Trzy obniżki stóp procentowych już w tym roku?

Na rynku trwa festiwal spekulacji, jak mocno mogą spaść stopy w Polsce w perspektywie 3, 6 czy 12 miesięcy, choć niespełnione zostały jeszcze warunki obniżki narzucone na siebie przez RPP.

Stawki FRA (kontrakt na przyszłą stopę procentową, który jest instrumentem pochodnym, oferowanym przez rynki finansowe, będącym odmiana kontraktów forward) w perspektywie 3 miesięcy wyceniają już ponad 2 obniżki stóp procentowych.

– Jest szansa nawet na trzy obniżki, jeżeli RPP zdecyduje się na szybkie rozpoczęcie cyklu obniżek i zrobi to we wrześniu – mówi w rozmowie z MarketNews24 Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB. – To konferencja prasowa prezesa NBP po lipcowym posiedzeniu RPP spowodowała taką zmianę nastawienia inwestorów.

Trzy obniżki po 25 pkt. spowodowałyby spadek stopy referencyjnej NBP do 6%.

Na przełomie 2023 i 2024 roku inwestorzy przewidują 5 obniżek po 25 punktów bazowych! W perspektywie do 12 miesięcy rynek widzi już stopę procentową na poziomie 5%, co oznaczałoby bardzo długi cykl obniżania stop procentowych. Jeśli w czerwcu przyszłego roku mielibyśmy mieć w Polsce stopę rzędu 5%, mogłoby to oznaczać, że bardzo trudno będzie osiągnąć pozytywne realne stopy procentowe.

Jednocześnie wydaje się, że spadek inflacji do poziomu jednocyfrowego nadchodzi wielkim krokami. Najnowsze dane z polskiej gospodarki sugerują, że presja inflacyjna nie jest taka silna jak oczekiwał tego rynek.

Inflacja CPI spadła za czerwiec do 11,5% r/r. Niemniej oczekiwano, że presja na dalsze wzrosty inflacji ze strony płac może dopiero zacząć narastać w najbliższym czasie, gdyż stopa bezrobocia pozostaje na ekstremalnie niskim poziomie (zatrudnienie rośnie, choć wolniej niż oczekiwano). Jeśli dorzucimy do tego zaledwie pół procentową inflację PPI w ujęciu rocznym (choć oczekiwano odczytu 0,7% r/r), gdy poprzednio inflacja PPI wynosiła 2,8% r/r, no to mamy bardzo ładny obraz dezinflacji w Polsce.

– W sierpniu też możemy spodziewać się spadku inflacji nawet poniżej 10%, a to ze względu na efekt bazy, gdyż 12 miesięcy wcześniej mieliśmy bardzo wysokie ceny energii i gazu – komentuje ekspert XTB. – Jednak decyzja RPP o trzech obniżkach może okazać się ryzykowna ponieważ pod koniec roku inflacja może znów zacząć rosnąć, właśnie ze względu na efekt bazy, tym razem niskiej w ujęciu rok do roku.

Ryzyko jakie być może weźmie na siebie RPP będzie bardzo wysokie, właśnie ze względu na nawrót inflacji, która już obecnie – pomimo spadku – jest bardzo wysoka. Lipcowa inflacja wyniosła 11,5% r/r, a więc jest aż czterokrotnie wyższa od celu inflacyjnego (2,5% +/-1%), który to cel określa jaki wzrost cen uznajemy za najkorzystniejszy dla polskiej gospodarki.

Jeżeli spełni się wariant najchętniej obstawiany przez inwestorów, dotyczących obniżek w Polsce, to w tym samym czasie jest szansa na to, że stopy procentowe w USA przeskoczą stopy polskie, nie wspominając już o stopach realnych. Obecnie stopa w USA (górny limit) wynosi 5,25% i oczekuje się, że Fed podniesie stopy przynajmniej jeden raz, a w ekstremalnym przypadku jeszcze 3 razy. Jak widać różnica stóp w perspektywie pół roku czy roku może być mocno nie na korzyść naszej waluty.

Cersanit S.A. wybiera Fellowmind jako partnera w transformacji cyfrowej

Fellowmind rozpoczął współpracę z firmą Cersanit S.A. Umowę podpisano w czerwcu. Na jej podstawie wiodący europejski partner Microsoft wesprze polskiego producenta ceramiki i wyposażenia łazienek we wdrożeniu chmurowych rozwiązań biznesowych Microsoft.

Współpraca liderów

Cersanit S.A. to polska grupa kapitałowa, która wyspecjalizowała się w produkcji, a także dystrybucji płytek ceramicznych i wyposażenia łazienek. W ramach nowo nawiązanej relacji Fellowmind wesprze firmę w transformacji cyfrowej opartej o wdrożenie Microsoft Dynamics 365 Finance & Operations opartych na chmurze Microsoft.

Powierzenie nam przez Cersanit S.A. tak istotnego etapu w procesie cyfryzacji, to dla nas niezwykle ważne wydarzenie i kolejny krok w umacnianiu naszej rynkowej pozycji. Już dziś Fellowmind jest jednym z najważniejszych europejskich partnerów firmy Microsoft w zakresie tworzenia rozwiązań chmurowych skrojonych na miarę nowoczesnych firm produkcyjnych. Wieloletnie doświadczenie w tym aspekcie pozwoliło zgromadzić unikalny zasób wiedzy i kompetencji w zakresie cyfryzacji tego typu jednostek – podkreśla Daniel Olejniczak, CEO&Managing Director w Fellowmind Poland.

System oparty o narzędzia Microsoft Dynamics 365 Finance & Operations będzie obsługiwany przez ponad tysiąc użytkowników. Wdrożenie Microsoft Dynamics, czyli systemu ERP, jest jedną ze składowych wieloetapowego procesu cyfryzacji organizacji. Pozwoli ona między innymi usprawnić zarządzanie i monitorowanie przepływami finansowymi w organizacji. Umożliwi również optymalizację i maksymalizację efektywności procesów związanych z łańcuchem dostaw, a także będzie wspierał produkcję, która stanowi kluczowy element działalności firmy.

Zdolność do szybkiego podejmowania właściwych decyzji biznesowych stanowi nieodzowny element skutecznej rywalizacji na rynku. Obecnie, w erze pędzącej transformacji cyfrowej, osiągnięcie tego celu jest nieodłącznie związane z wykorzystaniem nowych rozwiązań technologicznych. W związku z potencjałem rozwiązań chmurowych i systemów komponentowych postanowiliśmy podjąć kroki w kierunku kompleksowej i szerokiej digitalizacji naszych procesów w nowoczesnym modelu. Przy świadomości, że przemiana ta stanowi złożony, wieloetapowy proces, wymagający szerokiego zakresu kompetencji i eksperckiego doświadczenia, zdecydowaliśmy się na współpracę z firmą Fellowmind Poland na polu wdrożenia systemu Microsoft Dynamics 365 F&O. Solidne referencje i udane realizacje na rynku polskim, jak i zachodnioeuropejskim utwierdziły nas w przekonaniu, że wybrany Partner właściwie wesprze nas w bezpiecznym oraz efektywnym wdrożeniu kluczowego dla naszej transformacji elementu – mówi Piotr Goleń, IT Digital Transformation Director w Cersanit S.A.

Ceny w Unii rosną coraz wolniej

Dla konsumentów indeks wzrostu cen w strefie euro wyraźnie spada. Problem w tym, że wraca temat inflacji bazowej, która niespodziewanie wzrosła. W tle słabsze dane z Japonii i problemy amerykańskiego rynku nieruchomości.

Inflacja w Unii

Inflacja w Unii Europejskiej spada zgodnie z oczekiwaniami analityków. Wynosi ona obecnie 5,5%, czyli o 0,6% mniej niż jeszcze w maju. Tyle samo wynosi obecnie inflacja bazowa. Tutaj jednak 5,5% to wzrost o 0,2% w ujęciu miesięcznym. Rosnąca inflacja bazowa to bardzo zły prognostyk na przyszłość. Powoduje to, że prawdopodobnie powrót do celu inflacyjnego się wydłuża. Jest to zatem kolejny sygnał na rynku grający na korzyść euro względem dolara. Wynika to z faktu, że nadmiernie wysoka inflacja powoduje, że EBC będzie chętniej podnosił i utrzymywał na wysokim poziomie stopy procentowe.

Dane z Japonii

Kraj kwitnącej wiśni nadal ma dość niestabilne parametry makroekonomiczne po pandemii. Jeszcze rok temu import rósł o kilkadziesiąt procent. Dzisiaj spada o 12,9%, co jest wynikiem o 1,6% wyższym od oczekiwań. Trochę spokojniej zachowuje się eksport. Ten rośnie o zaledwie 1,5%, co jest z kolei wynikiem słabszym od oczekiwanego 2,2%. Jen japoński przyjął te dane delikatnym osłabieniem, ale trzeba pamiętać, że punktem odniesienia głównym dla jena jest dolar amerykański, który ostatnimi czasy był bardzo słaby, więc część z tego ruchu może być korektą ostatniej słabości dolara.

Słabsze dane z rynku nieruchomości

Wczoraj poznaliśmy pakiet danych z USA. Co prawda liczba wniosków o kredyt hipoteczny rośnie, ale budowy domów wyglądają coraz słabiej. Zostało wydane zaledwie 1,44 mln pozwoleń na budowę, co jest wynikiem o 50 tysięcy niższym od oczekiwań. Rozpoczęto budowę 1,434 mln obiektów, gdzie oczekiwano 46 tysięcy więcej. Nie są to tak złe wyniki jak jeszcze pół roku temu, gdzie ledwo przekraczano 1,3 mln, ale już powodują niepokój. Rynek nieruchomości przez kryzys z 2008 roku w dalszym ciągu postrzegany jest jako miejsce, gdzie mogą rozpocząć się prawdziwe problemy gospodarcze. Po tych danych dolar znów pozostał blisko swoich minimów względem euro.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

13:00 – Turcja – decyzja w sprawie stóp procentowych,
14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Lekkie odreagowanie w budownictwie mieszkaniowym

Najnowsza informacja GUS, prezentująca statystyki budownictwa mieszkaniowego w czerwcu oraz pierwszej połowie bieżącego roku, zakomunikowała lekkie odreagowanie trwającego już od blisko roku inwestycyjnego marazmu. Trudno tymczasem ocenić, czy to początek trwałej poprawy w obliczu poprawiającej się z miesiąca na miesiąc sytuacji popytowej pierwotnego segmentu mieszkaniówki.

Z trzech kategorii GUS-owskich danych budownictwa mieszkaniowego w czerwcu ponownie najsłabiej zaprezentowały się statystyki nowych inwestycji.  Dzieje się tak pomimo znaczącej poprawy sytuacji popytowej pierwotnego rynku mieszkaniowego, a także coraz lepszych perspektyw sprzedażowych, wynikających choćby z uruchomionego od początku lipca programu kredytów preferencyjnych Bezpieczny Kredyt 2% (dalej: BK2%).

W sumie, w miesiącu czerwcu, ruszyła budowa zaledwie 16 tys. mieszkań i domów, co oznacza spadek w relacji rdr o dokładnie jedną trzecią, natomiast w odniesieniu do poprzedniego miesiąca zanotowano symboliczny regres rzędu 1 proc. Tym samym, jak tłumaczą eksperci portalu RynekPierwoty.pl, rynek wciąż nie wykazuje większej mobilizacji do wyjścia ze stanu inwestycyjnej niemocy. Sami deweloperzy z miesięcznym rezultatem niespełna 9 tys. rozpoczętych lokali rok do roku zniżkują z nowymi budowami już o 43 proc., co nie najlepiej koresponduje z bieżącym przyśpieszeniem wolumenu kontraktacji. Przyznać jednak trzeba, że obecne wyniki odnoszą się do stosunkowo wysokiej bazy sprzed roku.Statystyki-gus-wykres-dane-za-czerwiec

Z kolei od początku roku we wszystkich rodzajach budownictwa rozpoczęto budowę niespełna 86 tys. mieszkań, co oznacza spadek już o ponad 28 proc. w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku. Z kolei sami deweloperzy z półrocznym rezultatem rzędu 48 tys. nowych budów notują spadek rdr o dokładnie jedną trzecią. Tym samym rynek w dalszym ciągu nie może zdobyć się na bardziej zdecydowane odbicie od dna, co niestety nie najlepiej rokuje podaży nowych mieszkań w kolejnych miesiącach.

Tymczasem dane GUS, dotyczące nowych pozwoleń na budowę lub zgłoszeń z projektem budowlanym w czerwcu, zanotowały zdecydowanie mocniejsze odbicie. Wynik ogółem na poziomie 21 tys. decyzji administracyjnych jest już co prawda o ponad 40 proc. słabszy rok do roku, jednak w odniesieniu do poprzedniego miesiąca o ponad 12 proc. lepszy. Z kolei półroczny rezultat na poziomie niespełna 112 tys., jest o 35 proc. gorszy od osiągniętego w analogicznym okresie 2022 r.

W przypadku samych deweloperów zarówno wynik z czerwca na poziomie blisko 13,5 tys. pozwoleń, jak i od początku roku – 74 tys., to rezultaty relatywnie słabe. Należy jednak i w tym przypadku zwrócić uwagę na wyjątkowo wysoką bazę. Miesięczny spadek rok do roku o blisko połowę, to także skutek rekordowego wyniku deweloperskich pozwoleń sprzed roku, kiedy to padł wieloletni rekord tych statystyk na poziomie prawie 26 tys. decyzji.

Ze wszystkich trzech kategorii danych sygnalnych GUS budownictwa mieszkaniowego w dalszym ciągu zdecydowanie najlepiej prezentują się  statystyki lokali oddanych do użytkowania, nieco mniej istotne dla oceny bieżącej koniunktury. Wynik ogółem z czerwca na poziomie 18,2 tys. był o 2-3 proc. lepszy zarówno w relacji miesiąc do miesiąca jak i rok do roku. Podobną poprawę zaliczył też rezultat półroczny w wymiarze 112 tys. oddanych lokali.

W tej kategorii danych zdecydowany prym wiodą deweloperzy z wynikiem miesięcznym 13,3 tys. oddanych lokali. To o jedną piątą więcej rdr i 35 proc. lepiej niż w tegorocznym maju. Z kolei w pierwszym półroczu oddanych zostało ponad 64 tys. lokali deweloperskich, co oznacza progres w stosunku do analogicznego okresu ub. roku o 2,5 proc. Widać więc wyraźnie, że deweloperzy obecnie skupiają się na inwestycjach bliskich ukończeniu, w dalszym ciągu ograniczając rozpoczynanie nowych.

Najnowsze dane GUS budownictwa mieszkaniowego zapewne nie poprawiły w istotnym stopniu pesymistycznej wymowy inwestycyjnego obrazu mieszkaniowego rynku pierwotnego w ostatnich miesiącach, choć na pewno wniosły nieco nadziei na poprawę sytuacji w kolejnych miesiącach. Wygląda na to, że  statystyczne dno jest już ubite w wystarczającym stopniu do bardziej zdecydowanego odbicia. Najbardziej pożądane wydaje się ono w przypadku nowych inwestycji deweloperskich, które wciąż pozostają w zdecydowanej defensywie, grożąc pogłębiającą się nierównowagą popytowo-podażową w okresie coraz bardziej odczuwalnego ożywienia koniunktury sprzedażowej.

Autor: Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Polacy szturmują biura kredytowe. W dwa tygodnie lipca więcej zapytań niż w całym 2022 r.

Rynek kredytów hipotecznych ponownie jest rozgrzany do czerwoności, a wszystko za sprawą rządowego programu „Bezpieczny Kredyt 2%”. Skalę zainteresowania kredytami można zaobserwować między innymi w liczbie zapytań o doradców kredytowych. Jak wynika z analizy platformy Oferteo.pl już od marca br. zauważono znaczący wzrost zainteresowania usługami w kategorii „kredyt hipoteczny”, natomiast po dwóch tygodniach lipca zapytań  było więcej niż w całym 2022 r.  

Rządowy program wsparcia „Bezpieczny Kredyt 2%” spowodował lawinowy wzrost zainteresowania kredytami hipotecznymi. Z danych Oferteo.pl wynika, że jeszcze przed wejściem w życie programu, rosło zainteresowanie kredytem na zakup własnego mieszkania lub domu.Zainteresowanie usługami doradców kredytowych w 2023 r.

nad programem Bezpieczny Kredyt 2%. Pierwszy znaczący skok zainteresowania zaobserwowaliśmy w marcu, kiedy rząd pracował nad założeniami programu. Kolejny nastąpił w czerwcu, kiedy wiadomo było, kiedy program wejdzie w życie. Cześć klientów nie czekała do ostatniej chwili i już wcześniej interesowała się usługami pośrednictwa kredytowego – ocenia Karol Grygiel, członek zarządu Oferteo S.A.

Prawdziwy boom nastąpił jednak wraz z początkiem lipca. W pierwszej połowie tego miesiąca liczba zapytań w kategorii „kredyt hipoteczny” platformie Oferteo była ponad trzykrotnie wyższa niż na początku 2021 roku, czyli w okresie, kiedy niskie stopy procentowe jeszcze napędzały sprzedaż mieszkań.Dynamika zainteresowania usługami doradców kredytowych 2021-2023

Jak wynika z danych platformy Oferteo, zainteresowanie usługami związanymi z kredytami hipotecznymi zaczęło spadać w połowie 2021 roku, wraz z pierwszymi podwyżkami stóp procentowych. Wzrosty zaobserwowano pod koniec 2022 roku. W kwietniu ilość osób, które poszukiwały finansowania na zakup własnego domu lub mieszkania była już odpowiednio o 22% wyższa niż w tym samym okresie 2021 r. oraz o 145% wyższa niż w 2022 r. W kolejnych miesiącach skala zakładanych zapytań na platformie systematycznie wzrastała, by rekordowy szczyt osiągnąć w lipcu. W pierwszych dwóch tygodniach tego miesiąca liczba osób pytających o usługi związane z kredytem była prawie trzy razy większa niż w czerwcu br. Mało tego, skala zapytań o usługi dla kategorii „kredyt hipoteczny” w ciągu pierwszych 14 dni lipca przewyższyła cały 2022 r.

Bardzo dobre półrocze Globalworth w Polsce – w I połowie br. firma wynajęła 48 000 mkw.

Globalworth – wiodący właściciel i zarządca nieruchomości biurowych i mixed-use w Europie Środkowo-Wschodniej – w ciągu sześciu miesięcy 2023 roku zawarł w Polsce 93 transakcje najmu o łącznej powierzchni blisko 48 000 mkw. Ten bardzo dobry leasingowy wynik to efekt finalizacji nowych umów biurowych i usługowo-handlowych, przedłużenia istniejących kontraktów i zwiększenia powierzchni przez najemców.

Wśród 93 umów podpisanych w I półroczu br. na polskim rynku, 40 kontraktów – na ponad 18 000 mkw. – dotyczy nowych najmów oraz zwiększenia wynajmowanej powierzchni przez dotychczasowych najemców obecnych w budynkach Globalworth.

„Rozbudowane portfolio Globalworth w Polsce składające się z 22 nieruchomości w najlepszych lokalizacjach w Warszawie i w pięciu największych miastach regionalnych sprawia, że jesteśmy w stanie przedstawić klientom unikalną ofertę dopasowaną do ich potrzeb, specyfiki branży czy skali działalności. Wyróżnikiem są nie tylko różnorodne warianty dostępnych powierzchni, ale również długofalowe wsparcie właścicielskie i cały wachlarz dodatkowych usług realizowanych przez nasze zespoły, jak m.in. projektowanie i realizacja fit-outów oferowana przez dział Workplaces. Bardzo dobry leasingowy wynik za I półrocze, w tym przedłużenia umów i ekspansje, to wyraz docenienia przez najemców naszych nieustannych inwestycji w przebudowy i modernizacje istniejących budynków, a także realizowanych obecnie działań związanych z zagadnieniami ESG czy rozwijaniu nowych technologii za sprawą wdrażanej w naszych budynkach Globalworth App.”– mówi Artur Apostoł, Managing Director – Real Estate Operations Poland w Globalworth Poland.

Wśród firm, które w pierwszych sześciu miesiącach tego roku zdecydowały się na kontynuację współpracy z Globalworth w Polsce, znalazły się m.in. Vonage (1 000 mkw.) we wrocławskim Retro Office House oraz BNI (3 300 mkw.) w Warsaw Trade Tower.

Z kolei z nowych najmów warto wymienić umowy m.in. z firmą doradczą Olesiński i Wspólnicy (2 200 mkw.) we wrocławskiej Renomie, czy LeverX Group (3 200 mkw.) i Zagrywki (1 300 mkw.) w Retro Office House.

PragmaGO publikuje wyniki za pierwsze półrocze 2023 r.

W pierwszym półroczu 2023 Spółka osiągnęła obroty na poziomie 924 mln zł (wzrost o 27% r/r) i tym samym w ciągu sześciu miesięcy prawie dogoniła wynik, jaki osiągnęła w całym 2021 roku. Dobra dynamika wzrostu została utrzymana zarówno w zakresie produktów faktoringowych (797 mln zł, wzrost o 19% r/r), jak i pożyczek online (125 mln zł, wzrost o 170%). Pierwsze półrocze okazało się rekordowe pod względem liczby sfinansowanych transakcji (194 529, wzrost o 118% r/r).

„Oprócz wzrostu wartości sfinansowanych faktur, w pierwszym półroczu 2023 uzyskaliśmy też bardzo wyraźny wzrost liczby klientów – o prawie 50% r/r. Ten wynik nas szczególnie cieszy, ponieważ świadczy o coraz większej rozpoznawalności naszej marki na rynku i dobrym dostosowaniu oferty do potrzeb przedsiębiorców” – mówi Tomasz Boduszek, Prezes Zarządu PragmaGO.

