Miinto – duński gigant e-commerce o polskich korzeniach ugruntowuje swoją pozycję nad Wisłą

W ubiegłym roku globalna wartość handlu online w branży modowej została oszacowana na 752,5 mld USD, a w perspektywie najbliższych czterech lat rynek ma rosnąć o 9,1% rokrocznie[1]. Moda to obecnie największy segment konsumenckiego e-commerce – w większości krajów europejskich to numer jeden wśród zakupów online[2]. To oznacza, że gracze działający w tym sektorze mają przed sobą gros możliwości intensywnego rozwoju – pod warunkiem, że dostosują się do zmieniających się potrzeb klientów. Jedną z firm z rosnącą obecnością nad Wisłą jest Miinto, duński gigant e-commerce, który w naszym kraju jest obecny od 3 lat. Firma z polskimi korzeniami urosła w Europie o 54% w ciągu ostatniego roku, stając się jedną z największych europejskich platform modowych. W celu dalszego rozwoju zapowiada inwestycje m.in. w Polsce, takie jak stworzenie 300 nowych miejsc pracy w ramach rozwijającego się centrum IT.

Szybki rozwój handlu online w branży modowej sprawia, że rynek staje się niezwykle konkurencyjnym środowiskiem. To wyzwanie zwłaszcza dla małych, lokalnych projektantów czy manufaktur chcących dotrzeć ze swoimi produktami do jak największej grupy odbiorców, jednak nie dysponują wystarczającymi środkami czy wiedzą, aby prowadzić skuteczne działania promocyjne. W odpowiedzi na to zapotrzebowanie powstało Miinto, platforma e-commerce pośrednicząca w sprzedaży mody luksusowej i wspierająca sklepy z całego świata nowoczesnymi technologiami, m.in. szytymi na miarę rekomendacjami, które umożliwiają partnerom optymalizację decyzji zakupowych. Dzięki obecności na 13 europejskich rynkach, firma może zaoferować klientom produkty pochodzące od 5 000 lokalnych marek, w ten sposób umożliwiając fashionistom wspieranie designerów tworzących wyjątkowe ubrania czy akcesoria.

Mimo ekskluzywności sprzedawanych produktów, grono potencjalnych odbiorców jest spore – w samej Polsce w ciągu ostatnich 12 miesięcy zanotowano ponad 15 milionów wizyt na stronie Miinto, a niespełna 50 tysięcy klientów dokonało zakupu. Od początku 2021 roku przeciętny nabywca znad Wisły wydał na platformie około 200 euro. W innych krajach również nie brakuje zainteresowania produktami sprzedawanymi przez platformę – innowacyjny model rozwoju Miinto, bazujący na strategii blitzscalingu oraz wykorzystaniu nowych technologii, pozwolił osiągnąć ponad 200 mln euro przychodu, co plasuje duńską firmę w czołówce europejskich platform modowych.

W jednym miejscu skupiamy lokalnych projektantów i międzynarodowe marki, tworząc w ten sposób sklep z zupełnie unikatową ofertą. Pozwala nam to odpowiadać na potrzeby konsumentów oraz wspierać małe i średnie przedsiębiorstwa szyjące niepowtarzalne ubrania. Pandemia przyspieszyła pewne procesy w naszej firmie, ale też potwierdziła, że rynek potrzebuje naszej platformy i jej możliwości. Niektórzy z naszych partnerów mówili nawet, że bez dostępu do wielomilionowej bazy klientów i wsparcia naszych pracowników, byłoby im naprawdę trudno przetrwać ubiegły rok. Chcemy im jeszcze bardziej pomóc – z tego względu w naszych planach uwzględniamy m.in. inwestycję w polski hub IT, który wesprze rozwój naszej oferty na całym świecie – wyjaśnia Konrad Kierklo, CEO Miinto.

Miinto, które jeszcze rok temu było firmą działającą głównie w Skandynawii, obecnie ponad połowę swoich przychodów operacyjnych czerpie z rynków poza krajami nordyckimi. Od momentu założenia biznesu w Kopenhadze w 2009 roku, odnotowuje on silny i konsekwentny dwucyfrowy wzrost każdego roku – miejscami nawet trzycyfrowy. Nie zapowiada się na przełamanie tego trendu – w ubiegłym roku firma rozszerzyła działalność na takie kraje jak Niemcy, Francja i Hiszpania, a w sezonie 2020/2021 odnotowała rekordowy wzrost o 54% przy sprzedaży przekraczającej 185 mln EUR. Wzrost zatrudnienia w całej Europie, w tym w Polsce, ma na celu umocnienie pozycji Miinto jako technologicznego gracza na rynku fashion e-commerce.

W Polsce firma jest obecna od 3 lat, w tym czasie zdążyła nawiązać współpracę z ponad 300 partnerami z siedzibą w Polsce. Aktualnie platforma oferuje produkty zarówno największych marek (m.in. Gucci, Balenciaga, Louis Vuitton), jak i niezależnych butików lokalnych projektantów z całej Europy (m.in. Chylak, Allora czy włoski MSGM). Na rynek nad Wisłą Miinto weszło poprzez wykupienie najsilniejszego lokalnego konkurenta – showroom.pl, a teraz poszerza swoją obecność w kraju. Polski hub IT ma zapewnić ponad 300 miejsc pracy dla entuzjastów technologii i mody.

Dla Konrada Kierklo, CEO Miinto, inwestycja w Polsce i stworzenie lokalnego hubu IT to nie tylko sposób na utrzymanie szybkiego tempa rozwoju jego firmy. To także sprawa o osobistym charakterze, z uwagi na to, że jest on synem antykomunistycznego opozycjonisty, którego rodzina w latach 80. przeniosła się z Polski do Danii.

[1] https://www.statista.com/study/38340/ecommerce-report-fashion/

[2] https://www.postnord.com/siteassets/documents/media/publications/e-commerce-in-europe-2020.pdf

Konkurs w programie na rzecz bezpieczeństwa i obronności państwa – SZAFIR

To już czwarty konkurs programu . „Rozwój nowoczesnych, przełomowych technologii służących bezpieczeństwu i obronności państwa . SZAFIR”. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju otwiera, kolejny w tym roku nabór, w ramach przedsięwzięcia,  mającego na celu budowę potencjału instytucji naukowych i przedsiębiorstw w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności państwa. Program jest realizowany dzięki współpracy Centrum z Ministerstwem Obrony Narodowej i Ministerstwem Edukacji i Nauki.

– W porozumieniu z Ministrem Obrony Narodowej oraz Ministrem Spraw Wewnętrznych i Administracji w NCBR wdrażane są programy i projekty z zakresu obronności i bezpieczeństwa. Służą one budowie niezależności technologicznej naszego państwa. Konsekwentnie rozwijamy rodzimy know-how w zakresie tych technologii, które w obszarze bezpieczeństwa i obronności oceniane są jako kluczowe. Cieszę się, że współpraca z resortem obrony układa się tak dobrze. Przekłada się to na szybkość, z jaką możemy ogłaszać kolejne konkursy. Mam nadzieję, że to tempo będzie nadal utrzymane i pozwolą nam na to środki przekazane przez MEiN i MON – stwierdził dr inż. Wojciech Kamieniecki Dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Nowe zakresy tematyczne zostały opracowane wspólnie z resortem obrony narodowej. Od identyfikacji potrzeb w resorcie w zakresie przeprowadzenia prac badawczo-rozwojowych do ogłoszenia konkursu przez Komitet Sterujący do spraw badań naukowych i prac rozwojowych w obszarze bezpieczeństwa i obronności państwa minęło mniej niż 2 miesiące. Pokazuje to jak bardzo udało się usprawnić wzajemną współpracę. To czwarty konkurs ogłoszony w ramach programu pn. „Rozwój nowoczesnych, przełomowych technologii służących bezpieczeństwu i obronności państwa, pk. SZAFIR”  – podkreślił Rafał Sobolewski, dyrektor Działu Dział Zarządzania Programami i Projektami na Rzecz Bezpieczeństwa i Obronności Państwa NCBR.

Uczestnikiem konkursu może być uczelnia, instytut naukowy PAN, instytut badawczy, konsorcjum naukowe – grupa podmiotów, centrum naukowo-przemysłowe lub spełniający stosowne kryterium Przedsiębiorca.

Składanie wniosków, wyłącznie za pośrednictwem systemu elektronicznego, możliwe będzie w dniach 27.09.2021 r. od godz. 9.00 do 29.10.2021 r. do godz. 16.00, pod adresem https://osf.opi.org.pl.

Aktywność inwestorów na rynkach Grupy GPW – sierpień 2021 r.

  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 1,8% rdr do 17,7 mld zł
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu instrumentami pochodnymi o 14,8% rdr do poziomu 562,7 tys. szt.
  • Wzrost łącznego obrotu obligacjami na TBSP o 506,7% rdr do 50,1 mld zł
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 0,4% do poziomu 15,2 TWh
  • Wzrost łącznego wolumenu obrotu gazem ziemnym o 140,7% rdr do 22,3 TWh
  • Wzrost obrotu Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE o 112,9% rdr do 1,5 TWh

W sierpniu 2021 r. łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 18,3 mld zł, czyli o 4,4% więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wzrosła o 1,8% rdr do poziomu 17,7 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wyniosła 804,7 mln zł, o 2,8% mniej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec sierpnia wyniosła 70 930,15 pkt i była o 37,4% wyższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect w sierpniu odnotowano spadek łącznej wartości obrotu akcjami o 83,3% rdr do poziomu 293,1 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect spadła o 83,3% rdr i wyniosła 289,2 mln zł.

Łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi w sierpniu wyniósł 562,7 tys. szt., czyli o 14,8% więcej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy spadł o 4,3% rdr do poziomu 267,3 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na akcje wzrósł o 9,0% rdr do 118,7 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na waluty wzrósł o 97,4% rdr do 158,1 tys. szt., a wolumen obrotu opcjami spadł o 14,8% rdr do 18,6 tys. szt.

W sierpniu zanotowano spadek wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 0,9% rdr do poziomu 209,7 mln zł oraz wzrost obrotów ETF-ami o 37,7% rdr do 36,5 mln zł.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła na koniec sierpnia 101,2 mld zł, wobec 94,9 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość obrotu obligacjami nieskarbowymi na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń spadła o 16,1% rdr do poziomu 170,0 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP wyniosła 50,1 mld zł wobec 8,3 mld zł rok wcześniej, co oznacza wzrost o 506,7% rdr.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym wyniósł w sierpniu br. 15,2 TWh, co oznacza wzrost o 0,4% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku spot wzrósł o 10,9% rdr do poziomu 3,0 TWh. Na rynku forward wolumen spadł o 1,9% rdr do poziomu 12,2 TWh.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym wzrósł o 140,7% rdr do 22,3 TWh. Na rynku spot wolumen obrotu wzrósł o 24,0% do poziomu 1,2 TWh. Na rynku terminowym odnotowano wzrost o 154,9% rdr do poziomu 21,1 TWh.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”)[2], na rynku spot wyniósł 1,2 TWh, co oznacza spadek o 41,1% rdr.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) spadł o 33,8% rdr do poziomu 4,7 ktoe[3].

Obrót Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE wzrósł o 112,9% rdr, do wolumenu 1,5 TWh.

Kapitalizacja 382 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku w sierpniu wyniosła 682,6 mld zł (150,4 mld EUR).

Łączna kapitalizacja 429 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła 1 292,8 mld zł (285,0 mld EUR).

Na rynku NewConnect w sierpniu br. zadebiutowały akcje spółki Punch Punk S.A. (wartość oferty: 1,5 mln zł).

Na rynku Catalyst w sierpniu br. zadebiutowały obligacje korporacyjne Infinity S.A. (wartość oferty: 9,4 mln zł).

W sierpniu 2021 r. na GPW odbyły się 22 sesje giełdowe, w porównaniu do 21 sesji rok wcześniej.

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

[2] świadectwa pochodzenia związane z efektywnością energetyczną (tzw. białe certyfikaty) są wystawiane, notowane i rozliczane w innych jednostkach metrycznych niż pozostałe świadectwa na TGE (toe – tona oleju ekwiwalentnego; energetyczny równoważnik jednej metrycznej tony ropy naftowej o wartości opałowej równej 10.000 kcal/kg)

[3] ktoe = 1000 toe, Mtoe = 1000 000 toe

Oświata najczęstszym celem ataków ransomware

Prawie połowa instytucji edukacyjnych została w ostatnim roku zaatakowana przez ransomware – wynika z badania firmy Sophos. Placówki oświatowe ponoszą najwyższe ze wszystkich branży koszty zniwelowania skutków ataku, średnio to aż 2,73 mln dolarów. Aż 35% decyduje się na zapłacenie przestępcom okupu, jednak tylko co dziesiąta odzyskuje wszystkie dane. Największe problemy stanowi przestarzała infrastruktura IT oraz braki kadrowe.

Zdalne nauczanie okazją dla cyberprzestępców

Rok 2020 był trudny dla instytucji edukacyjnych – aż 44% z nich doświadczyło ataku ransomware, co stanowi największy odsetek spośród wszystkich branż. Szybkie przejście na zdalny tryb nauczania przyniosło zespołom IT z placówek oświatowych dodatkowe wyzwania: musiały zabezpieczyć nowe platformy i urządzenia, a także zapewnić szkolenia. Prawie trzy czwarte wskazuje, że w ubiegłym roku wzrosło obciążenie pracą związaną z cyberbezpieczeństwem. Prawie dwie trzecie (65%) stwierdziło zaś, że wydłużył się czas ich reakcji.

Branża edukacyjna od dawna jest atrakcyjnym celem dla przestępców. Należące do niej placówki dysponują wrażliwymi danymi, a jednocześnie często brakuje w nich odpowiedniej infrastruktury IT, specjalistów i budżetu komentuje Grzegorz Nocoń, inżynier systemowy w firmie Sophos. Zespoły IT muszą zabezpieczać przestarzałe systemy, dysponując przy tym ograniczonymi narzędziami i zasobami. Pandemia przyniosła dodatkowe wyzwania: brakowało czasu na zaplanowanie strategii bezpieczeństwa czy wybór nowych rozwiązań. Ryzyko ataków dodatkowo zwiększa niska świadomość zagrożeń wśród użytkowników szkolnych systemów.

Placówki oświatowe za ataki płacą najwięcej

Aby odzyskać zaszyfrowane dane, 35% instytucji zapłaciło okup – średnio 112 tys. dolarów. Większą skłonność do płacenia przestępcom wykazały jedynie branża energetyki i usług komunalnych oraz samorządy lokalne. Tylko co dziesiąta placówka edukacyjna po spełnieniu żądań atakujących odzyskała wszystkie informacje. Co trzecia odzyskała połowę lub mniej danych.

Jak wynika z badania Sophos, oświata ponosi największe straty z powodu ransomware’u. Średnio to 2,73 mln dolarów, o połowę więcej niż światowa średnia. Na tę kwotę składają się koszty zapłacenia okupu, ale też odzyskania danych, załatania luk w zabezpieczeniach i usuwania skutków ataku. Wysokie straty mogą wynikać w dużej mierze z przestarzałej i rozproszonej infrastruktury IT. Po ataku instytucje często muszą odbudowywać i zabezpieczać swoje systemy od podstaw.

Presja zapłacenia okupu wynika z konieczności zapewnienia ciągłości działalności. Cyberatak uniemożliwia dostęp do systemów i prowadzenie zajęć, dlatego w tej sytuacji kluczowy jest szybki powrót do normalnego funkcjonowania. Trzeba jednak pamiętać, że zapłacenie przestępcom nie gwarantuje odzyskania zaszyfrowanych informacji – ostrzega Grzegorz Nocoń.

Szkoły nieprzygotowane na ataki

33% placówek edukacyjnych nie doświadczyło ataku ransomware w ubiegłym roku, ale obawia się, że nastąpi to w przyszłości, zaś 22% uważa, że nie zostaną zaatakowane. Aż 6 na 10 respondentów, którzy nie spodziewają się ataku, polega przy tym na rozwiązaniach, które nie chronią przed ransomware.

Najlepszym sposobem na powstrzymanie cyberataku i uniknięcie związanych z tym kosztów jest przygotowanie się na niego. Dlatego każda placówka i instytucja powinna przyjąć, że stanie się celem przestępców. W minimalizowaniu skutków ransomware’u ważny jest plan reagowania na incydenty oraz posiadanie kopii zapasowych. Kluczowe znaczenie ma też utrzymanie przestępców z dala od środowiska IT. Instytucje, które nie mają odpowiedniej wiedzy czy specjalistów, mogą skorzystać z pomocy zewnętrznych ekspertów „polujących” na zagrożenia. Nie należy też zapominać o potrzebie zwiększania świadomości zagrożeń wśród kadry i uczniów – radzi Grzegorz Nocoń.

O badaniu

Badanie Sophos „State of Ransomware in Education 2021” przeprowadzono w styczniu i lutym 2021 roku, na próbie 5,4 tys. menedżerów z obszaru IT, w tym 499 z branży edukacyjnej. Respondentów wybrano z 30 krajów w Europie (w tym także w Polsce), Ameryce Północnej i Południowej, Azji-Pacyfiku i Azji Środkowej, na Bliskim Wschodzie i w Afryce.

Inflacja rozsadza biznesplany i założenia budżetowe przedsiębiorców. Eksperci Izby: będzie jeszcze drożej

Inflacja wymknęła się spod kontroli i idzie na rekord. „Obecna sytuacja to cichy zabójca naszych oszczędności”.

Ogłoszona przez Główny Urząd Statystyczny prognoza dotycząca inflacji to wiadomość fatalna. Oznacza, że ceny rosną najszybciej od 20 lat. Poziom inflacji w porównaniu rok do roku to obecnie 5,4%. Sierpień pobił więc rekord lipcowy, a ekonomiści obawiają się, że do końca 2021 roku czynnik inflacji może przekroczyć 6%. – Z jednej strony możemy powiedzieć, że wysoka inflacja to efekt dynamicznego odbicia po pandemii i wysokiego rozwoju gospodarczego. Z drugiej strony pozytywne wskaźniki makroekonomiczne nie znajdują odzwierciedlenia w naszych portfelach. Płacimy rekordowo dużo za żywność, paliwo, prąd i gaz. Konsumenci to czują, ale inflacja dotyka również przedsiębiorców. Im wyższe ceny, tym większa presja płacowa, której firmy nie zawsze są w stanie sprostać – komentuje Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk.

Inflacja to poważny problem dla przedsiębiorców. Rośnie presja płacowa

Jak mówi Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk, rosnąca inflacja to kolejne poważne zmartwienie dla przedsiębiorców. – Rewolucja podatkowa, którą przyniesie Polski Ład. Czwarta fala pandemii koronawirusa i niepewność związana z lockdownami. No i galopująca inflacja, która sprawia, że ceny paliwa, żywności, surowców czy mediów rosną w dramatycznym tempie. Koszty prowadzenia firm są z miesiąca na miesiąc coraz wyższe, co powoduje, że jakiekolwiek, nawet szacunkowe oceny kosztów prowadzenia biznesu z początku roku, dzisiaj są już nieaktualne. Przedsiębiorcy nie chcą przerzucać rosnących kosztów prowadzenia biznesu na klientów, ale po prostu nie mają wyjścia. Sytuacja jest naprawdę skomplikowana – mówi Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk.

Jak dodaje Hanna Mojsiuk przedsiębiorcy muszą bardzo poważnie analizować koszty prowadzenia działalności gospodarczej. Rosnąca inflacja to także wzrost presji płacowej. – To oczywiste, że jeżeli wszystko drożeje to pracownicy chcą zarabiać więcej. Pensje rosną wolniej niż koszty życia. Może to być niebawem źródło poważnych protestów społecznych – mówi Hanna Mojsiuk.

„Szybko rosnąca inflacja to zaraza, która rozsadza budżety domowe i biznesplany”

Odczyt Głównego Urzędu Statystycznego martwi ekonomistów. Inflacja bije rekordy nie tylko w Polsce, ale i np. w Niemczech. W naszym kraju jednak jest bardziej odczuwalna dla konsumentów niż w innych gospodarkach. –  Gonią nas gospodarka węgierska, estońska i litewska, jednak w tych krajach wskaźnik nie przekroczył 5%. W całej Unii inflacja również wzrasta, ale to nie powinno być dla nas żadnym pocieszeniem.  Skąd się bierze tak wysoka inflacja? Wpływ na spadek siły nabywczej pieniądza  to głównie skutek wzrostu cen paliw, energii, usług i żywności. O ile, w przypadku paliw trzeba mówić zjawisku globalnym, o tyle wzrost cen żywności czy usług to efekt zwiększającej się konsumpcji i wzrostu podaży pieniądza (popandemiczny dodruk). Ten ostatni wynika z ortodoksyjnej polityki Rady Polityki Pieniężnej, która miesiąc temu po raz kolejny odrzuciła wniosek o podwyżkę stopy procentowej. Sam Prezes Glapiński przekonuje, że inflacja ma charakter przejściowy i nie uszczupla portfela Polaków i nie widzi dzisiaj przesłanek do podwyższania stopy procentowej. To niezrozumiała postawa prezesa NBP i całej RPP – komentuje dla Północnej Izby Gospodarczej prof. Aneta Zelek, rektor Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu w Szczecinie.

– Niestety, dla większości biznesów, ale także dla większości gospodarstw domowych, inflacja to prawdziwa zmora. Dynamicznie rosnące koszty rozsadzają budżety domowe i biznes plany firm. Jak oceniają sami przedsiębiorcy, nie udaje im się w podwyżkach cen swoich wyrobów zrekompensować szybko rosnących kosztów. I szkoda, że odbudowująca się po pandemii gospodarka musi dzisiaj chorować na kolejną zarazę jaką jest szybko rosnąca inflacja – mówi prof. Aneta Zelek.

