Deloitte wzmacnia swoje struktury i powiększa grono partnerów

Deloitte wzmacnia swoje struktury i powiększa grono partnerów o 16 nowych liderów i liderek. To rekordowa liczba awansów na najwyższym szczeblu organizacji od czasu rozpoczęcia działalności firmy w Polsce. Nowi partnerzy mogą pochwalić się bogatym doświadczeniem zawodowym, ogromną wiedzą merytoryczną oraz rozbudowanym portfolio klienckim. Wielu z nich podkreśla pozytywny wpływ współpracy z resztą zespołu na własny rozwój zawodowy i osobisty.

Awanse partnerskie dotyczą różnych segmentów działalności Deloitte: doradztwa finansowego i audytu, konsultingu, doradztwa podatkowego, technologicznego oraz zarządzania ryzykiem. Wysoki poziom wiedzy merytorycznej i wieloletnie doświadczenie ekspertów przekładają się na liczne sukcesy w prowadzeniu projektów dla klientów z wielu branż.

Deloitte jest nie tylko liderem swojej profesji, ale także firmą, która ciągle próbuje tę profesję redefiniować. Jesteśmy nowoczesną organizacją, zaufanym i wiarygodnym partnerem dla biznesu, który oczekuje od nas tego, że przyniesiemy realną wartość. Nasi nowi partnerzy i partnerki to właśnie potrafią. To co ich łączy, to nie tylko solidna wiedza merytoryczna czy branżowa, ale przede wszystkim zrozumienie potrzeb klientów i dbałość o długotrwałe relacje z nimi. Jestem dumny z tego, że w Deloitte szansę na rozwój mają różnorodni liderzy, reprezentujący wszystkie obszary naszej działalności oraz kompetencje. Powiększenie grona partnerów to wzmocnienie naszej firmy – Tomasz Konik, partner zarządzający Deloitte w Polsce i Krajach bałtyckich

Nowi partnerzy podkreślają, że współpraca z zespołem stanowi dla nich motywację do poszukiwania nowych wyzwań nie tylko w sferze zawodowej, ale także osobistej. Udane relacje ze współpracownikami okazują się pomocne w doskonaleniu własnych kompetencji i poszerzaniu zainteresowań.

Zdaniem liderów istotna jest również kultura organizacyjna oparta na partnerstwie, równości oraz wzajemnym szacunku. Wielu z nich uważa, że Deloitte jest miejscem, gdzie największe znaczenie ma człowiek i jego indywidualny rozwój.

W Deloitte promujemy i doskonalimy podejście „human centric culture”, ponieważ uważamy, że sukces nowoczesnej organizacji zależy przede wszystkim od zaangażowania pracowników. Właśnie dlatego staramy się budować kulturę firmy w taki sposób, by oferować im jak najwięcej wsparcia oraz możliwości rozwoju. Rekordowa liczba awansów partnerskich to dla nas potwierdzenie, że taka inwestycja jest po prostu korzystna – Joanna Świerzyńska, liderka zespołu ds. rozwiązań dla pracodawców w Dziale Doradztwa Podatkowego, Talent Partnerka w Deloitte

Awanse partnerskie dotyczyły w tym roku następujących obszarów działalności Deloitte:

  • Audit and Assurance: Emilia Ostrowska i Malwina Choińska
  • Konsulting: Przemysław Marek, Marcin Warszewski
  • Doradztwo finansowe: Mirosław Pazur
  • Zarządzanie ryzykiem: Julia Patorska, Ścibor Łąpieś i Tomasz Borowy
  • Doradztwo podatkowe: Rafał Garbarz, Rafał Pawlicki, Igor Fudali, Krystian Bortlik, Marcin Grzesiak i Igor Roman
  • Deloitte Digital: Paweł Iwanowski, Wojciech Nowosad

Grupa Kapitałowa PTWP z rekordowymi wynikami za 2022 rok

Ponad 1,5-krotny wzrost skonsolidowanych przychodów netto ze sprzedaży wypracowała w 2022 roku Grupa Kapitałowa PTWP. Z zatwierdzonego przez biegłych rewidentów sprawozdania podsumowującego ubiegłoroczną działalność Grupy wynika, że optymalizacja modelu biznesowego, inwestycja w rozwój nowych produktów i koncentracja na procesach wspierających funkcjonowanie spółek to strategie, które zaprocentowały bardzo dobrymi wynikami.

W 2022 roku  narastająco skonsolidowane przychody netto ze sprzedaży Grupy PTWP wyniosły 85,8 mln zł, z kolei zysk brutto w 2022 r. ukształtował się na poziomie 11,5 mln zł. EBITDA osiągnęła wartość 12,6 mln zł. Na wynik spółki wpłynęły wykonane w toku badania sprawozdania przez biegłych rezerwy i odpisy aktualizujące na zobowiązania spółki i udziały.

– 2022 rok uważamy za bardzo udany. Pomimo, że naznaczony był skutkami pandemii, wojny w Ukrainie, a w konsekwencji zmianami geopolitycznymi i gospodarczymi, dostosowaliśmy organizację do niestabilnych warunków biznesowych i społecznych. To w konsekwencji pozwoliło uzyskać rekordowo dobre wyniki i jest dobrą przesłanką na przyszłość – mówi Wojciech Kuśpik, prezes Grupy PTWP.

W ślad za odnotowanymi wynikami finansowymi zarząd Grupy PTWP podjął decyzję o rekomendowaniu Radzie Nadzorczej, a następnie Zwyczajnemu Walnemu Zgromadzeniu Spółki, które będzie dokonywać podziału zysku za rok 2022, podjęcie uchwały o wypłacie dywidendy dla akcjonariuszy w łącznej kwocie 7 003 231,20 zł (po 5,66 zł brutto na jedną akcję). W dywidendzie nie będą uczestniczyć akcje własne. Jednocześnie Zarząd rekomenduje, aby jako dzień dywidendy ustalony został 10 lipca 2023 r., a jako dzień wypłaty dywidendy przyjęty był 18 lipca 2023 r.

Na przestrzeni ubiegłego roku Grupa PTWP rozwijała działalność w każdym z trzech głównych obszarów: wzmocniła pozycję serwisów online, zorganizowała wiele prestiżowych wydarzeń i sprawnie zarządzała obiektami.

Portale Grupy w 2022 roku odwiedzało miesięcznie 13,3 mln unikalnych użytkowników, co uplasowało ją w  czołówce wydawców mediów biznesowych w Polsce. Celem każdego z serwisów jest bycie liderem w swojej specjalizacji i niezmiennie utrzymywanie mocnej pozycji na rynku medialnym.

W minionym roku Grupa PTWP zorganizowała wiele dużych wydarzeń, na czele z Europejskim Kongresem Gospodarczym. Każdy z eventów odbywał się w modelu hybrydowym – komponent online pozwolił uzyskać jeszcze szersze zasięgi.

W zarządzaniu obiektami – Spodkiem i Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach – należy odnotować, że w 2022 roku gościły imprezy rangi międzynarodowej: Światowe Forum Miejskie ONZ WUF11, Mistrzostwa Świata w Siatkówce Mężczyzn 2022, Intel Extreme Masters i wielu innych.

W 2022 roku Grupa PTWP wprowadziła w życie program motywacyjny dla pracowników o dłuższym stażu pracy. W jego ramach doszło do emisji 58 958 akcji zwykłych na okaziciela serii B.

– Zasoby ludzkie Grupy PTWP to łącznie ponad 200 specjalistów doświadczonych w swoich obszarach kompetencji. Jako zarząd przykładamy dużą wagę do tego, żeby zespół identyfikował się z firmą i w sposób zaangażowany realizował wyznaczone cele. Wypracowane wyniki to efekt naszej wspólnej pracy – podsumowuje Wojciech Kuśpik.

Na 29 czerwca br. zaplanowano Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy. W porządku obrad przewidziane jest uchwalenie kolejnych kroków związanych z przygotowaniami do przeniesienia notowań akcji Grupy PTWP na rynek regulowany GPW.

Ailleron odnotowuje dobre wyniki finansowe w I kw. 2023 r.

Grupa Ailleron SA odnotowała dobre wyniki finansowe w pierwszym kwartale 2023 roku. Przychody firmy wzrosły o 44% r/r do 110,6 mln zł, a zysk netto wzrósł o 100% r/r do 8,1 mln zł.

Wzrost przychodów Grupy Ailleron napędzany był przez silny wzrost sprzedaży na rynkach międzynarodowych. Eksport odpowiadał za 80% przychodów firmy w pierwszym kwartale 2023 roku. Grupa Ailleron ma również silną pozycję finansową. Na koniec marca 2023 roku firma dysponowała 98 mln zł środków pieniężnych i ich ekwiwalentów.

W pierwszym kwartale 2023 roku Grupa Ailleron sprzedała deficytową działalność HotelTech. Sprzedaż ta była kolejnym etapem wdrażania Nowej Strategii Ailleron SA, która kładzie nacisk na dynamiczny rozwój sprzedaży usług IT do instytucji finansowych, poprawę rentowności i zdolności do generowania gotówki.

Komentarz prezesa zarządu

„Za nami kolejny bardzo dobry kwartał. Zysk netto za ostatnie cztery kwartały przypadający akcjonariuszom jednostki dominującej z wyłączeniem zdarzeń jednorazowych wzrósł do 19,5 mln zł. W I kwartale 2023 roku utrzymaliśmy wysoką dynamikę i determinację do wzrostu, równocześnie pracując nad poprawą rentowności segmentu FinTech – powiedział Rafał Styczeń, prezes zarządu Ailleron SA. – Konsekwentnie wdrażamy nasz cel strategiczny – rozwoju dwóch niezależnych, rentownych i szybko rosnących międzynarodowo biznesów – Software Mind i Ailleron. Jeśli chodzi o segment FinTech rozwijany w ramach Ailleron, to mimo globalnych zawirowań w sektorze bankowym wciąż widzimy na rynku bardzo duże zapotrzebowanie instytucji finansowych na produkty i usługi IT” – dodaje Rafał Styczeń.

Mały ZUS Plus przedłużony o rok – jest nowelizacja ustawy

Nawet kilkadziesiąt tysięcy małych i średnich przedsiębiorców będzie mogło skorzystać na wydłużeniu o 12 miesięcy okresu opłacania obniżonych składek ZUS. Wydłużenie okresu korzystania z Małego ZUS Plus spowoduje, że przedsiębiorcom uprawnionym do płacenia niższych stawek, będzie łatwiej przeczekać dwuletnią przerwę w ich opłacaniu.

W zeszłym tygodniu do Sejmu RP trafiła poprawka do projektu ustawy o świadczeniu wspierającym przedłużająca Mały ZUS Plus o rok. Ustawa musi jeszcze przejść przez Senat RP i trafić do podpisu Prezydenta RP. W efekcie ułatwienia dla małych i średnich przedsiębiorców, o które zabiegał Adam Abramowicz Rzecznik MŚP, już niedługo wejdą
w życie.

Rzecznik MŚP już 6 lutego 2023 roku zwrócił się do Pana Premiera Mateusza Morawieckiego w imieniu 250 tysięcy przedsiębiorców-właścicieli małych firm z prośbą (wnioskiem) o pilną nowelizację ustawy Mały ZUS Plus poprzez zniesienie ograniczenia możliwości korzystania
z prawa do małego ZUS plus do trzech lat.

Wprowadzając rozwiązanie mały ZUS plus trzy lata temu, Rząd Zjednoczonej Prawicy uwzględnił m.in. argumenty Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców, że system ryczałtowej stawki ZUS nieuwzględniający poziomu dochodu szkodzi gospodarce – uniemożliwia małym firmom legalne działanie, wypychając je do szarej strefy, hamuje powstawanie nowych i prowadzenie tzw. startup-ów.

W czasie prac nad ustawą Rzecznik MŚP przekonywał, że ograniczenie korzystania
z preferencji mały ZUS plus maksymalnie przez 36 miesięcy w ciągu ostatnich 60 miesięcy prowadzenia działalności gospodarczej nie ma racjonalnego uzasadnienia – jeśli bowiem dla przykładu krawcowa w małej miejscowości jest w stanie płacić do ZUS po 330 zł, zarabiając dwa tysiące miesięcznie, to przy tak niskim dochodzie nie udźwignie obciążenia rzędu 1418,48 zł, tj. stawki bez ulgi mały ZUS plus. Trzy lata po wprowadzeniu w/w ulgi – w lutym 2023 roku tysiące przedsiębiorców stanęło przed dylematem: zawiesić działalność czy przejść do gospodarczego podziemia. Ci zaś, których wiążą długoterminowe umowy i kredyty, zaczęli popadać w spiralę długu wobec ZUS. Po 1O latach od przeprowadzenia abolicji wobec przedsiębiorców zadłużonych w ZUS za swoje własne składki liczba rodzin objętych windykacją z tego tytułu znowu przekroczyła dwieście tysięcy. To już problem społeczny, z którym przyjdzie się znowu zmierzyć.

Adam Abramowicz Rzecznik MŚP liczy na to, że ulga Mały ZUS Plus stanie się stałą ulgą dla mikro przedsiębiorców. Bardzo doceniam, że moje apele i walka w kwestii Małego Zus, zostały dostrzeżone przez parlamentarzystów oraz rząd. Wydłużenie Małego Zus Plus stanowi pomoc -swoistą kroplówkę przedłużającą życie małych i średnich przedsiębiorców. A ja dążę do tego, aby firmy mogły swobodnie funkcjonować w dobrym zdrowiu. Dlatego oczekuję, że Mały Zus Plus zostanie rozwiązaniem systemowym, a nie tylko czasowym. Przypominam, że sektor małych i średnich przedsiębiorstw generuje blisko co drugą złotówkę PKB (49,6%). Największy udział w tworzeniu PKB mają mikoroprzedsiębiorstwa – około 30,6 %. Są to solidne argumenty za tym, aby Państwo Polskie traktowało w sposób szczególny polski biznes i wychodziło na wprost jego oczekiwaniom.

Inflacja w Niemczech

Ceny w Niemczech spadły. A przynajmniej w stosunku miesiąc do miesiąca i o niewiele bo -0,1% (wobec prognozy +0,60%). W stosunku rok do roku inflacja wyniosła 6,10% i to także znacznie poniżej prognozy na poziomie 7,30%.

Globalne czynniki dezinflacyjne (dynamiczny spadek cen surowców, frachtu, żywności) ujawniają się w odczytach inflacji konsumenckiej w pełnej krasie. Najpierw mocno spadała inflacja producencka, a teraz widzimy ten sam trend w inflacji konsumenckiej. Europejski Bank Centralny, który póki co twardo stoi przy kolejnych podwyżkach stóp procentowych po takich odczytach CPI być może zrewiduje swoją politykę. Po spadku inflacji w USA ewidentnie przyszedł czas na Europę. Co potwierdza także dzisiejszy odczyt CPI w Polsce.

Szymon Gil, Makler Papierów Wartościowych, Michael / Ström Dom Maklerski

ZPP: Ustawa o cable poolingu – kluczowa decyzja rozwojowa polskiej energetyki odnawialnej, lecz w obecnej formie nieatrakcyjna rynkowo

  • Energia z instalacji hybrydowej w cable poolingu będzie tańsza niż z pojedynczego źródła OZE
  • Rola do odegrania przez magazyny energii jest w cable poolingu znacząca, pod warunkiem, że nie będą one traktowane jak źródło wytwórcze
  • Istnieje ryzyko przeregulowania zasad współdzielenia przyłącza przez wytwórców, co ograniczy potencjał w zakresie przyrostu nowych źródeł OZE

Istotnym problemem polskiej energetyki jest obecnie przyłączanie nowych mocy wytwórczych do Krajowego Systemu Elektroenergetycznego, którego przebudowa jest koszto- i czasochłonna. Szybkim rozwiązaniem tego problemu (choćby częściowo) może być wspólne korzystanie z przyłącza przez źródła OZE o odmiennym czasie i charakterystyce pracy. Dzięki współdzieleniu przyłącza uzyskujemy stabilniejszy profil wytwórczy, co jest pożądane dla systemu. Niestety pomysł, bez odpowiednich konsultacji, może łatwo obrócić się w bezużyteczną regulację.

Przedstawione przez Ministerstwo Klimatu propozycje zmian w Prawie Energetycznym dotyczące tzw. cable poolingu to jedno z trzech kluczowych rozwiązań dotyczących odnawialnych źródeł energii, decydujących o szybkim rozwoju OZE w Polsce, przy optymalnym koszcie inwestycyjnym.

Cable pooling to możliwość wykorzystania istniejącego już punktu przyłączenia np. farmy wiatrowej przez inne źródło, pod warunkiem że moc wyjściowa takiej elektrowni hybrydowej nie przekroczy mocy zainstalowanej, przyznanej przez operatora w umowie przyłączeniowej.

Co to oznacza? Jeśli posiadamy farmę wiatrową o mocy zainstalowanej 50 MW to do takiej maksymalnej wartości możemy wprowadzać energię do sieci. Wiatraki większość dni w roku pracują z połową mocy zainstalowanej – 25 MW, co oznacza że istniej jeszcze możliwość wprowadzania dodatkowej mocy w wysokości 25 MW równolegle do pracującej farmy wiatrowej.

Czyli, jeśli uzupełnimy famę wiatrową instalacją fotowoltaiczną o mocy 25 MW, otrzymamy dużo bardziej wydajne źródło zielonej energii. Dodatkowo praca farmy wiatrowej i instalacji solarnej z reguły nie pokrywają się czasowo, najczęściej w nocy silniej wieje, a w ciągu dnia wydajniej pracuje instalacja fotowoltaiczna.

Jeśli jeszcze taką instalację hybrydową uzupełnimy o źródło gazowe o mocy około 10 MW, a w przyszłości zastąpimy je instalacją wodorową, to otrzymamy lokalne, stabilne źródło energii pracujące w sposób ciągły z dość równomierną mocą, przez co najmniej 7500 godzin w roku.

Taka instalacja wyprodukuje około 250000 MWh energii rocznie, przy czym około 170 000 MWh stanowić będzie energia zielona.

W żadnym momencie wprowadzana do sieci energia nie przekroczy 50 MW mocy, więc nie trzeba będzie modernizować przyłącza dla podłączenia dodatkowych źródeł. A to znaczna oszczędność przy planowaniu nowej inwestycji, przez co energia z takiej hybrydy będzie znacząco tańsza niż przy pojedynczym źródle energii.

Prawidłowe zapisy nowelizacji Prawa Energetycznego dotyczące cable poolingu pozwolą na szybkie wybudowanie w Polsce co najmniej 5 – 7 GW solarnych i wiatrowych źródeł energii bez konieczności oczekiwania przez inwestorów na decyzje przyłączeniowe, bez nadmiernego obciążania systemu elektroenergetycznego. W skali kraju może to dać nawet do 12 TWh taniej zielonej energii. Niektóre opracowania wskazują że potencjał w cable poolingu w Polsce jest znacznie większy, nawet na poziomie 25 GW nowych mocy.

Nie koncentrując się na poszczególnych zapisach ustawy, które wymagają jeszcze pewnego dopracowania, należy pozytywnie ocenić samą inicjatywę Ministerstwa.

To również decyzja znacząco zwiększająca bezpieczeństwo energetyczna kraju, ponieważ należy spodziewać się szybkich inwestycji w nowe źródła, które uzupełnią dotychczas istniejące, a na poziomie lokalnym zapewnią odpowiednią podaż zielonej energii dla miejscowego przemysłu.

Niestety dość jednoznacznie zidentyfikowanym zagrożeniem przy konsultacjach przepisów dotyczących cable poolingu, prowadzonych pod przewodnictwem MKiŚ, jest przeregulowanie nowej instytucji prawnej.

Wymagania techniczno-regulacyjne stawiane każdemu pojedynczemu elementowi systemu, mające na celu zwiększenie kontroli URE, czy PSE nad każdym źródłem wytwórczym w konfrontacji z odpowiedzialnością solidarną grupy podmiotów zorganizowanych w ramach jednej decyzji cable poolingowej będzie nastręczało zarówno problemów w sterowaniu mocami wytwórczymi pojedynczych źródeł energii, jak i brakiem swobody kształtowania relacji wewnątrz grupy wytwórczej. Do tego istnieje ryzyko rozmycia odpowiedzialności wewnątrz grupy za np. przekroczenia mocy umownej.

W pracach MKiŚ na obecnym etapie brak jest wskazania czym tak naprawdę jest cable pooling i czym chcemy, żeby był. Takie założenie pozwoliłoby na samodyscyplinę przy konstruowaniu przepisów i ograniczenie ryzyka ich zbytniej szczegółowości, która obecnie powoduje, że nowe prawo może być niezwykle trudno aplikowalne. Zawiłość przepisów może więc spowodować, że na cable pooling zdecydują się jedynie duzi gracze energetyczni lub grupy inwestycyjne, nie będące przedsiębiorstwami energetycznymi, które mogą wręcz blokować rozwój cable poolingu i monopolizować przyłącza.

Aby ustawa o cabel poolingu przełożyła się na szerokie jej wykorzystanie należy:

• Usunąć z regulacji wszelkie przepisy, które wykraczają poza pomiary, sterowanie mocą i kontrolowanie przekroczeń na przyłączu • Pozostawić szeroko pojętą zasadę swobody zawierania umów pomiędzy wytwórcami OZE, będącymi stronami umowy cable poolingowej,

• Racjonalna jest potrzeba kontroli i obowiązek raportowania generacji z każdego źródła osobno, jednak sterowanie, każdym z nich powinno pozostać w gestii podmiotów gospodarczych, a nie organów państwa, czy instytucji (w takim przypadku podmiot sterujący wkraczałby w zasadę swobody kształtowania stosunków umownych),

• Organy państwa, czy instytucje powinny mieć w dyspozycji sterowalność źródłem mocy jako całością jedynie w miejscu przyłącza, a nie na każdym urządzeniu wytwórczym. W innym przypadku zaburzy to relacje biznesowe wewnątrz grupy i może stać się źródłem pozwów cywilnych zarówno przeciw organom administracji, jak również między podmiotami w grupie,

• Nie powinno się dopuszczać podmiotów innych niż koncesjonowane do bycia stroną umów cable poolingowych, aby nie blokowały/monopolizowały przyłącza, jednocześnie nie podlegając ustawie prawo energetyczne (ze względu na bezpieczeństwo energetyczne państwa i niepożądane działania podmiotów trzecich),

• Stronami umów (liderami potencjalnego joint venture) powinny być tylko podmioty które dostarczają energię na danym przyłączu lub są koncesjonowanym wnioskodawcą przyłączenia do sieci,

• Podstawą działania cable poolingu jest stabilność i przewidywalność skumulowanych źródeł energii wprowadzanych na przyłączu. Powinno się nagradzać, promować, zwalniać z opłat podmioty, które zapewniają sterowalność energią wprowadzaną zgodnie z zapotrzebowaniem na moc – będzie to stymulować do dołączania do zespołu cable poolingowego magazynów energii (aby sterowanie mocą było bardziej elastyczne i przypominało generację ze źródeł energetyki zawodowej),

• Magazyny energii funkcjonujące w ramach zespołu cable poolingowego nie powinny być wyodrębniane czy traktowane jako generatory mocy lecz wraz z innym źródłem OZE jako jedna jednostka generacyjna – przypisana do konkretnego elementu wytwórczego.

KSeF uszczelni system podatkowy. Czy zlikwiduje szarą strefę?

Krajowy System e-Faktur (KSeF) to ważne narzędzie pomagające w zwalczaniu oszustw podatkowych. Elektroniczny proces wystawiania, przekazywania i przechowywania faktur ułatwia walkę z nieuczciwymi praktykami. Czy obowiązkowe wprowadzenie systemu zapewni skuteczne środki kontroli i wyeliminuje tzw. szarą strefę? Jakie korzyści przyniesie firmom?

Jednym z kluczowych zabezpieczeń przyczyniającym się do ograniczenia nieuczciwych praktyk, jest weryfikacja i walidacja wystawionego dokumentu z wymaganą specyfikacją. KSeF wyposażony jest w mechanizmy, które w czasie rzeczywistym sprawdzają tę zgodność. Dzięki temu możliwe jest wykrycie nieprawidłowości już na etapie wystawiania faktur, co częściowo eliminuje ryzyko błędów.

