak najszybsze oddanie elektrowni atomowej do użytku.

Michał Wierzchowski, dyrektor pionu rozwoju biznesu Polskich Elektrowni Jądrowych, opowiedział o pracach nad pierwszą elektrownią jądrową w Polsce. Polskie Elektrownie Jądrowe wykonują plan założony w Programie Polskiej Energetyki Jądrowej i wybrali już technologię dla elektrowni, która powstanie na Pomorzu. Jednakże przed wejściem na plac budowy ważne jest dokładne przygotowanie projektu.

Paweł Gajda z Wydziału Energetyki i Paliw AGH podkreślił, że polskie elektrownie jądrowe będą miały bardzo ważną rolę w transformacji przemysłu i ciepłownictwa. Ponadto, zwrócił uwagę na fakt, że aby skutecznie przyspieszyć rozwój technologii niskoemisyjnych, potrzebne są odpowiednie instrumenty finansowe.

W trakcie debaty pojawił się również temat małych reaktorów jądrowych. Alice Neffe, dyrektor biura spraw międzynarodowych Agencji Rozwoju Przemysłu, stwierdziła, że mimo pewnych wad, jakie niesie ze sobą ta technologia, jest to źródło energii, które może odegrać ważną rolę w transformacji energetycznej Polski. Dawid Piekarz, ekspert Orlen Synthos Green Energy, z kolei podkreślił, że małe reaktory jądrowe są idealnym rozwiązaniem dla sektora przemysłowego, który potrzebuje stabilnego i niezawodnego źródła energii.

Michał Wierzchowski odniósł się również do niezbędnych konsultacji międzynarodowych: – Chcemy nasze inwestycje prowadzić w zgodzie ze środowiskiem międzynarodowym. Nie chcemy protokołu rozbieżności z Niemcami. Przeprowadziliśmy dokładne konsultacje z pięcioma krajami, W dalszej kolejności przyjdzie czas na Danię i bardzo sceptyczną Austrię. Chcemy mówić jednym głosem.

Kto za to płaci

Jak wynika z wypowiedzi Michała Wierzbowskiego, są już konkretne plany i wsparcie finansowe ze strony USA. Wierzbowski powiedział: „W USA podpisano list intencyjny gwarantujący dofinansowanie kasy amerykanów do małych elektrowni modułowych. Ambasador powiedział, że zostanie stworzony zielony mur dobrej energii”.

Dawid Piekarz, ekspert firmy Synthos, również odniósł się do planów budowy elektrowni jądrowej i zaznaczył, że instytucje finansowe patrzą na ten projekt bardzo poważnie. Piekarz powiedział: „Jeśli chodzi o planowany zielony mur, to projekt ten zakłada ekspansję małej energetyki jądrowej w krajach Europy środkowo-wschodniej, które chcą się uniezależnić od surowców rosyjskich. Czesi już podali 7 lokalizacji dla elektrowni atomowych, zastanawia się nad tym model Wielka Brytania i Finlandia. Dzięki energii atomowej można utrzymać sprawność gospodarki. Kiedy popłynie prąd z atomu w naszych gniazdkach? Celujemy w przełom roku 2029 i 2030. Szacujemy, że około 50% wkładu w naszą elektrownię będzie pochodziło z Polski. Pamiętajmy, że przemysł po dekarbonizacji będzie potrzebował energii. OZE do tego celu nie wystarczą”.

Piekarz podkreślił również, że elektrownie jądrowe są ważnym źródłem miejsc pracy. W kontekście planów dekarbonizacji i walki ze zmianami klimatycznymi, energia jądrowa wydaje się być jednym z rozwiązań, które pozwoli na utrzymanie sprawności gospodarki i jednocześnie redukcję emisji gazów cieplarnianych.

Jednak, jak zawsze w przypadku takich kontrowersyjnych projektów, pojawiają się również głosy krytyków. Niektórzy eksperci wskazują, że budowa elektrowni jądrowej to duże ryzyko finansowe, a także zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi i środowiska. Warto zatem dokładnie przeanalizować wszystkie aspekty związane z tym projektem i przeprowadzić szeroką debatę społeczną na ten temat.

Trzeba się nauczyć

O tym, że nie jesteśmy w tyle za innymi państwami mówiła Alice Neffe – Dyrektor Biura Spraw Międzynarodowych Agencji Rozwoju Przemysłu, dostarczającego lokalizacji pod różnego rodzaju projekty jądrowe: – Wprawdzie w Polsce nie ma elektrowni jądrowej, ale wiele polskich spółek jest podwykonawcami w wielkich inwestycjach jądrowych. No i mamy przecież reaktor badawczy. Nie ulega jednak wątpliwości, że rozwój energetyki jądrowej zapewni możliwość dekarbonizacji polskiego przemysłu. Nie możemy zapomnieć o kształceniu zawodowym ekspertów, którzy będą w stanie brać udział w projektach jądrowych: informatyków, spawaczy i wielu innych. Takie programy już istnieją, ale na małą skalę, należy je rozwijać.

– Elektrownia jądrowa, niezależnie od rozmiaru, to jest poważny zakład przemysłowy. W bardzo wielu względach jest podobna do elektrowni konwencjonalnej. Grupa specjalistów dedykowanych zagadnieniom stricte jądrowym jest niewielka. To, co wymaga zmiany, to podejście do inwestycji. Istnieją szczególne wymagania odnośnie każdego elementu składowego elektrowni, od konstrukcji do zarządzania komunikacją. Znaczenie ma również BHP oraz kontrola kontrwywiadowcza. Będziemy musieli przyswoić bardziej restrykcyjne zasady postępowania. Budowa elektrowni jądrowych jest wielką szansą dla polskiej gospodarki. Przedsiębiorcy, którzy zdecydują się wziąć w tym przedsięwzięciu udział, będę musieli przyswoić wiele nowych umiejętności. – wyzwania stojące przed polską energetyką podsumował Adam Rojewski, wiceprezes fundacji nuclear.pl

Do trudności nawiązał również Paweł Gajda  z wydziału Energetyki i Paliw AGH: – Musimy pamiętać o tym, jaką rolę będzie pełnił atom w Polsce. Na pewno jest on potrzebny do dekarbonizacji przemysłu. Wykorzystamy na to kilkanaście GW. Przed nami uzyskanie wszystkich pozwoleń niezbędnych do tego, by rozpocząć budowę. Czasami trzeba wykonać do tego celu różne analizy. Wiele projektów łapie opóźnienia już na tym etapie, szczególnie jeśli zamierzamy wdrożyć nową technologię. Dlatego musimy stawiać w pierwszej kolejności na rozwiązania sprawdzone.