„Inflacja to cichy zabójca naszych oszczędności”

Również doradca gospodarczy Katarzyna Michalska przyznaje, że Polacy starają się uciekać przed inflacją. W jaki sposób? Inwestują. – Inflacja to cichy zabójca naszych oszczędności. Siła nabywcza gotówki zmniejsza się w sposób tak silny, że wielu przedsiębiorców i inwestorów mówi wprost, że posiadanie oszczędności przestaje być opłacalne. Najpopularniejszy kierunek inwestycyjny w Polsce to oczywiście nieruchomości. Tutaj również widzimy pewną akcję i reakcję. Rynek nieruchomości jest również rozgrzany do czerwoności, ceny galopują i osoby posiadające wolne środki stają przed dylematem: kupować drogie nieruchomości, trzymać gotówkę, która traci wartość, czy może szukać jeszcze innych sposobów na inwestycje – mówi Katarzyna Michalska.

– Inflacja będzie napędzać apetyt na zakup nieruchomości, złota, obligacji, czasem kryptowalut. Kiedy realnie odczujemy, że nasze oszczędności tracą na wartości to ruszymy do inwestowania. Myślę, że ten moment krytyczny nadchodzi – dodaje ekspert ekonomiczny.

Rekordowy wzrost przychodów ze sprzedaży r/r, drugi najlepszy miesiąc w historii – sierpień 2021 r. w TIM SA

2 września 2021 r. – Ze wstępnych szacunków wynika, że w sierpniu 2021 r. miesięczne przychody TIM SA ze sprzedaży netto towarów i usług związanych bezpośrednio ze sprzedażą towarów wyniosły ponad 108,7 mln zł. Były zatem wyższe o 53,8% od przychodów osiągniętych rok wcześniej. Tym samym po raz pierwszy w historii spółki wzrost miesięcznych przychodów ze sprzedaży r/r przekroczył 50%. Dynamicznie rozwija się także 3LP SA – spółka świadcząca usług dla e-commerce.

Sierpień 2021 r. to drugi najlepszy pod względem przychodów ze sprzedaży miesiąc od rozpoczęcia przez TIM działalności w 1987 r. Suma przychodów po ośmiu miesiącach 2021 r. zbliża się już do 800 mln zł (789,1 mln zł, +33,4% r/r). Przychody ze sprzedaży online realizowanej samodzielnie przez klientów od stycznia do sierpnia 2021 r. zdecydowanie przekroczyły 0,5 mld (558,7 mln zł) i są wyższe o 33,2% od osiągniętych w analogicznym okresie 2020 r.

Okres wakacyjny pokazał siłę naszego modelu biznesowego. W sierpniu zanotowaliśmy rekord wszech czasów pod względem liczby klientów – było ich ponad 14 tysięcy (+30% r/r). Przed nami jesień, która tradycyjnie jest najlepszym okresem sprzedażowym w roku. Wierzę, że tak będzie i teraz – mówi Krzysztof Folta, prezes Zarządu TIM SA.

Rośnie nie tylko TIM, ale i spółka 3LP, specjalizująca się w usługach logistycznych dla sektora
e-commerce. Trwają przygotowania do IPO, a 31 sierpnia 2021 r. nastąpiło przekazanie wykonawcy placu budowy na potrzeby kolejnej inwestycji w podwrocławskich Siechnicach.

W obecnie funkcjonujących obiektach 3LP SA zarządza powierzchnią około 80 tysięcy metrów kwadratowych. Od kwietnia 2022 roku, po oddaniu do użytku nowej, w pełni zautomatyzowanej hali o powierzchni 25 tysięcy metrów kwadratowych, będzie to już ponad 105 tysięcy metrów kwadratowych. To zwiększy potencjał operacyjny spółki w zakresie obsługi klientów spoza Grupy TIM – podkreśla Krzysztof Folta.

Cherrypick Games złożyło w fińskim sądzie wniosek o ogłoszenie upadłości Kuu Hubb Oy – oświadczenie prezesa Marcina Kwaśnicy

Cherrypick Games S.A., notowany na NewConnect developer gier mobilnych, 1 września 2021 roku złożył w fińskim sądzie powszechnym wniosek o upadłość fińskiego studia Kuu Hubb Oy w związku z brakiem zapłaty kwoty blisko 2 mln euro. Cherrypick Games w sierpniu 2020 roku wygrał postępowanie przed Sądem Arbitrażowym przy Fińskiej Izbie Gospodarczej (FAI) w Helsinkach, uzyskując potwierdzenie wszystkich swoich roszczeń. W październiku 2020 roku zawarł ugodę, zgodnie z którą miał otrzymać od fińskiej spółki ok. 2,6 mln euro zaległego wynagrodzenia za prawa do gry mobilnej „My Hospital”.

Oświadczenie prezesa Cherrypick Games, Marcina Kwaśnicy

Z przykrością informuję, że jesteśmy zmuszeni użyć ostatecznego środka w naszych kontaktach z fińskim kontrahentem – spółką Kuu Hubb Oy. Dziś fiński pełnomocnik naszej spółki złożył w sądzie w Helsinkach wniosek o upadłość Kuu Hubb Oy.

Jako założyciel oraz Prezes Zarządu Cherrypick Games S.A. w relacjach z kontrahentami kierowałem się dobrymi obyczajami, przepisami polskiego i fińskiego prawa oraz zawartą pomiędzy stronami umową. Wszystkie nasze działania były oparte na przepisach prawa, a podejmowane działania mieściły się w jego granicach. Niestety nie doprowadziły one do pełnego wywiązania się przez fińskiego kontrahenta z jego zobowiązań potwierdzonych wyrokiem Trybunału Arbitrażowego w Helsinkach oraz podpisaną umową rozliczeniową. Jako prezes spółki giełdowej, nie mogę zaakceptować sytuacji, w której największy dłużnik Cherrypick Games S.A. wywiązuje się tylko z części swoich zobowiązań. Stąd moja decyzja o złożeniu wniosku o upadłość dłużnika.

Gdy na koniec kwietnia 2019 roku nie odnotowaliśmy wpłaty pierwszej raty w wysokości 100 tys. euro, niezwłocznie rozpoczęliśmy działania mające na celu wyjaśnienie przyczyn braku płatności. Zgodnie z zawartą umową płatność ta zostawała uznana za przeterminowaną, jeśli opóźnienie przekraczało 60 dni. Dlatego w maju i czerwcu 2019 roku prowadziliśmy bardzo intensywne negocjacje z Kuu Hubb Oy, aby doprowadzić do wypłaty należnego nam wynagrodzenia. Co więcej, złożyliśmy kontrahentowi także kilka wariantowych ofert – korzystnych dla obu stron – w celu polubownego uregulowania kwestii płatności. Żadna z naszych ofert nie została przyjęta.

Dlatego, już na początku lipca 2019 roku, podjęliśmy kroki prawne w Finlandii. Po pierwsze, jeszcze przed rozpoczęciem sporu uzyskaliśmy w sądzie powszechnym w Helsinkach zabezpieczenie naszych roszczeń do maksymalnej kwoty 1,2 mln euro. Zgodnie z fińskim prawem, strona uzyskująca zabezpieczenie jest zobowiązana do złożenia kaucji u fińskiego komornika (Enforcement Officer), której wysokość ustala sam komornik wedle własnego uznania. Fiński wymiar sprawiedliwości potraktował nas wyjątkowo nieprzyjaźnie. Na nasz wniosek z lipca 2019 roku w sprawie ustalenia zabezpieczenia na kwotę 300 tys. euro, co odpowiadało trzem zaległym ratom płatności, komornik ustalił kaucję w wysokości 200 tys. euro. Była to dla nas niebagatelna kwota, ale złożyliśmy ją na rachunku komornika.

Z początkiem sierpnia 2019 roku złożyliśmy – zgodnie z umową – powództwo w Trybunale Arbitrażowym przy Fińskiej Izbie Handlowej w Helsinkach, które zostało przyjęte w tymże miesiącu. Wiązało się to z kolejnym – oprócz honorariów adwokackich – wydatkiem, a mianowicie zaliczką na koszty postępowania w wysokości blisko 50 tys. euro. Zgodnie z wytycznymi Trybunału sprawy o poziomie skomplikowania, takim jak nasza, powinny zostać rozpatrzone w ciągu 12 miesięcy od daty zawiśnięcia sporu.

W październiku 2019 roku fiński komornik zażądał podwyższenia kaucji o kolejne 200 tys. euro. W naszej ocenie było to dyskryminujące zachowanie fińskiego wymiaru sprawiedliwości w stosunku do zagranicznego podmiotu. Bowiem, abyśmy mogli utrzymać zabezpieczenie na majątku Kuu Hubb Oy w kwocie 300 tys. euro, musielibyśmy złożyć zabezpieczenie w wysokości 400 tys. euro, co stanowiło 133% kwoty zabezpieczenia. Nigdy nie spotkałem się z taką sytuacją, która wypacza samą instytucję zabezpieczenia. Dlatego podjęliśmy decyzję o nieuzupełnianiu kaucji, co spowodowało upadek naszego zabezpieczenia, tj. 300 tys. euro.

Proces przed fińskim Trybunałem Arbitrażowym – pomimo pandemii i związanym z tym zawieszeniem biegu wszelkich terminów sądowych i administracyjnych – udało nam się zakończyć w terminie 12 miesięcy. Niezaskarżalny wyrok otrzymaliśmy w sierpniu 2020 roku, w którym w całości uznane zostały nasze roszczenia, a kontrpowództwo Kuu Hubb Oy zostało w całości oddalone. Zgodnie z wyrokiem Kuu Hubb Oy winien nam zapłacić łącznie blisko 2 mln euro, co obejmowało zaległe szesnaście rat płatności, zwrot kosztów adwokackich, opłat administracyjnych na rzecz Trybunału Arbitrażowego oraz karnych odsetek.

Niezwłocznie po otrzymaniu wyroku pełnomocnicy Cherrypick Games S.A. skontaktowali się z dłużnikiem, wystosowali wezwania do zapłaty i przystąpili do negocjacji nad porozumieniem regulującym zapłatę także kwot niewymagalnych w sierpniu 2020 roku, a które w miesięcznych ratach do czerwca 2021 roku Kuu Hubb Oy powinien nam płacić.

Na początku października 2020 roku zawarliśmy porozumienie rozliczeniowego regulujące wszystkie relacje pomiędzy obiema spółkami. W momencie podpisania porozumienia Kuu Hubb Oy wpłacił na nasze konto kwotę 750 tys. euro (First Payment) i było to jedno z nielicznych zobowiązań, z których fiński dłużnik wywiązał się terminowo. Kolejne płatności w wysokości odpowiednio: 250 tys. euro (Second Payment), 1 059 707 euro (Third Payment) oraz 550 tys. euro (Remaining Purchase Price), Kuu Hubb Oy winien zapłacić w listopadzie 2020 roku, grudniu 2020 roku oraz maju 2021 roku. Ostatnia z płatności została w porozumieniu dodatkowo obwarowana karą umowną w wysokości 300 tys. euro, uruchamianą automatycznie w dniu 30 czerwca 2021 roku. Na 31 sierpnia 2021 roku została także ustalona graniczna data wywiązania się ze wszelkich zobowiązań wobec Cherrypick Games S.A.

Niestety fiński kontrahent wywiązał się do tej pory jeszcze tylko z drugiej płatności, tj. kwoty 250 tys. euro i to z ponad trzymiesięcznym opóźnieniem przelewając ww. kwotę na nasz rachunek bankowy w lutym 2021 roku. Podsumowując, łącznie z należnych 2,9 mln euro (bez odsetek za zwłokę w wysokości 7% p.a.) Kuu Hubb Oy uiścił na naszą rzecz 1 mln euro, czyli około jedną trzecią całej należności.

Spłata należności, zarówno wobec nas, jak i pozostałych wierzycieli Kuu Hubb Oy – zgodnie z informacjami ujawnionymi w sprawozdaniu zarządu spółki-matki, notowanej na giełdzie w Toronto, Kuuhubb, Inc. za rok obrotowy kończący się 30 czerwca 2020 roku – winna nastąpić w głównej mierze, ze środków z wystawionej na sprzedaż aplikacji Recolor.

Jako Prezes Cherrypick Games S.A. uznałem, że ponad rok na sfinalizowanie transakcji zbycia aplikacji Recolor i spłatę wszystkich zobowiązań jest więcej niż wystarczający. Przekazywane przez Kuuhubb, Inc. oficjalne informacje potwierdzały to, gdyż m.in. zostało zwołane nadzwyczajne zgromadzenie akcjonariuszy tej spółki na dzień 21 lipca 2021 roku. Niestety zostało ono odwołane, a sama transakcja nie została sfinalizowana do dnia 31 sierpnia 2021 roku.

W mojej ocenie, najlepszym rozwiązaniem dla akcjonariuszy Cherrypick Games S.A., umożliwiającym odzyskanie jakichkolwiek środków od fińskiego dłużnika, będzie złożenie wniosku o upadłość Kuu Hubb Oy i postępowanie, w ramach którego zarządzanie majątkiem tej spółki zostanie powierzone w ręce syndyka. Uznałem, że brak wywiązania się przez dłużnika z najważniejszego terminu zawartego w ugodzie, tj. 31 sierpnia 2021 r., połączone z brakiem wiarygodnej propozycji spłaty przynajmniej większej części zadłużenia, to wystarczające przesłanki do złożenia wniosku o upadłość.

Zgodnie z polityką rachunkowości całość należności od fińskiego studia zostanie w księgach rachunkowych Cherrypick Games spisana do zera, co zostanie wykazane w raporcie za III kwartał 2021 roku.

Oczywiście będziemy na bieżąco informować o rozwoju sytuacji. Chcę jednak podkreślić, że obecnie Cherrypick Games pracuje nad czterema projektami, a my jako Zarząd – nad Strategią na kolejne lata. Planujemy ją opublikować na przełomie października i listopada 2021 roku.

Marcin Kwaśnica, Prezes Zarządu Cherrypick Games S.A.

W czasie pandemii rzadziej zawieszano jednoosobowe firmy. Spadek rok do roku jest dwucyfrowy

Z danych Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej wynika, że w I półroczu br. wpłynęło do urzędów w całej Polsce 115,6 tys. wniosków dot. zawieszenia jednoosobowych firm. To o 19,2% mniej niż w analogicznym okresie 2020 roku, gdy było ich 143,1 tys. Z kolei w ciągu 2 lat nastąpił spadek o 12,3%. W I połowie 2019 roku 131,8 tys. samozatrudnionych dokonało zawieszenia działalności. Prognozy ekspertów komentujących ww. wyniki nie są jednoznaczne. Część przewiduje wzrost liczby ww. wniosków, m.in. w związku z rosnącymi kosztami prowadzenia działalności. Niektórzy jednak uważają, że zawieszanie firm byłoby wbrew makroekonomicznemu trendowi. I wskazują na ożywienie gospodarcze.

Od stycznia do czerwca br. do rejestru CEIDG wpłynęło 115,6 tys. wniosków dot. zawieszenia jednoosobowej działalności gospodarczej (JDG). W porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku nastąpił spadek o 19,2%. W I połowie ub.r. odnotowano 143,1 tys. takich przypadków. Jak podkreśla ekonomista Marek Zuber, w 2020 roku więcej osób zawieszało działalność w nadziei, że problemy związane z pandemią i obostrzeniami okażą się przejściowe. Natomiast po roku turbulencji samozatrudnieni częściej decydują się na całkowite przebranżowienie, nie czekając już na poprawę sytuacji w ich sektorze.

– W mojej ocenie, w tym roku liczba wniosków o zawieszenie działalności gospodarczej wcale nie jest niska. Wspomniany spadek wynika z dostosowania się przedsiębiorców do realiów gospodarczych czasów pandemii. To też efekt przyjęcia subwencji, przyznawanych w ramach antykryzysowych działań rządu – komentuje Łukasz Goszczyński, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny.

Jak wyjaśnia prof. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, w poprzednim roku działalność zawieszały głównie firmy, które z różnych względów nie mogły liczyć na pomoc publiczną. Przede wszystkim były to podmioty z grupy JDG, mikropodmioty z sektora usług gastronomicznych, fryzjerskich, artystycznych, eventowych i innych, w tym także podmioty z branży turystycznej, hotelarskiej i transportowej. Wielu samozatrudnionych decydowało się na działalność w zmienionej formie. Gdy jednak działania te ze względu np. na rozczarowującą, niedostateczną wielkość obrotów nie były opłacalne, podejmowano decyzje o przeczekaniu trudności i zawieszano działalność. Obecna sytuacja jest zupełnie inna niż w ubiegłym roku, co zaznacza ekspert. I dodaje, że nie mamy już recesji, tylko wzrost gospodarczy. Zawieszanie działalności byłoby więc wbrew makroekonomicznemu trendowi.

– Najczęściej zawiesza się działalność, licząc na możliwość jej przywrócenia po zmianie warunków. I to się nie zmieniło od zeszłego roku. Wielu przedsiębiorców nie ma już nadziei na poprawę ich sytuacji, woli ostatecznie zamykać firmy i szukać dla siebie nowych rozwiązań. Obecnie muszą oni już liczyć tylko na siebie, bo pomoc państwa się skończyła. Dlatego liczba analizowanych wniosków zmalała – mówi Adrian Parol, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny.

W I półroczu br. liczba wniosków dot. zawieszenia działalności gospodarczej (115,6 tys.) była o 12,3% mniejsza niż od stycznia do czerwca 2019 roku (131,8 tys.). Słabszy spadek (z 143,1 tys. do 131,8 tys.)  w relacji rocznej zanotowano w I połowie 2020 roku, tj. o 8,6%. W trzech badanych okresach łącznie 390,5 tys. samozatrudnionych dokonało zawieszenia działalności.

– Dwa lata temu składanie wniosków o zawieszenie działalności wynikało z oceny rentowności firm, której dokonali przedsiębiorcy. Nie można zapomnieć o tym, że w 2019 roku wydatki związane z prowadzeniem działalności znacznie rosły. Zwiększyły się koszty pracy, ceny energii itd. – przypomina mec. Goszczyński.

Od kilku lat status danej osoby na rynku pracy wynika z indywidualnych oczekiwań pracodawcy, na co zwraca uwagę Andrzej Głowacki, prezes zarządu grupy kapitałowej DGA. Jeśli np. duża firma zaczyna oczekiwać samozatrudnienia, to powstaje kilkadziesiąt nowych podmiotów. A jeżeli przedsiębiorstwo zostaje przejęte przez inne, w którym obowiązuje kultura umów o pracę, wówczas rośnie liczba zawieszonych działalności. Do tego ekspert dodaje, że w Polsce – według danych GUS-u – jest obecnie ok. 2,8 mln JDG. Ponad 600 tys. stanowią zawieszone podmioty. To blisko 1/5.

– W II półroczu br. nie spodziewam się fali wniosków o zawieszenie działalności, z uwagi na pewne ożywienie gospodarcze, z jakim mamy do czynienia po okresie lockdownu. Ponadto nie można zapomnieć o bardzo popularnym uproszczonym postępowaniu o zatwierdzenie układu, z którego firmy masowo korzystają. Nowy model postępowania restrukturyzacyjnego w najbliższych miesiącach pozwoli przetrwać wielu przedsiębiorcom – przewiduje Łukasz Goszczyński.

Jednak, zdaniem Adriana Parola, należy spodziewać się wzrostu liczby wniosków dot. zawieszenia działalności. W ocenie eksperta, sytuacja gospodarcza jest gorsza, niż to jest przedstawiane publicznie. Znaczący wzrost inflacji przy planowanym zwiększeniu obciążeń dla przedsiębiorców sprawi, że firmy przestaną być rentowne. Nie bez znaczenia będzie również uszczelnianie systemu podatkowego. Natomiast IV fala pandemii nie będzie miała tak dużego wpływu wobec znacznie mniejszych ograniczeń niż poprzednio, z powodu rosnącej liczby zaszczepionych osób.

– Rozmiar prognozowanej na jesień IV fali pandemii wciąż jeszcze pozostaje wielką niewiadomą. Przedsiębiorcy będą podejmowali ostateczne decyzje co do ewentualnego otwarcia lub zamknięcia swoich działalności w zależności od tego, jak będzie wyglądała sytuacja po ewentualnym kolejnym lockdownie. Nie da się wykluczyć przedłużonego stanu niepewności, w którym preferowane jest zawieszenie działalności – podsumowuje prof. Witold Orłowski, główny doradca ekonomiczny PwC w Polsce.

Stripe: Największe europejskie witryny popełniają podstawowe błędy na stronie płatności

  • 94 proc. europejskich witryn e-commerce popełnia podstawowe błędy na stronie płatności.
  • Choć polskie sklepy internetowe często umożliwiają realizację transakcji jako gość, to co trzeci badany konsument z Polski w ciągu ostatniego roku zrezygnował z zakupu, ponieważ wymagano od niego założenia konta na stronie sklepu.
  • 28 proc. ankietowanych z Polski w ubiegłym roku nie kupiło wybranego towaru, ponieważ sklep nie akceptował ich preferowanej formy płatności.

Firma Stripe przeprowadziła szczegółowe badanie 800 czołowych stron internetowych z Polski, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji, Hiszpanii, Szwecji, Włoch i Holandii. Analiza ujawniła znaczące błędy na stronie płatności na wielu najchętniej odwiedzanych witrynach. Większość (94 proc.) ma pięć lub więcej błędów na swoich stronach płatności.

Europejscy konsumenci oczekują szybkiego i intuicyjnego procesu płatności – 21 proc. z nich twierdzi, że rezygnuje z zakupu, jeśli jego finalizacja trwa dłużej niż minutę. Sprzedawcy nie zdają tzw. testu minuty, ponieważ aż 44 proc. kupujących twierdzi, że transakcja zajmuje im średnio trzy minuty. W rezultacie, niemal co piąty konsument (17 proc.) w ciągu ostatniego roku zrezygnował z zakupu ze względu na długi proces płatności.