Dzięki KSeF do administracji skarbowej, w formie strukturalnej, będą trafiać dane z faktur. Ułatwia to wykrywanie podejrzanych transakcji, anomalii oraz nieprawidłowości w przepływie dokumentów. W przypadku wykrycia potencjalnie nieuczciwych działań odpowiednie służby mogą szybo reagować i podejmować odpowiednie kroki. Współpraca międzyinstytucjonalna jest kluczowa dla skutecznego zwalczania oszustw związanych z fakturami. KSeF poprzez integrację z systemami instytucji takich jak urzędy skarbowe czy organy ścigania, umożliwia wymianę informacji i analizę danych. Ten rodzaj kooperacji pozwala na zwiększanie skuteczności działania. – wskazuje Tomasz Spłuszka, Principal Value Engineer w firmie OpenText.

Korzyści dla przedsiębiorców

Tak duża obowiązkowa zmiana jak wprowadzenie KSeF, może być problemem dla wielu firm, a zwłaszcza dla tych, które jeszcze nie posiadają żadnego systemów cyfrowego obiegu dokumentów. Jednak przejście na zdigitalizowaną formę fakturowania w połączeniu z „uszczelnionym systemem” może nieść ze sobą znaczące korzyści. Błędy będą wychwytywane natychmiastowo, więc faktura wystawiona źle pod kątem technicznym nie przejdzie weryfikacji.

– Ponadto KseF daje też więcej pewności co do kontrahentów, z którymi podejmuje się współpracę. W przypadku przedsiębiorstw, które przeprowadzają setki transakcji miesięcznie, nie zawsze w pełni da się zweryfikować kto stoi po drugiej stronie. Nowy system w pewnym stopniu robi to za nas, zwiększając bezpieczeństwo takiej współpracy – dodaje ekspert.

Czy to wystarczy?

KSeF może być jednym z narzędzi w zwalczaniu oszustw związanych z fakturami, ale jego ostateczna skuteczność zależy również od współpracy przedsiębiorców, instytucji publicznych i odpowiednich organów nadzorczych w egzekwowaniu przestrzegania przepisów i podejmowaniu działań w przypadku wykrycia oszustw. Podatnicy w dużym stopniu dalej będą musieli samodzielnie zadbać o poprawność części biznesowej dokumentu i jej walidacji z faktyczną transakcją, ponieważ ta nie jest weryfikowana w KSeF.

Pomimo uszczelnienia systemu podatkowego i większej kontroli faktur, są jeszcze pola, na których KSeF nie będzie w stanie zapobiec wszystkim niezgodnościom. Np. nie jest on w stanie wychwycić niewłaściwych kwot na fakturze, w tym podatku VAT, ponieważ „nie ma wiedzy” czy wartość wpisana na dokumencie jest poprawna. Podobnie jest z niewystawianiem faktur. Na takie praktyki KSeF niewiele poradzi – w końcu w systemie nie będzie informacji, że faktura powinna być wystawiona. Jak widać system został mocno uszczelniony, jednak nie będzie on panaceum na wszystkie nieuczciwe praktyki – komentuje Tomasz Spłuszka.

KSeF pomimo zwiększenia kontroli i zautomatyzowania procesu fakturowania, nie zapewnia, że dokumenty będą poprawne z punktu widzenia podatników. Duża część odpowiedzialności za poprawność dokumentów wciąż będzie spoczywała na kontrahentach. Zawęża to pole dla działania szarej strefy, jednak nie eliminuje problemu w pełni.

Nowe funkcjonalności aplikacji mObywatel

W tym roku należy spodziewać się uruchomienia nowych funkcjonalności aplikacji mObywatel, polegających na potwierdzaniu tożsamości i wprowadzeniu dostępu do e-Urzędu Skarbowego z możliwością opłacania podatków.

Aplikacja mObywatel została po raz pierwszy udostępniona pilotażowo w 2017 r. przez ówczesne Ministerstwo Cyfryzacji, jednak korzystało z niej bardzo niewiele osób. Epidemia covidowa wymusiła szybką elektronizacją kontaktów obywateli z administracją publiczną, od czasu epidemii ta aplikacja została ściągnięta ponad 9 mln razy.

Ustawa o aplikacji mObywatel z 9 marca 2023 r. ma na celu stworzenie podstaw prawnych do funkcjonowania aplikacji mObywatel oraz usług w niej udostępnianych i świadczonych. „Dokument mObywatel”, wcześniej mTożsamość, będzie mógł pełnić funkcję tożsamą z innymi tradycyjnymi dokumentami tożsamości.

W aplikacji mObywatel będą znajdować się również inne dokumenty dotyczące prawa do wykonywania zawodu, np. lekarza, lekarza dentysty. go” (dalej zbiorczo zwanych: „prawem wykonywania zawodu”).

– Obywatel w kontaktach z administracją publiczną nie będzie musiał posługiwać się dowodem osobistym, wystarczające stanie się przedstawienie certyfikatu, który będzie zawarty w aplikacji – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Radosław Bulejak, Senior Associate, Kancelaria Ożóg Tomczykowski. – W aplikacji mObywatel już znajdują się np. unijne certyfikaty covidowe, legitymacje studenckie i legitymacje szkolne.

Ustawa umożliwi udostępnianie przez organy Krajowej Administracji Skarbowej usług e-Urzędu Skarbowego w aplikacji mObywatel. Udostępnienie to będzie polegało na wprowadzeniu dla użytkowników aplikacji mObywatel możliwości korzystania z usług e-Urzędu Skarbowego. Udostępnienie usług e-Urzędu Skarbowego za pośrednictwem innego systemu teleinformatycznego niż e-Urząd Skarbowy nie jest możliwe na gruncie obecnie obowiązujących przepisów. Podjęcie czynności w aplikacji mObywatel ma być równoznaczne z podjęciem tych czynności w e-Urzędzie Skarbowym.

– Aplikację będzie więc można wykorzystywać także do płacenia podatków, już obecnie portal podatkowy został zastąpiony e-Urzędem, jednym z jego podstawowych modułów jest Twój e-PIT, który jest wstępnie wypełnioną deklaracją – wyjaśnia R.Bulejak z Kancelarii Ożóg Tomczykowski. – Korzystając z aplikacji będziemy mogli także odbierać korespondencję od organów administracji podatkowej. Przy tym nie będzie wymagane korzystanie z bankowości internetowej, sms-ów i dodatkowych haseł.

Wejście w życie ustawy nastąpi po 14 dniach od ogłoszenia, przy czym faktyczne funkcjonowanie rozwiązań technicznych (nowych funkcjonalności) w aplikacji mObywatel będzie ogłaszane w Monitorze Polski odpowiednimi komunikatami ministra właściwego do spraw cyfryzacji.

W tym roku należy spodziewać się uruchomienia nowej funkcjonalności mObywatela, polegająca na potwierdzeniu tożsamości i wprowadzeniu e-Urzędu Skarbowego.

Polski eksport żywności. Gdzie szukać szans, aby w przyszłości podtrzymać wysoką dynamikę rozwoju?

W 2022 roku odnotowano nowy rekord wartości eksportu artykułów rolno-spożywczych z Polski. Uwagę zwraca też wysoka roczna dynamika wzrostu, która wyniosła 27 proc. Jednak w 2023 roku warunki do tak intensywnego rozwoju sprzedaży będą już trudniejsze, co wynika m.in. z wysokiej bazy roku poprzedniego, spowolnienia gospodarczego w Europie i na świecie oraz umocnienia polskiej waluty. W najbliższych latach należy więc szczególnie skoncentrować się na wybranych rynkach, które będą charakteryzowały się wysokim potencjałem popytowym – podsumowują analitycy Banku Pekao S.A. w najnowszym raporcie sektorowym „Polski eksport żywności. Gdzie szukać szans, aby w przyszłości podtrzymać wysoką dynamikę rozwoju?”.

W 2022 roku po raz kolejny odnotowano wzrost wartości eksportu artykułów rolno-spożywczych z Polski i tym samym padł nowy rekord. W ciągu 12 miesięcy ubiegłego roku na rynki zagraniczne trafiły polskie produkty o łącznej wartości 47,6 mld euro. Sama kwota pokazuje skalę sukcesu krajowej branży spożywczej. Uwagę zwraca też wysoka roczna dynamika wzrostu, która wyniosła 27 proc. W ciągu ostatniego roku polski eksport zwiększył się o 10 mld euro. We wcześniejszych okresach osiągnięcie podobnej skali wzrostu zajęło aż 4 lata (2018-2021). Wśród 10 głównych unijnych eksporterów żywności, Polska odnotowała najwyższą dynamikę rozwoju w 2022 roku. Pod względem nominalnego wzrostu polski wynik był 4. najwyższy w Unii Europejskiej.

Przez ostatni rok eksport w większym stopniu, niż popyt krajowy, napędzał przychody branży spożywczej w Polsce, o czym świadczy dalszy wzrost jego znaczenia w strukturze przychodów. Udział eksportu w łącznych przychodach ze sprzedaży sektorów produkcji artykułów spożywczych oraz napojów wyniósł 25,4 proc. i był najwyższy w historii.

Wysoka dynamika wzrostu eksportu w ubiegłym roku w dużej mierze wynikała z wyższych cen żywności na rynku światowym oraz europejskim. Ten efekt był również widoczny w pierwszych miesiącach 2023 roku. W okresie sty-lut’23 wartość sprzedaży z Polski była wyższa o 29 proc. r/r. Jednak w marcu br. dynamika zaczęła hamować i wyniosła już tylko 16 proc. r/r, w efekcie czego w całym okresie 1Q23 tempo wzrostu osiągnęło 23 proc. r/r. Negatywnie na wyniki marca wpłynęła m.in. rosnąca baza cen w eksporcie, które w ubiegłym roku zaczęły zwyżkować po wybuchu wojny w Ukrainie. W kolejnych miesiącach efekt wysokiej bazy z 2022 roku będzie coraz bardziej widoczny w wynikach tegorocznej sprzedaży, zmniejszając dynamikę wzrostu wartości.

W ubiegłym roku popytowi na polskie produkty na rynkach zagranicznych sprzyjało również osłabienie złotego. Jednak w ostatnich miesiącach polska waluta stopniowo odrabiała straty względem dolara oraz euro. W średnim i długim okresie przewidujemy, że będzie jednak dominował trend deprecjacyjny złotego względem euro oraz nastąpi lekkie umocnienie względem dolara. Co jednak istotne, naszym zdaniem w dalszej części 2023 r. oraz w 2024 r. polski złoty pozostanie mocniejszy niż rok wcześniej, zarówno względem dolara, jak i euro. To oznacza, że atrakcyjność cenowa polskich produktów za granicą będzie mniejsza niż jeszcze w 2022 roku.

Dla oceny perspektyw rozwoju eksportu ważna jest również koniunktura na świecie. Gospodarki państw Unii Europejskiej hamują pod wpływem skutków wybuchu wojny w Ukrainie oraz gwałtownego wzrostu cen wielu surowców. Zgodnie ze scenariuszem Komisji Europejskiej, pełny wpływ tych czynników ma być najmocniej widoczny w 2023 roku, co znajdzie swoje odzwierciedlenie w wyraźnym spowolnieniu gospodarczym. Równolegle oczekiwany jest spadek inflacji, która w ubiegłym roku osiągnęła wysokie poziomy. Z kolei w 2024 roku w większości krajów Unii spodziewane jest przyspieszenie wzrostu gospodarczego po słabszym wyniku 2023 roku. Spowolnienie gospodarcze widać również w prognozach dla państw pozaunijnych, choć jego skutki są zróżnicowane w poszczególnych krajach.

W tak rysującym się otoczeniu rynkowym, autorzy raportu starali się ocenić najbardziej istotne zagraniczne rynki zbytu pod kątem możliwości dalszego zwiększenia eksportu w latach 2023-24. Według nich:

Unia Europejska jest głównym zagranicznym rynkiem zbytu dla polskiej żywności a państwa członkowskie, pomimo skutków spowolnienia gospodarczego, generują wysoki potencjał dla rodzimej branży spożywczej. Naszym zdaniem, w najbliższych latach należy zwiększyć aktywność na największych rynkach państw „starej piętnastki”. Po pierwsze cały czas udział Polski w imporcie artykułów spożywczych do tych krajów jest relatywnie niewielki (poza Niemcami). Dotyczy to szczególnie wyrobów przetworzonych oraz napojów. Po drugie popyt generowany przez gospodarstwa domowe w tych krajach jest raczej stabilny w czasach gorszej koniunktury (z uwagi na niski udział żywności w wydatkach tamtejszych gospodarstw domowych).

W kręgu zainteresowania polskich eksporterów powinny pozostać kraje azjatyckie. Wynika to z: przewidywanego przyspieszenia wzrostu gospodarczego w 2023 roku i stabilizacji jego tempa w 2024 roku oraz wielkości tego rynku. Pozytywne prognozy dotyczą Chin, ale uwagę zwraca też oczekiwane wzmocnienie dynamiki wzrostu w Korei Południowej oraz krajach Azji Południowo-Wschodniej w 2024 roku. Wskazane wydaje się też zintensyfikowanie wysiłków na rzecz zwiększenia sprzedaży do państw Afryki Północnej. W bieżącym roku dynamika wzrostu całej gospodarki Afryki ma być tylko nieznacznie niższa niż rok wcześniej. Z kolei na rok 2024 przewidywane jest wyraźne przyspieszenie. Motorem rozwoju ma być region północnej Afryki, gdzie obecność polskich firm spożywczych jest nadal niewielka.

Więcej informacji na temat wyników sprzedaży zagranicznej oraz jej pespektyw dostępnych jest w raporcie „Polski eksport żywności. Gdzie szukać szans, aby w przyszłości podtrzymać wysoką dynamikę rozwoju?”, którego autorem jest Grzegorz Rykaczewski, ekspert zajmujący się sektorem rolno-spożywczym w Banku Pekao S.A.

Inflacyjne trendy w Europie: Hiszpania spowalnia, Włochy zawodzą, Polska nadal pod presją

Poznaliśmy dane na temat inflacji w Polsce. Wzrost cen spowalnia, ale 13% to nie jest wskaźnik, który powinien budzić entuzjazm. Miejmy nadzieję, że potencjalne obniżki stóp procentowych nie zepsują tendencji spadkowej.

Spadek inflacji w kolejnych krajach

Hiszpania po wczorajszym odczycie wraca wreszcie w okolice, gdzie inflacja przestaje być problemem. W maju wzrost cen spowolnił do poziomu 3,2% w skali roku. Tym samym Hiszpania pokazuje obecnie 5. najniższy wynik w Europie. Analitycy oczekiwali mniejszego spadku, co w sumie powinno cieszyć. Z drugiej strony dokładnie odwrotną sytuację mieliśmy dzisiaj we Włoszech, gdzie z kolei inflacja spada wolniej od oczekiwań. Wynosi ona w dalszym ciągu 7,6%, co stawia Włochy w okolicach środka europejskiej stawki. W dalszym ciągu mimo tych spadków rynki spodziewają się podwyżek stóp procentowych, by szybciej zamknąć problem inflacji w strefie euro.

Ceny rosną w Polsce już „tylko” 13%

Dzisiejszy odczyt zmian cen teoretycznie powinien cieszyć. Analitycy spodziewali się, że ceny będą rosnąć o 13,2% w ujęciu rocznym, a rosną o 13%. Jest to zatem dobra wiadomość. Z drugiej strony cieszenie się, że ceny rosną o 13%, brzmi jak robienie dobrej miny do złej gry. Nawet nazywanie tego zjawiska dezinflacją nie zmienia faktu, że nadal nasze portfele otrzymują kolejne mocne ciosy. Z drugiej strony spadające ceny uwiarygodniają obniżki stóp procentowych w tym roku. W końcu, kiedy lekarstwo zaczyna działać, warto zmniejszyć dawkę, by się przypadkiem nie wyleczyć. Szkoda, że wybory wypadają akurat w tym roku, aczkolwiek polski system powoduje, że są one jednak dość często. Część analityków wskazuje, że przedwyborcze obniżki stóp mogą spowodować, że inflacja pozostanie z nami na dłużej.

Słabsze dane z Czech

Poznaliśmy właśnie dane od naszego południowego sąsiada na temat zmian poziomu PKB. Jest to rewizja wstępnych danych i część analityków liczyła, że uda się uniknąć spadku. Nie tylko nie udało się, ale spadek okazał się głębszy, niż pierwotnie sądzono. Gospodarka Czech zmniejszyła się w ujęciu rocznym o 0,4%. Technicznie recesja występuje dopiero przy drugim z rzędu kwartale spadkowym, zatem Czesi mogą mieć stresujący kwartał. Tłumaczy to słabość tamtejszej waluty. Jeszcze na początku kwietnia za koronę płacono ponad 20 groszy, dzisiaj jest to ledwo 19 groszy, a byliśmy już poniżej tej bariery.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Niemcy – inflacja konsumencka,
14:30 – Kanada – PKB,
15:45 – USA – Indeks Chicago PMI.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Cavare – nowa spółka w strukturze Cavatina Group S.A.

Cavatina Group S.A. powołała spółkę, która zajmie się budową i obsługą portfolio projektów PRS zlokalizowanych w największych miastach Polski. Obok Cavare S.A., w ramach grupy działają: Cavatina Holding S.A., spółka giełdowa i jeden z największych deweloperów biurowych, Resi Capital S.A. skupiająca się na sektorze mieszkaniowym, a także CTank S.A. – podmiot odpowiedzialny za akwizycję gruntów i kompleksowe przygotowanie projektów na potrzeby Grupy oraz inwestorów zewnętrznych.

Cavare S.A. to nowy podmiot w 100% należący do Cavatina Group S.A., który w przeciągu 5 lat planuje zbudować i udostępnić do długoterminowego najmu do 10 000 mieszkań w wielu miastach Polski.
Na przestrzeni ostatnich dwóch lat spółka Resi Capital S.A. mocno wyspecjalizowała się w budowie i sprzedaży mieszkań z segmentów: premium i popularnego. Proponowane przez nią projekty w Katowicach, Wrocławiu i Łodzi cieszą się dużym zainteresowaniem nabywców. Jednak w Cavatina Group S.A. nie rezygnujemy z rozwoju portfolio obiektów PRS dostępnych w ramach naszej nowoczesnej platformy. Cavare już na starcie ma zabezpieczone grunty i projekty w segmencie mieszkań na wynajem w największych miastach w Polsce,” mówi Daniel Draga, Prezes Zarządu Cavatina Group S.A.

Na czele Cavare S.A. staną: Bartłomiej Wentlandt, w roli Prezesa Zarządu, oraz Anna Łagowska-Cioch, jako Wice-prezes.
Polski, wciąż młody rynek najmu instytucjonalnego ma duży potencjał wzrostu, o czym świadczy chociażby wysoki poziom obłożenia już funkcjonujących projektów. Ma na to wpływ zarówno zmiana stylu życia kolejnych pokoleń, jak i sytuacja makroekonomiczna. Mamy zbudowany know-how w zakresie przygotowania i realizacji tego typu inwestycji oraz gotową platformę umożliwiającą przeprowadzenie niemal całego procesu najmu – aż do umowy rezerwacyjnej – zdalnie. Ze startem pierwszych projektów chcemy być gotowi na początku 2024 roku,” mówi Bartłomiej Wentlandt, Prezes Zarządu Cavare S.A.

Jednocześnie władze Cavatina Group S.A. postanowiły o wydzieleniu do osobnej spółki kompetencji związanych z procesem akwizycji gruntów, analizy ich chłonności, projektowania i formalności potrzebnych do uruchomienia prac budowlanych. CTank S.A. będzie działał na zlecenie zarówno spółek z Grupy, jak i potencjalnie świadczył usługi podmiotom zewnętrznym.

Najnowsze dane GUS – komentarz głównego ekonomisty BCC

Główny Urząd Statystyczny opublikował dziś najnowsze dane dotyczące wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych w maju 2023 roku, a także wstępny szacunek PKB
w I kwartale tego roku. Według danych GUS wskaźnik wzrostu cen w maju 2023 r. obniżył się do 13 proc. rok do roku z 14,7 proc. zanotowanych w kwietniu. Z kolei jak wynika ze wstępnego szacunku GUS, PKB Polski zmniejszył się w pierwszym kwartale 2023 roku o 0,3 procent w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego.

Według szybkiego szacunku GUS ceny towarów i usług konsumpcyjnych maju 2023 r. w porównaniu z analogicznym miesiącem ub. roku wzrosły o 13,0%, natomiast w stosunku do poprzedniego miesiąca utrzymały się na tym samym poziomie. To odczyt nieco lepszy od prognoz. Majowa inflacja na poziomie 13 procent oznacza także, że spadła ona do najniższego poziomu od roku. W I kwartale 2023 r. nastąpił zaś kolejny spadek PKB. Wpłynął na to spadek popytu krajowego o 5,2%, a także spadek spożycia ogółem o 1,6% (wobec spadku w 4 kwartale 2022 r. o 3,3%).

Jest to potwierdzenie wstępnego szacunku GUS. Nie mamy jeszcze recesji, ale już bardzo poważne zmniejszenie tempa wzrostu PKB w stosunku do trendu 3,5% r/r, głównie na skutek dużego spadku zapasów w środki obrotowe oraz mniejszej konsumpcji. – ocenia prof. Stanisława Gomułki, główny ekonomista BCC i minister finansów Gospodarczego Gabinetu Cieni Business Centre Club.

Główny ekonomista BCC prof. Stanisław Gomułka podkreśla, że z opublikowanych danych GUS odczytać możemy także pozytywne informacje, dotyczące m.in. nakładów brutto
na środki trwałe czy nadwyżki w eksporcie netto.

Mamy jednak dwie dobre wiadomości: wzrost nakładów brutto na środki trwałe o 5,5% oraz dużą nadwyżkę w eksporcie netto. Te dobre wiadomości powinny być odnotowane przez RPP, bo podtrzymują kurs złotego i wielkość potencjalnej podaży towarów i usług. Z drugiej strony według szybkiego szacunku GUS ceny towarów i usług konsumpcyjnych w maju 2023 w porównaniu z majem 2022 były wyższe o 13%, na tym samym poziomie co w kwietniu 2023. – wskazuje prof. Stanisław Gomułka.

Te dane w sumie powinny zniechęcać RPP do rozważania obniżki stóp procentowych w najbliższych 2-3 kwartałach. Obecna RPP zapewne nie podniesie stóp procentowych, ale taką możliwość powinna rozważać, a nawet taką decyzję podjąć dla urealnienia, w sytuacji niskiej stopy bezrobocia, dojścia do celu 2,5% w trakcie roku 2024. – dodaje główny ekonomista BCC.

Creotech Instruments z ponad 10 mln zł przychodów w I kwartale 2023 roku

W I kwartale 2023 roku Creotech Instruments osiągnął przychody ogółem na poziomie 10,5 mln zł, o 2,2 mln zł więcej w ujęciu rok do roku, z czego 6,2 mln zł stanowiły przychody ze sprzedaży produktów, to o 0,5 mln zł więcej niż w analogicznym okresie 2022 roku. Wynik na poziomie EBITDA wyniósł -0,5 mln zł i był obciążony wyższymi wydatkami ogólnymi związanymi z szybkim rozwojem firmy i wzrostem kosztów produkcji elektroniki. Na wysokie przepływy pieniężne z działalności operacyjnej, które wyniosły 10,7 mln zł wpłynęła istotnie zmiana stanu dotacji do rozliczenia. W konsekwencji środki pieniężne na koniec 31.03.2023 roku wzrosły o 7,4 mln zł do poziomu 33,4 mln zł. Działania mające na celu wyniesienie na orbitę pierwszego własnego satelity EagleEye, a także wzmożone inwestycje związane z relokacją wybranych działów i przygotowaniem organizacji do dalszego skalowania celem obsługi rosnących strumieni przychodów w kolejnych latach, są obecnie priorytetem Spółki. Creotech dostrzega dużą wartość w rozwoju segmentu kwantowego, który w pierwszych miesiącach 2023 roku przełożył się na pozyskanie istotnych kontraktów.

