Potencjał zysków z inwestycyjnego wynajmu mieszkań – ile można zarobić?

Nie ustaje zainteresowanie zakupem mieszkań przez osoby, które w ten sposób lokują nadwyżki finansowe. Według przygotowywanego przez Metrohouse, Credipass i RynekPierwotny.pl raportu Barometr, w I kw. 2023 r. 44 proc. zakupów mieszkaniowych na rynku wtórnym to transakcje inwestycyjne.

Z raportu Finansowy Klimat Polski przygotowanego przez firmę Tavex wynika, że Polakom inwestycje w nieruchomości jawią się jako bardzo intratny sposób lokowania kapitału. W IV kw. 2021 r. na pytanie „W co według Ciebie warto zainwestować?” odpowiedź „nieruchomości” zajęła pierwsze miejsce. Odpowiedź tę zaznaczyło 53,2 proc. ankietowanych. Na dalszych miejscach znalazły się złoto (37,4 proc.) i Bitcoiny (17,2 proc.). Jednak pytanie odnośnie sposobu inwestowania („W co najczęściej inwestujesz zaoszczędzone pieniądze?) przynosi nieco inne odpowiedzi. Nieruchomości zajmują czwarte miejsce z wynikiem 22,4 proc. odpowiedzi. Przed nieruchomościami znalazły się lokaty (37,8 proc.), złoto (24,5 proc.) oraz fundusze inwestycyjne (23,8 proc.).

Zainteresowanie inwestowaniem w nieruchomości utrzymuje się na stabilnym, wysokim poziomie. Z danych Metrohouse wynika, że w I kw. 2022 r. 38 proc. transakcji zrealizowanych z pomocą tej firmy można było zakwalifikować jako inwestycyjne, podczas gdy rok później odsetek ten wzrósł do 44 proc.

Kto inwestuje w nieruchomości?

Według szacunków Metrohouse będących wynikiem przeprowadzanych wśród doradców firmy ankiet potransakcyjnych, najczęściej w mieszkania inwestują osoby w wieku 41-50 lat (37 proc. wszystkich nabywców mieszkań w celach inwestycyjnych). Dość licznie reprezentowana jest grupa nabywców pomiędzy 31-40 lat (27 proc.).Wykres 1 - Wiek inwestorów

W skali całej Polski średnia kwota, jaką przeznaczamy na mieszkanie pod wynajem to 361 tys. zł, a średni metraż mieszkania wynosi 46 m kw. Jeżeli przyjrzymy się tylko zakupom w Warszawie, statystyki są nieco inne. W stolicy kupujemy inwestycyjnie używane mieszkanie o średnim metrażu 49 m kw., a przeciętny budżet na taki lokal jest znacznie wyższy i wynosi 550 tys. zł.

Jeśli inwestor planowałaby finansowanie tego typu inwestycji kredytem hipotecznym to musi się liczyć z miesięcznymi wydatkami w wysokości w przedziale 1,5 tys. zł do 2 tys. zł w zależności od wielkości wkładu własnego. W stolicy to już znacznie większe koszty, w granicy 2,3 tys. zł do 3 tys. zł. Doliczając do tego koszty czynszu wychodzi spora kwota opłat stałych. Warto więc przed zaciągnięciem kredytu na tego typu inwestycję przekalkulować jej opłacalność – mówi Aneta Krzyża, Ekspertka finansowa Credipass z Gdańska.Tabela 1 - Raty kredytu

Inwestujemy w mieszkania w mniejszych ośrodkach

Choć zwykło się przyjmować, że inwestowanie w nieruchomości to domena największych polskich ośrodków, to liczne przykłady wskazują, że zakupy inwestycyjne dotyczą także miast spoza grona 5-6 największych metropolii. Jednym z takich przykładów jest Toruń. Wobec wysokich cen nieruchomości w Warszawie lub np. Gdańsku to właśnie tu swoje kroki kierują osoby posiadające nadwyżki finansowe. – Na takich klientach ceny w okolicach 10 tys. zł za m kw. nie robią wrażenia. W swoich miastach nie są w stanie kupić w tym budżecie lokali, a w Toruniu mogą sobie pozwolić na wybór wśród ofert na Starówce. Coraz częściej nabywcami są osoby z zagranicy, a ostatnio mamy klientów na stałe mieszkających w USA. Dla nich ceny na naszym rynku są bardzo korzystne, mówi Bartosz Tomaszewski, właściciel biura Metrohouse w Toruniu. Jako, że Toruń jest miastem atrakcyjnym turystycznie, nabywane oferty trafiają do najmu krótkoterminowego, który postrzegany jest jako bardziej rentowny i bezpieczniejszy niż klasyczny wynajem długoterminowy. Najczęstsze zakupy inwestycyjne z Torunia zamykają się w kwotach od 350 do 450 tys. zł.

Nieco inne grupy inwestorów widoczne są np. słynącym z tradycji akademickich Lublinie.  – W przypadku obsługiwanych przeze mnie klientów, istotną grupę stanowią osoby, które pracują w branży rolniczej na Lubelszczyźnie. Zakup mieszkania pod wynajem w Lublinie jest dla nich sposobem na lokowanie oszczędności. Zwykle kupujący mieszkania na wynajem robią to, bo w podobny sposób inwestują ich bliscy i znajomi. Często równocześnie inwestują też w zakup gruntów, mówi Beata Respond-Cicha, agentka biura Metrohouse w Lublinie.  W Lublinie najczęściej poszukiwane są lokale w budżecie 300-400 tys. zł.

Czy opłaca się kupić nowe mieszkanie na wynajem?

Z kolei eksperci portalu RynekPierwotny.pl postanowili sprawdzić, jaka jest możliwa do uzyskania rentowność w przypadku bardziej tradycyjnego wynajmu. Mowa o najmie nowego mieszkania od dewelopera w jednym z sześciu największych krajowych miast. Poniższa tabela prezentuje obliczenia dotyczące wynajmu mieszkania jednopokojowego (30 m kw.), dwupokojowego (45 m kw.) oraz trzypokojowego (60 m kw.). Co ważne, przedstawione wyniki kalkulacji uwzględniają opodatkowanie ryczałtem (8,5%) oraz konieczność wydania 1000 zł/m kw. lokalu w celu jego wykończenia ze stanu deweloperskiego.Tabela 2 - Średnia zyskowność najmu nowych lokali w 6M

Wyliczona średnioroczna rentowność (zyskowność) najmu nowego mieszkania jest zróżnicowana. Można to stwierdzić po uwzględnieniu przyjętych założeń (zobacz przypisy do tabeli) oraz danych RynekPierwotny.pl i GetHome.pl na temat średnich cen 1 m kw. nowych mieszkań i czynszów za wynajem. W pięcioletnim okresie wynajmu, mówimy o średniej rocznej stopie zysku wynoszącej od 2,9% (M1 z Poznania) do 6,5% (M3 z Warszawy). Po uśrednieniu wyników dla wszystkich rodzajów nowych lokali okazuje się, że przeciętna roczna zyskowność najmu osiągnęła następujący poziom:

  • Warszawa – 5,5%
  • Kraków – 3,6%
  • Łódź – 4,7%
  • Wrocław – 3,9%
  • Poznań – 3,3%
  • Gdańsk – 3,8%

Szczególnie kusząco prezentuje się Warszawa oraz Łódź, gdzie rentowność najmu może być wyższa od średniego oprocentowania nowych lokat z kwietnia 2023 r. Chodzi o bankową stawkę wynoszącą 5,7% według danych NBP, od której trzeba odjąć jeszcze 19% podatku Belki (wynik końcowy to ok. 4,6%). Poza tym wszystko wskazuje, że oprocentowanie lokat będzie spadać w perspektywie roku – dwóch (wraz ze stopami procentowymi NBP), podczas gdy najem powinien osiągać stabilne wyniki pod względem rentowności, mówi Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Były członek zarządu spółki może odpowiadać za zobowiązania, które nie istnieją

Były członek zarządu może nawet nie wiedzieć, że przeciw spółce wszczęto powództwo. Więc nawet gdyby posiadał dowody na to, że żądanie wierzyciela jest bezpodstawne i wierzytelność nie istnieje, nie ma on możliwości uwolnić się od odpowiedzialności za to zobowiązanie – stwierdził Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 12 kwietnia 2023 r., uznając za sprzeczne z Konstytucją RP przepisy, które taką sytuację dopuszczają (sygn. akt P 5/2019).

Zasady odpowiedzialności w spółce z o.o.

Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, jako osoba prawna, sama odpowiada za swoje zobowiązania, całym majątkiem. Potwierdza to art. 151 § 4 Kodeksu spółek handlowych stanowiąc, że za zobowiązania spółki, poza szczególnymi przypadkami (np. zaciągnięcie zobowiązań przed wpisem spółki do rejestru, albo zawinione wyrządzenie spółce szkody) nie odpowiadają wspólnicy. Ich ryzyko ograniczone jest więc wyłącznie do wysokości wniesionych wkładów, i ewentualnie poniesionych świadczeń dodatkowych, np. niepieniężnych.

Przepis ten nie wyłącza jednak odpowiedzialności członka zarządu przewidzianej w art. 299 § 1 i 2 k.s.h. Zgodnie z tą regulacją, jeśli egzekucja przeciwko spółce okaże się bezskuteczna, członkowie zarządu odpowiadają solidarnie za jej zobowiązania. Mogą się oni uwolnić od tej odpowiedzialności wykazując, że we właściwym czasie dopełnili, lub nie zawinili przy niedopełnieniu, obowiązków związanych z ogłoszeniem upadłości spółki, z otwarciem postępowania restrukturyzacyjnego albo o zatwierdzenie układu. Również wtedy, gdy pomimo braku spełnienia obowiązku uruchomienia tych postępowań co do zadłużonej spółki, wierzyciel nie poniósł z tego powodu szkody.

Powództwo przeciw byłym członkom zarządu spółki

Właśnie o tę regulację warszawski sąd rejony zapytał Trybunał Konstytucyjny już w lutym 2019 r. Sąd rozpoznawał sprawę byłych członków zarządu spółki z o.o., przeciw którym, w obliczu bezskuteczności egzekucji z majątku spółki, wytoczono powództwo na podstawie art. 299 § 1 k.s.h. Wcześniej, w pierwotnej sprawie z powództwa przeciw spółce, inny sąd stwierdził istnienie spornej wierzytelności i zasądził zapłatę na rzecz powodów. Po umorzeniu bezskutecznej egzekucji wobec spółki, wierzyciele wystąpili więc z powództwem skierowanym do jej byłych członków zarządu. Ci ostatni zakwestionowali jednak wierzytelność podnosząc, że wierzyciele sfałszowali dowody na jej istnienie. Sąd rejonowy miał jednak związane ręce, bowiem jak stanowi art. 365 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego, prawomocne orzeczenie wiąże nie tylko strony i sąd, który je wydał, ale również inne sądy i organy.

Pozbawienie członka zarządu możliwości obrony

W ocenie sądu, przytoczone przepisy pozbawiają byłego członka zarządu, który w chwili wytoczenia przeciwko spółce powództwa nie pełnił już swojej funkcji, prawa do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy (art. 45 ust. 1 Konstytucji), oraz prowadzą do naruszenia zakazu zamykania obywatelom drogi sądowej dochodzenia swoich wolności i praw (art. 77 ust. 2 Konstytucji). W żadnym bowiem z dwóch postępowań, przeciw spółce, a później przeciw członkowi zarządu, nie ma on szansy wyrażenia swojego stanowiska co do istnienia podstaw odpowiedzialności spółki.

Odpowiedzialność za wierzytelność, która nawet nie istnieje

W wydanym 12 kwietnia wyroku z sądem zgodził się Trybunał Konstytucyjny. TK przyznał, że w oparciu o regulacje art. 365 § 1 k.p.c. i 299 § 1 k.s.h. może dojść do sytuacji, gdy pomimo, że powództwo skierowane przeciw spółce dotyczy nawet nieistniejącej wierzytelności, odpowiedzialność za nią poniesie były członek zarządu, który właśnie jako niepełniący już w niej tej funkcji, jako osoba trzecia nie miał możliwości sprzeciwić się temu powództwu, nie wiedząc, że zostało wytoczone. Chociażby więc posiadał dowody na to, że zasądzona na korzyść powodów wierzytelność od spółki nigdy nie istniała, nie jest w stanie uwolnić się od odpowiedzialności, skoro wierzytelność została prawomocnie stwierdzona przez sąd w postępowaniu, w którym nie uczestniczył.

Podsumowanie

Analizowany wyrok Trybunału porusza bardzo istotną problematykę dotyczącą ograniczenia prawa do obrony, w przypadku postępowań przeciwko byłemu członkowi zarządu spółki za jej zobowiązania. Prawo do obrony stanowi jedną z podstawowych zasad respektowanych przez wszystkie demokratyczne porządki prawne. Stan faktyczny poddany analizie TK wskazał, iż w pewnych przypadkach były członek zarządu, który nie był uczestnikiem postępowania stwierdzającego określone zobowiązanie spółki, jest w praktyce pozbawiony możliwości obrony przed roszczeniami, które w przypadku bezskuteczności egzekucji wobec spółki, mogą być następnie dochodzone, na podstawie art. 299 k.s.h. z jego majątku prywatnego. Reasumując, były członek zarządu nie może się bronić przed roszczeniami wysuwanymi przeciwko spółce, za które może następnie sam odpowiadać w ramach odpowiedzialności subsydiarnej. Należy jednak podkreślić, iż stan faktyczny badany przez Trybunał ma charakter niestandardowy, a jego specyficzne elementy mogły mieć istotny wpływ na ostateczną treść wydanego orzeczenia. Z pewnością wyrok ten nie oznacza, że odtąd każdy członek zarządu będzie się mógł uwolnić od odpowiedzialności za zobowiązania spółki rezygnując po prostu z pełnionej funkcji. Ponosi ją bowiem za zobowiązania, które były wymagalne w trakcie jego kadencji. Z drugiej strony rodzi się pytanie, tak istotne dla tych członków zarządu i spółek, wobec których postępowania się właśnie toczą, albo wobec których powództwa dopiero wniesiono. Czy np. w obliczu rozstrzygnięcia Trybunału, sąd rozpoznający dziś powództwo skierowane przeciw spółce nie powinien obligatoryjnie powiadomić byłego członka zarządu o toczącym się postępowaniu, celem dania mu możliwości wypowiedzenia się w sprawie, w której jak się okazuje może być później stroną? Tylko co w sytuacji, gdy powiadomienie okaże się niemożliwe, bo zmienił on już dawno miejsce zamieszkania, a niepełniący już funkcji, były członek zarządu nie ma przecież obowiązku aktualizacji danych adresowych w KRS. Jak widać wyrok TK otwiera drzwi do szerokiej polemiki. Dlatego też, o ile należy generalnie podzielić stanowisko Trybunału przedstawione w tej sprawie, o tyle trzeba mieć na uwadze, że poruszone przez niego zagadnienia należy badać indywidualnie, przy każdorazowym uwzględnieniu wszystkich przesłanek i okoliczności konkretnej sprawy.

Autor: Robert Nogacki, partner zarządzający, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizująca się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Rejestr KRS – jak korzystać z bazy danych i sprawdzać informacje o firmach?

W Internecie dostępne są różne bazy danych, dzięki którym dokładnie zweryfikujemy kontrahentów. Jednym z nich jest Krajowy Rejestr Sądowy (KRS), a konkretnie jego część dotycząca przedsiębiorców.

W tej bazie danych znajdziemy informację na temat określonych kategorii firm. Są one jednak na tyle szczegółowe, że pomogą podjąć decyzję, czy warto współpracować z wybranym kontrahentem.

Czyje dane sprawdzimy w KRS?

W Krajowym Rejestrze Sądowym dostępne są dane siedziby, a także informacje, które pozwolą przeanalizować strukturę właścicielską, sytuację finansową i wywiązywanie się z podstawowych obowiązków wielu podmiotów. Jeśli chodzi o firmy, na których temat informacje znajdują się w rejestrze przedsiębiorców w KRS, są to:

  • spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, akcyjne, komandytowe, komandytowo-akcyjne, partnerskie, jawne,
  • przedsiębiorstwa państwowe,
  • instytucje badawcze,
  • fundacje,
  • stowarzyszenia,
  • organizacje społeczne,
  • publiczne zakłady opieki zdrowotnej.

Rejestrem przedsiębiorców KRS nie są objęci natomiast przedsiębiorcy, którzy prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą. Ponadto wyłączeni z tego spisu są wspólnicy spółek cywilnych osób fizycznych. Dane na temat takich osób znajdziemy wyłącznie w CEIDG (Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej).

Jakie informacje o firmach i gdzie znajdziemy w KRS?

W wyszukiwarce KRS znajdziemy takie podstawowe dane jak adres, numery identyfikacyjne i forma działalności. W KRS-ie znajduje się także historia wpisów, która pokazuje najważniejsze zmiany w firmie. Wystarczy, że pobierzemy darmowy odpis skrócony, by przekonać się, jak wyglądał działalność interesującego nas kontrahenta obecnie. Jeśli chcemy pobrać pełną historię, powinniśmy ściągnąć odpis pełny z KRS. Jest on bardziej obszerny, ale także bezpłatny.

Jeżeli będziemy chcieli zweryfikować kontrahenta na podstawie wpisu w KRS, powinniśmy przede wszystkim przeanalizować dział 6 odpisu z KRS. To właśnie tam znajdują się dane o otwarciu postępowania likwidacyjnego, przekształceniach, podziale i połączeniu, a także o wszczęciu postępowania upadłościowego, układowego restrukturyzacyjnego lub naprawczego. KRS informuje także o ustanowieniu kuratora dla spółki. Co niezwykle istotne, są to dane jawne, których pobranie nie wiąże się z dodatkowymi kosztami.

Inne dane, na które warto zwrócić uwagę w odpisie KRS, to:

– informacje o złożeniu sprawozdań finansowych i ich datach – wzmianka na ten temat powinna się pojawiać raz na rok kalendarzowy. Jeśli ten obowiązek nie jest spełniony i takiej informacji w KRS nie ma, może to oznaczać, że przedsiębiorca nie prowadzi rzetelnie ksiąg rachunkowych,

– informacje o sposobie reprezentacji i reprezentantach – dzięki nim dowiemy się, z kim możemy podpisać skutecznie umowę, tak by była ona wiążąca,

– jeśli chodzi o spółki kapitałowe – wysokość kapitału zakładowego lub akcyjnego, co pozwala na określenie maksymalnej kwoty odpowiedzialności za zobowiązania jej akcjonariuszy lub udziałowców.

Dzięki takim szczegółowym informacjom w rejestrze przedsiębiorców KRS dobrze zweryfikujemy podmioty, z którymi nasza firma chce nawiązać relacje biznesowe. Warto go użyć przed wypłaceniem zaliczki na wykonanie usługi lub zakup towaru czy też przed sprzedażą towaru lub usługi na dokument wystawiony z odroczonym terminem płatności.

Jak szybko znaleźć informacje o firmie w KRS?

Jak szybko znaleźć najważniejsze informacje o firmie z KRS? Warto skorzystać z darmowej wyszukiwarki online. Jedną z nich jest Rejestr KRS o nazwie KRS-firma, który wyświetli najważniejsze dane po wpisaniu w nim nazwy firmy, numeru NIP, KRS lub REGON. Jeśli podamy tylko nazwę firmy, może się okazać, że wyświetli się nam większa liczba podmiotów, to dlatego powinniśmy poprosić kontrahenta, z którym współpracujemy, o jak największą liczbę informacji. Dzięki temu zyskamy pewność, że nasza analiza będzie prawidłowa, tj. nie obejmie innej firmy znajdującej się w rejestrze przedsiębiorców.

Opracowano na zlecenie Biura Informacji Kredytowej SA

Najemcy nadal intensywnie szukają mieszkań – wybór rośnie, ale powoli

Zainteresowanie najmem nie słabnie. W maju popyt na mieszkania na wynajem w serwisie Otodom wzrósł o 13%, a liczba dostępnych ofert zwiększyła się o 4%. Najwyższy przyrost aktywnych ogłoszeń odnotowano w miastach akademickich, a największy spadek – już kolejny miesiąc z rzędu w Trójmieście. Równocześnie wraz ze zbliżającymi się wakacjami zmieniają się preferencje poszukujących mieszkań na wynajem. Liczba wyszukiwań lokali z udogodnieniami takimi jak balkon, ogród czy klimatyzacja wzrosła w porównaniu do kwietnia o ponad 20% wynika z najnowszego, majowego “Raportu z rynku najmu” Otodom.

Maj w porównaniu do kwietnia przyniósł niewielkie ożywienie na rynku najmu. Liczba aktywnych ofert w serwisie Otodom wzrosła o 4%. W minionym miesiącu pojawiło się o 8% więcej nowych ogłoszeń oraz o 17% więcej tych reaktywowanych. Ale wyższa była także liczba ofert które dodano w serwisie Otodom w maju, ale przed końcem miesiąca zamknięto (6,4 tys. względem 5,5 tys. w poprzedzającym miesiącu). Ożywienie było również widoczne po stronie popytowej. Liczba wyszukiwań mieszkań na wynajem wzrosła o 13% w porównaniu do kwietnia.

Miasta akademickie przygotowują się na kolejny szczyt najmu

W największych miastach akademickich widać już zbliżający się wakacyjny odpływ studentów. W maju największy wzrost liczby aktywnych ofert mieszkań na wynajem odnotowano w ośrodkach z bogatą ofertą studencką, takich jak Białystok ( +18%), Łódź (+15%), Warszawa (+10%), czy Poznań (+5%). Średnie ofertowe stawki najmu utrzymały się tam jeszcze na zbliżonym do kwietniowego poziomie. Wyjątkiem był Białystok, w którym wzrosły one o blisko 2,5%.

Po wybuchu wojny w Ukrainie liczba ofert mieszkań na wynajem skurczyła się nawet o 70%, a najniższy stan bazy przypadł na końcówkę marca. Od początku zeszłorocznych wakacji liczba ogłoszeń w większości miast stopniowo odbudowywała się, a tempo to zwiększyło się znacząco od początku roku 2023. Wraz z nowym sezonem wakacyjnym zwolni się część mieszkań wynajmowanych przez studentów, więc największy wybór ofert przypadnie na lipiec i utrzyma się na wysokim poziomie przez sierpień i wrzesień, a po rozpoczęciu roku akademickiego liczba ofert będzie spadać aż do końca roku- komentuje Karolina Klimaszewska, analityczka Otodom

Coraz mniej mieszkań na wynajem długoterminowy w Trójmieście

Maj był już czwartym miesiącem z rzędu, w którym odnotowano znaczny spadek liczby aktywnych ogłoszeń w Trójmieście. W minionym miesiącu dostępna oferta mieszkań na wynajem zmalała tam o 15% i była aż o jedną trzecią niższa względem marca br. Równocześnie zainteresowanie najmem w Gdańsku i w Gdyni rośnie – w maju całkowita liczba wyszukiwań lokali na wynajem w tych miastach wzrosła o blisko 20%.

Historycznie, z wyjątkiem 2020 i 2022 roku, w Trójmieście liczba ofert mieszkań na wynajem malała od marca aż do początku wakacji, by szczyt liczby dostępnych ofert osiągnąć we wrześniu, tuż przed rozpoczęciem roku akademickiego. Jest to związane z wakacyjnym odpływem ofert mieszkań do najmu krótkoterminowego. W 2022 roku dołek liczby ofert z uwagi na wojnę przypadł na kwiecień, a baza ogłoszeń odbudowywała się trzykrotnie wolniej w okresie od kwietnia do lipca niż od lipca do września. W tym roku trend kształtuje się podobnie jak w 2019 i 2021 roku. Największego wyboru ofert mieszkań na wynajem w Trójmieście można się zatem spodziewać na przełomie sierpnia i września wraz z zakończeniem sezonu wakacyjnego – zaznacza Karolina Klimaszewska.

Kurcząca się oferta mieszkań na wynajem w Trójmieście przekłada się na najsilniejszy w całej Polsce wzrost średnich stawek ofertowych. Względem kwietnia stawki wzrosły tam w maju o 3%, a w ujęciu rocznym aż o 15% – czyli o 5 p.p. więcej niż średnia liczona łącznie dla wszystkich miast wojewódzkich w Polsce. Tam utrzymały się na takim poziomie jak w kwietniu, a w skali roku wzrosła o 10%.