Jednym z najczęściej występujących błędów jest brak wsparcia dla cyfrowych portfeli takich jak Apple Pay czy Google Pay, brak klawiatury numerycznej umożliwiającej wpisanie numeru karty podczas korzystania z urządzenia mobilnego, a także realizacja transakcji mimo błędnych numerów kart lub ich daty ważności.

Z racji tego że 68 proc. koszyków zakupowych jest porzucanych, naprawienie podstawowych błędów na stronie płatności i usunięcie wszystkich możliwych przeszkód w procesie zakupowym może przynieść duży wzrost sprzedaży, zwłaszcza w czasach, gdy coraz więcej handlu przenosi się do Internetu.

Finalizacja płatności z przeszkodami

Jednymi z najczęściej popełnianych błędów są te, które stwarzają niepotrzebne przeszkody dla konsumentów.

  • 43 proc. firm zdarzają się co najmniej trzy przeoczenia w informacjach o płatnościach czy wyświetlaniu komunikatów o błędach – dotyczy to np. braku komunikatu dla klientów podających zły numer karty lub gdy utraciła ona ważność.
  • 61 proc. nie wspiera autouzupełniania adresu mailowego, a 9 proc. nie wspiera ani autouzupełniania adresu, ani autouzupełniania natywnego.
  • 10 proc. stron płatności nie ma funkcji domyślnego użycia adresu użytego do rachunku jako adresu dostawy.
  • 75 proc. nie umożliwia konsumentom zapisania ich danych o płatnościach na potrzeby przyszłych transakcji.

Niezbyt optymistyczne wyniki dla sprzedaży mobilnej

Ponad jedna trzecia (37 proc.) konsumentów deklaruje, że robi większość swoich zakupów na urządzeniach mobilnych, więc stworzenie wydajnej strony finalizacji płatności dla tzw. małych ekranów jest kluczowe. Niestety, wiele z 800 stron przeanalizowanych przez Stripe oferuje słabe doświadczenia związane z korzystaniem z kanału mobilnego.

  • 89 proc. z analizowanych stron płatności nie wspiera Apple Pay.
  • 85 proc. nie wspiera Google Pay.
  • 20 proc. nie wyświetla klawiatury numerycznej umożliwiającej wpisanie danych karty płatniczej.

Nie wykorzystujemy potencjału europejskiego rynku

Wiele europejskich, wiodących stron e-commerce, nie zapewnia użytkownikom z innych państw europejskich łatwego finalizowania transakcji, co skutkuje utratą przychodów. 17 proc. konsumentów deklaruje, że w ciągu ostatniego roku zrezygnowali z zakupu, ponieważ ich preferowana opcja płatności nie była dostępna. Firmy powinny dostosować formy płatności do lokalizacji swoich klientów.

„Najmniejsze usterki na stronie płatności mogą powodować znaczne straty w przychodach i nawet najpopularniejsze witryny e-commerce stale pracują nad poprawą procesu finalizacji transakcji. Połączenie prostego formularza płatności, znalezienie odpowiednich metod płatności dla każdego klienta, i uczynienie całego doświadczenia przyjaznym dla urządzeń mobilnych, wymaga wiele uwagi i ciągłej adaptacji do nowych warunków” –  Marcin Misztal, Head of Central and Eastern Europe w Stripe.

ROBYG wyda 600 mln zł na grunty

Grupa ROBYG zainwestowała w pierwszym półroczu 2021 roku ponad 365 mln zł w rozbudowę banku ziemi w Warszawie, Gdańsku i Gdyni. Łącznie daje to potencjał budowlany na około 190 tys. powierzchni użytkowej. Zakupy te uzupełniły grunty zakupione w 2020 roku za ponad 375 mln zł w Warszawie, Gdańsku, Gdyni i Wrocławiu (ponad 330 tys. powierzchni użytkowej). Łączne zasoby gruntów zapewniają Grupie ROBYG potencjał sprzedażowy około 22.000 lokali. Spółka planuje przeznaczyć na zakup gruntów łącznie ponad 600 mln zł i realizuje program skokowego wzrostu biznesu. Spółka regularnie akumuluje wypracowany zysk, który za lata 2019-2020 wyniósł około 400 mln zł. Ponadto otrzymała dodatkowy kapitał w wysokości 100 mln zł od akcjonariusza – Bricks Acquisition Limited z Grupy Goldman Sachs. ROBYG ma doskonałą pozycję gotówkową, sięgającą 400 mln zł. Dodatkowo w I półroczu 2021 roku ROBYG z sukcesem zakończył emisję obligacji o wartości 150 mln zł. Przydzielono wszystkie 150 tys. obligacji serii PD o wartości nominalnej 1 tys. zł każda.

– Jesteśmy zdeterminowani, by skokowo zwiększać skalę działalności Grupy ROBYG. W tym celu staramy się stale powiększać nasz bank ziemi. Intensywnie poszukujemy gruntów, prowadzimy wiele rozmów – powiedziała serwisowi eNewsroom Marta Hejak, dyrektor finansowy w ROBYG. – Mamy na ten cel zabezpieczone znaczące środki i wciąż rozbudowujemy nasz program finansowania. Dzięki temu jesteśmy w stanie szybko podejmować decyzje inwestycyjne, realizować duże projekty, a także zapewnić sprzedającym sprawną płatność za transakcję. Tylko w tym roku planujemy przeznaczyć ponad 600 mln złotych na rozbudowę naszego banku ziemi. W samym pierwszym półroczu zainwestowaliśmy ponad 365 mln złotych w nieruchomości w Warszawie, Gdańsku i Gdyni. Na dziś ROBYG ma zasoby gruntów dające potencjał sprzedażowy nawet na 22000 lokali. To wszystko to pokazuje, ze nasze plany inwestycyjne są ambitne – rozpisane nie na kilka, ale kilkanaście najbliższych lat – i jednocześnie dobrze zabezpieczone w zakresie możliwości ich sfinansowania. To istotna przewaga, dzięki której ROBYG jest atrakcyjnym partnerem na rynku nieruchomości – podkreśla Hejak.

Gdzie można znaleźć wzory dokumentów RODO dla firmy za darmo?

Wcielenie w życie regulacji zawartych w Rozporządzeniu o Ochronie Danych Osobowych to obowiązek każdej firmy w naszym kraju. W praktyce oznacza to między innymi włączanie do firmowego obiegu różnego rodzaju dokumentów związanych z przetwarzaniem danych osobowych przez firmę, w tym danych klientów, kontrahentów, użytkowników witryny i nie tylko.

Tworzenie tego typu dokumentów samodzielnie, od podstaw, mając za pomoc tylko zapisy RODO może jednak być trudne i czasochłonne – wręcz nawet wymagać pomocy prawnika, aby mieć pewność, że nie popełni się żadnego kosztownego błędu. Jest jednak jedna wygodna alternatywa, a mianowicie pobranie gotowych wzorów z sieci. W takim razie, gdzie można znaleźć darmowe wzory takich dokumentów? Odpowiadamy!

W jakie wzory dokumentów należy się zaopatrzyć?

Lista dokumentów powiązanych z RODO, które mogą być potrzebne w firmie, jest stosunkowo długa. Można podzielić je na kilka kategorii, takich jak na przykład ewidencje (m.in. ewidencja nośników zawierających dane osobowe oraz ewidencja osób uprawnionych do przetwarzania danych) czy procedury (polityka haseł, procedura postępowania w przypadku naruszenia i inne).

Torby Duet

Nie można też zapomnieć chociażby o upoważnieniu do przetwarzania danych osobowych oraz umowie powierzenia przetwarzania danych osobowych. To, które konkretnie z nich będzie faktycznie trzeba wykorzystać, zależy od takich czynników, jak branża, typ przetwarzanych danych, sposób ich pozyskiwania i to jak będą one przetwarzane.

Warto dobrze przeanalizować swoją sytuację i to, jakie na firmę spadły obowiązki i wymagania w związku z RODO. Coraz częściej bowiem nakładane są kary, niekiedy bardzo dotkliwe, za różnego rodzaju naruszenia związane z przetwarzaniem danych osobowych. Takie naruszenia mogą wynikać nie ze złej woli, a po prostu z pomyłki czy nieświadomości, ale trzeba pamiętać, że nieznajomość prawa nie zwalnia z jego przestrzegania.

Warto korzystać z zaufanych stron

Jeśli chodzi o to, gdzie szukać poprawnych, starannie przygotowanych wzorów, które można dowolnie modyfikować według swoich potrzeb, to istnieją użyteczne strony internetowe, na których dokumentacja RODO jest dostępna całkowicie za darmo. Znajdują się na nich między innymi dokumenty wymienione wcześniej, a także inne, każdy więc powinien być w stanie znaleźć to, czego potrzebuje.

Korzystanie z nich jest bardzo proste – wystarczy znaleźć na liście interesujący nas wzór i pobrać go, a następnie wydrukować i wypełnić odpowiednimi danymi (można również wpisać dane za pośrednictwem edytora tekstowego na komputerze). Dzięki temu można cieszyć się w pełni zgodną z RODO dokumentacją przy minimum wysiłku.

SYNNEX i Tech Data zakończyły fuzję, aby stać się TD SYNNEX

SYNNEX Corporation (NYSE: SNX) i Tech Data Corporation ogłosiły dzisiaj pomyślne zakończenie fuzji. Połączona firma to teraz TD SYNNEX pod kierownictwem Richa Hume’a jako dyrektora generalnego. Dennis Polk, dawniej dyrektor generalny SYNNEX, pełni funkcję prezesa zarządu TD SYNNEX.

„TD SYNNEX zajmuje wyjątkową pozycję w dzisiejszym nieustannie zmieniającym się ekosystemie technologicznym” — powiedział Rich Hume, dyrektor generalny TD SYNNEX. „Jako wszechstronny partner w zakresie dystrybucji i agregacji rozwiązań IT, wzmacniamy całe portfolio rozwiązań i podnosimy poprzeczkę w zakresie wartości, jaką dostarczamy klientom i dostawcom, oferując wyjątkowy zasięg, wydajność i wiedzę specjalistyczną. To zaszczyt przewodzić TD SYNNEX z utalentowanym zespołem 22 000 współpracowników na całym świecie”.

„Cieszymy się, że udało nam się zakończyć fuzję i koncentrujemy się na integracji naszych firm” — powiedział Dennis Polk, prezes zarządu TD SYNNEX. „Jesteśmy zachwyceni rozszerzoną i pogłębioną ofertą oraz stojącymi przed nami możliwościami dostarczania naszym akcjonariuszom najwyższej wartości”.

Klienci i dostawcy będą mieli razem niezrównany dostęp do globalnej platformy dystrybucyjnej z najlepszą w swojej klasie ofertą rozwiązań w kilku z największych i najbardziej dochodowych segmentach produktów. TD SYNNEX zapewnia możliwość przyspieszenia wdrażania technologii, dywersyfikacji strumieni przychodów, tworzenia możliwości sprzedaży krzyżowej i wprowadzania na rynek kompleksowej oferty usług.

W ramach fuzji Hume podkreślił zaangażowanie TD SYNNEX na rzecz bycia odpowiedzialnym przedsiębiorstwem i preferowanym pracodawcą w globalnej branży IT. „Tak jak TD SYNNEX odgrywa istotną rolę w transformacji środowiska technologicznego, tak i my bierzemy na siebie równie ważną odpowiedzialność za wywieranie pozytywnego wpływu na świat. Nasza koncentracja na korporacyjnej odpowiedzialności społecznej uosabia nasze zaangażowanie w czynienie świata lepszym, zarówno dziś, jak i w przyszłości”.

Tech Data Corporation była wcześniej w całości własnością funduszy zarządzanych przez podmioty stowarzyszone Apollo Global Management, Inc. (NYSE: APO) („Fundusze Apollo”) i ich współinwestorów. Zgodnie z warunkami umowy fuzji spółka Apollo Funds otrzymała łącznie 44 miliony akcji zwykłych, 1,1 mld USD netto w gotówce po dokonaniu wkładu kapitałowego w wysokości 500 milionów dolarów przez Apollo oraz refinansowaniu zadłużenia netto Tech Data, a obecnie posiada około 45 procent udziałów TD SYNNEX.

Paweł Sztejter wchodzi do Zarządu JLL w Polsce

Z początkiem września Paweł Sztejter został powołany na stanowisko Wiceprezesa Zarządu firmy JLL w Polsce. Zastąpi w tej roli Kazimierza Kirejczyka.

Paweł Sztejter od 2018 roku kieruje pracami Działu Mieszkaniowego JLL, w którego skład wchodzą Zespoły: Badań Rynku Mieszkaniowego, Doradztwa Deweloperskiego oraz Doradztwa Transakcyjnego. Wcześniej wspólnie z Kazimierzem Kirejczykiem stworzył i przez ponad 25 lat rozwijał REAS, firmę doradczą świadczącą kompleksowe usługi związane z rynkiem mieszkaniowym. Po połączeniu firm w grudniu 2018 r. swoją aktywność koncentrował na wzmacnianiu usług z obszaru doradztwa transakcyjnego na rynku mieszkaniowym, którego JLL jest liderem na rynku polskim.

Zmiana w Zarządzie firmy jest naturalną kontynuacją procesu rozwoju usług związanych z doradztwem mieszkaniowym w Polsce i regionie Europy Środkowo – Wschodniej. Znaczenie tzw. sektora living na całym świecie rośnie, a pandemia tylko wzmocniła zainteresowanie kapitału inwestycyjnego tą klasą aktywów. W 2021 r. w regionie EMEA udział inwestycji w produkty mieszkaniowe w całkowitym wolumenie transakcyjnym przekroczył 35% i był najwyższy spośród wszystkich sektorów rynku nieruchomości.

Kazimierz Kirejczyk jako jeden najbardziej uznanych ekspertów rynku mieszkaniowego w Polsce będzie w dalszym ciągu wspierał prace Zespołu Mieszkaniowego w zakresie analiz strategicznych, długoterminowych prognoz i rozwijających się segmentów związanych z mieszkalnictwem, w tym budownictwa dla seniorów. Zwiększy jednocześnie swoje zaangażowanie w prace JLL Strategic Advisory Panel czyli działającego przy Zarządzie think-tanku, którym kieruje od początku tego roku.

Naszym celem jest zintegrowanie kompleksowej wiedzy JLL z wielu obszarów rynku nieruchomości oraz szersza analiza kierunków rozwoju rynku nieruchomości w Polsce. W czasie, gdy zarówno sektor real estate, jak i całe jego otoczenie makroekonomiczne przechodzi tak dynamiczne zmiany, nasza uwaga jeszcze mocniej skoncentruje się na wzmocnieniu relacji z naszymi klientami oraz wykorzystaniu synergii wynikających z szerokiego zakresu kompetencji i wiedzy, jakim dysponuje zespół JLL w Polsce i na świecie”, – komentuje Mateusz Bonca, Dyrektor Zarządzający JLL w Polsce.

Konrad Borowski nowym prezesem Dalkia Polska Energia S.A.

Konrad Borowski obejmuje stanowisko prezesa zarządu Dalkia Polska Energia, zastępując Jacka Chodkowskiego, który do tej pory łączył tę funkcję z rolą dyrektora generalnego grupy Dalkia w Polsce. Dalkia Polska Energia podobnie jak cała Grupa Dalkia w Polsce zamierza skierować swoją ofertę do klientów sektora przemysłowego. 

Konrad Borowski posiada kilkunastoletnie doświadczenie zawodowe w ciepłownictwie
i elektroenergetyce, do tej pory pełnił funkcję prezesa zarządu w spółkach należących do Grupy E.ON. Ponadto odpowiadał za rozwój projektu City Energy Solution w południowo-wschodniej części Polski. Jako prezes DPE stanie przed zupełnie nowymi wyzwaniami. Dalkia Polska Energia, podobnie jak Grupa Dalkia w Polsce, rozszerza swoją ofertę o sektor przemysłowy.

– Dalkia Polska Energia ma szansę odegrać kluczową rolę w procesie transformacji energetycznej. Nasza wiedza i doświadczenie w zakresie ciepłownictwa i energetyki pozwalają nam proponować rozwiązania, które pozytywnie wpłyną na poprawę efektywności energetycznej całego sektora. Cieszę się, że będę mógł poprowadzić DPE realizując strategiczne cele spółki – podkreśla Konrad Borowski, prezes zarządu Dalkia Polska Energia S.A.

Jak zaznacza Jacek Chodkowski, dyrektor generalny grupy Dalkia w Polsce:

– Dalkia Polska Energia jest obecnie głównym graczem na rynku usług energetycznych na terenie aglomeracji śląsko-dąbrowskiej, dzięki zaangażowaniu i wiedzy naszych specjalistów osiągnęliśmy naprawdę spektakularne sukcesy, chociażby w transformacji gazu kopalnianego w energię. Nadszedł czas, by poszerzyć naszą działalność i podzielić się doświadczeniem w zakresie transformacji energetycznej z partnerami z obszaru przemysłowego. To zadanie realizujemy dziś na szczeblu Grupy. Jestem przekonany, że Konrad Borowski, który staje na czele DPE poprowadzi spółkę w kierunku budowania partnerstwa w transformacji energetycznej i zrealizuje wszystkie zamierzone cele. Nie mam wątpliwości, że przekazuję DPE we właściwe ręce. 

Ostatnie miesiące umocniły pozycję Dalkii na polskim rynku. Warto podkreślić, że tylko w 2020 roku grupa Dalkia zapobiegła emisji 4,1 mln ton CO2, co odpowiada wyłączeniu z ruchu ponad dwóch milionów samochodów. Spółka zakłada, że do 2022 roku udział energii pochodzącej z odzysku i odnawialnych źródeł energii osiągnie poziom 50% w jej miksie energetycznym.

Konrad Borowski prezes zarządu Dalkia Polska Energia S.A. 

Konrad Borowski jest absolwentem Politechniki Warszawskiej, Szkoły Głównej Handlowej oraz programu szkoleniowego dla kluczowych pracowników Vattenfall (VCMP). Posiada kilkunastoletnie doświadczenie zawodowe w ciepłownictwie i elektroenergetyce, w tym ponad 7-letnie w Vattenfall Heat Poland/PGNiG TERMIKA na stanowisku dyrektora Departamentu Rynku Ciepła, dyrektora Pionu Rynku Ciepła i Rozwoju, dyrektora Pionu Rynku Energii i Rozwoju, następnie dyrektora Pionu Zarządzania Marżą Zmienną. Wcześniej przez 9 lat związany był z MVV Polska oraz EC Skarżysko-Kamienna. Przez 4 lata pełnił tam funkcję prezesa zarządu, a wcześniej członka zarządu ds. technicznych i kierownika projektu. W tym okresie pełnił również funkcję przewodniczącego Rady Nadzorczej w spółce PROMEC. W ostatnich 4 latach pełnił funkcję prezesa zarządu w spółkach należących do Grupy E.ON. Od 1 września 2021 r. prezes zarządu Dalkia Polska Energia S.A.

Sektor life sciences generuje popyt na biura

Z najnowszego raportu firmy doradczej Savills opracowanego z wykorzystaniem danych PitchBook wynika, że w latach 2014-2018 europejskie firmy z sektora life sciences (tzw. nauki o życiu, w tym farmacja, biotechnologia, biomedycyjna) pozyskały środki od funduszy venture capital w wysokości 13,2 mld euro, co pozwoliło im zawrzeć transakcje najmu obejmujące ponad 650 tys. m kw. powierzchni biurowej i laboratoryjnej w okresie od 2016 r. do 2020 r. Branże biotechnologii, nanotechnologii i pokrewne dynamicznie rozwijają się także w Polsce.

Według obliczeń Savills każdy 1 mld euro inwestycji funduszy venture capital generuje popyt na 46 tys. m kw. powierzchni biurowej i laboratoryjnej w sektorze life sciences. W latach 2019-2020 zainwestowano łącznie 10,2 mld euro, co oznacza, że do 2022 r. zapotrzebowanie na nową powierzchnię sięgnie ok. 474 tys. m kw.

W tym roku na 24 rynkach europejskich przybędzie w sumie 5,2 mln m kw. biur. Podobną ilość powierzchni biurowej (5,1 mln m kw.) zaplanowano do oddania w 2022 r. Savills prognozuje jednak, że z uwagi na fakt, iż mniej więcej połowa tej powierzchni (54% nowej podaży w 2021 r. i 39% wolumenu zaplanowanego na 2022 r.) już została zabezpieczona umowami przednajmu, firmy z sektora life sciences będą rywalizowały z innymi najemcami o najlepsze powierzchnie.

„Globalne koncerny farmaceutyczne coraz odważniej wchodzą do Europy, do czego skłaniają je atrakcyjne zachęty podatkowe i dostępność pracowników. Wydatki na badania i rozwój w 2019 roku przekroczyły 100 mld euro, z czego 33 mld euro zainwestowały firmy GSK i AstraZeneca w Wielkiej Brytanii, 30 mld euro to inwestycje w Szwajcarii takich firm jak Roche, Takeda i Nowartis, a 12 mld euro trafiło do Francji, między innymi od Abbvie, Sanofi i Servier. Oprócz dostępności pracowników, istotnym czynnikiem dla globalnych najemców są koszty pracy związane z prowadzoną działalnością. Średni koszt zatrudnienia naukowca w większości głównych krajów europejskich, w tym w Wielkiej Brytanii, jest niższy niż w wielu kluczowych miastach w USA” – komentuje Mike Barnes, Associate, dział badań rynków europejskich w Savills.

