Krajowy System e-Faktur (KSeF) to rozwiązanie, które spowoduje olbrzymią rewolucję w kontekście przygotowania i wysyłki faktur do kontrahentów. Obecnie można to zrobić w dowolny sposób – np. wystawić papierowo i wysłać pocztą. Natomiast od 1 stycznia 2024 – bo to jest ta data, o której się mówi w kontekście wejścia w życie tej ustawy – nie będziemy wysyłać faktur do naszego kontrahenta, tylko będziemy je wprowadzać do wielkiego repozytorium danych należącego do polskich organów skarbowych, czyli Ministerstwa Finansów. Dopiero stamtąd kontrahent będzie taką fakturę pobierał. Będzie trzeba dostosować się do odpowiedniego formatu tej faktury. Z perspektywy Ministerstwa Finansów ta ustawa ma spowodować, że podatnicy będą jeszcze szybciej raportować swoje dane transakcyjne do organów podatkowych. Jest to więc kolejne narzędzie, które pozwala organom podatkowym na to, żeby zmniejszać lukę VAT-owską w Polsce i weryfikować, czy od wszystkich transakcji VAT jest prawidłowo odprowadzany. Dlatego dla budżetu państwa to powinien być wyraźny sukces, ale dla organów podatkowych także wyzwanie – bo trzeba zaprojektować całe rozwiązanie informatyczne, utrzymywać, archiwizować faktury przez 10 lat. Natomiast z drugiej strony można uzyskać korzyści w postaci automatyzacji czynności kontrolnych i skuteczniejszej weryfikacji rozliczeń podatnika.
– Pamiętajmy, że mówimy na razie o projekcie ustawy, czyli ona jeszcze przejdzie prace parlamentarne, dopiero skończyły się konsultacje publiczne. Natomiast jeżeli wejdzie w życie, to rzeczywiście spowoduje bardzo dużą zmianę – powiedział serwisowi eNewsroom Maciej Dybaś, partner w zespole podatków pośrednich w CRIDO. – To nie będzie tak jak dziś, że możemy na skrawku papieru czy nawet na serwetce zapisać sobie pewne dane i jeżeli one będą wypełniały znamiona tego, co jest wskazane w ustawie o VAT, to taki dokument możemy nazwać fakturą. Fakturą będzie ściśle określony dokument, w ściśle określonym formacie, przewidywanym przez przepisy, które są obecnie przedmiotem dyskusji w Ministerstwie Finansów. Organy podatkowe w czasie rzeczywistym będą dysponowały informacjami o tym, jakie transakcje zrealizowaliśmy, kto był naszym kontrahentem, ile VATu trzeba z tej transakcji odprowadzić. Wobec tego będą mogły dużo szybciej uruchamiać pewne algorytmy sprawdzające. Dużo szybciej będą mogły weryfikować to, czy transakcja rzeczywiście miała miejsce, czy podatnik po drugiej stronie ma prawo do odliczenia VAT-u z naszej faktury i jaką wysokość tego VAT-u my powinniśmy odprowadzić – wyjaśnia Dybaś.
Wszyscy wielbiciele słodkości – a tych w Polsce nie brakuje – z utęsknieniem czekają na Tłusty Czwartek. Tego dnia łakocie smakują najlepiej, dlatego przyzwyczailiśmy się już do widoku długich kolejek w piekarniach i cukierniach. W tym roku może być jednak inaczej, bo pączek staje się dobrem luksusowym – za sztukę możemy zapłacić nawet 9 zł. Winna inflacja i wzrost kosztów prowadzenia biznesu. Cukiernicy i piekarze muszą windować ceny, by utrzymać się na powierzchni, bo ich zaległe zobowiązania przekraczają już 224 mln zł. To 20 proc. więcej niż przed rokiem – podaje Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor.
W tym roku Tłusty Czwartek obchodzimy 16 lutego. Na ten dzień czeka wielu Polaków, bo jest on doskonałą okazją do zajadania się pączkami i faworkami bez większych wyrzutów sumienia. A słodkości uwielbiamy. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, przeciętne miesięczne spożycie produktów cukierniczych na osobę w gospodarstwach domowych to 0,25 kg. Czy tegoroczne święto łasuchów będziemy obchodzić inaczej niż w latach poprzednich? Raczej tak, bo wielu, jeśli nie zrezygnuje z symbolicznego pączka, to na pewno zje ich mniej niż zwykle.
Cenne ciasta na drogim gazie
Ceny ciastek kojarzących się z Tłustym Czwartkiem mogą w tym roku zaskoczyć. W warszawskich cukierniach pączek kosztuje od 4 do nawet 9 zł za sztukę. Faworki to z kolei wydatek rzędu 140 zł za kilogram, a w niektórych miejscach nawet 250 zł. Mniej Polaków będzie mogło pozwolić sobie na tę – jeszcze do niedawna drobną – przyjemność, a już na pewno trudniej będzie o zakup większej ilości. Ceny przysmaków nie biorą się jednak znikąd. Właściciele piekarni zmagają się przede wszystkim z gigantycznym wzrostem cen gazu. Rachunki są obecnie nawet kilkaset procent wyższe niż przed wybuchem wojny w Ukrainie. Problem został zauważony przez rząd – od 1 kwietnia br. zacznie obowiązywać mniejsza cena za gaz ziemny dla przedsiębiorstw, które wykorzystują piece nim ogrzewane. Cena maksymalna dla tych podmiotów zostanie ustalona na poziomie 200,17 zł/MWh. Obecnie często jest to stawka wyższa niż 600 zł/MWh. Z nowego rozwiązania będzie mogło skorzystać ok. 2,7 tys. przedsiębiorstw piekarniczych. Niestety, podczas karnawału, czyli najgorętszego dla branży okresu, nadal obowiązywać będą obecne stawki, co nie wróży szansy na zażganie kłopotów finansowych. Wysokie rachunki to jednak wyłącznie wierzchołek góry lodowej, bo znacznie podrożały także wszystkie składniki niezbędne do wypieków, m.in. drożdże, mąka, jaja czy mleko. Inflacja cen producentów (PPI) rośnie znacznie szybciej od inflacji konsumenckiej (CPI) i w październiku 2022 r. wyniosła 22,9 proc. rok do roku. Branży piekarskiej i cukierniczej nie pomagają też sklepy wielkopowierzchniowe. W jednym z sieciowych supermarketów, przy zakupie 12 pączków, za sztukę zapłacimy niespełna 80 gr.
Okazuje się, że nawet samodzielna produkcja karnawałowych łakoci nie będzie w tym roku oszczędnym rozwiązaniem. Jak wynika z danych GUS, konsumenci zapłacą więcej niż przed rokiem za wszystkie niezbędne składniki, tj. mąkę (wzrost o 37,9 proc.), cukier (87,4 proc.), tłuszcze zwierzęce (23,1 proc.), olej (36,4 proc.) oraz jaja (27,8 proc.). Do tego należy doliczyć także wysokie koszty gazu (wzrost o 24,8 proc.) i prądu (5,1 proc.), dlatego wielu entuzjastów domowych wypieków zapewne nie podejmie wyzwania.
Coraz trudniej jest wychodzić nawet na zero
– Polska, podobnie jak inne europejskie kraje, zmaga się obecnie z najwyższą od lat inflacją. To dlatego za popularne wyroby cukiernicze zapłacimy dużo więcej niż chociażby przed rokiem. Przyczyna tego stanu rzeczy jest prosta – producenci podnoszą ceny, bo rosną koszty prowadzenia działalności gospodarczej m.in. cen prądu czy gazu. Branża piekarnicza jest szczególnie energochłonna, więc jej koszty wzrosły dramatycznie. W efekcie coraz więcej przedsiębiorców z branży piekarniczo-cukierniczej, mimo zmiany cenników, ma problem z zachowaniem płynności finansowej – mówi Waldemar Rogowski, BIG InfoMonitor. – Trudną sytuację sektora możemy obserwować w naszych bazach – dodaje.
Z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK wynika, że zaległe zadłużenie biznesów zajmujących się produkcją pieczywa, produkcją świeżych wyrobów ciastkarskich i ciastek (posługujących się kodem PKD 10.71.Z) w grudniu 2022 r. wynosiło już przeszło 224 mln zł, a niesolidnych firm-dłużników (aktywnych, zawieszonych i zamkniętych) było 933. Dla porównania, w grudniu 2021 r. tyle samo firm – 933 również zalegało z płatnościami na ponad 187 mln zł. Natomiast kilkanaście miesięcy wcześniej, w marcu 2020 r., tj. przed globalnym kryzysem spowodowanym pandemią, swoich zobowiązań na kwotę 111 mln zł nie regulowało 1014 podmiotów. Wzrost sumy zaległych długów jest więc wyjątkowo dynamiczny.
– I trudno tu o optymizm. Niestety, przewidujemy, że kondycja podmiotów skupionych wokół produkcji wyrobów piekarskich i mącznych, nie ulegnie w najbliższym czasie poprawie. Być może w dłuższej perspektywie pomoże planowana na kwiecień br. obniżka cen gazu ziemnego dla firm, których działalność występuje pod kodem PKD 10.71.Z – stwierdza Waldemar Rogowski.
Notowana na NewConnect spółka opracowująca technologie w branży zielonej energii – Global Hydrogen, podpisała umowę na kompleksowe wykonanie biogazowni. Całkowity koszt inwestycji, która ma zostać zakończona do końca 2024 roku, wynosi 15,5 mln zł. Projekt będzie realizowany w oparciu o opatentowaną technologię SMBP. Global Hydrogen kieruje swoją ofertę głównie do przedsiębiorstw z sektora rolno-spożywczego oraz gospodarstw rolnych, a w tym roku zamierza wprowadzić na rynek modułowe mikrobiogazownie.
Kompleksowa realizację biogazowni o docelowej mocy 1MW w miejscowości Markowice (gmina Strzelno) przewiduje inwestycję w formule zaprojektuj i wybuduj, która oznacza wykonanie całości prac we wszystkich branżach. Projekt będzie realizowany z wykorzystaniem opatentowanej technologii mieszania reaktora biogazowni Self Mixing Biogas Plant, na którą wyłączną, pełną i nieograniczoną terytorialnie licencję do wykorzystania wynalazku posiada Turbo Green Electric – spółka zależna Global Hydrogen. Wykonanie projektu budowlanego wraz z wymaganą dokumentacją do wniosku o pozwolenie na budowę zostanie dokonane do końca sierpnia br., a całkowita realizacja, według uzgodnionego harmonogramu, ma nastąpić do 31 grudnia 2024 roku.
– Cieszymy się z pierwszej dużej inwestycji Global Hydrogen. Sukcesywnie realizujemy nasze wcześniejsze założenia dotyczące rozwoju spółki w zakresie realizacji projektów biogazowni, a następny etap to mikrobiogazownie, które docelowo będą produktem masowym. Podpisana na 15,5 mln zł umowa na kompleksowe wykonanie biogazowni da nam możliwość zaprezentowania potencjalnym kontrahentom naszych innowacyjnych rozwiązań, co powinno przełożyć się na kolejne zamówienia i mieć bezpośrednio wpływ na wyniki finansowe spółki. Wkrótce planujemy opublikować strategię Global Hydrogen na najbliższe lata – mówi Zbigniew Lizoń, prezes zarządu Global Hydrogen.
Wynagrodzenie za projekt biogazowni w Markowicach będzie płatne zgodnie z harmonogramem, przy założeniu podziału prac na trzy etapy – wykonania projektu technologicznego i dokumentacji technicznej, realizacji inwestycji oraz rozruchu biogazowni i szkolenia z zakresu jej eksploatacji.
Z raportu „Biogaz w Polsce – raport 2022”, przygotowanego m.in. przez ekspertów NCBiR, PFR i Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, wynika, że w Polsce działa obecnie około 130 biogazowni rolniczych z zainstalowaną mocą elektryczną na poziomie 125 MW. Dla porównania – w Niemczech działa około 9 tys. biogazowni z zainstalowaną mocą około 6 GW. Polska ma przy tym o około 1,5 mln hektarów większą od Niemiec powierzchnię wykorzystywaną rolniczo, jak również bardzo rozwinięty sektor przetwórstwa rolno-spożywczego produkującego ogromną ilość bioodpadów.
Rosnące oczekiwania klientów, coraz więcej regulacji oraz intensywne działania konkurencji w sektorze finansowym sprawiają, że optymalizacja i modernizacja działań stają się ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Automatyzacja i cyfryzacja procesów pomagają bankom w dostosowaniu się do zmian organizacyjnych i gospodarczych, przy jednoczesnym zmniejszeniu ryzyka.
Cyfryzacja i automatyzacja procesów pozwalają łączyć systemy i redukować zadania wykonywane ręcznie. Zmniejsza to koszty operacyjne instytucji finansowych oraz obciążenie pracowników, którzy, wyposażeni w dane i czas, mogą skupić się na innych zadaniach.
– Gospodarka, a wraz z nią sektor finansowy, od trzech lat przechodzą przyśpieszony kurs „nowej normalności”. Banki muszą stać się bardziej zwinne, by móc szybko adaptować zmiany rynkowe, a co za tym idzie – muszą również zaufać swoim danym, jeśli chcą utrzymać swój rozwój na konkurencyjnym i coraz bardziej regulowanym rynku. Projekty realizowane w GFT pokazują, że automatyzacja procesów obniża koszty operacyjne nawet o 60-70%– podsumowuje Wojciech Mach, CEO, GFT Poland.
Co można poddać digitalizacji i automatyzacji?
Procesy biznesowe w bankowości to szereg powtarzalnych zadań, które dodatkowo muszą być wykonywane precyzyjnie. Nie bez powodu banki oraz instytucje finansowe korzystają z automatyzacji. Wśród najczęściej spotykanych rozwiązań można wymienić podpisywanie umów z klientami czy udzielanie i rozliczanie kredytów.
Przez ostatnie trzy lata digitalizacja była skierowana głównie na bezpośrednie rozwiązania dla klientów. W miarę przystosowania do nowych warunków społecznych i gospodarczych cyfryzacja dociera również do serca organizacyjnego firm, czyli procesów back office, na które składają się administracja i pracownicy nie mający kontaktu z klientami. Od strony operacyjnej w ramach back-office znajduje się szeroki zakres obowiązków niezbędnych do utrzymania i funkcjonowania organizacji. Wśród wykonywanych działań można wymienić m.in. rozliczenia, utrzymywanie dokumentacji, nadzór nad zgodnością z przepisami, księgowość czy usługi IT.
Automatyzacja sprawdza się również w zapobieganiu nadużyciom oraz utrzymywaniu zgodności z procedurami i pozwala na ich szybki audyt. Cyfrowe i automatyczne wykonywanie zadań dostarcza także danych, które pozwalają lepiej zrozumieć potrzeby klientów i rozszerzać ofertę zgodnie z oczekiwaniami.
– Wyeliminowanie powtarzalnych czynności poprzez digitalizację procesów przynosi nie tylko redukcję kosztów utrzymania i poprawę jakości danego procesu, ale przede wszystkim zwiększa satysfakcję, zarówno pracowników z wykonywanych obowiązków, jak i klientów, którzy są odbiorcami usług dostarczanych przez firmę. Dobrze wdrożona automatyzacja procesów przy wsparciu odpowiedzialnego partnera działa bez przerw i nie popełnia ludzkich błędów. Ewentualne nieprawidłowości są wykrywane natychmiastowo– mówi Alicja Kozłowska, Senior Business Analyst w GFT Poland.
Optymalizacja struktur instytucji finansowych i ubezpieczeniowych
Zautomatyzowane procesy, AI, personalizacja obsługi czy nowoczesne aplikacje na nowo definiują możliwości banków i instytucji finansowych, które coraz częściej są zmuszone do wprowadzania innowacji przy jednoczesnym obniżaniu kosztów operacyjnych. Jakie rozwiązania technologiczne pomogą w optymalizacji?
Jednym z kierunków rozwoju banków jest sztuczna inteligencja (AI), która analizuje duże zbiory danych i dostarcza wartościowych informacji służących usprawnianiu procesów. Jak wskazuje raport IDC, „Worldwide Artificial Intelligence Systems Spending Guide 2019”, wydatki na systemy AI sięgną w 2023 r. 97,9 mld dolarów.
W tym miejscu warto wspomnieć również o Machine Learning (ML): rodzaju AI służącemu rozwiązywaniu problemów poprzez uczenie się z danych. ML może pomóc bankom i instytucjom finansowym w zarządzaniu ryzykiem. Dla przykładu, firmy mogą używać uczenia maszynowego do przewidywania prawdopodobieństwa niespłacania kredytu. Rozwiązanie to pomoże sprawić, że bankowość będzie bardziej wydajna, efektywna i bezpieczna.
–Konsumenci produktów i usług finansowych oczekują również wysoce spersonalizowanych interakcji cyfrowych. Korzyścią dla nich jest odpowiedni poziom usług, który tworzy lojalność poprzez rozpoznawanie poprzednich interakcji i przewidywanie przyszłych potrzeb. Hiperpersonalizacja to kolejny sposób zwiększenia zaangażowania klientów, sprzedaży, a ostatecznie przychodów– mówi Marcin Myszkowski, Head of Banking Practice, GFT Poland.
Organizacja eventów, działalność wydawnicza, rozwój obszaru online, zarządzanie obiektami – we wszystkich obszarach aktywności Grupa PTWP w ostatnim kwartale ubiegłego roku zrealizowała z sukcesem projekty, które mają odzwierciedlenie w osiągniętych wynikach finansowych. Po IV kwartale 2022 roku kształtują się one na bardzo dobrym, wysokim poziomie.
Narastająco skonsolidowane przychody netto ze sprzedaży Grupy PTWP wyniosły w analizowanym okresie sprawozdawczym 86,1 mln zł, co oznacza ponad 1,5-krotny wzrost w stosunku do analogicznego okresu w 2021 roku. Zysk brutto po czterech kwartałach br. zanotowano na poziomie 13,2 mln zł, z kolei EBITDA wyniosła 14,4 mln zł. W IV kwartale 2022 r. przychody netto ze sprzedaży (22,6 mln zł) były wyższe w stosunku do analogicznego okresu w 2021 r. (17,8 mln zł), w tym samym okresie Grupa PTWP wypracowała zysk brutto w wysokości 1,7 mln zł.
– Miniony rok, naznaczony skutkami pandemii, wojny w Ukrainie, a w konsekwencji znaczącymi zmianami geopolitycznymi i gospodarczymi, dla wielu sektorów biznesu nie był łatwy. Intensywnie pracowaliśmy nad przeformatowaniem organizacji i takim jej uelastycznieniem, aby była dostosowana do dynamicznych zmian rynkowych. Nasze wysiłki przynoszą efekty i pozwalają nam sprawnie prowadzić działalność i przekuwać realizowane zadania w zyski, nawet w otoczeniu o wysokim poziomie niepewności i złożoności – mówi Wojciech Kuśpik, prezes Grupy PTWP.
Grupa PTWP w ostatnim kwartale ubiegłego roku zaprojektowała i realizowała najważniejsze wydarzenia dla takich sektorów rynkowych, jak medyczny (Forum Rynku Zdrowia), przemysłowy (konferencja Nowy Przemysł) i spożywczy (Forum Rynku Spożywczego i Handlu), tworząc dla nich fora wymiany wiedzy i doświadczeń. W dobie kryzysu klimatycznego Grupa PTWP wraz z UN Global Compact Network powołała do życia konferencję PRECOP 27, która poprzedziła i przygotowała wspólne stanowisko różnych środowisk na Szczyt Klimatyczny w Egipcie (COP27). Po raz pierwszy w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach odbyły się kierowane do branży przemysłowej targi Toolex i ExpoWelding. Wszystkie imprezy odnotowały sukces frekwencyjny, będąc dla wystawców i partnerów skutecznym narzędziem nawiązywania kontaktów biznesowych.
W podsumowanie IV kwartału 2022 roku wpisuje się również skuteczne zarządzanie obiektami: Spodkiem i Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach. Ostatnie trzy miesiące 2022 r. obfitowały w wydarzenia targowe, konferencyjne i rozrywkowe, wypełniając kalendarium obu hal. W obiektach gościły gwiazdy sceny światowej i polskiej z Dawidem Podsiadło, Darią Zawiałow, Kultem, Paktofoniką, Alter Bridge, Helloween, Powerwolf, Behemoth, In Flames, a w programie nie zabrakło także festiwali: Rawy Blues Festiwal i Mayday.
Grupa PTWP konsekwentnie rozwija działalność także w obszarze online. Jej portale odwiedza 13,3 mln unikalnych użytkowników miesięcznie. Wdrażanie nowych rozwiązań ma bezpośrednie przełożenie na wzrost przychodów z działalności internetowej. Każdy z serwisów branżowych stał się liderem w swojej specjalizacji i z miesiąca na miesiąc umacnia swoją pozycję.
– Stale poszukujemy nowych obszarów naszej działalności i podejmujemy kolejne wyzwania. Od ubiegłego roku bierzemy udział w postępowaniu mającym na celu wybór operatora zewnętrznego dla Hali Urania w Olsztynie. Wygrana i zawarcie umowy o partnerstwie publiczno-prywatnym oraz objęcie roli operatora zewnętrznego Hali Urania byłyby istotnym krokiem do rozwoju działalności zarządczej i do zwiększenia naszych przychodów – mówi Wojciech Kuśpik. – Rozpoczęliśmy także działania operacyjne związane z optymalizacją działalności spółki Farmer Direct, która jest właścicielem marki Lokalny Rolnik. Wartości, które leżą u podstaw marketplace, jakim jest Lokalny Rolnik, tj.: zdrowe jedzenie, zero waste, krótkie łańcuchy dostaw, są bliskie Grupie PTWP i jej odbiorcom – podsumowuje.
W raportowanym okresie Grupa PTWP zrealizowała Program Motywacyjny dla pracowników (przyjęty na podstawie uchwały nr 5 Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia spółki PTWP z 26 sierpnia 2021 r.), w następstwie którego doszło do emisji 58 958 akcji zwykłych na okaziciela serii B.
Qbot, Lokibot oraz AgentTesla – oto trzy najpopularniejsze na świecie szkodliwe programy wykorzystywane przez cyberprzestępców w styczniu 2023 roku
Najczęściej wykorzystywaną przez hakerów luką pozostaje „Web Server Exposed Git Repository Information Disclosure”
Po raz kolejny obserwujemy, jak grupy malware wykorzystują zaufane marki do rozprzestrzeniania wirusów w celu kradzieży danych osobowych, zauważają eksperci Check Pointa
W styczniu 2023 roku trojan bankowy Qbot stał się najpopularniejszym malwarem na świecie. Narzędzie hakerskie ma zdolności do wykradania danych uwierzytelniających oraz rejestrowania naciśnięć klawiszy – ostrzegają eksperci Check Point Research, którzy przygotowali ranking najczęściej wykrywanych zagrożeń w cyberprzestrzeni.
Qbot, Lokibot oraz AgentTesla – oto trzy najpopularniejsze na świecie szkodliwe programy wykorzystywane przez cyberprzestępców. Qbot, wykryty w przeszło 6,5% sieci na całym świecie potrafi wykradać poświadczenia bankowe, a także rejestrować wpisywane na klawiaturze znaki. Dystrybuowany za pośrednictwem spamu, wykorzystuje kilka technik unikania detekcji, takich jak anty-VM, anty-debuggowanie czy anty-sandbox. To również najpopularniejszy malware w Polsce, wykryty w niemal 4% polskich sieci firmowych.
Drugi w zestawieniu Lokibot wpłynął w styczniu na około 6% sieci. To narzędzie do kradzieży informacji dostępne w wersjach dla systemów operacyjnych Windows i Android, które po raz pierwszy zidentyfikowano w lutym 2016 r. Zbiera dane uwierzytelniające z różnych aplikacji, przeglądarek internetowych, klientów poczty e-mail, narzędzi do administrowania IT, takich jak PuTTY. Od końca 2017 roku niektóre wersje LokiBot na Androida oprócz możliwości kradzieży informacji zawierają funkcje oprogramowania ransomware.
AgentTesla to z kolei zaawansowany trojan zdalnego dostępu (RAT), działający jako keylogger i złodziej danych, który jest w stanie monitorować i zbierać dane wprowadzane z klawiatury ofiary, klawiatury systemowej, robić zrzuty ekranu czy eksfiltrować dane uwierzytelniające do różnych programów zainstalowanych na komputerze ofiary (w tym Google Chrome, Mozilla Firefox i klient poczty Microsoft Outlook). W styczniu 2023 roku wpłynął na 5% sieci organizacji z całego świata, stając się trzecim najczęściej wykrywanym złośliwym oprogramowaniem.
Analitycy bezpieczeństwa z Check Point Research zwracają również uwagę na malware Vidar, który powrócił do pierwszej dziesiątki listy najpopularniejszego złośliwego oprogramowania po kampanii wykorzystującej fałszywe domeny AnyDesk, firmy sprzedającej usługę zdalnego pulpitu. Złośliwe oprogramowanie wykorzystywało przechwytywanie adresów URL różnych popularnych aplikacji w celu przekierowania ludzi na jeden adres IP, który podszywa się pod oficjalną witrynę AnyDesk. Po pobraniu złośliwe oprogramowanie podszywało się pod instalator w celu kradzieży poufnych informacji, takich jak dane logowania, hasła, dane portfela kryptowalut czy dane bankowe.
– Po raz kolejny obserwujemy, jak grupy malware wykorzystują zaufane marki do rozprzestrzeniania wirusów w celu kradzieży danych osobowych. Niezwykle istotnym jest, by użytkownicy zwracali uwagę na linki, które klikają, aby upewnić się, że są to oficjalne adresy URL. Należy zwracać uwagę na kłódkę bezpieczeństwa, która wskazuje aktualny certyfikat SSL oraz ewentualne literówki, które mogą sugerować, że witryna jest złośliwa – ostrzega Maya Horowitz, wiceprezes ds. badań w firmie Check Point Software.