Jakie mieszkania cieszyły się największym zainteresowaniem w maju?

2-pokojowe mieszkania o powierzchni co najmniej 40 mkw. utrzymały pozycję najczęściej wyszukiwanych lokali na wynajem w Polsce. Ciekawą zmianę zaobserwować można było w sposobie wyszukiwania potencjalnych najemców. Wyraźnie wzrosło zainteresowanie parametrami mieszkania, które wiążą się ze spędzaniem czasu na świeżym powietrzu. W porównaniu do kwietnia liczba wyszukiwań z ogrodem wzrosła bowiem o 26%, z balkonem o 22%, a z tarasem o 13%.

Wyższa temperatura za oknem zwiększa również popularność lokali wyposażonych w klimatyzację. W minionym miesiącu w serwisie Otodom odnotowano 22-procentowy wzrost liczby zapytań o ten parametr w stosunku do kwietnia. Eksperci Otodom wskazują, że jeśli ubiegłoroczne trendy się powtórzą, to szczyt poszukiwań mieszkań na wynajem z klimatyzacją jeszcze przed nami.

Zainteresowanie mieszkaniami na wynajem z balkonem, ogrodem lub klimatyzacją cechuje się sezonowością. Wraz z końcówką wiosny obserwujemy na Otodom zwiększoną częstotliwość wyszukiwań ofert z tymi parametrami.  W zeszłym roku ich szczyt przypadł na lipiec. W tym sezonie możemy więc również spodziewać się zwiększonego zainteresowania takimi udogodnieniami w środku wakacji – podsumowuje Karolina Klimaszewska.

Okres wakacyjny wpływa także na preferencje najemców związane z lokalizacją mieszkań. Jesienią i zimą udział zapytań o lokale na parterze kształtował się na poziomie 12%, a w kwietniu i maju wzrósł do 15%. Najwyższe zainteresowanie tego typu nieruchomościami widoczne było w największych ośrodkach miejskich takich jak Wrocław, Warszawa i Poznań.

Nowoczesny i łatwy recykling tonerów z aplikacją RT BOX

Recyklingtonerow.pl to firma, która oferuje pełny zakres usług dotyczących ekologicznego przetwarzania tonerów wykorzystywanych w drukarkach. Wszyscy – zarówno małe i średnie firmy, jak i duże przedsiębiorstwa oraz sektor publiczny – są zobowiązani zgodnie z prawem do dokumentowania i przekazywania zużytych materiałów eksploatacyjnych w celu recyklingu. Zadbaj o środowisko i skorzystaj z usług marki recyklingtonerow.pl.

A jeśli szukasz wygodnego sposobu na recykling zużytych tonerów, mamy dla Ciebie idealne rozwiązanie. Przedstawiamy RT BOX – nowatorskie podejście oparte na mechanizmie door-2-door. Wystarczy zamówić specjalne pudełko RT BOX i rozpocząć zbieranie zużytych tonerów. Gdy pudełko się zapełni, wystarczy dać znać za pomocą dedykowanej aplikacji, a my podejdziemy pod Twoje drzwi (za pośrednictwem firmy kurierskiej), aby odebrać je od Ciebie.

RT BOX to kompleksowe rozwiązanie dedykowane zarówno małym, średnim jak i dużym firmom oraz instytucjom. Oferta skupia się na przekazywaniu zużytych tonerów do recyklingu zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Aby skorzystać z tej usługi, wystarczy założyć konto firmowe w panelu RT BOX oraz pobrać dedykowaną aplikację na swój telefon. Aplikacja jest intuicyjna i łatwa w obsłudze, umożliwiając Ci monitorowanie procesu recyklingu tonerów. Dzięki niej możesz śledzić ilość zbieranych tonerów, informować nas o zapełnionym pudełku i umawiać się na odbiór. Cały proces jest prosty i wygodny, dzięki czemu możesz skupić się na prowadzeniu swojego biznesu, a my zajmiemy się recyklingiem.

Aplikacja mobilna RT BOX jest dostępna na platformy iOS oraz telefony z systemem Android, co oznacza, że możesz z niej korzystać na dowolnym smartfonie. Z poziomu aplikacji, za pomocą kilku prostych kliknięć, będziesz mógł zlecić zamówienie nowego pudełka RT BOX lub zamówić jego odbiór, skanując kod QR.

Dzięki systemowi RT BOX oraz aplikacji mobilnej, zarządzanie procesem zbierania i recyklingu tonerów staje się niezwykle łatwe i zgodne z obowiązującymi przepisami prawnymi. Rozwiązanie to umożliwia zbieranie tonerów w wielu miejscach jednocześnie, takich jak oddziały Twojej firmy, a jednocześnie pozwala centralnie zarządzać ich wysyłką i płatnościami. Co ważne, zainstalowanie aplikacji RT BOX nie wymaga żadnych umów czy stałej obsługi, co pozwala uniknąć dodatkowych kosztów i zobowiązań. Dodatkowo, za pomocą aplikacji mobilnej, możesz zaangażować wybranych pracowników w proces recyklingu tonerów. Zyskujesz pełne potwierdzenie odebrania i recyklingu tonerów, a także obsługę wpisu do Bazy Danych Odpadowych (BDO).

Pobierz naszą aplikację mobilną RT BOX, która pozwoli mieć pełną kontrolę nad wszystkimi zamówionymi pudełkami, a odbiór tonerów możesz zlecać w dowolnym momencie.

Dolar wypada z łask

Zmiany na rynkach powodują, że inwestorzy znów patrzą przychylnym okiem na waluty europejskie. Dolar powoli wraca na niższe poziomy. Nadal nie można go nazwać słabym, ale jest wyraźnie tańszy niż na szczytach z zeszłego roku.

EBC podnosi stopy procentowe i straszy

To, że stopy procentowe zostaną podniesione, było przed wczorajszym posiedzeniem realnie pewne. Nikogo zatem sama decyzja nie zaskoczyła. Niespodzianką była natomiast sama prognoza inflacji na kolejne lata. Okazuje się, że spadek inflacji średniorocznej do 2% lub niżej w ramach obecnych prognoz nie wydarzy się nawet w 2025 roku. To właśnie ta wiadomość powoduje, że analitycy zaczęli oczekiwać większej niż obecnie liczby podwyżek stóp procentowych. To z kolei bardzo szybko przełożyło się na ściąganie kapitału do Europy. Inwestorzy wolą bowiem inwestować swoje środki tam, gdzie otrzymają lepszą stopę zwrotu. Tutaj nagle sytuacja UE zaczęła się względem USA wyraźnie poprawiać. Kapitał płynący do Europy wpada też na rynki ościenne w tym Polskę. W rezultacie nie może dziwić, że po konferencji rozpoczął się ruch, który przecenił dolara o imponujące 7 groszy w ciągu raptem kilku godzin.

Dane nie obroniły dolara

Wspomniany spadek wartości amerykańskiej waluty odbywał się w momencie publikacji licznych danych zza oceanu. Z jednej strony mieliśmy lepsze odczyty. Był to spadek cen importu oraz wyraźnie lepsze od oczekiwań dane na temat sprzedaży detalicznej. Nie można też nie zwrócić uwagi na indeks NY Empire State, który uzyskał wynik 6,6 pkt, wobec oczekiwanego -15,1 pkt. Z drugiej strony produkcja przemysłowa spadła o 0,2% w ujęciu miesięcznym, a liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych utrzymała się na poziomie 262 tysięcy. Tak wysoka wartość powoduje, że nie powinniśmy spodziewać się dalszej poprawy na amerykańskim rynku pracy. Nie sugeruje ona jeszcze problemów rynku pracy. Są to raczej dane stabilne, na pewno nieuzasadniające gwałtownego osłabienia dolara. Problem w tym, że zderzyły się w czasie z konferencją EBC.

Po wyroku TSUE nie ma śladu

Wczoraj pisaliśmy o spadkach na giełdzie, wywołanych decyzją TSUE. Po samej decyzji owszem gorzej wypadał indeks WIG-banki. Potem była jednak reszta dnia. O ile po decyzji wspomniany indeks spadał z 7750 pkt na chwilę poniżej poziomu 7600 pkt, to dzień zakończył wynikiem 7900 pkt. Główny indeks szedł w górę jeszcze bardziej. Powodem może być coś, co analitycy nazywają dniem trzech wiedźm. Mówimy o trzecim piątku kwartału, czyli dniu, kiedy rozliczane są kontrakty. W okolicy zamykania kontraktów zarówno miesięcznych, jak i kwartalnych mamy często zwiększone obroty na rynku. W momencie, kiedy duzi gracze są zainteresowani rozliczeniem ich wysoko, mogą teraz dużo dokupywać. Niewykluczone, że właśnie jesteśmy świadkami tego procesu.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:00 – Polska – inflacja bazowa.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Accenture zainwestuje 3 miliardy dolarów w sztuczną inteligencję

  • Accenture planuje zwiększenie działań w obszarze danych i sztucznej inteligencji, w celu opracowania nowych rozwiązań i modeli AI (pre-build), pozwalających firmom na rozwój i generowanie wartości w 19 branżach.
  • Firma planuje również uruchomienie platformy AI Navigator for Enterprise, wspierającej przedsiębiorstwa w strategicznym oraz odpowiedzialnym wykorzystaniu technologii AI oraz utworzenie Centrum Zaawansowanej Technologii Sztucznej Inteligencji (Center for Advanced AI), które pomoże maksymalizować wartość generatywnej sztucznej inteligencji oraz innych systemów AI.
  • Zespół Accenture zajmujący się technologią sztucznej inteligencji zostanie podwojony do 80 tysięcy osób w drodze zatrudnienia nowych talentów, przejęć, a także poprzez szkolenia.

Accenture planuje przeznaczenie w ciągu trzech lat kwoty 3 miliardów dolarów na rozwój działalności w obszarze danych i sztucznej inteligencji (Data & AI) w celu wsparcia klientów ze wszystkich branż w efektywnym i odpowiedzialnym wykorzystaniu sztucznej inteligencji, umożliwiającym firmom intensywny rozwój, zwiększenie wydajności oraz budowanie odporności.

Obecna skala zainteresowania technologią sztucznej inteligencji jest bezprecedensowa. Inwestycja, którą planujemy, związana z intensyfikacją działań Accenture w obszarze danych i sztucznej inteligencji, ma na celu wsparcie klientów w wykorzystaniu technologii AI w sposób odpowiedzialny oraz umożliwienie im generowania wzrostu w oparciu o przejrzyste analizy biznesowe – mówi Julie Sweet, Chair and Chief Executive Officer, Accenture. – Firmy, które dziś decydują się na wdrażanie i skuteczne skalowanie sztucznej inteligencji, wykorzystując jej zaawansowanie oraz potencjał, będą mogły zwiększać swoją wydajność, konkurencyjność oraz innowacyjność. Biorąc pod uwagę dynamiczne zmiany w dziedzinie technologii oraz złożone środowiska biznesowe naszych klientów, rozbudowane kompetencje Accenture w zakresie tworzenia rozwiązań ekosystemowych, pozwalają nam wspierać ich w podejmowaniu decyzji, a także wdrażaniu efektywnych operacyjnie i kosztowo rozwiązań technologicznych – dodaje Julie Sweet.

Inwestycja planowana przez Accenture jest związana z ponad 10-letnią ekspertyzą firmy w obszarze sztucznej inteligencji, skutkującą ponad 1450 patentami na całym świecie – wydanymi lub oczekającymi na wydanie oraz setkami zaprojektowanych na dużą skalę rozwiązań dla klientów działających m.in. w obszarach marketingu, produkcji, sprzedaży detalicznej oraz sektorach związanych z bezpieczeństwem. Za pośrednictwem platform takich jak myWizard, SynOps i MyNav Accenture, poprzez integrację sztucznej inteligencji ze swoim podejściem do świadczenia usług, skutecznie wspiera tysiące klientów w zakresie zwiększania wydajności, analizy danych oraz budowania wartości.

Zdefiniowane przez Accenture sześć lat temu wewnętrzne zasady dotyczące wykorzystania sztucznej inteligencji, które obecnie firma stosuje również w zakresie świadczenia usług dla swoich klientów, stanowią integralną część firmowego kodeksu etycznego oraz podstawę szczegółowego programu zgodności w zakresie odpowiedzialnej AI. Aktualnie firma pracuje nad wieloma projektami wykorzystującymi generatywną sztuczną inteligencję, m.in. do wsparcia hoteli w obsłudze zapytań klientów oraz systemów prawniczych w tworzeniu syntezy procesów sądowych obejmujących setki tysięcy dokumentów.

Ogłoszony przez Accenture plan inwestycyjny, związany z rozszerzeniem działań firmy w obszarze danych i technologii AI, ma na celu wsparcie przedsiębiorstw w opracowaniu nowych strategii, tworzeniu modeli operacyjnych oraz analiz biznesowych, a także projektowanie innowacyjnych rozwiązań cyfrowych, pozwalających firmom na pełne wykorzystanie potencjału sztucznej inteligencji.

Jesteśmy w przełomowym momencie, jeśli chodzi o sztuczną inteligencję, popularność GenAI wśród konsumentów spowodowała niezwykłe zainteresowanie wśród klientów Accenture. Przed nami szerokie możliwości w obszarze tworzenia innowacji i transformacji biznesu, ale też liczne wyzwania związane z wykorzystywaniem tej technologii – szczególnie wyzwania regulacyjne. Według tegorocznego raportu Accenture Technology Vision, aż 98 proc. liderów biznesu uważa, iż modele bazowe AI w ciągu najbliższych trzech do pięciu lat będą odgrywać istotną rolę w strategiach ich organizacji. To pokazuje, że sztuczna inteligencja zmieni wiele branż, zawodów oraz organizacji, co oznacza, że wpłynie na każdego z nas. Dlatego rozwój GenAI to obszar, który wymaga inwestycji i szczególnej uwagi – tylko w ten sposób będziemy mogli wykorzystać pełny potencjał tej technologii i zrobić to w sposób odpowiedzialny. Ogłoszona inwestycja otwiera przed Accenture i naszymi klientami nowe perspektywy. Mamy wszystkie elementy: technologię, wiedzę oraz wykształconych i utalentowanych specjalistów IT, by dać naszym klientom nowy impuls do rozwoju ich przedsiębiorstw – mówi Grzegorz Chudek, Managing Director, Cloud First Lead, Accenture w Polsce.

Zapowiedziana inwestycja obejmie aktywa, rozwiązania branżowe, przedsięwzięcia, akwizycje, pozyskanie talentów oraz partnerstwa ekosystemowe, mające na celu rozwój kompetencji w obszarze AI oraz możliwości, jakie oferuje diagnostyczna, predykcyjna i generatywna sztuczna inteligencja.

Zgodnie z planami Accenture, dział ds. danych i sztucznej inteligencji (Data & AI) podwoi liczbę pracowników do 80 tysięcy specjalistów w drodze rekrutacji, przejęć oraz szkoleń.

Nowa platforma Accenture oparta na generatywnej sztucznej inteligencji – AI Navigator for Enterprise – ma za zadanie wspierać klientów w obszarze analizy danych, podejmowaniu decyzji, eksplorowaniu możliwości technologii sztucznej inteligencji oraz wyborze odpowiedniej architektury AI. Ma również pozwolić na lepsze zrozumienie algorytmów i systemów sztucznej inteligencji, umożliwiając firmom odpowiedzialne zwiększanie wartości. Platforma stworzona przez Accenture ma także na celu przyspieszenie odpowiedzialnego wykorzystywania technologii AI oraz stworzenie regulacji w obszarze sztucznej inteligencji.

W ramach inwestycji Accenture opracowane zostaną akceleratory w obszarze danych i sztucznej inteligencji dla 19 sektorów, a także gotowe modele branżowe (pre-built) i funkcjonalne, wykorzystujące najnowsze osiągnięcia w dziedzinie AI.

Aby zwiększać wykorzystanie generatywnej sztucznej inteligencji, Accenture utworzy również Centrum Zaawansowanej Sztucznej Inteligencji (Center for Advanced AI), które skupi się na potencjalizacji technologii AI w ramach jej zastosowywania przez klientów Accenture oraz rozwoju działalności Accenture. Działanie centrum będzie obejmowało szeroko zakrojone badania R&D oraz projekty inwestycyjne, ukierunkowane na opracowanie usług nowej generacji, wykorzystujących generatywną sztuczną inteligencję oraz inne systemy AI.

Accenture zainwestuje także w nowe i istniejące relacje w zakresie wiodących ekosystemów z obszaru chmury, danych i sztucznej inteligencji, aby redefiniować sposób obsługi swoich klientów, czego przykładem mogą być programiści korzystający z gotowych modeli AI w celu optymalizacji prototypowania lub specjaliści tworzący dynamiczne środowiska wirtualne, zdolne do adaptacji do zmian w świecie rzeczywistym.

W ciągu następnej dekady sztuczna inteligencja stanie się mega trendem, który zmieni branże, firmy oraz sposób, w jaki żyjemy i pracujemy, ponieważ generatywna sztuczna inteligencja przekształca 40% wszystkich godzin pracy. Rozszerzenie naszej działalności w obszarze danych i sztucznej inteligencji pozwoli na wykorzystanie pełnego potencjału Accenture w zakresie tworzenia spersonalizowanych rozwiązań branżowych. Dzięki temu nasi klienci będą mogli maksymalnie wykorzystywać możliwości technologii AI w celu wprowadzenia zmian w obszarach strategii, technologii oraz sposobie pracy, napędzając innowacje i wartość w sposób odpowiedzialny i szybszy niż kiedykolwiek wcześniej – mówi Paul Daugherty, Group Chief Executive, Accenture Technology.

GfK: rynek karmy dla psów i kotów przekroczył 731 mln złotych

Z roku na rok przybywa właścicieli psów i kotów – stanowią oni już ponad połowę Polaków. Zwierzęta domowe nierzadko są traktowane na równi z członkami rodziny, dlatego  w trosce o ich kondycje i zdrowie konsumenci coraz częściej sięgają po gotowe karmy i przysmaki. W rezultacie rynek tej kategorii produktowej z każdym rokiem rośnie i według danych pochodzących z Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia, jego wartość w okresie marzec 2022-luty 2023 przekroczyła już 731 mln złotych.

Według danych GfK, w Polsce jest mniej gospodarstw domowych posiadających dzieci, niż gospodarstw posiadających psa. – Czworonożni przyjaciele są nam wyjątkowo bliscy, dlatego chcemy, aby jak najdłużej pozostawali w dobrej formie. Jeśli tylko domowy budżet na to pozwala, staramy się wybierać dla nich produkty najlepszej jakości. Ponadto stale rośnie liczba gospodarstw domowych, które sięgają po gotowe, profesjonalne produkty dla psów i kotów. W efekcie wartość rynku tej kategorii produktowej w okresie marzec 2022-luty 2023  wyniosła już ponad 731 mln złotych mówi Jakub Dubniak, Consultant w Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia.

Na kocią karmę wydajemy więcej

Przeciętny właściciel psa wydaje rocznie średnio 292 złote na jedzenie dla swojego pupila. Nieco więcej przeznacza na karmę suchą niż mokrą i najchętniej zaopatruje się w opakowania poniżej 5 kg, choć w ostatnim czasie na popularności zyskują także większe opakowania. Wśród listy 10 najczęściej kupowanych marek dominują marki własne topowych sieci.

Z danych GfK wynika, że na karmę dla kotów nabywcy wydają więcej niż w przypadku żywności dla psów. Właściciele mruczków wydają na ich jedzenie średnio 393 złote w ciągu roku. Zdecydowanie dominuje tu karma mokra, głównie w opakowaniach typu saszetki czy puszki. – Warto zwrócić uwagę, że znaczna część kupowanego wolumenu to produkty w opakowaniach do 100 g, co dla większości kotów stanowi odpowiednik jednego posiłku. Produkty tego typu stanowią ponad połowę wartości kupowanej karmy dla kotów. Największymi producentami w tym przypadku są Mars oraz Nestle – komentuje Jakub Dubniak.

Wiodącym kanałem zakupów zarówno w przypadku karmy dla kotów, jak i karmy dla psów, są dyskonty. Istotny jest również kanał e-commerce, gdzie koszyk zakupowy jest ponad 5 razy większy niż w przypadku dyskontów. Co więcej, przez internet konsumenci kupują więcej produktów premium. Ważną rolę zwłaszcza w przypadku karmy kociej – odgrywają również drogerie, które oferują szeroki wybór pokarmu w małych opakowaniach.

PSF apeluje o zniesienie limitów cenowych dla wytwórców energii

Polskie Stowarzyszenie Fotowoltaiki – największa organizacja branży energii słoneczniej, skupiająca m.in. wytwórców energii – apeluje o uchylenie przepisów dotyczących pułapu dochodów ze sprzedaży energii oraz odpisów na fundusz solidarnościowy, potocznie zwanych „Ustawą Cenową”.

Ustawa Cenowa miała implementować rozporządzenie Komisji Europejskiej zezwalające na ingerencję w ceny na rynku energii. PSF przypomina, że rozporządzenie Komisji jest aktem tymczasowym, a przepisy, które pozwalają Polsce ustanawiać pułap dochodów oraz nakładać na wytwórców energii daninę „solidarnościową” w postaci tzw. odpisu na fundusz, tracą moc 30 czerwca 2023 r.

Oznacza to, iż zgodnie z wolą unijnego prawodawcy pułap dochodów oraz wszelkie związane z nim ograniczenia mogą być stosowane jedynie do końca czerwca bieżącego roku. W związku z tym, normy Ustawy Cenowej ustanawiające pułapy dochodów i odpis na Fundusz, między lipcem 2023 r. a grudniem 2023 r. nie znajdują żadnej podstawy prawnej w unijnych przepisach, a wprowadzone przy ich pomocy ograniczenia są niezgodne z prawem UE, w tym zasadami konkurencji –  zauważa Ewa Magiera prezeska Polskiego Stowarzyszenia Fotowoltaiki

Zdaniem Stowarzyszenia od 1 lipca 2023 r. nie istnieje podstawa do ograniczenia urzędowego cen, po których wytwórcy mogą sprzedawać energię elektryczną, a mechanizmy Ustawy zamrażającej będą prawdopodobnie stanowić naruszenie podstawowych zasad konkurencji na rynku energii elektrycznej. Utrzymanie kwestionowanych przepisów w obecnym kształcie po 30 czerwca 2023 r. będzie się wiązać z ryzykiem wysuwania przez przedsiębiorców roszczeń odszkodowawczych przeciwko Skarbowi Państwa.

Przypominamy, że Komisja Europejska opublikowała 5 czerwca raport, w którym dokonała przeglądu i przedstawiła wnioski płynące ze stosowania przez państwa członkowskie środków przyjętych na podstawie Rozporządzenia o zamrożeniu cen energii. Komisja jednoznacznie nie rekomenduje w tym raporcie przedłużania terminu stosowania rozporządzenia w zakresie dotyczącym limitu cen, zwracając przy tym uwagę, że rozwiązania w poszczególnych państwach członkowskich znacząco się od siebie różnią, będąc źródłem niepewności inwestorów. KE podkreśliła także, że stosowanie cen maksymalnych miało negatywny wpływ na zawieranie umów długoterminowych, w tym umów PPA, w niektórych państwach członkowskich.

Jako branża z popieramy wprowadzenie rozwiązań chroniących najbardziej wrażliwe grup odbiorców energii elektrycznej przed niekontrolowanym wzrostem cen oraz zagwarantowanie ciągłości dostaw w obliczu kryzysu wywołanego przede wszystkim inwazją zbrojną Rosji na Ukrainę, która zachwiała bezpieczeństwem całej Europy. Naszym zdaniem, najszybsza droga do zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego państwa wiedzie poprzez wspieranie rozwoju odnawialnych źródeł energii, w tym również energetyki słonecznej. Stąd uważamy, że dalsze obowiązywanie Ustawy Cenowej w obecnym kształcie może prowadzić do radykalnej utraty rentowności funkcjonujących instalacji OZE – tłumaczy Ewa Magiera

Nie hamujmy nowych mocy

Dalsze utrzymanie przepisów może  pociągać za sobą paraliż inwestycyjny w sektorze odnawialnej energii, co stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego kraju oraz odbiorców końcowych, gdyż oznacza nieuchronny wzrost cen energii elektrycznej. Zbyt wysokie obciążenia i zbyt niskie limity cen wpływają na zdolność właścicieli funkcjonujących instalacji do bieżącej obsługi zadłużenia, co może doprowadzić w krótkim czasie do fali upadłości.