„Popytu w sektorze life sciences nie kreują tylko inwestycje funduszy venture capital – szereg dużych transakcji najmu jest efektem wysokobudżetowych inicjatyw rządowych, jak również aktywności na rynku private equity oraz fuzji i przejęć. Zapotrzebowanie najemców z tej branży jest zależne od sukcesów w sferze badań i rozwoju, co sprawia, że elastyczność i możliwości ekspansji mają dla nich kluczowe znaczenie” – mówi Christina Sigliano, dyrektorka działu rozwiązań dla najemców w regionie EMEA, Savills.

„Ostra konkurencja na otwartym rynku będzie zachęcała inwestorów do rozważenia możliwości zawarcia pozarynkowych transakcji sprzedaży i najmu zwrotnego, które umożliwiłyby im inwestycje w sektorze life sciences przy bardziej atrakcyjnych stopach zwrotu. Ze względu na specjalistyczny charakter nieruchomości i umów inwestorzy wcześniej niechętnie angażowali się w ten sektor, ale przewidujemy, że bariery te zmniejszą się wraz z coraz lepszym poznawaniem tej branży. Dodatkowo, transakcje sprzedaży i najmu zwrotnego oferują firmom związanym z life sciences możliwość pozyskania kapitału na realizację przedsięwzięć i zainwestowania środków w podstawową działalność operacyjną” – mówi George Coleman, Associate, dział doradztwa inwestycyjnego w regionie EMEA, Savills.

W Polsce, firmy farmaceutyczne zazwyczaj są właścicielami wykorzystywanych przez siebie zakładów produkcyjnych czy laboratoriów. Wyjątek stanowią ich siedziby czy zaplecza i centra usług finansowych, które ulokowane są w budynkach biurowych różnego typu. Zgodnie z danymi Savills, w ostatnich pięciu latach firmy z sektora farmaceutycznego i life sciences wynajmowały w Polsce średnio 76 300 m kw. powierzchni biurowych rocznie, przy czym największy roczny popyt na poziomie 91 600 m kw. odnotowano w 2016 r.

„Sektor farmaceutyczny w Polsce zajmuje szóste miejsce w Europie pod względem wielkości. Pandemia Covid-19 dodatkowo przyspieszyła jego rozwój. Biotechnologia i nanotechnologia to obecnie jedne z najbardziej dynamicznie rozwijających się dziedzin nauki, które generują popyt na rynku najmu powierzchni biurowych na terenie całego kraju” – mówi Wioleta Wojtczak, dyrektorka działu badań i analiz, Savills Polska.

Infobip wraz z Play z pierwszą w Polsce kampanią marketingową RCS

Infobip, globalny dostawca usług komunikacji w chmurze, uruchomił pierwszą kampanię marketingową RCS w Polsce wraz z operatorem Play. RCS, czyli Rich Communication Services, powszechnie uznawany jest za następcę SMS-a, znacznie rozszerzając jego możliwości o szereg funkcji multimedialnych atrakcyjnych dla marek. Format z powodzeniem działa już w 55 krajach za pośrednictwem 88 operatorów.

„RCS to obok 5G jeden z najsilniejszych trendów na rynku telekomunikacyjnym. Dlatego cieszymy się, że stoimy za przełomem, jakim niewątpliwie jest uruchomienie pierwszej kampanii RCS w Polsce, tym bardziej, że naszym partnerem jest Play. RCS to wygodny i angażujący kanał marketingowy zarówno dla firm, jak i konsumentów, i jesteśmy pewni, że wiele marek aktywnie weźmie udział w tworzeniu i napędzaniu nowego ekosystemu mobilnego w Polsce. Zwłaszcza, że daje on o wiele większe możliwości niż poprzedzający go SMS, będąc prawdziwym kombajnem multimedialnym. Nie bez powodu mówimy o nowym standardzie komunikacji mobilnej, gdyż zmiany są rewolucyjne”  – mówi Magdalena Dudek, Country Manager w Infobip.

„W Play wierzymy w innowacyjne rozwiązania, podnoszące jakość usług, które oferujemy naszym klientom. Partnerstwo z wiodącymi dostawcami produktów do komunikacji marketingowej, takimi jak Infobip, pozwala nam wykorzystać ich dotychczasowe doświadczenie i szybko wprowadzić kampanie RCS dla klientów biznesowych w Polsce. RCS pozwala naszym abonentom i partnerom komunikować się bardziej swobodnie i skutecznie, dzięki nowym możliwościom wynikających z ewolucji technologicznej. Dostarczanie bogatych i elastycznych narzędzi pomaga zapewnić naszym klientom najlepsze doświadczenia” – uważa Jerzy Klimaszewski, Kierownik Działu Partnerstw i Rozwoju Biznesu, dep. Hurtu Play.

RCS pozwala markom na interakcję z konsumentami za pośrednictwem obrazów, filmów i linków, zapewniając im doskonałe doświadczenia w wielu obszarach kluczowych z punktu widzenia biznesu – od obsługi klienta po handel elektroniczny i mobilny. Zweryfikowany nadawca wiadomości jest  oznaczony oficjalną nazwą firmy, logo i kolorami, aby wizualnie był znacznie bardziej rozpoznawalny i jednocześnie bezpieczny dla odbiorcy wiadomości.

Do obsługi klienta i ogólnych zapytań marki mogą korzystać z chatbotów RCS, automatyzując interakcję z klientami i zmniejszając obciążenie zasobów call center. RCS daje również możliwość sprawdzenia w czasie rzeczywistym dostępności usług lub produktów. Komunikacja w tym przypadku przebiega bez konieczności wymieniania się dodatkowymi numerami kontaktowymi i nie wymaga dodatkowych formalności. Funkcje multimedialne pozwalają również markom prezentować różne przedmioty bezpośrednio w aplikacji do przesyłania wiadomości.

Infobip do partnerstwa z Play wniósł swoje bogate doświadczenia w zakresie komunikacji biznesowej RCS, poparte szeregiem wdrożeń formatu w wielu krajach na całym świecie. To obecnie jeden ze światowych liderów we wdrażaniu komunikacji RCS dla globalnych marek. Wśród jego klientów znajduje się m.in. Uber, a wśród strategicznych partnerów Vodafone i Google.

STS Holding SA złożyła prospekt w KNF oraz rozważa pierwszą ofertę publiczną (IPO)

STS Holding SA w dniu 31 sierpnia 2021 roku złożyła prospekt w Komisji Nadzoru Finansowego. Grupa STS jest największym legalnym bukmacherem w Polsce[1], który działa również na skalę międzynarodową i w oparciu o autorską technologię. Klienci wybierają Grupę STS z uwagi na nowoczesne rozwiązania technologiczne oraz produktowe. Spółka oraz jej akcjonariusze rozważają pierwszą ofertę publiczną oraz rozpoczęcie notowań na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. STS Holding – w przypadku debiutu – byłby jedynym przedstawicielem branży zakładów bukmacherskich na GPW.

Spółka i jej akcjonariusze nie podjęli jeszcze ostatecznej decyzji w sprawie ewentualnego IPO oraz struktury oferty. STS Holding poinformuje o następnych krokach około daty zatwierdzenia prospektu przez KNF (w przypadku jego zatwierdzenia), oraz po rozważeniu sytuacji rynkowej i innych czynników. Obecnie 100% akcji spółki należy do rodziny Juroszków.

Grupa STS STS SA oraz jej spółki zależne jest największą pod względem obrotów, na podstawie szacunków opartych na danych Ministerstwa Finansów, licencjonowaną grupą bukmacherską w Polsce, która działa również na skalę międzynarodową. Posiada również licencję w Wielkiej Brytanii oraz Estonii, skąd oferuje usługi na kilku rynkach.

Grupa STS – za sprawą licznych inwestycji w rozwój oferty produktowej, nowoczesnych technologii oraz nowych funkcjonalności dla użytkowników – w ostatnich latach zwiększyła wartość zawartych zakładów ponad dziesięciokrotnie. Wartość zawartych zakładów w 2020 roku wyniosła 3, 319 mld zł. Zarząd STS Holding szacuje, że obecnie Grupa STS posiada blisko połowę udziałów w polskim rynku bukmacherskim. Ok. 85% wartości zawartych zakładów pochodzi z kanałów online Grupy STS – aplikacji dedykowanej systemowi Android i iOS, strony internetowej oraz jej mobilnej wersji. Grupa posiada również nowoczesne punkty przyjmowania zakładów, które znajdują się w każdym większym mieście w Polsce – łącznie na terenie kraju jest ich ponad 400. Grupa STS zatrudnia przeszło 1500 osób.

W 2020 roku Grupa STS ­– mimo pandemii koronawirusa i wstrzymania większości rozgrywek sportowych na niemal dwa miesiące ­– zwiększyła wartość zawartych zakładów o ok. 8% do 3, 319 mld zł, co zdaniem Grupy świadczy o jej solidnych fundamentach i wysokich zdolnościach przystosowania się do zmian w zachowaniach konsumentów.

STS SA z Grupy STS to największa legalna firma bukmacherska w Polsce. Zagospodarowaliśmy blisko połowę rodzimego rynku, a od kilku lat działamy oraz rozwijamy się również poza granicami kraju. STS SA funkcjonuje od niemal 25 lat i po latach dynamicznego wzrostu w tym zwiększania skali działalności, zmianie modelu działania z retail na online oraz zabezpieczeniu wiodących rozwiązań technologicznych czy budowie własnego systemu bukmacherskiego nadszedł czas, by rozważyć kolejny ważny krok. Zdecydowaliśmy się złożyć prospekt w KNF, bo wierzymy, że grupa taka jak STS, o doskonałej pozycji rynkowej, z dużą rozpoznawalnością oraz silnym zespołem menadżerskim będzie atrakcyjna dla inwestorów polskich oraz zagranicznych. Tym bardziej, że warszawski parkiet nie posiada w portfolio emitenta z sektora iGaming. Finalną decyzję o debiucie na GPW podejmiemy po zatwierdzeniu prospektu i analizie pozostałych czynników mówi Mateusz Juroszek, prezes zarządu STS Holding oraz STS SA.

Grupa STS od wielu lat nieprzerwanie wdraża strategię „mobile-first” w oparciu o autorski system bukmacherski. Stale rozwija własną platformę technologiczną, aby sprostać potrzebom klientów i wyznaczać rynkowe trendy. Inwestycje Grupy STS w portfolio produktowe i rozwiązania technologiczne wyniosły w latach 2018-2020 kilkadziesiąt milionów zł. Ponadto w 2020 roku STS SA przejęła kontrolę nad czeską spółką technologiczną Betsys, w której posiada 74% akcji. Betsys jest głównym dostawcą rozwiązań IT dla bukmachera w Polsce, zarówno na potrzeby kanałów online oraz retail. Łącznie w Betsys i bezpośrednio w STS ponad stu specjalistów od technologii dba o rozwój autorskiego systemu bukmacherskiego.

Grupa STS, dzięki umowom na prawa medialne, w STS TV udostępnia transmisje blisko 5 tysięcy wydarzeń sportowych każdego miesiąca. Ponadto bukmacher jako pierwszy w Polsce wprowadził ofertę na rozgrywki esportowe. Od 2017 roku działa również szybki system wypłat STSpay, współpracujący z największymi bankami w kraju – m.in. PKO BP, Pekao, mBank, ING, BZ WBK, Alior oraz Millennium.

Grupa STS w lutym 2019 roku rozpoczęła działalność na rynkach europejskich. Bukmacher posiada licencję w Wielkiej Brytanii oraz Estonii, skąd oferuje usługi na kilku rynkach. STS SA jest pierwszym polskim bukmacherem, który rozpoczął działalność zagraniczną.

Grupa STS aktywnie angażuje się we wspieranie polskiego sportu, będąc największym prywatnym podmiotem na rodzimym rynku sponsoringu. Grupa STS jest oficjalnym sponsorem reprezentacji Polski w piłce nożnej, z którą współpracuje nieprzerwanie od 2014 roku. STS SA jest także sponsorem strategicznym Lecha Poznań, sponsorem głównym Jagiellonii Białystok a także oficjalnym bukmacherem Cracovii, Pogoni Szczecin, Górnika Łęczna, Zagłębia Lubin, Polskiej Ligi Siatkówki czy innych klubów i związków sportowych. Grupa STS angażuje się także we wspieranie esportu.

[1] działającym na podstawie zezwolenia Ministra Finansów

Zmiany w Platige Image. Jan Blumczyński – Dyrektorem Zarządzającym Działu Animacji, Agata Bereś Dyrektorem Produkcji

Zmiany w Dziale Animacji Platige Image: z dniem 1 września funkcję Dyrektora Zarządzającego Działu Animacji (Managing Director of the Animation Department) objął Jan Blumczyński, a na stanowisko Dyrektora Produkcji (Head of Production) powołana została Agata Bereś. Oba stanowiska piastowała wcześniej Magdalena Machalica, która pozostanie w strukturach Platige Image w charakterze doradczyni.

Jan Blumczyński jest absolwentem szkoły filmowej w Vancouver (2008). Od ponad 14 lat pracuje jako artysta 3D, nadzorował zespoły tworzące efekty specjalne do dużych hollywoodzkich produkcji i seriali klasy A. Pracował w takich studiach jak ScanlineVFX, RodeoFX, czy Method Studios. Pośród jego najważniejszych projektów można wymienić seriale Seria niefortunnych zdarzeń (2017) i Nierealne (2021), jeden z odcinków (pt. Zapłon), który prowadził, został nominowany do nagrody Emmy w kategorii „Wybitne osiągnięcia w dziedzinie efektów specjalnych”. Zdobywał też cenne doświadczenie przy dwóch marvelowskich blockbusterach: Kapitanie Ameryce: Wojnie bohaterów (2016) i Strażnikach Galaktyki vol. 2 (2017).

– W przypadku tytułów Marvela liczył się zarówno know-how produkcyjny, jak i strona artystyczna wspomagana przez najnowsze rozwiązania technologiczne. Oba te obszary były na najwyższym poziomie. W Platige filozofia pracy jest podobna. W warszawskim studiu będę mógł wykorzystać dotychczasowe doświadczenia i dalej rozwijać technologię oraz wspierać zespół w tworzeniu najlepszej jakości projektów – podkreśla Blumczyński.

Agata Bereś, Platige Image
Agata Bereś, Platige Image

Agata Bereś studiowała produkcję filmową na PWSFiTV w Łodzi. Doświadczenie zawodowe zdobywała w agencjach reklamowych (m.in. Grey Group Poland i Testardo Gram), gdzie jako producentka pracowała przez ponad dekadę. Do tej pory w Platige pełniła funkcję Senior Producer w Dziale Animacji.

Badanie SAS: Banki coraz częściej wykorzystują sztuczną inteligencję do przeciwdziałania praniu pieniędzy

Jak wynika z najnowszego badania SAS, ponad połowa instytucji finansowych wykorzystuje sztuczną inteligencję w projektach z zakresu przeciwdziałania praniu pieniędzy lub planuje to zrobić w niedalekiej przyszłości.

1/3 organizacji z sektora finansów potwierdziło, że pandemia COVID-19 miała wpływ na przyspieszenie wdrożenia sztucznej inteligencji (AI) i uczenia maszynowego (ML) na potrzeby przeciwdziałania praniu pieniędzy (AML). Jednocześnie 39 proc. specjalistów ds. zgodności przyznaje, że projekty z tego zakresu, mimo zakłóceń spowodowanych pandemią, nie uległy spowolnieniu.

Raport Acceleration Through Adversity: The State of AI and Machine Learning Adoption in Anti-Money Laundering Compliance” prezentuje wyniki badania przeprowadzonego wśród 850 członków Association of Certified Anti-Money Laundering Specialists (ACAMS), największej międzynarodowej organizacji zajmującej się rozwojem kompetencji specjalistów z zakresu wykrywania i zapobiegania przestępstwom finansowym. ACAMS przeprowadziło wśród nich ankietę na temat wykorzystania technologii w ich organizacjach do wykrywania przypadków prania pieniędzy. Szacuje się, że proceder ten stanowi 2-5 proc. globalnego produktu krajowego brutto, czyli od 800 miliardów do 2 bilionów USD rocznie. Wnioski z badania i poszczególne wartości procentowe zaprezentowano na portalu.

Rola sztucznej inteligencji w zwalczaniu prania pieniędzy staje się kluczowa. Ponad połowa respondentów (57 proc.) już wdrożyła AI/ML w procesy AML, pilotuje rozwiązania z tego zakresu lub planuje wdrożyć je w najbliższych 12-18 miesiącach.

Podmioty regulacyjne na całym świecie coraz częściej oceniają działania instytucji finansowych w obszarze compliance na podstawie wiarygodności informacji przekazywanych organom ścigania. Nie dziwi zatem fakt, że 66 proc. respondentów uważa, że organizacje sprawujące nadzór oczekują od nich wykorzystania sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego – mówi Kieran Beer, Chief Analyst and Director of Editorial Content w ACAMS. Wiele podmiotów z branży finansowej coraz sprawniej wdraża zaawansowane technologie analityczne, które pomagają im w identyfikowaniu przestępców.

Prym we wdrażaniu nowych technologii wiodą nie tylko największe instytucje finansowe. Już 28 proc. dużych firm z tego sektora, które posiadają kapitał większy niż 1 miliard USD, określa siebie jako innowatorów, którzy szybko wdrażają technologię AI. Jednak, aż 16 proc. mniejszych firm (wycenianych poniżej 1 mld USD) również postrzega siebie w ten sposób. Mając na uwadze, że wszystkie organizacje finansowe muszą spełniać te same wymogi regulacyjne, konieczna jest powszechna implementacja technologii, niezależnie od wielkości przedsiębiorstwa.

Sprostanie wyzwaniom związanym z COVID-19 oraz zapewnienie skutecznych metod przeciwdziałania procederom prania pieniędzy nie jest możliwe bez wykorzystania zaawansowanych narzędzi analitycznych. Zdaniem uczestników badania przeprowadzonego przez SAS, KPMG i ACAMS, przyczyniają się do tego również:

  • możliwość poprawy jakości badania poszczególnych przypadków i spełnienia wymogów regulacyjnych (40 proc. odpowiedzi);
  • możliwość ograniczenia liczby fałszywych zgłoszeń i związanych z nimi kosztów (38 proc. odpowiedzi).

Radykalna zmiana zachowań konsumentów wywołana przez pandemię sprawiła, że wiele organizacji z sektora finansowego dostrzegło wady statycznych, opartych na regułach strategii, które nie gwarantują precyzji i nie zapewniają elastyczności porównywalnej do behawioralnych systemów decyzyjnych. Sztuczna inteligencja i uczenie maszynowe są z natury dynamiczne, inteligentnie dostosowują się do zmian rynkowych i pojawiających się zagrożeń. Ponadto technologie te mogą zostać szybko zintegrowane z działającymi programami compliance. Organizacje, które jako pierwsze wdrożyły rozwiązania AI i ML, dostrzegają znaczący wzrost wydajności, a jednocześnie łatwiej im spełnić rosnące wymogi regulacyjne mówi David Stewart, Director of Financial Crimes and Compliance w SAS.

86 proc. polskich firm skorzystało z Tarczy Antykryzysowej

Z rozwiązań dostępnych w ramach rządowej Tarczy Antykryzysowej skorzystało 86 proc. przedsiębiorców. Za pośrednictwem PFR, BGK, ZUS, MRPiT oraz ARP rozdysponowano łącznie prawie 163 mld zł. Większość przedsiębiorców (92 proc.) korzystała z więcej niż jednego instrumentu wsparcia. Firmy oceniły pomoc państwa średnio na 3,5 (w skali 1-5). Najwyżej ocenione przez przedsiębiorców i najczęściej wykorzystywane było zwolnienie ze składek ZUS. Doceniono również Tarczę Finansową, dofinansowanie wynagrodzeń i składek na ubezpieczenia społeczne oraz obniżenie wymiaru czasu pracy lub pracę zdalną. To wnioski z przygotowanego przez Polski Instytut Ekonomiczny raportu „Tarcza Antykryzysowa. Koło ratunkowe dla firm i gospodarki?”.

Aby złagodzić gospodarcze skutki kryzysu pandemicznego w 2020 r., rząd przygotował i uchwalił pakiet pomocy składający się łącznie z sześciu Tarcz Antykryzysowych  oraz Tarczy Finansowej 1.0. Niniejszy raport nie jest pełną ewaluacją Tarczy Antykryzysowej. Długofalowa efektywność poszczególnych instrumentów pomocowych dopiero się uwidoczni, a proces ratowania gospodarki i wychodzenie z recesji cały czas trwa. Podobnie, wiele obszarów działalności biznesowych wciąż jest narażonych na funkcjonowanie w warunkach niepewności związanej z pandemią. Raport skupia się na podsumowaniu działań państwa w okresie od wybuchu pandemii w marcu 2020 r. do końca 2020 r., kiedy ogłoszono Tarczę 6.0. Działania w ramach Tarczy Antykryzysowej analizujemy jedynie w perspektywie działań z 10 miesięcy 2020 r. oraz tych jej celów, które dotyczą rynku pracy i funkcjonowania przedsiębiorstw.

W zbudowanym przez nas rankingu krajów UE-27 dla rzeczywistej i prognozowanej sytuacji ekonomicznej oraz klasyfikację krajów do czterech grup o bardzo dobrej, dobrej, złej i bardzo złej sytuacji ekonomicznej według prognoz i według rzeczywistych wartości, Polska plasuje się relatywnie wysoko. Pod względem prognoz znalazła się na 10. miejscu w rankingu, natomiast uwzględniając rzeczywiste odczyty zmiennych makroekonomicznych wskoczyła na 7. pozycję w rankingu sytuacji ekonomicznej w 2020 r. Tym samym znalazła się razem z Holandią, Niemcami, Szwecją, Czechami, Finlandią i Węgrami, w grupie krajów, które nie straciły podczas pandemii swojej klasyfikacji do grupy krajów o dobrej sytuacji ekonomicznej. Ponadto, Polska znalazła się w grupie państw, dla których rzeczywiste odczyty wskaźników makroekonomicznych za 2020 r. są powyżej przeciętnej dla UE-27. Biorąc pod uwagę skalę pomocy ze środków publicznych w proc. PKB, widzimy, że w Polsce pomoc ta była również ponadprzeciętna na tle innych państw UE. Możemy zatem wnioskować, że wydane pieniądze przełożyły się lepszą niż prognozowana sytuację gospodarczą w naszym kraju – mówi Katarzyna Dębkowska, kierownik zespołu foresightu gospodarczego w Polskim Instytucie Ekonomicznym.