Check Point Research ujawniło również, że „Web Server Exposed Git Repository Information Disclosure” pozostawało najczęściej wykorzystywaną luką w zabezpieczeniach, wpływając na 46% organizacji na całym świecie.
Współpraca z ubezpieczycielami jest stałym elementem funkcjonowania biznesu dealerskiego. Chodzi tu głównie o wykonywanie przez autoryzowane serwisy bezgotówkowych napraw samochodów po wypadkach. Kolejna seria wyników Badania Ankietowego Rynku Dealerskiego 2022 przeprowadzonego przez Związek Dealerów Samochodów przedstawia kulisy funkcjonowania dealerów w kontekście współpracy z ubezpieczycielami właśnie przy likwidacji szkód komunikacyjnych.
Pierwsze pytanie z dwóch dotyczących umów z ubezpieczycielami brzmiało „Czy posiadasz stałą umowę w zakresie stawki roboczogodziny z poniższym ubezpieczycielem?”. W tym pytaniu można było wybrać więcej niż jedną odpowiedź, co wynikało oczywiście z dużej ilości podmiotów na rynku. Tutaj bez zaskoczenia, najwięcej firm, bo aż 71.4% zawarło umowę o stawce roboczogodziny z PZU, czyli największym takim przedsiębiorstwem na naszym rynku. Pozostałymi firmami, z którymi dealerzy na stałe współpracowali w tym zakresie były kolejno Allianz (65.55%), Warta (63.03%), ERGO Hestia (62.18%), Generali (52.1%), Benefia (46.22%), Compensa (44.54%), Uniqa (19.33%), Link4 (15.97%), InterRisk (15.97%) oraz na ostatnim miejscu Proama (5.04%). Umowę z innymi ubezpieczycielami, niewymienionymi na liście do wyboru posiadało jedynie 4.2% dealerów, a z żadnym ubezpieczycielem nie posiadało umowy dotyczącej RBH 7.2% autoryzowanych sprzedawców.
Drugie pytanie w kategorii umów dotyczyło z kolei współpracy na każdym innym polu niż ustalenie stawki roboczogodziny, czyli w praktyce porozumień w zakresie stawek, rabatów oraz pozostałych kwestii możliwych do uregulowania w zakresie umowy. Tutaj już zdecydowanie mniej przedsiębiorców z branży zdecydowało się zawarcie kontraktu. Pomimo tego, że była to mniej popularna opcja formalizacji współpracy, to znowu na pierwszym miejscu znalazło się mimo wszystko PZU, 47.9% dealerów zdecydowało się na zawarcie takiej umowy. Pozostałymi ubezpieczycielami, z którymi autoryzowane salony na stałe współpracują są kolejno Warta (33.61%), Allianz (33.61%), ERGO Hestia (31.09%), Generali (26.05%), Compensa (21.85%), Benefia (20.17%), Link4 (8.4%), Uniqa (7.56%), InterRisk (5.04%) oraz ponownie na ostatnim miejscu Proama (3.36%). W przypadku pozostałych umów jedynie 6.7% wszystkich dealerów współpracowało z ubezpieczycielami innymi niż wymienionymi na liście, ale za to aż 39.5% nie posiadało dodatkowych umów w ogóle.
Kolejne pytanie jakie zostało zadane właścicielom salonów przez ZDS dotyczyło ich zadowolenia ze współpracy poszczególnymi ubezpieczycielami, wymienionymi w poprzednich pytaniach. Zastosowano tutaj „szkolny” system oceny od 1 do 6, gdzie oczywiście 1 jest oceną najniższą, a 6 najwyższą. W tym wypadku PZU utraciło pozycję lidera, a najwyższą średnią ocen uzyskała Warta z wynikiem 3.87. Następnymi najlepiej ocenianymi firmami były kolejno Compensa (3.78), Generali (3.76), Allianz (3.67), ERGO Hestia (3.57), Benefia (3.54), Uniqua (3.07), PZU (3.00), Interrisk (2.97), Proama (2.90) i na ostatnim miejscu Link4 (2.57).
Jak widać na wykresach „najpopularniejszymi” ubezpieczycielami, z którymi prawie wszyscy dealerzy mieli do czynienia byli PZU, ERGO Hestia oraz Warta. Z kolei po drugiej stronie stawki, trzema ubezpieczycielami, przy których największa część reprezentantów autoryzowanych salonów zaznaczyła odpowiedź „nie współpracowałem” były Proama, Interrisk oraz Uniqua.
Ostatnie prezentowane pytanie, najważniejsze i będące jednym z głównych powodów przeprowadzenia badania, dotyczy stosunku dealerów do pogłębiającego się problemu ograniczania świadczeń ubezpieczycieli w przypadku napraw powypadkowych. Jest to problem, który dotyka w coraz większym zakresie wszystkie warsztaty, zarówno te autoryzowane, jak i niezależne. Dealerzy, w przeprowadzonym badaniu, w zdecydowanej większości informują, że w przypadku coraz mocniejszego ograniczania omawianych świadczeń będą kierować poszczególne przypadki na drogę sądową (58.8% wszystkich odpowiedzi). Mniejszość ma zamiar zdecydować się na bezkonfliktowe rozwiązania polegające na zawieraniu stałych umów i regulowaniu współpracy (20.17%). Porównywalna liczba respondentów zaznaczyła odpowiedź „trudno powiedzieć” (19.33%), natomiast tylko 1.68% wszystkich osób biorących w badaniu uznało, że „nic nie planuje”.
Develia planuje w 2023 roku sprzedaż na poziomie 1450-1650 mieszkań, czyli porównywalną do ubiegłorocznej. Spółka będzie dążyć do przekazania 1900-2050 lokali, utrzymując poziom z 2022 roku. Develia zgodnie z realizowaną strategią będzie kontynuować dezinwestycję nieruchomości komercyjnych.
– W ubiegłym roku, pomimo istotnego pogorszenia się warunków rynkowych, osiągnęliśmy najważniejsze z założonych celów i jesteśmy z tego wyniku zadowoleni. Sprzedaliśmy 1636 mieszkań, zgodnie ze zaktualizowanym celem, oraz przekazaliśmy nabywcom klucze do 2016 lokali. Ważnym sukcesem naszego zespołu była także finalizacja transakcji sprzedaży budynku Sky Tower oraz przygotowanie przedwstępnej umowy sprzedaży biurowca Wola Retro i jej podpisanie na początku tego roku – mówi Andrzej Oślizło, prezes Develii. – W tym roku chcemy utrzymać sprzedaż na podobnym poziomiejak w 2022 roku, pomimo spowolnienia na rynku i wysokiej bazy w I kwartale 2022 roku. Powinno to pozwolić na dalsze zwiększanie udziału Develii w rynku mieszkaniowym. Liczymy też, że ten rok, dzięki możliwej poprawie sytuacji makroekonomicznej w strefie euro, przyniesie odbicie w segmencie najmu instytucjonalnego – w naszej ocenie jego perspektywy w Polsce pozostają bardzo dobre. Jednak wpływ na rozwój tego rynku będzie miała także stabilność legislacji– dodaje Andrzej Oślizło.
W 2023 roku spółka planuje wprowadzić do oferty i rozpocząć budowę 1850-2050 mieszkań. Aktualny bank gruntów Develii to blisko 8 tys. lokali – taki poziom pozwoli spółce realizować kolejne projekty.
Zarząd Develii stawia sobie za cel podpisanie pierwszych umów dotyczących realizacji projektów PRS i sprzedaż funduszom 600-800 lokali. Uzupełnieniem oferty Develii dla rynku PRS będzie platforma do zarządzania najmem, którą spółka tworzy wspólnie z firmą The Heart, zajmującą się venture building.
Zgodnie ze strategią na lata 2021-2025 zarząd Develii podejmuje także kolejne kroki, które pozwolą spółce zmniejszyć zaangażowanie w segmencie komercyjnym. W styczniu br. deweloper podpisał przedwstępną umowę sprzedaży biurowca Wola Retro w Warszawie ze spółką należącą do funduszu inwestycyjnego zarządzanego przez Adventum Group. Cenę sprzedaży ustalono na 69,8 mln euro (ok. 328,6 mln zł).
– Do końca kwietnia planujemy sfinalizować transakcję sprzedaży biurowca Wola Retro w Warszawie. Środki pozyskane z jego sprzedaży przeznaczymy na spłatę kredytu związanego z projektem w kwocie 131,8 mln zł oraz dalszy rozwój w sektorach mieszkaniowym i PRS, które oferują większe zwroty z inwestycji. Dzięki dodatkowej gotówce będziemy także gotowi, aby skorzystać z potencjalnych szans rynkowych – mówi Paweł Ruszczak, wiceprezes Develii. – Naszym celem na 2023 rok jest także podpisanie przedwstępnej umowy sprzedaży budynku Arkady Wrocławskie – dodaje Paweł Ruszczak.
Bieżący rok to ostatnia okazja na odzyskanie z ZUS nadpłat tytułem składki wypadkowej bez ograniczenia okresem rozliczeniowym. Od 1 stycznia 2024 płatnicy nie będą mogli bowiem składać korekt deklaracji za okres dłuższy niż 5 lat wstecz. W wyniku zmian, przedsiębiorcy mogą stracić szansę na odzyskanie co najmniej 50 proc. poniesionych kosztów. Problem dotyczy dużej części przedsiębiorstw. Wg danych ZUS, w 2022 roku liczba firm płacących składkę wypadkową równą lub wyższą niż wynika to z ich kodu PKD wyniosła 70 tys.
Wszelkie rozliczenia nadpłat z ZUS poprzedzane są korektą dokumentów rozliczeniowych. W przypadku braku takiej możliwości, ewentualne nadpłaty mogą stać się niemożliwe do odzyskania. Z taką sytuacją polski biznes będzie zmuszony mierzyć się od początku przyszłego roku m.in. w kontekście składki wypadkowej.
– To efekt nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych z 2021 roku.[1] Zmiana ta ma istotne znaczenie dla pracodawców. Okres, za który mogą odzyskać nadpłaty zostanie mocno zawężony. Aby zdążyć przed wejściem znowelizowanych przepisów w życie, przedsiębiorcy powinni jak najszybciej upewnić się czy w poprzednich latach rozliczali składkę prawidłowo – komentuje Piotr Radko, Dyrektor obszaru kosztów pracy w Ayming Polska. – Prace należy rozpocząć najlepiej jeszcze w I półroczu 2023. W procesie trzeba bowiem uwzględnić czas analizy oraz postępowania administracyjnego – dodaje.
Według eksperta, najbardziej narażone na straty są branże: przetwórstwa przemysłowego, górnicza i budowlana. Według danych Ayming, firmy z tych właśnie sektorów zawyżają swoje zobowiązania wobec ZUS najczęściej.
Nowe przepisy wchodzą w życie od 1 stycznia 2024 i dotyczą okresu 5 lat wstecz. Od tego momentu, nie będzie już możliwe odzyskanie nadpłat dokonanych wcześniej niż w grudniu 2018. Z każdym kolejnym miesiącem termin ten analogicznie będzie ulegał przesunięciu.
W wyniku wprowadzonych zmian, potencjał możliwości odzyskania nadpłaconych kwot zmaleje o co najmniej 50 proc. Przykładowo, wartość będzie spadać:
z 200 tys. zł do 100 tys. zł dla firm z 200 pracownikami,
z 550 tys. zł do 225 tys. zł dla firm z 500 pracownikami,
z 1,3 mln zł do 650 tys. zł dla firm z 1500 pracownikami.
– To kwoty, które z powodzeniem mogą zostać wykorzystane do podniesienia wynagrodzeń, poprawy bezpieczeństwa pracy pracowników lub innych, inwestycji w rozwój biznesu – komentuje Piotr Radko. – Szacujemy, że jest to strata rzędu 50 proc. wartości możliwego potencjału. Przewidujemy jednak przypadki, w których odsetek ten będzie jeszcze wyższy, zwłaszcza gdy nadpłaty występowały w odległych latach – dodaje.
Ekspert wspomina również, że weryfikacja składki wypadkowej może przynieść oszczędności rzędu nawet 3 proc. wszystkich wynagrodzeń wypłacanych w firmie w skali roku.
Odzyskiwanie nadpłat alternatywą dla podnoszenia cen
Według danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego, aż 70 proc. przedsiębiorstw uzasadniało podnoszenie cen swoich produktów i usług coraz wyższymi kosztami pracy[2]. To zdecydowanie negatywne zjawisko w kontekście budowania konkurencyjności firm zarówno w skali kraju, jak i na rynku międzynarodowym. Odzyskiwanie nadpłat z ZUS to atrakcyjna, nisko kosztowa alternatywa pozwalająca zachować firmom płynność finansową.
Potencjał na oszczędności wynikające z przeprowadzenia analizy wstecznej składki wypadkowej jest duży. Zgodnie z Polską Klasyfikacją Działalności Gospodarczej, obecna wysokość podstawowej stopy procentowej składki wypadkowej waha się od 0,67 aż do 5 proc. Maksymalna wartość dotyczy działalności usługowych wspomagających górnictwo i wydobywanie, dla których minimalna stopa wynosi z kolei 1,67 proc. Różnice między progami minimum i maksimum dla branż: drzewnej i meblarskiej, spożywczej, metalurgicznej to kolejno: 2,53 proc. i 1,56 proc, 1,18 proc., 2,26 proc. W tym wypadku za procentami kryją się znaczące środki finansowe, które mogą zasilić budżety firm.
[1]Podstawa prawna: art. 48d ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych w zw. z art. 11 ustawy o zmianie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz niektórych innych ustaw. Dz.U.2021.1621
Spółka DB Energy w II kwartale roku obrotowego 2022/2023 (IV kw. 2022 roku) osiągnęła ponad 16,1 mln zł przychodów ze sprzedaży, blisko 1,3 mln zł zysku EBITDA (vs -0,3 mln zł r/r) i 0,3 mln zł zysku netto (wobec -1,1 mln zł r/r). Firma w tym okresie realizowała główne prace w obszarze inwestycyjnym dla Schumacher Packaging oraz Żabka Polska. Na wyniki wpłynęło także rozliczanie oszczędności w modelu ESCO dla Słodowni Soufflet. Spółka obserwuje rosnące zainteresowanie energooszczędnymi rozwiązaniami wśród przedsiębiorstw i pozytywnie ocenia swoje długoterminowe perspektywy rynkowe.
– Za nami udany II kwartał roku obrotowego 2022/2023, Grupa Kapitałowa DB Energy intensywnie się rozwija, co potwierdzają projekty, które obecnie realizujemy. W minionym okresie przeprowadzaliśmy projekt modernizacji elektrociepłowni oraz instalacji wysokosprawnej kogeneracji o łącznej wartości 65 mln zł dla Schumacher Packaging. Realizowaliśmy także projekt inwestycyjny dla Żabka Polska o szacowanych nakładach 16 mln zł – komentuje Łukasz Feldman, CFO DB Energy.
Obecnie Grupa DB Energy realizuje i rozlicza pięć projektów w modelu ESCO, których nakłady inwestycyjne na realizację wynoszą łącznie 35 mln zł, mowa o nakładach poniesionych oraz przyszłych nakładach inwestycyjnych. Ponadto Spółka jest zaangażowana w kilka procesów ofertowych, które mogą skutkować zawarciem umów na realizację projektów ESCO w kolejnych miesiącach br. w ramach współpracy z SUSI Partners.
– Od października 2020 roku finansujemy projekty w modelu ESCO wraz z naszym partnerem – szwajcarskim funduszem SUSI Partners. Zakładamy, że umowa o współpracy będzie się dalej rozwijać. Jak dotąd, wykorzystaliśmy ok. 1/3 środków z udostępnionej kwoty 20 mln euro. Liczymy, że po wykorzystaniu pełnej puli tych środków, nie będzie problemu z jej zwiększeniem. Z kolei przy mniej kapitałochłonnych projektach samodzielnie pokrywamy nakłady inwestycyjne, a na koniec II kwartału 2022/2023 Grupa DB Energy dysponowała wolnymi środkami finansowymi w kwocie 8,5 mln zł – dodaje Łukasz Feldman.
DB Energy realizuje projekty poprawy efektywności energetycznej w dużych i średnich zakładach przemysłowych, od identyfikacji przedsięwzięć służących poprawie operatywności, przez ich projektowanie i realizację w modelu generalnego wykonawcy lub ESCO. Spółka w swojej historii przeprowadziła już ponad 1,2 tys. projektów, identyfikując możliwe oszczędności o wartości ponad 4,8 mld zł. W ostatnich kwartałach firma odnotowuje znaczny wzrost zainteresowania energooszczędnymi rozwiązaniami wśród przedsiębiorstw.
Global Risks Report 2023, został przygotowany w oparciu o opinie ponad 1 300 światowych ekspertów ds. ryzyka, decydentów i liderów branżowych oraz ponad 12,600 menedżerów na temat głównych zagrożeń dla prowadzenia działalności w ich kraju.
Tegoroczny raport wskazuje, że jesteśmy świadkami powrotu dawnych zagrożeń – inflacji, kryzysu kosztów utrzymania, wojen handlowych, odpływów z rynków wschodzących, niepokojów społecznych oraz napięć geopolitycznych. Dopełnienie globalnego krajobrazu ryzyka stanowią ponadto stosunkowo nowe wyzwania, do których zaliczamy kryzys zadłużeniowy, niski wzrost gospodarczy, malejące inwestycje i deglobalizacja, spadek rozwoju społecznego oraz rosnącą presję związaną z oddziaływaniem zmian klimatu i dążeniem do zatrzymania globalnego ocieplenia na poziomie 1,5°C. Wszystkie te czynniki tworzą wyjątkowy, niepewny i burzliwy obraz następnej dekady.
Artur Grześkowiak – Prezes Marsh Polska podsumowuje kluczowe ryzyka wymienione w Raporcie oraz wyzwania dla biznesu na najbliższe lata: „W Europie wśród kluczowych ryzyk dla biznesu eksperci wskazują: gwałtowaną i/lub trwałą inflację, zmiany cen towarów (dotyczą praktycznie wszystkich krajów w Europie), kryzys kosztów utrzymania, zmiany geoekonomiczne, kryzysy w podaży towarów. Pracownicy pozostają jednym z istotnych wyzwań dla przedsiębiorstw działających w różnych branżach na kolejne lata. firmy coraz bardziej skupiają się na kwestiach związanych z formami zatrudnienia (m.in. praca zdalna, hybrydowa, leasing pracowniczy), well-being’iem (dedykowane inicjatywy czy wydarzenia wpływające na świetną atmosferę w firmie) oraz zdrowiem psychicznym.
Piotr Podleśny – Wiceprezes MarshPolska dodaje: „Niepewność gospodarcza – ze względu na zmieniające się ceny energii i inflację, wraz z rosnącą polaryzacją społeczną wpływają na perspektywy biznesowe. Firmy posiadające eksponowane rynki lub łańcuchy dostaw pozostają w grupie wysokiego ryzyka utrudnień wynikających z sankcji lub zakazów importu. Większe inwestycje w staranność powierniczą i środki dywersyfikacji ryzyka zwiększą odporność przedsiębiorstw na zawirowania rynkowe.Rosnąca świadomość w zakresie etyki biznesowej tworzy nowe punkty odniesienia dla zagadnień klimatycznych – zarówno w sektorze prywatnym, jak i publicznym.”
Zagrożenia dla klimatu od lat pozostają głównym tematem rozmów światowych przywódców i liderów biznesowych, którzy zdają sobie sprawę z konieczności prowadzenia wspólnych projektów na rzecz przeciwdziałania skutkom zmian klimatycznych. Inwestycje w zieloną energię i dążenie do redukcji emisji CO2 coraz częściej pojawiają się na liście priorytetów większości firm. Sektor energetyczny również podąża za tymi trendami, dlatego obecnie obserwujemy malejącą skalę projektów węglowych, które wypierane są przez odnawialne źródła energii, których rozwój jest wspierany przez rynek ubezpieczeniowy.
Marcin Zimowski – Dyrektor Biura Marsh w Poznaniu: „Global Risks Report 2023 potwierdza, że ryzyka wynikające ze zmian klimatu w ciągu najbliższych 10 lat będą źródłem najpoważniejszych zagrożeń. Energetyka jest dość łatwym celem dla poszukujących szybkiej redukcji swojego zaangażowania w niezielone branże. Od 2015 roku obserwujemy na międzynarodowych rynkach ubezpieczeniowych nasilenie się trendów prowadzących do dezinwestycji w sektorze węglowym. Wiele wskazuje na to, że w perspektywie następnych 10 lat pojemność rynku ubezpieczeniowego, udostępniona branży węglowej oraz energetyce opartej na węglu, może nie spełnić oczekiwań firm z tej branży. Według szacunków największych firm ubezpieczeniowych (np. Munich Re), katastrofy naturalne, wiązane przez wielu ze zmianami klimatu wywoływanymi przez człowieka, odpowiadają za 82 mld USD szkód ubezpieczeniowych rocznie. Zmniejszający się rynek, przy rosnących cenach w gospodarce i wzrastającej wartości szkód, zapewne skutkować będzie wyższymi kosztami ubezpieczeń dla branży węglowej. Prawdopodobnie, w kolejnych latach energetyka oparta na węglu będzie musiała w większym stopniu polegać na bardziej zróżnicowanych metodach zarządzania ryzykiem niż ubezpieczenia”.
Agnieszka Michałowska – Dyrektor Działu Klienta Strategicznego w Marsh Polska: „Dynamiczny rozwój tego sektora energetyki może powodować pewne problemy pomimo niekwestionowanego pozytywnego znaczenia dla klimatu. Zielona energia jest z jednej strony szansą na zahamowanie zmian klimatu, z drugiej zaś zbyt agresywny jej rozwój, może być dyskusyjny z punktu widzenia ochrony przyrody. Coraz częściej zdajemy sobie sprawę, że trudno będzie znaleźć wyważony kompromis. Rynek ubezpieczeniowy od początku wspiera rozwój odnawialnych źródeł energii i wprowadza nowe, atrakcyjne rozwiązania i dedykowane produkty. Uważnie obserwuje przy tym potencjalny ich wpływ na ochronę środowiska w dłuższej perspektywie. Nie wystarczy zapewnić farmom wiatrowym czy instalacjom fotowoltaicznym ochronę mienia czy urządzeń, pytanie – jakie rozwiązania będą dla nich optymalne w sytuacji wystąpienia szkód w przyrodzie”.
Peter Kmeto – Property & Energy Manager, Eastern Europe, Starr Europe Insurance Limited dodaje:
„Podchodzimy do oceny ryzyka dla branży węglowej w sposób indywidualny. Podstawą naszych decyzji jest analiza informacji dotyczących ESG, profilu ryzyka, przyszłych inwestycji oraz zrównoważonego rozwoju danego przedsiębiorstwa. W tym celu prowadzimy ścisłą współpracę z globalnymi brokerami, aby dostarczyć Klientom dopasowane rozwiązania”.
Do głównych wyzwań, z jakimi zmaga się dziś świat należą także ryzyka ekonomiczne, w tym kryzys kosztów utrzymania potęgowany przez trudną sytuację ekonomiczną i spowolnienie gospodarcze. Na tle tych zagrożeń wyłania się ryzyko wzrostu liczby roszczeń do menedżerów w związku z podejmowanymi decyzjami w niepewnych czasach. Rynek ubezpieczeń D&O kształtowany jest przez zyskujące na znaczeniu zagadnienia ESG, które w coraz większym zakresie stają się przedmiotem oceny ubezpieczycieli. Na pojemność i dostępność ofert D&O wpływa dodatkowo trwający konflikt w Europie
i związana z nim ekspozycja firm na rynek rosyjski i białoruski. Co ciekawe, wbrew przewidywaniom, tocząca się wojna nie zwiększyła aktywności cyberprzestępców, a wręcz odwrotnie, liczba cyberataków spadła w wyniku zaangażowania hakerów w przebieg konfliktu. Nie zmienia to faktu, że zagrożenia cybernetyczne nadal dominują w globalnym krajobrazie ryzyka.
Paweł Piwowarski – Dyrektor Działu Ubezpieczeń Finansowych w Colonnade: „Zarządy spółek kapitałowych stoją w obliczu lawiny wyłaniających się zagrożeń związanych z ochroną środowiska, społeczeństwem i ładem korporacyjnym (ESG). Być może nie ma powszechnej zgody, co do definicji ESG, ale nie ulega wątpliwości, że coraz bardziej koncentrujemy się na nim. Ważną kwestią dla zarządów jest to, że ten parasolowy termin staje się powoli wiodącym nurtem. Stanowi punkt odniesienia dla sposobu, w jaki spółka prowadzi działalność i realizuje strategię biznesową, co z kolei może prowadzić wprost do ryzyka reputacyjnego i D&O. Wydaje się raczej pewne, że w związku z tym nowym zagadnieniem możemy spodziewać się wzrostu liczby spraw sądowych spowodowanych polityką informacyjną oraz realizacją zadań związanych z obszarem ESG. To natomiast doprowadzi do zwiększenia liczby roszczeń D&O. W miarę jak firmy na całym świecie poddawane są coraz większej kontroli w tych aspektach, kwestie ESG mogą stać się pierwszoplanowe. Obecnie rynek D&O boryka się z wyzwaniami wywołanymi wojną na Ukrainie. Zakłady ubezpieczeń bacznie przyglądają się spółkom, które mają ekspozycję ryzyka sięgającą rynków rosyjskich i białoruskich w kontekście ryzyka reputacyjnego, jak również wpływowi prowadzonego na tych rynkach biznesu na sytuację finansową danego przedsiębiorstwa czy grupy kapitałowej. Z tego powodu klienci każdorazowo proszeni są o udzielenie odpowiedzi na szereg pytań dotyczących tego obszaru, jak również możemy spotkać się z zastosowanymi wyłączeniami ryzyka związanego z wojną
i terroryzmem, czy wyłączeniami sankcji. W niektórych przypadkach, gdzie uzależnienie od rynku białoruskiego i rosyjskiego jest znaczące, klienci mogą spodziewać się nawet odmowy złożenia oferty D&O”.
