Jak zarządzać aktywnością w social mediach?

Każdy przedsiębiorca wie doskonale, ile możliwości promowania produktów i usług dają social media. Jednak wielu z nas zdaje też sobie sprawę z tego, że zarządzanie aktywnościami na wszystkich profilach społecznościowych to proces czasochłonny, potrafiący zająć wiele godzin każdego dnia. A to z kolei może negatywnie wpłynąc na zaangażowanie w innych obszarach prowadzenia biznesu. Jak zatem zarządzać aktywnością w social mediach tak, żeby mieć czas na inne kluczowe zadania?

Sprawne zarządzanie interakcjami w social mediach to klucz do promowania marki

Serwisy społecznościowe to obszar marketingu internetowego, w którym drzemie ogromny potencjał. Nic w tym zresztą dziwnego – każdego dnia ponad miliard użytkowników loguje się na swoje profile na Facebooku, Instagramie, Twitterze czy Linkedin. 

To właśnie w tych miejscach – serwisach, które odwiedzają Twoi potencjalni klienci – możesz zyskać szansę na zwiększenie przychodów. Ale do tego potrzebujesz skutecznych narzędzi do zarządzania obecnością marki w social mediach. 

Kluczem jest odpowiednie zaplanowanie działań w mediach społecznościowych, zarówno w skali pojedynczego serwisu, jak i ogólnej strategii marketingowej marki. Jak zatem podejść do aktywności w social mediach, by z jednej strony przynosiła ona wymierne korzyści, a z drugiej nie wymagała wielogodzinnego zaangażowania każdego dnia? 

Przede wszystkim, należy zacząć od szczegółowego zidentyfikowania docelowej grupy klientów – z czego wynikać będzie też wybór platform social media, na których Twoja marka powinna być aktywna. Nie obędzie się też bez wykorzystania nowoczesnych technologii do zautomatyzowania działań w social mediach – a już zwłaszcza, jeśli zależy Ci na oszczędności czasu.

Postaw na automatyzację procesów w social mediach

Bez dwóch zdań, najlepszym sposobem na zyskanie czasu i efektywne zarządzanie działaniami marketingowymi w social mediach jest automatyzacja. Zautomatyzowanie procesów związanych z publikacją postów, odpowiadaniem na proste pytanie na Messengerze, czy też generowaniem leadów to klucz do stworzenia doskonale działającej machiny marketingowej. A ta może już w ciągły sposób, skutecznie wspierać rozwój biznesu bez konieczności ciągłego aktywnego uczestnictwa z Twojej strony.

Automatyzacja może być z powodzeniem zastosowana w wielu obszarach zarządzania social mediami, jak na przykład:

  • obsługa klienta, 
  • publikacja treści na podstawie wcześniej ustalonego kalendarza, 
  • moderacja komentarzy do reklam i treści organicznych, 
  • tworzenie zaawansowanych raportów analitycznych, które w syntetyczny sposób wskażą skuteczność działań. 

Oczywiście proces wdrożenia automatyzacji może okazać się wymagający dla tych przedsiębiorców, którzy przyzwyczajeni są do osobistego wykonywania wszystkich czynności, jakich wymaga prowadzenie biznesu i jego promocja. Jednak wystarczy raz przekonać się na własnej skórze, ile czasu można zaoszczędzić, powierzając część zadań inteligentnym narzędziom, by już nigdy nie chcieć wrócić do starego sposobu działania.

NapoleonCat – narzędzie, które ułatwia zarządzanie aktywnością w serwisach społecznościowych

napoleoncat

W jaki sposób wdrożyć procesy automatyzacji w zarządzaniu profilami społecznościowymi? Najlepszym rozwiązaniem będzie postawienie na uznane oprogramowanie, takie jak https://napoleoncat.com/pl/. Skuteczne narzędzie do automatyzacji jest kluczowym elementem, który może zdecydować o tym, ile czasu faktycznie zaoszczędzisz, wdrażając strategię marketingową i obsługując klientów w social mediach.

NapoleonCat umożliwia zintegrowanie wszystkich popularnych platform społecznościowych w ramach jednej platformy. Dzięki temu łatwo jest:

  • monitorować aktywność użytkowników, bez konieczności każdorazowego logowania się na poszczególne konta i nie omijając żadnego komentarza, wiadomości czy opinii w Google
  • błyskawicznie na nie odpowiadać (również automatycznie, jeśli pytania dotyczą prostych, powtarzających się kwestii, np. cen produktów, rozmiarówki czy godzin otwarcia)
  • monitorować i nadzorować skuteczność działań, w tym automatycznie generować raporty, dzięki którym łatwiej zdefiniujesz obszary, które wymagają poprawy.

O możliwościach zarządzania interakcjami na wszystkich profilach w jednym miejscu więcej przeczytasz pod adresem https://napoleoncat.com/pl/funkcje/social-inbox/

Prawdziwy potencjał NapoleonCat ujawnia się jednak dopiero przy wykorzystaniu możliwości automatyzacji social mediów. W kilku krokach automatyczne zaplanujesz publikację postów, zadbasz o automatyczną obsługę klienta i moderowanie komentarzy do reklam. A w efekcie – zwiększysz sprzedaż, w tym czasie mogąc zająć się rozwojem marki w innych obszarach. 

Silesian Space Valley – firmy z branży kosmicznej, nowych technologii i Legnicka Strefa tworzą Klaster Technologii Kosmicznych

Nową instytucję, Klaster Technologii Kosmicznych – Silesian Space Valley, powołała Legnicka Specjalna Strefa Ekonomiczna wspólnie z 4 najważniejszymi firmami z branży kosmicznej i nowych technologii: SatRev, Saule Technologies, Columbus Energy i TUATARA. Porozumienie podpisano w piątek, 3 czerwca we Wrocławiu, podczas Forum G2 – Gospodarka i Geopolityka.Silesian Space Valley Silesian Space Valley Goworek Zwolinski Malinkiewicz K Goworek Tuatara Malinkiewicz Bozek Wawryniewicz Wawryniewicz Bozek Malinkiewicz Zwolinski Malinkiewicz Goworek Wawryniewicz

Nawiązana współpraca ma za zadanie zwiększyć oraz połączyć potencjał technologiczny, naukowy i edukacyjny przedsiębiorców z branży technologii kosmicznych.

Niedawno podpisaliśmy list o współpracy ze spółką SatRev, która w Legnicy będzie produkować nanosatelity. Towarzyszy nam hasło „Lecimy wyżej”, dlatego teraz czas na kolejny krok i powołujemy Klaster Technologii Kosmicznych. Wierzę, że działalność klastra przekona wielu inwestorów, że Dolny Śląsk to doskonałe miejsce na rozwój w branży kosmicznej – uważa Przemysław Bożek, prezes Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

Analiza rynkowa i wykorzystanie dostępnych możliwości biznesowych pozwoliły na utworzenie konsorcjum Silesian Space Valley, które ma wzmocnić i pomóc w rozwoju firmom z branży.

Klastry wzmacniają współpracę firm oraz dostawców, a także instytucji naukowych. Tylko wymiana wiedzy i doświadczeń kieruje nas w stronę rozwoju, dlatego przyłączyliśmy się do tego przedsięwzięcia – mówi Grzegorz Zwoliński, prezes i współzałożyciel SatRev, spółki która stawia na nanosatelity.

 

Bardzo się cieszę, że wspólnie z naszymi partnerami sięgamy teraz do gwiazd. Od zawsze marzyłam, by mieć swój udział w kosmicznej przygodzie naszej cywilizacji – to przecież niezwykle ekscytujące wyzwanie – komentuje Olga Malinkiewicz, założycielka i Chief Technology Officer w Saule Technologies, która produkuje ogniwa perowskitowe.

Technologie, którymi dysponujemy mają szansę być wykorzystane w przyszłości w kosmosie. Brzmi ambitnie, ale właśnie od ambicji i marzeń zaczyna się przygoda prowadząca do sukcesu. Cieszę się, że kamieniem węgielnym tego porozumienia są właśnie polskie firmy – zauważa Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy, firmy z sektora energetyki odnawialnej.

Wierzę, że dzięki temu porozumieniu będziemy mogli skutecznie wymieniać się wiedzą i wspólnie opracowywać przełomowe rozwiązania, które pomogą otworzyć nowe perspektywy przed polską branżą kosmiczną – mówi Krzysztof Goworek, współzałożyciel i członek zarządu TUATARA, firmy łączącej konsulting i technologie m.in. AI i machine learning, wykorzystującej swoje kompetencje także do budowy rozwiązań analizy i monetyzacji danych i obrazów satelitarnych.

Liderem konsorcjum klastrowego została Legnicka Specjalna Strefa Ekonomiczna, która ma już duże doświadczenie w tworzeniu klastrów. Spółka jest liderem Dolnośląskiego Klastra Edukacyjnego oraz Motoryzacyjnego. Ponadto pełni funkcję partnera Dolnośląskiego Klastra Lotniczego.

Doświadczenie pokazuje, jak wielką wartość ma taka współpraca. Kalifornia ma Dolinę Krzemową, a Dolny Śląsk będzie miał Dolinę Kosmiczną. Ta branża dopiero nabiera tempa i aż trudno nam sobie wyobrazić, jak potrzebna jest w codziennym życiu – podsumowuje Ryszard Wawryniewicz, wiceprezes Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

Podpisanie umowy o współpracy, na zaproszenie prof. Piotra A. Wrzecioniarza, przewodniczącego Rady Programowej Forum G2 zorganizowano podczas forum nieprzypadkowo. Forum G2 we Wrocławiu to jedno z najważniejszych wydarzeń gospodarczo-geopolitycznych w Polsce. Właśnie w piątek, 3 czerwca forum towarzyszy międzynarodowa strefa „EEC in space”, która stworzyła idealny pretekst do symbolicznego startu kosmicznej przygody na Dolnym Śląsku.

KLASTER TECHNOLOGII KOSMICZNYCH

Założyciele Silesian Space Valley:

  • Columbus Energy S.A. – firma z sektora energetyki odnawialnej z siedzibą w Krakowie. Spółka zajmuje się dostarczaniem kompleksowych usług z zakresu instalacji odnawialnych źródeł energii oraz realizuje długoterminowe inwestycje w farmy fotowoltaiczne. Columbus Energy S.A. jest notowana na rynku NewConnect. Coroczny, dynamiczny wzrost przychodów Spółki plasuje ją wśród największych udziałowców rynku instalacji fotowoltaicznych w Polsce.
  • Legnicka Specjalna Strefa Ekonomiczna S.A. – znajduje się w południowo-zachodniej Polsce, na terenie województwa dolnośląskiego, jednego z najdynamiczniej rozwijających się obszarów w Polsce. W 2022 r. przypada 25-lecie istnienia spółki. LSSE do dziś to 77 inwestorów z wielu zakątków świata, blisko 1,4 tys. ha terenów inwestycyjnych. Blisko 11 mld zł inwestycji i – przede wszystkim – blisko 17 tys. miejsc pracy, aż dwukrotnie więcej niż inwestorzy planowali. Spółka została liderem konsorcjum.
  • SatRev S.A. – polski start-up specjalizujący się w projektowaniu, produkcji oraz eksploatacji satelitów do obserwacji Ziemi w czasie rzeczywistym. Dzięki niedawno podpisanemu porozumieniu, firma ta będzie produkowała nanosatelity w Legnicy. Fabryka na Dolnym Śląsku to pierwsze w Polsce przedsięwzięcie, w którym nanosatelity będą powstawały w ilościach komercyjnych.
  • Saule Technologies Sp. z o.o. – spółka, która opracowuje drukowane atramentowo, ultracienkie i elastyczne ogniwa słoneczne na bazie perowskitów. Firma ta jest światowym liderem nowej, przełomowej technologii fotowoltaicznej bazującej nie na krzemie, a na perowskitach. We wrocławskim laboratorium i fabryce polskiej firmy pracują naukowcy oraz inżynierowie z blisko dwudziestu krajów.
  • TUATARA Sp. z o.o. – firma łącząca konsulting i technologie w celu tworzenia wyjątkowych rozwiązań dla klientów – od rozwiązań analitycznych i Big Data, przez integrację backendu i digitalizację procesów, do innowacyjnych modeli biznesowych. Misją TUATARA jest wspieranie firm i instytucji, aby mogły rozkwitać w gospodarce cyfrowej, wykorzystując technologie kognitywne, NLP, sztuczną inteligencję i machine learning.

GŁÓWNE CELE SILESIAN SPACE VALLEY

  • Konsolidacja firm działających w branży kosmicznej oraz pokrewnych, w Polsce i krajach członkowskich Unii Europejskiej, jak i poza ich granicami, a także zapewnienie im możliwości rozwoju technologicznego.
  • Zwiększenie potencjału innowacyjnego podmiotów branży technologii kosmicznej oraz pokrewnych, prowadzących działalność na terenie Dolnego Śląska oraz południowo-zachodniej Polski poprzez zapewnienie im wspólnego dostępu do nowoczesnych technologii, bazy edukacyjnej oraz wspomagania transferu wiedzy, doświadczenia i technologii.
  • Powołanie Silesian Space Valley, które skupiać będzie swoje zadania na utworzeniu międzynarodowego centrum technologicznego w branży technologii kosmicznej. Głównym celem inicjatywy jest optymalne łączenie potencjału technologicznego, naukowego i edukacyjnego przedsiębiorców z branży technologii kosmicznych, jednostek naukowych oraz instytucji otoczenia biznesu.

SYGNATARIUSZE POROZUMIENIA O KLASTRZE KOSMICZNYM

Dawid Zieliński, prezes Columbus Energy:

Columbus ma w swoim DNA słowo #technologia. Rozwijamy technologie IT do zarządzania energetyką rozproszoną, elektromobilnością czy zarządzaniem energooszczędnością. Jesteśmy największym akcjonariuszem Saule Technologies, firmy która jest światowym liderem w rozwoju ogniw perowskitowych. Wszystkie te technologie mają również szansę być wykorzystane w przyszłości w kosmosie. Brzmi ambitnie, ale właśnie od ambicji i marzeń zaczyna się przygoda prowadząca do sukcesu. Cieszę się, że kamieniem węgielnym tego porozumienia są właśnie polskie firmy.

Przemysław Bożek, prezes Legnickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej:

– Niedawno podpisaliśmy list o współpracy ze spółką SatRev, która w Legnicy będzie produkować nanosatelity. Towarzyszy nam hasło „Lecimy wyżej”, dlatego teraz czas na kolejny krok i powołujemy Klaster Technologii Kosmicznych. Cieszę się, że podpisujemy nowe porozumienie. To bardzo ważne działanie w kierunku rozwoju technologii kosmicznych. Wierzę, że działalność Silesian Space Valley przekona wielu inwestorów, że Dolny Śląsk to doskonałe miejsce na rozwój w tej branży.

Grzegorz Zwoliński, prezes i współzałożyciel SatRev:

Klastry wzmacniają współpracę firm oraz dostawców, a także instytucji naukowych. Tylko wymiana wiedzy i doświadczeń kieruje nas w stronę rozwoju, dlatego przyłączyliśmy się do tego przedsięwzięcia. Mamy ambitny plan, by do 2026 roku powstała konstelacja tysiąca satelitów obserwujących Ziemię. Dobra współpraca z ekspertami to nie tylko rozwój naszej firmy, ale też polskiego sektora kosmicznego.

Olga Malinkiewicz, założycielka i Chief Technology Officer w Saule Technologies:

Bardzo się cieszę, że wspólnie z naszymi partnerami sięgamy teraz do gwiazd. Od zawsze marzyłam, by mieć swój udział w kosmicznej przygodzie naszej cywilizacji – to przecież niezwykle ekscytujące wyzwanie, par excellence nie z tej Ziemi! Ogniwa perowskitowe, ze względu na swoje unikalne właściwości, idealnie nadają się do zastosowań kosmicznych, mam więc nadzieję, że będzie to nie tylko wielki krok dla Saule Technologies, ale także wcale nie taki mały dla ludzkości.

Krzysztof Goworek, współzałożyciel i członek zarządu TUATARA:

TUATARA od początku buduje portfolio kompetencji w zakresie sztucznej inteligencji, technologii kognitywnych czy analizy wielkich zbiorów danych, dlatego bardzo cieszymy się, mogąc brać udział w tym wyjątkowym projekcie. Jestem przekonany, że przyniesie on korzyści całemu polskiemu sektorowi kosmicznemu i nie tylko. Dane, pochodzące z obrazów satelitarnych, wykorzystywane są oczywiście w nauce, ale także w wielu sektorach gospodarki, od rolnictwa i rybołówstwa, przez przemysł wydobywczy po telekomunikację. Mogą mieć też ogromne znaczenie w przeciwstawianiu się zmianom klimatycznym, pozwalają np. monitorować wycieki ropy naftowej, lepiej ocenić zmiany środowiskowe i zanieczyszczenia zbiorników wodnych oraz powietrza. Wierzę, że dzięki temu porozumieniu będziemy mogli skutecznie wymieniać się wiedzą i wspólnie opracowywać przełomowe rozwiązania, które pomogą otworzyć nowe perspektywy przed polską branżą kosmiczną.

Oferta nowych mieszkań rośnie, ale zbyt wolno, aby spadały ceny

Na sześciu największych rynkach w Polsce, oferta mieszkań od deweloperów wzrosła w maju 2022 r. o 21% w porównaniu do maja zeszłego roku. Jednocześnie zauważalny jest spadek zainteresowania nowymi mieszkaniami, co w dłuższej perspektywie może doprowadzić do zahamowania wzrostów cen, jednak według Katarzyny Kuniewicz z Otodom i obido, do tego momentu jeszcze trochę brakuje.

W Warszawie, Krakowie, Łodzi, Poznaniu i Trójmieście na koniec maja oferta mieszkań deweloperskich wzrosła o 4% w porównaniu z końcem kwietnia i o 21% względem maja ubiegłego roku. Wyjątkiem jest Wrocław, gdzie choć liczba mieszkań wzrosła w ostatnim miesiącu, to w porównaniu do zeszłego roku jest o 9% mniejsza. Eksperci rynku nieruchomości spodziewają się, że w najbliższych miesiącach liczba ofert deweloperskich nadal będzie rosła – wynika to nie tylko z obecnego trendu, ale też ze zbliżającego się wejścia w życie przepisów Deweloperskiego Funduszu Gwarancyjnego, które mają na celu poprawić ochronę praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego.

Z powodu niestabilnej sytuacji rynkowej, rosnącej inflacji i podnoszenia stóp procentowych podaż nie przekłada się jednak na wysoki popyt. Znajduje to potwierdzenie w badaniach prowadzonych przez obido i Otodom, gdzie pod uwagę były brane Kraków, Łódź, Poznań, Trójmiasto, Warszawa i Wrocław bez aglomeracji. Na sześciu badanych rynkach deweloperzy sprzedali łącznie 4126 mieszkań w maju 2022 roku, więcej niż w lutym, marcu oraz kwietniu, ale jednocześnie o 23% mniej niż w maju 2021 roku.

Sytuacja w poszczególnych miastach jest bardzo zróżnicowana. Najtrudniej jest w Warszawie, gdzie w maju sprzedaż spadła o połowę w porównaniu do maja 2021 r. W tym samym czasie liczba nowych mieszkań wprowadzanych do sprzedaży również znacząco spadła.

Mimo spadków sprzedaży, nie widać obniżek cen.

– Obecne wzrosty stawek za metr kwadratowy, wynikają przede wszystkim z rosnących kosztów pracy oraz materiałów budowlanych – zaznacza Katarzyna Kuniewicz, Head of Residential Research w obido i Otodom w grupie OLX.
Z badania rynku prowadzonego przez obido i Otodom wynika, że średnia cena ofertowa nowego mieszkania na koniec maja w Warszawie wyniosła 12 850 zł i była najwyższą stawką w historii. W Krakowie, Gdańsku oraz Wrocławiu ceny nadal przekraczają 10 tys. zł za mkw.

Na proces wyboru mieszkania wpływa jeszcze większe niż zwykle ryzyko finansowe. Osoby podejmujące decyzję o zakupie nieruchomości, poświęcają więcej czasu i uwagi niż dotychczas na znalezienie odpowiedniego lokum. Katarzyna Kuniewicz ocenia, że w dalszej perspektywie decyzje klientów o wstrzymaniu zakupu mogą wpłynąć na ustabilizowanie się rynku.

– Malejący w dłuższym okresie popyt może stać się ważnym czynnikiem wpływającym na obniżki cen pod warunkiem, że spotka się z wysoką podażą mieszkań oferowanych przez firmy deweloperskie. Jednak na to trzeba jeszcze poczekać – prognozuje Katarzyna Kuniewicz.
– Wyniki monitoringu rynku prowadzonego systematycznie przez obido i Otodom na razie nie wskazują na powstawanie istotnej nadwyżki podaży nad popytem na rynku pierwotnym w największych polskich miastach – dodaje Kuniewicz.

Medicover Stomatologia przejmuje jedną z wiodących sieci stomatologicznych w Niemczech – MeinDentist

Medicover Stomatologia, lider rynku usług stomatologicznych w Polsce, podpisał umowę przejęcia jednej z największych klinik stomatologicznych w Berlinie – MeinDentist. Dziś Medicover Stomatologia to pionier konsolidacji polskiego rynku stomatologicznego i wiodący innowator z autorskim konceptem Rytuału Uśmiechu. Firma od kilku lat buduje pozycję lidera usług dentystycznych w Polsce. Mając bogate doświadczenie w rozwoju akwizycyjnym, z taką samą energią wkracza na największy rynek stomatologiczny w Europie. Pozyskanie 16 nowoczesnych klinik w stolicy Niemiec to mocny krok w stronę międzynarodowej ekspansji i budowania europejskiej marki Medicover Stomatologia.

Medicover Stomatologia podpisał umowę przejęcia biznesu MeinDentist, niemieckiej sieci znanych w Berlinie i Poczdamie klinik stomatologicznych, założonych przez doktora Alego Mokabberi. Na sieć 16 przejmowanych nowoczesnych centrów stomatologicznych składają się dwie silne marki: kliniki dla dorosłych pacjentów – MeinDentist i gabinety dla dzieci – KinderDentist.

MeinDentist jest jednym z wiodących graczy na rynku stomatologicznym w Niemczech. Pierwsza klinika MeinDentist powstała 20 lat temu, kliniki KinderDentist działają od 2007 roku. Obecnie MeinDentist dysponuje blisko 150 fotelami dentystycznymi. Cieszące się wśród pacjentów powszechnym zaufaniem i dużą rozpoznawalnością kliniki działają głównie w Berlinie, jedna klinika dostępna jest dla klientów w Poczdamie.

Medicover Stomatologia z międzynarodową ekspansją

Medicover Stomatologia od kilku lat odnotowuje w Polsce wyraźny i dynamiczny rozwój, napędzany przez inwestycje i akwizycje. W Polsce firma zbudowała mocny, stabilny biznes stomatologiczny i jest liderem na rynku usług stomatologicznych.

W ciągu zaledwie dwóch lat Medicover Stomatologia podwoiła liczbę foteli stomatologicznych dostępnych w sieci (obecnie posiada ich 400). Marka ma już 70 klinik stomatologicznych w Polsce, w których pracuje ponad 750 doświadczonych lekarzy. Ponadto firma posiada własne ponad 300-metrowe ultranowoczesne laboratorium protetyczne Medicover „Rytuał Uśmiechu” w Centrum Praskim Koneser w Warszawie. Laboratorium zaprojektowane zgodnie ze światowymi standardami ma za zadanie zapewnić lekarzom protetykom zaplecze i wsparcie w ich codziennej pracy z pacjentami.

Dziś firma rozpoczyna kolejny rozdział w swoim rozwoju i rozszerza działalność na największy rynek stomatologiczny w Europie.

Jesteśmy bardzo usatysfakcjonowani wejściem na największy europejski rynek stomatologiczny z tak silnymi markami, jak MeinDentist i KinderDentist. To jest dla nas bardzo ważna transakcja i znaczący pierwszy duży krok w rozwoju na międzynarodową skalę w sektorze stomatologicznym. Po trwających wiele miesięcy negocjacjach jestem podbudowana tym, czego doświadczyłam. Dr Ali Mokabberi zbudował profesjonalny i wykwalifikowany zespół medyczny, pełen kultury, pasji, zaangażowania i codziennej życzliwości. Te wartości są także bardzo bliskie kulturze działania Medicover Stomatologia. Wierzę, że żadna praktyka stomatologiczna nie może istnieć bez silnego i oddanego zespołu, który tak dba o komfort i bezpieczeństwo pacjentów, by chętnie wracali na kontynuację leczenia – mówi Wioletta Januszczyk, Dyrektor Zarządzająca Medicover Stomatologia.

Dzięki włączeniu w Medicover Stomatologia sieci klinik MeinDentist lekarze czy asystentki stomatologiczne, którzy pracują w Medicover Stomatologia lub chcą dołączyć do zespołu, będą mogli rozwijać międzynarodowo swą ścieżkę zawodową.

Niemcy są największym rynkiem stomatologicznym w Europie, którego wartość szacowana jest na blisko 30 mld euro. Jest to ponad dziesięć razy więcej niż wielkość rynku stomatologicznego w Polsce.

Wioletta Januszczyk dodaje:
Analitycy przewidują, że w tym roku, po trudniejszym dwuletnim okresie pandemicznym, rynek usług stomatologicznych w Europie odnotuje zdecydowane ożywienie. Ogromnie się cieszę, że Medicover Stomatologia podjęła w tym roku zdecydowane kroki w celu rozszerzenia zakresu swoich usług i obecności na europejskim rynku. To potwierdza, że nasza strategia rozwoju się sprawdza – wpisuje się w model polegający na łączeniu sił z najlepszymi i najzdolniejszymi klinikami i dentystami przy jednoczesnym inwestowaniu w sukces własnej marki.

Słabsze dane zza oceanu – kolejna przecena dolara

Dane z USA pokazują, że na rynku pracy owszem nie jest źle, ale pojawiają się problemy. Jednym z nich jest wolniejsze tworzenie miejsc pracy za oceanem i spadające zatrudnienie w małych firmach.

Amerykański rynek pracy z rysą

Wczoraj poznaliśmy istotny pakiet danych z USA. Z jednej strony mieliśmy Raport Challengera na temat zwolnień. Tych było mniej od oczekiwań. Z drugiej strony pojawił się raport ADP na temat zmiany miejsc pracy. Tutaj mamy wzrost, ale wyraźnie niższy niż oczekiwano. Dodatkowo widać, że małe firmy zwalniają pracowników, a średnie i większe zatrudniają. Na deser poznaliśmy dane na temat wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Tutaj w dalszym ciągu mamy stabilizację na bardzo atrakcyjnych dla tego parametru poziomach. Rynki uznały jednak raport ADP za najbardziej istotny. Brak około 100 tysięcy miejsc pracy względem prognoz powoduje bowiem, że w dzisiejszym raporcie obniżka stopy procentowej z 3,6% na 3,5% wydaje się mniej prawdopodobna. Między innymi w rezultacie tej zmiany nastrojów jesteśmy świadkami kolejnej przeceny dolara.