Kontynuujemy realizację naszych kluczowych projektów w segmencie kosmicznym, najbliższym i najważniejszym dla nas wydarzeniem będzie misja EagleEye, która zwieńczy wieloletnie prace nad naszą autorską platformą satelitarną HyperSat. Przeprowadzenie tej misji, zaplanowanej na 2024 rok, umocni pozycję Creotech na międzynarodowej arenie, a dodatkowo może skokowo zwiększyć popyt na nasze produkty, których szeroka komercjalizacja będzie głównym celem Spółki w 2024 roku. Aby zwiększyć nasze zdolności produkcyjne i móc odpowiedzieć na rosnące zapotrzebowanie rynkowe, zarówno ze strony podmiotów komercyjnych, jak i zleceń rządowych, w I kwartale rozpoczęliśmy proces relokacji biura, działu R&D oraz produkcji do nowych lokalizacji. Działania te pozwalają nam na dalsze skalowanie i tym samym obsłużenie rosnących strumieni przychodów w kolejnych latach, jednocześnie obciążając nasze wyniki finansowe w krótkim terminie. Dużym sukcesem pierwszego kwartału oraz kolejnych miesięcy jest szereg pozyskanych kontraktów i podpisanych umów w obszarze kwantowym, w tym kwantowej dystrybucji kluczy. Ten już istniejący i w dodatku szybko rosnący na świecie rynek ma bardzo dobre perspektywy i w przyszłości może być istotnym komponentem kontrybuującym do wyników Creotech Instruments – komentuje dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.

Pierwsze miesiące 2023 roku, poza intensyfikacją prac nad własnymi projektami Spółki w segmencie kosmicznym, zakończyły się pozyskaniem przez Creotech kilku istotnych umów w obszarze szybko rosnącego segmentu kwantowego, w tym kwantowej dystrybucji kluczy. Spółka zrealizuje m.in. projekt z obszaru komunikacji kwantowej na zlecenie Komisji Europejskiej w ramach programu Horizon Europe oraz EuroQCI. Budżet tego przedsięwzięcia wynosi 7 mln EUR, z czego około 4,2 mln EUR przypada Creotech, który jest liderem międzynarodowego konsorcjum. Spółka będzie zaangażowana w proces opracowania, certyfikacji i produkcji zaawansowanych systemów kwantowej dystrybucji klucza. Rynek komunikacji kwantowej jest wielokrotnie większy od rynku produktów dedykowanych dla systemów komputerów kwantowych, a docelowo kwantowa dystrybucja klucza ma zostać wdrożona w infrastrukturach krytycznych w całej Europie w ciągu najbliższych lat, obejmując sieci naziemne, jak i połączenia satelitarne.

W I kwartale 2023 roku przychody ogółem Creotech Instruments wyniosły 10,5 mln zł, co oznacza wzrost o 26% w ujęciu rok do roku. Przychody ze sprzedaży produktów wyniosły 6,2 mln zł i przełożyły się na wzrost o 9% względem analogicznego okresu 2022 roku. EBITDA wyniosła -0,5 mln zł w konsekwencji wzmożonych prac badawczo-rozwojowych, nakierowanych m.in. na realizację kluczowych projektów Spółki w obszarze własnych satelitów. Środki pieniężne wzrosły na koniec 31.03.2023 roku do poziomu 33,4 mln zł, główny komponent wpływający na wzrost to zmiana stanu dotacji.

W obydwu segmentach, w których identyfikujemy największy potencjał rozwoju, a więc kosmicznym oraz kwantowym, zanotowaliśmy wzrosty ze sprzedaży produktów w porównaniu do I kwartału 2022 roku. Jednocześnie kontynuujemy wzmożone inwestycje w obszarze B+R, które mają na celu przyspieszenie rozwoju Spółki i zapewnienie możliwości efektywnej obsługi spodziewanego wzrostu popytu na nasze produkty w kolejnych latach. W wynikach I kwartału widoczny jest ponadto istotny wzrost rzeczowych aktywów trwałych i zobowiązań wynikających z tytułu leasingu – w konsekwencji rozpoczęcia długoterminowego najmu w nowych obiektach. Nowa przestrzeń jest już wykorzystywana przez pracowników i wspiera naszą codzienną pracę. W kolejnych kwartałach będziemy ponosić jeszcze nakłady na przygotowanie i doposażenie m.in. clean roomów oraz wykończenie pomieszczeń produkcyjnychkomentuje Paweł Górnicki, Wiceprezes ds. Finansowych Creotech Instruments S.A.

Poza realizacją własnych projektów, Creotech Instruments jest wielokrotnie wybierany do przedsięwzięć o międzynarodowej skali. Jednym z nich jest pozyskany kontrakt na budowę pierwszego dużego komputera kwantowego dla Unii Europejskiej, w którym Spółka będzie odpowiadać za dostarczenie elektroniki sterującej CPU komputera. Zgodnie z podpisaną w kwietniu br. umową z Komisją Europejską, budżet dla całego konsorcjum został ustalony na około 20 mln EUR, z czego około 2,2 mln EUR przypada dla Creotech. Celem jest zbudowanie do 2025 roku 100-kubitowego komputera kwantowego oraz uzyskanie gotowości technologicznej do budowy 1000-kubitowego rozwiązania do 2029 roku. Szacuje się, że wartość globalnego rynku komputerów kwantowych już w 2026 roku ma przekroczyć 1 mld USD, w porównaniu z 472 mln USD w 2021 roku.

Creotech Instruments jako jedyna firma w Polsce osiągnęła zdolność do budowy mikrosatelitów, czyli satelitów o wadze od 10 kg do kilkudziesięciu kg. Krokiem milowym w rozwoju Spółki jest projekt EagleEye, dotyczący opracowania mikrosatelity obserwacyjnego Ziemi. Jego wyniesienie na orbitę planowane jest w 2024 roku na rakiecie amerykańskiej firmy SpaceX. Spółka jest też współrealizatorem projektu PIAST, w ramach którego planuje umieścić na orbicie konstelację trzech satelitów obserwacyjnych w 2025 roku, opartych na autorskiej platformie HyperSat.

Perspektywy gospodarcze Polski na 2023 rok nie są optymistyczne

Jeżeli chodzi o perspektywy gospodarcze Polski, to na ten rok trudno być optymistą. Obecnie najniższe prognozowane PKB to około 0,1 proc. wzrostu – a więc jeszcze nie techniczna recesja, ale gospodarka praktycznie nie urośnie. To jest efekt między innymi spadającego popytu. Wynika to z rosnących cen i pogarszających się nastrojów konsumenckich. Czyli konsumenci po prostu mniej kupują – bo jest coraz drożej. To powoduje, że mniej się sprzedaje i mniej produkuje. Przedsiębiorstwa do tej pory produkowały sporo na zapas – ale po takim okresie gromadzenia zwykle mamy do czynienia ze spadkiem produkcji i spadkiem PKB. Od nowego roku, czyli od 2024, można się spodziewać, że PKB zacznie rosnąć szybciej. Ale to oczywiście są prognozy, które mogą nie uwzględniać wielu nieprzewidzianych zdarzeń.

– Co do samej inflacji trudno być optymistą. Ostatnie odczyty są nieco lepsze – czyli 16,2 proc. wzrostu rok do roku. To oznacza, że ceny rosną nieco wolniej – ale ten nieco wolniejszy wzrost tłumaczony jest w dużym stopniu tym, że przed rokiem mieliśmy bardzo szybki wzrost cen paliw i nośników energii – powiedział serwisowi eNewsroom.pl dr Grzegorz Baczewski, dyrektor generalny Konfederacji Lewiatan. – W tym roku, już po sezonie grzewczym i przy ustabilizowaniu rynku możemy mówić, że akurat paliwa nie rosły tak szybko. Natomiast inne składniki inflacji bazowej były niestety ciągle znacząco droższe. Optymistycznym akcentem jest to, że tzw. inflacja producenta – czyli koszty czynników produkcji – nie rosły tak szybko. To może spowodować, że przedsiębiorcy jednak będą w stanie produkować nieco taniej – nie podnosić aż tak bardzo cen, a to może się przełożyć pozytywnie na konsumpcję. Jednak trudno być optymistą, jeżeli chodzi o bezrobocie. Polska jest w bardzo dobrej sytuacji. Mamy jedną z najniższych stóp bezrobocia w Unii Europejskiej – natomiast nie bezrobocie jest u nas problemem. Rynek pracy w Polsce cierpi na brak pracowników i to też jest czynnik, który powoduje, że mamy presję kosztową i cenową. Praca kosztuje coraz więcej, a przy rosnących kosztach pracy przedsiębiorcy i producenci mają coraz większą presję cenową – czyli znowu muszą podnosić ceny. To przekłada się z kolei na mniejszą sprzedaż – podkreśla Baczewski.

GfK: Maj przyniósł wyraźną poprawę nastrojów konsumenckich

Po raz ostatni na takim poziomie nastroje polskich konsumentów znajdowały się październiku 2021 r. Choć wskaźnik wciąż utrzymuje się na minusie, Polacy przebadani przez GfK wskazują na istotną poprawę kondycji ekonomicznej kraju i z większym optymizmem patrzą w przyszłość. Takie dane płyną z najnowszego Barometru Nastrojów Konsumenckich opracowanego przez firmę GfK.

Barometr Nastrojów Konsumenckich GfK, czyli syntetyczny wskaźnik ilustrujący aktualne nastroje Polaków w zakresie postaw konsumenckich, wyniósł w maju 2023 r. -5,3 i wzrósł aż o 7,9 jednostki w stosunku do poprzedniego miesiąca.

W maju poziom nastrojów konsumenckich w Unii Europejskiej praktycznie nie uległ zmianie: średnia unijna wynosi -18,3 wobec -18,9 w kwietniu 2023 r.Nastroje konsumenckie GfK 05 2023

Według badań GfK w maju 2023 r. Polacy określali swoją aktualną sytuację finansową jako lepszą, niż w kwietniu 2023 r. Wynik wciąż pozostał na minusie, jednak wzrósł o prawie 6 jednostek (wskaźnik -10,5 wobec -16,4 w kwietniu 2023 r.). W przyszłość konsumenci spoglądali również zdecydowanie mniej krytycznie, niż jeszcze miesiąc temu, co wpłynęło na poprawę wyniku o 11,7 p.p. (średni wskaźnik wyniósł -3,7 wobec -15,4 sprzed miesiąca).

Wśród badanych nie brakuje także pesymistów. 43 proc. Polaków spodziewa się, że kolejne miesiące przyniosą wzrost bezrobocia i – odnosząc się do kwietnia 2023 r. – wynik nie uległ zmianie. Do maja 2023 r. obawy związane z rynkiem pracy sukcesywnie spadały. Jednocześnie 57 proc. respondentów jest zdania, że ceny towarów i usług wciąż będą rosnąć, przy czym już 42 proc. uważa, iż inflacja – wbrew zapowiedziom Rady Polityki Pieniężnej – utrzyma dwucyfrową dynamikę.

Warto pamiętać, że nastroje konsumenckie są złożonym zjawiskiem, zależnym od wielu czynników, dlatego nie tylko subtelne wyhamowywanie inflacji, ale np. ładniejsza pogoda i dłuższe dni mogą mieć realny wpływ na ich poprawę. Majowy wzrost, który na przestrzeni lat często pojawiał się właśnie w tym okresie, jest dość znaczący, dlatego nie można deprecjonować faktycznej poprawy nastrojów. Warto tutaj nadmienić, że w maju spora część Polaków otrzymała większy niż w poprzednich latach zwrot podatku, który trudno zbagatelizować. W tej sytuacji czerwcowy i lipcowy wynik powie nam znacznie więcej na temat trendu, który kształtuje się u konsumentów. Za dwa miesiące dowiemy się czy był to krótkofalowy przypływ pozytywnej energii i optymizmu, czy też Polacy – pomimo wielu wyzwań ekonomicznych i geopolitycznych – faktycznie zaczęli bardziej pozytywnie oceniać swoją codzienność i perspektywy na przyszłość. Jeśli tak by się stało, barometr po raz pierwszy od dawna zbliżyłby się do dodatniego wyniku – mówi Michał Pawełczyk, Senior Project Manager w GfK.

W maju 2023 r. ujemne nastroje konsumenckie dotyczyły czterech z sześciu grup wiekowych wytypowanych przez GfK. Najwyższy poziom zadowolenia przypadał grupie wiekowej 15-22 lata (14,4). Wysoki wynik na plusie osiągnęły również osoby w wieku 23-29 lat (8,4). Na drugim biegunie znalazły się osoby w wieku emerytalnym, osiągając wynik -15,9. W przypadku osób w grupie wiekowej 40-49 wskaźnik wzrósł o ponad 14 jednostek (-9,3 wobec -23,4 w kwietniu 2023 r.) a w grupie 50-59 wzrósł ponad trzykrotnie (-5,1 wobec -17,8 w kwietniu 2023 r.). Młodzi Polacy do 29 roku życia spodziewają się, że w najbliższym roku wzrośnie się jakość ich życia, osiągając wynik 8,5 w grupie wiekowej 15-22 i 11,2 w grupie wiekowej 23-29.

W porównaniu z poprzednim miesiącem, ponownie zmniejszyła się dysproporcja w nastrojach ze względu na poziom wykształcenia. Najlepsze nastroje GfK odnotowało wśród osób z wykształceniem podstawowym, które w tym miesiącu jest na plusie (1,1 wobec -7,3 w kwietniu 2023 r.), zaś najgorsze u osób z wykształceniem wyższym (-11,2).

W maju 2023 r. kluczowe składowe Barometru Nastrojów Konsumenckich kształtowały się następująco:Barometr tabelka zmiany na przestrzeni miesiąca

Informacje o badaniu

Badanie zrealizowano w dniach 12-17 maja 2023 r. w ramach wielotematycznego badania omnibusowego e-Bus metodą CAWI (wspomaganych komputerowo wywiadów z respondentami z wykorzystaniem ankiety umieszczonej w internecie) na kwotowej, reprezentatywnej przedmiotowo, ogólnopolskiej próbie n=1000 osób. Struktura respondentów została dobrana z zachowaniem rozkładu wybranych parametrów społeczno-demograficznych odzwierciedlającego rozkład tych cech w populacji generalnej.

Barometr może przyjmować wartości od –100 do +100 i jest to saldo pomiędzy opiniami pozytywnymi a negatywnymi. Dodatnia wartość barometru wskazuje na to, iż w danej fali badania liczba konsumentów nastawionych optymistycznie przeważa nad liczbą konsumentów nastawionymi pesymistycznie. Wartość ujemna barometru oznacza odwrócenie tej proporcji.

Barometr jest zagregowanym wskaźnikiem sporządzanym na zlecenie Komisji Europejskiej, wyliczanym od 1985 roku. Obecnie indeks obejmuje 27 krajów. Dane dla Polski pochodzą z badania GfK współfinansowanego przez Komisję Europejską.

Ceny w maju były takie same jak w kwietniu

Inflacja w maju wyniosła zero w ujęciu miesiąc do miesiąca, co oznacza, że ceny przeciętnie nie wzrosły. Żywność podrożała o 0,6 proc. podczas gdy paliwa do samochodów staniały 4,8 proc. Inflacja roczna spadła do 13 proc. i na koniec roku może spaść poniżej 10 proc.

Zgodnie z oczekiwaniami analityków, inflacja w maju spadła i wyniosła 13 proc. r/r, miesiąc wcześniej było to 14,7 proc. Inflacja w ujęciu miesiąc do miesiąca nie wzrosła i wyniosła zero. To oznacza, że ceny w kwietniu były takie same jak w maju. Ostatnio z sytuacją, że inflacja nie wzrosła mieliśmy do czynienia w lutym 2022, a wcześniej w kwietniu 2020.

Po raz pierwszy od bardzo dawna ceny nie wzrosły, ale bynajmniej nie oznacza to spadku cen. Przy obecnym poziomie inflacji ceny cały czas raczej będą rosnąć, choć wolniej niż miałyby realnie spadać. Widać to wyraźnie na cenach żywności, które w maju wzrosły o 0,6 proc. A roczny wzrost cen żywności wyniósł 18,9 proc.

Spadły natomiast w maju ceny nośników energii o 0,5 proc. oraz ceny paliw do samochodów aż o 4,8 proc. To pokazuje, że przyczyny spadku inflacji pozostają bardziej zewnętrzne niż wewnętrzne. A inflacja pozostaje mocno zakorzeniona w gospodarce.

Tym bardziej, że dodatkowy impuls inflacyjny przyniesie realizacja obietnic wyborczych. Podniesienie świadczenia z 500 plus na 800 plus wygeneruje efekt podobny jak pojedyncza podwyżka stóp procentowych o 0,25 pp. Wydaje się, że na koniec roku inflacja może zejść poniżej 10 proc., jednak dalsze obniżanie inflacji i zejście do celu inflacyjnego może być znacznie trudniejsze.

Paweł Majtkowski, analityk rynków eToro w Polsce

Big Cheese Studio wypracowało w I kw. 1,9 mln zł zysku netto i ponad 2,1 mln zł zysku EBIT

Notowana na GPW spółka Big Cheese Studio wypracowała w I kwartale br. prawie 1,9 mln zł zysku netto i ponad 2,1 mln zł zysku operacyjnego EBIT. W raportowanym okresie przychody netto ze sprzedaży wyniosły 3,2 mln zł. Środki pieniężne na koniec marca 2023 r. liczyły ponad 18,5 mln zł. Z uwagi na brak premierowych produkcji w prezentowanym okresie, odnotowane wyniki są niższe od tych odnotowanych w analogicznym okresie roku ubiegłego. Natomiast najbliższe kwartały będą obfitowały w szereg pozytywnych zdarzeń operacyjnych, które powinny przełożyć się na dalszy rozwój biznesu i powrót do dynamiki wzrostowej w kolejnych okresach rozliczeniowych. Obecnie zespół koncentruje swoje siły nad kilkoma projektami jednocześnie, trzy z nich są priorytetowe. To Cooking Simulator 2, Pizza Empire oraz nowo ogłoszony tytuł Underdose. Najbliższym kamieniem milowym jest debiut hitu Cooking Simulator na rynku chińskim.

– W pierwszym kwartale bieżącego roku odnotowaliśmy prawie 1,9 mln zł zysku netto i ponad 2,1 mln zł zysku operacyjnego EBIT. Wypracowany wynik, pomimo widocznego spadku rdr, jest dla nas satysfakcjonujący. Należy pamiętać, że w pierwszych miesiącach 2023 r. nie wydaliśmy żadnej premierowej produkcji, a odnotowany zysk jest wynikiem stabilnej sprzedaży naszego flagowego tytułu Cooking Simulator. Mamy nadzieję, że kolejne okresy rozliczeniowe przyniosą nam zamierzony wzrost. By tak się właśnie stało, cały czas intensywnie pracujemy nad rozwojem naszego portfolio o coraz to nowsze tytuły, a także finalizujemy proces wprowadzenia podstawki Cookinga na rynek chiński. Będzie to bardzo ważny moment w historii naszego studia, który mam nadzieję pozwoli na wydłużenie ogona sprzedażowego evergreena – mówi Jakub Rafał, dyrektor finansowy w Big Cheese Studio SA.

Kulinarny bestseller – Cooking Simulator – w grudniu 2022 roku uzyskał akceptację na rynek chiński i obecnie trwa finalizacja prac związanych z dostarczeniem tytułu na nowym rynku gier, który jest wyceniany na około 50 mld USD.

Jednocześnie łódzki zespół cały czas pracuje nad wyczekiwanym przez graczy Cooking Simulatorem 2, którego premiera planowana jest w 2023 roku. Zarząd Spółki liczy, że zarówno wprowadzenie gry na rynek chiński, jak i  premiera sequela pozytywnie wpłynie na dalszą sprzedaż produktu.

– Wykorzystujemy potencjał Cookinga, a poprzez rozwijanie tytułu monetyzujemy grę. Z całą pewnością pokładamy duże nadzieje w sequelu, nie będzie to zwykła kontynuacja gry. W drugiej części będzie wiele zmian. Przede wszystkim dostępny będzie tryb multiplayer – na jednej planszy będzie mogło grać do 4 osób. Dodatkowo możliwy będzie rozwój postaci. W grze będzie dostępnych kilka lokalizacji – poza miejscem gotowania będzie też dom, do którego postać będzie wracać wieczorami. – mówi Łukasz Dębski, prezes zarządu Big Cheese Studio.

Oprócz ciągłego rozwijania hitu Cooking Simulator, Big Cheese Studio pracuje także nad odrębnymi autorskimi tytułami. Jednym z nich jest tytuł Pizza Empire. Drugi projekt to Underdose, dla którego wkrótce zostanie udostępniona karta gry na platformie Steam. Spółka rozpoczyna marketing gier, właśnie pojawiły się pierwsze materiały na social mediach spółki dot. projektu Underdose.

Wszystkie trzy ww. tytuły zostaną zaprezentowane na tegorocznym Gamescom.

Chiny zwalniają, ropa spada, politycy głosują

W USA dziś politycy głosują w Kongresie w sprawie limitu zadłużenia. Mimo, że prawdopodobieństwo „happy-endu” jest duże, na rynku zaczynają wkradać się obawy, że jednak coś może pójść nie tak. Kilku kongresmenów obydwu partii zasygnalizowało swoje niezadowolenie. Nadal dobrze radzą sobie akcje spółek technologicznych, które zyskują z powodu utrzymującego się optymizmu związanego ze sztuczną inteligencją. Ropa naftowa straciła ponad 4 proc. Dziś rano dolar kontynuuje umocnienie a główna para walutowa spada poniżej 1,0670.

Temat limitu zadłużenia USA za moment straci ważność, ale jeszcze dziś będzie podsycał nastroje na giełdach oraz na rynku walutowym czy surowcowym. Historia pokazuje, że ten rodzaj problemu za każdym razem znajduje swoje rozwiązanie, więc nic nie wskazuje na to, żeby tym razem otrzymać zaskakujący finał. Teraz giełdy są w fazie wyczekiwania – przynajmniej wczorajsza zmienność to sugeruje. Dow Jones stracił 0,15 proc. a SP500 zamknął dzień na tym samym poziomie, na którym rozpoczął go. Jedynie spółki z indeksu Nasdaq zyskiwały, co było następstwem nadziei inwestorów, że prężny rozwój AI przyczyni się do wzmożonego popytu na „chipy”. Tak w uproszczeniu można wytłumaczyć, co aktualnie się dzieje.

Ciekawie wczoraj było na rynku ropy naftowej, która w zaokrągleniu straciła ok. 4 proc. Mowa tu o obydwu odmianach: WTI oraz brent. Wytłumaczeń tego zjawiska jest kilka. W jakimś stopniu na sentyment mogło wpłynąć ryzyko zerwania porozumienia w USA. Innym czynnikiem, moim zdaniem kluczowym, było to, że rynek coraz mocniej spekulował, że OPEC+ jednak nie dokona dodatkowych cięć produkcji i stąd ta wyprzedaż. Argumentem pobocznym mogłoby być również to, że rosnące ryzyko wzrostu stóp procentowych w USA w czerwcu mocno spowolni gospodarkę amerykańską co w konsekwencji wpłynie na zmniejszenie popytu na surowiec. Dziś rano ropa ustanawia nowe, lokalne minima.

W nocy umiarkowanie na cenę wpłynęły gorsze od oczekiwań dane o PMI z Chin. Wskaźnik dla przemysłu wyniósł 48,8 pkt. czyli mniej niż oczekiwano, w porównaniu z 49,2 pkt. w kwietniu, i pozostał poniżej neutralnego poziomu 50 pkt. Słaby wynik dla przemysłu zaskakuje, szczególnie kiedy weźmiemy pod uwagę fakt, że rząd wprowadził wiele bodźców politycznych w celu pobudzenia inwestycji w infrastrukturę, strategiczne gałęzie przemysłu i jego modernizację. Wskaźnik PMI dla sektora nieprodukcyjnego, który obejmuje usługi i budownictwo, wyniósł 54,5 pkt. choć był niższy niż poprzedni odczyt. Choć odzwierciedla to trwające ożywienie w konsumpcji i usługach, tempo wzrostu spadło po mocnym pierwszym kwartale.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Carbon Studio zamyka 2022 r. z prawie milionowym zyskiem i prawie 4,7 mln zł przychodów

Carbon Studio, notowany na NewConnect deweloper gier i technologii VR, opublikował sprawozdanie finansowe za 2022 r. Raportowany okres przyniósł spółce prawie 1 mln zł jednostkowego zysku netto oraz prawie 4,7 mln zł przychodów netto ze sprzedaży. Dało to stabilne wyniki w odniesieniu rdr. EBITDA wyniosła 2,2 mln zł vs 2,1 mln zł w 2021 r. Wpływ na wypracowane wyniki finansowe miała rosnąca popularność i coraz lepsza dostępność sprzętu VR, a także stabilna sprzedaż autorskich tytułów studia: serii gier The Wizards oraz tytułu Warhammer Age of Sigmar: Tempestfall w wersji Meta Quest. Zarząd spółki spodziewa się kontynuacji osiągniętej dynamiki z uwagi na skonkretyzowane plany związane z rozbudową portfolia produkcyjnego i wydawniczego. Najnowszym projektem spółki jest Crimen – Mercenary Tales. Gra 25 maja br. zasiliła platformę Meta Quest 2 oraz Pico.