Małgorzata Splett – Dyrektor Działu FINPRO, Praktyka FINPRO i PEMA Marsh Polska: „Wśród kluczowych wyzwań, jakie wskazuje Global Risks Report, znalazł się wzrost kosztów utrzymania związany z trudniejszą sytuacją ekonomiczną. Inflacja, jak i spowolnienie gospodarcze wpływają na rynek ubezpieczeń finansowych, w tym D&O. Spowolnienie, podobnie jak historyczne kryzysy, może spowodować falę roszczeń do menedżerów w związku z podejmowanymi w tych wymagających czasach decyzjami. W Polsce dodatkowo na wzrost szkodowości może mieć również wpływ wynik wyborów. Te dwa czynniki ryzyka i nakładająca się na nie wysoka inflacja przyczyniają się do tego, że lokalni ubezpieczyciele D&O podwyższają stawki, tłumacząc się rosnącym kosztem reasekuracji oraz rezerw. Co więcej, koszty obrony (usługi prawników), które stanowią podstawowe wypłaty z polis D&O również dynamicznie rosną. Jeżeli ubezpieczający zdecyduje się na wyższy limit ubezpieczenia (co będzie świadomą decyzją, biorąc pod uwagę czynnik inflacyjny), może doświadczyć w tym roku wyższych kosztów odnowień programów D&O”.
Włodzimierz Pyszczek – Dyrektor ds. kluczowych Klientów w Marsh Polska: „W czasie pandemii obserwowaliśmy zwiększoną aktywność „czarnych charakterów” / hakerów, którzy wykorzystywali fakt pracy zdalnej, coraz większego uzależnienia działalności firm od systemów informatycznych i elektronicznych danych, do przeprowadzania różnego rodzaju ataków. Mówiliśmy wówczas o lawinie ataków typu ransomware, czyli blokowaniu dostępu do danych i wymuszeniach. Po wybuchu wojny, większość osób spodziewała się, że aktywność cyberprzestępców ulegnie dodatkowo zwiększeniu. Jednak ku zaskoczeniu, w pierwszym okresie od rozpoczęcia konfliktu liczba ataków hakerskich na firmy i instytucje nieco spadła. Jak to wytłumaczyć? Jednym z powodów może być fakt, że zarówno Rosja, jak i Ukraina dysponują bardzo szeroką i wykwalifikowaną kadrą informatyczną. Po wybuchu konfliktu, osoby te w dużej mierze zaangażowały się w działania polityczne (oficjele ukraińscy mówili wprost o cyberwojnie i ogłaszali powołanie ochotniczej armii w przestrzeni cyfrowe)j. Nie warto mieć złudzeń, że hakerzy odstąpią od działalności zarobkowej dla realizacji idei, nawet tych szczytnych, i prędzej czy później powrócą do „normalnej” aktywności. Istnieje jeszcze jeden element, który warto mieć na uwadze – wymuszone wojną migracje np. specjalistów w dziedzinie IT. O ile Ukraińców dotyczyło to w mniejszym stopniu, tak z Rosji w obawie przed mobilizacją uciekło ok. 300 tys. mężczyzn, w tym kilkadziesiąt tysięcy informatyków. Wielu z nich zapewne uda się znaleźć pracę w zawodzie. Rodzi to ryzyko, że osoby nieznajdujące zatrudnienia staną się kolejnymi, „złymi aktorami” w świecie ataków cybernetycznych”.
Ostatnie wydarzenia na świecie sprawiły, że kryzys zadłużeniowy i gwałtownie postępująca inflacja stały się realnym zagrożeniem dla krajowych gospodarek. To z kolei przekłada się na wzrost niewypłacalności firm, dla których rosnące koszty utrzymania stanowią poważne wyzwanie dla utrzymania płynności finansowej. W obliczu tych dynamicznych zmian, ubezpieczenie należności pozostaje rzeczywistym wsparciem dla firm i odpowiedzią na pojawiające się ryzyka.
Marcin Olczak – Dyrektor Departamentu Ryzyk Kredytowych w Marsh Polska: „Krajowa i światowa gospodarka na przestrzeni ostatnich dwóch lat przypomina prawdziwy „rollercoaster”. Zaczęło się od wydarzeń określanych jako „czarny łabędź”, zgodnie z prognozami opartymi na klasycznych założeniach. Podjęte przez rządy interwencje doprowadziły do sytuacji, w której firmy zaczęły relatywnie szybko notować ponadprzeciętne zyski. Problem windykacji, jak i niewypłacalności przestał praktycznie istnieć. Jednakże nadmierne i niecelowane wsparcie, połączone z brakami po stronie podażowej, stało się praprzyczyną inflacji. Agresja Rosji, trwająca już rok, doprowadziła do rozchwiania globalnej układanki. To sprawiło, że windykacje i niewypłacalności ponownie stały się przedmiotem zmartwień większości firm. W tak dynamicznym otoczeniu ubezpieczenie należności pozostaje jednym z najbardziej efektywnych narzędzi zarządzania ryzykiem oraz łagodzenia „wstrząsów”. Nieocenioną wartością dodaną tych ubezpieczeń jest również możliwość zapewnienia elastycznego i stabilnego finansowania”.
Katarzyna Kowalska – Wiceprezes KUKE: „Ten rok przyniesie kontynuację wzrostu niewypłacalności firm w Polsce i na świecie, co powinno zwiększyć zainteresowanie ubezpieczeniem należności. Mamy do czynienia z silnym spowolnieniem globalnej gospodarki, spadkiem popytu, programy wsparcia biznesu wprowadzone na czas pandemii zostały już wycofane, wysoka jest inflacja i wzrosły znacząco koszty finansowania. Oceniamy, że problemy z wypłacalnością kontrahentów będą silniej odczuwane przez polskich eksporterów niż przez firmy, które sprzedają jedynie na rzecz krajowych odbiorców. Szczególne ryzyko dotyczy transakcji z firmami z krajów Afryki, Azji czy Ameryki Południowej, które wpadły w tarapaty finansowe w związku ze wzrostem kosztów obsługi zadłużenia po podwyżkach stóp procentowych w dolarze i euro, jak też z powodu drastycznie wyższych rachunków za importowane paliwa czy żywność”.
Rok 2022 zakończył epokę ujemnych stóp procentowych. Ale zwrot ten nie dotarł jeszcze do wszystkich obszarów gospodarki. Choć stopy procentowe dla nowych depozytów i kredytów dla gospodarstw domowych podążyły za przykładem banków centralnych – trzymając się jednak mocno z tyłu – ogólny wpływ na kwoty obowiązujących umów jest praktycznie niewidoczny: W strefie euro stopy procentowe depozytów wzrosły o 4bps rok 2022 do roku 2021, ale spadały dla kredytów, aczkolwiek o skromne 3bps.
Choć wpływ na sektory gospodarcze jest nadal stonowany, mając na względzie różne terminy wymagalności, można już zauważyć pewne zmiany. Sektor rządowy pożyczający głównie na rynkach zaczyna już odczuwać skutki finansowe: Płatności odsetek netto skoczyły o +19,8% osiągając w 2022 r. poziom 207 mld EUR, czyli najwyższy od 2017 r. Jest to wynikiem kombinacji nieco rosnących stóp procentowych od zobowiązań (+20bps) i jeszcze większej góry długu publicznego (+4,7%). Tym niemniej w latach 2008-2022 sektor państwowych w strefie euro był jednym z wygranych polityki ujemnych stóp procentowych: Roczne zmiany w płatnościach odsetek netto pozwoliły na osiągnięcie łącznych oszczędności w wysokości 405 mld EUR.
Sektor przedsiębiorstw był kolejnym dużym wygranym, ale musiał też sobie radzić z rosnącym rachunkiem za odsetki w 2022 r.: wzrost o 11,6 mld EUR (+9,4%) sprowadził płatności odsetek netto z powrotem do poziomu sprzed pandemii. Tym niemniej od 2008 r. roczny rachunek za odsetki w tym sektorze na poziomie strefy euro spadł niemalże o połowę do szacowanego poziomu 136 mld EUR w 2022 r. Skumulowane zmiany roczne opiewają na potężną kwotę 1.424 mld EUR.
Prywatne gospodarstwa domowe w strefie euro znalazły się po przegranej stronie polityki ujemnych stóp procentowych – wynika z analiz Allianz Trade, ale ich sytuacja w roku 2022 pozostawała praktycznie bez zmian. Na przestrzeni lat ujemnych stóp procentowych, dochód netto gospodarstw domowych z odsetek nieprzerwanie spadał (osiągając -111 mld EUR w 2022 r.), pomimo, że ich nadwyżka aktywów niezwykle wzrosła – ograniczenie długów spotkało się ze znacznymi oszczędnościami – a różnica między stopami procentowymi zawęziła się na ich korzyść. Skumulowane zmiany opiewają na kwotę -537 mld EUR. Dziele się tak, gdy zysk z posiadanych przez nas aktywów spada do wartości zbliżonych do zera (0,5% w 2022 r.).
• Z analiz Allianz Trade wynika, że kolejnym dużym przegranym są firmy finansowe, a w szczególności banki. Tym niemniej w sektorze tym nastąpił już zwrot: Dochód z odsetek netto wzrósł o +7,8%, czyli o kwotę 33 mln EUR w 2022 r. Przyczyną tego jest łagodna poprawa marż (+2bps), która może zrobić znaczącą różnicę, mając na względzie rozmiar bilansu sektora. Tym niemniej od 2008 r. dochód z odsetek netto spadł o 114 mld EUR do szacunkowego poziomu 460 mld EUR w 2022 r.; skumulowane zmiany opiewają na potężną kwotę -1.281 mld EUR. Głównym sprawcą tej sytuacji było kurczenie się marż wraz z zawężaniem się różnicy między stopami procentowymi na niekorzyść sektora.
Dodanie wszystkich sektorów według krajów prowadzi do całkiem zaskakujących wyników. Największy z krajów, Niemcy, skorzystał na epoce ujemnych stóp procentowych na poziomie równym 6,6% PKB. Głównym powodem tego stanu rzeczy są ogromne oszczędności sektora państwowego. Dlatego trzeba uważać, czego sobie życzymy. Jak w poprzedniej epoce, kolejne lata normalizacji, kiedy to wszystkie sektory gospodarki będą coraz bardziej odczuwać zwrot w obszarze stóp procentowych, mogą również przynieść pewnych nieoczekiwanych wygranych i przegranych. Maraton korekt ku wyższym stopom właśnie się rozpoczął.
To się na prawdę stało: w lipcu ubiegłego roku Europejski Bank Centralny (ECB) podniósł stopy procentowe po raz pierwszy od ponad dekady. Galopująca inflacja zmusiła ten organ nadzoru monetarnego do zakończenia ultra luźnej polityki monetarnej i powrotu do koncentracji na jego prawdziwym zadaniu – dbaniu o stabilność monetarną. Po raz pierwszy od ośmiu lat zerowych, a nawet ujemnych stóp procentowych, kluczowe stopy procentowe w strefie euro stały się dodatnie. Ma to bezpośredni wpływ na aktorów gospodarczych: z jednej strony oszczędzający zaczęli znowu otrzymywać większy dochód z odsetek od ich aktywów, a z drugiej finansowanie podrożało dla kredytobiorców.
Przed przyjrzeniem się zmianom w dochodzie z odsetek netto, czyli preferowanej przez Allianz Trade mierze oceny wpływu polityki ujemnych stóp procentowych (NIRP) na różne sektory (patrz schemat), należy najpierw odpowiedzieć na jedno pytanie: Czy wpływ zwrotu w zakresie stóp procentowych dosięgnął już gospodarki? Patrząc na gospodarstwa domowe, odpowiedź brzmi zarówno tak, jak i nie. Średnia ważona stóp procentowych dla nowych kredytów1 zdążyła już wzrosnąć w części krajów: Wzrost w ciągu 2022 r. (od stycznia do listopada) waha się w przedziale od zaldwie 24bps we Francji do 97bps w Niemczech, a średnia w strefie euro wynosi 58bps. Choć zauważalny, wzrost ten snuje się powoli 1 Kredyty na zakup domu i inne kredyty. Obliczenia oparte na opublikowanych przez ECB danych statycznych dotyczących stóp procentowych oferowanych przez banki.
szlakiem wytyczonym zmianami stóp przewidywanymi w politykach, które wzrosły o +250 bps w 2022 r. Sytuacja wygląda bardzo podobnie dla nowych depozytów2. Tutaj zakres wzrostu waha się od jedynie 5bps w Portugalii do 105bps w Finlandii (patrz Rysunek 1).
Z drugiej strony wpływu wzrostu stóp nie odczuły jeszcze obowiązujące umowy kredytowe3. Przeciętnie w strefie euro stopy procentowe spadły jeszcze bardziej w ubiegłym roku – choć jedynie minimalnie, o 3bps – dzięki głównie długoterminowym stałym stopom procentowym. Jedynie w dwóch krajach, tzn. w Finlandii (+27bps) i Portugalii (+30bps) średnie stopy procentowe dla kredytów wzrosły o ponad 20bps. Jest to związane ze względnie wysokim udziałem kredytów na zmienną stopę procentową w tych krajach. Sytuacja wygląda podobnie po stronie depozytów4: Ogólny wzrost jest ledwo zauważalny (+4bps w strefie euro); jedynie we Francji doszło do wzrostu o ponad 20bps.
3bps – dzięki głównie długoterminowym stałym stopom procentowym. Jedynie w dwóch krajach, tzn. w Finlandii (+27bps) i Portugalii (+30bps) średnie stopy procentowe dla kredytów wzrosły o ponad 20bps. Jest to związane ze względnie wysokim udziałem kredytów na zmienną stopę procentową w tych krajach. Sytuacja wygląda podobnie po stronie depozytów4: Ogólny wzrost jest ledwo zauważalny (+4bps w strefie euro); jedynie we Francji doszło do wzrostu o ponad 20bps (patrz Rysunek 1).
Kredyty na zakup domu i inne kredyty. Obliczenia oparte na opublikowanych przez ECB danych statycznych dotyczących stóp procentowych oferowanych przez banki.
Wyłącznie depozyty z uzgodnionym terminem wymagalności.
Kredyty udzielane na zakup domu, kredyty konsumenckie i inne kredyty.
Depozyty z uzgodnionym terminem wymagalności, depozyty wypłacane na żądanie i depozyty overnight.
Luka w finansowaniu zdrowia wciąż się powiększa. Już do 2027 roku, w horyzoncie realizacji ustawy o 7 proc. PKB na zdrowie, w budżecie państwa i NFZ na ten cel może brakować aż 93,5 mld zł rocznie. Angażując szerokie gremium ekspertów systemowych, zdrowotnych oraz ekonomicznych, w porozumieniu z organizacjami pacjenckimi Komitet Ochrony Zdrowia Federacji Przedsiębiorców Polskich opracował rekomendacje związane z kluczowymi wyzwaniami polskiego systemu ochrony zdrowia.
Przez ostatni rok Federacja prowadziła regularne analizy w zakresie finansowania ochrony zdrowia. Wynikiem wyliczeń głównego ekonomisty FPP Łukasza Kozłowskiego był kwartalnik Monitor Finansowania Ochrony Zdrowia, który powstał w celu nagłośnienia potrzeby zwiększania przejrzystości danych dot. finansowania systemu ochrony zdrowia w Polsce oraz monitorowania wyzwań finansowych związanych z realizacją ustawy 7 proc. PKB na zdrowie.
5 kroków do naprawy polskiej ochrony zdrowia to najnowsze przedsięwzięcie FPP, które wyznacza 5 głównych postulatów stanowiących kierunek zmian w polskiej ochronie zdrowia. Rozwiązania te mogą stać się podstawą do wyczekiwanych rozwiązań na niedogodności systemu.
– Przez ostatnie kilka miesięcy monitorowaliśmy kwestie finansowania polskiej opieki zdrowotnej. Bez wątpienia stan finansów w zdrowiu wymaga rewizji. Podczas debat eksperckich, spotkań z pacjentami i codziennej działalności udało nam się wspólnie opracować 5 postulatów będących filarami w dyskusji o zdrowiu w 2023 roku. Zapraszamy wszelkie organizacje działające w obszarze ochrony zdrowia oraz niezależnych ekspertów do poparcia postulatów – mówi Arkadiusz Pączka, wiceprzewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich.
Rok 2023 to rok wyborczy. Już jesienią odbędą się wybory parlamentarne. Dyskusja o zdrowiu oraz propozycje rozwiązań systemowych bez wątpienia staną się jednym z obszarów solidnie zagospodarowanych przez partie polityczne. Rozwiązania FPP mogą stać się kompasem, który pomoże określić kierunek debaty w kontekście funkcjonowania opieki zdrowotnej.
Celem przedsięwzięcia jest zebranie jak największej liczby podmiotów popierających ogólnospołeczne porozumienie. Federacja wciąż zbiera poparcie pod postulatami. Dotychczas 5 kroków do naprawy polskiej ochrony zdrowia poparli: Izba Gospodarcza Farmacja Polska, Fundacja Amicus, Fundacja MYPacjenci, Fundacja Obywatele Zdrowo Zaangażowani, Fundacja OnkoCafe, Ogólnopolska Federacja Onkologiczna, Polskie Amazonki – Ruch Społeczny, Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych, Polska Koalicja Pacjentów Onkologicznych, Stowarzyszenie Pomocy Chorym na Nowotwory Krwi oraz Związek Zawodowy Pracowników Farmacji.
5 kroków do naprawy polskiej ochrony zdrowia
DIALOG PODSTAWĄ ZMIAN
Przebudowa polskiego systemu ochrony zdrowia powinna być prowadzona przy akceptacji strony społecznej. Jej założeniem powinno być przede wszystkim wyznaczenie długofalowej strategii organizacji i finansowania, w której jasno zaplanowane środki odpowiadają konkretnie wyznaczonym celom.
WPROWADZENIE EUROPEJSKIEGO STANDARDU W POLSCE
Polska musi dogonić Europę! Wydatki na zdrowie powinny zbliżać się do średniego poziomu europejskiego z wyznaczeniem konkretnych terminów na osiągnięcie osiągnięcia celu. Wydatki te powinny przekładać się na podejmowanie działań, które lepiej wykorzystają środki w systemie i będą zmierzać do finansowania świadczeń zdrowotnych w oparciu o ich jakość.
ZWIĘKSZENIE DOSTĘPNOŚCI ŚWIADCZEŃ
Zwiększenie finansowania powinno równać się ze zwiększeniem dostępności do świadczeń oraz ich jakości. Polska powinna zwiększać dostęp do innowacji w medycynie, a w tym do diagnostyki oraz nowoczesnych terapii już w początkowych fazach leczenia.
STOP ZA ZBYT PÓŹNYM DIAGNOZOM!
Polacy powinni mieć dostęp do nowoczesnej diagnostyki, która umożliwi wprowadzanie nowoczesnych terapii.
ZAPEWNIENIE TRANSPARENTNOŚCI FINANSOWANIA
Wydatkowanie pieniędzy na zdrowie powinno być szczególnie przejrzyste i transparentne. Opinia publiczna powinna mieć dostęp do danych dotyczących finansów przeznaczanych na zdrowie, które powinny być regularnie publikowane i sprawozdawane.
Wczorajsze dane o wzroście PKB negatywnie zaskoczyły analityków. Inflacja w USA spowalnia mniej, niż przewidywali specjaliści. Chociaż ropa tanieje.
Gospodarka swoje, a waluta swoje
Wczoraj poznaliśmy dane o zmianie polskiego PKB. Powiedzmy sobie wprost, były fatalne. W ujęciu kwartalnym spodziewano się spadku o 0,4%. Realny wynik wyniósł jednak -2,4%. Jest to olbrzymia różnica, która stawia pod znakiem zapytania całą tę wesołą historię, której słuchaliśmy w ostatnim czasie, zarówno z kręgów rządowych, jak i konferencji prezesa NBP. Najciekawsze w tej historii nie jest jednak to, jak bardzo te dane różnią się od słuchanej narracji. Nie jest też to, że w Europie obecnie gorszy rezultat ma tylko Mołdawia. Najciekawsza jest reakcja rynków. Giełda realnie nie zareagowała, waluta z kolei się umacniała. Po publikacji tych danych złoty początkowo chwilę tracił względem euro, po czym do końca dnia zyskał dwa grosze.
Inflacja w USA
Rynki oczekiwały wczoraj spadku inflacji konsumenckiej w ujęciu rocznym z 6,5% na 6,2%. Finalny odczyt wyniósł jednak 6,4%. Czy to dobrze? Na pewno gorzej, niż oczekiwano. Z drugiej strony utrzymany został trend spadkowy. Od czerwca co miesiąc wskaźnik wzrostu cen spada. W dół idzie również inflacja bazowa. Podobnie jednak jak konsumencka spadała ona wolniej od oczekiwań. Mamy zatem potwierdzenie dobrego trendu oraz negatywną niespodziankę względem oczekiwań. Z drugiej strony ostatnie dane z Europy stawiały sam spadek inflacji pod znakiem zapytania. Nie można się zatem dziwić, że inwestorzy przyjęli te odczyty dość neutralnie. Kontrakty na stopy procentowe niemal nie drgnęły po tej publikacji. Rynki są przekonane, że nie wpłynie to znacząco na wysokość marcowej podwyżki stóp procentowych.
Odbicie w dół cen ropy
Wczoraj w nocy poznaliśmy dane na temat zmian zapasów ropy naftowej w USA wg API. Pod tym skrótem znajduje się Amerykański Instytut Paliw. Wzrost o 10 mln baryłek w ciągu tygodnia to duża zmiana. W ciągu ostatnich 10 tygodni tylko raz widzieliśmy większą. Dane te były tym, czego oczekiwali inwestorzy, by zrealizować zyski z ostatnich wzrostów cen ropy naftowej. Wczoraj oglądaliśmy oddalanie się od ostatnich szczytów na poziomie 87 dolarów za baryłkę ropy brent w stronę poziomu cenowego 84 dolarów.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
10:00 – Polska – inflacja CPI,
14:30 – USA – sprzedaż detaliczna,
15:15 – USA – produkcja przemysłowa.
Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat
Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU) zwraca uwagę, że indeksacja czynszów w centrach handlowych ma dwa główne cele: zwiększenie wartości obiektu oraz zabezpieczenie kredytów właścicieli nieruchomości. Oznacza to wprost, że właściciele galerii całkowicie przerzucają swoje ryzyka biznesowe na najemców – którzy nie tylko utrzymują centrum handlowe i pokrywają wszelkie koszty eksploatacji, ale budują markę i wartość każdego obiektu. Sposób funkcjonowania właścicieli centrów handlowych w oparciu o kredyty walutowe, czynsze wyrażone w euro i przeniesienie ryzyk na najemców sprawia, że jest to swego rodzaju instrument finansowy – a nie umowa biznesowa. Czy forsowana indeksacja czynszów doprowadzi do rezygnacji niektórych najemców z najmu i zaskutkuje pustymi lokalami w galeriach handlowych?
PRCH w dzienniku Rzeczpospolita wskazuje, że „właściciele i zarządcy obiektów działają na rynku nieruchomości komercyjnych, które są aktywem inwestycyjnym. W związku z tym ich ryzyka związane są z zabezpieczaniem finansowania, a następnie terminową spłatą wieloletnich, wielomilionowych zobowiązań, budową i działalnością centrów. Z kolei najemcy działają na rynku handlu detalicznego, a ich ryzyka związane są z prowadzeniem działalności handlowej.” Dlaczego więc właściciele galerii przerzucają swoje ryzyko biznesowe na najemców – określając czynsze w euro? I dlaczego – skoro tłumaczą ten fakt swoimi kredytami – indeksacja jest oparta na wskaźniku inflacji, a nie na wskaźniku EURIBOR? Przecież kredyty właścicieli galerii nie są oprocentowane wg wskaźnika inflacji, a właśnie w oparciu o EURIBOR, który jest dużo niższy od inflacji! Najemcy stoją na stanowisku, że czynsz – nawet jeśli pierwotnie wyrażony w euro – powinien być w umowie przeliczony na złotówki i wraz z opłatami eksploatacyjnymi być jedną kwotą przez cały okres umowy. Bez zmian wynikających z kursu euro, bez niejednoznacznych indeksacji i bez doliczania nowych, nieprzewidzianych kosztów.
„W relacjach biznesowych każda strona powinna ponosić swoje ryzyka – ale niestety w relacjach pomiędzy właścicielami centrów handlowych, a najemcami tak nie jest. Po pierwsze umowy – których praktycznie nie możemy negocjować – zawierają zapisy skrajnie niekorzystne dla najemców i chronią wyłącznie wynajmujących. Po drugie nieakceptowalne jest, aby przerzucać na najemców ryzyko kursowe wynikające z kredytów walutowych, jakie zaciągają właściciele centrów – co jest widoczne w czynszach wyrażonych w euro i comiesięcznie przeliczanych na złotówki, czy bezwzględnej indeksacji – stosowanej nawet wtedy, kiedy nie było inflacji, albo wręcz była deflacja. A zdumiewające jest dla nas potwierdzenie przez wynajmujących, że indeksacja służy temu, aby księgowo podnieść wartość obiektu i drożej go sprzedać – a więc po prostu więcej zarobić. Przecież takie ‘papierowe’ podniesienie wyceny nie wynika z tego, że centrum handlowe jest lepsze, większe, wyremontowane, ma więcej odwiedzających – czyli jest atrakcyjniejsze dla najemców i ich klientów. To jest czysto formalny, papierowy zabieg, mający na celu dodatkowe zwiększenie zysków. A to zwiększenie zysków odbywa się kosztem najemców, którzy przecież już płacą zdecydowanie wyższe koszty eksploatacyjne. Nie tylko to jest oburzające. Podejście właścicieli nieruchomości komercyjnych, a szczególnie interesujących nas centrów handlowych – czyli kupowanie nieruchomości przez fundusze na kredyt walutowy i wyliczanie czynszów w euro przy abstrahowaniu od ich faktycznej atrakcyjności – jest instrumentem finansowym, takim samym, jak kredyt walutowy. Najemcy nie chcą kupować instrumentów finansowych, większość nie ma do tego wystarczających kompetencji. Chcą wynająć powierzchnię handlową za przewidywalny czynsz, zawierający też opłaty, jednoznacznie określony w złotówkach, Czy naprawdę właściciele galerii nie obawiają się, że ich działania doprowadzą w dłuższej, niż doraźna, perspektywie do kolejnych konfliktów – skutkujących zakończeniem umów i następnymi pustostanami?” – pyta Zofia Morbiato, dyrektor generalna Związku Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU).