Efektywność działań antykryzysowych widoczna we wskaźnikach

Tarcza Antykryzysowa pomogła skutecznie zamortyzować uderzenie kryzysowe, co pokazały dane makroekonomiczne za ubiegły rok. Deficyt finansów publicznych wynosił
w 2020 r. -7,0 proc., czyli o 2,5 pkt. proc. mniej niż prognozowany na wiosnę 2020 r. przez Komisję Europejską, a dług publiczny 57,5 proc., czyli o 1 pkt. proc. mniej niż wskazywała prognoza KE. Z kolei bezrobocie wynosiło 3,4 proc., a zatem o 4,1 pkt. proc. mniej niż prognoza KE z wiosny 2020 r.. Poprawił się też wskaźnik zatrudnienia, który po spadku na wiosnę 2020 r. rósł w kolejnych miesiącach i pod koniec roku przekroczył poziom sprzed pandemii. Liczba upadłości firm w 2020 r. (587) była porównywalna z liczbą z 2019 r. (586), a nawet nieco mniejsza w stosunku do lat 2017-2018 (591-615).

Ponadto, pomoc udzielona w ramach Tarczy Antykryzysowej pozwoliła uniknąć istotnego wzrostu krótkookresowego zadłużenia firm, które średnio oscylowało od 1 pkt. proc. do 3 pkt. proc. W 2020 r. zmniejszył się też odsetek firm z brakiem płynności finansowej z 19 proc. na początku pandemii do 3-6 proc. w pozostałych kwartałach roku. Polska należy do grupy krajów (obok Włoch, Danii i Finlandii), charakteryzującej się relatywnie wysoką efektywnością wydatków pomocowych zarówno względem wsparcia pracowników, jak
i przedsiębiorstw.pakiety antykryzysowe

Wśród przedsiębiorców przeważają pozytywne oceny instrumentów pomocowych

Z badania PIE wynika, że: 86 proc. przedsiębiorstw skorzystało z pomocy w ramach Tarczy Antykryzysowej, 73 proc. ze zwolnienia ze składek ZUS, 66 proc. z obniżenia wymiaru czasu pracy lub pracy zdalnej, 65 proc. z Tarczy Finansowej, 65 proc. z dofinansowania wynagrodzeń i składek na ubezpieczenie społeczne. Co szczególnie istotne, ponad połowa (52 proc.) przedsiębiorców skorzystała z więcej niż 10 instrumentów Tarczy Antykryzysowej.

Do najwyżej ocenionych przez przedsiębiorców i najczęściej wykorzystywanych instrumentów należały: zwolnienia ze składek ZUS, Tarcza Finansowa, dofinansowanie wynagrodzeń i składek na ubezpieczenia społeczne oraz obniżenie wymiaru czasu pracy lub praca zdalna. Reguły asocjacyjne pozwoliły wyłonić instrumenty wsparcia, które tworzyły swego rodzaju pakiet pomocowy przedsiębiorcom, często wykorzystywany równolegle. W tej grupie instrumentów znalazły się: świadczenie postojowe, dofinansowanie wynagrodzeń i składek na ubezpieczenie społeczne, zwolnienie ze składek ZUS, wydłużenie zasiłku opiekuńczego na dzieci, obniżenie wymiaru czasu pracy lub praca zdalna, Tarcza Finansowa.

Historia lubi się powtarzać – co poprawić na wypadek przyszłych kryzysów?

Przy ewentualnym kolejnym kryzysie o charakterze podobnym do tego wywołanego pandemią, szczególnie pomocne dla wsparcia firm powinny być: świadczenie postojowe, dofinansowanie wynagrodzeń i składek na ubezpieczenie społeczne, zwolnienie ze składek ZUS, wydłużenie zasiłku opiekuńczego na dzieci, obniżenie wymiaru czasu pracy lub praca zdalna i Tarcza Finansowa. Kluczowe jest, aby rodzaj i intensywność pomocy były dostosowane do branży, w której działa przedsiębiorstwo. Niektóre z branż odczuły pandemię w sposób szczególnie dotkliwy, część doświadczyła utrudnień w ograniczonym stopniu lub prawie wcale.

Ponadto, w przyszłości trzeba unikać nadmiernego rozdrobnienia rodzajów wsparcia
i rozciągnięcia w czasie ich uruchamiania, gdyż utrudnia to firmom percepcję udzielanej pomocy, a także analizę jej skutków. Należy również zadbać, aby udzielana pomoc miała również charakter prewencyjny i kierowana była do firm, które nie są w trudnej sytuacji finansowej, ale których rozwój jest ważny dla sektora i gospodarki. Co więcej, trzeba wzmocnić dzielenie się wiedzą i uzgadnianie działań z przedstawicielami biznesu. Dotychczasowe doświadczenia wskazują również na zasadność posiadania scenariuszy rozwoju sytuacji zdrowotno-społeczno-ekonomicznej w kraju, aby w przyszłości elastycznie reagować na skutki ewentualnej nowej fali pandemii.

Polski Ład. Fiskus będzie mógł sprawdzać podatnika w każdym czasie

Wszczęcie kontroli celno-skarbowej lub podatkowej jest uregulowanym procesem wymagającym spełnienia kilku przesłanek. Celem takich regulacji jest zapewnienie podatnikowi odpowiednich warunków oraz poinformowanie o nadchodzącej kontroli. Polski Ład przewiduje jednak instytucję quasi kontroli podatkowej „bez formalności”, jaką jest „nabycie sprawdzające”. Z projektu przepisów wynika, że nowym regulacjom będzie poświęcony cały nowy Rozdział 1b ustawy z dnia 16.11.2016 r. o Krajowej Administracji Skarbowej.

Uregulowania zawarte w Polskim Ładzie dają podstawy do stwierdzenia, że po wejściu w życie przepisów dopuszczalna będzie kontrola praktycznie w każdym momencie, a podatnik może nawet nie wiedzieć, że kontrola właśnie się u niego odbywa. Takie przepisy są batem na nieuczciwych podatników, jednak w praktyce mogą okazać się również dużym problemem dla uczciwie prowadzących swoje biznesy. Prowokacje urzędników, jak choćby w medialnym przypadku dwóch urzędniczek, które namówiły mechanika samochodowego na wymianę żarówki bez paragonu, były do tej pory znacząco ograniczone i wiązały się z określonymi konsekwencjami (wówczas posadę stracił naczelnik urzędu skarbowego). Jednak po wejściu w życie Polskiego Ładu takie działania zyskają aprobatę.

Czym jest nabycie sprawdzające?

Nabycie sprawdzające jest zakupem towarów lub usług przez osobę zatrudnioną w jednostce organizacyjnej KAS w celu sprawdzenia, czy podatnik wywiązuje się z obowiązków wynikających z przepisów prawa w zakresie ewidencjonowania sprzedaży na kasie i wydawania paragonu nabywcy. Jest to zatem kontrola stanu zastanego i nie może dotyczyć innych okresów. Warto zaznaczyć, że nabycia sprawdzającego można dokonać na terytorium całej Polski.

Ponadto należy zaznaczyć, że ustawodawca przewidział, iż w zakresie nabycia sprawdzającego nie będą miały zastosowania przepisy Rozdziału 5 ustawy – Prawo przedsiębiorców, które poświęcone są ograniczeniom kontroli działalności gospodarczej. Rozdział ten zawiera katalog podstawowych praw przedsiębiorcy, wobec którego aparat państwa chce przeprowadzić kontrolę podatkową. Brak możliwości odniesienia się do ochrony przewidzianej w tym Rozdziale stanowi zerwanie z kompromisem pomiędzy Państwem a przedsiębiorcami i istotnie narusza ich interesy i prawa.

Oceniając sam cel instytucji, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że jest to instrument pozbawiony większego znaczenia w walce z wyłudzeniami podatków. Zdecydowanie nie przyczyni się on do ograniczenia kluczowych z punktu widzenia budżetu państwa nadużyć – ograniczenia mafii VAT, nielegalnego obrotu paliwem czy karuzel podatkowych, a może stać się narzędziem nękania drobnych przedsiębiorców.

Przebieg nabycia sprawdzającego

Nabycia sprawdzającego może dokonać funkcjonariusz KAS posiadający legitymację służbową i stałe upoważnienie wydane przez naczelnika właściwego urzędu. Warto zwrócić uwagę, że upoważnienie powinno zawierać pewne określone elementy, takie jak data i miejsce wystawienia, oznaczenie organu, podstawę prawną, wskazanie sprzedającego oraz podpis osoby udzielającej upoważnienia. Brak któregokolwiek elementu oznacza, że upoważnienie powinno zostać uznane za nieważne, podobnie jak dokonane sprawdzenie. Upoważnienie podlega okazaniu na żądanie sprawdzanego. Jednak, co istotne, funkcjonariusz nie jest zobowiązany do okazania legitymacji przed rozpoczęciem kontroli. Może zatem wykonać prowokację i dopiero po fakcie się wylegitymować.

Po dokonaniu nabycia sprawdzającego kontroler ma obowiązek niezwłocznie okazać legitymację, poinformować o dokonaniu nabycia sprawdzającego oraz pouczyć sprawdzanego o jego prawach i obowiązkach. Ponadto w toku nabycia sprawdzający ma możliwość legitymowania osób kontrolowanych w zakresie niezbędnym do dokonania nabycia.

Co do zasady organy podatkowe po dokonaniu nabycia zwracają towary sprzedającemu wraz z paragonem fiskalnym, chyba że z uwagi na rodzaj i właściwości nie jest możliwa ponowna sprzedaż towaru. Wówczas za zgodą sprawdzanego towar może zostać pozostawiony w miejscu jego nabycia. Jedynie w przypadku, gdy przedmiot zakupu stanowi dowód popełnienia przestępstwa lub wykroczenia skarbowego, odstępuje się od jego zwrotu. Oznacza to, że funkcjonariusze dokonują zakupu w imieniu Skarbu Państwa, a następnie zwracają towary. W tym czasie inni klienci nie mogą tych towarów kupić, a sprzedawca obsługuje funkcjonariusza, który i tak dokona zwrotu towaru, czyli marnuje swój czas. Tymczasem funkcjonariusz dokona fikcyjnego zakupu, a wszelkie koszty związane z tym zakupem poniesie przedsiębiorca. Co ciekawe, przepisy Polskiego Ładu zobowiązują sprawdzanego do przyjęcia zwracanego towaru, paragonu fiskalnego i zwrotu otrzymanej za zwracany towar zapłaty. Zatem regulaminy w zakresie braku możliwości zwrotu po dokonaniu zakupu nie będą w praktyce funkcjonowały.

Nieco inaczej wygląda sytuacja w przypadku usług. Co do zasady nie podlegają one zwrotowi, jeżeli zostały wykonane. W przypadku, gdy usługa nie zostanie wykonana, sprawdzający zobowiązany będzie do zwrotu zapłaty.

Dokumenty sporządzane z nabycia sprawdzającego

Z nabycia sprawdzającego sporządza się różne rodzaje dokumentów w zależności od dokonanych ustaleń. Jednym z dokumentów jest notatka, którą zasadniczo sporządza się w przypadku prawidłowego procesu sprzedaży towarów. W przypadku nieprawidłowości albo sprzedaży usług sporządza się protokół, który jest zdecydowanie bardziej formalnym dokumentem.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Złoty coraz mocniejszy

Kolejny bardzo dobry dzień dla rodzimej waluty. Inwestorzy patrzą na złotówkę bardzo korzystnie po ostatnich danych makroekonomicznych. Względem wszystkich głównych walut oprócz dolara złoty jest już najsilniejszy od początku lipca.

Inflacja rośnie w kolejnych krajach

Wtorek przyniósł nam kolejne dane o wzroście cen w Europie. Oprócz wspomnianej już Francji i Polski pojawiły się odczyty z Włoch i szacunek zharmonizowanej inflacji dla strefy euro. Obydwa odczyty przekroczyły oczekiwania. Dla ekonomistów zaskoczeniem nie jest, że zalewanie gospodarki pieniędzmi w końcu musi powodować wzrost cen. Oczywiście mając więcej środków, możemy konsumować więcej różnych dóbr, co się zresztą dzieje. Jest jednak granica tego procesu i mimo presji konkurencyjnej ceny rosną. W rezultacie tych danych inwestorzy spojrzeli przychylniej na euro. Powodem tej potencjalnie dziwnej reakcji jest wiara, że być może dojdzie do ograniczenia programu skupu aktywów, co wpłynie korzystnie na euro.

Słabsze dane z USA

Indeksy koniunktury za oceanem kolejny już raz zawodzą oczekiwania analityków. Indeks Chicago PMI był relatywnie blisko prognoz, osiągając 66,8 pkt wobec przewidywanych 68. Większy problem był w przypadku indeksu zaufania konsumentów – Conference Board, tutaj zamiast spodziewanych 124 pkt było ich aż 10,2 pkt mniej. Co ciekawe, rynki nie reagowały dalszą przeceną dolara. Z drugiej strony należy też pamiętać, że dolar w ciągu półtora tygodnia stracił około 1,5 centa na wartości względem euro i część inwestorów szuka już momentu na realizację zysków, wątpiąc w możliwość kontynuacji tego trendu.

Złoty wciąż mocny

Po wczorajszych odczytach inwestorzy wyraźnie uwierzyli w polską walutę. Jeszcze w poniedziałek na otwarciu rynków euro kosztowało 4,58 zł, dzisiaj jesteśmy poniżej poziomu 4,51 zł. Franki kosztują 4,17 zł, dolary 3,83 zł, a funty 5,26 zł. Jest to bardzo dobra okazja do zakupu waluty na wyjazd zagraniczny. A konkretniej byłaby, gdyby nie to, że mamy już wrzesień…

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:15 – USA – raport ADP na temat zatrudnienia,
15:45 – USA – indeks PMI dla przemysłu,
16:00 – USA – raport ISM dla przemysłu.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Polski Związek Firm Deweloperskich postuluje o opóźnienie Polskiego Ładu

Polski Związek Firm Deweloperskich przekazał Ministerstwu Finansów stanowisko PZFD do zaplanowanych zmian podatkowych w ramach Polskiego Ładu.

Zgodnie z aktualnym brzmieniem projektu proponowane przepisy podatkowe będą obowiązywać od dnia 1 stycznia 2022 r. W ocenie PZFD proponowany termin wejścia w życie nowych przepisów jest rażąco krótki, biorąc pod uwagę kompleksowość wprowadzanych zmian.

Konsultacje podatkowe zakończyły się 30 sierpnia 2021 r. Jednak nawet przy ekspresowym tempie uchwalenia przepisów, podatnicy nie będą w stanie przygotować się na zmiany ani dostosować systemów księgowych.

PZFD wnioskuje, więc aby wejście w życie Polskiego Ładu zostało przesunięte co najmniej do 1 stycznia 2023 r., aby umożliwić podatnikom należyte przygotowanie się do zmiany.

Zdaniem PZFD skutki proponowanych rozwiązań w stosunku do branży deweloperskiej – zwłaszcza w stosunku do sektora Private Rent Sector (PRS) – należy ocenić negatywnie.

„PZFD w piśmie wysłanym do ministerstwa odniósł się przede wszystkim do problemu amortyzacji w spółkach nieruchomościowych. Chodzi o nieruchomości komercyjne na wynajem oraz nieruchomości inwestycyjne. W obydwu przypadkach są to wieloletnie i kosztowne przedsięwzięcia, których stopa zwrotu kalkulowana jest w ujęciu wieloletnim. Z tego względu PZFD nie ma wątpliwości, że wdrożenie proponowanych regulacji zachwieje rynkiem nieruchomości komercyjnych i inwestycyjnych, gdyż ograniczenie podatkowej amortyzacji nie było uwzględniane w planach inwestycyjnych” – podkreśla Sebastian Juszczak, prawnik PZFD.

Proponowana zmiana w najszerszym zakresie dotknie podmioty posiadające amortyzowania budynków i lokali mieszkalnych. Projekt zakłada wyłączenie z kosztów podatkowych odpisów amortyzacyjnych od budynków i lokali mieszkalnych zarówno na gruncie PIT jak i CIT. Wydatki poniesione na nabycie budynków i lokali mieszkalnych będą stanowić koszt uzyskania przychodów dopiero w momencie ich zbycia (podobnie jak w przypadku nieruchomości gruntowych).

Niniejsza zmiana obejmie nie tylko przeciętnego Kowalskiego, ale też silnie będzie oddziaływać na sektor PRS. „W sektorze PRS celem jest wybudowanie inwestycji mieszkaniowej, aby ją następnie wynająć. Ponieważ przedsięwzięcia PRS-owe nie są przeznaczone do sprzedaży dla klientów finalnych, więc amortyzacja dla klientów będzie utrudniona” – podkreśla Sebastian Juszczak.

Wprowadzone mają również być zmiany opodatkowania przychodów osiąganych z najmu lub dzierżawy. Regulacja odbiera podatnikom dotychczasową swobodę decydowania o najkorzystniejszym sposobie opodatkowania w danej konkretnej sytuacji – tj. uniemożliwia rozliczenie przychodów osiąganych m. in. z najmu i dzierżawy w ramach skali podatkowej na rzecz konieczności rozliczenia ryczałtowego.

„W praktyce na rozliczenie skalą podatkową decydowali się najczęściej podatnicy, którzy rozważali remonty wynajmowanych, wydzierżawianych lokali, a rozliczenie w ten sposób dawało możliwość podatkowego aktywowania wydatków na ten cel. Proponowana regulacja może negatywnie wpłynąć na stan lokali podlegających najmowi” – ostrzega Sebastian Juszczak.

Ministerstwo planuje również wprowadzenie przepisów ograniczających generowanie sztucznych kosztów uzyskania przychodu w postaci wypłaty tzw. „ukrytej dywidendy”. Projektowane zmiany przewidują zasadę, na podstawie której wypłaty dokonywane na rzecz udziałowca lub podmiotu powiązanego z udziałowcem, które są generowane w sposób sztuczny i mogą być postrzegane jako ukryta dywidenda nie będą stanowić kosztów uzyskania przychodu.

Proponowane rozwiązanie daje nieuprawnioną kompetencję organów podatkowych, które mogą się doszukiwać wypłat „ukrytej dywidendy” przy transakcjach o charakterze rzeczywistym, co nie wpływa ani na stabilność porządku prawnego ani pewność sytuacji podatnika.

„Uważamy również, że zaproponowane wymogi dla polskiej grupy VAT w zakresie powiązania finansowego są zbyt restrykcyjne. Proponujemy ażeby uniknąć wątpliwości interpretacyjnych wprowadzić przepis, że powiązanie ekonomiczne w grupie VAT istnieje, jeżeli podmioty działają w tej samej branży lub na tym samym rynku danego produktu” – mówi Sebastian Juszczak.

Rynek biurowy H1 2021 – deweloperzy i właściciele nieruchomości są skłonni do większej elastyczności w negocjacjach z potencjalnymi najemcami

Po pełnym wyzwań 2020 roku, wyniki Działu Powierzchni Biurowej w Colliers w pierwszej połowie 2021 r. pokazują, że wraca aktywność najemców na rynku biurowym. Od stycznia do końca czerwca eksperci Colliers z pionów Reprezentacji Najemcy i Właściciela doradzali łącznie w 67 transakcjach najmu prawie 100 tys. mkw. Dla porównania, w I połowie ubiegłego roku wynik działu osiągnął  87,7 tys. mkw., zaś w całym 2020 r. –  218,5 tys. mkw.

– Zeszły rok, który w Warszawie zakończył się niewielkim jak na realia pandemiczne spadkiem aktywności rynkowej o blisko 30% w porównaniu do 2019 r., budził wiele wątpliwości dotyczących tego, jak na rynku biurowym będzie wyglądał w 2021 r. Biorąc pod uwagę liczbę zamkniętych transakcji w pierwszej połowie 2021 roku i liczbę procesów, w które jesteśmy obecnie zaangażowani, wydaje nam się, że te obawy były na wyrost. Widzimy duże zainteresowanie Polską ze strony firm z branży BPO/SSC, które w dalszym ciągu decydują się na otwieranie u nas nowych lokalizacji – nie tylko w Warszawie, ale również w miastach regionalnych, np. we Wrocławiu, Trójmieście czy Łodzi – mówi Paweł Skałba, Senior Partner, Dyrektor Działu Powierzchni Biurowych, Colliers.

Największy wolumen transakcji z udziałem ekspertów Colliers w I połowie 2021r. odnotowano w Warszawie (56 tys. mkw.), Wrocławiu (17,7 mkw.) i Krakowie (9,6 tys. mkw.).