Perspektywy

Maciej Lipka, kierownik Działu Analiz i Pomiarów Reaktorowych Narodowego Centrum Badań Jądrowych, wypowiedział się o możliwej przyszłości energetyki jądrowej: – Trudno powiedzieć jak rozwinie się technologia jądrowa za 100 lat. Aktualnie mamy do czynienia z kilkoma rodzajami reaktorów, które są sprawdzone i działają. Czasami próbujemy wrócić do starych technologii. W najbliższej perspektywie najbardziej popularne będą duże i małe reaktory lekkowodne. Czy powstaną nowe typy? Moim zdaniem nieprędko.

Dodał, że na rynku europejskim i światowym jest duża perspektywa rozwoju, ale zwrócił też uwagę na problemy.

– Reaktory badawcze, produkujące radiofarmaceutyki, powodują, że około 6 mln unijnych pacjentów onkologicznych otrzymuje odpowiednie leczenie. Aktualnie mamy do czynienia z możliwościami, których nie było jeszcze 10 lat temu. Niestety zarówno UE, jak i Polska, zaniedbały ten rynek. Europejskie reaktory badawcze są stare i niewydolne. Nowe nie powstają. To taka łyżka dziegciu do naszej optymistycznej dyskusji. Polska posiada jeden reaktor doświadczalny. Gdyby został on odpowiednio dofinansowany, moglibyśmy stać się eksporterem radiofarmaceutyków.

Na zakończenie panelu wypowiedział się Jakub Wiech: – W Europie rośnie akceptacja wobec atomu. Jeszcze kilka lat temu to było nie do pomyślenia. W Polsce moim zdaniem nie było skrajnego braku akceptacji dla energii atomowej. Oczywiście strach przed Czarnobylem jest u nas obecny, ale Polacy nie boją się powtórki z Czarnobyla. Raczej obawiają się, że nowe elektrownie atomowe będa budowane w sposob odbiegający od norm bezpieczeństwa, co w przyszłości będzie miało katastrofalne skutki. Tu jest płaszczyzna do edukacji i wprowadzania zmian.

Dawid Piekarz odniósł się do lęku społecznego przed elektrowniami jądrowymi: – Mały reaktor jądrowy będzie 35-45 m pod ziemią, jest ulepszoną wersją sprawdzonych rozwiązań, sam się wyłącza w sprawie jakichkolwiek zawahań. Ważne jest to w jaki sposób będziemy rozmawiać ze społeczeństwem. Tym, co będzie decydowało o tym, czy będziemy przekonywający, jest szczerość, oraz wyjście naprzeciw innym punktom widzenia.

Alice Neffe poruszyła jeszcze temat polskich specjalistów: – Miałam okazję być w elektrowni jądrowej w Finlandii. Pracowało tam wielu Polaków. Te osoby są często zainteresowane powrotem do kraju, aby pracować przy rodzimych projektach. To będzie bardzo ważny czynnik w szerzeniu wiedzy na temat atomu.

Najgorsze, co nam grozi w przypadku fuszerki przy budowie elektrowni jądrowej to to, że się ona wyłączy – zapewnił Adam Rojewski.

Euro jest wciąż mocne

Główna para walutowa co prawda znajduje się niżej niż szczyt wyznaczony w ostatnim czasie, ale cały czas notowania graniczą z poziomem 1,10. Lekkie pogorszenie nastrojów na giełdach nie wpłynęło na spadki głównej pary walutowej. Wczoraj otrzymaliśmy minutki z marcowego posiedzenia EBC. Za 2 tygodnie kluczowa decyzja europejskiej instytucji, która będzie miała miejsce dzień po tej podjętej przez Rezerwę Federalną.

Opublikowany w czwartek protokół z marcowego posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego sugeruje rosnący podział w Radzie Prezesów. Podwyżka stóp o 50 bps jest nadal rozważana w przyszłym miesiącu, ale podział wśród członków przemawia za kompromisem i ruchem o 25 bps.

Przypomnijmy, że marcowe posiedzenie odbyło się w kontekście zawirowań w sektorze bankowym. Otrzymaliśmy uspokojenie ze strony przedstawicieli EBC a spekulacje o możliwym mniejszym ruchu na stopach w marcu lub ewentualnej pauzie nie zmaterializowały się. Opanowanie mini-kryzysu bankowego spowodowało, że rynek oczekuje kolejnego ruchu w górę w maju (za 2 tygodnie).

Z protokołu dowiadujemy się, że inflacja zasadnicza w strefie euro zaczęła spadać, ale niemal wyłącznie z powodu efektów bazowych cen energii. Inflacja bazowa pozostaje uparcie wysoka, a ostatnio nawet wzrosła. Jeszcze na marcowym posiedzeniu EBC dyskutował o tym, czy inflacja „core” jest już w punkcie zwrotnym. Brak jest jednak ewidentnych dowodów, że oczyszczona (z cen energii i żywności) inflacja osiągnęła już szczyt. . Jednocześnie „pewna” liczba członków Rady widzi ryzyko jako przechylone w górę w całym horyzoncie”, dodając wątpliwości o zbliżeniu się inflacji do 2 proc. w 2025 roku.
Z raportu dowiadujemy się, że w ciągu ostatniego roku inflacja zmieniła się z podażowej na popytową. Wczoraj członek zarządu EBC Isabel Schnabel podczas swojego wystąpienia przedstawiła wykres pokazujący, że obecną inflację można niemal w całości wyjaśnić czynnikami popytowymi. Ta zmiana charakteru to wciąż najbardziej przekonujący argument za kolejnymi podwyżkami stóp.