Rosną koszty instalacji

Obowiązujące limity cen nie odzwierciedlają warunków rynkowych, w których muszą działać przez ostatnie kilkanaście miesięcy przedsiębiorcy. W szczególności nie odnoszą się adekwatnie do przychodów uwzględniających profil wytwarzania źródła, od którego uzależnione są ceny rynkowe energii po jakich wytwórca faktycznie ją sprzedaje.

Według informacji zebranych w firmach członkowskich koszt nakładów inwestycyjnych dla projektów PV sięga dziś nawet 3,5 miliona złotych za 1 MWp instalacji, wobec 2,6-2,95 mln złotych, które trzeba było przeznaczyć na inwestycję jeszcze dwa lata temu.

Dalsze obowiązywanie przepisów Ustawy Cenowej godzi zatem bezpośrednio w interesy odbiorców końcowych energii, bezpieczeństwo energetyczne Polski, atrakcyjność naszego rynku dla inwestorów OZE, a także szkodzi budowaniu przewag konkurencyjnych przez polskich przedsiębiorców. Domagamy się jak najszybszego uchylenia tych szkodliwych regulacji” – czytamy w apelu branży fotowoltaicznej do Minister Klimatu i Środowiska oraz Pełnomocnika Rządu ds. Odnawialnych Źródeł Energii.

VRG S.A. opublikowała strategię rozwoju na lata 2023 – 2025

Realizacja strategii ma pozwolić spółce zbliżyć się do 1,9 mld zł przychodów i osiągnąć ok. 150 mln zł zysku netto na koniec 2025 roku, przy marży brutto na poziomie między 56 a 57 proc. Planowane średnioroczne inwestycje w rozwój wyniosą ok 43 mln zł. Jednocześnie VRG będzie kontynuowała politykę, zakładającą coroczne dzielenie się zyskiem z akcjonariuszami. 

Sprzedaż marek należących do VRG ma rosnąć w tempie dwucyfrowym w każdym roku realizacji strategii, m.in. dzięki poszerzeniu grupy docelowej klientów o młodszych konsumentów, jak i mocniejsze wejście w modę dla kobiet. Silna koncentracja na rentowności ma doprowadzić do poprawy marży brutto m.in. dzięki optymalizacji polityki cenowej i promocyjnej, zmianom w kolekcjach i konsolidacji źródeł dostaw. Zarząd zakłada, że wzrost kosztów SG&A/m kw. będzie wolniejszy od wzrostu sprzedaży i zysku brutto na sprzedaży, co powinno przełożyć się na minimum 12 proc. marżę operacyjną w 2025 roku.

– Stawiamy na rentowny, organiczny wzrost biznesu. Będziemy budować na naszym doświadczeniu i wysokiej rozpoznawalności marek w Polsce, z czasem, ostrożnie otwierając się na inne rynki w regionie, korzystając z możliwości jakie daje e-commerce. W 2025 roku VRG będzie omnichannelową grupą z silną obecnością w off-line oraz online, właścicielem nowoczesnych marek, odpowiadających potrzebom kolejnych pokoleń konsumentów, spółką cieszącą się stabilną, bezpieczną sytuacją finansową – mówi Janusz Płocica, prezes zarządu Grupy VRG. – Naszym celem jest sfinansowanie rozwoju środkami generowanymi przez Grupę oraz kontynuacja uchwalonej w 2022 roku polityki dzielenia się zyskiem z akcjonariuszami.

W segmencie odzieżowym, do VRG należą jedne z najbardziej rozpoznawalnych na krajowym rynku marek: Vistula, BYTOM, Wólczanka i Deni Cler.

Marki Vistula i Wólczanka mają w najbliższych 2 latach znacznie odmłodzić swoją bazę konsumentów (25+) i silniej otworzyć się na kobiety. W 2025 kolekcja damska ma w Vistuli osiągnąć minimum 15 proc. udziału w ofercie (w porównaniu z 2 proc. w 2022), w Wólczance ok. 50 proc. (w porównaniu z 30 proc. w br.). BYTOM będzie rozwijać się w kierunku slow fashion, utrzymując silny nacisk na nowoczesną męską kolekcję formalną. Wszystkie trzy marki będą działać w segmencie „accesible premium”, podczas gdy Deni Cler ma rozwijać ofertę premium.

Należący do VRG wicelider rynku jubilerskiego, W.KRUK, ma w perspektywie 2025 roku być marką pierwszego wyboru dla klientów w obszarze zegarków i biżuterii luksusowej. Postawi na jednoczesny rozwój oferty biżuterii luksusowej (własnej oraz marek obcych) i zegarków, jak i poszerzanie oferty dla młodszych klientów. Sieć W.KRUK ma liczyć 180 salonów, otwieranych m.in. w średnich miastach. Pozycję W.KRUK na rynku ma też wspierać silniejsza sprzedaż w kanale online.

Ważnym filarem strategii Grupy jest dalszy rozwój w modelu omnichannel. Na koniec 2025 roku VRG planuje operować w sieci stacjonarnej o łącznej powierzchni ok. 62,7 tys. m2, w ramach zmodernizowanych konceptów dla wszystkich marek. Sprzedaż poprzez 6 e-sklepów oraz zwiększenie skali obecności w marketplace powinny przyczynić się do minimum 14 proc. udziału online w przychodach Grupy w 2025.

– Omnichannel to przyszłość handlu detalicznego, dlatego celem Grupy jest optymalizacja tego obszaru. Zamierzamy skrócić ścieżkę zakupu i zapewnić klientom integralność kanałów sprzedaży online i offline. W celu wsparcia dla modelu omnichannel, będziemy realizować rozwój aplikacji sprzedażowych dla wszystkich marek Grupy mówi Janusz Płocica, prezes zarządu Grupy VRG. – Najbliższe lata będą dla nas również początkiem drogi w budowaniu wizerunku marek Grupy na rynku międzynarodowym w Europie Środkowej i Wschodniej. Będziemy podejmować te działania w oparciu o nasze doświadczenia w rozwoju Spółki na rynku polskim oraz z uwzględnieniem strony kosztowej. Rozwój poza granicami kraju może być źródłem materialnych wzrostów dopiero w dłuższej perspektywie, po 2026 roku – dodaje Prezes VRG.

Strategia zakłada też szeroki wachlarz działań na rzecz środowiska, kwestii społecznych i ładu korporacyjnego. Grupa będzie kontynuować aktywności zmierzające do zmniejszenia jej wpływu na środowisko.

Adobe płynie na fali sztucznej inteligencji

Na początku roku, inwestorzy obawiali się potencjalnego wpływu bezpłatnych aplikacji AI od zewnętrznych dostawców na wyniki sprzedaży Adobe.

Jednak gigant oprogramowania udowodnił, że się mylili – pochwalił się rekordowymi przychodami w wysokości 4,82 mld dolarów, napędzanymi silnym popytem na ich platformę chmurową i przełomowymi postępami w generatywnej sztucznej inteligencji. Segmenty mediów i doświadczeń cyfrowych wzrosły o 14 proc. każdy, podczas gdy przepływy pieniężne osiągnęły 2,14 mld dolarów.

Dzięki optymizmowi związanemu ze sztuczną inteligencją, od maja wartość spółki ADBE wzrosła o 42 proc. Firma Adobe, plasująca się tuż za Google i Microsoftem, jest uznawana za jedną z najbardziej “agresywnych” firm IT w erze sztucznej inteligencji.

Inwestorzy będą zadowoleni z optymizmu Adobe co do potencjału generatywnej sztucznej inteligencji w zakresie ulepszania oferty oprogramowania i przyspieszania wzrostu.

Farhan Badami, analityk rynkowy eToro

W Krakowie mieszkania drożały tak szybko jak w Warszawie

Dwa pokoje na średnio 34,5 mkw. Takie mieszkania najczęściej wybierali mieszkańcy Krakowa w ubiegłym roku. Jednocześnie to właśnie w stolicy Małopolski lokale na rynku deweloperskim drożały najszybciej, a wraz z cenami mieszkań rósł budżet potencjalnych nabywców. W 2022 roku w Krakowie deklarowana cena maksymalna zakupu wzrosła aż o 15% dla lokali dwupokojowych i 19% dla tych z trzema pokojami. Nieruchomości nie da się kupić krakowskim targiem, dlatego rynek koryguje ceny, a krakowianie weryfikują swoje możliwości nabywcze.

Według najnowszego raportu JLL i Otodom w ciągu ostatnich trzech lat mieszkanie dwupokojowe, czyli najczęstszy wybór Polaków od 2019 roku, zmalało średnio o 2 mkw. W IV kwartale ubiegłego roku zamiar zakupu takiego lokum deklarowała 37 proc. użytkowników obido, platformy mieszkaniowej z ofertami deweloperskimi. Nie inaczej było w Krakowie, gdzie dwoma pokojami był zainteresowany taki sam odsetek osób poszukujących własnego „M”. Wraz z wyraźnym wzrostem cen, którego doświadczyliśmy w ostatnim roku zauważalny był spadek zainteresowania „trójkami” i wzrost wyszukiwań lokalu typu studio (19 proc.). Dla tego ostatniego typu mieszkań minimalny  akceptowany przez poszukujących metraż w Krakowie wynosił średnio 29,7 mkw., dla „dwójki” – 34,5 mkw., a trzy pokoje nabywcy chcieli mieć na powierzchni nie mniejszej niż 50 mkw.

Czy można kupić mieszkanie krakowskim targiem? Można próbować, ale lepiej uważnie obserwować rynek i reagować na zmiany. Tak jak mieszkańcy Krakowa, którzy dostosowywali swoje preferencje wyboru własnego „M” do sytuacji w sektorze mieszkaniowym. O ile w 2022 roku Polacy generalnie nie byli w stanie nadążyć za rosnącymi cenami mieszkań, to na koniec minionego roku najmniejsze dysproporcje pomiędzy maksymalnym deklarowanym budżetem a średnią ceną mieszkania w ofercie były właśnie w Krakowie – komentuje Katarzyna Kuniewicz dyrektor badań rynku Otodom Analytics.

W raporcie czytamy, że w 2022 r. największe trudności z dostosowaniem budżetu do oczekiwań deweloperów mieli wrocławianie. Tam dysproporcja w relacji budżet – średnie ceny była największa i wyniosła 22 %. W Krakowie było to zaledwie 6%.

– Warto też zauważyć, że to stolica Małopolski miała wówczas jedne z najdroższych mieszkań na tle największych rynków w Polsce dodaje ekspertka Otodom Analytics.

Nie tylko dla najbogatszych

Jak pokazują jednak najnowsze dane Otodom Analytics, w tym roku sytuacja w Krakowie zmienia się z korzyścią dla nabywców. Średnie ceny mieszkań wprowadzanych przez deweloperów do sprzedaży w maju 2023 r.  były wyraźnie, bo aż o 27 proc., niższe niż jeszcze przed miesiącem. Zdaniem ekspertów Otodom jest to reakcja na duże zainteresowanie rządowym programem dopłat do kredytów.

– Mogliśmy się spodziewać, że deweloperzy zareagują na zainteresowanie nabywców z mniej zasobnym portfelem. W końcu znaczna ich część wróciła na rynek po złagodzeniu wymogów dotyczących wyliczania zdolności kredytowej. Zajęło im to oczywiście więcej czasu, bo i większa jest bezwładność działań po stronie produktu – wyjaśnia Katarzyna Kuniewicz.

Kto kupuje mieszkania w Krakowie?

Jak się okazuje krakowscy kupujący są najmniej skłonni do dzielenia się tą informacją. Aż 30 % osób poszukujących mieszkań w 2022 r. nie chciało zadeklarować przynależności do jednej z czterech zdefiniowanych na platformie obido kategorii: singiel, para, rodzina, inwestor. W tych grupach najliczniejszą reprezentację stanowiły ex aequo rodziny z dziećmi i pary (po 24%). Singli było 15%, a zdeklarowanych inwestorów niewiele ponad 7%. Pary poszukujące własnego „M” w Krakowie wyróżniły się na tle tych z innych rynków tym, że dość mocno zmniejszyły swoje oczekiwania względem minimalnego metrażu planowanego zakupu. Okazuje się, że spośród czterech miast analizowanych w raporcie najmniejszych mieszkań szukały właśnie pary z Krakowa.

Preferencje nabywców mieszkań 2022
Źródło: Dane platformy obido. Raport Otodom i JLL „Preferencje nabywców mieszkań 2022”

Ciekawie prezentują się też preferencje zakupowe nabywców, którzy nie określili swojego profilu na obido. Ich najczęstszymi wyborami, jeśli chodzi o typ mieszkania, są kawalerki lub mieszkania dwupokojowe. Zaskakujący w tym kontekście może być natomiast rozkład deklarowanych na zakup budżetów. Blisko 35% z nich chciałoby wydać na mieszkanie do 300 tys. zł. Z drugiej strony prawie co czwarty inwestor kupujący w Krakowie zabezpieczył na zakup kwotę dwukrotnie większą, przekraczającą 700 tys. zł.

– W grupie osób nie deklarującej przeznaczenia zakupu z całą pewnością jest spora grupa osób inwestujących świadomie. To z dużym prawdopodobieństwem ci, którzy dysponując większymi budżetami, wybierają bardziej atrakcyjne lokalizacje, lepszy standard. Przy wyborze kierują się potencjałem, jaki dana nieruchomość daje na zwrot z inwestycji. Jakąś część stanowią również ci nabywcy, którzy wobec rosnącej inflacji i powszechnego przekonania, że na inwestycji w mieszkania raczej się nie traci, poprzez taki zakup chcieli zabezpieczyć oszczędności. Niewielkie może na tle rynku, ale wystarczające, by zakup małej kawalerki sfinansować. Pewnie wciąż nie myślą o sobie jak o inwestorach.  Część z kupionych przez nich mieszkań może na rynek najmu nigdy nie trafić – tłumaczy Katarzyna Kuniewicz, szefowa badań rynku Otodom Analytics.

Czy zakupy inwestycyjne utrzymają się nadal na wysokim poziomie w 2023 r.? Wydaje się, że początek roku był w dużej mierze czasem aktywności nabywców, którzy zamierzają skorzystać z rządowego programu Bezpieczny Kredyt 2% lub tych, którzy boją się, że efektem programu będzie wzrost cen.

Indeksacja czynszów w umowach najmu: Pogorszenie sytuacji najemców i zagrożenie dla centrów handlowych

W roku 2023 jednym z najważniejszych problemów najemców powierzchni handlowych stała się indeksacja czynszów w umowach najmu. Wyniosła ona aż 10% z uwagi na to, że wskaźnik euroinflacji tyle właśnie osiągnął. Był on w okresie szczytowym na przełomie roku. Zapisy umowne – które wymuszają cenę w euro, jak też indeksację w euro – wynikają z tego, że wynajmujący mają kredyty w euro. Natomiast wyjątkowo w tym okresie nastąpiła bardzo duża rozbieżność między kosztem pieniądza w euro, który powinien być określany na bazie wskaźnika EURIBOR – i który na koniec roku 2022 wyniósł około 3%. Natomiast indeksacja zastosowana wyniosła 10% i ta dodatkowa marża dla właścicieli centrów handlowych wydaje się być dla nich korzystna. Jednak jest ona korzystna w perspektywie krótkookresowej – bo tak wysoka indeksacja czynszu z pewnością pogarsza sytuację najemców, którzy borykają się z problemami wywołanymi pandemią i przeniesieniem się preferencji konsumentów do Internetu.

– Jest to niestety, ale trwała tendencja. Rynek handlowy bardzo osłabł. Dodatkowo po agresji rosyjskiej w Ukrainie klienci zmienili swoje preferencje. I teraz indeksacja czynszów – rzekomo powodująca wzrost wartości centrów handlowych i polepszenie sytuacji ich właścicieli w dłuższej perspektywie – ma szansę doprowadzić ich do pogorszenia ich biznesów – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Zbigniew Gruchoła, wiceprezes zarządu Grupy ZIBI – Bo jeżeli finanse najemców – czyli sklepów i punktów usługowych zostaną osłabione, a z pewnością zostaną, zaś najemcy będą się borykali z płynnością – to powstaną problemy płatnicze. W konsekwencji będą się zwalniały kolejne powierzchnie w centrach handlowych i w długotrwałej perspektywie wynajmujący na pewno to odczują. Jak mawiał klasyk chcesz mieć jajka? Dbaj o kury. Kurami są tutaj najemcy – a dbałości o te kury ze strony wynajmujących najwidoczniej jednak brakuje. Jeżeli nie zreflektują się w porę, to może dojść do sytuacji trudnej i nieodwracalnej. Ja bym powiedział, że to przypomina takie okoliczności, kiedy wynajmujący i najemcy siedzą na jednej gałęzi. Ale jeśli ta gałąź zostanie podcięta przez wynajmujących, to sytuacja może być już nieodwracalna – ostrzega Gruchoła.

Pozwów frankowych będzie przybywać. Sądy nie są na to gotowe

Po wyroku TSUE frankowicze mogą sparaliżować wymiar sprawiedliwości. Potrzebne są nowe etaty w sądach. Sądy będą potrzebować nawet kilkuset nowych orzeczników.

Po ostatnim, szeroko komentowanym, wyroku TSUE ws. frankowiczów, szacuje się, że w ciągu roku może ruszyć z pozwami ok. 30-40% kredytobiorców spośród tych, którzy dotąd jeszcze nie dochodzili swoich praw. To z kolei może doprowadzić do wieloletniego „paraliżu” sądownictwa. Już wcześniej, przez braki kadrowe, problemem była przewlekłość postępowań. Teraz to może się bardziej skomplikować. Z kolei według danych Ministerstwa Sprawiedliwości, w pierwszych czterech miesiącach br. przydzielono ponad 150 dodatkowych etatów na potrzeby ww. spraw. Jednak eksperci twierdzą, że taka ilość jest za mała, zwłaszcza po wyroku TSUE. I mówią wprost, że sądy mogą sobie nie poradzić, bo braki kadrowe są zbyt duże. Konieczny jest ciągły nabór sędziów, którym trzeba zapewnić lepsze warunki pracy. Każdy z nich powinien mieć też do pomocy asystenta. Do tego w sądach należy zatrudnić menadżerów.

Nadchodzi „paraliż”?

Korzystny dla kredytobiorców wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 15 czerwca br., dotyczący korzystania z kapitału po unieważnieniu umowy kredytowej, może dodać wielu osobom odwagi do pozwania banku. Jak twierdzą eksperci, dotychczas ok. 10-15% frankowiczów w całej Polsce odkładało to działanie właśnie do tego momentu. Można więc przewidywać, że taki odsetek Polaków mających kredyty frankowe wkrótce ruszy do sądów.

– Ponadto mogą się na to zdecydować osoby, które dotąd nie interesowały się możliwością dochodzenia swoich praw. Wygrane przez frankowiczów procesy będą motywowały do działania kolejnych klientów pokrzywdzonych przez banki. Ostrożnie szacuję, że w przeciągu roku ok. 30-40% kredytobiorców spośród tych, którzy jeszcze nie podjęli żadnych kroków, złoży pozwy bankom –przewiduje radca prawny Adrian Goska z Kancelarii SubiGo.

Zdaniem prawników zajmujących się sprawami frankowymi, Ministerstwo Sprawiedliwości powinno przewidywać napływ nowych spraw i zacząć poważnie szukać możliwości zwiększania liczby pracowników w sądach. Eksperci alarmują, że przy obecnych brakach kadrowych realnym zagrożeniem staje się „paraliż” polskiego sądownictwa.

– Jeden sędzia fizycznie jest w stanie orzec w 300-400 sprawach frankowych rocznie, ale jeśli będzie miał ich np. po 3-4 tysiące, to nie będzie już możliwe, a czas orzekania wydłuży się o kolejnych kilka lat. I jeżeli nie dostanie odpowiedniego wsparcia kadrowego, to czekają nas spore zatory z sądach, które mogą potrwać wiele lat – ostrzega mec. Goska.

Według danych resortu, od początku stycznia do końca maja br. zostało przydzielonych na potrzeby rozpoznawania tzw. spraw frankowych ponad 150 dodatkowych etatów (sędziowskich, asystenckich i urzędniczych). – Niestety, ale w mojej ocenie, takie wsparcie nie wystarczy. Ilość nowych etatów jest mocno niewystarczająca w stosunku do bieżącego zapotrzebowania, gdyż nadal istnieje wiele nierozpatrzonych spraw frankowych, a teraz nadciąga lawina kolejnych pozwów – dodaje ekspert.

Kosztowne braki kadrowe

Należy podkreślić, że braki kadrowe, zwłaszcza wśród orzeczników, mają znaczący wpływ na czas prowadzenia i ostateczne zamykanie spraw. Ograniczona liczba sędziów już doprowadziła do wielu opóźnień i wydłużyła czas oczekiwania na rozstrzygnięcie spraw. Niestety, poza zwracaniem sądowi uwagi na przewlekłość postępowania, a także samą skargą na nią, nie ma innych narzędzi, aby jej zapobiegać. Ocena, czy do niej doszło, nie jest też identyczna w każdej sprawie.

– W przypadku niepodjęcia czynności przez trzy miesiące z całą pewnością mamy do czynienia z przewlekłością postępowania. A zdarza się, że niektórzy sędziowie zajmują się pozwem dopiero po dwóch latach, formalnie go oceniając. I wówczas zasądzane są odszkodowania. Żaden sędzia nie jest za to karany. Zresztą trudno jest obwiniać kogoś, kto ewidentnie ma za dużo pracy. Natomiast konsekwencje finansowe ponoszą wszyscy podatnicy, bo płaci za to budżet państwa. W skali roku mogą to być nawet setki tysięcy złotych – informuje mec. Goska.

Jeżeli nic się nie zmieni po wyroku TSUE i frankowicze nadal będą musieli latami czekać na sprawiedliwość, to Skarb Państwa poniesie tego dodatkowe konsekwencje – głównie finansowe. Koszty oczywiście będzie dźwigać całe społeczeństwo i to w największej części dotknie tych, którzy nie mają kredytów we frankach.

– Kolejną poważną konsekwencją braków kadrowych jest to, że przeciążeni pracą sędziowie mogą mieć mniejszy zakres czasu i zasobów, aby dokładnie zbadać daną sprawę. Może dochodzić do pomijania wielu istotnych kwestii, zarówno na korzyść jednej, jak i drugiej strony. W takim przypadku niezastąpione jest oczywiście doświadczenie pełnomocnika oraz jego czuwanie nad tokiem sprawy. Tylko to niepotrzebnie wydłuża cały proces, co również związane jest z dodatkowymi kosztami – podkreśla ekspert z Kancelarii SubiGo.

Ratunek przed zatorami

Warto teraz monitorować sytuację, tj. wpływ nowych pozwów, by na bieżąco dostosowywać zasoby kadrowe do aktualnych potrzeb w danym sądzie. Konieczność przydzielania nowych etatów może być szczególnie widoczna tam, gdzie dotychczas było najwięcej spraw frankowych, tj. w Warszawie, Gdańsku, Łodzi, Krakowie i we Wrocławiu. Niemniej, w związku z niedawną zmianą w kodeksie (art. 18 k.p.c.), już teraz frankowicze muszą składać pozwy w miejscu swojego zamieszkania.

– Wzmocnienia kadrowe będą potrzebne w całym kraju, bo warszawski wydział nie będzie już tak mocno oblegany, jak dotychczas. I przez ten właśnie fakt pozostałe sądy okręgowe będą potrzebowały lepiej zorganizowanych kadr, nie tylko sędziowskich, ale też administracyjnych, bo nagle przybędzie im sporo pozwów. Patrząc na zapotrzebowanie w całej Polsce, łącznie potrzebnych może być jeszcze nawet kilkaset samych etatów sędziowskich – szacuje mec. Goska.