ZPPHiU zaapelował do właścicieli galerii handlowych o zamrożenie indeksacji czynszów w 2023 roku. Najemcy pokrywają wszystkie koszty funkcjonowania obiektów – w tym także koszty zarządzania, czyli koszty pracy. Ponadto czynsze – choć płacone w złotówkach – każdego miesiąca są przeliczane z ustalonej w umowie kwoty w euro. Ta praktyka przenosi na najemców ryzyko kursowe wynajmujących. Dlatego zamrożenie indeksacji inflacyjnej w 2023 roku było fundamentalne dla najemców, których koszty zwiększą się drastycznie w wyniku wzrostu cen surowców, energii, płac, logistyki dostaw i dystrybucji oraz opłat eksploatacyjnych płaconych przez sklepy czy punkty usługowe. Niestety – większość właścicieli centrów handlowych odmówiła – choć znalazły się też pozytywne wyjątki, gdzie osiągnięto porozumienie i kompromis w sprawie indeksacji czynszów.
ZPPHiU wraz ze swoimi członkami – najemcami powierzchni w galeriach handlowych – przygotowują się do rozliczeń kosztów wspólnych za 2022 rok. Właściciele sklepów i punktów usługowych obawiają się, że będą musieli znowu dopłacać do wcześniej zapłaconych opłat. Z pewnością te dopłaty będą poddane szczegółowym analizom – najemcy oczekują transparentnego udokumentowania poniesionych wydatków. Ponadto ZPPHiU rozpoczyna wśród swoich członków badanie jakości zarządzania kosztami wspólnymi przez zarządców galerii handlowych. Celem badania będzie wskazanie najlepiej i najgorzej ocenianych firm odpowiadających za opłaty serwisowe w centrach handlowych.
Obecnie najemcy nie mogą przewidzieć, ile będą musieli zapłacić za koszty wspólne w większości galerii handlowych. Właściciele i zarządzający takimi obiektami zawierając umowę przedstawiają wartość zaliczkową kosztów eksploatacyjnych. Jednak na koniec każdego roku oczekują dopłat, nie przedstawiając szczegółowego rozliczenia ani dokumentacji poniesionych kosztów. Dlatego ZPPHiU apeluje, aby wartość kosztów wspólnych była w pełni przewidywalna i określona z góry jako jedna, niezmienna kwota. Najlepiej, jeśli byłaby ona stałym, określonym w umowie, elementem czynszu. Do kosztów wspólnych wynajmujący zaliczają: utrzymanie powierzchni poza sklepami i punktami usługowymi – takich jak korytarze, toalety, parkingi, wejścia, schody, windy etc. Najemcy ponoszą opłaty za personel i biura zarządcy, sprzątanie, oświetlenie, ochronę – oraz podatek od nieruchomości należny od wynajmującego. Najemcy muszą też pokrywać kary administracyjne nałożone na wynajmującego, koszty odzyskiwania należności, ubezpieczenia, itp.
Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług (ZPPHiU) wspólnie z Polskim Stowarzyszeniem Najemców Powierzchni Handlowych (PSNPH) podczas Pierwszego Kongresu ZPPHiU i PSNPH przedyskutowały najistotniejsze kwestie poruszane przez Kodeks Najlepszych Praktyk w umowach najmu według najemców. Przygotowany przez PSNPH Kodeks, uaktualniający dokument powstały w 2011 roku, wskazuje na oczekiwane przez najemców standardy współpracy i komunikacji z właścicielami oraz zarządcami centrów handlowych. Zasady proponowane przez Kodeks mają właściwie rozłożyć ryzyka biznesowe obu stron umowy.
Najpewniej niemal każdy singiel i singielka marzy o własnym lokum. Niestety, w ubiegłym roku tylko nieliczni mogli sobie pozwolić na zakup choćby skromnej kawalerki. Czy podobnie będzie i w tym roku? Z okazji Dnia Singla eksperci portalu RynekPierwotny.pl sprawdzili, co rynek mieszkaniowy ma im do zaoferowania.
Singlami i singielkami są na ogół ludzie młodzi. Dla znacznej części z nich zakup mieszkania, a nawet najem na zasadach rynkowych, jest poza zasięgiem finansowym. Świadczy o tym bardzo wysoki odsetek „gniazdowników”, jak nazywani są młodzi dorośli w wieku od 25 do 34 lat, którzy mimo ukończenia studiów i znalezienia pracy wciąż mieszkają pod jednym dachem z rodzicami.
Według najnowszych danych Eurostatu, w 2021 r. odsetek „gniazdowników” wahał się w państwach członkowskich UE od mniej niż 10% w Danii, Finlandii i Szwecji do ponad 50% w Grecji, Chorwacji, Włoszech i Portugalii. W naszym kraju wskaźnik wynosił blisko 49%, a od 2005 r. wzrósł o ponad 12 pkt proc.!
– O ile np. we Włoszech wysoki poziom „gniazdownictwa” jest determinowany przez uwarunkowania kulturowe. To u nas problemem jest niepewna sytuacja młodych na rynku pracy oraz wysokie w porównaniu do zarobków ceny zakupu i najmu mieszkań – komentuje ekspert portalu RynekPierwotny.pl Marek Wielgo.
Zwraca uwagę, że rok 2019 przyniósł niewielką poprawę sytuacji. Odsetek „gniazdowników„ spadł bowiem do poziomu niespełna 44%. Mogło to być efektem wzrostu dostępności mieszkań za sprawą tanich kredytów.
Niestety, w kolejnych latach było już tylko coraz gorzej. Szczególnie rok 2021 zostanie zapamiętany na rynku mieszkaniowym głównie z powodu lawinowo rosnących cen mieszkań. W dodatku drastycznie skurczyła się zdolność kredytowa potencjalnych nabywców nowych lokali. Było to skutkiem podwyżek stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej oraz rekomendacji Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), która nakazała bankom liczenie zdolności kredytowej przy oprocentowaniu powiększonym o 5 pkt proc.
Z raportu przygotowanego przez ekspertów Metrohouse, Credipass i RynekPierwotny.pl wynika, że np. singiel lub singielka, mający umowę o pracę na czas nieokreślony i zarabiający na rękę 5 tys. zł, mogli liczyć w trzecim kwartale 2021 r. na ok. 485 tys. zł kredytu na 30 lat, który pokrywałby 80% ceny mieszkania. W pierwszym kwartale 2022 r., czyli po sześciu podwyżkach stóp procentowych, ta kwota stopniała do 291 tys. zł. Minęło kolejne pół roku i zdolność kredytowa singla i singielki wyniosła już tylko 240 tys. zł, co było skutkiem kolejnych podwyżek stóp i wspomnianej rekomendacji KNF.
Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że jeszcze we wrześniu 2021 r., czyli przed podwyżkami stóp procentowych, singiel lub singielka dysponująca kwotą ok. 606 tys. zł (20% wkład własny plus kredyt) mogła przebierać (w największych miastach) w setkach, a nawet i tysiącach ofert kawalerek i mieszkań dwupokojowych. Rok później możliwości finansowe takich osób – 300 tys. zł – dawały im niewielki wybór. W Krakowie, Wrocławiu, Gdańsku i Poznaniu kawalerki w tej cenie można było policzyć na palcach rąk.
Czy rok 2023 przyniesie poprawę sytuacji młodych nabywców mieszkań za kredyt? Od września 2022 r. Rada Polityki Pieniężnej nie podniosła już stóp procentowych. W efekcie zaczęłajednak spadać stopa trzymiesięcznego WIBOR, która jest składnikiem oprocentowania kredytów mieszkaniowych. Dzięki temu minimalnie poprawiła się zdolność kredytowa. Nasz przykładowy singiel i singielka dysponująca wymaganym przez banki wkładem własnym mogliby obecnie pożyczyć 254 tys. zł. Nic to jednak nie zmieniło, jeśli chodzi o liczbę mieszkań dostępnych za kwotę do 318 tys. zł (kredyt z wkładem). W największych miastach, czyli tam, gdzie popyt na mieszkania jest największy, oferta nowych mieszkań skurczyła się jeszcze bardziej, co widać na przykładzie Łodzi i Warszawy.
Kwota kredytu wzrośnie nawet o 20% (do ok. 305 tys. zł), jeśli banki obniżą z 5% do 2,5% tzw. bufor bezpieczeństwa na wypadek wzrostu stóp procentowych. Komisja Nadzoru Finansowego dała właśnie bankom zielone światło w tej sprawie. Warto zwrócić jednak uwagę, że ta decyzja nie rozwiązuje problemu niskiej zdolności kredytowej. Na jej radykalną poprawę single i singielki będą musieli poczekać prawdopodobnie jeszcze co najmniej kilkanaście miesięcy. Niewykluczone, że stanie się tak jeszcze w tym roku, jeśli rząd uruchomi zapowiadane kredyty mieszkaniowe o stałej stopie procentowej na 2%.
Wczorajsza sesja na rynku akcji w Stanach Zjednoczonych miała niejednoznaczny przebieg (S&P 500 -0,03 proc., DJIA -0,46 proc., Nasdaq Composite +0,57 proc.). Dziś rano cena kontraktów na S&P 500 na CME spadała 0,38 proc. ok. godz. 9:45. Na giełdach Azji i Oceanii lekko wzrosły dziś jedynie główny indeks w Nowej Zelandii (+0,38 proc.) oraz Shanghai B-Share Index (+0,16 proc.). Największy spadek zanotował koreański Kospi (-1,53 proc.).
Po tygodniowej przerwie w notowaniach spowodowanych tragicznym trzęsieniem ziemi w Turcji 18,01 proc. wzrost notował dziś rano indeks giełdy w Stambule XU100. Główne europejskie indeksy giełdowej lekko dziś rano zwyżkowały (DAX +0,4 proc., CAC 40 +0,55 proc. ok. godz. 9:50).
WIG-20 notował na początku środowej sesji niewielką zmianę przebywając w okolicach swojego 5-tygodniowego minimum (+0,05 proc. ok. godz. 9:55). Wśród składników WIG-u 80 swe nowe cykliczne maksima ustanowiły dziś kursy akcji spółek Sanok Rubber Company, Sygnity oraz Synektik
Rentowność 10-letnich obligacji skarbowych Stanów Zjednoczonych wyszła wczoraj na najwyższy poziom od ponad 5 tygodni i dziś rano się na nim utrzymywała. Najwyższy poziom od 5 stycznia br. osiągnęła dziś rano rentowność 10-latek rządu Polski.
Pallad był dziś najtańszy od marca 2020 (-0,76 proc.). Taniały również pozostałe metale szlachetne (złoto –1,23 proc., srebro -1,53 proc., platyna -1,43 proc.) oraz miedź (-1,1 proc.). Lekko spadały dziś ceny kontraktów na ropę naftową (WTI -1,35 proc., Brent -1,23 proc. ok. godz. 9:25).
Kurs amerykańskiego dolara względem japońskiego jena, który od października ub.r. do połowy stycznia br. spadł z poziomu przekraczającego 150 JPY poniżej poziomu 130 JPY wyszedł dziś na najwyższy poziom od 6 stycznia (133,347 JPY ok. godz. 9:200. USD lekko umacniał się dziś również względem euro (-0,23 proc. ok. godz. 9:20). Euro było dziś najsłabsze względem czeskiej korony od 2008 roku.
Lekko umacniał się dziś rano polski złoty (EUR/PLN -0,34 proc., USD/PLN –0,12 proc. ok. godz. 9:20).
Kurs Bitcoina względem amerykańskiego dolara, powrócił wczoraj powyżej 22000 USD i dziś rano nadal utrzymywał się powyżej tego poziomu (-0,33 proc.).
Po oddaniu do użytku ok. 4,4 mln mkw. powierzchni magazynowej, co jest najwyższym rocznym wynikiem w historii polskiego rynku, całkowita podaż magazynów na koniec minionego roku osiągnęła poziom 28 mln mkw. Z kolei popyt – na poziomie 6,8 mln mkw. – był drugim najlepszym wynikiem. Lepszy rezultat (o 700 tys. mkw.) zanotowano jedynie w 2021 roku.
Najwięcej nowej powierzchni dostarczono w województwach dolnośląskim, łódzkim oraz śląskim – odpowiednio 809 tys. mkw., 626 tys. mkw. i 541 tys. mkw. W dwóch ostatnich odnotowano także najwyższą aktywność najemców – odpowiednio 896 tys. mkw. i 1,2 mln mkw. Więcej wynajęto tylko w woj. mazowieckim – 1,4 mln mkw.
– Ponad połowa całkowitego popytu w 2022 r. została wygenerowana przez operatorów logistycznych – dokładnie 56%. Na początku pandemii COVID-19 znacznie wzrosło zainteresowanie powierzchnią logistyczną firm związanych z sektorem e-commerce. Obecnie firmy te wciąż generują względnie wysoki popyt na rynku (7% w 2022), jednak w mniejszym stopniu niż rok temu. Aktywni zostają także najemcy z branży produkcyjnej (15%) – mówi Antoni Szwech, analityk w Dziale Doradztwa i Badań Rynku w Colliers.
Czynsze w górę
– Jak widać, popyt na powierzchnie magazynowe wciąż pozostaje solidny, choć rok 2022 przyniósł znaczący wzrost czynszów, które od wielu lat praktycznie się nie zmieniały. Przyczyną takich skoków były m.in. wzrost cen paliw i materiałów budowlanych, wzrost kosztów finansowania projektów oraz pogorszenie nastrojów funduszy inwestycyjnych – tłumaczy Jan Barbasiewicz, Partner, Dział Powierzchni Logistycznych i Przemysłowych w Colliers i dodaje: – Falę wzrostów czynszów odnotowano również w innych krajach europejskich. Na ich tle Polska wciąż pozostaje bardzo atrakcyjną lokalizacją dla logistyki i magazynów w Europie, a wpływ na to, prócz stosunkowo niskich kosztów czynszów, mają także bliskość rynków zbytu, co ma znaczenie w kontekście nearshoringu, dostęp do wykwalifikowanych pracowników oraz rozwijająca się infrastruktura transportowa.
Najwyższe czynsze w 2022 r. odnotowano w Warszawie. Stawki bazowe zaczynały się od 4,40 EUR/mkw./miesiąc, a najwyższe przekraczały poziom 6,75 EUR/mkw./miesiąc. Stawki efektywne oscylowały w przedziale 3,80-5,50 EUR/mkw./miesiąc. Na pozostałych rynkach regionalnych stawki bazowe wahały się w przedziale 3,20-5,50 EUR/mkw./miesiąc, a efektywne 2,70-4,80 EUR/mkw./miesiąc.
Więcej wolnej powierzchni
Rekordowa podaż spowodowała wzrost pustostanów o 0,2 p. proc. (rok do roku) do poziomu 4%. Najwięcej niewynajętych powierzchni znajduje się w województwach: lubelskim (9,5%), dolnośląskim (6,9%) oraz zachodniopomorskim (6,6%), najmniej w pomorskim (0,8%), małopolskim (1,2%) i mazowieckim (2,6%). Wolnych wakatów nie ma natomiast w świętokrzyskim i podlaskim.
– W I kw. ubiegłego roku zarejestrowano najniższy w historii współczynnik powierzchni niewynajętej wynoszący 3,1%. Wzrost do poziomu 4% nie zwiastuje pogorszenia na rynku, a wręcz przeciwnie. Wyższa o kilka punktów procentowych stopa pustostanów pozwoliłaby zachować równowagę rynkową oraz umożliwiłaby najemcom szybsze zaspokajanie popytu – zauważa Maciej Chmielewski.
– W roku 2022 roku wolumen powierzchni w budowie utrzymywał się wciąż na relatywnie wysokim poziomie. Z drugiej strony od początku ubiegłego roku widoczny był cokwartalny spadek liczby nowo rozpoczętych inwestycji spowodowany głównie wzrostem cen materiałów budowlanych, pogorszeniem się nastrojów funduszy inwestycyjnych oraz wzrostem kosztów finansowania kredytów. W roku 2023 spodziewamy się stabilizacji w rozwoju rynku. Pierwszymi jej oznakami jest m.in. zmiana trendu cen stali, która według danych Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa od początku marca 2022 roku gwałtownie wzrosła, osiągając swoje maksimum na przełomie I i II kw. 2022 roku, a obecnie znajduje się w trendzie spadkowym – jest o około 10% tańsza niż przed lutym 2022 roku. Część ekonomistów szacuje, że na koniec 2023 roku stopa referencyjna może ulec zmniejszeniu o 0,25 – 1,25 p.p., natomiast WIBOR 3M znajduje się w lekkim trendzie spadkowym od listopada 2022 roku. W 2023 roku spodziewamy się również większej aktywności inwestorów z Europy Zachodniej, USA i Azji, których niepewność geopolityczna w 2022 roku częściowo powstrzymała od wzmożonych inwestycji w Polsce. Warto również podkreślić, że Polska, wciąż pozostaje jednym z najbardziej atrakcyjnych rynków w tej części Europy, głównie pod względem swojego położenia, rynku pracy oraz kosztów za wynajem powierzchni magazynowej – tłumaczy Maciej Chmielewski.
“Zielone” magazyny na topie
Eksperci Colliers prognozują także dalsze zainteresowanie rozwiązaniami ekologicznymi na rynku powierzchni przemysłowych i logistycznych. Wraz z rosnącymi cenami energii i obecnym trendem ESG, najemcy i deweloperzy coraz częściej inwestują w zielone rozwiązania dla swoich budynków, a pierwszym, o które pytają, jest fotowoltaika. Niestety jednym z głównych problemów ograniczających możliwości jej instalacji na obiektach wielkopowierzchniowych jest nośność dachów. Potrzebne są również zmiany legislacyjne dot. m.in. koncesji na sprzedaż energii elektrycznej.
– Zaostrzanie unijnej polityki dekarbonizacji Europy oraz szukanie sposobów na oszczędzanie przez deweloperów i najemców spowodują, że trend na magazyny w duchu ESG będzie stale się rozwijał i cieszył wysokim zainteresowaniem – zaznacza Maciej Chmielewski.
Wyższy odczyt inflacji w styczniu w stosunku do grudnia można tłumaczyć m.in. zmianami w cennikach firm oraz wygaszeniem części tarczy antyinflacyjnej. Styczniowe dane nie zmieniają istotnie perspektyw inflacji w Polsce. Wydaje się, że szczyt rocznych dynamik inflacji jeszcze przed nami i przypadnie on prawdopodobnie w lutym br. a następnie rozpocznie się ich spadek.
Wpływ na to będą miały zarówno efekty statystyczne jak i widoczne również globalnie tendencje dezinflacyjne, przede wszystkim w segmencie dóbr.
Ryzykiem pozostają ceny surowców energetycznych, które mogą spowalniać oczekiwany proces spadku cen, szczególnie przy utrzymywaniu polityki fiskalnej i wciąż silnym rynku pracy.
Bartosz Wałecki, analityk Michael / Ström Dom Maklerski
Legimi, pionier modelu subskrypcyjnego na polskim rynku e-książki, wygenerował 17,7 mln PLN skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży w IV kwartale 2022 r., co oznaczało dynamikę wzrostu na poziomie 31 proc. rdr. Na poziomie jednostkowym spółka zanotowała przychody w wysokości 17,6 mln PLN, a zysk netto osiągnął wartość 767 tys. W celu poprawienia wyników finansowych Legimi zdecydowało się na pierwszą od 5 lat podwyżkę cen abonamentów.
W IV kwartale 2022 r. Legimi notowało dalsze wzrosty przychodów ze sprzedaży oraz liczby użytkowników. Na poziomie jednostkowym spółka odnotowała 17,6 mln PLN przychodów ze sprzedaży oraz 767 tys. zysku netto. Skonsolidowane przychody wyniosły natomiast 17,7 mln PLN, dając dynamikę wzrostu na poziomie 31 proc. rdr. Stale odczuwalne czynniki inflacyjne, przejawiające się w wyższych kosztach operacyjnych oraz wyższych jednostkowych kosztach zakupu treści wpłynęły na skonsolidowany zysk netto firmy. Poniosła ona stratę w wysokości 65 tys. PLN. W celu poprawienia wyników finansowych Legimi zdecydowało się, po razy pierwszy od 5 lat, na podwyższenie cen abonamentów
– Cieszymy się, że Legimi stale powiększa wartość generowanych przychodów oraz liczbę użytkowników.Chcąc kontynuować polepszanie jakość naszych usług, mając na uwadze presję inflacyjną, postanowiliśmy w minionym kwartale, po raz pierwszy od 2017 roku, podwyższyć ceny abonamentów. Warto zaznaczyć, że podwyżka nie tyczy się wszystkich użytkowników, tylko tych, którzy aktywowali swoje konta po 28 grudnia 2022 r. Wierzymy, że ten krok zapewni nam stopniową poprawę wyników finansowych, którą realnie będziemy mogli zaobserwować za kilka kwartałów – komentuje Mikołaj Małaczyński, Prezes Zarządu Legimi.
W minionym kwartale Legimi zakończyło prace nad wdrożeniem szeregu funkcjonalności w ramach projektu Legimi 4.0. Było to m.in. wsparcie dla systemów odsłuchu audiobooków w samochodach Android Auto i Apple CarPlay, rozszerzeniu funkcjonalności synchrobooków® czy rozwoju aplikacji na e-czytniki. Jednocześnie ruszyły prace nad projektem Legimi 5.0, na który spółka ma już wiele nowych pomysłów.
– Wartym podkreślenia jest fakt stabilnego rozwoju biznesu w Niemczech. Umożliwiło nam to realizację założeń strategicznych, czyli konwersji ruchu pozyskiwanego z aplikacji Readfy. Stale powiększamy liczbę użytkowników na polskim i niemieckim rynku. Łącznie mamy ich już ponad 210 tys. Systematycznie zwiększamy również katalog treści,których liczba oferowana w abonamentowych pakietach Legimi przekroczyła 180 tys., a dodatkowe 280 tys. książek jest dostępnych poza abonamentem – dodaje Mikołaj Małaczyński.
Sol4eco, spółka celowa powołana przez Zeneris Projekty S.A., notowanego na rynku NewConnect dostawcę kompleksowych rozwiązań w obszarze fotowoltaiki, hydroenergetyki i biogazu, podpisała 14 lutego umowę współpracy z firmą Gravicon EU. Umowa gwarantuje Sol4eco wyłączność na oferowanie technologii ukraińskiej spółki Gravicon, która wesprze realizację ekologicznych przedsięwzięć obejmujących rekultywację hałd i składowisk odpadów – w tym prowadzenie prac zmierzających do realizacji planu Unii Europejskiej w sprawie surowców krytycznych.
– Podpisanie umowy wyłączności z firmą Gravicon stwarza szerokie perspektywy rozwoju dla nowo utworzonej spółki i dla Zeneris Projekty S.A., dlatego bardzo cieszymy się z nawiązania tej współpracy. Cenimy ukraińskiego partnera za skuteczność w odzyskiwaniu surowców mineralnych z terenów poprzemysłowych. Wierzymy, że w połączeniu z wieloletnim doświadczeniem firmy inżynierskiej, jaką jest Zeneris Projekty, zaowocuje to realizacją przez Sol4eco wielu przedsięwzięć wartościowych z biznesowego i środowiskowego punktu widzenia – mówi Mariusz Kostrzewa, Prezes Zeneris Projekty.
Powołanie spółki celowej Sol4eco i nawiązanie współpracy z firmą Gravicon są spójne z misją firmy Zeneris Projekty S.A. i służą wspieraniu zrównoważonego rozwoju poprzez dostarczanie zaawansowanych technologicznie proekologicznych rozwiązań. Wpisują się także w politykę Unii Europejskiej w zakresie planu działania w sprawie surowców krytycznych. Jednocześnie stanowią rozszerzenie dotychczasowego obszaru działania na rzecz środowiska naturalnego poprzez segment rekultywacji terenów poprzemysłowych.
Gravicon dostarcza na rynki światowe zintegrowane rozwiązania techniczne umożliwiające skuteczne pozyskiwanie surowców mineralnych z hałd pohutniczych i pokopalnianych w oparciu o grawitacyjne metody separacji z zamkniętym obiegiem wodno-szlamowym. Firma posiada zainstalowane kompleksy przetwórcze w 12 krajach położonych na 4 kontynentach i specjalizuje się w odzysku m.in. rud metali, antracytu, potasu, siarki oraz metali szlachetnych na terenach objętych rekultywacją.
Rynek polski jest bardzo perspektywiczny z punktu widzenia wdrożenia przez Sol4eco rozwiązań technicznych nowego partnera biznesowego. Według szacunków hałdy pokopalniane znajdujące się na terenie Polski, które obecnie zajmują przestrzeń i sprawiają problemy środowiskowe, zawierają nawet 150 mln ton węgla. Jego pozyskanie pozwoliłoby zwiększyć niezależność energetyczną Polski w ramach przyjętej polityki rewitalizacji i eksploatacji hałd węglowych.