EBC oczekuje, że gospodarka strefy euro powróci do potencjalnego tempa wzrostu na początku 2024 roku, inflacja będzie nadal spadać do 2025 roku.
Czego zatem możemy spodziewać się po majowej decyzji?

Ponieważ kryzys bankowy wydaje się być opanowany, EBC będzie trzymał się szeroko komentowanego rozróżnienia między stosowaniem stóp procentowych w walce z inflacją, a środkami płynnościowymi i innymi narzędziami w walce z niestabilnością finansową. Fakt, że wciąż nie widać oznak procesu dezinflacyjnego (w inflacji bazowej) a także to, że inflacja w coraz większym stopniu jest napędzana przez popyt, będzie utrzymywać EBC w trybie zacieśniania.

Zamieszanie z ostatnich tygodni powinno być dla EBC przypomnieniem, że podnoszenie stóp procentowych, a zwłaszcza najbardziej agresywny cykl zacieśniania od początku istnienia unii walutowej, wiąże się z kosztami. Przypomnijmy, że europejska gospodarka przez wiele lat znajdował się środowisku ujemnych stóp, co oznacza, że najbliższe miesiące będą istotnym testem dla koniunktury Starego Kontynentu. Sądząc po ostatnich komentarzach, EBC obecnie raczej wraca do punktu, w którym znajdował się przed marcowym posiedzeniem. Oznacza to, że jest ściśle zdeterminowany, by złamać inflację. Wydaje się, że powraca raczej łagodne spojrzenie na potencjalne negatywne skutki obecnego zacieśnienia.

W chwili obecnej, zarówno podwyżka stóp o 25 bps, jak i o 50bps wydaje się być rozważana. Szalę przeważy kolejny odczyt inflacji oraz najnowsza ankieta dotycząca kredytów bankowych, które zostaną opublikowane zaledwie kilka dni przed majowym posiedzeniem. Rosnący podział w EBC, zasygnalizowany we wczorajszym protokole, jest prawdopodobnie najlepszym argumentem za kompromisem w postaci podwyżki stóp o 25 bps.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Volkswagen: I etap budowy farmy fotowoltaicznej w zakładzie we Wrześni zakończony

  • Zakończyły się prace budowlane przewidziane dla I etapu budowy farmy fotowoltaicznej w zakładzie Volkswagen Poznań we Wrześni
  • Instalacja o mocy 2 MW znajduje się na terenie fabryki we Wrześni
  • Zakład przygotowuje się do dalszej rozbudowy systemu fotowoltaicznego

Wszystkie fabryki spółki Volkswagen Poznań zasilane są w 100% energią elektryczną pochodzącą ze źródeł odnawialnych, dostarczaną przez zewnętrznych dostawców. By zwiększyć konkurencyjność przedsiębiorstwa, a jednocześnie by zwiększyć udział energii wytwarzanej samodzielnie w bilansie energetycznym spółki, na terenie zakładu Volkswagen Poznań we Wrześni powstała farma fotowoltaiczna. Prace objęte pierwszym etapem budowy obejmują instalację o mocy 2MW.

Inwestycja budowy farmy fotowoltaicznej na terenie zakładu Volkswagen Poznań we Wrześni podzielona została na dwa etapy. Prace przewidziane w etapie pierwszym ruszyły w grudniu ubiegłego roku. Objęły one teren o powierzchni ok. 4 ha. To obszar o wielkości ponad 5 boisk piłkarskich. Stąd pozyskiwana będzie energia elektryczna o mocy 2 MW, czyli w ilości wystarczającej dla 525 domów jednorodzinnych przez rok. Prace związane z tym etapem właśnie zakończono i ta część farmy fotowoltaicznej zaczęła już produkować energię elektryczną w trybie rozruchowym.

„Jesteśmy świadomi wyzwań energetycznych i środowiskowych dlatego konsekwentnie inwestujemy w odnawialne źródła energii zwiększając udział energii samodzielnie wytworzonej w bilansie energetycznym spółki. Instalacja, której pierwszą część uruchomiliśmy dziś, to pierwsza część naszej farmy fotowoltaicznej. Teraz uruchamiamy 4 ha paneli, jednocześnie trwają już przygotowania do dalszej rozbudowy farmy. Kompleks docelowo ma zaspokoić ok. 18% zapotrzebowania na energię elektryczną dla naszego zakładu” – mówi Stefanie Hegels, dyrektorka zakładu Volkswagen Poznań we Wrześni.

W latach kolejnych firma planuje systematyczne zwiększanie wytwarzania energii pochodzącej z OZE na terenie wszystkich czterech zakładów w Wielkopolsce.

Ukraina będzie musiała odbudować potencjał społeczny i gospodarczy

Ukraina jest państwem średniego rozmiaru i jako takiemu państwu rzeczywiście bez uszczerbku dla wielu innych celów można świadczyć pomoc finansową. Taka pomoc płynie z Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych. Natomiast po wygranej wojnie z pewnością chętnych do uczestnictwa w sukcesie będzie więcej. Będzie z pewnością duża konkurencja o to, kto weźmie udział w odbudowie i w jaki sposób ustabilizuje swoje stosunki gospodarcze z Ukrainą. A zatem od strony finansowej, od strony dostępu do kapitału Ukraina jest bezpieczna. Gorzej jest, jeśli chodzi o demografię. Rozwój gospodarczy zależy nie tylko od dostępu do kapitału – ale także od tego, jak wielu ludzi, z jakimi ambicjami i z jakimi umiejętnościami rozwija gospodarkę. Ukraina w każdych warunkach – bez względu nawet na skalę wygranej z Rosją – będzie miała kłopoty gospodarcze. A trzeba jeszcze pamiętać o tym, że zniszczony wojną kraj będzie miał duże problemy, by odbudować swój potencjał ludnościowy.