–  Carbon Studio ma za sobą udany rok, w którym udało nam się osiągnąć satysfakcjonujące jednostkowe wyniki finansowe. Podsumowany okres zamykamy z niespełna milionowym zyskiem netto oraz przychodami netto ze sprzedaży na poziomie prawie 4,7 mln zł. To dowód na to, że obrana przez nas strategia rozwoju jest słuszna, oraz że posiadamy zdolność do adaptacji w niezwykle dynamicznym otoczeniu. Wpływ na wysokość wygenerowanych wyników miała stabilna sprzedaż naszej serii gier The Wizards oraz rosnąca popularność tytułu Warhammer Age of Sigmar: Tempestfall, który swoją premierę na Meta Quest miał w maju 2022 r. – mówi Błażej Szaflik, Prezes Zarządu w Carbon Studio S.A. – Przed nami dalsze wyzwania, nie zwalniamy więc tempa i cały czas pracujemy nad skalowaniem naszego biznesu. Konsekwentnie rozwijamy także nasz dział marketingowy, który ostatnio intensywnie pracował nad promocją naszego najnowszego produktu pt. Crimen – Mercenary Tales. Pierwszoosobowa gra typu slasher zaledwie kilka dni temu trafiła w ręce użytkowników gogli Meta Quest 2 i Pico. To ciekawy dodatek do naszego portfolio, który ma potencjał zaistnieć także na innych platformach. – dodaje.

W ubiegłym roku Carbon Studio zawarło kilka ważnych współprac, w tym z Vertigo Games, jednym z najbardziej renomowanych zagranicznych wydawców i deweloperów z grupy PLAION. Firmy podpisały umowę na współfinansowanie gry VR The Wizards – Dark Times oraz rozwijanie trybu kooperacji.

Tryb kooperacji przyczyni się do skalowania społeczności wokół serii The Wizards, co, mam nadzieję, przełoży się na długotrwałe efekty sprzedaży projektu. Dlatego cały czas intensywnie pracujemy nad doskonaleniem tej wersji, aby spełniła oczekiwania wszystkich fanów naszych gier. Będzie to świetna okazja do wspólnej wirtualnej rozgrywki w gronie znajomych i rodziny. – mówi Aleksander Caban, członek zarządu Carbon Studio.

Debiut The Wizards – Dark Times w trybie kooperacji to nie jedyny tegoroczny kamień milowy dla polskiego zespołu. Carbon Studio ma w planach wydanie także innych autorskich projektów, na temat których więcej informacji zostanie udzielone wkrótce.

Rynek gier VR to obszar, który nieustannie się rozwija, a korzyści z tego mogą czerpać podmioty takie jak chociażby Carbon Studio. Wg. raportu Research and Markets skumulowany roczny wskaźnik wzrostu rynku gier na urządzenia wirtualnej rzeczywistości (VR) w latach 2021–2026 wyniesie 33 proc.

Pożyczki pozabankowe w kwietniu 2023 r

W kwietniu 2023 r. firmy pożyczkowe udzieliły łącznie 268,6 tys. nowych pożyczek o wartości 809 mln zł. W porównaniu do kwietnia 2022 r. firmy pożyczkowe współpracujące z BIK przyznały o (-5,2%) mniej pożyczek, ale na kwotę wyższą o (+13,8%).

Najwyższe dynamiki odnotowały pożyczki z przedziału powyżej 5 tys. zł – w ujęciu liczbowym (+15,3%), a w wartościowym (+21,6%). Najsłabiej wypadają pożyczki niskokwotowe z przedziału do 500 zł. W ujęciu liczbowym firmy pożyczkowe udzieliły ich mniej o (-31,3%), a w wartościowym (-13,2%).

Niemal połowę (45,6%) wartości nowo udzielonych pożyczek w kwietniu 2023 r. firmy pożyczkowe przyznały na kwoty powyżej 5 tys. zł, które w ujęciu liczbowym stanowiły jednak tylko 13,0% sprzedaży. W ujęciu liczbowym dominowały pożyczki do kwoty 1 tys. zł, które stanowiły 36,8% liczby udzielonego finansowania. W ujęciu wartościowym pożyczki na kwoty do 1 tys. zł miały jedynie 8,2% udział w sprzedaży.

Średnia wartość nowo udzielonej w kwietniu 2023 r. pożyczki pozabankowej wyniosła 2 652 zł i była o 17,3% wyższa od średniej wartości pożyczki udzielonej w kwietniu 2022 r.

W pierwszych czterech miesiącach br. firmy pożyczkowe udzieliły łącznie 1 057,2 tys. pożyczek na kwotę 3,066 mld zł. Oznacza to spadek o 5,5% liczby udzielonych pożyczek i wzrost wartości o 10,1% w porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku.

Wysokie ceny mieszkań mogą zepsuć pobudzający się rynek

– Obecnie największą popularnością cieszą się małe mieszkania. Sprzedający mogą chcieć to wykorzystywać, próbując podwyższać ceny ofertowe, tym samym psując powoli rozkwitający rynek – uważają pośrednicy uczestniczący w badaniu nastrojów i debacie, które zorganizował portal Nieruchomosci-online.pl.

Kawalerki, mieszkania dwupokojowe i małe trzypokojowe. Obecnie największą popularnością cieszą się właśnie takie mieszkania, ponieważ na tyle stać kupujących. Obawiam się, że aspiracje i apetyt sprzedających na więcej spowodują, że będą oni chcieli podwyższać ceny, psując tym samym powoli rozkwitający rynek – komentuje Ewa Klos-Rychter, pośrednik i radca prawny, właścicielka KLOS Kancelaria Prawna, Nieruchomości we Wrocławiu.

Uczestniczka debaty zorganizowanej przez Nieruchomosci-online.pl zwraca uwagę, że w biurach nieruchomości „rozdzwoniły się telefony, jest dużo więcej prezentacji, chociaż jeszcze nie widać tego po liczbie transakcji”. Jest to efekt tradycyjnego wiosennego ożywienia na rynku, ale także złagodzenia przez KNF wymagań kredytowych oraz zapowiedzi rządu w kwestii startu programu „Bezpieczny Kredyt 2%”

To jest ten moment, kiedy kupujący wychodzą na rynek i sprawdzają, jak jest, a sprzedający coraz odważniej wystawiają nieruchomości na sprzedaż. Ważne, żeby tego nie zepsuć. Na razie oczekiwania sprzedających i potrzeby kupujących czekają na punkt styczny. Sprzedający muszą zrozumieć, że czasy się zmieniły. 2021 r. – kiedy po mieszkania ustawiały się kolejki klientów – szybko nie wróci. Wówczas kupujący nie miał nawet czasu na przemyślenia. Dziś ma do wyboru inne oferty, jest wymagający. Aby dochodziło do transakcji, należy dążyć do kompromisu, a nie sztywno trzymać się cen ofertowych – mówi Ewa Klos-Rychter.

Potrzebny jest cenowy kompromis

Kwietniowy odczyt cen na portalu Nieruchomosci-online.pl pokazał, że średnie ceny ofertowe mieszkań z rynku wtórnego wciąż utrzymują się na wysokim poziomie.

Kwiecień był kolejnym miesiącem z rzędu, kiedy żadne z 18 miast wojewódzkich nie zanotowało spadku średniej ceny ofertowej mieszkań z drugiej ręki. Mało tego, w ośmiu miastach zaobserwowaliśmy wzrost ceny przynajmniej o 1 proc. porównując miesiąc do miesiąca. Były to Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań, Katowice, Lublin, Rzeszów i Gorzów Wielkopolski. A więc najczęściej największe miasta. W pozostałych stolicach województw ceny trzymały się na poziomie z marca – mówi Alicja Palińska z działu analiz Nieruchomosci-online.pl.

Jednocześnie – jak wynika z danych Narodowego Banku Polskiego – pierwszy kwartał 2023 r. przyniósł spadki średnich cen transakcyjnych mieszkań zarówno na rynku wtórnym, jak i pierwotnym. Kwoty faktycznie płacone za mieszkania z drugiej ręki obniżyły się w jedenastu miastach wojewódzkich (najbardziej w Gdańsku – o 4,9% w ujęciu kwartalnym), co oznacza większą elastyczność sprzedających podczas negocjowania ceny przez kupujących.

Sprzedający utrzymują ceny ofertowe ukształtowane na poziomie po obniżkach w IV kwartale 2022 r. Natomiast kiedy pojawi się konkretny kupujący z własnymi środkami lub posiłkujący się w niewielkim stopniu kredytem, są skłonni do negocjacji – mówi Grażyna Sławek z Biura Obrotu Nieruchomościami w Katowicach.

To jest ten kompromis. Jeśli chcemy sprzedać mieszkanie, często należy być elastycznym i obniżać cenę. Niestety, wielu ogłoszeniodawców wciąż sztywno utrzymuje wysokie ceny ofertowe. Szczególnie ci, na których nie ciąży presja szybkiej sprzedaży spowodowana sytuacją życiową – dodaje Alicja Palińska z Nieruchomosci-online.pl.

Joanna Wiśniewska z biura Profit Nieruchomości w Poznaniu zwraca też uwagę na wpływ, jaki na rynek wtórny wywiera rynek pierwotny: – Inflacja to słowo wytrych. Przede wszystkim ceny na rynku wtórnym są pochodną rynku pierwotnego. Jeżeli ceny materiałów budowlanych, energii i kosztów pracy nie spadają, to trudno mówić o obniżkach, pomimo wyhamowania rynku. Nie sądzę więc, że sprzedający będą w tym roku zmuszeni do desperackiego obniżania cen. Oczywiście nie oznacza to, że na rynku nie pojawią się okazje cenowe. Uważam jednak, że nie będą one wyznaczać trendów.

Okazje bywają pozorne

Sprzedający często trwają przy wysokich, przesadzonych cenach, dlatego każda tańsza nieruchomość budzi duże zainteresowanie. Jednak, zdaniem pośredników, okazje bywają pozorne.

Słowo „okazja” przyciąga wzrok, ale najpierw zweryfikujmy, czy to rzeczywiście jest okazja. Po pierwsze, należy upewnić się, czy cena nieruchomości jest faktycznie niższa od jej wartości rynkowej. Po drugie, należy pamiętać, że za okazyjną ceną zawsze stoi jakiś powód – przypomina Ewa Klos-Rychter.

Czasami może to być po prostu nieatrakcyjna lokalizacja lub uciążliwy sąsiad, ale czasami problem ukryty jest znacznie głębiej.

Częstym powodem sprzedaży jest trudna sytuacja finansowa. Jednak trzeba wiedzieć, że sytuacja finansowa sprzedającego może rzutować na ważność transakcji. Czynność można uznać za bezskuteczną, jeśli ktoś niewypłacalny wyzbywa się majątku. I tutaj zawsze należy prześwietlić stronę sprzedającą. W tym pomoże prawnik lub pośrednik – mówi.

Kolejne zagrożenie to wadliwość fizyczna, dlatego dobrze wiedzieć, jak długo nieruchomość jest w ofercie. Jeżeli długo, to znaczy, że coś może być nie tak. Pośrednik ma możliwość sprawdzić żywotność oferty, biorąc też pod uwagę m.in. zmieniane celowo parametry. Zdarza się też, że to mieszkania po flipach (flipping – zakup mieszkania w niskiej cenie i jego szybka sprzedaż z zyskiem; przyp. red.). Czyli są pięknie wyremontowane, ale np. mieszczą się w kamienicy, która wymaga kapitalnego remontu. Kupując takie mieszkanie, nie zdajemy sobie sprawy, że będziemy za chwilę partycypować w kosztach tego remontu. Trzeba też uważać na wadliwość prawną. Należy dokładnie przeanalizować stan prawny księgi wieczystej, nie tylko wpisy aktualne, ale archiwalne – przypomina Ewa Klos-Rychter.

FPP: Leki dla seniorów – nie wystarcza pieniędzy na ich dystrybucję

Przedstawiciele rządu zapowiadają skierowanie w najbliższym czasie do prac parlamentarnych projektu ustawy nowelizującej program nieodpłatnego dostępu leków dla seniorów. Niestety, Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) zwraca uwagę, że sytuacja aptek ogólnodostępnych – od których zależy wydanie dodatkowych milionów opakowań leków – jest coraz gorsza. Marże apteczne dla leków refundowanych nie pokrywają kosztów ich dystrybucji – a więc apteki dopłacają do rządowych projektów z własnej kieszeni. Nieprzewidywalność sytuacji prawnej wzmacniają również zapowiedzi powrotu do prac nad nowelizacją ustawy Prawo Farmaceutyczne.

Od niemal dwóch lat trwają prace nad projektem nowelizacji ustawy refundacyjnej. Ich elementem jest podniesienie marż aptecznych, które nie były waloryzowane przez ponad dekadę, od wejścia w życie tej regulacji. Są to zmiany wspierane i spodziewane przez środowisko farmaceutów, ponieważ obecny poziom marż nie pozwala na pokrycie kosztów dystrybucji leków refundowanych.

Ujemny poziom marż aptecznych sprawia, że z punktu widzenia aptek ogólnodostępnych program leków dla seniorów jest deficytowy. Należy jak najszybciej dokonać korekty w tym zakresie, zgodnie z ustaleniami podejmowanymi w ostatnich tygodniach w dialogu pomiędzy organizacjami pracodawców oraz Ministerstwem Zdrowia – mówi Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP).

Według informacji przekazanych przez Ministra Zdrowia Adama Niedzielskiego założenia dla ustawy o rozszerzeniu grupy uprawnionych do otrzymania nieodpłatnych leków mają zostać przekazane w przyszłym miesiącu. Przedstawiciele resortu wskazują, że projekt nowelizacji ustawy refundacyjnej może zostać przyjęty przez Radę Ministrów w nadchodzących tygodniach.

W ostatnich dniach przedstawiciele rządu wskazują również na plany nowelizacji ustawy Prawo Farmaceutyczne. Minister Adam Niedzielski podczas piątkowej konferencji prasowej poinformował, że zostały uzgodnione zmiany w części związanej z właścicielstwem aptek. Do dzisiaj jednak projekt nie został opublikowany, a doniesienia medialne wskazują na możliwość szybkiego przystąpienia do prac.

Kilka miesięcy temu strona społeczna Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia jednogłośnie apelowała o zapewnienie konsultacji publicznych projektów ustaw. Oczekujemy, że przejrzystość procesu legislacyjnego zostanie zachowana w przypadku projektów tak głęboko ingerujących w funkcjonowanie przedsiębiorstw. Liczymy na skierowanie projektu przepisów w tej sprawie w najbliższych dniach. Zdajemy sobie sprawę z kalendarza prac parlamentarnych, ale mamy jeszcze czas, aby zapewnić odpowiednią jakość stanowienia prawa – dodaje Arkadiusz Pączka.

Inflacja w maju spadła do 13,00 proc. r/r

Inflacja w maju spadła do 13,00 proc. r/r, a w skali miesiąc do miesiąca ceny nie wzrosły – inflacja wyniosła 0 proc. wobec prognozy 0,9 proc. Spadły ceny paliw oraz energii, wciąż rosły ceny żywności. Patrząc na wcześniejsze spadki PPI w Polsce(do 6,80 proc.) i Strefie Euro (5,90 proc.) teraz tą samą ścieżką zaczyna podążać inflacja konsumencka. Do końca roku inflacja przestanie być dwucyfrowa. Niezależnie od czynników wewnętrznych (wybory, polityka monetarna), czynniki zewnętrzne (spadek cen surowców, frachtu, żywności) mają po prostu globalne oddziaływanie i muszą przełożyć się na ceny w Polsce.

Szymon Gil, Makler Papierów Wartościowych, Michael / Ström Dom Maklerski

Luki w regulacjach hamują rozwój zielonych centrów danych w Polsce

GDAŃSK – Mniejsze kraje z rozwijającymi się rynkami centrów danych odnotowują szybki wzrost konsumpcji energii. W Irlandii w ciągu ostatnich 8 lat zużycie mocy w branży data center wzrosło ponad trzykrotnie, w Danii potroi się do 2025 roku. Także w Polsce powstaje coraz więcej dużych obiektów tego typu. Jednak w przeciwieństwie do wielu zachodnich rynków brakuje nam wciąż potrzebnych regulacji, aby rozwijające się centra danych mogły korzystać z OZE i aktywnie pomagać w stabilizowaniu rynku energetycznego.

Centra danych potrzebują ogromnych ilości energii – w Europie Zachodniej było to nawet 38 TWh w 2022 roku. W Irlandii takie obiekty już dwa lata temu odpowiadały aż za 14% całkowitego zużycia energii, w Danii do 2025 r. centra danych będą potrzebowały 7% całkowitego zużycia. W krajach tych jednak rozwijane są jednocześnie odnawialne źródła energii oraz rozwiązania, które pozwalają wykorzystywać zasilacze awaryjne UPS jako magazyny energii stabilizujące sieć. Wspiera to rozwój OZE, zmniejsza też zużycie mocy i umożliwia operatorom centrów danych uzyskanie dodatkowych dochodów. W Polsce takie rozwiązania również mogłyby działać, jednak brakuje odpowiednich regulacji, które odblokowałyby rynek.

Centra danych ważnym ogniwem sieci energetycznej

Podstawą działania każdego centrum danych są m.in. systemy zasilania gwarantowanego, które zabezpieczają te obiekty na wypadek nieprzewidzianych awarii sieci czy przerw w dostawie prądu. Wyposażone w odpowiednią technologię, inteligentne czujniki oraz algorytmy systemy UPS mogą pełnić dodatkową rolę: reagować na zmiany częstotliwości sieci energetycznej i zwiększać jej odporność na zakłócenia.

Poza swoją podstawową funkcją zasilacze awaryjne UPS mogą pełnić rolę „magazynów energii”: pobierać moc i magazynować ją, a następnie oddawać do sieci, gdy zwiększa się zapotrzebowanie lub występują wahania jej częstotliwości. Pomaga to stabilizować system energetyczny, kiedy po podaniu do sieci energii z OZE zmieniają się jej parametry lub zaspokoić chwilowo zwiększony popyt na energię elektryczną. To coraz bardziej istotna kwestia, gdyż wraz z rozwojem źródeł odnawialnych zwiększa się potrzeba zapewniania elastyczności sieci. Produkcja mocy z wiatru czy słońca ma bardzo zmienny charakter i ciężko ją prognozować – tłumaczy Władysław Szewczuk, Product Manager w Eaton.

Taki system z zasilaczami UPS bazującymi na dwukierunkowym przepływie mocy, od kilku lat działa już m.in. w centrum danych Microsoft w Dublinie. Z raportu firmy Eaton wynika, że największy popyt na takie systemy gotowe do interakcji z siecią utrzymuje się w Europie Zachodniej (53%) oraz Ameryce Północnej (48%). Jednak rośnie także w regionie Europy Środkowo-Wschodniej (33%).

Dodatkowe zyski dla operatorów data center

Wykorzystując zasilacze awaryjne w infrastrukturze elektrycznej można zmniejszyć negatywny wpływ centrów danych na środowisko. Według badań dzięki rozwiązaniom zasilania gwarantowanego i regulowaniu obciążenia sektor centrów danych może zapewnić łącznie więcej elastyczności niż będą potrzebowały do pracy same obiekty. Nie będzie to przy tym wpływało na płynność działania centrów danych. Jak wskazuje badanie firmy Eaton aż 77% decydentów IT uważa, że systemy UPS gotowe do interakcji z siecią nie będą zagrały krytycznym obciążeniom. Magazynowana w systemach UPS energia oraz usługa stabilizacji sieci mogą też być sprzedawane na rynku usług pomocniczych i w ten sposób generować dodatkowe przychody dla operatorów centrów danych.

Polska wciąż w tyle z regulacjami

Wciąż brakuje niestety szerszej świadomości korzyści płynących z interaktywnych zasilaczy UPS oraz odpowiedniej wiedzy – i to nie tylko wśród operatorów centrów danych, ale też przedsiębiorstw użyteczności publicznej oraz organów regulacyjnych.

Niestety w Polsce nawet gdyby takie rozwiązania były instalowane w centrach danych, nie można z nich skorzystać. Nie mamy bowiem odpowiednich przepisów, które regulowałyby rynek i umożliwiały odsprzedawanie energii do sieci. W dobie kryzysu energetycznego i coraz większej konieczności przechodzenia na OZE mamy „na stole” gotowe rozwiązanie, które pomogłoby nam w łatwiejszej transformacji energetycznej. Zwłaszcza, że centrów danych powstaje w naszym kraju coraz więcej. Na Zachodzie takie projekty już są wdrażane, dlatego jeśli nie chcemy jeszcze bardziej zostać w tyle, powinny zostać opracowane odpowiednie regulacje, które „uwolnią” rynek – podkreśla Szewczuk.

Źródła:

Raport Eaton UPS Interacting with the electric grid can do more for data centers: https://www.eaton.com/content/dam/eaton/markets/buildings/buildings-as-a-grid/assets/wp-eaton-ups-interacting-with-the-electric-grid-202209.pdf

Dane IEA: https://www.iea.org/reports/data-centres-and-data-transmission-networks

KSeF raczkuje. Podatnicy wystawili 65 mln próbnych faktur

Od 1 lipca przyszłego roku korzystanie z KSeF będzie obowiązkowe. Obecnie jest to dobrowolne, a oficjalne dane Ministerstwa Finansów pokazują, jakie jest podejście podatników do tego tematu. Uwierzytelnień – nawiązanych sesji w ogóle – było prawie 320 tys. w środowisku produkcyjnym od stycznia do połowy maja br. Ponad 4,9 mln odnotowano ich w środowisku testowym od 1 października 2021 r. do połowy maja br. W tym okresie, trwającym ponad półtora roku, wystawiono też ok. 64,7 mln próbnych faktur w środowisku testowym. Według ekspertów, widać, że zainteresowanie systemem wciąż jest słabe, choć coraz większe. Nie brakuje też opinii, że przedsiębiorcy nie są jeszcze przygotowani do zmian. Tymczasem resort zapowiada zoptymalizowanie środowisk testowych i zintensyfikowanie działań promujących KSeF.

Coraz więcej testów, ale wciąż słabo to wygląda

Ministerstwo Finansów udostępniło dane dotyczące Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF), czyli platformy do wystawiania i otrzymywania faktur drogą elektroniczną. Od 1 stycznia br. do połowy maja br. było ponad 319,6 tys. uwierzytelnień – nawiązanych sesji w ogóle w środowisku produkcyjnym. Z kolei od 1 października 2021 roku do połowy maja br. odnotowano przeszło 4,9 mln uwierzytelnień – nawiązanych sesji w ogóle w środowisku testowym.

– Korzystanie z KSeF stanie się obowiązkowe dla większości podatników w lipcu 2024 r. W wersji nieobligatoryjnej system zaczął funkcjonować w styczniu ub.r. Wcześniej dostępny był pilotaż. Wzrastająca liczba uwierzytelnień w środowisku testowym świadczy o tym, że zainteresowanie systemem e-Faktur rośnie wśród przedsiębiorców, którzy już wiedzą, że będą musieli zmierzyć się z kolejnym wyzwaniem związanym z wdrożeniem przepisów – komentuje doradca podatkowy Małgorzata Ostrowska-Krzewina z Ostrowska-Krzewina, Winiecka Kancelaria Doradztwa Podatkowego.

Z kolei jak podkreśla doradca podatkowy Natalia Stoch-Mika z Kancelarii NSM LEGAL & TAX, z powyższych danych wynika, że przedsiębiorcy są zainteresowani funkcjonalnościami KSeF. Jednak do jego możliwości technicznych podchodzą z ostrożnością. Wolą wypróbować możliwości wystawiania faktur w środowisku testowym, zanim zdecydują się na skorzystanie ze środowiska produkcyjnego. Według ekspertki, dopóki KSeF jest fakultatywny, większość przedsiębiorców woli testować oraz uczyć się nowych możliwości, niż niepotrzebnie ryzykować popełnieniem jakiegokolwiek błędu.