– Tylko w pierwszej połowie 2021 r. pion Reprezentacji Właściciela sfinalizował tyle transakcji, co w całym 2020 roku. Dzięki temu jesteśmy liderem wśród agencji zarówno w Warszawie, jaki i w ujęciu ogólnokrajowym. Widać więc, że pierwsze miesiące tego roku charakteryzowały się dużo większą aktywnością najemców w porównaniu analogicznego okresu w 2020. To efekt sprecyzowania oczekiwań ze strony firm w kwestiach zmiany sposobu pracy, funkcjonowania biur oraz zapotrzebowania na powierzchnię biurową. Także właściciele budynków dostosowali się do obecnych wymagań najemców i wykazują większą elastyczność negocjacyjną. Dobrych wyników spodziewamy się także w kolejnych kwartałach, gdyż jesteśmy w trakcie wielu procesów najmu, których zakończenie nastąpi w najbliższych miesiącach – mówi Izabela Kapil, Dyrektor Pionu Reprezentacji Właściciela w Dziale Powierzchni Biurowych w Colliers.

Największe transakcje

Choć w dalszym ciągu w transakcjach reprezentowanych przez Colliers dominowały nowe umowy. Dużą część transakcji objęły również relokacje (łącznie 36,2 tys. mkw.).

Wśród największych transakcji I połowy roku z udziałem ekspertów Colliers można wymienić: najem 12,3 tys. mkw. przez 3M Service Center EMEA we wrocławskim biurowcu MidPoint 71, wynajęcie 11,3 tys. mkw. w nowo oddanym warszawskim biurowcu Widok Towers przez Urząd Miasta Stołecznego Warszawy oraz relokacja firmy Heineken Global Shared Services do Podium Park A w Krakowie, gdzie centrum usług wspólnych zajmie 8,6 tys. mkw.

Powierzchnia do wzięcia

W I poł. 2021 roku wzrósł wskaźnik wolnej powierzchni, który w Warszawie wynosi obecnie 12,5% (w porównaniu do 9,9% w 2020 r.), a na dziewięciu największych rynkach Polski – 12,9%. W ostatnim okresie pojawia się coraz więcej opcji podnajmu biur, co do tej pory nie było widoczne w aż takiej skali – w samej Warszawie jest obecnie ok. 150 tys. mkw. powierzchni do podnajęcia w różnych konfiguracjach.

– Obecna sytuacja na rynku biurowym i zauważalny wzrost wskaźnika wolnej powierzchni sprawiają, że deweloperzy i właściciele nieruchomości są skłonni do większej elastyczności w negocjacjach z potencjalnymi najemcami. Ze strony najemców to może być dobry moment na zabezpieczenie atrakcyjnej powierzchni i warunków najmu na przyszłość. Naszym zdaniem ta sytuacja utrzyma się na pewno przez kolejne 18-24 miesiące. Większość firm podjęła już działania związane z analizą sposobu wykorzystania powierzchni biurowej, jak również wielkości swojego przyszłego biura, które w związku z wprowadzaniem pracy hybrydowej przez większość organizacji, będzie średnio 15-20% mniejsze niż przed pandemią. Obserwujemy również większą liczbę zapytań o powierzchnię flex, jednak większość firm będzie traktowało ją jako uzupełnienie w hybrydowym modelu pracy, cały czas uznając biuro za główne miejsce wykonywania obowiązków służbowych – prognozuje Paweł Skałba.

Od 200 do 400 zł miesięcznie więcej w kieszeni Polaków, którzy instalowali fotowoltaikę w 2021 roku

70% inwestorów odczuwa oszczędności wynikające z użytkowania fotowoltaiki już w pierwszym roku działania paneli – wynika z raportu Oferteo.pl. Jednorazowe koszty uruchomienia instalacji wynoszą średnio 29 tys. zł. Trzy czwarte badanych wspomaga się dotacjami i ulgami oferowanymi przez państwo.

Średnio 29 tys. zł za instalację

Z drugiej edycji badania Oferteo.pl na temat użytkowania fotowoltaiki w Polsce wynika, że średni koszt instalacji poniesiony przez inwestorów wynosił 29 tys. złotych. Kwota ta mieści się w zakresie wskazanym przez wykonawców ankietowanych przez portal na początku tego roku (32–39 tys. zł), z zaznaczeniem, że należy do niej doliczyć jeszcze środki pochodzące z dotacji.

Na wzrost kosztów ponoszonych przez inwestorów najczęściej wpływały: ograniczona ilość przestrzeni, zacienienie, niekorzystny kierunek dachu, jego nachylenie oraz rodzaj pokrycia.

Realne oszczędnościCzy obecnie odczuwają Państwo już oszczędności wynikające z fotowoltaiki

Okazuje się, że cały proces instalacji paneli, choć niepozbawiony trudności, przynosi jednak stosunkowo szybko odczuwalne oszczędności. Spośród ankietowanych przez Oferteo.pl, aż 70% przyznało, że zauważa już pierwsze zyski wynikające z produkowania ekologicznej energii.

W przypadku blisko połowy z nich (47%) było to do 200 zł miesięcznie, 44% oszczędzało między 200 a 400 zł, a 9% w kieszeni zostaje nawet więcej.

Fotowoltaika ze wsparciem państwa

1 lipca tego roku ruszył w Polsce nabór wniosków o dofinansowanie fotowoltaiki w ramach drugiej edycji rządowego programu „Mój Prąd”. Jest to jedna z metod, która ma na celu zachęcenie Polaków do inwestycji w odnawialne źródła energii.

Montaż paneli fotowoltaicznych na domu jednorodzinnym to znaczący jednorazowy wydatek. Mimo tego coraz więcej Polaków decyduje się na taką inwestycję, licząc, że nie tylko zwróci się ona w ciągu kilku lat, ale także będzie stanowiła dla nich zabezpieczenie przed nieprzewidywalnymi wzrostami cen energii w przyszłości – komentuje Karol Grygiel z zarządu Oferteo.pl.Aby odpowiedzieć na rosnące zainteresowanie inwestorów i przekuć je w zwiększenie udziału energii słonecznej w polskim miksie energetycznym, rząd wprowadza kolejne programy ulg i dopłat mających na celu odciążenie właścicieli domów oraz zachęcenie do inwestycji w OZE.

Polacy korzystają z dofinansowańCzy korzystali Państwo z dotacji na zakup i montaż paneli

Mimo znaczących kosztów uruchomienia, dla 74% inwestorów instalacja fotowoltaiczna to krok w stronę oszczędności. Żaden powód nie był wskazywany przez respondentów częściej.

Sporym odciążeniem dla portfeli Polaków są dodatkowo uruchamiane przez państwo programy, z których inwestorzy bardzo chętnie korzystają. W ciągu ostatniego roku aż 74% z nich skorzystało z którejś z dostępnych form dotacji, natomiast 77% badanych odliczyło zakup paneli od podatku. Wygląda jednak na to, że osoby instalujące panele w ciągu ostatniego roku napotkały więcej trudności formalnych z dotacjami niż ci, który robili to rok wcześniej. O 5% (z 15% do 20%) wzrósł bowiem odsetek osób, które wskazały pozyskanie dofinansowania jako jedną z największych trudności w całym procesie inwestycyjnym.

Metodologia badania

Dane przedstawione w drugiej edycji „Raportu o fotowoltaice w Polsce” pochodzą z badania ankietowego przeprowadzonego w sierpniu 2021 roku metodą CAWI na próbie 499 osób.

Makroekonomiczna analiza Bena Laidlera: Ceny śniadań szybują

CORAZ DROŻEJ

Nasz indeks towarów rolnych, zwany „śniadaniowym” indeksem cen (widoczny na wykresie), dalej szybuje. Odnotował on wzrost o 46 proc. w trakcie minionego roku, wraz z tym jak ceny żywności na świecie biją kolejne rekordy. Ceny produktów rolnych rosły ze względu na zakłócenia pogodowe, podczas gdy wzrost cen innych surowców nieco zwolnił. Zakłócenia zdają się nie ustawać, z prognozami dotyczącymi La Niña istotnymi dla dużych producentów w Brazylii i Argentynie. Ciężar wpływu tych zjawisk odczuwają przede wszystkim zapasy żywności konsumenckiej oraz rynki wschodzące.

NADEJDZIE WIĘCEJ

Podniesiony popyt wynikający z ponownego otwarcia gospodarek oraz zakłócenia dostaw związanych z pogodą przyczyniły się do gwałtownego wzrostu cen produktów rolniczych. Zakłócenia dostaw zapewne jeszcze potrwają. Rząd USA uważa, że  prawdopodobieństwo nadchodzącego globalnego zjawiska pogodowego La Niña wynosi 70 proc. Zazwyczaj powoduje ono suchą pogodę w Argentynie i Brazylii, dwóch z największych eksporterach produktów rolniczych.

NASZ „INDEKS ŚNIADANIOWY”

Nasz indeks, mierzący z równą wagą ceny ośmiu popularnych produktów śniadaniowych – od kawy po pszenicę – był na czele szerszego wzrostu cen surowców. Największy wzrost w tym roku odnotowała wieprzowina (+108 proc.), dalej owies (+67 proc.) i kawa (+54 proc.). Jedynie ceny kakao urosły nieznacznie (+8 proc.).

WYGRANI I PRZEGRANI

Indeks globalnych producentów rolnych, od Deere (D) do Mosaic (MOS), wyraźnie przewyższył oczekiwania, odnotowując wzrost o 38 proc. w trakcie minionego roku. Jednakże indeks użytkowników rolnych, takich jak producent jedzenia konsumenckiego General Mills (GIS) czy Kraft Heinz (KHC), wzrósł jedynie o 7 proc., osiągając gorszy wynik niż globalne akcje, do czego przyczyniła się walka z utrudnieniami w postaci rosnących kosztów. Rynki wschodzące (EEM) są również poszkodowane: jedzenie jest tam mniej przetwarzane, stanowi większą część dochodu rozporządzalnego gospodarstw, oraz więcej waży w koszykach inflacyjnych. Większa inflacja wpływa na wzrost stóp procentowych na rynkach wschodzących.

indeks surowców śniadaniowych

Źródło: Refinitiv, MSCI, obliczenia eToro.  *Indeks mierzący z równą wagą ceny kakao, kawy, mleka, soku pomarańczowego, owsa, wieprzowiny, cukru i pszenicy

Ben Laidler, strateg ds. rynków globalnych w eToro

All in! Games zawarło list intencyjny ze spółką z Wielkiej Brytanii

All in! Games, notowany na głównym rynku Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie wydawca gier komputerowych, podpisał list intencyjny z brytyjską firmą Future Friends Games Limited. Spółki rozpoczęły negocjacje dotyczące współpracy przy wydaniu gry Exo One na PlayStation i Nintendo Switch. Według założeń listu intencyjnego All in! Games otrzyma wyłączne globalne prawa oraz licencję na komercyjną dystrybucję gry. To pierwszy krok dla All in! Games w zakresie tworzenia alternatywnych kanałów generowania przychodów.

  • All In! Games podpisało list intencyjny z brytyjską firmą Future Friends Games Limited. Spółki rozpoczęły negocjacje dotyczące współpracy przy wydaniu gry Exo One na PlayStation i Nintendo Switch.
  • Spółka planuje rozwijać nowy kanał przychodów – portowanie gier i Quality Assurance dla firm zewnętrznych.

– Szacujemy, że negocjacje z Future Friends Games Limited zakończą się do 30 listopada br. Z brytyjską spółką chcemy wydać grę Exo One na PlayStation i Nintendo Switch. Poprzez tę współpracę chcemy rozwinąć też nowe skrzydło przychodowe w All In! Games, czyli portowanie i Quality Assurance – mówi Piotr Żygadło, prezes All in! Games.

Spółka rozwija przyjęty model biznesowy, bazujący na wydawaniu znanych i dobrze rokujących tytułów z segmentu AA+ i Indie Premium. Niedawno All in! Games udostępniło graczom Fort Triumph na Nintendo Switch, PS4 i Xbox One. 9 września na platformie PC zadebiutuje pełna wersja gry Arboria z portfolio wydawniczego spółki.  Produkcja wyjdzie z fazy Early Access i będzie dostępna na platformie Steam. W najbliższych tygodniach (28 września) All in! Games wyda również wersję konsolową Chernobylite. Gra ta wyszła ze Wczesnego Dostępu na PC 28 lipca i łącznie sprzedała się w nakładzie ponad 200 tys. egzemplarzy.

– Ostatnie miesiące pokazały nam, że gracze doceniają wydawane przez nas gry. Chcemy rozszerzać zasięgi i spoglądać też coraz odważniej na zagraniczne rynki. Liczę, że współpraca z Future Friends Games Limited będzie jednym z wielu kroków do pozyskania nowych innowacyjnych IP – dodaje Piotr Żygadło.

W I kwartale 2021 r. All in! Games osiągnęło ponad 28 mln zł przychodów, na które składają się przychody netto ze sprzedaży w kwocie 4,9 mln zł oraz pozostałe przychody operacyjne, pochodzące ze sprzedaży IP do tytułu Ghostrunner. Zysk netto spółki wyniósł 8,6 mln zł.

ffVC Tech & Gaming zainwestował w PandaScore – startup dostarczający unikalne dane o rozgrywkach e-sportowych

Założony w Paryżu startup PandaScore, który dostarcza dla szybko rozwijającej się branży e-sportowej statystyki w czasie rzeczywistym oparte na sztucznej inteligencji, zebrał 2 miliony euro w rundzie finansowania prowadzonej przez fundusz ffVC Tech & Gaming. W rundzie wzięły udział renomowane, europejskie fundusze VC: Alven i Serena Capital, za którym stoi francuski FDJ.

Runda finansowania z udziałem ff Venture Capital (ffVC) Tech & Gaming pozwoli PandaScore na dalsze prace rozwojowe technologii AI i zwiększenie zatrudnienia w Polsce. Francuski startup współpracuje już ze specjalistami z Polski, a w planach firmy jest otworzenie polskiego oddziału firmy i rozszerzenie zatrudnienia o kolejnych pracowników z sektora IT.

Udział w rundzie finansowania, która skupiła największych europejskich inwestorów VC to ogromny sukces dla polskiego zespołu inwestycyjnego ffVC. Cieszymy się, że możemy być częścią międzynarodowego sukcesu PandaScore i wspierać go w działaniach na polskim rynku – komentuje  Mariusz Adamski, Partner w ffVC. Innowacyjna technologia i zaangażowanie zespołu PandaScore idealnie wpisują się w wartości i strategię inwestycyjną funduszu ffVC Tech & Gaming, która skupia się na sektorach związanych z gamingiem, wykorzystaniem danych i rozwojem technologii AI – dodaje.

Technologia sztucznej inteligencji wykorzystywana przez PandaScore pozwala na zbieranie danych z trwających rozgrywek e-sportowych, w celu analizy najbardziej przydatnych informacji. Nadawcy e-sportowi mogą z kolei wykorzystać dostarczane za pośrednictwem API dane do wzbogacenia transmisji i odbioru turniejów przez widzów. Narzędzie to jest również wykorzystywane przez branżę bukmacherską i pozwala na lepszą predykcję wyników rozgrywek, w porównaniu z tradycyjnymi metodami. Firma jest jednym z europejskich liderów w swoim segmencie, a wśród klientów PandaScore znajdują się najwięksi międzynarodowi bukmacherzy, jak m.in.: Betcris, czy Ladbrokes.

Widoczny wzrost zainteresowania e-sportem jest ściśle powiązany z rynkiem analityki danych. Możliwość prezentacji statystyk w trakcie rozgrywki pozwala firmom medialnym na pokazanie bardziej angażujących treści. Przekłada się to bezpośrednio na kontrakty i pieniądze ze sponsoringu, które napędzają rozwój branży e-sportowej – komentuje Flavien Guillocheau założyciel i dyrektor generalny PandaScore.

Dalszy rozwój technologii PandaScore, a co za tym idzie potencjał tworzenia nowych miejsc pracy na polskim rynku, to doskonała wiadomość nie tylko dla Totalizatora Sportowego jako inicjatora Funduszu, ale także ważny sygnał dla polskiego środowiska e-sportowego, z którym jesteśmy związani od lat – mówi Maciej Makuszewski, Dyrektor Biura Strategii w Totalizatorze Sportowym.

PandaScore dostarcza danych z rozgrywek e-sportowych, w takich grach jak: League of Legends, DOTA 2, Counter Strike: Global Offensive, Call of Duty, Rocket League, Overwatch, PUBG, FIFA, Valorant oraz King of Glory. W planach firmy jest rozszerzanie swojego portfolio o kolejne tytuły.

Vercom z 50 proc. wzrostem zysku rdr. w II kw. 2021 r.

Vercom, dynamicznie rosnąca spółka technologiczna, dostarczająca chmurowe rozwiązania w modelu CPaaS (Communication Platform-as-a-Service), podsumowuje ostatni kwartał. W minionym okresie Vercom umocnił pozycję wiodącej Grupy w segmencie CPaaS w regionie  Europy Środkowo-Wschodniej. W II kw. marża brutto wzrosła o 49 proc. rdr. do 11,7 mln zł, skorygowana EBITDA urosła o 47 proc. rdr. do 8,7 mln zł. Dodatkowo na początku lipca Vercom sfinalizował zakup 100 proc. udziałów w spółce FreshMail – lidera polskiego rynku e-mail marketingu.

Cieszymy się z wyników, jakie osiągnęliśmy w II kwartale. Dzięki dynamicznemu wzrostowi konsekwentnie umacniamy pozycję wiodącej platformy CPaaS w regionie CEE. Majowy debiut na głównym parkiecie GPW przełożył się nie tylko na efektywne skalowanie naszych rozwiązań, ale również na pozyskanie nowych klientów, kontrahentów oraz zdobyte zaufanie. – komentuje Krzysztof Szyszka, prezes zarządu Vercom.

W II kw. Vercom zwiększył liczbę klientów o 39 proc. rdr. do blisko 12  tysięcy. Uwzględniając dodatkowo 6,5 tys. klientów spółki Freshmail, która to inwestycja miała miejsce w trzecim kwartale, Grupa Vercom w ciągu roku ponad dwukrotnie zwiększyła liczbę obsługiwanych klientów. Zakup spółki Freshmail stanowi przełomowe wydarzenie dla Spółki.

Połączenie z FreshMail to dla nas, obok IPO, kluczowe wydarzenie bieżącego roku. To lider polskiego rynku e-mail marketingu z mocnym i rozpoznawalnym brandem, którym kieruje dobrze znany w branży Paweł Sala. Dzięki tej transakcji niemal podwoiliśmy liczbę obsługiwanych klientów. To dla nas ogromna wartość, rodzi to dla nas duży potencjał dosprzedaży w  pozostałych kanałach (SMS, push, OTT). – dodaje Krzysztof Szyszka.

Vercom kupił 100 proc. udziałów FreshMail, wartość transakcji z uwzględnieniem earn-out wyniesie nie więcej niż 27 mln zł. FreshMail współpracuje z grupą ponad 6,5 tys. klientów, którymi są zarówno duże firmy enterprise, jak i dynamicznie rosnące małe i średnie firmy. Wśród nich można wymienić m.in.: Onet, Decathlon, Orange czy Multikino.

Zakup FreshMail niesie oczywiste synergie związane z cross-sellingiem, ale warto również zwrócić uwagę, iż dzięki tej transakcji pozyskaliśmy również nowe talenty i specjalistów z branży. Wierzymy, że wspólnie stworzymy lidera na rynku usług CPaaS w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. – mówi Tomasz Pakulski, członek zarządu Vercom.

Na początku lipca Vercom zainwestował również w spółkę PushPushGo – lidera w obszarze komunikacji web push (powiadomienia w przeglądarkach internetowych) w Polsce. Transakcja rozszerza skalę działalności Grupy Vercom o kolejny kanał komunikacji. Vercom, na tym nie poprzestaje, do połowy 2022 r. planuje przeznaczyć ponad 200 mln zł na kolejne akwizycje. Środki w głównej mierze mają być przeznaczone na akwizycje podmiotów działających w regionie Europy Środkowo-Wschodniej w obszarze CPaaS.

Boom na używane telefony w Polsce. Przyczyną pandemia i ekologia

W 2020 r. na świecie sprzedano ok. 1,3 mld smartfonów, a w samej Polsce ponad 8,5 mln. Chociaż te liczby mogą robić wrażenie, to jednak sprzedaż nowych telefonów względem 2019 r. spadła. Zupełnie inaczej sytuacja kształtuje się na rynku telefonów używanych. Skąd bierze się ich popularność? Czy ten trend się utrzyma?

W 2020 roku na świecie sprzedano 225,4 mln używanych lub odnowionych smartfonów, co oznacza ponad 9-procentowy wzrost względem 2019 r. ze sprzedażą na poziomie 206,5 mln egzemplarzy – wynika z danych IDC.

– Globalnie już od jakiegoś czasu dostrzegamy zwiększone zainteresowanie używanymi lub odnowionymi smartfonami. Ale to, co dzieje się w Polsce to prawdziwy boom – tylko w pierwszym półroczu 2021 r. zanotowaliśmy 10-krotnie wyższą sprzedaż niż w analogicznym okresie w 2020 r. Oczywiście mówimy o sprzedaży całkowitej, czyli bierzemy pod uwagę także inne sprzęty, które sprzedajemy, ale smartfony mają tu zawsze największy udział. – mówi Kilian Kaminski, założyciel refurbed, platformy marketplace z używaną i odnowioną elektroniką.

Po pierwsze: oszczędność

Dlaczego coraz więcej Polaków wybiera używane telefony? Przede wszystkim to spora oszczędność. Używane telefony mają wysoki stosunek jakości do ceny. Dobry model sprzed kilku lat może kosztować kilkaset złotych, a zakup nowego modelu telefonu to już wydatek rzędu nawet kilku tysięcy złotych. To często na tyle duża kwota, że wymaga rozłożenia na raty. Niestety w czasie pandemii okazało się, że dla wielu niemożliwe do spłacenia. Zadłużenie Polaków wobec firm telekomunikacyjnych w pierwszej połowie roku wyniosło niemal 900 mln zł, co oznacza aż 40% wzrost zadłużenia w porównaniu do analogicznego okresu rok wcześniej – wynika z raportu Krajowego Rejestru Długów.