– Trzeba sobie jasno powiedzieć, że będzie to kraj budowany od nowa. On w tej chwili jest utrzymywany głównie z pieniędzy europejskich i amerykańskich. W zasadzie bez pomocy finansowej ze strony Amerykanów i Europejczyków na pewno to państwo nie mogłoby funkcjonować – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Grzegorz Cydejko, publicysta ekonomiczny. – Natomiast jest także oczywiste, że po okresie wojny będzie potrzebne bardzo wiele inwestycji infrastrukturalnych, zmian w strukturze gospodarki, które będą napędzać rozwój Ukrainy. Będziemy więc świadkami bardzo wysokiego wzrostu PKB i wielu innych wskaźników na Ukrainie. Zagrożeniem tutaj może być przede wszystkim demografia – bo o kapitał nie obawiałbym się. Niestety musimy powiedzieć, że wojna pozbawiła Ukraińców potencjału wolnościowego w dużym stopniu. Wiele kobiet i rodzin, które opuściło kraj, pozostanie w krajach goszczących. Stąd nie tylko straty na froncie, nie tylko konieczność przerwania karier zawodowych, nie tylko odejście wielu ludzi z gospodarki do sektorów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo i za obronę są problemami Ukrainy. Ukraińskim problemem numer jeden jest odpływ Ukraińców. Po prostu będzie trzeba odbudować nadzieję, wyznaczyć kierunek rozwoju. Zgodzić się co do niego społecznie. A wówczas będziemy mieli do czynienia z narodzeniem się tego państwa od nowa – wskazuje Cydejko.

Mex Polska powraca do stanu sprzed pandemii, o czym świadczą wypracowane w 2022 roku wyniki finansowe

Mex Polska, notowana na GPW spółka holdingowa zarządzająca pięcioma popularnymi konceptami gastronomicznymi, opublikowała Sprawozdanie Finansowe za 2022 r. W raportowanym okresie skonsolidowane przychody netto ze sprzedaży wyniosły 81,8 mln zł. Zysk na działalności operacyjnej (EBIT) osiągnął 9,8 mln zł (wzrost rr o 15 proc.). Zysk netto wyniósł 7,2 mln zł, utrzymując stały poziom względem roku poprzedniego. Głównym silnikiem napędu skonsolidowanej sprzedaży jest oferta największego konceptu Grupy ,,Pijalnia Wódki i Piwa’’. Pozytywny wpływ ma również częściowe działanie Grupy w modelu franczyzowym. Głównym celem Mex Polska jest dalsze skalowanie biznesu, poprzez równoległy rozwój kilku niezależnych i rentownych konceptów gastronomicznych, zlokalizowanych na terenie całego kraju.

Biorąc pod uwagę aktualną sytuację ekonomiczną i utrzymującą się inflację, cieszę się, że udało nam się wypracować w 2022 r. satysfakcjonujące wyniki finansowe. Odpowiednio zdywersyfikowany model  biznesowy oraz przemyślana oferta poszczególnych konceptów, przyciągają do nas sporą grupę konsumentów, sprawiając, że z powodzeniem wracamy do stanu sprzed pandemii. Widać to po skonsolidowanych przychodach ze sprzedaży, które w raportowanym okresie wyniosły prawie 82 mln zł. Ze względu na restrykcje pandemiczne obowiązujące w 2021 roku dane porównawcze w żaden sposób nie są obiektywne a jedynym miarodajnym i porywnywalnym  okresem był  IV kwartał, kiedy to zysk netto w 2022 roku wyniósł prawie 1,1 mln zł, a zysk EBIT był na poziomie 1,4 mln zł. Dało to odpowiednio wzrost rr o 87,8 proc. oraz 91,2 proc.  – mówi Dariusz Kowalik,  Wiceprezes i Dyrektor Finansowy w Mex Polska S.A.

Dużą częścią napędu sprzedaży w GK Mex Polska jest oferta największego i jednocześnie jednego z najstarszych konceptów Grupy – ,,Pijalnia Wódki i Piwa’’. To marka, która od lat cieszy się ogromnym powodzeniem, zarówno w mniejszych, jak i większych aglomeracjach. Obecnie na wszystkie 44 lokale Grupy, 32 należy do tego konceptu. Pozostałymi czterema markami Grupy są: największa sieć restauracji meksykańskich ,,The Mexican’’, sieć restauracji ,,Pankejk’’, nowoczesny koncept ,,Prosty Temat’’ oraz najnowsza oparta o pomysł shot-baru   marka  w segmencie bistro – ,,Chicas&Gorillas’’.   Pilotażowy lokal w tym koncepcie uruchomiono w 2022 r we  Wrocławiu, a od stycznia tego roku kolejny  także w centrum Łodzi.

Na tym nie koniec. Mex Polska chce na bieżąco pozyskiwać nowe atrakcyjnie zlokalizowane lokale, których budowa będzie finansowana ze środków własnych, kredytów lub środków pochodzących od franczyzobiorców w ramach umów franczyzowych.

Biorąc pod uwagę ciągły rozwój Grupy, Spółka spodziewa się tendencji wzrostowej w przyszłych okresach rozliczeniowych. Zarząd wskazuje, że już teraz widzi wzrost przychodów ze sprzedaży w I kwartale 2023 roku vs I kwartał 2022 roku. Jak podano, Spółka po I kwartale br. osiągnęła przychody  na poziomie 19,2 mln zł vs 14,3 mln zł w I kwartale 2022 roku, co daje wzrost rr o prawie 34 proc.