Rekultywacja hałd stwarza dla Sol4eco (a w konsekwencji dla Zeneris Projekty S.A.) atrakcyjne perspektywy biznesowe związane z odzyskiem surowców, w tym surowców krytycznych. Bezpośrednio może mieć także wpływ na ochronę środowiska naturalnego, m.in. poprzez niwelowanie ryzyka wybuchu metanu na hałdach węgla oraz możliwość składowania dwutlenku węgla w formie glebotwórczych granulatów, co w konsekwencji przyczyni się do zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych do atmosfery. Rekultywacja hałd umożliwia również późniejsze tworzenie na odzyskanych terenach siedlisk dla roślin i zwierząt oraz odtworzenie biegu lokalnych cieków wodnych. Zrekultywowane hałdy poprzemysłowe będą mogły być też wykorzystywane do produkcji „zielonej” energii przez farmy fotowoltaiczne albo zyskać inną społecznie użyteczną funkcję np. pełnić rolę parków i terenów rekreacyjnych, które zwiększą atrakcyjność oraz wartość rynkową sąsiadujących z nimi zabudowań.
Zawarcie kontraktu zainaugurowało rozpoczęcie prac badawczych, których celem jest określenie m.in składu chemicznego setek hałd i składowisk odpadów w Polsce oraz ich wpływu na środowisko naturalne. Sol4Eco oraz Gravicon dysponują gotową bazą obiektów, dla których wraz z partnerami finansowymi przygotują strategie rekultywacji gruntów, zawierającą listę surowców możliwych do odzysku i sprzedaży w celu sfinansowania poszczególnych projektów. Efektem końcowym tych działań będzie uzyskanie terenów wolnych od zanieczyszczeń, które w przyszłości będą mogły być wykorzystane w bardziej użyteczny sposób.
DRAGO entertainment odnotował ponad 2 mln zł zysku netto i 13 mln zł przychodów netto ze sprzedaży produktów w 2022 r. W samym IV kwartale przychody przekroczyły 4,2 mln zł, a zysk netto osiągnął wartość 0,83 mln zł. EBIT w raportowanym IV kwartale wyniósł prawie 1,2 mln zł. Na wyniki finansowe wpłynęła sprzedaż autorskich gier Spółki, przede wszystkim stabilna monetyzacja Gas Station Simulator. Longseller dostępny jest na PC oraz kilku wiodących platformach konsolowych. Aktualnie zespół przygotowuje się do premiery swojej najnowszej produkcji w Early Access – Winter Survival. W pierwszej kolejności w ręce graczy trafia Prolog gry, debiut projektu na Steam już dzisiaj.
– Miniony rok był dla nas korzystny. Gas Station Simulator szczęśliwie trafił do nowej grupy odbiorców, debiutując na platformach konsolowych PlayStation, Nintendo Switch oraz Xbox. Do tego na jesieni na rynku ukazała się nasza kolejna propozycja o tytule Food Truck Simulator. Cieszę się, że nasze gry są dochodowe i z kwartału na kwartał pozwalają Spółce notować zadowalające wyniki finansowe. Do tego konsekwentnie dążyliśmy. – mówi Joanna Tynor, Prezes Zarządu DRAGO entertainment S.A. – W całym 2022 roku osiągnęliśmy stabilne rr przychody netto ze sprzedaży produktów, które wyniosły 13 mln zł. Zysk netto w tym czasie przekroczył 2 mln zł, sam IV kwartał także dał nam zarobić. – dodaje.
Flagowym projektem krakowskiego Studia jest Gas Station Simulator. Produkt, który swoją globalną premierę miał jesienią 2021 roku, w minionym roku został wzbogacony o wersje konsolowe, dzięki czemu tytuł dostępny jest obecnie na platformach Nintendo Switch, PlayStation oraz Xbox. Produkt otrzymał także w tym czasie ciekawe wzbogacenia w postaci dwóch DLC. Zgodnie z ogłoszoną roadmapą GSS, twórcy gry szykują dla jej fanów również wersję VR. Spółka aktualnie negocjuje warunki umowy z firmą Gamedust, która będzie odpowiedzialna za port.
Lada dzień, 21 lutego, odbędzie się NWZ DRAGO entertainment. Porządek obrad przewiduje 3-letni program motywacyjny dla stałych pracowników i współpracowników Spółki. W celu realizacji programu Spółka może wyemitować akcje, które będą obejmowane z dyskontem do ceny rynkowej, przy jednoczesnym ograniczeniu ich zbywania. Dodatkowo firma zaplanowała skup akcji własnych nawet do 100 zł za akcję.
Warto też wspomnieć, że zgodnie ze strategią rozwoju, w styczniu br. DRAGO entertainment S.A. rozpoczęło oficjalny proces przeniesienia akcji z NewConnect na Główny Rynek GPW w Warszawie.
– Przejście na główny parkiet nastąpi w ważnym dla nas czasie, bowiem w obecnym roku DRAGO obchodzi 25-lecie swojej działalności. Zbliżająca się więc zmiana rynku notowań będzie dla nas ukoronowaniem wielu lat intensywnej pracy i dążenia do zbudowania rentownej i rozpoznawalnej na rynku gier marki – mówi Lucjan Mikociak, Szef i współzałożyciel DRAGO entertainment S.A.
SoftBlue SA w 2022 r. wypracowała 22,2 mln zł przychodów ze sprzedaży, co stanowi wzrost o 46,5% w stosunku do 2021 r. EBITDA oraz zysk netto za ubiegły rok uplasowały się na poziomie odpowiednio 2,4 mln zł oraz 2,1 mln zł. Na generowane przez Spółkę wyniki finansowe wpływ miała przede wszystkim działalność w sektorze software oraz hardware. SoftBlue sukcesywnie zwiększa grono zagranicznych klientów w tych obszarach.
– Jesteśmy zadowoleni z wyników, jakie osiągnęliśmy w ubiegłym roku. Pokazują one sukcesywny rozwój naszej firmy. Głównym motorem napędowym był sektor software oraz hardware, jednak zarówno w obszarze eco solutions jak i telekomunikacji poczyniliśmy znaczące postępy. Obecnie skupiamy się na pozyskiwaniu kolejnych klientów zagranicznych oraz udoskonalaniu takich rozwiązań jak AirDron czy nasz autorski system zarządzania i monitorowania zużycia energii (Autonomous Data Controler). Zależy nam, aby oferowane przez nas rozwiązania wpływały na poprawę jakości środowiska, a co za tym idzie na lepsze życie społeczeństwa. – powiedział Michał Kierul, prezes zarządu SoftBlue SA.
W okresie październik-grudzień SoftBlue SA zanotowała prawie 5,6 mln zł przychodów ze sprzedaży. EBITDA osiągnęła wartość niemal 1,8 mln zł, a zysk netto 1,7 mln zł. Strategią SoftBlue jest dalsze rozwijanie kluczowych segmentów działalności – software i hardware, eco solutions oraz telekomunikacja w celu zwiększania skali działalności przedsiębiorstwa jak również ekspansji opracowywanych produktów oraz pomysłów na rynki zagraniczne
– W ubiegłym roku bardzo mocno postawiliśmy na dywersyfikację geograficzną oraz sektorową w zakresie rozwiązań software oraz hardware. Chcemy, aby nasz biznes był jak najbardziej odporny na zmienną sytuację makroekonomiczną. Współpracowaliśmy z przedsiębiorstwami m.in. z branży oli&gas, gamingowej czy lotnictwa. Posiadamy klientów z wielu krajów w tym z USA czy Wielkiej Brytanii. Plusem takich projektów jest wyższa marżowość. Widzimy spore zainteresowanie naszym rozwiązaniem AirDron, zarówno na rynku krajowym jak również zagranicznym. Chcemy, aby to rozwiązanie oferowało jak największy szereg możliwości w celu zwiększenia rozpoznawalności wśród odbiorców na rynkach międzynarodowych. – dodaje Michał Kierul, prezes zarządu SoftBlue SA.
Spółka aktywnie uczestniczy w budowaniu wartości projektów technologicznych. SoftBlue posiada własne projekty takie jak AirDron oraz system zarządzania i monitorowania zużycia energii, które komercjalizuje. Są to rozwiązania wspomagające poprawę stanu środowiska cieszące się dużą popularnością wśród przedsiębiorstw prywatnych jak również publicznych. SoftBlue oferuje również kompleksowe wsparcie merytoryczne wspomagające projektodawców naukowych w komercjalizacji ich przedsięwzięć. Spółka konsekwentnie realizuje politykę sprzedażową w zakresie umacniania pozycji na rynku telekomunikacyjnym.
Eco5tech SA, notowana na rynku NewConnect, zajmująca się projektowaniem i nadzorami w sektorze budownictwa i implementacją projektowo-wykonawczą innowacyjnych rozwiązań w zakresie Property Technology, po czterech kwartałach ubiegłego roku zaraportowała blisko 12,5 mln zł przychodów ze sprzedaży, co stanowi 55 proc. wzrost rok do roku. Wysoka sprzedaż pozwoliła wypracować Spółce 633 tys. zł. zysku operacyjnego oraz 562 tys. zł zysku netto.
– W całym ubiegłym roku zrealizowaliśmy szereg ważnych projektów. Pozwoliło to nam zwiększyć roczne przychody o ponad pięćdziesiąt procent. Rozliczenie wielu etapów pozwoliło Eco5tech wypracować dodatni wynik końcowy. – mówi Alicja Gackowska, prezes zarządu Eco5Tech – W nadchodzącym roku chcemy jeszcze mocniej wejść w obszar związany z projektowaniem, co będzie miało odzwierciedlenie rosnącej skali naszego biznesu. Sytuacja na rynku jest bardzo zmienna, a inflacja powoduje, iż coraz częściej zakresy inwestycyjne zostają ograniczone. Jednak pozostaję umiarkowaną optymistką. – dodaje prezes.
Pomimo dynamicznie zmieniającego się otoczenia rynkowego oraz wysokiej inflacji wpływającej m.in. na możliwości inwestycyjne w gospodarce, Eco5tech w samym czwartym kwartale ubiegłego roku wypracowało przychody na podobnym poziomie co w 2021 r. (3,91 mln zł w 2022 r. do 3,96 mln zł). Zysk z działalności operacyjnej w czwartym kwartale 2022 r. wyniósł 854 tys. zł (1,83 mln zł w analogicznym okresie 2021 r.). Natomiast zysk netto został zaraportowany na poziomie 861 tys. zł (1,57 mln zł – IV kw. 2021).
W czwartym kwartale Spółka kontynuowała prace związane z realizacją podpisanych wcześniej umów oraz działań związanych z przyjętą strategią Eco5tech.
– Był to intensywny okres. Zrealizowaliśmy wiele etapów naszych kontraktów. Zakończyliśmy np. projekt dotyczący opracowania dokumentacji projektowo-kosztorysowej budowy dróg dla Gminy Miasto Włocławek. Ważnym etapem było również przekazanie koncepcji projektowej Inwestorowi, która dotyczyła modernizacji Ośrodka Szkoleniowego Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury w Dębe. Podpisaliśmy również kolejne ważne umowy m.in. z Województwem Kujawsko – Pomorskim, reprezentowanym przez Zarząd Dróg Wojewódzkich w Bydgoszczy. – zauważa Alicja Gackowska.
W czwartym kwartale Eco5tech rozpoczęło kolejny etap prac dla projektu dotyczącego opracowania dokumentacji projektowej dla rozbudowy i budowy drogi wojewódzkiej nr 579 na odcinku od m. Błonie do węzła na autostradzie A2 na terenie gminy Grodzisk Mazowiecki. Ponadto, Spółka zakończyła etap koncepcyjny budynku magazynowo – biurowego dla Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta we Wrocławiu i rozpoczęła prace nad projektem budowalnym inwestycji.
Eco5tech zakończyło również etap nadzorów autorskich dla Inkubatora Przedsiębiorczości wybudowanego w Bydgoskim Parku Przemysłowo-Technologicznym. Na podstawie opracowanej przez Spółkę dokumentacji powstał obiekt o kubaturze ok. 29 664 m3 , który posiada już prawomocne pozwolenie na użytkowanie.
Działalność w sektorze PropTech
W obszarze nowoczesnych technologii dla budownictwa i rynku nieruchomości (PropTech) Eco5tech kontynuowało prace zawiązane z projektem pn. „Opracowanie innowacyjnego systemu analizy epidemiologicznej w budynkach” dla którego pod koniec zeszłego roku pozyskał znaczące dofinansowanie. W ramach projektu Spółka prowadzi prace badawczo-rozwojowe mające na celu opracowanie innowacyjnego systemu, umożliwiającego bezpieczne i komfortowe korzystanie z danego budynku.
– Niezmiennie pracujemy również nad na nawiązywaniem współpracy z potencjalnymi partnerami biznesowymi w zakresie komercjalizacji innowacyjnego systemy monitoringu zużycia mediów (MCA5tech). Jesteśmy już po bardzo ważnym etapie związanym z pozyskaniem klienta. – zakończyła Alicja Gackowska.
MCA5tech (Media Consumption Analyzer) przeznaczony jest do lokalnego zbierania, rejestrowania i analizy danych pochodzących z urządzeń przynależnych do jednego budynku, instalacji lub rozdzielni. Jest to urządzenie autonomiczne tzn. umożliwia zarówno akwizycję, archiwizację i przetwarzanie danych, jak i prezentację wyników analizy.
W styczniu br. codzienne zakupy były średnio o 20% droższe niż rok wcześniej. Śledząc wyniki z ostatnich trzech miesięcy, można zauważyć, że w relacji rocznej dynamika wzrostu cen spada. Jednak konsumenci wciąż słono płacą za zakupy. Komentujący powyższe dane eksperci wyjaśniają, że ceny ciągle rosną, tylko nieco wolniej. Jednocześnie dają nadzieję na to, że w kolejnych miesiącach dynamika podwyżek będzie stopniowo się obniżać, choć i tak pozostanie wysoka. Niemniej przypominają też o niepewności otoczenia gospodarki, którą wzmacnia eskalacja wojny w Ukrainie.
Widać spadek
Jak podaje cykliczny raport pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH”, koszty codziennych zakupów w styczniu br. zdrożały średnio o 20% w porównaniu do analogicznego okresu 2022 roku. Tak wykazała analiza 17 kategorii i prawie 100 artykułów codziennego użytku, najczęściej kupowanych przez konsumentów. Sprawdzono łącznie blisko 69 tys. cen oferowanych przez 37 tys. sklepów. Patrząc na dane z ostatnich miesięcy, można stwierdzić, że dynamika wzrostu cen zaczęła hamować. W grudniu i w listopadzie – według tej samej metodologii – wyniki były odpowiednio na poziomie 24,8% i 25,8% rdr. Zatem widać, że coś się zmienia.
– Sytuacja na światowym rynku surowców rolnych stopniowo się normalizuje po ubiegłorocznym szoku, jakim była rosyjska agresja na Ukrainę. W II połowie ub.r. oraz w styczniu 2023 roku ceny spadały. W I miesiącu br. średni poziom notowań, zobrazowany indeksem FAO, był niższy niż rok wcześniej. Osłabienie cen na świecie zmniejsza presję kosztową w przemyśle spożywczym. Ale przedsiębiorstwa spożywcze wciąż pozostają pod wpływem wysokich kosztów pozasurowcowych, które również znajdują swoje odzwierciedlenie w cenach detalicznych żywności – komentuje Grzegorz Rykaczewski, ekspert analiz sektora rolno-spożywczego Banku Pekao.
Jak stwierdza dr Edyta Wojtyla z Wyższej Szkoły Bankowej w Poznaniu, opanowanie przez rynki sytuacji niedoboru surowców ograniczyło podażowe czynniki podwyżek cen pod koniec ub.r. Ceny styczniowe były ustalane na podstawie kosztów poniesionych w ostatnim miesiącu 2022 roku, kiedy jeszcze obowiązywały tarcze antyinflacyjne na energię i paliwo. W styczniu br. utrzymano ponadto zerowy VAT na podstawowe produkty spożywcze. Istotne znaczenie dla dynamiki wzrostu cen miała też wysoka baza ze stycznia 2022 roku, kiedy inflacja w koszyku GUS osiągnęła wartość powyżej 9%.
– Główną przyczyną słabszego wzrostu cen jest to, że wyczerpuje się siła impulsu wzrostowego wygenerowanego m.in. przez rosyjską inwazję na Ukrainę. Spowodowała ona spadek podaży niektórych produktów żywnościowych przy jednoczesnym wzroście kosztów produkcji. Natomiast im więcej czasu mija od pojawienia się tego czynnika, tym jego efekt jest słabszy. Należy też pamiętać o tym, że popyt konsumpcyjny Polaków osłabł w ostatnich miesiącach, a to obniża możliwości podwyżek cen, jest to więc drugi ważny argument – podkreśla Marcin Luziński, ekonomista z Santander Bank Polska.
Stały trend?
Jeszcze miesiąc temu wielu ekspertów z branży retailowej podkreślało, że grudniowy odczyt wzrostu cen w relacji rocznej nie był reprezentatywny. Tłumaczono, że sieci handlowe wstrzymały się z podnoszeniem cen przed samymi świętami, żeby nie odstraszyć klientów. Jednak brak rosnących podwyżek rdr. widać już drugi miesiąc z rzędu. Jak przekonuje dr Edyta Wojtyla, o stałym wyhamowaniu wysokiej dynamiki wzrostu cen będzie można mówić dopiero w sytuacji podtrzymania aktualnego trendu stabilizacyjnego podaży surowców i cen kosztów produkcji w I kwartale 2023 roku. Drugim przejawem tego zjawiska będzie wyregulowanie się rynku w warunkach trwałej likwidacji tarcz antyinflacyjnych, także związanych z wakacjami kredytowymi i obniżeniem podatku VAT na żywność.
– Wolniejszy wzrost cen jest już widoczny od kilku miesięcy. Moim zdaniem, będzie to trwały trend, o ile oczywiście nie pojawią się nowe szoki cenowe. Uważam, że przez cały 2023 rok dynamika podwyżek w ujęciu rok do roku będzie się stopniowo obniżać, choć i tak pozostanie relatywnie wysoka. Należy jednocześnie pamiętać, że ceny nadal rosną, tyle tylko że nieco wolniej – przewiduje Marcin Luziński.
Z kolei dr Włodzimierz Zasadzki z Wyższej Szkoły Bankowej w Szczecinie uważa, że widoczny już od paru miesięcy spadek dynamiki wzrostu cen w relacji rocznej powinien okazać się stałym trendem również w kolejnych miesiącach 2023 roku. Wpłynie na to ograniczenie aktywności gospodarczej i spadek ilości pieniędzy w obiegu. Konsumenci wydają ich mniej, a firmy ograniczają inwestycje. Te tendencje wspiera też zamrożenie taryf energetycznych dla gospodarstw domowych oraz zapowiedziana pomoc dla piekarni i cukierni w zakresie niższych stawek za gaz. Ekspert zaznacza jednak, że wydatki na codzienne zakupy wciąż będą wysokie, bo produkty w sklepach nie tanieją, tylko drożeją w wolniejszym tempie.
– Moim zdaniem, wolniejszy wzrost cen utrzyma się, o ile oczywiście nie pojawią się nowe szoki cenowe. Uważam, że przez cały 2023 rok dynamika podwyżek w ujęciu rok do roku będzie się stopniowo obniżać, choć i tak pozostanie relatywnie wysoka – dodaje ekonomista z Santander Bank.
Jak przypomina ekspertka z WSB w Poznaniu, mimo globalnego trendu dezinflacyjnego, wciąż mamy do czynienia z kształtowaniem się światowej produkcji i handlu w warunkach oddziaływania nadzwyczajnych instrumentów antyinflacyjcych. Ceny minimalne, dopłaty rządowe i inne transfery środków finansowych mające wspierać utrzymanie aktywności gospodarczej w poszczególnych krajach, zaburzają naturalne mechanizmy rynkowe. Odblokowanie ich może wpłynąć na kolejny skokowy wzrost cen na świecie i w Polsce. Dr Wojtyla zwraca też uwagę na to, że wszystko dzieje się w warunkach niezdrowej dla gospodarki niepewności otoczenia, którą potęguje eskalacja wojny w Ukrainie. Do tego dochodzą działania Rosji w ramach odwetu za sankcje świata zachodniego.
Creotech Instruments, wiodący w Europie producent systemów i podzespołów ded. technologii kwantowej, po raz kolejny został wybrany do międzynarodowego konsorcjum realizującego projekt z obszaru kwantowego. To wynik pomyślnie zakończonych negocjacji z Europejską Agencją Kosmiczną (ESA), przedmiotem których było ustalenie warunków kontraktu dla projektu Quantum Key Distribution High Rate Detector Predevelopment. Celem przedsięwzięcia jest opracowanie detektora pojedynczych fotonów z wysoką wydajnością kwantową. Urządzenie to znajdzie zastosowanie w stacjach naziemnych systemów kwantowej dystrybucji klucza QKD oraz komunikacji optycznej, w szczególności podczas komunikacji z misjami realizowanymi w daleki kosmos. Projekt rozszerzy portfolio Spółki w obszarze kwantowej dystrybucji kluczy o segment komunikacji z satelitami. Wartość kontraktu wynosi 799 128,07 EUR, a podpisanie umowy na realizację projektu planowane jest na marzec br.
–Cieszę się, że nasze kompetencje są zauważane i doceniane. Za nami kolejne zakończone powodzeniem negocjacje z ESA, tym razem dotyczące działalności z obszaru technologii kwantowej. Rozmowy obejmowały ustalenie warunków kontraktu dla projektu QKD HRDP, którego celem jest stworzenie specjalnego detektora pojedynczych fotonów. Znajdzie on zastosowanie m.in. w komunikacji z misjami realizowanymi w daleki kosmos, ale przede wszystkim będzie elementem składowym przyszłej sieci kwantowej dystrybucji kluczy szyfrujących przy pomocy satelitów. Liczymy na powodzenie tego projektu, ponieważ pozwoli on w istotny sposób przyczynić się do wzbogacenia naszego portfolio z obszaru kwantowej dystrybucji kluczy o segment komunikacji z satelitami. Ufam także, że odpowiednio dobrana dywersyfikacja oferty docelowo umożliwi nam dotarcie do szerokiej grupy klientów – mówi dr hab. Grzegorz Brona, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A. – Podpisanie umowy na realizację całego przedsięwzięcia z ESA planujemy na marzec tego roku – dodaje Brona.
Wartość ww. kontraktu opiewa na 799 128,07 EUR, z czego 399 734,58 EUR przypada dla Creotech Instruments S.A., jako lidera konsorcjum.
– Na realizację projektu mamy niespełna trzy lata. To optymalny czas, który postaramy się w pełni wykorzystać. Posiadamy cenną wiedzę z zakresu elektroniki kwantowej nowej generacji, mamy wyspecjalizowanych inżynierów i doświadczonych partnerów, m.in. z Monachium. Kwantowa dystrybucja kluczy szyfrujących jest przyszłością bezpiecznej telekomunikacji. Opublikowany 14.02.2023 przez MarketWatch raport „Global Quantum Key Distribution (QKD) Market Research Reports, Industry Size, Growth Opportunity, Regional Analysis 2023 to 2031” pokazuje, że w najbliższych latach rynek ten będzie rosnąć 30% rok do roku, osiągając wartość prawie 9 mld USD w 2031 roku – komentuje Grzegorz Brona.
QKD HRDP to nie jedyny projekt kwantowy, w którym znaczącą rolę odgrywa zespół Creotech Instruments. Spółka m.in. współtworzy najbardziej zaawansowany na rynku ekosystem sprzętowy do kontroli kubitów o nazwie Sinara, opracowywany wspólnie z wiodącymi grupami badawczymi, m.in. z Uniwersytetem w Oxfordzie.
Polscy specjaliści od kilku miesięcy biorą także czynny udział w przełomowym projekcie powstania pierwszego, dużego komputera kwantowego dla Unii Europejskiej. Celem tego przedsięwzięcia jest budowa 100-kubitowego komputera kwantowego do 2025 roku oraz uzyskanie gotowości technologicznej do budowy 1000-kubitowego rozwiązania do 2029 roku.
Creotech odpowiedzialny jest także za stworzenie pierwszego polskiego komputera kwantowego, który docelowo powstanie w infrastrukturze HPC Poznańskiego Centrum Superkomputerowo – Sieciowego.
Projekt QKD HRDP jest jednak unikalny, ponieważ łączy kompetencje wypracowane przez Creotech w sektorze kwantowym z tymi wypracowanymi w sektorze kosmicznym.
Prowadzenie firmy w obecnych czasach nie wszystkim przychodzi łatwo. Problem ten dotyczy szczególnie młodych firmy, które w pierwszych latach działalności walczą o utrzymanie się na rynku.
Najtrudniejszy okres to pierwsze 2-3 lata firmy, po tym stopniowo nastaje okres stabilizacji, w trakcie którego warto pomyśleć o rozwoju. Z uwagi na wiek firmy ciężko jednak znaleźć niezbędne na to oszczędności, wówczas warto wziąćkredyt dla firm, który pomoże zrealizować wyznaczone cele.
Zobowiązanie najłatwiej będzie uzyskać z pomocą doświadczonego profesjonalisty — np. pośrednika kredytowego. Kiedy i dlaczego warto zdecydować się na jego wsparcie przy staraniach o pożyczkę? Odpowiadamy!
Jaki kredyt dla firm wybrać?