– Biorąc pod uwagę ilość firm działających w Polsce, liczba uwierzytelnień w środowisku produkcyjnym na trochę ponad rok przed ich obligatoryjnym wdrożeniem nie wydaje się spora. Przypuszczam, że w większym stopniu przygotowują się do elektronizacji fakturowania duże przedsiębiorstwa. Te mniejsze, o ile mają wiedzę na temat tego obowiązku, zostawiają jego wdrożenie na ostatnią chwilę – dodaje Ostrowska-Krzewina.

Jak wynika z danych przekazanych przez Ministerstwo Finansów, od 1 października 2021 roku do połowy maja br. wystawiono prawie 64,7 mln próbnych faktur w środowisku testowym. Z kolei od 1 stycznia do 30 kwietnia br. było ponad 17,1 mln samych uwierzytelnień w środowisku testowym. To o 139,8% więcej niż w analogicznym okresie ub.r. Wówczas było ich ponad 7,1 mln. Natomiast w całym 2022 roku takich przypadków stwierdzono przeszło 44,5 mln.

– Jeszcze do niedawna termin wdrożenia KSeF przewidywany był na 1 stycznia 2024 roku. Wzrost ilości uwierzytelnień z pewnością wynika ze zbliżania się terminu nowego obowiązku. Coraz więcej podatników jest już świadomych, z jakim wyzwaniem przyjdzie im się zmierzyć, wdrażając wystawianie i udostępnianie faktur ustrukturyzowanych w systemie e-Faktur. Przedsiębiorcy przygotowują się stopniowo do wykonywania tego obowiązku, stąd coraz więcej uwierzytelnień w środowisku testowym – analizuje doradca podatkowy Małgorzata Ostrowska-Krzewina.

Druga wersja struktury i ministerialna promocja

Resort przewiduje wzmożony ruch w środowiskach testowych wraz z udostępnieniem od 1 września br. drugiej wersji struktury e-Faktury, która ma ułatwić podatnikom przygotowanie się do obowiązkowego e-fakturowania. Środowiska testowe zostaną odpowiednio zoptymalizowane, aby integratorzy mogli sprawnie z nich korzystać podczas zwiększonego obciążenia. Jak stwierdza Natalia Stoch-Mika, Ministerstwo Finansów zakłada, że przedsiębiorcy, księgowi, biura rachunkowe będą częściej korzystać ze środowiska testowego. Na powyższą wzmożoną aktywność na pewno wpłynie termin, w którym KSeF stanie się obowiązkowy. Tuż przed jego wprowadzeniem osoby, które jeszcze nie skorzystały ze środowiska testowego, zdecydują się na jego wypróbowanie.

– Środowisko testowe może wymagać jeszcze poprawek, zmian czy dostosowań, które okażą się niezbędne po wyciągnięciu wniosków z pierwszej fazy testowania KSeF. Biorąc pod uwagę fakt, że obecnie zainteresowanie systemem nie jest szczególnie duże, można się tylko zastanawiać, czy aktualna wersja byłaby w stanie już teraz obsłużyć większy ruch. Myślę, że teraz obawy co do funkcjonowania KSeF występują po obu stronach, zarówno przedsiębiorców, jak i Ministerstwa Finansów – dodaje Ostrowska-Krzewina.

Według Natalii Stoch-Miki, przedsiębiorcy nie są jeszcze gotowi na wprowadzenie KSeF. Znaczna część z nich nie przetestowała jeszcze funkcjonalności tego systemu. Ekspertka zwraca uwagę na przedłużenie terminu jego obligatoryjności. To z pewnością sprawiło, że wielu przedsiębiorców, księgowych i pracowników biur rachunkowych jeszcze nie sprawdziło tego rozwiązania. Uznali bowiem, że nie ma takiej potrzeby, skoro jest ponad rok do jego wprowadzenia.

– Fakt, że KSeF nie jest jeszcze obowiązkowy, stanowi oczywiście istotny czynnik w ocenie aktywności przedsiębiorstw w jego testowaniu. Nie jestem przekonana, czy wszyscy przedsiębiorcy mają świadomość tego, z czym dokładnie wiąże się obowiązek wystawiania faktur ustrukturyzowanych. Należy również mieć na względzie to, że właściciele firm mają wiele innych obowiązków wynikających z przepisów prawa podatkowego i rachunkowości, w szczególności w pierwszej połowie roku – mówi Ostrowska-Krzewina.

Ponadto resort zapowiada, że po zakończeniu prac legislacyjnych nad projektem ustawy zintensyfikuje działania promujące KSeF. Jak zaznacza ekspertka z NSM LEGAL & TAX, takie akcje doprowadzają do zwiększenia zainteresowania danym tematem. Tak też pewnie będzie i w tym przypadku. Przedsiębiorcy podchodzą jednak z pewną ostrożnością do tego typu inicjatyw podejmowanych przez państwo. W opinii ekspertki, prawdziwą zachętą do skorzystania z fakultatywnego KSeF może być krótszy termin zwrotu podatku VAT.

– Dzięki stosowaniu systemu nie ma możliwości zgubienia czy zniszczenia e-faktury. Podatnik ma pewność, że dokument zawsze dotrze do kontrahenta. Jednak implementacja narzędzi niezbędnych do wystawiania i przesyłania e-faktur wiąże się zaangażowaniem zasobów ludzkich i kapitału przedsiębiorstw. W obecnej sytuacji gospodarczej dla wielu firm może to być nadmiernym obciążeniem – podsumowuje doradca podatkowy Małgorzata Ostrowska-Krzewina.

Raen wdraża innowacyjną technologię. Spółka wykorzysta zielony metanol do magazynowania energii

Raen S.A., spółka z obszaru OZE, notowana na głównym rynku Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, podpisała 29 maja umowę z Innox Nova. Nowy kontrakt zapewni jej dostęp do opatentowanej technologii RealCarbonTech, która umożliwia efektywne i długotrwałe magazynowanie energii w postaci zielonego metanolu. Zawarcie umowy jest zgodne z niedawno ogłoszoną strategią firmy Raen, która zakłada inwestowanie w ekologiczne technologie i stanowi istotny krok w stronę ekologicznych oraz opłacalnych metod magazynowania energii.  

Innowacyjna technologia RealCarbonTech jest kompaktowa i łatwiejsza w instalacji oraz w skalowaniu niż tradycyjne metody wytwarzania metanolu. Pozwoli ona spółce Raen zastosować tzw. wyspy off-gridowe, czyli wykorzystywać energię pozyskiwaną z odnawialnych źródeł bez konieczności ich podłączania do sieci, co przełoży się na zmniejszenie kosztów i skrócenie czasu realizacji projektów.

Podpisanie umowy z właścicielem technologii RealCarbonTech otwiera przed nami drzwi do nowatorskich rozwiązań, będących trafną odpowiedzią na aktualne wyzwania rynku energii w Polsce i na świecie. Zielony metanol, który pochodzi z odnawialnych źródeł, odgrywa coraz większą rolę w światowej gospodarce. Jest opłacalną alternatywą dla bateryjnych magazynów energii oraz źródłem zielonego paliwa, którego wytwarzanie przyczynia się do dekarbonizacji atmosfery. Będziemy go stosować w roli przyjaznego dla środowiska nośnika energii odnawialnej, pozwalającego na jej efektywne magazynowanie – mówi Adam Guz, prezes spółki Raen.

W zielonym metanolu tkwi potencjał, mogący zrewolucjonizować wiele sektorów przemysłu, dlatego coraz częściej sięgają po niego firmy, które chcą stać się częścią zielonej przyszłości. W marcu 2023 roku Maersk zaprezentował plany inwestycyjne związane z nową flotą statków zasilanych zielonym metanolem. W tym samym czasie MAN Energy Solutions, globalny dostawca silników do statków zasilanych ekologicznym nośnikiem energii, zapowiedział, że ze względu na gwałtowny wzrost zainteresowania rozwiązaniami przyjaznymi środowisku zrealizuje ponad 30% obecnych projektów w oparciu o technologię wykorzystującą zielony metanol jako paliwo.

– Bardzo się cieszę, że dzięki wybraniu innowacyjnej technologii RealCarbonTech budujemy zieloną przyszłość, która właśnie się zaczyna. Zastosowanie zielonego metanolu rzuca nowe światło na magazynowanie energii, pozwalając uczynić z niego ekologiczny proces zgodny z ideą zrównoważonego rozwoju. Razem z naszym partnerem dostrzegamy szerokie możliwości współpracy w zakresie pozyskiwania finansowania na realizację projektów, w których ta innowacyjna technologia odegra istotną rolę. Zawarta umowa o współpracy to wyraz naszej spójnej wizji rozwoju, ale także determinacji w przyspieszeniu przechodzenia na zrównoważone i zielone rozwiązania energetyczne – dodaje Adam Guz.

Podpisanie kontraktu stanowi realizację strategii zaprezentowanej 22 maja br. przez Raen S.A., zintegrowaną firmę z sektora odnawialnych źródeł energii, na Giełdzie Papierów Wartościowych. Jest to strategiczna decyzja biznesowa, która potwierdza gotowość spółki do stosowania nowatorskich, ekologicznych i efektywnych kosztowo metod przechowywania oraz wykorzystywania energii.

Raen intensywnie przygotowuje się na nieuchronne zmiany zachodzące na rynku energii w skali lokalnej i globalnej. Poprzez swoje działania konsekwentnie zmierza w stronę zrównoważonej gospodarki, w której promowanie zielonego metanolu jest szansą na osiągnięcie optymalnego miksu energetycznego oraz sposobem na powstrzymanie zmian klimatycznych.

Patrzymy na transformację polskiego sektora energetycznego w holistyczny sposób i dążymy do uzyskania synergii w obszarze odnawialnych źródeł energii. Jednocześnie mamy na uwadze cele istotne dla naszych akcjonariuszy, dlatego podejmujemy działania łączące troskę o planetę i sukcesywne zwiększanie wartości spółki – podsumował Prezes Raen S.A.

Strategicznym celem spółki jest zwiększenie liczby projektów realizowanych w ramach umów JDA do 3 GW, rozwój portfela własnych produktów w sektorze OZE do 200 ha i uzyskanie 58 MW własnych mocy wytwórczych w 2025 r. W perspektywie 2 lat Raen zamierza osiągnąć wynik EBITDA wynoszący blisko 43 mln zł i przychody ze sprzedaży do 65,9 mln zł.

Obecnie spółka dysponuje szerokim portfolio produktów z sektora OZE na różnym etapie rozwoju. Łączna moc projektów realizowanych w oparciu o umowy JDA wynosi 1,45 GW, a w pipe-line moc projektów brownfield przekracza 670 MW. Raen zakłada, że w oparciu o umowy zawarte w ramach działalności deweloperskiej osiągnie w 2023 r. wynik EBITDA wynoszący 10,1 mln zł i 27,8 mln zł przychodów ze sprzedaży.

Zmiana proporcji płci na rynku pracy trafiła do Polski

Polska pod względem wyrównania szans kobiet i mężczyzn na współczesnym rynku pracy poprawia swoją pozycję wśród państw UE. Z najnowszego badania Pracuj.pl (2023) wynika, że 68 proc. pań uważa, że kobiety w Polsce ogólnie są dziś w lepszej sytuacji zawodowej, niż 10 lat temu. Aż 62 proc. deklaruje, że w ich firmach przedstawiciele obu płci mają równe szanse na awanse i podwyżki.

Wprowadzane są zmiany ergonomii, zmieniają się wymogi i normy – wszystko w imię stworzenia warunków pracy przyjaznych kobietom. W konsekwencji przybywa kobiet pracujących w stereotypowo męskich branżach. Według danych firmy Gremi Personal, ponad 55 proc. pracowników branży magazynowo logistycznej stanowią dziś kobiety. Rosnąca reprezentacja kobiet jest widoczna w handlu, usługach, opiece oraz sprzedaży na poziomie stanowisk specjalistycznych. – W ostatnim czasie coraz więcej kobiet awansuje w zespołach sprzedażowych, prezentując szeroki zakres kompetencji i osiągając bardzo mocne i wymierne wyniki na wyższych stanowiskach kierowniczych – dodaje Dorota Pałysiewicz, dyrektor HR w firmie Brown-Forman Polska.

Ale – jak pokazują badania – to się zmienia. Kobiet w branży alkoholowej wcale nie jest tak mało, jakby się mogło wydawać. Trzeba pamiętać tylko, że branża alkoholowa to nie tylko produkcja, ale też sprzedaż. Dziś udział kobiet w działach sprzedaży branży alkoholi i piwa to średnio ponad 30 proc. Dane rynkowe wskazują, że mediana dla udziału kobiet wśród pracowników branży piwnej to ok. 20 proc., przy czym w niektórych działach panie stanowią ponad połowę zatrudnionych – w marketingu, finansach (>60%), a w dziale personalnym (>60%).

Zdaniem Anny Ender, dyrektor ds. rozwoju biznesu LeasingTeam Group, proces wyrównania reprezentacji kobiet jest szczególnie widoczny na stanowiskach wyższych oraz inżynieryjnych (wyższej specjalizacji) – tu kobiety sięgają coraz wyżej i nie boją się głośno mówić o swoich oczekiwaniach.

Polski rynek pracy przeżywa dynamiczne zmiany, z którymi muszą mierzyć się pracodawcy i agencje zatrudnienia. Branże takie jak deweloperska, transportu, produkcji, sprzedaży stały się bardziej na zatrudnianie kobiet i przyspieszyły proces wyrównywania ich szans na rynku pracy w Polsce. Już wcześniej (w latach 2019-2022) widać było wyraźne sygnały zmian w strukturze migracji i rynku pracy. Potwierdzenie tego były badania Wydziału Zarządzania Politechniki Gdańskiej dla Gremi Personal, która pokazała, że rynek pracy jest coraz bardziej różnorodny, otwarty – podkreśla Vitalia Korsun z Gremi Personal.

Zmiany są widoczne w wielu branżach. Z wypowiedzi ekspertów wynika, że kobiety stanowią 46 proc. siły roboczej w Unii Europejskiej, a organizacjach łańcucha dostaw to już blisko 40 proc. – W obliczu takiej sytuacji firmy wprowadzają zmiany, aby stanowiska dotychczas zajmowane przez mężczyzn, zapełniały kobiety. Przykładem jest dostosowywanie systemów zmian w firmach produkcyjnych, logistycznych, handlowych do możliwości kobiet, reorganizacja stanowisk pracy. Możemy mówić o zmianach ułatwiających aktywność zawodową kobiet na naszym rynku pracy – dodaje Mateusz Żydek z firmy Randstad.

Wraz z rozwojem rynku pracy, rosnącą rolą i udziałem kobiet w wielu branżach, istotną kwestią jest zachowanie zdrowego rozsądku i świadomości naturalnych predyspozycji i preferencji kobiet i mężczyzn oraz zauważalne i podejmowanie wyzwań związanych z równym traktowaniem przez pracodawców.

Dane firmy Randstad potwierdzają trend rosnącej aktywności kobiet i sięgania po stanowiska w zawodach do tej pory zdominowane przez mężczyzn. Kobiety coraz odważniej wkraczają także do sektorów związanych z techniką, lotnictwa, branży ochroniarskiej oraz budownictwa, gdzie kobieta jest już co piątym, zatrudnionym pracownikiem.

Ważnym bodźcem do zmiany sytuacji kobiet na rynku pracy wydaje się być przechodzenie od modelu tradycyjnego do partnerskiego, w którym mężczyźni na równi z kobietami zajmują się opieką nad dziećmi oraz angażują się w obowiązki domowe. Pomogą w tym zmiany legislacyjne, w tym wprowadzenie europejskiej dyrektywy dotyczącej równości i przejrzystości wynagrodzeń. Duże znaczenie ma też dyrektywa o udziale kobiet we władzach spółek giełdowych. Do końca czerwca 2026 r. ma on wzrosnąć do co najmniej 40 proc. w radach nadzorczych lub przynajmniej 33 proc. we władzach spółek, czyli łącznie w zarządach i radach nadzorczych.

Pozytywnym zjawiskiem jest coraz większa liczba fundacji i inicjatyw, które wspierają kobiety w aktywizacji zawodowej. – Nie tylko umożliwiają kobietom przekwalifikowanie się, ale także budują świadomość znaczenia kobiet na rynku pracy – podkreśla Karolina Szkaradnik, menedżer ds. relacji z klientem w międzynarodowej firmie rekrutacyjnej Grafton Recruitment.

Organ nie może objąć decyzją o zabezpieczeniu dodatkowego zobowiązania podatkowego sankcji w VAT

W dniu 29 maja 2023 r. w postępowaniu I FPS 1/23 z udziałem Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców Naczelny Sąd Administracyjny podjął uchwałę rozstrzygającą na korzyść przedsiębiorców wątpliwości co do możliwości wydania decyzji o zabezpieczeniu sankcji VAT.

Rzecznik w swoim stanowisku wskazał, że z orzecznictwa TSUE wynika, w sposób jednoznaczny, że dodatkowe zobowiązanie podatkowe jest sankcją administracyjną, a nie zobowiązaniem podatkowym. W konsekwencji czego, przedmiotowa sankcja administracyjna nie może być przedmiotem zabezpieczenia, o którym mowa w art. 33 OP.

Rzecznik podkreślił jedynie pozorną zbieżność pojęć użytych w art. 33 OP oraz w art. 112c VAT. Odwołał się do orzecznictwa TSUE, w świetle którego dodatkowe zobowiązanie podatkowe nie posiada zasadniczych cech charakterystycznych podatku od wartości dodanej, ponieważ zdarzeniem powodującym powstanie tego zobowiązania nie jest pewna czynność, lecz błąd w deklaracji podatkowej, a także że jego kwota nie jest określana proporcjonalnie do ceny otrzymanej przez podatnika (wyrok TS z 15.01.2009 r., C-502/07). Trybunał

w uzasadnieniu przedmiotowego wyroku w sposób wyraźny wskazał, że w istocie chodzi tu nie o podatek, lecz o sankcję administracyjną nakładaną w przypadku stwierdzenia, że podatnik zadeklarował kwotę zwrotu różnicy podatku od wartości dodanej lub zwrotu podatku naliczonego wyższą od kwoty należnej. Rozumienie dodatkowego zobowiązania podatkowego w VAT jako sankcji administracyjnej, a nie zobowiązania podatkowego potwierdzone zostało także w kolejnych orzeczeniach TSUE w tym w wyroku z 15 kwietnia 2021 r., C-935/19, Grupa Warzywna.

W ustnym uzasadnieniu uchwały Naczelny Sąd Administracyjny odwołując się do zasady proporcjonalności podkreślił, że sankcja VAT jest obligatoryjną sankcją administracyjną która nie może być w żaden sposób miarkowana, a tylko sposób jej ustalenia ma pośredni związek z samym zobowiązaniem podatkowym a tym samym nie może być w ogóle przedmiotem decyzji o zabezpieczeniu zobowiązania podatkowego w konsekwencji przedmiotem decyzji o zabezpieczeniu dodatkowego zobowiązania podatkowego na podstawie art. 33 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Ordynacja podatkowa nie może być dodatkowe zobowiązanie podatkowe, o którym mowa w art. 112c ustawy o VAT.

Jest to bardzo ważna uchwała dla przedsiębiorców – NSA w sposób jednoznaczny wskazał na nieprawidłowość praktyki organów podatkowych w zakresie zabezpieczania sankcji VAT-owskiej, która prowadziła de facto do ukarania przedsiębiorcy zanim została wydana prawomocna decyzja wymiarowa – powiedział Adam Abramowicz Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców.

Sprzedaż Sfinksa rośnie szybciej niż inflacja

Restauracje sieci należących do Sfinks Polska wypracowały w I kwartale 2023 r. przychody ze sprzedaży gastronomicznej w wysokości 44,22 mln zł wobec 36,13 mln zł rok wcześniej. W ujęciu skonsolidowanym Sfinks osiągnął na koniec I kwartału przychody ze sprzedaży o wartości 26,65 mln zł, tj. o 23% wyższe niż w I kwartale 2022 r. Jednocześnie grupa zanotowała też dodatni wynik EBITDA, który w I kwartale 2023 r. wzrósł do 5,37 mln zł z 3,39 mln zł w analogicznym okresie zeszłego roku (po oczyszczeniu z wpływu z MSSF 16 odpowiednio: 1,02 mln zł i -0,85 mln zł).

Wzrost przychodów gastronomicznych w pierwszych trzech miesiącach roku to w największym stopniu zasługa lokali SPHINX, których obroty wzrosły o blisko 24% r/r. Co istotne, sieć odnotowała wzrost mimo mniejszej liczby lokali – na koniec marca 2023 działało 69 restauracji pod tym szyldem, a rok wcześniej było ich 76.

– Początek roku, mimo że w gastronomii nie jest to wysoki sezon, pokazał pozytywne trendy sprzedażowe. Odbudowujemy sprzedaż poprzez doskonalenie oferty restauracji, systemu jakości i obsługi w lokalach, ale dużą siłą napędową dla sprzedaży jest nasz program lojalnościowy, Aperitif. Korzysta z niego już ponad 550 tysięcy gości naszych restauracji. Daje on dostęp do różnego rodzaju promocji i ofert specjalnych. W efekcie zainteresowanie tym programem stale rośnie, a co za tym idzie rośnie liczba zamówień i wartość obrotów realizowanych dzięki Aperitif – komentuje Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska.

Rosnące ponad tempo inflacji przychody grupy przełożyły się na wzrost wyników operacyjnych. Wzrósł skonsolidowany zysk operacyjny, który na koniec I kwartału br. wyniósł 1,75 mln zł wobec -0,26 mln zł straty notowanej na poziomie EBIT przed rokiem (po oczyszczeniu z wpływu z MSSF 16 odpowiednio: 0,32 mln zł i -1,64 mln zł).  Grupa na koniec I kwartału br. poprawiła też znacząco, tj. o 4,78 mln zł, wynik finansowy netto. W efekcie wyniósł on -0,44 mln zł wobec -4,34 mln zł rok wcześniej (po oczyszczeniu z wpływu z MSSF 16 odpowiednio: -0,59 mln zł i -4 mln zł).

Łącznie na koniec I kwartału sieć Sfinks Polska liczyła 114 restauracji, w tym oprócz 69 lokali SPHINX, także 39 Piwiarni, cztery lokale Chłopskie Jadło oraz po jednym Lepione Pieczone by Chłopskie Jadło i The Burgers. Zdecydowana większość, bo 71% sieci to restauracje prowadzone we franczyzie, a 29% to lokale własne, prowadzone przez operatorów. Sfinks jednak zamierza dalej pogłębiać te proporcje na korzyść rosnącego udziału franczyzy. W tym modelu spółka planuje otwarcie nowego lokalu The Burgers w podwarszawskim Zalesiu Górnym. Oprócz tego Sfinks zapowiedział, że niedługo otworzy nowy lokal franczyzowy we Wrocławiu. Będzie to SPHINX wracający po około rocznej przerwie do dawnej lokalizacji przy Rynku.

– Równolegle do zwiększania sprzedaży i pracy nad rentownością restauracji, dążymy do odbudowy liczebności sieci. Będą to przede wszystkim lokale SPHINX, ale nie tylko. Co nas bardzo cieszy, nasze marki będą wracały do niektórych swoich dawnych lokalizacji, opuszczonych w ostatnich trudnych dla gastronomii latach. W takich przypadkach mogą to być restauracje własne spółki. W większości jednak będziemy opierać nowe otwarcia na współpracy z partnerami franczyzowymi. Sprzyja nam rosnąca liczba zapytań i zgłoszeń ze strony zwłaszcza restauratorów, którzy do tej pory prowadzili działalność samodzielnie. Wiele osób przekonuje się, że działanie w grupie, z systemem wsparcia, które daje dobrze zorganizowana sieć, oraz pod silnym, rozpoznawalnym szyldem, ma wiele zalet. Dla nas zaś jest to szansa na rozwój grupy i tym roku będziemy się starali ją dobrze wykorzystać – podsumowuje prezes Sfinksa.

W ujęciu jednostkowym przychody Sfinksa w I kwartale 2023 r. wyniosły 25,68 mln zł wobec 21,22 mln zł rok wcześniej. Jednostkowy wynik netto wyniósł zaś -1,36 mln zł (-1,53 mln zł po skorygowaniu o wpływ MSSF16) wobec -7,83 mln zł w I kwartale 2022 r. (-7,39 po skorygowaniu o wpływ MSSF 16).