W pierwszym półroczu 2023 Spółka osiągnęła wartość obrotów w zakresie usług embedded finance dla B2B na poziomie 204 mln zł (wzrost o 59% r/r). Do partnerów PragmaGO dołączyły m.in. bramka płatności imoje (ING Bank Śląski) oraz operator terminali płatniczych Polskie ePłatności. Dzięki współpracy z tym ostatnim, PragmaGO stworzyła innowacyjną „Moją pożyczkę” – finansowanie online, w modelu Revenue-Based Financing (ratą dostosowaną do obrotów i sezonowości sprzedaży przedsiębiorcy).

„Nasza współpraca z takimi partnerami jak imoje, czy PeP pozwala na dotarcie do setek tysięcy małych polskich przedsiębiorców. Naszym celem jest tworzenie finansowania, które jest łatwo dostępne – tam, gdzie na co dzień prowadzą oni działalność. Nasze produkty spełniają ich specyficzne potrzeby. Chcemy, aby finansowanie takie jak Merchant Cash Advance czy Buy Now Pay Later stało się dla firm codziennym narzędziem w pracy i sposobem na świadome zarządzanie płynnością finansową i marżą” – dodaje Tomasz Boduszek.

Model Merchant Cash Advance pozwala na przedstawienie przedsiębiorcy indywidualnej propozycji finansowania bezpośrednio w środowisku partnera (np. w panelu klienta). Propozycja ta jest wyliczona m.in. na podstawie danych behawioralnych (np. o wartości i częstotliwości obrotów z partnerem) oraz algorytmów scoringowych PragmaGO.

Podsumowanie wyników PragmaGO za pierwsze półrocze i drugi kwartał 2023:

  2 kwartał 2023 1 półrocze 2023
  Wartość Wzrost r/r Wartość Wzrost r/r
Wartość nominalna sfinansowanych należności, w tym: 488 mln zł 24% 924 mln zł 27%
Faktoring 418 mln zł 14% 797 mln zł 19%
Pożyczki online 70 mln zł 191% 125 mln zł 170%
Embedded finance 109 mln zł 63% 204 mln zł 59%

 

  2 kwartał 2023 1 półrocze 2023
  Liczba Wzrost r/r Liczba Wzrost r/r
Klienci 8 992 55% 11 714 47%
Sfinansowane faktury 103 134 109% 194 529 118%

 

Reklama Google – różnice między AdSense a Ads

Firma Google przygotowała przeróżne systemy, dzięki którym przedsiębiorcy, właściciele stron i nie tylko mogą odnieść korzyści. Należą do nich Google AdSense i Ads. Zdarza się, że te pojęcia używane są zamiennie, choć mowa o różnych systemach. Jak działają? Na czym polega różnica między tymi platformami i czy można korzystać jednocześnie z obu?

AdSense i Ads – co to za systemy?

Programy te są doskonale znane w sieci – zarówno przez przedsiębiorców, jak i prowadzących strony internetowe. Przyjrzymy się im bliżej. Dużo na ten temat można przeczytać tutaj: https://responsywnie.pl/google-ads-a-adsense/.

Google AdSense – co to?

Pierwszy z wymienionych systemów skierowany jest do właścicieli serwisów internetowych, którzy chcą zarabiać na wyświetlaniu reklam graficznych i tekstowych. To jeden z najstarszych programów, które dają taką możliwość, a jego pojawienie się w Polsce było bardzo wyczekiwane. Właściciel witryny zarabia, kiedy internauta kliknie reklamę i trafi na stronę docelową. Nie każdy serwis może uczestniczyć w Google AdSense. Najpierw witryna musi zostać zaakceptowana. Wysokość zarobków w systemie zależy od wielu czynników m.in. optymalnego rozmieszczenia reklam, dostosowania do witryny pod względem kolorystycznym, wyboru kreacji i nie tylko. Za jedno kliknięcie można zarobić od kilkudziesięciu groszy do nawet wielokrotnie więcej. Wpływa na to przede wszystkim branża. Są takie, w których za klik można uzyskać bardzo wysokie wynagrodzenie, np.:

  • branża ubezpieczeń – 43 dolary,
  • branża prawnicza – 41 dolarów,
  • branża zadłużeń – 24 dolary.

Google AdSense umożliwia zarabianie w zasadzie każdej stronie, która jest zgodna z regulaminem systemu. Można wstawiać reklamy na blogach, forach czy serwisach społecznościowych. Co istotne, AdSense pozwala nawet na automatyczne wstawianie reklam przez platformę.

Google Ads – co to?

Ten system skierowany jest do zainteresowanych reklamą, tzn. chcących reklamować swoje produkty lub usługi. Wcześniej miał inną nazwę – Google AdWords. Ads daje możliwość korzystania z reklamy w wynikach wyszukiwania Google, Mapach Google, Google Zakupach, na Youtube, a także stronach należących do sieci reklamowej Google, która liczy około 2 mln witryn i aplikacji. I właśnie do tej sieci należą serwisy z systemu Google AdSense. Zatem dzięki Ads można się promować w witrynach, które wyświetlają reklamy w ramach AdSense.

Możesz rozliczyć się wyłącznie za kliknięcie reklamy albo np. połączenie telefoniczne. Ads jest największym systemem reklamowym na świecie i dla wielu firm kluczowym źródłem klientów.

Wiesz już, co to Google AdSense i Google Ads A czym się różnią?

Google Ads i Google AdSense – różnice

Platformy te się uzupełniają, ale są przeznaczone dla różnych odbiorców. AdSense jest skierowane do tych, którzy chcą zarabiać na reklamowaniu ofert, a Ads – do osób szukających sposobu na promowanie swojej działalności. W pierwszym z tych systemów zarabiasz pieniądze, w drugim – wydajesz, przy czym z założenia mają one przynieść zyski. W praktyce oczywiście nie każdy biznes odnotowuje oczekiwane rezultaty, gdyż sprzedaż zależy od wielu czynników.

W Google Ads środki należy wpłacić na konto, a następnie wykorzystuje się je na realizowane kampanie. Natomiast w AdSense pieniądze są gromadzone, a następnie dochodzi do ich wypłaty na wskazane konto.

Choć w obu przypadkach mamy do czynienia z systemami reklamowymi, to ich przeznaczenie jest różne. Ads w pewnym sensie korzysta z zasobów AdSense.

Z obu może korzystać w zasadzie każdy. W AdSense trzeba mieć jednak stronę, na której będą wyświetlane reklamy. W Ads wystarczą natomiast środki, które chcesz zainwestować. Nie musisz nawet mieć witryny. Możesz ustawić kampanię, w której będziesz kierować internautów bezpośrednio do połączenia telefonicznego, co może się okazać nie mniej skuteczne.

Inflacja cen producentów w Polsce spadła, a wynagrodzenia Polaków urosły

Kolejny miesiąc spadku cen produkcji sprzedanej przemysłu. Inflacja cen producentów w czerwcu wyniosła 0,5% r/r wobec 2,8% r/r miesiąc wcześniej. W ujęciu miesięcznym odnotowano spadek o 0,7%. Dynamika spadku cen nieco wyhamowała. Wydaje się, że niedługo możemy zaobserwować deflację w rocznym PPI. Dodatkowo poznaliśmy dane dotyczące płac w sektorze korporacyjnym. Płace wzrosły o 11,9% r/r. Po uwzględnieniu inflacji, realnie wynagrodzenie znowu rośnie – po roku ujemnych dynamik. W kolejnych miesiącach realnie wynagrodzenia mogą dalej rosnąc wraz z postępującą dezinflacją, a to oznacza wzrost siły nabywczej.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Obowiązek ewidencji płatności transgranicznych od 1 stycznia 2024. Kogo dotyczą nowe przepisy?

1 stycznia 2024 r. wejdą w życie przepisy nakładające nowe obowiązki na dostawców usług płatniczych. Będą oni zobowiązani do prowadzenia ewidencji transakcji i odbiorców, którzy zrealizują więcej niż 25 płatności transgranicznych na rzecz tego samego adresata w ciągu kwartału.

Prezydent 14 kwietnia 2023 r. podpisał ustawę wprowadzającą zmiany w ustawie o podatku od towarów i usług oraz w kilku innych ustawach. Nowe przepisy to obok wdrożenia tzw. Dyrektywy DAC7 dotyczącej sprzedaży przez internet towarów czy noclegów, kolejny krok ku lepszemu monitorowaniu biznesu online.

Nowe przepisy nakładają obowiązek prowadzenia ewidencji przez dostawców usług płatniczych, w tym przez banki krajowe, oddziały banków zagranicznych, instytucje kredytowe, instytucje płatnicze i spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe.

Obowiązkiem ewidencyjnym objęte będą jedynie płatności transgraniczne, a więc takie transakcje, w których zlecający płatność znajduje się w jednym z państw członkowskich Unii Europejskiej, a odbiorca w innym. Dostawcy usług płatniczych będą zobowiązani przechowywać elektroniczne ewidencje przez okres 3 lat od zakończenia roku podatkowego, w którym nastąpiła płatność.

Jak liczony będzie limit?

Liczba płatności transgranicznych wyliczana będzie dla poszczególnego państwa członkowskiego i konkretnego identyfikatora BIC i IBAN. Oznacza to, że wyznaczony limit 25 transakcji płatniczych będzie wyliczany odrębnie dla poszczególnych państw członkowskich, w których wykonane zostały usługi płatnicze.

Warto zaznaczyć, że nowe regulacje nie określają, że rejestrowi mają podlegać tylko przedsiębiorcy. Ewidencji będą więc podlegać zarówno firmy, jak i osoby fizyczne, które przekroczą limit 25 transakcji.

Większe bezpieczeństwo transakcji

Nowa regulacja ma na celu poprawę kontroli nad przepływem pieniędzy między różnymi krajami, a także zwiększenie bezpieczeństwa transakcji finansowych. Wszystko to w zgodzie z nowoczesnymi standardami bezpieczeństwa w sektorze finansowym. To jednak oznacza, że dostawcy usług płatniczych będą musieli dostosować swoje systemy do nowych wymagań, co może oznaczać dodatkowe koszty i nakład pracy. Ustawa wejdzie w życie 1 stycznia 2024 roku, co daje firmom czas na przygotowanie się do nowych wymagań.

Piotr Juszczyk, Główny Doradca Podatkowy w firmie inFakt

Rynek oczekuje łagodniejszego Fed i wcześniejszej obniżki stóp procentowych

Kurs EUR/USD spadł poniżej poziomu 1,12 po czym ponownie urósł i aktualnie dryfuje nad tym pułapem. Zmienność jest ograniczona poza funtem, który mocno stracił na skutek niespodzianki inflacyjnej. Dziś kalendarz makro zawiera dane drugiego kalibru, które mogą nie wyrwać notowań głównej pary walutowej z wąskiego przedziału wahań.

Po ubiegłotygodniowych danych o inflacji z USA rynek zaczął coraz mocniej oczekiwać, że Fed będzie łagodniejszy w swoich działaniach i wcześniej zakończy cykl podwyżek stóp. Spekuluje się, że lipcowa podwyżka to będzie ostatni wzrost kosztu pieniądza a po tym terminie będziemy zbliżać się do pierwszej obniżki. Zwrot gołębi w polityce monetarnej staje się coraz bardziej prawdopodobny w UK. Rynek zaczął przynajmniej w to wierzyć po wczorajszych zaskoczeniach inflacyjnych z Wielkiej Brytanii. Wskaźnik zasadniczy spadł do najniższego poziomu od 15 miesięcy i wyniósł. 7,9 proc. Również bazowy zaskoczył niższą wartością. Funt ucierpiał, ponieważ dane podsyciły oczekiwania, że Bank Anglii (BoE) może zmniejszyć tempo zacieśniania polityki pieniężnej. Rynek OIS nadal wycenia podwyżkę stóp o 36 pb w sierpniu i łącznie 86 pb do końca roku. Kurs GBP/PLN spadł w okolice 1,29 a najbliższe techniczne wsparcie przebiega mniej więcej na 1,2830. Słabość funta spowodowała, że w relacji do PLN był najsłabszy od lutego 2021 roku.

Musimy zauważyć, że obraz inflacji i banków centralnych nie jest jednorodny. W obszarze surowców Kanada odnotowała wyższą niż oczekiwano inflację zasadniczą, ale utrzymująca się presja na ceny bazowe sugeruje, że jest zbyt wcześnie, aby wykluczyć dalsze zacieśnianie przez Bank Kanady. W Nowej Zelandii inflacja zasadnicza przekroczyła konsensus, a miara bazowa pozostała na niezmienionym poziomie 5,8 proc. od pierwszego do drugiego kwartału.

W Australii publikacja czerwcowych danych o zatrudnieniu w ciągu nocy spowodowała aprecjację AUD-a/ Zatrudnienie wzrosło o 32,6 tys. wobec konsensusu 15 tys., z czego 39,3 tys. w pełnym wymiarze godzin, a stopa bezrobocia spadła z 3,6 proc. do 3,5 proc.. Dane o zatrudnieniu pozostają drugorzędne dla Banku Rezerw Australii, który przykłada większą wagę do miesięcznych odczytów CPI. Aktualnie rynek oczekuje ostatniej podwyżki stóp procentowych we wrześniu w związku ze wzrostem inflacji.

Wracając do Stanów Zjednoczonych, dziś poznamy indeks Philadelphia Fed i dane o sprzedaży istniejących domów, a także liczbę nowych bezrobotnych. Najwięcej zmienności mogą przynieść dane z rynku pracy, ale tylko i wyłącznie, gdybyśmy otrzymali duże zaskoczenie. Jeśli odczyt będzie zgodny z konsensusem, dryfowanie EUR/USD jest niezagrożone.

Dziś w kalendarzu strefy euro znajdują się dane o zaufaniu konsumentów za lipiec, przy czym konsensus oczekuje praktycznie niezmienionego odczytu z zeszłego miesiąca. Wczoraj ostateczna inflacja bazowa w strefie euro wyniosła 5,5 proc. wobec prognoz na poziomie 5,4 proc.. Mimo to doniesienia medialne, że członkowie Rady Prezesów planują złagodzić swój ton w sprawie forward guidance, gdy w przyszłym tygodniu podniosą stopy o 25 pb, sugerują, że obawy o inflację mogły nieco złagodnieć.

Autor: Łukasz Zembik, Oanda TMS Brokers

Weź udział w ankiecie Aplikuj.pl na temat wielopokoleniowej siły w miejscu pracy

Pracujesz lub zajmujesz się zatrudnianiem pracowników? Chcesz mieć realny wpływ na rynek zatrudnienia? Weź udział w badaniu Aplikuj.pl i podziel się z nami swoim doświadczeniami na temat multigeneracyjnych zespołów.

Twoja opinia pozwoli nieco szerzej spojrzeć na rynek pracy, a także zobrazować kluczowe wyzwania dotyczące zatrudniania różnych pokoleń w firmie. Zarówno z perspektywy kandydatów, jak i pracodawców i rekruterów.

Wszystkie wnioski z badania zostaną opublikowane w formie ogólnopolskiego branżowego raportu, którego patronem medialnym jest redakcja: Ceo.com.pl

  • Jeśli chcesz podzielić się swoimi doświadczeniami jako kandydat i wskazać najistotniejsze aspekty procesu rekrutacji, które uważasz, że warto byłoby zmienić lub poprawić, wypełnij ankietę dla pracowników:

https://www.aplikuj.pl/ankieta/pracownicy.

Obie ankiety są anonimowe i nie zajmą Ci więcej niż 5 minut.

Aplikuj.pl działa na rynku od 15 lat i jest jednym z największych w Polsce portali pracy z dziesiątkami tysięcy ofert z wielu branż. Co miesiąc odwiedzany jest przez około 1 mln unikalnych użytkowników. To stawia go w czołówce najpopularniejszych serwisów pracy dostępnych w kraju, w którym obok ogłoszeń o pracę znajduje się również największa baza z poradami dla pracowników i pracodawców.

 Zebrane dane pozwolą nie tylko poznać czynniki decydujące o podjęciu zatrudnienia w miejscu pracy, ale też rzucą więcej światła na efektywne sposoby szukania kandydatów. Dzięki temu pracodawcy będą mieli szansę bliżej przyjrzeć się, jak do samego procesu rekrutacji podchodzą różne grupy wiekowe. Poznanie tych kwestii może okazać się dla firm istotne w podniesieniu efektywności procesów rekrutacyjnych. Dlatego zachęcamy wszystkich do wypełnienia ankiet, będą one punktem wyjścia do naszego raportu – komentuje Witold Królczyk, COO, Aplikuj.pl

Inflancja producencka w Niemczech spadła

Wskaźnik PPI w Niemczech w ujęciu r/r jest niemal zerowy. Czerwcowy odczyt wyniósł symboliczne 0,1% r/r, podczas gdy w maju było to 1% r/r. W ujęciu miesięcznym ceny producentów spadły o 0,3%. PPI jest teraz już o 6,3 p.p. poniżej CPI, co może sugerować dalszy spadek inflacji CPI w najbliższych miesiącach, w największej europejskiej gospodarce.

Wydaje się, że trend może się utrzymać i za miesiąc będziemy już obserwować deflację cen producentów w ujęciu rocznym. Deflacja producencka wynika jednak w dużej mierze ze spadku cen energii. Po odjęciu tej kategorii, pozostałe ceny wzrosły o 2,8% r/r.

Bartosz Wałecki, Analityk Michael / Ström Dom Maklerski

Rynek pożyczek pozabankowych rośnie – raport za czerwiec 2023 r.

W czerwcu 2023 r. firmy pożyczkowe przyznały łącznie 757,3 tys. nowych pożyczek o wartości 1,188 mld zł. Średnia wartość nowo udzielonej pożyczki pozabankowej wyniosła 1 431 zł i była o 38,3% niższa od średniej wartości pożyczki z czerwca 2022 r.

W pierwszym półroczu 2023 r. firmy pożyczkowe przyznały 2,326 mln pożyczek na łączną kwotę 5,309 mld zł. W porównaniu do analogicznego okresu 2022 r. było ich o 32,0% więcej w ujęciu liczbowym oraz na wartość wyższą o 20,9%.

W czerwcu br. firmy pożyczkowe współpracujące z BIK udzieliły łącznie 757,3 tys. nowych pożyczek o wartości 1,188 mld zł. W porównaniu do czerwca 2022 r. było ich o (+133,4%) więcej, a ich wartość wzrosła o (+46,0%).

W porównaniu do analogicznego okresu zeszłego roku, najwyższą dynamiką wzrostu w czerwcu 2023 r. charakteryzowały się pożyczki niskokwotowe z przedziału do 500 zł. Odnotowały one wzrost zarówno w ujęciu liczbowym (+336,3%), jak i wartościowym (396%).

Pożyczki niskokwotowe do 1 tys. złotych stanowiły 65,6% łącznej liczby udzielonych pożyczek w pierwszym półroczu 2023 r. Ich udział wartościowy wynosił 20%.

Najsłabiej wypadły pożyczki na wysokie kwoty, tj. powyżej 5 tys. zł. W ujęciu liczbowym firmy pożyczkowe udzieliły ich więcej o (+15,0%) na wartość wyższą o (+12,5%). Pożyczki te stanowiły 5,8% liczby oraz 34,4% wartości pożyczek udzielonych w pierwszym półroczu 2023 r.

Średnia wartość nowo udzielonej w czerwcu 2023 r. pożyczki pozabankowej wyniosła 1 431 zł i była o 38,3% niższa od średniej wartości pożyczki udzielonej w czerwcu 2022 r.

– Obecnie rynek pożyczek pozabankowych niewątpliwie odnotowuje wzrosty z dwóch powodów, ,tj. regulacyjnego i rynkowego. Czerwcowa sprzedaż firm pożyczkowych zwyżkuje w dużym stopniu w następstwie wejścia w życie Ustawy o zmianie ustaw w celu przeciwdziałania lichwie, w wyniku której z dniem 18 maja br. zaraportowały transakcje firmy, które rozpoczęły współpracę z BIK. Równocześnie, firmy dotychczas współpracujące z BIK, przekazały transakcje wcześniej nieraportowane. Druga przyczyna popytu na pożyczki wynika z potrzeby szybkiego finansowania bieżących potrzeb w czasach wciąż wysokiej inflacji i drożyzny – wyjaśnia dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk Grupy BIK.

W pierwszym półroczu 2023 r. firmy pożyczkowe udzieliły 2,326 mln pożyczek – więcej o (+32,0%) w porównaniu do pierwszych sześciu miesięcy 2022 r., na łączną kwotę 5,309 mld zł (+20,9%).

Transakcje na polskim rynku VC w Q2 2023 – raport PFR Ventures i Inovo VC

Wartość inwestycji venture capital w Polsce w drugim kwartale 2023 roku wyniosła 429 mln PLN.

PFR Ventures i Inovo VC przygotowały raport podsumowujący transakcje na polskim rynku venture capital (VC) w drugim kwartale 2023 roku. Z danych wynika, że w tym okresie, 116 spółek pozyskało 429 mln PLN od 69 funduszy.

W drugim kwartale 2023 roku, przez polski rynek VC przepłynęło 429 mln PLN. To łączna wartość kapitału, który polskie i zagraniczne fundusze zainwestowały w 116 rodzimych, innowacyjnych spółek. Patrząc na dane w ujęciu półrocznym, odnotowaliśmy spadek o 70% względem pierwszych sześciu miesięcy, w roku poprzedzającym i w 2021 roku. Równocześnie liczba transakcji cały czas wzrasta.

Wartość inwestycji venture capital w Polsce w drugim kwartale 2023 roku wyniosła 429 mln PLN
Rysunek 1 Wartość transakcji. Celowo w zestawieniu osobno prezentujemy megarundy (outliers), które zaburzają statystyczny obraz

Najważniejszym wydarzeniem w drugim kwartale 2023 roku była runda A spółki Eleven Labs, która pozyskała blisko 80 mln PLN od grupy międzynarodowych funduszy i aniołów biznesu. Wśród inwestorów znalazł się m.in. Andreesen Horowitz.