Po drugie: ekologia

Przyczyn większego zainteresowania używanymi lub odnowionymi modelami smartfonów trzeba upatrywać także w świadomości ekologicznej nowego pokolenia konsumentów. Millenialsi i Zetki nie wyobrażają sobie życia bez telefonu, a przy tym ochrona środowiska to dla nich jedna z najważniejszych wartości. Używany telefon to w tym wypadku rozsądny kompromis – zakup odnowionego sprzętu elektronicznego pozwala na zredukowanie emisji CO₂ o 70% w stosunku do zakupu nowego produktu.

Po trzecie: nowe standardy

Boom na używane lub odnowione telefony wynika nie tylko z potrzeby oszczędzania – czy to własnych pieniędzy, czy zasobów planety. Liczą się także nowe standardy, jakie wprowadzają firmy działające na tym rynku.

– Używany telefon wciąż niektórym osobom kojarzy się z podejrzanym lombardem, w którym sprzedaje się ledwo działający sprzęt. Ale to już nie te czasy – w refurbed oferujemy całkowicie odnowione, przetestowane i bezpieczne produkty z gwarancją od roku do 3 lat i opcją na 30-dniowe testowanie z możliwością zwrotu. – dodaje Kilian Kaminski.

Zmieniają się nie tylko standardy, ale sami konsumenci. Pokolenie Z, czyli najmłodsi konsumenci myślą zupełnie inaczej niż ich rodzice, czy nawet starsze rodzeństwo.

– Zetki nie wyobrażają sobie życia bez telefonu, ale jednocześnie nie chcą napędzać niezdrowej konsumpcji i szkodzić planecie. To może wydać się mało wiarygodne, ale żyjemy w naprawdę innym świecie. Dlatego proponujemy rozsądny kompromis i mówimy: nie musisz czuć się, źle używając smartfona! Po prostu nie kupuj nowego, postaw na ten z drugiego obiegu, ale wciąż bezpieczny. I posadź drzewo. A właściwie to my je posadzimy – podsumowuje Kilian Kaminski.

Za zakup produktu na platformie refurbed, firma posadzi jedno drzewo. Czy to przekona Polaków do kupowania używanych telefonów? Do jednych przemówią zaoszczędzone pieniądze, u innych decydująca będzie troska o planetę. Jedno jest pewne – wielu już się przekonało. I wszystko wskazuje na to, że będzie ich więcej.

Upadłości firm jest mniej, ale liczba niewypłacalności w Polsce wzrosła aż o 160%

Rządowe programy pomocnicze opóźniły upadłość wielu firm, jednak nie zatrzymały nadciągającego z dużą prędkością kryzysu gospodarczego. Mogłoby się wydawać, że trudne warunki rynkowe i ograniczenia wywołane licznymi lockdownami spowodują lawinowy wzrost upadłości firm. Paradoksalnie liczba upadłości przedsiębiorstw została obniżona. Taka sytuacja obserwowana jest nie tylko w Polsce, ale także w wielu innych krajach na świecie. Jeżeli chodzi o liczbę upadłości, to spadła ona o 12% w 2020 roku. Z jednej strony jest to konsekwencja działań pomocowych, które miały wspierać przedsiębiorstwa w czasie kryzysu. Z drugiej to skutek uproszczonych postępowań o zatwierdzenie układu. Postępowania te są bardzo szybkie i nie wymagają ogłaszania przez sądy. Wystarczy tylko obwieszczenie w monitorze sądowym i gospodarczym. Co więcej, dłużnik ma 4 miesiące na przeprowadzenie postępowania – w tym czasie chroniony jest przed egzekucją zobowiązań. Wszelkie egzekucje w tym okresie są nieskuteczne – w związku z tym jest to narzędzie, z którego skorzystało wiele przedsiębiorstw w trakcie pandemii. Eksperci są zdania, że obecnie nie powinno się oceniać czy takie zmiany systemu prawnego przyniosły oczekiwane efekty, ponieważ polska gospodarka wchodzi w fazę ożywienia i skala ta nie byłaby miarodajna.

– Uproszczone postępowania o zatwierdzenie układu zostały wprowadzone, aby przedsiębiorstwa borykające się z trudną sytuacją płynnościową mogły skorzystać z nowych rozwiązań prawnych. W związku z tym na łączną liczbę niewypłacalności przedsiębiorstw w Polsce należy spojrzeć przez pryzmat wszystkich postępowań – powiedział serwisowi eNewsroom Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Coface. – W momencie, gdy do upadłości dodamy tzw. tradycyjne restrukturyzacje oraz nowe uproszczone postępowania restrukturyzacyjne (UPR), to mamy znaczny wzrost postępowań – który na koniec 2020 roku przekroczył 100%. Najnowsze opublikowane przez nas dane dotyczące pierwszej połowy 2021 roku wskazują, że łączna liczba wszystkich niewypłacalności przedsiębiorstw w Polsce wzrosła aż o 160% w porównaniu z pierwszym półroczem roku 2020. Oczywiście takie porównanie może być w pewien sposób zachwiane jeśli chodzi o statystykę, ponieważ w pierwszej połowie ubiegłego roku jeszcze nie mieliśmy takich postępowań. Łącznie wszystkich postępowań w pierwszej połowie tego roku było niemal 1200, z czego prawie 800 to nowe uproszczone postępowania o zatwierdzenie układu. Widzimy, że przedsiębiorstwa, które były zmuszone sięgnąć po takie rozwiązania, to w szczególności firmy z branży zakwaterowania, gastronomii – ale także handlu detalicznego, zwłaszcza mniejsze podmioty, które ucierpiały na wprowadzonych lockdownach. Co więcej ustawodawca zakłada, że te postępowania zostaną na stałe wpisane do polskiego systemu prawnego. Natomiast widzę tutaj jedno zagrożenie. Postępowania, które zostały przeprowadzone do tej pory, nie we wszystkich przypadkach kończą się pozytywnie. Nawet stwierdziłbym, że w wielu przypadkach nie przyniosły pożądanych efektów – wyjaśnia Sielewicz.

Różne reakcje na inflację

Inflacja to temat, który od kilku miesięcy nie schodzi z ust obserwatorów rynku, ale też gospodarstw domowych. Wzrost cen obserwowany jest na całym świecie, jednak reakcje banków centralnych na to zjawisko są różne. Część instytucji (MNB, CNB) otwarcie wskazuje na inflację, jako przyczynę rekalibracji polityki pieniężnej. Inne podkreślają podażowy charakter inflacji i stoją na stanowisku, że obecny wzrost cen ma charakter tymczasowy/przejściowy. W tym przypadku prawda zapewne leży gdzieś po środku.

Na początek, faktem jest, że za dynamiczny wzrost cen w dużej mierze odpowiadają czynniki będące poza kontrolą władz monetarnych (ceny paliw czy energii), jednak przy odczytach zarówno głównego wskaźnika, jak i wskaźnika bazowego (oczyszczonego z szoków podażowych) daleko poza celem, a nawet poza dopuszczalnym pasmem odchyleń od celu, bank centralny powinien zrobić wszystko, aby zakotwiczyć oczekiwania inflacyjne. Do takich wniosków doszły mniejsze banki centralne, które rozpoczęły już proces normalizacji polityki pieniężnej.

Po wtorkowym odczycie CPI na poziomie 5,4 proc. r/r na krajowym rynku ponownie rozgorzała dyskusja na temat działań RPP w kontekście wysokiej inflacji. W samej Radzie obserwujemy rozłam. Profesor Gatnar po raz kolejny wyraził swoje zaniepokojenie, podczas gdy inny przedstawiciele (Żyżyński, Ancyparowicz) trzymali się dotychczasowej retoryki o przejściowym charakterze wzrostu cen. Około 2 godziny po publikacji na jednym z portali społecznościowych uaktywniło się biuro prasowe NBP, które komentując ostatnie wystąpienie szefa Fed Powella w Jackson Hole, stwierdziło że mimo rekordowej inflacji zmiany w polityce pieniężnej w USA nie są przesądzone. Czas takiego wpisu jest co najmniej zastanawiający, ale jak mniemam jest to jedynie komentarz otoczenia makroekonomicznego. Niemniej czas publikacji mocno niefortunny, gdyż wprowadził dodatkową niepewność, gdyż prezes NBP często podkreślał w trakcie konferencji, że RPP uważnie przygląda się działaniom dużych banków centralnych.

W mojej opinii wielu członkom Rady Polityki Pieniężnej odczyty będące tak daleko poza celem NBP, a nawet zbliżające się do granicy pasma odchyleń w prognozach DA NBP zaczynają doskwierać i jastrzębia frakcja zdaje się coraz bardziej otwarcie o tym mówić. Protokół z ostatniego posiedzenia decyzyjnego pokazuje jednak, że znalezienie większości dla podwyżki stóp procentowych może być trudno, co z kolei sprawia, że na zmiany w polityce monetarnej przyjdzie jeszcze poczekać.

Rynek coraz mniej wierzy jednak w zdolność RPP do utrzymywania luźnej polityki pieniężnej przy wysokiej inflacji i relatywnie dobrej sytuacji gospodarczej. Złoty umocnił się wyraźnie względem głównych rywali i w środę rano kwotowany jest następująco: 4,5240 względem euro, 3,8350 w stosunku do dolara oraz 5,2710 w relacji do funta.

Maciej Madej, analityk, DM TMS Brokers

Wspólny projekt Zygmunta Solorza i Michała Sołowowa – elektrownia jądrowa SMR

Zygmunt Solorz i Michał Sołowow, dwaj najwięksi polscy prywatni przedsiębiorcy, podjęli decyzję o rozpoczęciu wspólnego projektu, którego celem jest budowa w Pątnowie, na bazie aktywów ZE PAK, elektrowni jądrowej. Elektrownia będzie pracowała w oparciu o najnowocześniejsze i najbezpieczniejsze amerykańskie technologie tzw. małych reaktorów modułowych (SMR). Wspólne działanie obydwu przedsiębiorców może pomóc Polsce w transformacji energetycznej z energii brudnej na ekologiczną i zapewnić mieszkańcom Polski czystą i tanią energię. ZE PAK zakłada inwestycję w 4 do 6 reaktorów typu SMR o mocy 300 MW każdy.

„Potrzebujemy taniej i czystej energii, aby móc rozwijać się jako Państwo i społeczeństwo. Atom jest czystym i ekologicznym źródłem energii i projekt ten połączył nas z Michałem. Wspólny cel, czyli czysta i konkurencyjna Polska, jest wart podjęcia wyzwania i jestem przekonany, że razem możemy go zrealizować” – mówi Zygmunt Solorz.

„Od kilku lat stawiam na czystą i zeroemisyjną energię. Słońce, wiatr, wodór i atom to najważniejsze źródła energii, w jakie inwestujemy. PAK jest pierwszym w Polsce producentem energii z węgla, który nie tylko mówi, że ma plan odejścia od węgla, ale faktycznie od niego odchodzi. Zbudowaliśmy największą w Polsce farmę fotowoltaiczną, planujemy wykorzystać energię wiatru, rozwijamy infrastrukturę wodorową. Inwestycja w atom to gigantyczna szansa dla Polski, jej mieszkańców i firm na dostęp do czystej i taniej energii. Polska potrzebuje różnorodnych, ekologicznych źródeł prądu i ciepła, zarówno dla wszystkich odbiorców indywidualnych, jak i dla firm” – dodaje Zygmunt Solorz.

„Globalnie ocieplenie jest niestety faktem. Głęboka dekarbonizacja jest koniecznością i wynika nie tylko z troski o planetę, ale również z realnych potrzeb gospodarki i efektywności kosztowej. Oczywistą odpowiedzią na ten kryzys są technologie atomowe – nowoczesne, ale jednak oparte o sprawdzone w przeszłości rozwiązania. Polska jest hubem produkcyjnym Europy, która wymaga bezemisyjnych i stabilnych źródeł energii. Jeżeli chcemy rozwijać się dalej w szybkim tempie i stawać się coraz zamożniejszym społeczeństwem, ściągać do nas kolejne zagraniczne inwestycje, musimy mieć dostęp do atrakcyjnej cenowo energii. Bardzo cieszę się z możliwości realizacji tego projektu z wybitnym i doświadczonym polskim przedsiębiorcą i kolegą Zygmuntem Solorzem” – mówi Michał Sołowow – Synthos występuje w tym projekcie w dwóch rolach: jako inwestor i dostawca technologii.

Wspólny projekt Zygmunta Solorza i Michała Sołowowa to najpoważniejsze – jak dotychczas – przedsięwzięcie związane z energią jądrową i SMR – małymi reaktorami modułowymi. Dzięki utworzeniu wspólnego przedsiębiorstwa na bazie części aktywów ZE PAK, ma ono dużą szansę realizacji – ze względu na umiejscowienie i już istniejącą infrastrukturę przesyłową prądu.

„Pątnów jest lokalizacją wskazaną w rządowym Programie polskiej energetyki jądrowej. Nasze plany nie są konkurencyjne w stosunku do planów Państwa – SMR nie zastąpią dużej energetyki państwowej, ale mogą stanowić jej doskonałe uzupełnienie i stopniowo zastępować część mocy wytwarzanej z paliw kopalnych, a w niedługim czasie mogą pomóc zniwelować brak dostępnych mocy w systemie energetycznym, wynikający z odstawiania kolejnych bloków węglowych i zwiększającego się zapotrzebowania na energię elektryczną” – mówi Piotr Woźny, Prezes Zarządu ZE PAK.

Na podstawie zawartej umowy, strony zamierzają podjąć wzajemną współpracę przez utworzenie wspólnego przedsiębiorstwa, prowadzącego działalność w obszarze energetyki jądrowej, w szczególności polegającego na budowie jednostek opartych o technologię GEH BWRX-300, bądź innych optymalnych amerykańskich technologii SMR, w celu produkcji energii elektrycznej. Miejscem, w którym strony planują realizować swoją inwestycję w bloki SMR jest teren Elektrowni Pątnów. W tej lokalizacji od kilkudziesięciu lat prowadzona jest działalność związana z wytwarzaniem energii elektrycznej z węgla brunatnego wydobywanego w okolicznych odkrywkach. ZE PAK w ubiegłym roku ogłosił wyjście z produkcji energii elektrycznej z węgla do 2030. Jest to najbardziej ambitna i najbardziej konkretna z deklaracji dekarbonizacyjnych złożonych przez polskie koncerny energetyczne. Termin ten wpisuje w się w finalną datę wytwarzania energii z węgla wyznaczoną w Porozumieniu Paryskim z 2015r., a działanie to przyczyni się wydatnie do osiągnięcia neutralności klimatycznej przez Wielkopolskę.

Tramwaje Śląskie pozyskały blisko 0,5 mld zł finansowania od Banku Pekao i BGK

Konsorcjum banków Pekao S.A. oraz Banku Gospodarstwa Krajowego podpisało ze spółką Tramwaje Śląskie umowę finansowania na kwotę 496 mln zł na modernizację sieci tramwajowej w miastach Śląska i Zagłębia. Środki posłużą na dalszą realizację programu inwestycyjnego, z którego spółka kupiła jak dotąd 46 nowoczesnych tramwajów, a do 2023 roku zmodernizuje ponad 100 km torów.

Spółka Tramwaje Śląskie wyemituje obligacje warte 496 mln zł, które po połowie, czyli po 248 mln zł obejmą Bank Pekao oraz Bank Gospodarstwa Krajowego. W finansowanie  zostaną zaangażowane również środki pochodzące z Europejskiego Banku Inwestycyjnego. We wtorek zarząd spółki podpisał dokumentację Programu Emisji Obligacji „Zintegrowany projekt modernizacji infrastruktury tramwajowej w Aglomeracji Śląsko–Zagłębiowskiej wraz z zakupem taboru tramwajowego”. Bank Pekao jest Agentem Programu, Organizatorem i Agentem Emisji, a Bank Gospodarstwa Krajowego Współorganizatorem i Agentem Emisji. Cała inwestycja ma zakończyć się w 2023 roku.

– Finansowanie inwestycji dla mieszkańców lokalnych społeczności uznajemy za jedno ze swoich najważniejszych zadań, a nowoczesna komunikacja publiczna wpisuje się w nasze zaangażowanie społeczne i działania przyjazne dla środowiska. Z Tramwajami Śląskimi współpracujemy od lat i to już kolejna emisja obligacji, bardzo cieszymy się, że spółka ponownie nam zaufała – mówi Jerzy Kwieciński, wiceprezes Banku Pekao, nadzorujący Pion Bankowości Korporacyjnej i Inwestycyjnej.

BGK, jako bank rozwoju, współpracuje z sektorem bankowym i tworzy rozwiązania korzystne dla społeczeństwa, które zwiększają komfort podróży w komunikacji miejskiej czy obniżają poziom hałasu w mieście. Finansowanie tak ważnych przedsięwzięć infrastrukturalnych wpisuje się w misję BGK, jaką jest wspieranie zrównoważonego rozwoju społeczno-gospodarczego Polski. Poprzez takie transakcje poprawiamy jakość życia mieszkańców – dodaje Włodzimierz Kocon, wiceprezes zarządu BGK.

Podpisana umowa to kontynuacja finansowania udzielonego spółce przed trzema laty, również przez konsorcjum Pekao i BGK przy pośrednim udziale EBI. Wówczas finansowanie na modernizację i budowę infrastruktury torowej oraz zakup taboru opiewało na 328 mln zł.

Bank Pekao jest liderem finansowania sektora publicznego i samorządowego w Polsce. Łączna wartość podpisanych umów finansowania największych projektów sektora publicznego w ciągu ostatnich 11 lat to ponad 44 mld zł, z czego na transport publiczny (tramwaje, autobusy i regionalne koleje) trafiło ok. 6 mld zł.

BGK, jako państwowy bank rozwoju, wspiera rozwój zintegrowanego i zrównoważonego systemu transportowego w Polsce. BGK aktywnie uczestniczy w finansowaniu inwestycji infrastrukturalnych. Zapewnia finansowanie projektów, takich jak: modernizacja infrastruktury kolejowej, powiększenie floty bezemisyjnych autobusów czy tramwajów.

Władze Rosji wstrzymały działalność grupy prawników Team 29

Stowarzyszenie rosyjskich prawników i dziennikarzy występujące pod nazwą Team 29, specjalizujące się w sprawach o zdradę i szpiegostwo oraz kwestiach wolności informacji, zostało oskarżone przez władze o rozpowszechnianie treści czeskiej organizacji pozarządowej, uznanej w Rosji za „niepożądaną”. W związku z zablokowaniem strony internetowej grupy prawnicy zdecydowali o zakończeniu działalności w obawie przed represjami wobec swoich członków i sympatyków.

Grupa zapowiedziała, że zlikwiduje wszystkie swoje treści online w celu uniknięcia ryzyka oraz zabezpieczenia możliwości reprezentowania swoich klientów we własnym imieniu. Zakończenie działalności Team 29 następuje w okresie rosnącej presji na opozycję, niezależnych dziennikarzy i obrońców praw człowieka w Rosji przed wrześniowymi wyborami parlamentarnymi, które są powszechnie postrzegane jako część wysiłków prezydenta Władimira Putina na rzecz wzmacniania swojej pozycji przed wyborami prezydenckimi w 2024 r. 68-letni przywódca, który sprawuje władzę od ponad dwóch dekad, przeforsował w zeszłym roku zmiany konstytucyjne, które pozwolą mu utrzymać stanowisko do 2036 r.

W ostatnich miesiącach zwiększono presję na niezależne media informacyjne. Dwa popularne niezależne media Meduza i VTimes zostały określone mianem „zagranicznych agentów”. VTimes został wkrótce po tym zamknięty.

W czerwcu moskiewski sąd zdelegalizował organizacje założone przez uwięzionego przywódcę rosyjskiej opozycji Aleksieja Nawalnego, nazywając je ekstremistycznymi. Rządzący zabronili osobom związanym z Fundacją Nawalnego ubiegania się o urzędy publiczne, bowiem wielu jego zwolenników planowało wystartować w wyborach parlamentarnych 19 września 2021 r.

Team 29, w tym wybitny prawnik Iwan Pawłow, był zaangażowany w obronę fundacji Nawalnego w sądzie. W kwietniu władze rosyjskie wszczęły postępowanie karne przeciwko Pawłowowi.

Źródło: AP News z 18.07.2021 r.

Polski Ład. Zakaz amortyzacji budynków i lokali mieszkalnych uderzy nie tylko w wynajmujących

Proponowane w Polskim Ładzie wprowadzenie zakazu amortyzacji budynków i lokali mieszkalnych wykorzystywanych w działalności gospodarczej uderzy nie tylko w podmioty wynajmujące mieszkania i lokale, ale także w przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą we własnym domu lub mieszkaniu. Furtką będzie wyodrębnienie części budynku i przemianowanie go na część użytkową, co wiąże się nie tylko z wieloma obowiązkami administracyjnymi, ale także z koniecznością rozliczenia dużo wyższego podatku od nieruchomości. Co więcej, przepisy Polskiego Ładu nie przewidują w tym zakresie żadnych przepisów przejściowych, co oznacza, że nowe zasady będą miały obowiązywać od 1 stycznia 2022 r.

Dotychczasowe przepisy

Amortyzowanie lokali mieszkalnych dokonywane jest zarówno przez podatników PIT, jak i CIT. Amortyzacji można dokonywać na zasadach ogólnych, bądź stosując metodę uproszczoną. Ta druga pozwala na dokonywanie odpisów amortyzacyjnych w oparciu o iloczyn kwoty 988 zł i liczby metrów kwadratowych powierzchni. Ponadto w przypadku przeznaczenia jedynie części nieruchomości na cele prowadzenia działalności gospodarczej odpisów dokonuje się proporcjonalnie jedynie od tej części. W przypadku sprzedaży amortyzowanego budynku mieszkalnego lub lokalu niezamortyzowana wartość jest kosztem uzyskania przychodu ze sprzedaży.