Konieczne wydaje się zwiększenie liczby sędziów i personelu sądowego. Zdaniem eksperta, ważne może być też wprowadzenie specjalnych wydziałów lub zespołów sądowych zajmujących się wyłącznie sprawami frankowymi w sądach okręgowych w miastach, w których wciąż może być relatywnie najwięcej pozwów frankowych. Pomogłoby to skoncentrować wiedzę i doświadczenie sędziów w tej dziedzinie, przyczyniając się do bardziej efektywnych postępowań. Natomiast warszawski wydział frankowy warto jeszcze rozszerzyć o kolejne etaty.

– Kluczem do rozwiązania sprawy i uniknięcia spodziewanego wkrótce „paraliżu” w sądach jest to, żeby nowy nabór sędziów był ciągły. A przede wszystkim trzeba zachęcić kolejne osoby do tej trudnej, niezwykle odpowiedzialnej, a jednocześnie mało atrakcyjnej ekonomicznie pracy. Należy też im poprawić komfort orzekania. Każdemu sędziemu przydałoby się wsparcie w postaci przynajmniej jednego asystenta. Pozwoliłoby to na szybsze rozpatrywanie spraw. Już obecnie potrzeba tyle dodatkowych etatów asystenckich, ilu jest zatrudnionych sędziów w kraju. Dotyczy to nie tylko sporów frankowych, ale w zasadzie wszystkich spraw – wskazuje Adrian Goska.

Zwiększona liczba pracowników w sądach oczywiście wymagałaby większej przestrzeni do pracy oraz narzędzi, w tym m.in. komputerów, biurek itp. Jeśli chodzi o same etaty sędziowskie, należy mieć na względzie to, że proces powoływania nowych sędziów jest dość długi i skomplikowany. – Można więc dokonać przesunięcia etatów i ułatwić awansowanie nowym osobom z niższej instancji. Poza obsadą asystencką, warto również wprowadzić do każdego sądu okręgowego etat menadżera, który odpowiadałby za sprawną organizację pracy i terminową realizację zadań wszystkich pracowników, podobnie jak wygląda to w prywatnych przedsiębiorstwach. Taka osoba oczywiście powinna mieć wysokie kompetencje zarządcze i menadżerskie – podsumowuje ekspert.

Kursy walut a rozliczenia podatkowe w walutach innych niż złotówka

W dobie globalizacji i powszechnego dostępu do internetu aktualne kursy walut stały się szczególnie ważne dla przedsiębiorców. Mogą oni rozwijać się na międzynarodowym rynku i docierać do znacznie większej liczby potencjalnych klientów czy współpracowników. Problemem wciąż bywa jednak prawidłowe rozliczanie transakcji zagranicznych i stosowanie przy tym odpowiednich kursów walut.

Przeliczenie wartości transakcji po odpowiednim kursie walut

Prawidłowe rozliczanie transakcji biznesowych dla celów podatkowych w głównej mierze zależne jest od zastosowania właściwego kursu waluty. Wszystkie dowody księgowe, takie jak noty, rachunki czy faktury, wystawione w obcych walutach, muszą zostać przeliczone na złotówki.

Kurs waluty a dzień uzyskania przychodu

Przedsiębiorca do przeliczenia wartości transakcji na złotówki nie może użyć dowolnego kursu walut. W tym przypadku nie ma możliwości sprawdzenia ceny w przypadkowym kantorze czy na stronie komercyjnego banku. Co więcej, przepisy dokładnie precyzują, z jakiego dnia notowania walut można wziąć pod uwagę. Kwestia ta jest więc szczegółowo opisana i właściciel firmy nie ma na tym polu większej swobody.

Do przeliczenia transakcji zagranicznych wykorzystuje się średnie kursy walut NBP z ostatniego dnia roboczego, poprzedzającego dzień uzyskania przychodu. W przypadku przedsiębiorców, którzy odnotowali przychód z prowadzenia działalności gospodarczej, będzie to dzień:

  • wykonania usługi,
  • częściowego wykonania usługi,
  • zbycia prawa majątkowego.

Opisana powyżej zasada dotyczy jednak nie tylko dochodów, ale również kosztów. W ich przypadku także do przeliczenia kwoty na złotówki wykorzystywany jest średni kurs waluty NBP z ostatniego dnia roboczego przed ich poniesieniem. Obliczenia związane z przeliczeniami i wykorzystany kurs waluty powinny zostać zapisane na fakturze lub stanowić załącznik do niej.

Jak zaoszczędzić na kursach walut przy transakcjach zagranicznych?

Rozliczanie podatkowe transakcji zagranicznych jest ściśle regulowane przez przepisy. Kursy walut NBP są nieugięte i na nich przedsiębiorca zbyt wiele nie zaoszczędzi. Jedyne, co można zmienić w ich przypadku, to ewentualnie dzień przeprowadzenia transakcji, o ile ma taką szansę. Wykonanie usługi nieco wcześniej lub później nie stanowi jednak gwarancji, że notowania walut zmienią się w tym czasie na korzyść właściciela firmy.

Na transakcjach międzynarodowych można zaoszczędzić jednak inaczej. Warto wykorzystać do tego aktualne kursy walut, dostępne na stronie https://internetowykantor.pl/kursy-walut/. Z ich pomocą przedsiębiorca ma możliwość kupowania i sprzedawania obcych walut po najlepszych cenach. Co w ten sposób zyskuje?

Jeśli sprowadza produkty z zagranicy czy korzysta z usług, subskrypcji itp., to musi płacić za nie w euro lub innej, obcej walucie. Im taniej więc ją kupi, tym więcej zaoszczędzi na transakcji. InternetowyKantor.pl natomiast sam powiadamia o korzystnych kursach walut, które użytkownik określi jako opłacalne dla swojego biznesu. Sprzedając z kolei towary za granicę, zapłatę można trzymać na koncie walutowym. Zamiast natychmiastowej wymiany po średniej cenie, warto śledzić notowania walut i sprzedawać je tak, aby na tym zarobić.

EBC wciąż jastrzębi

Wczoraj prezeska Lagarde swoimi wypowiedziami spowodowała, że wzrosło prawdopodobieństwo kolejnej podwyżki stóp procentowych w strefie euro na kolejnym posiedzeniu w lipcu. Rynek co prawda wcześniej zakładał, że taki scenariusz może być możliwy, jednak wczoraj zostało to dobitnie potwierdzone. Kurs EUR/USD dynamicznie urósł w kierunku 1.0950 i znalazł się najwyżej od 11 maja.

EBC podnosi koszt pieniądza po raz kolejny do poziomu 4 proc. (stopa refinansowa). Taki ruch był szeroko oczekiwany. Zaskakujące dla rynku było to, że Lagarde pozostawiła otwartą kwestię co stanie się w lipcu. Wydźwięk słów był jednak mocno sugerujący, że dalsze zacieśnianie jest konieczne. Rynek po cichu liczył, że pewne sygnały dezinflacyjne mogą spowodować, że EBC nieco złagodzi ton. Tak się jednak nie stało, czego efektem jest zauważalna siła euro. Podkreślono, że instytucja jeszcze nie skończyła walki z „drożyzną” i jest jeszcze przed nią wiele do zrobienia.

Na ten moment rynek wycenia w pełni lipcową podwyżkę a wrześniowej daje ok 65 proc. szans. Jastrzębim sygnałem była również rewizja w góre miar inflacji. Wskaźnik bazowy ma wynieść w 2023 roku 5,1 proc. (poprzednio 4,6 proc.) a w 2024 roku 3 proc. (poprzednio 2,5 proc.). Prognozy inflacji zasadniczej też zostały podniesione do 5,4 proc. w 2023 roku oraz do 3,0 proc. w 2024 roku. Tu jednak rewizja była kosmetyczna. Jednocześnie EBC oczekuje nieco gorszego (niż poprzednio) wzrostu gospodarczego w tym roku, który ma wynieść 0,9 proc. oraz 1,5 proc. w kolejnym.

EBC w swoim oświadczeniu po raz pierwszy przyznaje, że pojawiają się pierwsze oznaki spadku inflacji bazowej. Rzeczywiście, inflacja bazowa spadła ostatnio po raz pierwszy od dłuższego czasu. Trend ten powinien być bardziej widoczny na posiedzeniu w połowie września. Do tego czasu inflacja zasadnicza powinna spaść do około 4 proc.. Liczne „gołębie” w Radzie Prezesów będą wówczas prawdopodobnie argumentować, że dynamika wzrostu cen zmierza we właściwym kierunku i że bank powinien poczekać i zobaczyć, jakie skutki przyniosą poprzednie podwyżki stóp.

Kurs EUR/USD urósł w zaskakująco szybkim tempie w czasie konferencji i po niej. Dziś rano notowania ulegają lekkiej korekcie ale na wykresie wciąż widniej poziom powyżej 1,09. Wczorajsza sesja przyniosła najsilniejsze jednodniowe wzrosty od początku roku.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Sztuczna inteligencja w marketingu. Gdzie leży etyczna granica jej stosowania?

Sztuczna inteligencja jest coraz częściej wykorzystywana w działaniach marketingowych w celu personalizacji treści. Pozwala to na bardziej precyzyjne dotarcie do konsumentów i zwiększenie zwrotu z inwestycji. Jednocześnie istnieje potrzeba ochrony prywatności i unikania tendencyjności w przekazywanych treściach. Eksperci z firmy Progress wskazują, jak właściwie stosować AI, aby efektywnie personalizować treści marketingowe, wyznaczając etyczne granice działań i dbając o dobro klientów.

Współcześni konsumenci codziennie wchodzą w interakcję z niezliczoną ilością treści w sieci. W wysoce konkurencyjnym, szybko zmieniającym się cyfrowym świecie personalizacja staje się dla marek narzędziem, które pozwala wyróżnić się na tle szumu informacyjnego. Dostosowywanie treści do indywidualnych preferencji użytkowników pozwala też lepiej zrozumieć ich potrzeby. Przekłada się to na wyższy poziom lojalności ze strony konsumentów i pomaga zwiększyć zwrot z inwestycji.

Aby jak najlepiej wykorzystać potencjał generatywnej AI, firmy muszą zapewnić sobie dostęp do wysokiej jakości danych istotnych dla odbiorców. Powinny również stale testować i optymalizować spersonalizowane treści, tak aby zmaksymalizować ich oddziaływanie na docelowych odbiorców.

Wraz z rosnącym poziomem wykorzystania sztucznej inteligencji w marketingu, rośnie rola etycznych aspektów takich działań. Firmy powinny być transparentne w kwestii wykorzystania AI w procesach tworzenia i dostarczania konsumentom treści, a także udzielać im informacji na temat sposobu gromadzenia, wykorzystania i ochrony danych. Zapewnienie klientom możliwości rezygnacji z otrzymywania spersonalizowanych treści lub uwzględnienia ich danych w modelach sztucznej inteligencji stanowi dodatkowe potwierdzenie zaangażowania firm w praktyki zgodne z etycznymi standardami. Kolejnym aspektem, który firmy muszą wziąć pod uwagę, jest tendencyjność danych. Według badania firmy Progress „Data Bias: The Hidden Risk of AI” z 2023 roku, zjawisko to jest obecne w 65% przedsiębiorstw. Jednocześnie 51% badanych uważa, że brak świadomości istnienia zjawiska tendencyjności danych oraz niedocenianie jego negatywnego wpływu będzie stanowił barierę w rozwiązywaniu tego problemu.

Przedsiębiorstwa muszą oceniać potencjalny wpływ sztucznej inteligencji na powyższe kwestie i upewnić się, że korzystają z niej w sposób etyczny.

Spersonalizowane treści powstające na bazie generatywnej sztucznej inteligencji wydają się być jednym z przełomów, na który czekali marketerzy. AI umożliwia im nawiązywanie głębszych relacji z klientami i osiąganie lepszych wyników w prowadzonych kampaniach reklamowych.

Znaczenie generatywnej AI w personalizowaniu treści na dużą skalę będzie stale rosło. By nie stracić zaufania klientów, firmy będą musiały postawić na przejrzystość działania i respektowanie względów etycznych podczas korzystania z tej technologii. Przedsiębiorstwa muszą otwarcie mówić o wykorzystaniu sztucznej inteligencji, przykładając najwyższą wagę do najbardziej wrażliwych kwestii związanych z prywatnością czy stronniczością danych.

Autor: Sara Faatz, Director, Technology Community Relations, Progress

Źródło: Raport Progress, „Data Bias: The Hidden Risk of AI”

Elemental Alu podwyższa cenę w zaproszeniu do składania ofert sprzedaży akcji Alumetalu do 85 zł/szt

15 czerwca 2023 r. – Elemental Holding ogłasza zaproszenie do składania ofert sprzedaży akcji Alumetal S.A. na rzecz Elemental Alu sp. z o.o., spółki zależnej Elemental Holding. Przyjmowanie ofert rozpoczyna się 15 czerwca 2023 r.,
a zakończy 26 czerwca 2023 r. Zaproszenie jest związane z chęcią przejęcia pakietu mniejszościowego akcji Alumetal S.A. Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydał decyzję w sprawie wyrażenia zgody na dokonanie koncentracji przedsiębiorców polegającej na przejęciu przez Elemental Holding SA kontroli nad Alumetal S.A. za pośrednictwem spółki zależnej Elemental Alu sp. z o.o.

Elemental Alu oczekuje ofert sprzedaży na nie więcej niż 7.167.142 akcji Alumetalu, stanowiących 45,84% udziału w kapitale zakładowym spółki, po cenie 85,00 zł/szt.
W sumie spółka zamierza zainwestować do 609 207 070 zł w zakup akcji.

Naszym celem jest zdobycie łącznie nie więcej niż 49,99% udziału w kapitale zakładowym Alumetalu. Zamierzamy przejąć pakiet mniejszościowy tej spółki
i włączyć go do struktur Grupy Elemental
mówi Paweł Jarski, prezes zarządu Grupy Elemental HoldingJesteśmy przekonani, że nasza oferta, zwłaszcza po jej dzisiejszym podwyższeniu, jest atrakcyjna w szczególności dla funduszy emerytalnych, które są zobowiązane do kierowania się wyłącznie interesami swoich klientów – przyszłych emerytów, nie mogą więc przyjąć oczywiście mniej atrakcyjnej oferty konkurencyjnej. Podobnie sprawa ma się z  funduszami inwestycyjnymi. Naruszenie tej zasady z pewnością zwróciłoby uwagę Komisji Nadzoru Finansowego.

Podmiotem pośredniczącym w przeprowadzeniu i rozliczeniu transakcji zawieranych w wyniku Zaproszenia jest mBank S.A.

Grupa Elemental Holding prowadzi strategiczne inwestycje

Elemental Holding konsekwentnie rozszerza swoje obszary działalności. Realizuje to zarówno poprzez inwestycje własne, jak i poprzez przejmowanie innych podmiotów na rynku, łączenie się z nimi oraz wykup ich aktywów. W ciągu najbliższych trzech lat Grupa planuje przeznaczyć 150-200 mln euro na projekty akwizycyjne oraz 150-170 mln euro na projekty wzrostowe. Grupa buduje ultranowoczesny zakład w Zawierciu, który od 2024 r. będzie przetwarzał zużyte akumulatory wysokonapięciowe
z pojazdów elektrycznych i hybrydowych, a także zużyty sprzęt elektryczny
i elektroniczny. To inwestycja o wartości około 150 mln euro.

Jesteśmy długoterminowo zainteresowani integracją pionową całego łańcucha urban mining, która obejmuje zbieranie, przetwarzanie, topienie i rafinację metali. Działalność Alumetalu, związana z aluminium, doskonale wpisuje się w tę strategiępodkreśla Paweł Jarski. — Na kilkanaście przejęć, których dokonaliśmy w ostatniej dekadzie, ponad 75 proc. spółek co najmniej podwoiło, a często zwielokrotniło swoje wyniki w mniej niż 5 lat po ich przejęciu i integracji z naszą Grupą  – dodaje Paweł Jarski.

W tym roku Elemental Holding dokonał już akwizycji spółki Daniel Ball Converter Recycling, Inc. w USA. Grupa planuje kolejne przejęcie m.in. w USA i w Europie.

„Jastrzębia podwyżka” EBC

Dzisiejszą decyzję EBC postrzegamy jako „jastrzębią podwyżkę”. Rada Prezesów powtórzyła, że oczekuje się, iż inflacja pozostanie „zbyt wysoka przez zbyt długo”, a prognozy inflacji bazowej zostały dość znacząco zrewidowane w górę. Ponadto prezeska Lagarde nie stroniła od jastrzębiego tonu podczas konferencji prasowej, powtarzając, że bank ma „jeszcze pracę do wykonania”, dając także jasno do zrozumienia, że powinniśmy spodziewać się kolejnej podwyżki stóp w lipcu.

Komunikat EBC sugeruje, że bank jest zaniepokojony wpływem silnego rynku pracy na inflację. EBC wyraźnie nie ma przekonania, że presja cenowa będzie w stanie samoistnie spaść do akceptowalnego poziomu. Podtrzymujemy nasze oczekiwania dotyczące kontynuacji podwyżek stóp procentowych przez EBC i bylibyśmy zaskoczeni, gdyby ostateczny poziom stopy depozytowej nie wzrósł do 4%. Wspiera to również nasz pogląd na silniejsze euro w średnim okresie.

Uważamy, że oczekiwane obecnie przez rynek podwyżki po 25 pb. w czerwcu i lipcu to absolutne minimum dla EBC. Choć poczyniono pewne postępy w walce z inflacją, to – biorąc pod uwagę skalę problemu i powiązane z nim ryzyka – jeszcze nie czas, by osiąść na laurach – pisze Roman Ziruk, starszy analityk Ebury.

Sodexo Benefits and Rewards Services staje się Pluxee

Sodexo Benefits and Rewards Services przyjmuje nową nazwę i markę Pluxee. Działania te mają na celu:

  • Jeszcze lepsze wsparcie firm w obliczu zmieniającego się środowiska pracy oraz oczekiwań pracowników dotyczących wellbeingu i spełnienia,
  • Wsparcie strategii rozwoju poprzez tworzenie większej wartości dla wszystkich interesariuszy,
  • Przygotowanie gruntu pod wydzielenie firmy i wejście na giełdę (co zostało ogłoszone przez Sodexo 5 kwietnia 2023 r.).

Zdaniem Aurélien Sonet, CEO Pluxee: “Pluxee” to nowa cyfrowa, optymistyczna i innowacyjna marka, która ucieleśnia naszą wizję i nasze silne ambicje na rozwijającym się rynku. Dzięki niej lepiej określimy naszą tożsamość i zbudujemy nowe przewagi. Nowa marka będzie kluczowym wyróżnikiem dla naszych klientów i partnerów oraz przyciągnie do organizacji nowe talenty, zwłaszcza cyfrowe”.

Dlaczego nowa marka?

Pluxee, to preferowany partner dla firm w zakresie tworzenia lepszych, cyfrowych doświadczeń pracowników:

  • Przyjmując nową tożsamość Sodexo Benefits and Rewards Services zamierza silniej wyróżnić się na niezwykle dynamicznym rynku.
  • Pluxee pozwoli swoim klientom promować własną markę pracodawcy, oferując pracownikom innowacyjne i spersonalizowane rozwiązania w obliczu dynamicznych zmian w świecie pracy.
  • Pluxee umożliwi każdemu pracownikowi czerpanie przyjemności i cieszenie się tym, co dla niego naprawdę ważne.
  • Pluxee, to silny gracz obecny w 31 krajach, który posiada niezbędne narzędzia, aby uchwycić potencjał rosnącego i w dużej mierze niedostatecznie spenetrowanego rynku. Do atutów marki należą: know-how zdobywane od prawie 45 lat, solidne wyniki, wizja i długoterminowe zaangażowanie kluczowego akcjonariusza – rodziny Bellon – oraz zobowiązania CSR, które wzmacniają zaangażowanie pracowników.

Pluxee z misją realizacji ambitnego planu strategicznego

W ramach planu strategicznego na 2025 r. Pluxee zamierza przede wszystkim:

  • Zintensyfikować działalność w swoich kluczowych zakresach związanych z benefitami żywieniowymi, w szczególności poprzez wzrost penetracji w sektorze MŚP.
  • Rozszerzyć swoją ofertę w zakresie dobrego samopoczucia (wellbeing), prezentów, mobilności lub rozwiązań podnoszących siłę nabywczą i zaangażowanie pracowników.
  • Zapewnić klientom oraz ich pracownikom łatwiejszy dostęp do szerokiego zakresu usług za pośrednictwem jednej platformy cyfrowej.

Aby osiągnąć te cele, Pluxee będzie inwestować do 2025 r., 10% rocznych obrotów w nowe technologie.

Pluxee to także nowa marka z niezależną strategią rozwoju:

  • Pluxee to nowoczesna, cyfrowa marka, która odzwierciedla wizję, ambicje i pozycjonowanie w związku z wydzieleniem działalności ogłoszonym przez Grupę Sodexo w kwietniu 2023 roku.
  • Pluxee będzie miała własny zarząd i dedykowane zasoby do realizacji planu strategicznego.
  • Pluxee tworzy wartość dla wszystkich swoich interesariuszy:
  • Dla 500 000 klientów, którym oferuje coraz bardziej kompleksowe, atrakcyjne i zróżnicowane rozwiązania oparte na efektywnym i atrakcyjnym ekosystemie cyfrowym.
  • Dla 36 milionów konsumentów, dzięki spersonalizowanym usługom oferującym większą swobodę, odpowiedzialne wybory i większą siłę nabywczą. Codziennie z usług Pluxee korzysta 6 milionów osób Brazylii, 6 milionów we Francji i ponad 3,5 miliona w Indiach.
  • Dla 1,7 miliona partnerów handlowych, ułatwiając im codzienne życie, pomagając zwiększyć ruch w ich punktach sprzedaży i umożliwiając im lepsze zrozumienie i interakcję z konsumentami przy wykorzystaniu zaawansowanych
  • Dla sektora publicznego, wprowadzając innowacje społeczne, celem zaspokojenia nowych potrzeb pracowników i osób samozatrudnionych, zarządzania pomocą społeczną lub kierowania wydatkami w określonym obszarze. W Europie Pluxee zarządza środkami przeznaczonymi na pomocą społeczną o wartości 4 miliardów euro rocznie.
  • Dla swoich 5.000 pracowników, wzmacniając ich poczucie przynależności oraz pozytywnego wpływu, jaki mogą mieć na życie milionów osób.

Marka Pluxee, stworzona przy współpracy z agencją Conran Design Group (Havas Group), będzie stopniowo wdrażana w 31 krajach, w których działa, do końca 2023 r., począwszy od Brazylii w sierpniu br.

KI Chemistry zaprasza akcjonariuszy Ciech do sprzedaży akcji i proponuje wypłatę dywidendy

KI Chemistry zaprasza akcjonariuszy mniejszościowych Ciech do sprzedaży 11,78% akcji po 54,25 zł za sztukę. Większościowy inwestor gotowy jest poprzeć wypłatę dywidendy przez spółkę w łącznej wysokości 7,25 zł na akcję.

  • KI Chemistry, spółka z grupy Kulczyk Investments, do której należy obecnie 58,22% akcji Ciech, proponuje mniejszościowym akcjonariuszom chemicznej spółki odkupienie 11,78% akcji po 54,25 zł za sztukę. Oferty sprzedaży akcji będą przyjmowane od 19 do 21 czerwca br.
  • Większościowy inwestor jest jednocześnie gotowy poprzeć wypłatę przez spółkę dywidendy z zysku za 2022 rok w łącznej wysokości 7,25 zł na akcję (z uwzględnieniem zaliczki na poczet dywidendy za rok 2022 r. wypłaconej w grudniu w kwocie 1,50 zł na akcję), tj. wypłatę dodatkowej dywidendy w wysokości 5,75 zł na akcję.
  • Inwestorzy, którzy złożą ofertę sprzedaży, zachowają prawo do tej dywidendy. Łączna korzyść ekonomiczna dla sprzedających wyniesie zatem 60 zł na akcję.

Propozycja KI Chemistry dotycząca wypłaty dywidendy została zawarta w projekcie uchwały na Zwyczajne Walne Zgromadzenie Ciech, które wznowi swoje obrady 22 czerwca br. Zakłada ona przeznaczenie na dywidendę łącznie około 383 mln zł, czyli 7,25 zł na akcję.