Sankcje na Rosję pchają ceny ropy

Jeszcze niedawno wydawało się, że w cenach ropy sankcje na surowiec z Rosji są już dawno uwzględnione. Wczoraj jednak okazało się, że nie. Kolejne potwierdzenie spowodowało niemal 5-dolarowy wzrost cen surowca, czyli niemal całe umocnienie ostatnich dni. Z pakietu sankcji (względem pierwotnego planu) wykreślona została raptem jedna osoba, duchowny prawosławny. Co ciekawe, wynikało to z interwencji Wiktora Orbana. Analitycy wskazują, że biorąc pod uwagę małą liczebność tej grupy religijnej na Węgrzech, był tam jakiś dodatkowy motyw stojący za tą decyzją. Nawet deklaracja państw OPEC (o większym od dotychczas planowanego zwiększenia wydobyciu) nie zbiła cen ropy.

Szaleństwo trwa

Dane z Turcji po raz kolejny zaskakują. Inflacja okazała się co prawda niższa aż o 3% od oczekiwań, ale to nadal 73,5%. Do tego dochodzi jeszcze inflacja producencka wynosi 132%. Pokazuje to jasno, że droga, którą idzie Turcja nie jest skuteczna. Przynajmniej w zakresie walki ze wzrostem cen. Autorem polityki jest niestety prezydent Erdogan, co powoduje, że pole do negocjacji jest realnie żadne. Cena liry tureckiej doskonale oddaje brak wspomnianych sukcesów. Lira traci z dnia na dzień i jest najdroższa w historii za wyjątkiem krótkotrwałego wybicia z grudnia 2021 roku. Biorąc jednak pod uwagę skalę problemów jeszcze kilka miesięcy i tamte szczyty mogą zostać wyrównane.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – stopa bezrobocia,
16:00 – USA – raport ISM dla usług.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Zapłata powyżej 15 000 zł gotówką – konsekwencje podatkowe CIT i VAT

W ramach prowadzonej działalności gospodarczej podatnicy dokonują różnego rodzaju płatności związanych z zawieranymi umowami. Część przedsiębiorców nie zdaje sobie jednak sprawy z możliwych konsekwencji w zakresie wyboru sposobu płatności, w tym konsekwencji podatkowych. W tym zakresie zalecana jest szczegółowa analiza, a nawet wprowadzenie procedury, zwłaszcza w przypadku dokonywania płatności powyżej 15 000 zł. Poza generalnym zakazem dokonywania płatności gotówkowych powyżej tego limitu warto przeanalizować różne sposoby dokonywania płatności, a także płatność w transzach za usługę czy w ratach za zakupione towary. Takie płatności, nawet jeżeli pojedynczo nie przekraczają progu, mogą zostać policzone łącznie i wtedy płatnik musi liczyć się z konsekwencjami.

Podatek CIT

Zgodnie z art. 15d. ust 1 pkt 1 ustawy o CIT podatnicy nie zaliczają do kosztów uzyskania przychodów kosztu w tej części, w jakiej płatność dotycząca transakcji określonej w art. 19 ustawy z dnia 6 marca 2018 r. – Prawo przedsiębiorców (limit 15 000 zł), została dokonana bez pośrednictwa rachunku płatniczego. W przypadku każdej transakcji o wartości przekraczającej 15 000 zł istnieje obowiązek dokonywania płatności za pośrednictwem rachunku płatniczego. Przepisy nie wyłączają z kosztów uzyskania przychodów jedynie nadwyżki płatności ponad wartość 15 000 zł, lecz każdą płatność (bez względu na jej wartość/kwotę) dokonaną z pominięciem rachunku bankowego, jeżeli jest dokonywana w ramach transakcji o wartości przekraczającej 15 000 zł.

Na wstępie należy zaznaczyć, że wskazany limit płatności gotówkowych dotyczy transakcji dokonywanej pomiędzy dwoma przedsiębiorcami. Ponadto, WSA w Gliwicach w wyroku z dnia 23 stycznia 2020 r. sygn. I SA/Gl 913/19 wskazał, że z treści art. 15d u.p.d.o.p. wynika, że płatność za pośrednictwem rachunku płatniczego to też przelew na rachunek bankowy innej osoby na zasadzie przekazu, o którym mowa w Kodeksie cywilnym. Natomiast inaczej sytuacja kształtuje się w pozostałych przypadkach, gdy płatność wynagrodzenia na podstawie wystawionej faktury zostanie dokonana za pośrednictwem rachunku bankowego, ale nie bezpośrednio na rachunek bankowy podwykonawcy, tj. przekazem pocztowym, lub za pomocą usługi świadczonej na podobnych zasadach (np. ekspres pieniężny), lub przez bezpośrednią realizację wypłaty przez podwykonawcę z rachunku bankowego zamawiającego w kasie banku na podstawie odpowiedniego upoważnienia. W takiej sytuacji nie będzie już można zaliczyć wydatku do kosztów uzyskania przychodów.

Kolejny problem to płatność za usługę w transzach. Tematyką tą zajął się WSA we Wrocławiu, który w wyroku z dnia 27 września 2017 r. sygn. I SA/Wr 688/17 wskazał, że w przypadku umowy zawartej na czas określony znana jest ogólna wartość transakcji, zatem to do niej, a nie do poszczególnych okresów rozliczeniowych (płatności za każdy miesiąc rozliczeniowy), będzie się odnosić pojęcie jednorazowej wartości transakcji i limit 15 000 zł. Ponadto warto zaznaczyć, że podział transakcji na raty nie pozwala na obejście granicznego progu 15 000 zł. Bowiem suma wszystkich rat traktowana jest jako jedna transakcja, ponieważ dotyczy jednego zakupu. Cała transakcja musi zatem zostać dokonana z uwzględnieniem limitu obrotu gotówkowego.

Dodatkowe dwa kryteria dotyczą zapłaty na konto podatnika znajdujące się poza białą listą oraz z pominięciem obowiązkowego mechanizmu podzielonej płatności. Takie przypadki powinny być odrębnie analizowane, ponieważ istnieje realne ryzyko braku możliwości zaliczenia ich do kosztów uzyskania przychodów.

Konsekwencje w podatku VAT

W pierwszej kolejności należy zaznaczyć, że ustawa o podatku od towarów i usług nie przewiduje samodzielnego kryterium przekroczenia kwoty 15 000 zł, jako przesłanki braku możliwości odliczenia VAT naliczonego albo odpowiedzialności solidarnej, czy innych negatywnych skutków VAT.

W przypadku podatku VAT występuje solidarna odpowiedzialność za podatek VAT, jeżeli płatność była dokonywana w kwocie powyżej 15 000 zł na rachunek spoza białej listy i nie zostało dokonane odpowiednie zgłoszenie ZAW-NR w terminie 14 dni.

Ponadto limit 15 000 zł odnosi się do mechanizmu podzielonej płatności. W tym przypadku płatności z pominięciem obowiązkowego mechanizmu podzielonej płatnością są sankcjonowane solidarną odpowiedzialnością za zobowiązania podatkowe.

Zatem skutki podatkowe w VAT dla przedsiębiorców dokonujących płatności gotówkowych powyżej 15 000 zł są znacznie mniej odczuwalne niż skutki w CIT. Niemniej suma tych sankcji powoduje, że temat płatności gotówkowych powyżej ww. limitu powinien być szczególnie analizowany przez przedsiębiorców.

Autor: Robert Nogacki, właściciel Kancelarii Prawnej Skarbiec specjalizującej się w doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Closing umowy inwestycyjnej Grupy eSky i MCI

  • Pozytywne zakończenie procesu inwestycyjnego – closing umowy Grupy Sky i inwestora finansowego – EuroVentures 1.0.
  • Dokapitalizowanie spółki pozwoli firmie na znaczące inwestycje technologiczne, marketingowe i pozyskanie kapitału ludzkiego.
  • Rosnący popyt na podróże po okresie pandemicznym sprzyja odbiciu się Grupy eSky w tempie znacznie szybszym niż inne podmioty na rynku turystycznym z segmentu OTA.

Z końcem maja Grupa eSky i MCI.EuroVentures 1.0. – po spełnieniu wszystkich warunków biznesowych i regulacyjnych – sfinalizowali umowę inwestycyjną opiewającą na 157 mln zł za 55% akcji eSky. Założyciele eSky pozostają w swoich rolach w spółce – Łukasz Habaj na stanowisku Prezesa Zarządu, a Łukasz Kręski oraz Piotr Stępniewski w Radzie Nadzorczej. Świetne wyniki sprzedażowe oraz finansowe, a także wsparcie inwestora dają bardzo optymistyczne prognozy dynamicznego rozwoju eSky i umacnianiu pozycji lidera w regionie CEE.

Cieszymy się, że możemy sfinalizować tę transakcję. W okresie pomiędzy signingiem i closingiem udało nam się lepiej poznać spółkę, jej zarząd oraz założycieli. W tym okresie utwierdziliśmy się w przekonaniu, że Grupa eSky ma wszystkie potrzebne narzędzia, aby wkrótce wstrząsnąć branżą, w której działa nie tylko w regionie CEE, ale i całym świecie. Rok 2022 zapowiada się w spółce bardzo dynamicznie. Wyniki znacząco przekraczają budżet mimo , że spółka rozpoczęła intensywny i szeroko zakrojony proces inwestycyjny i rekrutacyjny- mówi Michał Górecki, Senior Investment Director MCI Capital.

Cieszę się, że efekty wieloletniej pracy i wysiłek włożony w budowę eSky zostały docenione przez tak doświadczonego inwestora jak MCI. Wyniki finansowe, osiągnięte przez aktualny management, są na bardzo wysokim poziomie na tle światowych konkurentów. To niewątpliwie miało pozytywny wpływ na cały proces. Mamy do siebie zaufanie, co podkreśla fakt, iż założyciele eSky pozostają w radzie nadzorczej i zarządzie spółki –  mówi Łukasz Kręski, Przewodniczący Rady Nadzorczej w Grupie eSky.

Intensywny rozwój i plany inwestycyjne Grupy eSky

Wykorzystując sprzyjającą sytuację rynkową, wysoki popyt na podróże oraz dokapitalizowanie, Grupa eSky planuje kolejne inwestycje w technologię, marketing oraz rozwój oferty. Szeroko zakrojone plany wymagają także intensywnych nakładów na kapitał ludzki. Oznacza to nie tylko tworzenie nowych stanowisk i rekrutacje, ale również projekty motywacyjne i szkoleniowe dla obecnej kadry.

eSky.pl jako internetowe podróży, poszukuje specjalistów o mocnych kompetencjach w obszarze digital. Wdrażanie innowacyjnych rozwiązań technologicznych nie byłoby możliwe bez silnego zespołu IT, który spółka chce jeszcze wzmocnić. Poszukiwani są szczególnie specjaliści pracujący na technologiach backendowych Microsoft.NET C# jak również frontendowych min. Angular oraz inżynierów QA. Liczne rekrutacje prowadzone są także do innych zespołów firmy, w szczególności Customer Service.

Naszym nadrzędnym celem jest osiągnięcie najwyższej jakości obsługi klienta. Obecnie pracujemy nad wzmocnieniem struktur, zespołów i procesów, uwzględniając aktualne trendy na rynku. Wysoka jakość obsługi oznacza dziś nie tylko dostępność infolinii, ale przede wszystkim zautomatyzowane procesy, możliwość dokonywania samodzielnych zmian w rezerwacji przez klientów i wdrażanie innowacyjnych rozwiązań systemowych. Zależy nam, aby klient czuł się komfortowo planując i rezerwując podróże z eSky – mówi Łukasz Habaj, Prezes Grupy eSky.

Finalizacja procesu inwestycyjnego w kluczowym momencie dla branży

Rynek podróży dynamicznie odradza się po pandemicznym okresie. Zgodnie z raportem Skift.com w 2022 roku wzrost rezerwacji w kategorii OTA (internetowych biur podróży) wyniesie 40% w stosunku do ubiegłego roku, co zwiastuje powrót wolumenów sprzedażowych sprzed pandemii. Dane te mają także potwierdzenie w prognozach agencji Eurocontrol, która szacuje, że do końca 2022 roku liczba lotów osiągnie poziom 96% z 2019 roku.[1] Co więcej, w samym ostatnim tygodniu maja odnotowano wzrost o 2,5% do 198 tysięcy lotów, co stanowi już 86% wolumenu z 2019 roku.

Rosnąca liczba lotów jest odpowiedzią na wysoki popyt na podróże. W maju tego roku popyt wyrażony w liczbie wyszukiwań lotów w serwisach eSky jest wyższy o 132% w stosunku do roku ubiegłego na poziomie globalnym[2]. Co ciekawe, w maju 2022 r. wzrost wyszukiwań lotów w Polsce był zdecydowanie wyższy na tle innych krajów, bo aż o 222% w stosunku do maja 2021 roku, co może być wynikiem nie tylko olbrzymiego popytu, lecz także większą skłonnością do indywidualnych wyjazdów, oraz gwałtownymi wzrostami cen na zorganizowane wycieczki touroperatorów.

Prognozy firmy na rok 2022 są bardzo obiecujące. W maju tego roku wskaźnik sprzedaży, wyrażony w TTV (Total Transaction Value), był wyższy niż w którymkolwiek miesiącu w 2021 r. i wynosi ponad 257 mln zł. Warto zaznaczyć, że już w ubiegłym roku Grupa osiągnęła bardzo dobre wyniki finansowe, tj. sprzedaż wyrażona w TTV na poziomie 1,6 mld zł, a zysk operacyjny EBITDA wyniósł 61,9 mln, co plasuje 2021 roku jako najlepszy w historii firmy. Firma stale poszukuje nowych produktów i funkcjonalności serwisu inspirując się zachowaniami i potrzebami klientów, trendami rynkowymi oraz technologicznymi. Wprowadzane usługi, takie jak specjalistyczne ubezpieczenia podróżne, rozwiązania typu Multiline – łączone loty różnych linii lotniczych, podpowiadanie korzystniejszych lotów w pobliskich datach czy z pobliskich lotnisk, znacząco wpływają na użyteczność serwisu oraz wyróżnienie spośród podmiotów konkurencyjnych.

[1] Raport Eurocontrol: https://www.eurocontrol.int/press-release/eurocontrol-expects-9-3m-flights-2022

[2] Wewnętrzne dane Grupy eSky

Tylko 13% organizacji w Polsce ocenia swoją dojrzałość w transformacji chmurowej jako wysoką

Podczas gdy 13% organizacji w Polsce ocenia swoją dojrzałość w obszarze transformacji chmurowej jako wysoką, to aż 47% określa ją jako średnią, 32% uznaje ją za niską, a 7% nie używa chmury i nie uwzględnia jej w swojej strategii. W efekcie aż 59% badanych firm uważa, że wciąż jeszcze nie udało się im zrealizować znaczącej wartości z inwestycji w chmurę. Jednocześnie blisko 70% z nich chmurę postrzega wyłącznie w kategorii usprawnienia działalności operacyjnej i obniżania kosztów. Dla firm o wysokiej dojrzałości ważniejsze od zmniejszenia kosztów jest zwiększenie przychodów i przyspieszenie wprowadzenia nowych produktów i usług na rynek, na co wskazuje 47% organizacji – wynika z 1. edycji raportu PwC Polska “Chmura i jej wartość. Oczekiwania vs. rzeczywistość”.

Kluczowe wnioski z raportu:

  • Strategia technologiczna, w tym chmura nie może być wyłącznie planem IT, a musi być elementem całej strategii biznesowej.
  • Transformacja chmurowa to nie tylko wdrożenie, ale i skuteczna finalna adaptacja rozwiązań na poziomie całej firmy.
  • W zmianie cyfrowej należy precyzyjnie zdefiniować role i obowiązki kadry zarządzającej oraz efekty biznesowe transformacji.
  • Koszty są ważne, ale nie kluczowe – wartość należy także mierzyć poprzez wzrost przychodów, szybką innowację i wzrost bezpieczeństwa.
  • Bez zasobów kadrowych wdrożenie chmury nie przyniesie efektów. Talenty w firmie są kluczowe w połączeniu z wykorzystaniem zasobów zewnętrznych.

Wysoka dojrzałość chmurowa oznacza, że firma stosuje rozwiązania chmurowe we wszystkich obszarach działalności i skaluje je w całej firmie poprzez m.in. projektowanie swoich usług i rozwiązań, zoptymalizowanie i efektywne wykorzystanie chmury w miejscach, gdzie przynosi największe korzyści, uwzględnienie strategii multicloud i modelu hybrydowego, wykorzystanie sprawdzonych metodyk, modeli oraz zasobów zewnętrznych w sposób optymalny, ustrukturyzowanie zarządzania kompetencjami (m.in. Centrum Kompetencji Cloud), zoptymalizowanie modelu operacyjnego wykorzystującego zasoby w modelu “as a service”. Niska dojrzałość oznacza fazę testowania pojedynczych rozwiązań. Takie decyzje podejmowane są w pierwszej kolejności w celu tworzenie nowych produktów, następnie obniżenia kosztów centrów danych i innej infrastruktury, a na trzecim miejscu w celu zapewnienia bezpieczeństwa.

“Wykorzystanie chmury determinuje jej wysoka użyteczność biznesowa, ponieważ kluczowym zadaniem technologii, a zatem także chmury, jest wsparcie i realizacja celów biznesowych organizacji. Oddajemy w państwa ręce pierwsze tak duże badanie, a wzięli w nim udział CxO (kadra zarządzająca – CEO, CFO, CIO, CTO, COO) ze 115 organizacji, poświęcone wykorzystaniu chmury w Polsce. Wyniki naszego sondażu pomagają dostrzec bezpośrednią relację pomiędzy różnymi obszarami biznesowymi a technologią – zwłaszcza tam, gdzie technologia chmurowa przekłada się na największy zysk i finalny efekt biznesowy” – mówi Mariusz Chudy, partner, CEE Cloud & Digital Leader PwC Polska.

Chmura jest utożsamiana z innowacyjnością (44% firm), ale jeszcze niewiele firm dostrzega jej kluczowe znaczenie dla wzrostu (19%). Rodzimy rynek postrzega tę technologię jako platformę do tworzenia nowych produktów i usług, a także sposób na wykorzystanie szans rynkowych, wskazuje na to aż 53% firm o wysokiej dojrzałości chmurowej. W USA firmy łączą to postrzeganie chmury ze strategią wzrostu, zwłaszcza wzrostu przychodów. Dla blisko 25% organizacji na polskim rynku chmura jest wciąż głównie narzędziem do oszczędności kosztów i tożsama z obszarem IT. W USA kwestia kosztów jest dopiero na 4 miejscu. Sektor finansowy jest najbardziej zaawansowany w myśleniu o chmurze. Aż 52% wskazuje, że chmura to platforma do innowacji – poziom podobny do USA – oraz kluczowy element strategii biznesowej – 30%.

Organizacje poszukują drogi do zapewnienia spójnego i możliwie dynamicznego przejścia do chmury z zachowaniem ciągłości działania – utrzymanie tego stanu jest priorytetem. Zaangażowanie biznesu w projekty transformacyjne traktowane jest jako wyzwanie, ale także szansa – wciąż problemem jest sposób przełożenia języka technologii na efekty biznesowe. Sześć najczęściej wskazywanych efektów biznesowych do osiągnięcia w ciągu najbliższych 3 lat według zarządów to: przyspieszenie czasu wejścia na rynek nowych produktów i usług (time to market) – 44%, wprowadzanie innowacji w produktach i usługach oraz zwiększenie przewagi konkurencyjnej – 44%, zapewnienie ciągłości biznesowej – 44%, wyższa odporność i elastyczność działania – 43%, zmniejszenie kosztów – 29% i usprawnienie procesu decyzyjnego dzięki lepszej analizie danych – 27%.

“W 3-letniej perspektywie liderów widać pozytywny trend w postrzeganiu efektów i korzyści jakie mogą przynieść transformacje chmurowe. Oczekiwanie zmniejszenia kosztów ustępuje miejsca lepszej efektywności, poprawie obszaru time to market czy potencjalnie zwiększenia konkurencyjności w długiej perspektywie – dzięki chmurze. Im wyższa dojrzałość organizacji w transformacji chmurowej, tym większe są jej oczekiwania i możliwości w kreowaniu nowych produktów i usług cyfrowych, i osiąganiu większych przychodów z chmury oraz zatrzymaniu talentów” – dodaje Przemysław Galiński, dyrektor PwC Polska z zespołu CEE Cloud & Digital.

Celem raportu jest wskazanie osobom zarządzającym i decydentom kierunków nadchodzących zmian oraz tych obszarów, które w organizacjach będą na taką transformację najbardziej podatne. Jednocześnie autorzy raportu wskazują, że nie można traktować chmury jako projektu IT z określonym czasem realizacji. To narzędzie, które powinno być na bieżąco rozwijane wraz z organizacją.

Creotech Instruments wznawia Ofertę publiczną i 6 czerwca rusza z zapisami

Creotech Instruments wznawia Ofertą publiczną, związaną z planowanym przeniesieniem notowań akcji spółki z NewConnect na rynek główny GPW w Warszawie. Cenę maksymalną dla jednej akcji ustalono na 125 zł. Oznacza to, że łączna wartość Oferty może wynieść do 49,6 mln zł brutto. Pozyskane środki przeznaczone zostaną na rozwój spółki, w tym na ukończenie kluczowych projektów R&D w obszarze satelitarnym oraz systemów kwantowych, a także zwiększenie zdolności produkcyjnych i sprzedażowych. Zgodnie z aktualnym harmonogramem, zapisy w ramach Transzy Inwestorów Detalicznych rozpoczną się 6 czerwca i potrwają do 13 czerwca br. Proces budowy Księgi Popytu wśród Inwestorów Instytucjonalnych przewidziano na 8 – 14 czerwca br. Ustalenie i opublikowanie ceny emisyjnej akcji oferowanych ustalono na 14 czerwca. Zapisy w ramach Transzy Inwestorów Instytucjonalnych potrwają od 15 do 20 czerwca br.

Z uwagi na utrzymujące się zainteresowanie Inwestorów emisją naszej spółki i stabilizującą się w ostatnim okresie sytuacją na globalnych rynkach kapitałowych, postanowiliśmy przystąpić do wznowienia publicznej emisji akcji serii I. Pozyskany kapitał chcemy przeznaczyć przede wszystkim na ukończenie prac w kluczowych projektach R&D w obszarze satelitarnym oraz systemów kwantowych. – mówi Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A. – Liczymy, że nasza konsekwentnie realizowana strategia rozwoju i przejrzysty model biznesowy pozytywnie wpłyną nie tylko na rozwój skali naszego biznesu, ale i na powodzenie emisji. Zapisy w Transzy Inwestorów Detalicznych rozpoczną się 6 czerwca br. – dodaje Grzegorz Brona.

Emisja nowych akcji spółki obejmie nie mniej niż 99.140 i nie więcej niż 396.558 akcji serii I o wartości nominalnej 0,10 zł każda. Szczegóły dotyczące emisji akcji dostępne są na stronie internetowej spółki: https://creotech.pl/pl/, w zakładce ,,Oferta Publiczna’’ lub bezpośrednio na stronie internetowej: https://creotech.pl/ipo/. Koordynatorem Oferty jest Dom Maklerski Navigator S.A. Rolę współkoordynatora pełni Noble Securities S.A. Doradztwo prawne zapewnia kancelaria WBW Weremczuk, Bobeł & Wspólnicy. Funkcję Doradcy zarządu Creotech pełni CC Group.

Cena maksymalna została ustalona na 125 zł, co oznacza że wartość Oferty może sięgnąć nawet 49,6 mln zł brutto.

Aktualny harmonogram Oferty Creotech Instruments SA:

Termin Czynność
25 kwietnia 2022 roku Publikacja Prospektu
3 czerwca 2022 roku Opublikowanie Ceny Maksymalnej w formie Suplementu do Prospektu
6 czerwca – 13 czerwca 2022 roku Przyjmowanie zapisów i wpłat w Transzy Inwestorów Detalicznych
8 czerwca 2022 roku Rozpoczęcie procesu budowania Księgi Popytu wśród Inwestorów Instytucjonalnych
14 czerwca 2022 roku
do godz. 16:00
Zakończenie procesu budowania Księgi Popytu wśród Inwestorów Instytucjonalnych
14 czerwca 2022 roku Ustalenie i opublikowanie: (i) ostatecznej liczby Akcji Oferowanych; (ii) ostatecznej liczby Akcji Oferowanych inwestorom w poszczególnych transzach; oraz (iii) Ceny Emisyjnej Akcji Oferowanych
15 czerwca – 20 czerwca 2022 roku do godz. 23:59 Przyjmowanie zapisów i wpłat na Akcje Oferowane w Transzy Inwestorów Instytucjonalnych
do 24 czerwca 2022 roku Przydział Akcji Oferowanych

Głównymi filarami działalności spółki Creotech Instruments są rynki: technologii kosmicznych i rynek kwantowy, na których spółka dynamicznie się rozwija.

W kwietniu 2022 r. Creotech Instruments zrealizował pierwszą fazę projektu PIAST, którego celem jest umieszczenie w 2024 r. satelitów obserwacyjnych ziemi na orbicie okołoziemskiej Przedsięwzięcie ma na celu stworzenie w Polsce instrumentów narodowego systemu satelitarnej obserwacji Ziemi na potrzeby Sił Zbrojnych RP. Będzie to pierwsze komercyjne wdrożenie autorskiej platformy satelitarnej HyperSat, którą rozwija spółka. Oprócz projektu PIAST zespół inżynierów Creotech wraz z partnerami biznesowymi pracuje nad programem EagleEye, w ramach którego opracowywany jest mikrosatelita obserwacyjny Ziemi. Jego wyniesienie na niską orbitę okołoziemską planowane jest na przełom 2023 i 2024 roku.

Dodatkowym czynnikiem mogącym przyczynić się do dalszego dynamicznego rozwoju technologii satelitarnych w Polsce, a tym samym Creotech Instruments, jest Krajowy Plan Rozbudowy, który został zaakceptowany przez Komisję Europejską w dniu 1 czerwca 2022 r. W jego ramach planowane są środki na innowacyjne projekty w kluczowych nowych gałęziach gospodarki, m.in. w sektorze kosmicznym, sektorze dronowym i obszarach związanych z telekomunikacją. We wszystkich tych niszach rynkowych obecny jest Creotech Instruments.

Spółka rozwija się również na rynku kwantowym. Jako pierwszy podmiot w Europie rozpoczął produkcję elektroniki sterującej komputerami nowej generacji. Od 2019 r. Creotech współtworzy najbardziej zaawansowany na rynku ekosystem sprzętowy kontroli kubitów Sinara, opracowywany m.in. wspólnie z Uniwersytetem w Oxfordzie. Pozwala on 20-krotnie poprawić efektywność tworzenia systemów kwantowych, wpływa na ustandaryzowaną obsługę i zmniejsza pobór energii.

Aktualnie Creotech rozpoczyna swój największy projekt z zakresu technologii kwantowych, bowiem niedawno międzynarodowe konsorcjum pod przewodem Uniwersytetu w Innsbrucku, którego członkiem jest Creotech, zostało wybrane przez Komisję Europejską do projektu budowy pierwszego dużego komputera kwantowego dla UE. Celem przedsięwzięcia jest budowa 100-kubitowego komputera kwantowego do 2025 roku oraz uzyskanie gotowości technologicznej do budowy 1000-kubitowego rozwiązania do 2029 roku. – Creotech przy tym projekcie jest jedynym podmiotem reprezentującym Europę Środkowo – Wschodnią. To dla nas wielki powód do dumy i tym samym potwierdzenie, że nasze działania i zdobyte doświadczenie na rynku kwantowym są doceniane, również na arenie międzynarodowej. – mówi Grzegorz Brona.