Rynek finansowy oferuje różne produkty dostosowane do potrzeb współczesnego przedsiębiorcy. Część możliwych do zaciągnięcia kredytów lub innych pożyczek pozwala realizować rozwojowe cele, a część pokryć bieżące wydatki, w tym również okiełznać rosnące długi, nad którymi straciłeś kontrolę. Z tego powodu w ofercie banków działających na terenie Polski znaleźć można najczęściej następujące rodzaje kredytów:
inwestycyjne, które ułatwiają zakup nowych pojazdów, nieruchomości, urządzeń, maszyn, licencji, czy oprogramowań;
obrotowe, dzięki którym firma może szybko pokryć bieżące koszty takie jak np.: wypłacenie zaległych wynagrodzeń pracownikom, uregulowanie podatku i innych obowiązkowych składek, czy opłacenie towarów i usług niezbędnych do dalszego funkcjonowania przedsiębiorstwa;
konsolidacyjne przeznaczone do połączenia kilku długów w jeden, na lepszych warunkach spłaty. Pożyczka cechuje się niższą ratą oraz wydłużonym okresem spłaty;
w rachunku bieżącym, który w ramach określonego limitu umożliwia firmie dostęp do środków wtedy, kiedy tego potrzebuje.
Rynek finansowy oferuje znacznie więcej produktów przeznaczonych dla klientów biznesowych. Powyższe przykłady są jednak najchętniej i najczęściej wybieranymi rozwiązaniami przez małe i duże firmy.
Dlaczego warto zaciągać pożyczki z pomocą profesjonalisty?
Wydarzenia ostatnich lat sprawiły, że ceny kredytów poszybowały w górę. Przez to znacznie trudniej jest zaciągnąć zobowiązanie na dobrych warunkach spłaty. Samodzielna próba poszukiwania takiej ofert może zatem być albo bezskuteczna, albo zabrać zbyt wiele cennego czasu.
Aby nie tracić go zbyt wiele, lepiej oddać sprawy w ręce doświadczonego profesjonalisty. Jest nim np. pośrednik kredytowy ze Spłaty Kredytów, który skupi się na dokładnej analizie Twoich finansowych możliwości i na ich podstawie znajdzie odpowiednio dopasowany produkt z atrakcyjnymi warunkami spłaty.
Tak w styczniu 2023 roku prezentowała się grupa polskich internautów korzystających z usług randkowych według badania Mediapanel. Analitycy PBI i Gemius sprawdzili, które z popularnych serwisów cieszyły się większym zainteresowaniem użytkowników i jak to zainteresowanie kształtowało się w zależności od płci i wieku odbiorców.
W styczniu 2023 z usług randkowych (serwisów i aplikacji) skorzystał co piąty internauta (6,1 mln użytkowników), który spędził w nich średnio 1 godzinę 28 minut. Na jedną użytkowniczkę serwisów randkowych (2,2 mln kobiet) przypadało niemal dwóch użytkowników (3,9 mln mężczyzn).
Randkowaniem w sieci mało zainteresowana była grupa najmłodszych użytkowników internetu. Osoby w wieku 15-20 lat są niedoreprezentowane w serwisach i aplikacjach randkowych, co pokazują wartości Affinity Index znacząco poniżej 100. Zainteresowanie randkami w sieci było większe wśród osób pomiędzy 20. a 50. rokiem życia, jednak można tutaj zauważyć duże różnice związane z płcią. Usługami randkowymi dużo rzadziej interesowały się kobiety we wszystkich grupach wiekowych – w ich przypadku wartości Affinity Index nie przekraczały 100. Najwięcej czasu w tych serwisach spędzały kobiety w wieku 21-35 lat, najmniej – w wieku 36-50 lat.
W przypadku mężczyzn zainteresowanie serwisami randkowymi jest dużo wyższe. Najczęściej z serwisów randkowych korzystali panowie pomiędzy 20. a 50. rokiem rokiem życia. Mężczyźni w wieku 51-75 lat odwiedzali serwisy randkowe rzadziej, jednak ich zainteresowanie było nadal wysokie – Affinity Index wciąż przekraczał 100. Z kolei grupa wiekowa 36-50 lat poświęcała na usługi randkowe najwięcej czasu.
Preferencje obydwu płci różniły się także, jeśli chodzi o trzy najpopularniejsze aplikacje i serwisy o charakterze randkowym. Top 3 usługi odwiedzane przez mężczyzn w styczniu to Onet Sympatia, Erodate.pl oraz aplikacja Tinder. W przypadku kobiet na pierwszym miejscu również znalazła się Onet Sympatia, natomiast na kolejnych – aplikacje Tinder i Badoo.
W przypadku mężczyzn w różnym wieku widoczne były różnice w preferowaniu konkretnych typów usług. Mężczyźni z grupy wiekowej 21-30 chętniej sięgali po aplikacje randkowe, natomiast ci z grupy wiekowej 51-75 korzystali z serwisów (nawet jeśli dana usługa była też dostępna jako aplikacja – przypadek Badoo). Takiej różnicy nie widać w przypadku analogicznej grupy internautek – kobiety z grupy 51-75 lat nadal chętniej korzystają z aplikacji Badoo niż z serwisu Badoo.
Startuje sezon rozliczania PIT-ów za 2022 r. 15 lutego ponownie uruchomiona zostaje usługa e-PIT, która od 3 lutego przechodziła prace serwisowe.
2023 to już piąty rok, kiedy można rozliczyć się za pośrednictwem systemu e-PIT. Szczególnie w pierwszych dniach rozliczeń może to jak co roku przynieść utrudnienia w działaniu usług, z uwagi na większe niż zazwyczaj obciążenia systemu. W przypadku PIT-ów czas ma jednak ogromne znaczenie, gdyż od dnia złożenia rozliczenia zaczyna się liczyć terminu na zwrot podatku.
Zamykamy dość specyficzny rok podatkowy, który dla nikogo nie był łatwy. Dodatkowy ruch na platformie e-PIT może wynikać z większej niż zazwyczaj ciekawości i niepewności, związanej z zamieszaniem wywołanym Polskim Ładem oraz sporą liczbą zmian w 2022 r. Podatnicy chcą dowiedzieć się jak wygląda ich rozliczenie za ubiegły rok – może się okazać, że wielu z nich w zeznaniu rocznym wyjdzie niedopłata lub nadpłata.
Jakie zeznania można złożyć w usłudze e-PIT?
System e-PIT obejmuje przede wszystkim podstawowe zeznania PIT-37, które stosuje większość podatników. W PIT-37 rozliczymy swoje przychody m.in. z tytułu umowy o pracę czy umowy zlecenia. W tym roku w systemie e-PIT będą również dostępne formularze PIT-38 (dla osób prywatnych uzyskujących dochody kapitałowe), PIT-28 (dla osób i spółek uzyskujących przychody ewidencjonowane opodatkowane w formie ryczałtu) i PIT-36 (dla podatników uzyskujących przychody opodtakowane na skali podatkowej).
Na platformie czekają na podatników głównie przygotowane do wysłania deklaracje PIT-37. Są one przeliczane na podstawie dokumentów PIT-11 przesłanych do systemu do końca stycznia m.in. przez zakłady pracy. Jednak trzeba pamiętać, że jeśli podatnik chce rozliczyć się ze współmałżonkiem, musi podać tę informację w zeznaniu, czyli edytować przygotowany przez system PIT-37. Uzupełnienia wymagają także indywidualne ulgi i odliczenia, np. ulga rehabilitacyjna czy termomodernizacyjna.
W związku z tym lepiej nie polegać wyłącznie na przygotowanym formularzu PIT i zweryfikować ulgi. Warto też przekazać 1,5% podatku wybranej organizacji pożytku publicznego.
Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt
Wielka Brytania wprowadziła przepisy, które ograniczają zakres działalności unijnych przewoźników na wyspach. Zmiany obejmują zasady kabotażu, transportu intermodalnego oraz przewozu towarów w ramach ruchu trójstronnego.
Do grudnia 2022 roku zasady przewozów na linii UE – Wielka Brytania odbywały się na podstawie przepisów umowy o handlu i współpracy (TCA – Trade and Cooperation Agreement), zawartej pod koniec 2020 r. „Z końcem 2022 r. brytyjski rząd postanowił wprowadzić jednak zmiany do krajowych przepisów o transporcie międzynarodowym, dotyczące kwestii nieuregulowanych w umowie TCA. W praktyce ta decyzja ma na celu zrównanie praw przewoźników brytyjskich z unijnymi, którzy do tej pory dysponowali szerszym zakresem swobód.” – komentuje Lucica Kucharec, aplikantka radcowska w TC Kancelarii Prawnej.
Minimalny wymiar kabotażu
Do grudnia 2022 r. przewoźnicy z UE mogli wykonać jeden przejazd kabotażowy w ciągu trzech dni od wjazdu do Wielkiej Brytanii “na pusto”, czyli bez ładunku, co dopuszczały przepisy krajowe. Jednak jak zaznacza Lucica Kucharec, aplikantka radcowska w TC Kancelarii Prawnej, umowa TCA przewiduje jednak, że kabotaż jest możliwy wyłącznie po przewozie z ładunkiem, w wymiarze dwóch transportów wewnętrznych na przestrzeni 7 dni od chwili wjazdu do Wielkiej Brytanii. W myśl zmian przepis w TCA stał się nadrzędny, a zapis o pojedynczym kabotażu zniknął z prawa krajowego.
Zakaz transportu intermodalnego
W myśl zmian, od grudnia 2022 r. przewoźnicy z UE mogą wykonywać przewozy do lub z Wielkiej Brytanii w całości tym samym pojazdem lub zespołem pojazdów. Od tej chwili łączenie środków transportu oraz dróg wykonywania przewozu nie jest możliwe. Dodatkowo zniesiono również pomocnicze prawo dostępu dla przewoźników z UE do załadunku i rozładunku towarów w ramach operacji transportu kombinowanego, który odbywa się w odległości 25 km od wybrzeża Wielkiej Brytanii.
Aplikantka z TC Kancelarii prawnej dodaje, że aktualizacja przepisów w tym zakresie wynika z faktu, że prawa dostępu do transportu kombinowanego zostały wygaszone dla brytyjskich przewoźników drogowych w UE na mocy umowy TCA.
Transport trójstronny na podstawie EKMT
Wcześniej przewoźnicy z UE posiadający licencję wspólnotową mogli udać się do Zjednoczonego Królestwa, aby odebrać towary, a następnie przewieźć je do państwa trzeciego. „Wówczas mieliśmy do czynienia z ruchem trójstronnym. Ponieważ tego rodzaju przejazdy nie zostały ujęte w TCA, w grudniu 2022 r. przepisy uległy zmianie.” – mówi Lucica Kucharec.
Unijni przewoźnicy zachowali prawo do wykonywania przejazdów w ruchu trójstronnym, ale będą musieli posiadać zezwolenie wydane przez Europejską Konferencję Ministrów Transportu („EKMT”).
Jak uzyskać zezwolenie EKMT?
Zezwolenie EKMT jest dokumentem pozwalającym wykonywać nieograniczoną liczbę kursów pomiędzy krajami członkowskimi EKMT, których przebieg musi być udokumentowany w odpowiednio wypełnionym karnecie. Zezwolenie jest ważne wyłącznie, gdy występuje w parze z karnetem wystawionym imiennie na dane przewoźnika. Podczas przewozu oba dokumenty powinny znajdować się w pojeździe na wypadek kontroli.
Jak wyjaśnia ekspertka z TC Kancelarii Prawnej, zasady przydziału certyfikatów EKMT określa Komisja Społeczna, a uzyskanie zezwolenia na kolejny rok kalendarzowy wymaga złożenia wniosku. Przedsiębiorca może wystąpić o przyznanie zezwolenia, jeżeli posiada ważną licencję oraz ważne wypisy z licencji odpowiadające liczbie 3 pojazdów uprawnionych. Wspomniane pojazdy muszą spełniać wymogi EURO potwierdzone odpowiednimi certyfikatami o spełnieniu przez pojazd warunków bezpieczeństwa lub warunków dopuszczenia do ruchu.
Certyfikaty niezbędne do uzyskania zezwolenia EKMT wydaje Główny Inspektor Transportu Drogowego oraz Wojewódzki Inspektor Transportu Drogowego po zgłoszeniu odpowiedniego wniosku wraz z kopią następujących dokumentów: krajowego dokumentu potwierdzającego dopuszczenie pojazdu do ruchu oraz jednego z poniższych certyfikatów wraz z dowodem wniesienia opłaty za jego wydanie:
EKMT zgodności potwierdzającego spełnienie przez pojazd wymogów technicznych i bezpieczeństwa dla pojazdu silnikowego „Euro III bezpieczny”, „EURO IV bezpieczny” lub „EURO V bezpieczny”
EKMT zgodności potwierdzającego spełnienie przez pojazd wymogów technicznych i bezpieczeństwa dla pojazdu silnikowego „EURO IV bezpieczny”, „EURO V bezpieczny”, „EEV bezpieczny” lub „EURO VI bezpieczny”
EKMT zgodności potwierdzającego spełnienie przez przyczepę wymogów technicznych i bezpieczeństwa
EKMT zgodności potwierdzającego spełnienie przez pojazd o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 3,5 tony i nieprzekraczającej 6 ton wymogów technicznych i bezpieczeństwa dla pojazdu silnikowego „EURO IV/4 bezpieczny”, „EURO V/5 bezpieczny”, „EEV bezpieczny” albo „EURO VI/6 bezpieczny” (w szczególnych przypadkach dla pojazdów powyżej 6 ton)
EKMT zgodności potwierdzającego spełnienie przez przyczepę o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 3,5 tony wymogów technicznych i bezpieczeństwa
Opłaty za wydanie certyfikatu wynoszą 250 zł dla pojazdu samochodowego oraz 100 zł dla przyczepy lub naczepy. Zmiana certyfikatu lub wydanie wtórnika to koszt 30 zł. Natomiast opłata za wystawienie zezwolenia EKMT na cały rok wynosi 1800 zł. Wysokość opłaty jest naliczana proporcjonalnie do liczby miesięcy obowiązywania zezwolenia. Przykładowo, gdy zezwolenie zostanie wydane w połowie roku, opłata również zostanie zmniejszona o połowę.
Z zasady zezwolenie jest przypisywane do firmy transportowej, dzięki czemu jej właściciel może zdecydować, jakim pojazdem będzie świadczona usługa transportowa. Kierowca realizuje ją na podstawie imiennego zezwolenia. Trzeba jednak pamiętać, że każdorazowo z jednego zezwolenia korzystać może tylko jeden pojazd.
Wozisz towar do Wielkiej Brytanii? Pamiętaj o tych przepisach
Znajomość lokalnego prawa jest niezbędna, by transport do wielkiej Brytanii odbywał się zgodnie z prawem, ale to nie jedyne przepisy, które należy znać.
Przewoźnicy z UE muszą również przestrzegać zasad związanych nielegalnym wjazdem imigrantów do Zjednoczonego Królestwa. Osoby te często przekraczają granice, ukrywając się w pojazdach lub na naczepach, a odkrycie tego faktu podczas kontroli grozi wysokimi karami finansowymi dla przewoźników. By ich uniknąć, warto wystąpić wnioskiem o Akredytację Border Force, która pozwala zamienić mandat na upomnienie, jeśli przewoźnik wykaże, że zastosował się do procedur kontroli bezpieczeństwa wyznaczonych przez Border Force, czyli brytyjskie służby celne. Uzyskanie akredytacji wymaga wykazania, że przewoźnik wdrożył procedury kontrolne i przeszkolił kierowców w zakresie sposobów zapobiegania wejściu do pojazdu imigrantów lub innych osób nieuprawnionych.
Kolejną istotną kwestią jest wjazd do stref niskiej i ultra niskiej emisji w Londynie i jego bezpośrednich okolicach. Strefa LEZ obejmuje większość obszaru tzw. Greater London i obowiązuje przez cały rok, natomiast strefa ULEZ (działa cały rok za wyjątkiem Bożego Narodzenia) obecnie sięga do North Circular Road (A406) i South Circular Road (A205).
– Warto pamiętać, że 29 sierpnia 2023 r. Strefa Ultra Niskiej Emisji (ULEZ) zostanie rozszerzona na wszystkie dzielnice Londynu. Przy okazji, ze 160 do 180 funtów wzrośnie wartość naliczanych opłat karnych ULEZ i Congestion Charge. – zapowiada Licica Kucharec z TC Kancelarii Prawnej.
W strefie LEZ jak i ULEZ bez dodatkowych opłat mogą się poruszać pojazdy, których dopuszczalna masa całkowita wynosi 3,5 tony i spełniają normę Euro 6. Dla reszty wjazd wiąże się z opłata za poruszanie się tej strefie, wynosząca od 100 (dla pojazdów spełniających normę EURO 5) do 300 funtów dziennie (pozostałe).
W przypadku gdy pojazd spełnia odpowiednią normę i kwalifikuje się do poruszania w tych strefach bez opłat, konieczna jest rejestracja pojazdu zarówno w strefie LEZ jak i ULEZ. Rejestracji pojazdu można dokonać online, podając odpowiednie informacje dotyczące pojazdu oraz załączając dokumenty potwierdzające normę emisji spalin. Rejestracja pojazdu trwa około 10 dni roboczych. Po zarejestrowaniu pojazdu można poruszać w tych strefach LEZ i ULEZ bez konieczności uiszczania opłat i bez obaw o możliwe mandaty.
Umocnienie waluty naszych południowych sąsiadów trwa w najlepsze. Rynki wyraźnie preferują czeską koronę ponad złotego. W tle kolejne umocnienie franka i spadek cen gazu.
Wzrost cen w Szwajcarii
Szwajcarzy pokazali wzrost inflacji konsumenckiej do 3,3%. W rezultacie wracamy w okolice czerwca, kiedy to inflacja wynosiła 3,4%. Ważne w tych danych jest przekroczenie oczekiwań. Analitycy spodziewali się wzrostu do 2,9%. Mamy zatem dużą różnicę. Jak reagują na to rynki? Widzimy delikatne umocnienie się franka szwajcarskiego. Powodem jest wiara części inwestorów w dalszy wzrost stóp procentowych w Szwajcarii. Taki ruch standardowo bowiem powoduje umocnienie waluty. W tym konkretnym przypadku należy również pamiętać, że stopy procentowe są w Szwajcarii relatywnie niskie. Poziom 1% pozostawia sporo miejsca na dalsze ruchy.
Rekordowe wartości czeskiej korony
O tym, że czeska gospodarka jest przez wielu analityków wyraźnie lepiej odbierana niż polska, zdążyliśmy się już dawno przyzwyczaić. Patrząc na kursy walut, widać to bardzo dobitnie. Na początku pandemii za czeską koronę płacono mniej niż 17 groszy jak zresztą przez kilka lat wcześniej. Od tego czasu jednak korona wpadła wyraźnie w łaski inwestorów. Obecnie przebiła już poziom 20 groszy. Pokazuje to przeciętny wzrost około 6% w skali roku w tym czasie. Przebicie poziomu 20 groszy za czeską koronę, patrząc na ostatnie dane, jest przynajmniej zadziwiające. Czesi mają jednak znacznie lepszy PR. Nawet jak wybierają wojskowego na prezydenta, to jest to bardzo nowoczesna postać, która nie zbliża ich do konfliktu z Unią Europejską. Z drugiej strony bardzo wątpliwe jest by (nawet jeżeli zakończymy konflikt o pieniądze z KPO) nagle na rynku wszystko się odwróciło.
Kolejne minima cen gazu
Dostaliśmy wczoraj z rynku piękny ciepły prezent przedwalentynkowy. Notowania gazu na giełdzie w Amsterdamie spadły na moment do poziomu 51,36 euro za jedną megawatogodzinę. Był to najniższy poziom od 30 września 2021 roku. Biorąc pod uwagę sezon grzewczy, jest to bardzo dobra wiadomość. Słabszą wiadomością jest jednak to, że kontrakty na przyszły rok są o ponad 10 euro droższe od obecnych, co sugeruje, że rynek boi się o stabilności obecnych jednak relatywnie niskich cen. Jako powód wskazywany jest korzystny wpływ napełnienia magazynów surowcem przed wprowadzeniem embarga na rosyjski gaz.
Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
10:00 – Polska – wzrost PKB,
14:30 – USA – inflacja konsumencka.
Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat
W 2022 roku nie oddano do użytku żadnego nowego projektu biurowego w Poznaniu, ale deweloperzy kontynuują rozpoczęte budowy. W trakcie realizacji jest ponad 93 000 m kw., co jest zbliżonym wynikiem do powierzchni realizowanej w Krakowie i Katowicach, a zdecydowanie większym niż w Łodzi i Trójmieście.
Zasoby powierzchni biurowej w Poznaniu na koniec grudnia 2022 roku wyniosły ponad 623 100 m kw. i nie zmieniły się względem 2021 roku z uwagi na brak nowych inwestycji biurowych ukończonych w ubiegłym roku.
„Brak nowej podaży w Poznaniu nie oznacza, że tamtejsi inwestorzy wstrzymali się z projektami. Aktywność deweloperów utrzymuje się na wysokim poziomie. Na koniec 2022 roku w budowie znajdowało się nadal 93 300 m kw. i jeżeli uda się dotrzymać założonych terminów realizacji, to 45% powierzchni w budowie ma zostać ukończone jeszcze w tym roku,”– komentuje Katarzyna Bojar, Konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.
Największymi projektami w budowie pozostają Andresia Silver z planowaną datą oddania w 2025 roku (40 000 m kw., Von der Heyden) oraz Nowy Rynek E, który ma zostać ukończony w I poł. 2023 roku (28 500 m kw., Skanska Property Poland).
„Poznańscy najemcy w 2022 roku wykazali się dość dużą ostrożnością. Odnotowany wolumen transakcji najmu był najmniejszy spośród sześciu badanych przez nas rynków regionalnych. Wynik popytu w ubiegłym roku wyniósł blisko 46 600 m kw. i był niższy o 36% w porównaniu do 2021 roku oraz od średniorocznego popytu z ostatnich 5 lat, który wynosił 58 900 m kw.,”– dodaje Piotr Borowski, Dyrektor działu reprezentacji najemcy w Knight Frank.
W 2022 roku w strukturze transakcji najmu dominowały nowe umowy (53%), renegocjacje stanowiły 41%, a ekspansje wyniosły zaledwie 6%.
,,W związku z brakiem nowej powierzchni biurowej na rynku poznańskim, współczynnik pustostanów na koniec grudnia 2022 roku wyniósł 10,5% i spadł o 0,7 pp. w porównaniu z III kw. 2022 roku, a także obniżył się aż o 2,2 pp. w porównaniu z końcem 2021 roku,”– dodaje Katarzyna Bojar, Konsultant w dziale badań rynku w Knight Frank.
Czynsze wywoławcze w Poznaniu na koniec 2022 roku pozostają na stabilnym poziomie wahając się od 10,00 EUR do 16,00 EUR za m kw. miesięcznie. Niewielki popyt na lokalnym rynku przy wciąż relatywnie dużej dostępności powierzchni biurowej może zachęcać najemców do podejmowania renegocjacji stawek czynszu i pakietów zachęt. Z drugiej strony, wysokie koszty budowy, a także wzrost kosztów obsługi kredytów budowlanych może skutecznie zahamować możliwości negocjacyjne inwestorów, zwłaszcza w nowych budynkach. Jednocześnie, ze względu na rosnące koszty mediów i usług, zauważalny jest również wzrost stawek opłat eksploatacyjnych, które na koniec września 2022 roku w Poznaniu wahały się od 15,00 do 24,00 PLN/m kw./miesięcznie.
Podsumowując 2022 rok, należy powiedzieć, że to już de facto trzeci z rzędu trudnych dla całej branży lat. Konflikt rosyjsko-ukraiński spowodował wprowadzenie olbrzymiej ilości ograniczeń, które bardzo zaburzyły łańcuch dostaw nie tylko surowców energetycznych. Powoduje to wzrost kosztów frachtów i dostępności produktów.
Niemniej jednak praktycznie wszystkie zakłady ubezpieczeń prezentują dobre wyniki finansowe, niekoniecznie dobre przebiegi szkodowe. To wszystko sprawia, że rynek z dużą „ciekawością” i wieloma wyzwaniami jest nastawiony do 2023 r. Oczywiście, przed nami duże zmiany i lekka niepewność z uwagi na sytuację mikro i makro ekonomiczną, aczkolwiek nie przewidujemy spektakularnych zawirowań.
Już od kilku lat na rynku polskim jak i zagranicznym, w zakresie ubezpieczeń korporacyjnych, mamy do czynienia z tendencją podnoszenia stawek reasekuracyjnych co przekłada się bezpośrednio na ceny ubezpieczeń. Trwająca już prawie rok wojna w Ukrainie, wciąż wysoka inflacja a wraz z nią koszty likwidacji szkód będą jednymi z ważniejszych czynników kształtujących rynek ubezpieczeń w 2023. Będą rosły koszty ubezpieczeń. Będą rosły sumy ubezpieczenia bowiem muszą zostać urealnione do wartości uwzględniającej wyższy koszt odtworzenia majątku. Reasumując, spodziewać możemy się dużo większego przypisu składki ubezpieczeniowej, co nie będzie pochodną decyzji samych zakładów ubezpieczeń a kryzysu na linii Rosja-Ukraina, czyli recesji gospodarczej tym spowodowanej.
Rośnie też ekspozycja na ryzyko, nie można o tym zapominać. Do tego dochodzi globalny wzrost kosztów energii, nie tylko w postaci cen ropy i gazu, ale też energii elektrycznej. To wszystko będzie powodowało wzrosty na rynku ubezpieczeń i pytanie czy wzrosty te będą powodowane tylko wzrostem samej inflacji czy zwiększonym wolumenem sum ubezpieczenia, które się pojawią. I tu należy się obawiać rezygnacji z ubezpieczeń dobrowolnych lub ograniczenia ich zakresu. Wszystko po to by zaoszczędzić środki i pokryć inflacyjny narzut.