***

Przychody gastronomiczne to przychody wszystkich lokali działających pod markami należącymi do Grupy Sfinks Polska, z wyłączeniem sieci Piwiarnia.

Raport EY i GIGLIKE: pierwszy w Polsce wskaźnik elastyczności rynku pracy

GIGbarometr 2023: Rynek pracy dąży do większej elastyczności. Polskie firmy otwierają się na GIGerów, mimo systemowych barier

  • 58% polskich firm stosuje elastyczne formy współpracy obejmujące umowy cywilnoprawne oraz B2B. Najbardziej otwarte na elastyczność są największe przedsiębiorstwa – wynika z najnowszego raportu GIGLIKE i EY.
  • GIGbarometr, pierwszy w Polsce wskaźnik przedstawiający poziom elastyczności rynku pracy, osiągnął poziom 4,5 (w skali od 0 do 10). Składają się na niego trzy elementy: „otoczenie”, „firma”, „ludzie”.
  • O ile czynnik ludzki, a więc zadowolenie firm ze współpracy z niezależnymi profesjonalistami, oceniany jest wysoko, o tyle dla przedsiębiorstw problematyczne są kwestie związane z otoczeniem gospodarczym, a sam odsetek niezależnych specjalistów w firmach pozostaje niewielki.
  • 68% przedstawicieli dużych firm uważa, że znaczenie elastycznych form współpracy wzrośnie w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Bardziej sceptyczni są przedstawiciele małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP).

GIGer – niezależny profesjonalista, freelancer, osoba pracująca tymczasowo, osoba współpracująca z daną firmą lub niezależny kontraktor. Preferuje elastyczny model współpracy, wykonywanej często dla kilku firm równocześnie, w zależności od potrzeb i wymagań.

Pandemia COVID-19 przyczyniła się do rozpowszechnienia modelu pracy zdalnej i hybrydowej, wprowadzając na rynku pracy elastyczność na niespotykaną dotąd skalę. W efekcie szerokie grono osób aktywnych zawodowo zaczęło sobie cenić elastyczność wykonywanej przez siebie pracy bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Niezależni profesjonaliści podejmujący współpracę na podstawie umów B2B bądź umów cywilnoprawnych zwracają uwagę na to, że taki model przynosi im szereg korzyści, takich jak możliwość działania w trybie zadaniowym bez wyznaczonych godzin pracy, możliwość równoległej współpracy z różnymi firmami, czy wreszcie możliwość osiągania wyższych niż w przypadku etatu zarobków.

Na wiele z tych aspektów  zwracają uwagę jednak nie tylko sami GIGerzy, ale także przedsiębiorstwa, z którymi oni współpracują. To właśnie działające w Polsce firmy – od najmniejszych, zaledwie kilkuosobowych przedsiębiorstw aż po największe korporacje – zostały w tym roku zapytane o kwestie związane z elastycznością polskiego rynku pracy. Efektem tych działań jest raport „GIGbarometr. Barometr elastyczności rynku pracy” będący owocem współpracy GIGLIKE & EY i trzecią odsłoną z serii dotyczącej GIGekonomii.

Kluczowym elementem raportu jest pierwszy na polskim rynku wskaźnik określający poziom jego elastyczności. GIGbarometr przedstawia elastyczność w trzech kategoriach: „otoczenie” (czy obecna sytuacja sprzyja rozwojowi elastycznego rynku pracy?), „firma” (jaki odsetek osób w firmie działa w oparciu o elastyczną formę współpracy?) i „ludzie” (jak przedstawiciele firm oceniają poziom zadowolenia ze współpracy z GIGerami?). Każdy z tych elementów został oceniony na skali od 0 do 10. Im wyższa wartość wskaźnika, tym bardziej elastyczny jest rynek pracy w Polsce. GIGbarometr 2023 osiągnął poziom 4,5. Szczegółowe wyniki GIGbarometru w poszczególnych obszarach prezentują się następująco: 4,1 w kategorii „otoczenie”; 2,2 w kategorii „firma” oraz 7,2 w kategorii „ludzie”.

– Wyniki pokazują, że rodzimy rynek pracy w pewnych aspektach jest znacznie bardziej otwarty na elastyczność niż w innych, co stanowi dowód na to, że zostały tu poczynione pewne wysiłki, a potencjał na przyszłość pozostaje ogromny. Wchodząc w szczegóły – otoczenie prawne i gospodarcze ani istotnie nie zachęca, ani też nie zniechęca firm do stosowania elastycznych form współpracy, po prostu nie oferując szczególnych ułatwień w tym zakresie. Skala zastosowania elastycznych form współpracy pozostaje niewielka, z dominacją umów cywilnoprawnych szczególnie w przypadku MŚP oraz rosnącym udziałem współpracy B2B w dużych firmach z zagranicznym kapitałem. Do tego dochodzi kwestia najistotniejsza. Najwięcej na rzecz elastyczności rynku pracy uczynili dotychczas sami GIGerzy. Nasze badanie pokazało, że są to dobrze oceniani profesjonaliści, stanowiący wielką wartość dodaną dla firm, z którymi współpracują. Dobre rezultaty w tym obszarze dają nadzieję na to, że to właśnie jakość współpracy może być dla firm motywacją do odważniejszego i szerszego zastosowania nowoczesnych struktur współpracy – wyjaśnia Tomasz Miłosz, CEO GIGLIKE. – Trudno dziś odpowiedzieć jednoznacznie, czy poziom GIGbarometru jest wysoki, czy niski. Jako że przeprowadzamy to badanie po raz pierwszy i wyłącznie w Polsce, otrzymane dane staną się dobrym materiałem porównawczym dla przyszłych przeglądów – dodaje ekspert.

Polskie firmy cenią niezależnych profesjonalistów

Już 58% firm w Polsce deklaruje, że stosuje elastyczne formy współpracy. Na tym tle wyróżniają się duże przedsiębiorstwa. Aż cztery na pięć takich organizacji współpracuje z niezależnymi profesjonalistami.

W średnich i dużych firmach elastycznymi formami objętych jest mniej niż 15% kapitału ludzkiego. Może to oznaczać, że w większych organizacjach tego typu współprace najlepiej sprawdzają się wobec grona wysoko wykwalifikowanych specjalistów, takich jak na przykład pracownicy sektora IT.

– Dlaczego to duże firmy chętniej zwracają się ku elastycznym formom współpracy? Wynika to zapewne z faktu, że duzi częściej inwestują w nowoczesne technologie, które m.in. transformują ich miejsca pracy. Częściej spotykają się też z większymi barierami w poszukiwaniu talentów w wysoko wyspecjalizowanych dziedzinach. Równocześnie duże firmy zwracają baczniejszą uwagę na aspekty prawne jako utrudniające dalsze uelastycznianie zatrudnienia. Bariera ta pojawia się też w aspekcie sztucznej inteligencji (SI), która obecnie wzbudza liczne dyskusje w kontekście rynku pracy. Nie ulega wątpliwości, że zmienne otoczenie biznesowe motywuje do stosowania elastycznych form zatrudnienia. Dzieje się tak również w kontekście dyskusji o skracaniu tygodnia pracy, do czego z pewnością przyczyni się właśnie sztuczna inteligencja. I stanie się to wyzwaniem szczególnie dla mniejszych firm, które obecnie najbardziej akcentują aspekt ekonomiczny i podatkowy, jeśli chodzi o uelastycznianie rynku pracy – uważa Marek Jarocki, EY Polska, Partner, Lider Zespołu People Advisory Services.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że zeszłoroczny raport GIGLIKE i EY “To GIG or not to GIG? GIG well!” pokazał, że aż 80% GIGerów zdecydowało się na nawiązanie współpracy w formie B2B w wyniku własnej inicjatywy, a nie w efekcie propozycji dotychczasowego pracodawcy.

Tegoroczne wyniki, ukazujące tym razem perspektywę nie GIGerów, a zleceniodawców, wskazują natomiast, że 76% firm deklaruje zadowolenie ze współpracy z niezależnymi profesjonalistami, przy czym co piąta ocenia ją jako perfekcyjną. Dane te znajdują odzwierciedlenie w wypowiedziach praktyków zarządzających największymi organizacjami.

– Pytania o nowoczesne formy współpracy w Grupie PLAY pojawiają się równie często, jak te dotyczące pracy zdalnej. Odpowiadając na te potrzeby, wprowadziliśmy elastyczne formy współpracy dla wybranych grup ekspertów, gdyż jest to jeden ze sposobów na zwiększenie atrakcyjności Grupy PLAY w oczach wysoko wykwalifikowanych niezależnych profesjonalistów, którzy chcą z nich korzystać. Przygotowanie firmy na współpracę z GIGerami może być trudne, a nawet zniechęcające. Mimo wszystko warto podjąć ten wysiłek. To jest inwestycja wpływająca pozytywnie na konkurencyjność i zwinność organizacji oraz zadowolenie pracowników i GIGerów. Jest to trend, za którym w dzisiejszych warunkach rynku warto podążać, dzięki temu mamy większe szanse sprostaniu wyzwaniom współczesnego świata – przekonuje Ewa Zmysłowska, Chief People Officer, Grupa PLAY.

Wyzwania dla elastycznego rynku pracy

Obecna sytuacja gospodarcza oraz otoczenie prawne i podatkowe w Polsce budzą mieszane uczucia przedsiębiorców w kontekście rozwoju elastycznego rynku pracy. Zdaniem aż połowy zapytanych przedstawicieli firm sytuacja ta nie sprzyja jego rozwojowi. Warto jednak pamiętać, że to obraz rynku zdominowanego przez mikro i małe firmy. Przedstawiciele największych organizacji wyrażają odwrotne przekonanie. Ich zdaniem obecna sytuacja gospodarcza sprzyja rozwojowi elastycznego rynku pracy. Wskazuje na to aż 62% respondentów w tej grupie.

A co z perspektywy firm w największej mierze przeszkadza rozwojowi elastycznego rynku? Według 58% respondentów są to kwestie podatkowe. 42% wskazuje z kolei na aspekty prawne. Uelastycznieniu sprzyjają za to narzędzia i systemy informatyczne. Zwraca na to uwagę 6 na 10 pytanych przedsiębiorców.

– Niezbędne są regulacje systemowe, które uwolnią potencjał rynku pracy i połączą potrzeby ludzi oraz firm. Uregulowanie pracy zdalnej to krok w dobrym kierunku, natomiast nadal konieczne są przepisy dotyczące form współpracy. To szczególnie ważne dla generacji wchodzących na rynek pracy – liczy się dla nich pewność zatrudnienia i stabilność dochodów, ale także elastyczność czasu pracy i swoboda w jej organizowaniu – zwraca uwagę Rafał Brzoska, Prezes Zarządu InPost, EY Przedsiębiorca Roku 2021.

Finanse i perspektywy rozwoju napędzają GIGekonomię

Wśród zalet, które według firm działających w Polsce dostrzegają niezależni profesjonaliści decydujący się na umowę B2B, najczęściej wymieniane jest poczucie zadowolenia z sytuacji finansowej (66%). Nieco mniejszy odsetek przedsiębiorstw zwraca uwagę na dostrzegane przez GIGerów korzyści związane z możliwością podejmowania wielu zleceń dla różnych podmiotów równocześnie (64%). 53% firm wskazuje na ogólną satysfakcję z wykonywanej pracy jako na element, który ma duże znaczenie dla niezależnych profesjonalistów.

GIGerzy – zdaniem zleceniodawców – zwracają także uwagę na chęć korzystania z benefitów kojarzonych tradycyjnie z pracownikami etatowymi. Zdaniem 35% zapytanych przedsiębiorców niezależni profesjonaliści szczególnie cenią sobie możliwość uczestniczenia w szkoleniach zawodowych. 34% odpowiedzi padło z kolei na chęć otrzymywania przez specjalistów narzędzi do pracy, takich jak laptop czy telefon służbowy.

W opinii firm, GIGerzy współpracujący ze średnimi i dużymi organizacjami często wyrażają również oczekiwania dotyczące prywatnej opieki zdrowotnej, karty benefitowej, finansowania podróży służbowych oraz prywatnego ubezpieczenia na życie lub OC.

– GIGerzy mówią wprost, że oczekują pracy w dobrych, określonych warunkach, są odporni na manipulację (myloną przez niektórych menedżerów z motywacją), umieją liczyć, mają wykształcone poczucie wartości i świadomość samodecydowania. Nie pracują już „na uzależnieniu”, nie identyfikują się z jednym pracodawcą, po prostu świadczą usługę zwaną pracą na rzecz podmiotu (czasem jednego, czasem trzech), który tę usługę zleca. Jest to wyzwanie dla HR-u, bo modele kija i marchewki na dłuższą metę nie są efektywne, podobnie jak hasła, pod którymi kryją się nic nieznaczące wartości. Przyszedł czas realnego partnerstwa z pracownikiem i na rynku pracy wygrają te firmy, którzy szybko to zrozumieją. Szczególnie że internet uruchomił takie kanały komunikacji, które doprowadziły do tego, iż wszyscy zostaliśmy rozebrani z piórek, które lubiliśmy latami stroszyć – przekonuje Ola Legosz, przedsiębiorczyni, współzałożycielka fundacji, ekspertka HR i influencerka (nomadmum81).

Elastyczna praca trafia do kodeksu – przyszłość spod znaku GIGekonomii

Nowelizacja Kodeksu pracy, która miała miejsce w kwietniu 2023 roku, wprowadziła zmiany dotyczące uelastycznienia warunków pracy pracowników etatowych. Nowe przepisy m.in sankcjonują możliwość wyboru przez pracownika opcji pracy zdalnej i hybrydowej, kojarzącej się dotychczas przede wszystkim z GIGerami. To dowód na to, że także otoczenie prawne powoli dostosowuje się do zmieniających się okoliczności i oczekiwań samych pracowników.

Jak zatem wyglądać będzie przyszłość elastycznego rynku pracy? GIGbarometr ukazuje pewne tendencje.

68% dużych firm uważa, że w ciągu roku znaczenie elastycznych form współpracy na rynku wzrośnie. Jednak przedstawiciele małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP) są bardziej sceptyczni. 42% ankietowanych w tej dominującej na rynku pracy grupie, uważa, że znaczenie elastycznych form współpracy w ciągu najbliższych 12 miesięcy nie ulegnie zmianie. Tradycyjnie jednak to największe na rynku podmioty są wyznacznikiem zmian, które po czasie przyswaja cały rynek. Wiele wskazuje więc na to, że adopcja elastycznych form współpracy w Polsce będzie się rozszerzać, mimo istniejących barier. Tym bardziej że wynika ona nie tyle z chęci dokonania zmian w sektorze przedsiębiorstw, co z oczekiwań samych pracowników.

BEPS 2.0 – wpływ nowych regulacji na polskich podatników

W 2013 r. zapoczątkowano reformy systemu podatkowego poprzez wdrożenie pakietu BEPS (Base Erosion Profit Shifting). Jest to projekt OECD i G20, który obecnie przechodzi w kolejną fazę, zwaną potocznie BEPS 2.0. Celem tego etapu jest skuteczniejsze opodatkowanie największych firm, poprzez oparcie się na dwóch filarach, które mają zapewnić bardziej uczciwy udział poszczególnych państw w łącznym podatku uiszczanym przez korporacje działające na ich terenie. Główne założenie BEPS 2.0. to zapobieganie erozji bazy podatkowej w przypadku działania w jurysdykcjach, gdzie efektywna stawka opodatkowania (ETR) jest poniżej 15%. Warto zaznaczyć, że z uwagi na liczne zachęty podatkowe w Polsce wiele przedsiębiorstw technologicznych ma ETR poniżej 15%, zatem zaproponowane zmiany będą miały bezpośredni wpływ na kreowanie polityki podatkowej w Polsce w najbliższych latach.

Podatek wyrównawczy od 2023 roku

Drugi filar pakietu BEPS 2.0 wprowadzi liczne zasady dotyczące minimalnego opodatkowania dochodu. Zmiany będą dotyczyć umów o unikaniu opodatkowania, a część ma być wdrożona do krajowego porządku prawnego. Zgodnie z projektem dyrektywy opublikowanym 22 grudnia 2022 r. wprowadzone zostały dwie zasady wymagające implementacji do prawa krajowego. Pierwsza z nich to zasada włączenia dochodu oraz zasada niedostatecznie opodatkowanej płatności.

W sytuacji, gdy podmioty w danej jurysdykcji opodatkowane są efektywną stawką niższą niż 15%, inne państwa w których znajdują się podmioty z danej grupy mają uzyskać możliwość nałożenia dodatkowego podatku (ang. top-up tax), aby wyrównać poziom efektywnego opodatkowania do 15%. Dodatkowy podatek ma spowodować osiągnięcie takiego poziomu efektywnej stawki podatku dla całej firmy, jaki ukształtowałby się, gdyby w każdej zagranicznej jurysdykcji płaciła ona co najmniej 15% podatku. Państwo będzie mogło nałożyć dodatkowy podatek (do poziomu ETR = 15%), jeśli nie zadba o to państwo siedziby. Innymi słowy przedsiębiorca będzie zmuszony do dopłacenia podatku w wysokości różnicy pomiędzy stawką ETR oraz 15% stawką podatku. Dopłata będzie miała zasadniczo miejsce w państwie siedziby spółki dominującej.

Zmianami objęte będą wszystkie duże międzynarodowe przedsiębiorstwa z przychodem przekraczającym 750 mln EUR. Z kolei projekt dyrektywy zakłada wyłączenie spod regulacji tych przedsiębiorstw, które osiągają przychód niższy niż 10 milionów EUR i dochód niższy niż 1 milion EUR w danym państwie członkowskim UE. Dyrektywa dotyczy także przedsiębiorstw działających w jednym państwie (np. polską grupę kapitałową ze spółką produkcyjną działającą w Specjalnej Strefie Ekonomicznej).

Stałe miejsce prowadzenia działalności (PE) w rozumieniu Dyrektywy

PE będzie rozpoznane na potrzeby Dyrektywy w kilku kategoriach. Po pierwsze w przypadku, gdy zastosowanie ma umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania pomiędzy państwem rezydencji a państwem źródła, a miejsce prowadzenia działalności jest kwalifikowane na potrzeby umowy jako PE.

Także w przypadkach, w których nie ma umowy pomiędzy państwami, a państwo źródła opodatkowuje miejsce prowadzenia działalności według prawa krajowego na poziomie dochodu netto czyli w sposób przewidziany dla rezydentów podatkowych tego państwa (tzw. PE według prawa krajowego).

Kolejna sytuacja obejmuje przypadki, w których państwo źródła nie ma krajowych przepisów prawnych dotyczących opodatkowania osób prawnych, i wtedy uznaje się, że gdyby miejsce prowadzenia działalności było rozpoznane jako PE w myśl modelowej konwencji OECD, to państwo źródła miałoby prawo do opodatkowania dochodu PE do wysokości określonej w art. 7 konwencji (uznaniowe PE),

Wąskie wyłączenia

Kolejną istotną kwestią są wyłączenia z podstawy podatku minimalnego tej części dochodu przedsiębiorstwa, która wykazuje wystarczający poziom zaangażowania aktywów trwałych oraz personelu. Domniemywa się, że posiadając „substancję” biznesową firma prowadzi realną działalność gospodarczą i dlatego jest uprawniona do korzystania z zachęt czy ulg inwestycyjnych, które ściągają ETR poniżej 15%. W związku z tym struktury, w ramach których zysk kumulowany jest w państwach o niskiej efektywnej stopie podatku mogą stracić swoje znaczenie po wprowadzeniu w życie zasad globalnego minimalnego opodatkowania, jeśli zysk ten jest osiągany ze stosunkowo niewielkim zaangażowaniem środków trwałych oraz pracowników.

Polski system podatkowy zawiera wiele zachęt dla zagranicznego biznesu, zwłaszcza jeżeli chodzi o technologie czy inwestycje wymagające dużych nakładów na zakup środków trwałych czy zatrudnienie (Specjalne Strefy Ekonomiczne, IP Box czy ulgi B+R). W wyniku zastosowania takich rozwiązań podatkowych ETR spółek kapitałowych często kształtuje się poniżej 15%. Oznacza to, że jeżeli nie będzie wyłączeń, to nowy podatek minimalny może zniwelować pozytywny efekt tych zachęt.

Z perspektywy konkurencyjności inwestowania w Polsce regulacje filaru II są niestety zasadniczo niekorzystne. Stanowią przejaw widocznej w całym programie BEPS globalnej zmiany kursu na rzecz przesunięcia bazy podatkowej z państw stosujących niskie opodatkowanie do państw wysokich podatków (np. Niemiec, Francji, Włoch, Hiszpanii), które w ostatnich latach utraciły dochody podatkowe. Nowy podatek wyrównawczy zmniejszy efektywną wartość polskich zachęt inwestycyjnych dla dużych korporacji, przez co osłabi jeden z kluczowych czynników naszej polityki przyciągania bezpośrednich inwestycji zagranicznych.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, partner zarządzający Kancelarią Prawną Skarbiec specjalizującą się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Rynek IT w Polsce: pomimo niepewności stały wzrost płac i zapotrzebowania na specjalistów

Polski rynek IT nadal charakteryzuje duża dynamika – po spadku zapotrzebowania na specjalistów IT w drugiej połowie 2022 roku popyt na nich wzrasta, przede wszystkim w obszarze BI, Big Data, Data Science. Wynagrodzenia w branży także rosną – w ponad 2/3 przypadków o więcej niż 10%, a w przypadku Big Data Developerów nawet 40%, wynika z „Raportu wynagrodzeń i trendów w IT” Grafton Recruitment. Pomimo redukcji etatów przez globalne firmy technologiczne, która odbiła się szerokim echem w branży IT, polscy eksperci patrzą w przyszłość z optymizmem.

Zwolnienia kilkuset tysięcy pracowników IT przez największe globalne firmy technologiczne (według portalu layoffs.fyi zwolniono blisko 165 tys. osób w 2022 roku, a w roku 2023 ponad 170 tys.) odbiły się echem także w Europie. Eksperci zwracają uwagę na konsekwencje globalnej niepewności, inflacji, wzrostu stóp procentowych, a także nadmiernej skali zatrudnień podczas pandemii.

Czy polski rynek IT jest odporny na zawirowania?

Po krótkim wstrzymaniu zainteresowania usługami IT spowodowanym wybuchem pandemii COVID-19 branża odnotowała silny wzrost, będący wynikiem m.in. znacznego rozwoju e-commerce i popularności pracy zdalnej. Wybuch wojny w Ukrainie, a co za tym idzie niepewność i pogorszenie koniunktury gospodarczej doprowadziły do zmniejszenia liczby ogłoszeń. Druga połowa ubiegłego roku przyniosła ożywienie, choć popyt na stanowiska informatyczne nadal jest o 5% niższy w porównaniu z pierwszym kwartałem 2019 roku, podczas gdy w tym samym okresie  ogólny odsetek ofert pracy wzrósł o 26%.

Z obserwacji ekspertów Grafton Recruitment wynika, że wiele firm Big Tech, jak również tych o rozbudowanych strukturach IT ograniczyło nowe rekrutacje, zauważalne są także redukcje kadr, choć w niewielkim stopniu. Sytuacja ta może wynikać z liczby i rodzaju zleceń, wzrostu kosztów działalności, inflacji, większych obciążeń podatkowych i oczekiwań finansowych specjalistów IT. Jednocześnie wydarzenia w skali globalnej odmieniły trend rynku pracownika w sektorze IT – nadal się utrzymuje, lecz w mniejszym stopniu niż wcześniej.

Nagłówki artykułów mówią o zwolnieniach i pogarszającej się sytuacji pracowników IT, którzy jeszcze niedawno mogli wybierać spośród licznych ofert, czy znacząco negocjować swoje warunki pracy. Próba uchwycenia prawdy dotyczącej obecnego – kryzysowego, a może już normalizującego się – stanu rzeczy jest dużym wyzwaniem, głównie ze względu na złożoność i dynamikę otaczającego nas świata – podkreśla Agnieszka Zakościelna, IT Delivery Manager z Grafton Recruitment.zapotrzebowania na specjalistów IT

Najbardziej poszukiwani specjaliści BI, Big Data, Data Science

Z raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że Polsce nadal brakuje 147 tys. specjalistów IT do osiągnięcia średniej (4,5%) UE w zakresie udziału pracowników IT w ogóle zatrudnionych. Obecne braki kadrowe oszacowano na 25 tys.