Ruch w sklepach przed świętami spadł rdr. o 5 proc. Zmalała też o ponad 8 proc. liczba klientów

Przed tegoroczną Wielkanocą o 5% zmalał ruch w wielkopowierzchniowych sklepach spożywczych w porównaniu do zeszłorocznego okresu przedświątecznego. Patrząc na wyniki poszczególnych formatów, widać, że najmniej straciły dyskonty – tylko 1,2% wizyt rdr. Hipermarkety odnotowały spadek aż o 13%, a supermarkety – o 7,6%. Do tego na rynku rdr. ubyło 8,2% unikalnych klientów. I w tym zakresie również hipermarkety okazały się najbardziej stratne, a dyskonty – najmniej poszkodowane. Te ostatnie odnotowały też największy udział w łącznym ruchu. Tak pokazała obserwacja ponad 300 tys. konsumentów. Eksperci komentujący wyniki analizy nie mają wątpliwości, że zakupy najchętniej są robione w pobliskich sklepach dyskontowych. A jeśli tam czegoś brakuje, to wówczas klienci chodzą do supermarketów lub hipermarketów.

Spadek ruchu

W tym roku przed Wielkanocą spadł ruch w placówkach dyskontów, hipermarketów i supermarketów w ujęciu rdr. Tak wynika z obserwacji ponad 300 tys. konsumentów, którzy odwiedzili tego typu sklepy w okresie dwóch tygodni poprzedzających tegoroczne i zeszłoroczne święta. Zbadano w sumie 13,5 tys. miejsc sprzedaży. Analitycy Proxi.cloud we współpracy z UCE RESEARCH dokładnie przeanalizowali anonimowe dane zebrane za pośrednictwem wirtualnych punktów na mapie. Wejście danej osoby w tzw. strefę geofence było rejestrowane jako wizyta klienta w sklepie, gdy pobyt tam trwał co najmniej 2 minuty i nie więcej niż 2 godziny.

Stwierdzono, że na całym rynku wielkopowierzchniowych sklepów spożywczych ruch zmniejszył się o 5% rdr. – Mogły na to wpłynąć mniej atrakcyjne tegoroczne promocje w porównaniu do zeszłorocznych. Prawdopodobnie spowodowały one rzadszą częstotliwość wizyt w sklepach. Istotne znaczenie mogły mieć też zmiany zachowań i preferencji konsumentów, a także czynniki zewnętrzne. Wśród nich należy wymienić sytuację gospodarczą w kraju, która w dobie wysokiej inflacji ma duży wpływ na decyzje zakupowe Polaków – komentuje Iwona Kołodziejek z Proxi.cloud.

Jak podkreśla dr Maria Andrzej Faliński, były dyrektor generalny POHID-u, do spadku ruchu doprowadziły głównie takie czynniki, jak inflacja i redukcja ilości kupowanych przez Polaków produktów na Wielkanoc. Ekspert potwierdza również, że w tym roku było wyjątkowo mało promocji przed świętami. I to faktycznie zredukowało ilość wizyt w sklepach. – Można też postawić tezę, że wysokie ceny ograniczyły robienie zakupów. Jednak, patrząc na wynik procentowy, to wyhamowanie jest dość niewielkie, żeby nie powiedzieć symboliczne. Natomiast w liczbach bezwzględnych mogą to być miliony złotych – dodaje Iwona Kołodziejek.

Z analizy wynika też, że najniższy spadek ruchu zanotowały dyskonty – o 1,2% rdr. W hipermarketach i supermarketach obserwowano wyraźniejsze straty – odpowiednio na poziomie 13% i 7,6% rdr. Jak wyjaśnia ekspertka z Proxi.cloud, dyskonty od wielu lat wiodą prym w robieniu świątecznych zakupów. Stąd też spadki w tym formacie są najmniej zauważalne. Natomiast w przypadku hipermarketów trend schyłkowy stale się powiększa, bo Polakom przestało odpowiadać przemierzanie dużych powierzchni podczas robienia zakupów. Konsumenci obecnie chcą je robić szybko i sprawnie, niezależnie od tego, czy to są ostatnie chwile przed świętami czy też zwykłe dni handlowe. I właśnie na to pozwalają im dyskonty. W opinii Iwony Kołodziejek, ten trend dalej będzie się umacniał.

– Większość przedświątecznych wizyt odbyła się w sklepach mniejszych formatów, które nie tylko oferowały dobre ceny, ale i skracały czas zakupów. Z analizowanych segmentów dyskonty najlepiej odnalazły się w dobie drożyzny. Zapewniły konsumentom korzystne oferty, dobrze skompletowane na czas Wielkanocy, na mniej absorbującej powierzchni niż np. hipermarkety. Znaczenie miały też dobrej jakości marki parasolowe wędlin i nabiału – ocenia dr Faliński.

Mniej unikalnych klientów

Spadek nastąpił także w przypadku liczby unikalnych klientów odwiedzających sklepy. Ogólnie wyniósł on 8,2%. Natomiast najmniejszą stratę odnotowały dyskonty – 6,5%, a największą hipermarkety – na poziomie aż 12,1% rdr. – Tutaj sytuacja jest analogiczna jak w przypadku zmniejszenia ruchu w sklepach, w tym w poszczególnych formatach. Coraz częściej zaczyna odgrywać rolę powierzchnia placówki i szybkość robienia zakupów. Niemniej warto pamiętać o tym, że w hipermarketach jest dużo szerszy wybór produktów niż w dyskontach. Ceny też są konkurencyjne – uważa Adam Grochowski z Proxi.cloud.