Po 6 miesiącach 2023 roku osiągnęliśmy pułap, na którym w 2019 rynek znajdował się na koniec grudnia. Nie jest to tempo, które pozwalałoby bić rekordy wartości transakcji z 2021 i 2022 roku, ale nie ma też zagrożenia powrotu do „nisko-transakcyjnej” przeszłości sprzed 2020 roku. Uważam, że długoterminowo pozostajemy w trendzie wzrostowym, a główną siłą napędową ekosystemu jest rosnąca liczba osób pracujących w start-upach – komentuje Maciej Ćwikiewicz, prezes zarządu PFR Ventures.

– Wyraźnie daje nam się we znaki niższa aktywność inwestycyjna funduszy later-stage w Polsce i CEE, które stanowiły naturalnie dużą część rynku w naszym regionie. Z drugiej strony wiemy, że o najciekawsze transakcje z szybką trakcją, świetnym zespołem i produktem potrafią walczyć najlepsze fundusze z całego świata, czego idealnym przykładem jest Eleven Labs – mówi Karol Lasota, principal w Inovo VC.

Na rynku wciąż dominują inwestycje o charakterze zalążkowym, które już od 12 miesięcy nie schodzą poniżej poziomu 100 kwartalnie. Podobnie wygląda sytuacja rund A i wyższych, których jest średnio około 10. Średnia wartość transakcji nieznacznie wzrosła względem poprzedniego kwartału, ale wciąż jest znacznie poniżej wartości z 2022 i 2021 roku.

32 ze 116 transakcji to inwestycje z udziałem funduszy PFR Ventures. Zapewniły one 18% kapitału dla innowacyjnych przedsiębiorstw. Istotną rolę w segmencie zalążkowym odgrywają też fundusze Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, które odpowiadają za 44 transakcje i 11% udziału w ich wartości.

Istotnym wydarzeniem dla całego polskiego ekosystemu innowacji jest również oficjalne uruchomienie Funduszu Innowacji NATO. Posiada on 1 miliard euro na inwestycje w projekty z potencjałem podwójnego zastosowania, a jedno z biur funduszu znajdzie się w Warszawie.

Inwestycje Funduszu Innowacji NATO w Polsce mogą wspierać postęp technologiczny, który zaspokaja potrzeby zarówno sektora cywilnego, jak i obronnego. NIF postrzega ten region jako kluczowy i niedostatecznie obsługiwany rynek, dlatego planuje otwarcie jednego ze swoich dwóch pierwszych biur regionalnych w Warszawie – komentuje Patrick Schneider-Sikorsky, Founding Partner w NATO Innovation Fund.

Pełen raport do pobrania tutaj: https://pfrventures.pl/2023Q2

Cyfrowe serce regionu – stan polskiego sektora IT

Newsy dotyczące inwestycji Microsoft i Google w Polsce czy też o osiągnięciu przez CD Projekt miana najbardziej wartościowej spółki sektora gamingowego w Europie, budowały obraz Polski jako cyfrowej potęgi. W ostatnich miesiącach został on zachwiany doniesieniami o zwolnieniach w sektorze, którego pracownicy w opinii ogółu mieli niemal gwarancję pewnego i stabilnego zatrudnienia. Jak zatem w rzeczywistości rysuje się stan polskiej branży IT w 2023? Na to pytanie w raporcie „Poland IT Sector 2023/2024” odpowiedzi udzielają analitycy EMIS.

Wpływ pandemii COVID-19 na działalność firm, rosyjska agresja na Ukrainę stawiająca Polskę w roli kraju przyfrontowego, kryzys energetyczny czy wreszcie brak środków z KPO – to główne czynniki, które w ostatnim czasie mogły wpłynąć negatywnie na stan polskiej gospodarki, odbijając się także na wynikach branży IT. Tym trudniej bez zaskoczenia przyjąć informacje, jakie w raporcie „Poland IT Sector 2023/2024” zawarli eksperci EMIS (ISI Emerging Markets Group), jasno wskazujące, że nic podobnego nie miało miejsca.

Stabilny i niezachwiany wzrost

Analitycy EMIS już na początku raportu wprost stwierdzają, że polski sektor IT kwitnie dzięki rozwojowi innowacyjnych technologii, takich jak chmura obliczeniowa, sztuczna inteligencja i Internet Rzeczy. Szczególnie silna jest polska scena tworzenia gier. Znacząco rozwija się także obszar usług IT, przy czym największy wzrost spodziewany jest w przypadku rozwiązań chmurowych i outsourcingu. W segmencie sprzętu rozwój jest ograniczany przez nasycenie rynku i niższy popyt po boomie z czasu pandemii. Jednak potrzeba na sprzęt do gier nadal jest jednym z motorów napędowych tego sektora. Do tego złożoność usług IT świadczonych w Polsce stale rośnie, a nasz kraj słynie z wysoko wykwalifikowanych specjalistów IT.

Nie są to słowa bezzasadne – znajdują bowiem odzwierciedlenie w przytaczanych w raporcie danych. Wartość polskiego rynku IT stale rośnie i jest obecnie szacowana na 70-85 mld PLN. Sektor w tym roku ma odpowiadać za 8 proc. krajowego PKB. Liczba zatrudnionych w nim każdego roku wzrasta o 6 proc., i wynosi obecnie ok. 586 tys. osób. Na tym bynajmniej chłonność rynku się nie kończy – ciągle brakuje tu 147 tys. specjalistów IT. W efekcie Polska znajduje się na 5. miejscu wśród krajów Unii Europejskiej pod względem liczby zarejestrowanych przedsiębiorstw w sektorze ICT oraz na 7. miejscu pod względem generowanych w nim przychodów. Do tego Polska jest trzecim, zaraz po Estonii i Litwie, najbardziej konkurencyjnym rynkiem IT spośród 23 krajów w regionie CEE.

Eksperci EMIS zaznaczają przy tym, że branża IT w Polsce wspierana jest przez rosnące inwestycje w automatyzację i optymalizację procesów biznesowych w firmach z różnych sektorów oraz instytucjach publicznych. Dodatkowo, rozwój Polski jako destynacji dla centrów usług biznesowych napędza popyt na specjalistów IT, a rozkwit tzw. „friend shoringu” – outsourcingu do krajów o wspólnych wartościach i kulturze – również wzmacnia pozycję konkurencyjną Polski.

Po swój kawałek tortu

Wszystko to sprawia, że konkurencja w polskim sektorze IT stale rośnie. Powoduje ją zarówno ekspansja międzynarodowych firm, jak i pojawienie się nowych krajowych graczy. Jak w raporcie „Poland IT Sector 2023/2024” podają analitycy EMIS, w 2022 r. liczba firm działających w branży informatycznej w Polsce wzrosła o jedną czwartą: na rynku pojawiło się 27,2 tys. nowych przedsiębiorstw. To niemal tyle, ile łącznie w latach 2020-2021. Wzrosty zaobserwowano w obszarze konsultingu IT: w 2022 r. na rynek weszło 5,2 tys. nowych firm działających w tym segmencie. Rośnie również liczba firm zajmujących się zarządzaniem urządzeniami IT: w Polsce jest ich już ponad 8 tys., czyli o 13 proc. więcej niż w 2021 roku.

Co ciekawe, pomimo obecności globalnych graczy, takich jak IBM, Dell, Microsoft i Huawei, dwie największe firmy IT w Polsce pod względem przychodów netto w 2021 r. to firmy krajowe, posiadające silną pozycję międzynarodową. Mowa o Asseco Poland, największej spółce informatycznej notowanej na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie i największym software housie w Europie Środkowo-Wschodniej, z przychodami po trzech kwartałach 2022 roku na poziomie 12,8 mld PLN. Druga to AB, największy dystrybutor sprzętu IT i elektroniki użytkowej w Europie Środkowo-Wschodniej.

Rozrywka z szansą na wzrosty

W 2021 roku w Polsce działało około 470 producentów i wydawców gier. To, zdaniem analityków EMIS, szczególnie obiecujący obszar polskiej branży IT. Z przychodami na poziomie 500 mln EUR zajmuje on 23. miejsce na świecie. Według raportu „Poland IT Sector 2023/2024” najszybszy wzrost, zarówno w ujęciu procentowym, jak i bezwzględnym, odnotowały spółki The Square Games, Huuuge Games i BoomBit, a następnie grupa PlayWay, People Can Fly, Creepy Jar, Bloober Team, All in games, Forever Entertainment, 11 bit studios i QLOC.

Każdego roku w Polsce produkowanych jest około 500 gier. Liczba firm zajmujących się grami mobilnymi czy świadczących takie usługi jak cyfrowa animacja 3D rośnie. Dziesiątki akceleratorów i inkubatorów startupów w całej Polsce wspierają rozwój branży, która także dzięki temu odnotowuje wzrost zatrudnienia ponad 24 proc. w stosunku rok do roku.

Do dziś głośno o krajowym producencie gier – firmie CD Projekt – która w 2020 roku uplasowała się na pozycji najbardziej wartościowej firmy z branży gier w Europie, pokonując nawet Ubisoft. Do września 2017 roku CD Projekt był największą notowaną na giełdzie spółką z branży gier wideo w Polsce, wartą około 2,3 mld USD, a do maja 2020 roku osiągnął wycenę 8,1 mld USD. Z kolei giełdowy debiut Huuuge Games (właściwie Huuuge Inc.) był największym gamingowym IPO w historii GPW, wartym 445 mln USD.

– Branża gier komputerowych miała rewelacyjną passę od początku pandemii. Spowodowało to bardzo duży napływ kapitału do tego sektora – zauważa Marcin Majewski, założyciel i partner zarządzający Aventis Advisors. – Ostatnich kilka lat obfitowało w transakcje typu IPO studiów gier. Bardzo atrakcyjne wyceny na polskim rynku powodowały, że alternatywa w postaci M&A nie była do niedawna w ogóle atrakcyjna. Obecne ceny są już dużo bardziej zachęcające, natomiast zmniejszył się apetyt przejmujących. Myślę, że rynek przez jakiś czas będzie szukał nowej równowagi, zanim ponownie zobaczymy wzmożoną aktywność – dodaje.

Reasumując, polski rynek IT stabilnie rośnie dzięki inwestycjom zagranicznym, zwiększającemu się popytowi na produkty i usługi IT oraz boomowi w branży gier wideo. Sektor IT wykazał się odpornością na niepewność gospodarczą spowodowaną wojną w Ukrainie, globalnym spowolnieniem gospodarczym i kryzysem energetycznym. Do tego Polska ma sprzyjające warunki dla rozwoju start-upów, a popyt na innowacyjne rozwiązania technologiczne stale rośnie. To pozwala branży IT z optymizmem patrzeć w przyszłość.

Źródło: EMIS Insights „Poland IT Sector 2023/2024”

Obecna Ustawa o systemie kaucyjnym zniszczy dobrze funkcjonujący mechanizm kaucyjny dla szklanej butelki zwrotnej

Sejm przyjął projekt ustawy o systemie kaucyjnym nie przyjmując poprawki dotyczącej obrotu butelkami zwrotnymi. Tym samym rozmontowuje się bardzo sprawnie funkcjonujący i  osiągający poziom zwrotności rzędu 90% system kaucyjny dla szklanych butelek zwrotnych. Piwni producenci budowali ten system wraz  z dystrybutorami, sprzedawcami i samymi konsumentami przez wiele lat. Nowe przepisy mogą całkowicie to zaprzepaścić, bo przewidziane przez nie kary oraz podatek VAT, którym zostanie obłożona kaucja, sprawią że cena za piwo w butelce zwrotnej będzie musiała wzrosnąć o 10 zł. Chcąc uniknąć wysokich kar producenci zaczną odchodzić od szklanych butelek zwrotnych, a to oznacza, że tysiące ton butelek, zamiast do ponownego napełnienia, trafi na stłuczkę. Mamy nadzieję, że ten scenariusz się nie ziści, a Senat, który teraz ma zająć się ustawą, uwzględni postulaty zgłoszone przez branżę.

Autor: Agata Koppa, dyrektorka ESG i Corporate Affairs, Carlsberg Polska

Thorium Space pozyskał w ofercie prywatnej 8,4 mln zł na rozwój dedykowanych układów scalonych do zastosowań kosmicznych

Thorium Space – producent zaawansowanych technologii łączności satelitarnej – zamknął kolejną rundę finansowania, w której pozyskał 8,4 mln zł przy wycenie 186 mln zł pre-money, o 25% wyższej niż w poprzedniej jesiennej rundzie w 2022 r. Spółka wciąż podtrzymuje deklaracje, że zainteresowana jest notowaniem na jednym z kluczowych parkietów Europy. Thorium szczególnie przychylnie patrzy ku giełdzie luksemburskiej, rozważając dual listing na GPW w Warszawie.

Działalność Thorium Space skupia się obecnie m.in. na rozwoju macierzy mikrofalowych wykorzystujących technologię AESA w pasmach radiowych Ku, Ka i E-Band oraz na produkcji gotowych modułów telekomunikacyjnych do płaskich terminali segmentu naziemnego FPA oraz satelitarnych payloadów komunikacyjnych do zastosowań na różnych orbitach LEO/MEO/GEO. Precyzyjne elektroniczne sterowanie wiązką fal radiowych zmniejsza znacząco możliwość przechwycenia przesyłanych danych oraz podnosi odporność na zakłócenia intencjonalne w stosunku do rozwiązań opartych o bardziej klasyczną technologię. Jest to szczególnie ważne w sytuacji trwających obecnie wojny hybrydowej, konfliktów i napięć geopolitycznych, ale także cyber zagrożeń.

Zakończona runda finansowania zaspokaja nasze potrzeby finansowe dotyczące rozwoju dedykowanych układów scalonych (MMIC) własnego autorstwa. Jest to krok w kierunku uniezależnienia się od możliwości pozyskania krytycznych komponentów niezbędnych do budowy najnowocześniejszych satelitarnych systemów telekomunikacyjnych oraz zapewnia silną pozycję Thorium w europejskim łańcuchu dostaw podzespołów półprzewodnikowych, które potencjalnie zostaną użyte np. w projekcie IRIS2 – podkreśla Paweł Rymaszewski, prezes Thorium Space.

W rundzie tej główną rolę odegrał nowopowstały fundusz Smartlink Partners oraz zaprzyjaźnieni inwestorzy indywidualni.

Nad najnowocześniejszymi rozwiązaniami technologicznymi dla sektora space pracuje interdyscyplinarny zespół najwyższej klasy ekspertów Thorium Space – kilkudziesięciu inżynierów technologii kosmicznych oraz specjalistów z różnych dziedzin – połączonych wspólnym celem, jakim jest wniesienie znaczącego wkładu w rozwój światowego rynku technologii kosmicznych i transmisji satelitarnej. Badania i prace wymagają nakładów finansowych, a dzięki środkom z dofinansowania, prace te odbywać się będą płynnie.

Czy to już kres spadków dolara?

Wczoraj pomimo obiektywnie słabszych odczytów dolar pozostał na względnie zbliżonych poziomach, a nawet trochę się umocnił. Bitcoin testuje kilkutygodniowe minima, a spadek inflacji na Wyspach Brytyjskich osłabia funta.

Dane z USA

Wtorek był dniem istotnego pakietu danych zza oceanu. Sprzedaż detaliczna rośnie w skali miesiąca o 0,2%. Jest to wynik gorszy od oczekiwań wynoszących aż 0,5% wzrostu. Słabiej wypadł nawet subindeks bez samochodów, który ostatnio miał się wyraźnie lepiej. Później tego samego dnia byliśmy świadkami spadku produkcji przemysłowej o 0,5%. Analitycy spodziewali się braku zmian, zatem była to ponownie słabsza wiadomość. Jak nie trudno się domyślić, spadło również wykorzystanie mocy produkcyjnych, ale to akurat często idzie w parze z produkcją przemysłową. Wydawać by się mogło, że tak słabe dane będą paliwem do kolejnych osłabień waluty. Kurs dolara jednak odrobinę zyskiwał. Najwyraźniej część inwestorów szuka już usilnie momentu na realizację zysków z ostatnich ruchów i brakuje kolejnych transakcji mogących napędzić ten ruch.

Bitcoin pod presją

Ostatnie ruchy na głównej kryptowalucie świata pokazują pewien istotny problem. Podmioty zajmujące się wykopywaniem bitcoinów, tzw. górnicy, są (zdaniem wielu) odpowiedzialni za obecne przełamanie trendu wzrostowego. Rosnące koszty energii powodują, że teoretycznie powinni oni sprzedawać więcej niż zwykle. W pierwszym półroczu łączne rezerwy jednak wzrosły. Obecnie niemal każde odbicie wykorzystywane jest do redukcji portfela, co powoduje, że ruchy wzrostowe są ucinane. Wczoraj kurs testował 4-tygodniowe minima. Jeżeli sytuacja się utrzyma, a większy posiadacz „monet” będzie zmuszony sprzedać na rynku, może pojawić się realny trend spadkowy. Należy pamiętać, że mówimy o wycenie dolarowej, patrząc na euro, spadki cen głównej kryptowaluty już dawno trwają.

Dane z Wielkiej Brytanii

Nad ranem poznaliśmy dane z Wysp Brytyjskich. Ceny konsumentów rosną o 7,9%, co jest lepszym wynikiem od oczekiwań. Korzystniej wypada też inflacja bazowa, która spadła do 6,9%. To nadal nie są dobre wyniki ale pamiętając, że inflacja konsumencka jeszcze w marcu przekraczała 10%, jest to jednak wyraźna poprawa. Warto zwrócić uwagę, że mocniej spada presja od producentów. W skali roku ceny producentów zmieniły się raptem o symboliczne 0,1%. Po tych danych kurs funta niemal momentalnie spadł o 3 grosze. Powodem jest spadająca szansa na utrzymanie tempa podwyżek stóp procentowych.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl i Walutomat

WSA w Łodzi: Podatnicy mogą nadal amortyzować budynki i lokale mieszkalne

Od stycznia 2023 r. podatnicy zostali pozbawieni możliwości zaliczania do kosztów uzyskania przychodu odpisów amortyzacyjnych od budynków i lokali mieszkalnych. Była to konsekwencja zmian w przepisach, które wprowadził tzw. Polski Ład.

Już na etapie konsultacji środowisko biznesowe oraz doradcy podatkowi podkreślali, że taka zmiana jest niezgodna z konstytucyjną zasadą ochrony praw nabytych i interesów w toku (art. 2 Konstytucji). Ustawodawca zdecydował się na dodanie przepisu przejściowego i umożliwił kontynuowanie zasad amortyzacji wyłącznie przez kolejny rok (czyli w 2022 r.).

– Podatnicy nie zgadzali się z takim podejściem i składali liczne wnioski o wydanie interpretacji indywidualnych prawa podatkowego, w których argumentowali, że taka zmiana jest bezprawna i powinno im przysługiwać prawo do amortyzacji budynków i lokali mieszkalnych zgodnie z konstytucyjną zasadą ochrony praw nabytych – mówi w rozmowie z MarketNews24 Anna Turska-Tomczykowska, Partner Zarządzający, Kancelaria Ożóg Tomczykowski.

Takie stanowisko wynikało również z istniejącego orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego, który w podobnych sprawach orzekał w przeszłości na korzyść podatników. Niestety – stanowisko organów podatkowych było negatywne.

Tym bardziej cieszy niedawny wyrok WSA w Łodzi z 27 czerwca br. (sygn. I SA/Łd 258/23), w którym sąd jednoznacznie przyjął perspektywę podatnika i stwierdził, że może zaliczać do kosztów uzyskania przychodów odpisy amortyzacyjne, od nieruchomości mieszkalnych wprowadzonych do ewidencji środków trwałych do 31 grudnia 2021 r., do momentu ich pełnej amortyzacji.

– Zapewne to nie jest koniec tej batalii, a jedna jaskółka wiosny nie czyni, niemniej ten korzystny dla podatników wyrok wskazuje, że warto korzystać ze ścieżki sądowej i warto walczyć z absurdalnymi przepisami – komentuje A.Turska-Tomczykowska, Kancelaria Ożóg Tomczykowski.

Nowy podatek na OZE uderzy w polskie firmy i zagranicznych inwestorów

Producenci energii z OZE oddadzą 97% przychodów ze sprzedaży gwarancji pochodzenia swojego prądu. To kolejny bardzo wysoki podatek nakładany na energetykę odnawialną.

Rząd przez objęcie 97% odpisem przychodów ze sprzedaży gwarancji pochodzenia chce uszczelnić system gwarancji pochodzenia energii. Autopoprawka do rządowego projektu zmiany prawa energetycznego wprowadza nowy sposób liczenia kwot, jakie producenci zielonej energii zapłacą za jej sprzedaż. Wprowadzone jesienią ubiegłego roku przepisy mają na celu ograniczenie nadmiernych zysków ze sprzedaży energii elektrycznej i przekazanie ich – poprzez Fundusz Wypłaty Różnicy Ceny – na rekompensaty dla odbiorców. Miało to złagodzić skutki kryzysu energetycznego.

Mimo że ceny energii już spadły, to rząd nie odpuszcza i poprawia przepisy, co uderzy w rynek gwarancji pochodzenia zielonej energii. Z tego opodatkowania wyłączono wytwórców w instalacjach do 1 MW, przy czym jeden producent może mieć do trzech takich jednostek, projekty demonstracyjne, biogazownie oraz energię sprzedawaną w kontraktach aukcyjnych.

Gwarancje pochodzenia to dobrowolny instrument, który daje dodatkowe, niewielkie źródło dochodów wytwórcom – w kwietniu średnia ważona ceny gwarancji na Towarowej Giełdzie Energii wyniosła ok. 11 zł/MWh. Jednak według nowego wzoru obliczania odpisu na Fundusz, 97 proc. przychodów uzyskanych ze sprzedaży gwarancji pochodzenia zielonej energii zostanie przekazane na odpis. W praktyce inwestorom zostałyby więc w kieszeni grosze.