Optymistycznie patrzymy na projekty inwestycyjne w naszym kraju związane z energetyką, OZE czy infrastrukturą drogową czy kolejową. To strumień, który wygeneruję składkę ubezpieczeniową skalkulowaną już w dzisiejszych realiach. Rynek musi być gotowy do absorpcji wyższych składek ubezpieczeniowych. Mamy coraz mniejszą ilość firm ubezpieczeniowych na polskim rynku, w związku z konsolidacją, co zmniejsza konkurencyjność rynku, pojemności do lokowania ryzyka.
Największy wzrost kosztów ubezpieczenia obserwujemy na specjalistycznych ryzykach, tj. ubezpieczenie budów, cyber, ubezpieczenia morskie, gdzie podwyżki przewyższają wzrosty w porównaniu z „tradycyjnymi” ryzykami. Wpływ ma na to również społeczna odpowiedzialność biznesu ESG. Co nas czeka w dalszych miesiącach 2023 roku? Czekamy i z ciekawością obserwujemy naszą branżę.
Ubiegły miesiąc stał pod znakiem dalszej poprawy nastrojów inwestycyjnych na globalnych rynkach finansowych. Związane było to z rosnącymi nadziejami na dynamiczny spadek inflacji oraz, w ślad za tym, na szybsze łagodzenie polityki monetarnej przez największe banki centralne. W Polsce styczeń był kolejnym udanym miesiącem dla inwestujących zarówno na warszawskiej giełdzie jak i na rynkach obligacji. Pozytywnego nastawienia do ryzyka nie zdołały nawet zmącić odczyty grudniowych wskaźników makroekonomicznych, które w większości zaskoczyły negatywnie.
Sprzedaż detaliczna
Na pierwszy plan wysuwają się słabe dane o sprzedaży detalicznej, której dynamika spowolniła do 0,2% w ujęciu rocznym, a więc mocno poniżej oczekiwań ekonomistów (1,4% r/r). Mimo poprawy popytu w niektórych kategoriach jak paliwa (efekt niższych cen opału) farmaceutyki (wcześniejszy sezon grypowy) czy samochody (normalizacja podaży) pozostała część kategorii (łącznie z żywnością) pokazała już istotnie gorsze dynamiki. Dynamika sprzedaży dóbr trwałych ponownie zwolniła do -7,3% r/r, a dóbr nietrwałych do 1,9%.
– Dane te, biorąc również pod uwagę napływ uchodźców z Ukrainy w ubiegłym roku, pokazują silny wpływ spadku realnych dochodów konsumentów, który to trend powinien być kontynuowany w kolejnych kwartałach. Oznacza to prawdopodobnie ujemne dynamiki sprzedaży detalicznej w cenach stałych już w I kwartale br. – mówi Tomasz Wronka, Zarządzający Portfelami Funduszy, Michael / Ström Dom Maklerski.
Jednocześnie zauważalnie poprawiły się nastroje konsumentów, chociaż wciąż pozostają na bardzo niskich poziomach. Mniej pesymistyczne nastroje to prawdopodobnie efekt nadmiernych obaw o ceny energii i opału przed sezonem grzewczym oraz widocznego w ostatnich miesiącach spowolnienia tempa wzrostu inflacji. Trudno obecnie wskazać na trwałość poprawy nastrojów w obliczu oczekiwanego skokowego wzrostu cen od początku bieżącego roku.
Rynek pracy
Negatywnym zaskoczeniem okazały się dane z rynku pracy. Co prawda przeciętne zatrudnienie w ujęciu rocznym wzrosło o 2,2% jednak towarzyszył mu spadek etatów w grudniu o 2,8 tysiąca, do czego głównie przyczyniły się redukcje w sektorze przetwórstwa przemysłowego (-8,6 tys. etatów). Zaskakująco niski okazał się za to wzrost wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw (10,3% r/r), chociaż trudno tutaj wysuwać daleko idące wnioski ze względu na efekty przesunięć wypłat premii i dodatków inflacyjnych w energetyce i górnictwie czy efekty bazy statystycznej. Niemniej jednak w kilku branżach (np. zakwaterowanie i gastronomia czy informacja i komunikacja) zahamowanie trendu wzrostowego płac jest dość widoczne.
– Perspektywy rynku pracy pozostają jednak nad wyraz dobre, biorąc pod uwagę niekorzystne otoczenie makroekonomiczne. Presja płacowa, mimo sygnalizowanego już spadku popytu na pracę ze strony przedsiębiorstw prawdopodobnie się utrzyma, co sugeruje nieco niższe, ale wciąż wysokie dynamiki wzrostu wynagrodzeń w przyszłym roku – wskazuje Tomasz Wronka.
Jednocześnie spadek poziomu zatrudnienia nie powinien być głęboki, zważywszy na strukturalne problemy z podażą na rynku pracy. Należy również pamiętać o podwyżce płacy minimalnej o 16% od stycznia br., co również może mieć przełożenie w najbliższych miesiącach na kształtowanie siatki płac w przedsiębiorstwach.
Dane o produkcji sprzedanej
Dane o produkcji sprzedanej przemysłu również na pierwszy rzut oka wyglądały słabo. Roczna dynamika tego wskaźnika spadła do poziomu 1% wobec oczekiwanych 1,7%. Ponownie jednak zaważyły na tym sektory górniczy oraz wytwarzania energii.
Najbardziej interesujący z punktu oceny koniunktury w przemyśle segment przetwórstwa pozostawał wciąż w nienajgorszej kondycji. Produkcja dóbr konsumpcyjnych nietrwałych wzrosła do 8,9% r/r, dóbr trwałych spadła o 7,9% r/r, a dóbr pośrednich zmalała do 2,5% r/r.
Bartosz Wałecki, analityk, Michael / Ström Dom Maklerski
– Dynamika produkcji dóbr inwestycyjnych spowolniła do 10,7% wobec 13,8% dynamiki rocznej w listopadzie. Biorąc pod uwagę poprawę w zakresie miękkich danych ankietowych oraz lepsze perspektywy eksportu, dalszy spadek koniunktury w przemyśle może być wolniejszy niż wcześniej oczekiwaliśmy – zaznacza Bartosz Wałecki, analityk, Michael / Ström Dom Maklerski.
Z kolei dane z sektora budownictwa mocno rozczarowały. Produkcja budowlano-montażowa obniżyła się o 0,8% r/r, mocno poniżej prognoz rynkowych, zakładających wzrost o 2,8% r/r (4% r/r w listopadzie).
– Szczególnie mocno dotknięty pozostaje segment budownictwa mieszkaniowego. Liczba rozpoczętych projektów mieszkaniowych spadła o 43% w ujęciu rocznym. W tym okresie wydano również o blisko 40% mniej pozwoleń na budowę – podkreśla Bartosz Wałecki.
Jednocześnie negatywnie zaskoczyły ceny produkcji sprzedanej przemysłu których spadek był wyraźnie niższy od prognoz (20,4% r/r wobec 21,1% r/r w listopadzie i przy konsensusie na poziomie 19,4% r/r). Za wolniejszym spadkiem inflacji producenckiej odpowiadały wyższe ceny w sektorze wytwarzania energii i górnictwie przy niższym od oczekiwań spadku cen w przetwórstwie przemysłowym.
Inflacja
Dane o grudniowej inflacji pokazały dalszy spadek rocznej dynamiki do poziomu 16,6% (wobec 17,5% w listopadzie) czemu towarzyszył spadek cen dóbr (17,6% r/r vs 18,8% w listopadzie) oraz wzrost cen usług (13,4% vs 13,2%).
Za kolejny spadek dynamiki inflacji odpowiadały głównie ceny nośników energii (-3,4% m/m) oraz paliw (-1,6% m/m). Wolniej rosły również ceny żywności (1,4% m/m). Z kolei inflacja bazowa (z wyłączeniem cen żywności i energii) wzrosła do poziomu 11,5%. Podsumowując grudniowe dane nie zmieniają istotnie perspektyw inflacji w Polsce.
Szczyt rocznych dynamik inflacji prawdopodobnie przypadnie w lutym br. a następnie rozpocznie się ich spadek. Wpływ na to będą miały zarówno efekty statystyczne jak i widoczne również globalnie tendencje dezinflacyjne, przede wszystkim w segmencie dóbr. Jednocześnie sporym ryzykiem pozostają ceny surowców energetycznych, które mogą spowalniać proces spadku cen, szczególnie przy utrzymywaniu hojnej polityki fiskalnej i wciąż silnym rynku pracy. Mimo obecnych spadków cen gazu, ropy czy paliw (w czym pomaga m.in. wyjątkowo ciepła zima) kolejne miesiące nie muszą oznaczać utrzymania podobnych tendencji. W szczególności może to dotyczyć cen gazu ziemnego czy paliw wskutek mocno ograniczonych dostaw (nawet wobec ubiegłego roku) z Rosji.
Stopa procentowa
Na pierwszym posiedzeniu w tym roku Rada Polityki Pieniężnej zgodnie z oczekiwaniami nie zmieniła stóp procentowych. Stopa referencyjna NBP pozostaje zatem nadal na poziomie 6,75%. Trudno doszukać się szukać istotnych zmian w komunikacie Rady po decyzji, a konferencja prezesa A. Glapińskiego również nie wniosła nic szczególnego w ocenie perspektyw polityki monetarnej. Większość członków RPP (z A. Glapińskim) uważa obecny poziom stóp procentowych za właściwy. Jednocześnie, po wzroście inflacji w I kwartale br. oczekiwany jest szybki spadek inflacji do jednocyfrowego poziomu na koniec roku, na co wpływ będą mieć dotychczasowe działania RPP, zacieśnianie polityki monetarnej przez największe banki centralne, spadek cen surowców czy wreszcie globalne ochłodzenie koniunktury. Jednocześnie, cykl podwyżek stóp procentowych nie został oficjalnie zakończony.
– Dalsze działania RPP będą zależeć od tempa spadku inflacji, co nie wyklucza możliwości obniżek stóp procentowych końcem br. W naszej opinii, pomimo „zawieszenia” cyklu podwyżek stóp procentowych praktycznie można uznać go za zakończony – mówi Tomasz Wronka– Tak, jak wskazywaliśmy w poprzednich opracowaniach poprzeczka do kontynuacji podwyżek zawieszona została bardzo wysoko. Jednocześnie jednak formalne ogłoszenie zakończenia cyklu może nastąpić dopiero w II kwartale, kiedy znane będą odczyty inflacji uwzględniające efekty noworocznej zmiany cenników, taryf energetycznych oraz podatku przepisów podatkowych w ramach istniejącej tzw. Tarczy AntyinflacyjnejPozostajemy również sceptycznie nastawieni co do scenariusza rozpoczęcia cyklu obniżek stóp procentowych w tym roku. Zakładamy wolniejszy powrót inflacji w kierunku celu, na co wpływ będą miały procykliczne działania fiskalnie, utrzymanie się wysokich dynamik płac (co spowolni spadek inflacji bazowej), „przeniesienie” wysokich cen energii na przyszły rok (efekt obecnego zamrożenia taryf) oraz oczekiwana poprawa koniunktury w II połowie lub końcem br. – dodaje.
Styczeń na rynku stóp procentowych przyniósł mocny powiew optymizmu. Widoczny w ostatnich odczytach wskaźników inflacji w największych globalnych gospodarkach spadek rocznych dynamik przyczynił się do wzrostu rynkowych oczekiwań na szybszą normalizację cen konsumentów, a tym samym, na łagodzenie polityki monetarnej przez najważniejsze banki centralne już końcem br. W efekcie powyższego rynki dyskontowały niższe stopy procentowe, szczególnie średnio i długoterminowe.
Jednocześnie wyraźnej zmianie uległo nastawienie inwestorów do ryzyka, efektem czego obserwowaliśmy solidne wzrosty cen na światowych rynkach akcji i spadek spreadów kredytowych dla papierów korporacyjnych. Osłabienie dolara wzmacniało ten efekt na rynkach wschodzących, które (zarówno akcje jak i obligacje w walutach twardych i lokalnych) cieszyły się sporym zainteresowaniem inwestorów. Również w Polsce temat rozpoczęcia cyklu obniżek stóp przez RPP zagościł na dobre, szczególnie po większym od oczekiwań spadku inflacji w grudniu. Przekonanie o sile dezinflacji spowodowało wyraźny wzrost oczekiwań na rozpoczęcie obniżek stóp procentowych w ostatnim kwartale br. W efekcie tego krzywa stóp procentowych dla kontraktów IRS wyraźnie obniżyła się przy jednoczesnym wzroście różnicy w stopach 2 i 10-cio letnich do ponad -100 bps.
Rynek obligacji
Rynek obligacji nie tylko podążał za rynkiem stóp procentowych ale również „dorzucił” dalszy spadek premii asset swap, głównie na krótkim oraz średnim odcinku krzywej . Sprzyjały temu również lokalne czynniki. W styczniu zapadało ok 24 mld złotych obligacji serii PS0123 oraz następowała wypłata odsetek, przede wszystkim od papierów zmiennokuponowych.
Nic więc dziwnego, że tak spory napływ środków na rynek odbił się na popycie na rynku wtórnym. W ubiegłym miesiącu Ministerstwo Finansów przeprowadziło jeden regularny przetarg obligacji (sprzedano papiery o wartości 8,5 mld przy popycie ponad 12,3 mld złotych) oraz jedną aukcję zamiany. Ogromnym zainteresowaniem cieszył się również przetarg papierów BGK (270 mln zł przy ponad 5 mld popycie).
Ponadto inwestorzy skupili się na postępach w zakresie odblokowania środków unijnych w ramach Krajowego Programu Odbudowy. Ostatecznie stałokuponowe papiery 2-letnie zakończyły styczeń z rentownością na poziomie 6,5% wobec 6,72% na koniec ubiegłego roku. Jeszcze większe (ponad 80 bps.) spadki rentowności obserwowaliśmy na papierach 5-cio i 10-cio letnich, których rentowności na koniec miesiąca spadły do 6,03%.
Indeks Treasury Bond Spot Poland, będący benchmarkiem dla stałokuponowych obligacji skarbowych, zakończył styczeń ponad 3,5% wzrostem. Solidne stopy zwrotu, podobnie jak w grudniu pokazały również obligacje zmiennokuponowe, gdzie marże dyskontowe spadły w styczniu o ponad 30 bps. na całej krzywej.
Nic więc dziwnego, że pozytywne nastroje, wynikające ze spadku rentowności i premii za ryzyko udzieliły się również inwestującym na rynku obligacji przedsiębiorstw. Średnia stopa zwrotu funduszy papierów dłużnych korporacyjnych wyniosła w styczniu +2,02% i zainteresowanie tym segmentem rynku oraz większą aktywność można było zaobserwować nie tylko na rynku wtórnym poprzez obniżanie się spreadów kredytowych, ale również poprzez wzmożoną jak na standard ostatnich miesięcy aktywność na rynku pierwotnym.
Tak, jak wskazywaliśmy w poprzednich miesiącach, uważamy, że zaawansowane i silnie zdyskontowane cykle podwyżek stóp procentowych, zarówno w Polsce jak i na rynkach bazowych, spowolnienie gospodarcze, oraz widoczne w danych procesy dezinflacyjne powinny sprzyjać inwestującym w instrumenty o stałym dochodzie, takie jak obligacje skarbowe.
Niemniej jednak widzimy również czynniki, które powinny utrzymywać rentowności na historycznie wyższych poziomach niż miało to miejsce w ostatnich latach. Należą do nich m.in. istotny wzrost potrzeb pożyczkowych państwa oraz oczekiwany przez nas wolniejszy od oczekiwań spadek inflacji. Ze względu na to oraz dotychczasowe spadki rentowności nasze bardzo pozytywne nastawienie do krajowych papierów stałokuponowych przesunęło się w bardziej umiarkowane rejony.
Jednocześnie podtrzymujemy naszą opinię, co do podejścia do inwestycji na rynku obligacji korporacyjnych. Wymagające otoczenie makroekonomiczne sugeruje w naszej opinii koncentrację portfela na emitentach o wysokiej wiarygodności kredytowej, które przy obecnym poziomie stóp procentowych i spreadów są w stanie zaoferować atrakcyjne w relacji do ryzyka stopy zwrotu.
Awans dyrektora generalnego polskiego oddziału międzynarodowej firmy do globalnych struktur zarządczych, promocja dyrektora sprzedaży na stanowisko dyrektora generalnego w Polsce i wygrana w procesie rekrutacji pracownika-eksperta sprzedaży na dyrektora działu i członka zarządu – wszystko w zaledwie w ciągu kilku miesięcy, to rzadko spotykane zjawisko na polskim rynku. Tymczasem to prawdziwa historia z branży FMCG – tak amerykański koncern Brown-Forman Polska (znany na rynku z takich marek jak Jack Daniel’s, Finlandia Vodka, Woodford Reserve) realizuje politykę rozwoju kariery pracowników.
Po tym, jak Polka (Biba Konieczna-Sano) pod koniec ub.r. przeszła do struktur międzynarodowych koncernu, naturalnym procesem było objęcie stanowiska przez dotychczasowego dyr. Sprzedaży (Filipa Popławskiego), związanego z firmą od wielu lat, autora wzrostu sprzedaży firmy na rynku polskim. (Polska znajduje się bowiem w pierwszej dziesiątce krajów najbardziej perspektywicznych dla rozwoju Brown-Forman, plasując się na 6 miejscu pod względem wielkości **). Kolejnym krokiem, o którym rynek dowiedział się w styczniu 2023 był otwarty proces rekrutacji, zakończony sukcesem i promocją wewnętrznego kandydata działu sprzedaży (Sławomira Przywały) z 20 -letnim doświadczeniem, na wakujące stanowisko….
Kiedyś takie sytuacje stanowiły wyjątek, teraz to nowa rzeczywistość – podsumowują eksperci zarządzania zasobami ludzkimi. Awanse poziome ipionowe są istotne dla rozwoju zawodowego, umożliwiając pracownikom pozyskiwanie nowych umiejętności – podkreśla Nithya Vaduganathan, Dyrektor zarządzająca i partnerka w Boston Consulting Group oraz BCG Henderson Institute Fellow on the Future of Work.
Na poszukiwanie pracowników na stanowiska zarządcze pośród swojej kadry decydują się zazwyczaj duże przedsiębiorstwa. Jest to spowodowane dużą dynamiką panującą w firmie oraz rozbudowanymi strukturami, pozwalającymi na rozwój poziomy i pionowy. Na uwagę zasługują pracownicy z dłuższym stażem, sprawdzeni i znający wartości firmy, jednocześnie po cichu liczący na awans wewnętrzny. To ta grupa stanowi odpowiednich kandydatów do objęcia stanowisk menedżerskich. Awans wewnętrzny to nie tylko obniżenie kosztów rekrutacji, ale także dowód dla pracowników, że rozwój zawodowy w danej firmie jest możliwy. Taki awans znacząco wpływa także na relacje w pracy.
Według danych Pew Center Research ponad 60% amerykańskich pracowników, którzy w ubiegłym roku zrezygnowali z pracy, podało, że głównym powodem odejścia był brak możliwości rozwoju kariery. Badania przeprowadzone przez naukowców z MIT Sloan School of Management, New York University’s Stern School of Business oraz Revelio Labs wykazały, że rozwój kariery jest ponad dwukrotnie ważniejszy w utrzymaniu pracowników niż wynagrodzenie. Niestety – jak wynika z analiz – w dzisiejszych czasach tylko 10 proc. wolnych stanowisk jest oferowanych już zatrudnianym ludziom.
Wydaje się jednak, że rynek się zmienia, ewoluuje. Najnowsze badania prowadzone w Polsce przez Randstad Poland wskazują, że zwiększyła się rotacja wewnątrz firm,rozumiana jako awanse, jako zmianę stanowiska, przekwalifikowanie czy pewnego rodzaju rozwój stanowiskowy. Zdaniem eksperta Mateusza Żydka, firmy mogą mieć mniej przestrzeni na podwyżki, ale mogą mieć więcej przestrzeni na to, aby awansować pracowników albo zmieniać ich zakres stanowiskowy, co bardzo często wiąże się ze zmianą wynagrodzenia.
Pracodawcy skłaniają się bardziej do utrzymania obecnego zatrudnienia, rzadziej, żeby zwiększać zatrudnienie, ale równie rzadko pojawiają się plany mówiące o redukcji zatrudnienia. Jeżeli nie podwyżki, to przynajmniej zmiany wewnątrz firmy, np. awanse czy dodatkowe role, które wiążą się pośrednio ze wzrostem wynagrodzenia, ale przy spełnieniu określonych warunków – podsumowuje Mateusz Żydek z Randstad Polska.
Pracownik coraz bardziej docenia awans i rozwój – zgodnie twierdzą eksperci. Potwierdzają to dane z badania Randstand Poland, gdzie brak rozwoju zawodowegozostał wskazany przez 43 proc. ankietowanych jako drugi (po wynagrodzeniu), najważniejszych czynnik decydujący o ewentualnej zmianie pracodawcy.
Podobnie jak w pozostałych krajach UE, kryzys energetyczny w Europie Środkowo-Wschodniej w ostatnich tygodniach osłabł, a niższe niż oczekiwano ceny energii stanowią mniejsze zagrożenie dla wzrostu gospodarczego.
Na początku lutego pojemność magazynów gazu w UE była wypełniona w ponad 70%, czyli znacznie powyżej średniej 45%, która zwykle występuje o tej porze roku. W związku z tym, groźba racjonowania gazu tej zimy już praktycznie zniknęła. Ceny gazu ziemnego spadły do poziomu ostatnio widzianego przed rozpoczęciem wojny w Ukrainie.[1] W dużej mierze jest to zasługa szczęścia: stosunkowo łagodna zima (jak dotąd) zmniejszyła zapotrzebowanie na ogrzewanie. Ale kluczowe znaczenie miała również reakcja polityczna w Europie Środkowo-Wschodniej, a zwłaszcza wysiłki zmierzające do zmniejszenia zużycia energii i poprawy efektywności energetycznej, a także zapewnienia alternatywnych źródeł energii i źródeł zastępujących import gazu z Rosji (zob. Wykres 12 dotyczący działań podjętych w regionie CEE-4, czterech największych gospodarek Europy Środkowo-Wschodniej).
Środki polityczne wprowadzone w regionie CEE-4 w celu zastąpienia importu gazu ziemnego z Rosji
Polska
− Zwiększenie produkcji węgla (opóźnienie zamknięcia elektrowni węglowych, otwarcie nowych kopalni)
− Dopuszczenie stosowania węgla brunatnego do ogrzewania domów
− Zwiększenie możliwości importu LNG i otwarcie rurociągu z Norwegią
− Otwarcie instalacji grzewczych na biogaz i biometan
Czechy
− Zwiększenie produkcji węgla
− Wydzierżawienie udziałów w pływającym terminalu LNG w Niderlandach
Rumunia
− Zwiększenie produkcji węgla brunatnego i gazu ziemnego
Węgry
− Zwiększenie produkcji węgla i gazu ziemnego
− Przedłużenie okresu eksploatacji elektrowni jądrowych
− Import gazu przez Serbię i Turcję
Źródła: Władze krajowe, Capital Economics, Dział Analiz Allianz
W związku z tym, prognozy wzrostu w regionie CEE-4 na rok 2023 pozostają umiarkowane. Wpływ utrzymującej się wysokiej inflacji, wzrostu stóp procentowych (opóźniony wpływ agresywnego zacieśnienia polityki monetarnej w 2022 roku), słabszego popytu zewnętrznego i pogorszenia zaufania przedsiębiorców (Wykres 13) stanie się w pełni odczuwalny w tym roku. Dane opublikowane w ubiegłym tygodniu potwierdzają, że gospodarka czeska wpadła w recesję w drugiej połowie 2022 roku, a w tym kwartale w Allianz Trade spodziewamy się kolejnego spadku produkcji. Zakładamy, że Węgry również znalazły się w recesji już w drugiej połowie roku, ponieważ PKB spadł w III kwartale, a znaczne wycofanie wsparcia rządowego (w tym rezygnacja z ograniczenia cen benzyny i oleju napędowego) w ostatnich miesiącach z powodu braku możliwości fiskalnych prawdopodobnie doprowadziło do bolesnej korekty w kolejnych kwartałach. Opublikowane przez Polskę dane o PKB za cały rok 2022 sugerują, że gospodarka tego kraju prawdopodobnie również uległa zmniejszeniu w IV kwartale roku. W Rumunii produkcja przemysłowa jest w recesji od drugiej połowy 2022 roku, ale silny handel detaliczny jak dotąd zapobiega recesji całej gospodarki. Prognozujemy, że w całym roku 2023 wzrost PKB w Czechach będzie mniej więcej niezmienny, na Węgrzech i w Polsce wyniesie około +0,7%, a w Rumunii +1,3%.