Systemy projektowane przez Creotech Instruments wykorzystywane są w najnowocześniejszych i najbardziej zaawansowanych technologicznie instytucjach badawczych na świecie, tj. Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych CERN w Genewie, Instytucie Badań Ciężkich Jonów GSI, czy Centrum Badawczym DESY w Niemczech.

Konsekwentnie realizowane założenia rozwoju spółki, pozwalają firmie Creotech systematycznie zwiększać poziom przychodów i generować marże. W I kwartale 2022 r. w relacji r/r spółka odnotowała około 2-krotny wzrost zysku netto, który od stycznia do marca br. wyniósł 0,57 mln zł. W tym czasie Creotech osiągnął również 24% wzrost r/r wyniku EBITDA, który ukształtował się na poziomie prawie 1,5 mln zł. Przychody ogółem w tym okresie wyniosły 9,4 mln zł i utrzymały się na poziomie podobnym do analogicznego okresu poprzedniego roku.

FPP: Ozusowanie umów zleceń lepsze niż Polski Ład

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) wskazuje, że jednym z wymogów Unii Europejskiej w celu uruchomienia środków z KPO dla Polski jest wprowadzenie pełnego ozusowania umów zleceń. To dobre rozwiązanie, które FPP postulowała jako pierwsza organizacja przedsiębiorców – już w 2018 roku FPP podpisała w tej kwestii porozumienie z NSZZ Solidarność. Dzięki pełnemu ozusowaniu umów zleceń lepszą emeryturę otrzyma ponad 800 tysięcy Polaków, budżet zyska 4 mld zł rocznie, a przedsiębiorcy będą mieli równe warunki konkurencyjne. Takie ustawy należy uchwalić jak najszybciej – aby rynek mógł się do nich przygotować – jednak wprowadzić nie wcześniej niż od 1 stycznia 2024 roku.

Pełne ozusowanie umów zleceń jest ważnym elementem uruchomienia środków z KPO dla Polski. Ozusowanie umów zleceń to także istotny element rynku pracy, który poprawi sytuację emerytalną Polaków i wyrówna konkurencję firm na rynku. Jest to też rozwiązanie znacznie lepsze niż Polski Ład – ponieważ wzrost podatków jest daniną bezwzględną – bez wpływu na korzyść pracownika, zaś ozusowanie umów zleceń jest ekwiwalentne – a więc zwiększa poziom przyszłych świadczeń dla pracownika.

„FPP od wielu lat postuluje pełne ozusowanie umów zleceń – wraz z NSZZ Solidarność przygotowaliśmy pakiet rozwiązań wraz z wyliczeniami skutków takich regulacji. Teraz wymóg Unii Europejskiej w związku z KPO dotyczący ozusowania umów zleceń pokazuje, jak ważny jest to aspekt. Dotyczy zarówno rynku pracy, cywilizuje kwestie emerytalne i porządkuje konkurencyjność przedsiębiorstw. Ale w tym momencie jest już za późno, by taką dużą zmianę rynkową wdrożyć od 2023 roku. Dlatego należy ją uchwalić jak najszybciej – ale wprowadzić w życie od 1 stycznia 2024 roku. To ważne, bo taka zmiana będzie dotyczyć setek tysięcy pracowników i firm oraz całego rynku zamówień publicznych. Takie zmiany nie mogą być wprowadzane w pośpiechu i bez odpowiedniego przygotowania oraz planu finansowego. Należy też podkreślić, że budżet państwa zyska rocznie nawet 4 mld z w wyniku ozusowania umów zleceń. To istotny zastrzyk w sytuacji rosnących transferów i kosztów obsługi długu w wyniku inflacji” – podkreśla Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich oraz przewodniczący Rady Zamówień Publicznych.

Postulaty FPP i NSZZ Solidarność uzgodnione już w 2018 roku obejmowały:

  1. Zabezpieczenie okresów składkowych dla osób wykonujących pracę na podstawie umowy agencyjnej, umowy zlecenia, innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, w okresie od stycznia 2009 do dnia wejścia w życie postulowanego pakietu zmian.
  2. Uwolnienie pracodawców od ciężaru prowadzenia sporów dotyczących odprowadzania składek na ubezpieczenie społeczne za osoby wykonujące pracę na podstawie umów cywilnoprawnych w takim wymiarze, w jakim nastąpi naliczenie i zaksięgowanie składek na kontach tych osób oraz ustawowe zagwarantowanie zaniechania działań kontrolnych umów zleceń realizowanych w okresie od stycznia 2009 roku do dnia wejścia w życie postulowanego pakietu zmian.
  3. Ujednolicenie zasad podlegania obowiązkowemu ubezpieczeniu emerytalnemu i rentowemu osób wykonujących pracę na podstawie umów agencyjnych, umów zlecenia, innych umów o świadczenie usług, do których zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia z zasadami obowiązującymi w odniesieniu do umów o pracę – włącznie z zasadami kumulacji tytułów do ubezpieczenia oraz z uwzględnieniem maksymalnej podstawy naliczenia składek do wysokości 30–krotności przeciętnego wynagrodzenia.
  4. Wynagrodzenia osób wykonujących pracę na podstawie umowy agencyjnej, umowy zlecenia oraz innej umowy o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia powinny zostać „ubruttowione” – podniesione o kwotę dodatkowych składek płatnych po stronie ubezpieczonego, w celu ochrony jego wynagrodzenia netto. Ceny usług i robót zatrudniających ich wykonawców, w szczególności ceny w zamówieniach publicznych, powinny zostać zwaloryzowane o łączny wzrost kosztów pracy.

Plan odbudowy i rozwoju Ukrainy – szansa za bilion dolarów

Ukraina wzywa inwestorów do wspierania ożywienia gospodarczego w Davos.

Ukrainian Venture and Private Capital Association (UVCA) wzywają do opracowania i wdrożenia „Planu odbudowy i rozwoju Ukrainy”. Szczegóły związane z potrzebami i możliwościami inwestowania w rekonstrukcję kraju zostały przedstawione podczas dyskusji Okrągłego Stołu 25 maja w Davos.

Dyskusja Okrągłego Stołu odbyła się z inicjatywy Ukraińskiego Stowarzyszenia Venture i Private Capital z udziałem głównych międzynarodowych inwestorów instytucjonalnych i prywatnych w Davos. Ukraina była reprezentowana podczas obrad Okrągłego Stołu przez Andrija Kołodyuka, Przewodniczącego Rady Nadzorczej Ukraińskiego Stowarzyszenia Venture i Private Capital (UVCA), oraz Oleksandra Bornyakowa, Wiceministra Transformacji Cyfrowej Ukrainy. Wśród prelegentów znaleźli się również Brian Kaufmann, szef działu inwestycji prywatnych w Viking Global Investors, Jürgen Rigterink, pierwszy wiceprezes Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOiR), Krzysztof Prałat, European Principal Group Representative w Oaktree Capital Management, Brett McDowell, szef Hedera Hashgraph oraz ponad 10 inwestorów prywatnych.

„Nie mamy zbyt wiele czasu. Miasta dotknięte wojną muszą jak najszybciej otrzymać dostęp do wody pitnej, elektryczności i paliwa, a także przygotować infrastrukturę na zimę. Zależy nam przede wszystkich na praktycznych projektach, których wartość szacuje się obecnie na jeden bilion dolarów. Przykładem takich działań, jest udział w projektach polegających na dostarczaniu sprzętu, w celu zapewnienia podstawowej infrastruktury, które prowadzone są we współpracy z małymi i średnimi przedsiębiorstwami z Ukrainy. Ponadto, UVCA zamierza uruchomić platformę inwestycyjną” – powiedział Andrij Kołodyuk, Przewodniczący Rady Nadzorczej Ukraińskiego Stowarzyszenia Venture i Kapitału Prywatnego (UVCA).

Goście ze Stanów Zjednoczonych (społeczność Doliny Krzemowej) i innych krajów potwierdzili, że ukraiński sektor IT jest bardzo silny, nadal działa i przyjmuje inwestycje pomimo wojny w kraju.

Uczestnicy Okrągłego Stołu zgodzili się, że oprócz pomocy makroekonomicznej konieczne jest dodatkowe wsparcie gospodarki Ukrainy.  W szczególności chodzi o współinwestowanie w projekty inicjowane przez sektor prywatny na Ukrainie. UVCA przedstawiło narzędzia, za pomocą których inwestycje te mogą być realizowane. Przede wszystkim jest to Ukraińska Platforma Odnowy. Za jej pośrednictwem UVCA wraz z innymi krajowymi stowarzyszeniami inwestycyjnymi, planuje przyciągnąć zagranicznych partnerów do inwestowania w projekty związane z energetyką, oczyszczaniem wody, przemysłem spożywczym, budową nowych miast, medycyną i innymi.

UVCA, uznawana przez społeczność światową za wiarygodnego partnera instytucjonalnego dla inwestycji na Ukrainie, zaprasza wszystkich partnerów instytucjonalnych do przyłączenia się do dalszego rozwoju i wdrażania „Planu Odbudowy i Przywrócenia Ukrainy”.

Grupa zadaniowa ds. odbudowy i rozwoju Ukrainy, zainicjowana przez UVCA, jest otwarta dla wszystkich interesariuszy ze wszystkich sektorów przemysłu i krajów świata, którzy wspierali i nadal wspierają Ukrainę i chcą aktywnie uczestniczyć w projektach, które mogą uratować życie, zatrzymać chaos i promować warunki do dalszego rozwoju już dziś.

Wysoka inflacja zmusi przedstawicieli banków centralnych do dalszego zacieśniania polityki monetarnej

W tym tygodniu europejskie rynki walutowe obserwowały głównie wyniki inflacji, które przyniosły negatywne zaskoczenie. W przeciwieństwie do USA, gdzie wzrost cen zaczyna zwalniać, w UE nadal dynamicznie rośnie. W strefie euro roczna inflacja mierzona za pomocą zharmonizowanego indeksu cen konsumpcyjnych wzrosła w maju o 8,1%. W przypadku Polski ceny konsumpcyjne wzrosły aż o 13,9%. Jest więc już prawdopodobne, że inflacja zmusi banki centralne do szybszego zacieśnienia polityki pieniężnej niż pierwotnie planowano. Tak więc, podczas gdy inflacja w USA wydaje się stopniowo zwalniać, sytuacja w Europie nie ulega jeszcze poprawie. Prawdą jest, że nawet w Europie, dzięki wysokiej bazie porównawczej z ubiegłego roku, inflacja zwolni w drugiej połowie bieżącego roku, jednak jej tempo pozostanie wysokie. Jest więc całkiem prawdopodobne, że podstawowa stopa procentowa NBP przekroczy w tym roku 6%, a EBC może nawet przekroczyć 1% ze swoją podstawową stopą procentową.

W tym tygodniu złoty nieznacznie się osłabił, konkretnie do poziomu 4,59 PLN/EUR. To osłabienie można jednak przypisać raczej korekcie technicznej po aprecjacji z ostatnich dwóch miesięcy. Złotemu nie pomogło nawet przyspieszenie dynamiki polskiego PKB, który w I kwartale wzrósł o 8,5% r/r. Kurs eurodolara nie uległ w tym tygodniu większym zmianom i w piątek rano wynosił 1,075 USD/EUR.

AKCENTA CZ a.s.

Cenowy rollercoaster na europejskich giełdach energii i gazu

Komentarz ZPP ws. sytuacji cenowej na rynku energii i gazu.

Cenowy rollercoaster na europejskich giełdach energii i gazu trwa od końca 2020 r. Po okresie lockdownów wywołanych pandemią koronawirusa gospodarka wspólnotowa, starając się nadrobić utracony czas i korzyści, pokazała rekordowe zapotrzebowanie na moc. W wyniku szeregu czynników ceny gazu, na przestrzeni półtora roku, wzrosły z około 60zł/MWh do ponad 500zł/MWh. Z kolei kontrakt roczny na energię elektryczną w 2020 r. można było kupić po 210zł/MWh, podczas gdy w ostatnich dniach wycena tego kontraktu na Towarowej Giełdzie Energii w Polsce zbliżyła się do 1200zł/MWh. Ceny w Niemczech, czy we Francji, są jeszcze wyższe. Jak z sytuacją tą poradzi sobie Europa? Chcąc utrzymać konkurencyjność gospodarki, należy szczegółowo przeanalizować kondycję finansową nie tylko branż energochłonnych, ale niemal wszystkich wielko-wolumenowych odbiorców.

Dlaczego obecna sytuacja jest szczególna?

Przez ostatnią dekadę wahania cen energii i gazu, w skali roku – czy nawet z roku na rok – nie były duże. Wynosiły od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych za megawatogodzinę. Stan ten powodował, że większość przedsiębiorców nie przywiązywała zbyt dużej wagi do budowania strategii zakupowej w obszarze energii i gazu. Rynek cen energii i gazu był względnie przewidywalny, a więc i prognozowanie końcowych cen produktów i usług było w firmach historycznie działaniem raczej rutynowym.

Sytuacja po raz pierwszy zmieniła się w 2018 roku, kiedy to ceny energii i gazu rosły w kolejnych miesiącach, by w listopadzie-grudniu wyznaczyć ówczesne szczyty cenowe. Konkurujące między sobą podmioty mogły po raz pierwszy wówczas zaobserwować istotne różnice we wzajemnych kosztach tych mediów – co uzależnione było przede wszystkim od okresu w którym zawierali umowę (zabezpieczali ceny kontraktu na kolejny rok). Można jednak powiedzieć, że o ile to czy Podmiot 1 płacił 250zł za MWh energii, a Podmiot 2 płacił 400zł za MWh mogło przekładać się na konkurencyjność Podmiotu 1 względem Podmiotu 2 – tak raczej żadnemu z nich nie groziła utrata płynności finansowej.

Kolejne 2 lata (2019 i 2020) były wyraźnie spadkowe w obrębie cen. To co jednak wydarzyło się w 2021 r. i obserwujemy do dziś ma znamiona daleko idącej destabilizacji na rynku. Brak przewidywalności kosztów jest jednym z największych wyzwań i zagrożeń dla przedsiębiorców, a skala zjawiska jest obecnie niespotykana względem jakichkolwiek doświadczeń z przeszłości.

Aby zilustrować problem na przykładzie: Rozpiętość cenowa w energii, w kontrakcie rocznym na TGE, w 2021 r. wyniosła około 675zł/MWh (różnica pomiędzy wyceną najniższą i najwyższą), a w gazie było to blisko 600zł/MWh. A zatem przytaczany już Podmiot 1, przyjmijmy dla uproszczenia, że zużywa około 10 GWh/r i energii i gazu – gdyby swoje ceny na 2022 r. zabezpieczył w styczniu 2021 (dokonał zakupu kontraktu rocznego na 2022 r.) – uzyskałby ceny netto (bez narzutów sprzedawcy, praw majątkowych, akcyzy, itd.) około 260zł/MWh w energii i 70zł/MWh w gazie. Gdyby zaś Podmiot 2, o zbliżonym zużyciu (około 10GWh/r w energii i gazie), ten sam kontrakt roczny (na 2022 r.) zakupił w okresie najwyższych szczytów cenowych, a więc pod koniec 2021 r. – wówczas uzyskałby ceny 935zł/MWh energii i 659zł/MWh gazu.

Podmiot 1: 260zł/MWh x 10 000 MWh = 2,6 mln PLN oraz 70zł/MWh x 10 000 MWh = 0,7 mln PLN

Podmiot 2: 935zł/MWh x 10 000 MWh = 9,35 mln PLN oraz 659 zł/MWh x 10 000 MWh – 6,59 mln PLN

Różnica w kosztach obu mediów pomiędzy Podmiotem 1 a Podmiotem 2 to 12,64 mln PLN, podczas gdy sumaryczne koszty pierwszego z nich (Podmiot 1) wynosiłyby 3,3 mln PLN, a drugiego (Podmiot 2) blisko 16 mln PLN. Przy założeniu, że Podmiot 2 nie śledził cen na rynku energii i gazu, i jak co roku przystąpił do przedłużenia umów sprzedaży tuż przed wejściem nowego okresu rozliczeniowego, mógł zderzyć się z sytuacją w której jego koszty w obrębie energii i gazu wzrosły nieoczekiwanie o 480%. Próba jednorazowego przełożenia ów kosztów w cenę produktu końcowego mogłaby wyrzucić producenta z rynku, szczególnie, że firmy konkurencyjne niekoniecznie równocześnie borykają się z podobnymi trudnościami. Powyższy przykład ilustruje naturalnie pewien skrajny przypadek, jednak jak najbardziej możliwy.

Z uwagi, że dynamika cenowa w 2022 r. pozostaje bardzo duża, jak również pułapy cenowe były przez pierwszych 5 miesięcy br. szczególnie wysokie – można domniemywać iż jest coraz mniej na rynku podmiotów, które pracują dziś w oparciu o ceny energii i/lub gazu zabezpieczone z większym wyprzedzeniem, a więc niskie. Od 2023 r. wzrost kosztów energii i gazu dotyczyć będzie zapewne większości odbiorców (poza odbiorcami chronionymi na drodze specjalnych aktów prawnych – jak np. odbiorcy indywidualni). Utrzymywanie się cen energii i gazu na bardzo wysokich poziomach już spowodowało wzrost cen wielu surowców, półproduktów i produktów końcowych. Przerwane łańcuchy dostaw i luki produkcyjne w okresie pandemii, a obecnie wojna na Ukrainie pogłębiły tylko zjawisko inflacyjne, o którym mówi się dziś wiele.

Jak znaleźliśmy się na dzisiejszych szczytach cenowych?

Jako pierwsza zaczęła rosnąć cena gazu w Europie. W 2021 r. Stary Kontynent zmagał się niską podażą tego surowca na rynku. Z jednej strony bowiem strona rosyjska ograniczała dostawy usiłując wywrzeć presję na UE, licząc na pozytywną certyfikację Nord Stream 2 – projektu budzącego przez lata wiele kontrowersji. Z drugiej zaś – gospodarka azjatycka, odbudowując się po pandemii, oferowała wyższe ceny dostawcom LNG, którzy część wolumenów gazu, który zwyczajowo przypłynąłby do Europy – kierowali do Azji. Wyższe zapotrzebowanie na moc – globalnie – zwiększyło popyt na węgiel. Poza komplikacjami losowymi, jak np. seria powodzi w Chinach, w wyniku których zalanych zostało około 60 tamtejszych kopalni węgla – znacząco zwiększone zapotrzebowanie na ten surowiec wywindowało jego ceny czterokrotnie. Warto przy tym również zauważyć, że coraz wyższe ceny gazu wpływały wprost proporcjonalnie na zainteresowanie węglem z uwagi, że produkcja energii elektrycznej w instalacjach opalanych gazem przestała być rentowna. To z kolei spowodowało przywołanie do pracy wielu mniej efektywnych bloków węglowych, które w poprzednich latach nie pracowały z taką intensywnością. Zwiększona produkcja energii z węgla zwiększyła popyt na emisje do uprawnień CO2, których cena na przestrzeni 2021 r. wzrosła trzykrotnie. Analitycy rynkowi upatrują wprawdzie w tym zjawisku również dużej aktywności instytucji finansowych (spekulantów), co jednak nie zmienia faktu, że udział kosztów uprawnień do emisji CO2 wzrósł w cenie energii znacząco. Wojna na Ukrainie oraz nałożone na Rosję sankcje podniosły niepewność na rynku jeśli chodzi o stabilne źródła dostaw węgla i gazu, a zatem musiał ponownie zwiększyć się koszt energii. I choć w obecnych cenach, które obserwujemy na Towarowej Giełdzie Energii, z pewnością skalkulowane jest wiele tej niepewności – a więc zawierają one ryzyko dostawy w przyszłości paliw po nieznanej cenie – to jednak trudno przewidzieć w jakim horyzoncie sprawy nabiorą pozytywnego obrotu – czyli rynek zacznie dążyć do stabilizacji cenowej.

W tak dynamicznie zmieniającym się otoczeniu cenowym branże energochłonne, ale i wszelkie inne działalności gospodarcze zużywające nieco więcej energii lub gazu, z niepokojem patrzą w przyszłość. O ile pandemia na kilka miesięcy zachwiała logistyką w wielu branżach, tak jeśli będziemy mieli do czynienia z masowymi upadłościami przedsiębiorstw – powstanie luka, której nie da się nadrobić w kilka miesięcy. Szczególnie dotknie to małe i średnie firmy, które nie posiadają wystarczających rezerw finansowych. Dotyczy to zarówno sytuacji polskiej, jak i całej Wspólnoty. W Azji wprawdzie obserwowane są również rozmaite problemy gospodarcze, głównie wywołane pandemią, należy się jednak spodziewać, że firmy z tego kontynentu będą próbowały wypełnić powstałe w Europie deficyty różnego rodzaju produktów. Co przełoży się na coraz niższą konkurencyjność gospodarki europejskiej, a może nawet jej deindustrializację. Kluczowe dziś pytanie, to jak długo firmy krajowe i europejskie będą mogły sobie pozwolić na ponoszenie strat. Z chwilą utraty przez nie płynności, w pierwszej kolejności odbije się to na rynku pracy.

Jak minimalizować skutki obecnej sytuacji?

Komisja Europejska dyskusję wokół działań mających uchronić przedsiębiorców przed skutkami szybko rosnących cen energii i gazu prowadzi już drugi miesiąc. Analizowany jest pakiet rozwiązań, mających na celu nie tylko zwiększenie bezpieczeństwa dostaw, ale również spowodowanie by rodzime firmy mogły sobie na zakup energii oraz gazu pozwolić. Wśród proponowanych w ramach dokumentu COM/2022/138 („Security of supply and affordable energy prices: Options for immediate measures and preparing for next winter”) rozwiązań – jest wprowadzenie między innymi cen maksymalnych w obrocie energią i gazem, ale też wsparcie płynności przedsiębiorstw i ustanowienie rekompensat. Analizowana jest między innymi możliwość redystrybucji zysków ze sprzedaży energii elektrycznej, uzyskiwana przez wytwórców w oparciu o tzw. mechanizm merit order. Na jego podstawie wszystkie jednostki wytwórcze, biorące udział w ofertowaniu uzyskują najwyższą cenę, wyznaczoną przez oferenta, który jako ostatni został przez operatora uwzględniony w zapotrzebowaniu na moc. Część instalacji, mając znacznie niższe koszty wytworzenia energii, od wielu miesięcy uzyskuje więc zdecydowanie wyższe przychody z tytułu produkcji energii niż prognozowano to jeszcze rok temu.

Warto podkreślić rolę edukacji i rozpowszechniania informacji nt. dostępnych sposobów zabezpieczania cen na przyszłość. Wiele w zakresie świadomego budowania cen w przyszłości mogą bowiem zrobić sami przedsiębiorcy, a niejednokrotnie brakuje wśród odbiorców podstawowej wiedzy w zakresie narzędzi i możliwości, które daje Towarowa Giełda Energii. Dla przykładu, od początku 2022 r. średnie ceny energii na Rynku Dnia Następnego (SPOT) oscylują w okolicach 600zł/MWh – podczas gdy jak wspomniano powyżej – obecnie cena kontraktu na rok 2023 to blisko 1200zł/MWh. Energię i gaz odbiorcy kontraktować mogą w oparciu o ceny bieżące (SPOT), jak również kontrakty terminowe – tygodniowe, miesięczne, kwartalne i roczne. W sytuacji w której dany podmiot obawia się o płynność finansową i dzisiejsze wyceny kontraktu rocznego (fixed price) nie są dla niego akceptowalne – być może powinien rozważyć zakupy energii lub gazu umożliwiające podążanie za trendem, zmieniającym się w czasie. I odwrotnie – w okrasach, w których ceny na rynku są atrakcyjne (jak np. w 2020 r.) z perspektywy stabilności kosztów – być może dobrym rozwiązaniem byłoby zabezpieczenie cen na dłuższy okres wprzód (w energii jest to możliwe na 4 lata wprzód, w gazie na 2 lata wprzód). Dodatkowo – coraz większym zainteresowaniem cieszą się kontrakty cPPA łączące odbiorców z wytwórcami OZE za pomocą umów korporacyjnych. Dziś rozwiązania te mogą stanowić alternatywę cenową.

Jak długo wysokie ceny z nami pozostaną?

Głosy o spowolnieniu gospodarczym w Europie są już coraz częściej słyszalne. W trakcie recesji utrzymanie wysokich cen paliw nie wydaje się być możliwe, z uwagi na wyraźnie mniejsze w takich okresach zapotrzebowanie na moc. Destabilizacja rynków węgla, gazu, energii oraz innych nie powinna trwać w nieskończoność. W ostatnich tygodniach w wycenach gazu już obserwujemy delikatny trend spadkowy. W Niemczech i Francji jest on widoczny również w energii. Co prawda póki co mówimy o korektach niewielkich w stosunku do szczytów cenowych na których znaleźliśmy na przełomie 2021/2022, niemniej o ile obecna trudna sytuacja cenowa rozpoczęła się od gazu – tak również spadek cen gazu powinien przełożyć się na niższe wyceny energii. Pozycja gazu w europejskim miksie energetycznym wyraźnie osłabła na skutek polityki rosyjskiej. Zapotrzebowanie na gaz w Europie jest dziś na zdecydowanie niższych poziomach niż w okresie pandemii i zbliżyło się do tego z 2018 r. Z kolei wolumen dostaw gazu do Europy jest obecnie na w pełni zadowalającym poziomie. Istotnie zwiększył się import LNG, ale też Norwegia dostarcza europejskim odbiorcom zwiększone ilości tego paliwa. Po napełnieniu europejskich magazynów do poziomu min. 80% wymaganego na ten rok w unijnym rozporządzeniu w sprawie ustanowienia obowiązku minimalnego magazynowania gazu (Gas Storage Regulation) sytuacja podażowa w 4Q2022 i 1Q2023 r. powinna być mniej nerwowa niż bez tej regulacji. Jeśli więc nie wystąpią inne nieprzewidziane okoliczności spadek cen gazu jeszcze w br., bądź najdalej z chwilą zakończenia najbliższego okresu grzewczego, jest możliwy. Niższa cena gazu da lepszą rentowność energetyki gazowej, co z kolei powinno osłabić popyt na węgiel. W obliczu spadku zapotrzebowania na węgiel nie tylko wpłynąć powinno to dodatnio na jego wycenę, ale też ograniczenie wykorzystania najmniej efektywnych bloków konwencjonalnych – przełożyć powinno się na mniejsze zapotrzebowanie na uprawnienia do emisji CO2, a zatem koszty wytworzenia energii. Gdyby też Francja uporała się z przestojami produkcyjnymi w krajowej energetyce atomowej i ceny zarówno we Francji jak i w Niemczech spadły poniżej wycen na Towarowej Giełdzie Energii w Polsce – z eksportera energii netto – prawdopodobnie powrócilibyśmy jako kraj do pozycji importera energii, co zmniejszyłoby obecne, rekordowe zapotrzebowanie na moc w naszym krajowym systemie.