– Kluczowe znaczenie odegrały takie kwestie, jak czas zakupów i koszt transportu produktów ze sklepów do domów. Jak wiadomo, wzrosły nie tylko ceny towarów, ale też paliwa. Zatem bardziej opłacało się nabyć art. w najbliżej położonych, zazwyczaj dyskontowych, placówkach. Poza tym w łatwo dostępnych dyskontach konsumenci otrzymali dobrze dopasowane, niewymagające wielkich poszukiwań, tradycyjnie wielkanocne produkty marek własnych oraz pakiety ofert regionalnych. Istotne było też relatywnie duże nasycenie stanowiskami kasowymi, samoobsługowymi i obsługiwanymi przez personel – analizuje dr Faliński.

Co więcej, jedynie dyskonty zwiększyły swoją siłę przyciągania klientów, podczas gdy hipermarkety i supermarkety doświadczyły spadków. W 2023 roku do dyskontów chodziło ok. 85% wszystkich klientów spożywczych. Dało to wzrost o prawie 2% rdr. Natomiast w przypadku hipermarketów zanotowano spadek o 4,3% rdr. – do poziomu 35%. W supermarketach zaobserwowano minimalną stratę rdr. – o 0,1%, tj. do pułapu 70%. – Dyskonty są w tej kwestii liderem i to pokazuje właściwie większość rynkowych danych. Do tego mimo już mocno wyśrubowanej pozycji – jak można zauważyć po wynikach – wciąż notują skoki. Nie są one duże, ale trend jest cały czas wzrostowy – dodaje Grochowski.

Co się nie zmieniło?

Ponadto ustalono, jaki udział w liczbie wizyt przypadł na dany format. Największy wkład w łącznym ruchu miały dyskonty. W obu badanych okresach tego typu sieci handlowe odpowiadały za minimum połowę wszystkich wizyt zakupowych Polaków i nastąpił wzrost o 4% rdr. Natomiast najsłabiej wypadły hipermarkety, które odnotowały spadek o 8,4% rdr. Z kolei supermarkety straciły 2,6% rdr.

– Dyskonty mają mnóstwo placówek. Trzech liderów formatu ma przecież łącznie ok. 6 tys. sklepów, położonych blisko domów i miejsc pracy. Bliskość i niemal wszechobecność budzą zaufanie klientów. Do tego dochodzi sprawna organizacja sprzedaży na mniejszej powierzchni. Wszystko jest tu jasne i to się klientowi podoba – zaznacza były dyrektor generalny POHiD-u.

Patrząc na częstotliwość odwiedzin sklepów, można też zauważyć, że przed Wielkanocą br. klienci bywali też w sklepach częściej niż podczas ubiegłorocznych zakupów. Średnia liczba odwiedzanych placówek, przypadających na jednego klienta w poszczególnych formatach, była w obu latach zbliżona. Według ekspertów, to sugeruje, że w ciągu roku nie wystąpiły znaczne zmiany w wyborze sklepów przez potencjalnych klientów. Zebrane dane wskazują na to, że zakupy były prawdopodobnie bardziej zaplanowane. Widać to było po tym, że klientów było mniej, ale za to chodzili oni częściej na zakupy.

– Największe wartości wspólnych klientów można zauważyć w relacjach z dyskontami. W tym wypadku aż 81% osób robiących zakupy w supermarketach i 87% nabywców z hipermarketów w 2023 roku było również klientami dyskontów. W 2022 roku wartości te wynosiły odpowiednio 80% dla supermarketów i 85% dla hipermarketów. Poprzez ww. analizę widzimy zatem minimalny wzrost odsetka wspólnych klientów z dyskontami, co świadczy o coraz większym opanowywaniu rynku przez ten format sklepów – zauważa Adam Grochowski z Proxi.cloud.

Jak podsumowuje dr Faliński, badanie pokazuje, że zakupy są robione szybko w podręcznym i relatywnie tanim sklepie dyskontowym. Jednak nie ma tam wszystkiego, więc po niektóre rzeczy, np. ryby, bakalie, wypieki czy też słodycze określonych marek, klienci potrzebują iść do supermarketów lub hipermarketów. I to dotyczy nie tylko przedświątecznych okresów.

Dobre wyniki finansowe Grupy Selena w 2022 r.

Selena, globalny producent i dystrybutor chemii budowlanej oraz jeden z czterech największych producentów piany montażowej dla budownictwa na świecie, po raz kolejny notuje dobre wyniki finansowe. W 2022 roku Grupa umocniła pozycję znaczącego gracza w branży, wypracowując solidne przychody ze sprzedaży na poziomie ponad 1,96 mld zł, co stanowi wzrost o 13,6% względem 2021 r., zaś zysk operacyjny (EBIT) wyniósł 153,6 mln zł i był wyższy o 65,7% rok do roku.

Solidne wyniki finansowe Grupa Selena za 2022 rok pokazują, że rentowność operacyjna firmy rośnie mimo wymagającego otoczenia rynkowego i zmieniającej się sytuacji geopolitycznej. Wzrost rentowności brutto sprzedaży z 27,8% w 2021 roku do 30,1% w 2022 roku, czyli o 2,3 p.p. rok do roku, wynikał między innymi z wyższych marż na części rynków ze stałego zwiększania udziału sprzedaży produktów innowacyjnych oraz z optymalizacji receptur. Zdecydowana poprawa EBIT nastąpiła dzięki wyższemu zyskowi brutto ze sprzedaży (+23,1%) i efektywnemu zarządzaniu kosztami operacyjnymi. Na wynik netto istotny wpływ miało saldo działalności finansowej oraz podatek dochodowy. Zysk netto na koniec IV kwartału 2022 roku był na poziomie 112,6 mln zł, o 9,6% większym niż w roku poprzednim.