Wskaźnik nastrojów w gospodarce
Źródła: Komisja Europejska, Dział Analiz Allianz
W większości gospodarek Europy Środkowo-Wschodniej inflacja osiągnęła szczyt i w tym roku może spadać szybciej niż oczekiwano. W ciągu najbliższych dwóch lat wzrost cen pozostanie jednak na wysokim poziomie i będzie wyższy od zakładanego. Dla regionu CEE-4, Wykres 14 (lewy panel) sugeruje, że inflacja cen konsumpcyjnych przekroczyła cykliczny szczyt w Czechach (18% w ujęciu rocznym we wrześniu 2022 roku), Polsce (17,9% w październiku) i Rumunii (16,8% w listopadzie). Znacznie silniejszy niż oczekiwano spadek cen gazu ziemnego od grudnia powinien zapewnić kontynuację trendu dezinflacyjnego, nawet jeśli zmiany w środkach wsparcia energetycznego w 2023 roku spowodują tymczasowy (niewielki) wzrost inflacji w niektórych krajach w styczniu lub lutym. Jednak w 2023 roku inflacja prawdopodobnie pozostanie stabilna, ponieważ nie była napędzana wyłącznie przez gwałtownie rosnące ceny energii w latach 2021-2022, lecz również przez rosnące ceny żywności i wyższą inflację bazową. Ta ostatnia osiągnęła jak dotąd szczyt tylko w Czechach (patrz Wykres 14, prawy panel), które w 2022 roku odnotowały znacznie niższy wzrost płac niż inne kraje (Wykres 15). Węgry są w tym kontekście wyjątkiem wśród krajów CEE-4. Dzięki znacznemu wsparciu ze strony rządu, inflacja była tam początkowo niższa niż gdzie indziej. Jednak od września 2022 roku gwałtownie wzrosła i w grudniu osiągnęła prawie 25% w ujęciu rocznym (zarówno w przypadku cen konsumpcyjnych, jak i inflacji bazowej), po tym jak rząd zrezygnował ze wsparcia w związku z szybko rosnącym deficytem fiskalnym i deficytem na rachunku obrotów bieżących. Innymi głównymi czynnikami napędzającymi inflację na Węgrzech były nominalny wzrost płac (najwyższy w regionie, 16% w 2022 roku, zob. Wykres 15) oraz deprecjacja waluty. W przyszłości w Allianz Trade przewidujemy szybszy spadek inflacji zasadniczej w Czechach, do około 5% na koniec 2023 roku (średnio około 9,5%), a następnie w Rumunii (koniec roku 6,5%, średnio 10,5%), Polsce (koniec roku 7,5%, średnio 11,5%) i na Węgrzech (koniec roku 9%, średnio 15,5%). W przypadku braku nowych wstrząsów, dezinflacja powinna utrzymać się w 2024 roku, jednak w Allianz Trade przewidujemy, że inflacja spadnie do docelowego przedziału banku centralnego tylko w Czechach (2% ± 1 pkt. proc.) do końca 2024 roku.
Inflacja cen konsumpcyjnych (wyżej) i bazowa (niżej) w regionie CEE-4
Źródła: Refinitiv, Dział Analiz Allianz
Nominalny wzrost wynagrodzeń
Źródła: Refinitiv, Dział Analiz Allianz
Banki centralne w regionie CEE-4 były pierwszymi, które zatrzymały cykl podnoszenia stóp procentowych i oczekujemy, że niektóre z nich będą również przodować w kwestii punktu zwrotnego. Narodowy Bank Czech (CNB) był pierwszym dużym bankiem centralnym rynków wschodzących, który zakończył cykl zacieśniania (po ostatniej podwyżce w czerwcu 2022 roku), a następnie Narodowy Bank Polski (NBP) we wrześniu i bank centralny Węgier (MNB) w październiku. Narodowy Bank Rumunii (NBR) był początkowo opóźniony w zacieśnianiu polityki pieniężnej – kontynuował podwyżki aż do stycznia 2023. Prawdopodobnie był to koniec cyklu podwyżek, choć istnieje szansa, że 9 lutego zdecyduje się na jeszcze jedną podwyżkę stóp. Banki centralne w regionie CEE-4 były ostatnio bardzo ostrożne w informowaniu o swojej polityce pieniężnej i unikają rozmów o potencjalnych obniżkach stóp w 2023 roku. Może to jednak odzwierciedlać fakt, że błędy w komunikacji politycznej MNB i NBP dotyczące zakończenia cykli zacieśniania spowodowały pewne zawirowania na rynku (gwałtowny wzrost rentowności obligacji; patrz Wykres 16) we wrześniu-październiku 2022; MNB musiał wręcz dokonać ponownego zacieśnienia. Banki centralne będą chciały uniknąć powtórki tego zamieszania.
Niemniej jednak, o ile nie pojawią się nowe problemy, w Allianz Trade spodziewamy się, że banki centralne w regionie CEE-4 rozpoczną łagodzenie polityki pieniężnej w 2023, biorąc pod uwagę nieco lepsze perspektywy dezinflacji i utrzymujące się przeszkody dla wzrostu gospodarczego w regionie. CNB będzie prawdopodobnie jednym z pierwszych banków centralnych krajów wschodzących, który obniży stopy procentowe w tym roku, najprawdopodobniej w czerwcu, kiedy przewiduje się, że roczna inflacja w Czechach spadnie do poziomu jednocyfrowego. Niedawna aprecjacja korony czeskiej (Wykres 17) może również przemawiać za wczesną zmianą stóp, ponieważ CNB chce uniknąć zbyt silnej korony i zagrożenia konkurencyjności gospodarki. W drugiej połowie roku przewidywane są dalsze obniżki stóp przez NBP, dzięki czemu stopa procentowa w Czechach wyniesie 6,00% na koniec 2023 roku (w porównaniu z obecnymi 7,00%). W Polsce Allianz Trade spodziewa się pierwszej obniżki stóp procentowych około września, kiedy inflacja powinna spaść poniżej 10%, a następnie kolejnej obniżki pod koniec tego roku, kiedy stopa procentowa NBP wyniesie 6,25% (w porównaniu do 6,75% obecnie). Banki centralne Rumunii i Węgier prawdopodobnie poczekają z rozpoczęciem łagodzenia polityki pieniężnej do IV kwartału 2023 roku. Przewiduje się, że oba kraje będą miały duży dwucyfrowy deficyt na rachunku fiskalnym i rachunku bieżącym, a rentowność obligacji rządowych jest wyższa niż w Czechach i Polsce, co wymaga większej ostrożności ze strony decydentów. Prognozujemy, że na koniec 2023 roku stopy procentowe wyniosą 6,75% w Rumunii i 12,00% na Węgrzech (obecnie odpowiednio 7,00% i 13,00%). Wykres 18 zawiera podsumowanie naszych prognoz dotyczących stóp procentowych w regionie CEE-4 w 2023 roku. Prognozy te sugerują również, że zgodnie z naszymi oczekiwaniami wszystkie banki centralne regionu CEE-4 powinny dokonać zmiany kierunku w zakresie stóp procentowych przed EBC, a CNB i NBP – przed Bankiem Rezerw Federalnych.
Stopy zwrotu z 10-letnich obligacji rządowych (%)
Źródła: Refinitiv, Dział Analiz Allianz
Wykres zmian kursów walut w stosunku do EUR (23 lutego 2022 = 100; wartości powyżej/poniżej 100 odzwierciedlają aprecjację/dewaluację)
Źródła: Refinitiv, Dział Analiz Allianz
Kluczowe stopy procentowe i prognozy
Źródła: Refinitiv, prognozy Działu Analiz Allianz
[1] Ponieważ cena kontraktów terminowych na gaz również spadła od grudnia, koszt zabezpieczenia gazu na zimę 2023/24 zmalał o około połowę.
Niektóre wskaźniki rynku mieszkaniowego w USA ustabilizowały się, lecz nadal istnieje ryzyko pogorszenia sytuacji ze względu na osłabienie aktywności krajowej.
Gwałtowny wzrost stóp procentowych i zacieśnianie polityki pieniężnej spowodowały zmniejszenie podaży pieniądza, mierzonej wskaźnikiem M2, o ponad -2%, przy jednoczesnym wzroście średnich rat kredytu hipotecznego o ponad +80%. Spadek dostępności mieszkań jest bezprecedensowy – zanim Bank Rezerw Federalnych zaczął podnosić stopy, około trzy czwarte gospodarstw domowych w USA mogło sobie pozwolić na zakup mieszkania; w ciągu ostatniego roku liczba ta spadła do około 10%. Ponieważ jednak cykl podwyżek jest bliski osiągnięcia szczytu, długoterminowe zyski ustabilizowały się, a oprocentowanie kredytów hipotecznych spadło (Wykres 5). Również gwałtowny spadek przystępności cenowej mieszkań zatrzymał się w ostatnim kwartale 2022 roku i oczekuje się niewielkiej poprawy.
Oprocentowanie kredytów hipotecznych a liczba wniosków o kredyt hipoteczny
Źródła: Refinitiv, Dział Analiz Allianz
Dalsza korekta cen na rynku mieszkaniowym jest prawdopodobna, jednak nie spowoduje problemów ze stabilnością finansową. Do tej pory nie odnotowano wzrostu liczby zaległych kredytów hipotecznych ani egzekucji z nieruchomości (poza korektą po wygaśnięciu środków związanych z Covid-19), a rynek pracy okazuje się silniejszy niż przewidywano, co może zapobiec wyprzedażom na dużą skalę. Podczas gdy sprzedaż istniejących domów spadła poniżej najniższego poziomu z okresu Covid-19, to dysproporcja między podażą a popytem na nowe domy uległa w IV kwartale 2022 roku nieznacznej poprawie. Liczba osób planujących kupno domów wzrosła, natomiast nastroje po stronie podaży najwyraźniej osiągnęły dno (Wykres 6). Dynamika inflacji wskazuje ponadto na pewną stabilizację. Z punktu widzenia przedsiębiorców budowlanych, po trudnym 2021 roku, inflacja w zakresie materiałów budowlanych w 2022 znacznie zmalała, a w IV kwartale odnotowano wręcz deflację. We wrześniu prognozowaliśmy korektę cen na rynku mieszkaniowym w USA o -15% do końca 2023 roku. Do tej pory zauważyliśmy spadek o nieco ponad -4% (Wykres 7), co jest zgodne z naszą prognozą i perspektywą dla gospodarki USA. W przyszłym tygodniu publikacja danych o rozpoczętych budowach mieszkań da nam sygnał, czy początki odwrócenia trendu spadkowego będą trwały.
Wskaźnik cen domów skorygowany o inflację
Źródła: Refinitiv, Dział Analiz Allianz. 100 = Q1 1980
Nastroje po stronie podaży i popytu w zakresie rynku mieszkaniowego
Źródła: NAHB, Refinitiv, Dział Analiz Allianz
Perspektywy dla amerykańskiego sektora nieruchomości komercyjnych pozostają negatywne, szczególnie dla sektora biurowego. Opublikowane niedawno dane za IV kwartał 2022 potwierdzają spadki cen zarówno w sektorze biurowym, jak i handlowym. Również wolumen inwestycji w 2022 roku uległ znacznemu zmniejszeniu. Wskaźnik pustostanów biurowych wzrósł w ubiegłym roku, co przyczyni się do dalszego spadku cen. Wyższe czynsze rynkowe (których zmiany zwykle są opóźnione) nie dorównały wzrostowi inflacji i stóp procentowych, co sprawiło, że ubiegłoroczne zyski z nieruchomości komercyjnych znalazły się na drugim najniższym poziomie od czasu globalnego kryzysu finansowego (tylko po 2020 roku). Są pewne oznaki, że fundusze REIT mogą stać się punktem zapalnym, ponieważ inwestorzy zaczynają wycofywać pieniądze w dużych ilościach. Poza dobrym początkiem roku, większość notowanych na giełdzie indeksów REIT w USA jest na minusie – od -15% do -30% w porównaniu z wyceną z końca 2021 roku. Najgorzej radzą sobie REIT-y biurowe, podczas gdy hotele są jedynym wyjątkiem ze względu na opóźnione ożywienie po kryzysie.
Odrabianie inflacji – jak odzyskać spokój
Inwestorzy posiadający portfel 60/40 akcji/obligacji stracili w ubiegłym roku średnio około ~20%; pełne odrobienie strat zajmie im ponad 3 lata. W ostatnich latach, a szczególnie od czasu Covid-19, inwestorzy detaliczni bardziej zaangażowali się w rynki kapitałowe. Jakkolwiek obserwowanie nieobliczalnych zachowań akcji „memów” i kryptowalut było fascynujące, rok 2022 zakończył się implozją rynku, narażając nowych inwestorów detalicznych na duże straty. Jak długo potrwa więc odrabianie strat przez przeciętnych inwestorów? Aby się tego dowiedzieć, odtwarzamy prawdopodobną ścieżkę dla przeciętnego portfela 60/40 akcji/obligacji dla inwestorów z USA i strefy euro: Jane Doe i Maxi Müller. W tym hipotetycznym scenariuszu zakładamy inwestycję 100 USD/EUR w lokalny rynek akcji i lokalne obligacje rządowe na koniec 2021 roku, korygując utratę siły nabywczej z powodu wysokiej inflacji. Nasze wyniki wskazują, że rok 2022 przyniósł inwestorom amerykańskim średnią stratę w wysokości -17%, podczas gdy ich europejscy koledzy ponieśli jeszcze większy cios w wysokości -24%. W oparciu o nasze aktualne prognozy makroekonomiczne i dotyczące rynku kapitałowego[1] można uznać, że inwestorzy potrzebowaliby aż czterech lat, aby odzyskać swoje pieniądze (przy założeniu, że struktura portfela nie ulegnie zmianie), Wykresy 8 i 9).
Portfel Jane (w USD oraz % rocznie)
Źródła: Refinitiv, Dział Analiz Allianz
Portfel Maxi (w EUR oraz % rocznie)
Źródła: Refinitiv, Dział Analiz Allianz
W miarę jak coraz więcej inwestorów detalicznych uczestniczy w rynkach kapitałowych, rośnie znaczenie dostarczania właściwych narzędzi zwiększających znajomość finansów i ryzyka. Postęp technologiczny w zakresie handlu, nadmiar oszczędności w czasie pandemii oraz poszukiwanie zysków w czasie niskich stóp procentowych i rosnącej inflacji sprawiają, że coraz więcej inwestorów wchodzi na rynki kapitałowe. Jednak w naszym badaniu z 2020 roku[2] okazało się, że tylko 32,4% Amerykanów i 42,2% Niemców posiada podstawowe kompetencje w zakresie wiedzy finansowej. Umiejętności finansowe mogą pomóc gospodarstwom domowym w podejmowaniu najlepszych decyzji finansowych – od budżetowania po oszczędzanie i inwestowanie. Wyposażone w niezbędne narzędzia, gospodarstwa domowe będą w stanie przetrwać wstrząsy gospodarcze lub złagodzić ciosy, które może im zadać nasz nowy, odważny świat.
Wyniki przedsiębiorstw – czy inflacja będzie nadal ograniczać wydatki w 2023 roku?
Po opublikowaniu wyników finansowych za 4 kwartał 2022 roku przez jedną czwartą wszystkich spółek giełdowych wydaje się, że najbardziej ucierpiały sektory towarów uznaniowych. Chociaż jest jeszcze za wcześnie, aby wyciągać ostateczne wnioski, to już teraz można powiedzieć, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy inflacja wyraźnie uderzyła w konsumpcję gospodarstw domowych, a tym samym wpłynęła na zyski firm z sektora dóbr uznaniowych. Pomimo obniżek oferowanych przez sklepy dystrybucyjne, mających na celu zmniejszenie nadmiaru zapasów, sprzedaż detaliczna spadła w USA w grudniu o -1,1%, a w strefie euro o -2,7%. Presja dotycząca marży była szczególnie duża w przypadku sprzedawców odzieży i domów towarowych, ze względu na wyższe rachunki za tekstylia, energię i transport. Podczas gdy średnia stopa wzrostu zysku na akcję (EPS) w całej branży wyniosła w IV kwartale -1,6%, to zysk netto dystrybutorów i specjalistycznych firm detalicznych spadł odpowiednio o -8,5% i -32,7%. Zgodnie z prognozami na rok 2023, duzi gracze w sektorze obniżyli swoje prognozy zysków na ten rok, licząc na poprawę nastrojów w ciągu kilku kwartałów.
Tempo wzrostu przychodów i zysku na akcję (EPS) w 2022 roku
Source(s): Refinitiv Eikon (wg stanu na 07 lutego 2023), Dział Analiz Allianz
Skutki odczuwa również elektronika użytkowa. Po dwóch latach boomu sprzedażowego związanego z lockdownem (liczba sprzedanych sztuk komputerów PC na świecie wzrosła o +14% w 2020 roku i o +15% w 2021 roku), w 2022 roku sprzedaż komputerów PC i tabletów spadła odpowiednio o -17% i -3,3% (dane wstępne). Konsumenci, którzy kupili nowe komputery w czasie pandemii, nadal nie muszą odnawiać swoich obecnych modeli, a firmy są teraz bardziej ostrożne z budżetami, biorąc pod uwagę makroekonomiczne czynniki zewnętrzne. Chociaż duzi gracze zapowiedzieli, że spodziewają się zmniejszenia presji w drugiej połowie roku, rok 2023 będzie kolejnym słabym rokiem dla sprzedawców sprzętu. Potwierdzają to producenci układów scalonych, którzy na skutek słabnącego popytu ze strony sektora technologicznego cierpią z powodu podwyższonego poziomu zapasów. W związku z tym przenoszą produkcję do innych szybko rozwijających się segmentów, takich jak motoryzacja (Wykres 11). Globalna sprzedaż smartfonów w 2022 roku wyniosła 1,28 mld sztuk (-11% w ujęciu rocznym), co jest najniższym poziomem od 2013. Sprzedaż smartfonów w Chinach spadła o -13% w ujęciu rocznym w 2022 roku do 286 mln sztuk (w porównaniu do 329 mln w 2021); po raz pierwszy od dekady sprzedaż spadła poniżej 300 mln sztuk, ponieważ surowe ograniczenia Covid-19 jeszcze bardziej ograniczyły popyt. Chociaż najgorsze może być już za nami, to oczekuje się, że globalna sprzedaż smartfonów spadnie w tym roku o -4,1% w ujęciu rocznym do 1,23 mld sztuk.
[1] Zob. kwartalna publikacja Działu Analiz Allianz w sprawie gospodarki i rynków kapitałowych
[2]Financial and Risk literacy: Resilience in Times of Covid-19 [Biegłość w sprawach finansowych i ryzyka: Odporność w czasach Covid-19].
liczba cyberataków wzrosła w 2022 roku o 38% w porównaniu z rokiem poprzednim, przy czym odnotowano średnio 1168 ataków tygodniowo na organizację
Trzy główne zagrożenia w 2023 roku to haktywizm, wymuszenia z użyciem ransomware oraz ataki na chmurę
Hakerzy wciąż najchętniej atakują sektor edukacji i badań, jednak z coraz większą częstotliwością celują w opiekę zdrowotną. Największe wzrosty ataków odnotowano:
Służba zdrowia – 74%
Edukacja – 43%
Finanse – 52%
Wojsko/ rzadowe – 46%
Trzy główne zagrożenia w 2023 roku to haktywizm, wymuszenia z użyciem ransomware oraz ataki na chmurę
Rosyjsko-ukraińska wojna prowadzona w cyberprzestrzeni może być tylko przedsmakiem cybertrendów, które będą nam towarzyszyć w najbliższych latach. Nowy raport „Security Report 2023”, opublikowany przez firmę Check Point Software, dowodzi wzrostu globalnych, rocznych ataków o 38%. Hakerzy wciąż najchętniej atakują sektor edukacji i badań, jednak z coraz większą częstotliwością celują w opiekę zdrowotną. A to dopiero początek – eksperci przewidują dalszy rozwój cyberprzestępczości, w szczególności powiązanej z tzw. ruchem haktywistycznym.
Na przestrzeni ostatnich 30 lat ataki hakerskie przeszły ewolucję od mniej lub bardziej niewinnych popisów nastolatków, przez coraz bardziej intratne interesy gangów cyberprzestępczych, aż do wysoce zorganizowanych ataków prowadzonych przez grupy reprezentujące interesy państwowe. W 2022 roku cyberataki ponownie osiągnęły rekordowy poziom, a jednym z ich głównych motorów napędowych była wojna rosyjsko-ukraińska – wnioskują autorzy Check Point Security Report 2023.
Według raportu liczba cyberataków wzrosła w 2022 roku o 38% w porównaniu z rokiem poprzednim, przy czym odnotowano średnio 1168 ataków tygodniowo na organizację. Sektorem najbardziej atakowanym pozostaje „edukacja i badania”, jednak to ataki na sektor opieki zdrowotnej wzrosły najbardziej, bo aż o 74% rok do roku.
Analitycy Check Point Research podkreślają rosnącą rolę, jaką odgrywają mniejsi i bardziej elastyczni hakerzy oraz grupy ransomware, a także rosnące wykorzystywanie narzędzi do współpracy używanych w pracy hybrydowej. Wskazują również na trzy główne trendy:
Haktywizm — Granice między sponsorowanymi przez państwo operacjami cybernetycznymi a haktywizmem coraz bardziej się zacierają, ponieważ państwa chcą działać anonimowo i – co za tym idzie – bezkarnie. Również pozapaństwowe grupy haktywistyczne stały się lepiej zorganizowane i skuteczniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.
Wymuszenia z użyciemransomware — operacje ransomware stają się coraz trudniejsze do przypisania i śledzenia, a istniejące mechanizmy ochrony oparte na wykrywaniu działań związanych z szyfrowaniem mogą stać się mniej skuteczne. Nacisk położony będzie na usuwaniu danych i wykrywaniu eksfiltracji.
Chmura: zagrożenie ze strony osób trzecich – liczba ataków na sieci oparte na chmurze wzrosła w zeszłym roku o 48%. Preferencja skanowania przez cyberprzestępców adresów IP dostawców usług w chmurze podkreśla ich zainteresowanie uzyskania łatwego dostępu do wrażliwych informacji i krytycznych usług.
– Nie ma wątpliwości, że w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy będziemy świadkami wzrostu liczby ataków. Migracja do chmury stworzyła szerszą powierzchnię ataku dla cyberprzestępców, a legalne narzędzia, z których wszyscy korzystamy, będą dalej wykorzystywane przez cyberprzestępców. Zostało to już zademonstrowane w przypadku ChatGPT, kiedy rosyjscy cyberprzestępcy próbowali ominąć ograniczenia API OpenAI i uzyskać dostęp do chatbota licząc na jego złośliwe wykorzystanie – twierdzi Maya Horowitz, wiceprezes ds. badań w firmie Check Point Software, dodając, że nadal palącym problemem jest luka w umiejętnościach cybernetycznych i rosnącą złożoność rozproszonych sieci.
W całym kraju biurowce najwyższej klasy A są droższe od klasy B średnio o 30 proc. – wynika z raportu #shorts portalu finne. Tendencja ta jest zauważalna na wszystkich głównych rynkach, jednak są miasta, w których różnica wynosi 45 proc. – wskazują eksperci finne.
Budynki klasy A mają zdecydowanie wyższy średni poziom stawki wyjściowej czynszu niż budynki klasy B. Wiąże się to z wyższą jakością oferowanej przestrzeni biurowej, większą ilością udogodnień oraz możliwości dla najemców. Największa różnica w cenach między budynkami klas A i B występuje na rynku łódzkim, to blisko 45 proc. a najniższa w miastach poza siedmioma głównymi rynkami biurowymi, gdzie uśredniona różnica wynosi zaledwie 12 proc.
Średnia wyjściowa stawka miesięcznego czynszu dla wszystkich nieruchomości klasy A i B wynosi 12,62 €/m2, wśród nieruchomości jedynie klasy A jest 13,88 €/m2, a w przypadku klasy B 10,72 €/m2. Największa różnica pomiędzy klasami jest w biurowcach zlokalizowanych w Warszawie – 4,41 €/m2, a najmniejsza w Krakowie – 2,07 €/m2.
„Na wysokość czynszu wyjściowego za powierzchnię biurową składa się wiele czynników. Wśród najważniejszych elementów znajduje się jakość oferowanej przestrzeni biurowej i budynku, co zazwyczaj przedstawia jego klasa. Nieruchomości najwyższej klasy — A, są zauważalnie droższe niż biurowce niższych klas. W całym kraju w porównaniu do klasy B średnia wysokość miesięcznej stawki w biurowcach klasy A jest wyższa o 30%. Ta tendencja jest zauważalna na wszystkich głównych rynkach, największa różnica występuje na rynku łódzkim — blisko 45%, a najniższa w miastach poza siedmioma głównymi rynkami biurowymi, gdzie uśredniona różnica wynosi zaledwie 12%” – mówi Krzysztof Foks, head od research REDD i finne.
GPW Private Market to jeden z projektów strategicznych Grupy Kapitałowej Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) realizowanych w ostatnich latach.
– Projekt Private Market zmierza ku temu, aby stworzyć jedną platformę do tokenizacji różnego rodzaju aktywów, jak również do pozyskiwania finansowania, między innymi przez inwestorów indywidualnych, w korzystniejszy i łatwiejszy sposób. Projekt składa się z dwóch filarów. Jednym z nich jest część finansowa, gdzie przedsiębiorstwa, które uzyskają finansowanie w ramach finansowania społecznościowego mogą obracać swoimi akcjami w stokenizowanej formie. Drugim filarem projektu Private Market jest tokenizacja aktywów niefinansowych, do tej pory mało dostępnych dla inwestorów indywidulanych, takich jak dzieła sztuki – powiedział Adrian Kutnik, Dyrektor Działu Private Market GPW w cotygodniowym „Wideokomentarzu GPW” zamieszczonym na oficjalnym kanale Giełdy w mediach społecznościowych.
– Obecnie skupiamy się na budowie platformy, która jest testowana w zespole pracowników GPW. W kwietniu planujemy przeprowadzić testy wśród pracowników Grupy Kapitałowej GPW w formie przystępnej gry tradingowej. W obszarze innych aspektów projektu Private Market, widzimy korzystny trend regulacyjny. Mamy nadzieję, że umożliwi nam to przyspieszenie realizacji naszego głównego celu, jakim jest obrót akcjami, obligacjami czy ETF-ami w stokenizowanej formie w oparciu o platformę blockchain – dodał Adrian Kutnik.
Jednym z przykładów zastosowania technologii blockchain w ramach działań podmiotów Grupy Kapitałowej GPW jest podpisane przez GPW pod koniec 2021 r. memorandum z ArtInfo.pl. Na mocy dokumentu oba podmioty rozpoczęły współpracę nad stworzeniem ram biznesowych umożliwiających tokenizację dzieł sztuki.