Biorąc pod uwagę wypłatę zaliczkowej dywidendy przez Ciech w grudniu 2022 roku w wysokości około 79 mln zł, tj. 1,50 zł na akcję, pozostała do wypłaty dywidenda wyniesie tym samym około 303 mln zł, czyli 5,75 zł za akcję.

KI Chemistry proponuje, aby dzień dywidendy został wyznaczony na 27 czerwca, a jej wypłata nastąpiła 17 lipca 2023 r. Akcjonariusze Ciech, decydując się na sprzedaż akcji na rzecz KI Chemistry, zachowają prawo do dywidendy, gdyż planowanie rozliczenie transakcji nabycia akcji nastąpi 28 czerwca br. (dzień po dniu dywidendy).

Większościowy inwestor gotowy jest poprzeć uchwałę o wypłacie dywidendy w proponowanej wysokości, o ile wcześniej otrzyma od akcjonariuszy mniejszościowych wiążące oferty sprzedaży akcji w liczbie powodującej zwiększenie udziału KI Chemistry w akcjonariacie Ciech do 70%. Ogłoszone zaproszenie do składania ofert sprzedaży akcji dotyczy 6.208.033 akcji Ciech stanowiących 11,78% kapitału zakładowego. W przypadku niezrealizowania tego celu, KI Chemistry zastrzega sobie prawo odmiennej decyzji w sprawie głosowania nad podziałem zysku za 2022 rok, w szczególności poparcie uchwały zaproponowanej przez Zarząd Ciech, tj. braku dodatkowej wypłaty ponad zaliczkową dywidendę wypłaconą w grudniu 2022 roku.

KI Chemistry proponuje odkupienie 11,78% akcji Ciech po 54,25 zł za sztukę, czyli po takiej samej cenie, jaką inwestor strategiczny oferował akcjonariuszom mniejszościowym w wezwaniu ogłoszonym na początku marca br. Uwzględniając dywidendę, łączna korzyść ekonomiczna dla sprzedających wyniesie 60 zł na akcję. Oferta KI Chemistry jest tym bardziej atrakcyjna, jeśli weźmie się pod uwagę, że po podjęciu proponowanej uchwały o wypłacie dywidendy, notowania akcji Ciech zostaną odpowiednio skorygowane 23 czerwca (nastąpi „odcięcie” dywidendy).

Oferty sprzedaży akcji będą przyjmowane od 19 do 21 czerwca br. W przypadku, gdy łączna liczba akcji objętych wszystkimi ofertami sprzedaży będzie wyższa niż liczba, którą zamierza nabyć KI Chemistry, inwestor większościowy będzie nabywać akcje na zasadach opisanych w dokumencie zaproszenia do sprzedaży akcji. Kluczowa będzie data złożenia oferty, a następnie także jej wielkość. Jeśli w danym dniu liczba akcji objętych ofertami sprzedaży nie przekroczy maksymalnej liczby akcji, KI Chemistry nabędzie wszystkie akcje zgłoszone do sprzedaży tego dnia. Jeśli natomiast w danym dniu liczba akcji objętych ofertami sprzedaży przekroczy narastająco maksymalną liczbę akcji, KI Chemistry nabędzie wszystkie akcje zgłoszone do sprzedaży w poprzednich dniach, oraz akcje zgłoszone danego dnia, poczynając od ofert opiewających na największą liczbę akcji aż do osiągnięcia łącznie maksymalnej liczby akcji wskazanej w zaproszeniu.

Podmiotem pośredniczącym w transakcji jest Santander Bank Polska S.A. – Santander Biuro Maklerskie. Inwestor posiadający akcje Ciech może odpowiedzieć na zaproszenie większościowego akcjonariusza w biurze maklerskim, które prowadzi jego rachunek papierów wartościowych, a akcjonariusz posiadający akcje przechowywane przez bank powierniczy składa ofertę sprzedaży w Santander Biuro Maklerskie w sposób określony w zaproszeniu.

KI Chemistry konsekwentnie dąży do umocnienia kontroli korporacyjnej nad Ciech. Zwiększenie udziału w spółce do 70% ma na celu umożliwienie dalszej jej integracji w ramach Grupy Kulczyk Investments.

KI Chemistry nie ma obecnie planów dalszego zwiększania zaangażowania w kapitale zakładowym Ciech ponad wskazany poziom. Zakłada, że Ciech pozostanie spółką giełdową.

Zaproszenie do składania ofert sprzedaży akcji – ważne terminy:

Rozpoczęcie przyjmowania ofert sprzedaży akcji 19 czerwca 2023 r.
Zakończenie przyjmowania ofert sprzedaży akcji 21 czerwca 2023 r.
Wznowienie ZWZ Ciech m.in. w sprawie podziału zysku za 2022 rok 22 czerwca 2023 r.
Proponowany dzień dywidendy 27 czerwca 2023 r.
Przewidywany dzień rozliczenia transakcji i nabycia akcji 28 czerwca 2023 r.

 

OX2 otwiera Farmę Wiatrową Sulmierzyce

7 turbin wiatrowych o łącznej mocy 23,1 MW zasilać będzie rocznie blisko 20 tys. gospodarstw domowych. Oficjalne otwarcie Farmy Wiatrowej Sulmierzyce w Wielkopolsce odbyło się 15 czerwca, w Światowy Dzień Wiatru. To trzecia w Polsce farma wiatrowa zrealizowana przez OX2, czołowego dewelopera OZE oraz lidera pod względem przeprowadzonych inwestycji wiatrowych w Europie.

Turbiny zlokalizowane w gminie Sulmierzyce, w powiecie krotoszyńskim, będą wytwarzać czystą energię z wiatru, a ich szacowana roczna produkcja wynosić będzie ok. 67,6 GWh. Przy założeniu średniego rocznego zużycia energii przez gospodarstwo domowe na poziomie około 3500 kWh – cała farma będzie mogła zasilić rocznie nawet do 20 tys. gospodarstw.

–   Jako OX2 działamy na rzecz środowiska, aktywnie realizując strategię rozwoju inwestycji w farmy wiatrowe. Robimy kolejne kroki w stronę zrównoważonej przyszłości i stale przyspieszamy dostęp do energii odnawialnej. Farma Wiatrowa Sulmierzyce to nasz drugi projekt, który uzyskał pozwolenie na użytkowanie w tym roku. – mówi Katarzyna Suchcicka, dyrektor generalny OX2 w Polsce.

W regionach, w których firma OX2 rozwija inwestycje, angażuje się także we wsparcie lokalnej społeczności i rozwój infrastruktury. W Sulmierzycach, wraz z firmą DIF Capital Partners, ufundowała plac zabaw przy ul. Powstańców Wielkopolskich. Dzięki temu wsparciu sulmierzyckie dzieci mogą korzystać ze ścianki wspinaczkowej, huśtawek oraz elementów edukacyjnych.

Farma Wiatrowa Sulmierzyce to 7 turbin wiatrowych, które rocznie dostarczać będą około 67,6 GWh energii. To nie tylko wkład w rozwój OZE w regionie. To także przykład znakomitej współpracy z lokalnymi władzami i instytucjami. W OX2 chcemy być dobrym sąsiadem i częścią społeczności.  Dlatego nasze działania opieramy na wzajemnym dialogu oraz partnerstwie. Wsłuchujemy się w potrzeby mieszkańców Sulmierzyc i właśnie dzięki takiemu porozumieniu powstał sulmierzycki plac zabaw – przestrzeń, w której najmłodsi mieszkańcy miasta mogą w aktywny sposób spędzać wolny czas. Ufundowaliśmy go wspólnie z inwestorem, firmą DIF Capital Partners. W przyszłości planujemy także wsparcie dla OSP w Sulmierzycach oraz dla tutejszej szkoły podstawowej – mówi Maciej Budziewski, Construction Project Manager w OX2.

Oficjalne otwarcie Farmy Wiatrowej Sulmierzyce odbyło się 15 czerwca 2023 r. W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele firmy, w tym Tomasz Guzowski, dyrektor ds. rozwoju i zakupu projektów wiatrowych oraz Maciej Budziewski, construction project manager w OX2, a także przedstawiciele lokalnych władz m.in.: Dariusz Dębicki – burmistrz miasta Sulmierzyce.

Nie tylko my jako samorządowcy, ale i mieszkańcy mogą być dumni, że akurat tutaj zlokalizowana jest farma wiatrowa, z której wszyscy będziemy mogli czerpać korzyści. Niedługo powstanie tutaj także farma fotowoltaiczna. To inwestycje, które sprawią, że Sulmierzyce staną się regionem skierowanym w stronę zielonej energii, która jest przyszłością – mówił Dariusz Dębicki podczas otwarcia.

Uroczystą inaugurację projektu poprzedziło wydarzenie dla dzieci, na ufundowanym przez OX2 placu zabaw.

 – Termin uroczystości nie był przypadkowy. 15 czerwca obchodzony jest Światowy Dzień Wiatru. Tego dnia więc symbolicznie uruchomiliśmy nasze wiatraki, a najmłodszym mieszkańcom Sulmierzyc zorganizowaliśmy warsztaty edukacyjne, dzięki którym dowiedziały się więcej na temat energii odnawialnej, wiatru, ekologii i zrównoważonej przyszłości – dodaje Budziewski.

Ceny nadal rosną – najnowsze dane GUS komentuje Stanisław Gomułka

Główny Urząd Statystyczny podał najnowsze dane dotyczące wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych. Według nich inflacja CPI w maju, w relacji rok do roku, wyniosła 13,0 %, przy wzroście cen o 14,7% w kwietniu.

Ceny żywności były w maju wyższe niż rok temu o 18,9%, a ceny nośników energii elektrycznej aż o 20,4%. Dobrą wiadomością jest spadek cen paliwa do prywatnych środków transportu o 9.5% r/r.

Strategia RPP różna od polityki monetarnej banków zachodnich

Według MFW banki centralne powinny w roku 2023 nadal podnosić stopy procentowe. W Polsce  nominalne stopy procentowe NBP są już sporo wyższe niż      w Europie i USA, co istotnie  może podtrzymać  przewidywany spadkowy trend inflacji w roku 2024.

Strategia RPP od roku 2020 różni się znacząco od polityki monetarnej banków zachodnich. Stąd bardzo silny wzrost inflacji w roku 2022 (do 16,6%). Jest to poziom 2-3 razy wyższy niż średni w  strefie euro, UK i USA. 

Warto też zwrócić uwagę na prognozy MFW dotyczące wzrostu PKB: w Polsce  0,3% w roku 2023  oraz 2,4% w roku 2024, podczas gdy  globalnie  2,8%  w roku 2023 oraz 3,0% w roku 2024. – podkreśla prof. Stanisława Gomułki, główny ekonomista BCC i minister finansów Gospodarczego Gabinetu Cieni Business Centre Club.

Według ostatnich prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego (WFW) w roku 2023 inflacja w Polsce wyniesie 11,9% wobec inflacji światowej 7,0%. Dopiero w roku 2024 ta różnica znacząco się zmniejszy: 6,1% w Polsce wobec około 3-4% globalnie.

Rada Polityki Pieniężnej nie powinna szybko obniżać stóp procentowych, jednak obecny skład osobowy RPP pozwala oczekiwać początku obniżek stóp już pod koniec roku, pomimo ewentualnego wzrostu w strefie euro, UK  i USA, i pomimo tego, że realne stopy procentowe NBP są nadal ujemne. – dodaje ekspert BCC.

Sukces Frankowiczów

Oczekiwany przez Frankowiczów i banki wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-520/21, który ma kluczowe znaczenie dla dalszego przebiegu sporów sądowych między kredytobiorcami frankowymi a bankami na gruncie kredytów denominowanych i indeksowanych do CHF, wreszcie został wydany.

Dla przypomnienia w sierpniu 2021 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie zadał TSUE pytania prejudycjalne w sprawie C-520/21 dotyczące tego, czy stronom (kredytobiorcy oraz bankowi) unieważnionej umowy kredytowej na podstawie klauzul abuzywnych należy się zwrot dodatkowych środków ponad kwoty wypłacone w wykonaniu tej umowy.

Sprawa C-520/21 dotyczy powództwa przeciwko bankowi Millennium wytoczonego przez Prezesa Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu, Arkadiusza Szcześniaka o zapłatę wynagrodzenia z tytułu kapitału udostępnionego bankowi w postaci rat kredytu.

Należy przypomnieć, że dnia 16 lutego 2023 roku opinię w tej sprawie przedstawił Rzecznik Generalny TSUE Anthony Michael Collins.

Według Rzecznika Generalnego TSUE Dyrektywa 93/13 nie pozwala, by bank oprócz zwrotu kwoty równej udzielonemu kredytowi na podstawie unieważnionej umowy kredytowej, domagał się dodatkowych świadczeń od konsumentów.

W uzasadnieniu Rzecznik Generalny TSUE podkreślił, że uznanie umowy kredytu hipotecznego za nieważną stanowi konsekwencje zawarcia w tej umowie nieuczciwych warunków.

Jednocześnie uznał on, że Dyrektywa 93/13 nie stoi na przeszkodzie, by konsument mógł domagać się od banku dodatkowych świadczeń po unieważnieniu umowy.

Jednak to sąd krajowy ma ustalić, czy konsumenci mogą dochodzić tego typu roszczeń w świetle polskich przepisów.

Rozwiązanie to znajduje uzasadnienie w celu Dyrektywy 93/13, jakim jest przyznanie konsumentom wysokiego poziomu ochrony.

Dzisiejszy wyrok TSUE okazał się potwierdzeniem stanowiska przedstawionego w opinii Rzecznika Generalnego z dnia 16 lutego 2023 roku.

Ostatecznie sektor bankowy został pozbawiony złudzeń w kwestii możliwości uzyskania od kredytobiorców wynagrodzenia za korzystanie z kapitału.

Rozstrzygnięcie TSUE przyniesie niewątpliwie przyspieszenie spraw sądowych, zawieszonych właśnie do czasu wydania tego wyroku w sprawie C-520/21.

Ponadto Frankowicze nie będą musieli obawiać się konsekwencji doprowadzenia do unieważnienia umowy kredytu i jej rozliczenia, zaś nowe pozwy banków o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału przestaną pojawiać się w sądach.

Wydany wyrok ma fundamentalne znaczenie, zarówno dla kredytobiorców frankowych jak i dla banków, gdyż ustala sposób rozliczania stron po wyeliminowaniu umowy z obrotu prawnego na skutek zidentyfikowania w niej przez sąd klauzul niedozwolonych.

Moim zdaniem wyrok TSUE, który jest zdecydowanie i jednoznacznie prokonsumencki otworzy lawinę nowych pozwów frankowych w sądach.

Frankowicze będą mogli dochodzić już nie tylko pełnego rozliczenia z bankiem, ale również innych roszczeń.

Sądy krajowe przejdą kolejny sprawdzian, gdyż kredytobiorcy frankowi umocnieni pozytywnym wyrokiem TSUE będą zainteresowani kierowaniem takich roszczeń względem banków.

W związku z wydaniem wyroku TSUE warto nie zwlekać i złożyć pozew frankowy jak najszybciej, co pozwoli na szybsze uzyskanie prawomocnego wyroku.

Komentarz eksperta – Marcina Szołajskiego, radcy prawnego i założyciela Szołajski Legal Group

Zmiany w świadomości ekologicznej Polaków – sukces czy alarm?

Eko Entuzjastów aż trzykrotnie więcej niż Eko Krytyków. Stabilna pozycja Eko Troskliwych i przyrost ekologicznie Zagubionych  – to wnioski z najnowszej edycji badania EKObarometr realizowanego przez instytut badawczy SW Research. 

W polskim społeczeństwie wyróżniamy cztery Eko-segmenty: Entuzjaści, Troskliwi, Krytycy i Zagubieni –wynika z V edycji badania EKObarometr, w którym od lat stosowany jest pomiar tzw. ekologicznych osobowości Polaków. Co ciekawe, po raz pierwszy w historii struktura segmentów nie uwzględnia grupy Eko Oportunistów (d. Eko „Na pokaz”), których elementy wybrzmiewają jednak w wyróżnionych osobowościach. Co jeszcze uległo zmianie, jeżeli chodzi o nasze opinii i postawy ekologiczne oraz czy możemy być z siebie dumni, czy raczej powinniśmy się zacząć martwić?

Na przestrzeni ostatnich czterech lat można zauważyć, że dynamika typów postaw ekologicznych ulegała istotnym wahaniom. Najnowszy raport EKOBarometr pokazuje, że pomimo pewnych fluktuacji, ogólna świadomość ekologiczna rośnie. Świadczy o tym istotne ożywienie Eko Entuzjastów, którzy odnotowali wzrost (o 9 pkt proc.) po spadku w poprzedniej fali badania. To pozytywny sygnał wskazujący na rosnącą liczbę osób, dla których ekologia jest istotną częścią systemu społecznych wartości.

Jednocześnie zmalał udział Eko Krytyków (zaledwie 10%). Ich najniższy odsetek w historii pomiarów może oznaczać zmniejszenie poziomu sceptycyzmu wobec ekologii i większą otwartość na pro-ekologiczne działania.

Najbardziej stabilną grupą okazali się Eko Troskliwi, którzy niezmiennie od prawie roku stanowią ok ¼ polskiego społeczeństwa (27%). Reprezentują oni postawę umiarkowanego, ale konsekwentnego zainteresowania sprawami ekologicznymi z przewagą pragmatycznych motywów.

Z drugiej strony, na uwagę zasługuje alarmujący wzrost liczby Eko Zagubionych, którzy aktualnie stanowią najliczniejszy segment w polskim społeczeństwie (32%).

Badanie dostarcza nam fascynujących informacji o dynamice ekologicznych postaw w polskim społeczeństwie. Rosnący odsetek Eko Entuzjastów wskazuje na nasilające się zrozumienie i docenianie ekologii, co jest pozytywnym sygnałem, że ekologia staje się coraz bardziej istotna w publicznym dyskursie. Z drugiej strony, wzrost grupy Eko Zagubionych, jako najliczniejszego segmentu, podkreśla konieczność zwiększenia edukacji ekologicznej – jak pokazuje historia, samo zwiększenie świadomości nie jest wystarczające. Najbardziej stabilnym elementem jest umiarkowane zaangażowanie Eko Troskliwych, co może sugerować, że pragmatyczne i praktyczne podejście do ekologii jest najbardziej trwałym i zrozumiałym dla większości społeczeństwa – komentuje Piotr Zimolzak, wiceprezes SW Research i szef zespołu badawczego EKObarometr

A na czym polega pomiar eko osobowości? Używając statystycznej terminologii, badani podlegają segmentacji psychograficznej. W skrócie, odpowiadają oni na zestaw 55 pytań na temat ich opinii, wartości i postaw dotyczących środowiska naturalnego. Następnie, na bazie udzielonych odpowiedzi, profilowani są pod względem konkretniej osobowości ekologicznej.

Jednak pomiar ekologicznych osobowości to tylko jeden z wielu elementów obszernego badania „EKObarometr – na drodze do zielonego społeczeństwa”. W pełnym raporcie znajdziemy pytania i odpowiedzi w ramach takich obszarów jak: zielony marketing, greenwashing, ekologiczne biura, OZE i recykling, decyzje zakupowe, opakowania, kosmetyki, elektromobilność, obawy wobec kryzysu klimatycznego czy eko-miasta.

Nota metodologiczna:

Badanie EKOBAROMETR – V EDYCJA przeprowadzono w dniach 8-16.05.23 techniką CAWI przez instytut badawczy SW Research na reprezentatywnej próbie 1500 Polaków w wieku 16-80 lat.

O badaniu EKObarometr:

EKObarometr to jedyny w swoim rodzaju cykl badań poświęcony analizie aktualnych postaw i nastrojów polskich konsumentów wobec szeroko pojętej ekologii obecnej w różnych sferach codziennego życia. Realizowany jest przez agencję SW Research nieprzerwanie od I kwartału 2020 roku.

86 proc. polskich przedsiębiorstw dotkniętych podwyżkami energii. Koszty podwyżek przerzucone na konsumentów

Wzrost rachunków za energię elektryczną dotknął już 65 proc. dużych firm i aż 93 proc. MŚP. Podwyżki najmocniej uderzyły w branżę IT oraz sektor produkcji. Niemal 9 na 10 przedsiębiorców wskazuje, że drożejący prąd spowodował wzrost cen świadczonych przez nich usług i oferowanych towarów. To najważniejsze wnioski z raportu Schneider Electric i fundacji Digital Poland „Elektryczność 4.0. Tańsza, czystsza i stabilniejsza energia dla przedsiębiorstw w Polsce”. Zdaniem jego autorów, odpowiedzią na rosnące ceny energii elektrycznej jest inteligentna elektryfikacja oparta na odnawialnych źródłach energii.Elektryczność 4.0 - infografika

Droga energia drenuje budżety przedsiębiorstw

Z badania Schneider Electric i Digital Poland wynika, że aż 86 proc. firm w Polsce między styczniem 2022 r. a marcem 2023 r. zostało dotkniętych podwyżkami energii elektrycznej. W ciągu całego 2022 roku z wyższymi rachunkami musiało zmierzyć się 80 proc. prowadzących biznes, zaś w ciągu kilku pierwszych miesięcy 2023 r. było to 73 proc. firm. Wzrost kosztów związanych z energią elektryczną zadeklarowało 93 proc. MŚP i 65 proc. dużych przedsiębiorstw.

Kwota rachunku za prąd od stycznia 2022 r. wzrosła średnio o 150 proc. Procentowa wysokość średniej podwyżki wahała się od 90 proc. do nawet 195 proc. Wartości te różnicowała wielkość firmy, sektor, w którym działa dany podmiot, a także jego staż na rynku. Podwyżki cen energii elektrycznej najmocniej uderzyły w branżę IT (wzrost o 195 proc.) oraz sektor produkcji (o 155 proc.).

– Mimo że hurtowe ceny surowców takich jak gaz, ropa czy węgiel w ostatnich miesiącach w większości powróciły do poziomów notowanych przed lutym 2022 roku, ich koszty dla firm działających w Polsce są ciągle znacząco wyższe. Zdecydowanie wzrosły też koszty energii elektrycznej. Coraz więcej osób zaczyna mieć świadomość, że wstrząs wywołany wzrostem cen energii, którego doświadcza polska gospodarka, wymaga intensyfikacji długofalowych działań związanych z transformacją energetyczną i dekarbonizacją gospodarki. To wymaga koordynacji na wielu poziomach. Nie wystarczą indywidualne działania poszczególnych konsumentów energii, ponieważ generacja i dystrybucja energii odbywają się w dużej mierze w sposób scentralizowany poprzez dosyć mocno regulowany rynek. Konieczne są także działania na poziomie centralnym. Po stronie państwa leży wypracowanie zasad rozproszonej generacji energii w źródłach odnawialnych, sposobu zarządzania jej dwukierunkową dystrybucją oraz ustalenie nowych zasad na rynku energii, w tym zachęt i programów wsparcia dla użytkowników energii – mówi Jacek Łukaszewski, prezes Schneider Electric na obszar Europy Środkowo-Wschodniej.

Za rosnące ceny prądu płacimy wszyscy

Aż 86 proc. zapytanych przedsiębiorców deklaruje, że podwyżka cen energii elektrycznej wpłynęła lub wpłynie na podwyżkę oferowanych przez nich towarów lub świadczonych usług. Prym wiedzie sektor produkcji (92 proc.), który doświadczył też wyższych niż pozostałe sektory średnich podwyżek cen energii elektrycznej.

Z raportu „Elektryczność 4.0. Tańsza, czystsza i stabilniejsza energia dla przedsiębiorstw w Polsce” wynika, że polskie firmy szukają sposobów, jak sfinansować rachunki za energię elektryczną. Czynią to przede wszystkim w podwyżkach cen oferowanych produktów lub usług (35 proc.) i/lub uszczuplaniu rezerw kapitałowych (34 proc.) czy wykorzystując środki przeznaczone na inwestycje (28 proc.).