Nadal widoczne jest zapotrzebowanie na ekspertów z obszaru BI, Big Data i Data Science – w 2022 roku zakontraktowali o 19% więcej zleceń dotyczących stanowisk związanych z danymi niż rok wcześniej. Jedna z najtrudniejszych pozycji do obsadzenia to obecnie także Technical Leader z obszaru cross-functional. Firmy poszukują na to stanowisko kandydatów mających kompetencje techniczne, z dużym obyciem biznesowym i doświadczeniem w kierowaniu zespołem.

Wysokie kwalifikacje pracowników i stosunkowo niskie w porównaniu do płac w krajach Europy Zachodniej koszty zatrudnienia gwarantują Polsce bardzo duże zainteresowanie inwestorów, którzy nawet w obecnych, niepewnych czasach decydują się na realizację planów inwestycyjnych. Spadła natomiast popularność niektórych języków programowania, m.in. PHP, Visual Basic i Objective-C.

– Coraz większą popularnością cieszą się takie dziedziny, jak sztuczna inteligencja (AI), Internet rzeczy (IoT), Blockchain, Big Data czy cyberbezpieczeństwo. W tych obszarach obserwujemy aktualnie największy wzrost inwestycji w Polsce i, co za tym idzie, rosnące zapotrzebowanie na doświadczonych pracowników. Tu również odnotowujemy stały i znaczący wzrost wynagrodzeń rok do roku  – mówi Agata Jemioła, Branch Manager w Grafton Recruitment.

Zarobki w IT rosną. Czyje najwięcej?

Mimo niestabilności rynku zarobki specjalistów IT rosną. Średni wzrost wynagrodzeń w sektorze wyniósł 13,1% na przestrzeni ostatniego roku. Co istotne, wysokość pensji pozostaje jednym z najważniejszych aspektów pracy dla pracowników IT. Wpływa na wybór nowego pracodawcy i stanowi najczęstszy powód zmiany miejsca zatrudnienia. Większość pracowników IT (63,1% ankietowanych) w przypadku zmiany pracodawcy oczekuje wynagrodzenia wyższego o 20-40%.

Porównując wzrosty wynagrodzeń rok do roku, można zauważyć, że podwyżki dotyczą prawie wszystkich stanowisk, we wszystkich analizowanych grupach. W 69% przypadków to wzrost ponad dziesięcioprocentowy, a dla 14% stanowisk nawet ponad dwudziestoprocentowe.

Największy wzrost wynagrodzeń nastąpił w przypadku ról związanych z przetwarzaniem danych. W obszarach BI, Big Data i Data Science wyniósł on średnio 22%, a w przypadku Big Data Developera przekraczał 40%.

Na duże podwyżki mogli liczyć specjaliści z obszaru cross-functional posiadający kompetencje nie tylko programowania, ale również zarządzania projektami czy analizy danych. To Technical Leaderzy (blisko 38,5%) oraz Scrum Masterzy (blisko 21,5%). Nieco mniejsze, około 20%-owe podwyżki otrzymali oraz Full Stack Developerzy specjalizujący się w programach Java i JS.

Wynagrodzenia w IT (2022 r. vs. 2023 r.)Wynagrodzenia w IT (2022 r. vs. 2023 r.)

Czego oczekują specjaliści IT?

Wysokość wynagrodzenia stanowi najważniejszy czynnik decydujący o wyborze pracodawcy – w badaniu Grafton Recruitment wskazało na niego niemal 90% respondentów. Niewiele mniej osób – 71% – przy ocenie atrakcyjności danej oferty bierze pod uwagę możliwość wyboru formy pracy (zdalna lub stacjonarna/hybrydowa). Co trzeci badany wskazywał na elastyczność w wyborze formy zatrudnienia. W ujęciu rok do roku zaobserwować można wzrost liczby ogłoszeń oferujących zatrudnienie w formie kontraktu B2B, który oferuje większą dowolność np. co do miejsca wykonywania pracy oraz formy opodatkowania. Jej największymi zwolennikami są pracownicy zajmujący się rozwojem aplikacji mobilnych – 84% rekrutowanych przez Grafton specjalistów tej grupy wskazywało na chęć podjęcia współpracy właśnie w takim modelu. Ograniczenia prawne, z jakimi wiążę się umowa o pracę oraz wysokie obciążenia publicznoprawne, jak PIT do 32%, pełne składki na ZUS i NFZ przyczyniają się do stopniowego odchodzenia od tej formy współpracy. Jednocześnie firmy sięgają po rozwiązania, które dla współpracowników są równie korzystne jak te wynikające z umowy o pracę. Są nimi różnego rodzaju benefity, począwszy od abonamentów sportowych czy medycznych, po płatne przerwy w świadczeniu usług.

Link do pełnej wersji raportu: https://www.grafton.pl/pl/raport-wynagrodzen-i-trendow-it-2023

Informacje o raporcie:

Raport Wynagrodzeń i Trendów Graftn Recruitment przedstawia wyniki badania przeprowadzonego w okresie od lutego do marca 2023 roku z wykorzystaniem metody CAWI. Wzięło udział 306 respondentów, z czego 298 osób zadeklarowało aktualne zatrudnienie w sektorze IT, 30% respondentów to osoby aktywnie poszukujące pracy. Benchmark wynagrodzeń stworzyli eksperci Grafton Recruitment. Obejmuje on rzeczywiste wartości rynkowe wyliczone na podstawie ofert klientów Grafton Recruitment, aktualnych wynagrodzeń kandydatów, analizy wynagrodzeń oferowanych przez współpracujące firmy IT. Dane dotyczą IV kwartału 2022 oraz I kwartał 2023 roku.

WIRON – duża reforma z niewiadomym do końca skutkiem

Reforma wskaźników referencyjnych, przejście z WIBOR na WIRON, ma dokonać się z dniem 1 stycznia 2025 r. Oznacza to, że prace nad przejściem na nowy wskaźnik referencyjny wkraczają w decydujący okres. Zajmuje się tym, trochę pompatycznie nazwana, Narodowa Grupa Robocza (NGR), w skład której wchodzą m.in. przedstawiciele banków, nadzoru, banku centralnego i administratora wskaźników, czyli spółki-córki Giełdy Papierów Wartościowych – GPW Benchmark. Po wcześniejszym opracowaniu metodologii wyliczania nowego wskaźnika, najważniejszą teraz sprawą jest ustalenie, w jaki sposób przeprowadzić zamianę WIBOR na WIRON w istniejących umowach i jakie skutki to przyniesie.

Najważniejsze różnice między WIRON i WIBOR:

  1. WIRON (Warsaw Interest Rate Overnight) to wskaźnik referencyjny typu overnight (O/N). Wyliczany będzie na bazie rzeczywistych transakcji. WIBOR, szczególnie w odniesieniu do dłuższych terminów (3 lub 6 miesięcy), w znacznym zakresie bazuje natomiast na przewidywanych transakcjach, a nie na transakcjach zrealizowanych.
  2. WIRON agreguje koszt depozytów w znacznie większym zakresie niż WIBOR. WIBOR jest wskaźnikiem odzwierciedlającym poziom stopy procentowej na rynku międzybankowym, czyli stopy po jakiej tylko banki mogą między sobą lokować depozyty na określony termin. Przy wyliczaniu WIRONu do tego zestawu dojdą dane o transakcjach depozytowych z instytucjami finansowymi (TFI, OFE, ubezpieczyciele) i dużymi przedsiębiorstwami.
  3. WIBOR jest zorientowany na przyszłość, np. stawka WIBOR6M musi uwzględniać oczekiwany koszt pieniądza za sześć miesięcy. WIRON z kolei ma charakter historyczny, jest zatem oczywiste, że będzie on z opóźnieniem reagował na zmiany stopy referencyjnej NBP. W przypadku jej wzrostu WIRON będzie później niż WIBOR odzwierciedlał wzrost kosztu pieniądza, na czym skorzystają kredytobiorcy. W przypadku spadku stopy referencyjnej, przez opóźnione działanie WIRONu kredytobiorcy będą „poszkodowani”.

Różnice są znane. Teraz najważniejszą sprawą jest ustalenie, w jaki sposób przeprowadzić zamianę w WIBOR na WIRON w istniejących już umowach i jakie skutki to przyniesie. Może to być jednym z trudniejszych, o ile nie najtrudniejszym elementem procesu zamiany WIBOR na WIRON. Kluczowy jest tu spread korygujący, czyli odpowiednio skalkulowana różnica między stawkami WIBOR i WIRON z ostatnich pięciu lat. Ma on być zastosowany, aby po zamianie wskaźników nie zmieniło się istotnie oprocentowanie istniejących już instrumentów finansowych, np. kredytów czy obligacji. Jest to konieczne, bo w okresie gdy rozpoczęto porównywanie obu wskaźników (w przypadku WIRON tylko dla celów tworzenia bazy danych dla późniejszego wyliczenia parametru do zastosowania praktycznego) WIRON3M był o 1,1 p.p. niższy od WIBOR3M ( odpowiednio 5,83 proc. i 6,90 proc.). Obecna różnica między WIBOR3M a WIRON3M to 0,47 p.p.

Spread korygujący zostanie wyznaczony w rozporządzeniu Ministerstwa Finansów i bazować będzie na metodologii ISDA, która zakłada, że jest to mediana różnicy z ostatnich pięciu lat między stawką WIBOR a trzymiesięczną stopą składaną jednodniowego wskaźnika WIRON odrębnie dla poszczególnych okresów (np. trzech miesięcy, sześciu miesięcy). Obecne wyliczenia spreadu korygującego mają charakter orientacyjny. Decydujący będzie moment formalnego wyznaczenia ze względu na to, że wielkość tego parametru zależy od sytuacji na rynku finansowym.

Już te przytoczone dane pokazują z jaką sytuacją możemy mieć do czynienia w kolejnych miesiącach – zmniejszaniem się różnicy pomiędzy WIBOR i WIRON dla porównywalnych okresów. To efekt przyjętej metodologii. Z probablistyczności WIBORU wynika zmniejszanie się szacunku ryzyka związanego z możliwymi wzrostami referencyjnej stopy procentowej, co wpływa na jego relatywne obniżenie. Z kolei w WIRON widać coraz mocniej wpływ „historycznego” wzrostu tego wskaźnika z powodu wzrostów stopy referencyjnej w ostatnim okresie, co wpływa na jego wzrost.

Zatem różnica między WIRON i WIBOR może być inna niż wynika to z obecnych, wstępnych szacunków. Jeśli jednak utrzyma się na „niekorzyść” WIBORu konieczne będzie zastosowanie spreadu korygującego. Jego adekwatność będzie miała duże znaczenie dla uczestników rynku finansowego, po obu jego stronach czyli zarówno dla posiadaczy aktywów opartych na WIBOR, jak i ich emitentów. Jeśli tak się nie stanie, spread nie zostanie wprowadzony lub zostanie źle wyliczony – stracą banki i posiadacze obligacji, zyskają kredytobiorcy i emitenci. Jak jest to ważne świadczy skala agregatów, które mogą być objęte tym procesem. Na przykład wartość hipotek złotowych to obecnie ok. 400 mld zł, a łącznie aktywa bankowe wykorzystujące WIBOR to ok. 1 bln zł. Z kolei wartość obligacji skarbowych wykorzystujących WIBOR to ok. 340 mld zł. Skutki finansowe nieprecyzyjnej transformacji WIBOR na WIRON mogą iść w setki mln zł. Mogą one objąć niższe oprocentowanie obligacji, na czym straciliby ich posiadacze — w tym duzi inwestorzy zagraniczni (w przypadku papierów skarbowych) — a zyskaliby emitenci: rząd, firmy i samorządy. Dla Skarbu Państwa, jako wielkiego emitenta obligacji, stanowiłoby to narażenie się na spore ryzyko prawne, czyli pozwy posiadaczy tych papierów (to głównie polskie banki, ale też inwestorzy zagraniczni). W Narodowej Grupie Roboczej trwają prace nad rekomendacjami w sprawie konwersji wskaźników w istniejących umowach oraz dyskusje nad założeniami rozporządzenia MF. Sprawa jest bardzo skomplikowana i nie jest wykluczone, że dojdzie do opóźnienia w stosunku do tzw. mapy drogowej przyjętej we wrześniu 2022 r.

Autor: Mieczysław Groszek, Członek Towarzystwa Ekonomistów Polskich

Obniżki stóp coraz pewniejsze

Ostatnie wypowiedzi prezesa NBP, członków RPP oraz ważnych polityków rządowych wyglądają, jakby oswajano nas z wizją obniżek stóp procentowych. Wygląda na to, że wreszcie rozpoczyna się proces jawnej komunikacji z rynkiem, nawet jeżeli jest to komunikacja „nie wprost”.

Kolejne głosy o obniżkach stóp procentowych

Szerszym echem odbiły się wczorajsze wypowiedzi pani Gabrieli Masłowskiej, członkini Rady Polityki Pieniężnej. Najważniejszym elementem była kwestia rozpoczęcia cyklu obniżek stóp procentowych. Wskazano dwa główne powody takiej decyzji. Jednym z nich jest korzystny antyinflacyjny wpływ umacniania się polskiej waluty, w rezultacie importowane dobra tanieją. Drugim jest spadek tempa wzrostu cen. Pod koniec roku ceny dla konsumentów powinny rosnąć wolniej niż o 10%. Pytanie, czy skoro ceny dalej rosną szybciej od stóp procentowych, to już jest moment na obniżki stóp procentowych. Część ekonomistów z pewnością wykazałoby się większą ostrożnością. Warto natomiast zwrócić uwagę, że element antyinflacyjny związany z umacnianiem waluty jest dość ryzykowny. Obniżki stóp powinny bowiem działać na osłabienie złotego. Z drugiej strony rok wyborczy ma swoje prawa, ale o tym nie wypada mówić głośno. Ważne, że RPP się komunikuje, a nie zaskakuje.

Dzień wolny a ropa

Wczoraj mieliśmy jednocześnie Dzień Pamięci w USA, Wiosenne Święto Bankowe w Wielkiej Brytanii oraz Zielone Świątki w Norwegii, Szwajcarii i na Węgrzech. Spowodowało to, że na rynkach potencjalnie powinno dziać się mniej. Tak, dobrze Państwo czytają, w Wielkiej Brytanii jest taki sztuczny dzień wolny od pracy, aby wyrównać ilość dni wolnych pracowników tamtejszego sektora finansowego z Europą kontynentalną. Poniedziałkowe świętowanie przebiegało jednak w tle rozmów amerykańskich Demokratów z Republikanami. Z tego też powodu większość wydarzeń z tego dnia stara się tłumaczyć wpływem tych rozmów. Tak też uzasadniany jest wczorajszy wzrost cen ropy naftowej. Biorąc jednak pod uwagę dzisiejszy spadek, od rana było to głównie możliwe dzięki płytszemu rynkowi. Mniejsza ilość inwestorów powodowała, że łatwiej było przesuwać cenę. W rezultacie powiązanie to staje się tym bardziej ryzykowne. Kolejne spotkanie OPEC mamy już w piątek, więc pewnie znów zobaczymy zwiększoną zmienność na tym rynku.

Lepsze dane z Japonii

W nocy poznaliśmy dane z japońskiego rynku pracy. Stopa bezrobocia spadła z 2,8% na 2,6%. Analitycy spodziewali się mniejszego spadku i pozostania stopy bezrobocia na poziomie 2,7%. Okolice marca-kwietnia to w ostatnich latach dołek w poziomie bezrobocia w Japonii. Tym bardziej nie powinny dziwić te wyniki. Z drugiej strony, w tym roku w marcu mieliśmy niespodziewany wyskok do 2,8%. Poprzedni raz wyższe bezrobocie w Japonii notowano w czerwcu 2021 roku. Po samej publikacji było widać umacnianie się japońskiego jena względem głównych walut.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Skuteczne metody pozycjonowania stron dla osiągnięcia sukcesu

Pozycjonowanie stron w Google to proces, który pozwala na osiągnięcie wysokiej pozycji w wynikach wyszukiwania. Aby odnieść sukces w internecie, warto zainwestować w odpowiednie narzędzia i strategie pozycjonowania, takie jak optymalizacja treści, budowanie linków, analiza słów kluczowych i wiele innych. Ważne jest również, aby regularnie monitorować pozycje w wyszukiwarkach i dostosowywać strategię w razie potrzeby. Dzięki skutecznemu pozycjonowaniu strony, można zwiększyć ruch na stronie, zyskać większą widoczność w internecie i przyciągnąć nowych klientów.

Pozycjonowanie stron wyjaśnione: Kluczowe informacje dla nowicjuszy i ekspertów

Pozycjonowanie stron to proces optymalizacji witryny internetowej w celu poprawy jej pozycji w wynikach wyszukiwania. Dzięki temu użytkownicy mogą łatwiej znaleźć naszą stronę, a my zwiększamy jej widoczność w internecie. Optymalizacja polega na dostosowaniu strony do wymagań algorytmów wyszukiwarki, tak aby była ona bardziej atrakcyjna dla użytkowników i lepiej odpowiadała na ich potrzeby.

Pod lupą Google: Jak działają mechanizmy pozycjonowania w wyszukiwarce?

Google jest najpopularniejszą wyszukiwarką internetową na świecie, więc pozycjonowanie w Google jest kluczowe dla sukcesu w internecie. Algorytm Google jest bardzo skomplikowany i stale się zmienia, ale jego podstawowe cechy pozostają niezmienne. Google ocenia witryny pod kątem wielu czynników, takich jak treść, linki, tagi, szybkość ładowania, responsywność i wiele innych. Im lepiej dostosujemy naszą stronę do tych wymagań, tym wyższa będzie jej pozycja w wynikach wyszukiwania.

Sekrety osiągania wysokich pozycji w Google: Skuteczne strategie pozycjonowania stron

Pozycjonowanie stron w Google wymaga czasu i wysiłku, ale z odpowiednią strategią możemy osiągnąć sukces w internecie. Oto kilka podstawowych wskazówek:

  1. Wybierz odpowiednie słowa kluczowe – słowa kluczowe to frazy, które użytkownicy wpisują w wyszukiwarkę, aby znaleźć interesujące ich treści. Wybierz te, które najlepiej opisują Twoją stronę i są najczęściej wyszukiwane przez użytkowników.
  2. Optymalizuj treść – umieść słowa kluczowe w nagłówkach, opisach i treści strony. Pamiętaj, że treść powinna być wartościowa i atrakcyjna dla użytkowników.
  3. Buduj linki – linki to ważny czynnik pozycjonowania w Google. Buduj linki do swojej strony, ale pamiętaj, że powinny one pochodzić z wartościowych i wiarygodnych źródeł.
  4. Dbaj o szybkość ładowania – szybkość ładowania strony ma duże znaczenie dla użytkowników i dla Google. Upewnij się, że Twoja strona ładowanie się szybko i bez problemów.
  5. Bądź aktywny w mediach społecznościowych – aktywność w mediach społecznościowych może pomóc w pozycjonowaniu strony. Udostępniaj wartościowe treści i buduj relacje z użytkownikami.

Podsumowanie

Pozycjonowanie stron w Google to kluczowy element sukcesu w internecie. Dzięki odpowiedniej strategii możemy osiągnąć wysoką pozycję w wynikach wyszukiwania i zwiększyć widoczność naszej strony. Pamiętajmy, że pozycjonowanie wymaga czasu i wysiłku, ale efekty mogą być bardzo satysfakcjonujące.

Z klimatem i możliwościami, czyli idealna integracja w firmie

Szef ponownie zlecił ci organizację corocznej wiosennej imprezy integracyjnej? Nie masz pomysłu ani też weny na pilnowanie tych wszystkich detali. Bez których przecież impreza będzie dla szefa zbyt nudna i sztampowa. W dodatku, znalezienie odpowiedniego miejsca. Z tym zawsze jest problem. 

Spokojnie. W tym roku, możesz odetchnąć z ulgą. Bo przecież żadne inne miejsce nie sprawdzi się lepiej jak “Let`s GoCook & SZKLARNIA”. Słyszałaś już o nich niejednokrotnie, jednak jakoś dotychczas nie było okazji poznać się bliżej z miejscem. Czas to zatem nadrobić. Zacznijmy od tego, że do końca przeczytasz artykuł a potem…a potem to już doskonale będziesz wiedział co robić. Do wyboru na Jutrzenki 76 masz kolejno następujące sale do wynajęcia: Szklarnie, Salę LOFT oraz Salę BOHO. Każda z tych przestrzeni charakteryzuje się wyjątkowym na swój sposób klimatem i możliwościami. 

idealna integracja w firmie

Szklarnia

Nowocześnie przeszklony obiekt z widokiem na taras oraz ogród. W ten sposób śmiało uda Wam się połączyć zwolenników przyjęcia w zamkniętej przestrzeni jak i plenerem. Nawet jeśli pogoda nie będzie akurat sprzyjała. Co zważając na tegoroczny kapryśny Maj jest niestety prawdopodobne. 

Sala LOFT 

Odwzorowanie lat 60 – tych, XX wieku. Prostota, bez zbędnych dodatków – zada szyku i elegancji podczas każdego rodzaju przyjęcia. Szef z pewnością doceni klasykę. Sala podzielona jest na mniejsze przestrzenie dzięki czemu masz okazję zorganizować różne opcje dla gości, podczas jednego wieczoru. 

Sala BOHO 

Ta przestrzeń idealnie sprawdzi do spotkań kameralnych, a jak wiemy integracja często dotyczy tylko jednego działu. Przestrzeń ta także jest podzielona na mniejsze salę. Masz wówczas możliwość na przykład oddzielenia strefy gastronomicznej od tej, która ma być strefą rozrywkową, przyda się także oczywiście przestrzeń do swobodnego small talk. To wszystko może się uda na tych 125 metrach. 

Catering 

Widzisz? Nie masz czego się obawiać, miejsce już masz wybrane. Zastanawiasz się teraz zapewne co z cateringiem. Zapomnieliśmy wspomnieć, że działamy kompleksowo. Dlatego i z menu nie będzie problemu. 

Warto byś przedstawił nam oczekiwania szefostwa oraz własne, dotychczasowe spostrzeżenia, odnośnie swoich współpracowników. Dzięki temu nasz event manager wraz z wybitnym szefem kuchni przygotuje propozycję menu indywidualnie dopasowaną do Twojego eventu. 

Nasze top of the top to oczywiście wszelkiego rodzaju food fingers, dostosowane tematycznie, sałatki, odpowiednie szczególnie w porze wiosenno – letniej oraz sandwiche z amerykańskiego snu. 

Alkoholowe atrakcje i nie tylko 

Oczywiście, integracja nie może się obejść bez trunków wyskokowych. Alternatywą która uważamy sprawdzi się na każdym przyjęciu jest mini bar wraz z profesjonalnym barmanem. Każdy będzie miał okazję skosztować kolorowego drinka, przygotowanego w odpowiednich proporcjach. Nie wspominając o show podczas jego wykonywania

Oprócz show barmana, proponujemy fotobudkę, dzięki której wykonujecie sobie pamiątkowe zdjęcia oraz bezowe show naszego szefa kuchni w rytm muzyki z viralowych już “Piratów z Karaibów”. Jesteśmy także otwarci na propozycję z Waszej strony. Dlatego już dziś podejmij tę “rękawicę” i umów się z nami na bezpłatną konsultację. 

Artykuł sponsorowany: Akademia Kulinarna GoCook.pl – https://gocook.pl

Kluczem do fake newsów jest wiarygodność

Komentarz dr. Piotra Zegadły, eksperta w obszarze rynków finansowych z Akademii Leona Koźmińskiego:

Fałszywe informacje pojawiające się w przestrzeni publicznej nie są problemem nowym. Jednak obecna technologia umożliwia generowanie wysokiej jakości fałszywych zdjęć i filmów (tzw. deepfake’ów), które mogą być wiarygodne dla przeciętnego odbiorcy. Ostatni przypadek zdjęcia wybuchu obok budynku Pentagonu zamieszczonego na zweryfikowanym koncie Twittera pozornie związanym z Bloomberg News pokazuje, że deepfake może mieć szersze konsekwencje, chociażby rynkowe.

Kluczowe dla uwiarygodnienia tego typu fałszerstw wydaje się natomiast nie tylko jakość techniczna filmu czy zdjęcia, ale jego rozpowszechnianie przez wiarygodne źródła. To właśnie kontrola źródeł tego typu materiałów może okazać się najważniejsza dla walki z deepfake’ami.