Kluczowym pytaniem jest naturalnie to jak głęboka korekta jest dziś na rynku możliwa, jak szybko nastąpi i na ile zniweluje występujące w ostatnich miesiącach problemy.

Negatywne skutki pracy zdalnej

Praca zdalna zagościła w naszych domach dość gwałtownie. Aż 88% pracowników, którzy pracowali zdalnie uważa, że w dalszym ciągu chcieliby wykonywać taką pracę – przynajmniej na część etatu w wybrane dni tygodnia pracować w domu, często łącząc pracę zdalną z pracą na stacjonarnych stanowiskach w przedsiębiorstwie. Niestety skutki pracy zdalnej są zarówno pozytywne, jak i negatywne. Mamy elastyczny czas pracy, możliwości łączenia zadań zawodowych z czynnościami w domu, nie tracimy tyle czasu na dojazdy – ale z drugiej strony stanowiska pracy zdalnej często nie są ergonomiczne, nie mamy swojego biurka, ponad 1/3 pracowników mówi, że musi dzielić stanowisko pracy czy miejsce pracy z innymi domownikami. Wynikają z tego trudności jeśli chodzi o organizację pracy, stanowiska pracy, możliwość dostosowania wysokości monitora, krzesła – tak, żeby pracowało nam się wygodnie. W związku z tym wielu pracowników, którzy pracują zdalnie, doświadcza dolegliwości fizycznych. Główna grupa dolegliwości to dolegliwości kręgosłupa w odcinku szyjnym oraz w odcinku lędźwiowo-krzyżowym. Większość pracowników zdalnych pracuje przy laptopie. Laptop ustawiany jest najczęściej bezpośrednio na biurku, czyli zbyt nisko, więc pracownicy pochylają głowy. Najczęściej blat biurka nie jest regulowany, czyli nie jest na odpowiedniej wysokości względem pracownika.

– Ważna jest odpowiednia organizacja stanowiska pracy i przede wszystkim odpowiednie ustawienie ekranu monitora albo korzystanie ze stacjonarnych monitorów. Tak, żebyśmy mogli przyjąć wygodną pozycję ciała, nie pochylać nadmiernie głowy. Zgodnie z zasadami ergonomii odpowiednia wysokość jest wtedy, kiedy górna krawędź monitora jest mniej więcej na wysokości oczu pracownika. Pozwala to na zachowanie naturalnej pozycji szyi i w efekcie na profilaktykę zaburzeń układu mięśniowo-szkieletowego – powiedziała serwisowi eNewsroom dr inż. Joanna Kamińska, Zakład Ergonomii CIOP-BIP. – Ważna jest też organizacja czasu pracy. Zarówno stacjonarnie, jak i podczas pracy w domu istotne jest, żeby co pół godziny na 2-3 minuty rozluźnić mięśnie, zmienić pozycję ciała, wykonać kilka ćwiczeń. Mogą to być przerwy co godzinę – ale ważna jest zmienność i różnorodność czynności. Tutaj należy się też uznanie pracownikom zdalnym – dlatego, że właśnie pracownicy zdalni częściej niż osoby pracujące w biurze robią w trakcie pracy przerwy przeznaczone na aktywność fizyczną. Być może atmosfera własnego domu daje im możliwość wykonania kilku ćwiczeń, które niwelują dolegliwości kręgosłupa lędźwiowego i sprzyjają zdrowiu – dodaje Kamińska.

Luka w sektorze pojazdów elektrycznych

WZROST: Dane Międzynarodowej Agencji Energii (IEA) wskazują, że w I kwartale globalna sprzedaż samochodów elektrycznych wzrosła o 75 proc., dzięki czemu światowa flota osiągnęła liczbę 18,5 mln. Dominują Chiny, które sprzedały w ubiegłym roku 3,3 miliona samochodów, podczas gdy w Europie sprzedano 2,3 mln, a w USA zaledwie 0,6 milionów. Ograniczenia dotyczą infrastruktury do ładowania, pojazdów ciężarowych oraz rosnących cen materiałów do produkcji akumulatorów. Uważa się, że przy obecnej polityce, do 2030 roku, liczba pojazdów elektrycznych wzrośnie dziesięciokrotnie (aż do 200 milionów), co daje wzrost do 30 proc. rocznie. W ujęciu długofalowym, jest to duży wzrost zwłaszcza w obliczu niedawnej słabości akcji tego sektora.

DŁUGA DROGA: Obecnie pojazdy elektryczne stanowią około 10 proc. sprzedaży samochodów, ale ich udział w globalnej bazie zainstalowanej wynosi poniżej 2 proc., a przed nimi jeszcze wiele dekad silnego wzrostu. Kierunek wyznacza Norwegia, gdzie 86 proc. nowych samochodów stanowią auta elektryczne. Z kolei Stany Zjednoczone, choć zaostrzyły normy paliwowe i sfinansowały ładowarki, pozostają w tyle – do 2030 roku, penetracja rynku wyniesie zaledwie 20 proc., mimo że Ford (F) i GM (GM) dążą do 100 proc. sprzedaży pojazdów elektrycznych. W Europie, penetracja rynku ma wynieść 35 proc., zaś w Chinach – 45 proc. (do tego wyniku przyczynia się kontrola ¾ światowej produkcji akumulatorów).

CEL: Podobnie jak w przypadku energii odnawialnej, akcje pojazdów elektrycznych nie radziły sobie w tym roku zbyt dobrze, nawet pomimo silnych perspektyw wzrostu. Stało się tak ponieważ rosnącą rentowność obligacji zburzyły wysokie wyceny. Pozytywnym aspektem są bardziej atrakcyjne wyceny dla inwestorów długoterminowych, gdzie wskaźnik cena/zysk Tesli (TSLA) spadł do poziomu ok. c50x, a dla tradycyjnych, starszych samochodów – nawet do 3x (STLA.MI). Znacznie lepiej radziły sobie spółki zajmujące się łańcuchem dostaw dla pojazdów elektrycznych, jak np. spółki wydobywające lit. Zobacz @Driverless, @ChinaCar i @BatteryTech.Luka w sektorze pojazdów elektrycznych

Ben Laidler, strateg ds. rynków globalnych w eToro

Plany urlopowe Polaków i ich rola w karierze

Urlop ma kluczowe znaczenie dla jakości pracy pracownika. Czas wolny jest źródłem dobrego samopoczucia i większej produktywności, pozwala uzyskać odpowiedni dystans do zawodowych trudów. 81% Polaków badanych przez Pracuj.pl deklaruje, że dobry urlop jest kluczowy, aby utrzymać zadowolenie z pracy. Jak Polacy przygotowują się w pracy do wakacyjnych wyjazdów? Czy jeszcze przed udaniem się na urlop przygotowują współpracowników, którzy będą ich zastępowali? O tym piszemy w tekście opartym na badaniu Pracuj.pl „Nowe oblicza pracy”.

Najważniejsze ustalenia:

75% Polaków spędza urlop między lipcem, a sierpniem.
Aż 1/2 bierze dwutygodniowy urlop w jednym terminie.
61% badanych może dowolnie wybrać termin swojego urlopu.
82% badanych stara się przekazać współpracownikom obowiązki przed urlopem.

Jak minął Ci urlop?

Każdy pracownik potrzebuje relaksu i oderwania się od obowiązków. Samo myślenie o planach urlopowych jest przyjemną czynnością – w szczególności, gdy nadchodzi wakacyjny okres. Taki odpoczynek jest bardzo istotny – według badań Pracuj.pl 56% Polaków uważa, że życie zawodowe jest źródłem większych napięć i stresu, niż jeszcze dekadę temu.

Jednak także same przygotowania do urlopu nie zawsze są łatwe, a czasem mogą okazać się stresujące. Wynika to z presji na zachowanie ciągłości wykonywanych zadań. Pracownik musi m.in. rozplanować szereg wykonywanych przez siebie obowiązków dla osób, które będą go zastępować. Często oznacza to zastosowanie wewnętrznych procedur, a także dopasowanie się do firmowego grafiku, co napędza wyścig między pracownikami o terminy.

Zanim rzucimy się w wir planów urlopowych i odpoczynku po trudach pracy, zachęcamy do zapoznania się z wynikami najnowszego raportu Pracuj.pl. Postanowiliśmy zbadać, jak w tym roku Polacy planują urlopy i jak się do nich przygotowują. Badanie „Nowe oblicza pracy” przeprowadzone zostało na reprezentatywnej grupie 1796 Polaków posiadających pracę.

Długie i nie zawsze dowolne urlopy

Polska jest krajem umożliwiającym spędzenie urlopu w różnorodnych warunkach. Posiadamy dostęp do morza, gór, zacisznego klimatu jezior czy agroturystyki. W szczególności w czasie stanu pandemii i lockdownu każdy ze wspomnianych kierunków cieszył się zainteresowaniem podczas urlopów. Obecnie coraz łagodniejsze obostrzenia pandemiczne w krajach europejskich pozwalają Polakom ponownie podróżować do innych państw.

Według opinii pracowników, większość pracodawców daje zespołom dowolność w wyborze terminu urlopu wakacyjnego. Tak deklaruje 61% Polaków. Natomiast 18% badanych wskazało, że muszą odbywać urlopy wakacyjne w konkretnych terminach określonych przez pracodawcę. Jednak dowolność daty wypoczynku ograniczana jest przez firmowy grafik czy plan. Często nasze możliwości ograniczają decyzje współpracowników. 45% badanych zadeklarowało, że muszą się dostosować do grafiku.

Każdy z pracowników, z powodu uwarunkowań życia prywatnego, termin urlopu wybiera w inny sposób. Na przykład, posiadanie dzieci zazwyczaj wiąże się z wyznaczaniem urlopu w okresie szkolnych wakacji. W efekcie łącznie w lipcu i sierpniu urlop ma zamiar odbyć 75% Polaków. Wrześniowy wypoczynek deklaruje 14% Polaków, natomiast tylko 8% badanych wskazuje, że urlop biorą już w czerwcu.

Ciekawymi miesiącami do analizy preferencji urlopowych pod względem struktury wiekowej są czerwiec i wrzesień. Są to miesiące znacznie częściej wybierane przez osoby w wieku 18-24, niż przez inne grupy. Z pewnością wpływ na decyzje o urlopach w tym okresie ma fakt, że większość osób z Generacji Z nie ma jeszcze dzieci, dzięki czemu nie muszą dostosować się do ich obowiązku szkolnego. Dodatkowo wrzesień to czas wakacji dla studentów. Oba miesiące są również nieznacznie tańsze i znajdują się poza widełkami „szczytu sezonowego” dla turystyki.

Urlopy można planować w różnych formach, np. w ramach jednego dłuższego wypoczynku, rozbite na kilka krótszych okresów lub poprzez wykorzystywanie dni ustawowo wolnych od pracy. Polacy preferują dłuższe formy (54%), czyli wykorzystanie znacznej części dni urlopowych w jednym ciągu. Zdecydowanie rzadziej rozbijają przerwę na np. dwie „tury” (31%). Mniejszym zainteresowaniem cieszy się rozłożenie urlopu tak, aby był on uzależniony od tzw. „długich weekendów” (8%). Wiele jednak zależy od modelu pracy firmy. W niektórych środowiskach dłuższe, np. dwutygodniowe urlopy mogą sprawiać trudności organizacyjne, w innych sami pracownicy preferują krótsze formy.

Polacy nie tylko częściej wybierają dłuższe, pojedyncze terminy, ale planują w większości przynajmniej dwutygodniowy wypoczynek. W momencie przeprowadzania badania planowało go aż 51% pracowników, a 15% wskazało nawet ponad dwutygodniową przerwę. Prawie 1/3 respondentów zadeklarowała, że swój wypoczynek planuje na minimum 5 dni roboczych. Jedynie 8% pracowników bierze urlop wakacyjny na maksymalnie kilka dni i są to przeważnie (19%) osoby z grupy wiekowej 18-24 lata.

Pracodawca dba o polepszenie samopoczucia pracownika

Okres wakacyjny i w ogóle wypoczynek jest bardzo istotny dla zdrowia. Wakacje w nowych miejscach przełamują rutynę, pozwalają się oderwać od trudności zawodowych. To także dlatego dla 81% Polaków dobry urlop jest kluczowy, aby utrzymać zadowolenie z pracy.3xzdrowie

Zarówno nasze życie prywatne, jak i zawodowe jest obciążone niewiarygodnie dużą ilością bodźców. Codziennie nasz smartfon wyświetla kolejne powiadomienia, a w aplikacjach pojawia się masa informacji. Wytwarzany jest szum informacyjny, a nasz umysł musi ciągle oddzielać informacje istotne od mniej ważnych. Wielu pracodawców zdaje sobie sprawę, że odpoczynek jest niezwykle istotnym okresem dla pracowników. Jest kluczowy do wykonywania jakościowej pracy, a pracownicy szczególnie doceniają firmy, które ten czas szanują. Benefity związane z wakacjami, takie jak dofinansowanie do wakacji, premia wakacyjna, bonusowe dni wolne czy tzw. Summer Fridays, czyli skrócenie godzin pracy w piątki, mogą budować pozytywne skojarzenia z brandem pracodawcy, niekoniecznie związane z czysto zawodowymi kwestiami -komentuje Jolanta Lewandowska-Bitkowska, HR Business Partner w Grupie Pracuj

Dodatkowymi benefitami, jakie pracownicy mogą otrzymać podczas okresu wakacyjnego są między innymi bony zakupowe o określonej wartości, jednorazowy bonus półroczny czy zniżki na usługi oraz akcesoria do wybranych partnerów. To, że takie działania są podejmowane w firmach, w których są zatrudnieni deklaruje 43% Polaków. Niewiele mniej, bo 39% stwierdza, że takie działania nie mają miejsca w kulturze ich firmy.

Procedury podczas nieobecności

Przed udaniem się na urlop dobrą praktyką jest usystematyzowanie zadań, jakie będą czekać osobę zastępującą urlopowicza. Przydatne w takich sytuacjach są m.in. wszelkiego rodzaju listy, podsumowania, narzędzia do pracy grupowej i dzielenia się plikami funkcjonujące w modelu chmurowym. Eksperci podkreślają, by w takich sytuacjach zawsze spróbować spojrzeć na prowadzone zadania “zewnętrznym okiem” i wnikliwie zastanowić się, czy wszystkie nasze codzienne rutyny są zrozumiałe dla osoby, która na co dzień zajmuje się innymi kwestiami, a będzie nas zastępować.

Niektóre procedury, podejmowane w momencie, kiedy pracownik planuje urlop, są niezbędne do tego, aby zachować ciągłość działania firmy na wysokim poziomie. Ich brak może prowadzić do nieporozumień i rzutować na wizerunek firmy. Zwłaszcza, kiedy dana osoba prowadzi częstą korespondencję z zewnętrznymi partnerami. Dlatego tak ważne jest przygotowanie listy zadań, zebranie kluczowych informacji dla zespołu i stosowanie odpowiednich narzędzi chmurowych, umożliwiających dostęp do plików spoza osobistego komputera. Takie dobre praktyki mają za zadanie zapewnić płynność działań i klarowność zadań oraz budować poczucie bezpieczeństwa dla osób, które podczas urlopu danego pracownika przejmują jego obowiązki -komentuje Agata Grzejda, ekspertka ds. komunikacji wewnętrznej w Grupie Pracuj

Z badań Pracuj.pl wynika bardzo pozytywny obraz pracowników w Polsce – aż 82% respondentów stara się przekazać wszystkie ważne informacje swoim współpracownikom zanim pójdą na urlop. W badaniu respondenci wskazali w badaniu, że w 50% przypadków taka procedura jest wymagana przez pracodawcę.

Podczas urlopu mogą pojawić się różne niespodziewane sytuacje. Ze względu na pilną sytuację w firmie pracodawca może wymagać przyspieszonego powrotu pracownika z urlopu. Co piąty Polak przyznaje, że zdarzyło mu się znaleźć w takiej sytuacji. Skrócenie urlopu to jedno, a kontaktowanie się z pracownikiem podczas jego przerwy przez zespół czy przełożonego – to drugie. Jak na takie praktyki pracodawców zapatrują się badani? 49% Polaków stwierdza, że w nagłych przypadkach takie działania są uzasadnione.

Konieczność odbierania wiadomości związanych z pracą z pewnością nie jest przyjmowana z entuzjazmem przez pracownika będącego na wakacjach. Praktyki takie jak odwołanie urlopu czy wymaganie przyspieszonego powrotu do pracy mogą znacząco wpłynąć na relacje pracownika z pracodawcą. Tego typu działania powinny być ograniczane do minimum. Należy pamiętać, że odwołując pracownika z urlopu wypoczynkowego, pracodawca jest zobowiązany do pokrycia poniesionych przez niego kosztów, które są bezpośrednio związane z odwołaniem z urlopu. Takie koszty wykraczają jednak poza zwykły rachunek ekonomiczny, bo przerwanie wypoczynku zawsze jest poważnym naruszeniem tzw. work-life balance -komentuje Jolanta Lewandowska-Bitkowska

Podczas urlopu … nie zapomnij o wypoczynku

„Ucieczka” od pracy w czasie wolnym stała się bardzo trudna. Świat cyfrowy coraz intensywniej wpływa na codzienność ludzi. Możliwość śledzenia poczty mailowej czy korzystania z telekonferencji z pozycji smartfona wpłynęła na równowagę między życiem zawodowym a prywatnym, wywierając trwały wpływ na całe pokolenie.

Warto pamiętać, aby podczas urlopu jak najlepiej wykorzystać czas wolny od pracy zawodowej. Wypoczynek przynosi korzyść zarówno pracownikowi, jak i pracodawcy. Jak dowodzą badania Pracuj.pl, to aspekt, który dla wielu osób stanowi istotny aspekt miejsca zatrudnienia, decydujący o jego ocenie. Kolejny egzamin z wypoczynku czeka nas już za chwilę – w najbliższych kilku miesiącach.

O BADANIU

Badanie „Nowe oblicza pracy” zostało przeprowadzone w marcu 2022 roku przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie portalu Pracuj.pl. Pomiar wykonany metodą CAWI przeprowadzono na próbie 1796 Polaków, reprezentatywnej dla populacji osób czynnych zawodowo w wieku 18-65 pod względem płci, wieku oraz wielkości miejscowości zamieszkania.

Control Tower – nowy wymiar zarządzania łańcuchami dostaw

Łańcuchy dostaw w ostatnim czasie przeszły wiele istotnych zmian w wyniku pandemii, wojen, sankcji handlowych czy nawet ekstremalnych zjawisk pogodowych. W tych okolicznościach i przy dynamicznym rozwoju branży e-commerce, konieczne było odejście od dotychczasowego modelu biznesowego i sposobu realizacji dostaw.

Nową normą stały się wielokanałowe strategie realizacji zamówień i obsługi klienta. Taka zmiana była poważnym wyzwaniem dla wielu przedsiębiorstw, które musiały przemodelować swoje procesy biznesowe. Ewolucja objęła szeroką sieć partnerów handlowych i operatorów logistycznych, zarządzających łańcuchami dostaw. Ponadto pojawiła się konieczność opracowania kompleksowego podejścia, które będzie sprzyjać przejrzystości środowiska operacyjnego. W tych okolicznościach powstała koncepcja Control Tower.

Control Towers to punkty agregacji danych generowanych przez różne systemy operacyjne w sieci logistycznej. Źródła danych obejmują systemy zarządzania zapasami, zamówieniami i transportem, systemy do śledzenia przepływów, zarządzane przez różnych przewoźników. Dane pochodzą również ze źródeł zewnętrznych, m.in. stacji meteorologicznych.

Jak podkreślają specjaliści GEFCO, Control Towers służą nie tylko do śledzenia przepływów, które oczywiście są traktowane jako istotne źródło danych. Control Tower przyjmuje dane generowane przez wiele aplikacji i czujników pracujących w środowisku operacyjnym. Systemy wykorzystywane przez partnerów w łańcuchu dostaw powinny również dostarczać cennych danych do systemu.

„Od początku pandemii jednym z priorytetów menedżerów łańcucha dostaw stało się budowanie odporności biznesowej. Dlatego nasze Control Towers opieramy na zaawansowanym systemie orkiestracji, obejmującym najnowocześniejsze funkcje planowania i widoczności transportów. Dzięki temu możliwe jest wczesne ostrzeganie o wszelkich odchyleniach od normy i tworzenie kopii zapasowych w celu zapewnienia odpowiedniego poziomu obsługi” — mówi Nicolas Thomas, kierownik ds. inżynierii z GEFCO Francja.

Łańcuchy dostaw muszą stać się bardziej elastyczne. Od wielu lat ten trudny do osiągnięcia cel jest priorytetem wielu menedżerów ds. łańcucha dostaw. Jednak dzięki połączeniu platform chmurowych, zaawansowanych systemów informatycznych, tanich urządzeń sensorycznych i wszechobecnej łączności, jego realizacja staje się prostsza. Aby osiągnąć cel, jakim jest elastyczny łańcuch dostaw, niezbędna jest pełna widoczność procesów, od etapu zaopatrzenia produkcji po ostateczną dostawę do klienta.

Kompleksowa widoczność musi obejmować wielu partnerów handlowych i podwykonawców, a także wszystkie operacje dodatkowe, związane na przykład z obsługą zwrotów towarów. Tylko dzięki pełnej widoczności przepływów możliwe będzie uzyskanie odpowiednich informacji, niezbędnych do reagowania na alerty, powiadomienia i nieoczekiwane zdarzenia, które mogą wystąpić praktycznie w każdym łańcuchu dostaw.

Taka gigantyczna ilość danych może być następnie wykorzystana przez Control Tower w celu zrozumienia, określenia, a następnie podjęcia odpowiedniej reakcji. Control Tower będzie zatem funkcjonować niczym centralny układ nerwowy. Obecnie klienci oczekują możliwości dostosowania każdego zamawianego produktu do swoich potrzeb oraz szybkiej dostawy z niemal każdej lokalizacji. Według ekspertów GEFCO można to osiągnąć tylko wtedy, gdy łańcuch dostaw stanowi zintegrowaną sieć systemów produkcji, realizacji i obsługi klienta.

„Jeśli elastyczny łańcuch dostaw porównamy do żywego organizmu, Control Tower będzie pełnić funkcję centralnego układu nerwowego. W taki sam sposób, jak organizmy kierują się „czuciem i reagowaniem”, łańcuchy dostaw będą wykazywać podobieństwo do tego biologicznego modelu funkcjonowania. Jest to zrozumiałe, gdy spojrzymy, w jaki sposób produkcja przeszła ewolucję od „sprzedawania tego, co wyprodukowaliśmy” do „produkowania tego, co sprzedajemy” – podkreśla Cyril Bonnin, Control Tower Manager z GEFCO France.

Work-life fit, nowy trend na rynku pracy?

Jeden z najnowszych światowych trendów na rynku pracy – work-life fit – powoli wkracza do Polski. Wśród jego głównych założeń i wyróżników można wymienić m.in. dowolność wyboru modelu pracy oraz elastyczne podejście do czasu i godzin realizacji projektów. Według raportu „Aktualny model pracy w firmach a system pracy work-life fit”, przygotowanego przez SW Research na zlecenie platformy rekrutacyjnej Talent Place, tylko 10 proc. firm daje swoim pracownikom wybór, czy chcą pracować stacjonarnie, hybrydowo czy zdalnie. W przypadku połowy podmiotów pracownicy mają ustalone odgórnie godziny realizacji zadań, a w 70 proc. firm są oni zawsze rozliczani z liczby godzin poświęconych na swoje obowiązki. 

  • Jedynie 25 proc. firm w Polsce pozwala swoim pracownikom na pracę zdalną, a 18 proc. na pracę w modelu hybrydowym. W co drugiej firmie model pracy jest odgórnie ustalony przez pracodawcę.
  • Pracownicy większości firm (61 proc.) mają odgórnie ustalony czas pracy, natomiast w 30 proc. firm możliwość wyboru ram czasowych pracy zależy od stanowiska.
  • Co trzeci badany (30 proc.) deklaruje, że obowiązki zawodowe utrudniły mu zmianę miejsca zamieszkania. Taki sam odsetek wskazuje, że praca była przeszkodą w rozpoczęciu lub kontynuowaniu nauki, a dla 24 proc. respondentów także w założeniu rodziny lub rodzicielstwie.
  • Pracownicy pytani o pożądane benefity, które wspierałyby opiekę nad dzieckiem i/lub ich prywatne cele, wymieniali najczęściej: dopłaty do wakacji (42 proc.), elastyczny czas pracy (39 proc.), dodatkowe dni urlopu (34 proc.), bony na zakupy (34 proc.) czy możliwość regulowania czasu pracy (30 proc.).

Wprowadzenie zdalnego, a następnie hybrydowego modelu pracy do firm na całym świecie, było niewątpliwie jednym z efektów pandemii COVID-19. Jak wynika z badania „Aktualny model pracy w firmach a system pracy work–life fit”, przeprowadzonego przez SW Research na zlecenie platformy rekrutacyjnej Talent Place, obecnie mniej niż połowa firm w Polsce daje swoim pracownikom możliwość pracy zdalnej (25 proc.) lub hybrydowej (18 proc.). Co więcej, w co drugiej firmie (51 proc.) model pracy jest ustalany odgórnie przez pracodawcę. W przypadku 39 proc. firm możliwość wyboru modelu pracy zależy od stanowiska, a w 10 proc. decyzja zależy od woli pracownika. Badanie wskazuje również, że w 82 proc. firm praca odbywa się w stałych i powtarzalnych godzinach, a tylko w blisko co piątej organizacji (19 proc.) obowiązuje stały czas pracy, ale z elastycznymi godzinami jej rozpoczęcia, np. między 8:00 a 10:00. Ponadto, w 67 proc. firm pracownicy zawsze są rozliczani z tego, ile godzin w ciągu pracy poświęcają faktycznie na swoje zadania, ale w 31 proc. organizacji czasem takie działanie się pomija. Prawie połowa pracowników (48 proc.) uważa za bardziej sprawiedliwe traktowanie w oparciu o efekty pracy, ale aż 44 proc. rozpatruje w ten sposób rozliczenie czasu, w którym wykonało się swoje zadania.

Wpływ obowiązków zawodowych na inne aktywności życiowe

– Z naszego badania wynika, że pracownicy nie mogą liczyć na elastyczność ze strony pracodawców, a większość z nich ma narzucony model i stałe godziny pracy. Z tego powodu przeważnie są oni rozliczani z przepracowanego czasu, a nie zrealizowanych zadań. Mała elastyczność miejsca pracy często wpływa negatywnie na życie osobiste pracowników, którzy ze względu na pracę muszą rezygnować ze swoich prywatnych celów. Tego typu sytuacje doprowadzają często do szybszego wypalenia, frustracji pracowników. Natomiast dla firm – do mniejszej efektywności i zwiększonej rotacji kadr skomentował Przemysław Kadula, CEO Talent Place. 

Na potwierdzenie tych słów warto wskazać, że blisko co trzeci badany (30 proc.) deklaruje, że obowiązki zawodowe utrudniły mu zmianę miejsca zamieszkania. Głównymi przyczynami tego były mało elastyczne miejsce pracy (47 proc.) bądź kwestie finansowe (41 proc.). Ponadto, 30 proc. respondentów wskazuje, że obowiązki zawodowe utrudniły podjęcie bądź kontynuowanie nauki. Najważniejsze powody tego to: mało elastyczny czas (45 proc.) lub mało elastyczne miejsce pracy (42 proc.). Ograniczenie w zakresie założenia rodziny lub rodzicielstwa deklaruje prawie co czwarty badany (24 proc.), a co trzeci uczestnik badania (36%) wskazuje również, iż praca utrudniała rozwijanie zainteresowań.