Kolejny rok z rzędu wypracowaliśmy wysokie zyski z działalności operacyjnej i solidne przychody ze sprzedaży, co pozwala nam umacniać naszą pozycję globalnego gracza w branży. Odpowiednie decyzje podjęte przez nas w 2021 roku, jak m.in. zróżnicowanie łańcuchów dostaw, rozszerzenie działalności o badania nad innowacyjnymi produktami czy obranie nowego kierunku rozwoju na rynki zachodnie, pozwoliły nam kontynuować rozwój całej Grupy i osiągnąć dobre wyniki finansowe w trudnych czasach. Sytuacja jest jednak tak dynamiczna, że ciężko odpowiedzialnie prognozować, co jeszcze, po pandemii koronawirusa czy ataku Rosji na Ukrainę, wydarzy się na świecie i jak to wpłynie na globalną gospodarkę, branżę i biznes. Widzimy spowolnienie rynku, odczuwalne szczególnie w drugiej połowie 2022 r. Od kilku lat dostrzegamy, że pewna jest tylko zmiana, dlatego sprawdza się jedynie elastyczne podejście do działania. Dobre wyniki zanotowane w 2022 roku tylko potwierdzają, że obraliśmy właściwą strategię, dostosowując się do poszczególnych rynków, i że skutecznie realizujemy wyznaczone celemówi Jacek Michalak, prezes zarządu Grupy Selena.

Solidne wyniki w wymagającym otoczeniu

Globalna sytuacja miała wpływ na rozwój branży, którą swoimi produktami wspiera Grupa Selena. Zgodnie z publicznymi danymi w 2022 roku w Polsce spadła liczba mieszkań, na które wydano pozwolenia lub dokonano zgłoszenia, rozpoczęto także o 27,8% mniej budów mieszkań niż w poprzednim roku. Z kolei w Europie przez cały zeszły rok obserwowano nieznaczny wzrost aktywności w sektorze budowlanym, jednak z wyraźnym osłabieniem koniunktury w ostatnim kwartale.

Zmniejszony popyt i decyzje uczestników rynku o redukcji zapasów w całym łańcuchu w IV kwartale 2022 roku oznaczał dla większości surowców chemicznych korektę cen. Było to szczególnie widoczne w kategorii silikonów, których ceny spadły w IV kwartale 2022 roku do poziomu z początku 2019 roku. Spadek kosztu transportu międzykontynentalnego w drugiej połowie roku sprzyjał aktywności producentów azjatyckich w Europie, co pozytywnie wpłynęło na konkurencyjność. Dużą niewiadomą były jednak prognozy kosztów energii i gazu, które wpłynęły na wyhamowanie tempa obniżek cen. W ostatnim kwartale zeszłego roku Grupa Selena wykorzystała korekty cen surowców na rynku, dzięki elastycznej polityce zakupów opartej na strategiach multisourcing z wykorzystaniem różnic cen między regionami Europy, Azji i MEA. Wyższe ceny surowców i produktów gotowych, a także inflacja, która zdeterminowała rynek, wpłynęły na zwiększenie obrotów Grupy Selena i doprowadziły do wzrostu o 13,6% przychodów ze sprzedaży w 2022 roku r/r.

Roman Dziuba, członek zarządu ds. operacyjnych Grupy Selena
Roman Dziuba, członek zarządu ds. operacyjnych Grupy Selena

– Przy dużej zmienności zamówień, ważne było też bieżące, szybkie i adekwatne dostosowywanie ilości, wielkości partii oraz regionów, w których operujemy. Naszą elastyczność wzmacnia różnorodność oferty i wzbogacanie portfolio. Istotne jest też właściwe rozłożenie mocy i zdolności produkcyjnych w wielu krajach. Zainwestowaliśmy w rozwój technologiczny naszych zakładów, np. w Dzierżoniowie, w tureckim Bolu czy w Quer w Hiszpanii – zarówno w urządzenia i linie produkcyjne, w automatyzację i robotyzację, jak i podniesienie standardów bezpieczeństwakomentuje Roman Dziuba, członek zarządu ds. operacyjnych.

Rozwój Grupy Kapitałowej i stabilna pozycja

Wybuch wojny w Ukrainie miał duży wpływ na prowadzenie biznesu na Wschodzie. Ze względu na sytuację geopolityczną zmieniliśmy strategiczny kierunek rozwoju ze wschodniego na zachodni. Widzimy potencjał m.in. w zachodnich krajach Unii Europejskiej i chronionych przez NATO, w Stanach Zjednoczonych czy w Brazylii. Rozwój biznesu wpłynął na wysoką dynamikę naszych przychodów w Ameryce Północnej i Południowej. Mamy nadzieję, że konflikt zbrojny za naszą wschodnią granicą skończy się jak najszybciej i będziemy mogli wrócić na swoje historyczne rynki, niemniej rozwój na Zachodzie zostanie utrzymany  – mówi prezes Jacek Michalak.

Doświadczeni globalnym kryzysem wywołanym pandemią koronawirusa i przerwanymi łańcuchami dostaw, już w 2021 podjęliśmy konkretne decyzje biznesowe, które przyniosły dobre efekty także w kolejnym, stawiającym nam nowe wyzwania roku 2022. Zdywersyfikowaliśmy naszych dostawców i zwiększaliśmy ich liczbę, by zachować ciągłość produkcji i optymalizować koszty zakupów surowców. Wzmacnialiśmy ujednolicenie i standaryzację naszych receptur. Pomogły nam intensywne prace R&D, także nad produktami innowacyjnymi, oraz koncentracja na celach zrównoważonego rozwoju. Ważne też było stałe podnoszenie kwalifikacji naszego personelu, zwłaszcza poprzez szkolenia, które będą kontynuowane w następnych latach. Zwiększaliśmy zasięg naszej dystrybucji, w tym z rosnącym użyciem narzędzi digital.