– Rząd chce wprowadzić nowy 97% podatek, to już kolejny bardzo wysoki podatek nakładany na energetykę odnawialną w ostatnich miesiącach – mówi w rozmowie z MarketNews24 Bartłomiej Derski, ekspert WysokieNapicie.pl. – Te pieniądze będą finansować obniżkę rachunków za prąd dla gospodarstw domowych, ale ich efektem ubocznym jest to, że mamy dziś do czynienia z ogromną niepewnością legislacyjną na rynku energetyki odnawialnej.

Zdaniem producentów energii z OZE przy tak niewielkim przychodzie wytwórcom zielonej energii nie będzie opłacało się występować o wydanie gwarancji, ponieważ wyższy będzie koszt samej pracy wiążącej się z tą procedurą. Na rynku zostaną tylko ci, którzy mają duże wolumeny energii oraz uczestnicy już zawartych długoterminowych kontraktów sprzedaży energii, powiązanych z gwarancjami pochodzenia. Przy ograniczonej podaży tych gwarancji w Polsce międzynarodowe firmy zwrócą się po uzyskanie takich certyfikatów zagranicą.

– Takie zmiany prawne doprowadzają do wyciskania polskiego biznesu z rynku, banki oczekują wyższych stóp procentowych i wyższych zabezpieczeń dla kredytów, są też skłonne finansować mniejszą część projektów, o ile wcześnie finansowały nawet 80% kosztów na przykład farm fotowoltaicznych, to część przedsiębiorców nie dostanie już kredytu większego niż 50% kosztów inwestycji – komentuje B.Derski, WysokieNapiecie.pl. – Wielu polskich przedsiębiorców na to nie stać, a lukę po nich zaczynają wypełniać zagraniczne fundusze inwestycyjne, które kupują aktywa, których nie są w stanie finansować polscy przedsiębiorcy.

Rząd bardzo mocno ingerując na rynku energetyki odnawialnej sprzyja zagranicznemu kapitałowi, chociaż prawdopodobnie nie takie były intencje.

„Bezpieczny Kredyt 2%” – czy warto się spieszyć?

Po „Bezpieczny Kredyt 2%” ustawiła się już w bankach kolejka chętnych. Eksperci portali RynekPierwotny.pl i  GetHome.pl sprawdzili, ile mieszkań i domów oferują im firmy deweloperskie działające w największych aglomeracjach.

Kilka miesięcy temu prognozowaliśmy, że „Bezpieczny Kredyt 2%” zrobi na rynku furorę. Ten nowy rządowy program ma bowiem liczne zalety. Zwracaliśmy też jednak uwagę na jedną, ale za to bardzo groźną wadę – może on skutkować wzrostem cen mieszkań. Zwłaszcza tam, gdzie są one jeszcze stosunkowo tanie. Wygląda na to, że obie te prognozy się sprawdzają – mówi Marek Wielgo, ekspert portali RynekPierwotny.pl i GetHome.pl.

Już pierwszego dnia, w którym „Bezpieczny Kredyt 2%” pojawił się w ofercie banków, zainteresowanie nim wykazało ponad 10 tys. osób. Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK), który zarządza programem poinformował, że do programu przystąpiło osiem banków: PKO Bank Polski, Bank Pekao, Alior Bank, VeloBank, Bank Polskiej Spółdzielczości (BPS), SGB Bank, Bank Spółdzielczy Rzemiosła w Krakowie i Bank Spółdzielczy w Brodnicy. Wnioski kredytowe można już składać w pierwszych pięciu bankach.

Gdzie opłaca się najbardziej wziąć „Bezpieczny Kredyt 2%”?

Ofertę części banków, uczestniczących w programie, już poznaliśmy. Reszty poznamy w najbliższych tygodniach, zwłaszcza jeśli chodzi o wyliczenie zdolności kredytowej. Oczywiście kluczowa jest cena kredytu. Zależy ona od marży banku (nie może być wyższa niż w kredytach udzielanych poza programem), która jest stałym elementem oprocentowania, ale też od prowizji czy ewentualnie ubezpieczeń, np. mieszkania czy na życie. Oznacza to, że oferty poszczególnych banków mogą się różnić. Warto więc porównać RRSO, czyli Rzeczywistą Roczną Stopę Oprocentowania, która uwzględnia wszystkie koszty związane z kredytem. W praktyce RRSO wyniesie od niespełna 5% do niespełna 6%.

A najlepiej poprosić doradcę kredytowego o pomoc w wyborze optymalnej oferty. Różnice, czasem dość znaczne, mogą wszak dotyczyć także zdolności kredytowej wyliczanej przez poszczególne banki. Ponadto w zalewie wniosków kredytowych ważny staje się czas ich rozpatrywania – radzi Marek Wielgo.

Przez 10 lat „Bezpieczny Kredyt 2%” będzie spłacany w formule malejących rat kapitałowo-odsetkowych. Po zakończeniu dopłat będzie można przejść na spłatę annuitetową, ale nie powinno to zwiększyć obciążenia budżetu domowego kredytobiorcy, bo zmniejszy się zadłużenie. Ustawa umożliwia wydłużenie okresu spłaty o 5 lat.

Klienci mogą przebierać w ofertach

Ministerstwo Rozwoju i Technologii wydało interpretację, w myśl której w przypadku połączenia „Bezpiecznego Kredytu 2%” z gwarancją wkładu własnego nie obowiązuje limit ceny metra kwadratowego. To bardzo ważne, gdyż tego typu limit, który normalnie jest stosowany w programie „Kredyt bez wkładu własnego”, znacznie zawęziłby pole poszukiwań na rynku mieszkaniowym.

Ekspert portali RynekPierwotny.pl i GetHome.pl przyznaje, że w tej sytuacji wybór nowych mieszkań jest spory. A jeśli ma się do dyspozycji 800 tys. zł, w ofertach lokali, także trzypokojowych, można przebierać.

Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że w całym kraju do kupienia za taką kwotę jest obecnie ok. 52,5 tys. mieszkań. Najwięcej jest ich w aglomeracji warszawskiej (Warszawa i okolice). W cenie do 500 tys. zł  jest tu niespełna 3,6 tys. mieszkań, głównie jedno- i dwupokojowych. Mając zaś 800 tys. zł można przebierać w ofercie blisko 8,7 tys. lokali, także trzypokojowych i większych. Dla porównania w Warszawie i okolicach wszystkich mieszkań, w ofercie firm deweloperskich, jest przeszło 16,2 tys.Bezpieczny Kredyt 2% - oferta - lipiec 2023

Niestety, w większości największych miast tylko w ciągu ostatniego miesiąca zmniejszyła się pula mieszkań z ceną poniżej 500 tys. zł, na które jest największy popyt. Na przykład w aglomeracji warszawskiej ubyło 164 takich lokali, a w aglomeracji krakowskiej – 147. Wyjątkiem jest aglomeracja łódzka, w której oferta wzrosła o 145 mieszkań.Bezpieczny Kredyt 2% - oferta 500 - lipiec 2023

Mówi się, że pośpiech jest złym doradcą, ale… Mieszkania najpewniej będą drożały, bo przecież rosną koszty budowy. W związku z tym, najpewniej szybko kurczyć się będzie oferta mieszkań najtańszych, czyli w przypadku największych miast, z ceną poniżej 8-9 tys. zł za m kw. – komentuje Marek Wielgo.

Innym argumentem za szybką decyzją zakupową jest spadek liczby mieszkań gotowych lub na ukończeniu. Za to coraz więcej będzie przysłowiowych dziur w ziemi. Ponadto w przypadku lawinowego wzrostu liczby wniosków kredytowych, może się wydłużyć okres ich rozpatrywania w bankach.

Z drugiej strony, może się okazać, że w najbliższych miesiącach oferta deweloperów wzrośnie, a w niej pojawi się więcej atrakcyjnych mieszkań w segmencie popularnym, czyli dostępniejszych cenowo dla nabywców kredytowych. Warto też wiedzieć, że w nowo rozpoczynanych inwestycjach wpłaty nabywców są pod ochroną Deweloperskiego Funduszu Gwarancyjnego. Daje im to pełne poczucia bezpieczeństwa, np. na wypadek upadłości dewelopera.

Zatem nie warto poddawać się zbytnio presji czasu. Tym bardziej, że deweloperzy będą konkurowali ze sprzedającymi mieszkania i domy na rynku wtórnym. A na nim koszty transakcji wkrótce spadną na skutek likwidacji 2% podatku od czynności cywilnoprawnych – mówi Marek Wielgo.

Hakerzy coraz częściej atakują dla okupu. Rośnie ilość ataków ransomware, wysokość okupów i grup hakerskich

Liczba ataków hakerskich typu ransomware (dla okupu) rośnie o 20% rocznie, a wojna cybernetyczna wkracza w „piątą generację” – przyznaje Gil Shwed, dyrektor generalny firmy Check Point Software Technologies. Wzrost aktywności cyberprzestępców i ataków ransomware* wynika z dostępności narzędzi sztucznej inteligencji (AI) oraz napływu nie tylko ugrupowań związanych z Rosją, ale także nowych przestępców w cyberprzestrzeni, szukających łatwego zarobku.

Liczba ataków cybernetycznych – w opinii Check Point – jest najwyższa od 2 lat i wynosi średnio na świecie 1.258 tygodniowo. Europa należy do regionów o najwyższym wzroście ataków – ponad 21%!!!

W drugim kwartale 2023 r. sektor rządowy/wojskowy doświadczył największej liczby ataków ransomware. Drugim najbardziej dotkniętym sektorem był sektor opieki zdrowotnej. Tuż za nimi uplasowała się branża edukacji/badań, gdzie 1 na 31 organizacji zostało dotkniętych oprogramowaniem ransomware.

Nagły wzrost liczby ataków widać na całym świecie, ale w Polsce ten skok jest wyjątkowo duży. Na przełomie maja i czerwca br. nastąpiła nagła fala ataków ransomware na polskie firmy – blisko 2 krotnie więcej niż średnia na świecie (grafika). Ile z nich zdecydowało się zapłacić okup, nie wiadomo…… Do najbardziej zagrożonych sektorów należą transport, produkcja, finanse. W Polsce – według danych Check Point – sektor użyteczności publicznej atakowany jest ponad 3 tysiące razy tygodniowo (średnia światowa 1.258).

A rząd RP wydaje się zdawać sobie sprawę ze skali zagrożenia. W 2021 roku Polska przystąpiła do Counter Ransomware Initiative, grupą roboczą 37 państw, zajmującą się ochroną infrastruktury informatycznej przed atakami hakerskimi i mającą na celu wypracowanie narzędzi do zwalczania internetowych wymuszeń. Pod koniec zeszłego roku Premier Mateusz Morawiecki stwierdził podczas CEE Digital Summit 2022, że przez agresywne działania Rosji należy zacieśniać współpracę pomiędzy rządami państw regionu.  Szef rządu zwrócił uwagę, że nowożytne wojny toczą się na lądzie, morzu i w powietrzu, a wojny naszych czasów toczą się w cyberprzestrzeni.  W kwietniu br. Janusz Cieszyński, pełnomocnik Rządu ds. cyberbezpieczeństwa, zwracał uwagę na szczególne zagrożenie tego typu atakami dla polskich placówek zdrowia. – Polskie szpitale są narażone na ataki hakerskie. To ostatni dzwonek, żeby się na nie przygotować — przestrzegł Minister Cyfryzacji.ransomware ataki

Wyższe kwoty okupu

Kwoty okupów żądanych przez hakerów i wypłacanych (w wielu przypadkach) przez firmy rośnie w nieporównywalnym tempie. Podczas gdy 5 lat temu okup dla hakerów wynosił kilkaset dolarów, w tym roku cyberprzestępcy żądają od 4 do 14 milionów USD – wynika z danych firmy Check Point. Dla porównania w Polsce średnia wysokość okupu żądanego przez hakerów wynosi 670 tys zł, a koszty przywrócenia funkcjonowania systemów po takich atakach szacowane była na 2,8 – 5,8 mln zł – wynika z danych firmy Sophos. Okazuje się zatem, że szkody poniesione przez firmy są znacznie wyższe od żądanego okupu.

W 2021 roku globalna firma doradcza Accenture padła ofiarą cyberkradzieży 6TB danych – żądany okup wyniósł wówczas 50 milionów USD. W tym samy roku hakerzy zablokowali poufne pliki departamentu policji w Waszyngtonie i zażądali 4 milionów USD. Duży okup – w wysokości 4,4 miliona USD zapłaciła firma Colonial Pipeline, odpowiedzialna za przesył 50% paliwa na wschodnim wybrzeżu USA. W zamian odblokowała dostęp do systemu zarządzającego rurociągiem. W Polsce firma CD Projekt Red, wydawca znanych na całym świecie gier Cyberpunk 2077 i Wiedźmin, zmuszona została opóźnić premiery swoich tytułów. Firma padła ofiarą kradzieży kodów źródłowych gier, a także dokumentów księgowych, prawnych, kadrowych i relacji inwestorskich. Ile firm z Polsce zapłaciło okup, a nie ujawniło tego faktu…nie wiadomo….

Popularność tego modelu biznesowego rośnie od kilku lat, o czym świadczy częstotliwość ataków ransomware, która wzrosła o prawie 20% w ciągu ostatniego roku. Jednym z najbardziej widocznych trendów, był wzrost wyłudzeń bez szyfrowania. Okazuje się bowiem, że hakerzy koncentrują się na pozyskaniu poufnych danych, które można szybko sprzedać w darknecie

– Za wrażliwe uważa się wiele różnych rodzajów informacji, od firmowych danych finansowych i zastrzeżonych po dane osobowe dotyczące zdrowia, dane finansowe lub wszelkie inne informacje umożliwiające identyfikację osób, co jeszcze bardziej zwiększa zagrożenie ujawnieniem danych – podkreśla Wojciech Głażewski, dyrektor firmy Check Point Software Technologies w Polsce.

A zyski ze sprzedaży poufnych danych są niebagatelne. Jak wynika z analiz firmy Check Point cyberprzestępcy sprzedają swoje usługi w darknecie za 70-80% zysków z oprogramowania ransomware.

W ocenie ekspertów, najbardziej zagrożonymi krajami pod względem ilości ataków typu Ransomware są Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Niemcy, Kanada, Włochy i Francja, a najbardziej aktywną grupą cyberprzestępczą w tym zakresie jest LockBit3.

Eksperci Check Pointa radzą przygotować się na atak: tworzyć kopie zapasowe, ćwiczyć i aktualizować planu działania, aby jak najszybciej wznowić pracę. Ważne są również regularne kontrole bezpieczeństwa oraz inwestycje w wysokiej jakości zabezpieczenia.

*Ransomware to złośliwe oprogramowanie, które blokuje dostęp do systemu komputerowego, szyfruje jego zawartość, uniemożliwiając odczyt danych, a następnie żąda okupu w zamian za przywrócenie dostępu

Coraz bliżej odbicia podażowego na warszawskim rynku biurowym

Na rynku nieruchomości biurowych w Warszawie widać pierwsze oznaki zbliżającego się wzrostu aktywności deweloperskiej, podaje firma doradcza Savills. W trakcie pierwszej połowy 2023 roku do użytku oddano trzy nowe biurowce. Znaczącego wzrostu podaży należy się spodziewać jednak dopiero w 2025 roku.

Jak wynika z najnowszego raportu Savills, w pierwszym półroczu 2023 r. całkowite zasoby warszawskiego rynku biurowego wyniosły 6,25 mln m kw., przy powoli wyrównującym się rozkładzie na strefę centralną i obszar poza centrum.

W trakcie pierwszych sześciu miesięcy roku oddano do użytku trzy nowe budynki biurowe, z których największy to The Park 9 (White Star Real Estate, 11 000 m kw.). W budowie znajduje się obecnie blisko 250 000 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej. W 2023 r. rozpoczęto realizację m.in. pierwszej fazy wielofunkcyjnego kompleksu Towarowa 22 (Echo Investment, 31 100 m kw.) oraz The Form (Lincoln Property, 28 000 m kw.).

Do projektów, które zostaną dostarczone na rynek w późniejszych latach należą m.in.The Bridge (Ghelamco, 45 000 m kw.), kolejny etap Studio (Skanska Property Poland, 24 000 m kw.) oraz Upper One (Strabag Real Estate, 35 900 m kw.) w miejscu budynku Atrium International, którego rozbiórka dobiega końca. W wyniku ożywienia aktywności deweloperskiej w 2025 r. na rynek może być dostarczonych nawet ponad 300 000 m kw. nowej powierzchni.

Popyt w pierwszym półroczu br. wyniósł nieco ponad 325 000 m kw., co oznacza spadek o 32% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Nowe umowy najmu wygenerowały 57% całkowitego wolumenu wynajmowanej powierzchni (43% w 2022 r.). Renegocjacje stanowiły 35% całości (39% w 2022 r.), podczas gdy ekspansje i przednajem tylko po 4% (odpowiednio 8% i 10% w 2022 r.).

„Po wyhamowaniu aktywności deweloperów w ostatnich dwóch latach, na rynku czuć pierwsze oznaki zbliżającego się odbicia. Zanim jednak najemcy znów będą mogli wybierać wśród nowo oddanych projektów, w dalszym ciągu będziemy obserwować liczne renegocjacje lub relokacje do budynków już istniejących, ale dysponujących wolną powierzchnią o odpowiednim standardzie” – komentuje Daniel Czarnecki, dyrektor działu powierzchni biurowych, reprezentacja właściciela, Savills.

Zgodnie z danymi Savills, na koniec czerwca 2023 r. współczynnik powierzchni niewynajętej w Warszawie wyniósł 11,4% i spadł o 0,5 pp. w ujęciu rocznym. Miesięczne stawki w najbardziej prestiżowych lokalizacjach strefy Centrum utrzymały się w przedziale 22,5-25,5 euro za m kw. miesięcznie, a na Służewcu na poziomie 13,00-15,00 euro za m kw. miesięcznie. Najemcy muszą się jednak liczyć z rosnącymi kosztami opłat eksploatacyjnych.

„Zgodnie z prognozowanymi w zeszłym roku podwyżkami opłat eksploatacyjnych, obecnie w nowoczesnych budynkach biurowych w Warszawie obserwujemy, że zaczęły one przekraczać 30,00 zł za m kw. miesięcznie, a zdarzają się również stawki powyżej 35,00 zł. Najemcy coraz częściej decydują się na dokładną analizę tych kosztów, zarówno w zajmowanych obecnie biurach, jak i tych do których planują się przenieść, w wyniku czego możliwe jest uzyskanie oszczędności” – dodaje Krzysztof Sakierski, dyrektor działu doradztwa strategicznego, Savills.

Zobowiązania podatkowe zabezpieczone hipoteką ulegają przedawnieniu

Brak przedawnienia zobowiązań zabezpieczonych hipoteką lub zastawem skarbowym stanowiłby przejaw nierównego traktowania w porównaniu z podatnikami, którzy nie posiadają żadnego majątku – tak wynika z wyroku WSA w Kielcach, który orzekł, że pomimo brzmienia art. 70 § 8 Ordynacji podatkowej i wbrew stanowisku organów skarbowych zabezpieczone w ww. sposób zobowiązania podatkowe ulegają przedawnieniu na zasadach ogólnych (wyrok z 18 maja 2023 r., sygn. akt I SA/Ke 130/23).

Zobowiązania podatkowe przedawniają się z upływem 5 lat

Zgodnie z art. 70 § 8 Ordynacji podatkowej zobowiązania podatkowe zabezpieczone hipoteką lub zastawem skarbowym nie ulegają przedawnieniu, jednakże po upływie terminu przedawnienia zobowiązania te mogą być egzekwowane tylko z przedmiotu hipoteki lub zastawu. To przepis szczególny, stanowiący wyjątek od ogólnej zasady określonej w § 1, zgodnie z którą zobowiązania podatkowe przedawniają się z upływem 5 lat, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym upłynął termin płatności podatku.

Opis sprawy

W 2022 r. były już przedsiębiorca wystąpił do Naczelnika Urzędu Skarbowego w Starachowicach o rozłożenie na raty zobowiązania w podatku dochodowym od osób fizycznych za lata 2005-2007 i w podatku od towarów i usług za 2006 r. Od 2018 r. nie wykazywał dochodów. We wniosku zwrócił się również o zbadanie, czy wskazane zaległości nadal istnieją, czy też uległy przedawnieniu. Naczelnik zgodził się, że przedmiotowe zaległości w PIT i VAT za lata 2005-2006 już nie istnieją, nie uległy natomiast przedawnieniu zobowiązania za rok 2007.

Rozpoznający odwołanie podatnika Dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Kielcach w styczniu 2023 r. stwierdził, że sytuacja wnioskodawcy nie daje podstaw do przyznania mu ulgi. Przede wszystkim, pomimo dwukrotnego wezwania przez organ I i II instancji, nie przedstawił on dokumentów potwierdzających jego aktualną sytuację majątkową. Poza tym w opinii organów zaproponowana przez podatnika opcja rozłożenia spłaty na 12 rat nie wydaje się prawdopodobna do spełnienia. Nie przedstawił on bowiem żadnej gwarancji w zakresie zapewnienia źródła finansowania tych rat.

Hipoteka na nieruchomości podatnika

Termin przedawnienia pozostałego zobowiązania upływał we wrześniu 2014 r., po skutecznym zastosowaniu środka egzekucyjnego w postaci zajęcia wierzytelności z rachunku w banku. Jednak naczelnik urzędu skarbowego w kwietniu 2011 r. dokonał wpisu hipoteki przymusowej w księdze wieczystej nieruchomości należącej do byłego przedsiębiorcy. Powołując się na art. 70 § 8 O.p. dyrektor izby skarbowej wskazał, że wpis ten spowodował, iż od jego daty objęta hipoteką zaległość podatkowa nie uległa przedawnieniu i organy mogą prowadzić egzekucję z przedmiotu tej hipoteki.

Działania organów sprzeczne z Konstytucją

Po wniesieniu przez podatnika skargi Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach orzekł, że stanowisko organów skarbowych, jakoby ustanowienie hipoteki dla zabezpieczenia spłaty zobowiązań podatkowych zamykało drogę do przedawnienia tych zobowiązań, nie odpowiada konstytucyjnym standardom.