Udogodnienia i sprawy prywatne w godzinach pracy

To samo tyczy się udogodnień dla pracowników. Możliwość realizowania prywatnych celów ułatwia 37 proc. firm, ale taki sam odsetek podmiotów nie wspiera tego w szczególny sposób. Występujące benefity zwykle polegają na dofinansowaniu do kursów i szkoleń (51 proc.), zapewnieniu możliwości pracy zdalnej (49 proc.), pożyczkach pracowniczych (31 proc.) czy możliwości regulowania czasu pracy (29 proc.). Podobnie jest w przypadku załatwiania spraw prywatnych w trakcie czasu pracy – w 49 proc. firm jest to dozwolone jedynie w wyjątkowych przypadkach. Sami pracownicy pytani o ewentualne benefity w pracy, które wspierałyby opiekę nad dzieckiem i/lub ich prywatne cele, wymieniali najczęściej: dopłaty do wakacji (42 proc.), elastyczny czas pracy (39 proc.), dodatkowe dni urlopu (34 proc.), bony na zakupy (34 proc.) czy możliwość regulowania czasu pracy (30 proc.).

Work-life fit – światowy trend w sposobie pracy

– Odpowiedzią na współczesne wyzwania na rynku pracy, ale też wśród samych pracowników może być koncepcja work-life fit, która polega nie tylko na możliwości pracy z dowolnego miejsca, w różnych godzinach, ale też bardziej elastycznego podejścia do formy świadczenia obowiązków, skupienie uwagi na efektach, a nie na czasie pracy. Chodzi tu o takie tworzenie kultury organizacyjnej pracy, która ułatwia łączenie życia zawodowego z osobistym i daje wybór. Takie podejście powoduje, że pracownicy są bardziej zaangażowani, mniej zestresowani, zdrowsi i lepiej skupieni na swoich obowiązkach w momencie, gdy poświęcają swój czas na pracę. To również wymierne korzyści dla pracodawców – większa lojalność pracowników, kreatywność czy efektywność. Pandemia pokazała, że potrafimy pracować zdalnie i jest to bardzo wydajne. Takie podejście wymaga jednak większej elastyczności i zaufania. Niezadowolenie z przymusu powrotu do biura będzie skutkowało zwiększoną rotacją, a to generuje niepotrzebne dodatkowe koszty po stronie pracodawcy – wskazuje Przemysław Kadula. 

Adaptacja modelu work-life fit w Polsce – to już powoli się dzieje

Jak wynika z badania, 18 proc. respondentów wykazuje się znajomością trendu work-life fit, przy znajomości work-life balance na poziomie 29 proc. wszystkich respondentów. Po zaznajomieniu się z założeniami obu koncepcji, 39 proc. pracowników wskazało work-life fit jako tę preferowaną (21 proc. wybrało work-life balance.

Taki sam procent respondentów (27) w równym stopniu wskazał work-life fit, jak i work-life balance, w zakresie tego, który z tych modeli bardziej pasuje do opisu obecnych relacji pracownika między życiem zawodowym a prywatnym. Natomiast 29 proc. odpowiedziało, że oba te modele pasują do ich sytuacji w równym stopniu. Zwolennicy koncepcji work-life fit wśród głównych jej zalet wymieniają możliwość wprowadzenia harmonii między życiem zawodowym a prywatnym (51 proc.), wskazujących na work-life fit jako bardziej im odpowiadający. Dodatkowo pracują oni wydajniej, gdy nie czują na sobie presji przełożonych (48 proc.), świadczy to o zaufaniu, jakim pracodawca obdarza pracowników (42 proc.). Przeciwnicy work-life-fit za główny powód podają chęć pracy wg. ściśle ustalonego planu (39 proc.), przyzwyczajenie do obecnego modelu (35 proc.) lub obawę przed chaosem między życiem zawodowym a prywatnym (32 proc.). Jako najważniejsze rozwiązanie, jakie powinna wdrożyć organizacja według badanych w ramach work-life fit wskazują oni przede wszystkim na elastyczny czas pracy (1/3 wymieniła tę cechę jako pierwszą), jasne i sprecyzowane cele dla pracowników (24 proc. na 1 miejscu), elastyczne miejsce pracy (18 proc.), kulturę pracy (16 proc.).

– Chociaż znajomość idei work-life fit nie jest jeszcze na wysokim poziomie w Polsce, to jednak część pracowników już teraz widzi w niej dla siebie wiele zalet. To model korzystny nie tylko dla młodych rodziców czy kobiet w ciąży lub wracających z urlopu macierzyńskiego, ale dla wszystkich tych, którzy dobrze odnajdywali się w okresie powszechnej pracy zdalnej w trakcie pandemii. Czynnikiem, sprawiającym, że wdrożenie idei work-life fit może zakończyć się w danej firmie sukcesem jest na pewno zmiana podejścia samych organizacji na bardziej elastyczne formy współpracy i komunikacji. Już teraz wiele firm, głównie międzynarodowych, wprowadza różne rozwiązania, które są charakterystyczne dla tego modelu – krótszy dzień czy tydzień pracy, dodatkowe dni urlopowe, nie wspominając o możliwościach pracy zdalnej z dowolnej lokalizacji czy dofinansowania domowego biura – podsumowuje Przemysław Kadula. 

Metodologia badania „Aktualny model pracy w firmach a system pracy work–life fit”

Badanie zostało zrealizowane w dniach 18 – 22 marca 2022 r. przez agencję badawczą SW Research na zlecenie Talent Place. Do zebrania wyników wykorzystano metody badawcze CATI (120 wywiadów ze zróżnicowaną próbą pracowników na określonych stanowiskach w określonych segmentach sektora prywatnego w firmach liczących co najmniej 10 pracowników) oraz CAWI (1053 ankiet internetowych wśród aktywnych zawodowo Polek i Polaków powyżej 18 roku życia).

S&P 500 i Nasdaq najwyżej od prawie miesiąca

Dosyć silny wzrost cen akcji w USA w czwartek wyprowadził wartość S&P 500 i Nasdaq Composite na najwyższe poziomy od 5-6 maja. Średnia przemysłowa Dow Jonesa nie zdołała wczoraj pokonać środowego maksimum, ale też osiągnęła najwyższe od 4 maja zamknięcie.

Trzysesyjny wzrost S&P 500 ze środy, czwartku i piątku w ubiegłym tygodniu o 5,5 proc. był najsilniejszym tego typu ruchem od połowy marca br., kiedy to podobnie jak ostatnio indeks ten wyszedł po dłuższym okresie słabości na najwyższy poziom od 3-4 tygodni. Można to uznać za potwierdzenie hipotezy, że dołek cen akcji w USA z 20 maja był dołkiem cyklu 10-tygodniowego, ale na razie raczej trudno sądzić by obecna zwyżka mogła już w obecnym ruchu wyprowadzić główne amerykańskie indeksy powyżej poziomów szczytów z przełomu kwietnia i maja (4287-4300 pkt.). W piątkowy poranek kontrakty na amerykańskie indeksy notowały niewielkie zmiany (S&P 500 -0,07 proc.).

Dziś rano na giełdach w Azji i Oceanii przeważały wzrosty. Najsilniej zwyżkował japoński Nikkei 225 (+1,27 proc.), który osiągnął najwyższy poziom od 2 miesięcy.
Również w Europie dominowały dziś rano zwyżki głównych indeksów (DAX +0,41 proc., CAC 40 +0,33 proc.). Najwyżej w swej historii był dziś turecki XU100.

WIG-20 rósł dziś rano o +0,76 proc., ale nadal pozostawał poniżej poziomów maksimów z końca maja. Silnie zwyżkował na początku piątkowej sesji WIG-Energetyka (+4,15 proc.). Główną przyczyną był silny – +5,72 proc. ok. 9:45 – wzrost cen akcji PGE, które osiągnęły najwyższy poziom od czerwca ub.r. Jeszcze silnie – o +6,66 proc. – drożały dziś akcje Lotosu. Wśród składników sWIG-u 80 swe kolejne 12-letnie maksimum ustanowiły dziś rano ceny akcji Arctic Paper.

W wielu krajach europejskich – Francji, Hiszpanii, Holandii, Wielkiej Brytanii, Austrii, Finlandii, Portugalii, Włoszech, Niemczech oraz Belgii – rentowności 10-letnich obligacji skarbowych zaliczyły dziś swe nowe cykliczne maksima. Rosła również lekko rentowność 10-latek rządu USA.

Ceny kontraktów na ropę naftową spadały dziś rano o ok. 1 proc. Wczoraj najwyżej od 2016 roku były ceny kontraktów na biały cukier na ICE.

USD notował niewielkie zmiany w stosunku do innych głównych walut (EUR/USD +0,09 proc., USD/JPY +0,02 proc.). Złoty lekko słabł (EUR/PLN +0,19 proc., USD/PLN +0,11 proc.).

Kurs BTC/USD rósł dziś rano o 0,24 proc. drugą sesję z rzędu próbując odrobić silny środowy spadek.

Autor: Wojciech Białek, TMS Brokers

Długi Polaków większe niż zarobki

Według ostatnich dostępnych danych GUS przeciętne wynagrodzenie w Polsce wyniosło w marcu 6665 zł brutto. Krajowy Rejestr Długów wskazuje, że średnie zadłużenie, przypadające na jednego konsumenta, to 18 651 zł. Oznacza to, że aby spłacić zaległości, statystyczny Polak musiałby pracować prawie 3 miesiące, a pensję w całości przeznaczyć na ich uregulowanie. Tymczasem długi Polaków wynoszą już 45,2 mld zł. Ma je 2,4 mln osób.

Jeszcze na koniec 2021 r. zaległe raty kredytów bankowych i niezapłacone rachunki za prąd, wodę, gaz, telefon, telewizję czy Internet wynosiły 44,4 mld zł. Obciążały one 2,39 mln konsumentów. W ciągu zaledwie trzech miesięcy tego roku zwiększyły się o blisko 800 mln zł.

Patrząc przez pryzmat niezapłaconych kwot, jakie obciążają mieszkańców poszczególnych regionów, najmocniej zadłużeni są konsumenci z  województwa śląskiego, którzy powinni oddać 6,4 mld zł,  drugie jest Mazowsze z kwotą 6,3 mld zł, a trzeci Dolny Śląsk, gdzie uzbierało się 4,2 mld zł nieuregulowanych opłat. Na mieszkańców tych trzech regionów przypada aż 1/4 całego zadłużenia widniejącego w KRD.

Lubelszczyzna musi pracować najdłużej na spłatę długów

Jeśli zderzymy dane GUS o średnich zarobkach z danymi KRD o przeciętnym zadłużeniu, widać różnice w tym, ile pensji musieliby przeznaczyć mieszkańcy poszczególnych województw na pokrycie statystycznego długu. Najwięcej, bo 3,68 wypłaty, wyłożyliby mieszkańcy Lubelszczyzny. Tam średnie zarobki to 5 345 zł, a przeciętny dług to 19 661 zł. Niewiele lepiej wygląda sytuacja w Świętokrzyskiem, gdzie potrzeba 3,44 miesięcznego wynagrodzenia, wynoszącego 5 354 zł, aby pokryć 18 393 zł średnich zaległości. Pierwszą trójkę zamyka województwo warmińsko-mazurskie. Aby uwolnić się od długów, mieszkańcy powinni oddać 3,43 wypłaty. Pracownicy co miesiąc otrzymują w tym regionie 5 316 zł, a ich nieuregulowane zobowiązania wynoszą przeciętnie 18 214 zł.

Średnia płaca w Polsce w marcu wyniosła 6 665 zł, natomiast dług statystycznego Kowalskiego to 18 651 zł. Musi on więc przeznaczyć prawie 3 pensje (dokładnie 2,80), aby uwolnić się od obciążenia.

Województwo Średnie zadłużenie w KRD Średnie wynagrodzenie Ile pensji musiałby przeznaczyć statystyczny dłużnik na spłatę zadłużenia
MAZOWIECKIE 21 280 zł 7 947 zł 2,68
DOLNOŚLĄSKIE 18 367 zł 6 711 zł 2,74
POMORSKIE 19 426 zł 7 067 zł 2,75
MAŁOPOLSKIE 19 580 zł 7 063 zł 2,77
ŚLĄSKIE 18 521 zł 6 677 zł 2,77
WIELKOPOLSKIE 17 405 zł 5 997 zł 2,9
ŁÓDZKIE 17 622 zł 5 986 zł 2,94
ZACHODNIOPOMORSKIE 17 791 zł 6 030 zł 2,95
LUBUSKIE 17 113 zł 5 616 zł 3,05
OPOLSKIE 18 884 zł 6 108 zł 3,09
KUJAWSKO-POMORSKIE 19 284 zł 5 881 zł 3,28
PODKARPACKIE 17 990 zł 5 432 zł 3,31
PODLASKIE 18 516 zł 5 519 zł 3,36
WARMIŃSKO-MAZURSKIE 18 214 zł 5 316 zł 3,43
ŚWIĘTOKRZYSKIE 18 393 zł 5 354 zł 3,44
LUBELSKIE 19 661 zł 5 345 zł 3,68
Polska 18 651 zł 6 665 zł 2,8

 

W najgorszej sytuacji są osoby, które mają do spłacenia kredyty, zwłaszcza hipoteczne. Rosnące stopy procentowe sprawiają, że niekiedy nawet co miesiąc rata jest wyższa. W górę idą też ceny energii i paliwa, a na to nakłada się jeszcze inflacja, przez co w portfelu zostaje coraz mniej pieniędzy. Na razie przyrost zadłużenia konsumentów nie jest duży, bo zwiększają się też płace, a połowa Polaków dysponuje wciąż oszczędnościami. Ale spodziewamy się, że w kolejnych kwartałach grono dłużników się powiększy – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Mazowsze, Dolny Śląsk i Pomorze najszybciej uwolnią się od długu

Po przeciwnej stronie jest województwo mazowieckie, gdzie choć jest największe średnie zadłużenie – 21,28 tys. zł – to zarobki też są najwyższe w całym kraju. W tym regionie pensja wynosi 7 947 zł, ale należy pamiętać, że zawyża je Warszawa. Mieszkańcy muszą pracować tam najkrócej w kraju na spłatę średniego zadłużenia, bo 2,68 miesiąca. Nieco więcej, bo 2,74 pensji pochłonie uregulowanie zobowiązań Dolnoślązakom. Mają oni do oddania przeciętnie 18 367 zł, a ich wynagrodzenie to 6 711 zł. Trzecie w tym gronie jest województwo pomorskie, gdzie trzeba oddać 2,75 pensji, wynoszącej 7 067 zł, aby uwolnić się od 19 426 zł zaległości.

– Pozornie dwa, trzy miesiące to mało, aby wyjść na prostą. Wydaje się to w zasięgu ręki. W praktyce nikt nie jest jednak w stanie przeznaczyć całej pensji na spłatę zadłużenia. Co więcej, problemy finansowe powodują, że niektórzy, chcąc utrzymać swój status materialny, zaciągają kolejne zobowiązania, zamiast ograniczyć wydatki i próbować uregulować zaległości. Nawet jeśli pensja wystarcza tylko do „pierwszego”, zawsze da się zrewidować comiesięczne wydatki i wprowadzić zmiany w budżecie – wyjaśnia Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Polacy mają największe zaległości – 24,2 mld zł – wobec  wtórnych wierzycieli, czyli firm windykacyjnych i funduszy sekurytyzacyjnych, które wykupiły długi od pierwotnych wierzycieli, głównie od banków, a w mniejszym stopniu od operatorów telekomunikacyjnych i towarzystw ubezpieczeniowych. 12,47 mld zł to niezapłacone alimenty na dzieci. Z kolei instytucjom finansowym, głównie bankom, powinni zwrócić 3,78 mld zł. 1,86 mld zł to zaległe czynsze, opłaty za wodę, prąd, gaz i wywóz śmieci. Na zapłatę od niesolidnych konsumentów czekają też operatorzy komórkowi, dostawcy Internetu i telewizji, którym rodacy są winni 886 mln zł.

W I kw. br. przedsiębiorcy złożyli o ponad 35 proc. rdr. mniej odwołań do sądów na decyzje ZUS-u

W I kwartale br. liczba przekazywanych do sądu odwołań od decyzji ZUS-u dotyczących zakresu ubezpieczeń społecznych spadła o przeszło 35% w porównaniu z analogicznym okresem ub.r. Spośród 43 Oddziałów Zakładu ostatnio najwięcej odwołań złożyły Poznań II, Lublin i Kraków. Na końcu zestawienia jest Gorzów Wielkopolski. Eksperci komentujący ww. dane największą uwagę zwracają na czynnik pandemii. I prognozują, że jeśli faktycznie z niej wyjdziemy, to nie jest wykluczone, że skala opisywanego zjawiska się zmieni, bo ZUS przez odblokowanie pandemicznych procedur powróci do zwiększonej działalności kontrolnej.

Mniej odwołań

W pierwszym kwartale tego roku Zakład Ubezpieczeń Społecznych przekazał do właściwego sądu 5 190 odwołań od decyzji ZUS dotyczących zakresu ubezpieczeń społecznych. Mowa tu o sytuacjach, w których przedmiotem postępowania był zakres zagadnień wymienionych w artykule 83 pkt. 1-3a ustawy systemowej. To o 35,4% mniej takich przypadków niż w analogicznym okresie 2021 roku, kiedy odnotowano ich 8 037.

– Istnieje duże prawdopodobieństwo, że czas pandemii miał wpływ na liczbę spraw rozpatrywanych przez Zakład oraz na procedury z tym związane. Być może ZUS w tym okresie wydawał mniej decyzji niepomyślnych dla wnioskodawców. Spadek liczby spraw przekazanych do sądu może też oznaczać, że w procedurze odwoławczej, czyli po wniesieniu przez wnioskodawcę odwołania od decyzji, ZUS częściej uznawał odwołanie za zasadne i zmieniał albo uchylał decyzję w danej sprawie – komentuje dr Antoni Kolek, prezes Instytutu Emerytalnego i ekspert Pracodawców RP.

Jak podkreśla Sabina Carbol-Majnusz, radca prawny z CRIDO Legal, liczba odwołań przekazanych do sądu jest stosunkowo niewielka względem spraw, które toczą się przed ZUS-em. Ekspert zaznacza, że nie wszyscy zainteresowani decydują się na kontynuowanie sprawy przed wymiarem sprawiedliwości. Postępowania są z reguły długotrwałe i stresujące, a nie zawsze wyrok jest satysfakcjonujący dla składającego odwołanie.

– ZUS zyskał m.in. narzędzia ułatwiające kontrolę zwolnień lekarskich. To z pewnością przyczyniło się do uszczelnienia systemu, a co za tym idzie – zapewne wpłynęło na zmniejszenie się liczby sporów sądowych w tym zakresie. Spadek ilości odwołań nie jest niepokojący, gdyż świadczy o tym, że mogła spaść liczba kontroli albo zwiększyło się zaufanie obywateli do rozstrzygnięć ZUS. Nie zakładam bowiem, aby tendencja wynikała z tego, że obywatele nie widzą nadziei na pozytywne rozstrzygnięcie ich sprawy przez sąd powszechny – mówi Marek Niczyporuk, doradca podatkowy i radca prawny z Kancelarii Ars AEQUI.

Oddziały w akcji

Uwzględniając dane z 43 Oddziałów ZUS-u, widać, że w pierwszym kwartale br. najwięcej odwołań złożyły Poznań II – 402 (w I kw.  ub. r. – 958), Lublin – 303 (303), Kraków – 280 (366), Warszawa I – 249 (291), a także Toruń – 246 (143). Na końcu listy widzimy Gorzów Wielkopolski – 10 (w ub.r. – 116), Siedlce – 17 (23) oraz Elbląg – 18 (27). Dla porównania, od stycznia do marca ub.r. zdecydowanym liderem zestawienia był Oddział Warszawa III – 1 248. W tym roku uzyskał wynik 217 i ósmą pozycję w rankingu.

– Patrząc na zestawienie oddziałów z największą liczbą odwołań, można podejrzewać, że wpływa na to siedziba przedsiębiorców. Poznań, Lublin, Kraków czy Warszawa to miasta cieszące się dużo większym zainteresowaniem pod względem biznesowym i ekonomicznym niż np. Elbląg czy Siedlce. Należy też brać pod uwagę zasięg terytorialny konkretnych urzędów – stwierdza radca prawny z CRIDO Legal.

Jak podkreśla dr Kolek, jeśli w najbliższych miesiącach faktycznie wyjdziemy z pandemii, to nie jest wykluczona większa skala odwołań do sądu. Według eksperta, może to wynikać głównie ze zwiększonej działalności kontrolnej Zakładu, odblokowania procedur, a także powrotu do standardowego przyznawania świadczeń i kontroli ich wykorzystania.

– Trudno określić, jak będzie kształtowała się liczba spraw. Jednak zakładam, że w dalszym ciągu na prowadzeniu będą duże miasta. Kluczową rolę odgrywa tu przede wszystkim świadomość przedsiębiorców na temat możliwości wniesienia odwołania i korzyści z tego płynących. Odwołanie od decyzji ZUS jest zwolnione z opłat. Ponadto Skarb Państwa jest obciążony wydatkami w toku postępowania w sprawach ubezpieczeń społecznych. To także może mieć istotne znaczenie dla firm – podsumowuje Sabina Carbol-Majnusz.

Kim Ruymbeke nową Prezes Regionu na Europę Wschodnią w UPS

  • Firma UPS powołała nową osobę na Prezesa Regionu Europy Wschodniej. Kim Ruymbeke jest pierwszą kobietą w historii firmy, która objęła to stanowisko w Europie. Będzie odpowiedzialna za operacje paczkowe na jednym z najszybciej rozwijających się rynków europejskich oraz wspieranie efektywnego połączenia regionu z kluczowymi europejskimi i globalnymi rynkami eksportowymi. Jednym z wyzwań czekających nową Prezes jest sprostanie rosnącym potrzebom e-commerce.
  • Kim rozpoczęła swoją karierę w UPS w 2003 roku w dziale finansowym UPS w Belgii. Przez lata regularnie awansowała w strukturach firmy obejmując szereg kierowniczych stanowisk m.in. w siedzibie Regionu Europejskiego UPS w Belgii oraz w globalnej centrali firmy w Atlancie. Na ostatnim stanowisku, jako Wiceprezes ds. Finansów i Księgowości, kierowała realizacją europejskiej strategii planowania finansowego i analizy, obejmującą swoim zasięgiem całą Europę.
  • 27 maja w Polsce odbyła się inauguracja programu NEXT, który w tym roku został objęty patronatem UPS Polska. Nowo mianowana Prezes wygłosiła przemówienie online do polskiej publiczności, podkreślając, że obecnie możemy stworzyć przestrzeń dla nowego pokolenia kobiet-przedsiębiorców. Uczestniczki wydarzenia zorganizowanego przez Sieć Przedsiębiorczych Kobiet, miały okazję wysłuchać rad Kim Ruymbeke, a także porozmawiać z przedstawicielami polskiego oddziału UPS.
  • Program NEXT ma na celu wspieranie edukacji kobiet, które zajmują się prowadzeniem mikro oraz małych firm, i których aspiracją jest rozwijanie swoich biznesów oraz ekspansja na zagraniczne rynki. W ramach inicjatywy, polskie przedsiębiorczynie mogą korzystać z mentoringu biznesowego oraz brać udział w bezpłatnych wykładach, seminariach i szkoleniach.
  • UPS aktywnie wspiera przywództwo kobiet, włączając się w liczne kampanie promujące firmy zarządzane przez kobiety oraz inwestując w partnerstwa społeczne. UPS dąży również do zwiększenia reprezentacji pań w zarządzie firmy. Aktualnie, w UPS jedną trzecią kadry kierowniczej stanowią kobiety, a odsetek pań w zarządzie sięga 46%.

„Rozwój globalnego rynku jest kluczowy, jeśli zależy nam na rozwijaniu bardziej inkluzyjnej, zrównoważonej i prosperującej gospodarki. Europa Wschodnia to miejsce, w którym jest bardzo dużo wysoko wykwalifikowanych pracowników i wiele rozwijających się gałęzi przemysłu. Jestem dumna, że mogę kierować zespołem, który koncentruje się na zapewnieniu wzrostu importu oraz eksportu dla firm w tym regionie” – mówi Kim Ruymbeke, Prezes Regionu Europy Wschodniej w UPS.

Jak nauczyć się prowadzenia kampanii Google Ads? Szybciej, skuteczniej, lepiej

Bądź zorganizowany. Planuj zadania. Ustal minimalną ilość godzin w tygodniu.

W procesach nauczania najbardziej liczy się regularność i systematyczność. Jeśli chcesz robić postępy musisz poświęcać na to czas. Nie ma złotych i szybkich sposobów, nie ma drogi na skróty. Największe trudności w nauczaniu wynikają z procesu, w którym efekt jest odłożony w czasie. Możesz to porównać do ćwiczeń na siłowni – prawdopodobnie po jednym dwóch, pięciu, czy dziesięciu treningach nie zauważysz efektu, nawet jeśli z każdego z nich wróciłeś ledwo żywy. Z dużym prawdopodobieństwem jednak wiesz, że jeśli będziesz kontynuował ten sam trening miesiącami efekt jest pewny. To wymaga wielkiej organizacji i samozaparcia.

Jeśli zarezerwujesz sobie konkretne przedziały czasu w tygodniu, będziesz o krok do przodu. Pozwoli Ci to z góry zaplanować to, czego chcesz się nauczyć i ile czasu na to poświęcisz – nazwijmy to planem treningowym/szkoleniowym. Oczywiście, możesz mieć przygotowane dodatkowe lekcje, w przypadku gdzie niespodziewanie pojawi się więcej wolnego czasu. Jeśli chcesz być efektywny w nauce i robić postępy pewnym minimum jest 3-4h w tygodniu.

Uważaj na zadania, które próbują wyrwać Cię z nauki, czyli pracy głębokiej. Będą regularnie wracać i zaburzać Twój cykl nauki. Pomocne może okazać się wyłączenie części urządzeń czy aplikacji jak np. poczta, telefon, komunikatory etc. Nauka jest najbardziej efektywna, jeśli potrafisz się skupić. Można powiedzieć, że lepsze jest 20 min głębokiej pracy niż 1h chaotycznej lekcji z wieloma rozpraszaczami.

Motywacja do nauki? Skąd ją brać?

Motywacja może okazać się Twoją główną przeszkodą. Brak motywacji powoduje odkładanie zadań na później, spowalnia Twój plan, tworzy bariery, może końcowo prowadzić do rezygnacji.

Zawsze miej w głowie cel końcowy – odpowiedz sobie na pytania co chcesz osiągnąć na samym końcu drogi? Świetne stanowisko, wynagrodzenie, premie, własny biznes, nagrody, uznanie u znajomych? Jeśli będziesz koncentrował się na dużym efekcie, a nie analizował bardzo małe kroczki, możesz opanować sferę motywacyjną.