Stanowisko Ministerstwa

Proponowane zmiany przewidują wyłączenie z kosztów podatkowych odpisów amortyzacyjnych od budynków i lokali mieszkalnych. Zmiana dotyczy głównie art. 22c pkt 2 ustawy o PIT, który otrzyma brzmienie: „(Amortyzacji nie podlegają) budynki mieszkalne wraz ze znajdującymi się w nich dźwigami, lokale mieszkalne stanowiące odrębną nieruchomość, spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu mieszkalnego oraz prawo do domu jednorodzinnego w spółdzielni mieszkaniowej, służące prowadzonej działalności gospodarczej lub wydzierżawiane albo wynajmowane na podstawie umowy”. Zmiany dotkną także art. 16c ustawy o CIT: „(Amortyzacji nie podlegają): 2) budynki mieszkalne, lokale mieszkalne stanowiące odrębną nieruchomość, spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu mieszkalnego oraz prawo do domu jednorodzinnego w spółdzielni mieszkaniowej”.

Z uzasadnienia zmiany przepisów podatkowych w zakresie amortyzacji nieruchomości mieszkalnych wynika, że dochody uzyskiwane z tytułu wynajmu mieszkań, szczególnie z rynku wtórnego, są bliskie zeru, ponieważ wartość dokonywanych odpisów amortyzacyjnych, zmniejszających dochód do opodatkowania, jest bliska wartości przychodów osiąganych z najmu mieszkania.

Kolejnym argumentem jest wzrost wartości nieruchomości w czasie. Ministerstwo Finansów stoi tu na stanowisku, że korzystne regulacje podatkowe w zakresie amortyzacji mieszkań, a następnie ich sprzedaży, która co do zasady może nie rodzić obowiązku rozliczenia podatku dochodowego, powodują, że mieszkania są nabywane w celach zarobkowych, co prowadzi do wzrostu wartości nieruchomości oraz zmniejszenia ich dostępności dla osób, które chcą realizować cele mieszkaniowe.

Ponadto Ministerstwo chce, aby rozwiązanie w zakresie lokali mieszkalnych było zbieżne z zasadami dotyczącymi gruntów i prawa wieczystego użytkowania gruntów, które nie podlegają amortyzacji.

Komentarz

Bez wątpienia zakaz amortyzacji nieruchomości mieszkalnych bardzo negatywnie wpłynie na rynek mieszkaniowy w Polsce. Brak amortyzacji będzie generował wyższe podatki związane z prowadzeniem działalności przez przedsiębiorcę, które w części przypadków mogą zostać przeniesione na wynajmujących, a w przypadku prowadzenia działalności w nieruchomościach mieszkalnych na cenę wykonywanych usług czy sprzedawanych towarów. W konsekwencji wyższe opodatkowanie poprzez pozbawienie możliwości amortyzacji wpłynie na ceny najmu oraz usług i towarów. Wydaje się, że przedsiębiorcy szukający możliwości inwestycji nie zrezygnują z zakupu mieszkań (na co liczy Ministerstwo) tak długo, jak będzie na nie popyt ze strony wynajmujących.

Kolejną wadą tych przepisów jest brak okresu przejściowego. Amortyzacja, szczególnie nieruchomości, jest dokonywana w długim okresie. Część przedsiębiorców dokonała wydatków, kalkulując biznesplan działalności w oparciu o możliwość dokonania odpisów amortyzacyjnych. Nagła zmiana w tym zakresie może nieść za sobą duże konsekwencje finansowe dla przedsiębiorców. Miejmy nadzieję, że finalne brzmienie przepisów uwzględni odpowiedni okres przejściowy.

Uzasadnienie zmiany przepisów w zakresie amortyzacji nieruchomości mieszkalnych zawiera argumenty, które pozbawione są jakichkolwiek dowodów w postaci analiz danych, statystyk etc. Są to argumenty czysto populistyczne, których głównym celem jest wskazanie, jak przedsiębiorcy kupujący mieszkania i je wynajmujący w ramach działalności gospodarczej drenują budżet i negatywnie wpływają na rynek nieruchomości.

Ponadto w uzasadnieniu Ministerstwo w żaden sposób nie odniosło się do przedsiębiorców, którzy prowadzą działalność gospodarczą w mieszkaniach i będą pozbawieni możliwości zaliczenia w koszty uzyskania przychodów odpisów amortyzacyjnych od dokonanych wydatków związanych z miejscem prowadzenia działalności, chyba że zdecydują się przekształcić lokal na lokal użytkowy i w konsekwencji będą zmuszeni do zapłaty wyższego podatku od nieruchomości i podjęcia działań administracyjnych.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Hakerzy wykorzystują popularność gier mobilnych

Globalny rynek gier komputerowych do 2023 roku będzie wart nawet 200 mld dolarów. W samej Polsce co roku wydawanych jest blisko 500 nowych gier, natomiast roczne przychody sektora przekraczają 2 mld złotych. Blisko połowę przychodów branży generują gry mobilne, tworzone na smartfony i tablety, które – za sprawą postępujących zmian – zaczęły pełnić́ rolę przenośnych konsol. I choć 3/4 Polaków przyznaje się do gry na telefonie, to ponad 70 proc. polskich smartfonów wciąż nie jest zabezpieczona przed cyberatakami.

Współczesne urządzenia mobilne stały nie tylko narzędziem do prywatnej czy biznesowej komunikacji, lecz również konsumpcji rozrywki, stając się pełnoprawnymi platformami gamingowymi. Badanie Achilles przeprowadzone przez Check Point Software pokazuje, że co najmniej 40 proc. z nich jest z natury podatnych na cyberataki, a w blisko połowie organizacji co najmniej jeden pracownik pobrał złośliwą aplikację, która zagrażała sieciom i danym.

– Upowszechnienie smartfonów oraz związanych z nimi aplikacji, stworzyło nowe możliwości dla hakerów. Wiedząc, że smartfony nie są̨ odpowiednio zabezpieczone, cyberprzestępcy starają̨ się̨ wykorzystać użytkowników dla własnych korzyści. Włamując się̨, uzyskują dostęp do prywatnej i firmowej korespondencji, poufnych danych, plików osobistych lub naszych danych bankowych – podkreśla Wojciech Głażewski, dyrektor firmy Check Point Software w Polsce.

Na świecie sektor gamingowy generuje przychody większe niż branża filmowa i muzyczna razem wzięte. I choć – jak zauważają̨ eksperci IPOPEMA Securities – w skali globalnej Polska stanowi niewielką cześć́ rynku, (dokładnie 0,4 proc. udziału), zajmując 23 miejsce pośród innych krajów, to popularność gier i aplikacji może przysporzyć wiele kłopotów i realne straty. Tym bardziej, że większość Polaków (71 proc.) nie zabezpiecza swoich smartfonów. A sektor będzie rósł bardzo szybko.

– Obecnie uwarunkowania historyczne, a także niższa zamożność polskiego społeczeństwa wydają się̨ być́ głównymi przyczynami wyróżniania się̨ polskiego rynku gier na tle dosyć́ jednorodnej Europy. Postrzegamy to jednak jako czynniki przejściowe, które zapewne będą̨ zacierać́ się̨ w kolejnych latach, co jednocześnie wiązać się będzie z szybszym rozwojem rynku w Polsce. Tym samym wyższa dynamika wzrostu rynku a także poprawiająca się̨ fonetyzacja w segmencie gier Free-to-Play wydają̨ się̨ wysoce prawdopodobne, sprawiając, iż polski rynek gier może być́ postrzegany jako atrakcyjny sektor – tłumaczy Michał Wojciechowski, analityk IPOPEMA Securities.

Eksperci są przekonani, że wszyscy jesteśmy narażeni na ataki mobilne: co roku 97% organizacji doświadcza wielowektorowych ataków na urządzenia przenośne. Z kolei do końca 2021 roku koszt włamań́ oraz naruszeń́ aplikacji mobilnych ma – wg Intertrust – sięgnąć 1,5 mld dolarów! Raport Check Point Software ujawnia, że nawet popularne aplikacje mobilne, dostępne na znanych platformach jak Google Play, mają luki i stają się celem ataków cyberprzestępców.

W maju 2021 roku eksperci Check Pointa poinformowali, że błędne konfiguracje w aplikacjach ze sklepu Google Play naraziły na wyciek poufnych danych ponad 100 milionów użytkowników. Odkrycia pochodzą z badania 23 aplikacji – głównie rozrywkowych. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej obserwacje analityków pozwoliły wyodrębnić 56 szkodliwych aplikacji, często kierowanych do dzieci. Ukryte w nich złośliwe oprogramowanie „Tekya” zmuszało użytkowników do klikania w reklamy. Łącznie „szkodnik” zaszyty w aplikacjach pobrany został nawet milion razy!

– Coraz częściej dochodzi do ataków nie tylko na producentów gier, lecz samych graczy. Upowszechnienie smartfonów jako narzędzia do pobierania i korzystania z gier, stwarza szerokie możliwości dla hakerów. Gracze muszą mieć tego świadomość, zabezpieczać telefon i uchronić się̨ przed realnymi stratami. Rozwiązaniem, poza podstawowym stosowaniem dobrych praktyk użytkownika, jest również̇ zaawansowane oprogramowanie, do ochrony mobilnych urządzeń. W komunikatorze UseCrypt Messenger dla bezpieczeństwa użytkowników zaimplementowaliśmy rozwiązanie, pozwalające wykryć́ m.in. czy telefon nie został zhakowany – tłumaczy Marian Pijarski, prezes firmy UseCrypt, która jest autorem komunikatora znanego z wysokiego bezpieczeństwa.

Kilkanaście głów państw ofiarami inwigilacji programu PEGASUS

Konsorcjum gazet z kilku krajów, w tym „The Washington Post”, 19 lipca 2021 r. poinformowało, że poddało analizie ujawnioną listę 50 tys. ofiar programu szpiegującego, znanego jako Pegasus, który jest sprzedawany przez NSO Group Technologies – izraelską firmę informatyczną z siedzibą w pobliżu Tel Awiwu.

Pegasus jest w stanie zainstalować się na docelowych telefonach bez konieczności klikania w link lub pobierania aplikacji. Po instalacji zapewnia szpiegującemu niemal pełną kontrolę nad urządzeniem. Obejmuje ona możliwość przeglądania jego zawartości takiej jak zdjęcia i filmy, nagrywania rozmów, a także aktywację wbudowanego mikrofonu i kamery telefonu w dowolnym momencie, bez zgody lub wiedzy użytkownika.

Według „The Washington Post” lista zawiera nazwiska wyższych urzędników państwowych, prawników, liderów związkowych, obrońców praw człowieka i dziennikarzy śledczych z wielu krajów. Znajduje się na niej co najmniej 14 nazwisk obecnych lub byłych szefów państw, w tym prezydentów, premierów i jeden król.

Według amerykańskiego dziennika na liście znajdują się urządzenia telefoniczne należące do trzech prezydentów: francuskiego Emmanuela Macron, południowoafrykańskiego Cyrila Ramaphosy i irackiego Barhama Saliha. Wśród ofiar programu szpiegującego znajdują się trzej obecni premierzy. Są to Saad-Eddine El Othmani z Maroka, Madboul Mostafa z Egiptu i Imran Khan z Pakistanu. Widnieją na niej również byli premierzy: francuski – Édouard Philippe, belgijski – Charles Michel, włoski – Romano Prodi, libański – Saad Hariri, kazachstański – Bakitzhan Sagintayev oraz Ruhakana Bednada z Ugandy, Noureddine z Algierii i Ahmed Obeid bin Daghr z Jemenu. Podobno na liście znajduje się też numer telefonu króla Maroka Mohammeda VI. Ponadto wykaz zawiera kilku wyższych urzędników organizacji międzynarodowych, w tym szefa Światowej Organizacji Zdrowia Tedrosa Adhanoma Ghebreyesusa.

„The Washington Post” opublikował również oświadczenia NSO Group Technologies, w którym firma twierdzi, że kontroluje wykorzystanie swojego oprogramowania i zaznacza, iż ma prawo blokować wszelkie nadużycia. Zadeklarowała również, że zamierza „kontynuować badanie wszystkich wiarygodnych oświadczeń dotyczących nadużyć (Pegasusa) i w razie potrzeby podejmować odpowiednie działania”, w tym „zamykać system klienta”, co robiła „wiele razy w przeszłości i nie zawaha się zrobić ponownie, jeśli sytuacja na to pozwoli”.

Źródło: The Washington Post z 22.07.2021 r.

DW Domel z nowym centrum dystrybucyjnym w Łodzi

DW Domel, dystrybutor drzwi, okien i bram garażowych zdecydował się na rozwój działalności operacyjnej w Polsce. Nowe centrum dystrybucyjne z hurtownią o powierzchni 1 400 mkw. zostanie zlokalizowane w Polsce Centralnej, w prywatnej inwestycji na północy Łodzi. Kompleksową obsługą najemcy, a także analizą potencjalnych lokalizacji zajęli się eksperci firmy doradczej AXI IMMO.

DW DOMEL należy do największych specjalistycznych firm zajmujących się sprzedażą drzwi, okien, bram garażowych oraz akcesoriów do produktów ze stolarki otworowej dla firm, jak i dla klientów indywidualnych. W portfolio jej dostawców znajdują się znani krajowi i zagraniczni producenci m.in. PORTA, DRE, WIKĘD, DELTA, CENTURION, INVADO, POL-SKONE, HORMANN i inni. Firma DW DOMEL powstała w 2004 roku w Łomży, a obecnie prowadzi dodatkową sprzedaż z Zambrowa.

Zdecydowaliśmy się na rozwój działalności operacyjnej i wejście do woj. łódzkiego, które dołączy do naszych dwóch pozostałych punktów sprzedażowych w województwie podlaskim. Obecność w centralnej Polsce sprawia, że stajemy się bardziej konkurencyjni i zdecydowanie skracamy łańcuchy dostaw do klientów zlokalizowanych w zachodniej części kraju. Nowe centrum dystrybucyjne to także doskonała baza logistyczna do dalszej ekspansji na kolejnych rynkach regionalnych w Polsce – mówi Paweł Zabielski, Dyrektor ds. marketingu i sprzedaży, DW DOMEL.

DW DOMEL docelowo zajmie 1 400 mkw. powierzchni magazynowej, która będzie służyć jako hurtownia, a także centrum logistyczne do obsługi południowych i zachodnich regionów Polski. Na dodatkowych 200 mkw. powstanie nowoczesne biuro z częścią socjalną.

Po ugruntowaniu swojej pozycji w północno-wschodniej części Polski, klient zadecydował się wejść na kolejny rynek. Lokalizacja powierzchni magazynowej i biurowej zaoferowana przez prywatnego inwestora wpisała  się w strategię rozwoju firmy i potrzebę zajęcia kameralnego wolnostojącego magazynu. Przez wzgląd na specyfikę i charakter prowadzonej działalności istniała potrzeba dużego placu składowego, parkingu, które dawały klientowi poczucie niezależności – uzupełnia Damian Kińczyk, Associate Director, Dział Powierzchni Logistycznych i Przemysłowych, AXI IMMO.

Prywatna inwestycja w północno-zachodniej części Łodzi oferuje 2800 mkw. powierzchni magazynowej i biurowej. Najemcy centrum magazynowego mogą skorzystać z wygodnego dużego parkingu i placów manewrowych oraz z placu do składowania materiału.

Łódzki rynek magazynowy to jeden z najbardziej dojrzałych regionów logistycznych i produkcyjnych w Polsce. Klienci wybierają ten region przez wzgląd na położenie oraz tradycje przemysłowe, a także duży dostęp do wykwalifikowanej kadry pracowników – komentuje Jakub Wojtera, Konsultant, Dział Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych, AXI IMMO.

Gołębie przemówienie szefa Fed obciąża dolara, złoty mocno zyskuje

Na początku tygodnia większość głównych walut umocniła się względem dolara. Waluty EM również dostały sygnał do aprecjacji. Po wzroście złotego kurs pary EUR/PLN jest najniższy od ponad miesiąca.

Generalnie gołębie przemówienie Jerome’a Powella na sympozjum bankierów centralnych w Jackson Hole sprawiło, że większość walut umocniła się względem dolara. Retoryka prezesa Fedu sugerowała, że nie widzi on zagrożenia w niedawnym wzroście inflacji i nie spieszy się z wycofaniem akomodacji, a tym bardziej z podnoszeniem stóp procentowych. W wyniku tego wzrosły aktywa ryzykowne, z akcjami i surowcami na czele, dolar zaś spadł. Waluty rynków wschodzących, w tym polski złoty, otrzymały impuls do aprecjacji.

Choć ton przemówienia Powella był bez wątpienia gołębi, potwierdziło ono oczekiwania rynku, że ograniczanie zakupów papierów wartościowych przez Fed rozpocznie się przed końcem roku. Harmonogram i tempo taperingu będą zależały od inflacji, danych z rynku pracy i wewnętrznej dyskusji wśród decydentów, która wkrótce powinna stać się bardziej gorąca. Raport o zatrudnieniu (non-farm payrolls, NFP) w USA, który zostanie opublikowany w tym tygodniu, będzie kluczowy dla wyniku wrześniowego posiedzenia FOMC.

PLN

Polski złoty zakończył ubiegły tydzień na lekkim plusie, a na początku tego tygodnia doświadcza wyraźnego umocnienia. Para EUR/PLN obecnie zeszła do poziomu 4,52 i znajduje się najniżej od ponad siedmiu tygodni. Siłę złotego można wiązać zarówno z informacjami zewnętrznymi, jak i krajowymi.

Co się tyczy tych pierwszych, istotny wpływ ma poprawa sentymentu po piątkowym sympozjum w Jackson Hole. Rynek odebrał je jako sugestię, że Fed nie będzie się spieszył z podwyżkami stóp procentowych, co osłabia dolara i jest dobrą informacją dla walut emerging markets.

We wtorek 31 sierpnia poznaliśmy też dane z gospodarki Polski, które zaskoczyły na plus. Pokazały one wyższy niż wstępnie szacowany wzrost gospodarczy w drugim kwartale oraz wyraźnie wyższą od oczekiwań inflację. W sierpniu znalazła się ona na najwyższym od dwóch dekad poziomie 5,4%. Zwiększa to szanse na zacieśnianie polityki pieniężnej w kraju, co jest możliwe jeszcze przed końcem tego roku.

EUR

Mocne odczyty PMI dla strefy euro potwierdziły nasz pogląd, że tamtejsza gospodarka radzi sobie dobrze, a wariant Delta ma jak na razie ograniczony wpływ na ożywienie. Spodziewamy się, że podobne do tych w USA napięcia inflacyjne z opóźnieniem wystąpią i w strefie euro, napędzane przez wyższe ceny energii i zakłócenia w łańcuchach dostaw. Oznaki tego już się pojawiły w danych dla poszczególnych krajów i sierpniowym odczycie dla strefy euro opublikowanym dziś rano. Inflacja osiągnęła poziom 3%, wyższy niż oczekiwano i najwyższy od dekady, jednak nie aż tak wysoki jak sądziliśmy, że może.

Reakcja rynku była ograniczona bowiem kluczowa inflacja bazowa znalazła się jedynie nieznacznie wyżej od oczekiwań, tj. na poziomie 1,6%. W kontekście danych trudno jednak odróżnić wpływ jednorazowych wydarzeń, jak wygaśnięcie niemieckich obniżek VAT-u, od rzeczywistej presji inflacyjnej.

USD

Podczas gdy ton komunikacji prezesa Powella pozostaje gołębi, zdaje się, że inni członkowie FOMC nie patrzą bez obaw na brak balansu między podażą a popytem i wynikającą z tego presję inflacyjną. Ogłoszenie ograniczenia QE (taperingu) jest tylko kwestią czasu, w związku z czym każdy odczyt inflacji lub danych z rynku pracy jest jeszcze istotniejszy. W konsekwencji kluczowy dla rynku walutowego będzie w tym tygodniu sierpniowy raport NFP, który ma pokazać kolejny mocny wzrost miejsc pracy i dalszy spadek stopy bezrobocia.

GBP

Ostatnie odczyty wskaźników PMI, szczególnie dla usług, rozczarowały. Rynki przyjęły to jednak spokojnie, a konsensus zdaje się zakładać, że wysoki poziom szczepień i wcześniejszy przebieg walki z pandemią w Wielkiej Brytanii sprawiają, że jest ona bardziej odporna na wariant Delta. W tym tygodniu będzie niewiele informacji ekonomicznych lub dotyczących polityki banku centralnego, więc funt zapewne będzie zachowywać się względem dolara podobnie jak euro.

CHF

Frank w zeszłym tygodniu był jedną z najgorzej radzących sobie walut G10, podobnie jak pozostałe waluty safe haven. Wcześniej nie sprzyjał mu m.in. wzrost rentowności w USA, teraz są one niższe, ale walucie ciąży lepszy sentyment rynkowy. Ostatnie dane CFTC pokazały kolejny spadek długich pozycji netto we franku do najniższego poziomu od ponad dwóch miesięcy. Wydaje się, że mimo tragicznej sytuacji pandemicznej w Azji i ogromnego wzrostu przypadków zachorowań w USA przez niepokojące nagłówki wiadomości przebija się nuta optymizmu.

Sytuacja franka zapewne dalej będzie zależeć od sentymentu rynkowego i zmian rentowności w USA. W ciągu kilku najbliższych dni warto jednak obserwować odczyty z gospodarki Szwajcarii – kalendarz ekonomiczny jest bowiem wypełniony po brzegi. Szczególnie ważnym dniem będzie czwartek, kiedy poznamy odczyt inflacji w sierpniu i PKB w drugim kwartale.

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan, Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia – analitycy Ebury