Kielecki sąd wskazał na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 8 października 2013 r. (sygn. akt SK 40/12), w którym TK stwierdził, że art. 70 § 6 Ordynacji podatkowej, w brzmieniu obowiązującym od 1 stycznia 1998 r. do 31 grudnia 2002 r. jest niezgodny z art. 64 ust. 2 Konstytucji RP („Własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej”). Przepis ten stanowił, że nie ulegają przedawnieniu zobowiązania podatkowe zabezpieczone hipoteką, i został uchylony. WSA w Kielcach orzekł, że stwierdzenie przez Trybunał Konstytucyjny niekonstytucyjności tego przepisu dotyczy również analogicznego przepisu art. 70 § 8, który jest oczywistym kontynuatorem regulacji zawartej w uchylonym art. 70 § 6.

Zakaz nierównego traktowania

WSA w Kielcach uchylił decyzje organów I i II instancji. W swoim rozstrzygnięciu zwrócił uwagę na sprzeczne z Konstytucją stosowanie prawa przez organy podatkowe, poprzez niesprawiedliwe traktowanie na mocy art. 70 § 8 O.p. podatników, którzy posiadają jakiś majątek. „W dalszym ciągu przepis ten wyłącza przedawnienie zobowiązań podatkowych na podstawie nieuzasadnionego kryterium, tj. formy zabezpieczenia (hipoteka i zastaw skarbowy), dopuszczając przedawnienie zobowiązań podatkowych osób nieposiadających żadnego majątku”. Sąd przywołał również słowa TK, który w swoim wyroku stwierdził, że normy konstytucyjne zabraniają tworzenia instytucji pozornych, nadmiernie ograniczających prawa podatnika i jego zaufanie do państwa i stanowionego przez nie prawa. Przedsiębiorcom, którzy padli ofiarą takiego nierównego traktowania, latami nękanym egzekucją dawno przedawnionych już zobowiązań podatkowych, tylko z uwagi na fakt, że posiadają jakiś majątek, wyrok ten otwiera furtkę do skutecznej obrony przeciw takim dyskryminującym działaniom fiskusa.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, partner zarządzający Kancelarią Prawną Skarbiec specjalizującą się w doradztwie prawnym, podatkowym oraz strategicznym dla przedsiębiorców

Aż 79% klientów twierdzi, że dostawcy usług finansowych nie przygotowali ich w pełni na spowolnienie gospodarcze

W czasach niepewności finansowej i gospodarczej, klienci uważniej przyglądają się instytucjom świadczącym usługi finansowe (FSI). Z nowego raportu Salesforce wynika, że tylko w ciągu ostatniego roku 25% klientów zmieniło bank, 35% ubezpieczyciela, a 34% organizację zarządzającą majątkiem. Konsumenci coraz częściej wygłaszają pogląd, że cyfrowe doświadczenie i empatyczna obsługa mogą mieć kluczowe znaczenie.

Raport Salesforce Connected Financial Services opiera się na ankiecie przeprowadzonej wśród ponad 6 000 klientów usług finansowych na całym świecie. Opracowanie uwzględnia znaczenie personalizacji, empatii i doświadczenia cyfrowego, a także zmieniające się nastroje wokół przełomowych technologii, takich jak sztuczna inteligencja (SI).

Wskazówki i wsparcie instytucji finansowych są niewystarczające w obliczu niepewności gospodarczej

Klienci odczuwają mniejsze bezpieczeństwo finansowe w porównaniu z ubiegłym rokiem i uważają, że dostawcy usług finansowych nie przygotowali ich odpowiednio do tej sytuacji.

Badanie pokazało, że tylko 28% konsumentów czuje się bezpieczniej finansowo niż rok temu, podczas gdy 42% czuje się mniej bezpiecznie. Niestety, przytłaczająca większość (79%) twierdzi, że ich dostawca usług finansowych nie przygotował ich w pełni na spowolnienie gospodarcze, podczas gdy ponad jedna trzecia (37%) uważa, że ich instytucja finansowa (bank/ ubezpieczyciel) w ogóle im nie pomogła. Takie poczucie występuje częściej u osób starszych niż u przedstawicieli młodszego pokolenia.

Warto zauważyć, że jeśli chodzi o postrzeganie przez klientów empatycznego traktowania, istnieje rozbieżność między zarządzającymi majątkiem a innymi sektorami. Aż 63% klientów twierdzi, że organizacja zarządzająca majątkiem traktowała ich w tym czasie z empatią. Z kolei mniej niż połowa kontrahentów uważa, że ich banki i ubezpieczyciele postąpili tak samo.

Zaufanie jest najważniejsze w sektorze usług finansowych – powiedział Eran Agrios, SVP i GM, Financial Services w Salesforce. – Sprawienie, że doświadczenia finansowe są bardziej istotne, dostępne, natychmiastowe i spersonalizowane znacznie przyczynia się do budowania lojalności. Szczególnie w przypadku ogólnej niepewności finansowej, proaktywne działania i spersonalizowana opieka są kluczem do utrzymania klientów. Instytucje, które nie wykorzystują w pełni dostępnych narzędzi – takich jak sztuczna inteligencja, analiza danych i CRM, ryzykują utratę kontrahentów na rzecz konkurencji.

Słabe doświadczenia cyfrowe odpychają klientów

Niepewność makroekonomiczna nie jest jedynym zmartwieniem branży usług finansowych. W ciągu ostatniego roku odpływ klientów stał się realnym zagrożeniem z perspektywy wielu instytucji.

Co przyciąga konsumentów prywatnych i przedsiębiorców do konkurencji? We wszystkich sektorach kontrahenci przechodzą do tych firm, które mogą zapewnić im lepsze doświadczenia cyfrowe.

Bankowość: Większość klientów woli ubiegać się o popularne usługi bankowe drogą cyfrową, w tym karty debetowe (72%), karty kredytowe (71%) i konta oszczędnościowe (69%). Pomijając cenę, doświadczenie cyfrowe jest głównym powodem zmiany banku na całym świecie.

Zarządzanie majątkiem: Cyfrowe doświadczenie również znajduje się na szczycie listy powodów zmiany zarządzających majątkiem, w połączeniu z poszukiwaniem lepszej integracji z innymi usługami. Ponad 60% klientów woli zarządzać inwestycjami cyfrowo.

Ubezpieczenia: Większość kontrahentów preferuje korzystanie z metod cyfrowych w celu zakupu ubezpieczenia (60%), jego odnowienia (60%) lub dostosowania (61%). Doświadczenie cyfrowe jest drugim po obsłudze klienta powodem zmiany firmy.

Zapytani o cyfrowe doświadczenia, które uważają za frustrujące, aż 39% respondentów badania twierdzi, że są to źle działające chatboty. Po chatbotach najczęściej wskazywane są trudności w znalezieniu informacji online (29% respondentów), niespójną obsługę klienta (28%) i bezosobową obsługę (24%).

Ostatnie lata przyniosły szybki rozwój technologii w branży usług finansowych – powiedział Agrios. – Jesteśmy teraz w momencie, w którym FSI udoskonalają te doświadczenia, często zwiększając ich rolę w organizacji w obszarach, w których mogą realnie wpłynąć na pozycję organizacji i odciążenie pracowników. Największe sukcesy odniosą właśnie te firmy, które potrafią wykorzystać swoje dane, aby zapewnić doświadczenie, które jest nie tylko intuicyjne, ale także spersonalizowane.

Sztuczna inteligencja jest kluczem do personalizacji na dużą skalę, ale klienci nadal nie są pewni korzyści z niej płynących

Biorąc pod uwagę wysoką stawkę i długoterminowe implikacje związane z podejmowaniem decyzji finansowych, spersonalizowane usługi FSI są koniecznością, a nie miłym dodatkiem. Znaczna większość (62%) klientów deklaruje, że zmieniłoby dostawcę usług finansowych, gdyby czuli się traktowani jak „numer”, a nie osoba.

Dane z oddzielnego badania Salesforce pokazują, że 76% pracowników usług finansowych uważa, że generatywna sztuczna inteligencja pomoże im lepiej obsługiwać klientów, w dużej mierze dzięki możliwościom personalizacji. Ponad połowa (56%) pracowników twierdzi, że zmieni to sposób, w jaki personalizują treści dla kontrahentów.

Pomimo wartości sztucznej inteligencji w tworzeniu spersonalizowanych doświadczeń na dużą skalę, nowe badanie pokazuje, że klienci usług finansowych nie czują się jeszcze komfortowo z tą technologią.

Klienci usług finansowych odczuwają pewien niepokój związany z chatbotami wykorzystującymi generatywną sztuczną inteligencję – tylko 21% klientów wskazuje, że w pełni ufa tego typu chatbotom. Aż 56% nie jest tego pewna, a 23% im nie ufa.

Nieznajomość sztucznej inteligencji może wyjaśniać niektóre z tych wątpliwości. Podczas gdy wielu klientów jest optymistycznie nastawionych do potencjału sztucznej inteligencji w zakresie oszczędzania czasu (46%), prawie tyle samo (40%) nie ma jeszcze wyrobionej opinii.

Badania sugerują, że bezpieczeństwo danych i wytyczne w zakresie etyki stanowią drogę dla firm, które chcą wypełnić lukę w zaufaniu:

Kontrola bezpieczeństwa: 78% klientów usług finansowych twierdzi, że zmieniłoby instytucje świadczącą usługę finansową, gdyby czuli, że ich dane są niewłaściwie przetwarzane – co pokazuje, że jasne protokoły bezpieczeństwa danych są niezbędne.

Kontrola klienta: 60% klientów deklaruje, że bardziej ufałoby sztucznej inteligencji, gdyby mieli większą kontrolę nad sposobem jej wykorzystania, zgodnie z wcześniejszymi badaniami.

Metodologia

O ile nie podano inaczej, dane pochodzą z podwójnie anonimizowanej ankiety przeprowadzonej wśród 6058 klientów usług finansowych z Australii, Brazylii, Kanady, Francji, Niemiec, Japonii, Meksyku, Nowej Zelandii, Singapuru, Wielkiej Brytanii i Irlandii oraz Stanów Zjednoczonych. Badanie trwało od 7 marca 2023 r. do 12 kwietnia 2023 r. Wszyscy respondenci są panelistami zewnętrznymi.

Cisco: Użytkownicy chcą Internetu bezpiecznego i przyjaznego środowisku

  • Nowe oczekiwania konsumentów zmieniają ekonomikę i sposoby zastosowania Internetu. Obecnie ponad połowa konsumentów na świecie i w Polsce oczekuje podłączenia do Internetu inteligentnych urządzeń AGD, systemów oświetlenia, ogrzewania i chłodzenia czy urządzeń zarządzających zużyciem energii lub wody, a sieci szerokopasmowe muszą być skalowane, aby to umożliwić.
  • Rosnąca zależność od łączy szerokopasmowych w codziennych zadaniach oznacza jednak, że podczas gdy szybkość łącza jest dla Polaków priorytetem w przypadku jego wymiany lub modernizacji, bezpieczeństwo jest teraz tuż za nim.
  • Istotnym czynnikiem przy wyborze łącza internetowego jest jego wpływ na środowisko: 3/4 respondentów jest gotowych zapłacić więcej za łącza szerokopasmowe o niższym śladzie węglowym. Z drugiej strony, niemal połowa badanych z Polski stwierdziła, że rosnące koszty życia miały istotny wpływ na ich wydatki na usługi internetowe.

Najnowsze badanie Cisco Broadband Survey* wskazuje na nowe oczekiwania konsumentów, które zmieniają ekonomikę i obszary zastosowania Internetu. Z jednej strony nadal ważne są tradycyjne oczekiwania użytkowników Internetu dotyczące jego szybkości i niezawodności, przy rosnącym znaczeniu cyberbezpieczeństwa infrastruktury i usług chmurowych. Z drugiej strony, użytkownicy zaczynają przykładać coraz większą wagę do takich aspektów, jak możliwość wykorzystania posiadanych łączy do obsługi urządzeń w ramach Internetu Rzeczy, ale także do tego, jaki generują one ślad węglowy. Badanie przeprowadzono wśród pracujących użytkowników Internetu z 12 krajów regionu EMEA, w tym z Polski.

Efektywna łączność, ale nie kosztem planety (i z uwzględnieniem kosztów życia)

Z badania przeprowadzonego na zlecenie Cisco wynika, że użytkownicy coraz częściej biorą pod uwagę wpływ Internetu na środowisko. 65 proc. ogółu badanych przejmuje się jego śladem węglowym, przy czym największe zainteresowanie tą kwestią wykazują młodzi ludzie w wieku 18-24 lat (73 proc.). Odsetek Polaków, dla których kwestia ta ma znaczenie jest niższy i wynosi 53 proc.

Istnieje jednak szansa na bardziej ekologiczne jutro: 77 proc. osób (75 proc. z Polski) byłoby skłonnych zapłacić więcej za łącze szerokopasmowe o najniższym możliwym śladzie węglowym (pod warunkiem zachowania jakości łącza), z czego 27 proc. globalnie (18 proc. w Polsce) jest gotowa zapłacić o co najmniej 20 proc. więcej.

Potwierdza to szerszy trend rynkowy, wykazany w ankietach przeprowadzonych w 2019 r. przez firmę Nielsen i w 2022 r. przez Globescan, wskazujących na powszechną świadomość konsumentów na temat wpływu używanych przez nich produktów na środowisko oraz oczekiwania wobec firm dotyczące podjęcia przez nie działań minimalizujących ich negatywny wpływu na planetę.

Z drugiej strony, niemal połowa użytkowników z Polski wskazuje, że rosnące koszty życia miały wpływ na ich wydatki na Internet, choć wpływ ten był wyraźnie mniejszy niż w pozostałych krajach objętych badaniem. I tak, niemal 19% Polaków (vs. 21% ankietowanych w EMEA) zmieniła łącze na tańsze; 12% Polaków (vs. 14 % w EMEA) miało problemy z opłaceniem rachunków za Internet; 18% Polaków (vs. 23% w EMEA) nie było stać na wymianę łącza na szybsze, bezpieczniejsze i bardziej niezawodne, a 10% Polaków (vs. 16% w EMEA) anulowało subskrypcję usług streamingowych. 49% Polaków (vs. 37% w EMEA) stwierdziło natomiast, że rosnące koszty życia nie miały żadnego wpływu na ich wydatki związane z Internetem.

Bezpieczeństwo coraz ważniejsze

Równolegle z rosnącymi obawami o środowisko z jednej strony, a kosztami życia z drugiej, wzrost popularności pracy hybrydowej i zacieranie granic pomiędzy życiem zawodowym i osobistym pracowników niesie ze sobą nowe zagrożenia dla domowych łączy. Mimo iż większość użytkowników korzysta z nich także do pracy, to głównym sposobem ich zabezpieczenia pozostają hasła. Stosuje je ponad połowa ankietowanych z całego regionu EMEA (53 proc.). W Polsce ten odsetek sięga 61 proc.

Z drugiej strony, zaledwie jedna czwarta ankietowanych włącza zaporę sieciową routera. Tyle samo osób sprawdza dostępność aktualizacji swojego sprzętu i oprogramowania – tutaj nieco lepiej od średniej dla EMEA wypadają Polacy, robi tak 1/3 ankietowanych. To wciąż niewiele, zwłaszcza w zestawieniu z wcześniejszymi badaniami Cisco, które wykazały, że 55% polskich użytkowników Internetu martwi się, że cyberprzestępcy zhakują ich urządzenia.

Chęć posiadania szybszego łącza jest głównym czynnikiem dla 40 proc. osób planujących modernizację usługi internetowej w ciągu najbliższego roku (44 proc. w przypadku ankietowanych z Polski).  Bezpieczeństwo to kolejny najważniejszy aspekt. 38 proc. użytkowników Internetu z regionu EMEA, planujących modernizację swoich usług internetowych w ciągu najbliższego roku weźmie pod uwagę poziom bezpieczeństwa przy wyborze łącza szerokopasmowego. W Polsce na ten aspekt wskazało 43 proc. osób.

Coraz większa cyfryzacja naszego życia

Ponieważ liczba urządzeń IoT online rośnie z miliardów do bilionów, rośnie również zapotrzebowanie na przepustowość i moc obliczeniową do analizy wszystkich wytwarzanych przez nie danych. Według badania Cisco Broadband Survey nic nie wskazuje na spowolnienie tego trendu. Konsumenci akceptują zmianę w kierunku inteligentniejszego, cyfrowego życia. Ponad połowa ankietowanych konsumentów wyraziła pozytywne opinie na temat nowych sposobów łączenia ich domów i życia z Internetem, takich jak inteligentne urządzenia AGD, smartwatche, inteligentne systemy oświetlenia, ogrzewania i chłodzenia czy urządzenia zarządzające zużyciem energii lub wody.

„Szacuje się, że ślad węglowy Internetu i sektora ICT odpowiada za około 3 proc. globalnych emisji gazów cieplarnianych, a ponad połowa tej emisji pochodzi z infrastruktury sieciowej i centrów przetwarzania danych. Misją Cisco jest budowa Internetu Przyszłości realizującego zasady zrównoważonego rozwoju. Oprócz stale ewoluującego i rozszerzającego się krajobrazu zagrożeń dla cyberbezpieczeństwa, musimy radzić sobie z rosnącym zagrożeniem związanym ze zmianą klimatu. Priorytetowe traktowanie zrównoważonego rozwoju i bezpieczeństwa w infrastrukturze szerokopasmowej ma zatem kluczowe znaczenie dla transformacji cyfrowej”, powiedział Gordon Thomson, wiceprezes Cisco ds. dostawców usług internetowych regionie EMEA.

„Stare porzekadło technologiczne >>szybciej, taniej, lepiej<< od dawna nie jest aktualne. Teraz chodzi o upraszczanie rozwiązań i budowanie sieci, które mogą napędzać globalną łączność i wzrost gospodarczy, ułatwiając i chroniąc cyfryzację i automatyzację codziennych czynności, a wszystko to przy świadomości naszego wpływu na przyszłość naszej planety” – dodał Gordon Thomson.

*Metodologia badania: 

Cisco Broadband Survey opiera się na odpowiedziach 22 tys. użytkowników Internetu z 12 państw: Wielkiej Brytanii, Niemiec, Włoch, Francji, Szwajcarii, Polski, Hiszpanii, Arabii Saudyjskiej, RPA, Szwecji, ZEA i Holandii. Zostało ono zrealizowane w styczniu i lutym 2023 roku. Próba obejmowała respondentów z siedzibą w każdym regionie każdego kraju, którzy pracują w pełnym wymiarze czasu zdalnie, w pełnym wymiarze czasu w biurze lub hybrydowo. Sondaż został przeprowadzony przez niezależną firmę konsultingową Censuswide, która zatrudnia członków Stowarzyszenia Badań Rynkowych, opierającego się na zasadach ESOMAR.

Druk kalendarzy. Czemu warto zlecić go teraz?

Kalendarz trójdzielny, kalendarzyki listkowe (kieszonkowe) lub duże kalendarze plakatowe – wszystkie z nich wręcz doskonale sprawdzają się jako gadżety reklamowe. O ich włączeniu w strategię promocji swojej firmy warto pomyśleć już teraz. 
Chociaż środek lata zwykle nie jest czasem, gdy myślimy o planach na kolejny rok, nie warto ich odwlekać na później. Zamawiając kalendarze spiralowane lub inne już teraz, zyskujemy naprawdę sporo. Po pierwsze – mamy sporo czasu na to, by zastanowić się nad ich designem i dopasować go do oczekiwań naszych klientów. Unikamy też typowego dla końca roku napięcia i niepewności co do tego, czy gadżety dotrą do nas na czas. Nie bez znaczenia jest też fakt, że kampanię wykorzystującą kalendarze będziemy mogli zacząć jeszcze jesienią, oferując klientom prezenty przed rozpoczęciem kolejnego roku. 

Druk kalendarzy. Zamów kalendarze reklamowe jeszcze latem

Kalendarz biurkowy, kalendarz książkowy lub kalendarz spiralowany jako gadżety reklamowe od lat cieszą się niesłabnącą popularnością. Źródeł zainteresowania tą formą promocji firmy nie trzeba jednak długo szukać. W przeciwieństwie do wielu innych gadżetów są one bardzo przydatne dla obdarowanych klientów. Przez cały kolejny rok mogą służyć np. jako planery ścienne, ułatwiając im planowanie przyszłych działań. Są też doskonałym nośnikiem nadruków – w przeciwieństwie do wielu innych gadżetów reklamowych, naniesione na nie logo jest doskonale widoczne. 

Kalendarze biurkowe, kalendarze listkowe i kalendarze ścienne spiralowane – co wybrać?

Działania promocyjne wykorzystujące kalendarze można zaplanować tym łatwiej, że w katalogach firm oferujących druk kalendarzey można znaleźć ich różne typy. Bez problemu dobierzemy więc ten, który w danym przypadku sprawdzi się najlepiej. W zależności od naszych potrzeb, profilu klientów oraz planu danej kampanii, możemy zdecydować się między innymi na:
  • kalendarze ścienne;
  • kalendarze biurkowe;
  • kalendarze książkowe;
  • kalendarze kieszonkowe;
  • kalendarze plakatowe;
  • kalendarze magnetyczne;
  • kalendarze stolikowe;
  • kalendarze ścienni z notesem;
  • kalendarze planery;
  • kalendarze zegarowe.