– Wdrożenie odnawialnych źródeł energii i poprawa efektywności energetycznej to najlepszy sposób na uniezależnienie się od dostaw surowców spoza Unii Europejskiej oraz wzmocnienie bezpieczeństwa energetycznego i strategicznej autonomii. Powinniśmy odblokować inwestycje w OZE oraz zadbać o przyjazną politykę przyłączania do sieci nowych instalacji, ​a także o umożliwiające to inwestycje sieciowe. Dalsze dotowanie emisyjnych surowców kopalnych jest ślepą uliczką. Środki finansowe przeznaczane na subsydia dla osób ogrzewających domy węglem oraz przeznaczane na import surowców mogłyby zaspokoić znaczną część potrzeb finansowych związanych z energetyką ​(np. farmy offshore), inwestycjami w efektywność energetyczną i dekarbonizacją przemysłu. Powinniśmy też przyspieszyć cyfryzację sieci elektroenergetycznych, stworzyć preferencje dla inwestycji w produkcję OZE, osprzętu energoelektronicznego, stacjonarnych i mobilnych magazynów energii, elektrolizerów sprzętu i oprogramowania do realizacji automatyki sieciowej – podkreśla Piotr Mieczkowski, dyrektor zarządzający fundacji Digital Poland.

Nowa era elektryczności

Elektryczność 4.0 (nazywana też inteligentną elektryfikacją) to proces transformacji w kierunku pochodzącej z rozproszonych odnawialnych źródeł, zarządzanej cyfrowo energii elektrycznej, dystrybuowanej poprzez dwukierunkowe, elastyczne i niezawodne sieci.​ Stanowi on odpowiedź na narastający trend elektryfikacji wielu sektorów gospodarki, prowadzący do osiągnięcia niezależności energetycznej i optymalizacji kosztów, oparty na zasadach zrównoważonego rozwoju. Jest więc także remedium na obecne problemy przedsiębiorstw wynikające z rekordowo wysokich cen energii elektrycznej oraz przerw w dostawach.

– Wdrażanie Elektryczności 4.0 to proces, na który składają się trzy fazy: planowanie strategiczne, cyfryzacja i dekarbonizacja. Planowanie strategiczne obejmuje określenie celów i metod, jakimi firma będzie do nich dążyć. Kolejny krok to cyfryzacja, dzięki której przedsiębiorstwo może w skuteczny sposób identyfikować możliwości oszczędzania i śledzić postępy działań z obszaru Elektryczności 4.0. Ostatnim krokiem jest właściwa dekarbonizacja obejmująca działania takie jak wdrożenie OZE czy magazynów energii pozwalających przechowywać nadwyżki czystej energii – wymienia Wojciech Świątek, dyrektor ds. zrównoważonego rozwoju w Schneider Electric.

Choć Elektryczność 4.0 wymaga poczynienia odpowiednich inwestycji, mogą one być rozłożone w czasie w taki sposób, by wpisać się w długofalowe plany rozwoju przedsiębiorstw.

Przedstawiciele firm działających w Polsce zostali zapytani o to, jakie działania wpisujące się w założenia Elektryczności 4.0 już wdrożono w ich przedsiębiorstwach. Cyfrowy monitoring zużycia energii elektrycznej, który powinien być jednym z pierwszych kroków ku inteligentnej elektryfikacji, wprowadzono u zaledwie 10 proc. badanych (w tym u 27 proc. dużych firm). O wiele korzystniej wypada wdrożenie OZE jako jednego z elementów fazy dekarbonizacji (17 proc. ogółem i aż 51 proc. dużych podmiotów).

Najpopularniejszym typem energii pochodzącej ze źródeł odnawialnych (OZE) jest energia słoneczna – na jej wykorzystanie w swoim przedsiębiorstwie wskazało 3 na 4 badanych (77 proc.) z firm, które korzystają z OZE. Na drugim miejscu znalazła się energia wiatrowa (16 proc.), a tuż za nią energia biomasy (15 proc.).

Kolejne miejsce na liście wdrożeń z obszaru Elektryczności 4.0 zajmują rozwiązania podnoszące efektywność energetyczną, w tym systemy automatyki przemysłowej lub budynkowej ​(7 proc. ogółem i 19 proc. dużych podmiotów) oraz rozwiązania mające na celu odejście od kopalnych źródeł energii, takie jak wykorzystanie pomp ciepła do ogrzewania czy elektryfikacja transportu (7 proc. ogółem i 9 proc. wśród dużych firm). Na wdrożenie mikrosieci energetycznej lub oprogramowania ​sterującego zużyciem i/lub produkcją energii​ wskazało z kolei 5 proc. zapytanych przedstawicieli przedsiębiorstw działających w Polsce (w tym 12 proc. przedstawicieli dużych firm).

Co więcej, przedstawiciele ogółu firm wskazują, że wiedzę na temat zrównoważonego rozwoju najczęściej czerpią z… internetu (45 proc.), a 15 proc. MŚP twierdzi, że w ogóle nie ma dostępu do tego typu wiedzy.

– Dzięki raportowi widzimy, że działanie na rzecz poszerzania wiedzy o zrównoważonym rozwoju statystycznie częściej deklarują duże, ​zakorzenione na rynku przedsiębiorstwa, rzadziej zaś firmy mniejsze funkcjonujące poza większymi ośrodkami.​ Dlaczego to nie dziwi? Duży biznes nie tylko dysponuje większymi zasobami finansowymi czy osobowymi. Już dziś obowiązują go, albo zaraz zaczną, regulacje wymuszające zbieranie danych o wpływie społecznym i środowiskowym tych firm. Horyzont kształtują m.in. wchodzące w życie zapisy unijnej dyrektywy CSRD ​(ang. Corporate Sustainability Reporting Directive) znacząco poszerzające ​grono podmiotów objętych obowiązkiem raportowania kwestii zrównoważonego rozwoju. ​Mniejsze podmioty mają wrażenie, że zmiany te ich nie dotyczą. Nie jest to prawda. Więksi kontrahenci, objęci obowiązkami legislacyjnymi, będą domagać się informacji o działaniach (np. redukcji emisji gazów cieplarnianych czy poprawy efektywności energetycznej) realizowanych w ich łańcuchach dostaw i na ich bazie podejmować decyzje biznesowe. Pytać o to będą konsumenci, a także poszukujący pracy z młodszych pokoleń – przekonuje Justyna Wysocka-Golec, dyrektor zespołu ds. zmian klimatycznych, energii i dekarbonizacji w KPMG.

Brak środków i wiedzy – jak pokonać bariery na drodze do Elektryczności 4.0?

Dla 4 na 10 firm (38 proc.) główną barierą przed wprowadzaniem Elektryczności 4.0 jest niedobór środków finansowych. Podobnie liczna grupa (28 proc.) wskazuje na niedostateczne wsparcie ze strony państwa. Co czwarte przedsiębiorstwo (24 proc.) przyznało, że nie ma odpowiedniej wiedzy dotyczącej wdrożenia nowych technologii. Podobny odsetek zastanawia się nad tym, czy wdrożenie założeń Elektryczności 4.0 się zwróci.

Warto jednak odnotować, że na rynku pojawił się w ostatnim czasie szereg inicjatyw, które stanowią istotne wsparcie dla przedsiębiorstw w procesie inteligentnej elektryfikacji. Mowa m.in. o działalności doradczej organizacji pozarządowych, programach badawczo-rozwojowych czy funduszach unijnych. Jednym z takich instrumentów jest kredyt ekologiczny, o który firmy mogą ubiegać się od 13 czerwca tego roku.

– Kredyt ekologiczny to nowy instrument wsparcia przedsiębiorców oferowany przez Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK). Jest finansowany z Programu Operacyjnego Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki (FENG) na lata 2021-2027.​ O kredyt mogą ubiegać się przedsiębiorcy z sektora MŚP oraz spółki o małej i średniej kapitalizacji, które chcą zmodernizować posiadaną infrastrukturę, np. budynki, maszyny i urządzenia. Jej efektem musi być ograniczenie zużycia energii pierwotnej w zmodernizowanym obszarze o przynajmniej 30 proc. w porównaniu do bieżącego zużycia.​ W zależności od rodzaju inwestycji, miejsca realizacji projektu oraz wielkości przedsiębiorstwa, inwestycja może być objęta wsparciem nawet do 80 proc. kosztów kwalifikowanych – wyjaśnia Marek Szulc, główny ekspert ds. wsparcia sprzedaży instrumentów UE w Banku Gospodarstwa Krajowego.

W ramach badania polscy przedsiębiorcy zostali także zapytani o samą znajomość pojęcia Elektryczność 4.0. Jak pokazują odpowiedzi, zetknął się z nim już co drugi przedsiębiorca, ale tylko co piąty wie, co ono oznacza.

***

Badanie „Elektryczność 4.0. Tańsza, czystsza i stabilniejsza energia dla przedsiębiorstw w Polsce” na zlecenie Schneider Electric i fundacji Digital Poland przeprowadziła firma Maison&Partners. Badanie wykonano metodą CAWI (N=323: właściciele, współwłaściciele oraz osoby zarządzające w firmach z sektora MŚP zatrudniających od 2 do 250 pracowników) oraz metodą CATI (N=101: właściciele, współwłaściciele oraz osoby zarządzające z sektora dużych firm zatrudniających powyżej 250 pracowników).

Badanie miało na celu poznanie podejścia przedstawicieli działających w Polsce firm – z sektora MŚP i z sektora dużych przedsiębiorstw – do transformacji energetycznej, cyfryzacji i automatyzacji usług w dziedzinie energetyki, a także ukazanie szans i zagrożeń, jakie dostrzegają w tym kontekście. Badanie przeprowadzono w marcu 2023 roku.

Interwencja Rzecznika MŚP i stanowisko ZUS: Problemy techniczne a rozliczenie składki zdrowotnej za 2022 rok

Rzecznik MŚP Adam Abramowicz 10 maja 2023 r. skierował pismo interwencyjne do Prezes ZUS, zwracając się o zajęcie stanowiska w sprawie i podjęcie działań, mających na celu naprawienie systemu Płatnik tak, aby umożliwić przedsiębiorcom wypełnienie obowiązku ustawowego w zakresie rocznego rozliczenia składki zdrowotnej w terminie. W piśmie Rzecznik MŚP zadał pytanie, na jakich zasadach ZUS będzie zwracał nadpłaconą składkę w przypadku niezawinionego przez płatnika uchybienia terminu złożenia rocznej deklaracji.

Pismem z 7 czerwca 2023 r. Zakład Ubezpieczeń Społecznych odniósł się do kwestii poruszonych przez Rzecznika MŚP. W zakresie problemów technicznych z programem Płatnik i jego aktualizacją wskazano, że błąd w programie utrudniający pobieranie i przeniesienie do rozliczenia rocznego informacji o składkach należnych wykazanych w miesięcznych dokumentach rozliczeniowych, które są podstawą do ustalenia nadpłaty/niedopłaty składki zdrowotnej, został usunięty 2 maja 2023 r. Program Płatnik działa zaś poprawnie, o czym świadczy przekazanie do ZUS rocznego rozliczenia przez ponad 2,3 mln płatników.

Ponadto ZUS poinformował, że w zakresie wysyłki w jednym zestawie dokumentów ZWUA i ZUS program Płatnik działał prawidłowo. W celu wsparcia płatników w czasie sporządzania i przekazywania rocznego rozliczenia składki zdrowotnej, 12 maja 2023 r. ZUS podjął decyzję o przesunięciu terminu wdrożenia docelowych zasad w sporządzaniu tych dokumentów oraz o umożliwieniu jednoczesnego przesłania dokumentów ZUS ZWUA i ZUS ZUA/ZZA w sytuacji, gdy konto ubezpieczonego jest niewyrejestrowane.

W odniesieniu do przesyłania rocznego rozliczenia w przypadku zawieszenia działalności lub zaprzestania jej wykonywania, 2 maja 2023 r. ZUS wydał komunikat z zaleceniami, jak w takim przypadku należy sporządzić dokumenty.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych przekazał również wyjaśnienia dotyczące składki za styczeń 2022 r. w kontekście przedsiębiorców opodatkowanych na zasadach ogólnych lub podatkiem liniowym. Podkreślono, że składka za styczeń 2022 r. nie jest uwzględniania w rozliczeniu rocznym, gdyż styczeń 2022 nie przynależy do żadnego miesiąca składkowego. Składka za ten miesiąc została rozliczona na zasadach obowiązujących do 31 grudnia 2021 r., zgodnie z art. 79 ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych[1], tj. podstawę wymiaru składki na ubezpieczenie zdrowotne za styczeń 2022 r. dla przedsiębiorców opodatkowanych na zasadach ogólnych wg skali i podatkiem liniowym stanowiła kwota odpowiadająca 75% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w czwartym kwartale 2021 roku, włącznie z wypłatami z zysku.

Szerzej zob. 25 maja 2023 r. Rzecznik MŚP Adam Abramowicz zwrócił się do Ministra Zdrowia z wnioskiem o wydanie objaśnień prawnych w zakresie podwójnego obowiązku opłacenia składki zdrowotnej przez przedsiębiorców za styczeń 2022 r.

Odnosząc się do kwestii nadpłaty a salda w PUE, ZUS uwypuklił, że informacja o kwocie nadpłaty, jak również o sposobie jej rozliczenia (zwrotu płatnikowi, rozliczenia na zadłużenie z tytułu składek lub nienależne pobrane świadczenia) będzie widoczna na profilu płatnika w PUE ZUS po zakończeniu rozpatrywania wniosku o zwrot.

W zakresie zasad zwrotu nadpłaconej składki na ubezpieczenie zdrowotne ZUS wskazał, że roczne rozliczenie składki na ubezpieczenie zdrowotne następuje w dokumentach za kwiecień, tj. za miesiąc, w którym upływa termin złożenia zeznania podatkowego. W sytuacji, gdy płatnik z przyczyn obiektywnych nie mógł złożyć dokumentów rozliczeniowych za kwiecień w terminie do 22 maja 2023 r., ZUS dopuścił możliwość przekazania tych dokumentów do końca maja 2023 r. Przekazanie dokumentów po terminie nie rodzi żadnych konsekwencji, ważne jest jednak, żeby płatnik opłacił należne składki za kwiecień (w tym dopłatę do rocznego rozliczenia) do 22 maja 2023 r. Opłacenie składek po terminie będzie skutkowało naliczeniem odsetek za zwłokę. Jeżeli płatnik nie złoży wniosku o zwrot w ustawowym terminie, wówczas nadpłata powstała wskutek rocznego rozliczenia składki na ubezpieczenie zdrowotne zostanie rozliczona na jego koncie do końca 2023 r.

[1] T.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 2561.

Frankowicze pokochali TSUE

Wyrok frankowy jest jednoznacznie korzystny dla kredytobiorców frankowych. Uzyskanie anulowania kredytu to teraz absurdalnie korzystne rozwiązanie, co z pewnością odbije się na popularności drogi sądowej.

Wyrok TSUE w sprawie kredytów

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej poparł stanowiska rzecznika tej instytucji. W rezultacie banki utraciły bardzo silny argument w dyskusji z kredytobiorcami frankowymi. Mowa tutaj przede wszystkim o zagadnieniu opłaty za korzystanie z kapitału. Co to znaczy? W momencie, kiedy kredyt jest anulowany (a to popularne rozwiązanie w przypadku dotychczasowych wyroków w Polsce), pojawia się problem. Skoro klient dostał od banku jakieś pieniądze, to bank chciałby za to jakieś odsetki. Po tym widoku okazuje się, że jednak można korzystać z kapitału przez kilkanaście lat i nie ponosić z tego tytułu opłat. Jest to bardzo korzystne rozwiązanie dla klientów, którzy właśnie dostali darmowy kredyt. Warto przypomnieć, że jeśli ktoś wziął w tamtych czasach kredyt złotowy, nadal musi płacić odsetki i marżę banku. Jest też dodatkowa korzyść. Druga część wyroku ułatwia uzyskanie w sądzie na czas procesu zawieszenia spłat do wyroku. Jaki to będzie miało wpływ na banki, najlepiej pokazuje 1,5% spadku indeksu WIG-banki (indeks grupujący banki na warszawskiej giełdzie) w pierwszych minutach po decyzji.

Amerykanie nie zmieniają stóp procentowych

Za oceanem nie było niespodzianek. Zgodnie z oczekiwaniami analityków stopy procentowe pozostały na niezmienionym poziomie. Po ostatnich spadkach doszło mniej więcej do zrównania stóp procentowych z inflacją bazową. Teoretycznie powinno to powodować, że stopy procentowe nie powinny już rosnąć. Teoretycznie, gdyż jak się okazuje, patrząc na wyceny kontraktów, analitycy spodziewają się jeszcze jednej podwyżki w tym roku. Jest to ciekawa zmiana, biorąc pod uwagę, że jeszcze miesiąc temu były to trzy obniżki stóp. To właśnie zmiana oczekiwań względem stóp procentowych była w ostatnich tygodniach powodem umacniania się dolara względem euro.

Ropa znów w dół

Wczoraj byliśmy świadkami niespodziewanego spadku cen ropy. Powodem były dane z USA. Rynek spodziewał się spadku w ciągu tygodnia zapasów ropy o 0,5 mln baryłek. Zapasy wzrosły o 7,92 mln baryłek. Dla oddania skali dzienna produkcja ropy naftowej to około 12 mln baryłek. W rezultacie nadwyżka tygodniowa stanowi około 10% wydobycia. Tak duży nadmiar nie mógł pozostać bez wpływu na ceny. Po publikacji cena baryłki ropy brent spadła z poziomu 75 dolarów na 73,5 dolara.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:15 – strefa euro – decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:30 – USA – sprzedaż detaliczna,
14:45 – strefa euro – konferencja prasowa po decyzji EBC.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

Śniadania znowu będą droższe

Surowce w tym roku są najgorzej radzącą sobie kasa aktywów. Nie dotyczy to jednak surowców spożywczych, z których istotna część nadal drożeje. Indeks Śniadaniowy eToro od początku roku wzrósł o 3 proc. Według GUS, żywność zdrożała o 19 proc w ciągu ostatniego roku.

Bloomberg Commodity Index (BCI), czyli szeroki indeks surowcowy, spadł w tym roku o blisko 10 proc. Surowce są obecnie najgorzej radzącą sobie klasa aktywów, po tym jak przez ostatnie 24 miesiące znajdowały się w czołówce najlepszych stóp zwrotu. Do obecnych spadków przyczyniła się przede wszystkim przecena ropy naftowej i gazu ziemnego. Jednak część mniej popularnych surowców spożywczych przełamało tą słabość i odnotowało dwucyfrowe wzrosty. A to oznacza, że śniadanie przeciętnego Polaka znowu może zdrożeć.

Indeks Śniadaniowy eToro składa się z bieżących globalnych cen ośmiu artykułów spożywczych, w tym: pszenicy, kakao, płatków owsianych, wieprzowiny, soku pomarańczowego, kawy i mleka. Bez większości tych produktów, bezpośrednio lub w formie przetworzonej, nie może się obyć żadne pożywne polskie śniadanie. Od początku roku jego wartość wyrażona w złotym wzrosła o 3 proc. W przypadku cen w dolarach, wartość indeksu wzrosła o 8 proc., jednak w tym samym czasie, złoty umocnił się wobec dolara o 5,5 proc.

Winowajcą tych wzrostów są niedobory podaży tych surowców na światowym rynku i zakłócenia pogodowe. Sytuacja ta może się jeszcze pogorszyć w miarę narastania zjawiska pogodowego El Niño. Mimo spadku inflacji konsumenci nadal odczuwają zatem wzrosty cen żywności w supermarketach. Według danych GUS za maj żywność podrożała w ciągu ostatniego roku 19 proc. W tym samym czasie, żywność podrożała o 7 proc. w USA, o 15 proc. w UE oraz o 19 proc. w Wielkiej Brytanii.

Tegorocznemu wzrostowi przewodzi cukier (+28 proc.), sok pomarańczowy (+19 proc.), kakao (+17 proc.), kawa (+6 proc.). Spadły natomiast ceny pszenicy (-24 proc.), wieprzowiny (-24 proc.), mleka (-19 proc.) oraz płatków owsianych (-3 proc.). Cukier – z powodu problemów pogodowych oraz ograniczeniom eksportu w Indiach, będących drugim producentem tego surowca – osiągnął 11-letni szczyt. Dzieje się tak również z powodu wzrastającego popytu na biopaliwa w Brazylii. Ceny soku pomarańczowego są natomiast bliskie najwyższych poziomów w historii, zwłaszcza po huraganie i szkodach wyrządzonych plantatorom cytrusów na Florydzie.

Zmiana bieżących cen światowych od początku roku do 14.06.2023 w USD i PLN

Produkt spożywczy Zmiana ceny od początku roku w USD Zmiana ceny od początku roku w PLN
Cukier 33% 28%
Sok pomarańczowy 24% 19%
Kakao 22% 17%
Kawa 11% 6%
Płatki owsiane 3% -3%
Mleko -13% -19%
Pszenica -18% -24%
Wieprzowina -18% -24%
Indeks śniadaniowy eToro 8% 3%

Źródło: eToro

Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce

We Wrocławiu przypada 2,14 mkw. biura na mieszkańca

Wrocławski rynek inwestycyjny stale rozwija się, czyniąc z miasta jedno z najbardziej atrakcyjnych miejsc dla inwestorów w Polsce — wynika z danych firmy REDD, największej i najnowocześniejszej bazy danych o rynku nieruchomości w tej części Europy. Niezależnie od sektora, wrocławskie inwestycje budują tkankę miejską, wpływając na rozwój gospodarczy regionu. Rynek biurowy, magazynowy i handlowy dynamicznie się rozwijają, tworząc nowe możliwości biznesowe dla firm działających we Wrocławiu i przyciągając inwestorów zarówno z kraju, jak i zza granicy. Obecnie w mieście powstaje aż 148 tys. mkw. powierzchni biurowych, z czego największe projekty znajdują się na terenie Starego Miasta i Krzyków.

Wrocław — jeden z liderów rynku nieruchomości w Polsce

— Wrocław jest jednym z najbardziej rozwiniętych rynków nieruchomości w Polsce, obejmującym sektory biurowy czy magazynowy. Obecnie w mieście powstaje aż 148 tys. mkw. powierzchni biurowych, z czego największe projekty znajdują się na terenie Starego Miasta i Krzyków. Kompleks Quorum, realizowany przez Cavatinę, wyróżnia się jako największe przedsięwzięcie biurowe — mówi Krzysztof Foks, Head Of Research w REDD Group. 

Wrocław intensywnie rozbudowuje również rynek magazynowy, a obecnie w budowie znajduje się około 400 tys. mkw. powierzchni. Dalsze projekty są planowane na najbliższe kwartały i cieszą się dużym zainteresowaniem potencjalnych najemców.

Wysokie nasycenie powierzchniami komercyjnymi

Nasycenie powierzchniami komercyjnymi we Wrocławiu jest stosunkowo wysokie w porównaniu do innych dużych rynków w Polsce. Na koniec maja uśredniony wskaźnik pustostanów w istniejących budynkach biurowych wyniósł 15,26%, przewyższając inne miasta, z wyjątkiem Łodzi. Istniejąca powierzchnia biurowa w stosunku do liczby mieszkańców jest trzecia najwyższa w kraju, wynosząc średnio 2,14 mkw. na mieszkańca.

Wrocław przoduje pod tym względem, ustępując jedynie Warszawie i Katowicom. Wysokie nasycenie powierzchnią biurową świadczy o rosnącym zainteresowaniu inwestorów tym rynkiem.

Topowe inwestycje w poszczególnych sektorach

Wrocław wyróżnia się również topowymi inwestycjami w poszczególnych sektorach, które od dawna są znakiem rozpoznawczym Dolnego Śląska. W sektorze handlowym, Wrocławskie Centrum Handlowe, takie jak Magnolia Park czy Korona, przyciągają zarówno lokalnych mieszkańców, jak i turystów. Przestronne galerie handlowe oferują szeroki wybór sklepów, restauracji i rozrywek, co przyciąga inwestorów z branży detalicznej.

Również sektor hotelarski rozwija się w Wrocławiu. Znajdują się tu zarówno luksusowe hotele o międzynarodowym standardzie, jak i przytulne pensjonaty i hostele. Turystyka i organizacja konferencji przyciągają inwestycje w infrastrukturę hotelową, co stymuluje wzrost gospodarczy miasta.