Na szczęście rozwój technologii nie tylko ułatwia życie twórcom deepfake’ów, ale też m.in. umożliwia błyskawiczne zidentyfikowanie miejsca pochodzenia danego materiału w internecie. Jeśli częściej będą pojawiać się fałszywe informacje obliczone na wywarcie wpływu na rynki finansowe, to prawdopodobnie sami inwestorzy, szczególnie korporacyjni, opracują nowe metody ich wykrywania w celu osiągnięcia przewagi informacyjnej nad innymi uczestnikami rynku.

Fit for 55 – miliardy potrzebne na transformację ciepłownictwa

Realizacja wymagań Pakietu Fit for 55 w polskim ciepłownictwie to koszt od 276 mld zł do nawet 418 mld zł. Polskie Towarzystwo Elektrociepłowni Zawodowych zaprezentowało raport, w którym oceniono wpływ rozstrzygnięć unijnego pakietu Fit for 55 na polską branżę ciepłowniczą. Analizę przedstawiono w trakcie IV Kongresu Kogeneracji, który w dniach 29-31 maja odbywa się w Kazimierzu Dolnym.

Autorzy raportu wskazali, że głównym zadaniem sektora ciepłownictwa systemowego w Polsce jest niezmiennie troska o bezpieczeństwo dostaw ciepła i energii elektrycznej dla mieszkańców Polski. Jest to kluczowe uwarunkowanie, które powinno determinować wszelkie procesy inwestycyjne realizowane w branży energetycznej. W opinii ekspertów Polskiego Towarzystwa Elektrociepłowni Zawodowych nabrało ono szczególnego znaczenia w związku z globalnymi skutkami wojny w Ukrainie, a także z koniecznością prowadzenia inwestycji zmierzających do wypełnienia ambitnych celów unijnej polityki klimatyczno-energetycznej, prowadzących do osiągnięcia neutralności emisyjnej w roku 2050.

W raporcie, który przygotowali eksperci PTEZ, dokonano oceny wpływu kluczowych regulacji uzgodnionych w ramach pakietu Fit for 55 na transformację sektora ciepłownictwa systemowego w Polsce, wskazując na koszty tego procesu w skali całej branży, a także możliwe do zastosowania scenariusze i warianty technologiczne dla systemów ciepłowniczych różnej wielkości. Jest to pierwsza tego typu analiza dokonana w oparciu o niemal finalny kształt tych rozstrzygnięć, która stanowi istotny wkład w kontynuację dyskusji na temat transformacji energetycznej Polski.

Proces legislacyjny w Unii Europejskiej dotyczący pakietu Fit for 55 jest już na ostatniej prostej, ale kolejnym wyzwaniem dla skutecznej realizacji celów dekarbonizacyjnych będzie wdrożenie przepisów najważniejszych dyrektyw do prawa krajowego. Z tego powodu, w raporcie zawarto również proponowane kierunki implementacji wybranych regulacji do legislacji krajowej.

– Przez ostatnie dwa lata na forum unijnym trwały intensywne prace nad pakietem Fit for 55, w których dużą uwagę przywiązano do m.in. obszaru dekarbonizacji ciepłownictwa systemowego. Z perspektywy branży, każdy przepis warunkujący możliwość zastosowania danej technologii czy paliwa ma ogromny wpływ na całość procesówpodkreślił w trakcie prezentacji raportu Wojciech Dąbrowski, prezes Polskiego Towarzystwa Elektrociepłowni Zawodowych i PGE Polskiej Grupy Energetycznej.Dlatego Polskie Towarzystwo Elektrociepłowni Zawodowych było zaangażowane w konsultacje towarzyszące pracom nad pakietem Fit for 55. Dzięki staraniom administracji, polskich europosłów oraz całego sektora, w tym wytwórców zrzeszonych w PTEZ, finalnie uzgodniono rozwiązania legislacyjne, które zdecydowanie lepiej odzwierciedlają polską specyfikę ciepłownictwa systemowego w porównaniu do propozycji z lipca i grudnia 2021 roku. Analizy przeprowadzone przez PTEZ wykazały, że gdyby nie te działania, sumaryczne koszty transformacji infrastruktury wytwórczej byłyby wyższe o ok. 70 mld złotych, czyli blisko o 40%.

Jak wyliczyli eksperci PTEZ, sprostanie wymaganiom unijnego pakietu Fit for 55 będzie wymagało, w przypadku Polski, w zależności od scenariusza poniesienia nakładów na poziomie:

  • od 94 mld zł do 178 mld zł – na infrastrukturę wytwórczą,
  • od 76 mld zł do 100 mld zł – na infrastrukturę przesyłową i dystrybucyjną,
  • od 106 mld zł do 140 mld zł – na modernizację instalacji odbiorczych,
  • czyli łącznie – od 276 mld zł do 418 mld zł na dekarbonizację sektora ciepłownictwa systemowego.

– W ostatnich latach w sektorze ciepłownictwa systemowego w Polsce zapoczątkowane zostały intensywne procesy inwestycyjne. Wraz z dążeniem do zmniejszenia emisyjności wytwarzania ciepła, podejmowane są prace na rzecz budowy systemów hybrydowych, w których centralne jednostki wytwórcze będą uzupełniane przez odnawialne źródła wytwarzania ciepła. Zgodnie z celem polityki klimatyczno-energetycznej, w roku 2050 systemy ciepłownicze osiągną neutralność klimatycznązaznacza Prezes Wojciech Dąbrowski. – W raporcie przygotowanym przez PTEZ podjęto próbę określenia kosztów dekarbonizacji sektora ciepłownictwa systemowego w Polsce w oparciu o osiągnięte rozstrzygnięcia oraz wskazano kluczowe technologie, które umożliwią proces transformacji.

W raporcie dla każdego rynku ciepła zaproponowano po cztery warianty kombinacji technologicznych, które pozwalają na spełnienie przez dany system ciepłowniczy kryterium efektywnego systemu ciepłowniczego w kolejnych przedziałach czasowych, zgodnie z rozstrzygnięciami zawartymi w dyrektywie EED. Eksperci PTEZ wskazują, że aby możliwe było osiągnięcie celu neutralności klimatycznej, niezbędna będzie budowa nowych źródeł wytwórczych, wykorzystujących odnawialne źródła energii.

 

– Kluczowym aspektem procesu transformacji jest jej finansowanie. W tym zakresie, poza dostępnością środków na ten cel, niezbędne jest także zapewnienie mieszkańcom Polski  cen ciepła i energii elektrycznej po akceptowalnej cenie wskazuje Prezes Dąbrowski. – Aby tak się stało, konieczne jest zwiększenie maksymalnego poziomu pomocy publicznej, określonego w zmienionych w marcu 2023 r. na niekorzyść, przepisach unijnych, z poziomu 30-45% kosztów kwalifikowanych obecnie, do co najmniej 60%.

Zdaniem autorów analizy procedowane w ramach pakietu Fit for 55 regulacje, wynikające z celów polityki klimatyczno-energetycznej UE, będą miały wpływ na długoterminowe perspektywy rozwoju systemów ciepłowniczych.

– Rynek ciepła systemowego w Polsce jest największym w UE, co wynika w głównej mierze z uwarunkowań klimatycznych w korelacji z dużą gęstością zabudowy w miastach i wysokim wskaźnikiem urbanizacji. Jednym ze wskaźników określających rozmiar i potencjał sieci ciepłowniczych jest ilość ciepła sprzedawanego do tych klientów. Polska jest w tym zestawieniu niezaprzeczalnym liderem. Wolumen sprzedanego ciepła do odbiorców ciepła sieciowego w Polsce jest prawie pięciokrotnie wyższy od sprzedaży w Niemczech oraz dwukrotnie większy niż w Danii. To kraje, które charakteryzują się również bardzo rozbudowanymi systemami ciepłowniczymizaznaczyła Dorota Jeziorowska, dyrektor PTEZ.

Kurs EUR/USD poniżej 1,07 USD

Z powodu obchodów w USA „Memorial Day” upamiętniającego obywateli USA, którzy zginęli w trakcie odbywania służby wojskowej, amerykańskie rynki były wczoraj zamknięte. Jutro odbędzie się w Kongresie głosowanie nad osiągniętym porozumieniem w sprawie limitu zadłużenia rządu federalnego Stanów Zjednoczonych. Limit maksymalnego zadłużenia ma zostać zawieszony do stycznia 2025, a potem podniesiony o wielkość długu nagromadzonego do tego czasu. Kontrakty na S&P 500, które – spodziewając się zawarcia porozumienia – wzrosły w piątek do najwyższego poziomu od 9 miesięcy, dziś rano notowały minimalne zmiany (-0,02 proc. ok. godz. 9:20).

Na rynkach akcji Azji i Oceanii brak było dziś jakiejś dominującej tendencji. Japoński Nikkei, który wczoraj zaliczył na chwilę swój najwyższy od 1990 roku poziom, rósł dziś o 0,3 proc., ale pozostawał poniżej swoich wczorajszych maksimów. Na drugim biegunie był Hang Seng, który osiągnął dziś swój najniższy poziom od pół roku.

W Europie początek wtorkowej sesji również nie przyniósł jakichś rozstrzygających wydarzeń (DAX -+0,28 proc., CAC 40 -0,46 proc. ok. godz. 9:45). Najwyższy poziom od ponad roku osiągnął dziś węgierski BUX.

Na GPW WIG-20 spadał dziś ok. godz. 10:00 o 0,69 proc. Wśród składników sWIG-u 80 o ponad 13 proc. drożały dziś akcje Pekabex-u osiągając najwyższy poziom od ponad roku. Spółka podała wczoraj swoje wyniki za I kw. br. Swe nowe cykliczne maksima ustanowiły dziś również ceny akcji spółek Decora, Vercom, Asseco Business Solutions Wawel i Boryszew.

Trzeci dzień z rzędu spadała dziś rano rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych, która w minionym tygodniu na fali obaw co do możliwości osiągnięci w USA porozumienia w sprawie limitu długu federalnego osiągnęła najwyższy poziom od marca. Rentowność 10-latek polskiego rządu, która w piątek zbliżała się do poziomu 6,2 proc. dziś rano wynosił 6,015 proc. i była najniżej od tygodnia.

Dziś rano spadający od pierwszego tygodnia maja kurs EUR/USD znalazł się poniżej poziomu 1,07 USD. To najniższy poziom kursu od marca br. Notowania USD/JPY, które ostatnio osiągnęły najwyższy poziom od pół roku, utrzymywały się powyżej poziomu 140 JPY. Kurs amerykańskiego dolara względem norweskiej korony kontynuuje swoją rozpoczętą w kwietniu 2021 hossę. Kurs USD/NOK osiągnął dziś swój najwyższy poziom od marca 2020.

Złoty notował dziś rano niewielkie zmiany (EUR/PLN –0,09 proc., USD/PLN +0,19 proc. ok. godz. 9:45).

Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara próbował wczoraj zaatakować poziom 28000 USD, ale na razie ten szturm został odparty i dziś rano kurs BTC/USD wynosił ok. godz. 27765 USD (+0,33 proc.).

W poniedziałek „tradycyjnie” swe nowe 2-letnie minima zaliczyły ceny kontraktów na gaz ziemny notowanych w Wielkiej Brytanii i Holandii. Najtańsze od czerwca 2021 były również kontrakty na węgiel kamienny notowane w Rotterdamie. Kurs notowanych na NYMEX-ie kontraktów na gaz ziemny (Henry Hub), który ponad tydzień temu osiągnął najwyższy poziom od ponad 2 miesięcy, w ciągu minionego ponad tygodnia stracił prawie 10 proc. Dziś rano ok. godz. 9:05 cen była stabilna (-0,17 proc.). Ceny kontraktów na ropę naftową lekko dziś rano spadały (WTI -0,7 proc., Brent -0,49 proc. ok. godz. 9:05). Taniała dziś rano miedź (-0,69 proc. ok. godz. 9:05) oraz złoto (-0,26 proc.) i srebro (-0,55 proc.). Lekko zwyżkowały natomiast platyna (+0,21 proc.) i pallad (+1,24 proc.).

Autor Wojciech Białek, OANDA TMS Brokers

Polska czwartym krajem w Europie, w którym najtrudniej prowadzić biznes

Polska po raz trzeci z rzędu znalazła się na czwartym miejscu w Europie wśród państw najmniej przyjaznych dla biznesu, wynika z tegorocznego raportu opracowanego przez TMF Group. W skali globu nasz kraj zajmuje 12. miejsce. Najtrudniej na świecie prowadzi się biznes we Francji. W raporcie wskazano również trzy kluczowe zagadnienia, które mają kształtować globalny krajobraz biznesowy i środowisko regulacyjne w najbliższej przyszłości.

Autorzy raportu TMF Global Complexity Index 2023 wzięli pod lupę 78 jurysdykcji, na które przypada 92 proc. światowego PKB i 95 proc. bezpośrednich inwestycji zagranicznych netto. Porównali 292 corocznie monitorowanych wskaźników dotyczących kluczowych aspektów prowadzenia działalności gospodarczej w zakresie przepisów administracyjnych i zapewnienia zgodności działalności z regulacjami prawnymi, stawianych przed przedsiębiorcami planującymi prowadzić swój biznes na wybranym rynku.

Polska po raz trzeci z rzędu znalazła się w grupie czterech państw, w których najtrudniej prowadzić biznes w Europie. Na Starym Kontynencie warunki trudniejsze do prowadzenia firmy niż nad Wisłą mają przedsiębiorcy we Francji, Grecji i we Włoszech, krajach które również utrzymały swoje niechlubne pozycje w stosunku do zeszłorocznego zestawienia.

Francja zdobyła jednocześnie tytuł kraju, w którym najtrudniej na świecie prowadzić biznes. Zastąpiła na tej pozycji Brazylię, która spadła na trzecie miejsce, a która była „liderem” zestawienia przez ostanie dwa lata. Drugim najtrudniejszym w skali globu krajem do prowadzenia biznesu jest Grecja.

W globalnym zestawieniu Polska zajęła 12. miejsce, a z czołowej dziesiątki krajów na świecie w których najtrudniej prowadzić biznes, a w której nasz kraj zajmował ostatnie miejsce przez dwa ubiegłe lata, wypchnęła nas Argentyna.

Wśród największych przeszkód Polski na drodze do bycia krajem przyjaznym dla biznesu eksperci TMF Group wskazują złożone standardy raportowania, wysokie koszty, które firmy muszą ponosić na dostosowywanie się do zmian przepisów wprowadzanych często w zbyt krótkim dla biznesu czasie oraz duże wymagania formalno – prawne względem inwestorów w porównaniu z innymi krajami.

– Polskie przepisy księgowo – podatkowe należą do najbardziej złożonych. Stwierdziliśmy to na bazie porównania aż 128 kryteriów. Dodatkowym wyzwaniem dla inwestorów jest fakt, że często wprowadzane są w krótkim czasie. Dla dużych organizacji tak szybkie dostosowywanie się do tak dynamicznie zmieniających się regulacji jest po prostu niebywale trudne, a w konsekwencji kosztochłonne. Inwestorzy działający na wielu rynkach, w tym na tych najbardziej przyjaznych dla biznesu przyzwyczajeni są do skupiania większości energii na swojej podstawowej działalności, zamiast na odnajdywaniu się w zawiłościach przepisów. – mówi Joanna Romańczuk, dyrektor TMF Group na obszar Europy Środkowej i Wschodniej.

Istotnym wyzwaniem dla myślących o prowadzeniu działalności w Polsce są również skomplikowane przepisy kadrowo – płacowe.

Dlatego warto aby każda firma korzystała z oprogramowania na bieżąco dostosowywanego do szybko zmieniających się przepisów prawa np. Comarch ERP Optima. Więcej informacji można znaleźć na stronie https://optima-demo.com.pl/

– Analizując przepisy związane z zatrudnianiem pracowników braliśmy pod uwagę w każdym z krajów aż 115 wskaźników. Niestety wypadamy w tym zestawieniu znacznie gorzej niż nasi sąsiedzi i większość krajów na wszystkich kontynentach. Dla inwestora, który planuje zatrudnić kilka tysięcy pracowników to problem, który może prowadzić do zmiany decyzji o lokalizacji swojej inwestycji. – dodaje Joanna Romańczuk.

Najlepiej na świecie przeszkody w prowadzeniu biznesu eliminują Wyspy Caymana (terytorium zależne Wielkiej Brytanii), Dania, Curaçao (terytorium zależne Holandii), Holandia i Hongkong (specjalny region administracyjny Republiki Chińskiej).  W czołowej dziesiątce jurysdykcji, w których najłatwiej prowadzi się biznes znalazły się również Brytyjskie Wyspy Dziewicze (brytyjskie terytorium zamorskie w Ameryce Środkowej), Wielka Brytania, Nowa Zelandia, Jersey (terytorium zależne Wielkiej Brytanii) i Malta. Po raz pierwszy od wielu lat w tym gronie zabrakło Stanów Zjednoczonych, które uplasowały się tuż za czołową dziesiątką. Ich atrakcyjność dla biznesu, jak podkreślają autorzy raportu, pozostaje stale bardzo wysoka, a w czołówce pojawiły się nowe państwa, takie jak Holandia, Wielka Brytania czy Malta.

Na czele najmniej przyjaznych do prowadzenia biznesu państw w skali globu znalazły się odpowiednio Francja, Grecja, Brazylia, Meksyk, Kolumbia, Turcja, Peru, Włochy, Boliwia i Argentyna. Dwunastą Polskę oddziela od tej grupy jeszcze Indonezja.

– Przykład Danii od lat będącej w światowej czołówce krajów najbardziej przyjaznych dla biznesu czy Holandii, Wielkiej Brytanii i Malty, które do niej awansowały w tym roku pokazuje, że w Europie możemy być bardzo przyjaźni dla biznesu konkurując w tym zakresie nawet ze Stanami Zjednoczonymi. Byłoby dobrze, żeby Polska w następnych latach dołączyła do grona liderów w tym zakresie – podsumowuje Joanna Romańczuk.

Oprócz analizy warunków prowadzenia biznesu w 78 jurysdykcjach, autorzy raportu TMF Global Complexity Index 2023 Raport identyfikują również kluczowe tematy kształtujące globalny krajobraz biznesowy i otoczenie regulacyjne w niedalekiej przyszłości.

Zawirowania geopolityczne i gospodarcze

Badanie pokazuje, że od 2020 r. zaufanie do stabilności gospodarczej jurysdykcji w perspektywie pięcioletniej spada. Zaufanie do stabilności politycznej, geopolitycznej i społecznej pozostało jednak w większości stabilne. Jest to zaskakujące, biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia na świecie, takie jak pandemia Covid-19, wojna na Ukrainie i bezprecedensowe stopy inflacji na całym świecie.

Od początku wojny na Ukrainie jurysdykcje obserwują zakłócenia w łańcuchach dostaw i wzrost cen energii, a także bariery w handlu międzynarodowym. Sprawia to, że prowadzenie działalności gospodarczej staje się trudniejsze, szczególnie w wymiarze transgranicznym. Wiele jurysdykcji, które były zależne od Rosji i Ukrainy w zakresie eksportu zbóż i ropy naftowej, zostało poważnie dotkniętych, co zwiększyło inflację, pokazując, że skutki wojny są globalne, a nie ograniczone do Europy.

Pomimo stabilnych oczekiwań politycznych, geopolitycznych i społecznych, istnieje poczucie, że firmy mogą być mniej otwarte na globalną ekspansję niż w poprzednich latach. W 2020 roku 74 proc. jurysdykcji twierdziło, że w perspektywie pięcioletniej firmy zakładały, że te jurysdykcje będą bardziej przyjazne dla biznesu. W 2023 r. odsetek ten spadł do 65 proc., co sugeruje, że optymizm nieco osłabł, a inwestorzy mogą przyjąć bardziej ostrożne podejście w nadchodzących latach.

Kolejnym niepokojącym wskaźnikiem jest rosnąca inflacja, która wpływa m.in. na wzrost cen podstawowych produktów. W konsekwencji pracownicy oczekują podwyżek wynagrodzeń lub szukają lepszych możliwości gdzie indziej. 60 proc. jurysdykcji sygnalizuje, że inflacja wpłynęła na odejścia pracowników z firm. Jest to często połączone z niedoborem umiejętności nowych pracowników, co stanowi wyzwanie dla firm w zakresie rekrutacji i utrzymania pracowników. „Wielka rezygnacja” wywiera presję na organizacje, aby pozostały elastyczne i konkurencyjne. Dotyczy to w szczególności regionu EMEA, gdzie prawie wszystkie (98 proc.) badane jurysdykcje odnotowują ten trend.

Globalne wyzwania w zakresie zgodności

Wymogi w zakresie zgodności, takie jak zgłaszanie ostatecznych beneficjentów rzeczywistych (UBO) i osób sprawujących znaczącą kontrolę (PSC), stanowiły w ostatnich latach kluczową część procesów zgodności w lokalizacjach na całym świecie. Przepisy takie jak „poznaj swojego klienta” (KYC) i przeciwdziałanie praniu pieniędzy (AML) zostały przyjęte przez co najmniej niektóre branże we wszystkich jurysdykcjach.

W wyniku napięć geopolitycznych jurysdykcje obserwują zaostrzenie globalnych przepisów dotyczących zgodności, takich jak KYC i raportowanie UBO. 43 proc. respondentów spodziewa się, że w ciągu najbliższego roku firmy będą zobowiązane do dalszego raportowania zgodności z przepisami. Będzie to oznaczać, że firmy nie tylko będą musiały sprostać większym wymaganiom w zakresie sprawozdawczości, ale także dokonać zmian w tempie szybszym niż dotychczas.

Ze względu na tę presję i zwiększoną złożoność, prawie połowa (48 proc.) jurysdykcji twierdzi, że przynajmniej niektóre firmy ponownie przemyślą swoje cele ekspansji. Pokazuje to prawdziwy wpływ, jaki mogą mieć globalne przepisy dotyczące zgodności i sprawozdawczości, ograniczając atrakcyjność jurysdykcji i zachęcając firmy do szukania innych lokalizacji.

Globalne wyzwania w zakresie zgodności mogą zwiększać złożoność przepisów, ale też zwiększać atrakcyjność jurysdykcji, szczególnie dla klientów private wealth i family office (PWFO), którzy szukają bezpieczeństwa i ochrony. Na przykład w Singapurze silne i stabilne ramy regulacyjne oraz stabilność polityczna są kluczowymi czynnikami przyciągającymi inwestycje zagraniczne. Singapur oferuje również atrakcyjne systemy zachęt podatkowych, które przemawiają do zamożnych osób fizycznych.

Kwestie środowiskowe, społeczne i związane z zarządzaniem (ESG)

Kryteria ESG są coraz bardziej widoczne, a firmy muszą obecnie przestrzegać co najmniej jednego wymogu w większości jurysdykcji, przy czym na pierwszy plan wysuwa się różnorodność. Połowa jurysdykcji (51 proc.) wymaga od spółek przestrzegania przepisów dotyczących różnorodności, a ponad jedna czwarta (27 proc.) wymaga od spółek raportowania w tym zakresie.

Prawie połowa (49 proc.) jurysdykcji wymaga od wszystkich firm przedkładania organom rządowym raportów dotyczących danych demograficznych pracowników, co z roku na rok stale rośnie (28 proc. w 2020 r., 41 proc. w 2021 r., 47 proc. w 2022 r.). W Ameryce Południowej 80 proc. jurysdykcji wymaga od wszystkich firm raportowania danych demograficznych pracowników. W drugim pod tym względem regionie APAC jest to 64 proc.

Ponieważ wymogi dotyczące raportowania ESG prawdopodobnie wzrosną, nie tylko w przypadku spółek publicznych i notowanych na giełdzie, istnieje presja na sprawne poruszanie się po nowych i przyszłych przepisach. Wiąże się to z kosztami administracyjnymi i kosztami pracowniczymi, które mają wpływ na duże i notowane na giełdzie spółki w wielu lokalizacjach.

Ponieważ znaczenie ESG stale rośnie, spółki będą musiały sprostać nowym wymogom wykraczającym poza zwykłe odhaczanie pól na liście realizowanych działań w tym zakresie i zobowiązać się do raportowania wskaźników ESG. Biorąc jednak pod uwagę, że wymogi ESG w wielu jurysdykcjach są jeszcze precyzowane, wpływ i przyszłość raportowania ESG pozostają niejasne.