Kalendarze ścienne – kalendarze trójdzielne i kalendarze firmowe innych typów

Jak widać, za pośrednictwem stron takich jak https://coloursfactory.pl/ można zamówić najróżniejsze rodzaje kalendarzy. Jak wśród nich dobrać ten, który będzie najlepiej dopasowany do specyfiki danej kampanii? Najważniejszym aspektem jest określenie grupy docelowej i celów naszych działań. Kalendarze ścienne doskonale sprawdzą się, gdy chcemy osiągnąć szeroki zasięg, eksponując naszą markę w różnych miejscach publicznych. Dla biur i miejsc pracy lepszym wyborem mogą być kalendarze biurkowe, które zapewnią codzienną ekspozycję i zwiększą zaangażowanie klientów. Jeśli zależy nam na praktycznym gadżecie reklamowym, kalendarze listkowe lub magnetyczne będą najlepszym wyborem wyborem – klienci będą mogli nosić je zawsze przy sobie. Kalendarze książkowe czy plakatowe są natomiast dobrym rozwiązaniem dla przedsiębiorstw, które chcą przekazać bardziej szczegółowe informacje o swojej firmie i produktach – oferują najwięcej przestrzeni, którą można zagospodarować na cele promocyjne.

Kalendarze książkowe – zamów już dziś. Oferuje je drukarnia kalendarzy online

Zamawiając kalendarze reklamowe już teraz, unikamy stresu związanego z dostawą pod koniec roku i możemy w spokoju skupić się na zaplanowaniu atrakcyjnego designu. Warto więc pomyśleć o tym nawet mimo tego, że do końca roku pozostało jeszcze pół roku. 

6G. Świat w obliczu kolejnej rewolucji

Intensywny rozwój technologii cyfrowych i internetowych nikogo już chyba nie dziwi. Nieustannie przekraczamy bariery, a to co na pierwszy rzut oka wydaje się być niemożliwe, w świecie technologii okazuje się jak najbardziej realne. Nie inaczej jest w przypadku technologii komunikacji bezprzewodowej piątej generacji. Ledwo zaczęliśmy korzystać z jej zasobów, a na horyzoncie już jawi się jej następca – technologia 6G. Według prognoz „szóstka” będzie wdrażana od 2030 roku i zwiastuje kolejną rewolucję.

6G nie do zatrzymania

Czy sieć 5G oferuje szybki transfer danych? Zdecydowanie tak. Czy można robić szybciej? Na to wygląda. Szacuje się, że prędkość przesyłu danych przez 6G będzie nawet sto tysięcy razy szybsza od piątki przy praktycznie zerowych opóźnieniach. Jak widać, sieć 6G nie pozostawia złudzeń.

Choć „szóstka” jest nadal w fazie prac, pewne jej cechy już są szacowane. 8 tysięcy gigabajtów na sekundę przy opóźnieniach rzędu 0,1 ms, robi wrażenie. Takie parametry niewątpliwie byłyby furtką do intensywnego rozwoju wielu dziedzin życia i biznesu.

Cyfrowe bliźniaki

Digital Twins, czyli cyfrowe bliźniaki, to jedna z pierwszych koncepcji, które mogą znacznie rozwinąć się pod skrzydłami 6G. Obecnie cyfrowe bliźniaki pozwalają udoskonalać prace produkcyjne, ułatwiają i przyspieszają wprowadzanie produktów na rynek, a także są wykorzystywane na dużą skalę np. w miastach. Jak więc widać, przy zastosowaniu obecnych technologii digital twins świetnie się sprawdzają, ale ich tworzenie wespół z 6G to całkowicie nowe oblicze przemysłu. Dlaczego?

Odzwierciedlenie rozmaitych zdarzeń i systemów w czasie niemal rzeczywistym pomoże o wiele lepiej planować produkcję czy nawet infrastrukturę i komunikację w miastach.

Natomiast wykorzystanie technologii w rolnictwie pozwoli na bardziej efektywne uprawy dzięki zbieraniu i analizowaniu danych z różnego rodzaju czujników, stacji pogodowych i dronów.

Immersive experience plus 6G

Kolejną technologią, która ma szanse przyspieszyć wraz z 6G, jest Immersive experience, czyli obszar komunikacji wideo. W tej chwili wszelkiego rodzaju spotkania i konferencje wideo są powszechną formą prowadzenia biznesu. Jednak według prognoz ma ona wkrótce przejść totalną rewolucje.

Immersive experience sprawi, że nasze spotkanie on-line zostaną wzbogacone o dotyk i węch – w trakcie połączenia wykorzystamy wszystkie nasze zmysły.

Rozwój 6G – nowe horyzonty dla wielu branż

Sieć 6G najlepiej określa słowo „rozwój”. Rozwijająca się już od jakiegoś czasu robotyka nabierze nowej energii po wdrożeniu 6G. Błyskawiczny przepływ danych pozwoli na bardziej zsynchronizowaną współpracę człowieka z robotem. Ma to znaczenie nie tylko dla przemysłu, ale i dla życia normalnego człowieka – ułatwi funkcjonowanie np. seniorom czy osobom niepełnosprawnym.

Poza zrobotyzowanymi asystentami, osoby zamieszkałe w dużej odległości od ośrodków leczniczych, mogłyby wykonywać niezbędną diagnostykę zdalnie. Technologia 6G to także wsparcie dla osób wykluczonych cyfrowo, bezpieczna wymiana informacji i gromadzenia danych.  W trosce o zasoby naturalne oraz atmosferę cały czas trwają prace nad urządzeniami niezużywającymi energii. Zanim jednak te wszystkie cele uda się osiągnąć, warto w pełni poznać potencjał sieci 5G i korzystać z niego do momentu nadejścia rewolucyjnych zmian.

DevOps Engineer – renesansowy ekspert w dziedzinie IT

W dzisiejszym świecie IT rola DevOps Engineera jest niezwykle istotna i cieszy się coraz większym uznaniem. To człowiek renesansu, posiadający wszechstronne umiejętności technologiczne oraz głęboką znajomość języków skryptowych. W środowisku serwerów i chmury czuje się jak u siebie w domu, a jego głównym celem jest automatyzacja, wdrażanie, aktualizowanie i utrzymywanie systemów, przyspieszając tym samym proces tworzenia kodu oraz dostarczanie innowacyjnych rozwiązań. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat pracy DevOps Engineera, zapraszamy do kontynuacji lektury.

Co to DevOps?

Kultura DevOps, będąca połączeniem słów „development” i „operations”, to praktyka, która integruje procesy produkcji oprogramowania i zarządzania systemami. Jej głównym celem jest automatyzacja administracyjna oraz spojrzenie holistyczne na zarządzanie oprogramowaniem. Przeszłość pokazywała, że oddzielone światy rozwoju i operacji często prowadziły do incydentów bezpieczeństwa i wycieków informacji. Dlatego DevOps stawia na współpracę i komunikację między zespołami, aby wyeliminować te problemy. Poprzez automatyzację procesów i integrację działań, DevOps Engineer przyspiesza wdrażanie nowych rozwiązań, minimalizuje błędy oraz tworzy efektywne środowisko pracy. W rezultacie, DevOps umożliwia efektywne zarządzanie infrastrukturą IT i dostarczanie innowacyjnych rozwiązań.

DevOps Engineer – Mistrz automatyzacji i harmonii w IT

DevOps Engineer to niezwykle wszechstronny specjalista, który odgrywa kluczową rolę w przyspieszaniu rozwoju świata IT. Wobec dynamicznego tempa wzrostu branży, automatyzacja odgrywa kluczową rolę, szczególnie w kontekście ciągłej integracji, wdrażania i dostarczania oprogramowania. Właśnie tutaj DevOps wkracza do akcji.

Jednym z głównych zadań DevOps Engineera jest tworzenie ustandaryzowanych konfiguracji, zautomatyzowanych testów, restartów systemów oraz procedur cofania zmian. Choć nie jest to rola programisty w tradycyjnym znaczeniu, DevOps Engineer musi posiadać umiejętność tworzenia skryptów i czytania kodu, aby skutecznie współpracować z zespołami backendowymi.

DevOps Engineer nie tylko działa wśród programistów, ale również współpracuje z testerami, projektantami oraz przedstawicielami biznesu. Jest w stanie dostosować poziom technicznego złożoności do odbiorcy, by efektywnie komunikować i realizować wspólne cele. To prawdziwy człowiek-orkiestra, łączący umiejętności techniczne z miękkimi, programowanie z administracją, a efektywność z oszczędnościami dla pracodawcy.

Wymagania na stanowisku DevOps Engineer

Aby sprostać wymaganiom roli DevOps, aplikująca osoba powinna posiadać szeroką gamę umiejętności i doświadczenia. Poniżej przedstawiam kluczowe wymagania:

  • Działanie systemów operacyjnych: Wiedza i doświadczenie w zarządzaniu systemami operacyjnymi, takimi jak Linux lub Windows, jest niezbędna.
  • Zarządzanie serwerami: Zrozumienie i umiejętność zarządzania serwerami to kluczowe umiejętności DevOps Engineera.
  • Testowanie oprogramowania: DevOps powinien mieć doświadczenie w testowaniu oprogramowania, w tym w tworzeniu i wykonywaniu testów jednostkowych, integracyjnych i automatycznych.
  • Języki skryptowe: Znajomość języków skryptowych, takich jak Python, Perl, Bash, Go lub Ruby, jest niezbędna dla efektywnego tworzenia narzędzi i automatyzacji. Znajomość dodatkowych języków programowania, takich jak C, C++, Java, .NET lub PHP, jest dodatkowym atutem na rynku pracy.
  • Narzędzia do automatyzacji: DevOps Engineer powinien być dobrze zaznajomiony z różnymi narzędziami i technologiami związanymi z automatyzacją, takimi jak Jenkins, Ansible, Docker, Kubernetes czy Terraform.
  • Obsługa chmury obliczeniowej: Znajomość platform chmury obliczeniowej, takich jak AWS, Azure i GCP, jest ważna dla DevOps Engineera.

Po więcej szczegółów zapraszamy na stronę: https://edge1s.com/pl/blog/devops-engineer-kto-to-zarobki/.

Zmiany na rynku pracy – komentarz eksperta BCC

Polski rynek pracy staje przed poważnymi wyzwaniami. Oprócz niekorzystnych zmian demograficznych, ciągle nieuregulowana pozostają kwestie związane z migracją, czyli zatrudnieniem potrzebnych naszej gospodarce pracowników z zagranicy. Istotne jest także dostosowanie prawodawstwa do przepisów unijnych.

Chcąc zwrócić uwagę opinii publicznej na te problemy, Business Centre Club poświęca rynkowi pracy cały rozdział w specjalnym raporcie BCC dla polskiej gospodarki: diagnoza i rekomendacje”.

Business Centre Club od dłuższego już czasu zwraca uwagę, że polski biznes potrzebuje konkretnego wsparcia w wielu obszarach. Eksperci najstarszej w Polsce organizacji pracodawców wskazują na rosnące obciążenia administracyjne, z którymi zmagają się przedsiębiorcy. Dużym problemem są wzrastające koszty zatrudnienia i wciąż wysoka inflacja. Wyzwań jest o wiele więcej, a na horyzoncie już jawią się kolejne, związane ze zmianami dotyczącymi rynku pracy.

Regulacje na rynku pracy

Rosnące koszty zatrudnienia stają się dla polskich przedsiębiorstw istotnym obciążeniem. Od początku 2023 roku obowiązuje wyższe wynagrodzenie za płacę minimalną, które od 1 lipca wzrosło po raz kolejny i obecnie wynosi 3600 zł. brutto. Rosną też powiązane z świadczenia pracownicze, a także składki na ubezpieczenie społeczne dla nowych przedsiębiorców. Na to nakładają się zapowiadane na rok 2024 kolejne podniesienie płacy minimalnej.

Zatrudnienie cudzoziemców

Wskaźniki demograficzne w Polsce są coraz gorsze. Podobnie, jak ma to miejsce w wielu państwach Europy, stajemy się starzejącym się społeczeństwem. W związku z tym będziemy potrzebować większej ilości pracowników z zagranicy. Konieczne jest uporządkowanie całego systemu prawnego dotyczącego zatrudnienia pracowników z zagranicy w tym  stworzenia prostych, przejrzystych procedur dotyczących pobytu i zatrudnienia cudzoziemców.

Joanna Torbé-Jacko, ekspert Business Centre Club ds. prawa pracy i ubezpieczeń społecznych zwraca uwagę – Już dziś wielu przedsiębiorstw zatrudnia cudzoziemców. Z danych wynika, że obecnie w co trzeciej polskiej firmie pracują Ukraińcy. Obejmują oni stanowiska niższego szczebla, takie jak kasjer, magazynier, sprzedawca, pracownik produkcji czy kierowca. Brak jest jednak spójnych przepisów w kwestii polityki imigracyjnej. Potrzebujemy rozwiązań, które będą odpowiedzią na wskaźniki demograficzne –  zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn oraz zniewelowanie luki płacowej. Poza tym, konieczne staje wprowadzenie rozwiązań łagodzących skutki wysokiej inflacji.

Bezrobocie i „work-life balance”

Z szacunków Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej wynika, że w marcu 2023 roku stopa bezrobocia w Polsce wyniosła 5,4 proc. To spadek o 0,1 punktu procentowego w porównaniu z lutym i o 0,4 pkt proc. mniej niż pod koniec marca 2022 r. Potwierdza to również Eurostat. Według danych Europejskiego Instytutu Statystycznego stopa bezrobocie w Polsce w lutym 2023 roku wyniosła 2,8 proc w porównaniu do średniej w Unii, która jest na poziomie 6 proc., a w strefie euro wynosi 6,6 proc. Tym samym Polska jest na drugim miejscu w UE pod względem najniższej stopy bezrobocia. Ma to związek z niżem demograficznym.

Unia Europejska, a w ślad za nią polski ustawodawca kładą nacisk na tzw. „work-life balance”. Harmonijne połączenie pracy z życiem prywatnym ma być wyznacznikiem standardów pracy w zjednoczonej Europie.

– Powstaje jednak pytanie czy to dobry moment na wprowadzanie tego typu zmian, gdy wielu polskich przedsiębiorców walczy o przetrwanie? –  zastanawia się Joanna Torbé-
Jacko, współautorka rozdziału o rynku pracy w raporcie „BCC dla polskiej gospodarki: diagnoza i rekomendacje”. 

Raport – „BCC dla polskiej gospodarki: diagnoza i rekomendacje”. Obok wskazówek dotyczących rynku pracy, racjonalizacji prawodawstwa znajdują się tu także propozycje kierunkóww polityki makroekonomicznej, usprawnienia systemu podatkowego, zmian związanych z poprawą sytuacji energetycznej, zarządzaniem zagadnieniami klimatu i środowiska, współpracą Polski z Unią Europejską, a także poprawą konkurencyjności polskich przedsiębiorców.

Raport dostępny na stronie www BCC

Konto firmowe a osobiste – jakie są podstawowe różnice?

W świecie współczesnego biznesu prowadzenie oddzielnego konta bankowego dla swojej firmy stało się standardem. Konta firmowe i osobiste różnią się w wielu aspektach, zarówno pod względem kosztów, jak i funkcjonalności. Jeżeli zastanawiasz się, które konto lepiej spełni Twoje potrzeby biznesowe, warto zapoznać się z  podstawowymi różnicami pomiędzy nimi.

Czym różni się konto firmowe od osobistego?

Konta firmowe i osobiste różnią się m.in. kosztem prowadzenia rachunku. W przypadku kont osobistych istnieje możliwość znalezienia tańszych lub nawet darmowych rachunków, podczas gdy konta firmowe zazwyczaj generują dodatkowe opłaty. Niektóre banki mogą pobierać opłaty za samo prowadzenie takiego konta, a także za niektóre usługi, takie jak przelewy zagraniczne.

Trzeba jednak zauważyć, że jedną z głównych zalet konta firmowego jest łatwość księgowania transakcji oraz szybki dostęp do informacji dotyczących działalności firmy. Dzięki temu przedsiębiorcy mogą skutecznie monitorować swoje finanse i przepływ środków. Z kolei korzystanie z konta osobistego do celów biznesowych wymaga oddzielenia transakcji prywatnych od firmowych, co może być czasochłonne i uciążliwe.

Konto firmowe umożliwia również skorzystanie z atrakcyjnych usług  bankowych. Przedsiębiorcy mogą mieć dostęp m.in. do lepszych lokat, kredytów czy ubezpieczeń dedykowanych firmom. Co więcej, prowadzenie konta firmowego ułatwia dokonywanie opłat w ZUS i Urzędzie Skarbowym, a także dostęp do odpowiednich formularzy. Ważnym aspektem jest także możliwość uwzględnienia wydatków związanych z prowadzeniem konta firmowego jako kosztów uzyskania przychodu, co pozwala na ich rozliczenie i zmniejszenie obciążeń podatkowych.

Kiedy warto założyć konto firmowe?

Założenie konta firmowego warto rozważyć w wielu sytuacjach. Przede wszystkim, jeżeli prowadzisz działalność gospodarczą, niezależnie od jej skali i formy prawnej, oddzielne konto bankowe dla firmy jest zdecydowanie dobrym pomysłem. Zapewnia ono przejrzystość i ułatwia zarządzanie finansami firmy.

Oprócz tego konto firmowe jest szczególnie przydatne, gdy rozpoczynasz współpracę z innymi firmami lub partnerami zagranicznymi. Ułatwia ono przeprowadzanie płatności, zarówno krajowych, jak i zagranicznych, bez zbędnych opóźnień i kosztów. Aby upewnić się, że oferta banku sprzyja przeprowadzaniu transakcji międzynarodowych, warto jednak sprawdzić ranking kont firmowych, który pozwoli zdecydować się na najatrakcyjniejszą ofertę.

Warto wiedzieć, że jeżeli prowadzisz działalność w formie spółki, to założenie konta firmowego jest wymogiem prawnym. Takie konto jest niezbędne do prowadzenia wszelkich transakcji biznesowych i pełnego rozliczania działalności przed organami kontrolnymi.

Warto również założyć konto firmowe, jeżeli chcesz dbać o profesjonalny wizerunek swojej firmy. Posiadanie oddzielnego konta bankowego z nazwą firmy przyczynia się do budowania zaufania wśród klientów i partnerów biznesowych.

Lepsze nastroje konsumenckie – Stanisław Gomułka komentuje najnowsze dane GUS

Według najnowszych danych GUS w lipcu odnotowano poprawę zarówno obecnych, jak i przyszłych nastrojów konsumenckich.

Bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK) wynosi – 24,9  czyli o 3,3 p. proc. więcej niż w maju i o 16,8 proc. więcej niż w analogicznym miesiącu w roku ubiegłym.

GUS informuje, że – wszystkie składowe wskaźnika uzyskały wartości wyższe niż przed miesiącem. Największe wzrosty odnotowano dla ocen obecnej i przyszłej sytuacji finansowej gospodarstwa domowego (odpowiednio o 6,1 p. proc. i 3,1 p. proc.). Dla pozostałych składowych wskaźnika wzrosty kształtowały się następująco: 2,9 p. proc. dla oceny przyszłej sytuacji ekonomicznej kraju, 2,3 p. proc. dla oceny obecnej sytuacji ekonomicznej kraju oraz 1,9 p. proc. dla oceny obecnej możliwości dokonywania ważnych zakupów. Spośród osób pracujących zdecydowaną obawę utraty pracy lub zaprzestania prowadzenia własnej działalności w związku z sytuacją w Ukrainie odczuwa obecnie jedynie 1,8% respondentów.

Kursy złotego i  głównych walut –  euro. Dolara amerykańskiego, franka szwajcarskiego  oraz funta – pozostają nadal stabilne, na poziomach sprzyjających obniżaniu inflacji CPI r/r. RPP dopuszcza możliwość obniżki stopy bazowej – teraz 6,7 proc. przed końcem roku i w zasadzie wyklucza możliwość podwyżki, pomimo, że inflacja jest nadal wysoka, a realna stopa bazowa NBP i realne stopy od depozytów bankowych silnie ujemne.

Inflacja CPI r/r spada w Polsce  znacząco, ale  jest  nadal około 2 razy wyższa niż średnio        w strefie euro, UK i USA. To uzasadnia informację GUS  dotyczącą  nastrojów konsumenckich w oparciu o oceny obecnej i przyszłej sytuacji finansowej gospodarstw domowych. Warto pamiętać, że dojście do celu inflacyjnego  (2,5 proc.) jest możliwe   w Polsce dopiero w roku 2025 lub nawet 2026, podczas gdy dojście do celu (2 proc.) w  strefie euro już w roku 2024. – podkreśla prof. Stanisława Gomułki, główny ekonomista BCC.

Globalna gospodarka oszustw online kwitnie w 2023 roku

Najnowszy raport Javelin Strategy & Research analizuje trendy w oszustwach i nadużyciach na całym świecie. Eksperci wskazują strategie, które banki, sklepy i przedsiębiorstwa mogą wykorzystać, by temu przeciwdziałać.

– Pandemia COVID-19 była katalizatorem rewolucji w płatnościach cyfrowych i znacząco wpłynęła na zmianę oczekiwań konsumentów. Klienci wymagają coraz bardziej elastycznych opcji płatności na każdym etapie zakupów w sieci, a dostawcy produktów i usług wprowadzają kolejne udogodnienia. W miarę jak banki, fintechy i sprzedawcy detaliczni aktualizują swoje rozwiązania, złodzieje wykorzystują każdą lukę i słabość systemu. Jaka jest skala nadużyć i jak im przeciwdziałać? Badanie Global Digital Fraud Trends: Evaluating the Past, Present, and Future, przeprowadzone przez firmę Javelin we współpracy z SAS, liderem rynku analityki i AI, analizuje to zjawisko w różnych krajach i prezentuje rekomendacje działań, które pozwolą je ograniczyć.

Rozwój gospodarki cyfrowej stymuluje nowe trendy w zakresie oszustw o zasięgu globalnym

W czasie pandemii gospodarka cyfrowa eksplodowała. Dla oszustów nagły wzrost liczby transakcji cyfrowych i nowe sposoby płatności online to wiele nowych możliwości wyłudzeń i kradzieży. Podczas gdy specjaliści do spraw zwalczania nadużyć zastanawiali się, jak odpowiednio chronić transakcje, przestępcy w dużej mierze skupili się na schematach związanych z pandemią i atakach socjotechnicznych.