Sprawdzaj siebie regularnie. Podchodź do testów, wchodź w internetowe dyskusje, zadawaj trudne pytania, rób błędy. Challengowanie siebie wspomaga i uruchamia nowe pokłady zaangażowania.

Obserwuj i czytaj najlepszych w branży. Podpatruj jak się komunikują, co potrafią, o czym obecnie rozmawiają, jakie tworzą prezentacje. Jeśli chcesz być wśród najlepszych musisz się wokół nich obracać. Wejdź w ich kręgi, poznaj, dyskutuj.

Pracuj z trenerem. Rozwiązaniem bardzo skutecznym jest po prostu trener, taki który potrafi z Tobą dobrze się komunikować, zna Twoje cele, regularnie Cię sprawdza i motywuje. Postaw na takiego, który jest wymagający – potrafi upomnieć się o zadanie po terminie i ścignąć Cię na komunikatorze, jeśli widzi, że nie zajrzałeś do swoich zadań.

Weź kartę papieru, dużymi literami napisz swój cel końcowy. Pod nim napisz najważniejsze cele cząstkowe, np. za dwa miesiące chcę rozumieć kampanie performance max, potrafić analizować zasoby, przetestować typ bidowania i umieć je zaplanować. Pod każdym celem cząstkowym napisz, co zrobisz aby to osiągnąć. W naszym przykładzie może być to np.:

  • Uruchomię dwie nowe kampanie performance max;
  • Przenalizuję dwie inne kampanie performance max na koncie kolegi;
  • Wykonam analizę zasobów i wyciągnę wnioski;
  • Przesłucham podcastu X;
  • Przeczytam artykuł Y oraz przejdę przez video Y;
  • Wypiszę 10 wniosków z przeczytanych materiałów;
  • Zapytam support o dodatkowe materiały i poproszę szkolenie;
  • Przeszukam wątek na grupie SEM w poszukiwaniu pytań o performance max;

Pamiętaj, rozpisz te zadania w pierwszej osobie, to zadziała motywująco J

Jak się uczyć? Czytać, słuchać, testować?

Uwierzysz, jeśli powiem, że to nie ma wielkiego znaczenia? Twój plan działania szybko zaprowadzi Cię do źródeł, które powinieneś znać.

Zadbaj natomiast o sam proces nauki i zbieranie źródeł. Możesz do tego wykorzystać wiele aplikacji – jedną z nich jest Trello. Tablica tam założona może być miejscem, gdzie monitorujesz postępy, trzymasz materiały źródłowe, czy organizujesz swoje lekcje. Zaglądaj tam często, przenoś ukończone zadania, używaj funkcji deadlinów w poszczególnych zadaniach.

Przygotuj dla siebie listę źródeł, z których będziesz czerpać wiedzę. Będą to na pewno blogi, grupy socialowe, podcasty, video etc. Tam, gdzie to możliwe zasubskrybuj kanały. Zobaczysz, że szybko pojawią się również podpowiedzi dobrego, podobnego contentu. Co więcej, zaczniesz zauważać nowe tematy warte zainteresowania jak tylko przescrollujesz subskrybowane kanały. To od razu wyznaczy Ci nowe cele.

Żadna nauka teoretyczna oczywiście nie zastąpi implementacji i testowania. Większość tych zadań możesz wykonywać sam, obserwując wyniki, pytając i wyciągając wnioski. Tutaj idealnie byłoby mieć również doświadczonego kompana, trenera, kolegę, koleżankę – abyś mógł wymienić poglądy i sprawdzić ustawienia. Oprócz samego eksperymentowania rozważ przygotowanie case study, napisanie artykułu, nagranie video, uzyskanie certyfikatów.

Jak więc zacząć?

Jeśli masz w głowie cel, wiesz po co chcesz się uczyć to nic trudnego. Zacznij od napisania tych celów, nadaj temu terminy i mniejsze cele. Do każdego celu napisz co zamierzasz zrobić w tym kierunku i ile czasu poświecisz. Niech to będzie Twoje zobowiązanie. Jeśli masz problem z realizacją takiego podejścia, brakuje Ci motywacji, czujesz że nie robisz podstępów, rozważ pracę z trenerem osobistym ze schoolup.pl – pierwszej w Polsce szkoły marketingu online z nauczaniem indywidualnym!

Urządzamy biuro w domu – na jakie artykuły biurowe postawić?

Praca zdalna z roku na rok cieszy się coraz większą popularnością. Z tego też powodu wiele osób interesuje się efektywnym urządzaniem małego biura we własnym domu. Oprócz wygodnego fotela i biurka niezbędne okażą się także liczne akcesoria i artykuły biurowe, które ułatwią wykonywanie codziennych obowiązków. Na jakie warto postawić? Podpowiadamy.

Długopisy, ołówki i pisaki

Niezbędnym wyposażeniem każdego stanowiska pracy są różnego rodzaju artykuły piśmiennicze. Zawsze powinniśmy mieć pod ręką co najmniej ich kilka. Jeśli długopis przestanie pisać to w rezerwie musi być inny, który go zastąpi. Nawet jeśli większość notatek prowadzimy elektronicznie za pomocą komputera, to jednak niektóre mniej lub bardziej istotne informacje dobrze jest osobno rozpisać na podręcznej kartce.

Teczki oraz segregatory

Urządzając biuro w domu warto zadbać o porządek wszystkich przechowywanych tam dokumentów. Jeśli chodzi o artykuły biurowe to niezastąpionym wyposażeniem półek okazują się pojemne segregatory. Nawet jeśli nie dysponujemy dużą ilością papierowych dokumentów to mimo to warto kupić ich kilka, najlepiej w odróżniających się kolorach. Pozwoli to intuicyjnie grupować sprawozdania, rachunki, akta osobowe i pozostałe papierowe pisma w sposób, który ułatwi wykonywanie pracy.

Na półkach i w biurku warto także przechowywać najpotrzebniejsze dokumenty w łatwo dostępnych teczkach, które możemy zabrać ze sobą na przykład na spotkanie służbowe. Te najtańsze są wykonane ze zwykłej tektury. Jeśli jednak szukamy dobrej jakości to warto zaopatrzyć się w teczki zrobione z wytrzymałych tworzyw sztucznych. Są one najczęściej nieprzezroczyste i dostępne w szerokiej gamie barw.

Przyborniki

Klasyczne przyborniki pozwalają zachować estetykę i porządek na biurku. Te najprostsze modele to po prostu metalowe, siatkowe koszyczki. Można w nich przechowywać długopisy, ołówki, nożyczki, zszywacze i wszelkie inne akcesoria, które chcemy mieć na wyciągnięcie ręki. Natomiast te bardziej rozbudowane modele cechują się najczęściej wysoką estetyką wykonania. Dobrze wyglądają zarówno bez wyposażenia, jak i wraz z nim.

Przy wyborze konkretnego przybornika warto kierować się przede wszystkim jego wymiarami. Niektóre z nich posiadają dwie warstwy – w jednej przechowujemy niewielkie przedmioty w postaci ołówków i długopisów, a w drugiej jest miejsce na duże dokumenty, teczki, a nawet książki. Droższe modele przyborników posiadają wbudowaną delikatną wyściółkę z miękkiego materiału, która chroni zawartość przed uszkodzeniami.

Presja inflacyjna rozlewa się po rynku. Co dalej z inflacją i podwyżkami stóp procentowych?

Inflacja w maju znów była wyższa niż spodziewali się rynkowi eksperci. Wzrosła do 13,9% r/r, gdy według konsensusu analityków powinna wynieść 13,5%.

Tak wysoka inflacja CPI jest złą informacją, także dlatego że bardzo wysoka okazała się także inflacja bazowa. Coraz trudniej byłoby bronić złych danych o wzrostach cen czynnikami przede wszystkim zewnętrznymi, niezależnymi zwłaszcza od rządowych decyzji.

– Jednak percepcja polskich danych o inflacji była taka ze strony inwestorów, jak gdyby problem inflacji został rozwiązany – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – Taka reakcję można uzasadniać tym, że w ostatnich miesiącach inflacja często mocno zaskakiwała wzrostem, nie wykluczało się nawet publikacji na poziomie powyżej 14%.

Dane nie są dobre, nadal rosną ceny w najważniejszych kategoriach. Tylko w samym maju paliwa podrożały o 5%, zaś ceny energii wzrosły o 3,4%. Jednak inflacja widoczna jest także w innych kategoriach. Dane są wstępne, więc nie znamy szczegółów, ale sugerują one inflację bazową na poziomie ok. 8,5%, co oznacza dalszy niepokojący wzrost.

– Inflacja bazowa jest bardzo ważna, ponieważ pokazuje jaka jest presja na wzrost cen, pokazuje czego powinniśmy spodziewać się w najbliższych miesiącach – dodaje P.Kwiecień. – Inflację bazową trudniej obniżyć przy próbach sprowadzenia inflacji ogółem do celu inflacyjnego wynoszącego 2,5%.

Inflacja bazowa będzie rosnąć bo jest konsekwencją wydatków konsumenckich. RPP podnosząc stopy procentowe dała konsumentom sygnał, aby ograniczali swoje wydatki. Jednocześnie rząd oddziałuje w przeciwnym kierunku na przykład poprzez trzynaste oraz czternaste emerytury i proponując wakacje kredytowe dla wszystkich, którzy sięgnęli po pożyczki przy niemal zerowej stopie referencyjnej NBP. Tym trudnej będzie zwalczyć inflację, a koszty tej walki będą wyższe.

Nadal wygląda na to, że szczyt inflacji wypadnie pomiędzy czerwcem a wrześniem, ale kwestia późniejszego jej spadku to osobny temat. Przy mocno rosnących płacach i silnym konsumencie dane te nie zostawiają Radzie Polityki Pieniężnej wielkiego wyboru.

– Moim zdaniem w czerwcu podstawowa stopa procentowa wzrośnie do 6%, czyli przed nami podwyżka prawdopodobnie o 75 pkt. bazowych – ocenia ekspert XTB. – I spodziewam się zagęszczenia podwyżek w kolejnych miesiącach.

Stopy w górę, marże w dół

Wielkość wkładu własnego stała się bardzo istotna przy wysokich stopach procentowych i przy obniżającej się akcji kredytowej dotyczącej rynku nieruchomości, na którą banki zareagowały obniżeniem marży.

Skutki podwyżek stóp procentowych w wykonaniu RPP są coraz bardziej widoczne. Na rynku kredytów mieszkaniowych w kwietniu br., w porównaniu z kwietniem 2021 r., odnotowano bardzo duży spadek liczby udzielonych kredytów (-38,7 proc.). Również w ujęciu wartościowym dynamika była ujemna (-32,5 proc.). Natomiast średnia wartość udzielonego w kwietniu 2022 r. kredytu mieszkaniowego była wyższa w ujęciu rocznym o 10,2 proc. i wyniosła 352,93 tys. zł.

Stopy w górę, marże w dół. W ostatnich trzech latach trudno było znaleźć kredyt z marżą poniżej 2%. Teraz staje się to standardem na rynku.

Przy kredycie ok. 500 tys. zł przyznanym na 20-30 lat marża niższa o 1 pkt. proc. daje oszczędność na poziomie 100 tys. zł.

– Wysoka inflacja spadnie, bo taka jest natura cyklu koniunkturalnego, gdy natomiast marża wynegocjowana dzisiaj pozwoli zaoszczędzić w przyszłości 50 tys. zł – mówi w rozmowie z MarketNews24 Łukasz Cudek, prezes zarządu Albero Invest sp. z o.o.

Przy obecnej wysokiej inflacji, wynoszącej w maju aż 13,9% podejmowanie decyzji o kupnie mieszkania na kredyt powinno tym bardziej wynikać z tego, jak dużym wkładem własnym dysponujemy negocjując z bankiem.

– Jeżeli ktoś ma wkład własny na poziomie 30-50% i ma też zdolność kredytową, to kupując obecnie mieszkanie w przyszłości może zaoszczędzić dzięki takiej decyzji inwestycyjnej – dodaje Ł.Cudek.

Procesory w co dziesiątym smartfonie na świecie mają lukę bezpieczeństwa

  • Układy scalone UNISOC, instalowane w 11% smartfonów na świecie, posiadają poważną lukę bezpieczeństwa
  • Podatności przyznano 9,4 pkt w dziesięciopunktowej skali CVSS
  • Hakerzy, instytucje rządowe lub wojskowe mogłyby wykorzystać podatność np. do zablokowania łączności w określonym terytorium

Układy scalone UNISOC, instalowane w 11% smartfonów na świecie, posiadają poważną lukę bezpieczeństwa – ostrzega Check Point Research. Podatność, której przyznano 9,4 pkt CVSS, dotyczy chipsetów modemów 4G oraz 5G, a jej wykorzystanie która pozwala uzyskać dostęp do wszystkich danych przechowywanych na urządzeniu oraz przejąć nad nim kontrolę. Zagrożenie zostało wykryte dzięki tzw. inżynierii wstecznej, przeprowadzonej przez specjalistów Check Pointa.

Modemy UNISOC, odpowiedzialne za komunikację komórkową, wbudowane są w co dziesiątym smartfonie na świecie, przede wszystkim w urządzeniach popularnych w Afryce i Azji. Eksperci bezpieczeństwa cybernetycznego z Check Point Research postanowili dokładnie przebadać firmware UNISOC, w poszukiwaniu podatności, które potencjalnie mogłyby zostać wykorzystane przez cyberprzestępców lub szpiegów. Było to pierwsze tak precyzyjne badanie oprogramowania podzespołów producenta z Szanghaju. Dzięki zastosowaniu inżynierii wstecznej zidentyfikowano lukę bezpieczeństwa, uznaną za krytyczną, której przyznano notę 9,4 w dziesięciopunktowej skali CVSS.

Po przeskanowaniu obsługi komunikatów NAS (warstwy niedostępnej) wykryto lukę, która mogła zostać wykorzystana do zakłócenia komunikacji radiowej urządzenia za pomocą nieprawidłowo sformatowanych pakietów. Eksperci wyjaśniają, że hakerzy, instytucje rządowe lub wojskowe mogłyby wykorzystać podatność np. do zablokowania łączności w określonym terytorium.

– Jako pierwsi przeprowadziliśmy inżynierię wsteczną, badając modem UNISOC pod kątem luk w zabezpieczeniach. Efektem było odkrycie podatności w modemie UNISOC wbudowanym w ok 11% smartfonów na całym świecie. Potencjalny napastnik mógł wykorzystać stację radiową do wysłania źle sformatowanego pakietu, który zresetowałby modem, pozbawiając użytkownika możliwości komunikacji – mówi Slava Makkavev, badacz bezpieczeństwa i inżynierii wstecznej w Check Point Software Technologies.

Odkrycie zostało ujawnione firmie UNISOC w maju br., po czym chiński producent wydał łatkę bezpieczeństwa oznaczoną jako CVE-2022-20210. W tym samym czasie Google zapowiedziało, że poprawka zostanie opublikowana w nadchodzącym biuletynie bezpieczeństwa systemu Android. Analitycy Check Pointa rekomendują jak najszybszą aktualizację systemu operacyjnego, a jednocześnie podkreślają, że luka znajduje się w oprogramowaniu modemu, a nie w samym systemie operacyjnym Android.

PHN rozpoczyna pierwszą inwestycję mieszkaniową we Wrocławiu

Grupa PHN rusza z budową swojej pierwszej inwestycji mieszkaniowej we Wrocławiu przy ulicy Zatorskiej. Sprzedaż 172 mieszkań o łącznej powierzchni użytkowej ponad 8 tys. mkw. rozpocznie się jeszcze w czerwcu br. Generalnym wykonawcą inwestycji jest spółka z Grupy PHN – Chemobudowa-Kraków. Zakończenie budowy planowane jest w I kwartale 2024 r.

Kameralne osiedle powstanie w dynamicznie rozwijającej się dzielnicy Zakrzów, położonej w spokojnej części miasta. Dzielnica jest dobrze skomunikowana z pozostałymi częściami Wrocławia, z łatwym dostępem do głównych arterii drogowych i autostrady A2. Oprócz terenów zielonych w pobliżu planowanego osiedla znajdują się także sklepy i punkty usługowe.

Nasz pierwszy projekt mieszkaniowy we Wrocławiu jest zgodny ze strategią Grupy PHN, zakładającą obecność w najważniejszych miastach regionalnych. Atutem tej inwestycji jest bliskość natury i terenów rekreacyjnych, co sprzyja ludziom spędzającym aktywnie wolny czas, ceniącym równowagę pomiędzy życiem a pracą – powiedział Tomasz Sztonyk, członek zarządu ds. Zarządzania Aktywami Nieruchomościowymi Polskiego Holdingu Nieruchomości S.A.

Na osiedlu będą przeważały mieszkania dwu i trzypokojowe o średnim metrażu od 41 do 57 mkw. o funkcjonalnym rozkładzie. Mieszkańcy do swojej dyspozycji będą mieli miejsca postojowe w garażu podziemnym oraz zewnętrzne, a także komórki lokatorskie. Mieszkania położone na parterze będą posiadać duże ogródki. Na wewnętrznym dziedzińcu znajdzie się plac zabaw. Na terenie osiedla zaplanowano także siedem lokali usługowych.

Jest to kolejna inwestycja, której generalnym wykonawcą będzie spółka z naszej Grupy – Chemobudowa-Kraków. Jest to firma o dużym doświadczeniu w realizacji budynków mieszkalnych i użyteczności publicznej, co zapewnia wysoki standard realizacji inwestycji. Widzimy już pierwsze efekty synergii, płynące z wykorzystania potencjału i know-how w ramach spółek Grupy PHN w zakresie realizacji naszych inwestycji – dodał Tomasz Sztonyk.

Bardzo cieszymy się, że możemy przystąpić do budowy osiedla mieszkaniowego na rynku wrocławskim. Jesteśmy przekonani, że zarówno nasze bogate doświadczenia w realizacji różnorakich inwestycji, rzetelność wykonawcza, jak również wysokie kompetencje Grupy PHN są najlepszą  gwarancją na sprawny przebieg procesu realizacyjnego tego ciekawego zadania inwestycyjnego – powiedział Andrzej Wyszyński, prezes zarządu Chemobudowa – Kraków S.A.

Grupa PHN, zgodnie ze planowaną dywersyfikacji działalności, konsekwentnie wzmacnia swoją pozycję w segmencie mieszkaniowym. Obecnie realizowane są trzy inwestycje, a spółka wybrała generalnego wykonawcę także dla warszawskiego osiedla mieszkaniowego przy ulicy Kolejowej 19.

Dążenie do zabezpieczenia łańcuchów dostaw będzie napędzać popyt na magazyny wśród inwestorów

Jak podaje firma doradcza Savills w swoim tegorocznym raporcie Impacts, w najbliższej przyszłości globalny rynek nieruchomości logistycznych będzie się rozwijał głownie za sprawą wzrostów w branży e-commerce oraz popytu na dodatkową powierzchnię magazynową generowanego przez firmy chcące zabezpieczyć swoje łańcuchy dostaw.

Zgodnie z danymi Savills, wartość transakcji inwestycyjnych na globalnym rynku nieruchomości logistycznych w 2021 r. wyniosła 237 mld funtów – oznacza to wzrost o 81 mld rok do roku. Rekordowy popyt na obiekty logistyczne odnotowano zarówno w Europie, jak i w Stanach Zjednoczonych. Savills prognozuje, że udział sektora e-commerce w całkowitej sprzedaży detalicznej wzrośnie w 2025 r. do 25%.

„Pod względem rozwoju rynku e-commerce, Wielka Brytania pozostaje o około pięć lat w tyle za USA, natomiast o tyle samo wyprzedza pozostałe kraje europejskie. Oznacza to, że branża ta ma przed sobą bardzo dobre perspektywy wzrostu. Chociażby firma Amazon dopiero niedawno weszła do Polski czy Hiszpanii” – mówi Marcus De Minckwitz, dyrektor działu nieruchomości przemysłowych i logistycznych w regionie EMEA, Savills.

Z powodu globalnych zawirowań związanych z pandemią Covid-19 oraz wojną w Ukrainie firmy na całym świecie zmagają się od dwóch lat z zakłóceniami w łańcuchach dostaw.

„Zabezpieczenie łańcuchów dostaw wymaga od firm zmiany strategii działania z modelu just-in-time na just-in-case, a to wiąże się nie tylko z koniecznością zwiększenia poziomu zapasów, lecz także z nearshoringiem produkcji, czyli przenoszeniem jej bliżej rynków zbytu” – komentuje Kevin Mofid, dyrektor działu badań rynku nieruchomości magazynowych i logistycznych w regionie EMEA, Savills.

Z raportu opublikowanego w 2021 r. przez firmę McKinsey wynika, że 61% firm zwiększyło poziom zapasów produktów krytycznych, co przyczyniło się do znaczącego wzrostu popytu na powierzchnię magazynową na całym świecie w ostatnich dwóch latach i nadal będzie istotnym czynnikiem wpływającym na wolumen transakcji najmu. Stopy pustostanów jednak utrzymują się na rekordowo niskich poziomach. Ponadto, według opracowanego przez Savills raportu „Logistics and Industrial Real Estate Census 2021”, do głównych wyzwań stojących przed uczestnikami rynku należą niewystarczająca podaż i brak gruntów pod nowe inwestycje.

„Zapotrzebowanie na dodatkową powierzchnię jest tak duże, że nawet niektóre budynki biurowe klasy A w Stanach Zjednoczonych są wyburzane, aby zrobić miejsce dla obiektów magazynowych, ponieważ taką zmianę funkcji uważa się za najlepszy sposób wykorzystania nieruchomości” – mówi Gregg Healy, dyrektor działu powierzchni magazynowych w Savills na Amerykę Północną.

Podaż powierzchni logistycznej na większości globalnych rynków nadal będzie niewystarczająca w najbliższych latach ze względu na spowolnienie aktywności deweloperskiej, co przyspieszy wzrost czynszów.

„Brak równowagi pomiędzy podażą a popytem może spowodować silny wzrost stawek czynszu na całym świecie. Rosnące czynsze niepokoją najemców magazynów, ale dla wielu firm stanowią one zaledwie ułamek wszystkich ponoszonych kosztów – średnio około 5%. Znacznie większym obciążeniem są, również rosnące, koszty transportu i pracy” – mówi Marcus De Minckwitz.

Savills prognozuje, że presja na zwiększenie podaży wymusi na branży innowacje, w wyniku których będą powstawać kolejne wielokondygnacyjne obiekty magazynowe na terenie Europy, zwłaszcza w najlepszych lokalizacjach w pobliżu dużych miast. Niezbędne będzie także wdrażanie coraz bardziej zaawansowanych technologii, które mogłyby zapobiec zakłóceniom w łańcuchach dostaw w przyszłości.

Na horyzoncie widoczne są jednak kolejne wyzwania. Problemy z łańcuchami dostaw w tym roku mogą spotęgować m.in. rosnąca inflacja, eskalacja konfliktu zbrojnego w Ukrainie i polityka zero tolerancji w Chinach, której celem jest powstrzymanie rozprzestrzeniania się pandemii Covid-19.

Jednak, jak wyjaśnia Kevin Mofid, szanse na szybkie zażegnanie problemów, z jakimi boryka się sektor logistyczny na całym świecie, są niewielkie i dodaje: „W perspektywie długofalowej rozwiązaniem może być reorganizacja globalnych łańcuchów dostaw. Nearshoring produkcji może korzystnie wpłynąć na rynki magazynowe w krajach rozwiniętych, natomiast dalszy wzrost PKB oraz rozwój sektora e-commerce na rynkach rozwijających się oznaczają, że popyt na powierzchnię magazynową wzrośnie, nawet w przypadku spowolnienia produkcji przemysłowej”.

„Obecna sytuacja geopolityczna będzie kolejnym katalizatorem przyspieszającym napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych do Polski. Przewidujemy, że dzięki rozwiniętej infrastrukturze drogowej, kolejowej i portowej, doświadczonym deweloperom oraz efektywnej polityce przestrzennej, Polska będzie zyskiwała na popularności wśród firm produkcyjnych i operatorów dużych regionalnych centrów dystrybucyjnych. W krótkiej i średniej perspektywie może to przyczynić się do dalszego wzrostu popytu na powierzchnię magazynową ze strony najemców oraz kompresji współczynnika pustostanów, który w pierwszym kwartale 2022 r. spadł do rekordowo niskiego poziomu 3,2%. Aktualne warunki rynkowe w Polsce z pewnością będą przyczyniać się do dynamicznego wzrostu czynszów” – podsumowuje John Palmer, dyrektor działu doradztwa inwestycyjnego dla sektora nieruchomości magazynowych w Savills w Polsce.

Eesti Energia chce czterokrotnie zwiększyć moce wytwórcze energii elektrycznej z OZE

Grupa Eesti Energia wdraża nową, pięcioletnią strategię, która zakłada, że do 2026 r. moce wytwórcze energii elektrycznej grupy produkowane ze źródeł odnawialnych wzrosną prawie czterokrotnie. W tym okresie koncern działający w Finlandii, krajach bałtyckich i w Polsce, planuje zainwestować około 2 mld euro w nowe projekty, z czego większość zostanie przeznaczona na rozwój farm wiatrowych i fotowoltaicznych.

Plany dotyczące rozwoju energetyki odnawialnej, realizowane przez spółkę zależną Enefit Green, wzrosły ponad dwukrotnie w porównaniu z poprzednią strategią. Obecnie spółka zakłada zwiększenie aktualnej mocy wytwórczych nowych farm wiatrowych i fotowoltaicznych z 457 MW do około 1 900 MW do 2026 roku.

Znalezienie równowagi pomiędzy przystępnością cenową energii, wpływem na środowisko, a bezpieczeństwem dostaw stało się kwestią o krytycznym znaczeniu społecznym na wszystkich rynkach, na których działamy – powiedział Hando Sutter, Prezes Zarządu Eesti Energia i Przewodniczący Rady Nadzorczej Enefit Green.Najszybszym i najbardziej opłacalnym rozwiązaniem dla społeczeństwa jest elektryfikacja poprzez energię odnawialną, zastępującą kopalne źródła energii, takie jak paliwa silnikowe w transporcie czy gaz ziemny w energetyce cieplnej. Obiecaliśmy naszym klientom, że dostarczymy im wystarczającą ilość energii elektrycznej pochodzącej z OZE – produkując ją sami bądź kupując ją od innych producentów.

Nowa strategia Grupy zakłada, że do 2026 r. roczna produkcja energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych ma wynieść łącznie prawie 5 TWh, w porównaniu do 1,5 TWh w 2021 roku. Jest to równoważne ze średnim, rocznym zużyciem energii elektrycznej 1,5 miliona gospodarstw domowych.

Eesti Energia pracuje obecnie nad inwestycjami o łącznej mocy 226 MW energii: dwiema elektrowniami fotowoltaicznymi w Polsce (15 MW), farmą wiatrową Tolpanvaara (72 MW) w Finlandii, farmami wiatrowymi Akmene (75 MW) i Šilale II (43 MW) na Litwie oraz farmą wiatrową Purtse (21 MW) w Estonii. Oprócz tych projektów, do końca 2026 roku w Estonii i na Litwie zostaną ukończone farmy wiatrowe o mocy prawie 600 MW, a także elektrownie słoneczne w Estonii, na Łotwie, Litwie i w Polsce o łącznej mocy blisko 600 MW.