Mimo stabilnej pozycji na rynkach Selena stale poszukuje nowych rozwiązań i obszarów działalności, szczególnie związanych ze zrównoważonym budownictwem. W 2022 roku przybrały one postać strategicznego kierunku rozwoju. Grupa jest aktywnym członkiem Polskiego Stowarzyszenia Budownictwa Ekologicznego PLGBC oraz rumuńskiego Romania Green Building Council  i Polskiego Stowarzyszenia ESG. Badania nad nowymi recepturami oraz wprowadzanie na rynek innowacyjnych produktów to dla Grupy Selena możliwość dalszego dynamicznego rozwoju w sposób organiczny. Departament ds. Sustainability, istniejący w ramach spółki, pomaga dostarczać produkty dla budownictwa o zmniejszonym śladzie węglowym przy jednoczesnym stosowaniu najwyższych standardów zrównoważonego rozwoju korporacyjnego.

Wyróżniony lider rynku

Słuszność obranego przez zarząd kierunku działań potwierdzają także liczne wyróżnienia przyznane jej w prestiżowych rankingach w 2022 r. W pierwszej polskiej edycji programu Best Managed Companies (plebiscytu Deloitte) spółkę holdingową Selena FM wyróżniono w gronie 20 najlepiej zarządzanych spółek prywatnych w Polsce. Plebiscyt weryfikuje firmy w obszarach: strategii, innowacji, kultury organizacyjnej i wyników finansowych. Spółka zdobyła też wyróżnienie w rankingu Diamenty Magazynu Forbes w kategorii firm o poziomie przychodów powyżej 250 mln zł w województwie dolnośląskim. W konkursie Innowator ESG 2022 Selena uzyskała tytuł „Wizjonera Polskiego Stowarzyszenia ESG” za rolę prekursora i lidera ESG, odpowiedzialne wdrażanie idei ESG i innowacyjność, wpływającą na zrównoważoną transformację w budownictwie. W kategorii „E-Innowacja w obszarze środowiska” wyróżniono projekt Selenoli – technologię produkcji polioli opartą na surowcach bioodnawialnych. Selena została też laureatem Nagród Gospodarczych Polskiego Radia z patronatem Ministerstwa Rozwoju i Technologii – zajęła drugie miejsce w kategorii „Dobry Zarząd”.

Selena powstała jako mała firma we Wrocławiu w 1992 roku, a obecnie zatrudnia ponad 1800  pracowników na całym świecie i z roku na rok osiąga coraz lepsze wyniki finansowe – zwiększa zarówno obroty, jak i zyski. Trzy dekady działalności firmy zaowocowały funkcjonowaniem 30 spółek w ramach grupy kapitałowej w 19 krajach na 4 kontynentach. Zakłady produkcyjne Seleny zlokalizowane są w Polsce, Korei Południowej, Chinach, Rumunii, Turcji, Kazachstanie, Hiszpanii i we Włoszech. W swojej ofercie firma posiada m.in. piany, uszczelniacze, kleje, produkty do hydroizolacji, systemy ociepleń, zamocowania oraz rozwiązania komplementarne. Produkty Seleny dostępne są na blisko 100 rynkach. Firma, jako jeden ze światowych liderów, wytycza globalne kierunki rozwoju budownictwa zeroemisyjnego w oparciu o własne kluczowe technologie.

Dekarbonizacja łańcuchów dostaw i logistyka ostatniej mili

Dekarbonizacja łańcuchów dostaw to temat, który coraz częściej pojawia się w dyskusjach na temat zrównoważonego rozwoju. Jednak, jak zauważają eksperci, mówi się o tym dużo, ale wciąż niewiele się robi, aby faktycznie zmniejszyć emisje CO2 związane z transportem towarów. O tym, jakie działania w tym zakresie podejmują firmy, opowiadają przedstawiciele Grupy Danone, DPD Polska oraz ONZ.

Grzegorz Bobek z Grupy Danone podkreśla, że kluczowe znaczenie ma wybór kontrahentów, którzy działają zgodnie ze zrównoważonym rozwojem. W przypadku transportu, należy zwrócić uwagę na lokalnych dostawców, a także starać się wozić mniej zbędnych elementów i maksymalnie wykorzystywać przestrzeń ładunkową. Bobek zwraca uwagę na ograniczenia polskiego rynku, który jest głównie uzależniony od transportu kołowego. Jednak, jak podkreśla, kolej jest najbardziej zieloną formą transportu, ale jej opłacalność zaczyna się od transportu powyżej 1000 km.

Kamil Wyszkowski z ONZ z kolei zwraca uwagę na potrzebę odejścia od silników spalinowych na rzecz elektrycznych, zwłaszcza w przypadku ruchu kolejowego i lotniczego. Jednak, jak zauważa, globalny system handlu opiera się przede wszystkim na transporcie morskim, dlatego też trzeba szukać alternatywnych rozwiązań, takich jak silniki wodorowe czy elektryczne. Wyszkowski podkreśla, że jeśli chcemy zmniejszyć emisje CO2, musimy zmienić paradygmat, którym jest globalny łańcuch dostaw.

Artur Jop z DPD Polska opowiada o działaniach firmy w zakresie rozwoju transportu rowerowego. DPD Polska zajmuje się rozwijaniem transportu rowerowego od prawie 10 lat. Dzięki zastosowaniu rowerów elektrycznych cargo, kurierzy mogą realizować dostawy na prawie tym samym poziomie, co transportem silnikowym, oszczędzając przy tym drogi. Obecnie firma dysponuje 56 takimi rowerami, a do końca roku planuje rozszerzenie floty do 100 sztuk. Jak zauważa Jop, 80% paczek w centrach miast jest doręczana rowerem.

I jak podsumował Michał Wolański z SGH: eksperci zgodnie podkreślają, że dekarbonizacja łańcuchów dostaw jest możliwa, ale wymaga podjęcia skomplikowanych działań. Konieczne jest skupienie się na wykorzystaniu kolei oraz rozwoju transportu rowerowego, a następnie na elektryfikacji. Jest to zadanie skomplikowane, ale istotne dla przyszłości środowiska i gospodarki.