W czasie izolacji konsumenci na całym świecie stali się bardziej podatni na manipulacje i dezinformację. W miarę jak przyjmowali nowe nawyki cyfrowe, narastał w nich niepokój i niepewność, co czyniło ich łatwym celem ataków. W 2023 r. zarówno gospodarka cyfrowa, jak i „globalna gospodarka oszustw” – jak to określili eksperci Javelin – pozostaną z nami na dobre i będą ewoluować równolegle.

Światowe konflikty i zmiany klimatyczne mają wpływ na wzrost przestępczości zorganizowanej

Wojna Rosji na Ukrainie wywiera presję geopolityczną na i tak już napięte łańcuchy dostaw artykułów codziennego użytku, takich jak np. mleko dla niemowląt czy chipy półprzewodnikowe do kart płatniczych. Długotrwałe susze w Europie i obu Amerykach ostatecznie doprowadzą do większych ograniczeń w transporcie, wyższych kosztów żywności i wzrostu cen. To wszystko napędza działalność oszustów.

Profesjonalni zorganizowani przestępcy działają na skalę globalną, prowadząc wiele operacji transgranicznych. Przemyt pieniędzy i towarów to element systemowej działalności przestępczej, powiązanej z niemal każdym aspektem ekosystemu finansowego – od nadużyć związanych z kartami płatniczymi po oszustwa w handlu elektronicznym, godzące w interesy tradycyjnych sklepów detalicznych i programów pożyczkowych.

Strategie walki z oszustwami – rekomendacje ekspertów

Wśród najważniejszych zaleceń raportu, dotyczących zwalczania oszustw w erze cyfrowej, podstawowe znaczenie ma wdrożenie silnych mechanizmów uwierzytelniania klientów w całym przedsiębiorstwie we wszystkich cyfrowych punktach dostępu oraz kompleksowego i wielokanałowego protokołu oceny zagrożeń. Skutecznym rozwiązaniem w tym obszarze jest wykorzystanie uczenia maszynowego i sztucznej inteligencji. Pozwala ono m.in. wykorzystać wiedzę pochodzącą z różnych źródeł danych, obejmujących tożsamość cyfrową, biometrię, dane publiczne, analizę ryzyka nadużyć finansowych i wiele innych aspektów. Dzięki temu możliwe jest szybkie i scentralizowane przeprowadzenie procesu uwierzytelniania użytkowników cyfrowych. Według autorów raportu narzędzia oparte na AI powinny stanowić podstawę każdego procesu, aby zapewnić kontrolę i bezpieczeństwo w ramach całego przedsiębiorstwa.

„Staranne wdrożenie modeli uczenia maszynowego, danych biometrycznych i kontekstowych narzędzi uzupełniających może pomóc firmom świadczącym usługi finansowe w podejmowaniu szybszych i trafniejszych decyzji. Co więcej, rozwiązania te można wdrażać we wszystkich branżach” – powiedziała Krista Tedder, szefowa działu płatności w Javelin Strategy & Research. „Rozwiązania muszą być ze sobą powiązane i powinny opierać się na wspólnych strumieniach danych, aby skutecznie zwalczać coraz bardziej wyrafinowane narzędzia i strategie stosowane przez przestępców na całym świecie”.

„Według Federalnej Komisji Handlu, tylko w 2022 roku amerykańscy konsumenci stracili 8,8 miliarda dolarów w wyniku oszustw internetowych. To zaś oznacza, że kwota ta wzrosła o ponad 30% w porównaniu do roku 2020” – zauważył Stu Bradley, starszy wiceprezes ds. nadużyć i bezpieczeństwa w SAS. „Zaufanie konsumentów do rozwijającego się globalnego ekosystemu płatności cyfrowych jest koniecznością. Bezpieczeństwo wymaga zaawansowanych technologii uwierzytelniania klientów i zapobiegania oszustwom, w tym zastosowania sztucznej inteligencji, uczenia maszynowego oraz biometrii, w celu wyprzedzenia cyberprzestępców i zapobiegania atakom we wszystkich kanałach”.

Mimo trudności, zainteresowanie zielonymi miejscami pracy w Polsce rośnie

63% polskich firm prowadzi obecnie rekrutacje na zielone miejsca pracy lub role wymagające tego typu umiejętności, a najbardziej intensywne działania w tym zakresie deklarują przedsiębiorstwa z branży transportu, logistyki i motoryzacji (75%), energetyki i usług komunalnych (75%) oraz IT (74%) – tak wynika z najnowszych danych ManpowerGroup. Według pracodawców, największymi wyzwaniami podczas tworzenia stanowisk dla zielonych kołnierzyków jest znalezienie odpowiednio wykwalifikowanych kandydatów, a także tworzenie szkoleń oraz programów podnoszenia kwalifikacji.

63% firm nad Wisłą prowadzi aktualnie rekrutacje na zielone miejsca pracy. 30% z nich zaczyna rozpoznawać i definiować swoje wymagania dotyczące tych stanowisk, 18% ma już zaawansowaną strategię dotycząca nie tylko rekrutacji, ale także podnoszenia kwalifikacji lub przekwalifikowania zatrudnionych już osób w tym zakresie, a 15% aktywnie poszukuje pracowników na stanowiska związane ze zrównoważonym rozwojem – to dane opublikowane przez ManpowerGroup. Badanie zostało zrealizowane w kwietniu 2023 roku, a więc dostarcza najnowszych danych na temat rekrutacji zielonych kołnierzyków.

– Wzmożone zainteresowanie zielonymi miejscami pracy wśród organizacji wynika między innymi z tego, że wyzwania związane ze zmianami klimatycznymi, czy zrównoważonym rozwojem są coraz bardziej dostrzegane nie tylko przez społeczeństwo, a także przez organizacje – mówi Karolina Grula, ekspertka rynku pracy, partner rekrutacyjny w Manpower. – Rządy wielu krajów wprowadzają regulacje dotyczące redukcji emisji gazów cieplarnianych, zwiększenia udziału odnawialnych źródeł energii, przez co firmy chcąc dostosować się do nich, zatrudniają dedykowane temu osoby. Duży wpływ ma również rozwój technologii, elektromobilność, inteligentne sieci energetyczne, czy oprogramowanie dedykowane zarządzaniu zasobami naturalnymi. Dzięki działaniom na rzecz środowiska, inwestowaniu w innowacje technologiczne i reagowaniu na społeczne oczekiwania, organizacje zachowują przewagę rynkową, a branże stają się liderami w tworzeniu zrównoważonej przyszłości – dodaje ekspertka.

Z analizy ManpowerGroup wynika także, że najwięcej procesów rekrutacyjnych na stanowiska związane ze zrównoważonym rozwojem prowadzą duże organizacje, zatrudniające powyżej 250 pracowników – deklaruje je 71% firm. Na podium firm najbardziej otwartych na powiększanie zespołów o zielone miejsca pracy są przedsiębiorstwa z branży transportu, logistyki i motoryzacji (75%), energetyki i usług komunalnych (75%), IT (74%), przemysłu i surowców (66%), a także usług komunikacyjnych (61%). Najczęściej role te lokowane są w działach produkcji, sprzedaży i marketingu oraz logistyki i operacji.

– Na rynku pracy widzimy wzmożone zainteresowanie obszarem ESG, większą świadomość tego typu działań zarówno wśród kandydatów, jak i firm. Osoby starające się o nowe stanowisko coraz częściej zwracają uwagę na te aspekty podczas procesu rekrutacyjnego. Pracodawcy natomiast zdają sobie sprawę z tego, że konieczne jest uwzględnienie działań ESG, by nie tylko przyciągnąć, ale przede wszystkim zatrzymać u siebie najlepsze talenty. Firmy, które angażują się w zielone inicjatywy, coraz częściej podkreślają to między innymi jako jeden z atutów oferty. Duże organizacje podkreślają często możliwości pracy ze wszystkich oddziałów na świecie. Dodatkowo wiele z nich raportuje swoje działania, uwzględnia je w swoich strategiach – mówi ekspertka.

Pracodawcy wskazali, że największym wyzwaniem jest dla nich znalezienie odpowiednio wykwalifikowanych kandydatów, ale także stworzenie szkoleń i programów podnoszenia kwalifikacji oraz identyfikacja umiejętności zatrudnionych już osób, które można wykorzystać w ramach działań zrównoważonego rozwoju. – Trudności związane z rekrutacją pracowników w tym obszarze wynikają między innymi z tego, że choć stanowiska te dynamicznie rozwijają się na naszym rynku, to są one stosunkowo nowe. To sprawia, że wyzwaniem okazuje się zatrudnienie osób nie tylko o odpowiednich umiejętnościach, ale także z pożądanym doświadczeniem. – dodaje Karolina Grula.

Pracodawcy nie planujący rekrutacji na zielone miejsca pracy, wskazali, że głównym powodem jest brak pewności co do tego, jak definiować takie role i niezbędne umiejętności, mają zbyt małą strukturę, by aktywnie rekrutować na tego typu miejsca pracy, a także nie jest to zgodne z wyznaczonymi wcześniej priorytetami biznesowymi.

Wydarzenia sportowe napędzają branżę zakładów

W czerwcu odbywały się liczne wydarzenia sportowe, a te – jak wiadomo – stanowią paliwo dla branży bukmacherskiej. Wykorzystaliśmy dane z badania gemiusAdReal, aby sprawdzić, jak firmy oferujące sportowe zakłady online kształtowały w tym czasie swoje strategie reklamowe. Któremu z wydarzeń towarzyszyła najintensywniejsza działalność reklamowa bukmacherów?

Analizie poddaliśmy aktywność reklamową marek oferujących zakłady sportowe w czerwcu 2023.

W skali całego miesiąca liczba kontaktów reklamowych w branży bukmacherskiej wyniosła 1,3 mld, co przełożyło się na zasięg na poziomie 83% w populacji Polaków w wieku 7-75

Najbardziej aktywnymi markami oferującymi zakłady sportowe były Fortuna oraz STS Zakłady Bukmacherskie. Ich Share of Voice w całej branży to aż 74%. Obie marki prowadziły swoje kampanie reklamowe zarówno w telewizji, jak i w internecie.

Marka Fortuna wygenerowała w czerwcu 488 milionów kontaktów reklamowych (zasięg na poziomie 48%). 93% z nich miało miejsce w internecie (454 mln), natomiast aktywność w telewizji stanowiła zaledwie 7% (34 mln).Marka Fortuna wygenerowała w czerwcu 488 milionów kontaktów reklamowych

Marka STS Zakłady Bukmacherskie wygenerowała w omawianym okresie 469 kontaktów reklamowych, a jej działania reklamowe przełożyły się na 75% zasięgu w populacji – zdecydowanie więcej, niż w przypadku marki Fortuna. Kampania telewizyjna STS odpowiadała za 20% wszystkich kontaktów reklamowych (96 mln). Reszta należała do internetu – aktywność w digitalu wyniosła w przypadku STS 373,8 mln kontaktów reklamowych.Marka STS Zakłady Bukmacherskie wygenerowała w omawianym okresie 469 kontaktów reklamowych

Poza markami Fortuna i STS Zakłady Bukmacherskie kampanie w telewizji prowadziły również marki Superbet oraz Betclic. Żadna z analizowanych marek nie prowadziła w analizowanym okresie kampanii radiowej.

Poniżej przedstawiamy ranking TOP10 marek pod względem liczby kontaktów reklamowych w czerwcu 2023.ranking TOP10 marek pod względem liczby kontaktów reklamowych w czerwcu 2023

Aktywność reklamowa branży a wydarzenia sportowe

W czerwcu da się zaobserwować trzy momenty wyróżniające się zwiększoną aktywnością reklamową marek z branży bukmacherskiej.

Najbardziej intensywnym jeśli chodzi o liczbę kontaktów reklamowych dniem był 3 czerwca, kiedy to miała miejsce gala KSW i walka Pudzianowski vs Szpilka. Branża zakładów sportowych wygenerowała wówczas ponad 98 milionów kontaktów reklamowych w telewizji oraz digitalu

Wysokie wyniki odnotowaliśmy również 10 czerwca (mecz Świątek vs Muchova w ramach French Open) oraz 20 czerwca (mecz reprezentacji Polski w piłkę nożną z Mołdawią).Aktywność reklamowa branży a wydarzenia sportowe

Analiza pod kątem zasięgu kształtuje się nieco inaczej, bo w tym przypadku rekordowe wyniki padły 10, 16 i 20 czerwca. Zwyżka 3 czerwca jest również widoczna, jednak znacząco mniej, niż miało to miejsce w przypadku kontaktów reklamowych.zakłady sportowe zasięg

W przypadku każdego wydarzenia sportowego, które miało miejsce w czerwcu, najwyższy zasięg osiągała marka STS Zakłady Bukmacherskie. Najlepsze wyniki odnotowała 16 czerwca, a więc w dniu meczu reprezentacji Polski z reprezentacją Niemiec (33,1% populacji Polaków w wieku 7-75) oraz 20 czerwca, w dniu spotkania z reprezentacją Mołdawi (31,88%).

Są to również w omawianym okresie dni, kiedy każda z analizowanych marek osiągała najwyższe zasięgi.zakłady sportowe zasięg marki

Funt brytyjski (GBP) – prognoza kursu na 2023 /24 r.

Zgodnie z naszymi prognozami funt w ostatnich miesiącach umocnił się względem większości podobnych walut. Niezmiennie może szczycić się tytułem najlepiej radzącej sobie w tym roku głównej waluty.

Od początku 2023 r. funt umocnił się względem dolara amerykańskiego o ponad 7%, zwiększając swoje zyski do 25% od wrześniowych minimów. W ujęciu ważonym handlem również radził sobie bardzo dobrze i umocnił się w tym roku o ok. 6%. Brytyjska gospodarka radzi sobie dotąd w tym roku lepiej, niż się spodziewano. Dane makroekonomiczne w ostatnich miesiącach w większości przekraczały oczekiwania, a Wielka Brytania, w przeciwieństwie do strefy euro, uniknęła technicznej recesji. W międzyczasie Bank Anglii (BoE) kontynuował swój agresywny cykl zacieśniania i wydaje się, że na nadchodzących posiedzeniach decydenci będą w dalszym ciągu podnosić stopy procentowe.

Jak się spodziewaliśmy, brytyjska gospodarka odnotowuje jak na razie w tym roku niewielki wzrost, zaprzeczając tym samym oczekiwaniom recesji. Indeks zaskoczeń ekonomicznych Citigroup dla Wielkiej Brytanii utrzymuje się w dodatnim obszarze, nieznacznie poniżej najwyższego poziomu od lipca 2021 r., co sugeruje, że wieści z gospodarki często przekraczają oczekiwania ekonomistów. Mimo wszystko brytyjska gospodarka nie radzi sobie wybitnie i w IV kwartale zeszłego roku oraz I obecnego odnotowała wzrosty o zaledwie 0,1%. Sektor usługowy zyskiwał nieco w I kwartale, krajowy popyt utrzymał się jednak na niezmienionym poziomie. Pracownicy strajkują więcej niż w poprzednich latach – liczba straconych dni w I kwartale (1,10 mln) była jednak niższa niż w IV kwartale zeszłego roku (1,71 mln).

Dane gospodarcze za II kwartał były ogólnie silne. Wskaźniki PMI dla aktywności biznesowej spadły od kwietnia, utrzymują się jednak na wyższym poziomie niż w pierwszych miesiącach roku, co wskazuje na silniejszy wzrost w II kwartale. Najważniejszy indeks zbiorczy wciąż zdecydowanie przekracza poziom 50 pkt, oddzielający kurczenie się i ekspansję – w czerwcu wyniósł 52,8. Aktywność w sektorze przemysłowym spadła (46,5), dominujący w Wielkiej Brytanii sektor usługowy pozostaje jednak dość silny (53,7), częściowo dzięki odpornym wydatkom firm i konsumentów i sprzedaży eksportowej. Sprzedaż detaliczna doświadczyła niedawno ożywienia i w ciągu 4 z 5 ostatnich miesięcy odnotowywała wzrost – spadek sprzedaży w maju spowodowany był częściowo niesprzyjającymi warunkami pogodowymi. Zaufanie konsumentów również wzrosło, dzięki ulegającym rozmyciu obawom dotyczącym kryzysu kosztów życia, a indeks Gfk znalazł się w czerwcu na najwyższym od 17 miesięcy poziomie -24.

Spodziewamy się, że odporność popytu konsumenckiego rozciągnie się na III kwartał, co powinno pozwolić na niewielką ekspansję w pozostałej części roku. Na nasze optymistyczne nastawienie względem brytyjskiej gospodarki wpływają głównie poniższe czynniki:

  • Ceny energii znacznie spadły ze swoich maksimów. Ceny gazu ziemnego w Wielkiej Brytanii spadły od szczytu pod koniec sierpnia 2022 r. o ok. 88%, a w ciągu ostatnich 12 miesięcy o 70%. Rządowy limit cen energii został obniżony 1 lipca, kolejny spadek średnich rachunków gospodarstw domowych w dalszej części roku jest więc bardzo prawdopodobny, a to powinno wesprzeć obniżenie się inflacji.
  • Główna miara inflacji w Wielkiej Brytanii wciąż spada. Po odnotowaniu w październiku 2022 r. szczytowej wartości 11,1%, w maju br. osiągnęła najniższy od 13 miesięcy poziom 8,7%, do czego w znacznej części przyczynił się spadek cen energii.
  • Brytyjski rynek pracy radzi sobie dobrze. Stopa bezrobocia pozostaje bardzo niska (4,0%), płace w ujęciu nominalnym zaś dość szybko rosną. W ciągu 3 miesięcy do maja średnie zarobki z wyłączeniem premii wzrosły o 7,3% – to najszybsze tempo w historii pomiarów (od 2001 r.). Jest to miecz obosieczny dla brytyjskiej gospodarki. Z jednej strony powinno to ograniczyć zduszenie rozporządzalnego dochodu, z drugiej jednak zwiększa ryzyko spirali cenowo-płacowej. Uważamy, że wzrost płac w ujęciu realnym stanie się w dalszej części roku dodatni, co byłoby dobrym sygnałem dla perspektyw gospodarki.

Wykres 1: Wzrost średnich zarobków godzinowych w Wielkiej Brytanii (2013 – 2023)Wzrost średnich zarobków godzinowych w Wielkiej Brytanii (2013 – 2023)

Źródło: Refinitiv Datastream Data: 12.07.2023

Perspektywy wzrostu są oczywiście niepewne i wciąż istnieje niezaniedbywalne ryzyko spadku PKB i recesji w nadchodzących kwartałach. Uważamy, że wpływ podwyżek stóp procentowych BoE na rozporządzalny dochód będzie rzeczywiście odczuwalny w dalszej części roku. W drugiej jego połowie zapadnie w sumie ok. 700 000 hipotek o stałej stopie i w przypadku wielu z nich znacznie wzrośnie miesięczna rata. Stan brytyjskiego rynku mieszkaniowego stanowi obecnie ryzyko dla perspektyw wzrostu – ceny domów wciąż spadają w zastraszającym tempie. Zgodnie z danymi Nationwide w ciągu roku do czerwca zmniejszyły się o 3,5%, co jest najgorszym wynikiem od czasu globalnego kryzysu finansowego i gorszym niż w pozostałych głównych krajach Europy.

 

W przeciwieństwie do sytuacji w podobnych krajach bazowa dynamika cen w Wielkiej Brytanii w ostatnich miesiącach rosła, a w maju osiągnęła najwyższy od 30 lat poziom 7,1%, do czego w znacznej mierze przyczyniły się podwyższone ceny w sektorze usług. Ze względu na te czynniki prognozujemy tylko niewielki wzrost brytyjskiej gospodarki w 2023 r. i dostrzegamy możliwość wystąpienia niewielkiej technicznej recesji w pierwszej połowie 2024 r., obecnie nie jest to jednak nasz bazowy scenariusz.

 

W odpowiedzi na utrzymującą się w Wielkiej Brytanii presję cenową BoE podczas ostatnich posiedzeń kontynuował podwyżki stóp procentowych. W czerwcu zaskoczył swoją jastrzębią postawą, dokonując ruchu w górę o 50 pb. po raz pierwszy od lutego, ostrzegając także przed prawdopodobnymi dalszymi podwyżkami. Podczas gdy 2 gołębice – Silvana Tenreyro i Swati Dhingra – nieco niezrozumiale ponownie głosowały za utrzymaniem stóp procentowych na niezmienionym poziomie, pozostałych 7 członków po odczycie inflacji CPI w maju opowiedziało się za dużą podwyżką. Naszym zdaniem to kolejne już krępujące przyznanie się przez BoE, że wciąż niedoszacowywał skali nadwyżki inflacji i stopnia zacieśniania koniecznego, by zakotwiczyć oczekiwania inflacyjne.

 

W swoich komunikatach BoE zachował zdanie mówiące o tym, że jeśli presja cenowa będzie uporczywa, konieczne będą dalsze podwyżki stóp procentowych. Jest to naszym zdaniem jasny sygnał, że czeka nas jeszcze przynajmniej podwyżka o 25 pb. w sierpniu (obecnie prawdopodobny wydaje się kolejny ruch o 50 pb.), a stopa referencyjna może ostatecznie sięgnąć 6% – lub nawet więcej – przed końcem roku. Uważamy, że w pozostałej części roku BoE będzie najaktywniejszym bankiem centralnym G10, ponieważ wciąż boryka się z uporczywie wysoką inflacją, a ryzyko recesji zmniejszyło się od początku roku.

Przemawiając w czerwcu w Sintrze, prezes Banku Anglii Andrew Bailey nie zdradził zbyt wiele – nie przeciwstawił się wycenom rynkowym dotyczącym dalszych podwyżek ani się z nimi nie zgodził. W kontraktach swap ostateczna stopa procentowa wyceniana jest obecnie na poziomie 6,2% na początku 2024 r. (względem 6,5% wcześniej w tym miesiącu), co wydaje nam się rozsądne.