Przejście na bezemisyjną produkcję oraz wprowadzanie różnorodnych rozwiązań energetycznych opartych na odnawialnych źródłach energii nazwaliśmy w Eesti Energia: Podróżą do zeramówi Hando Sutter. – Nasi klienci, którzy wybrali ofertę długoterminowych umów na zakup energii elektrycznej z OZE, nie doświadczają zmian cen energii, jednocześnie zapewniając Eesti Energia bezpieczeństwo inwestycyjne. Pozwala to nam na budowę nowych farm wiatrowych i fotowoltaicznych, w ramach korzystnego dla wszystkich stron „zielonego” partnerstwa.

Grupa Eesti Energia wspiera klientów we wdrażaniu zielonej rewolucji oraz zmniejszaniu ich wpływu na środowisko, oferując rozwiązania z zakresu energii słonecznej i cieplnej, usług elektromobilności, modernizacji oświetlenia, magazynowania energii, a także efektywności energetycznej.

2,5 mln kary i rok więzienia za tzw. sharing internetowy. Padł rekord!

20 kwietnia 2022 roku Sąd Okręgowy w Olsztynie, Wydział II Karny, wydał wyrok w sprawie mieszkańca powiatu mrągowskiego, który zajmował się procederem nielegalnego udostępniania sygnału płatnych platform telewizyjnych (tzw. sharing internetowy). Zgodnie z wyrokiem Sądu, oskarżony musi naprawić wyrządzone szkody i zapłacić pokrzywdzonym – CANAL+ Polska S.A. oraz Cyfrowemu Polsatowi – kwotę 2,5 mln zł. Sąd skazał również sprawcę na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na okres trzech lat. Dodatkowo Sąd orzekł środek karny w postaci podania wyroku do publicznej wiadomości poprzez umieszczenie odpisu wyroku ze wzmianką o prawomocności na tablicy ogłoszeń w budynku Urzędu Miasta w Mrągowie przez okres 6 miesięcy. Wyrok jest prawomocny.

Mężczyzna odpowiedzialny za proceder został zatrzymany w grudniu 2019 roku. Według ustaleń Policji współpracował z innymi tzw. dawcami i wspólnie z nimi stworzył infrastrukturę służącą do nielegalnego udostępniania programów telewizyjnych metodą sharingu internetowego.

Działania zostały przeprowadzone na terenie trzech województw przez funkcjonariuszy z Wydziału dw. z Przestępczością Gospodarczą z Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie, Wydziału dw. z Cyberprzestępczością Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu oraz Wydziału dw. z Cyberprzestępczością Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Na miejscu zostały zabezpieczone serwery, sprzęt elektroniczny, ok. 30 kart abonenckich należących do platform CANAL+ i Polsat Box jak również kryptowaluty – 20 BTC (Bitcoin). Po zbadaniu przez biegłego zabezpieczonego sprzętu ustalono, że z serwerów korzystało 600 biorców, a sprawca działał w okresie od października 2016 roku do grudnia 2019 roku.

Oskarżony został uznany za winnego popełnienia zarzucanego mu aktem oskarżenia czynu. Sąd na mocy art. 46. § 1 k.k. zasądził wobec oskarżonego obowiązek naprawienia szkody w części poprzez zapłatę na rzecz pokrzywdzonych:

– Canal+ Polska S.A. kwoty 1.000.000,00 zł
– Cyfrowy Polsat S.A. kwoty 1.500.000,00 zł

Jest to rekordowa kwota w historii walki z procederem sharingu w Polsce.

Przestępstwo sharingu polega na nielegalnym rozdzieleniu uprawnień karty abonenckiej i udostępnieniu tych uprawnień osobom do tego nieuprawnionym przy użyciu urządzeń niedozwolonych, za pośrednictwem Internetu. W procederze sharingu biorą udział dawca – oferujący nielegalną usługę i biorca – osoba, której udostępniana jest telewizja. Dawca popełnia przestępstwo określone w artykule 6, a biorca w artykule 7 ustawy o ochronie niektórych usług świadczonych drogą elektroniczną opartych lub polegających na dostępie warunkowym:

Art. 6:

1. Kto, w celu użycia w obrocie, wytwarza urządzenia niedozwolone lub wprowadza je do obrotu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

2. Tej samej karze podlega, kto świadczy usługi niedozwolone.

Art. 7:

1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, posiada lub używa urządzenie niedozwolone, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

2. Jeżeli sprawca używa urządzenia niedozwolonego wyłącznie na własne potrzeby, podlega grzywnie.

Koszty utrzymania samochodu – nie tylko paliwo drożeje, na naprawy w warsztatach wydajemy coraz więcej

80% warsztatów samochodowych podniosło już ceny za swoje usługi, a w części z nich koszty napraw wzrosły nawet o jedną piątą. Jednocześnie kierowcy szukają oszczędności – większość mechaników zauważa, że zaczynamy wybierać tańsze części i odkładać naprawy na później.

Z badania przeprowadzonego przez DobryMechanik.pl, wynika, że 80,7% warsztatów samochodowych w ostatnich miesiącach podniosło swoje ceny za usługi. 32,7% warsztatów zdecydowało się podnieść ceny o ponad 20%, w 34,5% przypadków wzrost wyniósł pomiędzy 10 a 20%, a 13,5% warsztatów podniosło ceny o mniej niż 10%.
na naprawy w warsztatach wydajemy coraz więcej
70,7% serwisów planuje również kolejne podwyżki w najbliższych miesiącach. Większość z nich o maksymalne 10%, jednak 16,4% warsztatów zakłada podniesienie cen o kolejne 20%. Podwyżki w warsztatach można było już zaobserwować w pierwszych trzech miesiącach 2022 roku. W tym okresie średnio w ramach jednej wizyty w warsztacie zapłaciliśmy 729 zł. W poprzednim roku w tym samym czasie średnie koszty napraw wynosiły 662 zł.
na naprawy w warsztatach wydajemy coraz więcej 2

“Wzrost cen usług jest spowodowany głównie kosztami utrzymania działalności z uwagi na inflację. Koszty stałe tj. utrzymanie lokalu, eksploatacja, wyższe wynagrodzenia oraz droższe części dla klienta podwyższają finalną cenę za usługę nawet o kilkanaście procent” – Powiedział Hubert Ziółkowski, właściciel warsztatu Plus Auto Service w Warszawie.

Właściciele warsztatów obserwują również, że kierowcy coraz uważniej przyglądają się wydatkom związanym ze serwisowaniem auta. 65,5% z nich zaobserwowało, że kierowcy częściej niż w poprzednich miesiącach szukają możliwości obniżenia kosztów napraw, na przykład wybierając tańsze części zamienne. Z kolei 59,1% właścicieli serwisów zadeklarowało, że widzi coraz częstsze przypadki odkładania na później napraw, które nie wymagają natychmiastowej interwencji mechanika.

Badanie zrealizowane w maju 2022 r. przez DobryMechanik.pl zostało przeprowadzone w formie internetowej ankiety wysłanej poprzez e-mail do właścicieli warsztatów posiadających aktywną wizytówkę warsztatu na portalu. Odpowiedzi na pytania udzieliło 171 właścicieli warsztatów z całej Polski.

ORLEN VC inwestuje w ICsec

Fundusz kapitałowy należący do PKN ORLEN dokonał pierwszej bezpośredniej inwestycji. ORLEN VC samodzielnie objął nową emisję akcji firmy ICsec, polskiego producenta systemów cyberbezpieczeństwa dla przemysłu. Inwestycja jest częścią strategii koncernu, która zakłada inwestycje w spółki z autorskimi rozwiązaniami o potencjale międzynarodowym.
– Fundusz ORLEN VC to największy korporacyjny fundusz Venture Capital w Polsce. W ciągu 10 lat chcemy zainwestować ok. 100 milionów euro w spółki technologiczne oferujące przełomowe innowacyjne rozwiązania. Pierwszą bezpośrednią z nich jest inwestycja w ICsec, polskiego producenta systemów cyberbezpieczeństwa dla przemysłu. To spółka, która jest jednym z najbardziej perspektywicznych dostawców tego typu rozwiązań. Inwestycje w nowe obszary pozwolą na wymianę wiedzy i technologii, przyczyniając się do realizacji strategii koncernu – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN.

ICsec to polski producent systemów cyberbezpieczeństwa dla przemysłu. Firma oferuje rozwiązania do wykrywania anomalii i cyberzagrożeń w sieciach automatyki przemysłowej. ICsec w swojej działalności skupia się na bezpieczeństwie automatyki przemysłowej, które m.in. w Narodowym Programie Ochrony Infrastruktury Krytycznej wskazano jako jeden z kluczowych obszarów zapewnienia bezpieczeństwa infrastruktury krytycznej. System budowany od kilku lat, działa w polskiej infrastrukturze przemysłowej i skutecznie monitoruje sieci przemysłowe.

Rynek cyberbezpiczeństwa jest jednym z najszybciej rozwijających się w Europie i na świecie. PKN ORLEN, podobnie jak największe koncerny przemysłowe, obserwuje znaczący wzrost zainteresowania rozwiązaniami związanymi z cyberbezpieczeństwem. Dodatkowo, wydarzenia z ostatnich miesięcy skokowo zwiększyły zapotrzebowanie na tego typu usługi zarówno w Europie, jak i w Polsce.

– Obecnie koncentrujemy się na nawiązaniu współpracy z dystrybutorami i partnerami biznesowymi w Polsce i za granicą. Nasze rozwiązania są w stanie zapewnić podwyższony poziom bezpieczeństwa narodowego, szczególnie w infrastrukturze krytycznej, która jest priorytetem na całym świecie. Dziękujemy za zaufanie zespołowi PKN ORLEN VC, jednocześnie cieszymy się że ICsec, działający w branży Cyberbezpieczeństwa, jest pierwszą spółką w którą bezpośrednio zainwestował ORLEN VC – mówi Prezes ICsec Robert Juszczyk.

– Dla nas w ICsec pozyskanie ORLEN VC jako inwestora utwierdza nas w przekonaniu, że obrana przez nas 5 lat temu droga była słuszna, i że zagospodarowaliśmy właściwy i niezwykle priorytetowy obszar technologiczny. Uważamy, że możliwość wymiany wiedzy i doświadczeń z ekspertami koncernu pozytywnie wpłynie na dalszy rozwój naszej technologii SCADvance XP – mówi Marek Smolik CTO ICsec.

Cyberbezpieczeństwo to nie jedyny obszar zainteresowania ORLEN VC, wśród nich znajdują się także branże, jak: petrochemia, energetyka (transformacja, efektywność, digitalizacja, OZE, magazynowanie), gospodarka o obiegu zamkniętym (recycling, gospodarowanie odpadami), nowoczesny detal (automatyzacja procesów zakupowych i digitalizacja sprzedaży i logistyki), biopaliwa drugiej generacji, nowoczesne materiały, nowa mobilność, cyfryzacja (software, IOT), oraz przemysł 4.0.

SoftBlue wypracowało 15,2 mln zł przychodów ze sprzedaży w 2021 r.

SoftBlue SA, spółka notowana na NewConnect działająca w dziedzinie IT, w 2021 r. wypracowała 15,2 mln zł przychodów ze sprzedaży, stanowi to ponad dwukrotność przychodów z 2020 r. (6,5 mln zł). Rosnąca skala działalności Spółki i bardzo dobre wyniki sprzedażowe przełożyły się na wzrost zysku operacyjnego z 0,7 mln zł w 2020 r. na 2,4 mln zł w ubiegłym roku. Spółka skoncentrowała się na dalszym pozyskiwaniu nowych klientów w Polsce i za granicą oferując usługi w zakresie software i hardware oraz autorskie rozwiązanie Eco Solutions (AirDron).

Kontynuacja założeń i planów z lat poprzednich pozwalała Spółce na jednoczesne podjęcie intensywnych prac nad poszerzeniem możliwości świadczenia usług programistycznych. W tym celu SoftBlue powiększyło zespół deweloperski oraz pozyskało nowe kontrakty na realizację takich zadań.

– Z dużą świadomością własnych potrzeb rozpoczęliśmy negocjacje z wybranym kontrahentem w celu akwizycji. Mając na uwadze dobro kondycji finansowej Spółki zdecydowaliśmy się zaoferować właścicielowi podmiotu instrumenty finansowe, które nie obciążą budżetu Spółki, a pozwolą dokonać rzetelnej zapłaty za nabycie przedsiębiorstwa. – powiedział Michał Kierul, prezes zarządu SoftBlue SA.

W maju br. akcjonariusze SoftBlue na Walnym Zgromadzeniu Spółki zdecydowali o podniesieniu kapitału zakładowego o kwotę 590 tys. zł. Podwyższenie kapitału zakładowego Spółki zostanie dokonane poprzez emisję 5,9 mln akcji zwykłych na okaziciela serii G o wartości nominalnej 0,10 zł. Cena emisyjna wyniesie 0,71 zł. Akcje w ramach oferty prywatnej zostały skierowane do obecnego właściciela podmiotu.

Spółka skupiła się na działalności Badawczo-Rozwojowej oraz realizowanych inwestycjach. SoftBlue podpisało umowy m. in. na świadczenie usług IT, badawczo rozwojowych oraz sprzedaży rozwiązania do badania zanieczyszczenia powietrza za pomocą dronów z głowicą dla podmiotów prywatnych oraz samorządowych.

– Jeśli chodzi o nasze rozwiązania w zakresie Eco Solutions to wyszliśmy poza dotychczasowe założenia komercjalizacji produktu AirDron na rodzimym rynku i zdecydowaliśmy się na ekspansję zagraniczną. Dywersyfikacja geograficzna sprzedaży jest fundamentem w dalszym dynamicznym rozwoju naszego przedsiębiorstwa – powiedział Michał Kierul, prezes zarządu SoftBlue SA.

Spółka aktywnie uczestniczy w budowaniu wartości projektów technologicznych. SoftBlue posiada własne projekty takie jak AirDron, które komercjalizuje. Spółka oferuje również kompleksowe wsparcie merytoryczne wspomagające projektodawców naukowych w komercjalizacji ich przedsięwzięć. Strategią SoftBlue jest dalsze zwiększanie skali prowadzonego biznesu jak również ekspansja opracowywanych produktów oraz pomysłów na rynki zagraniczne. Spółka konsekwentnie realizuje politykę sprzedażową w zakresie umacniania pozycji na rynku telekomunikacyjnym.

SoftBlue jest na etapie budowy własnego Centrum B+R będącego miejscem opracowującym rozwiązania optymalizujące zarządzenia zasobami wodnymi oraz energetycznymi. Spółka otrzymała na ten cel ponad 5,4 mln zł z Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej. Wartość całej inwestycji to ponad 12 mln zł.

W kilku regionach Polski sprzedaż nowych aut spadła aż o 20% – 30%

Kryzys sprzedażowy na rynku nowych samochodów stał się faktem. Warto dowiedzieć się np. w których częściach Polski sprzedaż nowych aut spadła aż o 20% – 30%.

spadek liczby rejestracji nowych aut
Źródło: porównywarka ubezpieczeń Ubea.pl

Sprzedaż samochodów nie bez przyczyny bywa analizowana przez ekspertów opisujących koniunkturę gospodarczą. Statystyki sprzedażowe z rynku nowych aut bywają czasem określane jako papierek lakmusowy dla całej gospodarki. W świetle ostatnich statystyk GUS-u na temat liczby rejestracji nowych samochodów osobowych i ciężarowych, trudno o makroekonomiczny optymizm. Eksperci Ubea.pl analizują wspomniane informacje z I kw. 2022 r. Ciekawie wygląda również porównanie spadków sprzedaży nowych aut w różnych częściach Polski. Wspomniane spadki będą miały pewne znaczenie również dla ubezpieczycieli.

Niepokoi roczna zmiana rejestracji nowych samochodów

W przypadku Polski oraz wielu innych krajów, sprzedaż nowych samochodów osobowych może być traktowana jako swoisty miernik nastrojów konsumenckich. Historyczne dane dotyczące naszego kraju pokazują, że popyt notowany przez dealerów miał duży związek z ogólnym indeksem nastrojów konsumenckich. Właśnie dlatego ostatnie kwartalne dane GUS-u na temat liczby rejestracji nowych samochodów osobowych wyglądają niepokojąco. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę problemy z dostępnością nowych aut oraz wzrost ich cen. „Słabo wyglądają też statystyki rejestracji nowych aut ciężarowych, co świadczy o złych nastrojach przedsiębiorców” – mówi Andrzej Prajsnar, ekspert porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

Główny Urząd Statystyczny informuje, że od początku stycznia do końca marca 2022 roku na terenie całej Polski zostało zarejestrowanych 102 326 nowych samochodów osobowych. To wynik nieznacznie lepszy od tego z ostatniego kwartału minionego roku (99 893), ale jednocześnie znacznie gorszy względem sytuacji sprzed dwunastu miesięcy (118 668 rejestracji). Sygnały napływające od dealerów w kwietniu 2022 r. sugerują, że wynik z bieżącego kwartału również będzie słaby. „Nie można wykluczyć spadku liczby rejestracji nowych aut znacząco poniżej granicy 100 000” – sądzi Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

W skali kraju skala sprzedażowego kryzysu jest dość różna

Jeżeli na podstawie powyższej tabeli porównamy wyniki dotyczące 2019 roku oraz 2021 roku i początku 2022 roku, to skala obecnego kryzysu sprzedażowego okaże się bardzo dobrze widoczna. Poniższa mapa przygotowana przez ekspertów porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl potwierdza, że nie we wszystkich częściach kraju spadek liczby sprzedawanych samochodów od dealera był równie duży. „W ramach analizy warto zestawić ze sobą dobry dla dealerów 2019 rok i 2021 rok, w którym rynek nie był poddawany takim pandemicznym wstrząsom jak nieco wcześniej” – uważa Andrzej Prajsnar, ekspert porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

Porównanie liczby rejestracji nowych aut w 2019 r. oraz 2021 r. wskazuje, że największe powody do narzekania mają dealerzy z Podkarpacia. Sprzedaż nowych aut spadła tam bowiem aż o 29%. To wynik o wiele gorszy od krajowej średniej wynoszącej (-20%). Sprzedażowy kryzys okazał się bardziej łagodny na terenie woj. lubuskiego (sprzedaż w 2021 r. mniejsza o 15% względem 2019 r.), woj. dolnośląskiego (-16%), woj. kujawsko-pomorskiego (-16%), podlaskiego (-16%) oraz małopolskiego (-17%). „Oczywiście, takie spadki rzędu 15% – 16% również były mocno odczuwalne dla branży dealerskiej” – podkreśla Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.
Kryzys sprzedażowy na rynku nowych samochodów

Ubezpieczyciele nie narzekają na liczbę nowych OC i AC

Zakłady ubezpieczeń śledzą sytuację na rynku nowych samochodów, która oznacza dla nich między innymi spadek liczby polis sprzedawanych w ramach pakietów dealerskich oraz flotowych. Ubezpieczyciele na razie nie muszą się jednak obawiać spadku liczby klientów wykupujących obowiązkowe OC. Dane Komisji Nadzoru Finansowego z 2021 roku pokazują dalszy wzrost liczby aktywnych polis OC (o około 870 000 względem 2020 r.). W ujęciu rocznym (koniec 2020 r./koniec 2021 r.) wzrosła też liczba obsługiwanych ubezpieczeń autocasco. Mowa o dodatniej zmianie wynoszącej w przybliżeniu 620 000 polis. „Gorsza koniunktura gospodarcza może jednak spowolnić wzrosty liczby polis komunikacyjnych i zachęcić kierowców do uważniejszego szukania tanich ubezpieczeń” – podsumowuje Andrzej Prajsnar, ekspert porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

Wpływ pandemii już nie tak istotny, jak niska dostępność aut. Elektryfikacja flot mocno przyspieszy

Już nie pandemia, ale dostępność nowych samochodów, skutki wojny w Ukrainie i zawirowania makroekonomiczne najmocniej wpływają na decyzje fleet managerów. Mimo to, jak wynika z nowego „Barometru Flotowego”, opublikowanego przez Arval Mobility Observatory, elektromobilna rewolucja się rozkręca. Ponad połowa firm w Polsce (54%) w ciągu kilku najbliższych lat będzie mieć w swojej flocie zelektryfikowane samochody.

  • W najbliższych latach 28% badanych firm w Polsce będzie mieć we flotach samochody czysto elektryczne.
  • W Polsce zamiar powiększenia parku samochodowego deklaruje więcej firm (27%) firm niż w UE (23%).
  • 14% polskich firm rozważa wykorzystywanie elektrycznych pojazdów użytkowych, z czego 2% badanych już je ma.
  • Aż 3/4 firm w Polsce jako powód wprowadzenia elektryków do flot podaje chęć oszczędzania na kosztach paliwa.
  • Blisko 1/3 (29%) polskich firm rozważa skorzystanie z wynajmu długoterminowego pojazdów. Na popularności mocno traci natomiast zakup aut ze środków własnych.
  • Część firm rezygnuje po pandemii z alternatywnych form mobilności, ale perspektywy tego rynku są obiecujące – 61% firm w Polsce i 77% w UE chce korzystać z takich rozwiązań.

Główną obawą fleet managerów biorących udział w badaniu Arval Mobility Observatory nie jest już pandemia COVID-19. Największymi zmartwieniami są dostępność nowych pojazdów oraz warunki makroekonomiczne.

Reperkusje wojny w Ukrainie, spowolnienie gospodarcze, inflacja oraz związane z tym dynamiczne podnoszenie stóp procentowych nie sprzyjają planowaniu inwestycji. Mimo to powiększenie flot w najbliższym czasie planuje 27% polskich firm (23% firm w pozostałych krajach, gdzie przeprowadzano badanie). Najczęściej wskazywany powód (74%) to rozwój firmy, co pozwala ocenić nastroje polskich przedsiębiorców jako optymistyczne. Około 35% ankietowanych w naszym kraju jako powód pozyskania nowych samochodów wskazywało potrzeby związane z rekrutacją i utrzymaniem pracowników, zaś 13% twierdziło, że chce rozwinąć wewnętrzny system współdzielenia pojazdów i bardziej efektywnego wykorzystania dostępnych środków mobilności w firmie. W przypadku innych rynków motywacje były podobne, choć trzecią najczęściej udzielaną odpowiedzią okazało się zapewnienie samochodów pracownikom, którzy dotychczas z nich nie korzystali (19% wskazań).

Niezmienna jest gotowość polskich przedsiębiorstw do rozbudowy flot, ale ewoluuje sposób finansowania tego rozwoju.Barometr flotowy wykres2 Barometr flotowy wykres3 Barometr flotowy wykres4 Barometr flotowy wykres5 Barometr flotowy wykres6 Barometr flotowy wykres7

– Najszybciej na popularności zyskuje wynajem długoterminowy. Już 15% firm chce uzupełniać swoje floty, korzystając z takich usług. Rosnące zainteresowanie widoczne jest przede wszystkim wśród małych firmach do 9 pracowników i tych zatrudniających od 100 do 499 osób. Oczywiście, popularyzacja jednej formy finansowania musi odbywać się kosztem innej. Duże spadki odnotowuje zakup samochodów firmowych za gotówkę – mówi Robert Antczak, Dyrektor Generalny Arval Service Lease Polska.

Jak wskazują wyniki badania przeprowadzonego przez Arval Mobility Observatory, zawirowania geopolityczne i gospodarcze, podobnie jak wcześniej pandemia, nie są w stanie powstrzymać rozwoju elektromobilności. Czysto elektryczne samochody osobowe we flotach ma już 13% polskich firm, a 28% chce je mieć w perspektywie trzech lat. Inne ekologiczne napędy również są popularne. Z pojazdów zelektryfikowanych (hybrydy, plug-in i auta czysto elektryczne) korzysta już co trzecia firma, a 54% planuje uzupełnienie o nie swoich flot w perspektywie 3 lat.

– Istotny wpływ na przyspieszenie elektryfikacji flot ma program „Mój Elektryk”. Osoby prywatne oraz firmy mogą na szeroką skalę korzystać z dotacji na pozyskanie samochodów elektrycznych, także korzystając z usług wynajmu czy leasingu. To dopiero początek zmian i nie mam wątpliwości, że w przyszłorocznym „Barometrze Flotowym” będziemy omawiać dalszy dynamiczny rozwój tego trendu – mówi Radosław Kitala, Consulting & Arval Mobility Observatory Manager w Arval Service Lease Polska.

Co ważne, wzrosty napędzane są już nie tylko przez auta osobowe, a w coraz większym stopniu także eLCV – elektryczne pojazdy użytkowe. Dziś we flotach ma je 2% badanych firm w Polsce. Zgodnie ze wskazaniami respondentów już wkrótce może to być 14%.

O ile elektromobilność okazuje się trendem stałym, którego dynamika rośnie, alternatywne formy mobilności lekko straciły na popularności. Były dobrą odpowiedzią na wyzwania związane z pandemią, ale boom minął, kiedy zniesione zostały obostrzenia, a zasada zachowywania dystansu społecznego przestała mieć zastosowanie. Wyniki badania pokazują jednak, że zainteresowanie takimi rozwiązaniami będzie w najbliższych latach znowu rosło – tłumaczy Rafał Tarnacki, Product & Innovations Manager w Arval Service Lease Polska.

Pomimo spadku popularności, w 2022 r. 42% firm w Polsce (wobec 65% wśród wszystkich badanych) wciąż korzysta z alternatywnych form mobilności. Obecny spadek nie oznacza, że firmy nie są zainteresowane wykorzystaniem takich rozwiązań, jak rowery, hulajnogi czy car sharing w przyszłości. W ciągu najbliższych trzech lat wynik ma ponownie przekroczyć 60% – wynika z badań Arval Mobility Observatory. Szczególnie wysokie zainteresowanie widoczne jest w największych i najmniejszych przedsiębiorstwach.

Raport potwierdza również rosnące wykorzystanie narzędzi telematycznych. Respondenci wskazali możliwość obniżenia kosztów użytkowania pojazdów, możliwość ich lokalizacji oraz poprawę zachowania kierowców podczas jazdy, jako podstawowe funkcjonalności telematyki. Z badania wynika również, że 1/3 polskich firm użytkuje pojazdy przystosowane do korzystania z tzw. connected services, czyli usług online.

Cały „Barometr Flotowy 2022” dostępny jest na stronie: https://raport-arval.pl/barometr-2022.

Aktywność inwestorów na rynkach Grupy GPW – maj 2022

  • Spadek wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 14,0% rdr do 24,3 mld zł
  • Wzrost wolumenu obrotu kontraktami terminowymi na indeksy o 34,5% rdr
    do poziomu 643,6 tys. szt.
  • Wzrost wartości obrotu obligacjami nieskarbowymi na rynku Catalyst
    w ramach arkusza zleceń o 213,7% rdr do 843,1 mln zł
  • Spadek łącznej wartości obrotu obligacjami na TBSP o 12,0% rdr
    do 33,3 mld zł
  • Wzrost wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 8,4% rdr
    do 273,0 mln zł
  • Wzrost wartości obrotu ETF-ami o 47,5% rdr do 89,0 mln zł
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 50,9% do 11,5 TWh
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu gazem ziemnym o 16,1% rdr do 12,2 TWh

W maju 2022 r. łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 24,5 mld zł, czyli o 24,6% mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń spadła o 14,0% rdr do poziomu 24,3 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wyniosła 1 154,9 mln zł, o 18,1% mniej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec maja wyniosła 57 432,29 pkt i była o 13,4% niższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect w maju odnotowano spadek łącznej wartości obrotu akcjami o 56,8% rdr do poziomu 176,9 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect spadła o 58,0% rdr i wyniosła 167,5 mln zł.

Łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi w maju wyniósł 1 049,1 tys. szt., czyli o 31,1% więcej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy wzrósł o 34,5% rdr do poziomu 643,6 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na akcje spadł o 28,4% rdr do 132,6  tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na waluty wzrósł o 130,5% rdr do 241,6 tys. szt.

W maju odnotowano wzrost wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 8,4% rdr do poziomu 273,0 mln zł oraz wzrost obrotów ETF-ami o 47,5% rdr do 89,0 mln zł.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła na koniec maja 96,9 mld zł, wobec 99,6 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość obrotu obligacjami nieskarbowymi na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń wzrosła o 213,7% rdr do poziomu 843,1 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP wyniosła 33,3 mld zł wobec 37,8 mld zł rok wcześniej, co oznacza spadek o 12,0% rdr.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym wyniósł w maju br. 11,5 TWh, co oznacza spadek o 50,9% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku spot spadł o 0,1% rdr do poziomu 2,8 TWh. Na rynku forward wolumen spadł o 57,7% rdr do poziomu 8,7 TWh.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym spadł o 16,1% rdr do 12,2 TWh. Na rynku spot wolumen obrotu spadł o 35,0% do poziomu 1,2 TWh. Na rynku terminowym odnotowano spadek o 13,4% rdr do poziomu  11,0 TWh.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”)[2], na rynku spot wyniósł 3,2 TWh, co oznacza wzrost o 15,9% rdr.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) spadł o 6,3% rdr do poziomu 13,3  ktoe[3].

Obrót Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE wzrósł o 44,2% rdr, do wolumenu 3,1 TWh.

Kapitalizacja 376 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku w maju 2022 r. wyniosła 585,8 mld zł (128,0 mld EUR).

Łączna kapitalizacja 421 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła 1 165,2 mld zł (254,6 mld EUR).

W maju br. na GPW odbyło się 21 sesji giełdowych, w porównaniu do 20 sesji rok wcześniej.

Na rynku Catalyst w maju 2022 r. zadebiutowały zrównoważone bankowe papiery wartościowe Santander Bank Polska S.A. (wartość emisji: 0,5 mln zł) oraz obligacje korporacyjne: INVEST TDJ ESTATE sp. z o.o. (wartość emisji: 115 mln zł) i NOVDOM sp. z o.o. (wartość emisji: 20 mln zł).

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

[2] świadectwa pochodzenia związane z efektywnością energetyczną (tzw. białe certyfikaty) są wystawiane, notowane i rozliczane w innych jednostkach metrycznych niż pozostałe świadectwa na TGE (toe – tona oleju ekwiwalentnego; energetyczny równoważnik jednej metrycznej tony ropy naftowej o wartości opałowej równej 10.000 kcal/kg)

[3] ktoe = 1000 toe, Mtoe = 1000 000 toe

Perspektywy w Polsce słabną

Wczorajsze dane jasno pokazują, że pomimo tego, jak dobrze Polska na razie sobie radzi, to perspektywy na przyszłość nie są wcale dobre. Optymizm spada, a to może się odbić na i tak fatalnych obecnie poziomach inwestycji.

Optymizm nad Wisłą spada

Wczorajsze dane z indeksów PMI pokazują, że entuzjazm w Polsce wyraźnie słabnie. Odczyt indeksu przemysłowego wyniósł 48,5 pkt. To zły wynik z dwóch powodów. Po pierwsze jest to aż 3,5 pkt poniżej oczekiwań. Po drugie i ważniejsze jest to też 2 pkt poniżej granicy 50 pkt. Dlaczego ta granica jest taka ważna? 50 pkt to wynik, przy którym istnieje równowaga pomiędzy odpowiedziami pozytywnymi i negatywnymi. Wynik poniżej pokazuje przewagę wskazań negatywnych. Większość menedżerów odpowiadających za zamówienia ma negatywny pogląd. Jest to silny ostrzegawczy sygnał o możliwym nadchodzeniu spowolnienia gospodarczego. Nie mówimy tutaj o recesji, ale o wolniejszym wzroście. To te dane odpowiadały za wczorajsze delikatne osłabienie złotego.

W strefie euro wciąż dobrze

Ten sam wskaźnik dla strefy euro w dalszym ciągu jest jednak na relatywnie wysokich poziomach. 54,6 pkt to wciąż spory zapas. Jest to więcej od oczekiwań, aczkolwiek analitycy oczekiwali większego spadku niż miał miejsce w rzeczywistości. Te dobre dane zostały jednak stonowane przez dane z rynku pracy. Stopa bezrobocia w strefie euro wbrew oczekiwaniom analityków nie spadła w maju i wciąż wynosi 6,8%. W rezultacie dane te nie miały większego wpływu na notowania euro względem dolara.

Kanada podnosi stopy procentowe

O godzinie 16:00 poznaliśmy decyzję Banku Kanady w sprawie stóp procentowych. Zgodnie z oczekiwaniami stopy procentowe wzrosły o 0,5% do poziomu 1,5%. Powód w dzisiejszych czasach nie jest żadnym zaskoczeniem. Kanada podobnie jak niemal każdy kraj wysoko rozwinięty obecnie boryka się z problemami wywoływanymi wysoką inflacją. Po tych danych, pomimo że decyzja była zgodna z oczekiwaniami na rynkach walutowych, pojawiło się sporo zamieszania. Z jednej strony widzieliśmy dużo skoków w górę i w dół na dolarze kanadyjskim względem dolara amerykańskiego. Z drugiej strony, co zaskoczyło wielu analityków, byliśmy świadkami przepływu kapitału za ocean. Inwestorzy uznali, że rosnące stopy procentowe w Kanadzie do 1,5% są prognostykiem wyższych wzrostów w USA. To właśnie to wydarzenie spowodowało, że inwestorzy zamykali inwestycje w strefie euro, by inwestować w Ameryce.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych,
16:00 – USA – zamówienia na dobra.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat.pl

Polska na 9. miejscu w rankingu planowanych bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Europie

  • Polska spadła o 2 miejsca w rankingu planowanych bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Europie.
  • Geopolityka może krótkoterminowo obniżyć atrakcyjność inwestycyjną Europy, w długim terminie decydenci spodziewają się powrotu na ścieżkę wzrostu.

Inwestorzy ogłosili 5 877 planowanych bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Europie w 2021 r., to o 5 proc. więcej niż rok wcześniej. To m.in. efekt odbicia z pandemicznego dołka. Polska zajęła 9. miejsce w rankingu. Inwestorzy zadeklarowali przeprowadzenie 193 inwestycji greenfield, o 12 proc. mniej niż w 2020 r. Liczba planowanych miejsc pracy z tych inwestycji, 21 tys., to ponad czterokrotnie więcej niż w 2020 r. – wynika z badania EY Atrakcyjność Inwestycyjna Europy 2022.

Inwestorzy zagraniczni wciąż wybierają Europę jako preferowane miejsce bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ). Wolumen planowanych inwestycji na starym kontynencie wzrósł w ubiegłym roku o 5 proc. po spadku o 13 proc. w 2020 r. To m.in. efekt odbicia z pandemicznego dołka, podczas którego inwestorzy wstrzymywali się z decyzjami – wynika z badania EY Atrakcyjność Inwestycyjna Europy 2022.

Atrakcyjność Inwestycyjna Europy 2022

– Obraz sytuacji gospodarczej w Europie jest dziś wyjątkowo niejednoznaczny i skomplikowany. Dane za 2021 rok pokazują, że odbicie po pandemii koronawirusa jest wolniejsze niż oczekiwano. Trendy, które niedawno się wykształciły, w tym wzrost popularności pracy zdalnej i hybrydowej, wpływają na różnice w tempie odbicia gospodarczego pomiędzy poszczególnymi sektorami i krajami. Firmy, które prowadzą działalność oraz zatrudniają ludzi w Ukrainie i w Rosji stoją przed bezprecedensowymi wyzwaniami. Dodatkowo, efekty uboczne wojny dotkliwie wpływają na firmy działające w Europie – od rosnących kosztów towarów i energii po sankcje i napięcia społeczne. Pomimo tych wszystkich negatywnych czynników, cieszy mnie, że inwestorzy są w stanie spojrzeć poza te krótkoterminowe wyzwania i że w dłuższym terminie wciąż postrzegają Europę jako atrakcyjne miejsce do lokowania inwestycji – mówi Bartosz Niedźwiedzki, Partner, Chief Innovation Officer, EY Polska.

Polska na 9. miejscu

Polska zajęła 9. miejsce w rankingu planowanych bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Europie i nadal przyciągamy najwięcej BIZ w regionie. W rankingu porównującym kraje pod względem ilości inwestycji greenfield tworzących miejsca pracy nasz kraj spadł o 2 miejsca w porównaniu do poprzedniej edycji badania EY. W 2021 r. inwestorzy zadeklarowali przeprowadzenie 193 tego typu inwestycji w Polsce, o 12 proc. mniej niż w 2020 r. W efekcie w zestawieniu wyprzedziła nas Portugalia i Włochy (te ostatnie zanotowały 83-procentowy wzrost rok do roku). Obraz sytuacji jest inny, jeśli porównamy miejsca pracy, które generują te inwestycje. Z deklaracji inwestorów wynika, że inwestycje ogłoszone w 2021 r. przyniosą 21 tys. nowych miejsc pracy. To ponad czterokrotnie więcej niż w 2020 r., gdy deklaracje zakładały 5 tys. miejsc pracy i blisko wyników z 2018 r., gdy inwestorzy deklarowali 22 tys. nowych miejsc pracy z 272 inwestycji.

– Te dane wskazują, że odbicie w Europie Środkowo-Wschodniej jest wolniejsze niż w niektórych krajach Europy Południowej, które wydają się być pierwszymi beneficjentami tendencji do skracania łańcuchów dostaw i nearshoringu. Na atrakcyjność inwestycyjną krajów w naszym regionie w krótkim terminie niekorzystnie wpływa także sąsiedztwo lub bliskość granic z Ukrainą i Rosją, krajami zaangażowanymi w konflikt zbrojny. Jednak w dłuższym terminie Polska i inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej, z których większość to członkowie NATO i Unii Europejskiej, powinny odzyskać zaufanie inwestorów, m.in. dlatego, że firmy wycofujące się z Rosji i mniej stabilnych politycznie krajów będą szukać alternatywnych lokalizacji. Nasz region jest atrakcyjny kosztowo w porównaniu do Europy Zachodniej, ma wysoko wykwalifikowaną siłę roboczą i chroniona jest własność intelektualna. Członkostwo w UE i NATO daje nam również stabilność geopolityczną i wsparcie finansowe, tak pozytywnie oceniane przez inwestorów. W efekcie będziemy beneficjentami tzw. friend-shoringu, gdyż wzrosło znaczenie lokalizacji dostawcy w kraju należącym do przyjaznego bloku geopolitycznego – mówi dr Marek Rozkrut, główny ekonomista EY na Unię Europejską i region CESA (Europę Środkowo-Wschodnią, Południowo-Wschodnią i Azję Środkową).

Odbicie z pandemicznego dołka i reformy prezydenta Emmanuela Macrona sprawiły, że największe rzesze inwestorów przyciąga Francja, gdzie zaplanowano 1 222 inwestycji, co oznacza wzrost o 24 proc. r/r. Drugim krajem pod względem atrakcyjności jest Wielka Brytania, z deklaracjami na poziomie 993 inwestycji (wzrost o 2 proc. rok do roku). To czołowa w Europie lokalizacja dla inwestycji w technologie i usługi finansowe, a Londyn jest miastem numer jeden dla inwestorów. Trzecie miejsce w tegorocznym rankingu mają Niemcy, gdzie ogłoszono 841 inwestycji w ub. roku. To co prawda spadek o 10 proc. w porównaniu z 2020 r., ale należy tu nadmienić, że za naszą zachodnią granicą mają być zlokalizowane duże inwestycje przemysłowe, szczególnie w sektorze motoryzacyjnym i elektronicznym.

Inną perspektywę niż analiza ilościowa planowanych inwestycji pokazuje analiza średniej ilości miejsc pracy, które mają być stworzone z deklarowanych inwestycji: o ile w Wielkiej Brytanii na jedną inwestycje przypada średnio 79 miejsc pracy, w Niemczech jest to 45, a we Francji – jedynie 38.

Atrakcyjność Inwestycyjna Europy 2021

Europa atrakcyjna w dłuższej perspektywie

Otoczenie geopolityczne, głównie wojna w Ukrainie, powoduje wyzwania dla krótkoterminowej atrakcyjności inwestycyjnej Europy. Wybuch wojny zmniejszył optymizm inwestorów pytanych o możliwość ulokowania lub rozbudowania inwestycji w Europie w ciągu najbliższego roku: przed 1 marca aż 79 proc. badanych deklarowało inwestycje w Europie podczas gdy po 14 marca 2022 r. ten odsetek spadł do zaledwie 25 proc. ankietowanych. Jednak w dłuższym terminie stary kontynent powinien utrzymać wiodącą pozycję wśród miejsc lokowania inwestycji: 64 proc. inwestorów spodziewa się zwiększenia atrakcyjności inwestycyjnej Europy w ciągu kolejnych trzech lat.

Powrót do korzeni

Zmiany, które mają miejsce w światowej gospodarce na przestrzeni ostatnich lat, wpłynęły również na przetasowania wśród sektorów atrakcyjnych dla inwestorów. Reorganizacje łańcuchów dostaw, zwiększenie zainteresowania nearshoringiem i reshoringiem (czyli zbliżanie zakładu produkcyjnego do miejsca sprzedaży produktu lub usługi oraz lokowanie działalności z powrotem w kraju pochodzenia) spowodowało, że inwestycje w przemyśle wzrosły o 34 proc. rok do roku, a Europa Południowa tak mocno zyskała w oczach inwestorów.

Do niedawna nearshoring był konceptem wdrażanym z dużymi oporami ze względu na stosunkowo wysoki koszt, jaki ze sobą niesie. Jednak pojawienie się w 2021 r. bardzo silnych zaburzeń w łańcuchach dostaw, kiedy wysoki popyt na towary w połączeniu z lockdownami w Azji i zablokowaniem kanału Sueskiego spowodował opóźnienia w dostawach i drastyczny wzrost kosztów transportu międzynarodowego, uświadomiło konieczność dywersyfikacji łańcuchów dostaw. Wojna w Ukrainie nasiliła te tendencje, zmuszając firmy do szukania alternatyw dla pozyskiwania surowców i towarów z Rosji. Do tego dochodzi rosnąca presja na dekarbonizację łańcuchów dostaw.

– Paradoksalnie wojna w Ukrainie może pozytywnie wpływać na inwestycje w Europie, ponieważ może spowodować nasilenie tendencji do nearshoringu. Wskazują na to odpowiedzi respondentów, z których wynika, że 53 proc. badanych chce zbliżenia łańcuchów dostaw do miejsca sprzedaży produktu lub usługi, 43 proc. respondentów spodziewa się reshoringu produkcji i usług na rynek krajowy. Potrzebne w tym wypadku jest jednak zastrzeżenie, że wojna w Ukrainie zwiększa niepewność otoczenia gospodarczego i trudno w tym momencie jednoznacznie prognozować dalszy rozwój wypadków – mówi Marek Rozkrut.

Równolegle praca zdalna spowodowała spadek planowanych inwestycji zagranicznych w usługach – to dlatego, że praca hybrydowa umożliwia firmom realizację ekspansji w ramach dotychczas funkcjonujących lokalizacji. Ta tendencja uderzyła w inwestycje w Europie Zachodniej, gdzie gospodarka jest zdominowana przez usługi. Dla przykładu w ubiegłym roku ogłoszono 25 proc. mniej inwestycji w biura marketingu i sprzedaży niż rok wcześniej.
Atrakcyjność Inwestycyjna Europy 2021 2020

Co dalej?

EY zidentyfikował pięć obszarów kluczowych dla przyciągnięcia BIZ do Europy w średnim i dłuższym terminie:

Digitalizacja

Firmy będą inwestowały ogromne środki w technologie by ułatwić pracę zdalną, automatyzację i e-commerce. Prawdopodobnie firmy będą postrzegały umiejętności cyfrowe i ochronę praw intelektualnych jako kluczowe czynniki by utrzymać i zwiększyć swoje inwestycje w innowacje.
Zrównoważony rozwój

Większość firm postrzega Europę jako “lidera zielonej transformacji”. Jednocześnie uważają, że legislacja związana z ochroną środowiska jest jednym z ważniejszych źródeł ryzyka dla atrakcyjności inwestycyjnej Europy. Decydenci powinni ostrożnie posuwać się do przodu, utrzymując balans pomiędzy promowaniem zrównoważonego rozwoju i tworzeniem optymalnych warunków dla rozwoju biznesu.

Dobrze wyszkoleni pracownicy

Potrzeba wykształcenia nowych umiejętności jest wątkiem, który powraca w dyskusjach o cyfryzacji i zrównoważonym rozwoju. Kluczowy jest czas. Cyfrowa i zielona transformacja Europy zwolni, jeśli nowe umiejętności zostaną wykształcone zbyt późno.

Uproszczenie i digitalizacja podatków

Dla inwestorów zagranicznych stopień elastyczności organów podatkowych może być nawet bardziej istotny niż bezwzględna wysokość podatku.

Zwiększenie wsparcia dla małych i średnich firm

Małe i średnie firmy zostały najmocniej dotknięte przez pandemię. W efekcie nie powróciły na ścieżkę realizacji planów inwestycji zagranicznych tak szybko jak większe przedsiębiorstwa. Decydenci powinni uważniej przyjrzeć się potrzebom małych i średnich firm i stworzyć odpowiednie instrumenty wsparcia tego sektora.

Metodyka
Badanie EY Atrakcyjność inwestycyjna Europy 2022 składa się z dwóch części. Pierwsza to dane ilościowe gromadzone w ramach EY European Investment Monitor (EIM), we współpracy z OCO, o inwestycjach zagranicznych ogłoszonych w Europie w roku 2021, w których efekcie powstają miejsca pracy i otwierane są nowe placówki. W badaniu nie ujęto inwestycji portfelowych oraz fuzji i przejęć. BIZ jest ujęte w zestawieniu jeśli inwestor pozyskuje co najmniej 10-procentowe udziały w firmie oraz bierze udział w zarządzaniu. BIZ obejmuje inwestycje kapitałowe, reinwestowane zyski i pożyczki udzielane w ramach przedsiębiorstwa. Druga część to jakościowe badanie postrzegania Europy przez inwestorów zagranicznych, które zostało przeprowadzone w okresie luty-kwiecień 2022 r. przez agencję Euromoney w formie ankiety internetowej przeprowadzonej wśród reprezentatywnego panelu 501 respondentów – decydentów biznesowych odpowiedzialnych za inwestycje.

Polska wciąż kupuje towary od Rosji. Deficyt budżetowy Polski maleje, rosną dochody z podatków

Według wstępnych danych szacunkowych za I kwartał 2022 roku, opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny, PKB wzrósł w ujęciu realnym o 2,4% po wzroście o 1,8% w IV kw. 2021 roku. W I kwartale 2022 tempo wzrostu wyniosło 8,5%, wobec 7,6% w ostatnim kwartale 2021. Najnowsze prognozy gospodarcze dla Polski przygotowane przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, opublikowane w kwietniu 2022 roku, wskazują na 3,7% realnego wzrostu PKB w całym 2022 roku, a następnie 2,9% w 2023 roku. Dla porównania prognoza dla 2021 r. wynosiła 5,7%. Z kolei przygotowane przez Dyrekcję Generalną ds. Gospodarczych Komisji Europejskiej prognozy dla Polski, opublikowane w pierwszym kwartale 2022 r. wskazywały na wzrost realnego PKB o 5,2% w 2022 roku, a następnie o 4,4% w 2023 roku. Bezrobocie wzrosło do 5,5% w pierwszych dwóch miesiącach 2022 roku, lecz już w marcu spadło z powrotem do poziomu 5,4%, czyli do stanu z końca 2021 roku.

„Za nami okres dynamicznego rozwoju gospodarczego na przełomie 2021/2022, a przed nami spodziewane pogorszenie koniunktury. Wysoki wzrost PKB w I kwartale 2022 powoduje, że średnioroczny PKB będzie w tym roku o ok. 4,7% wyższy niż w 2021. Niestety tempo wzrostu PKB w latach 2023-2024 będzie poniżej długofalowego trendu 3,5%. Jednym z czynników, które na to wpływają jest pogorszenie salda wymiany handlowej z zagranicą. Niepokoi rosnący w ostatnich 5 miesiącach w tempie ok. 1% m/m poziom inflacji bazowej. To sugeruje, że presja cenowa rozlewa się na coraz szerszą gamę towarów i usług. Uwaga Rady Polityki Pieniężnej w najbliższych miesiącach będzie zapewne skupiona na inflacji bazowej, a także dwucyfrowym wzroście płac w sytuacji bardzo niskiego bezrobocia oraz narastającym ujemnym bilansie w handlu zagranicznym” – komentuje Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club.

Koszty transportu i energii powodują wzrost inflacji

Roczna stopa inflacji cen konsumpcyjnych pozostała wysoka w I kwartale 2022 roku, wzrastając z 8% w grudniu 2021 do 8,8% w styczniu, po czym nieco osłabła, ale utrzymała się na wysokim poziomie 8,1% w lutym 2022. Następnie ponownie przyspieszyła aż do 10,2% w marcu, według wskaźnika cen konsumpcyjnych. Oznacza to, że inflacja w Polsce była w marcu wyższa niż średnia w strefie euro wynosząca 7,4%. W ostatnim kwartale 2021 r. obserwowaliśmy taką samą sytuację, kiedy średnia w strefie euro wynosiła 5%, a w Polsce – 8%.

Inflacja oparta na krajowym wskaźniku cen konsumpcyjnych nadal rosła w kwietniu, do 12,4% z 11% w marcu, podczas gdy inflacja bazowa, po wyłączeniu zmiennych cen żywności i energii, wzrosła do 7,7%. Wysoka stopa inflacji była w dużej mierze wynikiem rosnących cen transportu, które wzrosły o 24,1% w marcu i 21,1% w kwietniu tego roku, oraz mediów (czynsz, woda, elektryczność, gaz i inne źródła energii), które wzrosły odpowiednio o 17,7% i 19,5% w tych dwóch miesiącach. Ceny żywności i napojów bezalkoholowych, które mają największe znaczenie w koszyku dóbr i usług, rosły w tempie: 9,2% w marcu i 12,7% w kwietniu. Z kolei ceny usług z zakresu rekreacji i kultury wzrosły o 7,4% i 9,3%, a restauracji i hoteli o 12,7% i 14,1%.

Polska nadal importuje z Rosji

Wartość sprzedaży towarów wyniosła 33,1 miliardów dolarów w marcu 2022 roku i 90 miliardów dolarów w I kwartale 2022, wzrastając o 9,3% r/r z 89,1 miliardów dolarów w IV kwartale 2021. Zdaniem analityków CEIC z ISI Emerging Markets Group ma to związek z kontynuacją globalnego ożywienia gospodarczego po pandemii, a co za tym idzie – wzrostem cen i wolumenu eksportu. Do Niemiec, czyli głównego rynku zbytu dla polskich towarów, dostarczono w pierwszym kwartale dobra o wartości 25 miliardów dolarów, co oznacza wzrost o 7,3% r/r. Wartość eksportu do Czech wzrosła o 24,4% r/r do 5,6 miliardów dolarów, do Francji – o 10,2% r/r do 5,4 miliardów dolarów, a do Wielkiej Brytanii – o 18% r/r do 4,6 miliardów dolarów. Eksport maszyn i urządzeń transportowych, czyli największej kategorii produktów eksportowych Polski, wzrósł o 2,85% r/r do 20,5 miliardów dolarów w okresie styczeń-luty 2022 r., podczas gdy eksport towarów przemysłowych wzrósł o 17,7% r/r do 10,8 miliardów dolarów w tym samym okresie.

Wartość importowanych towarów wyniosła 37,6 miliardów dolarów w marcu i 97,6 miliardów dolarów w całym I kwartale 2022, wzrastając o 22,6%, co było skutkiem popytu krajowego i wyższych cen. Import z Rosji, wcześniej jednego z głównych dostawców do Polski, w I kwartale wyniósł 7,3 miliardów dolarów i wzrósł o 92,1% r/r. Dane te pochodzą w głównej mierze z okresu przed inwazją na Ukrainę. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w styczniu 2022 wartość surowców takich jak ropa naftowa czy olej wyniosła 3,4 miliardów złotych, a w marcu – 5,8 miliardów złotych. Rosja jest trzecim krajem, z którego Polska importuje najwięcej towarów pod względem wartości. W marcu kupiliśmy od Rosji aż o 65% więcej ropy niż w analogicznym miesiącu w roku poprzednim. W 2021 roku import z Rosji wyniósł 77,8 miliardów złotych i odpowiadał 6% całkowitego importu w Polsce. Jak podkreślają eksperci CEIC z ISI Emerging Markets Group sankcje nałożone na kraj rządzony przez Władimira Putina mogą przyczynić się do ograniczenia współpracy handlowej. Całkowite uniezależnienie się od rosyjskiego importu możliwe będzie tylko w przypadku zwiększenia dostaw z innych krajów. To jednak to wiąże się ze wzrostem cen, co mając na uwadze rosnącą inflację, dodatkowo uderzy w polskich konsumentów.

Deficyt budżetowy Polski maleje, rosną dochody z podatków

W całym 2021 roku Polska osiągnęła deficyt budżetowy w wysokości 26,3 miliardów złotych – spadek z prawie 85 miliardów złotych w 2020 roku. Według danych budżetowych Ministerstwa Finansów, w I kwartale 2022 Polska odnotowała deficyt budżetowy w wysokości 267,5 milionów złotych (w ujęciu rocznym), który był znacznie mniejszy niż w I kwartale 2021 r. kiedy wyniósł 3,4 mld złotych. Według analiz ekspertów z ISI Emerging Markets Group wynikało to głównie z większych wpływów podatkowych co ma związek z wprowadzeniem „Polskiego Ładu”. Dochody budżetu państwa w I kwartale 2022 roku wyniosły 120,1 miliardów złotych, co oznacza wzrost o 18,8% r/r. Dochody podatkowe, które stanowiły ok. 92% dochodów ogółem, wzrosły o 20,5% r/r do 111 miliardów złotych w I kw. 2022 r.

Najnowsza edycja raportu CEIC „Poland Economy in a Snapshot” zawiera dane za pierwszy kwartał 2022 roku. Eksperci i analitycy CEIC z ISI Emerging Markets Group przedstawiają sytuację makroekonomiczną Polski, a także zwracają uwagę na najważniejsze trendy oraz prognozy. Zebrane informacje pozwolą ocenić bieżący stan polskiej gospodarki w świetle obecnej sytuacji geopolitycznej i trwającego konfliktu zbrojnego w Ukrainie.

Źródło: Poland Economy in a Snapshot