Różnorodne czynniki przyciągające inwestorów do Wrocławia

— Ważnym czynnikiem przyciągającym inwestorów do Wrocławia jest rozbudowana infrastruktura. Miasto posiada dogodne połączenia komunikacyjne, w tym lotnisko, sieć autostrad i kolei. Wrocław jest również jednym z największych ośrodków akademickich w Polsce, z licznymi uniwersytetami i instytutami badawczymi, co przyciąga firmy z sektora innowacyjnego i technologicznego — zaznacza Krzysztof Foks, Head Of Research w REDD Group. 

Wrocławski rynek inwestycyjny oferuje atrakcyjne warunki dla firm i inwestorów. Miasto oferuje różne formy wsparcia, takie jak ulgi podatkowe, dotacje czy udogodnienia dla inwestorów zagranicznych. Dodatkowo, rozwinięta infrastruktura biznesowa, dostęp do wykwalifikowanej siły roboczej oraz dobre relacje między biznesem a władzami lokalnymi przyciągają inwestycje.

Wrocław kontynuuje dynamiczny rozwój swojego rynku inwestycyjnego, przyciągając inwestorów z różnych sektorów. Dzięki rozbudowanej infrastrukturze, atrakcyjnym warunkom biznesowym i dużemu potencjałowi rozwojowemu, miasto pozostaje w czołówce polskich miast inwestycyjnych. Dolny Śląsk staje się znakiem rozpoznawczym dla inwestycji w Polsce, a Wrocław odgrywa kluczową rolę w tym procesie.

Coraz więcej kupujących nowe mieszkania decyduje się na przeprowadzkę za rogatki miast

W ostatnich latach wyraźnie wzrosła popularność podmiejskich lokalizacji wśród kupujących nowe mieszkania. Eksperci portali RynekPierwotny.pl i GetHome.pl sprawdzili, jak bardzo różnią się ich ceny w metropoliach i okalających je miejscowościach.

– W największych miastach ceny mieszkań osiągnęły poziom, który dla wielu osób, zwłaszcza posiłkujących się kredytem, przestał być akceptowalny. Ci, którzy nie chcą płacić bajońskich sum coraz częściej decydują się na przeprowadzkę do miejscowości okalających metropolie, gdzie mieszkania są bardziej dostępne – mówi ekspert portali RynekPierwotny.pl i GetHome.pl Marek Wielgo.Komunikat-ceny mieszkań w lokalizacjach podmiejskich-2023

I dodaje, że w podmiejskich lokalizacjach niższe są ceny gruntów, a w efekcie ceny mieszkań. Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że np. w okolicach Warszawy w maju średnia cena metra kwadratowego mieszkań w ofercie firm deweloperskich była niższa niż w mieście średnio niemal o 40%. Podobne różnice występowały we Wrocławiu, Krakowie i Poznaniu.

Zmiana preferencji kupujących spowodowała boom budowlany w podmiejskich lokalizacjach. Niestety, także i ich nie oszczędziła zapaść na rynku kredytów mieszkaniowych. W ubiegłym roku spadek sprzedaży nowych mieszkań i domów był tam bardzo gwałtowny np. w miejscowościach okalających Łódź, Poznań, Trójmiasto  i Wrocław tąpnięcie było większe niż w aglomeracjach.

– Można to tłumaczyć większym uzależnieniem od kredytów kupujących mieszkania i domy w podmiejskich lokalizacjach –  komentuje Marek Wielgo.Komunikat-ceny mieszkań w lokalizacjach podmiejskich-2023-zmiany

W tej sytuacji nie wszyscy deweloperzy mogli sobie pozwolić na podwyżki cen. Dobra wiadomość jest taka, że w miejscowościach okalających największe miasta – z wyjątkiem aglomeracji Łodzi i Wrocławia – wzrost  średniej ceny metra kwadratowego jest w tym roku mniejszy niż w samych metropoliach, gdzie średnią windują bardzo drogie mieszkania wprowadzane przez deweloperów na rynek, głównie z myślą o zamożnych nabywcach. Dla przykładu w okolicach Krakowa ceny mieszkań w przeliczeniu na metr kwadratowy spadły w tym roku o 5%, podczas gdy w samym mieście wzrosły aż o 8%.

Eksperci portali RynekPierwotny.pl i GetHome.pl zwracają uwagę, że w tym roku sytuacja może się zmienić nie tylko ze względu na poprawę dostępności kredytów mieszkaniowych. Końcówka ubiegłego roku oraz pierwszy kwartał tego roku przyniosły wyraźny wzrost sprzedaży mieszkań także w podmiejskich lokalizacjach. A zwłaszcza tam, gdzie funkcjonuje kolej podmiejska lub jest trasa szybkiego ruchu.

Popyt na nowe mieszkania w miejscowościach okalających największe miasta napędzać będzie rządowy program „Bezpieczny Kredyt 2%”.  Na taki preferencyjny kredyt, który już na początku lipca ma się znaleźć w ofercie czterech banków, mogą liczyć gospodarstwa domowe planujące zakup swojego pierwszego mieszkania lub domu. Maksymalna kwota kredytu w przypadku singla wynosi 500 tys. zł, zaś dla małżeństw lub rodziców z dzieckiem – 600 tys. zł. Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że w całym kraju do kupienia za „Bezpieczny Kredyt 2%” jest obecnie przeszło 53,2 tys. mieszkań. Najwięcej jest ich w aglomeracji warszawskiej (Warszawa i okolice). Np. w cenie do 500 tys. zł jest tu przeszło 3,7 tys. Lokali.

Autor: Marek Wielgo, ekspert portalu RynekPierwotny.pl i GetHome.pl

Obywatele Ukrainy są gotowi do przeprowadzki do mniejszych miejscowości Polski, jeżeli znajdą tam pracę

Obywatele Ukrainy najczęściej znajdują pracę w Polsce dzięki poleceniom lub samodzielnie oraz są gotowi do przeniesienia się z dużych miast do mniejszych miejscowości – wynika z raportu „Obywatele Ukrainy na polskim rynku pracy. Nowe wyzwania i perspektywy” przeprowadzonego przez Platformę Migracyjną EWL, Fundację EWL oraz Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego.     

Badanie pokazało, że przebywający w Polsce obywatele Ukrainy (zarówno migranci przedwojenni, jak i uchodźcy) nie są przywiązani do wielkich aglomeracji, w których przeważnie obecnie mieszkają. Są oni coraz częściej gotowi szukać możliwości lepszego życia w mniejszych miejscowościach naszego kraju, jeśli zostanie im zapewniona praca oraz odpowiednie warunki pobytowe.

Niemal połowa obywateli Ukrainy mieszkających w naszym kraju w miastach powyżej 50 tys. mieszkańców, deklaruje gotowość do przeprowadzki do mniejszych miejscowości, jeżeli zostanie im zapewnione zatrudnienie i dobre warunki dla funkcjonowania rodziny (43%).Wykres 8

Zdaniem Rafała Mroza, dyrektora operacyjnego Platformy Migracyjnej EWL, ukraińscy uchodźcy, nawet pomimo pobytu w Polsce z dziećmi, charakteryzują się dużą mobilnością, co pomogło im szybko wejść na polski rynek pracy.

„My, Polacy, nie jesteśmy tak mobilni jak Amerykanie. Pracujemy raczej tam, gdzie mieszkamy, a nie mieszkamy tam, gdzie pracujemy. Z kolei kultura podejmowania zatrudnienia wśród ukraińskich uchodźców częściej przypomina amerykańską” – podkreśla Rafał Mróz.

Według eksperta EWL, początkowo większość ukraińskich uchodźców przybywała do dużych miast Polski, lecz więcej ofert pracy pojawiało się w mniejszych miejscowościach, gdzie w wolnych strefach ekonomicznych działa wiele przedsiębiorstw, a pracodawcy zazwyczaj nie wymagają wysokich kwalifikacji czy znajomości języka. Z kolei w dużych aglomeracjach wakaty często są w sektorze usług, gdzie znajomość języka polskiego jest kluczowa.

Na uwagę zasługuje także fakt, że większość obywateli Ukrainy znalazła obecną pracę w Polsce dzięki poleceniu znajomych lub rodziny (31%) oraz samodzielnie (31%). W przypadku migrantów zarobkowych, którzy przybyli do Polski przed wojną, aż 38% samodzielnie znalazło zatrudnienie w naszym kraju. Świadczy to nie tylko o ich zaradności, ale również o tym, że obywatele Ukrainy stali się integralną częścią polskiego rynku pracy.

Warto zauważyć, że w przypadku uchodźców wojennych odsetek ten był zdecydowanie niższy, wyniósł on zaledwie 18%. Jednak został skompensowany przez wsparcie ze strony samorządów, jak i instytucji państwowych, które miały istotny wpływ na aktywizację zawodową uciekających przed wojną obywateli Ukrainy. 27% ukraińskich uchodźców deklaruje, że pracę znalazło dzięki powiatowym urzędom pracy lub wsparciu samorządu lokalnego. Z kolei 16% uchodźców znalazło pracę z pomocą prywatnych agencji zatrudnienia.Wykres 9

Badanie z obywatelami Ukrainy przebywającymi w Polsce zostało przeprowadzone w dniach 4–13 marca 2023 roku za pomocą wywiadów bezpośrednich F2F w kilkunastu miejscowościach Polski na próbie liczącej łącznie N=500 dorosłych obywateli Ukrainy, zarówno migrantów przedwojennych, jak i uchodźców wojennych z Ukrainy. Kwestionariusz badania został opracowany przez Platformę Migracyjną EWL oraz Studium Europy Wschodniej UW z wykorzystaniem części pytań zgłoszonych przez Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej, Urząd do Spraw Cudzoziemców i Biuro Bezpieczeństwa Narodowego.

InPost i GreenWay tworzą ogólnopolską sieć stacji ładowania aut elektrycznych

Grupa InPost, lider wśród platform dostaw dla e-commerce w Europie, we współpracy z GreenWay zainstalował już ponad 200 stacji ładowania aut elektrycznych w swoich centrach logistycznych oraz publicznie dostępnych dla kierowców ładowarek DC w pobliżu urządzeń Paczkomat®. Do końca tego roku InPost i GreenWay zbudują sieć kilkudziesięciu publicznie dostępnych punktów ładowania elektryków.

INPOST GREENWAY3Obok sprzedaży i instalacji stacji ładowania, GreenWay odpowiada również za budowę przyłączy do sieci energetycznej, zarządzanie oraz serwis techniczny stacji.

– Rozbudowa sieci ładowarek na terenie własnych oddziałów ma dla nas szczególne znaczenie ze względu na strategię dekarbonizacji grupy InPost. Wierzymy, że nowe technologie i trendy powinny zostać uwzględnione w planach rozwoju miast. Dlatego wraz z Greeway pracujemy nad wdrażaniem w Polsce ogólnodostępnej sieci tego typu urządzeń sygnowanych logiem InPost i GreenWay – podkreślił Sebastian Anioł, Dyrektor Działu Innowacji Logistycznych InPost.

– Ważnym elementem naszego zaangażowania we współpracę z InPost jest także doradztwo w zakresie zastosowanych rozwiązań technicznych dotyczących infrastruktury ładowania oraz inteligentnego zarządzanie dostępną mocą w obiektach, gdzie znajdują się ładowarki – mówi Aleksander Czapczyk, Chief Commercial Officer GreenWay Polska.

InPost w ramach strategii dekarbonizacji sukcesywnie powiększa też flotę ekologicznych aut dostawczych, a także samochodów frachtowych. Obok kilkuset kurierskich samochodów elektrycznych z logo InPost, które jeżdżą po ulicach polskich miast, do portfolio firmy dołączyło 15 nowych ciągników siodłowych z napędem LNG. To kolejny krok w kierunku zmniejszania emisji CO2 w transporcie. W 2022 roku blisko 30 mln paczek trafiło do adresatów za pośrednictwem auta EV InPost.

Według najnowszych wyliczeń kalkulatora śladu węglowego opublikowanego przez InPost za 2022 rok, ślad węglowy transportu paczek dostarczonych do urządzeń Paczkomat® w porównaniu do dostawy kurierskiej do domu jest niższy nawet o 97% na ostatniej mili. Tak zredukowany wskaźnik emisji w 2022 roku w porównaniu do poprzedniego badania (wówczas ślad węglowy był mniejszy o75%) jest efektem optymalizacji sieci logistycznej i procesów, a także zwiększenia gęstości sieci urządzeń Paczkomat®. Nawet uwzględniając drogę klienta po paczkę, to dostawa do urządzenia Paczkomat® generuje nawet do 93% mniej śladu węglowego niż dostawa kurierska.

Tysiące zawieszonych spraw frankowych powróci na sale rozpraw

Dziś rano, 15 czerwca, w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej zapadł wyrok w dwóch sprawach dotyczących frankowiczów. Wskazuje on na istotną zmianę w sporach między kredytodawcami a kredytobiorcami. Kilka tysięcy zawieszonych w polskich sądach spraw z powództwa banków o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału powróci na sale rozpraw. Czego mogą spodziewać się frankowicze, a czego banki?

Wynagrodzenie za korzystanie z kapitału

Spór pomiędzy frankowiczami a kredytodawcami to wątek, który często pojawia się w siedzibie TSUE. Linia orzecznicza w Polsce w większości takich spraw staje po stronie konsumentów poszkodowanych przez nieuczciwe umowy. Nie inaczej było i dziś w Luksemburgu, gdzie na bieżąco przebieg posiedzenia TSUE w sprawie C-520/21 śledziła Izabela Libera, radca prawny z Kancelarii Libera i Wspólnicy, która od 2016 roku jest pełnomocnikiem frankowiczów – uzyskała już ponad 250 pozytywnych rozstrzygnięć, z czego ponad 50 prawomocnie zakończonych.

– „To ogromna ulga dla wielu kredytobiorców, którzy ze względu na roszczenia wysuwane przez banki obawiali się występować do sądu o unieważnienie umowy. Ten wyrok stanowi potwierdzenie dotychczasowego orzecznictwa TSUE w sprawach dotyczących kredytów frankowych. Potwierdza, że żaden przedsiębiorca, nawet największy bank, nie może czerpać korzyści ze swoich nieuczciwych działań” – komentuje Izabela Libera.

Wyrok w polskiej sprawie frankowej

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał dziś także drugi wyrok, w sprawie o sygnaturze C-287/22, która dotyczy coraz częściej wpływających wniosków o zgodę o zabezpieczenie powództwa, a więc zawieszenie spłaty rat do momentu rozstrzygnięcia sprawy. Jak podkreśla Izabela Libera, dotychczas linia orzecznicza była różnorodna.

– „Drugi wyrok również jest korzystny dla konsumentów. Trybunał orzekł, że sąd krajowy nie może odmówić udzielenia zabezpieczenia w postaci zawieszenia płatności rat, jeśli jest to konieczne do zapewnienia, żeby wyrok był skuteczny. Dotychczas sądy różnie podchodziły do kwestii zabezpieczeń” – komentuje Izabela Libera, radca prawny z Kancelarii Libera i Wspólnicy. – „To wielki dzień dla polskich frankowiczów. Po wyroku w sprawie Dziubak, który otworzył w sądach drzwi do sprawiedliwych wyroków, dzisiejszy wyrok zamyka drzwi bankom do wykorzystywania swej nieuczciwości w sprawach frankowych” – dodaje Libera.

„Jastrzębia pauza” umocniła USD ale w sposób umiarkowany. Dziś decyzja EBC

Rezerwa Federalna wykonuje “jastrzębią pauzę”. Powell nazywa ten ruch jedynie dostosowaniem tempa podwyżek stóp procentowych, co oznacza, że teraz z dużym prawdopodobieństwem możemy oczekiwać wzrostu kosztu pieniądza na co drugim posiedzeniu. Mediana oczekiwań przedstawicieli FOMC wskazuje, że w tym roku powinniśmy otrzymać jeszcze dwa ruchy, co oznacza, że na koniec 2023 roku zobaczymy zakres na poziomie 5,5 – 5,75 proc.

Wczorajszy brak działań nie oznacza, że koniec cyklu podwyżek został osiągnięty. Tak wynika ze słów Powella oraz z twardych danych takich jak projekcje marko Fed-u oraz z wykresu kropkowego. Tu wskazywany jest poziom 5,6 proc. co oznacza, że na koniec roku przedział dla głównej stopy procentowej w USA może osiągnąć pułap 5,5 – 5,75 proc. W marcu mediana wskazywała 5,1 podobnie jak w grudniu 2022 roku.

Rynek w pewnym stopniu by przygotowany na kolejne ruchy w górę na stopach, ale nowy „dot plot” po raz kolejny stworzył lukę między ścieżką stóp oczekiwaną przez rynek a ścieżką stóp oczekiwaną przez FOMC. Rynek już dawno przyzwyczaił się do oczekiwań szybszych obniżek stóp niż amerykańscy bankierzy centralni.

Dlatego wczorajsza decyzja z pewnością nie była negatywna dla USD, ale nie była też przełomem, który uzasadniałby całkowitą rewaluację dolara. Zmienność rynkowa była umiarkowana. Kurs EUR/USD spadł o 50 pkt. co nie jest czymś wyjątkowym. W przeszłości tego rodzaju wydarzenia (kluczowe dla rynku FX) powodowały znacznie większą reakcję.

To nie koniec emocji. Dziś przed nami decyzja EBC. Tutaj potencjał niespodzianek będzie prawdopodobnie postrzegany jako znacznie mniejszy niż wczoraj. Podwyżka stóp procentowych została ogłoszona przez przedstawicieli banki, rynek zdążył ją wycenić, a zatem sam ruch w górę o 25 punktów bazowych nie powinien wpłynąć znacząco na euro. Znacznie bardziej ekscytujące dla euro są oczywiście perspektywy. Oprócz konferencji prasowej prezes EBC Christine Lagarde, duży wpływ mogą mieć nowe prognozy inflacji. Jeśli zostaną zrewidowane w dół, wówczas to może przemawiać za wcześniejszym zakończeniem cyklu zacieśniania w strefie euro.

Łukasz Zembik Oanda TMS Brokers

Boom na estoński CIT wyraźnie hamuje. Przedsiębiorcy coraz mniej są nim zainteresowani

Według Ministerstwa Finansów, w pierwszych czterech miesiącach br. tzw. estoński CIT wybrało ponad 3 tys. spółek, co oznacza spadek rdr. o ponad połowę. Głównie były to podmioty z woj. mazowieckiego, śląskiego i wielkopolskiego. Najrzadziej decydowano się na taki krok w woj. warmińsko-mazurskim, lubuskim i podlaskim. Na takie rozwiązanie przeszły głównie spółki z o.o. I dotyczyło to blisko 3 tys. firm. Rok wcześniej takich przypadków było o ponad połowę więcej. Do tego w tym roku i w kolejnych latach resort spodziewa się mniej dynamicznego wzrostu zainteresowania ww. formą. Na chwilę obecną nie prowadzi też prac legislacyjnych. Zdaniem części ekspertów, to błąd, bo obecna regulacja wciąż wymaga doprecyzowania.

Spadek zainteresowania

Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że w pierwszych czterech miesiącach br. tzw. estoński CIT został przyjęty przez 3,2 tys. spółek. To o 53,1% mniej niż w analogicznym okresie ub.r. – 6,7 tys. Natomiast w całym zeszłym roku dotyczyło to 9,1 tys. podmiotów. – W mojej ocenie, mniejsze zainteresowanie estońskim CIT-em jest spowodowane tym, że firmy, które zamierzały na niego przejść, już wybrały ten sposób rozliczenia w poprzednim roku. Największy boom na dane rozwiązanie jest zwykle po wprowadzeniu nowych przepisów – komentuje doradca podatkowy Natalia Stoch-Mika z Kancelarii NSM LEGAL & TAX.

Jak stwierdza Tomasz Tratkiewicz, ekspert ds. podatków z organizacji Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej, mniejszy wzrost liczby podatników, którzy wybrali estoński CIT, wynika z kilku przyczyn. Pierwsza to zdecydowanie mniejsza „akcja reklamowa” resortu finansów niż w 2022 roku. Druga to ciągła niepewność związana z interpretowaniem przepisów, w szczególności dot. ukrytych zysków oraz wydatków niezwiązanych z działalnością gospodarczą. Trzecia z przyczyn obejmuje warunki, które – pomimo zliberalizowania prawa – dla wielu spółek biznesowo mogą być nie do spełnienia, np. w zakresie zatrudnienia wymaganej minimalnej liczby pracowników.

– Zasady wprowadzone z początkiem ub.r. zrewolucjonizowały ryczałt od dochodów spółek i sprawiły, że estoński CIT stał się bardziej przyjazny dla podatników. Eliminacja progu przychodów i rezygnacja ze ściśle określonego wymogu ponoszenia nakładów inwestycyjnych miały istotne znaczenie dla procesu decyzyjnego przedsiębiorców. Wówczas rozszerzono też katalog podatników mogących korzystać z tego rozwiązania. Tegoroczne zmiany, których celem było wyeliminowanie wątpliwości zgłaszanych Ministerstwu Finansów, nie miały aż tak dużego znaczenia dla decyzji o wejściu w alternatywny system opodatkowania. Z tego może wynikać spadek liczby podmiotów wybierających ryczałt od dochodów spółek w bieżącym roku – mówi doradca podatkowy Katarzyna Winiecka z Ostrowska-Krzewina, Winiecka Kancelaria Doradztwa Podatkowego.

Najlepsze i najsłabsze wyniki

Według danych Ministerstwa Finansów, w pierwszych czterech miesiącach br. tzw. estoński CIT wybierały głównie spółki z woj. mazowieckiego – 546 (rok wcześniej – ponad 1,3 tys.), śląskiego – 427 (989), a także wielkopolskiego – 419 (755). Natomiast na końcu zestawienia widać woj. warmińsko-mazurskie – 37 (rok wcześniej – 97), lubuskie – 59 (120), jak również podlaskie – 71 (132).

– Struktura ta odpowiada rozkładowi liczby przedsiębiorców pomiędzy poszczególnymi województwami. W czołówce statystki znajdują się spółki z woj. mazowieckiego, śląskiego i wielkopolskiego. Są to województwa, w których swoje biznesy lokuje najwięcej przedsiębiorców. Nie dziwi zatem, że właśnie wśród tamtejszych podmiotów więcej spółek zdecydowało się na opodatkowanie ryczałtem od dochodów spółek – tłumaczy Katarzyna Winiecka.

Od stycznia do kwietnia br. na estoński CIT najchętniej przechodziły spółki z o.o. – blisko 3 tys. (w analogicznym okresie ub.r. – 6,4 tys.). – Są one najczęstszą formą prowadzenia firmy w Polsce. Przeważnie są również wybierane przez podmioty nastawione na długofalowe inwestowanie, a właśnie w spółkach inwestycyjnych estoński CIT cieszy się największą popularnością – wyjaśnia ekspertka z NSM LEGAL & TAX.

Kolejne w tym zestawieniu są spółki komandytowe – 107 (rok wcześniej – 190), akcyjne – 29 (77), a także proste spółki akcyjne – 21 (17). – W przypadku PSA wzrost jest skorelowany z rosnącym zainteresowaniem prowadzenia działalności w tej formie prawnej. Obowiązuje ona począwszy od lipca 2021 roku i jest coraz częściej zakładana. Nie dziwi zatem fakt, że wśród rosnącej liczby nowych spółek, zdarzają się takie, które wybierają opodatkowanie w formie ryczałtu od dochodów spółek. W mojej ocenie, łatwiej jest zdecydować się na CIT estoński nowym podmiotom mogącym odpowiednio zaplanować swoją działalność – zauważa Winiecka.

Ograniczony potencjał wzrostu

W tym roku oraz w kolejnych latach Ministerstwo Finansów spodziewa się mniej dynamicznego lecz stabilnego wzrostu zainteresowania tą formą opodatkowania. Aktualnie resort nie prowadzi prac legislacyjnych w zakresie estońskiego CIT-u. Natomiast obserwuje oraz analizuje, jak wpływa to rozwiązanie m.in. na kondycję spółek czy wpływy do budżetu państwa. Na tej podstawie, w duchu otwartego dialogu z przedsiębiorcami, będą podejmowane decyzje co do ewentualnych zmian legislacyjnych w przyszłości.