Utrzymujemy pozytywny pogląd na funta w horyzoncie naszej prognozy. Brak szczytu bazowej inflacji w Wielkiej Brytanii stanowi wyraźne ryzyko dla prognoz. Sprawia jednak również, że gołębi zwrot BoE jest melodią przyszłości. Uważamy, że agresywny cykl zacieśniania Rady w połączeniu ze zmniejszonym ryzykiem recesji w kraju powinny zapewnić funtowi solidne wsparcie względem większości głównych walut do końca 2024 r. Nasza ostatnia rewizja prognozy EUR/PLN przekłada się na to, że spodziewamy się, że ścieżka dla GBP/PLN będzie wiodła niżej, niż wcześniej zakładaliśmy.

  GBP/USD GBP/EUR GBP/PLN
Q3-2023 1,27 1,15 5,15
E-2023 1,30 1,16 5,10
Q1-2024 1,32 1,17 5,15
Q2-2024 1,33 1,17 5,10
E-2024 1,34 1,17 5,05

Autorzy: Enrique Diaz-Alvarez, Matthew Ryan (CFA), Roman Ziruk, Itsaso Apezteguia, Michał Jóźwiak – analitycy Ebury

Fundacje rodzinne bez obligacji oszczędnościowych. Kłopot jest, ale zmian w prawie nie będzie. Eksperci apelują o nowelizację

Fundacje rodzinne nie są uprawnione do nabywania obligacji oszczędnościowych. Zdaniem ekspertów, w trakcie prowadzenia procesu legislacyjnego raczej doszło do przeoczenia. I jak dodają znawcy tematu, może to mieć swoje negatywne konsekwencje. W obecnej sytuacji nie jest wykluczone odpłynięcie kapitału poza granice. A to byłoby sprzeczne z założeniami ustawy o fundacji rodzinnej. Jednak resort finansów jest innego zdania. I nie ma w planach rozszerzenia kręgu nabywców obligacji oszczędnościowych, co chyba nie wydaje się zbyt dobrym rozwiązaniem, tym bardziej że taka zmiana – według doradców podatkowych – byłaby korzystna dla wszystkich, a co więcej, nikt by na tym nie stracił.

Obligacje skarbowe dla wybranych

Według ekspertów z zakresu podatków, pojawił się problem związany z fundacjami rodzinnymi. Przepisy nie pozwalają osobom fizycznym wnosić do nich detalicznych obligacji skarbowych. Jednak tego zdania nie podziela Ministerstwo Finansów. Jak podkreśla resort, krąg podmiotów uprawnionych do nabywania obligacji oszczędnościowych został precyzyjnie określony w art. 101 ustawy z dnia 27 sierpnia 2009 roku o finansach publicznych. Do niego nie są zaliczane fundacje rodzinne.

– W trakcie procesu legislacyjnego przeoczono ten problem. Nie znajduję bowiem żadnych przesłanek do wyłączenia fundacji rodzinnych z możliwości nabywania tych papierów wartościowych. Z uzasadnienia do projektu ustawy również nie wynika, aby celem ustawodawcy było takie wyłączenie. Tym samym do katalogu podmiotów wymienionych w art. 101 ust. 1 pkt. 2 należałoby dodać również fundacje rodzinne – komentuje prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów.

Z kolei Bartosz Rodak, adwokat i doradca podatkowy z Kancelarii Prawno-Podatkowej Mariański Group, nie jest zaskoczony tym przypadkiem. I zaznacza, że poziom ustawodawstwa w Polsce jest bardzo niski. Jednocześnie ilość tworzonego prawa i tempo prac są takie, że w zasadzie tego typu sytuacje pozostają normą, a nie wyjątkiem. W sferze legislacji mamy do czynienia z szeregiem patologii. Ekspert dodaje, że jest to przykład stosowania przez urzędników wykładni na niekorzyść jednostek – tzn. fundatorów, beneficjentów fundacji rodzinnej i samych fundacji rodzinnych. Wykładnia taka podejmowana jest wyłącznie w celu ochrony interesów fiskalnych. Przy tym jest ona sprzeczna z celem ustawy o fundacji rodzinnej i może prowadzić do ograniczenia jej skuteczności.

– Podejmując próbę zrozumienia ustawodawcy, należy wziąć pod uwagę specyfikę skarbowych papierów oszczędnościowych. Pierwotnie były one przeznaczone tylko dla osób fizycznych. Z czasem zakres podmiotowy potencjalnych nabywców rozszerzono na stowarzyszenia, inne organizacje społeczne i zawodowe oraz fundacje wpisane do rejestru sądowego, a w przypadku nierezydentów – również wpisane do innego rejestru urzędowego. Rozszerzenie to nie ma jednak charakteru powszechnego, gdyż podmioty te mogą być nabywcami obligacji tylko wtedy, jeżeli warunki emitowania tak stanowią. To może w pewnym stopniu uzasadniać decyzję ustawodawcy, że nie uwzględnił fundacji rodzinnych w tym katalogu, co niestety jest z niekorzyścią dla tych podmiotów – mówi doradca podatkowy Ewa Flor.

Odpływ kapitału jest realny

Znawcy tematu przekonują, że jest potrzeba dogłębnego wyjaśnienia sprawy. W przeciwnym razie część kapitału może odpłynąć poza granice Polski, co byłoby sprzeczne z założeniami ustawy o tego typu fundacjach. Bartosz Rodak uważa, że ten scenariusz jest naprawdę realny. Potencjalni inwestorzy mogą obawiać się utraty zysków z papierów wartościowych Skarbu Państwa, transferowanych do fundacji rodzinnej. Możliwe jest więc szukanie alternatyw za granicą. Według eksperta z Mariański Group, zmiany są konieczne, a głównie należy ukrócić praktyki urzędników Ministerstwa Finansów, które skutkują torpedowaniem nowej regulacji o fundacjach rodzinnych i mogą zniechęcać do lokowania majątku w polskich podmiotach.

– Brak odpowiednich zmian w przywołanych regulacjach ustawy o finansach publicznych może doprowadzić do odpływu kapitału z powodu chęci zakładania fundacji rodzinnych w państwach, w których regulacje prawne w tym zakresie są korzystniejsze. Może to także zmniejszyć zainteresowanie tym rozwiązaniem w kraju. Trudno jednak ocenić, jaka może być skala tego zjawiska – dodaje prof. Modzelewski.

Jak stwierdza Ewa Flor, przenoszenie majątku przez polskich przedsiębiorców do zagranicznych fundacji lub trustów to teoretyczny scenariusz. Może on wystąpić, jeśli fundacje rodzinne nie będą miały możliwości nabywania obligacji skarbowych. Choć nie wydaje się, aby skala tego problemu była wielka, to wprowadzenie jasnych przepisów umożliwiających fundacjom rodzinnym inwestowanie w te papiery wartościowe może przeciwdziałać temu ryzyku. Ponadto, taka decyzja byłaby wyrazem realizacji celu, do którego m.in. została powołana instytucja fundacji rodzinnych, tj. przeciwdziałaniu emigracji kapitału.

– Sama ustawa o fundacjach rodzinnych napisana jest bardzo syntetycznie i w praktyce pojawiają się problemy z wykładnią. Wiele kwestii nie jest uregulowanych w sposób wyczerpujący. Biorąc pod uwagę praktykę polskich organów i sądów, faktyczną drogą do naprawienia sytuacji wydaje się wyłącznie nowelizacja, czy to ustawy o fundacji rodzinnej, czy ustawy o finansach publicznych – mówi Bartosz Rodak.

Problem jest, ale zmian nie będzie

Ministerstwo Finansów nie widzi w tym problemu. Jednocześnie informuje, iż nie planuje rozszerzenia kręgu nabywców obligacji oszczędnościowych. Natomiast fundacje rodzinne mogą nabywać obligacje skarbowe emitowane na podstawie rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 30 sierpnia 2013 roku w sprawie warunków emitowania obligacji skarbowych oferowanych w sprzedaży hurtowej (Dz. U. z 2020 r. poz. 86), tzw. obligacje hurtowe. Zakupu tych papierów wartościowych fundacja rodzinna może dokonywać na rynku pierwotnym, za pośrednictwem banku Dealera Skarbowych Papierów Wartościowych, a także na rynku wtórnym.

– W obecnym stanie prawnym należy rozpocząć jak najszybciej proces legislacyjny mający na celu wyeliminowanie tego oczywistego, w mojej ocenie, przeoczenia. Wydawanie jakichkolwiek oświadczeń przez ministerstwo lub inne organy nie zmieni stanu prawnego – zaznacza prof. Modzelewski.

W ocenie doradcy podatkowego Ewy Flor, nie ma przeciwskazań, które stałyby na drodze ustawodawcy w rozszerzeniu katalogu potencjalnych nabywców obligacji detalicznych o fundacje rodzinne. W katalogu działalności gospodarczej, którą mogą one prowadzić, jest przecież nabywanie i zbywanie papierów wartościowych, instrumentów pochodnych i praw o podobnym charakterze. Obrót obligacjami detalicznymi mógłby zatem być przedmiotem dozwolonej działalności fundacji. Zdaniem ekspertki, taka decyzja byłaby korzystnym rozwiązaniem. Wydaje się, że nikt nie straciłby na umożliwieniu nabywania obligacji detalicznych fundacjom rodzinnym.

– Regulacja powinna mieć charakter kompleksowy i obejmować zarówno przepisy o fundacjach rodzinnych, jak i przepisy ustaw szczególnych. Niestety powinno to odbyć się w ramach szeroko zakrojonej rewizji prawa, która obejmie też inne problemy praktyczne, jakie już się pojawiły. Mam na myśli np. stosowanie względem fundacji rodzinnych tzw. jednego okienka – podsumowuje ekspert z Kancelarii Prawno-Podatkowej Mariański Group.

ALDI kontynuuje rozwój w Polsce i podsumowuje rok 2022 w liczbach

Wzrost przychodów netto ze sprzedaży towarów i materiałów o ponad 35% w porównaniu do roku ubiegłego, jednoczesny wzrost wydatków na inwestycje o 36%, oraz kosztów zatrudnienia o 46,1 mln złotych. Podatek handlowy w wysokości 26,2 mln złotych oraz 50 nowych sklepów i nowe centrum dystrybucyjne w Bydgoszczy. Tak ALDI podsumowuje kolejny rok na rynku polskim i zapowiada dalszy rozwój.

Zgodnie z planami i ambicjami rok 2022 upłynął nam pod znakiem dynamicznego rozwoju sprzedaży. Wysokie tempo ekspansji sieci ALDI widoczne jest w otwarciach 50 nowych sklepów czy nowego centrum dystrybucji, które pozwoliło usprawnić sieć dostaw, a przede wszystkim znacząco obniżyć koszty transportu – mówi Wojciech Łubieński, Prezes Zarządu ALDI w Polsce. Strategia ALDI zakłada dalszy intensywny rozwój organiczny w ilości ponad 60 sklepów rocznie. Planujemy znaczącą poprawę wyniku finansowego już w tym roku, dzięki osiągnięciu efektu skali, optymalizacji kosztów, między innymi w obszarze dystrybucji oraz poprzez wdrażanie nowych rozwiązań technologicznych, takich jak na przykład fotowoltaika – dodaje Prezes Łubieński.

Spółka w 2022 roku kontynuowała działania mające na celu zwiększenie przychodów ze sprzedaży. Dzięki intensywnej ekspansji, ALDI ustanowiło własny rekord, otwierając 50 nowych sklepów i osiągając liczbę 251 sklepów na koniec roku. Jak podkreśla sieć budowa nowych sklepów była również znaczącą inwestycją w infrastruktury miejskie. Zgodnie z deklaracją tempo rozwoju ALDI ma systematycznie rosnąć tak, by w perspektywie dziesięciu lat osiągnąć 1000 sklepów w Polsce. W minionym roku ALDI dokonało gruntownych modernizacji wybranych sklepów, a w części obiektów powiększyło sale sprzedaży. Pozwoliło to na zdobycie nowych klientów i poprawę komfortu zakupów w wybranych punktach sprzedaży.

– Kolejną strategiczną decyzją minionego roku było zakupienie nieruchomości pod budowę nowej centrali w Katowicach. Ten krok pozwoli nam w niedalekiej przyszłości obniżyć koszty najmu pomieszczeń biurowych dla całej administracji. Dodatkowo scentralizujemy obecnie rozproszone obszary w jednym miejscu, co poprawi efektywność procesów i współpracę zespołów – mówi Wojciech Łubieński, Prezes Zarządu ALDI w Polsce.

Głównym czynnikiem zewnętrznym, do którego spółka musiała dostosować swój ubiegłoroczny plan działania był wzrost cen paliw i energii, co przełożyło się na wzrost kosztów prowadzenia działalności. Rosnące ceny materiałów budowlanych miały także znaczący wpływ na koszty prowadzonych inwestycji. Sieć ALDI wdrożyła szereg działań związanych z bezpośrednią lub pośrednią pomocą dla obywateli Ukrainy.

W celu pozyskania coraz lepszych lokalizacji sieć pracuje między innymi nad rozbudową nowego formatu – ALDI Urban, który polega na budowie dwukondygnacyjnego budynku, umożliwiającego inwestycje w dużych, mocno zatłoczonych miastach. Dyskonter prowadzi też intensywne prace nad analizą asortymentu – chce poszerzyć grono klientów i zwiększyć ilość produktów, po które sięgają oni podczas codziennych zakupów. Spółka będzie umacniać swoją pozycję na rynku, poprzez rozwój sieci i szerokie działania marketingowe budujące świadomości marki ALDI.

 

Cała grupa ALDI Nord mocno inwestuje w rozwój technologiczny, aby ułatwić klientom zakupy i usprawnić procesy operacyjne. W tym celu uruchomiła w Krakowie spółkę ALDI TechHub jako technologiczne centrum, które pozwoli spółkom grupy, w tym spółce ALDI w Polsce, sprostać wszystkim wyzwaniom transformacji technologicznej. Dla ALDI w Polsce bardzo ważnym projektem w tym obszarze ma być rozpoczęcie budowy nowej centrali i prace nad budową kolejnych centrów dystrybucyjnych.

W związku z trudną sytuacją na rynku energii elektrycznej ALDI aktywnie podejmuje działania, umożliwiające zakup energii po jak najniższych cenach. Spółka inwestuje w odnawialne źródła energii i planuje w roku 2023 wyposażyć wszystkie własne sklepy w instalacje fotowoltaiczne. Dzięki dotychczasowym działaniom Grupa ALDI Nord zaoszczędziła 41 085 ton CO2 w roku 2022, a sklepy i centra dystrybucyjne ALDI wyprodukowały 146 000 megawatogodzin energii elektrycznej, co odpowiada rocznemu zużyciu prądu przez 36 500 domów jednorodzinnych. ALDI Nord w 2022 roku zanotowała też redukcję emisji gazów cieplarnianych o 23% w porównaniu z rokiem 2020, co stanowi spadek o 347 000 ton CO2.

3/4 mikroprzedsiębiorców zaciska pasa, co drugi dokłada do interesu

Ostatnie miesiące były dla firm jak bieg z przeszkodami. Wysokie koszty zatrudnienia, rosnące ceny energii i surowców, a także opóźnienia w płatnościach ze strony kontrahentów, spadek liczby klientów i inne problemy finansowe sprawiły, że blisko połowa mikroprzedsiębiorców musiała zredukować koszty prowadzonej działalności – wynika z badania NFG „Barometr wydatków firmowych”. Mimo różnych działań zaradczych, mikrofirmom nie udało się uniknąć przykrych niespodzianek: 63 proc. jednoosobowych działalności gospodarczych poniosło w ostatnich miesiącach nieoczekiwane wydatki finansowe, a 73 proc. przekroczyło zakładany poziom wydatków. Dziurę budżetową najczęściej łatano z prywatnych pieniędzy (41 proc.), rezygnując w tym celu z planów wakacyjnych, remontu kuchni czy nawet z zajęć pozalekcyjnych dla dzieci.

Firmy z sektora MŚP coraz gorzej radzą sobie z obciążeniami wynikającymi z prowadzenia działalności. Problemem numer jeden dla najmniejszych przedsiębiorstw jest utrzymanie płynności finansowej. Według danych Krajowego Rejestru Długu Biura Informacji Gospodarczej łączne zadłużenie jednoosobowych działalności gospodarczych (JDG-ów) od początku roku wzrosło o blisko 400 mln zł do 4,8 mld zł w lipcu 2023 r. Średnie zadłużenie jednego dłużnika zwiększyło się o 2,5 tys. zł i obecnie wynosi 29,7 tys. zł.

Zmagania mikroprzedsiębiorstw dobrze ilustrują też wyniki badania NFG „Barometr wydatków firmowych”. Blisko połowa mikrofirm (47 proc.) – z powodu wysokiej inflacji, opóźnień w płatnościach ze strony kontrahentów, spadku liczby klientów i innego rodzaju problemów finansowych – zmuszona była w ostatnich miesiącach zredukować koszty działalności. Nie pozostało to bez wpływu na ich biznes.

Reklama i energia pierwsze do cięcia

W ramach optymalizacji skoncentrowano się przede wszystkim na dwóch obszarach: przycięto wydatki na działania reklamowe (55 proc.) oraz wprowadzono rozwiązania polegające na zmniejszeniu zużycia energii elektrycznej (48 proc.). Co czwarta firma skupiła się na poszukiwaniu korzystniejszych cenowo dostawców usług bądź zastąpieniu surowców/produktów tańszymi odpowiednikami (po 22 proc. wskazań). Tyle samo firm postanowiło zupełnie rezygnować z wybranych usług (np. księgowych, doradczych), zaś 19 proc. zredukowało etaty lub wynagrodzenia pracowników.

W tym miejscu warto zauważyć, że firmy, które gorzej oceniają swoją sytuację finansową, zdecydowanie częściej zmuszone są do redukcji kosztów niż firmy, które deklarują wysoką stabilność finansową. Te pierwsze musiały przede wszystkim zmniejszyć liczbę etatów lub wynagrodzeń pracowników, a także zrezygnować z posiadania części bądź całości biura. Pod względem branż mikrofirmy budowlane i usługowe w ramach redukcji kosztów skupiły się głównie na ograniczeniu działań reklamowych, a handel na oszczędnościach energii. Przedsiębiorstwa przemysłowe poszukiwały natomiast tańszych zamienników produktów i surowców do produkcji – komentuje Emanuel Nowak, ekspert NFG.

Niestety, jak deklarują właściciele firm biorący udział w badaniu, w przypadku 83 proc. mikroprzedsiębiorstw redukcja kosztów miała negatywne konsekwencje. Najczęstszym negatywnym efektem cięcia wydatków okazała się konieczność samodzielnego wykonania zlecanej wcześniej pracy (41 proc.). Redukcja wiązała się także ze zmniejszeniem liczby klientów (34 proc.), a dla co 5. mikrofirmy oznaczało to spadek morale pracowników.

Wśród firm niestabilnych finansowo wyjątkowo ważnym skutkiem była konieczność samodzielnego wykonania pracy, spadek liczby klientów oraz obniżenie jakości, natomiast wśród firm stabilnych – konieczność dłuższego oczekiwania na surowce lub produkty.

Połowa przedsiębiorców dokłada do interesu

Mimo różnych działań zaradczych, mikrofirmom nie udało się uniknąć przykrych niespodzianek. 63 proc. jednoosobowych działalności gospodarczych poniosło w ostatnich 12 miesiącach nieoczekiwane wydatki finansowe. Najczęściej były to: naprawa bądź zakup sprzętów/maszyn (po 22 proc. wskazań), naprawa środków transportu (20 proc.) czy remont lokalu (15 proc.). Najwięcej tego typu „niespodzianek” miały mikrofirmy transportowe. Wskazało tak aż 89 proc. mikroprzedsiębiorców z tego sektora.

Ponadto w ostatnim roku 73 proc. mikrofirm przekroczyło zakładany poziom wydatków. Połowie firm zdarzyło się to 1-3 razy w roku, natomiast co czwartej firmie częściej niż 3 razy. W sytuacji, gdy wydatki zostały przekroczone, dziurę budżetową najczęściej finansowano ze środków prywatnych (41 proc.).

To jedna z najgorszych opcji, gdy trzeba „dokładać do interesu”. Z naszego badania wynika, że połowa właścicieli mikrofirm musiała w ostatnim czasie ograniczyć wydatki osobiste, aby utrzymać swoją firmę. Trzy czwarte z nich zrezygnowało w tym celu z prywatnych planów wakacyjnych, co drugi z naprawy auta bądź remontu kuchni, a 14 procent z zajęć pozalekcyjnych dla dzieci. Tymczasem na rynku są już rozwiązania, takie jak raty dla biznesu, dzięki którym nie trzeba sięgać po osobiste oszczędności czy pieniądze z domowego budżetu. Fakturatka pomaga w zachowaniu płynności finansowej i rozwoju nawet najmniejszych firm – mówi Emanuel Nowak.

Trzy czwarte zaciska pasa

Wysoka inflacja, opóźnienia w płatnościach ze strony kontrahentów, spadek liczby klientów i innego rodzaju problemy finansowe powodują, że 3/4 przedsiębiorców cały czas zaciska pasa. Najczęściej rezygnują z działań reklamowych i marketingowych (33 proc.), wymiany sprzętów/maszyn (28 proc.), ale też z zatrudniania nowych pracowników (25 proc.). Ponadto 16 proc. właścicieli firm wstrzymuje wydatki na wynagrodzenia, premie i benefity dla pracowników, a 13 proc. na szkolenia dla pracowników. Tylko co czwarty mikroprzedsiębiorca nie tnie wydatków – wynika z badania NFG.

O Badaniu:

Ogólnopolskie badanie „Barometr wydatków firmowych” zostało zrealizowane na zlecenie firmy faktoringowej NFG przez IMAS International, na przełomie marca i kwietnia 2023 r., na grupie 508 właścicieli jednoosobowych działalności gospodarczych, metodą CAWI.