– Z całą pewnością konieczne są zmiany systemowe. Obecna regulacja jest nieprecyzyjna, zawiera wiele luk i obszarów potencjalnych sporów między organami a podatnikami. Co więcej, cześć wymogów stawianych firmom wydaje się nie mieć uzasadnienia w istniejącym systemie podatkowym i realiach gospodarczych. Tak jest chociażby z zakazem korzystania z estońskiego CIT-u przez podmioty, które mają pośród swoich wspólników spółki. Niestety, ale to pokazuje, jak niska jakość legislacji w Polsce bezpośrednio szkodzi gospodarce – ocenia prof. Adam Mariański, przewodniczący komisji podatkowej Business Centre Club i partner Kancelarii Mariański Group.

W opinii Tomasza Tratkiewicza, wzrost liczby spółek, które będą wybierać CIT estoński, nie osiągnie już takiej dynamiki jak w zeszłym roku. Jeżeli państwu zależy na promocji tej formy opodatkowania, np. ze względu na wspieranie inwestycji, to należałoby wprowadzić dalsze uproszczenia w ryczałcie od spółek, jak np. doprecyzowanie przepisów w zakresie ukrytych zysków oraz wydatków niezwiązanych z działalnością gospodarczą. Pozwoliłoby to być może w przyszłości na realnie większe niż w tym roku wzrosty liczby spółek wybierających CIT estoński.

– W kolejnych latach wybór estońskiego CIT-u ustabilizuje się. Ryczałt od przychodów spółek będą wybierać nowe podmioty, które w perspektywie długoletniej będą inwestować swoje zyski, bez ich wypłaty w formie dywidendy. Z mojego doświadczenia wynika też, że w tzw. spółkach inwestycyjnych rzadko można spotkać koszty, które w ryczałcie od przychodów spółek definiowane są jako ukryte zyski. Nie wykluczam oczywiście, że spółki, które aktualnie istnieją na rynku, również będą wybierać taką formę rozliczenia. Niemniej jednak, moim zdaniem, nie będzie już tak dużego zainteresowania, jak na początku wprowadzenia tych zmian – uważa Natalia Stoch-Mika.

Jak prognozuje prof. Mariański, w najbliższym czasie minie swoisty efekt nowości, a zainteresowanie estońskim CIT-em spadnie. Pojawią się też naturalne problemy z rozliczeniami. Firmy, które zostaną wykluczone z reżimu ryczałtowego, będą stanowiły przestrogę dla innych, rozważających zmiany. Konieczne jest doprecyzowanie przepisów i usunięcie istotnych wątpliwości, pojawiających się w praktyce. Celem zmian powinno być zapewnienie przedsiębiorcom stabilności i przewidywalności rozwiązania, a także łatwości rozliczenia w praktyce stosowanego ryczałtu. Dobrym rozwiązaniem byłoby też wprowadzenie zmian otwierających ryczałt na dodatkowe podmioty, np. działające w prostych strukturach holdingowych.

Tylko 55 ze 100 największych firm działających w Polsce opublikowało ujawnienia klimatyczne i środowiskowe

Najbardziej aktywnie działania pozafinansowe raportują spółki z przemysłu naftowego, wydobywczego i energetycznego. Niewiele ponad połowa ze 100 największych firm działających w Polsce przygotowała osobny raport niefinansowy, ESG lub zrównoważonego rozwoju, a rezultaty badania ujawnień nie napawają optymizmem – przeciętny wynik uzyskany przez organizacje raportujące działania pozafinansowe to 5,2 w 10-stopniowej skali – wynika z raportu KPMG pt. „Benchmark klimatyczno-środowiskowy. Analiza raportowania zrównoważonego rozwoju”.

Zrównoważony rozwój koniecznością biznesową

Dla wielu firm, zagadnienia ESG nie tylko nie są już „dobrowolne”, czy zalecane przez partnerów lub instytucje finansujące, a stają się obowiązkiem prawnym, którego niespełnienie niesie za sobą bardzo poważne konsekwencje. Obecnie obowiązek ten dotyczy obszaru ujawniania informacji związanych ze zrównoważonym rozwojem. Przedsiębiorstwa będą musiały informować swoje otoczenie o posiadaniu (lub braku) określonych procesów, dokumentów czy osiągniętych wynikach. W kolejnych latach spodziewać się można rozszerzenia obowiązków legislacyjnych na zagadnienia zarządcze lub operacyjne.

Zielona transformacja będzie w najbliższych latach trwałym trendem, wpływającym na warunki prowadzenia działalności gospodarczej – w szczególności w Europie. Dążenie do celu globalnej neutralności klimatycznej będzie dla firm oznaczać konieczność gruntownego przemyślenia swych modeli biznesowych i ich kompatybilności z tak zarysowanym horyzontem zmian – mówi Przemysław Oczyp, Partner Associate w Dziale Doradztwa Biznesowego/ESG, w KPMG w Polsce.

Raportowanie kwestii zrównoważonego rozwoju nie rozwiąże od razu wszystkich problemów i nie odpowie na każde wyzwanie. Przejrzystość w zakresie tego, w którym miejscu transformacji znajduje się firma, pozwoli jej porównać się z innymi, poznać swoje mocne i słabe strony oraz pozwolić na realny dialog z otoczeniem rynkowym. Dialog, który przyczynić się może do wykorzystania rozproszonej po interesariuszach wiedzy do przeprowadzenia kluczowych dla długofalowego rozwoju firmy zmian – mówi Justyna Wysocka-Golec, Dyrektor w Zespole ds. Zmian Klimatycznych, Energii i Dekarbonizacji w Dziale Doradztwa Biznesowego w KPMG w Polsce.

Przemysł naftowy, wydobywczy i energetyczny w czołówce pod względem ujawnień niefinansowych

Eksperci KPMG w Polsce przeanalizowali ujawnienia niefinansowe 100 największych podmiotów działających na polskim rynku. Tylko 55 ze 100 największych firm działających na polskim rynku opublikowało ujawnienia klimatyczne i środowiskowe, natomiast uśrednione wyniki spółek, które wywiązały się z tego obowiązku nie są wysokie. Większość podmiotów, które nie raportują działań pozafinansowych to spółki opisane w ramach raportów zintegrowanych, obejmujących przeważnie międzynarodowe grupy kapitałowe, choć zdarzały się też braki jakichkolwiek źródeł. Jest to dopuszczalne z perspektywy dzisiejszych przepisów, natomiast stwarza poważną lukę w ujawnieniach.

Przeciętna ocena wyniosła niewiele ponad połowę możliwych do uzyskania punktów – niespełna 5,2 punktu. Biorąc pod uwagę zwiększające się wymogi interesariuszy i standardy regulacyjne oraz fakt, że badane były spółki o wysokim stopniu organizacji i posiadanych kapitałów, trudno uznać ten wynik za zadowalający. Tym samym ujawnienia środowiskowe należy uznać za obszar wymagający znacznie większej uwagi ze strony firm – mówi Przemysław Oczyp, Partner Associate w Dziale Doradztwa Biznesowego/ESG, w KPMG w Polsce.

Sektor naftowy, wydobywczy i energetyczny wyróżnia się najwyższym wynikiem wśród badanych ujawień, osiągając średnią wynoszącą 6,67 na 10 punktów. Następne na podium są firmy zajmujące się handlem żywnością (np. sieci supermarketów), które otrzymały przeciętnie 5,6 punktu. Trzecie miejsce ex aequo, z nieznacznie niższym wynikiem – 5,5 punktu, zajęły: zbiorcza grupa handlowa obejmująca spółki meblowe, internetowe, odzieżowe etc. oraz firmy produkujące żywność.

Dość niski wynik odnotował przemysł motoryzacyjny – firmy tej grupy otrzymały przeciętnie 4,25 punktu na 10, choć transport samochodowy ma znaczący wpływ na środowisko. Można przypuszczać, że przedsiębiorcy w tej grupie prawdopodobnie nie spotkali się jeszcze z adekwatną presją interesariuszy.ujawnienia klimatyczne i środowiskowe

Firmy działające w przemyśle naftowym, wydobywczym i energetycznym w dużym stopniu przyczyniają się do zmian klimatycznych, w związku z czym spotykają się z największą presją regulatorów oraz otoczenia społecznego. Widać także, że firmy pośrednio powiązane z rolnictwem mają stosunkowo wysoką samoświadomość wpływu środowiskowego, co odpowiada charakterystyce branży – działalność gospodarcza w tym zakresie stanowi bowiem coraz większe wyzwanie wobec gwałtownych zjawisk pogodowych oraz zanieczyszczenia środowiska – mówi Justyna Wysocka-Golec, Dyrektor w Zespole ds. Zmian Klimatycznych, Energii i Dekarbonizacji w Dziale Doradztwa Biznesowego w KPMG w Polsce.

Notowania na giełdzie stymulują do transparentności

Badanie KPMG obejmowało spółki zróżnicowane pod względem wielkości, branży, pochodzenia kapitału właścicielskiego czy obecności na giełdzie. Jedną z najbardziej znaczących zmiennych różnicujących wyniki jest fakt odnotowywania spółki na giełdzie. Te firmy, które są obecne na Giełdzie Papierów Wartościowych, wypadły lepiej od średniej pod względem jakości ujawnień i transparentności raportowania. Istnieje również korelacja między poziomem raportowania działań pozafinansowych, a wielkością firmy – większe podmioty są nieco bardziej zaawansowane od spółek z sektora MŚP. Z badania wynika również, że w analizowanych 100 największych firmach działających w Polsce skala i jakość ujawnień niefinansowych jest na wyższym poziomie w przypadku podmiotów z polskim kapitałem.

Szara strefa na rynku zakładów bukmacherskich i nowe sposoby na jej zwalczanie

Branża zakładów bukmacherskich wciąż prężnie się rozwija i przynosi corocznie wielomiliardowe przychody. Po nowelizacji ustawy hazardowej, której nowe przepisy weszły w życie 1 kwietnia 2017 roku, przybywa zarówno legalnych bukmacherów, jak i użytkowników aktywnie korzystających z ich usług. Sukcesywnie maleje przy tym szara strefa, która jednak nadal jest problemem i jej udział w rynku jest ciągle znaczny. Jak można ją zminimalizować?

Dlaczego Polacy nadal grają nielegalnie?

Co czwarty dorosły Polak przed 60tym rokiem życia gra w zakłady bukmacherskie. Ponad połowa robi to nielegalnie, głównie przez chęć uniknięcia podatku od gier hazardowych w Polsce, który wynosi 12% i jest stosunkowo wysoki na tle innych krajów. Wartość obrotów w szarej strefie wyniosła w 2020 roku 12,6 mld zł, z kolei 14,4 mld zł wygenerowali legalni operatorzy. Stacjonarni bukmacherzy osiągnęły obrót w wysokości 11,7 mld zł, zatem cały rynek hazardowy w Polsce osiągnął wartość około 40 miliardów złotych.

Sposoby walki z szarą strefą w Polsce

Dzięki nowelizacji ustawy o grach hazardowych z 1 kwietnia 2017 roku, jasno i precyzyjnie określono przepisy prawne dotyczące legalnego hazardu w Polsce. W przypadku zakładów bukmacherskich wymagana jest licencja Ministra Finansów, dzięki której można legalnie prowadzić tego typu działalność. Był to pierwszy krok do walki z szarą strefą. Funkcjonowanie bez zezwolenia wiąże się z wysokimi karami i surowymi konsekwencjami, także dla graczy. Odstraszyło to sporą część zagranicznych bukmacherów, działających niezgodnie z literą polskiego prawa i szara strefa zmalała z 90% w 2017 r. do 50% obecnie. Bardzo ważnym narzędziem walki z szarą strefą gier hazardowych w Polsce jest tak zwany Rejestr Domen Zakazanych, czyli regularnie aktualizowana lista stron nielegalnych bukmacherów internetowych, dostępny na stronach www ministerstwa. Dostarczyciele Internetu mają obowiązek blokowania takich stron w ciągu 48h od ich pojawienia się w rejestrze, natomiast operatorzy bezpiecznych płatności online mają na to 30 dni. W sieci dostępny jest także przegląd stron bukmacherskich działających w Polsce legalnie, na podstawie zezwolenia przyznanego przez Ministerstwo Finansów. Warto grać legalnie.

Jak kształtowała się szara strefa w Polsce?

Szara strefa zakładów bukmacherskich i kasyn online to w Polsce nadal ponad 50% rynku, co jest wynikiem poniżej średniej w Unii Europejskiej, ale nadal sporym problemem. Przychody branży hazardowej rosną od 2021 roku o około 50% rocznie, osiągając kwoty kilkunastu miliardów złotych. A tak wyglądał udział szarej strefy w latach 2016-2021:

Rynek Hazardu Internetowego w Polsce 2016 2017 2018 2019 2020 2021
Cała szara strefa gier hazardowych 79,7% 44,4% 34,7% 25,4% 22,8% 17,9%
Średnia całej szarej strefy w UE 44,0% 38,8% 35,3% 30,0% 27,4% 25,2%
Szara strefa zakładów bukmacherskich 64,3% 20,3% 13,5% 10,3% 9,4% 8,2%
Średnia szarej strefy zakładów w UE 41,2% 36,0% 33,2% 29,6% 27,9% 27,9%
Szara strefa kasyn online 100,0% 100,0% 98,8% 68,9% 54,0% 37,7%
Średnia szarej strefy kasyn online w UE 69,9% 61,1% 58,2% 48,7% 44,6% 40,0%

Szara strefa ma w Polsce ponad 50% udział w rynku zakładów bukmacherskich i kasyn. Jak wyglądały przychody w branży hazardowej w latach 2020-2021 z podziałem na sektory? 

W przypadku gier liczbowych przychód w 2020 roku wyniósł 3,83 mld zł, natomiast w 2021 4,11 mld, co daje 7,4% wzrost. Loterie pieniężne zarobiły 1,46 mld w 2020 roku i 1,88 mld w 2021, czyli o 28,8% więcej. Automaty do gier przyniosły w 2020 roku przychód w wysokości 1,31 mld zł, z kolei rok później 1,91 mld – o 45,8% więcej. Gry kasynowe wygenerowały w 2020 roku 8,76 mld zł, a w 2021 aż 18,34 mld, co jest wzrostem o 108,9%. Przychód z zakładów wzajemnych wyniósł w 2020 roku 7,26 mld zł, a 2021 – 10,60 mld, więcej o 46%. Zatem łączny przychód z gier hazardowych online w 2020 wyniósł 27,03 mld zł, natomiast rok później o 52,5% więcej, czyli 41,21 mld zł. Kanał online ma ponad 80% udział w rynku.pieniądze

Straty budżetu państwa przez szarą strefę

Według obliczeń ekspertów, szara strefa gier hazardowych online, w samym tylko 2020 roku wyniosła 12,6 miliardów złotych, co stanowiło 46,7% udziału całego rynku. W Polsce z oferty nielegalnych bukmacherów korzysta ponad milion aktywnych użytkowników. Powodem mogą być zbyt wysokie podatki w legalnym sektorze hazardowym w Polsce, zarówno te nałożone na operatorów, jak i na użytkowników. Przedstawiciele branży apelują do organów państwowych o opracowanie nowych, korzystniejszych dla wszystkich rozwiązań, które jednocześnie pomogłyby skuteczniej zniwelować udział szarej strefy w rynku. Według szacunków, Skarb Państwa w 2021 roku stracił aż 782 miliony złotych z tytułu nieodprowadzonego podatku od gier hazardowych działających w szarej strefie.

Kto częściej gra nielegalnie – kobiety czy mężczyźni?

Według wyników badań, przeprowadzonych przez Stowarzyszenie Na Rzecz Likwidacji Szarej Strefy Zakładów Wzajemnych w Polsce – „Graj Legalnie”, 61% kobiet uprawiających hazard online przyznało, że gra albo wyłącznie u nielegalnych operatorów, albo jednocześnie u legalnych i nielegalnych. W przypadku mężczyzn było to 55%. Ogólnie z gier hazardowych korzysta 18% kobiet – 14% z zakładów bukmacherskich, 11% z kasyn online. Z oferty nielegalnych bukmacherów korzysta ponad 15% dorosłych internautów, czyli ponad 3 miliony graczy, z czego 2/3 korzysta z kasyn online, a 1/3 z zakładów wzajemnych. 85% dorosłych Polaków korzystających z kasyn online wybiera te nielegalne w Polsce.

Nowe możliwe sposoby ograniczenia szarej strefy

Branża legalnych zakładów bukmacherskich i gier hazardowych w Polsce regularnie postuluje o skuteczniejsze zwalczanie szarej strefy. Mogłyby w tym pomóc takie działania:

  • Zmiana formy i wysokości opodatkowania gier hazardowych
  • Zwiększenie nadzoru państwowego nad przestrzeganiem przepisów ustawy o grach hazardowych i rejestru domen zakazanych
  • Edukowanie graczy o niebezpieczeństwie nielegalnych stron
  • Zwiększenie wiedzy, świadomości i odpowiedzialności graczy
  • Wzmocnienie kontroli narzędzi płatności online, jak e-portfele   

 Artykuł utworzony przez Dawida Żurawskiego, redaktora Probukmacher.pl, który ma ponad 6 lat doświadczenia w branży.

Mieszkańcy Wrocławia nie nadążają za rosnącymi cenami mieszkań

Aż 39% osób poszukujących nieruchomości na rynku pierwotnym we Wrocławiu w 2022 r. zamierzało nabyć mieszkanie dwupokojowe. Choć budżety przeznaczane na zakup wymarzonego „M” rosły szybko, to różnica pomiędzy średnimi cenami ofertowymi a tym co nabywcy byli gotowi zapłacić wynosiła aż 22% i była najwyższa wśród miast analizowanych w raporcie JLL i Otodom “Preferencje nabywców mieszkań 2022”.

W 2019 r. mieszkania dwupokojowe stały się najczęściej poszukiwanymi przez użytkowników obido[1] lokalami i nie zmieniło się to do dziś. Detronizacja trójek wiązała się głównie z przyspieszeniem wzrostu cen mieszkań, za którymi trudno było nadążyć nabywcom. Naturalnie przenosili oni zainteresowanie na lokale mniejsze lub bardziej kompaktowe. Nie inaczej jest również we Wrocławiu. Mieszkań dwupokojowych na rynku pierwotnym szukało w minionym roku aż 39% potencjalnych nabywców. “Trójki” wciąż pozostały na radarze kupujących, bo jako preferowane wskazywało je aż 30% osób rozpatrujących zakup w tym mieście i był to drugi co do popularności typ mieszkania.

Najchudszy portfel wrocławian

Choć w zakresie udziału poszczególnych typów mieszkań w preferencjach kupujących Wrocław nie różni się bardzo od innych rynków, to już na poziomie budżetu, jakim dysponowali nabywcy, różnice były wyraźne. Za dwupokojowe mieszkania byli oni gotowi zapłacić 477 tys. zł, a za trzypokojowe 561 tys. zł.  Choć budżety te urosły w ciągu roku o 17% w przypadku dwójek i o 7% w przypadku trójek, to na tle pozostałych rynków analizowanych w raporcie wrocławianie byli w stanie zapłacić najmniej.

Obecnie średnia cena ofertowa mieszkań deweloperskich we Wrocławiu wynosi 12,4 tys. zł. za metr kwadratowy. Jeszcze w grudniu było to 11,2 tys. zł, a na koniec 2021 r. 9,9 tys. zł zatem tempo wzrostów jest zawrotne. Oczywiście należy pamiętać, że zwłaszcza w drugiej połowie 2022 roku oferta Wrocławia została zasilona drogimi apartamentami, co wpłynęło wyraźnie na ceny średnie i rozminęło się istotnie z tym, co byli gotowi zapłacić nabywcy komentuje Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom Analytics.

Jak wyliczyli eksperci różnica pomiędzy średnimi cenami ofertowymi a deklarowanymi budżetami wynosiła na koniec 2022 r. aż 22%, gdy w tym samym czasie na pozostałych trzech rynkach oscylowała w granicach 6-11%.

ceny mieszkań

Ciasne, ale własne?

Według raportu JLL i Otodom „Preferencje nabywców mieszkań 2022” ci, którzy gotowi byli kupić we Wrocławiu mieszkanie większe niż dwupokojowe, mogli zaakceptować mniejszy metraż niż kupujący w Krakowie czy Trójmieście. Pięciopokojowe mieszkanie na powierzchni ok. 80 mkw. byli oprócz nich w stanie zaakceptować jedynie nabywcy ze stolicy. W przypadku tych dwóch miast zbliżone oczekiwania mieli również w odniesieniu do metrażu mieszkań czteropokojowych (ok. 67 mkw.). Diametralnie różnili się natomiast pod względem możliwości finansowych. Za pięciopokojowe mieszkanie kupujący deklarowali kwotę maksymalną o ponad 700 tyś. zł wyższą niż wrocławianie.

A może pod miastem?

Choć w IV kwartale 2022 roku widać skok w budżecie wrocławskich kupujących (w przypadku zdecydowanych na najpopularniejsze mieszkania dwupokojowe aż o 17% r/r), to nie oznacza, że ceny mieszkań przestały im uciekać. One również urosły w ciągu roku o 13%.  Być może właśnie dlatego aż 44 proc. użytkowników platformy obido, rozpatrujących ten rynek, dopuszczało zakup mieszkania poza granicami administracyjnymi miasta.

[1] Dane na podstawie wyszukiwań na platformie mieszkaniowej obido

Będzie historyczna podwyżka składek ZUS dla nowych przedsiębiorców

Zgodnie z przyjętym projektem minimalne wynagrodzenie w 2024 r. ma wzrosnąć dwa razy: od stycznia do kwoty 4242 zł, a od lipca do 4300 zł. Oznacza to wzrost Małego ZUS dla przedsiębiorców o ok. 20%. Będzie to największa podwyżka w historii.

Przedsiębiorcy rozpoczynający prowadzenie działalności mogą skorzystać z preferencyjnych stawek składek ZUS. Wylicza się je proporcjonalnie do minimalnego wynagrodzenia, które obecnie wynosi 3490 zł, a od lipca wzrośnie do 3600 zł. W przyszłym roku również ma dwa razy zostać zwiększone. Pierwsza podwyżka nastąpi 1 stycznia 2024 r. (do poziomu 4242 zł), druga – 1 lipca 2024 roku do kwoty 4300 zł.

Dwie podwyżki płacy minimalnej spowodują dwie zmiany w wysokości składek ZUS w 2024 roku. W przypadku ZUS preferencyjnego podstawa składek (bez składki zdrowotnej) to 30% wynagrodzenia minimalnego. Obecnie podstawa ta wynosi 1047 zł, a składki od niej liczone – 331,26 zł miesięcznie. Od lipca podstawa wyniesie 1080 zł, a składki 341,72 zł.

Od stycznia 2024 r. podstawa składki wzrośnie do kwoty 1273 zł. Składki (bez składki zdrowotnej) za okres od stycznia do czerwca wyniosą 402,78 zł, a więc o 71,52 zł miesięcznie więcej niż w analogicznym okresie w bieżącym roku. Z kolei po drugiej podwyżce od lipca 2024 roku, podstawa wymiaru ulgowych składek ZUS wzrośnie do 1290 zł. W związku z tym należności za okres lipiec – grudzień 2024 wzrosną do poziomu 408,17 zł. Wzrost względem analogicznego okresu w 2023 roku wyniesie 66,45 zł miesięcznie.

Składka zdrowotna

Należy pamiętać, że oprócz powyższych składek przedsiębiorcy płacą jeszcze składkę zdrowotną, która od stycznia tego roku jest wyliczania w całkowicie zmieniony sposób.

Dla podatników rozliczających się na skali podatkowej składka zdrowotna wynosi 9% od dochodu, a dla podatników rozliczających się metodą podatku liniowego – 4,9% od dochodu. Ustawodawca zastrzegł jednak, że składka nie może być niższa niż 9% liczone od wynagrodzenia minimalnego. W 2023 roku jest to więc co najmniej 314,10 zł miesięcznie.

Przy wzrośnie pensji minimalnej od stycznia do 4242 zł, w roku 2024 wysokość składki minimalnej wyniesie 381,78 zł (o 67,78 zł więcej). O tyle samo więcej zapłacą też podatnicy rozliczający się według karty podatkowej.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt